background image

Rozdział 18 ostatni 

 

 

Podekscytowani  dziennikarze  zebrali  się  w  sali konferencyjnej.  Michał  obserwował  ich 

przez uchylone boczne drzwi. Zawsze unikał tych sępów. Co prawda z większością nie miał 

problemów,  ale  było  tak  dlatego,  bo  nawet  nie  wiedzieli,  że  istnieje.  Jedynie  serwisy 

plotkarskie  interesowały  się  nim  w  znacznym  stopniu,  bo  ich  zdaniem  za  bardzo  chronił 

swoją  prywatność.  Jakby  to  było  coś  złego.  Niektórzy  najchętniej  zajrzeliby  nawet  do 

sypialni,  żeby  o  nim  napisać.  Od  zawsze  nienawidził  czegoś  takiego,  na  równi  z  Elżbietą 

Polanowską, która też przewinęła się wśród zebranych. Ciekawiło  go, jak kobieta zareaguje 

na to, że to nie ona będzie tą pierwszą, która przekaże nowe wiadomości o nim.  

– Gotowy? 

– Nie, Darku. Ale tak jak mówiłeś, muszę to zrobić. Utrę nosa pani P.  Poza tym dzięki 

temu  ludzie  nie  będą  snuć  fałszywych  domysłów,  wierzyć  w  kłamstwa.  Wyłożę  kawę  na 

ławę, ucinając plotki.  

– Dasz radę i zrobisz to dla nas. Nie będziemy chować się po kątach, żebym mógł wziąć 

cię  za  rękę  czy  pocałować.  –  Poprawił  partnerowi  kołnierzyk  od  założonej  chwilę  temu 

czarnej  koszulki.  Michał  nie  dał  się  nikomu  namówić  na  ubranie  się  w  garnitur,  w 

przeciwieństwie  do  Darka.  –  Wyglądasz  seksownie.  –  Nie  potrafił  oderwać  od  niego  oczu. 

Michał związał włosy w niewielki kucyk, a dzięki temu, że rano się nie ogolił, popołudniem 

na jego twarzy już pojawił się cień zarostu. – Niegrzeczny i męski. 

– Pochlebiaj mi tak.  

– Będą mi ciebie zazdrościć. 

– Panowie  –  przed  nimi,  niczym  z  podziemi,  wyłonił  się  Krzysztof  Marternowski  – 

zaczynamy.  

Sobolewski ścisnął dłoń partnera i razem wyszli do dziennikarzy. W ruch poszły flesze, 

włączono  kamery,  a  parze  nie  umknęła  reakcja  zebranych,  kiedy  dostrzeżono  ich  złączone 

background image

dłonie.  Niezrażony  tym  Michał  stanął  przed  wyciągniętymi  mikrofonami,  przybierając  na 

twarz maskę obojętności. Ani na moment nie puścił ręki Darka.  

– Witam państwa – zaczął mocnym głosem, który sprawił, że wokół zaległa cisza. Patrzył 

twardo, nieustępliwie na wszystkich tych, którzy tu  dzisiaj przyszli. Roztaczał  wokół siebie 

aurę  siły,  jasno  pokazując,  że  to  on  tutaj  rządzi.  Nie  mógł  im  ulec,  bo  go  pożrą,  zanim 

cokolwiek  powie.  –  Wielu  z  was  przybyło  tutaj  w  celu  szukania  taniej  sensacji,  a  tak 

naprawdę  do  tej  pory  nie  wiedzieliście,  że  istnieję.  Pozostali  byli  zawsze  aż  nadto  ciekawi 

mojej  osoby.  A  ja  jestem  zwyczajnym  człowiekiem  piszącym  książki,  które  dzięki 

czytelnikom stają się bestsellerami. Ja je tylko piszę, wkładając w to dużo ciężkiej pracy. Nie 

jestem  celebrytą.  Nie  jestem  bogaczem,  jak  niektórzy  uważają.  –  Spojrzał  na  Polanowską 

stojącą niedaleko z zaciętą miną. – I chcę wyjaśnić jedną kwestię dotyczącą moich pieniędzy. 

Pomimo  milionów  sprzedanych  książek,  nie  stałem  się  milionerem.  Owszem,  zarabiam,  ale 

nie  wydawajcie  kłamliwych  wniosków  co  do  tego,  jak  zarządzam  pieniędzmi.  To  co  mam, 

przeznaczam na przyszłość mojego syna. On też nie powinien was obchodzić. Tak samo jak 

moje życie, bo ja nie wtrącam się do waszego – powiedział bardzo głośno, kładąc nacisk na 

ostatnie zdanie. 

Dariusz  uważnie  obserwował  reakcję  dziennikarzy  i  zauważył,  że  kilku  kiwało  głową, 

przytakując  słowom  pisarza.  Niestety,  większość  wyglądała  niczym  sępy  czające  się  na 

padlinę.  Jego  partner  nadal  był  pewny  siebie  i  stanowczy  w  tym,  co  mówił,  ale  mimo  tego 

dłoń Michała znacznie mocniej ściskała jego palce. 

– Tak samo nikt nie powinien wtrącać się do tego, kogo kocham.  – W tej chwili w sali 

nastąpiło  poruszenie,  w  ruch  ponownie  poszły  flesze.  –  Kochałem  i  kocham  tylko  dwie 

kobiety w moim  życiu.  Moją mamę oraz moją drogą przyjaciółkę, która  jest matką mojego 

syna. Ale to nie z kobietą chcę dzielić życie, a z mężczyzną. Ze wspaniałym mężczyzną, który 

stoi  obok  mnie.  –  Flesze  trochę  go  oślepiały,  więc  zmrużył  oczy.  –  Nie  znam  go  długo,  ale 

połączyło  nas  coś niezwykłego. Miałem  w życiu wielu  mężczyzn, lecz prawdziwie kocham 

tylko Darka i ufam mu bezgranicznie. 

Kiliński na to publiczne wyznanie poczuł niezwykłe gorąco wspinające się mozolnie po 

ciele i docierającego do serca, które mocno i szybko kołatało się w piersi. 

– Ten człowiek sprawił, że znów mogę pisać i dał mi drugie życie. – Ucałował partnera w 

skroń,  obejmując  go  ręką  wokół  pasa.  –  Mówię  to  wam,  uzewnętrzniając  się,  chociaż 

background image

nienawidzę tego robić, bo nie chcę, żeby w pewnych magazynach ukazały się kłamstwa na 

mój  temat.  Tak,  jestem  homoseksualistą  i  jestem  w  stanie  kochać  przez  całe  życie  tylko 

jednego  mężczyznę.  Wybrałem  Darka,  tak  jak  on  wybrał  mnie.  Nie  wtrącajcie  się  w  nasze 

życie i w życie naszych rodzin. Chociaż pewne osoby i tak nie posłuchają. – Ponownie zatopił 

spojrzenie w płonącej złością dziennikarce, której odebrał pierwszeństwo w ogłoszeniu jakże 

intrygującej informacji. Wygrał z nią. Może i się od niego nie odczepi, ale następnym razem 

najpierw  pomyśli  dwa  razy,  zanim  coś  zrobi.  –  Moje  prywatne  życie  jest  tylko  moje.  Jeśli 

interesuje  was  moja  twórczość,  wtedy  odpowiem  na  każde  pytanie  dotyczące  mojej  pracy  – 

podkreślił,  domyślając  się,  że  niektórzy  mogli  to  zrozumieć  na  opak.  –    Ale  nie  dzisiaj.  – 

Uniósł  dłoń,  kiedy  zaczęły  się  wyrywać  pojedyncze  głosy.  –  Jutro  jest  premiera  mojej 

najnowszej  książki.  Zapraszam  serdecznie.  Wszelkie  dane  dotyczące  tego  wydarzenia 

znajdziecie na stronie wydawnictwa Luna. Natomiast dzisiaj moja druga połowa i ja chcemy 

mieć chwilę dla siebie. Dziękuję za wysłuchanie. 

Ledwie Michał skończył, zapanowała wrzawa. Padały przeróżne pytania i Darek wyłowił 

niektóre  z  nich.  Część  dotyczyła  tego,  dlaczego  pisarz  się  ujawnił.  Poza  tym  były  i  takie, 

przez które przebijał brak tolerancji, ale obaj się tym nie przejmowali. Na żadne Sobolewski 

nie odpowiedział, opuszczając z partnerem salę konferencyjną. 

– Byłeś świetny – pochwalił Darek. – To co, uciekamy tylnym wyjściem i wracamy do 

domu? Coś wspominałeś o miłym wieczorze.  

Zanim Michał zdołał cokolwiek odpowiedzieć, rozdzwonił się telefon Kilińskiego. Pisarz 

dostrzegł  kątem  oka,  że  w  ich  stronę  idzie  Jerzy  Lasek.  Z  jego  miny  wynikało,  że  był 

zadowolony. 

– To Aga. – Darek odebrał połączenie. – Cześć.  

– Hej. Daj na głośnik. 

Darek posłuchał kobiety i przełączył komórkę na tryb głośnomówiący.  

– No dałem.  

– Michał, jesteśmy z ciebie dumni… z was. Kubuś, maleństwo i ja przesyłamy buziaki, i 

czekamy na was w Utopii. Nie spędzajcie tej zimy w stolicy. Wróćcie do nas, do domu jak 

najszybciej. 

background image

–  Chciałbym,  ale  do  końca  listopada  czeka  mnie  zawodowo  mnóstwo  obowiązków.  – 

Dostrzegł, że właściciel Luny został zatrzymany przez swoją żonę, więc raczej nie przyjdzie 

do nich zbyt  szybko, o ile w ogóle. Dobrze się składało,  bo czuł się wypruty z sił i  marzył 

tylko  o  odpoczynku.  –  Ale  wrócimy.  –  Uśmiechnął  się  czule  do  Darka.  –  Szybciej  niż 

będziecie się tego spodziewać. 

– Trzymamy za słowo – wtrącił Kuba. – Odezwiemy się jeszcze. 

– Ale  ja  chcę  coś  powiedzieć.  –  Głos  Agnieszki  powstrzymał  parę  mężczyzn  przed 

pożegnaniem.  

– Nie będziemy im zabierać czasu. Na pewno chcą pobyć sami. 

– Ale to są przyjaciele. Na pewno nie mają nic przeciw temu. 

– Pogratulowałaś Michałowi i na teraz wystarczy.  

– Ale… 

– My was cały czas słyszymy – rzucił Dariusz, przerywając parze.  

– Wybaczcie. Cześć. Trzymajcie się – pożegnał się Kuba i po chwili połączenie zostało 

zerwane.  

– Pasują do siebie – przyznał starszy z mężczyzn. – Chodź, mężu. 

– Mężu? 

–  Nie  możemy  wziąć  ślubu,  ale  jesteś  moim  partnerem.  Mogę  tak  na  ciebie  mówić.  – 

Ścisnął jego dłoń.  

– A ja mogę nazywać cię draniem? – zapytał Darek. 

– Tylko w łóżku, skarbie.  

 

 

 

background image

Wrócili  do  domu,  odczuwając  jeszcze  większe  zmęczenie,  ale  głód,  który  uparcie 

dopominał się o zaspokojenie, zmusił ich do zrobienia czegoś do jedzenia. Najpierw  jednak 

wzięli  orzeźwiający  prysznic,  po  którym  ubrali  się  w  luźne  ubrania.  Podczas 

przygotowywania kolacji zachowywali się tak, jakby od wielu lat byli dobrym, kochającym 

się małżeństwem. Każdy z nich miał swoje zadanie do wykonania w kuchni. Michał mył jajka 

–  do  swojej  popisowej  jajecznicy  –  a  Dariusz  kroił  pomidory  i  szczypiorek,  który  mimo 

jesieni udało mu się zdobyć wczoraj na bazarze. 

– Tylko nie daj za dużo soli – przypomniał Kiliński. Ostatnio Michał zamyślił się i tak 

dosolił  jajecznicę,  że  nadawała  się  tylko  do  wyrzucenia.  Wtedy  także  był  obecny  jego  syn, 

który śmiał się z ojca.  

– Raz się człowiek pomylił i będą mu to wypominać do końca życia. – Cmoknął Darka w 

ramię. Roztrzepał jajka i tym razem naprawdę uważał na ilość dodawanej soli. – Szczypiorek 

wrzucimy na koniec.  

Darek  skinął  głową,  bo  partner  akurat  na  niego  popatrzył.  Wyjął  z  szafki  patelnię,  a  z 

lodówki  kostkę  masła.  Już  miał  zapalić  palnik  gazowy,  ale  zatrzymał  go  dzwonek  przy 

wejściu do mieszkania, oznajmiając, że mają gości.  

– Otworzę  –  zaproponował  Sobolewski,  wciskając  kochankowi  miseczkę  z  rozbitymi 

jajkami, a Darek odstawił ją na szafkę. 

– Mam nadzieję, że to nie akwizytor – mruknął do siebie Kiliński, wrzucając kawałeczek 

masła  na  patelnię.  Nie  robił  nic  więcej,  bo  smażenie  jajecznicy  zostawił  wyłącznie 

partnerowi. Natomiast on nastawił wodę na herbatę, szeroko ziewając. 

– Zrób więcej.  

Odwrócił się, słysząc głos Jagody, która weszła do kuchni wraz z synem i z depczącym 

im po piętach Michałem. 

– Więcej czego? Herbaty czy jajecznicy? – zapytał.  

– Wszystkiego, wujek. – Mikołaj usiadł do stołu, czekając na kolację.  

background image

– Wybaczcie, że zawracamy wam głowę, ale widzieliśmy konferencję i Mikołaj chciał do 

was przyjechać – mówiła kobieta, pomagając Darkowi przygotować herbatę, a pisarz w tym 

czasie wybił do miseczki jeszcze kilka jajek. – Nie będziemy długo siedzieć.  

– Nie ma sprawy. Czym nas więcej, tym weselej – odparł Kiliński.  

Zmęczenie jakoś mu przeszło. Cieszył się, że syn jego partnera i Jagoda przyszli. Po raz 

kolejny  mógł  się  upewnić,  że  go  akceptują  w  życiu  Michała,  a  partner  wyglądał  na 

zadowolonego, mając syna przy sobie. Mężczyzna będzie tęsknić za chłopcem, kiedy wrócą 

do Utopii. Na szczęście zamierzali się regularnie widywać. Mikołaj miał spędzać wakacje w 

Utopii. Z kolei oni  i tak planowali, że w  ciągu  roku  będą  często  przyjeżdżać  do  Warszawy, 

więc kontakt z trzynastolatkiem będzie utrzymywany w miarę systematycznie. A zimy i tak 

mieli spędzać w stolicy, poza tą zbliżającą się. Darek uważał, że nie będzie tak źle i wszystko 

się ułoży.  

– Tato, tylko nie dodaj za dużo soli.  

– Wiem. – Westchnął Michał, mieszając smażącą się jajecznicę. Darek mógłby przysiąc, 

że  mężczyzna  przewrócił  oczami,  korzystając  z  tego,  że  nie  mogli  dojrzeć  jego  twarzy.  – 

Pamiętam. Twój wujek zadbał o ten szczegół. 

– To bardzo dobrze. Wujek jest fajny. – Chłopiec posłał szeroki uśmiech Darkowi. – To 

kiedy będzie to jedzenie? 

Wieczór minął im bardzo szybko przy wspólnym posiłku, a potem pograli jeszcze w gry 

planszowe. Jagoda zabrała syna do domu, kiedy Mikołaj zasypiał na kanapie. Jutro chłopiec 

miał iść do szkoły i nie mógł zostać u ojca i Darka. Ale za to mógł spędzić u nich najbliższy 

weekend. Ten niezwykle ruchliwy chłopiec, który nie mógł spokojnie usiedzieć w domu, już 

kombinował, gdzie mógłby się wybrać z tatą i wujkiem.  

Minęła dwudziesta druga, kiedy wykończony całodniowym stresem autor wsunął się pod 

kołdrę. Darek odłożył czytaną książkę, uprzednio wkładając zakładkę między stronice.  

– Wykończony?  

– Bardzo – odpowiedział Michał. – Chodź do mnie. – Położył się na plecach i przygarnął 

partnera  do  siebie.  Kochanek  ułożył  się  u  jego  boku,  kładąc  głowę  na  piersi.  –  Intensywny 

background image

dzień.  Cieszę  się,  że  wreszcie  dobiegł  końca.  Ale  był  w  nim  dość  przyjemny  moment.  – 

Drapał delikatnie kark mężczyzny, wiedząc, że Dariusz bardzo to lubi. – Pamiętasz, co ci dziś 

powiedziałem? 

Darek ucałował go w pierś. 

– Pamiętam. I tak, też cię kocham. Śpimy? 

– Tak.  Dziś  nie  mam  siły  na  nic  więcej.  –  Wyciągnął  rękę  do  prztyczka  w  lampce. 

Nacisnął go i pokój pogrążył się w ciemności. – Dobrze, że ciebie mam.  

Darek zamruczał z zadowoleniem, unosząc głowę i po ciemku odnajdując usta partnera. 

Pocałował je, a potem znów ułożył się w poprzedniej pozycji, wsłuchując się w równy rytm 

serca ukochanego mężczyzny.  

Jeszcze  kilka  tygodni  temu  mógłby  przysiąc,  że  Sobolewski  jest  nieczułym 

skurczysynem,  dla  którego  liczy  się  tylko  on  sam.  Obecnie  już  wiedział,  że  człowiek 

zasypiający przy nim jest kochającym, czułym mężczyzną, który otworzył się przed nim i mu 

zaufał. Obaj obdzielili się miłością, a tej prawdziwej, takiej na wieki, bardzo im do tej pory 

brakowało.  

 



 

Konferencja  prasowa  skutecznie  zamknęła  usta  ludzi  i  Elżbiety  Polanowskiej,  bo  jej 

artykuł  nie  odniósł  sukcesu.  Większość  nakładu  pisma,  w  którym  pracowała,  nie  została 

wykupiona,  co  było  dużą  stratą.  Z  tego  co  zasłyszał  Kiliński  z  plotek  w  wydawnictwie, 

dziennikarkę  za  karę  przeniesiono  do  działu  ogrodniczego.  Miała  w  nim  odpowiadać  na 

porady czytelników. Michał bardzo się z tego cieszył, bo w końcu udało mu się utrzeć nosa 

tej  kobiecie.  Równie  mocno  cieszył  się  z  sukcesu,  jaki  odniosła  jego  powieść.  Już  w  dniu 

premiery  okazała  się  bestsellerem  i  jedną  z  najchętniej  kupowanych  książek.  Nikomu  nie 

umknął  fakt,  że  bardzo  w  tym  pomogła  konferencja  i  przyznanie  się  pisarza  do  orientacji 

seksualnej.  Rozgłos  przyczynił  się  także  do  wznowienia  jego  pierwszego  tytułu,  dzięki 

któremu zaistniał w pisarskim świecie.   

background image

Tych  kilka  tygodni  upłynęło  bardzo  szybko.  Za  oknami  rozciągała  się  jesień  wraz  ze 

swymi  złotymi  kolorami,  deszczami  i  chłodem.  O  lecie  dawno  już  zapomniano  i  było  ono 

tylko marzeniem wielu. Nie zapomniano jednak o niewielkim miasteczku, do którego znany 

pisarz i jego partner niedługo mieli dojechać.  

– Lasek  na  szczęście  nie  robił  wielkich  problemów,  że  nie  będę  pracował  w  siedzibie 

wydawnictwa  –  mówił  Darek,  prowadząc  spokojnie  samochód.  Michał  jechał  swoim  tuż 

przed nim i tak jak w sierpniu, rozmawiali przez telefon. W późniejszym czasie postanowili 

jednak, że do Warszawy będą jeździć jednym samochodem.  

– A  ja  cieszę  się,  że  mam  już  za  sobą  wszystkie  promocje,  spotkania  z  czytelnikami, 

wywiady. Chcę już spokoju. I seksu. 

Kiliński roześmiał się. Jemu też tego brakowało. Przez ostatnie tygodnie znów mieli dla 

siebie mało czasu, a mimo że kochali się ubiegłej nocy, po dłuższej przerwie wciąż obaj byli 

nienasyceni.  

– Powiedz lepiej, czy wziąłeś to pudło z książkami.  

– Wziąłem. Sprawdziłem dwa razy, Dareczku. Inaczej Agnieszka by nam nie darowała.  

Lisieckiej udało się wystartować ze swoją internetową działalnością i złożyła zamówienie 

na  książki  Michała.  Uważała,  że  sprzedadzą  się  jak  świeże  bułeczki.  Kilka  miało  zdobić 

regały księgarni Kuby i liczyli, że te też się rozejdą.  

– Jesteś gotowy na spotkanie z moimi rodzicami? Pamiętaj, że zapraszają nas na następny 

weekend.  

– Chętnie  poznam  ludzi,  którzy  wychowali  takiego  dziwaka,  Sobolewski.  –  Skręcił  w 

inną  drogę  niż  ta,  która  prowadziła  do  Utopii.  Dopiero  jutro  zamierzali  pokazać  się  w 

miasteczku.  

– Tata da ci posmakować wina, podobno już dojrzało. Nie omieszka też poczęstować cię 

bimbrem. Robi dobry, ale ja wolę wino. Domowej roboty zawsze najlepsze. Moi rodzice cię 

pokochają.  

Michał czuł się szczęśliwy nie tylko dlatego, że wracał do swojego niewielkiego domku, 

ale tym razem nie jechał tam sam. Nie miał już złamanego serca, tak jak wiele miesięcy temu. 

background image

Teraz  się  odbudowało  i  kochało  najmocniej  na  świecie.  Miał  też  syna,  z  którym  spędził 

wczoraj  cudowny  dzień,  przyjaciółkę  potrafiącą  dać  mu  kopa,  opieprzyć,  jak  i  przytulić. 

Dokończył  książkę  i  miał  w  głowie  pomysły  na  kolejne,  a  zarys  jednej  już  przygotował  w 

zeszycie. Nie mógł żądać niczego więcej. Obawiał się tylko tego, aby Darek nie żałował tak 

radykalnej  zmiany  w  swoim  życiu.  Do  tej  pory  wychowany  w  wielkim  mieście,  teraz  miał 

przez większą część roku mieszkać na uboczu miasteczka, tam, gdzie jak okiem sięgnąć były 

tylko pasy pól, wstęga rzeki, lasy i nic więcej. Mężczyzna zapewniał go, że zdążył pokochać 

zakątek, który będzie należał do nich obu. Dlatego Dariusz nie musiał mu wyznawać uczuć, 

bo już swoją postawą i zachowaniem pokazał, że kocha nade wszystko.  

– Wiecznie powracający bumerang – szepnął do siebie, pochłonięty wspomnieniami. 

– Mówiłeś coś? 

– Potem ci powiem, Kiliński. – Wjechali na plac przed domem.  

Ledwie zaparkował, tuż obok auta Kuby, wyjmując kluczyk ze stacyjki, a już naciskał na 

klamkę, opuszczając samochód. Zimno uderzyło w niego, ale nie przeszkadzało mu to. Darek 

dołączył do niego z małym uśmiechem i błyszczącymi z podekscytowania oczami.  

– Jesteśmy w domu – szepnął pisarz.  

Razem  przekroczyli  granicę  określoną  przez  kamienisty  mur,  którego  zniszczoną  część 

zamierzali  odbudować,  tak  jak  każdy  z  nich  odbudował  swoje  życie.  Późnojesienny  ogród 

wyglądał na samotny, opuszczony, pusty i szary. Jednak oczami wyobraźni mężczyźni znów 

widzieli rosnące wszędzie malwy. Kwiaty zakwitną latem i będą na nowo cieszyć ich swoim 

widokiem. Natomiast sam budynek nie zmienił się w ogóle. Te same białe ściany, niebieskie 

okiennice  i  dach,  a  z  komina  wylatywał  dym  na  znak  tego,  że  w  domu  zastaną  ciepło  i 

przyjaciół.  

– Czuję się, jakbym właśnie tutaj rozpoczął nowe życie – szepnął autor.  

– Bo  może  tak  było.  –  Ucałował  usta  Michała,  smakując  je  przez  chwilę  z  ogromną 

przyjemnością. Kochał ich miękkość, to, że były ładnie zarysowane i natarczywe, bo naparły 

wygłodniale  na  jego  wargi,  dominując,  a  on  poddał  się  temu  przez  chwilę.  Musiał  jednak 

pamiętać, że nie są sami, więc wycofał się.  

background image

– Nie rób mi tego.  

– Zrobię później, gdy będziemy sami. – Wskazał ruchem głowy na otwarte drzwi domu. 

Stali w nich Agnieszka z Kubą, kolejna najszczęśliwsza tego dnia para.  

– No chodźcie już do środka – nalegała kobieta, trzymając prawą dłoń na już dość dobrze 

widocznym brzuchu. – Zimno jest.  

Michał  splótł  palce  z  palcami  Darka  i  poprowadził  go  do  domu  ścieżką  ku  wspólnej 

przyszłości.  

 

 

background image

Epilog 

 

 

Palce  stukały  po  klawiaturze  laptopa,  a  oczy  uważnie  śledziły  powstający  na  ekranie 

tekst.  Letni  wiatr  bawił  się  włosami  mężczyzny  skupionemu  na  swojej  pracy.  Obok  niego 

pojawiła  się  szklanka  soku  postawiona  przez  drugiego  mężczyznę,  który  zanim  usiadł, 

pocałował partnera w czubek głowy. 

– Dziękuję  za  sok  –  odezwał  się  Michał  po  tym,  jak  ukończył  pisanie  jednej  z 

najważniejszych scen. Była trudna do stworzenia i nieźle się nad nią namęczył. Na szczęście 

pisanie na dworze, przy ulubionym stoliku, miało swoje plusy i jego mózg pracował inaczej, 

niż będąc zamkniętym w czterech ścianach.  

– Proszę. – Darek przypatrzył się kochankowi spod przymkniętych powiek. Od pięciu lat 

kocha  tego  mężczyznę  całym  sobą.  Ich  związek  w  ciągu  tego  czasu  przeszedł  wiele 

burzliwych momentów, raz byli blisko rozstania. Nigdy się jednak nie poddali i walczyli o to, 

by być razem, a siła ich miłości zwyciężała wszelkie trudności. – Jak pisanie? Dużo ci zostało 

do końca? 

– Niewiele. Mam nadzieję, że ten tekst także poprawisz.  

– Nie wiem.  Mam kilka  tekstów, które czekają na moją korektę. Nie mam  pojęcia, czy 

znajdę  czas  dla  twojego.  –  Założył  nogę  na  nogę.  Miał  na  sobie,  poza  bezrękawnikiem  i 

klapkami, tylko krótkie, poprzecinane dżinsy, przez co spojrzenie pisarza skupiło się na jego 

nagim udzie. Darek trącił mężczyznę stopą, uprzednio zrzucając z niej but. – Skup się.  

– Skupiam  się.  A  dla  mojej  powieści  znajdziesz  czas,  Kiliński  –  powiedział  Michał  z 

pewnością w głosie. Odkąd byli razem, partner poprawiał każdy jego tekst. To jemu ufał w tej 

sprawie, tak jak byłej żonie, jeśli chodziło o okładki.  

– Muszę sprawdzić w kalendarzu, kiedy mógłbym podjąć się tego szacownego zadania – 

zakpił Darek, podkradając Michałowi sok i upijając kilka łyków.  

background image

– Wiesz,  skarbie,  zawsze  mogę  zadzwonić  do  wydawnictwa,  powiedzieć,  że  nie  mam 

korektora, a oni załatwią… – urwał, bo Darek wsunął stopę pomiędzy jego uda i nacisnął na 

strategiczne miejsce.  

– Tylko spróbuj, a powieszę cię za jaja na najbliższym drzewie – mówił niby poważnie, 

ale zdradzały go oczy, które gdyby mogły, wybuchłyby gromkim śmiechem.  

– Dogadamy się, skarbie. – Złapał Kilińskiego za łydkę i nie chciał puścić. Przez głowę 

nawet przeszła mu myśl o zaciągnięciu mężczyzny do sypialni, ewentualnie na jakąś płaską 

powierzchnię, by mu pokazać co by stracił, gdyby go tak niefortunnie powiesił na drzewie.  

Jego  plany  jednak  zostały  skutecznie  zepsute,  kiedy  przed  dom  zajechał  na  rowerze 

osiemnastoletni  Mikołaj  spędzający  tutaj  wakacje.  Za  nim  pojawiła  się  Majka  wraz  z 

towarzyszącym  jej psem. Dziewczyna od razu nalała zwierzakowi wody. W tym  momencie 

nie było już mowy o dokazywaniu sobie, więc Michał puścił nogę partnera i próbował wrócić 

do  pisania,  wiedząc,  że  młodzi  zajmą  się  sobą.  Niestety  ten  plan  również  został  zburzony 

przez pojawienie się Agnieszki wraz z Kubą i ich córeczką Oliwią.  

– Koniec pracy – zarządziła kobieta.  

Michał warknął na nią, obrzucając Agnieszkę złym spojrzeniem. 

– Nie  boję  się  ciebie,  misiaczku.  Chyba  pamiętasz,  że  mieliśmy  zrobić  grilla.  Pisanie 

zostaw  na  jutro.  Dzisiaj  świętujemy.  –  Klasnęła  w  dłonie,  a  jej  córeczka  zrobiła  to  samo, 

naśladując mamę. 

– To jest jakieś święto? – zapytał  Mikołaj. Sprawdzał  łańcuch przy rowerze, bo dzisiaj 

podczas przejażdżki miał z nim kłopoty.  

Pisarz  przyjrzał  się  swojemu  dorosłemu  synowi.  Duma  go  rozpierała,  kiedy  patrzył  na 

chłopaka. Mikołaj doskonale się uczył, planował studia inżynieryjno-techniczne. Do tego był 

przystojny i jednym uśmiechem zjednywał sobie ludzi.  

– Jak to jakie, gamoniu? – Majka nie wierzyła, że jej chłopak nie wie takich rzeczy. 

– Spokojnie,  Majeczko,  to  faceci.  Oni  nie  myślą  o  rocznicach.  Dzisiaj  mija  pięć  lat, 

odkąd ja i Darek przekroczyliśmy granice Utopii – wyjaśniła podekscytowana Agnieszka. – I 

pięć lat, odkąd poznaliśmy swoich ukochanych mężczyzn. – Chwyciła męża za rękę. Kuba od 

background image

lat  był  dla  niej  i  ich  córeczki  najcudowniejszym  na  świecie  mężczyzną.  Ten  wciąż  wielki 

niezdara każdego dnia od nowa zdobywał jej serce. Żałowała tylko, że nie może mieć z nim 

więcej  dzieci.  Poród,  podczas  którego  rodziła  Oliwię,  był  bardzo  trudny.  Wtedy  obydwie 

prawie  umarły.  Potem  Agnieszka  długo  krwawiła,  czego  przyczyną  była  macica.  Lekarz, 

chcąc ratować życie kobiety po podjęciu wszelkich możliwych prób zatamowania krwotoku, 

podjął decyzję, która zaważyła na wszystkim.  Kobieta stała się bezpłodna, ale żyła i  mogła 

widzieć, jak jej córeczka, której wszędzie było pełno, dorasta.  

– Poza tym, Mikołaju – Majka z powagą na twarzy zwróciła się do swojego chłopaka – 

dzisiaj mija rok, od kiedy pocałowałeś mnie pierwszy raz. Pamiętasz o tym? 

Osiemnastolatek  przeniósł  spojrzenie  na  ojca,  z  prośbą  o  pomoc,  ale  Michał  stojąc 

przytulony do pleców partnera i obejmując go zaborczo rękoma, tylko pokręcił głową.  

– Radź sobie sam.  

Chłopak  westchnął,  jakby  nagle  został  na  niego  zrzucony  wielki  ciężar.  Uniósł  się  z 

kucek. 

– Jestem  facetem  –  rozłożył  ręce  usmarowane  smarem  –  nie  pamiętam  takich  rzeczy. 

Poza tym jestem od ciebie młodszy, dzieciak jeszcze, więc jak miałbym pamiętać? 

Darek parsknął pod nosem. Mikołaj sobie teraz nieźle nagrabił, Majka się wnerwiła. Nie 

słuchał jednak ich sprzeczki, która i tak zakończy się pocałunkami, bo pociągnął partnera w 

głębszą  część  ogrodu,  gdzie  przez  chwilę  mogli  być  sami.  Tam  objął  go  i  wdychając  jego 

zapach, powiedział: 

– Mamy  cudownych  przyjaciół  i  rodzinę.  Kochamy  się,  jesteśmy  razem  i  nie  chcę  od 

życia niczego więcej. Dostałem to, czego chciałem. – Spojrzał mu w oczy. 

– A  czego  chciałeś?  –  Pogłaskał  policzek  Darka.  Uwielbiał  dotykać  tego  mężczyznę. 

Nawet po latach to się nie zmieniło. Wciąż było mu go mało.  

– Tego,  czego  większość  ludzi.  Aby  mieć  u  boku  kogoś,  dla  kogo  będzie  się  całym 

światem.  

– Kocham cię, Kiliński. 

background image

– Ja ciebie też, Sobolewski. Draniu – dodał, łącząc ich usta ze sobą.  

Mimo że mijały lata, oni nie przestali kochać i pragnąć tej drugiej, drogiej sercu osoby. 

Wciąż byli razem i czasami mieli wrażenie, że to przeznaczenie zadecydowało o wszystkim 

już  w  chwili,  kiedy  ich  oczy  po  raz  pierwszy  się  spotkały.  Coś  połączyło  ich  ze  sobą  na 

zawsze. U swojego boku znaleźli miejsce, w którym chcieli być.  

Ich miłość odradzała się każdego lata na nowo w małym, białym, drewnianym domku z 

niebieskimi okiennicami. I tak jak co roku, na nowo, bezustannie rozkwitały malwy.  

 

Koniec