lufy starałem się oddać 2—3 strzały do kulochwytu. Robiłem to po to, aby spalić resztki oleju, zawsze pozostającego po wyczyszczeniu i rozgrzać lufę.

A oto przykład z osobistych doświadczeń. Pewnego razu zostałem wyzna­czony do przeprowadzenia na poligonie pokazu szybkiego strzelania do figur bojowych. Czas na przygotowanie się do pokazu wynosił zaledwie trzy doby, co powodowało ogromne napięcie, nerwowe i złe samopoczucie. Byłem młody, ambitny i obawiałem się kompromitacji.

Założenie pokazu było następujące. Niezniszczalne moje stanowisko og­niowe, Cztery karabiny wojskowe do dyspozycji (na moje żądanie ze względu na przewidywane' rozgrzanie się luf i ewentualne zmiany bali­styczne). Jeden kb — przestrzelany na odległość 700—1000 m, drugi od 500 do 700 m, trzeci od 300 do 500 m i czwarty — do 300 metrów. Ilość amunicji — nielimitowana. Nieprzyjaciel w sile kompanii piechoty liczącej 100 ludzi naciera z odległości 1000 metrów — skokami (zmianami stano­wisk ogniowych). Każdy nieprzyjacielski żołnierz wykonuje następujące działania: wybór następnego stanowiska ogniowego, drogę dojścia do nie­go, podział tej drogi na poszczególne odcinki i sposób ich pokonania, A więc cele ukazują się na określony czas. Szerokość nacierającej kompa­nii npl — około 500 m, lecz „kształt” natarcia bardzo korzystny. Był to