background image

 

DOM NOCY – UJAWNIONA 

P. C. CAST AND KRISTIN CAST 

Tłumaczenie nieoficjalne. 

KAZchomik. 

background image

Rozdział pierwszy 

 

 

Neferet 

Odbicie  przeszłości,  które  nagle  pojawiło  się  w 
mistycznym  lustrze  Zoey  Redbird  było  okropnym 
przypomnieniem śmierci niewinności Neferet. To było 
tak  nieoczekiwane  dla  Neferet  zobaczyć  ponownie 
siebie,  jako  złamaną,  pobitą  dziewczynę,  że  jej 
wspomnienia  roztrzaskały  się  narażając  ją  na  atak 
stworzenia,  które  było  jej  naczyniem.  Aurox  pokonał 
ją,  ugodził  i  cisnął  z  balkonu  penthouse.  Kiedy 
uderzyła  o  chodnik  poniżej,  Neferet  –  Wyższa 
Kapłanka  Nyx,  rzeczywiście  umarła.  Jej  śmiertelne 
serce przestało bić, dusza uniosła się a nieśmiertelna 
energia,  która  uczyniła  z  niej  Królową  Tsi  Sgili, 
przejęła  jej  ducha  i  rozpuściła  jej  połamane  ciało  i 
życie… życie. 

Masa Ciemności i ducha zagnieżdżone razem, wtopiło 
się  w  ziemnie,  czekając,  czekając,  przeżywając, 
podczas,  w  czasie,  gdy  świadomość  Tsi  Sigili 
zacierała się w dalszym ciągu.  

background image

Naruszona  dziewczyna  z lustra ożywiła wspomnienia, 
które,  jak  wierzyła  Neferet,  były  od  dawna  martwe… 
pogrzebane… zapomniane.  

Przeszłość powróciła z zdwojoną siłą, z którą nie była 
przygotowana, 

by 

walczyć. 

Ożyła 

ponownie 

przeszłość, którą Neferet zabiła. 

Neferet  pamiętała.  Była  kiedyś  córką.  Była  kiedyś 
Emilią 

Whelier. 

Była 

kiedyś 

bezbronnym, 

zdesperowanym dzieckiem, którego ludzki mężczyzna 
zamiast  być  bohaterem  molestował  ją,  używał  i 
naruszał.  

Odbicie  Emily  błysnęło  zastępując  wszystkie  dekady 
władzy i siły, z których ulepiła mur, odgradzając się od 
naruszonej i zamordowanej niewinności.  

 Odeszła  potężna  wampirzyca,  Wysoka  Kapłanka. 
Pozostała  tylko  Emily,  patrząca  na  zrujnowane 
dzieciństwo. To była Emily, którą ugodził Aurox i rzucił 
na  samotny  chodnik  przed  Hotelem  Mayo.  To  była 
Emily, która związana z Neferet umarła. 

Tylko duch Królowej Tsi Sgili przetrwał. 

Połamane  ciało,  rozbity  umysł,  nieśmiertelna  energia 
Neferet,  jej  świadomość  unosząca  się  na  krawędzi 
rozpadu.  Pocieszające  nici  Ciemności  otoczyły  ją  i 
wzmocniły,  zmieniając  na  podobieństwo  owadów,  w 

background image

cienie,  następnie  w  mgłę.  Duch  Tsi  Sgili  upijał  się 
nocą i wymiotował dniem – pogrążając się w systemie 
kanalizacji  centrum  Tulsy  i  poruszając  się  powolnie, 
lecz  nieuchronnie  w  kierunku  jednego  celu  –  by 
znaleźć  coś,  co  pozwoliłoby  jej  stać  się  całością 
ponownie.  

Duch Tsi Sgili był świadomy, gdy przekroczył granicę 
między  miastem  a  miejscem,  którą  znał  najlepiej. 
Miejsce,  które  bezcielesny  duch  uznawał,  ponieważ 
przebywał  tam  od  tak  wielu  lat.  Wkroczyła  do  Domu 
Nocy w formie gęstej, szarej mgły. Płynęła z cienia do 
cienia,  wchłaniając  znajome  uczucie.  Gdy  dotarła  do 
świątyni  w  sercu  szkoły,  widomo  cofnęło  się,  choć 
mgła i cień, nie potrafił przecież odczuć bólu, tak jak 
nie  może  odczuwać  przyjemności.  Złowroga  energia 
Tsi Sgili cofnął się odruchowo, podobnie jak oderwane 
żabie udko w odpowiedzi na gorącą patelnie.  

To było tak niezamierzone drgnięcie, że zmieniła kurs, 
dryfując do miejsca mocy, które wyczuła. Tsi Sgili nie 
mogła  rozpoznać  bólu,  czy  przyjemności,  ale  to,  co 
wyczuwała Neferet, była moc. Ona zawsze wyczuwała 
moc. 

Te 

lepkie 

krople 

wilgotnego 

paliwa 

wydobywające  się  z  otworu  ziemi.  Wchłaniała 
pogrzebaną  energię  wokół  niej,  i  przez  to  zwróciła 
uwagę na upiorne pozostałości tego, co z niej zostało.  

background image

Tsi Sgili może pozostać taka – bez formy, bez twarzy, 
po prostu istniejąc. Śmierć nie zmieniła jej podejścia. 

Jak  niewidoczny  wiatr przesuwał chmury w kierunku 
słońca,  tak  śmierć  pozostawała  niewidoczna,  jednak 
Tsi  Sgili  poczuła  jej  muśnięcie,  nim  zapoczątkowała 
początek kaszlu. 

Śmierć  przypominała  bardziej  widmo,  niż  szkolne 
miejsce  siły.  Śmierć  wyciągnęła  ją  z  podziemnego 
dołu.  W  pośpiechu  podekscytowany  duch  Tsi  Sgili 
objawił  się  w  pierwotnej  formie,  w  pobliżu  miejsca, 
gdzie  iskrzyła  się  siła  –  z  coraz  większym 
zaciekawieniem, zainteresowaniem. 

Czarne  pająki,  poruszając  się  jak  jeden  mąż, 
zmaterializowały się by szukać i karmić się śmiercią.  

Jak  na  ironię,  to  krąg  piskląt  otworzył  przewód 
energii,  który  umożliwił  Neferet  zdobyć  świadomość, 
tak,  aby  mogła  skupić  się  i  użyczyć  starożytną  moc 
śmierci i ostatecznie odnaleźć samą siebie ponownie. 

Jestem  tą,  którą  nazywali  Emily  Wheiler,  Neferet  a 
następnie Tsi Sgili – królową, boginią, nieśmiertelną!  

Do  tego  momentu,  znalazła  coś  na  kształt  celu.  Jak 
śmierć zstąpiła do piskląt, tak duch Tsi Sgili stąpił do 
nagromadzonej energii, aby w końcu jej wspomnienia 

background image

połączyły  się  z  fragmentów  przeszłości  i  ukazując 
prawdziwą istotę poznania.  

Szok  spowodowany  poznaniem  surowej  energii 
przypieczętowało 

jej 

ducha, 

rozdzielając 

nici 

Ciemności i napędzając odnowę jej ciała. Była prawie 
w  pełni  ukształtowana,  gdy  elementy  ją  wypędziły. 
Eksplodując w kręgu, Neferet uciekła.  

Postawiła  tylko  krok  za  żelazną  bramą,  która  służyła 
za barierę między ludzką ulicą a terenem szkoły.  

Wtedy jej ciało się zestaliło i poczuła palącą symfonię 
władzy,  aż  ta  opuściła  ją  niczym  ostatnie  tchnienie. 
Zostawiając  ją  słabą  niczym  noworodek,  ledwo 
trzymającą się świadomości. Neferet przesunęła ręką 
po  chropowatej  ścianie,  która  była  granicą  Domu 
Nocy. 

Musi się pożywić!  

Głód  był  wszystkim,  co  wiedziała,  aż  usłyszała 
podniesiony głos, złośliwy i sarkastyczny, dowcipny. 

„Tak, kochanie. Oczywiście masz rację. Zawsze masz 
racje. Nie mam zamiaru zostać na tej śmiesznej loterii 
albo  raczej  absolutnie  nie  interesuje  się  pięcioma 
setkami  dolarów,  za  który  kupiłam  bilet,  by  wygrać 
Forda  Thunderbird  z  1966  roku,  który  wampiry  mają 
zamiar  oddać.  Nie,  nie  ma  problemu!  I,  tak  jak  pani 

background image

mówiła  wiele  razy,  powinniśmy  wezwać  kierowcę  i 
wziąć 

limuzynę. 

Tak, 

tak, 

przepraszam 

za 

niedogodności,  za  czekanie  na  mnie.  „Idź  tam  gdzie 
zaparkowaliśmy, bierz samochód, jedź tu z powrotem 
a nie tak siedzisz na tyłku i odpoczywasz.” Oh, jestem 
ci bardzo, bardzo wdzięczny, że pozwoliłeś tym dwóm 
dupkom  z  Rady  Miasta  patrzeć  na  swoje  piersi,  gdy 
szeptałaś mi te szalone rzeczy o Neferet. Ha! Ha! Ha!” 
Ten  sarkastyczny  śmiech  płynął  do  niej  przez  noc. 
„Jeśli rzeczywiście zwracasz uwagę na każdego, sam 
wiesz, że Neferet potrafi o siebie zadbać. Wandale nie 
mieli  wiele  wspólnego  z  Penthausem?  Nic  dziwnego. 
Dla  mnie  wyglądało  na  scenę  kobieciej  furii.  Żal  mi 
każdego,  kto  podniósł  ciśnienie  Neferet  na  tyle,  że 
wybuchła, ale jej mi nie szkoda” 

Neferet zmusiła się by usiąść i słuchać z całej swojej 
siły.  Człowiek  wypowiedział  jej  imię.  To  musi  być 
znak, darem od boga. 

Lexus  nie  stał  dalej,  niż  dziesięć  stóp  od  miejsca, 
gdzie  przykucnęła.  Przycisnął  przycisk  na  pilocie  i 
światła  samochodu  zamrugały.  „Przeklęta  kobieta. 
Wszystko,  co  robi  to  manipuluje  i  rozgłasza  plotki, 
plotki  i  manipulacje.  Powinienem  posłuchać  ojca  i 
nigdy  się  z  nią  nie  żenić.  I  tak  cały  czas  w  naszym 
dwudziestopięcioletnim 

życiu 

jej 

wysokim 

ciśnieniem,  zgagą  i  niewdzięczną  córką.  Ja mógłbym 

background image

być 

pierwszym 

singlem, 

pięćdziesięcioletnim 

burmistrzem Tulsy i miał sznury młodych dziewczyn, i 
napęczniały  portfel,  gdybym  nie  był  przykutym  do 
niej…”  

Jego narzekania urwał, gdy usłyszał hałas w tle, który 
zarejestrował jego wyczulony słuch w miej, niż jedno 
uderzenie serca.  

Westchnęła z wdzięcznością. On naprawdę brzmiał jak 
obiad.  Nie  chciała  dziękować  losowi,  który  jej  go 
zesłał. Zaakceptowała pomoc, jako nic więcej, niż to, 
na  co  sama  zasłużyła,  –  czyli  powrót  do  zastępów 
nieśmiertelnych. 

Otworzył  drzwi  samochodu,  gdy  wstała.  Neferet 
umieściła całe swoje pragnienie i głód w jego imieniu: 
„Charles!” 

Zatrzymał  się,  wyprostował  i  spojrzał  w  jej  stronę, 
próbując przebić wzrokiem mur ciemności. 

„Hallo? Jest tu ktoś?”  

Neferet  nie  potrzebowała  światła  by  widzieć.  W  jej 
wizji,  Ciemność  usuwała  się  przed  nią  z  łatwością. 
Widziała  jego  staranie  uczesane  włosy,  dobrze 
spasowane  linie  na  jego  drogim  garniturze,  pot  nad 
górną wargą, i puls widoczny na szyi, który bił wraz z 
jego życiodajną krwią.  

background image

Podeszła  ponownie  do  przodu  i  odgarnęła  swoje 
długie,  kasztanowe  włosy,  odsłaniają  nagie  ciało. 
Potem,  jakby  w  odruchu,  uniosła  ręce  w  nieudanej 
próbie  zasłonięcia  swoich  najbardziej  prywatnych 
części  ciała  przed  jego  rozszerzonymi  oczami. 
„Charles!”  Neferet  powtórzyła  jego  imię.  Tym  razem 
wraz z szlochem powiedziała, „Oni mnie skrzywdzili!” 

„Neferet?”  Oczywiście,  zdezorientowany  Charles 
zrobił krok w jej stronę, zanim go nie zatrzymała. „To 
naprawdę ty?” 

„Tak! Tak! Oh, Bogini,  ci, co mnie rozebrali, zostawili 
mnie tu, nagą, poranioną. To takie potworne!  To zbyt 
dużo  bym  mogła  to  znieść!”  Neferet  płacząc  zakryła 
dłońmi  twarz,  by  mógł  przyjrzeć  się  dokładniej  jej 
ciału.  

„Nie rozumiem. Co ci się stało?” 

„Charles!”  Jego  imię  przecięło  powietrze  za  nim  z 
terenu  szkoły,  sprawiając,  że  się  zatrzymali.  „Co  ci 
zajmuje tyle czasu?” 

„Moja  droga,  znalazłem-”  Charles  zaczął  odpowiadać 
żonie,  lecz  Neferet  szybko  poruszyła  się  w  jego 
kierunku. Chwyciła go za rękę, powstrzymując kolejne 
słowa.  „Nie!  Nie  mów  jej,  że  to  ja.  Nie  możesz 
pozwolić  by  dowiedziała  się,  co  oni  mi  zrobili.” 
Szeptała rozpaczliwie.  

background image

Jego  wzrok  był  całkowicie  skupiony  na  nagich 
piersiach  Neferet,  gdy  odchrząknął  ciągnął  dalej: 
„Frances,  kochanie,  bądź  cierpliwa.  Upuściłem pilota 
od  samochodu  i  dopiero  teraz  go  znalazłem. 
Uruchomię samochód w minutkę albo dwie.” 

„Oczywiście,  że  upuściłeś!  Jesteś  tak  cholernie 
niezdarny!” Rzuciła jadowitą ripostę.  

„Idź  do  niej!  Zapomnij,  że  w  ogóle  mnie  widziałeś.” 
Neferet  mruknęła  kryjąc  się  w  cieniach  obok  ściany 
szkoły. „Potrafię o siebie zadbać.” 

„O  czym  ty  mówisz?  Oczywiście,  że  cię  tu  nie 
zostawię,  nagą  i  skrzywdzoną.  Trzymaj,  włóż  mój 
płaszcz.  Powiedz  mi,  co  się  stało.  Wiem,  że  twój 
penthouse został zdewastowany. Zostałaś porwana?” 
Mówiąc to, Charles zbliżył się do niej. Zdjął marynarkę 
i podał jej.  

Neferet przyglądała się jego dłoniom, gdy podawał jej 
górę  od  garnituru.  „Twoje  ręce  są  tak  duże.” 
Przytłoczona  obrazami  przeszłości,  Neferet  trudno 
było mówić przez zmrożone i odrętwiałe usta. „Twoje 
palce. Tak, tak grube.”  

Charles  zamrugał  zdziwiony.  „Przypuszczam,  że  są. 
Neferet, wszystko w porządku? Wydaje się, że coś cię 
zmartwiło. Jak ci mogę pomóc?” 

background image

„Pomóc mi?” Jej wygłodniały umysł pchnął Neferet w 
stronę  przeszłości  Emily.  „Mogę  ci  pokazać  jedyny 
sposób by mi pomóc.”  

Neferet  nie  marnowała  więcej  energii  by  mówić  do 
niego.  W  jednym  drapieżnym  ruchu  rozpruła  bok 
zaoferowanej  marynarki  i  przyszpiliła  Charlsa  do 
ściany. Wypuścił powietrze i w szoku upadł na trawę, 
z  trudem  łapiąc  oddech.  Nie  dała  mu  czasu,  aby  go 
odzyskał.  Przypiła  go  do  ziemi  kolanem,  zmieniając 
palce w szpony rozrywając mu gardło. Z całej długości 
rozcięcia,  spływała  gorąca  krew  barwiąc  mu  szyję. 
Przywarła ustami do rany i zaczęła ją wysysać. Nawet, 
gdy  umierał  nie  walczył.  Całkowicie  pod  jej  urokiem, 
jęczał  i  próbował  objąć  ją  ramionami.  Jego  oddech 
zacharczał  w  gardle,  kończąc  jęki,  drgnął  nogami 
spazmatycznie,  a  siła  Neferet  wzrosła,  gdy  przybliżył 
się  do  śmierci.  Piła  i  piła,  opróżniając  ciało  i  ducha, 
dopóki  nic  nie  pozostało  w  Charlesie  LaFont, 
burmistrzu Tulsy, ani kropla krwi, ani życia.  

Oblizując  usta,  Neferet  wstała,  pozostawiając  go  za 
sobą.  Przeszyło  ją  uczucie  energii.  Jak  ona  kochała 
smak śmierci! 

„Charles,  do  jasnej  cholery!  Czy  ja  wszystko  muszę 
robić sama?” Głos jego żony zbliżał się w jej kierunku. 

background image

Neferet uniosła zakrwawioną rękę. „Ciemność i Mgła… 
Rozkazuję  wam.  Okryjcie  moje  ciało.  Teraz.  Ukryjcie 
mnie!” 

Otoczyły  ją  i  ukryły  przed  wzrokiem  w  najgłębszych, 
najciemniejszych  cieniach,  które  drżały niespokojnie. 
Poprzez  noc  usłyszała  więcej  niż  odpowiedź:  Twoja 
moc  słabnie,  odrodzona  Tsi  Sgili.  Rozkażesz  nam 
teraz? Zobaczymy… Zobaczymy… 

Wściekłość  była luksusową emocją, na którą Neferet 
nie mogła sobie pozwolić. Utrzymywała swoją złość w 
ryzach,  nie  podnosząc  marynarki  Charlesa  LaFont’a. 
Ubrana  jedynie  w  krew,  wściekłość  i  bladnącą  moc, 
Neferet uciekła. Skrywając się w rowie po przeciwnej 
stronie Utica Street, gdy krzyk żony LaFont’a przeciął 
noc.  

Jej  krzyk  sprawił,  że  na  twarzy  Neferet  wykwitł 
uśmiech i choć Ciemność nie wykonywała jej komend 
i  nie  ukrywała,  nieśmiertelna  Tsi  Sgili  pobiegła. 
Uciekała  przez  bogate  serce  dzielnicy,  Neferet 
wyobraziła sobie, jakie szczęście by miał śmiertelnik, 
który  zobaczyłby  ją  przez  okno.  Była  szkarłatnym 
widmem,  Banshee  z  zamierzchłych  czasów.  Neferet 
życzyła sobie przywołać do życia Starą Magię, klątwę 
Banshee,  –  by  każdy  śmiertelnik  wypełniony  pychą, 
gdyby spojrzał na nią zmieniłby się w kamień. 

background image

W kamień… Pragnę… Bo tak chcę… 

Zostawiła śmierć burmistrza za sobą.  

Zbyt szybko siłą Neferet znikła. 

Fale  słabości  tak  mocno  ją  uderzyły,  że  potknęła  się 
obok krawężnika, z trudem łapiąc oddech. 

Nie ma tu domów. Gdzie ja jestem? 

Zagubiona,  Neferet  rozejrzała  się  dookoła  w  świetle 
mrugającej latarnie w stylu z roku 1920 wkoło parku. 
Instynktownie przeniosła się z dala od światła, głębiej 
w krzewy i kręte ścieżki w sercu parku. 

To był mały grzbiet, otoczony krzewami, gdzie Neferet 
złapała  oddech  na  tyle, aby pozbierać myśli do kupy, 
by rozpoznać lokalizacje.  

Woodward  Park  –  nie  daleko  Domu  Nocy.  Neferet 
rozejrzała się, szukając panoramy Tulsy. Mayo było za 
daleko.  Nie  dotarłaby  tam  przed  świtem.  A  nawet, 
gdyby  mogła  się  tam  zjawić  nim  słońce  wzniesie  się 
na  horyzont  i wchłonie to, co pozostało z jej siły, jak 
ominie  ludzi  pracujących  w  recepcji?  Ciemność 
więcej jej już nie kryła. Odsłonięta, stałaby tam naga, 
pokryta  krwią  wampirka  –  zostałaby  zatrzymana  – 
zwłaszcza  w  nocy,  gdy  ich  burmistrz  został 
zamordowany przez wampira.  

background image

Być  może  powinnam  była  być  bardziej  ostrożna,  nim 
zakończyłam nieszczęśliwe życie LaFont’a. 

Neferet poczuła pierwszy dotyk paniki. Nigdy nie była 
tak  samotna  i  podatna  na  atak  od  nocy,  w  której 
ojciec zabił jej niewinność.  

Tsi  Sgili  zadrżała,  przypominając  sobie  jego  duże, 
gorące  dłonie,  grube  palce  i  smród  jego  cuchnącego 
oddechu.  

Neferet zaszlochała, pamiętając także cienie, które ją 
pocieszały,  gdy  była  młodą  dziewczyną,  i  Ciemność, 
która łagodziła jej złamaną niewinność. „Czy wszyscy 
mnie  opuścili?  Nie  ma  już  mrocznych  dzieci  mi 
wiernych?”  

Jakby w odpowiedzi, krzewy przed nią zaszeleściły a z 
wewnątrz  wyszedł  lis.  Istota  spojrzała  na  nią  bez 
śladu strachu.  

Neferet  była  onieśmielona  pięknem  bursztynowego  i 
rudego  futra  oraz  inteligentnymi,  błyszczącymi 
zielonymi oczami. 

Lis jest moja odpowiedzią – moim darem – moją ofiarą. 

Neferet  zebrała  resztkę  mocy.  Cicho  i  szybko, 
uderzyła, łamiąc kark lisowi jednym uderzeniem. 

Natychmiast  blask  jego  oczu  znikł,  Neferet  położyła 
ciało na swoich kolanach i pazurami otworzyła gardło 

background image

umierającemu zwierzęciu. Podniosła lisa tak, aby jego 
krew  leniwie  spływała  po  jej  ramionach  i  piersiach, 
łącząc się z ciepłym wiosennym deszczem.  

„Jeśli jest to ofiara, której potrzebujesz, ta krew jest 
dla  ciebie!  Tylko krew otwiera drzwi. Wróć do mnie i 
do Tulsy a zapłacę ci więcej… więcej!” 

Najgłębsze cienie pod krzewami poruszyły się. Powoli, 
niemal  nieśmiało,  kilka  nici  Ciemności  podpłynęło  w 
kierunku Neferet. 

Tsi  Sgili  zamrugała  przez  łzy.  Nie  porzuciły  jej! 
Przegryzła  wargę  by  powstrzymać  łzy  radości,  gdy 
pierwsza nić sunęła po jej lodowatym ciele, by zatopić 
się  w  ciepłej  krwi  lisa  i  zaczęło  się  nią  karmić. 
Wkrótce  dołączyły  inne  i  choć  nie  przybył  ich  setki, 
czy  tysiące,  jak  wtedy,  gdy  nimi  władała,  na  ziemi 
zebrało  się  kotłujące  gniazdo  Ciemności.  Wdychała 
głęboko  nocne  powietrze,  czując  pulsującą  siłę.  Być 
może  będzie  mogła  nakarmić  je,  a  one  z  kolei  będą 
mogły  ją  ukryć,  pielęgnować,  dopóki  nie  odzyska 
swojej prawdziwej siły i celu. 

Mój cel? Jaki jest mój cel? 

Wspomnienia  zalały  jej  osłabiony  umysł  kakofonią 
głosów i wizji:  była młodą dziewczyną – 

twoim celem 

było zostać panią domu!

 Była młodą Wysoką Kapłanką 

– 

twoim  celem  było  podążać  ścieżką  Nyx!

  Była 

background image

dojrzałym  wampirem,  zaczęła  słuchać  podszeptów 
Ciemności,  które  zdawały  się  dryfować  do  niej  przez 
wiatr  – 

twoim  celem  było  pomóc  mi  się  wyrwać  z 

ziemskiego  więzienia  i  rządzenie  wraz  ze  mną! 

Była 

potężna, karmione przez nią nici ukształtowane z nocy 
i magii – 

twoim celem było bawienie mnie i bycie moją 

małżonką.

  

„Dość!”  Neferet  płakała,  chowając  twarz  w  miękkim, 
stęchłym futrze lisiej ofiary. 

„Mam dość tego, że inni mówią o moim celu. Zabiłam i 
zostaliście  nakarmieni.  Teraz  pomóżcie  i zapewnijcie 
bezpieczeństwo, ja będę prowadzić” 

Macki  Ciemności  oplatały  i  owijały  jej  gołe  nogi, 
delikatnie  szarpiąc,  przekonując,  aby  szła  do  przodu. 
Bez  słowa,  Neferet  podążała  za  Ciemnością  ścieżką, 
która 

doprowadziła 

do 

szerokich  kamiennych 

schodów,  wiły  się  one  w dół skalistym grzbietem, aż 
stanęła na poziomie ulicy w pustym parku. Wpatrując 
się  pusto  w  groto-podobny  teren  –  jakby  schowany 
między  krajobrazem  a  drogą.  Kamienie  i  krzewy 
przysłoniły  jej  usta,  które  otwarły  się  na  widok 
trawiastej przestrzeni, która w końcu doprowadziła ją 
do Dwudziestej Pierwszej Ulicy.  

Nici  zamknęły  się  na  niej  przy  kamiennej  szczelinie. 
Ponownie, Neferet podążała za nimi, wspinając się do 

background image

paszczy  groty.  Wzięła  głęboki, wzmacniający oddech, 
kiedy  czołgała  się  w  zupełnej  ciemności,  gdy 
zatrzymała  się  w  zdumieniu  czując  dziki,  stęchły 
zapach, który ją otaczał. 

Jej nici zaprowadziły ją do nory lisa.  

Neferet  zapadła  się  w  ziemi,  witając  zapach  jej 
zdobyczy.  Niemal  czuła  ciepło  zalegającego  ciała 
zwierzęcia  w  gnieździe,  które  niedawno  opuścił. 
Neferet  pokręciła  się  w  miejscu,  otaczając  się  tylko 
krwią  i  nićmi  Ciemności,  zamknęła  oczy  i  w  końcu 
pozwoliła sobie zasnąć.