background image

II. 22. NURT CHŁOPSKI W PROZIE

Nurt chłopski – co to?
Terminu „nurt chłopski” po raz pierwszy użył Henryk Bereza. Określił tak  powojenną twórczość autorów urodzonych 
w latach 30. XX wieku, m.in. Tadeusza Nowaka, Wiesława Myśliwskiego.
Nazwa terminu jest myląca – pisarze owego nurtu byli ludźmi wykształconymi, przedstawicielami inteligencji (bardzo 
często kończyli studia polonistyczne lub politechniczne na uniwersytetach Warszawy i Krakowa) łączyło ich jednak 
wspólne, wiejskie pochodzenie oraz migracja ze wsi do miasta i związane z nią doświadczenia.
W swojej twórczości, która była swoistym powrotem do krainy dzieciństwa i młodości – wsi,  podejmowali najczęściej 
analizę zjawisk społecznych i psychologicznych będących następstwem procesów migracyjnych. Ich proza to swoiste 
portrety patriarchalnej kultury i wiejskiej obyczajowości. Kreacja, a pierwotnie realistyczny obraz wiejskiego świata i 
realiów przedstawiany był z punktu widzenia plebejskiego bohatera snującego narrację. Bohaterowie ci byli rozdarci 
pomiędzy światem nowym, otwierającym się dla nich na drodze społecznego awansu, a tym wiejskim, który przyszło 
im opuścić. Wiedzieli przy tym oni, że powrót do rodzinnej wsi jest niemożliwy; z obranej drogi życiowej nie da się 
powrócić,   bo   człowiek   żyjący   w   mieście   jest   już   nim   nieodwracalnie   przesiąknięty,   jego   psychiczna   konstrukcja 
również, ale i dlatego, że kultura ludowa i wytworzone przez nią wartości na skutek obranych zmian cywilizacyjnych 
stopniowo, ale sukcesywnie zanikały. 
Najstarsi pisarze tego nurtu pozostali wierni prozie realistycznej (J. Kawalec – Ziemi przypisanyTańczący jastrząb), ci 
urodzeni w latach 30. (W. Myśliwski, T. Nowak) w swoich powieściach świat konstruowali na strukturach mitycznych. 
Narrator,   jeden   z   przedstawicieli   wiejskiego   ludu,   z   naiwnej   perspektywy   wyrażający   punkt   widzenia   gromady, 
zbiorowości wiejskiej, miał zawsze archaiczne poglądy i przekonania. Często konfrontowane były one z wojną (A jak 
królem, a jak katem będziesz
  T. Nowaka,  Kamień na kamieniu  W. Myśliwskiego). Wojna wdziera się w zamknięty 
świat wiejskiej społeczności i burzy jego odwieczny w rozumieniu jego mieszkańców, boży porządek. Niszczy też 
ludzką psychikę i moralność.
Literatura nurtu plebejskiego nawiązuje do tradycji literatury ludowej, np. baśni, gawędy (zabieg częsty w prozie T. 
Nowaka). Mityczne struktury znaleźć można też u Myśliwskiego, np. poszukiwanie ojca, fascynacja kulturą wyższą, 
skruszenie i zamieranie dawnego ładu.
Kontynuatorami opisywanego nurtu byli niektórzy prozaicy urodzeni w latach 40 XX wieku, np. Edward Redliński i 
Józef Łoziński, szyderczo wyśmiewający konwencje dominujące w aktualnej prozie lat 60, w których to przyszło im 
żyć, debiutować i pisać.
W   swoich   utworach   rozprawiali   się   ze   stereotypami   dotychczasowej   tradycji   literackiej,   wsi   przypisującej 
prymitywność i naturalność, a także opisującej wyprawiane na nią misje cywilizacyjno - oświatowe. E. Redliński w 
groteskowy   sposób   zderzał   wieś   prymitywną   ze   wsią   nowoczesną,   a   J.   Łoziński   podejmował   problem   dramat 
wydziedziczenia   inteligencji   o   chłopskim   rodowodzie.   Dla   stylu   pisarstwa   obydwojga   ważna   była   twórczość 
Gombrowicza i Mrożka. 
 
Przedstawiciele
Tadeusz Nowak: A jak królem, a jak katem będziesz
Edward Redliński: Konopielka
Wiesław Myśliwski: Kamień na kamieniu
Henryk Worcell: Zaklęte rewiry
Wilhelm Mach: Góry nad Czarnym Morzem

Biogramy:
1. Wiesław Myśliwski
ur. 25 marca 1932 w Dwikozach, ojciec mieszczanin, potem oficer i urzędnik.
Studia polonistyczne na KUL-u skończył w 1951 roku, zadebiutował 4 lata później, co umożliwiła mu praca w Ludowej 
Spółdzielni Wydawniczej.
Pierwszą jego powieścią był Nagi sad wydany w roku 1967, kolejną ważną Kamień na kamieniu (1984). Myśliwski jest 
laureatem  dwóch nagród  Nike;  pierwszą otrzymał  w r. 1997 za  Widnokrąg, następną 10 lat później za  Traktat o 
łuskaniu fasoli
. Wszystkie jego dzieła podejmują tematykę wsi.

2. Edward Redliński
oficjalnie ur. 1 maja 1940 we Frampolu koło Białegostoku. Ukończył  Wydział Geodezji i Kartografii Politechniki 
Warszawskiej oraz Studium Dziennikarskie UW, następnie pracował jako dziennikarz radiowy i prasowy. Zadebiutował 
w r. 1967 Listami z rabarbaru – obrazkami wiejskimi w formie krótkich opowiadań. W roku 1973 ukazały się dwie 
powieści,   w   przeciwstawny   sposób   ukazujące   zmieniające   się,   wiejskie   realia   –  Awans  (postęp)   oraz  Konopielka 
(zacofanie).   Filmowa   adaptacja  Konopielki  z   1981   r.   przyniosła   Redlińskiemu   ogromną   sławę.   Wszystkie   jego 
późniejsze dzieła, mimo wielorodnych form (dramaty, słuchowiska, fantastyka, reportaże) niesie ze sobą wątki awansu 
społecznego i związanej z tym migracji, często migracji ze wsi do miasta.

1

background image

3. Tadeusz Nowak
ur. 11 listopada 1930 w Sikorzycach koło Dąbrowy Tarnowskiej, zm. 1991 r.
Ukończył polonistykę na UJ, zadebiutował jako poeta w 19448 roku. Debiutował  1948 roku wierszem, w 1953 wydał 
już swój tomik poetycki. Prozą zajął się później – napisał kilka powieści zaliczanych do nurtu wiejskiego i bogato 
czerpiące z folklorystycznych i biblijnych konwencji; Takie większe wesele i najbardziej znana - A jak królem, a jak 
katem będziesz
. Osiem lat po jego śmierci wydano jeszcze dwie, niedokończone przez Nowaka powieści.

Streszczenia
1. Myśliwski W.: Kamień na kamieniu
Narracja pierwszoosobowa, fragmentaryczna, zbudowana na zasadzie luźnych ciągów skojarzeniowych, prowadzona 
językiem   pełnym   wyrażeń   gwarowych   i   charakterystycznym   dla   pochodzenia   bohatera   gawędziarskim   stylem,   a 
objawiającym się nawet w przytaczanych przez niego dialogach. Bohaterem tym jest Szymon Pietruszka – kawaler w 
starszym wieku, w chaotyczny, podporządkowany sposobowi funkcjonowania pamięci sposób snujący historię życia 
swojego i swojej rodziny oraz całej wiejskiej społeczności.
Książka zbudowana jest z kilkunastu rozdziałów o symbolicznych tytułach; Cmentarz, Droga, Bracia, Ziemia, Matka, 
Płacz, Alleluja, Chleb, Brama. Każdy tytuł jest motywem przewodnim, rozwijanym w toku narracji i poszerzanym o 
motywy   poboczne,   w   luźny,   pozornie   przypadkowy   sposób   kojarzonymi   z   główną   opowieścią,   obejmującą   wątki 
przedwojenne, wojenne i powojenne, w których uczestniczy bohater.
Ze   względu   na   brak   jakiejkolwiek   chronologii,   utworu   nie   da   się   streścić.   Streszczam   jednak   rozsypaną   na   ww. 
rozdziały historię życia Pietruszki:
Urodził się w typowej chłopskiej rodzinie o klasycznym podziale obowiązków. Dom dzielił z matką, ojcem, dziadkami 
i babką oraz trzema braćmi. Rodzina prędko zaczyna się rozpadać, na skutek zmian gospodarczych i społecznego 
awansu   bracia  Szymona  migrują  do miast i całkowicie zrywają  kontakt z rodzinnym  domem i wsią, których  się 
wstydzą. Wcześniej opuszcza ich emigrujący do Ameryki  dziadek i jego żona. Przez rodziców wychowywany  na 
przyszłego gospodarza jest więc tylko Szymon, który ma być gwarantem ciągłości rodzinnych tradycji. Mężczyzna 
początkowo godzi się na taki los, potem zaczyna się buntować.
Kolejnym  ważnym  z punktu widzenia narracji  bohatera etapem  jego życia jest pobyt  w partyzantce (dowodził jej 
oddziałem)  i udział w wydarzeniach II wojny światowej.
Po powrocie bohater ima się różnych zawodów; zmieniający się ustrój daje okazję do zrobienia kariery urzędniczej (co 
wywoływało rozdarcie bohatera pomiędzy władzą a kościołem, gdyż jako awansujący ze względu na dar pięknego 
przemawiania urzędnik zaczął udzielać ślubów cywilnych), poprzez milicjanta aż do... wiejskiego fryzjera. Oryginalne 
pomysły nie zawsze wychodziły mu jednak na dobre, a jego umiłowanie do zapijanych  wiejskich zabaw i kobiet 
(głównie   tych   z   „wyższych”   klas   –   urzędniczek   i   sklepowych,   hojnie   przekupywanych   nylonowymi   rajstopami) 
wyrobiła mu opinię hulaki i fircyka.
Niedługo po śmierci matki Szymona umiera jego ojciec. W międzyczasie w domu zjawia się jeden z braci Szymona – 
Michał, którego porzuciła miastowa żona. Mężczyzna jest chory psychicznie, przestał mówić i wymaga stałej opieki 
brata.
Pod koniec życia obiektem trosk Szymona jest ośmiokwaterowa mogiła, którą postawić ma mu leniwy sąsiad - Chmiel. 
Wydając ostatnie pieniądze z odszkodowania za wypadek, jakiego doznał na wybudowanej we wsi asfaltowej drodze, i 
zapożyczając się u sąsiadów, marzy, że w stawianym grobie spocznie cała jego rodzina – rodzice, bracia z żonami i on 
sam. Ma to być symboliczny powrót do łona ziemi, która cały czas karmiła ich i dawała schronienie. Grób – to w 
zamierzeniu bohatera stanowić ma jedyne  materialne i namacalne świadectwo jego życia, podobnie jak wiejskiego 
pilota, który zginał podczas wojny, a jego grób nawet po śmierci świadczy o jego dokonaniach, gdyż ozdobiony jest 
lotniczym śmigłem.
Historia   własnego   życia,   snutego   przez   Pietruszkę,   ukazana   jest   na   szerszym,   dopełniającym   go   tle   wiejskiej 
obyczajowości, kultury, wierzeń i tradycji.
Kluczowe dla powieści symbole, takie jak chleb, droga czy krzyż. Chleb symbolizuje odwieczny związek człowieka z 
naturą – ziemią, która go karmi. Dla wszystkich mieszkańców wsi jest podstawowym pożywieniem, który traktuje się z 
namaszczeniem i szacunkiem, tym bardziej, że nie raz go brakowało. Życie mieszkańców wiejskiej społeczności silnie 
wiąże się z rytmem przyrody; rocznym, stabilizującym pracę na roli, siewy, zbiory, ale też dobowym, wyznaczającym 
mityczny porządek dnia i nocy. Droga jest symbolem ingerencji obcego w oswojoną przestrzeń. Gdy nowe władze 
wybudowały ją, jednocześnie dzieląc wieś, dawny porządek został naruszony. Scena próby przejścia przez drogę chłopa 
z wozem zaprzężonym w konia i spowodowanego tym samochodowego wypadku, w którym mężczyzna zostaje trwale 
okaleczony, ma wymiar symboliczny – niechciana ingerencja w odwieczny, bazujący na świecie natury, nienarzucony i 
odwieczny i mityczny porządek wiejskiego świata, zawsze prowadzi do tragedii i kalectwa (duchowego, fizycznego, 
bądź umysłowego – jak brat Szymona) jego mieszkańców.
W  powieści  rozsiane są  wątki  religijno  – klerykalne.  Kościół  jako instytucja  nie jest  specjalnie  szanowany przez 
samego  bohatera,  ale  Bóg i  religia  w plebejskim  świecie  nie  jest  silnie zinstytucjonalizowana.  Mieszkańcy wsi  z 
Bogiem obcują codziennie – poprzez kontakt ze światem natury i przyrodą (krztyna panteizmu), w indywidualnej 

2

background image

modlitwie. Obecność religii w ich życiu jest stała, świadczą o tym chociażby symboliczne krzyże i kapliczki. Kościół 
jako instytucja wiąże się z liturgią i miejscem szanowanym, aczkolwiek również wpisuje się w kalendarz natury, prac 
na

 

roli.

2. Redliński E.: Konopielka
Taplary to białostocka wieś otoczona ze wszech stron bagnami, zapomniana przez wszystkich, rządząca się swoimi 
prawami enklawa ludowości w XX wiecznej Polsce. Pełna mitów, wierzeń, wędrownych dziadów, legend, przesądów.
Dziwnym zjawiskiem zapowiadającym  przyszłe zmiany jest końskie rżenie małego cielaka (wierzono, że to szatan) 
oraz   pojawienie   się   we   wsi   wędrownego   dziada   –   żebraka   (w   nim   z   kolei   dopatrywano   się   świętego).   Te   dwa 
wydarzenia dla taplarskich chłopów są  zapowiedzią zmian.
Mają   rację   –   na   skutek   zmian   gospodarczych   Polski   Ludowej   do   Taplar   przyjeżdża   grupa   urzędników   (wójt, 
przedstawiciel   partyjny   z   powiatu   oraz   inżynier   i   nauczycielka)   mająca   za   cel   zaprowadzić   w   zapomnianej   wsi 
cywilizację – głównie poprzez podłączenie elektryczności, osuszanie okalających wioskę bagien oraz założenie szkoły 
dla   dzieci   i   chętnych   dorosłych,   co   zlikwidować   ma   powszechny   tam   analfabetyzm.  

 

Plany zmian wywołują wściekłość, strach i opór mieszkańców wsi. Jednak nie mają wyjścia.
Rodzina Kaziuka mieszka w małej chacie na podupadającym gospodarstwie. Tworzy ją gospodarz, jego żona Hanka, 
dziadek Józef oraz 3 dzieci (jedno umiera jeszcze jako niemowlę). Przyjęcie pod swój dach nauczycielki z miasta wiąże 
się dla nich ze stałym zastrzykiem gotówki, dlatego też decydują się na to, udostępniając jej jeden z pokoi. Mieszkanie 
pod jednym dachem jest powodem zderzenia dwu światopoglądów, i to w zasadzie jest kanwą powieści.
Najstarszy syn gospodarza, Józek (Ziutek), zaczyna chodzić do szkoły, jako chłopiec o niezwykle chłonnym umyśle i 
ciekawości  świata dzieli się w domu z „nowinami” z miasta i prawdami o świecie. Razem z Konopielką próbują 
przekonać   gospodarzy   do   zaprowadzenia   nowych   porządków   w   domu,   zagrodzie   a   nawet   wsi.   Największy   opór 
nowoczesności stawia Kaziuk. 
Ważne symbolicznie elementy „starego” świata zostają stopniowo wypierane przez nauczycielkę.
Wspólne jedzenie posiłków z jednej miski i zostawianie najsmakowitszego kąska gospodarzowi niszczy nauczycielka 
ucząc rodzinę jeść sztućcami i kupując Hannie w prezencie nową zastawę stołową.
Jola, tworząc tuż po przyjeździe do wsi metrykalny spis swoich uczniów uświadamia rodzinie Kaziuka, że nie pamiętają 
jak   mają   na   nazwisko.   Czasochłonne   przeszukiwanie   domu   w   celu   znalezienia   jakichkolwiek   metryk   czy   innych 
dokumentów udaje się – Bartosiewicze wciągnięci zostają do spisu.
W Kaziuku stopniowo budzi się ciekawość. Zaczyna śledzić i podglądać nauczycielkę. Siedząc na swoim bliźniaczym 
drzewie – przydomowym klonie (we wsi panuje pogląd, że sadzone w dniu urodzin każdego człowieka drzewo jest jego 
bliźniakiem, i ścięcie go wiąże się z końcem życia samego właściciela) podgląda Jolę goszczącą kolegę z miasta. 
Młodzi piją alkohol, po czym kochają się. Szok u podglądacza wywołuje fakt, że odbywa się to przy zapalonym się tle i 
że nauczycielka  nie ma męża, więc  jej  miłość  z mężczyzną  nie  jest  uświęcona  przez  Boga  i  kościół, ale przede 
wszystkim dlatego, że cały akt odbywa się w odwrotnej niż znana mu, jedyna święta klasyczna pozycja.
Wściekły, zszokowany następnego dnia ścina drzewo, z którego podejrzał daną scenę. Protesty i strach rodziny tylko 
podjudzają Kaziuka, ale po powaleniu drzewa nic się nie zmienia – jego świat nagle zaczyna się zmieniać, a miejsce 
tradycyjnym, z dziada pradziada przekazywanym wierzeniom zajmuje swoista dowolność, bezwład, anarchia.
Podczas rozmowy z nauczycielką domownicy dowiadują się, że jest ona ateistką. Nie wyobrażają sobie, jak można nie 
wierzyć w Boga.
Bunt, jaki stopniowo narasta w Kaziuku powoduje, że przekopuje on miejscową górkę nieodpodal cmentarza, burząc 
tym kolejne wioskowe tabu. Legenda głosi, że górka ta usypana została na złotym koniu, a pilnuje go sam diabeł. 
Kilkugodzinna praca bohatera rozwiewa kolejny lokalny mit. Ziemia nic nie kryje, a jego buta i odwaga nie spotyka się 
z karą an i od diabła, ani od samego Boga.
Kiedy mija rok i zaczynają się wakacje, nauczycielka opuszcza wieś. W słoneczny dzień wozem do miasta odwozi ją 
Kaziuk. Podróż kończy się na wozie, gdzie bohater łamie kolejny święty zakaz – kocha się z Jolą, która nie jest jego 
żoną, a jednocześnie spełnia swoje fantazje czyniąc to „po miastowemu”, w pozycji, w której to kobieta dominuje nad 
partnerem. 
To ostatecznie uświadamia bohaterowi, że nie ma żadnym uświęconych religią ani obyczajowością granic, których nie 
mógłby przekroczyć. Po powrocie do Taplar zaczynają się tradycyjne żniwa. Cała wieś pracuje wspólnie, ubrana w 
odświętne ubrania, obuta, z sierpami w rękach ścina najświętsze ze zbóż, z którego wypieka się chleb. I ten zakaz łamie 
Kaziuk – ubrany niechlujnie zboże ścina kosą, bo tak jest szybciej. Łamie w ten sposób ostatnie tabu i ostatecznie 
„wykluczony” zostaje z wiejskiej społeczności.
Świat Taplar już nigdy nie będzie takim jak przed wizytą miastowej Konopielki, która powoli ale sukcesywnie niszcząc 
lokalną   tradycję   i   moralność   sprawiła,   że   dotychczasowa   hierarchia   wartości   człowieka   i   jego   odwieczny   system 
funkcjonowania

 

niszczy,

 

mająca

 

ludzie

 

życie

 

ułatwić,

 

cywilizacja.

Cytaty dotyczące porannych obrzędów i pisania – próbka języka i obyczajowości:
„Jesienio godpodarze wstajo długo, po trochu, posmakować lubio. Jakby taki był co by widział przez ściany i przez 
ciemno, to on by może i widział co gospodarze robio jak koguty w sieniach odśpiewajo im trzecie pobudke”. 

3

background image

„Spodobało mnie sie, że bede pisał. Biere patyk, walonkiem wygładzam ziemie i pisze. Pisze sobie różne litery, jak 
Grzegor   pisał,   okrągłe,   kanciaste,   rozgałęziane,   zawijane,   podkręcywane,   z   kropkami,   kreskami,   krzyżykami.   A 
smurgiel sie patrzy z góry, aż głowo kręci, że tak prętko ja pisze. To walonkiem wygładzam jeszcze kawał gumna i 
pisze litery jeszcze bardziej rozgałęzione. (…) Nic nie mówie, na razie sie pisze, nie czyta, Grzegor nie gadał jak pisał. 
Aż jak napisał, odstawiał kajet na ręke i czytał. Przeczytawszy pisał dalej.(…) Tatu, a niech tato przeczytajo z książki, 
prosi smurgiel i książke daje. Jeszcze raz przeglądam: dziewczynka, pies, domek, koń z wozem, auto. Czemu nie, 
mógłby ja im poczytać o tym aucie co w Surażu kure rozjechało. Ale jakoś nie wypada, litery te jakieś takie nie moje, w 
rządkach. Z tej książki nie umiem czytać, mówie im, to inaksze litery, szkolne.”

3. Nowak T.: A jak królem, a jak katem będziesz
Piotr,  chłopak mieszkający na wsi  opowiada  o swoim  życiu.  Zaczyna  od wieku już  dorosłego,  rzadko  wspomina 
dzieciństwo. Śpiewając w kościelnym  chórze zaprzyjaźnia się z Jaśkiem; przyjaźń ta trwa ponad dwa lata. Razem 
kradną kury z pobliskich gospodarstw, potem przerzucają się na pierzyny i inwentarz. Prowadzą hulaszcze, prawie 
zbójnickie życie. Jasiek romansuje z wdową, która często ich gości i z którą łupy dzielą zawsze na trzy równe części. Po 
dwóch latach Jasiek postanawia się z nią ożenić, niedługo przed wiosną i własnym weselem Jasiek „kropnał sobie w 
łeb”. Nie wiadomo z jakiego powodu, we wsi mówiono o jego nieślubnej córce ze służąca z dworku, o wdowie, która 
szantażowała go ujawnieniem jego złodziejskiej przeszłości policji, mówiono też że Jasiek mordował i okradał ludzi. 
Pochowano go pod cmentarnym płotem, obok bydła i psów. Przyjaźń z Jaskiem i ich wspólna, zbójecka przeszłość 
miała ogromne  znaczenie  dla Piotra.  Wyimaginowana  zjawa kompana będzie towarzyszyła  mu potem nieustannie 
podczas jego dalszego życia.
Kilka lat później umiera ojciec Piotra, syn zamieszkuje już tylko ze starą matką. Ojciec jest pierwszym zmarły, którego 
chłopak ogląda. Jednak wspomnienie zmarłego nadal wypiera wspomnienie kompana Jaśka.
W tym czasie Piotr postanawia znaleźć żonę. U miejscowego kowala zamawia sobie wymarzoną bryczuszkę, a sam 
jeszcze waha się, którą z panien z sąsiedztwa wybrać. Hela jest córką sołtysa, Marysia sąsiada. Obie są piękne.
Pewnego dnia Piotr wracając ze żniw spotyka sołtysówkę niosącą cały kosz jabłek. Dziewczyna obserwuje kąpiących 
się w stawie nagich chłopców. Rozmowa kończy się pieszczotami wsianie, potem, o zapadnięciu zmierzchu młodzi 
przenoszą się nad staw.  Podczas symbolicznej sceny, w której rzucają jabłkami do wody, Hela mówi znamienne słowa: 
„A jak będziesz królem, to będę królową. A jak katem będziesz, to kątową będę”. W koszyku zostaje tylko jedno złote 
jabłko, symbol królewskiej władzy. Noc młodzi spędzili na strzesze stodoły znajdującej się w sadzie.
Kolejne ich spotkanie odbyło się dwa dni później, na wiejskim festynie, na którym grała żydowska kapela pochodzącą z 
odległego, „drewnianego miasteczka”. Gdy Piotr zjawił się na festynie, Hela tańczyła z obcym chłopakiem zza rzeki 
(rzeka – symboliczna granica oddzielająca dobro od zła, to za rzekę Piotr z Jaśkiem wynosili kradzione przedmioty i 
wyprowadzali po skutej lodem rzecze kradzione konie). Wtedy Piotr tańczyć zaczął z Marysią. Wkrótce doszło do 
zatargu, młodzi zaczęli strzelać do rosnącego nad stawem osikowego drzewa, choć unikali tym samym strzelania do 
siebie, to każdy z nich przyzna potem, że chciał zabić „konkurenta” (na festyn każdy nosił broń palną, noże lub kastety, 
festyny bowiem często kończyły się burdami). Osikowa, krwawiąca twarz, która ukazała się im po owym „sprawdzianie 
męskości” przeraziła ich na tyle, że studząc zapał do bijatyki „podzielili” między siebie dziewczyny i nawiązali pozorną 
przyjaźń.
Następnego dnia Piotr dostał kartę mobilizacyjną, przywiózł ją komendant policji. Matka zaczyna szykować syna nie do 
ślubu, a na wojnę, udziela mu błogosławieństwa, myje i ubiera go, dziadek Jakub – kawalerzysta Franciszka Józefa, 
daje chłopakowi szablę i poleca często jej używać. Piotr wraz z chłopakami ze wsi wyrusza na wojnę. 
Przed odjazdem pociągu Piotr spotkał Stacha z festynu oraz Mojżesza, chłopaka grającego w żydowskiej kapeli. Przez 
całą służbę w piechocie trzymali się razem. Kiedy służyli pod Tarnowem, jednostka wzięła udział w poważnej bitwie, 
zginał w niej Stach. Umierając na rękach Piotra powiedział mu o tym, że wtedy wyobrażał sobie, że strzela nie do 
osikowego  drzewa, ale do niego. Piotr dopiero teraz dostrzega  podobieństwo Stacha do Jaśka. Wspomnienia tych 
dwóch   zmarłych   przypominają   mu   się   zawsze,   kiedy   robi   coś   złego.   Ojciec   we   wspomnieniach   nie   wraca,   bo 
symbolizował uczciwość, stary tradycyjny świat i wartości moralne, rodzinny dom, natomiast Jasiek – złodziejstwo, a 
Stach – morderstwa, czy to symboliczne osiki, czy też Niemców posiekanych dziadkową szablą.
Kompania Piotra i Mojżesza odchodzi, żołnierze najpierw starają się ją dogonić, potem zmieniają plany i kryjąc się po 
lasach i sadach, zaznając głodu, chłodu i niebezpieczeństw, wracają do domu. Wojenna wyprawa Piotra i Żyda w sumie 
trwa 2 tygodnie.
Po powrocie Piotr wita się z matką, Heli opowiada o śmierci Stacha, wieś pije z ocalonymi żołnierzami i raduje się z ich 
szczęśliwego   powrotu.   Następnego   dnia,   odwożąc   ogolonego   podczas   wojny  Żyda   Mojżesza   do   jego   miasteczka, 
mężczyźni trafiają na pogrzeb wędrownego, garbatego dziada w  leśnym przysiółku.
Mija kolejny miesiąc, zanim Hela spełnia obietnicę i przychodzi do Piotrka na schadzkę do stodoły, w której chłopak 
śpi latem. Zjawia się co noc, spędzają ją wspólnie i dzielą się troskami i wspomnieniami o zmarłym Stachu. Powraca 
motyw czerwonych i złotych jabłek, symbolizujących króla oraz kata, którym przez wojenne doświadczenia stał się 
Piotr.
Do wioski przybywają partyzanci. Piotr zaprzyjaźnia się z jednym z nich – plutonowym Pawełkiem. Piotr zwierza mu 
się ze swoich zmartwień i wyrzutów sumienia, Paweł ma receptę na troski przyjaciela. Mianowany zostaje kapralem, a 

4

background image

partyzanckie  obrady wybierają  go  na osobę, która dokona egzekucji  na listonoszu z sąsiedniej  wsi, który donosił 
Niemcom. Wykonanie wyroku budzi w Piotrze wstręt do samego siebie, mimo że listonosz okazał się donosicielem 
wiozącym  Niemcom ukryty donos na wszystkich partyzantów. Chce popełnić samobójstwa, na powrót zaczyna go 
nękać osikowa, ranna twarz i zjawy Jaśka i Stacha. Jego następną ofiarą zostaje sołtys sąsiedniej wsi, wiernie służący 
Hitlerowi. 
W międzyczasie Piotr spotyka  Mojżesza; okazuje się, że jego rodzinę zabili Niemcy,  on jako jedyny przeżył, ale 
ukrywa się w lesie i boi się zbliżać do ludzkich siedlisk. Prosi tylko Piotra o to, by przynosił mu raz na tydzień jedzenie 
w umówione miejsce pod tarniną. Piotr wspiera go w ten sposób, nosi mu też broń, granaty i odzież. Kiedy znajduje 
zgubiony po powrocie z wojny Tałes przyjaciela i chcąc się z nim spotkać i sprawić mu radość, zwrócić go, okazuje się 
że Żyd  został  wytropiony przez  komendanta policji, tego  samego,  który przyniósł  Piotrowi  wezwanie na wojnę i 
pokłócił się z nim, a nie chcąc dać się zabić, wysadził swoją ziemiankę w powietrze granatem od przyjaciela.
Mija jakiś czas, podczas ponownej, wspólnej kąpieli, Piotr wyjawia Heli prawdę o swoich ofiarach. Jej przepowiednia o 
królu i kacie się sprawdza. Dziewczyna dowiedziawszy się o tym, że jaj ukochany chce zabić policjanta, na własne 
życzenie ogląda morderstwo. A tym razem Piotr nie zabija już z rozkazu partyzanckich władz. Staje się „katową”.
„Ale chyba dlatego będę zabijał, że jak chodziłem z Jaśkiem, to sobie kropnął w łeb, jak ze Stachem szedłem, to po 
paru dniach leciał mi przez ręce, a jak udało mi się przyprowadzić Mojżesza, to go osaczyli w borsuczej jamie, a on 
moimi granatami wysadził się w powietrze. A jak zobaczyłem, że zamiast dawnej twarzy mam twarz osikową, muszę 
zabijać. I ty, Helu, niepotrzebnie mnie okłamujesz, że nie mam osikowej twarzy. Wystarczy, że przypadkowo spojrzę w 
lusterko, w staw, w niesione wiadro wody, żeby ją zobaczyć”.
Po tych, przychodzą kolejne ofiary Piotra – żandarm z sąsiedniej wioski i konfidenta gestapo.
Wszystko zmienia się w momencie, w którym Hela wyjawia Piotrowi, że jest z nim w ciąży.
Szybko dochodzi do zaręczyn a potem dwie rodziny planują ślub i wesele młodych. Wyrzuty sumienia oddalają się od 
Piotra, a winę przypisują tajemniczej postaci, nazywanej  „NIM”. Ze świadomością że zabija nie Piotr, ale „ON”, 
obydwojgu żyje się prościej. Piotr tylko podczas przedślubnej spowiedzi przyznaje się choć z oporami, do morderstw.
W dniu ślubu Paweł, drużba, pojechał na pocztę znajdującą się nieopodal kościoła. Piotr, bojąc się, że jego drużba się 
spóźni, pojechał po niego. Przypadkiem zegarek pana młodego zauważyła pani z okienka i rozpoznała w nim zegarek 
swojego męża, zabitego listonosza. Krzycząc, oskarżyła Piotra o morderstwo. Niewiele brakowało, a ślub nie odbyłby 
się. Piotr jest prawie nieprzytomny ze zdenerwowania, jednak i ślub i wesele się odbywa.
Młodzi zamieszkują razem, przeżywają wspólnie pierwsze Święta Bożego Narodzenia, a zaraz na początku stycznia 
Hela rodzi synka. Piotr nie chce starym obyczajem wziąć go na ręce, obnosić po chałupie i obejściu ani podrzucać pod 
powałą. Boi się go dotknąć, aby nie skazić go własnymi grzechami, aby na niego nie przeszło znamię katostwa.
Sytuację ratuje dziadek Jakub. Gdy Piotr mówi mu wprost o swoich rękach mordercy i obawach, ten dokonuje aktu 
oczyszczenia   błogosławiąc   dziecko   i   ojca   szablą,   którą   Piotr   przerobił   na   sztylet   i   którym   zabijał.   Symboliczne 
odkupienie wszystkich śmierci następuje za sprawą nowego życia. Ojciec obsypuje niemowlę złotymi, królewskimi 
jabłkami. Historię kończą zdania: „Rozkroiłem to czerwone jabłko. Ale tylko na cztery części. I podzieliłem je między 
siebie, Hele, matkę i teściową. Dziadkowi Jakubowi podałem złotą renetę wziętą z kołyski. Obydwaj, synek i dziadek 
Jakub, byli z raju. Tyle tylko, że synek stamtąd wychodził, a dziadek Jakub już wchodził”. 

5