background image

9

NASI OKUP

ANCI

pochodzącego od 

Rurykowiczów. 

Namiętny

karciarz – 

współcześni twierdzili, 

że w 

dwóch

ostatnich latach 

życia przegrał 

w faraona 

oko-

ło 100 

tys. dukatów, 

tj. mniej 

więcej 350 

kg

złota! Kilka 

lat wcześniej 

w dwa 

dni przegrał

30 tys. 

dukatów. P

ieniądze na 

swój karciany

nałóg i 

wystawne życie 

zdobywał wszelkimi

sposobami. 

Przeciwstawiał 

się równouprawnieniu 

pra-

wosławnych i 

protestantów, ale 

chyba dla 

zasa-

dy. Szybko 

zmienił zdanie, 

kiedy R

osjanie uży-

li argumentu nie do odrzucenia – zakwaterowa-

li w 

jego dobrach 

swoje wojska. 

Nie tylko 

zmiękł,

ale nawet 

przeszedł całkowicie 

na stronę 

Rosji

i zdradzał 

potem P

olskę nader 

gorliwie... Na

przykład w 

sprawie równouprawnienia 

innowier-

ców zaproponował 

Katarzynie II, 

że za 

60 tys.

dukatów i 

przy pomocy 

4 tys. 

carskich żołnie-

rzy zawiąże 

konfederację dla 

poparcia żądań

Rosji. 

Dostał 30 

tys. dukatów, 

a później 

był

na stałej 

pensji rosyjskiej. 

  

W roku 

1773, kiedy 

płatni zdrajcy 

– księ-

ża biskupi 

Ostrowski i 

Młodziejowski – 

zor-

ganizowali sejm 

rozbiorowy, Massalski 

poparł

ich działania. 

Gorącymi przemowami 

zyskał

wówczas miano 

„czwartej potencji 

rozbioro-

wej”. R

zeczywiście uosabiał 

tę 

czwartą poten-

cję rozbiorową, 

czyli... Kościół 

katolicki. Za

„zasługi” d

la P

olski nagrodzono 

go jeszcze 

sta-

nowiskiem prezesa 

departamentu skarbowe-

go, które 

dawało możliwość 

wzbogacenia się.

Załatwił sobie 

wtedy zwrot 

wydatków, które

rzekomo poniósł 

na umocnienie 

twierdzy

w L

achowiczach. W 

tym celu 

zamienił to 

sta-

rostwo na 

cztery inne 

na Litwie, 

które przy-

nosiły dochód 

sześć razy 

większy.

Przerażające, 

że takiemu 

zdrajcy powierzo-

no prezesurę 

Komisji Edukacji 

Narodowej,

czyli edukację 

Polaków! 

Okazał się 

arcyzło-

dziejem, bo 

kiedy w 

latach 1773–1776 

preze-

sował Komisji, 

wraz z 

biskupem M

łodziejow-

skim dokonał 

niebywałych nadużyć 

finanso-

wych. T

ylko ze 

sprzedaży naczyń 

kościelnych

wziął 60 

tys. złotych. 

Z kapitałów 

KEN „bez

rachunku brał 

i marnował”, 

podobnie jak

z sum 

przeznaczonych na 

remont katedry.

Poza 

utratą stanowiska 

przewodniczącego KEN,

włos mu 

z głowy 

za złodziejstwo 

nie spadł. 

Zajęty hazardem 

i rozgrabianiem 

majątku

pojezuickiego nie 

mógł poświęcić 

czasu edu-

kowaniu P

olaków, toteż 

uwzględniwszy jesz-

cze sabotaż 

ze strony 

byłych jezuitów 

i opór

kołtuńskich jezuickich 

wychowanków – 

począt-

ki KEN 

były kompromitujące. 

„Cała W

arsza-

wa śmieje 

się z 

tak pięknej 

edukacji”– 

pisał

w październiku 

1774 Jan 

Chevalier.

T argowiczanin 

zwalczający 

reformy i 

Kon-

stytucję 3 maja. „Człowiek” rosyjskiego amba-

sadora Sieversa, 

któremu pomagał 

w doborze

posłów, a 

nawet nakłaniał 

do ich 

terroryzo-

wania podczas 

rozbiorowego „sejmu 

hańby”

w Grodnie. 

Był zresztą 

jego współorganizato-

rem (razem 

z biskupami 

Kossakowskim i 

Skar-

szewskim) i 

wygłosił wówczas 

mowę „o 

nie-

ograniczonej ufności 

we wspaniałomyślność 

ce-

sarzowej”. 

28 czerwca 

1794 r

. lud 

Warszawy 

wy-

wlókł tego 

zdrajcę z 

więzienia i 

powiesił

bez sądu przed pałacem Brühla na konop-

nych lejcach 

zabranych przygodnemu 

woź-

nicy.

Michał P

oniatowski– 

biskup płocki 

od

1773 roku, 

arcybiskup gnieźnieński 

i prymas

Polski 

w latach 

1784–1794, senator. 

Młodszy

brat króla, 

jego główny 

doradca, a 

od 1768

sekretarz wielki 

koronny. Syfilityk, 

niebywale

8

NASI OKUP

ANCI

T en 

biskup podżegał 

konfederatów (Józe-

fa Bierzyńskiego, 

potem Marcina 

Lubomir-

skiego) do 

zamordowania króla 

Stanisława A

u-

gusta! Mordu 

miał dokonać 

oczywiście ktoś

inny. P

osądza się 

go też 

o inspirację 

porwania

króla. Co 

ciekawe, król 

– nie 

katolik, lecz 

de-

ista – 

wybaczył mu. 

Krasiński przyjął 

pieniądze i 

pomoc dla

konfederacji od 

Austriaków, 

mimo że 

to wła-

śnie A

ustria już 

w 1769 

r. zainicjowała 

roz-

biory, zajmując 

Spisz oraz 

powiaty nowotar-

ski i 

sądecki, a 

później podsycała 

konfedera-

cję, aby osłabić Polskę i przekonać R

osję o ko-

nieczności rozbiorów. 

Cesarzowa M

aria T

ere-

sa pisała 

do W

oltera: Nie 

znaleźliśmy innego

środka dla 

zabezpieczenia naszych 

gra-

nic od 

najścia konfederatów

, dowodzo-

nych przez 

oficerów francuskich, 

jak tyl-

ko rozszerzyć 

te granice”.

Brał też 

od Sasów, 

których mamił

wizją dziedzicznej 

dynastii saskiej 

na

tronie polskim.

Po

 upadku 

konfederacji i 

po I 

roz-

biorze, chyba 

wstrząśnięty skutkami 

swe-

go warcholstwa, 

pogodził się 

z królem.

Odsunął się 

od czynnego 

życia politycz-

nego, ale 

powrócił w 

dobie Sejmu 

Wiel-

kiego. Aktywnie 

uczestniczył w

 uchwa-

leniu Konstytucji 

3 maja, 

energicznie

występował przeciw 

targowicy, zbierał

pieniądze dla 

powstania kościuszkow-

skiego. W

szystko za 

późno... 

T o 

patriotyczne przebudzenie 

spo-

wodowało, że 

u papieża 

Piusa 

VI, któ-

ry później 

nawet pobłogosławił 

targo-

wicę, nie 

miał szans 

na 

karierę w

 K

o-

ściele, zwłaszcza 

przy 

sprzeciwie A

ustrii

i R

osji. Zrezygnował 

z biskupstwa

i osiadł 

na terenie 

zaboru pruskiego. 

Zmarł

w 1800 

roku.

Ignacy Massalski

– biskup 

wileński

w latach 

1762–1794, 

senator. J

uż jako 

15-let-

ni chłopiec 

– bez 

żadnych święceń 

– został

kanonikiem wileńskim, 

co dawało 

mu duże 

do-

chody. P

o powrocie 

ze studiów 

w Rzymie 

dzię-

ki protekcji 

Czartoryskich robił 

w Kościele

szybką karierę 

– już 

w wieku 

35 lat 

został bi-

skupem wileńskim! 

Jako człowiek 

otwartego

umysłu, był 

wielbicielem W

oltera, 

a nawet 

krze-

wił oświatę 

wśród chłopów.

Później 

„znormalniał”. W

ykorzystując po-

zycję w 

senacie, uzyskał 

dla swego 

rodu po-

twierdzenie przez 

sejm tytułu 

książęcego,

16

NASI OKUPANCI









potrzebie. Dopiero Sejm Wielki w 1789 r. wy-
darł  im  pieniądze  z  gardła,  opodatkował  do-
bra  kościelne  i  uchwalił  przeznaczenie  olbrzy-
mich  dochodów  biskupstwa  krakowskiego  na
wojsko. Reakcja Kościoła była znamienna: pa-
pież  Pius  VI  zabronił  ruszania  tych  pieniędzy
i uściślił współpracę z zaborcami. Nuncjusze pa-
piescy  otwarcie  spiskowali  przeciwko  Polsce,
a  prymas  Poniatowski,  którego  osobiście  tych
dochodów pozbawiono, demonstracyjnie wyje-
chał  z  kraju  i  nie  brał  udziału  w  pracach  sej-
mu,  mimo  że  przewodniczył  senatowi.  Tenże
papież Pius VI później pobłogosławił targowi-
cę,  której  akt  podpisało  czterech  biskupów,

a  kilku  następnych  targowicę  jawnie  popiera-
ło. Tak  zamordowali  Polskę

Ich  celem  było  i  jest  słabe  państwo,  takie

państwo, w którym nie będą płacić podatków,
będą  poza  prawem,  opanują  szkoły  i  media,
a  ogłupiony  lud  będzie  znosił  im  pieniądze
i  jeszcze  całował  po  rękach.  Jak  teraz.

Gdy tylko zaborcy obejmowali we władanie

kolejne  części  rozdzieranej  Polski,  duchowień-
stwo  oraz  wychowani  przez  Kościół  magnaci
i szlachta składali przysięgi na wierność nowym
panom. Niestety, srodze się zdrajcy biskupi za-
wiedli. Nowi władcy zaprowadzali swoje porząd-
ki: nałożyli podatki, ograniczyli przywileje i za-

częli likwidować nadmiar kościołów i klasz-
torów.  I  najważniejsze  –  przestali  zdraj-
com w sutannach płacić żołd – bo po co?
Cel osiągnęli. 

Ta  zmiana  sytuacji  nie  spowodowała

jakiegokolwiek oporu ani sprzeciwu. Ko-
ściół ochoczo podjął z zaborcami współ-
pracę,  bo  tylko  przed  silniejszym  łatwo
się ugina. Kler złożył więc przysięgę wier-
ności  i  dotrzymywał  jej.  W  czasie  zabo-
rów  duchowieństwo  katolickie  każdego
cara witało w Warszawie uroczystymi pro-
cesjami,  a  w  całym  kraju  dziękczynnymi
mszami. Każde powstanie narodowe by-
ło potępione przez papieży. Ten rozdział
zdrady zasługuje na osobne opracowanie.
Masowe donosicielstwo księży w okresie
PRL-u jest kolejnym dowodem, że zdra-
da to dla nich nic nadzwyczajnego. Zresz-
tą  skoro  ich  ojczyzna  jest  w  Watykanie,
czy sami uważają to za zdradę? Uparcie
wraca upiór wisielca biskupa Kossakow-
skiego oraz niedoszłego wisielca – Skar-
szewskiego...   

LUX  VERITATIS

TYGODNIK

PZPR  –  PŁATNI  ZDRAJCY,  PACHOŁKI  ROSJI,  CZYLI...

1

ZZddrraajjccyy ww ssuuttaannnnaacchh

((22))

O

to druga  część  listy
d u c h o w n y c h
rzymskokatolic-
kich,  którzy

zdradzili Polskę, brali ła-
pówki od Rosji i w zna-
czący  sposób  przyczy-
nili  się  do  rozbiorów.
Wkrótce  „Fakty  i  Mity”
opublikują listę wysokich
duchownych,  którzy  przyj-
mowali „prezenty” od Niemiec
oraz od przedstawicieli innych kra-
jów.  Kościół  chełpi  się  rzekomym
patriotyzmem  swoich  hierarchów
oraz  kreuje  się  na  ostoję  polsko-
ści  w  czasach  zaborów.  „Fakty
i Mity” sprawdzają, jak to było na-
prawdę  z  „zasługami”  katolickiej
hierarchii  dla  Polski.

Niestety,  z  chwilą  nastania  tzw.  niepodległości,  Kościół  dąży  do stworzenia  kraju
wyznaniowego.  Mamy  być  takim  skansenem polskiego  fundamentalizmu.  To  jest
zupełna  katastrofa”. 

(Jerzy  Giedroyć)

Pius  VI

Ignacy Massalski

background image

2

NASI OKUPANCI

Majątki kościelne były skutecznym narzę-

dziem przekupywania wyższego kleru. Potwier-
dza to zachowana korespondencja ambasado-
rów rosyjskich. Oto wyjątki z listu von Siever-
sa  do  Katarzyny  II  z  30.03.1793  r.  o  zdrajcy
biskupie  Kossakowskim:  „Jest  on  wierny  (Ro-
sji),  lecz  obawia  się  równie  o  dobro  Kościoła
świętego, jak i starostwa. Uspokoiłem go zapew-
nieniem, że W.Imp. Mość teraźniejszym posia-
daczom nic nie odbierze, a wierne usługi hoj-
nie nagrodzić potrafi
. Wielka część dochodów
biskupstwa  wileńskiego,  którego  jest  on  ko-
adiutorem, dostanie się pod nowe panowanie”.

O  tymże  zdrajcy  w  sutannie  w  liście

z 28.01.1794 r. do swego następcy Igelstroema

Sievers napisał: „(...) doręczy-
łem mu 4.000 dukatów za wy-
bory litewskie. Wymagał on ode
mnie  8.000,  ponieważ  jednak-
że przez powierzenie mu zarzą-
du  dóbr  biskupstwa  krakow-
skiego dałem mu 150.000 ru-
bli  rocznego  dochodu
,  sądzi-
łem, iż to wystarczyło na zobo-
wiązanie  go  i  na  pokrycie  wy-
datków wyborczych”. 
Te wydat-
ki wyborcze to przekupywanie
posłów  na  sejmikach,  aby  na
sejm  wybrano  wskazanych,
a  także  łapówki  dla  wybrań-
ców. Ubogi szlachcic, przysło-
wiowy „Marcinkiewicz”, który
zerwał  sejm  w  1730  r.,  brał
do  łapy  na  sejmiku  zaledwie
10–40  dukatów!  Przekupstwo
wsparte  było  propagandowo
odczytaniem na początku sej-
miku listu nuncjusza papieskie-
go  lub  biskupa  diecezji  oraz

ambasadora  rosyjskiego.  Poseł  na  sejm  brał
znacznie więcej.

Po przyjęciu przez sejm traktatów rozbio-

rowych  Sievers  wręczył  w  imieniu  carycy  Ka-
tarzyny  II  „bardzo  kosztowne  prezenta  wszyst-
kim 32 członkom Delegacji, z którymi obydwa
traktaty, podziałowy i przymierza, podpisałem”.
Każdy prezent wart był kilka tysięcy dukatów.
Były  to  złote  krzyże  z  brylantami  i  popiersia
(„biusty”)  carycy.

Cóż więc dziwnego, że obalenie Konsty-

tucji  3  maja  i  ratyfikowanie  II  rozbioru
przez polski sejm uczczono... mszą świętą
i  podziękowano  Panu  Bogu  uroczystym
Te  Deum 
(o  godz.  9  rano  po  zakończeniu

10

NASI OKUP

ANCI

rozwiązły i 

chciwy, służalczy 

wobec R

osji.

Otwarty umysł, 

przenikliwy polityk, 

jednak czy-

nami jego 

kierowała niepohamowana 

chciwość. 

Jako prezes 

Komisji Edukacji 

Narodowej

– po 

biskupie Massalskim 

– działał 

już ostroż-

niej, mając 

na uwadze 

wpadkę poprzednika.

W KEN 

dał swobodę 

działania autorom 

jej

osiągnięć – 

ludziom takim 

jak Kołłątaj, 

Pira-

mowicz, W

ybicki. Zarządzał 

też d

iecezją kra-

kowską po 

wywiezieniu biskupa 

Sołtyka do 

Ka-

ługi i 

później po 

umieszczeniu go 

w zakładzie

dla obłąkanych, 

do czego 

zresztą walnie 

się

przyczynił. Dzięki 

poparciu R

osji i 

Austrii

w Rzymie 

przez 8 

lat, nawet 

po śmierci 

Soł-

tyka, aż 

do r. 

1790 nie 

wyznaczano biskupa

krakowskiego, a 

skromny sługa 

boży ksiądz

prymas administrował 

i zgarniał 

dochody jed-

nej z

 najbogatszych 

w Europie 

diecezji, któ-

rej część 

należała już 

do A

ustrii. Była 

to oczy-

wista łapówka. 

 

Wspaniale 

się obłowił, 

a przecież 

miał rów-

nocześnie dochody 

z arcybiskupstwa 

gnieźnień-

skiego. T

rwało to 

aż do 

r. 1789, 

kiedy Sejm

Wielki 

dochody z 

tej d

iecezji przeznaczył 

na

wojsko. P

rzyznać jednak 

trzeba, że 

administra-

torem był 

dobrym. Dbał 

o rozwój 

przemysłu,

widział marnotrawienie 

wysiłku ludzi 

przez pa-

sożytnicze klasztory 

i kościoły, 

które mnożyły

się jak 

pchły na 

psie. T

oteż wiele 

z nich 

zli-

kwidował.

Karierę zawdzięczał 

królewskiemu bratu

i poparciu 

Rosji, 

której był 

wiernym pretoria-

ninem. Zwolennik ograniczonych reform, wro-

go odnosił 

się do 

Sejmu W

ielkiego, 

na którym

był lżony 

i poniżany 

za chciwość 

i uporczywe

wysługiwanie się 

Rosji. 

Po 

opodatkowaniu dóbr

kościelnych oraz 

przeznaczeniu na 

wojsko ol-

brzymich dochodów diecezji krakowskiej przez

tenże Sejm, 

wyjechał demonstracyjnie 

z kraju,

obrażony za 

pozbawienie go 

tych pieniędzy.

Wrócił 

po uchwaleniu 

Konstytucji 3 

maja

i wszedł 

w skład 

Straży P

raw. Nadal 

wiernie

trwał przy 

Rosji, 

a nawet 

przekonał króla 

do

przystąpienia do targowicy, ale w rozbiorowym

„sejmie hańby” 

w Grodnie 

nie wziął 

udziału.

W czasie 

oblężenia 

W arszawy 

podczas po-

wstania kościuszkowskiego 

wysłał 

Prusakom

list, w 

którym wskazał 

słabe punkty 

obrony

stolicy. List 

przechwycono, a 

zdrajca prymas

zdążył zażyć 

truciznę, dzięki 

czemu uniknął

stryczka. Samobójcy 

odmówiono pogrzebu

w katedrze 

– pochowano 

go w 

katakumbach

na P

owązkach. Lud 

Warszawy 

uczcił śmierć

zdrajcy „Nagrobkiem 

dla prymasa”: 

Najpierwsze w 

Polsce 

posiadał honory

,

zdzierał kościoły

, przedawał 

klasztory.

Rozpustnik, 

marnotrawnik, zdrajca 

swej ojczyzny

,

by uszedł 

szubienicy, 

zginął od 

trucizny.

Nie znaleziono 

dowodów na 

to, że 

brał

pensję od 

Rosjan, 

ale dzięki 

ich poparciu

(m.in. wieloletni 

zarząd diecezją 

krakowską)

obławiał się znacznie lepiej niż przy byle pen-

syjce.  

Józef K

ossakowski– 

biskup inflancki

w latach 

1781–1794, senator. 

Uczestnik kon-

federacji barskiej. 

W wieku 

27 lat 

został su-

fraganem trockim, 

a sześć 

lat później 

– ordy-

nariuszem ubogiej 

diecezji inflanckiej, 

którą

później przekazał 

kuzynowi. Żeby 

nie musiał

cerować sutanny i jeździć na osiołku, dano mu

w administrację 

diecezję kurlandzką 

(w prze-

ważającej części 

należała już 

do R

osji), a 

w

1791 r. został jeszcze koadiutorem (biskup po-

mocniczy z 

prawem następstwa) 

wileńskim przy

zdrajcy biskupie 

Massalskim. 

7

NASI OKUP

ANCI

Adam Stanisław 

Krasiński– 

biskup ka-

mieniecki w 

latach 1759–1798, 

senator. W 

1733

roku opowiedział 

się za 

Stanisławem L

eszczyń-

skim, ale 

później służył 

uzurpatorowi A

ugusto-

wi III, 

dzięki czemu 

załapał się 

na dwie 

kano-

nie, prałaturę, 

diecezję k

amieniecką i 

senator-

skie krzesło. 

Perłą 

diecezji kamienieckiej 

była

warszawska Praga, co jej ordynariuszom pozwa-

lało rezydować 

w stolicy. 

Został też 

sekretarzem

koronnym i 

prezydentem T

rybunału Koronne-

go, co 

dawało dodatkowe 

znaczne dochody. 

Wy-

jątkowy warchoł 

(zrywał nawet 

sejmiki!), łotr,

zdrajca i 

fanatyk religijny, 

który religię 

wyko-

rzystywał do 

celów politycznych. 

Współdziałał 

ze zdrajcami 

Podo-

skim i 

Sołtykiem podczas 

konfede-

racji radomskiej 

– prowokacji 

zmon-

towanej przez 

ambasadora R

osji

Repnina, 

od którego 

brał pieniądze.

Wraz 

z nimi 

planował detronizację

króla i 

zwalczał próby 

reform. Jed-

nak Repnin wywiódł ich w pole. Nie

tylko nie doprowadził do detroniza-

cji „Ciołka”, ale porwał Sołtyka i in-

nych i 

wywiózł do 

Kaługi, a 

także

przeforsował równouprawnienie 

pra-

wosławnych i 

protestantów. T

o w

y-

stawienie do 

wiatru, a 

przede wszyst-

kim równouprawnienie 

innowierców

wywołało wściekłość 

tego warchoła

i fanatyka 

religijnego. 

Odwrócił się 

od R

osjan i 

orga-

nizował przeciw 

nim, królowi 

i rów-

nouprawnieniu innowierców 

kon-

federację barską 

„w obronie 

wiary

katolickiej”. W 

Paryżu 

szukał dla

konfederacji poparcia 

ze strony

Francji. 

W roku 

1769 został 

jej przy-

wódcą, szefem 

Generalności. P

rzeciwników

konfederacji i 

zwolenników reform 

bezwzględ-

nie niszczył, 

grabiąc i 

pustosząc ich 

majątki.

Ludność uciekała 

z P

olski do 

sąsiednich kra-

jów, „w 

lutry i 

kalwiny przechodząc”

, jak 

ubo-

lewa pamiętnikarz. 

Gwałty, grabieże 

i rzezie

innowierców, w 

tym prawosławnych, 

spowo-

dowały wybuch 

powstania Kozaków, 

którzy wy-

rżnęli 200 

tys. P

olaków i 

Żydów (m.in. 

słynna

rzeź w 

Humaniu). Konfederacja 

przez pięć

lat zdewastowała 

Polskę 

doszczętnie, wzdłuż

i wszerz, 

a następnie 

kilkanaście tysięcy 

kon-

federatów wywieziono 

na Sybir 

lub wcielono

do wojska 

rosyjskiego.

15

NASI OKUPANCI

tylko  zdrady,  ale  i  wcześniejszych  malwersa-
cji.  Sąd  doraźny  skazał  go  na  śmierć.  Mimo
protestów kleru – został ścięty mieczem na
rynku  krakowskim

Jan Bohomolec – ksiądz na Pradze, brat

księdza Franciszka Bohomolca. Sprzeciwiał się
zarządzeniom  władz  powstańczych,  za  co  wy-
toczono  mu  proces  karny.

Jan Zawisza – ksiądz w Połańcu. Odma-

wiał  udzielania  sakramentów  chłopom,  któ-
rzy w odpowiedzi na uniwersał Kościuszki przy-
łączyli  się  do  powstania.  Za  jego  przykładem
poszli  inni.

To tylko niektórzy Płatni Zdrajcy, Pachoł-

ki Rosji w sutannach – sami znaczniejsi, wierz-
chołek góry lodowej. Lista PZPN jest jeszcze
dłuższa. A przecież brano pieniądze także od
Niemców, Austriaków, Francuzów, Szwedów... 

W oficjalnych kościelnych biografiach tych

biskupów  nie  znajdziemy  śladu  zdrady,  prze-
ciwnie  –  same  zasługi.  Święci  mężowie,  zasłu-
żeni  dla  Polski.  Możemy  oglądać  w  muzeach
i  pałacach  ich  dumne  portrety,  wspaniałe  na-
grobki w kościołach, nawet w katedrze wawel-
skiej,  gdzie  zdrajcy  leżą  obok  królów! Tak
skutecznie Kościół fałszuje historię. Nawet nie-
dawno  można  było  usłyszeć  kłamcę  w  purpu-
rze, jak łgał o „zasługach Kościoła dla Polski”.
Oto te zasługi Kościoła i jego funkcjonariuszy.

W każdym kraju zdrada karana była śmier-

cią, ale nie w Polsce. Sejm Wielki kazał przy-
sięgać senatorom, że pieniędzy od obcych brać
nie będą. I co z tego? Biskupi też przysięgali. 

Wszystkie te kanalie w watykańskich mun-

durach  to  biskupi,  którzy  z  urzędu  byli  sena-
torami,  a  pełnili  też  wiele  najwyższych  stano-
wisk w Polsce. Niektórzy pełnili funkcje inter-
reksa, czyli zastępowali królów i mieli ich wła-
dzę. To dzięki nim Polska nie mogła prowadzić

samodzielnej polityki zagranicznej, bo oni pod-
porządkowali  ją  Kościołowi.  Ta  szajka  zdraj-
ców bezpośrednio władała też większą częścią
kraju, bo Kościół był właścicielem 2/3 ziem Pol-
ski, a nie płacił żadnych podatków. Zatem skąd
miały być pieniądze na wojsko? Najważniejsze
jednak, że Kościół niepodzielnie władał szkol-
nictwem i jedynym medium, jakim wówczas
była...  ambona
.  Dzierżąc  więc  władzę  nad
umysłami  Polaków,  hierarchowie  mieli  decy-
dujący wpływ na losy Polski.

Dlatego ich zdrada była szczególnie szko-

dliwa i haniebna, bo zadała Polsce cios śmier-
telny.  Należeli  do  elity  wykształconych  Pola-
ków,  więc  nikt  nie  może  powiedzieć,  że  nie
wiedzieli, nie byli świadomi... Ich działalności
nie można rozpatrywać w oderwaniu od dzia-
łań całego Kościoła, nawet tylko polskiego. By-
li  wykonawcami  polityki  papieży  i  Kościoła,
który  ich  wychował. 

Nie mam tu zamiaru obarczać Kościoła wy-

łączną  winą  za  rozbiory  Polski.  Ale  jego  rola
była  fundamentalna  ze  względu  na  faktyczną
władzę  polityczną  i  ekonomiczną,  jaką  miał
w  Polsce.  To  Kościół  wychował  magnatów
i  szlacheckich  warchołów  na  obrońców  złotej
wolności,  liberum  veto i  wolnej  elekcji.  Prze-
milczanie  tej  roli  jest  ordynarnym  fałszowa-
niem historii. Kościół jest współsprawcą roz-
biorów i czwartą potencją rozbiorową
. Je-
go wina jest stokroć większa niż polskich ma-
gnatów i szlachty, na których miał taki wpływ,
że  byli  tylko  narzędziem  w  jego  ręku.       

Kościół  w  Polsce  nigdy  nie  płacił  podat-

ków,  dając  w  ten  sposób  zgubny  przykład
szlachcie, która żądała równouprawnienia. Ża-
den biskup nie poświęcił na sprawy publiczne
ani grosza ze swych niebotycznych dochodów
–  nawet  wtedy,  gdy  Polska  była  w  najwyższej









Adam Stanisław 

Krasiński

Władysław  Łubieński

background image

3

NASI OKUPANCI

„sejmu  hańby”  w  Grodnie  ).  Czy  ktoś  wobec
tego wątpi, że Kościół  był  „czwartą  poten-
cją rozbiorową”
? Czy czczenie dzisiaj msza-
mi  rocznic  Konstytucji  nie  jest  szczytem  bez-
czelności  ze  strony  Kościoła? 

Władysław Łubieński – arcybiskup lwow-

ski  od  1757  r.,  gnieźnieński  i  prymas  Polski
w latach 1759–1767, senator, interreks od 1763
do  1764  r.  Prymasem  został  po  Adamie  Ko-
morowskim, który zapił się na śmierć. Wyjąt-
kowa  miernota,  a  jego  „mózgiem”  był  inny
płatny  zdrajca  –  biskup  Młodziejowski.

Stronnik Sasów, po śmierci Augusta III ja-

ko interreks początkowo popierał kandydatu-
rę saską, ale za łapówkę 80 tys. rubli (ok. 500
tys. zł!) przeszedł na stronę Rosji. Książę Rep-
nin  przywiózł  wówczas  do  Polski  na  łapówki
2  miliony  złotych.  Interreks  prymas  Łubień-
ski, zdrajca, pozwolił, aby wyborem króla Pol-
ski zajęła się Rosja, oraz wydał zgodę na wkro-
czenie wojsk rosyjskich do Polski w 1764 r. Zo-
stali na długo... To dzięki niemu królem z wo-
li carycy Rosji Katarzyny II został jej były ko-
chanek Stanisław August Poniatowski. Potem
prymas  pobierał  pensję  od  Rosjan.

Płatny zdrajca prymas Łubieński spowodo-

wał też zerwanie stosunków dyplomatycznych
z Francją, gdy poseł francuski protestował prze-
ciwko  obecności  wojsk  rosyjskich  w  Polsce,
a także z Austrią i Hiszpanią, w interesie Ro-
sji. Podobno został otruty z inspiracji Rosjan,
bo  jako  fanatyk  religijny  sprzeciwiał  się  rów-
nouprawnieniu prawosławnych i protestantów.
O to otrucie podejrzewano jego współpracow-
nika  –  zdrajcę  biskupa  Młodziejowskiego. 

Kościelni  fałszerze  historii  piszą  o  nim:

uczciwy,  ofiarny,  gorliwy  kapłan...

Historia pogwałcenia trzech ostatnich elek-

cji królów polskich z nuncjuszami papieskimi

i  polskimi  biskupami  w  rolach  głównych  do-
wodzi, jak bardzo klerowi katolickiemu odpo-
wiadała anarchia w Polsce. Dzięki niej o wzglę-
dy  biskupów  zabiegali  (w  gotówce)  zaborcy,
mocno  zainteresowani  totalnym  osłabieniem
naszej ojczyzny. Biskupi – cieszący się autory-
tetem  i  największymi  przywilejami  –  robili
w  dogorywającej  macierzy  co  chcieli! 

Gabriel Podoski – arcybiskup gnieźnień-

ski i prymas Polski w latach 1767–1777, sena-
tor.  Wychowanek  jezuitów,  zdrajca  na  rosyj-
skim żołdzie, kobieciarz, łajdak, utracjusz i hu-
laka ścigany za długi wyrokami sądowymi. Naj-
ważniejszą z jego kochanek była niemiecka ku-
charka  dworu  Augusta  III.

Kiedy się znudził, jechał „na hops” do Ło-

wicza. Bezbożnik – mówiono, że jedyną mszę
w  życiu  odprawił  przy  prymicji.  Nigdy  nie
był  w  Gnieźnie,  nie  odbył  nawet  ingresu.
W  Warszawie  i  w  Łowiczu  urządzał  huczne
zabawy,  na  które  spraszał  innych  biskupów
z  ich  kochankami.

Po  wyborze  Stanisława  Augusta  Ponia-

towskiego na króla liczył na stanowiska kanc-
lerskie,  król  jednak  pominął  go  w  awansach.
Zawiedziony  w  karierze  Podoski  zapałał  do
„Ciołka”  prawdziwie  katolicką  nienawiścią,
szkodził mu, jak mógł i chciał go pozbawić tro-
nu. Gdy królowi nadarzyła się sposobność uwol-
nić  się  spod  kurateli  Rosji,  Repnin  zawiązał
antykrólewską  konfederację  radomską  i  bez
jednego rosyjskiego żołnierza zmusił króla do
uległości. Prawą ręką Repnina byli zdrajcy bi-
skupi  Sołtyk  i  Krasiński. 

Podoski wspaniale się dla Rosji zasłużył (to

te Kościoła „zasługi” dla Polski!), toteż na jej
życzenie,  z  poparciem  Sołtyka,  mimo  prote-
stów  króla  i  nuncjusza,  papież  mianował  go
prymasem. A nie był jeszcze nawet biskupem!

11

NASI OKUP

ANCI

Pochodził 

z rodziny 

Kossakowskich, licz-

nej na 

Mazowszu ubogiej 

szlachty, ale 

jego

przodek w 

XVI w. 

przeniósł się 

na Litwę. 

Biskup Józef Kossakowski, syfilityk, nieby-

wały złodziej 

i oszust, 

łupił swoje 

diecezje bez

sumienia, dokonywał 

malwersacji finansowych,

zdradzał i 

grabił wraz 

z trzema 

braćmi, z

 któ-

rych Szymon, hetman targowicki, także zawisł.

Prymas 

Poniatowski 

oceniał jego 

roczny do-

chód w 

1787 r. 

na 100 

tys. zł! 

Od roku 

1787

był na 

stałym żołdzie 

rosyjskim, a

 pobierał

1500 dukatów 

rocznie. Zwalczał 

reformy i 

Kon-

stytucję 3 

maja. Jego 

narzędziem był 

płatny

poseł Suchorzewski. 

W czasie 

Sejmu Cztero-

letniego Kossakowski 

ostro występował 

prze-

ciwko podatkom 

na wojsko. 

Faktyczny 

przy-

wódca targowicy. 

Po

 jej 

zwycięstwie wprowa-

dził iście 

faszystowski terror, 

z konfiskatą 

ma-

jątków i 

wywózkami na 

Sybir. P

olacy musieli

ponadto utrzymywać 

100-tysięczną okupacyj-

ną armię 

rosyjską, której 

bestialstwa i 

grabie-

że sięgały 

zenitu. Biskup, 

nienasycony chci-

wiec, pod 

osłoną wojsk 

rosyjskich przejął 

wła-

dzę na 

Litwie, konfiskował 

majątki patriotów,

zwolenników Konstytucji 

3 maja, 

oraz mają-

tek Komisji 

Edukacji Narodowej. 

Nawet ambasador 

Sievers zarzucał 

mu pry-

watę, przestępstwa 

i grabieże. 

Po

 zwycięstwie

targowicy z

ałatwił sobie 

w Rzymie, 

i p

rzy po-

parciu R

osji, zarząd 

nad dobrami 

biskupstwa

krakowskiego (przywrócone 

Kościołowi przez

targowicę) i 

płockiego, mimo 

że obaj 

biskupi

sprawowali swoje 

obowiązki!

Był współorganizatorem 

„sejmu hańby”,

na którym 

doprowadzono do 

ratyfikacji przez

polski sejm 

II rozbioru. 

Arcyzdrajca biskup

Kossakowski wziął 

od R

osjan 4 

tys. duka-

tów w 

złocie za 

skaptowanie 60 

posłów.

Tłumaczył później, 

że uznanie 

II rozbioru

jest zgodne 

z... przysięgą 

złożoną przez 

kon-

federację, że 

nie odstąpi 

„ani cząsteczki 

zie-

mi polskiej”. 

A więc 

zgadzając się 

na II 

roz-

biór, nie 

złamano przysięgi!

Jak wspomina 

Jan Kiliński, 

ksiądz biskup

sfajdał się 

przy aresztowaniu. 

Jednak w 

cza-

sie procesu 

– pewien 

bezkarności – 

przyznał

się do 

wszystkiego. Na 

pytanie, dlaczego 

pod-

pisał rozbiór 

Polski, 

odpowiedział bezczelnie:

„Dlategom podpisał, 

abym pieniądze 

wziął”.

Pytany, 

co ma 

na swoją 

obronę, oznajmił: 

„Oso-

ba każdego 

biskupa święta 

jest i 

nietykalna”.

Prowadzony 

na szubienicę 

miał okazję 

oglą-

dać wiszących 

już innych 

targowickich zdraj-

ców. Z 

wyroku Sądu 

Kryminalnego powie-

szono go 

25 kwietnia 

1794 r. 

przed kościołem

św. Anny 

w W

arszawie. 

Pochowany 

w kościele 

Karmelitów w

 W

il-

nie. F

akt, że 

w kościele 

znalazło się 

miejsce

dla powieszonego 

zdrajcy, z

 którego 

przed

egzekucją zdjęto święcenia, też świadczy o sto-

sunku Kościoła 

do rozbiorów 

Polski.

Kajetan Ghigiotti

– ksiądz, 

sekretarz ga-

binetu Stanisława 

Augusta 

Poniatowskiego,

królewski kapelan. 

Pensja 

roczna – 

3500 zł.

Był także 

proboszczem gołąbskim, 

co dawało

mu ponad 

20 tys. 

zł rocznie. 

Chociaż był 

tylko księdzem, 

a nie 

senato-

rem, to 

ceniono go 

jako agenta 

szczególnie

ważnego ze 

względu na 

pozycję przy 

królu.

Ambasador Sievers 

polecał go 

swojemu na-

stępcy Igelstroemowi 

jako człowieka, 

który po-

trafi wydobyć 

od króla 

każdą tajemnicę 

i pod-

sunąć mu 

każdy pomysł. 

W zdobytym 

archiwum ambasady 

rosyjskiej

znaleziono jego 

pokwitowanie z 

1778 r. 

– 130

dukatów za 

usługi agenturalne. 

6

NASI OKUP

ANCI

otrucie – 

podobno z 

namowy R

osji – 

za opór

wobec równouprawnienia 

prawosławnych i 

pro-

testantów. P

o koronacji 

Stanisława A

ugu-

sta ambasada 

rosyjska wypłaciła 

temu księ-

dzu 80 

tys. r

ubli złotem 

„tytułem nieza-

płaconych należności”

. T

ak ogromna 

kwota

dowodzi, jak 

ważnym był 

dla R

osji agentem,

mimo że 

nie był 

jeszcze biskupem 

senatorem!

„Za zasługi 

dla P

olski” nagrodzono 

go jesz-

cze diecezją 

przemyską, potem 

bogatszą po-

znańską. T

aki płatny 

zdrajca w 

senacie P

olski

był dla 

Rosji 

bezcenny. 

Po

 porwaniu 

Sołtyka i 

rezygnacji kancle-

rza Zamoyskiego 

Rosjanie 

zadbali, aby 

kanc-

lerzem został ich agent w sutannie. Jako kanc-

lerz wielki miał dostęp do największych tajem-

nic P

olski. Sprzedawał 

je każdemu, 

kto zapła-

cił. W

edług 

pokwitowań zdobytych 

w amba-

sadzie rosyjskiej, 

zdrajca Młodziejewski 

brał

od R

osjan roczną 

pensję 3 

tys. dukatów

w złocie. 

Brał też 

po 1000 

dukatów za 

dono-

szenie o 

przebiegu tajnej 

rady królewskiej. 

Cią-

gle jednak 

było mu 

mało, toteż 

z poparciem

ambasadora rosyjskiego 

zabiegał skutecznie

o bogate 

kanonie, probostwa 

i prebendy.

Wraz 

z biskupem 

Ostrowskim był 

w 1773

roku współorganizatorem 

sejmu, na 

którym

doprowadzono do 

ratyfikowania I 

rozbioru.

Miał szczęście, 

że nie 

dożył insurekcji 

kościusz-

kowskiej. Zdrajca 

biskup Massalski 

miał mniej

szczęścia – 

nie uniknął 

szubienicy.

Brał też 

od P

rusaków. Gdy 

po I 

rozbiorze

Prusacy 

wprowadzali cła 

na towary 

spławiane

Wisłą 

do Gdańska, 

pruski poseł 

otrzymał in-

strukcje od Fryderyka W

ielkiego, aby zabiegał

o 4 

proc. cła. 

Prusak 

dał zdrajcy 

księdzu bi-

skupowi, już 

kanclerzowi, łapówkę 

4 tys. 

zło-

tych i 

uzyskał... 12 

proc.! (wg 

Niemcewicza).  

   

   

Po

 k

asacie zakonu 

jezuitów przez 

papieża

Klemensa XIV 

Młodziejowski stanął 

na cze-

le Komisji 

Ro

zdawniczej. Miała 

ona zagospo-

darować olbrzymie 

pojezuickie dobra 

przezna-

czone przez 

sejm w 

1773 r. 

na potrzeby 

Ko-

misji Edukacji Narodowej. Arcyzłodzieje Mło-

dziejowski, Massalski 

i P

oniński w 

trzy lata

większość tych 

dóbr rozkradli. 

Była to 

pierw-

sza polska prywatyzacja, przeprowadzona iście

po katolicku, 

bo przez 

katolickich biskupów.

Numery wszystkich 

orłów prywatyzacji 

III Rze-

czypospolitej razem 

wziętych to 

amatorszczy-

zna przy bezczelnych wyczynach tych szubraw-

ców. Odsunięto 

ich jedynie 

od KEN. 

Żaden

ani nie 

poniósł kary, 

ani nie 

stracił stołka, 

ani

nie oddał 

skradzionego. 

Majątek pojezuicki 

był oceniany 

na 32

miliony zł. 

Ruchomości 

rozgrabiano. Ze 

sprze-

daży samych 

tylko naczyń 

kościelnych ksiądz

biskup wziął 600 tys. zł. Kosztowniejsze naczy-

nia liturgiczne 

wziął 

„na przechowanie”. 

Kie-

dy wybuchł 

skandal, Komisje 

Rozdawnicze 

roz-

wiązano, ale 

na oświatę 

Polaków 

niewiele już

zostało.

Sprawy duszpasterskie 

ksiądz biskup 

za-

niedbywał całkowicie. 

W diecezji 

przemyskiej

podobno nie 

był wcale, 

Poznań 

nawiedził raz,

kiedy po 

jedenastu latach 

od nominacji 

odby-

wał ingres! 

Mimo namiętności 

do kobiet 

(ach,

te kobiety!) 

i rozrzutności 

– pozostawił 

fortu-

nę. W 

testamencie rozporządził 

kwotą 1 

834

810 złotych! 

T o 

jest równowartość 

około 350

kg złota!

Nuncjusz Durini 

pisał o 

nim do 

papieża,

że „innego 

boga nie 

zna, oprócz 

swego wła-

snego interesu”. 

Za to 

kościelni fałszerze 

hi-

storii piszą 

o nim: 

„Mąż czysty 

i niepokalany

w charakterze 

swoim”.

14

NASI OKUPANCI

Podjąwszy  dzieło  napisania  historii  Pol-

ski,  doszedł  do  XIV  w.,  ale  zgromadził  bez-
cenne materiały, które służyły następnym po-
koleniom i do dziś nazywane są „tekami Na-
ruszewicza”.

Prywatnie  był  człowiekiem  rozwiązłym,

a jego kochanki nosiły tytuł „starościn”. Jako
polityk początkowo popierał Konstytucję 3 ma-
ja,  ale  potem  przystąpił  do  targowicy.  Pobie-
rał  stały  żołd  rosyjski.

Antoni  Onufry  Okęcki –  biskup  chełm-

ski od 1770 r., poznański w latach 1780–1793,
senator.  Protegowany  biskupa  poznańskiego
Czartoryskiego.  Jego  następca  –  arcyzdrajca
biskup  Młodziejowski  –  w  1775  r.  zrobił  go
swoim  koadiutorem  poznańskim.  Okęcki  wy-
sługiwał  się  temu  płatnemu  agentowi  rosyj-
skiemu oraz Rosji. Był członkiem „Zdrady Nie-
ustającej”, a po śmierci Młodziejowskiego prze-
jął  po  nim  diecezję  poznańską  i  urząd  kanc-
lerza. Bez poparcia Rosji byłoby to niemożli-
we. Złożył urząd w 1786 r. Brał udział w pra-
cach nad Konstytucją 3 maja, lecz zaciekle bro-
nił  przywilejów  kleru  i  Kościoła. 

Szybko  przeszedł  na  stronę  targowicy.

W  kościołach  warszawskich  (Warszawa  nale-
żała do diecezji poznańskiej) odczytywano je-
go  list  pasterski  z  2  września  1792  roku,
w  którym  wzywał  do  modłów,  „ażeby  Bóg
błogosławił pracom konfederacji generalnej dla
dobra ojczyzny podjętym”
Targowiccy zdrajcy
mianowali  go  głównym  cenzorem  książek.

Śmierć  uchroniła  go  przed  szubienicą

w  powstaniu  kościuszkowskim.  Ma  godne
miejsce  pochówku  w  katedrze  św.  Jana
w  Warszawie.

Coutrie – ksiądz. Działał w czasie „sejmu

hańby”  w  Grodnie,  gdzie  ratyfikowany  został
II rozbiór Polski. Ambasador Sievers w liście

do Igelstroema z 28.01.1794 r. poleca go jako
„człowieka zaufania” i informuje, że w czasie
tego sejmu brał pensję 100 dukatów miesięcz-
nie  z  rosyjskiej  ambasady.

Józef Arnulf Giedroyć – od 1790 biskup

koadiutor żmudzki przy stryju, biskup żmudz-
ki  w  latach  1803–1838.  Protegowany  stryja
–  Jana  Stefana  –  jeszcze  jako  alumn  został
kanonikiem inflanckim, a potem gromadził ko-
lejne stanowiska i beneficja – wszystko dzięki
poparciu Rosji, której tak jak stryj wiernie słu-
żył. Pod koniec życia sprawował faktyczne rzą-
dy  w  diecezji.  Nepota  –  zadbał,  aby  jego  na-
stępcą  w  diecezji  został  kolejny  Giedroyć,
także  wierny  sługa  Rosji. 

Po  III  rozbiorze  udał  się  do  Peters-

burga  do  carycy  Katarzyny  II  z...  misją
dziękczynną! Nagrodzony przez carycę zło-
tym  krzyżem  wysadzanym  diamentami,
wartym  kilka  tysięcy  dukatów.

Maciej  Dziewoński –  Spośród  licznych

księży  zdrajców  z  okresu  insurekcji,  wybrali-
śmy trzy przypadki, które uznaliśmy za szcze-
gólnie  ciekawe.  Gdyby  ścięto  kilku  zdrajców
w  sutannach  200  lat  wcześniej,  jak  to  zrobił
Henryk  IV  we  Francji  (on  takich  wieszał),
z  pewnością  nie  doszłoby  do  rozbiorów.

Ksiądz Dziewoński wcześniej był oskarżo-

ny  o  malwersacje  w  Banku  Pobożnym.  Trafił
do więzienia, ale wypuszczono go wobec bra-
ku  dowodów.  W  czasie  powstania  zaprzyjaź-
nił  się  z  rosyjskim  porucznikiem  dragonów
smoleńskich Parczewskim, kochankiem siostry,
i został jego informatorem. Donosił o wszyst-
kim. Po zwycięstwie pod Racławicami przesłał
Rosjanom  donos  z  planem  obozu  Kościuszki
pod Bosutowym i wskazaniem słabych miejsc.
List  wpadł  w  polskie  ręce,  więc  zrobiono  re-
wizję w domu zdrajcy. Znaleziono dowody nie









background image

4

NASI OKUPANCI

Następny  ambasador  rosyjski  –  von  Saldern
– tak pisał o tym zdrajcy prymasie: „Nie masz
dlań  ani  prawa,  ani  wiary,  ani  kredytu,  lud  go
nie szanuje, gardzą nim możni, nienawidzą sła-
bi, żadnej tajemnicy nie można mu powierzyć”.
Był  ślepym  wykonawcą  woli  kolejnych  amba-
sadorów Rosji. 

To on, z zemsty za publiczną krytykę swej

rozwiązłości, namówił Repnina na sejmie 1767
roku do porwania i wywiezienia do Kaługi bi-
skupa  Sołtyka,  zresztą  wyjątkowego  warcho-
ła,  fanatyka  religijnego  i  zbrodniarza.  Wyko-
rzystał  zajadły  opór  Sołtyka  przeciwko  rów-
nouprawnieniu prawosławnych i protestantów.
Przy  okazji  wywieziono  Rzewuskich  i  innego
fanatyka  –  biskupa  Załuskiego. 

Repnin za jednym zamachem uzyskał jesz-

cze coś niesłychanie ważnego: w proteście prze-
ciwko  porwaniu  zrezygnował  ze  swej  funkcji
reformator  kanclerz  Zamoyski.  Godność  tę
odziedziczył jeden z najważniejszych agentów
rosyjskich  –  arcyzdrajca  ksiądz  biskup  Mło-
dziejowski.  Rok  później  tenże  ksiądz  prymas
walnie  przyczynił  się  do  przywrócenia  w  Pol-
sce  rosyjskiego  protektoratu,  pomagając
w  uchwaleniu  praw  kardynalnych.  Za  zdradę
Rosjanie  płacili  mu  jeszcze  beneficjami
w  Polsce  –  z  woli  Repnina  dano  mu  dwa  bo-
gate opactwa: tynieckie i paradyskie. Brał i w
naturze, np. cenne futro sobolowe, które spe-
cjalnie przysłano mu z Petersburga. Wśród licz-
nych  paszkwili  układanych  na  powszechnie
znienawidzonego  prymasa  zdrajcę,  pojawił
się  wiersz,  którego  początek  brzmi  tak: 

Piszą  gazety,  że  się  Moskwa  zlitowała
nad  Podoskim  prymasem,  szubę  mu  przy-

słała...

Nadal działał przeciwko królowi, uniemoż-

liwiając  próby  uniezależnienia  się  od  Rosji.

Upadł  niespodziewanie,  bo  intrygował  zbyt
bezczelnie. Poniatowski musiał upokorzyć się
przed  Katarzyną  II,  a  ta  przez  von  Salderna
przekazała  mu  dowody  intryg  prymasa.  Jesz-
cze Repnin ujawnił projekt Podoskiego w spra-
wie likwidacji nuncjatury papieskiej w Polsce.
W roku 1771 skompromitowany Podoski mu-
siał wycofać się z życia publicznego i wyjechał
z  kraju.  Swoje  obowiązki  państwowe,  w  tym
przewodnictwo senatu, przekazał innemu płat-
nemu zdrajcy, biskupowi kujawskiemu Ostrow-
skiemu.  Zamordowano  go  w  Marsylii  pod-
czas  egzekucji  długów.

Ta  kanalia  w  sutannie  jest  przypadkiem

szczególnym – nawet Kościół, czołowy fałszerz
wszystkiego,  co  da  się  sfałszować  (sfałszował
nawet Dekalog!) – uznaje go za czarną owcę
w  swoich  dziejach.  Musiał  na  to  godnie  „za-
służyć”,  bo  nie  takie  rzeczy  Kościół  toleruje
u swoich funkcjonariuszy. Przecież nawet po-
czet  świętych  katolickich  roi  się  od  złodziei,
oszustów,  rozpustników,  łajdaków,  zboczeń-
ców, zdrajców, morderców, zbrodniarzy i po-
dobnych „świętych mężów”... Jednak zwolen-
nik  równouprawnienia  obywateli  innych  wy-
znań,  projektodawca  zniesienia  jurysdykcji
nuncjuszy  i  ustanowienia  synodu  narodowe-
go,  a  nawet  niezależnego  od  Rzymu  patriar-
chatu, nie mógł liczyć na wyrozumiałość. Wraz
z  papieżem  sprzeciwiła  się  temu...  Rosja,  bo
utraciłaby  możliwość  przekupstwa  beneficja-
mi kościelnymi i byłoby to wzmocnienie Pol-
ski.  Czyżby  resztki  patriotyzmu  kołatały  mu
się  jednak  w  głowie?

Antoni  Ostrowski –  biskup  inflancki  od

1753 r., kujawski od 1763 r., arcybiskup gnieź-
nieński  i  prymas  Polski  w  latach  1777–1784,
senator. Protegowany biskupa i kanclerza Za-
łuskiego.

12

NASI OKUP

ANCI

Wojciech Skarszewski

– biskup chełmski

od 1790 

r., senator. 

T argowicki 

zdrajca, po 

zwy-

cięstwie targowicy 

podkanclerzy koronny 

i pre-

zes Komisji 

Edukacji Narodowej 

(od 1793 

r.).

Biskup lubelski 

od 1

805 r., 

arcybiskup war-

szawski i prymas Królestwa Polskiego w latach

1824–1827. Był 

doradcą nuncjusza 

papieskie-

go arcybiskupa 

Saluzzo, który 

spiskował z 

Ro

-

sją przeciwko 

Polsce.

Protestując 

przeciwko opodatkowaniu 

du-

chowieństwa, opublikował 

w roku 

1776 bro-

szurę, w 

której domagał 

się rozszerzenia 

przy-

wilejów Kościoła. 

Pragnął 

państwa wyznanio-

wego. W

atykański patriota, 

a zdrajca 

Polski

– podczas 

Sejmu Czteroletniego, 

już

jako senator, nadal protestował prze-

ciwko opodatkowaniu 

kleru i 

doma-

gał się 

rozszerzenia przywilejów 

Ko-

ścioła. Chociaż 

złożył przysięgę 

na

wierność Konstytucji 

3 maja, 

złamał

ją i przystąpił do targowiczan. Na do-

datek jako 

biskup zwolnił 

wszystkich

z podobnej 

przysięgi! P

o zwycięstwie

targowicy nagrodzono 

go stanowiska-

mi podkanclerzego 

koronnego i 

pre-

zesa KEN.

Jako współorganizator „sejmu

hańby” w

 Grodnie 

(obok K

ossa-

kowskiego i Massalskiego) dopro-

wadził do 

ratyfikacji II 

rozbioru

.

Aresztowano go 

zaraz po 

wybuchu

powstania kościuszkowskiego 

i ska-

zano na 

śmierć. W

 wyroku 

napisano:

„(...) do 

tak szkaradnego 

najemnych

jurgieltników grona 

w pierwszych

dniach zaczęcia 

sejmu wcielił 

się (...)

projekt podziękowania 

i wdzięczności

Sieversowi za 

przyłożenie się 

do nego-

cjacji z 

królem p

ruskim do 

izb wniósł 

(...) za

wykonanie tak 

szpetnego dzieła 

prezent krzyża

i pierścienia 

przyjął (...) 

pełen bezdennej 

chci-

wości”...

Szubienicy uniknął, 

bo Kościuszko 

– szan-

tażowany przez Kościół klątwą i błagany przez

dwie kochanki 

biskupa (wg 

gen. Zajączka) 

zamienił zdrajcy 

stryczek na 

dożywocie. Osta-

tecznie do 

ułaskawienia przekonał 

Kościusz-

kę jego 

przyjaciel Julian 

Ursyn Niemcewicz,

do którego 

drogę znalazł 

nuncjusz. P

o zajęciu

W arszawy 

przez R

osjan zdrajca 

biskup wyszedł

na wolność 

i wrócił 

do Chełma 

na swój 

sto-

łek biskupi, 

mimo że 

nie miał 

już święceń, 

bo

5

NASI OKUP

ANCI

Pochodził z ubogiej szlachty mazowieckiej.

Skąpy i 

chciwy, zabiegał 

przede wszystkim

o bogate 

kanonie i 

probostwa. Został 

bisku-

pem inflanckim, 

ale 

kiedy 

zorientował s

ię, że

to diecezja 

bardzo uboga 

i w 

większości lute-

rańska, zrezygnował 

z niej. 

Przeniósł 

się na 

niż-

szy, niesenatorski 

stołek sufragana 

w bogatej

diecezji kujawskiej, 

bo tam 

mógł się 

solidnie

obłowić. Zarządzał 

diecezją kujawską 

przez

pięć lat, 

potem został 

jej ordynariuszem. 

Już jako 

biskup kujawski 

pobierał rosyjski

żołd. W

edług pokwitowań, 

które znaleziono

w ambasadzie 

rosyjskiej zdobytej 

podczas in-

surekcji kościuszkowskiej, 

brał od 

Rosjan 

rocz-

ną pensję 

„łaskawie” mu 

„naznaczoną” – 

3 tys.

dukatów w 

złocie. T

e pobory 

i ogromne 

do-

chody prymasowskie jednak mu nie wystarcza-

ły, więc ambasador rosyjski „załatwił” mu dwa

bogate opactwa 

– lędzkie 

i tynieckie. 

Brał też

pieniądze od 

Prusaków. 

Na sejmie 

w roku 

1767 podpisał 

(wraz z

Podoskim) 

list do 

Repnina 

z propozycją 

po-

rwania i 

wywiezienia Rzewuskich, 

Sołtyka

i Załuskiego 

do Kaługi. 

Plan został 

zrealizo-

wany, ale 

Repnin 

publicznie wypomniał 

kie-

dyś ten 

list Ostrowskiemu.

Większą 

część jego 

diecezji w 

I rozbiorze

zagarnęły P

rusy, a 

on nie 

tylko złożył 

królowi

Prus 

Fryderykowi 

Wielkiemu 

wiernopoddań-

czą przysięgę, 

ale i 

wysługiwał mu 

się. Zdra-

da to 

była najpodlejsza, 

bo służąc 

Prusakom,

był jednocześnie 

polskim senatorem 

i prze-

wodniczącym senatu 

w zastępstwie 

płatnego

zdrajcy prymasa 

Podoskiego, 

który musiał

wyjechać z 

kraju.

Z równie zdradzieckim biskupem Młodzie-

jowskim był 

organizatorem sejmu, 

na którym

przewodniczył senatowi, 

i z 

pomocą kolejnego

zdrajcy – 

biskupa Massalskiego 

– doprowadził

do ratyfikacji 

I rozbioru. 

Zdrajca Ostrowski

przewodniczył delegacji, 

która podpisywała 

trak-

tat rozbiorowy. 

W nagrodę 

za te 

„zasługi” dla

Polski 

papież, przy 

poparciu R

osji, mianował

go arcybiskupem 

gnieźnieńskim i 

prymasem.

T o 

kolejny rosyjski 

agent na 

życzenie R

osji mia-

nowany przez 

papieży prymasem. 

Nie trzeba

lepszego dowodu 

na współpracę 

Kościoła

katolickiego z 

Rosją 

i innymi 

zaborcami

przy mordowaniu 

Polski

W 1782 

r. rozchorował 

się i 

wyjechał do

Francji, 

gdzie po 

dwóch latach 

zmarł. P

ozosta-

wił po 

sobie fortunę 

– samej 

gotówki 970 

tys.

zł! P

ojęcie o 

wartości tej 

fortuny da 

informa-

cja, że urzędnik kancelarii królewskiej wysokie-

go szczebla 

miał ok. 

3500 zł 

rocznej pensji.

W testamencie skrupulatnie i bez żenady zdraj-

ca prymas 

wymienił także 

kwotę 27 

tys. zło-

tych należną 

mu od... 

ambasady rosyjskiej! 

T o

dowodzi, że 

wyrzutów sumienia 

nie miał 

żad-

nych. Cóż 

dziwnego, ich 

ojczyzna w 

Rzymie...      

Andrzej Stanisław 

Młodziejowski– 

bi-

skup przemyski 

od 1766 

r., poznański 

w latach

1768–1780, senator, kanclerz wielki koronny od

1767 r. 

Pochodził 

z niezamożnej 

szlachty wiel-

kopolskiej. Bardzo 

zdolny. Księdzem 

został

w wieku 

37 lat, 

potem uzyskał 

stanowisko ka-

pelana przy 

nuncjuszu Archincie 

i razem

z nim wyjechał do Rzymu. Przebywał tam 10 lat,

zrobił majątek 

i wyrobił 

sobie wielkie 

znajomo-

ści, które 

pomogły mu 

w karierze. 

Chciwy, cy-

niczny zdrajca, 

dziwkarz i 

arcyzłodziej. P

rowa-

dził niebywale 

rozwiązły tryb 

życia. W

iększość

swych ogromnych 

dochodów tracił 

na kobiety.

Po

 powrocie do Polski bliski współpracow-

nik zdrajcy 

Łubieńskiego, słusznie 

uważany

za jego 

mózg. Oskarżano 

go później 

o jego

13

NASI OKUPANCI

mu  je  publicznie  zdjęto  przed  planowaną  eg-
zekucją.  Po  rozbiorze  Polski  ten  watykański
patriota  służył  zaborcom  i  nagrody  przyjmo-
wał  bez  skrupułów.

Właśnie dzięki poparciu Rosji i Austrii pa-

pież w 1805 r. mianował go pierwszym bisku-
pem nowo utworzonej diecezji lubelskiej (za-
bór austriacki). Brak święceń nadal nie prze-
szkadzał...  Potem  w  Królestwie  Kongreso-
wym został senatorem, a papież dodał mu ar-
cybiskupstwo warszawskie i godność prymasa
Królestwa.  Dla  porównania:  H.  Kołłątaj,  też
duchowny,  ale  jeden  z  twórców  Konstytucji
3  maja,  spędził  w  więzieniu  arcykatolickiego
cesarza  Austrii  osiem  lat.  Wraz  z  biskupami
Woroniczem  i  Strzyżewskim  zdrajca  bi-
skup Skarszewski donosami do cara przy-
czynił się do odwołania postępowego mi-
nistra Oświecenia Publicznego Królestwa
–  Stanisława  Kostki  Potockiego.

Michał Roman Sierakowski – biskup

sufragan przemyski od 1778 r. Zdrajca na
żołdzie rosyjskim, targowiczanin. Rozpust-
nik, szuler, który przegrał w karty fortunę. 

W  1792  r.  miał  z  poselstwem  targo-

wicy jechać do Rzymu i został w tym ce-
lu  zaopatrzony  w  znaczną  sumę  pienię-
dzy.  Przegrał  je  w  karty!  Zastawił  nawet
u  Żydów  swój  biskupi  pastorał  na  spłatę
karcianych  długów.  Po  mszach  przegry-
wał z szulerami „tacę”. To akurat nadaje
mu  ludzki  wymiar...

11 września 1792 r. wraz ze zdrajcą bi-

skupem  Kossakowskim  w  kościele  poje-
zuickim  w  Brześciu  Litewskim  dokonał
uroczystego połączenia konfederacji Oboj-
ga Narodów. Notyfikację o istnieniu kon-
federacji wysłano do państw europejskich
i  papieża,  ale  zdrajcom  odpowiedział

tylko  papież  Pius  VI,  błogosławiąc  targo-
wicę  i  jej  prace

Podziękowało  mu  za  to  poselstwo  targo-

wicy, na którego czele stał zdrajca biskup Sie-
rakowski. Jako prezent zdrajcy zawieźli papie-
żowi  uchwałę  przywracającą  Kościołowi  ma-
jątki  diecezji  krakowskiej.

Adam  Naruszewicz –  biskup  koadiutor

smoleński  od  1775  r.,  biskup  łucki  w  latach
1790–1796,  senator. 

Wychowanek jezuitów, sam również został

jezuitą. Jako poeta, autor dzieł historycznych
i tłumacz Tacyta złotymi zgłoskami zapisał się
w dziejach literatury polskiej. Był uczestnikiem
„obiadów  czwartkowych”. 









Wojciech 

Skarszewski

Adam  Naruszewicz

background image

4

NASI OKUP

ANCI

Następny ambasador 

rosyjski – 

von Saldern

– tak 

pisał o 

tym zdrajcy 

prymasie: „Nie 

masz

dlań ani 

prawa, ani 

wiary, 

ani kredytu, 

lud go

nie szanuje, 

gardzą nim 

możni, nienawidzą 

sła-

bi, żadnej 

tajemnicy nie 

można mu 

powierzyć”.

Był ślepym 

wykonawcą woli 

kolejnych amba-

sadorów R

osji. 

T o 

on, z 

zemsty za 

publiczną krytykę 

swej

rozwiązłości, namówił 

Repnina 

na sejmie 

1767

roku do 

porwania i 

wywiezienia do 

Kaługi bi-

skupa Sołtyka, 

zresztą wyjątkowego 

warcho-

ła, fanatyka 

religijnego i 

zbrodniarza. W

yko-

rzystał zajadły 

opór Sołtyka 

przeciwko rów-

nouprawnieniu prawosławnych 

i protestantów.

Przy 

okazji wywieziono 

Rzewuskich i 

innego

fanatyka – 

biskupa Załuskiego. 

Repnin za jednym zamachem uzyskał jesz-

cze coś 

niesłychanie ważnego: 

w proteście 

prze-

ciwko porwaniu 

zrezygnował ze 

swej funkcji

reformator kanclerz 

Zamoyski. Godność 

odziedziczył jeden 

z najważniejszych 

agentów

rosyjskich – 

arcyzdrajca ksiądz 

biskup Mło-

dziejowski. R

ok później 

tenże ksiądz 

prymas

walnie przyczynił 

się do 

przywrócenia w 

Po

l-

sce rosyjskiego 

protektoratu, pomagając

w uchwaleniu 

praw kardynalnych. 

Za zdradę

Rosjanie 

płacili mu 

jeszcze beneficjami

w P

olsce – 

z woli 

Repnina 

dano mu 

dwa bo-

gate opactwa: 

tynieckie i 

paradyskie. Brał 

i w

naturze, np. 

cenne futro 

sobolowe, które 

spe-

cjalnie przysłano 

mu z 

Petersburga. 

Wśród 

licz-

nych paszkwili 

układanych na 

powszechnie

znienawidzonego prymasa 

zdrajcę, pojawił

się wiersz, 

którego początek 

brzmi tak: 

Piszą gazety

, że 

się Moskwa 

zlitowała

nad P

odoskim prymasem, 

szubę mu 

przy-

słała...

Nadal działał 

przeciwko królowi, 

uniemoż-

liwiając próby 

uniezależnienia się 

od R

osji.

Upadł niespodziewanie, 

bo intrygował 

zbyt

bezczelnie. P

oniatowski musiał 

upokorzyć się

przed Katarzyną 

II, a 

ta przez 

von Salderna

przekazała mu 

dowody intryg 

prymasa. Jesz-

cze R

epnin ujawnił 

projekt P

odoskiego w 

spra-

wie likwidacji 

nuncjatury papieskiej 

w P

olsce.

W roku 

1771 skompromitowany 

Podoski 

mu-

siał wycofać 

się z 

życia publicznego 

i wyjechał

z kraju. 

Swoje obowiązki 

państwowe, w 

tym

przewodnictwo senatu, 

przekazał innemu 

płat-

nemu zdrajcy, 

biskupowi kujawskiemu 

Ostrow-

skiemu. Zamordowano 

go w 

Marsylii pod-

czas egzekucji 

długów.

T a 

kanalia w 

sutannie jest 

przypadkiem

szczególnym – 

nawet Kościół, 

czołowy fałszerz

wszystkiego, co 

da się 

sfałszować (sfałszował

nawet Dekalog!) 

– uznaje 

go za 

czarną owcę

w swoich 

dziejach. Musiał 

na to 

godnie „za-

służyć”, bo 

nie takie 

rzeczy Kościół 

toleruje

u swoich 

funkcjonariuszy. P

rzecież 

nawet p

o-

czet świętych 

katolickich roi 

się od 

złodziei,

oszustów, rozpustników, 

łajdaków, zboczeń-

ców, zdrajców, 

morderców, zbrodniarzy 

i po-

dobnych „świętych 

mężów”... Jednak 

zwolen-

nik równouprawnienia 

obywateli innych 

wy-

znań, projektodawca 

zniesienia jurysdykcji

nuncjuszy i 

ustanowienia synodu 

narodowe-

go, a 

nawet niezależnego 

od Rzymu 

patriar-

chatu, nie 

mógł liczyć 

na wyrozumiałość. 

Wraz

z papieżem 

sprzeciwiła się 

temu... R

osja, bo

utraciłaby możliwość 

przekupstwa beneficja-

mi kościelnymi 

i byłoby 

to wzmocnienie 

Po

l-

ski. Czyżby 

resztki patriotyzmu 

kołatały mu

się jednak 

w głowie?

Antoni Ostrowski

– biskup 

inflancki od

1753 r., 

kujawski od 

1763 r., 

arcybiskup gnieź-

nieński i 

prymas P

olski w 

latach 1777–1784,

senator. P

rotegowany biskupa 

i kanclerza 

Za-

łuskiego.

12

NASI OKUPANCI

Wojciech Skarszewski – biskup chełmski

od 1790 r., senator. Targowicki zdrajca, po zwy-
cięstwie targowicy podkanclerzy koronny i pre-
zes Komisji Edukacji Narodowej (od 1793 r.).
Biskup  lubelski  od  1805  r.,  arcybiskup  war-
szawski i prymas Królestwa Polskiego w latach
1824–1827. Był doradcą nuncjusza papieskie-
go arcybiskupa Saluzzo, który spiskował z Ro-
sją  przeciwko  Polsce.

Protestując przeciwko opodatkowaniu du-

chowieństwa,  opublikował  w  roku  1776  bro-
szurę, w której domagał się rozszerzenia przy-
wilejów Kościoła. Pragnął państwa wyznanio-
wego.  Watykański  patriota,  a  zdrajca  Polski

– podczas Sejmu Czteroletniego, już
jako senator, nadal protestował prze-
ciwko  opodatkowaniu  kleru  i  doma-
gał się rozszerzenia przywilejów Ko-
ścioła.  Chociaż  złożył  przysięgę  na
wierność  Konstytucji  3  maja,  złamał
ją i przystąpił do targowiczan. Na do-
datek jako biskup zwolnił wszystkich
z podobnej przysięgi! Po zwycięstwie
targowicy nagrodzono go stanowiska-
mi podkanclerzego koronnego i pre-
zesa  KEN.

Jako współorganizator „sejmu

hańby”  w  Grodnie  (obok  Kossa-
kowskiego i Massalskiego) dopro-
wadził  do  ratyfikacji  II  rozbioru
.
Aresztowano  go  zaraz  po  wybuchu
powstania  kościuszkowskiego  i  ska-
zano na śmierć. W wyroku napisano:
„(...)  do  tak  szkaradnego  najemnych
jurgieltników  grona  w  pierwszych
dniach zaczęcia sejmu wcielił się (...)
projekt podziękowania i wdzięczności
Sieversowi za przyłożenie się do nego-

cjacji  z  królem  pruskim  do  izb  wniósł  (...)  za
wykonanie  tak  szpetnego  dzieła  prezent  krzyża
i  pierścienia  przyjął  (...)  pełen  bezdennej  chci-
wości”...

Szubienicy uniknął, bo Kościuszko – szan-

tażowany przez Kościół klątwą i błagany przez
dwie  kochanki  biskupa  (wg  gen.  Zajączka)  –
zamienił zdrajcy stryczek na dożywocie. Osta-
tecznie  do  ułaskawienia  przekonał  Kościusz-
kę  jego  przyjaciel  Julian  Ursyn  Niemcewicz,
do którego drogę znalazł nuncjusz. Po zajęciu
Warszawy przez Rosjan zdrajca biskup wyszedł
na  wolność  i  wrócił  do  Chełma  na  swój  sto-
łek biskupi, mimo że nie miał już święceń, bo

5

NASI OKUPANCI

Pochodził z ubogiej szlachty mazowieckiej.

Skąpy  i  chciwy,  zabiegał  przede  wszystkim
o  bogate  kanonie  i  probostwa.  Został  bisku-
pem  inflanckim,  ale  kiedy  zorientował  się,  że
to  diecezja  bardzo  uboga  i  w  większości  lute-
rańska, zrezygnował z niej. Przeniósł się na niż-
szy,  niesenatorski  stołek  sufragana  w  bogatej
diecezji  kujawskiej,  bo  tam  mógł  się  solidnie
obłowić.  Zarządzał  diecezją  kujawską  przez
pięć lat, potem został jej ordynariuszem. 

Już jako biskup kujawski pobierał rosyjski

żołd.  Według  pokwitowań,  które  znaleziono
w  ambasadzie  rosyjskiej  zdobytej  podczas  in-
surekcji kościuszkowskiej, brał od Rosjan rocz-
ną pensję „łaskawie” mu „naznaczoną” – 3 tys.
dukatów  w  złocie.  Te  pobory  i  ogromne  do-
chody prymasowskie jednak mu nie wystarcza-
ły, więc ambasador rosyjski „załatwił” mu dwa
bogate opactwa – lędzkie i tynieckie. Brał też
pieniądze  od  Prusaków. 

Na  sejmie  w  roku  1767  podpisał  (wraz  z

Podoskim)  list  do  Repnina  z  propozycją  po-
rwania  i  wywiezienia  Rzewuskich,  Sołtyka
i  Załuskiego  do  Kaługi.  Plan  został  zrealizo-
wany,  ale  Repnin  publicznie  wypomniał  kie-
dyś  ten  list  Ostrowskiemu.

Większą  część  jego  diecezji  w  I  rozbiorze

zagarnęły Prusy, a on nie tylko złożył królowi
Prus  Fryderykowi  Wielkiemu  wiernopoddań-
czą  przysięgę,  ale  i  wysługiwał  mu  się.  Zdra-
da  to  była  najpodlejsza,  bo  służąc  Prusakom,
był  jednocześnie  polskim  senatorem  i  prze-
wodniczącym  senatu  w  zastępstwie  płatnego
zdrajcy  prymasa  Podoskiego,  który  musiał
wyjechać  z  kraju.

Z równie zdradzieckim biskupem Młodzie-

jowskim  był  organizatorem  sejmu,  na  którym
przewodniczył senatowi, i z pomocą kolejnego

zdrajcy – biskupa Massalskiego – doprowadził
do  ratyfikacji  I  rozbioru.  Zdrajca  Ostrowski
przewodniczył delegacji, która podpisywała trak-
tat rozbiorowy. W nagrodę za te „zasługi” dla
Polski  papież,  przy  poparciu  Rosji,  mianował
go  arcybiskupem  gnieźnieńskim  i  prymasem.
To kolejny rosyjski agent na życzenie Rosji mia-
nowany przez papieży prymasem. Nie  trzeba
lepszego  dowodu  na  współpracę  Kościoła
katolickiego  z  Rosją  i  innymi  zaborcami
przy  mordowaniu  Polski

W  1782  r.  rozchorował  się  i  wyjechał  do

Francji, gdzie po dwóch latach zmarł. Pozosta-
wił  po  sobie  fortunę  –  samej  gotówki  970  tys.
zł!  Pojęcie  o  wartości  tej  fortuny  da  informa-
cja, że urzędnik kancelarii królewskiej wysokie-
go  szczebla  miał  ok.  3500  zł  rocznej  pensji.
W testamencie skrupulatnie i bez żenady zdraj-
ca  prymas  wymienił  także  kwotę  27  tys.  zło-
tych  należną  mu  od...  ambasady  rosyjskiej!  To
dowodzi,  że  wyrzutów  sumienia  nie  miał  żad-
nych. Cóż dziwnego, ich ojczyzna w Rzymie...      

Andrzej  Stanisław  Młodziejowski –  bi-

skup przemyski od 1766 r., poznański w latach
1768–1780, senator, kanclerz wielki koronny od
1767 r. Pochodził z niezamożnej szlachty wiel-
kopolskiej.  Bardzo  zdolny.  Księdzem  został
w  wieku  37  lat,  potem  uzyskał  stanowisko  ka-
pelana  przy  nuncjuszu  Archincie  i  razem
z nim wyjechał do Rzymu. Przebywał tam 10 lat,
zrobił majątek i wyrobił sobie wielkie znajomo-
ści,  które  pomogły  mu  w  karierze.  Chciwy,  cy-
niczny  zdrajca,  dziwkarz  i  arcyzłodziej.  Prowa-
dził  niebywale  rozwiązły  tryb  życia.  Większość
swych ogromnych dochodów tracił na kobiety.

Po powrocie do Polski bliski współpracow-

nik  zdrajcy  Łubieńskiego,  słusznie  uważany
za  jego  mózg.  Oskarżano  go  później  o  jego

13

NASI OKUP

ANCI

mu je 

publicznie zdjęto 

przed planowaną 

eg-

zekucją. P

o rozbiorze 

Polski 

ten watykański

patriota służył 

zaborcom i 

nagrody przyjmo-

wał bez 

skrupułów.

Właśnie dzięki poparciu Rosji i A

ustrii pa-

pież w 

1805 r. 

mianował go 

pierwszym bisku-

pem nowo 

utworzonej diecezji 

lubelskiej (za-

bór austriacki). 

Brak święceń 

nadal nie 

prze-

szkadzał... P

otem 

w K

rólestwie Kongreso-

wym został 

senatorem, a 

papież dodał 

mu ar-

cybiskupstwo warszawskie 

i godność 

prymasa

Królestwa. Dla 

porównania: H. 

Kołłątaj, też

duchowny, a

le jeden 

z t

wórców Konstytucji

3 maja, 

spędził w 

więzieniu arcykatolickiego

cesarza A

ustrii osiem 

lat. W

raz z 

biskupami

Woroniczem 

i Strzyżewskim 

zdrajca bi-

skup Skarszewski donosami do cara przy-

czynił się 

do odwołania 

postępowego mi-

nistra Oświecenia 

Publicznego Królestwa

– Stanisława 

Kostki P

otockiego.

Michał R

oman Sierakowski

– biskup

sufragan przemyski 

od 1778 

r. Zdrajca 

na

żołdzie rosyjskim, 

targowiczanin. R

ozpust-

nik, szuler, 

który przegrał 

w karty 

fortunę. 

W 1792 

r. miał 

z poselstwem 

targo-

wicy jechać 

do Rzymu 

i został 

w tym 

ce-

lu zaopatrzony 

w znaczną 

sumę pienię-

dzy. P

rzegrał je 

w karty! 

Zastawił nawet

u Żydów 

swój biskupi 

pastorał na 

spłatę

karcianych długów. 

Po

 mszach 

przegry-

wał z 

szulerami „tacę”. 

T o 

akurat nadaje

mu ludzki 

wymiar...

11 września 

1792 r. 

wraz ze 

zdrajcą bi-

skupem Kossakowskim 

w kościele 

poje-

zuickim w 

Brześciu Litewskim 

dokonał

uroczystego połączenia 

konfederacji Oboj-

ga Narodów. 

Notyfikację o 

istnieniu kon-

federacji wysłano do państw europejskich

i papieża, 

ale zdrajcom 

odpowiedział

tylko papież 

Pius 

VI, błogosławiąc 

targo-

wicę i 

jej prace

Po

dziękowało mu 

za to 

poselstwo targo-

wicy, na 

którego czele 

stał zdrajca 

biskup Sie-

rakowski. Jako prezent zdrajcy zawieźli papie-

żowi uchwałę 

przywracającą Kościołowi 

ma-

jątki diecezji 

krakowskiej.

Adam Nar

uszewicz– 

biskup koadiutor

smoleński od 

1775 r., 

biskup łucki 

w latach

1790–1796, senator. 

Wychowanek jezuitów, sam również został

jezuitą. Jako 

poeta, autor 

dzieł historycznych

i tłumacz 

T acyta 

złotymi zgłoskami 

zapisał się

w dziejach 

literatury polskiej. 

Był uczestnikiem

„obiadów czwartkowych”. 









Wojciech  Skarszewski

Adam Naruszewicz

background image

3

NASI OKUP

ANCI

„sejmu hańby” 

w Grodnie 

). Czy 

ktoś wobec

tego wątpi, 

że K

ościół był 

„czwartą poten-

cją rozbiorową”

? Czy 

czczenie dzisiaj 

msza-

mi rocznic 

Konstytucji nie 

jest szczytem 

bez-

czelności ze 

strony Kościoła? 

Władysław Łubieński

– arcybiskup 

lwow-

ski od 

1757 r., 

gnieźnieński i 

prymas P

olski

w latach 

1759–1767, senator, 

interreks od 

1763

do 1764 

r. P

rymasem został 

po A

damie Ko-

morowskim, który 

zapił się 

na śmierć. 

Wyjąt-

kowa miernota, 

a jego 

„mózgiem” był 

inny

płatny zdrajca 

– biskup 

Młodziejowski.

Stronnik Sasów, po śmierci Augusta III ja-

ko interreks 

początkowo popierał 

kandydatu-

rę saską, 

ale za 

łapówkę 80 

tys. rubli 

(ok. 500

tys. zł!) przeszedł na stronę Rosji. Książę R

ep-

nin przywiózł 

wówczas do 

Polski 

na łapówki

2 miliony 

złotych. Interreks 

prymas Łubień-

ski, zdrajca, 

pozwolił, aby 

wyborem króla 

Po

l-

ski zajęła 

się R

osja, oraz 

wydał zgodę 

na wkro-

czenie wojsk 

rosyjskich do 

Polski 

w 1764 

r. Zo-

stali na 

długo... T

o dzięki 

niemu królem 

z wo-

li carycy 

Rosji 

Katarzyny II 

został jej 

były ko-

chanek Stanisław 

August 

Poniatowski. 

Potem

prymas pobierał 

pensję od 

Rosjan.

Płatny zdrajca 

prymas Łubieński 

spowodo-

wał też 

zerwanie stosunków 

dyplomatycznych

z F

rancją, gdy 

poseł francuski 

protestował prze-

ciwko obecności 

wojsk rosyjskich 

w P

olsce,

a także 

z A

ustrią i 

Hiszpanią, w

 interesie 

Ro

-

sji. P

odobno został 

otruty z 

inspiracji R

osjan,

bo jako 

fanatyk religijny 

sprzeciwiał się 

rów-

nouprawnieniu prawosławnych 

i protestantów.

O to otrucie podejrzewano jego współpracow-

nika – 

zdrajcę biskupa 

Młodziejowskiego. 

Kościelni fałszerze 

historii piszą 

o nim:

uczciwy, ofiarny, 

gorliwy kapłan...

Historia pogwałcenia 

trzech ostatnich 

elek-

cji królów 

polskich z 

nuncjuszami papieskimi

i polskimi 

biskupami w 

rolach głównych 

do-

wodzi, jak 

bardzo klerowi 

katolickiemu odpo-

wiadała anarchia 

w P

olsce. Dzięki 

niej o 

wzglę-

dy biskupów 

zabiegali (w 

gotówce) zaborcy,

mocno zainteresowani 

totalnym osłabieniem

naszej ojczyzny. 

Biskupi – 

cieszący się 

autory-

tetem i 

największymi przywilejami 

– robili

w dogorywającej 

macierzy co 

chcieli! 

Gabriel P

odoski– 

arcybiskup gnieźnień-

ski i 

prymas P

olski w 

latach 1767–1777, 

sena-

tor. W

ychowanek 

jezuitów, 

zdrajca na 

rosyj-

skim żołdzie, 

kobieciarz, łajdak, 

utracjusz i 

hu-

laka ścigany 

za długi 

wyrokami sądowymi. 

Naj-

ważniejszą z 

jego kochanek 

była niemiecka 

ku-

charka dworu 

Augusta 

III.

Kiedy się 

znudził, jechał 

„na hops” 

do Ł

o-

wicza. Bezbożnik 

– mówiono, 

że jedyną 

mszę

w życiu 

odprawił przy 

prymicji. Nigdy 

nie

był w 

Gnieźnie, n

ie o

dbył nawet 

ingresu.

W W

arszawie i 

w Ł

owiczu urządzał 

huczne

zabawy, na 

które spraszał 

innych biskupów

z ich 

kochankami.

Po

 wyborze 

Stanisława A

ugusta 

Ponia-

towskiego na 

króla liczył 

na stanowiska 

kanc-

lerskie, król 

jednak pominął 

go w 

awansach.

Zawiedziony w 

karierze P

odoski zapałał 

do

„Ciołka” prawdziwie 

katolicką nienawiścią,

szkodził mu, 

jak mógł 

i chciał 

go pozbawić 

tro-

nu. Gdy 

królowi nadarzyła 

się sposobność 

uwol-

nić się 

spod kurateli 

Rosji, 

Repnin 

zawiązał

antykrólewską konfederację 

radomską i 

bez

jednego rosyjskiego 

żołnierza zmusił 

króla do

uległości. P

rawą 

ręką R

epnina byli 

zdrajcy bi-

skupi Sołtyk 

i Krasiński. 

Podoski wspaniale się dla R

osji zasłużył (to

te Kościoła 

„zasługi” dla 

Polski!), 

toteż na 

jej

życzenie, z

 poparciem 

Sołtyka, mimo 

prote-

stów króla 

i nuncjusza, 

papież mianował 

go

prymasem. A 

nie był 

jeszcze n

awet biskupem!

11

NASI OKUPANCI

Pochodził  z  rodziny  Kossakowskich,  licz-

nej  na  Mazowszu  ubogiej  szlachty,  ale  jego
przodek  w  XVI  w.  przeniósł  się  na  Litwę. 

Biskup Józef Kossakowski, syfilityk, nieby-

wały złodziej i oszust, łupił swoje diecezje bez
sumienia, dokonywał malwersacji finansowych,
zdradzał i grabił wraz z trzema braćmi, z któ-
rych Szymon, hetman targowicki, także zawisł.
Prymas  Poniatowski  oceniał  jego  roczny  do-
chód  w  1787  r.  na  100  tys.  zł!  Od  roku  1787
był  na  stałym  żołdzie  rosyjskim,  a  pobierał
1500 dukatów rocznie. Zwalczał reformy i Kon-
stytucję  3  maja.  Jego  narzędziem  był  płatny
poseł  Suchorzewski.  W  czasie  Sejmu  Cztero-
letniego Kossakowski ostro występował prze-
ciwko  podatkom  na  wojsko.  Faktyczny  przy-
wódca  targowicy.  Po  jej  zwycięstwie  wprowa-
dził iście faszystowski terror, z konfiskatą ma-
jątków  i  wywózkami  na  Sybir.  Polacy  musieli
ponadto  utrzymywać  100-tysięczną  okupacyj-
ną armię rosyjską, której bestialstwa i grabie-
że  sięgały  zenitu.  Biskup,  nienasycony  chci-
wiec, pod osłoną wojsk rosyjskich przejął wła-
dzę na Litwie, konfiskował majątki patriotów,
zwolenników  Konstytucji  3  maja,  oraz  mają-
tek  Komisji  Edukacji  Narodowej. 

Nawet ambasador Sievers zarzucał mu pry-

watę, przestępstwa i grabieże. Po zwycięstwie
targowicy załatwił sobie w Rzymie, i przy po-
parciu  Rosji,  zarząd  nad  dobrami  biskupstwa
krakowskiego (przywrócone Kościołowi przez
targowicę) i płockiego, mimo że obaj biskupi
sprawowali  swoje  obowiązki!

Był  współorganizatorem  „sejmu  hańby”,

na którym doprowadzono do ratyfikacji przez
polski  sejm  II  rozbioru.  Arcyzdrajca  biskup
Kossakowski  wziął  od  Rosjan  4  tys.  duka-
tów  w  złocie  za  skaptowanie  60  posłów
.

Tłumaczył  później,  że  uznanie  II  rozbioru
jest  zgodne  z...  przysięgą  złożoną  przez  kon-
federację,  że  nie  odstąpi  „ani  cząsteczki  zie-
mi  polskiej”.  A  więc  zgadzając  się  na  II  roz-
biór,  nie  złamano  przysięgi!

Jak  wspomina  Jan  Kiliński,  ksiądz  biskup

sfajdał  się  przy  aresztowaniu.  Jednak  w  cza-
sie  procesu  –  pewien  bezkarności  –  przyznał
się do wszystkiego. Na pytanie, dlaczego pod-
pisał rozbiór Polski, odpowiedział bezczelnie:
„Dlategom  podpisał,  abym  pieniądze  wziął”.
Pytany, co ma na swoją obronę, oznajmił: „Oso-
ba  każdego  biskupa  święta  jest  i  nietykalna”.
Prowadzony  na  szubienicę  miał  okazję  oglą-
dać  wiszących  już  innych  targowickich  zdraj-
ców.  Z  wyroku  Sądu  Kryminalnego  powie-
szono go 25 kwietnia 1794 r. przed kościołem
św.  Anny  w  Warszawie. 

Pochowany w kościele Karmelitów w Wil-

nie.  Fakt,  że  w  kościele  znalazło  się  miejsce
dla  powieszonego  zdrajcy,  z  którego  przed
egzekucją zdjęto święcenia, też świadczy o sto-
sunku  Kościoła  do  rozbiorów  Polski.

Kajetan Ghigiotti – ksiądz, sekretarz ga-

binetu  Stanisława  Augusta  Poniatowskiego,
królewski  kapelan.  Pensja  roczna  –  3500  zł.
Był także proboszczem gołąbskim, co dawało
mu  ponad  20  tys.  zł  rocznie. 

Chociaż był tylko księdzem, a nie senato-

rem,  to  ceniono  go  jako  agenta  szczególnie
ważnego  ze  względu  na  pozycję  przy  królu.
Ambasador  Sievers  polecał  go  swojemu  na-
stępcy Igelstroemowi jako człowieka, który po-
trafi wydobyć od króla każdą tajemnicę i pod-
sunąć  mu  każdy  pomysł. 

W zdobytym archiwum ambasady rosyjskiej

znaleziono jego pokwitowanie z 1778 r. – 130
dukatów  za  usługi  agenturalne. 

6

NASI OKUPANCI

otrucie – podobno z namowy Rosji – za opór
wobec równouprawnienia prawosławnych i pro-
testantów.  Po  koronacji  Stanisława  Augu-
sta ambasada rosyjska wypłaciła temu księ-
dzu  80  tys.  rubli  złotem  „tytułem  nieza-
płaconych należności”
. Tak ogromna kwota
dowodzi,  jak  ważnym  był  dla  Rosji  agentem,
mimo że nie był jeszcze biskupem senatorem!
„Za  zasługi  dla  Polski”  nagrodzono  go  jesz-
cze  diecezją  przemyską,  potem  bogatszą  po-
znańską. Taki płatny zdrajca w senacie Polski
był  dla  Rosji  bezcenny. 

Po  porwaniu  Sołtyka  i  rezygnacji  kancle-

rza Zamoyskiego Rosjanie zadbali, aby kanc-
lerzem został ich agent w sutannie. Jako kanc-
lerz wielki miał dostęp do największych tajem-
nic Polski. Sprzedawał je każdemu, kto zapła-
cił.  Według  pokwitowań  zdobytych  w  amba-
sadzie  rosyjskiej,  zdrajca  Młodziejewski  brał
od  Rosjan  roczną  pensję  3  tys.  dukatów
w  złocie.  Brał  też  po  1000  dukatów  za  dono-
szenie o przebiegu tajnej rady królewskiej. Cią-
gle  jednak  było  mu  mało,  toteż  z  poparciem
ambasadora  rosyjskiego  zabiegał  skutecznie
o  bogate  kanonie,  probostwa  i  prebendy.

Wraz  z  biskupem  Ostrowskim  był  w  1773

roku  współorganizatorem  sejmu,  na  którym
doprowadzono  do  ratyfikowania  I  rozbioru.
Miał szczęście, że nie dożył insurekcji kościusz-
kowskiej. Zdrajca biskup Massalski miał mniej
szczęścia  –  nie  uniknął  szubienicy.

Brał też od Prusaków. Gdy po I rozbiorze

Prusacy wprowadzali cła na towary spławiane
Wisłą  do  Gdańska,  pruski  poseł  otrzymał  in-
strukcje od Fryderyka Wielkiego, aby zabiegał
o  4  proc.  cła.  Prusak  dał  zdrajcy  księdzu  bi-
skupowi,  już  kanclerzowi,  łapówkę  4  tys.  zło-
tych  i  uzyskał...  12  proc.!  (wg  Niemcewicza).               

Po kasacie zakonu jezuitów przez papieża

Klemensa  XIV  Młodziejowski  stanął  na  cze-
le Komisji Rozdawniczej. Miała ona zagospo-
darować olbrzymie pojezuickie dobra przezna-
czone  przez  sejm  w  1773  r.  na  potrzeby  Ko-
misji Edukacji Narodowej. Arcyzłodzieje Mło-
dziejowski,  Massalski  i  Poniński  w  trzy  lata
większość tych dóbr rozkradli. Była to pierw-
sza polska prywatyzacja, przeprowadzona iście
po  katolicku,  bo  przez  katolickich  biskupów.
Numery wszystkich orłów prywatyzacji III Rze-
czypospolitej razem wziętych to amatorszczy-
zna przy bezczelnych wyczynach tych szubraw-
ców.  Odsunięto  ich  jedynie  od  KEN.  Żaden
ani nie poniósł kary, ani nie stracił stołka, ani
nie  oddał  skradzionego. 

Majątek  pojezuicki  był  oceniany  na  32

miliony zł. Ruchomości rozgrabiano. Ze sprze-
daży  samych  tylko  naczyń  kościelnych  ksiądz
biskup wziął 600 tys. zł. Kosztowniejsze naczy-
nia liturgiczne wziął „na przechowanie”. Kie-
dy wybuchł skandal, Komisje Rozdawnicze roz-
wiązano, ale na oświatę Polaków niewiele już
zostało.

Sprawy  duszpasterskie  ksiądz  biskup  za-

niedbywał całkowicie. W diecezji przemyskiej
podobno nie był wcale, Poznań nawiedził raz,
kiedy po jedenastu latach od nominacji odby-
wał ingres! Mimo namiętności do kobiet (ach,
te kobiety!) i rozrzutności – pozostawił fortu-
nę.  W  testamencie  rozporządził  kwotą  1  834
810  złotych!  To  jest  równowartość  około  350
kg  złota!

Nuncjusz  Durini  pisał  o  nim  do  papieża,

że  „innego  boga  nie  zna,  oprócz  swego  wła-
snego  interesu”.  Za  to  kościelni  fałszerze  hi-
storii  piszą  o  nim:  „Mąż  czysty  i  niepokalany
w  charakterze  swoim”.

14

NASI OKUP

ANCI

Podjąwszy 

dzieło napisania 

historii P

ol-

ski, doszedł 

do XIV 

w., ale 

zgromadził bez-

cenne materiały, które służyły następnym po-

koleniom i 

do dziś 

nazywane są 

„tekami Na-

ruszewicza”.

Prywatnie 

był człowiekiem 

rozwiązłym,

a jego 

kochanki nosiły 

tytuł „starościn”. 

Jako

polityk początkowo 

popierał Konstytucję 

3 ma-

ja, ale 

potem przystąpił 

do targowicy. 

Pobie-

rał stały 

żołd rosyjski.

Antoni Onufry 

Okęcki– 

biskup chełm-

ski od 

1770 r., 

poznański w 

latach 1780–1793,

senator. P

rotegowany biskupa 

poznańskiego

Czartoryskiego. Jego 

następca – 

arcyzdrajca

biskup Młodziejowski 

– w 

1775 r. 

zrobił go

swoim koadiutorem 

poznańskim. Okęcki 

wy-

sługiwał się 

temu płatnemu 

agentowi r

osyj-

skiemu oraz 

Rosji. 

Był członkiem 

„Zdrady Nie-

ustającej”, a 

po śmierci 

Młodziejowskiego prze-

jął po 

nim diecezję 

poznańską i 

urząd kanc-

lerza. Bez 

poparcia R

osji byłoby 

to niemożli-

we. Złożył 

urząd w 

1786 r. 

Brał udział 

w pra-

cach nad 

Konstytucją 3 

maja, lecz 

zaciekle bro-

nił przywilejów 

kleru i 

Kościoła. 

Szybko przeszedł 

na stronę 

targowicy.

W kościołach 

warszawskich (W

arszawa nale-

żała do 

diecezji poznańskiej) 

odczytywano je-

go list 

pasterski z 

2 września 

1792 roku,

w którym 

wzywał do 

modłów, 

„ażeby Bóg

błogosławił pracom 

konfederacji generalnej 

dla

dobra ojczyzny 

podjętym”.

T argowiccy 

zdrajcy

mianowali go 

głównym cenzorem 

książek.

Śmierć uchroniła 

go przed 

szubienicą

w powstaniu 

kościuszkowskim. Ma 

godne

miejsce pochówku 

w katedrze 

św. Jana

w W

arszawie.

Coutrie– 

ksiądz. Działał 

w czasie 

„sejmu

hańby” w 

Grodnie, gdzie 

ratyfikowany został

II rozbiór 

Po

lski. Ambasador 

Sievers w 

liście

do Igelstroema 

z 28.01.1794 

r. poleca 

go jako

„człowieka zaufania” 

i informuje, 

że w 

czasie

tego sejmu 

brał pensję 

100 dukatów 

miesięcz-

nie z 

rosyjskiej ambasady.

Józef Arnulf 

Giedroyć– 

od 1790 

biskup

koadiutor żmudzki 

przy stryju, 

biskup żmudz-

ki w 

latach 1803–1838. 

Protegowany 

stryja

– Jana 

Stefana – 

jeszcze jako 

alumn został

kanonikiem inflanckim, 

a potem 

gromadził ko-

lejne stanowiska 

i beneficja 

– wszystko 

dzięki

poparciu Rosji, której tak jak stryj wiernie słu-

żył. Pod koniec życia sprawował faktyczne rzą-

dy w 

diecezji. Nepota 

– zadbał, 

aby jego 

na-

stępcą w 

diecezji został 

kolejny Giedroyć,

także wierny 

sługa R

osji. 

Po

 III 

rozbiorze udał 

się do 

Peters-

burga do 

carycy Katarzyny 

II z... 

misją

dziękczynną! Nagrodzony 

przez carycę 

zło-

tym krzyżem 

wysadzanym diamentami,

wartym kilka 

tysięcy dukatów

.

Maciej Dziewoński

– Spośród 

licznych

księży zdrajców 

z okresu 

insurekcji, wybrali-

śmy trzy 

przypadki, które 

uznaliśmy za 

szcze-

gólnie ciekawe. 

Gdyby ścięto 

kilku zdrajców

w sutannach 

200 lat 

wcześniej, jak 

to zrobił

Henryk IV 

we F

rancji (on 

takich wieszał),

z pewnością 

nie doszłoby 

do rozbiorów.

Ksiądz Dziewoński 

wcześniej był 

oskarżo-

ny o 

malwersacje w 

Banku P

obożnym. T

rafił

do więzienia, 

ale wypuszczono 

go wobec 

bra-

ku dowodów. 

W czasie 

powstania zaprzyjaź-

nił się 

z r

osyjskim porucznikiem 

dragonów

smoleńskich P

arczewskim, kochankiem 

siostry,

i został 

jego informatorem. 

Donosił o 

wszyst-

kim. Po

 zwycięstwie pod Racławicami przesłał

Rosjanom 

donos z 

planem obozu 

Kościuszki

pod Bosutowym 

i wskazaniem 

słabych miejsc.

List wpadł 

w polskie 

ręce, w

ięc zrobiono 

re-

wizję w domu zdrajcy. Znaleziono dowody nie









background image

2

NASI OKUP

ANCI

Majątki kościelne 

były skutecznym 

narzę-

dziem przekupywania 

wyższego kleru. 

Potwier-

dza to 

zachowana korespondencja 

ambasado-

rów rosyjskich. 

Oto wyjątki 

z listu 

von Siever-

sa do 

Katarzyny II 

z 30.03.1793 

r. o 

zdrajcy

biskupie Kossakowskim: 

„Jest on 

wierny (R

o-

sji), lecz 

obawia się 

równie o 

dobro K

ościoła

świętego, jak i starostwa. Uspokoiłem go zapew-

nieniem, że 

W .Imp. 

Mość teraźniejszym 

posia-

daczom nic 

nie odbierze, 

a wierne 

usługi hoj-

nie nagrodzić 

potrafi

Wielka 

część dochodów

biskupstwa wileńskiego, 

którego jest 

on ko-

adiutorem, dostanie 

się pod 

nowe panowanie”.

O tymże 

zdrajcy w 

sutannie w

 liście

z 28.01.1794 

r. do 

swego następcy 

Igelstroema

Sievers napisał: 

„(...) doręczy-

łem mu 

4.000 

dukatów za 

wy-

bory litewskie. 

Wymagał 

on ode

mnie 8.000, 

ponieważ jednak-

że przez 

powierzenie mu 

zarzą-

du dóbr 

biskupstwa krakow-

skiego dałem 

mu 150.000 

ru-

bli rocznego 

dochodu

sądzi-

łem, iż 

to wystarczyło 

na zobo-

wiązanie go 

i na 

pokrycie wy-

datków wyborczych”.

T e 

wydat-

ki wyborcze to przekupywanie

posłów na 

sejmikach, aby 

na

sejm wybrano 

wskazanych,

a także 

łapówki dla 

wybrań-

ców. Ubogi 

szlachcic, przysło-

wiowy „Marcinkiewicz”, który

zerwał sejm 

w 1730 

r., brał

do łapy 

na sejmiku 

zaledwie

10–40 dukatów! 

Przekupstwo

wsparte było 

propagandowo

odczytaniem na 

początku sej-

miku listu 

nuncjusza papieskie-

go lub 

biskupa diecezji 

oraz

ambasadora rosyjskiego. 

Poseł 

na sejm 

brał

znacznie więcej.

Po

 przyjęciu 

przez sejm 

traktatów rozbio-

rowych Sievers 

wręczył w 

imieniu carycy 

Ka-

tarzyny II 

„bardzo kosztowne 

prezenta wszyst-

kim 32 

członkom D

elegacji, z 

którymi obydwa

traktaty, podziałowy 

i przymierza, 

podpisałem”.

Każdy prezent 

wart był 

kilka tysięcy 

dukatów.

Były to 

złote krzyże 

z brylantami 

i popiersia

(„biusty”) carycy.

Cóż więc 

dziwnego, że 

obalenie K

onsty-

tucji 3 

maja i 

ratyfikowanie II 

rozbioru

przez polski 

sejm uczczono... 

mszą świętą

i podziękowano 

Panu 

Bogu uroczystym

Te 

Deum(o 

godz. 9 

rano po 

zakończeniu

10

NASI OKUPANCI

rozwiązły  i  chciwy,  służalczy  wobec  Rosji.
Otwarty umysł, przenikliwy polityk, jednak czy-
nami jego kierowała niepohamowana chciwość. 

Jako  prezes  Komisji  Edukacji  Narodowej

– po biskupie Massalskim – działał już ostroż-
niej,  mając  na  uwadze  wpadkę  poprzednika.
W  KEN  dał  swobodę  działania  autorom  jej
osiągnięć  –  ludziom  takim  jak  Kołłątaj,  Pira-
mowicz, Wybicki. Zarządzał też diecezją kra-
kowską po wywiezieniu biskupa Sołtyka do Ka-
ługi i później po umieszczeniu go w zakładzie
dla  obłąkanych,  do  czego  zresztą  walnie  się
przyczynił.  Dzięki  poparciu  Rosji  i  Austrii
w  Rzymie  przez  8  lat,  nawet  po  śmierci  Soł-
tyka,  aż  do  r.  1790  nie  wyznaczano  biskupa
krakowskiego,  a  skromny  sługa  boży  ksiądz
prymas administrował i zgarniał dochody jed-
nej  z  najbogatszych  w  Europie  diecezji,  któ-
rej część należała już do Austrii. Była to oczy-
wista  łapówka.   

Wspaniale się obłowił, a przecież miał rów-

nocześnie dochody z arcybiskupstwa gnieźnień-
skiego.  Trwało  to  aż  do  r.  1789,  kiedy  Sejm
Wielki  dochody  z  tej  diecezji  przeznaczył  na
wojsko. Przyznać jednak trzeba, że administra-
torem był dobrym. Dbał o rozwój przemysłu,
widział marnotrawienie wysiłku ludzi przez pa-
sożytnicze klasztory i kościoły, które mnożyły
się  jak  pchły  na  psie.  Toteż  wiele  z  nich  zli-
kwidował.

Karierę  zawdzięczał  królewskiemu  bratu

i poparciu Rosji, której był wiernym pretoria-
ninem. Zwolennik ograniczonych reform, wro-
go odnosił się do Sejmu Wielkiego, na którym
był  lżony  i  poniżany  za  chciwość  i  uporczywe
wysługiwanie się Rosji. Po opodatkowaniu dóbr
kościelnych  oraz  przeznaczeniu  na  wojsko  ol-
brzymich dochodów diecezji krakowskiej przez

tenże Sejm, wyjechał demonstracyjnie z kraju,
obrażony  za  pozbawienie  go  tych  pieniędzy.
Wrócił  po  uchwaleniu  Konstytucji  3  maja
i  wszedł  w  skład  Straży  Praw.  Nadal  wiernie
trwał  przy  Rosji,  a  nawet  przekonał  króla  do
przystąpienia do targowicy, ale w rozbiorowym
„sejmie hańby” w Grodnie nie wziął udziału.

W czasie oblężenia Warszawy podczas po-

wstania  kościuszkowskiego  wysłał  Prusakom
list,  w  którym  wskazał  słabe  punkty  obrony
stolicy.  List  przechwycono,  a  zdrajca  prymas
zdążył  zażyć  truciznę,  dzięki  czemu  uniknął
stryczka.  Samobójcy  odmówiono  pogrzebu
w  katedrze  –  pochowano  go  w  katakumbach
na  Powązkach.  Lud  Warszawy  uczcił  śmierć
zdrajcy  „Nagrobkiem  dla  prymasa”: 
Najpierwsze w Polsce posiadał honory,
zdzierał kościoły, przedawał klasztory.
Rozpustnik, marnotrawnik, zdrajca swej ojczyzny,
by uszedł szubienicy, zginął od trucizny.

Nie  znaleziono  dowodów  na  to,  że  brał

pensję  od  Rosjan,  ale  dzięki  ich  poparciu
(m.in. wieloletni zarząd diecezją krakowską)
obławiał się znacznie lepiej niż przy byle pen-
syjce.   

Józef  Kossakowski –  biskup  inflancki

w  latach  1781–1794,  senator.  Uczestnik  kon-
federacji  barskiej.  W  wieku  27  lat  został  su-
fraganem trockim, a sześć lat później – ordy-
nariuszem  ubogiej  diecezji  inflanckiej,  którą
później  przekazał  kuzynowi.  Żeby  nie  musiał
cerować sutanny i jeździć na osiołku, dano mu
w administrację diecezję kurlandzką (w prze-
ważającej  części  należała  już  do  Rosji),  a  w
1791 r. został jeszcze koadiutorem (biskup po-
mocniczy z prawem następstwa) wileńskim przy
zdrajcy  biskupie  Massalskim. 

7

NASI OKUPANCI

Adam  Stanisław  Krasiński –  biskup  ka-

mieniecki w latach 1759–1798, senator. W 1733
roku opowiedział się za Stanisławem Leszczyń-
skim, ale później służył uzurpatorowi Augusto-
wi  III,  dzięki  czemu  załapał  się  na  dwie  kano-
nie,  prałaturę,  diecezję  kamieniecką  i  senator-
skie  krzesło.  Perłą  diecezji  kamienieckiej  była
warszawska Praga, co jej ordynariuszom pozwa-
lało rezydować w stolicy. Został też sekretarzem
koronnym  i  prezydentem  Trybunału  Koronne-
go, co dawało dodatkowe znaczne dochody. Wy-
jątkowy  warchoł  (zrywał  nawet  sejmiki!),  łotr,
zdrajca  i  fanatyk  religijny,  który  religię  wyko-
rzystywał do celów politycznych. 

Współdziałał ze zdrajcami Podo-

skim  i  Sołtykiem  podczas  konfede-
racji radomskiej – prowokacji zmon-
towanej  przez  ambasadora  Rosji
Repnina, od którego brał pieniądze.
Wraz  z  nimi  planował  detronizację
króla i zwalczał próby reform. Jed-
nak Repnin wywiódł ich w pole. Nie
tylko nie doprowadził do detroniza-
cji „Ciołka”, ale porwał Sołtyka i in-
nych  i  wywiózł  do  Kaługi,  a  także
przeforsował równouprawnienie pra-
wosławnych  i  protestantów.  To  wy-
stawienie do wiatru, a przede wszyst-
kim równouprawnienie innowierców
wywołało wściekłość tego warchoła
i  fanatyka  religijnego. 

Odwrócił  się  od  Rosjan  i  orga-

nizował przeciw nim, królowi i rów-
nouprawnieniu  innowierców  kon-
federację  barską  „w  obronie  wiary
katolickiej”.  W  Paryżu  szukał  dla
konfederacji  poparcia  ze  strony
Francji. W roku 1769 został jej przy-

wódcą,  szefem  Generalności.  Przeciwników
konfederacji i zwolenników reform bezwzględ-
nie  niszczył,  grabiąc  i  pustosząc  ich  majątki.
Ludność  uciekała  z  Polski  do  sąsiednich  kra-
jów, „w lutry i kalwiny przechodząc”, jak ubo-
lewa  pamiętnikarz.  Gwałty,  grabieże  i  rzezie
innowierców,  w  tym  prawosławnych,  spowo-
dowały wybuch powstania Kozaków, którzy wy-
rżnęli 200 tys. Polaków i Żydów (m.in. słynna
rzeź  w  Humaniu).  Konfederacja  przez  pięć
lat  zdewastowała  Polskę  doszczętnie,  wzdłuż
i  wszerz,  a  następnie  kilkanaście  tysięcy  kon-
federatów  wywieziono  na  Sybir  lub  wcielono
do  wojska  rosyjskiego.

15

NASI OKUP

ANCI

tylko zdrady, 

ale i 

wcześniejszych malwersa-

cji. Sąd 

doraźny skazał 

go na 

śmierć. Mimo

protestów kler

u – 

został ścięty 

mieczem na

rynku krakowskim

Jan Bohomolec

– ksiądz 

na P

radze, brat

księdza F

ranciszka Bohomolca. 

Sprzeciwiał się

zarządzeniom władz 

powstańczych, za 

co wy-

toczono mu 

proces karny.

Jan Zawisza

– ksiądz 

w P

ołańcu. Odma-

wiał udzielania 

sakramentów chłopom, 

któ-

rzy w 

odpowiedzi na 

uniwersał Kościuszki 

przy-

łączyli się 

do powstania. 

Za jego 

przykładem

poszli inni.

T o 

tylko niektórzy 

Płatni 

Zdrajcy, 

Pachoł-

ki R

osji w sutannach – sami znaczniejsi, wierz-

chołek góry 

lodowej. Lista 

PZPN jest 

jeszcze

dłuższa. A 

przecież brano 

pieniądze także 

od

Niemców, A

ustriaków, F

rancuzów, Szwedów... 

W oficjalnych 

kościelnych biografiach 

tych

biskupów nie 

znajdziemy śladu 

zdrady, prze-

ciwnie – 

same zasługi. 

Święci mężowie, 

zasłu-

żeni dla 

Polski. 

Możemy oglądać 

w muzeach

i pałacach 

ich 

dumne portrety, 

wspaniałe na-

grobki w 

kościołach, nawet 

w katedrze 

wawel-

skiej, gdzie 

zdrajcy leżą 

obok królów!

T ak

skutecznie Kościół fałszuje historię. Nawet nie-

dawno można 

było usłyszeć 

kłamcę w 

purpu-

rze, jak 

łgał o 

„zasługach Kościoła 

dla P

olski”.

Oto te 

zasługi Kościoła 

i jego 

funkcjonariuszy.

W każdym kraju zdrada karana była śmier-

cią, ale 

nie w 

Polsce. 

Sejm W

ielki kazał 

przy-

sięgać senatorom, że pieniędzy od obcych brać

nie będą. 

I co 

z tego? 

Biskupi też 

przysięgali. 

Wszystkie 

te kanalie 

w watykańskich 

mun-

durach to 

biskupi, którzy 

z urzędu 

byli sena-

torami, a 

pełnili też 

wiele najwyższych 

stano-

wisk w

 P

olsce. Niektórzy 

pełnili funkcje 

inter-

reksa, czyli 

zastępowali królów 

i mieli 

ich wła-

dzę. T o dzięki nim P

olska nie mogła prowadzić

samodzielnej polityki 

zagranicznej, bo 

oni pod-

porządkowali ją 

Kościołowi. T

a szajka 

zdraj-

ców bezpośrednio 

władała też 

większą częścią

kraju, bo 

Kościół był 

właścicielem 2/3 

ziem P

ol-

ski, a 

nie płacił 

żadnych podatków. 

Zatem skąd

miały być 

pieniądze na 

wojsko? Najważniejsze

jednak, że 

Kościół niepodzielnie 

władał szkol-

nictwem i jedynym medium, jakim wówczas

była... ambona

. Dzierżąc 

więc władzę 

nad

umysłami P

olaków, hierarchowie 

mieli decy-

dujący wpływ 

na losy 

Polski.

Dlatego ich 

zdrada była 

szczególnie szko-

dliwa i 

haniebna, bo 

zadała P

olsce cios 

śmier-

telny. Należeli 

do elity 

wykształconych P

ola-

ków, więc 

nikt nie 

może powiedzieć, 

że nie

wiedzieli, nie 

byli świadomi... 

Ich działalności

nie można 

rozpatrywać w 

oderwaniu od 

dzia-

łań całego 

Kościoła, nawet 

tylko polskiego. 

By-

li wykonawcami 

polityki papieży 

i Kościoła,

który ich 

wychował. 

Nie mam 

tu zamiaru 

obarczać Kościoła 

wy-

łączną winą 

za rozbiory 

Polski. 

Ale jego 

rola

była fundamentalna 

ze względu 

na faktyczną

władzę polityczną 

i ekonomiczną, 

jaką miał

w P

olsce. T

o Kościół 

wychował magnatów

i szlacheckich 

warchołów na 

obrońców złotej

wolności, liberum 

veto

wolnej elekcji. 

Prze-

milczanie tej 

roli jest 

ordynarnym fałszowa-

niem historii. 

Kościół 

jest współsprawcą 

roz-

biorów i 

czwartą potencją 

rozbiorową

Je-

go wina 

jest stokroć 

większa niż 

polskich m

a-

gnatów i 

szlachty, na 

których 

miał 

taki wpływ,

że byli 

tylko narzędziem 

w jego 

ręku.  

  

Kościół w 

Polsce 

nigdy nie 

płacił podat-

ków, dając 

w ten 

sposób zgubny 

przykład

szlachcie, która 

żądała równouprawnienia. 

Ża-

den biskup 

nie poświęcił 

na sprawy 

publiczne

ani grosza 

ze swych 

niebotycznych dochodów

– nawet 

wtedy, gdy 

Polska 

była w 

najwyższej









Adam  Stanisław  Krasiński

Władysław Łubieński

background image

9

NASI OKUPANCI

pochodzącego  od  Rurykowiczów.  Namiętny
karciarz – współcześni twierdzili, że w dwóch
ostatnich latach życia przegrał w faraona oko-
ło  100  tys.  dukatów,  tj.  mniej  więcej  350  kg
złota!  Kilka  lat  wcześniej  w  dwa  dni  przegrał
30  tys.  dukatów.  Pieniądze  na  swój  karciany
nałóg  i  wystawne  życie  zdobywał  wszelkimi
sposobami. 

Przeciwstawiał  się  równouprawnieniu  pra-

wosławnych i protestantów, ale chyba dla zasa-
dy. Szybko zmienił zdanie, kiedy Rosjanie uży-
li argumentu nie do odrzucenia – zakwaterowa-
li w jego dobrach swoje wojska. Nie tylko zmiękł,
ale nawet przeszedł całkowicie na stronę Rosji
i  zdradzał  potem  Polskę  nader  gorliwie...  Na
przykład w sprawie równouprawnienia innowier-
ców  zaproponował  Katarzynie  II,  że  za  60  tys.
dukatów i przy pomocy 4  tys.  carskich  żołnie-
rzy  zawiąże  konfederację  dla  poparcia  żądań
Rosji.  Dostał  30  tys.  dukatów,  a  później  był
na  stałej  pensji  rosyjskiej.     

W  roku  1773,  kiedy  płatni  zdrajcy  –  księ-

ża  biskupi  Ostrowski  i  Młodziejowski  –  zor-
ganizowali sejm rozbiorowy, Massalski poparł
ich  działania.  Gorącymi  przemowami  zyskał
wówczas  miano  „czwartej  potencji  rozbioro-
wej”. Rzeczywiście uosabiał tę czwartą poten-
cję  rozbiorową,  czyli...  Kościół  katolicki.  Za
„zasługi” dla Polski nagrodzono go jeszcze sta-
nowiskiem  prezesa  departamentu  skarbowe-
go, które dawało możliwość wzbogacenia się.
Załatwił  sobie  wtedy  zwrot  wydatków,  które
rzekomo  poniósł  na  umocnienie  twierdzy
w Lachowiczach. W tym celu zamienił to sta-
rostwo  na  cztery  inne  na  Litwie,  które  przy-
nosiły  dochód  sześć  razy  większy.

Przerażające, że takiemu zdrajcy powierzo-

no  prezesurę  Komisji  Edukacji  Narodowej,

czyli  edukację  Polaków!  Okazał  się  arcyzło-
dziejem,  bo  kiedy  w  latach  1773–1776  preze-
sował Komisji, wraz z biskupem Młodziejow-
skim  dokonał  niebywałych  nadużyć  finanso-
wych.  Tylko  ze  sprzedaży  naczyń  kościelnych
wziął  60  tys.  złotych.  Z  kapitałów  KEN  „bez
rachunku  brał  i  marnował”,  podobnie  jak
z  sum  przeznaczonych  na  remont  katedry.
Poza utratą stanowiska przewodniczącego KEN,
włos  mu  z  głowy  za  złodziejstwo  nie  spadł. 

Zajęty hazardem i rozgrabianiem majątku

pojezuickiego  nie  mógł  poświęcić  czasu  edu-
kowaniu  Polaków,  toteż  uwzględniwszy  jesz-
cze  sabotaż  ze  strony  byłych  jezuitów  i  opór
kołtuńskich jezuickich wychowanków – począt-
ki  KEN  były  kompromitujące.  „Cała  Warsza-
wa  śmieje  się  z  tak  pięknej  edukacji” 
–  pisał
w  październiku  1774  Jan  Chevalier.

Targowiczanin zwalczający reformy i Kon-

stytucję 3 maja. „Człowiek” rosyjskiego amba-
sadora Sieversa, któremu pomagał w doborze
posłów,  a  nawet  nakłaniał  do  ich  terroryzo-
wania  podczas  rozbiorowego  „sejmu  hańby”
w Grodnie. Był zresztą jego współorganizato-
rem (razem z biskupami Kossakowskim i Skar-
szewskim)  i  wygłosił  wówczas  mowę  „o  nie-
ograniczonej ufności we wspaniałomyślność ce-
sarzowej”. 

28  czerwca  1794  r.  lud  Warszawy  wy-

wlókł  tego  zdrajcę  z  więzienia  i  powiesił
bez sądu przed pałacem Brühla na konop-
nych lejcach zabranych przygodnemu woź-
nicy.

Michał  Poniatowski –  biskup  płocki  od

1773  roku,  arcybiskup  gnieźnieński  i  prymas
Polski  w  latach  1784–1794,  senator.  Młodszy
brat  króla,  jego  główny  doradca,  a  od  1768
sekretarz  wielki  koronny.  Syfilityk,  niebywale

8

NASI OKUPANCI

Ten biskup podżegał konfederatów (Józe-

fa  Bierzyńskiego,  potem  Marcina  Lubomir-
skiego) do zamordowania króla Stanisława Au-
gusta!  Mordu  miał  dokonać  oczywiście  ktoś
inny. Posądza się go też o inspirację porwania
króla. Co ciekawe, król – nie katolik, lecz de-
ista  –  wybaczył  mu. 

Krasiński  przyjął  pieniądze  i  pomoc  dla

konfederacji od Austriaków, mimo że to wła-
śnie  Austria  już  w  1769  r.  zainicjowała  roz-
biory,  zajmując  Spisz  oraz  powiaty  nowotar-
ski  i  sądecki,  a  później  podsycała  konfedera-
cję, aby osłabić Polskę i przekonać Rosję o ko-
nieczności rozbiorów. Cesarzowa Maria Tere-
sa  pisała  do  Woltera:  Nie  znaleźliśmy  innego
środka  dla  zabezpieczenia  naszych  gra-
nic  od  najścia  konfederatów,  dowodzo-
nych przez oficerów francuskich, jak tyl-
ko  rozszerzyć  te  granice”.

Brał  też  od  Sasów,  których  mamił

wizją  dziedzicznej  dynastii  saskiej  na
tronie  polskim.

Po upadku konfederacji i po I roz-

biorze, chyba wstrząśnięty skutkami swe-
go warcholstwa, pogodził się z królem.
Odsunął się od czynnego życia politycz-
nego, ale powrócił w dobie Sejmu Wiel-
kiego. Aktywnie uczestniczył w uchwa-
leniu  Konstytucji  3  maja,  energicznie
występował  przeciw  targowicy,  zbierał
pieniądze  dla  powstania  kościuszkow-
skiego.  Wszystko  za  późno... 

To  patriotyczne  przebudzenie  spo-

wodowało, że u papieża Piusa VI, któ-
ry  później  nawet  pobłogosławił  targo-
wicę,  nie  miał  szans  na  karierę  w  Ko-
ściele, zwłaszcza przy sprzeciwie Austrii
i  Rosji.  Zrezygnował  z  biskupstwa

i  osiadł  na  terenie  zaboru  pruskiego.  Zmarł
w  1800  roku.

Ignacy  Massalski –  biskup  wileński

w  latach  1762–1794,  senator.  Już  jako  15-let-
ni  chłopiec  –  bez  żadnych  święceń  –  został
kanonikiem wileńskim, co dawało mu duże do-
chody. Po powrocie ze studiów w Rzymie dzię-
ki  protekcji  Czartoryskich  robił  w  Kościele
szybką karierę – już w wieku 35 lat został bi-
skupem  wileńskim!  Jako  człowiek  otwartego
umysłu, był wielbicielem Woltera, a nawet krze-
wił  oświatę  wśród  chłopów.

Później „znormalniał”. Wykorzystując po-

zycję  w  senacie,  uzyskał  dla  swego  rodu  po-
twierdzenie  przez  sejm  tytułu  książęcego,

16

NASI OKUP

ANCI









potrzebie. Dopiero 

Sejm W

ielki w 

1789 r. 

wy-

darł im 

pieniądze z 

gardła, opodatkował 

do-

bra kościelne 

i uchwalił 

przeznaczenie olbrzy-

mich dochodów 

biskupstwa krakowskiego 

na

wojsko. R

eakcja Kościoła 

była znamienna: 

pa-

pież P

ius VI 

zabronił ruszania 

tych pieniędzy

i uściślił 

współpracę z 

zaborcami. Nuncjusze 

pa-

piescy otwarcie 

spiskowali przeciwko 

Polsce,

a prymas 

Poniatowski, 

którego osobiście 

tych

dochodów pozbawiono, 

demonstracyjnie w

yje-

chał z 

kraju i 

nie brał 

udziału w 

pracach sej-

mu, mimo 

że przewodniczył 

senatowi. T

enże

papież P

ius VI 

później pobłogosławił 

targowi-

cę, której 

akt podpisało 

czterech biskupów,

a kilku 

następnych targowicę 

jawnie popiera-

ło. T

ak zamordowali 

Polskę

Ich celem 

było i 

jest słabe 

państwo, takie

państwo, w 

którym nie 

będą płacić 

podatków,

będą poza 

prawem, opanują 

szkoły i 

media,

a ogłupiony 

lud będzie 

znosił im 

pieniądze

i jeszcze 

całował po 

rękach. Jak 

teraz.

Gdy tylko 

zaborcy obejmowali 

we władanie

kolejne części 

rozdzieranej P

olski, duchowień-

stwo oraz 

wychowani przez 

Kościół magnaci

i szlachta składali przysięgi na wierność nowym

panom. Niestety, 

srodze się 

zdrajcy biskupi 

za-

wiedli. Nowi 

władcy zaprowadzali 

swoje porząd-

ki: nałożyli 

podatki, ograniczyli 

przywileje i 

za-

częli likwidować 

nadmiar kościołów 

i klasz-

torów. I 

najważniejsze – 

przestali zdraj-

com w 

sutannach płacić 

żołd – 

bo po 

co?

Cel osiągnęli. 

T a 

zmiana sytuacji 

nie spowodowała

jakiegokolwiek oporu 

ani sprzeciwu. 

Ko-

ściół ochoczo 

podjął z 

zaborcami współ-

pracę, bo 

tylko przed 

silniejszym łatwo

się ugina. 

Kler złożył 

więc przysięgę 

wier-

ności i 

dotrzymywał jej. 

W czasie 

zabo-

rów duchowieństwo 

katolickie każdego

cara witało 

w W

arszawie uroczystymi 

pro-

cesjami, a 

w całym 

kraju dziękczynnymi

mszami. Każde 

powstanie narodowe 

by-

ło potępione 

przez papieży. 

T en 

rozdział

zdrady zasługuje 

na osobne 

opracowanie.

Masowe donosicielstwo 

księży w 

okresie

PRL-u 

jest kolejnym 

dowodem, że 

zdra-

da to 

dla nich 

nic nadzwyczajnego. 

Zresz-

tą skoro 

ich ojczyzna 

jest w 

W atykanie,

czy sami 

uważają to 

za zdradę? 

Uparcie

wraca upiór 

wisielca biskupa 

Kossakow-

skiego oraz 

niedoszłego wisielca 

– Skar-

szewskiego...  

LUX 

VERITA

TIS

TYGODNIK

PZPR – 

PŁATNI 

ZDRAJCY , 

PA

CHOŁKI ROSJI, 

CZYLI...

1

Z Zddrr

a ajjccyy

 w w ssuu

t taann

n naacc

h h

( (22))

O

todruga 

część listy

du

ch

ow

ny

ch

rzymskokatolic-

kich, 

którzy

zdradzili P

olskę, 

brali ła-

pówki od Rosji i w zna-

czący sposób 

przyczy-

nili się 

do rozbiorów

.

Wkrótce „F

akty i 

Mity”

opublikują listę 

wysokich

duchownych, którzy 

przyj-

mowali „prezenty” od Niemiec

oraz od 

przedstawicieli innych 

kra-

jów. 

Kościół chełpi 

się rzek

omym

patriotyzmem swoich 

hierarchów

oraz kreuje 

się na 

ostoję polsk

o-

ści w 

czasach zaborów

. „F

akty

i Mity

” sprawdzają, 

jak to 

było na-

prawdę z 

„zasługami” katolickiej

hierarchii dla 

Polski.

Niestety, 

z chwilą 

nastania tzw

. niepodległości, 

Kościół 

dąży do

stworzenia kraju

wyznaniowego. Mamy 

być takim 

skansenempolskiego 

fundamentalizmu. T

o jest

zupełna katastrofa”. 

(Jerzy Giedroyć)

Pius 

VI

Ignacy  Massalski

background image

9

NASI OKUPANCI

pochodzącego  od  Rurykowiczów.  Namiętny
karciarz – współcześni twierdzili, że w dwóch
ostatnich latach życia przegrał w faraona oko-
ło  100  tys.  dukatów,  tj.  mniej  więcej  350  kg
złota!  Kilka  lat  wcześniej  w  dwa  dni  przegrał
30  tys.  dukatów.  Pieniądze  na  swój  karciany
nałóg  i  wystawne  życie  zdobywał  wszelkimi
sposobami. 

Przeciwstawiał  się  równouprawnieniu  pra-

wosławnych i protestantów, ale chyba dla zasa-
dy. Szybko zmienił zdanie, kiedy Rosjanie uży-
li argumentu nie do odrzucenia – zakwaterowa-
li w jego dobrach swoje wojska. Nie tylko zmiękł,
ale nawet przeszedł całkowicie na stronę Rosji
i  zdradzał  potem  Polskę  nader  gorliwie...  Na
przykład w sprawie równouprawnienia innowier-
ców  zaproponował  Katarzynie  II,  że  za  60  tys.
dukatów i przy pomocy 4  tys.  carskich  żołnie-
rzy  zawiąże  konfederację  dla  poparcia  żądań
Rosji.  Dostał  30  tys.  dukatów,  a  później  był
na  stałej  pensji  rosyjskiej.     

W  roku  1773,  kiedy  płatni  zdrajcy  –  księ-

ża  biskupi  Ostrowski  i  Młodziejowski  –  zor-
ganizowali sejm rozbiorowy, Massalski poparł
ich  działania.  Gorącymi  przemowami  zyskał
wówczas  miano  „czwartej  potencji  rozbioro-
wej”. Rzeczywiście uosabiał tę czwartą poten-
cję  rozbiorową,  czyli...  Kościół  katolicki.  Za
„zasługi” dla Polski nagrodzono go jeszcze sta-
nowiskiem  prezesa  departamentu  skarbowe-
go, które dawało możliwość wzbogacenia się.
Załatwił  sobie  wtedy  zwrot  wydatków,  które
rzekomo  poniósł  na  umocnienie  twierdzy
w Lachowiczach. W tym celu zamienił to sta-
rostwo  na  cztery  inne  na  Litwie,  które  przy-
nosiły  dochód  sześć  razy  większy.

Przerażające, że takiemu zdrajcy powierzo-

no  prezesurę  Komisji  Edukacji  Narodowej,

czyli  edukację  Polaków!  Okazał  się  arcyzło-
dziejem,  bo  kiedy  w  latach  1773–1776  preze-
sował Komisji, wraz z biskupem Młodziejow-
skim  dokonał  niebywałych  nadużyć  finanso-
wych.  Tylko  ze  sprzedaży  naczyń  kościelnych
wziął  60  tys.  złotych.  Z  kapitałów  KEN  „bez
rachunku  brał  i  marnował”,  podobnie  jak
z  sum  przeznaczonych  na  remont  katedry.
Poza utratą stanowiska przewodniczącego KEN,
włos  mu  z  głowy  za  złodziejstwo  nie  spadł. 

Zajęty hazardem i rozgrabianiem majątku

pojezuickiego  nie  mógł  poświęcić  czasu  edu-
kowaniu  Polaków,  toteż  uwzględniwszy  jesz-
cze  sabotaż  ze  strony  byłych  jezuitów  i  opór
kołtuńskich jezuickich wychowanków – począt-
ki  KEN  były  kompromitujące.  „Cała  Warsza-
wa  śmieje  się  z  tak  pięknej  edukacji” 
–  pisał
w  październiku  1774  Jan  Chevalier.

Targowiczanin zwalczający reformy i Kon-

stytucję 3 maja. „Człowiek” rosyjskiego amba-
sadora Sieversa, któremu pomagał w doborze
posłów,  a  nawet  nakłaniał  do  ich  terroryzo-
wania  podczas  rozbiorowego  „sejmu  hańby”
w Grodnie. Był zresztą jego współorganizato-
rem (razem z biskupami Kossakowskim i Skar-
szewskim)  i  wygłosił  wówczas  mowę  „o  nie-
ograniczonej ufności we wspaniałomyślność ce-
sarzowej”. 

28  czerwca  1794  r.  lud  Warszawy  wy-

wlókł  tego  zdrajcę  z  więzienia  i  powiesił
bez sądu przed pałacem Brühla na konop-
nych lejcach zabranych przygodnemu woź-
nicy.

Michał  Poniatowski –  biskup  płocki  od

1773  roku,  arcybiskup  gnieźnieński  i  prymas
Polski  w  latach  1784–1794,  senator.  Młodszy
brat  króla,  jego  główny  doradca,  a  od  1768
sekretarz  wielki  koronny.  Syfilityk,  niebywale

8

NASI OKUPANCI

Ten biskup podżegał konfederatów (Józe-

fa  Bierzyńskiego,  potem  Marcina  Lubomir-
skiego) do zamordowania króla Stanisława Au-
gusta!  Mordu  miał  dokonać  oczywiście  ktoś
inny. Posądza się go też o inspirację porwania
króla. Co ciekawe, król – nie katolik, lecz de-
ista  –  wybaczył  mu. 

Krasiński  przyjął  pieniądze  i  pomoc  dla

konfederacji od Austriaków, mimo że to wła-
śnie  Austria  już  w  1769  r.  zainicjowała  roz-
biory,  zajmując  Spisz  oraz  powiaty  nowotar-
ski  i  sądecki,  a  później  podsycała  konfedera-
cję, aby osłabić Polskę i przekonać Rosję o ko-
nieczności rozbiorów. Cesarzowa Maria Tere-
sa  pisała  do  Woltera:  Nie  znaleźliśmy  innego
środka  dla  zabezpieczenia  naszych  gra-
nic  od  najścia  konfederatów,  dowodzo-
nych przez oficerów francuskich, jak tyl-
ko  rozszerzyć  te  granice”.

Brał  też  od  Sasów,  których  mamił

wizją  dziedzicznej  dynastii  saskiej  na
tronie  polskim.

Po upadku konfederacji i po I roz-

biorze, chyba wstrząśnięty skutkami swe-
go warcholstwa, pogodził się z królem.
Odsunął się od czynnego życia politycz-
nego, ale powrócił w dobie Sejmu Wiel-
kiego. Aktywnie uczestniczył w uchwa-
leniu  Konstytucji  3  maja,  energicznie
występował  przeciw  targowicy,  zbierał
pieniądze  dla  powstania  kościuszkow-
skiego.  Wszystko  za  późno... 

To  patriotyczne  przebudzenie  spo-

wodowało, że u papieża Piusa VI, któ-
ry  później  nawet  pobłogosławił  targo-
wicę,  nie  miał  szans  na  karierę  w  Ko-
ściele, zwłaszcza przy sprzeciwie Austrii
i  Rosji.  Zrezygnował  z  biskupstwa

i  osiadł  na  terenie  zaboru  pruskiego.  Zmarł
w  1800  roku.

Ignacy  Massalski –  biskup  wileński

w  latach  1762–1794,  senator.  Już  jako  15-let-
ni  chłopiec  –  bez  żadnych  święceń  –  został
kanonikiem wileńskim, co dawało mu duże do-
chody. Po powrocie ze studiów w Rzymie dzię-
ki  protekcji  Czartoryskich  robił  w  Kościele
szybką karierę – już w wieku 35 lat został bi-
skupem  wileńskim!  Jako  człowiek  otwartego
umysłu, był wielbicielem Woltera, a nawet krze-
wił  oświatę  wśród  chłopów.

Później „znormalniał”. Wykorzystując po-

zycję  w  senacie,  uzyskał  dla  swego  rodu  po-
twierdzenie  przez  sejm  tytułu  książęcego,

16

NASI OKUP

ANCI









potrzebie. Dopiero 

Sejm W

ielki w 

1789 r. 

wy-

darł im 

pieniądze z 

gardła, opodatkował 

do-

bra kościelne 

i uchwalił 

przeznaczenie olbrzy-

mich dochodów 

biskupstwa krakowskiego 

na

wojsko. R

eakcja Kościoła 

była znamienna: 

pa-

pież P

ius VI 

zabronił ruszania 

tych pieniędzy

i uściślił 

współpracę z 

zaborcami. Nuncjusze 

pa-

piescy otwarcie 

spiskowali przeciwko 

Polsce,

a prymas 

Poniatowski, 

którego osobiście 

tych

dochodów pozbawiono, 

demonstracyjnie w

yje-

chał z 

kraju i 

nie brał 

udziału w 

pracach sej-

mu, mimo 

że przewodniczył 

senatowi. T

enże

papież P

ius VI 

później pobłogosławił 

targowi-

cę, której 

akt podpisało 

czterech biskupów,

a kilku 

następnych targowicę 

jawnie popiera-

ło. T

ak zamordowali 

Polskę

Ich celem 

było i 

jest słabe 

państwo, takie

państwo, w 

którym nie 

będą płacić 

podatków,

będą poza 

prawem, opanują 

szkoły i 

media,

a ogłupiony 

lud będzie 

znosił im 

pieniądze

i jeszcze 

całował po 

rękach. Jak 

teraz.

Gdy tylko 

zaborcy obejmowali 

we władanie

kolejne części 

rozdzieranej P

olski, duchowień-

stwo oraz 

wychowani przez 

Kościół magnaci

i szlachta składali przysięgi na wierność nowym

panom. Niestety, 

srodze się 

zdrajcy biskupi 

za-

wiedli. Nowi 

władcy zaprowadzali 

swoje porząd-

ki: nałożyli 

podatki, ograniczyli 

przywileje i 

za-

częli likwidować 

nadmiar kościołów 

i klasz-

torów. I 

najważniejsze – 

przestali zdraj-

com w 

sutannach płacić 

żołd – 

bo po 

co?

Cel osiągnęli. 

T a 

zmiana sytuacji 

nie spowodowała

jakiegokolwiek oporu 

ani sprzeciwu. 

Ko-

ściół ochoczo 

podjął z 

zaborcami współ-

pracę, bo 

tylko przed 

silniejszym łatwo

się ugina. 

Kler złożył 

więc przysięgę 

wier-

ności i 

dotrzymywał jej. 

W czasie 

zabo-

rów duchowieństwo 

katolickie każdego

cara witało 

w W

arszawie uroczystymi 

pro-

cesjami, a 

w całym 

kraju dziękczynnymi

mszami. Każde 

powstanie narodowe 

by-

ło potępione 

przez papieży. 

T en 

rozdział

zdrady zasługuje 

na osobne 

opracowanie.

Masowe donosicielstwo 

księży w 

okresie

PRL-u 

jest kolejnym 

dowodem, że 

zdra-

da to 

dla nich 

nic nadzwyczajnego. 

Zresz-

tą skoro 

ich ojczyzna 

jest w 

W atykanie,

czy sami 

uważają to 

za zdradę? 

Uparcie

wraca upiór 

wisielca biskupa 

Kossakow-

skiego oraz 

niedoszłego wisielca 

– Skar-

szewskiego...  

LUX 

VERITA

TIS

TYGODNIK

PZPR – 

PŁATNI 

ZDRAJCY , 

PA

CHOŁKI ROSJI, 

CZYLI...

1

Z Zddrr

a ajjccyy

 w w ssuu

t taann

n naacc

h h

( (22))

O

todruga 

część listy

du

ch

ow

ny

ch

rzymskokatolic-

kich, 

którzy

zdradzili P

olskę, 

brali ła-

pówki od Rosji i w zna-

czący sposób 

przyczy-

nili się 

do rozbiorów

.

Wkrótce „F

akty i 

Mity”

opublikują listę 

wysokich

duchownych, którzy 

przyj-

mowali „prezenty” od Niemiec

oraz od 

przedstawicieli innych 

kra-

jów. 

Kościół chełpi 

się rzek

omym

patriotyzmem swoich 

hierarchów

oraz kreuje 

się na 

ostoję polsk

o-

ści w 

czasach zaborów

. „F

akty

i Mity

” sprawdzają, 

jak to 

było na-

prawdę z 

„zasługami” katolickiej

hierarchii dla 

Polski.

Niestety, 

z chwilą 

nastania tzw

. niepodległości, 

Kościół 

dąży do

stworzenia kraju

wyznaniowego. Mamy 

być takim 

skansenempolskiego 

fundamentalizmu. T

o jest

zupełna katastrofa”. 

(Jerzy Giedroyć)

Pius 

VI

Ignacy  Massalski

background image

2

NASI OKUP

ANCI

Majątki kościelne 

były skutecznym 

narzę-

dziem przekupywania 

wyższego kleru. 

Potwier-

dza to 

zachowana korespondencja 

ambasado-

rów rosyjskich. 

Oto wyjątki 

z listu 

von Siever-

sa do 

Katarzyny II 

z 30.03.1793 

r. o 

zdrajcy

biskupie Kossakowskim: 

„Jest on 

wierny (R

o-

sji), lecz 

obawia się 

równie o 

dobro K

ościoła

świętego, jak i starostwa. Uspokoiłem go zapew-

nieniem, że 

W .Imp. 

Mość teraźniejszym 

posia-

daczom nic 

nie odbierze, 

a wierne 

usługi hoj-

nie nagrodzić 

potrafi

Wielka 

część dochodów

biskupstwa wileńskiego, 

którego jest 

on ko-

adiutorem, dostanie 

się pod 

nowe panowanie”.

O tymże 

zdrajcy w 

sutannie w

 liście

z 28.01.1794 

r. do 

swego następcy 

Igelstroema

Sievers napisał: 

„(...) doręczy-

łem mu 

4.000 

dukatów za 

wy-

bory litewskie. 

Wymagał 

on ode

mnie 8.000, 

ponieważ jednak-

że przez 

powierzenie mu 

zarzą-

du dóbr 

biskupstwa krakow-

skiego dałem 

mu 150.000 

ru-

bli rocznego 

dochodu

sądzi-

łem, iż 

to wystarczyło 

na zobo-

wiązanie go 

i na 

pokrycie wy-

datków wyborczych”.

T e 

wydat-

ki wyborcze to przekupywanie

posłów na 

sejmikach, aby 

na

sejm wybrano 

wskazanych,

a także 

łapówki dla 

wybrań-

ców. Ubogi 

szlachcic, przysło-

wiowy „Marcinkiewicz”, który

zerwał sejm 

w 1730 

r., brał

do łapy 

na sejmiku 

zaledwie

10–40 dukatów! 

Przekupstwo

wsparte było 

propagandowo

odczytaniem na 

początku sej-

miku listu 

nuncjusza papieskie-

go lub 

biskupa diecezji 

oraz

ambasadora rosyjskiego. 

Poseł 

na sejm 

brał

znacznie więcej.

Po

 przyjęciu 

przez sejm 

traktatów rozbio-

rowych Sievers 

wręczył w 

imieniu carycy 

Ka-

tarzyny II 

„bardzo kosztowne 

prezenta wszyst-

kim 32 

członkom D

elegacji, z 

którymi obydwa

traktaty, podziałowy 

i przymierza, 

podpisałem”.

Każdy prezent 

wart był 

kilka tysięcy 

dukatów.

Były to 

złote krzyże 

z brylantami 

i popiersia

(„biusty”) carycy.

Cóż więc 

dziwnego, że 

obalenie K

onsty-

tucji 3 

maja i 

ratyfikowanie II 

rozbioru

przez polski 

sejm uczczono... 

mszą świętą

i podziękowano 

Panu 

Bogu uroczystym

Te 

Deum(o 

godz. 9 

rano po 

zakończeniu

10

NASI OKUPANCI

rozwiązły  i  chciwy,  służalczy  wobec  Rosji.
Otwarty umysł, przenikliwy polityk, jednak czy-
nami jego kierowała niepohamowana chciwość. 

Jako  prezes  Komisji  Edukacji  Narodowej

– po biskupie Massalskim – działał już ostroż-
niej,  mając  na  uwadze  wpadkę  poprzednika.
W  KEN  dał  swobodę  działania  autorom  jej
osiągnięć  –  ludziom  takim  jak  Kołłątaj,  Pira-
mowicz, Wybicki. Zarządzał też diecezją kra-
kowską po wywiezieniu biskupa Sołtyka do Ka-
ługi i później po umieszczeniu go w zakładzie
dla  obłąkanych,  do  czego  zresztą  walnie  się
przyczynił.  Dzięki  poparciu  Rosji  i  Austrii
w  Rzymie  przez  8  lat,  nawet  po  śmierci  Soł-
tyka,  aż  do  r.  1790  nie  wyznaczano  biskupa
krakowskiego,  a  skromny  sługa  boży  ksiądz
prymas administrował i zgarniał dochody jed-
nej  z  najbogatszych  w  Europie  diecezji,  któ-
rej część należała już do Austrii. Była to oczy-
wista  łapówka.   

Wspaniale się obłowił, a przecież miał rów-

nocześnie dochody z arcybiskupstwa gnieźnień-
skiego.  Trwało  to  aż  do  r.  1789,  kiedy  Sejm
Wielki  dochody  z  tej  diecezji  przeznaczył  na
wojsko. Przyznać jednak trzeba, że administra-
torem był dobrym. Dbał o rozwój przemysłu,
widział marnotrawienie wysiłku ludzi przez pa-
sożytnicze klasztory i kościoły, które mnożyły
się  jak  pchły  na  psie.  Toteż  wiele  z  nich  zli-
kwidował.

Karierę  zawdzięczał  królewskiemu  bratu

i poparciu Rosji, której był wiernym pretoria-
ninem. Zwolennik ograniczonych reform, wro-
go odnosił się do Sejmu Wielkiego, na którym
był  lżony  i  poniżany  za  chciwość  i  uporczywe
wysługiwanie się Rosji. Po opodatkowaniu dóbr
kościelnych  oraz  przeznaczeniu  na  wojsko  ol-
brzymich dochodów diecezji krakowskiej przez

tenże Sejm, wyjechał demonstracyjnie z kraju,
obrażony  za  pozbawienie  go  tych  pieniędzy.
Wrócił  po  uchwaleniu  Konstytucji  3  maja
i  wszedł  w  skład  Straży  Praw.  Nadal  wiernie
trwał  przy  Rosji,  a  nawet  przekonał  króla  do
przystąpienia do targowicy, ale w rozbiorowym
„sejmie hańby” w Grodnie nie wziął udziału.

W czasie oblężenia Warszawy podczas po-

wstania  kościuszkowskiego  wysłał  Prusakom
list,  w  którym  wskazał  słabe  punkty  obrony
stolicy.  List  przechwycono,  a  zdrajca  prymas
zdążył  zażyć  truciznę,  dzięki  czemu  uniknął
stryczka.  Samobójcy  odmówiono  pogrzebu
w  katedrze  –  pochowano  go  w  katakumbach
na  Powązkach.  Lud  Warszawy  uczcił  śmierć
zdrajcy  „Nagrobkiem  dla  prymasa”: 
Najpierwsze w Polsce posiadał honory,
zdzierał kościoły, przedawał klasztory.
Rozpustnik, marnotrawnik, zdrajca swej ojczyzny,
by uszedł szubienicy, zginął od trucizny.

Nie  znaleziono  dowodów  na  to,  że  brał

pensję  od  Rosjan,  ale  dzięki  ich  poparciu
(m.in. wieloletni zarząd diecezją krakowską)
obławiał się znacznie lepiej niż przy byle pen-
syjce.   

Józef  Kossakowski –  biskup  inflancki

w  latach  1781–1794,  senator.  Uczestnik  kon-
federacji  barskiej.  W  wieku  27  lat  został  su-
fraganem trockim, a sześć lat później – ordy-
nariuszem  ubogiej  diecezji  inflanckiej,  którą
później  przekazał  kuzynowi.  Żeby  nie  musiał
cerować sutanny i jeździć na osiołku, dano mu
w administrację diecezję kurlandzką (w prze-
ważającej  części  należała  już  do  Rosji),  a  w
1791 r. został jeszcze koadiutorem (biskup po-
mocniczy z prawem następstwa) wileńskim przy
zdrajcy  biskupie  Massalskim. 

7

NASI OKUPANCI

Adam  Stanisław  Krasiński –  biskup  ka-

mieniecki w latach 1759–1798, senator. W 1733
roku opowiedział się za Stanisławem Leszczyń-
skim, ale później służył uzurpatorowi Augusto-
wi  III,  dzięki  czemu  załapał  się  na  dwie  kano-
nie,  prałaturę,  diecezję  kamieniecką  i  senator-
skie  krzesło.  Perłą  diecezji  kamienieckiej  była
warszawska Praga, co jej ordynariuszom pozwa-
lało rezydować w stolicy. Został też sekretarzem
koronnym  i  prezydentem  Trybunału  Koronne-
go, co dawało dodatkowe znaczne dochody. Wy-
jątkowy  warchoł  (zrywał  nawet  sejmiki!),  łotr,
zdrajca  i  fanatyk  religijny,  który  religię  wyko-
rzystywał do celów politycznych. 

Współdziałał ze zdrajcami Podo-

skim  i  Sołtykiem  podczas  konfede-
racji radomskiej – prowokacji zmon-
towanej  przez  ambasadora  Rosji
Repnina, od którego brał pieniądze.
Wraz  z  nimi  planował  detronizację
króla i zwalczał próby reform. Jed-
nak Repnin wywiódł ich w pole. Nie
tylko nie doprowadził do detroniza-
cji „Ciołka”, ale porwał Sołtyka i in-
nych  i  wywiózł  do  Kaługi,  a  także
przeforsował równouprawnienie pra-
wosławnych  i  protestantów.  To  wy-
stawienie do wiatru, a przede wszyst-
kim równouprawnienie innowierców
wywołało wściekłość tego warchoła
i  fanatyka  religijnego. 

Odwrócił  się  od  Rosjan  i  orga-

nizował przeciw nim, królowi i rów-
nouprawnieniu  innowierców  kon-
federację  barską  „w  obronie  wiary
katolickiej”.  W  Paryżu  szukał  dla
konfederacji  poparcia  ze  strony
Francji. W roku 1769 został jej przy-

wódcą,  szefem  Generalności.  Przeciwników
konfederacji i zwolenników reform bezwzględ-
nie  niszczył,  grabiąc  i  pustosząc  ich  majątki.
Ludność  uciekała  z  Polski  do  sąsiednich  kra-
jów, „w lutry i kalwiny przechodząc”, jak ubo-
lewa  pamiętnikarz.  Gwałty,  grabieże  i  rzezie
innowierców,  w  tym  prawosławnych,  spowo-
dowały wybuch powstania Kozaków, którzy wy-
rżnęli 200 tys. Polaków i Żydów (m.in. słynna
rzeź  w  Humaniu).  Konfederacja  przez  pięć
lat  zdewastowała  Polskę  doszczętnie,  wzdłuż
i  wszerz,  a  następnie  kilkanaście  tysięcy  kon-
federatów  wywieziono  na  Sybir  lub  wcielono
do  wojska  rosyjskiego.

15

NASI OKUP

ANCI

tylko zdrady, 

ale i 

wcześniejszych malwersa-

cji. Sąd 

doraźny skazał 

go na 

śmierć. Mimo

protestów kler

u – 

został ścięty 

mieczem na

rynku krakowskim

Jan Bohomolec

– ksiądz 

na P

radze, brat

księdza F

ranciszka Bohomolca. 

Sprzeciwiał się

zarządzeniom władz 

powstańczych, za 

co wy-

toczono mu 

proces karny.

Jan Zawisza

– ksiądz 

w P

ołańcu. Odma-

wiał udzielania 

sakramentów chłopom, 

któ-

rzy w 

odpowiedzi na 

uniwersał Kościuszki 

przy-

łączyli się 

do powstania. 

Za jego 

przykładem

poszli inni.

T o 

tylko niektórzy 

Płatni 

Zdrajcy, 

Pachoł-

ki R

osji w sutannach – sami znaczniejsi, wierz-

chołek góry 

lodowej. Lista 

PZPN jest 

jeszcze

dłuższa. A 

przecież brano 

pieniądze także 

od

Niemców, A

ustriaków, F

rancuzów, Szwedów... 

W oficjalnych 

kościelnych biografiach 

tych

biskupów nie 

znajdziemy śladu 

zdrady, prze-

ciwnie – 

same zasługi. 

Święci mężowie, 

zasłu-

żeni dla 

Polski. 

Możemy oglądać 

w muzeach

i pałacach 

ich 

dumne portrety, 

wspaniałe na-

grobki w 

kościołach, nawet 

w katedrze 

wawel-

skiej, gdzie 

zdrajcy leżą 

obok królów!

T ak

skutecznie Kościół fałszuje historię. Nawet nie-

dawno można 

było usłyszeć 

kłamcę w 

purpu-

rze, jak 

łgał o 

„zasługach Kościoła 

dla P

olski”.

Oto te 

zasługi Kościoła 

i jego 

funkcjonariuszy.

W każdym kraju zdrada karana była śmier-

cią, ale 

nie w 

Polsce. 

Sejm W

ielki kazał 

przy-

sięgać senatorom, że pieniędzy od obcych brać

nie będą. 

I co 

z tego? 

Biskupi też 

przysięgali. 

Wszystkie 

te kanalie 

w watykańskich 

mun-

durach to 

biskupi, którzy 

z urzędu 

byli sena-

torami, a 

pełnili też 

wiele najwyższych 

stano-

wisk w

 P

olsce. Niektórzy 

pełnili funkcje 

inter-

reksa, czyli 

zastępowali królów 

i mieli 

ich wła-

dzę. T o dzięki nim P

olska nie mogła prowadzić

samodzielnej polityki 

zagranicznej, bo 

oni pod-

porządkowali ją 

Kościołowi. T

a szajka 

zdraj-

ców bezpośrednio 

władała też 

większą częścią

kraju, bo 

Kościół był 

właścicielem 2/3 

ziem P

ol-

ski, a 

nie płacił 

żadnych podatków. 

Zatem skąd

miały być 

pieniądze na 

wojsko? Najważniejsze

jednak, że 

Kościół niepodzielnie 

władał szkol-

nictwem i jedynym medium, jakim wówczas

była... ambona

. Dzierżąc 

więc władzę 

nad

umysłami P

olaków, hierarchowie 

mieli decy-

dujący wpływ 

na losy 

Polski.

Dlatego ich 

zdrada była 

szczególnie szko-

dliwa i 

haniebna, bo 

zadała P

olsce cios 

śmier-

telny. Należeli 

do elity 

wykształconych P

ola-

ków, więc 

nikt nie 

może powiedzieć, 

że nie

wiedzieli, nie 

byli świadomi... 

Ich działalności

nie można 

rozpatrywać w 

oderwaniu od 

dzia-

łań całego 

Kościoła, nawet 

tylko polskiego. 

By-

li wykonawcami 

polityki papieży 

i Kościoła,

który ich 

wychował. 

Nie mam 

tu zamiaru 

obarczać Kościoła 

wy-

łączną winą 

za rozbiory 

Polski. 

Ale jego 

rola

była fundamentalna 

ze względu 

na faktyczną

władzę polityczną 

i ekonomiczną, 

jaką miał

w P

olsce. T

o Kościół 

wychował magnatów

i szlacheckich 

warchołów na 

obrońców złotej

wolności, liberum 

veto

wolnej elekcji. 

Prze-

milczanie tej 

roli jest 

ordynarnym fałszowa-

niem historii. 

Kościół 

jest współsprawcą 

roz-

biorów i 

czwartą potencją 

rozbiorową

Je-

go wina 

jest stokroć 

większa niż 

polskich m

a-

gnatów i 

szlachty, na 

których 

miał 

taki wpływ,

że byli 

tylko narzędziem 

w jego 

ręku.  

  

Kościół w 

Polsce 

nigdy nie 

płacił podat-

ków, dając 

w ten 

sposób zgubny 

przykład

szlachcie, która 

żądała równouprawnienia. 

Ża-

den biskup 

nie poświęcił 

na sprawy 

publiczne

ani grosza 

ze swych 

niebotycznych dochodów

– nawet 

wtedy, gdy 

Polska 

była w 

najwyższej









Adam  Stanisław  Krasiński

Władysław Łubieński

background image

3

NASI OKUP

ANCI

„sejmu hańby” 

w Grodnie 

). Czy 

ktoś wobec

tego wątpi, 

że K

ościół był 

„czwartą poten-

cją rozbiorową”

? Czy 

czczenie dzisiaj 

msza-

mi rocznic 

Konstytucji nie 

jest szczytem 

bez-

czelności ze 

strony Kościoła? 

Władysław Łubieński

– arcybiskup 

lwow-

ski od 

1757 r., 

gnieźnieński i 

prymas P

olski

w latach 

1759–1767, senator, 

interreks od 

1763

do 1764 

r. P

rymasem został 

po A

damie Ko-

morowskim, który 

zapił się 

na śmierć. 

Wyjąt-

kowa miernota, 

a jego 

„mózgiem” był 

inny

płatny zdrajca 

– biskup 

Młodziejowski.

Stronnik Sasów, po śmierci Augusta III ja-

ko interreks 

początkowo popierał 

kandydatu-

rę saską, 

ale za 

łapówkę 80 

tys. rubli 

(ok. 500

tys. zł!) przeszedł na stronę Rosji. Książę R

ep-

nin przywiózł 

wówczas do 

Polski 

na łapówki

2 miliony 

złotych. Interreks 

prymas Łubień-

ski, zdrajca, 

pozwolił, aby 

wyborem króla 

Po

l-

ski zajęła 

się R

osja, oraz 

wydał zgodę 

na wkro-

czenie wojsk 

rosyjskich do 

Polski 

w 1764 

r. Zo-

stali na 

długo... T

o dzięki 

niemu królem 

z wo-

li carycy 

Rosji 

Katarzyny II 

został jej 

były ko-

chanek Stanisław 

August 

Poniatowski. 

Potem

prymas pobierał 

pensję od 

Rosjan.

Płatny zdrajca 

prymas Łubieński 

spowodo-

wał też 

zerwanie stosunków 

dyplomatycznych

z F

rancją, gdy 

poseł francuski 

protestował prze-

ciwko obecności 

wojsk rosyjskich 

w P

olsce,

a także 

z A

ustrią i 

Hiszpanią, w

 interesie 

Ro

-

sji. P

odobno został 

otruty z 

inspiracji R

osjan,

bo jako 

fanatyk religijny 

sprzeciwiał się 

rów-

nouprawnieniu prawosławnych 

i protestantów.

O to otrucie podejrzewano jego współpracow-

nika – 

zdrajcę biskupa 

Młodziejowskiego. 

Kościelni fałszerze 

historii piszą 

o nim:

uczciwy, ofiarny, 

gorliwy kapłan...

Historia pogwałcenia 

trzech ostatnich 

elek-

cji królów 

polskich z 

nuncjuszami papieskimi

i polskimi 

biskupami w 

rolach głównych 

do-

wodzi, jak 

bardzo klerowi 

katolickiemu odpo-

wiadała anarchia 

w P

olsce. Dzięki 

niej o 

wzglę-

dy biskupów 

zabiegali (w 

gotówce) zaborcy,

mocno zainteresowani 

totalnym osłabieniem

naszej ojczyzny. 

Biskupi – 

cieszący się 

autory-

tetem i 

największymi przywilejami 

– robili

w dogorywającej 

macierzy co 

chcieli! 

Gabriel P

odoski– 

arcybiskup gnieźnień-

ski i 

prymas P

olski w 

latach 1767–1777, 

sena-

tor. W

ychowanek 

jezuitów, 

zdrajca na 

rosyj-

skim żołdzie, 

kobieciarz, łajdak, 

utracjusz i 

hu-

laka ścigany 

za długi 

wyrokami sądowymi. 

Naj-

ważniejszą z 

jego kochanek 

była niemiecka 

ku-

charka dworu 

Augusta 

III.

Kiedy się 

znudził, jechał 

„na hops” 

do Ł

o-

wicza. Bezbożnik 

– mówiono, 

że jedyną 

mszę

w życiu 

odprawił przy 

prymicji. Nigdy 

nie

był w 

Gnieźnie, n

ie o

dbył nawet 

ingresu.

W W

arszawie i 

w Ł

owiczu urządzał 

huczne

zabawy, na 

które spraszał 

innych biskupów

z ich 

kochankami.

Po

 wyborze 

Stanisława A

ugusta 

Ponia-

towskiego na 

króla liczył 

na stanowiska 

kanc-

lerskie, król 

jednak pominął 

go w 

awansach.

Zawiedziony w 

karierze P

odoski zapałał 

do

„Ciołka” prawdziwie 

katolicką nienawiścią,

szkodził mu, 

jak mógł 

i chciał 

go pozbawić 

tro-

nu. Gdy 

królowi nadarzyła 

się sposobność 

uwol-

nić się 

spod kurateli 

Rosji, 

Repnin 

zawiązał

antykrólewską konfederację 

radomską i 

bez

jednego rosyjskiego 

żołnierza zmusił 

króla do

uległości. P

rawą 

ręką R

epnina byli 

zdrajcy bi-

skupi Sołtyk 

i Krasiński. 

Podoski wspaniale się dla R

osji zasłużył (to

te Kościoła 

„zasługi” dla 

Polski!), 

toteż na 

jej

życzenie, z

 poparciem 

Sołtyka, mimo 

prote-

stów króla 

i nuncjusza, 

papież mianował 

go

prymasem. A 

nie był 

jeszcze n

awet biskupem!

11

NASI OKUPANCI

Pochodził  z  rodziny  Kossakowskich,  licz-

nej  na  Mazowszu  ubogiej  szlachty,  ale  jego
przodek  w  XVI  w.  przeniósł  się  na  Litwę. 

Biskup Józef Kossakowski, syfilityk, nieby-

wały złodziej i oszust, łupił swoje diecezje bez
sumienia, dokonywał malwersacji finansowych,
zdradzał i grabił wraz z trzema braćmi, z któ-
rych Szymon, hetman targowicki, także zawisł.
Prymas  Poniatowski  oceniał  jego  roczny  do-
chód  w  1787  r.  na  100  tys.  zł!  Od  roku  1787
był  na  stałym  żołdzie  rosyjskim,  a  pobierał
1500 dukatów rocznie. Zwalczał reformy i Kon-
stytucję  3  maja.  Jego  narzędziem  był  płatny
poseł  Suchorzewski.  W  czasie  Sejmu  Cztero-
letniego Kossakowski ostro występował prze-
ciwko  podatkom  na  wojsko.  Faktyczny  przy-
wódca  targowicy.  Po  jej  zwycięstwie  wprowa-
dził iście faszystowski terror, z konfiskatą ma-
jątków  i  wywózkami  na  Sybir.  Polacy  musieli
ponadto  utrzymywać  100-tysięczną  okupacyj-
ną armię rosyjską, której bestialstwa i grabie-
że  sięgały  zenitu.  Biskup,  nienasycony  chci-
wiec, pod osłoną wojsk rosyjskich przejął wła-
dzę na Litwie, konfiskował majątki patriotów,
zwolenników  Konstytucji  3  maja,  oraz  mają-
tek  Komisji  Edukacji  Narodowej. 

Nawet ambasador Sievers zarzucał mu pry-

watę, przestępstwa i grabieże. Po zwycięstwie
targowicy załatwił sobie w Rzymie, i przy po-
parciu  Rosji,  zarząd  nad  dobrami  biskupstwa
krakowskiego (przywrócone Kościołowi przez
targowicę) i płockiego, mimo że obaj biskupi
sprawowali  swoje  obowiązki!

Był  współorganizatorem  „sejmu  hańby”,

na którym doprowadzono do ratyfikacji przez
polski  sejm  II  rozbioru.  Arcyzdrajca  biskup
Kossakowski  wziął  od  Rosjan  4  tys.  duka-
tów  w  złocie  za  skaptowanie  60  posłów
.

Tłumaczył  później,  że  uznanie  II  rozbioru
jest  zgodne  z...  przysięgą  złożoną  przez  kon-
federację,  że  nie  odstąpi  „ani  cząsteczki  zie-
mi  polskiej”.  A  więc  zgadzając  się  na  II  roz-
biór,  nie  złamano  przysięgi!

Jak  wspomina  Jan  Kiliński,  ksiądz  biskup

sfajdał  się  przy  aresztowaniu.  Jednak  w  cza-
sie  procesu  –  pewien  bezkarności  –  przyznał
się do wszystkiego. Na pytanie, dlaczego pod-
pisał rozbiór Polski, odpowiedział bezczelnie:
„Dlategom  podpisał,  abym  pieniądze  wziął”.
Pytany, co ma na swoją obronę, oznajmił: „Oso-
ba  każdego  biskupa  święta  jest  i  nietykalna”.
Prowadzony  na  szubienicę  miał  okazję  oglą-
dać  wiszących  już  innych  targowickich  zdraj-
ców.  Z  wyroku  Sądu  Kryminalnego  powie-
szono go 25 kwietnia 1794 r. przed kościołem
św.  Anny  w  Warszawie. 

Pochowany w kościele Karmelitów w Wil-

nie.  Fakt,  że  w  kościele  znalazło  się  miejsce
dla  powieszonego  zdrajcy,  z  którego  przed
egzekucją zdjęto święcenia, też świadczy o sto-
sunku  Kościoła  do  rozbiorów  Polski.

Kajetan Ghigiotti – ksiądz, sekretarz ga-

binetu  Stanisława  Augusta  Poniatowskiego,
królewski  kapelan.  Pensja  roczna  –  3500  zł.
Był także proboszczem gołąbskim, co dawało
mu  ponad  20  tys.  zł  rocznie. 

Chociaż był tylko księdzem, a nie senato-

rem,  to  ceniono  go  jako  agenta  szczególnie
ważnego  ze  względu  na  pozycję  przy  królu.
Ambasador  Sievers  polecał  go  swojemu  na-
stępcy Igelstroemowi jako człowieka, który po-
trafi wydobyć od króla każdą tajemnicę i pod-
sunąć  mu  każdy  pomysł. 

W zdobytym archiwum ambasady rosyjskiej

znaleziono jego pokwitowanie z 1778 r. – 130
dukatów  za  usługi  agenturalne. 

6

NASI OKUPANCI

otrucie – podobno z namowy Rosji – za opór
wobec równouprawnienia prawosławnych i pro-
testantów.  Po  koronacji  Stanisława  Augu-
sta ambasada rosyjska wypłaciła temu księ-
dzu  80  tys.  rubli  złotem  „tytułem  nieza-
płaconych należności”
. Tak ogromna kwota
dowodzi,  jak  ważnym  był  dla  Rosji  agentem,
mimo że nie był jeszcze biskupem senatorem!
„Za  zasługi  dla  Polski”  nagrodzono  go  jesz-
cze  diecezją  przemyską,  potem  bogatszą  po-
znańską. Taki płatny zdrajca w senacie Polski
był  dla  Rosji  bezcenny. 

Po  porwaniu  Sołtyka  i  rezygnacji  kancle-

rza Zamoyskiego Rosjanie zadbali, aby kanc-
lerzem został ich agent w sutannie. Jako kanc-
lerz wielki miał dostęp do największych tajem-
nic Polski. Sprzedawał je każdemu, kto zapła-
cił.  Według  pokwitowań  zdobytych  w  amba-
sadzie  rosyjskiej,  zdrajca  Młodziejewski  brał
od  Rosjan  roczną  pensję  3  tys.  dukatów
w  złocie.  Brał  też  po  1000  dukatów  za  dono-
szenie o przebiegu tajnej rady królewskiej. Cią-
gle  jednak  było  mu  mało,  toteż  z  poparciem
ambasadora  rosyjskiego  zabiegał  skutecznie
o  bogate  kanonie,  probostwa  i  prebendy.

Wraz  z  biskupem  Ostrowskim  był  w  1773

roku  współorganizatorem  sejmu,  na  którym
doprowadzono  do  ratyfikowania  I  rozbioru.
Miał szczęście, że nie dożył insurekcji kościusz-
kowskiej. Zdrajca biskup Massalski miał mniej
szczęścia  –  nie  uniknął  szubienicy.

Brał też od Prusaków. Gdy po I rozbiorze

Prusacy wprowadzali cła na towary spławiane
Wisłą  do  Gdańska,  pruski  poseł  otrzymał  in-
strukcje od Fryderyka Wielkiego, aby zabiegał
o  4  proc.  cła.  Prusak  dał  zdrajcy  księdzu  bi-
skupowi,  już  kanclerzowi,  łapówkę  4  tys.  zło-
tych  i  uzyskał...  12  proc.!  (wg  Niemcewicza).               

Po kasacie zakonu jezuitów przez papieża

Klemensa  XIV  Młodziejowski  stanął  na  cze-
le Komisji Rozdawniczej. Miała ona zagospo-
darować olbrzymie pojezuickie dobra przezna-
czone  przez  sejm  w  1773  r.  na  potrzeby  Ko-
misji Edukacji Narodowej. Arcyzłodzieje Mło-
dziejowski,  Massalski  i  Poniński  w  trzy  lata
większość tych dóbr rozkradli. Była to pierw-
sza polska prywatyzacja, przeprowadzona iście
po  katolicku,  bo  przez  katolickich  biskupów.
Numery wszystkich orłów prywatyzacji III Rze-
czypospolitej razem wziętych to amatorszczy-
zna przy bezczelnych wyczynach tych szubraw-
ców.  Odsunięto  ich  jedynie  od  KEN.  Żaden
ani nie poniósł kary, ani nie stracił stołka, ani
nie  oddał  skradzionego. 

Majątek  pojezuicki  był  oceniany  na  32

miliony zł. Ruchomości rozgrabiano. Ze sprze-
daży  samych  tylko  naczyń  kościelnych  ksiądz
biskup wziął 600 tys. zł. Kosztowniejsze naczy-
nia liturgiczne wziął „na przechowanie”. Kie-
dy wybuchł skandal, Komisje Rozdawnicze roz-
wiązano, ale na oświatę Polaków niewiele już
zostało.

Sprawy  duszpasterskie  ksiądz  biskup  za-

niedbywał całkowicie. W diecezji przemyskiej
podobno nie był wcale, Poznań nawiedził raz,
kiedy po jedenastu latach od nominacji odby-
wał ingres! Mimo namiętności do kobiet (ach,
te kobiety!) i rozrzutności – pozostawił fortu-
nę.  W  testamencie  rozporządził  kwotą  1  834
810  złotych!  To  jest  równowartość  około  350
kg  złota!

Nuncjusz  Durini  pisał  o  nim  do  papieża,

że  „innego  boga  nie  zna,  oprócz  swego  wła-
snego  interesu”.  Za  to  kościelni  fałszerze  hi-
storii  piszą  o  nim:  „Mąż  czysty  i  niepokalany
w  charakterze  swoim”.

14

NASI OKUP

ANCI

Podjąwszy 

dzieło napisania 

historii P

ol-

ski, doszedł 

do XIV 

w., ale 

zgromadził bez-

cenne materiały, które służyły następnym po-

koleniom i 

do dziś 

nazywane są 

„tekami Na-

ruszewicza”.

Prywatnie 

był człowiekiem 

rozwiązłym,

a jego 

kochanki nosiły 

tytuł „starościn”. 

Jako

polityk początkowo 

popierał Konstytucję 

3 ma-

ja, ale 

potem przystąpił 

do targowicy. 

Pobie-

rał stały 

żołd rosyjski.

Antoni Onufry 

Okęcki– 

biskup chełm-

ski od 

1770 r., 

poznański w 

latach 1780–1793,

senator. P

rotegowany biskupa 

poznańskiego

Czartoryskiego. Jego 

następca – 

arcyzdrajca

biskup Młodziejowski 

– w 

1775 r. 

zrobił go

swoim koadiutorem 

poznańskim. Okęcki 

wy-

sługiwał się 

temu płatnemu 

agentowi r

osyj-

skiemu oraz 

Rosji. 

Był członkiem 

„Zdrady Nie-

ustającej”, a 

po śmierci 

Młodziejowskiego prze-

jął po 

nim diecezję 

poznańską i 

urząd kanc-

lerza. Bez 

poparcia R

osji byłoby 

to niemożli-

we. Złożył 

urząd w 

1786 r. 

Brał udział 

w pra-

cach nad 

Konstytucją 3 

maja, lecz 

zaciekle bro-

nił przywilejów 

kleru i 

Kościoła. 

Szybko przeszedł 

na stronę 

targowicy.

W kościołach 

warszawskich (W

arszawa nale-

żała do 

diecezji poznańskiej) 

odczytywano je-

go list 

pasterski z 

2 września 

1792 roku,

w którym 

wzywał do 

modłów, 

„ażeby Bóg

błogosławił pracom 

konfederacji generalnej 

dla

dobra ojczyzny 

podjętym”.

T argowiccy 

zdrajcy

mianowali go 

głównym cenzorem 

książek.

Śmierć uchroniła 

go przed 

szubienicą

w powstaniu 

kościuszkowskim. Ma 

godne

miejsce pochówku 

w katedrze 

św. Jana

w W

arszawie.

Coutrie– 

ksiądz. Działał 

w czasie 

„sejmu

hańby” w 

Grodnie, gdzie 

ratyfikowany został

II rozbiór 

Po

lski. Ambasador 

Sievers w 

liście

do Igelstroema 

z 28.01.1794 

r. poleca 

go jako

„człowieka zaufania” 

i informuje, 

że w 

czasie

tego sejmu 

brał pensję 

100 dukatów 

miesięcz-

nie z 

rosyjskiej ambasady.

Józef Arnulf 

Giedroyć– 

od 1790 

biskup

koadiutor żmudzki 

przy stryju, 

biskup żmudz-

ki w 

latach 1803–1838. 

Protegowany 

stryja

– Jana 

Stefana – 

jeszcze jako 

alumn został

kanonikiem inflanckim, 

a potem 

gromadził ko-

lejne stanowiska 

i beneficja 

– wszystko 

dzięki

poparciu Rosji, której tak jak stryj wiernie słu-

żył. Pod koniec życia sprawował faktyczne rzą-

dy w 

diecezji. Nepota 

– zadbał, 

aby jego 

na-

stępcą w 

diecezji został 

kolejny Giedroyć,

także wierny 

sługa R

osji. 

Po

 III 

rozbiorze udał 

się do 

Peters-

burga do 

carycy Katarzyny 

II z... 

misją

dziękczynną! Nagrodzony 

przez carycę 

zło-

tym krzyżem 

wysadzanym diamentami,

wartym kilka 

tysięcy dukatów

.

Maciej Dziewoński

– Spośród 

licznych

księży zdrajców 

z okresu 

insurekcji, wybrali-

śmy trzy 

przypadki, które 

uznaliśmy za 

szcze-

gólnie ciekawe. 

Gdyby ścięto 

kilku zdrajców

w sutannach 

200 lat 

wcześniej, jak 

to zrobił

Henryk IV 

we F

rancji (on 

takich wieszał),

z pewnością 

nie doszłoby 

do rozbiorów.

Ksiądz Dziewoński 

wcześniej był 

oskarżo-

ny o 

malwersacje w 

Banku P

obożnym. T

rafił

do więzienia, 

ale wypuszczono 

go wobec 

bra-

ku dowodów. 

W czasie 

powstania zaprzyjaź-

nił się 

z r

osyjskim porucznikiem 

dragonów

smoleńskich P

arczewskim, kochankiem 

siostry,

i został 

jego informatorem. 

Donosił o 

wszyst-

kim. Po

 zwycięstwie pod Racławicami przesłał

Rosjanom 

donos z 

planem obozu 

Kościuszki

pod Bosutowym 

i wskazaniem 

słabych miejsc.

List wpadł 

w polskie 

ręce, w

ięc zrobiono 

re-

wizję w domu zdrajcy. Znaleziono dowody nie









background image

4

NASI OKUP

ANCI

Następny ambasador 

rosyjski – 

von Saldern

– tak 

pisał o 

tym zdrajcy 

prymasie: „Nie 

masz

dlań ani 

prawa, ani 

wiary, 

ani kredytu, 

lud go

nie szanuje, 

gardzą nim 

możni, nienawidzą 

sła-

bi, żadnej 

tajemnicy nie 

można mu 

powierzyć”.

Był ślepym 

wykonawcą woli 

kolejnych amba-

sadorów R

osji. 

T o 

on, z 

zemsty za 

publiczną krytykę 

swej

rozwiązłości, namówił 

Repnina 

na sejmie 

1767

roku do 

porwania i 

wywiezienia do 

Kaługi bi-

skupa Sołtyka, 

zresztą wyjątkowego 

warcho-

ła, fanatyka 

religijnego i 

zbrodniarza. W

yko-

rzystał zajadły 

opór Sołtyka 

przeciwko rów-

nouprawnieniu prawosławnych 

i protestantów.

Przy 

okazji wywieziono 

Rzewuskich i 

innego

fanatyka – 

biskupa Załuskiego. 

Repnin za jednym zamachem uzyskał jesz-

cze coś 

niesłychanie ważnego: 

w proteście 

prze-

ciwko porwaniu 

zrezygnował ze 

swej funkcji

reformator kanclerz 

Zamoyski. Godność 

odziedziczył jeden 

z najważniejszych 

agentów

rosyjskich – 

arcyzdrajca ksiądz 

biskup Mło-

dziejowski. R

ok później 

tenże ksiądz 

prymas

walnie przyczynił 

się do 

przywrócenia w 

Po

l-

sce rosyjskiego 

protektoratu, pomagając

w uchwaleniu 

praw kardynalnych. 

Za zdradę

Rosjanie 

płacili mu 

jeszcze beneficjami

w P

olsce – 

z woli 

Repnina 

dano mu 

dwa bo-

gate opactwa: 

tynieckie i 

paradyskie. Brał 

i w

naturze, np. 

cenne futro 

sobolowe, które 

spe-

cjalnie przysłano 

mu z 

Petersburga. 

Wśród 

licz-

nych paszkwili 

układanych na 

powszechnie

znienawidzonego prymasa 

zdrajcę, pojawił

się wiersz, 

którego początek 

brzmi tak: 

Piszą gazety

, że 

się Moskwa 

zlitowała

nad P

odoskim prymasem, 

szubę mu 

przy-

słała...

Nadal działał 

przeciwko królowi, 

uniemoż-

liwiając próby 

uniezależnienia się 

od R

osji.

Upadł niespodziewanie, 

bo intrygował 

zbyt

bezczelnie. P

oniatowski musiał 

upokorzyć się

przed Katarzyną 

II, a 

ta przez 

von Salderna

przekazała mu 

dowody intryg 

prymasa. Jesz-

cze R

epnin ujawnił 

projekt P

odoskiego w 

spra-

wie likwidacji 

nuncjatury papieskiej 

w P

olsce.

W roku 

1771 skompromitowany 

Podoski 

mu-

siał wycofać 

się z 

życia publicznego 

i wyjechał

z kraju. 

Swoje obowiązki 

państwowe, w 

tym

przewodnictwo senatu, 

przekazał innemu 

płat-

nemu zdrajcy, 

biskupowi kujawskiemu 

Ostrow-

skiemu. Zamordowano 

go w 

Marsylii pod-

czas egzekucji 

długów.

T a 

kanalia w 

sutannie jest 

przypadkiem

szczególnym – 

nawet Kościół, 

czołowy fałszerz

wszystkiego, co 

da się 

sfałszować (sfałszował

nawet Dekalog!) 

– uznaje 

go za 

czarną owcę

w swoich 

dziejach. Musiał 

na to 

godnie „za-

służyć”, bo 

nie takie 

rzeczy Kościół 

toleruje

u swoich 

funkcjonariuszy. P

rzecież 

nawet p

o-

czet świętych 

katolickich roi 

się od 

złodziei,

oszustów, rozpustników, 

łajdaków, zboczeń-

ców, zdrajców, 

morderców, zbrodniarzy 

i po-

dobnych „świętych 

mężów”... Jednak 

zwolen-

nik równouprawnienia 

obywateli innych 

wy-

znań, projektodawca 

zniesienia jurysdykcji

nuncjuszy i 

ustanowienia synodu 

narodowe-

go, a 

nawet niezależnego 

od Rzymu 

patriar-

chatu, nie 

mógł liczyć 

na wyrozumiałość. 

Wraz

z papieżem 

sprzeciwiła się 

temu... R

osja, bo

utraciłaby możliwość 

przekupstwa beneficja-

mi kościelnymi 

i byłoby 

to wzmocnienie 

Po

l-

ski. Czyżby 

resztki patriotyzmu 

kołatały mu

się jednak 

w głowie?

Antoni Ostrowski

– biskup 

inflancki od

1753 r., 

kujawski od 

1763 r., 

arcybiskup gnieź-

nieński i 

prymas P

olski w 

latach 1777–1784,

senator. P

rotegowany biskupa 

i kanclerza 

Za-

łuskiego.

12

NASI OKUPANCI

Wojciech Skarszewski – biskup chełmski

od 1790 r., senator. Targowicki zdrajca, po zwy-
cięstwie targowicy podkanclerzy koronny i pre-
zes Komisji Edukacji Narodowej (od 1793 r.).
Biskup  lubelski  od  1805  r.,  arcybiskup  war-
szawski i prymas Królestwa Polskiego w latach
1824–1827. Był doradcą nuncjusza papieskie-
go arcybiskupa Saluzzo, który spiskował z Ro-
sją  przeciwko  Polsce.

Protestując przeciwko opodatkowaniu du-

chowieństwa,  opublikował  w  roku  1776  bro-
szurę, w której domagał się rozszerzenia przy-
wilejów Kościoła. Pragnął państwa wyznanio-
wego.  Watykański  patriota,  a  zdrajca  Polski

– podczas Sejmu Czteroletniego, już
jako senator, nadal protestował prze-
ciwko  opodatkowaniu  kleru  i  doma-
gał się rozszerzenia przywilejów Ko-
ścioła.  Chociaż  złożył  przysięgę  na
wierność  Konstytucji  3  maja,  złamał
ją i przystąpił do targowiczan. Na do-
datek jako biskup zwolnił wszystkich
z podobnej przysięgi! Po zwycięstwie
targowicy nagrodzono go stanowiska-
mi podkanclerzego koronnego i pre-
zesa  KEN.

Jako współorganizator „sejmu

hańby”  w  Grodnie  (obok  Kossa-
kowskiego i Massalskiego) dopro-
wadził  do  ratyfikacji  II  rozbioru
.
Aresztowano  go  zaraz  po  wybuchu
powstania  kościuszkowskiego  i  ska-
zano na śmierć. W wyroku napisano:
„(...)  do  tak  szkaradnego  najemnych
jurgieltników  grona  w  pierwszych
dniach zaczęcia sejmu wcielił się (...)
projekt podziękowania i wdzięczności
Sieversowi za przyłożenie się do nego-

cjacji  z  królem  pruskim  do  izb  wniósł  (...)  za
wykonanie  tak  szpetnego  dzieła  prezent  krzyża
i  pierścienia  przyjął  (...)  pełen  bezdennej  chci-
wości”...

Szubienicy uniknął, bo Kościuszko – szan-

tażowany przez Kościół klątwą i błagany przez
dwie  kochanki  biskupa  (wg  gen.  Zajączka)  –
zamienił zdrajcy stryczek na dożywocie. Osta-
tecznie  do  ułaskawienia  przekonał  Kościusz-
kę  jego  przyjaciel  Julian  Ursyn  Niemcewicz,
do którego drogę znalazł nuncjusz. Po zajęciu
Warszawy przez Rosjan zdrajca biskup wyszedł
na  wolność  i  wrócił  do  Chełma  na  swój  sto-
łek biskupi, mimo że nie miał już święceń, bo

5

NASI OKUPANCI

Pochodził z ubogiej szlachty mazowieckiej.

Skąpy  i  chciwy,  zabiegał  przede  wszystkim
o  bogate  kanonie  i  probostwa.  Został  bisku-
pem  inflanckim,  ale  kiedy  zorientował  się,  że
to  diecezja  bardzo  uboga  i  w  większości  lute-
rańska, zrezygnował z niej. Przeniósł się na niż-
szy,  niesenatorski  stołek  sufragana  w  bogatej
diecezji  kujawskiej,  bo  tam  mógł  się  solidnie
obłowić.  Zarządzał  diecezją  kujawską  przez
pięć lat, potem został jej ordynariuszem. 

Już jako biskup kujawski pobierał rosyjski

żołd.  Według  pokwitowań,  które  znaleziono
w  ambasadzie  rosyjskiej  zdobytej  podczas  in-
surekcji kościuszkowskiej, brał od Rosjan rocz-
ną pensję „łaskawie” mu „naznaczoną” – 3 tys.
dukatów  w  złocie.  Te  pobory  i  ogromne  do-
chody prymasowskie jednak mu nie wystarcza-
ły, więc ambasador rosyjski „załatwił” mu dwa
bogate opactwa – lędzkie i tynieckie. Brał też
pieniądze  od  Prusaków. 

Na  sejmie  w  roku  1767  podpisał  (wraz  z

Podoskim)  list  do  Repnina  z  propozycją  po-
rwania  i  wywiezienia  Rzewuskich,  Sołtyka
i  Załuskiego  do  Kaługi.  Plan  został  zrealizo-
wany,  ale  Repnin  publicznie  wypomniał  kie-
dyś  ten  list  Ostrowskiemu.

Większą  część  jego  diecezji  w  I  rozbiorze

zagarnęły Prusy, a on nie tylko złożył królowi
Prus  Fryderykowi  Wielkiemu  wiernopoddań-
czą  przysięgę,  ale  i  wysługiwał  mu  się.  Zdra-
da  to  była  najpodlejsza,  bo  służąc  Prusakom,
był  jednocześnie  polskim  senatorem  i  prze-
wodniczącym  senatu  w  zastępstwie  płatnego
zdrajcy  prymasa  Podoskiego,  który  musiał
wyjechać  z  kraju.

Z równie zdradzieckim biskupem Młodzie-

jowskim  był  organizatorem  sejmu,  na  którym
przewodniczył senatowi, i z pomocą kolejnego

zdrajcy – biskupa Massalskiego – doprowadził
do  ratyfikacji  I  rozbioru.  Zdrajca  Ostrowski
przewodniczył delegacji, która podpisywała trak-
tat rozbiorowy. W nagrodę za te „zasługi” dla
Polski  papież,  przy  poparciu  Rosji,  mianował
go  arcybiskupem  gnieźnieńskim  i  prymasem.
To kolejny rosyjski agent na życzenie Rosji mia-
nowany przez papieży prymasem. Nie  trzeba
lepszego  dowodu  na  współpracę  Kościoła
katolickiego  z  Rosją  i  innymi  zaborcami
przy  mordowaniu  Polski

W  1782  r.  rozchorował  się  i  wyjechał  do

Francji, gdzie po dwóch latach zmarł. Pozosta-
wił  po  sobie  fortunę  –  samej  gotówki  970  tys.
zł!  Pojęcie  o  wartości  tej  fortuny  da  informa-
cja, że urzędnik kancelarii królewskiej wysokie-
go  szczebla  miał  ok.  3500  zł  rocznej  pensji.
W testamencie skrupulatnie i bez żenady zdraj-
ca  prymas  wymienił  także  kwotę  27  tys.  zło-
tych  należną  mu  od...  ambasady  rosyjskiej!  To
dowodzi,  że  wyrzutów  sumienia  nie  miał  żad-
nych. Cóż dziwnego, ich ojczyzna w Rzymie...      

Andrzej  Stanisław  Młodziejowski –  bi-

skup przemyski od 1766 r., poznański w latach
1768–1780, senator, kanclerz wielki koronny od
1767 r. Pochodził z niezamożnej szlachty wiel-
kopolskiej.  Bardzo  zdolny.  Księdzem  został
w  wieku  37  lat,  potem  uzyskał  stanowisko  ka-
pelana  przy  nuncjuszu  Archincie  i  razem
z nim wyjechał do Rzymu. Przebywał tam 10 lat,
zrobił majątek i wyrobił sobie wielkie znajomo-
ści,  które  pomogły  mu  w  karierze.  Chciwy,  cy-
niczny  zdrajca,  dziwkarz  i  arcyzłodziej.  Prowa-
dził  niebywale  rozwiązły  tryb  życia.  Większość
swych ogromnych dochodów tracił na kobiety.

Po powrocie do Polski bliski współpracow-

nik  zdrajcy  Łubieńskiego,  słusznie  uważany
za  jego  mózg.  Oskarżano  go  później  o  jego

13

NASI OKUP

ANCI

mu je 

publicznie zdjęto 

przed planowaną 

eg-

zekucją. P

o rozbiorze 

Polski 

ten watykański

patriota służył 

zaborcom i 

nagrody przyjmo-

wał bez 

skrupułów.

Właśnie dzięki poparciu Rosji i A

ustrii pa-

pież w 

1805 r. 

mianował go 

pierwszym bisku-

pem nowo 

utworzonej diecezji 

lubelskiej (za-

bór austriacki). 

Brak święceń 

nadal nie 

prze-

szkadzał... P

otem 

w K

rólestwie Kongreso-

wym został 

senatorem, a 

papież dodał 

mu ar-

cybiskupstwo warszawskie 

i godność 

prymasa

Królestwa. Dla 

porównania: H. 

Kołłątaj, też

duchowny, a

le jeden 

z t

wórców Konstytucji

3 maja, 

spędził w 

więzieniu arcykatolickiego

cesarza A

ustrii osiem 

lat. W

raz z 

biskupami

Woroniczem 

i Strzyżewskim 

zdrajca bi-

skup Skarszewski donosami do cara przy-

czynił się 

do odwołania 

postępowego mi-

nistra Oświecenia 

Publicznego Królestwa

– Stanisława 

Kostki P

otockiego.

Michał R

oman Sierakowski

– biskup

sufragan przemyski 

od 1778 

r. Zdrajca 

na

żołdzie rosyjskim, 

targowiczanin. R

ozpust-

nik, szuler, 

który przegrał 

w karty 

fortunę. 

W 1792 

r. miał 

z poselstwem 

targo-

wicy jechać 

do Rzymu 

i został 

w tym 

ce-

lu zaopatrzony 

w znaczną 

sumę pienię-

dzy. P

rzegrał je 

w karty! 

Zastawił nawet

u Żydów 

swój biskupi 

pastorał na 

spłatę

karcianych długów. 

Po

 mszach 

przegry-

wał z 

szulerami „tacę”. 

T o 

akurat nadaje

mu ludzki 

wymiar...

11 września 

1792 r. 

wraz ze 

zdrajcą bi-

skupem Kossakowskim 

w kościele 

poje-

zuickim w 

Brześciu Litewskim 

dokonał

uroczystego połączenia 

konfederacji Oboj-

ga Narodów. 

Notyfikację o 

istnieniu kon-

federacji wysłano do państw europejskich

i papieża, 

ale zdrajcom 

odpowiedział

tylko papież 

Pius 

VI, błogosławiąc 

targo-

wicę i 

jej prace

Po

dziękowało mu 

za to 

poselstwo targo-

wicy, na 

którego czele 

stał zdrajca 

biskup Sie-

rakowski. Jako prezent zdrajcy zawieźli papie-

żowi uchwałę 

przywracającą Kościołowi 

ma-

jątki diecezji 

krakowskiej.

Adam Nar

uszewicz– 

biskup koadiutor

smoleński od 

1775 r., 

biskup łucki 

w latach

1790–1796, senator. 

Wychowanek jezuitów, sam również został

jezuitą. Jako 

poeta, autor 

dzieł historycznych

i tłumacz 

T acyta 

złotymi zgłoskami 

zapisał się

w dziejach 

literatury polskiej. 

Był uczestnikiem

„obiadów czwartkowych”. 









Wojciech  Skarszewski

Adam Naruszewicz

background image

4

NASI OKUPANCI

Następny  ambasador  rosyjski  –  von  Saldern
– tak pisał o tym zdrajcy prymasie: „Nie masz
dlań  ani  prawa,  ani  wiary,  ani  kredytu,  lud  go
nie szanuje, gardzą nim możni, nienawidzą sła-
bi, żadnej tajemnicy nie można mu powierzyć”.
Był  ślepym  wykonawcą  woli  kolejnych  amba-
sadorów Rosji. 

To on, z zemsty za publiczną krytykę swej

rozwiązłości, namówił Repnina na sejmie 1767
roku do porwania i wywiezienia do Kaługi bi-
skupa  Sołtyka,  zresztą  wyjątkowego  warcho-
ła,  fanatyka  religijnego  i  zbrodniarza.  Wyko-
rzystał  zajadły  opór  Sołtyka  przeciwko  rów-
nouprawnieniu prawosławnych i protestantów.
Przy  okazji  wywieziono  Rzewuskich  i  innego
fanatyka  –  biskupa  Załuskiego. 

Repnin za jednym zamachem uzyskał jesz-

cze coś niesłychanie ważnego: w proteście prze-
ciwko  porwaniu  zrezygnował  ze  swej  funkcji
reformator  kanclerz  Zamoyski.  Godność  tę
odziedziczył jeden z najważniejszych agentów
rosyjskich  –  arcyzdrajca  ksiądz  biskup  Mło-
dziejowski.  Rok  później  tenże  ksiądz  prymas
walnie  przyczynił  się  do  przywrócenia  w  Pol-
sce  rosyjskiego  protektoratu,  pomagając
w  uchwaleniu  praw  kardynalnych.  Za  zdradę
Rosjanie  płacili  mu  jeszcze  beneficjami
w  Polsce  –  z  woli  Repnina  dano  mu  dwa  bo-
gate opactwa: tynieckie i paradyskie. Brał i w
naturze, np. cenne futro sobolowe, które spe-
cjalnie przysłano mu z Petersburga. Wśród licz-
nych  paszkwili  układanych  na  powszechnie
znienawidzonego  prymasa  zdrajcę,  pojawił
się  wiersz,  którego  początek  brzmi  tak: 

Piszą  gazety,  że  się  Moskwa  zlitowała
nad  Podoskim  prymasem,  szubę  mu  przy-

słała...

Nadal działał przeciwko królowi, uniemoż-

liwiając  próby  uniezależnienia  się  od  Rosji.

Upadł  niespodziewanie,  bo  intrygował  zbyt
bezczelnie. Poniatowski musiał upokorzyć się
przed  Katarzyną  II,  a  ta  przez  von  Salderna
przekazała  mu  dowody  intryg  prymasa.  Jesz-
cze Repnin ujawnił projekt Podoskiego w spra-
wie likwidacji nuncjatury papieskiej w Polsce.
W roku 1771 skompromitowany Podoski mu-
siał wycofać się z życia publicznego i wyjechał
z  kraju.  Swoje  obowiązki  państwowe,  w  tym
przewodnictwo senatu, przekazał innemu płat-
nemu zdrajcy, biskupowi kujawskiemu Ostrow-
skiemu.  Zamordowano  go  w  Marsylii  pod-
czas  egzekucji  długów.

Ta  kanalia  w  sutannie  jest  przypadkiem

szczególnym – nawet Kościół, czołowy fałszerz
wszystkiego,  co  da  się  sfałszować  (sfałszował
nawet Dekalog!) – uznaje go za czarną owcę
w  swoich  dziejach.  Musiał  na  to  godnie  „za-
służyć”,  bo  nie  takie  rzeczy  Kościół  toleruje
u swoich funkcjonariuszy. Przecież nawet po-
czet  świętych  katolickich  roi  się  od  złodziei,
oszustów,  rozpustników,  łajdaków,  zboczeń-
ców, zdrajców, morderców, zbrodniarzy i po-
dobnych „świętych mężów”... Jednak zwolen-
nik  równouprawnienia  obywateli  innych  wy-
znań,  projektodawca  zniesienia  jurysdykcji
nuncjuszy  i  ustanowienia  synodu  narodowe-
go,  a  nawet  niezależnego  od  Rzymu  patriar-
chatu, nie mógł liczyć na wyrozumiałość. Wraz
z  papieżem  sprzeciwiła  się  temu...  Rosja,  bo
utraciłaby  możliwość  przekupstwa  beneficja-
mi kościelnymi i byłoby to wzmocnienie Pol-
ski.  Czyżby  resztki  patriotyzmu  kołatały  mu
się  jednak  w  głowie?

Antoni  Ostrowski –  biskup  inflancki  od

1753 r., kujawski od 1763 r., arcybiskup gnieź-
nieński  i  prymas  Polski  w  latach  1777–1784,
senator. Protegowany biskupa i kanclerza Za-
łuskiego.

12

NASI OKUP

ANCI

Wojciech Skarszewski

– biskup chełmski

od 1790 

r., senator. 

T argowicki 

zdrajca, po 

zwy-

cięstwie targowicy 

podkanclerzy koronny 

i pre-

zes Komisji 

Edukacji Narodowej 

(od 1793 

r.).

Biskup lubelski 

od 1

805 r., 

arcybiskup war-

szawski i prymas Królestwa Polskiego w latach

1824–1827. Był 

doradcą nuncjusza 

papieskie-

go arcybiskupa 

Saluzzo, który 

spiskował z 

Ro

-

sją przeciwko 

Polsce.

Protestując 

przeciwko opodatkowaniu 

du-

chowieństwa, opublikował 

w roku 

1776 bro-

szurę, w 

której domagał 

się rozszerzenia 

przy-

wilejów Kościoła. 

Pragnął 

państwa wyznanio-

wego. W

atykański patriota, 

a zdrajca 

Polski

– podczas 

Sejmu Czteroletniego, 

już

jako senator, nadal protestował prze-

ciwko opodatkowaniu 

kleru i 

doma-

gał się 

rozszerzenia przywilejów 

Ko-

ścioła. Chociaż 

złożył przysięgę 

na

wierność Konstytucji 

3 maja, 

złamał

ją i przystąpił do targowiczan. Na do-

datek jako 

biskup zwolnił 

wszystkich

z podobnej 

przysięgi! P

o zwycięstwie

targowicy nagrodzono 

go stanowiska-

mi podkanclerzego 

koronnego i 

pre-

zesa KEN.

Jako współorganizator „sejmu

hańby” w

 Grodnie 

(obok K

ossa-

kowskiego i Massalskiego) dopro-

wadził do 

ratyfikacji II 

rozbioru

.

Aresztowano go 

zaraz po 

wybuchu

powstania kościuszkowskiego 

i ska-

zano na 

śmierć. W

 wyroku 

napisano:

„(...) do 

tak szkaradnego 

najemnych

jurgieltników grona 

w pierwszych

dniach zaczęcia 

sejmu wcielił 

się (...)

projekt podziękowania 

i wdzięczności

Sieversowi za 

przyłożenie się 

do nego-

cjacji z 

królem p

ruskim do 

izb wniósł 

(...) za

wykonanie tak 

szpetnego dzieła 

prezent krzyża

i pierścienia 

przyjął (...) 

pełen bezdennej 

chci-

wości”...

Szubienicy uniknął, 

bo Kościuszko 

– szan-

tażowany przez Kościół klątwą i błagany przez

dwie kochanki 

biskupa (wg 

gen. Zajączka) 

zamienił zdrajcy 

stryczek na 

dożywocie. Osta-

tecznie do 

ułaskawienia przekonał 

Kościusz-

kę jego 

przyjaciel Julian 

Ursyn Niemcewicz,

do którego 

drogę znalazł 

nuncjusz. P

o zajęciu

W arszawy 

przez R

osjan zdrajca 

biskup wyszedł

na wolność 

i wrócił 

do Chełma 

na swój 

sto-

łek biskupi, 

mimo że 

nie miał 

już święceń, 

bo

5

NASI OKUP

ANCI

Pochodził z ubogiej szlachty mazowieckiej.

Skąpy i 

chciwy, zabiegał 

przede wszystkim

o bogate 

kanonie i 

probostwa. Został 

bisku-

pem inflanckim, 

ale 

kiedy 

zorientował s

ię, że

to diecezja 

bardzo uboga 

i w 

większości lute-

rańska, zrezygnował 

z niej. 

Przeniósł 

się na 

niż-

szy, niesenatorski 

stołek sufragana 

w bogatej

diecezji kujawskiej, 

bo tam 

mógł się 

solidnie

obłowić. Zarządzał 

diecezją kujawską 

przez

pięć lat, 

potem został 

jej ordynariuszem. 

Już jako 

biskup kujawski 

pobierał rosyjski

żołd. W

edług pokwitowań, 

które znaleziono

w ambasadzie 

rosyjskiej zdobytej 

podczas in-

surekcji kościuszkowskiej, 

brał od 

Rosjan 

rocz-

ną pensję 

„łaskawie” mu 

„naznaczoną” – 

3 tys.

dukatów w 

złocie. T

e pobory 

i ogromne 

do-

chody prymasowskie jednak mu nie wystarcza-

ły, więc ambasador rosyjski „załatwił” mu dwa

bogate opactwa 

– lędzkie 

i tynieckie. 

Brał też

pieniądze od 

Prusaków. 

Na sejmie 

w roku 

1767 podpisał 

(wraz z

Podoskim) 

list do 

Repnina 

z propozycją 

po-

rwania i 

wywiezienia Rzewuskich, 

Sołtyka

i Załuskiego 

do Kaługi. 

Plan został 

zrealizo-

wany, ale 

Repnin 

publicznie wypomniał 

kie-

dyś ten 

list Ostrowskiemu.

Większą 

część jego 

diecezji w 

I rozbiorze

zagarnęły P

rusy, a 

on nie 

tylko złożył 

królowi

Prus 

Fryderykowi 

Wielkiemu 

wiernopoddań-

czą przysięgę, 

ale i 

wysługiwał mu 

się. Zdra-

da to 

była najpodlejsza, 

bo służąc 

Prusakom,

był jednocześnie 

polskim senatorem 

i prze-

wodniczącym senatu 

w zastępstwie 

płatnego

zdrajcy prymasa 

Podoskiego, 

który musiał

wyjechać z 

kraju.

Z równie zdradzieckim biskupem Młodzie-

jowskim był 

organizatorem sejmu, 

na którym

przewodniczył senatowi, 

i z 

pomocą kolejnego

zdrajcy – 

biskupa Massalskiego 

– doprowadził

do ratyfikacji 

I rozbioru. 

Zdrajca Ostrowski

przewodniczył delegacji, 

która podpisywała 

trak-

tat rozbiorowy. 

W nagrodę 

za te 

„zasługi” dla

Polski 

papież, przy 

poparciu R

osji, mianował

go arcybiskupem 

gnieźnieńskim i 

prymasem.

T o 

kolejny rosyjski 

agent na 

życzenie R

osji mia-

nowany przez 

papieży prymasem. 

Nie trzeba

lepszego dowodu 

na współpracę 

Kościoła

katolickiego z 

Rosją 

i innymi 

zaborcami

przy mordowaniu 

Polski

W 1782 

r. rozchorował 

się i 

wyjechał do

Francji, 

gdzie po 

dwóch latach 

zmarł. P

ozosta-

wił po 

sobie fortunę 

– samej 

gotówki 970 

tys.

zł! P

ojęcie o 

wartości tej 

fortuny da 

informa-

cja, że urzędnik kancelarii królewskiej wysokie-

go szczebla 

miał ok. 

3500 zł 

rocznej pensji.

W testamencie skrupulatnie i bez żenady zdraj-

ca prymas 

wymienił także 

kwotę 27 

tys. zło-

tych należną 

mu od... 

ambasady rosyjskiej! 

T o

dowodzi, że 

wyrzutów sumienia 

nie miał 

żad-

nych. Cóż 

dziwnego, ich 

ojczyzna w 

Rzymie...      

Andrzej Stanisław 

Młodziejowski– 

bi-

skup przemyski 

od 1766 

r., poznański 

w latach

1768–1780, senator, kanclerz wielki koronny od

1767 r. 

Pochodził 

z niezamożnej 

szlachty wiel-

kopolskiej. Bardzo 

zdolny. Księdzem 

został

w wieku 

37 lat, 

potem uzyskał 

stanowisko ka-

pelana przy 

nuncjuszu Archincie 

i razem

z nim wyjechał do Rzymu. Przebywał tam 10 lat,

zrobił majątek 

i wyrobił 

sobie wielkie 

znajomo-

ści, które 

pomogły mu 

w karierze. 

Chciwy, cy-

niczny zdrajca, 

dziwkarz i 

arcyzłodziej. P

rowa-

dził niebywale 

rozwiązły tryb 

życia. W

iększość

swych ogromnych 

dochodów tracił 

na kobiety.

Po

 powrocie do Polski bliski współpracow-

nik zdrajcy 

Łubieńskiego, słusznie 

uważany

za jego 

mózg. Oskarżano 

go później 

o jego

13

NASI OKUPANCI

mu  je  publicznie  zdjęto  przed  planowaną  eg-
zekucją.  Po  rozbiorze  Polski  ten  watykański
patriota  służył  zaborcom  i  nagrody  przyjmo-
wał  bez  skrupułów.

Właśnie dzięki poparciu Rosji i Austrii pa-

pież w 1805 r. mianował go pierwszym bisku-
pem nowo utworzonej diecezji lubelskiej (za-
bór austriacki). Brak święceń nadal nie prze-
szkadzał...  Potem  w  Królestwie  Kongreso-
wym został senatorem, a papież dodał mu ar-
cybiskupstwo warszawskie i godność prymasa
Królestwa.  Dla  porównania:  H.  Kołłątaj,  też
duchowny,  ale  jeden  z  twórców  Konstytucji
3  maja,  spędził  w  więzieniu  arcykatolickiego
cesarza  Austrii  osiem  lat.  Wraz  z  biskupami
Woroniczem  i  Strzyżewskim  zdrajca  bi-
skup Skarszewski donosami do cara przy-
czynił się do odwołania postępowego mi-
nistra Oświecenia Publicznego Królestwa
–  Stanisława  Kostki  Potockiego.

Michał Roman Sierakowski – biskup

sufragan przemyski od 1778 r. Zdrajca na
żołdzie rosyjskim, targowiczanin. Rozpust-
nik, szuler, który przegrał w karty fortunę. 

W  1792  r.  miał  z  poselstwem  targo-

wicy jechać do Rzymu i został w tym ce-
lu  zaopatrzony  w  znaczną  sumę  pienię-
dzy.  Przegrał  je  w  karty!  Zastawił  nawet
u  Żydów  swój  biskupi  pastorał  na  spłatę
karcianych  długów.  Po  mszach  przegry-
wał z szulerami „tacę”. To akurat nadaje
mu  ludzki  wymiar...

11 września 1792 r. wraz ze zdrajcą bi-

skupem  Kossakowskim  w  kościele  poje-
zuickim  w  Brześciu  Litewskim  dokonał
uroczystego połączenia konfederacji Oboj-
ga Narodów. Notyfikację o istnieniu kon-
federacji wysłano do państw europejskich
i  papieża,  ale  zdrajcom  odpowiedział

tylko  papież  Pius  VI,  błogosławiąc  targo-
wicę  i  jej  prace

Podziękowało  mu  za  to  poselstwo  targo-

wicy, na którego czele stał zdrajca biskup Sie-
rakowski. Jako prezent zdrajcy zawieźli papie-
żowi  uchwałę  przywracającą  Kościołowi  ma-
jątki  diecezji  krakowskiej.

Adam  Naruszewicz –  biskup  koadiutor

smoleński  od  1775  r.,  biskup  łucki  w  latach
1790–1796,  senator. 

Wychowanek jezuitów, sam również został

jezuitą. Jako poeta, autor dzieł historycznych
i tłumacz Tacyta złotymi zgłoskami zapisał się
w dziejach literatury polskiej. Był uczestnikiem
„obiadów  czwartkowych”. 









Wojciech 

Skarszewski

Adam  Naruszewicz

background image

3

NASI OKUPANCI

„sejmu  hańby”  w  Grodnie  ).  Czy  ktoś  wobec
tego wątpi, że Kościół  był  „czwartą  poten-
cją rozbiorową”
? Czy czczenie dzisiaj msza-
mi  rocznic  Konstytucji  nie  jest  szczytem  bez-
czelności  ze  strony  Kościoła? 

Władysław Łubieński – arcybiskup lwow-

ski  od  1757  r.,  gnieźnieński  i  prymas  Polski
w latach 1759–1767, senator, interreks od 1763
do  1764  r.  Prymasem  został  po  Adamie  Ko-
morowskim, który zapił się na śmierć. Wyjąt-
kowa  miernota,  a  jego  „mózgiem”  był  inny
płatny  zdrajca  –  biskup  Młodziejowski.

Stronnik Sasów, po śmierci Augusta III ja-

ko interreks początkowo popierał kandydatu-
rę saską, ale za łapówkę 80 tys. rubli (ok. 500
tys. zł!) przeszedł na stronę Rosji. Książę Rep-
nin  przywiózł  wówczas  do  Polski  na  łapówki
2  miliony  złotych.  Interreks  prymas  Łubień-
ski, zdrajca, pozwolił, aby wyborem króla Pol-
ski zajęła się Rosja, oraz wydał zgodę na wkro-
czenie wojsk rosyjskich do Polski w 1764 r. Zo-
stali na długo... To dzięki niemu królem z wo-
li carycy Rosji Katarzyny II został jej były ko-
chanek Stanisław August Poniatowski. Potem
prymas  pobierał  pensję  od  Rosjan.

Płatny zdrajca prymas Łubieński spowodo-

wał też zerwanie stosunków dyplomatycznych
z Francją, gdy poseł francuski protestował prze-
ciwko  obecności  wojsk  rosyjskich  w  Polsce,
a także z Austrią i Hiszpanią, w interesie Ro-
sji. Podobno został otruty z inspiracji Rosjan,
bo  jako  fanatyk  religijny  sprzeciwiał  się  rów-
nouprawnieniu prawosławnych i protestantów.
O to otrucie podejrzewano jego współpracow-
nika  –  zdrajcę  biskupa  Młodziejowskiego. 

Kościelni  fałszerze  historii  piszą  o  nim:

uczciwy,  ofiarny,  gorliwy  kapłan...

Historia pogwałcenia trzech ostatnich elek-

cji królów polskich z nuncjuszami papieskimi

i  polskimi  biskupami  w  rolach  głównych  do-
wodzi, jak bardzo klerowi katolickiemu odpo-
wiadała anarchia w Polsce. Dzięki niej o wzglę-
dy  biskupów  zabiegali  (w  gotówce)  zaborcy,
mocno  zainteresowani  totalnym  osłabieniem
naszej ojczyzny. Biskupi – cieszący się autory-
tetem  i  największymi  przywilejami  –  robili
w  dogorywającej  macierzy  co  chcieli! 

Gabriel Podoski – arcybiskup gnieźnień-

ski i prymas Polski w latach 1767–1777, sena-
tor.  Wychowanek  jezuitów,  zdrajca  na  rosyj-
skim żołdzie, kobieciarz, łajdak, utracjusz i hu-
laka ścigany za długi wyrokami sądowymi. Naj-
ważniejszą z jego kochanek była niemiecka ku-
charka  dworu  Augusta  III.

Kiedy się znudził, jechał „na hops” do Ło-

wicza. Bezbożnik – mówiono, że jedyną mszę
w  życiu  odprawił  przy  prymicji.  Nigdy  nie
był  w  Gnieźnie,  nie  odbył  nawet  ingresu.
W  Warszawie  i  w  Łowiczu  urządzał  huczne
zabawy,  na  które  spraszał  innych  biskupów
z  ich  kochankami.

Po  wyborze  Stanisława  Augusta  Ponia-

towskiego na króla liczył na stanowiska kanc-
lerskie,  król  jednak  pominął  go  w  awansach.
Zawiedziony  w  karierze  Podoski  zapałał  do
„Ciołka”  prawdziwie  katolicką  nienawiścią,
szkodził mu, jak mógł i chciał go pozbawić tro-
nu. Gdy królowi nadarzyła się sposobność uwol-
nić  się  spod  kurateli  Rosji,  Repnin  zawiązał
antykrólewską  konfederację  radomską  i  bez
jednego rosyjskiego żołnierza zmusił króla do
uległości. Prawą ręką Repnina byli zdrajcy bi-
skupi  Sołtyk  i  Krasiński. 

Podoski wspaniale się dla Rosji zasłużył (to

te Kościoła „zasługi” dla Polski!), toteż na jej
życzenie,  z  poparciem  Sołtyka,  mimo  prote-
stów  króla  i  nuncjusza,  papież  mianował  go
prymasem. A nie był jeszcze nawet biskupem!

11

NASI OKUP

ANCI

Pochodził 

z rodziny 

Kossakowskich, licz-

nej na 

Mazowszu ubogiej 

szlachty, ale 

jego

przodek w 

XVI w. 

przeniósł się 

na Litwę. 

Biskup Józef Kossakowski, syfilityk, nieby-

wały złodziej 

i oszust, 

łupił swoje 

diecezje bez

sumienia, dokonywał 

malwersacji finansowych,

zdradzał i 

grabił wraz 

z trzema 

braćmi, z

 któ-

rych Szymon, hetman targowicki, także zawisł.

Prymas 

Poniatowski 

oceniał jego 

roczny do-

chód w 

1787 r. 

na 100 

tys. zł! 

Od roku 

1787

był na 

stałym żołdzie 

rosyjskim, a

 pobierał

1500 dukatów 

rocznie. Zwalczał 

reformy i 

Kon-

stytucję 3 

maja. Jego 

narzędziem był 

płatny

poseł Suchorzewski. 

W czasie 

Sejmu Cztero-

letniego Kossakowski 

ostro występował 

prze-

ciwko podatkom 

na wojsko. 

Faktyczny 

przy-

wódca targowicy. 

Po

 jej 

zwycięstwie wprowa-

dził iście 

faszystowski terror, 

z konfiskatą 

ma-

jątków i 

wywózkami na 

Sybir. P

olacy musieli

ponadto utrzymywać 

100-tysięczną okupacyj-

ną armię 

rosyjską, której 

bestialstwa i 

grabie-

że sięgały 

zenitu. Biskup, 

nienasycony chci-

wiec, pod 

osłoną wojsk 

rosyjskich przejął 

wła-

dzę na 

Litwie, konfiskował 

majątki patriotów,

zwolenników Konstytucji 

3 maja, 

oraz mają-

tek Komisji 

Edukacji Narodowej. 

Nawet ambasador 

Sievers zarzucał 

mu pry-

watę, przestępstwa 

i grabieże. 

Po

 zwycięstwie

targowicy z

ałatwił sobie 

w Rzymie, 

i p

rzy po-

parciu R

osji, zarząd 

nad dobrami 

biskupstwa

krakowskiego (przywrócone 

Kościołowi przez

targowicę) i 

płockiego, mimo 

że obaj 

biskupi

sprawowali swoje 

obowiązki!

Był współorganizatorem 

„sejmu hańby”,

na którym 

doprowadzono do 

ratyfikacji przez

polski sejm 

II rozbioru. 

Arcyzdrajca biskup

Kossakowski wziął 

od R

osjan 4 

tys. duka-

tów w 

złocie za 

skaptowanie 60 

posłów.

Tłumaczył później, 

że uznanie 

II rozbioru

jest zgodne 

z... przysięgą 

złożoną przez 

kon-

federację, że 

nie odstąpi 

„ani cząsteczki 

zie-

mi polskiej”. 

A więc 

zgadzając się 

na II 

roz-

biór, nie 

złamano przysięgi!

Jak wspomina 

Jan Kiliński, 

ksiądz biskup

sfajdał się 

przy aresztowaniu. 

Jednak w 

cza-

sie procesu 

– pewien 

bezkarności – 

przyznał

się do 

wszystkiego. Na 

pytanie, dlaczego 

pod-

pisał rozbiór 

Polski, 

odpowiedział bezczelnie:

„Dlategom podpisał, 

abym pieniądze 

wziął”.

Pytany, 

co ma 

na swoją 

obronę, oznajmił: 

„Oso-

ba każdego 

biskupa święta 

jest i 

nietykalna”.

Prowadzony 

na szubienicę 

miał okazję 

oglą-

dać wiszących 

już innych 

targowickich zdraj-

ców. Z 

wyroku Sądu 

Kryminalnego powie-

szono go 

25 kwietnia 

1794 r. 

przed kościołem

św. Anny 

w W

arszawie. 

Pochowany 

w kościele 

Karmelitów w

 W

il-

nie. F

akt, że 

w kościele 

znalazło się 

miejsce

dla powieszonego 

zdrajcy, z

 którego 

przed

egzekucją zdjęto święcenia, też świadczy o sto-

sunku Kościoła 

do rozbiorów 

Polski.

Kajetan Ghigiotti

– ksiądz, 

sekretarz ga-

binetu Stanisława 

Augusta 

Poniatowskiego,

królewski kapelan. 

Pensja 

roczna – 

3500 zł.

Był także 

proboszczem gołąbskim, 

co dawało

mu ponad 

20 tys. 

zł rocznie. 

Chociaż był 

tylko księdzem, 

a nie 

senato-

rem, to 

ceniono go 

jako agenta 

szczególnie

ważnego ze 

względu na 

pozycję przy 

królu.

Ambasador Sievers 

polecał go 

swojemu na-

stępcy Igelstroemowi 

jako człowieka, 

który po-

trafi wydobyć 

od króla 

każdą tajemnicę 

i pod-

sunąć mu 

każdy pomysł. 

W zdobytym 

archiwum ambasady 

rosyjskiej

znaleziono jego 

pokwitowanie z 

1778 r. 

– 130

dukatów za 

usługi agenturalne. 

6

NASI OKUP

ANCI

otrucie – 

podobno z 

namowy R

osji – 

za opór

wobec równouprawnienia 

prawosławnych i 

pro-

testantów. P

o koronacji 

Stanisława A

ugu-

sta ambasada 

rosyjska wypłaciła 

temu księ-

dzu 80 

tys. r

ubli złotem 

„tytułem nieza-

płaconych należności”

. T

ak ogromna 

kwota

dowodzi, jak 

ważnym był 

dla R

osji agentem,

mimo że 

nie był 

jeszcze biskupem 

senatorem!

„Za zasługi 

dla P

olski” nagrodzono 

go jesz-

cze diecezją 

przemyską, potem 

bogatszą po-

znańską. T

aki płatny 

zdrajca w 

senacie P

olski

był dla 

Rosji 

bezcenny. 

Po

 porwaniu 

Sołtyka i 

rezygnacji kancle-

rza Zamoyskiego 

Rosjanie 

zadbali, aby 

kanc-

lerzem został ich agent w sutannie. Jako kanc-

lerz wielki miał dostęp do największych tajem-

nic P

olski. Sprzedawał 

je każdemu, 

kto zapła-

cił. W

edług 

pokwitowań zdobytych 

w amba-

sadzie rosyjskiej, 

zdrajca Młodziejewski 

brał

od R

osjan roczną 

pensję 3 

tys. dukatów

w złocie. 

Brał też 

po 1000 

dukatów za 

dono-

szenie o 

przebiegu tajnej 

rady królewskiej. 

Cią-

gle jednak 

było mu 

mało, toteż 

z poparciem

ambasadora rosyjskiego 

zabiegał skutecznie

o bogate 

kanonie, probostwa 

i prebendy.

Wraz 

z biskupem 

Ostrowskim był 

w 1773

roku współorganizatorem 

sejmu, na 

którym

doprowadzono do 

ratyfikowania I 

rozbioru.

Miał szczęście, 

że nie 

dożył insurekcji 

kościusz-

kowskiej. Zdrajca 

biskup Massalski 

miał mniej

szczęścia – 

nie uniknął 

szubienicy.

Brał też 

od P

rusaków. Gdy 

po I 

rozbiorze

Prusacy 

wprowadzali cła 

na towary 

spławiane

Wisłą 

do Gdańska, 

pruski poseł 

otrzymał in-

strukcje od Fryderyka W

ielkiego, aby zabiegał

o 4 

proc. cła. 

Prusak 

dał zdrajcy 

księdzu bi-

skupowi, już 

kanclerzowi, łapówkę 

4 tys. 

zło-

tych i 

uzyskał... 12 

proc.! (wg 

Niemcewicza).  

   

   

Po

 k

asacie zakonu 

jezuitów przez 

papieża

Klemensa XIV 

Młodziejowski stanął 

na cze-

le Komisji 

Ro

zdawniczej. Miała 

ona zagospo-

darować olbrzymie 

pojezuickie dobra 

przezna-

czone przez 

sejm w 

1773 r. 

na potrzeby 

Ko-

misji Edukacji Narodowej. Arcyzłodzieje Mło-

dziejowski, Massalski 

i P

oniński w 

trzy lata

większość tych 

dóbr rozkradli. 

Była to 

pierw-

sza polska prywatyzacja, przeprowadzona iście

po katolicku, 

bo przez 

katolickich biskupów.

Numery wszystkich 

orłów prywatyzacji 

III Rze-

czypospolitej razem 

wziętych to 

amatorszczy-

zna przy bezczelnych wyczynach tych szubraw-

ców. Odsunięto 

ich jedynie 

od KEN. 

Żaden

ani nie 

poniósł kary, 

ani nie 

stracił stołka, 

ani

nie oddał 

skradzionego. 

Majątek pojezuicki 

był oceniany 

na 32

miliony zł. 

Ruchomości 

rozgrabiano. Ze 

sprze-

daży samych 

tylko naczyń 

kościelnych ksiądz

biskup wziął 600 tys. zł. Kosztowniejsze naczy-

nia liturgiczne 

wziął 

„na przechowanie”. 

Kie-

dy wybuchł 

skandal, Komisje 

Rozdawnicze 

roz-

wiązano, ale 

na oświatę 

Polaków 

niewiele już

zostało.

Sprawy duszpasterskie 

ksiądz biskup 

za-

niedbywał całkowicie. 

W diecezji 

przemyskiej

podobno nie 

był wcale, 

Poznań 

nawiedził raz,

kiedy po 

jedenastu latach 

od nominacji 

odby-

wał ingres! 

Mimo namiętności 

do kobiet 

(ach,

te kobiety!) 

i rozrzutności 

– pozostawił 

fortu-

nę. W 

testamencie rozporządził 

kwotą 1 

834

810 złotych! 

T o 

jest równowartość 

około 350

kg złota!

Nuncjusz Durini 

pisał o 

nim do 

papieża,

że „innego 

boga nie 

zna, oprócz 

swego wła-

snego interesu”. 

Za to 

kościelni fałszerze 

hi-

storii piszą 

o nim: 

„Mąż czysty 

i niepokalany

w charakterze 

swoim”.

14

NASI OKUPANCI

Podjąwszy  dzieło  napisania  historii  Pol-

ski,  doszedł  do  XIV  w.,  ale  zgromadził  bez-
cenne materiały, które służyły następnym po-
koleniom i do dziś nazywane są „tekami Na-
ruszewicza”.

Prywatnie  był  człowiekiem  rozwiązłym,

a jego kochanki nosiły tytuł „starościn”. Jako
polityk początkowo popierał Konstytucję 3 ma-
ja,  ale  potem  przystąpił  do  targowicy.  Pobie-
rał  stały  żołd  rosyjski.

Antoni  Onufry  Okęcki –  biskup  chełm-

ski od 1770 r., poznański w latach 1780–1793,
senator.  Protegowany  biskupa  poznańskiego
Czartoryskiego.  Jego  następca  –  arcyzdrajca
biskup  Młodziejowski  –  w  1775  r.  zrobił  go
swoim  koadiutorem  poznańskim.  Okęcki  wy-
sługiwał  się  temu  płatnemu  agentowi  rosyj-
skiemu oraz Rosji. Był członkiem „Zdrady Nie-
ustającej”, a po śmierci Młodziejowskiego prze-
jął  po  nim  diecezję  poznańską  i  urząd  kanc-
lerza. Bez poparcia Rosji byłoby to niemożli-
we. Złożył urząd w 1786 r. Brał udział w pra-
cach nad Konstytucją 3 maja, lecz zaciekle bro-
nił  przywilejów  kleru  i  Kościoła. 

Szybko  przeszedł  na  stronę  targowicy.

W  kościołach  warszawskich  (Warszawa  nale-
żała do diecezji poznańskiej) odczytywano je-
go  list  pasterski  z  2  września  1792  roku,
w  którym  wzywał  do  modłów,  „ażeby  Bóg
błogosławił pracom konfederacji generalnej dla
dobra ojczyzny podjętym”
Targowiccy zdrajcy
mianowali  go  głównym  cenzorem  książek.

Śmierć  uchroniła  go  przed  szubienicą

w  powstaniu  kościuszkowskim.  Ma  godne
miejsce  pochówku  w  katedrze  św.  Jana
w  Warszawie.

Coutrie – ksiądz. Działał w czasie „sejmu

hańby”  w  Grodnie,  gdzie  ratyfikowany  został
II rozbiór Polski. Ambasador Sievers w liście

do Igelstroema z 28.01.1794 r. poleca go jako
„człowieka zaufania” i informuje, że w czasie
tego sejmu brał pensję 100 dukatów miesięcz-
nie  z  rosyjskiej  ambasady.

Józef Arnulf Giedroyć – od 1790 biskup

koadiutor żmudzki przy stryju, biskup żmudz-
ki  w  latach  1803–1838.  Protegowany  stryja
–  Jana  Stefana  –  jeszcze  jako  alumn  został
kanonikiem inflanckim, a potem gromadził ko-
lejne stanowiska i beneficja – wszystko dzięki
poparciu Rosji, której tak jak stryj wiernie słu-
żył. Pod koniec życia sprawował faktyczne rzą-
dy  w  diecezji.  Nepota  –  zadbał,  aby  jego  na-
stępcą  w  diecezji  został  kolejny  Giedroyć,
także  wierny  sługa  Rosji. 

Po  III  rozbiorze  udał  się  do  Peters-

burga  do  carycy  Katarzyny  II  z...  misją
dziękczynną! Nagrodzony przez carycę zło-
tym  krzyżem  wysadzanym  diamentami,
wartym  kilka  tysięcy  dukatów.

Maciej  Dziewoński –  Spośród  licznych

księży  zdrajców  z  okresu  insurekcji,  wybrali-
śmy trzy przypadki, które uznaliśmy za szcze-
gólnie  ciekawe.  Gdyby  ścięto  kilku  zdrajców
w  sutannach  200  lat  wcześniej,  jak  to  zrobił
Henryk  IV  we  Francji  (on  takich  wieszał),
z  pewnością  nie  doszłoby  do  rozbiorów.

Ksiądz Dziewoński wcześniej był oskarżo-

ny  o  malwersacje  w  Banku  Pobożnym.  Trafił
do więzienia, ale wypuszczono go wobec bra-
ku  dowodów.  W  czasie  powstania  zaprzyjaź-
nił  się  z  rosyjskim  porucznikiem  dragonów
smoleńskich Parczewskim, kochankiem siostry,
i został jego informatorem. Donosił o wszyst-
kim. Po zwycięstwie pod Racławicami przesłał
Rosjanom  donos  z  planem  obozu  Kościuszki
pod Bosutowym i wskazaniem słabych miejsc.
List  wpadł  w  polskie  ręce,  więc  zrobiono  re-
wizję w domu zdrajcy. Znaleziono dowody nie









background image

2

NASI OKUPANCI

Majątki kościelne były skutecznym narzę-

dziem przekupywania wyższego kleru. Potwier-
dza to zachowana korespondencja ambasado-
rów rosyjskich. Oto wyjątki z listu von Siever-
sa  do  Katarzyny  II  z  30.03.1793  r.  o  zdrajcy
biskupie  Kossakowskim:  „Jest  on  wierny  (Ro-
sji),  lecz  obawia  się  równie  o  dobro  Kościoła
świętego, jak i starostwa. Uspokoiłem go zapew-
nieniem, że W.Imp. Mość teraźniejszym posia-
daczom nic nie odbierze, a wierne usługi hoj-
nie nagrodzić potrafi
. Wielka część dochodów
biskupstwa  wileńskiego,  którego  jest  on  ko-
adiutorem, dostanie się pod nowe panowanie”.

O  tymże  zdrajcy  w  sutannie  w  liście

z 28.01.1794 r. do swego następcy Igelstroema

Sievers napisał: „(...) doręczy-
łem mu 4.000 dukatów za wy-
bory litewskie. Wymagał on ode
mnie  8.000,  ponieważ  jednak-
że przez powierzenie mu zarzą-
du  dóbr  biskupstwa  krakow-
skiego dałem mu 150.000 ru-
bli  rocznego  dochodu
,  sądzi-
łem, iż to wystarczyło na zobo-
wiązanie  go  i  na  pokrycie  wy-
datków wyborczych”. 
Te wydat-
ki wyborcze to przekupywanie
posłów  na  sejmikach,  aby  na
sejm  wybrano  wskazanych,
a  także  łapówki  dla  wybrań-
ców. Ubogi szlachcic, przysło-
wiowy „Marcinkiewicz”, który
zerwał  sejm  w  1730  r.,  brał
do  łapy  na  sejmiku  zaledwie
10–40  dukatów!  Przekupstwo
wsparte  było  propagandowo
odczytaniem na początku sej-
miku listu nuncjusza papieskie-
go  lub  biskupa  diecezji  oraz

ambasadora  rosyjskiego.  Poseł  na  sejm  brał
znacznie więcej.

Po przyjęciu przez sejm traktatów rozbio-

rowych  Sievers  wręczył  w  imieniu  carycy  Ka-
tarzyny  II  „bardzo  kosztowne  prezenta  wszyst-
kim 32 członkom Delegacji, z którymi obydwa
traktaty, podziałowy i przymierza, podpisałem”.
Każdy prezent wart był kilka tysięcy dukatów.
Były  to  złote  krzyże  z  brylantami  i  popiersia
(„biusty”)  carycy.

Cóż więc dziwnego, że obalenie Konsty-

tucji  3  maja  i  ratyfikowanie  II  rozbioru
przez polski sejm uczczono... mszą świętą
i  podziękowano  Panu  Bogu  uroczystym
Te  Deum 
(o  godz.  9  rano  po  zakończeniu

10

NASI OKUP

ANCI

rozwiązły i 

chciwy, służalczy 

wobec R

osji.

Otwarty umysł, 

przenikliwy polityk, 

jednak czy-

nami jego 

kierowała niepohamowana 

chciwość. 

Jako prezes 

Komisji Edukacji 

Narodowej

– po 

biskupie Massalskim 

– działał 

już ostroż-

niej, mając 

na uwadze 

wpadkę poprzednika.

W KEN 

dał swobodę 

działania autorom 

jej

osiągnięć – 

ludziom takim 

jak Kołłątaj, 

Pira-

mowicz, W

ybicki. Zarządzał 

też d

iecezją kra-

kowską po 

wywiezieniu biskupa 

Sołtyka do 

Ka-

ługi i 

później po 

umieszczeniu go 

w zakładzie

dla obłąkanych, 

do czego 

zresztą walnie 

się

przyczynił. Dzięki 

poparciu R

osji i 

Austrii

w Rzymie 

przez 8 

lat, nawet 

po śmierci 

Soł-

tyka, aż 

do r. 

1790 nie 

wyznaczano biskupa

krakowskiego, a 

skromny sługa 

boży ksiądz

prymas administrował 

i zgarniał 

dochody jed-

nej z

 najbogatszych 

w Europie 

diecezji, któ-

rej część 

należała już 

do A

ustrii. Była 

to oczy-

wista łapówka. 

 

Wspaniale 

się obłowił, 

a przecież 

miał rów-

nocześnie dochody 

z arcybiskupstwa 

gnieźnień-

skiego. T

rwało to 

aż do 

r. 1789, 

kiedy Sejm

Wielki 

dochody z 

tej d

iecezji przeznaczył 

na

wojsko. P

rzyznać jednak 

trzeba, że 

administra-

torem był 

dobrym. Dbał 

o rozwój 

przemysłu,

widział marnotrawienie 

wysiłku ludzi 

przez pa-

sożytnicze klasztory 

i kościoły, 

które mnożyły

się jak 

pchły na 

psie. T

oteż wiele 

z nich 

zli-

kwidował.

Karierę zawdzięczał 

królewskiemu bratu

i poparciu 

Rosji, 

której był 

wiernym pretoria-

ninem. Zwolennik ograniczonych reform, wro-

go odnosił 

się do 

Sejmu W

ielkiego, 

na którym

był lżony 

i poniżany 

za chciwość 

i uporczywe

wysługiwanie się 

Rosji. 

Po 

opodatkowaniu dóbr

kościelnych oraz 

przeznaczeniu na 

wojsko ol-

brzymich dochodów diecezji krakowskiej przez

tenże Sejm, 

wyjechał demonstracyjnie 

z kraju,

obrażony za 

pozbawienie go 

tych pieniędzy.

Wrócił 

po uchwaleniu 

Konstytucji 3 

maja

i wszedł 

w skład 

Straży P

raw. Nadal 

wiernie

trwał przy 

Rosji, 

a nawet 

przekonał króla 

do

przystąpienia do targowicy, ale w rozbiorowym

„sejmie hańby” 

w Grodnie 

nie wziął 

udziału.

W czasie 

oblężenia 

W arszawy 

podczas po-

wstania kościuszkowskiego 

wysłał 

Prusakom

list, w 

którym wskazał 

słabe punkty 

obrony

stolicy. List 

przechwycono, a 

zdrajca prymas

zdążył zażyć 

truciznę, dzięki 

czemu uniknął

stryczka. Samobójcy 

odmówiono pogrzebu

w katedrze 

– pochowano 

go w 

katakumbach

na P

owązkach. Lud 

Warszawy 

uczcił śmierć

zdrajcy „Nagrobkiem 

dla prymasa”: 

Najpierwsze w 

Polsce 

posiadał honory

,

zdzierał kościoły

, przedawał 

klasztory.

Rozpustnik, 

marnotrawnik, zdrajca 

swej ojczyzny

,

by uszedł 

szubienicy, 

zginął od 

trucizny.

Nie znaleziono 

dowodów na 

to, że 

brał

pensję od 

Rosjan, 

ale dzięki 

ich poparciu

(m.in. wieloletni 

zarząd diecezją 

krakowską)

obławiał się znacznie lepiej niż przy byle pen-

syjce.  

Józef K

ossakowski– 

biskup inflancki

w latach 

1781–1794, senator. 

Uczestnik kon-

federacji barskiej. 

W wieku 

27 lat 

został su-

fraganem trockim, 

a sześć 

lat później 

– ordy-

nariuszem ubogiej 

diecezji inflanckiej, 

którą

później przekazał 

kuzynowi. Żeby 

nie musiał

cerować sutanny i jeździć na osiołku, dano mu

w administrację 

diecezję kurlandzką 

(w prze-

ważającej części 

należała już 

do R

osji), a 

w

1791 r. został jeszcze koadiutorem (biskup po-

mocniczy z 

prawem następstwa) 

wileńskim przy

zdrajcy biskupie 

Massalskim. 

7

NASI OKUP

ANCI

Adam Stanisław 

Krasiński– 

biskup ka-

mieniecki w 

latach 1759–1798, 

senator. W 

1733

roku opowiedział 

się za 

Stanisławem L

eszczyń-

skim, ale 

później służył 

uzurpatorowi A

ugusto-

wi III, 

dzięki czemu 

załapał się 

na dwie 

kano-

nie, prałaturę, 

diecezję k

amieniecką i 

senator-

skie krzesło. 

Perłą 

diecezji kamienieckiej 

była

warszawska Praga, co jej ordynariuszom pozwa-

lało rezydować 

w stolicy. 

Został też 

sekretarzem

koronnym i 

prezydentem T

rybunału Koronne-

go, co 

dawało dodatkowe 

znaczne dochody. 

Wy-

jątkowy warchoł 

(zrywał nawet 

sejmiki!), łotr,

zdrajca i 

fanatyk religijny, 

który religię 

wyko-

rzystywał do 

celów politycznych. 

Współdziałał 

ze zdrajcami 

Podo-

skim i 

Sołtykiem podczas 

konfede-

racji radomskiej 

– prowokacji 

zmon-

towanej przez 

ambasadora R

osji

Repnina, 

od którego 

brał pieniądze.

Wraz 

z nimi 

planował detronizację

króla i 

zwalczał próby 

reform. Jed-

nak Repnin wywiódł ich w pole. Nie

tylko nie doprowadził do detroniza-

cji „Ciołka”, ale porwał Sołtyka i in-

nych i 

wywiózł do 

Kaługi, a 

także

przeforsował równouprawnienie 

pra-

wosławnych i 

protestantów. T

o w

y-

stawienie do 

wiatru, a 

przede wszyst-

kim równouprawnienie 

innowierców

wywołało wściekłość 

tego warchoła

i fanatyka 

religijnego. 

Odwrócił się 

od R

osjan i 

orga-

nizował przeciw 

nim, królowi 

i rów-

nouprawnieniu innowierców 

kon-

federację barską 

„w obronie 

wiary

katolickiej”. W 

Paryżu 

szukał dla

konfederacji poparcia 

ze strony

Francji. 

W roku 

1769 został 

jej przy-

wódcą, szefem 

Generalności. P

rzeciwników

konfederacji i 

zwolenników reform 

bezwzględ-

nie niszczył, 

grabiąc i 

pustosząc ich 

majątki.

Ludność uciekała 

z P

olski do 

sąsiednich kra-

jów, „w 

lutry i 

kalwiny przechodząc”

, jak 

ubo-

lewa pamiętnikarz. 

Gwałty, grabieże 

i rzezie

innowierców, w 

tym prawosławnych, 

spowo-

dowały wybuch 

powstania Kozaków, 

którzy wy-

rżnęli 200 

tys. P

olaków i 

Żydów (m.in. 

słynna

rzeź w 

Humaniu). Konfederacja 

przez pięć

lat zdewastowała 

Polskę 

doszczętnie, wzdłuż

i wszerz, 

a następnie 

kilkanaście tysięcy 

kon-

federatów wywieziono 

na Sybir 

lub wcielono

do wojska 

rosyjskiego.

15

NASI OKUPANCI

tylko  zdrady,  ale  i  wcześniejszych  malwersa-
cji.  Sąd  doraźny  skazał  go  na  śmierć.  Mimo
protestów kleru – został ścięty mieczem na
rynku  krakowskim

Jan Bohomolec – ksiądz na Pradze, brat

księdza Franciszka Bohomolca. Sprzeciwiał się
zarządzeniom  władz  powstańczych,  za  co  wy-
toczono  mu  proces  karny.

Jan Zawisza – ksiądz w Połańcu. Odma-

wiał  udzielania  sakramentów  chłopom,  któ-
rzy w odpowiedzi na uniwersał Kościuszki przy-
łączyli  się  do  powstania.  Za  jego  przykładem
poszli  inni.

To tylko niektórzy Płatni Zdrajcy, Pachoł-

ki Rosji w sutannach – sami znaczniejsi, wierz-
chołek góry lodowej. Lista PZPN jest jeszcze
dłuższa. A przecież brano pieniądze także od
Niemców, Austriaków, Francuzów, Szwedów... 

W oficjalnych kościelnych biografiach tych

biskupów  nie  znajdziemy  śladu  zdrady,  prze-
ciwnie  –  same  zasługi.  Święci  mężowie,  zasłu-
żeni  dla  Polski.  Możemy  oglądać  w  muzeach
i  pałacach  ich  dumne  portrety,  wspaniałe  na-
grobki w kościołach, nawet w katedrze wawel-
skiej,  gdzie  zdrajcy  leżą  obok  królów! Tak
skutecznie Kościół fałszuje historię. Nawet nie-
dawno  można  było  usłyszeć  kłamcę  w  purpu-
rze, jak łgał o „zasługach Kościoła dla Polski”.
Oto te zasługi Kościoła i jego funkcjonariuszy.

W każdym kraju zdrada karana była śmier-

cią, ale nie w Polsce. Sejm Wielki kazał przy-
sięgać senatorom, że pieniędzy od obcych brać
nie będą. I co z tego? Biskupi też przysięgali. 

Wszystkie te kanalie w watykańskich mun-

durach  to  biskupi,  którzy  z  urzędu  byli  sena-
torami,  a  pełnili  też  wiele  najwyższych  stano-
wisk w Polsce. Niektórzy pełnili funkcje inter-
reksa, czyli zastępowali królów i mieli ich wła-
dzę. To dzięki nim Polska nie mogła prowadzić

samodzielnej polityki zagranicznej, bo oni pod-
porządkowali  ją  Kościołowi.  Ta  szajka  zdraj-
ców bezpośrednio władała też większą częścią
kraju, bo Kościół był właścicielem 2/3 ziem Pol-
ski, a nie płacił żadnych podatków. Zatem skąd
miały być pieniądze na wojsko? Najważniejsze
jednak, że Kościół niepodzielnie władał szkol-
nictwem i jedynym medium, jakim wówczas
była...  ambona
.  Dzierżąc  więc  władzę  nad
umysłami  Polaków,  hierarchowie  mieli  decy-
dujący wpływ na losy Polski.

Dlatego ich zdrada była szczególnie szko-

dliwa i haniebna, bo zadała Polsce cios śmier-
telny.  Należeli  do  elity  wykształconych  Pola-
ków,  więc  nikt  nie  może  powiedzieć,  że  nie
wiedzieli, nie byli świadomi... Ich działalności
nie można rozpatrywać w oderwaniu od dzia-
łań całego Kościoła, nawet tylko polskiego. By-
li  wykonawcami  polityki  papieży  i  Kościoła,
który  ich  wychował. 

Nie mam tu zamiaru obarczać Kościoła wy-

łączną  winą  za  rozbiory  Polski.  Ale  jego  rola
była  fundamentalna  ze  względu  na  faktyczną
władzę  polityczną  i  ekonomiczną,  jaką  miał
w  Polsce.  To  Kościół  wychował  magnatów
i  szlacheckich  warchołów  na  obrońców  złotej
wolności,  liberum  veto i  wolnej  elekcji.  Prze-
milczanie  tej  roli  jest  ordynarnym  fałszowa-
niem historii. Kościół jest współsprawcą roz-
biorów i czwartą potencją rozbiorową
. Je-
go wina jest stokroć większa niż polskich ma-
gnatów i szlachty, na których miał taki wpływ,
że  byli  tylko  narzędziem  w  jego  ręku.       

Kościół  w  Polsce  nigdy  nie  płacił  podat-

ków,  dając  w  ten  sposób  zgubny  przykład
szlachcie, która żądała równouprawnienia. Ża-
den biskup nie poświęcił na sprawy publiczne
ani grosza ze swych niebotycznych dochodów
–  nawet  wtedy,  gdy  Polska  była  w  najwyższej









Adam Stanisław 

Krasiński

Władysław  Łubieński

background image

9

NASI OKUP

ANCI

pochodzącego od 

Rurykowiczów. 

Namiętny

karciarz – 

współcześni twierdzili, 

że w 

dwóch

ostatnich latach 

życia przegrał 

w faraona 

oko-

ło 100 

tys. dukatów, 

tj. mniej 

więcej 350 

kg

złota! Kilka 

lat wcześniej 

w dwa 

dni przegrał

30 tys. 

dukatów. P

ieniądze na 

swój karciany

nałóg i 

wystawne życie 

zdobywał wszelkimi

sposobami. 

Przeciwstawiał 

się równouprawnieniu 

pra-

wosławnych i 

protestantów, ale 

chyba dla 

zasa-

dy. Szybko 

zmienił zdanie, 

kiedy R

osjanie uży-

li argumentu nie do odrzucenia – zakwaterowa-

li w 

jego dobrach 

swoje wojska. 

Nie tylko 

zmiękł,

ale nawet 

przeszedł całkowicie 

na stronę 

Rosji

i zdradzał 

potem P

olskę nader 

gorliwie... Na

przykład w 

sprawie równouprawnienia 

innowier-

ców zaproponował 

Katarzynie II, 

że za 

60 tys.

dukatów i 

przy pomocy 

4 tys. 

carskich żołnie-

rzy zawiąże 

konfederację dla 

poparcia żądań

Rosji. 

Dostał 30 

tys. dukatów, 

a później 

był

na stałej 

pensji rosyjskiej. 

  

W roku 

1773, kiedy 

płatni zdrajcy 

– księ-

ża biskupi 

Ostrowski i 

Młodziejowski – 

zor-

ganizowali sejm 

rozbiorowy, Massalski 

poparł

ich działania. 

Gorącymi przemowami 

zyskał

wówczas miano 

„czwartej potencji 

rozbioro-

wej”. R

zeczywiście uosabiał 

tę 

czwartą poten-

cję rozbiorową, 

czyli... Kościół 

katolicki. Za

„zasługi” d

la P

olski nagrodzono 

go jeszcze 

sta-

nowiskiem prezesa 

departamentu skarbowe-

go, które 

dawało możliwość 

wzbogacenia się.

Załatwił sobie 

wtedy zwrot 

wydatków, które

rzekomo poniósł 

na umocnienie 

twierdzy

w L

achowiczach. W 

tym celu 

zamienił to 

sta-

rostwo na 

cztery inne 

na Litwie, 

które przy-

nosiły dochód 

sześć razy 

większy.

Przerażające, 

że takiemu 

zdrajcy powierzo-

no prezesurę 

Komisji Edukacji 

Narodowej,

czyli edukację 

Polaków! 

Okazał się 

arcyzło-

dziejem, bo 

kiedy w 

latach 1773–1776 

preze-

sował Komisji, 

wraz z 

biskupem M

łodziejow-

skim dokonał 

niebywałych nadużyć 

finanso-

wych. T

ylko ze 

sprzedaży naczyń 

kościelnych

wziął 60 

tys. złotych. 

Z kapitałów 

KEN „bez

rachunku brał 

i marnował”, 

podobnie jak

z sum 

przeznaczonych na 

remont katedry.

Poza 

utratą stanowiska 

przewodniczącego KEN,

włos mu 

z głowy 

za złodziejstwo 

nie spadł. 

Zajęty hazardem 

i rozgrabianiem 

majątku

pojezuickiego nie 

mógł poświęcić 

czasu edu-

kowaniu P

olaków, toteż 

uwzględniwszy jesz-

cze sabotaż 

ze strony 

byłych jezuitów 

i opór

kołtuńskich jezuickich 

wychowanków – 

począt-

ki KEN 

były kompromitujące. 

„Cała W

arsza-

wa śmieje 

się z 

tak pięknej 

edukacji”– 

pisał

w październiku 

1774 Jan 

Chevalier.

T argowiczanin 

zwalczający 

reformy i 

Kon-

stytucję 3 maja. „Człowiek” rosyjskiego amba-

sadora Sieversa, 

któremu pomagał 

w doborze

posłów, a 

nawet nakłaniał 

do ich 

terroryzo-

wania podczas 

rozbiorowego „sejmu 

hańby”

w Grodnie. 

Był zresztą 

jego współorganizato-

rem (razem 

z biskupami 

Kossakowskim i 

Skar-

szewskim) i 

wygłosił wówczas 

mowę „o 

nie-

ograniczonej ufności 

we wspaniałomyślność 

ce-

sarzowej”. 

28 czerwca 

1794 r

. lud 

Warszawy 

wy-

wlókł tego 

zdrajcę z 

więzienia i 

powiesił

bez sądu przed pałacem Brühla na konop-

nych lejcach 

zabranych przygodnemu 

woź-

nicy.

Michał P

oniatowski– 

biskup płocki 

od

1773 roku, 

arcybiskup gnieźnieński 

i prymas

Polski 

w latach 

1784–1794, senator. 

Młodszy

brat króla, 

jego główny 

doradca, a 

od 1768

sekretarz wielki 

koronny. Syfilityk, 

niebywale

8

NASI OKUP

ANCI

T en 

biskup podżegał 

konfederatów (Józe-

fa Bierzyńskiego, 

potem Marcina 

Lubomir-

skiego) do 

zamordowania króla 

Stanisława A

u-

gusta! Mordu 

miał dokonać 

oczywiście ktoś

inny. P

osądza się 

go też 

o inspirację 

porwania

króla. Co 

ciekawe, król 

– nie 

katolik, lecz 

de-

ista – 

wybaczył mu. 

Krasiński przyjął 

pieniądze i 

pomoc dla

konfederacji od 

Austriaków, 

mimo że 

to wła-

śnie A

ustria już 

w 1769 

r. zainicjowała 

roz-

biory, zajmując 

Spisz oraz 

powiaty nowotar-

ski i 

sądecki, a 

później podsycała 

konfedera-

cję, aby osłabić Polskę i przekonać R

osję o ko-

nieczności rozbiorów. 

Cesarzowa M

aria T

ere-

sa pisała 

do W

oltera: Nie 

znaleźliśmy innego

środka dla 

zabezpieczenia naszych 

gra-

nic od 

najścia konfederatów

, dowodzo-

nych przez 

oficerów francuskich, 

jak tyl-

ko rozszerzyć 

te granice”.

Brał też 

od Sasów, 

których mamił

wizją dziedzicznej 

dynastii saskiej 

na

tronie polskim.

Po

 upadku 

konfederacji i 

po I 

roz-

biorze, chyba 

wstrząśnięty skutkami 

swe-

go warcholstwa, 

pogodził się 

z królem.

Odsunął się 

od czynnego 

życia politycz-

nego, ale 

powrócił w 

dobie Sejmu 

Wiel-

kiego. Aktywnie 

uczestniczył w

 uchwa-

leniu Konstytucji 

3 maja, 

energicznie

występował przeciw 

targowicy, zbierał

pieniądze dla 

powstania kościuszkow-

skiego. W

szystko za 

późno... 

T o 

patriotyczne przebudzenie 

spo-

wodowało, że 

u papieża 

Piusa 

VI, któ-

ry później 

nawet pobłogosławił 

targo-

wicę, nie 

miał szans 

na 

karierę w

 K

o-

ściele, zwłaszcza 

przy 

sprzeciwie A

ustrii

i R

osji. Zrezygnował 

z biskupstwa

i osiadł 

na terenie 

zaboru pruskiego. 

Zmarł

w 1800 

roku.

Ignacy Massalski

– biskup 

wileński

w latach 

1762–1794, 

senator. J

uż jako 

15-let-

ni chłopiec 

– bez 

żadnych święceń 

– został

kanonikiem wileńskim, 

co dawało 

mu duże 

do-

chody. P

o powrocie 

ze studiów 

w Rzymie 

dzię-

ki protekcji 

Czartoryskich robił 

w Kościele

szybką karierę 

– już 

w wieku 

35 lat 

został bi-

skupem wileńskim! 

Jako człowiek 

otwartego

umysłu, był 

wielbicielem W

oltera, 

a nawet 

krze-

wił oświatę 

wśród chłopów.

Później 

„znormalniał”. W

ykorzystując po-

zycję w 

senacie, uzyskał 

dla swego 

rodu po-

twierdzenie przez 

sejm tytułu 

książęcego,

16

NASI OKUPANCI









potrzebie. Dopiero Sejm Wielki w 1789 r. wy-
darł  im  pieniądze  z  gardła,  opodatkował  do-
bra  kościelne  i  uchwalił  przeznaczenie  olbrzy-
mich  dochodów  biskupstwa  krakowskiego  na
wojsko. Reakcja Kościoła była znamienna: pa-
pież  Pius  VI  zabronił  ruszania  tych  pieniędzy
i uściślił współpracę z zaborcami. Nuncjusze pa-
piescy  otwarcie  spiskowali  przeciwko  Polsce,
a  prymas  Poniatowski,  którego  osobiście  tych
dochodów pozbawiono, demonstracyjnie wyje-
chał  z  kraju  i  nie  brał  udziału  w  pracach  sej-
mu,  mimo  że  przewodniczył  senatowi.  Tenże
papież Pius VI później pobłogosławił targowi-
cę,  której  akt  podpisało  czterech  biskupów,

a  kilku  następnych  targowicę  jawnie  popiera-
ło. Tak  zamordowali  Polskę

Ich  celem  było  i  jest  słabe  państwo,  takie

państwo, w którym nie będą płacić podatków,
będą  poza  prawem,  opanują  szkoły  i  media,
a  ogłupiony  lud  będzie  znosił  im  pieniądze
i  jeszcze  całował  po  rękach.  Jak  teraz.

Gdy tylko zaborcy obejmowali we władanie

kolejne  części  rozdzieranej  Polski,  duchowień-
stwo  oraz  wychowani  przez  Kościół  magnaci
i szlachta składali przysięgi na wierność nowym
panom. Niestety, srodze się zdrajcy biskupi za-
wiedli. Nowi władcy zaprowadzali swoje porząd-
ki: nałożyli podatki, ograniczyli przywileje i za-

częli likwidować nadmiar kościołów i klasz-
torów.  I  najważniejsze  –  przestali  zdraj-
com w sutannach płacić żołd – bo po co?
Cel osiągnęli. 

Ta  zmiana  sytuacji  nie  spowodowała

jakiegokolwiek oporu ani sprzeciwu. Ko-
ściół ochoczo podjął z zaborcami współ-
pracę,  bo  tylko  przed  silniejszym  łatwo
się ugina. Kler złożył więc przysięgę wier-
ności  i  dotrzymywał  jej.  W  czasie  zabo-
rów  duchowieństwo  katolickie  każdego
cara witało w Warszawie uroczystymi pro-
cesjami,  a  w  całym  kraju  dziękczynnymi
mszami. Każde powstanie narodowe by-
ło potępione przez papieży. Ten rozdział
zdrady zasługuje na osobne opracowanie.
Masowe donosicielstwo księży w okresie
PRL-u jest kolejnym dowodem, że zdra-
da to dla nich nic nadzwyczajnego. Zresz-
tą  skoro  ich  ojczyzna  jest  w  Watykanie,
czy sami uważają to za zdradę? Uparcie
wraca upiór wisielca biskupa Kossakow-
skiego oraz niedoszłego wisielca – Skar-
szewskiego...   

LUX  VERITATIS

TYGODNIK

PZPR  –  PŁATNI  ZDRAJCY,  PACHOŁKI  ROSJI,  CZYLI...

1

ZZddrraajjccyy ww ssuuttaannnnaacchh

((22))

O

to druga  część  listy
d u c h o w n y c h
rzymskokatolic-
kich,  którzy

zdradzili Polskę, brali ła-
pówki od Rosji i w zna-
czący  sposób  przyczy-
nili  się  do  rozbiorów.
Wkrótce  „Fakty  i  Mity”
opublikują listę wysokich
duchownych,  którzy  przyj-
mowali „prezenty” od Niemiec
oraz od przedstawicieli innych kra-
jów.  Kościół  chełpi  się  rzekomym
patriotyzmem  swoich  hierarchów
oraz  kreuje  się  na  ostoję  polsko-
ści  w  czasach  zaborów.  „Fakty
i Mity” sprawdzają, jak to było na-
prawdę  z  „zasługami”  katolickiej
hierarchii  dla  Polski.

Niestety,  z  chwilą  nastania  tzw.  niepodległości,  Kościół  dąży  do stworzenia  kraju
wyznaniowego.  Mamy  być  takim  skansenem polskiego  fundamentalizmu.  To  jest
zupełna  katastrofa”. 

(Jerzy  Giedroyć)

Pius  VI

Ignacy Massalski