background image

1

NASI OKUPANCI

9

NASI OKUP

ANCI

ościennych mocarstw 

oraz Rzymu. 

Później 

Au

-

gust prawnie 

abdykował, a

 królem 

był katolik

Leszczyński

T ragiczne 

skutki rządów 

Augu-

sta przedstawiono 

wyżej. T

o biskup 

Szaniaw-

ski namówił 

go w 

1709 r. 

do odwołania 

abdy-

kacji. Musiało 

mu się 

to nieźle 

opłacać...

Podczas 

wspomnianej wyżej 

wojny domo-

wej o 

usunięcie z 

Polski 

wojsk saskich 

Szaniaw-

ski (sowicie 

opłacany przez 

ambasadora rosyj-

skiego Dołgorukiego) 

wraz z 

hetmanem litew-

skim L

. P

ociejemdoprowadził 

do wezwania

Rosji 

na rozjemcę. 

Wojska 

rosyjskie wkroczy-

ły do 

Polski 

w 1716 

r. Z 

tego okresu 

zachowa-

ły się 

też dowody 

przekazania biskupowi 

pie-

niędzy od Jakuba Flemminga

, zaufanego Sa-

sów. Był 

– razem 

z innymi 

zdrajcami w 

sutan-

nach – 

jednym z 

organizatorów Sejmu 

Nieme-

go w 

1717 r. 

T o 

wtedy P

olska straciła 

suwe-

renność i stała się rosyjskim protektoratem. T o

Szaniawski oraz 

Łubieński doprowadzili 

wte-

dy do 

zmniejszenia liczebności 

wojsk polskich

i litewskich. 

Skutki Sejmu 

Niemego są 

porów-

nywane z 

sejmami rozbiorowymi.

T en 

biskup zdrajca 

realizował politykę 

pa-

pieży, współpracujących zawsze z najsilniejszy-

mi – 

z R

osją, A

ustrią i 

Sasami. Za 

te usługi

zapłacono mu 

– jeszcze 

po Sejmie 

Niemym

– przebogatym biskupstwem krakowskim. Sza-

niawski prześladował 

też innowierców. 

W 1725

roku bullą 

ogłosił, że 

jako chrześcijanie 

pod-

legają oni 

jego jurysdykcji. 

Pochowany 

jest

w katedrze 

wawelskiej, obok 

królów...

Krzysztof Antoni 

Szembek– 

biskup inf-

lancki od 

1710 r., 

poznański od 

1717, kujaw-

ski od 

1719, arcybiskup 

gnieźnieński i 

prymas

Polski 

w latach 

1739–1748, senator. 

Skrajny

oszołom i 

fanatyk religijny, 

jako proboszcz

nawracał Żydów, 

„lubo bez 

skutku”.

Pochodził 

z niezwykle 

w Rzymie 

ustosun-

kowanej rodziny 

Szembeków. S

tryjeczny b

rat

prymasa Stanisława 

i kanclerza 

Jana, którzy

go protegowali. 

T ak 

jak protektorzy, 

był bli-

skim w

spółpracownikiem A

ugusta II 

i... cara

Piotra 

I, także 

w czasie 

Sejmu Niemego. 

Ich

poparcie w

 Rzymie 

zapewniło mu 

szybką k

a-

rierę w 

Kościele i 

wspaniałe dochody 

z bene-

ficjów. 

Kolekcjoner kanonii, 

a raczej 

związanych

z nimi 

dochodów. Zebrał 

ich aż 

pięć, poza 

tym

probostwo i 

jeszcze dwa 

opactwa. Każde 

z nich

w innej 

części P

olski, każde 

dawało do 

kilku-

dziesięciu tysięcy 

złotych czystego 

dochodu.

Kwoty to 

były ogromne. 

8

NASI OKUP

ANCI

prymas, jako 

władca okupowanej 

przez R

o-

sjan części 

kraju, przyczynił 

się do 

wzmocnie-

nia ich 

wpływów w 

Polsce, 

a tym 

samym – 

do

osłabienia jej 

i utraty 

suwerenności na 

Sejmie

Niemym w 

1717.

Kazimierz Łubieński

– biskup 

chełmski

od 1705

r., krakowski 

w latach 

1710–1719, se-

nator. Wychowanek jezuitów. Stronnik i klient

Augusta 

II, mimo 

że ten 

był uzurpatorem,

poparł wojnę 

północną, wywołał 

dwie wojny

domowe, zrobił 

z P

olski rosyjski 

protektorat

i zamienił 

w karczmę 

przydrożną dla 

obcych

wojsk. 

Łubieński był 

przez cara 

sowicie wynagra-

dzany za 

usługi – 

także godnościami 

kościel-

nymi i 

związanymi z 

nimi dochodami. 

W cza-

sie 8-letniego wakatu na biskupstwie krakow-

skim zarządzał tą diecezją od 1702 r. jako ad-

ministrator generalny. 

A była 

to jedna 

z naj-

większych diecezji 

w Europie 

i przynosiła 

kro-

ciowe dochody, 

stanowiąc praktycznie 

pań-

stwo w 

państwie. P

rzed 1772 

r. dochody 

bi-

skupa krakowskiego 

wynosiły 1

200000 

zło-

tych rocznie! 

T o 

była fortuna. 

Ośmioletnie

zabiegi saskie 

i rosyjskie 

w Rzymie 

dały efekt:

wr

oku1710 

został ordynariuszem. 

Za zdra-

dę ojczyzny! 

W czasie wojny domowej, od 1716 r., prze-

bywał na 

dworze króla 

w W

arszawie, przygo-

towując mediację 

rosyjską i 

Sejm Niemy

w 1717 

r. T

o on, 

wraz z 

drugim zdrajcą 

– bi-

skupem Szaniawskim 

– jest 

sprawcą uchwały

o zmniejszeniu 

liczebności wojsk 

polskich i 

li-

tewskich, przygotowanej 

w porozumieniu 

z R

o-

sją, w

 jej 

interesie, pod 

jej bagnetami 

i za 

jej

pieniądze. Długie 

ręce miał 

ambasador rosyj-

ski Dołgor

uki

Było to 

faktyczne rozbrojenie

Polski 

i rzucenie 

jej na 

łup zaborców. 

T o 

biskupa Łubieńskiego 

kasztelan Jezier-

skiwprost 

obwiniał o 

„zwinięcie sztandarów”

(wg Kitowicza). 

Oprócz R

osji zyskał 

jak zwy-

kle Kościół 

i biskupi. 

Przede 

wszystkim usta-

ły żądania 

szlachty, aby 

Kościół płacił 

podat-

ki na 

obronę P

olski, no 

i biskupi 

nie musieli

oddawać na 

podatki swoich 

własnych docho-

dów. P

roblem zniknął 

wraz z 

wojskiem. Nie-

długo potem 

znikła i 

Polska.

Konstanty F

elicjan Szaniawski– biskup

kujawski od 

1705 r., 

krakowski w 

latach

1720–1732, senator. 

Zwolennik rządów 

Au

-

gusta II, 

chociaż szlachta 

wybrała na 

króla księ-

cia Contiego, 

a A

ugust zdobył 

tron przekup-

stwem, oszustwem 

i przemocą 

przy poparciu

16

NASI OKUPANCI

PZPR  –  PŁATNI  ZDRAJCY,  PACHOŁKI  ROSJI,  CZYLI...









senator  polski.  W  nagrodę,  dzięki  poparciu
Rosji,  został  biskupem  żmudzkim,  co  było
wielkim  awansem  materialnym  w  porówna-
niu  z  ubogą  diecezją  inflancką. 

Przeciwnik Konstytucji 3 maja, zwolen-

nik  targowicy.  Zdradzał  Polskę  i  wysługi-
wał  się  Rosji  tak  gorliwie,  że  gdy  któryś
z  księży  jego  diecezji  obraził  słownie  ca-
rycę  Katarzynę,  polecił  go  aresztować,  za
co osobiście dziękował mu ambasador Rep-
nin.

Grzegorz Pusłowski – administrator die-

cezji  inflanckiej.  Ten  zdrajca  wydał  w  r.  1772
list  do  duchowieństwa  i  wiernych  diecezji,
w którym wzywał do wierności i posłuszeństwa
carycy  Rosji  Katarzynie  II  jako  prawowitej
władczyni.

Cdn.

LUX  VERITATIS

ZZddrraajjccyy ww ssuuttaannnnaacchh

((11))

Historia  Polski  jest  jedną  z  najbardziej  zakłamanych  historii.

Jerzy  Giedroyć

W

ielu czytelników  pamięta
wyskok  Leszka  Moczul-
skiego, który przed laty w
Sejmie  o  posłach  lewicy

powiedział: „płatni zdrajcy, pachołki Ro-
sji”, rozwijając w ten sposób skrót PZPR
(po  paru  latach  okazało  się,  że  sam
był  tajnym  współpracownikiem  SB).

Posłowie lewicy zapałali wówczas świę-
tym oburzeniem. I tyle. Zabrakło reflek-
sji i wiedzy historycznej. To dowodzi, że
Giertych  ma  rację,  twierdząc,  że  nie-
zbędna jest edukacja historyczna Pola-
ków.  Trzeba  Polakom,  z  natury  patrio-
tom,  pokazać  zdradę  w  całej  jej  ohy-
dzie,  także  w  stroju...  sutanny.

Krzysztof Antoni 

Szembek

Felicjan Konstanty 

Szaniawski

background image

2

NASI OKUPANCI

Oto  lista  Płatnych  Zdrajców,  Pachołków

Rosji.  W  ich  oficjalnych  kościelnych  biogra-
fiach  nie  znajdziemy  śladu  zdrad,  złodziej-
stwa i nieprawości. Sami święci mężowie! Jak
zdradzali  Polskę  –  o  tym  cisza.  To  obrazuje,
jak  Kościół  i  jego  słudzy  fałszują  historię,  bo
przecież  przemilczanie  faktów  i  wybielanie
zdrajców  to  fałszerstwo.  Prawdziwą  historię
Polski  można  poznać  po  prawdziwych  życio-
rysach zdrajców w sutannach. Fakt, że nie tyl-
ko  biskupi  brali  srebrniki,  nie  umniejsza  ich
winy.  Ale  dlaczego  tylko  oni  są  wybielani?

Żeby ocenić skalę tej zdrady i korupcji, trze-

ba wiedzieć, że złoty dukat, zwany też czerwo-
nym złotym, ważył 3,43 g złota. Czyli 30 tys. du-
katów łapówki dla zdrajcy księdza biskupa Mas-
salskiego 
to ponad 100 kg czystego złota, a 3

tys.  dukatów  jego  rocznej  pensji  to  ponad  10
kg złota! Przelicznik dukata to 18 złotych pol-
skich, zwanych też florenami. Talar to ok. 5 zł.
Pensja  roczna  urzędnika  królewskiego  bardzo
wysokiego  szczebla  wynosiła  w  XVIII  w.  oko-
ło 3500 zł. Ksiądz Stanisław Staszic w czasie
bojów  sejmowych  o  opodatkowanie  Kościoła
proponował,  by  biskupom  ustalić  roczną  pen-
sję  3  tys.  zł,  co  uważał  za  wystarczające  także
dla ich kochanek i dzieci.

Brali  nie  tylko  złoto  i  gotówkę.  O  wiele

bardziej  dochodowe  były  kanonie,  opactwa,
prebendy i probostwa. Kolekcjonerzy mieli po
kilka;  często  nie  oglądali  ich  w  ogóle,  liczyły
się  tylko  podatki,  czyli  kasa!  Najtłuściejszym
kąskiem były biskupstwa. Biskupi awansowali
na coraz bogatsze kolejne diecezje, dające kro-
ciowe dochody. Najbogatsza diecezja krakow-
ska  dawała  przed  I  rozbiorem  w  zrujnowa-
nym wojnami i konfederacją barską kraju oko-
ło  1  mln  200  tys.  zł  rocznego  dochodu,  tj.
około  230  kg  złota!  Uzyskanie  tych  godności
i  dochodów  wymagało  zgody  króla  (czytaj:
rosyjskiego ambasadora) i papieża (czytaj: po-
parcia Habsburgów i Rosji w Rzymie). Bez wy-
sługiwania się zaborcom nie było poparcia, nie
było  pieniędzy.  System  selekcji  zdrajców  był
niezawodny.  Polska  musiała  zginąć. 

Musiała,  bo  wszyscy  biskupi  ordynariusze

byli polskimi senatorami, a senatowi przewod-
niczył  prymas.  Prymasi  byli  interreksami,
a  biskupi  sprawowali  władzę  wykonawczą,  bo
kanclerzem  (dzisiejszy  premier)  lub  podkanc-
lerzym zawsze był biskup, zatem opanowali dy-
plomację.  Kościół  (jezuici  i  pijarzy)  dzierżył
niepodzielnie oświatę i wyłomu nie zdołała tu
zrobić nawet Komisja Edukacji Narodowej po
kasacie jezuitów. „Takie będą rzeczypospolite,
jakie  ich  młodzieży  chowanie...”  To  Kościół

10

NASI OKUP

ANCI

Biskupem inflanckim 

został wkrótce 

po

zwycięstwie cara Piotra I pod P

ołtawą. Była to

bardzo uboga 

diecezja, w 

większości luterań-

ska, do 

tego zrujnowana 

przez wojnę 

północ-

ną. Wiernych katolików było tam zaledwie kil-

kadziesiąt tysięcy. 

Bez „pomocy” 

rosyjskiej

trudno było 

związać koniec 

z końcem, 

a po-

nieważ niepodzielnym 

władcą tych 

terenów,

tylko nominalnie 

należących do 

Polski, 

był car,

Szembekowie służyli 

mu „na 

wyprzódki”. P

iotr

I pozwolił 

mu nawet 

wysyłać księży 

do P

e-

tersburga. 

Następne jego 

diecezje były 

już bogate,

a do poznańskiej należała wówczas W arszawa.

Rosja 

dbała o 

kariery swoich 

agentów, bo 

dzię-

ki nim 

mogła umacniać 

swoje wpływy 

w P

ol-

sce. Mogła 

więc polegać 

na rodzie 

Szembe-

ków, już 

magnatów, którzy 

wiernie służyli

Rosji 

i papieżom. 

W 1721 

r., po 

śmierci kuzyna 

prymasa, wie-

dząc, że 

tytuł ten 

daje realną 

władzę, docho-

dy i 

wpływy, a 

prawie rok 

trwa nominacja 

na-

stępcy, łasy na zaszczyty i władzę Szembek wy-

starał się 

u A

ugusta II 

o tytuł 

wiceprymasa,

który nigdy 

dotąd nie 

istniał. Król 

spełnił tę

wielce oryginalną 

prośbę.

Szembek odegrał 

haniebną rolę 

w „tumul-

cie toruńskim”, 

który przyniósł 

Polsce 

nieby-

wałe szkody 

polityczne w 

całej Europie, 

bo wy-

robił Polakom opinię barbarzyńców i fanatyków

religijnych, a

 w

lecze się 

to za 

nami do 

dzisiaj.

Szkody były 

tak straszne, 

że 70 

lat później, 

gdy

zaborcy dobijali 

Polskę, 

nikt w 

Europie nie 

za-

protestował. W 

lipcu 1724 

roku sprowokowani

przez jezuitów 

protestanci zdemolowali 

kole-

gium jezuickie w protestanckim T oruniu. Znisz-

czono obraz Matki Bożej, ale ofiar śmiertelnych

nie było. 

Odwet był 

odbiciem katolickiego

miłosierdzia – 

w sfingowanym 

procesie skaza-

no wyłącznie 

protestantów: ścięto 

dziesięciu,

w tym 

burmistrza R

oesnera

a wielu 

ukarano

publiczną chłostą. 

T ymczasem 

u zamkniętych

bram T

orunia stał 

posłaniec nuncjusza 

papie-

skiego z 

żądaniem odroczenia 

egzekucji. Żeby

go nie 

wpuścić, użyto 

przemocy. Dokonano 

więc

mordu sądowego. 

Jedną z 

głównych ról 

ode-

grał wtedy 

biskup kujawski 

Krzysztof Szembek

oraz jego stryjeczny brat kanclerz Jan Szembek.

T e 

wydarzenia dały 

wspaniały pretekst 

do ko-

lejnego wprowadzenia 

wojsk rosyjskich 

do P

ol-

ski. R

ozbiór 

wisiał w 

powietrzu. P

olskę urato-

wała wówczas 

śmierć P

iotra I 

w lutym 

1725 

r.

Świadectwo czynów 

tego fanatyka 

religij-

nego dał 

w „Opisie 

obyczajów” Jędrzej 

Ki-

towicz, konfederat 

barski, później 

ksiądz: „Pry-

mas Szembek, będąc wielce świątobliwym i pra-

gnącym wytępienia 

heretyków, dawał 

mu[Boń-

kowskiemu] znaczny pieniądz na ten interes...”.

Znany jest 

ten „interes” 

Bońkowskiego

świą-

tobliwego prymasa: 

wraz z 

dragonią prymasa

Bońkowski najeżdżał 

protestantów, odbierał

albo burzył 

im kościoły, 

napadał na 

ludzi, do-

puszczał sięzabójstw. Świątobliwy prymas, jak

to ksiądz, 

stał z 

boku, jednak

opłacał zbrod-

niarza i 

dawał mu 

do pomocy 

wojsko. Ale

w oczach 

Kościoła ten 

zbrodniarz jest 

świąto-

bliwy. Burzył 

wszak kościoły 

konkurencji i 

pra-

gnął w

ytępienia „heretyków”.

Fałszerze 

historii w 

sutannach rozpisują

się o 

łagodności i 

dobroci tego 

zbrodniarza,

żądnego władzy 

zdrajcy, chciwca, 

fanatyka

i nepoty: 

„Pozostawił 

po sobie 

pamięć święte-

go”– 

napisali. 

Jan Aleksander 

Lipski– 

biskup łucki

od 1732 

r., krakowski 

(i książę 

siewierski)

w latach 

1732–1746, senator, 

kardynał. Od 

1724

7

NASI OKUP

ANCI

najwyższa kara 

dla księdza 

przestępcy to 

„za-

wiasy”, bo 

święty kapłan 

nie może 

spać na 

wię-

ziennej pryczy.

Zasłona milczenia 

okrywa tragiczne 

skut-

ki wielu 

innych dokonań 

„krwawego księdza”,

arcyzdrajcy w 

sutannie i 

pachołka R

osji. Ksiądz

Białłozor reprezentował 

miłosierdzie typowe

dla Kościoła, 

bo zwykle 

– tak 

jak podczas 

za-

mordowania Michała 

Sapiehy – 

on tylko 

pod-

judzał. T

o typowa 

metoda jezuitów. 

220 lat

później podobny 

był scenariusz 

zamordowa-

nia prezydenta Gabriela Narutowicza... Strzeż

się, Jonaszu! 

Stanisław Szembek– biskup pomocniczy

krakowski od 

1690r., 

biskup kujawski 

od 1700,

arcybiskup gnieźnieński 

i prymas 

Polski 

w la-

tach 1706–1721, 

senator. W 

1697 r. 

poparł bez-

prawną elekcję 

Augusta 

II, za 

co otrzymał 

so-

witą zapłatę 

oraz s

zybkie awanse 

biskupie

i związane 

z nimi 

beneficja. Szembek 

służył

Augustowi 

II, mimo 

że król 

zrobił z 

Polski

pole bitwy 

wojny północnej, 

a w 

efekcie kraj

był potwornie 

grabiony i 

dewastowany. Już

w 1706 

r. nagrodzono 

Szembeka godnością

prymasa i 

związanymi z 

tym dochodami. 

Po

abdykacji Augusta II biskup Szembek – na po-

lecenie cara 

Piotra 

I – 

ogłosił bezkrólewie

i pod 

rosyjskimi bagnetami 

sprawował władzę

w części 

Polski 

okupowanej przez 

Rosjan. 

Po

powrocie A

ugusta II 

na tron 

wiernie mu 

słu-

żył także 

w c

zasie konfederacji 

tarnogrodzkiej

i Sejmu 

Niemego. Służąc 

Sasom, budował 

tak-

że wpływy 

w Rzymie. 

T ą 

samą drogą 

i współ-

pracując z 

Rosją, 

nepota ów 

budował potęgę

swego rodu. 

T o 

dzięki poparciu 

Rosji, 

Sasów

i Habsburgów 

brat biskupa, 

Jan

też agent 

ro-

syjski, został 

w 1703 

r. podkanclerzym, 

potem

kanclerzem wielkim 

koronnym, a 

w rodzie

Szembeków nastąpił 

wysyp biskupów 

(w jed-

nym czasie było czterech) i innych dostojników

kościelnych. Spadł 

im także 

deszcz związa-

nych z 

tymi godnościami 

tłustych beneficjów.

Ród 

zgromadził ogromny 

majątek i 

aspirował

do rangi 

magnatów.

Cenę za 

tę zdradę 

płacili P

olacy: wojna

północna zrujnowała 

Polskę 

doszczętnie, o 

30

proc. zmniejszyło 

się zaludnienie, 

a mieściny

Kraków i Po

znań miały po kilka tysięcy miesz-

kańców. Szwedzi, 

Rosjanie, 

i Sasi 

grabili bar-

dziej niż 

w czasie 

potopu. R

osjanom nie 

uda-

ło się 

wywieźć tylko 

kolumny Zygmunta 

z p

o-

wodu kłopotów 

z transportem. 

Gwałty na

ludności cywilnej 

były potworne. 

Właśnie ksiądz

15

NASI OKUPANCI

polskiego.  Przeszkadzał  też  w  reformie  Aka-
demii  Krakowskiej,  a  na  jej  rektora  i  refor-
matora Hugona Kołłątaja rzucił nawet klątwę.

Nasilały  się  jednak  u  biskupa  Sołtyka  ob-

jawy  choroby  umysłowej.  Popadał  w  skrajno-
ści – ucztował i modlił się, miewał napady hoj-
ności, zadarł z kapitułą krakowską, a jej człon-
ków  wyklął.  Powołana  komisja  uznała  go  za
niepoczytalnego, więc życia dokonał w zamknię-
ciu  w  pałacu  biskupim  w  Kielcach.  Mająt-
kiem diecezji zarządzał Michał Poniatowski
–  biskup  płocki,  potem  prymas,  brat  króla.

Nie zachowały się dowody, że brał pienią-

dze  od  Rosjan,  choć  przynajmniej  przez  pe-
wien czas był ich pachołkiem, a diecezja kra-
kowska  i  jej  dochody  były  nagrodą  za  służbę
Sasom  i  Rosji.  Pozostawienie  mu  dochodów
z części diecezji zagarniętej przez Austrię też
nie  było  przypadkiem. 

Andrzej Szołdrski – biskup przemyski od

1635  r.,  poznański  w  latach  1635–1650,  sena-
tor.  W  1644  r.  odegrał  haniebną  rolę  w  tzw.
kryzysie trubeckim, kiedy to Władysław IV (wraz
z grupą senatorów), postanowił – bez zgody sej-
mu – oddać Moskwie bez powodu miasto i za-
mek Trubeck. W komisji regulującej granice był
biskup Szołdrski. W atmosferze protestów mia-
sto przygotowywano do obrony. 

Na sejmie biskup Szołdrski został słusznie

zelżony, a posłowie rzucili mu w twarz oskar-
żenie  o  wzięcie  podarków  od  Moskwy.  Sejm
zerwano, zgody na oddanie Trubecka nie wy-
dano. Mimo to miasto przejęła Moskwa. Król
–  też  oskarżany  o  zdradę  –  stanął  przed  ko-
misją sejmową, jednak sprawa rozeszła się po
kościach.  Od  wojny  uchroniła  Polskę  śmierć
cara  Michała  Romanowa.

Autorytet  Polski  został  po  tej  sprawie

poważnie  nadszarpnięty.  Moskwa  słusznie

odebrała to jako przejaw słabości Polski i wkrót-
ce  zaczęła  te  słabość  wykorzystywać.

Jan  Stefan  Giedroyć –  biskup  inflancki

od  1764  r.,  żmudzki  w  latach  1778–1803,  se-
nator. Protegowany arcyzdrajcy biskupa Mas-
salskiego. Konsyliarz (doradca) Rady Nieusta-
jącej,  zwanej  Zdradą  Nieustającą.  Powołana
została na życzenie carycy Katarzyny II, a więk-
szość  jej  członków  była  na  żołdzie  rosyjskim.
Chciwiec  i  nepota,  protegował  rodzinę  na
stanowiska  i  beneficja  kościelne  i  sam  te  be-
neficja  gromadził. 

Przeciwnik  konfederacji  barskiej.  Dono-

sił  Rosjanom  o  przygotowaniach  powstań-
czych i  ruchach  oddziałów  konfederackich.
Po I rozbiorze jego diecezja przypadła Rosji,
toteż złożył carycy przysięgę wierności i rze-
czywiście  wiernie  jej  służył  –  niestety,  jako







Stanisław  Staszic

Stanisław Szembek

Michał  Poniatowski



background image

3

NASI OKUPANCI

wychował rzesze szlacheckich warchołów i koł-
tunów,  obrońców  złotej  wolności,  liberum  ve-
to 
i  „wiary  katolickiej”;  to  Kościół  nie  płacił
podatków  i  doprowadził  do  redukcji  wojska
polskiego;  to  Kościół  wraz  z  Rosją  wprowa-
dził  saskich  uzurpatorów  na  polski  tron  i  tor-
pedował wszelkie próby reform; to Kościół po-
parł  targowicę,  za  co  uzyskał  zwrot  majątków
zajętych na utworzenie wojska polskiego oraz
powrót monopolu w edukacji Polaków. Oto są
te „zasługi dla Polski”.

Przedstawiamy  wynik  lustracji,  której  oni

tak się boją. Zaraz dowiecie się, dlaczego. Li-
sta jest długa. Po PZPR będzie PZPN – Płat-
ni Zdrajcy, Pachołki Niemiec. Będą też zdraj-
cy, którzy brali od innych. Zacznijmy od Płat-
nych  Zdrajców,  Pachołków  Rosji:

Andrzej  Olszowski –  biskup  chełmiński

od  1661 r.,  arcybiskup  gnieźnieński  i  prymas
Polski (1674–1677), senator, podkanclerzy ko-
ronny  (1666–1676).  Wychowanek  jezuitów,
zręczny i elastyczny karierowicz, zmieniał fron-
ty  i  protektorów.  Nepota  i  łapownik  słynny
z  chciwości.  Brał  pieniądze  od  Austriaków,
Francuzów,  Prusaków  i  Rosjan.  Czy  miało  to
wpływ na fiasko zabiegów o odzyskanie lenna
pruskiego?  Wszak  kariera  w  Kościele  zależa-
ła od przychylności Niemiec, bo arcykatolicki
cesarz  mógł  wówczas  zablokować  w  Rzymie
każdą  nominację. 

Olszowski karierę rozpoczął dzięki popar-

ciu  wuja,  kanonika  gnieźnieńskiego  Koniec-
polskiego
,  który  zapewnił  mu  też  protekcję
prymasa  Łubieńskiego i  biskupa  Trzebic-
kiego
. Doskonale umiał się „ustawić”. Po śmier-
ci  Łubieńskiego  przeszedł  pod  „opiekę”  kró-
lowej  Marii  Ludwiki  Gonzagi,  w  której  or-
szaku  wrócił  z  Francji,  gdy  jechała  do  Polski
na  ślub  z  Władysławem  IV

Był  w  związku  z  tym  członkiem  stronnic-

twa  francusko-pruskiego.  Ale  gdy  już  jako  bi-
skup zasiadł w senacie, niespodziewanie nie po-
parł programu reform Jana Kazimierza, a na-
wet bronił oskarżonego o zdradę Lubomirskie-
go
. W czasie jego rokoszu wyjechał z kraju do
Niemiec, bo przede wszystkim na ich rzecz zdra-
dzał  Polskę.  Gdy  król  zrezygnował  z  reform,
Olszowski wrócił i kontynuował karierę.

Na  sejmie  koronacyjnym  skutecznie  poparł

prawo,  że  królem  Polski  może  być  tylko  kato-
lik, a podczas elekcji w 1669 r. przeforsował kan-
dydaturę  Michała  Korybuta  Wiśniowieckie-
go
, licząc na karierę przy nim. To już było stron-
nictwo habsburskie. Za skojarzenie małżeństwa
króla z Eleonorą Habsburg zapewnił sobie od
Habsburgów roczną pensję 6 tys. talarów. 

11

NASI OKUP

ANCI

roku podkanclerzy 

koronny i 

prezydent T

rybu-

nału Koronnego. 

Zaufany A

ugusta 

II i 

stron-

nik A

ugusta 

III, co 

zapewniło mu 

karierę w 

pań-

stwie i 

w Kościele, 

okraszoną przebogatą 

die-

cezją krakowską 

i tytułem 

kardynalskim. 

Kiedy po 

śmierci A

ugusta 

II i 

elekcji

w 1733 

r. prymas 

Potocki 

ogłosił wybór 

Sta-

nisława Leszczyńskiego (za powszechną zgo-

dą szlachty, 

prawie jednomyślnej), 

ksiądz

biskup Lipski 

dokonał zdrady 

stanu. W

sparł

zbrojną interwencję 

rosyjską, wraz 

z drugim

zdrajcą w 

sutannie biskupem 

S. Hozjuszem

(patrz niżej) 

udał się 

do obozu 

wojsk rosyj-

skich i 

pod osłoną 

ich bagnetów 

w obecno-

ści garstki 

szlachty przeprowadził 

(on, a 

nie

prymas!) „elekcję” 

Au

gusta III 

Sasa. Była

to druga 

elekcja, a 

więc całkowicie 

bezpraw-

na. Nazwano 

ją wówczas 

„elekcją w 

grochow-

skiej karczmie”. 

Wynagrodzono 

go za 

zdra-

dę sowicie. Obliczono, że łączne wydatki Au

-

gusta III 

związane ze 

zdobyciem tronu 

pol-

skiego wyniosły 8 milionów talarów w złocie!

Musiał tę 

niebotyczną sumę 

odbić sobie 

z na-

wiązką. Na 

Polakach, 

oczywiście. A 

Polacy

musieli jeszcze 

przez kilka 

lat utrzymać 

licz-

ne armie 

– rosyjską 

i saską 

– które 

grabiły

bez miłosierdzia.

Zdrajca biskup 

Lipski gwałcił 

prawo, ko-

ronując w 

1734 r. 

Au

gusta III 

na króla, 

bo

koronować miał 

prawo tylko 

prymas P

olski.

Zdrada ta

była szczególnie 

podła, bo 

nie prze-

szkadzało mu, 

że prymasa 

Potockiego, 

dla

którego wybór 

Leszczyńskiego 

był prawem,

Rosjanie, 

sojusznicy Sasa, 

trzymali w 

więzie-

niu. O 

prawo do 

koronacji pożarł 

się przy 

tym

ze wspólnikiem 

zdrady – 

Hozjuszem. Zyska-

ła na 

tym wszystkim 

Rosja, 

a także 

Francja,

która w 

„wojnie o 

sukcesję polską” 

zdobyła

Lotaryngię. 

Jej namiestnikiem 

został L

esz-

czyński. Zapisał 

się tam 

złotymi zgłoskami.

Za te 

zdrady A

ugust 

III, przy 

poparciu A

u-

strii i 

Rosji, 

załatwił Lipskiemu 

w Rzymie 

ty-

tuł kardynała. 

Ksiądz kardynał, 

zdrajca, pa-

chołek rosyjski, 

jest pochowany 

w katedrze 

wa-

welskiej...

Stanisław Józef 

Hozjusz– 

biskup inf-

lancki od 

1720 r., 

kamieniecki od 

1722 r.,

poznański w 

latach 1733–1738, 

senator. W

y-

chowanek jezuitów, 

zdrajca P

olski, wierny 

słu-

ga Sasów. 

Nepota, wspierał 

karierę kościel-

ną swojego 

siostrzeńca, Józefa 

Kierskiego,

zabiegając o

 a

wanse d

la niego 

u Sasa, 

w R

o-

sji i 

w Rzymie.

Rosyjski kolaborant, wspólnik zdrajcy Lip-

skiego podczas 

„elekcji w 

karczmie grochow-

skiej” (opis 

wyżej). T

o on 

ogłosił „wybór” 

Au

-

gusta III 

Sasa pod 

rosyjskimi bagnetami, 

on

(wraz z 

nuncjuszem Albanim

) załatwił 

u pa-

pieża unieważnienie 

przysięgi sejmu 

konwo-

kacyjnego wykluczającej 

wybór cudzoziemca.

T ak, 

tak – 

papież unieważniał 

uchwały sejmu

polskiego! Hozjusz 

też sowicie 

został za 

zdra-

dę wynagrodzony 

przez R

osjan, A

ugusta 

III

i papieża 

– m.in. 

bogatym biskupstwem 

poznań-

skim. P

rzewidziany na 

tę diecezję 

książę Te

o-

dor Czartoryski

musiał ustąpić 

zdrajcy i 

po-

czekać jeszcze 

sześć lat. 

Zarówno Hozjusz, 

jak

i Lipski, 

chcieli koronować 

papiesko-rosyjskie-

go uzurpatora, 

żeby zgarnąć 

łapówkę i 

zająć

lepszą pozycję 

przy korycie. 

Doszło do 

głośne-

go na 

całą P

olskę i 

gorszącego sporu. 

Wygrał,

koronował i 

całą pulę 

zebrał biskup 

Lipski. 

Adam Stanisław 

Grabowski– 

biskup su-

fragan poznański 

od 1733 

r. (przy 

Hozjuszu),

biskup chełmiński 

od 1736 

r., kujawski 

od 1739

roku, biskup 

warmiński w 

latach 1741–1766,

6

NASI OKUP

ANCI

miał własne 

plany i 

przeprowadził wybór 

Sta-

nisława Leszczyńskiego

. Była 

to uzurpacja,

bo króla 

wybierano tylko 

na elekcji, 

jednak

zdradziecki ksiądz prymas uznał Leszczyńskie-

go za 

króla, wywołując 

w ten 

sposób wojnę 

do-

mową. P

o wniesieniu 

skargi przez 

Au

gusta II

papież oskarżył 

prymasa o 

zdradę prawowite-

go króla 

i pozbawił 

go jurysdykcji, 

czyli arcy-

biskupstwa gnieźnieńskiego, 

za ogłoszenie 

bez-

królewia. Spór 

rozwiązała śmierć 

szubrawca.

Prymas 

Radziejowski 

zgromadził niewy-

obrażalny majątek. 

Pod 

koniec życia 

mógł już

tylko b

ezsilnie p

atrzeć, jak 

jego wielkie 

dobra

bezlitośnie łupią 

wspólnicy jego 

zdrad: Szwe-

dzi, R

osjanie, Sasi, 

Prusacy. 

Niestety, złupili

przy tym 

także c

ałą P

olskę, i 

to kilka 

razy,

wzdłuż i 

wszerz. 

Radziejowski 

– prymas, 

kardynał, arcyz-

drajca i 

arcyłotr ma 

godne miejsce 

pochówku

w kościele 

św. Krzyża 

w W

arszawie.

Krzysztof Białłozor

– kanonik 

wileński,

kanclerz kapituły 

wileńskiej i 

smoleńskiej. Je-

den z 

przywódców szlachty 

w wojnie 

domo-

wej 

na 

Litwie 

przeciwko 

Sapiehom

(1696–1704), zwany 

„krwawym księdzem”. 

Po-

słował w 

imieniu szlachty 

litewskiej do 

Au

gu-

sta II 

w sprawie 

zmniejszenia liczebności 

wojsk

litewskich i 

wprowadzenia na 

Litwę wojsk 

sa-

skich, a 

wszystko w 

celu ograniczenia 

władzy

hetmana Sapiehy. 

Król skwapliwie 

skorzystał

z okazji. W Grodnie odbyła się uroczystość ła-

mania sztandarów likwidowanych pułków. Za-

stąpiły je 

wojska saskie, 

czyli Niemcy 

wyzna-

nia luterańskiego. 

Ich utrzymanie 

kosztowało

Litwę 90 

milionów złotych, 

a kwota 

była to

wtedy astronomiczna! 

Poza 

tym niesłychane

były grabieże 

i gwałty 

– Niemcy 

okradali na-

wet kościoły. 

Zrujnowało to 

Litwę doszczętnie. 

T e 

do-

świadczenia A

ugust 

II wykorzystał, 

wprowa-

dzając w 

1713 r. 

wojska saskie 

do całego 

kra-

ju, aby 

przerzucić koszty 

ich utrzymania 

na P

o-

laków, sprowokować 

bunt i 

po stłumieniu 

go

wprowadzić rządy 

absolutne. W

ojska saskie

poczynały więc sobie jak w kraju okupowanym

– cztery 

lata trwały 

kontrybucje, grabieże, 

gwał-

ty. Skończyło 

się to 

konfederacją tarnogrodz-

ką, wojną 

domową, całkowitą 

ruiną P

olski, we-

zwaniem R

osji na 

rozjemcę i 

Sejmem Niemym

pod rosyjskimi 

bagnetami. 

Z zemsty 

za ścięcie 

brata z 

rozkazu het-

mana Jana 

Kazimierza Sapiehy, 

ksiądz Biał-

łozor prowadził 

prywatną wojnę 

z Sapiehami.

Po

 ich 

rozgromieniu w 

bitwie pod 

Olkienika-

mi w 

r. 1700 

kapłan ten 

podjudził pijaną 

szlach-

tę d

o mordu 

na w

ziętym do 

niewoli synu 

het-

mana – 

Michale

Nad ciałem 

zabitego prze-

prowadzano „próbę”: 

kto z 

podejrzanych

o sprzyjanie 

Sapiehom nie 

chciał siec 

trupa

szablą, tego 

również rozsiekano 

na miejscu.

W swojej 

zemście kanonik 

posunął się 

do

kolejnej zdrady. 

Jako „rezydent 

Wielkiego 

Księ-

stwa Litewskiego 

przy carze” 

Piotrze 

I

la-

tach 1702–1703 

podpisał umowy 

oddające Li-

twę pod 

kuratelę R

osji. Było 

to faktyczne

rozwiązanie u

nii polsko-litewskiej. 

T o 

ten ksiądz

zdrajca po 

raz pierwszy 

wprowadził w 

grani-

ce Rzeczypospolitej wojska rosyjskie! Wziął za

to rosyjskie 

srebrniki.

W 1708 

r. został 

schwytany przez 

Sapie-

hów i 

siedział w 

ich więzieniu 

do 1710 

r.

– uwolnili 

go dopiero 

Rosjanie. 

Od zasłużo-

nej kary 

śmierci uratował 

go zaciekły 

opór

kapituły wileńskiej, 

a biskup 

rzucił nawet 

klą-

twę na 

Wilno. 

Kler czuł 

się bezkarny, 

więc bi-

skupi i 

księża robili, 

co chcieli. 

Nawet dzisiaj

14

NASI OKUPANCI

dwory  w  Krakowie,  Warszawie  (pałac  na  ro-
gu  Miodowej  i  Senatorskiej),  Bodzentynie
i Kielcach. Pełen pychy, nawet do miasta wy-
jeżdżał  zawsze  przynajmniej  w  dwie  poszóst-
ne karoce. Dla porównania: ówczesny biskup
poznański Czartoryski, książę rodowy, do po-
dróży  pomiędzy  Warszawą  a  Poznaniem  wy-
korzystywał...  karety  pocztowe.  O  „religijno-
ści”  Sołtyka  świadczy  fakt,  że  jako  pierwszy
wprowadził  stoły  mięsne  w  piątki,  co  z  obu-
rzeniem odnotował ksiądz Kitowicz: „(...) po-
społu z zaproszoną kompanią, z katolików i dy-
sydentów  złożoną,  mięsem  się  nadziewali”.

Ze względu na kosztowny tryb życia zawsze

potrzebował pieniędzy. Jako koadiutor w niebo-
gatej  diecezji  kijowskiej  w  1753  r.  dopuścił  się
nawet  mordu  sądowego:  zaaranżował  proces
o „mord rytualny”, chcąc wyłudzić od Żydów ła-
pówkę  500  dukatów  i  futra  warte  300  dukatów
za uwolnienie oskarżonych. Skończyło się egze-
kucją kilkudziesięciu Żydów, a gmina żydowska
oskarżyła go przed notariuszem apostolskim. Ani
włos  zbrodniarzowi  z  głowy  nie  spadł,  ani  ta
zbrodnia  nie  przeszkodziła  mu  w  karierze  ko-
ścielnej. Bo cóż dla tych „obrońców życia” zna-
czy życie kilkudziesięciu Żydów?

Rosyjskiemu ambasadorowi Keyserlingowi

donosił  na  Czartoryskich,  ostrzegając  przed
ich zamiarami reform. Po elekcji Stanisława
Augusta Poniatowskiego 
pozornie pogodził
się z nim, ale spiskował nadal, chcąc „Ciołka”,
„solitera”  złożyć  z  tronu.  Wraz  z  Podoskim
(późniejszy  prymas)  i  biskupem  Krasińskim
pomógł  Repninowi w  zmontowaniu  konfe-
deracji radomskiej. To dzięki nim Repnin bez
jednego rosyjskiego żołnierza zmusił króla do
uległości  i  na  sejmie  delegacyjnym  doprowa-
dził do cofnięcia reform i przywrócenia rosyj-
skiego  protektoratu. 

Na sejmach 1764–1766 zaciekle oponował

przeciwko  równouprawnieniu  prawosławnych
i  protestantów,  a  nawet  komenderował  tłu-
mem wrzeszczącej szlachty. Detronizacja pol-
skiego króla była dla niego, Podoskiego i Kra-
sińskiego celem nadrzędnym. On też nakłonił
papieża do zatwierdzenia Podoskiego na pry-
masa. Gdy okazało się, że Repnin prze do rów-
nouprawnienia  dysydentów  i  nie  ma  zamiaru
detronizować  króla,  Sołtyk  zaczął  atakować
Podoskiego i przygotowywać z Krasińskim po-
wstanie  „w  obronie  wiary  katolickiej”.  Dlate-
go Podoskiemu łatwo poszło namówić Repni-
na  do  wywiezienia  Sołtyka  do  Kaługi.  Wraz
z  nim  pojechali  Rzewuscy i  biskup  Załuski.
To  była  iskra,  która  wywołała  tragiczną  kon-
federację barską, a ta z kolei doszczętnie zde-
wastowała Polskę i stała się bezpośrednią przy-
czyną  I  rozbioru.

Sołtyk  wrócił  z  zesłania  po  pięciu  latach

–  w  1773  r.  Paradoksalnie,  propaganda  Ko-
ścioła spowodowała, że zwykły warchoł, zdraj-
ca  i  sprawca  nieszczęść  witany  był  jak  boha-
ter. Za 100 lat sytuacja powtórzyła się: zdraj-
ca kardynał Ledóchowski stał się bohaterem
tylko  dlatego,  że  aresztowali  go  Prusacy. 

Tuż przed sejmem rozbiorowym Sołtyk wi-

dział nieuchronność rozbioru i obawiał się, że
Austria w zagarniętej części jego diecezji utwo-
rzy  nową  –  w  Tarnowie  –  co  uszczupli  jego
dochody.  Zabiegał  więc  u  cesarzowej  Marii
Teresy 
o rezygnację z tego zamiaru. Dlatego
zaraz po I rozbiorze ten polski senator złożył
przysięgę wierności Austrii i podle jej się wy-
sługiwał.

Brał udział w storpedowaniu reform kanc-

lerza  Zamoyskiego,  tzw.  Kodeksu  Zamoy-
skiego,  odrzuconego  przez  sejm  w  1780  r.
pod  wpływem  działań  Rosji,  Rzymu  i  kleru









Maria  Ludwika  Gonzaga

background image

4

NASI OKUPANCI

Zaatakowany na sejmie przez kanclerza li-

tewskiego Paca – przyznał się do wzięcia „po-
darunku”  od  Moskwy.  Odwrócił  się  od  króla
Michała  w  czasie  konfederacji  gołąbskiej
i  porozumiał  z  jego  największym  wrogiem
–  Janem  Sobieskim.  Na  elekcji  1674  r.  po-
parł kandydaturę Sobieskiego, a w nagrodę zo-
stał prymasem Polski. To znowu było stronnic-
two francuskie. Jako prymas powinien był zło-
żyć  urząd  podkanclerzego,  ale  ociągał  się  aż
przez  dwa  lata,  bo  urząd  ten  dawał  wielkie
wpływy  i  dochody.  Żądny  władzy  uważał  się
za  interreksa  nawet  za  życia  króla,  co  wywo-
łało  konflikt  z  Janem  III.

Wysyłany był w misjach dyplomatycznych,

ale jako chciwy łapownik, nepota i zdrajca przy-
nosił tylko szkody. Nic nie dały m.in. jego mi-
sje  do  Austrii  w  sprawie  grabieży  i  dalszego
pobytu wojsk austriackich w Polsce. Wspierał
finansowo i nachalnie wręcz protegował swo-
ich siostrzeńców – Załuskich. U Habsburgów
i papieży zabiegał dla nich o beneficja i awan-
se kościelne. Rodzinę Załuskich z pozycji śred-
niej szlachty wyprotegował do grona możnych.

Michał Radziejowski – książę biskup war-

miński  od  1677  r.,  arcybiskup  gnieźnieński
i  prymas  Polski  w  latach  1687–1705,  senator,
kardynał.  Podkanclerzy  koronny  od  1685  do
1689 r.,  interreks  w  latach  1696–1697.  Wy-
chowanek jezuitów. Syn zdrajcy – katolika Hie-
ronima 
–  który  ściągnął  na  Polskę  potop
szwedzki.  Godny  syn  swego  ojca:  patologicz-
ny zdrajca, łajdak łasy na zaszczyty, bezwzględ-
ny  chciwiec  i  łapówkarz,  zdradzał  wszystko
i wszystkich. W początkach panowania Jana III
Sobieskiego,  swego  bliskiego  krewnego,  ściśle
z  nim  współpracował,  za  co  został  podkancle-
rzym. W 1686 r. papież, chcąc pozyskać króla za
pomocą  krewnego,  mianował  Radziejowskiego

kardynałem. Wywołało to poważny konflikt we-
wnętrzny  w  Polsce,  bo  kardynałowi  wyraźnie
uderzyła woda sodowa i domagał się uznania
go  za  drugą  osobę  w  państwie  –  po  królu,
a przed prymasem i synami króla. Konflikt na-
rastał,  aż  Sobieski  spróbował  go  rozwiązać
w  jedyny  możliwy  sposób:  po  śmierci  pryma-
sa godność tę przejął Radziejowski. W ten spo-
sób uzyskał on wymarzoną pozycję. Nie zmie-
niło to jednak postawy zdrajcy – opłacany przez
Sapiehów nadal warcholił jak tylko mógł. Wziął
udział w spisku przeciwko królowi, wykrytym
w  1688  r.  Za  poparcie  pruskich  żądań  zwro-
tu kosztów wojennych jeszcze z okresu poto-
pu  (sprzed  prawie  pół  wieku!)  zdrajca  w  su-
tannie dostał od Prusaków serwis stołowy wart

12

NASI OKUP

ANCI

senator. W

ychowanek jezuitów, 

zausznik zdraj-

cy biskupa 

Lipskiego. Chciwiec, 

kolekcjoner

dochodowych beneficjów. 

Zebrał dwie 

kano-

nie, trzy 

probostwa i 

dziekanię.

Wziął udział, 

obok zdradzieckich 

biskupów

Lipskiego i 

Hozjusza, w 

pospiesznej korona-

cji A

ugusta III 

Sasa – 

„króla z 

grochowskiej

karczmy”. Miejsce 

polskich dostojników 

zaję-

li tam 

oficerowie sascy. 

Koronacja odbyła 

się

pod bagnetami 

stacjonujących w 

Polsce 

wojsk

saskich i 

rosyjskich. 

W tym 

czasie zdrajca 

biskup Grabowski

spiskował z Sasami i Rosją nad sposobami pa-

cyfikacji prawowitego 

króla L

eszczyńskiego,

zabiegał o 

poparcie szlachty 

Prus 

Królewskich

dla uzurpatora 

Sasa i 

posłował do 

Rzymu.

Nagrodzono go 

biskupstwem chełmińskim,

później bogatym 

kujawskim i 

jeszcze bogat-

szym warmińskim (z tytułem książęcym!). Ak-

tywny stronnik 

Sasów, zrywał 

sejmiki pru-

skie, dbał o obiekty kościelne, był mecenasem

sztuki. Jego 

dokonania kolekcjonerskie 

i bu-

dowlane nie miały szczęścia... W większej czę-

ści unicestwiły 

je liczne 

pożary i 

wojny – 

na-

poleońska i 

dwie światowe.

Andrzej Stanisław 

Załuski– 

biskup płoc-

ki od 

1723 r., 

łucki od 

1736, chełmiński 

od

1739, krakowski 

(tytularny książę 

siewierski)

w latach 

1746–1758, senator. 

Kanclerz wielki

koronny od 

1735 do 

1746 roku. 

Karierę za-

wdzięczał protekcji 

rodzinnej i 

wysługiwaniu

się Sasom 

i R

osji. 

Gdy miał 

13 lat, 

stryj An-

drzej, biskup 

warmiński, zrobił 

go kanonikiem

krakowskim, a 

drugi stryj, 

Ludwik

biskup

płocki – 

dziekanem kolegiaty 

w Pułtusku 

i pro-

boszczem płockim. 

A przecież 

to było 

jeszcze

dziecko! Nie 

trzeba dodawać, 

że szły 

za tym

olbrzymie dochody. 

Polityka 

prorodzinna po

katolicku to nepotyzm w szczytowym wydaniu. 

Podróżował po Europie, studiował w Rzy-

mie. P

o powrocie 

związał się 

z dworem 

kró-

lewskim poprzez 

ministra Flemminga 

i bi-

skupa Lipskiego. 

Dzięki takiej 

protekcji ob-

jął biskupstwo 

płockie po 

śmierci stryja 

Lu-

dwika z papieską dyspensą, bo nie miał 30 lat.

Był jednym 

z najwierniejszych 

popleczników

Augusta 

II. 

Po

 jego 

śmierci poparł 

prawowitą elekcję

Stanisława L

eszczyńskiego

znalazł się

z nim 

w oblężonym 

Gdańsku. P

o zajęciu 

Gdań-

ska przez 

Rosjan 

został aresztowany, 

ale tak-

że szybko 

uwolniony – 

już w 

1735 r. 

dzięki

poparciu carycy Rosji 

Annyzostał kanclerzem

wielkim koronnym. 

Skąd tak 

nagłe zaufanie

5

NASI OKUP

ANCI

100 tys. 

zł! A 

Prusacy 

dostali 40 

tys. talarów

i wysokie 

odsetki za 

ponad 30 

lat. 

Radziejowski 

brał też 

od Habsburgów. 

Póź-

niej wywołał 

w P

olsce powszechne 

oburzenie

wysłaniem listu 

gratulacyjnego do 

Fryderyka

I

gdy ten 

koronował 

się na 

króla P

rus. Jako

interreks „oczyścił” skarbiec Polski. P

rawie do

czysta. Jako interreks i prymas trzy razy sprze-

dał koronę 

Po

lski i 

Litwy tym, 

którzy dawali

więcej. W 

roku 1697 

zawarł pisemny 

układ

z posłem 

francuskim o 

poparcie elekcji 

księ-

cia Contiego

, a 

z olbrzymiej 

łapówki francu-

skiej (ponad 

200 tys. 

talarów!) wziął 

60 tys.

talarów. R

esztą podzielili 

się Sapiehowie, 

Lu-

bomirski i biskup Załuski. Na polu elekcyjnym

– wobec 

zgromadzonej szlachty 

– ksiądz 

kar-

dynał przysiągł, 

że nie 

dał się 

splamić prze-

kupstwem ani 

ująć darami. 

A ile 

są warte 

przy-

sięgi biskupów, 

zobaczymy jeszcze 

przy kolej-

nych biskupach: 

Hozjuszu

Kossakowskim

Skarszewskim

.

Na uroczystościach 

kościelnych R

adziejow-

ski występował 

ze swoją 

bliską krewną, 

a jedno-

cześnie kochanką

K

onstancją T

owiańską

oraz... jej 

mężem. Ciekawy 

trójkącik. Konstan-

cję nazywano 

nawet „kardynałową”. 

Ona właśnie

pośredniczyła w 

jego machinacjach, 

m.in. w 

prze-

jęciu 100 

tys. talarów 

łapówki, którą 

zdrajca

ksiądz prymas 

otrzymałza 

przejście n

a stro-

nę uzurpatora 

Augusta 

II Mocnego

, sojuszni-

ka i klienta 

Austrii 

i R

osji, przeciwko 

księciu Con-

tiemu, prawowicie 

wybranemu, za 

którego po-

parcie wziął 

w łapę 

całkiem niedawno! 

Dopiero

po zapłacie 

całej sumy, 

w gotówce 

i w 

diamen-

tach, złożył 

hołd A

ugustowi. P

rzy każdej 

łapów-

ce załatwiał 

swej kochance 

osobną prowizję.

Kolejne 

100 tys. 

talarów łapówki

wziął

ksiądz prymas 

od Jana 

Reinholda 

Pa

tkula

za wciągnięcie 

Augusta 

II w 

sojusz z 

Rosją 

do

wojny ze 

Szwecją. W

ielka wojna 

północna trwa-

ła 21 

lat, zrujnowała 

Po

lskę i 

przetrąciła jej

kręgosłup, a 

Ro

sja urosła 

do potęgi. 

T a 

woj-

na zrobiła 

z P

olski rosyjski 

protektorat i 

sta-

nowiła preludium 

do rozbiorów.

W czasie 

wojny północnej 

ksiądz prymas

nie byłby 

sobą, gdyby... 

nie zdradził 

Augusta

dla Szwedów. Na ich żądanie dotyczące detro-

nizacji Sasa 

zawiązał w 

1704 r. 

konfederację

warszawską i 

jako prymas 

ogłosił detroniza-

cję A

ugusta i 

bezkrólewie. Dążył 

do elekcji

Lubomirskiego, k

tóry był 

bliskim powinowa-

tym jego 

kochanki,T

owiańskiej, ale 

Karol XII

13

NASI OKUPANCI

Rosjan do niedawnego wroga? Otóż podwar-
szawska wieś Kamień, miejsce „elekcji w gro-
chowskiej  karczmie”,  należała  do...  biskupa
płockiego  Załuskiego!  Ten  szubrawiec  udo-
stępnił  ją  na  bezprawną  elekcję,  bo  grał  na
dwa fronty! Przez cały czas był informatorem
obozu  sasko-rosyjskiego. 

W  związku  z  tym  awansem  musiał  zrezy-

gnować  z  diecezji  płockiej  (incompatibilia).
Nie  zawiódł  swych  rosyjskich  mocodawców
–  wiernie  współpracował  z  Augustem  III
i rosyjskim ambasadorem Keyserlingiem już
na  sejmie  pacyfikacyjnym.  Szybko  został  bi-
skupem  łuckim  i  –  dla  uzupełnienia  docho-
dów! – jeszcze opatem w Czerwińsku i w Pa-
radyżu.  Ze  względu  na  bliskość  Warszawy
z odległej diecezji łuckiej przeniósł się na cheł-
mińską.  Po  śmierci  kardynała  Lipskiego  Sas
pozbył  się  kanclerza  nieroba  i  przeniósł  go
na  bogate  biskupstwo  krakowskie.  W  polity-
ce  Załuski  był  aktywny  nadal  –  jako  biskup
senator.  Przewodniczył  m.in.  komisji  ds.  lu-
stracji dóbr i zabezpieczenia materialnego ar-
mii.  Dziewięć  lat  później,  gdy  Alojzy  Brühl
obejmował  dowództwo  polskiej  artylerii,  za-
stał  w  koszarach...  sześć  sprawnych  armat,
a  wydatki  na  proch  wynosiły  100  (sic!)  zł  na
rok.  Tak  biskup  zabezpieczył  polskie  wojsko.
Mogli  strzelać,  ale  na  wiwat.

Podobnie całkowicie nieskuteczna była pró-

ba Załuskiego zreformowania Akademii Kra-
kowskiej. Lecz chociaż popierał Collegium No-
bilium Konarskiego i dopomógł bratu w zało-
żeniu Biblioteki Załuskich, osiągnięcie to zu-
pełnie blednie, gdy uświadomimy sobie, że ko-
ścielny  indeks  ksiąg  zakazanych  był  w  Polsce
prawem, książki palono na stosach, a wolność
druku wprowadzono dopiero w 1788 r. Biblio-
teka  stanowiła  więc  magazyn  pacierzy. 

Ten  rosyjski  kolaborant  jest  pochowany

w  katedrze  wawelskiej.

Kajetan Ignacy Sołtyk – biskup koadiu-

tor kijowski od 1749 r., biskup kijowski od 1756
roku,  krakowski  (tytularny  książę  siewierski)
od  1759  r.,  senator.  W  1767  r.  został  wywie-
ziony  do  Kaługi,  skąd  wrócił  w  1773  r.
W 1782 r. trafił „do czubków”. Bliski krewny
i  protegowany  prymasa  Potockiego.  Stronnik
Sasów,  zajadły  wróg  Czartoryskich,  przyjaciel
związanego z Rosją skorumpowanego ministra
Brühla. Jego poparciu zawdzięczał biskupstwo
krakowskie i związane z tym ogromne docho-
dy.  Fanatyk  religijny,  obrońca  liberum  veto,
przeciwnik  reform.

Życie  prowadził  niebywale  rozpustne.  Ja-

ko  biskup  krakowski  utrzymywał  wystawne









Andrzej Stanisław 

Załuski

Kajetan  Ignacy  Sołtyk

Michał  Radziejowski

August II 

Mocny

background image

4

NASI OKUP

ANCI

Zaatakowany na sejmie przez kanclerza li-

tewskiego P

aca– 

przyznał się 

do wzięcia 

„po-

darunku” od 

Moskwy. Odwrócił 

się od 

króla

Michała w 

czasie konfederacji 

gołąbskiej

i porozumiał 

z jego 

największym wrogiem

– Janem 

Sobieskim

Na elekcji 

1674 r. 

po-

parł kandydaturę 

Sobieskiego, a

 w

 nagrodę 

zo-

stał prymasem Polski. T

o znowu było stronnic-

two francuskie. Jako prymas powinien był zło-

żyć urząd 

podkanclerzego, ale 

ociągał się 

przez dwa 

lata, bo 

urząd ten 

dawał wielkie

wpływy i 

dochody. Żądny 

władzy uważał 

się

za interreksa 

nawet za 

życia króla, 

co wywo-

łało konflikt 

Janem 

III.

Wysyłany 

był w 

misjach dyplomatycznych,

ale jako 

chciwy łapownik, 

nepota i 

zdrajca 

przy-

nosił tylko 

szkody. Nic 

nie dały 

m.in. jego 

mi-

sje do 

Austrii 

w sprawie 

grabieży i 

dalszego

pobytu wojsk 

austriackich w 

Polsce. 

Wspierał

finansowo i 

nachalnie wręcz 

protegował swo-

ich siostrzeńców – Załuskich

. U Habsburgów

i papieży 

zabiegał dla 

nich o 

beneficja i 

awan-

se kościelne. 

Rodzinę 

Załuskich z 

pozycji śred-

niej szlachty wyprotegował do grona możnych.

Michał Radziejowski

– książę 

biskup war-

miński od 

1677 r., 

arcybiskup gnieźnieński

i prymas 

Polski 

w latach 

1687–1705, senator,

kardynał. P

odkanclerzy koronny 

od 1685 

do

1689r., 

interreks w 

latach 1696–1697. 

Wy-

chowanek jezuitów. 

Syn zdrajcy 

– katolika 

Hie-

ronima– 

który ściągnął 

na P

olskę 

potop

szwedzki. Godny 

syn swego 

ojca: patologicz-

ny zdrajca, 

łajdak łasy 

na zaszczyty, 

bezwzględ-

ny chciwiec 

i ł

apówkarz, zdradzał 

wszystko

i wszystkich. 

W początkach 

panowania Jana 

III

Sobieskiego, swego 

bliskiego krewnego, 

ściśle

z nim 

współpracował, za 

co został 

podkancle-

rzym. W 

1686 r. 

papież, chcąc 

pozyskać króla 

za

pomocą krewnego, 

mianował 

Radziejowskiego

kardynałem.W

ywołało to 

poważny konflikt 

we-

wnętrzny w 

Polsce, 

bo kardynałowi 

wyraźnie

uderzyła woda 

sodowa i 

domagał się 

uznania

go za 

drugą osobę 

w państwie 

– po 

królu,

a przed prymasem i synami króla. Konflikt na-

rastał, aż 

Sobieski spróbował 

go rozwiązać

w jedyny 

możliwy sposób: 

po śmierci 

pryma-

sa godność 

tę przejął 

Radziejowski. 

W ten 

spo-

sób uzyskał 

on wymarzoną 

pozycję. Nie 

zmie-

niło to 

jednak postawy 

zdrajcy – 

opłacany przez

Sapiehównadal 

warcholił jak 

tylko mógł. 

Wziął

udział w 

spisku przeciwko 

królowi, wykrytym

w 1688 

r. Za 

poparcie pruskich 

żądań zwro-

tu kosztów 

wojennych jeszcze 

z okresu 

poto-

pu (sprzed 

prawie pół 

wieku!) zdrajca 

w su-

tannie dostał 

od P

rusaków serwis 

stołowy wart

12

NASI OKUPANCI

senator. Wychowanek jezuitów, zausznik zdraj-
cy  biskupa  Lipskiego.  Chciwiec,  kolekcjoner
dochodowych  beneficjów.  Zebrał  dwie  kano-
nie,  trzy  probostwa  i  dziekanię.

Wziął udział, obok zdradzieckich biskupów

Lipskiego  i  Hozjusza,  w  pospiesznej  korona-
cji  Augusta  III  Sasa  –  „króla  z  grochowskiej
karczmy”. Miejsce polskich dostojników zaję-
li tam oficerowie sascy. Koronacja odbyła się
pod bagnetami stacjonujących w Polsce wojsk
saskich  i  rosyjskich. 

W  tym  czasie  zdrajca  biskup  Grabowski

spiskował z Sasami i Rosją nad sposobami pa-
cyfikacji  prawowitego  króla  Leszczyńskiego,
zabiegał o poparcie szlachty Prus Królewskich
dla  uzurpatora  Sasa  i  posłował  do  Rzymu.

Nagrodzono  go  biskupstwem  chełmińskim,
później  bogatym  kujawskim  i  jeszcze  bogat-
szym warmińskim (z tytułem książęcym!). Ak-
tywny  stronnik  Sasów,  zrywał  sejmiki  pru-
skie, dbał o obiekty kościelne, był mecenasem
sztuki.  Jego  dokonania  kolekcjonerskie  i  bu-
dowlane nie miały szczęścia... W większej czę-
ści  unicestwiły  je  liczne  pożary  i  wojny  –  na-
poleońska  i  dwie  światowe.

Andrzej Stanisław Załuski – biskup płoc-

ki  od  1723  r.,  łucki  od  1736,  chełmiński  od
1739,  krakowski  (tytularny  książę  siewierski)
w  latach  1746–1758,  senator.  Kanclerz  wielki
koronny  od  1735  do  1746  roku.  Karierę  za-
wdzięczał  protekcji  rodzinnej  i  wysługiwaniu
się  Sasom  i  Rosji.  Gdy  miał  13  lat,  stryj  An-
drzej
, biskup warmiński, zrobił go kanonikiem
krakowskim,  a  drugi  stryj,  Ludwik,  biskup
płocki – dziekanem kolegiaty w Pułtusku i pro-
boszczem płockim. A przecież to było jeszcze
dziecko!  Nie  trzeba  dodawać,  że  szły  za  tym
olbrzymie  dochody.  Polityka  prorodzinna  po
katolicku to nepotyzm w szczytowym wydaniu. 

Podróżował po Europie, studiował w Rzy-

mie.  Po  powrocie  związał  się  z  dworem  kró-
lewskim  poprzez  ministra  Flemminga  i  bi-
skupa  Lipskiego.  Dzięki  takiej  protekcji  ob-
jął  biskupstwo  płockie  po  śmierci  stryja  Lu-
dwika z papieską dyspensą, bo nie miał 30 lat.
Był  jednym  z  najwierniejszych  popleczników
Augusta  II. 

Po  jego  śmierci  poparł  prawowitą  elekcję

Stanisława  Leszczyńskiego i  znalazł  się
z nim w oblężonym Gdańsku. Po zajęciu Gdań-
ska przez Rosjan został aresztowany, ale tak-
że  szybko  uwolniony  –  już  w  1735  r.  dzięki
poparciu carycy Rosji Anny został kanclerzem
wielkim  koronnym.  Skąd  tak  nagłe  zaufanie

5

NASI OKUPANCI

100  tys.  zł!  A  Prusacy  dostali  40  tys.  talarów
i  wysokie  odsetki  za  ponad  30  lat. 

Radziejowski brał też od Habsburgów. Póź-

niej  wywołał  w  Polsce  powszechne  oburzenie
wysłaniem listu gratulacyjnego do Fryderyka
I
,  gdy  ten  koronował  się  na  króla  Prus.  Jako
interreks „oczyścił” skarbiec Polski. Prawie do
czysta. Jako interreks i prymas trzy razy sprze-
dał  koronę  Polski  i  Litwy  tym,  którzy  dawali
więcej.  W  roku  1697  zawarł  pisemny  układ
z  posłem  francuskim  o  poparcie  elekcji  księ-
cia  Contiego,  a  z  olbrzymiej  łapówki  francu-
skiej  (ponad  200  tys.  talarów!)  wziął  60  tys.
talarów. Resztą podzielili się Sapiehowie, Lu-
bomirski i biskup Załuski. Na polu elekcyjnym
–  wobec  zgromadzonej  szlachty  –  ksiądz  kar-
dynał  przysiągł,  że  nie  dał  się  splamić  prze-
kupstwem ani ująć darami. A ile są warte przy-
sięgi biskupów, zobaczymy jeszcze przy kolej-
nych  biskupach:  Hozjuszu,  Kossakowskim
i  Skarszewskim.

Na  uroczystościach  kościelnych  Radziejow-

ski występował ze swoją bliską krewną, a jedno-
cześnie  kochanką – Konstancją  Towiańską
oraz...  jej  mężem.  Ciekawy  trójkącik.  Konstan-
cję nazywano nawet „kardynałową”. Ona właśnie
pośredniczyła w jego machinacjach, m.in. w prze-
jęciu 100 tys. talarów łapówki, którą zdrajca
ksiądz  prymas  otrzymał 
za  przejście  na  stro-
nę  uzurpatora  Augusta  II  Mocnego,  sojuszni-
ka i klienta Austrii i Rosji, przeciwko księciu Con-
tiemu,  prawowicie  wybranemu,  za  którego  po-
parcie wziął w łapę całkiem niedawno! Dopiero
po  zapłacie  całej  sumy,  w  gotówce  i  w  diamen-
tach, złożył hołd Augustowi. Przy każdej łapów-
ce załatwiał swej kochance osobną prowizję.

Kolejne 100 tys. talarów łapówki wziął

ksiądz  prymas  od  Jana  Reinholda  Patkula

za wciągnięcie Augusta II w sojusz z Rosją do
wojny ze Szwecją. Wielka wojna północna trwa-
ła  21  lat,  zrujnowała  Polskę  i  przetrąciła  jej
kręgosłup,  a  Rosja  urosła  do  potęgi.  Ta  woj-

na  zrobiła  z  Polski  rosyjski  protektorat  i  sta-
nowiła  preludium  do  rozbiorów.

W  czasie  wojny  północnej  ksiądz  prymas

nie  byłby  sobą,  gdyby...  nie  zdradził  Augusta
dla Szwedów. Na ich żądanie dotyczące detro-
nizacji  Sasa  zawiązał  w  1704  r.  konfederację
warszawską  i  jako  prymas  ogłosił  detroniza-
cję  Augusta  i  bezkrólewie.  Dążył  do  elekcji
Lubomirskiego,  który  był  bliskim  powinowa-
tym jego kochanki, Towiańskiej, ale Karol XII

13

NASI OKUP

ANCI

Rosjan 

do niedawnego 

wroga? Otóż 

podwar-

szawska wieś 

Kamień, miejsce 

„elekcji w 

gro-

chowskiej karczmie”, 

należała do... 

biskupa

płockiego Załuskiego! 

T en 

szubrawiec udo-

stępnił ją 

na bezprawną 

elekcję, bo 

grał na

dwa fronty! 

Przez 

cały c

zas był 

informatorem

obozu sasko-rosyjskiego. 

W związku 

z tym 

awansem musiał 

zrezy-

gnować z 

diecezji płockiej 

(incompatibilia

).

Nie zawiódł 

swych rosyjskich 

mocodawców

– wiernie 

współpracował z 

Augustem 

III

i rosyjskim 

ambasadorem K

eyserlingiemjuż

na sejmie 

pacyfikacyjnym. Szybko 

został b

i-

skupem łuckim 

i – 

dla uzupełnienia 

docho-

dów! – 

jeszcze opatem 

w Czerwińsku 

i w 

Pa-

radyżu. Ze 

względu na 

bliskość W

arszawy

z odległej 

diecezji łuckiej 

przeniósł się 

na 

cheł-

mińską. P

o śmierci 

kardynała Lipskiego 

Sas

pozbył się 

kanclerza nieroba 

i przeniósł 

go

na bogate 

biskupstwo krakowskie. 

W polity-

ce Załuski 

był aktywny 

nadal – 

jako biskup

senator. P

rzewodniczył m.in. 

komisji ds. 

lu-

stracji dóbr i zabezpieczenia materialnego ar-

mii. Dziewięć 

lat później, 

gdy Alojzy 

Brühl

obejmował dowództwo 

polskiej artylerii, 

za-

stał w 

koszarach... sześć 

sprawnych armat,

a wydatki 

na proch 

wynosiły 100 

(sic!) zł 

na

rok. T

ak biskup 

zabezpieczył polskie 

wojsko.

Mogli strzelać, 

ale na 

wiwat.

Podobnie 

całkowicie nieskuteczna 

była pró-

ba Załuskiego 

zreformowania Akademii 

Kra-

kowskiej. L

ecz chociaż 

popierał Collegium 

No-

bilium Konarskiego 

i dopomógł 

bratu w 

zało-

żeniu Biblioteki 

Załuskich, osiągnięcie 

to zu-

pełnie blednie, gdy uświadomimy sobie, że ko-

ścielny indeks 

ksiąg zakazanych 

był w 

Polsce

prawem, książki 

palono na 

stosach, a 

wolność

druku wprowadzono dopiero w 1788 r. Biblio-

teka stanowiła 

więc magazyn 

pacierzy. 

T en 

rosyjski kolaborant 

jest pochowany

w katedrze 

wawelskiej.

Kajetan Ignacy 

Sołtyk– 

biskup koadiu-

tor k

ijowski od 

1749 r., 

biskup kijowski 

od 1756

roku, krakowski 

(tytularny książę 

siewierski)

od 1759 

r., senator. 

W 1767 

r. został 

wywie-

ziony do 

Kaługi, skąd 

wrócił w 

1773 r.

W 1782 

r. trafił 

„do czubków”. 

Bliski krewny

i protegowany 

prymasa P

otockiego. Stronnik

Sasów, zajadły 

wróg Czartoryskich, 

przyjaciel

związanego z 

Rosją 

skorumpowanego ministra

Brühla. Jego poparciu zawdzięczał biskupstwo

krakowskie i 

związane z 

tym ogromne 

docho-

dy. F

anatyk 

religijny, o

brońca liberum 

veto,

przeciwnik reform.

Życie prowadził 

niebywale rozpustne. 

Ja-

ko biskup 

krakowski utrzymywał 

wystawne









Andrzej  Stanisław  Załuski

Kajetan Ignacy 

Sołtyk

Michał Radziejowski

August  II  Mocny

background image

3

NASI OKUP

ANCI

wychował rzesze szlacheckich warchołów i koł-

tunów, obrońców 

złotej wolności, 

liberum ve-

to

„wiary katolickiej”; 

to Kościół 

nie płacił

podatków i 

doprowadził do 

redukcji wojska

polskiego; to 

Kościół wraz 

z R

osją wprowa-

dził saskich 

uzurpatorów na 

polski tron 

i tor-

pedował wszelkie próby reform; to Kościół po-

parł targowicę, 

za co 

uzyskał zwrot 

majątków

zajętych na 

utworzenie wojska 

polskiego oraz

powrót monopolu 

w edukacji 

Polaków. 

Oto są

te „zasługi 

dla P

olski”.

Przedstawiamy 

wynik lustracji, 

której oni

tak się 

boją. Zaraz 

dowiecie się, 

dlaczego. Li-

sta jest 

długa. P

o PZPR 

będzie PZPN 

– Płat-

ni Zdrajcy, 

Pachołki 

Niemiec. Będą 

też zdraj-

cy, którzy 

brali od 

innych. Zacznijmy 

od Płat-

nych Zdrajców, 

Pachołków 

Rosji:

Andrzej Olszowski

– biskup 

chełmiński

od 1661

r., arcybiskup 

gnieźnieński i 

prymas

Polski (1674–1677), senator, podkanclerzy ko-

ronny (1666–1676). 

Wychowanek 

jezuitów,

zręczny i 

elastyczny karierowicz, 

zmieniał fron-

ty i 

protektorów. Nepota 

i łapownik 

słynny

z chciwości. 

Brał pieniądze 

od A

ustriaków,

Francuzów, 

Prusaków 

i R

osjan. Czy 

miało to

wpływ na 

fiasko zabiegów 

o odzyskanie 

lenna

pruskiego? W

szak kariera 

w Kościele 

zależa-

ła od 

przychylności Niemiec, 

bo arcykatolicki

cesarz mógł 

wówczas zablokować 

w Rzymie

każdą nominację. 

Olszowski karierę 

rozpoczął dzięki 

popar-

ciu wuja, 

kanonika gnieźnieńskiego 

Koniec-

polskiego

który zapewnił 

mu też 

protekcję

prymasa Łubieńskiego

i biskupa 

Trzebic-

kiego. Doskonale 

umiał się 

„ustawić”. P

o śmier-

ci Łubieńskiego 

przeszedł pod 

„opiekę” kró-

lowej Marii 

Ludwiki Gonzagi

, w 

której or-

szaku wrócił 

z F

rancji, gdy 

jechała do 

Polski

na ślub 

Władysławem 

IV

Był w 

związku z 

tym członkiem 

stronnic-

twa francusko-pruskiego. 

Ale gdy 

już jako 

bi-

skup zasiadł 

w senacie, 

niespodziewanie nie 

po-

parł programu 

reform Jana 

Kazimierza, a 

na-

wet bronił 

oskarżonego o 

zdradę Lubomirskie-

go

W czasie 

jego 

rokoszu wyjechał 

z k

raju do

Niemiec, bo 

przede wszystkim 

na ich 

rzecz zdra-

dzał P

olskę. Gdy 

król zrezygnował 

z reform,

Olszowski wrócił 

i kontynuował 

karierę.

Na sejmie 

koronacyjnym skutecznie 

poparł

prawo, że 

królem P

olski może 

być tylko 

kato-

lik, a 

podczas elekcji 

w 1669 

r. przeforsował 

kan-

dydaturę Michała 

Korybuta 

Wiśniowieckie-

go, licząc 

na karierę 

przy nim. 

T o 

już było 

stron-

nictwo habsburskie. 

Za skojarzenie 

małżeństwa

króla z 

Eleonorą Habsburg

zapewnił sobie 

od

Habsburgów roczną 

pensję 6 

tys. talarów. 

11

NASI OKUPANCI

roku podkanclerzy koronny i prezydent Trybu-
nału  Koronnego.  Zaufany  Augusta  II  i  stron-
nik Augusta III, co zapewniło mu karierę w pań-
stwie  i  w  Kościele,  okraszoną  przebogatą  die-
cezją krakowską i tytułem kardynalskim. 

Kiedy  po  śmierci  Augusta  II  i  elekcji

w 1733 r. prymas Potocki ogłosił wybór Sta-
nisława Leszczyńskiego (za powszechną zgo-
dą  szlachty,  prawie  jednomyślnej),  ksiądz
biskup Lipski dokonał zdrady stanu. Wsparł
zbrojną interwencję rosyjską, wraz z drugim
zdrajcą  w  sutannie  biskupem  S.  Hozjuszem
(patrz  niżej)  udał  się  do  obozu  wojsk  rosyj-
skich  i  pod  osłoną  ich  bagnetów  w  obecno-
ści garstki szlachty przeprowadził (on, a nie
prymas!)  „elekcję”  Augusta  III  Sasa.  Była
to druga elekcja, a więc całkowicie bezpraw-
na. Nazwano ją wówczas „elekcją w grochow-
skiej  karczmie”.  Wynagrodzono  go  za  zdra-
dę sowicie. Obliczono, że łączne wydatki Au-
gusta  III  związane  ze  zdobyciem  tronu  pol-
skiego wyniosły 8 milionów talarów w złocie!
Musiał tę niebotyczną sumę odbić sobie z na-
wiązką.  Na  Polakach,  oczywiście.  A  Polacy
musieli jeszcze przez kilka lat utrzymać licz-
ne  armie  –  rosyjską  i  saską  –  które  grabiły
bez  miłosierdzia.

Zdrajca biskup Lipski gwałcił prawo, ko-

ronując  w  1734  r.  Augusta  III  na  króla,  bo
koronować  miał  prawo  tylko  prymas  Polski.
Zdrada ta była szczególnie podła, bo nie prze-
szkadzało  mu,  że  prymasa  Potockiego,  dla
którego  wybór  Leszczyńskiego  był  prawem,
Rosjanie, sojusznicy Sasa, trzymali w więzie-
niu. O prawo do koronacji pożarł się przy tym
ze wspólnikiem zdrady – Hozjuszem. Zyska-
ła  na  tym  wszystkim  Rosja,  a  także  Francja,
która  w  „wojnie  o  sukcesję  polską”  zdobyła

Lotaryngię.  Jej  namiestnikiem  został  Lesz-
czyński.  Zapisał  się  tam  złotymi  zgłoskami.

Za te zdrady August III, przy poparciu Au-

strii i Rosji, załatwił Lipskiemu w Rzymie ty-
tuł  kardynała.  Ksiądz  kardynał,  zdrajca,  pa-
chołek rosyjski, jest pochowany w katedrze wa-
welskiej...

Stanisław  Józef  Hozjusz –  biskup  inf-

lancki  od  1720  r.,  kamieniecki  od  1722  r.,
poznański w latach 1733–1738, senator. Wy-
chowanek jezuitów, zdrajca Polski, wierny słu-
ga  Sasów.  Nepota,  wspierał  karierę  kościel-
ną  swojego  siostrzeńca,  Józefa  Kierskiego,
zabiegając o awanse dla niego u Sasa, w Ro-
sji  i  w  Rzymie.

Rosyjski kolaborant, wspólnik zdrajcy Lip-

skiego podczas „elekcji w karczmie grochow-
skiej” (opis wyżej). To on ogłosił „wybór” Au-
gusta  III  Sasa  pod  rosyjskimi  bagnetami,  on
(wraz  z  nuncjuszem  Albanim)  załatwił  u  pa-
pieża  unieważnienie  przysięgi  sejmu  konwo-
kacyjnego  wykluczającej  wybór  cudzoziemca.
Tak,  tak  –  papież  unieważniał  uchwały  sejmu
polskiego! Hozjusz też sowicie został za zdra-
dę  wynagrodzony  przez  Rosjan,  Augusta  III
i papieża – m.in. bogatym biskupstwem poznań-
skim.  Przewidziany  na  tę  diecezję  książę  Teo-
dor  Czartoryski 
musiał  ustąpić  zdrajcy  i  po-
czekać jeszcze sześć lat. Zarówno Hozjusz, jak
i Lipski, chcieli koronować papiesko-rosyjskie-
go  uzurpatora,  żeby  zgarnąć  łapówkę  i  zająć
lepszą pozycję przy korycie. Doszło do głośne-
go na całą Polskę i gorszącego sporu. Wygrał,
koronował i całą pulę zebrał biskup Lipski. 

Adam Stanisław Grabowski – biskup su-

fragan poznański od 1733 r. (przy Hozjuszu),
biskup chełmiński od 1736 r., kujawski od 1739
roku,  biskup  warmiński  w  latach  1741–1766,

6

NASI OKUPANCI

miał własne plany i przeprowadził wybór Sta-
nisława  Leszczyńskiego
. Była to uzurpacja,
bo  króla  wybierano  tylko  na  elekcji,  jednak
zdradziecki ksiądz prymas uznał Leszczyńskie-
go za króla, wywołując w ten sposób wojnę do-
mową. Po wniesieniu skargi przez Augusta II
papież oskarżył prymasa o zdradę prawowite-
go  króla  i  pozbawił  go  jurysdykcji,  czyli  arcy-
biskupstwa gnieźnieńskiego, za ogłoszenie bez-
królewia.  Spór  rozwiązała  śmierć  szubrawca.

Prymas  Radziejowski  zgromadził  niewy-

obrażalny majątek. Pod koniec życia mógł już
tylko bezsilnie patrzeć, jak jego wielkie dobra
bezlitośnie łupią wspólnicy jego zdrad: Szwe-
dzi,  Rosjanie,  Sasi,  Prusacy.  Niestety,  złupili
przy  tym  także  całą  Polskę,  i  to  kilka  razy,
wzdłuż  i  wszerz. 

Radziejowski  –  prymas,  kardynał,  arcyz-

drajca i arcyłotr ma godne miejsce pochówku
w  kościele  św.  Krzyża  w  Warszawie.

Krzysztof  Białłozor –  kanonik  wileński,

kanclerz kapituły wileńskiej i smoleńskiej. Je-
den  z  przywódców  szlachty  w  wojnie  domo-
wej 

na 

Litwie 

przeciwko 

Sapiehom

(1696–1704), zwany „krwawym księdzem”. Po-
słował w imieniu szlachty litewskiej do Augu-
sta II w sprawie zmniejszenia liczebności wojsk
litewskich i wprowadzenia na Litwę wojsk sa-
skich,  a  wszystko  w  celu  ograniczenia  władzy
hetmana  Sapiehy.  Król  skwapliwie  skorzystał
z okazji. W Grodnie odbyła się uroczystość ła-
mania sztandarów likwidowanych pułków. Za-
stąpiły  je  wojska  saskie,  czyli  Niemcy  wyzna-
nia luterańskiego. Ich utrzymanie kosztowało
Litwę  90  milionów  złotych,  a  kwota  była  to
wtedy  astronomiczna!  Poza  tym  niesłychane
były  grabieże  i  gwałty  –  Niemcy  okradali  na-
wet  kościoły. 

Zrujnowało  to  Litwę  doszczętnie.  Te  do-

świadczenia  August  II  wykorzystał,  wprowa-
dzając w 1713 r. wojska saskie do całego kra-
ju, aby przerzucić koszty ich utrzymania na Po-
laków,  sprowokować  bunt  i  po  stłumieniu  go
wprowadzić  rządy  absolutne.  Wojska  saskie
poczynały więc sobie jak w kraju okupowanym
– cztery lata trwały kontrybucje, grabieże, gwał-
ty. Skończyło się to konfederacją tarnogrodz-
ką, wojną domową, całkowitą ruiną Polski, we-
zwaniem Rosji na rozjemcę i Sejmem Niemym
pod  rosyjskimi  bagnetami. 

Z  zemsty  za  ścięcie  brata  z  rozkazu  het-

mana  Jana  Kazimierza  Sapiehy,  ksiądz  Biał-
łozor prowadził prywatną wojnę z Sapiehami.
Po ich rozgromieniu w bitwie pod Olkienika-
mi w r. 1700 kapłan ten podjudził pijaną szlach-
tę do mordu na wziętym do niewoli synu het-
mana  –  Michale.  Nad  ciałem  zabitego  prze-
prowadzano  „próbę”:  kto  z  podejrzanych
o  sprzyjanie  Sapiehom  nie  chciał  siec  trupa
szablą,  tego  również  rozsiekano  na  miejscu.

W swojej zemście kanonik posunął się do

kolejnej zdrady. Jako „rezydent Wielkiego Księ-
stwa  Litewskiego  przy  carze”  Piotrze  I w  la-
tach 1702–1703 podpisał umowy oddające Li-
twę  pod  kuratelę  Rosji.  Było  to  faktyczne
rozwiązanie unii polsko-litewskiej. To ten ksiądz
zdrajca  po  raz  pierwszy  wprowadził  w  grani-
ce Rzeczypospolitej wojska rosyjskie! Wziął za
to  rosyjskie  srebrniki.

W  1708  r.  został  schwytany  przez  Sapie-

hów  i  siedział  w  ich  więzieniu  do  1710  r.
–  uwolnili  go  dopiero  Rosjanie.  Od  zasłużo-
nej  kary  śmierci  uratował  go  zaciekły  opór
kapituły wileńskiej, a biskup rzucił nawet klą-
twę na Wilno. Kler czuł się bezkarny, więc bi-
skupi  i  księża  robili,  co  chcieli.  Nawet  dzisiaj

14

NASI OKUP

ANCI

dwory w 

Krakowie, W

arszawie (pałac 

na ro-

gu Miodowej 

i Senatorskiej), 

Bodzentynie

i Kielcach. 

Pełen 

pychy, nawet 

do miasta 

wy-

jeżdżał zawsze 

przynajmniej w 

dwie poszóst-

ne karoce. 

Dla porównania: 

ówczesny biskup

poznański Czartoryski, 

książę rodowy, 

do po-

dróży pomiędzy 

W arszawą 

a P

oznaniem wy-

korzystywał... karety 

pocztowe. O 

„religijno-

ści” Sołtyka 

świadczy fakt, 

że jako 

pierwszy

wprowadził stoły 

mięsne w 

piątki, co 

z obu-

rzeniem odnotował 

ksiądz Kitowicz: 

„(...) po-

społu z zaproszoną kompanią, z katolików i dy-

sydentów złożoną, 

mięsem się 

nadziewali”.

Ze względu 

na kosztowny 

tryb życia 

zawsze

potrzebował pieniędzy. Jako koadiutor w niebo-

gatej diecezji 

kijowskiej w 

1753 r. 

dopuścił się

nawet mordu 

sądowego: zaaranżował 

proces

o „mord rytualny”, chcąc wyłudzić od Żydów ła-

pówkę 500 

dukatów i 

futra warte 

300 dukatów

za uwolnienie 

oskarżonych. Skończyło 

się egze-

kucją kilkudziesięciu 

Żydów, a 

gmina żydowska

oskarżyła go 

przed notariuszem 

apostolskim. Ani

włos zbrodniarzowi 

z głowy 

nie spadł, 

ani ta

zbrodnia nie 

przeszkodziła mu 

w karierze 

ko-

ścielnej. Bo 

cóż dla 

tych „obrońców 

życia” zna-

czy życie 

kilkudziesięciu Ż

ydów?

Rosyjskiemu ambasadorowi Keyserlingowi

donosił na 

Czartoryskich, ostrzegając 

przed

ich zamiarami 

reform. P

o elekcji 

Stanisława

Augusta 

Poniatowskiego

pozornie pogodził

się z nim, ale spiskował nadal, chcąc „Ciołka”,

„solitera” złożyć 

z tronu. 

Wraz 

z P

odoskim

(późniejszy prymas) 

i biskupem 

Krasińskim

pomógł R

epninowi

zmontowaniu konfe-

deracji radomskiej. 

T o 

dzięki n

im R

epnin bez

jednego rosyjskiego 

żołnierza zmusił 

króla do

uległości i 

na sejmie 

delegacyjnym doprowa-

dził do 

cofnięcia reform 

i przywrócenia 

rosyj-

skiego protektoratu. 

Na sejmach 

1764–1766 zaciekle 

oponował

przeciwko równouprawnieniu 

prawosławnych

i protestantów, 

a nawet 

komenderował tłu-

mem wrzeszczącej 

szlachty. Detronizacja 

pol-

skiego króla 

była dla 

niego, P

odoskiego i 

Kra-

sińskiego celem 

nadrzędnym. On 

też nakłonił

papieża do 

zatwierdzenia P

odoskiego na 

pry-

masa. Gdy 

okazało się, 

że R

epnin prze 

do rów-

nouprawnienia dysydentów 

i nie 

ma zamiaru

detronizować króla, 

Sołtyk zaczął 

atakować

Podoskiego i przygotowywać z Krasińskim po-

wstanie „w 

obronie wiary 

katolickiej”. Dlate-

go P

odoskiemu łatwo 

poszło namówić 

Repni-

na do 

wywiezienia Sołtyka 

do Kaługi. 

Wraz

z nim 

pojechali Rzewuscy

i biskup 

Załuski.

T o 

była iskra, 

która wywołała 

tragiczną kon-

federację barską, 

a ta 

z kolei 

doszczętnie zde-

wastowała P

olskę i 

stała się 

bezpośrednią przy-

czyną I 

rozbioru.

Sołtyk wrócił 

z zesłania 

po pięciu 

latach

– w 

1773 r. 

Paradoksalnie, 

propaganda Ko-

ścioła spowodowała, 

że zwykły 

warchoł, zdraj-

ca i 

sprawca nieszczęść 

witany był 

jak boha-

ter. Za 

100 lat 

sytuacja powtórzyła 

się: zdraj-

ca kardynał 

Ledóchowskistał 

się bohaterem

tylko dlatego, 

że aresztowali 

go P

rusacy. 

T uż przed sejmem rozbiorowym Sołtyk wi-

dział nieuchronność 

rozbioru i 

obawiał się, 

że

Austria 

w zagarniętej 

części jego 

diecezji utwo-

rzy nową 

– w 

T arnowie 

– co 

uszczupli jego

dochody. Zabiegał 

więc u

 cesarzowej 

Marii

Teresy

o rezygnację 

z tego 

zamiaru. Dlatego

zaraz po 

I rozbiorze 

ten polski 

senator złożył

przysięgę wierności 

Austrii 

i podle 

jej się 

wy-

sługiwał.

Brał udział 

w storpedowaniu 

reform kanc-

lerza Zamoyskiego, 

tzw. Kodeksu 

Zamoy-

skiego, odrzuconego 

przez sejm 

w 1780 

r.

pod wpływem 

działań R

osji, Rzymu 

i kleru









Maria Ludwika 

Gonzaga

background image

2

NASI OKUP

ANCI

Oto lista 

Płatnych Zdrajców, 

Pachołków

Rosji. 

W ich 

oficjalnych kościelnych 

biogra-

fiach nie 

znajdziemy śladu 

zdrad, złodziej-

stwa i 

nieprawości. Sami 

święci mężowie! 

Jak

zdradzali P

olskę – 

o tym 

cisza. T

o obrazuje,

jak Kościół 

i jego 

słudzy fałszują 

historię, bo

przecież przemilczanie 

faktów i 

wybielanie

zdrajców to 

fałszerstwo. P

rawdziwą historię

Polski 

można poznać 

po prawdziwych 

życio-

rysach zdrajców 

w sutannach. 

Fakt, 

że nie 

tyl-

ko biskupi 

brali srebrniki, 

nie umniejsza 

ich

winy. Ale 

dlaczego tylko 

oni są 

wybielani?

Żeby ocenić 

skalę tej 

zdrady i 

korupcji, trze-

ba wiedzieć, 

że złoty 

dukat, zwany 

też czerwo-

nym złotym, ważył 3,43 g złota. Czyli 30 tys. du-

katów łapówki 

dla 

zdrajcy k

siędza biskupa 

Mas-

salskiegoto 

ponad 100 

kg czystego 

złota, a 

3

tys. dukatów 

jego rocznej 

pensji to 

ponad 10

kg złota! 

Przelicznik 

dukata to 

18 złotych 

pol-

skich, zwanych 

też florenami. 

T alar 

to ok. 

5 zł.

Pensja 

roczna urzędnika 

królewskiego bardzo

wysokiego szczebla 

wynosiła w 

XVIII w. 

oko-

ło 3500 

zł. Ksiądz 

Stanisław Staszic

w czasie

bojów sejmowych 

o opodatkowanie 

Kościoła

proponował, by 

biskupom ustalić 

roczną pen-

sję 3 

tys. zł, 

co u

ważał za 

wystarczające także

dla ich 

kochanek i 

dzieci.

Brali nie 

tylko złoto 

i gotówkę. 

O wiele

bardziej dochodowe 

były kanonie, 

opactwa,

prebendy i probostwa. Kolekcjonerzy mieli po

kilka; często 

nie 

oglądali ich 

w o

góle, liczyły

się tylko 

podatki, czyli 

kasa! Najtłuściejszym

kąskiem były 

biskupstwa. Biskupi 

awansowali

na coraz 

bogatsze kolejne 

diecezje, dające 

kro-

ciowe dochody. 

Najbogatsza diecezja 

krakow-

ska dawała 

przed I

 r

ozbiorem w 

zrujnowa-

nym wojnami 

i konfederacją 

barską kraju 

oko-

ło 1 

mln 200 

tys. zł 

rocznego dochodu, 

tj.

około 230 

kg złota! 

Uzyskanie tych 

godności

i dochodów 

wymagało zgody 

króla (czytaj:

rosyjskiego ambasadora) i papieża (czytaj: po-

parcia Habsburgów 

i R

osji w 

Rzymie). Bez 

wy-

sługiwania się 

zaborcom nie 

było poparcia, 

nie

było pieniędzy. 

System selekcji 

zdrajców był

niezawodny. P

olska musiała 

zginąć. 

Musiała, bo 

wszyscy biskupi 

ordynariusze

byli polskimi senatorami, a senatowi przewod-

niczył prymas. 

Prymasi 

byli interreksami,

a biskupi 

sprawowali władzę 

wykonawczą, bo

kanclerzem (dzisiejszy 

premier) lub 

podkanc-

lerzym zawsze był biskup, zatem opanowali dy-

plomację. Kościół 

(jezuici i 

pijarzy) dzierżył

niepodzielnie oświatę 

i wyłomu 

nie zdołała 

tu

zrobić nawet 

Komisja Edukacji 

Narodowej po

kasacie jezuitów. 

„T akie 

będą rzeczypospolite,

jakie ich 

młodzieży chowanie...” 

T o 

Kościół

10

NASI OKUPANCI

Biskupem  inflanckim  został  wkrótce  po

zwycięstwie cara Piotra I pod Połtawą. Była to
bardzo  uboga  diecezja,  w  większości  luterań-
ska, do tego zrujnowana przez wojnę północ-
ną. Wiernych katolików było tam zaledwie kil-
kadziesiąt  tysięcy.  Bez  „pomocy”  rosyjskiej
trudno  było  związać  koniec  z  końcem,  a  po-
nieważ  niepodzielnym  władcą  tych  terenów,
tylko nominalnie należących do Polski, był car,
Szembekowie służyli mu „na wyprzódki”. Piotr
I  pozwolił  mu  nawet  wysyłać  księży  do  Pe-
tersburga. 

Następne  jego  diecezje  były  już  bogate,

a do poznańskiej należała wówczas Warszawa.
Rosja dbała o kariery swoich agentów, bo dzię-
ki  nim  mogła  umacniać  swoje  wpływy  w  Pol-
sce.  Mogła  więc  polegać  na  rodzie  Szembe-
ków,  już  magnatów,  którzy  wiernie  służyli
Rosji  i  papieżom. 

W 1721 r., po śmierci kuzyna prymasa, wie-

dząc,  że  tytuł  ten  daje  realną  władzę,  docho-
dy i wpływy, a prawie rok trwa nominacja na-
stępcy, łasy na zaszczyty i władzę Szembek wy-
starał  się  u  Augusta  II  o  tytuł  wiceprymasa,
który  nigdy  dotąd  nie  istniał.  Król  spełnił  tę
wielce  oryginalną  prośbę.

Szembek  odegrał  haniebną  rolę  w  „tumul-

cie  toruńskim”,  który  przyniósł  Polsce  nieby-
wałe szkody polityczne w całej Europie, bo wy-
robił Polakom opinię barbarzyńców i fanatyków
religijnych,  a  wlecze  się  to  za  nami  do  dzisiaj.
Szkody były tak straszne, że 70 lat później, gdy
zaborcy dobijali Polskę, nikt w Europie nie za-
protestował. W lipcu 1724 roku sprowokowani
przez  jezuitów  protestanci  zdemolowali  kole-
gium jezuickie w protestanckim Toruniu. Znisz-
czono obraz Matki Bożej, ale ofiar śmiertelnych
nie  było.  Odwet  był  odbiciem  katolickiego

miłosierdzia  –  w  sfingowanym  procesie  skaza-
no  wyłącznie  protestantów:  ścięto  dziesięciu,
w  tym  burmistrza  Roesnera,  a  wielu  ukarano
publiczną  chłostą.  Tymczasem  u  zamkniętych
bram  Torunia  stał  posłaniec  nuncjusza  papie-
skiego  z  żądaniem  odroczenia  egzekucji.  Żeby
go nie wpuścić, użyto przemocy. Dokonano więc
mordu  sądowego.  Jedną  z  głównych  ról  ode-
grał wtedy biskup kujawski Krzysztof Szembek
oraz jego stryjeczny brat kanclerz Jan Szembek.
Te  wydarzenia  dały  wspaniały  pretekst  do  ko-
lejnego wprowadzenia wojsk rosyjskich do Pol-
ski.  Rozbiór  wisiał  w  powietrzu.  Polskę  urato-
wała wówczas śmierć Piotra I w lutym 1725 r.

Świadectwo  czynów  tego  fanatyka  religij-

nego  dał  w  „Opisie  obyczajów”  Jędrzej  Ki-
towicz
, konfederat barski, później ksiądz: „Pry-
mas Szembek, będąc wielce świątobliwym i pra-
gnącym wytępienia heretyków, dawał mu 
[Boń-
kowskiemu] znaczny pieniądz na ten interes...”.
Znany jest ten „interes” Bońkowskiego i świą-
tobliwego  prymasa:  wraz  z  dragonią  prymasa
Bońkowski  najeżdżał  protestantów,  odbierał
albo burzył im kościoły, napadał na ludzi, do-
puszczał się zabójstw. Świątobliwy prymas, jak
to  ksiądz,  stał  z  boku,  jednak opłacał  zbrod-
niarza  i  dawał  mu  do  pomocy  wojsko.  Ale
w oczach Kościoła ten zbrodniarz jest świąto-
bliwy. Burzył wszak kościoły konkurencji i pra-
gnął  wytępienia  „heretyków”.

Fałszerze  historii  w  sutannach  rozpisują

się  o  łagodności  i  dobroci  tego  zbrodniarza,
żądnego  władzy  zdrajcy,  chciwca,  fanatyka
i nepoty: „Pozostawił  po  sobie  pamięć  święte-
go” 
–  napisali. 

Jan  Aleksander  Lipski –  biskup  łucki

od  1732  r.,  krakowski  (i  książę  siewierski)
w latach 1732–1746, senator, kardynał. Od 1724

7

NASI OKUPANCI

najwyższa kara dla księdza przestępcy to „za-
wiasy”, bo święty kapłan nie może spać na wię-
ziennej  pryczy.

Zasłona  milczenia  okrywa  tragiczne  skut-

ki wielu innych dokonań „krwawego księdza”,
arcyzdrajcy w sutannie i pachołka Rosji. Ksiądz
Białłozor  reprezentował  miłosierdzie  typowe
dla Kościoła, bo zwykle – tak jak podczas za-
mordowania Michała Sapiehy – on tylko pod-
judzał.  To  typowa  metoda  jezuitów.  220  lat
później  podobny  był  scenariusz  zamordowa-
nia prezydenta Gabriela Narutowicza... Strzeż
się,  Jonaszu! 

Stanisław Szembek – biskup pomocniczy

krakowski od 1690 r., biskup kujawski od 1700,
arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski w la-
tach 1706–1721, senator. W 1697 r. poparł bez-
prawną elekcję Augusta II, za co otrzymał so-
witą  zapłatę  oraz  szybkie  awanse  biskupie
i  związane  z  nimi  beneficja.  Szembek  służył
Augustowi  II,  mimo  że  król  zrobił  z  Polski
pole  bitwy  wojny  północnej,  a  w  efekcie  kraj
był  potwornie  grabiony  i  dewastowany.  Już
w  1706  r.  nagrodzono  Szembeka  godnością
prymasa  i  związanymi  z  tym  dochodami.  Po
abdykacji Augusta II biskup Szembek – na po-
lecenie  cara  Piotra  I  –  ogłosił  bezkrólewie
i pod rosyjskimi bagnetami sprawował władzę
w  części  Polski  okupowanej  przez  Rosjan.  Po
powrocie  Augusta  II  na  tron  wiernie  mu  słu-
żył także w czasie konfederacji tarnogrodzkiej
i Sejmu Niemego. Służąc Sasom, budował tak-
że  wpływy  w  Rzymie.  Tą  samą  drogą  i  współ-
pracując  z  Rosją,  nepota  ów  budował  potęgę
swego  rodu.  To  dzięki  poparciu  Rosji,  Sasów
i Habsburgów brat biskupa, Jan, też agent ro-
syjski, został w 1703 r. podkanclerzym, potem
kanclerzem  wielkim  koronnym,  a  w  rodzie

Szembeków  nastąpił  wysyp  biskupów  (w  jed-
nym czasie było czterech) i innych dostojników
kościelnych.  Spadł  im  także  deszcz  związa-
nych  z  tymi  godnościami  tłustych  beneficjów.
Ród zgromadził ogromny majątek i aspirował
do  rangi  magnatów.

Cenę  za  tę  zdradę  płacili  Polacy:  wojna

północna zrujnowała Polskę doszczętnie, o 30
proc.  zmniejszyło  się  zaludnienie,  a  mieściny
Kraków i Poznań miały po kilka tysięcy miesz-
kańców. Szwedzi, Rosjanie, i Sasi grabili bar-
dziej niż w czasie potopu. Rosjanom nie uda-
ło się wywieźć tylko kolumny Zygmunta z po-
wodu  kłopotów  z  transportem.  Gwałty  na
ludności cywilnej były potworne. Właśnie ksiądz

15

NASI OKUP

ANCI

polskiego. P

rzeszkadzał 

też w 

reformie Aka-

demii Krakowskiej, 

a na 

jej rektora 

i refor-

matora Hugona Kołłątaja rzucił nawet klątwę.

Nasilały się 

jednak u 

biskupa Sołtyka 

ob-

jawy choroby 

umysłowej. P

opadał w 

skrajno-

ści – ucztował i modlił się, miewał napady hoj-

ności, zadarł z kapitułą krakowską, a jej człon-

ków wyklął. 

Powołana 

komisja uznała 

go 

za

niepoczytalnego, więc 

życia dokonał 

w zamknię-

ciu w 

pałacu biskupim 

w Kielcach. 

Mająt-

kiem diecezji 

zarządzał Michał 

Poniatowski

– biskup 

płocki, potem 

prymas, brat 

króla.

Nie zachowały 

się dowody, 

że brał 

pienią-

dze od 

Rosjan, 

choć przynajmniej 

przez p

e-

wien czas 

był ich 

pachołkiem, a 

diecezja kra-

kowska i 

jej dochody 

były nagrodą 

za służbę

Sasom i 

Rosji. 

Po

zostawienie mu 

dochodów

z c

zęści diecezji 

zagarniętej przez 

Austrię 

też

nie było 

przypadkiem. 

Andrzej Szołdrski

– biskup 

przemyski od

1635 r., 

poznański w 

latach 1635–1650, 

sena-

tor. W 

1644 r. 

odegrał haniebną 

rolę w 

tzw.

kryzysie trubeckim, 

kiedy to 

Władysław IV 

(wraz

z grupą 

senatorów), postanowił 

– bez 

zgody sej-

mu – 

oddać Moskwie 

bez powodu 

miasto i 

za-

mek T

rubeck. W 

komisji regulującej 

granice był

biskup Szołdrski. W atmosferze protestów mia-

sto przygotowywano 

do obrony. 

Na sejmie 

biskup Szołdrski 

został słusznie

zelżony, a 

posłowie rzucili 

mu w 

twarz oskar-

żenie o 

wzięcie podarków 

od Moskwy. 

Sejm

zerwano, zgody 

na oddanie 

T rubecka 

nie wy-

dano. Mimo 

to miasto 

przejęła Moskwa. 

Król

– też 

oskarżany o 

zdradę –

 s

tanął przed 

ko-

misją sejmową, 

jednak sprawa 

rozeszła się 

po

kościach. Od 

wojny uchroniła 

Polskę 

śmierć

cara Michała 

Romanowa

.

Au

torytet P

olski został 

po tej 

sprawie

poważnie nadszarpnięty. 

Moskwa słusznie

odebrała to 

jako 

przejaw słabości 

Polski 

i wkrót-

ce zaczęła 

te słabość 

wykorzystywać.

Jan Stefan 

Giedroyć– 

biskup inflancki

od 1764 

r., żmudzki 

w latach 

1778–1803, se-

nator. P

rotegowany arcyzdrajcy 

biskupa Mas-

salskiego. Konsyliarz (doradca) Rady Nieusta-

jącej, zwanej 

Zdradą Nieustającą. 

Powołana

została na 

życzenie carycy 

Katarzyny II, 

a więk-

szość jej 

członków była 

na żołdzie 

rosyjskim.

Chciwiec i 

nepota, protegował 

rodzinę 

na

stanowiska i 

beneficja kościelne 

i sam 

te be-

neficja gromadził. 

Przeciwnik 

konfederacji barskiej. 

Dono-

sił R

osjanom o 

przygotowaniach powstań-

czychi 

ruchach oddziałów 

konfederackich.

Po

 I 

rozbiorze jego 

diecezja przypadła 

Rosji,

toteż złożył 

carycy przysięgę 

wierności i 

rze-

czywiście wiernie 

jej służył 

– niestety, 

jako







Stanisław Staszic

Stanisław  Szembek

Michał P

oniatowski



background image

1

NASI OKUP

ANCI

9

NASI OKUPANCI

ościennych mocarstw oraz Rzymu. Później Au-
gust prawnie abdykował, a królem był katolik
Leszczyński. Tragiczne skutki rządów Augu-
sta  przedstawiono  wyżej.  To  biskup  Szaniaw-
ski namówił go w 1709 r. do odwołania abdy-
kacji.  Musiało  mu  się  to  nieźle  opłacać...

Podczas  wspomnianej  wyżej  wojny  domo-

wej o usunięcie z Polski wojsk saskich Szaniaw-
ski (sowicie opłacany przez ambasadora rosyj-
skiego Dołgorukiego) wraz z hetmanem litew-
skim  L.  Pociejem doprowadził  do  wezwania
Rosji  na  rozjemcę.  Wojska  rosyjskie  wkroczy-
ły do Polski w 1716 r. Z tego okresu zachowa-
ły  się  też  dowody  przekazania  biskupowi  pie-
niędzy od Jakuba Flemminga, zaufanego Sa-
sów. Był – razem z innymi zdrajcami w sutan-
nach – jednym z organizatorów Sejmu Nieme-
go  w  1717  r.  To  wtedy  Polska  straciła  suwe-
renność i stała się rosyjskim protektoratem. To
Szaniawski  oraz  Łubieński  doprowadzili  wte-
dy do zmniejszenia liczebności wojsk polskich
i litewskich. Skutki Sejmu Niemego są porów-
nywane z sejmami rozbiorowymi.

Ten biskup zdrajca realizował politykę pa-

pieży, współpracujących zawsze z najsilniejszy-
mi  –  z  Rosją,  Austrią  i  Sasami.  Za  te  usługi
zapłacono  mu  –  jeszcze  po  Sejmie  Niemym
– przebogatym biskupstwem krakowskim. Sza-
niawski prześladował też innowierców. W 1725
roku  bullą  ogłosił,  że  jako  chrześcijanie  pod-
legają  oni  jego  jurysdykcji.  Pochowany  jest
w  katedrze  wawelskiej,  obok  królów...

Krzysztof Antoni Szembek – biskup inf-

lancki  od  1710  r.,  poznański  od  1717,  kujaw-
ski od 1719, arcybiskup gnieźnieński i prymas
Polski  w  latach  1739–1748,  senator.  Skrajny
oszołom  i  fanatyk  religijny,  jako  proboszcz
nawracał  Żydów,  „lubo  bez  skutku”.

Pochodził z niezwykle w Rzymie ustosun-

kowanej  rodziny  Szembeków.  Stryjeczny  brat
prymasa  Stanisława  i  kanclerza  Jana,  którzy
go  protegowali.  Tak  jak  protektorzy,  był  bli-
skim  współpracownikiem  Augusta  II  i...  cara
Piotra  I,  także  w  czasie  Sejmu  Niemego.  Ich
poparcie w Rzymie zapewniło mu szybką ka-
rierę w Kościele i wspaniałe dochody z bene-
ficjów. 

Kolekcjoner  kanonii,  a  raczej  związanych

z nimi dochodów. Zebrał ich aż pięć, poza tym
probostwo i jeszcze dwa opactwa. Każde z nich
w innej części Polski, każde dawało do kilku-
dziesięciu  tysięcy  złotych  czystego  dochodu.
Kwoty  to  były  ogromne. 

8

NASI OKUPANCI

prymas,  jako  władca  okupowanej  przez  Ro-
sjan części kraju, przyczynił się do wzmocnie-
nia ich wpływów w Polsce, a tym samym – do
osłabienia jej i utraty suwerenności na Sejmie
Niemym  w  1717.

Kazimierz  Łubieński –  biskup  chełmski

od 1705 r., krakowski w latach 1710–1719, se-
nator. Wychowanek jezuitów. Stronnik i klient
Augusta  II,  mimo  że  ten  był  uzurpatorem,
poparł  wojnę  północną,  wywołał  dwie  wojny
domowe,  zrobił  z  Polski  rosyjski  protektorat
i  zamienił  w  karczmę  przydrożną  dla  obcych
wojsk. 

Łubieński był przez cara sowicie wynagra-

dzany za usługi – także godnościami kościel-
nymi i związanymi z nimi dochodami. W cza-
sie 8-letniego wakatu na biskupstwie krakow-
skim zarządzał tą diecezją od 1702 r. jako ad-
ministrator generalny. A była to jedna z naj-
większych diecezji w Europie i przynosiła kro-
ciowe  dochody,  stanowiąc  praktycznie  pań-
stwo  w  państwie.  Przed  1772  r.  dochody  bi-
skupa  krakowskiego  wynosiły  1 200 000  zło-
tych  rocznie!  To  była  fortuna.  Ośmioletnie
zabiegi saskie i rosyjskie w Rzymie dały efekt:
w roku 1710  został  ordynariuszem.  Za  zdra-
dę  ojczyzny! 

W czasie wojny domowej, od 1716 r., prze-

bywał  na  dworze  króla  w  Warszawie,  przygo-
towując  mediację  rosyjską  i  Sejm  Niemy
w  1717  r.  To  on,  wraz  z  drugim  zdrajcą  –  bi-
skupem  Szaniawskim  –  jest  sprawcą  uchwały
o zmniejszeniu liczebności wojsk polskich i li-
tewskich, przygotowanej w porozumieniu z Ro-
sją,  w  jej  interesie,  pod  jej  bagnetami  i  za  jej
pieniądze. Długie ręce miał ambasador rosyj-
ski Dołgoruki. Było to faktyczne rozbrojenie
Polski  i  rzucenie  jej  na  łup  zaborców. 

To biskupa Łubieńskiego kasztelan Jezier-

ski wprost obwiniał o „zwinięcie sztandarów”
(wg Kitowicza). Oprócz Rosji zyskał jak zwy-
kle  Kościół  i  biskupi.  Przede  wszystkim  usta-
ły  żądania  szlachty,  aby  Kościół  płacił  podat-
ki  na  obronę  Polski,  no  i  biskupi  nie  musieli
oddawać  na  podatki  swoich  własnych  docho-
dów.  Problem  zniknął  wraz  z  wojskiem.  Nie-
długo  potem  znikła  i  Polska.

Konstanty Felicjan Szaniawski – biskup

kujawski  od  1705  r.,  krakowski  w  latach
1720–1732,  senator.  Zwolennik  rządów  Au-
gusta II, chociaż szlachta wybrała na króla księ-
cia  Contiego,  a  August  zdobył  tron  przekup-
stwem,  oszustwem  i  przemocą  przy  poparciu

16

NASI OKUP

ANCI

PZPR – 

PŁATNI 

ZDRAJCY , 

PA

CHOŁKI ROSJI, 

CZYLI...









senator polski. 

W nagrodę, 

dzięki poparciu

Rosji, 

został biskupem 

żmudzkim, co 

było

wielkim awansem 

materialnym w 

porówna-

niu z 

ubogą diecezją 

inflancką. 

Przeciwnik 

Konstytucji 3 

maja, zwolen-

nik targowicy. 

Zdradzał P

olskę 

i wysługi-

wał się 

Rosji 

tak gorliwie, 

że gdy 

któryś

z księży 

jego diecezji 

obraził słownie 

ca-

rycę Katarzynę, 

polecił go 

aresztować, z

a

co osobiście 

dziękował mu 

ambasador R

ep-

nin.

Grzegorz P

usłowski– 

administrator die-

cezji inflanckiej. 

T en 

zdrajca wydał 

w r. 

1772

list do 

duchowieństwa i 

wiernych diecezji,

w którym wzywał do wierności i posłuszeństwa

carycy R

osji Katarzynie 

II jako 

prawowitej

władczyni.

Cdn.

LUX 

VERITA

TIS

Z Zddrr

a ajjccyy

 w w ssuu

t taann

n naacc

h h

( (11))

Historia P

olski jest 

jedną z 

najbardziej zakłamanych 

historii.

Jerzy Giedroyć

W

ieluczytelnik

ów pamięta

wyskok 

Leszka Moczul-

skiego, który przed laty w

Sejmie o 

posłach lewicy

powiedział: „płatni zdrajcy, pachołki Ro-

sji”, rozwijając 

w ten 

sposób skrót 

PZPR

(po paru 

latach okazało 

się, że 

sam

był tajnym 

współpracownikiem SB).

Posłowie 

lewicy zapałali 

wówczas świę-

tym oburzeniem. 

I tyle. 

Zabrakło reflek-

sji i wiedzy historycznej. T o dowodzi, że

Giertych ma 

rację, twierdząc, 

że nie-

zbędna jest 

edukacja historyczna 

Pola-

w. 

Trzeba 

Polak

om, z 

natury patrio-

tom, pokazać 

zdradę w 

całej jej 

ohy-

dzie, także 

w stroju... 

sutanny.

Krzysztof  Antoni  Szembek

Felicjan  Konstanty  Szaniawski

background image

1

NASI OKUP

ANCI

9

NASI OKUPANCI

ościennych mocarstw oraz Rzymu. Później Au-
gust prawnie abdykował, a królem był katolik
Leszczyński. Tragiczne skutki rządów Augu-
sta  przedstawiono  wyżej.  To  biskup  Szaniaw-
ski namówił go w 1709 r. do odwołania abdy-
kacji.  Musiało  mu  się  to  nieźle  opłacać...

Podczas  wspomnianej  wyżej  wojny  domo-

wej o usunięcie z Polski wojsk saskich Szaniaw-
ski (sowicie opłacany przez ambasadora rosyj-
skiego Dołgorukiego) wraz z hetmanem litew-
skim  L.  Pociejem doprowadził  do  wezwania
Rosji  na  rozjemcę.  Wojska  rosyjskie  wkroczy-
ły do Polski w 1716 r. Z tego okresu zachowa-
ły  się  też  dowody  przekazania  biskupowi  pie-
niędzy od Jakuba Flemminga, zaufanego Sa-
sów. Był – razem z innymi zdrajcami w sutan-
nach – jednym z organizatorów Sejmu Nieme-
go  w  1717  r.  To  wtedy  Polska  straciła  suwe-
renność i stała się rosyjskim protektoratem. To
Szaniawski  oraz  Łubieński  doprowadzili  wte-
dy do zmniejszenia liczebności wojsk polskich
i litewskich. Skutki Sejmu Niemego są porów-
nywane z sejmami rozbiorowymi.

Ten biskup zdrajca realizował politykę pa-

pieży, współpracujących zawsze z najsilniejszy-
mi  –  z  Rosją,  Austrią  i  Sasami.  Za  te  usługi
zapłacono  mu  –  jeszcze  po  Sejmie  Niemym
– przebogatym biskupstwem krakowskim. Sza-
niawski prześladował też innowierców. W 1725
roku  bullą  ogłosił,  że  jako  chrześcijanie  pod-
legają  oni  jego  jurysdykcji.  Pochowany  jest
w  katedrze  wawelskiej,  obok  królów...

Krzysztof Antoni Szembek – biskup inf-

lancki  od  1710  r.,  poznański  od  1717,  kujaw-
ski od 1719, arcybiskup gnieźnieński i prymas
Polski  w  latach  1739–1748,  senator.  Skrajny
oszołom  i  fanatyk  religijny,  jako  proboszcz
nawracał  Żydów,  „lubo  bez  skutku”.

Pochodził z niezwykle w Rzymie ustosun-

kowanej  rodziny  Szembeków.  Stryjeczny  brat
prymasa  Stanisława  i  kanclerza  Jana,  którzy
go  protegowali.  Tak  jak  protektorzy,  był  bli-
skim  współpracownikiem  Augusta  II  i...  cara
Piotra  I,  także  w  czasie  Sejmu  Niemego.  Ich
poparcie w Rzymie zapewniło mu szybką ka-
rierę w Kościele i wspaniałe dochody z bene-
ficjów. 

Kolekcjoner  kanonii,  a  raczej  związanych

z nimi dochodów. Zebrał ich aż pięć, poza tym
probostwo i jeszcze dwa opactwa. Każde z nich
w innej części Polski, każde dawało do kilku-
dziesięciu  tysięcy  złotych  czystego  dochodu.
Kwoty  to  były  ogromne. 

8

NASI OKUPANCI

prymas,  jako  władca  okupowanej  przez  Ro-
sjan części kraju, przyczynił się do wzmocnie-
nia ich wpływów w Polsce, a tym samym – do
osłabienia jej i utraty suwerenności na Sejmie
Niemym  w  1717.

Kazimierz  Łubieński –  biskup  chełmski

od 1705 r., krakowski w latach 1710–1719, se-
nator. Wychowanek jezuitów. Stronnik i klient
Augusta  II,  mimo  że  ten  był  uzurpatorem,
poparł  wojnę  północną,  wywołał  dwie  wojny
domowe,  zrobił  z  Polski  rosyjski  protektorat
i  zamienił  w  karczmę  przydrożną  dla  obcych
wojsk. 

Łubieński był przez cara sowicie wynagra-

dzany za usługi – także godnościami kościel-
nymi i związanymi z nimi dochodami. W cza-
sie 8-letniego wakatu na biskupstwie krakow-
skim zarządzał tą diecezją od 1702 r. jako ad-
ministrator generalny. A była to jedna z naj-
większych diecezji w Europie i przynosiła kro-
ciowe  dochody,  stanowiąc  praktycznie  pań-
stwo  w  państwie.  Przed  1772  r.  dochody  bi-
skupa  krakowskiego  wynosiły  1 200 000  zło-
tych  rocznie!  To  była  fortuna.  Ośmioletnie
zabiegi saskie i rosyjskie w Rzymie dały efekt:
w roku 1710  został  ordynariuszem.  Za  zdra-
dę  ojczyzny! 

W czasie wojny domowej, od 1716 r., prze-

bywał  na  dworze  króla  w  Warszawie,  przygo-
towując  mediację  rosyjską  i  Sejm  Niemy
w  1717  r.  To  on,  wraz  z  drugim  zdrajcą  –  bi-
skupem  Szaniawskim  –  jest  sprawcą  uchwały
o zmniejszeniu liczebności wojsk polskich i li-
tewskich, przygotowanej w porozumieniu z Ro-
sją,  w  jej  interesie,  pod  jej  bagnetami  i  za  jej
pieniądze. Długie ręce miał ambasador rosyj-
ski Dołgoruki. Było to faktyczne rozbrojenie
Polski  i  rzucenie  jej  na  łup  zaborców. 

To biskupa Łubieńskiego kasztelan Jezier-

ski wprost obwiniał o „zwinięcie sztandarów”
(wg Kitowicza). Oprócz Rosji zyskał jak zwy-
kle  Kościół  i  biskupi.  Przede  wszystkim  usta-
ły  żądania  szlachty,  aby  Kościół  płacił  podat-
ki  na  obronę  Polski,  no  i  biskupi  nie  musieli
oddawać  na  podatki  swoich  własnych  docho-
dów.  Problem  zniknął  wraz  z  wojskiem.  Nie-
długo  potem  znikła  i  Polska.

Konstanty Felicjan Szaniawski – biskup

kujawski  od  1705  r.,  krakowski  w  latach
1720–1732,  senator.  Zwolennik  rządów  Au-
gusta II, chociaż szlachta wybrała na króla księ-
cia  Contiego,  a  August  zdobył  tron  przekup-
stwem,  oszustwem  i  przemocą  przy  poparciu

16

NASI OKUP

ANCI

PZPR – 

PŁATNI 

ZDRAJCY , 

PA

CHOŁKI ROSJI, 

CZYLI...









senator polski. 

W nagrodę, 

dzięki poparciu

Rosji, 

został biskupem 

żmudzkim, co 

było

wielkim awansem 

materialnym w 

porówna-

niu z 

ubogą diecezją 

inflancką. 

Przeciwnik 

Konstytucji 3 

maja, zwolen-

nik targowicy. 

Zdradzał P

olskę 

i wysługi-

wał się 

Rosji 

tak gorliwie, 

że gdy 

któryś

z księży 

jego diecezji 

obraził słownie 

ca-

rycę Katarzynę, 

polecił go 

aresztować, z

a

co osobiście 

dziękował mu 

ambasador R

ep-

nin.

Grzegorz P

usłowski– 

administrator die-

cezji inflanckiej. 

T en 

zdrajca wydał 

w r. 

1772

list do 

duchowieństwa i 

wiernych diecezji,

w którym wzywał do wierności i posłuszeństwa

carycy R

osji Katarzynie 

II jako 

prawowitej

władczyni.

Cdn.

LUX 

VERITA

TIS

Z Zddrr

a ajjccyy

 w w ssuu

t taann

n naacc

h h

( (11))

Historia P

olski jest 

jedną z 

najbardziej zakłamanych 

historii.

Jerzy Giedroyć

W

ieluczytelnik

ów pamięta

wyskok 

Leszka Moczul-

skiego, który przed laty w

Sejmie o 

posłach lewicy

powiedział: „płatni zdrajcy, pachołki Ro-

sji”, rozwijając 

w ten 

sposób skrót 

PZPR

(po paru 

latach okazało 

się, że 

sam

był tajnym 

współpracownikiem SB).

Posłowie 

lewicy zapałali 

wówczas świę-

tym oburzeniem. 

I tyle. 

Zabrakło reflek-

sji i wiedzy historycznej. T o dowodzi, że

Giertych ma 

rację, twierdząc, 

że nie-

zbędna jest 

edukacja historyczna 

Pola-

w. 

Trzeba 

Polak

om, z 

natury patrio-

tom, pokazać 

zdradę w 

całej jej 

ohy-

dzie, także 

w stroju... 

sutanny.

Krzysztof  Antoni  Szembek

Felicjan  Konstanty  Szaniawski

background image

2

NASI OKUP

ANCI

Oto lista 

Płatnych Zdrajców, 

Pachołków

Rosji. 

W ich 

oficjalnych kościelnych 

biogra-

fiach nie 

znajdziemy śladu 

zdrad, złodziej-

stwa i 

nieprawości. Sami 

święci mężowie! 

Jak

zdradzali P

olskę – 

o tym 

cisza. T

o obrazuje,

jak Kościół 

i jego 

słudzy fałszują 

historię, bo

przecież przemilczanie 

faktów i 

wybielanie

zdrajców to 

fałszerstwo. P

rawdziwą historię

Polski 

można poznać 

po prawdziwych 

życio-

rysach zdrajców 

w sutannach. 

Fakt, 

że nie 

tyl-

ko biskupi 

brali srebrniki, 

nie umniejsza 

ich

winy. Ale 

dlaczego tylko 

oni są 

wybielani?

Żeby ocenić 

skalę tej 

zdrady i 

korupcji, trze-

ba wiedzieć, 

że złoty 

dukat, zwany 

też czerwo-

nym złotym, ważył 3,43 g złota. Czyli 30 tys. du-

katów łapówki 

dla 

zdrajcy k

siędza biskupa 

Mas-

salskiegoto 

ponad 100 

kg czystego 

złota, a 

3

tys. dukatów 

jego rocznej 

pensji to 

ponad 10

kg złota! 

Przelicznik 

dukata to 

18 złotych 

pol-

skich, zwanych 

też florenami. 

T alar 

to ok. 

5 zł.

Pensja 

roczna urzędnika 

królewskiego bardzo

wysokiego szczebla 

wynosiła w 

XVIII w. 

oko-

ło 3500 

zł. Ksiądz 

Stanisław Staszic

w czasie

bojów sejmowych 

o opodatkowanie 

Kościoła

proponował, by 

biskupom ustalić 

roczną pen-

sję 3 

tys. zł, 

co u

ważał za 

wystarczające także

dla ich 

kochanek i 

dzieci.

Brali nie 

tylko złoto 

i gotówkę. 

O wiele

bardziej dochodowe 

były kanonie, 

opactwa,

prebendy i probostwa. Kolekcjonerzy mieli po

kilka; często 

nie 

oglądali ich 

w o

góle, liczyły

się tylko 

podatki, czyli 

kasa! Najtłuściejszym

kąskiem były 

biskupstwa. Biskupi 

awansowali

na coraz 

bogatsze kolejne 

diecezje, dające 

kro-

ciowe dochody. 

Najbogatsza diecezja 

krakow-

ska dawała 

przed I

 r

ozbiorem w 

zrujnowa-

nym wojnami 

i konfederacją 

barską kraju 

oko-

ło 1 

mln 200 

tys. zł 

rocznego dochodu, 

tj.

około 230 

kg złota! 

Uzyskanie tych 

godności

i dochodów 

wymagało zgody 

króla (czytaj:

rosyjskiego ambasadora) i papieża (czytaj: po-

parcia Habsburgów 

i R

osji w 

Rzymie). Bez 

wy-

sługiwania się 

zaborcom nie 

było poparcia, 

nie

było pieniędzy. 

System selekcji 

zdrajców był

niezawodny. P

olska musiała 

zginąć. 

Musiała, bo 

wszyscy biskupi 

ordynariusze

byli polskimi senatorami, a senatowi przewod-

niczył prymas. 

Prymasi 

byli interreksami,

a biskupi 

sprawowali władzę 

wykonawczą, bo

kanclerzem (dzisiejszy 

premier) lub 

podkanc-

lerzym zawsze był biskup, zatem opanowali dy-

plomację. Kościół 

(jezuici i 

pijarzy) dzierżył

niepodzielnie oświatę 

i wyłomu 

nie zdołała 

tu

zrobić nawet 

Komisja Edukacji 

Narodowej po

kasacie jezuitów. 

„T akie 

będą rzeczypospolite,

jakie ich 

młodzieży chowanie...” 

T o 

Kościół

10

NASI OKUPANCI

Biskupem  inflanckim  został  wkrótce  po

zwycięstwie cara Piotra I pod Połtawą. Była to
bardzo  uboga  diecezja,  w  większości  luterań-
ska, do tego zrujnowana przez wojnę północ-
ną. Wiernych katolików było tam zaledwie kil-
kadziesiąt  tysięcy.  Bez  „pomocy”  rosyjskiej
trudno  było  związać  koniec  z  końcem,  a  po-
nieważ  niepodzielnym  władcą  tych  terenów,
tylko nominalnie należących do Polski, był car,
Szembekowie służyli mu „na wyprzódki”. Piotr
I  pozwolił  mu  nawet  wysyłać  księży  do  Pe-
tersburga. 

Następne  jego  diecezje  były  już  bogate,

a do poznańskiej należała wówczas Warszawa.
Rosja dbała o kariery swoich agentów, bo dzię-
ki  nim  mogła  umacniać  swoje  wpływy  w  Pol-
sce.  Mogła  więc  polegać  na  rodzie  Szembe-
ków,  już  magnatów,  którzy  wiernie  służyli
Rosji  i  papieżom. 

W 1721 r., po śmierci kuzyna prymasa, wie-

dząc,  że  tytuł  ten  daje  realną  władzę,  docho-
dy i wpływy, a prawie rok trwa nominacja na-
stępcy, łasy na zaszczyty i władzę Szembek wy-
starał  się  u  Augusta  II  o  tytuł  wiceprymasa,
który  nigdy  dotąd  nie  istniał.  Król  spełnił  tę
wielce  oryginalną  prośbę.

Szembek  odegrał  haniebną  rolę  w  „tumul-

cie  toruńskim”,  który  przyniósł  Polsce  nieby-
wałe szkody polityczne w całej Europie, bo wy-
robił Polakom opinię barbarzyńców i fanatyków
religijnych,  a  wlecze  się  to  za  nami  do  dzisiaj.
Szkody były tak straszne, że 70 lat później, gdy
zaborcy dobijali Polskę, nikt w Europie nie za-
protestował. W lipcu 1724 roku sprowokowani
przez  jezuitów  protestanci  zdemolowali  kole-
gium jezuickie w protestanckim Toruniu. Znisz-
czono obraz Matki Bożej, ale ofiar śmiertelnych
nie  było.  Odwet  był  odbiciem  katolickiego

miłosierdzia  –  w  sfingowanym  procesie  skaza-
no  wyłącznie  protestantów:  ścięto  dziesięciu,
w  tym  burmistrza  Roesnera,  a  wielu  ukarano
publiczną  chłostą.  Tymczasem  u  zamkniętych
bram  Torunia  stał  posłaniec  nuncjusza  papie-
skiego  z  żądaniem  odroczenia  egzekucji.  Żeby
go nie wpuścić, użyto przemocy. Dokonano więc
mordu  sądowego.  Jedną  z  głównych  ról  ode-
grał wtedy biskup kujawski Krzysztof Szembek
oraz jego stryjeczny brat kanclerz Jan Szembek.
Te  wydarzenia  dały  wspaniały  pretekst  do  ko-
lejnego wprowadzenia wojsk rosyjskich do Pol-
ski.  Rozbiór  wisiał  w  powietrzu.  Polskę  urato-
wała wówczas śmierć Piotra I w lutym 1725 r.

Świadectwo  czynów  tego  fanatyka  religij-

nego  dał  w  „Opisie  obyczajów”  Jędrzej  Ki-
towicz
, konfederat barski, później ksiądz: „Pry-
mas Szembek, będąc wielce świątobliwym i pra-
gnącym wytępienia heretyków, dawał mu 
[Boń-
kowskiemu] znaczny pieniądz na ten interes...”.
Znany jest ten „interes” Bońkowskiego i świą-
tobliwego  prymasa:  wraz  z  dragonią  prymasa
Bońkowski  najeżdżał  protestantów,  odbierał
albo burzył im kościoły, napadał na ludzi, do-
puszczał się zabójstw. Świątobliwy prymas, jak
to  ksiądz,  stał  z  boku,  jednak opłacał  zbrod-
niarza  i  dawał  mu  do  pomocy  wojsko.  Ale
w oczach Kościoła ten zbrodniarz jest świąto-
bliwy. Burzył wszak kościoły konkurencji i pra-
gnął  wytępienia  „heretyków”.

Fałszerze  historii  w  sutannach  rozpisują

się  o  łagodności  i  dobroci  tego  zbrodniarza,
żądnego  władzy  zdrajcy,  chciwca,  fanatyka
i nepoty: „Pozostawił  po  sobie  pamięć  święte-
go” 
–  napisali. 

Jan  Aleksander  Lipski –  biskup  łucki

od  1732  r.,  krakowski  (i  książę  siewierski)
w latach 1732–1746, senator, kardynał. Od 1724

7

NASI OKUPANCI

najwyższa kara dla księdza przestępcy to „za-
wiasy”, bo święty kapłan nie może spać na wię-
ziennej  pryczy.

Zasłona  milczenia  okrywa  tragiczne  skut-

ki wielu innych dokonań „krwawego księdza”,
arcyzdrajcy w sutannie i pachołka Rosji. Ksiądz
Białłozor  reprezentował  miłosierdzie  typowe
dla Kościoła, bo zwykle – tak jak podczas za-
mordowania Michała Sapiehy – on tylko pod-
judzał.  To  typowa  metoda  jezuitów.  220  lat
później  podobny  był  scenariusz  zamordowa-
nia prezydenta Gabriela Narutowicza... Strzeż
się,  Jonaszu! 

Stanisław Szembek – biskup pomocniczy

krakowski od 1690 r., biskup kujawski od 1700,
arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski w la-
tach 1706–1721, senator. W 1697 r. poparł bez-
prawną elekcję Augusta II, za co otrzymał so-
witą  zapłatę  oraz  szybkie  awanse  biskupie
i  związane  z  nimi  beneficja.  Szembek  służył
Augustowi  II,  mimo  że  król  zrobił  z  Polski
pole  bitwy  wojny  północnej,  a  w  efekcie  kraj
był  potwornie  grabiony  i  dewastowany.  Już
w  1706  r.  nagrodzono  Szembeka  godnością
prymasa  i  związanymi  z  tym  dochodami.  Po
abdykacji Augusta II biskup Szembek – na po-
lecenie  cara  Piotra  I  –  ogłosił  bezkrólewie
i pod rosyjskimi bagnetami sprawował władzę
w  części  Polski  okupowanej  przez  Rosjan.  Po
powrocie  Augusta  II  na  tron  wiernie  mu  słu-
żył także w czasie konfederacji tarnogrodzkiej
i Sejmu Niemego. Służąc Sasom, budował tak-
że  wpływy  w  Rzymie.  Tą  samą  drogą  i  współ-
pracując  z  Rosją,  nepota  ów  budował  potęgę
swego  rodu.  To  dzięki  poparciu  Rosji,  Sasów
i Habsburgów brat biskupa, Jan, też agent ro-
syjski, został w 1703 r. podkanclerzym, potem
kanclerzem  wielkim  koronnym,  a  w  rodzie

Szembeków  nastąpił  wysyp  biskupów  (w  jed-
nym czasie było czterech) i innych dostojników
kościelnych.  Spadł  im  także  deszcz  związa-
nych  z  tymi  godnościami  tłustych  beneficjów.
Ród zgromadził ogromny majątek i aspirował
do  rangi  magnatów.

Cenę  za  tę  zdradę  płacili  Polacy:  wojna

północna zrujnowała Polskę doszczętnie, o 30
proc.  zmniejszyło  się  zaludnienie,  a  mieściny
Kraków i Poznań miały po kilka tysięcy miesz-
kańców. Szwedzi, Rosjanie, i Sasi grabili bar-
dziej niż w czasie potopu. Rosjanom nie uda-
ło się wywieźć tylko kolumny Zygmunta z po-
wodu  kłopotów  z  transportem.  Gwałty  na
ludności cywilnej były potworne. Właśnie ksiądz

15

NASI OKUP

ANCI

polskiego. P

rzeszkadzał 

też w 

reformie Aka-

demii Krakowskiej, 

a na 

jej rektora 

i refor-

matora Hugona Kołłątaja rzucił nawet klątwę.

Nasilały się 

jednak u 

biskupa Sołtyka 

ob-

jawy choroby 

umysłowej. P

opadał w 

skrajno-

ści – ucztował i modlił się, miewał napady hoj-

ności, zadarł z kapitułą krakowską, a jej człon-

ków wyklął. 

Powołana 

komisja uznała 

go 

za

niepoczytalnego, więc 

życia dokonał 

w zamknię-

ciu w 

pałacu biskupim 

w Kielcach. 

Mająt-

kiem diecezji 

zarządzał Michał 

Poniatowski

– biskup 

płocki, potem 

prymas, brat 

króla.

Nie zachowały 

się dowody, 

że brał 

pienią-

dze od 

Rosjan, 

choć przynajmniej 

przez p

e-

wien czas 

był ich 

pachołkiem, a 

diecezja kra-

kowska i 

jej dochody 

były nagrodą 

za służbę

Sasom i 

Rosji. 

Po

zostawienie mu 

dochodów

z c

zęści diecezji 

zagarniętej przez 

Austrię 

też

nie było 

przypadkiem. 

Andrzej Szołdrski

– biskup 

przemyski od

1635 r., 

poznański w 

latach 1635–1650, 

sena-

tor. W 

1644 r. 

odegrał haniebną 

rolę w 

tzw.

kryzysie trubeckim, 

kiedy to 

Władysław IV 

(wraz

z grupą 

senatorów), postanowił 

– bez 

zgody sej-

mu – 

oddać Moskwie 

bez powodu 

miasto i 

za-

mek T

rubeck. W 

komisji regulującej 

granice był

biskup Szołdrski. W atmosferze protestów mia-

sto przygotowywano 

do obrony. 

Na sejmie 

biskup Szołdrski 

został słusznie

zelżony, a 

posłowie rzucili 

mu w 

twarz oskar-

żenie o 

wzięcie podarków 

od Moskwy. 

Sejm

zerwano, zgody 

na oddanie 

T rubecka 

nie wy-

dano. Mimo 

to miasto 

przejęła Moskwa. 

Król

– też 

oskarżany o 

zdradę –

 s

tanął przed 

ko-

misją sejmową, 

jednak sprawa 

rozeszła się 

po

kościach. Od 

wojny uchroniła 

Polskę 

śmierć

cara Michała 

Romanowa

.

Au

torytet P

olski został 

po tej 

sprawie

poważnie nadszarpnięty. 

Moskwa słusznie

odebrała to 

jako 

przejaw słabości 

Polski 

i wkrót-

ce zaczęła 

te słabość 

wykorzystywać.

Jan Stefan 

Giedroyć– 

biskup inflancki

od 1764 

r., żmudzki 

w latach 

1778–1803, se-

nator. P

rotegowany arcyzdrajcy 

biskupa Mas-

salskiego. Konsyliarz (doradca) Rady Nieusta-

jącej, zwanej 

Zdradą Nieustającą. 

Powołana

została na 

życzenie carycy 

Katarzyny II, 

a więk-

szość jej 

członków była 

na żołdzie 

rosyjskim.

Chciwiec i 

nepota, protegował 

rodzinę 

na

stanowiska i 

beneficja kościelne 

i sam 

te be-

neficja gromadził. 

Przeciwnik 

konfederacji barskiej. 

Dono-

sił R

osjanom o 

przygotowaniach powstań-

czychi 

ruchach oddziałów 

konfederackich.

Po

 I 

rozbiorze jego 

diecezja przypadła 

Rosji,

toteż złożył 

carycy przysięgę 

wierności i 

rze-

czywiście wiernie 

jej służył 

– niestety, 

jako







Stanisław Staszic

Stanisław  Szembek

Michał P

oniatowski



background image

3

NASI OKUP

ANCI

wychował rzesze szlacheckich warchołów i koł-

tunów, obrońców 

złotej wolności, 

liberum ve-

to

„wiary katolickiej”; 

to Kościół 

nie płacił

podatków i 

doprowadził do 

redukcji wojska

polskiego; to 

Kościół wraz 

z R

osją wprowa-

dził saskich 

uzurpatorów na 

polski tron 

i tor-

pedował wszelkie próby reform; to Kościół po-

parł targowicę, 

za co 

uzyskał zwrot 

majątków

zajętych na 

utworzenie wojska 

polskiego oraz

powrót monopolu 

w edukacji 

Polaków. 

Oto są

te „zasługi 

dla P

olski”.

Przedstawiamy 

wynik lustracji, 

której oni

tak się 

boją. Zaraz 

dowiecie się, 

dlaczego. Li-

sta jest 

długa. P

o PZPR 

będzie PZPN 

– Płat-

ni Zdrajcy, 

Pachołki 

Niemiec. Będą 

też zdraj-

cy, którzy 

brali od 

innych. Zacznijmy 

od Płat-

nych Zdrajców, 

Pachołków 

Rosji:

Andrzej Olszowski

– biskup 

chełmiński

od 1661

r., arcybiskup 

gnieźnieński i 

prymas

Polski (1674–1677), senator, podkanclerzy ko-

ronny (1666–1676). 

Wychowanek 

jezuitów,

zręczny i 

elastyczny karierowicz, 

zmieniał fron-

ty i 

protektorów. Nepota 

i łapownik 

słynny

z chciwości. 

Brał pieniądze 

od A

ustriaków,

Francuzów, 

Prusaków 

i R

osjan. Czy 

miało to

wpływ na 

fiasko zabiegów 

o odzyskanie 

lenna

pruskiego? W

szak kariera 

w Kościele 

zależa-

ła od 

przychylności Niemiec, 

bo arcykatolicki

cesarz mógł 

wówczas zablokować 

w Rzymie

każdą nominację. 

Olszowski karierę 

rozpoczął dzięki 

popar-

ciu wuja, 

kanonika gnieźnieńskiego 

Koniec-

polskiego

który zapewnił 

mu też 

protekcję

prymasa Łubieńskiego

i biskupa 

Trzebic-

kiego. Doskonale 

umiał się 

„ustawić”. P

o śmier-

ci Łubieńskiego 

przeszedł pod 

„opiekę” kró-

lowej Marii 

Ludwiki Gonzagi

, w 

której or-

szaku wrócił 

z F

rancji, gdy 

jechała do 

Polski

na ślub 

Władysławem 

IV

Był w 

związku z 

tym członkiem 

stronnic-

twa francusko-pruskiego. 

Ale gdy 

już jako 

bi-

skup zasiadł 

w senacie, 

niespodziewanie nie 

po-

parł programu 

reform Jana 

Kazimierza, a 

na-

wet bronił 

oskarżonego o 

zdradę Lubomirskie-

go

W czasie 

jego 

rokoszu wyjechał 

z k

raju do

Niemiec, bo 

przede wszystkim 

na ich 

rzecz zdra-

dzał P

olskę. Gdy 

król zrezygnował 

z reform,

Olszowski wrócił 

i kontynuował 

karierę.

Na sejmie 

koronacyjnym skutecznie 

poparł

prawo, że 

królem P

olski może 

być tylko 

kato-

lik, a 

podczas elekcji 

w 1669 

r. przeforsował 

kan-

dydaturę Michała 

Korybuta 

Wiśniowieckie-

go, licząc 

na karierę 

przy nim. 

T o 

już było 

stron-

nictwo habsburskie. 

Za skojarzenie 

małżeństwa

króla z 

Eleonorą Habsburg

zapewnił sobie 

od

Habsburgów roczną 

pensję 6 

tys. talarów. 

11

NASI OKUPANCI

roku podkanclerzy koronny i prezydent Trybu-
nału  Koronnego.  Zaufany  Augusta  II  i  stron-
nik Augusta III, co zapewniło mu karierę w pań-
stwie  i  w  Kościele,  okraszoną  przebogatą  die-
cezją krakowską i tytułem kardynalskim. 

Kiedy  po  śmierci  Augusta  II  i  elekcji

w 1733 r. prymas Potocki ogłosił wybór Sta-
nisława Leszczyńskiego (za powszechną zgo-
dą  szlachty,  prawie  jednomyślnej),  ksiądz
biskup Lipski dokonał zdrady stanu. Wsparł
zbrojną interwencję rosyjską, wraz z drugim
zdrajcą  w  sutannie  biskupem  S.  Hozjuszem
(patrz  niżej)  udał  się  do  obozu  wojsk  rosyj-
skich  i  pod  osłoną  ich  bagnetów  w  obecno-
ści garstki szlachty przeprowadził (on, a nie
prymas!)  „elekcję”  Augusta  III  Sasa.  Była
to druga elekcja, a więc całkowicie bezpraw-
na. Nazwano ją wówczas „elekcją w grochow-
skiej  karczmie”.  Wynagrodzono  go  za  zdra-
dę sowicie. Obliczono, że łączne wydatki Au-
gusta  III  związane  ze  zdobyciem  tronu  pol-
skiego wyniosły 8 milionów talarów w złocie!
Musiał tę niebotyczną sumę odbić sobie z na-
wiązką.  Na  Polakach,  oczywiście.  A  Polacy
musieli jeszcze przez kilka lat utrzymać licz-
ne  armie  –  rosyjską  i  saską  –  które  grabiły
bez  miłosierdzia.

Zdrajca biskup Lipski gwałcił prawo, ko-

ronując  w  1734  r.  Augusta  III  na  króla,  bo
koronować  miał  prawo  tylko  prymas  Polski.
Zdrada ta była szczególnie podła, bo nie prze-
szkadzało  mu,  że  prymasa  Potockiego,  dla
którego  wybór  Leszczyńskiego  był  prawem,
Rosjanie, sojusznicy Sasa, trzymali w więzie-
niu. O prawo do koronacji pożarł się przy tym
ze wspólnikiem zdrady – Hozjuszem. Zyska-
ła  na  tym  wszystkim  Rosja,  a  także  Francja,
która  w  „wojnie  o  sukcesję  polską”  zdobyła

Lotaryngię.  Jej  namiestnikiem  został  Lesz-
czyński.  Zapisał  się  tam  złotymi  zgłoskami.

Za te zdrady August III, przy poparciu Au-

strii i Rosji, załatwił Lipskiemu w Rzymie ty-
tuł  kardynała.  Ksiądz  kardynał,  zdrajca,  pa-
chołek rosyjski, jest pochowany w katedrze wa-
welskiej...

Stanisław  Józef  Hozjusz –  biskup  inf-

lancki  od  1720  r.,  kamieniecki  od  1722  r.,
poznański w latach 1733–1738, senator. Wy-
chowanek jezuitów, zdrajca Polski, wierny słu-
ga  Sasów.  Nepota,  wspierał  karierę  kościel-
ną  swojego  siostrzeńca,  Józefa  Kierskiego,
zabiegając o awanse dla niego u Sasa, w Ro-
sji  i  w  Rzymie.

Rosyjski kolaborant, wspólnik zdrajcy Lip-

skiego podczas „elekcji w karczmie grochow-
skiej” (opis wyżej). To on ogłosił „wybór” Au-
gusta  III  Sasa  pod  rosyjskimi  bagnetami,  on
(wraz  z  nuncjuszem  Albanim)  załatwił  u  pa-
pieża  unieważnienie  przysięgi  sejmu  konwo-
kacyjnego  wykluczającej  wybór  cudzoziemca.
Tak,  tak  –  papież  unieważniał  uchwały  sejmu
polskiego! Hozjusz też sowicie został za zdra-
dę  wynagrodzony  przez  Rosjan,  Augusta  III
i papieża – m.in. bogatym biskupstwem poznań-
skim.  Przewidziany  na  tę  diecezję  książę  Teo-
dor  Czartoryski 
musiał  ustąpić  zdrajcy  i  po-
czekać jeszcze sześć lat. Zarówno Hozjusz, jak
i Lipski, chcieli koronować papiesko-rosyjskie-
go  uzurpatora,  żeby  zgarnąć  łapówkę  i  zająć
lepszą pozycję przy korycie. Doszło do głośne-
go na całą Polskę i gorszącego sporu. Wygrał,
koronował i całą pulę zebrał biskup Lipski. 

Adam Stanisław Grabowski – biskup su-

fragan poznański od 1733 r. (przy Hozjuszu),
biskup chełmiński od 1736 r., kujawski od 1739
roku,  biskup  warmiński  w  latach  1741–1766,

6

NASI OKUPANCI

miał własne plany i przeprowadził wybór Sta-
nisława  Leszczyńskiego
. Była to uzurpacja,
bo  króla  wybierano  tylko  na  elekcji,  jednak
zdradziecki ksiądz prymas uznał Leszczyńskie-
go za króla, wywołując w ten sposób wojnę do-
mową. Po wniesieniu skargi przez Augusta II
papież oskarżył prymasa o zdradę prawowite-
go  króla  i  pozbawił  go  jurysdykcji,  czyli  arcy-
biskupstwa gnieźnieńskiego, za ogłoszenie bez-
królewia.  Spór  rozwiązała  śmierć  szubrawca.

Prymas  Radziejowski  zgromadził  niewy-

obrażalny majątek. Pod koniec życia mógł już
tylko bezsilnie patrzeć, jak jego wielkie dobra
bezlitośnie łupią wspólnicy jego zdrad: Szwe-
dzi,  Rosjanie,  Sasi,  Prusacy.  Niestety,  złupili
przy  tym  także  całą  Polskę,  i  to  kilka  razy,
wzdłuż  i  wszerz. 

Radziejowski  –  prymas,  kardynał,  arcyz-

drajca i arcyłotr ma godne miejsce pochówku
w  kościele  św.  Krzyża  w  Warszawie.

Krzysztof  Białłozor –  kanonik  wileński,

kanclerz kapituły wileńskiej i smoleńskiej. Je-
den  z  przywódców  szlachty  w  wojnie  domo-
wej 

na 

Litwie 

przeciwko 

Sapiehom

(1696–1704), zwany „krwawym księdzem”. Po-
słował w imieniu szlachty litewskiej do Augu-
sta II w sprawie zmniejszenia liczebności wojsk
litewskich i wprowadzenia na Litwę wojsk sa-
skich,  a  wszystko  w  celu  ograniczenia  władzy
hetmana  Sapiehy.  Król  skwapliwie  skorzystał
z okazji. W Grodnie odbyła się uroczystość ła-
mania sztandarów likwidowanych pułków. Za-
stąpiły  je  wojska  saskie,  czyli  Niemcy  wyzna-
nia luterańskiego. Ich utrzymanie kosztowało
Litwę  90  milionów  złotych,  a  kwota  była  to
wtedy  astronomiczna!  Poza  tym  niesłychane
były  grabieże  i  gwałty  –  Niemcy  okradali  na-
wet  kościoły. 

Zrujnowało  to  Litwę  doszczętnie.  Te  do-

świadczenia  August  II  wykorzystał,  wprowa-
dzając w 1713 r. wojska saskie do całego kra-
ju, aby przerzucić koszty ich utrzymania na Po-
laków,  sprowokować  bunt  i  po  stłumieniu  go
wprowadzić  rządy  absolutne.  Wojska  saskie
poczynały więc sobie jak w kraju okupowanym
– cztery lata trwały kontrybucje, grabieże, gwał-
ty. Skończyło się to konfederacją tarnogrodz-
ką, wojną domową, całkowitą ruiną Polski, we-
zwaniem Rosji na rozjemcę i Sejmem Niemym
pod  rosyjskimi  bagnetami. 

Z  zemsty  za  ścięcie  brata  z  rozkazu  het-

mana  Jana  Kazimierza  Sapiehy,  ksiądz  Biał-
łozor prowadził prywatną wojnę z Sapiehami.
Po ich rozgromieniu w bitwie pod Olkienika-
mi w r. 1700 kapłan ten podjudził pijaną szlach-
tę do mordu na wziętym do niewoli synu het-
mana  –  Michale.  Nad  ciałem  zabitego  prze-
prowadzano  „próbę”:  kto  z  podejrzanych
o  sprzyjanie  Sapiehom  nie  chciał  siec  trupa
szablą,  tego  również  rozsiekano  na  miejscu.

W swojej zemście kanonik posunął się do

kolejnej zdrady. Jako „rezydent Wielkiego Księ-
stwa  Litewskiego  przy  carze”  Piotrze  I w  la-
tach 1702–1703 podpisał umowy oddające Li-
twę  pod  kuratelę  Rosji.  Było  to  faktyczne
rozwiązanie unii polsko-litewskiej. To ten ksiądz
zdrajca  po  raz  pierwszy  wprowadził  w  grani-
ce Rzeczypospolitej wojska rosyjskie! Wziął za
to  rosyjskie  srebrniki.

W  1708  r.  został  schwytany  przez  Sapie-

hów  i  siedział  w  ich  więzieniu  do  1710  r.
–  uwolnili  go  dopiero  Rosjanie.  Od  zasłużo-
nej  kary  śmierci  uratował  go  zaciekły  opór
kapituły wileńskiej, a biskup rzucił nawet klą-
twę na Wilno. Kler czuł się bezkarny, więc bi-
skupi  i  księża  robili,  co  chcieli.  Nawet  dzisiaj

14

NASI OKUP

ANCI

dwory w 

Krakowie, W

arszawie (pałac 

na ro-

gu Miodowej 

i Senatorskiej), 

Bodzentynie

i Kielcach. 

Pełen 

pychy, nawet 

do miasta 

wy-

jeżdżał zawsze 

przynajmniej w 

dwie poszóst-

ne karoce. 

Dla porównania: 

ówczesny biskup

poznański Czartoryski, 

książę rodowy, 

do po-

dróży pomiędzy 

W arszawą 

a P

oznaniem wy-

korzystywał... karety 

pocztowe. O 

„religijno-

ści” Sołtyka 

świadczy fakt, 

że jako 

pierwszy

wprowadził stoły 

mięsne w 

piątki, co 

z obu-

rzeniem odnotował 

ksiądz Kitowicz: 

„(...) po-

społu z zaproszoną kompanią, z katolików i dy-

sydentów złożoną, 

mięsem się 

nadziewali”.

Ze względu 

na kosztowny 

tryb życia 

zawsze

potrzebował pieniędzy. Jako koadiutor w niebo-

gatej diecezji 

kijowskiej w 

1753 r. 

dopuścił się

nawet mordu 

sądowego: zaaranżował 

proces

o „mord rytualny”, chcąc wyłudzić od Żydów ła-

pówkę 500 

dukatów i 

futra warte 

300 dukatów

za uwolnienie 

oskarżonych. Skończyło 

się egze-

kucją kilkudziesięciu 

Żydów, a 

gmina żydowska

oskarżyła go 

przed notariuszem 

apostolskim. Ani

włos zbrodniarzowi 

z głowy 

nie spadł, 

ani ta

zbrodnia nie 

przeszkodziła mu 

w karierze 

ko-

ścielnej. Bo 

cóż dla 

tych „obrońców 

życia” zna-

czy życie 

kilkudziesięciu Ż

ydów?

Rosyjskiemu ambasadorowi Keyserlingowi

donosił na 

Czartoryskich, ostrzegając 

przed

ich zamiarami 

reform. P

o elekcji 

Stanisława

Augusta 

Poniatowskiego

pozornie pogodził

się z nim, ale spiskował nadal, chcąc „Ciołka”,

„solitera” złożyć 

z tronu. 

Wraz 

z P

odoskim

(późniejszy prymas) 

i biskupem 

Krasińskim

pomógł R

epninowi

zmontowaniu konfe-

deracji radomskiej. 

T o 

dzięki n

im R

epnin bez

jednego rosyjskiego 

żołnierza zmusił 

króla do

uległości i 

na sejmie 

delegacyjnym doprowa-

dził do 

cofnięcia reform 

i przywrócenia 

rosyj-

skiego protektoratu. 

Na sejmach 

1764–1766 zaciekle 

oponował

przeciwko równouprawnieniu 

prawosławnych

i protestantów, 

a nawet 

komenderował tłu-

mem wrzeszczącej 

szlachty. Detronizacja 

pol-

skiego króla 

była dla 

niego, P

odoskiego i 

Kra-

sińskiego celem 

nadrzędnym. On 

też nakłonił

papieża do 

zatwierdzenia P

odoskiego na 

pry-

masa. Gdy 

okazało się, 

że R

epnin prze 

do rów-

nouprawnienia dysydentów 

i nie 

ma zamiaru

detronizować króla, 

Sołtyk zaczął 

atakować

Podoskiego i przygotowywać z Krasińskim po-

wstanie „w 

obronie wiary 

katolickiej”. Dlate-

go P

odoskiemu łatwo 

poszło namówić 

Repni-

na do 

wywiezienia Sołtyka 

do Kaługi. 

Wraz

z nim 

pojechali Rzewuscy

i biskup 

Załuski.

T o 

była iskra, 

która wywołała 

tragiczną kon-

federację barską, 

a ta 

z kolei 

doszczętnie zde-

wastowała P

olskę i 

stała się 

bezpośrednią przy-

czyną I 

rozbioru.

Sołtyk wrócił 

z zesłania 

po pięciu 

latach

– w 

1773 r. 

Paradoksalnie, 

propaganda Ko-

ścioła spowodowała, 

że zwykły 

warchoł, zdraj-

ca i 

sprawca nieszczęść 

witany był 

jak boha-

ter. Za 

100 lat 

sytuacja powtórzyła 

się: zdraj-

ca kardynał 

Ledóchowskistał 

się bohaterem

tylko dlatego, 

że aresztowali 

go P

rusacy. 

T uż przed sejmem rozbiorowym Sołtyk wi-

dział nieuchronność 

rozbioru i 

obawiał się, 

że

Austria 

w zagarniętej 

części jego 

diecezji utwo-

rzy nową 

– w 

T arnowie 

– co 

uszczupli jego

dochody. Zabiegał 

więc u

 cesarzowej 

Marii

Teresy

o rezygnację 

z tego 

zamiaru. Dlatego

zaraz po 

I rozbiorze 

ten polski 

senator złożył

przysięgę wierności 

Austrii 

i podle 

jej się 

wy-

sługiwał.

Brał udział 

w storpedowaniu 

reform kanc-

lerza Zamoyskiego, 

tzw. Kodeksu 

Zamoy-

skiego, odrzuconego 

przez sejm 

w 1780 

r.

pod wpływem 

działań R

osji, Rzymu 

i kleru









Maria Ludwika 

Gonzaga

background image

4

NASI OKUP

ANCI

Zaatakowany na sejmie przez kanclerza li-

tewskiego P

aca– 

przyznał się 

do wzięcia 

„po-

darunku” od 

Moskwy. Odwrócił 

się od 

króla

Michała w 

czasie konfederacji 

gołąbskiej

i porozumiał 

z jego 

największym wrogiem

– Janem 

Sobieskim

Na elekcji 

1674 r. 

po-

parł kandydaturę 

Sobieskiego, a

 w

 nagrodę 

zo-

stał prymasem Polski. T

o znowu było stronnic-

two francuskie. Jako prymas powinien był zło-

żyć urząd 

podkanclerzego, ale 

ociągał się 

przez dwa 

lata, bo 

urząd ten 

dawał wielkie

wpływy i 

dochody. Żądny 

władzy uważał 

się

za interreksa 

nawet za 

życia króla, 

co wywo-

łało konflikt 

Janem 

III.

Wysyłany 

był w 

misjach dyplomatycznych,

ale jako 

chciwy łapownik, 

nepota i 

zdrajca 

przy-

nosił tylko 

szkody. Nic 

nie dały 

m.in. jego 

mi-

sje do 

Austrii 

w sprawie 

grabieży i 

dalszego

pobytu wojsk 

austriackich w 

Polsce. 

Wspierał

finansowo i 

nachalnie wręcz 

protegował swo-

ich siostrzeńców – Załuskich

. U Habsburgów

i papieży 

zabiegał dla 

nich o 

beneficja i 

awan-

se kościelne. 

Rodzinę 

Załuskich z 

pozycji śred-

niej szlachty wyprotegował do grona możnych.

Michał Radziejowski

– książę 

biskup war-

miński od 

1677 r., 

arcybiskup gnieźnieński

i prymas 

Polski 

w latach 

1687–1705, senator,

kardynał. P

odkanclerzy koronny 

od 1685 

do

1689r., 

interreks w 

latach 1696–1697. 

Wy-

chowanek jezuitów. 

Syn zdrajcy 

– katolika 

Hie-

ronima– 

który ściągnął 

na P

olskę 

potop

szwedzki. Godny 

syn swego 

ojca: patologicz-

ny zdrajca, 

łajdak łasy 

na zaszczyty, 

bezwzględ-

ny chciwiec 

i ł

apówkarz, zdradzał 

wszystko

i wszystkich. 

W początkach 

panowania Jana 

III

Sobieskiego, swego 

bliskiego krewnego, 

ściśle

z nim 

współpracował, za 

co został 

podkancle-

rzym. W 

1686 r. 

papież, chcąc 

pozyskać króla 

za

pomocą krewnego, 

mianował 

Radziejowskiego

kardynałem.W

ywołało to 

poważny konflikt 

we-

wnętrzny w 

Polsce, 

bo kardynałowi 

wyraźnie

uderzyła woda 

sodowa i 

domagał się 

uznania

go za 

drugą osobę 

w państwie 

– po 

królu,

a przed prymasem i synami króla. Konflikt na-

rastał, aż 

Sobieski spróbował 

go rozwiązać

w jedyny 

możliwy sposób: 

po śmierci 

pryma-

sa godność 

tę przejął 

Radziejowski. 

W ten 

spo-

sób uzyskał 

on wymarzoną 

pozycję. Nie 

zmie-

niło to 

jednak postawy 

zdrajcy – 

opłacany przez

Sapiehównadal 

warcholił jak 

tylko mógł. 

Wziął

udział w 

spisku przeciwko 

królowi, wykrytym

w 1688 

r. Za 

poparcie pruskich 

żądań zwro-

tu kosztów 

wojennych jeszcze 

z okresu 

poto-

pu (sprzed 

prawie pół 

wieku!) zdrajca 

w su-

tannie dostał 

od P

rusaków serwis 

stołowy wart

12

NASI OKUPANCI

senator. Wychowanek jezuitów, zausznik zdraj-
cy  biskupa  Lipskiego.  Chciwiec,  kolekcjoner
dochodowych  beneficjów.  Zebrał  dwie  kano-
nie,  trzy  probostwa  i  dziekanię.

Wziął udział, obok zdradzieckich biskupów

Lipskiego  i  Hozjusza,  w  pospiesznej  korona-
cji  Augusta  III  Sasa  –  „króla  z  grochowskiej
karczmy”. Miejsce polskich dostojników zaję-
li tam oficerowie sascy. Koronacja odbyła się
pod bagnetami stacjonujących w Polsce wojsk
saskich  i  rosyjskich. 

W  tym  czasie  zdrajca  biskup  Grabowski

spiskował z Sasami i Rosją nad sposobami pa-
cyfikacji  prawowitego  króla  Leszczyńskiego,
zabiegał o poparcie szlachty Prus Królewskich
dla  uzurpatora  Sasa  i  posłował  do  Rzymu.

Nagrodzono  go  biskupstwem  chełmińskim,
później  bogatym  kujawskim  i  jeszcze  bogat-
szym warmińskim (z tytułem książęcym!). Ak-
tywny  stronnik  Sasów,  zrywał  sejmiki  pru-
skie, dbał o obiekty kościelne, był mecenasem
sztuki.  Jego  dokonania  kolekcjonerskie  i  bu-
dowlane nie miały szczęścia... W większej czę-
ści  unicestwiły  je  liczne  pożary  i  wojny  –  na-
poleońska  i  dwie  światowe.

Andrzej Stanisław Załuski – biskup płoc-

ki  od  1723  r.,  łucki  od  1736,  chełmiński  od
1739,  krakowski  (tytularny  książę  siewierski)
w  latach  1746–1758,  senator.  Kanclerz  wielki
koronny  od  1735  do  1746  roku.  Karierę  za-
wdzięczał  protekcji  rodzinnej  i  wysługiwaniu
się  Sasom  i  Rosji.  Gdy  miał  13  lat,  stryj  An-
drzej
, biskup warmiński, zrobił go kanonikiem
krakowskim,  a  drugi  stryj,  Ludwik,  biskup
płocki – dziekanem kolegiaty w Pułtusku i pro-
boszczem płockim. A przecież to było jeszcze
dziecko!  Nie  trzeba  dodawać,  że  szły  za  tym
olbrzymie  dochody.  Polityka  prorodzinna  po
katolicku to nepotyzm w szczytowym wydaniu. 

Podróżował po Europie, studiował w Rzy-

mie.  Po  powrocie  związał  się  z  dworem  kró-
lewskim  poprzez  ministra  Flemminga  i  bi-
skupa  Lipskiego.  Dzięki  takiej  protekcji  ob-
jął  biskupstwo  płockie  po  śmierci  stryja  Lu-
dwika z papieską dyspensą, bo nie miał 30 lat.
Był  jednym  z  najwierniejszych  popleczników
Augusta  II. 

Po  jego  śmierci  poparł  prawowitą  elekcję

Stanisława  Leszczyńskiego i  znalazł  się
z nim w oblężonym Gdańsku. Po zajęciu Gdań-
ska przez Rosjan został aresztowany, ale tak-
że  szybko  uwolniony  –  już  w  1735  r.  dzięki
poparciu carycy Rosji Anny został kanclerzem
wielkim  koronnym.  Skąd  tak  nagłe  zaufanie

5

NASI OKUPANCI

100  tys.  zł!  A  Prusacy  dostali  40  tys.  talarów
i  wysokie  odsetki  za  ponad  30  lat. 

Radziejowski brał też od Habsburgów. Póź-

niej  wywołał  w  Polsce  powszechne  oburzenie
wysłaniem listu gratulacyjnego do Fryderyka
I
,  gdy  ten  koronował  się  na  króla  Prus.  Jako
interreks „oczyścił” skarbiec Polski. Prawie do
czysta. Jako interreks i prymas trzy razy sprze-
dał  koronę  Polski  i  Litwy  tym,  którzy  dawali
więcej.  W  roku  1697  zawarł  pisemny  układ
z  posłem  francuskim  o  poparcie  elekcji  księ-
cia  Contiego,  a  z  olbrzymiej  łapówki  francu-
skiej  (ponad  200  tys.  talarów!)  wziął  60  tys.
talarów. Resztą podzielili się Sapiehowie, Lu-
bomirski i biskup Załuski. Na polu elekcyjnym
–  wobec  zgromadzonej  szlachty  –  ksiądz  kar-
dynał  przysiągł,  że  nie  dał  się  splamić  prze-
kupstwem ani ująć darami. A ile są warte przy-
sięgi biskupów, zobaczymy jeszcze przy kolej-
nych  biskupach:  Hozjuszu,  Kossakowskim
i  Skarszewskim.

Na  uroczystościach  kościelnych  Radziejow-

ski występował ze swoją bliską krewną, a jedno-
cześnie  kochanką – Konstancją  Towiańską
oraz...  jej  mężem.  Ciekawy  trójkącik.  Konstan-
cję nazywano nawet „kardynałową”. Ona właśnie
pośredniczyła w jego machinacjach, m.in. w prze-
jęciu 100 tys. talarów łapówki, którą zdrajca
ksiądz  prymas  otrzymał 
za  przejście  na  stro-
nę  uzurpatora  Augusta  II  Mocnego,  sojuszni-
ka i klienta Austrii i Rosji, przeciwko księciu Con-
tiemu,  prawowicie  wybranemu,  za  którego  po-
parcie wziął w łapę całkiem niedawno! Dopiero
po  zapłacie  całej  sumy,  w  gotówce  i  w  diamen-
tach, złożył hołd Augustowi. Przy każdej łapów-
ce załatwiał swej kochance osobną prowizję.

Kolejne 100 tys. talarów łapówki wziął

ksiądz  prymas  od  Jana  Reinholda  Patkula

za wciągnięcie Augusta II w sojusz z Rosją do
wojny ze Szwecją. Wielka wojna północna trwa-
ła  21  lat,  zrujnowała  Polskę  i  przetrąciła  jej
kręgosłup,  a  Rosja  urosła  do  potęgi.  Ta  woj-

na  zrobiła  z  Polski  rosyjski  protektorat  i  sta-
nowiła  preludium  do  rozbiorów.

W  czasie  wojny  północnej  ksiądz  prymas

nie  byłby  sobą,  gdyby...  nie  zdradził  Augusta
dla Szwedów. Na ich żądanie dotyczące detro-
nizacji  Sasa  zawiązał  w  1704  r.  konfederację
warszawską  i  jako  prymas  ogłosił  detroniza-
cję  Augusta  i  bezkrólewie.  Dążył  do  elekcji
Lubomirskiego,  który  był  bliskim  powinowa-
tym jego kochanki, Towiańskiej, ale Karol XII

13

NASI OKUP

ANCI

Rosjan 

do niedawnego 

wroga? Otóż 

podwar-

szawska wieś 

Kamień, miejsce 

„elekcji w 

gro-

chowskiej karczmie”, 

należała do... 

biskupa

płockiego Załuskiego! 

T en 

szubrawiec udo-

stępnił ją 

na bezprawną 

elekcję, bo 

grał na

dwa fronty! 

Przez 

cały c

zas był 

informatorem

obozu sasko-rosyjskiego. 

W związku 

z tym 

awansem musiał 

zrezy-

gnować z 

diecezji płockiej 

(incompatibilia

).

Nie zawiódł 

swych rosyjskich 

mocodawców

– wiernie 

współpracował z 

Augustem 

III

i rosyjskim 

ambasadorem K

eyserlingiemjuż

na sejmie 

pacyfikacyjnym. Szybko 

został b

i-

skupem łuckim 

i – 

dla uzupełnienia 

docho-

dów! – 

jeszcze opatem 

w Czerwińsku 

i w 

Pa-

radyżu. Ze 

względu na 

bliskość W

arszawy

z odległej 

diecezji łuckiej 

przeniósł się 

na 

cheł-

mińską. P

o śmierci 

kardynała Lipskiego 

Sas

pozbył się 

kanclerza nieroba 

i przeniósł 

go

na bogate 

biskupstwo krakowskie. 

W polity-

ce Załuski 

był aktywny 

nadal – 

jako biskup

senator. P

rzewodniczył m.in. 

komisji ds. 

lu-

stracji dóbr i zabezpieczenia materialnego ar-

mii. Dziewięć 

lat później, 

gdy Alojzy 

Brühl

obejmował dowództwo 

polskiej artylerii, 

za-

stał w 

koszarach... sześć 

sprawnych armat,

a wydatki 

na proch 

wynosiły 100 

(sic!) zł 

na

rok. T

ak biskup 

zabezpieczył polskie 

wojsko.

Mogli strzelać, 

ale na 

wiwat.

Podobnie 

całkowicie nieskuteczna 

była pró-

ba Załuskiego 

zreformowania Akademii 

Kra-

kowskiej. L

ecz chociaż 

popierał Collegium 

No-

bilium Konarskiego 

i dopomógł 

bratu w 

zało-

żeniu Biblioteki 

Załuskich, osiągnięcie 

to zu-

pełnie blednie, gdy uświadomimy sobie, że ko-

ścielny indeks 

ksiąg zakazanych 

był w 

Polsce

prawem, książki 

palono na 

stosach, a 

wolność

druku wprowadzono dopiero w 1788 r. Biblio-

teka stanowiła 

więc magazyn 

pacierzy. 

T en 

rosyjski kolaborant 

jest pochowany

w katedrze 

wawelskiej.

Kajetan Ignacy 

Sołtyk– 

biskup koadiu-

tor k

ijowski od 

1749 r., 

biskup kijowski 

od 1756

roku, krakowski 

(tytularny książę 

siewierski)

od 1759 

r., senator. 

W 1767 

r. został 

wywie-

ziony do 

Kaługi, skąd 

wrócił w 

1773 r.

W 1782 

r. trafił 

„do czubków”. 

Bliski krewny

i protegowany 

prymasa P

otockiego. Stronnik

Sasów, zajadły 

wróg Czartoryskich, 

przyjaciel

związanego z 

Rosją 

skorumpowanego ministra

Brühla. Jego poparciu zawdzięczał biskupstwo

krakowskie i 

związane z 

tym ogromne 

docho-

dy. F

anatyk 

religijny, o

brońca liberum 

veto,

przeciwnik reform.

Życie prowadził 

niebywale rozpustne. 

Ja-

ko biskup 

krakowski utrzymywał 

wystawne









Andrzej  Stanisław  Załuski

Kajetan Ignacy 

Sołtyk

Michał Radziejowski

August  II  Mocny

background image

4

NASI OKUPANCI

Zaatakowany na sejmie przez kanclerza li-

tewskiego Paca – przyznał się do wzięcia „po-
darunku”  od  Moskwy.  Odwrócił  się  od  króla
Michała  w  czasie  konfederacji  gołąbskiej
i  porozumiał  z  jego  największym  wrogiem
–  Janem  Sobieskim.  Na  elekcji  1674  r.  po-
parł kandydaturę Sobieskiego, a w nagrodę zo-
stał prymasem Polski. To znowu było stronnic-
two francuskie. Jako prymas powinien był zło-
żyć  urząd  podkanclerzego,  ale  ociągał  się  aż
przez  dwa  lata,  bo  urząd  ten  dawał  wielkie
wpływy  i  dochody.  Żądny  władzy  uważał  się
za  interreksa  nawet  za  życia  króla,  co  wywo-
łało  konflikt  z  Janem  III.

Wysyłany był w misjach dyplomatycznych,

ale jako chciwy łapownik, nepota i zdrajca przy-
nosił tylko szkody. Nic nie dały m.in. jego mi-
sje  do  Austrii  w  sprawie  grabieży  i  dalszego
pobytu wojsk austriackich w Polsce. Wspierał
finansowo i nachalnie wręcz protegował swo-
ich siostrzeńców – Załuskich. U Habsburgów
i papieży zabiegał dla nich o beneficja i awan-
se kościelne. Rodzinę Załuskich z pozycji śred-
niej szlachty wyprotegował do grona możnych.

Michał Radziejowski – książę biskup war-

miński  od  1677  r.,  arcybiskup  gnieźnieński
i  prymas  Polski  w  latach  1687–1705,  senator,
kardynał.  Podkanclerzy  koronny  od  1685  do
1689 r.,  interreks  w  latach  1696–1697.  Wy-
chowanek jezuitów. Syn zdrajcy – katolika Hie-
ronima 
–  który  ściągnął  na  Polskę  potop
szwedzki.  Godny  syn  swego  ojca:  patologicz-
ny zdrajca, łajdak łasy na zaszczyty, bezwzględ-
ny  chciwiec  i  łapówkarz,  zdradzał  wszystko
i wszystkich. W początkach panowania Jana III
Sobieskiego,  swego  bliskiego  krewnego,  ściśle
z  nim  współpracował,  za  co  został  podkancle-
rzym. W 1686 r. papież, chcąc pozyskać króla za
pomocą  krewnego,  mianował  Radziejowskiego

kardynałem. Wywołało to poważny konflikt we-
wnętrzny  w  Polsce,  bo  kardynałowi  wyraźnie
uderzyła woda sodowa i domagał się uznania
go  za  drugą  osobę  w  państwie  –  po  królu,
a przed prymasem i synami króla. Konflikt na-
rastał,  aż  Sobieski  spróbował  go  rozwiązać
w  jedyny  możliwy  sposób:  po  śmierci  pryma-
sa godność tę przejął Radziejowski. W ten spo-
sób uzyskał on wymarzoną pozycję. Nie zmie-
niło to jednak postawy zdrajcy – opłacany przez
Sapiehów nadal warcholił jak tylko mógł. Wziął
udział w spisku przeciwko królowi, wykrytym
w  1688  r.  Za  poparcie  pruskich  żądań  zwro-
tu kosztów wojennych jeszcze z okresu poto-
pu  (sprzed  prawie  pół  wieku!)  zdrajca  w  su-
tannie dostał od Prusaków serwis stołowy wart

12

NASI OKUP

ANCI

senator. W

ychowanek jezuitów, 

zausznik zdraj-

cy biskupa 

Lipskiego. Chciwiec, 

kolekcjoner

dochodowych beneficjów. 

Zebrał dwie 

kano-

nie, trzy 

probostwa i 

dziekanię.

Wziął udział, 

obok zdradzieckich 

biskupów

Lipskiego i 

Hozjusza, w 

pospiesznej korona-

cji A

ugusta III 

Sasa – 

„króla z 

grochowskiej

karczmy”. Miejsce 

polskich dostojników 

zaję-

li tam 

oficerowie sascy. 

Koronacja odbyła 

się

pod bagnetami 

stacjonujących w 

Polsce 

wojsk

saskich i 

rosyjskich. 

W tym 

czasie zdrajca 

biskup Grabowski

spiskował z Sasami i Rosją nad sposobami pa-

cyfikacji prawowitego 

króla L

eszczyńskiego,

zabiegał o 

poparcie szlachty 

Prus 

Królewskich

dla uzurpatora 

Sasa i 

posłował do 

Rzymu.

Nagrodzono go 

biskupstwem chełmińskim,

później bogatym 

kujawskim i 

jeszcze bogat-

szym warmińskim (z tytułem książęcym!). Ak-

tywny stronnik 

Sasów, zrywał 

sejmiki pru-

skie, dbał o obiekty kościelne, był mecenasem

sztuki. Jego 

dokonania kolekcjonerskie 

i bu-

dowlane nie miały szczęścia... W większej czę-

ści unicestwiły 

je liczne 

pożary i 

wojny – 

na-

poleońska i 

dwie światowe.

Andrzej Stanisław 

Załuski– 

biskup płoc-

ki od 

1723 r., 

łucki od 

1736, chełmiński 

od

1739, krakowski 

(tytularny książę 

siewierski)

w latach 

1746–1758, senator. 

Kanclerz wielki

koronny od 

1735 do 

1746 roku. 

Karierę za-

wdzięczał protekcji 

rodzinnej i 

wysługiwaniu

się Sasom 

i R

osji. 

Gdy miał 

13 lat, 

stryj An-

drzej, biskup 

warmiński, zrobił 

go kanonikiem

krakowskim, a 

drugi stryj, 

Ludwik

biskup

płocki – 

dziekanem kolegiaty 

w Pułtusku 

i pro-

boszczem płockim. 

A przecież 

to było 

jeszcze

dziecko! Nie 

trzeba dodawać, 

że szły 

za tym

olbrzymie dochody. 

Polityka 

prorodzinna po

katolicku to nepotyzm w szczytowym wydaniu. 

Podróżował po Europie, studiował w Rzy-

mie. P

o powrocie 

związał się 

z dworem 

kró-

lewskim poprzez 

ministra Flemminga 

i bi-

skupa Lipskiego. 

Dzięki takiej 

protekcji ob-

jął biskupstwo 

płockie po 

śmierci stryja 

Lu-

dwika z papieską dyspensą, bo nie miał 30 lat.

Był jednym 

z najwierniejszych 

popleczników

Augusta 

II. 

Po

 jego 

śmierci poparł 

prawowitą elekcję

Stanisława L

eszczyńskiego

znalazł się

z nim 

w oblężonym 

Gdańsku. P

o zajęciu 

Gdań-

ska przez 

Rosjan 

został aresztowany, 

ale tak-

że szybko 

uwolniony – 

już w 

1735 r. 

dzięki

poparciu carycy Rosji 

Annyzostał kanclerzem

wielkim koronnym. 

Skąd tak 

nagłe zaufanie

5

NASI OKUP

ANCI

100 tys. 

zł! A 

Prusacy 

dostali 40 

tys. talarów

i wysokie 

odsetki za 

ponad 30 

lat. 

Radziejowski 

brał też 

od Habsburgów. 

Póź-

niej wywołał 

w P

olsce powszechne 

oburzenie

wysłaniem listu 

gratulacyjnego do 

Fryderyka

I

gdy ten 

koronował 

się na 

króla P

rus. Jako

interreks „oczyścił” skarbiec Polski. P

rawie do

czysta. Jako interreks i prymas trzy razy sprze-

dał koronę 

Po

lski i 

Litwy tym, 

którzy dawali

więcej. W 

roku 1697 

zawarł pisemny 

układ

z posłem 

francuskim o 

poparcie elekcji 

księ-

cia Contiego

, a 

z olbrzymiej 

łapówki francu-

skiej (ponad 

200 tys. 

talarów!) wziął 

60 tys.

talarów. R

esztą podzielili 

się Sapiehowie, 

Lu-

bomirski i biskup Załuski. Na polu elekcyjnym

– wobec 

zgromadzonej szlachty 

– ksiądz 

kar-

dynał przysiągł, 

że nie 

dał się 

splamić prze-

kupstwem ani 

ująć darami. 

A ile 

są warte 

przy-

sięgi biskupów, 

zobaczymy jeszcze 

przy kolej-

nych biskupach: 

Hozjuszu

Kossakowskim

Skarszewskim

.

Na uroczystościach 

kościelnych R

adziejow-

ski występował 

ze swoją 

bliską krewną, 

a jedno-

cześnie kochanką

K

onstancją T

owiańską

oraz... jej 

mężem. Ciekawy 

trójkącik. Konstan-

cję nazywano 

nawet „kardynałową”. 

Ona właśnie

pośredniczyła w 

jego machinacjach, 

m.in. w 

prze-

jęciu 100 

tys. talarów 

łapówki, którą 

zdrajca

ksiądz prymas 

otrzymałza 

przejście n

a stro-

nę uzurpatora 

Augusta 

II Mocnego

, sojuszni-

ka i klienta 

Austrii 

i R

osji, przeciwko 

księciu Con-

tiemu, prawowicie 

wybranemu, za 

którego po-

parcie wziął 

w łapę 

całkiem niedawno! 

Dopiero

po zapłacie 

całej sumy, 

w gotówce 

i w 

diamen-

tach, złożył 

hołd A

ugustowi. P

rzy każdej 

łapów-

ce załatwiał 

swej kochance 

osobną prowizję.

Kolejne 

100 tys. 

talarów łapówki

wziął

ksiądz prymas 

od Jana 

Reinholda 

Pa

tkula

za wciągnięcie 

Augusta 

II w 

sojusz z 

Rosją 

do

wojny ze 

Szwecją. W

ielka wojna 

północna trwa-

ła 21 

lat, zrujnowała 

Po

lskę i 

przetrąciła jej

kręgosłup, a 

Ro

sja urosła 

do potęgi. 

T a 

woj-

na zrobiła 

z P

olski rosyjski 

protektorat i 

sta-

nowiła preludium 

do rozbiorów.

W czasie 

wojny północnej 

ksiądz prymas

nie byłby 

sobą, gdyby... 

nie zdradził 

Augusta

dla Szwedów. Na ich żądanie dotyczące detro-

nizacji Sasa 

zawiązał w 

1704 r. 

konfederację

warszawską i 

jako prymas 

ogłosił detroniza-

cję A

ugusta i 

bezkrólewie. Dążył 

do elekcji

Lubomirskiego, k

tóry był 

bliskim powinowa-

tym jego 

kochanki,T

owiańskiej, ale 

Karol XII

13

NASI OKUPANCI

Rosjan do niedawnego wroga? Otóż podwar-
szawska wieś Kamień, miejsce „elekcji w gro-
chowskiej  karczmie”,  należała  do...  biskupa
płockiego  Załuskiego!  Ten  szubrawiec  udo-
stępnił  ją  na  bezprawną  elekcję,  bo  grał  na
dwa fronty! Przez cały czas był informatorem
obozu  sasko-rosyjskiego. 

W  związku  z  tym  awansem  musiał  zrezy-

gnować  z  diecezji  płockiej  (incompatibilia).
Nie  zawiódł  swych  rosyjskich  mocodawców
–  wiernie  współpracował  z  Augustem  III
i rosyjskim ambasadorem Keyserlingiem już
na  sejmie  pacyfikacyjnym.  Szybko  został  bi-
skupem  łuckim  i  –  dla  uzupełnienia  docho-
dów! – jeszcze opatem w Czerwińsku i w Pa-
radyżu.  Ze  względu  na  bliskość  Warszawy
z odległej diecezji łuckiej przeniósł się na cheł-
mińską.  Po  śmierci  kardynała  Lipskiego  Sas
pozbył  się  kanclerza  nieroba  i  przeniósł  go
na  bogate  biskupstwo  krakowskie.  W  polity-
ce  Załuski  był  aktywny  nadal  –  jako  biskup
senator.  Przewodniczył  m.in.  komisji  ds.  lu-
stracji dóbr i zabezpieczenia materialnego ar-
mii.  Dziewięć  lat  później,  gdy  Alojzy  Brühl
obejmował  dowództwo  polskiej  artylerii,  za-
stał  w  koszarach...  sześć  sprawnych  armat,
a  wydatki  na  proch  wynosiły  100  (sic!)  zł  na
rok.  Tak  biskup  zabezpieczył  polskie  wojsko.
Mogli  strzelać,  ale  na  wiwat.

Podobnie całkowicie nieskuteczna była pró-

ba Załuskiego zreformowania Akademii Kra-
kowskiej. Lecz chociaż popierał Collegium No-
bilium Konarskiego i dopomógł bratu w zało-
żeniu Biblioteki Załuskich, osiągnięcie to zu-
pełnie blednie, gdy uświadomimy sobie, że ko-
ścielny  indeks  ksiąg  zakazanych  był  w  Polsce
prawem, książki palono na stosach, a wolność
druku wprowadzono dopiero w 1788 r. Biblio-
teka  stanowiła  więc  magazyn  pacierzy. 

Ten  rosyjski  kolaborant  jest  pochowany

w  katedrze  wawelskiej.

Kajetan Ignacy Sołtyk – biskup koadiu-

tor kijowski od 1749 r., biskup kijowski od 1756
roku,  krakowski  (tytularny  książę  siewierski)
od  1759  r.,  senator.  W  1767  r.  został  wywie-
ziony  do  Kaługi,  skąd  wrócił  w  1773  r.
W 1782 r. trafił „do czubków”. Bliski krewny
i  protegowany  prymasa  Potockiego.  Stronnik
Sasów,  zajadły  wróg  Czartoryskich,  przyjaciel
związanego z Rosją skorumpowanego ministra
Brühla. Jego poparciu zawdzięczał biskupstwo
krakowskie i związane z tym ogromne docho-
dy.  Fanatyk  religijny,  obrońca  liberum  veto,
przeciwnik  reform.

Życie  prowadził  niebywale  rozpustne.  Ja-

ko  biskup  krakowski  utrzymywał  wystawne









Andrzej Stanisław 

Załuski

Kajetan  Ignacy  Sołtyk

Michał  Radziejowski

August II 

Mocny

background image

3

NASI OKUPANCI

wychował rzesze szlacheckich warchołów i koł-
tunów,  obrońców  złotej  wolności,  liberum  ve-
to 
i  „wiary  katolickiej”;  to  Kościół  nie  płacił
podatków  i  doprowadził  do  redukcji  wojska
polskiego;  to  Kościół  wraz  z  Rosją  wprowa-
dził  saskich  uzurpatorów  na  polski  tron  i  tor-
pedował wszelkie próby reform; to Kościół po-
parł  targowicę,  za  co  uzyskał  zwrot  majątków
zajętych na utworzenie wojska polskiego oraz
powrót monopolu w edukacji Polaków. Oto są
te „zasługi dla Polski”.

Przedstawiamy  wynik  lustracji,  której  oni

tak się boją. Zaraz dowiecie się, dlaczego. Li-
sta jest długa. Po PZPR będzie PZPN – Płat-
ni Zdrajcy, Pachołki Niemiec. Będą też zdraj-
cy, którzy brali od innych. Zacznijmy od Płat-
nych  Zdrajców,  Pachołków  Rosji:

Andrzej  Olszowski –  biskup  chełmiński

od  1661 r.,  arcybiskup  gnieźnieński  i  prymas
Polski (1674–1677), senator, podkanclerzy ko-
ronny  (1666–1676).  Wychowanek  jezuitów,
zręczny i elastyczny karierowicz, zmieniał fron-
ty  i  protektorów.  Nepota  i  łapownik  słynny
z  chciwości.  Brał  pieniądze  od  Austriaków,
Francuzów,  Prusaków  i  Rosjan.  Czy  miało  to
wpływ na fiasko zabiegów o odzyskanie lenna
pruskiego?  Wszak  kariera  w  Kościele  zależa-
ła od przychylności Niemiec, bo arcykatolicki
cesarz  mógł  wówczas  zablokować  w  Rzymie
każdą  nominację. 

Olszowski karierę rozpoczął dzięki popar-

ciu  wuja,  kanonika  gnieźnieńskiego  Koniec-
polskiego
,  który  zapewnił  mu  też  protekcję
prymasa  Łubieńskiego i  biskupa  Trzebic-
kiego
. Doskonale umiał się „ustawić”. Po śmier-
ci  Łubieńskiego  przeszedł  pod  „opiekę”  kró-
lowej  Marii  Ludwiki  Gonzagi,  w  której  or-
szaku  wrócił  z  Francji,  gdy  jechała  do  Polski
na  ślub  z  Władysławem  IV

Był  w  związku  z  tym  członkiem  stronnic-

twa  francusko-pruskiego.  Ale  gdy  już  jako  bi-
skup zasiadł w senacie, niespodziewanie nie po-
parł programu reform Jana Kazimierza, a na-
wet bronił oskarżonego o zdradę Lubomirskie-
go
. W czasie jego rokoszu wyjechał z kraju do
Niemiec, bo przede wszystkim na ich rzecz zdra-
dzał  Polskę.  Gdy  król  zrezygnował  z  reform,
Olszowski wrócił i kontynuował karierę.

Na  sejmie  koronacyjnym  skutecznie  poparł

prawo,  że  królem  Polski  może  być  tylko  kato-
lik, a podczas elekcji w 1669 r. przeforsował kan-
dydaturę  Michała  Korybuta  Wiśniowieckie-
go
, licząc na karierę przy nim. To już było stron-
nictwo habsburskie. Za skojarzenie małżeństwa
króla z Eleonorą Habsburg zapewnił sobie od
Habsburgów roczną pensję 6 tys. talarów. 

11

NASI OKUP

ANCI

roku podkanclerzy 

koronny i 

prezydent T

rybu-

nału Koronnego. 

Zaufany A

ugusta 

II i 

stron-

nik A

ugusta 

III, co 

zapewniło mu 

karierę w 

pań-

stwie i 

w Kościele, 

okraszoną przebogatą 

die-

cezją krakowską 

i tytułem 

kardynalskim. 

Kiedy po 

śmierci A

ugusta 

II i 

elekcji

w 1733 

r. prymas 

Potocki 

ogłosił wybór 

Sta-

nisława Leszczyńskiego (za powszechną zgo-

dą szlachty, 

prawie jednomyślnej), 

ksiądz

biskup Lipski 

dokonał zdrady 

stanu. W

sparł

zbrojną interwencję 

rosyjską, wraz 

z drugim

zdrajcą w 

sutannie biskupem 

S. Hozjuszem

(patrz niżej) 

udał się 

do obozu 

wojsk rosyj-

skich i 

pod osłoną 

ich bagnetów 

w obecno-

ści garstki 

szlachty przeprowadził 

(on, a 

nie

prymas!) „elekcję” 

Au

gusta III 

Sasa. Była

to druga 

elekcja, a 

więc całkowicie 

bezpraw-

na. Nazwano 

ją wówczas 

„elekcją w 

grochow-

skiej karczmie”. 

Wynagrodzono 

go za 

zdra-

dę sowicie. Obliczono, że łączne wydatki Au

-

gusta III 

związane ze 

zdobyciem tronu 

pol-

skiego wyniosły 8 milionów talarów w złocie!

Musiał tę 

niebotyczną sumę 

odbić sobie 

z na-

wiązką. Na 

Polakach, 

oczywiście. A 

Polacy

musieli jeszcze 

przez kilka 

lat utrzymać 

licz-

ne armie 

– rosyjską 

i saską 

– które 

grabiły

bez miłosierdzia.

Zdrajca biskup 

Lipski gwałcił 

prawo, ko-

ronując w 

1734 r. 

Au

gusta III 

na króla, 

bo

koronować miał 

prawo tylko 

prymas P

olski.

Zdrada ta

była szczególnie 

podła, bo 

nie prze-

szkadzało mu, 

że prymasa 

Potockiego, 

dla

którego wybór 

Leszczyńskiego 

był prawem,

Rosjanie, 

sojusznicy Sasa, 

trzymali w 

więzie-

niu. O 

prawo do 

koronacji pożarł 

się przy 

tym

ze wspólnikiem 

zdrady – 

Hozjuszem. Zyska-

ła na 

tym wszystkim 

Rosja, 

a także 

Francja,

która w 

„wojnie o 

sukcesję polską” 

zdobyła

Lotaryngię. 

Jej namiestnikiem 

został L

esz-

czyński. Zapisał 

się tam 

złotymi zgłoskami.

Za te 

zdrady A

ugust 

III, przy 

poparciu A

u-

strii i 

Rosji, 

załatwił Lipskiemu 

w Rzymie 

ty-

tuł kardynała. 

Ksiądz kardynał, 

zdrajca, pa-

chołek rosyjski, 

jest pochowany 

w katedrze 

wa-

welskiej...

Stanisław Józef 

Hozjusz– 

biskup inf-

lancki od 

1720 r., 

kamieniecki od 

1722 r.,

poznański w 

latach 1733–1738, 

senator. W

y-

chowanek jezuitów, 

zdrajca P

olski, wierny 

słu-

ga Sasów. 

Nepota, wspierał 

karierę kościel-

ną swojego 

siostrzeńca, Józefa 

Kierskiego,

zabiegając o

 a

wanse d

la niego 

u Sasa, 

w R

o-

sji i 

w Rzymie.

Rosyjski kolaborant, wspólnik zdrajcy Lip-

skiego podczas 

„elekcji w 

karczmie grochow-

skiej” (opis 

wyżej). T

o on 

ogłosił „wybór” 

Au

-

gusta III 

Sasa pod 

rosyjskimi bagnetami, 

on

(wraz z 

nuncjuszem Albanim

) załatwił 

u pa-

pieża unieważnienie 

przysięgi sejmu 

konwo-

kacyjnego wykluczającej 

wybór cudzoziemca.

T ak, 

tak – 

papież unieważniał 

uchwały sejmu

polskiego! Hozjusz 

też sowicie 

został za 

zdra-

dę wynagrodzony 

przez R

osjan, A

ugusta 

III

i papieża 

– m.in. 

bogatym biskupstwem 

poznań-

skim. P

rzewidziany na 

tę diecezję 

książę Te

o-

dor Czartoryski

musiał ustąpić 

zdrajcy i 

po-

czekać jeszcze 

sześć lat. 

Zarówno Hozjusz, 

jak

i Lipski, 

chcieli koronować 

papiesko-rosyjskie-

go uzurpatora, 

żeby zgarnąć 

łapówkę i 

zająć

lepszą pozycję 

przy korycie. 

Doszło do 

głośne-

go na 

całą P

olskę i 

gorszącego sporu. 

Wygrał,

koronował i 

całą pulę 

zebrał biskup 

Lipski. 

Adam Stanisław 

Grabowski– 

biskup su-

fragan poznański 

od 1733 

r. (przy 

Hozjuszu),

biskup chełmiński 

od 1736 

r., kujawski 

od 1739

roku, biskup 

warmiński w 

latach 1741–1766,

6

NASI OKUP

ANCI

miał własne 

plany i 

przeprowadził wybór 

Sta-

nisława Leszczyńskiego

. Była 

to uzurpacja,

bo króla 

wybierano tylko 

na elekcji, 

jednak

zdradziecki ksiądz prymas uznał Leszczyńskie-

go za 

króla, wywołując 

w ten 

sposób wojnę 

do-

mową. P

o wniesieniu 

skargi przez 

Au

gusta II

papież oskarżył 

prymasa o 

zdradę prawowite-

go króla 

i pozbawił 

go jurysdykcji, 

czyli arcy-

biskupstwa gnieźnieńskiego, 

za ogłoszenie 

bez-

królewia. Spór 

rozwiązała śmierć 

szubrawca.

Prymas 

Radziejowski 

zgromadził niewy-

obrażalny majątek. 

Pod 

koniec życia 

mógł już

tylko b

ezsilnie p

atrzeć, jak 

jego wielkie 

dobra

bezlitośnie łupią 

wspólnicy jego 

zdrad: Szwe-

dzi, R

osjanie, Sasi, 

Prusacy. 

Niestety, złupili

przy tym 

także c

ałą P

olskę, i 

to kilka 

razy,

wzdłuż i 

wszerz. 

Radziejowski 

– prymas, 

kardynał, arcyz-

drajca i 

arcyłotr ma 

godne miejsce 

pochówku

w kościele 

św. Krzyża 

w W

arszawie.

Krzysztof Białłozor

– kanonik 

wileński,

kanclerz kapituły 

wileńskiej i 

smoleńskiej. Je-

den z 

przywódców szlachty 

w wojnie 

domo-

wej 

na 

Litwie 

przeciwko 

Sapiehom

(1696–1704), zwany 

„krwawym księdzem”. 

Po-

słował w 

imieniu szlachty 

litewskiej do 

Au

gu-

sta II 

w sprawie 

zmniejszenia liczebności 

wojsk

litewskich i 

wprowadzenia na 

Litwę wojsk 

sa-

skich, a 

wszystko w 

celu ograniczenia 

władzy

hetmana Sapiehy. 

Król skwapliwie 

skorzystał

z okazji. W Grodnie odbyła się uroczystość ła-

mania sztandarów likwidowanych pułków. Za-

stąpiły je 

wojska saskie, 

czyli Niemcy 

wyzna-

nia luterańskiego. 

Ich utrzymanie 

kosztowało

Litwę 90 

milionów złotych, 

a kwota 

była to

wtedy astronomiczna! 

Poza 

tym niesłychane

były grabieże 

i gwałty 

– Niemcy 

okradali na-

wet kościoły. 

Zrujnowało to 

Litwę doszczętnie. 

T e 

do-

świadczenia A

ugust 

II wykorzystał, 

wprowa-

dzając w 

1713 r. 

wojska saskie 

do całego 

kra-

ju, aby 

przerzucić koszty 

ich utrzymania 

na P

o-

laków, sprowokować 

bunt i 

po stłumieniu 

go

wprowadzić rządy 

absolutne. W

ojska saskie

poczynały więc sobie jak w kraju okupowanym

– cztery 

lata trwały 

kontrybucje, grabieże, 

gwał-

ty. Skończyło 

się to 

konfederacją tarnogrodz-

ką, wojną 

domową, całkowitą 

ruiną P

olski, we-

zwaniem R

osji na 

rozjemcę i 

Sejmem Niemym

pod rosyjskimi 

bagnetami. 

Z zemsty 

za ścięcie 

brata z 

rozkazu het-

mana Jana 

Kazimierza Sapiehy, 

ksiądz Biał-

łozor prowadził 

prywatną wojnę 

z Sapiehami.

Po

 ich 

rozgromieniu w 

bitwie pod 

Olkienika-

mi w 

r. 1700 

kapłan ten 

podjudził pijaną 

szlach-

tę d

o mordu 

na w

ziętym do 

niewoli synu 

het-

mana – 

Michale

Nad ciałem 

zabitego prze-

prowadzano „próbę”: 

kto z 

podejrzanych

o sprzyjanie 

Sapiehom nie 

chciał siec 

trupa

szablą, tego 

również rozsiekano 

na miejscu.

W swojej 

zemście kanonik 

posunął się 

do

kolejnej zdrady. 

Jako „rezydent 

Wielkiego 

Księ-

stwa Litewskiego 

przy carze” 

Piotrze 

I

la-

tach 1702–1703 

podpisał umowy 

oddające Li-

twę pod 

kuratelę R

osji. Było 

to faktyczne

rozwiązanie u

nii polsko-litewskiej. 

T o 

ten ksiądz

zdrajca po 

raz pierwszy 

wprowadził w 

grani-

ce Rzeczypospolitej wojska rosyjskie! Wziął za

to rosyjskie 

srebrniki.

W 1708 

r. został 

schwytany przez 

Sapie-

hów i 

siedział w 

ich więzieniu 

do 1710 

r.

– uwolnili 

go dopiero 

Rosjanie. 

Od zasłużo-

nej kary 

śmierci uratował 

go zaciekły 

opór

kapituły wileńskiej, 

a biskup 

rzucił nawet 

klą-

twę na 

Wilno. 

Kler czuł 

się bezkarny, 

więc bi-

skupi i 

księża robili, 

co chcieli. 

Nawet dzisiaj

14

NASI OKUPANCI

dwory  w  Krakowie,  Warszawie  (pałac  na  ro-
gu  Miodowej  i  Senatorskiej),  Bodzentynie
i Kielcach. Pełen pychy, nawet do miasta wy-
jeżdżał  zawsze  przynajmniej  w  dwie  poszóst-
ne karoce. Dla porównania: ówczesny biskup
poznański Czartoryski, książę rodowy, do po-
dróży  pomiędzy  Warszawą  a  Poznaniem  wy-
korzystywał...  karety  pocztowe.  O  „religijno-
ści”  Sołtyka  świadczy  fakt,  że  jako  pierwszy
wprowadził  stoły  mięsne  w  piątki,  co  z  obu-
rzeniem odnotował ksiądz Kitowicz: „(...) po-
społu z zaproszoną kompanią, z katolików i dy-
sydentów  złożoną,  mięsem  się  nadziewali”.

Ze względu na kosztowny tryb życia zawsze

potrzebował pieniędzy. Jako koadiutor w niebo-
gatej  diecezji  kijowskiej  w  1753  r.  dopuścił  się
nawet  mordu  sądowego:  zaaranżował  proces
o „mord rytualny”, chcąc wyłudzić od Żydów ła-
pówkę  500  dukatów  i  futra  warte  300  dukatów
za uwolnienie oskarżonych. Skończyło się egze-
kucją kilkudziesięciu Żydów, a gmina żydowska
oskarżyła go przed notariuszem apostolskim. Ani
włos  zbrodniarzowi  z  głowy  nie  spadł,  ani  ta
zbrodnia  nie  przeszkodziła  mu  w  karierze  ko-
ścielnej. Bo cóż dla tych „obrońców życia” zna-
czy życie kilkudziesięciu Żydów?

Rosyjskiemu ambasadorowi Keyserlingowi

donosił  na  Czartoryskich,  ostrzegając  przed
ich zamiarami reform. Po elekcji Stanisława
Augusta Poniatowskiego 
pozornie pogodził
się z nim, ale spiskował nadal, chcąc „Ciołka”,
„solitera”  złożyć  z  tronu.  Wraz  z  Podoskim
(późniejszy  prymas)  i  biskupem  Krasińskim
pomógł  Repninowi w  zmontowaniu  konfe-
deracji radomskiej. To dzięki nim Repnin bez
jednego rosyjskiego żołnierza zmusił króla do
uległości  i  na  sejmie  delegacyjnym  doprowa-
dził do cofnięcia reform i przywrócenia rosyj-
skiego  protektoratu. 

Na sejmach 1764–1766 zaciekle oponował

przeciwko  równouprawnieniu  prawosławnych
i  protestantów,  a  nawet  komenderował  tłu-
mem wrzeszczącej szlachty. Detronizacja pol-
skiego króla była dla niego, Podoskiego i Kra-
sińskiego celem nadrzędnym. On też nakłonił
papieża do zatwierdzenia Podoskiego na pry-
masa. Gdy okazało się, że Repnin prze do rów-
nouprawnienia  dysydentów  i  nie  ma  zamiaru
detronizować  króla,  Sołtyk  zaczął  atakować
Podoskiego i przygotowywać z Krasińskim po-
wstanie  „w  obronie  wiary  katolickiej”.  Dlate-
go Podoskiemu łatwo poszło namówić Repni-
na  do  wywiezienia  Sołtyka  do  Kaługi.  Wraz
z  nim  pojechali  Rzewuscy i  biskup  Załuski.
To  była  iskra,  która  wywołała  tragiczną  kon-
federację barską, a ta z kolei doszczętnie zde-
wastowała Polskę i stała się bezpośrednią przy-
czyną  I  rozbioru.

Sołtyk  wrócił  z  zesłania  po  pięciu  latach

–  w  1773  r.  Paradoksalnie,  propaganda  Ko-
ścioła spowodowała, że zwykły warchoł, zdraj-
ca  i  sprawca  nieszczęść  witany  był  jak  boha-
ter. Za 100 lat sytuacja powtórzyła się: zdraj-
ca kardynał Ledóchowski stał się bohaterem
tylko  dlatego,  że  aresztowali  go  Prusacy. 

Tuż przed sejmem rozbiorowym Sołtyk wi-

dział nieuchronność rozbioru i obawiał się, że
Austria w zagarniętej części jego diecezji utwo-
rzy  nową  –  w  Tarnowie  –  co  uszczupli  jego
dochody.  Zabiegał  więc  u  cesarzowej  Marii
Teresy 
o rezygnację z tego zamiaru. Dlatego
zaraz po I rozbiorze ten polski senator złożył
przysięgę wierności Austrii i podle jej się wy-
sługiwał.

Brał udział w storpedowaniu reform kanc-

lerza  Zamoyskiego,  tzw.  Kodeksu  Zamoy-
skiego,  odrzuconego  przez  sejm  w  1780  r.
pod  wpływem  działań  Rosji,  Rzymu  i  kleru









Maria  Ludwika  Gonzaga

background image

2

NASI OKUPANCI

Oto  lista  Płatnych  Zdrajców,  Pachołków

Rosji.  W  ich  oficjalnych  kościelnych  biogra-
fiach  nie  znajdziemy  śladu  zdrad,  złodziej-
stwa i nieprawości. Sami święci mężowie! Jak
zdradzali  Polskę  –  o  tym  cisza.  To  obrazuje,
jak  Kościół  i  jego  słudzy  fałszują  historię,  bo
przecież  przemilczanie  faktów  i  wybielanie
zdrajców  to  fałszerstwo.  Prawdziwą  historię
Polski  można  poznać  po  prawdziwych  życio-
rysach zdrajców w sutannach. Fakt, że nie tyl-
ko  biskupi  brali  srebrniki,  nie  umniejsza  ich
winy.  Ale  dlaczego  tylko  oni  są  wybielani?

Żeby ocenić skalę tej zdrady i korupcji, trze-

ba wiedzieć, że złoty dukat, zwany też czerwo-
nym złotym, ważył 3,43 g złota. Czyli 30 tys. du-
katów łapówki dla zdrajcy księdza biskupa Mas-
salskiego 
to ponad 100 kg czystego złota, a 3

tys.  dukatów  jego  rocznej  pensji  to  ponad  10
kg złota! Przelicznik dukata to 18 złotych pol-
skich, zwanych też florenami. Talar to ok. 5 zł.
Pensja  roczna  urzędnika  królewskiego  bardzo
wysokiego  szczebla  wynosiła  w  XVIII  w.  oko-
ło 3500 zł. Ksiądz Stanisław Staszic w czasie
bojów  sejmowych  o  opodatkowanie  Kościoła
proponował,  by  biskupom  ustalić  roczną  pen-
sję  3  tys.  zł,  co  uważał  za  wystarczające  także
dla ich kochanek i dzieci.

Brali  nie  tylko  złoto  i  gotówkę.  O  wiele

bardziej  dochodowe  były  kanonie,  opactwa,
prebendy i probostwa. Kolekcjonerzy mieli po
kilka;  często  nie  oglądali  ich  w  ogóle,  liczyły
się  tylko  podatki,  czyli  kasa!  Najtłuściejszym
kąskiem były biskupstwa. Biskupi awansowali
na coraz bogatsze kolejne diecezje, dające kro-
ciowe dochody. Najbogatsza diecezja krakow-
ska  dawała  przed  I  rozbiorem  w  zrujnowa-
nym wojnami i konfederacją barską kraju oko-
ło  1  mln  200  tys.  zł  rocznego  dochodu,  tj.
około  230  kg  złota!  Uzyskanie  tych  godności
i  dochodów  wymagało  zgody  króla  (czytaj:
rosyjskiego ambasadora) i papieża (czytaj: po-
parcia Habsburgów i Rosji w Rzymie). Bez wy-
sługiwania się zaborcom nie było poparcia, nie
było  pieniędzy.  System  selekcji  zdrajców  był
niezawodny.  Polska  musiała  zginąć. 

Musiała,  bo  wszyscy  biskupi  ordynariusze

byli polskimi senatorami, a senatowi przewod-
niczył  prymas.  Prymasi  byli  interreksami,
a  biskupi  sprawowali  władzę  wykonawczą,  bo
kanclerzem  (dzisiejszy  premier)  lub  podkanc-
lerzym zawsze był biskup, zatem opanowali dy-
plomację.  Kościół  (jezuici  i  pijarzy)  dzierżył
niepodzielnie oświatę i wyłomu nie zdołała tu
zrobić nawet Komisja Edukacji Narodowej po
kasacie jezuitów. „Takie będą rzeczypospolite,
jakie  ich  młodzieży  chowanie...”  To  Kościół

10

NASI OKUP

ANCI

Biskupem inflanckim 

został wkrótce 

po

zwycięstwie cara Piotra I pod P

ołtawą. Była to

bardzo uboga 

diecezja, w 

większości luterań-

ska, do 

tego zrujnowana 

przez wojnę 

północ-

ną. Wiernych katolików było tam zaledwie kil-

kadziesiąt tysięcy. 

Bez „pomocy” 

rosyjskiej

trudno było 

związać koniec 

z końcem, 

a po-

nieważ niepodzielnym 

władcą tych 

terenów,

tylko nominalnie 

należących do 

Polski, 

był car,

Szembekowie służyli 

mu „na 

wyprzódki”. P

iotr

I pozwolił 

mu nawet 

wysyłać księży 

do P

e-

tersburga. 

Następne jego 

diecezje były 

już bogate,

a do poznańskiej należała wówczas W arszawa.

Rosja 

dbała o 

kariery swoich 

agentów, bo 

dzię-

ki nim 

mogła umacniać 

swoje wpływy 

w P

ol-

sce. Mogła 

więc polegać 

na rodzie 

Szembe-

ków, już 

magnatów, którzy 

wiernie służyli

Rosji 

i papieżom. 

W 1721 

r., po 

śmierci kuzyna 

prymasa, wie-

dząc, że 

tytuł ten 

daje realną 

władzę, docho-

dy i 

wpływy, a 

prawie rok 

trwa nominacja 

na-

stępcy, łasy na zaszczyty i władzę Szembek wy-

starał się 

u A

ugusta II 

o tytuł 

wiceprymasa,

który nigdy 

dotąd nie 

istniał. Król 

spełnił tę

wielce oryginalną 

prośbę.

Szembek odegrał 

haniebną rolę 

w „tumul-

cie toruńskim”, 

który przyniósł 

Polsce 

nieby-

wałe szkody 

polityczne w 

całej Europie, 

bo wy-

robił Polakom opinię barbarzyńców i fanatyków

religijnych, a

 w

lecze się 

to za 

nami do 

dzisiaj.

Szkody były 

tak straszne, 

że 70 

lat później, 

gdy

zaborcy dobijali 

Polskę, 

nikt w 

Europie nie 

za-

protestował. W 

lipcu 1724 

roku sprowokowani

przez jezuitów 

protestanci zdemolowali 

kole-

gium jezuickie w protestanckim T oruniu. Znisz-

czono obraz Matki Bożej, ale ofiar śmiertelnych

nie było. 

Odwet był 

odbiciem katolickiego

miłosierdzia – 

w sfingowanym 

procesie skaza-

no wyłącznie 

protestantów: ścięto 

dziesięciu,

w tym 

burmistrza R

oesnera

a wielu 

ukarano

publiczną chłostą. 

T ymczasem 

u zamkniętych

bram T

orunia stał 

posłaniec nuncjusza 

papie-

skiego z 

żądaniem odroczenia 

egzekucji. Żeby

go nie 

wpuścić, użyto 

przemocy. Dokonano 

więc

mordu sądowego. 

Jedną z 

głównych ról 

ode-

grał wtedy 

biskup kujawski 

Krzysztof Szembek

oraz jego stryjeczny brat kanclerz Jan Szembek.

T e 

wydarzenia dały 

wspaniały pretekst 

do ko-

lejnego wprowadzenia 

wojsk rosyjskich 

do P

ol-

ski. R

ozbiór 

wisiał w 

powietrzu. P

olskę urato-

wała wówczas 

śmierć P

iotra I 

w lutym 

1725 

r.

Świadectwo czynów 

tego fanatyka 

religij-

nego dał 

w „Opisie 

obyczajów” Jędrzej 

Ki-

towicz, konfederat 

barski, później 

ksiądz: „Pry-

mas Szembek, będąc wielce świątobliwym i pra-

gnącym wytępienia 

heretyków, dawał 

mu[Boń-

kowskiemu] znaczny pieniądz na ten interes...”.

Znany jest 

ten „interes” 

Bońkowskiego

świą-

tobliwego prymasa: 

wraz z 

dragonią prymasa

Bońkowski najeżdżał 

protestantów, odbierał

albo burzył 

im kościoły, 

napadał na 

ludzi, do-

puszczał sięzabójstw. Świątobliwy prymas, jak

to ksiądz, 

stał z 

boku, jednak

opłacał zbrod-

niarza i 

dawał mu 

do pomocy 

wojsko. Ale

w oczach 

Kościoła ten 

zbrodniarz jest 

świąto-

bliwy. Burzył 

wszak kościoły 

konkurencji i 

pra-

gnął w

ytępienia „heretyków”.

Fałszerze 

historii w 

sutannach rozpisują

się o 

łagodności i 

dobroci tego 

zbrodniarza,

żądnego władzy 

zdrajcy, chciwca, 

fanatyka

i nepoty: 

„Pozostawił 

po sobie 

pamięć święte-

go”– 

napisali. 

Jan Aleksander 

Lipski– 

biskup łucki

od 1732 

r., krakowski 

(i książę 

siewierski)

w latach 

1732–1746, senator, 

kardynał. Od 

1724

7

NASI OKUP

ANCI

najwyższa kara 

dla księdza 

przestępcy to 

„za-

wiasy”, bo 

święty kapłan 

nie może 

spać na 

wię-

ziennej pryczy.

Zasłona milczenia 

okrywa tragiczne 

skut-

ki wielu 

innych dokonań 

„krwawego księdza”,

arcyzdrajcy w 

sutannie i 

pachołka R

osji. Ksiądz

Białłozor reprezentował 

miłosierdzie typowe

dla Kościoła, 

bo zwykle 

– tak 

jak podczas 

za-

mordowania Michała 

Sapiehy – 

on tylko 

pod-

judzał. T

o typowa 

metoda jezuitów. 

220 lat

później podobny 

był scenariusz 

zamordowa-

nia prezydenta Gabriela Narutowicza... Strzeż

się, Jonaszu! 

Stanisław Szembek– biskup pomocniczy

krakowski od 

1690r., 

biskup kujawski 

od 1700,

arcybiskup gnieźnieński 

i prymas 

Polski 

w la-

tach 1706–1721, 

senator. W 

1697 r. 

poparł bez-

prawną elekcję 

Augusta 

II, za 

co otrzymał 

so-

witą zapłatę 

oraz s

zybkie awanse 

biskupie

i związane 

z nimi 

beneficja. Szembek 

służył

Augustowi 

II, mimo 

że król 

zrobił z 

Polski

pole bitwy 

wojny północnej, 

a w 

efekcie kraj

był potwornie 

grabiony i 

dewastowany. Już

w 1706 

r. nagrodzono 

Szembeka godnością

prymasa i 

związanymi z 

tym dochodami. 

Po

abdykacji Augusta II biskup Szembek – na po-

lecenie cara 

Piotra 

I – 

ogłosił bezkrólewie

i pod 

rosyjskimi bagnetami 

sprawował władzę

w części 

Polski 

okupowanej przez 

Rosjan. 

Po

powrocie A

ugusta II 

na tron 

wiernie mu 

słu-

żył także 

w c

zasie konfederacji 

tarnogrodzkiej

i Sejmu 

Niemego. Służąc 

Sasom, budował 

tak-

że wpływy 

w Rzymie. 

T ą 

samą drogą 

i współ-

pracując z 

Rosją, 

nepota ów 

budował potęgę

swego rodu. 

T o 

dzięki poparciu 

Rosji, 

Sasów

i Habsburgów 

brat biskupa, 

Jan

też agent 

ro-

syjski, został 

w 1703 

r. podkanclerzym, 

potem

kanclerzem wielkim 

koronnym, a 

w rodzie

Szembeków nastąpił 

wysyp biskupów 

(w jed-

nym czasie było czterech) i innych dostojników

kościelnych. Spadł 

im także 

deszcz związa-

nych z 

tymi godnościami 

tłustych beneficjów.

Ród 

zgromadził ogromny 

majątek i 

aspirował

do rangi 

magnatów.

Cenę za 

tę zdradę 

płacili P

olacy: wojna

północna zrujnowała 

Polskę 

doszczętnie, o 

30

proc. zmniejszyło 

się zaludnienie, 

a mieściny

Kraków i Po

znań miały po kilka tysięcy miesz-

kańców. Szwedzi, 

Rosjanie, 

i Sasi 

grabili bar-

dziej niż 

w czasie 

potopu. R

osjanom nie 

uda-

ło się 

wywieźć tylko 

kolumny Zygmunta 

z p

o-

wodu kłopotów 

z transportem. 

Gwałty na

ludności cywilnej 

były potworne. 

Właśnie ksiądz

15

NASI OKUPANCI

polskiego.  Przeszkadzał  też  w  reformie  Aka-
demii  Krakowskiej,  a  na  jej  rektora  i  refor-
matora Hugona Kołłątaja rzucił nawet klątwę.

Nasilały  się  jednak  u  biskupa  Sołtyka  ob-

jawy  choroby  umysłowej.  Popadał  w  skrajno-
ści – ucztował i modlił się, miewał napady hoj-
ności, zadarł z kapitułą krakowską, a jej człon-
ków  wyklął.  Powołana  komisja  uznała  go  za
niepoczytalnego, więc życia dokonał w zamknię-
ciu  w  pałacu  biskupim  w  Kielcach.  Mająt-
kiem diecezji zarządzał Michał Poniatowski
–  biskup  płocki,  potem  prymas,  brat  króla.

Nie zachowały się dowody, że brał pienią-

dze  od  Rosjan,  choć  przynajmniej  przez  pe-
wien czas był ich pachołkiem, a diecezja kra-
kowska  i  jej  dochody  były  nagrodą  za  służbę
Sasom  i  Rosji.  Pozostawienie  mu  dochodów
z części diecezji zagarniętej przez Austrię też
nie  było  przypadkiem. 

Andrzej Szołdrski – biskup przemyski od

1635  r.,  poznański  w  latach  1635–1650,  sena-
tor.  W  1644  r.  odegrał  haniebną  rolę  w  tzw.
kryzysie trubeckim, kiedy to Władysław IV (wraz
z grupą senatorów), postanowił – bez zgody sej-
mu – oddać Moskwie bez powodu miasto i za-
mek Trubeck. W komisji regulującej granice był
biskup Szołdrski. W atmosferze protestów mia-
sto przygotowywano do obrony. 

Na sejmie biskup Szołdrski został słusznie

zelżony, a posłowie rzucili mu w twarz oskar-
żenie  o  wzięcie  podarków  od  Moskwy.  Sejm
zerwano, zgody na oddanie Trubecka nie wy-
dano. Mimo to miasto przejęła Moskwa. Król
–  też  oskarżany  o  zdradę  –  stanął  przed  ko-
misją sejmową, jednak sprawa rozeszła się po
kościach.  Od  wojny  uchroniła  Polskę  śmierć
cara  Michała  Romanowa.

Autorytet  Polski  został  po  tej  sprawie

poważnie  nadszarpnięty.  Moskwa  słusznie

odebrała to jako przejaw słabości Polski i wkrót-
ce  zaczęła  te  słabość  wykorzystywać.

Jan  Stefan  Giedroyć –  biskup  inflancki

od  1764  r.,  żmudzki  w  latach  1778–1803,  se-
nator. Protegowany arcyzdrajcy biskupa Mas-
salskiego. Konsyliarz (doradca) Rady Nieusta-
jącej,  zwanej  Zdradą  Nieustającą.  Powołana
została na życzenie carycy Katarzyny II, a więk-
szość  jej  członków  była  na  żołdzie  rosyjskim.
Chciwiec  i  nepota,  protegował  rodzinę  na
stanowiska  i  beneficja  kościelne  i  sam  te  be-
neficja  gromadził. 

Przeciwnik  konfederacji  barskiej.  Dono-

sił  Rosjanom  o  przygotowaniach  powstań-
czych i  ruchach  oddziałów  konfederackich.
Po I rozbiorze jego diecezja przypadła Rosji,
toteż złożył carycy przysięgę wierności i rze-
czywiście  wiernie  jej  służył  –  niestety,  jako







Stanisław  Staszic

Stanisław Szembek

Michał  Poniatowski



background image

1

NASI OKUPANCI

9

NASI OKUP

ANCI

ościennych mocarstw 

oraz Rzymu. 

Później 

Au

-

gust prawnie 

abdykował, a

 królem 

był katolik

Leszczyński

T ragiczne 

skutki rządów 

Augu-

sta przedstawiono 

wyżej. T

o biskup 

Szaniaw-

ski namówił 

go w 

1709 r. 

do odwołania 

abdy-

kacji. Musiało 

mu się 

to nieźle 

opłacać...

Podczas 

wspomnianej wyżej 

wojny domo-

wej o 

usunięcie z 

Polski 

wojsk saskich 

Szaniaw-

ski (sowicie 

opłacany przez 

ambasadora rosyj-

skiego Dołgorukiego) 

wraz z 

hetmanem litew-

skim L

. P

ociejemdoprowadził 

do wezwania

Rosji 

na rozjemcę. 

Wojska 

rosyjskie wkroczy-

ły do 

Polski 

w 1716 

r. Z 

tego okresu 

zachowa-

ły się 

też dowody 

przekazania biskupowi 

pie-

niędzy od Jakuba Flemminga

, zaufanego Sa-

sów. Był 

– razem 

z innymi 

zdrajcami w 

sutan-

nach – 

jednym z 

organizatorów Sejmu 

Nieme-

go w 

1717 r. 

T o 

wtedy P

olska straciła 

suwe-

renność i stała się rosyjskim protektoratem. T o

Szaniawski oraz 

Łubieński doprowadzili 

wte-

dy do 

zmniejszenia liczebności 

wojsk polskich

i litewskich. 

Skutki Sejmu 

Niemego są 

porów-

nywane z 

sejmami rozbiorowymi.

T en 

biskup zdrajca 

realizował politykę 

pa-

pieży, współpracujących zawsze z najsilniejszy-

mi – 

z R

osją, A

ustrią i 

Sasami. Za 

te usługi

zapłacono mu 

– jeszcze 

po Sejmie 

Niemym

– przebogatym biskupstwem krakowskim. Sza-

niawski prześladował 

też innowierców. 

W 1725

roku bullą 

ogłosił, że 

jako chrześcijanie 

pod-

legają oni 

jego jurysdykcji. 

Pochowany 

jest

w katedrze 

wawelskiej, obok 

królów...

Krzysztof Antoni 

Szembek– 

biskup inf-

lancki od 

1710 r., 

poznański od 

1717, kujaw-

ski od 

1719, arcybiskup 

gnieźnieński i 

prymas

Polski 

w latach 

1739–1748, senator. 

Skrajny

oszołom i 

fanatyk religijny, 

jako proboszcz

nawracał Żydów, 

„lubo bez 

skutku”.

Pochodził 

z niezwykle 

w Rzymie 

ustosun-

kowanej rodziny 

Szembeków. S

tryjeczny b

rat

prymasa Stanisława 

i kanclerza 

Jana, którzy

go protegowali. 

T ak 

jak protektorzy, 

był bli-

skim w

spółpracownikiem A

ugusta II 

i... cara

Piotra 

I, także 

w czasie 

Sejmu Niemego. 

Ich

poparcie w

 Rzymie 

zapewniło mu 

szybką k

a-

rierę w 

Kościele i 

wspaniałe dochody 

z bene-

ficjów. 

Kolekcjoner kanonii, 

a raczej 

związanych

z nimi 

dochodów. Zebrał 

ich aż 

pięć, poza 

tym

probostwo i 

jeszcze dwa 

opactwa. Każde 

z nich

w innej 

części P

olski, każde 

dawało do 

kilku-

dziesięciu tysięcy 

złotych czystego 

dochodu.

Kwoty to 

były ogromne. 

8

NASI OKUP

ANCI

prymas, jako 

władca okupowanej 

przez R

o-

sjan części 

kraju, przyczynił 

się do 

wzmocnie-

nia ich 

wpływów w 

Polsce, 

a tym 

samym – 

do

osłabienia jej 

i utraty 

suwerenności na 

Sejmie

Niemym w 

1717.

Kazimierz Łubieński

– biskup 

chełmski

od 1705

r., krakowski 

w latach 

1710–1719, se-

nator. Wychowanek jezuitów. Stronnik i klient

Augusta 

II, mimo 

że ten 

był uzurpatorem,

poparł wojnę 

północną, wywołał 

dwie wojny

domowe, zrobił 

z P

olski rosyjski 

protektorat

i zamienił 

w karczmę 

przydrożną dla 

obcych

wojsk. 

Łubieński był 

przez cara 

sowicie wynagra-

dzany za 

usługi – 

także godnościami 

kościel-

nymi i 

związanymi z 

nimi dochodami. 

W cza-

sie 8-letniego wakatu na biskupstwie krakow-

skim zarządzał tą diecezją od 1702 r. jako ad-

ministrator generalny. 

A była 

to jedna 

z naj-

większych diecezji 

w Europie 

i przynosiła 

kro-

ciowe dochody, 

stanowiąc praktycznie 

pań-

stwo w 

państwie. P

rzed 1772 

r. dochody 

bi-

skupa krakowskiego 

wynosiły 1

200000 

zło-

tych rocznie! 

T o 

była fortuna. 

Ośmioletnie

zabiegi saskie 

i rosyjskie 

w Rzymie 

dały efekt:

wr

oku1710 

został ordynariuszem. 

Za zdra-

dę ojczyzny! 

W czasie wojny domowej, od 1716 r., prze-

bywał na 

dworze króla 

w W

arszawie, przygo-

towując mediację 

rosyjską i 

Sejm Niemy

w 1717 

r. T

o on, 

wraz z 

drugim zdrajcą 

– bi-

skupem Szaniawskim 

– jest 

sprawcą uchwały

o zmniejszeniu 

liczebności wojsk 

polskich i 

li-

tewskich, przygotowanej 

w porozumieniu 

z R

o-

sją, w

 jej 

interesie, pod 

jej bagnetami 

i za 

jej

pieniądze. Długie 

ręce miał 

ambasador rosyj-

ski Dołgor

uki

Było to 

faktyczne rozbrojenie

Polski 

i rzucenie 

jej na 

łup zaborców. 

T o 

biskupa Łubieńskiego 

kasztelan Jezier-

skiwprost 

obwiniał o 

„zwinięcie sztandarów”

(wg Kitowicza). 

Oprócz R

osji zyskał 

jak zwy-

kle Kościół 

i biskupi. 

Przede 

wszystkim usta-

ły żądania 

szlachty, aby 

Kościół płacił 

podat-

ki na 

obronę P

olski, no 

i biskupi 

nie musieli

oddawać na 

podatki swoich 

własnych docho-

dów. P

roblem zniknął 

wraz z 

wojskiem. Nie-

długo potem 

znikła i 

Polska.

Konstanty F

elicjan Szaniawski– biskup

kujawski od 

1705 r., 

krakowski w 

latach

1720–1732, senator. 

Zwolennik rządów 

Au

-

gusta II, 

chociaż szlachta 

wybrała na 

króla księ-

cia Contiego, 

a A

ugust zdobył 

tron przekup-

stwem, oszustwem 

i przemocą 

przy poparciu

16

NASI OKUPANCI

PZPR  –  PŁATNI  ZDRAJCY,  PACHOŁKI  ROSJI,  CZYLI...









senator  polski.  W  nagrodę,  dzięki  poparciu
Rosji,  został  biskupem  żmudzkim,  co  było
wielkim  awansem  materialnym  w  porówna-
niu  z  ubogą  diecezją  inflancką. 

Przeciwnik Konstytucji 3 maja, zwolen-

nik  targowicy.  Zdradzał  Polskę  i  wysługi-
wał  się  Rosji  tak  gorliwie,  że  gdy  któryś
z  księży  jego  diecezji  obraził  słownie  ca-
rycę  Katarzynę,  polecił  go  aresztować,  za
co osobiście dziękował mu ambasador Rep-
nin.

Grzegorz Pusłowski – administrator die-

cezji  inflanckiej.  Ten  zdrajca  wydał  w  r.  1772
list  do  duchowieństwa  i  wiernych  diecezji,
w którym wzywał do wierności i posłuszeństwa
carycy  Rosji  Katarzynie  II  jako  prawowitej
władczyni.

Cdn.

LUX  VERITATIS

ZZddrraajjccyy ww ssuuttaannnnaacchh

((11))

Historia  Polski  jest  jedną  z  najbardziej  zakłamanych  historii.

Jerzy  Giedroyć

W

ielu czytelników  pamięta
wyskok  Leszka  Moczul-
skiego, który przed laty w
Sejmie  o  posłach  lewicy

powiedział: „płatni zdrajcy, pachołki Ro-
sji”, rozwijając w ten sposób skrót PZPR
(po  paru  latach  okazało  się,  że  sam
był  tajnym  współpracownikiem  SB).

Posłowie lewicy zapałali wówczas świę-
tym oburzeniem. I tyle. Zabrakło reflek-
sji i wiedzy historycznej. To dowodzi, że
Giertych  ma  rację,  twierdząc,  że  nie-
zbędna jest edukacja historyczna Pola-
ków.  Trzeba  Polakom,  z  natury  patrio-
tom,  pokazać  zdradę  w  całej  jej  ohy-
dzie,  także  w  stroju...  sutanny.

Krzysztof Antoni 

Szembek

Felicjan Konstanty 

Szaniawski