background image

9

NASI OKUP

ANCI

Wysyłany 

przez Aleksandra 

i Zygmun-

ta Starego 

w misjach 

dyplomatycznych,

z reguły 

wracał z 

niczym, bo 

zabiegał

głównie o 

własne korzyści 

i pieniądze,

ze szkodą 

dla P

olski. W 

roku 1505 

po-

słował do 

Rzymu, aby 

uzyskać od 

papie-

ża uznanie... 

pokoju toruńskiego 

sprzed

39 lat! 

T oteż 

następne poselstwo 

odbył

dopiero w 

1518 r. 

do Niemiec 

i Rzymu,

a w 

międzyczasie jego 

kandydatura na 

ar-

chidiecezję gnieźnieńską 

i tron 

prymasa,

mimo usilnych 

starań, padła. 

Sprawa je-

go fałszerstw 

przy uzyskaniu 

szlachec-

twa była 

podnoszona w 

czasie licznych

konfliktów, głównie z prymasem Łaskim.

Podłożem 

tych konfliktów 

było wysługi-

wanie się 

Ciołka papieżom 

i Niemcom.

Prymasa 

Łaskiego, 

który prowadził 

poli-

tykę zgodną 

z polską 

racją stanu, 

czyli

przeciw interesom 

Rzymu i 

Niemiec, pa-

pież Klemens 

VII zelżył 

w moratorium

do króla 

słowami: „Ów 

syn ciemności,

a brat 

zdrajcy Judasza, 

Jan Łaski, 

z imie-

nia a

rcybiskup, ale 

z czynów 

arcydia-

beł...”.Groził 

mu nawet 

klątwą. 

W czasie 

poselstwa w 

1518 r. 

Ciołek

zadbał o 

poparcie Niemiec. 

Dla siebie.

Kiedy po 

drodze dotarł 

do 

Wiednia, 

ce-

sarz Maksymilian 

mianował go 

swoim

osobistym kapelanem, hojnie obdarował

i obiecał 

poprzeć starania 

o kapelusz

kardynalski. P

o takim przygotowaniu swo-

jego agenta 

cesarz Niemiec 

mógł go 

puścić

dalej... Dlatego 

misja w 

Rzymie skończyła

się kompletnym 

fiaskiem, ale 

dla P

olski

– Ciołek 

nie 

uzyskał potwierdzenia 

przez

papieża pokoju 

toruńskiego, niczego 

nie

wskórał w 

sprawie ugody 

z Moskwą, 

która

skutecznie szukała sojusznika w Niemczech,

i z niczym wrócił z Neapolu, gdzie czynił za-

biegi w

 sprawie 

posagu i 

spadku, 

które 

na-

leżały się 

królowej Bonie.

Mimo kompletnego 

fiaska misji 

i napo-

mnień króla, 

znowu nie 

miał ochoty 

wracać

z Rzymu, 

aż po 

trzech latach 

król miał 

do-

syć i 

go odwołał. 

Nasz „humanista” 

pozostał

w Rzymie 

na swój 

koszt, a 

raczej trzody 

die-

cezji płockiej. 

Zabiegał usilnie 

o kapelusz

8

NASI OKUP

ANCI

doli ludu, 

bo przez 

20 lat 

Polska 

nie pobie-

rała żadnych 

podatków z 

Prus 

i W

armii, by

mogły się 

odbudować. Biskupi 

nie odpuści-

li złamanego 

szeląga. Dla 

Polski 

sytuacja by-

ła szczególnie 

trudna, bo 

działo się 

to tuż

po przyłączeniu 

Pomorza 

i W

armii do 

Po

l-

ski, a 

tego faktu 

nie chciał 

uznać ani 

Rzym,

ani Niemcy. 

Wobec 

porozumienia Kazimierza 

z W

ę-

grami T

ungen z 

konieczności ukorzył 

się

przed królem 

i złożył 

mu hołd, 

a w 

zamian

Kazimierz uznał 

go jako 

biskupa. W 

ten spo-

sób T ungen został... polskim senatorem. Do

końca życia 

wichrzył jednak 

przeciwko P

ol-

sce, aby 

oderwać W

armię, i 

w tym 

celu zdra-

dzał P

olskę z

 Krzyżakami, 

Niemcami i 

Rzy-

mem. P

od koniec 

życia skutecznie 

intrygo-

wał w 

Rzymie przeciwko 

mianowaniu bisku-

pem warmińskim 

Fryderyka 

Jagiellończyka

i forsował 

swojego k

andydata, Niemca 

Lu-

kasa W

atzenrode, wuja 

Kopernika. Aby 

do-

piąć swego, 

zrzekł się 

nawet godności 

bisku-

pa na rzecz Watzenrode, a papież mianował

go wbrew 

woli króla. 

Na W

armię W

atzen-

rode przekradł 

się w 

przebraniu. W 

oba-

wie, żeby 

go z 

Polski 

zbrojnie nie 

wymie-

ciono, był 

wprawdzie lojalny, 

ale usiłował

uniezależnić Warmię innym sposobem: pró-

bował utworzyć arcybiskupstwo warmińskie,

czyli oderwać 

Warmię 

od polskiej 

prowin-

cji kościelnej. 

Dopiero Jan 

Olbracht uznał

Watzenrodego 

jako biskupa.

Spory Kazimierza 

Jagiellończyka z 

pa-

pieżem o 

prawo do 

obsadzania polskich 

die-

cezji wywołały 

wówczas pierwsze 

głosy

o uniezależnienie 

się P

olski od 

Rzymu. Opto-

wał za 

tym Jan 

Ostroróg, który 

występował

też przeciw 

wysyłaniu świętopietrza 

i annat

do Rzymu, 

przeciw składaniu 

przez bisku-

pów przysięgi 

papieżowi oraz 

ich apela-

cjom do 

Rzymu w 

niektórych procesach 

są-

dowych. Rzesze 

szlachty popierały 

ten pro-

gram. W

ycięcie papieskiego 

raka, który

w końcu 

zdławił P

olskę, było 

blisko...

Erazm Ciołek

– biskup 

płocki w 

latach

1503–1522, senator. 

Zdolny dyplomata, 

ale

nieprawdopodobny chciwiec 

i karierowicz.

Dla kariery 

posuwał się 

do fałszerstw 

i zdra-

dy. P

rotegowany i 

ulubieniec króla 

Aleksan-

dra Jagiellończyka, 

który ściągnął 

go do 

Wil-

na. Liczne 

godności kościelne 

i beneficja 

za-

łatwił sobie 

szybko, i 

to mając 

tylko niższe

święcenia. Gdy 

Aleksander został 

królem

Polski, 

kariera Ciołka 

nabrała 

rozpędu. P

o-

chodził z 

rodziny mieszczańskiej, 

brak szla-

chectwa uniemożliwiał 

mu dostęp 

do wyso-

kich stanowisk 

kościelnych i 

dużych pienię-

dzy. Bardzo mu to doskwierało, toteż będąc

w Rzymie 

w litewskim 

poselstwie obedien-

cjonalnym, załatwił 

sobie tytuł 

hrabiego

pałacowego i 

przywilej derogacyjny, 

zezwa-

lający na 

zajmowanie papieskich 

godności

i urzędów 

bez szlachectwa. 

Pobyt 

w Rzy-

mie trwał 

prawie rok. 

Na koszt 

Litwy oczy-

wiście. Poselstwo zakończyło się sukcesem...

prywatnym Ciołka. 

Po

 powrocie 

do kraju

w roku 

1502 wykorzystał 

fakt, że 

jego pro-

tektor objął 

właśnie tron 

Polski. 

Został se-

kretarzem króla i przy pomocy fałszywych

świadków oraz 

dokumentów uzyskał

przed sądem 

królewskim „potwierdze-

nie” szlachectwa

i herbu 

Sulima. Dzięki

temu mógł 

już sięgnąć 

po wyższe 

godności

i wielkie 

pieniądze. W 

krótkim czasie 

zgar-

nął cztery 

bogate kanonie 

i prepozyturę,

a w 

1503 r. 

bogatą diecezję 

płocką. 

16

NASI OKUPANCI

PZPN – PŁATNI ZDRAJCY, PACHOŁKI NIEMIEC, CZYLI...









ZZddrraajjccyy ww ssuuttaannnnaacchh ((33))

TYGODNIK

1

Piotr 

Tomicki

Do  głównych  sprawców

tragedii mojego kraju należy
też  Watykan.  Zbyt  późno
pojąłem,  że  nasza  polityka
zagraniczna służyła interesom
Kościoła  katolickiego.

Józef  Beck,  minister

spraw  zagranicznych  II  RP

background image

2

NASI OKUPANCI

L

ista  tych  zdrajców  jest  szczególnie
długa,  dłuższa  niż  pachołków  Ro-
sji  („FiM”  6,7/2007).  Powinno  się

zacząć  od  zdrajcy  biskupa,  św.  Stanisława,
którego  to  papież  Jan  XXIII  bezczelnie
ogłosił patronem Polski, oraz plejady zdraj-
ców biskupów z okresu rozbicia dzielnico-
wego  z  Muskatą  na  czele,  ale  to  inna  ka-
tegoria. Nas interesuje Rzeczpospolita szla-
checka  aż  do  rozbiorów.  Po  agentach  nie-
mieckich (habsburskich, pruskich, saskich)
zamieszczamy agentów innych państw, z wy-
jątkową  kanalią  w  sutannie  –  prymasem
Prażmowskim. Nie mogło zabraknąć miej-
sca dla jezuitów, którzy zasłużyli na mia-
no  katów  i  grabarzy  Polski
,  oraz  nun-
cjuszy papieskich. Jezuici i nuncjusze koor-
dynowali i prowadzili politykę Kościoła wo-
bec Polski u nas, na miejscu. Ich starannie
ukrywana działalność jest dowodem na świa-
domy współudział Kościoła w zamordowa-
niu  Polski;  na  to,  że  Kościół  katolicki
był „czwartą potencją rozbiorową”
. Nie
zapominajmy, że Kościół jest totalitarny, hie-
rarchiczny, zdyscyplinowany, antyhumanistycz-
ny  i  antydemokratyczny.  Jego  funkcjonariu-
sze są umundurowani (sutanna). Nie wolno
nam  nigdy  zapomnieć,  że  są  to  funkcjo-
nariusze obcego państwa
. Posłuszeństwo Rzy-
mowi  –  oto  ich  patriotyzm  i  dewiza.

¤ ¤ ¤

Sprzyjające  warunki  do  zdrady  zaistniały

dzięki  naturalnemu  sojuszowi  z  katolickimi,
niemieckimi Habsburgami, a jego podstawą by-
ła ekspansja islamskiej Turcji. Potem dołączy-
ło zagrożenie reformacją. Polityka papieży by-
ła  nastawiona  na  wojny  z  Turcją  i  „heretyka-
mi”.  Naturalne  więc  było  wspieranie  główne-
go  sojusznika,  arcykatolickich  Habsburgów,

władców Świętego Cesarstwa Rzymskiego Na-
rodu Niemieckiego. Nieprzerwanie od 1440 r.
stolicą  Niemiec  był  Wiedeń.  Po  wybuchu  re-
formacji w XVI wieku, Habsburgowie stali się
ostoją katolicyzmu w całych Niemczech, a na-
wet  Europie.  Dlatego  mieli  ogromne  wpływy
w  Rzymie  –  ich  sprzeciw  mógł  złamać  każdą
karierę w Kościele, a poparcie zapewniało ba-
jeczne  kariery  i  pieniądze.  Ale  to  poparcie
trzeba było sobie kupić wierną służbą Niem-
com
.  Habsburgowie  mieli  później  nawet  pra-
wo weta przy wyborze papieża (tzw. ekskluzy-
wa)! Co ciekawe, prawo weta wykorzystał... Po-
lak  –  kardynał  Puzyna  –  na  konklawe  w  1903
roku,  wykluczając  w  imieniu  Austrii  niewy-
godnego jej kandydata.

10

NASI OKUP

ANCI

kardynalski i 

znalazł sobie 

wspaniałe źródło

dochodu. W

ykorzystując znajomości, 

odgry-

wał rolę 

prokuratora (pośrednika) 

przy ku-

rii rzymskiej 

w załatwianiu 

godności kościel-

nych i 

beneficjów w 

Polsce. 

Po

moc jego 

by-

ła bardzo cenna i bardzo droga. Czyli brał

w łapę 

bez umiaru. 

T oteż 

ataki na 

niego

w P

olsce nie 

ustawały. „Sklepik” 

zamknęła

mu w

 1

522 r. 

zaraza. Dopadła 

go w 

Rzymie

w wieku 48 lat. Nie pomogło nawet to, że jak

każdy biskup 

zatrudniał osobistego 

lekarza.

Kościelni fałszerze 

historii z 

tego płatne-

go niemieckiego 

agenta, zdrajcy, 

fałszerza, chci-

wego łotra 

i łapówkarza 

robią... humanistę.

Dlaczego? P

onieważ w 

dobie druku 

zlecił wy-

konanie rękodzieła, 

zbytkownego mszału. 

Bo

kupił trochę 

książek, z 

których każda 

koszto-

wała tyle 

co wieś 

z chłopami. 

Za to 

pełną skar-

bów kultury 

bibliotekę Szafrańców 

Kościół spa-

lił. Bo 

heretycka była.

¤¤

¤

Piotr 

Tomicki

– biskup 

przemyski od

1515 roku, 

poznański w 

latach 1520–1525,

krakowski (i 

książę siewierski) 

od 1524 

do

1535 roku, 

senator. Studiował 

aż do 

36 ro-

ku życia, 

a dopiero 

w 47 

przyjął święcenia

kapłańskie. Od 

1506 r. 

w służbie 

dyploma-

tycznej Zygmunta Starego. Podkanclerzy ko-

ronny od 

1515 r. 

aż do 

śmierci, mimo 

że usta-

wa zabraniała 

łączenia stanowisk 

kancler-

skich z biskupstwem którejś z pięciu wielkich

diecezji (

incompatibilitas). 

Rozpustnik, 

gło-

śno posądzany 

o romanse, 

m.in. z 

Katarzy-

ną Kościelecką, 

kochanką króla 

Zygmunta

Starego, żoną 

podskarbiego koronnego.

Wraz 

z kanclerzem 

Krzysztofem Szydło-

wieckim, agentem 

niemieckim, T

omicki, agent

papieski, a 

więc pośrednio 

i niemiecki, 

kie-

rował sprawami polskimi, w tym dyplomacją.

Szydłowiecki jawnie 

brał łapówki 

od Habs-

burgów, a 

Tomickiemu 

płacono przywile-

jami i 

beneficjami

Polsce. 

Powtarza 

się

kościelny majstersztyk: 

za zdradę 

polskich in-

teresów i 

służbę obcym, 

temu zdrajcy 

na szczy-

tach władzy płaciła Polska! A brał ostro: kar-

dynał F

ryderyk Jagiellończyk, 

a potem 

Zyg-

munt Stary 

nadali mu 

szereg dochodowych

7

NASI OKUP

ANCI

zakonowi krzyżackiemu 

i wszczęcia 

wojny

z T urcją. Wkrótce nadciągnęły z Niemiec za-

ciągnięte przez Krzyżaków wojska, a papież

rzucił klątwę 

na 

Związek P

ruski 

i jego

sojuszników, 

w tym 

i na 

Polskę

. Pustki

w skarbie 

po krucjacie 

Warneńczyka 

zmusi-

ły króla 

do nadania 

szlachcie nowych 

przy-

wilejów. P

rzez brak 

pieniędzy wojna 

z Za-

konem trwała 

13 lat 

i skończyła 

się połowicz-

nym sukcesem. 

T ragiczne 

skutki propapieskiej 

i pronie-

mieckiej polityki 

spowodowały, że 

Oleśnic-

ki szybko 

popadł w 

konflikt z 

Kazimierzem

Jagiellończykiem. Niestety, 

kler był 

już wów-

czas bezkarny 

i król 

nie mógł 

się z 

tym wi-

chrzycielem, zdrajcą 

i niemiecko-papieskim

agentem rozprawić. 

Zgromadził ogromny

majątek, m.in. 

3 miasta 

i 60 

wsi. 

Ten 

morderca, zdrajca 

i niemiecko-

-papieski agent 

pochowany jest 

w... 

ka-

tedrze wawelskiej 

– pośród 

królów pol-

skich!

¤¤

¤

Mikołaj T

ungen– 

biskup warmiński

w latach 

1468–1489, senator. 

Wielki 

kolek-

cjoner godności 

i beneficjów 

kościelnych.

Rodowity 

Niemiec, zakamieniały 

wróg P

ol-

ski, wywołał 

„wojnę popią”. 

Przypadek 

tego zdrajcy 

dobitnie obrazu-

je, jak 

wrogą P

olsce politykę 

prowadził Ko-

ściół. Ani 

niemieccy cesarze 

Habsburgowie,

ani papież 

nie uznali 

pokoju tor

uńskie-

go

r. 1466, 

który przywracał 

Polsce 

Pomo-

rze i 

Warmię, 

a P

rusy uczynił 

lennem. Pa

-

pieże uważali 

ziemie Krzyżaków 

za swo-

ją własność. Stanowiło to pretekst do szko-

dzenia P

olsce na 

wszystkie możliwe 

sposo-

by (o 

czym niżej), 

osłabiania i 

zmuszania jej

do

uległości. W 

1467 r. 

kapituła warmińska

wybrała na 

biskupa T

ungena. Kazimierz 

Ja-

giellończyk sprzeciwił 

się wyborowi, 

ale pa-

pież wybór 

zatwierdził i 

wręczył T

ungenowi

biskupią sakrę. 

W wyniku 

śmiałej inter-

wencji króla w Rzymie, papież nakazał T un-

genowi rezygnację 

z biskupstwa 

warmińskie-

go i mianował go biskupem w Kamieniu Po

-

morskim. 

Stała się 

wtedy rzecz 

nieprawdopodob-

na: biskup 

Tungen 

nie podporządkował

się woli 

papieża i 

w roku 

1472 – 

finan-

sowany przez 

Krzyżaków i 

króla W

ęgier

Macieja K

orwina – 

zajął W

armię przy

pomocy Krzyżaków 

i poddał 

ją... W

ę-

grom

Sprzymierzony z 

nim wielki 

mistrz

w roku 

1478 odmówił 

złożenia hołdu 

i Krzy-

żacy uderzyli 

na P

omorze. Ich 

akcję wsparł

legat papieski 

Baltazar z 

Piscii, 

który

rzucił klątwę 

na króla

, wyłączył 

go z 

Ko-

ścioła i 

zwolnił Krzyżaków 

oraz mieszkań-

ców Prus z przysięgi wierności złożonej kró-

lowi Polski. Dotychczasowe 

ciche poparcie

Kościoła 

dla zdrajców 

i wrogów 

Po

lski

stało się 

jawne

Kazimierz Jagiellończyk

odpowiedział uderzeniem, 

odbił W

armię

i przegnał 

Krzyżaków. P

rzy okazji 

katolicki

biskup pokazał, 

co może: 

Węgry 

sięgały do

Bałtyku! Zabiegi 

króla w 

Rzymie o 

zdjęcie

klątwy uniemożliwiły 

likwidację Zakonu, 

któ-

rego bunt 

przeciwko królowi 

polskiemu da-

wał do 

tego prawo.

W wyniku „wojny popiej” Warmia zosta-

ła całkowicie 

zrujnowana. P

asterz T

ungen

zafundował swojej 

trzodzie kilkuletnią 

woj-

nę po 

13-letniej, i 

to w 

obronie kleszych 

in-

teresów. Chyba 

rzeczywiście lud 

to dla 

nich

trzoda! T

król polski, 

nie biskupi, 

ulżył

15

NASI OKUPANCI

pomnażał  majątek,  służąc  Niemcom.  Był
przyjacielem  i  rzecznikiem  Albrechta  Ho-
henzollerna  i  członkiem  stronnictwa  habs-
burskiego. Jako biskup był zaciekłym prze-
ciwnikiem  reformacji,  przez  co  został  znie-
nawidzony przez szlachtę i mieszczan. Die-
cezją  nie  interesował  się  wcale,  a  przeby-
wał zwykle w Poznaniu i Szamotułach. Kie-
dy  już  wybrał  się  do  Włocławka,  rozchoro-
wał  się  w  drodze  i  umarł. 

¤ ¤ ¤

Samuel  Maciejowski –  biskup  chełm-

ski od 1539 r., płocki od 1541 r., krakowski
(i książę siewierski) w latach 1546–1550, se-
nator. Podkanclerzy, potem kanclerz wielki
koronny.  Protegowany  innego  zdrajcy,  bi-
skupa  Tomickiego.  Łasy  na  pieniądze  i  za-
szczyty  –  po  nominacji  na  biskupa  krakow-
skiego nie zrezygnował ze stanowiska kanc-
lerza, łamiąc ustawę o incompatibiliach. Pro-
testy szlachty zaogniły sytuację w państwie.
Dumny  i  pyszny,  wybudował  kapiącą  prze-
pychem rezydencję w Białym Prądniku i prze-
budował  kaplicę  w  katedrze  wawelskiej  na
swoje  mauzoleum  grobowe,  równie  zresztą
kosztowne. Nepota, wspierał finansowo oraz
protekcją w Rzymie i u Habsburgów karie-
rę  kościelną  swego  siostrzeńca,  Jana  Prze-
rembskiego,  który  doszedł  do  stanowiska
prymasa.

Wraz  z  Tarnowskim  doprowadził  do

pierwszego  małżeństwa  Zygmunta  Augusta
z epileptyczką Elżbietą Habsburg oraz prze-
kazania  mu  przez  Zygmunta  Starego  wła-
dzy  na  Litwie.  Wzmocniło  to  stronnictwo
habsburskie,  wspierane  niemieckimi  pie-
niędzmi  i  tytułami.  Wszelkimi  siłami  starał
się  w  interesie  Niemiec  poróżnić  Zygmun-
ta  Augusta  z  matką,  królową  Boną. 

Wbrew całemu sejmowi i senatowi oraz

opinii szlacheckiej poparł małżeństwo Zyg-
munta  Augusta  z  syfilityczką  Barbarą  Ra-
dziwiłłówną,  a  uczynił  to  dla  osobistej  ka-
riery  przy  królu.  Pozycję  umacniał  szybko
–  ochmistrzem  dworu  Barbary  został  jego
brat.  Znaczenie  miała  też  obawa,  że  król
może  pójść  w  ślady  Henryka  VII  i  ustano-
wić  Kościół  narodowy.  Osamotniony  król
musiał  szukać  poparcia  u  Habsburgów,  co
z  kolei  zaogniło  stosunki  z  Turcją  i  zniwe-
czyło polskie wpływy na Węgrzech. To mał-
żeństwo  poważnie  osłabiło  też  Polskę,  bo
król musiał kupować poparcie magnatów ko-
lejnymi nadaniami dóbr. Skarb państwa, nie-
co  odbudowany  przez  Bonę,  doznał  potęż-
nego  ciosu. 

W  nagrodę  za  te  usługi  król  starał  się

w  Rzymie  –  z  poparciem  Habsburgów  –  o
kapelusz  kardynalski  dla  Maciejowskiego.
Prof.  Nowicki  napisał:  „Było  powszechnie
wiadome, że kto uzyskuje w Rzymie kapelusz
kardynalski, ten na terenie Polski jest szpie-
giem  i  agentem  habsburskim”. 
Polska  usi-
łowała się przed takimi zdrajcami zabezpie-
czać, m.in. wydając w roku 1451 ustawę (wy-
wołała ją nominacja kardynalska Oleśnickie-
go)  o  treści:  „(...)  każdy,  kto  się  ubiegać  bę-
dzie  o  godność  kardynała  albo  legata  papie-
skiego,  albo  te  godności  przyjmie  bez  wyraź-
nej i szczególnej zgody króla polskiego, kara-
ny  będzie  konfiskatą  wszystkich  swych  dóbr
czy to duchownych, czy świeckich, ruchomych
i nieruchomych”. 
Wojewoda Piotr Kmita pu-
blicznie  to  Maciejowskiemu  wytykał.

Ten  agent  niemiecki  pochowany  jest

w  katedrze  wawelskiej  we  wspomnianym
mauzoleum.

Cdn.

LUX  VERITATIS

#

#

#

#

Jan  Puzyna

Krzysztof Szydłowiecki

background image

3

NASI OKUPANCI

Wśród karierowiczów w sutannach aż

roiło się od zdrajców, a Habsburgowie i pa-
pieże byli mistrzami przekupstwa. Mieli czym
płacić,  bo  papieże  decydowali  o  rozdawnic-
twie  beneficjów  kościelnych,  a  cała  Europa
płaciła  im  świętopietrze  i  annaty.  Z  czasem
Habsburgowie  zdobyli  trony  Czech  i  Węgier
(na  Jagiellonach,  w  1525  r.)  oraz  Hiszpanii
(w  1556  r.)  i  złupili  złoto  i  srebro  Ameryki.
W ich imperium „słońce nie zachodziło”. Moż-
liwości  finansowe  tej  spółki  były  ogromne.

To współdziałanie Habsburgów i papieży

dawało znakomite efekty: na dworach Euro-
py  roiło  się  od  zdrajców,  agentów  habsbur-
skich  i  papieskich.  Najczęściej  tych  w  sutan-
nach, bo dyplomacja i kancelarie europejskich
władców były opanowane przez księży. To by-
ło  sterowane,  bo  Kościół  dbał  o  wykształce-
nie księży, swoich agentów, a utrudniał i ści-
śle kontrolował kształcenie świeckich; nawet
na założenie uniwersytetu zgodę wydawał pa-
pież. Prawie wszyscy dostojnicy kościelni i dy-
plomaci  w  sutannach  kształcili  się  we  Wło-
szech. To tak, jakby dzisiaj ktoś ukończył szko-
łę  wywiadu  w  Moskwie. 

Łotrom  w  sutannach  najczęściej  płaco-

no  godnościami  kościelnymi  w  ich  krajach.
Z  każdą  taką  godnością  wiązały  się  mająt-
ki  i  wielkie  dochody  oraz  perspektywa  dal-
szej kariery. Broszura wydana w roku 1606
przez rokoszan katolika Zebrzydowskie-
go  wprost  nazywa  księży  i  jezuitów  do-
mu  rakuskiego 
(austriackiego)  wiernymi
i  przysięgłymi  agentami
.  W  I  Rzeczypo-
spolitej wiele fortun magnackich zostało zbu-
dowanych na fundamentach kościelnych be-
neficjów  i  niemieckich  łapówek.

Korupcja wcale nie ze Wschodu przyszła

do  Polski.  Korupcję  do  Polski  przyniósł

Kościół katolicki. To on wymyślił odpuszczanie
najcięższych  grzechów  (wraz  ze  spowiedzią  „na
ucho”) za darowizny i nadania na rzecz Kościo-
ła, a potem handel odpustami. To Kościół upra-
wiał  handel  godnościami,  urzędami  i  dobrami
kościelnymi (symonia). To papież za nadanie ko-
ścielnego  beneficjum  kazał  sobie  płacić  annaty,
a beneficjent „pasterz” musiał z „trzody” zedrzeć
te pieniądze. To Kościół wniósł nieprawdopodob-
ną korupcję do sądownictwa i do polityki. 

Przekupstwo  na  ogromną  skalę  zaczęli

uprawiać Habsburgowie, Prusacy i Sasi – też
Niemcy. Hojnie płacili Francuzi, mniej Szwe-
dzi,  którzy  raczej  wymuszali  uległość  prze-
mocą. Później dołączyła Moskwa. Zahamo-
wań kler nie miał żadnych, bo zapewnił so-
bie bezkarność. Księża nie podlegali świec-
kim sądom, bo od przywileju w Borzykowie
z  1210  r.  byli  ponad  prawem.  Niestety,  na-
si przodkowie dwóch zdrajców w sutannach
powiesili dopiero wtedy, gdy zagłada Polski
była  już  nieuchronna.  Zapoznajmy  się
z wyczynami niektórych zdrajców, a dojdzie-
my  do  wniosku,  że  powieszono  ich  za  póź-
no.  O  wiele  za  późno... 

Pierwsza w Europie połapała się Anglia

– zresztą z zupełnie innego powodu. Angli-
cy  powywieszali  księży  zdrajców  (w  czym
walnie dopomógł im zbrodniarz bp Hozjusz),
dzięki temu nie wiedzą, co to rozbiory i zbu-
dowali  imperium.  Odpowiednio  wcześnie
kilku powiesili Francuzi i to wystarczyło, że-
by  katolicka  Francja  mogła  prowadzić  wła-
sną politykę. Nawet zawierała sojusze z mu-
zułmańską  Turcją  i  protestanckimi  władca-
mi  państw  niemieckich,  a  także  prowadziła
wojny  z  katolickimi  Habsburgami.  Gdyby
u nas stało się to 300 lat wcześniej, mo-
głoby  nie  dojść  do  rozbiorów
.

11

NASI OKUP

ANCI

beneficjów kościelnych, 

jeszcze 

gdy T

omic-

ki nie 

był duchownym. 

Po

 wyświęceniu 

na

biskupa przemyskiego 

papież pozwolił 

mu

zatrzymać wszystkie 

wcześniej uzyskane 

do-

chody kościelne: 

trzy prałatury, 

dwie kano-

nie i 

prebendę. Dawało 

to dotąd 

skrom-

nemu kapłanowi roczny  dochód 91 grzy-

wien w 

złocie, tj. 

ponad 20 

kg czystego

złota!Dochody 

każdego biskupa 

były kilka

razy większe. 

T o 

daje obraz, 

jak kler 

kato-

licki grabił 

Polskę. 

Widocznie 

jednak było 

mu tego 

mało,

bo w 

1517 r. 

wystarał się 

u papieża 

o dołą-

czenie do 

diecezji przemyskiej 

bogatego pro-

bostwa miechowskiego, 

tłumacząc, że 

bi-

skupstwo daje 

mu za 

małe dochody. 

W 1520

r. – 

trzy dni 

po śmierci 

biskupa poznań-

skiego – 

Zygmunt Stary 

na prośbę 

T omic-

kiego dał 

mu tę 

diecezję, a 

papież w 

mie-

siąc sprawę 

zatwierdził. P

ozwolono mu 

na-

wet pobierać 

dochody z 

diecezji przed 

no-

minacją kanoniczną. W 1523 r. został bisku-

pem krakowskim 

i za 

zgodą papieża 

jesz-

cze przez 

rok dzierżył 

dwie diecezje, 

i z

dwóch darł 

kasę!

W 1524 

r. papież 

Klemens VII 

mianował

go nuncjuszem w Polsce, czyli reprezentantem

interesów papieskiego 

Rzymu, oraz 

na lat 

osiem

generalnym poborcą 

wszelkich opłat 

i docho-

dów kamery 

rzymskiej (annaty 

i świętopietrze)

z całej 

Polski. 

Prowizję 

poborca ustalał 

sobie

sam. Było 

to bardzo 

dochodowe, gdyż 

Leon

X przez 

10 lat 

pozwolił przeznaczać 

święto-

pietrze na 

odbudowę kościołów 

na spustoszo-

nych przez 

T atarów 

kresach. T

o oznaczało 

brak

jakiejkolwiek kontroli.

T en 

„skromny, bogobojny 

kapłan” nie

odpuścił nawet 

złamanego grosza. 

W sześć

lat po 

oddaniu diecezji 

poznańskiej poskar-

żył się 

papieżowi, że 

tamtejsi duchowni

i świeccy 

nie zapłacili 

mu starych 

dziesięcin

i należności 

z biskupstwa. 

Papież 

Klemens

VII załatwił 

i tę 

skargę: jeden 

z kanoników

otrzymał polecenie 

odzyskania kasy 

T omic-

kiego nawet 

z użyciem 

sądów kościelnych

i klątw. Po

 śmierci prymasa Łaskiego zapro-

ponowano mu 

arcybiskupstwo gnieźnieńskie

i godność 

prymasa. „Skromny 

kapłan” nie

przyjął tego 

wyróżnienia, bo 

dobrze wiedział,

że poprzednicy 

porozdawali dobra 

kościel-

ne na 

dożywocia i 

długoletnie dzierżawy

– głównie rodzinie i sługom. Dochody z die-

cezji krakowskiej, 

jednej z 

najbogatszych

w Europie, 

były kilkakrotnie 

większe. Były

jeszcze dwa 

powody, dla 

których nie 

opła-

cało się 

oddawać diecezji 

krakowskiej: od

kardynała Oleśnickiego 

biskupi krakowscy

nosili tytuł 

książęcy, książąt 

siewierskich;

a także 

fakt, że 

nominacja na 

arcybiskupa

gnieźnieńskiego odsuwała od polityki kiero-

wanej z 

Krakowa. T

omicki przezornie 

za-

dbał, aby 

arcybiskupem i 

prymasem, a 

więc

i przewodniczącym 

senatu, został 

inny agent

niemiecki – 

biskup Drzewiecki.

Popisał 

się też 

rzadką bezczelnością:

w 1518 

r. 

Zygmunt Stary 

odstąpił mu

czopowe na 

2,5 roku 

pod war

unkiem, że

biskup ufortyfikuje 

Radymno i 

zbuduje

zamek obronny

. Biskup 

pieniądze wziął,

o zamku 

w Radymnie 

do dziś 

nie słychać

.

Otoczył tylko 

murami dwór 

biskupi.

Nepotyzm uprawiał 

na rzadko 

spotykaną

skalę. W

spierał finansowo 

i protekcją 

siostrzeń-

ca Andrzeja 

Krzyckiego, którego 

wyprotego-

wał aż 

do godności 

prymasa. P

rotegował

i wspierał 

też swoich 

krewnych – 

Zbąskich. 

6

NASI OKUP

ANCI

Pełen 

pychy, kupił 

w 1443 

r. małe 

księ-

stwo siewierskie, 

dzięki c

zemu u

zyskał t

y-

tuł książęcy, 

który biskupi 

krakowscy nosi-

li aż 

do 1

794 r. 

Kiedy w

 1

449 r. 

został k

ar-

dynałem, zażądał 

pierwszej pozycji 

w pań-

stwie – 

po królu, 

a przed 

prymasem.

Ciekawe, że 

230 lat 

później tak 

samo odbi-

ło kardynałowi 

Radziejowskiemu. 

Kazimierz

Jagiellończyk nie 

tylko stanowczo 

odmó-

wił, ale 

widząc w 

tym oczywistą 

zapłatę

za służbę 

papieżom i 

Niemcom, wro-

gom P

olski, wydał 

zakaz przyjmowania

przez poddanych 

tytułu kardynała 

bez

zgody króla

. Obrażony 

Oleśnicki stanął

wówczas na 

czele opozycji 

i nadal 

wichrzył

przeciw wzmocnieniu 

władzy króla, 

czyli

w interesie 

papieży i 

Niemiec.  

To

 przez 

Oleśnickiego Kazimierz 

Ja-

giellończyk, który walczył o uznanie za dzie-

dzicznego króla Polski, musiał ustąpić... T

ak

zaczęła się 

tragiczna warcholska 

obieralność

królów. Oleśnicki 

popierał kandydaturę

Niemca, Hohenzollerna... Na Litwie zaś po-

pierał przeciwko 

Kazimierzowi jego 

kuzyna

Michała. 

Na polecenie 

papieża usiłował 

wciągnąć

Po

lskę d

o bezpośredniej 

wojny z 

T urcją. 

Aby

wywrzeć nacisk na króla, sprowadził do Po

l-

ski świętego 

Jana Kapistrana, 

legata papie-

skiego – 

zbrodniarza, „bicz 

na Judajczyków”,

podżegacza do 

pogromów Żydów. 

Królowi

z trudem 

udało się 

uniknąć katastrofy 

woj-

ny z 

T urcją, 

a było 

to w 

przededniu wojny

z Zakonem 

o odzyskanie 

Pomorza.

Kiedy Związek 

Pruski 

chciał poddać 

się

Polsce, 

Oleśnicki w 

interesie Niemiec

i Rzymu ostro oponował przeciwko udzie-

leniu pomocy Związkowi i wojnie o Pomo-

rze. W 

radzie koronnej 

głosował prze-

ciwko wojnie 

z Krzyżakami 

i za 

oddaniem

im polskich 

ziem

Czyje interesy 

reprezen-

tował, wyjaśnia 

fakt, że 

na początku 

wojny,

po opanowaniu 

Prus, 

przybyło poselstwo 

pa-

pieża i 

Niemiec z 

żądaniem oddania 

Prus

14

NASI OKUPANCI

Fanatyk  religijny,  antysemita,  domagał

się  wygnania  Żydów  z  Polski.  Wygłosił
w  tej  sprawie  mowę  na  sejmie  w  Piotrko-
wie i następnego dnia... umarł. Dlatego po-
dejrzewano  otrucie.  Pochowany  także
w  katedrze  wawelskiej.

¤ ¤ ¤

Łukasz Górka – biskup kujawski

w latach 1538–1542, senator. Począt-
kowo był świeckim dostojnikiem, wo-
jewodą  poznańskim.  Owdowiał  i  wy-
starał się o sakrę biskupią bogatej die-
cezji  kujawskiej.  Miał  wówczas  53
lata.  Równocześnie  z  sakrą  przyjął
święcenia kapłańskie. Świeckie stano-
wiska  przejął  po  nim  syn  Andrzej,
słynny  z  tego,  że  na  sejmie  wyliczył
Barbarze Radziwiłłównie ponad trzy-
dziestu kochanków i zarzucił zaraże-
nie  się  kiłą.

Tłusty kujawski kąsek Łukasz do-

stał  łatwo,  bo  był  jednym  z  naj-
groźniejszych  dla  Polski  agentów
papiesko-niemieckich
.  Był  też  za-
służony dla wiary katolickiej, bo m.in.
w  1522  r.  skonfiskował  i  publicznie
spalił  w  Poznaniu  księgi  luterańskie.
Służył Niemcom i papieżom tak wier-
nie,  że  w  1534  r.  nagrodzono  go
tytułem hrabiego Świętego Cesar-
stwa Rzymskiego Narodu Niemiec-
kiego
.  Zostało  to  przez  Zygmunta
Starego  potraktowane  jako  zapłata
za usługi papieżom i Niemcom
. By-
ło za co płacić, bo np. w 1530 r. Gór-
ka uniemożliwiał koncentrację oddzia-
łów,  które  miały  iść  na  pomoc  Wę-
grom  przeciwko  Habsburgom.

Słynny  z  chciwości,  był  jednym

z  największych  magnatów  w  Rzeczypospo-
litej.  Posiadał  m.in.  11  miast,  pożyczał  pie-
niądze nawet skarbowi państwa. Potęgę ro-
du  Górków  zbudował  jego  dziad  Łukasz,
który  za  służbę  w  krucjacie  tureckiej  War-
neńczyka dostał szmat Wielkopolski. Wnuk

#

#

#

#

Samuel  Maciejowski

Pomnik 

Jana Kapistrana 

w Wiedniu

background image

4

NASI OKUPANCI

Jakże słuszny był na sejmie w roku 1558

wniosek  o  wyłączenie  biskupów  z  udziału
w elekcji królów! Jak logicznie i mądrze uza-
sadniał  go  Hieronim  Ossoliński:  „(...)  ci,
którzy składają przysięgę na wierność ośrod-
kowi zagranicznemu i muszą go słuchać, nie
mogą brać udziału w elekcji króla”. 
Nie wy-
szło...  Później,  wskutek  tego  zaniechania,
Kościół,  łamiąc  prawo,  pchał  na  tron  Pol-
ski  Niemców  –  Habsburgów  –  aż  wreszcie
pospołu z Rosją posadził na polskim tronie
uzurpatorów  Sasów,  też  Niemców,  którzy
zrujnowali  Polskę,  przetrącili  jej  kręgosłup
i  przekształcili  w  rosyjski  protektorat.
W  końcu  doszło  do  rozbiorów  przy  nie-
ustającej współpracy Kościoła i jego umun-
durowanych  funkcjonariuszy  z  zaborcami.
Drogą wskazaną przez Ossolińskiego poszła
za  to  Katarzyna  II,  wydając  akt  tolerancyj-
ny, którym zakazała na terenie Rosji kulty-
wowania  religii  mających  ośrodki  dyspozy-
cyjne za granicą. I Rosja też zbudowała im-
perium.  A  my  straciliśmy  swoje  państwo.

To  papiesko-niemieccy  agenci  zmarno-

wali  owoce  Grunwaldu  i  unii  polsko-litew-
skiej oraz wspaniale zapowiadający się wiek
XVI.  Do  słusznego  wniosku  doszedł  Paweł
Jasienica: „Praprzyczyn późniejszej katastro-
fy trzeba szukać w politycznie zmarnowanym
XVI  stuleciu”. 
To  stulecie  zmarnowali  pa-
piesko-niemieccy  agenci  na  szczytach  wła-
dzy w Polsce. Zaś w XVII wieku to Kościół
papieski  wciągnął  Polskę  w  niepotrzebne,
wyniszczające wojny ze Szwecją, Rosją i Tur-
cją.  Znamienne,  że  wszystkie  wojny  XVII
wieku  Polska  prowadziła  z  państwami  in-
nych  wyznań.  Nawet  powstanie  Chmielnic-
kiego  było  poniekąd  wojną  religijną,  bun-
tem  ludu  przeciwko  katolicyzacji  Ukrainy. 

Zasadniczą  kwestią  była  jednak  „men-

talna  obróbka”  Polaków  przez  kościelną
kontrreformację,  której  tragiczne  podwali-
ny  dał  straszliwej  pamięci  kardynał  Hose
oraz system katolickiej edukacji – opanowa-
nej  i  zdegradowanej  przez  jezuitów.  To  oni
wychowali  pokolenia  warchołów  i  kołtu-
nów szlacheckich, obrońców „złotej wolno-
ści” i „wiary katolickiej”. Z korzeniami wy-
rwali  im  z  głów  poczucie  odpowiedzialno-
ści  za  państwo.  A  przecież  to  obowiązkiem
tych  „autorytetów  moralnych”,  wymagają-
cych  tytułowania  się  „najczcigodniejszymi
ojcami” i „pasterzami”, było powiedzieć wy-
chowankom:  opamiętajcie  się,  zgubicie
Polskę! 
Choćby  młodzieży,  którą  uczyli;
choćby możnym, których spowiadali. Ale ich
ojczyzna  była  i  jest  w  Rzymie. 

Papieże dążyli do wzmocnienia Habsbur-

gów polskimi ziemiami, aby ci mogli wydzie-
rać Turcji i katolicyzować kolejne kraje, a tak-
że  liczyli  na  dogadanie  się  z  pozostałymi  za-
borcami o przywileje dla Kościoła. Jeśli Ko-
ściół – jak mówi – jest matką naszą, to ta
matka pomogła zamordować własne dziec-
ko
.  I  morduje  dalej,  bo  i  dziś  wychowanko-
wie kruchty mają czelność wołać z trybuny sej-
mowej, że Polska nie musi być silna i bogata.
Ważne, żeby była katolicka (wicepremier Hen-
ryk  Goryszewski  w  1993  roku).

Oto  niektórzy,  i  to  tylko  ci  znaczniejsi

z tłumu Płatnych Zdrajców, Pachołków Nie-
miec w sutannach, sprawców upadku I Rze-
czypospolitej i katastrofy rozbiorów. Oto te
„zasługi  Kościoła  dla  Polski”...

¤ ¤ ¤

Zbigniew  Oleśnicki –  biskup  krakow-

ski w latach 1423–1455, pierwszy Polak kar-
dynał.  Uczestnik  bitwy  pod  Grunwaldem,

12

NASI OKUP

ANCI

Nie bez 

przyczyny wymieniono 

tu tak 

ob-

szernie papieskie 

„łaski” (chociaż 

nie wszyst-

kie). Musiał 

za nie 

T omicki 

okazywać

wdzięczność. Może 

to tłumaczyć 

serię nie-

prawdopodobnych klęsk polskiej dyplomacji

za jego 

czasu oraz 

sukcesów Niemiec 

i Habs-

burgów kosztem Polski. 

To T

omicki w 1515

r. był 

głównym twór

cą układu 

w W

ied-

niu, na 

mocy którego 

Jagiellonowie od-

dali Habsburgom 

za darmo 

Czechy i 

Wę-

gry

T o 

jeden z 

najgłupszych układów 

w hi-

storii Europy, 

na milę 

śmierdzący zdradą

i korupcją. 

Po

tem to 

Niemcy wyswatali 

Zyg-

munta Starego 

z Boną, 

z czego 

Polska 

nie

odniosła żadnych 

korzyści dynastycznych.

W 1521 

r., kiedy 

Krzyżacy przegrali 

wojnę

z P

olską i 

ich likwidacja 

była przesądzona,

król, nie wiadomo dlaczego, zgodził się na ro-

zejm. Następnie 

doszło w 

1525 r. 

do sekula-

ryzacji P

rus i 

uznania w 

nich władzy 

Hohen-

zollernów, gdy 

można było 

Prusy 

wcielić do

Polski

. Całkowicie 

zaniechano możliwości 

od-

zyskania Śląska, 

który podlegał 

władzy króla

Czech i 

Węgier 

Ludwika Jagiellona, 

brata Zyg-

munta Starego. 

Mimo próśb 

królowej Bony

nie podjęto 

starań o 

nadanie księstwa 

głogow-

skiego Zygmuntowi 

Augustowi 

ani po 

śmier-

ci Ludwika 

próby zamiany 

włoskiego posagu

Bony na 

Śląsk. Nie 

odpowiedziano na 

proś-

bę księcia 

pomorskiego Bogusława 

X, który

chciał poddać 

się P

olsce. Zbyty 

milczeniem,

w 1521 

r. poddał 

się Niemcom 

– Habsbur-

gom. I 

o to 

chyba chodziło!

Każde z 

tych zaniechań 

to zbrodnia

zdrady niemiecko-papieskich 

agentów na

szczytach władzy 

w P

olsce

T o 

są te 

„za-

sługi Kościoła 

dla P

olski”. Na 

sejmie w 

1523

r. prymas Jan Łaski usiłował obu papieskich

i niemieckich 

agentów – 

T omickiego 

i Szy-

dłowieckiego – 

pozbawić urzędów, 

ale nie

udało się.

Życiorys biskupa 

T omickiego 

– chciwe-

go łotra, 

nepoty, rozpustnika 

i arcyzdrajcy

– kościelni 

fałszerze historii 

dokładnie wy-

bielili. P

rzedstawia się 

go jako 

humanistę,

mecenasa sztuki, 

edukacji (sic!), 

dyploma-

tę. Pochowany jest w... katedrze wawelskiej!

¤¤

¤

Maciej Drzewiecki

– biskup 

przemyski

od 1505 

roku, kujawski 

od 1513 

r., arcybi-

skup gnieźnieński 

i prymas 

Polski 

w latach

1531–1535, senator. 

Był uczniem 

Filipa Kal-

limacha, który 

nauczał także 

synów króla

Kazimierza Jagiellończyka. 

Karierę Drze-

wiecki robił 

przy królu 

Janie Olbrachcie.

Pracował 

w kancelarii 

koronnej, dzięki 

cze-

mu zgromadził 

kilka godności 

okraszonych

dochodowymi beneficjami. 

Od 1501 

r. był

podkanclerzym, a 

od 1510 

r. – 

kanclerzem

koronnym. Złożył 

urząd po 

objęciu diece-

zji kujawskiej 

dopiero w 

1515 r., 

ale nadal

miał wielki wpływ na polską politykę. Wpły-

wy te jeszcze wzrosły, gdy jako prymas prze-

wodniczył senatowi. 

Wychowawca 

później-

szego hetmana 

Jana T

arnowskiego, także

stronnika Habsburgów. 

Niebywały nepota, który ośmielał się wy-

tykać prywatę 

innym. W 

siedzibie rodu

w Drzewicy przebudował zamek, który prze-

pychem konkurował 

z W

awelem. W

ydzierał

pieniądze, skąd 

się dało. 

Urząd kanclerza

przynoszący wielkie wpływy i dochody odda-

wał prawie 

dwa lata. 

Kiedy podczas 

refor-

macji chłopi 

nie chcieli 

płacić dziesięciny,

a w 

Gdańsku wybuchła 

rewolta (P

omorze

i Gdańsk 

należały do 

diecezji kujawskiej),

5

NASI OKUP

ANCI

gdzieponoć 

uratował życie 

Jagielle. T

o otwo-

rzyło mu 

drogę do 

kariery. Zwolennik 

prze-

wagi władzy 

duchownej nad 

świecką. Następ-

nego dnia 

po uzyskaniu 

święceń kapłańskich

otrzymał s

akrę biskupią. 

Musiał u

zyskać pa-

pieską dyspensę, 

bo prawo 

kanoniczne zabra-

niało udzielania 

wyższych święceń 

tym, którzy

przelewali krew 

na wojnach. 

Prawo 

zabrania,

ale jak 

trzeba, to 

jest i 

dyspensa. Dziurawe 

to

prawo... Doradca 

Władysława Jagiełły 

i Wła-

dysława W

arneńczyka. P

raktycznie rządził 

Po

l-

ską w 

okresie małoletniości 

Warneńczyka

i podczas jego pobytu na Węgrzech. Ka-

zimierz Jagiellończyk, 

oceniwszy jego

„zasługi”, odsunął 

go na 

dalszy plan 

na

początku panowania. 

  

Wróg 

husytów – 

w 1424 

r. wymógł

na Jagielle 

edykt wieluński, 

na mocy

którego heretyków 

karano śmiercią

i konfiskatą 

majątków. Uniemożliwił

Jagielle i 

Warneńczykowi 

objęcie tro-

nu czeskiego 

z obawy 

przed rozwojem

husyckiej herezji 

w P

olsce. P

olska

z Litwą 

i z 

Czechami mogła 

być

największą potęgą 

Europy!Ale 

to

nie leżało 

w interesie 

Niemiec i 

pa-

pieży. W 

czasie pobytu 

posłów husy-

tów w 

Krakowie dwa 

razy obłożył 

mia-

sto klątwą 

– nawet 

wtedy, gdy 

Czesi

przyszli z 

pomocą P

olsce przeciw

Krzyżakom. Nie 

udało mu 

się jednak

wciągnąć Jagiełły 

w krucjaty 

antyhu-

syckie. W 

1439 r., 

po rozbiciu 

husy-

tów pod 

Grotnikami, osobiście 

na

polu bitwy 

mordował rannych

(wg

Długosza). Nie 

pozwolił pogrzebać

ciała Spytka 

z Melsztyna 

i przez 

trzy

dni leżało 

na pobojowisku, 

wystawione

na żer 

krukom.

Był architektem 

powołania Władysława

Warneńczyka 

na tron 

węgierski... bez 

moż-

liwości jego 

dziedziczenia. Uzyskał 

swój głów-

ny cel: 

pozbył się 

króla z 

kraju i 

mógł rzą-

dzić sam. 

Na życzenie 

papieża i 

Niemiec

doprowadził d

o udziału 

Polski 

w niepo-

trzebnej wyprawie 

na T

urcję, 

podczas

której zginął

król i 

kwiat rycerstwa 

pol-

skiego. Krucjata 

zrujnowała skarb 

państwa,

pomogła ukształtować 

warstwę magnatów

i na 

wieki zaogniła 

stosunki z 

T urcją. 

13

NASI OKUPANCI

ksiądz  uderzony  w  najczulszą  część  ciała,
czyli  sakiewkę,  wezwał  na  pomoc  króla
i  wojsko.

Zygmunt Stary przybył z wojskiem w 1526

roku  i  wszczął  w  Gdańsku  represje  –  stra-
cono wówczas 13 przywódców rewolty i przy-
wrócono katolicki ład. Na krótko, bo refor-
macja  postępowała  szybko...

Drzewiecki, agent habsburski, współdzia-

łał  z  innym  zdrajcą  –  biskupem  Tomickim
–  a  był  zaciekłym  przeciwnikiem  prymasa
Jana Łaskiego i jego polityki zgodnej z pol-
ską  racją  stanu.  Uczestniczył  w  1515  r.
w zjeździe wiedeńskim, gdzie sprzedano pol-
skie  interesy,  oddając  Niemcom  za  darmo
Czechy  i  Węgry.  Zwolennik  sekularyzacji
Prus.  To  dzięki  niemu,  legatowi  papieskie-
mu oraz Tomickiemu i Szydłowieckiemu nie
dobito  w  r.  1524  pokonanych  Krzyżaków,
a  zgodzono  się  na  sekularyzację  Zakonu.
Ogół szlachty głośno podejrzewał przekup-
stwo. Wspomniane przy Tomickim „niezro-
zumiałe” klęski polskiej polityki wzbogaca-
jące  Habsburgów  są  także  jego  udziałem.

¤ ¤ ¤

Jan  Chojeński –  biskup  przemyski  od

1531  roku,  płocki  od  1535  r.,  krakowski
(i książę siewierski) w latach 1537–1538, se-
nator. Sekretarz wielki koronny od 1533 r.,
w  1537  r.  mianowany  kanclerzem  wielkim
koronnym  z  naruszeniem  ustawy  o  incom-
patibiliach. 

Agent niemiecki – zarówno Habsburgów,

jak  i  Hohenzollernów.  Stronnictwu  antynie-
mieckiemu patronowała królowa Bona. Cho-
jeński w tajemnicy przed nią zaaranżował mał-
żeństwo  córki  Zygmunta  Starego  Jadwigi
z synem elektora brandenburskiego oraz usi-
łował pozbawić Bonę wpływu na wychowanie

Zygmunta Augusta. Jego nominacje odbywa-
ły się w tajemnicy przed Boną i powodowały
konflikty  w  rodzinie  królewskiej,  ponieważ
król  był  pod  szczególnym  wpływem  agentów
niemieckich kanclerza Szydłowieckiego, bisku-
pa  Tomickiego  i  hetmana  Tarnowskiego.

Zdecydowanie zwalczał ruch egzekucyj-

ny, który domagał się m.in. zniesienia przy-
wilejów kleru, opodatkowania go, sekulary-
zacji dóbr, przeglądu darowizn kościelnych,
pozostawienia annat w Polsce, wolności wy-
znania, likwidacji odrębności Prus, utworze-
nia  stałego  wojska.  Nie  dopuszczał  tym  sa-
mym  do  wzmocnienia  państwa,  a  osłabiał
Polskę  w  interesie  Kościoła  i  Niemiec
.

#

#

#

#

Jan  Chojeński

Zbigniew Oleśnicki

background image

4

NASI OKUP

ANCI

Jakże słuszny 

był na 

sejmie w 

roku 1558

wniosek o 

wyłączenie biskupów 

z udziału

w elekcji 

królów! Jak 

logicznie i 

mądrze uza-

sadniał go 

Hieronim Ossoliński: 

„(...) ci,

którzy składają 

przysięgę na 

wierność ośrod-

kowi zagranicznemu 

i m

uszą go 

słuchać, nie

mogą brać udziału w elekcji króla”.Nie wy-

szło... P

óźniej, wskutek 

tego zaniechania,

Kościół, łamiąc 

prawo, pchał 

na tron 

Po

l-

ski Niemców 

– Habsburgów 

– aż 

wreszcie

pospołu z 

Rosją 

posadził na 

polskim tronie

uzurpatorów Sasów, 

też Niemców, 

którzy

zrujnowali P

olskę, przetrącili 

jej kręgosłup

i przekształcili 

w rosyjski 

protektorat.

W końcu 

doszło do 

rozbiorów przy 

nie-

ustającej współpracy 

Kościoła i 

jego umun-

durowanych funkcjonariuszy 

z zaborcami.

Drogą wskazaną przez Ossolińskiego poszła

za to 

Katarzyna II, 

wydając akt 

tolerancyj-

ny, którym 

zakazała na 

terenie R

osji kulty-

wowania religii 

mających ośrodki 

dyspozy-

cyjne za 

granicą. I 

Rosja 

też zbudowała 

im-

perium. A 

my straciliśmy 

swoje państwo.

T o 

papiesko-niemieccy agenci 

zmarno-

wali owoce 

Grunwaldu i 

unii polsko-litew-

skiej oraz 

wspaniale zapowiadający 

się wiek

XVI. Do 

słusznego wniosku 

doszedł P

aweł

Jasienica: „Praprzyczyn 

późniejszej katastro-

fy trzeba 

szukać w 

politycznie zmarnowanym

XVI stuleciu”.

T o 

stulecie zmarnowali 

pa-

piesko-niemieccy agenci 

na szczytach 

wła-

dzy w 

Polsce. 

Zaś w 

XVII wieku 

to Kościół

papieski wciągnął 

Polskę 

w niepotrzebne,

wyniszczające wojny 

ze Szwecją, 

Rosją 

i T

ur-

cją. Znamienne, 

że wszystkie 

wojny XVII

wieku P

olska prowadziła 

z państwami 

in-

nych wyznań. 

Nawet powstanie 

Chmielnic-

kiego było 

poniekąd wojną 

religijną, bun-

tem ludu 

przeciwko katolicyzacji 

Ukrainy. 

Zasadniczą kwestią 

była jednak 

„men-

talna obróbka” 

Polaków 

przez kościelną

kontrreformację, której 

tragiczne podwali-

ny dał 

straszliwej pamięci 

kardynał Hose

oraz system katolickiej edukacji – opanowa-

nej i 

zdegradowanej przez 

jezuitów. T

o oni

wychowali pokolenia 

warchołów i 

kołtu-

nów szlacheckich, 

obrońców „złotej 

wolno-

ści” i 

„wiary katolickiej”. 

Z korzeniami 

wy-

rwali im 

z głów 

poczucie odpowiedzialno-

ści za 

państwo. A 

przecież to 

obowiązkiem

tych „autorytetów 

moralnych”, wymagają-

cych tytułowania 

się „najczcigodniejszymi

ojcami” i „pasterzami”, było powiedzieć wy-

chowankom: opamiętajcie 

się, zgubicie

Polskę!

Choćby młodzieży, 

którą uczyli;

choćby możnym, 

których spowiadali. 

Ale ich

ojczyzna była 

i jest 

w Rzymie. 

Papieże 

dążyli do 

wzmocnienia Habsbur-

gów polskimi 

ziemiami, aby 

ci mogli 

wydzie-

rać T urcji i katolicyzować kolejne kraje, a tak-

że liczyli 

na dogadanie 

się z 

pozostałymi za-

borcami o 

przywileje dla 

Kościoła. Jeśli 

Ko

-

ściół – 

jak mówi 

– jest 

matką naszą, 

to ta

matka pomogła 

zamordować własne 

dziec-

ko

I morduje 

dalej, bo 

i d

ziś wychowanko-

wie kruchty 

mają czelność 

wołać z 

trybuny sej-

mowej, że 

Polska 

nie musi 

być silna 

i bogata.

W ażne, 

żeby była 

katolicka (wicepremier 

Hen-

ryk Goryszewski 

w 1993 

roku).

Oto niektórzy, 

i to 

tylko ci 

znaczniejsi

z tłumu 

Płatnych 

Zdrajców, 

Pachołków 

Nie-

miec w sutannach, sprawców upadku I Rze-

czypospolitej i 

katastrofy rozbiorów. 

Oto te

„zasługi Kościoła 

dla P

olski”...

¤¤

¤

Zbigniew Oleśnicki

– biskup 

krakow-

ski w 

latach 1423–1455, 

pierwszy P

olak kar-

dynał. Uczestnik 

bitwy pod 

Grunwaldem,

12

NASI OKUPANCI

Nie bez przyczyny wymieniono tu tak ob-

szernie papieskie „łaski” (chociaż nie wszyst-
kie).  Musiał  za  nie  Tomicki  okazywać
wdzięczność.  Może  to  tłumaczyć  serię  nie-
prawdopodobnych klęsk polskiej dyplomacji
za jego czasu oraz sukcesów Niemiec i Habs-
burgów kosztem Polski. To Tomicki w 1515
r.  był  głównym  twórcą  układu  w  Wied-
niu,  na  mocy  którego  Jagiellonowie  od-
dali Habsburgom za darmo Czechy i Wę-
gry
. To jeden z najgłupszych układów w hi-
storii  Europy,  na  milę  śmierdzący  zdradą
i korupcją. Potem to Niemcy wyswatali Zyg-
munta  Starego  z  Boną,  z  czego  Polska  nie
odniosła  żadnych  korzyści  dynastycznych.
W  1521  r.,  kiedy  Krzyżacy  przegrali  wojnę
z  Polską  i  ich  likwidacja  była  przesądzona,
król, nie wiadomo dlaczego, zgodził się na ro-
zejm.  Następnie  doszło  w  1525  r.  do  sekula-
ryzacji  Prus  i  uznania  w  nich  władzy  Hohen-
zollernów, gdy można było Prusy wcielić do
Polski
. Całkowicie zaniechano możliwości od-
zyskania  Śląska,  który  podlegał  władzy  króla
Czech i Węgier Ludwika Jagiellona, brata Zyg-
munta  Starego.  Mimo  próśb  królowej  Bony
nie podjęto starań o nadanie księstwa głogow-
skiego Zygmuntowi Augustowi ani po śmier-
ci  Ludwika  próby  zamiany  włoskiego  posagu
Bony  na  Śląsk.  Nie  odpowiedziano  na  proś-
bę  księcia  pomorskiego  Bogusława  X,  który
chciał  poddać  się  Polsce.  Zbyty  milczeniem,
w  1521  r.  poddał  się  Niemcom  –  Habsbur-
gom.  I  o  to  chyba  chodziło!

Każde  z  tych  zaniechań  to  zbrodnia

zdrady niemiecko-papieskich agentów na
szczytach  władzy  w  Polsce
.  To  są  te  „za-
sługi Kościoła dla Polski”. Na sejmie w 1523
r. prymas Jan Łaski usiłował obu papieskich

i  niemieckich  agentów  –  Tomickiego  i  Szy-
dłowieckiego  –  pozbawić  urzędów,  ale  nie
udało  się.

Życiorys  biskupa  Tomickiego  –  chciwe-

go  łotra,  nepoty,  rozpustnika  i  arcyzdrajcy
–  kościelni  fałszerze  historii  dokładnie  wy-
bielili.  Przedstawia  się  go  jako  humanistę,
mecenasa  sztuki,  edukacji  (sic!),  dyploma-
tę. Pochowany jest w... katedrze wawelskiej!

¤ ¤ ¤

Maciej Drzewiecki – biskup przemyski

od  1505  roku,  kujawski  od  1513  r.,  arcybi-
skup  gnieźnieński  i  prymas  Polski  w  latach
1531–1535, senator. Był uczniem Filipa Kal-
limacha,  który  nauczał  także  synów  króla
Kazimierza  Jagiellończyka.  Karierę  Drze-
wiecki  robił  przy  królu  Janie  Olbrachcie.
Pracował w kancelarii koronnej, dzięki cze-
mu  zgromadził  kilka  godności  okraszonych
dochodowymi  beneficjami.  Od  1501  r.  był
podkanclerzym,  a  od  1510  r.  –  kanclerzem
koronnym.  Złożył  urząd  po  objęciu  diece-
zji  kujawskiej  dopiero  w  1515  r.,  ale  nadal
miał wielki wpływ na polską politykę. Wpły-
wy te jeszcze wzrosły, gdy jako prymas prze-
wodniczył  senatowi.  Wychowawca  później-
szego  hetmana  Jana  Tarnowskiego,  także
stronnika  Habsburgów. 

Niebywały nepota, który ośmielał się wy-

tykać  prywatę  innym.  W  siedzibie  rodu
w Drzewicy przebudował zamek, który prze-
pychem konkurował z Wawelem. Wydzierał
pieniądze,  skąd  się  dało.  Urząd  kanclerza
przynoszący wielkie wpływy i dochody odda-
wał  prawie  dwa  lata.  Kiedy  podczas  refor-
macji  chłopi  nie  chcieli  płacić  dziesięciny,
a  w  Gdańsku  wybuchła  rewolta  (Pomorze
i  Gdańsk  należały  do  diecezji  kujawskiej),

5

NASI OKUPANCI

gdzie ponoć uratował życie Jagielle. To otwo-
rzyło  mu  drogę  do  kariery.  Zwolennik  prze-
wagi władzy duchownej nad świecką. Następ-
nego  dnia  po  uzyskaniu  święceń  kapłańskich
otrzymał  sakrę  biskupią.  Musiał  uzyskać  pa-
pieską dyspensę, bo prawo kanoniczne zabra-
niało udzielania wyższych święceń tym, którzy
przelewali krew na wojnach. Prawo zabrania,
ale jak trzeba, to jest i dyspensa. Dziurawe to
prawo...  Doradca  Władysława  Jagiełły  i  Wła-
dysława Warneńczyka. Praktycznie rządził Pol-
ską  w  okresie  małoletniości  Warneńczyka

i podczas jego pobytu na Węgrzech. Ka-
zimierz  Jagiellończyk,  oceniwszy  jego
„zasługi”, odsunął go na dalszy plan na
początku  panowania.     

Wróg husytów – w 1424 r. wymógł

na  Jagielle  edykt  wieluński,  na  mocy
którego  heretyków  karano  śmiercią
i  konfiskatą  majątków.  Uniemożliwił
Jagielle i Warneńczykowi objęcie tro-
nu czeskiego z obawy przed rozwojem
husyckiej  herezji  w  Polsce.  Polska
z  Litwą  i  z  Czechami  mogła  być
największą  potęgą  Europy! 
Ale  to
nie  leżało  w  interesie  Niemiec  i  pa-
pieży.  W  czasie  pobytu  posłów  husy-
tów w Krakowie dwa razy obłożył mia-
sto  klątwą  –  nawet  wtedy,  gdy  Czesi
przyszli  z  pomocą  Polsce  przeciw
Krzyżakom. Nie udało mu się jednak
wciągnąć  Jagiełły  w  krucjaty  antyhu-
syckie.  W  1439  r.,  po  rozbiciu  husy-
tów  pod  Grotnikami,  osobiście  na
polu bitwy mordował rannych 
(wg
Długosza).  Nie  pozwolił  pogrzebać
ciała Spytka z Melsztyna i przez trzy
dni leżało na pobojowisku, wystawione

na  żer  krukom.

Był  architektem  powołania  Władysława

Warneńczyka  na  tron  węgierski...  bez  moż-
liwości jego dziedziczenia. Uzyskał swój głów-
ny  cel:  pozbył  się  króla  z  kraju  i  mógł  rzą-
dzić sam. Na życzenie papieża i Niemiec
doprowadził do udziału Polski w niepo-
trzebnej  wyprawie  na  Turcję,  podczas
której  zginął 
król  i  kwiat  rycerstwa  pol-
skiego. Krucjata zrujnowała skarb państwa,
pomogła  ukształtować  warstwę  magnatów
i  na  wieki  zaogniła  stosunki  z  Turcją. 

13

NASI OKUP

ANCI

ksiądz uderzony 

w najczulszą 

część ciała,

czyli sakiewkę, 

wezwał na 

pomoc króla

i wojsko.

Zygmunt Stary 

przybył z 

wojskiem w 

1526

roku i 

wszczął w 

Gdańsku represje 

– stra-

cono wówczas 

13 przywódców 

rewolty i 

przy-

wrócono katolicki 

ład. Na 

krótko, bo 

refor-

macja postępowała 

szybko...

Drzewiecki, agent 

habsburski, współdzia-

łał z 

innym zdrajcą 

– biskupem 

T omickim

– a 

był zaciekłym 

przeciwnikiem prymasa

Jana Ł

askiego i 

jego polityki 

zgodnej z 

pol-

ską racją 

stanu. Uczestniczył 

w 1515 

r.

w zjeździe 

wiedeńskim, gdzie 

sprzedano pol-

skie interesy, 

oddając Niemcom 

za darmo

Czechy i 

Węgry. 

Zwolennik sekularyzacji

Prus. 

T o 

dzięki niemu, 

legatowi papieskie-

mu oraz T omickiemu i Szydłowieckiemu nie

dobito w 

r. 1524 

pokonanych Krzyżaków,

a zgodzono 

się na 

sekularyzację Zakonu.

Ogół szlachty 

głośno podejrzewał 

przekup-

stwo. W

spomniane przy 

T omickim 

„niezro-

zumiałe” klęski 

polskiej polityki 

wzbogaca-

jące Habsburgów 

są także 

jego udziałem.

¤¤

¤

Jan Chojeński

– biskup 

przemyski od

1531 roku, 

płocki od 

1535 r., 

krakowski

(i książę siewierski) w latach 1537–1538, se-

nator. Sekretarz 

wielki koronny 

od 1533 

r.,

w 1537 

r. mianowany 

kanclerzem wielkim

koronnym z 

naruszeniem ustawy 

o incom-

patibiliach. 

Agent niemiecki 

– zarówno 

Habsburgów,

jak i 

Hohenzollernów. Stronnictwu 

antynie-

mieckiemu patronowała 

królowa Bona. 

Cho-

jeński w 

tajemnicy przed 

nią zaaranżował 

mał-

żeństwo córki 

Zygmunta Starego 

Jadwigi

z synem 

elektora brandenburskiego 

oraz usi-

łował pozbawić 

Bonę wpływu 

na wychowanie

Zygmunta A

ugusta. Jego 

nominacje odbywa-

ły się 

w tajemnicy 

przed Boną 

i powodowały

konflikty w 

rodzinie królewskiej, 

ponieważ

król b

ył pod 

szczególnym wpływem 

agentów

niemieckich kanclerza 

Szydłowieckiego, bisku-

pa T

omickiego 

i hetmana 

T arnowskiego.

Zdecydowanie zwalczał 

ruch egzekucyj-

ny, który 

domagał się 

m.in. zniesienia 

przy-

wilejów kleru, 

opodatkowania go, 

sekulary-

zacji dóbr, 

przeglądu darowizn 

kościelnych,

pozostawienia annat 

w P

olsce, wolności 

wy-

znania, likwidacji odrębności Prus, utworze-

nia stałego 

wojska. Nie 

dopuszczał tym 

sa-

mym do 

wzmocnienia państwa, 

osłabiał

Polskę 

w interesie 

Kościoła 

i Niemiec

.

#

#

#

#

Jan Chojeński

Zbigniew  Oleśnicki

background image

3

NASI OKUP

ANCI

Wśród 

karierowiczów w 

sutannach aż

roiło się od zdrajców, a Habsburgowie i pa-

pieże byli mistrzami przekupstwa. Mieli czym

płacić, bo 

papieże decydowali 

o rozdawnic-

twie beneficjów 

kościelnych, a 

cała Europa

płaciła im 

świętopietrze i 

annaty. Z

 czasem

Habsburgowie zdobyli 

trony Czech 

i W

ęgier

(na Jagiellonach, 

w 1525 

r.) oraz 

Hiszpanii

(w 1556 

r.) i 

złupili złoto 

i srebro 

Ameryki.

W ich 

imperium „słońce 

nie zachodziło”. 

Moż-

liwości finansowe 

tej spółki 

były ogromne.

T o 

współdziałanie Habsburgów 

i papieży

dawało znakomite 

efekty: na 

dworach Euro-

py roiło 

się od 

zdrajców, agentów 

habsbur-

skich i 

papieskich. Najczęściej 

tych w 

sutan-

nach, bo 

dyplomacja i 

kancelarie europejskich

władców były opanowane przez księży. T o by-

ło sterowane, 

bo Kościół 

dbał o 

wykształce-

nie księży, 

swoich agentów, 

a utrudniał 

i ści-

śle kontrolował 

kształcenie świeckich; 

nawet

na założenie uniwersytetu zgodę wydawał pa-

pież. Prawie wszyscy dostojnicy kościelni i dy-

plomaci w 

sutannach kształcili 

się we 

Wło-

szech. T

o tak, 

jakby dzisiaj 

ktoś ukończył 

szko-

łę wywiadu 

w Moskwie. 

Łotrom 

w sutannach 

najczęściej płaco-

no godnościami 

kościelnymi w 

ich krajach.

Z każdą 

taką godnością 

wiązały się 

mająt-

ki i 

wielkie dochody 

oraz perspektywa 

dal-

szej kariery. 

Broszura w

ydana w 

roku 1606

przez rokoszan katolika Zebrzydowskie-

go wprost 

nazywa księży 

i jezuitów 

do-

mu rakuskiego

(austriackiego) wiernymi

i przysięgłymi 

agentami

W I 

Rzeczypo-

spolitej wiele 

fortun magnackich 

zostało zbu-

dowanych na fundamentach kościelnych be-

neficjów i 

niemieckich łapówek.

Kor

upcja wcale 

nie ze 

Wschodu 

przyszła

do P

olski. K

or

upcję do 

Polski 

przyniósł

Kościół 

katolicki. T

o on wymyślił odpuszczanie

najcięższych g

rzechów (wraz 

ze spowiedzią 

„na

ucho”) za 

darowizny i 

nadania na 

rzecz Kościo-

ła, a 

potem handel 

odpustami. T

o Kościół 

upra-

wiał handel 

godnościami, urzędami 

i dobrami

kościelnymi (symonia). T o papież za nadanie ko-

ścielnego beneficjum 

kazał sobie 

płacić annaty,

a beneficjent „pasterz” musiał z „trzody” zedrzeć

te pieniądze. 

T o 

Kościół wniósł 

nieprawdopodob-

ną korupcję 

do sądownictwa 

i do 

polityki. 

Przekupstwo 

na ogromną 

skalę zaczęli

uprawiać Habsburgowie, 

Prusacy 

i Sasi 

– też

Niemcy. Hojnie 

płacili F

rancuzi, mniej 

Szwe-

dzi, którzy 

raczej wymuszali 

uległość prze-

mocą. P

óźniej dołączyła 

Moskwa. Zahamo-

wań kler 

nie miał 

żadnych, 

bo zapewnił 

so-

bie b

ezkarność. K

sięża n

ie podlegali 

świec-

kim sądom, 

bo od 

przywileju w 

Borzykowie

z 1210 

r. byli 

ponad prawem. 

Niestety, na-

si przodkowie 

dwóch zdrajców 

w sutannach

powiesili dopiero 

wtedy, gdy 

zagłada P

olski

była już 

nieuchronna. Zapoznajmy 

się

z wyczynami 

niektórych zdrajców, 

a dojdzie-

my do 

wniosku, że 

powieszono ich 

za póź-

no. O 

wiele za 

późno... 

Pierwsza 

w Europie 

połapała się 

Anglia

– zresztą 

z zupełnie 

innego powodu. 

Angli-

cy powywieszali 

księży zdrajców 

(w czym

walnie dopomógł 

im zbrodniarz 

bp Hozjusz),

dzięki temu 

nie wiedzą, 

co to 

rozbiory i 

zbu-

dowali imperium. 

Odpowiednio wcześnie

kilku powiesili Francuzi i to wystarczyło, że-

by katolicka 

Francja 

mogła prowadzić 

wła-

sną politykę. Nawet zawierała sojusze z mu-

zułmańską T

urcją i 

protestanckimi władca-

mi państw 

niemieckich, a 

także prowadziła

wojny z 

katolickimi Habsburgami. 

Gdyby

u nas 

stało się 

to 300 

lat wcześniej, 

mo-

głoby nie 

dojść do 

rozbiorów.

11

NASI OKUPANCI

beneficjów  kościelnych,  jeszcze  gdy  Tomic-
ki  nie  był  duchownym.  Po  wyświęceniu  na
biskupa  przemyskiego  papież  pozwolił  mu
zatrzymać wszystkie wcześniej uzyskane do-
chody  kościelne:  trzy  prałatury,  dwie  kano-
nie  i  prebendę.  Dawało  to  dotąd  skrom-
nemu kapłanowi roczny  dochód 91 grzy-
wien  w  złocie,  tj.  ponad  20  kg  czystego
złota! 
Dochody każdego biskupa były kilka
razy  większe.  To  daje  obraz,  jak  kler  kato-
licki  grabił  Polskę. 

Widocznie  jednak  było  mu  tego  mało,

bo w 1517 r. wystarał się u papieża o dołą-
czenie do diecezji przemyskiej bogatego pro-
bostwa  miechowskiego,  tłumacząc,  że  bi-
skupstwo daje mu za małe dochody. W 1520
r.  –  trzy  dni  po  śmierci  biskupa  poznań-
skiego  –  Zygmunt  Stary  na  prośbę  Tomic-
kiego  dał  mu  tę  diecezję,  a  papież  w  mie-
siąc  sprawę  zatwierdził.  Pozwolono  mu  na-
wet  pobierać  dochody  z  diecezji  przed  no-
minacją kanoniczną. W 1523 r. został bisku-
pem  krakowskim  i  za  zgodą  papieża  jesz-
cze  przez  rok  dzierżył  dwie  diecezje,  i  z
dwóch  darł  kasę!

W  1524  r.  papież  Klemens  VII  mianował

go nuncjuszem w Polsce, czyli reprezentantem
interesów papieskiego Rzymu, oraz na lat osiem
generalnym poborcą wszelkich opłat i docho-
dów kamery rzymskiej (annaty i świętopietrze)
z  całej  Polski.  Prowizję  poborca  ustalał  sobie
sam.  Było  to  bardzo  dochodowe,  gdyż  Leon
X  przez  10  lat  pozwolił  przeznaczać  święto-
pietrze na odbudowę kościołów na spustoszo-
nych przez Tatarów kresach. To oznaczało brak
jakiejkolwiek  kontroli.

Ten  „skromny,  bogobojny  kapłan”  nie

odpuścił  nawet  złamanego  grosza.  W  sześć

lat po oddaniu diecezji poznańskiej poskar-
żył  się  papieżowi,  że  tamtejsi  duchowni
i świeccy nie zapłacili mu starych dziesięcin
i  należności  z  biskupstwa.  Papież  Klemens
VII załatwił i tę skargę: jeden z kanoników
otrzymał polecenie odzyskania kasy Tomic-
kiego  nawet  z  użyciem  sądów  kościelnych
i klątw. Po śmierci prymasa Łaskiego zapro-
ponowano mu arcybiskupstwo gnieźnieńskie
i  godność  prymasa.  „Skromny  kapłan”  nie
przyjął tego wyróżnienia, bo dobrze wiedział,
że  poprzednicy  porozdawali  dobra  kościel-
ne  na  dożywocia  i  długoletnie  dzierżawy
– głównie rodzinie i sługom. Dochody z die-
cezji  krakowskiej,  jednej  z  najbogatszych
w  Europie,  były  kilkakrotnie  większe.  Były
jeszcze  dwa  powody,  dla  których  nie  opła-
cało  się  oddawać  diecezji  krakowskiej:  od
kardynała  Oleśnickiego  biskupi  krakowscy
nosili  tytuł  książęcy,  książąt  siewierskich;
a  także  fakt,  że  nominacja  na  arcybiskupa
gnieźnieńskiego odsuwała od polityki kiero-
wanej  z  Krakowa.  Tomicki  przezornie  za-
dbał, aby arcybiskupem i prymasem, a więc
i przewodniczącym senatu, został inny agent
niemiecki  –  biskup  Drzewiecki.

Popisał się też rzadką bezczelnością:

w  1518  r.  Zygmunt  Stary  odstąpił  mu
czopowe na 2,5 roku pod warunkiem, że
biskup  ufortyfikuje  Radymno  i  zbuduje
zamek obronny. Biskup pieniądze wziął,
o zamku w Radymnie do dziś nie słychać
.
Otoczył  tylko  murami  dwór  biskupi.

Nepotyzm  uprawiał  na  rzadko  spotykaną

skalę. Wspierał finansowo i protekcją siostrzeń-
ca Andrzeja Krzyckiego, którego wyprotego-
wał  aż  do  godności  prymasa.  Protegował
i  wspierał  też  swoich  krewnych  –  Zbąskich. 

6

NASI OKUPANCI

Pełen  pychy,  kupił  w  1443  r.  małe  księ-

stwo  siewierskie,  dzięki  czemu  uzyskał  ty-
tuł  książęcy,  który  biskupi  krakowscy  nosi-
li aż do 1794 r. Kiedy w 1449 r. został kar-
dynałem,  zażądał  pierwszej  pozycji  w  pań-
stwie  –  po  królu,  a  przed  prymasem.

Ciekawe, że 230 lat później tak samo odbi-
ło kardynałowi Radziejowskiemu. Kazimierz
Jagiellończyk  nie  tylko  stanowczo  odmó-
wił,  ale  widząc  w  tym  oczywistą  zapłatę
za  służbę  papieżom  i  Niemcom,  wro-
gom  Polski,  wydał  zakaz  przyjmowania
przez  poddanych  tytułu  kardynała  bez
zgody  króla
.  Obrażony  Oleśnicki  stanął
wówczas  na  czele  opozycji  i  nadal  wichrzył
przeciw  wzmocnieniu  władzy  króla,  czyli
w  interesie  papieży  i  Niemiec.   

To  przez  Oleśnickiego  Kazimierz  Ja-

giellończyk, który walczył o uznanie za dzie-
dzicznego króla Polski, musiał ustąpić... Tak
zaczęła się tragiczna warcholska obieralność
królów.  Oleśnicki  popierał  kandydaturę
Niemca, Hohenzollerna... Na Litwie zaś po-
pierał przeciwko Kazimierzowi jego kuzyna
Michała. 

Na polecenie papieża usiłował wciągnąć

Polskę do bezpośredniej wojny z Turcją. Aby
wywrzeć nacisk na króla, sprowadził do Pol-
ski świętego Jana Kapistrana, legata papie-
skiego – zbrodniarza, „bicz na Judajczyków”,
podżegacza  do  pogromów  Żydów.  Królowi
z trudem udało się uniknąć katastrofy woj-
ny  z  Turcją,  a  było  to  w  przededniu  wojny
z  Zakonem  o  odzyskanie  Pomorza.

Kiedy  Związek  Pruski  chciał  poddać  się

Polsce,  Oleśnicki  w  interesie  Niemiec
i Rzymu ostro oponował przeciwko udzie-
leniu pomocy Związkowi i wojnie o Pomo-
rze.  W  radzie  koronnej  głosował  prze-
ciwko wojnie z Krzyżakami i za oddaniem
im  polskich  ziem
. Czyje interesy reprezen-
tował,  wyjaśnia  fakt,  że  na  początku  wojny,
po opanowaniu Prus, przybyło poselstwo pa-
pieża  i  Niemiec  z  żądaniem  oddania  Prus

14

NASI OKUP

ANCI

Fanatyk 

religijny, antysemita, 

domagał

się wygnania 

Żydów z 

Polski. 

Wygłosił

w tej 

sprawie mowę 

na sejmie 

w P

iotrko-

wie i 

następnego dnia... 

umarł. Dlatego 

po-

dejrzewano 

otrucie. 

Pochowany 

także

w katedrze 

wawelskiej.

¤¤

¤

Łukasz Górka– biskup kujawski

w latach 

1538–1542, senator. 

Począt-

kowo był świeckim dostojnikiem, wo-

jewodą poznańskim. 

Owdowiał i 

wy-

starał się 

o sakrę 

biskupią bogatej 

die-

cezji kujawskiej. 

Miał wówczas 

53

lata. R

ównocześnie z 

sakrą przyjął

święcenia kapłańskie. 

Świeckie stano-

wiska przejął 

po nim 

syn Andrzej,

słynny z 

tego, że 

na sejmie 

wyliczył

Barbarze Radziwiłłównie ponad trzy-

dziestu kochanków 

i zarzucił 

zaraże-

nie się 

kiłą.

Tłusty kujawski kąsek Łukasz do-

stał łatwo, 

bo był 

jednym z 

naj-

groźniejszych dla 

Polski 

agentów

papiesko-niemieckich

Był też 

za-

służony dla 

wiary katolickiej, 

bo m.in.

w 1522 

r. skonfiskował 

i publicznie

spalił w 

Poznaniu 

księgi luterańskie.

Służył Niemcom 

i papieżom 

tak wier-

nie, że 

w 1534 

r. 

nagrodzono go

tytułem hrabiego 

Świętego Cesar-

stwa Rzymskiego 

Narodu Niemiec-

kiego

Zostało to 

przez Zygmunta

Starego potraktowane 

jako zapłata

za usługi 

papieżom i 

Niemcom

By-

ło za 

co płacić, 

bo np. 

w 1530 

r. Gór-

ka uniemożliwiał 

koncentrację oddzia-

łów, które 

miały iść 

na p

omoc W

ę-

grom przeciwko 

Habsburgom.

Słynny z 

chciwości, był 

jednym

z największych 

magnatów w 

Rzeczypospo-

litej. P

osiadał m.in. 

11 miast, 

pożyczał pie-

niądze nawet 

skarbowi państwa. 

Potęgę 

ro-

du Górków 

zbudował jego 

dziad Łukasz,

który za 

służbę w 

krucjacie tureckiej 

War-

neńczyka dostał 

szmat W

ielkopolski. Wnuk

#

#

#

#

Samuel Maciejowski

Pomnik  Jana  Kapistrana  w  Wiedniu

background image

2

NASI OKUP

ANCI

L

ista tych 

zdrajców jest 

szczególnie

długa, dłuższa 

niż pachołków 

Ro

-

sji („FiM” 

6,7/2007). P

owinno się

zacząć od 

zdrajcy 

biskupa, św. 

Stanisława,

którego to 

papież Jan 

XXIII bezczelnie

ogłosił patronem 

Po

lski, oraz 

plejady zdraj-

ców biskupów 

z okresu 

rozbicia dzielnico-

wego z 

Muskatą na 

czele, ale 

to inna 

ka-

tegoria. Nas 

interesuje Rzeczpospolita 

szla-

checka aż 

do rozbiorów. 

Po 

agentach n

ie-

mieckich (habsburskich, 

pruskich, saskich)

zamieszczamy agentów 

innych państw, 

z wy-

jątkową kanalią 

w sutannie 

– prymasem

Prażmowskim. 

Nie mogło 

zabraknąć miej-

sca dla 

jezuitów, którzy 

zasłużyli na 

mia-

no katów 

i grabarzy 

Polski

, oraz 

nun-

cjuszy papieskich. Jezuici i nuncjusze koor-

dynowali i 

prowadzili politykę 

Kościoła wo-

bec P

olski u 

nas, na 

miejscu. Ich 

starannie

ukrywana działalność 

jest dowodem 

na świa-

domy współudział 

Kościoła w 

zamordowa-

niu P

olski; na 

to, że 

Kościół 

katolicki

był „czwartą 

potencją rozbiorową”

. Nie

zapominajmy, że 

Kościół jest 

totalitarny, hie-

rarchiczny, zdyscyplinowany, 

antyhumanistycz-

ny i 

antydemokratyczny. Jego 

funkcjonariu-

sze są 

umundurowani (sutanna). 

Nie wolno

nam nigdy 

zapomnieć, że 

są to 

funkcjo-

nariusze obcego 

państwa. P

osłuszeństwo Rzy-

mowi – 

oto ich 

patriotyzm i 

dewiza.

¤¤

¤

Sprzyjające warunki 

do zdrady 

zaistniały

dzięki naturalnemu 

sojuszowi z 

katolickimi,

niemieckimi Habsburgami, 

a jego 

podstawą by-

ła ekspansja 

islamskiej T

urcji. P

otem dołączy-

ło zagrożenie 

reformacją. P

olityka papieży 

by-

ła nastawiona 

na wojny 

z T

urcją i 

„heretyka-

mi”. Naturalne 

więc było 

wspieranie główne-

go sojusznika, 

arcykatolickich Habsburgów,

władców Świętego 

Cesarstwa Rzymskiego 

Na-

rodu Niemieckiego. 

Nieprzerwanie od 

1440 r.

stolicą Niemiec 

był W

iedeń. P

o wybuchu 

re-

formacji w 

XVI wieku, 

Habsburgowie stali 

się

ostoją katolicyzmu 

w całych 

Niemczech, a 

na-

wet Europie. 

Dlatego 

mieli 

ogromne wpływy

w Rzymie 

– ich 

sprzeciw mógł 

złamać każdą

karierę w 

Kościele, a 

poparcie zapewniało 

ba-

jeczne kariery 

i pieniądze. 

Ale to 

poparcie

trzeba było 

sobie kupić 

wierną służbą 

Niem-

com

Habsburgowie mieli 

później nawet 

pra-

wo weta 

przy wyborze 

papieża (tzw. 

ekskluzy-

wa)! Co 

ciekawe, prawo 

weta wykorzystał... 

Po

-

lak – 

kardynał Puzyna 

– na 

konklawe w 

1903

roku, wykluczając 

w imieniu 

Austrii 

niewy-

godnego jej 

kandydata.

10

NASI OKUPANCI

kardynalski i znalazł sobie wspaniałe źródło
dochodu.  Wykorzystując  znajomości,  odgry-
wał  rolę  prokuratora  (pośrednika)  przy  ku-
rii rzymskiej w załatwianiu godności kościel-
nych i beneficjów w Polsce. Pomoc jego by-
ła bardzo cenna i bardzo droga
. Czyli brał
w  łapę  bez  umiaru.  Toteż  ataki  na  niego
w  Polsce  nie  ustawały.  „Sklepik”  zamknęła
mu w 1522 r. zaraza. Dopadła go w Rzymie

w wieku 48 lat. Nie pomogło nawet to, że jak
każdy  biskup  zatrudniał  osobistego  lekarza.

Kościelni  fałszerze  historii  z  tego  płatne-

go niemieckiego agenta, zdrajcy, fałszerza, chci-
wego  łotra  i  łapówkarza  robią...  humanistę.
Dlaczego? Ponieważ w dobie druku zlecił wy-
konanie rękodzieła, zbytkownego mszału. Bo
kupił trochę książek, z których każda koszto-
wała tyle co wieś z chłopami. Za to pełną skar-
bów kultury bibliotekę Szafrańców Kościół spa-
lił.  Bo  heretycka  była.

¤ ¤ ¤

Piotr  Tomicki –  biskup  przemyski  od

1515  roku,  poznański  w  latach  1520–1525,
krakowski  (i  książę  siewierski)  od  1524  do
1535  roku,  senator.  Studiował  aż  do  36  ro-
ku  życia,  a  dopiero  w  47  przyjął  święcenia
kapłańskie.  Od  1506  r.  w  służbie  dyploma-
tycznej Zygmunta Starego. Podkanclerzy ko-
ronny od 1515 r. aż do śmierci, mimo że usta-
wa  zabraniała  łączenia  stanowisk  kancler-
skich z biskupstwem którejś z pięciu wielkich
diecezji  (incompatibilitas).  Rozpustnik,  gło-
śno  posądzany  o  romanse,  m.in.  z  Katarzy-
ną  Kościelecką,  kochanką  króla  Zygmunta
Starego,  żoną  podskarbiego  koronnego.

Wraz  z  kanclerzem  Krzysztofem  Szydło-

wieckim, agentem niemieckim, Tomicki, agent
papieski,  a  więc  pośrednio  i  niemiecki,  kie-
rował sprawami polskimi, w tym dyplomacją.
Szydłowiecki  jawnie  brał  łapówki  od  Habs-
burgów, a Tomickiemu  płacono  przywile-
jami  i  beneficjami 
w  Polsce.  Powtarza  się
kościelny majstersztyk: za zdradę polskich in-
teresów i służbę obcym, temu zdrajcy na szczy-
tach władzy płaciła Polska! A brał ostro: kar-
dynał Fryderyk Jagiellończyk, a potem Zyg-
munt  Stary  nadali  mu  szereg  dochodowych

7

NASI OKUPANCI

zakonowi  krzyżackiemu  i  wszczęcia  wojny
z Turcją. Wkrótce nadciągnęły z Niemiec za-
ciągnięte przez Krzyżaków wojska, a papież
rzucił  klątwę  na  Związek  Pruski  i  jego
sojuszników,  w  tym  i  na  Polskę
.  Pustki
w skarbie po krucjacie Warneńczyka zmusi-
ły  króla  do  nadania  szlachcie  nowych  przy-
wilejów.  Przez  brak  pieniędzy  wojna  z  Za-
konem trwała 13 lat i skończyła się połowicz-
nym  sukcesem. 

Tragiczne skutki propapieskiej i pronie-

mieckiej polityki spowodowały, że Oleśnic-
ki szybko popadł w konflikt z Kazimierzem
Jagiellończykiem. Niestety, kler był już wów-
czas  bezkarny  i  król  nie  mógł  się  z  tym  wi-
chrzycielem, zdrajcą i niemiecko-papieskim
agentem  rozprawić.  Zgromadził  ogromny
majątek,  m.in.  3  miasta  i  60  wsi. 

Ten  morderca,  zdrajca  i  niemiecko-

-papieski  agent  pochowany  jest  w...  ka-
tedrze  wawelskiej  –  pośród  królów  pol-
skich!

¤ ¤ ¤

Mikołaj  Tungen –  biskup  warmiński

w latach 1468–1489, senator. Wielki kolek-
cjoner  godności  i  beneficjów  kościelnych.
Rodowity Niemiec, zakamieniały wróg Pol-
ski,  wywołał  „wojnę  popią”. 

Przypadek tego zdrajcy dobitnie obrazu-

je, jak wrogą Polsce politykę prowadził Ko-
ściół. Ani niemieccy cesarze Habsburgowie,
ani  papież  nie  uznali  pokoju  toruńskie-
go 
z r. 1466, który przywracał Polsce Pomo-
rze  i  Warmię,  a  Prusy  uczynił  lennem.  Pa-
pieże uważali ziemie Krzyżaków za swo-
ją własność
. Stanowiło to pretekst do szko-
dzenia  Polsce  na  wszystkie  możliwe  sposo-
by (o czym niżej), osłabiania i zmuszania jej

do uległości. W 1467 r. kapituła warmińska
wybrała na biskupa Tungena. Kazimierz Ja-
giellończyk sprzeciwił się wyborowi, ale pa-
pież wybór zatwierdził i wręczył Tungenowi
biskupią  sakrę.  W  wyniku  śmiałej  inter-
wencji króla w Rzymie, papież nakazał Tun-
genowi rezygnację z biskupstwa warmińskie-
go i mianował go biskupem w Kamieniu Po-
morskim. 

Stała  się  wtedy  rzecz  nieprawdopodob-

na:  biskup  Tungen  nie  podporządkował
się  woli  papieża  i  w  roku  1472  –  finan-
sowany przez Krzyżaków i króla Węgier
Macieja  Korwina  –  zajął  Warmię  przy
pomocy  Krzyżaków  i  poddał  ją...  Wę-
grom
.  Sprzymierzony  z  nim  wielki  mistrz
w roku 1478 odmówił złożenia hołdu i Krzy-
żacy uderzyli na Pomorze. Ich akcję wsparł
legat  papieski  Baltazar  z  Piscii,  który
rzucił klątwę na króla
, wyłączył go z Ko-
ścioła  i  zwolnił  Krzyżaków  oraz  mieszkań-
ców Prus z przysięgi wierności złożonej kró-
lowi Polski. Dotychczasowe ciche poparcie
Kościoła  dla  zdrajców  i  wrogów  Polski
stało  się  jawne
.  Kazimierz  Jagiellończyk
odpowiedział  uderzeniem,  odbił  Warmię
i przegnał Krzyżaków. Przy okazji katolicki
biskup pokazał, co może: Węgry sięgały do
Bałtyku!  Zabiegi  króla  w  Rzymie  o  zdjęcie
klątwy uniemożliwiły likwidację Zakonu, któ-
rego bunt przeciwko królowi polskiemu da-
wał  do  tego  prawo.

W wyniku „wojny popiej” Warmia zosta-

ła  całkowicie  zrujnowana.  Pasterz  Tungen
zafundował swojej trzodzie kilkuletnią woj-
nę po 13-letniej, i to w obronie kleszych in-
teresów. Chyba rzeczywiście lud to dla nich
trzoda!  To  król  polski,  nie  biskupi,  ulżył

15

NASI OKUP

ANCI

pomnażał majątek, 

służąc Niemcom. 

Był

przyjacielem i 

rzecznikiem Albrechta 

Ho-

henzollerna i 

członkiem stronnictwa 

habs-

burskiego. Jako 

biskup był 

zaciekłym prze-

ciwnikiem reformacji, 

przez co 

został znie-

nawidzony przez 

szlachtę i 

mieszczan. Die-

cezją nie 

interesował s

ię wcale, 

a przeby-

wał zwykle 

w P

oznaniu i 

Szamotułach. Kie-

dy już 

wybrał się 

do Włocławka, 

rozchoro-

wał się 

w drodze 

i umarł. 

¤¤

¤

Samuel Maciejowski

– biskup 

chełm-

ski od 

1539 r., 

płocki od 

1541 r., 

krakowski

(i książę siewierski) w latach 1546–1550, se-

nator. P

odkanclerzy, potem 

kanclerz wielki

koronny. P

rotegowany innego 

zdrajcy, bi-

skupa T

omickiego. Ł

asy na 

pieniądze i 

za-

szczyty – 

po nominacji 

na biskupa 

krakow-

skiego nie 

zrezygnował ze 

stanowiska kanc-

lerza, łamiąc 

ustawę o 

incompatibiliach. P

ro-

testy szlachty 

zaogniły sytuację 

w państwie.

Dumny i 

pyszny, wybudował 

kapiącą prze-

pychem rezydencję 

w Białym 

Prądniku 

i prze-

budował kaplicę 

w katedrze 

wawelskiej na

swoje mauzoleum 

grobowe, równie 

zresztą

kosztowne. Nepota, 

wspierał finansowo 

oraz

protekcją w 

Rzymie i 

u Habsburgów 

karie-

rę kościelną 

swego siostrzeńca, 

Jana P

rze-

rembskiego, który 

doszedł do 

stanowiska

prymasa.

Wraz 

z T

arnowskim doprowadził 

do

pierwszego małżeństwa 

Zygmunta A

ugusta

z epileptyczką 

Elżbietą Habsburg 

oraz 

prze-

kazania mu 

przez Zygmunta 

Starego wła-

dzy na 

Litwie. W

zmocniło to 

stronnictwo

habsburskie, wspierane 

niemieckimi pie-

niędzmi i 

tytułami. W

szelkimi siłami 

starał

się w 

interesie Niemiec 

poróżnić Zygmun-

ta A

ugusta z 

matką, królową 

Boną. 

Wbrew całemu 

sejmowi i 

senatowi oraz

opinii szlacheckiej 

poparł małżeństwo 

Zyg-

munta A

ugusta z 

syfilityczką Barbarą 

Ra

-

dziwiłłówną, a 

uczynił to 

dla osobistej 

ka-

riery przy 

królu. P

ozycję umacniał 

szybko

– ochmistrzem 

dworu Barbary 

został jego

brat. Znaczenie 

miała też 

obawa, że 

król

może pójść 

w ślady 

Henryka VII 

i ustano-

wić Kościół 

narodowy. Osamotniony 

król

musiał szukać 

poparcia u 

Habsburgów, co

z kolei 

zaogniło stosunki 

z T

urcją i 

zniwe-

czyło polskie 

wpływy na 

Węgrzech. 

T o 

mał-

żeństwo poważnie 

osłabiło też 

Polskę, 

bo

król musiał 

kupować poparcie 

magnatów ko-

lejnymi nadaniami 

dóbr. 

Skarb państwa, 

nie-

co odbudowany 

przez Bonę, 

doznał potęż-

nego ciosu. 

W nagrodę 

za te 

usługi król 

starał się

w Rzymie 

– z 

poparciem Habsburgów 

– o

kapelusz kardynalski 

dla Maciejowskiego.

Prof. 

Nowicki napisał: 

„Było powszechnie

wiadome, że kto uzyskuje w Rzymie kapelusz

kardynalski, ten 

na terenie 

Polski 

jest szpie-

giem i 

agentem habsburskim”.

Polska 

usi-

łowała się 

przed takimi 

zdrajcami zabezpie-

czać, m.in. wydając w roku 1451 ustawę (wy-

wołała ją 

nominacja kardynalska 

Oleśnickie-

go) o 

treści: „(...) 

każdy, 

kto się 

ubiegać bę-

dzie o 

godność kardynała 

albo legata 

papie-

skiego, albo 

te godności 

przyjmie bez 

wyraź-

nej i 

szczególnej zgody 

króla polskiego, 

kara-

ny będzie 

konfiskatą wszystkich 

swych dóbr

czy to duchownych, czy świeckich, ruchomych

i nieruchomych”.W

ojewoda Piotr Kmita pu-

blicznie to 

Maciejowskiemu wytykał.

Ten 

agent niemiecki 

pochowany jest

w katedrze 

wawelskiej we 

wspomnianym

mauzoleum.

Cdn.

LUX 

VERITA

TIS

#

#

#

#

Jan P

uzyna

Krzysztof  Szydłowiecki

background image

9

NASI OKUPANCI

Wysyłany przez Aleksandra i Zygmun-

ta  Starego  w  misjach  dyplomatycznych,
z  reguły  wracał  z  niczym,  bo  zabiegał
głównie  o  własne  korzyści  i  pieniądze,
ze  szkodą  dla  Polski.  W  roku  1505  po-
słował do Rzymu, aby uzyskać od papie-
ża  uznanie...  pokoju  toruńskiego  sprzed
39  lat!  Toteż  następne  poselstwo  odbył
dopiero  w  1518  r.  do  Niemiec  i  Rzymu,
a w międzyczasie jego kandydatura na ar-
chidiecezję gnieźnieńską i tron prymasa,
mimo usilnych starań, padła. Sprawa je-
go  fałszerstw  przy  uzyskaniu  szlachec-
twa  była  podnoszona  w  czasie  licznych
konfliktów, głównie z prymasem Łaskim.
Podłożem  tych  konfliktów  było  wysługi-
wanie  się  Ciołka  papieżom  i  Niemcom.
Prymasa Łaskiego, który prowadził poli-
tykę  zgodną  z  polską  racją  stanu,  czyli
przeciw interesom Rzymu i Niemiec, pa-
pież  Klemens  VII  zelżył  w  moratorium
do  króla  słowami:  „Ów  syn  ciemności,
a brat zdrajcy Judasza, Jan Łaski, z imie-
nia  arcybiskup,  ale  z  czynów  arcydia-
beł...”. 
Groził  mu  nawet  klątwą. 

W  czasie  poselstwa  w  1518  r.  Ciołek

zadbał  o  poparcie  Niemiec.  Dla  siebie.
Kiedy po drodze dotarł do Wiednia, ce-
sarz  Maksymilian  mianował  go  swoim
osobistym kapelanem, hojnie obdarował
i  obiecał  poprzeć  starania  o  kapelusz
kardynalski
. Po takim przygotowaniu swo-
jego agenta cesarz Niemiec mógł go puścić
dalej...  Dlatego  misja  w  Rzymie  skończyła
się  kompletnym  fiaskiem,  ale  dla  Polski
–  Ciołek  nie  uzyskał  potwierdzenia  przez
papieża  pokoju  toruńskiego,  niczego  nie
wskórał  w  sprawie  ugody  z  Moskwą,  która

skutecznie szukała sojusznika w Niemczech,
i z niczym wrócił z Neapolu, gdzie czynił za-
biegi  w  sprawie  posagu  i  spadku,  które  na-
leżały  się  królowej  Bonie.

Mimo  kompletnego  fiaska  misji  i  napo-

mnień  króla,  znowu  nie  miał  ochoty  wracać
z  Rzymu,  aż  po  trzech  latach  król  miał  do-
syć i go odwołał. Nasz „humanista” pozostał
w Rzymie na swój koszt, a raczej trzody die-
cezji  płockiej.  Zabiegał  usilnie  o  kapelusz

8

NASI OKUPANCI

doli ludu, bo przez 20 lat Polska nie pobie-
rała żadnych podatków z Prus i Warmii, by
mogły się odbudować. Biskupi nie odpuści-
li złamanego szeląga. Dla Polski sytuacja by-
ła  szczególnie  trudna,  bo  działo  się  to  tuż
po  przyłączeniu  Pomorza  i  Warmii  do  Pol-
ski, a tego faktu nie chciał uznać ani Rzym,
ani  Niemcy. 

Wobec porozumienia Kazimierza z Wę-

grami  Tungen  z  konieczności  ukorzył  się
przed królem i złożył mu hołd, a w zamian
Kazimierz uznał go jako biskupa. W ten spo-
sób Tungen został... polskim senatorem. Do
końca życia wichrzył jednak przeciwko Pol-
sce, aby oderwać Warmię, i w tym celu zdra-
dzał Polskę z Krzyżakami, Niemcami i Rzy-
mem.  Pod  koniec  życia  skutecznie  intrygo-
wał w Rzymie przeciwko mianowaniu bisku-
pem  warmińskim  Fryderyka  Jagiellończyka
i  forsował  swojego  kandydata,  Niemca  Lu-
kasa Watzenrode, wuja Kopernika. Aby do-
piąć swego, zrzekł się nawet godności bisku-
pa na rzecz Watzenrode, a papież mianował
go  wbrew  woli  króla.  Na  Warmię  Watzen-
rode  przekradł  się  w  przebraniu.  W  oba-
wie,  żeby  go  z  Polski  zbrojnie  nie  wymie-
ciono,  był  wprawdzie  lojalny,  ale  usiłował
uniezależnić Warmię innym sposobem: pró-
bował utworzyć arcybiskupstwo warmińskie,
czyli  oderwać  Warmię  od  polskiej  prowin-
cji  kościelnej.  Dopiero  Jan  Olbracht  uznał
Watzenrodego  jako  biskupa.

Spory  Kazimierza  Jagiellończyka  z  pa-

pieżem o prawo do obsadzania polskich die-
cezji  wywołały  wówczas  pierwsze  głosy
o uniezależnienie się Polski od Rzymu. Opto-
wał za tym Jan Ostroróg, który występował
też przeciw wysyłaniu świętopietrza i annat

do  Rzymu,  przeciw  składaniu  przez  bisku-
pów  przysięgi  papieżowi  oraz  ich  apela-
cjom do Rzymu w niektórych procesach są-
dowych. Rzesze szlachty popierały ten pro-
gram.  Wycięcie  papieskiego  raka,  który
w  końcu  zdławił  Polskę,  było  blisko...

Erazm Ciołek – biskup płocki w latach

1503–1522, senator. Zdolny dyplomata, ale
nieprawdopodobny  chciwiec  i  karierowicz.
Dla kariery posuwał się do fałszerstw i zdra-
dy. Protegowany i ulubieniec króla Aleksan-
dra Jagiellończyka, który ściągnął go do Wil-
na. Liczne godności kościelne i beneficja za-
łatwił  sobie  szybko,  i  to  mając  tylko  niższe
święcenia.  Gdy  Aleksander  został  królem
Polski, kariera Ciołka nabrała rozpędu. Po-
chodził z rodziny mieszczańskiej, brak szla-
chectwa uniemożliwiał mu dostęp do wyso-
kich stanowisk kościelnych i dużych pienię-
dzy. Bardzo mu to doskwierało, toteż będąc
w  Rzymie  w  litewskim  poselstwie  obedien-
cjonalnym,  załatwił  sobie  tytuł  hrabiego
pałacowego i przywilej derogacyjny, zezwa-
lający  na  zajmowanie  papieskich  godności
i  urzędów  bez  szlachectwa.  Pobyt  w  Rzy-
mie trwał prawie rok. Na koszt Litwy oczy-
wiście. Poselstwo zakończyło się sukcesem...
prywatnym  Ciołka.  Po  powrocie  do  kraju
w  roku  1502  wykorzystał  fakt,  że  jego  pro-
tektor  objął  właśnie  tron  Polski.  Został  se-
kretarzem króla i przy pomocy fałszywych
świadków  oraz  dokumentów  uzyskał
przed  sądem  królewskim  „potwierdze-
nie”  szlachectwa 
i  herbu  Sulima.  Dzięki
temu  mógł  już  sięgnąć  po  wyższe  godności
i wielkie pieniądze. W krótkim czasie zgar-
nął  cztery  bogate  kanonie  i  prepozyturę,
a  w  1503  r.  bogatą  diecezję  płocką. 

16

NASI OKUP

ANCI

PZPN – 

PŁATNI 

ZDRAJCY , P

ACHOŁKI 

NIEMIEC, 

CZYLI...









Z Zddrr

a ajjccyy

 w w ssuu

t taann

n naacc

h h ((33

) )

TYGODNIK

1

Piotr  Tomicki

Do głównych 

sprawców

tragedii mojego 

kraju należy

też W

atykan. 

Zbyt późno

pojąłem, że 

nasza polityka

zagraniczna służyła 

interesom

Kościoła 

katolickiego.

Józef Beck, 

minister

spraw zagranicznych 

II RP

background image

9

NASI OKUPANCI

Wysyłany przez Aleksandra i Zygmun-

ta  Starego  w  misjach  dyplomatycznych,
z  reguły  wracał  z  niczym,  bo  zabiegał
głównie  o  własne  korzyści  i  pieniądze,
ze  szkodą  dla  Polski.  W  roku  1505  po-
słował do Rzymu, aby uzyskać od papie-
ża  uznanie...  pokoju  toruńskiego  sprzed
39  lat!  Toteż  następne  poselstwo  odbył
dopiero  w  1518  r.  do  Niemiec  i  Rzymu,
a w międzyczasie jego kandydatura na ar-
chidiecezję gnieźnieńską i tron prymasa,
mimo usilnych starań, padła. Sprawa je-
go  fałszerstw  przy  uzyskaniu  szlachec-
twa  była  podnoszona  w  czasie  licznych
konfliktów, głównie z prymasem Łaskim.
Podłożem  tych  konfliktów  było  wysługi-
wanie  się  Ciołka  papieżom  i  Niemcom.
Prymasa Łaskiego, który prowadził poli-
tykę  zgodną  z  polską  racją  stanu,  czyli
przeciw interesom Rzymu i Niemiec, pa-
pież  Klemens  VII  zelżył  w  moratorium
do  króla  słowami:  „Ów  syn  ciemności,
a brat zdrajcy Judasza, Jan Łaski, z imie-
nia  arcybiskup,  ale  z  czynów  arcydia-
beł...”. 
Groził  mu  nawet  klątwą. 

W  czasie  poselstwa  w  1518  r.  Ciołek

zadbał  o  poparcie  Niemiec.  Dla  siebie.
Kiedy po drodze dotarł do Wiednia, ce-
sarz  Maksymilian  mianował  go  swoim
osobistym kapelanem, hojnie obdarował
i  obiecał  poprzeć  starania  o  kapelusz
kardynalski
. Po takim przygotowaniu swo-
jego agenta cesarz Niemiec mógł go puścić
dalej...  Dlatego  misja  w  Rzymie  skończyła
się  kompletnym  fiaskiem,  ale  dla  Polski
–  Ciołek  nie  uzyskał  potwierdzenia  przez
papieża  pokoju  toruńskiego,  niczego  nie
wskórał  w  sprawie  ugody  z  Moskwą,  która

skutecznie szukała sojusznika w Niemczech,
i z niczym wrócił z Neapolu, gdzie czynił za-
biegi  w  sprawie  posagu  i  spadku,  które  na-
leżały  się  królowej  Bonie.

Mimo  kompletnego  fiaska  misji  i  napo-

mnień  króla,  znowu  nie  miał  ochoty  wracać
z  Rzymu,  aż  po  trzech  latach  król  miał  do-
syć i go odwołał. Nasz „humanista” pozostał
w Rzymie na swój koszt, a raczej trzody die-
cezji  płockiej.  Zabiegał  usilnie  o  kapelusz

8

NASI OKUPANCI

doli ludu, bo przez 20 lat Polska nie pobie-
rała żadnych podatków z Prus i Warmii, by
mogły się odbudować. Biskupi nie odpuści-
li złamanego szeląga. Dla Polski sytuacja by-
ła  szczególnie  trudna,  bo  działo  się  to  tuż
po  przyłączeniu  Pomorza  i  Warmii  do  Pol-
ski, a tego faktu nie chciał uznać ani Rzym,
ani  Niemcy. 

Wobec porozumienia Kazimierza z Wę-

grami  Tungen  z  konieczności  ukorzył  się
przed królem i złożył mu hołd, a w zamian
Kazimierz uznał go jako biskupa. W ten spo-
sób Tungen został... polskim senatorem. Do
końca życia wichrzył jednak przeciwko Pol-
sce, aby oderwać Warmię, i w tym celu zdra-
dzał Polskę z Krzyżakami, Niemcami i Rzy-
mem.  Pod  koniec  życia  skutecznie  intrygo-
wał w Rzymie przeciwko mianowaniu bisku-
pem  warmińskim  Fryderyka  Jagiellończyka
i  forsował  swojego  kandydata,  Niemca  Lu-
kasa Watzenrode, wuja Kopernika. Aby do-
piąć swego, zrzekł się nawet godności bisku-
pa na rzecz Watzenrode, a papież mianował
go  wbrew  woli  króla.  Na  Warmię  Watzen-
rode  przekradł  się  w  przebraniu.  W  oba-
wie,  żeby  go  z  Polski  zbrojnie  nie  wymie-
ciono,  był  wprawdzie  lojalny,  ale  usiłował
uniezależnić Warmię innym sposobem: pró-
bował utworzyć arcybiskupstwo warmińskie,
czyli  oderwać  Warmię  od  polskiej  prowin-
cji  kościelnej.  Dopiero  Jan  Olbracht  uznał
Watzenrodego  jako  biskupa.

Spory  Kazimierza  Jagiellończyka  z  pa-

pieżem o prawo do obsadzania polskich die-
cezji  wywołały  wówczas  pierwsze  głosy
o uniezależnienie się Polski od Rzymu. Opto-
wał za tym Jan Ostroróg, który występował
też przeciw wysyłaniu świętopietrza i annat

do  Rzymu,  przeciw  składaniu  przez  bisku-
pów  przysięgi  papieżowi  oraz  ich  apela-
cjom do Rzymu w niektórych procesach są-
dowych. Rzesze szlachty popierały ten pro-
gram.  Wycięcie  papieskiego  raka,  który
w  końcu  zdławił  Polskę,  było  blisko...

Erazm Ciołek – biskup płocki w latach

1503–1522, senator. Zdolny dyplomata, ale
nieprawdopodobny  chciwiec  i  karierowicz.
Dla kariery posuwał się do fałszerstw i zdra-
dy. Protegowany i ulubieniec króla Aleksan-
dra Jagiellończyka, który ściągnął go do Wil-
na. Liczne godności kościelne i beneficja za-
łatwił  sobie  szybko,  i  to  mając  tylko  niższe
święcenia.  Gdy  Aleksander  został  królem
Polski, kariera Ciołka nabrała rozpędu. Po-
chodził z rodziny mieszczańskiej, brak szla-
chectwa uniemożliwiał mu dostęp do wyso-
kich stanowisk kościelnych i dużych pienię-
dzy. Bardzo mu to doskwierało, toteż będąc
w  Rzymie  w  litewskim  poselstwie  obedien-
cjonalnym,  załatwił  sobie  tytuł  hrabiego
pałacowego i przywilej derogacyjny, zezwa-
lający  na  zajmowanie  papieskich  godności
i  urzędów  bez  szlachectwa.  Pobyt  w  Rzy-
mie trwał prawie rok. Na koszt Litwy oczy-
wiście. Poselstwo zakończyło się sukcesem...
prywatnym  Ciołka.  Po  powrocie  do  kraju
w  roku  1502  wykorzystał  fakt,  że  jego  pro-
tektor  objął  właśnie  tron  Polski.  Został  se-
kretarzem króla i przy pomocy fałszywych
świadków  oraz  dokumentów  uzyskał
przed  sądem  królewskim  „potwierdze-
nie”  szlachectwa 
i  herbu  Sulima.  Dzięki
temu  mógł  już  sięgnąć  po  wyższe  godności
i wielkie pieniądze. W krótkim czasie zgar-
nął  cztery  bogate  kanonie  i  prepozyturę,
a  w  1503  r.  bogatą  diecezję  płocką. 

16

NASI OKUP

ANCI

PZPN – 

PŁATNI 

ZDRAJCY , P

ACHOŁKI 

NIEMIEC, 

CZYLI...









Z Zddrr

a ajjccyy

 w w ssuu

t taann

n naacc

h h ((33

) )

TYGODNIK

1

Piotr  Tomicki

Do głównych 

sprawców

tragedii mojego 

kraju należy

też W

atykan. 

Zbyt późno

pojąłem, że 

nasza polityka

zagraniczna służyła 

interesom

Kościoła 

katolickiego.

Józef Beck, 

minister

spraw zagranicznych 

II RP

background image

2

NASI OKUP

ANCI

L

ista tych 

zdrajców jest 

szczególnie

długa, dłuższa 

niż pachołków 

Ro

-

sji („FiM” 

6,7/2007). P

owinno się

zacząć od 

zdrajcy 

biskupa, św. 

Stanisława,

którego to 

papież Jan 

XXIII bezczelnie

ogłosił patronem 

Po

lski, oraz 

plejady zdraj-

ców biskupów 

z okresu 

rozbicia dzielnico-

wego z 

Muskatą na 

czele, ale 

to inna 

ka-

tegoria. Nas 

interesuje Rzeczpospolita 

szla-

checka aż 

do rozbiorów. 

Po 

agentach n

ie-

mieckich (habsburskich, 

pruskich, saskich)

zamieszczamy agentów 

innych państw, 

z wy-

jątkową kanalią 

w sutannie 

– prymasem

Prażmowskim. 

Nie mogło 

zabraknąć miej-

sca dla 

jezuitów, którzy 

zasłużyli na 

mia-

no katów 

i grabarzy 

Polski

, oraz 

nun-

cjuszy papieskich. Jezuici i nuncjusze koor-

dynowali i 

prowadzili politykę 

Kościoła wo-

bec P

olski u 

nas, na 

miejscu. Ich 

starannie

ukrywana działalność 

jest dowodem 

na świa-

domy współudział 

Kościoła w 

zamordowa-

niu P

olski; na 

to, że 

Kościół 

katolicki

był „czwartą 

potencją rozbiorową”

. Nie

zapominajmy, że 

Kościół jest 

totalitarny, hie-

rarchiczny, zdyscyplinowany, 

antyhumanistycz-

ny i 

antydemokratyczny. Jego 

funkcjonariu-

sze są 

umundurowani (sutanna). 

Nie wolno

nam nigdy 

zapomnieć, że 

są to 

funkcjo-

nariusze obcego 

państwa. P

osłuszeństwo Rzy-

mowi – 

oto ich 

patriotyzm i 

dewiza.

¤¤

¤

Sprzyjające warunki 

do zdrady 

zaistniały

dzięki naturalnemu 

sojuszowi z 

katolickimi,

niemieckimi Habsburgami, 

a jego 

podstawą by-

ła ekspansja 

islamskiej T

urcji. P

otem dołączy-

ło zagrożenie 

reformacją. P

olityka papieży 

by-

ła nastawiona 

na wojny 

z T

urcją i 

„heretyka-

mi”. Naturalne 

więc było 

wspieranie główne-

go sojusznika, 

arcykatolickich Habsburgów,

władców Świętego 

Cesarstwa Rzymskiego 

Na-

rodu Niemieckiego. 

Nieprzerwanie od 

1440 r.

stolicą Niemiec 

był W

iedeń. P

o wybuchu 

re-

formacji w 

XVI wieku, 

Habsburgowie stali 

się

ostoją katolicyzmu 

w całych 

Niemczech, a 

na-

wet Europie. 

Dlatego 

mieli 

ogromne wpływy

w Rzymie 

– ich 

sprzeciw mógł 

złamać każdą

karierę w 

Kościele, a 

poparcie zapewniało 

ba-

jeczne kariery 

i pieniądze. 

Ale to 

poparcie

trzeba było 

sobie kupić 

wierną służbą 

Niem-

com

Habsburgowie mieli 

później nawet 

pra-

wo weta 

przy wyborze 

papieża (tzw. 

ekskluzy-

wa)! Co 

ciekawe, prawo 

weta wykorzystał... 

Po

-

lak – 

kardynał Puzyna 

– na 

konklawe w 

1903

roku, wykluczając 

w imieniu 

Austrii 

niewy-

godnego jej 

kandydata.

10

NASI OKUPANCI

kardynalski i znalazł sobie wspaniałe źródło
dochodu.  Wykorzystując  znajomości,  odgry-
wał  rolę  prokuratora  (pośrednika)  przy  ku-
rii rzymskiej w załatwianiu godności kościel-
nych i beneficjów w Polsce. Pomoc jego by-
ła bardzo cenna i bardzo droga
. Czyli brał
w  łapę  bez  umiaru.  Toteż  ataki  na  niego
w  Polsce  nie  ustawały.  „Sklepik”  zamknęła
mu w 1522 r. zaraza. Dopadła go w Rzymie

w wieku 48 lat. Nie pomogło nawet to, że jak
każdy  biskup  zatrudniał  osobistego  lekarza.

Kościelni  fałszerze  historii  z  tego  płatne-

go niemieckiego agenta, zdrajcy, fałszerza, chci-
wego  łotra  i  łapówkarza  robią...  humanistę.
Dlaczego? Ponieważ w dobie druku zlecił wy-
konanie rękodzieła, zbytkownego mszału. Bo
kupił trochę książek, z których każda koszto-
wała tyle co wieś z chłopami. Za to pełną skar-
bów kultury bibliotekę Szafrańców Kościół spa-
lił.  Bo  heretycka  była.

¤ ¤ ¤

Piotr  Tomicki –  biskup  przemyski  od

1515  roku,  poznański  w  latach  1520–1525,
krakowski  (i  książę  siewierski)  od  1524  do
1535  roku,  senator.  Studiował  aż  do  36  ro-
ku  życia,  a  dopiero  w  47  przyjął  święcenia
kapłańskie.  Od  1506  r.  w  służbie  dyploma-
tycznej Zygmunta Starego. Podkanclerzy ko-
ronny od 1515 r. aż do śmierci, mimo że usta-
wa  zabraniała  łączenia  stanowisk  kancler-
skich z biskupstwem którejś z pięciu wielkich
diecezji  (incompatibilitas).  Rozpustnik,  gło-
śno  posądzany  o  romanse,  m.in.  z  Katarzy-
ną  Kościelecką,  kochanką  króla  Zygmunta
Starego,  żoną  podskarbiego  koronnego.

Wraz  z  kanclerzem  Krzysztofem  Szydło-

wieckim, agentem niemieckim, Tomicki, agent
papieski,  a  więc  pośrednio  i  niemiecki,  kie-
rował sprawami polskimi, w tym dyplomacją.
Szydłowiecki  jawnie  brał  łapówki  od  Habs-
burgów, a Tomickiemu  płacono  przywile-
jami  i  beneficjami 
w  Polsce.  Powtarza  się
kościelny majstersztyk: za zdradę polskich in-
teresów i służbę obcym, temu zdrajcy na szczy-
tach władzy płaciła Polska! A brał ostro: kar-
dynał Fryderyk Jagiellończyk, a potem Zyg-
munt  Stary  nadali  mu  szereg  dochodowych

7

NASI OKUPANCI

zakonowi  krzyżackiemu  i  wszczęcia  wojny
z Turcją. Wkrótce nadciągnęły z Niemiec za-
ciągnięte przez Krzyżaków wojska, a papież
rzucił  klątwę  na  Związek  Pruski  i  jego
sojuszników,  w  tym  i  na  Polskę
.  Pustki
w skarbie po krucjacie Warneńczyka zmusi-
ły  króla  do  nadania  szlachcie  nowych  przy-
wilejów.  Przez  brak  pieniędzy  wojna  z  Za-
konem trwała 13 lat i skończyła się połowicz-
nym  sukcesem. 

Tragiczne skutki propapieskiej i pronie-

mieckiej polityki spowodowały, że Oleśnic-
ki szybko popadł w konflikt z Kazimierzem
Jagiellończykiem. Niestety, kler był już wów-
czas  bezkarny  i  król  nie  mógł  się  z  tym  wi-
chrzycielem, zdrajcą i niemiecko-papieskim
agentem  rozprawić.  Zgromadził  ogromny
majątek,  m.in.  3  miasta  i  60  wsi. 

Ten  morderca,  zdrajca  i  niemiecko-

-papieski  agent  pochowany  jest  w...  ka-
tedrze  wawelskiej  –  pośród  królów  pol-
skich!

¤ ¤ ¤

Mikołaj  Tungen –  biskup  warmiński

w latach 1468–1489, senator. Wielki kolek-
cjoner  godności  i  beneficjów  kościelnych.
Rodowity Niemiec, zakamieniały wróg Pol-
ski,  wywołał  „wojnę  popią”. 

Przypadek tego zdrajcy dobitnie obrazu-

je, jak wrogą Polsce politykę prowadził Ko-
ściół. Ani niemieccy cesarze Habsburgowie,
ani  papież  nie  uznali  pokoju  toruńskie-
go 
z r. 1466, który przywracał Polsce Pomo-
rze  i  Warmię,  a  Prusy  uczynił  lennem.  Pa-
pieże uważali ziemie Krzyżaków za swo-
ją własność
. Stanowiło to pretekst do szko-
dzenia  Polsce  na  wszystkie  możliwe  sposo-
by (o czym niżej), osłabiania i zmuszania jej

do uległości. W 1467 r. kapituła warmińska
wybrała na biskupa Tungena. Kazimierz Ja-
giellończyk sprzeciwił się wyborowi, ale pa-
pież wybór zatwierdził i wręczył Tungenowi
biskupią  sakrę.  W  wyniku  śmiałej  inter-
wencji króla w Rzymie, papież nakazał Tun-
genowi rezygnację z biskupstwa warmińskie-
go i mianował go biskupem w Kamieniu Po-
morskim. 

Stała  się  wtedy  rzecz  nieprawdopodob-

na:  biskup  Tungen  nie  podporządkował
się  woli  papieża  i  w  roku  1472  –  finan-
sowany przez Krzyżaków i króla Węgier
Macieja  Korwina  –  zajął  Warmię  przy
pomocy  Krzyżaków  i  poddał  ją...  Wę-
grom
.  Sprzymierzony  z  nim  wielki  mistrz
w roku 1478 odmówił złożenia hołdu i Krzy-
żacy uderzyli na Pomorze. Ich akcję wsparł
legat  papieski  Baltazar  z  Piscii,  który
rzucił klątwę na króla
, wyłączył go z Ko-
ścioła  i  zwolnił  Krzyżaków  oraz  mieszkań-
ców Prus z przysięgi wierności złożonej kró-
lowi Polski. Dotychczasowe ciche poparcie
Kościoła  dla  zdrajców  i  wrogów  Polski
stało  się  jawne
.  Kazimierz  Jagiellończyk
odpowiedział  uderzeniem,  odbił  Warmię
i przegnał Krzyżaków. Przy okazji katolicki
biskup pokazał, co może: Węgry sięgały do
Bałtyku!  Zabiegi  króla  w  Rzymie  o  zdjęcie
klątwy uniemożliwiły likwidację Zakonu, któ-
rego bunt przeciwko królowi polskiemu da-
wał  do  tego  prawo.

W wyniku „wojny popiej” Warmia zosta-

ła  całkowicie  zrujnowana.  Pasterz  Tungen
zafundował swojej trzodzie kilkuletnią woj-
nę po 13-letniej, i to w obronie kleszych in-
teresów. Chyba rzeczywiście lud to dla nich
trzoda!  To  król  polski,  nie  biskupi,  ulżył

15

NASI OKUP

ANCI

pomnażał majątek, 

służąc Niemcom. 

Był

przyjacielem i 

rzecznikiem Albrechta 

Ho-

henzollerna i 

członkiem stronnictwa 

habs-

burskiego. Jako 

biskup był 

zaciekłym prze-

ciwnikiem reformacji, 

przez co 

został znie-

nawidzony przez 

szlachtę i 

mieszczan. Die-

cezją nie 

interesował s

ię wcale, 

a przeby-

wał zwykle 

w P

oznaniu i 

Szamotułach. Kie-

dy już 

wybrał się 

do Włocławka, 

rozchoro-

wał się 

w drodze 

i umarł. 

¤¤

¤

Samuel Maciejowski

– biskup 

chełm-

ski od 

1539 r., 

płocki od 

1541 r., 

krakowski

(i książę siewierski) w latach 1546–1550, se-

nator. P

odkanclerzy, potem 

kanclerz wielki

koronny. P

rotegowany innego 

zdrajcy, bi-

skupa T

omickiego. Ł

asy na 

pieniądze i 

za-

szczyty – 

po nominacji 

na biskupa 

krakow-

skiego nie 

zrezygnował ze 

stanowiska kanc-

lerza, łamiąc 

ustawę o 

incompatibiliach. P

ro-

testy szlachty 

zaogniły sytuację 

w państwie.

Dumny i 

pyszny, wybudował 

kapiącą prze-

pychem rezydencję 

w Białym 

Prądniku 

i prze-

budował kaplicę 

w katedrze 

wawelskiej na

swoje mauzoleum 

grobowe, równie 

zresztą

kosztowne. Nepota, 

wspierał finansowo 

oraz

protekcją w 

Rzymie i 

u Habsburgów 

karie-

rę kościelną 

swego siostrzeńca, 

Jana P

rze-

rembskiego, który 

doszedł do 

stanowiska

prymasa.

Wraz 

z T

arnowskim doprowadził 

do

pierwszego małżeństwa 

Zygmunta A

ugusta

z epileptyczką 

Elżbietą Habsburg 

oraz 

prze-

kazania mu 

przez Zygmunta 

Starego wła-

dzy na 

Litwie. W

zmocniło to 

stronnictwo

habsburskie, wspierane 

niemieckimi pie-

niędzmi i 

tytułami. W

szelkimi siłami 

starał

się w 

interesie Niemiec 

poróżnić Zygmun-

ta A

ugusta z 

matką, królową 

Boną. 

Wbrew całemu 

sejmowi i 

senatowi oraz

opinii szlacheckiej 

poparł małżeństwo 

Zyg-

munta A

ugusta z 

syfilityczką Barbarą 

Ra

-

dziwiłłówną, a 

uczynił to 

dla osobistej 

ka-

riery przy 

królu. P

ozycję umacniał 

szybko

– ochmistrzem 

dworu Barbary 

został jego

brat. Znaczenie 

miała też 

obawa, że 

król

może pójść 

w ślady 

Henryka VII 

i ustano-

wić Kościół 

narodowy. Osamotniony 

król

musiał szukać 

poparcia u 

Habsburgów, co

z kolei 

zaogniło stosunki 

z T

urcją i 

zniwe-

czyło polskie 

wpływy na 

Węgrzech. 

T o 

mał-

żeństwo poważnie 

osłabiło też 

Polskę, 

bo

król musiał 

kupować poparcie 

magnatów ko-

lejnymi nadaniami 

dóbr. 

Skarb państwa, 

nie-

co odbudowany 

przez Bonę, 

doznał potęż-

nego ciosu. 

W nagrodę 

za te 

usługi król 

starał się

w Rzymie 

– z 

poparciem Habsburgów 

– o

kapelusz kardynalski 

dla Maciejowskiego.

Prof. 

Nowicki napisał: 

„Było powszechnie

wiadome, że kto uzyskuje w Rzymie kapelusz

kardynalski, ten 

na terenie 

Polski 

jest szpie-

giem i 

agentem habsburskim”.

Polska 

usi-

łowała się 

przed takimi 

zdrajcami zabezpie-

czać, m.in. wydając w roku 1451 ustawę (wy-

wołała ją 

nominacja kardynalska 

Oleśnickie-

go) o 

treści: „(...) 

każdy, 

kto się 

ubiegać bę-

dzie o 

godność kardynała 

albo legata 

papie-

skiego, albo 

te godności 

przyjmie bez 

wyraź-

nej i 

szczególnej zgody 

króla polskiego, 

kara-

ny będzie 

konfiskatą wszystkich 

swych dóbr

czy to duchownych, czy świeckich, ruchomych

i nieruchomych”.W

ojewoda Piotr Kmita pu-

blicznie to 

Maciejowskiemu wytykał.

Ten 

agent niemiecki 

pochowany jest

w katedrze 

wawelskiej we 

wspomnianym

mauzoleum.

Cdn.

LUX 

VERITA

TIS

#

#

#

#

Jan P

uzyna

Krzysztof  Szydłowiecki

background image

3

NASI OKUP

ANCI

Wśród 

karierowiczów w 

sutannach aż

roiło się od zdrajców, a Habsburgowie i pa-

pieże byli mistrzami przekupstwa. Mieli czym

płacić, bo 

papieże decydowali 

o rozdawnic-

twie beneficjów 

kościelnych, a 

cała Europa

płaciła im 

świętopietrze i 

annaty. Z

 czasem

Habsburgowie zdobyli 

trony Czech 

i W

ęgier

(na Jagiellonach, 

w 1525 

r.) oraz 

Hiszpanii

(w 1556 

r.) i 

złupili złoto 

i srebro 

Ameryki.

W ich 

imperium „słońce 

nie zachodziło”. 

Moż-

liwości finansowe 

tej spółki 

były ogromne.

T o 

współdziałanie Habsburgów 

i papieży

dawało znakomite 

efekty: na 

dworach Euro-

py roiło 

się od 

zdrajców, agentów 

habsbur-

skich i 

papieskich. Najczęściej 

tych w 

sutan-

nach, bo 

dyplomacja i 

kancelarie europejskich

władców były opanowane przez księży. T o by-

ło sterowane, 

bo Kościół 

dbał o 

wykształce-

nie księży, 

swoich agentów, 

a utrudniał 

i ści-

śle kontrolował 

kształcenie świeckich; 

nawet

na założenie uniwersytetu zgodę wydawał pa-

pież. Prawie wszyscy dostojnicy kościelni i dy-

plomaci w 

sutannach kształcili 

się we 

Wło-

szech. T

o tak, 

jakby dzisiaj 

ktoś ukończył 

szko-

łę wywiadu 

w Moskwie. 

Łotrom 

w sutannach 

najczęściej płaco-

no godnościami 

kościelnymi w 

ich krajach.

Z każdą 

taką godnością 

wiązały się 

mająt-

ki i 

wielkie dochody 

oraz perspektywa 

dal-

szej kariery. 

Broszura w

ydana w 

roku 1606

przez rokoszan katolika Zebrzydowskie-

go wprost 

nazywa księży 

i jezuitów 

do-

mu rakuskiego

(austriackiego) wiernymi

i przysięgłymi 

agentami

W I 

Rzeczypo-

spolitej wiele 

fortun magnackich 

zostało zbu-

dowanych na fundamentach kościelnych be-

neficjów i 

niemieckich łapówek.

Kor

upcja wcale 

nie ze 

Wschodu 

przyszła

do P

olski. K

or

upcję do 

Polski 

przyniósł

Kościół 

katolicki. T

o on wymyślił odpuszczanie

najcięższych g

rzechów (wraz 

ze spowiedzią 

„na

ucho”) za 

darowizny i 

nadania na 

rzecz Kościo-

ła, a 

potem handel 

odpustami. T

o Kościół 

upra-

wiał handel 

godnościami, urzędami 

i dobrami

kościelnymi (symonia). T o papież za nadanie ko-

ścielnego beneficjum 

kazał sobie 

płacić annaty,

a beneficjent „pasterz” musiał z „trzody” zedrzeć

te pieniądze. 

T o 

Kościół wniósł 

nieprawdopodob-

ną korupcję 

do sądownictwa 

i do 

polityki. 

Przekupstwo 

na ogromną 

skalę zaczęli

uprawiać Habsburgowie, 

Prusacy 

i Sasi 

– też

Niemcy. Hojnie 

płacili F

rancuzi, mniej 

Szwe-

dzi, którzy 

raczej wymuszali 

uległość prze-

mocą. P

óźniej dołączyła 

Moskwa. Zahamo-

wań kler 

nie miał 

żadnych, 

bo zapewnił 

so-

bie b

ezkarność. K

sięża n

ie podlegali 

świec-

kim sądom, 

bo od 

przywileju w 

Borzykowie

z 1210 

r. byli 

ponad prawem. 

Niestety, na-

si przodkowie 

dwóch zdrajców 

w sutannach

powiesili dopiero 

wtedy, gdy 

zagłada P

olski

była już 

nieuchronna. Zapoznajmy 

się

z wyczynami 

niektórych zdrajców, 

a dojdzie-

my do 

wniosku, że 

powieszono ich 

za póź-

no. O 

wiele za 

późno... 

Pierwsza 

w Europie 

połapała się 

Anglia

– zresztą 

z zupełnie 

innego powodu. 

Angli-

cy powywieszali 

księży zdrajców 

(w czym

walnie dopomógł 

im zbrodniarz 

bp Hozjusz),

dzięki temu 

nie wiedzą, 

co to 

rozbiory i 

zbu-

dowali imperium. 

Odpowiednio wcześnie

kilku powiesili Francuzi i to wystarczyło, że-

by katolicka 

Francja 

mogła prowadzić 

wła-

sną politykę. Nawet zawierała sojusze z mu-

zułmańską T

urcją i 

protestanckimi władca-

mi państw 

niemieckich, a 

także prowadziła

wojny z 

katolickimi Habsburgami. 

Gdyby

u nas 

stało się 

to 300 

lat wcześniej, 

mo-

głoby nie 

dojść do 

rozbiorów.

11

NASI OKUPANCI

beneficjów  kościelnych,  jeszcze  gdy  Tomic-
ki  nie  był  duchownym.  Po  wyświęceniu  na
biskupa  przemyskiego  papież  pozwolił  mu
zatrzymać wszystkie wcześniej uzyskane do-
chody  kościelne:  trzy  prałatury,  dwie  kano-
nie  i  prebendę.  Dawało  to  dotąd  skrom-
nemu kapłanowi roczny  dochód 91 grzy-
wien  w  złocie,  tj.  ponad  20  kg  czystego
złota! 
Dochody każdego biskupa były kilka
razy  większe.  To  daje  obraz,  jak  kler  kato-
licki  grabił  Polskę. 

Widocznie  jednak  było  mu  tego  mało,

bo w 1517 r. wystarał się u papieża o dołą-
czenie do diecezji przemyskiej bogatego pro-
bostwa  miechowskiego,  tłumacząc,  że  bi-
skupstwo daje mu za małe dochody. W 1520
r.  –  trzy  dni  po  śmierci  biskupa  poznań-
skiego  –  Zygmunt  Stary  na  prośbę  Tomic-
kiego  dał  mu  tę  diecezję,  a  papież  w  mie-
siąc  sprawę  zatwierdził.  Pozwolono  mu  na-
wet  pobierać  dochody  z  diecezji  przed  no-
minacją kanoniczną. W 1523 r. został bisku-
pem  krakowskim  i  za  zgodą  papieża  jesz-
cze  przez  rok  dzierżył  dwie  diecezje,  i  z
dwóch  darł  kasę!

W  1524  r.  papież  Klemens  VII  mianował

go nuncjuszem w Polsce, czyli reprezentantem
interesów papieskiego Rzymu, oraz na lat osiem
generalnym poborcą wszelkich opłat i docho-
dów kamery rzymskiej (annaty i świętopietrze)
z  całej  Polski.  Prowizję  poborca  ustalał  sobie
sam.  Było  to  bardzo  dochodowe,  gdyż  Leon
X  przez  10  lat  pozwolił  przeznaczać  święto-
pietrze na odbudowę kościołów na spustoszo-
nych przez Tatarów kresach. To oznaczało brak
jakiejkolwiek  kontroli.

Ten  „skromny,  bogobojny  kapłan”  nie

odpuścił  nawet  złamanego  grosza.  W  sześć

lat po oddaniu diecezji poznańskiej poskar-
żył  się  papieżowi,  że  tamtejsi  duchowni
i świeccy nie zapłacili mu starych dziesięcin
i  należności  z  biskupstwa.  Papież  Klemens
VII załatwił i tę skargę: jeden z kanoników
otrzymał polecenie odzyskania kasy Tomic-
kiego  nawet  z  użyciem  sądów  kościelnych
i klątw. Po śmierci prymasa Łaskiego zapro-
ponowano mu arcybiskupstwo gnieźnieńskie
i  godność  prymasa.  „Skromny  kapłan”  nie
przyjął tego wyróżnienia, bo dobrze wiedział,
że  poprzednicy  porozdawali  dobra  kościel-
ne  na  dożywocia  i  długoletnie  dzierżawy
– głównie rodzinie i sługom. Dochody z die-
cezji  krakowskiej,  jednej  z  najbogatszych
w  Europie,  były  kilkakrotnie  większe.  Były
jeszcze  dwa  powody,  dla  których  nie  opła-
cało  się  oddawać  diecezji  krakowskiej:  od
kardynała  Oleśnickiego  biskupi  krakowscy
nosili  tytuł  książęcy,  książąt  siewierskich;
a  także  fakt,  że  nominacja  na  arcybiskupa
gnieźnieńskiego odsuwała od polityki kiero-
wanej  z  Krakowa.  Tomicki  przezornie  za-
dbał, aby arcybiskupem i prymasem, a więc
i przewodniczącym senatu, został inny agent
niemiecki  –  biskup  Drzewiecki.

Popisał się też rzadką bezczelnością:

w  1518  r.  Zygmunt  Stary  odstąpił  mu
czopowe na 2,5 roku pod warunkiem, że
biskup  ufortyfikuje  Radymno  i  zbuduje
zamek obronny. Biskup pieniądze wziął,
o zamku w Radymnie do dziś nie słychać
.
Otoczył  tylko  murami  dwór  biskupi.

Nepotyzm  uprawiał  na  rzadko  spotykaną

skalę. Wspierał finansowo i protekcją siostrzeń-
ca Andrzeja Krzyckiego, którego wyprotego-
wał  aż  do  godności  prymasa.  Protegował
i  wspierał  też  swoich  krewnych  –  Zbąskich. 

6

NASI OKUPANCI

Pełen  pychy,  kupił  w  1443  r.  małe  księ-

stwo  siewierskie,  dzięki  czemu  uzyskał  ty-
tuł  książęcy,  który  biskupi  krakowscy  nosi-
li aż do 1794 r. Kiedy w 1449 r. został kar-
dynałem,  zażądał  pierwszej  pozycji  w  pań-
stwie  –  po  królu,  a  przed  prymasem.

Ciekawe, że 230 lat później tak samo odbi-
ło kardynałowi Radziejowskiemu. Kazimierz
Jagiellończyk  nie  tylko  stanowczo  odmó-
wił,  ale  widząc  w  tym  oczywistą  zapłatę
za  służbę  papieżom  i  Niemcom,  wro-
gom  Polski,  wydał  zakaz  przyjmowania
przez  poddanych  tytułu  kardynała  bez
zgody  króla
.  Obrażony  Oleśnicki  stanął
wówczas  na  czele  opozycji  i  nadal  wichrzył
przeciw  wzmocnieniu  władzy  króla,  czyli
w  interesie  papieży  i  Niemiec.   

To  przez  Oleśnickiego  Kazimierz  Ja-

giellończyk, który walczył o uznanie za dzie-
dzicznego króla Polski, musiał ustąpić... Tak
zaczęła się tragiczna warcholska obieralność
królów.  Oleśnicki  popierał  kandydaturę
Niemca, Hohenzollerna... Na Litwie zaś po-
pierał przeciwko Kazimierzowi jego kuzyna
Michała. 

Na polecenie papieża usiłował wciągnąć

Polskę do bezpośredniej wojny z Turcją. Aby
wywrzeć nacisk na króla, sprowadził do Pol-
ski świętego Jana Kapistrana, legata papie-
skiego – zbrodniarza, „bicz na Judajczyków”,
podżegacza  do  pogromów  Żydów.  Królowi
z trudem udało się uniknąć katastrofy woj-
ny  z  Turcją,  a  było  to  w  przededniu  wojny
z  Zakonem  o  odzyskanie  Pomorza.

Kiedy  Związek  Pruski  chciał  poddać  się

Polsce,  Oleśnicki  w  interesie  Niemiec
i Rzymu ostro oponował przeciwko udzie-
leniu pomocy Związkowi i wojnie o Pomo-
rze.  W  radzie  koronnej  głosował  prze-
ciwko wojnie z Krzyżakami i za oddaniem
im  polskich  ziem
. Czyje interesy reprezen-
tował,  wyjaśnia  fakt,  że  na  początku  wojny,
po opanowaniu Prus, przybyło poselstwo pa-
pieża  i  Niemiec  z  żądaniem  oddania  Prus

14

NASI OKUP

ANCI

Fanatyk 

religijny, antysemita, 

domagał

się wygnania 

Żydów z 

Polski. 

Wygłosił

w tej 

sprawie mowę 

na sejmie 

w P

iotrko-

wie i 

następnego dnia... 

umarł. Dlatego 

po-

dejrzewano 

otrucie. 

Pochowany 

także

w katedrze 

wawelskiej.

¤¤

¤

Łukasz Górka– biskup kujawski

w latach 

1538–1542, senator. 

Począt-

kowo był świeckim dostojnikiem, wo-

jewodą poznańskim. 

Owdowiał i 

wy-

starał się 

o sakrę 

biskupią bogatej 

die-

cezji kujawskiej. 

Miał wówczas 

53

lata. R

ównocześnie z 

sakrą przyjął

święcenia kapłańskie. 

Świeckie stano-

wiska przejął 

po nim 

syn Andrzej,

słynny z 

tego, że 

na sejmie 

wyliczył

Barbarze Radziwiłłównie ponad trzy-

dziestu kochanków 

i zarzucił 

zaraże-

nie się 

kiłą.

Tłusty kujawski kąsek Łukasz do-

stał łatwo, 

bo był 

jednym z 

naj-

groźniejszych dla 

Polski 

agentów

papiesko-niemieckich

Był też 

za-

służony dla 

wiary katolickiej, 

bo m.in.

w 1522 

r. skonfiskował 

i publicznie

spalił w 

Poznaniu 

księgi luterańskie.

Służył Niemcom 

i papieżom 

tak wier-

nie, że 

w 1534 

r. 

nagrodzono go

tytułem hrabiego 

Świętego Cesar-

stwa Rzymskiego 

Narodu Niemiec-

kiego

Zostało to 

przez Zygmunta

Starego potraktowane 

jako zapłata

za usługi 

papieżom i 

Niemcom

By-

ło za 

co płacić, 

bo np. 

w 1530 

r. Gór-

ka uniemożliwiał 

koncentrację oddzia-

łów, które 

miały iść 

na p

omoc W

ę-

grom przeciwko 

Habsburgom.

Słynny z 

chciwości, był 

jednym

z największych 

magnatów w 

Rzeczypospo-

litej. P

osiadał m.in. 

11 miast, 

pożyczał pie-

niądze nawet 

skarbowi państwa. 

Potęgę 

ro-

du Górków 

zbudował jego 

dziad Łukasz,

który za 

służbę w 

krucjacie tureckiej 

War-

neńczyka dostał 

szmat W

ielkopolski. Wnuk

#

#

#

#

Samuel Maciejowski

Pomnik  Jana  Kapistrana  w  Wiedniu

background image

4

NASI OKUP

ANCI

Jakże słuszny 

był na 

sejmie w 

roku 1558

wniosek o 

wyłączenie biskupów 

z udziału

w elekcji 

królów! Jak 

logicznie i 

mądrze uza-

sadniał go 

Hieronim Ossoliński: 

„(...) ci,

którzy składają 

przysięgę na 

wierność ośrod-

kowi zagranicznemu 

i m

uszą go 

słuchać, nie

mogą brać udziału w elekcji króla”.Nie wy-

szło... P

óźniej, wskutek 

tego zaniechania,

Kościół, łamiąc 

prawo, pchał 

na tron 

Po

l-

ski Niemców 

– Habsburgów 

– aż 

wreszcie

pospołu z 

Rosją 

posadził na 

polskim tronie

uzurpatorów Sasów, 

też Niemców, 

którzy

zrujnowali P

olskę, przetrącili 

jej kręgosłup

i przekształcili 

w rosyjski 

protektorat.

W końcu 

doszło do 

rozbiorów przy 

nie-

ustającej współpracy 

Kościoła i 

jego umun-

durowanych funkcjonariuszy 

z zaborcami.

Drogą wskazaną przez Ossolińskiego poszła

za to 

Katarzyna II, 

wydając akt 

tolerancyj-

ny, którym 

zakazała na 

terenie R

osji kulty-

wowania religii 

mających ośrodki 

dyspozy-

cyjne za 

granicą. I 

Rosja 

też zbudowała 

im-

perium. A 

my straciliśmy 

swoje państwo.

T o 

papiesko-niemieccy agenci 

zmarno-

wali owoce 

Grunwaldu i 

unii polsko-litew-

skiej oraz 

wspaniale zapowiadający 

się wiek

XVI. Do 

słusznego wniosku 

doszedł P

aweł

Jasienica: „Praprzyczyn 

późniejszej katastro-

fy trzeba 

szukać w 

politycznie zmarnowanym

XVI stuleciu”.

T o 

stulecie zmarnowali 

pa-

piesko-niemieccy agenci 

na szczytach 

wła-

dzy w 

Polsce. 

Zaś w 

XVII wieku 

to Kościół

papieski wciągnął 

Polskę 

w niepotrzebne,

wyniszczające wojny 

ze Szwecją, 

Rosją 

i T

ur-

cją. Znamienne, 

że wszystkie 

wojny XVII

wieku P

olska prowadziła 

z państwami 

in-

nych wyznań. 

Nawet powstanie 

Chmielnic-

kiego było 

poniekąd wojną 

religijną, bun-

tem ludu 

przeciwko katolicyzacji 

Ukrainy. 

Zasadniczą kwestią 

była jednak 

„men-

talna obróbka” 

Polaków 

przez kościelną

kontrreformację, której 

tragiczne podwali-

ny dał 

straszliwej pamięci 

kardynał Hose

oraz system katolickiej edukacji – opanowa-

nej i 

zdegradowanej przez 

jezuitów. T

o oni

wychowali pokolenia 

warchołów i 

kołtu-

nów szlacheckich, 

obrońców „złotej 

wolno-

ści” i 

„wiary katolickiej”. 

Z korzeniami 

wy-

rwali im 

z głów 

poczucie odpowiedzialno-

ści za 

państwo. A 

przecież to 

obowiązkiem

tych „autorytetów 

moralnych”, wymagają-

cych tytułowania 

się „najczcigodniejszymi

ojcami” i „pasterzami”, było powiedzieć wy-

chowankom: opamiętajcie 

się, zgubicie

Polskę!

Choćby młodzieży, 

którą uczyli;

choćby możnym, 

których spowiadali. 

Ale ich

ojczyzna była 

i jest 

w Rzymie. 

Papieże 

dążyli do 

wzmocnienia Habsbur-

gów polskimi 

ziemiami, aby 

ci mogli 

wydzie-

rać T urcji i katolicyzować kolejne kraje, a tak-

że liczyli 

na dogadanie 

się z 

pozostałymi za-

borcami o 

przywileje dla 

Kościoła. Jeśli 

Ko

-

ściół – 

jak mówi 

– jest 

matką naszą, 

to ta

matka pomogła 

zamordować własne 

dziec-

ko

I morduje 

dalej, bo 

i d

ziś wychowanko-

wie kruchty 

mają czelność 

wołać z 

trybuny sej-

mowej, że 

Polska 

nie musi 

być silna 

i bogata.

W ażne, 

żeby była 

katolicka (wicepremier 

Hen-

ryk Goryszewski 

w 1993 

roku).

Oto niektórzy, 

i to 

tylko ci 

znaczniejsi

z tłumu 

Płatnych 

Zdrajców, 

Pachołków 

Nie-

miec w sutannach, sprawców upadku I Rze-

czypospolitej i 

katastrofy rozbiorów. 

Oto te

„zasługi Kościoła 

dla P

olski”...

¤¤

¤

Zbigniew Oleśnicki

– biskup 

krakow-

ski w 

latach 1423–1455, 

pierwszy P

olak kar-

dynał. Uczestnik 

bitwy pod 

Grunwaldem,

12

NASI OKUPANCI

Nie bez przyczyny wymieniono tu tak ob-

szernie papieskie „łaski” (chociaż nie wszyst-
kie).  Musiał  za  nie  Tomicki  okazywać
wdzięczność.  Może  to  tłumaczyć  serię  nie-
prawdopodobnych klęsk polskiej dyplomacji
za jego czasu oraz sukcesów Niemiec i Habs-
burgów kosztem Polski. To Tomicki w 1515
r.  był  głównym  twórcą  układu  w  Wied-
niu,  na  mocy  którego  Jagiellonowie  od-
dali Habsburgom za darmo Czechy i Wę-
gry
. To jeden z najgłupszych układów w hi-
storii  Europy,  na  milę  śmierdzący  zdradą
i korupcją. Potem to Niemcy wyswatali Zyg-
munta  Starego  z  Boną,  z  czego  Polska  nie
odniosła  żadnych  korzyści  dynastycznych.
W  1521  r.,  kiedy  Krzyżacy  przegrali  wojnę
z  Polską  i  ich  likwidacja  była  przesądzona,
król, nie wiadomo dlaczego, zgodził się na ro-
zejm.  Następnie  doszło  w  1525  r.  do  sekula-
ryzacji  Prus  i  uznania  w  nich  władzy  Hohen-
zollernów, gdy można było Prusy wcielić do
Polski
. Całkowicie zaniechano możliwości od-
zyskania  Śląska,  który  podlegał  władzy  króla
Czech i Węgier Ludwika Jagiellona, brata Zyg-
munta  Starego.  Mimo  próśb  królowej  Bony
nie podjęto starań o nadanie księstwa głogow-
skiego Zygmuntowi Augustowi ani po śmier-
ci  Ludwika  próby  zamiany  włoskiego  posagu
Bony  na  Śląsk.  Nie  odpowiedziano  na  proś-
bę  księcia  pomorskiego  Bogusława  X,  który
chciał  poddać  się  Polsce.  Zbyty  milczeniem,
w  1521  r.  poddał  się  Niemcom  –  Habsbur-
gom.  I  o  to  chyba  chodziło!

Każde  z  tych  zaniechań  to  zbrodnia

zdrady niemiecko-papieskich agentów na
szczytach  władzy  w  Polsce
.  To  są  te  „za-
sługi Kościoła dla Polski”. Na sejmie w 1523
r. prymas Jan Łaski usiłował obu papieskich

i  niemieckich  agentów  –  Tomickiego  i  Szy-
dłowieckiego  –  pozbawić  urzędów,  ale  nie
udało  się.

Życiorys  biskupa  Tomickiego  –  chciwe-

go  łotra,  nepoty,  rozpustnika  i  arcyzdrajcy
–  kościelni  fałszerze  historii  dokładnie  wy-
bielili.  Przedstawia  się  go  jako  humanistę,
mecenasa  sztuki,  edukacji  (sic!),  dyploma-
tę. Pochowany jest w... katedrze wawelskiej!

¤ ¤ ¤

Maciej Drzewiecki – biskup przemyski

od  1505  roku,  kujawski  od  1513  r.,  arcybi-
skup  gnieźnieński  i  prymas  Polski  w  latach
1531–1535, senator. Był uczniem Filipa Kal-
limacha,  który  nauczał  także  synów  króla
Kazimierza  Jagiellończyka.  Karierę  Drze-
wiecki  robił  przy  królu  Janie  Olbrachcie.
Pracował w kancelarii koronnej, dzięki cze-
mu  zgromadził  kilka  godności  okraszonych
dochodowymi  beneficjami.  Od  1501  r.  był
podkanclerzym,  a  od  1510  r.  –  kanclerzem
koronnym.  Złożył  urząd  po  objęciu  diece-
zji  kujawskiej  dopiero  w  1515  r.,  ale  nadal
miał wielki wpływ na polską politykę. Wpły-
wy te jeszcze wzrosły, gdy jako prymas prze-
wodniczył  senatowi.  Wychowawca  później-
szego  hetmana  Jana  Tarnowskiego,  także
stronnika  Habsburgów. 

Niebywały nepota, który ośmielał się wy-

tykać  prywatę  innym.  W  siedzibie  rodu
w Drzewicy przebudował zamek, który prze-
pychem konkurował z Wawelem. Wydzierał
pieniądze,  skąd  się  dało.  Urząd  kanclerza
przynoszący wielkie wpływy i dochody odda-
wał  prawie  dwa  lata.  Kiedy  podczas  refor-
macji  chłopi  nie  chcieli  płacić  dziesięciny,
a  w  Gdańsku  wybuchła  rewolta  (Pomorze
i  Gdańsk  należały  do  diecezji  kujawskiej),

5

NASI OKUPANCI

gdzie ponoć uratował życie Jagielle. To otwo-
rzyło  mu  drogę  do  kariery.  Zwolennik  prze-
wagi władzy duchownej nad świecką. Następ-
nego  dnia  po  uzyskaniu  święceń  kapłańskich
otrzymał  sakrę  biskupią.  Musiał  uzyskać  pa-
pieską dyspensę, bo prawo kanoniczne zabra-
niało udzielania wyższych święceń tym, którzy
przelewali krew na wojnach. Prawo zabrania,
ale jak trzeba, to jest i dyspensa. Dziurawe to
prawo...  Doradca  Władysława  Jagiełły  i  Wła-
dysława Warneńczyka. Praktycznie rządził Pol-
ską  w  okresie  małoletniości  Warneńczyka

i podczas jego pobytu na Węgrzech. Ka-
zimierz  Jagiellończyk,  oceniwszy  jego
„zasługi”, odsunął go na dalszy plan na
początku  panowania.     

Wróg husytów – w 1424 r. wymógł

na  Jagielle  edykt  wieluński,  na  mocy
którego  heretyków  karano  śmiercią
i  konfiskatą  majątków.  Uniemożliwił
Jagielle i Warneńczykowi objęcie tro-
nu czeskiego z obawy przed rozwojem
husyckiej  herezji  w  Polsce.  Polska
z  Litwą  i  z  Czechami  mogła  być
największą  potęgą  Europy! 
Ale  to
nie  leżało  w  interesie  Niemiec  i  pa-
pieży.  W  czasie  pobytu  posłów  husy-
tów w Krakowie dwa razy obłożył mia-
sto  klątwą  –  nawet  wtedy,  gdy  Czesi
przyszli  z  pomocą  Polsce  przeciw
Krzyżakom. Nie udało mu się jednak
wciągnąć  Jagiełły  w  krucjaty  antyhu-
syckie.  W  1439  r.,  po  rozbiciu  husy-
tów  pod  Grotnikami,  osobiście  na
polu bitwy mordował rannych 
(wg
Długosza).  Nie  pozwolił  pogrzebać
ciała Spytka z Melsztyna i przez trzy
dni leżało na pobojowisku, wystawione

na  żer  krukom.

Był  architektem  powołania  Władysława

Warneńczyka  na  tron  węgierski...  bez  moż-
liwości jego dziedziczenia. Uzyskał swój głów-
ny  cel:  pozbył  się  króla  z  kraju  i  mógł  rzą-
dzić sam. Na życzenie papieża i Niemiec
doprowadził do udziału Polski w niepo-
trzebnej  wyprawie  na  Turcję,  podczas
której  zginął 
król  i  kwiat  rycerstwa  pol-
skiego. Krucjata zrujnowała skarb państwa,
pomogła  ukształtować  warstwę  magnatów
i  na  wieki  zaogniła  stosunki  z  Turcją. 

13

NASI OKUP

ANCI

ksiądz uderzony 

w najczulszą 

część ciała,

czyli sakiewkę, 

wezwał na 

pomoc króla

i wojsko.

Zygmunt Stary 

przybył z 

wojskiem w 

1526

roku i 

wszczął w 

Gdańsku represje 

– stra-

cono wówczas 

13 przywódców 

rewolty i 

przy-

wrócono katolicki 

ład. Na 

krótko, bo 

refor-

macja postępowała 

szybko...

Drzewiecki, agent 

habsburski, współdzia-

łał z 

innym zdrajcą 

– biskupem 

T omickim

– a 

był zaciekłym 

przeciwnikiem prymasa

Jana Ł

askiego i 

jego polityki 

zgodnej z 

pol-

ską racją 

stanu. Uczestniczył 

w 1515 

r.

w zjeździe 

wiedeńskim, gdzie 

sprzedano pol-

skie interesy, 

oddając Niemcom 

za darmo

Czechy i 

Węgry. 

Zwolennik sekularyzacji

Prus. 

T o 

dzięki niemu, 

legatowi papieskie-

mu oraz T omickiemu i Szydłowieckiemu nie

dobito w 

r. 1524 

pokonanych Krzyżaków,

a zgodzono 

się na 

sekularyzację Zakonu.

Ogół szlachty 

głośno podejrzewał 

przekup-

stwo. W

spomniane przy 

T omickim 

„niezro-

zumiałe” klęski 

polskiej polityki 

wzbogaca-

jące Habsburgów 

są także 

jego udziałem.

¤¤

¤

Jan Chojeński

– biskup 

przemyski od

1531 roku, 

płocki od 

1535 r., 

krakowski

(i książę siewierski) w latach 1537–1538, se-

nator. Sekretarz 

wielki koronny 

od 1533 

r.,

w 1537 

r. mianowany 

kanclerzem wielkim

koronnym z 

naruszeniem ustawy 

o incom-

patibiliach. 

Agent niemiecki 

– zarówno 

Habsburgów,

jak i 

Hohenzollernów. Stronnictwu 

antynie-

mieckiemu patronowała 

królowa Bona. 

Cho-

jeński w 

tajemnicy przed 

nią zaaranżował 

mał-

żeństwo córki 

Zygmunta Starego 

Jadwigi

z synem 

elektora brandenburskiego 

oraz usi-

łował pozbawić 

Bonę wpływu 

na wychowanie

Zygmunta A

ugusta. Jego 

nominacje odbywa-

ły się 

w tajemnicy 

przed Boną 

i powodowały

konflikty w 

rodzinie królewskiej, 

ponieważ

król b

ył pod 

szczególnym wpływem 

agentów

niemieckich kanclerza 

Szydłowieckiego, bisku-

pa T

omickiego 

i hetmana 

T arnowskiego.

Zdecydowanie zwalczał 

ruch egzekucyj-

ny, który 

domagał się 

m.in. zniesienia 

przy-

wilejów kleru, 

opodatkowania go, 

sekulary-

zacji dóbr, 

przeglądu darowizn 

kościelnych,

pozostawienia annat 

w P

olsce, wolności 

wy-

znania, likwidacji odrębności Prus, utworze-

nia stałego 

wojska. Nie 

dopuszczał tym 

sa-

mym do 

wzmocnienia państwa, 

osłabiał

Polskę 

w interesie 

Kościoła 

i Niemiec

.

#

#

#

#

Jan Chojeński

Zbigniew  Oleśnicki

background image

4

NASI OKUPANCI

Jakże słuszny był na sejmie w roku 1558

wniosek  o  wyłączenie  biskupów  z  udziału
w elekcji królów! Jak logicznie i mądrze uza-
sadniał  go  Hieronim  Ossoliński:  „(...)  ci,
którzy składają przysięgę na wierność ośrod-
kowi zagranicznemu i muszą go słuchać, nie
mogą brać udziału w elekcji króla”. 
Nie wy-
szło...  Później,  wskutek  tego  zaniechania,
Kościół,  łamiąc  prawo,  pchał  na  tron  Pol-
ski  Niemców  –  Habsburgów  –  aż  wreszcie
pospołu z Rosją posadził na polskim tronie
uzurpatorów  Sasów,  też  Niemców,  którzy
zrujnowali  Polskę,  przetrącili  jej  kręgosłup
i  przekształcili  w  rosyjski  protektorat.
W  końcu  doszło  do  rozbiorów  przy  nie-
ustającej współpracy Kościoła i jego umun-
durowanych  funkcjonariuszy  z  zaborcami.
Drogą wskazaną przez Ossolińskiego poszła
za  to  Katarzyna  II,  wydając  akt  tolerancyj-
ny, którym zakazała na terenie Rosji kulty-
wowania  religii  mających  ośrodki  dyspozy-
cyjne za granicą. I Rosja też zbudowała im-
perium.  A  my  straciliśmy  swoje  państwo.

To  papiesko-niemieccy  agenci  zmarno-

wali  owoce  Grunwaldu  i  unii  polsko-litew-
skiej oraz wspaniale zapowiadający się wiek
XVI.  Do  słusznego  wniosku  doszedł  Paweł
Jasienica: „Praprzyczyn późniejszej katastro-
fy trzeba szukać w politycznie zmarnowanym
XVI  stuleciu”. 
To  stulecie  zmarnowali  pa-
piesko-niemieccy  agenci  na  szczytach  wła-
dzy w Polsce. Zaś w XVII wieku to Kościół
papieski  wciągnął  Polskę  w  niepotrzebne,
wyniszczające wojny ze Szwecją, Rosją i Tur-
cją.  Znamienne,  że  wszystkie  wojny  XVII
wieku  Polska  prowadziła  z  państwami  in-
nych  wyznań.  Nawet  powstanie  Chmielnic-
kiego  było  poniekąd  wojną  religijną,  bun-
tem  ludu  przeciwko  katolicyzacji  Ukrainy. 

Zasadniczą  kwestią  była  jednak  „men-

talna  obróbka”  Polaków  przez  kościelną
kontrreformację,  której  tragiczne  podwali-
ny  dał  straszliwej  pamięci  kardynał  Hose
oraz system katolickiej edukacji – opanowa-
nej  i  zdegradowanej  przez  jezuitów.  To  oni
wychowali  pokolenia  warchołów  i  kołtu-
nów szlacheckich, obrońców „złotej wolno-
ści” i „wiary katolickiej”. Z korzeniami wy-
rwali  im  z  głów  poczucie  odpowiedzialno-
ści  za  państwo.  A  przecież  to  obowiązkiem
tych  „autorytetów  moralnych”,  wymagają-
cych  tytułowania  się  „najczcigodniejszymi
ojcami” i „pasterzami”, było powiedzieć wy-
chowankom:  opamiętajcie  się,  zgubicie
Polskę! 
Choćby  młodzieży,  którą  uczyli;
choćby możnym, których spowiadali. Ale ich
ojczyzna  była  i  jest  w  Rzymie. 

Papieże dążyli do wzmocnienia Habsbur-

gów polskimi ziemiami, aby ci mogli wydzie-
rać Turcji i katolicyzować kolejne kraje, a tak-
że  liczyli  na  dogadanie  się  z  pozostałymi  za-
borcami o przywileje dla Kościoła. Jeśli Ko-
ściół – jak mówi – jest matką naszą, to ta
matka pomogła zamordować własne dziec-
ko
.  I  morduje  dalej,  bo  i  dziś  wychowanko-
wie kruchty mają czelność wołać z trybuny sej-
mowej, że Polska nie musi być silna i bogata.
Ważne, żeby była katolicka (wicepremier Hen-
ryk  Goryszewski  w  1993  roku).

Oto  niektórzy,  i  to  tylko  ci  znaczniejsi

z tłumu Płatnych Zdrajców, Pachołków Nie-
miec w sutannach, sprawców upadku I Rze-
czypospolitej i katastrofy rozbiorów. Oto te
„zasługi  Kościoła  dla  Polski”...

¤ ¤ ¤

Zbigniew  Oleśnicki –  biskup  krakow-

ski w latach 1423–1455, pierwszy Polak kar-
dynał.  Uczestnik  bitwy  pod  Grunwaldem,

12

NASI OKUP

ANCI

Nie bez 

przyczyny wymieniono 

tu tak 

ob-

szernie papieskie 

„łaski” (chociaż 

nie wszyst-

kie). Musiał 

za nie 

T omicki 

okazywać

wdzięczność. Może 

to tłumaczyć 

serię nie-

prawdopodobnych klęsk polskiej dyplomacji

za jego 

czasu oraz 

sukcesów Niemiec 

i Habs-

burgów kosztem Polski. 

To T

omicki w 1515

r. był 

głównym twór

cą układu 

w W

ied-

niu, na 

mocy którego 

Jagiellonowie od-

dali Habsburgom 

za darmo 

Czechy i 

Wę-

gry

T o 

jeden z 

najgłupszych układów 

w hi-

storii Europy, 

na milę 

śmierdzący zdradą

i korupcją. 

Po

tem to 

Niemcy wyswatali 

Zyg-

munta Starego 

z Boną, 

z czego 

Polska 

nie

odniosła żadnych 

korzyści dynastycznych.

W 1521 

r., kiedy 

Krzyżacy przegrali 

wojnę

z P

olską i 

ich likwidacja 

była przesądzona,

król, nie wiadomo dlaczego, zgodził się na ro-

zejm. Następnie 

doszło w 

1525 r. 

do sekula-

ryzacji P

rus i 

uznania w 

nich władzy 

Hohen-

zollernów, gdy 

można było 

Prusy 

wcielić do

Polski

. Całkowicie 

zaniechano możliwości 

od-

zyskania Śląska, 

który podlegał 

władzy króla

Czech i 

Węgier 

Ludwika Jagiellona, 

brata Zyg-

munta Starego. 

Mimo próśb 

królowej Bony

nie podjęto 

starań o 

nadanie księstwa 

głogow-

skiego Zygmuntowi 

Augustowi 

ani po 

śmier-

ci Ludwika 

próby zamiany 

włoskiego posagu

Bony na 

Śląsk. Nie 

odpowiedziano na 

proś-

bę księcia 

pomorskiego Bogusława 

X, który

chciał poddać 

się P

olsce. Zbyty 

milczeniem,

w 1521 

r. poddał 

się Niemcom 

– Habsbur-

gom. I 

o to 

chyba chodziło!

Każde z 

tych zaniechań 

to zbrodnia

zdrady niemiecko-papieskich 

agentów na

szczytach władzy 

w P

olsce

T o 

są te 

„za-

sługi Kościoła 

dla P

olski”. Na 

sejmie w 

1523

r. prymas Jan Łaski usiłował obu papieskich

i niemieckich 

agentów – 

T omickiego 

i Szy-

dłowieckiego – 

pozbawić urzędów, 

ale nie

udało się.

Życiorys biskupa 

T omickiego 

– chciwe-

go łotra, 

nepoty, rozpustnika 

i arcyzdrajcy

– kościelni 

fałszerze historii 

dokładnie wy-

bielili. P

rzedstawia się 

go jako 

humanistę,

mecenasa sztuki, 

edukacji (sic!), 

dyploma-

tę. Pochowany jest w... katedrze wawelskiej!

¤¤

¤

Maciej Drzewiecki

– biskup 

przemyski

od 1505 

roku, kujawski 

od 1513 

r., arcybi-

skup gnieźnieński 

i prymas 

Polski 

w latach

1531–1535, senator. 

Był uczniem 

Filipa Kal-

limacha, który 

nauczał także 

synów króla

Kazimierza Jagiellończyka. 

Karierę Drze-

wiecki robił 

przy królu 

Janie Olbrachcie.

Pracował 

w kancelarii 

koronnej, dzięki 

cze-

mu zgromadził 

kilka godności 

okraszonych

dochodowymi beneficjami. 

Od 1501 

r. był

podkanclerzym, a 

od 1510 

r. – 

kanclerzem

koronnym. Złożył 

urząd po 

objęciu diece-

zji kujawskiej 

dopiero w 

1515 r., 

ale nadal

miał wielki wpływ na polską politykę. Wpły-

wy te jeszcze wzrosły, gdy jako prymas prze-

wodniczył senatowi. 

Wychowawca 

później-

szego hetmana 

Jana T

arnowskiego, także

stronnika Habsburgów. 

Niebywały nepota, który ośmielał się wy-

tykać prywatę 

innym. W 

siedzibie rodu

w Drzewicy przebudował zamek, który prze-

pychem konkurował 

z W

awelem. W

ydzierał

pieniądze, skąd 

się dało. 

Urząd kanclerza

przynoszący wielkie wpływy i dochody odda-

wał prawie 

dwa lata. 

Kiedy podczas 

refor-

macji chłopi 

nie chcieli 

płacić dziesięciny,

a w 

Gdańsku wybuchła 

rewolta (P

omorze

i Gdańsk 

należały do 

diecezji kujawskiej),

5

NASI OKUP

ANCI

gdzieponoć 

uratował życie 

Jagielle. T

o otwo-

rzyło mu 

drogę do 

kariery. Zwolennik 

prze-

wagi władzy 

duchownej nad 

świecką. Następ-

nego dnia 

po uzyskaniu 

święceń kapłańskich

otrzymał s

akrę biskupią. 

Musiał u

zyskać pa-

pieską dyspensę, 

bo prawo 

kanoniczne zabra-

niało udzielania 

wyższych święceń 

tym, którzy

przelewali krew 

na wojnach. 

Prawo 

zabrania,

ale jak 

trzeba, to 

jest i 

dyspensa. Dziurawe 

to

prawo... Doradca 

Władysława Jagiełły 

i Wła-

dysława W

arneńczyka. P

raktycznie rządził 

Po

l-

ską w 

okresie małoletniości 

Warneńczyka

i podczas jego pobytu na Węgrzech. Ka-

zimierz Jagiellończyk, 

oceniwszy jego

„zasługi”, odsunął 

go na 

dalszy plan 

na

początku panowania. 

  

Wróg 

husytów – 

w 1424 

r. wymógł

na Jagielle 

edykt wieluński, 

na mocy

którego heretyków 

karano śmiercią

i konfiskatą 

majątków. Uniemożliwił

Jagielle i 

Warneńczykowi 

objęcie tro-

nu czeskiego 

z obawy 

przed rozwojem

husyckiej herezji 

w P

olsce. P

olska

z Litwą 

i z 

Czechami mogła 

być

największą potęgą 

Europy!Ale 

to

nie leżało 

w interesie 

Niemiec i 

pa-

pieży. W 

czasie pobytu 

posłów husy-

tów w 

Krakowie dwa 

razy obłożył 

mia-

sto klątwą 

– nawet 

wtedy, gdy 

Czesi

przyszli z 

pomocą P

olsce przeciw

Krzyżakom. Nie 

udało mu 

się jednak

wciągnąć Jagiełły 

w krucjaty 

antyhu-

syckie. W 

1439 r., 

po rozbiciu 

husy-

tów pod 

Grotnikami, osobiście 

na

polu bitwy 

mordował rannych

(wg

Długosza). Nie 

pozwolił pogrzebać

ciała Spytka 

z Melsztyna 

i przez 

trzy

dni leżało 

na pobojowisku, 

wystawione

na żer 

krukom.

Był architektem 

powołania Władysława

Warneńczyka 

na tron 

węgierski... bez 

moż-

liwości jego 

dziedziczenia. Uzyskał 

swój głów-

ny cel: 

pozbył się 

króla z 

kraju i 

mógł rzą-

dzić sam. 

Na życzenie 

papieża i 

Niemiec

doprowadził d

o udziału 

Polski 

w niepo-

trzebnej wyprawie 

na T

urcję, 

podczas

której zginął

król i 

kwiat rycerstwa 

pol-

skiego. Krucjata 

zrujnowała skarb 

państwa,

pomogła ukształtować 

warstwę magnatów

i na 

wieki zaogniła 

stosunki z 

T urcją. 

13

NASI OKUPANCI

ksiądz  uderzony  w  najczulszą  część  ciała,
czyli  sakiewkę,  wezwał  na  pomoc  króla
i  wojsko.

Zygmunt Stary przybył z wojskiem w 1526

roku  i  wszczął  w  Gdańsku  represje  –  stra-
cono wówczas 13 przywódców rewolty i przy-
wrócono katolicki ład. Na krótko, bo refor-
macja  postępowała  szybko...

Drzewiecki, agent habsburski, współdzia-

łał  z  innym  zdrajcą  –  biskupem  Tomickim
–  a  był  zaciekłym  przeciwnikiem  prymasa
Jana Łaskiego i jego polityki zgodnej z pol-
ską  racją  stanu.  Uczestniczył  w  1515  r.
w zjeździe wiedeńskim, gdzie sprzedano pol-
skie  interesy,  oddając  Niemcom  za  darmo
Czechy  i  Węgry.  Zwolennik  sekularyzacji
Prus.  To  dzięki  niemu,  legatowi  papieskie-
mu oraz Tomickiemu i Szydłowieckiemu nie
dobito  w  r.  1524  pokonanych  Krzyżaków,
a  zgodzono  się  na  sekularyzację  Zakonu.
Ogół szlachty głośno podejrzewał przekup-
stwo. Wspomniane przy Tomickim „niezro-
zumiałe” klęski polskiej polityki wzbogaca-
jące  Habsburgów  są  także  jego  udziałem.

¤ ¤ ¤

Jan  Chojeński –  biskup  przemyski  od

1531  roku,  płocki  od  1535  r.,  krakowski
(i książę siewierski) w latach 1537–1538, se-
nator. Sekretarz wielki koronny od 1533 r.,
w  1537  r.  mianowany  kanclerzem  wielkim
koronnym  z  naruszeniem  ustawy  o  incom-
patibiliach. 

Agent niemiecki – zarówno Habsburgów,

jak  i  Hohenzollernów.  Stronnictwu  antynie-
mieckiemu patronowała królowa Bona. Cho-
jeński w tajemnicy przed nią zaaranżował mał-
żeństwo  córki  Zygmunta  Starego  Jadwigi
z synem elektora brandenburskiego oraz usi-
łował pozbawić Bonę wpływu na wychowanie

Zygmunta Augusta. Jego nominacje odbywa-
ły się w tajemnicy przed Boną i powodowały
konflikty  w  rodzinie  królewskiej,  ponieważ
król  był  pod  szczególnym  wpływem  agentów
niemieckich kanclerza Szydłowieckiego, bisku-
pa  Tomickiego  i  hetmana  Tarnowskiego.

Zdecydowanie zwalczał ruch egzekucyj-

ny, który domagał się m.in. zniesienia przy-
wilejów kleru, opodatkowania go, sekulary-
zacji dóbr, przeglądu darowizn kościelnych,
pozostawienia annat w Polsce, wolności wy-
znania, likwidacji odrębności Prus, utworze-
nia  stałego  wojska.  Nie  dopuszczał  tym  sa-
mym  do  wzmocnienia  państwa,  a  osłabiał
Polskę  w  interesie  Kościoła  i  Niemiec
.

#

#

#

#

Jan  Chojeński

Zbigniew Oleśnicki

background image

3

NASI OKUPANCI

Wśród karierowiczów w sutannach aż

roiło się od zdrajców, a Habsburgowie i pa-
pieże byli mistrzami przekupstwa. Mieli czym
płacić,  bo  papieże  decydowali  o  rozdawnic-
twie  beneficjów  kościelnych,  a  cała  Europa
płaciła  im  świętopietrze  i  annaty.  Z  czasem
Habsburgowie  zdobyli  trony  Czech  i  Węgier
(na  Jagiellonach,  w  1525  r.)  oraz  Hiszpanii
(w  1556  r.)  i  złupili  złoto  i  srebro  Ameryki.
W ich imperium „słońce nie zachodziło”. Moż-
liwości  finansowe  tej  spółki  były  ogromne.

To współdziałanie Habsburgów i papieży

dawało znakomite efekty: na dworach Euro-
py  roiło  się  od  zdrajców,  agentów  habsbur-
skich  i  papieskich.  Najczęściej  tych  w  sutan-
nach, bo dyplomacja i kancelarie europejskich
władców były opanowane przez księży. To by-
ło  sterowane,  bo  Kościół  dbał  o  wykształce-
nie księży, swoich agentów, a utrudniał i ści-
śle kontrolował kształcenie świeckich; nawet
na założenie uniwersytetu zgodę wydawał pa-
pież. Prawie wszyscy dostojnicy kościelni i dy-
plomaci  w  sutannach  kształcili  się  we  Wło-
szech. To tak, jakby dzisiaj ktoś ukończył szko-
łę  wywiadu  w  Moskwie. 

Łotrom  w  sutannach  najczęściej  płaco-

no  godnościami  kościelnymi  w  ich  krajach.
Z  każdą  taką  godnością  wiązały  się  mająt-
ki  i  wielkie  dochody  oraz  perspektywa  dal-
szej kariery. Broszura wydana w roku 1606
przez rokoszan katolika Zebrzydowskie-
go  wprost  nazywa  księży  i  jezuitów  do-
mu  rakuskiego 
(austriackiego)  wiernymi
i  przysięgłymi  agentami
.  W  I  Rzeczypo-
spolitej wiele fortun magnackich zostało zbu-
dowanych na fundamentach kościelnych be-
neficjów  i  niemieckich  łapówek.

Korupcja wcale nie ze Wschodu przyszła

do  Polski.  Korupcję  do  Polski  przyniósł

Kościół katolicki. To on wymyślił odpuszczanie
najcięższych  grzechów  (wraz  ze  spowiedzią  „na
ucho”) za darowizny i nadania na rzecz Kościo-
ła, a potem handel odpustami. To Kościół upra-
wiał  handel  godnościami,  urzędami  i  dobrami
kościelnymi (symonia). To papież za nadanie ko-
ścielnego  beneficjum  kazał  sobie  płacić  annaty,
a beneficjent „pasterz” musiał z „trzody” zedrzeć
te pieniądze. To Kościół wniósł nieprawdopodob-
ną korupcję do sądownictwa i do polityki. 

Przekupstwo  na  ogromną  skalę  zaczęli

uprawiać Habsburgowie, Prusacy i Sasi – też
Niemcy. Hojnie płacili Francuzi, mniej Szwe-
dzi,  którzy  raczej  wymuszali  uległość  prze-
mocą. Później dołączyła Moskwa. Zahamo-
wań kler nie miał żadnych, bo zapewnił so-
bie bezkarność. Księża nie podlegali świec-
kim sądom, bo od przywileju w Borzykowie
z  1210  r.  byli  ponad  prawem.  Niestety,  na-
si przodkowie dwóch zdrajców w sutannach
powiesili dopiero wtedy, gdy zagłada Polski
była  już  nieuchronna.  Zapoznajmy  się
z wyczynami niektórych zdrajców, a dojdzie-
my  do  wniosku,  że  powieszono  ich  za  póź-
no.  O  wiele  za  późno... 

Pierwsza w Europie połapała się Anglia

– zresztą z zupełnie innego powodu. Angli-
cy  powywieszali  księży  zdrajców  (w  czym
walnie dopomógł im zbrodniarz bp Hozjusz),
dzięki temu nie wiedzą, co to rozbiory i zbu-
dowali  imperium.  Odpowiednio  wcześnie
kilku powiesili Francuzi i to wystarczyło, że-
by  katolicka  Francja  mogła  prowadzić  wła-
sną politykę. Nawet zawierała sojusze z mu-
zułmańską  Turcją  i  protestanckimi  władca-
mi  państw  niemieckich,  a  także  prowadziła
wojny  z  katolickimi  Habsburgami.  Gdyby
u nas stało się to 300 lat wcześniej, mo-
głoby  nie  dojść  do  rozbiorów
.

11

NASI OKUP

ANCI

beneficjów kościelnych, 

jeszcze 

gdy T

omic-

ki nie 

był duchownym. 

Po

 wyświęceniu 

na

biskupa przemyskiego 

papież pozwolił 

mu

zatrzymać wszystkie 

wcześniej uzyskane 

do-

chody kościelne: 

trzy prałatury, 

dwie kano-

nie i 

prebendę. Dawało 

to dotąd 

skrom-

nemu kapłanowi roczny  dochód 91 grzy-

wien w 

złocie, tj. 

ponad 20 

kg czystego

złota!Dochody 

każdego biskupa 

były kilka

razy większe. 

T o 

daje obraz, 

jak kler 

kato-

licki grabił 

Polskę. 

Widocznie 

jednak było 

mu tego 

mało,

bo w 

1517 r. 

wystarał się 

u papieża 

o dołą-

czenie do 

diecezji przemyskiej 

bogatego pro-

bostwa miechowskiego, 

tłumacząc, że 

bi-

skupstwo daje 

mu za 

małe dochody. 

W 1520

r. – 

trzy dni 

po śmierci 

biskupa poznań-

skiego – 

Zygmunt Stary 

na prośbę 

T omic-

kiego dał 

mu tę 

diecezję, a 

papież w 

mie-

siąc sprawę 

zatwierdził. P

ozwolono mu 

na-

wet pobierać 

dochody z 

diecezji przed 

no-

minacją kanoniczną. W 1523 r. został bisku-

pem krakowskim 

i za 

zgodą papieża 

jesz-

cze przez 

rok dzierżył 

dwie diecezje, 

i z

dwóch darł 

kasę!

W 1524 

r. papież 

Klemens VII 

mianował

go nuncjuszem w Polsce, czyli reprezentantem

interesów papieskiego 

Rzymu, oraz 

na lat 

osiem

generalnym poborcą 

wszelkich opłat 

i docho-

dów kamery 

rzymskiej (annaty 

i świętopietrze)

z całej 

Polski. 

Prowizję 

poborca ustalał 

sobie

sam. Było 

to bardzo 

dochodowe, gdyż 

Leon

X przez 

10 lat 

pozwolił przeznaczać 

święto-

pietrze na 

odbudowę kościołów 

na spustoszo-

nych przez 

T atarów 

kresach. T

o oznaczało 

brak

jakiejkolwiek kontroli.

T en 

„skromny, bogobojny 

kapłan” nie

odpuścił nawet 

złamanego grosza. 

W sześć

lat po 

oddaniu diecezji 

poznańskiej poskar-

żył się 

papieżowi, że 

tamtejsi duchowni

i świeccy 

nie zapłacili 

mu starych 

dziesięcin

i należności 

z biskupstwa. 

Papież 

Klemens

VII załatwił 

i tę 

skargę: jeden 

z kanoników

otrzymał polecenie 

odzyskania kasy 

T omic-

kiego nawet 

z użyciem 

sądów kościelnych

i klątw. Po

 śmierci prymasa Łaskiego zapro-

ponowano mu 

arcybiskupstwo gnieźnieńskie

i godność 

prymasa. „Skromny 

kapłan” nie

przyjął tego 

wyróżnienia, bo 

dobrze wiedział,

że poprzednicy 

porozdawali dobra 

kościel-

ne na 

dożywocia i 

długoletnie dzierżawy

– głównie rodzinie i sługom. Dochody z die-

cezji krakowskiej, 

jednej z 

najbogatszych

w Europie, 

były kilkakrotnie 

większe. Były

jeszcze dwa 

powody, dla 

których nie 

opła-

cało się 

oddawać diecezji 

krakowskiej: od

kardynała Oleśnickiego 

biskupi krakowscy

nosili tytuł 

książęcy, książąt 

siewierskich;

a także 

fakt, że 

nominacja na 

arcybiskupa

gnieźnieńskiego odsuwała od polityki kiero-

wanej z 

Krakowa. T

omicki przezornie 

za-

dbał, aby 

arcybiskupem i 

prymasem, a 

więc

i przewodniczącym 

senatu, został 

inny agent

niemiecki – 

biskup Drzewiecki.

Popisał 

się też 

rzadką bezczelnością:

w 1518 

r. 

Zygmunt Stary 

odstąpił mu

czopowe na 

2,5 roku 

pod war

unkiem, że

biskup ufortyfikuje 

Radymno i 

zbuduje

zamek obronny

. Biskup 

pieniądze wziął,

o zamku 

w Radymnie 

do dziś 

nie słychać

.

Otoczył tylko 

murami dwór 

biskupi.

Nepotyzm uprawiał 

na rzadko 

spotykaną

skalę. W

spierał finansowo 

i protekcją 

siostrzeń-

ca Andrzeja 

Krzyckiego, którego 

wyprotego-

wał aż 

do godności 

prymasa. P

rotegował

i wspierał 

też swoich 

krewnych – 

Zbąskich. 

6

NASI OKUP

ANCI

Pełen 

pychy, kupił 

w 1443 

r. małe 

księ-

stwo siewierskie, 

dzięki c

zemu u

zyskał t

y-

tuł książęcy, 

który biskupi 

krakowscy nosi-

li aż 

do 1

794 r. 

Kiedy w

 1

449 r. 

został k

ar-

dynałem, zażądał 

pierwszej pozycji 

w pań-

stwie – 

po królu, 

a przed 

prymasem.

Ciekawe, że 

230 lat 

później tak 

samo odbi-

ło kardynałowi 

Radziejowskiemu. 

Kazimierz

Jagiellończyk nie 

tylko stanowczo 

odmó-

wił, ale 

widząc w 

tym oczywistą 

zapłatę

za służbę 

papieżom i 

Niemcom, wro-

gom P

olski, wydał 

zakaz przyjmowania

przez poddanych 

tytułu kardynała 

bez

zgody króla

. Obrażony 

Oleśnicki stanął

wówczas na 

czele opozycji 

i nadal 

wichrzył

przeciw wzmocnieniu 

władzy króla, 

czyli

w interesie 

papieży i 

Niemiec.  

To

 przez 

Oleśnickiego Kazimierz 

Ja-

giellończyk, który walczył o uznanie za dzie-

dzicznego króla Polski, musiał ustąpić... T

ak

zaczęła się 

tragiczna warcholska 

obieralność

królów. Oleśnicki 

popierał kandydaturę

Niemca, Hohenzollerna... Na Litwie zaś po-

pierał przeciwko 

Kazimierzowi jego 

kuzyna

Michała. 

Na polecenie 

papieża usiłował 

wciągnąć

Po

lskę d

o bezpośredniej 

wojny z 

T urcją. 

Aby

wywrzeć nacisk na króla, sprowadził do Po

l-

ski świętego 

Jana Kapistrana, 

legata papie-

skiego – 

zbrodniarza, „bicz 

na Judajczyków”,

podżegacza do 

pogromów Żydów. 

Królowi

z trudem 

udało się 

uniknąć katastrofy 

woj-

ny z 

T urcją, 

a było 

to w 

przededniu wojny

z Zakonem 

o odzyskanie 

Pomorza.

Kiedy Związek 

Pruski 

chciał poddać 

się

Polsce, 

Oleśnicki w 

interesie Niemiec

i Rzymu ostro oponował przeciwko udzie-

leniu pomocy Związkowi i wojnie o Pomo-

rze. W 

radzie koronnej 

głosował prze-

ciwko wojnie 

z Krzyżakami 

i za 

oddaniem

im polskich 

ziem

Czyje interesy 

reprezen-

tował, wyjaśnia 

fakt, że 

na początku 

wojny,

po opanowaniu 

Prus, 

przybyło poselstwo 

pa-

pieża i 

Niemiec z 

żądaniem oddania 

Prus

14

NASI OKUPANCI

Fanatyk  religijny,  antysemita,  domagał

się  wygnania  Żydów  z  Polski.  Wygłosił
w  tej  sprawie  mowę  na  sejmie  w  Piotrko-
wie i następnego dnia... umarł. Dlatego po-
dejrzewano  otrucie.  Pochowany  także
w  katedrze  wawelskiej.

¤ ¤ ¤

Łukasz Górka – biskup kujawski

w latach 1538–1542, senator. Począt-
kowo był świeckim dostojnikiem, wo-
jewodą  poznańskim.  Owdowiał  i  wy-
starał się o sakrę biskupią bogatej die-
cezji  kujawskiej.  Miał  wówczas  53
lata.  Równocześnie  z  sakrą  przyjął
święcenia kapłańskie. Świeckie stano-
wiska  przejął  po  nim  syn  Andrzej,
słynny  z  tego,  że  na  sejmie  wyliczył
Barbarze Radziwiłłównie ponad trzy-
dziestu kochanków i zarzucił zaraże-
nie  się  kiłą.

Tłusty kujawski kąsek Łukasz do-

stał  łatwo,  bo  był  jednym  z  naj-
groźniejszych  dla  Polski  agentów
papiesko-niemieckich
.  Był  też  za-
służony dla wiary katolickiej, bo m.in.
w  1522  r.  skonfiskował  i  publicznie
spalił  w  Poznaniu  księgi  luterańskie.
Służył Niemcom i papieżom tak wier-
nie,  że  w  1534  r.  nagrodzono  go
tytułem hrabiego Świętego Cesar-
stwa Rzymskiego Narodu Niemiec-
kiego
.  Zostało  to  przez  Zygmunta
Starego  potraktowane  jako  zapłata
za usługi papieżom i Niemcom
. By-
ło za co płacić, bo np. w 1530 r. Gór-
ka uniemożliwiał koncentrację oddzia-
łów,  które  miały  iść  na  pomoc  Wę-
grom  przeciwko  Habsburgom.

Słynny  z  chciwości,  był  jednym

z  największych  magnatów  w  Rzeczypospo-
litej.  Posiadał  m.in.  11  miast,  pożyczał  pie-
niądze nawet skarbowi państwa. Potęgę ro-
du  Górków  zbudował  jego  dziad  Łukasz,
który  za  służbę  w  krucjacie  tureckiej  War-
neńczyka dostał szmat Wielkopolski. Wnuk

#

#

#

#

Samuel  Maciejowski

Pomnik 

Jana Kapistrana 

w Wiedniu

background image

2

NASI OKUPANCI

L

ista  tych  zdrajców  jest  szczególnie
długa,  dłuższa  niż  pachołków  Ro-
sji  („FiM”  6,7/2007).  Powinno  się

zacząć  od  zdrajcy  biskupa,  św.  Stanisława,
którego  to  papież  Jan  XXIII  bezczelnie
ogłosił patronem Polski, oraz plejady zdraj-
ców biskupów z okresu rozbicia dzielnico-
wego  z  Muskatą  na  czele,  ale  to  inna  ka-
tegoria. Nas interesuje Rzeczpospolita szla-
checka  aż  do  rozbiorów.  Po  agentach  nie-
mieckich (habsburskich, pruskich, saskich)
zamieszczamy agentów innych państw, z wy-
jątkową  kanalią  w  sutannie  –  prymasem
Prażmowskim. Nie mogło zabraknąć miej-
sca dla jezuitów, którzy zasłużyli na mia-
no  katów  i  grabarzy  Polski
,  oraz  nun-
cjuszy papieskich. Jezuici i nuncjusze koor-
dynowali i prowadzili politykę Kościoła wo-
bec Polski u nas, na miejscu. Ich starannie
ukrywana działalność jest dowodem na świa-
domy współudział Kościoła w zamordowa-
niu  Polski;  na  to,  że  Kościół  katolicki
był „czwartą potencją rozbiorową”
. Nie
zapominajmy, że Kościół jest totalitarny, hie-
rarchiczny, zdyscyplinowany, antyhumanistycz-
ny  i  antydemokratyczny.  Jego  funkcjonariu-
sze są umundurowani (sutanna). Nie wolno
nam  nigdy  zapomnieć,  że  są  to  funkcjo-
nariusze obcego państwa
. Posłuszeństwo Rzy-
mowi  –  oto  ich  patriotyzm  i  dewiza.

¤ ¤ ¤

Sprzyjające  warunki  do  zdrady  zaistniały

dzięki  naturalnemu  sojuszowi  z  katolickimi,
niemieckimi Habsburgami, a jego podstawą by-
ła ekspansja islamskiej Turcji. Potem dołączy-
ło zagrożenie reformacją. Polityka papieży by-
ła  nastawiona  na  wojny  z  Turcją  i  „heretyka-
mi”.  Naturalne  więc  było  wspieranie  główne-
go  sojusznika,  arcykatolickich  Habsburgów,

władców Świętego Cesarstwa Rzymskiego Na-
rodu Niemieckiego. Nieprzerwanie od 1440 r.
stolicą  Niemiec  był  Wiedeń.  Po  wybuchu  re-
formacji w XVI wieku, Habsburgowie stali się
ostoją katolicyzmu w całych Niemczech, a na-
wet  Europie.  Dlatego  mieli  ogromne  wpływy
w  Rzymie  –  ich  sprzeciw  mógł  złamać  każdą
karierę w Kościele, a poparcie zapewniało ba-
jeczne  kariery  i  pieniądze.  Ale  to  poparcie
trzeba było sobie kupić wierną służbą Niem-
com
.  Habsburgowie  mieli  później  nawet  pra-
wo weta przy wyborze papieża (tzw. ekskluzy-
wa)! Co ciekawe, prawo weta wykorzystał... Po-
lak  –  kardynał  Puzyna  –  na  konklawe  w  1903
roku,  wykluczając  w  imieniu  Austrii  niewy-
godnego jej kandydata.

10

NASI OKUP

ANCI

kardynalski i 

znalazł sobie 

wspaniałe źródło

dochodu. W

ykorzystując znajomości, 

odgry-

wał rolę 

prokuratora (pośrednika) 

przy ku-

rii rzymskiej 

w załatwianiu 

godności kościel-

nych i 

beneficjów w 

Polsce. 

Po

moc jego 

by-

ła bardzo cenna i bardzo droga. Czyli brał

w łapę 

bez umiaru. 

T oteż 

ataki na 

niego

w P

olsce nie 

ustawały. „Sklepik” 

zamknęła

mu w

 1

522 r. 

zaraza. Dopadła 

go w 

Rzymie

w wieku 48 lat. Nie pomogło nawet to, że jak

każdy biskup 

zatrudniał osobistego 

lekarza.

Kościelni fałszerze 

historii z 

tego płatne-

go niemieckiego 

agenta, zdrajcy, 

fałszerza, chci-

wego łotra 

i łapówkarza 

robią... humanistę.

Dlaczego? P

onieważ w 

dobie druku 

zlecił wy-

konanie rękodzieła, 

zbytkownego mszału. 

Bo

kupił trochę 

książek, z 

których każda 

koszto-

wała tyle 

co wieś 

z chłopami. 

Za to 

pełną skar-

bów kultury 

bibliotekę Szafrańców 

Kościół spa-

lił. Bo 

heretycka była.

¤¤

¤

Piotr 

Tomicki

– biskup 

przemyski od

1515 roku, 

poznański w 

latach 1520–1525,

krakowski (i 

książę siewierski) 

od 1524 

do

1535 roku, 

senator. Studiował 

aż do 

36 ro-

ku życia, 

a dopiero 

w 47 

przyjął święcenia

kapłańskie. Od 

1506 r. 

w służbie 

dyploma-

tycznej Zygmunta Starego. Podkanclerzy ko-

ronny od 

1515 r. 

aż do 

śmierci, mimo 

że usta-

wa zabraniała 

łączenia stanowisk 

kancler-

skich z biskupstwem którejś z pięciu wielkich

diecezji (

incompatibilitas). 

Rozpustnik, 

gło-

śno posądzany 

o romanse, 

m.in. z 

Katarzy-

ną Kościelecką, 

kochanką króla 

Zygmunta

Starego, żoną 

podskarbiego koronnego.

Wraz 

z kanclerzem 

Krzysztofem Szydło-

wieckim, agentem 

niemieckim, T

omicki, agent

papieski, a 

więc pośrednio 

i niemiecki, 

kie-

rował sprawami polskimi, w tym dyplomacją.

Szydłowiecki jawnie 

brał łapówki 

od Habs-

burgów, a 

Tomickiemu 

płacono przywile-

jami i 

beneficjami

Polsce. 

Powtarza 

się

kościelny majstersztyk: 

za zdradę 

polskich in-

teresów i 

służbę obcym, 

temu zdrajcy 

na szczy-

tach władzy płaciła Polska! A brał ostro: kar-

dynał F

ryderyk Jagiellończyk, 

a potem 

Zyg-

munt Stary 

nadali mu 

szereg dochodowych

7

NASI OKUP

ANCI

zakonowi krzyżackiemu 

i wszczęcia 

wojny

z T urcją. Wkrótce nadciągnęły z Niemiec za-

ciągnięte przez Krzyżaków wojska, a papież

rzucił klątwę 

na 

Związek P

ruski 

i jego

sojuszników, 

w tym 

i na 

Polskę

. Pustki

w skarbie 

po krucjacie 

Warneńczyka 

zmusi-

ły króla 

do nadania 

szlachcie nowych 

przy-

wilejów. P

rzez brak 

pieniędzy wojna 

z Za-

konem trwała 

13 lat 

i skończyła 

się połowicz-

nym sukcesem. 

T ragiczne 

skutki propapieskiej 

i pronie-

mieckiej polityki 

spowodowały, że 

Oleśnic-

ki szybko 

popadł w 

konflikt z 

Kazimierzem

Jagiellończykiem. Niestety, 

kler był 

już wów-

czas bezkarny 

i król 

nie mógł 

się z 

tym wi-

chrzycielem, zdrajcą 

i niemiecko-papieskim

agentem rozprawić. 

Zgromadził ogromny

majątek, m.in. 

3 miasta 

i 60 

wsi. 

Ten 

morderca, zdrajca 

i niemiecko-

-papieski agent 

pochowany jest 

w... 

ka-

tedrze wawelskiej 

– pośród 

królów pol-

skich!

¤¤

¤

Mikołaj T

ungen– 

biskup warmiński

w latach 

1468–1489, senator. 

Wielki 

kolek-

cjoner godności 

i beneficjów 

kościelnych.

Rodowity 

Niemiec, zakamieniały 

wróg P

ol-

ski, wywołał 

„wojnę popią”. 

Przypadek 

tego zdrajcy 

dobitnie obrazu-

je, jak 

wrogą P

olsce politykę 

prowadził Ko-

ściół. Ani 

niemieccy cesarze 

Habsburgowie,

ani papież 

nie uznali 

pokoju tor

uńskie-

go

r. 1466, 

który przywracał 

Polsce 

Pomo-

rze i 

Warmię, 

a P

rusy uczynił 

lennem. Pa

-

pieże uważali 

ziemie Krzyżaków 

za swo-

ją własność. Stanowiło to pretekst do szko-

dzenia P

olsce na 

wszystkie możliwe 

sposo-

by (o 

czym niżej), 

osłabiania i 

zmuszania jej

do

uległości. W 

1467 r. 

kapituła warmińska

wybrała na 

biskupa T

ungena. Kazimierz 

Ja-

giellończyk sprzeciwił 

się wyborowi, 

ale pa-

pież wybór 

zatwierdził i 

wręczył T

ungenowi

biskupią sakrę. 

W wyniku 

śmiałej inter-

wencji króla w Rzymie, papież nakazał T un-

genowi rezygnację 

z biskupstwa 

warmińskie-

go i mianował go biskupem w Kamieniu Po

-

morskim. 

Stała się 

wtedy rzecz 

nieprawdopodob-

na: biskup 

Tungen 

nie podporządkował

się woli 

papieża i 

w roku 

1472 – 

finan-

sowany przez 

Krzyżaków i 

króla W

ęgier

Macieja K

orwina – 

zajął W

armię przy

pomocy Krzyżaków 

i poddał 

ją... W

ę-

grom

Sprzymierzony z 

nim wielki 

mistrz

w roku 

1478 odmówił 

złożenia hołdu 

i Krzy-

żacy uderzyli 

na P

omorze. Ich 

akcję wsparł

legat papieski 

Baltazar z 

Piscii, 

który

rzucił klątwę 

na króla

, wyłączył 

go z 

Ko-

ścioła i 

zwolnił Krzyżaków 

oraz mieszkań-

ców Prus z przysięgi wierności złożonej kró-

lowi Polski. Dotychczasowe 

ciche poparcie

Kościoła 

dla zdrajców 

i wrogów 

Po

lski

stało się 

jawne

Kazimierz Jagiellończyk

odpowiedział uderzeniem, 

odbił W

armię

i przegnał 

Krzyżaków. P

rzy okazji 

katolicki

biskup pokazał, 

co może: 

Węgry 

sięgały do

Bałtyku! Zabiegi 

króla w 

Rzymie o 

zdjęcie

klątwy uniemożliwiły 

likwidację Zakonu, 

któ-

rego bunt 

przeciwko królowi 

polskiemu da-

wał do 

tego prawo.

W wyniku „wojny popiej” Warmia zosta-

ła całkowicie 

zrujnowana. P

asterz T

ungen

zafundował swojej 

trzodzie kilkuletnią 

woj-

nę po 

13-letniej, i 

to w 

obronie kleszych 

in-

teresów. Chyba 

rzeczywiście lud 

to dla 

nich

trzoda! T

król polski, 

nie biskupi, 

ulżył

15

NASI OKUPANCI

pomnażał  majątek,  służąc  Niemcom.  Był
przyjacielem  i  rzecznikiem  Albrechta  Ho-
henzollerna  i  członkiem  stronnictwa  habs-
burskiego. Jako biskup był zaciekłym prze-
ciwnikiem  reformacji,  przez  co  został  znie-
nawidzony przez szlachtę i mieszczan. Die-
cezją  nie  interesował  się  wcale,  a  przeby-
wał zwykle w Poznaniu i Szamotułach. Kie-
dy  już  wybrał  się  do  Włocławka,  rozchoro-
wał  się  w  drodze  i  umarł. 

¤ ¤ ¤

Samuel  Maciejowski –  biskup  chełm-

ski od 1539 r., płocki od 1541 r., krakowski
(i książę siewierski) w latach 1546–1550, se-
nator. Podkanclerzy, potem kanclerz wielki
koronny.  Protegowany  innego  zdrajcy,  bi-
skupa  Tomickiego.  Łasy  na  pieniądze  i  za-
szczyty  –  po  nominacji  na  biskupa  krakow-
skiego nie zrezygnował ze stanowiska kanc-
lerza, łamiąc ustawę o incompatibiliach. Pro-
testy szlachty zaogniły sytuację w państwie.
Dumny  i  pyszny,  wybudował  kapiącą  prze-
pychem rezydencję w Białym Prądniku i prze-
budował  kaplicę  w  katedrze  wawelskiej  na
swoje  mauzoleum  grobowe,  równie  zresztą
kosztowne. Nepota, wspierał finansowo oraz
protekcją w Rzymie i u Habsburgów karie-
rę  kościelną  swego  siostrzeńca,  Jana  Prze-
rembskiego,  który  doszedł  do  stanowiska
prymasa.

Wraz  z  Tarnowskim  doprowadził  do

pierwszego  małżeństwa  Zygmunta  Augusta
z epileptyczką Elżbietą Habsburg oraz prze-
kazania  mu  przez  Zygmunta  Starego  wła-
dzy  na  Litwie.  Wzmocniło  to  stronnictwo
habsburskie,  wspierane  niemieckimi  pie-
niędzmi  i  tytułami.  Wszelkimi  siłami  starał
się  w  interesie  Niemiec  poróżnić  Zygmun-
ta  Augusta  z  matką,  królową  Boną. 

Wbrew całemu sejmowi i senatowi oraz

opinii szlacheckiej poparł małżeństwo Zyg-
munta  Augusta  z  syfilityczką  Barbarą  Ra-
dziwiłłówną,  a  uczynił  to  dla  osobistej  ka-
riery  przy  królu.  Pozycję  umacniał  szybko
–  ochmistrzem  dworu  Barbary  został  jego
brat.  Znaczenie  miała  też  obawa,  że  król
może  pójść  w  ślady  Henryka  VII  i  ustano-
wić  Kościół  narodowy.  Osamotniony  król
musiał  szukać  poparcia  u  Habsburgów,  co
z  kolei  zaogniło  stosunki  z  Turcją  i  zniwe-
czyło polskie wpływy na Węgrzech. To mał-
żeństwo  poważnie  osłabiło  też  Polskę,  bo
król musiał kupować poparcie magnatów ko-
lejnymi nadaniami dóbr. Skarb państwa, nie-
co  odbudowany  przez  Bonę,  doznał  potęż-
nego  ciosu. 

W  nagrodę  za  te  usługi  król  starał  się

w  Rzymie  –  z  poparciem  Habsburgów  –  o
kapelusz  kardynalski  dla  Maciejowskiego.
Prof.  Nowicki  napisał:  „Było  powszechnie
wiadome, że kto uzyskuje w Rzymie kapelusz
kardynalski, ten na terenie Polski jest szpie-
giem  i  agentem  habsburskim”. 
Polska  usi-
łowała się przed takimi zdrajcami zabezpie-
czać, m.in. wydając w roku 1451 ustawę (wy-
wołała ją nominacja kardynalska Oleśnickie-
go)  o  treści:  „(...)  każdy,  kto  się  ubiegać  bę-
dzie  o  godność  kardynała  albo  legata  papie-
skiego,  albo  te  godności  przyjmie  bez  wyraź-
nej i szczególnej zgody króla polskiego, kara-
ny  będzie  konfiskatą  wszystkich  swych  dóbr
czy to duchownych, czy świeckich, ruchomych
i nieruchomych”. 
Wojewoda Piotr Kmita pu-
blicznie  to  Maciejowskiemu  wytykał.

Ten  agent  niemiecki  pochowany  jest

w  katedrze  wawelskiej  we  wspomnianym
mauzoleum.

Cdn.

LUX  VERITATIS

#

#

#

#

Jan  Puzyna

Krzysztof Szydłowiecki

background image

9

NASI OKUP

ANCI

Wysyłany 

przez Aleksandra 

i Zygmun-

ta Starego 

w misjach 

dyplomatycznych,

z reguły 

wracał z 

niczym, bo 

zabiegał

głównie o 

własne korzyści 

i pieniądze,

ze szkodą 

dla P

olski. W 

roku 1505 

po-

słował do 

Rzymu, aby 

uzyskać od 

papie-

ża uznanie... 

pokoju toruńskiego 

sprzed

39 lat! 

T oteż 

następne poselstwo 

odbył

dopiero w 

1518 r. 

do Niemiec 

i Rzymu,

a w 

międzyczasie jego 

kandydatura na 

ar-

chidiecezję gnieźnieńską 

i tron 

prymasa,

mimo usilnych 

starań, padła. 

Sprawa je-

go fałszerstw 

przy uzyskaniu 

szlachec-

twa była 

podnoszona w 

czasie licznych

konfliktów, głównie z prymasem Łaskim.

Podłożem 

tych konfliktów 

było wysługi-

wanie się 

Ciołka papieżom 

i Niemcom.

Prymasa 

Łaskiego, 

który prowadził 

poli-

tykę zgodną 

z polską 

racją stanu, 

czyli

przeciw interesom 

Rzymu i 

Niemiec, pa-

pież Klemens 

VII zelżył 

w moratorium

do króla 

słowami: „Ów 

syn ciemności,

a brat 

zdrajcy Judasza, 

Jan Łaski, 

z imie-

nia a

rcybiskup, ale 

z czynów 

arcydia-

beł...”.Groził 

mu nawet 

klątwą. 

W czasie 

poselstwa w 

1518 r. 

Ciołek

zadbał o 

poparcie Niemiec. 

Dla siebie.

Kiedy po 

drodze dotarł 

do 

Wiednia, 

ce-

sarz Maksymilian 

mianował go 

swoim

osobistym kapelanem, hojnie obdarował

i obiecał 

poprzeć starania 

o kapelusz

kardynalski. P

o takim przygotowaniu swo-

jego agenta 

cesarz Niemiec 

mógł go 

puścić

dalej... Dlatego 

misja w 

Rzymie skończyła

się kompletnym 

fiaskiem, ale 

dla P

olski

– Ciołek 

nie 

uzyskał potwierdzenia 

przez

papieża pokoju 

toruńskiego, niczego 

nie

wskórał w 

sprawie ugody 

z Moskwą, 

która

skutecznie szukała sojusznika w Niemczech,

i z niczym wrócił z Neapolu, gdzie czynił za-

biegi w

 sprawie 

posagu i 

spadku, 

które 

na-

leżały się 

królowej Bonie.

Mimo kompletnego 

fiaska misji 

i napo-

mnień króla, 

znowu nie 

miał ochoty 

wracać

z Rzymu, 

aż po 

trzech latach 

król miał 

do-

syć i 

go odwołał. 

Nasz „humanista” 

pozostał

w Rzymie 

na swój 

koszt, a 

raczej trzody 

die-

cezji płockiej. 

Zabiegał usilnie 

o kapelusz

8

NASI OKUP

ANCI

doli ludu, 

bo przez 

20 lat 

Polska 

nie pobie-

rała żadnych 

podatków z 

Prus 

i W

armii, by

mogły się 

odbudować. Biskupi 

nie odpuści-

li złamanego 

szeląga. Dla 

Polski 

sytuacja by-

ła szczególnie 

trudna, bo 

działo się 

to tuż

po przyłączeniu 

Pomorza 

i W

armii do 

Po

l-

ski, a 

tego faktu 

nie chciał 

uznać ani 

Rzym,

ani Niemcy. 

Wobec 

porozumienia Kazimierza 

z W

ę-

grami T

ungen z 

konieczności ukorzył 

się

przed królem 

i złożył 

mu hołd, 

a w 

zamian

Kazimierz uznał 

go jako 

biskupa. W 

ten spo-

sób T ungen został... polskim senatorem. Do

końca życia 

wichrzył jednak 

przeciwko P

ol-

sce, aby 

oderwać W

armię, i 

w tym 

celu zdra-

dzał P

olskę z

 Krzyżakami, 

Niemcami i 

Rzy-

mem. P

od koniec 

życia skutecznie 

intrygo-

wał w 

Rzymie przeciwko 

mianowaniu bisku-

pem warmińskim 

Fryderyka 

Jagiellończyka

i forsował 

swojego k

andydata, Niemca 

Lu-

kasa W

atzenrode, wuja 

Kopernika. Aby 

do-

piąć swego, 

zrzekł się 

nawet godności 

bisku-

pa na rzecz Watzenrode, a papież mianował

go wbrew 

woli króla. 

Na W

armię W

atzen-

rode przekradł 

się w 

przebraniu. W 

oba-

wie, żeby 

go z 

Polski 

zbrojnie nie 

wymie-

ciono, był 

wprawdzie lojalny, 

ale usiłował

uniezależnić Warmię innym sposobem: pró-

bował utworzyć arcybiskupstwo warmińskie,

czyli oderwać 

Warmię 

od polskiej 

prowin-

cji kościelnej. 

Dopiero Jan 

Olbracht uznał

Watzenrodego 

jako biskupa.

Spory Kazimierza 

Jagiellończyka z 

pa-

pieżem o 

prawo do 

obsadzania polskich 

die-

cezji wywołały 

wówczas pierwsze 

głosy

o uniezależnienie 

się P

olski od 

Rzymu. Opto-

wał za 

tym Jan 

Ostroróg, który 

występował

też przeciw 

wysyłaniu świętopietrza 

i annat

do Rzymu, 

przeciw składaniu 

przez bisku-

pów przysięgi 

papieżowi oraz 

ich apela-

cjom do 

Rzymu w 

niektórych procesach 

są-

dowych. Rzesze 

szlachty popierały 

ten pro-

gram. W

ycięcie papieskiego 

raka, który

w końcu 

zdławił P

olskę, było 

blisko...

Erazm Ciołek

– biskup 

płocki w 

latach

1503–1522, senator. 

Zdolny dyplomata, 

ale

nieprawdopodobny chciwiec 

i karierowicz.

Dla kariery 

posuwał się 

do fałszerstw 

i zdra-

dy. P

rotegowany i 

ulubieniec króla 

Aleksan-

dra Jagiellończyka, 

który ściągnął 

go do 

Wil-

na. Liczne 

godności kościelne 

i beneficja 

za-

łatwił sobie 

szybko, i 

to mając 

tylko niższe

święcenia. Gdy 

Aleksander został 

królem

Polski, 

kariera Ciołka 

nabrała 

rozpędu. P

o-

chodził z 

rodziny mieszczańskiej, 

brak szla-

chectwa uniemożliwiał 

mu dostęp 

do wyso-

kich stanowisk 

kościelnych i 

dużych pienię-

dzy. Bardzo mu to doskwierało, toteż będąc

w Rzymie 

w litewskim 

poselstwie obedien-

cjonalnym, załatwił 

sobie tytuł 

hrabiego

pałacowego i 

przywilej derogacyjny, 

zezwa-

lający na 

zajmowanie papieskich 

godności

i urzędów 

bez szlachectwa. 

Pobyt 

w Rzy-

mie trwał 

prawie rok. 

Na koszt 

Litwy oczy-

wiście. Poselstwo zakończyło się sukcesem...

prywatnym Ciołka. 

Po

 powrocie 

do kraju

w roku 

1502 wykorzystał 

fakt, że 

jego pro-

tektor objął 

właśnie tron 

Polski. 

Został se-

kretarzem króla i przy pomocy fałszywych

świadków oraz 

dokumentów uzyskał

przed sądem 

królewskim „potwierdze-

nie” szlachectwa

i herbu 

Sulima. Dzięki

temu mógł 

już sięgnąć 

po wyższe 

godności

i wielkie 

pieniądze. W 

krótkim czasie 

zgar-

nął cztery 

bogate kanonie 

i prepozyturę,

a w 

1503 r. 

bogatą diecezję 

płocką. 

16

NASI OKUPANCI

PZPN – PŁATNI ZDRAJCY, PACHOŁKI NIEMIEC, CZYLI...









ZZddrraajjccyy ww ssuuttaannnnaacchh ((33))

TYGODNIK

1

Piotr 

Tomicki

Do  głównych  sprawców

tragedii mojego kraju należy
też  Watykan.  Zbyt  późno
pojąłem,  że  nasza  polityka
zagraniczna służyła interesom
Kościoła  katolickiego.

Józef  Beck,  minister

spraw  zagranicznych  II  RP