background image

OSZUSTWA MEDYCZNE  CYGARETY cz. 2 

ZDEMASKOWANA  PANIKA  O  PALENIU (1986) 

THE SMOKING SCARE DE-BUNKED 
DR WILLIAM T WHITBY 

http://wispofsmoke.net/PDFs/Whitby.pdf

  

 

 

Góra: 

Płuca osoby niepal cej / płuca osoby pal cej 

Dół:   Płuca osoby niepal cej z rakiem płuc / płuca osoby pal cej z rakiem płuc 

80%  LUDZI  ZDIAGNOZOWANYCH  NA  RAKA  PŁUC  TO  NIEPALĄCY 
 

Rozdział  11:  

PRZEŚLADOWNIE PALĄCYCH 

 

Od kiedy do starego  wiata wprowadzono tyto , prowadzono sporadyczne kampanie prze-

ciwko, i one trwaj  a  do dnia dzisiejszego. 

Wiele z nich organizowały grupy religijne, które "odkrywały" zakazy biblijne. W 1634 Ko ciół 

Rzymski zakazał wyznawcom u ywania tytoniu w ka dej formie. Na przestrzeni lat wydano 
kilka  bulli 

papieskich.  Grecki ko ciół  głosił  doktryn ,  e tyto   odurzył  Noego i  spowodował 

jego złe zachowanie (Rodz 9:21). W 1661w Bernie, Szwajcaria, uchwalono prawo przeciwko 

tytoniowi jako mieszcz ce si  w VII Przykazaniu (cudzołóstwo)! 

  

background image

Wychodzono z  wszelkiego rodzaju opiniami.    Podobne  do  opinii  współczesnych fanatyków 

było  ogłoszenie  w  1660  przez  angielskiego  nienawistnika  tytoniu  o  nazwisku  Cobb,  e 

"cztery  osoby  zmarły  z  powodu  palenia  tytoniu  w  ci gu  tygodnia.  Jedna  z  nich  wydaliła 
korzec sadzy". 

Ale  nawet  wtedy  pal cy  spokojnie  palili,  ignoruj c  fantazje  nienawistników  tytoniu.  Wielu 

królów  grzmiało  i  groziło,  mimo  e  wielu  kochało  to  zielsko.  James  I  angielski,  którego 

historia oskar a o perwersje, był wybitnym nienawistnikiem, nawet napisał ksi k  o niego-

dziwo ciach palenia. Na to odpowiedzieli jezuici, którzy twierdzili,  e palenie było dobre dla 

zdrowia  i  moralno ci.  James  próbował  ograniczyć  handel  tytoniem  dla  lekarzy,  którzy  byli 

wdzi czni za ten lukratywny przywilej. Kiedy zło liwy James nakazał  ci cie najsłynniejszego 

w  historii    palacza,  Sir  Waltera  Raleigha,  to  czy  przyczyn   tego  był  jego  antynikotynowy 
fanatyzm?  

Sir Walter Raleigh, zasłużony człowieku   

Jak słodkie jest to że wiesz 

Iż król James, który nigdy nie palił na ziemi 

Pali pod ziemią.  

Chciałbym zło yć hołd autorowi tego krótkiego wierszyka, ale nie mog  go znale ć.  

We  wschodnich  krajach  wielu  królów  zakazywało  tytoniu  i  na  przest pców  nakładało  naj-

bardziej barbarzy skie kary. Pal cych najpierw torturowano, a nast pnie albo  cinano albo 

palono  ywcem. W 1615 szach Abbas w Persji spalił  ywcem sprzedawc  tytoniu na stosie 

usypanym z jego tytoniu. Pó niej, w momencie czystej ciekawo ci, spróbował palić fajk . Był 
tak zadowol

ony,  e uniewa nił wszystkie prawa przeciwko.  

Dobrze  znanym  nienawistnikiem  tytoniu  był  sułtan  Murad  IV.  Zakazał  palenia  pod  kar  

mierci.  eby upewnić si  by nikt nie palił, zamkn ł wszystkie kawiarnie. Nie mieli problemu 

z dzieleniem pomieszcze   eby rozdzielić pal cych od niepal cych. W nocy lubił wał sać si  

po ulicach w towarzystwie olbrzymiego niewolnika El Abd El Kebira. Kiedy znalazł pal cego 

człowieka,  zmuszano  go  do  siadania  na  ostrym  palu  i  pchano  go  w  dół  dot d  a   pal  go 

przebił. Je li nie było odpowiedniego pala, wieszano go na najbli szym słupie. Na szcz cie 

dla palaczy, Murad zapił si  na  mierć w młodym wieku, był tajnym alkoholikiem. 

Cesarz Mogołów D ahangir, uzale niony od opium, nakazywał ró nego rodzaju kary  mierci 

za palenie. Ale, oczywi cie, nie wyra ał sprzeciwu wobec opium.   

Mahdi który rz dził imperium islamskim w Sudanie w ostatnim stuleciu, z wielkim wigorem 

prze ladował pal cych. Palenie uwa ał za jeszcze wi kszy grzech ni  picie alkoholu. Karano 

je 100 uderzeniami chłosty, za  cudzołóstwo tylko 80. Skoro tyto  był nieznany w czasach 

Mahometa, zastanawiamy si  jak niepalenie mogło być zasad  jego religii. 

[…] 
W 1634 car Ro

sji nakazał całkowity zakaz tytoniu. Za pierwsze przest pstwo karano chłost , 

za  drugie  torturami,  wyp dzeniem  na  Syberi   albo  mierci .  Ludziom  w chaj cym  tyto  

odcinano nosy. W 1700 Piotr Wielki sam próbował palić fajk . Tak mu si  to spodobało,  e 

uniewa nił  wszystkie  rosyjskie  zakazy  przeciwko.  W  1724  papie   Benedykt  XIII  post pił 

podobnie i anulował wszystkie bulle papieskie. 

[…] 

Rozdział  12:  

WSPÓŁCZESNE PRZEŚLADOWANIA 

 

Brak toleran

cji nagle si  powi kszył. Kiedy  niezwykłe było usłyszeć ludzi narzekaj cych na 

zapach tytoniu. Czasem ta

k było, ale to nie było powszechne. Był to tylko jeden z zapachów, 

który ludzie uznawali za oczywisty i nie wydawali si  tym martwić. Teraz w wyniku kampanii 

strachu ich zmysł w chu si  wyostrzył i słyszymy narzekania cz sto towarzysz ce przera a-

j cym  szczegółom  o  tym  jak  im  szkodzi.  Słyszymy  o  ludziach  maj cych  "alergi "  na  dym 
papierosowy

.  Widzimy,  e  nie  ma  nic  takiego.  Zastanawiam  si   jak  jedna  z  tych  osób 

zareagowałaby gdyby pal cy powiedział jej jak bardzo wpływa na niego odór  jej/jego ciała 
albo tanich perfum?  

Szkalowanie  człowieka  jest  ulubion   broni   przeciwko  ka demu  otwartemu  zwolennikowi 
pal

enia.  Kampani   plotek  rozpoczyna  si   od  wszelkiego  rodzaju  grubia skich  opowie ci  o 

background image

niemoralno ci, nieuczciwo ci i ekscentryczno ci. Mnie oskar ano o zbrodnicze zaniedbania 
za radzenie pacjentom 

eby palili, i domagano si  usuni cia mnie z rejestru lekarzy. 

Niedawno  antynikotynowcy  w  nocy  wdarli  si   do  mojego  domu  i  na  cianach  wymalowali 

wielkie  slogany  antynikotynowe  i  obra liwe  słowa.  Kiedy  prof.  Bunch  skrytykował  wi t  

teori , m ciwie atakowali go lekarze i nazywali "niebezpiecznym heretykiem" i "szamanem'. 

Niezwykłe  jest  to,  e  mo na  wyra ać  w tpliwo ci  co  do  ró nych  teorii  medycznych  nie 

ci gaj c na siebie oburzenia, ale je li kto  powie słowo kwestionuj ce  wi t  teori , od razu 

jest  n

azwany  zdrajc ,  przest pc ,  szale cem  itd.  To  tak  jakby  odmawiano  Mahometowi 

Kaaby. 
 

BOJ  SI  MÓWIĆ 

W  wiecie  medycznym  prze ladowania  s   najgorsze  ze  wszystkiego.  Młodzi  lekarze  nie 

odwa  si  palić ze strachu przed obraz  starszych kolegów. A studenci musieliby zmierzyć 

si  z ryzykiem znalezienia si  w czarnej ksi dze egzaminatorów, gdyby, jak zwykle jest, był 
antynikotynowcem. 

Znam  wielu  lekarzy  popieraj cych  moje  stanowisko,  ale  nie  odwa   si   wypowiadać,  bo 

wiedz   (i  słusznie),  e  strac   karier .  Ale  je li  nie  znajd   w  sobie  odwagi  by  si  

wypowiedzieć, to oka e si ,  e nie tylko nie b d  mogli znale ć tytoniu, ale prawdopodobnie 

równie  whisky. Dzi  tyto , jutro alkohol! 

Postawa  wi kszo ci  lekarzy  wobec  ich  pacjentów  staje  si   mieszna.  Jak  mali  Mogowie 

zmuszaj  ich – cz sto ordynarnie – do tego by przestali palić. Wielu nawet odmawia wizyty 

pacjentów je li tego nie zrobi . 

Bardzo cz sto  enuj  ich w chaj c ich oddech by zobaczyć czy mog  wykryć najmniejszy 

lad przekl tego tytoniu. 

Niedawno  słyszałem  o  piel gniarkach  z  I  wojny  wiatowej  przyzwyczajonych  do  palenia 

przez 60 lat albo dłu ej,  e musz  skradać si  do toalet w domu weteranów  eby zapalić. 

Jak  szkod  mogłoby palenie wyrz dzić tym starszym paniom, które pal  do wieku 80 lat?  
W  niektórych  miastach  np.  Minneapolis,  palenie  zakazano  w  toaletach  publicznych.  Czy 
policja inwigiluje ludzi w takich miejscach?  

[…] 

KARANIE SPRAWCÓW

  

 

Były  przypadki  s dziów,  którzy  niemal  przepraszali  łotrów  antynikotynowych  za  karanie  za 
kryminalne czyny, mówili np. "podziwiam pana ducha", i w ten sposób praktycznie klepali ich 

po  plecach  i  zach cali  do  dalszych  bezprawnych  czynów,  które  staj   si   coraz  bardziej 
powszechne. 

Pionierzy którzy uczynili Ameryk  wspaniał  w wi kszo ci byli palaczami. Oni musz   prze-
wra

cać si  w grobach. Niektórzy z ich potomków, gdyby mogli, zamykaliby własnych dziad-

ków za palenie. 

Fanatycy robi  wszystko by dr czyć pal cych. Teraz wzywaj  rz d  eby odmawiał pomocy 

medycznej dlatego,  e ka da choroba na jaka cierpi  jest z ich winy. Prosz  tez firmy ubez-

pieczeniowe  eby odmawiały im ubezpieczenia, albo podnie li im składki. 

Ja tak jak inni broni cy palenia, otrzymujemy mnóstwo obra liwych listów, w wi kszo ci, jak 

si  wydaje, od osób z pokr con  psychik . Jeden taki zawiera nast puj c  "chrze cija sk " 

opini :  "Palenie  zabija,  szkoda  e  to trwa  tak  długo.  Byłoby  wspaniałe  gdyby  szybciej  –  a 
najlepiej natychmiast". 

Choć jeszcze nas nie pal   ywcem, ani nie wlewaj  nam do gardeł gor cego ołowiu, to nie 

mam  adnych w tpliwo ci i  ch tnie by to zrobili gdyby tylko mogli. 
 

NIELUDZKO Ć W SZPITALACH 

Najbardziej okrutne prze ladowania ze wszystkich jest to jakie teraz praktykuje si  w szpi-
t

alach zakazuj cych palenia, ich bezduszno ć podkre la brak poczucia rozs dku i potrzeby. 

Dla pal cych cygarety lub fajka to kule chroni ce ich przed wrogim  wiatem. Czy mo e być 

co  bardziej pozbawione współczucia ni  odebranie ich tego pocieszenia? Jak tchórzliwy jest 

ich wybór chorych, ci arnych, starych i bezradnych. 

background image

Zakaz  ten  szczególnie  wpływa na  osoby  starsze, które paliły  całe  ycie,  a teraz  maj  nie-
w

iele potrzeb  yciowych. Odbieranie im ostatniego komfortu jest nieludzkie.  

Strach  przed  niemo no ci  palenia  w  szpitalu jest  prawdziwy,  codziennie mówi  mi  o nim 

potencjalni pacjenci, którzy  yj  w absolutnym strachu przed pój ciem do szpitala, gdzie nie 

b d  mogli zapalić. Znam ludzi, którzy odmówili hospitalizacji kiedy powinni, wła nie z tego 

powodu. Jeden starszy m czyzna powiedział: "Nigdy nie wysyłaj mnie do szpitala. Znajd  

sobie jak  dziur , wczołgam si  do niej i umr  spokojnie z moj  fajk ". 

W wi zieniach wi niowie mog  palić, a nie pacjenci w szpitalu – nawet ci umieraj cy na nie-
uleczalne 

choroby, kiedy dymek mógłby dać im komfort. 

Moja rada dla tych ludzi jest  eby szukali pomocy prawnika. Na pewno s dy wyka  si  ja-

kim  współczuciem i zdrowym rozs dkiem. 

Poza tym głupim i niepotrzebnym okrucie stwem, osoby które odpierały ataki serca i nadci -
nienie pop

rzez palenie, nie b d  ju  miały tej ochrony. Oskrzelowcy łagodz cy kaszel pale-

niem pra

wdopodobnie zachoruj  na oskrzelowe zapalenie płuc, i wkrótce uwolni  szpitale ze 

swojej niechcianej obecno ci. I wszystko to po to,  eby zadowolić hała liw  mniejszo ć pury-

tan z ich nienawi ci  do tytoniu i zupełnie niepoparte niczym teorie o szkodliwo ci.  
 

Rozdział  13:  

POTWIERDZONE FIASKO KAMPANII 

 

Maj c  wielomilionowe  finansowe  wsparcie  rz dowe,  kampaniowcy  musz   zmierzyć  si   ze 

smutn  prawd ,  e kampania poniosła fiasko. 

Choć  opini   publiczn   utrzymuje  si   w  nie wiadomo ci  tego,  fiasko  to  potwierdziły  liczne 

rz dy.  Mogli  przeci gn ć  na  swoj   stron   polityków,  mogli  przeci gn ć  na  swoj   stron  

lekarzy  (pomimo  opinii  antynikotynowców  liczba  lekarzy  nadal  pal cych  jest  zaskakuj ca), 

ale nie przeci gn li na swoj  stron  ludzi. Spo ycie tytoniu wzrosło. 

Zakaz reklamowania papierosów okazał si  fiaskiem. W Ameryce, Anglii i Australii zakazano 

reklam w TV i radio, ale bez widocznego skutku. We Włoszech podobny zakaz wprowadzono 
w 1963, a 

w 1977 konsumpcja wzrosła o ponad 35%. We Francji w 1978 równie  wzrosła.  

[…] 

WIELKIE OSZUSTWO 

Antynikotynowcy twierdzili,  e w Ameryce z powodu palenia umiera co roku 300.000 ludzi. 

Prawdopodobnie jest to najwi ksze kłamstwo ze wszystkich w tej kampanii. Nie ma  adnego 

najmniejszego dowodu na to fantastyczne twierdzenie. W rzeczywisto ci nie ma  adnego 

dowodu  eby choć 1 osoba zmarła z powodu palenia. 
 

POCIECHA 

Mówi c o ostrze eniu,  e ponad połowa ludzi, którzy pracowali z azbestem mo e umrzeć na 

wywołanego przeze  raka płuc, Califano (sekretarz zdrowia USA) zaproponował im t  pocie-

ch : "Nie palcie". Nie ulega w tpliwo ci,  e to samo powiedziałby społecze stwu nieodwra-

calnie skazanemu na raka płuc po ataku atomowym. 

Ale nie ka dy go poparł. Wypowiadaj c si  o Califano, prezydent Carter powiedział: "To nie 

jest jego odpowiedzialno ć mówić ameryka skim  obywatelom czy mog  palić czy nie". 

Zapytany czy ustanowi narodowy przykład o paleniu przez personel Białego Domu, odpowie-
dzia

ł; "Nie". Powiedział tak e: "Nie b dzie  adnego o wiadczenia przeciwko paleniu je li nie 

dostaniemy dowodu". I co? Zdaniem Cartera kampaniowcy nie powinni wypowiadać ani 

jednego słowa przeciwko paleniu, bo nie maj   adnego dowodu.  

[…] 
 

Rozdział  14:  

SZTUCZKI Z DANYMI STATYSTYCZNYMI 

 

LICZBY NIE KŁAMI , A KŁAMCY POTRAFI  LICZYĆ 

Sprawa  antynikotynowa  opiera  si   jedynie  na  danych  statystycznych.  Inteligentni  ludzie 

patrzyli na to podejrzliwie, co  czym "mo na udowodnić wszystko". Stare powiedzenie mówi: 

"Kłamstwa, cholerne kłamstwa i statystyka". Na pierwszy rzut oka ludziom mog  imponować 

background image

wykresy,  ale  wkrótce  odkryj   jak  bezu yteczne  s   w  udowodnieniu  czegokolwiek.  Sami 

statystycy pierwsi to potwierdz . 
Same  dane  sta

tystyczne  s   po yteczn   informacj   je li  zebrane  s   bezstronnie,  ale,  jak 

wielki statystyk prof. Yule kiedy  powiedział: "Naprawd  niczego nie mo na nimi udowodnić".  

[…] 
Sillett  and  Associates  niedawno  poinformowali  w  British  Medical  Journal

,  e  jest  bardzo 

wysoki wska nik oszustwa  praktykowany przez palaczy "którzy przestali palić".  Okazało si , 

e  wielu  z  nich  wznowiło palenie.  Kampaniowcy  s  tym  bardzo  zaniepokojeni.  Ale wielu  z 

tych ludzi liczy si  jako niepal cych.  

Co ucieka teraz wi kszo ci  jest to,  e ludzie teraz  yj  dłu ej. Rak płuc jest głównie chorob  

osób  starszych.  Skoro  jest  wi cej  starszych  mo emy  oczekiwać  wi cej  przypadków  raka 

płuc. 

 

CZY NAPRAWD  MIELI RAKA PŁUC? 

Wielu  lekarzy  antynikotynowców 

cz sto  jest  zbyt  skłonni  by  za  przyczyn   na  akcie  zgonu 

podać raka płuc, kiedy nie s  tego pewni, i te akty zgonu staj  si  "statystyk ". 

Prof.  Rosenblatt  napisał  w  Medical  Science  (1965)"  "Autopsje  pokazuj ,  e  ponad  25% 

nowotworów płuc nie powstaje w płucach, a stamt d szerz  si  na inne cz ci organizmu". 
Niektórzy nauk

owcy niezale ni od "medycyny rz dowej" uwa aj ,  e tylko mniejszo ć przy-

padków  zdiagnozowanych  na  raka  płuc  naprawd   jest  rakiem  płuc.  Je li  tak,  to  musi  si  

zmienić  cał   podstaw   straszenia  paleniem.  Jedynym  prawdziwym  sposobem  diagnozo-

wania  go  jest  autopsja,  ale  dokonuje  si   ich  stosunkowo  niewiele.  Inaczej  jest  to  tylko 
zgadywanka. 

Prof. Rosenblatt napisał,  e w jednym z du ych nowojorskich szpitali tylko mniejszo ć przy-

padków uznanych za raka płuc potwierdziła autopsja. Zeznał te  przed Kongresem w kwiet-

niu 1969,  e niedawne 10-letnie badanie ujawniło,  e prawie 60% przypadków uznanych za 

raka płuc okazały si  być bł dne. 

Wielu innych lekarzy potwierdziło,  e rak płuc jest nadmiernie diagnozowany, np. Lombard et 
al  (spotka

nie  National  Academy  of  Science,  grudzie   1962)  i  Barclay  &  Phillips  (Cancer 

1962). Prawdziwe stanowi

sko jest takie,  e nikt naprawd  nie wie jak wielu ludzi choruje na 

raka płuc, i dlatego "dane statystyczne" nie s  nimi, a tylko zgadywank . 

I  to  jest  wielk   słabo ci   sprawy  antynikotynowców.  Gdyby  znano  prawd ,  niew tpliwie 

dowiedzieliby my  si ,  e liczba  przypadków  raka  płuc u pal cych nie jest  wy sza od  tej  u 

niepal cych. 

Jak  C.  Harcourt  Kitchin  zauwa a  w  swojej  interesuj cej  ksi ce  Możesz  palić  [You  May 
Smoke]:  "mamy  lekarzy  niezadowolonych  z  certyfikowania 

przyczyny  zgonu  jako  rak  płuc, 

wdzi cznie  dodaj cych  'z  powodu  nadmiernego  palenia'.  Czy  potrzebny  jest  dowód  na  to 

zło liwe uprzedzenie kreowane przez propagand , to na pewno wystarczy". 

Dane statystyczne mo na sporz dzić o wszystkim, jak pokazuje Harcourt Kitchin. W latach 

kiedy wzrósł import jabłek z Anglii, statystyki pokazywały,  e było wi cej rozwodów. Nikt nie 

powiedział  eby zmniejszyć import jabłek by zatrzymać rozwody. W Ameryce zauwa ono, ze 
kie

dy  był  wzrost  importu  nylonowych  po czoch,  był  wzrost  liczby  przypadków  raka  płuc. 

Palenie wydaje si  mieć mało wspólnego z rakiem płuc, jak jabłka czy nylony. 

 

ZABAWA Z WYKRESAMI  

Mo na si  pobawić wykresami. Mo na zrobić imponuj ce raporty z nast puj cych "relacji" 
statystycznych: 

(a) Zwi kszenie konsumpcji włoskiej pizzy ze zwi kszeniem liczby zachorowa  na raka płuc   

(b) Niektórzy obserwatorzy zauwa yli zwi zki statystyczne mi dzy zwi kszeniem palenia i 

zwi kszeniem liczby nie lubnych narodzin  

(c) Rak płuc wzrósł ze wzrostem importu japo skich aut  (Czy dlatego powinni my zakazać 
ich importu?) 

Czy to wszystko nie pokazuje jak absurdalne jest mówienie,  e dane statystyczne mog  

wykazać zwi zek przyczynowy? 

 

background image

STATYSTYCZNA KOMEDIA 

Jak mo na oszukiwać ludzi przy pomocy statystyki mo e pokazać historia o rurach miedzia-

nych w pewnym wschodnim mie cie. Urz dnicy króla odkryli,  e wybuchła tajemnicza cho-

roba brzucha, i  e ofiary piły wod  z miedzianych rur. Ludzie czerpi cy wod  z  elaznych rur 

nie chorowali. Pod wra eniem statystyk, król nakazał wymienić wszystkie miedziane rury na 

elazne.  Ale  jedynym  rezultatem  było  bankructwo  producentów  miedzianych  rur.  Choroba 

trwała dalej. Pó niej uczony odkrył,  e miedziane rury wychodziły z innego zbiornika wody 
p

ełnego zarazków czerwonki. Pocz tkowo wi kszo ć ludzi zgadzała si  z działaniem króla. 

Mimo  e król musiał czuć si  raczej durny, to mógł si  pocieszyć wiedz ,  e statystyki i tak 

były poprawne. 

Kiedy Royal College of Physicians opublikował raport o paleniu i raku płuc, od razu zaatako-

wali go niektórzy z czołowych statystyków  wiata jako niewa ny. Nienawistnicy palenia pró-

bowali to przemilczeć. Niektórzy bardziej fanatyczni nawet negowali t  krytyk . Oto lista nie-
których z nich: prof. Sir Ronald Fisher, Jersey Neyman, Joseph Berkson, Theodor Sterling, A 
. Feinstein, J . Yerushalmy, D . Mainland 

– wszyscy słynni na cały  wiat ludzie.  Przera eni 

statystycy  zaprosili  członków  komitetu  RCP  na  mi dzynarodowe  spotkanie  statystyków  w 

celu omówienia danych, ale m drze  aden z nich zaproszenia nie przyj ł. 

The American Cancer Society krytykowano za odmow  opublikowania niezale nego przegl -

du  danych  z  ogromnego  badania.  Poniewa   to  badanie  stanowiło  statystyczn     podstaw  

raportu głównego lekarza, odmowa ta stawiała pytania w umysłach  wielu naukowców. Czy 

boja si  go ujawnić? 

[…] 
Niestety, 

dla mediów dane statystyczne s  sensacyjne i naturalnie si  nimi zajmuj . Ale kie-

dy jaki  naukowiec obala je, tego nie uwa a si  za tak  wa n  wiadomo ć i nic o tym nie 
widzimy. 

Jako przykład tego jak nagłówek oparty na danych statystycznych mo e brzmieć poka  ten: 
Daily Blurb - 
"NA W

YSPIE PACYFIKU WSKA NIK PALENIE-RAK PŁUC WYNOSI 100%" [ ON PACIFIC 

ISLAND SMOKING-LUNG CANCER RATE 100 PER CENT] 

To na  pewno  brzmi  zaskakuj co.  Ale kiedy  przyjrzymy  si  nagłówkowi  to dowiemy  si ,  e 

człowiek z rakiem płuc udał si  na t  wysp  by umrzeć w spokoju z fajk  dla pocieszenia. Był 

jej jedynym mieszka cem. Nagłówek był poprawny – statystycznie. 

[…] 

 

Rozdział  15:  

"EKSPERCI" 

 

ZDROWY ROZS DEK  NIE TAK ZDROWY 

Eksperci mog  być samozwa czy – zwykle tak jest – oni zwykle mog  być lud mi z kwalifi-
kacjami  akademickimi  i  uznawanymi  za  wykonanie  szczególnej  pracy  w  swojej  dziedzinie. 

Niektórzy krytykowali mnie za wypowiadanie si  o kontrowersji choć nie byłem "ekspertem" 

od raka. Ale kiedy pomy li si ,  e nikt naprawd  wie czym jest rak albo co go wywołuje, to 

czy jest takie zwierz ? 

Badałem relacje mi dzy paleniem i rakiem du o bardziej ni  wi kszo ć ludzi, i nie uwa am 

eby tzw. "ekspert" wiedział wi cej. Tzw. "eksperci" maj  wszelkie kwalifikacje na  wiecie, a 

nie  maj   podstawowego  zdrowego  rozs dku  eby  wydać  logiczn   opini .  Człowiek  mo e 

mieć cały sznur stopni naukowych tak długi jak r ka, ale nie wiadomie mo e być stronniczy 
z powodu uprzedzenia na skutek wycho

wania w opiniach tak gł boko wrytych,  e nie mo e 

ich zmienić. 

  

M DRCY MOG  SI  RÓ NIĆ  

Ka dego dnia widzimy ekspertów którzy maj  takie samo do wiadczenie i wiedz , a wydaj  

ró ne opinie na niemal ka dy temat pod sło cem. Powszechnym tego przykładem jest spór 

za i przeciw pasom bezpiecze stwa w samochodach. Ekspert departamentu (w jaki sposób 

mo na stać si  ekspertem od pasów?) twierdzi,  e pasy bezpiecze stwa uratowały tyle i tyle 

istnie  ludzkich. Jak on mo e naprawd  wiedzieć? Badacze twierdz ,  e na ka dy przypa-

background image

dek, w którym mówi si  i  pas bezpiecze stwa uratował  ycie, jest taka sama liczba gdzie 

spowodował  to,  e  kierowca  lub  pasa er  został  zgnieciony  przez  silnik  albo  spalony  na 

mierć, albo uton ł. Komu mamy wierzyć?  Powszechnie wiadomo,  e wielu ludzi odczuwa 

miertelny  strach  przed  zapinaniem  ich.  Jedynym  badaniem  naukowym  dla  Big  Brothera 

byłoby zorganizowanie czołowego zderzenia mi dzy 1.000 kierowców z pasami i 1.000 bez 

pasów, i zobaczyć co si  stanie. Obowi zkowe stosowanie pasów bezpiecze stwa to tylko 

kolejny przykład ingerencji Big Brothera w bardzo konfliktow  spraw . 

[…] 
 

NIEUCZCIWI BADACZE  

Powszechne jest publikowanie "odkryć" w czasopismach medycznych, a nast pnie widzieć 

zupełnie inne rezultaty tego samego eksperymentu osi gni te przez innych badaczy. To ma 

miejsce cały czas. Bynajmniej nie jest nieznane to,  eby entuzjastyczni naukowcy  fałszowali 
wyniki.  

Były liczne skandale z udziałem niektórych czasopism odmawiaj cych publikacji ich dalszych 
prac. To 

stało si  bardzo powszechne. Manwell i Baker, w Search (czerwiec 1981) omówili to 

szerokie fałszowanie. Cytuj  St. John-Robertsa, który napisał w  New Scientist (listopad 25 
466-

9),  e w jednym badaniu 16 na 50 badaczy sfałszowali wyniki. Co jest najbardziej ude-

rzaj ce,  e w 185 przypadkach celowej stronniczo ci tylko 10% oszustów zwolniono. Wielu 

innych faktycznie awansowało! 

Autorzy mówi ,  e naukowcy którzy krytykowali władz  – albo sam  nauk  albo pot nymi 

interesami finansuj cych te badania – cz sto zostaj  zwalniani albo powa nie n kani. 

Odno nie tematu niniejszej ksi ki, jest raport z udziałem naukowca, którego "odkrycia" sze-

roko wykorzystywano w kampanii antynikotynowej. Przyznał si ,  e sfałszował swoje dane. 

FDA go wykluczyła, a jego uniwersytet poinformował ,  e nie przedłu y mu mianowania. Ile 

innych odkryć na których opiera si  kampania jest podrobionych? 

[…] 

 

Rozdział  16:  

DZIWACTWA NIENAWISTNIKÓW PALENIA 

 

ARLIWI MALKONTENCI  

Czego  chc   kampaniowcy?  Wydaje  si   niczego  wi cej  ni   całkowitego  zakazu  palenia. 

Niektórzy  pal cy  nie  wydaj   si   zdawać  sobie  sprawy  z  tego,  i  uwa aj ,  e  nie  b dzie 

rygorystycznych  ogranicze .  Ale  kampani   kieruj   ze  mierteln   powag ,  i  je li  nie 

powstrzyma si  tych ludzi, to doprowadz  do tego,  e palenie b dzie niemo liwe. 

Oni ogłosili swój cel: "W roku 2000 nie b dzie si  palić". 

Strategi  tej kampanii było działanie etapami. Najpierw udało im si  zakazać palenia w po-

ci gach i autobusach. Nast pnie w samolotach. Na pewno kierowcy prywatnych aut którzy 

pal   b d   odpowiadać  za  zanieczyszczanie  atmosfery  i  to  zostanie  zakazane.  Oczywi cie 

spaliny samochodowe si  nie licz . W programie figuruj  wszelkiego rodzaju sklepy, biura, 

warsztaty, restauracje, teatry i wi kszo ć miejsc publicznych. 

Kiedy ju  to osi gn , pal cy b d  potrzebować licencji na zakup tytoniu, nawet kiedy b d  

chcieli zapalić we własnych domach. 

Dr Joseph Mizgerd, prezes Lung Association, Maryland, niedawno powiedział: "Cygarety po-

winno si  zakazać, z wyj tkiem rzadkich certyfikowanych nałogowców".  

[…] 
 

Rozdział  17:  

CZY IM WIERZYSZ? 

 

Gdyby teoria palenie=

rak płuc miała jak  warto ć, to dlaczego kampaniowcy mieliby prze-

stać oszukiwać, z czego kampania stała si  tak notoryczna? 

Jednym z najbardziej bezczelnych kłamstw z jakimi wyszli jest fałszywe straszenie "biernym 

paleniem",  co  potwierdzili  nawet  liczni  czołowi  lekarze  antynikotynowcy,  jako  absolutnie 

background image

bezpodstawne.  Dowiedziawszy  si ,  e  nie  przestraszyli  wystarczaj co  pal cych,  próbowali 

zdobyć  poparcie  niepal cych.  Zdali  sobie  spraw   z  tego,  e  niepal cy  nie  martwili  si   o 

pal cych dostaj cych "sprawiedliwy deser", ale gdyby udało im si  martwić o własne zdro-

wie, to pomogłoby kampanii. Oni chcieli  eby ludzie bali si  być blisko pal cych.  Mimo  e 

straszenie pokazano jako fałszywe, to uparcie w nim trwali. 

Główne argumenty ich kampanii obalono, i trzymali si  tego jak ponurej  mierci, zamykaj c 

oczy na to,  e ten fałsz odrzucił  wiat nauki.  

 

DŁUGA HISTORIA Z ABSURDALNYM ZAKO CZENIEM 

W 1970 bez zwyczajowego przegl du naukowców i akceptacji przez szanowane czasopismo 
naukowe  (bo  tego  nie  otrzymali),  American  Cancer  Society 

ujawniła raport dla mediów,  e 

wdychanie dymu papierosowego wywoływało raka płuc u psów rasy beagle. Media dały ra-

portowi  wiatowe  nagłówki.  Czego  nie  ujawniono  to  e  raport  odrzuciły  szanowane  New 
England Journal of Medicine
 i Journal of the American Medical Association 

dlatego,  e "nie 

spełniały akceptowanych standardów naukowych".  

Były prezes American College of Pathologists eksperyment nazwał "podejrzanym", i powie-

dział komisji Kongresu,  e opublikowane fotomikrografy "nie s  rozstrzygaj ce co do wyst -

powania jakiego  raka". Society odmówiła ujawnienia szczegółów badania do niezale nego 

przegl du przez innych naukowców. 

Prof. Sterling, słynny statystyk, chciał sprawdzić dane, ale mu ich nie udost pniono. Powie-

dział,  e odmow  "zakwestionowali wiarygodno ć swoich opinii". 
 

OSTRA KRYTYKA PRZEZ CZOŁOWY BRYTYJSKI LANCET 

Lancet

, jedno z wiod cych  wiatowych czasopism medycznych, w styczniu 1971 zmył głow   

Royal College of Physicians,  ródło antynikotynowców, i oskar ył ich o  onglowanie danymi 

statystycznymi.  Powiedział,  e  to  "bardziej  prawdopodobnie  zniszczy  zaufanie  czytelników 

do statystyki, ni  przekona ich do tego,  e palenie jest niebezpieczne". 

Brytyjski naukowiec R Mole skrytykował ameryka skiego naukowca za bł dn  interpretacj  

danych  przekazanych  przez  naukowców  badaj cych  skutki  palenia  na  płuca.  Powiedział: 

"Je li przedstawione dowody maj  być bł dnie interpretowane tak by poprzeć spraw , to ta 

sprawa jest prawdopodobnie bezwarto ciowa". 
 

ENUJ CAY WYBÓR 

Zbieraj c statystyk  o paleniu, Royal College of Physicians odkrył z zaskoczeniem, i niew t-
pliwie 

z konsternacj ,  e wdychaj cy dym papierosowy rzadziej chorowali na raka płuc ni  

niewdychaj cy, odwrotnie do oczekiwa . To skłaniałoby do my lenia,  e papierosy nie miały 

nic wspólnego z rakiem płuc, bo oczywi cie gdyby miały, to powinno to wpływać bardziej na 

wdychaj cych. 

Ale tego zaskakuj cego i niewygodnego odkrycia nie opublikowano.  
Nawet nie wspomniano o nim w raportach. 
Kiedy badano zwyczaje palenia bryt

yjskich lekarzy, nie zaskakuje to  e unikali zapytania ich 

czy wdychali czy nie. 

Komentuj c to prof. Sir Ronald Fisher powiedział: "Statystycy mieli  enuj cy wybór mi dzy 

szczerym  przyznaniem  si   do  tego,  e  uderzaj cy  i  niespodziewany  wynik  ich  bada   był 

wyra nie  odwrotny  do  głoszonej  przez  nich  teorii,  albo  obrać  nie miały  i  niezadowalaj cy 
kurs mówienia o tym jak najmniej". 

Ju  omówiłem raczej komiczne dziwactwa wi

ce si  z organizacj  antynikotynow , której 

"statystyki"  pochodziły  z  powietrza,  i  wykorzystywał  je  rz d  –  "statystyki"  nadal  cytowane 
przez kampaniowców. 
Kiedy  bardzo  mocne  roztwory 

tzw. "smoły" z papierosów wielokrotnie aplikowano na skór  

myszy, stwierdzono,  e powstawała pewna forma raka skóry. Ale zaanga owani ludzie byli 

ostro ni  eby ukryć to,  e ilo ć tej "smoły" odpowiadała ilo ci wdychanej przez m czyzn  

wypalaj cego  100.000  papierosów  dziennie.  Zapomnieli  wspomnieć,  e  wiele  substancji 

nieszkodliwych dla człowieka, nawet herbata i jaja, mog  produkować raka skóry u myszy. 
Niemniej jednak, t

o twierdzenie nadal wykorzystuj  antynikotynowcy. 

background image

Dr Hiram Langston, szef chirurgii w 

Chicago T.B . Sanatorium, powiedział na przesłuchaniu 

przed  Senatem  w  1965:  "Potrzeby  uczciwego  badania  w  poszukiwaniu  odpowiedzi  na  nie-

rozwi zany  problem  raka  płuc  nie  wolno  pomijać  tylko  dlatego,  e  pozorne  towarzystwo 

statystyczne znalazło wygodnego, choć prawdopodobnie niewinnego podejrzanego". 

Prof. K . Alexander Brownlee z University of Chicago, powiedział na przesłuchaniu,  e opinia 

antynikotynowców  o  zwi zku  mi dzy  paleniem  i  rakiem  płuc,  pomimo faktów  przeciwnych, 

była  "wspaniałym  przykładem  techniki  zaprzeczania  istnienia  ka dego  niewygodnego faktu 

je li nie da si  go wytłumaczyć". (Prawo Maiera mówi: "Kiedy fakty nie zgadzaj  si  z teori  

to trzeba je odrzucić".) 

Ci dwaj naukowcy, w istocie, nazwali kampaniowców kłamcami. Oczywi cie ich o wiadcze-

nia nie znalazły si  w nagłówkach. 

Mo na by oczekiwać,  e ludzie wycofaj  si  z tego wszystkiego, ale wydaje si  i  podeszli 

do  tego  spokojnie.    Mówi   o  "niepodwa alnych  faktach",  tak  jakby  zostały  udowodnione, 

kiedy wiedz  doskonale,  e tak nie jest. 
 

WR

EDNE J ZYKI 

Harcourt Kitchin mówi: "Jest tak wielu krytyków tej teorii, lekarzy, naukowców i statystyków, 

uznanych  autorytetów  we  własnych  krajach  i  mi dzynarodowo,  e  niemo liwe  jest  ich  wy-

mienić, nie mówi c o cytowaniu ich poza kilkoma których wymieniam". (W ksi ce wymienia 

ich całkiem sporo.) Ale kampaniowcy mówi ,  e teoria jest powszechnie uznawana. 

Oszuka cz  sztuczk  faworyzowan  przez kampaniowców s  obrazki z "czarnymi płucami", 

które rzekomo powstaj  u pal cych.  Wybitny patolog, dr Sheldon C. Sommers, z IColumbia 

Hospital,  Nowy  Jork,  zeznaj c  przed  komisj   Kongresu,  powiedział:  "niemo liwe  jest  ani 

ogólnie ani mikroskopowo, ani w  aden inny znany mi sposób, odró nić płuco pal cego od 

niepal cego". 

Te czarne płuca mo na łatwo zauwa yć w ciałach ludzi nara anych na pył w glowy np. gór-

ników  w  kopalniach  w gla.  Kolejny  przykład  bezczelnego  oszustwa.    "Czarne  płuca  pal -

cych" wykorzystywali purytanie od pokole . Wi cej oszustw pokazano ponur  wystaw   płuc 

z  rozedm     w  recepcji  siedziby  HEW,  z  plakatem  z  napisem:  "Palenie  jest  głównym 
czynnikiem w 90% wszystkich rozedm". 

A jeszcze naukowcy rz dowi wielokrotnie mówili przed Kongresem,  e przyczyna rozedmy 
jest nieznana. 
Kolejnym skandalem jest próba 

uciszenia przez rz d wyników du ej szkody radioaktywno ci 

u mieszka ców Newady i Utah, któr  omówi  pó niej. 

Kolejn   bezpodstawn   opini   jest  to,  e  od  kiedy  wielu  brytyjskich  lekarzy  przestało  palić, 

spadł  ich  wska nik  zachorowalno ci  na  raka  płuc.  Ale  prof.  Burch  napisał,  e  faktycznie 

wzrósł. (J. Int. Statis. Soc. A 1978). Dr  Henry I . Russek wykazał,  e nie było zmniejszenia 

liczby przypadków zgonów na wie cówk  u lekarzy którzy przestali palić. 

Wydaje si , i  nie ma ko ca fałszywek kampaniowców. 
Jeden 

dziwaczny wniosek jest taki,  e  na skutek kampanii, liczba niepal cych teraz bardzo 

przewy szała liczb  pal cych. Nie s  dost pne ostatnie liczby co do proporcji pal cych do 

niepal cych, ale ju  w 1975 pal cy stanowili 70% populacji dorosłych na  wiecie.  

Ale s  oficjalne liczby za ostatni rok pokazuj ce,  e  wiatowe spo ycie tytoniu zwi kszało si  

z ka dym rokiem. Wi c jak mogła proporcja pal cych spa ć, jak twierdz ? 

Zadziwia to,  e wła ciciele sklepów tytoniowych i podobni ludzie nie zaskar ali tych szkodni-

ków o du e straty. Nikt nie mo e sprzeciwić si  człowiekowi wydaj cemu opini ,  e palenie 

jest szkodliwe, ale celowo kłamać mówi c,  e to wykazano, i w ten sposób szkodzić bizne-

som, daje, według mnie jako prawnika, podstawy do działania. 
 

TŁUMIENIE  

Równie  ha bi ce  jak  fałszywe  opinie  jest  skuteczne  tłumienie  ka dego  odkrycia,  o którym 

kampaniowcy nie chc   by  wiedziano, jak np. odkrycie,  e u wdychaj cych jest mniej przy-

padków  raka  ni   u  niewdychaj cych.  Z  sojusznikami  w  mediach  mog   uniemo liwić  opinii 
publicznej poznanie ich. 

background image

Jednym jaskrawym przykładem tego jest badanie MRFIT. Ten tragiczny raport był wyra nie 

wa ny, ale nie byłem w stanie znale ć dziennika który choćby go wspomniał. A nie ma dnia 
bez raportu 

strasz cego paleniem.  

Przykładem  tłumienia  przez  rz d  jest  badanie  200  psów  zmuszonych  do  wdychania  dymu 
papierosowego  przez  2  lata.  Raport  Departament  Zdrowia 

otrzymał  w  czerwcu  1983,  ale 

nigdy  nie  opublikowano.  Osoby  maj ce  dost p  do  raportu  mówi ,  e  pokazuje  on,  i   psy 

które  "paliły"  okazały  si   być  du o  zdrowsze  ni   z  grupy  kontrolnej,  które  nie  paliły. 
Departament  wezwano  do  opublikowania  go,  ale  z  oczywistych  powodów  to  jest 

mało 

prawdopodobne. 

Dzisiaj  przeczytałem  obszerny  artykuł  w  dzienniku  o  "chorobie  wi

cej  si   z  azbestem". 

Tego 

terminu  u ywano  wiele  razy,  a  okre lenia  "rak  płuc",  najpowa niejszej  choroby 

wi

cej si  z azbestem", ani jeden raz. W tym samym numerze był artykuł o "raku układu 

oddechowego"  wyst puj cym  alarmuj co  powszechnie  w  pobli u  zakładów  petroche-
micznych 

–  czym   czego  nie  da  si   ukrywać.  Przeci tny  laik  nie  rozumie,  e  "rak  układu 

oddechowego"  oznacza  raka  płuc.  Wydaje  si ,  e  kiedy  wymienia  si   przyczyny  inne  od 
palen

ia, okre lenie "rak płuc" jest starannie maskowane i u ywane tylko kiedy wspomina si  

o paleniu. 

Nauka  oznacza  prawd .  eby  poprzeć  swojej  spraw   antynikotynowcy  nie  czuj   i   maj  

obowi zek przestrzegania zasad naukowych. Ten brak uczciwo ci niepokoił wielu lekarzy i 
czasopisma  zawodowe

.  Ju   wspomniałem  jak  Lancet  oskar ył  ich  o  " onglowanie 

statystyk ".  Brytyjskie  czasopismo  Public  Health  (marzec  1978)  powiedziało:  "Je li  mamy 

zachować zaufanie i szacunek opinii publicznej, to czy nie powinni my bardzo dbać by nie 

wprowadzać jej w bł d?" To powiedziano w odniesieniu do palenia. Uczciwe pytanie mocno 

skrytykowali czołowi rzecznicy antynikotynowego lobby. 

[…] 

ROLA MEDIÓW 

Media były  w  du ej  mierze odpowiedzialne  za obskuranckie stanowisko w  kwestii  palenia. 

Naturalnie media interesuj  si  wiadomo ciami. Straszna historia taka jak opinie o szkodli-

wo ci palenia jest nowo ci , ale, niestety, obalenie takiej historii ni  nie jest. 
Kiedy prof. Schievelbein 

ogłosił,  e jego eksperymenty laboratoryjne wykazały i  nikotyna nie 

prowadzi  do  choroby  serca  u  zwierz t,  ta  wiadomo ć  uciekła  uwadze  prasy.  Podobnie  z 

wielu innymi uderzaj cymi odkryciami przeciwko straszeniu paleniem, nawet badanie MRFIT 

pokazuj ce,  e pal cy du o rzadziej choruj  na raka płuc, i brytyjskie badanie chorób serca 

pokazuj ce,  e  pal cy  du o  rzadziej  maj   te  chorob .  Dzienniki  publikuj   liczne  listy 

atakuj ce palenie, a rzadko broni ce je. Powinni my zrozumieć,  e wiele dzienników nale y 
do 

wielkich korporacji z inwestycjami w energi  atomow , i naturalnie chc  ukrywać wszelkie 

skutki. 

[…] 

M CZENNIK MEDYCZNY  

Nie jest wcale rzadko ci   eby atakowano lekarzy nie zgadzaj cych si  z przyj tymi doktry-

nami.  Wystarczy  tylko  pomy leć  o  takich  sławach  jak  Pasteur,  Jenner,  Lister  i  innych. 

Jednym przykładem dzikiego ataku jest Semmelweiss z Wiednia, pierwszy człowiek lecz cy 

gor czk  połogow , która zabijała du y procent matek. Wbrew przyj tym opiniom, odkrył,  e 

wywoływali ja studenci medycyny, którzy po sekcji zwłok i nie myj c r k przenosili infekcj  na 

rodz ce kobiety. Kiedy nakazał dokładne mycie r k,  miertelno ć znacznie spadła. Ale nad-
zoruja

cy profesor wraz z kolegami, za lepieni ignorancj  i zazdro ci , uniemo liwili mu pro-

mocj  na asystenta profesora i wyp dzili go z Wiednia. 

Mimo  e we wszystkich profesjach zazdro ć i nienawi ć nie zgadzaj cego si  z akceptowa-

nymi doktrynami s  powszechne, to według mnie profesja medyczna musi być najwi kszym 

winowajc . 
 

Rozdział  18:  

NIEWINNY TYTOŃ 

 

Jaka jest sprawa przeciwko tytoniowi? Odpowied , w skrócie, jest –  adna, poza rzekomym 

zwi zkiem statystycznym, czyli je li wierzymy danym statystycznym. Ju  widzieli my i  oka-

background image

zały  si   nie  mieć  adnej  warto ci.  Zwi zek  ten  jest  tylko  pozorny,  bo  jak  napisał  prof.  Sir 
Ronald  Fisher:  "Rzekomy  skutek,  rak 

płuc, to naprawd  przyczyna palenia. Rak w pocz t-

kowym  stadium  albo  sytuacja  przednowotworowa  z  przewlekłym  zapaleniem  jest  czyn-
nikiem w

ywołuj cym palenie papierosów". 

Skoro  palenie  powoduje  raka  płuc,  to  dlaczego  ma  go  tylko  mała  mniejszo ć  pal cych? 

Gdyby to był zjadliwy czynnik jakim si  go robi, to dlaczego nie ma tego raka wi cej pal -
cych? 

Ju   wspomniałem  o  pytaniu  prof.  Becklake'a:  "Dlaczego  99%  pal cych  nigdy  nie 

choruje na raka płuc?" Musimy wzi ć pod uwag  wszystkich ludzi którzy go maj , a którzy 

nigdy nie palili. Dlaczego najwi ksi palacze na  wiecie  yj  najdłu ej? 

W Gruzji ludzie s  być mo e najwi kszymi palaczami na  wiecie, a jeszcze s  rekordzistami 

w  długowieczno ci.  Wielu  z  nich  yje  ponad  100  lat.  Znaleziono  jedn   140-letni   kobiet  

która wypalała 2 paczki papierosów dziennie przez całe  ycie. Lud Semai w Malezji pali od 

wczesnego dzieci stwa. Dr Calwell pisze w British Medical Journal (26.02.1977) ,  e prze-

wietlił 12.000 osób i nie znalazł nikogo z rakiem płuc. Eskimosi du o pal , a rak płuc jest 

praktycznie nieznany. Dobrze znany jest przypadek du o pal cych Vilcabama, którzy długo 

yj  i s  zdrowi. 

 

DLACZEGO RAK PŁUC WYST PUJE RZADZIEJ U PAL CYCH? 

Liczne badania wykazały,  e pal cy rzadziej choruj  na raka płuc ni  niepal cy, w niektórych 
badaniach tylko p

ołowa. Ju  wspomniałem o wielkim badaniu MRFIT, które pokazało,  e u 

tych którzy przestali palić było 22% wi cej przypadków raka płuc. 
Naukowcy którzy to wykazali to: 
Axelson and Associates (Scandinavian Journal of Environmental Health 41 : 46 1978) 
Dahlgren (Lakartidingen 76 :4811 1979) 
Weiss (Journal of Occupational Medicine 18 :194 1976 i 22, 527 1980) 
Pinto and Associates (Archives of Environmental Health 33 :325 1978). 

Wyniki przypisuje si  tworzeniu si   luzu wywołanego przez dym papierosowy działaj cego 

jako  warstwa  ochronna  w  płucu,  uniemo liwiaj ca  przedostanie  si   cz steczek  rakotwór-

czych do tkanek płuc.  

[…] 

Nienawistnicy tytoniu mówi  o "smole" w papierosach. Ludzie niew tpliwie b d  zaskoczeni 

kiedy dowiedz  si  w ko cu po tej całej gadce o tym,  e nie ma takiej rzeczy. To co nazywa 

si  "smoł " jest umownym terminem u ywanym dla kondensatu dymu zbieranego metodami 

laboratoryjnymi, które w  aden sposób nie przypominaj  palenia przez człowieka. Zadziwia 

to,  e  producenci  tytoniu  podpowiadaj   by  u ywać  tego  terminu,  skoro  ta  tzw.  "smoła"  w 
ogóle nie jest tym co chemicy alb

o człowiek na ulicy zna jako smoł . 

Uwa a si ,  e czynnikiem powoduj cym raka jest benzopiren.  

Je li tak jest, to mo na by zapytać dlaczego antynikotynowcy uwa aj ,  e pal cy fajk  maj  

bardzo mał  zachorowalno ć na raka płuc, skoro dym fajkowy zawiera 9 x wi cej benzopi-

renu ni  dym papierosowy. Gdyby ten pogl d był prawd , to mo na by oczekiwać,  e pal cy 

fajk  maj  9 x wi ksz  zachorowalno ć na raka płuc. 

Prof.  Passey  zapytał  dlaczego  było  tak,  e  w  okresie  kiedy  zachorowalno ć  na  raka  płuc 

wzrosła 50 x, liczba przypadków raka wargi, j zyka i jamy ustnej si  zmniejszyła. Te cz ci, 

uwa ał, powinny być bardziej nara one na benzopiren ni  płuca. 

 

NIEPOKOJ CE ODKRYCIE 

Royal College of Physicians odkrył zaskoczony,  e ci którzy wdychali rzadziej mieli raka płuc 

ni   ci  którzy  nie  wdychali,  odwrotnie  do  tego  czego  oczekiwano.  Je li  benzopiren  jest 

winowajc ,  to  dlaczego  tak  jest?  Mo na  by  oczekiwać,  e  wdychaj cy,  wdychaj c  go  do 

płuc, byliby bardziej poszkodowani. Poniewa  jest odwrotnie, to nie wydaje si  by benzopiren 

w  ogóle  był  winowajc .  Ju   wspomniałem  jak  to  wyciszono,  bo  to  nie  pasowało  do  teorii 
antynikotynowców.  

Potwierdzaj c,  e  pal cy  fajk   i  cygaro  maj   du o  mniejsze  ryzyko,  Royal  College  of 

Physicians  powiedział:  "Kontrast  z  paleniem  papierosów  jest  prawdopodobnie  dlatego,  e 

pal cy fajk  i cygaro rzadko si  zaci gaj ". 

background image

Jak to mo e si  godzić z odkryciem,  e nie wdychaj cy cz ciej maj  raka płuc? Nie mo e 

być tak i tak. 

Ilo ć benzopirenu w dymie papierosowym jest niemal niesko czenie mała w porównaniu z 

ilo ci  w powietrzu w mie cie. Prof. Pybus z University of Newcastle-upon-Tyne wykazał,  e 

w Anglii ilo ć benzopirenu w dymie w glowym rocznie była 375 ton, w porównaniu z 2.25 kg 

[8 lbs] w całym dymie papierosowym w kraju w jednym roku. 
Dr  Paul  Ko

tin, ameryka ski patolog, wyliczył,  e ci arówka na rop  emituje t  sam  ilo ć 

benzopirenu na minut  jaka jest w 350.000 papierosach. 

Dlatego je li benzopiren jest winowajc , jest go tak du o w powietrzu, a ilo ć w dymie papie-

rosowym tak mała,  e nie odgrywa roli czy si  pali czy nie, zwłaszcza kiedy wdychaj cy go 

rzadziej maj  raka. Gdyby ilo ć jego w papierosach wywoływała raka płuc, to całe populacje 

miałyby go z ogromnych ilo ci jego w powietrzu. 

Teraz  ameryka scy  naukowcy  w  ko cu  wykazali,  e  benzopiren  nie  wywołuje  raka  płuc. 
Przeprowadz

ili badania na robotnikach nara onych na codzienne wdychanie benzopirenu o 

równowarto ci wypalania ponad 700 papierosów dziennie. Po 6 latach bada  tych robotni-

ków  urz dnik  z  American  Cancer  Society  potwierdził  przed  komitetem  Kongresu 

(13.11.1969): "Jest  najmniej  prawdopodobne  eby  benzopiren  miał  cokolwiek  wspólnego z 

rakiem płuc". 

Je li tak jest, to tak samo jest nieprawdopodobne  eby papierosy wywoływały raka płuc, bo 
jedynym  w  nich  podejrzanym  jest  benzopiren.  Z 

powy szego  badania  wydawałoby  si ,  e 

gdyby mo liwe było wypalenie 700 papierosów dziennie, to nie wywołałoby to raka. Wi c tak 

jest prawdziwe dzisiaj jak 20 lat temu, mówienie,  e  aden składnik dymu papierosowego nie 

był czynnikiem sprawczym raka płuc. 

 

NATURALNY EKSPERYMENT 

Cz sto  mówiło  si ,  e  jedynym  sposobem  zako czenia  kontrowersji  o  paleniu  i  raku  płuc 

byłoby gdyby Big Brother zakazał palenia w kraju i zobaczył tego skutek. To naprawd  miało 

miejsce  w  jednym  kraju,  o  czym  poinformował  dr  B.K  .S.  Dijkstra  z  University  of  Pretoria 

(South African  Cancer Bulletin  Vol  21  No 1)  .  Pokazuje on,  e w  Holandii  podczas  wojny, 

kiedy spo ycie tytoniu spadło do zera, bo go nie było, wska nik zachorowa  na raka płuc nie 

spadł, a wzrósł. Powiedział,  e teori  palenie=rak płuc trzeba odrzucić. Zapytał: "Czy  eby 

unikn ć raka płuc mamy palić?" Tu mo e być co  wi cej. 

Wiadome jest,  e w ród wielu składników w zło onej strukturze tytoniu s  czynniki hamuj ce 

guzy. To oczywi cie ukrywaj  nienawistnicy palenia. Wa ny raport pokazuj cy,  e tyto  jest 

substancj  przeciwrakow  sporz dził dr  William Weiss, i opisał go w Journal of Occupatio
nal Medicine

, marzec 1976. Badał robotników na substancj  chemiczn  pod nazw  CCME, 

która  jest  bard

zo  rakotwórcza.  Odkrył,  e  pal cy  chorowali  du o  rzadziej  na  raka  ni  

niepal cy. To skłaniałoby do my lenia,  e palenie mo e zapobiec rakowi. 

To prowadzi do nast puj cej interesuj cej spekulacji: czy jest wi cej dowodów na to by po-

kazać  e  palenie  zapobiegnie  rakowi  płuc  ni   go  wywoła,  skoro  nie  ma  prawdziwych 

dowodów na to,  e go wywołuje? 

[…] 

ZNOKAUTOWANE KOLEJNE STRASZYDŁO  

Niedawno  wiatowe media zamie ciły nagłówki wskrzeszaj ce zdyskredytowan  star  teori  

pewnych  prominentnych  lekarzy,  e  li cie  tytoniu  zawieraj   radioaktywny  polon  (Po  210)  i 

dlatego  wywołuj   raka.  Dali  wra enie,  e  taki  był  wynik  nowego  badania,  ale to  była  tylko 

próba straszenia pal cych, bo nie przeprowadzili  adnego innego badania. 

Wszystkie badania pokazały,  e ta teoria jest bezpodstawna. 

[…] 

Po 210 wyst puje powszechnie. Elektrownie w glowe emituj  ogromne jego ilo ci do atmo-

sfery. To jest oprócz wszelkiej radioaktywno ci emitowanej przez elektrownie atomowe. 

Gdyby  była  jaka   substancja  w  tej  teorii,  to  na  pewno  główny  lekarz  by  j   poparł,  ale  w 

raporcie z 1982 on j  odrzuca. Dlatego mo emy odrzucić całe straszydło jako kolejn  prób  
straszenia przez nienawistników palenia. 

[…] 

background image

 

Rozdział  19:  

SPRAWA PRZECIWKO RADIOAKTYWNOŚCI 

WROGOWI PUBLICZNEMU ZDROWIA NR 1? 

 
Sprawa przeciwko 

radioaktywno ci jest tak mocna,  e nale y j  uwa ać za podejrzanego nr 

1. Z mno eniem si  liczby elektrowni atomowych, radioaktywno ć mo na teraz wł czyć do 

przemysłowych czynników rakotwórczych. 

The British Medical Research Council poinformował  w 1957,  e  wska nik zgonów na raka 

płuc w 1955 wi cej ni  si  podwoił od 1945. Czy nie zauwa yli,  e 1945 był rokiem po wy-
buchu bomby atomowej? 

To  e radioaktywno ć powoduje raka jest dobrze ustalone i sprawdzone naukowo (odwrotnie 

do tytoniu, czego nigdy nie udowodniono). Bardzo łatwo jest wywołać raka u zwierz t i czło-

wieka  przez  nara enie  na  radioaktywno ć.  Widzieli my,  e  eksperymenty  pokazuj   i   jest 

praktycznie przyczyn  wszystkich rodzajów raka, a szczególnie raka płuc. 

Radioaktywno ć jest tak niebezpieczna,  e dla robotników w tym przemy le przedstawiono 

bardzo  rygorystyczne  zasady,  ale  pomimo  to  jest  wielka  liczba  spowodowanych  przez  ni  
nowotworów u robo

tników. Jak wspomniałem wcze niej, przed wymy leniem bomby atomo-

wej rak płuc wyst pował praktycznie rzadko. Od bomby, testów i elektrowni j drowych  za-
choro

walno ć  stale  wzrastała.  W  1945  wska nik  zgonów  w  Anglii  dla  m czyzn  wynosił 

około 500 na milion, a w 1965 ju  1.176 na milion. 

 

POMY L NAJPIERW O KONIACH,  NIE O ZEBRACH 

Radioaktywno ć  jest  tak  oczywist   przyczyn   raka  płuc,  e  naprawd   zdumiewaj ce  jest 

poszukiwanie  innego  winowajcy.  To  jest  tak  jakby  radioaktywno ć,  jak  zbuntowany  krymi-

nalista, krzyczał z dachów: "Tak, to ja jestem przyczyn  raka płuc", kiedy ludzie zakrywaj  na 

to  uszy.  Ale,  jak  widzieli my,  obwinianie  jej  nie pasowało  pewnym  interesom,  i  te  interesy 

zach cały  nienawidz cych  tyto   purytan  do  obwiniania  tytoniu,  zasłaniaj c  oczy  opinii  pu-

blicznej w jednej z najbardziej złowrogich kampanii jakie mo na sobie wyobrazić. Pokazane 

przez nich "statystyki" łatwo mo na było zduplikować w odniesieniu do kawy czy piwa albo 

czego  innego, ale postanowili wybrać starego chłopca do bicia – tyto . 

Stary wykładowca w szkole medycznej zwykł mówić: "Kiedy słyszysz t tent kopyt, pomy l 
najpierw o koniach, nie o zebrach".  

Prof. Sternglass z University of Pittsburgh powołuje si  na dowody pokazuj ce,  e wska nik 

zachorowalno ci na raka płuc zwi kszył si  stukrotnie w stanach Nowy Jork i Nowy Meksyk. 

Powiedział w 1975: "Nie widzimy skutków wcze niejszego wykorzystywania atomu w Newa-
dzie i na Pacyfiku". 

Raporty ameryka skiego rz du pokazały liczby prowadz ce do zało enia,  e radioaktywno ć 

mo e wywoływać do 50.000 zgonów w Ameryce rocznie. Te raporty pokazuj ,  e liczba no-

wotworów  płuc  w  kopalniach  uranu  była  proporcjonalna  do  ilo ci  promieniowania.  To  s  

rz dowe liczby (Occupational Division of Public Health Services, cyt. przez John Gofman & 
Arthur Taplin 1970) . 

Mało  znanym  a alarmuj cym  ródłem  radioaktywno ci  jest  szeroko rozpowszechniony  gaz 

radon pochodz cy z naturalnego rozkładu radu w ziemi. Raport U .S. Environmental Protec-

tion  Agency  mowi,  e  prawdopodobnie  wywołuje  30.000  zgonów  na  raka  płuc  co  roku  w 

Ameryce. Za ile z tych zgonów obwinia si  palenie? 

Najwa niejsze odkrycie American National Cancer Institute pokazuje,  e dzieci kobiet które 

miały prze wietlenie  (forma radioaktywno ci) przed pocz ciem miały 2.61 x wi ksze ryzyko 

raka w porównaniu z dziećmi matek, które nigdy nie miały Rentgena. 

Alarmuj ce jest to,  e mimo i  radioaktywno ć jest znan  dla naukowców główn  przyczyn  

raka, a zwłaszcza raka płuc, to rzadko o tym wspomina prasa. Kiedy mówi si  o raku płuc, 
wspomina 

si  tylko palenie. 

Musimy  zda

wać  sobie  spraw   z  tego,  e  to  nadmiar  radioaktywno ci  w  rodowisku  jest 

odpowiedzialny za ka dy przypadek raka płuc. 

Po  wybuchach  nuklearnych  zawsze  wyst puje  wzrost  zachorowalno ci  na  wszelkiego  ro-
dzaju raka. 

background image

Ka dy  si   z  tym  zgadza.  Ale  zwi kszenie  liczby  raka  płuc  zdaniem  gorliwców  musi  być  z 
powodu palenia. 

Dobrze udokumentowany wzrost w liczbie zachorowa  na białaczk  (rak krwi) pokazał si  po 

testach j drowych. To pokazało si  w wielu krajach. 

[…] 

LEKARZE MUSIELI UST PIĆ  

Kied

y  górnicy  uranu  zacz li  chorować  na  raka  płuc,  niektórzy  wszystkowiedz cy  lekarze 

mówili:  "Ach,  tak,  to  z  powodu  palenia".  Ale  wkrótce  nawet  oni  musieli  przyznać,  e  nad-

mierna ilo ć przypadków nie wi zała si  z nawykami palenia górników. 
Lundin  i  kol

edzy,  po  zbadaniu  sprawy,  poinformowali,  e  nadmiernej  zachorowalno ci  na 

raka płuc nie da si  wytłumaczyć paleniem. Wielu z chorych nie paliło. Dr Leon Gottlieb, New 

Mexico Public Health Service, powiedział komisji senackiej: "Panuje epidemia raka płuc 

W ród byłych górników uranu",  i  e w badaniu 3.500 z tych  górników, 200 ju  zmarło na 

raka płuc, a mniej ni  40 mo na by zwykle oczekiwac w ród 3.500 ludzi. 

Wydaje  si ,  e  siły  ciemno ci  robi   co  mog   eby  to  uciszyć.  Z  uwagi  na  t   kryminaln  

postaw  jak  wielu ludziom  pozwolono  zachorować na  raka płuc,  skoro mo na  było  podj ć 
odpowiednie 

rodki ostro no ci?    

Teraz słyszymy,  e  nienawistnicy palenia próbuj  mówić,  e mimo  e  dostali raka płuc z 
uranu, to nie dostaliby go gdyby nie palili. Czy nigdy z 

tego nie zrezygnuj ? 

Uderzaj cy raport Wagonera et al. (obrady XI Mi dzynarodowej Konferencji Raka) pokazuje, 

e w ród górników uranu, ameryka skich Indian, wyst piło 300%  zwi kszenie przypadków 

raka płuc, a ci górnicy rzadko pal . Czy potrzeba wi cej dowodów? 

                                                      

UCISZANIE INFORMACJI 

Brytyjscy naukowcy Manusco, Stewart i Kneale ostatnio poinformowali o "niezwykle wysokiej 

zachorowalno ci  na  raka  w ród  ameryka skich  robotników  nara anych  na  rzekomo  bez-

pieczne  poziomy  radiacji".  Odkryli  nadmiern   liczb   nowotworów  płuc  i  innych  narz dów. 

Jeden z badaczy powiedział: "Nikt nie chce słuchać o naszych wynikach i próbuj  je zam-

kn ć by wygl dały jakby były fałszywe". 

Przykład tego jak eksperci trwaj  w ciemno ci pokazuje najnowsza ewakuacja wyspy Bikini. 
Po  p

rzeprowadzonym  tam  te cie  ludziom  nie  pozwolono  wrócić  tam  przez  wiele  lat,  kiedy 

eksperci ogłosili j  za bezpieczn . Po krótkim okresie okazało si  i  cierpi  na skutki  jesz-
cze 

obecnej radioaktywno ci, i znowu ich ewakuowano. 

 

CO JEST "BEZPIECZNE"? 

Eksperci pokazali pewne liczby jako "bezpieczne" dla ludzi w Ameryce. Potem nagle w 1977 
Environment

al Protection Agency zmniejszyła bezpieczn  maksymaln  dawk  dla organizmu 

z    500  millirems  do  25  millirems 

– czyli 20 razy ni sz . Dlatego to co było "bezpieczne" w 

1976 uznano za 20 razy zbyt niebezpieczne w 1977. Kto wie, mog  zmniejszyć to 20 razy 
znowu w roku nast

pnym. Niektórzy naukowcy wołaj  o zmniejszenie o 2.000 raczej ni  tylko 

20. Wielu naukowców uwa a,  e ka de promieniowanie niesie ze sob  ryzyko jeszcze nie-

ustalone, które mo e wymagać lat by si  pokazać. Noblista biolog z Harvardu George Wald 

mówi: "Ka da dawka jest przedawkowaniem. Nie  ma  adnego progu je li chodzi o radiacj ". 

Prawdopodobnie  nazwie  si   mnie  lobbyst   antyuranowcem  za  mówienie  tych  brzydkich 

rzeczy  o  uranie,  ale  naprawd   jestem  za  energi   atomow   i  jestem  z  tego  znany,  ale 

uwa am,  e powinno si  j  produkować tylko kiedy uczyni si  j  bezpieczn . 

Podsumowuj c, od wieków ludzie palili bez  adnych znanych skutków ubocznych. Z pojawie-

niem si  bomby atomowej rak płuc stał si  powszechny. 

Tu  nie  mamy  tylko  jakiego   niejasnego  czynnika  jak  tzw.  "smoła"  w  papierosach.  Mamy 

ugruntowanego zabójc  o wielkiej mocy. 

Choć nikt nie mo e być kategoryczny, skoro rak pozostaje tajemnic , to głównym podejrza-

nym jako przyczyna raka płuc u ludzi musi być radioaktywno ć. To jest tak oczywiste,  e nie 

jest ni  tyto . 

background image

I  ostatnia my l.  Czy  mo na  wierzyć  w  przypadki?  Przypadek,  e  po  bombie  atomowej  był 

du y  wzrost  zachorowalno ci  na  raka  płuc.  Przypadek,  e  kiedy  dowiedziano  si ,  e  uran 

wi zano z rakiem płuc, teori  palenie=rak płuc nagle wł czono w gigantyczna kampani . 

Poni ej  pewne  niewygodne  pytania  do  antynikotynowców.  Jak  widzieli cie,  nie  mog  

szczerze im zaprzeczyć. 

CZY PRAWD  JEST 

1.  e nie ma  adnego dowodu naukowego na szkodliwo ć palenia?   

2.  e ludzi pal  od wieków bez udowodnionej szkody? 

3.  e przed drug  połow  XX wieku rak płuc był rzadki?  

4.  e od wieku atomowego i wielkiego zwi kszenia liczby substancji rakotwórczych rak płuc 

stał si  powszechny?  

5.  e po wielu latach eksperymentów z intensywnym paleniem, pomimo opinii które okazały 

si  być całkowicie fałszywe, nikt nie mógł wyprodukować prawdziwego raka płuc u zwierz t?   

6.  e jedyn  podstaw  teorii palenie=rak płuc s  dane statystyczne pokazuj ce,  e rak płuc 

cz ciej wyst puje u pal cych? 

7.  e wykazano, i  zachorowalno ć na raka płuc podwoiła si  u niepal cych? 

8.  e wielu naukowców na  wiecie pot piło nie tylko teori , ale równie  dane statystyczne za 

ni  i nieuczciwo ć kampaniowców antytytoniowych? 

9.  e rak płuc wyst puje u górników uranu w bezpo redniej proporcji do ich nara enia na 

promieniowanie niezale nie od ich nawyków papierosowych? 

10 .  e dla rz dów i przemysłowców krytykowanych za stosowanie materiałów radioaktyw-

nych i rakotwórczych substancji przemysłowych, straszenie teori  palenie=rak płuc pomaga 

odwrócić uwag  opinii publicznej od tworzonych przez nich niebezpiecze stw? 

 

 

Rozdział  20:  

CO POWINNI ZROBIĆ PALACZE? 

 

Pal cy powinni wstać i powiedzieć: "Do ć! Ten nonsens poszedł za daleko". Dziwi mnie,  e 

pozwolili im pój ć tak daleko. Co stało si  z duchem pionierów? Wyobra cie sobie czy by si  
z tym zgodzili. 

Je li pal cy chc  palić i ignorować tzw. ryzyko, to na pewno je li ten kraj jest krajem wolnym 

(jest?) powinni to robić bez ci kiej r ki Big Brothera. Niektórzy naukowcy polityczni zauwa-

yli,  e całkowicie złe jest  eby politycy pozwalali si  zastraszać bardzo hała liwej mniejszo-

ci dziwaków tak  eby zajmowali stanowisko w ogóle nie w sprawach działa  dla rz du. 

Pal cy  powinni  rozmawiać  z  przyjaciółmi,  pal cymi  i  niepal cymi,  i  demaskować  fałsz  i 

oszustwo opinii antynikotynowców. Pokazujcie niesprawiedliwo ć i głupot  zakazów palenia. 

Pokazujcie  jak  naukowcy  obalili  główne  tezy  kampanii,  "dane  statystyczne"  i  "pal ce  psy". 

Macie obowi zek wzgl dem siebie samych i waszych bli nich zachowania wolno ci. 

Nigdy  nie  pozwalajcie  eby  to  udawało  si   Big  Brotherowi.  Im  wi cej  to  robi,  tym  wi cej 

b dzie robił. 

Pami tajcie,  e  biurokraci  nie  znosz   i  boj   si   indywidualizmu  charakteryzuj cego  wolne 

społecze stwo. Palicie nie tylko dlatego,  e to lubicie, prawdopodobnie wasz organizm mówi 

wam nie wiadomie,  e dlatego on czuje si  lepiej. Dlatego nie przepraszajcie za palenie, bo 

macie racj . 
To dziwacy 

s  antyspołeczni, nie wy. 

Mimo  e nie ma  adnej szansy na upadek przemysłu, nie byłoby to nie na miejscu dla produ-

centów  nieszkodliwego produktu  by  chronili  swoich klientów  poprzez  przyj cie bardziej  ak-

tywnej roli i w ten sposób przyspieszyć powrót do rozs dku. Tak łatwo byłoby zdemaskować 

wielkie  oszustwo  rozs dn   kontrkampani ,  tak  jak  oni  maj   do  tego  ka de  prawo.  Jedna 

rzecz, nienawistnicy tytoniu nie mogliby nienawidzić ich bardziej ni  teraz. 
Mam  jed

n   sugesti ,  eby  w  ka dej  paczce  papierosów  była  ulotka  pokazuj ca  "drug  

stron "  kontrowersji.  Kampaniowcy  musz   si   zastanawiać  dlaczego  przemysł  nie 

zorganizował  mocnej  kontrkampanii.  To  pozwala  im  drwić  z  tego  e  nie  s   w  stanie 

odpowiedzieć na ich opinie, które s , oczywi cie, absurdalne. 

background image

Pa

l cy  powinni  aktywnie  popierać  powstaj ce  wsz dzie  organizacje  pro-tytoniowe  eby 

sprzeciwiać si  tej absurdalnej kampanii.  

Nadszedł czas by lekarze, pal cy czy nie, pami tali lata podstawowej nauki i kwestionowali 

t  niedorzeczn  teori  jak powinni to robić naukowo wykształcone osoby. 

Pal cy  powinni  lobbować  polityków  eby  rz d  zorganizował  dochodzenie  przez  wybitnych 

naukowców w sprawie całego tego straszenia paleniem. 

Skoro lekarze pokazali,  e nie kieruj  si  zasadami naukowymi, w dochodzeniu tym powinni 

uczestniczyć  prawdziwi  naukowcy,  a  nie  lekarze.  Ich  rezultaty,  niew tpliwie,  oznaczałyby 
dzwony pogrzebowe dla straszenia. 

Obecny represyjny podatek na tyto  – który wielu przeciwników chce podnie ć – przekracza 

wszelk   sprawiedliwo ć  i  rozs dek.  Pal cy  powinni  lobbować  za  bardzo  znaczn     jego 

redukcj . 

W miejscach gdzie palenie jest jednostronnie zakazane, zasugerowano,  eby pal cy mogli 

trzymać w ustach niezapalon  fajk  albo papieros jako znak to samo ci kole e stwa prze-

ladowanych, by pokazać ludziom swoje stanowisko. To mo e być jednym sposobem zor-

ganizowania 

pal cych ze skutecznymi rezultatami. 

Mówi si ,  e z ka dego zła powstaje jakie  dobro. Jednym jest to,  e jedn  rzecz  jak  zro-

biła kampania antynikotynowa jest to,  e w ko cu bardzo jasno pokazali całkowita nieszkod-

liwo ć tytoniu. 

W ostatnich 20 latach lub dłu ej podejmowano bardziej gor czkowe wysiłki pokazania  e jest 

szkodliwy, a kiedy to poniosło całkowite fiasko, jego nieszkodliwo ć trzeba teraz zaakcepto-

wać. 

Gdyby tylko pal cy zorganizowali si , to t  absurdalna teori  wy miano by w zapomnienie. 
 
 

Rozdział  21:  

PODSUMOWANIE 

 

Albo jest dowód na szkodliwo ć palenia, albo go nie ma. Jak widzieli my, nie ma  adnego 

dowodu. Oczywi cie, s  sterty "odkryć" przeciwko tytoniowi, ale, nawet gdyby tych "odkryć" 

nie  obalili  odpowiedzialni  naukowcy,  to  nie  jest  aden  dowód.  Dla  rz dów,  przy  braku  do-
wodu,  uchwalanie  przepisów  p

rzeciwko paleniu i obowi zku  eby na paczkach papierosów  

były oczywiste kłamstwa,  e palenie wywołuje pewne choroby, musz  być najwi ksz  bzdur  

polityczn . 

Sukces misjonarzy antynikotynowych był fenomenalny, z pot n  pomoc  "wi kszo ci mo-

ralnej" i wsparciu rz dów i przemysłowców chc cych ukryć skutki radioaktywno ci  i innych 

substancji  rakotwórczych.  Ale  na  ka d   akcj   jest  reakcja,  i  wcze niej  czy  pó niej  ludzie 

b d   musieli  zobaczyć,  e  to  straszenie  jest  jednym  z  najwi kszych  oszustw  jakie  kiedy-

kolwiek wymy lono. 

Widzieli my,  e cała ta kampania jest naprawd  atakiem na pal cych przez nienawistników 

palenia  pod  przykrywk   nieistniej cego  niebezpiecze stwa  dla  zdrowia  –  bez  adnego 
najmniejszego dowodu 

na to,  e palenie wywołuje raka płuc czy jak kolwiek inn  chorob . 

Poniewa  antynikotynowcom absolutnie nie udało si  wyprodukować raka płuc u zwierz t w 

wyniku wdychania dymu papierosowego, i poniewa  substancja w tytoniu, jak wykazano, nie 

wywołuje  adnej  choroby  u  człowieka,  to  kampania  musi  opierać  si   jedynie  na  danych 

statystycznych. Widzieli my jak one okazały si  być bezwarto ciowe, główna słabo ć polega 

na tym,  e nikt naprawd  nie zna liczby zachorowa  na nowotwory z powodu braku autopsji. 

Widzieli my,  e  radioaktywno ć  jest  naprawd   udowodnion   przyczyn   raka  płuc,  i 

widzieli my  to  samo  odno nie  azbestu  i  niektórych  produktów  przemysłowych.  Nara a  si  

nas na takie olbrzymie ilo ci tych sprawdzonych zabójców,  e nawet zakładanie na chwil , 

e palenie szkodziło, byłoby na samym ko cu kolejki. 

Przez  tych  oczywistych  winowajców  jest  niezr

ozumiałe,  eby  w  ogóle  obwiniać  tyto .  To 

musi być najbardziej absurdalna kampania w historii. 

Jest taka sama prawda dzisiaj jak była 20 lat temu,  e  adnego składnika dymu tytoniowego 
nie wykazano jako szkodliwy. 

background image

Powołałem  si   na  wielu  naukowców  –  ka dy  o  najwy szej  reputacji  zawodowej  –  którzy 

pot pili,  a  przynajmniej  zakwestionowali  opinie  przeciwko  paleniu  (zadziwiaj ca  ich  liczba  

nie pali, którzy nie mogli być stronniczy dla palenia). Czy jest jaki  powód by my leć,  e ich 

opinie  nie  s   uczciwe  –  w  wyra nym  kontra cie  do  oszustwa  pokazywanego  przez 
niektórych antynikotynowców? 

Czy nie byłoby uczciwsze gdyby kontrowersj  o paleniu pozbawiono fałszywego straszenia i 
potraktowa

no  czysto  z  powodu  nielubienia  palenia?  To  wydaje  si   być  tym  co  teraz  si  

dzieje.  Przeciwnicy,  zdaj c  sobie  spraw   z  tego,  e  kampania  straszenia  poniosła  fiasko, 

teraz  organizuj   ogromn   kampani   by  palenie  uczynić  antyspołecznym.  Oni  zdaj   sobie 

spraw  z tego,  e ludzie nie przestan  palić, skoro w wielu krajach palenie wzrosło pomimo 
tej ogromnej kampanii. 

 

RZUCENIE PALENIA MO E BYĆ SZKODLIWE DLA ZDROWIA 

Je li przestaniesz palić to mo esz mieć: 
- ataki serca 

otyło ć 

nadci nienie 

zaburzenia układu nerwowego 

- pogorszenie problemów z oskrzelami. 

Wykazałem,  e palenie  koi  płuca,  i  dlatego,  być  mo e,  kontroluje zapalenie oskrzeli,  które 

według naukowców mo e być prekursorem raka płuc. Tworzenie si   luzu z powodu palenia 

prawdopodobnie działa jako warstwa ochronna, która powstrzymuje cz steczki rakotwórcze 

przed wej ciem do tkanki płuc, i wykazałem,  e to utrzymuje w dobrym stanie serce i naczy-

nia krwiono ne, co zapobiega chorobie wie cowej. 

Gdyby  ludzie  którzy  si   martwi   albo  załamuj   si ,  zamiast  przyjmować  leki  uspokajaj ce 

albo  mocniejsze  leki,  spróbowali  palić,  to  na  pewno  poczuliby  si   lepiej  psychicznie,  i 

poprawiłoby si  ogólnie ich zdrowie. 

Moja opinia,  e palenie mo e zapobiegać rakowi płuc i chorobie serca opiera si  na tym,  e 

zdumiewaj co  dobre  zdrowie  i  długowieczno ć  wyst puj   w  społeczno ciach  które  du o 

pal . Je li tak jest, to mo na by uzasadniać oskar enie kampaniowców o zabijanie tysi cy 

pal cych namawiaj c ich do rzucenia palenia. 

Prawdopodobnie  adnej substancji na ziemi nie poddano tak wielu badaniom na szkodliwo ć 

jak tyto . Pomimo fabrykowania i fantazji nienawistników palenia, dekadom bada  kosztuj -

cych miliony dolarów nie udało si  pokazać dowodu na szkodliwo ć. 
Ostatnie  ogro

mne  badanie  wykazało,  e  u  pal cych  faktycznie  jest  mniej  zachorowa   na 

raka płuc i choroby serca ni  u niepal cych. 
 

NIE DAJ SOBIE PRAC MÓZGU 

Choć ta ksi ka wykazała, mam nadziej ,  e palenie w  aden sposób nie szkodzi, strze cie 

si   ci gle  przed  nigdy  nie  ustaj c   propagand .  Wi c  kiedy  jaki   imponuj co  brzmi cy 
lekarz,  dobrze 

opłacany  przez  purytan,  oczywi cie,  poka e  si   w  TV  i  b dzie  usiłował 

przestraszyć  was  tchórzliw   gro b   raka  płuc,  w  co  prawdopodobnie  sam  nie  wierzy, 

sprzeciwiajcie si  praniu mózgu. 

Widać zdrowe oznaki,  e lekarze wkrótce odrzuc   ten nonsens. 

Miejmy nadzieje,  e teori  wy le si  w ko cu na cmentarzysko bł dów medycznych, i  e nie 

podniesie si  ponownie jak Drakula. 

Prognoza prof. Sir Ronalda Fishera,  e teori  palenie=rak płuc w ko cu b dzie si  uwa ać 

za  podejrzanego  i  katastroficznego  wyjca  jakim  jest,  dzi ki  obaleniu  jej  przez  tak  wielu 

naukowców. Ale tak pot na jest cenzura mediów medycznych i laickich,  e nie pozwoli si  

by ujrzała to opinia publiczna. 

T   absurdaln   kampani   powinno  si   obalić  bez  czekania.  Po  pierwsze,  ze  społecznego 

punktu  widzenia  jest  zła,  bo  jest  ignorancka  i  tyraniczna  –  powrót  do  mrocznych  wieków. 
Promu

je  szeroko  zakrojon   histeryczn   nienawi ć  do  pal cych,  dzieli  przyjaciół  a  nawet 

rodziny, w wi kszym stopniu ni  nienawi ć religijna. 

  

background image

Powszechne  pranie  mózgu  polityków  i  lekarzy  jest  smutne  i  powa ne.  Uwa am,  e 

wi kszo ć  przyzwoitych  obywateli,  pal cy  czy  nie,  musi  ubolewać  nad  tym  rakiem 

społecze stwa.  

Pod  wzgl dem  gospodarczym:  miliony,  mo e  miliardy  dolarów  zmarnowano  na  kampani , 

pieni dze które mo na by po ytecznie przeznaczyć na wa ne sprawy. 

Uderzaj ca  niesprawiedliwo ć:  wykorzystuj c  palenie  jako  kozła  ofiarnego,  rz dy  i 
prze

mysłowcy  mogli  unikn ć  płacenia  du ych  pieni dzy  na  odszkodowania  dla  słu b  i 

cywilów  do wiadczaj cych  radioaktywno ci  i  innych  rakotwórczych  polutantów.  Dla  nich 

koszt kampanii antynikotynowej si  opłaca. 

Zdrowie: pal cy, wcze niej w dobrym stanie fizycznym i psychicznym dzi ki paleniu, ci którzy 

zrozumiale  choć  niem drze  przestali  palić,  teraz  musz   si   zmierzyć  z  pogorszeniem 

zdrowia. Fałszywe gro by dla zdrowia musz  wywoływać ostre l ki u milionów którzy nadal 

pal  – mo e do tego stopnia,  e zachoruj  na wie cówk . 

Nauka: nauk  ob miali pseudonaukowcy, którym udało si  zakrzyczeć opinie tych wybitnych 

naukowców,  którzy  wykazali  fałsz  straszenia.  Badania  w  innych  dziedzinach  ucierpiały 

poprzez skupianie si  na paleniu. 

Zanim podejmiesz decyzj , powiniene  przeczytać o sprawie antynikotynowej, nawet mimo 

e  uwa am  i   jest  fałszywa,  i  rozwa yć  za  i  przeciw.  Mo esz  wiadomie  zdecydować  czy 

palenie  jest  miertelne,  jak  twierdz   kampaniowcy,  albo  zupełnie  nieszkodliwe,  jak  ja 

uwa am. 

ycz  ci szcz liwego palenia. 

 

NAGRODA $10.000 

ZA DOWÓD NA SZKODLIWO Ć PALENIA 

- DO TEJ PORY NIEODEBRANA! 

PRZECZYTAJ O TYM. 

 

Autor wzywa do ukarania tych, którzy straszyli opini  publiczn  fałszyw  propagand .