background image

Michał TOMBAK

ULECZYĆ

NIEULECZALNE

Część 1

background image

Firma Księgarska

Serwis Galaktyka Sp. z o.o.

Łódź 2002

background image

Autor  wyraża  serdeczne   podziękowanie  za   udział w powstaniu niniejszej książki 

swojej żonie Bogumile Tombak

© Copyright by Michał Tombak

Copyright by „Michel" Bogumiła Tombak

Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone

ISBN  83-911379-1-0

Książki prosimy zamawiać:

Serwis Galaktyka Sp. z o.o.

90-562 Łódź

ul. Łąkowa 3/5

tel. (0-42) 639 50 21

Księgarnia Wysyłkowa

Internet: http://www.book.com.pl

e-mail info@book.com.pl

Druk i oprawa

Drukarnia Wydawnictw Naukowych S.A.

Łódź, ul. Żwirki 2

background image
background image

Ksi??k? t? po?wi?cam mojej Matce 

– Oktiabrinie Tombak

Zas?u?onemu lekarzowi Rosji

Micha? Tombak

background image

Ludzie nie umieraj? - oni zabijaj? sami siebie

Seneka, rzymski filozof

Do Czytelników!

Bóg sztuki lekarskiej Eskulap miał dwie córki. Jedna miała na imię Panacea, a druga 

Gigea. Obie posiadały dar uzdrawiania ludzi. Panacea całe życie szukała cudownego środka 

przeciw   wszystkim   chorobom.   „Człowiek   nie   powinien   wiedzieć   o   swoich   chorobach, 

wystarczy,   że   ja   się   o   niego   zatroszczę"   -   mówiła   Panacea.   Gigea   próbowała   wyjaśnić 

ludziom, że ich choroby są odbiciem trybu ich życia. Żeby się od nich uwolnić trzeba żyć tak, 

jak   żyje   przyroda,   naśladować   ją,   uczyć   się   od   niej.   Siostry   ciągle   spierały   się   ze   sobą, 

uważając,   że   każda   z   nich   ma   rację.   Rozeszły   się   więc   ich   drogi.   Panacea   poszukuje 

„cudownego   eliksiru"   przeciw   wszystkim   chorobom,   a   Gigea   uczy   ludzi   zasad   życia   i 

zdrowia.

Gdy szukamy przyczyn złego samopoczucia, uskarżając się na serce, żołądek, stawy, 

to  uzasadnienie   swoich   chorób  zawsze  znajdujemy  poza  nami  samymi.  Skłonni   jesteśmy 

pomstować   na   wszystkich,   aby   tylko   zatuszować   swoje   lenistwo   i   nieznajomość 

podstawowych   zasad   zdrowego   trybu   życia!   Nigdy   jednak   nie   wymieniamy   prawdziwej 

przyczyny, dlatego, że prawdziwa przyczyna - to my sami.

My,   i   tylko   my   odpowiadamy   za   nasze   bóle   i   choroby,   za   nasze   przedwczesne 

starzenie się. Żyjemy nieprawidłowo. Sami obniżamy poziom swoich sił życiowych. Źle się 

odżywiając gromadzimy w sobie „trucizny". Nie opuszczają one naszego organizmu, męczą 

nas, odzywając się chorobami tych narządów, w których są skoncentrowane.

Nieuporządkowany tryb życia - oto prawdziwa przyczyna przedwczesnego starzenia 

się i wielu chorób. Człowiek, jeśli zechce, może żyć długo i być zdrowym.

Jestem głęboko przekonany, że w wielu sytuacjach życiowych człowiek sam dla siebie 

powinien być lekarzem i doradcą. Powinien tak poznać funkcjonowanie swojego organizmu, 

żeby móc zlikwidować przyczyny swoich chorób i cierpień.

W swojej praktyce wypróbowałem wiele kierunków i recept, wybrałem z nich to, co 

naprawdę cenne i skuteczne. To dzieło leży przed Państwem. Rozumnie z niego korzystajcie.

Przedstawione   przeze   mnie   recepty,   przepisy   i   instrukcje   nie   wywołuj   ą   żadnych 

skutków  ubocznych.  Jeśli niektóre  z nich budzą u Państwa jakiekolwiek  wątpliwości lub 

zapytania, proszę przed ich zastosowaniem skonsultować się z lekarzem naturopatą (lekarz, 

stosujący oprócz środków farmakologicznych, metody medycyny naturalnej).

20 październik 1997 r.

background image

P.S.
Książkę tę polecałbym przeczytać trzy razy:
— pierwszy raz od początku do końca,
— drugi raz pod kątem swoich dolegliwości,
— trzeci raz stosując podane ćwiczenia, kuracje i przepisy.

             Michał Tombak

background image

Lekarz przysz?o?ci nie b?dzie da?wa? lekarstw,
a zainteresuje pacjenta odpowiedni? diet?.

Thomas Edison

Nie bać się „chorób cywilizacyjnych"

Zanim spróbuję wspólnie z Państwem poznać przyczyny „chorób cywilizacyjnych" 

chciałbym   przedstawić   wyniki   dwóch   niezależnych   badań,   przeprowadzonych   w   różnych 

miejscach i różnym czasie. Niezbicie potwierdzają one mądrość lekarzy Wschodu, którzy 

głoszą,   że   od   umiaru   w   jedzeniu   jeszcze   nikt   nie   umarł,   umiera   się   zwykle   z   powodu 

obżarstwa.

Komisja Światowej Organizacji Zdrowia przeprowadziła badania w kilku klasztorach 

w Tybecie. Przebadano 90 % mieszkańców, wśród których  byli  starcy.  W wyniku badań 

zostało stwierdzone, że 60% badanych nie cierpi na próchnicę zębów, zaburzenia w pracy 

układu krwionośnego i pokarmowego. Wszyscy, niezależnie od wieku, byli sprawni i prawie 

w 100% zdrowi. Analiza ich pożywienia wykazała, że odżywiają się bardzo skromnie, nie po-

siadają lodówek, kuchni gazowych, nie używają cukru, mięsa i produktów rafinowanych. Ich 

podstawowy jadłospis to placki jęczmienne, tybetańska ziołowa herbata, czysta woda. Latem 

pożywienie wzbogacały rzepa, marchew, ziemniaki i trochę ryżu.

Według danych  Światowej Organizacji Zdrowia w takich najbardziej rozwiniętych 

krajach jak USA, Niemcy, Francja, które stoją w czołówce pod względem spożycia mleka, 

mięsa i innych rafinowanych produktów, sytuacja zdrowotna ludności wygląda inaczej. W 

Ameryce  na trzy rodziny dwie cierpią na nowotwory,  dwie osoby z pięciu - na choroby 

sercowo-naczyniowe, które stają się przyczyną ich śmierci, odnotowuje się ogromną liczbę 

cierpiących na cukrzycę. Przewlekłe choroby trapią 19% ludności, a więc cierpi na nie prawie 

co piąty mieszkaniec.

W Niemczech na cukrzycę cierpi 20% ludności, około 20% dzieci w wieku od 8 do 16 

lat ma niedorozwój umysłowy i fizyczny. Na reumatyzm i zapalenie stawów choruje od 15 do 

17% ludności.

Francja: alergia dotyka od 15 do 20% ludności, 450 tys. dzieci poniżej 18 roku życia 

ma różnorodne zaburzenia słuchu i wzroku, l ,5 mln dzieci w wieku 6 lat choruje na astmę. 

We   wszystkich   krajach   wysoko   uprzemysłowionych   w   ciągu   ostatnich   25   lat   procent 

noworodków z wrodzonymi schorzeniami podwoił się.

Wychodzi na to, że przy pomocy widelca i łyżki sami sobie kopiemy grób.

background image

Przez   całe   stulecia   wielu   badaczy   próbowało   odkryć   i   zbadać   nieuchwytnego, 

maleńkiego „mikroba", który jest przyczyną zwykłego przeziębienia. Jeszcze w latach 40-

tych uczeni tłumaczyli niewielką skuteczność tych poszukiwać tym, że ów mikrob jest zbyt 

mały   i   istniejące   mikroskopy   po   prostu   go   nie   widzą,   ale   burzliwy   rozwój   techniki   i 

wynalezienie mikroskopu elektronowego bynajmniej nie zmieniło sytuacji. Trzeba przyznać, 

że   przy   pomocy   najnowszej   aparatury   optycznej   udało   się   odkryć   ponad   setkę   różnych 

rodzajów   drobnoustrojów,   wirusów   i   bakterii,   ale   żaden   z   nich   nie   jest   przyczyną 

przeziębienia.   Dlaczego   nie   zdołano   odkryć   „mikroba"   wywołującego   przeziębienie?   A 

dlatego, że on nie istnieje. Każdy z poznanych rodzajów drobnoustrojów jedynie żywił się 

śluzem, który organizm produkuje przy zwykłym przeziębieniu. Dokładniej rzecz biorąc, śluz 

ten cały czas znajduje się w organizmie, będąc rezultatem nieprawidłowego żywienia. Wiosną 

i jesienią organizm  zaczyna oczyszczać  się z tego nadmiaru śluzu. Wówczas pojawiają się 

bakterie, które rozkładają, niszczą i wchłaniają ten śluz, pomagając nam oczyścić organizm. 

A co my robimy? Przyjmujemy preparaty, które pozwalają nam „kichać na przeziębienie". W 

ten sposób zabijamy bakterie, które nas ratują. I co? „Mikroby" zabiliśmy, a śluz pozostał. Po 

pewnym   czasie   znów   zaczynamy   chorować,   jeśli   nie   na   przeziębienie,   to   na   grypę   - 

generalnie to to samo, tylko teraz inny gatunek drobnoustrojów żywi się śluzem w naszym 

organizmie.

I tak od wiosny do jesieni, rok po roku cieknie z nosa, łamie w kościach, ciągle 

epidemie. Pojawia się coraz więcej nowych leków, żeby zniszczyć „mikroba". Ale „mikrob" 

chociaż maleńki, „głupi" nie jest, też chce żyć, dlatego próbuje uodpornić się na leki. Nie 

trzeba   być   prorokiem,   aby   przewidzieć   rezultat   tej   wojny   -   czym   silniejsze   i   bardziej 

niszczące będą lekarstwa, tym bardziej „złe" i odporne będą drobnoustroje. A kto tu cierpi 

najbardziej - oczywiście nasz organizm, gdyż każde, nawet najbardziej niewinne lekarstwo 

(jeżeli takie w ogóle istnieje) wywołuje skutki uboczne.

Czym więc jest przeziębienie? Jest to rezultat nagromadzenia w organizmie zbyt dużej 

ilości „odpadków" i niedostatecznego ich wydalania. Jelito grube jest magazynem całej tej 

„zgnilizny". Właśnie stąd krew roznosi toksyny po całym ciele, tworząc niezdrowy śluz. Gdy 

ilość śluzu staje się niebezpieczna (toksyczna), organizm próbuje się od niego uwolnić za 

pomocą kataru - i to nazywamy przeziębieniem. Proces łączenia się bakterii, wirusów ze 

śluzem wywołuje stan zapalny, czego rezultatem jest podwyższona temperatura.

Człowiek myślący powinien zastanowić się nad tymi faktami.

Aby ostatecznie przekonać Państwa, że wiele naszych chorób jest spowodowanych 

nieprawidłowym  sposobem  odżywiania  spróbujmy wykorzystać  doświadczenie  hinduskich 

background image

długowiecznych, którzy żyją w dolinie Chunza. U 32 tysięcy ludności, która nie zna chorób 

średnia długość życia wynosi 120 lat! Na czym polega sekret?

Szkocki lekarz McCarrison, który przeżył 14 lat w bezpośredniej bliskości Chunzy, 

doszedł   do   wniosku,   że   głównym   „źródłem"   długowieczności   tego   narodu   jest   sposób 

odżywiania.

Mieszkańcy   doliny   Chunza   są   wegetarianami.   Zwykle   ich   jadłospis   składa   się   z 

surowych warzyw i owoców latem, kiełków zbóż, suszonych moreli, owczej bryndzy zimą.

Żeby   upewnić   się,   że   to   właśnie   odpowiedni   sposób   odżywiania   jest   sekretem 

długowieczności mieszkańców doliny, Carrison po powrocie do Anglii przeprowadził serię 

doświadczeń  na zwierzętach.  Jednej grupie zwierząt  podawano jedzenie  typowe  dla stołu 

przeciętnej londyńskiej rodziny (białe pieczywo, śledzie, rafinowany cukier, konserwowane i 

gotowane  warzywa  itp.).   W rezultacie   w  tej  grupie  zaczęły  się  różne  „ludzkie"  choroby. 

Druga grupa zwierząt była karmiona według diety z doliny Chunza. Podczas całego przebiegu 

doświadczenia zwierzęta z tej grupy pozostawały zdrowe.

Uważa się, że na długowieczność mają wpływ warunki klimatyczne. Interesujący jest 

fakt,   że   ludzie   mieszkający   w   takich   samych   warunkach   klimatycznych   jak   mieszkańcy 

doliny Chunza cierpią na różne schorzenia i długość ich życia jest dwa razy mniejsza. A więc 

nasuwa się wniosek, że jeśli człowiek odżywia się nieprawidłowo, to od chorób nie uratuje go 

nawet górski klimat.

Mieszkańcy doliny Chunza, w odróżnieniu od sąsiednich narodów, są bardzo podobni 

do Europejczyków. Według teorii historyków, założycielami pierwszych wspólnot rodowych 

Chunzy byli kupcy i wojownicy Aleksandra Macedońskiego, którzy tam się osiedlili w czasie 

wyprawy przez górskie doliny rzeki Ind. Tak więc i Europejczycy mogą żyć długo, jeśli tylko 

będą prawidłowo się odżywiać.

Hipokrates powiedział: „Wszystkie choroby przychodzą do człowieka przez usta z 

pożywieniem". To genialne powiedzenie ma już kilka tysięcy lat, a my do tej pory nie chcemy 

z tej mądrości skorzystać. Często zastanawiam się, dlaczego? Może Hipokrates powiedział to 

zbyt   cicho  albo  nie  wszyscy  zdążyli  zapisać?  Jak by  to  nie  było,   to  my z  pokolenia   na 

pokolenie przekazujemy naszym dzieciom złe nawyki, a razem z nimi również trapiące nas 

choroby. Żeby się jakoś usprawiedliwić mówimy, że żyjemy w ciężkich czasach i przygniata 

nas wielki ciężar rozwoju cywilizacyjnego. A może bardziej przygniata nas ogromna masa 

naszego   ciała,   lenistwo   i   absolutna   pogarda   dla   reguł   fizjologii,   zgodnie   z   którymi 

funkcjonuje   nasz   organizm.   Ludzie   nauczyli   się   obsługiwać   komputery,   rozwiązują 

skomplikowane ekonomiczne problemy. Inżynier elektronik potrafi znaleźć uszkodzenie w 

background image

gęstej pajęczynie tysięcy przewodów, a na proste pytanie, ile razy dziennie robi siusiu i w 

jakim kolorze, odpowiedzieć nie potrafi. Dlatego chcę jeszcze raz podkreślić, że jeżeli nie 

nauczycie się Państwo obserwować funkcjonowania swojego organizmu i nie zrozumiecie, co 

jest dla niego dobre, a co złe, nigdy nie będziecie zdrowi!

background image

Organizm cz?owieka zbudowa?ny jest zgodnie z prawami fizyki i chemii.
Prawa te nigdy si? nie zmieniaj?. Wypisane s? na ka?dym nerwie, ka?dym mi??niu. Prawa te rz?dz? kom?rkami, tkankami i narz?dami cia?a, nak?adaj?c na nie okre?lone funkcje.

H. Wollmer, doktor medycyny

Osteoporoza - szansa na zwycięstwo

Wiele starszych osób z niepokojem oczekuje nadejścia zimy.  Śnieg, zimno, śliskie 

chodniki   i   nieuniknione   upadki,   które   mogą   stać   się   przyczyną   poważnych   złamań. 

Szczególnie podatne na złamania są osoby cierpiące na osteoporozę.

Według statystyk  najbardziej  niebezpieczne  są złamania  stawu biodrowego. Około 

50% chorych, który doznali takiego urazu zostaje inwalidami. We wszystkich rozwiniętych 

krajach osteoporoza zaczyna zajmować pierwsze miejsce wśród chorób cywilizacyjnych. I o 

ile wcześniej panował pogląd, że ofiarami osteoporozy padają kobiety, to ostatnie badania 

wykazały,   że   dotyka   ona   jednakowo   kobiety,   jak   i   mężczyzn.   Co   więcej,   przypadki 

osteoporozy   coraz   częściej   wykrywane   są   u   dzieci   w   wieku   8-11   lat!   Pierwsze   objawy 

osteoporozy u mieszkańców dużych miast Europy występują już w wieku 30 lat.

Co to więc jest osteoporoza? Dlaczego mocne, zdrowe kości stają się słabe, kruche i 

łamliwe?

Osteoporoza oznacza odwapnienie kości. Jak wiadomo, głównym składnikiem tkanki 

kostnej jest wapń. Jeżeli z różnych przyczyn wapnia w organizmie zaczyna brakować, wtedy 

kości stają się podobne do sera z dużymi dziurami.

Według medycyny konwencjonalnej osteoporoza jest nieuleczalną chorobą, która w 

określony sposób jest związana z dziedzicz nością. A medycyna walczyć z dziedzicznością 

nie bardzo umie. To znaczy, że gdy stwierdzona zostaje osteoporoza, szansę na wyleczenie są 

minimalne. Jedyne co można zrobić, to zapobiegać jej dalszemu rozwojowi. Z tego powodu 

specjaliści radzą pić więcej mleka (!), jeść więcej sera. Mężczyznom radzi się, aby przestali 

nadużywać alkoholu, papierosów, zaczęli stosować syntetyczne preparaty wapnia i witaminy 

D

3

. A kobietom? Dla kobiet są te same rady plus terapia estrogenowa.

Jak   dowodzi   praktyka   lekarska   stosowanie   preparatów   zawierających   wapń, 

hormonów itd. może hamować rozwój choroby, ale prawie wszyscy specjaliści, z którymi 

background image

miałem okazję rozmawiać są zgodni co do tego, że nie można wyleczyć osteoporozy! Nie ja 

powinienem   oceniać   efektywność   istniejących   metod.   Badaniem   przyczyn   powstania 

osteoporozy i sposobami jej leczenia zajmują się dziesiątki naukowo-badawczych instytutów 

na całym świecie. Jedno jest pewne: na dzień dzisiejszy cała terapia polega na dostarczeniu 

organizmowi   brakującego   wapnia   lub   na   „zmuszeniu"   organizmu   do   przyswajania   tego 

wapnia.

Na jednym ze spotkań poświęconych zdrowemu stylowi życia zwróciła się do mnie 

kobieta z bardzo smutnym  pytaniem:  Dlaczego jej kości są słabe, skoro przez całe życie 

wypijała   średnio   1-1,5   litra   mleka   dziennie,   zupy   mleczne   i   kasze   pojawiały   się   w   jej 

jadłospisie co drugi dzień, a gdy była przeziębiona, zażywała w dużych ilościach wapń i 

witaminę C? Innymi słowy, jej organizm otrzymywał więcej wapnia, niż było to potrzebne, 

ale kiedy złamała rękę, kość wcale się nie zrastała. Wówczas wykryto u niej osteoporozę. 

Myślę,   że   i   wśród   moich   Czytelników   znajdzie   się   wielu   takich,   dla   których   nabiał   był 

podstawą   żywienia,   a   i   wapna   w   tabletkach   im   nie   brakowało.   A   jednak   badanie   na 

osteoporozę wykazało brak wapnia w kościach. Dlaczego? Chodzi o to, że wapń w tej postaci, 

w   jakiej   my   go  przyjmujemy:   pasteryzowane,   odtłuszczone   mleko,   syntetyczne   preparaty 

wapnia,   tabletki   itp.   organizm   „przepuszcza   przez   siebie"   jakby   „tranzytem".   Kości 

praktycznie   niczego   nie   otrzymują,   gdyż   ten   wapń   jest   jakby   innego   gatunku   (trudno 

przyswajalny).   Każdorazowo   kiedy   organizm   potrzebuje   wapnia   dla   swoich   procesów 

życiowych (np. przy każdej zmianie pogody wzrasta ilość wapnia we krwi), jest zmuszony 

pobierać   go   z   kości.   Właśnie   dlatego   ludzie   często   narzekają   na   bóle   w   kościach   przy 

zmianach   pogody.   Inaczej   mówiąc,   jeżeli   dostarczamy   organizmowi   trudno   przyswajalny 

wapń, organizm przypomina samochód, który zakopał się w śniegu: czym szybciej kręcą się 

koła, tym głębiej się zapada, a przy tym silnik pracuje na podwyższonych obrotach, są wielkie 

straty paliwa, a samochód wciąż tkwi w tym samym miejscu.

Dwie postacie wapnia

W naturze wapń występuje  w dwóch postaciach.  „Dobry"  wapń czyli  organiczny, 

łatwo  przyswajany  przez   kości   znajduje  się  w  warzywach  i   owocach  (szczególnie   w  ich 

skórce), w świeżo przygotowanych sokach, jajkach, otrębach, kiełkach pszenicy,  owsa, w 

orzechach, miodzie, świeżym mleku krowim i kozim. „Zły" wapń - nieorganiczny, trudno 

przyswajalny dla kości jest we wszystkich produktach rafinowanych, zawierających wapń, w 

chlebie,   pasteryzowanym   lub   gotowanym   mleku   i   wszystkich   otrzymywanych   z   niego 

background image

kwaśnych   produktach,   w   przegotowanej   wodzie,   we   wszystkich   produktach   poddanych 

obróbce   termicznej   (podgrzewanie   powyżej   100°C,   gotowanie,   smażenie)   i   preparatach 

wapnia, otrzymywanych syntetycznie. Nasze kości nie są martwym tworem, ale żywą, wciąż 

odnawiającą się tkanką. Jeżeli niszczenie komórek kości jest szybsze niż ich odbudowywanie, 

wówczas  masa  kostna ulega  zmniejszeniu  (pojawia  się osteoporoza).  W ten  sposób, jeśli 

podstawą naszego żywienia  są produkty rafinowane, pasteryzowane przegotowane mleko, 

przypieczony, chrupiący chleb, produkty poddane obróbce termicznej, a przy tym używamy 

przede wszystkim przegotowanej wody (a tak właśnie odżywia się większość ludzi) staje się 

oczywiste, dlaczego osteoporoza tak szybko „pokonuje" kości współczesnego człowieka.

„Dobry" czyli organiczny wapń tworzy w organizmie łatwo rozpuszczalne sole, które 

są   niezbędne   dla   procesów   krążenia,   chronią   naszą   krew   przed   dostawaniem   się   do   niej 

bakterii poprzez naczynia krwionośne, biorą udział w normalnym wzroście kości

i zębów, polepszają pracę systemu nerwowego, wykazują działania obronne, pełnią 

jeszcze wiele innych pożytecznych funkcji.

„Zły"  wapń w bardzo niewielkim stopniu jest wykorzystywany przez organizm do 

budowy  kości.   W  większości   zaś   stanowi   „budulec"   dla   nierozpuszczalnych   soli   wapnia, 

które tworzą podstawę kamieni w nerkach, wątrobie i woreczku żółciowym. Dlatego wszy-

scy,   którzy   lubią   świeży   biały   chleb,   pieczone   maślane   bułeczki   (a   to   szczególnie   one 

dostarczają   naszemu   organizmowi   nieorganicznego   wapnia)   sami   sobie   tworzą   kamienie 

(szczególnie w woreczku żółciowym). Aby przyswoić nieorganiczny wapń, organizm czerpie 

ze swoich zapasów spore ilości makro- i mikroelementów, upośledzając w ten sposób procesy 

przemiany. „I po co on tak szczegółowo o tym wszystkim pisze?" - pomyśli niecierpliwy 

Czytelnik  -  „Lepiej  dałby  kilka   przepisów,  napisał   co  można   jeść,  a  czego  nie   i  sprawa 

załatwiona."   Ale   taki   sposób   rozwiązania   sprawy   byłby   zbyt   prosty   i   w   dodatku   mało 

skuteczny. A to dlatego, że organizm każdego z nas jest niepowtarzalną indywidualnością i 

nie ma uniwersalnej recepty na osteoporozę. Pokonać tę chorobę (jak zresztą i każdą inną) 

można tylko wtedy, gdy pozna się „słabe strony swojego przeciwnika" (w tym przypadku 

osteoporozy).   Właśnie   dlatego   tak   skrupulatnie   opisuję   wszystkie   procesy,   zachodzące   w 

naszym organizmie, związane z przyswajaniem wapnia i błędy, które popełniamy.

Każdy   powinien   zrozumieć   prostą   prawdę:   nasz   organizm   jest   całościowym 

systemem,   w   którym   wszystkie   komórki   są   ze   sobą   powiązane   niezliczoną   ilością 

oddziaływań i tylko kompleksowe wpływanie na wszystkie życiowo istotne systemy i or-

gany   pozwala   zlikwidować   każdą   dolegliwość,   niezależnie   od   tego,   gdzie   się   ona 

umiejscowiła: w kościach, sercu, wątrobie czy lewym palcu prawej nogi.

background image

Przyczyny braku wapnia w organizmie

Wśród pierwiastków, które wchodzą w skład naszego ciała wapń zajmuje 5-tą pozycję 

po czterech podstawowych: węglu, tlenie, wodorze i azocie. W organizmie jest średnio około 

1200 gramów wapnia, przy czym 99% tej ilości znajduje się w kościach.

W tkance kostnej zachodzą dwa procesy:

1. jej zanikanie, w efekcie czego do krwi dostaje się wapń i fosfor,

2. odkładanie się soli wapnia.

W   ciągu   doby  z   tkanki   kostnej   dorosłego   człowieka   ubywa   do  700   mg   wapnia   i 

również tyle powinno odkładać się znowu, przy czym u rosnących dzieci szkielet odnawia się 

w ciągu 1-2 lat, a u dorosłych - w ciągu 10-12 lat.

Tkanka kostna pełni w naszym organizmie funkcję podpory (utrzymuje nasze ciało w 

pozycji pionowej), a także służy jako magazyn (hurtownia), z którego organizm czerpie wapń 

i fosfor, gdy jest ich za mało w produktach żywnościowych. Zawartość wapnia we krwi jest 

zawsze stała, nawet w ostatnim stadium osteoporozy we krwi może być 99,9 % normy wapnia 

(jest to reakcja obronna organizmu). Jeżeli zawartość wapnia we krwi jest niewystarczająca, 

to będzie on intensywnie pobierany z kości. Kiedy proces ten odbywa się dzień w dzień, 

wówczas masa substancji kostnej zaczyna się zmniejszać.

Wiadomo, że takie produkty jak mięso, ser, cukier, tłuszcze zwierzęce podczas 

trawienia   dostarczają   organizmowi   duże   ilości   szkodliwych   kwasów   (mleczny, 

szczawiowy,  moczowy   i   in.),   które   zatruwają   organizm.   Sole   wapnia   neutralizują   te 

kwasy,   tym   samym   chroniąc   organizm   przed   całkowitym   zatruciem.   Im   więcej   w 

naszym pożywieniu wyżej wymienionych produktów, tym mniej wapnia w kościach.

Cukier - główny wróg wapnia

Jedną z głównych przyczyn deficytu wapnia w organizmie jest zbyt duże spożycie 

cukru i zawierających  go wyrobów.  Cukier jest produktem  syntetycznym,  przy trawieniu 

którego powstaje wiele trujących kwasów. Ale ponieważ spożywamy go razem z produktami 

żywnościowymi, organizm jest zmuszony wydalić tę „truciznę". A do tego potrzebna jest 

ogromna ilość soli mineralnych,  w skład których  wchodzi przede wszystkim  wapń. Skąd 

organizm je bierze? A stąd, gdzie jest ich najwięcej - z kości i zębów. Jeżeli uwzględnimy 

fakt, że zamiłowanie do słodyczy wpajamy naszym dzieciom od wczesnego dzieciństwa, sami 

background image

też   jemy   cukier   codziennie   i   to   w   ilościach   setki   razy   przekraczających   normę   (cukier 

znajduje się w 80% spożywanych produktów, poczynając od jogurtu, a kończąc na sokach z 

kartonów), od razu staje się oczywiste, dlaczego dzieci walczą z próchnicą, a osoby dorosłe z 

paradontozą,   zaś   kości   starych   ludzi   przypominają   ser   szwajcarski   (mam   na   myśli 

osteoporozę).  Czy   osteoporoza   jest   chorobą   dziedziczną?   Raczej   nie.   „Dziedzicznie" 

przekazujemy przeważnie nasze złe przyzwyczajenia, które stają się przyczyną chorób.

Tak więc teraz możemy wysnuć pierwszy wniosek:

Jedną   z   podstawowych  „dziedzicznych"   przyczyn   osteoporozy   jest   nadmierne 

zamiłowanie   do   słodyczy,   przekazywane   z   pokolenia   na   pokolenie.  Często   słyszę   od 

rodziców: „Jak tu nie dać dziecku cukierka, przecież dzieciństwo powinno być słodkie." Tym 

rodzicom   radzę,   żeby   zatroszczyli   się   o   to,   aby   dzieciństwo   ich   dziecka   było   zdrowe   i 

szczęśliwe.   Żeby   to   dziecko,   kiedy   przyjdzie   starość,   nie   musiało   za   chwilę   „słodkiej" 

przyjemności w dzieciństwie latami wylewać gorzkich łez z bólu w kościach i kręgosłupie.

Ostatnio  przeprowadzone badania  naukowe ujawniły 3 ważne reguły przyswajania 

przez organizm wapnia:

1. W przypadku nadmiaru lub braków tłuszczu wapń jest wypłukiwany z organizmu 

(dlatego nie ma różnicy w przyswajaniu wapnia z mleka chudego a pełnego).

2. Negatywny wpływ na przyswajalność wapnia ma nadmiar lub brak w produkcie 

fosforu i magnezu.

3. Wpływ na przyswajalność wapnia ma zawartość w produkcie witaminy D.

Odkrycia te wyjaśniają, dlaczego osoby, które regularnie piją „niepełnowartościowe" 

mleko   (pasteryzowane,   przegotowane)   nie   otrzymują   takiej   ilości   wapnia,   jak   to   sobie 

wyobrażają.

Chciałbym   nieco   dłużej   zatrzymać   się   na   kwestii   mleka,   gdyż   produkty   mleczne 

stanowią 70-80% jadłospisu mieszkańców Europy Zachodniej i Wschodniej. Ci z Państwa, 

którzy przeczytali w mojej poprzedniej książce rozdział „Mleczny nałóg" (str. 90-93)

znają mój stosunek do mleka. Jeżeli już chcecie Państwo pić mleko (i to jedynie w 

celach leczniczych), to tylko świeże, Jeszcze ciepłe, prosto od krowy", która pasła się na 

ekologicznie czystych pastwiskach, a ponieważ taką możliwość mają tylko nieliczni spośród 

dziesiątków tysięcy, to nie będę się zatrzymywał na przedstawianiu zalet takiego mleka. Nasz 

organizm w pełni przyswaja wapń, gdy stosunek zawartości wapnia i fosforu w produkcie 

wynosi   l   :   1,3,   a   stosunek   wapnia   i   magnezu   l   :   0,5.   W   mleku   pasteryzowanym   czy 

gotowanym  proporcje wapnia do fosforu wynoszą  l : 0,7, a wapnia do magnezu  l : 0,1. 

Oprócz tego w procesie pasteryzacji ginie prawie 40-60% witaminy D. W ten sposób niemal 

background image

80-90%   wapnia   zawartego   w   pasteryzowanym   mleku   nie   zostaje   przyswojone   przez 

organizm. Cóż więc pozostaje w organizmie po spożyciu pasteryzowanego mleka? Kazeina 

(ciężkostrawne białko, wykorzystywane w przemyśle jako surowiec do produkcji organicz-

nego   kleju),   tłuszcz   zwierzęcy,   który   zwiększa   poziom   cholesterolu   i   promieniotwórczy 

(radioaktywny) pierwiastek stront 90, będący nieodłącznym towarzyszem wapnia w mleku.

Okazuje się więc, że zamiast niezbędnego wapnia organizm otrzymuje z mleka „klej", 

który „skleja" naczynia krwionośne, kamienie w nerkach i wątrobie, powoduje powstawanie 

w ciele guzów, deformację stawów rąk i nóg oraz osadza się w tkankach i ścięgnach pod 

postacią śluzu; tłuszcz nasycony (z mleka) „zapycha" naczynia krwionośne, szykując nam 

powoli stan przedzawałowy,  a promieniotwórczy stront 90 sprzyja  powstawaniu komórek 

nowotworowych.   Ostatnio   coraz   częściej   nazywa   się   mleko   „cichym   zabójcą".   W   pełni 

zgadzam się z tym określeniem.

Na II międzynarodowym kongresie poświęconym wpływowi warunków życia i pracy 

na zdrowie ludzi, lekarze ze zdziwieniem stwierdzili, że mieszkańcom Europy brakuje 900 

mg wapnia dziennie, przy czym 90% wapnia otrzymywali oni wraz z mlekiem i produktami 

mlecznymi,  a większości Hindusów, mieszkańców  Chile,  RPA, Turcji wystarcza  300 mg 

wapnia na dobę, przy czym  produkty mleczne  stanowią w ich jadłospisie zaledwie  10%, 

reszta to zboża, warzywa, owoce, orzechy, kiełki. Nie ma w tym nic dziwnego. Po prostu w 

naturalnych produktach istnieją idealne proporcje dla przyswojenia wapnia przez organizm, a 

w produktach, które były poddane obróbce przemysłowej te proporcje są zaburzone. Odnosi 

się to przede wszystkim do pasteryzowanego mleka.

Na podstawie tego, co przedstawiłem wcześniej nasuwa się drugi ważny wniosek: 

„dziedziczny"   nawyk   picia   mleka   krowiego   (jako   źródła   wapna)   od   lat   dziecięcych 

doprowadza   do   totalnego   braku   wapnia   w   organizmie,   przy   czym   szkody,   jakie 

wyrządza sobie człowiek pijący mleko kilkaset razy przewyższają pożytki.

Witamina D „wspólnikiem" wapnia

Podstawową funkcją witaminy D jest regulacja wymiany wapnia w organizmie. W 

nerkach  z  witaminy  D  powstaje  związek,  który sprzyja  przyswajaniu  wapnia,  przy czym 

reakcja ta jest możliwa tylko przy udziale witaminy C. W ten sposób witaminy D i C są nie-

zbędnymi składnikami w reakcjach przyswajania wapnia przez układ kostny.  Nie jest 

możliwe   dostarczenie   organizmowi   dostatecznych   ilości   witaminy   D   w   produktach 

żywnościowych. Podstawowym źródłem witaminy D są: jajka, których nie poleca się jeść ze 

background image

względu na wysoką zawartość tłuszczu i powstającego z tego powodu cholesterolu (z czym 

zdecydowanie nie mogę się zgodzić); masło śmietankowe, które uparcie próbuje się zastąpić 

syntetyczną margaryną, z której witamina D uwalnia się z wielkim trudem; wątroba i ryby 

(ani surowej wątroby, ani surowych ryb nie jemy, a po obróbce termicznej pozostają znikome 

ilości   witaminy   D).   Witamina   ta   nazywana   jest   „słoneczną   witaminą",   gdyż   powstaje   w 

organizmie   pod   wpływem   promieni   ultrafioletowych.   Od   pewnego  czasu   wszystkim   nam 

próbuje się wmówić, że przebywanie na słońcu szkodzi naszemu organizmowi, że promienie 

słoneczne sprzyjają powstawaniu chorób nowotworowych. Słońce stało się głównym sprawcą 

naszych problemów zdrowotnych. Ze wszystkich stron specjaliści ostrzegają: unikaj słońca - 

ono niszczy twoje zdrowie! Ale zapominamy przy tym, że słońce jest źródłem wszystkiego, 

co żyje na ziemi.

Znany amerykański naturopata Paul Berg w wieku lat 90 był silny, zdrowy, sprawny 

fizycznie, zwinny. Przebiegał codziennie 5 kilometrów, dużo pływał, chodził po górach, grał 

w tenisa, tańczył. Gdy miał 95 lat pracował po 12 godzin dziennie, nie wiedział co to choroby 

i zmęczenie, był  zawsze rześki i pełen chęci życia. W wieku 16 lat umierał na gruźlicę. 

Sławni lekarze w USA postawili diagnozę: przypadek beznadziejny,  nie da się wyleczyć. 

Lecz   Paul   Berg   trafił   do   doktora   Augusta   Raulien   z   Lozanny   -   jednego   z   największych 

autorytetów w dziedzinie helioterapii (leczenia słońcem). Później Berg napisał: „Wysoko w 

Alpach doktor Raulien oddziaływał na moje ciało uzdrawiającymi promieniami słonecznymi i 

przepisał mi dietę z warzyw i owoców. W ciągu dwóch lat z umierającego chłopca zmieniłem 

się   w   pogodnego,   cieszącego   się   życiem,   silnego   człowieka.   Od   tego   czasu   pilnie 

przestrzegałem, pilnowałem, by moje ciało stale otrzymywało dawkę promieni słonecznych, a 

mój organizm - owoce i warzywa."

Porozmawiajmy teraz o słońcu, nie z punktu widzenia chorób, które ono powoduje, a 

zdrowia, które można osiągnąć, dzięki jego wpływowi. Pod wpływem promieni słonecznych 

w naszym organizmie wytwarza się witamina D. Podstawową jej funkcją jest umożliwienie 

organizmowi   przyswajania   wapnia.   Witamina   D   jest   niezbędna   dla   krzepnięcia   krwi, 

normalnego   wzrostu   kości   i   tkanek,   pracy   serca   i   układu   nerwowego.   Przy   niedoborze 

witaminy D (na skutek braku światła słonecznego) jest silnie zaburzona przemiana materii i 

słabiej pracują naczynia krwionośne. Te ostatnie nie zapobiegają przedostawaniu się do krwi 

bakterii, co w znacznym stopniu osłabia funkcje obronne organizmu. Wzrasta uzależnienie od 

zmian warunków pogodowych, człowiek staje się mało odporny na infekcje. W ten sposób 

niedobór w organizmie witaminy D, a co się z tym wiąże - wapnia i jego soli, może zagrażać 

naszemu zdrowiu.

background image

Co prawda można otrzymywać witaminę D i wapń pod postacią tabletek, zawsze 

dostępnych   w   aptece   Jednak   gdy   uwzględni   się   odmienne   zapotrzebowanie   różnych 

ludzi  na witaminę D, to praktycznie  bardzo  trudno jest ustalić  odpowiednią dawkę. 

Trzeba sobie uświadomić, że przy jej niedoborze lub nadmiarze organizm nie będzie 

przyswajał wapnia, dlatego przyjmowanie go w takiej sytuacji może spowodować więcej 

szkód niż korzyści.

Zaspokajając potrzeby organizmu na witaminę D, człowiek nie może być zależny 

ani   od   pokarmu,   ani   od   preparatów   chemicznych.   Musi   ona   sama   powstać   w 

organizmie, w sposób naturalny, pod wpływem światła słonecznego.

Ludzie   pierwotni,   żyjący   pod   gołym   niebem,   nie   cierpieli   na   brak   witaminy   D. 

Niektóre współcześnie żyjące prymitywne plemiona nie cierpią nań dotychczas. Dopiero gdy 

ludzie   zaczęli   mieszkać   w   wielkich   miastach,   gdzie   małe   okna   mieszkań   nie   pozwalają 

przenikać promieniom słonecznym, odczuwalny stał się niedobór tej witaminy. Poddając się 

działaniu   promieni   słonecznych   należy   zawsze   pamiętać   o   tym,   że   człowiek   powinien 

pobierać je w małych dawkach. Dlatego czas przebywania na słońcu to 20 - 30 minut każdego 

dnia. Potem powinno się chronić w cieniu. Wykorzystujcie słońce nie dla opalenizny, a dla 

zdrowia!

Naukowo dowiedziono, że najlepsza pora na kąpiele słoneczne to godziny poranne - 

od wschodu słońca do godziny dziesiątej. Między godzinami 10 a 17 promienie słoneczne 

mają   wysoką   radiację,   parzą   ciało,   prowadząc   do   przedwczesnego   starzenia   się   skóry

Japoński profesor Nishi stwierdził, że określone zabiegi wodno-powietrzne stymulują w 

organizmie syntezę witaminy D. Dlatego należy wyrobić w sobie nawyk korzystania z 

porannych   i   wieczornych   naprzemiennych   pryszniców.   Regularne   uczęszczanie   do 

sauny   również   sprzyja   syntezie   tej   witaminy.  Trzeba   jednak   pamiętać,   że   kiedy   skóra 

pokrywa się warstwą opalenizny, produkcja witaminy D zostaje wstrzymana, dlatego - w mia-

rą   jak   skóra   ciemnieje   -   należy   jak   najwięcej   przebywać   w   cieniu.   Polecam   następujące 

ćwiczenie, które „konserwuje" witaminę D:

Proszę położyć się na plecach, złączyć dłonie i stopy i leżeć tak około 2 - 3 minut. 

Codzienne wykonywanie tego ćwiczenia pomoże organizmowi uniknąć niedoboru witaminy 

D.

Podczas pobytu na urlopie, kiedy mamy już ładną letnią opaleniznę, należy korzystać 

również z takich źródeł witaminy D, jak: jajka, masło śmietankowe, wątroba, ryby, warzywa i 

owoce.

Słońce jest bezcennym darem przyrody. Korzystajcie Państwo z niego rozsądnie, a 

background image

jego energia będzie zawsze służyła Waszemu zdrowiu.

Witamina D ma jeszcze jedną bardzo ważną właściwość - wchodzi w skład gruczołów 

wydzielniczych   skóry,   co   oznacza,   że   im   częściej   myjemy   ciało   różnymi   syntetycznymi 

preparatami (tj. dzisiejszymi  kosmetykami), tym więcej wymywamy z naszego organizmu 

witaminy D. Więc co, przestać się myć? - może spytać Czytelnik. Myć się można, a nawet 

trzeba, ale jeśli już używacie Państwo syntetycznych płynów do ciała, powinniście po myciu 

nasmarować się naturalnym olejem roślinnym, jeżeli już nie całe ciało, to przynajmniej ręce i 

nogi,   gdyż   właśnie   tam   przede   wszystkim   odbywa   się   synteza   witaminy   D.   Zwyczaj 

nacierania   ciała   po   kąpieli   wonnymi   olejkami   wywodzi   się   z   zamierzchłej   przeszłości. 

Przygotować taki olejek może bez trudu każdy. Wystarczy do 200 g oleju roślinnego dodać 2 

garści płatków róży, postawić buteleczkę w ciemnym miejscu na siedem dni i gotowe. Należy 

mieć ten płyn pod ręką i po każdej czynności: zmywaniu, praniu wcierać go chociażby w 

dłonie.  Wykorzystujcie   Państwo   właściwość   naszej   skóry,   która   działa   na   zasadzie 

podwójnego filtra. Z jednej strony przez pory wydala toksyny, a z drugiej - wchłania 

pożyteczne substancje.

Myślę, że Czytelnik po tym opisie zrozumiał własności witaminy D oraz to, że przy 

obecnym   stylu   życia   chronicznie   brakuje   nam   tej   witaminy,   a   to   uniemożliwia   pełne 

przyswojenie wapnia.

Teraz o witaminie C. Jest ona niezbędna do tego, aby organizm był zawsze zdrowy, 

bez niej w organizmie nie zachodzi ani jedna reakcja utleniania, gdyby nie było witaminy C, 

zginalibyśmy z powodu nieustannie atakujących organizm wirusów, bez tej witaminy nasze 

naczynia krwionośne zamieniłyby się w puste rurki, niezdolne do transportowania krwi.

Nie   jest   to   jeszcze   pełna   charakterystyka   właściwości   witaminy   C,   bardziej 

szczegółowo   napiszę   o   niej   poniżej.   Obecnie   nie   interesuje   nas   rola   witaminy   C   w 

funkcjonowaniu   organizmu,   a   jedynie   jej   właściwości   fizyko-chemiczne.   Niestety,   jest   to 

witamina   bardzo   „delikatna",   niszczy   ją   światło   dzienne   lub   słoneczne   i   podgrzewanie 

powyżej   100°C.  Jeden   tylko   przykład:   kiedy   przygotowujemy   zupę   warzywną,   w   trakcie 

gotowania zniszczeniu ulega do 50% witaminy C, gdy zupa stoi na kuchence 3 godziny - 

tracimy jeszcze 20%, a po 6 godzinach albo po powtórnym podgrzaniu nie ma w niej już 

witaminy. Obierając ziemniaki tracimy do 30% witaminy, gotując je - jeszcze 30-40%. W ten 

sposób, gdy ciągle spożywamy gotowaną żywność, którą w dodatku kilkakrotnie pod-

grzewamy, witamina C dostaje się do naszego organizmu z żywnością w minimalnych 

ilościach. Na szczęście witaminy C jest dużo w warzywach i owocach. Ale dopiero od paru 

lat mówi się o wartościach surowych warzyw i owoców, a do tej pory, poczynając od lat 60-

background image

tych, ze względu na choroby układu pokarmowego (a cierpiało na te dolegliwości prawie 80% 

społeczeństwa) spożywanie warzyw i owoców, szczególnie przez osoby w starszym wieku, 

było kategorycznie zabronione, zresztą, szczerze mówiąc, nie miały one nawet jak spożywać 

tych   bezcennych   darów   natury   (zęby   bowiem   miały   zepsute   już   od   dzieciństwa).   W   ten 

sposób tworzyło się błędne koło: skórę z warzyw należy obierać - niszczy żołądek i zawiera 

azotany (a w skórce, jak wiemy, jest najwięcej wapnia), warzyw i owoców nie jeść, za to pić 

więcej mleka i jeść mięso. Nawiasem mówiąc, im człowiek więcej spożywa białka zwierzęce-

go, tym więcej potrzebuje witaminy C. Taki sposób odżywiania w ciągu ostatnich 50 lat daje 

fatalne   rezultaty,   ludzie   nie   dożywają   nawet   do   połowy   czasu,   danego   im   przez   naturę. 

Średnio co drugi człowiek umiera na skutek chorób serca, co trzeci na choroby nowotworowe, 

co czwarty zapada na chorobę Parkinsona lub Alzheimera, a co piąty cierpi na cukrzycę i 

osteoporozę. Zdrowy człowiek w wieku 70-80 lat to rzadkość, a 70% po prostu nie dożywa 

tego wieku.

Rozmowę o witaminie C chciałbym zakończyć jeszcze jednym szokującym faktem. W 

trakcie badań naukowych udowodniono, że dym z jednego wypalonego papierosa niszczy w 

organizmie 25 mg witaminy C, tj. 1/4 dobowej dawki. W ten sposób samo palenie papierosów 

całkowicie pozbawia organizm tej witaminy. Jeżeli uwzględnimy, że w każdej rodzinie jest 

przynajmniej l palacz, to dla reszty rodziny nie ma znaczenia, czy biorą papierosa do ust, 

wystarczy, że wdychają dym papierosowy (tzw. bierne palenie). Innymi słowy, w rodzinie 

palaczy   dziecko   biernie   „pali"   już   od   najmłodszych   lat.   Witamina   C   nazywana   jest 

antyprzeziębieniową,   a   wiosną   i   jesienią,   zaczynając   od   dzieci,   a   kończąc   na   dorosłych, 

wszystkich kosi epidemia przeziębień i grypy, co stanowi jaskrawy dowód braku odporności 

organizmu,   spowodowanego   niedostateczną   ilością   witaminy   C.   A   co   z   witaminą   w 

tabletkach? - pomyśli dociekliwy Czytelnik. Szkodliwe jest nie tylko przyjmowanie witaminy 

C, ale i wszystkich syntetycznych witamin. Po pierwsze: witaminy to związki, które nie są 

wytwarzane drogą syntezy w organizmie człowieka. W roślinach powstają w procesie 

biosyntezy   po   wpływem   światła   Słońca   i   Księżyca.   W   komórkach   roślin   witaminy 

występują w łatwo przyswajalnej dla człowieka postaci (prowitaminy), oprócz nich w 

roślinach   występuje   niezbędny   zbiór   soli   mineralnych,   które   sprzyjają   pełnemu 

przyswojeniu ich przez organizm. Właśnie dzięki temu przedawkowanie naturalnych 

witamin   jest   bardzo   trudne,   a   syntetycznych   -   bardzo   łatwe.   Po   drugie:   sztuczne 

witaminy - to krystaliczna nieorganiczna substancja (produkt rafinowany), obca dla or-

ganizmu.   Jest   ona   albo   z   trudnością   przyswajana   przez   organizm,   albo   też   nie   jest 

przyswajana  w   ogóle  (szczególnie   przy   zaburzeniach   matabolizmu).  Wielu  z   Państwa 

background image

przekonało się o tym „na własnej skórze", kiedy mocz (po spożyciu witamin) ma kolor i 

zapach spożytych witamin. Często zdarzają się różne formy nietolerancji organizmu (mdłości, 

osłabienie, swędzenie) po zażyciu syntetycznych witamin. Spożywając je tylko przeciążamy 

nerki i wątrobę, naruszamy równowagę substancji mineralnych w organizmie.  Po trzecie: 

jednym   ze   skutków   ubocznych   stosowania   syntetycznych   witamin   jest   zwiększenie 

apetytu,   ponieważ   organizm,   żeby   je   przyswoić,   potrzebuje   dodatkowej   porcji   soli 

mineralnych,   węglowodanów,  składników   białkowych.  Znajdują   się   one  w   roślinach, 

natomiast   w   syntetycznych   witaminach   ich   nie   ma   i   dlatego   człowiek   zaczyna 

instynktownie   dużo   jeść,   co   prowadzi   do   nadwagi  (Amerykanie   są   najbardziej   otyłym 

narodem   na   świecie   między   innymi   przez   to,   że   „jedzą"   sztuczne   witaminy   w   dużych 

ilościach). W naszej świadomości utrwaliła się opinia, że witamina C jest nieszkodliwym 

preparatem,   jednak   w   ostatnich   latach   lekarze   coraz   częściej   obserwują   skutki   uboczne. 

spowodowane nadmiernymi dawkami syntetycznej witaminy C. To nie tajemnica, że wiele 

osób przyjmuje witaminę C i przy jej pomocy leczy grypę i niektóre inne choroby wirusowe, 

spożywając według swojego uznania dawkę 4 - 6 g na dobę, podczas gdy norma wynosi 

około 100 mg.

Uczeni   wielu   krajów   zgodnie   solidaryzują   się   z   opinią,   że   przyjmowanie 

syntetycznej   witaminy   C   nie   podnosi   odporności   organizmu   na   choroby 

przeziębieniowe,   a   jej   zwiększone   dawki   pogarszają   przebieg   niektórych   chorób 

infekcyjno-alergicznych, w szczególności reumatyzmu.

Najbardziej niebezpiecznym skutkiem przyjmowania maksymalnych dawek witaminy 

C   jest   zwiększona   krzepliwość   krwi,   w   wyniku   czego   powstają   skrzepy.   Oprócz   tego 

witamina C może sprzyjać powstawaniu w nerkach i pęcherzu moczowym kamieni z soli 

kwasu szczawiowego i moczowego. Osobom, które otrzymywały witaminę B

2

 w zastrzykach 

lekarze odradzają przyjmowanie witaminy C, ponieważ niszczy ona tę witaminę.

Chorzy   na   cukrzycę   powinni   wiedzieć,   że   duże   dawki   witaminy   C   zaburzają 

proces wytwarzania insuliny przez trzustkę i zwiększają zawartość cukru w moczu i 

krwi.   W   ostatnim   czasie   stwierdzono,   że   duże   dawki   witaminy   C   hamują   tempo 

przesyłania impulsów nerwowo-mięśniowych, w wyniku czego zwiększa się zmęczenie 

mięśni i zaburzona jest koordynacja reakcji wzrokowych i ruchowych.

Sądzę, że wniosek może być jednoznaczny - przed spożyciem witaminy C należy 

obowiązkowo skonsultować się z lekarzem i przyjmować tylko naturalne witaminy, w 

które obfitują warzywa i owoce. Na pewno ich Państwo nie przedawkują.

background image

Kropkę   nad   „i"   w   kwestii   zaburzenia   wymiany   wapnia   może   stanowić   nasze 

bezgraniczne umiłowanie do produktów mącznych. Wapń występuje w dużych ilościach w 

wyrobach mącznych zawsze w formie ciężkoprzyswajalnej (zły wapń). Z niektórymi kwasami 

(szczawiowym,   moczowy)   tworzy   trwałe   nierozpuszczalne   związki.   A   ponieważ   chleb   i 

wyroby mączne są podstawowymi produktami w naszym jadłospisie, to nic dziwnego, że 

każdego z nas doprowadzają do szału bóle kręgosłupa, stawów i mięśni.

W  jaki sposób w organizmie tworzą się nierozpuszczalne sole wapnia

Większość   z   nas   je   za   dużo,   je   raczej   z   przyzwyczajenia,   niż   z   głodu.   Od   lat 

dziecinnych wmawia się nam, że posiłki należy spożywać kilka razy dziennie, niezależnie od 

tego, czy chce się nam jeść, czy nie. Dlatego organizmowi brakuje wręcz „siły życiowej", aby 

przerobić, przetrawić, przyswoić ten nadmiar produktów. Ogromna ilość kwasów powstaje w 

wyniku spożywania produktów białkowych pochodzenia zwierzęcego, łączy się z Ca, tworząc 

nierozpuszczalne krystaliczne toksyczne związki. Organizm nie jest w stanie ich usunąć, więc 

zaczynają się one odkładać w naszych stawach. Ten proces trwa powoli, latami, i mało kto go 

zauważa, aż do chwili, gdy stawy zaczynają nam sprawiać kłopoty. W każdym stawie jest 

swoisty smar, który zapewnia jego ruchliwość. Niezależnie od tego, czy macie Państwo lat 

40,   60   czy   70,   ilość   smaru   się   nie   zmienia,   ale   gdy   zawierające   wapń   nierozpuszczalne 

związki zaczynają wypierać smar ze stawów, jakby cementując je, wówczas odczuwa się ból, 

zmniejszenie ruchomości i elastyczności stawów.

Pierwszym obiektem ataku są nogi. W nogach jest więcej kości, niż w każdej innej 

części   ciała,   w   stopie   aż   26.   Ze   stóp   toksyczne   kryształki   przemieszczają   się   wyżej,   co 

powoduje, że odczuwamy ból w kolanach. Potem przesuwają się do stawów biodrowych. 

Proszę   zaobserwować,   jak   Państwo   rano   wstajecie   z   łóżka.   Co   drugi   dzień   z   jękiem 

narzekacie:  „Och, moje   plecy!"   Mijają  lata  i  toksyczne  kryształki   przesuwają  się  jeszcze 

wyżej - do kręgosłupa, potem atakują ramiona, szyję, łokcie, a nawet palce. Dochodzi do 

tego, że niektóre osoby z trudem zwijają dłoń w pięść, przy skręcaniu szyi rozlega się trzask i 

chrupnięcie. Na usprawiedliwienie wciąż powtarzają: „Stawy bolą, bo się starzeję". No a 

dzieci? U dzieci tak samo trzeszczy i chrupie. Proszę popatrzeć, jak porusza się młodzież. 

Widoczny jest brak ruchliwości stawów, kolana mają jak z drewna! Wcześniej na podwórku 

grali   w   piłkę,   klasy,   bawili   się   w   chowanego,   a   teraz   podwórko   jest   zastawione   przez 

samochody i nie pozostaje nic innego, jak grać w domu, siedząc przed ekranem komputera, 

stawy i kości wymagają ruchu, czym więcej, tym dla nich lepiej.

background image

W   ten   sposób   zrozumiała   staje   się   jeszcze   jedna   przyczyna   osteoporozy   - 

osłabienie ruchowe - powszechny brak ruchu.

O ruchu pisałem już dostatecznie dużo. Odnośnie osteoporozy mogę tylko dodać, że 

im mniej ruchu przypada na jednostkę czasu, tym większe jest prawdopodobieństwo 

zachorowania.

Jeżeli   z   tego   wszystkiego,   o   czym   pisałem   powyżej   wyodrębnimy   najważniejsze 

punkty, będą one stanowić przyczyny pojawienia się w organizmie tej uciążliwej choroby. 

Spróbujmy poukładać je „na półeczkach". Przyczyny powstania osteoporozy są następujące:

1. Brak w organizmie witamin D i C.

2. Odżywianie się produktami poddanymi obróbce cieplnej.

3. Używanie głównie przegotowanej wody.

4. Spożywanie małych ilości warzyw i owoców oraz ich naturalnych, na świeżo 

przygotowywanych soków.

5. Obieranie warzyw i owoców ze skóry.

6. Nieprawidłowe przygotowywanie posiłków (długie gotowanie, smażenie).

7. Zbyt duże ilości pożywienia.

8. Palenie.

9. Brak ruchu.

10. Spożywanie w dużych ilościach mleka.

11. Spożywanie w dużych ilościach chleba i wyrobów mącznych,

12. Spożywanie w dużych ilościach cukru i słodyczy.

13. Spożywanie w dużych ilościach tłuszczów zwierzęcych.

14. Spożywanie w dużych ilościach syntetycznych witamin.

15. Spożywanie   rafinowanych   produktów   zawierających   nierozpuszczalny 

(nieorganiczny   wapń):   długo   gotowanych   kasz,   makaronów,  zup   z   torebek   i 

innych.

Gdyby każdy z Państwa uczciwie i z ręką na sercu postawił znaczek to sądzę, że 

prawie wszystkie te punkty okazałyby się charakterystyczne dla Państwa trybu życia, a to 

oznacza, że możecie być pewni, że zachorujecie na osteoporozę, albo już jesteście chorzy, 

tylko jeszcze o tym nie wiecie.

Teraz zróbmy krótkie podsumowanie. Nasz nieprawidłowy tryb życia prowadzi do 

tego, że sami sobie przygotowujemy grunt dla powstania w naszym organizmie takiej 

choroby,   jak   osteoporoza.   Ten   nieprawidłowy   tryb   życia   przekazujemy   naszym 

background image

dzieciom, a one znów swoim. W taki sposób przekazujemy „genetycznie" nie chorobę, 

ale złe nawyki, które są przyczyną choroby. Ten wniosek dotyczy wszystkich chorób, 

które określamy jednym słowem - „cywilizacyjne".

Aby skutecznie walczyć  z osteoporoza należy włączać do jadłospisu jak najwięcej 

warzyw i owoców oraz soków z nich, szczególnie takich, które zawierają maksymalne ilości 

wapnia, witamin C i D, fosforu, potasu i magnezu (patrz: tabela l oraz przepisy na sałatki i 

surówki - aneks, str. 165 - 170)

Tabela l

Produkty roślinne o dużej zawartości mikroelementów i witamin

wapń

fosfor

potas

magnez

witamina C

witamina D

skórka

zielony

szpinak

kapusta

pomidory

pomidory

warzyw

groszek,

ogórki

marchew

marchew

marchew

i owoców,

szpinak

ziemniaki

buraki

sałata

kapusta

otręby

orzechy

marchew

sałata

szpinak

ziemniaki

bób

owies

cebula

owies

kapusta

rzepa

szpinak

bób

pietruszka

jęczmicń

ziemniaki

buraki

marchew

żyto

szparagi

pszenica

buraki

szpinak

rzepa

jęczmicń

szpinak

jabłka

bób

sałata

pszenica

pietruszka

żurawiny

groch

groszek

ogórki

mlecz

groszek

mlecz

mlecz

kapusta

pokrzywa

porzeczki

seler

kalafior

agrest

jabłka

jabłka

maliny

wiśnie

gruszki

pietruszka

agrest

pokrzywa

poziomki

Skorupka jajka to nie śmieć

W leczeniu osteoporozy pomaga skorupka jajka. Jest ona idealnym źródłem wapnia, 

który w 90% jest przyswajany przez organizm (kości). Oprócz węglanu wapnia w skorupce są 

wszystkie niezbędne dla organizmu mikroelementy: miedź, fluor, żelazo, mangan, molibden, 

siarka, krzem, cynk i inne - w sumie 27! Skład skorupki jajka jest bardzo podobny do składu 

kości i zębów. Niemieccy i węgierscy uczeni, którzy przez 15 lat badali wpływ skorupki jajka 

na   organizm   człowieka   zauważyli,   że   u   dzieci   i   dorosłych   podawanie   skorupki   dało 

pozytywne rezultaty przy łamliwości paznokci, włosów, krwawieniach dziąseł, zaparciach, 

pobudliwości, bezsenności, chronicznych katarach, astmie. Jak się okazało, skorupka jajka nie 

background image

tylko wzmacnia tkankę kostną, ale i usuwa z organizmu pierwiastki promieniotwórcze.

„Skorupkoterapia" w leczeniu i profilaktyce osteoporozy może przynieść nieoceniony 

pożytek, a co najważniejsze - nie powoduje żadnych skutków ubocznych. Metoda stosowania 

skorupki jest prosta, nie wymaga poniesienia żadnych kosztów.

Przepis nr 1:

Skorupkę jajka zanurzyć na 5 minut we wrzątku. Pozostawić do wyschnięcia i zmielić 

w maszynce do kawy. Używać od 0,5 do l g dziennie. Można spożywać ją z sokiem z 1/2 

cytryny lub dodawać do kasz i twarogów, aby zapobiec osteoporozie. Kurację skorupką jajka 

należy przeprowadzać 2 razy do roku w styczniu i listopadzie w ciągu 30 dni, stosując l -2 g 

dziennie.

Przepis nr 2:

Sok z  liści  rzepy jest  bardzo  skutecznym   środkiem  dla  dzieci   i  dorosłych,   którzy 

cierpią na rozmiękczenie kości i zębów. Najlepsze efekty można osiągnąć, gdy stosuje się 

mieszankę soków z liści rzepy (90 g), mlecza (90 g) i marchwi (280 g). Ta ilość soku jest 

przewidziana na 2 razy: rano i wieczór.

Przepis nr 3:

Oczyszczanie sokiem z rzepy. Przepis ten pomaga nie tylko zahamować osteoporozę, 

ale także usuwać nadmiar soli z układu kostnego ciała. Potrzebne jest 10 kg czarnej rzepy. 

Rzepę   dobrze  wyszorować   i   nie   obraną   ze   skóry   zanurzyć   w   dezynfekującym   roztworze 

nadmanganianu   potasu   (lekko   różowym)   na   15-30   minut.   Wypłukać   w   czystej   wodzie. 

Następnie zrobić sok w sokowirówce, kilka razy przefiltrować go. Sok należy wycisnąć z 

całych  10 kilogramów.  Przelać  go do szczelnie  zamykanego  naczynia,  które zawinięte  w 

ciemną szmatkę, należy trzymać w lodówce. (Uwaga! Sok można przechowywać tylko w 

lodówce!) Pić o dowolnej porze niezależnie od rytmu spożywania posiłków 3 razy dziennie 

po 30 g (nie więcej!). Zwiększenie dawki może spowodować niebezpieczne skutki!!! Żeby 

kuracja była  skuteczna,  wypić  należy cały sok z 10 kilogramów. Podczas  stosowania  tej 

kuracji całkowicie zrezygnować z jedzenia bułeczek drożdżowych, tłustych potraw, mięsa, 

jajek, natomiast przyjmować produkty pochodzenia roślinnego.

Muszę   uprzedzić,   że   u   osób,   które   mają   mocno   zanieczyszczony   układ   kostny   w 

początkach kuracji mogą wystąpić bóle w kościach, czasem nawet dość silne. Proszę się nie 

bać! Nie brać środków przeciwbólowych, w dalszym ciągu pić sok. Jest to normalny przebieg 

procesu   oczyszczania.   Po   zakończeniu   kuracji   może   zniknąć   wiele   męczących   Państwa 

dolegliwości.

W trakcie kuracji sokiem z rzepy bardzo pomagają kąpiele z dodatkiem siana. Można 

background image

je   przyjmować   zupełnie   niezależnie,   gdyż   taki   zabieg   ma   wieloraki   wpływ:   odmładza 

organizm, działa uspokajająco na system nerwowy, oczyszcza układ limfatyczny, likwiduje 

bóle kości i mięśni, oczyszcza pory skóry, polepsza krążenie.

Przepis nr 4:

Paczkę   siana   (można   kupić   w   sklepie   zoologicznym)   włożyć   do   naczynia   o 

pojemności 5 litrów, zalać 3 litrami wrzątku, przykryć pokrywką i gotować na małym ogniu 

jeszcze 1,5-2 godz. Przygotować kąpiel o temperaturze 45-50°C. Wlać do wanny wywar z 

siana. Przygotować z folii osłonę na wannę, wyciąć w niej otwór na głowę. Osłona powinna 

tak zakrywać wannę, aby nie było dostępu powietrza. Wejść do wanny, nałożyć pokrowiec. 

Kąpiel powinna trwać 15-20 minut. Należy przyjąć 10-12 kąpieli, najlepiej codziennie lub co 

drugi dzień. Mogą Państwo spytać: do czego folia? Rzecz w tym, że gdy przyjmujemy kąpiel, 

na powierzchni wanny zaczynają parować olejki eteryczne, które wchodzą w skład siana. 

Szkoda, żeby nie dostały się przez pory skóry do naszego organizmu. Kiedy dzięki folii brak 

jest   dostępu   powietrza,   skóra   dopiero   może   „nacieszyć   się"   zdrowotną   siłą   olejków 

eterycznych.

Teraz podsumujmy. Jeżeli chorują Państwo na osteoporozę należy koniecznie:

1.

Zmienić  sposób odżywiania: ograniczyć  spożycie  produktów, które wypłukują 

wapń z kości.

2.

Pić świeżo przygotowane soki owocowe (nie mniej niż 2 szklanki dziennie).

3.

Dbać o dostarczanie organizmowi naturalnych witamin C i D.

4.

Codziennie zjadać l skorupkę jajka i jajko na miękko oraz l jabłko.

5.

Regularnie spożywać fasolę, groch, brokuły, owies bogate w estrogeny.

6.

Oczyszczać   organizm   według   sposobów   opisanych   w   poprzedniej   i   niniejszej 

książce   (oczyszczanie   kości   -   patrz:   pierwsza   książka,   str.   170,   oczyszczanie 

sokiem z rzepy - druga książka, przepis nr 3, str. 28)

7.

Codziennie wykonywać wybrany zestaw ćwiczeń (patrz: pierwsza książka, str. 33 

- 34, druga książka, str. 57 - 58, 60 - 61)

8.

Regularnie raz na trzy miesiące robić serię kąpieli według przepisów z pierwszej 

książki, str. 77 - 78 i z drugiej, przepis nr 4, str. 29)

9.

Codziennie rano i wieczorem robić naprzemienne prysznice  (pierwsza książka, 

str. 77)

10. Codziennie   przez   10-15   minut,   włączywszy   ulubioną   muzykę,   tańczyć, 

podskakiwać - inaczej mówiąc wzmacniać kości poprzez ruch.

background image

Kwas moczowy cichy zabójca

Bóg stworzył pokarm, a diabeł kucharza. Ta biblijna prawda jest niestety przez nas 

całkowicie   zapomniana.   Tak   bardzo   lubimy   jeść,   że   przyzwyczajenie   do   spożywania 

nadmiernych ilości pokarmu pozbawia nas zupełnie rozumu. Nasz organizm po prostu nie 

daje sobie rady z tą obfitością pożywienia, którą musi przerobić. Świadomie zmuszamy go do 

gromadzenia   niestrawionych   resztek   w   różnych   częściach   naszego   ciała.   Te   niestrawione 

resztki w ciągu dziesiątek lat, rozkładając się, zatruwają nas od wewnątrz, powodując różne 

choroby i przedwczesne więdnięcie naszego ciała.

Problem kiedy i ile razy jeść był przeze mnie szczegółowo opisany w poprzedniej 

książce.   Na   wszelki   wypadek   przypomnę,   że   objętość   żołądka   każdego   człowieka   jest 

indywidualna. Jeżeli złączymy dwie dłonie na kształt kuli, zobaczymy jaka jest fizjologiczna 

pojemność żołądka. Przy czym to, co mieści się w jednej dłoni to jednorazowy posiłek, a 

połowa objętości drugiej dłoni to ilość płynu, którą możemy wypić. I to wszystko!

To, co przekracza opisane objętości jest dla organizmu zbędne. A jeżeli to, co zbędne 

codziennie odkłada się w organizmie nawet w niewielkich ilościach, to z biegiem lat powstają 

już znaczne ilości. Prawie wszystkie chroniczne choroby „zawdzięczają" swoje pochodzenie 

kwasowi   moczowemu,   który   stopniowo,   jak   rdza,   przeżera   nasz   organizm.   Skąd   się   on 

bierze? Po pierwsze, z nadmiaru spożywanego przez nas pokarmu, a po drugie, z dużej ilości 

pokarmów pochodzenia białkowego (mięso, mleko, wędliny, kiełbasa itp.).

Choroby   stawów,   kości,   bóle   w   kręgosłupie,   chroniczny   reumatyzm,   artretyzm, 

podagra, osteoporoza itp. - wszystkie te choroby wywołane są nadmiarem kwasu moczowego 

w organizmie. I jak długo twarde kryształy tego kwasu będą jak igły wbijać się w nasze 

mięśnie i kości, tak długo będziemy płakać i krzyczeć z bólu nie do wytrzymania. Proszę 

zrozumieć,   drodzy   Państwo,   chorzy   na   reumatyzm   i   podagrę,   musicie   przerwać   proces 

tworzenia się w organizmie kwasu moczowego i rozpuścić złogi w stawach i mięśniach, a 

wtedy długoletnie męczące silne bóle znikną same z siebie.

Przepisy, które zaproponuję poniżej pomogły wielu osobom uwolnić od dolegliwości 

narządów ruchu. Zalicza się do nich również moja matka (lekarka z 45-letnim stażem), która 

30 lat cierpiała na silny reumatyzm, dopóki nie wypróbowała na sobie mądrych rad medycyny 

ludowej. Aby łatwiej  można było  ustalić,  jaka męczy nas dolegliwość, należy spróbować 

określić niektóre symptomy obecności kwasu moczowego w organizmie.

Podagra

background image

Najczęściej występuje w stawach dużych palców u nóg, rzadziej u rąk, objawia się 

silnym   łamaniem   lub   świdrującym   bólem.   Kwas   moczowy,   odkładając   się   w   stawach   w 

postaci   kryształków   powoduje   silne   bóle,   opuchlizny   i   zaczerwienienia.   Sole,   które   wy-

dzielają   się   z   krwi   tworzą   guzy   podagryczne,   zniekształcające   stawy   i   pozbawiające   je 

możliwości ruchu. Jeżeli ilość kwasu cały czas się zwiększa, staw pokrywa się jakby grubą 

warstwą   soli   (podobną   do   stwardniałego   cementu),   co   przeszkadza   w   wykonywaniu 

jakichkolwiek ruchów. Choroba rozpoczyna się od niewielkiego bólu w porażonym stawie i 

trudności w poruszaniu, co szczególnie wyraźnie daje się odczuć po długim bezruchu (sen, 

siedzenie).   Podczas   ruchu   (siadanie,   chodzenie   po   schodach   itp.)   słychać   chrzęst. 

Najczęstszym obiektem ataku podagry jest staw biodrowy, co powoduje utykanie.

Chroniczny reumatyzm

Chroniczny   reumatyzm   jest   chorobą   nie   mającą   nic   wspólnego   z   ostrym 

reumatyzmem,   powodowanym   przez   komplikacje   po  przeziębieniu   lub   grypie.   Można   go 

nazwać   młodszym   bratem   podagry,   ponieważ   obie   choroby   mają   wspólną   przyczynę   - 

nagromadzenie   kwasu   moczowego.   Chroniczny   reumatyzm   rzadko   występuje   u   ludzi 

młodych. W zasadzie jest „osiągnięciem" osób w starszym wieku, będąc „nagrodą" za obfite 

biesiady przez całe życie.

Można   śmiało   powiedzieć,   że   reumatyzm   to   lustro,   w   którym   odbijają   się   nasze 

zgubne nawyki żywieniowe. Chroniczny reumatyzm jest mniej bolesny niż podagra, chociaż 

obrzęki   i   guzy   reumatyczne   są   bardzo   podobne   do   podagrycznych.   Jego   przyczyną   jest 

spowolnienie   przemiany   materii,   spowodowane   przede   wszystkim   przez   nadmiar   kwasu 

moczowego (spożywanie produktów i wyrobów z dużą jego zawartością, siedzący tryb życia, 

spożywanie dużych ilości alkoholu, herbaty, kawy, słodyczy, palenie papierosów).

Dna moczanowa

W krwi znajduje się niewielka ilość kwasu moczowego. Ale gdy ilość ta się zwiększa, 

to łącząc się z niektórymi składnikami krwi kwas moczowy tworzy galaretowate masy, które 

umiejscawiają się w określonych odcinkach naczyń krwionośnych. Wtedy krążenie krwi jest 

zakłócone lub w ogóle zatrzymane. Z reguły zatykają się najdrobniejsze naczynia krwionośne 

w częściach ciała oddalonych od serca (ręce, nogi). Zakłóceniu ulega krążenie krwi, co po-

background image

woduje uczucie zimna (chłodne ręce, nogi). Dna jest chorobą serca i może być początkiem 

totalnego zaburzenia pracy układu krążenia.

Anemia

Przyczyny   anemii   są   takie   same,   jak   dny   moczanowej.   Niedostatek   czerwonych 

krwinek prawdopodobnie związany jest z nawykiem spożywania gotowanych, rafinowanych 

produktów,   cukru,   nadmiernej   ilości   białka   pochodzenia   zwierzęcego,   pasteryzowanego 

mleka. We wszystkich tych produktach wapń występuje w trudno przyswajalnej postaci, a 

łącząc się z kwasem moczowym tworzy nierozpuszczalne sole, co prowadzi do zmiany składu 

krwi.

Kamica wątrobowa i nerkowa

Kwas moczowy odkłada się nie tylko w mięśniach i stawach, ale również w nerkach i 

w żółci. Gdy opisywałem przyczyny osteoporozy, zwróciłem uwagę na to, że nieorganiczny 

(nienaturalny) wapń tworzy z kwasem moczowym nierozpuszczalne sole, które krystalizują 

się w wątrobie i w nerkach. Początkowo tworzy się piasek, który łatwo przechodzi przez 

kanały odprowadzające, ale z upływem czasu piasek zamienia się w kamienie, które powo-

dują straszne męczarnie w postaci kolek wątrobowych i nerkowych. Objawem tworzenia się 

piasku jest uczucie bólu podczas oddawania moczu. Ale Jak to często bywa, lekceważymy 

przejściowe bóle i czekamy do momentu, gdy kamienie dadzą o sobie znać w formie ataku.

Choroby skóry

Wiele chorób skóry, szczególnie noszących miejscowy charakter, powstaje w wyniku 

odkładania się kwasu moczowego w tkankach naszego ciała. Różnego rodzaju egzemy skórne 

mają ścisły związek ze zgubnym działaniem kwasu moczowego i jego soli.

Cukrzyca i nadwaga

Kwas moczowy jest dla organizmu trucizną, od której trzeba się uwolnić za wszelką 

cenę.   Organizm   płaci   za   neutralizację   kwasu   moczowego   zmniejszeniem   szybkości 

przemiany   materii,   ponieważ   znaczna   część   soli   mineralnych,   witamin,   mikro-   i 

background image

makroelementów jest zaangażowana w proces neutralizacji kwasu moczowego. To prowadzi 

do naruszenia gospodarki cukrowej (cukrzyca). Z reguły po naruszeniu gospodarki cukrowej 

przychodzi kolej na zakłócenie wymiany tłuszczów, w wyniku czego następuje otłuszczenie 

ciała. Właśnie dlatego wielu diabetyków cierpi na nadwagę, tj. otłuszczenie.

Choroby nerwowe

Ponieważ kwas moczowy ma bezpośredni kontakt z krwią, to jego niszczące działanie 

nie ogranicza się tylko do chorób stawów, tkanek i mięśni. Ośrodki nerwowe i mózg również 

cierpią z powodu jego trującego działania. Podwyższone ciśnienie krwi, bóle głowy, częste 

migreny, neurastenia, bezsenność, a nawet epilepsja (padaczka) - wszystkie te dolegliwości 

mają wspólną przyczynę: oddziaływanie na organizm toksycznych soli kwasu moczowego.

Pewnego razu zwróciła się do mnie kobieta, która wiele lat cierpiała na potworne bóle 

głowy, tak silne, że środki przeciwbólowe prawie nie skutkowały. Dałem jej tylko dwie rady: 

1. zrezygnować ze spożycia mięsa, 2. przeprowadzić kurację oczyszczającą organizm z kwasu 

moczowego.   Po  upływie   miesiąca   pacjentka   zapomniała,   co   to  znaczy   ból   głowy  nie   do 

wytrzymania. Później jej

córka i niektórzy znajomi cierpiący na bóle głowy z powodzeniem przeprowadzili tę 

kurację.   W   ten   sposób   już   wiele   lat   polecam   swoim   pacjentom   ten   niezawodny   zabieg, 

bowiem według stów tych, którzy przeprowadzili kurację dzięki niej znikają nie tylko bóle 

głowy, ale i wiele innych dolegliwości, związanych z bólami stawów, kości, mięśni.

Oczyszczanie   organizmu   z   kwasu   moczowego  (stosować   przy   następujących 

chorobach:   osteoporoza,   podagra,   chroniczny   reumatyzm,   kamienie   żółciowe   i   nerkowe, 

anemia, dna moczanowa, niektóre choroby nerwowe, cukrzyca, nadwaga, nadciśnienie, katar 

żołądka,   choroby   wątroby).   Najlepszym   sposobem   uwolnienia   organizmu   od   trującej 

substancji, która po mału zabija nasz organizm jest picie zwykłego soku z cytryny. Kuracja 

sokiem cytrynowym nie wymaga od chorego zmiany miejsca pobytu (jak często radzi się przy 

chronicznym   reumatyzmie)   ani   zmiany   diety,   jest   stosunkowo   tania,   a   przy   tym   daje 

fantastyczne rezultaty.

Aby przeprowadzić tę kurację potrzebna jest zwykła cytryna, przy czym najlepiej, jeśli 

owoc ma cienką skórkę, gdyż  wtedy zawiera więcej soku. Świeży sok cytrynowy bardzo 

szybko rozkłada się pod wpływem powietrza i światła i dlatego za każdym razem należy 

przygotowywać nową porcję soku.

Wśród ludzi, którzy nie tolerują kwasu rozpowszechnione jest zdanie, że duża ilość 

background image

soku z cytryny może spowodować rozstrój żołądka. Podobne obawy są nieuzasadnione i ten, 

kto myśli  w taki sposób zupełnie nie zna fizjologii procesu trawienia. Sok z cytryny ma 

kwaśny smak w momencie przygotowywania. Gdy tylko zostaje wypity, enzymy w jamie 

ustnej zmieniają jego smak na słodki. Tym niemniej do żołądka dochodzi kwas cytrynowy i 

askorbinowy.   Ale   te   dwa   kwasy,   w   porównaniu   z   kwasem   solnym   zawartym   w   sokach 

żołądkowych   są  tak   słabe,   że   w   żadnym   wypadku   nie   mogą   zaszkodzić   błonie   śluzowej 

żołądka. Wręcz przeciwnie - osoby, które cierpią na katar lub wrzody żołądka odczuwają 

korzystne   działanie   kuracji   sokiem   cytrynowym.   Jest   on   bogaty   w  witaminę   C, 

mikroelementy i hormony. Wspaniale oczyszcza organizm z nierozpuszczalnych soli i śluzu. 

Ci z Państwa, którzy chcą wyglądać młodo, powinni pić sok z jednej cytryny dziennie.

Dzięki   zawartości   hormonów   fitoestrogenowych   sok   z   cytryn   jest   szczególnie 

pożyteczny   dla   kobiet   w   starszym   wieku.   Zadziwiające   związki   pierwiastków 

chemicznych   zawarte   w   soku   cytrynowym   -   to   wspaniała   profilaktyka   w   chorobach 

infekcyjnych. Późną jesienią i wczesną wiosną należy zapobiegawczo pić go przeciwko 

epidemii   grypy   i   przeziębieniom.   Kurację   sokiem   z   cytryny   można   podzielić   na   dwa 

rodzaje: profilaktyczną i leczniczą. Profilaktyczna wygląda następująco:

Przepis nr 5 (kuracja profilaktyczna)

Sok cytrynowy należy pić według następującego schematu:

dzień 1  i  10 - 1 cytryna

dzień 2 i 9 - 2 cytryny

dzień 3 i 8 - 3 cytryny

dzień 4 i 7 - 4 cytryny

dzień 5 i 6 - 5 cytryn.

Od 1-ego do 5-tego dnia zwiększamy spożycie o l cytrynę, od 6-tego do 10-tego dnia 

zmniejszamy o jedną cytrynę. W sumie przez 10 dni należy wypić sok z 30 cytryn.

Sok przygotowuje się następująco: cytrynę przekroić wszerz na dwie połowy, każdą 

wycisnąć   i   pić   sok   bez   dodatku   cukru.   Jeśli   nie   możecie   Państwo   pić   czystego   soku 

cytrynowego, to można go rozcieńczyć wodą i dodać l łyżeczkę miodu. Wyciśniętych połó-

wek cytryny nie należy wyrzucać, przecież w pozostałej części cytryny i skórce są cenne 

fitoncydy i olejki eteryczne, które korzystnie działają na pracę serca, naczyń krwionośnych, 

mózgu.   Wyciśnięte   połówki   cytryn   należy   drobno   posiekać,   przełożyć   do   słoika,   zalać 

miodem lub posypać cukrem i wstawić do lodówki. Po 10 godzinach otrzymacie Państwo 

wspaniałą esencję (wyciąg z cytryny), którą można pić zamiast herbaty lub kawy, dodając 

wodę mineralną lub przegotowaną.

background image

Kuracja lecznicza.  W czasie tej kuracji sok należy pić tylko w czystej postaci, tzn. 

nie rozcieńczać go wodą, nie dodawać miodu ani cukru. Sok należy przygotować tak, jak w 

przypadku kuracji profilaktycznej. Pić go trzeba pół godziny przed lub godzinę po posiłku - 

jak komu wygodniej. Aby leczyć ciężkie, chroniczne

choroby  należy w  ciągu   całej   kuracji  wypić   sok z  200 cytryn.  „200 cytryn!  Tyle 

kwasu?" - pomyśli Czytelnik, który na samą myśl o cytrynie czuje w ustach kwaśny smak. 

Nie pomyliłem się. Właśnie 200 i ani jednej mniej (więcej można). W mojej praktyce lecz-

niczej nie jedna setka ludzi piła duże ilości soku z cytryny, ciesząc się dzięki temu dobrym 

zdrowiem. Sam piłem do 10 szklanek, tzn. sok z 40 sztuk dziennie. Tak więc nie ma się czego 

bać. Kiedy Państwo spróbują, to przekonają się, że mam rację. Bardzo rzadko pod wpływem 

wprowadzenia   do   żołądka   dużej   ilości   kwasu   cytrynowego   mogą   pojawić   się   jakieś 

zakłócenia w funkcjonowaniu jelita. W tym przypadku należy zaprzestać przyjmowania soku 

według schematu kuracji leczniczej i przejść na kurację profilaktyczną. Pomoże to żołądkowi 

przyzwyczaić się do soku cytrynowego. Potem można przeprowadzić kurację leczniczą.

Opiszę teraz schemat spożywania soku w kuracji leczniczej, zalecanej w chorobach 

chronicznych.

dzień l i 12

-          5 cytryn

dzień 2 i 11

-         10 cytryn

dzień 3 i 10

-         15 cytryn

dzień 4 i 9

-         20 cytryn

dzień 5,6,7 i 8               -         25 cytryn

Razem w ciągu 12 dni zużywamy 200 cytryn.

Sok należy pić kilkakrotnie (3-5 razy dziennie). Zwykle na szósty, siódmy, ósmy i 

dziewiąty   dzień   przypada   największa   ilość   soku   (prawie   litr).   Osoby   przeprowadzające 

kurację bywają przerażone taką ilością soku, a przecież pije się po 2 litry soku z jabłek lub 

czarnej porzeczki. A cytryna to też owoc, tylko że ma kwaśny smak.

Podczas leczenia  kamieni za pomocą  soku z cytryny należy go pić według wyżej 

opisanego schematu. Sok z cytryny jest jednym z najlepszych środków przeciw kamieniom. 

Należy dodać, że w trakcie kuracji przez kilka dni widoczna jest wydajniejsza praca nerek. 

Mocz może zmienić kolor, stanie się ciemny, może pojawić się w nim osad ceglanego koloru, 

składający się z soli moczanowych. W pierwszej fazie leczenia ilość osadu na litr bywa duża. 

Świadczy to o tym, że organizm pod wpływem kwasu cytrynowego

gwałtownie   usuwa   kwas   moczowy.   Pod   koniec   kuracji   mocz   przybiera   kolor 

bursztynu, nie widać osadów, nawet po długim czasie stania, co wskazuje na to, że nie ma 

background image

nadmiaru kwasu moczowego w organizmie. Kuracja sokiem cytrynowym najlepiej zaopatruje 

organizm   w   witaminy,   których   nam   chronicznie   brakuje.   Przecież   l   wypalony   papieros 

niszczy w organizmie do 25 miligramów witaminy C, czyli 1/4 dziennego zapotrzebowania (a 

kto w dzisiejszych czasach nie pali?). Czym można wytłumaczyć tak zdumiewające działanie 

soku   z   cytryny?   Kwas   cytrynowy   jest   jedynym   kwasem   wiążącym   się   w   organizmie   z 

wapniem. W wyniku tego procesu tworzy się unikalna sól. Podczas jej rozpuszczania orga-

nizm otrzymuje fosfor i wapń, pierwiastki, które normalizuj ą przemianę materii i regenerują 

tkankę kostną.

Oprócz   tego   kwas   cytrynowy   tworzy   się   w   procesie   trawienia   pokarmu.   Jeżeli 

przyjmujemy kwas cytrynowy,  to w ten sposób organizm zachowuje energię, którą może 

wykorzystać   na   oczyszczanie   kości   z   „trucizny".   Ponadto   kwas   cytrynowy,   łącząc   się   z 

aminami   tworzy   kwas   aminowo-cytrynowy   o   ładunku   ujemnym.   A   spośród   21 

niezastąpionych   aminokwasów   w   naszym   organizmie   tylko   3   są   naładowane   ujemnie. 

Szczególnie   cenne   w   kuracji   cytrynowej   jest   to,   że   podczas   niej   w   organizmie   powstaje 

naturalny   kwas   aminowo-cytrynowy,   który   jest   składnikiem   (w   postaci   syntetycznej) 

praktycznie   wszystkich   preparatów   farmakologicznych   przeznaczonych   do   walki   z   wyżej 

opisanymi chorobami.

Jeszcze   kilka  pożytecznych  rad  na  temat   spożywania   cytryn.   Jeżeli  zaczyna  boleć 

gardło, pojawiają się pierwsze objawy anginy, należy co 15 minut ssać po plasterku cytryny, 

ponieważ   nawet   w   minimalnych   ilościach   roztwór   kwasu   cytrynowego   zabija   wszystkie 

zarazki. Jeżeli cierpią Państwo na paradontozę lub gdy bolą dziąsła, to proszę regularnie rano 

i wieczorem przez  2 tygodnie  płukać jamę  ustną szklanką  ciepłej  przegotowanej  wody z 

dodatkiem soku z cytryny.

Wspaniałe rezultaty daje spożywanie cytryny jako środka zapobiegającego wypadaniu 

włosów. Jeśli macie Państwo łupież i wypadają Warn włosy należy nacierać skórę głowy 

kawałkami cytryny przez 10 dni. Łupież zniknie, a włosy staną się silne.

Sok z cytryny może okazać się niezastąpiony przy nadmiernej potliwości.

Przepis nr 6:

Przed snem należy zrobić ciepłą kąpiel (do 2 litrów wody dodać 4 łyżeczki sody). 

Moczyć   w   niej   nogi   15-20   minut,   wytrzeć,   a   palce   i   miejsca   między   palcami   przetrzeć 

kawałkami   cytryny.   W   ciągu   dnia   należy   nasączać   watę   sokiem   z   cytryny   i   wkładać   ją 

pomiędzy   palce   u   nóg.   Po   kilku   takich   zabiegach   pocenie   się   stóp   zniknie.   Podczas 

przeprowadzania   kuracji   cytrynowej   od   wyciskania   soku   skóra   rąk   stanie   się   miękka   i 

zadbana, a paznokcie nabiorą blasku.

background image

Jeżeli dokuczają Państwu odciski należy przyłożyć na noc kawałek cytryny i zakleić ją 

plastrem. Do rana odcisk stanie się tak miękki, że można go będzie bez trudu usunąć. Jeżeli 

twarz i całe ciało pokrywają piegi, wystarczy przeprowadzić profilaktyczną kurację sokiem z 

cytryny, by ich ilość zmniejszyła się.

Krócej mówiąc, sok z cytryny ma szeroki zakres działania na różne dolegliwości, o 

czym przekonać się można na własnym przykładzie. Znany długowieczny Portugalczyk San 

Paulo żył 156 lat, a swoją dobrą kondycję zdrowotną tłumaczył m.in. tym, że codziennie 

spożywał od 10 do 15 cytryn. A więc kupujcie Państwo cytryny i wyciskajcie z nich sok. 

Wasze zdrowie jest w Waszych rękach!

background image
background image

Kiedy łupie w kręgosłupie

Trudno znaleźć człowieka, którego nie męczyłyby bóle w stawach i kościach. Tym, 

którzy cierpią jest wszystko jedno, jak nazwiemy ich chorobę: reumatyzm,  artretyzm  czy 

osteoporoza. Ból przez to się nie zmniejszy. W swojej praktyce leczniczej spotkałem wielu 

cierpiących. Były między nimi dzieci, młodzież, ludzie w średnim wieku. Ale szczególnie żal 

mi starszych osób, bo są one, jak nikt inny nieszczęśliwe i bezradne. My, młodsi nie widzimy 

ich męczarni dlatego, że coraz rzadziej można spotkać na ulicach rześkich i cieszących się 

życiem ludzi w podeszłym wieku. Z reguły siedzą oni w domach sam na sam ze swoimi 

dolegliwościami. Większość z nich zmęczyła się już życiem. Nocami cierpią na bezsenność, 

ich ruchy są ograniczone, w głosie brzmi smutek, a w oczach widać zmęczenie (w naszej 

świadomości jest głęboko zakorzeniona myśl, że jeżeli ma się 70 lat i jeszcze się żyje, to już 

jest dobrze). Jedyne, co mogą ci ludzie usłyszeć na pocieszenie to „nie denerwuj się, co robić 

- starość nie radość". Tak mówimy my, młodsi, nie myśląc o tym, że może przyjść czas, kiedy 

i nam będą mówić z wielkim współczuciem podobne słowa pocieszenia. Myśl, że z wiekiem 

człowiek zaczyna chorować stała się w naszej świadomości powszechna. W ciągu ostatnich 

dziesięcioleci  wychowywane są pokolenia  ludzi, którzy nie chcą zrozumieć,  że lekarstwa 

powinny być stosowane tylko przez bardzo krótki okres czasu, w momencie krytycznym. W 

ciągu całego życia człowiek powinien sam troszczyć się o swoje zdrowie. Medycyna to tylko 

sztuka leczenia chorób (proszę zauważyć - nie człowieka, a jego chorób). Człowiek, jeśli chce 

być zdrowym, zawsze powinien pamiętać o czterech zasadach, na których opiera się jego 

zdrowie.   Są   to:   prawidłowe   oddychanie,   aktywność   fizyczna,   prawidłowe   odżywianie   i 

biologiczna   czystość   wewnątrz   naszego   organizmu.   I   jeżeli   o   odżywianiu,   oddychaniu   i 

wysiłku fizycznym  mamy jakieś pojęcie, to o czystości wewnątrz naszego organizmu nie 

mamy   pojęcia   w   ogóle.   Ciągle   słyszy   się   oburzone   głosy:   ziemia   jest   „przekarmiona" 

nawozami, w rzekach płynie zatruta woda, powietrze napełnione jest ołowiem itp. A czyż 

otaczające   nas   środowisko   nie   jest   lustrzanym   odbiciem   naszego   własnego   ciała?   Proszę 

stanąć przed lustrem i spojrzeć na siebie z boku: kręgosłup przypomina znak zapytania, plecy 

Najmniej   wiemy   o   swoim   zdrowiu. 

Najniezbędniejsze   dla   dobrego   życia   jest   bycie 

zdrowym

Herbert Spencer

.

background image

zgarbione, pierś zapadnięta, brzuch wysunięty do przodu. Podczas marszu z trudem zginają 

się   kolana,   ruchy   szyi   są   ograniczone,   przy   każdym   skręcie   szyi   słychać   chrupanie.   Po 

każdym, nawet niewielkim wysiłku bolą nogi, plecy, a wszystko to można zaobserwować u 

większości ludzi już w wieku 40 lat.

Popatrzmy,   jak   zachowują   się   ludzie   przed   świętami.   Ociężali   od   zbędnych 

kilogramów,   z   obrzękłymi,   opuchniętymi   twarzami   i   rękoma,   z   nabrzmiałymi   żyłami   na 

nogach dźwigają ogromne pudła z ciastami, torby z mięsem, kiełbasą, wędliną i wszystko to 

w  takich   ogromnych   ilościach!   Jeśli  spojrzeć   na nich  z  punktu  widzenia  osoby,   znającej 

elementarne zasady biologii, ludzie ci są samobójcami. Nie chcą zrozumieć, że spożywanie 

wyrobów z białej oczyszczonej mąki prowadzi ich do cukrzycy, mleko, które dodaje się do 

ciasta powoduje zakłócenia  w procesie trawiennym  i choroby wrzodowe, że biały cukier 

zakłóca proces przyswajania wapnia i prowadzi do osteoporozy, a smaczna tłusta kiełbasa i 

wędlina napełnia organizm kwasem moczowym oraz niosącym choroby cholesterolem, które 

szczelnie „cementują" naczynia krwionośne, stawy i mięśnie, od czego ciało staje się jak z 

drewna. A po obfitym świątecznym posiłku biedny, nadęty jak balon żołądek uciska leżące w 

pobliżu organy - od tego serce  zaczyna  niepowstrzymanie  kołatać,  potwornie boli głowa. 

Wtedy ręka sięga po jakąś tabletkę, aby ulżyć w tym stanie „rozbicia". Jeśli są to antybiotyki 

lub środki przeciwbólowe,  to na pewno z czasem rozwinie się dysbakterioza  (naruszenie 

normalnej   flory   bakteryjnej),   a   to   już   jest   huragan   zupełnie   nieprzewidywalnych 

biochemicznych   zakłóceń   w   układzie   pokarmowym,   spowodowanych   działalnością 

pasożytów,   które   zastępują   normalną   mikroflorę.   A   normalna,   zdrowa   mikroflora   układu 

pokarmowego to nasza odporność, nasza enzymatyczna i witaminowa „fabryka". Dlaczego 

sięgając po biały ratunkowy krążek nie myślimy o tym, że nawet niewinna tabletka aspiryny, 

choćby w dawce, jak dla dziecka, powoduje mikrokrwotoki w żołądku (3 ml krwi). Jest to 

niewielka rana, ale ileż takich ranek ma nasz biedny żołądek, który przyjmuje „garściami" 

tabletki   przeciw   różnym   chorobom?   Właśnie   dlatego   w   wyjałowionym   układzie   pokar-

mowym gospodarzą grzyby i drożdże, co powoduje wzdęcia jelita, choroby żołądka, kamienie 

w wątrobie i w nerkach. Dlaczego nikt nie chce pomyśleć o tym, że przyroda nie zakodowała 

w   nas   zdolności   przetrawienia   antybiotyków,   leków   psychotropowych   oraz   środków 

przeciwbólowych,   a   oprócz   tego   pozbawiła   nas   zdolności   unieszkodliwiania   wszystkiego 

tego, co zostaje po przyjęciu lekarstw? Obce dla organizmu trujące związki latami pozostają 

w   naszym   ciele,   wytrącając   z   normalnego   rytmu   wszystkie   procesy   obronne   wewnątrz 

organizmu. A jeżeli ciągle przyjmuje się lekarstwa (a z reguły większość ludzi tak robi), to 

nieunikniona jest katastrofa zwana lekomanią (uzależnienie od leków). Zjawisko to obserwuje 

background image

się u prawie 60% chorych. Powiem więcej: 20% w ogóle nie toleruje lekarstw (mam na myśli 

różne alergie na środki farmakologiczne).

Pragnę,   żeby   mnie   Państwo   prawidłowo   zrozumieli:   nie   jestem   przeciwnikiem 

lekarstw, po prostu chcę zwrócić uwagę na to, że każdy lek jest trucizną w małej ilości i 

przyjmować go należy tylko w skrajnych przypadkach. Mądry Galen powiedział: „Człowiek 

umiera nie od chorób, a od lekarstw." Powiedziane genialnie! Nic dodać, nic ująć.

W silnym ciele silny duch

W jednym z kanadyjskich  miast na wykład o leczeniu chorób sokami warzywnymi 

przywieziono na wózku inwalidę - byłego lekarza dentystę. Każdy staw chorego był tak silnie 

porażony przez reumatyzm, m.in. szczęki, że nie mógł on nawet przeżuwać jedzenia. Z tego 

powodu żywił się tylko płynnym pokarmem, wciąganym do ust za pomocą słomki. Był to w 

pełnym znaczeniu tego określenia żywy szkielet, składający się tylko z kości i skóry. Czło-

wiek ten, wysłuchawszy wykładu postanowił wypróbować swą ostatnią szansę i zaczął pić 

soki   z   marchwi   i   selera.   Oprócz   tego   przyjmował   kąpiele   z   siana.   Po   upływie   roku   ten 

naprawdę stojący jedną nogą w grobie dentysta z Kanady znowu otworzył swój gabinet i robił 

wszystko to, co powinien robić człowiek jego profesji. Jedynym co zdradzało w nim byłego 

chorego na reumatyzm był mały garb między ramionami.

O   tym   przypadku   opowiedziałem   dziewczynie,   która   zwróciła   się   do   mnie.   Z 

nieznanych   przyczyn   zachorowała   na   gościec.   Choroba   męczyła   ją   4   lata.   Dziewczyna 

przestała wychodzić na ulicę, spotykać się z przyjaciółmi, ponieważ wstydziła się pokazać 

swoje   zniekształcone,   skręcone   palce.   Oprócz   dokuczliwych   dolegliwości   fizycznych 

odczuwała ciężar psychiczny. Wpadła w depresję, straciła zainteresowanie życiem. Dużo sił i 

czasu potrzebowałem, by przekonać ją, że tak naprawdę każdy sam powinien walczyć o swoje 

zdrowie. I ku mojej radości ona to zrozumiała. Trzy lata ścisłej diety, praktycznie bez mięsa, 

różne   ziołowe   kąpiele,   ćwiczenia   oddechowe,   picie   soków   po   1,5   -   2   litry   dziennie, 

kilkakrotne pełne oczyszczanie organizmu - wszystko to razem dało w końcu pożądany efekt. 

Dzisiaj jest zupełnie zdrowa i ma dwie czarujące córeczki, które wychowuje w zgodzie z 

regułami zdrowego stylu życia. Na jej przykładzie chcę powiedzieć wszystkim, którzy cierpią 

na dolegliwości układu kostnego, zapalenie stawów itp., że aby zacząć leczenie należy przede 

wszystkim uświadomić sobie fakt, że sami możemy sobie pomóc. Należy myśleć o tym, że 

choroba nie przejdzie co prawda w ciągu miesiąca, jak byśmy tego chcieli, ale przejdzie na 

pewno, jeżeli stworzone warunki pozwolą organizmowi ją zniszczyć. Przyrody się nie oszuka. 

background image

I   jeżeli   choroba   „dojrzewała"   w   organizmie   wiele   lat,   to   trzeba   jakiegoś   czasu,   aby   ją 

zlikwidować. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że różne choroby układu kostnego spowo-

dowane są przez następujące przyczyny:

1. zanieczyszczenie   wewnętrznego   środowiska   organizmu   kwasem   mlekowym, 

cholesterolem, kwasem szczawiowym;

2. małą aktywność fizyczną;

3. niedotlenienie   organizmu   (w   rezultacie   odżywiania   się   głównie   gotowanym 

pokarmem);

4. brak odpowiednich mikro- i makroelementów w organizmie;

5. zakłócenie przemiany fosforowo-wapniowej (patrz: osteoporoza).

Gdy   próbujemy   kompleksowo   pozbyć   się   tych   przyczyn,   dolegliwości   z   reguły 

znikają.

Teraz po kolei opiszę, od czego należy zacząć.

l.   Oczyszczanie   (detoksykacja).   Bez   tego   nie   mogę   gwarantować   pomyślnego 

rezultatu. Oczyszczanie należy połączyć z trzydniową głodówką, czyli powstrzymywaniem 

się od przyjmowania pokarmów. Jest to konieczne, aby uwolnić organizm, szczególnie jelito, 

od odłożonych tam trujących, „brudnych" substancji, często zalegających przez wiele lat.

Oczyszczanie (detoksykacja) – głodówka

Kurację przeprowadza się przez trzy dni z kolei, podczas kuracji nie należy niczego 

jeść   oprócz   pomarańcz   lub   grapefruitów.   W   ciągu   dnia   wypijać   4   l   mieszanki   soków. 

Codziennie należy sporządzać nową mieszankę soków.

Składniki mieszanki na l dzień (soki muszą być świeżo wyciśnięte): 900 g soku z 

grapefruitów + 900 g soku z pomarańcz + 200 g soku z cytryn + 2 l wody destylowanej - 

razem 4 litry.

Przeprowadzenie kuracji - przepis na l dzień

1. Rano na czczo należy rozpuścić l łyżkę stołową gorzkiej soli w szklance ciepłej 

wody i wypić. Robi się to w celu wydalenia ze wszystkich części organizmu znajdujących się 

tam toksyn. Roztwór ten działa na zatrutą toksynami limfę jak magnes na opiłki żelaza. W 

wyniku   tego   wszystkie   „odpady"   zbierają   się   w   jelitach   i   są   wydalane.   Działając 

przeczyszczająco,   roztwór   gorzkiej   soli   wymywa   toksyny   i   odwadnia   organizm.   Aby 

zrekompensować ubytek wody pije się 4 litry mieszanki soków, która jest szybko wchłaniana 

przez organizm.

background image

2.   Po   wypiciu   roztworu   gorzkiej   soli   należy   ciepło   się   ubrać   i  co   30   minut   pić 

mieszankę soków po 100 g dopóki się ona nie skończy. Gdy pojawi się uczucie głodu, należy 

jeść pomarańcze lub grapefruity, ale nic oprócz tego. W czasie kuracji może wystąpić silne 

pocenie - to normalne zjawisko, wraz z potem organizm pozbywa się wszelkich nieczystości.

Drugiego i trzeciego dnia należy postępować tak, jak pierwszego.

Czasami  w  związku  z  oczyszczaniem  i głodówką możemy  odczuwać  bóle  głowy, 

nudności  i słabość. Nie należy się tym  przejmować  - jest to zjawisko przejściowe, które 

minie. Jeżeli jednak ból głowy nie znika, to należy przejść się po świeżym powietrzu lub 

zrobić  intensywny  masaż  małżowiny  usznej, rozcierając  ją mocno  dużym  i  wskazującym 

palcem od dołu do góry i z powrotem do momentu, aż ból ustąpi. Jeżeli pojawiły się mdłości, 

to   należy   pogryzać   skórkę   cytryny   lub   pomarańczy.   Przed   snem   każdego   dnia   kuracji 

koniecznie trzeba wypić napar z ziół przeczyszczających. Jest to niezbędne dla wydalenia z 

jelita grubego zalegających tam toksyn. W czwartym i piątym dniu pić sok z jabłek i marchwi 

lub mieszanki soków. Jeść tylko warzywa i owoce. Szóstego dnia można dietę urozmaicić 

(kasza, jajka, ryba).

Po   przeprowadzeniu   oczyszczania   (detoksykacji)   należy   zmienić   trochę   nawyki 

żywieniowe.   Przynajmniej   na   2-3   miesiące   należy   wyłączyć   z   jadłospisu   produkty, 

zawierające biały cukier i białą mąkę, konfitury, słodycze, wszystkie przetwory konserwo-

wane, szczególnie te, które zawierają ocet. Trzeba ograniczyć spożycie tłustego i smażonego 

pokarmu. W bardzo małych ilościach można jeść masło, ser, rybę, jajka, mięso. Najlepiej 

zupełnie zrezygnować z mleka. Z nabiału można spożywać biały tłusty ser (nie więcej niż 50 

g dziennie) oraz zsiadłe mleko (nie więcej niż l szklankę dziennie). Podstawę pożywienia 

powinny stanowić sałatki, kasze, warzywa, owoce oraz ich świeżo wyciśnięte soki. Odżywiać 

się należy zgodnie ze schematem łączenia produktów. Różne schematy odżywiania opisałem 

dokładnie w poprzedniej książce na str. 114, 115. Dla tych, którzy nie znają książki „Jak żyć 

długo i zdrowo" podaję uproszczony wariant łączenia produktów.

Mamy przed sobą do wykonania bardzo trudne i ważne zadanie. Po pierwsze, powinni 

Państwo   pozostać   przy   zwyczajnym,   powszednim   dla   siebie   zestawie   pokarmowym,   by 

organizm   nie   odczuwał  niedoboru   lub  nadmiaru  jakiejś   substancji.  I  po  drugie,   produkty 

żywnościowe   należy   stosować   w   takim   doborze,   żeby   były   one   trawione   prawie 

równocześnie. To wyklucza przedostawanie się do jelit niestrawionych resztek i eliminuje 

wszystkie przykre skutki nierozumnego odżywiania. Najprostsza metoda zdrowego odżywia-

nia, która pozwala osiągnąć wspaniałe rezultaty na drodze do uzdrowienia organizmu została 

opracowana na przestrzeni tysiącleci - to bezcenny dar naszych przodków. Polega ona na tym, 

background image

Mo?na ??czy?

Mo?na ??czy?

że pewne produkty żywnościowe powinny być spożywane oddzielnie.

Chodzi o to, że białko jest trawione w żołądku 2 - 4 godziny, a węglowodany - 20 - 40 

minut.   Podczas   jedzenia   spożywamy   znacznie   więcej   węglowodanów   niż   białka,   więc   w 

ogólnej masie strawionych węglowodanów do dwunastnicy przenikają i kawałki białka, które 

nie zdążyły jeszcze zostać strawione. A do tego nie wolno dopuszczać.

Węglowodany są trawione przez enzym zasadowy, a białko -kwaśny. W żołądku kwas 

i zasada neutralizują się nawzajem i organizm musi wydzielać dodatkowe ilości kwaśnego 

enzymu, żeby strawić białko. Najprostszy przykład: zwyczajny nasz posiłek, podczas którego 

organizm jest zmuszony wydzielać 20 - 25 razy więcej enzymu kwaśnego tylko po to, żeby 

strawić 100 gramów mięsa, przy czym cała masa zjedzonego pieczywa i dodatków pozostaje 

nie strawiona.

Do pokarmów białkowych  zalicza się: mięso, ryby,  jaja, rosoły, bakłażany,  fasolę, 

bób, orzechy,  ziarna słonecznika. Do węglowodanów należą:  pieczywo, kasze, ziemniaki, 

cukier, miód. Jednoczesne spożywanie białka i węglowodanów jest niebezpieczne dla życia, 

ponieważ stwarza sytuację przeciążenia w procesie trawienia i prowadzi do niepotrzebnego 

nadmiernego zużycia biochemicznej energii żołądka i jelit.

Natomiast białko i węglowodany można w dowolnych ilościach mieszać z tłuszczem i 

tak zwanymi  „żywymi  produktami", których długą listę tworzą owoce i warzywa (oprócz 

ziemniaków),   zielenina,   suszone   owoce,   jagody,   soki.   Dla   zilustrowania   przedstawiam 

poniżej bardzo prostą i wygodną tabelkę.

Tabela 2

BIAŁKO

TŁUSZCZE I PROD. 

„ŻYWE”

WĘGLOWODANY

mięso, ryby, jaja, rosoły, 

bakłażany, fasola, bób, 

orzechy, ziarna słonecznika

smalec, masło, oleje,

margaryny i in. zielenina, 

owoce, owoce suszone, 

warzywa (oprócz 

ziemniaków), soki, jagody, 

arbuzy, wino wytrawne

pieczywo, kasze, ziemniaki, 

cukier, miód

          

  

background image

Po??czenie niebezpieczne dla zdrowia

Jeśli   zasłonicie   Państwo   lewą   część   tabelki,   to   otrzymacie   listę   artykułów 

spożywczych, które można mieszać ze sobą w dowolnych proporcjach spożywając pokarm 

węglowodanowy.   Natomiast   jeśli   zakryjecie   prawą   część   tabelki,   to   otrzymacie   listę   ar-

tykułów   białkowych.   Przerwa   między   spożywaniem   jednego   i   drugiego   rodzaju   pokarmu 

powinna być nie mniejsza niż dwie godziny.

Zrozumiałe   jest,   że   na   początku   taki   podział   wydaje   się   trochę   trudny   do 

zaakceptowania. Wiele osób denerwuje to, że muszą zrezygnować z pieczywa, ziemniaków 

lub kaszy, jeśli zachciało im się zjeść mięso. Ale mówi się, że zdrowie jest droższe.

Ponieważ problem, co jeść i jak gotować pojawia się praktycznie u wszystkich, podam 

kilka przykładowych przepisów (patrz: aneks, str. 165 - 172). Od razu zaznaczam, że podane 

przepisy są dobre zarówno dla chorych, jak i dla zdrowych.

Proponuję wypracować nawyk jedzenia dwóch posiłków dziennie. Rano między 8 i 9 

oraz wieczorem między 17 a 20. W przerwach między posiłkami  można  jeść warzywa  i 

owoce, pić świeżo przygotowane z nich soki, wodę mineralną (pić przez 2 tygodnie, a potem 

zrobić   miesiąc   przerwy).   Najlepiej   jednak   pić   zieloną   lub   ziołową   herbatę   (rumianek, 

pokrzywa, melisa itp.) Uwaga! Pokarm należy dokładnie przeżuwać (każdy kęs minimum 30 

razy). Kolejność przyjmowanych posiłków powinna być następująca:

1. sok, herbata, woda mineralna

2. sałatki

3. podstawowy posiłek (rano z węglowodanów, wieczorem białkowy).

W czasie spożywania posiłków nie należy popijać. Jeśli po jedzeniu chce się pić, 

można kilka razy przepłukać gardło.

W   celach   profilaktycznych   dla   zdrowych   ludzi   najlepszy   jest   sok   z   marchwi   z 

dodatkiem buraka w proporcji 4:l. W dzisiejszych czasach zdrowy człowiek to rzadkość, a 

przy różnych chorobach należy stosować różne połączenia soków. Ponieważ mówimy teraz o 

chorobach układu kostnego, to podam przepisy na soki, które wzmacniają kości. Uwaga! Soki 

należy pić 15-20 minut przed posiłkiem lub 1 - 1,5 godziny po posiłku. W przepisach podane 

są ilości na jednorazową porcję soku. Soki należy pić 2 -3 razy dziennie. Stosować je należy 

w   chorobach   kości,   mięśni,   kręgosłupa,   zapaleniu   stawów,   osteoporozie,   uszkodzeniach 

zębów, podagrze, reumatyzmie i paradontozie.

1. marchew - 250 g

background image

2. marchew 230 g + sałata 140 g + szpinak 85 g

3. marchew 280 g + szpinak 170 g

4. marchew 280 g + seler 115 g + korzeń pietruszki 60 g + szpinak 85 g

5. marchew 280 g + burak 85 g + ogórek 85 g

6. marchew 320 g + burak 85 g + sok z orzecha kokosowego 60 g

7. szpinak 200 g

8. marchew 230 g + seler 140 g + korzeń pietruszki 60 g

9. cytryna 200 g

Soki   warzywne   mogą   być   przygotowane   rano   lub   wieczorem,   najlepiej   jednak 

przygotować je bezpośrednio przed spożyciem. Maksymalny okres przydatności do spożycia 

świeżo przygotowanego soku warzywnego, przechowywanego w lodówce przy temperaturze 

O - 4 °C, to 8 - 10 godzin. Po wypiciu soku następnym posiłkiem powinna być surówka. 

Należy   dbać,   by   surówki   były   smaczne   i   proste.   Najlepiej   przygotowywać   je   z   warzyw 

sezonowych, rosnących w rejonie, w którym żyjemy. Im więcej różnokolorowych warzyw 

wchodzi w skład surówki - tym lepiej (patrz: przepisy w aneksie, str. 165 - 170).

Wiek kręgosłupom nie szkodzi

Jesteśmy cywilizacją ludzi, prowadzących mało ruchliwy tryb życia. Brak ćwiczeń i 

nieprawidłowe   odżywianie   sprawiają,   że   nasz   kręgosłup   jest   sztywny   i   nieelastyczny. 

Chrząstki i krążki między kręgami ulegają zniszczeniu z powodu braku obciążenia fizyczne-

go. Kręgosłup kurczy się i krzywi. Przyzwyczailiśmy się za wszystko to winić wiek. Ale wiek 

nie  ma   tu  nic   do  rzeczy.   Proszę   popatrzeć,  jak  dzisiaj  chodzą   dzieci.  Garbią   się,  ledwie 

powłóczą   nogami.   Z   latami   wady   te   utrwalają   się,   a   my   zgodnie   uważamy   je   za 

charakterystyczne  dla wieku. W swoim życiu  niejednokrotnie spotykałem  ludzi mających 

ponad sto lat i tym nie mniej ich kręgosłup był mocny i zdrowy, pracowali i nie narzekali na 

samopoczucie. Kiedy ludzie zaczynają skarżyć się na ból w kręgosłupie (a przecież są temu 

winni  sami),   zawsze  przypomina  mi  się  jubileuszowy koncert   znanego  na  całym  świecie 

tancerza Mahmuda Isymbajewa, który poświęcony był jego osiemdziesięcioleciu. Przystojny, 

szczupły, pełen energii i siły, prawie bez przerwy przetańczył l,5 godziny, a po zakończeniu 

koncertu bardzo nisko się ukłonił, aż prawie dosięgnął głową do podłogi. Widać więc, że 

wytrzymałość   każdego   kręgosłupa   określana   jest   nie   przez   wiek,   ale   przez   „materiał",   z 

którego jest on zbudowany oraz obciążenie fizyczne, któremu poddawany był w ciągu całego 

życia. Chciałbym opowiedzieć o trzech przypadkach, które, wydawałoby się, nie mają ze sobą 

background image

nic wspólnego, ale ich dokładna analiza pozwoli od razu określić, jak ściśle związane jest 

nasze zdrowie ze stanem kręgosłupa.

Przypadek l

Zwrócili   się   do   mnie   o   pomoc   rodzice   15-letniej   dziewczyny.   Przydarzyła   się   jej 

tragedia. Bez powodu lewa strona jej twarzy wykrzywiła się, lewe oko nie zamykało się, nie 

unosiła   się   brew.   Różnorodne   zastrzyki,   które   brała   przez   miesiąc   oraz   fizjoterapia   nie 

przynosiły żadnych efektów. Myślę, że nie potrzeba pisać, jakim psychicznym ciosem była 

dla   tej   młodej   osoby   taka   „kosmetyczna   dolegliwość".   Podczas   spotkania   z   nią   od   razu 

zwróciłem uwagę na jej chód - był sztywny. Poprosiłem ją, aby podniosła i opuściła ręce, 

usiadła i wstała. Następnie poleciłem jej zdjąć obuwie, stanąć na lewej nodze i spróbować 

utrzymać równowagę choć przez l minutę. Ustała ona jednak zaledwie kilka sekund.

Opisaną   wyżej   diagnostykę   stosują   zawsze   mnisi   tybetańscy,   jeśli   zaistnieją 

podejrzenia   nieprawidłowego   „położenia"   kręgów   części   lędźwiowej,  a   dokładniej   -  1-go 

kręgu lędźwiowego. Ten kręg odpowiada za wszystkie ruchy naszego ciała w kierunku góra-

dół: podnoszenie i opuszczanie rąk, zamykanie i otwieranie oczu, wstawanie. Trudności z 

wykonywaniem jakiegokolwiek z wymienionych wyżej ruchów świadczą o stwardnieniu i 

zmęczeniu l-go kręgu. Przy czym żadne ze współczesnych badań nie jest w stanie wykryć 

tych zmian. Dalsze działanie polegało tylko na tym, aby z tego kręgu zdjąć zmęczenie, a to, 

jak   mówią,   sprawa   techniki.   Po   „rozblokowaniu"   kręgu   pokazałem   jej,   jakie   ćwiczenia 

powinna   wykonywać   samodzielnie.   Był   to   konieczny   warunek,   aby   kręgosłup   wrócił   na 

miejsce i prawidłowo wykonywał te ruchy, które powinien. W ciągu miesiąca spotkałem się z 

nią   kilka   razy   żeby   zobaczyć,   jak   odbywa   się   „regeneracja"   kręgosłupa.   A   po   dwóch 

miesiącach wszystko było w całkowitym porządku. Mięśnie twarzy zaczęły pracować, oko 

zaczęło   się   zamykać.   Jak   opowiadał   mi   jej   ojciec,   reakcja   lekarza   prowadzącego   była 

następująca: „To zadziwiające, że u pańskiej córki tak wszystko dobrze przebiega, a u innych 

moich   pacjentów   z   podobnymi   dolegliwościami   wyniki   są   o   wiele   gorsze".   Przypadek 

sprawił,   że   u   jednego   z   lekarzy   tego   szpitala   wystąpił   podobny   nerwoból.   Widząc,   że 

dziewczyna   jest   w   coraz   lepszym   stanie   ciągle   ją   pytał:   „Powiedz,   jakie   lekarstwa 

przyjmujesz?(...)Dziwne,   ja   biorę   te   same,   a   mnie   jakoś   nie   przechodzi."   Istnieje   bardzo 

mądra sentencja Hipokratesa, która najlepiej potwierdza opisany przypadek: każda choroba 

ma swoją przyczynę, której nie likwiduje żaden lek.

Przypadek 2

Starożytna   medycyna   ma   w   swoim   arsenale   setki   sposobów   diagnozowania   na 

podstawie oznak zewnętrznych. Zmarszczki na twarzy, kształt i kolor uszu, sposób zdzierania 

background image

obuwia, kształt paznokci itp. mogą absolutnie dokładnie opowiedzieć o chorobach. Chińczycy 

na podstawie pulsu rozpoznają ponad 300 schorzeń, a tybetańscy lamowie po zapachu (który 

jest specyficzny u każdego człowieka) - ponad 150 chorób. Ja mam podświadomy nawyk 

uważnej obserwacji człowieka podczas rozmowy z nim i notowania w myślach jego chorób. 

Często   widząc   na   ekranie   telewizora   znanych   aktorów   lub   polityków   żona   prosi,   abym 

określił stan ich zdrowia. Pewnego razu podczas kolejnej takiej zabawy powiedziałem, że jej 

ulubiony piosenkarz, który w danym momencie występował, ma zwyrodnienie 2-go kręgu 

lędźwiowego i z tego powodu kuleje. Ponieważ piosenkarz był popularny i żona znała jego 

biografię, powiedziała, że miał on poważny wypadek i z tego powodu chodzi z laską. Ja 

upierałem się przy swoim. Jeśli doprowadzi się do porządku jego kręgosłup, przestanie kuleć. 

Na tym nasz spór się zakończył. Po kilku miesiącach dzwoni telefon, to ulubiony piosenkarz 

mojej   żony   chce   umówić   się   na   spotkanie.   Jak   się   okazało,   na   imieniny   otrzymał   od 

przyjaciela moją książkę i w związku z tym chciał dowiedzieć się czegoś ważnego dla siebie. 

Podczas   spotkania   opowiedział   mi   o   swoim   wypadku   oraz   o   tym,   że   z   każdym   dniem 

chodzenie staje się dla niego coraz większym problemem. Lekarze proponują operację biodra 

(endoproteza), a on chciałby dowiedzieć się, czy może istnieją inne sposoby. W diagnostyce 

kręgosłupa   jest   kilka   ćwiczeń   -   testów,   które   pozwalają   określić   stan   2-go   kręgu 

lędźwiowego.   Poprosiłem   go   o   ich   wykonanie.   I   kiedy   próby   zakończyły   się 

niepowodzeniem, wyjaśniłem mu: nasz drugi kręg odpowiada za utrzymywanie równowagi 

ciała przy ruchu w prawo - w lewo. Jest to związane z ruchem przy chodzeniu. Jeśli człowiek 

kuleje na jedną nogę jest to, w większości przypadków, wina wymienionego wyżej kręgu. 

Żeby ostatecznie przekonać go o tym, naprawiłem mu kręg. Od tej chwili laska i operacja nie 

były mu potrzebne. Kiedy piszę te słowa on już nie kuleje. Myślę, że jeśli będzie dbał o swoje 

zdrowie tak, jak teraz, to stanie się zupełnie innym człowiekiem - zdrowym i energicznym.

W   swojej   pierwszej   książce   wystarczająco   dokładnie   skupiłem   się   na   pielęgnacji 

kręgosłupa (str. 27-43). Mogę dodać tylko, że u ludzi, którzy nie ćwiczą kręgosłupa, chrzestne 

krążki, które znajdują się między kręgami ulegają spłaszczeniu. W skutek ciągłego tarcia 

między kręgami chrząstki stają się cienkie, co jest przyczyną uciążliwych bólów.

Krążki   ulegają   odwapnieniu,   na   skutek   czego   kręgosłup   traci   swoje   właściwości 

amortyzacyjne. W wyniku tego kręgi nie tylko trą się o siebie, ale i zderzają się ze sobą, 

zaciskają nerwy odchodzące od rdzenia kręgowego przez otwory kręgowe. Na szczęście dla 

człowieka chrząstki szybko reagują na stymulację specjalnymi ćwiczeniami (o nich niżej). 

Pod wpływem tych ćwiczeń otwierają się naturalne przestrzenie między kręgami, następuje 

regeneracja i wzrost chrząstek. Przy czym zdolność chrząstki do odbudowy nie zależy od 

background image

wieku, a tylko od prawidłowego odżywiania i ćwiczeń fizycznych. A więc mocne chrząstki i 

młody kręgosłup można mieć niezależnie od tego, ile lat żyje się na tym świecie.

Przypadek 3

Stoi przede mną 34-letni mężczyzna. W ciągu ostatniego pół roku pojawiły się u niego 

problemy z potencją i oddawaniem moczu. Jest pod obserwacją urologa i choć stan jego 

zdrowia uległ poprawie, to jednak pełni doznań seksualnych nie odczuwa. Oprócz tego coraz 

częściej   narzeka   na   kłopoty   z   wypróżnianiem.   Spróbujmy   wyjaśnić   przyczyny   jego 

dolegliwości. Jeśli u mężczyzny pojawiają się kłopoty z potencją, „winowajcą" jest 3-ci kręg 

lędźwiowy.   Gdy   nastąpiło   jednocześnie   „stwardnienie"   2-go   i   3-go   kręgu,   to   powstają 

zaparcia, problemy z potencją i w końcu zapalenie gruczołu krokowego. Ponieważ problemy 

z potencją i zapalenie prostaty dotyczy prawie 80% żyjących mężczyzn, spróbujmy wyjaśnić, 

w   czym   leży   przyczyna   tych   poważnych   i   uciążliwych,   ściśle   ze   sobą   związanych 

niedomagań. Każdy, kto ma pojęcie o anatomii zna „konstrukcję" męskich narządów. Jest to 

cewka moczowa, wychodząca z pęcherza moczowego, gruczoł krokowy, pęcherzyki nasienne 

i   jądra.   Gruczoł   krokowy   produkuje   hormony.   Posiada   on   torebkę   mięśniową   i   tkankę, 

produkującą   hormony.   Pęcherzyki   nasienne   wydzielają   śluz,   zapewniający   żywotność 

plemników,   produkowanych   przez   jądra.   Wszystkie   trzy   wydzieliny   tworzą   spermę   i 

jednocześnie wtryskiwane są do cewki moczowej. Gruczoł krokowy w stosunku do jelita 

prostego i kości ogonowej położony jest w taki sposób, że gdy w jelicie prostym są „złogi" 

(od odżywiania się mięsem i produktami mącznymi, siedzącego, mało ruchliwego trybu życia 

itd.), rozciąga się on i przyciska do „twardej" kości ogonowej. Pod działaniem ucisku jelita 

prostego   w   gruczole   krokowym   zaczyna  rozwijać   się   błona   mięśniowa.   „Hormonalna 

fabryka" gruczołu krokowego zmniejsza swoje rozmiary, a w następstwie maleje produkcja 

hormonów i zapotrzebowanie na śluz, pęcherzyki nasienne jak gdyby „usychają". Ucisk ze 

strony jelita prostego gruczoł krokowy przekazuje cewce moczowej, ściskając ją, co utrudnia 

normalny odpływ moczu. Dlatego jeśli jednocześnie:

1) oczyści się jelito grube (str. 129),

2) zmieni sposób żywienia (tabelka Nr 2, str. 48),

3) pije soki (do wyboru  wg uznania):  a) sok z cytryny  (kuracja str. 36 - 37), b) 

marchew  280 g, buraki 90 g, ogórki 90 g (2 razy dziennie),  c)  marchew  250 g (2 razy 

dziennie)  i stosuje ćwiczenia  na regenerację kręgów  (str. 57 -58),to już po 15-20 dniach 

ustaną bóle przy oddawaniu moczu, potem zniknie zapalenie prostaty. A po 5-6 miesiącach 

nastąpi powrót do normalnego stanu i operacja nie będzie potrzebna.

W części lędźwiowej jest 5 kręgów (rzadko można spotkać ludzi, którzy mają ich 6). 

background image

Co   może   zachodzić   w   organizmie   przy   „zmęczeniu"   i   „stwardnieniu"   pierwszych   trzech 

kręgów, już wiemy.  Jak  więc  wpływają   na  stan zdrowia  zmiany  w  4-ym   i  5-ym   kręgu? 

Czwarty krąg odpowiada za ruchy podczas siadania. U kobiet odpowiada za różne bóle przy 

siedzeniu, zwyrodnienie jego może również doprowadzić do otyłości lub chudości. Oprócz 

tego, ten kręg określa momenty pociągu płciowego i odwrotnie. „Napięcie" tego kręgu może 

być przyczyną oziębłości płciowej i chorób macicy. Piąty kręg realizuje ruchy do przodu-do 

tyłu, tzn. ruchy w trakcie aktu płciowego, przy chodzeniu, pracy itd. Ten kręg odpowiada za 

funkcje oddechowe i stan skóry.

Opisałem   ogólnie   ruchy,   związane   z   kręgami   lędźwiowymi.   Stwardnienie   kręgów 

części lędźwiowej ogranicza zdolność wykonywania tych ruchów. Zastanówcie się Państwo, 

czy nie macie problemów z tymi kręgami.

Każdy może to sprawdzić, wykonując skłony na boki, wstawanie, przysiady, skłony 

do tyłu - do przodu. Jeżeli przy tych ruchach czujecie, że zdolność do ich wykonywania jest 

osłabiona   oraz   odczuwacie   dyskomfort   -   napięcie   w   okolicy   lędźwi,   to   znaczy,   że 

„stwardniałe" kręgi nie mogą wykonywać należnych funkcji, ze wszystkimi wypływającymi z 

tego niekorzystnymi dla zdrowia skutkami. Myślę, że nie omylę się mówiąc, że przy tak mało 

| ruchliwym trybie życia, który prowadzi większość z nas, rzadko można spotkać człowieka, u 

którego  część  lędźwiowa  kręgosłupa  nie  miałaby  wad.  Kiedy  czujemy  bóle   w  lędźwiach 

nierzadko   staramy   się   zagłuszyć   je   smarowaniem,   kąpielami,   masażem,   zastrzykami   z 

witamin grupy B itd. Owszem, można odczuć chwilową ulgę, ale te wszystkie środki - to 

tylko walka ze skutkami. Dopóki przyczyna nie będzie usunięta, stan kręgów będzie coraz 

gorszy. Zanim opiszę, co należy robić, chcę zwrócić uwagę na to, że kręgi lędźwiowe są 

ściśle związane z pracą naszych bioder. Dokładniej mówiąc, kości i stawy części lędźwiowo-

miedniczej odpowiadają za wszystkie funkcje ruchowe naszego organizmu. Inaczej można 

powiedzieć, że biodra są głównym  miejscem ciała.  Miednica jest dla ciała fundamentem, 

który   je   podtrzymuje.   Żeby   wyobrazić   sobie,   na   ile   ważną   rolę   odgrywa   w   organizmie 

miednica, przytoczę następującą analogię. Drzewa i kwiaty nie przewracają się ani od wiatru, 

ani od deszczu, dlatego że zapuściły korzenie w ziemię i mocno się jej trzymają. Jednak ścięte 

kwiaty same z siebie stać nie mogą, podtrzymywane są przez wazon. Miednica to „korzenie", 

które mocno trzymają górną część kręgosłupa. Miednica realizuje 6 rodzajów ruchów: w górę 

- w dół, otwarcie - zamknięcie, do przodu - do tyłu.  Dopóki te ruchy wykonywane są z 

łatwością, organizm jest w porządku, ale jeśli choć jeden z nich jest utrudniony, pojawiają się 

wygięcia  i  skrzywienia.  Przy  czym  środek  miednicy  przesuwa się  w  górę  lub  w  dół,  co 

prowadzi   do   minimalnych   skrzywień   kręgosłupa.   Jeśli   te   skrzywienia   zwiększają   się,   to 

background image

zaczynają   zaczepiać   o   nerwy   idące   od   kręgosłupa.   A   ponieważ   nerwy   związane   są   z 

narządami wewnętrznymi, to pojawiają się w nich bóle. Im mocniej krzywi się kręgosłup, tym 

gorsze są skutki dla organizmu.

Jeśli negatywny wpływ skrzywienia rozprzestrzenia się w górę, pojawiają się zawroty 

głowy,  dzwonienie w uszach, bóle głowy,  a jeśli w dół - bolą pięty,  kolana, stopy.  Jeśli 

skrzywienie  jest większe, to człowiek zaczyna  kuleć. Trzeba powiedzieć, że do pewnego 

momentu proces skrzywienia kręgosłupa jest wynikiem samorównowagi organizmu. Chodzi o 

to, że nasz wzrok posiada zdolność postrzegania paraleli. Jest to reakcja obronna, która nie 

dopuszcza   do   uszkodzenia   mózgu.   Spróbujcie   Państwo   sami   odchylić   głowę   do   tyłu   i 

pochodzić kilka minut. Będzie się wydawać, że z mózgiem dzieje się coś dziwnego, ciało 

będzie chwiać się z boku na bok, odczujecie dyskomfort psychiczny, strach itp.

Właśnie dlatego, żeby nie uszkodzić mózgu, wzrok posiada właściwość paralelizmu. 

Kręgosłup krzywi się, aby nadążyć za wzrokiem i zapobiec negatywnemu wpływowi wzroku 

na mózg. Często można zobaczyć ludzi, mających niesymetrycznie przekrzywioną szczękę, 

staw   barkowy,   skrzywioną   klatkę   piersiową   itp.   Wszystkie   te   deformacje   -   to   rezultaty 

skrzywienia   stawu   biodrowego.   Dlatego   w   medycynie   wschodniej   biodro   nazywane   jest 

„istotą   ciała"   lub   „głównym   miejscem   ciała".   Należy   jeszcze   raz   podkreślić,   że   można 

prawidłowo   się   odżywiać,   dbać   o   higienę   ciała   i   psychiki,   wykonywać   różne   ćwiczenia 

oddechowe, brać wodno-powietrzne zabiegi - wszystko to pięknie, ale dopóki kręgosłup nie 

będzie idealnie prosty, a kręgi i krążki w odpowiedniej kondycji, nie będziecie się Państwo 

czuć naprawdę zdrowo. Właśnie dlatego zdrowy kręgosłup to pierwsza zasada zdrowia. Co 

należy robić, żeby kręgosłup - fundament naszego ciała był mocny, zdrowy i wytrzymały?

1. Spać na twardym materacu lub na podłodze (patrz: l książka, str. 29-31)

2. Spać na małej twardej poduszce lub wałku, który podkładamy pod szyję (str. 32, 

pierwsza książka)

3. Mądrze się odżywiać i pić soki.

4. Wykorzystać dowolne z podanych przepisów (wg uznania) na oczyszczenie układu 

kostnego   (liść   laurowy,   sok   z   cytryny,   sok   z   rzodkiewki,   str.   29,36   -   37,64, 

przepisy nr 7,9,10,12,13,19,20,21,23,24)

5. Brać   kąpiele   (z   siana   oraz   wg   przepisów   -   książka   l,   str.   77,78).Codziennie 

wykonywać dowolny zestaw ćwiczeń fizycznych. Jeśli macie Państwo ulubiony - 

wykonujcie go, jeśli nie - to wybierzcie któryś z zaproponowanych niżej.

Podane   zestawy   pozwalają   wrócić   na   miejsce   nieprawidłowo   ustawionym   kręgom 

oraz będą sprzyjać usunięciu napięcia z kręgów. Nie śpieszcie się Państwo z przewracaniem 

background image

kartki, przeczytajcie, spróbujcie zrobić po l ćwiczeniu chociaż raz. Postarajcie się zapamiętać 

ten zestaw i wykonujcie go rano i wieczorem. Jeśli nie zdążyliście w domu, zróbcie to w 

pracy, na stacji benzynowej podczas tankowania samochodu, jednym słowem - gdzie Państwu 

wygodnie, byle byście go wykonywali.

Przez całe życie  80% czasu spędzamy w półzgiętej, siedzącej lub leżącej pozycji. 

Nasz kręgosłup „zastał się, a stawy pokryły się rdzą". Rozruszajcie je, poświęćcie swojemu 

kręgosłupowi choć trochę czasu. Zapłatą za to będzie zdrowie i dobra kondycja (patrz zestaw 

nr 1).

Z e s t a w  n r 1

Ćwiczenie 1.  Położyć  się na podłodze, podłożywszy miękki dywanik, ręce wzdłuż 

ciała dłońmi w dół. Silnie podrzucać nogi do góry, próbując dosięgnąć czoła kolanami, po 

czym nogi opuścić (10 razy),

Ćwiczenie 2. Wstać. Zgiąć się w przód, dotykając palcami podłogi, a jeśli się uda, to i 

całą dłonią. Głowę skłaniać w przód -w tył w takt skłonów tułowia. Wstać, nogi na szerokość 

ramion. Ręce zacisnąć w pięści.

Ćwiczenie 3. Wykonywać krążenie obu rąk w stawach barkowych Jakby rysując koła. 

10 razy w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara i 10 razy w przeciwnym.

Ćwiczenie 4. Zginanie kręgosłupa na boki. Dłonie ślizgają się po tułowiu, jedna w dół 

do kolana, drugą podnosi się pod pachę. Jednocześnie głowa obraca się z prawej strony w 

lewą.

Ćwiczenie 5.  Pozycja wyjściowa: nogi rozstawione na szerokość ramion. Podnieść 

prawą rękę do góry i dotknąć lewej łopatki. Opuścić rękę. Potem lewa ręka do góry - dotknąć 

prawej łopatki Opuścić rękę. Wykonać po 10 razy każdą ręką.

Ćwiczenie   6.  Nogi   na   szerokość   ramion.   Ręce   podnieść   do   góry   nad   głową. 

Zaczynamy obroty tułowia - zgodnie ze wskazówkami zegara 10 razy, w przeciwną stronę 10 

razy. Ręce i głowa obracają się w takt ruchów tułowia.

Ćwiczenie 7.  Stać prosto. Nogi na szerokość ramion. Podnieść prawą nogę zgiętą w 

kolanie jak można najwyżej, usiłując dotknąć klatki piersiowej. Potem to samo wykonać lewą 

nogą, po 10 razy.

Ćwiczenie 8. Postawić przed sobą krzesło. Złapać dwiema rękami za oparcie krzesła i 

robić przysiady minimum 10 razy. Im więcej, tym lepiej.

Zaczynajcie Państwo wykonywać każde ćwiczenie od 10 powtórzeń, a z czasem ilość 

powtórzeń zwiększcie do 20-40.

background image

Jeśli boli dusza

Jeżeli pojawiają się bóle w lędźwiach lub plecach, to nie zawsze są one wywołane 

przemieszczeniem kręgów. Czasem przyczyną tych bólów mogą być problemy psychiczne. 

Po postawie człowieka można poznać, jak on się czuje. Jeśli człowiek jest pewny siebie, to 

zawsze   chodzi   wyprostowany,   z   podniesioną   głową   i   na   odwrót   -   gdy   jest   rozstrojony, 

przygnębiony lub zasmucony, zwykle opuszcza głowę i wciąga ramiona. Jeżeli spróbujemy 

wyjaśnić   to   z   naukowego   punktu   widzenia,   wygląda   to   w   następujący   sposób:   podczas 

gniewu, rozdrażnienia, w chwilach smutku lub w ogóle w stanie dyskomfortu psychicznego 

mięśnie pleców naprężają się, twardnieją i gwałtownie się kurczą. Kurcząc się odruchowo 

(niezależnie   od   świadomości),   uciskają   na   przechodzące   wewnątrz   nich   zakończenia 

nerwowe, stąd i pojawia się ból. Istnieją ludzie skazani na bóle pleców. Są to zwykle osoby, 

które są niezdolne do pokonywania stresowych sytuacji, w chwili ich zaistnienia zachowują 

się biernie i bojaźliwie, często zamykają się w sobie, decyzje podejmują wolno i niepewnie. 

Jeśli macie podobne cechy charakteru i w pojawiających  się bólach pleców znaczną  rolę 

odgrywają czynniki psychiczne (a wg danych statystycznych ma to miejsce u co drugiego 

człowieka), to z dużą pomocą mogą przyjść różnorodne psychotechniki usuwania napięcia w 

organizmie.   Jeżeli   opanujecie   Państwo   nieskomplikowane   sposoby   regulowania   psychiki, 

będziecie   mieć   możliwość   przywrócenia   naturalnej   harmonii   ciała   i   duszy.   Wykonując 

ćwiczenia w ciągu 10-20 minut, możecie osiągnąć pełne odprężenie i jednocześnie zdjąć całe 

napięcie z mięśni swojego ciała (można ćwiczyć ze spokojną, relaksującą muzyką w tle).

Ćwiczenie   nr   9.  Stojąc,   opuścić   ręce,   rozluźnić   je.   Lekko   potrząsając   rękami 

pomyśleć, że chcecie z nich strząsnąć kropelki wody. To samo zrobić ze stopami. Następnie 

obie ręce wyciągnąć do góry nad głową, jak gdybyście starali się dosięgnąć rękami słońca. 

Teraz proszę wyobrazić sobie, że ciało stało się ciężkie i przypomina lilię wodną na długiej 

łodydze.  Wolno opuszczajcie  się na podłogę, coraz mocniej  i mocniej  odczuwając ciężar 

ciała.   Pomóżcie   sobie   i   zamknijcie   oczy.   Najlepiej   położyć   się   na   plecach,   rozłożywszy 

szeroko   ręce   i   nogi.   Skoncentrujcie   uwagę   na   koniuszkach   palców   nóg,   są   ciężkie   i 

nieruchome. Ociężałość obejmuje kolejno stopy, nogi, biodra, tułów i ramiona, palce rąk. 

Ciało stało się ciężkie, jakby od środka wypełniło się jakimś ciężarem. Podbródek jakby opadł 

na pierś. Dolna szczęka odchyliła  się, jakby też opadła. Pomyślcie,  że sprężyna  rozciąga 

mięśnie  twarzy w  górę, w  dół, w  lewo, w  prawo. Spróbujcie  poczuć  się tak ciężko,  jak 

gdybyście   mieli   zapaść   się   pod   ziemię.   Oddychajcie   wolno   i   spokojnie,   wydłużając 

maksymalnie wdech i wydech. Spróbujcie wyobrazić sobie miękki biały obłok, płynący po 

background image

niebie.   Potem   wyobraźcie   sobie,   że   jesteście   tym   obłokiem.   Jesteście   lekkim,   białym 

obłokiem, a Wasze ciało jest lekkie i spokojne. Swobodnie płyniecie nad ziemią, ślizgacie się 

po niebie nad ziemskimi polami, lasem, jeziorem. Spróbujcie poczuć zapachy kwiatów, drzew 

iglastych lub morza. Pozostańcie w takim stanie spokoju jak długo chcecie.

Możecie wyobrazić sobie, że Wasze ręce zamiast palców mają rurki, przez które po 

kropelce spływa z ciała napięcie, ciężar psychiczny, zmęczenie. Kiedy poczujecie, że mięśnie 

odpoczęły i w ciele nie ma już napięcia, wolno wyprężcie całe ciało. W tym celu wyciągnijcie 

ręce nad głową, jak gdybyście chcieli rozciągnąć ciało, jak gumę. Wolno obróćcie się na 

prawy bok, wygnijcie plecy, przeciągnijcie się, jak małe dzieci po śnie w łóżeczku. Teraz 

przewróćcie się na lewy bok i zróbcie to samo. Powoli usiądźcie, jeszcze raz przeciągnijcie 

się i otwórzcie oczy. Powoli wstańcie i weźcie się do pracy. Wasze mięśnie odpoczęły, macie 

wspaniały nastrój i spokój w duszy, osiągnęliście równowagę psychiczną.

Tym,  którym  chronicznie   brakuje   czasu  na  zajęcie  się  swoim  zdrowiem,  polecam 

następujący zestaw ćwiczeń.

Z e s t a w  nr 2

Te   ćwiczenia   mogą   wykonywać   nawet   najbardziej   chorzy   ludzie.   Ćwiczenia   te 

wspaniale rozluźniają, likwidują zmęczenie po długiej pracy siedzącej, gdy czujemy ciężar w 

głowie i napięcie mięśni całego ciała. Można wykonywać je w dowolnym miejscu -w pracy, 

stojąc na przystanku, rozmawiając przez telefon.

Ćwiczenie nr 1. Wibromasaż. Należy wspiąć się na palce, aby obcasy oderwały się od 

podłogi na l -2 cm, a następnie gwałtownie opuścić pięty, jak gdyby uderzając całą masą ciała 

o podłogę. Takie uderzenia należy wykonywać nie śpiesząc się, nie częściej, niż l raz na 

sekundę, przez okres nie dłuższy niż l minuta, tzn. 60 razy. Ci, którzy długo siedzą, powinni 

powtarzać takie ćwiczenia 3-5 razy dziennie (jest to również wspaniała profilaktyka przeciw 

żylakom i schorzeniom serca).

Całkiem niezauważalnie dla otoczenia można wykonywać i inne, unikalne w swojej 

prostocie i nadzwyczajne ze względu na swą skuteczność ćwiczenia.

Zamki   mięśniowe.   Nie   na   próżno   jogowie   długi   czas   trzymali   te   ćwiczenia   w 

tajemnicy. Zamki mięśniowe sprzyjają rozluźnieniu mięśni całego ciała, poprawiają krążenie 

krwi, są profilaktyką przeciw schorzeniom narządów rodnych u kobiet i prostaty u mężczyzn.

Ćwiczenie nr 2.  Przedni dolny zamek. Wykonanie go osiągamy poprzez skurczenie 

mięśni   obejmujących   ujście   moczowodu.   Zwykle   mimowolnie   kurczymy   je,   kiedy   trzeba 

dobiec do toalety lub wydalić resztki moczu przy jego oddawaniu. Aby było łatwiej wykonać 

to   ćwiczenie,   spróbujcie   Państwo   w   czasie   oddawania   moczu   świadomie   go   wstrzymać. 

background image

Zapamiętajcie to odczucie i róbcie to ćwiczenie 3-5 razy dziennie w ilości 5-10 razy.

Ćwiczenie nr 3.  Tylny dolny zamek. Obkurczanie mięśni odbytnicy. Wykonujcie to 

ćwiczenie, jak gdybyście chcieli wstrzymać opróżnienie jelita grubego (3-5 razy dziennie).

Ćwiczenie   nr   4.  Całkowity   dolny   zamek   stanowi   jednoczesne   wykonanie   zamka 

przedniego   i   tylnego.   Daje   to   podwójny   efekt   uzdrawiający.   Ćwiczenie   to   najlepiej 

wykonywać podczas wydechu (l raz dziennie po 10 powtórzeń).

Przywykliśmy   do   chodzenia   w   pozycji   zgarbionej,   jakbyśmy   odczuwali   na   sobie 

ciężar życia. Spróbujcie chodzić z dumnie podniesioną głową, wyprostujcie ramiona, patrzcie 

na świat radosnymi, śmiejącymi się oczami i wtedy będziecie mieć mniej problemów. Żeby 

zawsze   wyglądać   na   zadowolonych   i   szczęśliwych   dobrze   jest   wykonać   następujące 

ćwiczenie:

Ćwiczenie   nr   5.  Podejść   do   ściany,   przylgnąć   do   niej   jednocześnie   piętami, 

pośladkami i potylicą (stać tak 3 - 5 minut). Następnie wciągnąć brzuch, patrzeć prosto przed 

siebie   i   pomyśleć,   że   nie   ma   na   świecie   człowieka   szczęśliwszego,   zgrabniejszego   i 

piękniejszego   od   nas.   Gdy   tylko   tak   Państwo   pomyślicie,   to   poczujecie,   jak   mięśnie 

„napełniają się" radością, a w oczach pojawia się blask. Proszę zapamiętać te odczucia i starać 

się nigdy i nigdzie o nich nie zapominać.

Ćwiczenie nr 6. Jeżeli dużo czasu spędzacie Państwo na nogach lub odwrotnie - długo 

siedzicie, polecam ćwiczenie, które pozwoli szybko zdjąć napięcie z mięśni całego ciała. W 

tym celu proszę zgiąć prawą nogę w kolanie i przycisnąć piętę do prawego pośladka, a prawą 

ręką przytrzymać dolną część kolana. Postać w tej pozycji 1-2 minuty, potem zmienić nogę.

Bóle w stawach, kościach i mięśniach

Wszystko,  co napisałem powyżej  wyjaśnia  przyczyny bólów kręgosłupa i sposoby 

przeciwdziałania. Jeżeli przez szereg lat dokucza Państwu zastarzały ból, proszę spróbować 

następujących sposobów.

Przepis nr 7 (przy leczeniu ciężkich bólów, zapaleniu korzonków):

Do   chorych   miejsc   przyczepić   liście   chrzanu   na   kilka   dni   (aż   do   całkowitego 

wyleczenia). Liście można codziennie zmieniać.

Przepis nr 8 (służy usunięciu bólów spowodowanych odkładaniem się soli):

Żytnią mąkę sparzyć wrzątkiem i zmieszać z gotowanymi ziemniakami w proporcji 

1:1   (do   uzyskania   jednolitej   masy).   Chore   miejsce   smarować   olejem   roślinnym   i   dobrze 

masować. Z przygotowanej masy zrobić cienki „placek" wielkości chorego miejsca, tak, by 

background image

całkowicie je zakryć. Skórę posmarować terpentyną  i położyć  „placek" na chore miejsce. 

Należy ciepło się przykryć i trzymać „placek" najdłużej jak można. Kurację najlepiej robić 

na noc.

Przepis nr 9 (w przypadku odkładania się soli):

3 cytryny ze skórką i 150 g obranego czosnku przekręcić przez maszynkę do mielenia 

mięsa, zalać na dobę 0,5 litra przegotowanej wody, przecedzić, odcisnąć masę, przelać do 

szklanego naczynia ze szczelnym zaniknięciem. Pić codziennie rano przed śniadaniem po 50 

g.

Przepis nr 10 (leczenie stawów):

2 szklanki soku z rzodkwi, l szklankę miodu, 1/2 szklanki wódki 40%, łyżeczkę soli 

wymieszać do uzyskania jednolitej masy. Wcierać w chore miejsca.

Przepis nr 11 (leczenie halluksów):

Zmieszać   jodynę  z  amoniakiem  w  proporcji   1:1.   Mieszankę   nanosić   na   halluksy 

cienką warstwą wieczorem przez tygodnie, następnie zrobić tygodnie przerwy ponowić 

kurację. Smarować do całkowitego zniknięcia.

Przepis nr 12:

1,5 szklanki soku z rzepy, l szklanka miodu, 150 ml wódki, l łyżka soli. Wszystko 

razem   dobrze   wymieszać.   Używać   po   l   łyżce   stołowej   przed   snem   (przechowywać   w 

lodówce)

Przepis nr 13:

Korzeń  i natkę pietruszki zmielić wieczorem w maszynce, by otrzymać l szklankę. 

Włożyć do garnka i zalać 2 szklankami wrzątku, nakryć ręcznikiem. Rano wywar przecedzić i 

wcisnąć sok z jednej, średniej cytryny. Pić po 1/3 szklanki dwa razy dziennie po jedzeniu 

przez 2 dni, potem 3 dni przerwy i znowu - aż do zniknięcia bólu.

Przepis nr 14:

0,5 litra spirytusu, 5 strączków papryki czuszki (długości 6-8 cm). Strączki papryki 

zmielić w maszynce do kawy. Wsypać do słoiczka, zalać spirytusem, przykryć pokrywką i 

postawić w ciemnym miejscu na tydzień. Nasączyć gazę nalewką i położyć kompres bolące 

miejsca na 3 - 4 godziny. Po 7 - 10 zabiegach znikają wszystkie, nawet zastarzałe bóle.

Przepis nr 15:

50 g kamfory, 50 g gorczycy, 10 g spirytusu, 100 g surowego białka z jajka. Nalać 

spirytus   i   kamforę   do   słoiczka.   Następnie   wsypać   gorczycę   i   wymieszać,   dodać   białko. 

Wszystko   dobrze   wymieszać,   żeby   powstała   maść.   Trzymać   w   lodówce,   przed 

zastosowaniem lekko podgrzać. Smarować bolące stawy i mięśnie wieczorem, przed snem. 

background image

Maści nie należy wcierać do całkowitego wchłonięcia, ale tak, by powstał ochronny filtr. Po 

20 minutach wytrzeć gazą zmoczoną w ciepłej wodzie.

Przepis nr 16 (leczenie otróg):

Kurze jajko, 25 g esencji octowej i 25 g terpentyny dobrze zmieszać i odstawić na 10 

dni w zamkniętym szklanym naczyniu odstania, od czasu do czasu zamieszać. Chore miejsca 

smarować mieszanką kilka razy dziennie.

Przepis nr 17 (leczenie reumatyzmu):

Do litrowego słoika wsypać drobno pokrojone kawałki koszyczka słonecznika, 50 g 

wiórków mydła toaletowego, wlać 500 ml wódki 40%, dobrze wymieszać, szczelnie zamknąć 

i zostawić na 8 - 9 dni na świetle słonecznym do odstania. Po otwarciu dobrze wymieszać, 

przecedzić, odcisnąć masę, przelać do szklanego naczynia ze szczelną przykrywką. Nacierać 

chore miejsca. 

Przepis nr 18 (reumatyzm):

Rzepę zetrzeć na tarce, wycisnąć 1 i 1/2 szklanki soku, dodać szklankę miodu, 1/2 

szklanki   wódki,   l   stołową   łyżkę   soli.   Wszystko   dobrze   wymieszać,   włożyć   do   słoika, 

szczelnie zamknąć. Przechowywać w chłodnym miejscu. Wcierać w bolące miejsca.

Przepis nr 19 (osteoporoza):

Wieczorem 2 łyżki ryżu zalać 0,5 l wrzątku. Rano wodę zlać i ugotować ryż. Ryż jeść 

na czczo bez soli l - 2 godziny przed właściwym posiłkiem. Kuracja trwa 40 dni. Po kilku 

miesiącach powtórzyć.

Przepis nr 20 (osteoporoza):

3 cytryny ze skórką, 150 g oczyszczonego czosnku zmielić w maszynce. Wszystko 

włożyć do litrowego słoika, dodać 0,5 litra chłodnej, przegotowanej wody. Odstawić na 24 

godziny, przecedzić i wycisnąć. Dobrze zamknąć słoik, przechowywać w ciemnym miejscu. 

Pić codziennie rano 50 ml.

Przepis nr 21 (reumatyzm, artretyzm):

Do naczynia wlać 3 szklanki wody, dodać 4 drobno pokrojone cytryny. Gotować tak 

długo, by została l szklanka płynu. Ostudzić i odcedzić, wlać do szklanego naczynia, dodać l 

szklankę miodu, sok z l cytryny. Wszystko dobrze wymieszać i przykryć pokrywką. Używać 

po l łyżce przed snem.

Przepis nr 22 (reumatyzm, artretyzm):

200 g chrzanu zmielić w maszynce, dodać 200 g żytniej mąki i 2 łyżki terpentyny. 

Wszystko dobrze wymieszać, włożyć do szklanego naczynia, przykryć pokrywką. Zrobić z 

mieszanki   „placek"   i   przykładać   na   bolące   miejsce,   owinąć   szalikiem   na   5   -   8   godzin 

background image

(najlepiej na noc).

Przepis nr 23 (reumatyzm, artretyzm):

Do 0,5 litra wódki dodać 50 g drobno pokrojonych pączków brzozy. Odstawić na 10 

dni w ciemne miejsce. Odcedzić i wycisnąć, przelać do butelki, szczelnie zakryć. Używać po l 

łyżeczce 3 razy dziennie, popijając wodą.

Przepis   nr   24  (oczyszczenie   kości   i   stawów   ze   złogów   szkodliwych   kwasów): 

Oczyszczanie stawów należy przeprowadzać przez 3 kolejne dni. Będzie do tego potrzebne 15 

g liścia laurowego. Podczas kuracji, w miarę wydalania soli i piasku, mocz może zmienić 

barwę z zielonkawego na jasnoczerwony. Jest to normalne zjawisko. Po 7 dniach kurację 

powtórzyć.

1-szy dzień: 5 g liścia laurowego drobno pokruszyć,  wrzucić do 300 ml  wrzątku, 

gotować na małym ogniu 5 minut, następnie

wywar wlać do termosu i odstawić na 5 godzin. Płyn przecedzić, przelać do naczynia i 

pić małymi łyczkami co 15 - 20 minut w ciągu 12 godzin. Uwaga! Nie wolno wypić od razu 

całego naparu, gdyż można spowodować krwotok!

2-gi i 3-ci dzień: tak samo jak w pierwszym dniu. W trakcie kuracji najlepiej nie 

spożywać produktów białkowych (mięso, jaja, mleko, ser, twaróg itp.).

background image
background image

Najlepsze, czym mo?e s?u?y? ksi??ka, to nie tylko g?oszenie prawdy, ale zmuszenie do zastanowienia si? nad ni?.

Albert Habbart

W przyrodzie nie ma złej pogody

Lekarze obliczyli, że co trzeci dorosły reaguje na gwałtowne zmiany pogody, przy 

czym kobiety cierpią z powodu tych zmian dwa razy częściej niż mężczyźni (na razie nie 

ustalono   dlaczego).   Najczęstszymi   objawami   wrażliwości   na   zmiany   pogody   są:   nagłe 

zmęczenie, nudności, nadmierne pocenie się, wzrastająca nerwowość, ataki migreny. Ale tak 

naprawdę   pogoda   sama   w   sobie   nikomu   nie   szkodzi,   jest   po   prostu   dobrym   miernikiem 

naszego   zdrowia.   Jeżeli   wszystkie   procesy   przemiany   materii   w   naszym   organizmie 

przebiegają Jak w zegarku", nasz układ krwionośny przyzwyczajony jest do gwałtownego 

zwężania i rozszerzania się naczyń, nasze nerwy są „jak z żelaza", a oprócz tego mamy w 

głowie   tylko   pozytywne   myśli   -   to   niestraszne   są   nam   żadne   zmiany   pogody.   Dlatego 

spróbujcie   Państwo,   odpowiadając   na   test   „pogodowy"   określić,   czy   Wasz   organizm 

adekwatnie reaguje na zmiany pogody. A więc, przy zmianie pogody:

1. Czy czujecie się pobudzeni?    Tak,   Nie

2. Czy rano bardzo się pocicie?   Tak,   Nie

3. Czy czujecie się zmęczeni po przebudzeniu, z trudem wstajecie z łóżka? Tak, 

Nie

4. Czy czujecie się lepiej, gdy robi się chłodniej?  Tak,   Nie

5. Czy odczuwacie zmianę warunków atmosferycznych? Tak, Nie 

Teraz podsumujmy: jeżeli na l tylko pytanie odpowiedzieli Państwo twierdząco, to 

znaczy, że pogoda nie ma na Was żadnego wpływu. 

Jeżeli daliście pozytywną odpowiedź na 2 pytania, to koniecznie musicie poczynić 

stosowne kroki przeciwko „pogodowej wrażliwości", ale nie ma powodu wpadać w panikę.

Jeżeli   odpowiedzieliście   „tak"   na   4   pytania,   oznacza   to,   że   pogoda   może   bardzo 

zmienić Państwa samopoczucie, pora więc przedsięwziąć środki zaradcze.

Co   należy   zrobić,   aby   bezproblemowo   znosić   zmiany   pogody?   Przede   wszystkim 

hartować układ nerwowy, naczynia  krwionośne, uruchomić mechanizmy obronne naszego 

organizmu. Jeżeli będziecie Państwo regularnie wykonywać poniższe zabiegi, już na zawsze 

uczynicie pogodę swoim sojusznikiem.

Relaksujący masaż obu rąk

Masaż   ten   nie   tylko   relaksuje   układ   nerwowy,   ale   także   polepsza   pracę   układu 

krwionośnego, poprawia wzrok i hamuje procesy starzenia.

background image

Przepis nr 25:

Proszę usiąść na krześle lub fotelu, rozluźnić mięśnie (szczególnie twarzy), zamknąć 

oczy. Spróbujcie Państwo wyobrazić sobie morze, las, góry itp. Oddychajcie w następujący 

sposób: głęboki wdech przez nos i płynny, długi wydech przez ułożone „w trąbkę" usta. Gdy 

jesteście już Państwo zrelaksowani, przystępujemy do masażu. Dużym i wskazującym palcem 

prawej dłoni masujemy palce lewej, zaczynając od małego palca. Podczas masażu proszę 

wyobrazić  sobie, że masowany palec  to śruba, którą delikatnie wkręcacie w rękę. W ten 

sposób należy wymasować wszystkie palce lewej ręki, a potem zamienić rękę i wykonać 

analogiczny masaż. Wskazane jest poświęcić l minutę na masaż każdego palca.

Naprzemienny chłodny i gorący prysznic

Jak się okazuje, przez zwykłe polewanie się gorącą i zimną wodą można osiągnąć 

zadziwiające wyniki i pozbyć się wielu chorób. Sens połączenia ciepła i zimna polega na tym, 

że ciepło działa na powierzchniowe warstwy ciała, poprawiając przepływ krwi przez skórę, a 

zimno stymuluje krążenie w organach wewnętrznych. W ten sposób zwykłe naprzemienne 

oddziaływanie ciepła i zimna (podczas zabiegów wodnych) jest „cudownym lekiem" na wiele 

schorzeń, ponieważ regeneruje proces normalnego krwioobiegu, wzmacnia mięśnie i serce, 

podnosi odporność.

Naprzemienny   prysznic.  Stanąć   pod   prysznicem,   wyregulować   wodę,   aby   miała 

przyjemną temperaturę, polewać się przez 20 sekund. Następnie, odkręcając kran z zimną 

wodą, obniżyć temperaturę tak, aby woda przez 10 sekund była przyjemnie chłodna, a potem 

regulując dopływ  zimnej  wody,  oblewać  się na przemian  raz ciepłą,  raz chłodną według 

schematu: 20 sekund - ciepła woda, 10 sekund - chłodna. Czas trwania zabiegu - od 3 do 5 

minut.

Stojąc pod prysznicem  należy wyobrażać  sobie, jak woda zmywa  z ciała napięcia 

mięśni   i   zmęczenie   układu   nerwowego.   Należy   przyzwyczaić   swój   organizm   do 

naprzemiennych  pryszniców.  Powinno  się  brać  je  rano  i wieczorem  lub  gdy  odczuwamy 

zmęczenie,   zdenerwowanie,   osłabienie.   Dobrze   jest   stosować   ten   zabieg   regularnie,   bez 

względu na warunki atmosferyczne, a wówczas żadne zmiany pogody nie będą uciążliwe.

Nacieranie

Nacieranie - to wspaniały środek, przyzwyczajający organizm do chłodu i gorąca, a 

background image

oprócz tego regenerujący system nerwowy. Nacieranie jest szczególnie zalecane osobom w 

podeszłym   wieku,   ponieważ   zmniejsza   podatność   na   zmęczenie,   potliwość,   wrażliwość 

mięśni   i   stawów,   wrażliwość   na   zmiany   pogodowe,   które   są   charakterystyczne   dla   tego 

wieku. Jeśli do wody przeznaczonej do nacierania doda się napar z rumianku, szałwi lub 

innych ziół leczniczych, to efekt będzie jeszcze lepszy. Przecież więdnąca skóra szczególnie 

potrzebuje witamin, które znajdują się w tych wyciągach, a jednocześnie wymaga masażu, 

który odbywa się podczas nacierania.

Przepis nr 26:

Namoczywszy   w   zimnym   lub   ciepłym   naparze   z   ziół   mały   ręczniczek   frotte   (lub 

uszytą z ręcznika rękawicę), wykręcić go, by woda nie ściekała i nacierać całą rękę. W ten 

sposób naciera się kolejno ręce, klatkę piersiową, plecy i nogi. Całkowity czas zabiegu - od 3 

do 5 minut. Zabieg najlepiej wykonywać po naprzemiennym prysznicu.

Po zabiegu proszę nie wycierać się, pozwolić ciału trochę obeschnąćPo 2 minutach 

starannie wytrzeć się do sucha.

Woda - uzdrowicielka

Każdy żywy organizm  rozpoczyna  swoje życie  w wodzie,  zarodek ludzki nie jest 

wyjątkiem.  Niemiecki  lekarz  Kneipp w  swojej znakomitej  książce „Moje leczenie  wodą" 

pisał: „Każdy kontakt z wodą - to dodatkowa minuta życia". Jak dowodzą ostatnie badania 

naukowe, z pomocą wody najszybciej odbudowuje się naturalny potencjał elektryczny ciała. 

Nie bez powodu z dawien dawna we wszystkich krajach podróżnikom podawano wodę do 

obmycia,   wodą   chrzczono   noworodki.   Starożytni   lekarze   Awicenna   i   Hipokrates   szeroko 

wykorzystywali   na   przemian   zimną   i   gorącą   wodę,   rozcierając   następnie   ciało,   co   jak 

wiadomo aktywnie pobudza krwioobieg i przemianę materii, pomaga wydalić z organizmu 

„szlam" i w ostatecznym efekcie sprzyja szybkiemu wyleczeniu. Bardzo często ludzie gotowi 

są   przejechać   setki   kilometrów   w   poszukiwaniu   jakiegoś   „cudownego   lekarstwa", 

zapominając o tym, że znacznie większy efekt można osiągnąć przy pomocy zwykłej strugi 

wody, tryskającej z naszego kranu. Miał rację wielki filozof Seneka, który powiedział: „Jaka 

szkoda, że istota rzeczy jest taka prosta!".

Osobom, które boją się poddać ciało zbawiennej sile wody pragnę powiedzieć, że im 

wcześniej zrozumieją, że woda jest źródłem życia, tym szybciej pozbędą się męczących je 

dolegliwości.

background image

Uzdrawiający wdech i wydech

Wiele   osób   wie   z   własnego   doświadczenia,   że   gdy   zbliża   się   front   wysokiego 

ciśnienia, często odczuwają bóle głowy, słabość, zwiększoną pobudliwość. Szczególnie silnie 

dokucza to osobom o niskim ciśnieniu. Jeżeli dolegliwości te powtarzają się często, to należy 

spróbować   zrozumieć,   co   się   dzieje   w   organizmie   i   dopomóc   mu.   Wiadomo,   że   wraz   z 

przybliżaniem się frontu ciepłego powietrza organizm produkuje większe ilości adrenaliny, 

serce zaczyna bić szybciej, ludzie stają się nerwowi. Jednocześnie rozszerzają się naczynia 

krwionośne, pojawia się wrażenie braku powietrza. Wszystkie te symptomy bezpośrednio lub 

pośrednio związane są z niedotlenieniem organizmu, które z kolei jest przyczyną zwiększonej 

pobudliwości, bólu głowy, bezsenności lub nadmiernej senności, a także depresji. Co robić? 

Oprócz   stosowania   opisanych   wcześniej   sposobów   powinno   się   raz   dziennie   wykonywać 

następujące ćwiczenia oddechowe.

Przepis nr 27 (pomocne przy nerwowości, bezsenności, bólu głowy):

Wziąć zwykłą słomkę do napojów, usiąść prosto z wysoko uniesioną głową, spokojnie 

i równomiernie wdychać powietrze przez nos, a wydychać przez słomkę. W ten sposób należy 

oddychać przez 3 do 5 minut. Co dzieje się podczas takiego oddychania? Ponieważ powietrze 

zmuszone jest „przedzierać się" przez ograniczoną przestrzeń, wydech jakby automatycznie 

spowalnia się. Wówczas wszystkie szkodliwe związki są w całości wydalane z płuc, a ilość 

tlenu we krwi zwiększa się w bardzo prosty, a jednak skuteczny sposób.

Jeszcze jedno ćwiczenie oddechowe.

Przepis  nr 28  (normalizuje rytm  serca, pomaga  pokonać ataki  strachu, „zdejmuje 

ciężar z serca", pobudza krążenie krwi):

Oddychać należy tylko przez nos. Na początku wykonać głęboki powolny wydech, a 

potem szybki, gwałtowny i krótki wdech. Ćwiczenie należy powtórzyć nie mniej niż 20 razy. 

W czasie tego ćwiczenia należy postarać się jak najwierniej naśladować jęk. Zwykle, gdy 

człowiekowi „wyrwie się" jęk, pomaga to organizmowi uwolnić się od szoku, od trudnych 

problemów. Symulacja jęku wspaniale usuwa napięcie z mięśni i z układu nerwowego.

Wąchanie kropel walerianowych

Każdy wie, że przy zemdleniach, utracie przytomności, zatruciu alkoholowym zaleca 

się powąchać watkę zmoczoną amoniakiem. Skutek jest natychmiastowy.

Przegroda   nosowa   jest   odpowiedzialna   za   fizjologiczną   równowagę   wszystkich 

background image

organów   naszego  ciała.   Podrażniając  różnymi  zapachami  receptory  przegrody  nosowej   w 

prosty, ale skuteczny sposób możemy wpływać na wiele organów i systemów naszego ciała. 

Inhalacja   kroplami   walerianowymi   obniża   ciśnienie   krwi,   poprawia   sen,   wycisza   system 

nerwowy, podnosi odporność organizmu.

Krople należy wdychać codziennie przed snem przez 3 - 4 miesiące. Już po miesiącu 

dostrzegą Państwo efekty tej kuracji. Osłabiony organizm wzmocni się, odmłodzi; bardzo 

często w trakcie kuracji kroplami walerianowymi następuje ściemnienie posiwiałych włosów.

Przepis nr 29:

Należy   używać   tylko   czystych   kropel   walerianowych   na   spirytusie,   bez   dodatku 

innych leków, stosowanych dla poprawienia pracy serca. Wdychać kolejno to prawą, to lewą 

dziurką nosa. Wdech powinien być powolny, głęboki. Zaczynamy zwykle z prawej dziurki. 

Palcem wskazującym lewej ręki przyciskamy lewą dziurkę, do prawej unosimy buteleczkę z 

kroplami, robimy głęboki wdech przez nos, następnie powolny wydech i tak 3 do 5 razy, po 

czym w ten sam sposób wdychamy przez lewą dziurkę. Kuracja ta jest bardzo pomocna dla 

osób cierpiących na bezsenność. Jeżeli po zabiegu zaśniecie Państwo, ale sen Wasz będzie 

krótki, proszę powtórzyć  zabieg raz jeszcze. Jeżeli rano po przebudzeniu  stwierdzicie, że 

macie nie całkiem  „świeżą" głowę, proszę następnym  razem przed snem zwiększyć  ilość 

wdechów o jeden. Proszę dążyć do tego, aby rano po przebudzeniu byli Państwo wypoczęci i 

wyspani. W ten sposób ustalicie swoją indywidualną dawkę oddechów.

Pomóżcie swojemu sercu

Osoby mające kłopoty z sercem są najbardziej wrażliwe na zmiany pogody. Moim 

zdaniem   wielu   „sercowców"   robi   duży   błąd,   gdy   czując   się   źle,   kładzie   się   do   łóżka, 

zmuszając swoje chore serce do obsługiwania w pojedynkę ledwie pracujące naczynia krwio-

nośne.

W  naszym   ciele  jest  około 600  mięśni.  Każdy  mięsień   opleciony jest naczyniami 

krwionośnymi, dzięki czemu pomaga im przepompowywać przez siebie krew. Jeżeli jesteście 

Państwo w ruchu, to oprócz serca pracuje jeszcze 600 malutkich dodatkowych „serc". Im 

więcej   z   tych   600   „mięśniowych   serc"   pracuje,   tym   lepszy   jest   stan   serca,   układu 

krwionośnego   -   tym   lepszy   stan   zdrowia.   Bez   żadnych   wątpliwości   mogę   stwierdzić,   że 

spacer   na  świeżym   powietrzu   to  najlepsze   lekarstwo   na   serce   (szczególnie,   gdy  serce   to 

reaguje na zmiany pogody). W czasie marszu pracuje największa ilość mięśni naszego ciała. 

Aby się o tym przekonać wystarczy ująć się w pasie, a wtedy można wyczuć, jak każdy 

background image

mięsień ciała, a także organy wewnętrzne reagują na krok.

Szybkim krokiem od zawału

Szybki   marsz   pomaga   uniknąć   zawału   i   wylewu   krwi   do   mózgu,   obniżając 

prawdopodobieństwo ich wystąpienia o 40%. Taki wniosek wyciągnięto z przeprowadzonego 

w Ameryce badania, którym objęto 85 tysięcy przedstawicielek tzw. słabej płci.

Pracownik   kliniki   dla   kobiet   w   Bostonie,   dr   G.   Monson   w   ciągu   8   lat   badał 

pielęgniarki w wieku 40-65 lat i wyjaśnił, że połowa z nich zachowała dobrą formę dzięki 

„żwawości" podczas chodzenia. Jego wnioski są następujące: u kobiet, które tylko przez 3 

godziny w tygodniu odbywały spacery szybkim krokiem ryzyko wylewu lub zawału serca 

spada prawie dwukrotnie. W ogóle wszystko jest proste: regularny ruch utrzymuje w normie 

ciśnienie krwi, zmniejsza poziom cholesterolu, pomaga utrzymać prawidłową wagę i obniża 

prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę.

Podobne wnioski sformułowali już starożytni  Grecy,  np. grecki filozof Arystoteles 

powtarzał   swoim   uczniom:   „nic   tak   nie   niszczy   organizmu,   jak   długotrwała   fizyczna 

bezczynność".  Pozostaje więc tylko  cieszyć  się z tego, że po upływie  tysiącleci  wreszcie 

staliśmy się mądrzejsi!

Ruch jest pożyteczny dla wszystkich - młodych  i starych. Szczególnie dużo ruchu 

potrzebuje   chory   organizm.   Chory   organizm   wymaga   wysiłku   kilkadziesiąt   razy 

większego,   niż   organizm   zdrowy.  Ci,   którzy   cierpiana   schorzenia   serca,   układu 

krwionośnego, źle znoszą zmiany ciśnienia atmosferycznego, mogą przy pomocy regularnych 

ćwiczeń tak wytrenować swój organizm, że nie będzie on źle reagował na burze magnetyczne, 

skoki ciśnienia, promieniowanie słoneczne itp.

Ruch jest źródłem życia i zdrowia. Dlatego jeśli możecie Państwo biegać - biegajcie, 

możecie   chodzić   -  chodźcie,   nie   możecie   chodzić   -  czołgajcie   się!   A   przede   wszystkim: 

starajcie się jak najmniej siedzieć i leżeć.

Czytający te zdania biznesmeni i bizneswomen mogą pomyśleć z ironią: dobrze mu 

dawać takie rady, gdy siedzi na leśnej działce lub w zaciszu chłodnego gabinetu. A co mamy 

zrobić my, którzy śpimy najwyżej 3 do 5 godzin na dobę, których stresy i napięcia opanowały 

tak, że ledwo starcza nam czasu, aby połknąć tabletkę, gdy coś jest nie w porządku z naszym 

zdrowiem?

Chcę udzielić odpowiedzi tym, którzy myślą podobnie: z reguły treść moich książek 

obmyślam   w   czasie   codziennych   porannych   szybkich   spacerów   (10-12   km)   i   chcę 

background image

powiedzieć, że dzięki nim mam dobrą kondycję, zdrowe serce i świetną pamięć. Miałem w 

życiu i ciężkie momenty, kiedy nie dość, że nie mogłem chodzić, ale nawet nie wstawałem z 

łóżka przez dwa lata w wyniku kontuzji kręgosłupa. I jedynie miłość do samego siebie i 

pragnienie, aby być zdrowym pozwoliły mi nie tylko pozbyć się problemów z kręgosłupem, 

ale i skutecznie likwidować podobne problemy u innych. Korzystając z okazji opiszę zestaw 

ćwiczeń rehabilitacyjnych, który postawił mnie na nogi. Proponuję wykonywać je od razu po 

przebudzeniu, gdy jeszcze leżą Państwo w łóżku. Wykonując je regularnie „doprowadzicie 

Państwo   do   porządku"   system   nerwowy   i   poprawicie   pracę   gruczołów   wydzielania 

wewnętrznego, oprócz tego znacznie wzmocnicie swoją kondycję fizyczną i odporność na 

stresy. Proponuję poćwiczyć. Proszę zrobić przerwę w czytaniu i wykonać poniższy zestaw 

ćwiczeń.

Zestaw nr 3

1.   Kciuki   obu   rąk   położyć   za   uszami,   przycisnąć   małżowiny   obiema   rękami   i 

masować uszy od góry do dołu 30 razy palcami wskazującymi.

2. Prawą dłoń położyć na czole tak, by mały palec leżał na lewej brwi. Teraz położyć 

na prawej dłoni lewą w taki sposób, by mały palec lewej dłoni znalazł się na prawej brwi. 

Przesuwać dłonie w prawo i w lewo 30 razy, cały czas przyciskając je do czoła, tak by małe 

palce ślizgały się po brwiach.

3.   Zwinąć   dłoń   w   pięść,   opuszkami   kciuków   przycisnąć   gałki   oczne   i   delikatnie, 

okrężnymi ruchami masować oczy 15 razy zgodnie ze wskazówkami zegara i 15 - przeciwnie.

4. Położyć prawą dłoń na brzuchu, z wierzchu przycisnąć lewą i masować okrężnym 

ruchem 30 razy zgodnie ze wskazówkami. Potem odwrotnie - lewa ręka na brzuch, na nią 

prawa   i   30   razy   przeciwnie   do   ruchu   wskazówek   (można   wykonywać   leżąc   na   plecach, 

siedząc lub stojąc)

5. Wciągnąć brzuch najmocniej jak się da, a potem wypiąć mocno niczym balon. I tak 

30 razy.

6. Spleść dłonie na karku i masować go, przesuwając ręce z lewa w prawo 30 razy, z 

góry na dół 30 razy.

7. Pocierać dłoń o dłoń tak, by ręce zrobiły się gorące, położyć  dłonie na oczy i 

policzyć   do   30.   Teraz   podejść   do   lustra   i   spojrzeć   na   siebie   uważnie:   zmarszczki   się 

wygładziły, oczy powiększyły, umysł odświeżył i odpoczął, nerwy uspokoiły się, brzuch nie 

ciąży,   wzrok   się   wyostrzył,   całe   ciało   rozgrzało   się,   żadnego   zmęczenia,   w   całym   ciele 

lekkość. Spójrzcie Państwo na siebie radośnie: nie tylko lepiej wyglądacie, jesteście naprawdę 

zdrowsi!

background image

Teraz dużo się mówi o tym, że dążenie do życia „z prędkością światła" powoduje 

ogromną   ilość   zawałów   serca.   Takie   określenia   jak   „stres",   „napięcia   dnia   codziennego" 

używane są jako wytłumaczenie zwiększonej śmiertelności na skutek zawałów serca. Jednak 

zawałów serca, szczególnie w młodym  wieku, nie kojarzyłbym  z napięciami nerwowymi. 

Przyczyna jest prostsza: organizm zatruty jest od środka w wyniku nieprawidłowego rytmu 

życia. Naczynia krwionośne są zniszczone przez sole nierozpuszczalnego wapnia i przez osad 

złego cholesterolu. Oprócz tego krew jest tak gęsta i zakwaszona, że powstawanie skrzepów 

w naczyniach krwionośnych jest nieuniknione. Oznacza to, że wcześniej czy później tragedia 

zawału może spotkać każdego, kto na czas nie zatroszczy się o swoje serce (dopóki jest jesz-

cze zdrowy).

Nie raz spotykałem ludzi, którzy jedli i pili wszystko bez ograniczeń, spędzali całe 

noce przed ekranem komputera. W ich gabinetach dym papierosowy mieszał się z zapachem 

świeżo parzonej mocnej kawy. Tym ludziom zawsze brakowało czasu na spacer, a telefon 

dzwonił prawie przez 24 godziny na dobę. Ale oni wciąż powtarzali, że są w dobrej formie, że 

nic ich nigdy nie boli. I nawet gdy padali, „rażeni" zawałem serca, nie uznawali swojej słabej 

woli   za   jego   przyczynę.   Według   nich   wszystkiemu   winne   było   napięcie,   towarzyszące 

wykonywanej   pracy,   stres,   nerwy.   A   przecież   największy   stres   przeżywa   noworodek,   w 

chwili gdy przychodzi na świat. Przygniata go ciśnienie atmosferyczne kilkakrotnie wyższe 

od ciśnienia, panującego w łonie matki. Od niepamiętnych czasów człowiek znajdował się 

pod presją różnych stresów. Nasi przodkowie żyli w takim stresie, którego my nie możemy 

sobie nawet wyobrazić. W tych odległych czasach człowiek w każdej chwili mógł paść ofiarą 

dzikiego zwierza, polowali też na niego pobratymcy.  Nawiedzały go potężne kataklizmy: 

huragany, trzęsienia ziemi, powodzie, a na co dzień walczył z wiatrem, słońcem, deszczem, 

śniegiem.  Odporność na to wszystko ludzie zachowali w genach i dlatego ani stres, ani 

napięcie nie są dla nich niczym nowym. Życie zawsze było nieprzerwanym stresem. Żyć - 

to znaczy przez 24 godziny na dobę odczuwać zagrożenia ze wszystkich stron.

Czytelnik może się ze mną nie zgodzić: przecież nasi dalecy przodkowie nie dożywali 

nawet czterdziestki! To prawda, teraz żyjemy dłużej, ale żyć dłużej wcale nie znaczy żyć 

lepiej. Gdy człowiek w pełni sił w wieku 40-50 lat staje się po zawale serca lub udarze mózgu 

inwalidą, to komu potrzebne te 20 lat, które przeżyje jako osoba na wpół niepełnosprawna, 

męcząc siebie i całą swoją rodzinę? Jak było w przeszłości, tak powinno być i dzisiaj: zdrowe 

ciało, a w nim zdrowe serce. Dobra kondycja, wytrzymałość, zapas sił życiowych, energia, a 

przede   wszystkim   zdrowe   serce   -   to   najlepsze   lekarstwo   na   stres.  Ale   aby   to   wszystko 

osiągnąć, trzeba polubić swój organizm i ciągle się o niego troszczyć.

background image

Wielu ludzi, którzy przez 15-20 lat „robili pieniądze", gdy zniszczyli swoje zdrowie, 

mówiło   ze   smutkiem:   „oddałbym   wszystko,   by   być   zdrowym,   ale   niestety..."   A   gdyby 

zrozumieli   to   wcześniej,   mogliby   i   zarabiać   pieniądze,   i   cieszyć   się   dobrym   zdrowiem. 

Zawsze jest mi szczerze żal tych, którzy gotowi są stracić lata życia dla zrobienia kariery, ale 

nie chcą poświęcić nawet 5 minut dla swojego zdrowia.

Cholesterol „licznik" długowieczności

Większość   tłuszczów,   które   zjadamy,   wątroba   przetwarza   na   cholesterol   (greckie 

chole = żółć stereós = stężały), który następnie przedostaje się do krwi, a krew roznosi go 

po całym organizmie. Cholesterol sam w sobie nie jest szkodliwy dla przebiegu wielu pro-

cesów w organizmie. Jeżeli powstaje on z nienasyconych tłuszczów, wówczas łatwo „topi 

się"   w   organizmie   nawet   podczas   niewielkiego   wysiłku   fizycznego   (wystarczy   po   prostu 

dobrze   się   spocić).   Jeżeli   jednak   powstaje   z   tłuszczów   zwierzęcych,   wtedy   sam   wysiłek 

fizyczny już nie wystarcza dla spalenia normalnej ilości cholesterolu (nie mówiąc już o jego 

nadmiarze). Strumień krwi jakby „dusi się" od kleistych cząstek cholesterolu, które osiadają 

na ściankach tętnic i zanieczyszczają je. Normalny poziom cholesterolu wynosi od 140 do 

180  mg   na   dekalitr   krwi.  Jeżeli   jego  poziom   dochodzi   do  250-300   jednostek   jest   to  już 

tragedia. Tętnice są zanieczyszczone, a to znaczy, że istnieje prawdopodobieństwo, że grudki 

kleistego cholesterolu zablokują tętnice i doprowadzą do chorób serca, wylewów, a nawet do 

śmierci. Dlatego każdy powinien uważać, aby poziom cholesterolu nie podnosił się ponad 

bezpieczną normę.

Co robić, aby cholesterol był zawsze w granicach normy? 

1. Ograniczyć spożycie tłuszczów zwierzęcych, przestać jeść bez umiaru masło, żółty 

ser, kiełbasy, mięso, jajka, słodycze. Wystarczy 5 - 10 g masła, 2-3 plasterki sera 

dziennie, 3-5 jajek tygodniowo. Jajka powinny być ugotowane na miękko (zalać 

jajko l litrem wrzątku i odstawić na 10 minut; przed spożyciem dodać 2-3 krople 

soku z cytryny, aby wykluczyć prawdopodobieństwo zarażenia salmonellą).

2. Używać tłuszczu roślinnego (lepszy jest tłoczony na zimno).

3. Walczyć z nadwagą.

4. W ciągu dnia zmuszać organizm do wysiłku fizycznego aż do wystąpienia potu. 

Więcej   szczegółowych   informacji   o   prawidłowym   odżywianiu,   ćwiczeniach 

fizycznych i sposobach walki z nadwagą można znaleźć w książce „Jak żyć długo i 

zdrowo", str. 33-44, 105-116, 139-144.

background image

Jeżeli zastosują się Państwo do powyższych wskazówek, to poziom cholesterolu na 

pewno   nie   podniesie   się.   Ale   jeżeli   w   ciągu   wielu   lat   nieprawidłowego   odżywiania   się, 

palenia, siedzenia przed telewizorem, za kierownicą samochodu, za biurkiem Państwa na-

czynia krwionośne bardzo się „zanieczyściły", trzeba przedsięwziąć specjalne kroki, aby je 

oczyścić od wewnątrz. Aby to zrobić, należy okresowo przeprowadzać kuracje, mające na 

celu   rozrzedzenie   krwi   i   „zeskrobanie"   ze   ścianek   naczyń   krwionośnych   tłustego   nalotu 

śmiercionośnego cholesterolu. W tym celu podam kilka przepisów, z których proszę wybrać 

dla siebie najlepszy.

Kuracje oczyszczające układ krążenia i obniżające poziom cholesterolu

Przepis nr 30:

10 cytryn włożyć do garnka i zalać wrzątkiem na 10-15 minut, a potem wycisnąć z 

nich sok. Do soku dodać l kg miodu i wymieszać. Obrać 10 dużych główek czosnku i zmielić 

je w maszynce do mięsa. Przełożyć do słoika, zmieszać z sokiem cytrynowym i miodem. 

Słoik zakręcić, owinąć ciemnym ręcznikiem i wstawić do lodówki na 7 dni. Po tym okresie 

dokładnie wymieszać, pić po l łyżeczce od herbaty 3-4 razy dziennie. Podana ilość powinna 

wystarczyć   na   2   miesiące.   Później   proszę   zrobić   4   miesiące   przerwy,   po   czym   znów 

przygotować i pić ten sok. Jeżeli będziecie Państwo przeprowadzali taką kurację regularnie, 

możecie przestać się martwić o stan swoich naczyń krwionośnych.

Przepis nr 31:

Przygotować   mieszankę:   l   szklanka   nasion   kopru   włoskiego,   2   łyżki   stołowe 

zmielonego korzenia kozłka lekarskiego, 2 szklanki miodu naturalnego. Wszystko to umieścić 

w termosie o pojemności 2 l i zalać wrzącą wodą do wypełnienia całego termosu. Odstawić 

na 24 godziny. Następnie przecedzić, przelać i trzymać w lodówce na najniższej półce. Pić po 

l   stołowej   łyżce   3   razy   dziennie   na   30   minut   przed   jedzeniem,   dopóki   mikstura   się   nie 

wyczerpie. Kurację przeprowadzić raz do roku.

W   1971   roku   wyprawa   UNESCO   znalazła   w   jednym   z   tybetańskich   klasztorów 

receptę na „eliksir młodości" (nalewkę czosnkową), datowaną na IV-V wiek p.n.e. Nalewka 

czosnkowa oczyszcza organizm z odkładającego się tłuszczu, wypłukuje nie rozpuszczony 

wapń,   szybko   poprawia   przemianę   materii,   oczyszcza   naczynia   krwionośne,   zapobiega 

zawałowi serca, paraliżowi, powstawaniu nowotworów, likwiduje szum w głowie, poprawia 

wzrok, odmładza organizm.

Przepis nr 32:

background image

Nalewka   czosnkowa.   35   dag   obranego   czosnku   (z   nowych   zbiorów)   rozetrzeć   i 

zmieszać z 200 ml czystego spirytusu. Szczelnie zamknąć i postawić w ciemnym i chłodnym 

miejscu   (ale   nie   w   lodówce)   na   10   dni.   Następnie   masę   przecedzić,   przelać   do   słoika   i 

postawić  w ciemnym  miejscu jeszcze na 4 dni. Teraz  środek jest już gotowy do użycia. 

Stosować według następującego schematu:

Dzień

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

Śniadanie

1 kropla

4 krople

7 kropli

10 kropli

13 kropli

16 kropli

19 kropli

22 krople

25 krople

25 kropli

25 kropli

Obiad

2 krople

5 kropli

8 kropli

11 kropli

14 kropli

17 kropli

20 kropli

23 krople

25 kropli

25 kropli

25 kropli

Kolacja

3 krople

6 kropli

9 kropli

12 kropli

15 kropli

18 kropli

21 kropli

24 krople

25 kropli

25 kropli

25 kropli

Potem   należy   przyjmować   po   25   kropli   3   razy   dziennie   dopóki   nalewka   się   nie 

skończy, zawsze z 50 ml kwaśnego produktu mlecznego, najlepiej z kefirem lub jogurtem.

Wiele   osób   nie   lubi   ostrego   zapachu   czosnku.   Aby   go   zlikwidować   po   zażyciu 

nalewki należy zjeść natkę pietruszki, jabłko, skórkę cytryny albo pomarańczy.

Uwaga! Kurację należy przeprowadzać nie częściej niż raz do roku.

Wspaniale obniża poziom cholesterolu następująca kuracja.

Przepis nr 33:

50   g   oliwy   z   oliwek   podgrzać,   wlać   do   szklanki   i   wycisnąć   na   to   sok   z   całego 

grapefruita.   Wypić   to   wszystko.   Położyć   się   na   na   prawym   boku,   przyłożyć   w   okolice 

wątroby termofor lub poduszkę elektryczną, poleżeć 45 - 60 minut. Zabieg należy wykony-

wać 7 dni z rzędu co trzy miesiące. Po wypiciu oliwy z sokiem proszę niczego nie jeść przez 

2 godziny. Zabieg najlepiej wykonywać przed snem, 3 godziny po ostatnim posiłku.

background image

Nie łykać leków!

Pewnego   razu   zadzwonił   do   mnie   mieszkaniec   Niemiec   polskiego   pochodzenia   i 

powiedział, że będąc na urlopie przypadkiem kupił książkę „Jak żyć długo i zdrowo" i że jest 

zaskoczony tym,  że  do tej  pory żył  w  „pełnej  nieświadomości"  funkcjonowania swojego 

organizmu. Usłyszałem od niego wiele słów wdzięczności, a na koniec rozmowy nieśmiało 

poprosił o pomoc. Jego problem polegał na tym, że od kilku dni nie mógł wstać z łóżka z 

powodu potwornego bólu w plecach. Ponieważ na wizytę u lekarza był umówiony dopiero za 

kilka   dni,   poprosił   o   radę,   jak   zlikwidować   ból.   Nie   chciał   przyjmować   środków 

przeciwbólowych.   Wtedy   poradziłem   mu   stary,   wypróbowany   sposób:   ssanie   oleju 

roślinnego. Po trzech dniach radośnie doniósł, że już wstał z łóżka bez żadnych ataków bólu.

Według   danych   Światowej   Organizacji   Zdrowia   w   dniu   dzisiejszym   około   30% 

chorych w wieku ponad 50 lat cierpi na jawną lub utajoną formę alergii na różne preparaty. 

Bardzo często ludzie w starszym wieku mają taki „wachlarz" dolegliwości, że przyjmowane 

przez   nich   lekarstwa   zaczynają   zwalczać   nie   choroby,   a   siebie   nawzajem.   W   takich 

przypadkach cierpi zazwyczaj wątroba i żołądek chorego. Z tego przede wszystkim powodu 

na uwagę zasługuje metoda, którą teraz przedstawię.

Można ją stosować w leczeniu zapalenia żył, chronicznej anemii, paraliżu, egzemy, 

obrzęków, chorób żołądka, jelit, serca, układu krwionośnego, nowotworów, chorób stawów i 

wielu   innych,   mniej   poważnych   lecz   dokuczliwych   niedomagań.   Metoda   jest   prosta, 

bezbolesna   i   absolutnie   nieszkodliwa.   Z   powodzeniem   stosowało   ją   niejedno   pokolenie 

syberyjskich znachorów. Istotą metody jest następujące działanie:

Przepis nr 34:

Rano   na  czczo   lub   wieczorem   przed   snem   (po   upływie   3-4  godzin   od   ostatniego 

posiłku)   należy   wziąć   do   ust   nie   więcej   niż   l   stołową   łyżkę   oleju   słonecznikowego   lub 

arachidowego i ssać jak cukierka, trzymając w przedniej części ust. Ssać należy lekko, bez 

wysiłku przez 25-30 minut. Olej z początku trochę zgęstnieje, potem stanie się płynny i biały. 

Należy go wypluć, w żadnym wypadku nie łykać! - zawiera substancje, wywołujące wiele 

chorób. Metodę te można stosować dowolnie długo, dopóki nie odczujecie rześkości, energii, 

spokoju, nie powróci zdrowy sen i dobra pamięć. Ostre stany chorobowe mijają szybko - w 

ciągu 2-3 tygodni, chroniczne - w ciągu kilku miesięcy - do roku. Należy mieć na uwadze, że 

przy chorobach chronicznych (reumatyzm, artretyzm, zapalenie żył) w pierwszym tygodniu 

mogą   wystąpić   lekkie   niedomagania,   słabość   itp.   Zjawiska   te   występują   przy   osłabieniu 

ognisk choroby. Jest to normalne i należy to przetrzymać. Widocznym objawem pomyślnego 

background image

przebiegu leczenia są: energia w ciele po przebudzeniu, lepszy apetyt, rześkość. Kwestię, jak 

długo należy stosować ssanie oleju, każdy powinien rozstrzygnąć sam, biorąc pod uwagę stan 

własnego   zdrowia.   Ludzie   zdrowi   i   dzieci   mogą   również   stosować   tę   metodę   w   celach 

profilaktycznych   przez   2   tygodnie.   Pozwoli   to   nie   tylko   zabezpieczyć   się   przed   wyżej 

wymienionymi chorobami, ale także pozbyć się toksycznych metali ciężkich, które występują 

w każdym organizmie, nawet zdrowym. Myślę, że nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że 

lepiej zapobiegać chorobie niż ją leczyć.

Słonecznikowy, sojowy, kukurydziany...

Badając zastosowanie oleju słonecznikowego można zaobserwować dwie skrajności. 

Jedni praktycznie nie włączają go do swego jadłospisu, inni widzą w nim niemalże panaceum 

na wszystkie biedy. Jestem głęboko przekonany, że oleje roślinne należy koniecznie używać. 

Powinny one stanowić w przybliżeniu 50% całej ilości używanych tłuszczów. Dzienna norma 

wynosi 60-80 g. Rzecz w tym,  że w olejach roślinnych  zawarte są biologicznie  aktywne 

substancje,   pomagające   obniżyć   poziom   cholesterolu   we   krwi,   co   z   kolei   chroni   nasze 

naczynia   krwionośne   przed   rozwojem   miażdżycy   (sklerozy).   Jeśli   wziąć   pod   uwagę,   że 

nadmiar cholesterolu we krwi obserwuje się już u osób w wieku 20 lat, to staje się oczywiste, 

że nawet młodzi powinni zmniejszyć ilość spożywanego tłuszczu zwierzęcego i zastąpić go 

tłuszczami roślinnymi.

Przewaga   olejów   roślinnych   nad   tłuszczami   zwierzęcymi   polega   m.in.   na 

występowaniu   w   nich   dwóch   nienasyconych   kwasów   tłuszczowych   -   linolowego   i 

linolenowego,   które   dostają   się   do   organizmu   tylko   razem   z   pokarmem.  Trzeci   kwas   - 

arachidonowy, może tworzyć się w organizmie z linolowej odmiany kwasu i witaminy B

6

Te 

nienasycone kwasy tłuszczowe - nawiasem mówiąc otrzymały one nazwę witaminy F (od 

angielskiego: fat - tłusty) - są w organizmie niezastąpione, ponieważ biorą udział w syntezie 

wielu   hormonów   i   substancji   hormonopodobnych.  Uwaga   ważna   dla   kobiet   w   okresie 

klimakterium: minimalne dobowe zapotrzebowanie na nienasycone kwasy tłuszczowe wynosi 

od 2 do 6 gTa ilość zawiera się w 10-15 g oleju roślinnego, ale aby zaopatrzyć organizm w 

te kwasy, każdy z nas powinien codziennie przyjmować 25-30 g oleju roślinnego (1 - 2 łyżki).

Bardzo często starsi ludzi, chcąc zapobiec pogłębianiu się miażdżycy, zaczynają pić 

olej   roślinny   w   dużych   ilościach.  Może   to   doprowadzić   do   rozstroju   żołądka   i   układu 

wydzielającego żółć.  Oleje roślinne szczególnie korzystnie jest używać w postaci surowej 

background image

(np.   w   sałatkach),   ponieważ   pod   wpływem   wysokiej   temperatury   nienasycone   kwasy 

tłuszczowe   utleniają   się   i   tracą   swoje   pożyteczne   właściwości.  Odżywcze   wartości   oleju 

roślinnego są tak duże, że jego obecność w Państwa diecie w połączeniu z jajami i rybą w 

pełni   pozwoli   wyeliminować   mięso   i   tłuszcze   zwierzęce,   gdyż   wszystkie   niezbędne   dla 

organizmu substancje będą dostarczane z tymi produktami.

Najbardziej  popularny olej roślinny - słonecznikowy - jest jednocześnie  jednym  z 

najcenniejszych  ze względu na swoje wartości odżywcze.  Więcej  nienasyconych  kwasów 

tłuszczowych   zawierają  tylko  oleje  sojowy  i  arachidowy,   jednakże  posiadają  one   z  kolei 

mniej   witamin   i   minerałów.   Olej   sojowy   ma   przyjemny   smak   i   zapach,   ale   może   lekko 

zgorzknieć.   Do   sałatek   najlepszy   jest   olej   słonecznikowy   i   oliwa   z   oliwek.   Oliwa   ma 

neutralny   smak   i   jest   praktycznie   pozbawiona   zapachu.   Cieszy   się   u   klientów   dużym 

wzięciem,   choć   niezupełnie   zasłużenie,   gdyż   ze   względu   na   zawartość   witamin   i   innych 

biologicznie cennych związków jest jedną z najuboższych. Pod względem zawartości witamin 

ustępuje   olejowi   słonecznikowemu   również   kukurydziany,   który   jednakże   dzięki   dużej 

zawartości witaminy E wspaniale obniża poziom cholesterolu we krwi. Dzięki wyjątkowości 

swojego składu olej kukurydziany już od dawna używany jest w leczeniu wielu chorób, a 

szczególny efekt można osiągnąć, stosując go w leczeniu chorób skóry.

Przepis nr 35:

Czasem skóra na ciele zaczyna się łuszczyć. Wtedy należy przyjmować przez miesiąc 

po l łyżce stołowej oleju kukurydzianego, najlepiej w trakcie śniadania lub kolacji. Jeżeli na 

ciele pojawi się egzema w postaci suchej, łuszczącej się skóry, wówczas należy przyjmować 

olej   regularnie   przez   2   miesiące   po   l   łyżeczce   od   herbaty   w   trakcie   śniadania   i   kolacji. 

Jedynym minusem tej metody jest to, że proces leczenia trwa dość długo, ale za to egzema nie 

będzie   Państwa   więcej   niepokoić,   a   skóra   na   ciele   stanie   się   gładka   i   jędrna.   W   swojej 

praktyce   leczenia   niekonwencjonalnego   nie   raz   radziłem   chorym   przeprowadzić   leczenie 

olejem. Zwykle efekty takiej terapii były bardzo dobre.

Kiedyś   przyprowadzono   do   mnie   12-letnią   dziewczynkę,   która   miała   bardzo 

spuchniętą połowę twarzyPrzyczyna była nieznana, nie pomagały żadne maści. Poradziłem 

jej wtedy pić na noc po 2 łyżki stołowe oleju kukurydzianego. Po miesiącu obrzęk zniknął, 

przy czym tak nagle, jak się pojawił.

A oto  inny przypadek.  W czasie służby w wojsku, w wyniku  silnego nerwowego 

wstrząsu, prościej mówiąc - stresu, młodemu mężczyźnie zaczęły wypadać włosy, stały się 

jakby martwe. Z trudem mógł je rozczesać, a cała głowa pokryła się łupieżem. Szampony nie 

pomagały.  Właściwie nic w tym  dziwnego, ponieważ kiedy w organizmie coś jest nie w 

background image

porządku,   trudno   oczekiwać   pożądanych   rezultatów   leczenia,   dopóki   nie   znajdziemy 

przyczyny tego stanu „w sobie". Ponieważ w poprzedniej książce „Jak żyć długo i zdrowo" 

szczegółowo opisałem przyczyny pojawiania się różnych dolegliwości skóry i włosów, myślę, 

że nie ma sensu opisywać ich powtórnie. Jedno jest jasne: w ciągu długiego czasu organizm 

był   nieprawidłowo   odżywiany,   a   stres   stał   się   bodźcem,   który   przyśpieszył   „katastrofę". 

Dałem mojemu pacjentowi taką oto receptę:

Przepis nr 36:

Przez 2 tygodnie pić co drugi dzień przed snem 50 g oleju kukurydzianego, do którego 

należy dodać 100 ml świeżo wyciśniętego soku z grejpfruta. Oprócz tego przyjmować po l 

łyżce stołowej tego oleju w trakcie śniadania i kolacji.

Nie minął miesiąc, a włosy mojego pacjenta odzyskały blask, zniknął łupież, a on sam 

przyznał, że jeszcze nigdy w życiu nie miał tak puszystych i zdrowych włosów.

Na zakończenie pragnę dać Państwu kilka praktycznych rad:

1. Olej   roślinny   należy   trzymać   w   dobrze   zamkniętym   naczyniu,   w   ciemnym, 

chłodnym miejscu i nie dłużej niż 6 miesięcy.

2. Oleje nierafinowane są oczywiście lepsze niż rafinowane.

3. Olej   w   szklanych   butelkach   jest   jakościowo   lepszy   od   oleju   w   opakowaniach 

plastikowych.

4. Nie szkodzi, jeśli na dnie butelki pojawi się niewielki osad. Są to biologicznie 

aktywne substancje.

5. Proszę nie używać tej samej porcji oleju do wielokrotnego smażenia. Nie należy 

smażyć   potraw   na   oleju   zbyt   długo,   ponieważ   podczas   długotrwałego 

podgrzewania powstają w nim szkodliwe dla zdrowia związki, które podrażniaj ą 

żołądek, jelita, zgubnie działają na wątrobę i prowadzą do rozwoju komórek nowo-

tworowych.

background image

"Czego cz?owiek nie rozumie,

tym nie w?ada"

Goethe

background image

Cofnąć nowotwór

Nie raz miałem okazję być świadkiem sytuacji, w których nawet silni duchem ludzie 

bledli,   usłyszawszy   straszną   diagnozę   -rak.   Każdy   przyjmował   tę   wiadomość   jak   wyrok 

śmierci, nie podlegający apelacji. Osoby poważnie chore doskonale rozumieją, że ich choroba 

jest nieuleczalna, jednak do ostatniej chwili starają się chwytać życia. Taki już jest człowiek - 

docenia zdrowie dopiero po jego utracie. Dzisiejsza medycyna nie może dać odpowiedzi na 

pytanie, jakie są przyczyny powstawania chorób nowotworowych. Jaka siła zmusza komórki 

naszego   ciała   do   przekształcania   się,   rozmnażania   z   ogromną   prędkością,   aby   później 

śmiertelnie wrastać w zdrowe tkanki, powodując ból i cierpienie? Lekarze i uczeni stworzyli 

wiele   teorii,   wyjaśniających   mechanizm   powstawania   raka,   ujawnili   masę   czynników 

rakotwórczych,   stymulujących   rozwój   komórek   nowotworowych.   Jednak   prawdziwej 

przyczyny  nie udało się znaleźć.  A nie udało się to, jak mi  się wydaje, z następujących 

powodów:

Po   pierwsze   dlatego,  że   podczas   leczenia   raka   nie   rozpatruje   się   organizmu   jako 

jednego biologicznego systemu, a jako zbiór poszczególnych organów. Walka przeważnie 

skierowana jest na chory organ, w którym wykryto  guz. Powszechnie stosowane zabiegi: 

rentgeno-  i chemioterapia,  napromieniowywanie  izotopowe teoretycznie  są skierowane  na 

mobilizację sił obronnych organizmu. Niestety, organizm, osłabiony chorobą, nie posiada we-

wnętrznych  rezerw, aby się bronić, jest zatruty od środka. Oprócz tego powyższe zabiegi 

niekorzystnie   zmieniają   płynne   środowisko   w   organizmie,   czyniąc   je   jeszcze   bardziej 

zasadowym.   Sprzyja   to   zwiększonemu   rozwojowi   bakterii   chorobotwórczych,   co   jeszcze 

bardziej osłabia organizm. Po drugie, medycyna  wciąż poszukuje uniwersalnego leku lub 

kombinacji   leków,   które   mogłyby   skutecznie   likwidować   guzy   (znowu   skutek,   a   nie 

przyczynę choroby). Nie tędy droga. Choroba nowotworowa to porażenie całego organizmu, 

zaczynając od mózgu, a kończąc na jelicie grubym.

„Ziarna" tej choroby tkwią w człowieku już od dzieciństwa, a w ciągu życia zaczynają 

„kiełkować", dając stopniowo odnóża w postaci przejściowych stadiów zasadniczej choroby 

(czyli nowotworu). Katar, przeziębienie, reumatyzm, artretyzm, choroby oczu, uszu, gardła, 

nerek,   wątroby,   serca,   układu   kostnego   i   nerwowego   -wszystko   to   są   ogniwa   jednego 

nowotworowego   łańcucha.   I   dopóki   „właściciel"   nie   pozwoli   swojemu   organizmowi 

skorzystać ze znajdujących się w nim, danych przez przyrodę sił obronnych, uruchamiających 

odporność,   samoregulację   i   samoregenerację,   tak   długo   tysiące   jednostek   naukowo-

background image

badawczych, miliony lekarzy nie będą w stanie stworzyć leków lub metod, które mogłyby 

ostatecznie   wyleczyć   człowieka.   Na   dzień   dzisiejszy   nawet   te   osoby,   które   pomyślnie 

przeszły operację i żyją, podświadomie znajdują się pod ciągłą presją nawrotu choroby.

Przez wiele lat miałem kontakt z chorymi na raka. Na pewno ich liczby nie można 

porównać z tysiącami chorych w różnych  szpitalach na całym  świecie. Żyją oni do dziś, 

chociaż   wyrok   na   nich   był   w   większości   przypadków   jeden   -   śmierć.   Pewnego   razu   do 

Centrum Zdrowia w Moskwie, w którym pracowałem przyszła 39-letnia kobieta. Lekarze 

stwierdzili   u   niej   raka   trzustki.   W   ciągu   6   miesięcy   przeszła   2   operacje.   Była   bardzo 

osłabiona. Lekarze dawali jej 2-3 miesiące życia. Męczyła ją nieustanna gorączka 38 - 39 °C. 

Jednym słowem - kobieta ta „spalała się" w oczach. Na spotkaniu z nią powiedziałem: „Jest 

nas troje: ty, ja i twoja choroba. Z kim chcesz być? Dwoje zawsze pokona jednego." Nie 

doczekałem się odpowiedzi, ale po wyrazie jej oczu zrozumiałem, że ona chce żyć i będzie 

walczyć   do   końca.   Terapię   rozpoczęliśmy   od   oczyszczenia   jelita   grubego   przy   pomocy 

lewatywy. Metodę tę zaproponował w 1946 r. amerykański lekarz Gerson. Przez długi czas 

stosowano ją w szpitalu dla chorych na raka, prowadzonym przez córkę lekarza, przy czym 

należy dodać, że z dobrym skutkiem. Z czasem jednak zapomniano o niej, ponieważ wielu 

współczesnych lekarzy uważa lewatywę za przeżytek.

Istota metody polega na zrobieniu choremu dużej ilości lewatyw: 6 - 8 na dobę. Do 

irygatora nalewa się l ,5 litra przegotowanej wody o temperaturze + 38 °C, 3 - 4 łyżeczki soku 

z cytryny i szklankę soku z buraków. Ilość lewatyw zależy od stanu chorego -im jest cięższy, 

tym więcej zaleca się lewatyw. Później lewatywy należy robić raz na dzień lub co drugi dzień 

do momentu, gdy u chorego pojawi się własny stolec. Skuteczność metody Gersona można 

wyjaśnić   tym,   że   oczyszczanie   jelita   grubego   pomaga   usunąć   z   organizmu   „trucizny", 

toksyny, które powstają w wyniku funkcji życiowych komórek nowotworowych. Jeżeli nie 

usunie   się   tych   toksyn,   to   wraz   z   krwią   dostają   się   one   do   mózgu   i   całkowicie   blokują 

samoregulację   procesów   życiowych,   co   prowadzi   do   śmierci.   Jeszcze   w   latach   50-tych 

Gerson zwrócił uwagę na ścisły związek funkcjonowania jelita grubego z pracą mózgu i 

centralnego układu nerwowego. Zawsze powtarzał swoim uczniom: „Rak to zemsta natury za 

nieprawidłowo   spożywane   posiłki.   W   99%  to   zatrucie   własnymi   toksynami,   a  tylko   l  % 

stanowią nieodwracalne zmiany, które występują w organizmie."

Jeżeli rak zaatakował układ pokarmowy, pojawia się problem co jeść? Mięso, ryby, 

przetwory mleczne, różne zupy, buliony nie są zalecane. Pozostają kasze, warzywa, owoce. 

Łączenie  warzyw  w postaci surowej  lub gotowanej  jest niemożliwe,  gdyż  są trawione  w 

różnym czasie - warzywa 4 godziny, a owoce - 2 godziny. Natomiast można dowolnie łączyć 

background image

świeżo przygotowane z nich soki. Wchłaniane są one praktycznie jednocześnie, przy czym 

organizm   nie   traci   energii   na   procesy   trawienne,   otrzymując   jednocześnie   mocne   dawki 

niezbędnych  witamin,  soli mineralnych,  enzymów.  Moja pacjentka  po lewatywach  mogła 

spożywać tylko ryż, kaszę gryczaną, pieczone ziemniaki i 2 litry soków dziennie. Szczególną 

rolę w procesie leczenia raka odgrywa sok z buraków i marchwi (szczegółowo o tych sokach 

pisałem w poprzedniej książce na str. 65 - 66). Wieloletnie badania naukowe dowiodły, że sok 

z buraka i marchwi zatrzymuje rozwój guza, wypłukuje stare chore komórki nowotworowe i 

zwiększa   skuteczność   działania   enzymów   utleniających,   przy   czym   sok   z   buraka   może 

zwiększyć   zdolności  

s

  utleniające   o   400   -   1000   %.   Do   końca   jeszcze   nie   zbadano   roli 

barwników, wchodzących   w  skład   marchwi   i  buraka,  ale  to,  że  hamują   rozwój  komórek 

nowotworowych zostało udowodnione naukowo.

Najlepszym połączeniem dla osób chorych na nowotwór jest sok z marchwi i buraka 

w proporcji 4:1. Pić należy l - 2 litry soku dziennie w równych porcjach: co 4 godziny w 

ciągu dnia i jeden raz o pierwszej w nocy. Niektóre osoby nie tolerują soku z buraka, co 

przejawia   się   mdłościami,   osłabieniem,   spowolnieniem   tętna,   obniżeniem   ciśnienia.   W 

przypadku   wystąpienia   podobnych   reakcji   należy   ograniczyć   przyjmowanie   soku   do   2 

stołowych łyżek na dobę i z dnia na dzień zwiększać tę ilość. Zamiast soku z buraków można 

dodać do soku marchwiowego sok z jabłek i 2 łyżki czerwonego wina (na każdy litr soku).

Podzielone  są opinie  specjalistów,  czy sok z buraka  należy spożywać  od razu po 

przygotowaniu, czy odstawić na l - 1,5 godziny. W świeżo wyciśniętym soku jest 2,5 raza 

więcej aktywnego tlenu, a także niezbędnego dla hemoglobiny aktywnego żelaza. I dlatego 

osobom chorym na nowotwory proponuję pić sok od razu po przygotowaniu. Przy okazji 

zwracam  uwagę  na to,  że dla  osób chorych  na anemię  lub  ludzi  w podeszłym  wieku, u 

których zakłócony jest proces oddychania komórkowego spożywanie soku z buraków jest po 

prostu   koniecznością.   Regularne   jego   przyjmowanie   gwarantuje   każdemu   działanie 

odmładzające   organizm,   białe   zdrowe   zęby   i   80%   zabezpieczenia   przed   chorobami 

nowotworowymi.

Rak atakuje nie tylko ciało, ale i duszę. W związku z tym moja pacjentka dużo czasu 

poświęcała   na   ćwiczenia   stabilizujące   kondycję   psychiczną.   Ponieważ   znajdowała   się   w 

stanie silnego napięcia nerwowego i nie potrafiła się rozluźnić (co jest wadą wielu osób), 

nauczyłem ją stosować samohipnozę. Oprócz tego odbyłem z nią 10 seansów hipnotycznych 

(regresji hipnotycznych), podczas których skłoniłem ją do powrotu do okresu dzieciństwa 

(jedną z przyczyn raka u wielu osób są silne stresy przeżyte we wczesnym dzieciństwie). Tak 

background image

krok   po   kroku   likwidowaliśmy   psychiczne   korzenie,   które   „odżywiały"   jej   chorobę. 

Dzieciństwo mojej pacjentki nie było szczęśliwe: ojciec pił, bił ją i matkę. Jako dziewczynka 

nie miała zabawek, nie pozwalano jej przyprowadzać do domu przyjaciół, jednym słowem 

miała koszmarne dzieciństwo. Jej dalsze życie również się nie układało, wszystko osiągała z 

trudem.   Za   wszystkie   swoje   niepowodzenia   winiła   rodziców,   a   ojcu   nigdy   nie   mogła 

wybaczyć krzywd, jakie wyrządził jej w dzieciństwie.

Podczas   seansów   próbowałem   przekonać   ją,   że   długo   pamiętana   kiedyś   doznana 

krzywda „pożera" ciało i w końcu prowadzi do powstania raka. Jeżeli w człowieku dominuje 

gniew i nienawiść, to jego organizm jak gdyby spala się od środka. Chciałem przekonać moją 

pacjentkę,   że   gniew   i   nienawiść   to   źli   sprzymierzeńcy   zdrowia.   Następnym   etapem   było 

opanowanie metody samoleczenia (pozwala uruchomić potencjalne siły obronne organizmu, 

które u większości osób nie są wykorzystywane przez całe życie).

Apteka w każdym z nas (metoda samoleczenia)

Natura w  każdym  z nas  umieściła  cudowną, znakomitą  indywidualną  „aptekę",  w 

której znajdują się wszystkie leki na wszystkie nasze choroby. Pozostaje tylko jedno zadanie - 

nauczyć się z tych leków korzystać.

Proces samoleczenia składa się z dwóch etapów. W pierwszym etapie należy nauczyć 

się rozluźniać mięśnie całego ciała. Drugi etap - to wprowadzenie do naszego „komputera" - 

podświadomości odpowiedniego programu uzdrawiającego, skierowanego na uruchomienie 

procesów samoregulacji. Metoda samoleczenia jest skuteczna, ponieważ w naturalny sposób 

wykorzystuje indywidualne możliwości  obronne organizmu (bez żadnych  skutków ubocz-

nych).

Przepis nr 37:

Etap I - rozluźnienie. Położyć się na plecach, na rozłożonym na podłodze miękkim 

kocu. Ręce ułożone wzdłuż tułowia, dłonie zwrócone na zewnątrz, lekko zgięte palce rąk, 

stopy rozchylone, głowa przechylona na bok, usta uchylone, język przyciśnięty do górnego 

rzędu zębów, oczy zamknięte. Dlaczego trzeba najpierw przyjąć taką pozycję? Dlatego, że 

zgięte palce pozwalają szybko rozluźnić mięśnie rąk, rozchylone stopy rozluźniają mięśnie 

nóg. Głowa zwrócona na bok rozluźnia mięśnie szyi i ramion, lekko rozchylone usta i opisane 

ułożenie   języka   tworzą   „maskę   relaksu".   Zamknięte   oczy   pozwalają   skoncentrować   się. 

Przyjąwszy prawidłową pozycje rozluźniającą należy się uspokoić, postarać się o niczym nie 

myśleć,   a  najważniejsze   -  osiągnąć  równy,  spokojny oddech.  Aby  rozluźnić  się   potrzeba 

background image

zwykle 2-5 minut.

Etap II samoleczenia: Komórki każdego organizmu naszego ciała posiadają zdolność 

prymitywnego   myślenia   (które   przypomina   nierozwinięte   myślenie   małego   dziecka).   To 

zawsze należy brać pod uwagę, gdy zwracamy się do chorego organu. Człowiek powinien 

wyobrazić   sobie   chory   organ,   skoncentrować   swoją   uwagę   na   przekazaniu   w   myślach 

choremu organizmowi rozkazu, spróbować się z nim „skontaktować." Żądania skierowane do 

chorego organu powinny być wyrażone zdecydowanie i jasno, w formie przemawiania do 

kapryśnego, ale ukochanego dziecka, które nie wypełnia swoich obowiązków. Każdy organ 

naszego ciała ma swój „charakter". Żołądek i wątroba to organy uparte i „niezbyt mądre" i 

dlatego też zwracać się do nich należy tonem ostrym, rozkazującym. Serce jest mądrzejszym 

organem, ulega rozkazom w delikatnej, serdecznej formie.

Przykład: Przeprowadziwszy I etap relaksu należy rozpocząć II; spróbować w myślach 

zajrzeć w głąb swojego serca i zobaczyć w nim maleńki kolorowy płomyczek - źródło miłości 

i ocalającej energii. Obserwować, jak płomyczek się zwiększa, wypełnia całe serce, a potem 

ogarnia całe ciało od czubka głowy po koniuszki palców rąk i nóg. Proszę spróbować poczuć, 

jak światło oczyszcza ciało z chorób, likwiduje stany zapalne, a wraca zdrowie i rześkość. 

Należy   powiedzieć   sobie   spokojnie:   „Z   każdym   wdechem   jestem   coraz   bliższy   pełnego 

oczyszczenia. Światło w moim ciele to uzdrawiająca energia." Jeśli zna się konkretne miejsce, 

gdzie znajduje się guz, stan zapalny itp. należy położyć tam prawą rękę i wyobrazić sobie, że 

uzdrawiające światło, skoncentrowane pośrodku dłoni, jest gorące i jego promień rozpuszcza 

guz, tak, jak promienie słońca topią śnieg lub bryły lodu.

Jest to tylko przykładowe wyobrażenie. Myślę, że każdy z Państwa ma dość fantazji, 

by   stworzyć   własne   obrazy.   Najważniejsze,   by   rozluźnić   mięśnie   i   „zapisać"   leczniczy 

program w podświadomości. Seanse można przeprowadzać w dowolnym czasie,

najlepiej   w   samotności,   aby   nikt   nam   nie   przeszkadzał.   Jeżeli   pomaga   Państwu 

spokojna,   relaksująca   muzyka,   proszę   ją   wykorzystywać.   Spokojna,   lubiana   melodia 

wzmacnia efekt relaksu.

Zwracam się do osób chorych, jak również do tych, którzy się nimi opiekują. Trzeba 

zrozumieć, że decydującą rolę w zwycięstwie nad rakiem ma optymizm samego chorego, 

chęć życia i wiara w wyzdrowienie. W większości przypadków chory na raka staje się nic nie 

rozumiejącym obserwatorem, który modli się o pomoc do lekarzy i oczekuje ód nich cudu. 

Można setki razy przekonywać chorego, że wyzdrowieje, namawiać, by się nie poddawał, 

przekonywać   o   możliwościach   współczesnej   nauki,   jednakże   jak   długo   będzie   on   leżeć, 

zamartwiać się i nie spróbuje popracować nad sobą, tak długo rezultat takiej „psychoterapii" 

background image

będzie zerowy.

Leczenie poprzez likwidację guza, mam na myśli  jego operacyjne usunięcie, czyli 

gwałtowne   wdarcie   się   w   skomplikowane   struktury   organizmu   w   wielu   przypadkach 

przypomina próbę naprawy urządzenia elektronicznego przy pomocy młota i łomu. Osądźcie 

Państwo sami: kiedy wszystkie istniejące sposoby oddziaływania na guza zostaną wyczerpane 

(człowieka rozkrojono, stwierdzono, że nic już się nie da zrobić, zaszyto i odesłano do domu, 

aby tam czekał na śmierć, gdy najbliższym powiedziano już po cichu, że kochana osoba nie 

będzie żyć) wtedy zaczyna się „spektakl", wszyscy uczestnicy którego, oprócz skazanego na 

śmierć,   znają   koniec.   A   może   lepiej   byłoby   przestać   żałować   chorego,   powiedzieć   mu 

prawdę, dać możliwość wykorzystania ostatniej szansy ?! Piszę te słowa dla osób, które w 

„spektaklu" grają rolę „pogrzebanych za życia". Jeżeli przeczytaliście Państwo moją ostatnią 

książkę, to myślę, że przekonaliście się, że ze swoją chorobą jesteście sami. Możliwe, że to, 

co teraz czytacie, wyda się Warn okrutnym, ale to prawda, a prawda nie może być okrutna. 

Prawda nie zabija, lecz uzdrawia. Uzdrawia , jeśli człowiek znajdzie w sobie siły i męstwo, 

aby ją zrozumieć.

Ludzie zlekceważyli nakaz umiaru w jedzeniu, przestali się ruszać, zatruli swoje płuca 

i krew dymem papierosowym, nadmiernym spożyciem kawy i słodyczy. Sami doprowadzają 

swój   organizm   do   tego,   że   musi   cały   czas   się   bronić.   Niejednokrotnie   daje   on   sygnały 

ostrzegawcze, prosi o pomoc, ale człowiek go nie słucha. Tłumi ból różnymi tabletkami.

Teraz przyszedł moment, kiedy wszystko zależy od was samych. Jeżeli pośpieszycie z 

pomocą zmęczonemu walką o życie własnemu organizmowi, to macie szansę żyć.

Wracając do pacjentki, o której pisałem wcześniej, zanim wyzdrowiała, musiała nad 

sobą popracować. Oprócz wyżej opisanych metod, czterokrotnie oczyszczała wątrobę, brała 

różne   ziołowe   kąpiele,   dużo   się   poruszała,   przeprowadzała   zabiegi   wodno-powietrzne, 

przestrzegała specyficznej  diety,  piła herbatę z liści maliny,  czarnej porzeczki, pokrzywy, 

wykonywała   specjalne   przeciwnowotworowe   ćwiczenia   fizyczne.   Kiedy   po   6   miesiącach 

wytężonej pracy nad odzyskaniem utraconego zdrowia zwróciła się do lekarza, który spisał ją 

już na straty usłyszała jedynie: „Pani jednak żyje! A ja myślałem..."

Chcę, aby z tego, co napisałem każdy wyciągnął dla siebie wniosek: niezależnie od 

tego w jak trudnej sytuacji zdrowotnej byśmy się nie znaleźli, zawsze trzeba trzymać  się 

trzech zasad:

1. Wierzyć, że wystarczy nam sił do walki z chorobą

2. Mieć nadzieję na pewne wyzdrowienie

3. Kochać swoje ciało i duszę

background image

Każdy   powinien   zrozumieć,   że   rak   to   ostatnie,   końcowe   ogniwo   w   łańcuchu 

naszych  chorób. Rak  nie jest chorobą konkretnego  organu, lecz chorobą wszystkich 

układów   w   organizmie,   z   których   jeden   szybciej   „nie   wytrzymał".   Rak   to   przede 

wszystkim wynik nieprawidłowego, fatalnego trybu życia, braku umiejętności radzenia 

sobie ze stresem, ignorancji w dziedzinie  fizjologii  organizmu oraz nieprzestrzegania 

praw  natury.  Dlatego  walka z „konkretnymi"  guzami  ma  nikłe  szansę na sukces, czego 

przykładem mogą być przypadki śmierci znanych polityków, gwiazd filmu i estrady (ich na 

pewno stać było na kosztowne leczenie). Przy takim trybie życia, jaki prowadzimy rak jest po 

prostu nieunikniony, istnieje w każdym z nas od chwili narodzin (znajduje się w genetycznej 

pamięci noworodka) i dopiero z czasem daje o sobie znać. Wiele osób, na szczęście, nie 

dożywa  raka, ponieważ wcześniej umiera na poprzedzające go choroby.  Diagnostyka  jest 

popularna w bogatych, ekonomicznie rozwiniętych krajach. Jednak nawet wczesne wykrycie 

raka nie gwarantuje wyzdrowienia, jeżeli nie podejmie się zasadniczych kroków i nie zmieni 

trybu   życia.   Dane   statystyczne   dotyczące   najlepiej   rozwiniętych   krajów,   gdzie   precyzja 

lekarzy, doskonały poziom farmacji i urządzeń medycznych nie dają nadziei - co czwarty 

mieszkaniec Ameryki umiera na raka. Zaś mieszkańcy gorzej rozwiniętych krajów po prostu 

nie dożywają raka - umierają na poprzedzające go choroby: zawały serca, udary mózgu itd.

Na co ludzie chorują i szybko umierają

Próba prześledzenia procesu powstawania wielu chorób nie jest tak czasochłonna, jak 

mogłoby   się   nam   wydawać.   Chociaż   organizm   każdego   człowieka   jest   inny,   jest 

indywidualnością   (co   potwierdzają   charakterystyczne   linie   papilarne,   a   prościej   -   odciski 

palców),   to   schemat   powstawania   chorób   u   wszystkich   jest   jednakowy.   W   uproszczeniu 

wygląda on następująco: każda choroba, począwszy od lekkiego zaczerwienienia skóry (np. 

alergii) po raka dowolnego organu jest chorobą całego organizmu, a nie jego oddzielnych 

części. Nie jest ważne, jaka to choroba, jak ją nazwiemy

- ważne, że spowodowana jest przez gromadzące się w organizmie toksyny, które go 

zatruwają. Trucizny te dostają się do organizmu dwiema drogami:

– z zewnątrz (wraz z pokarmem, powietrzem, wodą, lekami),

– tworzą  się   wewnątrz   w   rezultacie   procesów   życiowych  samego   organizmu  lub 

znajdujących się w nim bakterii.

Każdy nie przyswojony pokarm gromadzi się w jelicie grubym i przekształca się w 

background image

„stół biesiadny" dla bakterii, które wytwarzają w organizmie trujące substancje (toksyny). 

Substancje   te     wchłaniane   są   przez   ścianki   jelita   grubego,   a   później   wraz   z   krwią   są 

rozprowadzane do wszystkich organów, powodując różne choroby. Proszę wybaczyć mi, ale 

podam   drastyczny   przykład.   W   czasie   II   wojny   światowej   niemieccy   okupanci 

przeprowadzali   następujące   eksperymenty.   Od   osób   cierpiących   na   chroniczne   zaparcia 

pobierali zawartość jelita grubego, przygotowywali serum i wstrzykiwali zdrowym ludziom. 

W   zależności   od   ilości   trucizny   następowały   zaburzenia   psychiczne,   pękanie   naczyń 

krwionośnych i wylew krwi do mózgu.

Na   początku   XX   wieku   profesor   Uniwersytetu   Moskiewskiego   Zepp   napisał 

interesującą pracę, która jak wiele prac innych rosyjskich lekarzy nie doczekała się publikacji. 

Na podstawie doświadczeń profesor ustalił, że wylew krwi do mózgu spowodowany jest z 

reguły zapaleniem uszu, a zapalenie uszu to z kolei wynik zapalenia gardła. Gardło natomiast 

choruje, gdy nerki źle wypełniają swoje funkcje. Nerki niedomagają dlatego, że człowiek śpi 

w ciepłej pościeli, chodzi ciepło ubrany, nosi nie przepuszczającą powietrza odzież. Choroba 

nerek prowadzi do zakłócenia  oddychania  skórnego oraz innych  funkcji skóry.  Zła  praca 

skóry i nerek powoduje choroby wątroby, te zaś prowadzą do zaburzeń pracy układu krążenia 

i   układu   pokarmowego.   Powstają   zaparcia,   które   powodują   samozatrucie   organizmu 

(towarzyszą temu bóle głowy). W rezultacie dochodzi do rozszerzenia i rozerwania naczyń 

krwionośnych mózgu. Kiedy porażony zostanie mózg (mikrowylew), następuj ą zmiany we 

wszystkich  układach  organizmu,  co może  doprowadzić  do różnych  psychoz,  schizofrenii, 

demencji, zakłóceń słuchu, wzroku, chorób jelita grubego, powstania kamieni żółciowych i 

nerkowych, reumatyzmu itd.

Mniej  więcej  w  tym  samym  czasie,  ale  na zupełnie  innym  końcu świata  japoński 

profesor Nishi zauważył, że u 99% osób, które zmarły z powodu różnych chorób znaleziono 

mikrowylewy   krwi  do   mózgu   i   to   w   tych   częściach,   które   kierują   ruchami   kończyn.   To 

doprowadziło Nishi do wniosku, objaśniającego zjawisko chłodnych rąk i nóg. U osób stale 

mających chłodne ręce i nogi zakłócona jest praca serca, nerek, naczyń krwionośnych. Mają 

one   również   osłabione   płuca   i   wątrobę,   a   przyczyną   tego   wszystkiego   są   zaparcia.   Jeśli 

pokarm nie  jest  całkowicie  spalony,  a  jego nie  strawione resztki  rozkładają  się w  jelicie 

grubym,   to   powstaje   tlenek   węgla,   który   łącząc   się   z   hemoglobiną   krwi   tworzy   trujący 

związek.

Związek ten, gromadząc się latami w organizmie niszczy mózg, układ krwionośny i 

ogólnie   cały   organizm.   Nishi   wysunął   wniosek,   że   jelito   grube   i   mózg   to   najważniejsze 

organy naszego ciała.

background image

Przed   II   wojną   światową   amerykański   doktor   Abbot   opublikował   pracę,   w   której 

opisał pochodzenie niektórych chorób, wynikające ze zmian w kręgosłupie (w poprzedniej 

książce na str. 10 szczegółowo opisałem różne dolegliwości, spowodowane przesunięciem 

kręgów).

Dla   tych,   którzy   jej   nie   mają   podam   parę   danych,   ponieważ   są   one   ważne   dla 

zrozumienia przyczyn naszych niedomagań.

Gwałtowny   ruch,   dźwiganie   niedużych   ciężarów,   mało   ruchliwy   tryb   życia, 

nieprawidłowe   ułożenie   ciała   podczas   pracy   lub   nauki   itp.   są   w   stanie   spowodować 

minimalne zwichnięcie kręgów. Zwichnięty kręg uciska nerwy i naczynia krwionośne, które 

są powiązane z mięśniami i konkretnymi  organami ciała. Jeśli nerw jest uszkodzony, to i 

organ, którym on kieruje źle funkcjonuje.

Przy przemieszczeniu kręgów szyjnych mogą pojawić się następujące dolegliwości: 

bóle   głowy,   rozdrażnienie,   nerwowość,   bezsenność,   katar,   wysokie   ciśnienie,   ciągłe 

przemęczenie,   alergia,   głuchota,   choroby   oczu,   wypryski,   pryszcze,   różnorodne   egzemy, 

choroby gardła, przeziębienia, choroby tarczycy.

Przy przemieszczeniu kręgów piersiowych: astma, kaszel, ciężki oddech, sapanie, bóle 

rąk (od łokcia w dół), pleców, choroby związane z nieprawidłowym funkcjonowaniem serca, 

bronchit   (zapalenie   oskrzeli),   zapalenie   płuc,   choroby   pęcherzyka   żółciowego,   choroby 

wątroby,  niskie ciśnienie, zaburzenia w krwioobiegu, zapalenie stawów, choroby żołądka, 

zgaga, owrzodzenie żołądka i dwunastnicy, nieżyt  żołądka, choroby nerek, stany ciągłego 

zmęczenia, choroby skóry (wągry, wypryski, pryszcze, egzema, czyraki), reumatyzm, bóle 

brzucha, niektóre rodzaje bezpłodności.

Przy przemieszczeniu kręgów lędźwiowych: zaparcia, biegunki, skurcze w nogach, 

choroby pęcherza moczowego, rozregulowanie cyklu miesiączkowego, bolesna miesiączka, 

impotencja,   silne   bóle   w   kolanach,   ischias,   lumbago,   bóle   lędźwiowe,   zły   krwioobieg   w 

nogach,   obrzęki   kostek,   „zimne"   nogi,   słabość   w   nogach,   skurcze   w   mięśniach   nóg, 

hemoroidy.

Biorąc pod uwagę to, co napisałem wyżej (a także opierając się na informacjach z 

poprzedniej książki) każdy człowiek, nawet nie znający się na medycynie może wyciągnąć 

wniosek, że wszystkie choroby są odzwierciedleniem nieprawidłowego trybu życia (tego, co i 

jak jemy, jak oddychamy, śpimy, poruszamy się, myślimy), prowadzonego od dzieciństwa do 

późnej starości.

Jeszcze raz uważnie prześledźmy patologiczny łańcuch naszych choróbNa początku 

występują minimalne zmiany w kręgosłupie (spowodowane nieprawidłowym ułożeniem ciała 

background image

podczas snu, brakiem ruchu).  Prowadzą one do zakłóceń pracy skóry (organizm ciągle jest 

niedotleniony).  Proces   ten   nasila   się   przez   noszenie   zbyt   ciepłej   odzieży,   zaniedbywanie 

zabiegów wodno-powietrznych. Zakłócenie oddychania przez skórę osłabia pracę wątroby i 

nerek   (powstaje   kamica,   osłabiają   się   zdolności   filtracyjne   tych   organów),   niekorzystnie 

zmienia się jakość i skład krwi. Zła jakość krwi może spowodować choroby żył, skurcze nóg, 

niewłaściwy stan zębów, włosów i paznokci, nieprawidłową pracę serca, choroby oczu, uszu i 

w  końcu   mózgu.  Osłabienie   pracy  wątroby  i  nerek  prowadzi   do  zaburzeń   układu   pokar-

mowego,   a zaburzenia  te  z  kolei   powodują choroby żołądka,   dwunastnicy  (niestrawność, 

zgagę) itp. Oprócz tego prowadzi do chronicznych zaparć, które powodują samozatruwanie 

się   organizmu.   Towarzyszą   im   choroby   nerwowe   i   psychiczne,   bóle   głowy,   słabość, 

bezsenność, a w końcu pękanie naczyń krwionośnych mózgu. Jeśli nawet nie prowadzi to do 

śmierci,   to   powoduje   paraliż   kończyn,   gdyż   uszkodzony   zostaje   obszar   mózgu, 

odpowiedzialny   za   system   ruchu.   Sparaliżowane,   chłodne   kończyny   jeszcze   bardziej 

pogarszają stan serca, naczyń krwionośnych i nerek. W tej sytuacji pojawia się nieciekawa 

perspektywa chorób serca, raka lub choroby Alzheimera. Na tym zamyka się krąg chorób.

Oczywiście   u   każdego   człowieka   choroby   rozwijają   się   według   „scenariusza", 

charakterystycznego tylko dla jego organizmu i nie zawsze kolejność ich jest taka, jak opisana 

powyżej. Często choroby rozwijają się jednocześnie. Osoby cierpiące na opisane choroby lub 

znające je z obserwacji przyjaciół, znajomych lub rodziny po przeanalizowaniu swojego lub 

ich trybu życia powinny się ze mną zgodzić.

Sami hodujemy raka

Przyprowadzono do mnie kiedyś chłopca, miał dwanaście lat. Przez ostatnie dwa lata 

miał   silne   napadowe   ataki   astmy.   Twarz   jego   była   opuchnięta,   koloru   bladożółtego, 

stwierdziłem skrzywienie kręgosłupa, był otyły (skutek kuracji hormonalnej), miał zwolnienie 

z   najprostszych   nawet   ćwiczeń   fizycznych.   Gra   w   piłkę,   jazda   na   rowerze,   pływanie   - 

wszystko to pozostawało w sferze marzeń.

Siedział przede mną nieszczęśliwy, pozbawiony dzieciństwa dwunastoletni inwalida. 

Najgorsze było to, że jego przyszłe życie rysowało się jeszcze straszniej (astma oskrzelowa to 

przewlekła choroba bardzo trudna do wyleczenia). Na moje pytanie „Co lubi jeść?" mama 

odpowiedziała, że mięso, zupy, produkty mleczne i słodycze, ciastka.

Nigdy nie mogę zrozumieć rodziców, którzy ze ślepej miłości starają się kupować 

swoim dzieciom lody lub smaczne cukierki, słodki napój gazowany lub watę cukrową, nie 

background image

rozumiejąc, że wszystkie te produkty zmienią się w organizmie dziecka w trucizny, które 

nosić będzie w sobie do końca życia. Dlatego też często, gdy rodzice mówią o chorobach 

dziedzicznych,   mam   ochotę   zaprzeczyć.   Nie   choroby   są   przekazywane   dziedzicznie, 

dziedziczony jest nieprawidłowy tryb życia, który w rezultacie jest przyczyną wielu chorób. 

„Czy   się   hartuje,   uprawia   rano   gimnastykę?"   -   Nie.   Niestety   większość   dzieci   w   chwili 

obecnej   nie   wie,   co   znaczy   hartowanie   ciała,   poranna   gimnastyka.   Telewizor,   komputer 

zastąpiły gry i aktywność fizyczną, dlatego też większość dzieci cierpi na nadwagę, wady 

wzroku i ma bardzo niską odporność organizmu na wszelkie infekcje. „Jak lubi spać?" - 

Miękkie łóżko, wysoka poduszka, ciepła kołdra, pierzyna. „Czy często chorował na anginę, 

grypę?" -Tak. „A jak się chłopiec wypróżnia?" Matka wzruszyła ramionami - „Naprawdę nie 

wiem".   Zapytałem   chłopca:   „Czy   masz   kłopoty,   gdy   robisz   kupkę?"   Na   jego   policzkach 

pojawił się rumieniec. Odpowiedział: „Robię, ale z trudem. Mam zatwardzenie, a kał ma po-

stać kozich bobków". „A jak często boli cię głowa?"- zapytałem. Odpowiedział, że raz na 

tydzień na pewno. „I co wtedy robisz?" - „Nic. Leżę lub mama daje mi tabletkę". Przede mną 

siedziało dziecko, które dopiero zaczynało żyć. Ale już teraz można było powiedzieć, że przy 

takim trybie życia było ono potencjalnym kandydatem do zachorowania na raka. Zgodnie ze 

statystyką   w   krajach   Europy   zachodniej   co   czwarte   dziecko   ma   zaburzenia   układu 

oddechowego, co dziesiąte - układu pokarmowego, co piąte - zaburzenia organów wzroku i 

słuchu,   a   co   trzecie   -zakłócenia   pracy   układu   nerwowego.   Prawie   80%   dzieci   cierpi   na 

zaparcia i bóle głowy. Znalezienie zdrowego dziecka jest praktycznie niemożliwe! A czego 

można oczekiwać od takich dzieci, kiedy dorosną.

Przyroda lubi tych, którzy żyją według jej praw.  W chwili narodzin człowiek jest 

oblewany   wodą,   następnie   robi   wdech,   wciąga   powietrze.   Dosięga   go   pierwszy   promień 

słońca,   a   wspiera   go   ziemia.  Umierając,   człowiek   żegna   się   ze   światłem   słonecznym, 

przestaje oddychać, schodzi pod ziemię.  Dlatego zawsze pomiędzy narodzinami a śmiercią 

leży życie, które w pełni zależne jest od słońca, powietrza, wody i ziemi.  Słońce daje nam 

energię życiową, powietrze zapewnia naszemu organizmowi tlen, woda wypełnia komórki 

naszego ciała, a ziemia nas karmiTakie są prawa przyrodySą one niezmienne i wieczne.

Człowiek   nie   zechciał   żyć   według  praw   przyrody,   zaczął   tworzyć   swoje  sztuczne 

warunki, zaczął bać się słońca, zatruł powietrze i wodę, przestał korzystać z dobrodziejstw 

ziemi,   zastępując   je   smakołykami   w   ładnych   opakowaniach.  I   co   otrzymał   w   zamian? 

Cierpienia i chorobyCzłowiek przyzwyczaił się do tego, że wszystko powinno być słodkie, 

smaczne, gotowane i ciepłe, dlatego też ciągle trwa w „rozcieńczonym" stanie. Wraz z zatrutą 

krwią po jego ciele rozchodzą się choroby, ubywa zdrowia, słabnie serce, zanika mózg. I 

background image

żadne tabletki nie pomogą, ponieważ organizm przypomina stojące bagno, które człowieka 

stopniowo wciąga. Z tej sytuacji są tylko dwa wyjścia: albo żyć, chorując i oczekując na 

śmierć, albo też zmienić swoje życie tak, by być zdrowym. Stara mądrość głosi: „Lekarze 

leczą, a przyroda ulecza". A to znaczy, że jeżeli choremu stworzy się warunki zbliżone do 

naturalnych, to organizm będzie w stanie uporać się z każdą chorobą.

Gdy   ostatnio   pracowałem   z   chorymi   na   raka,   to   koniecznym   elementem   terapii 

uzdrawiającej   był   system   Nishi.   Nie   robi   on   tak   oszałamiającego   wrażenia   jak   złożone 

urządzenia do napromieniowań, naświetlań czy błyszczące niklem sale operacyjne z mądrymi 

urządzeniami   wspomagającymi   chirurgów   podczas   operacji,   tym   niemniej   daje   dobre 

rezultaty.   Osądźcie   Państwo   sami,   analizując   przypadki   wyleczenia   raka   według   systemu 

Nishi (dane profesora Watanabe).

Rak   płuc   (K.Majra,   lat   76).   W   sierpniu   1958   r.   wykryto   u   niego   raka   płuc   i 

zaproponowano   operację   chirurgiczną,   na   którą   nie   wyraził   zgody.   Powtórne   badanie   w 

tokijskim szpitalu potwierdziło diagnozę. Podczas 2 miesięcy pobytu w szpitalu był leczony 

sorcomecyną,   ale   zaczął   odczuwać   słabość   w   całym   ciele,   stopniowo   tracił   apetyt. 

Oddychanie sprawiało mu ogromną trudność. Zdjęcie rentgenowskie, wykonane pod koniec 

drugiego miesiąca pobytu w szpitalu wykazało, że zaciemnienie w płucach pozostało, a w 

obszarze serca zwiększyło się. To ostatnie było efektem ubocznym leczenia sorcomecyną i 

innymi preparatami farmaceutycznymi, które doprowadziły do zakłócenia cyrkulacji krwi i 

limfy.   Oddychanie   stało   się   praktycznie   niemożliwe.   Sytuacja   była   bez   wyjścia,   nawet 

operacja   nie   rokowała   żadnych   szans.   W   grudniu   chorego   wypisano   ze   szpitala.   Ktoś   z 

rodziny zaproponował mu wypróbowanie leczenia według systemu Nishi. W ciągu dnia chory 

wykonywał następujące zabiegi:

1. stosował leczenie powietrzem

2. zażywał kąpieli naprzemiennych

3. pił herbatę z liści palmy daktylowej, bardzo bogatą w witaminę C (2 litry dziennie)

4. wykonywał zestaw ćwiczeń Nishi.

Po upływie miesiąca poprawił mu się apetyt, zniknęła słabość, polepszył się nastrój, 

zaczął lżej oddychać. Zaciemnienie w płucach, wielkości kurzego jajka, zmniejszyło się. Po 

upływie roku (w listopadzie 1959 r.) pacjent był już zupełnie zdrów i już do końca życia 

stosował przeciwnowotworowy system Nishi.

Rak   żołądka   (T.Jumiki,   lat   69).   W   szpitalu   po   dokładnych   badaniach   postawiono 

diagnozę - rak żołądka. Zaproponowano operację, ale chory odmówił.  Postanowił przejść 

terapię według systemu Niszi.

background image

Po upływie miesiąca minęło uczucie dyskomfortu w żołądku, zmniejszyły się mdłości. 

Po roku przysłał list, pisał, że czuje się dobrze i wysoko ocenia leczenie, które uwolniło go od 

raka żołądka bez konieczności poddania się operacji.

Rak jelita grubego (Iszizuko, lat 61). Latem 1958 r. zaczął odczuwać ból podczas 

jedzenia. Kał z powodu domieszki krwi zabarwiony był na ciemny kolor. Lekarze ze szpitala 

w Osace postawili diagnozę: rak jelita prostego. Chory odmówił jednak operacji. Zwrócił się 

do innego szpitala, w którym w ciągu 2 miesięcy przeszedł kurs leczenia według systemu 

Nishi, po którym nastąpiło pełne wyzdrowienie.

Rak krtani (Masapugu, lat 68). Chory nie mógł mówić. Lekarze szpitala w Osace 

postawili diagnozę: rak krtani. Zalecono leczenie izotopami, które nie pomogło. W listopadzie 

1958 r. chory zgłosił się do szpitala na leczenie według systemu Nishi. Miał złe nawyki: palił 

(do   40   papierosów   dziennie),   uwielbiał   słodycze,   które   jadał   w   dużych   ilościach.   Te 

przyzwyczajenia zwiększały podrażnienie tej części krtani, w której rozwinął się rak. Dwa 

miesiące   leczenia   dały   oczekiwany   rezultat:   głos   wrócił   do   normy.   Jego   stan   fizyczny 

znacznie   się   poprawił.   Chorego   wypisano   ze   szpitala,   aby   kontynuował   leczenie 

samodzielnie. W liście z 1962 r. dziękował za pomoc w odzyskaniu zdrowia.

Rak macicy (Gojono Sato, lat 49). Przez 5 lat cierpiała na silne krwotoki macicy. 

Postawiono diagnozę - rak macicy. Zgłosiła się do szpitala i przez 8 miesięcy leczyła się 

według systemu Nishi. Jej stan fizyczny poprawił się już pod koniec 2 miesiąca. Wystąpił 

obfity krwotok, podczas którego wydalone zostały martwe kawałki tkanki. Została wypisana 

ze szpitala  i w domu  kontynuowała  leczenie. Jeszcze  trzy razy powtórzyły  się krwotoki, 

usuwające obumarłe tkanki. Telefonicznie prowadziła konieczne konsultacje. Teraz czuje się 

dobrze,   jest   zupełnie   zdrowa,   co   potwierdziły   badania.   Opowiadała,   że   lekarz,   który 

proponował   operację  był   zdumiony   wynikiem   badań   i   stwierdził:   „Pani   to   ma   szczęście, 

prawdopodobnie był błąd w diagnozie."

Opisane   wydarzenia   miały   miejsce   40   lat   temu,   ale   do   dzisiaj   w   Japonii   z 

powodzeniem stosuje się system Nishi przy leczeniu chorób nowotworowych. Począwszy od 

1990 r. system ten zaczęto stosować w wielu ośrodkach medycyny niekonwencjonalnej w 

Rosji.

Ja   osobiście   i   moi   koledzy   stosujemy   go   od   roku   1986,   wprowadzając   pewne 

modyfikacje   (uwzględniając   klimat,   inne   gatunki   produktów   spożywczych   itp.).   Nie 

prowadziłem statystyki, gdyż rezultatami badań zajmowali się lekarze, ale zebrałem listy cho-

rych, którzy przechodzili u nas leczenie. W listach tych opisane są wyniki samodzielnego 

leczenia. Przedstawiam niektóre urywki.

background image

Rak macicy (Natalia D., lat 44; 1986 r.). Podczas badania stwierdzono raka macicy z 

przerzutami do piersi. Lekarz żądał szybkiej zgody na operację. Pacjentka wyglądała źle: 

miała poszarzałą skórę, była zgarbiona, z ust dobywał się nieprzyjemny zapach. Po rozmowie 

lekarz zrozumiał chorą, być może nie chciał 44-letniej kobiety pozbawiać narządów rodnych i 

piersi. Operację odłożono na 8 tygodniNatalia nadal pracowała, a domowe obowiązki wziął 

na   siebie   jej   mąż   (to   wspaniale,   gdy   bliski   człowiek   naprawdę   Cię   rozumie).   Dwa   razy 

dziennie Natalia robiła kąpiele powietrzne, piła herbatę z liści czarnej porzeczki, maliny, 

dzikiej róży. Brała naprzemienne prysznice, wykonywała kompleks ćwiczeń według systemu 

Nishi. Oczyszczała  jelito grube za pomocą  lewatyw.  Jadła tylko surowe owoce, orzechy, 

otręby, a także ryż, kasze z gotowanymi warzywami, piła soki z marchwi i buraka.

Po   trzech   tygodniach   na   jej   ciele   pojawiły   się   czerwone   plamy,   a   z   pochwy 

wydostawały się „straszne odpady". Wszystko to świadczyło o tym, że organizm zaczął się 

oczyszczać. Później Natalia przeszła na głodówkę. Przez 7 dni piła wodę (do szklanki do-

dawała l łyżeczkę octu jabłkowego i l łyżeczkę miodu, aby uzupełnić braki w minerałach i 

witaminach). Siódmego dnia przerwała głodówkę. Wiadomym jest, że jak długo człowiek 

pościł,  tak długo powinien  z tej głodówki „wychodzić".  I dlatego  przez 7 dni piła  tylko 

świeżo   przygotowane   soki   z   5   rodzajów   warzyw   i   owoców   o   różnych   kolorach.   Jadła 

warzywa i owoce. Później przeszła na dietę, polegającą na prawidłowym łączeniu produktów. 

Po upływie 8 tygodni, pełna niepokoju poszła do lekarza, który wcześniej skierował ją na 

operację.   Po   dokładnym   badaniu,   nie   kryjąc   zdumienia   lekarz   powiedział:   „Nie   wierzę 

własnym oczom, jak to się Pani udało?" Kiedy Natalia opowiedziała, co zrobiła w tak krótkim 

czasie, lekarz wykrzyknął: „Muszę panią wszystkim pokazać!"

List Natalia napisała po upływie roku od przeprowadzonej kuracji. Pracowała, dobrze 

się czuła, krócej mówiąc - rozkoszowała się zdrowiem.

Wszystkich   ludzi   można   według   mnie   podzielić   umownie   (tylko   bez   obrazy)   na 

„leniwych" i „pracowitych"„Leniwi" czekają na pomoc od innych, troskę o swoje zdrowie 

składają   na   barki   lekarzy,   bioterapeutów   itp.  „Pracowici"   chcą   pomóc   sobie   sami,   chcą 

poznać   prawdziwe   przyczyny   swoich   chorób,   tylko   nie   zawsze   wiedzą,   jak   to   zrobić. 

Przeważnie dla nich - „pracowitych" piszę moje książki. Jeśli chodzi o leniwych, to radzę im 

zastanowić się nad starą wschodnią mądrością, która mówi: „Nikt nigdy nic nie robi, nie 

zaspokajając przy tym przede wszystkim swoich, a nie waszych potrzeb." I dlatego nigdy nie 

należy oddawać „bezmyślnie w ręce innego człowieka najcenniejszego, co macie - życia i 

zdrowia".   Nie   traćcie   Państwo   czasu   w   bezowocnym   oczekiwaniu   na   „cudowne 

background image

uzdrowienie", nikt nie zatroszczy się o Was lepiej niż Wy sami. Tylko Państwo sami mogą 

uczynić się zdrowszymi. I dlatego trzeba wykazać wolę i upór, być bezlitosnym dla własnego 

lenistwa,   uzbroić   się   w   wiedzę,   doświadczenie,   szukać   swojej   drogi   do   zdrowia,   a   jak 

wiadomo, kto szuka, ten zawsze znajdzie.

Współczesna   medycyna   proponuje   w   leczeniu   raka   trzy   podstawowe   metody: 

chemioterapię, rentgenoterapię i zabiegi chirurgiczne. Jak już pisałem, proponowane metody 

są   walką   ze   skutkami.   Najważniejsze   -   to   znać   przyczyny   i   walczyć   z   nimi.   Na   dzień 

dzisiejszy za najważniejszą przyczynę uważa się niezdolność sił obronnych organizmu do 

przeciwstawienia się chorobie nowotworowej. A więc od likwidacji tej właśnie przyczyny 

należy rozpocząć profilaktykę i walkę z chorobami nowotworowymi. Kompleksowy system, 

który proponuję, nigdy nie był zbadany naukowo.  Jedynymi  „recenzentami" są chorzy na 

raka, którym udało się zwyciężyć chorobę i teraz są zdrowi. System ten nigdy nie był opubli-

kowany, jeśli wykorzystywane były jego elementy, to tylko przez moich uczniów i kolegów. 

Uwaga! System można stosować niezależnie od procesu leczenia i przyjmowanych leków. 

Jego zaletą jest pełna mobilizacja sił obronnych organizmu, „wadą" zaś to, że, w odróżnieniu 

od środków farmakologicznych, wymaga od człowieka ciągłej troski o swoje zdrowie. Ciężko 

chory potrzebuje na  wyzdrowienie  więcej  czasu. U  osób mających  niewielkie  zaburzenia 

stanu zdrowia poprawa nastąpi szybko. A zdrowi zachowają dobre samopoczucie do końca 

życia. 

Za podstawę systemu posłużyły:

1. Prace   rosyjskiego   fizjologa,   akademika   Iwana   Pawłowa,   oparte   na   twierdzeniu,   że 

organizm człowieka jest samoregulującym, leczącym samego siebie, podtrzymującym, 

odbudowującym i „doskonalącym" systemem;

2. Prace rosyjskiego akademika Ugolewa z zakresu trawienia;

3. Prace doktorów Walkera i Hersona z zakresu leczenia chorych na raka;

4. Metody oczyszczania organizmu stosowane przez tybetańskich znachorów;

5. Teorie wodolecznictwa i hartowania organizmu wodą S. Kneippa i Porfirego Iwanowa;

6. Gimnastyka przeciwrakowa Nishi;

7. Moje   własne   obserwacje   poczynione   podczas   pracy   w   Moskiewskim   Naukowo-

Badawczym Centrum Zdrowia.

Hipokrates powiedział: „Jeśli w Przyrodzie jest choroba, to znaczy, że Przyroda ma na 

nią  lekarstwo.   Trzeba   je  tylko  znaleźć."   Jak  to  zrobić?  Maksymalnie  przybliżyć   warunki 

naszego życia do praw przyrody. W tym celu należy:

1. Opanować gimnastykę oddechową (książka pierwsza, str. 49-53);

background image

2. Zmienić nawyki żywieniowe (książka pierwsza, str. 114 - 115);

3. Pić świeżo przygotowane soki warzywne i owocowe;

4. Stosować   wodne   zabiegi   hartujące   (kąpiele   lecznicze,   sauna,   naprzemienny   zimny   i 

gorący prysznic - pierwsza książka, str. 76-84);

5. Uprawiać ćwiczenia fizyczne (niniejsza książka, str. 57 - 58, 60 -61, 74-75);

6. Oczyszczać organizm (pierwsza książka, str. 159 - 174, niniejsza książka, str.  45, 79 

przepis nr 32, str. 81 przepis nr 34)

7. Wykonywać gimnastykę przeciwrakową Niszhi;

8. Nauczyć   się   panować   nad   psychiką   (emocjami,   myślami,   pragnieniami   -   książka 

pierwsza, str. 177-182, obecna książka, str. 91)

Rozwinięcie wszystkich wyżej wymienionych punktów znajdziecie Państwo czytając 

uważnie moje książki. Oto kilka wyjaśnień, dotyczących kwestii życiowych.

Odżywianie   (problem   odżywiania   dokładnie   opisałem   w   poprzedniej   książce, 

zwracam więc tylko uwagę na zasadnicze momenty).

1. Należy   koniecznie   stopniowo   wykluczać   z   jadłospisu   wszystkie   rafinowane   i 

nienaturalne   produkty   (kiełbasy,   wędliny,   margaryny,   konserwy,   przetwory,   ocet 

spirytusowy, białą mąkę, zupy w proszku, różne sosy, itp.);

2. Ograniczyć do minimum spożycie cukru i produktów zawierających cukier oraz jego 

dietetycznych zamienników (cukier zastąpić miodem);

3. Ograniczyć   do   minimum   spożycie   środków   pobudzających   (kawy,   czarnej   herbaty, 

mięsa, bulionów mięsnych, mocnego alkoholu);

4. Ograniczyć   spożycie   tłuszczów   zwierzęcych,   w   tym   masła,   żółtego   sera,   tłustych 

gatunków mięsa.

5. Zredukować do minimum spożycie pieczywa drożdżowego.

Do   jadłospisu   należy   włączyć   kasze,   gotowany   ryż   (najlepiej   nie   oczyszczony, 

warzywa, owoce - nie mniej niż 5 rodzajów, zarówno w postaci surowej, jak i gotowanej, 

ryby,   drób,   kiełki   pszenicy,   ser   biały   (tłusty   -   50   g   dziennie),   żółty   ser   (l   -   2   plasterki 

dziennie), jajka (na miękko - 3 razy w tygodniu).

Przy   ustalaniu   jadłospisu   należy   kierować   się   następującymi   zasadami:   jemy 

wszystko, co rośnie na ziemi,  w ziemi,  na drzewach (spożywamy w postaci  surowej lub 

gotowanej, dobrze byłoby, gdyby produkty były wyhodowane w regionie, w którym miesz-

kamy), miód, jajka, kwaśne mlekoUkładając jadłospis należy brać pod uwagę tabelę łączenia 

produktów (książka pierwsza, str114-115, obecna książka, str. 48). Jadłospis należy ustalać 

background image

w następujący sposób:

1. sok, 2. surówka, 3. drugie danie - przed południem węglowodany (kasza, ziemniaki, 

warzywa, owoce, tzn. produkty pochodzenia roślinnego), po południu białka (ryby, biały ser - 

produkty pochodzenia zwierzęcego).

Najlepiej jeść 2 razy dziennie. Jeżeli jesteście Państwo głodni - można jeść warzywa, 

owoce lub pić herbatę z liści malin, jeżyn, brzozy, czarnej porzeczki (4 - 6 szklanek dziennie).

Koniecznie nauczyć się wolno przeżuwać (zdrowi 25 -30 razy, chorzy 50 - 70 razy) 

każdy kęs.

Jeszcze   raz   chcę   podkreślić   konieczność   picia   przed   posiłkami   świeżo 

przygotowanych soków i jedzenia surówek. Powody są następujące:

Jednym z najważniejszych światowych odkryć XX wieku w dziedzinie odżywiania 

było   odkrycie   teorii   trawienia   membranowego.   Według   niej   w   procesie   trawienia   bierze 

udział nie  tylko  żołądek i jelito cienkie,  ale  również  naczynia  krwionośne. Dlatego, jeśli 

człowiek   odżywia   się   byle   jak,   nie   przestrzegając   fizjologicznych   zasad   odżywiania, 

niechybnie   prowadzi   to   do   chorób.   Jeżeli   dawniej   uważano,   że   z   jelita   cienkiego   do 

organizmu przedostaje się tylko jeden „strumień" substancji odżywczych, to prace Ugolewa 

dowiodły, że jest ich co najmniej pięć. Jeden ze strumieni składa się z ponad 30 hormonów i 

substancji hormonopodobnych, które powstają w komórkach jelita i jego florze bakteryjnej, 

co ma decydujące znaczenie nie tylko dla procesu trawienia, ale i dla przebiegu czynności 

fizjologicznych   całego   organizmu.   Co   więcej,   okazało   się,   że   swoją   masą   komórki   te 

przewyższają   masę   wszystkich   komórek   gruczołów   dokrewnych   i   produkują   hormony 

identyczne z hormonami, wytwarzanymi przez gruczoły dokrewne. Oprócz tego, mikroflora 

jelita   cienkiego   może   produkować   niezbędne   hormony,   witaminy,   aminokwasy.   Dlatego 

każde   hamowanie   rozwoju   mikroflory,   np.   antybiotykami,   lub   odwrotnie   -   stworzenie 

korzystnych   warunków   do   jej   patologicznego   rozwoju   na   skutek   ciągłego   spożywania 

rafinowanej albo gotowanej żywności niszczy system hormonalny organizmu.

Przy   okazji   pragnę   zauważyć,   że   jeżeli   spojrzeć   pod   kątem   tej   teorii   na   tak 

powszechne   schorzenie   jak   choroby   tarczycy,   to   staje   się   jasne,   że   są   one   wynikiem 

zakłócenia procesu trawienia (nawyk szybkiego jedzenia, nieprawidłowe łączenie produktów 

i   popijanie   w   czasie   jedzenia   -   to   podstawowe   przyczyny,   prowadzące   do   choroby   tego 

narządu). Spróbujcie Państwo zmienić błędne nawyki  w żywieniu, a dolegliwość zniknie. 

Przytłaczająca większość ludzi cierpi z powodu oczywistej patologii, wywołanej naruszeniem 

zdrowej mikroflory. Przy czym zaburzenia te rozpoczynają się w wieku niemowlęcym, kiedy 

zamiast matczynego mleka dziecko dostaje mleko krowie lub jego przetwory. W wyniku tego, 

background image

zamiast   zdrowej   fermentacji   mlekowej   rozpoczynają   się   procesy   gnilne,   zatruwające 

organizm i obecnie z tego powodu dzieci męczą alergie, katary, gronkowce, chore zatoki i 

setki innych problemów zdrowotnych. Właśnie w celu wzmocnienia systemu hormonalnego 

oraz   dostarczenia   witamin,   soli   mineralnych,   makro-   i   mikroelementów   każdy   posiłek 

powinniśmy zaczynać od świeżo przygotowanych soków. Po spożyciu soku trzeba koniecznie 

jeść surówki, minimum z pięciu różnych warzyw (np. ziemniak, kapusta, burak, marchew, 

cebula).  W   takiej   surówce   znajdują   się   wszystkie   niezbędne   dla   organizmu   włókna 

pokarmowe   (błonnik)   lub   substancje   balastowe   -   są   to   najważniejsze   składniki   pokarmu, 

niezbędne dla normalnej pracy przewodu pokarmowego i całego organizmuBrak błonnika w 

pożywieniu   prowadzi   do   zaburzeń   przemiany   cholesterolowej,   hormonalnej,   sprzyja 

powstawaniu   kamieni.   Flora   bakteryjna   odżywia   się   błonnikiem,   przetwarzając   go   w 

witaminy   i   niezastąpione   aminokwasy.   Zmuszają   one   jelito   grube   do   pracy   -sprzyjają 

szybkiemu przesuwaniu się pokarmu. Jest to szczególnie cenne przy naszym „patologicznie 

siedzącym" trybie życia.

Błonnik przyśpiesza wydalanie z organizmu toksyn i zatrzymuje w nim tak potrzebne 

jony  potasu,   wapnia,   sodu,   magnezu.   Znajduje   się   on   w   warzywach   i   owocach.   Dlatego 

surówki powinny znajdować się na naszym stole przez cały rok. Są one szczególnie potrzebne 

ludziom starszym - po prostu nie można wymyślić lepszej profilaktyki przeciw cukrzycy i 

otyłości. Zwracam się do osób w podeszłym wieku: jeśli już straciliście zęby (a straciliście je 

dlatego,   że   jedliście   zbyt   dużo   słodkiego   i   gotowanego),   to   jedzcie   warzywa   i   owoce, 

przecierajcie je na plastikowych tarkach, pijcie świeżo przygotowane soki - z miąższem, aby 

jak   najwięcej   błonnika   dostało   się   do   organizmu.   Jeśli   wyrobicie   sobie   Państwo   nawyk 

rozpoczynania posiłków od soków i surówek, zyskacie zdrowie. Z całym przekonaniem mogę 

stwierdzić, że u ludzi przyzwyczajonych do jedzenia głównie kanapek, zup, ziemniaków z 

mięsem zaburzony jest mechanizm regulacji zapotrzebowania na pokarm. Z tego powodu są 

oni stale głodni i jedzą wszystko „jak leci", co prowadzi do nadwagi i ciągłego zatruwania 

organizmu niestrawionymi gnijącymi resztkami pokarmu. 

Przeciwrakowy kompleks Nishi:

1. Spać tylko na twardej poduszce i twardym materacu.

2.   Wykonywać   ćwiczenie   „rybka".   Pozycja   wyjściowa:   Leżąc   na   plecach   położyć 

dłonie   na   wysokości   4.   i   5.   kręgu   szyjnego,   zgiąć   łokcie,   całym   ciężarem   przylgnąć   do 

podłogi.   Nogi   złączyć,   palce   nóg   podciągnąć   w   stronę   głowy.   Wszystkie   wypukłości 

(potylica, ramiona, łydki, miednica) wcisnąć w podłogę. Wykonanie: W tej pozycji rozpocząć 

szybkie wibracje - kołysanie ciała z prawej strony w lewą, na podobieństwo szybko płynącej 

background image

rybki.   Ćwiczenie   wykonywać   rano   i  wieczorem   po   l   minucie.   Ćwiczenie   to,   mimo   swej 

prostoty,   daje   zadziwiające   efekty   w   usuwaniu   wad   kręgosłupa.   Podczas   wykonywania 

ćwiczenia   „rybka"   kręgi   wchodzą   na   swoje   miejsce,   osłabiając   tym   samym   ucisk   na 

przyciśnięte przez nie naczynia krwionośne i zakończenia nerwowe (co jest przyczyną wielu 

chorób).

3.   Ćwiczenie   „karaluszek".   Pozycja   wyjściowa:   Pod   szyję   położyć   twardy   wałek, 

podnieść do góry obie ręce i nogi tak, aby stopy były równoległe do podłogi. W takie pozycji 

potrząsać rękami i nogami jednocześnie (podobnie jak przewrócony karaluch). Wykonywać l 

- 2 minuty rano i wieczorem. Na czym polega tajemnica tego ćwiczenia? Wszyscy wiedzą o 

uzdrawiających właściwościach biegu. Ćwiczenie „karaluszek" daje efekt biegu, ale bez ob-

ciążania stawów i serca, co jest bardzo ważne dla ludzi słabych, przebywających w łóżku ze 

względu   na   chorobę,   dla   osób   z   ograniczoną   możliwością   poruszania   się.   Ćwiczenie 

uaktywnia cyrkulację krwi nie tylko w kończynach, ale i w całym ciele.

4. Łączenie dłoni i stóp. Ćwiczenie składa się z czterech etapów. Pozwala unormować 

zmiany energetyczne w naszym organizmie. Jak wiadomo, tylko u zdrowego człowieka lewa i 

prawa część ciała ma jednakowy ładunek. Każde zakłócenie równowagi może prowadzić do 

choroby (na tym  opiera  się diagnostyka  na podstawie aury).  Pozycja  wyjściowa:  Etap  1. 

Położyć się na plecach. Dłonie złączyć, lekko dociskając do siebie opuszki palców obu rąk 

(10 razy). Etap 2. Złożyć dłonie równolegle do tułowia i przemieszczać je wzdłuż ciała, jakby 

rozcinając ciało na pół (10 razy). Etap 3. Złączyć stopy tak, aby przylegały do siebie. W takiej 

pozycji podnieść nogi i przesuwać w przód - w tył (10 razy). Ręce ze złączonymi palcami 

poruszać   tak,   jakby   rozcinały   brzuch   (podobnie   jak   w   etapie   2).   Etap   4.   Poleżeć   ze 

złączonymi dłońmi i stopami 3 - 5 minut. Oczy zamknięte.

5. Ćwiczenia na regenerację kręgów szyjnych i oddychanie:

a) siedząc na krześle unosić i opuszczać ramiona 10 razy;

b) skłaniać głowę w prawo i w lewo (po l O razy), starając się dosięgnąć uchem 

ramienia;

c) skłaniać głowę w tył i w przód (po 10 razy);

d) obracać głowę na boki zgodnie ze wskazówkami zegara i w przeciwnym kierunku 

(po 10 razy);

e)  wyciągnąć  ręce  do  przodu  przed  siebie,  odwrócić  dłonie  równolegle   do siebie, 

kręcić głową w lewo i w prawo (po 10 razy);

f) podnieść ręce nad głową z dłońmi ułożonymi równolegle do siebie i obracać głowę 

w lewo i w prawo (po 5 razy);

background image

g)   położyć   ręce   na   ramionach.   Łokcie   odciągnąć   do   tyłu,   wyobrażając   sobie,   że 

między łopatkami znajduje się jabłko, które chcemy ścisnąć. Odchylając łokcie do tyłu (jakby 

próbując   ścisnąć   jabłko)   jednocześnie   wyciągać   w   przód   podbródek   (tak,   jak   łabędź, 

wyciągający szyję). To ćwiczenie umożliwia rozluźnienie kręgów i mięśni szyi, co poprawia 

przypływ krwi do mózgu, normalizuje pracę układu nerwowego i trawiennego. Wykonywać 

rano i wieczorem po 3 minuty.

h) siedząc na krześle położyć ręce na kolanach, zsunąć się na brzeg krzesła, zamknąć 

oczy i rozkołysać ciało w lewo i w prawo, jednocześnie w rytm kołysania wciągać i wypinać 

brzuch.

Dlaczego wśród innych  zestawów ćwiczeń fizycznych  pierwszeństwo daję właśnie 

temu?

Po   pierwsze:   żaden   ze   znanych   mi   zestawów   nie   regeneruje   wszystkich   układów 

organizmu   w   takim   stopniu,   jak   ten.   Po   drugie:   Japończycy   znani   są   z   umiejętności 

gromadzenia doświadczeń wiedzy światowej z różnych dziedzin nauki, w tym medycyny. Po 

trzecie: dane statystyczne (w Japonii), dotyczące osób, które wyleczyły się z raka świadczą o 

wysokiej efektywności tego zestawu ćwiczeńPo czwarte: ja sam, codziennie wykonując ten 

zestaw   ćwiczeń  pozbyłem   się  poważnych   kłopotów  z  kręgosłupem  (o  których  pisałem)   i 

odzyskałem dobrą kondycję fizyczną i psychiczną.

Oprócz wymienionych wyżej zabiegów, radziłbym stosować kurację wspomagającą, 

która uzupełnia system:

1. ssać olej roślinny (3 - 4 razy dziennie);

2. pić herbatę z liści malin, porzeczek - około l litra (codziennie);

3. spożywać sproszkowaną skorupkę jednego jajka - codziennie;

4. odżywiać   się   produktami   zawierającymi   fitoestrogeny:   soją,   fasolą,   kapustą, 

brokułami;

5. dodawać do posiłków czosnek, cebulę, rzodkiew, gorczycę, zawierające fitoncydy 

- naturalne antybiotyki;

6. spożywać produkty kiszone: kapustę, ogórki - źródła witaminy C;

7. spożywać produkty zawierające żelazo i miedź - jabłka, truskawki, maliny, buraki, 

czarną porzeczkę, marchew;

8. spożywać   produkty,   zawierające   selen,   cynk,   fosfor,   witaminy   E   i   B,   magnez 

(kiełki pszenicy, owies, kasza jęczmienna, proso, otręby);

9. stosować   jodynę   -   bardzo   korzystny   środek   leczniczy   i   profilaktyczny   (patrz: 

przepis nr 38)

background image

Przepis   nr   38  (zwiększa   odporności   i   aktywności   leukocytów,   obniża   poziomu 

cholesterolu we krwi, oczyszcza naczynia, sprzyja wzrostowi liczby leukocytów we krwi):

W 50 ml ciepłej przegotowanej wody rozpuścić l łyżeczkę od herbaty jodyny (kupić w 

aptece   do   stosowania   zewnętrznego),   dokładnie   rozmieszać   i   dodać   pełną   łyżkę   mąki 

ziemniaczanej. Potem postawić na słabym ogniu i ciągle mieszając dodać 200 ml wrzątku, 

doprowadzić do wrzenia, gotować l minutę. Stosować 4 -6 łyżeczek po jedzeniu l raz co drugi 

dzień, aż do zużycia. Potem przygotować nową porcję i znów pić.

Uwaga!  Jeśli chorobę zdiagnozowano jako raka w trzecim lub czwartym stadium z 

przerzutami i lekarze nie dają żadnych szans, proszę spróbować następującego przepisu:

Przepis nr 39:

Zmieszać w szklance 30 ml nierafinowanego oleju słonecznikowego lub oliwy i 15 ml 

96% spirytusu. Przykryć szklankę pokrywką, potrząsać szklanką 2 minuty i od razu potem 

wypić. Niczym nie popijać, nie przegryzać. Pić mieszankę 3 razy dziennie 30 minut przed 

jedzeniem o jednej i tej samej porze. Jeśli pojawią się nudności, można żuć skórkę cytryny, 

ale koniecznie ją wypluć. Pić olej ze spirytusem przez 10 dni, potem zrobić 5 dni przerwy i 

tak trzy razy pod rząd. Po trzecim razie przerwa 21 dni. W przerwie należy odpoczywać, 

żadnych innych sposobów leczenia nie stosować.

Kategorycznie zabrania się:

1. jakiegokolwiek innego leczenia oprócz zaleceń lekarza;

2. przerywania leczenia w trakcie;

3. samowolnego obniżania dawki;

4. wprowadzania dożylnie glukozy;

5. picia alkoholu w dowolnej postaci i palenia tytoniu.

Dodatkowe rady:

– Nie należy używać wódki zamiast spirytusu.

– Leczenie można rozpocząć w każdym stadium choroby.

– Pić tylko jeden gatunek oleju od początku do końca terapii.

– Nie stosować specjalnej diety, a jeść tak, jak to opisałem powyżej. Głodować nie 

wolno.

– Ograniczyć do minimum spożycie wszelkich tłuszczów.

– Można   zażywać   wszystkie   środki   przeciwbólowe   oprócz   silnych   narkotyków. 

Wszystkie   inne   lekarstwa   przepisane   przez   lekarza   można   przyjmować.   Nie 

background image

używać preparatów hormonalnych.

Tą   metodą   leczy   się   raka   żołądka   pierwszego   i   drugiego   stopnia   w   ciągu   3   -   4 

miesięcy; raka trzeciego - czwartego stopnia z przerzutami w ciągu 8 miesięcy - 1,5 roku. 

Jeśli   chory   stosował   urynoterapię,   to   wyleczenie   jest   niemożliwe.   Picie   moczu   bez 

oczyszczania organizmu - to samobójstwo. Po 3 - 4 miesiącach można dorobić się marskości 

wątroby!!! Przez pierwsze 4 - 10 dni leczenia może w gardle pojawić się pieczenie, obrzęk

Jest to spowodowane zabliźnianiem się mikrowrzodów - trzeba pocierpieć. Po 14 - 18 dniach 

nieprzyjemne odczucia miną.

Informacja do przemyślenia

Problemem raka zajmują się uczeni całego świata, ale nie zmienia to faktu, że właśnie 

rak jest przyczyną śmierci co trzeciej osoby na świecie. Pierwsze wzmianki o raku datowane 

są   na   XII   wiek   p.n.e.   Poważni   uczeni   zaczęli   badać   tę   chorobę   w   XIX   wieku.   Według 

dzisiejszej klasyfikacji istnieje ponad 150 rodzajów nowotworów. Opracowano wiele metod 

walki   z   rakiem.   Niestety,   onkolodzy,   uzbrojeni   we   wszystkie   osiągnięcia   nowoczesnej 

technologii, są bezradni.

W   starym   tybetańskim   traktacie   o   leczeniu   chorób   „Hudszi"   starożytni   lekarze 

wskazują  na  to,   że  rak   to  określony  rodzaj   mikroorganizmów,   które  pasożytując   w  ciele 

człowieka trują go swoimi wydzielinami - toksynami. Na początku porażony zostaje układ 

krwionośny i kostny, czemu towarzyszą bóle stawów, kręgosłupa, serca. Pasożyty te zostały 

nazwane „białą śmiercią". Z biegiem czasu pasożyty te, przeobrażając się, wrastają w inne 

części ciała, tworząc guzy - nazwano je „czarną śmiercią" - rakiem. Wziąwszy za podstawę 

założenia starożytnej teorii, uczeni biochemicy z Sankt Petersburga spróbowali znaleźć tego 

pasożyta. W toku badań naukowych udowodniono, że komórki rakowe to nie zwyrodniałe 

ludzkie komórki, jak do tej pory sądzono, ale żyjące w każdym z nas rzęsistki (Trichomonas) 

-   jednokomórkowe   organizmy,   jedne   z   najstarszych   na   planecie.   Jak   pokazały   badania 

naukowe   rzęsistki   mają   zdumiewającą   zdolność   przekształcania   się   i   dostosowywania   do 

zmieniających się w organizmie warunków (dlatego tak trudno  je rozpoznać). Na przykład: 

duże dawki promieniowania, śmiertelne dla człowieka, na rzęsistki działają jak stymulator, 

powodując jeszcze szybszy ich rozwój. Dlatego na skutek promieniowania rzęsistek zaczyna 

być „agresywny". Próbując się ratować, przenika z tkanek do krwi i limfy. W ten sposób 

rozprzestrzenia się po całym ciele. W tych miejscach, gdzie zaczyna się rozwijać, tworzą się 

background image

przerzuty. Być może dlatego, jak uważają uczeni, ogólnie przyjęte metody leczenia chorób 

nowotworowych,  takie  jak chemioterapia  czy naświetlanie,  czasowo osłabiając  symptomy 

(powodują   chwilową   poprawę   samopoczucia),   potęgują   przyczyny   choroby.   Analizując 

historię choroby ludzi, którzy poddali się wyżej wymienionym zabiegom uczeni odkryli, że 

większość tych osób umarła po upływie 3-10 lat. Na drodze doświadczeń uczeni dowiedli, że 

jeżeli rzęsistek rozwija się w tkankach, to tworzy guzy, jeżeli w naczyniach krwionośnych - to 

skrzepy.

Wysunięto hipotezę, że to właśnie w tym pierwotniaku są wirusy AIDS (a nie jak 

przyjęło  się uważać, w komórkach limfatycznych).  Dowodem słuszności tej hipotezy jest 

fakt,   że   preparaty   przeciwwirusowe   są   zupełnie   nieskuteczne   przy   leczeniu   AIDS.   A   to 

oznacza, że dopóki nie rozwiążemy problemu leczenia raka, nie poradzimy sobie również z 

AIDS.

W jaki sposób rzęsistek dostaje się do organizmu? Doświadczenia przeprowadzone na 

zwierzętach i dwutygodniowych embrionach wykazały obecność rzęsistka w sercu, mózgu, 

płucach, wątrobie, nerkach, jelicie grubym. Cystopodobne rzęsistki znaleziono na dziąsłach 

pacjentów   klinik   stomatologicznych.   Nosicielkami   rzęsistka   pochwowego   były   badane 

kobiety w wieku 16-58 lat. Badania krwi dużej grupy osób, wykonujących różne zawody, 

zamieszkujących różne obszary dowiodły, że wszyscy są nosicielami rzęsistka. Pierwotniak 

ten   żyje   w   jamie   ustnej,   w   obrębie   żołądka,   w   strefie   urogenitalnej.   Na   czym   polega 

mechanizm działania rzęsistka? Wraz z krwią i limfą może on wędrować do wszystkich or-

ganów. Produkty jego działalności fizjologicznej zatruwają organizm „gospodarza", porażając 

układ   nerwowy,   stawy,   wątrobę.   Osłabia   to   system   odpornościowy,   powoduje  zakłócenia 

przemiany materii oraz prowadzi do rozwoju niezliczonej ilości chorób.

Dzisiejsza   medycyna   nie   uznaje   tej   teorii   (chociaż   naukowe   potwierdzenie 

otrzymanych wyników nie budzi wątpliwości). Trzy największe instytuty naukowo-badawcze 

w   Rosji   (Instytut   Epidemiologii   i   Mikrobiologii   im.   Pasteura,   Instytut   Rentgenologiczno-

Radiologiczny i Instytut Położnictwa i Ginekologii im. Otto) przez 5 lat prowadziły badania, 

które potwierdzają powyższe fakty. Uznanie tej teorii oznaczałoby obalenie ogólnie przyjętej 

na świecie koncepcji leczenia raka, a do tego potrzebny jest czas, siły i środki.

Po przeczytaniu tych słów Czytelnik może w wpaść w panikę. Czyżbyśmy wszyscy 

byli   nosicielami   komórek   nowotworowych?   Teoretycznie   tak,   ale   w   codziennym   życiu 

wszystko zależy od nas samych, a dokładniej od naszego systemu odpornościowego.

Jeszcze na początku XX wieku dr Passet dowiódł, że w samych  tylko komórkach 

mózgu   znajdują   się   23   rodzaje   bakterii,   m.in.:   gronkowiec,   bakterie   Frenkela,   zarazki 

background image

gruźlicy, ale nie oznacza to, że człowiek musi zachorować na choroby, powodowane przez te 

bakterie. W organizmie zdrowego człowieka są siły obronne, które chronią go przed tysiącem 

różnych chorób. Podkreślam jednak: tylko zdrowego człowieka, a zdrowie zależy od bardzo 

wielu czynników: higieny, kultury żywienia, sposobu myślenia i postępowania, a nawet od 

zwykłej higieny osobistej. Dopóki uczeni i lekarze nie dotrą do prawdy, proponuję osobom 

chorym, które mają choćby minimalne szansę na przeżycie, aby pomogły sobie same.

Gdy analizuję przypadki wyleczenia chorych, którym miałem szczęście pomóc lub 

gdy czytam o wyleczeniach innych osób, chorych na raka, zauważam określoną regularność. 

W momencie gdy człowiek, stojący w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, stwarza dla 

swojego   organizmu   surowe,   czasem   wręcz   ekstremalne   warunki   w   celu   oczyszczenia 

organizmu   (zmiana   nawyków   żywieniowych,   głodówka,   hartowanie,   zmiana   sposobu 

myślenia,   postępowania,   podejścia   do   problemów   życiowych,   itp.),   które   wielokrotnie 

podnoszą sprawność układu odpornościowego - choroba ustępuje. A więc nie traćmy czasu! 

Trzeba działać! Wszystko zależy od nas samych.

Wszystkie opisane powyżej sposoby i metody dotyczą osób, które dotknęła choroba 

nowotworowa.

Kiedy w jednej z audycji radiowych poproszono mnie o podanie sposobów ustrzeżenia 

się przed nowotworami, odpowiedziałem w następujący sposób:

1. Należy jeść warzywa i owoce, pochodzące z regionu swojego zamieszkania oraz pić 

świeżo przygotowane z nich soki. Codziennie w jadłospisie powinno znaleźć się chociaż l 

jabłko, a także surowe i gotowane warzywa. Najbardziej wartościowe są warzywa i owoce o 

barwie  intensywnie  zielonej,   pomarańczowej  i   czerwonej   (szpinak,  sałata,  ogórek,   fasola, 

groszek, pomidory,  buraki, marchew, dynia, jabłka, gruszki itp.). Dzięki nim komórki or-

ganizmu otrzymują wszystkie niezbędne dla niego witaminy, substancje mineralne, błonnik i 

tlen.

2.   Należy   umieć   odróżnić   tłuszcz   od   ....   tłuszczu.   Tłuszcze   są   niezbędne   dla 

organizmu, szczególnie potrzebne są osobom w starszym wieku. Pytanie: jakie tłuszcze? W 

olejach roślinnych, szczególnie tych tłoczonych na zimno, znajdują się kwasy i witaminy, 

które wydłużają nasze życie. Codziennie rano i wieczorem należy pić l łyżeczkę oleju oraz 

dodawać l łyżkę stołową do sałatekNatomiast spożycie mięsa, mleka i margaryny należy jak 

najbardziej ograniczyćTłuszcze, znajdujące się w tych produktach nie dają nic prócz chorób, 

a tylko blokują działanie „dobrych" tłuszczów.

3. Należy uczyć się ruchu i oddychania. Powietrze, a dokładniej znajdujący się w nim 

tlen, jest niezbędne każdej z miliardów komórek naszego ciała, powoduje ich regenerację, tzn. 

background image

zatrzymanie procesów starzenia. Ruch pomaga tlenowi dotrzeć do każdej komórki, dlatego 

należy jak najwięcej czasu spędzać w ruchu na świeżym powietrzu.

4. Bądźcie zawsze radośni! Wszystkie przeżyte przez nas emocje zostają nie tylko „w 

głowie" - kierują one większością reakcji fizjologicznych naszego organizmu. Jeśli coś nas 

martwi lub denerwuje, nasz system immunologiczny (naturalny system obronny organizmu) 

przestaje wytwarzać hormony T i B, które m.in. chronią nas przed wszelkimi infekcjami i 

rakiem.   Gdy  jesteśmy  szczęśliwi  i   radośni,  gdy cieszymy  się  życiem,   wzmacniamy  swój 

system odpornościowy i zdrowie.

5. Trzeba się odprężać. Dzisiejsze życie to ciąg nieprzyjemności i stresów. Uniknięcie 

ich jest niemożliwe, ale nie można ich kumulować. Trzeba znajdować czas na relaks, robić 

wtedy to, co się podoba: zamknąć się w pokoju i słuchać muzyki, medytować, spacerować po 

lesie. Kobiety niech kochają mężczyzn, a mężczyźni - kobiety. Ale też codziennie trzeba 

pobyć trochę w samotności (3 - 5 minut), rozluźnić się i nie myśleć o nieprzyjemnościach.

6.   Trzeba  zmuszać   mózg   do   pracy.   Im   więcej   mózg   pracuje,   tym   bardziej   jest 

wytrzymały. W każdym wieku, ale szczególnie na starość, należy „budzić" obszary mózgu, 

odpowiedzialne za pamięć. Należy czytać książki, chodzić do muzeum, słuchać wykładów, 

grać w szachy - krócej mówiąc - pracować głową!

7.   Dłużej   spać.   Dobry   sen   nie   tylko   rozjaśnia   myśli,   ale   też   daje   odpoczynek 

mięśniom,   obniża   ciśnienie,   regeneruje   system   wydzielania   hormonalnego,   podnosi 

odporność. Nawet rany goją się szybciej podczas snu. Człowiek, któremu przez kilka dni nie 

pozwala się zasnąć po prostu wariuje. Dlatego spać trzeba 6-8 godzin i ani trochę krócej!

8.   Polubić   chłód.   System   odpornościowy   organizmu   należy   stale   trenować. 

Szczególnie lubi on chłód. Należy chronić organizm przed przegrzaniem, ubierać się lekko. 

Temperatura   powietrza   w   pokoju,   w   którym   śpimy   powinna   wynosić   16   -   17   °C.   Na-

przemienny   prysznic   (5-10   minut)   rano   i   wieczorem   -   to   gwarancja   niezawodnej   pracy 

systemu immunologicznego.

9. Należy mniej jeść. Trzeba wypracować sobie zasadę: „Jeść, aby żyć - a nie żyć, aby 

jeść". W tym celu należy nauczyć się jeść powoli, a od stołu wstawać zawsze z uczuciem 

głodu.

10.   Trzeba   się   więcej   śmiać!   Podczas   śmiechu   pracuje   dużo   więcej   mięśni,   niż 

możemy sobie wyobrazić. Śmiech to forma masażu dla naszych organów wewnętrznych oraz 

bodziec, stymulujący organy trawienne. Śmiech  działa  przeciwbólowo i przeciw-zapalnie. 

Śmiejąc   się,   oddychamy   szczególnie   głęboko   i   tym   samym   odnawiamy   zapasy   tlenu   w 

płucach. Mózg podczas śmiechu wytwarza serotoninę - „hormon szczęścia". Poza tym śmiech 

background image

to wspaniały sposób kontaktu.

11.   Kochajmy   się!   Starożytna   medycyna   widziała   sposób   na   osiągnięcie 

nieśmiertelności w zlaniu dwóch pierwiastków: męskiego i żeńskiego. Akt miłosny najlepiej 

odbudowuje harmonię ciała.

12.   Należy   oczyszczać   organizm.   Pamiętajmy,   że   to,   co   wewnątrz   nas,   to   i   na 

zewnątrz!

13. Trzeba słuchać głosu swojego ciała! Nasze ciało reaguje na troskę, którą mu się 

okazuje. Zacznijmy o siebie dbać, zanim zachorujemy, a wtedy zawsze będziemy zdrowi.

Promienie śmierci

Promieniowanie elektromagnetyczne stało się prawdziwym zagrożeniem dla naszego 

zdrowia. Źródła  promieniowania  spotyka  się na  każdym  kroku. Czy można  samodzielnie 

zabezpieczyć się przed szkodliwym działaniem promieniowania elektromagnetycznego? W 

zasadzie tak, jeśli zna się pewne reguły.

Dlaczego promieniowanie jest szkodliwe?

Problem ten do niedawna w ogóle nie był rozpatrywany przez poważnych uczonych - 

lekarzy, ponieważ wymaga on uznania kontrowersyjnego faktu: człowiek posiada biopole. 

Badali je głównie fizycy, taktując jednak ten problem jako hobby.

Teraz już dokładnie ustalono, że każdy organ ludzkiego ciała pracuje na określonej 

częstotliwości: serce - 700-800 Hz (herców), wątroba - 300-400 Hz, mózg w zależności od 

stopnia   pobudzenia   10-50   Hz   itd.   Jeżeli   na   serce   oddziałuje   źródło   promieniowania   o 

analogicznej częstotliwości, to może ono zwiększyć lub obniżyć częstotliwość, która uważana 

jest dla serca za normę. To samo może stać się i z innymi organami. Silne albo słabe, ale za to 

długotrwałe   oddziaływanie   na   nasze   organy   promieniowania   elektromagnetycznego   może 

doprowadzić do poważnych chorób.

Życie   na   Ziemi   powstało   i   rozwijało   się   w   warunkach   stosunkowo   słabego 

promieniowania   elektromagnetycznego.   Jego   źródłem   było:   pole   magnetyczne   Ziemi, 

promieniowanie kosmiczne i słoneczne (radiacja). Były to warunki naturalne. Postęp tech-

niczny doprowadził do tego, że sumaryczne natężenie pól magnetycznych wzrosło o kilka 

jednostek.   Nasze   biopole   (aura)   jest   niszczone   przede   wszystkim   przez   powietrzne   linie 

przekaźnikowe, łączność radiową, radiolokację, niektóre przedsiębiorstwa przemysłowe.

background image

Na początku lat 70-tych Amerykanów zaszokowały rezultaty badań doktora Picock'a, 

który   obserwował   działalność   helikopterowo-pilotowego   centrum   treningowego   w   Fort 

Rakker   (Alabama).   W   okolicach   tej   bazy   znajdowało   się   46   jednostek   radarowych.   I 

praktycznie każdy człowiek mieszkający lub pracujący w pewnej odległości od Fort Rakker 

podlegał   promieniowaniu   emitowanemu   przez   te   jednostki.   Na   20   zarejestrowanych 

przypadków krzywicy nóg w stanie Alabama 17 dotyczyło Fort Rakker.

Specjalistom udało się ustalić, że wraz ze zwiększeniem natężenia (mocy) w liniach 

przesyłowych i podstacjach transformatorowych (do 500 kW i więcej) zaczęło się pogarszać 

samopoczucie   ludzi   pracujących   lub   mieszkających   w   pobliżu.   Uczeni   odkryli,   że 

prawdopodobieństwo   powstania   chorób   nowotworowych   u   osób   żyjących   w   pobliżu   linii 

wysokiego napięcia zwiększa się kilkakrotnie.

Wrogowie w naszym domu

Okazuje się, że w naszych domach jest wielu wrogów, o których nawet nie wiemy.

Komputer. Nawet jeżeli monitor jest bezpieczny, a filtr odpowiada normom, to mimo 

wszystko komputer może szkodzić domownikom. Człowiek pracujący przy komputerze w 

tym przypadku rzeczywiście jest zabezpieczony przed promieniowaniem. Ale ono przecież 

nigdzie nie znika. Po prostu omija operatora i koncentruje się za jego plecami, gdzie może 

stać łóżeczko dziecka. Dlatego bardzo ważne jest umieszczenie tej zdobyczy cywilizacji tak, 

aby jego promieniowanie nie działało na domowników, a uchodziło, powiedzmy, w stronę 

okna lub na ścianę.

To samo dotyczy i telewizora. Wszyscy wiedzą, że najlepiej jest oglądać telewizję w 

odległości 2-3 m. Ale mało kto wie, że nie wolno stawiać telewizora przed łóżkiem (może 

spowodować łamanie w kościach). Nie należy również zasypiać przy włączonym telewizorze, 

gdyż śpiący organizm nie jest zdolny bronić się przed promieniowaniem. Dlatego lepiej od 

razu ustalić czas, kiedy urządzenie powinno wyłączyć się automatycznie i w tym celu wybrać 

telewizor z wmontowanym programatorem czasowym.

Kuchenki   mikrofalowej  nie   warto   kupować   bez   przyrządu   rejestrującego   siłę 

promieniowania. Rzecz w tym, że bilans kuchenki okresowo ulega zakłóceniu i wtedy poziom 

promieniowania   drastycznie   wzrasta.   Określiwszy   ten   moment   za   pomocą   specjalnego 

przyrządu można od razu wezwać fachowca, który doprowadzi kuchenkę do normy.

Do tej pory mowa była o technice. Ale pomówmy o zupełnie niewinnych domowych 

przedmiotach,   np.  lampach.  W   przypadku   żyrandoli   zwisających   z   sufitu   ich   kształt 

background image

ukierunkowuje promieniowanie. Można przebywać w pokoju z taką lampą, ale nie należy 

siedzieć przy stole mając ją nad głową. To samo odnosi się do kinkietów: w żadnym wypadku 

nie   należy   umocowywać   ich   nad   łóżkiem   na   wysokości   głowy.   Lepiej   kupić   lampkę   z 

półkulistym   kloszem   skierowanym   do   sufitu,   ponieważ   promieniowanie   powinno   być 

skierowane do sufitu, a nie do podłogi.

Toaletkę  także niebezpiecznie jest trzymać  w sypialni. Ale jeśli już jest, to należy 

zwrócić uwagę, aby wszystkie lustra znajdowały się na jednej płaszczyźnie. W przeciwnym 

wypadku tworzy się strefa silnego promieniowania. W ogóle lepiej kupować lustra, które 

przymocowuje się do ściany.

Formy   architektoniczne  także   mogą   tworzyć   w   domu   nieprzyjazne   strefy.   Idealny 

byłby okrągły pokój, ale ponieważ jest to nierealne, zatrzymajmy się na jednym szczególe. 

Kąty pokoju to najniebezpieczniejsze miejsca i dlatego nie poleca się stawiać tam kanapy ani 

kłaść się głową w rogu. Nie należy też siedzieć na rogu stołu. Bynajmniej nie jest to przesąd. 

Róg   działa   w   danym   przypadku   jak   antena   zbierająca   strumień   promieniowania.   W   tym 

wypadku okrągłe lub owalne stoły są dużo lepsze.

Rada uniwersalna: raz w roku należy w domu przestawić meble, aby uniknąć ciągłego 

niesprzyjającego oddziaływania.

Prawie   zapomniałem   o  telefonach   komórkowych.  Mężczyźni   lubią   nosić   je   w 

wewnętrznej kieszeni marynarki. Jest to niedozwolone, ponieważ w ten sposób płuca i serce 

podlegają   długotrwałemu   szkodliwemu   działaniu.   Radzę   trzymać   telefon   komórkowy   w 

zewnętrznej bocznej kieszeni, a jeszcze lepiej w teczce.

To,   co   zostało   powyżej   powiedziane   pozwala   zrozumieć,   że   każdy   kontakt   z 

otaczającym   nas  światem   w  większym   lub  mniejszym   stopniu wpływa   na  nasze  biopole. 

Nawet gdy okrywamy ciało kołdrą, to ładuje się ono dodatnim statycznym ładunkiem o na-

pięciu 600-700 V (wolt).

Gdy chodzimy po syntetycznej wykładzinie elektryzujemy się ładunkiem dodatnim do 

1000 wolt. Takie kontakty prowadzą do nagromadzenia w naszym ciele ładunku dodatniego, 

co staje się jedną z przyczyn chorób nerwowych i naczyniowo-sercowych.

Wielu uczonych i specjalistów-fizyków jest skłonnych uważać, że przyczyną chorób 

nowotworowych jest również nadmiar ładunków dodatnich w naszym ciele. Często przecież 

nawet   podczas   zwykłego   uścisku   dłoni   przeskakuje   iskra,   nie   mówiąc   już   o   dotknięciu 

uziemionego przedmiotu.

Natura obmyśliła, że człowiek, dotykając ziemi bosymi stopami będzie przyjmował 

ładunki ujemne i w ten sposób wyrównywał elektryczny potencjał całego ciała.

background image

Ładujmy akumulator życia

W odróżnieniu do wszystkich ssaków żyjących na Ziemi, tylko człowiek chodzi na 

dwóch   nogach   i   nie   jest   to   przypadek,   ponieważ   człowiek   to   „bateria"   o   przeciwnych 

biegunach.   Górna   część   ciała   i   głowa   posiadają   ładunek   dodatni,   a   dolna   część   i   nogi   - 

ujemny. Z kosmosu otrzymujemy energię dodatnią, a z ziemi - ujemną. Im większa wymiana 

energii, tym zdrowszy i odporniejszy jest nasz organizm. Człowiek może pobierać energię z 

kosmosu poprzez prawidłowe oddychanie, hartujące zabiegi wodno-powietrzne i pożywienie 

roślinne i dlatego powinien dążyć do maksymalnego kontaktu ciała z wodą i powietrzem. 

Energię z Ziemi można czerpać głównie przez kontakt z nią gołych stóp. Hipokrates już .4 

wieki   temu   napisał:   „Najlepsze   obuwie   -   to   brak   obuwia".   Nasi   pradziadowie   nie   nosili 

modnych i pięknych butów na sztucznej podeszwie, przez większość swojego życia chodzi 

boso i dzięki temu byli bardziej wytrzymali i zdrowsi niż my.

Niestety,   nam   cywilizacja   stworzyła   inne   warunki   życia,   choć   nawet   w   obecnych 

czasach można znaleźć l -2 minuty,  by podstawić nasze stopy pod strumień chłodnej lub 

zimnej wody.

Jeżeli będziemy codziennie na przemian podstawiać stopy pod strumień zimnej wody 

na 10-15 sekund, to grypa, przeziębienie i inne rozliczne choroby nie będą nam zagrażać.

Przez kontakt gołych stóp z ziemią organizm pobiera zdrowotną energię. Chodzenie 

boso po ziemi, porannej rosie, morskim piachu, śniegu bardzo mocno ładuje „akumulator" 

naszego życia.

Chodzenie  boso nie tylko  wspaniale  hartuje  i ogólnie  wzmacnia,  stanowi również 

cudowną profilaktykę przeciw bólom w plecach, krzyżu, ramionach i mięśniach nóg.

Niezależnie od tego, ile macie Państwo lat, zacznijcie chodzić boso, a każdy dzień 

będzie wypełniony zdrowiem i radością.

Szkodliwe promieniowanie - przyczyną wielu chorób

Tylko teoretycznie nasza głowa posiada ładunek dodatni, a nogi ujemny. Ogromne 

ilości małych  dawek promieniowania  (oglądanie  telewizji, chodzenie  w ubraniu i butach, 

siedzenie w samochodzie, przy komputerze itp.) nieustannie naruszają bilans w naszym ciele. 

Aby   go   unormować   podam   kilka   prostych   sposobów,   które   pomogą   usunąć   szkodliwe 

promieniowanie, będące jedną z przyczyn różnych dolegliwości zdrowotnych, a także wyrów-

background image

nają elektryczny bilans naszego ciała.

Przepis nr 40:

Należy wziąć miękki i niegruby metalowy przewód (najlepiej miedziany), odsłonić 

jego koniec i przymocować do rury wodociągowej lub do kaloryfera. Drugi koniec, również 

odsłonięty, powinien być przymocowany do naszego ciała. Gdy oglądamy telewizję, czytamy 

gazetę, wykonujemy jakąkolwiek statyczną pracę lub po prostu odpoczywamy, należy na 2-3 

godziny   opleść   przewodem   nadgarstek   (najlepiej   lewej   ręki),   gdyż   tam   przechodzi 

energetyczny   południk   serca.   Zabieg   ten   polepszy   zdolność   do   pracy,   wyciszy   układ 

nerwowy, poprawi kondycję i zapewni zdrowy, mocny sen.

Przepis nr 41:

Można też wypróbować inny, choć mniej efektywny sposób, który nie tylko likwiduje 

szkodliwe promieniowanie, ale i oczyszcza organizm z toksyn. Do miski należy wlać słoną 

wodę (9 gram soli na l litr wody). Zamoczyć  w niej nogi, oddychać spokojnie i powoli, 

zanurzyć do wody również koniec przewodu uziemiającego. Do miski można dosypać kilka 

morskich kamyczków lub ziaren bobu, po których można pochodzić w miejscu. Taki masaż 

stóp sprzyja szybszej normalizacji potencjału energetycznego ciała.

Aby polepszyć bilans energetyczny ciała można wykorzystać kontakt z drzewami.

Drzewa uzdrowiciele

Wszystkie   drzewa   można   podzielić   na   dwie   grupy.   Do   pierwszej   należą   drzewa, 

zabierające   szkodliwą   energię,   do   drugiej   -   dające   dobrą   energię.   Człowiek   powinien 

korzystać z tych właściwości drzew, po to, by uzupełnić swoje zasoby energetyczne, jak rów-

nież po to, by poprawiać swój stan w przypadku różnych chorób.

Drzewa   dające   zdrowotną   energię   to:   dąb,   sosna,   akacja,   klon,   jarzębina,   brzoza, 

jabłoń, wiśnia, śliwa, grusza.

Przepis nr 42:

Aby   „naładować   się"   zdrowotną   energią   drzewa   należy   stanąć   tyłem   do   niego   w 

odległości 20 - 40 cm, rozluźnić mięśnie, zamknąć oczy. Odwrócić dłonie w kierunku pnia i 

przez 3 - 5 min. wyobrażać sobie, jak energia przenika przez palce do całego naszego ciała.

Przepis nr 43:

Aby   uwolnić   się   od   złego   promieniowania   należy   wykorzystać   kontakt   z   takim 

drzewami jak: kasztan, topola, wierzba, orzech, osika. Należy podejść do drzewa na odległość 

20-30 cm, stanąć twarzą do niego, wyciągnąć w stronę pnia dłonie, zamknąć oczy, rozluźnić 

background image

się i pomyśleć o tym, że przez palce drzewo zabiera energię, która przeszkadza nam być 

zdrowym. Seans powinien trwać 10-15 minut.

Osobiście jestem bardzo zobowiązany uzdrawiającej sile drzew. Kiedyś, gdy bardzo 

męczyły mnie bóle pleców, a żadne środki przeciwbólowe nie działały, właśnie kilka seansów 

z drzewem jabłoni pomogło mi w powrocie do pełni zdrowia.

Współczesnemu   człowiekowi,   wychowanemu   przez   postęp   techniczny   trudno   jest 

zrozumieć, jak zwykłe drzewo może wyleczyć z tego, z czego nie jest w stanie wyleczyć 

dzisiejsza medycyna. Także i mnie trudno jest odpowiedzieć na pytanie, czy to możliwe, że 

kiedyś   Natura   odkryje   przed   nami   swoje   tajemnice.   Na   razie   musimy   zadowolić   się 

niezaprzeczalnymi faktami, których zebrano dużo, a których wyjaśnić nie jestem w stanie. 

Wiadomo,   że   w   dawnych   czasach   najlepszym   środkiem   na   bezsenność   i   wyczerpanie 

nerwowe   było   zwykłe   rozczesywanie   włosów   drewnianym   grzebieniem.   Syberyjscy 

znachorzy w przypadku silnego bólu zęba radzili cierpiącemu potrzymać w ustach kawałek 

osikowego drzewa i ból uciszał się.

Wiele   chorób   kobiecych   oraz   zastarzałe   hemoroidy   leczono   kawałkami   brzozy.   A 

schizofrenię, epilepsje i ból głowy likwidowano maleńkimi kawałkami osiki przyłożonymi do 

odpowiednich części głowy.

Kończąc  ten  niepełny  opis  leczniczych  sił   drzew   chcę   podać  jeden  przepis,   który 

myślę,   że   zainteresuje   wielu   Czytelników.   Mowa   w   nim   będzie   o   gronkowcu   złocistym, 

którego dość trudno jest pokonać dzisiejszymi  preparatami  medycznymi.  Zwracało się do 

mnie paru pacjentów, którym gronkowiec zaatakował oczy, gardło, nos. Trudno opisać, ile się 

oni   nacierpieli.   Stosowali   różne   krople   i   antybiotyki,   a   gronkowiec   okazał   się   „nie   do 

zdarcia", uodpornił się na najdroższe lekarstwa. Przepis, jaki podałem tym pacjentom bardzo 

ich zdziwił, ale gdy go wypróbowali, przekonali się, że „genialne jest to co najprostsze".

Przepis nr 44 (gronkowiec złocisty):

Należy   zapalić   kilka   brzozowych   polan   (najlepiej   zmoczonych   przez   deszcz)   i 

posiedzieć przy takim ognisku. Chodzi o to, by dym przeniknął do dróg oddechowych, dostał 

się do oczu. Proszę wytrzymać, jeśli dym będzie szczypał, wgryzał się w oczy, gdy oczy 

zaczną swędzić można przetrzeć je rękoma, którymi przerzucali Państwo drwa przy ognisku. 

Już   następnego   dnia   po   brzozowym   ognisku   gronkowiec   powinien   przestać   Państwa 

niepokoić, ale jeśli nie zniknął całkiem, należy zabieg powtórzyć.

Rozmyślania na temat cukrzycy

background image

Trzydzieści   -   czterdzieści   lat   temu,   gdy   nie   było   takiej   obfitości   kiełbas,   wędlin, 

produktów rafinowanych, wyrobów z oczyszczonej mąki, słodkich napojów, drożdżowych 

bułeczek i słodyczy cukrzyca  była  rzadką chorobą. Jeśli ktoś na nią zachorował, to prze-

ważnie na starość, gdy trzustka, osłabiona latami życia, przestawała wypełniać swoje funkcje. 

W dzisiejszych czasach choroba zaatakowała młodsze pokolenia i coraz częściej można ją 

spotkać   nie   tylko   u   osób   dorosłych,   ale   i   u   dzieci.   Przewaga   w   pożywieniu   smażonych, 

gotowanych, mięsnych potraw, mącznych, słodkich produktów, a także pasteryzowanego lub 

gotowanego krowiego mleka jest jedną z głównych przyczyn powstawania choroby, zarówno 

u dzieci i młodzieży,  jak i u dorosłych. Stwierdzono, że zastrzyki  z insuliny nie są zbyt 

skuteczne w leczeniu tej choroby. Insulina jest substancją wydzielaną przez trzustkę. Hormon 

ten pomaga organizmowi przyswajać naturalne cukry organiczne. Energia, którą organizm 

przy   tym   otrzymuje   jest   wykorzystywana   na   procesy   przemiany   materii,   a   także   na 

odżywianie   i   regenerację   trzustki.   Nasze   komórki   mogą   zużywać   naturalne   (organiczne) 

cukry,   które   w   dużych   ilościach   znajdują   się   w   warzywach   i   owocach,   ale   nie   cukry, 

wytwarzane przemysłowo i nie skrobię, znajdującą się w smażonych frytkach, pieczonych 

bułeczkach, płatkach owsianych czy długo gotowanych kaszach. Gdy te szkodliwe produkty 

dostaną  się  do organizmu,  musi  on je przetrawić.  Ale jak?  Rozłożyć  na cukry pierwsze. 

Ponieważ   produkty   te   przeszły   obróbkę   termiczną,   to   nie   ma   w   nich   żywych   enzymów 

(enzymy giną w temperaturze 54°C) i organizm musi korzystać z własnych zapasów. Prościej 

mówiąc, trzustka powinna produkować znacznie więcej insuliny niż może, co prowadzi do jej 

przeciążenia. Nawet po przetrawieniu tych produktów trzustka nie może nic z nich otrzymać, 

ponieważ z takim trudem przetrawione produkty są nieorganicznymi atomami, które nie są w 

stanie jej zregenerować, a to prowadzi do zachorowania na cukrzycę. Aby to wyjaśnienie było 

dla wszystkich zrozumiałe, przytoczę życiowy przykład. Przypuśćmy, że zapas hormonów 

trzustki jest równy określonej sumie pieniędzy,  którą trzeba rozsądnie wydawać, tak, aby 

wystarczyło na wiele lat, a my wydaliśmy je w ciągu bardzo krótkiego czasu. I to wszystko - 

nie ma pieniędzy,  nie ma czego wydawać. Wtedy to otrzymuje się „pożyczkę" w postaci 

zastrzyków   z   insuliny.   „Oprocentowanie"   tej   pożyczki   to   choroby   serca,   naczyń 

krwionośnych, a także kamienie w woreczku żółciowym i w nerkach.

Z reguły wszyscy cukrzycy  cierpią  na nadwagę. Wynika  to z tego,  że insulina w 

zastrzykach   jest   produktem   syntetycznym   (otrzymywanym   drogą   przemysłową),   tzn. 

nieorganicznym i zamiast spalać tłuszcze, to wręcz przeciwnie - sprzyja ich gromadzeniu. 

Nadmiar w organizmie tłuszczy i toksyn prowadzi do chorób układu krążenia. Krew staje się 

gęsta,   kwaśna,   co   sprzyja   powstawaniu   zaburzeń   mięśnia   sercowego,   kamicy.   Częste   są 

background image

przypadki zachorowania na cukrzycę w wyniku przeżytego silnego stresu. Zwykle dzieje się 

tak u osób ze słabą wątrobą lub cierpiących na zaburzenia pracy jelita grubego. Z reguły 

każdy stres „uderza" na początku w wątrobę - „chemiczne laboratorium" naszego organizmu i 

jeśli wątroba „wysiądzie", to i jej „współpracownicy" - układ pokarmowy i trzustka zaczynają 

szwankować. Może to doprowadzić do owrzodzeń żołądka, dwunastnicy lub do cukrzycy. 

Jeżeli osoby chore na cukrzycę nie brały (na swoje szczęście) zastrzyków z insuliny, mają 

szansę uwolnić się od tej uciążliwej choroby. Większość moich pacjentów cierpiących na 

cukrzycę (szczególnie ci, którzy nie brali insuliny) wyleczyła się całkowicie.

Wiemy już, że nasz układ pokarmowy przy prawidłowym odżywianiu naturalnymi, 

nieprzetworzonymi  produktami  może  wydzielać  wszystkie,  konieczne  do normalnej  pracy 

organizmu hormony, m.in. insulinę, przy czym w ilościach dużo większych, niż wydziela je 

trzustka. A to oznacza, że zmieniwszy sposób odżywiania i poświęciwszy sobie trochę czasu, 

możemy poradzić sobie z cukrzycą. Co należy zrobić? Po pierwsze wyłączyć  z diety lub 

zminimalizować ilość skoncentrowanych skrobi i cukrów, które przeszły obróbkę termiczną: 

chleba,   ziemniaków   (obranych   i   ugotowanych)   oraz   cukru   i   jego   pochodnych,   m.in. 

przemysłowo   wytwarzanych   soków,   zawierających   cukier,   gotowanych   kasz,   gotowanego 

mięsa,  gotowanego pasteryzowanego mleka i jego przetworów (przemysłowo wytwarzane 

jogurty, kefiry, twaróg, żółty ser, masło śmietankowe). Można spożywać jedynie wiejskie 

masło i ser, zsiadłe mleko.  Jeść należy specjalnie przygotowaną  kaszę (której nie można 

długo gotować). Kasze powinno się spożywać codziennie. Szczególnie korzystne dla zdrowia 

są   kasze:   gryczana,   pszenna,   kukurydziana,   jęczmienna,   ryż,   owies.   Kasze   powinny   być 

ugotowane   na   „gęsto",   bez   dużej   ilości   wody.   Kasze   powinny   stanowić   1/3   naszego 

codziennego posiłku. Najlepiej spożywać je ugotowane metodą „z przerwą". Przykładowo 

kaszę   gryczaną   gotujemy   w   następujący   sposób:   Kaszę   przepłukać,   zamoczyć   w   zimnej 

wodzie na 8-10 godzin. W tej samej wodzie gotować ją 3 - 5 minut. Następnie do kaszy 

wsypać drobno pokrojoną cebulę, szczelnie zawinąć, by nie traciła ciepła i „dochodziła" przez 

30 - 45 minut. Przed jedzeniem dodać masło lub olej roślinny tłoczony na zimno.

Podstawą   pożywienia   powinny   być   świeże   lub   suszone   owoce,   warzywa,   świeżo 

przygotowane   z   nich   soki   oraz   różne   przyrządzone   z   nich   potrawy   (tylko   pieczone   w 

piekarniku), kasze, trochę orzechów, zamiast cukru - miód (10 - 15 g dziennie). Z tłuszczy 

najlepiej używać tylko olej roślinny tłoczony na zimno. W ciągu dnia korzystnie jest wypić l 

litr mieszanki soków: marchew 380 g, sałata 25 g, fasola strączkowa 185 g i kapusta 185 g 

( w proporcji 6 : 4 : 3 : 3), a oprócz tego 0,5 litra mieszanki soku z marchwi -280 g i szpinaku 

120   g.   Rezultat   leczenia   będzie   jeszcze   lepszy,   gdy   oczyści   się   jelito   grube   za   pomocą 

background image

lewatywy. Należy również co 3 miesiące oczyszczać wątrobę (patrz: „Jak żyć długo i zdrowo, 

str. 162- 170).

Temat   lewatywy   chciałbym   omówić   dokładniej,   gdyż   jest   to   jeden   z   najbardziej 

skutecznych (w warunkach domowych) sposobów oczyszczania organizmu z toksyn.

Niektórzy   specjaliści   ostrzegają,   że   przemywanie   jelita   grubego   prowadzi   do 

zniszczenia   zdrowej   mikroflory.   Nie   mogę   się   z   tym   zgodzić.   Przy   trybie   życia,   jaki 

prowadzimy, ilości przyjmowanych leków, znalezienie człowieka ze zdrową mikroflorą jest 

praktycznie niemożliweMyślę, że nie pomylę się, jeżeli powiem, że 90% społeczeństwa ma 

zwyrodniały układ pokarmowy i naruszoną mikrofloręZnany na całym świecie amerykański 

lekarz Walker (żył 106 lat), który przez 50 lat używał lewatywy w leczeniu różnych chorób, 

mawiał: „Nie ma prostszego i bardziej skutecznego środka oczyszczającego człowieka od 

wewnętrznych „brudów" niż lewatywa. A osoby, które są jej przeciwne, właśnie potrzebują 

lewatywy   najbardziej."   Nasi   starożytni   przodkowie   używali   lewatywy   w   celu   utrzymania 

higieny wewnętrznej swojego ciała. W manuskrypcie „Ewangelia Świata Jezusa Chrystusa" 

według   św.   Jana   uzdrawiacz   tak   zwraca   się   do   chorych:   „Synowie   człowieczy,   Wy 

zapomnieliście, czyimi jesteście dziećmi. Waszą matką jest Ziemia. I wszyscy, którzy żyją na 

Ziemi muszą żyć według praw natury. Zdrowie - to naturalny stan Człowieka. Choroba - to 

odpowiedź Natury na nierozumne zachowanie człowieka. Żeby stanąć na drodze zdrowia, 

poproście   Matkę-Ziemię,   trzech   sprzymierzeńców:   Anioła   -   Wodę,   Anioła   -   Powietrze, 

Anioła - Światła. Jako pierwszy przyjdzie z pomocą Anioł - Woda.  Znajdźcie  dużą dynię z 

wydrążoną łodygą o wzroście człowieka, oczyśćcie ją wewnątrz, napełnijcie wodą z rzeki 

ogrzanej Słońcem. Powieście dynię na drzewie, a chylcie głowę nisko do ziemi. Módlcie się 

do Matki - Ziemi, żeby wybawiła Was od grzechów, które popełniliście z obżarstwa. Kiedy 

woda, opłukawszy jelita, z Was wyjdzie, zobaczycie na własne oczy, poczujecie własnym 

nosem, będziecie mogli spróbować własnymi palcami, jakie ohydne kamienie nosiliście w 

sobie. Jak może być Wasze ciało zdrowym, a rozum nieotumanionym? I tak postępujcie cały 

tydzień,   powstrzymując   się   przed   sytym   jadłem.   Dopiero   wtedy   poznacie,   jakie   to   jest 

szczęście   żyć   w   czystym   ciele.   I   wyciągnijcie   jeden,   jedynie   możliwy   dla   człowieka 

rozumnego   wniosek:   człowiek,   omywający   siebie   tylko   z   zewnątrz   jest   podobny   do 

grobowca, wypełnionego cuchnącymi kamieniami i przyozdobionego drogimi szatami."

Praktyka   świadczy   o   tym,   że   bynajmniej   nie   każdy   człowiek   z   samozaparciem   i 

gotowością zaczyna stosować te zabiegi. Dlatego też należy głęboko uświadomić sobie, że 

tylko w ten sposób będziecie Państwo mogli pozbyć się „brudów", zgromadzonych w jelicie 

grubym. Dla wielu osób zabieg ten, nie wiedzieć czemu, wydaje się wstrętny, chociaż nie 

background image

odczuwają żadnego wstrętu, nosząc w sobie kilka kilogramów gnijących kamieni kałowych, 

woń   których   jest   nieporównywalna   z   żadną   zawartością   ścieków   kanalizacyjnych.   Inni 

natomiast rezygnują z zabiegów, ponieważ trzeba je rzeczywiście wykonywać na kolanach, a 

pozycję tę przyjmować im niewygodnie lub trudno albo też nie mają gdzie. Jeszcze inni boją 

się, że mogłyby im popękać szwy po przebytych operacjach...Wymówki znajdują się różne. I 

dopiero pod groźbą noża chirurga lub jeszcze gorzej - śmierci, człowiek szybko zgadza się 

doprowadzić   się   do   porządku.   Nawiasem   mówiąc,   są   i   tacy,   którzy   z   gotowością   i   bez 

problemów godzą się na przemywanie, zwane lewatywą. Praktyka świadczy o tym, że każdy, 

kto weźmie się za higienę wewnętrzną, doprowadza zabiegi do końca i w ten sposób poprawia 

swoje samopoczucie.

Dlatego też, zanim przejdę do istoty sprawy, należy zapamiętać i wziąć sobie do 

serca   dwie   zasady.   Po   pierwsze,   wyrobić   w   sobie   świadome   pragnienie   bezlitosnego 

pozbycia się złogów, które są przyczyną chorób. Po drugie, ściśle przestrzegać wszyst-

kich zaleceń, aby niechcący nie zaszkodzić sobie i aby osiągnąć większą korzyść.

Zabieg nosi nazwę „lewatywy Walkera". Żeby go wykonać będzie potrzebny „kubek 

Esmarcha", cytryny lub ocet jabłkowy i olej roślinny. „Kubek Esmarcha" bywa dostępny w 

aptece.

Końcówkę   i   zawór   lepiej   zdjąć,   a   rurkę   zacisnąć   w   jednym   miejscu   np. 

szczypczykami. Koniec gumowej rurki dokładnie wytrzeć drobnym i delikatnym papierem 

ściernym, zaokrąglając brzegi nie tylko z zewnątrz, ale i od wewnątrz.

Do   „kubka   Esmarcha"   nalewa   się   dwa   litry  przegotowanej   wody,   ochłodzonej   do 

temperatury ciała. Na początku u wielu osób taka ilość wody wywołuje strach. Dlatego też od 

razu informuję: w jelicie grubym mieści się mniej więcej trzy i pół litra wody (mam na myśli 

czyste i zdrowe, a nie rozciągnięte przez kamienie kałowe jelito).Tak więc macie Państwo 

jeszcze dużo zapasowego miejsca. Co się zaś tyczy nieprzyjemnych doznań, to na początku 

one będą, przed tym nie uciekniemy, ale potem całkowicie znikną. Oprócz tego możemy w 

każdej chwili zatrzymać strumień wody. Należy chyba również zaznaczyć, że w przyszłości, 

kiedy jelita będą przepłukane, do celów  profilaktycznych  wystarczy jeden litr wody.  Tak 

więc, jak to się mawia, początki są najtrudniejsze.

Wodę przegotowuje się, tak, dla asekuracji. Ale oprócz tego należy wlać do niej 2 

łyżki soku z cytryny. Rzecz w tym, że procesy fermentacji i gnicia zachodzą w środowisku 

zasadowym,   lekkie   zakwaszenie   hamuje   je,   niszczy   bakterie   chorobotwórcze,   stymuluje 

funkcjonowanie korzystnej i niezbędnej mikroflory. Oprócz tego kwas jest antytoksyczny, 

zabija   pleśń,   która   jest   wypłukiwana   przez   wodę   i   wydostaje   się   w   postaci   ciemnych 

background image

strzępków.

Po nalaniu wody i zakwaszeniu  jej proszę powiesić „kubek" Esmarcha z zaciśniętą 

rurką   gdzieś   wyżej   i   posmarować   koniec   rurki   olejem   roślinnym.   Właśnie   roślinnym, 

ponieważ jest on produktem naturalnym, nie blokującym porów. Wazelina, krem lub mydło 

się do tego nie nadają. Następnie należy przyjąć „pozycję tygrysa", to znaczy oprzeć się na 

łokciach i kolanach, trochę rozstawić nogi, postarać się całkowicie rozluźnić brzuch. Koniec 

rurki wprowadza się niegłęboko, na 5 - 6 cm. Zacisk rozluźnia się i woda lekko sama spływa 

do dołu. Jej temperatura i niski stopień kwasowości nie wywołują nieprzyjemnych doznań. 

Jeżeli uda się całkowicie rozluźnić brzuch, to nawet nie powstaną skurcze. Oddychać należy 

głęboko przez szeroko otwarte usta. To także pomoże się rozluźnić i włączy do pracy przepo-

nę. Po minucie naczynie będzie puste, wtedy można się podnieść.

Ale   to,   niestety,   nie   koniec   zabiegu.   Wodę   w   jelicie   grubym   należy   choć   trochę 

wstrząsnąć. W jaki sposób? Mogą Państwo wykonać „taniec brzucha" albo poskakać. Lub też, 

jeśli ani jedno, ani drugie Państwu nie odpowiada, można potrząsnąć dolną część brzucha 

rękoma - jednym słowem, postarajcie się gospodarskim sposobem, by to Wasze „naczynie" 

choć trochę się przepłukało.

Na początku dobrze jest naprawdę przyjrzeć się temu, co zmyje się z wodą. Widok 

jest, mówiąc  wprost, strasznie  nieprzyjemny.  Tym  niemniej  właśnie  ten efekt  najbardziej 

przemawia.

Należy   regularnie   powtarzać   zabieg   przepłukiwania:   w   pierwszym   tygodniu   - 

codziennie, w drugim - co drugi dzień, w trzecim - co dwa dni, w czwartym tygodniu - co trzy 

dni. Większość z Państwa pod koniec czwartego tygodnia po wyglądzie i zapachu wydzielin 

łatwo   się   zorientuje,   że   uporała   się   z   zdaniem.   Teraz,   żeby  utrzymać   ten   stan   czystości, 

wystarczy przepłukiwać jelito grube raz w tygodniu, ale regularnie. 

Zastanówmy się, co się stało. Odświeżyliście Państwo swoje korzenie. Sprzątnęliście 

złogi kamieni kałowych, zgniliznę, pleśń, produkty fermentacji. Teraz Państwa oczyszczone 

„korzenie" zaczęły pobierać ze strawionego pokarmu czyste substancje do tworzenia nowych 

komórek. Zakończył się proces przedostawania do organizmu szkodliwych substancji, w tym 

rakotwórczych, toksyn i innych „paskudztw". Zaczęła oczyszczać się krew. Z tego wynika, że 

zahamowany został rozwój Państwa chorób. To Wy go zahamowaliście.

Teraz szybko poprawia się odżywianie wszystkich organów, a czysta krew  zaczyna 

rozmywać złogi szkodliwych substancji, odłożonych przez nią w ciele wcześniej. Wyzwala 

się energia,  którą można  teraz tracić  nie na walkę z zatruciem  organizmu,  a na walkę z 

chorobami. Stopniowo powracają na swoje miejsca przemieszczone organy, normalizuje się 

background image

ich działanie, ciśnienie tętnicze powraca do normy, z dnia na dzień choroby przestają dawać o 

sobie znać. Ale...

Ale jeszcze do niedawna rozciągnięty,  bezwładny,  atroficzny worek jelita grubego 

wisi teraz jak ścierka i jest mało zdolny do wykonywania swoich ważnych życiowych funkcji. 

Trzeba go ponownie nauczyć pracować, przemieszczać masy pokarmowe. Trzeba zmusić go 

do przyjęcia naturalnej formy.

W tym celu w okresie robienia lewatyw (a także w ogóle) bardzo korzystnie jest jeść 

dużo kaszy.  Kasza powinna być z gatunku otrębowych. Gotować ją należy koniecznie w 

wodzie.   Jednorodna masa  jednocześnie   strawionej   w  żołądku  kaszy równomiernie   zajmie 

objętość jelita grubego, nada mu właściwy kształt i zmusi do pracy.

W żadnym wypadku proszę nie gotować kaszy na mleku. I w żadnym wypadku me 

gotować kaszy manny.

Opowiedziałem o lewatywie Walkera, jako o najprostszym i efektywnym  sposobie 

pozbycia się z jelita grubego złogów kamieni kałowych. Ale dla tych, którzy twierdzą, że dla 

nich ten sposób jest nie do przyjęcia, możemy wyjaśnić, w jaki inny sposób ludzie na świecie 

wychodzą z tego położenia.

Aby uniknąć wszelkich trudności, wielki naturopata Paul Breg w celu oczyszczenia 

jelita grubego i w ogóle jelit proponował raz w tygodniu głodówkę po 24 - 36 godzin. W tym 

czasie kamienie kałowe, które zalepiają korzonki, lekko rozmiękają i jeżeli po głodówce zje 

się   sałatkę   z   surowej   kapusty   z   marchewką,   to   ona   jak   miotła   wymiecie   te   „brudy".   W 

odróżnieniu od Paula Brega nie mogę polecać tego sposobu, ponieważ głód nie jest stanem 

naturalnym dla człowieka i, co więcej, głód potężnie stymuluje wchłaniające funkcje żołądka, 

nieprzepłukanych jelit, więc zamiast czystych i pożytecznych substancji do krwi dostają się 

wszystkie te nieczystości.

Wielu chorych, panicznie usiłując uwolnić się od konieczności lewatyw, gotowych 

jest przyjmować leki przeczyszczające. Kategorycznie to odradzam. Środek przeczyszczający 

odwadnia organizm, zabierając z jelit wilgoć, która jest przeznaczono do zupełnie innych 

celów. Na dodatek ta wilgoć, przechodząc przez przewód pokarmowy w rezultacie wcale nie 

przepłukuje   jelita   grubego,   a   tylko   wychodzi   z   niego   normalną   drogą,   ominąwszy   złogi 

kamieni.   Również   nie   zalecam   stosowania   środków   przeczyszczających   przy   zaparciach, 

nawiasem   mówiąc,   z   tych   samych   przyczyn.   Środek   przeczyszczający   nie   uratuje   przed 

zaparciem   i   nie   wybawi   od   nieczystości.   Zaś   zwyczajne   przepłukiwanie   przy   pomocy 

irygatora przywraca i normalizuje pracę jelita grubego i ten, kto przeszedł fazę przepłukiwań, 

nie cierpi na zaparcia.

background image

Wszystkie   zabiegi   zdrowotne   należy   wykonywać   w   określonej   kolejności.   Inaczej 

można nie osiągnąć oczekiwanych rezultatów. Pierwszy krok do zdrowia - to właśnie ten, z 

którym się Państwo zapoznali. Jeżeli go nie zrobicie - to dalszej drogi nie ma. Mało tego: jeśli 

z niego zrezygnujecie  i weźmiecie się od razu za wykonywanie  kolejnych  zabiegów, nie 

osiągniecie oczekiwanych rezultatów.

Aby   było   to   zrozumiałe,   uchylę   rąbka   tajemnicy   dotyczącej   następnego   sekretu 

zdrowia:   najlepszy   wynik   osiąga   się   przy   jednoczesnym   przestrzeganiu   zasad   higieny 

wewnętrznej  i  rozumnym   odżywianiu.   Wtedy jesteście  Państwo całkowicie  zabezpieczeni 

przed jakimikolwiek chorobami. Ale sama tylko higiena wewnętrzna nie uchroni Państwa 

przed potężnymi  stratami  energii na strawienie  nieprawidłowo zjedzonego pożywienia.  A 

samo tylko sensowne odżywianie nie obroni przed przedostawaniem się do organizmu, do 

krwi straszliwego koktailu szkodliwych substancji. Jeszcze gorzej: wybór tylko racjonalnego 

pożywienia stymuluje wchłanianie szkodliwych substancji z nie przepłukanych jelit, a samo 

oczyszczenie jelit będzie powodowało straty energii na strawienie niewłaściwego pokarmu. 

Wyjście jest jedno: trzeba zaakceptować cały kompleks proponowanych metod.

Oprócz   tych   zaleceń   możecie   Państwo   stosować,   jako   wspomagające   leczenie 

cukrzycy,   poniższe   przepisy.   Należy   systematycznie   obserwować   swoje   samopoczucie   i 

wybrać dla siebie to, co daje najlepsze efekty.

Przepis nr 45:

Obrać cebulę z twardej łuski, zetrzeć na gęstej tarce, odcisnąć sok, przelać go do 

słoika. Na 100 g soku z cebuli  włożyć  100 g miodu,  dobrze wymieszać,  słoik szczelnie 

przykryć.   Przechowywać   w   ciemnym   chłodnym   miejscu.   Przyjmować   po   2   łyżeczki   od 

herbaty 3 razy dziennie przed jedzeniem przez l miesiąc.

Przepis nr 46:

Niedojrzałe orzechy włoskie (zerwane przed 7 czerwca) rozdrobnić i zalać wrzątkiem 

w proporcji 10 g orzechów na szklankę wrzątku, wlać do emaliowanego czajnika, zakryć, 

zaparzać 15 minut. Pić ciepłe jako herbatę.

Przepis nr 47:

100 g ziaren dojrzałego owsa umieścić w naczyniu emaliowanym, zalać 600 ml (3 

szklankami) wrzątku, przykryć pokrywką i podgrzewać mieszając przez 15 minut. Następnie 

ochładzać przez 45 minut w temperaturze pokojowej. Chłodny napar przelać do szklanego 

naczynia, przecedzić, odcisnąć ziarna, dolać przegotowanej wody do 600 ml, zakorkować. 

Przechowywać w chłodnym miejscu nie dłużej niż 2 doby. Przyjmować ciepłe po 1/2 szklanki 

3-4 razy dziennie przed jedzeniem. Kuracja trwa 3 miesiące.

background image

Przepis nr 48:

10   sztuk   średniej   wielkości   liści   laurowych   włożyć   do   naczynia   szklanego   lub 

emaliowanego,   zalać   600   ml   (3   szklankami)   wrzątku,   przykryć   pokrywką   i   odstawić   do 

naciągnięcia na 2 -3 godziny. Przyjmować po 1/2 szklanki 3 razy dziennie. Kuracja trwa 2 

tygodnie, następnie trzeba zrobić miesięczną przerwę. Potem kurację powtórzyć.

Metody   leczenia   przy   pomocy   odpowiedniej   diety   są   szczególnie   skuteczne   w 

leczeniu cukrzycy, którą można bardzo efektywnie kontrolować w warunkach diety.

Przepis nr 49:

Liście   batatu,   nazywane   liśćmi   białego   lub   czerwonego   ziemniaka.   Wziąć   60   g 

świeżych liści (30 g wysuszonych) i 100 g skórki świeżej białej dyni (lub 12 g suchej skórki). 

Wszystkie składniki drobno pokroić i ugotować. Pić otrzymany płyn jak herbatę o każdej 

porze dnia.

Przepis nr 50:

Napój   z   suszonych   śliwek.   Włożyć   15   g   suszonych   śliwek   do   wrzącej   wody.   Po 

przegotowaniu pić napój jak herbatę.

Przepis nr 51:

Zupa  z  grochu. Gotować  50  g strączków   grochu  przez  20 minut.   Pić  zupę  i  jeść 

groszki. Stosować l raz dziennie.

Przepis nr 52:

Kasza z żołądka prosięcia. Gotować 500 g żołądków na półmiękko. Pokroić na małe 

kawałki. Z ryżu i pokrojonych żołądków (po 100 g każdego) ugotować zupę. Dodać cebulę, 

imbir, czosnek.

Niech żyje ziemniak

Jak   już   zauważyliście,   drodzy   Czytelnicy   (szczególnie   Ci,   którzy   znają   moją 

„twórczość"), gdy coś polecam, to staram się dokładnie wszystko wyjaśnić. Spróbuję postąpić 

tak i teraz, wyjaśniając problem pożyteczności i szkodliwości ziemniaków, tym bardziej, że 

ten bezcenny dar natury rośnie w Polsce w dużych ilościach, ma dobrą jakość i doskonały 

smak.

Ale   na   początek   przytoczę   krótką   historię   o   tym,   jak   zwykły   ziemniak   pomógł 

przezwyciężyć nieuleczalną, ciężką chorobę. Wiele lat temu żyła w Kopenhadze nikomu nie 

znana dziewczyna - Alma Niekse. Los obszedł się z nią surowo - od dzieciństwa cierpiała na 

deformujący poliartretyzm: ciało jej było skręcone, stawy spuchnięte, a palce wykrzywione. 

background image

Dwadzieścia lat życia spędziła na wózku inwalidzkim. Jedyną jej podporą była matka. Ale 

stało się nieszczęście:  matka  umarła i biedna dziewczyna  została sama  ze swoją straszną 

chorobą. Po pogrzebie matki Alma całe noce spędzała na smutnych rozmyślaniach, jak dalej 

żyć. Coraz częściej myślała o samobójstwie. Aż nieoczekiwanie, po kilku bezsennych nocach, 

Alma nagle zrozumiała, w jaki sposób może wrócić do zdrowia. Nie potrafiła racjonalnie 

wytłumaczyć tego, co się z nią stało w nocy - jakby anioł-stróż naszeptał jej do ucha: „Jeśli 

chcesz wyzdrowieć, powinnaś bardzo długo gotować ziemniaki w łupinkach, rozgnieść je i 

cały dzień jeść ten płynny kleik. Przez 2 tygodnie Alma jadła tylko rozgotowane ziemniaki i 

nastąpiła  poprawa. Dziewczyna  poczuła,  że łatwiej  jej  otwierać usta, zęby nie są już tak 

zaciśnięte,   jak   wcześniej,   stawy   przestały   boleć.   Po   upływie   miesiąca   Almę   trudno   było 

poznać. Przez 3 miesiące  jej jedynym  pokarmem  były zwykłe,  rozgotowane ziemniaki w 

mundurkach, dzięki którym stała się zdrowym człowiekiem.

Sceptycznie   nastawiony   Czytelnik   na   pewno   uśmiechnie   się   z   niedowierzaniem: 

„Cudów nie ma! Jak człowiek może tak nagle zrozumieć, w jaki sposób powinien się leczyć?" 

Może i cuda nie zdarzają się na świecie, ale istnieje jeszcze bardzo słabo znana nam sfera 

ukrytych  możliwości   naszego   mózgu,   którą  nazywamy   intuicją.  Myślę,  że   wielu  osobom 

pomogła ona w krytycznych sytuacjach. W każdym razie, moja intuicja podpowiada mi, jak 

pomóc choremu człowiekowi i z reguły mnie nie zawodzi. Ale wróćmy do historii Almy.

Kiedy   wyzdrowiała,   zaczęła   pomagać   innym   ludziom,   cierpiącym   na   podobne 

dolegliwości. Chodziła po szpitalach, gabinetach lekarskich i opowiadała o prostym sposobie 

leczenia poliartretyzmu. Ale wszędzie spotykała się z niedowierzaniem: „To niemożliwe". 

Jednak   nie   poddała   się.   Ukończyła   medycynę   i   została   lekarzem.   Leczyła   ludzi, 

wykorzystując swoje doświadczenie i wiedzę. Dziś ma 80 lat, jest zdrowa, ruchliwa, zgrabna.

Dlaczego więc ziemniaki wpadły w niełaskę? Wszystko przez to, że człowiek chce 

być mądrzejszy od natury. Od dawna przyznawano ziemniakom pierwszeństwo przed innymi 

produktami. Nie przypadkowo dawnej nazywano je drugim chlebem. Nasze babki zawsze 

gotowały ziemniaki w mundurkach lub piekły w ogniu. Podawano ziemniaki jako oddzielne 

danie z dodatkiem kiszonej kapusty lub ogórka. Nikt nie pomyślał nawet o tym, by je obierać 

w celu otrzymania frytek, które oprócz tkanki tłuszczowej i zaparć niczego dać nie mogą. 

Sposób, w jaki zaczęto używać ziemniaki przypomina przygotowywanie cukru z buraków - 

proces, w którym z pożytecznego, wartościowego produktu, jakim jest burak produkuje się 

truciznę   w   postaci   białego   cukru   albo   też   oczyszczanie   ziarna,   polegające   na   zrywaniu 

witaminowej   osłonki,   by   został   tylko   biały,   trujący   krochmal.   W   skład   ziemniaków   w 

łupinach   wchodzi   20%   skrobi,   enzymy,   białka,   witaminy   B,   C,   beta-karoten,   kwasy 

background image

organiczne,   sole   mineralne,   potas,   wapń,   fosfor,   żelazo   i   wiele   innych   pożytecznych 

związków. Do 90 % wszystkich tych substancji znajduje się w łupinie. Według najnowszych 

danych naukowych substancje znajdujące się w łupinie ziemniaków wykazują właściwości 

lecznicze w przypadku takich chorób, jak: alergia, nadciśnienie, arytmia - zaburzenie rytmu 

serca,   ponadto   wzmacniają   ścianki   naczyń   krwionośnych,   pomagają   w   przemianach 

organicznych, dostarczają wapń i żelazo, niezbędne dla naszych kości. Pomagają wyleczyć 

cukrzycę,  wrzody żołądka, zapalenie  wątroby i dróg żółciowych,  likwidują stany zapalne 

nerek. To jeszcze nie jest pełny spis leczniczych właściwości związków, znajdujących się w 

łupinie   ziemniaka.   Radzę   krytycznie   podchodzić   do   zalecenia,   by   grubo   obierać   skórę   z 

ziemniaków. Enzymy, zawarte w ziemniaku spożywanym ze skórą przekształcają skrobię w 

łatwo przyswajalne cukry, które dają energię, a ich resztki wydalane są z organizmu w postaci 

wody i gazu kwasu węglowego. Ziemniaki w 85 % składają się ze skrobi. Skrobia sama nie 

rozpuszcza się w wodzie. Ziemniaki obrane ze skóry tracą enzymy przerabiające skrobię. 

Poza tym grudki skrobi tworzą gęstą kleistą masę, zalepiającą naczynia krwionośne (prowadzi 

to do miażdżycy i zniszczenia naczyń krwionośnych). Ponieważ gotowana skrobia jest uboga 

w tlen, nie odbywa się jej pełne spalanie. Sprzyja  to powstawaniu tkanki tłuszczowej. Z 

powodu nadmiernego spożywania frytek w latach 80-tych Amerykanie są otyli i schorowani, 

a skutki tego zamiłowania do frytek wielu z nich odczuwa do dziś.

Tym, którzy lubią ziemniaki przypominam, że obierając je ze skóry, pozbawiają je 

Państwo praktycznie 99% cennych związków. „Ziemniaki ze skórą mają nieprzyjemny smak i 

zapach"   -   może   zauważyć   Czytelnik.   Zgadzam   się.   Ale   wszystko   zależy   od   tego,   jak   je 

przyrządzimy. Gotując ziemniaki należy wrzucić je do wrzątku, dodać przyprawy, zioła i liść 

laurowy. Zdrowsze są ziemniaki gotowane na parze. Dla mnie najsmaczniejsze są ciasteczka 

ziemniaczane.   Ziemniaki   należy   umyć,   przekroić   na   pół,   włożyć   od   piekarnika,   posypać 

kminkiem,   majerankiem   itp.   Piec   40-45   minut.   Gdy   są   gotowe   posmarować   je   masłem, 

posypać  posiekaną pietruszką, koprem lub szczypiorkiem.  Można podać do nich kapustę, 

ogórki, zsiadłe mleko - nie ma nic zdrowszego.

„A co zrobić wiosną? Przecież wiosną ziemniaki wegetują. Powstaje w nich trująca 

substancja. Spożyte wtedy powodują słabości, niedomagania, senność, bóle głowy." - może 

powiedzieć dociekliwy Czytelnik. Zgadzam się z tym i dlatego radzę od l marca zupełnie zre-

zygnować   z   ziemniaków.   Natomiast   co   się   tyczy   poglądu,   że   w   skórce   może   być   dużo 

trujących   związków,   to   ostatnie   badania   wykazały,   że   w   skórkach   marchwi,   buraków, 

ziemniaków,   jabłek   substancje   te   nie   zatrzymują   się   dzięki   wysokiej   zawartości   żelaza. 

Należy jednak być ostrożnym, kupując importowane ziemniaki. Podczas ich przechowywania 

background image

stosuje   się   napromieniowywanie   cezem-137   i   kobaltem-60.   Te   napromieniowane   bulwy 

rzeczywiście długo się przechowują i dobrze wyglądają. Ale taki sposób przechowywania 

niesie niebezpieczeństwo powstania w naszym organizmie nowotworów.

Znając   teraz   korzystne   i   złe   właściwości   ziemniaków,   można   je   odpowiednio 

przygotowywać:

1. Gotowane ziemniaki z kminkiem. Umyć ziemniaki, ugotować w mundurkach, a 

później   obrać.  Pokropić   olejem  roślinnym,   posypać  kminkiem   i  posiekaną   pietruszką   lub 

koperkiem.

2. Ziemniaki z grzybami. Ugotować ziemniaki na parze. Jeżeli nie ma specjalnego 

urządzenia do gotowania na parze, można położyć ziemniaki na emaliowanym durszlaku i 

postawić nad garnkiem z wrzątkiem. Potem ostrożnie zdjąć skórkę. W drugim garnku, w 

małej ilości wody ugotować grzyby, a następnie drobno je pokroić. Posypać nimi ziemniaki. 

Usmażyć na oleju cebulkę i polać nią ziemniaki z grzybami. Z wierzchu posypać posiekaną 

pietruszką lub koperkiem.

Lecznicza moc jabłka

Wschodnia mądrość głosi „Każdego dnia zjedz jabłko, a nie będziesz potrzebował 

lekarza".   O   jabłkach   i   ich   korzystnym   wpływie   na   zdrowie   można   byłoby   napisać   całą 

książkę. Ponieważ różne źródła tak dużo piszą o chemicznym składzie jabłek, witaminach, 

kwasach organicznych, wchodzących w ich skład, to nie ma sensu jeszcze raz podkreślać 

wartości jabłka. Chciałbym natomiast podać kilka skutecznych przepisów, za pomocą których 

możemy wykorzystać „leczniczą moc" jabłek. W Polsce jabłek nie brakuje, a ich jakość jest 

wysoka. Sok jabłkowy wspaniale oczyszcza organizm, szczególnie wątrobę, nerki i woreczek 

żółciowy.  Jeżeli nie mogą  Państwo przeprowadzić oczyszczania  wątroby według sposobu 

opisanego   przeze   mnie   w   poprzedniej   książce   („Jak   żyć   długo   i   zdrowo",   str.   162-166), 

dlatego że nie znosicie oleju roślinnego lub obawiacie się, że wychodzące kamienie mogą 

przysporzyć problemów, należy przeprowadzić łagodną kurację, która nie jest co prawda tak 

efektywna, ale pozwoli „rozpuścić" kamień.

Przepis   nr   53:  Używać   tylko   świeżo   przygotowanego   soku   (soki   wytwarzane 

przemysłowo nie nadają się). Jabłka powinny być słodkie, ale można dodać trochę kwaśnych 

(antonówek). Smak soku powinien być przyjemny. Sok należy pić małymi łyczkami, każdy 

łyczek potrzymać chwilę w jamie ustnej, aby dobrze wymieszał się ze śliną. Po spożyciu soku 

niektóre osoby (mające zakłóconą mikroflorę układu pokarmowego) mogą mieć nieprzyjemne 

background image

odczucia ze strony żołądka. Czasem mogą pojawić się wzdęcia. W takim przypadku sok przed 

spożyciem   trzeba   bardzo   dokładnie   odfiltrować   z   drobinek   miąższu.   Oprócz   tego   należy 

przygotować układ pokarmowy do przyjmowania nadmiaru kwasu. W tym celu przed prze-

prowadzeniem  kuracji poleca  się  przez tydzień  pić 1/2 szklanki  soku na 15 minut  przed 

każdym posiłkiem. Samą kurację przeprowadzać przez 3 dni, przez ten czas niczego nie jeść. 

Korzystnie   byłoby   przebywać   więcej   na   świeżym   powietrzu   i   zażywać   więcej   ruchu. 

Codziennie wieczorem, przed snem bardzo pożądana jest kąpiel z siana (przepis nr 4). W 

ciągu całego dnia można pić tylko sok z jabłek.

l dzień:

godz. 8 rano - l szklanka soku jabłkowego

godz. 10 rano - 2 szklanki soku

godz. 12 w południe - 2 szklanki soku

godz. 2 po południu - 2 szklanki

godz. 4 po południu - 2 szklanki

godz. 6 po południu - 2 szklanki

godz. 8 wieczorem - 2 szklanki

Drugiego i trzeciego dnia należy postępować tak samo. Jeżeli w czasie trwania kuracji 

nie nastąpi wypróżnienie, należy wypić zioła przeczyszczające, a najlepiej zrobić lewatywę.

Ocet jabłkowy

Wiele osób używa octu w dużych ilościach w potrawach i przetworach. Ocet winny 

lub biały destylowany zawierają składniki niszczące organizm, np. kwas octowy (C

2

H

4

O

2

). 

Kwas octowy, wchodzący w skład octu destylowanego niszczy czerwone krwinki, powoduje 

anemię, zakłóca procesy trawienne i zaburza proces prawidłowego przyswajania pokarmu. 

Powoduje marskość wątroby, wrzodowe zapalenie jelita grubego itp. (zwracam na to uwagę 

amatorów   marynowanych   ogórków,  grzybków,  różnych   kiszonych  sałakiszonych  sałatek). 

Radzę   unikać   octu   spirytusowego   i   winnego,   aby   nie   mieć   problemów   ze   strony   układu 

pokarmowego.

Zupełnie   inne   wartości   posiada   ocet   jabłkowy.   Zawiera   w   swoim   składzie   kwas 

jabłkowy (C

2

H

6

O

5

). Kwas zawarty z occie jabłkowym, łącząc się z zasadami i substancjami 

mineralnymi tworzy glikogen. Glikogen pozwala uregulować cykl menstruacyjny, polepsza 

stan   naczyń   krwionośnych,   sprzyja   tworzeniu   się   czerwonych   krwinek.   Jedną   z 

background image

najcenniejszych   wartości   octu   jabłkowego   jest   wyjątkowo   wysoka   zawartość   potasu, 

koniecznego   do   utworzenia   w   organizmie   określonego   zapasu   energetycznego   oraz   wy-

ciszenia układu nerwowego i uregulowania pracy hormonów. Sprzyja również zatrzymaniu w 

organizmie wapnia, żelaza, magnezu, chloru i krzemu.

Ocet jabłkowy jest w sprzedaży,  ale można go również przygotować samodzielnie 

(przepis na jego przygotowanie podam poniżej).

Leczenie octem jabłkowym

Przepis nr 54 (w przypadku utykania, spowodowanego silnym urazem):

Ubić l żółtko + l łyżeczkę miodu + l łyżkę octu jabłkowego. Wszystko dokładnie 

wymieszać i wcierać w chore miejsce.

Przepis nr 55 (półpasiec):

4   razy   na   dzień   i   3   razy   nocą   (w   przypadku,   gdy   swędzenie   nie   pozwala   spać) 

przykładać na zaatakowane miejsca gazę, nasączoną nic rozcieńczonym octem jabłkowym. 

Po 5-10 minutach swędzenie ustępuje, a po upływie 3-7 dni półpasiec znika.

Przepis nr 56 (nocna potliwość):

Przed snem przetrzeć skórę octem jabłkowym.

Przepis nr 57 (oparzenia):

Przy pomocy gazy zwilżyć poparzoną powierzchnię skóry octem jabłkowym, który 

uśmierza ból i zapobiega tworzeniu się blizn.

Przepis nr 58 (żylaki):

Rano   i   wieczorem   przemywać   octem   jabłkowym   skórę   w   miejscach,   gdzie   są 

rozszerzone żyły i rozcierać. Oprócz tego 2 razy dziennie pić l szklankę ciepłej przegotowanej 

wody   z   rozpuszczonymi   w   niej   2   łyżeczkami   octu   jabłkowego.   Po   miesiącu   stosowania 

regularnych zabiegów żyły zaczną się zwężać.

Przepis nr 59 ( dla kobiet w ciąży):

W okresie ciąży przed śniadaniem pić l szklankę ciepłej wody z rozpuszczoną w niej l 

łyżeczką octu jabłkowego. Oprócz tego, przed każdym posiłkiem wypijać jeszcze l szklankę 

przegotowanej wody z rozpuszczonymi w niej 2 łyżkami octu jabłkowego i 2 łyżkami miodu. 

W ostatnich 3 miesiącach ciąży 2 razy w tygodniu we wtorki i piątki do mieszanki dodawać 

jedną kroplę jodu.

Przepis nr 60  (obfite krwotoki podczas miesiączki, przy hemoroidach, krwotoki z 

nosa):

background image

Pić codziennie 2 łyżeczki od herbaty octu jabłkowego na szklankę gotowanej wody.

Przepis nr 61 (odchudzanie):

Przed każdym posiłkiem wypijać l szklankę przegotowanej wody z 2 łyżeczkami octu 

jabłkowego.

Przepis nr 62 (łzawienie oczu):

Do jednej szklanki wody dodać l łyżeczkę octu jabłkowego i l kroplę jodyny. Pić raz 

dziennie przez 2 tygodnie, potem tylko we wtorki i czwartki.

Przepis nr 63 (utykanie spowodowane zapaleniem stawów):

Przed każdym posiłkiem pić 10 łyżeczek od herbaty octu jabłkowego. W ciągu 2 dni 

dolegliwość ustąpi w 20%, a na 5-ty dzień w 50%. Po 30 dniach kuracji powinny zniknąć 

bóle stawów i zmniejszyć się utykanie.

Przepis nr 64 (nadciśnienie):

U niektórych osób w układzie trawiennym występuje niedostatek kwasu solnego, co 

podwyższa   ciśnienie   krwi.   Aby   skutecznie   walczyć   z   tą   dolegliwością   trzeba   jeść   mniej 

mięsa, a przed jedzeniem pić od l do 3 łyżeczek octu jabłkowego. Ciśnienie krwi zauważalnie 

obniża się. Okresowo ocet można  „przegryzać"  l łyżeczką miodu. Wówczas efekt będzie 

jeszcze lepszy.

Przepis nr 65 (ból głowy):

Do garnuszka nalać 1/2 szklanki octu jabłkowego i 1/2 szklanki przegotowanej wody. 

Wymieszać i postawić na małym ogniu. Kiedy roztwór zagotuje się, garnuszek zdjąć i zrobić 

inhalację. Wdychać parę powoli 75 razy. Jeżeli ból głowy nie minie całkowicie, to na pewno 

przynajmniej znacznie osłabnie.

Przygotowanie octu jabłkowego

Ilość   zależy   od   tego,   do   jakich   celów   się   go   przygotowuje.   Odrzucić   zgniłe   lub 

robaczywe   części   jabłek   (nie   obierać   ze   skórki).   Jabłka   wraz   z   gniazdami   nasiennymi 

przekręcić   przez   maszynkę   do   mięsa.   Otrzymaną   masę   włożyć   do   emaliowanego   lub 

szklanego naczynia z szeroką szyjką, dodać ciepłej przegotowanej wody (l litr wody na 800 g 

jabłek). Na każdy litr wody dodać 100 g miodu, 10 g drożdży piekarskich i 20 g czarnego 

podsuszonego chleba. Zakryć naczynie i odstawić do sfermentowania przy temperaturze 20-

30°C (fermentacja zachodzi lepiej przy stałej temperaturze i gdy szyjka naczynia jest jak 

najszersza). W ciągu pierwszych 10 dni zawartość naczynia należy codziennie przemieszać 

drewnianą łyżką. Po upływie 10 dni przełożyć do worka z gazy i odcisnąć. Otrzymany sok 

background image

jeszcze raz przefiltrować i przelać do naczynia z szeroką szyjką. Na l litr otrzymanego soku 

dodać 80 g miodu i wymieszać drewnianą łyżką do całkowitego rozpuszczenia. Naczynie 

przykryć gazą i postawić w ciepłym miejscu (temperatura +25°C - +30°C). Ocet jest gotowy 

w momencie gdy płyn zjaśnieje. W zależności od rodzaju jabłek, miodu i ilości wody oraz 

innych czynników trwa to zwykle 40-60 dni. Gdy płyn zjaśnieje, filtruje się go, przelewa przy 

pomocy lejka do 0,5-litrowych butelek. Butelki należy szczelnie zamknąć (korek można zalać 

woskiem)   i   przechowywać   w   chłodnym   miejscu.   Tak   przygotowany   ocet   można 

wykorzystywać zgodnie z powyższymi przepisami, a także jako dodatek do surówek i innych 

potraw. Jeszcze raz chcę zwrócić uwagę, że tylko ocet jabłkowy można używać jako kwaśny 

dodatek do potraw.

Przeziębiliśmy się?

Wiosną i jesienią często czujemy, że „chwyta" nas przeziębienie albo grypa. Cieknie 

nam z nosa, boli głowa, dokucza słabość w całym ciele. Ze zdrowotnego punktu widzenia jest 

to reakcja obronna, ponieważ organizm przez wszystkie otwory próbuje wydalić razem ze 

śluzem nadmiar bakterii chorobotwórczych, które wyhodowaliśmy we własnym ciele przez 

nadmierne spożycie mięsa, tłuszczu, słodyczy i tym podobnych „trucizn".

Mówiąc prościej, organizm walczy z chorobą poprzez oczyszczanie się. Jest to reakcja 

obronna, i czasami towarzyszy jej podwyższona temperatura. Proces ten trwa zwykle 4-7 dni i 

dlatego nie należy śpieszyć się z obniżaniem temperatury środkami przeciwgorączkowymi. 

Jeżeli   nie   jest   ona  bardzo   wysoka,   spróbujcie   Państwo   pomóc   organizmowi,   wypełniając 

następujące zalecenia:

1. W ciągu pierwszych dwóch dni proszę zrezygnować z jakiegokolwiek jedzenia, 

oprócz warzyw, owoców i ich soków (najlepiej świeżo przygotowanych) albo przeprowadzić 

detoksykację (patrz str. 45) Pamiętajcie Państwo, że kiedy jecie w czasie choroby, to karmicie 

nie ciało, a chorobę.

2. Pijcie jak najwięcej ciepłych płynów z owoców porzeczki, maliny, poziomki (od l 

do   3   litrów   dziennie),   koniecznie   dodając   miód,   by   łatwiej   wydalić   śluz   i   toksyny   z 

organizmu.

3.   Regularnie   wietrzcie   pomieszczenie,   w   którym   przebywacie.   Powietrze 

wzbogacone w tlen przyśpiesza proces oczyszczania się organizmu.

4. Jeżeli tylko macie Państwo taką możliwość, bierzcie 4 razy dziennie naprzemienny 

prysznic (gorący i lekko ciepły, ale nie zimny, przez 2-3 minuty). Jest to hydromasaż naczyń 

background image

krwionośnych, w wyniku którego naczynia łatwiej się oczyszczają.

5. Po wzięciu prysznica radzę namoczyć mały ręcznik w roztworze soli (4 stołowe 

łyżki zwykłej soli rozpuścić w l litrze wody) i natrzeć ciało, po czym nie wycierać się, a 

jedynie założyć na wilgotne ciało czystą bieliznę.

6.   Doskonałym   środkiem   na   pokonanie   każdej   infekcji   jest   lewatywa   czosnkowa, 

robiona podczas choroby. Należy ją robić w ciągu pierwszych trzech dni rano i wieczorem. 

Do   200   mililitrów   ciepłej,   przegotowanej   wody   należy   dodać   sok   z   1/2   ząbka   czosnku, 

zwilżyć koniec lewatywy i odbyt olejem roślinnym i wprowadzić płyn. Zabieg ten nie tylko 

przyśpieszy wyzdrowienie, ale również poprawi koloryt cery.

7. W przypadku podwyższonej temperatury proszę nie śpieszyć się z przyjmowaniem 

środków   przeciwgorączkowych   i   antybiotyków.   Pierwsze   przeszkadzają   organizmowi 

samodzielnie walczyć z chorobą, drugie, chociaż zniszczą część bakterii chorobotwórczych, 

to   jeszcze   bardziej   zaszkodzą   pożytecznym   bakteriom.   Po   pewnym   czasie   bakterie 

chorobotwórcze znów „zbiorą siły" i zaatakują organizm, a szkodę, jaką wyrządzicie Państwo 

mikroflorze układu trawiennego będziecie długo naprawiać. Przy wysokiej gorączce proszę 

spróbować sprawdzonego ludowego sposobu: do l litra ciepłej wody dodać 5 stołowych łyżek 

octu jabłkowego lub winnego. Gąbką, maczaną w roztworze natrzeć ciało i nie wycierając 

założyć bieliznę. Po 30-40 minutach można opłukać ciało stosując prysznic naprzemienny. 

Jeżeli to nie pomoże, proszę dobrze zmoczyć cienkie bawełniane skarpetki w jabłkowym lub 

winnym  occie,  założyć   je  na  stopy,  a   na  wierzch   włożyć  jeszcze  jedną  parę   skarpetek  - 

grubych i ciepłych. Proszę położyć się do łóżka, dobrze przykryć i pić herbatę malinową z 

miodem, im więcej, tym lepiej, dopóki się Państwo porządnie nie wypocicie.

Więcej o tym, co robić w przypadku przeziębienia można przeczytać w książce „Jak 

żyć długo i zdrowo", str. 201-208.

Maliny zamiast aspiryny

Jak się okazuje, maliny zawierają kwas acetylosalicylowy lub aspirynę, w dodatku, co 

bardzo istotne, w postaci naturalnej, nie wywołującej żadnych skutków ubocznych.

Doświadczeni lekarze zawsze przestrzegają tych, którzy stosują aspirynę, by jej nie 

nadużywali, gdyż to prowadzi do zniszczenia błony śluzowej układu pokarmowego. Coraz 

więcej chorych nie toleruje aspiryny ani zawierających ją preparatów i dlatego maliny mogą 

być niczym balsam dla ich żołądka i nie tylko.

Amerykańscy   uczeni   ze   stanu   Michigan   (USA)   stwierdzili,   że   aspiryna   zapobiega 

background image

tworzeniu się nowotworów złośliwych i może neutralizować rakotwórcze działanie nikotyny. 

Wystarczy zażywać 2-3 tabletki na tydzień i ryzyko zachorowania na raka stanie się mini-

malne. Ta wiadomość szybko obiegła wszystkie kraje i aspiryna stała się niezwykle popularna 

nie   tylko   w   Ameryce.   W   tym   czasie   ich   koledzy,   pracownicy   naukowi   jednego   z 

uniwersytetów stanu Vermont (USA) doszli do innego wniosku, który zdawałoby się nie ma 

odniesienia do aspiryny. Stwierdzili oni, że niektóre rodzaje otępienia starczego (wliczając w 

to chorobę Parkinsona i Alzheimera) są spowodowane obecnością w organizmie nadmiaru 

aluminium (glinu). Szczególnie niebezpieczna forma otępienia - choroba Alzheimera dotknęła 

prawie 3 miliony Amerykanów i zajęła 4 miejsce w statystyce przyczyn zgonów w starszym 

wieku. A co ma z tym wspólnego aspiryna?  - słusznie zapyta  Czytelnik. Okazuje się, że 

aluminium jest jednym z komponentów syntetycznej aspiryny i jej pochodnych. Tak się więc 

składa, że na jedno pomagamy, na drugie szkodzimy. Dlatego proszę ostrożniej obchodzić się 

z aspiryną, a także z aluminiowymi naczyniami, aluminiową folią, w którą zawijacie jedzenie 

i aluminiowymi puszkami, z których pijecie napoje czy piwo.

Jak tu się nie zachwycać mądrością natury, która oprócz aspiryny „dołożyła" do malin 

witaminy A,C, K, E, witaminy z grupy B, sole mineralne żelaza, wapnia, potasu i jeszcze 

wiele innych pożytecznych składników, dzięki którym maliny przyśpieszaj ą krążenie krwi, 

zmniejszają obrzęki, pomagają przy bólach głowy, oczyszczają i rozrzedzają krew, innymi 

słowy działają jak silne środki moczopędne, napotne, antyseptyczne, ogólnowzmacniające, 

witaminizujące, przeciwbólowe, przeciwnowotworowe, a co najważniejsze - nie powodują 

żadnych skutków ubocznych.

Wszystkie opisane właściwości lecznicze mają nie tylko owoce malin, ale także liście 

i gałązki. Teraz wróćmy do naszego przeziębienia. Leczniczy napój z malin przygotowujemy 

w następujący sposób.

Przepis nr 66:

Łyżkę stołową owoców (świeżych lub suszonych), drobno pociętych liści lub gałązek 

malin zalać l szklanką wrzątku i parzyć przez 20 minut. Dodać l łyżeczkę miodu. Po wypiciu 

położyć się do łóżka i ciepło okryć. Przy przeziębieniu i grypie należy wypijać 4-5 filiżanek 

na dzień. Jedzenie malin przynosi ogromne korzyści, ale nie należy ich nadużywać. Wszystko 

dobre, co stosowane z umiarem. A umiar to 4-5 łyżek stołowych owoców na dzień. Podczas 

choroby  napar   z  malin  należy  pić   ciepły,   a  kiedy  zaczniecie  Państwo  zdrowieć   -  można 

różnie.

Eliksir malinowy

background image

4 stołowe łyżki soku malinowego, sok z 1/2 cytryny, 2 szklanki wody, 2 łyżki stołowe 

miodu, 2 kawałki lodu.

Kefir malinowy (najlepiej spożywać na kolację) 

8   stołowych   łyżek   zmiksowanych   świeżych   malin,   l   szklanka   kefiru   (a   lepiej 

kwaśnego mleka), miód do smaku.

Koktajl malinowo-agrestowy

15 dkg malin, 15 dkg agrestu, l szklanka wody mineralnej, 2 stołowe łyżki miodu. 

Owoce przetrzeć przez sito, dodać wodę i miód.

Być  może przepisy te wydadzą się komuś  zbyt  pracochłonne, ale to Wy jesteście 

panami swojego organizmu i Wy wybierajcie. Na szczęście dla leni medycyna ludowa zna 

dużo przepisów, które nie wymagają żadnego wysiłku. Przepis, który podam poniżej należy 

wykorzystać od razu, gdy tylko zacznie Państwa „łapać" przeziębienie. Jak Państwo sądzą: 

dlaczego małe dziecko ssie palec? Aby jego organizm był odporny na infekcje (angina, grypa 

itd.).Na przestrzeni wieków mieszkańcy Syberii profilaktycznie przeciw grypie ssali kamień. 

Lekarze   nazywali   tę   niezwykłą   terapię   samookłamywaniem   się,   jednak   w   trakcie 

najnowszych   badań   potwierdziło   się,   że   ssanie   kamienia   jest   całkiem   efektywną   metodą 

zapobiegania   grypie.   Rzecz   w   tym,   że   podczas   ssania   wydziela   się   obficie   ślina, 

rozpuszczająca substancje mineralne, z których składa się kamień. Związki te zasilają system 

immunologiczny organizmu. A jeżeli wziąć pod uwagę, że przez jamę ustną w ciągu 30 minut 

przepływa   około   4   litrów   krwi,   pozostaje   tylko   zdumiewać   się   nad   mądrością   naszych 

przodków. Dużą zaletą tego „lekarstwa" jest także i to, że jest ono dostępne dla każdego bez 

recepty.   Jedyny   nieprzyjemny   skutek   uboczny   to   możliwość   przypadkowego   połknięcia 

„preparatu".   Aby   tego   uniknąć,   jeżeli   nie   mamy   pod   ręką   kamyczka,   można   długo   ssać 

suszone rodzynki lub morele. Zapewniam Państwa, że efekt jest doskonały.

Czystość - gwarancją zdrowia!

Brak widocznego brudu w kuchni jeszcze nie gwarantuje, że naszemu zdrowiu nic nie 

zagraża. Podstawowe niebezpieczeństwo stanowią bakterie pokarmowe. Zatrucia pokarmowe 

nie zawsze wywołują tak gwałtowne reakcje organizmu jak torsje, bóle brzucha, zawroty 

głowy. Czasami po jedzeniu może po prostu zaboleć głowa, pojawić się senność, słabość, a 

background image

przyczyną   tego  może  być  zwykły   ryż,   który  ugotowaliśmy  wieczorem   i  zostawiliśmy  na 

kuchence   do   rana.   Aby   maksymalnie   zabezpieczyć   się   przed   działaniem   bakterii   choro-

botwórczych proszę stosować poniższe zasady:

1. Żadnej potrawy, nawet warzywnej czy mącznej (odnosi się to też do chleba) nie 

wolno   zostawiać   na   stole   dłużej   niż   l   ,5   godziny.   Już   temperatura   pokojowa   sprzyja 

szybkiemu rozmnażaniu się bakterii chorobotwórczych.

2. Dobra gospodyni powinna mieć w domu przynajmniej 4 deseczki do krojenia - 

oddzielnie do mięsa, ryb, warzyw, owoców i gotowych produktów (ser, kiełbasa, wędliny). 

Najlepiej jeśli będą one z plastiku, który dobrze się myje i nie zatrzymuje zapachów. Po 

zakończeniu prac kuchennych stół, zlewozmywak i całe kuchenne „oprzyrządowanie" należy 

oczyścić przy pomocy środków myjących i dezynfekujących.

3. Aby zmniejszyć niebezpieczeństwo zachorowania na salmonellę koniecznie proszę 

myć jajka przed spożyciem, a jeżeli jecie Państwo jajka na miękko proszę przed spożyciem 

dodać 2-3 krople soku z cytryny. Gdyby doszło do zatrucia pokarmowego, należy postąpić 

tak:

Przepis nr 67:

l   łyżeczkę   herbaty,   najlepiej   zielonej,   zalać   l   szklanką   wrzątku,  odstawić   na   5-10 

minut. Do zaparzonej herbaty dolać 2 stołowe łyżki mleka lub 3 łyżeczki śmietanki do kawy i 

wsypać l łyżeczkę soli. Wszystko wymieszać i wypić. Tak przygotowana herbata nie tylko 

oczyszcza układ pokarmowy, ale także zapobiega powstawaniu gazów.

Podobny   efekt   daje   napar   z   rodzynek,   który   przeczyszcza   jelita,   a   oprócz   tego 

likwiduje ich zapalenie, usuwa zaparcia i nalot na języku. Przygotowanie naparu jest proste:

Przepis nr 68:

1/5   szklanki   napełnić   dobrze   umytymi   rodzynkami,   zalać   do   pełna   wrzątkiem, 

odstawić do ostygnięcia, a następnie wypić.

Jeśli już mowa o zielonej herbacie, podam jeszcze jeden przepis, który w naszych 

„ciężkich   czasach"   może   się   wielu   osobom   przydać.   Często   wieczorkiem   przychodzą 

przyjaciele i znajomi, aby porozmawiać, pośmiać się i trochę rozluźnić. Oczywiście od dawna 

wiadomo, że najlepiej rozluźnia alkohol, powiem więcej: używany regularnie w minimalnych 

ilościach   (kobiety   25   ml,   mężczyźni   50   ml   mocnego   trunku   lub   100-150   ml   dobrego 

czerwonego wina na dobę) nie tylko rozluźnia system nerwowy, ale wspaniale przeciwdziała 

powstawaniu   chorób   serca   i   układu   krwionośnego.   Jeśli   wierzyć   badaniom,   o   których 

wspomniałem   powyżej,  alkohol  o  40%  obniża  ryzyko   zawału  serca.   Jeśli   chodzi   o  moją 

opinię, to zgadzam się całkowicie z tym spostrzeżeniem na podstawie słów moich pacjentów.

background image

Osoby,  które regularnie  przed snem piją po 1-2 stołowe łyżki  wódki lub koniaku 

zauważają,   że   stają   się   lepsze,   śpią   spokojniej,   poprawia   się   im   apetyt,   samopoczucie   i 

pamięć, są bardziej zrelaksowane. I jak tu nie wspomnieć słów wielkiego Hipokratesa, który 

parę tysięcy lat temu mądrze zauważył: „Trucizna może być lekarstwem - wszystko zależy od 

dawki". Tylko że w tą dawką różnie bywa, kiedy pijesz, to o tym nie myślisz, a kiedy budzisz 

się rano, zaczynasz rozumieć, że wielki Hipokrates jak zwykle miał rację.

Herbata leczy

Przepis nr 69:

W przypadku zatrucia alkoholem („kac"), lekami lub innymi środkami, jako antidotum 

pije się bardzo mocną, gorącą i słodką herbatę z mlekiem: l łyżeczkę herbaty (zielonej lub 

czarnej) zalać 100 ml wrzątku, wsypać 4 łyżeczki cukru i dodać 1-2 łyżki stołowe mleka lub 2 

łyżeczki śmietanki.

Apteka w filiżance herbaty

Ostatnio dużo się pisze o herbacie, ale opinie o niej są rozbieżne. Jedni uważają, że 

herbata jest niezbędna dla normalnej pracy serca i naczyń krwionośnych i radzą pić po 5-6 

filiżanek   dziennie.   Inni,   przeciwnie,   widzą   w   herbacie   głównego   niszczyciela   układu 

pokarmowego i ogólnie zdrowia, ponieważ herbata zakwasza organizm, powodując kwaśny 

odczyn krwi i dlatego nie radzą jej pić w ogóle. Gdzie jest prawda? Jak zwykle leży po 

środku. Herbatę można i należy pić, szczególnie jeśli jest to zielona herbata. Myślę, że spory 

na temat herbaty są związane z tym, że nie zawsze prawidłowo się ją pije i przygotowuje. 

Świeżo   parzona   herbata   (pita   maksymalnie   w   ciągu   godziny   od   chwili   przygotowania) 

rozszerza   naczynia   krwionośne,   uaktywnia   wyczerpany   układ   nerwowy,   poprawia   pracę 

serca,   usuwa   zmęczenie   i   znużenie,   orzeźwia,   oczyszcza   krew,   wymywa   pierwiastki 

promieniotwórcze,  likwiduje ból głowy (typu  migrenowego,  ale jest słabym  środkiem),  a 

także   zapobiega   chorobom   nowotworowym.   W   świeżej,   prawidłowo   zaparzonej   herbacie 

znajduje się około 80 związków leczniczych! Najważniejsze z nich to katechiny. Duży błąd 

robią ci, którzy piją herbatę  bez cukru (najczęściej żeby nie utyć  lub nie zachorować na 

osteoporozę). Niestety, cukier używamy od lat dziecięcych i dlatego organizm przyzwyczaił 

się do niego (2-3 łyżeczki w ciągu dnia nie zaszkodzą, za to wydobędą z herbaty to, co 

pożyteczne - katechiny). Oto więc, jak prawidłowo zaparzyć herbatę.

background image

Przepis nr 70 (na l osobę):

Porcelanowy   czajniczek   wyparzyć   wrzątkiem,   włożyć   do   niego   l   kostkę   (lub   l 

łyżeczkę) cukru, wsypać l łyżeczkę herbaty i zalać 1/2 szklanki wrzątku. Czajniczek zakryć, z 

wierzchu położyć ręcznik na 5-10 minut i już herbata jest gotowa do spożycia. Dwie - trzy 

filiżanki prawidłowo zaparzonej herbaty zawsze będą służyć naszemu zdrowiu.

background image
background image

Nic tak nie zmienia cz?owieka, jak przej?cie od gorszego do lepszego.

m?dro?? Wschodu

Żegnaj łysino!

Jak podaje statystyka, mężczyźni boją się wypadania włosów bardziej niż impotencji. 

Sądzę, że domyślacie się Państwo dlaczego. Brak impotencji można ukryć, a brak włosów 

dość trudno. Tak się już utarło, że podświadomie łączymy bujność włosów z możliwościami 

seksualnymi. Ta symboliczna rola włosów jest jedną z głównych przyczyn obawy mężczyzn 

przed wyłysieniem.

Jak twierdzą historycy Juliusz Cezar niezmiernie lubił swój wieniec laurowy i stale go 

nosił  tylko  dlatego,  że skrywał  on jego łysinę.  A gdy Napoleon  Bonaparte  spotkał  się  z 

rosyjskim imperatorem Aleksandrem, aby omówić przyszłość Europy, rozmowa zakończyła 

się pogawędką o środkach przeciw wypadaniu włosów. Łysiejący gotów jest wypróbować 

każdy specyfik, jeśli istnieje choćby cień nadziei, że po jego zastosowaniu włosy odrosną. 

Mądrzy   i   życiowo   doświadczeni   ludzie   skłonni   są   uwierzyć   w   każdą,   nawet   najbardziej 

niedorzeczną metodę, która choćby mgliście, ale obiecuje odzyskanie włosów.

Przez całe wieki nieuczciwi sprzedawcy dorabiali się, oferując szarlatańskie środki 

przeciwko łysieniu, a dotknięci tą dolegliwością setki lat szukali „cudownego" lekarstwa.

Bardzo bym nie chciał rozczarować tych, którzy przywykli wierzyć w cuda, ale w 

przypadku łysienia „cudów" nie ma. Cud może zdarzyć się wtedy, gdy ten, kto traci włosy 

spróbuje pojąć prawdziwą przyczynę ich wypadania.

Temat łysienia jest mi szczególnie bliski, gdyż od wielu już lat, dzień po dniu walczę 

o każdy włosek na swojej głowie i chcę powiedzieć, że w ciągu ostatnich lat włosów nie 

ubyło, a wręcz trochę przybyło. Ci zaś, którzy skorzystali z moich porad, mogą pochwalić się 

dużo większymi sukcesami w „odhodowywaniu" włosów, niż ja. Trudno to uzasadnić, można 

jedynie podsumować stwierdzeniem, że „szewc bez butów chodzi".

Zajmijmy się teraz już bezpośrednio problemem łysienia. Naukowo stwierdzono, że 

człowiek traci od 50 do 100 włosów na dobę. Znajdujemy je na grzebieniu, poduszce itd. Nie 

warto się tym jednak martwić, gdyż nasze włosy rosną według określonego cyklu. Każdy 

włos przyrasta od l do 1,5 cm w ciągu miesiąca i rośnie tak średnio przez 4 lata. Potem 

pozostaje   w   stanie   spoczynku   przez   okres   około   trzech   miesięcy,   dopóki   nie   zostanie 

zastąpiony nowym włosem.

Mechanizm łysienia

Skóra głowy ma najbardziej rozgałęzioną sieć naczyń krwionośnych. Oznacza to, że w 

background image

porównaniu z innymi częściami ciała, wymaga ona większego dopływu krwi.

Przy   nasadzie   każdego   włosa   znajduje   się   swoista   wypukłość   tkanki   w   kształcie 

pęcherzyka,   odpowiedzialna   za   jego   odrastanie.   „Życie"   włosa   zależy   od   kondycji   tego 

„pęcherzyka", ta zaś uzależniona jest od przepływu krwi. Jeżeli z jakiegoś powodu cyrkulacja 

krwi jest upośledzona, wówczas włosy nie mogą odrosnąć. Czubek głowy, tzw. ciemię jest 

najsłabiej   ukrwionym   miejscem.   Oto   dlaczego   u   większości   mężczyzn   włosy   wypadają 

najpierw na czubku głowy, co dobitnie świadczy o tym,  że przyczyną  utraty włosów jest 

niewłaściwy obieg krwi w skórze głowy.

Mężczyźni przeważnie łysieją z wiekiem, gdyż cyrkulacja krwi w skórze głowy w 

wieku lat czterdziestu nie jest już tak dobra, jak u dwudziestolatka. Innymi słowy, w wyniku 

starzenia się organizmu, naczynia krwionośne tracą zdolność odżywiania skóry głowy. Prawie 

wszyscy ludzie, którzy zaczęli tracić włosy, robią ten sam błąd: unikają dotykania głowy w 

obawie, że każde takie dotknięcie spowoduje jeszcze większe ubytki. I dlatego rozczesują 

włosy ostrożnie, tak, aby grzebień nie dotykał skóry, nie ciągnął i nie wyrywał włosów. A 

czyż  rozcieranie  i  masaż  nie są najlepszymi  sposobami  na zwiększenie  ukrwienia  każdej 

części ciała? Aby przywrócić właściwe krążenie krwi powinniśmy rozcierać skórę głowy, 

szczególnie w tych miejscach, gdzie włosy rzedną. Kobiety łysieją rzadziej niż mężczyźni, 

gdyż mają nawyk po sto razy dziennie poprawiać fryzurę. Wciąż ciągną, rozczesują, masują 

swoje włosy, by wyglądały one jak najlepiej. Wszystkie te czynności pobudzają skórę głowy, 

a   to   tworzy   dobre   warunki   do   właściwej   cyrkulacji   krwi.   Oprócz   tego   kobiety,   dzięki 

obecności   w   ich   organizmie   estrogenów,   o   60%   rzadziej   niż   mężczyźni   są   narażone   na 

uszkodzenia układu krążenia. Dzisiaj zostało już udowodnione, że nie ma takich szamponów, 

kremów czy emulsji, których użycie gwarantowałoby, że ich składniki zostaną wchłonięte 

przez   cebulki.   Rola   skóry   polega   przecież   na   tym,   że   stanowi   ona   barierę   ochronną, 

utrudniającą przenikanie do organizmu obcych substancji ze środowiska zewnętrznego. Górne 

warstwy skóry wchłaniają trochę tłuszczu - i to wszystko. Chociaż trzon włosa jest porowaty i 

może wchłaniać roztwory chemiczne, takie jak farby do włosów, środki rozjaśniające itp., nie 

znaczy to jednak, że po trzonie jakieś substancje mogą dotrzeć do cebulek i stymulować 

porost nowych włosów. Odżywianie cebulek z zewnątrz jest niemożliwe. Na dzień dzisiejszy 

nie znaleziono dowodów na to, że jakieś witaminy lub inne substancje mogą ożywić cebulki i 

dać początek wzrostowi nowych włosów. Zachowujemy włosy z boków głowy i na potylicy 

dlatego, że dopływ krwi do tych części jest łatwiejszy. Oprócz tego, w tych miejscach cieńsza 

jest   warstwa   mięśni   i   tłuszczu,   pełniąca   rolę   „poduszki"   dla   naczyń   krwionośnych   i 

powodująca   ich   zwężenie.   Na   skroniach,   czole   i   ciemieniu   warstwa   tłuszczu   jest   bardzo 

background image

cienka   i   nie   ma   tam   tkanki   mięśniowej.   Im   bardziej   naprężona   jest   skóra   głowy,   np.   w 

rezultacie napięcia lub stresu, tym bardziej zwężają się naczynia krwionośne i tym mniej krwi 

dochodzi   do   cebulek.   Właśnie   zwężenie   naczyń   włoskowatych   w   skórze   głowy,   spowo-

dowane   nadmiernymi   stresami   i   napięciami   dzisiejszego   życia   prowadzi   do   całkowitego 

wyłysienia mężczyzn. Tak więc, główną przyczyną łysienia jest zła cyrkulacja krwi w skórze 

głowy.   W   niej   znajduje   się   najbardziej   skomplikowana   w   całym   organizmie   sieć   naczyń 

włoskowatych, wymagających dużych ilości krwi. Przy tym dopływ krwi do skroni, czoła i 

ciemienia jest najgorszy. Zmniejszony dopływ krwi doprowadza do osłabienia cebulek, co 

powoduje ich niezdolność do wytwarzania nowych włosów.

Ogromne znaczenie dla wzrostu i wypadania włosów ma nie tylko dobre ukrwienie, 

ale także jakość odżywiającej skórę krwi. Zauważono, że osoby, które jedzą dużo mięsa, tracą 

włosy z tyłu głowy, a ci, którzy lubią słodycze - zwykle z przodu. Obecność włosów lub ich 

brak   odzwierciedla   stan   całego   organizmu   dlatego,   że   tylko   czysta   i   zdrowa   krew   może 

gwarantować dobry wygląd włosów.

Dlatego proszę:

1. Nie zanieczyszczać swojego organizmu przez nieprawidłowe odżywianie;

2. Chronić układ krwionośny przed nadmiarem cholesterolu;

3. W   porę   oczyszczać   organizm,   stosować   naprzemienne   prysznice,   więcej 

przebywać na świeżym powietrzu i nie zapominać o gimnastyce oddechowej.

Wszystkie te zabiegi będą sprzyjały uzdrowieniu układu krwionośnegoMyślę, że nie 

ma   sensu   opisywać,   w   jaki   sposób   należy   wypełniać   powyższe   zalecenia.   Szczegółowe 

informacje znajdą Państwo w książce „Jak żyć długo i zdrowo" na stronach 77-84, 87-102, 

114-115, 159-174. Chciałbym jedynie bardziej szczegółowo omówić zabieg masażu skóry 

głowy,   a   właściwie   specjalnego   jej   rozcierania.   Właśnie   ten   zabieg   zapewni   Państwu 

dziewięćdziesięcioprocentowe „zwycięstwo nad łysiną".

Masaż głowy

Najtrudniejszym zadaniem jest przekonanie łysiejącego o konieczności masowania i 

czesania szczotką części głowy z przerzedzonymi włosami. A przecież fakty potwierdzają, że 

w ciągu długich lat pracy specjalistów (fryzjerów, dermatologów) ani razu nie odnotowano 

przypadku zwiększenia się łysiny na skutek masażu.

Do  masażu  głowy  najlepiej  używać  niedużego   ręcznika   kąpielowego,  miękkiego  i 

puszystego.

background image

Przepis nr 71:

Przygotować roztwór z l litra ciepłej wody i 2 stołowych łyżek soli, namoczyć w nim 

ręcznik, lekko wykręcić i nacierać łysiejące miejsca na głowie. Szczególną uwagę należy 

zwrócić   na   te   miejsca,   gdzie   włosy   jeszcze   nie   wypadły.   Celem   masażu   jest   stopniowe 

przywrócenie  właściwego krążenia  w sieci  naczyń  włosowatych  skóry głowy,  po to, aby 

zregenerować cebulki.  Proszę jednak nie oczekiwać natychmiastowych  rezultatów. Proces 

łysienia   trwa   latami,   przywrócenie   włosów   zajmie   nie   mniej   czasu,   ale   jeśli   będziecie 

Państwo   cierpliwi,   Wasze   włosy   mogą   odrosnąć.   Od   momentu   rozpoczęcia   masaży   do 

pojawienia się pierwszych nowych włosów mijają 3-4 miesiące.

Włosy wypadające przy nacieraniu to te, które wychodzą w sposób naturalny. Te, 

które nie są jeszcze gotowe, by wypaść, nie wypadną nawet podczas najenergiczniejszego 

masażu.   Po   upływie   trzech   miesięcy   znów   ożywione   cebulki   włosowe   zaczną   wypychać 

trzony   włosów   na   powierzchnię   skóry.   Na   głowie   wyczuwalna   będzie   jakby   szorstkość, 

dosłownie   na czubku  głowy  pojawi  się  szczecina.  Proces   porostu  włosów   odbywa  się  w 

sposób bardziej zauważalny,  gdy włosy są sztywne i ciemne. Włosy cienkie i jasne będą 

odrastać równie szybko i w tej samej ilości, ale będzie to mniej widoczne. Przekonacie się 

Państwo,   że   od   momentu   rozpoczęcia   masaży   zatrzymaliście   proces   przerzedzania   się 

włosów. Na miejscu każdego utraconego włosa będą wyrastać teraz dwa nowe, dopóki włosy 

na ciemieniu nie staną się tak gęste, jak po bokach głowy. Zwykle całkowite odrośnięcie 

włosów   trwa   tak   długo,   jak   i   proces   ich   tracenia   (od   roku   do   pięciu   lat),   dlatego   nie 

rezygnujcie Państwo z masowania głowy nawet wówczas, gdy upewnicie się, że włosy już 

odrosły.

Dość trudno jest odpowiedzieć na pytanie, czy można „odhodować" włosy na zupełnie 

już łysej głowie. Nie chciałbym budzić złudnych nadziei, ale teoretycznie jest to możliwe. Nie 

obiecuję, że na gołej głowie odrosną nowe włosy, ale gwarantuję każdemu człowiekowi, że 

może położyć kres szybkiemu przerzedzaniu się włosów i zawrócić ten proces, gdy zacznie 

regularnie masować głowę. Kwestię tego, jak długo należy masować głowę, każdy powinien 

rozstrzygnąć sam. Zwykle, gdy tylko skóra głowy zaróżowi się lub gdy poczujecie Państwo 

lekkie ukłucia, możecie zakończyć masaż. Jedni będą potrzebowali na to 30 sekund, inni 2-3 

minut. Najważniejsze jest, aby przyzwyczaić się masować głowę codziennie przez całe życie. 

Jest to konieczne również w przypadku osób, które na razie nie mają problemów z włosami, 

ale intuicyjnie czują, że problemy takie mogą się pojawić, biorąc pod uwagę skłonności gene-

tyczne, stresy, nieprawidłowe odżywianie. Uwierzcie Państwo: masaż głowy to gwarancja, że 

zawsze będziecie mieć gęste i puszyste włosy.

background image

Jeszcze   kilka   uwag   na   temat   pielęgnacji   słabych   włosów.   Boicie   się   myć   głowę 

codziennie? Niesłusznie. Czy mycie  twarzy doprowadza do wypadania np. rzęs, brwi lub 

wąsów? Codzienne mycie głowy jest konieczne, aby usunąć warstwę tłuszczu i przyklejony 

do włosów brud. Niektórzy specjaliści przestrzegają przed zbyt częstym myciem głowy, które 

rzekomo  wysusza  włosy i  niszczy naturalną  warstwę  tłuszczu.  Codzienne   mycie  i  masaż 

głowy nie tylko oczyszcza włosy, ale także reguluje pracę gruczołów tłuszczowych, co daje 

włosom   zdrowy   wygląd.   Jeżeli   będziecie   Państwo   codziennie   myć   głowę   żółtkiem,   a 

następnie masować przez 1-2 minuty, Wasze włosy nie będą wymagały żadnej dodatkowej 

pielęgnacji. Co więcej, suche włosy staną się bardziej miękkie, a u osób, które mają włosy 

przetłuszczające się, szybko unormuje się funkcjonowanie gruczołów tłuszczowych. Należy 

zauważyć, że dla włosów korzystne jest przyjmowanie małych ilości alkoholu (50 ml dla 

mężczyzn i 25 ml dla kobiet na dobę), gdyż alkohol w małych ilościach rozszerza naczynia 

krwionośne skóry głowy. Alkohol należy przyjmować przez miesiąc, potem zrobić miesiąc 

przerwy.  Proszę  nie  zapominać  o  seksie,  jest bardzo  pożyteczny,  ponieważ  wszystko,   co 

wpływa   relaksująco   na   układ   nerwowy   prowadzi   do   lepszego   ukrwienia   cebulek.   Na 

zakończenie podam jeszcze kilka przepisów na przyśpieszenie regeneracji cebulek.

Przepis nr 72:

100 g liści pokrzywy (najlepiej majowej) zalać 500 ml wrzątku, odstawić na 30 minut. 

Następnie przecedzić, w otrzymanym roztworze zamoczyć ręcznik i nacierać nim głowę.

Przepis nr 73:

Raz na tydzień wcierać w skórę głowy zwykłą sól przez 10-12 minut, po czym nie 

myć głowy przez godzinę. Spłukać włosy czystą wodą i pomasować.

Przepis nr 74:

Zmieszać   po   jednej   łyżeczce   koniaku,   oleju   kukurydzianego   i   kefiru.   Dobrze 

wymieszać i wetrzeć we włosy. Założyć na głowę worek foliowy, a na niego wełnianą czapkę 

lub chustkę. Trzymać 15-20 minut, po czym dokładnie spłukać głowę i pomasować.

Przepis nr 75:

Słój o pojemności l litra napełnić do połowy utartymi na tarce czerwonymi burakami. 

Dopełnić przegotowaną wodą w takiej samej objętości. Zakryć słoik przykrywką i postawić w 

ciepłym miejscu na 5 dni, żeby fermentował. Następnie przecedzić i wcierać w skórę głowy 

codziennie, aż do wyczerpania. Po dwóch miesiącach kurację powtórzyć.

Tak więc, łysi i łysiejący, teraz wiecie już, co należy robić, aby wygrać z wypadaniem 

włosów i dlatego zaczynajcie masaże już dziś, a wówczas, po 4 miesiącach podchodząc do 

lustra, i Wy, podobnie jak wielu moich pacjentów, podskoczycie z radości.

background image

Pomóż sobie sam

1. Kochaj siebie takim  — jakim jesteś.

2. Nigdy nikomu nie zazdrość.

3. Jeśli się sobie nie podobasz  - zmień się.

4. Złość, obraza, krytyka siebie i innych — to najbardziej szkodliwe emocje dla zdrowia.

5. Jeśli coś postanowiłeś  — działaj.

6. Pomagaj biednym, chorym, starym i czyń to z radością.

7. Nigdy nie myśl o chorobach, starości, śmierci.

8. Najlepszym lekarstwem na choroby i starość   — jest miłość.

9. Twoimi wrogami są: obżarstwo, chciwość, uleganie własnym słabościom.

10. Troski prowadzą do zejścia z tego świata. Wzdychania niszczą ciało człowieka.

11. Największym grzechem jest strach i podłość.

12. Najlepszym dniem  — jest dzień dzisiejszy.

13. Najlepsze miasto — to to, w którym ci się najbardziej powodzi.

14. Najlepsza praca  — to ta, którą lubisz.

15. Największy błąd  -  utrata nadziei.

16. Największy prezent, który możesz podarować lub otrzymać — to miłość.

17. Największe bogactwo  —  to zdrowie.

background image

Przepisy naszych babć

Poniżej zamieszczone przepisy podane zostały w oryginalnej formie, bez opracowania 

przez autora.

Hemoroidy (żylaki dolnej części jelita grubego) - spowodowane są przez spożywanie 

zbyt   dużych   ilości   chleba,   kasz,   słodyczy   i   nawyk   jedzenia   małych   porcji   (kanapki), 

popijanych   płynem,   dzisiejszy  tryb   życia,   dysbaktriozę,   zanieczyszczenie   wątroby   i  krwi. 

Czasem   mogą   pojawić   się   z   powodu   przeziębienia   odbytu.   U   kobiet   powstają   często   w 

następstwie porodu, w wyniku przesunięcia kręgów lędźwiowych.

Usunięcie hemoroidów przez operację chirurgiczną jest rozwiązaniem korzystnym dla 

wszystkich, oprócz pacjenta. Z reguły po upływie jakiegoś czasu hemoroidy powracają, jeżeli 

powyższe przyczyny nie zostały zlikwidowane.

Przedstawione przepisy, chociaż skuteczne, są niestety tylko walką ze skutkami.

Przepis nr 76:

Z surowego ziemniaka wyciąć „świecę" wielkości małego palca i wkładać ją na noc 

do odbytu. Stosować co drugi dzień przez 2 tygodnie.

Przepis nr 77:

Po   wypróżnieniu   zamiast   papieru   toaletowego   stosować   podmywanie   odbytu 

naprzemiennie   ciepłą   i   zimną   wodą   po   5   razy.   Później   delikatnie   osuszyć   miękkim 

ręcznikiem.

Przepis nr 78:

Nasiadówka   z   machorki.   Do   naczynia   odpowiedniego   do   nasiadówki   (nocnik, 

plastikowe wiaderko) wsypać 2 łyżki machorki i zalać l litrem wrzątku. Naczynie przykryć i 

odstawić na 20 minut. Kiedy para, unosząca się z naczynia nie jest zbyt gorąca, należy usiąść 

i zrobić nasiadówkę (3 - 5 minut).

Przepis nr 79:

Pić następujące mieszanki soków (15 minut przed jedzeniem). Przepis na jedną porcję:

a) 50 g marchwi + 40 g selera + 20 g pietruszki +30 g szpinaku

b) sok ze świeżej jarzębiny (pić przez dłuższy czas). W 50 g soku rozpuścić l łyżkę 

cukru,   wymieszać,   wypić.   Popić   szklanką   ciepłej   gotowanej   wody.   Przyjmować   3   razy 

dziennie na 15 minut przed posiłkiem.

c) 90 g marchwi +60 g szpinaku

Przepis nr 80:

background image

4 obrane cebule gotować w 1/2 litra mleka na wolnym ogniu tak długo, aż cebula 

zrobi się miękka. Odstawić do ostygnięcia i zrobić nasiadówkę.

Przepis nr 81:

Przez   3   tygodnie,   codziennie   wieczorem   przed   snem   siadać   na   5   minut   w   misce 

napełnionej niezbyt chłodną wodą. Uwaga! Kurację robić codziennie przez 21 dni, a jeżeli z 

jakiś przyczyn nastąpi przerwa, należy odczekać 1-2 tygodnie i rozpocząć kurację od nowa.

Przepis nr 82:

Przygotować metalowe wiaderko. Wyciąć z drewna przykrywkę z otworem w środku 

o średnicy 2-3 cm. Rozgrzać cegłę lub kamień i położyć na dnie wiaderkaNa gorący kamień 

nasypać   drobno   pokrojone   3-5   ząbków   czosnku,   aby   zaczęły   dymić,   po   czym   nakryć 

drewnianą przykrywką z otworem i przyjąć kąpiel dymną.

Przepis nr 83:

Przygotować starą skórzaną rękawiczkę.  Do jednego palca nalać wody i włożyć do 

zamrażalnika,   aby  woda  w  tym  pokrowcu  ze  skóry  zamarzła  (dla  wygody  palec  z  wodą 

można  włożyć  do kieliszka). Kiedy woda zamarznie  słupek lodu w skórzanej rękawiczce 

wprowadzić do odbytu. Zabieg można zakończyć kiedy lód roztopi się (jeżeli uczucie zimna 

jest zbyt nieprzyjemne, potrzymać „świeczkę" lodową chociaż 1-2 minuty).

Przepis nr 84:

Aby   uwolnić   się   od   hemoroidów   raz   na   zawsze,   należy   latem,   przez   miesiąc, 

zastosować ścisłą dietę, składającą się z warzyw i owoców. Oprócz tego codziennie trzeba pić 

koktaile z soków według przepisu 4 a lub 4 b. Nie jeść mięsa, białego pieczywa, produktów 

mlecznych,   niczego   gotowanego,   smażonego,   pieczonego.   Nie   wolno   pić   kawy,   kakao, 

czekolady, napojów alkoholowych. Zamiast chleba można jeść włoskie orzechy, zamiast nor-

malnej   pić   kawę   jęczmienną   lub   zbożową.   Można   pić   również   herbatę   z   liści   malin, 

porzeczek. Każdy powinien być świadom tego, że hemoroidy to jeden ze szczebli drabiny, 

prowadzącej do raka jelita grubego.

Przepis nr 85 (skurcze w nogach):

Osoby cierpiące na skurcze w nogach powinny rano i wieczorem smarować stopy obu 

nóg   sokiem   z   cytryny.   Nie   należy   zakładać   butów   ani   chodzić   dopóki   sok   zupełnie   nie 

wyschnie. Kuracja trwa nie dłużej niż 2 tygodnie.

Przepis nr 86:

2 łyżki stołowe zmielonego owsa zalać 1/2 szklanki przegotowanej zimnej wody i 

odstawić na godzinę. Potem dodać 3 łyżki chłodnego gotowanego mleka, sok z l cytryny, l 

łyżkę stołową miodu, l duże starte jabłko i 10 orzechów włoskich. Wszystko wymieszać. 

background image

Taką kolację jeść co drugi dzień przez 2 miesiące.

Przepis   nr   87:  Kisiel   z   owsa.   Bardzo   dobry   środek   dla   osłabionego   organizmu. 

Poprawia pracę serca, uspokaja system nerwowy, likwiduje łamanie i ból w kościach oraz 

mięśniach, obniża poziom cukru we krwi, oczyszcza naczynia krwionośne z nadmiaru „złego" 

cholesterolu,   leczy   zapalenie   wątroby,   woreczka   żółciowego   i   nerek,   wzmacnia   mięsień 

sercowy. l szklankę nieoczyszczonego owsa przebrać i umyć  w chłodnej wodzie. Zalać 5 

szklankami przegotowanej zimnej wody, gotować na małym ogniu przez 5 minut. Otrzymany 

napój wypić godzinę przed jedzeniem.

Osoby,   które   przeszły   naświetlania   i   chemioterapię,   aby   wzmocnić   system 

odpornościowy mogą skorzystać z następującego przepisu:

Przepis nr 88:

Wywar z siemienia lnianego. Do garnuszka z przykrywką wsypać szklankę siemienia, 

zalać   3   litrami   wrzątku,   gotować   2   godziny   pod   przykryciem   na   małym   ogniu.   Później 

odstawić (poczekać, aż płyn osiągnie temperaturę ciała). Pić jak najczęściej (1-1,5 litra na 

dobę) przez 2-3 tygodnie. Podczas picia wywaru z siemienia lnianego z organizmu wydalane 

są toksyny, pierwiastki promieniotwórcze i inne szkodliwe związki.

Przepis nr 89 (wzmocnienie serca i oczyszczenie krwi, dla osób, które piją mleko):

Pić na czczo 333 g ciepłego tłustego gotowanego mleka (najlepiej wiejskiego), do 

którego należy wcisnąć sok z l cytryny. O godzinie 12.00 powtórzyć. Trzeci raz wypić przed 

snem.   Nie   jest   konieczna   specjalna   dieta   -   można   odżywiać   się   jak   zwykle.   Dziennie 

potrzebny jest litr mleka i 3 cytryny. Kuracja trwa 2 tygodnie, w ciągu których zużywa się w 

sumie 14 litrów mleka i 42 cytryny.

Przepis nr 90 (oczyszczenie krwi z pierwiastków promieniotwórczych):

Do 100 g soku z pokrzywy dodać 100 g soku z jabłekPrzyjmować raz na dzień, 30 

minut przed posiłkiemKurację prowadzić przez 20 dni.

Przepis nr 91 (oczyszczanie naczyń krwionośnych ze złogów cholesterolu i innych 

trujących związków):

l szklankę miodu, 1/2 szklanki zmielonych ziaren kopru, l łyżkę zmielonego korzenia 

waleriany (900 g) włożyć do termosu, zalać 5 litrami wrzątku, zakręcić i odstawić na dobę. 

Odcedzić, przelać do butelek. Przechowywać na dolnej półce lodówki. Przyjmować po 50 g 

przed posiłkiem (lekko podgrzane) aż do wyczerpania całej porcji.

Przepis nr 92 (brak menstruacji):

Łuski z 4 kg cebuli zalać 3 litrami wody. Gotować na słabym ogniu dopóki wywar nie 

background image

nabierze brązowej barwy. Przyjmować po 100 g na czczo rano i wieczorem przed snem.

Przepis 93 (astma u dzieci, stadium początkowe):

5  tabletek   aspiryny   sproszkować,   zmieszać   z  l   łyżką   smalcu.   Rozsmarowywać   na 

kawałku materiału i przez 10 dni przykładać na piersi chorego dziecka.

Przepis nr 94 (astma u dorosłych i dzieci):

40 średnich cebul zalać wrzątkiem i odczekać, aż zmiękną. Odlać wodę, a cebule 

dusić do miękkości w 1/2 litra oliwy z oliwek. Następnie rozgnieść je na piure. Przyjmować 

rano na czczo i wieczorem po l łyżce.

Przepis nr 95 (na bezsenność u dzieci):

Chore   dziecko   szczelnie   owinąć   w   płótno   nasiąknięte   poranną   rosą   i   zostawić   na 

godzinę, dopóki nie wyschnie. Z wierzchu można jeszcze przykryć dziecko kołdrą.

Przepis nr 96 (bezsenność u dorosłych):

1. Spać na poduszce wypchanej sianem. Przed snem spożyć l łyżkę miodu.

2. Zagotować 1/2 filiżanki zielonej herbaty, dodać 2 łyżeczki śmietanki do kawy i 1/2 

łyżki miodu, wypić.

Przepis nr 97 (bóle pleców):

Nasmarować   plecy   ciepłym   miodem.   Natrzeć   plecy   ruchami   „odrywającymi", 

przypominającymi oddzieranie skóry od kości. Później umyć ciepłą wodą. Zabieg powtarzać 

codziennie, aż ból zniknie.

Przepis nr 98 (chore nerki):

Przez tydzień pić wywar z nasion dyni. 100 g nasion zalać 1/2 litra wody, gotować na 

wolnym ogniu przez godzinę. Po ostygnięciu wypić, a nasiona zjeść. Oprócz tego codziennie 

robić kompres na nerki: 100 g siemienia lnianego gotować w 200 g wody przez 20-30 minut.

Przepis nr 99 (bronchit u dzieci):

Usmażyć na smalcu 2 jajka, dobrze posolić, kiedy jajecznica ostygnie położyć na pierś 

dziecka.

Przepis  nr 100  (wysokie ciśnienie krwi): Do filiżanki o objętości 250 ml wsypać 

łyżkę mąki kukurydzianej i zalać wrzątkiem. Odstawić na noc. Rano wodę wypić, starając się 

nie zmącić osadu na dnie naczynia.

Przepis nr 101 (zapalenie zatok):

Kawałek   świeżego   masła   śmietankowego   (wielkości   ziarna   kukurydzy)   wsunąć   w 

nozdrze   -   jednego   wieczoru   do   jednej   dziurki,   następnego   -   do   drugiej.   Stosować   przez 

miesiąc, po czym zrobić miesiąc przerwy.

Przepis nr 102 (ból głowy spowodowany stresem):

background image

Przez   kilka   dni   wieczorem   przed   snem   wkładać   do  ust   l   łyżkę   cukru  (kryształ)   i 

zapijać go ciepłą wodą.

Przepis nr 103 (grzybica paznokci rąk i nóg):

Zagotować mocną kawę (nie wyrzucać fusów), poczekać, aż ostygnie i kilkakrotnie 

moczyć w kawie ręce lub stopy.

Przepis nr 104 (grzybica palców stóp):

1.   Starannie   umyć   nogi   i   zanurzyć   w   occie   winnym.   Na   noc   założyć   skarpetki 

nasączone octem winnym.

2. Utłuc w moździerzu  miętę z solą. Umieścić  między palcami  na około godzinę. 

Powtórzyć zabieg kilkakrotnie, a grzybica zniknie.

Przepis nr 105 (cukrzyca - stadium początkowe):

Pić wywar z liści jeżyny, 3-4 szklanki dziennie.

Przepis nr 106 (zapalenie woreczka żółciowego):

Codziennie należy dawać choremu do zjedzenia (na czczo) 2 gruszki. Pić kompot z 

gruszek, ugotowany bez cukru.

Przepis  nr 107  (bóle woreczka  żółciowego,  uczucie  ciężkości, torsje po spożyciu 

pokarmu):

Wypić sok z połówki cytryny z 1/2 łyżeczki sody spożywczej.

Przepis nr 108 (zaparcia):

Obrać ze skóry (zostawiając l -2 mm białego miąższu) 2 pomarańcze lub grapefruity, 

zjeść przed snem.

Przepis nr 109 (swędzenie):

W   dużej   ilości   wody   ugotować   l   kg   ziaren   jęczmienia   i   wykąpać   chorego   w   tej 

wodzie.

Przepis nr 110 (w przypadku silnego lęku, przestrachu).

Po doznanym lęku wypić szklankę wody z rozpuszczoną niewielką ilością cukru.

Przepis nr 111

1. (kaszel  - zastarzały,  u palaczy):  kilka  korzonków  leśnego ślazu gotować  10-15 

minut w 1/2 litra świeżego mleka. Przyjmować po 1/2 szklanki, kilka razy dziennie.

2. (kaszel silny u dorosłych): chory przez tydzień powinien pić  wywar z siemienia 

lnianego.

3. (kaszel uporczywy u dzieci): l ziemniaka, l cebulę, l jabłko zalać l litrem wody i 

gotować na słabym ogniu, aż woda nie wygotuje się do połowy. Napój podawać dziecku 3 

razy dziennie po l łyżeczce od herbaty.

background image

Przepis nr 112 (krwotok długotrwały i obfity u kobiet):

6 białek świeżych jaj dobrze rozmieszać z 1/2 łyżeczki od herbaty kwasu cytrynowego 

i wypić. W razie potrzeby powtórzyć.

Przepis nr 113 (mięśniak macicy):

Przez 15 dni chora powinna pić 3 razy dziennie po 1/2 szklanki wywaru z siemienia 

lnianego.

Przepis nr 114:

1. (nerwowość u dzieci): Dziecko wykąpać w wodzie, w której gotowane było siano.

2. (nerwowość u dorosłych): 500 g miodu wymieszać z 500 g cukru. Przyjmować 2 

razy dziennie po łyżce.

Przepis nr 115 (zadyszka):

Trzy raz dziennie  przyjmować  l kieliszek  (500 ml)  następującej mieszanki:  200 g 

miodu, oleju z oliwek i wódki.

Przepis nr 116 (oparzenia):

6  żółtek   i   6  łyżek   świeżego   oleju   roślinnego   rozmieszać   i   ubijać   do  konsystencji 

majonezu. Namoczyć w mieszance bandaż i obandażować nim poparzone miejsce.

Przepis nr 117 (obrzęki nóg):

Na wiadro zimnej wody wsypać worek soli kamiennej. Rozpuścić sól w wodzie i 

namoczyć w roztworze ręcznik. Odciśnięty ręcznik położyć na krzyż (w okolicach nerek). 

Zabieg powtórzyć 10 razy. W wyniku zabiegów rozpoczyna się silne wydzielanie moczu, a 

obrzęki znikają.

Przepis nr 118 (biegunka):

Kilka razy dziennie pić wywar z mięty.

Przepis nr 119 (zapalenie prostaty):

Rozetrzeć na proch spalony kawałek lipowego drzewa. Przez 7 dni pić rano napój 

zrobiony z tego proszku (w postaci kawy).

Przepis nr 120 (przeziębienie u dzieci):

Przygotować mieszankę z 50 g wody + 5 g miodu +50 g masła + 2 tabletek aspiryny. 

Wszystko   wymieszać   i   dobrze   nasmarować   mieszanką   piersi,   plecy,   szyje,   ręce   i   nogi. 

Dziecko dobrze przykryć ciepłą kołdrą do wypocenia się. Później wytrzeć wilgotnym ciepłym 

ręcznikiem, przebrać w suchą odzież i położyć spać.

Przepis   nr   121  (dla   osób,   które   przez   dłuższy   czas   były   unieruchomione   przez 

chorobę):

Przygotować mieszankę z 100 g świńskiego sadła i l łyżki soli. Natrzeć tym kończyny, 

background image

owinąć bawełnianą tkaniną, na to nałożyć worek.

Przepis nr 122 (rozszerzenie żył):

1. Założyć czyste bawełniane skarpetki i pochodzić w nich po porannej rosie, aby 

zmokły. Nosić je do wyschnięcia.

2. Zielone włoskie orzechy zalać oliwą z oliwek, odstawić na 4 godziny (naczynie 

powinno  stać w  nasłonecznionym  miejscu).  Po upływie  tego  czasu otrzymaną  mieszanką 

nasmarować żyły.

Przepis nr 123 (sorkoma - nowotwór złośliwy):

Przyłożyć na guz kawałek surowego mięsa, lekko spryskanego amoniakiem.

Przepis nr 124 (arytmia):

1/2 kg utartych na tarce cytryn zmieszać z 1/2 kg miodu, dodać 20 zmielonych jąder 

pestek   moreli.   Wszystko   wymieszać   i   przyjmować   rano   i   wieczorem   po   l   łyżce   przed 

posiłkiem.

Przepis nr 125 (kontuzja):

Przyłożyć na obolałe miejsce krążek z surowego ziemniaka.

Przepis nr 126 (chudość u dzieci do 3 lat):

Wiosną zrobić dziecku 10 kąpieli w wywarze ze świeżych liści orzecha.

Przepis nr 127 (marskość wątroby):

Białą mąkę rozmieszać w mleku karmiącej kobiety. Przyjmować rano i wieczorem 

przed posiłkiem po l łyżce.

Przepis nr 128 (czyrak):

Zagnieść nieduży kawałek ciasta z mąki, świeżego mleka i świeżego masła. Przyłożyć 

go na noc na bolące miejsce. Taki „kompres" wyciąga całkowicie „żądło" czyraka.

Przepis nr 129 (uczulenie na proszki do prania):

Codziennie moczyć ręce w wodzie z dodatkiem l łyżeczki sody spożywczej. Kąpiel 

powinna trwać 15-20 minut. Następnie zanurzyć ręce w lekko podgrzanej oliwie z oliwek.

Przepis nr 130 (egzema):

Po kąpieli natrzeć chore miejsca mieszanką z oleju słonecznikowego i octu w równych 

ilościach.

Przepis nr 131 (wrzód dwunastnicy):

Ubić l białko z l łyżeczką cukru pudru. Wymieszać z l łyżką oliwy z oliwek. Przez 10 

dni przyjmować rano na czczo po l łyżce tej mieszanki.

Przepis nr 132 (zapalenie jajników):

1. Zrobić nasiadówkę nad parą z gotującego się siana. Zabieg powtarzać tak długo, aż 

background image

zapalenie minie.

2. Ugotować małą główkę kapusty, zalać ją świeżym mlekiem. Siedzieć nad parą.

3. Siedzieć nad parą z ugotowanej czarnej rzodkwi polanej oliwą z oliwek.

background image

Aneks

Sałatki wiosenne

1. Sałatka z mlecza (mniszka lekarskiego). Posiekać 3 garście liści mlecza, wymieszać 

z   10   orzechami   włoskimi,   zmielonymi   w   młynku.   Dodać   l   łyżkę   stołową   oleju 

słonecznikowego lub miodu. Uwaga! Mlecz przed przygotowaniem sałatki należy włożyć na 

20 -30 minut do chłodnej posolonej wody (na 11 wody l stołowa łyżka soli), by zlikwidować 

gorzki smak.

2.  Sałatka   z  pokrzywy  i  mlecza.  Drobno  posiekać   garść   młodych   liści   pokrzywy, 

dodać   l   stołową   łyżkę   soku   z   cytryny,   łyżkę   soku   z   kiszonej   kapusty   oraz   łyżkę   oleju 

słonecznikowego.   Oprócz   tego   dodać   l   małą   łyżeczkę   pokrojonej   cebuli,   a   z   wierzchu 

posypać 60 g (2 garściami) posiekanych zielonych części mlecza oraz mielonymi orzechami 

włoskimi (10 - 15 g).

3. Rzodkiewki z orzechami100 g rzodkiewek (15 sztuk) drobno posiekać lub zetrzeć 

na tarce, zmieszać z 40 g (8 sztuk) mielonych orzechów włoskich, dodać l łyżeczkę oleju 

roślinnego, posypać z wierzchu posiekanym szczypiorkiem.

4.   Surówka   po   francusku.   100   g   zewnętrznych   liści   sałaty   polać   1/2   łyżki   octu 

jabłkowego  lub winnego, dodać  l łyżkę  stołową oleju roślinnego  i l łyżeczkę  pokrojonej 

cebuli. Wszystko dobrze wymieszać.

5. Sałatka z botwiny. Posiekać 80 g botwiny i 2 - 3 liście sałaty. Polać je l łyżką oleju 

słonecznikowego i wymieszać. l surowe jajko wymieszać z sokiem z 1/2 cytryny i wylać na 

sałatę. Dodać do botwiny, wymieszać. Posypać z wierzchu posiekaną pietruszką i koperkiem 

lub szczypiorkiem.

6. Surówka z młodych buraków. Utrzeć na tarce 5-6 młodziutkich buraków, dodać 2 

łyżki śmietany i doprawić szczyptą mielonego kminku.

7.   Sałatka   ze   szczawiu   i   mleczy.   Do   l   garści   sałaty   (30   g)   dodać   30   g   młodego 

szczawiu i 30 g liści mlecza. Szczaw i mlecz należy drobno posiekać, na wierzchu położyć 10 

orzechów włoskich, polać l łyżką miodu i l łyżką oleju słonecznikowego. Na koniec wszystko 

wymieszać.

8. Szczypiorek z orzechami. 50 g szczypiorku drobno posiekać i zmieszać z 50 g 

zmielonych orzechów ziemnych.

9. Rzodkiewka z orzechami, pietruszką i miętą. 15 rzodkiewek zetrzeć na tarce, dodać 

posiekaną nać pietruszki, miętę, koperek, 1/2 łyżeczki kminku, 6 stołowych łyżek mielonych 

background image

orzechów (50 g). Wszystko dobrze wymieszać. Można udekorować liśćmi sałaty.

10.   Rzodkiewka   z   twarogiem   (najlepiej   tłustym).   3   stołowe   łyżki   twarogu   (75   g) 

zmieszać   z   3   drobno   pokrojonymi   rzodkiewkami   i   l   łyżeczką   drobno   posiekanego 

szczypiorku. Wszystkie składniki wymieszać, ułożyć na liściach sałaty.

11. Surówka ze szpinaku. Pokroić garść młodego  szpinaku, dodać l łyżkę  drobno 

posiekanego szczawiu, l łyżkę posiekanego szczypiorku. Wszystko wymieszać i dodać 3 łyżki 

zmielonych orzeszków ziemnych oraz l łyżkę borówek.

12. Szpinak z jajkiem. Ubić żółtko, dodając po trochu półtorej łyżki masła, po czym 

wlać l łyżkę soku z cytryny. Wymieszać, do otrzymanej gęstej papki dodać zmiażdżony ząbek 

czosnku i dwie garści drobno posiekanego szpinaku. Wszystko wymieszać. Otrzymaną masę 

ułożyć na liściu sałaty. Z wierzchu można posypać mielonymi orzechami.

13. Surówka z botwiny z liśćmi sałaty. Pokroić 80 g botwiny, 2 lub 3 liście sałaty, 

polać l łyżką oleju roślinnego i wymieszać. Do l jajka dodać sok z 1/2 cytryny, wymieszać i 

dorzucić szczyptę posiekanego kopru, pietruszki i szczypiorku. Wszystko wymieszać. 

14.   Surówka   z   botwiny.   Pokroić   liście   młodego   buraka   (60   gram   -2   garście). 

Przygotować sos: l żółtko wymieszać z l łyżką soku z cytryny, 1/2 łyżeczki musztardy, l łyżką 

oleju roślinnego i l łyżeczką pokrojonego szczypiorku. Wymieszać.

Sałatki letnie i jesienne

1. Ogórek w zsiadłym mleku. Pokrojony l ogórek polać 1/2 szklanki zsiadłego mleka 

oraz posypać 1/2 łyżki posiekanego kopru.

2. Ogórek  z pomidorem.  Ogórka  pokroić  na duże  kawałki,   pomidora  w  plasterki. 

Posypać 4 łyżkami zmielonych orzechów.

3. Surówka z czerwonej kapusty. Do 50 g czerwonej poszatkowanej kapusty (3 łyżki) 

dodać 2 łyżki posiekanej pietruszki, l łyżkę oleju słonecznikowego i l łyżkę miodu. Wszystko 

wymieszać.

4. Surówka ze świeżej kapusty. Do 100 g pokrojonej kapusty dodać 4 stołowe łyżki 

soku z grapefruita, l łyżkę miodu, 1/2 łyżeczki kminkuWszystko wymieszać.

5.  Groszek   z   pomidorami.  50   g   świeżego   groszku   wymieszać   z   120   g   surowych 

rozgniecionych pomidorów oraz z 2 stołowymi łyżkami oleju słonecznikowego. Z wierzchu 

posypać pietruszką i szczypiorkiem.

6.   Groch   z   marchewką.   50   g   grochu,   l   utarta   na   tarce   marchew,   l   łyżka   oleju 

roślinnego, l łyżka soku z malin lub porzeczek, 1/2 pokrojonej cebuli. Wszystko wymieszać. 

background image

7.   Marchew   z   ziemniakami.   Drobno   utrzeć   100   g   marchwi,   wymieszać   z   2-3   łyżkami 

stołowymi   soku   z   grapefruita   lub   czarnej   porzeczki.   Dodać   30   g   drobno   posiekanego 

surowego ziemniaka oraz l łyżeczkę posiekanego szczypiorku. Wszystko wymieszać, ułożyć 

na dużym liściu sałaty.

8. Marchew ze szczypiorkiem. Do 100 g marchwi dodać 30 g szczypiorku. Marchew 

zetrzeć na tarce i wymieszać z drobno posiekanym szczypiorkiem. Dodać l stołową łyżkę 

oleju roślinnego i posypać drobno posiekanym ogórkiem.

9. Surówka świąteczna. 10 g surowego, drobno posiekanego ziemniaka zmieszać z 30 

g utartej marchwi i 10 g utartego surowego buraka. Dodać 50 g drobno pokrojonej kapusty, 2 

stołowe łyżki oleju i 2 łyżki szczypiorku. Wszystko wymieszać. Masę ułożyć na liściu sałaty, 

z   wierzchu   posypać   koperkiem   lub   pietruszką.   Całość   można   udekorować   kawałkami 

pomidorów i rzodkiewek.

10.   Surówka   z   kiszonej   kapusty.   100   g   sałaty   pokroić   (a   lepiej   porwać)   na   duże 

kawałki, zmieszać z 4 łyżkami kiszonej kapusty, dodać 2 łyżki soku z kapusty i l łyżkę oleju 

roślinnego.

11. Czerwona surówka. Utrzeć 1/4 buraka, dodać 60 g utartej marchwi, 30 g drobno 

pokrojonych, surowych ziemniaków, l łyżkę oleju roślinnego, 2 łyżeczki soku z porzeczek lub 

malin, l łyżkę szczypiorku. Wszystko wymieszać, posypać l łyżką tartej bułki.

12. Surówka oczyszczająca krew. Utrzeć 50 g buraków i 50 g marchwi. Dodać 50 g 

pokrojonej   kapusty,   1,5   łyżki   oliwy   z   oliwek,   1,5   łyżki   miodu.   Wszystko   wymieszać   i 

posypać z wierzchu l szklanką jagód lub czerwonych porzeczek.

13.   Kapusta   kminkowa.   Drobno   pokroić   100   g   kapusty,   dodać   l   łyżkę   miodu   i   l 

łyżeczkę mielonego kminku.

14. Pomarańczowy twaróg. 120 g marchwi zatrzeć na drobnej tarce, zmieszać z 100 g 

twarogu. Dodać l łyżkę oleju słonecznikowego i jeden ząbek czosnku. Wszystko wymieszać i 

posypać mielonymi orzechami i zieloną pietruszką lub szczypiorkiem.

15.   Pomidory   z   orzechami   lub   sucharkami   i   marchwią.   100   g   rozgniecionych 

pomidorów wymieszać z 100 g utartej marchwi, 30 g posiekanej pietruszki, 50 g mielonych 

orzechów   lub  sucharków.  Dodać  1,5 łyżki   oliwy z  oliwek  i  wymieszać.   16. Pomidory  z 

ziemniakami. Rozgnieść 100 g pomidorów, dodać 2 łyżki oleju roślinnego i 2 łyżki słonej 

wody z kiszenia ogórków. Wszystko wymieszać i dodać 30 g drobno pokrojonego surowego 

ziemniaka. Odstawić na 30 minut.

17. Pomidory faszerowane kiszoną kapustą. Ściąć górną część pomidora a wysokości 

3-4 mm. Ze środka wyjąć miąższ, zostawiając ścianki grubości 2-3 mm. Miąższ zmieszać z 

background image

drobno pokrojoną czerwoną kapustą i 1/2 łyżeczki oleju roślinnego. Farszem tym napełnić 

pomidory. Z wierzchu udekorować 1/2 łyżeczki majonezu lub śmietany, posypać posiekaną 

pietruszką lub szczypiorkiem.

18. Seler ze zsiadłym mlekiem lub śmietaną. Grubo pokrojone łodygi selera i kilka 

pokrojonych na kawałki liści położyć na talerzu i polać 2 łyżkami śmietany lub 1/2 szklanki 

zsiadłego mleka.

19. Surówka z zielonej fasoli. 60 g młodych, delikatnych strączków drobno pokroić, 

usunąwszy wcześniej włókienka. Dodać 50 g grubo pokrojonej sałaty i 2 stołowe łyżki oleju 

słonecznikowego (można dodać l łyżeczkę miodu do smaku).

20. Sałatka ziemniaczana. Drobno pokroić 60 g ziemniaków, dodać 4 łyżki wody od 

kiszenia   ogórków,   1/2   małej   cebulki,   2   łyżeczki   posiekanego   kopru   lub   pietruszki,   40   g 

mielonych orzeszków ziemnych, l łyżkę miodu (niekoniecznie).

21.  Surówka z marchwi i  selera. Do 50 g utartej marchwi dodać 50 g pokrojonego 

selera, 1/2 ogórka, 50 g mielonych orzechów, l łyżkę miodu. Zamiast orzechów można dodać 

2 łyżki oleju słonecznikowego.

22. Ziemniaki z kapustą. Drobno pokroić i wymieszać 40 g ziemniaków, 60 g kapusty, 

25 g cebuli. Dodać 6 łyżek wody od kiszenia ogórków, orzechy, pietruszkę i kminek.

23. Surówka z porów. Pokroić drobno 60 g porów, przyprawić 3 łyżkami majonezu, 

odstawić na godzinę. Następnie dodać l łyżkę pokrojonego selera, szczyptę kminku, l łyżkę 

wody z miodem (l łyżeczka miodu rozpuszczona w 2 łyżeczkach wody). 24. Surówka z dyni. 

Utrzeć l marchew, 50 g dyni, 25 g selera. Dodać 25 g posiekanego szczypiorku lub czerwonej 

cebuli oraz l O zmielonych orzechów.

Sałatki zimowe

1. Sałatka z buraków i orzechów. Ugotować dużego buraka, utrzeć go na tarce. Dodać 

1/2 utartego małego surowego buraka, l zmiażdżony ząbek czosnku, 2 łyżki oleju roślinnego. 

Wymieszać, posypać mielonymi orzechami i szczyptą posiekanego szczypiorku.

2.   Różowa   kiszona   kapusta.   100   g   kiszonej   kapusty   wymieszać   z   2-3   łyżkami 

stołowymi   soku  z   buraka.   Dodać   1/2  małej   białej   lub   czerwonej   cebuli   oraz   łyżkę   oleju 

roślinnego. Na koniec wymieszać.

3. Kiszona kapusta z jabłkami. Do 100 g kiszonej kapusty dodać 1/2 przetartego jabłka 

(antonówki), l łyżkę oleju roślinnego i posypać pokrojoną połówką cebuli.

4. Zimowa surówka świąteczna. Drobno pokroić 100 g kiszonej kapusty. Wymieszać 

background image

1/2 antonówki, l łyżkę  oleju roślinnego, 1/2 posiekanej  cebuli, szczyptę  kminku,  sok z l 

cytryny, l łyżkę miodu. Połączyć z kapustą, odstawić na godzinę pod przyciskiem.

5. Sałatka ziemniaczana.  75 g drobno pokrojonych ziemniaków, 50 g startych  lub 

zmielonych orzechów, l łyżka miodu, l łyżeczka startego chrzanu.

6.   Surówka   „Witaminka".   Utrzeć   na   tarce   50   g   marchwi,   75   g   kapusty,   50   g 

ziemniaków. Dodać 25 g posiekanej natki pietruszki, 25 g porów, 2 łyżki oleju roślinnego, 

łyżkę miodu, 50 g zmielonych orzechów i wszystko wymieszać.

7. Surówka marchwiowo-chrzanowa. Utrzeć na tarce dużą marchew i 50 g korzenia 

selera.   Dodać   l   łyżeczkę   utartego   chrzanu,   10   g   zmielonych   orzechów   i   łyżkę   oleju 

roślinnego, wymieszać.

8.   Rzodkiewka   z   kwaśnym   mlekiem.   60   g   utartej   rzodkiewki   zalać   l   szklanką 

kwaśnego mleka i odstawić w ciepłe miejsce na minimum 1,5 godziny (potrawy z dodatkiem 

rzodkiewki powinny być przygotowane co najmniej l ,5 godziny przed spożyciem, wtedy nie 

grozi nam ból ani wzdęcie żołądka).

9.   Pudding   z   rzodkiewki.   60   g   utartej   rzodkiewki   wymieszać   z   10   zmielonymi 

orzechami włoskimi i 30 ziemnymiOdstawić na 1,5 godziny, następnie dodać l łyżkę oleju 

roślinnego i wymieszać.

10. Surówka świąteczna nr 2. Małą główkę czerwonej kapusty (1/4 dużej - 75 g) lub 

75 g białej kapusty drobno poszatkować, dodać 1/2 utartej średniej marchwi, 1/2 kiszonego 

ogórka, 10-centry-metrowego drobno pokrojonego pora, 5 zmielonych orzechów włoskich, l 

łyżkę   oleju   roślinnego,   2   łyżeczki   borówek,   3   łyżki   płatków   owsianych.   Wszystko 

wymieszać.

11.   Surówka   „Zimowa   bajka".   Utrzeć   średniej   wielkości   marchew,   dodać   3   łyżki 

kiszonej kapusty, l łyżkę wody od kapusty, l łyżkę utartej rzodkiewki, łyżkę borówek, malin 

lub porzeczek. Wszystko wymieszać.

Sosymajonezy

Z reguły sosy i majonezy zawierają ocet spirytusowy, konserwanty, barwniki i inne 

obce dla organizmu substancje, zanieczyszczające krew. W związku z tym podaję przepisy do 

samodzielnego wykonania.

1. Olej cytrynowy. Do 250 g oleju roślinnego dodawać powoli sok z l - 2 cytryn. 

Bardzo dokładnie wymieszać.

2.   Majonez   orzechowy   (najlepiej   przygotować   tuż   przed   spożyciem).   2   łyżki 

background image

mielonych orzechów zmieszać z l łyżeczką od herbaty oleju roślinnego. Po powstaniu gęstej 

papki ubijać ją z 3-4 łyżkami oleju roślinnego, dodając sok z l cytryny. 3. Sos śmietankowy. 

Wymieszać sok z 1/2 cytryny z 3 łyżkami śmietany. Dodać zmiażdżony ząbek czosnku, 1/2 

łyżeczki   drobno  posiekanego   szczypiorku   lub   utartej   cebuli,   l   łyżkę   oleju   roślinnego. 

Wszystko wymieszać.

4.   Sos   pomidorowy.   Do   6   części   oleju   roślinnego   dodać   l   część   soku   z   cytryny. 

Połączyć z sokiem z pomidorów, do smaku dodać tarty seler.

5. Majonez witaminowy „Tęcza". Ubijać 2 żółtka, dodając powoli 3 stołowe łyżki 

oleju   roślinnego.   Wymieszać   z   l   łyżką   utartego   selera   lub   łyżeczką   utartej   cebuli.   Do 

otrzymanej masy dodać sok z cytryny. Dokładnie ubijać do konsystencji majonezu. Majonez 

można zabarwić: na zielono - dodając sok ze szpinaku, na pomarańczowo - sok z marchwi, na 

różowo - sok z czerwonej porzeczki.

Chłodniki

Najlepiej   spożywać   je   w   ciepłych   porach   roku   (lato,   jesień).   Osoby,   które   mają 

kłopoty z wypróżnianiem mogą jeść je przez cały rok. Chłodniki są bardzo zdrowe, ponieważ 

zawierają wszystkie witaminy i sole mineralne, które nie zostają zniszczone przez podgrze-

wanie oraz wodę strukturowaną i tlen.

1. Zupa pomidorowo-ogórkowa. 3 stołowe łyżki płatków owsianych zalać 10 łyżkami 

zsiadłego mleka. Odstawić na 2 -3 godziny. Utrzeć na tarce ogórki i rozdrobnić pomidory, 

wymieszać  ze zsiadłym  mlekiem i płatkami, dodać zmiażdżony ząbek czosnku i posypać 

posiekaną natką pietruszki.

2. Zupa pomidorowa ze śmietaną. Utrzeć 2 pomidory, dodać 1/2 śmietany (18% lub 

30%). Mieszanką tą zalać 3 łyżki płatków owsianych. Odstawić na ok. 1/2 godziny. Dodać 

posiekaną zieloną natkę pietruszki.

3. Zupa malinowa (lub poziomkowa). Do szklanki zsiadłego mleka dodać 3 łyżki 

wody mineralnej i 3 łyżki rozdrobnionych malin lub poziomekMożna dodać l łyżkę miodu.

4.  Zupa z suszonych owoców.  W dwóch szklankach wody zamoczyć na noc garść 

suszonych   owoców  (śliwki,   rodzynki,  jabłka,  gruszki).   Odstawić   na  8  -10  godzin.   Kiedy 

owoce zmiękną, dodać 2 łyżki płatków owsianych, 1/2 łyżki miodu. Odstawić jeszcze na 3 - 5 

godzin. Gotową zupę można jeść na śniadanie lub obiad.

Desery

background image

1. Śnieg jabłkowy. Utrzeć 2-3 jabłka, dodać l łyżkę miodu, rozpuszczonego w l łyżce 

wody.   Wszystko   dokładnie   wymieszać.   Oddzielnie   ubić   2   białka,   dodając   powoli   sok   z 

cytryny. Wszystko wymieszać i ubić. Na koniec można udekorować deser brzoskwiniami z 

puszki,   gruszkami,   mrożonymi   truskawkami   lub   świeżymi   malinami,   porzeczkami, 

poziomkami (jak najwięcej fantazji!).

2. Jabłkowa pajęczyna. Ubić oddzielnie 2 żółtka i 2 białka. Połączyć je razem i jeszcze 

raz ubić. W dwóch łyżkach ciepłej wody rozpuścić l łyżkę miodu. Utrzeć 3 słodkie jabłka, 

dodać do nich 2 łyżeczki  soku z cytryny.  Wszystkie  składniki  wymieszać  i znowu ubić. 

Udekorować świeżymi owocami (np. jagodami), kawałkami pomarańczy, grejpfrutów.

3. Miodowe placuszki. 30 g soku z cytryny z połączyć 60 g mielonych orzechów 

włoskich lub ziemnych. Odstawić na 1/2 godziny. Następnie dodać 2 łyżki miodu i 60 g 

zmielonych  ziaren ryżu. Wszystko wymieszać, uformować placuszki. Z wierzchu posypać 

zmielonymi na proszek podsmażonymi na patelni ziarnami słonecznika.

4. Krem cytrusowy. Oczyścić pomarańcze z pestek, pokroić, zmiksować. Wymieszać 

z l łyżeczką miodu i 150 g tłustego twarogu. Oddzielnie ubić białko z 1/2 łyżeczki cukru i 

żółtko z 1/2 łyżeczki  cukru. Wszystko  wymieszać  i jeszcze raz ubić.  Udekorować wino-

gronem lub brzoskwiniami z puszki.

background image

Uwaga!

Aby osi?gn?? po??dany skutek najlepiej stosowa? podane przepisy po przeczytaniu ksi??ki

.

Autor

Indeks

oczyszczenie organizmu z nadmiaru soli i tłuszczu, poprawa przemiany materii, oczyszczenie 

naczyń   krwionośnych,   reumatyzm,   osteoporoza,   bóle   kości,   stawów   i   mięśni,   podagra, 

artretyzm, zapalenie korzonków-przepisy nr l, 2, 3, 4, 7, 8, 9, 10, 12, 13, 14, 15, 17, 18, 19, 

21, 22, 23, 32, 34, 63, 87 

arytmia - przepis nr 124 

astma - przepis nr 93, 94 

bezsenność - przepis nr 95 

biegunka - przepis nr 118 

bóle głowy - przepis nr 65, 102

bóle kręgosłupa - zestaw l: ćwiczenia l - 8, przepis nr 97 

bronchit - przepis nr 99 

choroby skóry - przepis nr 35, 36 

choroby żołądka, jelit - przepis nr 34 

chudość - przepis nr 126

cukrzyca - przepis nr 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 87, 105 

czyrak - przepis nr 128 

ćwiczenia rozluźniające - str. 45, przepis 37 

detoksykacja - str. 34 

egzema - przepis nr 130 

gronkowiec - przepis nr 44 

grzybica - przepis nr 103, 104 

halluksy - przepis nr 11

hemoroidy - przepis nr 60, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84 

herbata - parzenie - przepis nr 69 

inhalacje - przepis nr 29 

background image

kaszel - przepis nr 111 

kontuzja - przepis nr 125

krwotok - przepis nr 112

lęk - przepis nr 110

łysienie - przepis nr 71, 72, 73, 74, 75

łzawienie oczu - przepis nr 62

marskość wątroby - przepis nr 127

miesiączka - przepis nr 92

mięśniak - przepis nr 113

nacieranie - przepis nr 26

nadciśnienie - przepis nr 100

nadciśnienie - przepis nr 64

nadmierna potliwość - przepis nr 6

naprzemienny prysznic - str. 68

nerki - przepis nr 98

nerwowość - przepis nr 114

niedotlenienie organizmu, nerwowość, bezsenność, bóle głowy - przepis nr 27, 28

nocna potliwość - przepis nr 56

nowotwór - przepis nr 34, 37, 38, 39, 123

obfite krwawienia miesięczne - przepis nr 60

obniżenie poziomu cholesterolu - przepis nr 30, 31, 32, 33, 38

obrzęki nóg - przepis nr 117

oczyszczanie naczyń krwionośnych - przepis nr 30, 31, 32, 38, 87, 90, 91

oczyszczanie wątroby - przepis nr 4, 53,

odchudzanie - przepis nr 61

oparzenia - przepis nr 57

oparzenia - przepis nr 116

ostrogi - przepis nr 16

poprawa ogólnej kondycji - przepis nr 28, 29, 32, ćwiczenia nr 9, 10, 11, 12, 13, zestaw nr 3, 

str. 74

półpasiec - przepis nr 55

przeziębienie - przepis nr 66, 120

rozluźnienie - ćwiczenia nr 9, 10 ,11, 12, 13

rozszerzenie żył - przepis nr 122

background image

skurcze w nogach - przepis nr 85

swędzenie - przepis nr 109

system odpornościowy - przepis nr 38, 87, 88, 89

uczulenie - przepis nr 129

usuwanie skutków promieniowania - przepis nr 40, 41,42, 43

utykanie - przepis nr 54

woreczek żółciowy - przepis nr 106, 107

wrzód dwunastnicy - przepis nr 131

wrzód dwunastnicy - przepis nr 131

zadyszka - przepis nr 115

zapalenie jajników - przepis nr 132

zapalenie prostaty - przepis nr 119

zapalenie zatok - przepis nr 101

zaparcia - przepis nr 108

zapobieganie infekcjom - przepis nr 5

zatrucie alkoholem - przepis nr 69

zatrucie pokarmowe - przepis nr 67, 68

zwiększenie odporności - przepis nr 38, 87

żylaki - przepis nr 58

background image

Spis treści

Do Czytelników!

5

Nie bać się „chorób cywilizacyjnych" 

7

Osteoporoza — szansa na zwycięstwo

11

Dwie postacie wapnia

13

Przyczyny braku wapnia w organizmie

14

Cukier — główny wróg wapnia

15

Witamina D „wspólnikiem" wapnia

18

 jaki sposób w organizmie tworzą się nierozpuszczalne sole wapnia 

25

Skorupka jajka to nie śmieć

28

Kwas moczowy — cichy zabójca

30

Podagra 

32

Chroniczny reumatyzm

32

Dnmoczanowa

33

Anemia

33

Kamica wątrobowa i nerkowa

33

Choroby skóry

34

Cukrzyca i nadwaga

34

Choroby nerwowe

34

Kiedy łupie w kręgosłupie

41

W silnym ciele silny duch

43

Oczyszczanie (detoksykacja) — głodówka 

45

Wiek kręgosłupowi nie szkodzi

50

Jeśli boli dusza

58

Bóle w stawach, kościach i mięśniach

61

W przyrodzie nie ma złej pogody

67

Relaksujący masaż obu rąk

68

Naprzemienny chłodny i gorący prysznic

68

Nacieranie

69

Woda-uzdrowicielka

70

Uzdrawiający wdech i wydech

70

background image

Wąchanie kropel walerianowych

71

Pomóżcie swojemu sercu

72

Szybkim krokiem od zawału

73

Cholesterol — „licznik" długowieczności

77

Nie łykać leków!

80

Słonecznikowy, sojowy, kukurydziany...

82

Cofnąć nowotwór

87

Apteka w każdym z nas (metoda samoleczenia)

91

Nco ludzie chorują i szybko umierają

95

Sami hodujemy raka

99

Informacja do przemyślenia

113

Promienie śmierci

118

Dlaczego promieniowanie jest szkodliwe?

118

Wrogowie w naszym domu

119

Ładujmy akumulator życia

121

Szkodliwe promieniowanie — przyczyną wielu chorób

122

Drzewa-uzdrowiciele

123

Rozmyślania na temat cukrzycy

125

Niech żyje ziemniak

134

Lecznicza moc jabłka

138

Ocejabłkowy

139

Leczenie octem jabłkowym

140

Przygotowanie octu jabłkowego

142

Przeziębiliśmy się?

142

Maliny zamiast aspiryny

144

Czystość — gwarancją zdrowia!

147

Herbata leczy

148

Apteka w filiżance herbaty

149

Żegnaj łysino!

151

Mechanizm łysienia

152

Masaż głowy

154

Przepisy naszych babć

159

Aneks

169

Indeks

177

background image