background image

Michał TOMBAK

ULECZYĆ

NIEULECZALNE

Część 1

Firma Księgarska

Serwis Galaktyka Sp. z o.o.

Łódź 2002

background image

Autor  wyraża  serdeczne   podziękowanie  za   udział w powstaniu niniejszej książki swojej 

żonie Bogumile Tombak

© Copyright by Michał Tombak

Copyright by „Michel" Bogumiła Tombak

Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone

ISBN  83-911379-1-0

Książki prosimy zamawiać:

Serwis Galaktyka Sp. z o.o.

90-562 Łódź

ul. Łąkowa 3/5

tel. (0-42) 639 50 21

Księgarnia Wysyłkowa

Internet: http://www.book.com.pl

e-mail info@book.com.pl

Druk i oprawa

Drukarnia Wydawnictw Naukowych S.A.

Łódź, ul. Żwirki 2

background image

Do Czytelników!

Bóg sztuki lekarskiej Eskulap miał dwie córki. Jedna miała na imię Panacea, a druga Gigea. 

Obie posiadały dar uzdrawiania ludzi. Panacea całe życie szukała cudownego środka przeciw wszyst­
kim chorobom. „Człowiek nie powinien wiedzieć o swoich chorobach, wystarczy, że ja się o niego 
zatroszczę" - mówiła Panacea. Gigea próbowała wyjaśnić ludziom, że ich choroby są odbiciem trybu 
ich życia. Żeby się od nich uwolnić trzeba żyć tak, jak żyje przyroda, naśladować ją, uczyć się od niej. 
Siostry ciągle spierały się ze sobą, uważając, że każda z nich ma rację. Rozeszły się więc ich drogi. 
Panacea poszukuje „cudownego eliksiru" przeciw wszystkim chorobom, a Gigea uczy ludzi zasad 
życia i zdrowia.

Gdy   szukamy   przyczyn   złego   samopoczucia,   uskarżając   się   na   serce,   żołądek,   stawy,   to 

uzasadnienie swoich chorób zawsze znajdujemy poza nami samymi. Skłonni jesteśmy pomstować na 
wszystkich, aby tylko zatuszować swoje lenistwo i nieznajomość podstawowych zasad zdrowego 
trybu życia! Nigdy jednak nie wymieniamy prawdziwej przyczyny, dlatego, że prawdziwa przyczyna - 
to my sami.

My, i tylko my odpowiadamy za nasze bóle i choroby, za nasze przedwczesne starzenie się. 

Żyjemy   nieprawidłowo.   Sami   obniżamy   poziom   swoich   sił   życiowych.   Źle   się   odżywiając   gro­
madzimy  w  sobie  „trucizny".  Nie opuszczają  one  naszego  organizmu, męczą  nas,  odzywając  się 
chorobami tych narządów, w których są skoncentrowane.

Nieuporządkowany   tryb   życia   -   oto   prawdziwa   przyczyna   przedwczesnego   starzenia   się   i 

wielu chorób. Człowiek, jeśli zechce, może żyć długo i być zdrowym.

Jestem   głęboko   przekonany,   że   w   wielu   sytuacjach   życiowych   człowiek   sam   dla   siebie 

powinien być lekarzem i doradcą. Powinien tak poznać funkcjonowanie swojego organizmu, żeby 
móc zlikwidować przyczyny swoich chorób i cierpień.

W swojej praktyce wypróbowałem wiele kierunków i recept, wybrałem z nich to, co naprawdę 

cenne i skuteczne. To dzieło leży przed Państwem. Rozumnie z niego korzystajcie.

Przedstawione przeze mnie recepty, przepisy i instrukcje nie wywołuj ą żadnych skutków 

ubocznych. Jeśli niektóre z nich budzą u Państwa jakiekolwiek wątpliwości lub zapytania, proszę 
przed ich zastosowaniem skonsultować się z lekarzem naturopatą (lekarz, stosujący oprócz środków 
farmakologicznych, metody medycyny naturalnej).

20 październik 1997 r.

 

P.S.

Książkę tę polecałbym przeczytać trzy razy:

— pierwszy raz od początku do końca,

— drugi raz pod kątem swoich dolegliwości,

— trzeci raz stosując podane ćwiczenia, kuracje i przepisy.

background image

Nie bać się „chorób cywilizacyjnych"

Zanim spróbuję wspólnie z Państwem poznać przyczyny „chorób cywilizacyjnych" chciałbym 

przedstawić wyniki dwóch niezależnych badań, przeprowadzonych w różnych miejscach i różnym 
czasie. Niezbicie potwierdzają one mądrość lekarzy Wschodu, którzy głoszą, że od umiaru w jedzeniu 
jeszcze nikt nie umarł, umiera się zwykle z powodu obżarstwa.

Komisja   Światowej   Organizacji   Zdrowia   przeprowadziła   badania   w   kilku   klasztorach   w 

Tybecie.   Przebadano   90   %   mieszkańców,   wśród   których   byli   starcy.   W   wyniku   badań   zostało 
stwierdzone,   że   60%   badanych   nie   cierpi   na   próchnicę   zębów,   zaburzenia   w   pracy   układu 
krwionośnego i pokarmowego. Wszyscy, niezależnie od wieku, byli sprawni i prawie w 100% zdrowi. 
Analiza ich pożywienia wykazała, że odżywiają się bardzo skromnie, nie posiadają lodówek, kuchni 
gazowych, nie używają cukru, mięsa i produktów rafinowanych. Ich podstawowy jadłospis to placki 
jęczmienne, tybetańska ziołowa herbata, czysta woda. Latem pożywienie wzbogacały rzepa, marchew, 
ziemniaki i trochę ryżu.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia w takich najbardziej rozwiniętych krajach jak 

USA,   Niemcy,   Francja,   które   stoją   w   czołówce   pod   względem   spożycia   mleka,   mięsa   i   innych 
rafinowanych produktów, sytuacja zdrowotna ludności wygląda inaczej. W Ameryce na trzy rodziny 
dwie cierpią na nowotwory, dwie osoby z pięciu - na choroby sercowo-naczyniowe, które stają się 
przyczyną ich śmierci, odnotowuje się ogromną liczbę cierpiących na cukrzycę. Przewlekłe choroby 
trapią 19% ludności, a więc cierpi na nie prawie co piąty mieszkaniec.

W Niemczech na cukrzycę cierpi 20% ludności, około 20% dzieci w wieku od 8 do 16 lat ma 

niedorozwój umysłowy i fizyczny. Na reumatyzm i zapalenie stawów choruje od 15 do 17% ludności.

Francja: alergia dotyka od 15 do 20% ludności, 450 tys. dzieci poniżej 18 roku życia ma 

różnorodne   zaburzenia   słuchu   i   wzroku,   l   ,5   mln   dzieci   w   wieku   6   lat   choruje   na   astmę.   We 
wszystkich  krajach  wysoko   uprzemysłowionych   w   ciągu  ostatnich   25  lat   procent   noworodków   z 
wrodzonymi schorzeniami podwoił się.

Wychodzi na to, że przy pomocy widelca i łyżki sami sobie kopiemy grób.
Przez całe stulecia wielu badaczy próbowało odkryć i zbadać nieuchwytnego, maleńkiego 

„mikroba", który jest przyczyną zwykłego przeziębienia. Jeszcze w latach 40-tych uczeni tłumaczyli 
niewielką skuteczność tych poszukiwać tym, że ów mikrob jest zbyt mały i istniejące mikroskopy po 
prostu   go   nie   widzą,   ale   burzliwy   rozwój   techniki   i   wynalezienie   mikroskopu   elektronowego 
bynajmniej nie zmieniło sytuacji. Trzeba przyznać, że przy pomocy najnowszej aparatury optycznej 
udało się odkryć ponad setkę różnych rodzajów drobnoustrojów, wirusów i bakterii, ale żaden z nich 
nie   jest   przyczyną   przeziębienia.   Dlaczego   nie   zdołano   odkryć   „mikroba"   wywołującego 
przeziębienie? A dlatego, że on nie istnieje. Każdy z poznanych rodzajów drobnoustrojów jedynie 
żywił się śluzem, który organizm produkuje przy zwykłym przeziębieniu. Dokładniej rzecz biorąc, 
śluz ten cały czas znajduje się w organizmie, będąc rezultatem nieprawidłowego żywienia. Wiosną i 
jesienią organizm  zaczyna oczyszczać  się z tego nadmiaru śluzu. Wówczas pojawiają się bakterie, 
które rozkładają, niszczą i wchłaniają ten śluz, pomagając nam oczyścić organizm. A co my robimy? 
Przyjmujemy   preparaty,   które   pozwalają   nam   „kichać   na   przeziębienie".  W  ten   sposób   zabijamy 
bakterie,   które   nas   ratują.   I   co?   „Mikroby"   zabiliśmy,   a   śluz   pozostał.   Po   pewnym   czasie   znów 
zaczynamy chorować, jeśli nie na przeziębienie, to na grypę - generalnie to to samo, tylko teraz inny 
gatunek drobnoustrojów żywi się śluzem w naszym organizmie.

I tak od wiosny do jesieni, rok po roku cieknie z nosa, łamie w kościach, ciągle epidemie. 

Pojawia się coraz więcej nowych leków, żeby zniszczyć „mikroba". Ale „mikrob" chociaż maleńki, 
„głupi" nie jest, też chce żyć, dlatego próbuje uodpornić się na leki. Nie trzeba być prorokiem, aby 

background image

przewidzieć rezultat tej wojny - czym silniejsze i bardziej niszczące będą lekarstwa, tym bardziej 
„złe" i odporne będą drobnoustroje. A kto tu cierpi najbardziej - oczywiście nasz organizm, gdyż 
każde, nawet najbardziej niewinne lekarstwo (jeżeli takie w ogóle istnieje) wywołuje skutki uboczne.

Czym więc jest przeziębienie? Jest to rezultat nagromadzenia w organizmie zbyt dużej ilości 

„odpadków" i niedostatecznego ich wydalania. Jelito grube jest magazynem całej tej „zgnilizny". 
Właśnie stąd krew roznosi toksyny po całym ciele, tworząc niezdrowy śluz. Gdy ilość śluzu staje się 
niebezpieczna (toksyczna), organizm próbuje się od niego uwolnić za pomocą kataru - i to nazywamy 
przeziębieniem.   Proces   łączenia   się   bakterii,   wirusów   ze   śluzem   wywołuje   stan   zapalny,   czego 
rezultatem jest podwyższona temperatura.

Człowiek myślący powinien zastanowić się nad tymi faktami.
Aby   ostatecznie   przekonać   Państwa,   że   wiele   naszych   chorób   jest   spowodowanych 

nieprawidłowym   sposobem   odżywiania   spróbujmy   wykorzystać   doświadczenie   hinduskich 
długowiecznych, którzy żyją w dolinie Chunza. U 32 tysięcy ludności, która nie zna chorób średnia 
długość życia wynosi 120 lat! Na czym polega sekret?

Szkocki lekarz McCarrison, który przeżył 14 lat w bezpośredniej bliskości Chunzy, doszedł do 

wniosku, że głównym „źródłem" długowieczności tego narodu jest sposób odżywiania.

Mieszkańcy doliny Chunza są wegetarianami. Zwykle ich jadłospis składa się z surowych 

warzyw i owoców latem, kiełków zbóż, suszonych moreli, owczej bryndzy zimą.

Żeby upewnić się, że to właśnie odpowiedni sposób odżywiania jest sekretem długowieczności 

mieszkańców   doliny,   Carrison   po   powrocie   do   Anglii   przeprowadził   serię   doświadczeń   na 
zwierzętach.   Jednej   grupie   zwierząt   podawano   jedzenie   typowe   dla   stołu   przeciętnej   londyńskiej 
rodziny (białe pieczywo, śledzie, rafinowany cukier, konserwowane i gotowane warzywa itp.). W 
rezultacie w tej grupie zaczęły się różne „ludzkie" choroby. Druga grupa zwierząt była karmiona 
według   diety   z   doliny   Chunza.   Podczas   całego   przebiegu   doświadczenia   zwierzęta   z   tej   grupy 
pozostawały zdrowe.

Uważa się, że na długowieczność mają wpływ warunki klimatyczne. Interesujący jest fakt, że 

ludzie mieszkający w takich samych warunkach klimatycznych jak mieszkańcy doliny Chunza cierpią 
na różne schorzenia i długość ich życia jest dwa razy mniejsza. A więc nasuwa się wniosek, że jeśli 
człowiek odżywia się nieprawidłowo, to od chorób nie uratuje go nawet górski klimat.

Mieszkańcy  doliny  Chunza,  w  odróżnieniu  od  sąsiednich  narodów,  są   bardzo  podobni  do 

Europejczyków. Według teorii historyków, założycielami pierwszych wspólnot rodowych Chunzy byli 
kupcy i wojownicy Aleksandra Macedońskiego, którzy tam się osiedlili w czasie wyprawy przez 
górskie doliny rzeki Ind. Tak więc i Europejczycy mogą żyć długo, jeśli tylko będą prawidłowo się 
odżywiać.

Hipokrates   powiedział:   „Wszystkie   choroby   przychodzą   do   człowieka   przez   usta   z 

pożywieniem". To genialne powiedzenie ma już kilka tysięcy lat, a my do tej pory nie chcemy z tej 
mądrości skorzystać. Często zastanawiam się, dlaczego? Może Hipokrates powiedział to zbyt cicho 
albo nie wszyscy zdążyli zapisać? Jak by to nie było, to my z pokolenia na pokolenie przekazujemy 
naszym   dzieciom   złe   nawyki,   a   razem   z   nimi   również   trapiące   nas   choroby.   Żeby   się   jakoś 
usprawiedliwić   mówimy,   że   żyjemy   w   ciężkich   czasach   i   przygniata   nas   wielki   ciężar   rozwoju 
cywilizacyjnego. A może bardziej przygniata nas ogromna masa naszego ciała, lenistwo i absolutna 
pogarda   dla   reguł   fizjologii,   zgodnie   z   którymi   funkcjonuje   nasz   organizm.   Ludzie   nauczyli   się 
obsługiwać   komputery,   rozwiązują   skomplikowane   ekonomiczne   problemy.   Inżynier   elektronik 
potrafi znaleźć uszkodzenie w gęstej pajęczynie tysięcy przewodów, a na proste pytanie, ile razy 
dziennie robi siusiu i w jakim kolorze, odpowiedzieć nie potrafi. Dlatego chcę jeszcze raz podkreślić, 
że   jeżeli   nie   nauczycie   się   Państwo   obserwować   funkcjonowania   swojego   organizmu   i   nie 
zrozumiecie, co jest dla niego dobre, a co złe, nigdy nie będziecie zdrowi!

background image

Osteoporoza - szansa na zwycięstwo

Wiele starszych osób z niepokojem oczekuje nadejścia zimy. Śnieg, zimno, śliskie chodniki i 

nieuniknione upadki, które mogą stać się przyczyną poważnych złamań. Szczególnie podatne na zła­
mania są osoby cierpiące na osteoporozę.

Według   statystyk   najbardziej   niebezpieczne   są   złamania   stawu   biodrowego.   Około   50% 

chorych,   który   doznali   takiego   urazu   zostaje   inwalidami.   We   wszystkich   rozwiniętych   krajach 
osteoporoza zaczyna zajmować pierwsze miejsce wśród chorób cywilizacyjnych. I o ile wcześniej 
panował pogląd, że ofiarami osteoporozy padają kobiety, to ostatnie badania wykazały, że dotyka ona 
jednakowo kobiety, jak i mężczyzn. Co więcej, przypadki osteoporozy coraz częściej wykrywane są u 
dzieci   w   wieku   8-11   lat!   Pierwsze   objawy   osteoporozy   u   mieszkańców   dużych   miast   Europy 
występują już w wieku 30 lat.

Co to więc jest osteoporoza? Dlaczego mocne, zdrowe kości stają się słabe, kruche i łamliwe?
Osteoporoza oznacza odwapnienie kości. Jak wiadomo, głównym składnikiem tkanki kostnej 

jest wapń. Jeżeli z różnych przyczyn wapnia w organizmie zaczyna brakować, wtedy kości stają się 
podobne do sera z dużymi dziurami.

Według medycyny konwencjonalnej osteoporoza jest nieuleczalną chorobą, która w określony 

sposób jest związana z dziedzicznością. A medycyna walczyć z dziedzicznością nie bardzo umie. To 
znaczy, że gdy stwierdzona zostaje osteoporoza, szansę na wyleczenie są minimalne. Jedyne co można 
zrobić, to zapobiegać jej dalszemu rozwojowi. Z tego powodu specjaliści radzą pić więcej mleka (!), 
jeść   więcej   sera.   Mężczyznom   radzi   się,   aby   przestali   nadużywać   alkoholu,   papierosów,   zaczęli 
stosować syntetyczne preparaty wapnia i witaminy D

3

. A kobietom? Dla kobiet są te same rady plus 

terapia estrogenowa.

Jak dowodzi praktyka lekarska stosowanie preparatów zawierających wapń, hormonów itd. 

może hamować rozwój choroby, ale prawie wszyscy specjaliści, z którymi miałem okazję rozmawiać 
są zgodni co do tego, że nie można wyleczyć osteoporozy! Nie ja powinienem oceniać efektywność 
istniejących metod. Badaniem przyczyn powstania osteoporozy i sposobami jej leczenia zajmują się 
dziesiątki naukowo-badawczych instytutów na całym świecie. Jedno jest pewne: na dzień dzisiejszy 
cała terapia polega na dostarczeniu organizmowi brakującego wapnia lub na „zmuszeniu" organizmu 
do przyswajania tego wapnia.

Na jednym ze spotkań poświęconych zdrowemu stylowi życia zwróciła się do mnie kobieta z 

bardzo smutnym pytaniem: Dlaczego jej kości są słabe, skoro przez całe życie wypijała średnio 1-1,5 
litra mleka dziennie, zupy mleczne i kasze pojawiały się w jej jadłospisie co drugi dzień, a gdy była 
przeziębiona,   zażywała   w   dużych   ilościach   wapń   i   witaminę   C?   Innymi   słowy,   jej   organizm 
otrzymywał więcej wapnia, niż było to potrzebne, ale kiedy złamała rękę, kość wcale się nie zrastała. 
Wówczas  wykryto  u  niej  osteoporozę.  Myślę,  że  i   wśród  moich  Czytelników   znajdzie   się  wielu 
takich, dla których nabiał był podstawą żywienia, a i wapna w tabletkach im nie brakowało. A jednak 
badanie na osteoporozę wykazało brak wapnia w kościach. Dlaczego? Chodzi o to, że wapń w tej 
postaci, w jakiej my go przyjmujemy: pasteryzowane, odtłuszczone mleko, syntetyczne preparaty 
wapnia,   tabletki   itp.   organizm   „przepuszcza   przez   siebie"   jakby   „tranzytem".   Kości   praktycznie 
niczego nie otrzymują, gdyż ten wapń jest jakby innego gatunku (trudno przyswajalny). Każdorazowo 
kiedy organizm potrzebuje wapnia dla swoich procesów życiowych (np. przy każdej zmianie pogody 
wzrasta ilość wapnia we krwi), jest zmuszony pobierać go z kości. Właśnie dlatego ludzie często 
narzekają na bóle w kościach przy zmianach pogody. Inaczej mówiąc, jeżeli dostarczamy organi­
zmowi trudno przyswajalny wapń, organizm przypomina samochód, który zakopał się w śniegu: czym 

background image

szybciej kręcą się koła, tym głębiej się zapada, a przy tym silnik pracuje na podwyższonych obrotach, 
są wielkie straty paliwa, a samochód wciąż tkwi w tym samym miejscu.

Dwie postacie wapnia

W   naturze   wapń   występuje   w   dwóch   postaciach.   „Dobry"   wapń   czyli   organiczny,   łatwo 

przyswajany przez kości znajduje się w warzywach i owocach (szczególnie w ich skórce), w świeżo 
przygotowanych sokach, jajkach, otrębach, kiełkach pszenicy, owsa, w orzechach, miodzie, świeżym 
mleku krowim i kozim. „Zły" wapń - nieorganiczny, trudno przyswajalny dla kości jest we wszystkich 
produktach rafinowanych, zawierających wapń, w chlebie, pasteryzowanym lub gotowanym mleku i 
wszystkich otrzymywanych z niego kwaśnych produktach, w przegotowanej wodzie, we wszystkich 
produktach poddanych obróbce termicznej (podgrzewanie powyżej 100°C, gotowanie, smażenie) i 
preparatach wapnia, otrzymywanych syntetycznie. Nasze kości nie są martwym tworem, ale żywą, 
wciąż odnawiającą się tkanką. Jeżeli niszczenie komórek kości jest szybsze niż ich odbudowywanie, 
wówczas masa kostna ulega zmniejszeniu (pojawia się osteoporoza). W ten sposób, jeśli podstawą 
naszego   żywienia   są   produkty   rafinowane,   pasteryzowane   przegotowane   mleko,   przypieczony, 
chrupiący   chleb,   produkty   poddane   obróbce   termicznej,   a   przy   tym   używamy   przede   wszystkim 
przegotowanej   wody   (a   tak   właśnie   odżywia   się   większość   ludzi)   staje   się   oczywiste,   dlaczego 
osteoporoza tak szybko „pokonuje" kości współczesnego człowieka.

„Dobry"   czyli   organiczny   wapń   tworzy   w   organizmie   łatwo   rozpuszczalne   sole,   które   są 

niezbędne dla procesów krążenia, chronią naszą krew przed dostawaniem się do niej bakterii poprzez 
naczynia krwionośne, biorą udział w normalnym wzroście kości

i zębów, polepszają pracę systemu nerwowego, wykazują działania obronne, pełnią jeszcze 

wiele innych pożytecznych funkcji.

„Zły" wapń w bardzo niewielkim stopniu jest wykorzystywany przez organizm do budowy 

kości.   W   większości   zaś   stanowi   „budulec"   dla   nierozpuszczalnych   soli   wapnia,   które   tworzą 
podstawę kamieni w nerkach, wątrobie i woreczku żółciowym. Dlatego wszyscy, którzy lubią świeży 
biały   chleb,   pieczone   maślane   bułeczki   (a   to   szczególnie   one   dostarczają   naszemu   organizmowi 
nieorganicznego wapnia) sami sobie tworzą kamienie (szczególnie w woreczku żółciowym). Aby 
przyswoić   nieorganiczny   wapń,   organizm   czerpie   ze   swoich   zapasów   spore   ilości   makro-   i 
mikroelementów, upośledzając w ten sposób procesy przemiany. „I po co on tak szczegółowo o tym 
wszystkim   pisze?"   -   pomyśli   niecierpliwy   Czytelnik   -   „Lepiej   dałby   kilka   przepisów,   napisał   co 
można jeść, a czego nie i sprawa załatwiona." Ale taki sposób rozwiązania sprawy byłby zbyt prosty i 
w   dodatku   mało   skuteczny.   A   to   dlatego,   że   organizm   każdego   z   nas   jest   niepowtarzalną 
indywidualnością i nie ma uniwersalnej recepty na osteoporozę. Pokonać tę chorobę (jak zresztą i 
każdą inną) można tylko wtedy, gdy pozna się „słabe strony swojego przeciwnika" (w tym przypadku 
osteoporozy).  Właśnie  dlatego  tak  skrupulatnie  opisuję   wszystkie  procesy,  zachodzące  w   naszym 
organizmie, związane z przyswajaniem wapnia i błędy, które popełniamy.

Każdy powinien zrozumieć prostą prawdę: nasz organizm jest całościowym systemem, w 

którym wszystkie komórki są ze sobą powiązane niezliczoną ilością oddziaływań i tylko kom­
pleksowe wpływanie na wszystkie życiowo istotne systemy i organy pozwala zlikwidować każdą 
dolegliwość, niezależnie od tego, gdzie się ona umiejscowiła: w kościach, sercu, wątrobie czy 
lewym palcu prawej nogi.

Przyczyny braku wapnia w organizmie

Wśród pierwiastków, które wchodzą w skład naszego ciała wapń zajmuje 5-tą pozycję po 

czterech podstawowych: węglu, tlenie, wodorze i azocie. W organizmie jest średnio około 1200 gra­
mów wapnia, przy czym 99% tej ilości znajduje się w kościach.

W tkance kostnej zachodzą dwa procesy:
1. jej zanikanie, w efekcie czego do krwi dostaje się wapń i fosfor,
2. odkładanie się soli wapnia.

background image

W ciągu doby z tkanki kostnej dorosłego człowieka ubywa do 700 mg wapnia i również tyle 

powinno odkładać się znowu, przy czym u rosnących dzieci szkielet odnawia się w ciągu 1-2 lat, a u 
dorosłych - w ciągu 10-12 lat.

Tkanka kostna pełni w naszym organizmie funkcję podpory (utrzymuje nasze ciało w pozycji 

pionowej), a także służy jako magazyn (hurtownia), z którego organizm czerpie wapń i fosfor, gdy jest 
ich za mało w produktach żywnościowych. Zawartość wapnia we krwi jest zawsze stała, nawet w 
ostatnim stadium osteoporozy we krwi może być 99,9 % normy wapnia (jest to reakcja obronna 
organizmu).   Jeżeli   zawartość   wapnia   we   krwi   jest   niewystarczająca,   to   będzie   on   intensywnie 
pobierany z kości. Kiedy proces ten odbywa się dzień w dzień, wówczas masa substancji kostnej 
zaczyna się zmniejszać.

Wiadomo, że takie produkty jak mięso, ser, cukier, tłuszcze zwierzęce podczas trawienia 

dostarczają organizmowi duże ilości szkodliwych kwasów (mleczny, szczawiowy, moczowy i in.), 
które zatruwają organizm. Sole wapnia neutralizują te kwasy, tym samym chroniąc organizm 
przed całkowitym zatruciem. Im więcej w naszym pożywieniu wyżej wymienionych produktów, 
tym mniej wapnia w kościach.

Cukier - główny wróg wapnia

Jedną z głównych przyczyn deficytu wapnia w organizmie jest zbyt duże spożycie cukru i 

zawierających go wyrobów. Cukier jest produktem syntetycznym, przy trawieniu którego powstaje 
wiele   trujących   kwasów.   Ale   ponieważ   spożywamy   go   razem   z   produktami   żywnościowymi, 
organizm   jest   zmuszony   wydalić   tę   „truciznę".   A   do   tego   potrzebna   jest   ogromna   ilość   soli 
mineralnych, w skład których wchodzi przede wszystkim wapń. Skąd organizm je bierze? A stąd, 
gdzie jest ich najwięcej - z kości i zębów. Jeżeli uwzględnimy fakt, że zamiłowanie do słodyczy 
wpajamy   naszym   dzieciom   od   wczesnego   dzieciństwa,   sami   też   jemy   cukier   codziennie   i   to   w 
ilościach setki razy przekraczających normę (cukier znajduje się w 80% spożywanych produktów, 
poczynając od jogurtu, a kończąc na sokach z kartonów), od razu staje się oczywiste, dlaczego dzieci 
walczą   z   próchnicą,   a   osoby   dorosłe   z   paradontozą,   zaś   kości   starych   ludzi   przypominają   ser 
szwajcarski (mam na myśli osteoporozę). Czy osteoporoza jest chorobą dziedziczną? Raczej nie. 
„Dziedzicznie" przekazujemy przeważnie nasze złe przyzwyczajenia, które stają się przyczyną 
chorób.

Tak więc teraz możemy wysnuć pierwszy wniosek:
Jedną   z   podstawowych   „dziedzicznych"   przyczyn   osteoporozy   jest   nadmierne 

zamiłowanie do słodyczy, przekazywane z pokolenia na pokolenie.  Często słyszę od rodziców: 
„Jak tu nie dać dziecku cukierka, przecież dzieciństwo powinno być słodkie." Tym rodzicom radzę, 
żeby zatroszczyli się o to, aby dzieciństwo ich dziecka było zdrowe i szczęśliwe. Żeby to dziecko, 
kiedy przyjdzie starość, nie musiało za chwilę „słodkiej" przyjemności w dzieciństwie latami wylewać 
gorzkich łez z bólu w kościach i kręgosłupie.

Ostatnio   przeprowadzone   badania   naukowe   ujawniły   3   ważne   reguły   przyswajania   przez 

organizm wapnia:

1. W przypadku nadmiaru lub braków tłuszczu wapń jest wypłukiwany z organizmu (dlatego 

nie ma różnicy w przyswajaniu wapnia z mleka chudego a pełnego).

2. Negatywny wpływ na przyswajalność wapnia ma nadmiar lub brak w produkcie fosforu i 

magnezu.

3. Wpływ na przyswajalność wapnia ma zawartość w produkcie witaminy D.
Odkrycia te wyjaśniają, dlaczego osoby, które regularnie piją „niepełnowartościowe" mleko 

(pasteryzowane, przegotowane) nie otrzymują takiej ilości wapnia, jak to sobie wyobrażają.

Chciałbym nieco dłużej zatrzymać się na kwestii mleka, gdyż produkty mleczne stanowią 70-

80% jadłospisu mieszkańców Europy Zachodniej i Wschodniej. Ci z Państwa, którzy przeczytali w 
mojej poprzedniej książce rozdział „Mleczny nałóg" (str. 90-93)

znają mój stosunek do mleka. Jeżeli już chcecie Państwo pić mleko (i to jedynie w celach 

leczniczych),   to   tylko   świeże,   Jeszcze   ciepłe,   prosto   od   krowy",   która   pasła   się   na   ekologicznie 

background image

czystych pastwiskach, a ponieważ taką możliwość mają tylko nieliczni spośród dziesiątków tysięcy, to 
nie będę się zatrzymywał na przedstawianiu zalet takiego mleka. Nasz organizm w pełni przyswaja 
wapń, gdy stosunek zawartości wapnia i fosforu w produkcie wynosi l : 1,3, a stosunek wapnia i 
magnezu l : 0,5. W mleku pasteryzowanym czy gotowanym proporcje wapnia do fosforu wynoszą l : 
0,7, a wapnia do magnezu l : 0,1. Oprócz tego w procesie pasteryzacji ginie prawie 40-60% witaminy 
D. W ten sposób niemal 80-90% wapnia zawartego w pasteryzowanym mleku nie zostaje przy­
swojone przez organizm.
  Cóż więc pozostaje w organizmie po spożyciu pasteryzowanego mleka? 
Kazeina (ciężkostrawne białko, wykorzystywane w przemyśle jako surowiec do produkcji organicz­
nego   kleju),   tłuszcz   zwierzęcy,   który   zwiększa   poziom   cholesterolu   i   promieniotwórczy 
(radioaktywny) pierwiastek stront 90, będący nieodłącznym towarzyszem wapnia w mleku.

Okazuje się więc, że zamiast niezbędnego wapnia organizm otrzymuje z mleka „klej", który 

„skleja" naczynia krwionośne, kamienie w nerkach i wątrobie, powoduje powstawanie w ciele guzów, 
deformację stawów rąk i nóg oraz osadza się w tkankach i ścięgnach pod postacią śluzu; tłuszcz 
nasycony (z mleka) „zapycha" naczynia krwionośne, szykując nam powoli stan przedzawałowy, a 
promieniotwórczy stront 90 sprzyja powstawaniu komórek nowotworowych. Ostatnio coraz częściej 
nazywa się mleko „cichym zabójcą". W pełni zgadzam się z tym określeniem.

Na   II   międzynarodowym   kongresie   poświęconym   wpływowi   warunków   życia   i   pracy   na 

zdrowie ludzi, lekarze ze zdziwieniem stwierdzili, że mieszkańcom Europy brakuje 900 mg wapnia 
dziennie,   przy   czym   90%   wapnia   otrzymywali   oni   wraz   z   mlekiem   i   produktami   mlecznymi,   a 
większości Hindusów, mieszkańców Chile, RPA, Turcji wystarcza 300 mg wapnia na dobę, przy czym 
produkty   mleczne   stanowią   w   ich   jadłospisie   zaledwie   10%,   reszta   to   zboża,   warzywa,   owoce, 
orzechy, kiełki. Nie ma w tym nic dziwnego. Po prostu w naturalnych produktach istnieją idealne 
proporcje dla przyswojenia wapnia przez organizm, a w produktach, które były poddane obróbce 
przemysłowej te proporcje są zaburzone. Odnosi się to przede wszystkim do pasteryzowanego mleka.

Na   podstawie   tego,   co   przedstawiłem   wcześniej   nasuwa   się   drugi   ważny   wniosek: 

„dziedziczny" nawyk picia mleka krowiego (jako źródła wapna) od lat dziecięcych doprowadza 
do totalnego braku wapnia w organizmie, przy czym szkody, jakie wyrządza sobie człowiek 
pijący mleko kilkaset razy przewyższają pożytki.

Witamina D „wspólnikiem" wapnia

Podstawową funkcją witaminy D jest regulacja wymiany wapnia w organizmie. W nerkach z 

witaminy D powstaje związek, który sprzyja przyswajaniu wapnia, przy czym reakcja ta jest możliwa 
tylko przy udziale witaminy C.  W ten sposób witaminy D i C są niezbędnymi składnikami w 
reakcjach przyswajania wapnia przez układ kostny.
  Nie jest możliwe dostarczenie organizmowi 
dostatecznych ilości witaminy D w produktach żywnościowych. Podstawowym źródłem witaminy D 
są: jajka, których nie poleca się jeść ze względu na wysoką zawartość tłuszczu i powstającego z tego 
powodu cholesterolu (z czym zdecydowanie nie mogę się zgodzić); masło śmietankowe, które uparcie 
próbuje się zastąpić syntetyczną margaryną, z której witamina D uwalnia się z wielkim trudem; wą­
troba i ryby (ani surowej wątroby, ani surowych ryb nie jemy, a po obróbce termicznej pozostają 
znikome ilości witaminy D). Witamina ta nazywana jest „słoneczną witaminą", gdyż powstaje w 
organizmie pod wpływem promieni ultrafioletowych. Od pewnego czasu wszystkim nam próbuje się 
wmówić, że przebywanie na słońcu szkodzi naszemu organizmowi, że promienie słoneczne sprzyjają 
powstawaniu   chorób   nowotworowych.   Słońce   stało   się   głównym   sprawcą   naszych   problemów 
zdrowotnych. Ze wszystkich stron specjaliści ostrzegają: unikaj słońca - ono niszczy twoje zdrowie! 
Ale zapominamy przy tym, że słońce jest źródłem wszystkiego, co żyje na ziemi.

Znany amerykański naturopata Paul Berg w wieku lat 90 był silny, zdrowy, sprawny fizycznie, 

zwinny. Przebiegał codziennie 5 kilometrów, dużo pływał, chodził po górach, grał w tenisa, tańczył. 
Gdy miał 95 lat pracował po 12 godzin dziennie, nie wiedział co to choroby i zmęczenie, był zawsze 
rześki i pełen chęci życia. W wieku 16 lat umierał na gruźlicę. Sławni lekarze w USA postawili 
diagnozę: przypadek beznadziejny, nie da się wyleczyć. Lecz Paul Berg trafił do doktora Augusta 
Raulien z Lozanny - jednego z największych autorytetów w dziedzinie helioterapii (leczenia słoń­

background image

cem).   Później   Berg   napisał:   „Wysoko   w   Alpach   doktor   Raulien   oddziaływał   na   moje   ciało 
uzdrawiającymi promieniami słonecznymi i przepisał mi dietę z warzyw i owoców. W ciągu dwóch 
lat z umierającego chłopca zmieniłem się w pogodnego, cieszącego się życiem, silnego człowieka. Od 
tego czasu pilnie przestrzegałem, pilnowałem, by moje ciało stale otrzymywało dawkę promieni sło­
necznych, a mój organizm - owoce i warzywa."

Porozmawiajmy teraz o słońcu, nie z punktu widzenia chorób, które ono powoduje, a zdrowia, 

które   można   osiągnąć,   dzięki   jego   wpływowi.   Pod   wpływem   promieni   słonecznych   w   naszym 
organizmie   wytwarza   się   witamina   D.   Podstawową   jej   funkcją   jest   umożliwienie   organizmowi 
przyswajania wapnia. Witamina D jest niezbędna dla krzepnięcia krwi, normalnego wzrostu kości i 
tkanek,  pracy  serca   i   układu   nerwowego.  Przy   niedoborze  witaminy  D   (na   skutek   braku  światła 
słonecznego)   jest   silnie   zaburzona   przemiana   materii   i   słabiej   pracują   naczynia   krwionośne.   Te 
ostatnie nie zapobiegają przedostawaniu się do krwi bakterii, co w znacznym stopniu osłabia funkcje 
obronne organizmu. Wzrasta uzależnienie od zmian warunków pogodowych, człowiek staje się mało 
odporny na infekcje. W ten sposób niedobór w organizmie witaminy D, a co się z tym wiąże - wapnia 
i jego soli, może zagrażać naszemu zdrowiu.

Co   prawda  można   otrzymywać   witaminę   D   i   wapń   pod   postacią   tabletek,   zawsze 

dostępnych w aptece Jednak gdy uwzględni się odmienne zapotrzebowanie różnych ludzi na 
witaminę   D,   to   praktycznie   bardzo   trudno   jest   ustalić   odpowiednią   dawkę.   Trzeba   sobie 
uświadomić, że przy jej niedoborze lub nadmiarze organizm nie będzie przyswajał wapnia, 
dlatego przyjmowanie go w takiej sytuacji może spowodować więcej szkód niż korzyści.

Zaspokajając potrzeby organizmu na witaminę D, człowiek nie może być zależny ani od 

pokarmu, ani od preparatów chemicznych. Musi ona sama powstać w organizmie, w sposób 
naturalny, pod wpływem światła słonecznego.

Ludzie   pierwotni,   żyjący   pod   gołym   niebem,   nie   cierpieli   na   brak   witaminy   D.   Niektóre 

współcześnie żyjące prymitywne plemiona nie cierpią nań dotychczas. Dopiero gdy ludzie zaczęli 
mieszkać   w   wielkich   miastach,   gdzie   małe   okna   mieszkań   nie   pozwalają   przenikać   promieniom 
słonecznym, odczuwalny stał się niedobór tej witaminy. Poddając się działaniu promieni słonecznych 
należy zawsze pamiętać o tym, że człowiek powinien pobierać je w małych dawkach. Dlatego czas 
przebywania   na   słońcu   to   20   -   30   minut   każdego   dnia.   Potem   powinno   się   chronić   w   cieniu. 
Wykorzystujcie słońce nie dla opalenizny, a dla zdrowia!

Naukowo   dowiedziono,   że   najlepsza   pora   na   kąpiele   słoneczne   to   godziny   poranne   -   od 

wschodu słońca do godziny dziesiątej. Między godzinami 10 a 17 promienie słoneczne mają wysoką 
radiację, parzą ciało, prowadząc do przedwczesnego starzenia się skóry. Japoński profesor Nishi 
stwierdził, że określone zabiegi wodno-powietrzne stymulują w organizmie syntezę witaminy D. 
Dlatego należy wyrobić w sobie nawyk korzystania z porannych i wieczornych naprzemiennych 
pryszniców.  Regularne uczęszczanie  do sauny również  sprzyja syntezie tej witaminy.  
Trzeba 
jednak pamiętać, że kiedy skóra pokrywa się warstwą opalenizny, produkcja witaminy D zostaje 
wstrzymana,  dlatego   -  w   miarą   jak   skóra   ciemnieje   -  należy   jak  najwięcej   przebywać  w   cieniu. 
Polecam następujące ćwiczenie, które „konserwuje" witaminę D:

Proszę położyć się na plecach, złączyć dłonie i stopy i leżeć tak około 2 - 3 minut. Codzienne 

wykonywanie tego ćwiczenia pomoże organizmowi uniknąć niedoboru witaminy D.

Podczas pobytu na urlopie, kiedy mamy już ładną letnią opaleniznę, należy korzystać również 

z takich źródeł witaminy D, jak: jajka, masło śmietankowe, wątroba, ryby, warzywa i owoce.

Słońce   jest   bezcennym   darem   przyrody.   Korzystajcie   Państwo   z   niego   rozsądnie,   a   jego 

energia będzie zawsze służyła Waszemu zdrowiu.

Witamina   D   ma   jeszcze   jedną   bardzo   ważną   właściwość   -   wchodzi   w   skład   gruczołów 

wydzielniczych skóry, co oznacza, że im częściej myjemy ciało różnymi syntetycznymi preparatami 
(tj. dzisiejszymi kosmetykami), tym więcej wymywamy z naszego organizmu witaminy D. Więc co, 
przestać się myć? - może spytać Czytelnik. Myć się można, a nawet trzeba, ale jeśli już używacie 
Państwo syntetycznych płynów do ciała, powinniście po myciu nasmarować się naturalnym olejem 
roślinnym, jeżeli już nie całe ciało, to przynajmniej ręce i nogi, gdyż właśnie tam przede wszystkim 
odbywa się synteza witaminy D. Zwyczaj nacierania ciała po kąpieli wonnymi olejkami wywodzi się 

background image

z zamierzchłej przeszłości. Przygotować taki olejek może bez trudu każdy. Wystarczy do 200 g oleju 
roślinnego dodać 2 garści płatków róży, postawić buteleczkę w ciemnym miejscu na siedem dni i 
gotowe. Należy mieć ten płyn pod ręką i po każdej czynności: zmywaniu, praniu wcierać go cho­
ciażby   w   dłonie.  Wykorzystujcie   Państwo   właściwość   naszej   skóry,   która   działa   na   zasadzie 
podwójnego filtra. Z jednej strony przez pory wydala toksyny, a z drugiej - wchłania pożyteczne 
substancje.

Myślę, że Czytelnik po tym opisie zrozumiał własności witaminy D oraz to, że przy obecnym 

stylu życia chronicznie brakuje nam tej witaminy, a to uniemożliwia pełne przyswojenie wapnia.

Teraz o witaminie C. Jest ona niezbędna do tego, aby organizm był zawsze zdrowy, bez niej w 

organizmie nie zachodzi ani jedna reakcja utleniania, gdyby nie było witaminy C, zginalibyśmy z 
powodu nieustannie atakujących organizm wirusów, bez tej witaminy nasze naczynia krwionośne 
zamieniłyby się w puste rurki, niezdolne do transportowania krwi.

Nie   jest   to   jeszcze   pełna   charakterystyka   właściwości   witaminy   C,   bardziej   szczegółowo 

napiszę o niej poniżej. Obecnie nie interesuje nas rola witaminy C w funkcjonowaniu organizmu, a je­
dynie jej właściwości fizyko-chemiczne. Niestety, jest to witamina bardzo „delikatna", niszczy ją 
światło dzienne lub słoneczne i podgrzewanie powyżej 100°C. Jeden tylko przykład: kiedy przygoto­
wujemy zupę warzywną, w trakcie gotowania zniszczeniu ulega do 50% witaminy C, gdy zupa stoi na 
kuchence 3 godziny - tracimy jeszcze 20%, a po 6 godzinach albo po powtórnym podgrzaniu nie ma 
w niej już witaminy. Obierając ziemniaki tracimy do 30% witaminy, gotując je - jeszcze 30-40%. 
ten   sposób,   gdy   ciągle   spożywamy   gotowaną   żywność,   którą   w   dodatku   kilkakrotnie   pod­
grzewamy, witamina C dostaje się do naszego organizmu z żywnością w minimalnych ilościach. 
Na szczęście witaminy C jest dużo w warzywach i owocach. Ale dopiero od paru lat mówi się o 
wartościach surowych warzyw i owoców, a do tej pory, poczynając od lat 60-tych, ze względu na 
choroby układu pokarmowego (a cierpiało na te dolegliwości prawie 80% społeczeństwa) spożywanie 
warzyw   i   owoców,   szczególnie   przez   osoby   w   starszym   wieku,   było   kategorycznie   zabronione, 
zresztą, szczerze mówiąc, nie miały one nawet jak spożywać tych bezcennych darów natury (zęby 
bowiem miały zepsute już od dzieciństwa). W ten sposób tworzyło się błędne koło: skórę z warzyw 
należy obierać - niszczy żołądek i zawiera azotany (a w skórce, jak wiemy, jest najwięcej wapnia), 
warzyw i owoców nie jeść, za to pić więcej mleka i jeść mięso. Nawiasem mówiąc, im człowiek 
więcej spożywa białka zwierzęcego, tym więcej potrzebuje witaminy C. Taki sposób odżywiania w 
ciągu ostatnich 50 lat daje fatalne rezultaty, ludzie nie dożywają nawet do połowy czasu, danego im 
przez naturę. Średnio co drugi człowiek umiera na skutek chorób serca, co trzeci na choroby no­
wotworowe, co czwarty zapada na chorobę Parkinsona lub Alzheimera, a co piąty cierpi na cukrzycę i 
osteoporozę. Zdrowy człowiek w wieku 70-80 lat to rzadkość, a 70% po prostu nie dożywa tego 
wieku.

Rozmowę o witaminie C chciałbym zakończyć jeszcze jednym szokującym faktem. W trakcie 

badań naukowych udowodniono, że dym z jednego wypalonego papierosa niszczy w organizmie 25 
mg witaminy C, tj. 1/4 dobowej dawki. W ten sposób samo palenie papierosów całkowicie pozbawia 
organizm tej witaminy. Jeżeli uwzględnimy, że w każdej rodzinie jest przynajmniej l palacz, to dla 
reszty   rodziny   nie   ma   znaczenia,   czy   biorą   papierosa   do   ust,   wystarczy,   że   wdychają   dym 
papierosowy (tzw. bierne palenie). Innymi słowy, w rodzinie palaczy dziecko biernie „pali" już od 
najmłodszych lat. Witamina C nazywana jest antyprzeziębieniową, a wiosną i jesienią, zaczynając od 
dzieci, a kończąc na dorosłych, wszystkich kosi epidemia przeziębień i grypy, co stanowi jaskrawy 
dowód braku  odporności  organizmu,  spowodowanego  niedostateczną   ilością   witaminy  C. A co  z 
witaminą w tabletkach? - pomyśli dociekliwy Czytelnik. Szkodliwe jest nie tylko przyjmowanie wita­
miny C, ale i wszystkich syntetycznych witamin.  Po pierwsze: witaminy to związki, które nie są 
wytwarzane drogą syntezy w organizmie człowieka. W roślinach powstają w procesie biosyntezy 
po   wpływem   światła   Słońca   i   Księżyca.   W  komórkach   roślin   witaminy   występują   w   łatwo 
przyswajalnej   dla   człowieka   postaci   (prowitaminy),   oprócz   nich   w   roślinach   występuje 
niezbędny zbiór soli mineralnych, które sprzyjają pełnemu przyswojeniu ich przez organizm. 
Właśnie dzięki temu przedawkowanie naturalnych witamin jest bardzo trudne, a syntetycznych 
-   bardzo   łatwe.   Po   drugie:   sztuczne   witaminy   -   to   krystaliczna   nieorganiczna   substancja 

background image

(produkt rafinowany), obca dla organizmu. Jest ona albo z trudnością przyswajana przez orga­
nizm, albo też nie jest przyswajana w ogóle (szczególnie przy zaburzeniach matabolizmu).
 Wielu 
z Państwa przekonało się o tym „na własnej skórze", kiedy mocz (po spożyciu witamin) ma kolor i 
zapach   spożytych   witamin.   Często   zdarzają   się   różne   formy   nietolerancji   organizmu   (mdłości, 
osłabienie, swędzenie) po zażyciu syntetycznych witamin. Spożywając je tylko przeciążamy nerki i 
wątrobę,   naruszamy   równowagę   substancji   mineralnych   w   organizmie.  Po   trzecie:   jednym   ze 
skutków   ubocznych   stosowania   syntetycznych   witamin   jest   zwiększenie   apetytu,   ponieważ 
organizm, żeby je przyswoić, potrzebuje dodatkowej porcji soli mineralnych, węglowodanów, 
składników białkowych. Znajdują się one w roślinach, natomiast w syntetycznych witaminach 
ich   nie   ma   i   dlatego   człowiek   zaczyna   instynktownie   dużo   jeść,   co   prowadzi   do   nadwagi 
(Amerykanie są najbardziej otyłym narodem na świecie między innymi przez to, że „jedzą" sztuczne 
witaminy   w   dużych   ilościach).   W   naszej   świadomości   utrwaliła   się   opinia,   że   witamina   C   jest 
nieszkodliwym   preparatem,   jednak   w   ostatnich   latach   lekarze   coraz   częściej   obserwują   skutki 
uboczne. spowodowane nadmiernymi dawkami syntetycznej witaminy C. To nie tajemnica, że wiele 
osób   przyjmuje   witaminę   C   i   przy   jej   pomocy   leczy   grypę   i   niektóre   inne   choroby   wirusowe, 
spożywając według swojego uznania dawkę 4 - 6 g na dobę, podczas gdy norma wynosi około 100 
mg.

Uczeni wielu krajów zgodnie solidaryzują się z opinią, że przyjmowanie syntetycznej 

witaminy C nie podnosi odporności organizmu na choroby przeziębieniowe, a jej zwiększone 
dawki   pogarszają   przebieg   niektórych   chorób   infekcyjno-alergicznych,   w   szczególności 
reumatyzmu.

Najbardziej niebezpiecznym skutkiem przyjmowania maksymalnych dawek witaminy C jest 

zwiększona krzepliwość krwi, w wyniku czego powstają skrzepy. Oprócz tego witamina C może 
sprzyjać   powstawaniu   w   nerkach   i   pęcherzu   moczowym   kamieni   z   soli   kwasu   szczawiowego   i 
moczowego.   Osobom,   które   otrzymywały   witaminę   B

2

  w   zastrzykach   lekarze   odradzają 

przyjmowanie witaminy C, ponieważ niszczy ona tę witaminę.

Chorzy   na   cukrzycę   powinni   wiedzieć,   że   duże   dawki   witaminy   C   zaburzają   proces 

wytwarzania insuliny przez trzustkę i zwiększają zawartość cukru w moczu i krwi. W ostatnim 
czasie stwierdzono, że duże dawki witaminy C hamują tempo przesyłania impulsów nerwowo-
mięśniowych,   w   wyniku   czego   zwiększa   się   zmęczenie   mięśni   i   zaburzona   jest   koordynacja 
reakcji wzrokowych i ruchowych.

Sądzę,   że   wniosek   może   być   jednoznaczny   -   przed   spożyciem   witaminy   C   należy 

obowiązkowo skonsultować się z lekarzem i przyjmować tylko naturalne witaminy, w które 
obfitują warzywa i owoce. Na pewno ich Państwo nie przedawkują.

Kropkę nad „i" w kwestii zaburzenia wymiany wapnia może stanowić nasze bezgraniczne 

umiłowanie do produktów mącznych. Wapń występuje w dużych ilościach w wyrobach mącznych 
zawsze w formie ciężkoprzyswajalnej (zły wapń). Z niektórymi kwasami (szczawiowym, moczowy) 
tworzy   trwałe   nierozpuszczalne   związki.  A  ponieważ   chleb   i   wyroby   mączne   są   podstawowymi 
produktami w naszym jadłospisie, to nic dziwnego, że każdego z nas doprowadzają do szału bóle 
kręgosłupa, stawów i mięśni.

W  jaki sposób w organizmie tworzą się nierozpuszczalne sole wapnia

Większość z nas je za dużo, je raczej z przyzwyczajenia, niż z głodu. Od lat dziecinnych 

wmawia się nam, że posiłki należy spożywać kilka razy dziennie, niezależnie od tego, czy chce się 
nam jeść, czy nie. Dlatego organizmowi brakuje wręcz „siły życiowej", aby przerobić, przetrawić, 
przyswoić   ten   nadmiar   produktów.   Ogromna   ilość   kwasów   powstaje   w   wyniku   spożywania 
produktów   białkowych   pochodzenia   zwierzęcego,   łączy   się   z   Ca,   tworząc   nierozpuszczalne 
krystaliczne   toksyczne   związki.   Organizm   nie   jest   w   stanie   ich   usunąć,   więc   zaczynają   się   one 
odkładać w naszych stawach. Ten proces trwa powoli, latami, i mało kto go zauważa, aż do chwili, 
gdy stawy zaczynają nam sprawiać kłopoty. W każdym stawie jest swoisty smar, który zapewnia jego 
ruchliwość. Niezależnie od tego, czy macie Państwo lat 40, 60 czy 70, ilość smaru się nie zmienia, ale 

background image

gdy   zawierające   wapń   nierozpuszczalne   związki   zaczynają   wypierać   smar   ze   stawów,   jakby 
cementując je, wówczas odczuwa się ból, zmniejszenie ruchomości i elastyczności stawów.

Pierwszym obiektem ataku są nogi. W nogach jest więcej kości, niż w każdej innej części 

ciała, w stopie aż 26. Ze stóp toksyczne kryształki przemieszczają się wyżej, co powoduje, że od­
czuwamy ból w kolanach. Potem przesuwają się do stawów biodrowych. Proszę zaobserwować, jak 
Państwo rano wstajecie z łóżka. Co drugi dzień z jękiem narzekacie: „Och, moje plecy!" Mijają lata i 
toksyczne kryształki przesuwają się jeszcze wyżej - do kręgosłupa, potem atakują ramiona, szyję, 
łokcie, a nawet palce. Dochodzi do tego, że niektóre osoby z trudem zwijają dłoń w pięść, przy skrę­
caniu szyi rozlega się trzask i chrupnięcie. Na usprawiedliwienie wciąż powtarzają: „Stawy bolą, bo 
się starzeję". No a dzieci? U dzieci tak samo trzeszczy i chrupie. Proszę popatrzeć, jak porusza się 
młodzież. Widoczny jest brak ruchliwości stawów, kolana mają jak z drewna! Wcześniej na podwórku 
grali w piłkę, klasy, bawili się w chowanego, a teraz podwórko jest zastawione przez samochody i nie 
pozostaje nic innego, jak grać w domu, siedząc przed ekranem komputera, a stawy i kości wymagają 
ruchu, czym więcej, tym dla nich lepiej.

W   ten   sposób   zrozumiała   staje   się   jeszcze   jedna   przyczyna   osteoporozy   -   osłabienie 

ruchowe - powszechny brak ruchu.

O ruchu pisałem już dostatecznie dużo. Odnośnie osteoporozy mogę tylko dodać, że im 

mniej ruchu przypada na jednostkę czasu, tym większe jest prawdopodobieństwo zachorowania.

Jeżeli z tego wszystkiego, o czym pisałem powyżej wyodrębnimy najważniejsze punkty, będą 

one stanowić przyczyny pojawienia się w organizmie tej uciążliwej choroby. Spróbujmy poukładać je 
„na półeczkach". Przyczyny powstania osteoporozy są następujące:

1. Brak w organizmie witamin D i C.
2. Odżywianie się produktami poddanymi obróbce cieplnej.
3. Używanie głównie przegotowanej wody.
4. Spożywanie   małych   ilości   warzyw   i   owoców   oraz   ich   naturalnych,   na   świeżo 

przygotowywanych soków.

5. Obieranie warzyw i owoców ze skóry.
6. Nieprawidłowe przygotowywanie posiłków (długie gotowanie, smażenie).
7. Zbyt duże ilości pożywienia.
8. Palenie.
9. Brak ruchu.
10. Spożywanie w dużych ilościach mleka.
11. Spożywanie w dużych ilościach chleba i wyrobów mącznych,
12. Spożywanie w dużych ilościach cukru i słodyczy.
13. Spożywanie w dużych ilościach tłuszczów zwierzęcych.
14. Spożywanie w dużych ilościach syntetycznych witamin.
15. Spożywanie  rafinowanych  produktów   zawierających  nierozpuszczalny  (nieorganiczny 

wapń): długo gotowanych kasz, makaronów, zup z torebek i innych.

Gdyby każdy z Państwa uczciwie i z ręką na sercu postawił znaczek to sądzę, że prawie 

wszystkie   te   punkty   okazałyby   się   charakterystyczne   dla   Państwa   trybu   życia,   a   to   oznacza,   że 
możecie być pewni, że zachorujecie na osteoporozę, albo już jesteście chorzy, tylko jeszcze o tym nie 
wiecie.

Teraz zróbmy krótkie podsumowanie. Nasz nieprawidłowy tryb życia prowadzi do tego, że 

sami   sobie   przygotowujemy   grunt   dla   powstania   w   naszym   organizmie   takiej   choroby,   jak 
osteoporoza. Ten nieprawidłowy tryb życia przekazujemy naszym dzieciom, a one znów swoim. 
W taki sposób przekazujemy „genetycznie" nie chorobę, ale złe nawyki, które są przyczyną 
choroby.   Ten   wniosek   dotyczy   wszystkich   chorób,   które   określamy   jednym   słowem   - 
„cywilizacyjne".

Aby skutecznie walczyć z osteoporoza należy włączać do jadłospisu jak najwięcej warzyw i 

owoców oraz soków z nich, szczególnie takich, które zawierają maksymalne ilości wapnia, witamin C 
i D, fosforu, potasu i magnezu (patrz: tabela l oraz przepisy na sałatki i surówki - aneks, str. 165 - 170)

background image

Tabela l

Produkty roślinne o dużej zawartości mikroelementów i witamin

wapń

fosfor

potas

magnez

witamina C

witamina D

skórka

zielony

szpinak

kapusta

pomidory

pomidory

warzyw

groszek,

ogórki

marchew

marchew

marchew

i owoców,

szpinak

ziemniaki

buraki

sałata

kapusta

otręby

orzechy

marchew

sałata

szpinak

ziemniaki

bób

owies

cebula

owies

kapusta

rzepa

szpinak

bób

pietruszka

jęczmicń

ziemniaki

buraki

marchew

żyto

szparagi

pszenica

buraki

szpinak

rzepa

jęczmicń

szpinak

jabłka

bób

sałata

pszenica

pietruszka

żurawiny

groch

groszek

ogórki

mlecz

groszek

mlecz

mlecz

kapusta

pokrzywa

porzeczki

seler

kalafior

agrest

jabłka

jabłka

maliny

wiśnie

gruszki

pietruszka

poziomki

pokrzywa

Skorupka jajka to nie śmieć

W leczeniu osteoporozy pomaga skorupka jajka. Jest ona idealnym źródłem wapnia, który w 

90% jest przyswajany przez organizm (kości). Oprócz węglanu wapnia w  skorupce są wszystkie 
niezbędne dla organizmu mikroelementy: miedź, fluor, żelazo, mangan, molibden, siarka, krzem, cynk 
i inne - w sumie 27! Skład skorupki jajka jest bardzo podobny do składu kości i zębów. Niemieccy i 
węgierscy uczeni, którzy przez 15 lat badali wpływ skorupki jajka na organizm człowieka zauważyli, 
że u dzieci  i dorosłych podawanie skorupki dało pozytywne rezultaty przy łamliwości  paznokci, 
włosów, krwawieniach dziąseł, zaparciach, pobudliwości, bezsenności, chronicznych katarach, astmie. 
Jak   się   okazało,   skorupka   jajka   nie   tylko   wzmacnia   tkankę   kostną,   ale   i   usuwa   z   organizmu 
pierwiastki promieniotwórcze.

„Skorupkoterapia" w leczeniu i profilaktyce osteoporozy może przynieść nieoceniony pożytek, 

a co najważniejsze - nie powoduje żadnych skutków ubocznych. Metoda stosowania skorupki jest 
prosta, nie wymaga poniesienia żadnych kosztów.

Przepis nr 1:
Skorupkę jajka zanurzyć na 5 minut we wrzątku. Pozostawić do wyschnięcia i zmielić w 

maszynce do kawy. Używać od 0,5 do l g dziennie. Można spożywać ją z sokiem z 1/2 cytryny lub 
dodawać   do   kasz   i   twarogów,   aby   zapobiec   osteoporozie.   Kurację   skorupką   jajka   należy 
przeprowadzać 2 razy do roku w styczniu i listopadzie w ciągu 30 dni, stosując l -2 g dziennie.

Przepis nr 2:
Sok z liści rzepy jest bardzo skutecznym środkiem dla dzieci i dorosłych, którzy cierpią na 

rozmiękczenie kości i zębów. Najlepsze efekty można osiągnąć, gdy stosuje się mieszankę soków z 
liści rzepy (90 g), mlecza (90 g) i marchwi (280 g). Ta ilość soku jest przewidziana na 2 razy: rano i 
wieczór.

Przepis nr 3:
Oczyszczanie sokiem z rzepy. Przepis ten pomaga nie tylko zahamować osteoporozę, ale także 

usuwać  nadmiar soli z układu kostnego ciała. Potrzebne jest 10 kg czarnej rzepy. Rzepę dobrze 
wyszorować i nie obraną ze skóry zanurzyć w dezynfekującym roztworze nadmanganianu potasu 
(lekko różowym) na 15-30 minut. Wypłukać w czystej wodzie. Następnie zrobić sok w sokowirówce, 
kilka razy przefiltrować go. Sok należy wycisnąć z całych 10 kilogramów. Przelać go do szczelnie 
zamykanego naczynia, które zawinięte w ciemną szmatkę, należy trzymać w lodówce. (Uwaga! Sok 

background image

można przechowywać tylko w lodówce!) Pić o dowolnej porze niezależnie od rytmu spożywania 
posiłków 3 razy dziennie po 30 g (nie więcej!). Zwiększenie dawki może spowodować niebezpieczne 
skutki!!! Żeby kuracja była skuteczna, wypić należy cały sok z 10 kilogramów. Podczas stosowania 
tej kuracji całkowicie zrezygnować z jedzenia bułeczek drożdżowych, tłustych potraw, mięsa, jajek, 
natomiast przyjmować produkty pochodzenia roślinnego.

Muszę uprzedzić, że u osób, które mają mocno zanieczyszczony układ kostny w początkach 

kuracji  mogą   wystąpić  bóle   w  kościach,  czasem  nawet   dość  silne.  Proszę  się  nie  bać!  Nie   brać 
środków przeciwbólowych, w dalszym ciągu pić sok. Jest to normalny przebieg procesu oczyszczania. 
Po zakończeniu kuracji może zniknąć wiele męczących Państwa dolegliwości.

W trakcie kuracji  sokiem  z  rzepy  bardzo  pomagają  kąpiele  z dodatkiem siana. Można  je 

przyjmować zupełnie niezależnie, gdyż taki zabieg ma wieloraki wpływ: odmładza organizm, działa 
uspokajająco   na   system   nerwowy,   oczyszcza   układ   limfatyczny,   likwiduje   bóle   kości   i   mięśni, 
oczyszcza pory skóry, polepsza krążenie.

Przepis nr 4:
Paczkę siana (można kupić w sklepie zoologicznym) włożyć do naczynia o pojemności 5 

litrów, zalać 3 litrami wrzątku, przykryć pokrywką i gotować na małym ogniu jeszcze 1,5-2 godz. 
Przygotować kąpiel o temperaturze 45-50°C. Wlać do wanny wywar z siana. Przygotować z folii 
osłonę na wannę, wyciąć w niej otwór na głowę. Osłona powinna tak zakrywać wannę, aby nie było 
dostępu powietrza. Wejść do wanny, nałożyć pokrowiec. Kąpiel powinna trwać 15-20 minut. Należy 
przyjąć 10-12 kąpieli, najlepiej codziennie lub co drugi dzień. Mogą Państwo spytać: do czego folia? 
Rzecz w tym, że gdy przyjmujemy kąpiel, na powierzchni wanny zaczynają parować olejki eteryczne, 
które wchodzą w skład siana. Szkoda, żeby nie dostały się przez pory skóry do naszego organizmu. 
Kiedy dzięki folii brak jest dostępu powietrza, skóra dopiero może „nacieszyć się" zdrowotną siłą 
olejków eterycznych.

Teraz podsumujmy. Jeżeli chorują Państwo na osteoporozę należy koniecznie:
1.

Zmienić sposób odżywiania: ograniczyć spożycie produktów, które wypłukują wapń z 
kości.

2.

Pić świeżo przygotowane soki owocowe (nie mniej niż 2 szklanki dziennie).

3.

Dbać o dostarczanie organizmowi naturalnych witamin C i D.

4.

Codziennie zjadać l skorupkę jajka i jajko na miękko oraz l jabłko.

5.

Regularnie spożywać fasolę, groch, brokuły, owies bogate w estrogeny.

6.

Oczyszczać organizm  według  sposobów  opisanych w  poprzedniej  i  niniejszej  książce 
(oczyszczanie kości - patrz: pierwsza książka, str. 170, oczyszczanie sokiem z rzepy - 
druga książka, przepis nr 3, str. 28)

7.

Codziennie wykonywać wybrany zestaw ćwiczeń (patrz: pierwsza książka, str. 33 - 34, 
druga książka, str. 57 - 58, 60 - 61)

8.

Regularnie raz na trzy miesiące robić serię kąpieli według przepisów z pierwszej książki, 
str. 77 - 78 i z drugiej, przepis nr 4, str. 29)

9.

Codziennie rano i wieczorem robić naprzemienne prysznice (pierwsza książka, str. 77)

10. Codziennie przez 10-15 minut, włączywszy ulubioną muzykę, tańczyć, podskakiwać - 

inaczej mówiąc wzmacniać kości poprzez ruch.

Kwas moczowy cichy zabójca

Bóg stworzył pokarm, a diabeł kucharza. Ta biblijna prawda jest niestety przez nas całkowicie 

zapomniana. Tak bardzo lubimy jeść, że przyzwyczajenie do spożywania nadmiernych ilości pokarmu 
pozbawia   nas   zupełnie   rozumu.   Nasz   organizm   po   prostu   nie   daje   sobie   rady   z   tą   obfitością 
pożywienia, którą musi przerobić. Świadomie zmuszamy go do gromadzenia niestrawionych resztek 
w różnych częściach naszego ciała. Te niestrawione resztki w ciągu dziesiątek lat, rozkładając się, 
zatruwają nas od wewnątrz, powodując różne choroby i przedwczesne więdnięcie naszego ciała.

Problem kiedy i ile razy jeść był przeze mnie szczegółowo opisany w poprzedniej książce. Na 

wszelki   wypadek   przypomnę,   że   objętość   żołądka   każdego   człowieka   jest   indywidualna.   Jeżeli 

background image

złączymy dwie dłonie na kształt kuli, zobaczymy jaka jest fizjologiczna pojemność żołądka. Przy 
czym to, co mieści się w jednej dłoni to jednorazowy posiłek, a połowa objętości drugiej dłoni to ilość 
płynu, którą możemy wypić. I to wszystko!

To,   co   przekracza   opisane   objętości   jest   dla   organizmu   zbędne.  A  jeżeli   to,   co   zbędne 

codziennie odkłada się w organizmie nawet w niewielkich ilościach, to z biegiem lat powstają już 
znaczne ilości. Prawie wszystkie chroniczne choroby „zawdzięczają" swoje pochodzenie kwasowi 
moczowemu, który stopniowo, jak rdza, przeżera nasz organizm. Skąd się on bierze? Po pierwsze, z 
nadmiaru   spożywanego   przez   nas   pokarmu,   a   po   drugie,   z   dużej   ilości   pokarmów   pochodzenia 
białkowego (mięso, mleko, wędliny, kiełbasa itp.).

Choroby   stawów,   kości,   bóle   w   kręgosłupie,   chroniczny   reumatyzm,   artretyzm,   podagra, 

osteoporoza itp. - wszystkie te choroby wywołane są nadmiarem kwasu moczowego w organizmie. I 
jak długo twarde kryształy tego kwasu będą jak igły wbijać się w nasze mięśnie i kości, tak długo 
będziemy płakać i krzyczeć z bólu nie do wytrzymania. Proszę zrozumieć, drodzy Państwo, chorzy na 
reumatyzm i podagrę, musicie przerwać proces tworzenia się w organizmie kwasu moczowego i 
rozpuścić złogi w stawach i mięśniach, a wtedy długoletnie męczące silne bóle znikną same z siebie.

Przepisy,   które   zaproponuję   poniżej   pomogły   wielu   osobom   uwolnić   od   dolegliwości 

narządów ruchu. Zalicza się do nich również moja matka (lekarka z 45-letnim stażem), która 30 lat 
cierpiała na silny reumatyzm, dopóki nie wypróbowała na sobie mądrych rad medycyny ludowej. Aby 
łatwiej   można   było   ustalić,   jaka   męczy   nas   dolegliwość,   należy   spróbować   określić   niektóre 
symptomy obecności kwasu moczowego w organizmie.

Podagra

Najczęściej występuje w stawach dużych palców u nóg, rzadziej u rąk, objawia się silnym 

łamaniem lub świdrującym bólem. Kwas moczowy, odkładając się w stawach w postaci kryształków 
powoduje silne bóle, opuchlizny i zaczerwienienia. Sole, które wydzielają się z krwi tworzą guzy 
podagryczne, zniekształcające stawy i pozbawiające je możliwości ruchu. Jeżeli ilość kwasu cały czas 
się zwiększa, staw pokrywa się jakby grubą warstwą soli (podobną do stwardniałego cementu), co 
przeszkadza w wykonywaniu jakichkolwiek ruchów. Choroba rozpoczyna się od niewielkiego bólu w 
porażonym stawie i trudności w poruszaniu, co szczególnie wyraźnie daje się odczuć po długim 
bezruchu   (sen,   siedzenie).   Podczas   ruchu   (siadanie,   chodzenie   po   schodach   itp.)   słychać   chrzęst. 
Najczęstszym obiektem ataku podagry jest staw biodrowy, co powoduje utykanie.

Chroniczny reumatyzm

Chroniczny   reumatyzm   jest   chorobą   nie   mającą   nic   wspólnego   z   ostrym   reumatyzmem, 

powodowanym przez komplikacje po przeziębieniu lub grypie. Można go nazwać młodszym bratem 
podagry,   ponieważ   obie   choroby   mają   wspólną   przyczynę   -   nagromadzenie   kwasu   moczowego. 
Chroniczny reumatyzm rzadko występuje u ludzi młodych. W zasadzie jest „osiągnięciem" osób w 
starszym wieku, będąc „nagrodą" za obfite biesiady przez całe życie.

Można   śmiało   powiedzieć,   że   reumatyzm   to   lustro,   w   którym   odbijają   się   nasze   zgubne 

nawyki żywieniowe. Chroniczny reumatyzm jest mniej bolesny niż podagra, chociaż obrzęki i guzy 
reumatyczne  są  bardzo  podobne   do  podagrycznych.  Jego  przyczyną   jest  spowolnienie  przemiany 
materii, spowodowane przede wszystkim przez nadmiar kwasu moczowego (spożywanie produktów i 
wyrobów z dużą jego zawartością, siedzący tryb życia, spożywanie dużych ilości alkoholu, herbaty, 
kawy, słodyczy, palenie papierosów).

Dna moczanowa

W krwi znajduje się niewielka ilość kwasu moczowego. Ale gdy ilość ta się zwiększa, to 

łącząc   się   z   niektórymi   składnikami   krwi   kwas   moczowy   tworzy   galaretowate   masy,   które 
umiejscawiają   się   w   określonych   odcinkach   naczyń   krwionośnych.   Wtedy   krążenie   krwi   jest 

background image

zakłócone lub w  ogóle zatrzymane. Z reguły zatykają się najdrobniejsze naczynia krwionośne w 
częściach   ciała   oddalonych   od   serca   (ręce,   nogi).   Zakłóceniu   ulega   krążenie   krwi,   co   powoduje 
uczucie   zimna   (chłodne   ręce,   nogi).   Dna   jest   chorobą   serca   i   może   być   początkiem   totalnego 
zaburzenia pracy układu krążenia.

Anemia

Przyczyny   anemii   są   takie   same,   jak   dny   moczanowej.   Niedostatek   czerwonych   krwinek 

prawdopodobnie   związany   jest   z   nawykiem   spożywania   gotowanych,   rafinowanych   produktów, 
cukru, nadmiernej ilości białka pochodzenia zwierzęcego, pasteryzowanego mleka. We wszystkich 
tych produktach wapń występuje w trudno przyswajalnej postaci, a łącząc się z kwasem moczowym 
tworzy nierozpuszczalne sole, co prowadzi do zmiany składu krwi.

Kamica wątrobowa i nerkowa

Kwas moczowy odkłada się nie tylko w mięśniach i stawach, ale również w nerkach i w żółci. 

Gdy opisywałem przyczyny osteoporozy, zwróciłem uwagę na to, że nieorganiczny (nienaturalny) 
wapń tworzy z kwasem moczowym nierozpuszczalne sole, które krystalizują się w wątrobie i w 
nerkach. Początkowo tworzy się piasek, który łatwo przechodzi przez kanały odprowadzające, ale z 
upływem czasu piasek zamienia się w kamienie, które powodują straszne męczarnie w postaci kolek 
wątrobowych   i   nerkowych.   Objawem   tworzenia   się   piasku   jest   uczucie   bólu   podczas   oddawania 
moczu. Ale Jak to często bywa, lekceważymy przejściowe bóle i czekamy do momentu, gdy kamienie 
dadzą o sobie znać w formie ataku.

Choroby skóry

Wiele   chorób   skóry,   szczególnie   noszących   miejscowy   charakter,   powstaje   w   wyniku 

odkładania się kwasu moczowego w tkankach naszego ciała. Różnego rodzaju egzemy skórne mają 
ścisły związek ze zgubnym działaniem kwasu moczowego i jego soli.

Cukrzyca i nadwaga

Kwas moczowy jest dla organizmu trucizną, od której trzeba się uwolnić za wszelką cenę. 

Organizm   płaci   za   neutralizację   kwasu   moczowego   zmniejszeniem   szybkości   przemiany   materii, 
ponieważ znaczna część soli mineralnych, witamin, mikro- i makroelementów jest zaangażowana w 
proces neutralizacji kwasu moczowego. To prowadzi do naruszenia gospodarki cukrowej (cukrzyca). 
Z reguły po naruszeniu gospodarki cukrowej przychodzi kolej na zakłócenie wymiany tłuszczów, w 
wyniku czego następuje otłuszczenie ciała. Właśnie dlatego wielu diabetyków cierpi na nadwagę, tj. 
otłuszczenie.

Choroby nerwowe

Ponieważ kwas moczowy ma bezpośredni kontakt z krwią, to jego niszczące działanie nie 

ogranicza się tylko do chorób stawów, tkanek i mięśni. Ośrodki nerwowe i mózg również cierpią z 
powodu   jego   trującego   działania.   Podwyższone   ciśnienie   krwi,   bóle   głowy,   częste   migreny, 
neurastenia, bezsenność, a nawet epilepsja (padaczka) - wszystkie te dolegliwości mają wspólną przy­
czynę: oddziaływanie na organizm toksycznych soli kwasu moczowego.

Pewnego razu zwróciła się do mnie kobieta, która wiele lat cierpiała na potworne bóle głowy, 

tak silne, że środki przeciwbólowe prawie nie skutkowały. Dałem jej tylko dwie rady: 1. zrezygnować 
ze   spożycia   mięsa,   2.   przeprowadzić   kurację   oczyszczającą   organizm   z   kwasu   moczowego.   Po 
upływie miesiąca pacjentka zapomniała, co to znaczy ból głowy nie do wytrzymania.

 Później jej córka i niektórzy znajomi cierpiący na bóle głowy z powodzeniem przeprowadzili 

background image

tę kurację. W ten sposób już wiele lat polecam swoim pacjentom ten niezawodny zabieg, bowiem 
według stów tych, którzy przeprowadzili kurację dzięki niej znikają nie tylko bóle głowy, ale i wiele 
innych dolegliwości, związanych z bólami stawów, kości, mięśni.

Oczyszczanie   organizmu   z   kwasu   moczowego  (stosować   przy   następujących   chorobach: 

osteoporoza, podagra, chroniczny reumatyzm, kamienie żółciowe i nerkowe, anemia, dna moczanowa, 
niektóre   choroby   nerwowe,   cukrzyca,   nadwaga,   nadciśnienie,   katar   żołądka,   choroby   wątroby). 
Najlepszym sposobem uwolnienia organizmu od trującej substancji, która po mału zabija nasz or­
ganizm jest picie zwykłego soku z cytryny. Kuracja sokiem cytrynowym nie wymaga od chorego 
zmiany miejsca pobytu (jak często radzi się przy chronicznym reumatyzmie) ani zmiany diety, jest 
stosunkowo tania, a przy tym daje fantastyczne rezultaty.

Aby przeprowadzić tę kurację potrzebna jest zwykła cytryna, przy czym najlepiej, jeśli owoc 

ma cienką skórkę, gdyż wtedy zawiera więcej soku. Świeży sok cytrynowy bardzo szybko rozkłada 
się pod wpływem powietrza i światła i dlatego za każdym razem należy przygotowywać nową porcję 
soku.

Wśród ludzi, którzy nie tolerują kwasu rozpowszechnione jest zdanie, że duża ilość soku z 

cytryny może spowodować rozstrój żołądka. Podobne obawy są nieuzasadnione i ten, kto myśli w taki 
sposób zupełnie nie zna fizjologii procesu trawienia. Sok z cytryny ma kwaśny smak w momencie 
przygotowywania. Gdy tylko zostaje wypity, enzymy w jamie ustnej zmieniają jego smak na słodki. 
Tym niemniej do żołądka dochodzi kwas cytrynowy i askorbinowy. Ale te dwa kwasy, w porównaniu 
z kwasem solnym zawartym w sokach żołądkowych są tak słabe, że w żadnym wypadku nie mogą 
zaszkodzić błonie śluzowej żołądka. Wręcz przeciwnie - osoby, które cierpią na katar lub wrzody 
żołądka odczuwają korzystne działanie kuracji sokiem cytrynowym. Jest on bogaty w  witaminę C, 
mikroelementy i hormony. Wspaniale oczyszcza organizm z nierozpuszczalnych soli i śluzu. Ci z 
Państwa, którzy chcą wyglądać młodo, powinni pić sok z jednej cytryny dziennie.

Dzięki zawartości hormonów fitoestrogenowych sok z cytryn jest szczególnie pożyteczny 

dla kobiet w starszym wieku. Zadziwiające związki pierwiastków chemicznych zawarte w soku 
cytrynowym - to wspaniała profilaktyka w chorobach infekcyjnych. Późną jesienią i wczesną 
wiosną należy zapobiegawczo pić go przeciwko epidemii grypy i przeziębieniom
. Kurację sokiem 
z   cytryny   można   podzielić   na   dwa   rodzaje:   profilaktyczną   i   leczniczą.   Profilaktyczna   wygląda 
następująco:

Przepis nr 5 (kuracja profilaktyczna)
Sok cytrynowy należy pić według następującego schematu:
dzień 1  i  10 - 1 cytryna
dzień 2 i 9 - 2 cytryny
dzień 3 i 8 - 3 cytryny
dzień 4 i 7 - 4 cytryny
dzień 5 i 6 - 5 cytryn.
Od   1-ego   do   5-tego   dnia   zwiększamy   spożycie   o   l   cytrynę,   od   6-tego   do   10-tego   dnia 

zmniejszamy o jedną cytrynę. W sumie przez 10 dni należy wypić sok z 30 cytryn.

Sok przygotowuje się następująco: cytrynę przekroić wszerz na dwie połowy, każdą wycisnąć 

i pić sok bez dodatku cukru. Jeśli nie możecie Państwo pić czystego soku cytrynowego, to można go 
rozcieńczyć wodą i dodać l łyżeczkę miodu. Wyciśniętych połówek cytryny nie należy wyrzucać, 
przecież w pozostałej części cytryny i skórce są cenne fitoncydy i olejki eteryczne, które korzystnie 
działają na pracę serca, naczyń krwionośnych, mózgu. Wyciśnięte połówki cytryn należy drobno 
posiekać,   przełożyć   do   słoika,   zalać   miodem   lub   posypać   cukrem   i   wstawić   do   lodówki.   Po   10 
godzinach   otrzymacie   Państwo   wspaniałą   esencję   (wyciąg   z   cytryny),   którą   można   pić   zamiast 
herbaty lub kawy, dodając wodę mineralną lub przegotowaną.

Kuracja   lecznicza.  W  czasie   tej   kuracji   sok   należy   pić   tylko   w   czystej   postaci,   tzn.   nie 

rozcieńczać go wodą, nie dodawać miodu ani cukru. Sok należy przygotować tak, jak w przypadku 
kuracji profilaktycznej. Pić go trzeba pół godziny przed lub godzinę po posiłku - jak komu wygodniej. 
Aby leczyć ciężkie, chroniczne choroby należy w ciągu całej kuracji wypić sok z 200 cytryn. „200 
cytryn! Tyle kwasu?" - pomyśli Czytelnik, który na samą myśl o cytrynie czuje w ustach kwaśny 

background image

smak. Nie pomyliłem się. Właśnie 200 i ani jednej mniej (więcej można). W mojej praktyce leczniczej 
nie jedna setka ludzi piła duże ilości soku z cytryny, ciesząc się dzięki temu dobrym zdrowiem. Sam 
piłem do 10 szklanek, tzn. sok z 40 sztuk dziennie. Tak więc nie ma się czego bać. Kiedy Państwo 
spróbują, to przekonają się, że mam rację. Bardzo rzadko pod wpływem wprowadzenia do żołądka 
dużej ilości kwasu cytrynowego mogą pojawić się jakieś zakłócenia w funkcjonowaniu jelita. W tym 
przypadku należy zaprzestać przyjmowania soku według schematu kuracji leczniczej i przejść na 
kurację profilaktyczną. Pomoże to żołądkowi przyzwyczaić się do soku cytrynowego. Potem można 
przeprowadzić kurację leczniczą.

Opiszę   teraz   schemat   spożywania   soku   w   kuracji   leczniczej,   zalecanej   w   chorobach 

chronicznych.

dzień l i 12

-          5 cytryn

dzień 2 i 11

-         10 cytryn

dzień 3 i 10

-         15 cytryn

dzień 4 i 9

-         20 cytryn

dzień 5,6,7 i 8               -         25 cytryn
Razem w ciągu 12 dni zużywamy 200 cytryn.
Sok należy pić kilkakrotnie (3-5 razy dziennie). Zwykle na szósty, siódmy, ósmy i dziewiąty 

dzień przypada największa ilość soku (prawie litr). Osoby przeprowadzające kurację bywają przera­
żone taką ilością soku, a przecież pije się po 2 litry soku z jabłek lub czarnej porzeczki. A cytryna to 
też owoc, tylko że ma kwaśny smak.

Podczas leczenia kamieni za pomocą soku z cytryny należy go pić według wyżej opisanego 

schematu. Sok z cytryny jest jednym z najlepszych środków przeciw kamieniom. Należy dodać, że w 
trakcie kuracji przez kilka dni widoczna jest wydajniejsza praca nerek. Mocz może zmienić kolor, 
stanie się ciemny, może pojawić się w nim osad ceglanego koloru, składający się z soli moczanowych. 
W pierwszej fazie leczenia ilość osadu na litr bywa duża. Świadczy to o tym, że organizm pod 
wpływem kwasu cytrynowego

gwałtownie usuwa kwas moczowy. Pod koniec kuracji mocz przybiera kolor bursztynu, nie 

widać   osadów,   nawet   po   długim   czasie   stania,   co   wskazuje   na   to,   że   nie   ma   nadmiaru   kwasu 
moczowego w organizmie. Kuracja sokiem cytrynowym najlepiej zaopatruje organizm w witaminy, 
których   nam   chronicznie   brakuje.   Przecież   l   wypalony   papieros   niszczy   w   organizmie   do   25 
miligramów witaminy C, czyli 1/4 dziennego zapotrzebowania (a kto w dzisiejszych czasach nie 
pali?). Czym można wytłumaczyć tak zdumiewające działanie soku z cytryny? Kwas cytrynowy jest 
jedynym kwasem wiążącym się w organizmie z wapniem. W wyniku tego procesu tworzy się unikalna 
sól. Podczas jej rozpuszczania organizm otrzymuje fosfor i wapń, pierwiastki, które normalizuj ą prze­
mianę materii i regenerują tkankę kostną.

Oprócz tego kwas cytrynowy tworzy się w procesie trawienia pokarmu. Jeżeli przyjmujemy 

kwas cytrynowy, to w ten sposób organizm zachowuje energię, którą może wykorzystać na oczysz­
czanie kości z „trucizny". Ponadto kwas cytrynowy, łącząc się z aminami tworzy kwas aminowo-
cytrynowy o ładunku ujemnym. A spośród 21 niezastąpionych aminokwasów w naszym organizmie 
tylko 3 są naładowane ujemnie. Szczególnie cenne w kuracji cytrynowej jest to, że podczas niej w 
organizmie   powstaje   naturalny   kwas   aminowo-cytrynowy,   który   jest   składnikiem   (w   postaci 
syntetycznej)   praktycznie   wszystkich   preparatów   farmakologicznych   przeznaczonych   do   walki   z 
wyżej opisanymi chorobami.

Jeszcze  kilka  pożytecznych  rad  na  temat  spożywania  cytryn.  Jeżeli  zaczyna  boleć  gardło, 

pojawiają się pierwsze objawy anginy, należy co 15 minut ssać po plasterku cytryny, ponieważ nawet 
w minimalnych ilościach roztwór kwasu cytrynowego zabija wszystkie zarazki. Jeżeli cierpią Państwo 
na paradontozę lub gdy bolą dziąsła, to proszę regularnie rano i wieczorem przez 2 tygodnie płukać 
jamę ustną szklanką ciepłej przegotowanej wody z dodatkiem soku z cytryny.

Wspaniałe   rezultaty   daje   spożywanie   cytryny   jako   środka   zapobiegającego   wypadaniu 

włosów. Jeśli macie Państwo łupież i wypadają Warn włosy należy nacierać skórę głowy kawałkami 
cytryny przez 10 dni. Łupież zniknie, a włosy staną się silne.

Sok z cytryny może okazać się niezastąpiony przy nadmiernej potliwości.

background image

Przepis nr 6:
Przed snem należy zrobić ciepłą kąpiel (do 2 litrów wody dodać 4 łyżeczki sody). Moczyć w 

niej nogi 15-20 minut, wytrzeć, a palce i miejsca między palcami przetrzeć kawałkami cytryny. W 
ciągu dnia należy nasączać watę sokiem z cytryny i wkładać ją pomiędzy palce u nóg. Po kilku takich 
zabiegach pocenie się stóp zniknie. Podczas przeprowadzania kuracji cytrynowej od wyciskania soku 
skóra rąk stanie się miękka i zadbana, a paznokcie nabiorą blasku.

Jeżeli   dokuczają   Państwu   odciski   należy   przyłożyć   na   noc   kawałek   cytryny   i   zakleić   ją 

plastrem. Do rana odcisk stanie się tak miękki, że można go będzie bez trudu usunąć. Jeżeli twarz i 
całe ciało pokrywają piegi, wystarczy przeprowadzić profilaktyczną kurację sokiem z cytryny, by ich 
ilość zmniejszyła się.

Krócej mówiąc, sok z cytryny ma szeroki zakres działania na różne dolegliwości, o czym 

przekonać się można na własnym przykładzie. Znany długowieczny Portugalczyk San Paulo żył 156 
lat, a swoją dobrą kondycję zdrowotną tłumaczył m.in. tym, że codziennie spożywał od 10 do 15 
cytryn. A więc kupujcie Państwo cytryny i wyciskajcie z nich sok. Wasze zdrowie jest w Waszych 
rękach!

Najmniej   wiemy   o   swoim   zdrowiu. 

Najniezbędniejsze   dla   dobrego   życia   jest   bycie  
zdrowym

                                          Herbert Spencer

background image

Kiedy łupie w kręgosłupie

Trudno znaleźć człowieka, którego nie męczyłyby bóle w stawach i kościach. Tym, którzy 

cierpią jest wszystko jedno, jak nazwiemy ich chorobę: reumatyzm, artretyzm czy osteoporoza. Ból 
przez to się nie zmniejszy. W swojej praktyce leczniczej spotkałem wielu cierpiących. Były między 
nimi dzieci, młodzież, ludzie w średnim wieku. Ale szczególnie żal mi starszych osób, bo są one, jak 
nikt inny nieszczęśliwe i bezradne. My, młodsi nie widzimy ich męczarni dlatego, że coraz rzadziej 
można spotkać na ulicach rześkich i cieszących się życiem ludzi w podeszłym wieku. Z reguły siedzą 
oni w domach sam na sam ze swoimi dolegliwościami. Większość z nich zmęczyła się już życiem. 
Nocami cierpią na bezsenność, ich ruchy są ograniczone, w głosie brzmi smutek, a w oczach widać 
zmęczenie (w naszej świadomości jest głęboko zakorzeniona myśl, że jeżeli ma się 70 lat i jeszcze się 
żyje, to już jest dobrze). Jedyne, co mogą ci ludzie usłyszeć na pocieszenie to „nie denerwuj się, co 
robić - starość nie radość". Tak mówimy my, młodsi, nie myśląc o tym, że może przyjść czas, kiedy i 
nam będą mówić z wielkim współczuciem podobne słowa pocieszenia. Myśl, że z wiekiem człowiek 
zaczyna   chorować   stała   się   w   naszej   świadomości   powszechna.  W  ciągu   ostatnich   dziesięcioleci 
wychowywane są pokolenia ludzi, którzy nie chcą zrozumieć, że lekarstwa powinny być stosowane 
tylko przez bardzo krótki okres czasu, w momencie krytycznym. W ciągu całego życia człowiek 
powinien sam troszczyć się o swoje zdrowie. Medycyna to tylko sztuka leczenia chorób (proszę 
zauważyć  -  nie  człowieka,  a jego chorób). Człowiek,  jeśli  chce  być  zdrowym,  zawsze  powinien 
pamiętać o czterech zasadach, na których opiera się jego zdrowie. Są to: prawidłowe oddychanie, 
aktywność fizyczna, prawidłowe odżywianie i biologiczna czystość wewnątrz naszego organizmu. I 
jeżeli o odżywianiu, oddychaniu i wysiłku fizycznym mamy jakieś pojęcie, to o czystości wewnątrz 
naszego organizmu nie mamy pojęcia w ogóle. Ciągle słyszy się oburzone głosy: ziemia jest „przekar­
miona" nawozami, w rzekach płynie zatruta woda, powietrze napełnione jest ołowiem itp. A czyż 
otaczające nas środowisko nie jest lustrzanym odbiciem naszego własnego ciała? Proszę stanąć przed 
lustrem i spojrzeć na siebie z boku: kręgosłup przypomina znak zapytania, plecy zgarbione, pierś 
zapadnięta, brzuch wysunięty do przodu. Podczas marszu z trudem zginają się kolana, ruchy szyi są 
ograniczone, przy każdym skręcie szyi słychać chrupanie. Po każdym, nawet niewielkim wysiłku bolą 
nogi, plecy, a wszystko to można zaobserwować u większości ludzi już w wieku 40 lat.

Popatrzmy, jak zachowują się ludzie przed świętami. Ociężali od zbędnych kilogramów, z 

obrzękłymi, opuchniętymi twarzami i rękoma, z nabrzmiałymi żyłami na nogach dźwigają ogromne 
pudła z ciastami, torby z mięsem, kiełbasą, wędliną i wszystko to w takich ogromnych ilościach! Jeśli 
spojrzeć na nich z punktu widzenia osoby, znającej elementarne zasady biologii, ludzie ci są sa­
mobójcami. Nie chcą zrozumieć, że spożywanie wyrobów z białej oczyszczonej mąki prowadzi ich do 
cukrzycy, mleko, które dodaje się do ciasta powoduje zakłócenia w procesie trawiennym i choroby 
wrzodowe, że biały cukier zakłóca proces przyswajania wapnia i prowadzi do osteoporozy, a smaczna 
tłusta   kiełbasa   i   wędlina   napełnia   organizm   kwasem   moczowym   oraz   niosącym   choroby   cho­
lesterolem, które szczelnie „cementują" naczynia krwionośne, stawy i mięśnie, od czego ciało staje się 
jak z drewna. A po obfitym świątecznym posiłku biedny, nadęty jak balon żołądek uciska leżące w 
pobliżu organy - od tego serce zaczyna niepowstrzymanie kołatać, potwornie boli głowa. Wtedy ręka 
sięga   po   jakąś   tabletkę,   aby   ulżyć   w   tym   stanie   „rozbicia".   Jeśli   są   to   antybiotyki   lub   środki 
przeciwbólowe,   to   na   pewno   z   czasem   rozwinie   się   dysbakterioza   (naruszenie   normalnej   flory 
bakteryjnej), a to już jest huragan zupełnie nieprzewidywalnych biochemicznych zakłóceń w układzie 
pokarmowym,   spowodowanych   działalnością   pasożytów,   które   zastępują   normalną   mikroflorę.  A 
normalna, zdrowa mikroflora układu pokarmowego to nasza odporność, nasza enzymatyczna i wita­
minowa   „fabryka".   Dlaczego   sięgając   po   biały   ratunkowy   krążek   nie   myślimy   o   tym,   że   nawet 
niewinna tabletka aspiryny, choćby w dawce, jak dla dziecka, powoduje mikrokrwotoki w żołądku (3 
ml krwi). Jest to niewielka rana, ale ileż takich ranek ma nasz biedny żołądek, który przyjmuje 
„garściami" tabletki przeciw różnym chorobom? Właśnie dlatego w wyjałowionym układzie pokar­
mowym gospodarzą grzyby i drożdże, co powoduje wzdęcia jelita, choroby żołądka, kamienie w 
wątrobie i w nerkach. Dlaczego nikt nie chce pomyśleć o tym, że przyroda nie zakodowała w nas 
zdolności przetrawienia antybiotyków, leków psychotropowych oraz środków przeciwbólowych, a 

background image

oprócz tego pozbawiła nas zdolności unieszkodliwiania wszystkiego tego, co zostaje po przyjęciu le­
karstw?   Obce   dla   organizmu   trujące   związki   latami   pozostają   w   naszym   ciele,   wytrącając   z 
normalnego rytmu wszystkie procesy obronne wewnątrz organizmu. A jeżeli ciągle przyjmuje się 
lekarstwa (a z reguły większość ludzi tak robi), to nieunikniona jest katastrofa zwana lekomanią 
(uzależnienie od leków). Zjawisko to obserwuje się u prawie 60% chorych. Powiem więcej: 20% w 
ogóle nie toleruje lekarstw (mam na myśli różne alergie na środki farmakologiczne).

Pragnę, żeby mnie Państwo prawidłowo zrozumieli: nie jestem przeciwnikiem lekarstw, po 

prostu chcę zwrócić uwagę na to, że każdy lek jest trucizną w małej ilości i przyjmować go należy 
tylko w skrajnych przypadkach. Mądry Galen powiedział: „Człowiek umiera nie od chorób, a od 
lekarstw." Powiedziane genialnie! Nic dodać, nic ująć.

W silnym ciele silny duch

W   jednym   z   kanadyjskich   miast   na   wykład   o   leczeniu   chorób   sokami   warzywnymi 

przywieziono   na   wózku   inwalidę   -   byłego   lekarza   dentystę.   Każdy   staw   chorego   był   tak   silnie 
porażony przez reumatyzm, m.in. szczęki, że nie mógł on nawet przeżuwać jedzenia. Z tego powodu 
żywił się tylko płynnym pokarmem, wciąganym do ust za pomocą słomki. Był to w pełnym znaczeniu 
tego określenia żywy szkielet, składający się tylko z kości i skóry. Człowiek ten, wysłuchawszy 
wykładu postanowił wypróbować swą ostatnią szansę i zaczął pić soki z marchwi i selera. Oprócz 
tego przyjmował kąpiele z siana. Po upływie roku ten naprawdę stojący jedną nogą w grobie dentysta 
z Kanady znowu otworzył swój gabinet i robił wszystko to, co powinien robić człowiek jego profesji. 
Jedynym co zdradzało w nim byłego chorego na reumatyzm był mały garb między ramionami.

O  tym  przypadku  opowiedziałem   dziewczynie,  która  zwróciła  się  do  mnie.  Z  nieznanych 

przyczyn zachorowała na gościec. Choroba męczyła ją 4 lata. Dziewczyna przestała wychodzić na 
ulicę, spotykać się z przyjaciółmi, ponieważ wstydziła się pokazać swoje zniekształcone, skręcone 
palce.   Oprócz   dokuczliwych   dolegliwości   fizycznych   odczuwała   ciężar   psychiczny.   Wpadła   w 
depresję, straciła zainteresowanie życiem. Dużo sił i czasu potrzebowałem, by przekonać ją, że tak 
naprawdę każdy sam powinien walczyć o swoje zdrowie. I ku mojej radości ona to zrozumiała. Trzy 
lata ścisłej diety, praktycznie bez mięsa, różne ziołowe kąpiele, ćwiczenia oddechowe, picie soków po 
1,5 - 2 litry dziennie, kilkakrotne pełne oczyszczanie organizmu - wszystko to razem dało w końcu 
pożądany  efekt.  Dzisiaj   jest   zupełnie   zdrowa  i   ma   dwie   czarujące   córeczki,  które   wychowuje   w 
zgodzie z regułami zdrowego stylu życia. Na jej przykładzie chcę powiedzieć wszystkim, którzy 
cierpią na dolegliwości układu kostnego, zapalenie stawów itp., że aby zacząć leczenie należy przede 
wszystkim uświadomić sobie fakt, że sami możemy sobie pomóc. Należy myśleć o tym, że choroba 
nie przejdzie co prawda w ciągu miesiąca, jak byśmy tego chcieli, ale przejdzie na pewno, jeżeli 
stworzone warunki pozwolą organizmowi ją zniszczyć. Przyrody się nie oszuka. I jeżeli choroba 
„dojrzewała" w organizmie wiele lat, to trzeba jakiegoś czasu, aby ją zlikwidować. Z doświadczenia 
mogę powiedzieć, że różne choroby układu kostnego spowodowane są przez następujące przyczyny:

1. zanieczyszczenie   wewnętrznego   środowiska   organizmu   kwasem   mlekowym, 

cholesterolem, kwasem szczawiowym;

2. małą aktywność fizyczną;
3. niedotlenienie organizmu (w rezultacie odżywiania się głównie gotowanym pokarmem);
4. brak odpowiednich mikro- i makroelementów w organizmie;
5. zakłócenie przemiany fosforowo-wapniowej (patrz: osteoporoza).
Gdy próbujemy kompleksowo pozbyć się tych przyczyn, dolegliwości z reguły znikają.
Teraz po kolei opiszę, od czego należy zacząć.
l.   Oczyszczanie   (detoksykacja).   Bez   tego   nie   mogę   gwarantować   pomyślnego   rezultatu. 

Oczyszczanie   należy   połączyć   z   trzydniową   głodówką,   czyli   powstrzymywaniem   się   od 
przyjmowania pokarmów. Jest to konieczne, aby uwolnić organizm, szczególnie jelito, od odłożonych 
tam trujących, „brudnych" substancji, często zalegających przez wiele lat.

Oczyszczanie (detoksykacja) – głodówka

background image

Kurację przeprowadza się przez trzy dni z kolei, podczas kuracji nie należy niczego jeść 

oprócz pomarańcz lub grapefruitów. W ciągu dnia wypijać 4 l mieszanki soków. Codziennie należy 
sporządzać nową mieszankę soków.

Składniki mieszanki na l dzień (soki muszą być świeżo wyciśnięte): 900 g soku z grapefruitów 

+ 900 g soku z pomarańcz + 200 g soku z cytryn + 2 l wody destylowanej - razem 4 litry.

Przeprowadzenie kuracji - przepis na l dzień
1. Rano na czczo należy rozpuścić l łyżkę stołową gorzkiej soli w szklance ciepłej wody i 

wypić. Robi się to w celu wydalenia ze wszystkich części organizmu znajdujących się tam toksyn. 
Roztwór ten działa na zatrutą toksynami limfę jak magnes na opiłki żelaza. W wyniku tego wszystkie 
„odpady" zbierają się w jelitach i są wydalane. Działając przeczyszczająco, roztwór gorzkiej soli 
wymywa toksyny i odwadnia organizm. Aby zrekompensować ubytek wody pije się 4 litry mieszanki 
soków, która jest szybko wchłaniana przez organizm.

2. Po wypiciu roztworu gorzkiej soli należy ciepło się ubrać i  co 30 minut pić mieszankę 

soków po 100 g dopóki się ona nie skończy. Gdy pojawi się uczucie głodu, należy jeść pomarańcze 
lub grapefruity, ale nic oprócz tego. W czasie kuracji może wystąpić silne pocenie - to normalne 
zjawisko, wraz z potem organizm pozbywa się wszelkich nieczystości.

Drugiego i trzeciego dnia należy postępować tak, jak pierwszego.
Czasami w związku z oczyszczaniem i głodówką możemy odczuwać bóle głowy, nudności i 

słabość. Nie należy się tym przejmować - jest to zjawisko przejściowe, które minie. Jeżeli jednak ból 
głowy nie znika, to należy przejść się po świeżym powietrzu lub zrobić intensywny masaż małżowiny 
usznej,   rozcierając   ją   mocno   dużym   i   wskazującym   palcem   od   dołu   do   góry   i   z   powrotem   do 
momentu,   aż   ból   ustąpi.   Jeżeli   pojawiły   się   mdłości,   to   należy   pogryzać   skórkę   cytryny   lub 
pomarańczy.   Przed   snem   każdego   dnia   kuracji   koniecznie   trzeba   wypić   napar   z   ziół 
przeczyszczających. Jest to niezbędne dla wydalenia z jelita grubego zalegających tam toksyn. W 
czwartym i piątym dniu pić sok z jabłek i marchwi lub mieszanki soków. Jeść tylko warzywa i owoce. 
Szóstego dnia można dietę urozmaicić (kasza, jajka, ryba).

Po przeprowadzeniu oczyszczania (detoksykacji) należy zmienić trochę nawyki żywieniowe. 

Przynajmniej na 2-3 miesiące należy wyłączyć z jadłospisu produkty, zawierające biały cukier i białą 
mąkę, konfitury, słodycze, wszystkie przetwory konserwowane, szczególnie te, które zawierają ocet. 
Trzeba ograniczyć spożycie tłustego i smażonego pokarmu. W bardzo małych ilościach można jeść 
masło, ser, rybę, jajka, mięso. Najlepiej zupełnie zrezygnować z mleka. Z nabiału można spożywać 
biały tłusty ser (nie więcej niż 50 g dziennie) oraz zsiadłe mleko (nie więcej niż l szklankę dziennie). 
Podstawę pożywienia powinny stanowić sałatki, kasze, warzywa, owoce oraz ich świeżo wyciśnięte 
soki. Odżywiać się należy zgodnie ze schematem łączenia produktów. Różne schematy odżywiania 
opisałem dokładnie w poprzedniej książce na str. 114, 115. Dla tych, którzy nie znają książki „Jak żyć 
długo i zdrowo" podaję uproszczony wariant łączenia produktów.

Mamy   przed   sobą   do   wykonania   bardzo   trudne   i   ważne   zadanie.   Po   pierwsze,   powinni 

Państwo pozostać przy zwyczajnym, powszednim dla siebie zestawie pokarmowym, by organizm nie 
odczuwał   niedoboru   lub   nadmiaru   jakiejś   substancji.   I   po   drugie,   produkty   żywnościowe   należy 
stosować   w   takim   doborze,   żeby   były   one   trawione   prawie   równocześnie.   To   wyklucza 
przedostawanie się do jelit niestrawionych resztek i eliminuje wszystkie przykre skutki nierozumnego 
odżywiania. Najprostsza metoda zdrowego odżywiania, która pozwala osiągnąć wspaniałe rezultaty 
na drodze do uzdrowienia organizmu została opracowana na przestrzeni tysiącleci - to bezcenny dar 
naszych przodków. Polega ona na tym, że pewne produkty żywnościowe powinny być spożywane 
oddzielnie.

Chodzi o to, że białko jest trawione w żołądku 2 - 4 godziny, a węglowodany - 20 - 40 minut. 

Podczas jedzenia spożywamy znacznie więcej węglowodanów niż białka, więc w ogólnej masie stra­
wionych węglowodanów do dwunastnicy przenikają i kawałki białka, które nie zdążyły jeszcze zostać 
strawione. A do tego nie wolno dopuszczać.

Węglowodany są trawione przez enzym zasadowy, a białko -kwaśny. W żołądku kwas i zasada 

neutralizują   się   nawzajem   i   organizm   musi   wydzielać   dodatkowe   ilości   kwaśnego   enzymu,   żeby 

background image

strawić   białko.   Najprostszy   przykład:   zwyczajny   nasz   posiłek,   podczas   którego   organizm   jest 
zmuszony wydzielać 20 - 25 razy więcej enzymu kwaśnego tylko po to, żeby strawić 100 gramów 
mięsa, przy czym cała masa zjedzonego pieczywa i dodatków pozostaje nie strawiona.

Do   pokarmów   białkowych   zalicza   się:   mięso,   ryby,   jaja,   rosoły,   bakłażany,   fasolę,   bób, 

orzechy, ziarna słonecznika. Do węglowodanów należą: pieczywo, kasze, ziemniaki, cukier, miód. 
Jednoczesne   spożywanie   białka   i  węglowodanów   jest   niebezpieczne   dla   życia,  ponieważ   stwarza 
sytuację   przeciążenia   w   procesie   trawienia   i   prowadzi   do   niepotrzebnego   nadmiernego   zużycia 
biochemicznej energii żołądka i jelit.

Natomiast białko i węglowodany można w dowolnych ilościach mieszać z tłuszczem i tak 

zwanymi „żywymi produktami", których długą listę tworzą owoce i warzywa (oprócz ziemniaków), 
zielenina,   suszone   owoce,   jagody,   soki.   Dla   zilustrowania   przedstawiam   poniżej   bardzo   prostą   i 
wygodną tabelkę.

Tabela 2

BIAŁKO

TŁUSZCZE I PROD. 

„ŻYWE”

WĘGLOWODANY

mięso, ryby, jaja, rosoły, 

bakłażany, fasola, bób, 

orzechy, ziarna słonecznika

smalec, masło, oleje,

margaryny i in. zielenina, 

owoce, owoce suszone, 

warzywa (oprócz 

ziemniaków), soki, jagody, 

arbuzy, wino wytrawne

pieczywo, kasze, ziemniaki, 

cukier, miód

          
  

Jeśli zasłonicie Państwo lewą część tabelki, to otrzymacie listę artykułów spożywczych, które 

można mieszać ze sobą w dowolnych proporcjach spożywając pokarm węglowodanowy. Natomiast 
jeśli   zakryjecie   prawą   część   tabelki,   to   otrzymacie   listę   artykułów   białkowych.   Przerwa   między 
spożywaniem jednego i drugiego rodzaju pokarmu powinna być nie mniejsza niż dwie godziny.

Zrozumiałe jest, że na początku taki podział wydaje się trochę trudny do zaakceptowania. 

Wiele osób denerwuje to, że muszą zrezygnować z pieczywa, ziemniaków lub kaszy, jeśli zachciało 
im się zjeść mięso. Ale mówi się, że zdrowie jest droższe.

Ponieważ problem, co jeść i jak gotować pojawia się praktycznie u wszystkich, podam kilka 

przykładowych przepisów (patrz: aneks, str. 165 - 172). Od razu zaznaczam, że podane przepisy są 
dobre zarówno dla chorych, jak i dla zdrowych.

Proponuję wypracować nawyk jedzenia dwóch posiłków dziennie. Rano między 8 i 9 oraz 

wieczorem między 17 a 20. W przerwach między posiłkami można jeść warzywa i owoce, pić świeżo 
przygotowane z nich soki, wodę mineralną (pić przez 2 tygodnie, a potem zrobić miesiąc przerwy). 
Najlepiej jednak pić zieloną lub ziołową herbatę (rumianek, pokrzywa, melisa itp.) Uwaga! Pokarm 
należy   dokładnie   przeżuwać   (każdy   kęs   minimum   30   razy).   Kolejność   przyjmowanych   posiłków 
powinna być następująca:

1. sok, herbata, woda mineralna
2. sałatki
3. podstawowy posiłek (rano z węglowodanów, wieczorem białkowy).
W czasie spożywania posiłków nie należy popijać. Jeśli po jedzeniu chce się pić, można kilka 

razy przepłukać gardło.

W celach profilaktycznych dla zdrowych ludzi najlepszy jest sok z marchwi z dodatkiem 

buraka   w   proporcji   4:l.   W   dzisiejszych   czasach   zdrowy   człowiek   to   rzadkość,   a   przy   różnych 

background image

chorobach należy stosować różne połączenia soków. Ponieważ mówimy teraz o chorobach układu 
kostnego, to podam przepisy na soki, które wzmacniają kości. Uwaga! Soki należy pić 15-20 minut 
przed posiłkiem lub 1 - 1,5 godziny po posiłku. W przepisach podane są ilości na jednorazową porcję 
soku. Soki należy pić 2 -3 razy dziennie. Stosować je należy w chorobach kości, mięśni, kręgosłupa, 
zapaleniu stawów, osteoporozie, uszkodzeniach zębów, podagrze, reumatyzmie i paradontozie.

1. marchew - 250 g
2. marchew 230 g + sałata 140 g + szpinak 85 g
3. marchew 280 g + szpinak 170 g
4. marchew 280 g + seler 115 g + korzeń pietruszki 60 g + szpinak 85 g
5. marchew 280 g + burak 85 g + ogórek 85 g
6. marchew 320 g + burak 85 g + sok z orzecha kokosowego 60 g
7. szpinak 200 g
8. marchew 230 g + seler 140 g + korzeń pietruszki 60 g
9. cytryna 200 g
Soki warzywne mogą być przygotowane rano lub wieczorem, najlepiej jednak przygotować je 

bezpośrednio przed spożyciem. Maksymalny okres przydatności do spożycia świeżo przygotowanego 
soku warzywnego, przechowywanego w lodówce przy temperaturze O - 4 °C, to 8 - 10 godzin. Po 
wypiciu soku następnym posiłkiem powinna być surówka. Należy dbać, by surówki były smaczne i 
proste. Najlepiej przygotowywać je z warzyw sezonowych, rosnących w rejonie, w którym żyjemy. 
Im więcej różnokolorowych warzyw wchodzi w skład surówki - tym lepiej (patrz: przepisy w aneksie, 
str. 165 - 170).

Wiek kręgosłupom nie szkodzi

Jesteśmy   cywilizacją   ludzi,   prowadzących   mało   ruchliwy   tryb   życia.   Brak   ćwiczeń   i 

nieprawidłowe odżywianie sprawiają, że nasz kręgosłup jest sztywny i nieelastyczny. Chrząstki i 
krążki między kręgami ulegają zniszczeniu z powodu braku obciążenia fizycznego. Kręgosłup kurczy 
się i krzywi. Przyzwyczailiśmy się za wszystko to winić wiek. Ale wiek nie ma tu nic do rzeczy. 
Proszę popatrzeć, jak dzisiaj chodzą dzieci. Garbią się, ledwie powłóczą nogami. Z latami wady te 
utrwalają   się,   a   my   zgodnie   uważamy   je   za   charakterystyczne   dla   wieku.   W   swoim   życiu 
niejednokrotnie spotykałem ludzi mających ponad sto lat i tym nie mniej ich kręgosłup był mocny i 
zdrowy, pracowali i nie narzekali na samopoczucie. Kiedy ludzie zaczynają skarżyć się na ból w 
kręgosłupie (a przecież są temu winni sami), zawsze przypomina mi się jubileuszowy koncert znanego 
na całym świecie tancerza Mahmuda Isymbajewa, który poświęcony był jego osiemdziesięcioleciu. 
Przystojny,   szczupły,   pełen   energii   i   siły,   prawie   bez   przerwy   przetańczył   l,5   godziny,   a   po 
zakończeniu koncertu bardzo nisko się ukłonił, aż prawie dosięgnął głową do podłogi. Widać więc, że 
wytrzymałość każdego kręgosłupa określana jest nie przez wiek, ale przez „materiał", z którego jest 
on zbudowany oraz obciążenie fizyczne, któremu poddawany był w ciągu całego życia. Chciałbym 
opowiedzieć o trzech przypadkach, które, wydawałoby się, nie mają ze sobą nic wspólnego, ale ich 
dokładna   analiza   pozwoli   od   razu   określić,   jak   ściśle   związane   jest   nasze   zdrowie   ze   stanem 
kręgosłupa.

Przypadek l
Zwrócili się do mnie o pomoc rodzice 15-letniej dziewczyny. Przydarzyła się jej tragedia. Bez 

powodu lewa strona jej twarzy wykrzywiła się, lewe oko nie zamykało się, nie unosiła się brew. 
Różnorodne zastrzyki, które brała przez miesiąc oraz fizjoterapia nie przynosiły żadnych efektów. 
Myślę, że nie potrzeba pisać, jakim psychicznym ciosem była dla tej młodej osoby taka „kosmetyczna 
dolegliwość".   Podczas   spotkania   z   nią   od   razu   zwróciłem   uwagę   na   jej   chód   -   był   sztywny. 
Poprosiłem ją, aby podniosła i opuściła ręce, usiadła i wstała. Następnie poleciłem jej zdjąć obuwie, 
stanąć na lewej nodze i spróbować utrzymać równowagę choć przez l minutę. Ustała ona jednak 
zaledwie kilka sekund.

Opisaną   wyżej   diagnostykę   stosują   zawsze   mnisi   tybetańscy,   jeśli   zaistnieją   podejrzenia 

nieprawidłowego „położenia" kręgów części lędźwiowej, a dokładniej - 1-go kręgu lędźwiowego. Ten 

background image

kręg odpowiada za wszystkie ruchy naszego ciała w kierunku góra-dół: podnoszenie i opuszczanie 
rąk,   zamykanie   i   otwieranie   oczu,   wstawanie.   Trudności   z   wykonywaniem   jakiegokolwiek   z 
wymienionych wyżej ruchów świadczą o stwardnieniu i zmęczeniu l-go kręgu. Przy czym żadne ze 
współczesnych badań nie jest w stanie wykryć tych zmian. Dalsze działanie polegało tylko na tym, 
aby z tego kręgu zdjąć zmęczenie, a to, jak mówią, sprawa techniki. Po „rozblokowaniu" kręgu 
pokazałem jej, jakie ćwiczenia powinna wykonywać samodzielnie. Był to konieczny warunek, aby 
kręgosłup wrócił na miejsce i prawidłowo wykonywał te ruchy, które powinien. W ciągu miesiąca 
spotkałem się z nią kilka razy żeby zobaczyć, jak odbywa się „regeneracja" kręgosłupa. A po dwóch 
miesiącach wszystko było w całkowitym porządku. Mięśnie twarzy zaczęły pracować, oko zaczęło się 
zamykać.   Jak   opowiadał   mi   jej   ojciec,   reakcja   lekarza   prowadzącego   była   następująca:   „To 
zadziwiające, że u pańskiej córki tak wszystko dobrze przebiega, a u innych moich pacjentów z 
podobnymi dolegliwościami wyniki są o wiele gorsze". Przypadek sprawił, że u jednego z lekarzy 
tego szpitala wystąpił podobny nerwoból. Widząc, że dziewczyna jest w coraz lepszym stanie ciągle ją 
pytał:   „Powiedz,   jakie   lekarstwa   przyjmujesz?(...)Dziwne,   ja   biorę   te   same,   a   mnie   jakoś   nie 
przechodzi."   Istnieje   bardzo   mądra   sentencja   Hipokratesa,   która   najlepiej   potwierdza   opisany 
przypadek: każda choroba ma swoją przyczynę, której nie likwiduje żaden lek.

Przypadek 2
Starożytna   medycyna   ma   w   swoim   arsenale   setki   sposobów   diagnozowania   na   podstawie 

oznak zewnętrznych. Zmarszczki na twarzy, kształt i kolor uszu, sposób zdzierania obuwia, kształt 
paznokci itp. mogą absolutnie dokładnie opowiedzieć o chorobach. Chińczycy na podstawie pulsu 
rozpoznają ponad 300 schorzeń, a tybetańscy lamowie po zapachu (który jest specyficzny u każdego 
człowieka) - ponad 150 chorób. Ja mam podświadomy nawyk uważnej obserwacji człowieka podczas 
rozmowy z nim i notowania w myślach jego chorób. Często widząc na ekranie telewizora znanych 
aktorów lub polityków żona prosi, abym określił stan ich zdrowia. Pewnego razu podczas kolejnej 
takiej zabawy powiedziałem, że jej ulubiony piosenkarz, który w danym momencie występował, ma 
zwyrodnienie 2-go kręgu lędźwiowego i z tego powodu kuleje. Ponieważ piosenkarz był popularny i 
żona znała jego biografię, powiedziała, że miał on poważny wypadek i z tego powodu chodzi z laską. 
Ja upierałem się przy swoim. Jeśli doprowadzi się do porządku jego kręgosłup, przestanie kuleć. Na 
tym nasz spór się zakończył. Po kilku miesiącach dzwoni telefon, to ulubiony piosenkarz mojej żony 
chce umówić się na spotkanie. Jak się okazało, na imieniny otrzymał od przyjaciela moją książkę i w 
związku z tym chciał dowiedzieć się czegoś ważnego dla siebie. Podczas spotkania opowiedział mi o 
swoim  wypadku  oraz  o tym, że z  każdym dniem  chodzenie  staje  się  dla  niego  coraz  większym 
problemem. Lekarze  proponują operację  biodra (endoproteza), a  on chciałby dowiedzieć się, czy 
może istnieją inne sposoby. W diagnostyce kręgosłupa jest kilka ćwiczeń - testów, które pozwalają 
określić stan 2-go kręgu lędźwiowego. Poprosiłem go o ich wykonanie. I kiedy próby zakończyły się 
niepowodzeniem, wyjaśniłem mu: nasz drugi kręg odpowiada za utrzymywanie równowagi ciała przy 
ruchu w prawo - w lewo. Jest to związane z ruchem przy chodzeniu. Jeśli człowiek kuleje na jedną 
nogę jest to, w większości przypadków, wina wymienionego wyżej kręgu. Żeby ostatecznie przekonać 
go o tym, naprawiłem mu kręg. Od tej chwili laska i operacja nie były mu potrzebne. Kiedy piszę te 
słowa on już nie kuleje. Myślę, że jeśli będzie dbał o swoje zdrowie tak, jak teraz, to stanie się 
zupełnie innym człowiekiem - zdrowym i energicznym.

W swojej pierwszej książce wystarczająco dokładnie skupiłem się na pielęgnacji kręgosłupa 

(str. 27-43). Mogę dodać tylko, że u ludzi, którzy nie ćwiczą kręgosłupa, chrzestne krążki, które znaj­
dują się między kręgami ulegają spłaszczeniu. W skutek ciągłego tarcia między kręgami chrząstki 
stają się cienkie, co jest przyczyną uciążliwych bólów.

Krążki   ulegają   odwapnieniu,   na   skutek   czego   kręgosłup   traci   swoje   właściwości 

amortyzacyjne. W wyniku tego kręgi nie tylko trą się o siebie, ale i zderzają się ze sobą, zaciskają 
nerwy odchodzące od rdzenia kręgowego przez otwory kręgowe. Na szczęście dla człowieka chrząstki 
szybko reagują na stymulację specjalnymi ćwiczeniami (o nich niżej). Pod wpływem tych ćwiczeń 
otwierają się naturalne przestrzenie między kręgami, następuje regeneracja i wzrost chrząstek. Przy 
czym zdolność chrząstki do odbudowy nie zależy od wieku, a tylko od prawidłowego odżywiania i 
ćwiczeń fizycznych. A więc mocne chrząstki i młody kręgosłup można mieć niezależnie od tego, ile 

background image

lat żyje się na tym świecie.

Przypadek 3
Stoi   przede   mną   34-letni   mężczyzna.   W   ciągu   ostatniego   pół   roku   pojawiły   się   u   niego 

problemy z potencją i oddawaniem moczu. Jest pod obserwacją urologa i choć stan jego zdrowia uległ 
poprawie, to jednak pełni doznań seksualnych nie odczuwa. Oprócz tego coraz częściej narzeka na 
kłopoty z wypróżnianiem. Spróbujmy wyjaśnić przyczyny jego dolegliwości. Jeśli u mężczyzny poja­
wiają   się  kłopoty  z  potencją,  „winowajcą"  jest   3-ci  kręg  lędźwiowy.  Gdy  nastąpiło  jednocześnie 
„stwardnienie" 2-go i 3-go kręgu, to powstają zaparcia, problemy z potencją i w końcu zapalenie 
gruczołu   krokowego.   Ponieważ   problemy   z   potencją   i   zapalenie   prostaty   dotyczy   prawie   80% 
żyjących mężczyzn, spróbujmy wyjaśnić, w czym leży przyczyna tych poważnych i uciążliwych, 
ściśle ze sobą związanych niedomagań. Każdy, kto ma pojęcie o anatomii zna „konstrukcję" męskich 
narządów. Jest to cewka moczowa, wychodząca z pęcherza moczowego, gruczoł krokowy, pęcherzyki 
nasienne   i   jądra.   Gruczoł   krokowy   produkuje   hormony.   Posiada   on   torebkę   mięśniową   i   tkankę, 
produkującą  hormony.  Pęcherzyki   nasienne  wydzielają  śluz,  zapewniający   żywotność   plemników, 
produkowanych przez jądra. Wszystkie trzy wydzieliny tworzą spermę i jednocześnie wtryskiwane są 
do cewki moczowej. Gruczoł krokowy w stosunku do jelita prostego i kości ogonowej położony jest 
w   taki   sposób,   że   gdy   w   jelicie   prostym   są   „złogi"   (od   odżywiania   się   mięsem   i   produktami 
mącznymi, siedzącego, mało ruchliwego trybu życia itd.), rozciąga się on i przyciska do „twardej" 
kości ogonowej. Pod działaniem ucisku jelita prostego w gruczole krokowym zaczyna  rozwijać się 
błona mięśniowa. „Hormonalna fabryka" gruczołu krokowego zmniejsza swoje rozmiary, a w na­
stępstwie maleje produkcja hormonów i zapotrzebowanie na śluz, pęcherzyki nasienne jak gdyby 
„usychają". Ucisk ze strony jelita prostego gruczoł krokowy przekazuje cewce moczowej, ściskając ją, 
co utrudnia normalny odpływ moczu. Dlatego jeśli jednocześnie:

1) oczyści się jelito grube (str. 129),
2) zmieni sposób żywienia (tabelka Nr 2, str. 48),
3) pije soki (do wyboru wg uznania): a) sok z cytryny (kuracja str. 36 - 37), b) marchew 280 g, 

buraki 90 g, ogórki 90 g (2 razy dziennie), c) marchew 250 g (2 razy dziennie) i stosuje ćwiczenia na 
regenerację kręgów (str. 57 -58),to już po 15-20 dniach ustaną bóle przy oddawaniu moczu, potem 
zniknie zapalenie prostaty. A po 5-6 miesiącach nastąpi powrót do normalnego stanu i operacja nie 
będzie potrzebna.

W części lędźwiowej jest 5 kręgów (rzadko można spotkać ludzi, którzy mają ich 6). Co może 

zachodzić w organizmie przy „zmęczeniu" i „stwardnieniu" pierwszych trzech kręgów, już wiemy. Jak 
więc wpływają na stan zdrowia zmiany w 4-ym i 5-ym kręgu? Czwarty krąg odpowiada za ruchy 
podczas siadania. U kobiet odpowiada za różne bóle przy siedzeniu, zwyrodnienie jego może również 
doprowadzić do otyłości lub chudości. Oprócz tego, ten kręg określa momenty pociągu płciowego i 
odwrotnie. „Napięcie" tego kręgu może być przyczyną oziębłości płciowej i chorób macicy. Piąty 
kręg realizuje ruchy do przodu-do tyłu, tzn. ruchy w trakcie aktu płciowego, przy chodzeniu, pracy 
itd. Ten kręg odpowiada za funkcje oddechowe i stan skóry.

Opisałem   ogólnie   ruchy,   związane   z   kręgami   lędźwiowymi.   Stwardnienie   kręgów   części 

lędźwiowej ogranicza zdolność wykonywania tych ruchów. Zastanówcie się Państwo, czy nie macie 
problemów z tymi kręgami.

Każdy może to sprawdzić, wykonując skłony na boki, wstawanie, przysiady, skłony do tyłu - 

do przodu. Jeżeli przy tych ruchach czujecie, że zdolność do ich wykonywania jest osłabiona oraz 
odczuwacie dyskomfort - napięcie w okolicy lędźwi, to znaczy, że „stwardniałe" kręgi nie mogą 
wykonywać należnych funkcji, ze wszystkimi wypływającymi z tego niekorzystnymi dla zdrowia 
skutkami. Myślę, że nie omylę się mówiąc, że przy tak mało | ruchliwym trybie życia, który prowadzi 
większość z nas, rzadko można spotkać człowieka, u którego część lędźwiowa kręgosłupa nie miałaby 
wad. Kiedy czujemy bóle w lędźwiach nierzadko staramy się zagłuszyć je smarowaniem, kąpielami, 
masażem,   zastrzykami   z   witamin   grupy   B   itd.   Owszem,   można   odczuć   chwilową   ulgę,   ale   te 
wszystkie środki - to tylko walka ze skutkami. Dopóki przyczyna nie będzie usunięta, stan kręgów 
będzie coraz gorszy. Zanim opiszę, co należy robić, chcę zwrócić uwagę na to, że kręgi lędźwiowe są 
ściśle   związane   z   pracą   naszych   bioder.   Dokładniej   mówiąc,   kości   i   stawy   części   lędźwiowo-

background image

miedniczej   odpowiadają   za   wszystkie   funkcje   ruchowe   naszego   organizmu.   Inaczej   można 
powiedzieć, że biodra są głównym miejscem ciała. Miednica jest dla ciała fundamentem, który je 
podtrzymuje. Żeby wyobrazić sobie, na ile ważną rolę odgrywa w organizmie miednica, przytoczę 
następującą analogię. Drzewa i kwiaty nie przewracają się ani od wiatru, ani od deszczu, dlatego że 
zapuściły korzenie w ziemię i mocno się jej trzymają. Jednak ścięte kwiaty same z siebie stać nie 
mogą, podtrzymywane są przez wazon. Miednica to „korzenie", które mocno trzymają górną część 
kręgosłupa. Miednica realizuje 6 rodzajów ruchów: w górę - w dół, otwarcie - zamknięcie, do przodu 
- do tyłu. Dopóki te ruchy wykonywane są z łatwością, organizm jest w porządku, ale jeśli choć jeden 
z nich jest utrudniony, pojawiają się wygięcia i skrzywienia. Przy czym środek miednicy przesuwa się 
w górę lub w dół, co prowadzi do minimalnych skrzywień kręgosłupa. Jeśli te skrzywienia zwiększają 
się, to zaczynają zaczepiać o nerwy idące od kręgosłupa. A ponieważ nerwy związane są z narządami 
wewnętrznymi, to pojawiają się w nich bóle. Im mocniej krzywi się kręgosłup, tym gorsze są skutki 
dla organizmu.

Jeśli negatywny wpływ skrzywienia rozprzestrzenia się w górę, pojawiają się zawroty głowy, 

dzwonienie w uszach, bóle głowy, a jeśli w dół - bolą pięty, kolana, stopy. Jeśli skrzywienie jest 
większe, to człowiek zaczyna kuleć. Trzeba powiedzieć, że do pewnego momentu proces skrzywienia 
kręgosłupa jest wynikiem samorównowagi organizmu. Chodzi o to, że nasz wzrok posiada zdolność 
postrzegania paraleli. Jest to reakcja obronna, która nie dopuszcza do uszkodzenia mózgu. Spróbujcie 
Państwo sami odchylić głowę do tyłu i pochodzić kilka minut. Będzie się wydawać, że z mózgiem 
dzieje się coś dziwnego, ciało będzie chwiać się z boku na bok, odczujecie dyskomfort psychiczny, 
strach itp.

Właśnie   dlatego,   żeby   nie   uszkodzić   mózgu,   wzrok   posiada   właściwość   paralelizmu. 

Kręgosłup  krzywi się, aby nadążyć za wzrokiem i zapobiec negatywnemu wpływowi wzroku na 
mózg.   Często   można   zobaczyć   ludzi,   mających   niesymetrycznie   przekrzywioną   szczękę,   staw 
barkowy, skrzywioną klatkę piersiową itp. Wszystkie te deformacje - to rezultaty skrzywienia stawu 
biodrowego. Dlatego w medycynie wschodniej biodro nazywane jest „istotą ciała" lub „głównym 
miejscem ciała". Należy jeszcze raz podkreślić, że można prawidłowo się odżywiać, dbać o higienę 
ciała i psychiki, wykonywać różne ćwiczenia oddechowe, brać wodno-powietrzne zabiegi - wszystko 
to pięknie, ale dopóki kręgosłup nie będzie idealnie prosty, a kręgi i krążki w odpowiedniej kondycji, 
nie będziecie się Państwo czuć naprawdę zdrowo. Właśnie dlatego zdrowy kręgosłup to pierwsza 
zasada zdrowia. Co należy robić, żeby kręgosłup - fundament naszego ciała był mocny, zdrowy i 
wytrzymały?

1. Spać na twardym materacu lub na podłodze (patrz: l książka, str. 29-31)
2. Spać na małej twardej poduszce lub wałku, który podkładamy pod szyję (str. 32, pierwsza 

książka)

3. Mądrze się odżywiać i pić soki.
4. Wykorzystać   dowolne   z   podanych   przepisów   (wg   uznania)   na   oczyszczenie   układu 

kostnego (liść laurowy, sok z cytryny, sok z rzodkiewki, str. 29,36 - 37,64, przepisy nr 
7,9,10,12,13,19,20,21,23,24)

5. Brać kąpiele (z siana oraz wg przepisów - książka l, str. 77,78).Codziennie wykonywać 

dowolny zestaw ćwiczeń fizycznych. Jeśli macie Państwo ulubiony - wykonujcie go, jeśli 
nie - to wybierzcie któryś z zaproponowanych niżej.

Podane zestawy pozwalają wrócić na miejsce nieprawidłowo ustawionym kręgom oraz będą 

sprzyjać   usunięciu   napięcia   z   kręgów.   Nie   śpieszcie   się   Państwo   z   przewracaniem   kartki,   prze­
czytajcie,   spróbujcie   zrobić   po   l   ćwiczeniu   chociaż   raz.   Postarajcie   się   zapamiętać   ten   zestaw   i 
wykonujcie   go   rano   i   wieczorem.   Jeśli   nie   zdążyliście   w   domu,   zróbcie   to   w   pracy,   na   stacji 
benzynowej podczas tankowania samochodu, jednym słowem - gdzie Państwu wygodnie, byle byście 
go wykonywali.

Przez   całe   życie   80%   czasu   spędzamy   w   półzgiętej,   siedzącej   lub   leżącej   pozycji.   Nasz 

kręgosłup „zastał się, a stawy pokryły się rdzą". Rozruszajcie je, poświęćcie swojemu kręgosłupowi 
choć trochę czasu. Zapłatą za to będzie zdrowie i dobra kondycja (patrz zestaw nr 1).

Z e s t a w  n r 1

background image

Ćwiczenie 1. Położyć się na podłodze, podłożywszy miękki dywanik, ręce wzdłuż ciała dłońmi 

w dół. Silnie podrzucać nogi do góry, próbując dosięgnąć czoła kolanami, po czym nogi opuścić (10 
razy),

Ćwiczenie 2.  Wstać. Zgiąć się w przód, dotykając palcami podłogi, a jeśli się uda, to i całą 

dłonią. Głowę skłaniać w przód -w tył w takt skłonów tułowia. Wstać, nogi na szerokość ramion. 
Ręce zacisnąć w pięści.

Ćwiczenie 3. Wykonywać krążenie obu rąk w stawach barkowych Jakby rysując koła. 10 razy 

w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara i 10 razy w przeciwnym.

Ćwiczenie 4.  Zginanie kręgosłupa na boki. Dłonie ślizgają się po tułowiu, jedna w dół do 

kolana, drugą podnosi się pod pachę. Jednocześnie głowa obraca się z prawej strony w lewą.

Ćwiczenie 5. Pozycja wyjściowa: nogi rozstawione na szerokość ramion. Podnieść prawą rękę 

do góry i dotknąć lewej łopatki. Opuścić rękę. Potem lewa ręka do góry - dotknąć prawej łopatki 
Opuścić rękę. Wykonać po 10 razy każdą ręką.

Ćwiczenie 6. Nogi na szerokość ramion. Ręce podnieść do góry nad głową. Zaczynamy obroty 

tułowia - zgodnie ze wskazówkami zegara 10 razy, w przeciwną stronę 10 razy. Ręce i głowa obracają 
się w takt ruchów tułowia.

Ćwiczenie 7. Stać prosto. Nogi na szerokość ramion. Podnieść prawą nogę zgiętą w kolanie jak 

można najwyżej, usiłując dotknąć klatki piersiowej. Potem to samo wykonać lewą nogą, po 10 razy.

Ćwiczenie 8.  Postawić przed sobą krzesło. Złapać dwiema rękami za oparcie krzesła i robić 

przysiady minimum 10 razy. Im więcej, tym lepiej.

Zaczynajcie   Państwo   wykonywać   każde   ćwiczenie   od   10   powtórzeń,   a   z   czasem   ilość 

powtórzeń zwiększcie do 20-40.

Jeśli boli dusza

Jeżeli   pojawiają   się   bóle   w   lędźwiach   lub   plecach,   to   nie   zawsze   są   one   wywołane 

przemieszczeniem   kręgów.   Czasem   przyczyną   tych   bólów   mogą   być   problemy   psychiczne.   Po 
postawie człowieka można poznać, jak on się czuje. Jeśli człowiek jest pewny siebie, to zawsze 
chodzi wyprostowany, z podniesioną głową i na odwrót - gdy jest rozstrojony, przygnębiony lub 
zasmucony, zwykle opuszcza głowę i wciąga ramiona. Jeżeli spróbujemy wyjaśnić to z naukowego 
punktu  widzenia,   wygląda   to   w   następujący   sposób:   podczas   gniewu,   rozdrażnienia,   w   chwilach 
smutku lub w ogóle w stanie dyskomfortu psychicznego mięśnie pleców naprężają się, twardnieją i 
gwałtownie   się   kurczą.   Kurcząc   się   odruchowo   (niezależnie   od   świadomości),   uciskają   na 
przechodzące wewnątrz nich zakończenia nerwowe, stąd i pojawia się ból. Istnieją ludzie skazani na 
bóle pleców. Są to zwykle osoby, które są niezdolne do pokonywania stresowych sytuacji, w chwili 
ich zaistnienia zachowują się biernie i bojaźliwie, często zamykają się w sobie, decyzje podejmują 
wolno   i   niepewnie.   Jeśli   macie   podobne   cechy   charakteru   i   w   pojawiających   się   bólach   pleców 
znaczną   rolę   odgrywają   czynniki   psychiczne   (a   wg   danych   statystycznych   ma   to   miejsce   u   co 
drugiego człowieka), to z dużą pomocą mogą przyjść różnorodne psychotechniki usuwania napięcia w 
organizmie. Jeżeli opanujecie Państwo nieskomplikowane sposoby regulowania psychiki, będziecie 
mieć możliwość przywrócenia naturalnej harmonii ciała i duszy. Wykonując ćwiczenia w ciągu 10-20 
minut, możecie osiągnąć pełne odprężenie i jednocześnie zdjąć całe napięcie z mięśni swojego ciała 
(można ćwiczyć ze spokojną, relaksującą muzyką w tle).

Ćwiczenie nr 9.  Stojąc, opuścić ręce, rozluźnić je. Lekko potrząsając rękami pomyśleć, że 

chcecie z nich strząsnąć kropelki wody. To samo zrobić ze stopami. Następnie obie ręce wyciągnąć do 
góry nad głową, jak gdybyście starali się dosięgnąć rękami słońca. Teraz proszę wyobrazić sobie, że 
ciało   stało   się   ciężkie   i   przypomina   lilię   wodną   na   długiej   łodydze.  Wolno   opuszczajcie   się   na 
podłogę,   coraz   mocniej   i   mocniej   odczuwając   ciężar   ciała.   Pomóżcie   sobie   i   zamknijcie   oczy. 
Najlepiej   położyć   się   na   plecach,   rozłożywszy   szeroko   ręce   i   nogi.   Skoncentrujcie   uwagę   na 
koniuszkach palców nóg, są ciężkie i nieruchome. Ociężałość obejmuje kolejno stopy, nogi, biodra, 
tułów i ramiona, palce rąk. Ciało stało się ciężkie, jakby od środka wypełniło się jakimś ciężarem. 
Podbródek   jakby   opadł   na   pierś.   Dolna   szczęka   odchyliła   się,   jakby   też   opadła.   Pomyślcie,   że 

background image

sprężyna rozciąga mięśnie twarzy w górę, w dół, w lewo, w prawo. Spróbujcie poczuć się tak ciężko, 
jak gdybyście mieli zapaść się pod ziemię. Oddychajcie wolno i spokojnie, wydłużając maksymalnie 
wdech   i   wydech.   Spróbujcie   wyobrazić   sobie   miękki   biały   obłok,   płynący   po   niebie.   Potem 
wyobraźcie sobie, że jesteście tym obłokiem. Jesteście lekkim, białym obłokiem, a Wasze ciało jest 
lekkie i spokojne. Swobodnie płyniecie nad ziemią, ślizgacie się po niebie nad ziemskimi polami, 
lasem, jeziorem. Spróbujcie poczuć zapachy kwiatów, drzew iglastych lub morza. Pozostańcie w 
takim stanie spokoju jak długo chcecie.

Możecie wyobrazić sobie, że Wasze ręce zamiast palców mają rurki, przez które po kropelce 

spływa z ciała napięcie, ciężar psychiczny, zmęczenie. Kiedy poczujecie, że mięśnie odpoczęły i w 
ciele nie ma już napięcia, wolno wyprężcie całe ciało. W tym celu wyciągnijcie ręce nad głową, jak 
gdybyście chcieli rozciągnąć ciało, jak gumę. Wolno obróćcie się na prawy bok, wygnijcie plecy, 
przeciągnijcie się, jak małe dzieci po śnie w łóżeczku. Teraz przewróćcie się na lewy bok i zróbcie to 
samo. Powoli usiądźcie, jeszcze raz przeciągnijcie się i otwórzcie oczy. Powoli wstańcie i weźcie się 
do   pracy.   Wasze   mięśnie   odpoczęły,   macie   wspaniały   nastrój   i   spokój   w   duszy,   osiągnęliście 
równowagę psychiczną.

Tym, którym chronicznie brakuje czasu na zajęcie się swoim zdrowiem, polecam następujący 

zestaw ćwiczeń.

Z e s t a w  nr 2
Te   ćwiczenia   mogą   wykonywać   nawet   najbardziej   chorzy   ludzie.   Ćwiczenia   te   wspaniale 

rozluźniają, likwidują zmęczenie po długiej pracy siedzącej, gdy czujemy ciężar w głowie i napięcie 
mięśni całego ciała. Można wykonywać je w dowolnym miejscu -w pracy, stojąc na przystanku, 
rozmawiając przez telefon.

Ćwiczenie nr 1. Wibromasaż. Należy wspiąć się na palce, aby obcasy oderwały się od podłogi 

na l -2 cm, a następnie gwałtownie opuścić pięty, jak gdyby uderzając całą masą ciała o podłogę. 
Takie uderzenia należy wykonywać nie śpiesząc się, nie częściej, niż l raz na sekundę, przez okres nie 
dłuższy niż l minuta, tzn. 60 razy. Ci, którzy długo siedzą, powinni powtarzać takie ćwiczenia 3-5 
razy dziennie (jest to również wspaniała profilaktyka przeciw żylakom i schorzeniom serca).

Całkiem niezauważalnie dla otoczenia można wykonywać i inne, unikalne w swojej prostocie i 

nadzwyczajne ze względu na swą skuteczność ćwiczenia.

Zamki   mięśniowe.   Nie   na   próżno   jogowie   długi   czas   trzymali   te   ćwiczenia   w   tajemnicy. 

Zamki   mięśniowe   sprzyjają   rozluźnieniu   mięśni   całego   ciała,   poprawiają   krążenie   krwi,   są 
profilaktyką przeciw schorzeniom narządów rodnych u kobiet i prostaty u mężczyzn.

Ćwiczenie nr 2.  Przedni dolny zamek. Wykonanie go osiągamy poprzez skurczenie mięśni 

obejmujących ujście moczowodu. Zwykle mimowolnie kurczymy je, kiedy trzeba dobiec do toalety 
lub wydalić resztki moczu przy jego oddawaniu. Aby było łatwiej wykonać to ćwiczenie, spróbujcie 
Państwo w czasie oddawania moczu świadomie go wstrzymać. Zapamiętajcie to odczucie i róbcie to 
ćwiczenie 3-5 razy dziennie w ilości 5-10 razy.

Ćwiczenie nr 3. Tylny dolny zamek. Obkurczanie mięśni odbytnicy. Wykonujcie to ćwiczenie, 

jak gdybyście chcieli wstrzymać opróżnienie jelita grubego (3-5 razy dziennie).

Ćwiczenie nr 4. Całkowity dolny zamek stanowi jednoczesne wykonanie zamka przedniego i 

tylnego. Daje to podwójny efekt uzdrawiający. Ćwiczenie to najlepiej wykonywać podczas wydechu 
(l raz dziennie po 10 powtórzeń).

Przywykliśmy do chodzenia w pozycji zgarbionej, jakbyśmy odczuwali na sobie ciężar życia. 

Spróbujcie chodzić z dumnie podniesioną głową, wyprostujcie ramiona, patrzcie na świat radosnymi, 
śmiejącymi   się   oczami   i   wtedy   będziecie   mieć   mniej   problemów.   Żeby   zawsze   wyglądać   na 
zadowolonych i szczęśliwych dobrze jest wykonać następujące ćwiczenie:

Ćwiczenie  nr   5.  Podejść   do   ściany,   przylgnąć  do   niej   jednocześnie   piętami,  pośladkami   i 

potylicą (stać tak 3 - 5 minut). Następnie wciągnąć brzuch, patrzeć prosto przed siebie i pomyśleć, że 
nie ma na świecie człowieka szczęśliwszego, zgrabniejszego i piękniejszego od nas. Gdy tylko tak 
Państwo pomyślicie, to poczujecie, jak mięśnie „napełniają się" radością, a w oczach pojawia się 
blask. Proszę zapamiętać te odczucia i starać się nigdy i nigdzie o nich nie zapominać.

Ćwiczenie   nr   6.  Jeżeli   dużo   czasu   spędzacie   Państwo   na   nogach   lub   odwrotnie   -   długo 

background image

siedzicie, polecam ćwiczenie, które pozwoli szybko zdjąć napięcie z mięśni całego ciała. W tym celu 
proszę zgiąć prawą nogę w kolanie i przycisnąć piętę do prawego pośladka, a prawą ręką przytrzymać 
dolną część kolana. Postać w tej pozycji 1-2 minuty, potem zmienić nogę.

Bóle w stawach, kościach i mięśniach

Wszystko,   co   napisałem   powyżej   wyjaśnia   przyczyny   bólów   kręgosłupa   i   sposoby 

przeciwdziałania.   Jeżeli   przez   szereg   lat   dokucza   Państwu   zastarzały   ból,   proszę   spróbować 
następujących sposobów.

Przepis nr 7 (przy leczeniu ciężkich bólów, zapaleniu korzonków):
Do chorych miejsc przyczepić liście chrzanu na kilka dni (aż do całkowitego wyleczenia). 

Liście można codziennie zmieniać.

Przepis nr 8 (służy usunięciu bólów spowodowanych odkładaniem się soli):
Żytnią mąkę sparzyć wrzątkiem i zmieszać z gotowanymi ziemniakami w proporcji 1:1 (do 

uzyskania jednolitej masy). Chore miejsce smarować olejem roślinnym i dobrze masować. Z przy­
gotowanej masy zrobić cienki „placek" wielkości chorego miejsca, tak, by całkowicie je zakryć. Skórę 
posmarować terpentyną i położyć „placek" na chore miejsce. Należy ciepło się przykryć i trzymać 
„placek" najdłużej jak można. Kurację najlepiej robić na noc.

Przepis nr 9 (w przypadku odkładania się soli):
3 cytryny ze skórką i 150 g obranego czosnku przekręcić przez maszynkę do mielenia mięsa, 

zalać   na   dobę   0,5   litra   przegotowanej   wody,   przecedzić,   odcisnąć   masę,   przelać   do   szklanego 
naczynia ze szczelnym zaniknięciem. Pić codziennie rano przed śniadaniem po 50 g.

Przepis nr 10 (leczenie stawów):
2   szklanki   soku   z   rzodkwi,   l   szklankę   miodu,   1/2   szklanki   wódki   40%,   łyżeczkę   soli 

wymieszać do uzyskania jednolitej masy. Wcierać w chore miejsca.

Przepis nr 11 (leczenie halluksów):
Zmieszać   jodynę  z  amoniakiem  w  proporcji   1:1.   Mieszankę   nanosić   na   halluksy   cienką 

warstwą   wieczorem   przez  2  tygodnie,   następnie   zrobić  2  tygodnie   przerwy  i  ponowić   kurację. 
Smarować do całkowitego zniknięcia.

Przepis nr 12:
1,5 szklanki soku z rzepy, l szklanka miodu, 150 ml wódki, l łyżka soli. Wszystko razem 

dobrze wymieszać. Używać po l łyżce stołowej przed snem (przechowywać w lodówce)

Przepis nr 13:
Korzeń i natkę pietruszki zmielić wieczorem w maszynce, by otrzymać l szklankę. Włożyć do 

garnka i zalać 2 szklankami wrzątku, nakryć ręcznikiem. Rano wywar przecedzić i wcisnąć sok z 
jednej, średniej cytryny. Pić po 1/3 szklanki dwa razy dziennie po jedzeniu przez 2 dni, potem 3 dni 
przerwy i znowu - aż do zniknięcia bólu.

Przepis nr 14:
0,5 litra spirytusu, 5 strączków papryki czuszki (długości 6-8 cm). Strączki papryki zmielić w 

maszynce do kawy. Wsypać do słoiczka, zalać spirytusem, przykryć pokrywką i postawić w ciemnym 
miejscu na tydzień. Nasączyć gazę nalewką i położyć kompres bolące miejsca na 3 - 4 godziny. Po 7 - 
10 zabiegach znikają wszystkie, nawet zastarzałe bóle.

Przepis nr 15:
50 g kamfory, 50 g gorczycy, 10 g spirytusu, 100 g surowego białka z jajka. Nalać spirytus i 

kamforę   do   słoiczka.   Następnie   wsypać   gorczycę   i   wymieszać,   dodać   białko.   Wszystko   dobrze 
wymieszać,   żeby   powstała   maść.   Trzymać   w   lodówce,   przed   zastosowaniem   lekko   podgrzać. 
Smarować bolące stawy i mięśnie wieczorem, przed snem. Maści nie należy wcierać do całkowitego 
wchłonięcia, ale tak, by powstał ochronny filtr. Po 20 minutach wytrzeć gazą zmoczoną w ciepłej 
wodzie.

Przepis nr 16 (leczenie otróg):
Kurze jajko, 25 g esencji octowej i 25 g terpentyny dobrze zmieszać i odstawić na 10 dni w 

zamkniętym szklanym naczyniu odstania, od czasu do czasu zamieszać. Chore miejsca smarować 

background image

mieszanką kilka razy dziennie.

Przepis nr 17 (leczenie reumatyzmu):
Do litrowego słoika wsypać drobno pokrojone kawałki koszyczka słonecznika, 50 g wiórków 

mydła toaletowego, wlać 500 ml wódki 40%, dobrze wymieszać, szczelnie zamknąć i zostawić na 8 - 
9 dni na świetle słonecznym do odstania. Po otwarciu dobrze wymieszać, przecedzić, odcisnąć masę, 
przelać do szklanego naczynia ze szczelną przykrywką. Nacierać chore miejsca. 

Przepis nr 18 (reumatyzm):
Rzepę zetrzeć na tarce, wycisnąć 1 i 1/2 szklanki soku, dodać szklankę miodu, 1/2 szklanki 

wódki,  l   stołową   łyżkę   soli. Wszystko   dobrze   wymieszać,  włożyć   do   słoika,   szczelnie   zamknąć. 
Przechowywać w chłodnym miejscu. Wcierać w bolące miejsca.

Przepis nr 19 (osteoporoza):
Wieczorem 2 łyżki ryżu zalać 0,5 l wrzątku. Rano wodę zlać i ugotować ryż. Ryż jeść na czczo 

bez soli l - 2 godziny przed właściwym posiłkiem. Kuracja trwa 40 dni. Po kilku miesiącach po­
wtórzyć.

Przepis nr 20 (osteoporoza):
3 cytryny ze skórką, 150 g oczyszczonego czosnku zmielić w maszynce. Wszystko włożyć do 

litrowego słoika, dodać 0,5 litra chłodnej, przegotowanej wody. Odstawić na 24 godziny, przecedzić i 
wycisnąć. Dobrze zamknąć słoik, przechowywać w ciemnym miejscu. Pić codziennie rano 50 ml.

Przepis nr 21 (reumatyzm, artretyzm):
Do naczynia wlać 3 szklanki wody, dodać 4 drobno pokrojone cytryny. Gotować tak długo, by 

została l szklanka płynu. Ostudzić i odcedzić, wlać do szklanego naczynia, dodać l szklankę miodu, 
sok z l cytryny. Wszystko dobrze wymieszać i przykryć pokrywką. Używać po l łyżce przed snem.

Przepis nr 22 (reumatyzm, artretyzm):
200 g chrzanu zmielić w maszynce, dodać 200 g żytniej mąki i 2 łyżki terpentyny. Wszystko 

dobrze wymieszać, włożyć do szklanego naczynia, przykryć pokrywką. Zrobić z mieszanki „placek" i 
przykładać na bolące miejsce, owinąć szalikiem na 5 - 8 godzin (najlepiej na noc).

Przepis nr 23 (reumatyzm, artretyzm):
Do 0,5 litra wódki dodać 50 g drobno pokrojonych pączków brzozy. Odstawić na 10 dni w 

ciemne miejsce. Odcedzić i wycisnąć, przelać do butelki, szczelnie zakryć. Używać po l łyżeczce 3 
razy dziennie, popijając wodą.

Przepis nr 24 (oczyszczenie kości i stawów ze złogów szkodliwych kwasów): Oczyszczanie 

stawów należy przeprowadzać przez 3 kolejne dni. Będzie do tego potrzebne 15 g liścia laurowego. 
Podczas kuracji, w miarę wydalania soli i piasku, mocz może zmienić barwę z zielonkawego na 
jasnoczerwony. Jest to normalne zjawisko. Po 7 dniach kurację powtórzyć.

1-szy dzień: 5 g liścia laurowego drobno pokruszyć, wrzucić do 300 ml wrzątku, gotować na 

małym ogniu 5 minut, następnie

wywar wlać do termosu i odstawić na 5 godzin. Płyn przecedzić, przelać do naczynia i pić 

małymi łyczkami co 15 - 20 minut w ciągu 12 godzin. Uwaga! Nie wolno wypić od razu całego 
naparu, gdyż można spowodować krwotok!

2-gi i 3-ci dzień: tak samo jak w pierwszym dniu. W trakcie kuracji najlepiej nie spożywać 

produktów białkowych (mięso, jaja, mleko, ser, twaróg itp.).

background image

W przyrodzie nie ma złej pogody

Lekarze  obliczyli,  że  co  trzeci  dorosły  reaguje  na  gwałtowne  zmiany  pogody,  przy  czym 

kobiety   cierpią   z   powodu   tych   zmian   dwa   razy   częściej   niż   mężczyźni   (na   razie   nie   ustalono 
dlaczego). Najczęstszymi objawami wrażliwości na zmiany pogody są: nagłe zmęczenie, nudności, 
nadmierne pocenie się, wzrastająca nerwowość, ataki migreny. Ale tak naprawdę pogoda sama w 
sobie   nikomu  nie   szkodzi,   jest   po   prostu   dobrym   miernikiem   naszego   zdrowia.   Jeżeli   wszystkie 
procesy przemiany materii w naszym organizmie przebiegają Jak w zegarku", nasz układ krwionośny 
przyzwyczajony jest do gwałtownego zwężania i rozszerzania się naczyń, nasze nerwy są „jak z 
żelaza", a oprócz tego mamy w głowie tylko pozytywne myśli - to niestraszne są nam żadne zmiany 
pogody. Dlatego spróbujcie Państwo, odpowiadając na test „pogodowy" określić, czy Wasz organizm 
adekwatnie reaguje na zmiany pogody. A więc, przy zmianie pogody:

1. Czy czujecie się pobudzeni?    Tak,   Nie
2. Czy rano bardzo się pocicie?   Tak,   Nie
3. Czy czujecie się zmęczeni po przebudzeniu, z trudem wstajecie z łóżka? Tak,   Nie
4. Czy czujecie się lepiej, gdy robi się chłodniej?  Tak,   Nie
5. Czy odczuwacie zmianę warunków atmosferycznych? Tak, Nie 
Teraz podsumujmy: jeżeli na l tylko pytanie odpowiedzieli Państwo twierdząco, to znaczy, że 

pogoda nie ma na Was żadnego wpływu. 

Jeżeli daliście pozytywną odpowiedź na 2 pytania, to koniecznie musicie poczynić stosowne 

kroki przeciwko „pogodowej wrażliwości", ale nie ma powodu wpadać w panikę.

Jeżeli  odpowiedzieliście   „tak"  na   4   pytania,  oznacza   to,   że   pogoda   może   bardzo  zmienić 

Państwa samopoczucie, pora więc przedsięwziąć środki zaradcze.

Co należy zrobić, aby bezproblemowo znosić zmiany pogody? Przede wszystkim hartować 

układ nerwowy, naczynia krwionośne, uruchomić mechanizmy obronne naszego organizmu. Jeżeli 
będziecie Państwo regularnie wykonywać poniższe zabiegi, już na zawsze uczynicie pogodę swoim 
sojusznikiem.

Relaksujący masaż obu rąk

Masaż ten nie tylko relaksuje układ nerwowy, ale także polepsza pracę układu krwionośnego, 

poprawia wzrok i hamuje procesy starzenia.

Przepis nr 25:
Proszę usiąść na krześle lub fotelu, rozluźnić mięśnie (szczególnie twarzy), zamknąć oczy. 

Spróbujcie Państwo wyobrazić sobie morze, las, góry itp. Oddychajcie w następujący sposób: głęboki 
wdech przez nos i płynny, długi wydech przez ułożone „w trąbkę" usta. Gdy jesteście już Państwo 
zrelaksowani, przystępujemy do masażu. Dużym i wskazującym palcem prawej dłoni masujemy palce 
lewej, zaczynając od małego palca. Podczas masażu proszę wyobrazić sobie, że masowany palec to 
śruba, którą delikatnie wkręcacie w rękę. W ten sposób należy wymasować wszystkie palce lewej 
ręki, a potem zamienić rękę i wykonać analogiczny masaż. Wskazane jest poświęcić l minutę na 
masaż każdego palca.

Naprzemienny chłodny i gorący prysznic

Jak   się   okazuje,   przez   zwykłe   polewanie   się   gorącą   i   zimną   wodą   można   osiągnąć 

zadziwiające wyniki i pozbyć się wielu chorób. Sens połączenia ciepła i zimna polega na tym, że 
ciepło działa na powierzchniowe warstwy ciała, poprawiając przepływ krwi przez skórę, a zimno 
stymuluje krążenie w organach wewnętrznych. W ten sposób zwykłe naprzemienne oddziaływanie 
ciepła i zimna (podczas zabiegów wodnych) jest „cudownym lekiem" na wiele schorzeń, ponieważ 
regeneruje proces normalnego krwioobiegu, wzmacnia mięśnie i serce, podnosi odporność.

Naprzemienny prysznic.  Stanąć pod prysznicem, wyregulować wodę, aby miała przyjemną 

temperaturę, polewać się przez 20 sekund. Następnie, odkręcając kran z zimną wodą, obniżyć tem­

background image

peraturę tak, aby woda przez 10 sekund była przyjemnie chłodna, a potem regulując dopływ zimnej 
wody, oblewać się na przemian raz ciepłą, raz chłodną według schematu: 20 sekund - ciepła woda, 10 
sekund - chłodna. Czas trwania zabiegu - od 3 do 5 minut.

Stojąc pod prysznicem należy wyobrażać sobie, jak woda zmywa z ciała napięcia mięśni i 

zmęczenie układu nerwowego. Należy przyzwyczaić swój organizm do naprzemiennych pryszniców. 
Powinno się brać je rano i wieczorem lub gdy odczuwamy zmęczenie, zdenerwowanie, osłabienie. 
Dobrze jest stosować ten zabieg regularnie, bez względu na warunki atmosferyczne, a wówczas żadne 
zmiany pogody nie będą uciążliwe.

Nacieranie

Nacieranie - to wspaniały środek, przyzwyczajający organizm do chłodu i gorąca, a oprócz 

tego regenerujący system nerwowy. Nacieranie jest szczególnie zalecane osobom w podeszłym wieku, 
ponieważ zmniejsza podatność na zmęczenie, potliwość, wrażliwość mięśni i stawów, wrażliwość na 
zmiany pogodowe, które są charakterystyczne dla tego wieku. Jeśli do wody przeznaczonej do na­
cierania doda się napar z rumianku, szałwi lub innych ziół leczniczych, to efekt będzie jeszcze lepszy. 
Przecież więdnąca skóra szczególnie potrzebuje witamin, które znajdują się w tych wyciągach, a 
jednocześnie wymaga masażu, który odbywa się podczas nacierania.

Przepis nr 26:
Namoczywszy w zimnym lub ciepłym naparze z ziół mały ręczniczek frotte (lub uszytą z 

ręcznika rękawicę), wykręcić go, by woda nie ściekała i nacierać całą rękę. W ten sposób naciera się 
kolejno ręce, klatkę piersiową, plecy i nogi. Całkowity czas zabiegu - od 3 do 5 minut. Zabieg 
najlepiej wykonywać po naprzemiennym prysznicu.

Po zabiegu proszę nie wycierać się, pozwolić ciału trochę obeschnąćPo 2 minutach starannie 

wytrzeć się do sucha.

Woda - uzdrowicielka

Każdy żywy organizm rozpoczyna swoje życie w wodzie, zarodek ludzki nie jest wyjątkiem. 

Niemiecki lekarz Kneipp w swojej znakomitej książce „Moje leczenie wodą" pisał: „Każdy kontakt z 
wodą   -   to   dodatkowa   minuta   życia".   Jak   dowodzą   ostatnie   badania   naukowe,   z   pomocą   wody 
najszybciej odbudowuje się naturalny potencjał elektryczny ciała. Nie bez powodu z dawien dawna 
we   wszystkich   krajach   podróżnikom   podawano   wodę   do   obmycia,   wodą   chrzczono   noworodki. 
Starożytni lekarze Awicenna i Hipokrates szeroko wykorzystywali na przemian zimną i gorącą wodę, 
rozcierając   następnie   ciało,   co   jak   wiadomo   aktywnie   pobudza   krwioobieg   i   przemianę   materii, 
pomaga wydalić z organizmu „szlam" i w ostatecznym efekcie sprzyja szybkiemu wyleczeniu. Bardzo 
często   ludzie   gotowi   są   przejechać   setki   kilometrów   w   poszukiwaniu   jakiegoś   „cudownego 
lekarstwa", zapominając o tym, że znacznie większy efekt można osiągnąć przy pomocy zwykłej 
strugi wody, tryskającej z naszego kranu. Miał rację wielki filozof Seneka, który powiedział: „Jaka 
szkoda, że istota rzeczy jest taka prosta!".

Osobom,   które   boją   się   poddać   ciało   zbawiennej   sile   wody   pragnę   powiedzieć,   że   im 

wcześniej   zrozumieją,   że   woda   jest   źródłem   życia,   tym   szybciej   pozbędą   się   męczących   je 
dolegliwości.

Uzdrawiający wdech i wydech

Wiele osób wie z własnego doświadczenia, że gdy zbliża się front wysokiego ciśnienia, często 

odczuwają bóle głowy, słabość, zwiększoną pobudliwość. Szczególnie silnie dokucza to osobom o 
niskim ciśnieniu. Jeżeli dolegliwości te powtarzają się często, to należy spróbować zrozumieć, co się 
dzieje w organizmie i dopomóc mu. Wiadomo, że wraz z przybliżaniem się frontu ciepłego powietrza 
organizm produkuje większe ilości adrenaliny, serce zaczyna bić szybciej, ludzie stają się nerwowi. 
Jednocześnie rozszerzają się naczynia krwionośne, pojawia się wrażenie braku powietrza. Wszystkie 

background image

te symptomy bezpośrednio lub pośrednio związane są z niedotlenieniem organizmu, które z kolei jest 
przyczyną   zwiększonej   pobudliwości,   bólu   głowy,   bezsenności   lub   nadmiernej   senności,   a   także 
depresji.   Co   robić?   Oprócz   stosowania   opisanych   wcześniej   sposobów   powinno   się   raz   dziennie 
wykonywać następujące ćwiczenia oddechowe.

Przepis nr 27 (pomocne przy nerwowości, bezsenności, bólu głowy):
Wziąć   zwykłą   słomkę   do   napojów,   usiąść   prosto   z   wysoko   uniesioną   głową,   spokojnie   i 

równomiernie   wdychać   powietrze   przez   nos,   a   wydychać   przez   słomkę.   W   ten   sposób   należy 
oddychać   przez   3   do   5   minut.   Co   dzieje   się   podczas   takiego   oddychania?   Ponieważ   powietrze 
zmuszone jest „przedzierać się" przez ograniczoną przestrzeń, wydech jakby automatycznie spowalnia 
się. Wówczas wszystkie szkodliwe związki są w całości wydalane z płuc, a ilość tlenu we krwi 
zwiększa się w bardzo prosty, a jednak skuteczny sposób.

Jeszcze jedno ćwiczenie oddechowe.
Przepis nr 28  (normalizuje rytm serca, pomaga pokonać ataki strachu, „zdejmuje ciężar z 

serca", pobudza krążenie krwi):

Oddychać należy tylko przez nos. Na początku wykonać głęboki powolny wydech, a potem 

szybki, gwałtowny i krótki wdech. Ćwiczenie należy powtórzyć nie mniej niż 20 razy. W czasie tego 
ćwiczenia należy postarać się jak najwierniej naśladować jęk. Zwykle, gdy człowiekowi „wyrwie się" 
jęk, pomaga to organizmowi uwolnić się od szoku, od trudnych problemów. Symulacja jęku wspaniale 
usuwa napięcie z mięśni i z układu nerwowego.

Wąchanie kropel walerianowych

Każdy   wie,   że   przy   zemdleniach,   utracie   przytomności,   zatruciu   alkoholowym   zaleca   się 

powąchać watkę zmoczoną amoniakiem. Skutek jest natychmiastowy.

Przegroda   nosowa   jest   odpowiedzialna   za   fizjologiczną   równowagę   wszystkich   organów 

naszego ciała. Podrażniając różnymi zapachami receptory przegrody nosowej w prosty, ale skuteczny 
sposób   możemy   wpływać   na   wiele   organów   i   systemów   naszego   ciała.   Inhalacja   kroplami 
walerianowymi obniża ciśnienie krwi, poprawia sen, wycisza system nerwowy, podnosi odporność 
organizmu.

Krople należy wdychać codziennie przed snem przez 3 - 4 miesiące. Już po miesiącu dostrzegą 

Państwo efekty tej kuracji. Osłabiony organizm wzmocni się, odmłodzi; bardzo często w trakcie 
kuracji kroplami walerianowymi następuje ściemnienie posiwiałych włosów.

Przepis nr 29:
Należy używać tylko czystych kropel walerianowych na spirytusie, bez dodatku innych leków, 

stosowanych dla poprawienia pracy serca. Wdychać kolejno to prawą, to lewą dziurką nosa. Wdech 
powinien być powolny, głęboki. Zaczynamy zwykle z prawej dziurki. Palcem wskazującym lewej ręki 
przyciskamy lewą dziurkę, do prawej unosimy buteleczkę z kroplami, robimy głęboki wdech przez 
nos, następnie powolny wydech i tak 3 do 5 razy, po czym w ten sam sposób wdychamy przez lewą 
dziurkę.   Kuracja   ta   jest   bardzo   pomocna   dla   osób   cierpiących   na   bezsenność.   Jeżeli   po   zabiegu 
zaśniecie Państwo, ale sen Wasz będzie krótki, proszę powtórzyć zabieg raz jeszcze. Jeżeli rano po 
przebudzeniu stwierdzicie, że macie nie całkiem „świeżą" głowę, proszę następnym razem przed 
snem   zwiększyć   ilość   wdechów   o   jeden.   Proszę   dążyć   do   tego,   aby   rano   po   przebudzeniu   byli 
Państwo wypoczęci i wyspani. W ten sposób ustalicie swoją indywidualną dawkę oddechów.

Pomóżcie swojemu sercu

Osoby mające kłopoty z sercem są najbardziej wrażliwe na zmiany pogody. Moim zdaniem 

wielu „sercowców" robi duży błąd, gdy czując się źle, kładzie się do łóżka, zmuszając swoje chore 
serce do obsługiwania w pojedynkę ledwie pracujące naczynia krwionośne.

W   naszym   ciele   jest   około   600   mięśni.   Każdy   mięsień   opleciony   jest   naczyniami 

krwionośnymi,   dzięki   czemu   pomaga   im   przepompowywać   przez   siebie   krew.   Jeżeli   jesteście 
Państwo w ruchu, to oprócz serca pracuje jeszcze 600 malutkich dodatkowych „serc". Im więcej z 

background image

tych 600 „mięśniowych serc" pracuje, tym lepszy jest stan serca, układu krwionośnego - tym lepszy 
stan zdrowia. Bez żadnych wątpliwości mogę stwierdzić, że spacer na świeżym powietrzu to najlepsze 
lekarstwo na serce (szczególnie, gdy serce to reaguje na zmiany pogody). W czasie marszu pracuje 
największa ilość mięśni naszego ciała. Aby się o tym przekonać wystarczy ująć się w pasie, a wtedy 
można wyczuć, jak każdy mięsień ciała, a także organy wewnętrzne reagują na krok.

Szybkim krokiem od zawału

Szybki   marsz   pomaga   uniknąć   zawału   i   wylewu   krwi   do   mózgu,   obniżając 

prawdopodobieństwo   ich   wystąpienia   o   40%.  Taki   wniosek   wyciągnięto   z   przeprowadzonego   w 
Ameryce badania, którym objęto 85 tysięcy przedstawicielek tzw. słabej płci.

Pracownik kliniki dla kobiet w Bostonie, dr G. Monson w ciągu 8 lat badał pielęgniarki w 

wieku 40-65 lat i wyjaśnił, że połowa z nich zachowała dobrą formę dzięki „żwawości" podczas 
chodzenia. Jego wnioski są następujące: u kobiet, które tylko przez 3 godziny w tygodniu odbywały 
spacery   szybkim   krokiem   ryzyko   wylewu   lub   zawału   serca   spada   prawie   dwukrotnie.   W   ogóle 
wszystko   jest   proste:   regularny   ruch   utrzymuje   w   normie   ciśnienie   krwi,   zmniejsza   poziom 
cholesterolu, pomaga utrzymać prawidłową wagę i obniża prawdopodobieństwo zachorowania na cu­
krzycę.

Podobne wnioski sformułowali już starożytni Grecy, np. grecki filozof Arystoteles powtarzał 

swoim uczniom: „nic tak nie niszczy organizmu, jak długotrwała fizyczna bezczynność". Pozostaje 
więc tylko cieszyć się z tego, że po upływie tysiącleci wreszcie staliśmy się mądrzejsi!

Ruch jest pożyteczny dla wszystkich - młodych i starych. Szczególnie dużo ruchu potrzebuje 

chory organizm. Chory organizm wymaga wysiłku kilkadziesiąt razy większego, niż organizm 
zdrowy.
  Ci, którzy cierpiana schorzenia serca, układu krwionośnego, źle znoszą zmiany ciśnienia 
atmosferycznego, mogą przy pomocy regularnych ćwiczeń tak wytrenować swój organizm, że nie 
będzie on źle reagował na burze magnetyczne, skoki ciśnienia, promieniowanie słoneczne itp.

Ruch jest źródłem życia i zdrowia. Dlatego jeśli możecie Państwo biegać - biegajcie, możecie 

chodzić   -   chodźcie,   nie   możecie   chodzić   -   czołgajcie   się!  A  przede   wszystkim:   starajcie   się   jak 
najmniej siedzieć i leżeć.

Czytający te zdania biznesmeni i bizneswomen mogą pomyśleć z ironią: dobrze mu dawać 

takie rady, gdy siedzi na leśnej działce lub w zaciszu chłodnego gabinetu. A co mamy zrobić my, 
którzy śpimy najwyżej 3 do 5 godzin na dobę, których stresy i napięcia opanowały tak, że ledwo 
starcza nam czasu, aby połknąć tabletkę, gdy coś jest nie w porządku z naszym zdrowiem?

Chcę   udzielić   odpowiedzi   tym,   którzy   myślą   podobnie:   z   reguły   treść   moich   książek 

obmyślam w czasie codziennych porannych szybkich spacerów (10-12 km) i chcę powiedzieć, że 
dzięki nim mam dobrą kondycję, zdrowe serce i świetną pamięć. Miałem w życiu i ciężkie momenty, 
kiedy nie dość, że nie mogłem chodzić, ale nawet nie wstawałem z łóżka przez dwa lata w wyniku 
kontuzji kręgosłupa. I jedynie miłość do samego siebie i pragnienie, aby być zdrowym pozwoliły mi 
nie tylko pozbyć się problemów z kręgosłupem, ale i skutecznie likwidować podobne problemy u 
innych. Korzystając z okazji opiszę zestaw ćwiczeń rehabilitacyjnych, który postawił mnie na nogi. 
Proponuję wykonywać je od razu po przebudzeniu, gdy jeszcze leżą Państwo w łóżku. Wykonując je 
regularnie „doprowadzicie Państwo do porządku" system nerwowy i poprawicie pracę gruczołów 
wydzielania wewnętrznego, oprócz tego znacznie wzmocnicie swoją kondycję fizyczną i odporność 
na   stresy.   Proponuję   poćwiczyć.   Proszę   zrobić   przerwę   w   czytaniu   i   wykonać   poniższy   zestaw 
ćwiczeń.

Zestaw nr 3
1. Kciuki obu rąk położyć za uszami, przycisnąć małżowiny obiema rękami i masować uszy 

od góry do dołu 30 razy palcami wskazującymi.

2. Prawą dłoń położyć na czole tak, by mały palec leżał na lewej brwi. Teraz położyć na 

prawej dłoni lewą w taki sposób, by mały palec lewej dłoni znalazł się na prawej brwi. Przesuwać 
dłonie w prawo i w lewo 30 razy, cały czas przyciskając je do czoła, tak by małe palce ślizgały się po 
brwiach.

background image

3. Zwinąć dłoń w pięść, opuszkami kciuków przycisnąć gałki oczne i delikatnie, okrężnymi 

ruchami masować oczy 15 razy zgodnie ze wskazówkami zegara i 15 - przeciwnie.

4. Położyć prawą dłoń na brzuchu, z wierzchu przycisnąć lewą i masować okrężnym ruchem 

30 razy zgodnie ze wskazówkami. Potem odwrotnie - lewa ręka na brzuch, na nią prawa i 30 razy 
przeciwnie do ruchu wskazówek (można wykonywać leżąc na plecach, siedząc lub stojąc)

5. Wciągnąć brzuch najmocniej jak się da, a potem wypiąć mocno niczym balon. I tak 30 razy.
6. Spleść dłonie na karku i masować go, przesuwając ręce z lewa w prawo 30 razy, z góry na 

dół 30 razy.

7. Pocierać dłoń o dłoń tak, by ręce zrobiły się gorące, położyć dłonie na oczy i policzyć do 

30. Teraz podejść do lustra i spojrzeć na siebie uważnie: zmarszczki się wygładziły, oczy powiększyły, 
umysł odświeżył i odpoczął, nerwy uspokoiły się, brzuch nie ciąży, wzrok się wyostrzył, całe ciało 
rozgrzało się, żadnego zmęczenia, w całym ciele lekkość. Spójrzcie Państwo na siebie radośnie: nie 
tylko lepiej wyglądacie, jesteście naprawdę zdrowsi!

Teraz dużo się mówi o tym, że dążenie do życia „z prędkością światła" powoduje ogromną 

ilość   zawałów   serca.  Takie   określenia   jak   „stres",   „napięcia   dnia   codziennego"   używane   są   jako 
wytłumaczenie   zwiększonej   śmiertelności   na   skutek   zawałów   serca.   Jednak   zawałów   serca, 
szczególnie w młodym wieku, nie kojarzyłbym z napięciami nerwowymi. Przyczyna jest prostsza: 
organizm zatruty jest od środka w wyniku nieprawidłowego rytmu życia. Naczynia krwionośne są 
zniszczone przez sole nierozpuszczalnego wapnia i przez osad złego cholesterolu. Oprócz tego krew 
jest tak gęsta i zakwaszona, że powstawanie skrzepów w naczyniach krwionośnych jest nieuniknione. 
Oznacza   to,   że   wcześniej   czy   później   tragedia   zawału   może   spotkać   każdego,   kto   na   czas   nie 
zatroszczy się o swoje serce (dopóki jest jeszcze zdrowy).

Nie raz spotykałem ludzi, którzy jedli i pili wszystko bez ograniczeń, spędzali całe noce przed 

ekranem komputera. W ich gabinetach dym papierosowy mieszał się z zapachem świeżo parzonej 
mocnej kawy. Tym ludziom zawsze brakowało czasu na spacer, a telefon dzwonił prawie przez 24 
godziny na dobę. Ale oni wciąż powtarzali, że są w dobrej formie, że nic ich nigdy nie boli. I nawet 
gdy padali, „rażeni" zawałem serca, nie uznawali swojej słabej woli za jego przyczynę. Według nich 
wszystkiemu   winne   było   napięcie,   towarzyszące   wykonywanej   pracy,   stres,   nerwy.   A   przecież 
największy stres przeżywa noworodek, w chwili gdy przychodzi na świat. Przygniata go ciśnienie 
atmosferyczne kilkakrotnie wyższe od ciśnienia, panującego w łonie matki. Od niepamiętnych czasów 
człowiek znajdował się pod presją różnych stresów. Nasi przodkowie żyli w takim stresie, którego my 
nie możemy sobie nawet wyobrazić. W tych odległych czasach człowiek w każdej chwili mógł paść 
ofiarą   dzikiego   zwierza,   polowali   też   na   niego   pobratymcy.   Nawiedzały   go   potężne   kataklizmy: 
huragany, trzęsienia ziemi, powodzie, a na co dzień walczył z wiatrem, słońcem, deszczem, śniegiem. 
Odporność na to wszystko ludzie zachowali w genach i dlatego ani stres, ani napięcie nie są dla 
nich   niczym   nowym.   Życie   zawsze   było   nieprzerwanym   stresem.   Żyć   -   to   znaczy   przez   24 
godziny na dobę odczuwać zagrożenia ze wszystkich stron.

Czytelnik może się ze mną nie zgodzić: przecież nasi dalecy przodkowie nie dożywali nawet 

czterdziestki! To prawda, teraz żyjemy dłużej, ale żyć dłużej wcale nie znaczy żyć lepiej. Gdy czło­
wiek w pełni sił w wieku 40-50 lat staje się po zawale serca lub udarze mózgu inwalidą, to komu 
potrzebne te 20 lat, które przeżyje jako osoba na wpół niepełnosprawna, męcząc siebie i całą swoją 
rodzinę? Jak było w przeszłości, tak powinno być i dzisiaj: zdrowe ciało, a w nim zdrowe serce. 
Dobra kondycja, wytrzymałość, zapas sił życiowych, energia, a przede wszystkim zdrowe serce - to 
najlepsze lekarstwo na stres. Ale aby to wszystko osiągnąć, trzeba polubić swój organizm i ciągle 
się o niego troszczyć.

Wielu ludzi, którzy przez 15-20 lat „robili pieniądze", gdy zniszczyli swoje zdrowie, mówiło 

ze smutkiem: „oddałbym wszystko, by być zdrowym, ale niestety..." A gdyby zrozumieli to wcześniej, 
mogliby i zarabiać pieniądze, i cieszyć się dobrym zdrowiem. Zawsze jest mi szczerze żal tych, którzy 
gotowi są stracić lata życia dla zrobienia kariery, ale nie chcą poświęcić nawet 5 minut dla swojego 
zdrowia.

Cholesterol „licznik" długowieczności

background image

Większość tłuszczów, które zjadamy, wątroba przetwarza na cholesterol (greckie chole = żółć 

stereós = stężały), który następnie przedostaje się do krwi, a krew roznosi go po całym organizmie. 
Cholesterol   sam   w   sobie   nie   jest   szkodliwy   dla   przebiegu   wielu   procesów   w   organizmie.   Jeżeli 
powstaje   on  z   nienasyconych   tłuszczów,   wówczas   łatwo  „topi   się"  w   organizmie   nawet   podczas 
niewielkiego wysiłku fizycznego (wystarczy po prostu dobrze się spocić). Jeżeli jednak powstaje z 
tłuszczów zwierzęcych, wtedy sam wysiłek fizyczny już nie wystarcza dla spalenia normalnej ilości 
cholesterolu (nie mówiąc już o jego nadmiarze). Strumień krwi jakby „dusi się" od kleistych cząstek 
cholesterolu, które osiadają na ściankach tętnic i zanieczyszczają je. Normalny poziom cholesterolu 
wynosi od 140 do 180 mg na dekalitr krwi. Jeżeli jego poziom dochodzi do 250-300 jednostek jest to 
już tragedia. Tętnice są zanieczyszczone, a to znaczy, że istnieje prawdopodobieństwo, że grudki 
kleistego cholesterolu zablokują tętnice i doprowadzą do chorób serca, wylewów, a nawet do śmierci. 
Dlatego każdy powinien uważać, aby poziom cholesterolu nie podnosił się ponad bezpieczną normę.

Co robić, aby cholesterol był zawsze w granicach normy? 
1. Ograniczyć spożycie tłuszczów zwierzęcych, przestać jeść bez umiaru masło, żółty ser, 

kiełbasy, mięso, jajka, słodycze. Wystarczy 5 - 10 g masła, 2-3 plasterki sera dziennie, 3-5 
jajek tygodniowo. Jajka powinny być ugotowane na miękko (zalać jajko l litrem wrzątku i 
odstawić na 10 minut; przed spożyciem dodać 2-3 krople soku z cytryny, aby wykluczyć 
prawdopodobieństwo zarażenia salmonellą).

2. Używać tłuszczu roślinnego (lepszy jest tłoczony na zimno).
3. Walczyć z nadwagą.
4. W ciągu dnia zmuszać organizm do wysiłku fizycznego aż do wystąpienia potu. Więcej 

szczegółowych   informacji   o   prawidłowym   odżywianiu,   ćwiczeniach   fizycznych   i 
sposobach walki z nadwagą można znaleźć w książce „Jak żyć długo i zdrowo", str. 33-44, 
105-116, 139-144.

Jeżeli zastosują się Państwo do powyższych wskazówek, to poziom cholesterolu na pewno nie 

podniesie się. Ale jeżeli w ciągu wielu lat nieprawidłowego odżywiania się, palenia, siedzenia przed 
telewizorem,   za   kierownicą   samochodu,   za   biurkiem   Państwa   naczynia   krwionośne   bardzo   się 
„zanieczyściły", trzeba przedsięwziąć specjalne kroki, aby je oczyścić od wewnątrz. Aby to zrobić, 
należy okresowo przeprowadzać kuracje, mające na celu rozrzedzenie krwi i „zeskrobanie" ze ścianek 
naczyń krwionośnych tłustego nalotu śmiercionośnego cholesterolu. W tym celu podam kilka prze­
pisów, z których proszę wybrać dla siebie najlepszy.

Kuracje oczyszczające układ krążenia i obniżające poziom cholesterolu

Przepis nr 30:
10 cytryn włożyć do garnka i zalać wrzątkiem na 10-15 minut, a potem wycisnąć z nich sok. 

Do soku dodać l kg miodu i wymieszać. Obrać 10 dużych główek czosnku i zmielić je w maszynce do 
mięsa.   Przełożyć   do   słoika,   zmieszać   z   sokiem   cytrynowym   i   miodem.   Słoik   zakręcić,   owinąć 
ciemnym ręcznikiem i wstawić do lodówki na 7 dni. Po tym okresie dokładnie wymieszać, pić po l 
łyżeczce od herbaty 3-4 razy dziennie. Podana ilość powinna wystarczyć na 2 miesiące. Później 
proszę zrobić 4 miesiące przerwy, po czym znów przygotować i pić ten sok. Jeżeli będziecie Państwo 
przeprowadzali   taką   kurację   regularnie,   możecie   przestać   się   martwić   o   stan   swoich   naczyń 
krwionośnych.

Przepis nr 31:
Przygotować   mieszankę:   l   szklanka   nasion   kopru   włoskiego,   2   łyżki   stołowe   zmielonego 

korzenia   kozłka   lekarskiego,  2   szklanki   miodu   naturalnego.  Wszystko   to   umieścić   w   termosie   o 
pojemności   2   l   i   zalać   wrzącą   wodą   do   wypełnienia   całego   termosu.   Odstawić   na   24   godziny. 
Następnie przecedzić, przelać i trzymać w lodówce na najniższej półce. Pić po l stołowej łyżce 3 razy 
dziennie na 30 minut przed jedzeniem, dopóki mikstura się nie wyczerpie. Kurację przeprowadzić raz 
do roku.

W 1971 roku wyprawa UNESCO znalazła w jednym z tybetańskich klasztorów receptę na 

background image

„eliksir młodości" (nalewkę czosnkową), datowaną na IV-V wiek p.n.e. Nalewka czosnkowa oczysz­
cza   organizm   z  odkładającego  się  tłuszczu,  wypłukuje   nie  rozpuszczony  wapń,  szybko  poprawia 
przemianę materii, oczyszcza naczynia krwionośne, zapobiega zawałowi serca, paraliżowi, powstawa­
niu nowotworów, likwiduje szum w głowie, poprawia wzrok, odmładza organizm.

Przepis nr 32:
Nalewka czosnkowa. 35 dag obranego czosnku (z nowych zbiorów) rozetrzeć i zmieszać z 200 

ml czystego spirytusu. Szczelnie zamknąć i postawić w ciemnym i chłodnym miejscu (ale nie w 
lodówce) na 10 dni. Następnie masę przecedzić, przelać do słoika i postawić w ciemnym miejscu 
jeszcze na 4 dni. Teraz środek jest już gotowy do użycia. Stosować według następującego schematu:

Dzień

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11

Śniadanie

1 kropla
4 krople
7 kropli
10 kropli
13 kropli
16 kropli
19 kropli
22 krople
25 krople
25 kropli
25 kropli

Obiad

2 krople
5 kropli
8 kropli
11 kropli
14 kropli
17 kropli
20 kropli
23 krople
25 kropli
25 kropli
25 kropli

Kolacja

3 krople
6 kropli
9 kropli
12 kropli
15 kropli
18 kropli
21 kropli
24 krople
25 kropli
25 kropli
25 kropli

Potem należy przyjmować  po 25 kropli 3 razy dziennie dopóki  nalewka się  nie skończy, 

zawsze z 50 ml kwaśnego produktu mlecznego, najlepiej z kefirem lub jogurtem.

Wiele osób nie lubi ostrego zapachu czosnku. Aby go zlikwidować po zażyciu nalewki należy 

zjeść natkę pietruszki, jabłko, skórkę cytryny albo pomarańczy.

Uwaga! Kurację należy przeprowadzać nie częściej niż raz do roku.
Wspaniale obniża poziom cholesterolu następująca kuracja.
Przepis nr 33:
50 g oliwy z oliwek podgrzać, wlać do szklanki i wycisnąć na to sok z całego grapefruita. 

Wypić to wszystko. Położyć się na na prawym boku, przyłożyć w okolice wątroby termofor lub po­
duszkę elektryczną, poleżeć 45 - 60 minut. Zabieg należy wykonywać 7 dni z rzędu co trzy miesiące. 
Po wypiciu oliwy z sokiem proszę niczego nie jeść przez 2 godziny. Zabieg najlepiej wykonywać 
przed snem, 3 godziny po ostatnim posiłku.

Nie łykać leków!

Pewnego razu zadzwonił do mnie mieszkaniec Niemiec polskiego pochodzenia i powiedział, 

że będąc na urlopie przypadkiem kupił książkę „Jak żyć długo i zdrowo" i że jest zaskoczony tym, że 
do tej pory żył w „pełnej nieświadomości" funkcjonowania swojego organizmu. Usłyszałem od niego 
wiele słów wdzięczności, a na koniec rozmowy nieśmiało poprosił o pomoc. Jego problem polegał na 
tym, że od kilku dni nie mógł wstać z łóżka z powodu potwornego bólu w plecach. Ponieważ na 
wizytę u lekarza był umówiony dopiero za kilka dni, poprosił o radę, jak zlikwidować ból. Nie chciał 
przyjmować środków przeciwbólowych. Wtedy poradziłem mu stary, wypróbowany sposób: ssanie 
oleju roślinnego. Po trzech dniach radośnie doniósł, że już wstał z łóżka bez żadnych ataków bólu.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia w dniu dzisiejszym około 30% chorych w 

wieku ponad 50 lat cierpi na jawną lub utajoną formę alergii na różne preparaty. Bardzo często ludzie 
w starszym wieku mają taki „wachlarz" dolegliwości, że przyjmowane przez nich lekarstwa zaczynają 
zwalczać nie choroby, a siebie nawzajem. W takich przypadkach cierpi zazwyczaj wątroba i żołądek 

background image

chorego. Z tego przede wszystkim powodu na uwagę zasługuje metoda, którą teraz przedstawię.

Można ją stosować w leczeniu zapalenia żył, chronicznej anemii, paraliżu, egzemy, obrzęków, 

chorób żołądka, jelit, serca, układu krwionośnego, nowotworów, chorób stawów i wielu innych, mniej 
poważnych lecz dokuczliwych niedomagań. Metoda jest prosta, bezbolesna i absolutnie nieszkodliwa. 
Z   powodzeniem   stosowało   ją   niejedno   pokolenie   syberyjskich   znachorów.   Istotą   metody   jest 
następujące działanie:

Przepis nr 34:
Rano na czczo lub wieczorem przed snem (po upływie 3-4 godzin od ostatniego posiłku) 

należy wziąć do ust nie więcej niż l stołową łyżkę oleju słonecznikowego lub arachidowego i ssać jak 
cukierka, trzymając w przedniej części ust. Ssać należy lekko, bez wysiłku przez 25-30 minut. Olej z 
początku trochę zgęstnieje, potem stanie się płynny i biały. Należy go wypluć, w żadnym wypadku nie 
łykać! - zawiera substancje, wywołujące wiele chorób. Metodę te można stosować dowolnie długo, 
dopóki nie odczujecie rześkości, energii, spokoju, nie powróci zdrowy sen i dobra pamięć. Ostre stany 
chorobowe mijają szybko - w ciągu 2-3 tygodni, chroniczne - w ciągu kilku miesięcy - do roku. 
Należy mieć na uwadze, że przy chorobach chronicznych (reumatyzm, artretyzm, zapalenie żył) w 
pierwszym tygodniu mogą wystąpić lekkie niedomagania, słabość itp. Zjawiska te występują przy 
osłabieniu   ognisk   choroby.   Jest   to   normalne   i   należy   to   przetrzymać.   Widocznym   objawem 
pomyślnego przebiegu leczenia są: energia w ciele po przebudzeniu, lepszy apetyt, rześkość. Kwestię, 
jak długo należy stosować ssanie oleju, każdy powinien rozstrzygnąć sam, biorąc pod uwagę stan 
własnego   zdrowia.   Ludzie   zdrowi   i   dzieci   mogą   również   stosować   tę   metodę   w   celach 
profilaktycznych przez 2 tygodnie. Pozwoli to nie tylko zabezpieczyć się przed wyżej wymienionymi 
chorobami, ale także pozbyć się toksycznych metali ciężkich, które występują w każdym organizmie, 
nawet zdrowym. Myślę, że nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że lepiej zapobiegać chorobie niż ją 
leczyć.

Słonecznikowy, sojowy, kukurydziany...

Badając zastosowanie oleju słonecznikowego można zaobserwować dwie skrajności. Jedni 

praktycznie nie włączają go do swego jadłospisu, inni widzą w nim niemalże panaceum na wszystkie 
biedy. Jestem głęboko przekonany, że oleje roślinne należy koniecznie używać. Powinny one stanowić 
w przybliżeniu 50% całej ilości używanych tłuszczów. Dzienna norma wynosi 60-80 g. Rzecz w tym, 
że w olejach roślinnych zawarte są biologicznie aktywne substancje, pomagające obniżyć poziom 
cholesterolu   we   krwi,   co   z   kolei   chroni   nasze   naczynia   krwionośne   przed   rozwojem   miażdżycy 
(sklerozy). Jeśli wziąć pod uwagę, że nadmiar cholesterolu we krwi obserwuje się już u osób w wieku 
20   lat,   to   staje   się   oczywiste,   że   nawet   młodzi   powinni   zmniejszyć   ilość   spożywanego   tłuszczu 
zwierzęcego i zastąpić go tłuszczami roślinnymi.

Przewaga olejów roślinnych nad tłuszczami zwierzęcymi polega m.in. na występowaniu w 

nich dwóch nienasyconych kwasów tłuszczowych - linolowego i linolenowego, które dostają się do 
organizmu tylko razem z pokarmemTrzeci kwas - arachidonowy, może tworzyć się w organizmie z 
linolowej odmiany kwasu i witaminy B

6

.  Te nienasycone kwasy tłuszczowe - nawiasem mówiąc 

otrzymały one nazwę witaminy F (od angielskiego: fat - tłusty) - są w organizmie niezastąpione, 
ponieważ biorą udział w syntezie wielu hormonów i substancji hormonopodobnychUwaga ważna dla 
kobiet   w   okresie   klimakterium:   minimalne   dobowe   zapotrzebowanie   na   nienasycone   kwasy 
tłuszczowe wynosi od 2 do 6 gTa ilość zawiera się w 10-15 g oleju roślinnego, ale aby zaopatrzyć 
organizm w te kwasy, każdy z nas powinien codziennie przyjmować 25-30 g oleju roślinnego (1 - 2 
łyżki).

Bardzo   często   starsi   ludzi,   chcąc   zapobiec   pogłębianiu   się   miażdżycy,   zaczynają   pić   olej 

roślinny w dużych ilościachMoże to doprowadzić do rozstroju żołądka i układu wydzielającego żółć
Oleje roślinne szczególnie korzystnie jest używać w postaci surowej (np. w sałatkach), ponieważ pod 
wpływem wysokiej temperatury nienasycone kwasy tłuszczowe utleniają się i tracą swoje pożyteczne 
właściwościOdżywcze wartości oleju roślinnego są tak duże, że jego obecność w Państwa diecie w 
połączeniu z jajami i rybą w pełni pozwoli wyeliminować mięso i tłuszcze zwierzęce, gdyż wszystkie 

background image

niezbędne dla organizmu substancje będą dostarczane z tymi produktami.

Najbardziej   popularny   olej   roślinny   -   słonecznikowy   -   jest   jednocześnie   jednym   z 

najcenniejszych   ze   względu   na   swoje   wartości   odżywcze.  Więcej   nienasyconych   kwasów 
tłuszczowych   zawierają   tylko   oleje   sojowy   i   arachidowy,   jednakże   posiadają   one   z   kolei   mniej 
witamin i minerałów. Olej sojowy ma przyjemny smak i zapach, ale może lekko zgorzknieć. Do 
sałatek najlepszy jest olej słonecznikowy i oliwa z oliwek. Oliwa ma neutralny smak i jest praktycznie 
pozbawiona zapachu. Cieszy się u klientów dużym wzięciem, choć niezupełnie zasłużenie, gdyż ze 
względu na zawartość witamin i innych biologicznie cennych związków jest jedną z najuboższych. 
Pod względem zawartości witamin ustępuje olejowi słonecznikowemu również kukurydziany, który 
jednakże dzięki dużej zawartości witaminy E wspaniale obniża poziom cholesterolu we krwi. Dzięki 
wyjątkowości swojego składu olej kukurydziany już od dawna używany jest w leczeniu wielu chorób, 
a szczególny efekt można osiągnąć, stosując go w leczeniu chorób skóry.

Przepis nr 35:
Czasem skóra na ciele zaczyna się łuszczyć. Wtedy należy przyjmować przez miesiąc po l 

łyżce stołowej oleju kukurydzianego, najlepiej w trakcie śniadania lub kolacji. Jeżeli na ciele pojawi 
się egzema w postaci suchej, łuszczącej się skóry, wówczas należy przyjmować olej regularnie przez 2 
miesiące po l łyżeczce od herbaty w trakcie śniadania i kolacji. Jedynym minusem tej metody jest to, 
że proces leczenia trwa dość długo, ale za to egzema nie będzie Państwa więcej niepokoić, a skóra na 
ciele stanie się gładka i jędrna. W swojej praktyce leczenia niekonwencjonalnego nie raz radziłem 
chorym przeprowadzić leczenie olejem. Zwykle efekty takiej terapii były bardzo dobre.

Kiedyś   przyprowadzono   do   mnie   12-letnią   dziewczynkę,   która   miała   bardzo   spuchniętą 

połowę twarzyPrzyczyna była nieznana, nie pomagały żadne maści. Poradziłem jej wtedy pić na noc 
po 2 łyżki stołowe oleju kukurydzianego. Po miesiącu obrzęk zniknął, przy czym tak nagle, jak się 
pojawił.

A oto inny przypadek. W czasie służby w wojsku, w wyniku silnego nerwowego wstrząsu, 

prościej mówiąc - stresu, młodemu mężczyźnie zaczęły wypadać włosy, stały się jakby martwe. Z tru­
dem mógł je rozczesać, a cała głowa pokryła się łupieżem. Szampony nie pomagały. Właściwie nic w 
tym dziwnego, ponieważ kiedy w organizmie coś jest nie w porządku, trudno oczekiwać pożądanych 
rezultatów leczenia, dopóki nie znajdziemy przyczyny tego stanu „w sobie". Ponieważ w poprzedniej 
książce   „Jak   żyć   długo   i   zdrowo"   szczegółowo   opisałem   przyczyny   pojawiania   się   różnych 
dolegliwości skóry i włosów, myślę, że nie ma sensu opisywać ich powtórnie. Jedno jest jasne: w 
ciągu   długiego   czasu   organizm   był   nieprawidłowo   odżywiany,   a   stres   stał   się   bodźcem,   który 
przyśpieszył „katastrofę". Dałem mojemu pacjentowi taką oto receptę:

Przepis nr 36:
Przez 2 tygodnie pić co drugi dzień przed snem 50 g oleju kukurydzianego, do którego należy 

dodać 100 ml świeżo wyciśniętego soku z grejpfruta. Oprócz tego przyjmować po l łyżce stołowej 
tego oleju w trakcie śniadania i kolacji.

Nie   minął   miesiąc,   a   włosy   mojego   pacjenta   odzyskały   blask,   zniknął   łupież,   a   on   sam 

przyznał, że jeszcze nigdy w życiu nie miał tak puszystych i zdrowych włosów.

Na zakończenie pragnę dać Państwu kilka praktycznych rad:
1. Olej   roślinny   należy   trzymać   w   dobrze   zamkniętym   naczyniu,   w   ciemnym,   chłodnym 

miejscu i nie dłużej niż 6 miesięcy.

2. Oleje nierafinowane są oczywiście lepsze niż rafinowane.
3. Olej w szklanych butelkach jest jakościowo lepszy od oleju w opakowaniach plastikowych.
4. Nie szkodzi, jeśli na dnie butelki pojawi się niewielki osad. Są to biologicznie aktywne 

substancje.

5. Proszę nie używać tej samej porcji oleju do wielokrotnego smażenia. Nie należy smażyć 

potraw na oleju zbyt długo, ponieważ podczas długotrwałego podgrzewania powstają w 
nim szkodliwe dla zdrowia związki, które podrażniają żołądek, jelita, zgubnie działają na 
wątrobę i prowadzą do rozwoju komórek nowotworowych.

background image

Cofnąć nowotwór

Nie raz miałem okazję być świadkiem sytuacji, w których nawet silni duchem ludzie bledli, 

usłyszawszy straszną diagnozę -rak. Każdy przyjmował tę wiadomość jak wyrok śmierci, nie pod­
legający   apelacji.   Osoby   poważnie   chore   doskonale   rozumieją,   że   ich   choroba   jest   nieuleczalna, 
jednak do ostatniej chwili starają się chwytać życia. Taki już jest człowiek - docenia zdrowie dopiero 
po   jego   utracie.   Dzisiejsza   medycyna   nie   może   dać   odpowiedzi   na   pytanie,   jakie   są   przyczyny 
powstawania chorób nowotworowych. Jaka siła zmusza komórki naszego ciała do przekształcania się, 
rozmnażania z ogromną prędkością, aby później śmiertelnie wrastać w zdrowe tkanki, powodując ból 
i cierpienie? Lekarze i uczeni stworzyli wiele teorii, wyjaśniających mechanizm powstawania raka, 
ujawnili masę czynników rakotwórczych, stymulujących rozwój komórek nowotworowych. Jednak 
prawdziwej przyczyny nie udało się znaleźć. A nie udało się to, jak mi się wydaje, z następujących 
powodów:

Po pierwsze  dlatego,  że  podczas   leczenia  raka  nie  rozpatruje  się  organizmu jako jednego 

biologicznego systemu, a jako zbiór poszczególnych organów. Walka przeważnie skierowana jest na 
chory organ, w którym wykryto guz. Powszechnie stosowane zabiegi: rentgeno- i chemioterapia, 
napromieniowywanie izotopowe teoretycznie są skierowane na mobilizację sił obronnych organizmu. 
Niestety, organizm, osłabiony chorobą, nie posiada wewnętrznych rezerw, aby się bronić, jest zatruty 
od środka. Oprócz tego powyższe zabiegi niekorzystnie zmieniają płynne środowisko w organizmie, 
czyniąc   je   jeszcze   bardziej   zasadowym.   Sprzyja   to   zwiększonemu   rozwojowi   bakterii 
chorobotwórczych,   co   jeszcze   bardziej   osłabia   organizm.   Po   drugie,   medycyna   wciąż   poszukuje 
uniwersalnego leku lub kombinacji leków, które mogłyby skutecznie likwidować guzy (znowu skutek, 
a nie przyczynę choroby). Nie tędy droga. Choroba nowotworowa to porażenie całego organizmu, 
zaczynając od mózgu, a kończąc na jelicie grubym.

„Ziarna"   tej   choroby   tkwią   w   człowieku   już   od   dzieciństwa,   a   w   ciągu   życia   zaczynają 

„kiełkować", dając stopniowo odnóża w postaci przejściowych stadiów zasadniczej choroby (czyli 
nowotworu). Katar, przeziębienie, reumatyzm, artretyzm, choroby oczu, uszu, gardła, nerek, wątroby, 
serca, układu kostnego i nerwowego -wszystko to są ogniwa jednego nowotworowego łańcucha. I 
dopóki „właściciel" nie pozwoli swojemu organizmowi skorzystać ze znajdujących się w nim, danych 
przez   przyrodę   sił   obronnych,   uruchamiających   odporność,   samoregulację   i   samoregenerację,   tak 
długo tysiące jednostek naukowo-badawczych, miliony lekarzy nie będą w stanie stworzyć leków lub 
metod, które mogłyby ostatecznie wyleczyć człowieka. Na dzień dzisiejszy nawet te osoby, które po­
myślnie przeszły operację i żyją, podświadomie znajdują się pod ciągłą presją nawrotu choroby.

Przez wiele lat miałem kontakt z chorymi na raka. Na pewno ich liczby nie można porównać z 

tysiącami chorych w różnych szpitalach na całym świecie. Żyją oni do dziś, chociaż wyrok na nich 
był w większości przypadków jeden - śmierć. Pewnego razu do Centrum Zdrowia w Moskwie, w 
którym pracowałem przyszła 39-letnia kobieta. Lekarze stwierdzili u niej raka trzustki. W ciągu 6 
miesięcy przeszła 2 operacje. Była bardzo osłabiona. Lekarze dawali jej 2-3 miesiące życia. Męczyła 
ją nieustanna gorączka 38 - 39 °C. Jednym słowem - kobieta ta „spalała się" w oczach. Na spotkaniu z 
nią powiedziałem: „Jest nas troje: ty, ja i twoja choroba. Z kim chcesz być? Dwoje zawsze pokona 
jednego." Nie doczekałem się odpowiedzi, ale po wyrazie jej oczu zrozumiałem, że ona chce żyć i 
będzie   walczyć   do   końca.   Terapię   rozpoczęliśmy   od   oczyszczenia   jelita   grubego   przy   pomocy 
lewatywy. Metodę tę zaproponował w 1946 r. amerykański lekarz Gerson. Przez długi czas stosowano 
ją w szpitalu dla chorych na raka, prowadzonym przez córkę lekarza, przy czym należy dodać, że z 
dobrym skutkiem. Z czasem jednak zapomniano o niej, ponieważ wielu współczesnych lekarzy uważa 
lewatywę za przeżytek.

Istota metody polega na zrobieniu choremu dużej ilości lewatyw: 6 - 8 na dobę. Do irygatora 

nalewa się l ,5 litra przegotowanej wody o temperaturze + 38 °C, 3 - 4 łyżeczki soku z cytryny i 
szklankę soku z buraków. Ilość lewatyw zależy od stanu chorego -im jest cięższy, tym więcej zaleca 
się lewatyw. Później lewatywy należy robić raz na dzień lub co drugi dzień do momentu, gdy u 
chorego pojawi się własny stolec. Skuteczność metody Gersona można wyjaśnić tym, że oczyszczanie 

background image

jelita grubego pomaga usunąć z organizmu „trucizny", toksyny, które powstają w wyniku funkcji 
życiowych komórek nowotworowych. Jeżeli nie usunie się tych toksyn, to wraz z krwią dostają się 
one do mózgu i całkowicie blokują samoregulację procesów życiowych, co prowadzi do śmierci. 
Jeszcze w latach 50-tych Gerson zwrócił uwagę na ścisły związek funkcjonowania jelita grubego z 
pracą mózgu i centralnego układu nerwowego. Zawsze powtarzał swoim uczniom: „Rak to zemsta 
natury za nieprawidłowo spożywane posiłki. W 99% to zatrucie własnymi toksynami, a tylko l % 
stanowią nieodwracalne zmiany, które występują w organizmie."

Jeżeli rak zaatakował układ pokarmowy, pojawia się problem co jeść? Mięso, ryby, przetwory 

mleczne, różne zupy, buliony nie są zalecane. Pozostają kasze, warzywa, owoce. Łączenie warzyw w 
postaci surowej lub gotowanej jest niemożliwe, gdyż są trawione w różnym czasie - warzywa 4 
godziny, a owoce - 2 godziny. Natomiast można dowolnie łączyć świeżo przygotowane z nich soki. 
Wchłaniane   są   one   praktycznie   jednocześnie,   przy   czym   organizm   nie   traci   energii   na   procesy 
trawienne, otrzymując jednocześnie mocne dawki niezbędnych witamin, soli mineralnych, enzymów. 
Moja pacjentka po lewatywach mogła spożywać tylko ryż, kaszę gryczaną, pieczone ziemniaki i 2 
litry soków dziennie. Szczególną rolę w procesie leczenia raka odgrywa sok z buraków i marchwi 
(szczegółowo o tych sokach pisałem w poprzedniej książce na str. 65 - 66). Wieloletnie badania 
naukowe dowiodły, że sok z buraka i marchwi zatrzymuje rozwój guza, wypłukuje stare chore ko­
mórki  nowotworowe   i   zwiększa   skuteczność   działania   enzymów   utleniających,   przy   czym   sok   z 
buraka może zwiększyć zdolności  

s

  utleniające o 400 - 1000 %. Do końca jeszcze nie zbadano roli 

barwników,   wchodzących   w   skład   marchwi   i   buraka,   ale   to,   że   hamują   rozwój   komórek 
nowotworowych zostało udowodnione naukowo.

Najlepszym   połączeniem   dla   osób   chorych   na   nowotwór   jest   sok   z   marchwi   i   buraka   w 

proporcji 4:1. Pić należy l - 2 litry soku dziennie w równych porcjach: co 4 godziny w ciągu dnia i 
jeden raz o pierwszej w nocy. Niektóre osoby nie tolerują soku z buraka, co przejawia się mdłościami, 
osłabieniem,   spowolnieniem   tętna,   obniżeniem   ciśnienia.   W   przypadku   wystąpienia   podobnych 
reakcji   należy   ograniczyć   przyjmowanie   soku   do   2   stołowych   łyżek   na   dobę   i   z   dnia   na   dzień 
zwiększać tę ilość. Zamiast soku z buraków można dodać do soku marchwiowego sok z jabłek i 2 
łyżki czerwonego wina (na każdy litr soku).

Podzielone   są   opinie   specjalistów,   czy   sok   z   buraka   należy   spożywać   od   razu   po 

przygotowaniu, czy odstawić na l - 1,5 godziny. W świeżo wyciśniętym soku jest 2,5 raza więcej 
aktywnego tlenu, a także niezbędnego dla hemoglobiny aktywnego żelaza. I dlatego osobom chorym 
na nowotwory proponuję pić sok od razu po przygotowaniu. Przy okazji zwracam uwagę na to, że dla 
osób chorych na anemię lub ludzi w podeszłym wieku, u których zakłócony jest proces oddychania 
komórkowego   spożywanie   soku   z   buraków   jest   po   prostu   koniecznością.   Regularne   jego 
przyjmowanie   gwarantuje   każdemu   działanie   odmładzające   organizm,   białe   zdrowe   zęby   i   80% 
zabezpieczenia przed chorobami nowotworowymi.

Rak   atakuje   nie   tylko   ciało,   ale   i   duszę.   W   związku   z   tym   moja   pacjentka   dużo   czasu 

poświęcała na ćwiczenia stabilizujące kondycję psychiczną. Ponieważ znajdowała się w stanie silnego 
napięcia nerwowego i nie potrafiła się rozluźnić (co jest wadą wielu osób), nauczyłem ją stosować 
samohipnozę. Oprócz tego odbyłem z nią 10 seansów hipnotycznych (regresji hipnotycznych), pod­
czas których skłoniłem ją do powrotu do okresu dzieciństwa (jedną z przyczyn raka u wielu osób są 
silne stresy przeżyte we wczesnym dzieciństwie). Tak krok po kroku likwidowaliśmy psychiczne ko­
rzenie, które „odżywiały" jej chorobę. Dzieciństwo mojej pacjentki nie było szczęśliwe: ojciec pił, bił 
ją i matkę. Jako dziewczynka nie miała zabawek, nie pozwalano jej przyprowadzać do domu przy­
jaciół,   jednym   słowem   miała   koszmarne   dzieciństwo.   Jej   dalsze   życie   również   się   nie   układało, 
wszystko osiągała z trudem. Za wszystkie swoje niepowodzenia winiła rodziców, a ojcu nigdy nie 
mogła wybaczyć krzywd, jakie wyrządził jej w dzieciństwie.

Podczas  seansów próbowałem przekonać ją, że długo pamiętana  kiedyś  doznana  krzywda 

„pożera"   ciało   i   w   końcu   prowadzi   do   powstania   raka.   Jeżeli   w   człowieku   dominuje   gniew   i 
nienawiść, to jego organizm jak gdyby spala się od środka. Chciałem przekonać moją pacjentkę, że 
gniew   i   nienawiść   to   źli   sprzymierzeńcy   zdrowia.   Następnym   etapem   było   opanowanie   metody 
samoleczenia (pozwala uruchomić potencjalne siły obronne organizmu, które u większości osób nie są 

background image

wykorzystywane przez całe życie).

Apteka w każdym z nas (metoda samoleczenia)

Natura   w   każdym   z   nas   umieściła   cudowną,   znakomitą   indywidualną   „aptekę",   w   której 

znajdują się wszystkie leki na wszystkie nasze choroby. Pozostaje tylko jedno zadanie - nauczyć się z 
tych leków korzystać.

Proces samoleczenia składa się z dwóch etapów. W pierwszym etapie należy nauczyć się 

rozluźniać mięśnie całego ciała. Drugi etap - to wprowadzenie do naszego „komputera" - podświa­
domości   odpowiedniego   programu   uzdrawiającego,   skierowanego   na   uruchomienie   procesów 
samoregulacji.   Metoda   samoleczenia   jest   skuteczna,   ponieważ   w   naturalny   sposób   wykorzystuje 
indywidualne możliwości obronne organizmu (bez żadnych skutków ubocznych).

Przepis nr 37:
Etap I - rozluźnienie. Położyć się na plecach, na rozłożonym na podłodze miękkim kocu. Ręce 

ułożone wzdłuż tułowia, dłonie zwrócone na zewnątrz, lekko zgięte palce rąk, stopy rozchylone, 
głowa   przechylona   na   bok,   usta   uchylone,   język   przyciśnięty   do   górnego   rzędu   zębów,   oczy 
zamknięte. Dlaczego trzeba najpierw przyjąć taką pozycję? Dlatego, że zgięte palce pozwalają szybko 
rozluźnić mięśnie rąk, rozchylone stopy rozluźniają mięśnie nóg. Głowa zwrócona na bok rozluźnia 
mięśnie szyi  i  ramion, lekko  rozchylone  usta i  opisane  ułożenie  języka  tworzą  „maskę  relaksu". 
Zamknięte oczy pozwalają skoncentrować się. Przyjąwszy prawidłową pozycje rozluźniającą należy 
się uspokoić, postarać się o niczym nie myśleć, a najważniejsze - osiągnąć równy, spokojny oddech. 
Aby rozluźnić się potrzeba zwykle 2-5 minut.

Etap   II   samoleczenia:   Komórki   każdego   organizmu   naszego   ciała   posiadają   zdolność 

prymitywnego   myślenia   (które   przypomina   nierozwinięte   myślenie   małego   dziecka).   To   zawsze 
należy brać pod uwagę, gdy zwracamy się do chorego organu. Człowiek powinien wyobrazić sobie 
chory organ, skoncentrować swoją uwagę na przekazaniu w myślach choremu organizmowi rozkazu, 
spróbować się z nim „skontaktować." Żądania skierowane do chorego organu powinny być wyrażone 
zdecydowanie i jasno, w formie przemawiania do kapryśnego, ale ukochanego dziecka, które nie 
wypełnia swoich obowiązków. Każdy organ naszego ciała ma swój „charakter". Żołądek i wątroba to 
organy uparte i „niezbyt mądre" i dlatego też zwracać się do nich należy tonem ostrym, rozkazującym. 
Serce jest mądrzejszym organem, ulega rozkazom w delikatnej, serdecznej formie.

Przykład: Przeprowadziwszy I etap relaksu należy rozpocząć II; spróbować w myślach zajrzeć 

w głąb swojego serca i zobaczyć w nim maleńki kolorowy płomyczek - źródło miłości i ocalającej 
energii. Obserwować, jak płomyczek się zwiększa, wypełnia całe serce, a potem ogarnia całe ciało od 
czubka głowy po koniuszki palców rąk i nóg. Proszę spróbować poczuć, jak światło oczyszcza ciało z 
chorób, likwiduje stany zapalne, a wraca zdrowie i rześkość. Należy powiedzieć sobie spokojnie: „Z 
każdym wdechem jestem coraz bliższy pełnego oczyszczenia. Światło w moim ciele to uzdrawiająca 
energia." Jeśli zna się konkretne miejsce, gdzie znajduje się guz, stan zapalny itp. należy położyć tam 
prawą rękę i wyobrazić sobie, że uzdrawiające światło, skoncentrowane pośrodku dłoni, jest gorące i 
jego promień rozpuszcza guz, tak, jak promienie słońca topią śnieg lub bryły lodu.

Jest  to tylko przykładowe wyobrażenie.  Myślę, że każdy z  Państwa  ma  dość  fantazji, by 

stworzyć własne obrazy. Najważniejsze, by rozluźnić mięśnie i „zapisać" leczniczy program w pod­
świadomości. Seanse można przeprowadzać w dowolnym czasie,

najlepiej w  samotności, aby nikt nam nie przeszkadzał. Jeżeli pomaga  Państwu spokojna, 

relaksująca muzyka, proszę ją wykorzystywać. Spokojna, lubiana melodia wzmacnia efekt relaksu.

Zwracam   się   do   osób   chorych,   jak   również   do   tych,   którzy   się   nimi   opiekują.   Trzeba 

zrozumieć, że decydującą rolę w zwycięstwie nad rakiem ma optymizm samego chorego, chęć życia i 
wiara w wyzdrowienie. W większości przypadków chory na raka staje się nic nie rozumiejącym 
obserwatorem,   który   modli   się   o   pomoc   do   lekarzy   i   oczekuje   ód   nich   cudu.   Można   setki   razy 
przekonywać   chorego,   że   wyzdrowieje,   namawiać,   by   się   nie   poddawał,   przekonywać   o 
możliwościach współczesnej nauki, jednakże jak długo będzie on leżeć, zamartwiać się i nie spróbuje 
popracować nad sobą, tak długo rezultat takiej „psychoterapii" będzie zerowy.

background image

Leczenie poprzez likwidację guza, mam na myśli jego operacyjne usunięcie, czyli gwałtowne 

wdarcie się w skomplikowane struktury organizmu w wielu przypadkach przypomina próbę naprawy 
urządzenia elektronicznego przy pomocy młota  i łomu. Osądźcie Państwo sami:  kiedy wszystkie 
istniejące sposoby oddziaływania na guza zostaną wyczerpane (człowieka rozkrojono, stwierdzono, że 
nic już się nie da zrobić, zaszyto i odesłano do domu, aby tam czekał na śmierć, gdy najbliższym 
powiedziano już po cichu, że kochana osoba nie będzie żyć) wtedy zaczyna się „spektakl", wszyscy 
uczestnicy którego, oprócz skazanego na śmierć, znają koniec. A może lepiej byłoby przestać żałować 
chorego, powiedzieć mu prawdę, dać możliwość wykorzystania ostatniej szansy ?! Piszę te słowa dla 
osób, które w „spektaklu" grają rolę „pogrzebanych za życia". Jeżeli przeczytaliście Państwo moją 
ostatnią książkę, to myślę, że przekonaliście się, że ze swoją chorobą jesteście sami. Możliwe, że to, 
co teraz czytacie, wyda się Warn okrutnym, ale to prawda, a prawda nie może być okrutna. Prawda nie 
zabija, lecz uzdrawia. Uzdrawia , jeśli człowiek znajdzie w sobie siły i męstwo, aby ją zrozumieć.

Ludzie zlekceważyli nakaz umiaru w jedzeniu, przestali się ruszać, zatruli swoje płuca i krew 

dymem papierosowym, nadmiernym spożyciem kawy i słodyczy. Sami doprowadzają swój organizm 
do tego, że musi cały czas się bronić. Niejednokrotnie daje on sygnały ostrzegawcze, prosi o pomoc, 
ale człowiek go nie słucha. Tłumi ból różnymi tabletkami.

Teraz przyszedł moment, kiedy wszystko zależy od was samych. Jeżeli pośpieszycie z pomocą 

zmęczonemu walką o życie własnemu organizmowi, to macie szansę żyć.

Wracając do pacjentki, o której pisałem wcześniej, zanim wyzdrowiała, musiała nad sobą 

popracować. Oprócz wyżej opisanych metod, czterokrotnie oczyszczała wątrobę, brała różne ziołowe 
kąpiele, dużo się poruszała, przeprowadzała zabiegi wodno-powietrzne, przestrzegała specyficznej 
diety,   piła   herbatę   z   liści   maliny,   czarnej   porzeczki,   pokrzywy,   wykonywała   specjalne 
przeciwnowotworowe ćwiczenia fizyczne. Kiedy po 6 miesiącach wytężonej pracy nad odzyskaniem 
utraconego zdrowia zwróciła się do lekarza, który spisał ją już na straty usłyszała jedynie: „Pani 
jednak żyje! A ja myślałem..."

Chcę, aby z tego, co napisałem każdy wyciągnął dla siebie wniosek: niezależnie od tego w jak 

trudnej sytuacji zdrowotnej byśmy się nie znaleźli, zawsze trzeba trzymać się trzech zasad:

1. Wierzyć, że wystarczy nam sił do walki z chorobą
2. Mieć nadzieję na pewne wyzdrowienie
3. Kochać swoje ciało i duszę
Każdy  powinien  zrozumieć,  że   rak  to  ostatnie,  końcowe  ogniwo  w   łańcuchu  naszych 

chorób. Rak nie jest chorobą konkretnego organu, lecz chorobą wszystkich układów w organi­
zmie,   z   których   jeden   szybciej   „nie   wytrzymał".   Rak   to   przede   wszystkim   wynik 
nieprawidłowego,   fatalnego   trybu   życia,   braku   umiejętności   radzenia   sobie   ze   stresem, 
ignorancji w dziedzinie fizjologii organizmu oraz nieprzestrzegania praw natury.
 Dlatego walka 
z „konkretnymi" guzami ma nikłe szansę na sukces, czego przykładem mogą być przypadki śmierci 
znanych polityków, gwiazd filmu i estrady (ich na pewno stać było na kosztowne leczenie). Przy 
takim trybie życia, jaki prowadzimy rak jest po prostu nieunikniony, istnieje w każdym z nas od 
chwili narodzin (znajduje się w genetycznej pamięci noworodka) i dopiero z czasem daje o sobie 
znać. Wiele osób, na szczęście, nie dożywa raka, ponieważ wcześniej umiera na poprzedzające go 
choroby. Diagnostyka jest popularna w bogatych, ekonomicznie rozwiniętych krajach. Jednak nawet 
wczesne wykrycie raka nie gwarantuje wyzdrowienia, jeżeli nie podejmie się zasadniczych kroków i 
nie zmieni trybu życia. Dane statystyczne dotyczące najlepiej rozwiniętych krajów, gdzie precyzja 
lekarzy, doskonały poziom farmacji i urządzeń medycznych nie dają nadziei - co czwarty mieszkaniec 
Ameryki umiera na raka. Zaś mieszkańcy gorzej rozwiniętych krajów po prostu nie dożywają raka - 
umierają na poprzedzające go choroby: zawały serca, udary mózgu itd.

Na co ludzie chorują i szybko umierają

Próba prześledzenia procesu powstawania wielu chorób nie jest tak czasochłonna, jak mogłoby 

się nam wydawać. Chociaż organizm każdego człowieka jest inny, jest indywidualnością (co po­
twierdzają charakterystyczne linie papilarne, a prościej - odciski palców), to schemat powstawania 

background image

chorób u wszystkich jest jednakowy. W uproszczeniu wygląda on następująco: każda choroba, po­
cząwszy od lekkiego zaczerwienienia skóry (np. alergii) po raka dowolnego organu jest chorobą 
całego organizmu, a nie jego oddzielnych części. Nie jest ważne, jaka to choroba, jak ją nazwiemy

-   ważne,   że   spowodowana   jest   przez   gromadzące   się   w   organizmie   toksyny,   które   go 

zatruwają. Trucizny te dostają się do organizmu dwiema drogami:

– z zewnątrz (wraz z pokarmem, powietrzem, wodą, lekami),
– tworzą   się   wewnątrz   w   rezultacie   procesów   życiowych   samego   organizmu   lub 

znajdujących się w nim bakterii.

Każdy nie przyswojony pokarm gromadzi się w jelicie grubym i przekształca się w „stół 

biesiadny" dla bakterii, które wytwarzają w organizmie trujące substancje (toksyny). Substancje te 
wchłaniane są przez ścianki jelita grubego, a później wraz z krwią są rozprowadzane do wszystkich 
organów, powodując różne choroby. Proszę wybaczyć mi, ale podam drastyczny przykład. W czasie II 
wojny światowej niemieccy okupanci przeprowadzali następujące eksperymenty. Od osób cierpiących 
na   chroniczne   zaparcia   pobierali   zawartość   jelita   grubego,   przygotowywali   serum   i   wstrzykiwali 
zdrowym   ludziom.   W   zależności   od   ilości   trucizny   następowały   zaburzenia   psychiczne,   pękanie 
naczyń krwionośnych i wylew krwi do mózgu.

Na   początku   XX   wieku   profesor   Uniwersytetu   Moskiewskiego   Zepp   napisał   interesującą 

pracę, która jak wiele prac innych rosyjskich lekarzy nie doczekała się publikacji. Na podstawie 
doświadczeń profesor ustalił, że wylew krwi do mózgu spowodowany jest z reguły zapaleniem uszu, a 
zapalenie uszu to z kolei wynik zapalenia gardła. Gardło natomiast choruje, gdy nerki źle wypełniają 
swoje funkcje. Nerki niedomagają dlatego, że człowiek śpi w ciepłej pościeli, chodzi ciepło ubrany, 
nosi   nie   przepuszczającą   powietrza   odzież.   Choroba   nerek   prowadzi   do   zakłócenia   oddychania 
skórnego   oraz   innych   funkcji   skóry.   Zła   praca   skóry   i   nerek   powoduje   choroby   wątroby,   te   zaś 
prowadzą   do   zaburzeń   pracy   układu   krążenia   i   układu   pokarmowego.   Powstają   zaparcia,   które 
powodują   samozatrucie   organizmu   (towarzyszą   temu   bóle   głowy).   W   rezultacie   dochodzi   do 
rozszerzenia   i   rozerwania   naczyń   krwionośnych   mózgu.   Kiedy   porażony   zostanie   mózg 
(mikrowylew), następuj ą zmiany we wszystkich układach organizmu, co może doprowadzić do róż­
nych  psychoz, schizofrenii, demencji, zakłóceń słuchu,  wzroku, chorób jelita grubego, powstania 
kamieni żółciowych i nerkowych, reumatyzmu itd.

Mniej więcej w tym samym czasie, ale na zupełnie innym końcu świata japoński profesor 

Nishi zauważył, że u 99% osób, które zmarły z powodu różnych chorób znaleziono mikrowylewy 
krwi do mózgu i to w tych częściach, które kierują ruchami kończyn. To doprowadziło Nishi do 
wniosku, objaśniającego zjawisko chłodnych rąk i nóg. U osób stale mających chłodne ręce i nogi 
zakłócona jest praca serca, nerek, naczyń krwionośnych. Mają one również osłabione płuca i wątrobę, 
a   przyczyną   tego   wszystkiego   są   zaparcia.   Jeśli   pokarm   nie   jest   całkowicie   spalony,   a   jego   nie 
strawione   resztki   rozkładają   się   w   jelicie   grubym,   to   powstaje   tlenek   węgla,   który   łącząc   się   z 
hemoglobiną krwi tworzy trujący związek.

Związek ten, gromadząc się latami w organizmie niszczy mózg, układ krwionośny i ogólnie 

cały organizm. Nishi wysunął wniosek, że jelito grube i mózg to najważniejsze organy naszego ciała.

Przed   II   wojną   światową   amerykański   doktor  Abbot   opublikował   pracę,   w   której   opisał 

pochodzenie niektórych chorób, wynikające ze zmian w kręgosłupie (w poprzedniej książce na str. 10 
szczegółowo opisałem różne dolegliwości, spowodowane przesunięciem kręgów).

Dla tych, którzy jej nie mają podam parę danych, ponieważ są one ważne dla zrozumienia 

przyczyn naszych niedomagań.

Gwałtowny ruch, dźwiganie niedużych ciężarów, mało ruchliwy tryb życia, nieprawidłowe 

ułożenie ciała podczas pracy lub nauki itp. są w stanie spowodować minimalne zwichnięcie kręgów. 
Zwichnięty kręg uciska nerwy i naczynia krwionośne, które są powiązane z mięśniami i konkretnymi 
organami ciała. Jeśli nerw jest uszkodzony, to i organ, którym on kieruje źle funkcjonuje.

Przy   przemieszczeniu   kręgów   szyjnych   mogą   pojawić   się   następujące   dolegliwości:   bóle 

głowy, rozdrażnienie, nerwowość, bezsenność, katar, wysokie ciśnienie, ciągłe przemęczenie, alergia, 
głuchota,   choroby   oczu,   wypryski,   pryszcze,   różnorodne   egzemy,   choroby   gardła,   przeziębienia, 

background image

choroby tarczycy.

Przy przemieszczeniu kręgów piersiowych: astma, kaszel, ciężki oddech, sapanie, bóle rąk (od 

łokcia   w   dół),   pleców,   choroby   związane   z   nieprawidłowym   funkcjonowaniem   serca,   bronchit 
(zapalenie   oskrzeli),   zapalenie   płuc,   choroby   pęcherzyka   żółciowego,   choroby   wątroby,   niskie 
ciśnienie, zaburzenia w krwioobiegu, zapalenie stawów, choroby żołądka, zgaga, owrzodzenie żo­
łądka i dwunastnicy, nieżyt żołądka, choroby nerek, stany ciągłego zmęczenia, choroby skóry (wągry, 
wypryski, pryszcze, egzema, czyraki), reumatyzm, bóle brzucha, niektóre rodzaje bezpłodności.

Przy przemieszczeniu kręgów lędźwiowych: zaparcia, biegunki, skurcze w nogach, choroby 

pęcherza moczowego, rozregulowanie cyklu miesiączkowego, bolesna miesiączka, impotencja, silne 
bóle   w   kolanach,   ischias,   lumbago,   bóle   lędźwiowe,   zły   krwioobieg   w   nogach,   obrzęki   kostek, 
„zimne" nogi, słabość w nogach, skurcze w mięśniach nóg, hemoroidy.

Biorąc pod uwagę to, co napisałem wyżej (a także opierając się na informacjach z poprzedniej 

książki) każdy człowiek, nawet nie znający się na medycynie może wyciągnąć wniosek, że wszystkie 
choroby są odzwierciedleniem nieprawidłowego trybu życia (tego, co i jak jemy, jak oddychamy, 
śpimy, poruszamy się, myślimy), prowadzonego od dzieciństwa do późnej starości.

Jeszcze   raz   uważnie   prześledźmy   patologiczny   łańcuch   naszych   chorób.  Na   początku 

występują minimalne zmiany w kręgosłupie (spowodowane nieprawidłowym ułożeniem ciała podczas 
snu, brakiem ruchu).  Prowadzą one do zakłóceń pracy skóry (organizm ciągle jest niedotleniony)
Proces   ten   nasila   się   przez   noszenie   zbyt   ciepłej   odzieży,   zaniedbywanie   zabiegów   wodno-
powietrznych. Zakłócenie oddychania przez skórę osłabia pracę wątroby i nerek (powstaje kamica, 
osłabiają się zdolności filtracyjne tych organów), niekorzystnie zmienia się jakość i skład krwi. Zła 
jakość   krwi   może   spowodować   choroby   żył,   skurcze   nóg,   niewłaściwy   stan   zębów,   włosów   i 
paznokci, nieprawidłową pracę serca, choroby oczu, uszu i w końcu mózgu. Osłabienie pracy wątroby 
i   nerek   prowadzi   do   zaburzeń   układu   pokarmowego,   a   zaburzenia   te   z   kolei   powodują   choroby 
żołądka, dwunastnicy (niestrawność, zgagę) itp. Oprócz tego prowadzi do chronicznych zaparć, które 
powodują samozatruwanie się organizmu. Towarzyszą im choroby nerwowe i psychiczne, bóle głowy, 
słabość, bezsenność, a w końcu pękanie naczyń krwionośnych mózgu. Jeśli nawet nie prowadzi to do 
śmierci, to powoduje paraliż kończyn, gdyż uszkodzony zostaje obszar mózgu, odpowiedzialny za 
system   ruchu.   Sparaliżowane,   chłodne   kończyny   jeszcze   bardziej   pogarszają   stan   serca,   naczyń 
krwionośnych i nerek. W tej sytuacji pojawia się nieciekawa perspektywa chorób serca, raka lub 
choroby Alzheimera. Na tym zamyka się krąg chorób.

Oczywiście   u   każdego   człowieka   choroby   rozwijają   się   według   „scenariusza", 

charakterystycznego   tylko   dla   jego   organizmu   i   nie   zawsze   kolejność   ich   jest   taka,   jak   opisana 
powyżej. Często choroby rozwijają się jednocześnie. Osoby cierpiące na opisane choroby lub znające 
je z obserwacji przyjaciół, znajomych lub rodziny po przeanalizowaniu swojego lub ich trybu życia 
powinny się ze mną zgodzić.

Sami hodujemy raka

Przyprowadzono do mnie kiedyś chłopca, miał dwanaście lat. Przez ostatnie dwa lata miał 

silne napadowe ataki astmy. Twarz jego była opuchnięta, koloru bladożółtego, stwierdziłem skrzywie­
nie   kręgosłupa,   był   otyły   (skutek   kuracji   hormonalnej),   miał   zwolnienie   z   najprostszych   nawet 
ćwiczeń fizycznych. Gra w piłkę, jazda na rowerze, pływanie - wszystko to pozostawało w sferze ma­
rzeń.

Siedział   przede   mną   nieszczęśliwy,   pozbawiony   dzieciństwa   dwunastoletni   inwalida. 

Najgorsze   było   to,   że   jego   przyszłe   życie   rysowało   się   jeszcze   straszniej   (astma   oskrzelowa   to 
przewlekła   choroba   bardzo   trudna   do   wyleczenia).   Na   moje   pytanie   „Co   lubi   jeść?"   mama 
odpowiedziała, że mięso, zupy, produkty mleczne i słodycze, ciastka.

Nigdy nie mogę zrozumieć rodziców, którzy ze ślepej miłości starają się kupować swoim 

dzieciom lody lub smaczne cukierki, słodki napój gazowany lub watę cukrową, nie rozumiejąc, że 
wszystkie te produkty zmienią się w organizmie dziecka w trucizny, które nosić będzie w sobie do 
końca   życia.   Dlatego   też   często,   gdy   rodzice   mówią   o   chorobach   dziedzicznych,   mam   ochotę 

background image

zaprzeczyć. Nie choroby są przekazywane dziedzicznie, dziedziczony jest nieprawidłowy tryb życia, 
który w rezultacie jest przyczyną wielu chorób. „Czy się hartuje, uprawia rano gimnastykę?" - Nie. 
Niestety większość dzieci w chwili obecnej nie wie, co znaczy hartowanie ciała, poranna gimnastyka. 
Telewizor,   komputer   zastąpiły   gry   i   aktywność   fizyczną,   dlatego   też   większość   dzieci   cierpi   na 
nadwagę, wady wzroku i ma bardzo niską odporność organizmu na wszelkie infekcje. „Jak lubi spać?" 
- Miękkie łóżko, wysoka poduszka, ciepła kołdra, pierzyna. „Czy często chorował na anginę, grypę?" 
-Tak.   „A   jak   się   chłopiec   wypróżnia?"   Matka   wzruszyła   ramionami   -   „Naprawdę   nie   wiem". 
Zapytałem chłopca: „Czy masz kłopoty, gdy robisz kupkę?" Na jego policzkach pojawił się rumieniec. 
Odpowiedział: „Robię, ale z trudem. Mam zatwardzenie, a kał ma postać kozich bobków". „A jak 
często boli cię głowa?"- zapytałem. Odpowiedział, że raz na tydzień na pewno. „I co wtedy robisz?" - 
„Nic. Leżę lub mama daje mi tabletkę". Przede mną siedziało dziecko, które dopiero zaczynało żyć. 
Ale już teraz można było powiedzieć, że przy takim trybie życia było ono potencjalnym kandydatem 
do zachorowania na raka. Zgodnie ze statystyką w krajach Europy zachodniej co czwarte dziecko ma 
zaburzenia układu oddechowego, co dziesiąte - układu pokarmowego, co piąte - zaburzenia organów 
wzroku i słuchu, a co trzecie -zakłócenia pracy układu nerwowego. Prawie 80% dzieci cierpi na 
zaparcia i bóle głowy. Znalezienie zdrowego dziecka jest praktycznie niemożliwe! A czego można 
oczekiwać od takich dzieci, kiedy dorosną.

Przyroda lubi tych, którzy żyją według jej praw.  W chwili narodzin człowiek jest oblewany 

wodą, następnie robi wdech, wciąga powietrze. Dosięga go pierwszy promień słońca, a wspiera go 
ziemia.  Umierając, człowiek żegna się ze światłem słonecznym, przestaje oddychać, schodzi pod 
ziemię.  Dlatego zawsze pomiędzy narodzinami a śmiercią leży życie, które w pełni zależne jest od 
słońca, powietrza, wody i ziemi.  Słońce daje nam energię życiową, powietrze zapewnia naszemu 
organizmowi tlen, woda wypełnia komórki naszego ciała, a ziemia nas karmiTakie są prawa przyro­
dySą one niezmienne i wieczne.

Człowiek nie zechciał żyć według praw przyrody, zaczął tworzyć swoje sztuczne warunki, 

zaczął bać się słońca, zatruł powietrze i wodę, przestał korzystać z dobrodziejstw ziemi, zastępując je 
smakołykami w ładnych opakowaniach.  I co otrzymał w zamian? Cierpienia i choroby.  Człowiek 
przyzwyczaił się do tego, że wszystko powinno być słodkie, smaczne, gotowane i ciepłe, dlatego też 
ciągle trwa w „rozcieńczonym" stanie. Wraz z zatrutą krwią po jego ciele rozchodzą się choroby, 
ubywa   zdrowia,   słabnie   serce,   zanika   mózg.   I   żadne   tabletki   nie   pomogą,   ponieważ   organizm 
przypomina stojące bagno, które człowieka stopniowo wciąga. Z tej sytuacji są tylko dwa wyjścia: 
albo żyć, chorując i oczekując na śmierć, albo też zmienić swoje życie tak, by być zdrowym. Stara 
mądrość głosi: „Lekarze leczą, a przyroda ulecza". A to znaczy, że jeżeli choremu stworzy się warunki 
zbliżone do naturalnych, to organizm będzie w stanie uporać się z każdą chorobą.

Gdy ostatnio pracowałem z chorymi na raka, to koniecznym elementem terapii uzdrawiającej 

był   system   Nishi.   Nie   robi   on   tak   oszałamiającego   wrażenia   jak   złożone   urządzenia   do 
napromieniowań,   naświetlań   czy   błyszczące   niklem   sale   operacyjne   z   mądrymi   urządzeniami 
wspomagającymi chirurgów podczas operacji, tym niemniej daje dobre rezultaty. Osądźcie Państwo 
sami, analizując przypadki wyleczenia raka według systemu Nishi (dane profesora Watanabe).

Rak płuc (K.Majra, lat 76). W sierpniu 1958 r. wykryto u niego raka płuc i zaproponowano 

operację chirurgiczną, na którą nie wyraził zgody. Powtórne badanie w tokijskim szpitalu potwierdziło 
diagnozę.  Podczas  2  miesięcy  pobytu  w  szpitalu  był  leczony  sorcomecyną,  ale  zaczął  odczuwać 
słabość w całym ciele, stopniowo tracił apetyt. Oddychanie sprawiało mu ogromną trudność. Zdjęcie 
rentgenowskie, wykonane pod koniec drugiego miesiąca pobytu w szpitalu wykazało, że zaciemnienie 
w płucach pozostało, a w obszarze serca zwiększyło się. To ostatnie było efektem ubocznym leczenia 
sorcomecyną i innymi preparatami farmaceutycznymi, które doprowadziły do zakłócenia cyrkulacji 
krwi i limfy. Oddychanie stało się praktycznie niemożliwe. Sytuacja była bez wyjścia, nawet operacja 
nie rokowała żadnych szans. W grudniu chorego wypisano ze szpitala. Ktoś z rodziny zaproponował 
mu   wypróbowanie   leczenia   według   systemu   Nishi.   W  ciągu   dnia   chory   wykonywał   następujące 
zabiegi:

1. stosował leczenie powietrzem
2. zażywał kąpieli naprzemiennych

background image

3. pił herbatę z liści palmy daktylowej, bardzo bogatą w witaminę C (2 litry dziennie)
4. wykonywał zestaw ćwiczeń Nishi.
Po upływie miesiąca poprawił mu się apetyt, zniknęła słabość, polepszył się nastrój, zaczął lżej 

oddychać. Zaciemnienie w płucach, wielkości kurzego jajka, zmniejszyło się. Po upływie roku (w 
listopadzie   1959   r.)   pacjent   był   już   zupełnie   zdrów   i   już   do   końca   życia   stosował 
przeciwnowotworowy system Nishi.

Rak żołądka (T.Jumiki, lat 69). W szpitalu po dokładnych badaniach postawiono diagnozę - 

rak żołądka. Zaproponowano operację, ale chory odmówił. Postanowił przejść terapię według systemu 
Niszi.

Po upływie miesiąca minęło uczucie dyskomfortu w żołądku, zmniejszyły się mdłości. Po 

roku przysłał list, pisał, że czuje się dobrze i wysoko ocenia leczenie, które uwolniło go od raka 
żołądka bez konieczności poddania się operacji.

Rak jelita grubego (Iszizuko, lat 61). Latem 1958 r. zaczął odczuwać ból podczas jedzenia. Kał 

z powodu domieszki krwi zabarwiony był na ciemny kolor. Lekarze ze szpitala w Osace postawili 
diagnozę: rak jelita prostego. Chory odmówił jednak operacji. Zwrócił się do innego szpitala, w 
którym w ciągu 2 miesięcy przeszedł kurs leczenia według systemu Nishi, po którym nastąpiło pełne 
wyzdrowienie.

Rak krtani (Masapugu, lat 68). Chory nie mógł mówić. Lekarze szpitala w Osace postawili 

diagnozę: rak krtani. Zalecono leczenie izotopami, które nie pomogło. W listopadzie 1958 r. chory 
zgłosił się do szpitala na leczenie według systemu Nishi. Miał złe nawyki: palił (do 40 papierosów 
dziennie), uwielbiał słodycze, które jadał w dużych ilościach. Te przyzwyczajenia zwiększały pod­
rażnienie tej części krtani, w której rozwinął się rak. Dwa miesiące leczenia dały oczekiwany rezultat: 
głos wrócił do normy. Jego stan fizyczny znacznie się poprawił. Chorego wypisano ze szpitala, aby 
kontynuował leczenie samodzielnie. W liście z 1962 r. dziękował za pomoc w odzyskaniu zdrowia.

Rak macicy (Gojono Sato, lat 49). Przez 5 lat cierpiała na silne krwotoki macicy. Postawiono 

diagnozę - rak macicy. Zgłosiła się do szpitala i przez 8 miesięcy leczyła się według systemu Nishi. 
Jej stan fizyczny poprawił się już pod koniec 2 miesiąca. Wystąpił obfity krwotok, podczas którego 
wydalone zostały martwe kawałki tkanki. Została wypisana ze szpitala i w domu kontynuowała lecze­
nie. Jeszcze trzy razy powtórzyły się krwotoki, usuwające obumarłe tkanki. Telefonicznie prowadziła 
konieczne   konsultacje.   Teraz   czuje   się   dobrze,   jest   zupełnie   zdrowa,   co   potwierdziły   badania. 
Opowiadała, że lekarz, który proponował operację był zdumiony wynikiem badań i stwierdził: „Pani 
to ma szczęście, prawdopodobnie był błąd w diagnozie."

Opisane  wydarzenia  miały  miejsce   40  lat   temu,  ale  do  dzisiaj  w  Japonii   z  powodzeniem 

stosuje się system Nishi przy leczeniu chorób nowotworowych. Począwszy od 1990 r. system ten 
zaczęto stosować w wielu ośrodkach medycyny niekonwencjonalnej w Rosji.

Ja osobiście i moi koledzy stosujemy go od roku 1986, wprowadzając pewne modyfikacje 

(uwzględniając klimat, inne gatunki produktów spożywczych itp.). Nie prowadziłem statystyki, gdyż 
rezultatami   badań   zajmowali   się   lekarze,   ale   zebrałem   listy   chorych,   którzy   przechodzili   u   nas 
leczenie. W listach tych opisane są wyniki samodzielnego leczenia. Przedstawiam niektóre urywki.

Rak   macicy   (Natalia   D.,   lat   44;   1986   r.).   Podczas   badania   stwierdzono   raka   macicy   z 

przerzutami   do   piersi.   Lekarz   żądał   szybkiej   zgody   na   operację.   Pacjentka   wyglądała   źle:   miała 
poszarzałą   skórę,   była   zgarbiona,   z   ust   dobywał   się   nieprzyjemny   zapach.   Po   rozmowie   lekarz 
zrozumiał   chorą,   być   może   nie   chciał   44-letniej   kobiety   pozbawiać   narządów   rodnych   i   piersi. 
Operację odłożono na 8 tygodni.  Natalia nadal pracowała, a domowe obowiązki wziął na siebie jej 
mąż (to wspaniale, gdy bliski człowiek naprawdę Cię rozumie). Dwa razy dziennie Natalia robiła 
kąpiele powietrzne, piła herbatę z liści czarnej porzeczki, maliny, dzikiej róży. Brała naprzemienne 
prysznice,   wykonywała   kompleks   ćwiczeń   według   systemu   Nishi.   Oczyszczała   jelito   grube   za 
pomocą   lewatyw.   Jadła   tylko   surowe   owoce,   orzechy,   otręby,   a   także   ryż,   kasze   z   gotowanymi 
warzywami, piła soki z marchwi i buraka.

Po trzech tygodniach na jej ciele pojawiły się czerwone plamy, a z pochwy wydostawały się 

„straszne odpady". Wszystko to świadczyło o tym, że organizm zaczął się oczyszczać. Później Natalia 
przeszła na głodówkę. Przez 7 dni piła wodę (do szklanki dodawała l łyżeczkę octu jabłkowego i l 

background image

łyżeczkę   miodu,   aby   uzupełnić   braki   w   minerałach   i   witaminach).   Siódmego   dnia   przerwała 
głodówkę.   Wiadomym   jest,   że   jak   długo   człowiek   pościł,   tak   długo   powinien   z   tej   głodówki 
„wychodzić". I dlatego przez 7 dni piła tylko świeżo przygotowane soki z 5 rodzajów warzyw i 
owoców   o   różnych   kolorach.   Jadła   warzywa   i   owoce.   Później   przeszła   na   dietę,   polegającą   na 
prawidłowym łączeniu produktów. Po upływie 8 tygodni, pełna niepokoju poszła do lekarza, który 
wcześniej skierował ją na operację. Po dokładnym badaniu, nie kryjąc zdumienia lekarz powiedział: 
„Nie wierzę własnym oczom, jak to się Pani udało?" Kiedy Natalia opowiedziała, co zrobiła w tak 
krótkim czasie, lekarz wykrzyknął: „Muszę panią wszystkim pokazać!"

List Natalia napisała po upływie  roku od przeprowadzonej  kuracji. Pracowała, dobrze się 

czuła, krócej mówiąc - rozkoszowała się zdrowiem.

Wszystkich ludzi można według mnie podzielić umownie (tylko bez obrazy) na „leniwych" i 

„pracowitych".  „Leniwi" czekają na pomoc od innych, troskę o swoje zdrowie składają na barki 
lekarzy, bioterapeutów itp.  „Pracowici" chcą pomóc sobie sami, chcą poznać prawdziwe przyczyny 
swoich chorób, tylko nie zawsze wiedzą, jak to zrobić. Przeważnie dla nich - „pracowitych" piszę 
moje książki. Jeśli chodzi o leniwych, to radzę im zastanowić się nad starą wschodnią mądrością, 
która mówi: „Nikt nigdy nic nie robi, nie zaspokajając przy tym przede wszystkim swoich, a nie 
waszych   potrzeb."   I   dlatego   nigdy   nie   należy   oddawać   „bezmyślnie   w   ręce   innego   człowieka 
najcenniejszego, co macie - życia i zdrowia". Nie traćcie Państwo czasu w bezowocnym oczekiwaniu 
na „cudowne uzdrowienie", nikt nie zatroszczy się o Was lepiej niż Wy sami. Tylko Państwo sami 
mogą uczynić się zdrowszymi. I dlatego trzeba wykazać wolę i upór, być bezlitosnym dla własnego 
lenistwa, uzbroić się w wiedzę, doświadczenie, szukać swojej drogi do zdrowia, a jak wiadomo, kto 
szuka, ten zawsze znajdzie.

Współczesna medycyna proponuje w leczeniu raka trzy podstawowe metody: chemioterapię, 

rentgenoterapię i zabiegi chirurgiczne. Jak już pisałem, proponowane metody są walką ze skutkami. 
Najważniejsze - to znać przyczyny i walczyć z nimi. Na dzień dzisiejszy za najważniejszą przyczynę 
uważa się niezdolność sił obronnych organizmu do przeciwstawienia się chorobie nowotworowej. A 
więc   od   likwidacji   tej   właśnie   przyczyny   należy   rozpocząć   profilaktykę   i   walkę   z   chorobami 
nowotworowymi. Kompleksowy system, który proponuję, nigdy nie był zbadany naukowo. Jedynymi 
„recenzentami" są chorzy na raka, którym udało się zwyciężyć chorobę i teraz są zdrowi. System ten 
nigdy nie był opublikowany, jeśli wykorzystywane były jego elementy, to tylko przez moich uczniów 
i kolegów. Uwaga! System można stosować niezależnie od procesu leczenia i przyjmowanych leków. 
Jego zaletą jest pełna mobilizacja sił obronnych organizmu, „wadą" zaś to, że, w odróżnieniu od 
środków farmakologicznych, wymaga od człowieka ciągłej troski o swoje zdrowie. Ciężko chory 
potrzebuje na wyzdrowienie więcej czasu. U osób mających niewielkie zaburzenia stanu zdrowia 
poprawa nastąpi szybko. A zdrowi zachowają dobre samopoczucie do końca życia. 

Za podstawę systemu posłużyły:

1. Prace rosyjskiego fizjologa, akademika Iwana Pawłowa, oparte na twierdzeniu, że organizm 

człowieka jest samoregulującym, leczącym samego siebie, podtrzymującym, odbudowującym i 
„doskonalącym" systemem;

2. Prace rosyjskiego akademika Ugolewa z zakresu trawienia;
3. Prace doktorów Walkera i Hersona z zakresu leczenia chorych na raka;
4. Metody oczyszczania organizmu stosowane przez tybetańskich znachorów;
5. Teorie wodolecznictwa i hartowania organizmu wodą S. Kneippa i Porfirego Iwanowa;
6. Gimnastyka przeciwrakowa Nishi;
7. Moje   własne   obserwacje   poczynione   podczas   pracy   w   Moskiewskim   Naukowo-Badawczym 

Centrum Zdrowia.

Hipokrates powiedział: „Jeśli w Przyrodzie jest choroba, to znaczy, że Przyroda ma na nią 

lekarstwo. Trzeba je tylko znaleźć." Jak to zrobić? Maksymalnie przybliżyć warunki naszego życia do 
praw przyrody. W tym celu należy:

1. Opanować gimnastykę oddechową (książka pierwsza, str. 49-53);
2. Zmienić nawyki żywieniowe (książka pierwsza, str. 114 - 115);

background image

3. Pić świeżo przygotowane soki warzywne i owocowe;
4. Stosować   wodne   zabiegi   hartujące   (kąpiele   lecznicze,   sauna,   naprzemienny   zimny   i   gorący 

prysznic - pierwsza książka, str. 76-84);

5. Uprawiać ćwiczenia fizyczne (niniejsza książka, str. 57 - 58, 60 -61, 74-75);
6. Oczyszczać organizm (pierwsza książka, str. 159 - 174, niniejsza książka, str. 45, 79 przepis nr 

32, str. 81 przepis nr 34)

7. Wykonywać gimnastykę przeciwrakową Niszhi;
8. Nauczyć się panować nad psychiką (emocjami, myślami, pragnieniami - książka pierwsza, str. 

177-182, obecna książka, str. 91)

Rozwinięcie wszystkich wyżej wymienionych punktów znajdziecie Państwo czytając uważnie 

moje książki. Oto kilka wyjaśnień, dotyczących kwestii życiowych.

Odżywianie (problem odżywiania dokładnie opisałem w poprzedniej książce, zwracam więc 

tylko uwagę na zasadnicze momenty).

1. Należy   koniecznie   stopniowo   wykluczać   z   jadłospisu   wszystkie   rafinowane   i   nienaturalne 

produkty (kiełbasy, wędliny, margaryny, konserwy, przetwory, ocet spirytusowy, białą mąkę, 
zupy w proszku, różne sosy, itp.);

2. Ograniczyć   do   minimum   spożycie   cukru   i   produktów   zawierających   cukier   oraz   jego 

dietetycznych zamienników (cukier zastąpić miodem);

3. Ograniczyć   do   minimum   spożycie   środków   pobudzających   (kawy,   czarnej   herbaty,   mięsa, 

bulionów mięsnych, mocnego alkoholu);

4. Ograniczyć   spożycie   tłuszczów   zwierzęcych,   w   tym   masła,   żółtego   sera,   tłustych   gatunków 

mięsa.

5. Zredukować do minimum spożycie pieczywa drożdżowego.

Do   jadłospisu   należy   włączyć   kasze,   gotowany   ryż   (najlepiej   nie   oczyszczony,   warzywa, 

owoce - nie mniej niż 5 rodzajów, zarówno w postaci surowej, jak i gotowanej, ryby, drób, kiełki 
pszenicy, ser biały (tłusty - 50 g dziennie), żółty ser (l - 2 plasterki dziennie), jajka (na miękko - 3 razy 
w tygodniu).

Przy ustalaniu jadłospisu należy kierować się następującymi zasadami: jemy wszystko, co 

rośnie na ziemi, w ziemi, na drzewach (spożywamy w postaci surowej lub gotowanej, dobrze byłoby, 
gdyby produkty były wyhodowane w regionie, w którym mieszkamy), miód, jajka, kwaśne mleko
Układając jadłospis należy brać pod uwagę tabelę łączenia produktów (książka pierwsza, str114-115, 
obecna książka, str. 48). Jadłospis należy ustalać w następujący sposób:

1.   sok,   2.   surówka,   3.   drugie   danie   -   przed   południem   węglowodany   (kasza,   ziemniaki, 

warzywa,   owoce,   tzn.   produkty   pochodzenia   roślinnego),   po   południu   białka   (ryby,   biały   ser   - 
produkty pochodzenia zwierzęcego).

Najlepiej jeść 2 razy dziennie. Jeżeli jesteście Państwo głodni - można jeść warzywa, owoce 

lub pić herbatę z liści malin, jeżyn, brzozy, czarnej porzeczki (4 - 6 szklanek dziennie).

Koniecznie nauczyć się wolno przeżuwać (zdrowi 25 -30 razy, chorzy 50 - 70 razy) każdy kęs.
Jeszcze raz chcę podkreślić konieczność picia przed posiłkami świeżo przygotowanych soków 

i jedzenia surówek. Powody są następujące:

Jednym   z   najważniejszych   światowych   odkryć   XX   wieku   w   dziedzinie   odżywiania   było 

odkrycie teorii trawienia membranowego. Według niej w procesie trawienia bierze udział nie tylko 
żołądek i jelito cienkie, ale również naczynia krwionośne. Dlatego, jeśli człowiek odżywia się byle 
jak, nie przestrzegając fizjologicznych zasad odżywiania, niechybnie prowadzi to do chorób. Jeżeli 
dawniej uważano, że z jelita cienkiego do organizmu przedostaje się tylko jeden „strumień" substancji 
odżywczych, to prace Ugolewa dowiodły, że jest ich co najmniej pięć. Jeden ze strumieni składa się z 
ponad 30 hormonów i substancji hormonopodobnych, które powstają w komórkach jelita i jego florze 
bakteryjnej, co ma decydujące znaczenie nie tylko dla procesu trawienia, ale i dla przebiegu czynności 
fizjologicznych całego organizmu. Co więcej, okazało się, że swoją masą komórki te przewyższają 
masę wszystkich komórek gruczołów dokrewnych i produkują hormony identyczne z hormonami, 
wytwarzanymi przez gruczoły dokrewne. Oprócz tego, mikroflora jelita cienkiego może produkować 

background image

niezbędne   hormony,   witaminy,   aminokwasy.   Dlatego   każde   hamowanie   rozwoju   mikroflory,   np. 
antybiotykami, lub odwrotnie - stworzenie korzystnych warunków do jej patologicznego rozwoju na 
skutek   ciągłego   spożywania   rafinowanej   albo   gotowanej   żywności   niszczy   system   hormonalny 
organizmu.

Przy   okazji   pragnę   zauważyć,   że   jeżeli   spojrzeć   pod   kątem   tej   teorii   na   tak   powszechne 

schorzenie jak choroby tarczycy, to staje się jasne, że są one wynikiem zakłócenia procesu trawienia 
(nawyk szybkiego jedzenia, nieprawidłowe łączenie produktów i popijanie w czasie jedzenia - to 
podstawowe przyczyny, prowadzące do choroby tego narządu). Spróbujcie Państwo zmienić błędne 
nawyki   w   żywieniu,   a   dolegliwość   zniknie.   Przytłaczająca   większość   ludzi   cierpi   z   powodu 
oczywistej   patologii,   wywołanej   naruszeniem   zdrowej   mikroflory.   Przy   czym   zaburzenia   te 
rozpoczynają się w wieku niemowlęcym, kiedy zamiast matczynego mleka dziecko dostaje mleko 
krowie lub jego przetwory. W wyniku tego, zamiast zdrowej fermentacji mlekowej rozpoczynają się 
procesy   gnilne,   zatruwające   organizm   i   obecnie   z   tego   powodu   dzieci   męczą   alergie,   katary, 
gronkowce,   chore   zatoki   i   setki   innych   problemów   zdrowotnych.   Właśnie   w   celu   wzmocnienia 
systemu hormonalnego oraz dostarczenia witamin, soli mineralnych, makro- i mikroelementów każdy 
posiłek powinniśmy zaczynać od świeżo przygotowanych soków. Po spożyciu soku trzeba koniecznie 
jeść surówki, minimum z pięciu różnych warzyw (np. ziemniak, kapusta, burak, marchew, cebula)
takiej surówce znajdują się wszystkie niezbędne dla organizmu włókna pokarmowe (błonnik) lub 
substancje   balastowe   -   są   to   najważniejsze   składniki   pokarmu,   niezbędne   dla   normalnej   pracy 
przewodu pokarmowego i całego organizmu.  Brak błonnika w pożywieniu prowadzi do zaburzeń 
przemiany cholesterolowej, hormonalnej, sprzyja powstawaniu kamieni. Flora bakteryjna odżywia się 
błonnikiem, przetwarzając go w witaminy i niezastąpione aminokwasy. Zmuszają one jelito grube do 
pracy   -sprzyjają   szybkiemu   przesuwaniu   się   pokarmu.   Jest   to   szczególnie   cenne   przy   naszym 
„patologicznie siedzącym" trybie życia.

Błonnik przyśpiesza wydalanie z organizmu toksyn i zatrzymuje w nim tak potrzebne jony 

potasu, wapnia, sodu, magnezu. Znajduje się on w warzywach i owocach. Dlatego surówki powinny 
znajdować się na naszym stole przez cały rok. Są one szczególnie potrzebne ludziom starszym - po 
prostu nie można wymyślić lepszej profilaktyki przeciw cukrzycy i otyłości. Zwracam się do osób w 
podeszłym wieku: jeśli już straciliście zęby (a straciliście je dlatego, że jedliście zbyt dużo słodkiego i 
gotowanego), to jedzcie warzywa i owoce, przecierajcie je na plastikowych tarkach, pijcie świeżo 
przygotowane   soki   -   z   miąższem,   aby   jak   najwięcej   błonnika   dostało   się   do   organizmu.   Jeśli 
wyrobicie sobie Państwo nawyk rozpoczynania posiłków od soków i surówek, zyskacie zdrowie. Z 
całym przekonaniem mogę stwierdzić, że u ludzi przyzwyczajonych do jedzenia głównie kanapek, 
zup, ziemniaków z mięsem zaburzony jest mechanizm regulacji zapotrzebowania na pokarm. Z tego 
powodu są oni stale głodni i jedzą wszystko „jak leci", co prowadzi do nadwagi i ciągłego zatruwania 
organizmu niestrawionymi gnijącymi resztkami pokarmu. 

Przeciwrakowy kompleks Nishi:
1. Spać tylko na twardej poduszce i twardym materacu.
2. Wykonywać ćwiczenie „rybka". Pozycja wyjściowa: Leżąc na plecach położyć dłonie na 

wysokości 4. i 5. kręgu szyjnego, zgiąć łokcie, całym ciężarem przylgnąć do podłogi. Nogi złączyć, 
palce nóg podciągnąć w stronę głowy. Wszystkie wypukłości (potylica, ramiona, łydki, miednica) 
wcisnąć w podłogę. Wykonanie: W tej pozycji rozpocząć szybkie wibracje - kołysanie ciała z prawej 
strony w lewą, na podobieństwo szybko płynącej rybki. Ćwiczenie wykonywać rano i wieczorem po l 
minucie. Ćwiczenie to, mimo swej prostoty, daje zadziwiające efekty w usuwaniu wad kręgosłupa. 
Podczas wykonywania ćwiczenia „rybka" kręgi wchodzą na swoje miejsce, osłabiając tym samym 
ucisk na przyciśnięte przez nie naczynia krwionośne i zakończenia nerwowe (co jest przyczyną wielu 
chorób).

3. Ćwiczenie „karaluszek". Pozycja wyjściowa: Pod szyję położyć twardy wałek, podnieść do 

góry obie ręce i nogi tak, aby stopy były równoległe do podłogi. W takie pozycji potrząsać rękami i 
nogami   jednocześnie   (podobnie   jak   przewrócony   karaluch).   Wykonywać   l   -   2   minuty   rano   i 
wieczorem. Na czym polega tajemnica tego ćwiczenia? Wszyscy wiedzą o uzdrawiających właściwo­
ściach biegu. Ćwiczenie „karaluszek" daje efekt biegu, ale bez obciążania stawów i serca, co jest 

background image

bardzo   ważne   dla   ludzi   słabych,   przebywających   w   łóżku   ze   względu   na   chorobę,   dla   osób   z 
ograniczoną   możliwością   poruszania   się.   Ćwiczenie   uaktywnia   cyrkulację   krwi   nie   tylko   w 
kończynach, ale i w całym ciele.

4. Łączenie dłoni i stóp. Ćwiczenie składa się z czterech etapów. Pozwala unormować zmiany 

energetyczne w naszym organizmie. Jak wiadomo, tylko u zdrowego człowieka lewa i prawa część 
ciała ma jednakowy ładunek. Każde zakłócenie równowagi może prowadzić do choroby (na tym 
opiera się diagnostyka na podstawie aury). Pozycja wyjściowa: Etap 1. Położyć się na plecach. Dłonie 
złączyć,   lekko   dociskając   do   siebie   opuszki   palców   obu   rąk   (10   razy).   Etap   2.   Złożyć   dłonie 
równolegle do tułowia i przemieszczać je wzdłuż ciała, jakby rozcinając ciało na pół (10 razy). Etap 3. 
Złączyć stopy tak, aby przylegały do siebie. W takiej pozycji podnieść nogi i przesuwać w przód - w 
tył (10 razy). Ręce ze złączonymi palcami poruszać tak, jakby rozcinały brzuch (podobnie jak w 
etapie 2). Etap 4. Poleżeć ze złączonymi dłońmi i stopami 3 - 5 minut. Oczy zamknięte.

5. Ćwiczenia na regenerację kręgów szyjnych i oddychanie:
a) siedząc na krześle unosić i opuszczać ramiona 10 razy;
b) skłaniać głowę w prawo i w lewo (po l O razy), starając się dosięgnąć uchem ramienia;
c) skłaniać głowę w tył i w przód (po 10 razy);
d) obracać głowę na boki zgodnie ze wskazówkami zegara i w przeciwnym kierunku (po 10 

razy);

e) wyciągnąć ręce do przodu przed siebie, odwrócić dłonie równolegle do siebie, kręcić głową 

w lewo i w prawo (po 10 razy);

f) podnieść ręce nad głową z dłońmi ułożonymi równolegle do siebie i obracać głowę w lewo i 

w prawo (po 5 razy);

g)   położyć   ręce   na   ramionach.   Łokcie   odciągnąć   do   tyłu,   wyobrażając   sobie,   że   między 

łopatkami   znajduje   się   jabłko,   które   chcemy   ścisnąć.   Odchylając   łokcie   do   tyłu   (jakby   próbując 
ścisnąć jabłko) jednocześnie wyciągać w przód podbródek (tak, jak łabędź, wyciągający szyję). To 
ćwiczenie   umożliwia   rozluźnienie   kręgów   i   mięśni   szyi,   co   poprawia   przypływ   krwi   do   mózgu, 
normalizuje pracę układu nerwowego i trawiennego. Wykonywać rano i wieczorem po 3 minuty.

h) siedząc na krześle położyć ręce na kolanach, zsunąć się na brzeg krzesła, zamknąć oczy i 

rozkołysać ciało w lewo i w prawo, jednocześnie w rytm kołysania wciągać i wypinać brzuch.

Dlaczego wśród innych zestawów ćwiczeń fizycznych pierwszeństwo daję właśnie temu?
Po pierwsze: żaden ze znanych mi zestawów nie regeneruje wszystkich układów organizmu w 

takim stopniu, jak ten. Po drugie: Japończycy znani są z umiejętności gromadzenia doświadczeń 
wiedzy  światowej   z  różnych  dziedzin  nauki,  w  tym  medycyny.  Po  trzecie:   dane  statystyczne  (w 
Japonii), dotyczące osób, które wyleczyły się z raka świadczą o wysokiej efektywności tego zestawu 
ćwiczeń.  Po czwarte: ja sam, codziennie wykonując ten zestaw ćwiczeń pozbyłem się poważnych 
kłopotów z kręgosłupem (o których pisałem) i odzyskałem dobrą kondycję fizyczną i psychiczną.

Oprócz   wymienionych   wyżej   zabiegów,   radziłbym   stosować   kurację   wspomagającą,   która 

uzupełnia system:

1. ssać olej roślinny (3 - 4 razy dziennie);
2. pić herbatę z liści malin, porzeczek - około l litra (codziennie);
3. spożywać sproszkowaną skorupkę jednego jajka - codziennie;
4. odżywiać się produktami zawierającymi fitoestrogeny: soją, fasolą, kapustą, brokułami;
5. dodawać   do   posiłków   czosnek,   cebulę,   rzodkiew,   gorczycę,   zawierające   fitoncydy   - 

naturalne antybiotyki;

6. spożywać produkty kiszone: kapustę, ogórki - źródła witaminy C;
7. spożywać produkty zawierające żelazo i miedź - jabłka, truskawki, maliny, buraki, czarną 

porzeczkę, marchew;

8. spożywać   produkty,   zawierające   selen,   cynk,   fosfor,   witaminy   E   i   B,   magnez   (kiełki 

pszenicy, owies, kasza jęczmienna, proso, otręby);

9. stosować jodynę - bardzo korzystny środek leczniczy i profilaktyczny (patrz: przepis nr 38)

Przepis nr 38  (zwiększa odporności i aktywności leukocytów, obniża poziomu cholesterolu 

background image

we krwi, oczyszcza naczynia, sprzyja wzrostowi liczby leukocytów we krwi):

W 50 ml ciepłej przegotowanej wody rozpuścić l łyżeczkę od herbaty jodyny (kupić w aptece 

do stosowania zewnętrznego), dokładnie rozmieszać i dodać pełną łyżkę mąki ziemniaczanej. Potem 
postawić   na   słabym   ogniu   i   ciągle   mieszając   dodać   200   ml   wrzątku,   doprowadzić   do   wrzenia, 
gotować l minutę. Stosować 4 -6 łyżeczek po jedzeniu l raz co drugi dzień, aż do zużycia. Potem przy­
gotować nową porcję i znów pić.

Uwaga!  Jeśli   chorobę   zdiagnozowano   jako   raka   w   trzecim   lub   czwartym   stadium   z 

przerzutami i lekarze nie dają żadnych szans, proszę spróbować następującego przepisu:

Przepis nr 39:
Zmieszać w szklance 30 ml nierafinowanego oleju słonecznikowego lub oliwy i 15 ml 96% 

spirytusu. Przykryć szklankę pokrywką, potrząsać szklanką 2 minuty i od razu potem wypić. Niczym 
nie popijać, nie przegryzać. Pić mieszankę 3 razy dziennie 30 minut przed jedzeniem o jednej i tej 
samej porze. Jeśli pojawią się nudności, można żuć skórkę cytryny, ale koniecznie ją wypluć. Pić olej 
ze spirytusem przez 10 dni, potem zrobić 5 dni przerwy i tak trzy razy pod rząd. Po trzecim razie 
przerwa 21 dni. W przerwie należy odpoczywać, żadnych innych sposobów leczenia nie stosować.

Kategorycznie zabrania się:
1. jakiegokolwiek innego leczenia oprócz zaleceń lekarza;
2. przerywania leczenia w trakcie;
3. samowolnego obniżania dawki;
4. wprowadzania dożylnie glukozy;
5. picia alkoholu w dowolnej postaci i palenia tytoniu.

Dodatkowe rady:
– Nie należy używać wódki zamiast spirytusu.
– Leczenie można rozpocząć w każdym stadium choroby.
– Pić tylko jeden gatunek oleju od początku do końca terapii.
– Nie stosować specjalnej diety, a jeść tak, jak to opisałem powyżej. Głodować nie wolno.
– Ograniczyć do minimum spożycie wszelkich tłuszczów.
– Można zażywać wszystkie środki przeciwbólowe oprócz silnych narkotyków. Wszystkie 

inne   lekarstwa   przepisane   przez   lekarza   można   przyjmować.   Nie   używać   preparatów 
hormonalnych.

Tą metodą leczy się raka żołądka pierwszego i drugiego stopnia w ciągu 3 - 4 miesięcy; raka 

trzeciego - czwartego stopnia z przerzutami w ciągu 8 miesięcy - 1,5 roku. Jeśli chory stosował 
urynoterapię,   to   wyleczenie   jest   niemożliwe.   Picie   moczu   bez   oczyszczania   organizmu   -   to 
samobójstwo. Po 3 - 4 miesiącach można dorobić się marskości wątroby!!! Przez pierwsze 4 - 10 dni 
leczenia   może   w   gardle   pojawić   się   pieczenie,   obrzęk.  Jest   to   spowodowane   zabliźnianiem   się 
mikrowrzodów - trzeba pocierpieć. Po 14 - 18 dniach nieprzyjemne odczucia miną.

Informacja do przemyślenia

Problemem raka zajmują się uczeni całego świata, ale nie zmienia to faktu, że właśnie rak jest 

przyczyną śmierci co trzeciej osoby na świecie. Pierwsze wzmianki o raku datowane są na XII wiek 
p.n.e. Poważni uczeni zaczęli badać tę chorobę w XIX wieku. Według dzisiejszej klasyfikacji istnieje 
ponad 150 rodzajów nowotworów. Opracowano wiele metod walki z rakiem. Niestety, onkolodzy, 
uzbrojeni we wszystkie osiągnięcia nowoczesnej technologii, są bezradni.

W starym tybetańskim traktacie o leczeniu chorób „Hudszi" starożytni lekarze wskazują na to, 

że rak to określony rodzaj mikroorganizmów, które pasożytując w ciele człowieka trują go swoimi 
wydzielinami   -   toksynami.   Na   początku   porażony   zostaje   układ   krwionośny   i   kostny,   czemu 
towarzyszą bóle stawów, kręgosłupa, serca. Pasożyty te zostały nazwane „białą śmiercią". Z biegiem 
czasu pasożyty te, przeobrażając się, wrastają w inne części ciała, tworząc guzy - nazwano je „czarną 
śmiercią" - rakiem. Wziąwszy za podstawę założenia starożytnej teorii, uczeni biochemicy z Sankt 

background image

Petersburga spróbowali znaleźć tego pasożyta. W toku badań naukowych udowodniono, że komórki 
rakowe to nie zwyrodniałe ludzkie komórki, jak do tej pory sądzono, ale żyjące w każdym z nas 
rzęsistki (Trichomonas) - jednokomórkowe organizmy, jedne z najstarszych na planecie. Jak pokazały 
badania naukowe rzęsistki mają zdumiewającą zdolność przekształcania się i dostosowywania do 
zmieniających się w organizmie warunków (dlatego tak trudno  je rozpoznać). Na przykład: duże 
dawki  promieniowania,  śmiertelne  dla  człowieka, na  rzęsistki  działają  jak stymulator, powodując 
jeszcze szybszy ich rozwój. Dlatego na skutek promieniowania rzęsistek zaczyna być „agresywny". 
Próbując się ratować, przenika z tkanek do krwi i limfy. W ten sposób rozprzestrzenia się po całym 
ciele. W tych miejscach, gdzie zaczyna się rozwijać, tworzą się przerzuty. Być może dlatego, jak 
uważają uczeni, ogólnie przyjęte metody leczenia chorób nowotworowych, takie jak chemioterapia 
czy   naświetlanie,   czasowo   osłabiając   symptomy   (powodują   chwilową   poprawę   samopoczucia), 
potęgują   przyczyny   choroby.   Analizując   historię   choroby   ludzi,   którzy   poddali   się   wyżej 
wymienionym zabiegom uczeni odkryli, że większość tych osób umarła po upływie 3-10 lat. Na 
drodze doświadczeń uczeni dowiedli, że jeżeli rzęsistek rozwija się w tkankach, to tworzy guzy, jeżeli 
w naczyniach krwionośnych - to skrzepy.

Wysunięto hipotezę, że to właśnie w tym pierwotniaku są wirusy AIDS (a nie jak przyjęło się 

uważać,   w   komórkach   limfatycznych).   Dowodem   słuszności   tej   hipotezy   jest   fakt,   że   preparaty 
przeciwwirusowe   są   zupełnie   nieskuteczne   przy   leczeniu   AIDS.   A   to   oznacza,   że   dopóki   nie 
rozwiążemy problemu leczenia raka, nie poradzimy sobie również z AIDS.

W   jaki   sposób   rzęsistek   dostaje   się   do   organizmu?   Doświadczenia   przeprowadzone   na 

zwierzętach i dwutygodniowych embrionach wykazały obecność rzęsistka w sercu, mózgu, płucach, 
wątrobie, nerkach, jelicie grubym. Cystopodobne rzęsistki znaleziono na dziąsłach pacjentów klinik 
stomatologicznych.  Nosicielkami  rzęsistka  pochwowego  były  badane  kobiety  w   wieku  16-58  lat. 
Badania   krwi   dużej   grupy   osób,   wykonujących   różne   zawody,   zamieszkujących   różne   obszary 
dowiodły,   że   wszyscy   są   nosicielami   rzęsistka.   Pierwotniak   ten   żyje   w   jamie   ustnej,   w   obrębie 
żołądka, w strefie urogenitalnej. Na czym polega mechanizm działania rzęsistka? Wraz z krwią i limfą 
może on wędrować do wszystkich organów. Produkty jego działalności fizjologicznej zatruwają orga­
nizm „gospodarza", porażając układ nerwowy, stawy, wątrobę. Osłabia to system odpornościowy, 
powoduje zakłócenia przemiany materii oraz prowadzi do rozwoju niezliczonej ilości chorób.

Dzisiejsza   medycyna   nie   uznaje   tej   teorii   (chociaż   naukowe   potwierdzenie   otrzymanych 

wyników nie budzi wątpliwości). Trzy największe instytuty naukowo-badawcze w  Rosji (Instytut 
Epidemiologii   i   Mikrobiologii   im.   Pasteura,   Instytut   Rentgenologiczno-Radiologiczny   i   Instytut 
Położnictwa i Ginekologii im. Otto) przez 5 lat prowadziły badania, które potwierdzają powyższe fak­
ty. Uznanie tej teorii oznaczałoby obalenie ogólnie przyjętej na świecie koncepcji leczenia raka, a do 
tego potrzebny jest czas, siły i środki.

Po  przeczytaniu  tych   słów   Czytelnik   może   w   wpaść   w   panikę.  Czyżbyśmy  wszyscy  byli 

nosicielami komórek nowotworowych? Teoretycznie tak, ale w codziennym życiu wszystko zależy od 
nas samych, a dokładniej od naszego systemu odpornościowego.

Jeszcze na początku XX wieku dr Passet dowiódł, że w samych tylko komórkach mózgu 

znajdują się 23 rodzaje bakterii, m.in.: gronkowiec, bakterie Frenkela, zarazki gruźlicy, ale nie ozna­
cza to, że człowiek musi zachorować na choroby, powodowane przez te bakterie. W organizmie 
zdrowego człowieka są siły obronne, które chronią go przed tysiącem różnych chorób. Podkreślam 
jednak: tylko zdrowego człowieka, a zdrowie zależy od bardzo wielu czynników: higieny, kultury 
żywienia, sposobu myślenia i postępowania, a nawet od zwykłej higieny osobistej. Dopóki uczeni i 
lekarze nie dotrą do prawdy, proponuję osobom chorym, które mają choćby minimalne szansę na 
przeżycie, aby pomogły sobie same.

Gdy analizuję przypadki wyleczenia chorych, którym miałem szczęście pomóc lub gdy czytam 

o wyleczeniach innych osób, chorych na raka, zauważam określoną regularność. W momencie gdy 
człowiek, stojący w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, stwarza dla swojego organizmu surowe, 
czasem wręcz ekstremalne warunki w celu oczyszczenia organizmu (zmiana nawyków żywieniowych, 
głodówka, hartowanie, zmiana sposobu myślenia, postępowania, podejścia do problemów życiowych, 
itp.), które wielokrotnie podnoszą sprawność układu odpornościowego - choroba ustępuje. A więc nie 

background image

traćmy czasu! Trzeba działać! Wszystko zależy od nas samych.

Wszystkie   opisane   powyżej   sposoby   i   metody   dotyczą   osób,   które   dotknęła   choroba 

nowotworowa.

Kiedy w jednej z audycji radiowych poproszono mnie o podanie sposobów ustrzeżenia się 

przed nowotworami, odpowiedziałem w następujący sposób:

1. Należy jeść warzywa i owoce, pochodzące z regionu swojego zamieszkania oraz pić świeżo 

przygotowane z nich soki. Codziennie w jadłospisie powinno znaleźć się chociaż l jabłko, a także 
surowe i gotowane warzywa. Najbardziej wartościowe są warzywa i owoce o barwie intensywnie 
zielonej,   pomarańczowej   i   czerwonej   (szpinak,   sałata,   ogórek,   fasola,   groszek,   pomidory,   buraki, 
marchew, dynia, jabłka, gruszki itp.). Dzięki nim komórki organizmu otrzymują wszystkie niezbędne 
dla niego witaminy, substancje mineralne, błonnik i tlen.

2.   Należy   umieć   odróżnić   tłuszcz   od   ....   tłuszczu.   Tłuszcze   są   niezbędne   dla   organizmu, 

szczególnie potrzebne są osobom w starszym wieku. Pytanie: jakie tłuszcze? W olejach roślinnych, 
szczególnie tych tłoczonych na zimno, znajdują się kwasy i witaminy, które wydłużają nasze życie. 
Codziennie rano i wieczorem należy pić l łyżeczkę oleju oraz dodawać l łyżkę stołową do sałatek
Natomiast spożycie mięsa, mleka i margaryny należy jak najbardziej ograniczyćTłuszcze, znajdujące 
się w tych produktach nie dają nic prócz chorób, a tylko blokują działanie „dobrych" tłuszczów.

3. Należy uczyć się ruchu i oddychania. Powietrze, a dokładniej znajdujący się w nim tlen, jest 

niezbędne każdej z miliardów komórek naszego ciała, powoduje ich regenerację, tzn. zatrzymanie 
procesów starzenia. Ruch pomaga tlenowi dotrzeć do każdej komórki, dlatego należy jak najwięcej 
czasu spędzać w ruchu na świeżym powietrzu.

4. Bądźcie zawsze radośni! Wszystkie przeżyte przez nas emocje zostają nie tylko „w głowie" 

-   kierują   one   większością   reakcji   fizjologicznych   naszego   organizmu.   Jeśli   coś   nas   martwi   lub 
denerwuje, nasz system immunologiczny (naturalny system obronny organizmu) przestaje wytwarzać 
hormony T i B, które m.in. chronią nas przed wszelkimi infekcjami i rakiem. Gdy jesteśmy szczęśliwi 
i radośni, gdy cieszymy się życiem, wzmacniamy swój system odpornościowy i zdrowie.

5. Trzeba się odprężać. Dzisiejsze życie to ciąg nieprzyjemności i stresów. Uniknięcie ich jest 

niemożliwe, ale nie można ich kumulować. Trzeba znajdować czas na relaks, robić wtedy to, co się 
podoba: zamknąć się w pokoju i słuchać muzyki, medytować, spacerować po lesie. Kobiety niech 
kochają mężczyzn, a mężczyźni - kobiety. Ale też codziennie trzeba pobyć trochę w samotności (3 - 5 
minut), rozluźnić się i nie myśleć o nieprzyjemnościach.

6. Trzeba zmuszać mózg do pracy. Im więcej mózg pracuje, tym bardziej jest wytrzymały. W 

każdym   wieku,   ale   szczególnie   na   starość,   należy   „budzić"   obszary   mózgu,   odpowiedzialne   za 
pamięć.   Należy   czytać   książki,   chodzić   do   muzeum,   słuchać   wykładów,   grać   w   szachy   -   krócej 
mówiąc - pracować głową!

7. Dłużej spać. Dobry sen nie tylko rozjaśnia myśli, ale też daje odpoczynek mięśniom, obniża 

ciśnienie, regeneruje system wydzielania hormonalnego, podnosi odporność. Nawet rany goją się 
szybciej podczas snu. Człowiek, któremu przez kilka dni nie pozwala się zasnąć po prostu wariuje. 
Dlatego spać trzeba 6-8 godzin i ani trochę krócej!

8. Polubić chłód. System odpornościowy organizmu należy stale trenować. Szczególnie lubi 

on chłód. Należy chronić organizm przed przegrzaniem, ubierać się lekko. Temperatura powietrza w 
pokoju, w którym śpimy powinna wynosić 16 - 17 °C. Naprzemienny prysznic (5-10 minut) rano i 
wieczorem - to gwarancja niezawodnej pracy systemu immunologicznego.

9. Należy mniej jeść. Trzeba wypracować sobie zasadę: „Jeść, aby żyć - a nie żyć, aby jeść". 

W tym celu należy nauczyć się jeść powoli, a od stołu wstawać zawsze z uczuciem głodu.

10. Trzeba się więcej śmiać! Podczas śmiechu pracuje dużo więcej mięśni, niż możemy sobie 

wyobrazić. Śmiech to forma masażu dla naszych organów wewnętrznych oraz bodziec, stymulujący 
organy   trawienne.   Śmiech   działa   przeciwbólowo   i   przeciw-zapalnie.   Śmiejąc   się,   oddychamy 
szczególnie   głęboko   i   tym   samym   odnawiamy   zapasy   tlenu   w   płucach.   Mózg   podczas   śmiechu 
wytwarza serotoninę - „hormon szczęścia". Poza tym śmiech to wspaniały sposób kontaktu.

11. Kochajmy się! Starożytna medycyna widziała sposób na osiągnięcie nieśmiertelności w 

zlaniu dwóch pierwiastków: męskiego i żeńskiego. Akt miłosny najlepiej odbudowuje harmonię ciała.

background image

12. Należy oczyszczać organizm. Pamiętajmy, że to, co wewnątrz nas, to i na zewnątrz!
13. Trzeba słuchać głosu swojego ciała! Nasze ciało reaguje na troskę, którą mu się okazuje. 

Zacznijmy o siebie dbać, zanim zachorujemy, a wtedy zawsze będziemy zdrowi.

Promienie śmierci

Promieniowanie elektromagnetyczne stało się prawdziwym zagrożeniem dla naszego zdrowia. 

Źródła promieniowania spotyka się na każdym kroku. Czy można samodzielnie zabezpieczyć się 
przed szkodliwym działaniem promieniowania elektromagnetycznego? W zasadzie tak, jeśli zna się 
pewne reguły.

Dlaczego promieniowanie jest szkodliwe?

Problem ten do niedawna w ogóle nie był rozpatrywany przez poważnych uczonych - lekarzy, 

ponieważ wymaga on uznania kontrowersyjnego faktu: człowiek posiada biopole. Badali je głównie 
fizycy, taktując jednak ten problem jako hobby.

Teraz   już   dokładnie   ustalono,   że   każdy   organ   ludzkiego   ciała   pracuje   na   określonej 

częstotliwości: serce - 700-800 Hz (herców), wątroba - 300-400 Hz, mózg w zależności od stopnia 
pobudzenia   10-50   Hz   itd.   Jeżeli   na   serce   oddziałuje   źródło   promieniowania   o   analogicznej 
częstotliwości, to może ono zwiększyć lub obniżyć częstotliwość, która uważana jest dla serca za 
normę.   To   samo   może   stać   się   i   z   innymi   organami.   Silne   albo   słabe,   ale   za   to   długotrwałe 
oddziaływanie   na   nasze   organy   promieniowania   elektromagnetycznego   może   doprowadzić   do 
poważnych chorób.

Życie na Ziemi powstało i rozwijało się w warunkach stosunkowo słabego promieniowania 

elektromagnetycznego. Jego źródłem było: pole magnetyczne Ziemi, promieniowanie kosmiczne i 
słoneczne   (radiacja).   Były   to   warunki   naturalne.   Postęp   techniczny   doprowadził   do   tego,   że 
sumaryczne natężenie pól magnetycznych wzrosło o kilka jednostek. Nasze biopole (aura) jest nisz­
czone   przede   wszystkim   przez   powietrzne   linie   przekaźnikowe,   łączność   radiową,   radiolokację, 
niektóre przedsiębiorstwa przemysłowe.

Na początku lat 70-tych Amerykanów zaszokowały rezultaty badań doktora Picock'a, który 

obserwował działalność helikopterowo-pilotowego centrum treningowego w Fort Rakker (Alabama). 
W   okolicach   tej   bazy   znajdowało   się   46   jednostek   radarowych.   I   praktycznie   każdy   człowiek 
mieszkający   lub   pracujący   w   pewnej   odległości   od   Fort   Rakker   podlegał   promieniowaniu 
emitowanemu   przez   te   jednostki.   Na   20   zarejestrowanych   przypadków   krzywicy   nóg   w   stanie 
Alabama 17 dotyczyło Fort Rakker.

Specjalistom   udało   się   ustalić,   że   wraz   ze   zwiększeniem   natężenia   (mocy)   w   liniach 

przesyłowych   i   podstacjach   transformatorowych   (do   500   kW   i   więcej)   zaczęło   się   pogarszać 
samopoczucie   ludzi   pracujących   lub   mieszkających   w   pobliżu.   Uczeni   odkryli,   że 
prawdopodobieństwo powstania chorób nowotworowych u osób żyjących w pobliżu linii wysokiego 
napięcia zwiększa się kilkakrotnie.

Wrogowie w naszym domu

Okazuje się, że w naszych domach jest wielu wrogów, o których nawet nie wiemy.
Komputer. Nawet jeżeli monitor jest bezpieczny, a filtr odpowiada normom, to mimo wszystko 

komputer   może   szkodzić   domownikom.   Człowiek   pracujący   przy   komputerze   w   tym   przypadku 
rzeczywiście jest zabezpieczony przed promieniowaniem. Ale ono przecież nigdzie nie znika. Po 
prostu omija operatora i koncentruje się za jego plecami, gdzie może stać łóżeczko dziecka. Dlatego 
bardzo ważne jest umieszczenie tej zdobyczy cywilizacji tak, aby jego promieniowanie nie działało na 
domowników, a uchodziło, powiedzmy, w stronę okna lub na ścianę.

To   samo   dotyczy   i  telewizora.  Wszyscy   wiedzą,   że   najlepiej   jest   oglądać   telewizję   w 

odległości   2-3   m.   Ale   mało   kto   wie,   że   nie   wolno   stawiać   telewizora   przed   łóżkiem   (może 

background image

spowodować łamanie w kościach). Nie należy również zasypiać przy włączonym telewizorze, gdyż 
śpiący organizm nie jest zdolny bronić się przed promieniowaniem. Dlatego lepiej od razu ustalić 
czas,   kiedy   urządzenie   powinno   wyłączyć   się   automatycznie   i   w   tym   celu   wybrać   telewizor   z 
wmontowanym programatorem czasowym.

Kuchenki mikrofalowej nie warto kupować bez przyrządu rejestrującego siłę promieniowania. 

Rzecz w tym, że bilans kuchenki okresowo ulega zakłóceniu i wtedy poziom promieniowania dra­
stycznie wzrasta. Określiwszy ten moment za pomocą specjalnego przyrządu można od razu wezwać 
fachowca, który doprowadzi kuchenkę do normy.

Do   tej   pory   mowa   była   o   technice.   Ale   pomówmy   o   zupełnie   niewinnych   domowych 

przedmiotach, np.  lampach.  W przypadku żyrandoli zwisających z sufitu ich kształt ukierunkowuje 
promieniowanie. Można przebywać w pokoju z taką lampą, ale nie należy siedzieć przy stole mając ją 
nad głową. To samo odnosi się do kinkietów: w żadnym wypadku nie należy umocowywać ich nad 
łóżkiem na wysokości głowy. Lepiej kupić lampkę z półkulistym kloszem skierowanym do sufitu, 
ponieważ promieniowanie powinno być skierowane do sufitu, a nie do podłogi.

Toaletkę  także niebezpiecznie jest trzymać w sypialni. Ale jeśli już jest, to należy zwrócić 

uwagę, aby wszystkie lustra znajdowały się na jednej płaszczyźnie. W przeciwnym wypadku tworzy 
się strefa silnego promieniowania. W ogóle lepiej kupować lustra, które przymocowuje się do ściany.

Formy   architektoniczne  także   mogą   tworzyć   w   domu   nieprzyjazne   strefy.   Idealny   byłby 

okrągły pokój, ale ponieważ jest to nierealne, zatrzymajmy się na jednym szczególe. Kąty pokoju to 
najniebezpieczniejsze miejsca i dlatego nie poleca się stawiać tam kanapy ani kłaść się głową w rogu. 
Nie należy też siedzieć na rogu stołu. Bynajmniej nie jest to przesąd. Róg działa w danym przypadku 
jak antena zbierająca strumień promieniowania. W tym wypadku okrągłe lub owalne stoły są dużo 
lepsze.

Rada   uniwersalna:   raz   w   roku   należy   w   domu   przestawić   meble,   aby   uniknąć   ciągłego 

niesprzyjającego oddziaływania.

Prawie zapomniałem o  telefonach komórkowych.  Mężczyźni lubią nosić je w wewnętrznej 

kieszeni marynarki. Jest to niedozwolone, ponieważ w ten sposób płuca i serce podlegają długotrwałe­
mu szkodliwemu działaniu. Radzę trzymać telefon komórkowy w zewnętrznej bocznej kieszeni, a 
jeszcze lepiej w teczce.

To, co zostało powyżej powiedziane pozwala zrozumieć, że każdy kontakt z otaczającym nas 

światem w większym lub mniejszym stopniu wpływa na nasze biopole. Nawet gdy okrywamy ciało 
kołdrą, to ładuje się ono dodatnim statycznym ładunkiem o napięciu 600-700 V (wolt).

Gdy chodzimy po syntetycznej wykładzinie elektryzujemy się ładunkiem dodatnim do 1000 

wolt. Takie kontakty prowadzą do nagromadzenia w naszym ciele ładunku dodatniego, co staje się 
jedną z przyczyn chorób nerwowych i naczyniowo-sercowych.

Wielu   uczonych   i   specjalistów-fizyków   jest   skłonnych   uważać,   że   przyczyną   chorób 

nowotworowych jest również nadmiar ładunków dodatnich w naszym ciele. Często przecież nawet 
podczas   zwykłego   uścisku   dłoni   przeskakuje   iskra,   nie   mówiąc   już   o   dotknięciu   uziemionego 
przedmiotu.

Natura obmyśliła, że człowiek, dotykając ziemi bosymi stopami będzie przyjmował ładunki 

ujemne i w ten sposób wyrównywał elektryczny potencjał całego ciała.

Ładujmy akumulator życia

W odróżnieniu do wszystkich ssaków żyjących na Ziemi, tylko człowiek chodzi na dwóch 

nogach i nie jest to przypadek, ponieważ człowiek to „bateria" o przeciwnych biegunach. Górna część 
ciała i głowa posiadają ładunek dodatni, a dolna część i nogi - ujemny. Z kosmosu otrzymujemy 
energię dodatnią, a z ziemi - ujemną. Im większa wymiana energii, tym zdrowszy i odporniejszy jest 
nasz   organizm.   Człowiek   może   pobierać   energię   z   kosmosu   poprzez   prawidłowe   oddychanie, 
hartujące   zabiegi   wodno-powietrzne   i   pożywienie   roślinne   i   dlatego   powinien   dążyć   do 
maksymalnego kontaktu ciała z wodą i powietrzem. Energię z Ziemi można czerpać głównie przez 
kontakt z nią gołych stóp. Hipokrates już .4 wieki temu napisał: „Najlepsze obuwie - to brak obuwia". 

background image

Nasi pradziadowie nie nosili modnych i pięknych butów na sztucznej podeszwie, przez większość 
swojego życia chodzi boso i dzięki temu byli bardziej wytrzymali i zdrowsi niż my.

Niestety, nam cywilizacja  stworzyła inne  warunki życia, choć  nawet w  obecnych czasach 

można znaleźć l -2 minuty, by podstawić nasze stopy pod strumień chłodnej lub zimnej wody.

Jeżeli będziemy codziennie na przemian podstawiać stopy pod strumień zimnej wody na 10-15 

sekund, to grypa, przeziębienie i inne rozliczne choroby nie będą nam zagrażać.

Przez kontakt gołych stóp z ziemią organizm pobiera zdrowotną energię. Chodzenie boso po 

ziemi, porannej rosie, morskim piachu, śniegu bardzo mocno ładuje „akumulator" naszego życia.

Chodzenie boso nie tylko wspaniale hartuje i ogólnie wzmacnia, stanowi również cudowną 

profilaktykę przeciw bólom w plecach, krzyżu, ramionach i mięśniach nóg.

Niezależnie od tego, ile macie Państwo lat, zacznijcie chodzić boso, a każdy dzień będzie 

wypełniony zdrowiem i radością.

Szkodliwe promieniowanie - przyczyną wielu chorób

Tylko   teoretycznie   nasza   głowa   posiada   ładunek   dodatni,   a   nogi   ujemny.   Ogromne   ilości 

małych dawek promieniowania (oglądanie telewizji, chodzenie w ubraniu i butach, siedzenie w sa­
mochodzie, przy komputerze itp.) nieustannie naruszają bilans w naszym ciele. Aby go unormować 
podam kilka prostych sposobów, które pomogą usunąć szkodliwe promieniowanie, będące jedną z 
przyczyn różnych dolegliwości zdrowotnych, a także wyrównają elektryczny bilans naszego ciała.

Przepis nr 40:
Należy   wziąć   miękki   i   niegruby   metalowy   przewód   (najlepiej   miedziany),   odsłonić   jego 

koniec i przymocować do rury wodociągowej lub do kaloryfera. Drugi koniec, również odsłonięty, 
powinien   być   przymocowany   do   naszego   ciała.   Gdy   oglądamy   telewizję,   czytamy   gazetę, 
wykonujemy jakąkolwiek statyczną pracę lub po prostu odpoczywamy, należy na 2-3 godziny opleść 
przewodem   nadgarstek   (najlepiej   lewej   ręki),   gdyż   tam   przechodzi   energetyczny   południk   serca. 
Zabieg ten polepszy zdolność do pracy, wyciszy układ nerwowy, poprawi kondycję i zapewni zdrowy, 
mocny sen.

Przepis nr 41:
Można   też   wypróbować   inny,   choć   mniej   efektywny   sposób,   który   nie   tylko   likwiduje 

szkodliwe promieniowanie, ale i oczyszcza organizm z toksyn. Do miski należy wlać słoną wodę (9 
gram soli na l litr wody). Zamoczyć w niej nogi, oddychać spokojnie i powoli, zanurzyć do wody 
również koniec przewodu uziemiającego. Do miski można dosypać kilka morskich kamyczków lub 
ziaren bobu, po których można pochodzić w miejscu. Taki masaż stóp sprzyja szybszej normalizacji 
potencjału energetycznego ciała.

Aby polepszyć bilans energetyczny ciała można wykorzystać kontakt z drzewami.

Drzewa uzdrowiciele

Wszystkie drzewa można podzielić na dwie grupy. Do pierwszej należą drzewa, zabierające 

szkodliwą energię, do drugiej - dające dobrą energię. Człowiek powinien korzystać z tych właściwości 
drzew, po to, by uzupełnić swoje zasoby energetyczne, jak również po to, by poprawiać swój stan w 
przypadku różnych chorób.

Drzewa   dające   zdrowotną   energię   to:   dąb,   sosna,   akacja,   klon,   jarzębina,   brzoza,   jabłoń, 

wiśnia, śliwa, grusza.

Przepis nr 42:
Aby „naładować się" zdrowotną energią drzewa należy stanąć tyłem do niego w odległości 20 

- 40 cm, rozluźnić mięśnie, zamknąć oczy. Odwrócić dłonie w kierunku pnia i przez 3 - 5 min. 
wyobrażać sobie, jak energia przenika przez palce do całego naszego ciała.

Przepis nr 43:
Aby uwolnić się od złego promieniowania należy wykorzystać kontakt z takim drzewami jak: 

kasztan, topola, wierzba, orzech, osika. Należy podejść do drzewa na odległość 20-30 cm, stanąć 

background image

twarzą do niego, wyciągnąć w stronę pnia dłonie, zamknąć oczy, rozluźnić się i pomyśleć o tym, że 
przez palce drzewo zabiera energię, która przeszkadza nam być zdrowym. Seans powinien trwać 10-
15 minut.

Osobiście jestem bardzo zobowiązany uzdrawiającej sile drzew. Kiedyś, gdy bardzo męczyły 

mnie bóle pleców, a żadne środki przeciwbólowe nie działały, właśnie kilka seansów z drzewem ja­
błoni pomogło mi w powrocie do pełni zdrowia.

Współczesnemu człowiekowi, wychowanemu przez postęp techniczny trudno jest zrozumieć, 

jak zwykłe drzewo może wyleczyć z tego, z czego nie jest w stanie wyleczyć dzisiejsza medycyna. 
Także i mnie trudno jest odpowiedzieć na pytanie, czy to możliwe, że kiedyś Natura odkryje przed 
nami swoje tajemnice. Na razie musimy zadowolić się niezaprzeczalnymi faktami, których zebrano 
dużo, a których wyjaśnić nie jestem w stanie. Wiadomo, że w dawnych czasach najlepszym środkiem 
na bezsenność i wyczerpanie nerwowe było zwykłe rozczesywanie włosów drewnianym grzebieniem. 
Syberyjscy   znachorzy   w   przypadku   silnego   bólu   zęba   radzili   cierpiącemu   potrzymać   w   ustach 
kawałek osikowego drzewa i ból uciszał się.

Wiele chorób kobiecych oraz zastarzałe hemoroidy leczono kawałkami brzozy. A schizofrenię, 

epilepsje i ból głowy likwidowano maleńkimi kawałkami osiki przyłożonymi do odpowiednich części 
głowy.

Kończąc ten niepełny opis leczniczych sił drzew chcę podać jeden przepis, który myślę, że 

zainteresuje wielu Czytelników. Mowa w nim będzie o gronkowcu złocistym, którego dość trudno jest 
pokonać   dzisiejszymi   preparatami   medycznymi.   Zwracało   się   do   mnie   paru   pacjentów,   którym 
gronkowiec  zaatakował  oczy, gardło, nos. Trudno  opisać,  ile  się  oni  nacierpieli.  Stosowali różne 
krople i antybiotyki, a gronkowiec okazał się „nie do zdarcia", uodpornił się na najdroższe lekarstwa. 
Przepis, jaki podałem tym pacjentom bardzo ich zdziwił, ale gdy go wypróbowali, przekonali się, że 
„genialne jest to co najprostsze".

Przepis nr 44 (gronkowiec złocisty):
Należy zapalić kilka brzozowych polan (najlepiej zmoczonych przez deszcz) i posiedzieć przy 

takim ognisku. Chodzi o to, by dym przeniknął do dróg oddechowych, dostał się do oczu. Proszę 
wytrzymać, jeśli dym będzie szczypał, wgryzał się w oczy, gdy oczy zaczną swędzić można przetrzeć 
je  rękoma, którymi  przerzucali  Państwo drwa  przy ognisku.  Już następnego  dnia  po brzozowym 
ognisku gronkowiec powinien przestać Państwa niepokoić, ale jeśli nie zniknął całkiem, należy zabieg 
powtórzyć.

Rozmyślania na temat cukrzycy

Trzydzieści - czterdzieści lat temu, gdy nie było takiej obfitości kiełbas, wędlin, produktów 

rafinowanych, wyrobów z oczyszczonej mąki, słodkich napojów, drożdżowych bułeczek i słodyczy 
cukrzyca była rzadką chorobą. Jeśli ktoś na nią zachorował, to przeważnie na starość, gdy trzustka, 
osłabiona latami życia, przestawała wypełniać swoje funkcje. W dzisiejszych czasach choroba zaata­
kowała młodsze pokolenia i coraz częściej można ją spotkać nie tylko u osób dorosłych, ale i u dzieci. 
Przewaga w pożywieniu smażonych, gotowanych, mięsnych potraw, mącznych, słodkich produktów, 
a   także   pasteryzowanego   lub   gotowanego   krowiego   mleka   jest   jedną   z   głównych   przyczyn 
powstawania choroby, zarówno u dzieci i młodzieży, jak i u dorosłych. Stwierdzono, że zastrzyki z 
insuliny  nie  są zbyt  skuteczne  w  leczeniu tej  choroby.  Insulina  jest  substancją  wydzielaną  przez 
trzustkę. Hormon ten pomaga organizmowi przyswajać naturalne cukry organiczne. Energia, którą 
organizm   przy   tym   otrzymuje   jest   wykorzystywana   na   procesy   przemiany   materii,   a   także   na 
odżywianie i regenerację trzustki. Nasze komórki mogą zużywać naturalne (organiczne) cukry, które 
w dużych ilościach znajdują się w warzywach i owocach, ale nie cukry, wytwarzane przemysłowo i 
nie skrobię, znajdującą się w smażonych frytkach, pieczonych bułeczkach, płatkach owsianych czy 
długo   gotowanych   kaszach.   Gdy   te   szkodliwe   produkty   dostaną   się   do   organizmu,   musi   on   je 
przetrawić. Ale jak? Rozłożyć na cukry pierwsze. Ponieważ produkty te przeszły obróbkę termiczną, 
to nie ma w nich żywych enzymów (enzymy giną w temperaturze 54°C) i organizm musi korzystać z 
własnych   zapasów.   Prościej   mówiąc,   trzustka   powinna   produkować   znacznie   więcej   insuliny   niż 

background image

może, co prowadzi do jej przeciążenia. Nawet po przetrawieniu tych produktów trzustka nie może nic 
z nich otrzymać, ponieważ z takim trudem przetrawione produkty są nieorganicznymi atomami, które 
nie są w stanie jej zregenerować, a to prowadzi do zachorowania na cukrzycę. Aby to wyjaśnienie 
było   dla   wszystkich   zrozumiałe,   przytoczę   życiowy   przykład.   Przypuśćmy,   że   zapas   hormonów 
trzustki jest równy określonej sumie pieniędzy, którą trzeba rozsądnie wydawać, tak, aby wystarczyło 
na wiele lat, a my wydaliśmy je w ciągu bardzo krótkiego czasu. I to wszystko - nie ma pieniędzy, nie 
ma   czego   wydawać.   Wtedy   to   otrzymuje   się   „pożyczkę"   w   postaci   zastrzyków   z   insuliny. 
„Oprocentowanie" tej pożyczki to choroby serca, naczyń krwionośnych, a także kamienie w woreczku 
żółciowym i w nerkach.

Z reguły wszyscy cukrzycy cierpią na nadwagę. Wynika to z tego, że insulina w zastrzykach 

jest produktem syntetycznym (otrzymywanym drogą przemysłową), tzn. nieorganicznym i zamiast 
spalać tłuszcze, to wręcz przeciwnie - sprzyja ich gromadzeniu. Nadmiar w organizmie tłuszczy i 
toksyn prowadzi do chorób układu krążenia. Krew staje się gęsta, kwaśna, co sprzyja powstawaniu 
zaburzeń   mięśnia   sercowego,   kamicy.   Częste   są   przypadki   zachorowania   na   cukrzycę   w   wyniku 
przeżytego silnego stresu. Zwykle dzieje się tak u osób ze słabą wątrobą lub cierpiących na zaburzenia 
pracy   jelita   grubego.   Z   reguły   każdy   stres   „uderza"   na   początku   w   wątrobę   -   „chemiczne 
laboratorium" naszego organizmu i jeśli wątroba „wysiądzie", to i jej „współpracownicy" - układ 
pokarmowy   i   trzustka   zaczynają   szwankować.   Może   to   doprowadzić   do   owrzodzeń   żołądka, 
dwunastnicy   lub   do   cukrzycy.   Jeżeli   osoby   chore   na   cukrzycę   nie   brały   (na   swoje   szczęście) 
zastrzyków z insuliny, mają szansę uwolnić się od tej uciążliwej choroby. Większość moich pacjentów 
cierpiących na cukrzycę (szczególnie ci, którzy nie brali insuliny) wyleczyła się całkowicie.

Wiemy   już,   że   nasz   układ   pokarmowy   przy   prawidłowym   odżywianiu   naturalnymi, 

nieprzetworzonymi produktami może wydzielać wszystkie, konieczne do normalnej pracy organizmu 
hormony,   m.in.   insulinę,   przy   czym   w   ilościach   dużo   większych,   niż   wydziela   je   trzustka.  A  to 
oznacza, że zmieniwszy sposób odżywiania i poświęciwszy sobie trochę czasu, możemy poradzić 
sobie   z   cukrzycą.   Co   należy   zrobić?   Po   pierwsze   wyłączyć   z   diety   lub   zminimalizować   ilość 
skoncentrowanych skrobi i cukrów, które przeszły obróbkę termiczną: chleba, ziemniaków (obranych 
i   ugotowanych)   oraz   cukru   i   jego   pochodnych,   m.in.   przemysłowo   wytwarzanych   soków, 
zawierających cukier, gotowanych kasz, gotowanego mięsa, gotowanego pasteryzowanego mleka i 
jego przetworów (przemysłowo wytwarzane jogurty, kefiry, twaróg, żółty ser, masło śmietankowe). 
Można spożywać jedynie wiejskie masło i ser, zsiadłe mleko. Jeść należy specjalnie przygotowaną 
kaszę   (której   nie   można   długo   gotować).   Kasze   powinno   się   spożywać   codziennie.   Szczególnie 
korzystne dla zdrowia są kasze: gryczana, pszenna, kukurydziana, jęczmienna, ryż, owies. Kasze 
powinny być ugotowane na „gęsto", bez dużej ilości wody. Kasze powinny stanowić 1/3 naszego 
codziennego   posiłku.   Najlepiej   spożywać   je   ugotowane   metodą   „z   przerwą".   Przykładowo   kaszę 
gryczaną gotujemy w następujący sposób: Kaszę przepłukać, zamoczyć w zimnej wodzie na 8-10 
godzin. W tej samej wodzie gotować ją 3 - 5 minut. Następnie do kaszy wsypać drobno pokrojoną 
cebulę, szczelnie zawinąć, by nie traciła ciepła i „dochodziła" przez 30 - 45 minut. Przed jedzeniem 
dodać masło lub olej roślinny tłoczony na zimno.

Podstawą   pożywienia   powinny   być   świeże   lub   suszone   owoce,   warzywa,   świeżo 

przygotowane z nich soki oraz różne przyrządzone z nich potrawy (tylko pieczone w piekarniku), 
kasze, trochę orzechów, zamiast cukru - miód (10 - 15 g dziennie). Z tłuszczy najlepiej używać tylko 
olej roślinny tłoczony na zimno. W ciągu dnia korzystnie jest wypić l litr mieszanki soków: marchew 
380 g, sałata 25 g, fasola strączkowa 185 g i kapusta 185 g ( w proporcji 6 : 4 : 3 : 3), a oprócz tego 
0,5 litra mieszanki soku z marchwi -280 g i szpinaku 120 g. Rezultat leczenia będzie jeszcze lepszy, 
gdy oczyści się jelito grube za pomocą lewatywy. Należy również co 3 miesiące oczyszczać wątrobę 
(patrz: „Jak żyć długo i zdrowo, str. 162- 170).

Temat lewatywy chciałbym omówić dokładniej, gdyż jest to jeden z najbardziej skutecznych 

(w warunkach domowych) sposobów oczyszczania organizmu z toksyn.

Niektórzy   specjaliści   ostrzegają,   że   przemywanie   jelita   grubego   prowadzi   do   zniszczenia 

zdrowej mikroflory. Nie mogę się z tym zgodzić. Przy trybie życia, jaki prowadzimy, ilości przyj­
mowanych leków, znalezienie człowieka ze zdrową mikroflorą jest praktycznie niemożliweMyślę, że 

background image

nie pomylę się, jeżeli powiem, że 90% społeczeństwa ma zwyrodniały układ pokarmowy i naruszoną 
mikroflorę.  Znany na całym świecie amerykański lekarz Walker (żył 106 lat), który przez 50 lat 
używał lewatywy w leczeniu różnych chorób, mawiał: „Nie ma prostszego i bardziej skutecznego 
środka oczyszczającego człowieka od wewnętrznych „brudów" niż lewatywa. A osoby, które są jej 
przeciwne, właśnie potrzebują lewatywy najbardziej." Nasi starożytni przodkowie używali lewatywy 
w celu utrzymania higieny wewnętrznej swojego ciała. W manuskrypcie „Ewangelia Świata Jezusa 
Chrystusa"   według   św.   Jana   uzdrawiacz   tak   zwraca   się   do   chorych:   „Synowie   człowieczy,   Wy 
zapomnieliście, czyimi jesteście dziećmi. Waszą matką jest Ziemia. I wszyscy, którzy żyją na Ziemi 
muszą żyć według praw natury. Zdrowie - to naturalny stan Człowieka. Choroba - to odpowiedź 
Natury na nierozumne  zachowanie człowieka. Żeby stanąć na  drodze zdrowia, poproście Matkę-
Ziemię, trzech sprzymierzeńców: Anioła - Wodę, Anioła - Powietrze, Anioła - Światła. Jako pierwszy 
przyjdzie z pomocą Anioł - Woda. Znajdźcie dużą dynię z wydrążoną łodygą o wzroście człowieka, 
oczyśćcie ją wewnątrz, napełnijcie wodą z rzeki ogrzanej Słońcem. Powieście dynię na drzewie, a 
chylcie głowę nisko do ziemi. Módlcie się do Matki - Ziemi, żeby wybawiła Was od grzechów, które 
popełniliście z obżarstwa. Kiedy woda, opłukawszy jelita, z Was wyjdzie, zobaczycie na własne oczy, 
poczujecie własnym nosem, będziecie mogli spróbować własnymi palcami, jakie ohydne kamienie 
nosiliście w sobie. Jak może być Wasze ciało zdrowym, a rozum nieotumanionym? I tak postępujcie 
cały tydzień, powstrzymując się przed sytym jadłem. Dopiero wtedy poznacie, jakie to jest szczęście 
żyć  w   czystym   ciele.   I   wyciągnijcie   jeden,   jedynie   możliwy   dla   człowieka   rozumnego   wniosek: 
człowiek, omywający siebie tylko z zewnątrz jest podobny do grobowca, wypełnionego cuchnącymi 
kamieniami i przyozdobionego drogimi szatami."

Praktyka świadczy o tym, że bynajmniej nie każdy człowiek z samozaparciem i gotowością 

zaczyna stosować te zabiegi. Dlatego też należy głęboko uświadomić sobie, że tylko w ten sposób 
będziecie Państwo mogli pozbyć się „brudów", zgromadzonych w jelicie grubym. Dla wielu osób 
zabieg ten, nie wiedzieć czemu, wydaje się wstrętny, chociaż nie odczuwają żadnego wstrętu, nosząc 
w sobie kilka kilogramów gnijących kamieni kałowych, woń których jest nieporównywalna z żadną 
zawartością   ścieków   kanalizacyjnych.   Inni   natomiast   rezygnują   z   zabiegów,   ponieważ   trzeba   je 
rzeczywiście wykonywać na kolanach, a pozycję tę przyjmować im niewygodnie lub trudno albo też 
nie   mają   gdzie.   Jeszcze   inni   boją   się,   że   mogłyby   im   popękać   szwy   po   przebytych   opera­
cjach...Wymówki znajdują się różne. I dopiero pod groźbą noża chirurga lub jeszcze gorzej - śmierci, 
człowiek szybko zgadza się doprowadzić się do porządku. Nawiasem mówiąc, są i tacy, którzy z 
gotowością i bez problemów godzą się na przemywanie, zwane lewatywą. Praktyka świadczy o tym, 
że  każdy,  kto  weźmie się  za  higienę  wewnętrzną,  doprowadza  zabiegi  do końca i  w  ten sposób 
poprawia swoje samopoczucie.

Dlatego też, zanim przejdę do istoty sprawy, należy zapamiętać i wziąć sobie do serca 

dwie   zasady.   Po   pierwsze,   wyrobić   w   sobie   świadome   pragnienie   bezlitosnego   pozbycia   się 
złogów,   które   są   przyczyną   chorób.   Po   drugie,   ściśle   przestrzegać   wszystkich   zaleceń,   aby 
niechcący nie zaszkodzić sobie i aby osiągnąć większą korzyść.

Zabieg   nosi   nazwę   „lewatywy   Walkera".   Żeby   go   wykonać   będzie   potrzebny   „kubek 

Esmarcha", cytryny lub ocet jabłkowy i olej roślinny. „Kubek Esmarcha" bywa dostępny w aptece.

Końcówkę   i   zawór   lepiej   zdjąć,   a   rurkę   zacisnąć   w   jednym   miejscu   np.   szczypczykami. 

Koniec gumowej rurki dokładnie wytrzeć drobnym i delikatnym papierem ściernym, zaokrąglając 
brzegi nie tylko z zewnątrz, ale i od wewnątrz.

Do „kubka Esmarcha" nalewa się dwa litry przegotowanej wody, ochłodzonej do temperatury 

ciała. Na początku u wielu osób taka ilość wody wywołuje strach. Dlatego też od razu informuję: w 
jelicie grubym mieści się mniej więcej trzy i pół litra wody (mam na myśli czyste i zdrowe, a nie 
rozciągnięte   przez   kamienie   kałowe   jelito).Tak   więc   macie   Państwo   jeszcze   dużo   zapasowego 
miejsca.   Co   się   zaś   tyczy   nieprzyjemnych   doznań,   to   na   początku   one   będą,   przed   tym   nie 
uciekniemy, ale potem całkowicie znikną. Oprócz tego możemy w każdej chwili zatrzymać strumień 
wody. Należy chyba również zaznaczyć, że w przyszłości, kiedy jelita będą przepłukane, do celów 
profilaktycznych wystarczy jeden litr wody. Tak więc, jak to się mawia, początki są najtrudniejsze.

Wodę przegotowuje się, tak, dla asekuracji. Ale oprócz tego należy wlać do niej 2 łyżki soku z 

background image

cytryny. Rzecz w tym, że procesy fermentacji i gnicia zachodzą w środowisku zasadowym, lekkie 
zakwaszenie   hamuje   je,   niszczy   bakterie   chorobotwórcze,   stymuluje   funkcjonowanie   korzystnej   i 
niezbędnej mikroflory. Oprócz tego kwas jest antytoksyczny, zabija pleśń, która jest wypłukiwana 
przez wodę i wydostaje się w postaci ciemnych strzępków.

Po nalaniu wody i  zakwaszeniu jej  proszę  powiesić „kubek" Esmarcha z zaciśniętą rurką 

gdzieś wyżej i posmarować koniec rurki olejem roślinnym. Właśnie roślinnym, ponieważ jest on 
produktem naturalnym, nie blokującym porów. Wazelina, krem lub mydło się do tego nie nadają. 
Następnie  należy przyjąć  „pozycję tygrysa", to znaczy oprzeć  się na łokciach i  kolanach, trochę 
rozstawić nogi, postarać się całkowicie rozluźnić brzuch. Koniec rurki wprowadza się niegłęboko, na 
5 - 6 cm. Zacisk rozluźnia się i woda lekko sama spływa do dołu. Jej temperatura i niski stopień 
kwasowości nie wywołują nieprzyjemnych doznań. Jeżeli uda się całkowicie rozluźnić brzuch, to 
nawet nie powstaną skurcze. Oddychać należy głęboko przez szeroko otwarte usta. To także pomoże 
się   rozluźnić   i   włączy   do   pracy   przeponę.   Po   minucie   naczynie   będzie   puste,   wtedy   można   się 
podnieść.

Ale to, niestety, nie koniec zabiegu. Wodę w jelicie grubym należy choć trochę wstrząsnąć. W 

jaki sposób? Mogą Państwo wykonać „taniec brzucha" albo poskakać. Lub też, jeśli ani jedno, ani 
drugie Państwu nie odpowiada, można potrząsnąć dolną część brzucha rękoma - jednym słowem, 
postarajcie się gospodarskim sposobem, by to Wasze „naczynie" choć trochę się przepłukało.

Na początku  dobrze  jest  naprawdę  przyjrzeć  się temu,  co  zmyje  się  z  wodą. Widok jest, 

mówiąc wprost, strasznie nieprzyjemny. Tym niemniej właśnie ten efekt najbardziej przemawia.

Należy regularnie powtarzać zabieg przepłukiwania: w pierwszym tygodniu - codziennie, w 

drugim - co drugi dzień, w trzecim - co dwa dni, w czwartym tygodniu - co trzy dni. Większość z Pań­
stwa   pod   koniec   czwartego   tygodnia   po   wyglądzie   i   zapachu   wydzielin   łatwo   się   zorientuje,   że 
uporała się z zdaniem. Teraz, żeby utrzymać ten stan czystości, wystarczy przepłukiwać jelito grube 
raz w tygodniu, ale regularnie. 

Zastanówmy się, co się stało. Odświeżyliście Państwo swoje korzenie. Sprzątnęliście złogi 

kamieni kałowych, zgniliznę, pleśń, produkty fermentacji. Teraz Państwa oczyszczone „korzenie" za­
częły pobierać ze strawionego pokarmu czyste substancje do tworzenia nowych komórek. Zakończył 
się  proces  przedostawania  do organizmu  szkodliwych  substancji, w  tym  rakotwórczych, toksyn i 
innych „paskudztw". Zaczęła oczyszczać się krew. Z tego wynika, że zahamowany został rozwój 
Państwa chorób. To Wy go zahamowaliście.

Teraz szybko poprawia się odżywianie wszystkich organów, a czysta krew zaczyna rozmywać 

złogi szkodliwych substancji, odłożonych przez nią w ciele wcześniej. Wyzwala się energia, którą 
można   teraz   tracić   nie   na   walkę   z   zatruciem   organizmu,   a   na   walkę   z   chorobami.   Stopniowo 
powracają na swoje miejsca przemieszczone organy, normalizuje się ich działanie, ciśnienie tętnicze 
powraca do normy, z dnia na dzień choroby przestają dawać o sobie znać. Ale...

Ale jeszcze do niedawna rozciągnięty, bezwładny, atroficzny worek jelita grubego wisi teraz 

jak   ścierka   i   jest   mało   zdolny   do   wykonywania   swoich   ważnych   życiowych   funkcji.  Trzeba   go 
ponownie   nauczyć   pracować,   przemieszczać   masy   pokarmowe.   Trzeba   zmusić   go   do   przyjęcia 
naturalnej formy.

W tym celu w okresie robienia lewatyw (a także w ogóle) bardzo korzystnie jest jeść dużo 

kaszy.   Kasza   powinna   być   z   gatunku   otrębowych.   Gotować   ją   należy   koniecznie   w   wodzie. 
Jednorodna   masa   jednocześnie   strawionej   w   żołądku   kaszy   równomiernie   zajmie   objętość   jelita 
grubego, nada mu właściwy kształt i zmusi do pracy.

W żadnym wypadku proszę nie gotować kaszy na mleku. I w żadnym wypadku me gotować 

kaszy manny.

Opowiedziałem o lewatywie Walkera, jako o najprostszym i efektywnym sposobie pozbycia 

się z jelita grubego złogów kamieni kałowych. Ale dla tych, którzy twierdzą, że dla nich ten sposób 
jest nie do przyjęcia, możemy wyjaśnić, w jaki inny sposób ludzie na świecie wychodzą z tego 
położenia.

Aby uniknąć wszelkich trudności, wielki  naturopata Paul Breg w celu oczyszczenia jelita 

grubego i w ogóle jelit proponował raz w tygodniu głodówkę po 24 - 36 godzin. W tym czasie 

background image

kamienie kałowe, które zalepiają korzonki, lekko rozmiękają i jeżeli po głodówce zje się sałatkę z 
surowej kapusty z marchewką, to ona jak miotła wymiecie te „brudy". W odróżnieniu od Paula Brega 
nie mogę polecać tego sposobu, ponieważ głód nie jest stanem naturalnym dla człowieka i, co więcej, 
głód potężnie stymuluje wchłaniające funkcje żołądka, nieprzepłukanych jelit, więc zamiast czystych i 
pożytecznych substancji do krwi dostają się wszystkie te nieczystości.

Wielu   chorych,   panicznie   usiłując   uwolnić   się   od   konieczności   lewatyw,   gotowych   jest 

przyjmować leki przeczyszczające. Kategorycznie to odradzam. Środek przeczyszczający odwadnia 
organizm, zabierając z jelit wilgoć, która jest przeznaczono do zupełnie innych celów. Na dodatek ta 
wilgoć, przechodząc przez przewód pokarmowy w rezultacie wcale nie przepłukuje jelita grubego, a 
tylko wychodzi z niego normalną drogą, ominąwszy złogi kamieni. Również nie zalecam stosowania 
środków przeczyszczających przy zaparciach, nawiasem mówiąc, z tych samych przyczyn. Środek 
przeczyszczający   nie   uratuje   przed   zaparciem   i   nie   wybawi   od   nieczystości.   Zaś   zwyczajne 
przepłukiwanie   przy   pomocy   irygatora   przywraca   i   normalizuje   pracę   jelita   grubego   i   ten,   kto 
przeszedł fazę przepłukiwań, nie cierpi na zaparcia.

Wszystkie zabiegi zdrowotne należy wykonywać w określonej kolejności. Inaczej można nie 

osiągnąć oczekiwanych rezultatów. Pierwszy krok do zdrowia - to właśnie ten, z którym się Państwo 
zapoznali. Jeżeli go nie zrobicie - to dalszej drogi nie ma. Mało tego: jeśli z niego zrezygnujecie i 
weźmiecie   się   od   razu   za   wykonywanie   kolejnych   zabiegów,   nie   osiągniecie   oczekiwanych 
rezultatów.

Aby   było   to   zrozumiałe,   uchylę   rąbka   tajemnicy   dotyczącej   następnego   sekretu   zdrowia: 

najlepszy wynik osiąga się przy jednoczesnym przestrzeganiu zasad higieny wewnętrznej i rozumnym 
odżywianiu. Wtedy jesteście Państwo całkowicie zabezpieczeni przed jakimikolwiek chorobami. Ale 
sama tylko higiena wewnętrzna nie uchroni Państwa przed potężnymi stratami energii na strawienie 
nieprawidłowo   zjedzonego   pożywienia.   A   samo   tylko   sensowne   odżywianie   nie   obroni   przed 
przedostawaniem się do organizmu, do krwi straszliwego koktailu szkodliwych substancji. Jeszcze 
gorzej: wybór tylko racjonalnego pożywienia stymuluje wchłanianie szkodliwych substancji z nie 
przepłukanych   jelit,   a   samo   oczyszczenie   jelit   będzie   powodowało   straty   energii   na   strawienie 
niewłaściwego pokarmu. Wyjście jest  jedno:  trzeba  zaakceptować cały kompleks  proponowanych 
metod.

Oprócz   tych   zaleceń   możecie   Państwo   stosować,   jako   wspomagające   leczenie   cukrzycy, 

poniższe przepisy. Należy systematycznie obserwować swoje samopoczucie i wybrać dla siebie to, co 
daje najlepsze efekty.

Przepis nr 45:
Obrać cebulę z twardej łuski, zetrzeć na gęstej tarce, odcisnąć sok, przelać go do słoika. Na 

100 g soku z cebuli włożyć 100 g miodu, dobrze wymieszać, słoik szczelnie przykryć. Przechowywać 
w ciemnym chłodnym miejscu. Przyjmować po 2 łyżeczki od herbaty 3 razy dziennie przed jedzeniem 
przez l miesiąc.

Przepis nr 46:
Niedojrzałe   orzechy   włoskie   (zerwane   przed   7   czerwca)   rozdrobnić   i   zalać   wrzątkiem   w 

proporcji 10 g orzechów na szklankę wrzątku, wlać do emaliowanego czajnika, zakryć, zaparzać 15 
minut. Pić ciepłe jako herbatę.

Przepis nr 47:
100 g ziaren dojrzałego owsa umieścić w naczyniu emaliowanym, zalać 600 ml (3 szklankami) 

wrzątku, przykryć pokrywką i podgrzewać mieszając przez 15 minut. Następnie ochładzać przez 45 
minut w temperaturze pokojowej. Chłodny napar przelać do szklanego naczynia, przecedzić, odcisnąć 
ziarna, dolać przegotowanej wody do 600 ml, zakorkować. Przechowywać w chłodnym miejscu nie 
dłużej niż 2 doby. Przyjmować ciepłe po 1/2 szklanki 3-4 razy dziennie przed jedzeniem. Kuracja trwa 
3 miesiące.

Przepis nr 48:
10 sztuk średniej wielkości liści laurowych włożyć do naczynia szklanego lub emaliowanego, 

zalać 600 ml (3 szklankami) wrzątku, przykryć pokrywką i odstawić do naciągnięcia na 2 -3 godziny. 
Przyjmować   po   1/2   szklanki   3   razy   dziennie.   Kuracja   trwa   2   tygodnie,   następnie   trzeba   zrobić 

background image

miesięczną przerwę. Potem kurację powtórzyć.

Metody   leczenia   przy   pomocy   odpowiedniej   diety   są   szczególnie   skuteczne   w   leczeniu 

cukrzycy, którą można bardzo efektywnie kontrolować w warunkach diety.

Przepis nr 49:
Liście batatu, nazywane liśćmi białego lub czerwonego ziemniaka. Wziąć 60 g świeżych liści 

(30 g wysuszonych) i 100 g skórki świeżej białej dyni (lub 12 g suchej skórki). Wszystkie składniki 
drobno pokroić i ugotować. Pić otrzymany płyn jak herbatę o każdej porze dnia.

Przepis nr 50:
Napój z suszonych śliwek. Włożyć 15 g suszonych śliwek do wrzącej wody. Po przegotowaniu 

pić napój jak herbatę.

Przepis nr 51:
Zupa z grochu. Gotować 50 g strączków grochu przez 20 minut. Pić zupę i jeść groszki. 

Stosować l raz dziennie.

Przepis nr 52:
Kasza z żołądka prosięcia. Gotować 500 g żołądków na półmiękko. Pokroić na małe kawałki. 

Z ryżu i pokrojonych żołądków (po 100 g każdego) ugotować zupę. Dodać cebulę, imbir, czosnek.

Niech żyje ziemniak

Jak już zauważyliście, drodzy Czytelnicy (szczególnie Ci, którzy znają moją „twórczość"), 

gdy coś polecam, to staram się dokładnie wszystko wyjaśnić. Spróbuję postąpić tak i teraz, wyja­
śniając problem pożyteczności i szkodliwości ziemniaków, tym bardziej, że ten bezcenny dar natury 
rośnie w Polsce w dużych ilościach, ma dobrą jakość i doskonały smak.

Ale na początek przytoczę krótką historię o tym, jak zwykły ziemniak pomógł przezwyciężyć 

nieuleczalną, ciężką chorobę. Wiele lat temu żyła w Kopenhadze nikomu nie znana dziewczyna - 
Alma Niekse. Los obszedł się z nią surowo - od dzieciństwa cierpiała na deformujący poliartretyzm: 
ciało jej było skręcone, stawy spuchnięte, a palce wykrzywione. Dwadzieścia lat życia spędziła na 
wózku inwalidzkim. Jedyną jej podporą była matka. Ale stało się nieszczęście: matka umarła i biedna 
dziewczyna została sama ze swoją straszną chorobą. Po pogrzebie matki Alma całe noce spędzała na 
smutnych rozmyślaniach, jak dalej żyć. Coraz częściej myślała o samobójstwie. Aż nieoczekiwanie, 
po kilku bezsennych nocach, Alma nagle zrozumiała, w jaki sposób może wrócić do zdrowia. Nie 
potrafiła racjonalnie wytłumaczyć tego, co się z nią stało w nocy - jakby anioł-stróż naszeptał jej do 
ucha: „Jeśli chcesz wyzdrowieć, powinnaś bardzo długo gotować ziemniaki w łupinkach, rozgnieść je 
i   cały   dzień   jeść   ten   płynny   kleik.   Przez   2   tygodnie  Alma   jadła   tylko   rozgotowane   ziemniaki   i 
nastąpiła poprawa. Dziewczyna poczuła, że łatwiej jej otwierać usta, zęby nie są już tak zaciśnięte, jak 
wcześniej, stawy przestały boleć. Po upływie miesiąca Almę trudno było poznać. Przez 3 miesiące jej 
jedynym pokarmem były zwykłe, rozgotowane ziemniaki w mundurkach, dzięki którym stała się 
zdrowym człowiekiem.

Sceptycznie nastawiony Czytelnik na pewno uśmiechnie się z niedowierzaniem: „Cudów nie 

ma! Jak człowiek może tak nagle zrozumieć, w jaki sposób powinien się leczyć?" Może i cuda nie 
zdarzają   się   na   świecie,   ale   istnieje   jeszcze   bardzo   słabo   znana   nam   sfera   ukrytych   możliwości 
naszego mózgu, którą nazywamy intuicją. Myślę, że wielu osobom pomogła ona w krytycznych sytu­
acjach. W każdym razie, moja intuicja podpowiada mi, jak pomóc choremu człowiekowi i z reguły 
mnie nie zawodzi. Ale wróćmy do historii Almy.

Kiedy wyzdrowiała, zaczęła pomagać innym ludziom, cierpiącym na podobne dolegliwości. 

Chodziła   po   szpitalach,   gabinetach   lekarskich   i   opowiadała   o   prostym   sposobie   leczenia 
poliartretyzmu. Ale wszędzie spotykała się z niedowierzaniem: „To niemożliwe". Jednak nie poddała 
się. Ukończyła medycynę i została lekarzem. Leczyła ludzi, wykorzystując swoje doświadczenie i 
wiedzę. Dziś ma 80 lat, jest zdrowa, ruchliwa, zgrabna.

Dlaczego   więc   ziemniaki   wpadły   w   niełaskę?  Wszystko   przez   to,   że   człowiek   chce   być 

mądrzejszy od natury. Od dawna przyznawano ziemniakom pierwszeństwo przed innymi produktami. 
Nie przypadkowo dawnej nazywano je drugim chlebem. Nasze babki zawsze gotowały ziemniaki w 

background image

mundurkach lub piekły w ogniu. Podawano ziemniaki jako oddzielne danie z dodatkiem kiszonej ka­
pusty lub ogórka. Nikt nie pomyślał nawet o tym, by je obierać w celu otrzymania frytek, które oprócz 
tkanki   tłuszczowej   i   zaparć   niczego   dać   nie   mogą.   Sposób,   w   jaki   zaczęto   używać   ziemniaki 
przypomina przygotowywanie cukru z buraków - proces, w którym z pożytecznego, wartościowego 
produktu, jakim jest burak produkuje się truciznę w postaci białego cukru albo też oczyszczanie ziar­
na, polegające na zrywaniu witaminowej osłonki, by został tylko biały, trujący krochmal. W skład 
ziemniaków w łupinach wchodzi 20% skrobi, enzymy, białka, witaminy B, C, beta-karoten, kwasy 
organiczne, sole mineralne, potas, wapń, fosfor, żelazo i wiele innych pożytecznych związków. Do 90 
%   wszystkich   tych   substancji   znajduje   się   w   łupinie.   Według   najnowszych   danych   naukowych 
substancje znajdujące się w łupinie ziemniaków wykazują właściwości lecznicze w przypadku takich 
chorób, jak: alergia, nadciśnienie, arytmia - zaburzenie rytmu serca, ponadto wzmacniają  ścianki 
naczyń krwionośnych, pomagają w przemianach organicznych, dostarczają wapń i żelazo, niezbędne 
dla  naszych  kości.  Pomagają  wyleczyć  cukrzycę, wrzody  żołądka, zapalenie  wątroby i  dróg  żół­
ciowych,   likwidują   stany   zapalne   nerek.   To   jeszcze   nie   jest   pełny   spis   leczniczych   właściwości 
związków, znajdujących się w łupinie ziemniaka. Radzę krytycznie podchodzić do zalecenia, by gru­
bo obierać skórę z ziemniaków. Enzymy, zawarte w ziemniaku spożywanym ze skórą przekształcają 
skrobię w łatwo przyswajalne cukry, które dają energię, a ich resztki wydalane są z organizmu w 
postaci wody i gazu kwasu węglowego. Ziemniaki w 85 % składają się ze skrobi. Skrobia sama nie 
rozpuszcza się w wodzie. Ziemniaki obrane ze skóry tracą enzymy przerabiające skrobię. Poza tym 
grudki skrobi tworzą gęstą kleistą masę, zalepiającą naczynia krwionośne (prowadzi to do miażdżycy 
i zniszczenia naczyń krwionośnych). Ponieważ gotowana skrobia jest uboga w tlen, nie odbywa się jej 
pełne   spalanie.   Sprzyja   to   powstawaniu   tkanki   tłuszczowej.   Z   powodu   nadmiernego   spożywania 
frytek w latach 80-tych Amerykanie są otyli i schorowani, a skutki tego zamiłowania do frytek wielu z 
nich odczuwa do dziś.

Tym, którzy lubią ziemniaki przypominam, że obierając je ze skóry, pozbawiają je Państwo 

praktycznie 99% cennych związków. „Ziemniaki ze skórą mają nieprzyjemny smak i zapach" - może 
zauważyć   Czytelnik.   Zgadzam   się.  Ale   wszystko   zależy   od   tego,   jak   je   przyrządzimy.   Gotując 
ziemniaki należy wrzucić je do wrzątku, dodać przyprawy, zioła i liść laurowy. Zdrowsze są ziemniaki 
gotowane na parze. Dla mnie najsmaczniejsze są ciasteczka ziemniaczane. Ziemniaki należy umyć, 
przekroić na pół, włożyć od piekarnika, posypać kminkiem, majerankiem itp. Piec 40-45 minut. Gdy 
są gotowe posmarować je masłem, posypać posiekaną pietruszką, koprem lub szczypiorkiem. Można 
podać do nich kapustę, ogórki, zsiadłe mleko - nie ma nic zdrowszego.

„A co zrobić wiosną? Przecież wiosną ziemniaki wegetują. Powstaje w nich trująca substancja. 

Spożyte   wtedy   powodują   słabości,   niedomagania,   senność,   bóle   głowy."   -   może   powiedzieć 
dociekliwy   Czytelnik.  Zgadzam  się   z   tym   i   dlatego   radzę   od   l   marca   zupełnie   zrezygnować   z 
ziemniaków. Natomiast co się tyczy poglądu, że w skórce może być dużo trujących związków, to 
ostatnie badania wykazały, że w skórkach marchwi, buraków, ziemniaków, jabłek substancje te nie 
zatrzymują   się   dzięki   wysokiej   zawartości   żelaza.   Należy   jednak   być   ostrożnym,   kupując 
importowane ziemniaki. Podczas ich przechowywania stosuje się napromieniowywanie cezem-137 i 
kobaltem-60. Te napromieniowane bulwy rzeczywiście długo się przechowują i dobrze wyglądają. Ale 
taki sposób przechowywania niesie niebezpieczeństwo powstania w naszym organizmie nowotworów.

Znając teraz korzystne i złe właściwości ziemniaków, można je odpowiednio przygotowywać:
1. Gotowane ziemniaki z kminkiem. Umyć ziemniaki, ugotować w mundurkach, a później 

obrać. Pokropić olejem roślinnym, posypać kminkiem i posiekaną pietruszką lub koperkiem.

2. Ziemniaki z grzybami. Ugotować ziemniaki na parze. Jeżeli nie ma specjalnego urządzenia 

do gotowania na parze, można położyć ziemniaki na emaliowanym durszlaku i postawić nad garnkiem 
z wrzątkiem. Potem ostrożnie zdjąć skórkę. W drugim garnku, w małej ilości wody ugotować grzyby, 
a   następnie   drobno   je   pokroić.   Posypać   nimi   ziemniaki.   Usmażyć   na   oleju   cebulkę   i   polać   nią 
ziemniaki z grzybami. Z wierzchu posypać posiekaną pietruszką lub koperkiem.

Lecznicza moc jabłka

background image

Wschodnia mądrość głosi „Każdego dnia zjedz jabłko, a nie będziesz potrzebował lekarza". O 

jabłkach i ich korzystnym wpływie na zdrowie można byłoby napisać całą książkę. Ponieważ różne 
źródła   tak   dużo   piszą   o   chemicznym   składzie   jabłek,   witaminach,   kwasach   organicznych, 
wchodzących   w   ich   skład,   to   nie   ma   sensu   jeszcze   raz   podkreślać   wartości   jabłka.   Chciałbym 
natomiast podać kilka skutecznych przepisów, za pomocą których możemy wykorzystać „leczniczą 
moc"   jabłek.   W   Polsce   jabłek   nie   brakuje,   a   ich   jakość   jest   wysoka.   Sok   jabłkowy   wspaniale 
oczyszcza   organizm,   szczególnie   wątrobę,   nerki   i   woreczek   żółciowy.   Jeżeli   nie   mogą   Państwo 
przeprowadzić oczyszczania wątroby według sposobu opisanego przeze mnie w poprzedniej książce 
(„Jak żyć długo i zdrowo", str. 162-166), dlatego że nie znosicie oleju roślinnego lub obawiacie się, że 
wychodzące kamienie mogą przysporzyć problemów, należy przeprowadzić łagodną kurację, która nie 
jest co prawda tak efektywna, ale pozwoli „rozpuścić" kamień.

Przepis nr 53:  Używać tylko świeżo przygotowanego soku (soki wytwarzane przemysłowo 

nie nadają się). Jabłka powinny być słodkie, ale można dodać trochę kwaśnych (antonówek). Smak 
soku powinien być przyjemny. Sok należy pić małymi łyczkami, każdy łyczek potrzymać chwilę w 
jamie ustnej, aby dobrze wymieszał się ze śliną. Po spożyciu soku niektóre osoby (mające zakłóconą 
mikroflorę układu pokarmowego) mogą mieć nieprzyjemne odczucia ze strony żołądka. Czasem mogą 
pojawić się wzdęcia. W takim przypadku sok przed spożyciem trzeba bardzo dokładnie odfiltrować z 
drobinek miąższu. Oprócz tego należy przygotować układ pokarmowy do przyjmowania nadmiaru 
kwasu. W tym celu przed przeprowadzeniem kuracji poleca się przez tydzień pić 1/2 szklanki soku na 
15 minut przed każdym posiłkiem. Samą kurację przeprowadzać przez 3 dni, przez ten czas niczego 
nie   jeść.   Korzystnie   byłoby   przebywać   więcej   na   świeżym   powietrzu   i   zażywać   więcej   ruchu. 
Codziennie wieczorem, przed snem bardzo pożądana jest kąpiel z siana (przepis nr 4). W ciągu całego 
dnia można pić tylko sok z jabłek.

l dzień:
godz. 8 rano - l szklanka soku jabłkowego
godz. 10 rano - 2 szklanki soku
godz. 12 w południe - 2 szklanki soku
godz. 2 po południu - 2 szklanki
godz. 4 po południu - 2 szklanki
godz. 6 po południu - 2 szklanki
godz. 8 wieczorem - 2 szklanki
Drugiego i trzeciego dnia należy postępować tak samo. Jeżeli w czasie trwania kuracji nie 

nastąpi wypróżnienie, należy wypić zioła przeczyszczające, a najlepiej zrobić lewatywę.

Ocet jabłkowy

Wiele osób używa octu w dużych ilościach w potrawach i przetworach. Ocet winny lub biały 

destylowany   zawierają   składniki   niszczące   organizm,   np.   kwas   octowy   (C

2

H

4

O

2

).   Kwas   octowy, 

wchodzący   w   skład   octu   destylowanego   niszczy   czerwone   krwinki,   powoduje   anemię,   zakłóca 
procesy   trawienne   i   zaburza   proces   prawidłowego   przyswajania   pokarmu.   Powoduje   marskość 
wątroby, wrzodowe zapalenie jelita grubego itp. (zwracam na to uwagę amatorów marynowanych 
ogórków, grzybków, różnych kiszonych sałakiszonych sałatek). Radzę unikać octu spirytusowego i 
winnego, aby nie mieć problemów ze strony układu pokarmowego.

Zupełnie inne wartości posiada ocet jabłkowy. Zawiera w swoim składzie kwas jabłkowy 

(C

2

H

6

O

5

). Kwas zawarty z occie jabłkowym, łącząc się z zasadami i substancjami mineralnymi tworzy 

glikogen. Glikogen pozwala uregulować cykl menstruacyjny, polepsza stan naczyń krwionośnych, 
sprzyja tworzeniu się czerwonych krwinek. Jedną z najcenniejszych wartości octu jabłkowego jest 
wyjątkowo wysoka zawartość potasu, koniecznego do utworzenia w organizmie określonego zapasu 
energetycznego oraz wyciszenia układu nerwowego i uregulowania pracy hormonów. Sprzyja również 
zatrzymaniu w organizmie wapnia, żelaza, magnezu, chloru i krzemu.

Ocet jabłkowy jest w sprzedaży, ale można go również przygotować samodzielnie (przepis na 

jego przygotowanie podam poniżej).

background image

Leczenie octem jabłkowym

Przepis nr 54 (w przypadku utykania, spowodowanego silnym urazem):
Ubić l żółtko + l łyżeczkę miodu + l łyżkę octu jabłkowego. Wszystko dokładnie wymieszać i 

wcierać w chore miejsce.

Przepis nr 55 (półpasiec):
4 razy na dzień i 3 razy nocą (w przypadku, gdy swędzenie nie pozwala spać) przykładać na 

zaatakowane miejsca gazę, nasączoną nic rozcieńczonym octem jabłkowym. Po 5-10 minutach swę­
dzenie ustępuje, a po upływie 3-7 dni półpasiec znika.

Przepis nr 56 (nocna potliwość):
Przed snem przetrzeć skórę octem jabłkowym.
Przepis nr 57 (oparzenia):
Przy pomocy gazy zwilżyć poparzoną powierzchnię skóry octem jabłkowym, który uśmierza 

ból i zapobiega tworzeniu się blizn.

Przepis nr 58 (żylaki):
Rano i wieczorem przemywać octem jabłkowym skórę w miejscach, gdzie są rozszerzone żyły 

i rozcierać. Oprócz tego 2 razy dziennie pić l szklankę ciepłej przegotowanej wody z rozpuszczonymi 
w niej 2 łyżeczkami octu jabłkowego. Po miesiącu stosowania regularnych zabiegów żyły zaczną się 
zwężać.

Przepis nr 59 ( dla kobiet w ciąży):
W   okresie   ciąży   przed   śniadaniem   pić   l   szklankę   ciepłej   wody   z   rozpuszczoną   w   niej   l 

łyżeczką   octu   jabłkowego.   Oprócz   tego,   przed   każdym   posiłkiem   wypijać   jeszcze   l   szklankę 
przegotowanej wody z rozpuszczonymi w niej 2 łyżkami octu jabłkowego i 2 łyżkami miodu. W 
ostatnich 3 miesiącach ciąży 2 razy w tygodniu we wtorki i piątki do mieszanki dodawać jedną kroplę 
jodu.

Przepis nr 60 (obfite krwotoki podczas miesiączki, przy hemoroidach, krwotoki z nosa):
Pić codziennie 2 łyżeczki od herbaty octu jabłkowego na szklankę gotowanej wody.
Przepis nr 61 (odchudzanie):
Przed   każdym   posiłkiem   wypijać   l   szklankę   przegotowanej   wody   z   2   łyżeczkami   octu 

jabłkowego.

Przepis nr 62 (łzawienie oczu):
Do jednej szklanki wody dodać l łyżeczkę octu jabłkowego i l kroplę jodyny. Pić raz dziennie 

przez 2 tygodnie, potem tylko we wtorki i czwartki.

Przepis nr 63 (utykanie spowodowane zapaleniem stawów):
Przed   każdym   posiłkiem   pić   10   łyżeczek   od   herbaty   octu   jabłkowego.   W   ciągu   2   dni 

dolegliwość ustąpi w 20%, a na 5-ty dzień w 50%. Po 30 dniach kuracji powinny zniknąć bóle 
stawów i zmniejszyć się utykanie.

Przepis nr 64 (nadciśnienie):
U   niektórych   osób   w   układzie   trawiennym   występuje   niedostatek   kwasu   solnego,   co 

podwyższa ciśnienie krwi. Aby skutecznie walczyć z tą dolegliwością trzeba jeść mniej mięsa, a przed 
jedzeniem pić od l do 3 łyżeczek octu jabłkowego. Ciśnienie krwi zauważalnie obniża się. Okresowo 
ocet można „przegryzać" l łyżeczką miodu. Wówczas efekt będzie jeszcze lepszy.

Przepis nr 65 (ból głowy):
Do   garnuszka   nalać   1/2   szklanki   octu   jabłkowego   i   1/2   szklanki   przegotowanej   wody. 

Wymieszać   i   postawić   na   małym   ogniu.   Kiedy   roztwór   zagotuje   się,   garnuszek   zdjąć   i   zrobić 
inhalację.   Wdychać   parę   powoli   75   razy.   Jeżeli   ból   głowy   nie   minie   całkowicie,   to   na   pewno 
przynajmniej znacznie osłabnie.

Przygotowanie octu jabłkowego

Ilość zależy od tego, do jakich celów się go przygotowuje. Odrzucić zgniłe lub robaczywe 

background image

części jabłek (nie obierać ze skórki). Jabłka wraz z gniazdami nasiennymi przekręcić przez maszynkę 
do mięsa. Otrzymaną masę włożyć do emaliowanego lub szklanego naczynia z szeroką szyjką, dodać 
ciepłej przegotowanej wody (l litr wody na 800 g jabłek). Na każdy litr wody dodać 100 g miodu, 10 
g   drożdży   piekarskich   i   20   g   czarnego   podsuszonego   chleba.   Zakryć   naczynie   i   odstawić   do 
sfermentowania przy temperaturze 20-30°C (fermentacja zachodzi lepiej przy stałej temperaturze i 
gdy szyjka naczynia  jest  jak najszersza). W ciągu pierwszych 10  dni  zawartość  naczynia  należy 
codziennie przemieszać drewnianą łyżką. Po upływie 10 dni przełożyć do worka z gazy i odcisnąć. 
Otrzymany sok jeszcze raz przefiltrować i przelać do naczynia z szeroką szyjką. Na l litr otrzymanego 
soku   dodać   80   g   miodu   i   wymieszać   drewnianą   łyżką   do   całkowitego   rozpuszczenia.   Naczynie 
przykryć gazą i postawić w ciepłym miejscu (temperatura +25°C - +30°C). Ocet jest  gotowy w 
momencie gdy płyn zjaśnieje. W zależności od rodzaju jabłek, miodu i ilości wody oraz innych 
czynników trwa to zwykle 40-60 dni. Gdy płyn zjaśnieje, filtruje się go, przelewa przy pomocy lejka 
do   0,5-litrowych   butelek.   Butelki   należy   szczelnie   zamknąć   (korek   można   zalać   woskiem)   i 
przechowywać   w   chłodnym   miejscu.   Tak   przygotowany   ocet   można   wykorzystywać   zgodnie   z 
powyższymi przepisami, a także jako dodatek do surówek i innych potraw. Jeszcze raz chcę zwrócić 
uwagę, że tylko ocet jabłkowy można używać jako kwaśny dodatek do potraw.

Przeziębiliśmy się?

Wiosną i jesienią często czujemy, że „chwyta" nas przeziębienie albo grypa. Cieknie nam z 

nosa, boli głowa, dokucza słabość w całym ciele. Ze zdrowotnego punktu widzenia jest to reakcja 
obronna,  ponieważ   organizm   przez   wszystkie   otwory   próbuje   wydalić   razem   ze   śluzem   nadmiar 
bakterii chorobotwórczych, które wyhodowaliśmy we własnym ciele przez nadmierne spożycie mięsa, 
tłuszczu, słodyczy i tym podobnych „trucizn".

Mówiąc   prościej,   organizm   walczy   z   chorobą   poprzez   oczyszczanie   się.   Jest   to   reakcja 

obronna, i czasami towarzyszy jej podwyższona temperatura. Proces ten trwa zwykle 4-7 dni i dlatego 
nie należy śpieszyć się z obniżaniem temperatury środkami przeciwgorączkowymi. Jeżeli nie jest ona 
bardzo wysoka, spróbujcie Państwo pomóc organizmowi, wypełniając następujące zalecenia:

1. W ciągu pierwszych dwóch dni proszę zrezygnować z jakiegokolwiek jedzenia, oprócz 

warzyw, owoców i ich soków (najlepiej świeżo przygotowanych) albo przeprowadzić detoksykację 
(patrz str. 45) Pamiętajcie Państwo, że kiedy jecie w czasie choroby, to karmicie nie ciało, a chorobę.

2. Pijcie jak najwięcej ciepłych płynów z owoców porzeczki, maliny, poziomki (od l do 3 

litrów dziennie), koniecznie dodając miód, by łatwiej wydalić śluz i toksyny z organizmu.

3. Regularnie wietrzcie pomieszczenie, w którym przebywacie. Powietrze wzbogacone w tlen 

przyśpiesza proces oczyszczania się organizmu.

4. Jeżeli tylko macie Państwo taką możliwość, bierzcie 4 razy dziennie naprzemienny prysznic 

(gorący i lekko ciepły, ale nie zimny, przez 2-3 minuty). Jest to hydromasaż naczyń krwionośnych, w 
wyniku którego naczynia łatwiej się oczyszczają.

5. Po wzięciu prysznica radzę namoczyć mały ręcznik w  roztworze soli (4 stołowe łyżki 

zwykłej soli rozpuścić w l litrze wody) i natrzeć ciało, po czym nie wycierać się, a jedynie założyć na 
wilgotne ciało czystą bieliznę.

6.  Doskonałym  środkiem   na  pokonanie   każdej   infekcji  jest  lewatywa   czosnkowa,  robiona 

podczas choroby. Należy ją robić w ciągu pierwszych trzech dni rano i wieczorem. Do 200 mililitrów 
ciepłej, przegotowanej wody należy dodać sok z 1/2 ząbka czosnku, zwilżyć koniec lewatywy i odbyt 
olejem roślinnym i wprowadzić płyn. Zabieg ten nie tylko przyśpieszy wyzdrowienie, ale również 
poprawi koloryt cery.

7. W przypadku podwyższonej temperatury proszę nie śpieszyć się z przyjmowaniem środków 

przeciwgorączkowych i antybiotyków. Pierwsze przeszkadzają organizmowi samodzielnie walczyć z 
chorobą, drugie, chociaż zniszczą część bakterii chorobotwórczych, to jeszcze bardziej zaszkodzą 
pożytecznym bakteriom. Po pewnym czasie bakterie chorobotwórcze znów „zbiorą siły" i zaatakują 
organizm,   a   szkodę,   jaką   wyrządzicie   Państwo   mikroflorze   układu   trawiennego   będziecie   długo 
naprawiać. Przy wysokiej gorączce proszę spróbować sprawdzonego ludowego sposobu: do l litra 

background image

ciepłej wody dodać 5 stołowych łyżek octu jabłkowego lub winnego. Gąbką, maczaną w roztworze 
natrzeć ciało i nie wycierając założyć bieliznę. Po 30-40 minutach można opłukać ciało stosując 
prysznic naprzemienny. Jeżeli to nie pomoże, proszę dobrze zmoczyć cienkie bawełniane skarpetki w 
jabłkowym lub winnym occie, założyć je na stopy, a na wierzch włożyć jeszcze jedną parę skarpetek - 
grubych i ciepłych. Proszę położyć się do łóżka, dobrze przykryć i pić herbatę malinową z miodem, 
im więcej, tym lepiej, dopóki się Państwo porządnie nie wypocicie.

Więcej o tym, co robić w przypadku przeziębienia można przeczytać w książce „Jak żyć długo 

i zdrowo", str. 201-208.

Maliny zamiast aspiryny

Jak się okazuje, maliny zawierają kwas acetylosalicylowy lub aspirynę, w dodatku, co bardzo 

istotne, w postaci naturalnej, nie wywołującej żadnych skutków ubocznych.

Doświadczeni   lekarze   zawsze   przestrzegają   tych,   którzy   stosują   aspirynę,   by   jej   nie 

nadużywali, gdyż to prowadzi do zniszczenia błony śluzowej układu pokarmowego. Coraz więcej 
chorych nie toleruje aspiryny ani zawierających ją preparatów i dlatego maliny mogą być niczym 
balsam dla ich żołądka i nie tylko.

Amerykańscy uczeni ze stanu Michigan (USA) stwierdzili, że aspiryna zapobiega tworzeniu 

się   nowotworów   złośliwych   i   może   neutralizować   rakotwórcze   działanie   nikotyny.   Wystarczy 
zażywać 2-3 tabletki na tydzień i ryzyko zachorowania na raka stanie się minimalne. Ta wiadomość 
szybko obiegła wszystkie kraje i aspiryna stała się niezwykle popularna nie tylko w Ameryce. W tym 
czasie ich koledzy, pracownicy naukowi jednego z uniwersytetów stanu Vermont (USA) doszli do 
innego wniosku, który zdawałoby się nie ma odniesienia do aspiryny. Stwierdzili oni, że niektóre 
rodzaje   otępienia   starczego   (wliczając   w   to   chorobę   Parkinsona   i  Alzheimera)   są   spowodowane 
obecnością w organizmie nadmiaru aluminium (glinu). Szczególnie niebezpieczna forma otępienia - 
choroba Alzheimera dotknęła prawie 3 miliony Amerykanów i zajęła 4 miejsce w statystyce przyczyn 
zgonów w starszym wieku. A co ma z tym wspólnego aspiryna? - słusznie zapyta Czytelnik. Okazuje 
się, że aluminium jest jednym z komponentów syntetycznej aspiryny i jej pochodnych. Tak się więc 
składa,  że  na  jedno  pomagamy,  na  drugie  szkodzimy.  Dlatego  proszę  ostrożniej  obchodzić  się  z 
aspiryną,   a   także   z   aluminiowymi   naczyniami,   aluminiową   folią,   w   którą   zawijacie   jedzenie   i 
aluminiowymi puszkami, z których pijecie napoje czy piwo.

Jak   tu   się   nie   zachwycać   mądrością   natury,   która   oprócz   aspiryny   „dołożyła"   do   malin 

witaminy A,C, K, E, witaminy z grupy B, sole mineralne żelaza, wapnia, potasu i jeszcze wiele innych 
pożytecznych składników, dzięki którym maliny przyśpieszaj ą krążenie krwi, zmniejszają obrzęki, 
pomagają przy bólach głowy, oczyszczają i rozrzedzają krew, innymi słowy działają jak silne środki 
moczopędne,   napotne,   antyseptyczne,   ogólnowzmacniające,   witaminizujące,   przeciwbólowe, 
przeciwnowotworowe, a co najważniejsze - nie powodują żadnych skutków ubocznych.

Wszystkie   opisane   właściwości   lecznicze   mają   nie   tylko   owoce   malin,   ale   także   liście   i 

gałązki. Teraz wróćmy do naszego przeziębienia. Leczniczy napój z malin przygotowujemy w nastę­
pujący sposób.

Przepis nr 66:
Łyżkę stołową owoców (świeżych lub suszonych), drobno pociętych liści lub gałązek malin 

zalać l szklanką wrzątku i parzyć przez 20 minut. Dodać l łyżeczkę miodu. Po wypiciu położyć się do 
łóżka i ciepło okryć. Przy przeziębieniu i grypie należy wypijać 4-5 filiżanek na dzień. Jedzenie malin 
przynosi ogromne korzyści, ale nie należy ich nadużywać. Wszystko dobre, co stosowane z umiarem. 
A umiar to 4-5 łyżek stołowych owoców na dzień. Podczas choroby napar z malin należy pić ciepły, a 
kiedy zaczniecie Państwo zdrowieć - można różnie.

Eliksir malinowy
4 stołowe łyżki soku malinowego, sok z 1/2 cytryny, 2 szklanki wody, 2 łyżki stołowe miodu, 

2 kawałki lodu.

background image

Kefir malinowy (najlepiej spożywać na kolację) 
8   stołowych   łyżek   zmiksowanych   świeżych   malin,   l   szklanka   kefiru   (a   lepiej   kwaśnego 

mleka), miód do smaku.

Koktajl malinowo-agrestowy
15 dkg malin, 15 dkg agrestu, l szklanka wody mineralnej, 2 stołowe łyżki miodu. Owoce 

przetrzeć przez sito, dodać wodę i miód.

Być może przepisy te wydadzą się komuś zbyt pracochłonne, ale to Wy jesteście panami 

swojego organizmu i Wy wybierajcie. Na szczęście dla leni medycyna ludowa zna dużo przepisów, 
które nie wymagają żadnego wysiłku. Przepis, który podam poniżej należy wykorzystać od razu, gdy 
tylko zacznie Państwa „łapać" przeziębienie. Jak Państwo sądzą: dlaczego małe dziecko ssie palec? 
Aby jego organizm był odporny na infekcje (angina, grypa itd.).Na przestrzeni wieków mieszkańcy 
Syberii   profilaktycznie   przeciw   grypie   ssali   kamień.   Lekarze   nazywali   tę   niezwykłą   terapię 
samookłamywaniem się, jednak w trakcie najnowszych badań potwierdziło się, że ssanie kamienia 
jest całkiem efektywną metodą zapobiegania grypie. Rzecz w tym, że podczas ssania wydziela się 
obficie ślina, rozpuszczająca substancje mineralne, z których składa się kamień. Związki te zasilają 
system immunologiczny organizmu. A jeżeli wziąć pod uwagę, że przez jamę ustną w ciągu 30 minut 
przepływa około 4 litrów krwi, pozostaje tylko zdumiewać się nad mądrością naszych przodków. 
Dużą zaletą tego „lekarstwa" jest także i to, że jest ono dostępne dla każdego bez recepty. Jedyny 
nieprzyjemny   skutek   uboczny   to   możliwość   przypadkowego   połknięcia   „preparatu".   Aby   tego 
uniknąć,   jeżeli   nie   mamy   pod   ręką   kamyczka,   można   długo   ssać   suszone   rodzynki   lub   morele. 
Zapewniam Państwa, że efekt jest doskonały.

Czystość - gwarancją zdrowia!

Brak   widocznego   brudu   w   kuchni   jeszcze   nie   gwarantuje,   że   naszemu   zdrowiu   nic   nie 

zagraża.  Podstawowe   niebezpieczeństwo   stanowią   bakterie   pokarmowe.   Zatrucia   pokarmowe   nie 
zawsze wywołują tak gwałtowne reakcje organizmu jak torsje, bóle brzucha, zawroty głowy. Czasami 
po jedzeniu może po prostu zaboleć głowa, pojawić się senność, słabość, a przyczyną tego może być 
zwykły ryż, który ugotowaliśmy wieczorem i zostawiliśmy na kuchence do rana. Aby maksymalnie 
zabezpieczyć się przed działaniem bakterii chorobotwórczych proszę stosować poniższe zasady:

1. Żadnej potrawy, nawet warzywnej czy mącznej (odnosi się to też do chleba) nie wolno 

zostawiać na stole dłużej niż l ,5 godziny. Już temperatura pokojowa sprzyja szybkiemu rozmnażaniu 
się bakterii chorobotwórczych.

2. Dobra gospodyni powinna mieć w domu przynajmniej 4 deseczki do krojenia - oddzielnie 

do mięsa, ryb, warzyw, owoców i gotowych produktów (ser, kiełbasa, wędliny). Najlepiej jeśli będą 
one z plastiku, który dobrze się myje i nie zatrzymuje zapachów. Po zakończeniu prac kuchennych 
stół, zlewozmywak i całe kuchenne „oprzyrządowanie" należy oczyścić przy pomocy środków myją­
cych i dezynfekujących.

3. Aby zmniejszyć niebezpieczeństwo zachorowania na salmonellę koniecznie proszę myć 

jajka przed spożyciem, a jeżeli jecie Państwo jajka na miękko proszę przed spożyciem dodać 2-3 
krople soku z cytryny. Gdyby doszło do zatrucia pokarmowego, należy postąpić tak:

Przepis nr 67:
l łyżeczkę herbaty, najlepiej zielonej, zalać l szklanką wrzątku, odstawić na 5-10 minut. Do 

zaparzonej herbaty dolać 2 stołowe łyżki mleka lub 3 łyżeczki śmietanki do kawy i wsypać l łyżeczkę 
soli. Wszystko wymieszać i wypić. Tak przygotowana herbata nie tylko oczyszcza układ pokarmowy, 
ale także zapobiega powstawaniu gazów.

Podobny efekt daje napar z rodzynek, który przeczyszcza jelita, a oprócz tego likwiduje ich 

zapalenie, usuwa zaparcia i nalot na języku. Przygotowanie naparu jest proste:

Przepis nr 68:
1/5 szklanki napełnić dobrze umytymi rodzynkami, zalać do pełna wrzątkiem, odstawić do 

background image

ostygnięcia, a następnie wypić.

Jeśli już mowa o zielonej herbacie, podam jeszcze jeden przepis, który w naszych „ciężkich 

czasach" może się wielu osobom przydać. Często wieczorkiem przychodzą przyjaciele i znajomi, aby 
porozmawiać, pośmiać się i trochę rozluźnić. Oczywiście od dawna wiadomo, że najlepiej rozluźnia 
alkohol, powiem więcej: używany regularnie w minimalnych ilościach (kobiety 25 ml, mężczyźni 50 
ml mocnego trunku lub 100-150 ml dobrego czerwonego wina na dobę) nie tylko rozluźnia system 
nerwowy,   ale   wspaniale   przeciwdziała   powstawaniu   chorób   serca   i   układu   krwionośnego.   Jeśli 
wierzyć badaniom, o których wspomniałem powyżej, alkohol o 40% obniża ryzyko zawału serca. Jeśli 
chodzi o moją opinię, to zgadzam się całkowicie z tym spostrzeżeniem na podstawie słów moich 
pacjentów.

Osoby, które regularnie przed snem piją po 1-2 stołowe łyżki wódki lub koniaku zauważają, że 

stają się lepsze, śpią spokojniej, poprawia się im apetyt, samopoczucie i pamięć, są bardziej zrelak­
sowane. I jak tu nie wspomnieć słów wielkiego Hipokratesa, który parę tysięcy lat temu mądrze 
zauważył: „Trucizna może być lekarstwem - wszystko zależy od dawki". Tylko że w tą dawką różnie 
bywa, kiedy pijesz, to o tym nie myślisz, a kiedy budzisz się rano, zaczynasz rozumieć, że wielki 
Hipokrates jak zwykle miał rację.

Herbata leczy

Przepis nr 69:
W przypadku zatrucia alkoholem („kac"), lekami lub innymi środkami, jako antidotum pije się 

bardzo mocną, gorącą i słodką herbatę z mlekiem: l łyżeczkę herbaty (zielonej lub czarnej) zalać 100 
ml wrzątku, wsypać 4 łyżeczki cukru i dodać 1-2 łyżki stołowe mleka lub 2 łyżeczki śmietanki.

Apteka w filiżance herbaty

Ostatnio dużo się pisze o herbacie, ale opinie o niej są rozbieżne. Jedni uważają, że herbata 

jest niezbędna dla normalnej pracy serca i naczyń krwionośnych i radzą pić po 5-6 filiżanek dziennie. 
Inni, przeciwnie, widzą w herbacie głównego niszczyciela układu pokarmowego i ogólnie zdrowia, 
ponieważ herbata zakwasza organizm, powodując kwaśny odczyn krwi i dlatego nie radzą jej pić w 
ogóle. Gdzie jest prawda? Jak zwykle leży po środku. Herbatę można i należy pić, szczególnie jeśli 
jest to zielona herbata. Myślę, że spory na temat herbaty są związane z tym, że nie zawsze prawidłowo 
się ją pije i przygotowuje. Świeżo parzona herbata (pita maksymalnie w ciągu godziny od chwili 
przygotowania) rozszerza naczynia krwionośne, uaktywnia wyczerpany układ nerwowy, poprawia 
pracę   serca,   usuwa   zmęczenie   i   znużenie,   orzeźwia,   oczyszcza   krew,   wymywa   pierwiastki 
promieniotwórcze,   likwiduje   ból   głowy   (typu   migrenowego,   ale   jest   słabym   środkiem),   a   także 
zapobiega chorobom nowotworowym. W świeżej, prawidłowo zaparzonej herbacie znajduje się około 
80 związków leczniczych! Najważniejsze z nich to katechiny. Duży błąd robią ci, którzy piją herbatę 
bez cukru (najczęściej żeby nie utyć lub nie zachorować na osteoporozę). Niestety, cukier używamy 
od lat dziecięcych i dlatego organizm przyzwyczaił się do niego (2-3 łyżeczki w ciągu dnia nie za­
szkodzą, za to wydobędą z herbaty to, co pożyteczne - katechiny). Oto więc, jak prawidłowo zaparzyć 
herbatę.

Przepis nr 70 (na l osobę):
Porcelanowy czajniczek wyparzyć wrzątkiem, włożyć do niego l kostkę (lub l łyżeczkę) cukru, 

wsypać   l   łyżeczkę   herbaty   i   zalać   1/2   szklanki   wrzątku.   Czajniczek   zakryć,   z   wierzchu   położyć 
ręcznik   na   5-10   minut   i   już   herbata   jest   gotowa   do   spożycia.   Dwie   -   trzy   filiżanki   prawidłowo 
zaparzonej herbaty zawsze będą służyć naszemu zdrowiu.

background image

Żegnaj łysino!

Jak podaje statystyka, mężczyźni boją się wypadania włosów bardziej niż impotencji. Sądzę, 

że domyślacie się Państwo dlaczego. Brak impotencji można ukryć, a brak włosów dość trudno. Tak 
się   już   utarło,   że   podświadomie   łączymy   bujność   włosów   z   możliwościami   seksualnymi.   Ta 
symboliczna rola włosów jest jedną z głównych przyczyn obawy mężczyzn przed wyłysieniem.

Jak twierdzą historycy Juliusz Cezar niezmiernie lubił swój wieniec laurowy i stale go nosił 

tylko dlatego, że skrywał on jego łysinę. A gdy Napoleon Bonaparte spotkał się z rosyjskim impera­
torem Aleksandrem, aby omówić przyszłość Europy, rozmowa zakończyła się pogawędką o środkach 
przeciw wypadaniu włosów. Łysiejący gotów jest wypróbować każdy specyfik, jeśli istnieje choćby 
cień nadziei, że po jego zastosowaniu włosy odrosną. Mądrzy i życiowo doświadczeni ludzie skłonni 
są uwierzyć w każdą, nawet najbardziej niedorzeczną metodę, która choćby mgliście, ale obiecuje 
odzyskanie włosów.

Przez całe wieki nieuczciwi sprzedawcy dorabiali się, oferując szarlatańskie środki przeciwko 

łysieniu, a dotknięci tą dolegliwością setki lat szukali „cudownego" lekarstwa.

Bardzo bym nie chciał rozczarować tych, którzy przywykli wierzyć w cuda, ale w przypadku 

łysienia „cudów" nie  ma. Cud  może  zdarzyć  się wtedy, gdy  ten,  kto  traci włosy  spróbuje pojąć 
prawdziwą przyczynę ich wypadania.

Temat łysienia jest mi szczególnie bliski, gdyż od wielu już lat, dzień po dniu walczę o każdy 

włosek na swojej głowie i chcę powiedzieć, że w ciągu ostatnich lat włosów nie ubyło, a wręcz trochę 
przybyło. Ci zaś, którzy skorzystali z moich porad, mogą pochwalić się dużo większymi sukcesami w 
„odhodowywaniu" włosów, niż ja. Trudno to uzasadnić, można jedynie podsumować stwierdzeniem, 
że „szewc bez butów chodzi".

Zajmijmy się teraz już bezpośrednio problemem łysienia. Naukowo stwierdzono, że człowiek 

traci od 50 do 100 włosów na dobę. Znajdujemy je na grzebieniu, poduszce itd. Nie warto się tym 
jednak martwić, gdyż nasze włosy rosną według określonego cyklu. Każdy włos przyrasta od l do 1,5 
cm w ciągu miesiąca i rośnie tak średnio przez 4 lata. Potem pozostaje w stanie spoczynku przez okres 
około trzech miesięcy, dopóki nie zostanie zastąpiony nowym włosem.

Mechanizm łysienia

Skóra   głowy   ma   najbardziej   rozgałęzioną   sieć   naczyń   krwionośnych.   Oznacza   to,   że   w 

porównaniu z innymi częściami ciała, wymaga ona większego dopływu krwi.

Przy nasadzie każdego włosa znajduje się swoista wypukłość tkanki w kształcie pęcherzyka, 

odpowiedzialna   za   jego   odrastanie.   „Życie"   włosa   zależy   od   kondycji   tego   „pęcherzyka",   ta   zaś 
uzależniona  jest  od  przepływu  krwi.  Jeżeli  z  jakiegoś  powodu  cyrkulacja  krwi  jest  upośledzona, 
wówczas włosy nie mogą odrosnąć. Czubek głowy, tzw. ciemię jest najsłabiej ukrwionym miejscem. 
Oto   dlaczego   u   większości   mężczyzn   włosy   wypadają   najpierw   na   czubku   głowy,   co   dobitnie 
świadczy o tym, że przyczyną utraty włosów jest niewłaściwy obieg krwi w skórze głowy.

Mężczyźni przeważnie łysieją z wiekiem, gdyż cyrkulacja krwi w skórze głowy w wieku lat 

czterdziestu nie jest już tak dobra, jak u dwudziestolatka. Innymi słowy, w wyniku starzenia się orga­
nizmu, naczynia krwionośne tracą zdolność odżywiania skóry głowy. Prawie wszyscy ludzie, którzy 
zaczęli tracić włosy, robią ten sam błąd: unikają dotykania głowy w obawie, że każde takie dotknięcie 
spowoduje jeszcze większe ubytki. I dlatego rozczesują włosy ostrożnie, tak, aby grzebień nie dotykał 
skóry, nie ciągnął i nie wyrywał włosów. A czyż rozcieranie i masaż nie są najlepszymi sposobami na 
zwiększenie  ukrwienia  każdej  części  ciała?  Aby  przywrócić  właściwe  krążenie  krwi  powinniśmy 
rozcierać skórę głowy, szczególnie w tych miejscach, gdzie włosy rzedną. Kobiety łysieją rzadziej niż 
mężczyźni, gdyż mają nawyk po sto razy dziennie poprawiać fryzurę. Wciąż ciągną, rozczesują, 
masują swoje włosy, by wyglądały one jak najlepiej. Wszystkie te czynności pobudzają skórę głowy, a 
to tworzy dobre warunki do właściwej cyrkulacji krwi. Oprócz tego kobiety, dzięki obecności w ich 
organizmie estrogenów, o 60% rzadziej niż mężczyźni są narażone na uszkodzenia układu krążenia. 
Dzisiaj zostało już udowodnione, że nie ma takich szamponów, kremów czy emulsji, których użycie 

background image

gwarantowałoby, że ich składniki zostaną wchłonięte przez cebulki. Rola skóry polega przecież na 
tym, że stanowi ona barierę ochronną, utrudniającą przenikanie do organizmu obcych substancji ze 
środowiska zewnętrznego. Górne warstwy skóry wchłaniają trochę tłuszczu - i to wszystko. Chociaż 
trzon włosa jest porowaty i może wchłaniać roztwory chemiczne, takie jak farby do włosów, środki 
rozjaśniające itp., nie znaczy to jednak, że po trzonie jakieś substancje mogą dotrzeć do cebulek i 
stymulować porost nowych włosów. Odżywianie cebulek z zewnątrz jest niemożliwe. Na dzień dzi­
siejszy nie znaleziono dowodów na to, że jakieś witaminy lub inne substancje mogą ożywić cebulki i 
dać początek wzrostowi nowych włosów. Zachowujemy włosy z boków głowy i na potylicy dlatego, 
że dopływ krwi do tych części jest łatwiejszy. Oprócz tego, w tych miejscach cieńsza jest warstwa 
mięśni i tłuszczu, pełniąca rolę „poduszki" dla naczyń krwionośnych i powodująca ich zwężenie. Na 
skroniach, czole i ciemieniu warstwa tłuszczu jest bardzo cienka i nie ma tam tkanki mięśniowej. Im 
bardziej naprężona jest skóra głowy, np. w rezultacie napięcia lub stresu, tym bardziej zwężają się 
naczynia krwionośne i tym mniej krwi dochodzi do cebulek. Właśnie zwężenie naczyń włoskowatych 
w skórze głowy, spowodowane nadmiernymi stresami i napięciami dzisiejszego życia prowadzi do 
całkowitego wyłysienia mężczyzn. Tak więc, główną przyczyną łysienia jest zła cyrkulacja krwi w 
skórze   głowy.  W   niej   znajduje   się   najbardziej   skomplikowana   w   całym   organizmie   sieć   naczyń 
włoskowatych, wymagających dużych ilości krwi. Przy tym dopływ krwi do skroni, czoła i ciemienia 
jest   najgorszy.   Zmniejszony   dopływ   krwi   doprowadza   do   osłabienia   cebulek,   co   powoduje   ich 
niezdolność do wytwarzania nowych włosów.

Ogromne znaczenie dla wzrostu i wypadania włosów ma nie tylko dobre ukrwienie, ale także 

jakość odżywiającej skórę krwi. Zauważono, że osoby, które jedzą dużo mięsa, tracą włosy z tyłu 
głowy, a ci, którzy lubią słodycze - zwykle z przodu. Obecność włosów lub ich brak odzwierciedla 
stan całego organizmu dlatego, że tylko czysta i zdrowa krew może gwarantować dobry wygląd 
włosów.

Dlatego proszę:
1. Nie zanieczyszczać swojego organizmu przez nieprawidłowe odżywianie;
2. Chronić układ krwionośny przed nadmiarem cholesterolu;
3. W porę  oczyszczać  organizm,  stosować  naprzemienne prysznice,  więcej przebywać  na 

świeżym powietrzu i nie zapominać o gimnastyce oddechowej.

Wszystkie te zabiegi będą sprzyjały uzdrowieniu układu krwionośnego.  Myślę, że nie ma 

sensu opisywać, w jaki sposób należy wypełniać powyższe zalecenia. Szczegółowe informacje znajdą 
Państwo   w   książce   „Jak   żyć   długo   i   zdrowo"   na   stronach   77-84,   87-102,   114-115,   159-174. 
Chciałbym jedynie bardziej szczegółowo omówić zabieg masażu skóry głowy, a właściwie specjal­
nego jej rozcierania. Właśnie ten zabieg zapewni Państwu dziewięćdziesięcioprocentowe „zwycięstwo 
nad łysiną".

Masaż głowy

Najtrudniejszym zadaniem jest przekonanie łysiejącego o konieczności masowania i czesania 

szczotką części głowy z przerzedzonymi włosami. A przecież fakty potwierdzają, że w ciągu długich 
lat pracy specjalistów (fryzjerów, dermatologów) ani razu nie odnotowano przypadku zwiększenia się 
łysiny na skutek masażu.

Do masażu głowy najlepiej używać niedużego ręcznika kąpielowego, miękkiego i puszystego.
Przepis nr 71:
Przygotować roztwór z l litra ciepłej wody i 2 stołowych łyżek soli, namoczyć w nim ręcznik, 

lekko   wykręcić   i   nacierać   łysiejące   miejsca   na   głowie.   Szczególną   uwagę   należy   zwrócić   na   te 
miejsca, gdzie włosy jeszcze nie wypadły. Celem masażu jest stopniowe przywrócenie właściwego 
krążenia w sieci naczyń włosowatych skóry głowy, po to, aby zregenerować cebulki. Proszę jednak 
nie   oczekiwać   natychmiastowych   rezultatów.   Proces   łysienia   trwa   latami,   przywrócenie   włosów 
zajmie nie mniej czasu, ale jeśli będziecie Państwo cierpliwi, Wasze włosy mogą odrosnąć. Od mo­
mentu rozpoczęcia masaży do pojawienia się pierwszych nowych włosów mijają 3-4 miesiące.

Włosy wypadające przy nacieraniu to te, które wychodzą w sposób naturalny. Te, które nie są 

background image

jeszcze gotowe, by wypaść, nie wypadną nawet podczas najenergiczniejszego masażu. Po upływie 
trzech miesięcy znów ożywione cebulki włosowe zaczną wypychać trzony włosów na powierzchnię 
skóry. Na głowie wyczuwalna będzie jakby szorstkość, dosłownie na czubku głowy pojawi się szcze­
cina. Proces porostu włosów odbywa się w sposób bardziej zauważalny, gdy włosy są sztywne i 
ciemne. Włosy cienkie i jasne będą odrastać równie szybko i w tej samej ilości, ale będzie to mniej 
widoczne.   Przekonacie   się   Państwo,   że   od   momentu   rozpoczęcia   masaży   zatrzymaliście   proces 
przerzedzania się włosów. Na miejscu każdego utraconego włosa będą wyrastać teraz dwa nowe, do­
póki włosy na ciemieniu nie staną się tak gęste, jak po bokach głowy. Zwykle całkowite odrośnięcie 
włosów trwa tak długo, jak i proces ich tracenia (od roku do pięciu lat), dlatego nie rezygnujcie Pań­
stwo z masowania głowy nawet wówczas, gdy upewnicie się, że włosy już odrosły.

Dość trudno jest odpowiedzieć na pytanie, czy można „odhodować" włosy na zupełnie już 

łysej głowie. Nie chciałbym budzić złudnych nadziei, ale teoretycznie jest to możliwe. Nie obiecuję, 
że na gołej głowie odrosną nowe włosy, ale gwarantuję każdemu człowiekowi, że może położyć kres 
szybkiemu przerzedzaniu się włosów i zawrócić ten proces, gdy zacznie regularnie masować głowę. 
Kwestię tego, jak długo należy masować głowę, każdy powinien rozstrzygnąć sam. Zwykle, gdy tylko 
skóra głowy zaróżowi się lub gdy poczujecie Państwo lekkie ukłucia, możecie zakończyć masaż. 
Jedni będą potrzebowali na to 30 sekund, inni 2-3 minut. Najważniejsze jest, aby przyzwyczaić się 
masować głowę codziennie przez całe życie. Jest to konieczne również w przypadku osób, które na 
razie nie mają problemów z włosami, ale intuicyjnie czują, że problemy takie mogą się pojawić, 
biorąc   pod   uwagę   skłonności   genetyczne,   stresy,   nieprawidłowe   odżywianie.   Uwierzcie   Państwo: 
masaż głowy to gwarancja, że zawsze będziecie mieć gęste i puszyste włosy.

Jeszcze kilka uwag na temat pielęgnacji słabych włosów. Boicie się myć głowę codziennie? 

Niesłusznie. Czy mycie twarzy doprowadza do wypadania np. rzęs, brwi lub wąsów? Codzienne 
mycie głowy jest konieczne, aby usunąć warstwę tłuszczu i przyklejony do włosów brud. Niektórzy 
specjaliści przestrzegają przed zbyt częstym myciem głowy, które rzekomo wysusza włosy i niszczy 
naturalną warstwę tłuszczu. Codzienne mycie i masaż głowy nie tylko oczyszcza włosy, ale także 
reguluje pracę gruczołów tłuszczowych, co daje włosom zdrowy wygląd. Jeżeli będziecie Państwo 
codziennie   myć   głowę   żółtkiem,   a   następnie   masować   przez   1-2   minuty,  Wasze   włosy   nie   będą 
wymagały żadnej dodatkowej pielęgnacji. Co więcej, suche włosy staną się bardziej miękkie, a u 
osób,   które   mają   włosy   przetłuszczające   się,   szybko   unormuje   się   funkcjonowanie   gruczołów 
tłuszczowych. Należy zauważyć, że dla włosów korzystne jest przyjmowanie małych ilości alkoholu 
(50 ml dla mężczyzn i 25 ml dla kobiet na dobę), gdyż alkohol w małych ilościach rozszerza naczynia 
krwionośne skóry głowy. Alkohol należy przyjmować przez miesiąc, potem zrobić miesiąc przerwy. 
Proszę nie zapominać o seksie, jest bardzo pożyteczny, ponieważ wszystko, co wpływa relaksująco na 
układ   nerwowy   prowadzi   do   lepszego   ukrwienia   cebulek.   Na   zakończenie   podam   jeszcze   kilka 
przepisów na przyśpieszenie regeneracji cebulek.

Przepis nr 72:
100   g   liści   pokrzywy   (najlepiej   majowej)   zalać   500   ml   wrzątku,   odstawić   na   30   minut. 

Następnie przecedzić, w otrzymanym roztworze zamoczyć ręcznik i nacierać nim głowę.

Przepis nr 73:
Raz na tydzień wcierać w skórę głowy zwykłą sól przez 10-12 minut, po czym nie myć głowy 

przez godzinę. Spłukać włosy czystą wodą i pomasować.

Przepis nr 74:
Zmieszać po jednej łyżeczce koniaku, oleju kukurydzianego i kefiru. Dobrze wymieszać i 

wetrzeć we włosy. Założyć na głowę worek foliowy, a na niego wełnianą czapkę lub chustkę. Trzymać 
15-20 minut, po czym dokładnie spłukać głowę i pomasować.

Przepis nr 75:
Słój   o   pojemności   l   litra   napełnić   do   połowy   utartymi   na   tarce   czerwonymi   burakami. 

Dopełnić przegotowaną wodą w takiej samej objętości. Zakryć słoik przykrywką i postawić w cie­
płym miejscu na 5 dni, żeby fermentował. Następnie przecedzić i wcierać w skórę głowy codziennie, 
aż do wyczerpania. Po dwóch miesiącach kurację powtórzyć.

Tak więc, łysi i łysiejący, teraz wiecie już, co należy robić, aby wygrać z wypadaniem włosów 

background image

i dlatego zaczynajcie masaże już dziś, a wówczas, po 4 miesiącach podchodząc do lustra, i Wy, 
podobnie jak wielu moich pacjentów, podskoczycie z radości.

background image

Pomóż sobie sam

1. Kochaj siebie takim  — jakim jesteś.
2. Nigdy nikomu nie zazdrość.
3. Jeśli się sobie nie podobasz  - zmień się.
4. Złość, obraza, krytyka siebie i innych — to najbardziej szkodliwe emocje dla zdrowia.
5. Jeśli coś postanowiłeś  — działaj.
6. Pomagaj biednym, chorym, starym i czyń to z radością.
7. Nigdy nie myśl o chorobach, starości, śmierci.
8. Najlepszym lekarstwem na choroby i starość   — jest miłość.
9. Twoimi wrogami są: obżarstwo, chciwość, uleganie własnym słabościom.

10. Troski prowadzą do zejścia z tego świata. Wzdychania niszczą ciało człowieka.
11. Największym grzechem jest strach i podłość.
12. Najlepszym dniem  — jest dzień dzisiejszy.
13. Najlepsze miasto — to to, w którym ci się najbardziej powodzi.
14. Najlepsza praca  — to ta, którą lubisz.
15. Największy błąd  -  utrata nadziei.
16. Największy prezent, który możesz podarować lub otrzymać — to miłość.
17. Największe bogactwo  —  to zdrowie.

background image

Przepisy naszych babć

Poniżej zamieszczone przepisy podane zostały w oryginalnej formie, bez opracowania przez 

autora.

Hemoroidy (żylaki dolnej części jelita grubego) - spowodowane są przez spożywanie zbyt 

dużych ilości chleba, kasz, słodyczy i nawyk jedzenia małych porcji (kanapki), popijanych płynem, 
dzisiejszy tryb życia, dysbaktriozę, zanieczyszczenie wątroby i krwi. Czasem mogą pojawić się z 
powodu przeziębienia odbytu. U kobiet powstają często w następstwie porodu, w wyniku przesunięcia 
kręgów lędźwiowych.

Usunięcie   hemoroidów   przez   operację   chirurgiczną   jest   rozwiązaniem   korzystnym   dla 

wszystkich,   oprócz   pacjenta.   Z   reguły   po   upływie   jakiegoś   czasu   hemoroidy   powracają,   jeżeli 
powyższe przyczyny nie zostały zlikwidowane.

Przedstawione przepisy, chociaż skuteczne, są niestety tylko walką ze skutkami.
Przepis nr 76:
Z   surowego   ziemniaka   wyciąć   „świecę"   wielkości   małego   palca   i   wkładać   ją   na   noc   do 

odbytu. Stosować co drugi dzień przez 2 tygodnie.

Przepis nr 77:
Po wypróżnieniu zamiast papieru toaletowego stosować podmywanie odbytu naprzemiennie 

ciepłą i zimną wodą po 5 razy. Później delikatnie osuszyć miękkim ręcznikiem.

Przepis nr 78:
Nasiadówka   z   machorki.   Do   naczynia   odpowiedniego   do   nasiadówki   (nocnik,   plastikowe 

wiaderko) wsypać 2 łyżki machorki i zalać l litrem wrzątku. Naczynie przykryć i odstawić na 20 
minut. Kiedy para, unosząca się z naczynia nie jest zbyt gorąca, należy usiąść i zrobić nasiadówkę (3 - 
5 minut).

Przepis nr 79:
Pić następujące mieszanki soków (15 minut przed jedzeniem). Przepis na jedną porcję:
a) 50 g marchwi + 40 g selera + 20 g pietruszki +30 g szpinaku
b) sok ze świeżej jarzębiny (pić przez dłuższy czas). W 50 g soku rozpuścić l łyżkę cukru, 

wymieszać, wypić. Popić szklanką ciepłej gotowanej wody. Przyjmować 3 razy dziennie na 15 minut 
przed posiłkiem.

c) 90 g marchwi +60 g szpinaku
Przepis nr 80:
4 obrane cebule gotować w 1/2 litra mleka na wolnym ogniu tak długo, aż cebula zrobi się 

miękka. Odstawić do ostygnięcia i zrobić nasiadówkę.

Przepis nr 81:
Przez 3 tygodnie, codziennie wieczorem przed snem siadać na 5 minut w misce napełnionej 

niezbyt chłodną wodą. Uwaga! Kurację robić codziennie  przez 21 dni, a jeżeli  z jakiś przyczyn 
nastąpi przerwa, należy odczekać 1-2 tygodnie i rozpocząć kurację od nowa.

Przepis nr 82:
Przygotować   metalowe   wiaderko.   Wyciąć   z   drewna   przykrywkę   z   otworem   w   środku   o 

średnicy 2-3 cm. Rozgrzać cegłę lub kamień i położyć na dnie wiaderkaNa gorący kamień nasypać 
drobno pokrojone 3-5 ząbków czosnku, aby zaczęły dymić, po czym nakryć drewnianą przykrywką z 
otworem i przyjąć kąpiel dymną.

Przepis nr 83:
Przygotować   starą   skórzaną   rękawiczkę.  Do   jednego   palca   nalać   wody   i   włożyć   do 

zamrażalnika, aby woda w tym pokrowcu ze skóry zamarzła (dla wygody palec z wodą można włożyć 
do kieliszka). Kiedy woda zamarznie słupek lodu w skórzanej rękawiczce wprowadzić do odbytu. 
Zabieg   można   zakończyć   kiedy   lód   roztopi   się   (jeżeli   uczucie   zimna   jest   zbyt   nieprzyjemne, 
potrzymać „świeczkę" lodową chociaż 1-2 minuty).

Przepis nr 84:
Aby uwolnić się od hemoroidów raz na zawsze, należy latem, przez miesiąc, zastosować ścisłą 

background image

dietę, składającą się z warzyw i owoców. Oprócz tego codziennie trzeba pić koktaile z soków według 
przepisu 4 a lub 4 b. Nie jeść mięsa, białego pieczywa, produktów mlecznych, niczego gotowanego, 
smażonego, pieczonego. Nie wolno pić kawy, kakao, czekolady, napojów  alkoholowych. Zamiast 
chleba można jeść włoskie orzechy, zamiast normalnej pić kawę jęczmienną lub zbożową. Można pić 
również herbatę z liści malin, porzeczek. Każdy powinien być świadom tego, że hemoroidy to jeden 
ze szczebli drabiny, prowadzącej do raka jelita grubego.

Przepis nr 85 (skurcze w nogach):
Osoby cierpiące na skurcze w nogach powinny rano i wieczorem smarować stopy obu nóg 

sokiem z cytryny. Nie należy zakładać butów ani chodzić dopóki sok zupełnie nie wyschnie. Kuracja 
trwa nie dłużej niż 2 tygodnie.

Przepis nr 86:
2 łyżki stołowe zmielonego owsa zalać 1/2 szklanki przegotowanej zimnej wody i odstawić na 

godzinę. Potem dodać 3 łyżki chłodnego gotowanego mleka, sok z l cytryny, l łyżkę stołową miodu, l 
duże starte jabłko i 10 orzechów włoskich. Wszystko wymieszać. Taką kolację jeść co drugi dzień 
przez 2 miesiące.

Przepis nr 87:  Kisiel z owsa. Bardzo dobry środek dla osłabionego organizmu. Poprawia 

pracę serca, uspokaja system nerwowy, likwiduje łamanie i ból w kościach oraz mięśniach, obniża po­
ziom cukru we krwi, oczyszcza naczynia krwionośne z nadmiaru „złego" cholesterolu, leczy zapalenie 
wątroby,  woreczka  żółciowego  i  nerek,  wzmacnia mięsień sercowy.  l szklankę  nieoczyszczonego 
owsa przebrać i umyć w chłodnej wodzie. Zalać 5 szklankami przegotowanej zimnej wody, gotować 
na małym ogniu przez 5 minut. Otrzymany napój wypić godzinę przed jedzeniem.

Osoby,  które  przeszły naświetlania i  chemioterapię, aby  wzmocnić  system  odpornościowy 

mogą skorzystać z następującego przepisu:

Przepis nr 88:
Wywar z siemienia lnianego. Do garnuszka z przykrywką wsypać szklankę siemienia, zalać 3 

litrami wrzątku, gotować 2 godziny pod przykryciem na małym ogniu. Później odstawić (poczekać, aż 
płyn osiągnie temperaturę ciała). Pić jak najczęściej (1-1,5 litra na dobę) przez 2-3 tygodnie. Podczas 
picia wywaru z siemienia lnianego z organizmu wydalane są toksyny, pierwiastki promieniotwórcze i 
inne szkodliwe związki.

Przepis nr 89 (wzmocnienie serca i oczyszczenie krwi, dla osób, które piją mleko):
Pić na czczo 333 g ciepłego tłustego gotowanego mleka (najlepiej wiejskiego), do którego 

należy wcisnąć sok z l cytryny. O godzinie 12.00 powtórzyć. Trzeci raz wypić przed snem. Nie jest 
konieczna specjalna dieta - można odżywiać się jak zwykle. Dziennie potrzebny jest litr mleka i 3 
cytryny. Kuracja trwa 2 tygodnie, w ciągu których zużywa się w sumie 14 litrów mleka i 42 cytryny.

Przepis nr 90 (oczyszczenie krwi z pierwiastków promieniotwórczych):
Do 100 g soku z pokrzywy dodać 100 g soku z jabłek.  Przyjmować raz na dzień, 30 minut 

przed posiłkiemKurację prowadzić przez 20 dni.

Przepis nr 91 (oczyszczanie naczyń krwionośnych ze złogów cholesterolu i innych trujących 

związków):

l   szklankę   miodu,   1/2   szklanki   zmielonych   ziaren   kopru,   l   łyżkę   zmielonego   korzenia 

waleriany (900 g) włożyć do termosu, zalać 5 litrami wrzątku, zakręcić i odstawić na dobę. Odcedzić, 
przelać do butelek. Przechowywać na dolnej półce lodówki. Przyjmować po 50 g przed posiłkiem 
(lekko podgrzane) aż do wyczerpania całej porcji.

Przepis nr 92 (brak menstruacji):
Łuski   z   4   kg   cebuli   zalać   3   litrami   wody.   Gotować   na   słabym   ogniu   dopóki   wywar   nie 

nabierze brązowej barwy. Przyjmować po 100 g na czczo rano i wieczorem przed snem.

Przepis 93 (astma u dzieci, stadium początkowe):
5 tabletek aspiryny sproszkować, zmieszać z l łyżką smalcu. Rozsmarowywać na kawałku 

materiału i przez 10 dni przykładać na piersi chorego dziecka.

Przepis nr 94 (astma u dorosłych i dzieci):
40 średnich cebul zalać wrzątkiem i odczekać, aż zmiękną. Odlać wodę, a cebule dusić do 

background image

miękkości w 1/2 litra oliwy z oliwek. Następnie rozgnieść je na piure. Przyjmować rano na czczo i 
wieczorem po l łyżce.

Przepis nr 95 (na bezsenność u dzieci):
Chore dziecko szczelnie owinąć w płótno nasiąknięte poranną rosą i zostawić na godzinę, 

dopóki nie wyschnie. Z wierzchu można jeszcze przykryć dziecko kołdrą.

Przepis nr 96 (bezsenność u dorosłych):
1. Spać na poduszce wypchanej sianem. Przed snem spożyć l łyżkę miodu.
2. Zagotować 1/2 filiżanki zielonej herbaty, dodać 2 łyżeczki śmietanki do kawy i 1/2 łyżki 

miodu, wypić.

Przepis nr 97 (bóle pleców):
Nasmarować   plecy   ciepłym   miodem.   Natrzeć   plecy   ruchami   „odrywającymi", 

przypominającymi   oddzieranie   skóry   od   kości.   Później   umyć   ciepłą   wodą.   Zabieg   powtarzać 
codziennie, aż ból zniknie.

Przepis nr 98 (chore nerki):
Przez tydzień pić wywar z nasion dyni. 100 g nasion zalać 1/2 litra wody, gotować na wolnym 

ogniu przez godzinę. Po ostygnięciu wypić, a nasiona zjeść. Oprócz tego codziennie robić kompres na 
nerki: 100 g siemienia lnianego gotować w 200 g wody przez 20-30 minut.

Przepis nr 99 (bronchit u dzieci):
Usmażyć   na   smalcu   2   jajka,   dobrze   posolić,   kiedy   jajecznica   ostygnie   położyć   na   pierś 

dziecka.

Przepis nr 100 (wysokie ciśnienie krwi): Do filiżanki o objętości 250 ml wsypać łyżkę mąki 

kukurydzianej i zalać wrzątkiem. Odstawić na noc. Rano wodę wypić, starając się nie zmącić osadu 
na dnie naczynia.

Przepis nr 101 (zapalenie zatok):
Kawałek świeżego masła śmietankowego (wielkości ziarna kukurydzy) wsunąć w nozdrze - 

jednego wieczoru do jednej dziurki, następnego - do drugiej. Stosować przez miesiąc, po czym zrobić 
miesiąc przerwy.

Przepis nr 102 (ból głowy spowodowany stresem):
Przez kilka dni wieczorem przed snem wkładać do ust l łyżkę cukru (kryształ) i zapijać go 

ciepłą wodą.

Przepis nr 103 (grzybica paznokci rąk i nóg):
Zagotować mocną kawę (nie wyrzucać fusów), poczekać, aż ostygnie i kilkakrotnie moczyć w 

kawie ręce lub stopy.

Przepis nr 104 (grzybica palców stóp):
1. Starannie umyć nogi i zanurzyć w occie winnym. Na noc założyć skarpetki nasączone 

octem winnym.

2. Utłuc w moździerzu miętę z solą. Umieścić między palcami na około godzinę. Powtórzyć 

zabieg kilkakrotnie, a grzybica zniknie.

Przepis nr 105 (cukrzyca - stadium początkowe):
Pić wywar z liści jeżyny, 3-4 szklanki dziennie.
Przepis nr 106 (zapalenie woreczka żółciowego):
Codziennie należy dawać choremu do zjedzenia (na czczo) 2 gruszki. Pić kompot z gruszek, 

ugotowany bez cukru.

Przepis nr 107 (bóle woreczka żółciowego, uczucie ciężkości, torsje po spożyciu pokarmu):
Wypić sok z połówki cytryny z 1/2 łyżeczki sody spożywczej.
Przepis nr 108 (zaparcia):
Obrać ze skóry (zostawiając l -2 mm białego miąższu) 2 pomarańcze lub grapefruity, zjeść 

przed snem.

Przepis nr 109 (swędzenie):
W dużej ilości wody ugotować l kg ziaren jęczmienia i wykąpać chorego w tej wodzie.
Przepis nr 110 (w przypadku silnego lęku, przestrachu).
Po doznanym lęku wypić szklankę wody z rozpuszczoną niewielką ilością cukru.

background image

Przepis nr 111
1. (kaszel - zastarzały, u palaczy): kilka korzonków leśnego ślazu gotować 10-15 minut w 1/2 

litra świeżego mleka. Przyjmować po 1/2 szklanki, kilka razy dziennie.

2. (kaszel silny u dorosłych): chory przez tydzień powinien pić wywar z siemienia lnianego.
3. (kaszel uporczywy u dzieci): l ziemniaka, l cebulę, l jabłko zalać l litrem wody i gotować na 

słabym ogniu, aż woda nie wygotuje się do połowy. Napój podawać dziecku 3 razy dziennie po l 
łyżeczce od herbaty.

Przepis nr 112 (krwotok długotrwały i obfity u kobiet):
6 białek  świeżych  jaj  dobrze rozmieszać z  1/2  łyżeczki  od  herbaty  kwasu  cytrynowego  i 

wypić. W razie potrzeby powtórzyć.

Przepis nr 113 (mięśniak macicy):
Przez 15 dni chora powinna pić 3 razy dziennie po 1/2 szklanki wywaru z siemienia lnianego.
Przepis nr 114:
1. (nerwowość u dzieci): Dziecko wykąpać w wodzie, w której gotowane było siano.
2. (nerwowość u dorosłych): 500 g miodu wymieszać z 500 g cukru. Przyjmować 2 razy 

dziennie po łyżce.

Przepis nr 115 (zadyszka):
Trzy raz dziennie przyjmować l kieliszek (500 ml) następującej mieszanki: 200 g miodu, oleju 

z oliwek i wódki.

Przepis nr 116 (oparzenia):
6 żółtek i 6 łyżek świeżego oleju roślinnego rozmieszać i ubijać do konsystencji majonezu. 

Namoczyć w mieszance bandaż i obandażować nim poparzone miejsce.

Przepis nr 117 (obrzęki nóg):
Na wiadro zimnej wody wsypać worek soli kamiennej. Rozpuścić sól w wodzie i namoczyć w 

roztworze ręcznik. Odciśnięty ręcznik położyć na krzyż (w okolicach nerek). Zabieg powtórzyć 10 
razy. W wyniku zabiegów rozpoczyna się silne wydzielanie moczu, a obrzęki znikają.

Przepis nr 118 (biegunka):
Kilka razy dziennie pić wywar z mięty.
Przepis nr 119 (zapalenie prostaty):
Rozetrzeć na proch spalony kawałek lipowego drzewa. Przez 7 dni pić rano napój zrobiony z 

tego proszku (w postaci kawy).

Przepis nr 120 (przeziębienie u dzieci):
Przygotować   mieszankę   z   50   g   wody   +   5   g   miodu   +50   g   masła  +   2  tabletek   aspiryny. 

Wszystko wymieszać i dobrze nasmarować mieszanką piersi, plecy, szyje, ręce i nogi. Dziecko dobrze 
przykryć ciepłą kołdrą do wypocenia się. Później wytrzeć wilgotnym ciepłym ręcznikiem, przebrać w 
suchą odzież i położyć spać.

Przepis nr 121 (dla osób, które przez dłuższy czas były unieruchomione przez chorobę):
Przygotować mieszankę z 100 g świńskiego sadła i l łyżki soli. Natrzeć tym kończyny, owinąć 

bawełnianą tkaniną, na to nałożyć worek.

Przepis nr 122 (rozszerzenie żył):
1. Założyć czyste bawełniane skarpetki i pochodzić w nich po porannej rosie, aby zmokły. 

Nosić je do wyschnięcia.

2. Zielone włoskie orzechy zalać oliwą z oliwek, odstawić na 4 godziny (naczynie powinno 

stać w nasłonecznionym miejscu). Po upływie tego czasu otrzymaną mieszanką nasmarować żyły.

Przepis nr 123 (sorkoma - nowotwór złośliwy):
Przyłożyć na guz kawałek surowego mięsa, lekko spryskanego amoniakiem.
Przepis nr 124 (arytmia):
1/2 kg utartych na tarce cytryn zmieszać z 1/2 kg miodu, dodać 20 zmielonych jąder pestek 

moreli. Wszystko wymieszać i przyjmować rano i wieczorem po l łyżce przed posiłkiem.

Przepis nr 125 (kontuzja):
Przyłożyć na obolałe miejsce krążek z surowego ziemniaka.
Przepis nr 126 (chudość u dzieci do 3 lat):

background image

Wiosną zrobić dziecku 10 kąpieli w wywarze ze świeżych liści orzecha.
Przepis nr 127 (marskość wątroby):
Białą   mąkę   rozmieszać   w   mleku   karmiącej   kobiety.   Przyjmować   rano   i   wieczorem   przed 

posiłkiem po l łyżce.

Przepis nr 128 (czyrak):
Zagnieść nieduży kawałek ciasta z mąki, świeżego mleka i świeżego masła. Przyłożyć go na 

noc na bolące miejsce. Taki „kompres" wyciąga całkowicie „żądło" czyraka.

Przepis nr 129 (uczulenie na proszki do prania):
Codziennie moczyć ręce w wodzie z dodatkiem l łyżeczki sody spożywczej. Kąpiel powinna 

trwać 15-20 minut. Następnie zanurzyć ręce w lekko podgrzanej oliwie z oliwek.

Przepis nr 130 (egzema):
Po   kąpieli   natrzeć   chore   miejsca   mieszanką   z   oleju   słonecznikowego   i   octu   w   równych 

ilościach.

Przepis nr 131 (wrzód dwunastnicy):
Ubić l białko z l łyżeczką cukru pudru. Wymieszać z l łyżką oliwy z oliwek. Przez 10 dni 

przyjmować rano na czczo po l łyżce tej mieszanki.

Przepis nr 132 (zapalenie jajników):
1.   Zrobić   nasiadówkę   nad   parą   z   gotującego   się   siana.   Zabieg   powtarzać   tak   długo,   aż 

zapalenie minie.

2. Ugotować małą główkę kapusty, zalać ją świeżym mlekiem. Siedzieć nad parą.
3. Siedzieć nad parą z ugotowanej czarnej rzodkwi polanej oliwą z oliwek.

background image

Aneks

Sałatki wiosenne

1. Sałatka z mlecza (mniszka lekarskiego). Posiekać 3 garście liści mlecza, wymieszać z 10 

orzechami   włoskimi,   zmielonymi   w   młynku.   Dodać   l   łyżkę   stołową   oleju   słonecznikowego   lub 
miodu. Uwaga! Mlecz przed przygotowaniem sałatki należy włożyć na 20 -30 minut do chłodnej 
posolonej wody (na 11 wody l stołowa łyżka soli), by zlikwidować gorzki smak.

2. Sałatka z pokrzywy i mlecza. Drobno posiekać garść młodych liści pokrzywy, dodać l 

stołową   łyżkę   soku  z   cytryny,  łyżkę  soku   z  kiszonej   kapusty  oraz  łyżkę   oleju  słonecznikowego. 
Oprócz tego dodać l małą łyżeczkę pokrojonej cebuli, a z wierzchu posypać 60 g (2 garściami) 
posiekanych zielonych części mlecza oraz mielonymi orzechami włoskimi (10 - 15 g).

3. Rzodkiewki z orzechami100 g rzodkiewek (15 sztuk) drobno posiekać lub zetrzeć na tarce, 

zmieszać z 40 g (8 sztuk) mielonych orzechów włoskich, dodać l łyżeczkę oleju roślinnego, posypać z 
wierzchu posiekanym szczypiorkiem.

4. Surówka po francusku. 100 g zewnętrznych liści sałaty polać 1/2 łyżki octu jabłkowego lub 

winnego, dodać l łyżkę stołową oleju roślinnego i l łyżeczkę pokrojonej cebuli. Wszystko dobrze 
wymieszać.

5.  Sałatka  z  botwiny.  Posiekać  80  g  botwiny  i  2  -  3  liście  sałaty.  Polać   je  l   łyżką  oleju 

słonecznikowego i wymieszać. l surowe jajko wymieszać z sokiem z 1/2 cytryny i wylać na sałatę. 
Dodać   do   botwiny,   wymieszać.   Posypać   z   wierzchu   posiekaną   pietruszką   i   koperkiem   lub 
szczypiorkiem.

6. Surówka z młodych buraków. Utrzeć na tarce 5-6 młodziutkich buraków, dodać 2 łyżki 

śmietany i doprawić szczyptą mielonego kminku.

7. Sałatka ze szczawiu i mleczy. Do l garści sałaty (30 g) dodać 30 g młodego szczawiu i 30 g 

liści mlecza. Szczaw i mlecz należy drobno posiekać, na wierzchu położyć 10 orzechów włoskich, po­
lać l łyżką miodu i l łyżką oleju słonecznikowego. Na koniec wszystko wymieszać.

8. Szczypiorek z orzechami. 50 g szczypiorku drobno posiekać i zmieszać z 50 g zmielonych 

orzechów ziemnych.

9.   Rzodkiewka   z   orzechami,   pietruszką   i   miętą.   15   rzodkiewek   zetrzeć   na   tarce,   dodać 

posiekaną   nać   pietruszki,   miętę,   koperek,   1/2   łyżeczki   kminku,   6   stołowych   łyżek   mielonych 
orzechów (50 g). Wszystko dobrze wymieszać. Można udekorować liśćmi sałaty.

10. Rzodkiewka z twarogiem (najlepiej tłustym). 3 stołowe łyżki twarogu (75 g) zmieszać z 3 

drobno pokrojonymi rzodkiewkami i l łyżeczką drobno posiekanego szczypiorku. Wszystkie składniki 
wymieszać, ułożyć na liściach sałaty.

11. Surówka ze szpinaku. Pokroić garść młodego szpinaku, dodać l łyżkę drobno posiekanego 

szczawiu, l łyżkę posiekanego szczypiorku. Wszystko wymieszać i dodać 3 łyżki zmielonych orzesz­
ków ziemnych oraz l łyżkę borówek.

12. Szpinak z jajkiem. Ubić żółtko, dodając po trochu półtorej łyżki masła, po czym wlać l 

łyżkę soku z cytryny. Wymieszać, do otrzymanej gęstej papki dodać zmiażdżony ząbek czosnku i 
dwie garści drobno posiekanego szpinaku. Wszystko wymieszać. Otrzymaną masę ułożyć na liściu 
sałaty. Z wierzchu można posypać mielonymi orzechami.

13. Surówka z botwiny z liśćmi sałaty. Pokroić 80 g botwiny, 2 lub 3 liście sałaty, polać l łyżką 

oleju roślinnego i wymieszać. Do l jajka dodać sok z 1/2 cytryny, wymieszać i dorzucić szczyptę po­
siekanego kopru, pietruszki i szczypiorku. Wszystko wymieszać. 

14. Surówka z botwiny. Pokroić liście młodego buraka (60 gram -2 garście). Przygotować sos: 

l żółtko wymieszać z l łyżką soku z cytryny, 1/2 łyżeczki musztardy, l łyżką oleju roślinnego i l ły­
żeczką pokrojonego szczypiorku. Wymieszać.

Sałatki letnie i jesienne

1. Ogórek w zsiadłym mleku. Pokrojony l ogórek polać 1/2 szklanki zsiadłego mleka oraz 

background image

posypać 1/2 łyżki posiekanego kopru.

2. Ogórek z pomidorem. Ogórka pokroić na duże kawałki, pomidora w plasterki. Posypać 4 

łyżkami zmielonych orzechów.

3. Surówka z czerwonej kapusty. Do 50 g czerwonej poszatkowanej kapusty (3 łyżki) dodać 2 

łyżki posiekanej pietruszki, l łyżkę oleju słonecznikowego i l łyżkę miodu. Wszystko wymieszać.

4. Surówka ze świeżej kapusty. Do 100 g pokrojonej kapusty dodać 4 stołowe łyżki soku z 

grapefruita, l łyżkę miodu, 1/2 łyżeczki kminkuWszystko wymieszać.

5.  Groszek   z   pomidorami.  50   g   świeżego   groszku   wymieszać   z   120   g   surowych 

rozgniecionych pomidorów oraz z 2 stołowymi łyżkami oleju słonecznikowego. Z wierzchu posypać 
pietruszką i szczypiorkiem.

6. Groch z marchewką. 50 g grochu, l utarta na tarce marchew, l łyżka oleju roślinnego, l łyżka 

soku z malin lub porzeczek, 1/2 pokrojonej cebuli. Wszystko wymieszać. 7. Marchew z ziemniakami. 
Drobno utrzeć 100 g marchwi, wymieszać z 2-3 łyżkami stołowymi soku z grapefruita lub czarnej po­
rzeczki.   Dodać   30   g   drobno   posiekanego   surowego   ziemniaka   oraz   l   łyżeczkę   posiekanego 
szczypiorku. Wszystko wymieszać, ułożyć na dużym liściu sałaty.

8. Marchew ze szczypiorkiem. Do 100 g marchwi dodać 30 g szczypiorku. Marchew zetrzeć 

na tarce i wymieszać z drobno posiekanym szczypiorkiem. Dodać l stołową łyżkę oleju roślinnego i 
posypać drobno posiekanym ogórkiem.

9. Surówka świąteczna. 10 g surowego, drobno posiekanego ziemniaka zmieszać z 30 g utartej 

marchwi i 10 g utartego surowego buraka. Dodać 50 g drobno pokrojonej kapusty, 2 stołowe łyżki 
oleju i 2 łyżki szczypiorku. Wszystko wymieszać. Masę ułożyć na liściu sałaty, z wierzchu posypać 
koperkiem lub pietruszką. Całość można udekorować kawałkami pomidorów i rzodkiewek.

10. Surówka z kiszonej kapusty. 100 g sałaty pokroić (a lepiej porwać) na duże kawałki, 

zmieszać z 4 łyżkami kiszonej kapusty, dodać 2 łyżki soku z kapusty i l łyżkę oleju roślinnego.

11.   Czerwona   surówka.   Utrzeć   1/4   buraka,   dodać   60   g   utartej   marchwi,   30   g   drobno 

pokrojonych, surowych ziemniaków, l łyżkę oleju roślinnego, 2 łyżeczki soku z porzeczek lub malin, l 
łyżkę szczypiorku. Wszystko wymieszać, posypać l łyżką tartej bułki.

12. Surówka oczyszczająca krew. Utrzeć 50 g buraków i 50 g marchwi. Dodać 50 g pokrojonej 

kapusty, 1,5 łyżki oliwy z oliwek, 1,5 łyżki miodu. Wszystko wymieszać i posypać z wierzchu l 
szklanką jagód lub czerwonych porzeczek.

13. Kapusta kminkowa. Drobno pokroić 100 g kapusty, dodać l łyżkę miodu i l łyżeczkę 

mielonego kminku.

14. Pomarańczowy twaróg. 120 g marchwi zatrzeć na drobnej tarce, zmieszać z 100 g twarogu. 

Dodać l łyżkę oleju słonecznikowego i jeden ząbek czosnku. Wszystko wymieszać i posypać mielony­
mi orzechami i zieloną pietruszką lub szczypiorkiem.

15. Pomidory z orzechami lub sucharkami  i marchwią. 100 g rozgniecionych pomidorów 

wymieszać z 100 g utartej marchwi, 30 g posiekanej pietruszki, 50 g mielonych orzechów lub suchar­
ków. Dodać 1,5 łyżki oliwy z oliwek i wymieszać. 16. Pomidory z ziemniakami. Rozgnieść 100 g 
pomidorów, dodać 2 łyżki oleju roślinnego i 2 łyżki słonej wody z kiszenia ogórków. Wszystko 
wymieszać i dodać 30 g drobno pokrojonego surowego ziemniaka. Odstawić na 30 minut.

17. Pomidory faszerowane kiszoną kapustą. Ściąć górną część pomidora a wysokości 3-4 mm. 

Ze środka wyjąć miąższ, zostawiając ścianki grubości 2-3 mm. Miąższ zmieszać z drobno pokrojoną 
czerwoną   kapustą   i   1/2   łyżeczki   oleju   roślinnego.   Farszem   tym   napełnić   pomidory.   Z   wierzchu 
udekorować 1/2 łyżeczki majonezu lub śmietany, posypać posiekaną pietruszką lub szczypiorkiem.

18.   Seler   ze   zsiadłym   mlekiem   lub   śmietaną.   Grubo   pokrojone   łodygi   selera   i   kilka 

pokrojonych na kawałki liści położyć na talerzu i polać 2 łyżkami śmietany lub 1/2 szklanki zsiadłego 
mleka.

19.   Surówka   z   zielonej   fasoli.   60   g   młodych,   delikatnych   strączków   drobno   pokroić, 

usunąwszy   wcześniej   włókienka.   Dodać   50   g   grubo   pokrojonej   sałaty   i   2   stołowe   łyżki   oleju 
słonecznikowego (można dodać l łyżeczkę miodu do smaku).

20. Sałatka ziemniaczana. Drobno pokroić 60 g ziemniaków, dodać 4 łyżki wody od kiszenia 

ogórków, 1/2 małej cebulki, 2 łyżeczki posiekanego kopru lub pietruszki, 40 g mielonych orzeszków 

background image

ziemnych, l łyżkę miodu (niekoniecznie).

21Surówka z marchwi i selera. Do 50 g utartej marchwi dodać 50 g pokrojonego selera, 1/2 

ogórka, 50 g mielonych orzechów, l łyżkę miodu. Zamiast orzechów można dodać 2 łyżki oleju 
słonecznikowego.

22. Ziemniaki z kapustą. Drobno pokroić i wymieszać 40 g ziemniaków, 60 g kapusty, 25 g 

cebuli. Dodać 6 łyżek wody od kiszenia ogórków, orzechy, pietruszkę i kminek.

23. Surówka z porów. Pokroić drobno 60 g porów, przyprawić 3 łyżkami majonezu, odstawić 

na godzinę. Następnie dodać l łyżkę pokrojonego selera, szczyptę kminku, l łyżkę wody z miodem (l 
łyżeczka miodu rozpuszczona w 2 łyżeczkach wody). 24. Surówka z dyni. Utrzeć l marchew, 50 g 
dyni, 25 g selera. Dodać 25 g posiekanego szczypiorku lub czerwonej cebuli oraz l O zmielonych 
orzechów.

Sałatki zimowe

1. Sałatka z buraków i orzechów. Ugotować dużego buraka, utrzeć go na tarce. Dodać 1/2 

utartego małego surowego buraka, l zmiażdżony ząbek czosnku, 2 łyżki oleju roślinnego. Wymieszać, 
posypać mielonymi orzechami i szczyptą posiekanego szczypiorku.

2. Różowa kiszona kapusta. 100 g kiszonej kapusty wymieszać z 2-3 łyżkami stołowymi soku 

z buraka. Dodać 1/2 małej białej lub czerwonej cebuli oraz łyżkę oleju roślinnego. Na koniec wymie­
szać.

3.   Kiszona   kapusta   z   jabłkami.   Do   100   g   kiszonej   kapusty   dodać   1/2   przetartego   jabłka 

(antonówki), l łyżkę oleju roślinnego i posypać pokrojoną połówką cebuli.

4.   Zimowa   surówka   świąteczna.   Drobno   pokroić   100   g   kiszonej   kapusty.  Wymieszać   1/2 

antonówki, l łyżkę oleju roślinnego, 1/2 posiekanej cebuli, szczyptę kminku, sok z l cytryny, l łyżkę 
miodu. Połączyć z kapustą, odstawić na godzinę pod przyciskiem.

5. Sałatka ziemniaczana. 75 g drobno pokrojonych ziemniaków, 50 g startych lub zmielonych 

orzechów, l łyżka miodu, l łyżeczka startego chrzanu.

6. Surówka „Witaminka". Utrzeć na tarce 50 g marchwi, 75 g kapusty, 50 g ziemniaków. 

Dodać 25 g posiekanej natki pietruszki, 25 g porów, 2 łyżki oleju roślinnego, łyżkę miodu, 50 g 
zmielonych orzechów i wszystko wymieszać.

7. Surówka marchwiowo-chrzanowa. Utrzeć na tarce dużą marchew i 50 g korzenia selera. 

Dodać l łyżeczkę utartego chrzanu, 10 g zmielonych orzechów i łyżkę oleju roślinnego, wymieszać.

8. Rzodkiewka z kwaśnym mlekiem. 60 g utartej rzodkiewki zalać l szklanką kwaśnego mleka 

i odstawić w ciepłe miejsce na minimum 1,5 godziny (potrawy z dodatkiem rzodkiewki powinny być 
przygotowane   co   najmniej   l   ,5   godziny   przed   spożyciem,   wtedy   nie   grozi   nam   ból   ani   wzdęcie 
żołądka).

9. Pudding z rzodkiewki. 60 g utartej rzodkiewki wymieszać z 10 zmielonymi orzechami 

włoskimi   i   30   ziemnymi.  Odstawić   na   1,5   godziny,   następnie   dodać   l   łyżkę   oleju   roślinnego   i 
wymieszać.

10. Surówka świąteczna nr 2. Małą główkę czerwonej kapusty (1/4 dużej - 75 g) lub 75 g 

białej kapusty drobno poszatkować, dodać 1/2 utartej średniej marchwi, 1/2 kiszonego ogórka, 10-
centry-metrowego   drobno   pokrojonego   pora,   5   zmielonych   orzechów   włoskich,   l   łyżkę   oleju 
roślinnego, 2 łyżeczki borówek, 3 łyżki płatków owsianych. Wszystko wymieszać.

11. Surówka „Zimowa bajka". Utrzeć średniej wielkości marchew, dodać 3 łyżki kiszonej 

kapusty, l łyżkę wody od kapusty, l łyżkę utartej rzodkiewki, łyżkę borówek, malin lub porzeczek. 
Wszystko wymieszać.

Sosymajonezy

Z reguły sosy i majonezy zawierają ocet spirytusowy, konserwanty, barwniki i inne obce dla 

organizmu substancje, zanieczyszczające krew. W związku z tym podaję przepisy do samodzielnego 
wykonania.

background image

1. Olej cytrynowy. Do 250 g oleju roślinnego dodawać powoli sok z l - 2 cytryn. Bardzo 

dokładnie wymieszać.

2.   Majonez   orzechowy   (najlepiej   przygotować   tuż   przed   spożyciem).   2   łyżki   mielonych 

orzechów zmieszać z l łyżeczką od herbaty oleju roślinnego. Po powstaniu gęstej papki ubijać ją z 3-4 
łyżkami oleju roślinnego, dodając sok z l cytryny. 3. Sos śmietankowy. Wymieszać sok z 1/2 cytryny z 
3 łyżkami śmietany. Dodać zmiażdżony ząbek czosnku, 1/2 łyżeczki drobno posiekanego szczypiorku 
lub utartej cebuli, l łyżkę oleju roślinnego. Wszystko wymieszać.

4. Sos pomidorowy. Do 6 części oleju roślinnego dodać l część soku z cytryny. Połączyć z 

sokiem z pomidorów, do smaku dodać tarty seler.

5.   Majonez   witaminowy   „Tęcza".   Ubijać   2   żółtka,   dodając   powoli   3   stołowe   łyżki   oleju 

roślinnego. Wymieszać z l łyżką utartego selera lub łyżeczką utartej cebuli. Do otrzymanej masy 
dodać   sok   z   cytryny.   Dokładnie   ubijać   do   konsystencji   majonezu.   Majonez   można   zabarwić:   na 
zielono - dodając sok ze szpinaku, na pomarańczowo - sok z marchwi, na różowo - sok z czerwonej 
porzeczki.

Chłodniki

Najlepiej spożywać je w ciepłych porach roku (lato, jesień). Osoby, które mają kłopoty z 

wypróżnianiem   mogą   jeść   je   przez   cały   rok.   Chłodniki   są   bardzo   zdrowe,   ponieważ   zawierają 
wszystkie witaminy i sole mineralne, które nie zostają zniszczone przez podgrzewanie oraz wodę 
strukturowaną i tlen.

1.   Zupa   pomidorowo-ogórkowa.   3   stołowe   łyżki   płatków   owsianych   zalać   10   łyżkami 

zsiadłego mleka. Odstawić na 2 -3 godziny. Utrzeć na tarce ogórki i rozdrobnić pomidory, wymieszać 
ze   zsiadłym   mlekiem   i   płatkami,   dodać   zmiażdżony   ząbek   czosnku   i   posypać   posiekaną   natką 
pietruszki.

2. Zupa pomidorowa ze śmietaną. Utrzeć 2 pomidory, dodać 1/2 śmietany (18% lub 30%). 

Mieszanką tą zalać 3 łyżki płatków owsianych. Odstawić na ok. 1/2 godziny. Dodać posiekaną zieloną 
natkę pietruszki.

3.   Zupa   malinowa   (lub   poziomkowa).   Do   szklanki   zsiadłego   mleka   dodać   3   łyżki   wody 

mineralnej i 3 łyżki rozdrobnionych malin lub poziomekMożna dodać l łyżkę miodu.

4Zupa z suszonych owocówW dwóch szklankach wody zamoczyć na noc garść suszonych 

owoców (śliwki, rodzynki, jabłka, gruszki). Odstawić na 8 -10 godzin. Kiedy owoce zmiękną, dodać 2 
łyżki płatków owsianych, 1/2 łyżki miodu. Odstawić jeszcze na 3 - 5 godzin. Gotową zupę można jeść 
na śniadanie lub obiad.

Desery

1. Śnieg jabłkowy. Utrzeć 2-3 jabłka, dodać l łyżkę miodu, rozpuszczonego w l łyżce wody. 

Wszystko dokładnie wymieszać. Oddzielnie ubić 2 białka, dodając powoli sok z cytryny. Wszystko 
wymieszać   i   ubić.   Na   koniec   można   udekorować   deser   brzoskwiniami   z   puszki,   gruszkami, 
mrożonymi truskawkami lub świeżymi malinami, porzeczkami, poziomkami (jak najwięcej fantazji!).

2. Jabłkowa pajęczyna. Ubić oddzielnie 2 żółtka i 2 białka. Połączyć je razem i jeszcze raz 

ubić. W dwóch łyżkach ciepłej wody rozpuścić l łyżkę miodu. Utrzeć 3 słodkie jabłka, dodać do nich 
2 łyżeczki soku z cytryny. Wszystkie składniki wymieszać i znowu ubić. Udekorować świeżymi 
owocami (np. jagodami), kawałkami pomarańczy, grejpfrutów.

3. Miodowe placuszki. 30 g soku z cytryny z połączyć 60 g mielonych orzechów włoskich lub 

ziemnych. Odstawić na 1/2 godziny. Następnie dodać 2 łyżki miodu i 60 g zmielonych ziaren ryżu. 
Wszystko   wymieszać,   uformować   placuszki.   Z   wierzchu   posypać   zmielonymi   na   proszek 
podsmażonymi na patelni ziarnami słonecznika.

4.   Krem   cytrusowy.   Oczyścić   pomarańcze   z   pestek,   pokroić,   zmiksować.  Wymieszać   z   l 

łyżeczką miodu i 150 g tłustego twarogu. Oddzielnie ubić białko z 1/2 łyżeczki cukru i żółtko z 1/2 
łyżeczki cukru. Wszystko wymieszać i jeszcze raz ubić. Udekorować winogronem lub brzoskwiniami 

background image

z puszki.

background image

Indeks

oczyszczenie organizmu z nadmiaru soli i tłuszczu, poprawa przemiany materii, oczyszczenie naczyń 
krwionośnych, reumatyzm, osteoporoza, bóle kości, stawów i mięśni, podagra, artretyzm, zapalenie 
korzonków-przepisy nr l, 2, 3, 4, 7, 8, 9, 10, 12, 13, 14, 15, 17, 18, 19, 21, 22, 23, 32, 34, 63, 87 
arytmia - przepis nr 124 
astma - przepis nr 93, 94 
bezsenność - przepis nr 95 
biegunka - przepis nr 118 
bóle głowy - przepis nr 65, 102
bóle kręgosłupa - zestaw l: ćwiczenia l - 8, przepis nr 97 
bronchit - przepis nr 99 
choroby skóry - przepis nr 35, 36 
choroby żołądka, jelit - przepis nr 34 
chudość - przepis nr 126
cukrzyca - przepis nr 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 87, 105 
czyrak - przepis nr 128 
ćwiczenia rozluźniające - str. 45, przepis 37 
detoksykacja - str. 34 
egzema - przepis nr 130 
gronkowiec - przepis nr 44 
grzybica - przepis nr 103, 104 
halluksy - przepis nr 11
hemoroidy - przepis nr 60, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84 
herbata - parzenie - przepis nr 69 
inhalacje - przepis nr 29 
kaszel - przepis nr 111 
kontuzja - przepis nr 125
krwotok - przepis nr 112
lęk - przepis nr 110
łysienie - przepis nr 71, 72, 73, 74, 75
łzawienie oczu - przepis nr 62
marskość wątroby - przepis nr 127
miesiączka - przepis nr 92
mięśniak - przepis nr 113
nacieranie - przepis nr 26
nadciśnienie - przepis nr 100
nadciśnienie - przepis nr 64
nadmierna potliwość - przepis nr 6
naprzemienny prysznic - str. 68
nerki - przepis nr 98
nerwowość - przepis nr 114
niedotlenienie organizmu, nerwowość, bezsenność, bóle głowy - przepis nr 27, 28
nocna potliwość - przepis nr 56
nowotwór - przepis nr 34, 37, 38, 39, 123
obfite krwawienia miesięczne - przepis nr 60

background image

obniżenie poziomu cholesterolu - przepis nr 30, 31, 32, 33, 38
obrzęki nóg - przepis nr 117
oczyszczanie naczyń krwionośnych - przepis nr 30, 31, 32, 38, 87, 90, 91
oczyszczanie wątroby - przepis nr 4, 53,
odchudzanie - przepis nr 61
oparzenia - przepis nr 57
oparzenia - przepis nr 116
ostrogi - przepis nr 16
poprawa ogólnej kondycji - przepis nr 28, 29, 32, ćwiczenia nr 9, 10, 11, 12, 13, zestaw nr 3, str. 74
półpasiec - przepis nr 55
przeziębienie - przepis nr 66, 120
rozluźnienie - ćwiczenia nr 9, 10 ,11, 12, 13
rozszerzenie żył - przepis nr 122
skurcze w nogach - przepis nr 85
swędzenie - przepis nr 109
system odpornościowy - przepis nr 38, 87, 88, 89
uczulenie - przepis nr 129
usuwanie skutków promieniowania - przepis nr 40, 41,42, 43
utykanie - przepis nr 54
woreczek żółciowy - przepis nr 106, 107
wrzód dwunastnicy - przepis nr 131
wrzód dwunastnicy - przepis nr 131
zadyszka - przepis nr 115
zapalenie jajników - przepis nr 132
zapalenie prostaty - przepis nr 119
zapalenie zatok - przepis nr 101
zaparcia - przepis nr 108
zapobieganie infekcjom - przepis nr 5
zatrucie alkoholem - przepis nr 69
zatrucie pokarmowe - przepis nr 67, 68
zwiększenie odporności - przepis nr 38, 87
żylaki - przepis nr 58

background image

Spis treści

Do Czytelników!

5

Nie bać się „chorób cywilizacyjnych" 

7

Osteoporoza — szansa na zwycięstwo

11

Dwie postacie wapnia

13

Przyczyny braku wapnia w organizmie

14

Cukier — główny wróg wapnia

15

Witamina D „wspólnikiem" wapnia

18

 jaki sposób w organizmie tworzą się nierozpuszczalne sole wapnia 

25

Skorupka jajka to nie śmieć

28

Kwas moczowy — cichy zabójca

30

Podagra 

32

Chroniczny reumatyzm

32

Dnmoczanowa

33

Anemia

33

Kamica wątrobowa i nerkowa

33

Choroby skóry

34

Cukrzyca i nadwaga

34

Choroby nerwowe

34

Kiedy łupie w kręgosłupie

41

W silnym ciele silny duch

43

Oczyszczanie (detoksykacja) — głodówka 

45

Wiek kręgosłupowi nie szkodzi

50

Jeśli boli dusza

58

Bóle w stawach, kościach i mięśniach

61

W przyrodzie nie ma złej pogody

67

Relaksujący masaż obu rąk

68

Naprzemienny chłodny i gorący prysznic

68

Nacieranie

69

Woda-uzdrowicielka

70

Uzdrawiający wdech i wydech

70

Wąchanie kropel walerianowych

71

Pomóżcie swojemu sercu

72

Szybkim krokiem od zawału

73

Cholesterol — „licznik" długowieczności

77

Nie łykać leków!

80

Słonecznikowy, sojowy, kukurydziany...

82

Cofnąć nowotwór

87

Apteka w każdym z nas (metoda samoleczenia)

91

Nco ludzie chorują i szybko umierają

95

Sami hodujemy raka

99

Informacja do przemyślenia

113

Promienie śmierci

118

Dlaczego promieniowanie jest szkodliwe?

118

Wrogowie w naszym domu

119

Ładujmy akumulator życia

121

Szkodliwe promieniowanie — przyczyną wielu chorób

122

Drzewa-uzdrowiciele

123

Rozmyślania na temat cukrzycy

125

Niech żyje ziemniak

134

background image

Lecznicza moc jabłka

138

Ocejabłkowy

139

Leczenie octem jabłkowym

140

Przygotowanie octu jabłkowego

142

Przeziębiliśmy się?

142

Maliny zamiast aspiryny

144

Czystość — gwarancją zdrowia!

147

Herbata leczy

148

Apteka w filiżance herbaty

149

Żegnaj łysino!

151

Mechanizm łysienia

152

Masaż głowy

154

Przepisy naszych babć

159

Aneks

169

Indeks

177


Document Outline