background image

Ludzie nie umierają - oni zabijają sami siebie 

Seneka, rzymski filozof 

Do Czytelników! 

Bóg sztuki lekarskiej Eskulap miał dwie córki. Jedna miała na imię Panacea, a druga Gigea. Obie 

posiadały  dar  uzdrawiania  ludzi.  Panacea  całe  życie  szukała  cudownego  środka  przeciw  wszystkim 
chorobom.  “Człowiek  nie  powinien  wiedzieć  o  swoich  chorobach,  wystarczy,  że  ja  się  o  niego 
zatroszczę" - mówiła Panacea. Gigea próbowała wyjaśnić ludziom, że ich choroby są odbiciem trybu 
ich życia. Żeby się od nich uwolnić trzeba żyć tak, jak żyje przyroda, naśladować ją, uczyć się od niej. 
Siostry ciągle spierały się ze sobą, uważając, że każda z nich ma rację. Rozeszły się więc ich drogi. 
Panacea  poszukuje  “cudownego  eliksiru"  przeciw  wszystkim  chorobom,  a  Gigea  uczy  ludzi  zasad 
życia i zdrowia. 

Gdy  szukamy  przyczyn  złego  samopoczucia,  uskarżając  się  na  serce,  żołądek,  stawy,  to 

uzasadnienie swoich chorób zawsze znajdujemy poza nami samymi. Skłonni jesteśmy pomstować na 
wszystkich, aby tylko zatuszować swoje lenistwo i nieznajomość podstawowych zasad zdrowego trybu 
życia! Nigdy jednak nie wymieniamy prawdziwej przyczyny, dlatego, że prawdziwa przyczyna - to my 
sami. 

My,  i  tylko  my  odpowiadamy  za  nasze  bóle  i  choroby,  za  nasze  przedwczesne  starzenie  się. 

Żyjemy nieprawidłowo. Sami obniżamy poziom swoich sił życiowych. Źle się odżywiając gromadzimy 
w sobie “trucizny". Nie opuszczają one naszego organizmu, męczą nas, odzywając się chorobami tych 
narządów, w których są skoncentrowane. 

Nieuporządkowany  tryb  życia  -  oto  prawdziwa  przyczyna  przedwczesnego  starzenia  się  i  wielu 

chorób. Człowiek, jeśli zechce, może żyć długo i być zdrowym. 

Jestem  głęboko  przekonany,  że  w  wielu  sytuacjach  życiowych  człowiek  sam  dla  siebie  powinien 

być lekarzem i doradcą. Powi- 

background image

nien  tak  poznać  funkcjonowanie  swojego  organizmu,  żeby  móc  zlikwidować  przyczyny  swoich 

chorób i cierpień. 

W  swojej  praktyce  wypróbowałem  wiele  kierunków  i  recept,  wybrałem  z  nich  to,  co  naprawdę 

cenne i skuteczne. To dzieło leży przed Państwem. Rozumnie z niego korzystajcie. 

Przedstawione  przeze  mnie  recepty,  przepisy  i  instrukcje  nie  wywołuj  ą  żadnych  skutków 

ubocznych.  Jeśli  niektóre  z  nich  budzą  u  Państwa  jakiekolwiek  wątpliwości  lub  zapytania,  proszę 
przed ich zastosowaniem skonsultować się z lekarzem naturopatą (lekarz, stosujący oprócz środków 
farmakologicznych, metody medycyny naturalnej). 

20 październik 1997 r. 

P. S. 

Książkę tę polecałbym przeczytać trzy razy: 

-      pierwszy raz od początku do końca, 

-      drugi raz pod kątem swoich dolegliwości, 

-    trzeci raz stosując podane ćwiczenia, kuracje i przepisy. 

Michał Tombak 

Lekarz przyszłości nie będzie dawać lekarstw, 

a zainteresuj e pacjenta odpowiednią dietą. 

Thomas Edison 

Nie bać się “chorób cywilizacyjnych" 

Zanim  spróbuję  wspólnie  z  Państwem  poznać  przyczyny  “chorób  cywilizacyjnych"  chciałbym 

przedstawić  wyniki  dwóch  niezależnych  badań,  przeprowadzonych  w  różnych  miejscach  i  różnym 
czasie. Niezbicie potwierdzają one mądrość lekarzy Wschodu, którzy głoszą, że od umiaru w jedzeniu 
jeszcze nikt nie umarł, umiera się zwykle z powodu obżarstwa. 

Komisja  Światowej  Organizacji  Zdrowia  przeprowadziła  badania  w  kilku  klasztorach  w  Tybecie. 

Przebadano 90 % mieszkańców, wśród których byli starcy. W wyniku badań zostało stwierdzone, że 
60%  badanych  nie  cierpi  na  próchnicę  zębów,  zaburzenia  w  pracy  układu  krwionośnego  i 
pokarmowego.  Wszyscy,  niezależnie  od  wieku,  byli  sprawni  i  prawie  w  100%  zdrowi.  Analiza  ich 
pożywienia wykazała, że odżywiają się bardzo skromnie, nie posiadają lodówek, kuchni gazowych, nie 
używają  cukru,  mięsa  i  produktów  rafinowanych.  Ich  podstawowy  jadłospis  to  placki  jęczmienne, 
tybetańska ziołowa herbata, czysta woda. Latem pożywienie wzbogacały rzepa, marchew, ziemniaki i 
trochę ryżu. 

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia w takich najbardziej rozwiniętych krajach jak USA, 

Niemcy, Francja, które stoją w czołówce pod względem spożycia mleka, mięsa i innych rafinowanych 
produktów, sytuacja zdrowotna ludności wygląda inaczej. W Ameryce na trzy rodziny dwie cierpią na 
nowotwory,  dwie  osoby  z  pięciu  -  na  choroby  sercowo-naczyniowe,  które  stają  się  przyczyną  ich 
śmierci,  odnotowuje  się  ogromną  liczbę  cierpiących  na  cukrzycę.  Przewlekłe  choroby  trapią  19% 
ludności, a więc cierpi na nie prawie co piąty mieszkaniec. 

background image

W  Niemczech  na  cukrzycą  cierpi  20%  ludności,  około  20%  dzieci  w  wieku  od  8  do  16  lat  ma 

niedorozwój umysłowy i fizyczny. Na reumatyzm i zapalenie stawów choruje od 15 do 17% ludności. 

Francja:  alergia  dotyka  od  15  do  20%  ludności,  450  tyś.  dzieci  poniżej  18  roku  życia  ma 

różnorodne zaburzenia słuchu i wzroku, 1,5 min dzieci w wieku 6 lat choruje na astmę. We wszystkich 
krajach  wysoko  uprzemysłowionych  w  ciągu  ostatnich  25  lat  procent  noworodków  z  wrodzonymi 
schorzeniami podwoił się. 

Wychodzi na to, że przy pomocy widelca i łyżki sami sobie kopiemy grób. 

Przez  całe  stulecia  wielu  badaczy  próbowało  odkryć  i  zbadać  nieuchwytnego,  maleńkiego 

“mikroba",  który  jest  przyczyną  zwykłego  przeziębienia.  Jeszcze  w  latach  40-tych  uczeni  tłumaczyli 
niewielką  skuteczność  tych  poszukiwać  tym,  że  ów  mikrob  jest  zbyt  mały  i  istniejące  mikroskopy  po 
prostu go nie widzą, ale burzliwy rozwój techniki i wynalezienie mikroskopu elektronowego bynajmniej 
nie  zmieniło  sytuacji.  Trzeba  przyznać,  że  przy  pomocy  najnowszej  aparatury  optycznej  udało  się 
odkryć  ponad  setkę  różnych  rodzajów  drobnoustrojów,  wirusów  i  bakterii,  ale  żaden  z  nich  nie  jest 
przyczyną  przeziębienia.  Dlaczego  nie  zdołano  odkryć  “mikroba"  wywołującego  przeziębienie?  A 
dlatego,  że  on  nie  istnieje.  Każdy  z  poznanych  rodzajów  drobnoustrojów  jedynie  żywił  się  śluzem, 
który  organizm  produkuje  przy  zwykłym  przeziębieniu.  Dokładniej  rzecz  biorąc,  śluz  ten  cały  czas 
znajduje  się  w  organizmie,  będąc  rezultatem  nieprawidłowego  żywienia.  Wiosną  i  jesienią  organizm 
zaczyna  oczyszczać  się  z  tego  nadmiaru  śluzu.  Wówczas  pojawiają  się  bakterie,  które  rozkładają, 
niszczą  i  wchłaniają  ten  śluz,  pomagając  nam  oczyścić  organizm.  A  co  my  robimy?  Przyjmujemy 
preparaty, które pozwalają nam “kichać na przeziębienie". W ten sposób zabijamy bakterie, które nas 
ratują. I co? “Mikroby" zabiliśmy, a śluz pozostał. Po pewnym czasie znów zaczynamy chorować, jeśli 
nie na przeziębienie, to na grypę - generalnie to to samo, tylko teraz inny gatunek drobnoustrojów żywi 
się śluzem w naszym organizmie, 

I tak od wiosny do jesieni, rok po roku cieknie z nosa, łamie w kościach, ciągle epidemie. Pojawia 

się coraz więcej nowych le- 

ków, żeby zniszczyć “mikroba". Ale “mikrob" chociaż maleńki, “głupi" nie jest, też chce żyć, dlatego 

próbuje  uodpornić  się  na  leki.  Nie  trzeba  być  prorokiem,  aby  przewidzieć  rezultat  tej  wojny  -  czym 
silniejsze i bardziej niszczące będą lekarstwa, tym bardziej “złe" i odporne będą drobnoustroje. A kto 
tu  cierpi  najbardziej  -  oczywiście  nasz  organizm,  gdyż  każde,  nawet  najbardziej  niewinne  lekarstwo 
(jeżeli takie w ogóle istnieje) wywołuje skutki uboczne. 

Czym  więc  jest  przeziębienie?  Jest  to  rezultat  nagromadzenia  w  organizmie  zbyt  dużej  ilości 

“odpadków"  i  niedostatecznego  ich  wydalania.  Jelito  grube  jest  magazynem  całej  tej  “zgnilizny". 
Właśnie stąd krew roznosi  toksyny po całym ciele,  tworząc niezdrowy śluz. Gdy ilość śluzu staje się 
niebezpieczna (toksyczna), organizm próbuje się od niego uwolnić za pomocą kataru - i to nazywamy 
przeziębieniem.  Proces  łączenia  się  bakterii,  wirusów  ze  śluzem  wywołuje  stan  zapalny,  czego 
rezultatem jest podwyższona temperatura. 

Człowiek myślący powinien zastanowić się nad tymi faktami. 

Aby  ostatecznie  przekonać  Państwa,  że  wiele  naszych  chorób  jest  spowodowanych 

nieprawidłowym  sposobem  odżywiania  spróbujmy  wykorzystać  doświadczenie  hinduskich 
długowiecznych,  którzy  żyją  w  dolinie  Chunza.  U  32  tysięcy  ludności,  która  nie  zna  chorób  średnia 
długość życia wynosi 120 lat! Na czym polega sekret? 

Szkocki  lekarz  McCarrison,  który  przeżył  14  lat  w  bezpośredniej  bliskości  Chunzy,  doszedł  do 

wniosku, że głównym “źródłem" długowieczności tego narodu jest sposób odżywiania. 

Mieszkańcy doliny Chunza są wegeterianami. Zwykle ich jadłospis składa się z surowych warzyw i 

owoców latem, kiełków zbóż, suszonych moreli, owczej bryndzy zimą. 

Żeby  upewnić  się,  że  to  właśnie  odpowiedni  sposób  odżywiania  jest  sekretem  długowieczności 

mieszkańców  doliny,  Carri-son  po  powrocie  do  Anglii  przeprowadził  serię  doświadczeń  na 
zwierzętach.  Jednej  grupie  zwierząt  podawano  jedzenie  typowe  dla  stołu  przeciętnej  londyńskiej 
rodziny  (białe  pieczywo,  śledzie,  rafinowany  cukier,  konserwowane  i  gotowane  warzywa  itp.).  W 
rezultacie w tej grupie zaczęły się różne “ludzkie" choroby. Druga grupa 

background image

zwierząt  była  karmiona  według  diety  z  doliny  Chunza.  Podczas  całego  przebiegu  doświadczenia 

zwierzęta z tej grupy pozostawały zdrowe. 

Uważa się, że na długowieczność mają wpływ warunki klimatyczne. Interesujący jest fakt, że ludzie 

mieszkający  w  takich  samych  warunkach  klimatycznych  jak  mieszkańcy  doliny  Chunza  cierpiana 
różne  schorzenia  i  długość  ich  życia  jest  dwa  razy  mniejsza.  A  więc  nasuwa  się  wniosek,  że  jeśli 
człowiek odżywia się nieprawidłowo, to od chorób nie uratuje go nawet górski klimat. 

Mieszkańcy  doliny  Chunza,  w  odróżnieniu  od  sąsiednich  narodów,  są  bardzo  podobni  do 

Europejczyków.  Według  teorii  historyków,  założycielami  pierwszych  wspólnot  rodowych  Chunzy  byli 
kupcy i wojownicy Aleksandra Macedońskiego, którzy tam się osiedlili w czasie wyprawy przez górskie 
doliny rzeki Ind. Tak więc i Europejczycy mogą żyć długo, jeśli tylko będą prawidłowo się odżywiać. 

Hipokrates  powiedział:  “Wszystkie  choroby  przychodzą  do  człowieka  przez  usta  z  pożywieniem". 

To  genialne  powiedzenie  ma  już  kilka  tysięcy  lat,  a  my  do  tej  pory  nie  chcemy  z  tej  mądrości 
skorzystać.  Często  zastanawiam  się,  dlaczego?  Może  Hipokrates  powiedział  to  zbyt  cicho  albo  nie 
wszyscy  zdążyli  zapisać?  Jak  by  to  nie  było,  to  my  z  pokolenia  na  pokolenie  przekazujemy  naszym 
dzieciom  złe  nawyki,  a  razem  z  nimi  również  trapiące  nas  choroby.  Żeby  się  jakoś  usprawiedliwić 
mówimy, że żyjemy w ciężkich czasach i przygniata nas wielki ciężar rozwoju cywilizacyjnego. A może 
bardziej przygniata nas ogromna masa naszego ciała, lenistwo i absolutna pogarda dla reguł fizjologii, 
zgodnie  z którymi funkcjonuje nasz organizm. Ludzie nauczyli się obsługiwać komputery, rozwiązują 
skomplikowane  ekonomiczne  problemy.  Inżynier  elektronik  potrafi  znaleźć  uszkodzenie  w  gęstej 
pajęczynie  tysięcy  przewodów,  a  na  proste  pytanie,  ile  razy  dziennie  robi  siusiu  i  w  jakim  kolorze, 
odpowiedzieć  nie  potrafi.  Dlatego  chcę  jeszcze  raz  podkreślić,  że  jeżeli  nie  nauczycie  się  Państwo 
obserwować funkcjonowania swojego organizmu i nie zrozumiecie, co jest dla niego dobre, a co złe, 
nigdy nie będziecie zdrowi! 

Organizm człowieka zbudowany jest zgodnie z prawami fizyki i chemii. 

Prawa  te  nigdy  się  nie  zmieniają.  Wypisane  są  na  każdym  nerwie,  każdym  mięśniu.  Prawa  te 

rządzą komórkami, tkankami i narządami ciała, nakładając na nie określone funkcje. 

H. Wollmer, doktor medycyny 

Osteoporoza - szansa na zwycięstwo 

Wiele  starszych  osób  z  niepokojem  oczekuje  nadejścia  zimy  Śnieg,  zimno,  śliskie  chodniki  i 

nieuniknione  upadki,  które  mogą  stać  się  przyczyną  poważnych  złamań.  Szczególnie  podatne  na 
złamania są osoby cierpiące na osteoporozę. 

Według  statystyk  najbardziej  niebezpieczne  są  złamania  stawu  biodrowego.  Około  50%  chorych, 

który  doznali  takiego  urazu  zostaje  inwalidami.  We  wszystkich  rozwiniętych  krajach  osteoporoza 
zaczyna zajmować pierwsze miejsce wśród chorób cywilizacyjnych. I o ile wcześniej panował pogląd, 
że  ofiarami  osteoporozy  padają  kobiety,  to  ostatnie  badania  wykazały,  że  dotyka  ona  jednakowo 
kobiety,  jak  i  mężczyzn.  Co  więcej,  przypadki  osteoporozy  coraz  częściej  wykrywane  są  u  dzieci  w 
wieku  8-11  lat!  Pierwsze  objawy  osteoporozy  u  mieszkańców  dużych  miast  Europy  występująjuż  w 
wieku 30 lat. 

Co to więc jest osteoporoza? Dlaczego mocne, zdrowe kości stają się słabe, kruche i łamliwe? 

Osteoporoza  oznacza  odwapnienie  kości.  Jak  wiadomo,  głównym  składnikiem  tkanki  kostnej  jest 

wapń.  Jeżeli  z  różnych  przyczyn  wapnia  w  organizmie  zaczyna  brakować,  wtedy  kości  stają  się 
podobne do sera z dużymi dziurami. 

Według  medycyny  konwencjonalnej  osteoporoza  jest  nieuleczalną  chorobą,  która  w  określony 

sposób jest związana z dziedzicz- 

background image

nością.  A  medycyna  walczyć  z  dziedzicznością  nie  bardzo  umie.  To  znaczy,  że  gdy  stwierdzona 

zostaje osteoporoza, szansę na wj -leczenie są minimalne. Jedyne co można zrobić, to zapobiegać jej 
dalszemu  rozwojowi.  Z  tego  powodu  specjaliści  radzą  pić  więcej  mleka  (!),  jeść  więcej  sera. 
Mężczyznom radzi się, aby przestali nadużywać alkoholu, papierosów, zaczęli stosować syntetyczne 
preparaty wapnia i witaminy Dr A kobietom? Dla kobiet są te same rady plus terapia estrogenowa. 

Jak  dowodzi  praktyka  lekarska  stosowanie  preparatów  zawierających  wapń,  hormonów  itd.  może 

hamować  rozwój  choroby,  ale  prawie  wszyscy  specjaliści,  z  którymi  miałem  okazję  rozmawiać  są 
zgodni  co  do  tego,  że  nie  można  wyleczyć  osteoporozy!  Nie  ja  powinienem  oceniać  efektywność 
istniejących  metod.  Badaniem  przyczyn  powstania  osteoporozy  i  sposobami  jej  leczenia  zajmują  się 
dziesiątki  naukowo-badawczych  instytutów  na  całym  świecie.  Jedno  jest  pewne:  na  dzień  dzisiejszy 
cała terapia polega na dostarczeniu organizmowi brakującego wapnia lub na “zmuszeniu" organizmu 
do przyswajania tego wapnia. 

Na  jednym  ze  spotkań  poświęconych  zdrowemu  stylowi  życia  zwróciła  się  do  mnie  kobieta  z 

bardzo smutnym pytaniem: Dlaczego jej kości są słabe, skoro przez całe życie wypijała średnio 1-1,5 
litra  mleka  dziennie,  zupy  mleczne  i  kasze  pojawiały  się  w  jej  jadłospisie  co  drugi  dzień,  a  gdy  była 
przeziębiona, zażywała w dużych ilościach wapń i witaminę C? Innymi słowy, jej organizm otrzymywał 
więcej  wapnia,  niż  było  to  potrzebne,  ale  kiedy  złamała  rękę,  kość  wcale  się  nie  zrastała. Wówczas 
wykryto u niej oste-oporozę. Myślę, że i wśród moich Czytelników znajdzie się wielu takich, dla których 
nabiał  był  podstawą  żywienia,  a  i  wapna  w  tabletkach  im  nie  brakowało.  A  jednak  badanie  na 
osteoporozę wykazało brak wapnia w kościach. Dlaczego? Chodzi o to, że wapń w tej postaci, w jakiej 
my  go  przyjmujemy:  pasteryzowane,  odtłuszczone  mleko,  syntetyczne  preparaty  wapnia,  tabletki  itp. 
organizm “przepuszcza przez siebie" jakby “tranzytem". Kości praktycznie niczego nie otrzymują, gdyż 
ten  wapń  jest  jakby  innego  gatunku  (trudno  przyswajalny).  Każdorazowo  kiedy  organizm  potrzebuje 
wapnia dla swoich procesów życiowych (np. przy każdej zmianie 

pogody wzrasta ilość wapnia we krwi), jest zmuszony pobierać go z kości. Właśnie dlatego ludzie 

często  narzekają  na  bóle  w  kościach  przy  zmianach  pogody.  Inaczej  mówiąc,  jeżeli  dostarczamy 
organizmowi trudno przyswajalny wapń, organizm przypomina samochód, który zakopał się w śniegu: 
czym  szybciej  kręcą  się  koła,  tym  głębiej  się  zapada,  a  przy  tym  silnik  pracuje  na  podwyższonych 
obrotach, są wielkie straty paliwa, a samochód wciąż tkwi w tym samym miejscu. 

Dmę postacie wapnia 

W naturze wapń występuje w dwóch postaciach. “Dobry" wapń czyli organiczny, łatwo przyswajany 

przez  kości  znajduje  się  w  warzywach  i  owocach  (szczególnie  w  ich  skórce),  w  świeżo 
przygotowanych sokach, jajkach, otrębach, kiełkach pszenicy, owsa, w orzechach, miodzie, świeżym 
mleku krowim  i  kozim.  “Zły"  wapń  -  nieorganiczny,  trudno  przyswajalny  dla  kości  jest  we  wszystkich 
produktach  rafinowanych,  zawierających  wapń,  w  chlebie,  pasteryzowanym  lub  gotowanym  mleku  i 
wszystkich  otrzymywanych  z  niego  kwaśnych  produktach,  w  przegotowanej  wodzie,  we  wszystkich 
produktach  poddanych  obróbce  termicznej  (podgrzewanie  powyżej  100°C,  gotowanie,  smażenie)  i 
preparatach  wapnia,  otrzymywanych  syntetycznie.  Nasze  kości  nie  są  martwym  tworem,  ale  żywą, 
wciąż odnawiającą się tkanką. Jeżeli niszczenie komórek kości jest szybsze niż ich odbudowywanie, 
wówczas  masa  kostna  ulega  zmniejszeniu  (pojawia  się  osteoporoza).  W  ten  sposób,  jeśli  podstawą 
naszego  żywienia  są  produkty  rafinowane,  pasteryzowane  przegotowane  mleko,  przypieczony, 
chrupiący  chleb,  produkty  poddane  obróbce  termicznej,  a  przy  tym  używamy  przede  wszystkim 
przegotowanej  wody  (a  tak  właśnie  odżywia  się  większość  ludzi)  staje  się  oczywiste,  dlaczego 
osteoporoza tak szybko “pokonuje" kości współczesnego człowieka. 

“Dobry" czyli organiczny wapń tworzy w organizmie łatwo rozpuszczalne sole, które są niezbędne 

dla procesów krążenia, chronią naszą krew przed dostawaniem się do niej bakterii poprzez naczynia 
krwionośne, biorą udział w normalnym wzroście kości 

background image

i zębów, polepszają pracę systemu nerwowego, wykazują działania obronne, pełnią jeszcze wiele 

innych pożytecznych funkcji. 

“Zły" wapń w bardzo niewielkim stopniu jest wykorzystywany przez organizm do budowy kości. W 

większości zaś stanowi “budulec" dla nierozpuszczalnych soli wapnia, które tworzą podstawę kamieni 
w nerkach, wątrobie i woreczku żółciowym. Dlatego wszyscy, którzy lubią świeży biały chleb, pieczone 
maślane  bułeczki (a to szczególnie one dostarczają  naszemu organizmowi nieorganicznego  wapnia) 
sami sobie tworzą kamienie (szczególnie w woreczku żółciowym). Aby przyswoić nieorganiczny wapń, 
organizm  czerpie  ze  swoich  zapasów  spore  ilości  makro-  i  mikroelementów,  upośledzając  w  ten 
sposób procesy przemiany. “I po co on tak szczegółowo 

0 tym wszystkim pisze?" - pomyśli niecierpliwy Czytelnik - “Lepiej dałby kilka przepisów, napisał co 

można jeść, a czego nie i sprawa załatwiona." Ale taki sposób rozwiązania sprawy byłby zbyt prosty 

1  w  dodatku  mało  skuteczny.  A  to  dlatego,  że  organizm  każdego  z  nas  jest  niepowtarzalną 

indywidualnością  i  nie  ma  uniwersalnej  recepty  na  osteoporozę.  Pokonać  tę  chorobę  (jak  zresztą  i 
każdą inną) można tylko wtedy, gdy pozna się “słabe strony swojego przeciwnika" (w tym przypadku 
osteoporozy).  Właśnie  dlatego  tak  skrupulatnie  opisuję  wszystkie  procesy,  zachodzące  w  naszym 
organizmie, związane z przyswajaniem wapnia i błędy, które popełniamy. 

Każdy  powinien  zrozumieć  prostą  prawdę:  nasz  organizm  jest  całościowym  systemem,  w  którym 

wszystkie  komórki  są  ze  sobą  powiązane  niezliczoną  ilością  oddziaływań  i  tylko  kompleksowe 
wpływanie  na  wszystkie  życiowo  istotne  systemy  i  organy  pozwala  zlikwidować  każdą  dolegliwość, 
niezależnie od tego, gdzie się ona umiejscowiła: w kościach, sercu, wątrobie czy lewym palcu prawej 
nogi. 

Przyczyny braku wapnia w organizmie 

Wśród pierwiastków, które wchodzą w skład naszego ciała wapń zajmuje 5-tą pozycję po czterech 

podstawowych:  węglu,  tlenie,  wodorze  i  azocie.  W  organizmie  jest  średnio  około  1200  gramów 
wapnia, przy czym 99% tej ilości znajduje się w kościach. 

W tkance kostnej zachodzą dwa procesy: 

1. jej zanikanie, w efekcie czego do krwi dostaje się wapń i fosfor, 

2. odkładanie się soli wapnia. 

W  ciągu  doby  z  tkanki  kostnej  dorosłego  człowieka  ubywa  do  700  mg  wapnia  i  również  tyle 

powinno odkładać się znowu, przy czym u rosnących dzieci szkielet odnawia się w ciągu 1-2 lat, a u 
dorosłych - w ciągu 10-12 lat. 

Tkanka  kostna  pełni  w  naszym  organizmie  funkcję  podpory  (utrzymuje  nasze  ciało  w  pozycji 

pionowej), a także służy jako magazyn (hurtownia), z którego organizm czerpie wapń i fosfor, gdy jest 
ich  za  mało  w  produktach  żywnościowych.  Zawartość  wapnia  we  krwi  jest  zawsze  stała,  nawet  w 
ostatnim  stadium  osteoporozy  we  krwi  może  być  99,9  %  normy  wapnia  (jest  to  reakcja  obronna 
organizmu).  Jeżeli  zawartość  wapnia  we  krwi  jest  niewystarczająca,  to  będzie  on  intensywnie 
pobierany  z  kości.  Kiedy  proces  ten  odbywa  się  dzień  w  dzień,  wówczas  masa  substancji  kostnej 
zaczyna się zmniejszać. 

Wiadomo,  że  takie  produkty  jak  mięso,  ser,  cukier,  tłuszcze  zwierzęce  podczas  trawienia 

dostarczają organizmowi duże ilości szkodliwych kwasów (mleczny, szczawiowy, moczowy i in.), które 
zatruwają  organizm.  Sole  wapnia  neutralizują  te  kwasy,  tym  samym  chroniąc  organizm  przed 
całkowitym  zatruciem.  Im  więcej  w  naszym  pożywieniu  wyżej  wymienionych  produktów,  tym  mniej 
wapnia w kościach. 

Cukier - główny wróg wapnia 

Jedną  z  głównych  przyczyn  deficytu  wapnia  w  organizmie  jest  zbyt  duże  spożycie  cukru  i 

zawierających  go  wyrobów.  Cukier  jest  produktem  syntetycznym,  przy  trawieniu  którego  powstaje 
wiele trujących kwasów. Ale ponieważ spożywamy go razem z produktami żywnościowymi, organizm 
jest zmuszony wydalić tę “truciznę". A do tego potrzebna jest ogromna ilość soli mineralnych, w skład 
których wchodzi przede wszystkim wapń. Skąd organizm je bierze? A stąd, gdzie jest ich najwięcej - z 
kości i zębów. Jeżeli uwzględ- 

background image

 

nimy fakt, że zamiłowanie do słodyczy wpajamy naszym dzieciom od wczesnego dzieciństwa, sami 

też jemy cukier codziennie i to  w  ilościach setki razy  przekraczających normę (cukier  znajduje się  w 
80% spożywanych produktów, poczynając od jogurtu, a kończąc na sokach z kartonów), od razu staje 
się oczywiste, dlaczego dzieci walczą z próchnicą, a osoby dorosłe z paradontozą, zaś kości starych 
ludzi  przypominają  ser  szwajcarski  (mam  na  myśli  osteoporo-zę).  Czy  osteoporoza  jest  chorobą 
dziedziczną?  Raczej  nie.  “Dziedzicznie"  przekazujemy  przeważnie  nasze  złe  przyzwyczajenia,  które 
stają się przyczyną chorób. 

Tak  więc  teraz  możemy  wysnuć  pierwszy  wniosek:  Jedną  z  podstawowych  “dziedzicznych" 

przyczyn  oste-oporozy  jest  nadmierne  zamiłowanie  do  słodyczy,  przekazywane  z  pokolenia  na 
pokolenie. Często słyszę od rodziców: “Jak tu nie dać dziecku cukierka, przecież dzieciństwo powinno 
być słodkie." Tym rodzicom radzę, żeby zatroszczyli się o to, aby dzieciństwo ich dziecka było zdrowe 
i szczęśliwe. Żeby to dziecko, kiedy przyjdzie starość, nie musiało za chwilę “słodkiej" przyjemności w 
dzieciństwie latami wylewać gorzkich łez z bólu w kościach i kręgosłupie. 

Ostatnio przeprowadzone badania naukowe ujawniły 3 ważne reguły przyswajania przez organizm 

wapnia: 

1. W przypadku nadmiaru lub braków tłuszczu wapń jest wypłukiwany z organizmu (dlatego nie ma 

różnicy w przyswajaniu wapnia z mleka chudego a pełnego). 

2.  Negatywny  wpływ  na  przyswajalność  wapnia  ma  nadmiar  lub  brak  w  produkcie  fosforu  i 

magnezu. 

3. Wpływ na przyswajalność wapnia ma zawartość w produkcie witaminy D. 

Odkrycia  te  wyjaśniają,  dlaczego  osoby,  które  regularnie  piją“niepełnowartościowe"  mleko 

(pasteryzowane, przegotowane) nie otrzymują takiej ilości wapnia, jak to sobie wyobrażają. 

Chciałbym nieco dłużej zatrzymać się na kwestii mleka, gdyż produkty mleczne stanowią 70-80% 

jadłospisu  mieszkańców  Europy  Zachodniej  i  Wschodniej.  Ci  z  Państwa,  którzy  przeczytali  w  mojej 
poprzedniej książce rozdział “Mleczny nałóg" (str. 90-93) 

znają  mój  stosunek  do  mleka.  Jeżeli  już  chcecie  Państwo  pić  mleko  (i  to  jedynie  w  celach 

leczniczych),  to  tylko  świeże,  “jeszcze  ciepłe,  prosto  od  krowy",  która  pasła  się  na  ekologicznie 
czystych pastwiskach, a ponieważ taką możliwość mają tylko nieliczni spośród dziesiątków tysięcy, to 
nie  będę  się  zatrzymywał  na  przedstawianiu  zalet  takiego  mleka.  Nasz  organizm  w  pełni  przyswaja 
wapń,  gdy  stosunek  zawartości  wapnia  i  fosforu  w  produkcie  wynosi  l  :  1,3,  a  stosunek  wapnia  i 
magnezu l : 0,5. W mleku pasteryzowanym czy gotowanym proporcje wapnia do fosforu wynoszą l : 
0,7, a wapnia do magnezu l : 0,1. Oprócz tego w procesie pasteryzacji ginie prawie 40-60% witaminy 
D. W ten sposób niemal 80-90% wapnia zawartego w pasteryzowanym mleku nie zostaje przyswojone 
przez  organizm.  Cóż  więc  pozostaje  w  organizmie  po  spożyciu  pasteryzowanego  mleka?  Kazeina 
(ciężkostrawne białko, wykorzystywane  w przemyśle jako surowiec do  produkcji organicznego kleju), 
tłuszcz zwierzęcy, który zwiększa poziom cholesterolu i promieniotwórczy (radioaktywny) pierwiastek 
stront 90, będący nieodłącznym towarzyszem wapnia w mleku. 

Okazuje się więc, że zamiast niezbędnego wapnia organizm otrzymuje z mleka “klej", który “skleja" 

naczynia  krwionośne,  kamienie  w  nerkach  i  wątrobie,  powoduje  powstawanie  w  ciele  guzów, 
deformację  stawów  rąk  i  nóg  oraz  osadza  się  w  tkankach  i  ścięgnach  pod  postacią  śluzu;  tłuszcz 
nasycony  (z  mleka)  “zapycha"  naczynia  krwionośne,  szykując  nam  powoli  stan  przedzawa-łowy,  a 
promieniotwórczy  stront  90  sprzyja  powstawaniu  komórek  nowotworowych.  Ostatnio  coraz  częściej 
nazywa się mleko “cichym zabójcą". W pełni zgadzam się z tym określeniem. 

Na  II  międzynarodowym  kongresie  poświęconym  wpływowi  warunków  życia  i  pracy  na  zdrowie 

ludzi,  lekarze  ze  zdziwieniem  stwierdzili,  że  mieszkańcom  Europy  brakuje  900  mg  wapnia  dziennie, 
przy  czym  90%  wapnia  otrzymywali  oni  wraz  z  mlekiem  i  produktami  mlecznymi,  a  większości 
Hindusów,  mieszkańców  Chile,  RPA,  Turcji  wystarcza  300  mg  wapnia  na  dobę,  przy  czym  produkty 
mleczne stanowią w ich jadłospisie zaledwie 10%, reszta to zboża, warzywa, owoce, orzechy, kiełki. 
Nie ma w tym nic dziwnego. Po prostu w naturalnych produktach istnieją idealne propor- 

background image

cje  dla  przyswojenia  wapnia  przez  organizm,  a  w  produktach,  które  były  poddane  obróbce 

przemysłowej te proporcje są zaburzone. Odnosi się to przede wszystkim do pasteryzowanego mleka. 

Na  podstawie  tego,  co  przedstawiłem  wcześniej  nasuwa  się  drugi  ważny  wniosek:  “dziedziczny" 

nawyk  picia  mleka  krowiego  (jako  źródła  wapna)  od  lat  dziecięcych  doprowadza  do  totalnego  braku 
wapnia  w  organizmie,  przy  czym  szkody,  jakie  wyrządza  sobie  człowiek  pijący  mleko  kilkaset  razy 
przewyższają pożytki. 

Witamina D “wspólnikiem" wapnia 

Podstawową  funkcją  witaminy  D  jest  regulacja  wymiany  wapnia  w  organizmie.  W  nerkach  z 

witaminy  D  powstaje  związek, który  sprzyja  przyswajaniu  wapnia,  przy  czym  reakcja  ta  jest możliwa 
tylko przy udziale witaminy C. W ten sposób witaminy D i C są niezbędnymi składnikami w reakcjach 
przyswajania  wapnia  przez  układ  kostny.  Nie  jest  możliwe  dostarczenie  organizmowi  dostatecznych 
ilości witaminy D w produktach żywnościowych. Podstawowym źródłem witaminy D są: jajka, których 
nie  poleca  się  jeść  ze  względu  na  wysoką  zawartość  tłuszczu  i  powstającego  z  tego  powodu 
cholesterolu (z czym zdecydowanie nie mogę się zgodzić); masło śmietankowe, które uparcie próbuje 
się zastąpić syntetyczną margaryną, z której witamina D uwalnia się z wielkim trudem; wątroba i ryby 
(ani  surowej  wątroby,  ani  surowych  ryb  nie  jemy,  a  po  obróbce  termicznej  pozostają  znikome  ilości 
witaminy  D).  Witamina  ta  nazywana  jest  “słoneczną  witaminą",  gdyż  powstaje  w  organizmie  pod 
wpływem  promieni  ultrafioletowych.  Od  pewnego  czasu  wszystkim  nam  próbuje  się  wmówić,  że 
przebywanie  na  słońcu  szkodzi  naszemu  organizmowi,  że  promienie  słoneczne  sprzyjaj  ą  po 
wstawaniu  chorób  nowotworowych.  Słońce  stało  się  głównym  sprawcą  naszych  problemów 
zdrowotnych.  Ze  wszystkich  stron  specjaliści  ostrzegają:  unikaj  słońca  -  ono  niszczy  twoje  zdrowie! 
Ale zapominamy przy tym, że słońce jest źródłem wszystkiego, co żyje na ziemi. 

Znany  amerykański  naturopata  Paul  Berg  w  wieku  łat  90  był  silny,  zdrowy,  sprawny  fizycznie, 

zwinny. Przebiegał codziennie 

5 kilometrów, dużo pływał, chodził po górach, grał w tenisa, tańczył. Gdy miał 95 lat pracował po 12 

godzin  dziennie,  nie  wiedział  co  to  choroby  i  zmęczenie,  był  zawsze  rześki  i  pełen  chęci  życia.  W 
wieku 16 lat umierał na gruźlicę. Sławni lekarze w USA postawili diagnozę: przypadek beznadziejny, 
nie  da  się  wyleczyć.  Lecz  Paul  Berg  trafił  do  doktora  Augusta  Raulien  z  Lozanny  -  jednego  z 
największych autorytetów w dziedzinie helioterapii (leczenia słońcem). Później Berg napisał: “Wysoko 
w  Alpach  doktor  Raulien  oddziaływał  na  moje  ciało  uzdrawiającymi  promieniami  słonecznymi  i 
przepisał  mi  dietę  z  warzyw  i  owoców.  W  ciągu  dwóch  lat  z  umierającego  chłopca  zmieniłem  się  w 
pogodnego,  cieszącego  się  życiem,  silnego  człowieka.  Od  tego  czasu  pilnie  przestrzegałem, 
pilnowałem, by moje ciało stale otrzymywało dawkę promieni słonecznych, a mój organizm - owoce i 
warzywa." 

Porozmawiajmy teraz o słońcu, nie z punktu widzenia chorób, które ono powoduje, a zdrowia, które 

można  osiągnąć,  dzięki  jego  wpływowi.  Pod  wpływem  promieni  słonecznych  w  naszym  organizmie 
wytwarza  się  witamina  D.  Podstawową  jej  funkcją  jest  umożliwienie  organizmowi  przyswajania 
wapnia.  Witamina  D  jest  niezbędna  dla  krzepnięcia  krwi,  normalnego  wzrostu  kości  i  tkanek,  pracy 
serca  i  układu  nerwowego.  Przy  niedoborze  witaminy  D  (na  skutek  braku  światła  słonecznego)  jest 
silnie zaburzona przemiana materii i słabiej pracują naczynia krwionośne. Te ostatnie nie zapobiegają 
przedostawaniu  się  do  krwi  bakterii,  co  w  znacznym  stopniu  osłabia  funkcje  obronne  organizmu. 
Wzrasta uzależnienie od zmian warunków pogodowych, człowiek staje się mało odporny na infekcje. 
W  ten  sposób  niedobór  w  organizmie  witaminy  D,  a  co  się  z  tym  wiąże  -  wapnia  i  jego  soli,  może 
zagrażać naszemu zdrowiu. 

Co  prawda  można  otrzymywać  witaminę  D  i  wapń  pod  postacią  tabletek,  zawsze  dostępnych  w 

aptece,  jednak  gdy  uwzględni  się  odmienne  zapotrzebowanie  różnych  ludzi  na  witaminę  D,  to 
praktycznie  bardzo  trudno  jest  ustalić  odpowiednią  dawkę.  Trzeba  sobie  uświadomić,  że  przy  jej 
niedoborze lub nadmiarze organizm nie będzie przyswajał wapnia, dlatego przyjmowanie go w takiej 
sytuacji może spowodować więcej szkód niż korzyści. 

background image

Zaspokajając potrzeby organizmu na witaminę D, człowiek nie może być zależny ani od pokarmu, 

ani  od  preparatów  chemicznych.  Musi  ona  sama  powstać  w  organizmie,  w  sposób  naturalny,  pod 
wpływem światła słonecznego. 

Ludzie pierwotni, żyjący pod gołym niebem, nie cierpieli na brak witaminy D, Niektóre współcześnie 

żyjące  prymitywne  plemiona  nie  cierpią  nań  dotychczas.  Dopiero  gdy  ludzie  zaczęli  mieszkać  w 
wielkich  miastach,  gdzie  małe  okna  mieszkań  nie  pozwalają  przenikać  promieniom  słonecznym, 
odczuwalny  stał  się  niedobór  tej  witaminy.  Poddając  się  działaniu  promieni  słonecznych  należy 
zawsze  pamiętać  o  tym,  że  człowiek  powinien  pobierać  je  w  małych  dawkach.  Dlatego  czas 
przebywania  na  słońcu  to  20  -  30  minut  każdego  dnia.  Potem  powinno  się  chronić  w  cieniu. 
Wykorzystujcie słońce nie dla opalenizny, a dla zdrowia! 

Naukowo dowiedziono, że najlepsza pora na kąpiele słoneczne to godziny poranne - od wschodu 

słońca do godziny dziesiątej. Między  godzinami 10 a 17 promienie słoneczne  mają wysoką radiację, 
parzą ciało, prowadząc do przedwczesnego starzenia się skóry. Japoński profesor Nishi stwierdził, że 
określone  zabiegi  wod-no-powietrzne  stymulują  w  organizmie  syntezę  witaminy  D.  Dlatego  należy 
wyrobić  w  sobie  nawyk  korzystania  z  porannych  i  wieczornych  naprzemiennych  pryszniców. 
Regularne uczęszczanie do sauny również sprzyja syntezie tej witaminy. Trzeba jednak pamiętać, że 
kiedy skóra pokrywa się  warstwą  opalenizny, produkcja witaminy D  zostaje  wstrzymana, dlatego - w 
miarę jak skóra ciemnieje - należy jak najwięcej przebywać w cieniu. Polecam następujące ćwiczenie, 
które “konserwuje" witaminę D: 

Proszę  położyć  się  na  plecach,  złączyć  dłonie  i  stopy  i  leżeć  tak  około  2-3  minut.  Codzienne 

wykonywanie tego ćwiczenia pomoże organizmowi uniknąć niedoboru witaminy D. 

Podczas  pobytu  na  urlopie,  kiedy  mamy  już  ładną  letnią  opaleniznę,  należy  korzystać  również  z 

takich źródeł witaminy D, jak: jajka, masło śmietankowe, wątroba, ryby, warzywa i owoce. 

Słońce  jest  bezcennym  darem  przyrody.  Korzystajcie  Państwo  z  niego  rozsądnie,  a  jego  energia 

będzie zawsze służyła Waszemu zdrowiu. 

Witamina  D  ma  jeszcze  jedną  bardzo  ważną  właściwość  -wchodzi  w  skład  gruczołów 

wydzielniczych skóry, co oznacza, że im częściej myjemy ciało różnymi syntetycznymi preparatami (tj. 
dzisiejszymi  kosmetykami),  tym  więcej  wymywamy  z  naszego  organizmu  witaminy  D.  Więc  co, 
przestać  się  myć?  -  może  spytać  Czytelnik.  Myć  się  można,  a  nawet  trzeba,  ale  jeśli  już  używacie 
Państwo  syntetycznych  płynów  do  ciała,  powinniście  po  myciu  nasmarować  się  naturalnym  olejem 
roślinnym,  jeżeli  już  nie  cate  ciało,  to  przynajmniej  ręce  i  nogi,  gdyż  właśnie  tam  przede  wszystkim 
odbywa się synteza witaminy D. Zwyczaj nacierania ciała po kąpieli wonnymi olejkami wywodzi się z 
zamierzchłej  przeszłości.  Przygotować  taki  olejek  może  bez  trudu  każdy.  Wystarczy  do  200  g  oleju 
roślinnego  dodać  2  garści  płatków  róży,  postawić  buteleczkę  w  ciemnym  miejscu  na  siedem  dni  i 
gotowe. Należy mieć ten płyn pod ręką i po każdej czynności: zmywaniu, praniu wcierać go chociażby 
w  dłonie.  Wykorzystujcie  Państwo  właściwość  naszej  skóry,  która  działa  na  zasadzie  podwójnego 
filtra. Z jednej strony przez pory wydala toksyny, a z drugiej - wchłania pożyteczne substancje. 

Myślę, że Czytelnik po tym opisie zrozumiał własności witaminy D oraz to, że przy obecnym stylu 

życia chronicznie brakuje nam tej witaminy, a to uniemożliwia pełne przyswojenie wapnia. 

Teraz  o  witaminie  C.  Jest  ona  niezbędna  do  tego,  aby  organizm  był  zawsze  zdrowy,  bez  niej  w 

organizmie  nie  zachodzi  ani  jedna  reakcja  utleniania,  gdyby  nie  było  witaminy  C,  zginęlibyśmy  z 
powodu  nieustannie  atakujących  organizm  wirusów,  bez  tej  witaminy  nasze  naczynia  krwionośne 
zamieniłyby się w puste rurki, niezdolne do transportowania krwi. 

Nie jest to jeszcze pełna charakterystyka właściwości witaminy C, bardziej szczegółowo napiszę o 

niej  poniżej.  Obecnie  nie  interesuje  nas  rola  witaminy  C  w  funkcjonowaniu  organizmu,  a  jedynie  jej 
właściwości fizyko-chemiczne. Niestety, jest to witamina bardzo “delikatna", niszczy j ą światło dzienne 
lub  słoneczne  i  podgrzewanie  powyżej  100°C.  Jeden  tylko  przykład:  kiedy  przygotowujemy  zupę 
warzywną, w trakcie gotowania zniszczeniu ulega 

background image

do 50% witaminy C, gdy zupa stoi na kuchence 3 godziny - tracimy jeszcze 20%, a po 6 godzinach 

albo  po  powtórnym  podgrzaniu  nie  ma  w  niej  już  witaminy.  Obierając  ziemniaki  tracimy  do  30% 
witaminy, gotując je -jeszcze 30-40%. W ten sposób, gdy ciągle spożywamy gotowaną żywność, którą 
w  dodatku  kilkakrotnie  podgrzewamy,  witamina  C  dostaje  się  do  naszego  organizmu  z  żywnością  w 
minimalnych  ilościach.  Na  szczęście  witaminy  C  jest  dużo  w  warzywach  i  owocach.  Ale  dopiero  od 
paru lat mówi się 

0 wartościach surowych warzyw i owoców, a do tej pory, poczynając od lat 60-tych, ze względu na 

choroby układu pokarmowego (a cierpiało na te dolegliwości prawie 80% społeczeństwa) spożywanie 
warzyw  i  owoców,  szczególnie  przez  osoby  w  starszym  wieku,  było  kategorycznie  zabronione, 
zresztą,  szczerze  mówiąc,  nie  miały  one  nawet  jak  spożywać  tych  bezcennych  darów  natury  (zęby 
bowiem  miały  zepsute  już  od  dzieciństwa).  W  ten  sposób  tworzyło  się  błędne  koło:  skórę  z  warzyw 
należy obierać - niszczy żołądek 

1 zawiera azotany (a w skórce, jak wiemy, jest najwięcej wapnia), warzyw i owoców nie jeść, za to 

pić  więcej  mleka  i  jeść  mięso.  Nawiasem  mówiąc,  im  człowiek  więcej  spożywa  białka  zwierzęcego, 
tym  więcej  potrzebuje  witaminy  C.  Taki  sposób  odżywiania  w  ciągu  ostatnich  50  lat  daje  fatalne 
rezultaty, ludzie nie dożywają 

nawet  do  połowy  czasu,  danego  im  przez  naturę.  Średnio  co  drugi  człowiek  umiera  na  skutek 

chorób  serca,  co  trzeci  na  choroby  nowotworowe,  co  czwarty  zapada  na  chorobę  Parkinsona  lub 
Alzhei-mera,  a  co  piąty  cierpi  na  cukrzycę  i  osteoporozę.  Zdrowy  człowiek  w  wieku  70-80  lat  to 
rzadkość, a 70% po prostu nie dożywa tego wieku. 

Rozmowę  o  witaminie  C  chciałbym  zakończyć  jeszcze  jednym  szokującym  faktem.  W  trakcie 

badań  naukowych  udowodniono,  że  dym  z  jednego  wypalonego  papierosa  niszczy  w  organizmie  25 
mg witaminy  C, tj. 1/4 dobowej dawki. W ten sposób samo palenie  papierosów całkowicie  pozbawia 
organizm  tej  witaminy.  Jeżeli  uwzględnimy,  że  w  każdej  rodzinie  jest  przynajmniej  l  palacz,  to  dla 
reszty  rodziny  nie  ma  znaczenia,  czy  biorą  papierosa  do  ust,  wystarczy,  że  wdychają  dym 
papierosowy (tzw. bierne palenie). Innymi słowy, w rodzinie palaczy dziecko biernie “pali" już od naj- 

młodszych lat. Witamina C nazywana jest antyprzeziębienio\vą. a wiosną i jesienią, zaczynając od 

dzieci,  a  kończąc  na  dorosłych.  wszystkich  kosi  epidemia  przeziębień  i  grypy,  co  stanowi  jaskrawy 
dowód  braku  odporności  organizmu,  spowodowanego  niedostateczną  ilością  witaminy  C.  A  co  z 
witaminą u tabletkach? - pomyśli dociekliwy Cz>telnik. Szkodliwe jest nie tylko przyjmowanie witaminy 
C, ale i wszystkich syntetycznych witamin. Po pierwsze: witaminy to związki, które nie są wytwarzane 
drogą  syntezy  w  organizmie  człowieka.  W  roślinach  powstają  w  procesie  biosyntezy  po  wpływem 
światła  Słońca  i  Księżyca.  W  komórkach  roślin  witaminy  występują  w  łatwo  przyswajalnej  dla 
człowieka postaci (prowitaniiny), oprócz nich w roślinach występuje niezbędny zbiór soli mineralnych, 
które  sprzyjają  pełnemu  przyswojeniu  ich  przez  organizm.  Właśnie  dzięki  temu  przedawkowanie 
naturalnych witamin jest bardzo trudne, a syntetycznych - bardzo łatwe. Po drugie: sztuczne witaminy 
- to krystaliczna nieorganiczna substancja (produkt rafinowany), obca dla organizmu. Jest ona albo z 
trudnością  przyswajana  przez  organizm,  albo  też  nie  jest  przyswajana  w  ogóle  (szczególnie  przy 
zaburzeniach matabolizmu). Wielu z Państwa przekonało się 

0  tym  “na  w  lasnej  skórze",  kiecK  mocz  (po  spożyciu  witamin)  ma  kolor  i  zapach  spożytych 

witamin. Często zdarzają się różne formy nietolerancji organizmu (mdłości, osłabienie, swędzenie) po 
zażyciu syntetycznych witamin. Spoż\ wając je tylko przeciążamy nerki 

1    wątrobę,  naruszam}  równouagę  substancji  mineralnych  w  organizmie.  Po  trzecie:  jednym  ze 

skutków ubocznych stosowania syntetycznych witamin jest zwiększenie apetytu, ponieważ organizm, 
żeby  je  przyswoić,  potrzebuje  dodatkowej  porcji  soli  mineralnych,  węglowodanów,składników 
białkowych.Znajdują się one w roślinach, natomiast w syntetycznych witaminach ich nic ma i dlatego 
człowiek zaczyna instynktownie dużo jeść, co prowadzi do nadwagi (Amerykanie są najbardziej otyłym 
narodem  na  świecie  między  innymi  przez  to,  że  “jedzą"  sztuczne  witaminy  w  dużych  ilościach).  W 
naszej  świadomości  utrwaliła  się  opinia,  że  witamina  C  jest  nieszkodliwym  preparatem,  jednak  w 
ostatnich latach lekarze coraz częściej obserwują skutki uboczne. 

background image

pr 

spowodowane  nadmiernymi  dawkami  syntetycznej  witaminy  C.  To  nie  tajemnica,  że  wiele  osób 

przyjmuje  witaminę  C  i  przy  jej  pomocy  leczy  grypę  i  niektóre  inne  choroby  wirusowe,  spożywając 
według swojego uznania dawkę 4 - 6 g na dobę, podczas gdy norma wynosi około 100 mg. 

Uczeni  wielu  krajów  zgodnie  solidaryzują  się  z  opinią,  że  przyjmowanie  syntetycznej  witaminy  C 

nie  podnosi  odporności  organizmu  na  choroby  przeziębienie  we,  a  jej  zwiększone  dawki  pogarszają 
przebieg niektórych chorób infekcyjno-aler-gicznych, w szczególności reumatyzmu. 

Najbardziej  niebezpiecznym  skutkiem  przyjmowania  maksymalnych  dawek  witaminy  C  jest 

zwiększona  krzepliwość  krwi,  w  wyniku  czego  powstają  skrzepy.  Oprócz  tego  witamina  C  może 
sprzyjać  powstawaniu  w  nerkach  i  pęcherzu  moczowym  kamieni  z  soli  kwasu  szczawiowego  i 
moczowego. Osobom, które otrzymywały witaminę B2 w zastrzykach lekarze odradzają przyjmowanie 
witaminy C, ponieważ niszczy ona tę witaminę. 

Chorzy  na  cukrzycę  powinni  wiedzieć,  że  duże  dawki  witaminy  C  zaburzają  proces  wytwarzania 

insuliny przez trzustkę i zwiększają zawartość cukru w moczu i krwi. W ostatnim czasie stwierdzono, 
że  duże  dawki  witaminy  C  hamują  tempo  przesyłania  impulsów  nerwowo-mięśniowych,  w  wyniku 
czego zwiększa się zmęczenie mięśni i zaburzona jest koordynacja reakcji wzrokowych i ruchowych. 

Sądzę,  że  wniosek  może  być  jednoznaczny  -  przed  spożyciem  witaminy  C  należy  obowiązkowo 

skonsultować się z lekarzem i przyjmować tylko naturalne witaminy, w które obfitują warzywa i owoce. 
Na pewno ich Państwo nie przedawkują. 

Kropkę  nad  “i"  w  kwestii  zaburzenia  wymiany  wapnia  może  stanowić  nasze  bezgraniczne 

umiłowanie  do  produktów  mącznych.  Wapń  występuje  w  dużych  ilościach  w  wyrobach  mącznych 
zawsze  w  formie  ciężkoprzyswajalnej  (zły  wapń),  Z  niektórymi  kwasami  (szczawiowym,  moczowy) 
tworzy  trwałe  nierozpuszczalne  związki.  A  ponieważ  chleb  i  wyroby  mączne  są  podstawowymi 
produktami  w  naszym  jadłospisie,  to  nic  dziwnego,  że  każdego  z  nas  doprowadzają  do  szału  bóle 
kręgosłupa, stawów i mięśni. 

W jaki sposób w organizmie tworzą się nierozpuszczalne sole wapnia 

Większość z nas je za dużo, je raczej z przyzwyczajenia, niż z głodu. Od lat dziecinnych wmawia 

się nam, że posiłki należy spożywać kilka razy dziennie, niezależnie od tego, czy chce się nam jeść, 
czy  nie. Dlatego organizmowi  brakuje wręcz “siły  życiowej", aby  przerobić, przetrawić, przyswoić ten 
nadmiar  produktów.  Ogromna  ilość  kwasów  powstaje  w  wyniku  spożywania  produktów  białkowych 
pochodzenia  zwierzęcego,  łączy  się  z  Ca,  tworząc  nierozpuszczalne  krystaliczne  toksyczne  związki. 
Organizm  nie  jest  w  stanie  ich  usunąć,  więc  zaczynają  się  one  odkładać  w  naszych  stawach.  Ten 
proces trwa powoli,  latami, i mało kto go  zauważa, aż do chwili, gdy stawy  zaczynają nam sprawiać 
kłopoty. W każdym stawie jest swoisty smar, który zapewnia jego ruchliwość. Niezależnie od tego, czy 
macie  Państwo  lat  40,  60  czy  70,  ilość  smaru  się  nie  zmienia,  ale  gdy  zawierające  wapń 
nierozpuszczalne  związki  zaczynają  wypierać  smar  ze  stawów,  jakby  cementując  je,  wówczas 
odczuwa się ból, zmniejszenie ruchomości i elastyczności stawów. 

Pierwszym obiektem ataku są nogi. W nogach jest więcej kości, niż w każdej innej części ciała, w 

stopie aż 26. Ze stóp toksyczne kryształki przemieszczają się wyżej, co powoduje, że odczuwamy ból 
w kolanach. Potem przesuwają się do stawów biodrowych. Proszę zaobserwować, jak Państwo rano 
wstajecie  z  łóżka.  Co  drugi  dzień  z  jękiem  narzekacie:  “Och,  moje  plecy!"  Mijają  lata  i  toksyczne 
kryształki  przesuwają  się  jeszcze  wyżej  -  do  kręgosłupa,  potem  atakuj  ą  ramiona,  szyję,  łokcie,  a 
nawet palce. Dochodzi do tego, że niektóre osoby z trudem zwijają dłoń w pięść, przy skręcaniu szyi 
rozlega się trzask i chrupnięcie. Na usprawiedliwienie wciąż powtarzają: “Stawy bolą, bo się starzeję". 
No  a  dzieci?  U  dzieci  tak  samo  trzeszczy  i  chrupie.  Proszę  popatrzeć,  jak  porusza  się  młodzież. 
Widoczny  jest  brak  ruchliwości  stawów,  kolana  mają  jak  z  drewna!  Wcześniej  na  podwórku  grali  w 
piłkę,  klasy,  bawili  się  w  chowanego,  a  teraz  podwórko  jest  zastawione  przez  samochody  i  nie 
pozostaje nic innego, jak grać w domu, siedząc 

background image

przed ekranem komputera, a stawy i kości wymagają ruchu, czym więcej, tym dla nich lepiej. 

W  ten  sposób  zrozumiała  staje  się  jeszcze  jedna  przyczyna  osteoporozy  -  osłabienie  ruchowe  - 

powszechny brak ruchu. 

O  ruchu  pisałem  już  dostatecznie  dużo.  Odnośnie  osteoporozy  mogę  tylko  dodać,  że  im  mniej 

ruchu przypada na jednostkę czasu, tym większe jest prawdopodobieństwo zachorowania. 

Jeżeli z tego wszystkiego, o czym pisałem powyżej wyodrębnimy najważniejsze punkty, będą one 

stanowić  przyczyny  pojawienia  się  w  organizmie  tej  uciążliwej  choroby.  Spróbujmy  poukładać  je  “na 
półeczkach". Przyczyny powstania osteoporozy są następujące: 

1.      Brak w organizmie witamin D i C. 

2.      Odżywianie się produktami poddanymi obróbce cieplnej. 

3.      Używanie głównie przegotowanej wody. 

4.        Spożywanie  małych  ilości  warzyw  i  owoców  oraz  ich  naturalnych,  na  świeżo 

przygotowywanych soków. 

5.      Obieranie warzyw i owoców ze skóry. 

6.      Nieprawidłowe przygotowywanie posiłków (długie gotowanie, smażenie). 

7.      Zbyt duże ilości pożywienia. 

8.      Palenie. 

9.      Brak ruchu. 

10.      Spożywanie w dużych ilościach mleka. 

11.      Spożywanie w dużych ilościach chleba i wyrobów mącznych. 

12.      Spożywanie w dużych ilościach cukru i słodyczy. 

13.        Spożywanie w dużych ilościach tłuszczów zwierzęcych. 

14.      Spożywanie w dużych ilościach syntetycznych witamin. 

15.        Spożywanie  rafinowanych  produktów  zawierających  nierozpuszczalny  (nieorganiczny 

wapń): długo gotowanych kasz, makaronów, zup z torebek i innych. 

Gdyby każdy z Państwa uczciwie i z ręką na sercu postawił znaczek to sądzę, że prawie wszystkie 

te  punkty  okazałyby  się  charakterystyczne  dla  Państwa  trybu  życia,  a  to  oznacza,  że  możecie  być 
pewni, że zachorujecie na osteoporozę, albo już jesteście chorzy, tylko jeszcze o tym nie wiecie. 

Teraz  zróbmy  krótkie  podsumowanie.  Nasz  nieprawidłowy  tryb  życia  prowadzi  do  tego,  że  sami 

sobie przygotowujemy grunt dla powstania w naszym organizmie takiej choroby, jak osteoporoza. Ten 
nieprawidłowy  tryb  życia  przekazujemy  naszym  dzieciom,  a  one  znów  swoim.  W  taki  sposób 
przekazujemy  “genetycznie"  nie  chorobę,  ale  złe  nawyki,  które  są  przyczyną  choroby.  Ten  wniosek 
dotyczy wszystkich chorób, które określamy jednym słowem - “cywilizacyjne". 

Aby  skutecznie  walczyć  z  osteoporoza  należy  włączać  do  jadłospisu  jak  najwięcej  warzyw  i 

owoców oraz soków z nich, szczególnie takich, które zawierają maksymalne ilości wapnia, witamin C i 
D, fosforu, potasu i magnezu (patrz: tabela l oraz przepisy na sałatki i surówki - aneks, str. 165 - 170) 

Tabela l 

Produkty roślinne o dużej zawartości mikroelementów i witamin   

wapń   

fosfor   

potas   

magnez   

witamina C   

witamina D 

skórka   

zielony   

szpinak   

kapusta   

pomidory   

pomidory 

warzyw   

groszek,   

ogórki   

marchew   

marchew   

marchew 

i owoców,   

szpinak   

ziemniaki   

buraki   

sałata   

kapusta 

otrc_by   

orzechy   

marchew   

sałata   

szpinak   

ziemniaki 

background image

bób   

owies   

cebula   

owies   

kapusta   

rzepa 

szpinak   

bób   

pietruszka   

jączmicń   

ziemniaki   

buraki 

marchew   

żyto   

szparagi   

pszenica   

buraki   

szpinak 

rzepa   

jączmicń   

   

szpinak   

jabłka   

bób   

sałata   

pszenica   

   

pietruszka   

żurawiny   

groch 

groszek   

ogórki   

   

mlecz   

groszek   

mlecz 

mlecz   

kapusta   

   

pokrzywa   

porzeczki   

   

seler   

kalafior   

   

   

agrest   

   

jabłka   

jabłka   

   

   

maliny   

   

wiśnie   

gruszki   

   

   

pietruszka   

   

agrest   

   

   

   

pokrzywa   

   

poziomki   

   

   

   

   

   

background image

Skorupka jajka to nie śmieć 

W leczeniu osteoporozy pomaga skorupka jajka. Jest ona idealnym źródłem wapnia, który w 90% 

jest przyswajany przez organizm (kości). Oprócz węglanu wapnia w skorupce są wszystkie niezbędne 
dla organizmu mikroelementy: miedź, fluor, żelazo, mangan, molibden, siarka, krzem, cynk i inne - w 
sumie 27! Skład skorupki jajka jest bardzo  podobny  do składu kości i  zębów. Niemieccy  i  węgierscy 
uczeni, którzy przez 15 lat badali wpływ skorupki jajka na organizm człowieka zauważyli, że u dzieci i 
dorosłych  podawanie  skorupki  dało  pozytywne  rezultaty  przy  łamliwości  paznokci,  włosów, 
krwawieniach dziąseł, zaparciach, pobudliwości, bezsenności, chronicznych katarach, astmie. Jak się 
okazało,  skorupka  jajka  nie  tylko  wzmacnia  tkankę  kostną,  ale  i  usuwa  z  organizmu  pierwiastki 
promieniotwórcze. 

“Skorupkoterapia" w leczeniu i profilaktyce osteoporozy może przynieść nieoceniony pożytek, a co 

najważniejsze -  nie powoduje  żadnych skutków ubocznych.  Metoda stosowania skorupki jest prosta, 
nie wymaga poniesienia żadnych kosztów. 

Przepis nr 1: 

Skorupkę jajka zanurzyć na 5 minut we wrzątku. Pozostawić do wyschnięcia i zmielić w maszynce 

do kawy. Używać od 0,5 do l g dziennie. Można spożywać jaz sokiem z 1/2 cytryny lub dodawać do 
kasz i twarogów, aby zapobiec osteoporozie. Kurację sko-rupkąjajka należy przeprowadzać 2 razy do 
roku w styczniu i listopadzie w ciągu 30 dni, stosując l -2 g dziennie. 

Przepis nr 2: 

Sok  z  liści  rzepy  jest  bardzo  skutecznym  środkiem  dla  dzieci  i  dorosłych,  którzy  cierpiana 

rozmiękczenie kości i zębów. Najlepsze efekty można osiągnąć, gdy stosuje się  mieszankę soków  z 
liści rzepy (90 g), mlecza (90 g) i marchwi (280 g). Ta ilość soku jest przewidziana na 2 razy: rano i 
wieczór. 

Przepis nr 3: 

Oczyszczanie  sokiem  z  rzepy.  Przepis  ten  pomaga  nie  tylko  zahamować  osteoporozę,  ale  także 

usuwać nadmiar soli z układu kostnego ciała. Potrzebne jest 10 kg czarnej rzepy. Rzepę dobrze 

wyszorować i nie obraną ze skóry zanurzyć w dezynfekującym roztworze nadmanganianu potasu 

(lekko  różowym)  na  15-30  minut. Wypłukać  w  czystej  wodzie.  Następnie  zrobić  sok  w  sokowirówce, 
kilka  razy  przefiltrować  go.  Sok  należy  wycisnąć  z  całych  10  kilogramów.  Przelać  go  do  szczelnie 
zamykanego  naczynia,  które  zawinięte  w  ciemną  szmatkę,  należy  trzymać  w  lodówce.  (Uwaga!  Sok 
można  przechowywać  tylko  w  lodówce!)  Pić  o  dowolnej  porze  niezależnie  od  rytmu  spożywania 
posiłków 3 razy dziennie po 30 g (nie więcej!). Zwiększenie dawki może spowodować niebezpieczne 
skutki!!! Żeby kuracja była skuteczna, wypić należy cały sok z 10 kilogramów. Podczas stosowania tej 
kuracji  całkowicie  zrezygnować  zjedzenia  bułeczek  drożdżowych,  tłustych  potraw,  mięsa,  jajek, 
natomiast przyjmować produkty pochodzenia roślinnego. 

Muszę  uprzedzić,  że  u  osób,  które  mają  mocno  zanieczyszczony  układ  kostny  w  początkach 

kuracji  mogą  wystąpić  bóle  w  kościach,  czasem  nawet  dość  silne.  Proszę  się  nie  bać!  Nie  brać 
środków przeciwbólowych, w dalszym ciągu pić sok. Jest to normalny przebieg procesu oczyszczania. 
Po zakończeniu kuracji może zniknąć wiele męczących Państwa dolegliwości. 

W  trakcie  kuracji  sokiem  z  rzepy  bardzo  pomagają  kąpiele  z  dodatkiem  siana.  Można  je 

przyjmować  zupełnie  niezależnie,  gdyż  taki  zabieg  ma  wieloraki  wpływ:  odmładza  organizm,  działa 
uspokajająco  na  system  nerwowy,  oczyszcza  układ  limfatyczny,  likwiduje  bóle  kości  i  mięśni, 
oczyszcza pory skóry, polepsza krążenie. 

Przepis nr 4: 

Paczkę  siana  (można  kupić  w  sklepie  zoologicznym)  włożyć  do  naczynia  o  pojemności  5  litrów, 

zalać 3 litrami wrzątku, przykryć pokrywką i gotować na małym ogniu jeszcze 1,5-2 godz. Przygotować 
kąpiel o temperaturze 45-50°C. Wlać do wanny wywar z siana. Przygotować z folii osłonę na wannę, 
wyciąć w niej otwór na głowę. Osłona powinna tak zakrywać wannę, aby nie było dostępu powietrza. 
Wejść do wanny, nałożyć pokrowiec. Kąpiel powinna trwać 15-20 minut. Należy przyjąć 10-12 kąpieli, 
najlepiej codziennie lub co drugi dzień. Mogą  Państwo spytać: do czego folia?  Rzecz  w tym,  że  gdy 
przyjmujemy  kąpiel,  na  powierzchni  wanny  zaczynaj  ą  parować  olejki  eteryczne,  które  wchodzą  w 
skład siana. 

background image

 

ir 

Szkoda,  żeby  nie  dostały  się  przez  pory  skóry  do  naszego  organizmu.  Kiedy  dzięki  folii  brak  jest 

dostępu powietrza, skóra dopiero może “nacieszyć się" zdrowotną siłą olejków eterycznych. 

Teraz podsumujmy. Jeżeli chorują Państwo na osteoporozę należy koniecznie: 

1.      Zmienić sposób odżywiania: ograniczyć spożycie produktów, które wypłukują wapń z kości. 

2.      Pić świeżo przygotowane soki owocowe (nie mniej niż 2 szklanki dziennie). 

3.      Dbać o dostarczanie organizmowi naturalnych witamin C i D. 

4.      Codziennie zjadać l skorupkę jajka i jajko na miękko oraz l jabłko. 

5.      Regularnie spożywać fasolę, groch, brokuły, owies bogate w estrogeny. 

6.      Oczyszczać  organizm  według  sposobów  opisanych  w  poprzedniej  i  niniejszej  książce 

(oczyszczanie kości - patrz: pierwsza książka, str. 170, oczyszczanie sokiem z rzepy - druga książka, 
przepis nr 3, str. 28) 

7.      Codziennie wykonywać wybrany zestaw ćwiczeń (patrz: pierwsza książka, str. 33 - 34, druga 

książka, str. 57 - 58, 60 - 61) 

8.        Regularnie raz na trzy miesiące robić serię kąpieli według przepisów z pierwszej książki, str, 

77 - 78 i z drugiej, przepis nr 4, str. 29) 

9.      Codziennie rano i wieczorem robić naprzemienne prysznice (pierwsza książka, str, 77) 

10.  Codziennie  przez  10-15  minut,  włączywszy  ulubioną  muzykę,  tańczyć,  podskakiwać  -  inaczej 

mówiąc wzmacniać kości poprzez ruch. 

Kwas moczowy - cichy zabójca 

Bóg  stworzył  pokarm,  a  diabeł  kucharza.  Ta  biblijna  prawda  jest  niestety  przez  nas  całkowicie 

zapomniana. Tak bardzo lubimy jeść, że przyzwyczajenie do spożywania nadmiernych ilości pokarmu 
pozbawia  nas  zupełnie  rozumu.  Nasz  organizm  po  prostu  nie  daje  sobie  rady  z  tą  obfitością 
pożywienia, którą musi przerobić. 

Świadomie  zmuszamy  go  do  gromadzenia  niestrawionych  resztek  w  różnych  częściach  naszego 

ciała.  Te  niestrawione  resztki  w  ciągu  dziesiątek  lat,  rozkładając  się,  zatruwają  nas  od  wewnątrz, 
powodując różne choroby i przedwczesne więdnięcie naszego ciała. 

Problem  kiedy  i  ile  razy  jeść  był  przeze  mnie  szczegółowo  opisany  w  poprzedniej  książce.  Na 

wszelki  wypadek  przypomnę,  że  objętość  żołądka  każdego  człowieka  jest  indywidualna.  Jeżeli 
złączymy dwie dłonie na kształt kuli, zobaczymy jaka jest fizjologiczna pojemność żołądka. Przy czym 
to, co mieści się w jednej dłoni to jednorazowy posiłek, a połowa objętości drugiej dłoni to ilość płynu, 
którą możemy wypić. I to wszystko! 

To, co przekracza opisane objętości jest dla organizmu zbędne. A jeżeli to, co zbędne codziennie 

odkłada się  w  organizmie  nawet  w niewielkich  ilościach, to  z biegiem lat powstająjuż  znaczne  ilości. 
Prawie wszystkie chroniczne choroby “zawdzięczają" swoje pochodzenie kwasowi moczowemu, który 
stopniowo,  jak  rdza,  przeżera  nasz  organizm.  Skąd  się  on  bierze?  Po  pierwsze,  z  nadmiaru 
spożywanego  przez  nas  pokarmu,  a  po  drugie,  z  dużej  ilości  pokarmów  pochodzenia  białkowego 
(mięso, mleko, wędliny, kiełbasa itp.). 

Choroby  stawów,  kości,  bóle  w  kręgosłupie,  chroniczny  reumatyzm,  artretyzm,  podagra, 

osteoporoza itp. - wszystkie te choroby wywołane są nadmiarem kwasu moczowego w organizmie. I 
jak  długo  twarde  kryształy  tego  kwasu  będą  jak  igły  wbijać  się  w  nasze  mięśnie  i  kości,  tak  długo 
będziemy płakać i krzyczeć z bólu nie do wytrzymania. Proszę zrozumieć, drodzy Państwo, chorzy na 
reumatyzm  i  podagrę,  musicie  przerwać  proces  tworzenia  się  w  organizmie  kwasu  moczowego  i 
rozpuścić złogi w stawach i mięśniach, a wtedy długoletnie męczące silne bóle znikną same z siebie. 

Przepisy,  które  zaproponuję  poniżej  pomogły  wielu  osobom  uwolnić  od  dolegliwości  narządów 

ruchu. Zalicza się do nich również moja matka (lekarka z 45-letnim stażem), która 30 lat cierpiała na 
silny  reumatyzm,  dopóki  nie  wypróbowała  na  sobie  mądrych  rad  medycyny  ludowej.  Aby  łatwiej 
można  było  ustalić,  jaka  męczy  nas  dolegliwość,  należy  spróbować  określić  niektóre  symptomy 
obecności kwasu moczowego w organizmie. 

background image

Podagra 

Najczęściej  występuje  w  stawach  dużych  palców  u  nóg,  rzadziej  u  rąk,  objawia  się  silnym 

łamaniem  lub  świdrującym  bólem.  Kwas  moczowy,  odkładając  się  w  stawach  w  postaci  kryształków 
powoduje  silne  bóle,  opuchlizny  i  zaczerwienienia.  Sole,  które  wydzielają  się  z  krwi  tworzą  guzy 
podagryczne, zniekształcające stawy i pozbawiające je możliwości ruchu. Jeżeli ilość kwasu cały czas 
się  zwiększa,  staw  pokrywa  się  jakby  grubą  warstwą  soli  (podobną  do  stwardniałego  cementu),  co 
przeszkadza  w  wykonywaniu  jakichkolwiek  ruchów.  Choroba  rozpoczyna  się  od  niewielkiego  bólu  w 
porażonym  stawie  i  trudności  w  poruszaniu,  co  szczególnie  wyraźnie  daje  się  odczuć  po  długim 
bezruchu  (sen,  siedzenie).  Podczas  ruchu  (siadanie,  chodzenie  po  schodach  itp.)  słychać  chrzęst. 
Najczęstszym-obiektem ataku podagry jest staw biodrowy, co powoduje utykanie. 

Chroniczny reumatyzm 

Chroniczny  reumatyzm  jest  chorobą  nie  mającą  nic  wspólnego  z  ostrym  reumatyzmem, 

powodowanym  przez  komplikacje  po  przeziębieniu  lub  grypie.  Można  go  nazwać  młodszym  bratem 
podagry,  ponieważ  obie  choroby  mają  wspólną  przyczynę  -  nagromadzenie  kwasu  moczowego. 
Chroniczny  reumatyzm  rzadko  występuje  u  ludzi  młodych.  W  zasadzie  jest  “osiągnięciem"  osób  w 
starszym wieku, będąc “nagrodą" za obfite biesiady przez całe życie. 

Można  śmiało  powiedzieć,  że  reumatyzm  to  lustro,  w  którym  odbijają  się  nasze  zgubne  nawyki 

żywieniowe.  Chroniczny  reumatyzm  jest  mniej  bolesny  niż  podagra,  chociaż  obrzęki  i  guzy 
reumatyczne  są  bardzo  podobne  do  podagrycznych.  Jego  przyczyną  jest  spowolnienie  przemiany 
materii, spowodowane przede wszystkim przez nadmiar kwasu moczowego (spożywanie produktów i 
wyrobów  z  dużą  jego  zawartością,  siedzący  tryb  życia,  spożywanie  dużych  ilości  alkoholu,  herbaty, 
kawy, słodyczy, palenie papierosów). 

Dna moczanowa 

W krwi znajduje się niewielka ilość kwasu moczowego. Ale gdy ilość ta się zwiększa, to łącząc się 

z  niektórymi  składnikami  krwi  kwas  moczowy  tworzy  galaretowate  masy,  które  umiejscawiają  się  w 
określonych  odcinkach  naczyń  krwionośnych.  Wtedy  krążenie  krwi  jest  zakłócone  lub  w  ogóle 
zatrzymane. Z reguły zatykają się najdrobniejsze naczynia krwionośne w częściach ciała oddalonych 
od  serca  (ręce,  nogi).  Zakłóceniu  ulega  krążenie  krwi,  co  powoduje  uczucie  zimna  (chłodne  ręce, 
nogi). Dna jest chorobą serca i może być początkiem totalnego zaburzenia pracy układu krążenia. 

Anemia 

Przyczyny  anemii  są  takie  same,  jak  dny  moczanowej.  Niedostatek  czerwonych  krwinek 

prawdopodobnie związany jest z nawykiem spożywania gotowanych, rafinowanych produktów, cukru, 
nadmiernej  ilości  białka  pochodzenia  zwierzęcego,  pasteryzowanego  mleka.  We  wszystkich  tych 
produktach wapń występuje w trudno przyswajalnej postaci, a łącząc się z kwasem moczowym tworzy 
nierozpuszczalne sole, co prowadzi do zmiany składu krwi. 

Kamica wątrobowa i nerkowa 

Kwas moczowy odkłada się nie tylko w mięśniach i stawach, ale również w nerkach i w żółci. Gdy 

opisywałem  przyczyny  oste-oporozy,  zwróciłem  uwagę  na  to,  że  nieorganiczny  (nienaturalny)  wapń 
tworzy  z  kwasem  moczowym  nierozpuszczalne  sole,  które  krystalizują  się  w  wątrobie  i  w  nerkach. 
Początkowo  tworzy  się  piasek, który  łatwo  przechodzi  przez  kanały  odprowadzające,  ale  z  upływem 
czasu  piasek  zamienia  się  w  kamienie,  które  powodują  straszne  męczarnie  w  postaci  kolek 
wątrobowych  i  nerkowych.  Objawem  tworzenia  się  piasku  jest  uczucie  bólu  podczas  oddawania 
moczu. Ale, jak to często bywa, lekceważymy przejściowe bóle i czekamy do momentu, gdy kamienie 
dadzą o sobie znać w formie ataku. 

background image

Choroby skóry 

Wiele  chorób  skóry,  szczególnie  noszących  miejscowy  charakter,  powstaje  w  wyniku  odkładania 

się  kwasu  moczowego  w  tkankach  naszego  ciała.  Różnego  rodzaju  egzemy  skórne  mają  ścisły 
związek ze zgubnym działaniem kwasu moczowego i jego soli. 

Cukrzyca i nadwaga 

Kwas  moczowy  jest  dla  organizmu  trucizną,  od  której  trzeba  się  uwolnić  za  wszelką  cenę. 

Organizm  płaci  za  neutralizację  kwasu  moczowego  zmniejszeniem  szybkości  przemiany  materii, 
ponieważ  znaczna część soli mineralnych,  witamin, mikro- i makroele-mentów  jest zaangażowana  w 
proces neutralizacji kwasu moczowego. To prowadzi do naruszenia gospodarki cukrowej (cukrzyca). Z 
reguły  po  naruszeniu  gospodarki  cukrowej  przychodzi  kolej  na  zakłócenie  wymiany  tłuszczów,  w 
wyniku  czego  następuje  otłuszczenie  ciała. Właśnie  dlatego  wielu  diabetyków  cierpi  na  nadwagę,  tj. 
otłuszczenie. 

Choroby nerwowe 

Ponieważ  kwas  moczowy  ma  bezpośredni  kontakt  z  krwią,  to  jego  niszczące  działanie  nie 

ogranicza  się  tylko  do  chorób  stawów,  tkanek  i  mięśni.  Ośrodki  nerwowe  i  mózg  również  cierpią  z 
powodu  jego  trującego  działania.  Podwyższone  ciśnienie  krwi,  bóle  głowy,  częste  migreny, 
neurastenia,  bezsenność,  a  nawet  epilepsja  (padaczka)  -  wszystkie  te  dolegliwości  mają  wspólną 
przyczynę: oddziaływanie na organizm toksycznych soli kwasu moczowego. 

Pewnego razu  zwróciła się do mnie kobieta, która wiele  lat cierpiała na potworne bóle głowy,  tak 

silne,  że  środki  przeciwbólowe  prawie  nie  skutkowały.  Dałem  jej  tylko  dwie  rady:  1.  zrezygnować  ze 
spożycia mięsa, 2. przeprowadzić kurację oczyszczającą organizm z kwasu moczowego. Po upływie 
miesiąca pacjentka zapomniała, co to znaczy ból głowy nie do wytrzymania. Później jej 

córka i niektórzy znajomi cierpiący na bóle głowy z powodzeniem przeprowadzili tę kurację. W ten 

sposób  już  wiele  lat  polecam  swoim  pacjentom  ten  niezawodny  zabieg,  bowiem  według  słów  tych, 
którzy przeprowadzili kurację dzięki niej znikaj ą nie tylko bóle głowy, ale i wiele innych dolegliwości, 
związanych z bólami stawów, kości, mięśni. 

Oczyszczanie  organizmu  z  kwasu  moczowego  (stosować  przy  następujących  chorobach: 

osteoporoza,  podagra,  chroniczny  reumatyzm,  kamienie  żółciowe  i  nerkowe,  anemia,  dna 
moczanowa,  niektóre  choroby  nerwowe,  cukrzyca,  nadwaga,  nadciśnienie,  katar  żołądka,  choroby 
wątroby).  Najlepszym  sposobem  uwolnienia  organizmu  od  trującej  substancji,  która  po  mału  zabija 
nasz  organizm  jest  picie  zwykłego  soku  z  cytryny.  Kuracja  sokiem  cytrynowym  nie  wymaga  od 
chorego zmiany miejsca pobytu (jak często radzi się przy chronicznym reumatyzmie) ani zmiany diety, 
jest stosunkowo tania, a przy tym daje fantastyczne rezultaty. 

Aby  przeprowadzić  tę  kurację  potrzebna  jest  zwykła  cytryna,  przy  czym  najlepiej,  jeśli  owoc  ma 

cienką  skórkę,  gdyż  wtedy  zawiera  więcej  soku.  Świeży  sok  cytrynowy  bardzo  szybko  rozkłada  się 
pod wpływem powietrza i światła i dlatego za każdym razem należy przygotowywać nową porcję soku. 

Wśród ludzi, którzy nie tolerują kwasu rozpowszechnione jest zdanie, że duża ilość soku z cytryny 

może spowodować rozstrój żołądka. Podobne obawy są nieuzasadnione i ten, kto myśli w taki sposób 
zupełnie  nie  zna  fizjologii  procesu  trawienia.  Sok  z  cytryny  ma  kwaśny  smak  w  momencie 
przygotowywania.  Gdy  tylko  zostaje  wypity,  enzymy  w  jamie  ustnej  zmieniają  jego  smak  na  słodki. 
Tym niemniej do żołądka dochodzi kwas cytrynowy i askorbinowy. Ale te dwa kwasy, w porównaniu z 
kwasem  solnym  zawartym  w  sokach  żołądkowych  są  tak  słabe,  że  w  żadnym  wypadku  nie  mogą 
zaszkodzić  błonie  śluzowej  żołądka.  Wręcz  przeciwnie  -  osoby,  które  cierpiana  katar  lub  wrzody 
żołądka  odczuwają  korzystne  działanie  kuracji  sokiem  cytrynowym.  Jest  on  bogaty  w  witaminę  C, 
mikroelementy  i  hormony.  Wspaniale  oczyszcza  organizm  z  nierozpuszczalnych  soli  i  śluzu.  Ci  z 
Państwa, którzy chcą wyglądać młodo, powinni pić sok z jednej cytryny dziennie. 

background image

Dzięki zawartości hormonów fitoestrogenowych sok z cytryn jest szczególnie pożyteczny dla kobiet 

w starszym  wieku. Zadziwiające  związki pierwiastków chemicznych  zawarte  w soku cytrynowym -  to 
wspaniała  profilaktyka  w  chorobach  infekcyjnych.  Późną  jesienią  i  wczesną  wiosną  należy 
zapobiegawczo  pić  go  przeciwko  epidemii  grypy  i  przeziębieniom.  Kurację  sokiem  z  cytryny  można 
podzielić na dwa rodzaje: profilaktyczną i leczniczą. Profilaktyczna wygląda następująco: 

Przepis nr 5 (kuracja profilaktyczna) 

Sok cytrynowy należy pić według następującego schematu: 

dzień l i 10 - l cytryna 

dzień 2 i 9 - 2 cytryny 

dzień 3 i 8 - 3 cytryny 

dzień 4 i 7 - 4 cytryny 

dzień 5 i 6 - 5 cytryn. 

Od 1-ego do 5-tego dnia zwiększamy spożycie o l cytrynę, od 6-tego do 10-tego dnia zmniejszamy 

o jedną cytrynę. W sumie przez 10 dni należy wypić sok z 30 cytryn. 

Sok przygotowuje się następująco: cytrynę przekroić wszerz na dwie połowy, każdą wycisnąć i pić 

sok  bez  dodatku  cukru.  Jeśli  nie  możecie  Państwo  pić  czystego  soku  cytrynowego,  to  można  go 
rozcieńczyć  wodą  i  dodać  l  łyżeczkę  miodu.  Wyciśniętych  połówek  cytryny  nie  należy  wyrzucać, 
przecież  w  pozostałej  części  cytryny  i  skórce  są  cenne  fitoncydy  i  olejki  eteryczne,  które  korzystnie 
działają  na  pracę  serca,  naczyń  krwionośnych,  mózgu.  Wyciśnięte  połówki  cytryn  należy  drobno 
posiekać,  przełożyć  do  słoika,  zalać  miodem  lub  posypać  cukrem  i  wstawić  do  lodówki.  Po  10 
godzinach  otrzymacie  Państwo  wspaniałą  esencję  (wyciąg  z  cytryny),  którą  można  pić  zamiast 
herbaty lub kawy, dodając wodę mineralną lub przegotowaną. 

Kuracja lecznicza. W czasie tej kuracji sok należy pić tylko w czystej postaci, tzn. nie rozcieńczać 

go  wodą,  nie  dodawać  miodu  ani  cukru.  Sok  należy  przygotować  tak,  jak  w  przypadku  kuracji 
profilaktycznej.  Pić  go  trzeba  pół  godziny  przed  lub  godzinę  po  posiłku  -  jak  komu  wygodniej.  Aby 
leczyć ciężkie, chroniczne 

choroby  należy  w ciągu całej kuracji wypić sok z 200 cytryn. “200 cytryn! Tyle kwasu?" - pomyśli 

Czytelnik, który na samą myśl o cytrynie czuje w ustach kwaśny smak. Nie pomyliłem się. Właśnie 200 
i  ani  jednej  mniej  (więcej  można).  W  mojej  praktyce  leczniczej  niejedna  setka  ludzi  piła  duże  ilości 
soku z cytryny, ciesząc się dzięki temu dobrym  zdrowiem. Sam piłem do 10 szklanek, tzn. sok  z 40 
sztuk dziennie. Tak więc nie ma się czego bać. Kiedy Państwo spróbują, to przekonają się, że mam 
rację. Bardzo rzadko pod  wpływem wprowadzenia  do  żołądka dużej ilości kwasu cytrynowego mogą 
pojawić  się  jakieś  zakłócenia  w  funkcjonowaniu  jelita.  W  tym  przypadku  należy  zaprzestać 
przyjmowania soku według schematu kuracji leczniczej i przejść na kurację profilaktyczną. Pomoże to 
żołądkowi przyzwyczaić się do soku cytrynowego. Potem można przeprowadzić kurację leczniczą. 

Opiszę teraz schemat spożywania soku w kuracji leczniczej, zalecanej w chorobach chronicznych. 

dzień l i 12                      -                      5 cytryn 

dzień 2 i 11                      -                  10 cytryn 

dzień 3 i 10                      -                  15 cytryn 

dzień 4 i 9                        -                  20 cytryn 

dzień 5,6,7 i 8              -                  25 cytryn 

Razem w ciągu 12 dni zużywamy 200 cytryn. 

Sok należy pić kilkakrotnie (3-5 razy dziennie). Zwykle na szósty, siódmy, ósmy i dziewiąty  dzień 

przypada największa ilość soku (prawie litr). Osoby przeprowadzające kurację bywają przerażone taką 
ilością soku, a przecież pije się po 2 litry soku z jabłek lub czarnej porzeczki. A cytryna to też owoc, 
tylko że ma kwaśny smak. 

Podczas  leczenia  kamieni  za  pomocą  soku  z  cytryny  należy  go  pić  według  wyżej  opisanego 

schematu. Sok z cytryny jest jednym z najlepszych środków przeciw kamieniom. Należy dodać, że w 
trakcie  kuracji  przez  kilka  dni  widoczna  jest  wydajniejsza  praca  nerek.  Mocz  może  zmienić  kolor, 
stanie się ciemny, może pojawić się w nim osad ceglanego koloru, składający się z soli moczanowych. 
W  pierwszej  fazie  leczenia  ilość  osadu  na  litr  bywa  duża.  Świadczy  to  o  tym,  że  organizm  pod 
wpływem kwasu cytrynowego 

background image

gwałtownie  usuwa  kwas  moczowy.  Pod  koniec  kuracji  mocz  przybiera  kolor  bursztynu,  nie  widać 

osadów, nawet po długim czasie stania, co wskazuje na to, że nie ma nadmiaru kwasu moczowego w 
organizmie.  Kuracja  sokiem  cytrynowym  najlepiej  zaopatruje  organizm  w  witaminy,  których  nam 
chronicznie brakuje. Przecież l wypalony papieros niszczy w organizmie do 25 miligramów witaminy C, 
czyli  1/4  dziennego  zapotrzebowania  (a  kto  w  dzisiejszych  czasach  nie  pali?).  Czym  można 
wytłumaczyć  tak  zdumiewające  działanie  soku  z  cytryny?  Kwas  cytrynowy  jest  jedynym  kwasem 
wiążącym się  w organizmie  z  wapniem. W wyniku tego procesu tworzy się unikalna sól. Podczas jej 
rozpuszczania  organizm  otrzymuje  fosfor  i  wapń,  pierwiastki,  które  normalizuj  ą  przemianę  materii  i 
regenerują tkankę kostną. 

Oprócz  tego  kwas  cytrynowy  tworzy  się  w  procesie  trawienia  pokarmu.  Jeżeli  przyjmujemy  kwas 

cytrynowy,  to  w  ten  sposób  organizm  zachowuje  energię,  którą  może  wykorzystać  na  oczyszczanie 
kości z “trucizny". Ponadto kwas cytrynowy, łącząc się z aminami tworzy kwas aminowo-cytrynowy o 
ładunku  ujemnym.  A  spośród  21  niezastąpionych  aminokwasów  w  naszym  organizmie  tylko  3  są 
naładowane  ujemnie.  Szczególnie  cenne  w  kuracji  cytrynowej  jest  to,  że  podczas  niej  w  organizmie 
powstaje  naturalny  kwas  aminowo-cytrynowy,  który  jest  składnikiem  (w  postaci  syntetycznej) 
praktycznie  wszystkich  preparatów  farmakologicznych  przeznaczonych  do  walki  z  wyżej  opisanymi 
chorobami. 

Jeszcze  kilka  pożytecznych  rad  na  temat  spożywania  cytryn.  Jeżeli  zaczyna  boleć  gardło, 

pojawiają się pierwsze objawy anginy, należy co 15 minut ssać po plasterku cytryny, ponieważ nawet 
w minimalnych ilościach roztwór kwasu cytrynowego zabija wszystkie zarazki. Jeżeli cierpią Państwo 
na paradontozę lub gdy bolą dziąsła, to proszę regularnie rano i wieczorem przez 2 tygodnie płukać 
jamę ustną szklanką ciepłej przegotowanej wody z dodatkiem soku z cytryny. 

Wspaniałe  rezultaty  daje  spożywanie  cytryny  jako  środka  zapobiegającego  wypadaniu  włosów. 

Jeśli  macie  Państwo  łupież  i  wypadają  Warn  włosy  należy  nacierać  skórę  głowy  kawałkami  cytryny 
przez 10 dni. Łupież zniknie, a włosy staną się silne. 

Sok z cytryny może okazać się niezastąpiony przy nadmiernej potliwości. 

Przepis nr 6: 

Przed  snem  należy  zrobić  ciepłą  kąpiel  (do  2  litrów  wody  dodać  4  łyżeczki  sody).  Moczyć  w  niej 

nogi  15-20  minut,  wytrzeć,  a  palce  i  miejsca  między  palcami  przetrzeć  kawałkami  cytryny.  W  ciągu 
dnia  należy  nasączać  watę  sokiem  z  cytryny  i  wkładać  ją  pomiędzy  palce  u  nóg.  Po  kilku  takich 
zabiegach pocenie się stóp zniknie. Podczas przeprowadzania kuracji cytrynowej od wyciskania soku 
skóra rąk stanie się miękka i zadbana, a paznokcie nabiorą blasku. 

Jeżeli  dokuczają  Państwu  odciski należy  przyłożyć na noc kawałek cytryny  i  zakleić j ą plastrem. 

Do rana odcisk stanie się tak miękki, że można go będzie bez trudu usunąć. Jeżeli twarz i całe ciało 
pokrywają  piegi,  wystarczy  przeprowadzić  profilaktyczną  kurację  sokiem  z  cytryny,  by  ich  ilość 
zmniejszyła się. 

Krócej mówiąc, sok z cytryny ma szeroki zakres działania na różne dolegliwości, o czym przekonać 

się można na własnym przykładzie. Znany długowieczny Portugalczyk San Paulo żył 156 lat, a swój ą 
dobrą  kondycję  zdrowotną  tłumaczył  m.in.  tym,  że  codziennie  spożywał  od  10  do  15  cytryn.  A  więc 
kupujcie Państwo cytryny i wyciskajcie z nich sok. Wasze zdrowie jest w Waszych rękach! 

background image

Najmniej wiemy o swoim zdrowiu, Najniezbędniejsze dla dobrego życia jest bycie zdrowym. 

Herbert Spencer 

Kiedy łupie w kręgosłupie 

Trudno  znaleźć  człowieka, którego  nie  męczyłyby  bóle  w  stawach  i  kościach. Tym,  którzy  cierpią 

jest wszystko jedno, jak nazwiemy ich chorobę: reumatyzm, artretyzm czy osteoporoza. Ból przez to 
się nie zmniejszy. W swojej praktyce leczniczej spotkałem wielu cierpiących. Były między nimi dzieci, 
młodzież,  ludzie  w  średnim  wieku.  Ale  szczególnie  żal  mi  starszych  osób,  bo  są  one,  jak  nikt  inny 
nieszczęśliwe  i  bezradne.  My,  młodsi  nie  widzimy  ich  męczarni  dlatego,  że  coraz  rzadziej  można 
spotkać na ulicach rześkich i cieszących się życiem ludzi w podeszłym wieku. Z reguły siedzą oni w 
domach sam na sam ze swoimi dolegliwościami. Większość z nich zmęczyła się już życiem. Nocami 
cierpią  na  bezsenność,  ich  ruchy  są  ograniczone,  w  głosie  brzmi  smutek,  a  w  oczach  widać 
zmęczenie (w naszej świadomości jest głęboko zakorzeniona myśl, że jeżeli ma się 70 lat i jeszcze się 
żyje,  to  już  jest  dobrze).  Jedyne,  co  mogąci  ludzie  usłyszeć  na  pocieszenie  to  “nie  denerwuj  się,  co 
robić - starość nie radość". Tak mówimy my, młodsi, nie myśląc o tym, że może przyjść czas, kiedy i 
nam  będą  mówić  z  wielkim  współczuciem  podobne  słowa  pocieszenia.  Myśl,  że  z  wiekiem  człowiek 
zaczyna  chorować  stała  się  w  naszej  świadomości  powszechna.  W  ciągu  ostatnich  dziesięcioleci 
wychowywane  są  pokolenia  ludzi,  którzy  nie  chcą  zrozumieć,  że  lekarstwa  powinny  być  stosowane 
tylko  przez  bardzo  krótki  okres  czasu,  w  momencie  krytycznym.  W  ciągu  całego  życia  człowiek 
powinien  sam  troszczyć  się  o  swoje  zdrowie.  Medycyna  to  tylko  sztuka  leczenia  chorób  (proszę 
zauważyć  -  nie  człowieka,  a  jego  chorób).  Człowiek,  jeśli  chce  być  zdrowym,  zawsze  powinien 
pamiętać o czterech zasadach, na których opiera się jego zdrowie. Sąto: prą- 

background image

widłowe oddychanie, aktywność fizyczna, prawidłowe odżywianie i biologiczna czystość wewnątrz 

naszego  organizmu. I jeżeli o  odżywianiu, oddychaniu i  wysiłku fizycznym mamy jakieś pojęcie, to o 
czystości wewnątrz naszego organizmu nie mamy pojęcia w ogóle. Ciągle słyszy się oburzone głosy: 
ziemia  jest  “przekarmiona"  nawozami,  w  rzekach  płynie  zatruta  woda,  powietrze  napełnione  jest 
ołowiem itp. A czyż otaczające nas środowisko nie jest lustrzanym odbiciem naszego własnego ciała? 
Proszę stanąć przed lustrem i spojrzeć na siebie z boku: kręgosłup przypomina znak zapytania, plecy 
zgarbione,  pierś  zapadnięta,  brzuch  wysunięty  do  przodu.  Podczas  marszu  z  trudem  zginają  się 
kolana,  ruchy  szyi  są  ograniczone,  przy  każdym  skręcie  szyi  słychać  chrupanie.  Po  każdym,  nawet 
niewielkim  wysiłku  bolą  nogi,  plecy,  a  wszystko  to  można  zaobserwować  u  większości  ludzi  już  w 
wieku 40 lat. 

Popatrzmy,  jak  zachowują  się  ludzie  przed  świętami.  Ociężali  od  zbędnych  kilogramów,  z 

obrzękłymi,  opuchniętymi  twarzami  i  rękoma,  z  nabrzmiałymi  żyłami  na  nogach  dźwigają  ogromne 
pudła z ciastami, torby z mięsem, kiełbasą, wędliną i wszystko to w takich ogromnych ilościach! Jeśli 
spojrzeć  na  nich  z  punktu  widzenia  osoby,  znającej  elementarne  zasady  biologii,  ludzie  ci  są 
samobójcami. Nie chcą zrozumieć, że spożywanie wyrobów z białej oczyszczonej mąki prowadzi ich 
do cukrzycy, mleko, które dodaje się do ciasta powoduje zakłócenia w procesie trawiennym i choroby 
wrzodowe, że biały cukier zakłóca proces przyswajania wapnia i prowadzi do osteoporozy, a smaczna 
tłusta  kiełbasa  i  wędlina  napełnia  organizm  kwasem  moczowym  oraz  niosącym  choroby 
cholesterolem, które szczelnie “cementują" naczynia krwionośne, stawy i mięśnie, od czego ciało staje 
się jak z drewna. A po obfitym świątecznym posiłku biedny, nadęty jak balon żołądek uciska leżące w 
pobliżu organy - od tego serce zaczyna niepowstrzymanie kołatać, potwornie boli głowa. Wtedy ręka 
sięga  po  jakąś  tabletkę,  aby  ulżyć  w  tym  stanie  “rozbicia".  Jeśli  są  to  antybiotyki  lub  środki 
przeciwbólowe,  to  na  pewno  z  czasem  rozwinie  się  dysbakterioza  (naruszenie  normalnej  flory 
bakteryjnej), a to już jest huragan zupełnie nieprzewidywalnych biochemicznych zakłóceń w układzie 
pokarmowym, spowodowanych działalnością pasożytów, które za- 

stępują  normalną  mikro  florę.  A  normalna,  zdrowa  mikroflora  układu  pokarmowego  to  nasza 

odporność, nasza enzymatyczna i witaminowa “fabryka". Dlaczego sięgając po biały ratunkowy krążek 
nie myślimy o tym, że nawet niewinna tabletka aspiryny, choćby \v dawce, jak dla dziecka, powoduje 
mikrokrwotoki  w  żołądku  (3  ml  krwi).  Jest  to  niewielka  rana,  ale  ileż  takich  ranek  ma  nasz  biedny 
żołądek,  który  przyjmuje  “garściami"  tabletki  przeciw  różnym  chorobom?  Właśnie  dlatego  w 
wyjałowionym  układzie  pokarmowym  gospodarzą  grzyby  i  drożdże,  co  powoduje  wzdęcia  jelita, 
choroby  żołądka,  kamienie  w  wątrobie  i  w  nerkach.  Dlaczego  nikt  nie  chce  pomyśleć  o  tym,  że 
przyroda  nie  zakodowała  w  nas  zdolności  przetrawienia  antybiotyków,  leków  psychotropowych  oraz 
środków  przeciwbólowych,  a  oprócz  tego  pozbawiła  nas  zdolności  unieszkodliwiania  wszystkiego 
tego, co zostaje po przyjęciu lekarstw? Obce dla organizmu trujące związki latami pozostają w naszym 
ciele, wytrącając z normalnego rytmu wszystkie procesy obronne wewnątrz organizmu. A jeżeli ciągle 
przyjmuje  się  lekarstwa  (a  z  reguły  większość  ludzi  tak  robi),  to  nieunikniona  jest  katastrofa  zwana 
lekomanią (uzależnienie od leków). Zjawisko to obserwuje się u prawie 60% chorych. Powiem więcej: 
20% w ogóle nie toleruje lekarstw (mam na myśli różne alergie na środki farmakologiczne). 

Pragnę,  żeby mnie  Państwo prawidłowo  zrozumieli: nie jestem przeciwnikiem lekarstw, po prostu 

chcę  zwrócić  uwagę  na  to,  że  każdy  lek  jest  trucizną  w  małej  ilości  i  przyjmować  go  należy  tylko  w 
skrajnych  przypadkach.  Mądry  Galen  powiedział:  “Człowiek  umiera  nie  od  chorób,  a  od  lekarstw." 
Powiedziane genialnie! Nic dodać, nic ująć. 

W silnym ciele silny duch 

W jednym z kanadyjskich miast na wykład o leczeniu chorób sokami warzywnymi przywieziono na 

wózku  inwalidę  -  byłego  lekarza  dentystę.  Każdy  staw  chorego  był  tak  silnie  porażony  przez 
reumatyzm,  m.in.  szczęki,  że  nie  mógł  on  nawet  przeżuwać  jedzenia.  Z  tego  powodu  żywił  się  tylko 
płynnym pokarmem, wciąga- 

background image

nym do ust za pomocą słomki. Był to w pełnym znaczeniu tego określenia żywy szkielet, składający 

się  tylko  z  kości  i  skóry.  Człowiek  ten,  wysłuchawszy  wykładu  postanowił  wypróbować  swą  ostatnią 
szansę i zaczął pić soki z marchwi i selera. Oprócz tego przyjmował kąpiele z siana, Po upływie roku 
ten  naprawdę  stojący  jedną  nogą  w  grobie  dentysta  z  Kanady  znowu  otworzył  swój  gabinet  i  robił 
wszystko to, co powinien robić człowiek jego profesji. Jedynym co zdradzało w nim byłego chorego na 
reumatyzm był mały garb między ramionami. 

O tym przypadku opowiedziałem dziewczynie, która zwróciła się do mnie. Z nieznanych przyczyn 

zachorowała  na  gościec.  Choroba  męczyła  ją  4  lata.  Dziewczyna  przestała  wychodzić  na  ulicę, 
spotykać  się  z  przyjaciółmi,  ponieważ  wstydziła  się  pokazać  swoje  zniekształcone,  skręcone  palce. 
Oprócz  dokuczliwych  dolegliwości  fizycznych  odczuwała  ciężar  psychiczny.  Wpadła  w  depresję, 
straciła  zainteresowanie  życiem. Dużo sił i czasu potrzebowałem, by  przekonać  ją,  że tak naprawdę 
każdy sam powinien walczyć o swoje zdrowie. I ku mojej radości ona to zrozumiała. Trzy lata ścisłej 
diety, praktycznie bez mięsa, różne ziołowe kąpiele, ćwiczenia oddechowe, picie soków po 1,5 - 2 litry 
dziennie,  kilkakrotne  pełne  oczyszczanie  organizmu  -  wszystko  to  razem  dało  w  końcu  pożądany 
efekt.  Dzisiaj  jest  zupełnie  zdrowa  i  ma  dwie  czarujące  córeczki,  które  wychowuje  w  zgodzie  z 
regułami  zdrowego  stylu  życia.  Na  jej  przykładzie  chcę  powiedzieć  wszystkim,  którzy  cierpiana 
dolegliwości układu kostnego, zapalenie stawów itp., że aby zacząć leczenie należy przede wszystkim 
uświadomić sobie fakt, że sami możemy sobie pomóc. Należy myśleć o tym, że choroba nie przejdzie 
co prawda w ciągu miesiąca, jak byśmy tego chcieli, ale przejdzie na pewno, jeżeli stworzone warunki 
pozwolą  organizmowi  ją  zniszczyć.  Przyrody  się  nie  oszuka.  I  jeżeli  choroba  “dojrzewała"  w 
organizmie wiele lat, to trzeba jakiegoś czasu, aby ją zlikwidować. Z doświadczenia mogę powiedzieć, 
że różne choroby układu kostnego spowodowane są przez następujące przyczyny: 

l.  zanieczyszczenie  wewnętrznego  środowiska  organizmu  kwasem  mlekowym,  cholesterolem, 

kwasem szczawiowym; 

2.    małą aktywność fizyczną; 

3.    niedotlenienie organizmu (w rezultacie odżywiania się głównie gotowanym pokarmem); 

4.    brak odpowiednich mikro- i makroelementów w organizmie; 

5.    zakłócenie przemiany fosforowo-wapniowej (patrz: osteoporoza). 

Gdy próbujemy kompleksowo pozbyć się tych przyczyn, dolegliwości z reguły znikają. 

Teraz po kolei opiszę, od czego należy zacząć. 

1.  Oczyszczanie  (detoksykacja).  Bez  tego  nie  mogę  gwarantować  pomyślnego  rezultatu. 

Oczyszczanie należy połączyć z trzydniową głodówką, czyli powstrzymywaniem się od przyjmowania 
pokarmów. Jest to konieczne, aby uwolnić organizm, szczególnie jelito, od odłożonych tam trujących, 
“brudnych" substancji, często zalegających przez wiele lat. 

Oczyszczanie (detoksykacja) - głodówka 

Kurację  przeprowadza  się  przez  trzy  dni  z  kolei,  podczas  kuracji  nie  należy  niczego  jeść  oprócz 

pomarańcz  lub  grapefruitów.  W  ciągu  dnia  wypijać  41  mieszanki  soków.  Codziennie  należy 
sporządzać nową mieszankę soków. 

Składniki  mieszanki  na  l  dzień  (soki  muszą  być  świeżo  wyciśnięte):  900  g  soku  z  grapefruitów  + 

900 g soku z pomarańcz -l- 200 g soku z cytryn + 2 l wody destylowanej - razem 4 litry. 

Przeprowadzenie kuracji - przepis na l dzień 

1.    Rano na czczo należy  rozpuścić l łyżkę stołową gorzkiej soli w szklance ciepłej wody i wypić. 

Robi  się  to  w  celu  wydalenia  ze  wszystkich  części  organizmu  znajdujących  się  tam  toksyn.  Roztwór 
ten działa na zatrutą toksynami limfę jak magnes na opiłki żelaza. W wyniku tego wszystkie “odpady" 
zbierają  się  w  jelitach  i  są  wydalane.  Działając  przeczyszczająco,  roztwór  gorzkiej  soli  wymywa 
toksyny  i  odwadnia  organizm.  Aby  zrekompensować  ubytek  wody  pije  się  4  litry  mieszanki  soków, 
która jest szybko wchłaniana przez organizm. 

2. Po wypiciu roztworu gorzkiej soli ncJeży ciepło się ubrać i co 30 minut pić mieszankę soków po 

100 g dopóki się ona nie 

background image

skończy.  Gdy  pojawi  się  uczucie  głodu,  należy  jeść  pomarańcze  lub  grapefruity,  ale  nic  oprócz 

tego. W  czasie  kuracji może  wystąpić  silne  pocenie  -  to  normalne  zjawisko,  wraz  z  potem  organizm 
pozbywa się wszelkich nieczystości. 

Drugiego i trzeciego dnia należy postępować tak, jak pierwszego. 

Czasami  w  związku  z  oczyszczaniem  i  głodówką  możemy  odczuwać  bóle  głowy,  nudności  i 

słabość. Nie należy się tym przejmować - jest to zjawisko przejściowe, które minie. Jeżeli jednak ból 
głowy nie znika, to należy przejść się po świeżym powietrzu lub zrobić intensywny masaż małżowiny 
usznej, rozcierając jąmoc-no dużym i wskazującym palcem od dołu do góry i z powrotem do momentu, 
aż  ból  ustąpi.  Jeżeli  pojawiły  się  mdłości,  to  należy  pogryzać  skórkę  cytryny  lub  pomarańczy.  Przed 
snem  każdego  dnia  kuracji  koniecznie  trzeba  wypić  napar  z  ziół  przeczyszczających.  Jest  to 
niezbędne dla wydalenia z jelita grubego zalegających tam toksyn. W czwartym i piątym dniu pić sok z 
jabłek  i  marchwi  lub  mieszanki  soków.  Jeść  tylko  warzywa  i  owoce.  Szóstego  dnia  można  dietę 
urozmaicić (kasza, jajka, ryba). 

Po  przeprowadzeniu  oczyszczania  (detoksykacji)  należy  zmienić  trochę  nawyki  żywieniowe. 

Przynajmniej na 2-3 miesiące należy  wyłączyć  z jadłospisu produkty,  zawierające biały cukier i białą 
mąkę, konfitury,  słodycze,  wszystkie  przetwory  konserwowane,  szczególnie  te,  które  zawierają  ocet. 
Trzeba  ograniczyć  spożycie  tłustego  i  smażonego  pokarmu. W  bardzo  małych  ilościach  można  jeść 
masło,  ser,  rybę,  jajka,  mięso.  Najlepiej  zupełnie  zrezygnować  z  mleka.  Z  nabiału  można  spożywać 
biały tłusty ser (nie więcej niż 50 g dziennie) oraz zsiadłe mleko (nie więcej niż l szklankę dziennie). 
Podstawę  pożywienia  powinny  stanowić  sałatki,  kasze,  warzywa,  owoce  oraz  ich  świeżo  wyciśnięte 
soki.  Odżywiać  się  należy  zgodnie  ze  schematem  łączenia  produktów.  Różne  schematy  odżywiania 
opisałem dokładnie w poprzedniej książce na str. 114, 115. Dla tych, którzy nie znają książki “Jak żyć 
długo i zdrowo'* podaję uproszczony wariant łączenia produktów. 

Mamy  przed  sobą  do  wykonania  bardzo  trudne  i  ważne  zadanie.  Po  pierwsze,  powinni  Państwo 

pozostać przy zwyczaj- 

nym,  powszednim  dla  siebie  zestawie  pokarmowym,  by  organizm  nie  odczuwał  niedoboru  lub 

nadmiaru  jakiejś  substancji.  I  po  drugie,  produkty  żywnościowe  należy  stosować  w  takim  doborze, 
żeby były one trawione prawie równocześnie. To wyklucza przedostawanie się do jelit niestrawionych 
resztek i eliminuje wszystkie przykre skutki nierozumnego odżywiania. Najprostsza metoda zdrowego 
odżywiania, która pozwala osiągnąć wspaniałe rezultaty na drodze do uzdrowienia organizmu została 
opracowana  na  przestrzeni  tysiącleci  -  to  bezcenny  dar  naszych  przodków.  Polega  ona  na  tym,  że 
pewne produkty żywnościowe powinny być spożywane oddzielnie. 

Chodzi  o  to,  że  białko  jest  trawione  w  żołądku  2  -  4  godziny,  a  węglowodany  -  20  -  40  minut. 

Podczas  jedzenia  spożywamy  znacznie  więcej  węglowodanów  niż  białka,  więc  w  ogólnej  masie 
strawionych  węglowodanów  do  dwunastnicy  przenikają  i  kawałki  białka,  które  nie  zdążyły  jeszcze 
zostać strawione. A do tego nie wolno dopuszczać. 

Węglowodany  są  trawione  przez  enzym  zasadowy,  a  białko  -kwaśny.  W  żołądku  kwas  i  zasada 

neutralizują  się  nawzajem  i  organizm  musi  wydzielać  dodatkowe  ilości  kwaśnego  enzymu,  żeby 
strawić  białko.  Najprostszy  przykład:  zwyczajny  nasz  posiłek,  podczas  którego  organizm  jest 
zmuszony  wydzielać  20  -  25  razy  więcej  enzymu  kwaśnego  tylko  po  to,  żeby  strawić  100  gramów 
mięsa, przy czym cała masa zjedzonego pieczywa i dodatków pozostaje nie strawiona. 

Do  pokarmów  białkowych  zalicza  się:  mięso,  ryby,  jaja,  rosoły,  bakłażany,  fasolę,  bób,  orzechy, 

ziarna słonecznika. Do węglowodanów należą: pieczywo, kasze, ziemniaki, cukier, miód. Jednoczesne 
spożywanie  białka  i  węglowodanów  jest  niebezpieczne  dla  życia,  ponieważ  stwarza  sytuację 
przeciążenia w procesie trawienia i prowadzi do niepotrzebnego nadmiernego zużycia biochemicznej 
energii żołądka i jelit. 

Natomiast białko i węglowodany można w dowolnych ilościach mieszać z tłuszczem i tak zwanymi 

“żywymi  produktami",  których  długą  listę  tworzą  owoce  i  warzywa  (oprócz  ziemniaków),  zielenina, 
suszone  owoce,  jagody,  soki.  Dla  zilustrowania  przedstawiam  poniżej  bardzo  prostą  i  wygodną 
tabelkę. 

background image

Tabela 2 

BIAŁKO   

TŁUSZCZE I PROD. “ŻYWE"   

WĘGLOWODANY   

mięso, ryby, jaja, roso-   

smalec, masło, oleje,   

pieczywo, kasze, ziem-   

 

ły, bakłażany, fasola,   

margaryny i in.   

niaki, cukier, miód   

 

bób, orzechy, ziarna   

zielenina, owoce, owo-   

   

 

słonecznika   

ce suszone, warzywa   

   

 

   

(oprócz ziemniaków),   

   

 

   

soki, jagody, arbuzy,   

   

 

   

wino wytrawne 1                          1   

l   

 

1 -------- można łączyć -------- 1                        ' -------- można łączyć -------- '   

   

 

połączenie niebezpieczne dla zdrowia ------------------   

Jeśli  zasłonicie  Państwo  lewą  część  tabelki,  to  otrzymacie  listę  artykułów  spożywczych,  które 

można  mieszać  ze  sobą  w  dowolnych  proporcjach  spożywając  pokarm  węglowodanowy.  Natomiast 
jeśli  zakryjecie  prawą  część  tabelki,  to  otrzymacie  listę  artykułów  białkowych.  Przerwa  między 
spożywaniem jednego i drugiego rodzaju pokarmu powinna być nie mniejsza niż dwie godziny. 

Zrozumiałe  jest,  że  na  początku  taki  podział  wydaje  się  trochę  trudny  do  zaakceptowania.  Wiele 

osób denerwuje to, że muszą zrezygnować z pieczywa, ziemniaków lub kaszy, jeśli zachciało im się 
zjeść mięso. Ale mówi się, że zdrowie jest droższe. 

Ponieważ  problem,  co  jeść  i  jak  gotować  pojawia  się  praktycznie  u  wszystkich,  podam  kilka 

przykładowych przepisów (patrz: aneks, str. 165 - 172). Od razu zaznaczam, że podane przepisy są 
dobre zarówno dla chorych, jak i dla zdrowych. 

Proponuję  wypracować  nawyk  jedzenia  dwóch  posiłków  dziennie.  Rano  między  8  i  9  oraz 

wieczorem między 17 a 20. W przerwach między posiłkami można jeść warzywa i owoce, pić świeżo 
przygotowane z nich soki, wodę mineralną (pić przez 

48 

2  tygodnie,  a  potem  zrobić  miesiąc  przerwy).  Najlepiej  jednak  pić  zieloną  lub  ziołową  herbatę 

(rumianek,  pokrzywa,  melisa  itp.)  Uwaga!  Pokarm  należy  dokładnie  przeżuwać  (każdy  kęs  minimum 
30 razy). Kolejność przyjmowanych posiłkóvv powinna być następująca: 

1.    sok, herbata, woda mineralna 

2. sałatki 

3. podstawowy posiłek (rano z węglowodanów, wieczorem białkowy). 

background image

W czasie spożywania posiłków nie należy popijać. Jeśli po jedzeniu chce się pić, można kilka razy 

przepłukać gardło. 

W celach profilaktycznych dla zdrowych ludzi najlepszy jest sok z marchwi z dodatkiem buraka w 

proporcji 4: l. W dzisiejszych czasach zdrowy człowiek to rzadkość, a przy różnych chorobach należy 
stosować różne połączenia soków. Ponieważ mówimy teraz o chorobach układu kostnego, to podam 
przepisy  na  soki,  które  wzmacniają  kości.  Uwaga!  Soki  należy  pić  15-20  minut  przed  posiłkiem  lub 
1-1,5 godziny po posiłku. W przepisach podane są ilości na jednorazową porcję soku. Soki należy pić 
2  -3  razy  dziennie.  Stosować  je  należy  w  chorobach  kości,  mięśni,  kręgosłupa,  zapaleniu  stawów, 
osteoporozie, uszkodzeniach zębów, podagrze, reumatyzmie i paradontozie. 

1. marchew - 250 g 

2. marchew 230 g + sałata 140 g + szpinak 85 g 

3. marchew 280 g + szpinak 170 g 

4. marchew 280 g + seler 115 g + korzeń pietruszki 60 g + szpinak 85 g 

5. marchew 280 g + burak 85 g + ogórek 85 g 

6. marchew 320 g + burak 85 g + sok z orzecha kokosowego 60 g 

7. szpinak 200 g 

8. marchew 230 g + seler 140 g + korzeń pietruszki 60 g 

9. cytryna 200 g 

Soki  warzywne  mogą  być  przygotowane  rano  lub  wieczorem,  najlepiej  jednak  przygotować  je 

bezpośrednio przed spożyciem. Maksymalny okres przydatności do spożycia świeżo przygotowanego 
soku  warzywnego,  przechowywanego  w  lodówce  przy  temperaturze  O  -  4  °C,  to  8  -10  godzin.  Po 
wypiciu soku następnym posiłkiem powinna być surówka. Należy dbać, by surówki były 

49 

background image

smaczne  i  proste.  Najlepiej  przygotowywać  jeż  warzyw  sezonowych,  rosnących  w  rejonie,  w 

którym  żyjemy.  Im  więcej  różnokolorowych  warzyw  wchodzi  w  skład  surówki  -  tym  lepiej  (patrz: 
przepisy w aneksie, str. 165 - 170), 

Wiek kręgosłupom nie szkodzi 

Jesteśmy cywilizacją ludzi, prowadzących mało ruchliwy tryb  życia.  Brak ćwiczeń i nieprawidłowe 

odżywianie  sprawiają,  że  nasz  kręgosłup  jest  sztywny  i  nieelastyczny.  Chrząstki  i  krążki  między 
kręgami  ulegają  zniszczeniu  z  powodu  braku  obciążenia  fizycznego.  Kręgosłup  kurczy  się  i  krzywi. 
Przyzwyczailiśmy się za wszystko to winić wiek. Ale wiek nie ma tu nic do rzeczy. Proszę popatrzeć, 
jak  dzisiaj  chodzą  dzieci.  Garbią  się,  ledwie  powłóczą  nogami.  Z  latami  wady  te  utrwalają  się,  a  my 
zgodnie uważamy je za charakterystyczne dla wieku. W swoim życiu niejednokrotnie spotykałem ludzi 
mających ponad sto lat i tym nie mniej ich kręgosłup był mocny i zdrowy, pracowali i nie narzekali na 
samopoczucie.  Kiedy  ludzie  zaczynają  skarżyć  się  na  ból  w  kręgosłupie  (a  przecież  są  temu  winni 
sami), zawsze przypomina mi się jubileuszowy koncert znanego na całym świecie tancerza Mahmuda 
Isymbajewa, który poświęcony był jego osiemdziesięcioleciu. Przystojny, szczupły, pełen energii i siły, 
prawie bez  przerwy  przetańczył 1,5 godziny, a  po  zakończeniu koncertu  bardzo nisko się ukłonił,  aż 
prawie dosięgną! głową do podłogi. Widać więc, że wytrzymałość każdego kręgosłupa określana jest 
nie  przez  wiek, ale  przez “materiał",  z którego jest on  zbudowany oraz obciążenie fizyczne, któremu 
poddawany  był  w  ciągu  całego  życia.  Chciałbym  opowiedzieć  o  trzech  przypadkach,  które, 
wydawałoby się, nie mają ze sobą nic wspólnego, ale ich dokładna analiza pozwoli od razu określić, 
jak ściśle związane jest nasze zdrowie ze stanem kręgosłupa. 

Przypadek l 

Zwrócili  się  do  mnie  o  pomoc  rodzice  15-letniej  dziewczyny.  Przydarzyła  się  jej  tragedia.  Bez 

powodu  lewa  strona  jej  twarzy  wykrzywiła  się,  lewe  oko  nie  zamykało  się,  nie  unosiła  się  brew. 
Różnorodne zastrzyki, które brała przez miesiąc oraz fizjoterapia 

nie przynosiły żadnych efektów. Myślę, że nie potrzeba pisać, jakim psychicznym ciosem była dla 

tej młodej osoby taka “kosmetyczna dolegliwość". Podczas spotkania z nią od razu zwróciłem uwagę 
na  jej  chód  -  był  sztywny.  Poprosiłem  ją,  aby  podniosła  i  opuściła  ręce,  usiadła  i  wstała.  Następnie 
poleciłem  jej  zdjąć  obuwie,  stanąć  na  lewej  nodze  i  spróbować  utrzymać  równowagę  choć  przez  l 
minutę. Ustała ona jednak zaledwie kilka sekund. 

Opisaną  wyżej  diagnostykę  stosują  zawsze  mnisi  tybetańscy,  jeśli  zaistnieją  podejrzenia 

nieprawidłowego  “położenia"  kręgów  części  lędźwiowej,  a  dokładniej  -1-go  kręgu  lędźwiowego.  Ten 
kręg  odpowiada  za  wszystkie  ruchy  naszego  ciała  w  kierunku  góra-dół:  podnoszenie  i  opuszczanie 
rąk,  zamykanie  i  otwieranie  oczu,  wstawanie.  Trudności  z  wykonywaniem  jakiegokolwiek  z 
wymienionych  wyżej  ruchów  świadcząc  stwardnieniu  i  zmęczeniu  l-go  kręgu.  Przy  czym  żadne  ze 
współczesnych badań nie jest w stanie wykryć tych zmian. Dalsze działanie polegało tylko na tym, aby 
z tego kręgu zdjąć zmęczenie, a to, jak mówią, sprawa techniki. Po “rozblokowaniu" kręgu pokazałem 
jej, jakie ćwiczenia powinna wykonywać samodzielnie. Był to konieczny warunek, aby kręgosłup wrócił 
na  miejsce  i  prawidłowo  wykonywał  te  ruchy,  które  powinien. W ciągu  miesiąca  spotkałem  się  z  nią 
kilka razy żeby zobaczyć, jak odbywa się “regeneracja" kręgosłupa. A po dwóch miesiącach wszystko 
było  w  całkowitym  porządku.  Mięśnie  twarzy  zaczęły  pracować,  oko  zaczęło  się  zamykać.  Jak 
opowiadał  mi  jej  ojciec,  reakcja  lekarza  prowadzącego  była  następująca:  “To  zadziwiające,  że  u 
pańskiej  córki  tak  wszystko  dobrze  przebiega,  a  u  innych  moich  pacjentów  z  podobnymi 
dolegliwościami  wyniki  są  o  wiele  gorsze".  Przypadek  sprawił,  że  u  jednego  z  lekarzy  tego  szpitala 
wystąpił  podobny  nerwoból.  Widząc,  że  dziewczyna  jest  w  coraz  lepszym  stanie  ciągle  ją  pytał: 
“Powiedz,  jakie  lekarstwa  przyjmujesz?(...)Dziwne,  ja  biorę  te  same,  a  mnie  jakoś  nie  przechodzi." 
Istnieje  bardzo  mądra  sentencja  Hipo-kratesa,  która  najlepiej  potwierdza  opisany  przypadek:  każda 
choroba ma swój ą przyczynę, której nie likwiduje żaden lek, 

Przypadek 2 

Starożytna  medycyna  ma  w  swoim  arsenale  setki  sposobów  diagnozowania  na  podstawie  oznak 

zewnętrznych. Zmarszczki 

background image

na  twarzy,  kształt  i  kolor  uszu,  sposób  zdzierania  obuwia,  kształt  paznokci  itp.  mogą  absolutnie 

dokładnie opowiedzieć o chorobach. Chińczycy na podstawie pulsu rozpoznają ponad 300 schorzeń, 
a tybetańscy lamowie po zapachu (który jest specyficzny u każdego człowieka) - ponad 150 chorób. 
Ja  mam  podświadomy  nawyk  uważnej  obserwacji  człowieka  podczas  rozmowy  z  nim  i  notowania  w 
myślach jego chorób. Często widząc na ekranie telewizora znanych aktorów lub polityków żona prosi, 
abym  określił  stan  ich  zdrowia.  Pewnego  razu  podczas  kolejnej  takiej  zabawy  powiedziałem,  że  jej 
ulubiony piosenkarz, który w danym momencie występował, ma zwyrodnienie 2-go kręgu lędźwiowego 
i  z tego powodu kuleje. Ponieważ  piosenkarz był popularny i  żona  znała jego  biografię, powiedziała, 
że  miał  on  poważny  wypadek  i  z  tego  powodu  chodzi  z  laską.  Ja  upierałem  się  przy  swoim.  Jeśli 
doprowadzi  się  do  porządku  jego  kręgosłup,  przestanie  kuleć.  Na  tym  nasz  spór  się  zakończył.  Po 
kilku miesiącach dzwoni telefon, to ulubiony piosenkarz mojej żony chce umówić się na spotkanie. Jak 
się okazało, na imieniny otrzymał od przyjaciela moją książkę i w związku z tym chciał dowiedzieć się 
czegoś  ważnego  dla  siebie.  Podczas  spotkania  opowiedział  mi  o  swoim  wypadku  oraz  o  tym,  że  z 
każdym dniem chodzenie staje się dla niego coraz większym problemem. Lekarze proponują operację 
biodra  (endoproteza),  a  on  chciałby  dowiedzieć  się,  czy  może  istnieją  inne  sposoby. W  diagnostyce 
kręgosłupa  jest  kilka  ćwiczeń  -  testów,  które  pozwalają  określić  stan  2-go  kręgu  lędźwiowego. 
Poprosiłem go o ich wykonanie. I kiedy próby zakończyły się niepowodzeniem, wyjaśniłem mu: nasz 
drugi  kręg  odpowiada  za  utrzymywanie  równowagi  ciała  przy  ruchu  w  prawo  -  w  lewo.  Jest  to 
związane  z  ruchem  przy  chodzeniu.  Jeśli  człowiek  kuleje  na  jedną  nogę  jest  to,  w  większości 
przypadków, wina wymienionego wyżej kręgu. Żeby ostatecznie przekonać go o tym, naprawiłem mu 
kręg.  Od  tej  chwili  laska  i  operacja  nie  były  mu  potrzebne.  Kiedy  piszę  te  słowa  on  już  nie  kuleje. 
Myślę, że jeśli będzie dbał o      swoje zdrowie tak, jak teraz, to stanie się zupełnie innym człowiekiem - 
zdrowym i energicznym. 

W  swojej  pierwszej  książce  wystarczająco  dokładnie  skupiłem  się  na  pielęgnacji  kręgosłupa  (str. 

27-43). Mogę dodać tylko, 

że  u  ludzi,  którzy  nie  ćwiczą  kręgosłupa,  chrzestne  krążki,  które  znajdują  się  między  kręgami 

ulegają  spłaszczeniu.  W  skutek  ciągłego  tarcia  między  kręgami  chrząstki  stają  się  cienkie,  co  jest 
przyczyną uciążliwych bólów, 

Krążki ulegają odwapnieniu, na skutek czego kręgosłup traci swoje właściwości amortyzacyjne. W 

wyniku tego kręgi nie tylko trą się o siebie, ale i zderzają się ze sobą, zaciskają nerwy odchodzące od 
rdzenia  kręgowego  przez  otwory  kręgowe.  Na  szczęście  dla  człowieka  chrząstki  szybko  reagują  na 
stymulację specjalnymi ćwiczeniami (o nich niżej). Pod wpływem tych ćwiczeń otwierają się naturalne 
przestrzenie między kręgami, następuje regeneracja i wzrost chrząstek. Przy czym zdolność chrząstki 
do odbudowy nie zależy od wieku, a tylko od prawidłowego odżywiania i ćwiczeń fizycznych. A więc 
mocne chrząstki i młody kręgosłup można mieć niezależnie od tego, ile lat żyje się na tym świecie. 

Przypadek 3 

Stoi przede mną 34-letni mężczyzna. W ciągu ostatniego pół roku pojawiły się u niego problemy z 

potencją i oddawaniem moczu. Jest pod obserwacją urologa i choć stan jego zdrowia uległ poprawie, 
to  jednak  pełni  doznań  seksualnych  nie  odczuwa.  Oprócz  tego  coraz  częściej  narzeka  na  kłopoty  z 
wypróżnianiem.  Spróbujmy  wyjaśnić  przyczyny  jego  dolegliwości.  Jeśli  u  mężczyzny  pojawiają  się 
kłopoty  z  potencją,  “winowajcą"  jest  3-ci  kręg  lędźwiowy.  Gdy  nastąpiło  jednocześnie  “stwardnienie" 
2-go i 3-go kręgu, to powstają zaparcia, problemy z potencją i w końcu zapalenie gruczołu krokowego. 
Ponieważ  problemy  z  potencją  i  zapalenie  prostaty  dotyczy  prawie  80%  żyjących  mężczyzn, 
spróbujmy wyjaśnić, w czym leży przyczyna tych poważnych i uciążliwych, ściśle ze sobą związanych 
niedomagań.  Każdy,  kto  ma  pojęcie  o  anatomii  zna  “konstrukcję"  męskich  narządów.  Jest  to  cewka 
moczowa,  wychodząca  z  pęcherza  moczowego,  gruczoł  krokowy,  pęcherzyki  nasienne  i  jądra. 
Gruczoł krokowy produkuje hormony. Posiada on torebkę mięśniową i tkankę, produkującą hormony. 
Pęcherzyki  nasienne  wydzielają  śluz,  zapewniający  żywotność  plemników,  produkowanych  przez 
jądra.  Wszystkie  trzy  wydzieliny  tworzą  spermę  i  jednocześnie  wtryskiwane  są  do  cewki  moczowej. 
Gruczoł 

background image

krokowy  w  stosunku  do  jelita  prostego  i  kości  ogonowej  położony  jest  w  taki  sposób,  że  gdy  w 

jelicie  prostym  są  “złogi"  (od  odżywiania  się  mięsem  i  produktami  mącznymi,  siedzącego,  mało 
ruchliwego trybu  życia itd.), rozciąga się on i przyciska do “twardej" kości ogonowej. Pod działaniem 
ucisku  jelita  prostego  w  gruczole  krokowym  zaczyna  rozwijać  się  błona  mięśniowa.  “Hormonalna 
fabryka" gruczołu krokowego zmniejsza swoje rozmiary, a w następstwie maleje produkcja hormonów 
i zapotrzebowanie na śluz, pęcherzyki nasienne jak gdyby “usychają". Ucisk ze strony jelita prostego 
gruczoł  krokowy  przekazuje  cewce  moczowej,  ściskając  ją,  co  utrudnia  normalny  odpływ  moczu. 
Dlatego jeśli jednocześnie: 

1) oczyści się jelito grube (str. 129), 

2) zmieni sposób żywienia (tabelka Nr 2, str. 48), 

3)  pije  soki  (do  wyboru  wg  uznania):  a)  sok  z  cytryny  (kuracja  str.  36  -  37),  b)  marchew  280  g, 

buraki 90 g, ogórki 90 g (2 razy dziennie), c) marchew 250 g (2 razy dziennie) i stosuje ćwiczenia na 
regenerację  kręgów  (str.  57  -58),to  już  po  15-20  dniach  ustaną  bóle  przy  oddawaniu  moczu,  potem 
zniknie  zapalenie  prostaty.  A  po  5-6  miesiącach  nastąpi  powrót  do  normalnego  stanu  i  operacja  nie 
będzie potrzebna. 

W  części  lędźwiowej  jest  5  kręgów  (rzadko  można  spotkać  ludzi,  którzy  mają  ich  6).  Co  może 

zachodzić w organizmie przy “zmęczeniu" i “stwardnieniu" pierwszych trzech kręgów, już wiemy. Jak 
więc  wpływają  na  stan  zdrowia  zmiany  w  4-ym  i  5-ym  kręgu?  Czwarty  krąg  odpowiada  za  ruchy 
podczas siadania. U kobiet odpowiada za różne bóle przy siedzeniu, zwyrodnienie jego może również 
doprowadzić  do  otyłości  lub  chudości.  Oprócz  tego,  ten  kręg  określa  momenty  pociągu  płciowego  i 
odwrotnie. “Napięcie" tego kręgu może być przyczyną oziębłości płciowej i chorób macicy. Piąty kręg 
realizuje ruchy do przodu-do tyłu, tzn, ruchy w trakcie aktu płciowego, przy chodzeniu, pracy itd. Ten 
kręg odpowiada za funkcje oddechowe i stan skóry. 

Opisałem ogólnie ruchy, związane z kręgami lędźwiowymi. Stwardnienie kręgów części lędźwiowej 

ogranicza zdolność wyko- 

nywania tych ruchów. Zastanówcie się Państwo, czy nie macie problemów z tymi kręgami. 

Każdy  może  to  sprawdzić,  wykonując  skłony  na  boki,  wstawanie,  przysiady,  skłony  do  tyłu  -  do 

przodu.  Jeżeli  przy  tych  ruchach  czujecie,  że  zdolność  do  ich  wykonywania  jest  osłabiona  oraz 
odczuwacie  dyskomfort  -  napięcie  w  okolicy  lędźwi,  to  znaczy,  że  “stwardniałe"  kręgi  nie  mogą 
wykonywać  należnych  funkcji,  ze  wszystkimi  wypływającymi  z  tego  niekorzystnymi  dla  zdrowia 
skutkami.  Myślę,  że  nie  omylę  się  mówiąc,  że  przy  tak  mało  ruchliwym  trybie  życia,  który  prowadzi 
większość z nas, rzadko można spotkać człowieka, u którego część lędźwiowa kręgosłupa nie miałaby 
wad.  Kiedy  czujemy  bóle  w  lędźwiach  nierzadko  staramy  się  zagłuszyć  je  smarowaniem,  kąpielami, 
masażem, zastrzykami z witamin grupy B itd. Owszem, można odczuć chwilową ulgę, ale te wszystkie 
środki - to tylko walka ze skutkami. Dopóki przyczyna nie będzie usunięta, stan kręgów będzie coraz 
gorszy.  Zanim  opiszę,  co  należy  robić,  chcę  zwrócić  uwagę  na  to,  że  kręgi  lędźwiowe  są  ściśle 
związane  z  pracą  naszych  bioder.  Dokładniej  mówiąc,  kości  i  stawy  części  lędźwiowo-miedniczej 
odpowiadają za wszystkie funkcje ruchowe naszego organizmu. Inaczej można powiedzieć, że biodra 
są  głównym  miejscem  ciała.  Miednica  jest  dla  ciała  fundamentem,  który  je  podtrzymuje.  Żeby 
wyobrazić sobie, na ile ważną rolę odgrywa w organizmie miednica, przytoczę następującą analogię. 
Drzewa i kwiaty nie przewracaj ą się ani od wiatru, ani od deszczu, dlatego że zapuściły korzenie w 
ziemię i mocno się jej trzymają. Jednak ścięte kwiaty same z siebie stać nie mogą, podtrzymywane są 
przez  wazon.  Miednica  to  “korzenie",  które  mocno  trzymają  górną  część  kręgosłupa.  Miednica 
realizuje  6  rodzajów  ruchów:  w  górę  -  w  dół,  otwarcie  -  zamknięcie,  do  przodu  -  do  tyłu.  Dopóki  te 
ruchy  wykonywane  są  z  łatwością,  organizm  jest  w  porządku,  ale  jeśli  choć  jeden  z  nich  jest 
utrudniony, pojawiają się wygięcia i skrzywienia. Przy czym środek miednicy przesuwa się w górę lub 
w  dół,  co  prowadzi  do  minimalnych  skrzywień  kręgosłupa.  Jeśli  te  skrzywienia  zwiększają  się,  to 
zaczynają  zaczepiać  o  nerwy  idące  od  kręgosłupa.  A  ponieważ  nerwy  związane  są  z  narządami 
wewnętrznymi, to pojawiają 

background image

się w nich bóle. Im mocniej krzywi się kręgosłup, tym gorsze są skutki dla organizmu. 

Jeśli  negatywny  wpływ  skrzywienia  rozprzestrzenia  się  w  górę,  pojawiają  się  zawroty  głowy, 

dzwonienie  w  uszach,  bóle  głowy,  a  jeśli  w  dół  -  bolą  pięty,  kolana,  stopy.  Jeśli  skrzywienie  jest 
większe, to człowiek zaczyna kuleć. Trzeba powiedzieć, że do pewnego momentu proces skrzywienia 
kręgosłupa  jest  wynikiem  samorównowagi  organizmu.  Chodzi  o  to,  że  nasz  wzrok  posiada  zdolność 
postrzegania  paraleli.  Jest  to  reakcja  obronna,  która  nie  dopuszcza  do  uszkodzenia  mózgu. 
Spróbujcie  Państwo  sami  odchylić  głowę  do  tyłu  i  pochodzić  kilka  minut.  Będzie  się  wydawać,  że  z 
mózgiem  dzieje  się  coś  dziwnego,  ciało  będzie  chwiać  się  z  boku  na  bok,  odczujecie  dyskomfort 
psychiczny, strach itp. 

Właśnie  dlatego,  żeby  nie  uszkodzić  mózgu,  wzrok  posiada  właściwość  paralelizmu.  Kręgosłup 

krzywi  się,  aby  nadążyć  za  wzrokiem  i  zapobiec  negatywnemu  wpływowi  wzroku  na  mózg.  Często 
można zobaczyć ludzi, mających niesymetrycznie przekrzywioną szczękę, staw barkowy, skrzywioną 
klatkę piersiową itp. Wszystkie te deformacje - to rezultaty skrzywienia stawu biodrowego. Dlatego w 
medycynie  wschodniej  biodro  nazywane  jest  “istotą  ciała"  lub  “głównym  miejscem  ciała".  Należy 
jeszcze raz podkreślić, że można prawidłowo się odżywiać, dbać o higienę ciała i psychiki, wykonywać 
różne  ćwiczenia  oddechowe,  brać  wodno-powietrzne  zabiegi  -  wszystko  to  pięknie,  ale  dopóki 
kręgosłup  nie  będzie  idealnie  prosty,  a  kręgi  i  krążki  w  odpowiedniej  kondycji,  nie  będziecie  się 
Państwo czuć naprawdę zdrowo. Właśnie dlatego zdrowy kręgosłup to pierwsza zasada zdrowia. Co 
należy robić, żeby kręgosłup - fundament naszego ciała był mocny, zdrowy i wytrzymały? 

1.      Spać na twardym materacu lub na podłodze (patrz: l książka, str. 29-31) 

2.      Spać  na  małej  twardej  poduszce  lub  wałku,  który  podkładamy  pod  szyję  (str.  32,  pierwsza 

książka) 

3.    Mądrze się odżywiać i pić soki. 

4.    Wykorzystać  dowolne  z  podanych  przepisów  (wg  uznania)  na  oczyszczenie  układu  kostnego 

(liść laurowy, sok z cytryny, 

sok z rzodkiewki, str. 29, 36 - 37, 64, przepisy nr 7,9,10,12,13, 

19,20,21,23,24) 

5. Brać kąpiele (z siana oraz wg przepisów - książka l, str. 77,78). 

Codziennie wykonywać dowolny zestaw ćwiczeń fizycznych. 

Jeśli macie Państwo ulubiony - wykonujcie go, jeśli nie - 

to wybierzcie któryś z zaproponowanych niżej. 

Podane  zestawy  pozwalają  wrócić  na  miejsce  nieprawidłowo  ustawionym  kręgom  oraz  będą 

sprzyjać  usunięciu  napięcia  z  kręgów.  Nie  śpieszcie  się  Państwo  z  przewracaniem  kartki, 
przeczytajcie,  spróbujcie  zrobić  po  l  ćwiczeniu  chociaż  raz.  Postarajcie  się  zapamiętać  ten  zestaw  i 
wykonujcie  go  rano  i  wieczorem.  Jeśli  nie  zdążyliście  w  domu,  zróbcie  to  w  pracy,  na  stacji 
benzynowej podczas tankowania samochodu, jednym słowem - gdzie Państwu wygodnie, byle byście 
go wykonywali. 

Przez całe życie 80% czasu spędzamy w półzgiętej, siedzącej lub leżącej pozycji. Nasz kręgosłup 

“zastał się, a stawy pokryły sierdzą". Rozruszajcie je, poświęćcie swojemu kręgosłupowi choć trochę 
czasu. Zapłatą za to będzie zdrowie i dobra kondycja (patrz zestaw nr 1). 

Zestaw nr l 

Ćwiczenie  1.  Położyć  się  na  podłodze,  podłożywszy  miękki  dywanik,  ręce  wzdłuż  ciała  dłońmi  w 

dół.  Silnie  podrzucać  nogi  do  góry,  próbując  dosięgnąć  czoła  kolanami,  po  czym  nogi  opuścić  (10 
razy), 

Ćwiczenie 2. Wstać. Zgiąć się w przód, dotykając palcami podłogi, a jeśli się uda, to i całą dłonią. 

Głowę  skłaniać  w  przód  -w  tył  w  takt  skłonów  tułowia.  Wstać,  nogi  na  szerokość  ramion.  Ręce 
zacisnąć w pięści. 

Ćwiczenie  3.  Wykonywać  krążenie  obu  rąk  w  stawach  barkowych,  jakby  rysując  koła.  10  razy  w 

kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara i 10 razy w przeciwnym. 

Ćwiczenie  4.  Zginanie  kręgosłupa  na  boki.  Dłonie  ślizgają  się  po  tułowiu,  jedna  w  dół  do  kolana, 

background image

drugą podnosi się pod pachę. Jednocześnie głowa obraca się z prawej strony w lewą. 

Ćwiczenie 5. Pozycja wyjściowa: nogi rozstawione na szerokość ramion. Podnieść prawą rękę do 

góry i dotknąć lewej łopatki. 

background image

Opuścić  rękę.  Potem  lewa  ręka  do  góry  -  dotknąć  prawej  łopatki  Opuścić  rękę.  Wykonać  po  10 

razy każdą ręką. 

Ćwiczenie  6.  Nogi  na  szerokość  ramion.  Ręce  podnieść  do  góry  nad  głową.  Zaczynamy  obroty 

tułowia - zgodnie ze wskazówkami zegara 10 razy, w przeciwną stronę 10 razy. Ręce i głowa obracają 
się w takt ruchów tułowia. 

Ćwiczenie  7.  Stać  prosto.  Nogi  na  szerokość  ramion.  Podnieść  prawą  nogę  zgiętą  w  kolanie  jak 

można najwyżej, usiłując dotknąć klatki piersiowej. Potem to samo wykonać lewą nogą, po l O razy. 

Ćwiczenie  8.  Postawić  przed  sobą  krzesło.  Złapać  dwiema  rękami  za  oparcie  krzesła  i  robić 

przysiady minimum 10 razy. Im więcej, tym lepiej. 

Zaczynajcie  Państwo  wykonywać każde ćwiczenie  od 10 powtórzeń, a  z czasem ilość powtórzeń 

zwiększcie do 20-40. 

Jeśli boli dusza 

Jeżeli  pojawiają  się  bóle  w  lędźwiach  lub  plecach,  to  nie  zawsze  są  one  wywołane 

przemieszczeniem  kręgów.  Czasem  przyczyną  tych  bólów  mogą  być  problemy  psychiczne.  Po 
postawie  człowieka  można  poznać,  jak  on  się  czuje.  Jeśli  człowiek  jest  pewny  siebie,  to  zawsze 
chodzi  wyprostowany,  z  podniesioną  głową  i  na  odwrót  -  gdy  jest  rozstrojony,  przygnębiony  lub 
zasmucony,  zwykle  opuszcza  głowę  i  wciąga  ramiona.  Jeżeli  spróbujemy  wyjaśnić  to  z  naukowego 
punktu  widzenia,  wygląda  to  w  następujący  sposób:  podczas  gniewu,  rozdrażnienia,  w  chwilach 
smutku  lub  w  ogóle  w  stanie  dyskomfortu  psychicznego  mięśnie  pleców  naprężają  się,  twardnieją  i 
gwałtownie  się  kurczą.  Kurcząc  się  odruchowo  (niezależnie  od  świadomości),  uciskają  na 
przechodzące wewnątrz nich zakończenia nerwowe, stąd i pojawia się ból. Istnieją ludzie skazani na 
bóle pleców. Są to zwykle osoby, które są niezdolne do pokonywania stresowych sytuacji, w chwili ich 
zaistnienia zachowują się biernie i bojaźliwie, często zamykają się w sobie, decyzje podejmują wolno i 
niepewnie. Jeśli macie podobne cechy charakteru i  w pojawiających się bólach  pleców  znaczną rolę 
odgrywają 

czynniki  psychiczne  (a  wg  danych  statystycznych  ma  to  miejsce  u  co  drugiego  człowieka),  to  z 

dużą  pomocą  mogą  przyjść  różnorodne  psychotechniki  usuwania  napięcia  w  organizmie.  Jeżeli 
opanujecie  Państwo  nieskomplikowane  sposoby  regulowania  psychiki,  będziecie  mieć  możliwość 
przywrócenia  naturalnej  harmonii  ciała  i  duszy. Wykonując  ćwiczenia  w  ciągu  10-20  minut,  możecie 
osiągnąć pełne odprężenie i jednocześnie zdjąć całe napięcie z mięśni swojego ciała (można ćwiczyć 
ze spokojną, relaksującą muzyką 

w tle). 

Ćwiczenie nr 9. Stojąc, opuścić ręce, rozluźnić je. Lekko potrząsając rękami pomyśleć, że chcecie 

z  nich strząsnąć kropelki wody. To samo zrobić  ze stopami. Następnie obie ręce wyciągnąć do góry 
nad głową, jak gdybyście starali się dosięgnąć rękami słońca. Teraz proszę wyobrazić sobie, że ciało 
stało się ciężkie i przypomina lilię wodną na długiej łodydze. Wolno opuszczajcie się na podłogę, coraz 
mocniej i mocniej odczuwając ciężar ciała. Pomóżcie sobie i zamknijcie oczy. Najlepiej położyć się na 
plecach,  rozłożywszy  szeroko  ręce  i  nogi.  Skoncentrujcie  uwagę  na  koniuszkach  palców  nóg,  są 
ciężkie  i  nieruchome.  Ociężałość  obejmuje  kolejno  stopy,  nogi,  biodra,  tułów  i  ramiona,  palce  rąk. 
Ciało stało się ciężkie, jakby od środka wypełniło się jakimś ciężarem. Podbródek jakby opadł na pierś. 
Dolna  szczęka  odchyliła  się,  jakby  też  opadła.  Pomyślcie,  że  sprężyna  rozciąga  mięśnie  twarzy  w 
górę,  w  dół,  w  lewo,  w  prawo.  Spróbujcie  poczuć  się  tak  ciężko,  jak  gdybyście  mieli  zapaść  się  pod 
ziemię.  Oddychajcie  wolno  i  spokojnie,  wydłużając  maksymalnie  wdech  i  wydech.  Spróbujcie 
wyobrazić  sobie  miękki  biały  obłok,  płynący  po  niebie.  Potem  wyobraźcie  sobie,  że  jesteście  tym 
obłokiem.  Jesteście  lekkim,  białym  obłokiem,  a  Wasze  ciało  jest  lekkie  i  spokojne.  Swobodnie 
płyniecie  nad  ziemią,  ślizgacie  się  po  niebie  nad  ziemskimi  polami,  lasem,  jeziorem.  Spróbujcie 
poczuć  zapachy  kwiatów,  drzew  iglastych  lub  morza.  Pozostańcie  w  takim  stanie  spokoju  jak  długo 
chcecie. 

Możecie  wyobrazić  sobie,  że  Wasze  ręce  zamiast  palców  mają  rurki,  przez  które  po  kropelce 

spływa  z  ciała  napięcie,  ciężar  psychiczny,  zmęczenie.  Kiedy  poczujecie,  że  mięśnie  odpoczęły  i  w 
ciele nie ma już napięcia, wolno wyprężcie całe ciało. W tym 

background image

celu wyciągnijcie ręce nad głową, jak gdybyście chcieli rozciągnąć ciało, jak gumę. Wolno obróćcie 

się  na  prawy  bok,  wygnijcie  plecy,  przeciągnijcie  się,  jak  małe  dzieci  po  śnie  w  łóżeczku.  Teraz 
przewróćcie  się  na  lewy  bok  i  zróbcie  to  samo.  Powoli  usiądźcie,  jeszcze  raz  przeciągnijcie  się  i 
otwórzcie  oczy.  Powoli  wstańcie  i  weźcie  się  do  pracy.  Wasze  mięśnie  odpoczęły,  macie  wspaniały 
nastrój i spokój w duszy, osiągnęliście równowagę psychiczną. 

Tym,  którym  chronicznie  brakuje  czasu  na  zajęcie  się  swoim  zdrowiem,  polecam  następujący 

zestaw ćwiczeń. 

Zestaw      nr 2 

Te  ćwiczenia  mogą  wykonywać  nawet  najbardziej  chorzy  ludzie.  Ćwiczenia  te  wspaniale 

rozluźniają,  likwidują  zmęczenie  po  długiej  pracy  siedzącej,  gdy  czujemy  ciężar  w  głowie  i  napięcie 
mięśni  całego  ciała.  Można  wykonywać  je  w  dowolnym  miejscu  -w  pracy,  stojąc  na  przystanku, 
rozmawiając przez telefon. 

Ćwiczenie nr L Wibromasaż. Należy wspiąć się na palce, aby obcasy oderwały się od podłogi na 

1-2 cm, a następnie gwałtownie opuścić pięty, jak gdyby uderzając całą masą ciała o podłogę. Takie 
uderzenia  należy  wykonywać  nie  śpiesząc  się,  nie  częściej,  niż  l  raz  na  sekundę,  przez  okres  nie 
dłuższy niż l minuta, tzn. 60 razy. Ci, którzy długo siedzą, powinni powtarzać takie ćwiczenia 3-5 razy 
dziennie (jest to również wspaniała profilaktyka przeciw żylakom i schorzeniom serca). 

Całkiem  niezauważalnie  dla  otoczenia  można  wykonywać  i  inne,  unikalne  w  swojej  prostocie  i 

nadzwyczajne ze względu na swą skuteczność ćwiczenia. 

Zamki  mięśniowe.  Nie  na  próżno  jogowie  długi  czas  trzymali  te  ćwiczenia  w  tajemnicy.  Zamki 

mięśniowe  sprzyjaj  ą  rozluźnieniu  mięśni  całego  ciała,  poprawiaj  ą  krążenie  krwi,  są  profilaktyką 
przeciw schorzeniom narządów rodnych u kobiet i prostaty u mężczyzn. 

Ćwiczenie  nr  2.  Przedni  dolny  zamek.  Wykonanie  go  osiągamy  poprzez  skurczenie  mięśni 

obejmujących ujście moczowodu. Zwykle mimowolnie kurczymy je, kiedy trzeba dobiec do toalety lub 
wydalić  resztki  moczu  przy  jego  oddawaniu.  Aby  było  łatwiej  wykonać  to  ćwiczenie,  spróbujcie 
Państwo w czasie oddawania 

moczu świadomie go wstrzymać. Zapamiętajcie to odczucie i róbcie to ćwiczenie 3-5 razy dziennie 

w ilości 5-10 razy. 

Ćwiczenie  nr  3,  Tylny  dolny  zamek.  Obkurczanie  mięśni  odbytnicy. Wykonujcie  to  ćwiczenie,  jak 

gdybyście chcieli wstrzymać opróżnienie jelita grubego (3-5 razy dziennie). 

Ćwiczenie  nr  4.  Całkowity  dolny  zamek  stanowi  jednoczesne  wykonanie  zamka  przedniego  i 

tylnego. Daje to podwójny efekt 

uzdrawiający.  Ćwiczenie  to  najlepiej  wykonywać  podczas  wydechu  (l  raz  dziennie  po  10 

powtórzeń). 

Przywykliśmy  do  chodzenia  w  pozycji  zgarbionej,  jakbyśmy  odczuwali  na  sobie  ciężar  życia. 

Spróbujcie chodzić z dumnie podniesioną głową, wyprostujcie ramiona, patrzcie na świat radosnymi, 
śmiejącymi  się  oczami  i  wtedy  będziecie  mieć  mniej  problemów.  Żeby  zawsze  wyglądać  na 
zadowolonych i szczęśliwych dobrze jest wykonać następujące ćwiczenie: 

Ćwiczenie  nr  5.  Podejść do ściany, przylgnąć  do niej jednocześnie piętami,  pośladkami i potylicą 

(stać tak 3 - 5 minut). Następnie wciągnąć brzuch, patrzeć prosto przed siebie i pomyśleć, że nie ma 
na świecie człowieka szczęśliwszego, zgrabniej szego i piękniejszego od nas. Gdy tylko tak Państwo 
pomyślicie, to poczujecie, jak mięśnie “napełniają się" radością, a w oczach pojawia się blask. Proszę 
zapamiętać te odczucia i starać się nigdy i nigdzie o nich nie zapominać. 

Ćwiczenie nr 6. Jeżeli dużo czasu spędzacie Państwo na nogach lub odwrotnie - długo siedzicie, 

polecam  ćwiczenie,  które  pozwoli  szybko  zdjąć  napięcie  z  mięśni  całego  ciała.  W  tym  celu  proszę 
zgiąć prawą nogę w kolanie i przycisnąć piętę do prawego pośladka, a prawą ręką przytrzymać dolną 
część kolana. Postać w tej pozycji 1-2 minuty, potem zmienić nogę. 

Bóle w stawach, kościach i mięśniach 

Wszystko, co napisałem powyżej wyjaśnia przyczyny bólów kręgosłupa i sposoby przeciwdziałania. 

Jeżeli przez szereg lat dokucza Państwu zastarzały ból, proszę spróbować następujących sposobów. 

background image

Przepis nr 7 (przy leczeniu ciężkich bólów, zapaleniu korzonków): 

Do  chorych  miejsc  przyczepić  liście  chrzanu  na  kilka  dni  (aż  do  całkowitego  wyleczenia).  Liście 

można codziennie zmieniać. 

Przepis nr 8 (służy usunięciu bólów spowodowanych odkładaniem się soli): 

Żytnią  mąkę  sparzyć  wrzątkiem  i  zmieszać  z  gotowanymi  ziemniakami  w  proporcji  1:1  (do 

uzyskania  jednolitej  masy).  Chore  miejsce  smarować  olejem  roślinnym  i  dobrze  masować.  Z 
przygotowanej  masy  zrobić  cienki  “placek"  wielkości  chorego  miejsca,  tak,  by  całkowicie  je  zakryć. 
Skórę  posmarować  terpentyną  i  położyć  “placek"  na  chore  miejsce.  Należy  ciepło  się  przykryć  i 
trzymać “placek" najdłużej jak można. Kurację najlepiej robić na noc. 

Przepis nr 9 (w przypadku odkładania się soli): 

3 cytryny ze skórką i 150 g obranego czosnku przekręcić przez maszynkę do mielenia mięsa, zalać 

na dobę 0,5 litra przegotowanej wody, przecedzić, odcisnąć masę, przelać do szklanego naczynia ze 
szczelnym zamknięciem. Pić codziennie rano przed śniadaniem po 50 g. 

Przepis nr 10 (leczenie stawów): 

2 szklanki soku z rzodkwi, l szklankę miodu, 1/2 szklanki wódki 40%, łyżeczkę soli wymieszać do 

uzyskania jednolitej masy. Wcierać w chore miejsca. 

Przepis nr 11 (leczenie halluksów): 

Zmieszać  jodynę  z  amoniakiem  w  proporcji  1:1.  Mieszankę  nanosić  na  halluksy  cienką  warstwą 

wieczorem  przez  2  tygodnie,  następnie  zrobić  2  tygodnie  przerwy  i  ponowić  kurację.  Smarować  do 
całkowitego zniknięcia. 

Przepis nr 12: 

1,5  szklanki  soku  z  rzepy,  l  szklanka  miodu,  150  ml  wódki,  l  łyżka  soli.  Wszystko  razem  dobrze 

wymieszać. Używać po l łyżce stołowej przed snem (przechowywać w lodówce) 

Przepis nr 13: 

Korzeń  i  natkę  pietruszki  zmielić  wieczorem  w  maszynce,  by  otrzymać  l  szklankę.  Włożyć  do 

garnka i zalać 2 szklankami wrzątku, nakryć ręcznikiem. Rano wywar przecedzić i wcisnąć sok 

z jednej, średniej cytryny. Pić po 1/3 szklanki dwa razy dziennie po jedzeniu przez 2 dni, potem 3 

dni przerwy i znowu - aż do zniknięcia bólu. 

Przepis nr 14: 

0,5  litra  spirytusu,  5  strączków  papryki  czuszki  (długości  6-8  cm).  Strączki  papryki  zmielić  w 

maszynce do kawy. Wsypać do słoiczka, zalać spirytusem, przykryć pokrywką i postawić w ciemnym 
miejscu na tydzień. Nasączyć gazę nalewką i położyć kompres na bolące miejsca na 3 - 4 godziny. Po 
7 - 10 zabiegach znikają wszystkie, nawet zastarzałe bóle. 

Przepis nr 15: 

50  g  kamfory,  50  g  gorczycy,  10  g  spirytusu,  100  g  surowego  białka  z  jajka.  Nalać  spirytus  i 

kamforę  do  słoiczka.  Następnie  wsypać  gorczycę  i  wymieszać,  dodać  białko.  Wszystko  dobrze 
wymieszać,  żeby  powstała  maść.  Trzymać  w  lodówce,  przed  zastosowaniem  lekko  podgrzać. 
Smarować bolące stawy i mięśnie wieczorem, przed snem. Maści nie należy wcierać do całkowitego 
wchłonięcia,  ale  tak,  by  powstał  ochronny  filtr.  Po  20  minutach  wytrzeć  gazą  zmoczoną  w  ciepłej 
wodzie. 

Przepis nr 16 (leczenie otróg): 

Kurze  jajko,  25  g  esencji  octowej  i  25  g  terpentyny  dobrze  zmieszać  i  odstawić  na  10  dni  w 

zamkniętym szklanym naczyniu do odstania, od czasu do czasu zamieszać. Chore miejsca smarować 
mieszanką kilka razy dziennie. 

Przepis nr 17 (leczenie reumatyzmu): 

Do litrowego słoika wsypać drobno pokrojone kawałki koszyczka słonecznika, 50 g wiórków mydła 

toaletowego, wlać 500 ml wódki 40%, dobrze wymieszać, szczelnie zamknąć i zostawić na 8 - 9 dni na 
świetle słonecznym do odstania. Po otwarciu dobrze wymieszać, przecedzić, odcisnąć masę, przelać 
do szklanego naczynia ze szczelną przykrywką. Nacierać chore miejsca. 

Przepis nr 18 (reumatyzm): 

Rzepę zetrzeć na tarce, wycisnąć li 1/2 szklanki soku, dodać l szklankę miodu, 1/2 szklanki wódki, l 

background image

stołową łyżkę soli. Wszystko dobrze wymieszać, włożyć do słoika, szczelnie zamknąć. Przechowywać 
w chłodnym miejscu. Wcierać w bolące miejsca. 

background image

Przepis nr 19 (osteoporoza): 

Wieczorem 2 łyżki ryżu zalać 0,5 l wrzątku. Rano wodę zlać i ugotować ryż. Ryż jeść na czczo bez 

soli l - 2 godziny przed właściwym posiłkiem. Kuracja trwa 40 dni. Po kilku miesiącach powtórzyć. 

Przepis nr 20 (osteoporoza): 

3  cytryny  ze  skórką,  150  g  oczyszczonego  czosnku  zmielić  w  maszynce.  Wszystko  włożyć  do 

litrowego słoika, dodać 0,5 litra chłodnej, przegotowanej wody. Odstawić na 24 godziny, przecedzić i 
wycisnąć. Dobrze zamknąć słoik, przechowywać w ciemnym miejscu. Pić codziennie rano 50 ml. 

Przepis nr 21 (reumatyzm, artretyzm): 

Do  naczynia  wlać  3  szklanki  wody,  dodać  4  drobno  pokrojone  cytryny.  Gotować  tak  długo,  by 

została  l  szklanka  płynu.  Ostudzić  i  odcedzić,  wlać  do  szklanego  naczynia,  dodać  l  szklankę miodu, 
sok z l cytryny. Wszystko dobrze wymieszać i przykryć pokrywką. Używać po l łyżce przed snem. 

Przepis nr 22 (reumatyzm, artretyzm): 

200 g chrzanu zmielić w maszynce, dodać 200 g żytniej mąki i 2 łyżki terpentyny. Wszystko dobrze 

wymieszać,  włożyć  do  szklanego  naczynia,  przykryć  pokrywką.  Zrobić  z  mieszanki  “placek"  i 
przykładać na bolące miejsce, owinąć szalikiem na 5 - 8 godzin (najlepiej na noc). 

Przepis nr 23 (reumatyzm, artretyzm): 

Do 0,5 litra wódki dodać 50 g drobno pokrojonych pączków brzozy. Odstawić na 10 dni w ciemne 

miejsce.  Odcedzić  i  wycisnąć,  przelać  do  butelki,  szczelnie  zakryć.  Używać  po  l  łyżeczce  3  razy 
dziennie, popijając wodą. 

Przepis  nr  24  (oczyszczenie  kości  i  stawów  ze  złogów  szkodliwych  kwasów):  Oczyszczanie 

stawów należy  przeprowadzać przez 3 kolejne dni.  Będzie  do tego potrzebne 15 g  liścia  laurowego. 
Podczas  kuracji,  w  miarę  wydalania  soli  i  piasku,  mocz  może  zmienić  barwę  z  zielonkawego  na 
jasnoczerwony. Jest to normalne zjawisko. Po 7 dniach kurację powtórzyć. 

1-szy dzień: 5 g liścia laurowego drobno pokruszyć, wrzucić do 300 ml wrzątku, gotować na małym 

ogniu 5 minut, następnie 

wywar wlać do termosu i odstawić na 5 godzin. Płyn przecedzić, przelać do naczynia i pić małymi 

łyczkami co 15 - 20 minut w ciągu 12 godzin. Uwaga! Nie wolno wypić od razu całego naparu, gdyż 
można spowodować krwotok! 

2-gi  i  3-ci  dzień:  tak  samo  jak  w  pierwszym  dniu.  W  trakcie  kuracji  najlepiej  nie  spożywać 

produktów białkowych (mięso, jaja, mleko, ser, twaróg itp.). 

background image

Najlepsze,  czym  może  służyć  książka,  to  nie  tylko  głoszenie  prawdy,  ale  zmuszenie  do 

zastanowienia się nad nią. 

Albert Habbart 

W przyrodzie nie ma złej pogody 

Lekarze  obliczyli,  że  co  trzeci  dorosły  reaguje  na  gwałtowne  zmiany  pogody,  przy  czym  kobiety 

cierpią  z  powodu  tych  zmian  dwa  razy  częściej  niż  mężczyźni  (na  razie  nie  ustalono  dlaczego). 
Najczęstszymi  objawami  wrażliwości  na  zmiany  pogody  są:  nagłe  zmęczenie,  nudności,  nadmierne 
pocenie się, wzrastająca nerwowość, ataki migreny. Ale tak naprawdę pogoda sama w sobie nikomu 
nie szkodzi, jest po prostu dobrym miernikiem naszego zdrowia. Jeżeli wszystkie procesy przemiany 
materii w naszym organizmie przebiegają Jak w zegarku", nasz układ krwionośny przyzwyczajony jest 
do  gwałtownego  zwężania  i  rozszerzania  się  naczyń,  nasze  nerwy  są  “jak  z  żelaza",  a  oprócz  tego 
mamy  w  głowie  tylko  pozytywne  myśli  -  to  niestraszne  są  nam  żadne  zmiany  pogody.  Dlatego 
spróbujcie  Państwo,  odpowiadając  na  test  “pogodowy"  określić,  czy  Wasz  organizm  adekwatnie 
reaguje na zmiany pogody. A więc, przy zmianie pogody: 

1.    Czy czujecie się pobudzeni?        Tak,      Nie 

2.      Czy rano bardzo się pocicie?      Tak,      Nie 

3.      Czy czujecie się zmęczeni po przebudzeniu, z trudem wstajecie z łóżka? Tak,      Nie 

4.      Czy czujecie się lepiej, gdy robi się chłodniej?    Tak,      Nie 

5.      Czy odczuwacie zmianę warunków atmosferycznych? Tak, Nie 

Teraz  podsumujmy:  jeżeli  na  l  tylko  pytanie  odpowiedzieli  Państwo  twierdząco,  to  znaczy,  że 

pogoda nie ma na Was żadnego wpływu. 

Jeżeli daliście pozytywną odpowiedź na 2 pytania, to koniecznie musicie poczynić stosowne kroki 

przeciwko “pogodowej wrażliwości", ale nie ma powodu wpadać w panikę. 

background image

Jeżeli odpowiedzieliście “tak" na 4 pytania, oznacza to, że pogoda może bardzo zmienić Państwa 

samopoczucie, pora więc przedsięwziąć środki zaradcze. 

Co należy  zrobić,  aby  bezproblemowo  znosić  zmiany pogody? Przede  wszystkim hartować układ 

nerwowy,  naczynia  krwionośne,  uruchomić  mechanizmy  obronne  naszego  organizmu.  Jeżeli 
będziecie  Państwo  regularnie  wykonywać  poniższe  zabiegi,  już  na  zawsze  uczynicie  pogodę  swoim 
sojusznikiem. 

Relaksujący masaż obu rąk 

Masaż  ten  nie  tylko  relaksuje  układ  nerwowy,  ale  także  polepsza  pracę  układu  krwionośnego, 

poprawia wzrok i hamuje procesy starzenia, 

Przepis nr 25: 

Proszę  usiąść  na  krześle  lub  fotelu,  rozluźnić  mięśnie  (szczególnie  twarzy),  zamknąć  oczy. 

Spróbujcie Państwo wyobrazić sobie morze, las, góry itp. Oddychajcie w następujący sposób: głęboki 
wdech  przez  nos  i  płynny,  długi  wydech  przez  ułożone  “w  trąbkę"  usta.  Gdy  jesteście  już  Państwo 
zrelaksowani, przystępujemy do masażu. Dużym i wskazującym palcem prawej dłoni masujemy palce 
lewej, zaczynając od małego palca. Podczas masażu proszę wyobrazić sobie, że masowany palec to 
śruba, którą delikatnie wkręcacie w rękę. W ten sposób należy wymasować wszystkie palce lewej ręki, 
a  potem  zamienić  rękę  i  wykonać  analogiczny  masaż.  Wskazane  jest  poświęcić  l  minutę  na  masaż 
każdego palca. 

Naprzemienny chłodny i gorący prysznic 

Jak  się  okazuje,  przez  zwykłe  polewanie  się  gorącą  i  zimną  wodą  można  osiągnąć  zadziwiające 

wyniki i  pozbyć się  wielu chorób. Sens połączenia ciepła i  zimna polega  na  tym, że ciepło działa na 
powierzchniowe warstwy ciała, poprawiając przepływ krwi przez skórę, a zimno stymuluje krążenie w 
organach wewnętrznych. W ten sposób zwykłe naprzemienne oddziaływanie ciepła i zimna (podczas 
zabiegów wodnych) jest “cudownym lekiem" na wiele 

schorzeń,  ponieważ  regeneruje  proces  normalnego  krwioobiegu,  wzmacnia  mięśnie  i  serce, 

podnosi odporność. 

Naprzemienny  prysznic.  Stanąć  pod  prysznicem,  wyregulować  wodę,  aby  miała  przyjemną 

temperaturę,  polewać  się  przez  20  sekund.  Następnie,  odkręcając  kran  z  zimną  wodą,  obniżyć 
temperaturę  tak,  aby  woda  przez  10  sekund  była  przyjemnie  chłodna,  a  potem  regulując  dopływ 
zimnej wody, oblewać się na przemian raz ciepłą, raz chłodną według schematu: 20 sekund - ciepła 
woda, 10 sekund - chłodna. Czas trwania zabiegu - od 3 do 5 minut. 

Stojąc  pod  prysznicem  należy  wyobrażać  sobie,  jak  woda  zmywa  z  ciała  napięcia  mięśni  i 

zmęczenie  układu  nerwowego.  Należy  przyzwyczaić  swój  organizm  do  naprzemiennych  pryszniców. 
Powinno  się  brać  je  rano  i  wieczorem  lub  gdy  odczuwamy  zmęczenie,  zdenerwowanie,  osłabienie. 
Dobrze  jest  stosować  ten  zabieg  regularnie,  bez  względu  na  warunki  atmosferyczne,  a  wówczas 
żadne zmiany pogody nie będą uciążliwe. 

Nacieranie 

Nacieranie  -  to  wspaniały  środek,  przyzwyczajający  organizm  do  chłodu  i  gorąca,  a  oprócz  tego 

regenerujący  system  nerwowy.  Nacieranie  jest  szczególnie  zalecane  osobom  w  podeszłym  wieku, 
ponieważ zmniejsza podatność na zmęczenie, potliwość, wrażliwość mięśni i stawów, wrażliwość na 
zmiany  pogodowe,  które  są  charakterystyczne  dla  tego  wieku.  Jeśli  do  wody  przeznaczonej  do 
nacierania  doda  się  napar  z  rumianku,  szałwi  lub  innych  ziół  leczniczych,  to  efekt  będzie  jeszcze 
lepszy. Przecież więdnąca skóra szczególnie potrzebuje witamin, które znajdują się w tych wyciągach, 
a jednocześnie wymaga masażu, który odbywa się podczas nacierania. 

Przepis nr 26: 

Namoczywszy  w  zimnym lub ciepłym naparze  z  ziół  mały ręczniczek frotte (lub  uszytą  z ręcznika 

rękawicę),  wykręcić  go,  by  woda  nie ściekała  i  nacierać całąrękę^ W ten sposób naciera się kolejno 
ręce,  klatkę  piersiową,  plecy  i  nogi.  Całkowity  czas  zabiegu  -  od  3  do  5  minut.  Zabieg  najlepiej 
wykonywać po naprzemiennym prysznicu. 

background image

Po  zabiegu  proszę  nie  wycierać  się,  pozwolić  ciału  trochę  obeschnąć.  Po  2  minutach  starannie 

wytrzeć się do sucha. 

Woda - uzdrowicielka 

Każdy  żywy  organizm  rozpoczyna  swoje  życie  w  wodzie,  zarodek  ludzki  nie  jest  wyjątkiem. 

Niemiecki  lekarz  Kneipp  w  swojej  znakomitej  książce  “Moje  leczenie  wodą"  pisał:  “Każdy  kontakt  z 
wodą  -  to  dodatkowa  minuta  życia".  Jak  dowodzą  ostatnie  badania  naukowe,  z  pomocą  wody 
najszybciej odbudowuje się naturalny potencjał elektryczny ciała. Nie bez powodu z dawien dawna we 
wszystkich krajach podróżnikom podawano wodę do obmycia, wodą chrzczono noworodki. Starożytni 
lekarze Awicenna i Hipo-krates szeroko wykorzystywali na przemian zimną i gorącą wodę, rozcierając 
następnie ciało, co jak wiadomo aktywnie pobudza krwioobieg i przemianę materii, pomaga wydalić z 
organizmu  “szlam"  i  w  ostatecznym  efekcie  sprzyja  szybkiemu  wyleczeniu.  Bardzo  często  ludzie 
gotowi są przejechać setki kilometrów w poszukiwaniu jakiegoś “cudownego lekarstwa", zapominając 
o  tym,  że  znacznie  większy  efekt  można  osiągnąć  przy  pomocy  zwykłej  strugi  wody,  tryskającej  z 
naszego kranu. Miał rację  wielki filozof Seneka, który powiedział: “Jaka szkoda,  że istota rzeczy jest 
taka prosta!". 

Osobom,  które  boją  się  poddać  ciało  zbawiennej  sile  wody  pragnę  powiedzieć,  że  im  wcześniej 

zrozumieją, że woda jest źródłem życia, tym szybciej pozbędą się męczących je dolegliwości. 

Uzdrawiający wdech i wydech 

Wiele  osób  wie  z  własnego  doświadczenia,  że  gdy  zbliża  się  front  wysokiego  ciśnienia,  często 

odczuwają  bóle  głowy,  słabość,  zwiększoną  pobudliwość.  Szczególnie  silnie  dokucza  to  osobom  o 
niskim ciśnieniu. Jeżeli dolegliwości te powtarzają się często, to należy spróbować zrozumieć, co się 
dzieje w organizmie i dopomóc mu. Wiadomo, że wraz z przybliżaniem się frontu ciepłego powietrza 
organizm produkuje większe ilości adrenaliny, serce za- 

czyna  bić  szybciej,  ludzie  stają  się  nerwowi.  Jednocześnie  rozszerzają  się  naczynia  krwionośne, 

pojawia się wrażenie braku powietrza. Wszystkie te symptomy bezpośrednio lub pośrednio związane 
są  z  niedotlenieniem  organizmu,  które  z  kolei  jest  przyczyną  zwiększonej  pobudliwości,  bólu  głowy, 
bezsenności  lub  nadmiernej  senności,  a  także  depresji,  Co  robić?  Oprócz  stosowania  opisanych 
wcześniej sposobów powinno się raz dziennie wykonywać następujące ćwiczenia oddechowe. 

Przepis nr 27 (pomocne przy nerwowości, bezsenności, bólu głowy): 

Wziąć  zwykłą  słomkę  do  napojów,  usiąść  prosto  z  wysoko  uniesioną  głową,  spokojnie  i 

równomiernie  wdychać  powietrze  przez  nos,  a  wydychać  przez  słomkę.  W  ten  sposób  należy 
oddychać  przez  3  do  5  minut.  Co  dzieje  się  podczas  takiego  oddychania?  Ponieważ  powietrze 
zmuszone  jest  “przedzierać  się"  przez  ograniczoną  przestrzeń,  wydech  jakby  automatycznie 
spowalnia się. Wówczas  wszystkie szkodliwe  związki  są w całości  wydalane  z płuc, a ilość tlenu  we 
krwi zwiększa się w bardzo prosty, a jednak skuteczny sposób. 

Jeszcze jedno ćwiczenie oddechowe. 

Przepis nr  28 (normalizuje  rytm serca, pomaga pokonać ataki strachu, “zdejmuje ciężar  z serca", 

pobudza krążenie krwi): 

Oddychać należy tylko przez nos. Na początku wykonać głęboki powolny wydech, a potem szybki, 

gwałtowny i krótki wdech. Ćwiczenie należy powtórzyć nie mniej niż 20 razy. W czasie tego ćwiczenia 
należy postarać sięjak najwierniej naśladować jęk. Zwykle, gdy człowiekowi “wyrwie się" jęk, pomaga 
to  organizmowi  uwolnić  się  od  szoku,  od  trudnych  problemów.  Symulacja  jęku  wspaniale  usuwa 
napięcie z mięśni i z układu nerwowego. 

Wąchanie kropel walerianowych 

Każdy wie, że przy zemdleniach, utracie przytomności, zatruciu alkoholowym zaleca się powąchać 

watkę zmoczoną amoniakiem. Skutek jest natychmiastowy. 

Przegroda  nosowa  jest  odpowiedzialna  za  fizjologiczną  równowagę  wszystkich  organów  naszego 

ciała. Podrażniając różnymi za- 

background image

pachami receptory przegrody nosowej w prosty, ale skuteczny spc^ sób możemy wpływać na wiele 

organów  i  systemów  naszego  cia  ła.  Inhalacja  kroplami  walerianowymi  obniża  ciśnienie  krwi,  pc^_ 
prawią sen, wycisza system nerwowy, podnosi odporność organi zmu. 

Krople  należy  wdychać  codziennie  przed  snem  przez  3-4  mi^  siące.  Już  po  miesiącu  dostrzegą 

Państwo efekty tej kuracji. Osta biony organizm wzmocni się, odmłodzi; bardzo często w trakc* kuracji 
kroplami walerianowymi następuje ściemnienie posiwiałyc^ włosów. 

Przepis nr 29: 

Należy  używać  tylko  czystych  kropel  walerianowych  na  sp  •  rytusie,  bez  dodatku  innych  leków, 

stosowanych  dla  poprawieni  pracy  serca.  Wdychać  kolejno  to  prawą,  to  lewą  dziurką  nosa.  Wdec^ 
powinien  być  powolny,  głęboki.  Zaczynamy  zwykle  z  prawej  dziurk^  Palcem  wskazującym  lewej  ręki 
przyciskamy lewą dziurkę, do prą wej unosimy buteleczkę z kroplami, robimy głęboki wdech prz^ nos, 
następnie  powolny  wydech  i  tak  3  do  5  razy,  po  czym  w  te^  sam  sposób  wdychamy  przez  lewą 
dziurkę.  Kuracja  ta  jest  bardz>  pomocna  dla  osób  cierpiących  na  bezsenność.  Jeżeli  po  zabieg^ 
zaśniecie Państwo, ale sen Wasz będzie krótki, proszę powtórzy^ zabieg raz jeszcze. Jeżeli rano po 
przebudzeniu  stwierdzicie  że  macie  nie  całkiem  “świeżą"  głowę,  proszę  następnym  razem  prze*  l 
snem  zwiększyć  ilość  wdechów  o  jeden.  Proszę  dążyć  do  tego,  ab*  rano  po  przebudzeniu  byli 
Państwo wypoczęci i wyspani. W te^_n 

,Cil 

sposób ustalicie swoją indywidualną dawkę oddechów. Pomóżcie swojemu sercu 

Osoby  mające  kłopoty  z  sercem  są  najbardziej  wrażliwe  nt  zmiany  pogody.  Moim  zdaniem  wielu 

“sercowców" robi duży błąo j 

gdy czując się źle, kładzie się do łóżka, zmuszając swoje chore set      ' 

ter™ 

ce do obsługiwania w pojedynkę ledwie pracujące naczynia krwionośne. 

W naszym ciele jest około 600 mięśni. Każdy mięsień opla i 

ciony jest naczyniami krwionośnymi, dzięki czemu pomaga im przQ.“ 

zc~ 

pompowywać przez siebie krew. Jeżeli jesteście Państwo w ruchu, to oprócz serca pracuje jeszcze 

600 malutkich dodatkowych “serc". Im więcej z tych 600 “mięśniowych serc" pracuje, tym lepszy jest 
stan  serca,  układu  krwionośnego  -  tym  lepszy  stan  zdrowia.  Bez  żadnych  wątpliwości  mogę 
stwierdzić, że spacer na świeżym powietrzu to najlepsze lekarstwo na serce (szczególnie, gdy serce 
to reaguje na zmiany pogody). W czasie marszu pracuje największa ilość mięśni naszego ciała. Aby 
się  o  tym  przekonać  wystarczy  ująć  się  w  pasie,  a  wtedy  można  wyczuć,  jak każdy  mięsień  ciała,  a 
także organy wewnętrzne reagują na krok. 

Szybkim krokiem od zawału 

Szybki marsz pomaga uniknąć zawału i wylewu krwi do mózgu, obniżając prawdopodobieństwo ich 

wystąpienia o 40%. Taki wniosek wyciągnięto z przeprowadzonego w Ameryce badania, którym objęto 
85 tysięcy przedstawicielek tzw. słabej płci. 

Pracownik  kliniki  dla  kobiet  w  Bostonie,  dr  G.  Monson  w  ciągu  8  lat  badał  pielęgniarki  w  wieku 

40-65 lat  i  wyjaśnił,  że połowa  z  nich  zachowała dobrą formę dzięki “żwawości" podczas chodzenia. 
Jego  wnioski  są  następujące:  u  kobiet,  które  tylko  przez  3  godziny  w  tygodniu  odbywały  spacery 
szybkim  krokiem  ryzyko  wylewu  lub  zawału  serca  spada  prawie  dwukrotnie.  W  ogóle  wszystko  jest 
proste:  regularny  ruch  utrzymuje  w  normie  ciśnienie  krwi,  zmniejsza  poziom  cholesterolu,  pomaga 
utrzymać prawidłową wagę i obniża prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę. 

Podobne wnioski sformułowali już starożytni Grecy, np. grecki filozof Arystoteles powtarzał swoim 

uczniom: “nic tak nie niszczy organizmu, jak długotrwała fizyczna bezczynność". Pozostaje więc tylko 
cieszyć się z tego, że po upływie tysiącleci wreszcie staliśmy się mądrzejsi! 

Ruch jest pożyteczny dla wszystkich - młodych i starych. Szczególnie dużo ruchu potrzebuje chory 

organizm.  Chory  organizm  wymaga  wysiłku  kilkadziesiąt  razy  większego,  niż  organizm  zdrowy.  Ci, 
którzy cierpiana schorzenia serca, układu krwio- 

background image

nośnego,  źle  znoszą  zmiany ciśnienia atmosferycznego, mogą przy  pomocy regularnych ćwiczeń 

tak wytrenować swój organizm, że nie będzie on źle reagował na burze magnetyczne, skoki ciśnienia, 
promieniowanie słoneczne itp. 

Ruch  jest  źródłem  życia  i  zdrowia.  Dlatego  jeśli  możecie  Państwo  biegać  -  biegajcie,  możecie 

chodzić  -  chodźcie,  nie  możecie  chodzić  -  czołgajcie  się!  A  przede  wszystkim:  starajcie  się  jak 
najmniej siedzieć i leżeć. 

Czytający  te  zdania  biznesmeni  i  bizneswomen  mogą  pomyśleć  z  ironią:  dobrze  mu  dawać  takie 

rady,  gdy  siedzi  na  leśnej  działce  lub  w  zaciszu  chłodnego  gabinetu.  A  co  mamy  zrobić  my,  którzy 
śpimy najwyżej 3 do 5 godzin na dobę, których stresy i napięcia opanowały tak, że ledwo starcza nam 
czasu, aby połknąć tabletkę, gdy coś jest nie w porządku z naszym zdrowiem? 

Chcę  udzielić  odpowiedzi  tym,  którzy  myślą  podobnie:  z  reguły  treść  moich  książek  obmyślam  w 

czasie codziennych porannych szybkich spacerów (10-12 km) i chcę powiedzieć, że dzięki nim mam 
dobrą kondycję, zdrowe serce i świetną pamięć. Miałem w życiu i ciężkie momenty, kiedy nie dość, że 
nie mogłem chodzić, ale nawet nie wstawałem z łóżka przez dwa lata w wyniku kontuzji kręgosłupa. I 
jedynie  miłość  do  samego  siebie  i  pragnienie,  aby  być  zdrowym  pozwoliły  mi  nie  tylko  pozbyć  się 
problemów  z  kręgosłupem,  ale  i  skutecznie  likwidować  podobne  problemy  u  innych,  Korzystając  z 
okazji opiszę zestaw ćwiczeń rehabilitacyjnych, który postawił mnie na nogi. Proponuję wykonywać je 
od razu po przebudzeniu, gdy jeszcze leżą Państwo w łóżku. Wykonując je regularnie “doprowadzicie 
Państwo  do  porządku"  system  nerwowy  i  poprawicie  pracę  gruczołów  wydzielania  wewnętrznego, 
oprócz  tego  znacznie  wzmocnicie  swoją  kondycję  fizyczną  i  odporność  na  stresy.  Proponuję 
poćwiczyć. Proszę zrobić przerwę w czytaniu i wykonać poniższy zestaw ćwiczeń. 

Zestaw nr 3 

l. Kciuki obu rąk położyć za uszami, przycisnąć małżowiny obiema rękami i masować uszy od góry 

do dołu 30 razy palcami wskazującymi. 

2.    Prawą  dłoń położyć  na czole tak, by mały palec leżał na lewej brwi. Teraz  położyć na  prawej 

dłoni  lewą  w  taki  sposób,  by  mały  palec  lewej  dłoni  znalazł  się  na  prawej  brwi.  Przesuwać  dłonie  w 
prawo i w lewo 30 razy, cały czas przyciskając je do czoła, tak by małe palce ślizgały się po brwiach. 

3. Zwinąć dłoń w pięść, opuszkami kciuków przycisnąć gałki oczne i delikatnie, okrężnymi ruchami 

masować oczy 15 razy zgodnie ze wskazówkami zegara i 15 - przeciwnie. 

4.    Położyć prawą dłoń na brzuchu, z wierzchu przycisnąć lewą i masować okrężnym ruchem 30 

razy  zgodnie  ze  wskazówkami.  Potem  odwrotnie  -  lewa  ręka  na  brzuch,  na  nią  prawa  i  30  razy 
przeciwnie do ruchu wskazówek (można wykonywać leżąc na plecach, siedząc lub stojąc) 

5.    Wciągnąć brzuch najmocniej jak się da, a potem wypiąć mocno niczym balon. I tak 30 razy. 

6.    Spleść dłonie na karku i masować go, przesuwając ręce z lewa w prawo 30 razy, z góry na dół 

30 razy. 

7.  Pocierać  dłoń  o  dłoń  tak,  by  ręce  zrobiły  się  gorące,  położyć  dłonie  na  oczy  i  policzyć  do  30. 

Teraz  podejść  do  lustra  i  spojrzeć  na  siebie  uważnie:  zmarszczki  się  wygładziły,  oczy  powiększyły, 
umysł  odświeżył  i  odpoczął,  nerwy  uspokoiły  się,  brzuch  nie  ciąży,  wzrok  się  wyostrzył,  całe  ciało 
rozgrzało się, żadnego zmęczenia, w całym ciele lekkość. Spójrzcie Państwo na siebie radośnie: nie 
tylko lepiej wyglądacie, jesteście naprawdę zdrowsi! 

Teraz  dużo  się  mówi  o  tym,  że  dążenie  do  życia  “z  prędkością  światła"  powoduje  ogromną  ilość 

zawałów  serca.  Takie  określenia  jak  “stres",  “napięcia  dnia  codziennego"  używane  są  jako 
wytłumaczenie  zwiększonej  śmiertelności  na  skutek  zawałów  serca.  Jednak  zawałów  serca, 
szczególnie  w  młodym  wieku,  nie  kojarzyłbym  z  napięciami  nerwowymi.  Przyczyna  jest  prostsza: 
organizm  zatruty  jest  od  środka  w  wyniku  nieprawidłowego  rytmu  życia.  Naczynia  krwionośne  są 
zniszczone przez sole nierozpuszczalnego wapnia i przez osad złego cholesterolu. Oprócz tego krew 
jest tak gęsta i zakwaszona, że powstawanie skrzepów w naczyniach krwionośnych jest nieuniknione. 
Oznacza to, że wcześniej czy później tragedia zawału może spotkać każde- 

background image

nośnego,  źle  znoszą  zmiany ciśnienia atmosferycznego, mogą przy  pomocy regularnych ćwiczeń 

tak wytrenować swój organizm, że nie będzie on źle reagował na burze magnetyczne, skoki ciśnienia, 
promieniowanie słoneczne itp. 

Ruch  jest  źródłem  życia  i  zdrowia.  Dlatego  jeśli  możecie  Państwo  biegać  -  biegajcie,  możecie 

chodzić  -  chodźcie,  nie  możecie  chodzić  -  czołgajcie  się!  A  przede  wszystkim:  starajcie  się  jak 
najmniej siedzieć i leżeć. 

Czytający  te  zdania  biznesmeni  i  bizneswomen  mogą  pomyśleć  z  ironią:  dobrze  mu  dawać  takie 

rady,  gdy  siedzi  na  leśnej  działce  lub  w  zaciszu  chłodnego  gabinetu.  A  co  mamy  zrobić  my,  którzy 
śpimy najwyżej 3 do 5 godzin na dobę, których stresy i napięcia opanowały tak, że ledwo starcza nam 
czasu, aby połknąć tabletkę, gdy coś jest nie w porządku z naszym zdrowiem? 

Chcę  udzielić  odpowiedzi  tym,  którzy  myślą  podobnie:  z  reguły  treść  moich  książek  obmyślam  w 

czasie codziennych porannych szybkich spacerów (10-12 km) i chcę powiedzieć, że dzięki nim mam 
dobrą kondycję, zdrowe serce i świetną pamięć. Miałem w życiu i ciężkie momenty, kiedy nie dość, że 
nie mogłem chodzić, ale nawet nie wstawałem z łóżka przez dwa lata w wyniku kontuzji kręgosłupa. I 
jedynie  miłość  do  samego  siebie  i  pragnienie,  aby  być  zdrowym  pozwoliły  mi  nie  tylko  pozbyć  się 
problemów  z  kręgosłupem,  ale  i  skutecznie  likwidować  podobne  problemy  u  innych.  Korzystając  z 
okazji opiszę zestaw ćwiczeń rehabilitacyjnych, który postawił mnie na nogi. Proponuję wykonywać je 
od razu po przebudzeniu, gdy jeszcze leżą Państwo w łóżku. Wykonując je regularnie “doprowadzicie 
Państwo  do  porządku"  system  nerwowy  i  poprawicie  pracę  gruczołów  wydzielania  wewnętrznego, 
oprócz  tego  znacznie  wzmocnicie  swoją  kondycję  fizyczną  i  odporność  na  stresy.  Proponuję 
poćwiczyć. Proszę zrobić przerwę w czytaniu i wykonać poniższy zestaw ćwiczeń. 

Zestaw nr 3 

l. Kciuki obu rąk położyć za uszami, przycisnąć małżowiny obiema rękami i masować uszy od góry 

do dołu 30 razy palcami wskazującymi. 

2.    Prawą  dłoń położyć  na czole tak, by mały palec leżał na lewej brwi. Teraz  położyć na  prawej 

dłoni  lewą  w  taki  sposób,  by  mały  palec  lewej  dłoni  znalazł  się  na  prawej  brwi.  Przesuwać  dłonie  w 
prawo i w lewo 30 razy, cały czas przyciskając je do czoła, tak by małe palce ślizgały się po brwiach. 

3. Zwinąć dłoń w pięść, opuszkami kciuków przycisnąć gałki oczne i delikatnie, okrężnymi ruchami 

masować oczy 15 razy zgodnie ze wskazówkami zegara i 15 - przeciwnie. 

4.    Położyć prawą dłoń na brzuchu, z wierzchu przycisnąć lewą i masować okrężnym ruchem 30 

razy  zgodnie  ze  wskazówkami.  Potem  odwrotnie  -  lewa  ręka  na  brzuch,  na  nią  prawa  i  30  razy 
przeciwnie do ruchu wskazówek (można wykonywać leżąc na plecach, siedząc lub stojąc) 

5.    Wciągnąć brzuch najmocniej jak się da, a potem wypiąć mocno niczym balon. I tak 30 razy. 

6.    Spleść dłonie na karku i masować go, przesuwając ręce z lewa w prawo 30 razy, z góry na dół 

30 razy. 

7.  Pocierać  dłoń  o  dłoń  tak,  by  ręce  zrobiły  się  gorące,  położyć  dłonie  na  oczy  i  policzyć  do  30. 

Teraz  podejść  do  lustra  i  spojrzeć  na  siebie  uważnie:  zmarszczki  się  wygładziły,  oczy  powiększyły, 
umysł  odświeżył  i  odpoczął,  nerwy  uspokoiły  się,  brzuch  nie  ciąży,  wzrok  się  wyostrzył,  całe  ciało 
rozgrzało się, żadnego zmęczenia, w całym ciele lekkość. Spójrzcie Państwo na siebie radośnie: nie 
tylko lepiej wyglądacie, jesteście naprawdę zdrowsi! 

Teraz  dużo  się  mówi  o  tym,  że  dążenie  do  życia  “z  prędkością  światła"  powoduje  ogromną  ilość 

zawałów  serca.  Takie  określenia  jak  “stres",  “napięcia  dnia  codziennego"  używane  są  jako 
wytłumaczenie  zwiększonej  śmiertelności  na  skutek  zawałów  serca.  Jednak  zawałów  serca, 
szczególnie  w  młodym  wieku,  nie  kojarzyłbym  z  napięciami  nerwowymi.  Przyczyna  jest  prostsza: 
organizm  zatruty  jest  od  środka  w  wyniku  nieprawidłowego  rytmu  życia.  Naczynia  krwionośne  są 
zniszczone przez sole nierozpuszczalnego wapnia i przez osad złego cholesterolu. Oprócz tego krew 
jest tak gęsta i zakwaszona, że powstawanie skrzepów w naczyniach krwionośnych jest nieuniknione. 
Oznacza to, że wcześniej czy później tragedia zawału może spotkać każde- 

background image

go, kto na czas nie zatroszczy się o swoje serce (dopóki jest jeszcze zdrowy). 

Nie  raz  spotykałem  ludzi,  którzy  jedli  i  pili  wszystko  bez  ograniczeń,  spędzali  całe  noce  przed 

ekranem  komputera.  W  ich  gabinetach  dym  papierosowy  mieszał  się  z  zapachem  świeżo  parzonej 
mocnej  kawy.  Tym  ludziom  zawsze  brakowało  czasu  na  spacer,  a  telefon  dzwonił  prawie  przez  24 
godziny na dobę. Ale oni wciąż powtarzali, że są w dobrej formie, że nic ich nigdy nie boli. I nawet gdy 
padali,  “rażeni"  zawałem  serca,  nie  uznawali  swojej  słabej  woli  za  jego  przyczynę.  Według  nich 
wszystkiemu  winne  było  napięcie,  towarzyszące  wykonywanej  pracy,  stres,  nerwy.  A  przecież 
największy  stres  przeżywa  noworodek,  w  chwili  gdy  przychodzi  na  świat.  Przygniata  go  ciśnienie 
atmosferyczne kilkakrotnie wyższe od ciśnienia, panującego w łonie matki. Od niepamiętnych czasów 
człowiek znajdował się pod presją różnych stresów. Nasi przodkowie żyli w takim stresie, którego my 
nie  możemy  sobie  nawet  wyobrazić.  W  tych  odległych  czasach  człowiek  w  każdej  chwili  mógł  paść 
ofiarą  dzikiego  zwierza,  polowali  też  na  niego  pobratymcy.  Nawiedzały  go  potężne  kataklizmy: 
huragany, trzęsienia ziemi, powodzie, a na co dzień walczył z wiatrem, słońcem, deszczem, śniegiem. 
Odporność na to wszystko ludzie zachowali w genach i dlatego ani stres, ani napięcie nie są dla nich 
niczym nowym. Życie zawsze było nieprzerwanym stresem. Żyć - to znaczy przez 24 godziny na dobę 
odczuwać zagrożenia ze wszystkich stron. 

Czytelnik  może  się  ze  mną  nie  zgodzić:  przecież  nasi  dalecy  przodkowie  nie  dożywali  nawet 

czterdziestki! To prawda, teraz żyjemy dłużej, ale żyć dłużej wcale nie znaczy żyć lepiej. Gdy człowiek 
w pełni sił w wieku 40-50 lat staje się po zawale serca lub udarze mózgu inwalidą, to komu potrzebne 
te 20 lat, które przeżyje jako osoba na wpół niepełnosprawna, męcząc siebie i całą swoją rodzinę? Jak 
było  w  przeszłości,  tak  powinno  być  i  dzisiaj:  zdrowe  ciało,  a  w  nim  zdrowe  serce.  Dobra  kondycja, 
wytrzymałość,  zapas  sił  życiowych,  energia,  a  przede  wszystkim  zdrowe  serce  -  to  najlepsze 
lekarstwo  na  stres.  Ale  aby  to  wszystko  osiągnąć,  trzeba  polubić  swój  organizm  i  ciągle  się  o  niego 
troszczyć. 

Wielu  ludzi,  którzy  przez  15-20  lat  “robili  pieniądze",  gdy  zniszczyli  swoje  zdrowie,  mówiło  ze 

smutkiem:  “oddałbym  wszystko,  by  być  zdrowym,  ale  niestety..."  A  gdyby  zrozumieli  to  wcześniej, 
mogliby i zarabiać pieniądze, i cieszyć się dobrym zdrowiem. Zawsze jest mi szczerze żal tych, którzy 
gotowi  są  stracić  lata  życia  dla  zrobienia  kariery,  ale  nie  chcą  poświęcić  nawet  5  minut  dla  swojego 
zdrowia. 

Cholesterol - “licznik" długowieczności 

Większość  tłuszczów,  które  zjadamy,  wątroba  przetwarza  na  cholesterol  (greckie  chole  =  żółć  + 

stereós  =  stężały),  który  następnie  przedostaje  się  do  krwi,  a  krew  roznosi  go  po  całym  organizmie. 
Cholesterol  sam  w  sobie  nie  jest  szkodliwy  dla  przebiegu  wielu  procesów  w  organizmie.  Jeżeli 
powstaje  on  z  nienasyconych  tłuszczów,  wówczas  łatwo  “topi  się"  w  organizmie  nawet  podczas 
niewielkiego  wysiłku  fizycznego  (wystarczy  po  prostu  dobrze  się  spocić).  Jeżeli  jednak  powstaje  z 
tłuszczów  zwierzęcych,  wtedy  sam  wysiłek  fizyczny  już  nie  wystarcza  dla  spalenia  normalnej  ilości 
cholesterolu  (nie  mówiąc  już  o  jego  nadmiarze).  Strumień  krwi  jakby  “dusi  się"  od  kleistych  cząstek 
cholesterolu,  które  osiadają  na  ściankach  tętnic  i  zanieczyszczają  je.  Normalny  poziom  cholesterolu 
wynosi od 140 do 180 mg na dekalitr krwi. Jeżeli jego poziom dochodzi do 250-300 jednostek jest to 
już  tragedia.  Tętnice  są  zanieczyszczone,  a  to  znaczy,  że  istnieje  prawdopodobieństwo,  że  grudki 
kleistego cholesterolu zablokują tętnice i doprowadzą do chorób serca, wylewów, a nawet do śmierci. 
Dlatego każdy powinien uważać, aby poziom cholesterolu nie podnosił się ponad bezpieczną normę. 

Co  robić,  aby  cholesterol  był  zawsze  w  granicach  normy?  1.  Ograniczyć  spożycie  tłuszczów 

zwierzęcych, przestać jeść bez umiaru masło, żółty ser, kiełbasy, mięso, jajka, słodycze. Wystarczy 5 - 
10  g  masła,  2-3  plasterki  sera  dziennie,  3-5  jajek  tygodniowo.  Jajka  powinny  być  ugotowane  na 
miękko (zalać jajko l litrem wrzątku i odstawić na 10 minut; przed spożyciem dodać 2-3 krople soku z 
cytryny, aby wykluczyć prawdopodobieństwo zarażenia salmonellą). 

background image

2.    Używać tłuszczu roślinnego (lepszy jest tłoczony na zimno). 

3.    Walczyć z nadwagą. 

4.    W  ciągu  dnia  zmuszać  organizm  do  wysiłku  fizycznego  aż  do  wystąpienia  potu.  Więcej 

szczegółowych  informacji  o  prawidłowym  odżywianiu,  ćwiczeniach  fizycznych  i  sposobach  walki  z 
nadwagą można znaleźć w książce “Jak żyć długo i zdrowo", str. 33-44, 105-116, 139-144. 

Jeżeli  zastosują  się  Państwo  do  powyższych  wskazówek,  to  poziom  cholesterolu  na  pewno  nie 

podniesie  się.  Ale  jeżeli  w  ciągu  wielu  lat  nieprawidłowego  odżywiania  się,  palenia,  siedzenia  przed 
telewizorem,  za  kierownicą  samochodu,  za  biurkiem  Państwa  naczynia  krwionośne  bardzo  się 
“zanieczyściły",  trzeba  przedsięwziąć  specjalne  kroki,  aby  je  oczyścić  od  wewnątrz.  Aby  to  zrobić, 
należy okresowo przeprowadzać kuracje, mające na celu rozrzedzenie krwi i “zeskrobanie" ze ścianek 
naczyń  krwionośnych  tłustego  nalotu  śmiercionośnego  cholesterolu.  W  tym  celu  podam  kilka 
przepisów, z których proszę wybrać dla siebie najlepszy. 

Kuracje oczyszczające układ krążenia i obniżające poziom cholesterolu 

Przepis nr 30: 

10  cytryn  włożyć  do  garnka  i  zalać  wrzątkiem  na  10-15  minut,  a  potem  wycisnąć  z  nich  sok.  Do 

soku  dodać  l  kg  miodu  i  wymieszać.  Obrać  10  dużych  główek  czosnku  i  zmielić  je  w  maszynce  do 
mięsa. Przełożyć do słoika, zmieszać z sokiem cytrynowym i miodem. Słoik zakręcić, owinąć ciemnym 
ręcznikiem i wstawić do lodówki na 7 dni. Po tym okresie dokładnie wymieszać, pić po l łyżeczce od 
herbaty  3-4 razy  dziennie.  Podana ilość powinna  wystarczyć na 2 miesiące. Później proszę  zrobić 4 
miesiące przerwy, po czym znów przygotować i pić ten sok. Jeżeli będziecie Państwo przeprowadzali 
taką kurację regularnie, możecie przestać się martwić o stan swoich naczyń krwionośnych. 

Przepis nr 31: 

Przygotować mieszankę: l  szklanka nasion kopru  włoskiego, 2  łyżki stołowe  zmielonego korzenia 

kozłka lekarskiego, 

2  szklanki  miodu  naturalnego. Wszystko  to  umieścić  w  termosie  o  pojemności  2  l  i  zalać  wrzącą 

wodą  do  wypełnienia  całego  termosu.  Odstawić  na  24  godziny.  Następnie  przecedzić,  przelać  i 
trzymać  w  lodówce  na  najniższej  półce.  Pić  po  l  stołowej  łyżce  3  razy  dziennie  na  30  minut  przed 
jedzeniem, dopóki mikstura się nie wyczerpie. Kurację przeprowadzić raz do roku. 

W 1971 roku wyprawa UNESCO  znalazła  w jednym  z tybetańskich klasztorów receptę na “eliksir 

młodości"  (nalewkę  czosnkową),  datowaną  na  IV-V  wiek  p.n.e.  Nalewka  czosnkowa  oczyszcza 
organizm  z  odkładającego  się  tłuszczu,  wypłukuje  nie  rozpuszczony  wapń,  szybko  poprawia 
przemianę  materii,  oczyszcza  naczynia  krwionośne,  zapobiega  zawałowi  serca,  paraliżowi, 
powstawaniu nowotworów, likwiduje szum w głowie, poprawia wzrok, odmładza organizm. 

Przepis nr 32: 

Nalewka czosnkowa. 35 dag obranego czosnku (z nowych zbiorów) rozetrzeć i zmieszać z 200 ml 

czystego spirytusu. Szczelnie zamknąć i postawić w ciemnym i chłodnym miejscu (ale nie w lodówce) 
na 10 dni. Następnie masę przecedzić, przelać do słoika i postawić w ciemnym miejscu jeszcze na 4 
dni. Teraz środek jest już gotowy do użycia. Stosować według następującego schematu: 

Dzień   

Śniadanie   

Obiad   

Kolacja   

1   

1 kropla   

2 krople   

3 krople   

2   

4 krople   

5 kropli   

6 kropli   

3   

7 kropli   

8 kropli   

9 kropli   

4   

10 kropli   

11 kropli   

12 kropli   

5   

1 3 kropli   

1 4 kropli   

15 kropli   

background image

6   

1 6 kropli   

1 7 kropli   

1 8 kropli   

7   

19 kropli   

20 kropli   

21 kropli   

8   

22 krople   

23 krople   

24 krople   

9   

25 krople   

25 kropli   

25 kropli   

10   

25 kropli   

25 kropli   

25 kropli   

11   

25 kropli   

25 kropli   

25 kropli   

background image

Potem należy przyjmować po 25 kropli 3 razy dziennie dopóki nalewka się nie skończy, zawsze z 

50 ml kwaśnego produktu mlecznego, najlepiej z kefirem lub jogurtem. 

Wiele osób nie lubi ostrego zapachu czosnku. Aby go zlikwidować po zażyciu nalewki należy zjeść 

natkę pietruszki, jabłko, skórkę cytryny albo pomarańczy. 

Uwaga! Kurację należy przeprowadzać nie częściej niż raz do roku. 

Wspaniale obniża poziom cholesterolu następująca kuracja. Przepis nr 33: 

50 g oliwy z oliwek podgrzać, wlać do szklanki i wycisnąć na to sok z całego grapefruita. Wypić to 

wszystko.  Położyć  się  na  na  prawym  boku,  przyłożyć  w  okolice  wątroby  termofor  lub  poduszkę 
elektryczną,  poleżeć  45  -  60  minut.  Zabieg  należy  wykonywać  7  dni  z  rzędu  co  trzy  miesiące.  Po 
wypiciu  oliwy  z  sokiem  proszę  niczego  nie  jeść  przez  2  godziny.  Zabieg  najlepiej  wykonywać  przed 
snem, 3 godziny po ostatnim posiłku. 

Nie tykać leków! 

Pewnego  razu  zadzwonił  do  mnie  mieszkaniec  Niemiec  polskiego  pochodzenia  i  powiedział,  że 

będąc na urlopie przypadkiem kupił książkę “Jak żyć długo i zdrowo" i że jest zaskoczony tym, że do 
tej pory żył w “pełnej nieświadomości" funkcjonowania swojego organizmu. Usłyszałem od niego wiele 
słów wdzięczności, a na koniec rozmowy nieśmiało poprosił o pomoc. Jego problem polegał na tym, 
że od kilku dni nie mógł wstać z łóżka  z powodu  potwornego bólu  w plecach.  Ponieważ na  wizytę u 
lekarza był umówiony dopiero za kilka dni, poprosił o radę, jak zlikwidować ból. Nie chciał przyjmować 
środków  przeciwbólowych.  Wtedy  poradziłem  mu  stary,  wypróbowany  sposób:  ssanie  oleju 
roślinnego. Po trzech dniach radośnie doniósł, że już wstał z łóżka bez żadnych ataków bólu. 

Według  danych  Światowej  Organizacji  Zdrowia  w  dniu  dzisiejszym  około  30%  chorych  w  wieku 

ponad 50 lat cierpi na jawną lub utajoną formę alergii na różne preparaty. Bardzo często ludzie 

w  starszym  wieku  mają  taki  “wachlarz"  dolegliwości,  że  przyjmowane  przez  nich  lekarstwa 

zaczynają zwalczać nie choroby, a siebie nawzajem. W takich przypadkach cierpi zazwyczaj wątroba i 
żołądek  chorego.  Z  tego  przede  wszystkim  powodu  na  uwagę  zasługuje  metoda,  którą  teraz 
przedstawię. 

Można  ją  stosować  w  leczeniu  zapalenia  żył,  chronicznej  anemii,  paraliżu,  egzemy,  obrzęków, 

chorób żołądka, jelit, serca, układu krwionośnego, nowotworów, chorób stawów i wielu innych, mniej 
poważnych lecz dokuczliwych niedomagań. Metoda jest prosta, bezbolesna i absolutnie nieszkodliwa. 
Z  powodzeniem  stosowało  ją  niejedno  pokolenie  syberyjskich  znachorów.  Istotą  metody  jest 
następujące działanie: 

Przepis nr 34: 

Rano  na  czczo  lub  wieczorem  przed  snem  (po  upływie  3-4  godzin  od  ostatniego  posiłku)  należy 

wziąć  do  ust  nie  więcej  niż  l  stołową  łyżkę  oleju  słonecznikowego  lub  arachidowego  i  ssać  jak 
cukierka, trzymając w przedniej części ust. Ssać należy lekko, bez wysiłku przez 25-30 minut. Olej z 
początku trochę zgęstnieje, potem stanie się płynny i biały. Należy go wypluć, w żadnym wypadku nie 
łykać!  -  zawiera  substancje,  wywołujące  wiele  chorób.  Metodę  te  można  stosować  dowolnie  długo, 
dopóki nie odczujecie rześkości, energii, spokoju, nie powróci zdrowy sen i dobra pamięć. Ostre stany 
chorobowe mijają szybko - w ciągu 2-3 tygodni, chroniczne - w ciągu kilku miesięcy - do roku. Należy 
mieć na uwadze, że przy chorobach chronicznych (reumatyzm, artretyzm, zapalenie żył) w pierwszym 
tygodniu  mogą  wystąpić  lekkie  niedomagania,  słabość  itp.  Zjawiska  te  występują  przy  osłabieniu 
ognisk  choroby.  Jest  to  normalne  i  należy  to  przetrzymać.  Widocznym  objawem  pomyślnego 
przebiegu  leczenia są:  energia  w ciele po przebudzeniu, lepszy  apetyt, rześkość. Kwestię, jak długo 
należy  stosować  ssanie  oleju,  każdy  powinien  rozstrzygnąć  sam,  biorąc  pod  uwagę  stan  własnego 
zdrowia. Ludzie zdrowi i dzieci mogą również stosować tę metodę w celach profilaktycznych przez 2 
tygodnie.  Pozwoli  to  nie  tylko  zabezpieczyć  się  przed  wyżej  wymienionymi  chorobami,  ale  także 
pozbyć  się  toksycznych  metali  ciężkich,  które  występują  w  każdym  organizmie,  nawet  zdrowym. 
Myślę, że niko- 

background image

go nie trzeba przekonywać o tym, że lepiej zapobiegać chorobie niż ją leczyć. 

Słonecznikowy, sojowy, kukurydziany... 

Badając  zastosowanie  oleju  słonecznikowego  można  zaobserwować  dwie  skrajności.  Jedni 

praktycznie nie włączają go do swego jadłospisu, inni widzą w nim niemalże panaceum na wszystkie 
biedy.  Jestem  głęboko  przekonany,  że  oleje  roślinne  należy  koniecznie  używać.  Powinny  one 
stanowić w przybliżeniu 50% całej ilości używanych tłuszczów. Dzienna norma wynosi 60-80 g. Rzecz 
w  tym,  że  w  olejach  roślinnych  zawarte  są  biologicznie  aktywne  substancje,  pomagające  obniżyć 
poziom cholesterolu we krwi, co z kolei chroni nasze naczynia krwionośne przed rozwojem miażdżycy 
(sklerozy). Jeśli wziąć pod uwagę, że nadmiar cholesterolu we krwi obserwuje się już u osób w wieku 
20  lat,  to  staje  się  oczywiste,  że  nawet  młodzi  powinni  zmniejszyć  ilość  spożywanego  tłuszczu 
zwierzęcego i zastąpić go tłuszczami roślinnymi. 

Przewaga  olejów  roślinnych  nad  tłuszczami  zwierzęcymi  polega  m.in.  na  występowaniu  w  nich 

dwóch  nienasyconych  kwasów  tłuszczowych  -  linolowego  i  linolenowego,  które  dostają  się  do 
organizmu  tylko  razem  z  pokarmem. Trzeci  kwas  -  arachidonowy,  może  tworzyć  się  w  organizmie  z 
linolowej  odmiany  kwasu  i  witaminy  B6.  Te  nienasycone  kwasy  tłuszczowe  -  nawiasem  mówiąc 
otrzymały  one  nazwę  witaminy  F  (od  angielskiego:  fat  -  tłusty)  -  są  w  organizmie  niezastąpione, 
ponieważ biorą udział w syntezie wielu hormonów i substancji hormonopodobnych. Uwaga ważna dla 
kobiet w okresie klimakterium: minimalne dobowe zapotrzebowanie na nienasycone kwasy tłuszczowe 
wynosi od 2 do 6 g. Ta ilość zawiera się w 10-15 g oleju roślinnego, ale aby zaopatrzyć organizm w te 
kwasy, każdy z nas powinien codziennie przyjmować 25-30 g oleju roślinnego (1-2 łyżki). 

Bardzo często starsi ludzi, chcąc zapobiec pogłębianiu się miażdżycy, zaczynają pić olej roślinny w 

dużych  ilościach.  Może  to  doprowadzić  do  rozstroju  żołądka  i  układu  wydzielającego  żółć.  Oleje 
roślinne szczególnie korzystnie jest używać w postaci suro- 

wej  (np.  w  sałatkach),  ponieważ  pod  wpływem  wysokiej  temperatury  nienasycone  kwasy 

tłuszczowe utleniają się i tracą swoje pożyteczne właściwości. Odżywcze wartości oleju roślinnego są 
tak  duże,  że  jego  obecność  w  Państwa  diecie  w  połączeniu  z  jajami  i  rybą  w  pełni  pozwoli 
wyeliminować mięso i tłuszcze zwierzęce, gdyż wszystkie niezbędne dla organizmu substancje będą 
dostarczane z tymi produktami. 

Najbardziej  popularny  olej  roślinny  -  słonecznikowy  -  jest  jednocześnie  jednym  z  najcenniejszych 

ze względu na swoje wartości odżywcze. Więcej nienasyconych kwasów tłuszczowych zawierają tylko 
oleje sojowy i arachidowy, jednakże posiadają one z kolei mniej witamin i minerałów. Olej sojowy ma 
przyjemny smak i zapach, ale może lekko zgorzknieć. Do sałatek najlepszy jest olej słonecznikowy i 
oliwa z oliwek. Oliwa ma neutralny smak i jest praktycznie pozbawiona zapachu. Cieszy się u klientów 
dużym  wzięciem,  choć  niezupełnie  zasłużenie,  gdyż  ze  względu  na  zawartość  witamin  i  innych 
biologicznie cennych związków jest jedną z najuboższych. Pod względem zawartości witamin ustępuje 
olejowi  słonecznikowemu  również  kukurydziany,  który  jednakże  dzięki  dużej  zawartości  witaminy  E 
wspaniale obniża poziom cholesterolu we krwi. Dzięki wyjątkowości swojego składu olej kukurydziany 
już od dawna używany jest w leczeniu wielu chorób, a szczególny efekt można osiągnąć, stosując go 
w leczeniu chorób skóry. 

Przepis nr 35: 

Czasem skóra na ciele  zaczyna się  łuszczyć. Wtedy  należy przyjmować przez  miesiąc po l łyżce 

stołowej  oleju  kukurydzianego,  najlepiej  w  trakcie  śniadania  lub  kolacji.  Jeżeli  na  ciele  pojawi  się 
egzema  w  postaci  suchej,  łuszczącej  się  skóry,  wówczas  należy  przyjmować  olej  regularnie  przez  2 
miesiące po l łyżeczce od herbaty w trakcie śniadania i kolacji. Jedynym minusem tej metody jest to, 
że proces leczenia trwa dość długo, ale za to egzema nie będzie Państwa więcej niepokoić, a skóra 
na ciele stanie się gładka i jędrna. W swojej praktyce leczenia niekonwencjonalnego nie raz radziłem 
chorym przeprowadzić leczenie olejem. Zwykle efekty takiej terapii były bardzo dobre. 

background image

Kiedyś  przyprowadzono  do  mnie  12-letnią  dziewczynkę,  która  miała  bardzo  spuchniętą  połowę 

twarzy.  Przyczyna  była  nieznana,  nie  pomagały  żadne  maści.  Poradziłem  jej  wtedy  pić  na  noc  po  2 
łyżki stołowe oleju kukurydzianego. Po miesiącu obrzęk zniknął, przy czym tak nagle, jak się pojawił. 

A oto inny przypadek. W czasie służby w wojsku, w wyniku silnego nerwowego wstrząsu, prościej 

mówiąc - stresu, młodemu mężczyźnie zaczęły wypadać włosy, stały się jakby martwe. Z trudem mógł 
je  rozczesać,  a  cała  głowa  pokryła  się  łupieżem.  Szampony  nie  pomagały.  Właściwie  nic  w  tym 
dziwnego,  ponieważ  kiedy  w  organizmie  coś  jest  nie  w  porządku,  trudno  oczekiwać  pożądanych 
rezultatów leczenia, dopóki nie  znajdziemy przyczyny  tego stanu “w sobie". Ponieważ  w  poprzedniej 
książce “Jak żyć długo i zdrowo" szczegółowo opisałem przyczyny pojawiania się różnych dolegliwości 
skóry  i  włosów, myślę,  że  nie ma sensu opisywać ich powtórnie. Jedno jest jasne:  w ciągu  długiego 
czasu  organizm  był  nieprawidłowo  odżywiany,  a  stres  stał  się  bodźcem,  który  przyśpieszył 
“katastrofę". Dałem mojemu pacjentowi taką oto receptę: 

Przepis nr 36: 

Przez  2  tygodnie  pić  co  drugi  dzień  przed  snem  50  g  oleju  kukurydzianego,  do  którego  należy 

dodać 100 ml świeżo wyciśniętego soku z grejpfruta. Oprócz tego przyjmować po l łyżce stołowej tego 
oleju w trakcie śniadania i kolacji. 

Nie minął miesiąc, a włosy mojego pacjenta odzyskały blask, zniknął łupież, a on sam przyznał, że 

jeszcze nigdy w życiu nie miał tak puszystych i zdrowych włosów. 

Na zakończenie pragnę dać Państwu kilka praktycznych rad: 

1.    Olej roślinny należy trzymać w dobrze zamkniętym naczyniu, w ciemnym, chłodnym miejscu i 

nie dłużej niż 6 miesięcy. 

2.    Oleje nierafinowane są oczywiście lepsze niż rafinowane. 

3.    Olej w szklanych butelkach jest jakościowo lepszy od oleju w opakowaniach plastikowych. 

4.    Nie  szkodzi,  jeśli  na  dnie  butelki  pojawi  się  niewielki  osad.  Są  to  biologicznie  aktywne 

substancje. 

5. Proszę nie używać tej samej porcji oleju do wielokrotnego sma- 

żenia. Nie należy smażyć potraw na oleju zbyt długo, ponieważ 

84 

podczas  długotrwałego  podgrzewania  powstają  w  nim  szkodliwe  dla  zdrowia  związki,  które 

podrażniają  żołądek,  jelita,  zgubnie  działają  na  wątrobę  i  prowadzą  do  rozwoju  komórek 
nowotworowych. 

background image

“Czego człowiek nie rozumie, tym nie włada " 

Goethe 

Cofnąć nowotwór 

Nie  raz  miałem  okazję  być  świadkiem  sytuacji,  w  których  nawet  silni  duchem  ludzie  bledli, 

usłyszawszy  straszną  diagnozę  -rak.  Każdy  przyjmował  tę  wiadomość  jak  wyrok  śmierci,  nie 
podlegający  apelacji.  Osoby  poważnie  chore  doskonale  rozumieją,  że  ich  choroba  jest  nieuleczalna, 
jednak do ostatniej chwili starają się chwytać życia. Taki już jest człowiek - docenia zdrowie dopiero po 
jego  utracie.  Dzisiejsza  medycyna  nie  może  dać  odpowiedzi  na  pytanie,  jakie  są  przyczyny 
powstawania chorób nowotworowych. Jaka siła zmusza komórki naszego ciała do przekształcania się, 
rozmnażania z ogromną prędkością, aby później śmiertelnie wrastać w zdrowe tkanki, powodując ból i 
cierpienie?  Lekarze  i  uczeni  stworzyli  wiele  teorii,  wyjaśniających  mechanizm  powstawania  raka, 
ujawnili  masę  czynników  rakotwórczych,  stymulujących  rozwój  komórek  nowotworowych.  Jednak 
prawdziwej  przyczyny  nie  udało  się  znaleźć.  A  nie  udało  się  to,  jak  mi  się  wydaje,  z  następujących 
powodów: 

Po  pierwsze  dlatego,  że  podczas  leczenia  raka  nie  rozpatruje  się  organizmu  jako  jednego 

biologicznego systemu, a jako zbiór poszczególnych organów. Walka przeważnie skierowana jest na 
chory  organ,  w  którym  wykryto  guz.  Powszechnie  stosowane  zabiegi:  rentgeno-  i  chemioterapia, 
napromieniowywanie izotopowe teoretycznie są skierowane na mobilizację sił  obronnych  organizmu. 
Niestety, organizm, osłabiony chorobą, nie posiada wewnętrznych rezerw, aby się bronić, jest zatruty 
od  środka.  Oprócz  tego  powyższe  zabiegi  niekorzystnie  zmieniają  płynne  środowisko  w  organizmie, 
czyniąc  je  jeszcze  bardziej  zasadowym.  Sprzyja  to  zwiększonemu  rozwojowi  bakterii 
chorobotwórczych, co jeszcze bardziej osłabia organizm. Po drugie, medycyna wciąż poszukuje 

background image

uniwersalnego  leku  lub  kombinacji  leków,  które  mogłyby  skutecznie  likwidować  guzy  (znowu 

skutek,  a  nie  przyczynę  choroby).  Nie  tędy  droga.  Choroba  nowotworowa  to  porażenie  całego 
organizmu, zaczynając od mózgu, a kończąc na jelicie grubym. 

“Ziarna" tej choroby tkwią w człowieku już od dzieciństwa, a w ciągu życia zaczynają “kiełkować", 

dając  stopniowo  odnóża  w  postaci  przejściowych  stadiów  zasadniczej  choroby  (czyli  nowotworu). 
Katar, przeziębienie, reumatyzm, artretyzm, choroby oczu, uszu, gardła, nerek, wątroby, serca, układu 
kostnego  i  nerwowego  -wszystko  to  są  ogniwa  jednego  nowotworowego  łańcucha.  I  dopóki 
“właściciel"  nie  pozwoli  swojemu  organizmowi  skorzystać  ze  znajdujących  się  w  nim,  danych  przez 
przyrodę  sił  obronnych,  uruchamiających  odporność,  samoregulację  i  samoregenerację,  tak  długo 
tysiące jednostek naukowo-badawczych, miliony lekarzy nie będą w stanie stworzyć leków lub metod, 
które mogłyby  ostatecznie  wyleczyć  człowieka.  Na  dzień  dzisiejszy  nawet  te  osoby,  które  pomyślnie 
przeszły operację i żyją, podświadomie znajdują się pod ciągłą presją nawrotu choroby. 

Przez  wiele  lat  miałem  kontakt  z  chorymi  na  raka.  Na  pewno  ich  liczby  nie  można  porównać  z 

tysiącami chorych w różnych szpitalach na całym świecie. Żyją oni do dziś, chociaż wyrok na nich był 
w  większości przypadków jeden - śmierć. Pewnego razu do Centrum Zdrowia  w Moskwie,  w którym 
pracowałem  przyszła  39-letnia  kobieta.  Lekarze  stwierdzili  u  niej  raka  trzustki.  W  ciągu  6  miesięcy 
przeszła  2  operacje.  Była  bardzo  osłabiona.  Lekarze  dawali  jej  2-3  miesiące  życia.  Męczyła  j  ą 
nieustanna gorączka 38 - 39 °C. Jednym słowem - kobieta ta “spalała się" w oczach. Na spotkaniu z 
nią  powiedziałem:  “Jest  nas  troje:  ty,  ja  i  twoja  choroba.  Z  kim  chcesz  być?  Dwoje  zawsze  pokona 
jednego."  Nie  doczekałem  się  odpowiedzi,  ale  po  wyrazie  jej  oczu  zrozumiałem,  że  ona  chce  żyć  i 
będzie  walczyć  do  końca.  Terapię  rozpoczęliśmy  od  oczyszczenia  jelita  grubego  przy  pomocy 
lewatywy. Metodę tę zaproponował w 1946 r. amerykański lekarz Gerson. Przez długi czas stosowano 
ją w szpitalu dla chorych na raka, prowadzonym przez córkę lekarza,  przy czym należy  dodać,  że  z 
dobrym skutkiem. Z czasem jednak zapomniano o niej, ponieważ wielu współczesnych lekarzy uważa 
lewatywę za przeżytek. 

Istota  metody  polega  na  zrobieniu  choremu  dużej  ilości  lewatyw:  6  -  8  na  dobę.  Do  irygatora 

nalewa  si$  1,5  litra  przegotowanej  wody  o  temperaturze  +  38  °C,  3  -  4  łyżeczki  soku  z  cytryny  i 
szklankę soku z buraków. Ilość lewatyw zależy od stanu chorego -im jest cięższy, tym więcej zaleca 
się  lewatyw.  Później  lewatywy  należy  robić  raz  na  dzień  lub  co  drugi  dzień  do  momentu,  gdy  u 
chorego  pojawi  się  własny  stolec.  Skuteczność  metody  Gersona  można  wyjaśnić  tym,  że 
oczyszczanie jelita grubego pomaga usunąć z organizmu “trucizny", toksyny, które powstają w wyniku 
funkcji życiowych komórek nowotworowych. Jeżeli nie usunie się tych toksyn, to wraz z krwią dostają 
się  one  do  mózgu  i  całkowicie  blokują  samoregulację  procesów  życiowych,  co  prowadzi  do  śmierci. 
Jeszcze  w  latach  50-tych  Gerson  zwrócił  uwagę  na  ścisły  związek  funkcjonowania  jelita  grubego  z 
pracą  mózgu  i  centralnego  układu  nerwowego.  Zawsze  powtarzał  swoim  uczniom:  “Rak  to  zemsta 
natury  za  nieprawidłowo  spożywane  posiłki.  W  99%  to  zatrucie  własnymi  toksynami,  a  tylko  l  % 
stanowią nieodwracalne zmiany, które występują w organizmie." 

Jeżeli  rak  zaatakował  układ  pokarmowy,  pojawia  się  problem  co  jeść?  Mięso,  ryby,  przetwory 

mleczne, różne zupy, buliony nie są zalecane. Pozostają kasze, warzywa, owoce. Łączenie warzyw w 
postaci  surowej  lub  gotowanej  jest  niemożliwe,  gdyż  są  trawione  w  różnym  czasie  -  warzywa  4 
godziny,  a  owoce  -  2  godziny.  Natomiast  można  dowolnie  łączyć  świeżo  przygotowane  z  nich  soki. 
Wchłaniane  są  one  praktycznie  jednocześnie,  przy  czym  organizm  nie  traci  energii  na  procesy 
trawienne,  otrzymując  jednocześnie  mocne  dawki  niezbędnych  witamin,  soli  mineralnych,  enzymów. 
Moja pacjentka po lewatywach mogła spożywać tylko ryż, kaszę gryczaną, pieczone ziemniaki i 2 litry 
soków  dziennie.  Szczególną  rolę  w  procesie  leczenia  raka  odgrywa  sok  z  buraków  i  marchwi 
(szczegółowo  o  tych  sokach  pisałem  w  poprzedniej  książce  na  str.  65  -  66).  Wieloletnie  badania 
naukowe dowiodły, że sok 2 buraka i marchwi zatrzymuje rozwój guza, wypłukuje stare chore komórki 
nowotworowe i zwiększa skuteczność działania enzymów utleniających, przy czym sok z buraka może 
zwiększyć zdolności utleniające o 400 -1000 %. Do końca jeszcze nie zbadano roli barw- 

background image

ników, wchodzących w skład marchwi i buraka, ale to, że hamują rozwój komórek nowotworowych 

zostało  udowodnione  naukowo.  Najlepszym  połączeniem  dla  osób  chorych  na  nowotwór  jest  sok  z 
marchwi i buraka w proporcji 4:1. Pić należy l - 2 litry soku dziennie w równych porcjach: co 4 godziny 
w ciągu dnia i jeden raz 

0  pierwszej  w  nocy.  Niektóre  osoby  nie  tolerują  soku  z  buraka,  co  przejawia  się  mdłościami, 

osłabieniem, spowolnieniem tętna, obniżeniem ciśnienia. W przypadku wystąpienia podobnych reakcji 
należy ograniczyć przyjmowanie soku do 2 stołowych łyżek na dobę 

1  z  dnia  na  dzień  zwiększać  tę  ilość.  Zamiast  soku  z  buraków  można  dodać  do  soku 

marchwiowego sok z jabłek i 2 łyżki czerwonego wina (na każdy litr soku). 

Podzielone są  opinie specjalistów, czy sok z buraka należy spożywać od razu  po przygotowaniu, 

czy odstawić na l - l ,5 godziny, W świeżo wyciśniętym soku jest 2,5 rażą więcej aktywnego tlenu, a 
także  niezbędnego  dla  hemoglobiny  aktywnego  żelaza.  I  dlatego  osobom  chorym  na  nowotwory 
proponuję pić sok od razu po przygotowaniu. Przy okazji zwracam uwagę na to, że dla osób chorych 
na  anemię  lub  ludzi  w  podeszłym  wieku,  u  których  zakłócony  jest  proces  oddychania  komórkowego 
spożywanie  soku  z  buraków  jest  po  prostu  koniecznością.  Regularne  jego  przyjmowanie  gwarantuje 
każdemu działanie odmładzające organizm, białe zdrowe zęby i 80% zabezpieczenia przed chorobami 
nowotworowymi. 

Rak atakuje nie tylko ciało, ale i duszę. W związku z tym moja pacjentka dużo czasu poświęcała na 

ćwiczenia  stabilizujące  kondycję  psychiczną.  Ponieważ  znajdowała  się  w  stanie  silnego  napięcia 
nerwowego  i  nie  potrafiła  się  rozluźnić  (co  jest  wadą  wielu  osób),  nauczyłem  ją  stosować 
samohipnozę.  Oprócz  tego  odbyłem  z  nią  10  seansów  hipnotycznych  (regresji  hipnotycznych), 
podczas których skłoniłem ją do powrotu do okresu dzieciństwa (jedną z przyczyn raka u wielu osób 
są  silne  stresy  przeżyte  we  wczesnym  dzieciństwie).  Tak  krok  po  kroku  likwidowaliśmy  psychiczne 
korzenie, które “odżywiały" jej chorobę. Dzieciństwo mojej pacjentki nie było szczęśliwe: ojciec pił, bił 
ją  i  matkę.  Jako  dziewczynka  nie  miała  zabawek,  nie  pozwalano  jej  przyprowadzać  do  domu 
przyjaciół, jednym słowem miała koszmarne dzieciństwo. Jej dalsze 

życie  również  się  nie  układało,  wszystko  osiągała  z  trudem.  Za  wszystkie  swoje  niepowodzenia 

winiła rodziców, a ojcu nigdy nie mogła wybaczyć krzywd, jakie wyrządził jej w dzieciństwie. 

Podczas  seansów  próbowałem  przekonać  ją,  że  długo  pamiętana  kiedyś  doznana  krzywda 

“pożera" ciało i w końcu prowadzi do powstania raka. Jeżeli w człowieku dominuje gniew i nienawiść, 
to  jego  organizm  jak  gdyby  spala  się  od  środka.  Chciałem  przekonać  moją  pacjentkę,  że  gniew  i 
nienawiść to źli sprzymierzeńcy zdrowia. Następnym etapem było opanowanie metody samolecze-nia 
(pozwala  uruchomić  potencjalne  siły  obronne  organizmu,  które  u  większości  osób  nie  są 
wykorzystywane przez całe życie). 

Apteka H> każdym z nas (metoda samoleczenia) 

Natura w każdym z nas umieściła cudowną, znakomitą indywidualną “aptekę", w której znajdują się 

wszystkie leki na wszystkie nasze choroby. Pozostaje tylko jedno zadanie - nauczyć się z tych leków 
korzystać. 

Proces  samoleczenia  składa  się  z  dwóch  etapów.  W  pierwszym  etapie  należy  nauczyć  się 

rozluźniać  mięśnie  całego  ciała.  Drugi  etap  -  to  wprowadzenie  do  naszego  “komputera"  - 
podświadomości odpowiedniego programu uzdrawiającego, skierowanego na uruchomienie procesów 
samoregulacji.  Metoda  samoleczenia  jest  skuteczna,  ponieważ  w  naturalny  sposób  wykorzystuje 
indywidualne możliwości obronne organizmu (bez żadnych skutków ubocznych). 

Przepis nr 37: 

Etap  I  -  rozluźnienie.  Położyć  się  na  plecach,  na  rozłożonym  na  podłodze  miękkim  kocu.  Ręce 

ułożone wzdłuż tułowia, dłonie zwrócone na zewnątrz, lekko zgięte palce rąk, stopy rozchylone, głowa 
przechylona  na  bok,  usta  uchylone,  język  przyciśnięty  do  górnego  rzędu  zębów,  oczy  zamknięte. 
Dlaczego trzeba najpierw przyjąć taką pozycję? Dlatego, że zgięte palce pozwalają szybko rozluźnić 
mięśnie rąk, rozchylone stopy rozluźniają mięśnie nóg. Głowa zwrócona na bok rozluźnia mięśnie szyi 
i ramion, lekko rozchylone usta i opisane ułożenie języka tworzą “maskę relaksu". 

background image

Zamknięte  oczy  pozwalają  skoncentrować  się.  Przyjąwszy  prawidłową  pozycje  rozluźniającą 

należy  się  uspokoić,  postarać  się  o  niczym  nie  myśleć,  a  najważniejsze  -  osiągnąć  równy,  spokojny 
oddech. Aby rozluźnić się potrzeba zwykle 2 - 5 minut. 

Etap  II  samoleczenia:  Komórki  każdego  organizmu  naszego  ciała  posiadają  zdolność 

prymitywnego myślenia (które przypomina nierozwinięte myślenie małego dziecka). To zawsze należy 
brać  pod  uwagę,  gdy  zwracamy  się  do  chorego  organu.  Człowiek  powinien  wyobrazić  sobie  chory 
organ,  skoncentrować  swoją  uwagę  na  przekazaniu  w  myślach  choremu  organizmowi  rozkazu, 
spróbować się z nim “skontaktować." Żądania skierowane do chorego organu powinny być wyrażone 
zdecydowanie  i  jasno,  w  formie  przemawiania  do  kapryśnego,  ale  ukochanego  dziecka,  które  nie 
wypełnia swoich obowiązków. Każdy organ naszego ciała ma swój “charak- 

ter". Żołądek i wątroba to organy uparte i “niezbyt mądre" i dlatego też zwracać się do nich należy 

tonem  ostrym,  rozkazującym.  Serce  jest  mądrzejszym  organem,  ulega  rozkazom  w  delikatnej, 
serdecznej formie. 

Przykład:  Przeprowadziwszy  I  etap  relaksu  należy  rozpocząć  II;  spróbować  w  myślach  zajrzeć  w 

głąb swojego serca i zobaczyć w nim maleńki kolorowy płomyczek - źródło miłości i ocalającej energii. 
Obserwować, jak płomyczek się zwiększa, wypełnia całe serce, a potem ogarnia całe ciało od czubka 
głowy po koniuszki palców rąk i nóg. Proszę spróbować poczuć Jak światło oczyszcza ciało z chorób, 
likwiduje  stany  zapalne,  a  wraca  zdrowie  i  rześkość.  Należy  powiedzieć  sobie  spokojnie:  “Z  każdym 
wdechem jestem coraz bliższy pełnego oczyszczenia. Światło w moim ciele to uzdrawiająca energia." 
Jeśli  zna  się  konkretne  miejsce,  gdzie  znajduje  się  guz,  stan  zapalny  itp.  należy  położyć  tam  prawą 
rękę  i  wyobrazić  sobie,  że  uzdrawiające  światło,  skoncentrowane  pośrodku  dłoni,  jest  gorące  i  jego 
promień rozpuszcza guz, tak, jak promienie słońca topią śnieg lub bryły lodu. 

Jest to tylko przykładowe wyobrażenie. Myślę, że każdy z Państwa ma dość fantazji, by stworzyć 

własne obrazy. Najważniejsze, by rozluźnić mięśnie i “zapisać" leczniczy program w podświadomości. 
Seanse można przeprowadzać w dowolnym czasie, 

najlepiej  w  samotności,  aby  nikt  nam  nie  przeszkadzał.  Jeżeli  pomaga  Państwu  spokojna, 

relaksująca muzyka, proszę ją wykorzystywać. Spokojna, lubiana melodia wzmacnia efekt relaksu. 

Zwracam się do osób chorych, jak również do tych, którzy się nimi opiekują. Trzeba zrozumieć, że 

decydującą  rolę  w  zwycięstwie  nad  rakiem  ma  optymizm  samego  chorego,  chęć  życia  i  wiara  w 
wyzdrowienie. W większości przypadków chory na raka staje się nic nie rozumiejącym obserwatorem, 
który modli się o pomoc do lekarzy i oczekuje od nich cudu. Można setki razy przekonywać chorego, 
że  wyzdrowieje, namawiać, by się nie  poddawał,  przekonywać o możliwościach współczesnej  nauki, 
jednakże  jak  długo  będzie  on  leżeć,  zamartwiać  się  i  nie  spróbuje  popracować  nad  sobą,  tak  długo 
rezultat takiej “psychoterapii" będzie zerowy. 

Leczenie  poprzez  likwidację  guza,  mam  na  myśli  jego  operacyjne  usunięcie,  czyli  gwałtowne 

wdarcie  się  w  skomplikowane  struktury  organizmu  w  wielu  przypadkach  przypomina  próbę  naprawy 
urządzenia  elektronicznego  przy  pomocy  młota  i  łomu.  Osądźcie  Państwo  sami:  kiedy  wszystkie 
istniejące sposoby oddziaływania na guza zostaną wyczerpane (człowieka rozkrojono, stwierdzono, że 
nic  już  się  nie  da  zrobić,  zaszyto  i  odesłano  do  domu,  aby  tam  czekał  na  śmierć,  gdy  najbliższym 
powiedziano już po cichu,  że kochana  osoba  nie będzie  żyć)  wtedy  zaczyna się “spektakl",  wszyscy 
uczestnicy którego, oprócz skazanego na śmierć, znają koniec. A może lepiej byłoby przestać żałować 
chorego, powiedzieć mu prawdę, dać możliwość wykorzystania ostatniej szansy ?! Piszę te słowa dla 
osób,  które  w  “spektaklu"  grają  rolę  “pogrzebanych  za  życia".  Jeżeli  przeczytaliście  Państwo  moją 
ostatnią książkę, to myślę, że przekonaliście się, że ze swoją chorobą jesteście sami. Możliwe, że to, 
co teraz czytacie,  wyda się Warn okrutnym, ale to prawda, a prawda nie może być okrutna.  Prawda 
nie zabija, lecz uzdrawia. Uzdrawia , jeśli człowiek znajdzie w sobie siły i męstwo, aby j ą zrozumieć. 

Ludzie  zlekceważyli  nakaz  umiaru  w  jedzeniu,  przestali  się  ruszać,  zatruli  swoje  płuca  i  krew 

dymem  papierosowym,  nadmiernym  spożyciem kawy  i  słodyczy.  Sami  doprowadzają  swój  organizm 
do tego, że musi cały czas się bronić. Niejednokrotnie daje on 

background image

sygnały  ostrzegawcze,  prosi  o  pomoc,  ale  człowiek  go  nie  słucha.  Tłumi  ból  różnymi  tabletkami. 

Teraz  przyszedł  moment,  kiedy  wszystko  zależy  od  was  samych.  Jeżeli  pośpieszycie  z  pomocą 
zmęczonemu walką o życie własnemu organizmowi, to macie szansę żyć. 

Wracając  do  pacjentki,  o  której  pisałem  wcześniej,  zanim  wyzdrowiała,  musiała  nad  sobą 

popracować. Oprócz wyżej opisanych metod, czterokrotnie oczyszczała wątrobę, brała różne ziołowe 
kąpiele,  dużo  się  poruszała,  przeprowadzała  zabiegi  wodno-powietrz-ne,  przestrzegała  specyficznej 
diety,  piła  herbatę  z  liści  maliny,  czarnej  porzeczki,  pokrzywy,  wykonywała  specjalne 
przeciwnowotwo-rowe ćwiczenia fizyczne. Kiedy  po  6 miesiącach wytężonej pracy nad odzyskaniem 
utraconego zdrowia zwróciła się do lekarza, który spisał ją już na straty usłyszała jedynie: “Pani jednak 
żyje! A ja myślałem..." 

Chcę,  aby  z  tego,  co  napisałem  każdy  wyciągnął  dla  siebie  wniosek:  niezależnie  od  tego  w  jak 

trudnej sytuacji zdrowotnej byśmy się nie znaleźli, zawsze trzeba trzymać się trzech zasad: 

1.    Wierzyć, że wystarczy nam sił do walki z chorobą 

2.    Mieć nadzieję na pewne wyzdrowienie 

3.    Kochać swoje ciało i duszę 

Każdy powinien zrozumieć, że rak to ostatnie, końcowe ogniwo w łańcuchu naszych chorób. Rak 

nie jest chorobą konkretnego organu, lecz chorobą wszystkich układów w organizmie, z których jeden 
szybciej  “nie  wytrzymał".  Rak  to  przede  wszystkim  wynik  nieprawidłowego,  fatalnego  trybu  życia, 
braku  umiejętności  radzenia  sobie  ze  stresem,  ignorancji  w  dziedzinie  fizjologii  organizmu  oraz 
nieprzestrzegania  praw  natury.  Dlatego  walka  z  “konkretnymi"  guzami  ma  nikłe  szansę  na  sukces, 
czego  przykładem  mogą  być  przypadki  śmierci  znanych  polityków,  gwiazd  filmu  i  estrady  (ich  na 
pewno stać było  na kosztowne leczenie). Przy takim trybie  życia, jaki prowadzimy rak jest po prostu 
nieunikniony,  istnieje  w  każdym  z  nas  od  chwili  narodzin  (znajduje  się  w  genetycznej  pamięci 
noworodka)  i  dopiero  z  czasem  daje  o  sobie  znać.  Wiele  osób,  na  szczęście,  nie  dożywa  raka, 
ponieważ  wcześniej  umiera  na  poprzedzające  go  choroby.  Diagnostyka  jest  popularna  w  bogatych, 
ekonomicznie rozwiniętych kra- 

jach.  Jednak  nawet  wczesne  wykrycie  raka  nie  gwarantuje  wyzdrowienia,  jeżeli  nie  podejmie  się 

zasadniczych  kroków  i  nie  zmieni  trybu  życia.  Dane  statystyczne  dotyczące  najlepiej  rozwiniętych 
krajów, gdzie precyzja lekarzy, doskonały poziom farmacji i urządzeń medycznych nie dają nadziei - 
co  czwarty  mieszkaniec  Ameryki  umiera  na  raka.  Zaś  mieszkańcy  gorzej  rozwiniętych  krajów  po 
prostu nie dożywają raka - umierająna poprzedzające go choroby: zawały serca, udary mózgu itd. 

Na co ludzie chorują i szybko umierają 

Próba prześledzenia procesu powstawania wielu chorób nie jest tak czasochłonna, jak mogłoby się 

nam wydawać. Chociaż organizm każdego człowieka jest inny, jest indywidualnością (co potwierdzają 
charakterystyczne  linie  papilarne,  a  prościej  -  odciski  palców),  to  schemat  powstawania  chorób  u 
wszystkich  jest  jednakowy. W uproszczeniu  wygląda  on  następująco:  każda  choroba,  począwszy  od 
lekkiego zaczerwienienia skóry (np. alergii) po raka dowolnego organu jest chorobą całego organizmu, 
a nie jego oddzielnych części. Nie jest ważne, jaka to choroba Jak j ą nazwiemy 

-  ważne,  że  spowodowana  jest  przez  gromadzące  się  w  organizmie  toksyny,  które  go  zatruwają. 

Trucizny te dostają się do organizmu dwiema drogami: 

-        z zewnątrz (wraz z pokarmem, powietrzem, wodą, lekami), 

-        tworzą  się  wewnątrz  w  rezultacie  procesów  życiowych  samego  organizmu  lub  znajdujących 

się w nim bakterii. 

Każdy nie przyswojony pokarm gromadzi się w jelicie grubym i przekształca się w “stół biesiadny" 

dla bakterii, które wytwarzają w organizmie trujące substancje (toksyny). Substancje te wchłaniane są 
przez  ścianki  jelita  grubego,  a  później  wraz  z  krwią  są  rozprowadzane  do  wszystkich  organów, 
powodując  różne  choroby.  Proszę  wybaczyć  mi,  ale  podam  drastyczny  przykład.  W  czasie  II  wojny 
światowej  niemieccy  okupanci  przeprowadzali  następujące  eksperymenty.  Od  osób  cierpiących  na 
chroniczne zaparcia pobierali zawartość jelita grubego, przygotowywali serum i wstrzy- 

background image

r. i 

kiwali  zdrowym  ludziom.  W  zależności  od  ilości  trucizny  następowały  zaburzenia  psychiczne, 

pękanie naczyń krwionośnych i wylew krwi do mózgu. 

Na  początku  XX  wieku  profesor  Uniwersytetu  Moskiewskiego  Zepp  napisał  interesującą  pracę, 

która jak wiele prac innych rosyjskich lekarzy nie doczekała się publikacji. Na podstawie doświadczeń 
profesor  ustalił,  że  wylew  krwi  do  mózgu  spowodowany  jest  z  reguły  zapaleniem  uszu,  a  zapalenie 
uszu  to  z  kolei  wynik  zapalenia  gardła.  Gardło  natomiast  choruje,  gdy  nerki  źle  wypełniają  swoje 
funkcje. Nerki niedomagają dlatego, że człowiek śpi w ciepłej pościeli, chodzi ciepło ubrany, nosi nie 
przepuszczającą powietrza odzież. Choroba nerek prowadzi do zakłócenia oddychania skórnego oraz 
innych funkcji skóry. Zła praca skóry i nerek powoduje choroby wątroby, te zaś prowadzą do zaburzeń 
pracy  układu  krążenia  i  układu  pokarmowego.  Powstają  zaparcia,  które  powodują  sa-mozatrucie 
organizmu (towarzyszą temu bóle głowy). W rezultacie dochodzi do rozszerzenia i rozerwania naczyń 
krwionośnych mózgu. Kiedy porażony zostanie mózg (mikrowylew), następuj ą zmiany we wszystkich 
układach  organizmu,  co  może  doprowadzić  do  różnych  psychoz,  schizofrenii,  demencji,  zakłóceń 
słuchu, wzroku, chorób jelita grubego, powstania kamieni żółciowych i nerkowych, reumatyzmu itd. 

Mniej  więcej  w  tym  samym  czasie,  ale  na  zupełnie  innym  końcu  świata  japoński  profesor  Nishi 

zauważył,  że  u  99%  osób,  które  zmarły  z  powodu  różnych  chorób  znaleziono  mikrowylewy  krwi  do 
mózgu  i  to  w  tych  częściach,  które  kierują  ruchami  kończyn.  To  doprowadziło  Nishi  do  wniosku, 
objaśniającego  zjawisko  chłodnych  rąk  i  nóg.  U  osób  stale  mających  chłodne  ręce  i  nogi  zakłócona 
jest  praca  serca,  nerek,  naczyń  krwionośnych.  Mają  one  również  osłabione  płuca  i  wątrobę,  a 
przyczyną  tego  wszystkiego  są  zaparcia.  Jeśli  pokarm  nie  jest  całkowicie  spalony,  a  jego  nie 
strawione  resztki  rozkładają  się  w  jelicie  grubym,  to  powstaje  tlenek  węgla,  który  łącząc  się  z 
hemoglobiną krwi tworzy trujący związek. 

Związek  ten,  gromadząc  się  latami  w  organizmie  niszczy  mózg,  układ  krwionośny  i  ogólnie  cały 

organizm. Nishi wysunął wniosek, że jelito grube i mózg to najważniejsze organy naszego ciała. 

Przed II wojną światową amerykański doktor Abbot opublikował pracę, w której opisał pochodzenie 

niektórych chorób, wynikające ze zmian w kręgosłupie (w poprzedniej książce na str. 10 szczegółowo 
opisałem różne dolegliwości, spowodowane przesunięciem kręgów). 

Dla  tych,  którzy  jej  nie  mają  podam  parę  danych,  ponieważ  są  one  ważne  dla  zrozumienia 

przyczyn naszych niedomagań. 

Gwałtowny ruch, dźwiganie niedużych ciężarów, mało ruchliwy tryb życia, nieprawidłowe ułożenie 

ciała podczas pracy lub nauki itp. są w stanie spowodować minimalne zwichnięcie kręgów. Zwichnięty, 
kręg  uciska  nerwy  i  naczynia  krwionośne,  które  są  powiązane  z  mięśniami  i  konkretnymi  organami 
ciała. Jeśli nerw jest uszkodzony, to i organ, którym on kieruje źle funkcjonuje. 

Przy  przemieszczeniu  kręgów  szyjnych  mogą  pojawić  się  następujące  dolegliwości:  bóle  głowy, 

rozdrażnienie,  nerwowość,  bezsenność,  katar,  wysokie  ciśnienie,  ciągłe  przemęczenie,  alergia, 
głuchota,  choroby  oczu,  wypryski,  pryszcze,  różnorodne  egzemy,  choroby  gardła,  przeziębienia, 
choroby tarczycy. 

Przy  przemieszczeniu  kręgów  piersiowych:  astma,  kaszel,  ciężki  oddech,  sapanie,  bóle  rąk  (od 

łokcia  w  dół),  pleców,  choroby  związane  z  nieprawidłowym  funkcjonowaniem  serca,  bronchit 
(zapalenie  oskrzeli),  zapalenie  płuc,  choroby  pęcherzyka  żółciowego,  choroby  wątroby,  niskie 
ciśnienie,  zaburzenia  w  krwioobiegu,  zapalenie  stawów,  choroby  żołądka,  zgaga,  owrzodzenie 
żołądka  i  dwunastnicy,  nieżyt  żołądka,  choroby  nerek,  stany  ciągłego  zmęczenia,  choroby  skóry 
(wągry,  wypryski,  pryszcze,  egzema,  czyraki),  reumatyzm,  bóle  brzucha,  niektóre  rodzaje 
bezpłodności. 

Przy  przemieszczeniu  kręgów  lędźwiowych:  zaparcia,  biegunki,  skurcze  w  nogach,  choroby 

pęcherza  moczowego,  rozregulowanie  cyklu  miesiączkowego,  bolesna  miesiączka,  impotencja,  silne 
bóle w kolanach, ischias, lumbago, bóle lędźwiowe, zły krwioobieg w nogach, obrzęki kostek, “zimne" 
nogi, słabość w nogach, skurcze w mięśniach nóg, hemoroidy. 

Biorąc  pod  uwagę  to,  co  napisałem  wyżej  (a  także  opierając  się  na  informacjach  z  poprzedniej 

książki) każdy człowiek, nawet 

background image

nie  znający  się  na  medycynie  może  wyciągnąć  wniosek,  że  wszystkie  choroby  są 

odzwierciedleniem  nieprawidłowego  trybu  życia  (tego,  co  i  jak  jemy,  jak  oddychamy,  śpimy, 
poruszamy się, myślimy), prowadzonego od dzieciństwa do późnej starości. 

Jeszcze  raz  uważnie  prześledźmy  patologiczny  łańcuch  naszych  chorób.  Na  początku  występują 

minimalne  zmiany  w  kręgosłupie  (spowodowane  nieprawidłowym  ułożeniem  ciała  podczas  snu, 
brakiem ruchu). Prowadzą  one do  zakłóceń pracy skóry (organizm ciągle jest niedotleniony). Proces 
ten  nasila  się  przez  noszenie  zbyt  ciepłej  odzieży,  zaniedbywanie  zabiegów  wodno-powietrznych. 
Zakłócenie  oddychania  przez  skórę  osłabia  pracę  wątroby  i  nerek  (powstaje  kamica,  osłabiają  się 
zdolności filtracyjne tych organów), niekorzystnie zmienia się jakość i skład krwi. Zła jakość krwi może 
spowodować  choroby  żył,  skurcze  nóg,  niewłaściwy  stan  zębów,  włosów  i  paznokci,  nieprawidłową 
pracę  serca,  choroby  oczu,  uszu  i  w  końcu  mózgu.  Osłabienie  pracy  wątroby  i  nerek  prowadzi  do 
zaburzeń  układu  pokarmowego,  a  zaburzenia  te  z  kolei  powodują  choroby  żołądka,  dwunastnicy 
(niestrawność,  zgagę)  itp.  Oprócz  tego  prowadzi  do  chronicznych  zaparć,  które  powodują 
samozatruwanie się  organizmu. Towarzyszą im choroby nerwowe  i psychiczne,  bóle głowy, słabość, 
bezsenność, a w końcu pękanie naczyń krwionośnych mózgu. Jeśli nawet nie prowadzi to do śmierci, 
to  powoduje  paraliż  kończyn,  gdyż  uszkodzony  zostaje  obszar  mózgu,  odpowiedzialny  za  system 
ruchu.  Sparaliżowane,  chłodne  kończyny  jeszcze  bardziej  pogarszają  stan  serca,  naczyń 
krwionośnych  i  nerek.  W  tej  sytuacji  pojawia  się  nieciekawa  perspektywa  chorób  serca,  raka  lub 
choroby Alzheimera. Na tym zamyka się krąg chorób. 

Oczywiście u każdego człowieka choroby rozwijają się według “scenariusza", charakterystycznego 

tylko  dla  jego  organizmu  i  nie  zawsze  kolejność  ich  jest  taka,  jak  opisana  powyżej.  Często  choroby 
rozwijają się jednocześnie. Osoby cierpiące na opisane choroby lub znające je z obserwacji przyjaciół, 
znajomych lub rodziny po przeanalizowaniu swojego lub ich trybu życia powinny się ze mną zgodzić. 

Sami hodujemy raka 

Przyprowadzono  do  mnie  kiedyś  chłopca,  miał  dwanaście  lat.  Przez  ostatnie  dwa  lata  miał  silne 

napadowe  ataki  astmy.  Twarz  jego  była  opuchnięta,  koloru  bladożółtego,  stwierdziłem  skrzywienie 
kręgosłupa,  był  otyły  (skutek  kuracji  hormonalnej),  miał  zwolnienie  z  najprostszych  nawet  ćwiczeń 
fizycznych. Gra w piłkę, jazda na rowerze, pływanie - wszystko to pozostawało w sferze marzeń. 

Siedział  przede  mną  nieszczęśliwy,  pozbawiony  dzieciństwa  dwunastoletni  inwalida.  Najgorsze 

było  to,  że  jego  przyszłe  życie  rysowało  się  jeszcze  straszniej  (astma  oskrzelowa  to  przewlekła 
choroba  bardzo  trudna  do  wyleczenia).  Na  moje  pytanie  “Co  lubi  jeść?"  mama  odpowiedziała,  że 
mięso, zupy, produkty mleczne i słodycze, ciastka. 

Nigdy nie mogę zrozumieć rodziców, którzy ze ślepej miłości starają się kupować swoim dzieciom 

lody lub smaczne cukierki, słodki napój gazowany lub watę cukrową, nie rozumiejąc, że wszystkie te 
produkty  zmienią  się  w  organizmie  dziecka  w  trucizny,  które  nosić  będzie  w  sobie  do  końca  życia. 
Dlatego  też  często,  gdy  rodzice  mówią  o  chorobach  dziedzicznych,  mam  ochotę  zaprzeczyć.  Nie 
choroby są przekazywane dziedzicznie, dziedziczony jest nieprawidłowy tryb życia, który w rezultacie 
jest  przyczyną  wielu  chorób,  “Czy  się  hartuje,  uprawia  rano  gimnastykę?"  -  Nie.  Niestety  większość 
dzieci w chwili obecnej nie wie, co znaczy hartowanie ciała, poranna gimnastyka. Telewizor, komputer 
zastąpiły gry i aktywność fizyczną, dlatego też większość dzieci cierpi na nadwagę, wady wzroku i ma 
bardzo  niską  odporność  organizmu  na  wszelkie  infekcje.  “Jak  lubi  spać?"  -  Miękkie  łóżko,  wysoka 
poduszka, ciepła kołdra, pierzyna. “Czy często chorował na anginę, grypę?" -Tak. “A jak się chłopiec 
wypróżnia?"  Matka  wzruszyła  ramionami  -  “Naprawdę  nie  wiem".  Zapytałem  chłopca:  “Czy  masz 
kłopoty,  gdy  robisz  kupkę?"  Na  jego  policzkach  pojawił  się  rumieniec.  Odpowiedział:  “Robię,  ale  z 
trudem.  Mam  zatwardzenie,  a  kał  ma  postać  kozich  bobków".  “A  jak  często  boli  cię  głowa?"- 
zapytałem. Odpowiedział, że raz na tydzień na pewno. “I co wtedy robisz?" - 

background image

•i 

“Nic. Leżę lub mama daje mi tabletkę". Przede mną siedziało dziecko, które dopiero zaczynało żyć. 

Ale już teraz można było powiedzieć, że przy takim trybie życia było ono potencjalnym kandydatem do 
zachorowania  na  raka.  Zgodnie  ze  statystyką  w  krajach  Europy  zachodniej  co  czwarte  dziecko  ma 
zaburzenia układu oddechowego, co dziesiąte - układu pokarmowego, co piąte - zaburzenia organów 
wzroku  i  słuchu,  a  co  trzecie  -zakłócenia  pracy  układu  nerwowego.  Prawie  80%  dzieci  cierpi  na 
zaparcia  i  bóle  głowy.  Znalezienie  zdrowego  dziecka  jest  praktycznie  niemożliwe!  A  czego  można 
oczekiwać od takich dzieci, kiedy dorosną. 

Przyroda  lubi  tych,  którzy  żyją  według  jej  praw.  W  chwili  narodzin  człowiek  jest  oblewany  wodą, 

następnie robi  wdech,  wciąga powietrze. Dosięga go  pierwszy promień słońca,  a wspiera go  ziemia. 
Umierając,  człowiek  żegna  się  ze  światłem  słonecznym,  przestaje  oddychać,  schodzi  pod  ziemię. 
Dlatego  zawsze  pomiędzy  narodzinami  a  śmiercią  leży  życie,  które  w  pełni  zależne  jest  od  słońca, 
powietrza, wody i ziemi. Słońce daje nam energię życiową, powietrze zapewnia naszemu organizmowi 
tlen,  woda  wypełnia  komórki  naszego  ciała,  a  ziemia  nas  karmi.  Takie  są  prawa  przyrody.  Są  one 
niezmienne i wieczne. 

Człowiek  nie  zechciał  żyć  według  praw  przyrody,  zaczął  tworzyć  swoje  sztuczne  warunki,  zaczął 

bać  się  słońca,  zatruł  powietrze  i  wodę,  przestał  korzystać  z  dobrodziejstw  ziemi,  zastępując  je 
smakołykami  w  ładnych  opakowaniach.  I  co  otrzymał  w  zamian?  Cierpienia  i  choroby.  Człowiek 
przyzwyczaił się do tego, że wszystko powinno być słodkie, smaczne, gotowane i ciepłe, dlatego też 
ciągle  trwa  w  “rozcieńczonym"  stanie.  Wraz  z  zatrutą  krwią  po  jego  ciele  rozchodzą  się  choroby, 
ubywa  zdrowia,  słabnie  serce,  zanika  mózg.  I  żadne  tabletki  nie  pomogą,  ponieważ  organizm 
przypomina stojące bagno, które człowieka stopniowo wciąga. Z tej sytuacji są tylko dwa wyjścia: albo 
żyć, chorując i oczekując na śmierć, albo też zmienić swoje życie tak, by być zdrowym. Stara mądrość 
głosi: “Lekarze leczą, a przyroda ulecza". A to znaczy, że jeżeli choremu stworzy się warunki zbliżone 
do naturalnych, to organizm będzie w stanie uporać się z każdą chorobą. 

Gdy  ostatnio  pracowałem  z  chorymi  na  raka,  to  koniecznym  elementem  terapii  uzdrawiającej  był 

system Nishi. Nie robi on tak oszałamiającego wrażenia jak złożone urządzenia do napromienio-wań, 
naświetlań  czy  błyszczące  niklem  sale  operacyjne  z  mądrymi  urządzeniami  wspomagającymi 
chirurgów  podczas  operacji,  tym  niemniej  daje  dobre  rezultaty.  Osądźcie  Państwo  sami,  analizując 
przypadki wyleczenia raka według systemu Nishi (dane profesora Watanabe). 

Rak płuc (K.Majra, lat 76). W sierpniu 1958 r. wykryto u niego raka płuc i zaproponowano operację 

chirurgiczną, na którą nie wyraził zgody. Powtórne badanie w tokijskim szpitalu potwierdziło diagnozę. 
Podczas  2  miesięcy  pobytu  w  szpitalu  był  leczony  sorcomecyną,  ale  zaczął  odczuwać  słabość  w 
całym  ciele,  stopniowo  tracił  apetyt.  Oddychanie  sprawiało  mu  ogromną  trudność.  Zdjęcie 
rentgenowskie, wykonane pod koniec drugiego miesiąca pobytu w szpitalu wykazało, że zaciemnienie 
w płucach pozostało, a w obszarze serca zwiększyło się. To ostatnie było efektem ubocznym leczenia 
sorcomecyną i innymi preparatami farmaceutycznymi, które doprowadziły do zakłócenia cyrkulacji krwi 
i  limfy.  Oddychanie  stało  się  praktycznie  niemożliwe.  Sytuacja  była  bez  wyjścia,  nawet  operacja  nie 
rokowała żadnych szans. W grudniu chorego wypisano ze szpitala. Ktoś z rodziny zaproponował mu 
wypróbowanie leczenia według systemu Nishi. W ciągu dnia chory wykonywał następujące zabiegi: 

1.      stosował leczenie powietrzem 

2.      zażywał kąpieli naprzemiennych 

3.    pił herbatę z liści palmy daktylowej, bardzo bogatą w witaminę C (2 litry dziennie) 

4.    wykonywał zestaw ćwiczeń Nishi. 

Po  upływie  miesiąca  poprawił  mu  się  apetyt,  zniknęła  słabość,  polepszył  się  nastrój,  zaczął  lżej 

oddychać.  Zaciemnienie  w  płucach,  wielkości  kurzego  jajka,  zmniejszyło  się.  Po  upływie  roku  (w 
listopadzie 1959 r.) pacjent był już zupełnie zdrów i już do końca życia stosował przeciwnowotworowy 
system Nishi. 

Rak  żołądka  (T.Jumiki,  lat  69).  W  szpitalu  po  dokładnych  badaniach  postawiono  diagnozę  -  rak 

żołądka. Zaproponowano ope- 

background image

Ji n 

racją, ale chory odmówił. Postanowił przejść terapię według systemu Niszi. 

Po  upływie  miesiąca  minęło  uczucie  dyskomfortu  w  żołądku,  zmniejszyły  się  mdłości.  Po  roku 

przysłał list, pisał, że czuje się dobrze i wysoko ocenia leczenie, które uwolniło go od raka żołądka bez 
konieczności poddania się operacji. 

Rak jelita grubego (Iszizuko, lat 61). Latem 1958 r.  zaczął odczuwać ból podczas jedzenia.  Kał  z 

powodu  domieszki  krwi  zabarwiony  był  na  ciemny  kolor.  Lekarze  ze  szpitala  w  Osace  postawili 
diagnozę: rak jelita prostego. Chory odmówił jednak operacji. Zwrócił się do innego szpitala, w którym 
w  ciągu  2  miesięcy  przeszedł  kurs  leczenia  według  systemu  Nishi,  po  którym  nastąpiło  pełne 
wyzdrowienie. 

Rak  krtani  (Masapugu,  lat  68).  Chory  nie  mógł  mówić.  Lekarze  szpitala  w  Osace  postawili 

diagnozę:  rak  krtani.  Zalecono  leczenie  izotopami,  które  nie  pomogło.  W  listopadzie  1958  r.  chory 
zgłosił  się  do  szpitala  na  leczenie  według  systemu  Nishi.  Miał  złe  nawyki:  palił  (do  40  papierosów 
dziennie),  uwielbiał  słodycze,  które  jadał  w  dużych  ilościach.  Te  przyzwyczajenia  zwiększały 
podrażnienie  tej  części  krtani,  w  której  rozwinął  się  rak.  Dwa  miesiące  leczenia  dały  oczekiwany 
rezultat:  głos  wrócił  do  normy.  Jego  stan  fizyczny  znacznie  się  poprawił.  Chorego  wypisano  ze 
szpitala, aby kontynuował leczenie samodzielnie. W liście z 1962 r. dziękował za pomoc w odzyskaniu 
zdrowia. 

Rak  macicy  (Gojono  Sato,  lat  49),  Przez  5  lat  cierpiała  na  silne  krwotoki  macicy.  Postawiono 

diagnozę - rak macicy. Zgłosiła się do szpitala i przez 8 miesięcy leczyła się według systemu Nishi. Jej 
stan  fizyczny  poprawił  się  już  pod  koniec  2  miesiąca.  Wystąpił  obfity  krwotok,  podczas  którego 
wydalone  zostały  martwe  kawałki  tkanki.  Została  wypisana  ze  szpitala  i  w  domu  kontynuowała 
leczenie.  Jeszcze  trzy  razy  powtórzyły  się  krwotoki,  usuwające  obumarłe  tkanki.  Telefonicznie 
prowadziła  konieczne  konsultacje.  Teraz  czuje  się  dobrze,  jest  zupełnie  zdrowa,  co  potwierdziły 
badania. Opowiadała, że lekarz, który proponował operację był zdumiony wynikiem badań i stwierdził: 
“Pani to ma szczęście, prawdopodobnie był błąd w diagnozie." 

Opisane wydarzenia miały miejsce 40 lat temu, ale do dzisiaj w Japonii z powodzeniem stosuje się 

system  Nishi  przy  leczeniu  chorób  nowotworowych.  Począwszy  od  1990  r.  system  ten  zaczęto 
stosować w wielu ośrodkach medycyny niekonwencjonalnej w Rosji. 

Ja  osobiście  i  moi  koledzy  stosujemy  go  od  roku  1986,  wprowadzając  pewne  modyfikacje 

(uwzględniając  klimat,  inne  gatunki  produktów  spożywczych  itp.).  Nie  prowadziłem  statystyki,  gdyż 
rezultatami  badań  zajmowali  się  lekarze,  ale  zebrałem  listy  chorych,  którzy  przechodzili  u  nas 
leczenie. W listach tych opisane są wyniki samodzielnego leczenia. Przedstawiam niektóre urywki. 

Rak macicy (Natalia D., lat 44; 1986 r.). Podczas badania stwierdzono raka macicy z przerzutami 

do piersi. Lekarz żądał szybkiej zgody na operację. Pacjentka wyglądała źle: miała poszarzałą skórę, 
była  zgarbiona,  z  ust  dobywał  się  nieprzyjemny  zapach.  Po  rozmowie  lekarz  zrozumiał  chorą,  być 
może  nie  chciał  44-letmej  kobiety  pozbawiać  narządów  rodnych  i  piersi.  Operację  odłożono  na  8 
tygodni. Natalia nadal pracowała, a domowe obowiązki wziął na siebie jej mąż (to wspaniale, gdy bliski 
człowiek naprawdę Cię rozumie). Dwa razy dziennie Natalia robiła kąpiele powietrzne, piła herbatę z 
liści  czarnej  porzeczki,  maliny,  dzikiej  róży.  Brała  naprzemienne  prysznice,  wykonywała  kompleks 
ćwiczeń  według  systemu  Nishi.  Oczyszczała  jelito  grube  za  pomocą  lewatyw.  Jadła  tylko  surowe 
owoce, orzechy, otręby, a także ryż, kasze z gotowanymi warzywami, piła soki z marchwi i buraka. 

Po  trzech  tygodniach  na  jej  ciele  pojawiły  się  czerwone  plamy,  a  z  pochwy  wydostawały  się 

“straszne odpady". Wszystko to świadczyło o tym, że organizm zaczął się oczyszczać. Później Natalia 
przeszła  na  głodówkę.  Przez  7  dni  piła  wodę  (do  szklanki  dodawała  l  łyżeczkę  octu  jabłkowego  i  l 
łyżeczkę miodu, aby uzupełnić braki w minerałach i witaminach). Siódmego dnia przerwała głodówkę. 
Wiadomym jest, że jak długo człowiek pościł, tak długo powinien z tej głodówki “wychodzić". I dlatego 
przez  7 dni  piła tylko świeżo  przygotowane soki  z  5  rodzajów  warzyw  i owoców o różnych kolorach. 
Jadła warzywa i owoce. Później przeszła na dietę, polegającą na prawidłowym łączeniu produktów. Po 
upływie 

background image

8  tygodni,  pełna  niepokoju  poszła  do  lekarza,  który  wcześniej  skierował  ją  na  operację.  Po 

dokładnym  badaniu,  nie  kryjąc  zdumienia  lekarz  powiedział:  “Nie  wierzę  własnym  oczom,  jak  to  się 
Pani udało?" Kiedy Natalia opowiedziała, co  zrobiła  w tak krótkim czasie,  lekarz  wykrzyknął: “Muszę 
panią wszystkim pokazać!" 

List  Natalia  napisała  po  upływie  roku  od  przeprowadzonej  kuracji.  Pracowała,  dobrze  się  czuła, 

krócej mówiąc - rozkoszowała się zdrowiem. 

Wszystkich  ludzi  można  według  mnie  podzielić  umownie  (tylko  bez  obrazy)  na  “leniwych"  i 

“pracowitych". “Leniwi" czekają na pomoc od innych, troskę o swoje zdrowie składają na barki lekarzy, 
bioterapeutów  itp.  “Pracowici"  chcą  pomóc  sobie  sami,  chcą  poznać  prawdziwe  przyczyny  swoich 
chorób, tylko nie zawsze wiedzą, jak to zrobić. Przeważnie dla nich - “pracowitych" piszę moje książki. 
Jeśli chodzi o leniwych, to radzę im zastanowić się nad starą wschodnią mądrością, która mówi: “Nikt 
nigdy  nic  nie  robi,  nie  zaspokajając  przy  tym  przede  wszystkim  swoich,  a  nie  waszych  potrzeb."  I 
dlatego nigdy nie należy oddawać “bezmyślnie w ręce innego człowieka najcenniejszego, co macie - 
życia  i  zdrowia". Nie traćcie Państwo czasu  w  bezowocnym oczekiwaniu na “cudowne uzdrowienie", 
nikt nie zatroszczy się o Was lepiej niż Wy sami. Tylko Państwo sami mogą uczynić się zdrowszymi. I 
dlatego  trzeba  wykazać  wolę  i  upór,  być  bezlitosnym  dla  własnego  lenistwa,  uzbroić  się  w  wiedzę, 
doświadczenie, szukać swojej drogi do zdrowia, a jak wiadomo, kto szuka, ten zawsze znajdzie. 

Współczesna  medycyna  proponuje  w  leczeniu  raka  trzy  podstawowe  metody:  chemioterapię, 

rentgenoterapię  i  zabiegi chirurgiczne. Jak już  pisałem, proponowane metody są  walką  ze skutkami. 
Najważniejsze - to  znać przyczyny  i  walczyć  z nimi. Na dzień dzisiejszy  za najważniejszą przyczynę 
uważa  się  niezdolność  sił  obronnych  organizmu  do  przeciwstawienia  się  chorobie  nowotworowej.  A 
więc  od  likwidacji  tej  właśnie  przyczyny  należy  rozpocząć  profilaktykę  i  walkę  z  chorobami 
nowotworowymi. Kompleksowy system, który proponuję, nigdy nie był zbadany naukowo. 

Jedynymi “recenzentami" są chorzy na raka, którym udało się zwyciężyć chorobę i teraz są zdrowi. 

System ten nigdy nie był opublikowany, jeśli wykorzystywane były jego elementy, to tylko przez moich 
uczniów  i  kolegów.  Uwaga!  System  można  stosować  niezależnie  od  procesu  leczenia  i 
przyjmowanych leków. Jego zaletą jest pełna mobilizacja sił obronnych organizmu, “wadą" zaś to, że, 
w  odróżnieniu  od  środków  farmakologicznych,  wymaga  od  człowieka  ciągłej  troski  o  swoje  zdrowie. 
Ciężko chory potrzebuje na wyzdrowienie więcej czasu. U osób mających niewielkie zaburzenia stanu 
zdrowia  poprawa  nastąpi  szybko.  A  zdrowi  zachowają  dobre  samopoczucie  do  końca  życia.  Za 
podstawę systemu posłużyły: 

1.    Prace  rosyjskiego  fizjologa,  akademika  Iwana  Pawłowa,  oparte  na  twierdzeniu,  że  organizm 

człowieka  jest  samoregulującym,  leczącym  samego  siebie,  podtrzymującym,  odbudowującym  i 
“doskonalącym" systemem; 

2.    Prace rosyjskiego akademika Ugolewa z zakresu trawienia; 

3.    Prace doktorów Walkera i Hersona z zakresu leczenia chorych na raka; 

4.    Metody oczyszczania organizmu stosowane przez tybetańskich znachorów; 

5.      Teorie wodolecznictwa i hartowania organizmu wodą S. Kneip-pa i Porfirego Iwanowa; 

6.      Gimnastyka przeciwrakowa Nishi; 

7.    Moje  własne  obserwacje  poczynione  podczas  pracy  w  Moskiewskim  Naukowo-Badawczym 

Centrum Zdrowia. 

Hipokrates  powiedział:  “Jeśli  w  Przyrodzie  jest  choroba,  to  znaczy,  że  Przyroda  ma  na  nią 

lekarstwo. Trzeba je tylko znaleźć." Jak to zrobić? Maksymalnie przybliżyć warunki naszego życia do 
praw przyrody. W tym celu należy: 

1.    Opanować gimnastykę oddechową (książka pierwsza, str. 49-53); 

2.    Zmienić nawyki żywieniowe (książka pierwsza, str. 114 - 115); 

3.    Pić świeżo przygotowane soki warzywne i owocowe; 

4.      Stosować  wodne  zabiegi  hartujące  (kąpiele  lecznicze,  sauna,  naprzemienny  zimny  i  gorący 

prysznic - pierwsza książka, str. 76-84); 

background image

5.    Uprawiać ćwiczenia fizyczne (niniejsza książka , str. 57 - 58, 60 -61,74-75); 

6.      Oczyszczać organizm (pierwsza książka, str. 159 - 174, niniejsza książka, str. 45, 79 przepis 

nr 32, str. 81 przepis nr 34) 

7.      Wykonywać gimnastykę przeciwrakową Niszhi; 

8.    Nauczyć się panować nad psychiką (emocjami, myślami, pragnieniami - książka pierwsza, str. 

177-182, obecna książka, str. 91) 

Rozwinięcie wszystkich wyżej wymienionych punktów znajdziecie Państwo czytając uważnie moje 

książki. Oto kilka wyjaśnień, dotyczących kwestii życiowych. 

Odżywianie  (problem  odżywiania  dokładnie  opisałem  w  poprzedniej  książce,  zwracam  więc  tylko 

uwagę na zasadnicze momenty). 

1.    Należy  koniecznie  stopniowo  wykluczać  z  jadłospisu  wszystkie  rafinowane  i  nienaturalne 

produkty  (kiełbasy,  wędliny,  margaryny,  konserwy,  przetwory,  ocet  spirytusowy,  białą  mąkę,  zupy  w 
proszku, różne sosy, itp.); 

2.      Ograniczyć  do  minimum  spożycie  cukru  i  produktów  zawierających  cukier  oraz  jego 

dietetycznych zamienników (cukier zastąpić miodem); 

3.    Ograniczyć  do  minimum  spożycie  środków  pobudzających  (kawy,  czarnej  herbaty,  mięsa, 

bulionów mięsnych, mocnego alkoholu); 

4.    Ograniczyć  spożycie  tłuszczów  zwierzęcych,  w  tym  masła,  żółtego  sera,  tłustych  gatunków 

mięsa. 

5.    Zredukować do minimum spożycie pieczywa drożdżowego. 

Do  jadłospisu  należy  włączyć  kasze,  gotowany  ryż  (najlepiej  nie  oczyszczony,  warzywa,  owoce  - 

nie mniej niż 5 rodzajów, zarówno w postaci surowej, jak i gotowanej, ryby, drób, kiełki pszenicy, ser 
biały (tłusty - 50 g dziennie), żółty ser (l - 2 plasterki dziennie), jajka (na miękko - 3 razy w tygodniu). 

Przy  ustalaniu  jadłospisu  należy  kierować  się  następującymi  zasadami:  jemy  wszystko,  co  rośnie 

na ziemi, w ziemi, na drzewach (spożywamy w postaci surowej lub gotowanej, dobrze było- 

by,  gdyby  produkty  były  wyhodowane  w  regionie,  w  którym  mieszkamy),  miód,  jajka,  kwaśne 

mleko. Układając jadłospis należy brać pod uwagę tabelę łączenia produktów (książka pierwsza, str. 
114-115, obecna książka, str. 48). Jadłospis należy ustalać w następujący sposób: 

l.  sok,  2,  surówka,  3.  drugie  danie  -  przed  południem  węglowodany  (kasza,  ziemniaki,  warzywa, 

owoce,  tzn.  produkty  pochodzenia  roślinnego),  po  południu  białka  (ryby,  biały  ser  -  produkty 
pochodzenia zwierzęcego). 

Najlepiej  jeść  2  razy  dziennie.  Jeżeli  jesteście  Państwo  głodni  -  można  jeść  warzywa,  owoce  lub 

pić herbatę z liści malin, jeżyn, brzozy, czarnej porzeczki (4-6 szklanek dziennie). 

Koniecznie nauczyć się wolno przeżuwać (zdrowi 25 -30 razy, chorzy 50 - 70 razy) każdy kęs. 

Jeszcze  raz  chcę  podkreślić  konieczność  picia  przed  posiłkami  świeżo  przygotowanych  soków  i 

jedzenia surówek. Powody są następujące: 

Jednym  z  najważniejszych  światowych  odkryć  XX  wieku  w  dziedzinie  odżywiania  było  odkrycie 

teorii  trawienia  membranowego.  Według  niej  w  procesie  trawienia  bierze  udział  nie  tylko  żołądek  i 
jelito  cienkie,  ale  również  naczynia  krwionośne.  Dlatego,  jeśli  człowiek  odżywia  się  byle  jak,  nie 
przestrzegając  fizjologicznych  zasad  odżywiania,  niechybnie  prowadzi  to  do  chorób.  Jeżeli  dawniej 
uważano,  że  z  jelita  cienkiego  do  organizmu  przedostaje  się  tylko  jeden  “strumień"  substancji 
odżywczych, to prace Ugolewa dowiodły, że jest ich co najmniej pięć. Jeden ze strumieni składa się z 
ponad 30 hormonów i substancji hormonopodobnych, które powstają w komórkach jelita i jego florze 
bakteryjnej, co ma decydujące znaczenie nie tylko dla procesu trawienia, ale i dla przebiegu czynności 
fizjologicznych  całego  organizmu.  Co  więcej,  okazało  się,  że  swoją  masą  komórki  te  przewyższaj  ą 
masę  wszystkich  komórek  gruczołów  dokrewnych  i  produkują  hormony  identyczne  z  hormonami, 
wytwarzanymi  przez  gruczoły  dokrewne.  Oprócz  tego,  mikroflora  jelita  cienkiego  może  produkować 
niezbędne  hormony,  witaminy,  aminokwasy.  Dlatego  każde  hamowanie  rozwoju  mikroflory,  np. 
antybiotykami, lub odwrotnie - stworzenie korzystnych warunków do jej patolo- 

background image

gicznego  rozwoju  na  skutek  ciągłego  spożywania  rafinowanej  albo  gotowanej  żywności  niszczy 

system hormonalny organizmu. 

Przy okazji pragnę zauważyć, że jeżeli spojrzeć pod kątem tej teorii na tak powszechne schorzenie 

jak  choroby  tarczycy,  to  staje  się  jasne,  że  są  one  wynikiem  zakłócenia  procesu  trawienia  (nawyk 
szybkiego jedzenia, nieprawidłowe łączenie produktów i popijanie w czasie jedzenia - to podstawowe 
przyczyny,  prowadzące  do  choroby  tego  narządu).  Spróbujcie  Państwo  zmienić  błędne  nawyki  w 
żywieniu, a dolegliwość  zniknie. Przytłaczająca  większość ludzi cierpi  z powodu oczywistej patologii, 
wywołanej  naruszeniem  zdrowej  mikroflory.  Przy  czym  zaburzenia  te  rozpoczynają  się  w  wieku 
niemowlęcym, kiedy zamiast matczynego mleka dziecko dostaje mleko krowie lub jego przetwory. W 
wyniku  tego,  zamiast  zdrowej  fermentacji  mlekowej  rozpoczynają  się  procesy  gnilne,  zatruwające 
organizm i obecnie z tego powodu dzieci męczą alergie, katary, gronkowce, chore zatoki i setki innych 
problemów  zdrowotnych.  Właśnie  w  celu  wzmocnienia  systemu  hormonalnego  oraz  dostarczenia 
witamin,  soli  mineralnych,  makro-  i  mikroelementów  każdy  posiłek  powinniśmy  zaczynać  od  świeżo 
przygotowanych soków. Po spożyciu soku trzeba koniecznie jeść surówki, minimum z pięciu różnych 
warzyw  (np.  ziemniak,  kapusta,  burak,  marchew,  cebula).  W  takiej  surówce  znajdują  się  wszystkie 
niezbędne dla organizmu włókna pokarmowe (błonnik) lub substancje balastowe - są to najważniejsze 
składniki pokarmu, niezbędne dla normalnej pracy przewodu pokarmowego i całego organizmu. Brak 
błonnika  w  pożywieniu  prowadzi  do  zaburzeń  przemiany  cholesterolowej,  hormonalnej,  sprzyja 
powstawaniu  kamieni.  Flora  bakteryjna  odżywia  się  błonnikiem,  przetwarzając  go  w  witaminy  i 
niezastąpione aminokwasy. Zmuszają one jelito grube do pracy -sprzyjają szybkiemu przesuwaniu się 
pokarmu. Jest to szczególnie cenne przy naszym “patologicznie siedzącym" trybie życia. 

Błonnik przyśpiesza wydalanie z organizmu toksyn i zatrzymuje w nim tak potrzebne jony potasu, 

wapnia,  sodu,  magnezu.  Znajduje  się  on  w  warzywach  i  owocach.  Dlatego  surówki  powinny 
znajdować się na naszym stole przez cały rok. Są one szczególnie potrzebne ludziom starszym - po 
prostu nie można wymyślić 

lepszej profilaktyki przeciw cukrzycy i otyłości. Zwracam się do osób w podeszłym wieku: jeśli już 

straciliście  zęby  (a  straciliście  je  dlatego,  że  jedliście  zbyt  dużo  słodkiego  i  gotowanego),  to  jedzcie 
warzywa  i  owoce,  przecierajcie  je  na  plastikowych  tarkach,  pijcie  świeżo  przygotowane  soki  -  z 
miąższem, aby jak najwięcej błonnika dostało się do organizmu. Jeśli wyrobicie sobie Państwo nawyk 
rozpoczynania  posiłków  od  soków  i  surówek,  zyskacie  zdrowie.  Z  całym  przekonaniem  mogę 
stwierdzić,  że  u  ludzi  przyzwyczajonych  do  jedzenia  głównie  kanapek,  zup,  ziemniaków  z  mięsem 
zaburzony jest mechanizm regulacji zapotrzebowania na pokarm. Z tego powodu są oni stale głodni i 
jedzą  wszystko  “jak  leci",  co  prowadzi  do  nadwagi  i  ciągłego  zatruwania  organizmu  niestrawio-nymi 
gnijącymi resztkami pokarmu. Przeciwrakowy kompleks Nishi: 

1.      Spać tylko na twardej poduszce i twardym materacu. 

2.    Wykonywać  ćwiczenie  “rybka".  Pozycja  wyjściowa:  Leżąc  na  plecach  położyć  dłonie  na 

wysokości  4.  i  5.  kręgu  szyjnego,  zgiąć  łokcie,  całym  ciężarem  przylgnąć  do  podłogi.  Nogi  złączyć, 
palce  nóg  podciągnąć  w  stronę  głowy.  Wszystkie  wypukłości  (potylica,  ramiona,  łydki,  miednica) 
wcisnąć  w  podłogę. Wykonanie: W  tej  pozycji  rozpocząć  szybkie  wibracje  -  kołysanie  ciała  z  prawej 
strony w lewą, na podobieństwo szybko płynącej rybki. Ćwiczenie wykonywać rano i wieczorem po l 
minucie.  Ćwiczenie  to,  mimo  swej  prostoty,  daje  zadziwiające  efekty  w  usuwaniu  wad  kręgosłupa. 
Podczas  wykonywania  ćwiczenia  “rybka"  kręgi  wchodzą  na  swoje  miejsce,  osłabiając  tym  samym 
ucisk na przyciśnięte przez nie naczynia krwionośne i zakończenia nerwowe (co jest przyczyną wielu 
chorób). 

3.      Ćwiczenie  “karaluszek".  Pozycja  wyjściowa:  Pod  szyję  położyć  twardy  wałek,  podnieść  do 

góry  obie  ręce  i  nogi  tak,  aby  stopy  były  równoległe  do  podłogi.  W  takie  pozycji  potrząsać  rękami  i 
nogami jednocześnie (podobnie jak przewrócony karaluch). Wykonywać l - 2 minuty rano i wieczorem. 
Na czym polega tajemnica tego ćwiczenia? Wszyscy wiedzą o uzdrawiających właściwościach biegu. 
Ćwiczenie “karaluszek" daje efekt biegu, ale bez obciążania stawów i serca, co jest bardzo ważne dla 
ludzi słabych, przebywających w łóżku ze względu na chorobę, dla osób z ograni- 

background image

czoną  możliwością  poruszania  się.  Ćwiczenie  uaktywnia  cyrkulację  krwi  nie  tylko  w  kończynach, 

ale i w całym ciele. 

4.      Łączenie  dłoni  i  stóp.  Ćwiczenie  składa  się  z  czterech  etapów.  Pozwala  unormować  zmiany 

energetyczne  w  naszym  organizmie.  Jak  wiadomo,  tylko  u  zdrowego  człowieka  lewa  i  prawa  część 
ciała ma jednakowy ładunek. Każde zakłócenie równowagi może prowadzić do choroby (na tym opiera 
się  diagnostyka  na  podstawie  aury).  Pozycja  wyjściowa:  Etap  1.  Położyć  się  na  plecach.  Dłonie 
złączyć, lekko dociskając do siebie opuszki palców obu rąk (10 razy). Etap 2. Złożyć dłonie równolegle 
do  tułowia  i  przemieszczać  je  wzdłuż  ciała,  jakby  rozcinając  ciało  na  pół  (10  razy).  Etap  3.  Złączyć 
stopy  tak,  aby  przylegały  do  siebie.  W  takiej  pozycji  podnieść  nogi  i  przesuwać  w  przód  -  w  tył  (10 
razy).  Ręce  ze  złączonymi  palcami  poruszać  tak,  jakby  rozcinały  brzuch  (podobnie  jak  w  etapie  2). 
Etap 4. Poleżeć ze złączonymi dłońmi i stopami 3 - 5 minut. Oczy zamknięte. 

5.    Ćwiczenia na regenerację kręgów szyjnych i oddychanie: 

a) siedząc na krześle unosić i opuszczać ramiona 10 razy; 

b) skłaniać głowę w prawo i w lewo (po 10 razy), starając się dosięgnąć uchem ramienia; 

c) skłaniać głowę w tył i w przód (po 10 razy); 

d)    obracać głowę na boki zgodnie ze wskazówkami zegara i w przeciwnym kierunku (po 10 razy); 

e)    wyciągnąć ręce do przodu przed siebie, odwrócić dłonie równolegle do siebie, kręcić głową w 

lewo i w prawo (po 10 razy); 

f)  podnieść  ręce  nad  głową  z  dłońmi  ułożonymi  równolegle  do  siebie  i  obracać  głowę  w  lewo  i  w 

prawo (po 5 razy); 

g) położyć ręce na ramionach, Łokcie odciągnąć do tyłu, wyobrażając sobie, że między łopatkami 

znajduje  się  jabłko,  które  chcemy  ścisnąć.  Odchylając  łokcie  do  tyłu  (jakby  próbując  ścisnąć  jabłko) 
jednocześnie  wyciągać  w  przód  podbródek  (tak,  jak  łabędź,  wyciągający  szyję).  To  ćwiczenie 
umożliwia rozluźnienie kręgów i mięśni szyi, co poprawia przypływ krwi do mózgu, normalizuje pracę 
układu nerwowego i trawiennego. Wykonywać rano i wieczorem po 3 minuty. 

h) siedząc na krześle położyć ręce na kolanach, zsunąć się na 

brzeg krzesła,  zamknąć oczy  i rozkołysać ciało  w  lewo i  w prawo, jednocześnie  w rytm kołysania 

wciągać i wypinać brzuch. 

Dlaczego wśród innych zestawów ćwiczeń fizycznych pierwszeństwo daję właśnie temu? 

Po  pierwsze:  żaden  ze  znanych  mi  zestawów  nie  regeneruje  wszystkich  układów  organizmu  w 

takim  stopniu,  jak  ten.  Po  drugie:  Japończycy  znani  są  z  umiejętności  gromadzenia  doświadczeń 
wiedzy  światowej  z  różnych  dziedzin  nauki,  w  tym  medycyny.  Po  trzecie:  dane  statystyczne  (w 
Japonii), dotyczące osób, które wyleczyły się z raka świadczą o wysokiej efektywności tego zestawu 
ćwiczeń.  Po  czwarte:  ja  sam,  codziennie  wykonując  ten  zestaw  ćwiczeń  pozbyłem  się  poważnych 
kłopotów z kręgosłupem (o których pisałem) i odzyskałem dobrą kondycję fizyczną i psychiczną. 

Oprócz  wymienionych  wyżej  zabiegów,  radziłbym  stosować  kurację  wspomagającą,  która 

uzupełnia system: 

1.      ssać olej roślinny (3 - 4 razy dziennie); 

2.    pić herbatę z liści malin, porzeczek - około l litra (codziennie); 

3.      spożywać sproszkowaną skorupkę jednego jajka - codziennie; 

4.      odżywiać się produktami zawierającymi fitoestrogeny: soją, fasolą, kapustą, brokułami; 

5.      dodawać do posiłków czosnek, cebulę, rzodkiew, gorczycę, zawierające fitoncydy - naturalne 

antybiotyki; 

6.      spożywać produkty kiszone: kapustę, ogórki - źródła witaminy C; 

7.      spożywać  produkty  zawierające  żelazo  i  miedź  -jabłka,  truskawki,  maliny,  buraki,  czarną 

porzeczkę, marchew; 

8.      spożywać produkty, zawierające selen, cynk, fosfor, witaminy E i B, magnez (kiełki pszenicy, 

owies, kasza jęczmienna, proso, otręby); 

9.      stosować jodynę - bardzo korzystny środek leczniczy i profilaktyczny (patrz: przepis nr 38) 

Przepis nr 38 (zwiększa odporności i aktywności leukocytów, obniża poziomu cholesterolu we krwi, 

oczyszcza naczynia, sprzyja wzrostowi liczby leukocytów we krwi): 

background image

W  50  ml  ciepłej  przegotowanej  wody  rozpuścić  l  łyżeczkę  od  herbaty  jodyny  (kupić  w  aptece  do 

stosowania zewnętrznego), 

background image

dokładnie rozmieszać i dodać pełną łyżkę mąki ziemniaczanej. Potem postawić na słabym ogniu i 

ciągle  mieszając  dodać  200  ml  wrzątku,  doprowadzić  do  wrzenia,  gotować  l  minutę.  Stosować  4  -6 
łyżeczek po jedzeniu l raz co drugi dzień, aż do zużycia. Potem przygotować nową porcję i znów pić. 

Uwaga!  Jeśli  chorobę  zdiagnozowano  jako  raka  w  trzecim  lub  czwartym  stadium  z  przerzutami  i 

lekarze nie dajążadnych szans, proszę spróbować następującego przepisu: 

Przepis nr 39: 

Zmieszać  w  szklance  30  ml  nierafinowanego  oleju  słonecznikowego  lub  oliwy  i  15  ml  96% 

spirytusu.  Przykryć  szklankę  pokrywką,  potrząsać  szklanką  2  minuty  i  od  razu  potem  wypić.  Niczym 
nie  popijać,  nie  przegryzać.  Pić  mieszankę  3  razy  dziennie  30  minut  przed  jedzeniem  o  jednej  i  tej 
samej porze. Jeśli pojawią się nudności, można żuć skórkę cytryny, ale koniecznie ją wypluć. Pić olej 
ze  spirytusem  przez  10  dni,  potem  zrobić  5  dni  przerwy  i  tak  trzy  razy  pod  rząd.  Po  trzecim  razie 
przerwa 21 dni. W przerwie należy odpoczywać, żadnych innych sposobów leczenia nie stosować. 

Kategorycznie zabrania się: 

1. jakiegokolwiek innego leczenia oprócz zaleceń lekarza; 

2. przerywania leczenia w trakcie; 

3. samowolnego obniżania dawki; 

4. wprowadzania dożylnie glukozy; 

5. picia alkoholu w dowolnej postaci i palenia tytoniu. 

Dodatkowe rady: 

-        Nie należy używać wódki zamiast spirytusu. 

-        Leczenie można rozpocząć w każdym stadium choroby. 

-        Pić tylko jeden gatunek oleju od początku do końca terapii. 

-        Nie stosować specjalnej diety, a jeść tak, jak to opisałem powyżej. Głodować nie wolno. 

-        Ograniczyć do minimum spożycie wszelkich tłuszczów. 

-        Można  zażywać  wszystkie  środki  przeciwbólowe  oprócz  silnych  narkotyków.  Wszystkie  inne 

lekarstwa przepisane przez lekarza można przyjmować. Nie używać preparatów hormonalnych. 

i,- 

Tą  metodą  leczy  się  raka  żołądka  pierwszego  i  drugiego  stopnia  w  ciągu  3-4  miesięcy;  raka 

trzeciego  -  czwartego  stopnia  z  przerzutami  w  ciągu  8  miesięcy  -  1,5  roku.  Jeśli  chory  stosował 
urynoterapię,  to  wyleczenie  jest  niemożliwe.  Picie  moczu  bez  oczyszczania  organizmu  -  to 
samobójstwo. Po 3 - 4 miesiącach można dorobić się marskości wątroby!!! Przez pierwsze 4 - 10 dni 
leczenia  może  w  gardle  pojawić  się  pieczenie,  obrzęk.  Jest  to  spowodowane  zabliźnianiem  się 
mikrowrzodów - trzeba pocierpieć. Po 14 - 18 dniach nieprzyjemne odczucia miną. 

Informacja do przemyślenia 

Problemem  raka  zajmują  się  uczeni  całego  świata,  ale  nie  zmienia  to  faktu,  że  właśnie  rak  jest 

przyczyną  śmierci  co  trzeciej  osoby  na  świecie.  Pierwsze  wzmianki  o  raku  datowane  są  na  XII  wiek 
p.n.e.  Poważni  uczeni  zaczęli  badać  tę  chorobę  w  XIX  wieku. Według  dzisiejszej klasyfikacji  istnieje 
ponad  150  rodzajów  nowotworów.  Opracowano  wiele  metod  walki  z  rakiem.  Niestety,  onkolodzy, 
uzbrojeni we wszystkie osiągnięcia nowoczesnej technologii, są bezradni. 

W starym  tybetańskim  traktacie  o  leczeniu  chorób  “Hud-szi"  starożytni  lekarze  wskazująna  to,  że 

rak  to  określony  rodzaj  mikroorganizmów,  które  pasożytując  w  ciele  człowieka  trują  go  swoimi 
wydzielinami  -  toksynami.  Na  początku  porażony  zostaje  układ  krwionośny  i  kostny,  czemu 
towarzyszą bóle stawów, kręgosłupa, serca. Pasożyty te zostały nazwane “białą śmiercią". Z biegiem 
czasu pasożyty te, przeobrażając się, wrastają w inne części ciała, tworząc guzy - nazwano je “czarną 
śmiercią"  -  rakiem.  Wziąwszy  za  podstawę  założenia  starożytnej  teorii,  uczeni  biochemicy  z  Sankt 
Petersburga spróbowali  znaleźć tego  pasożyta. W toku badań  naukowych udowodniono,  że komórki 
rakowe  to  nie  zwyrodniałe  ludzkie  komórki,  jak  do  tej  pory  sądzono,  ale  żyjące  w  każdym  z  nas 
rzęsistki (Trichomonas) -jednokomórkowe organizmy, jedne z najstarszych na planecie. Jak pokazały 
badania  naukowe  rzęsistki  mają  zdumiewającą  zdolność  przekształcania  się  i  dostosowywania  do 
zmieniających się w organizmie warunków (dlatego tak trudno 

background image

je  rozpoznać).  Na  przykład:  duże  dawki  promieniowania,  śmiertelne  dla  człowieka,  na  rzęsistki 

działają  jak  stymulator,  powodując  jeszcze  szybszy  ich  rozwój.  Dlatego  na  skutek  promieniowania 
rzę-sistek  zaczyna  być  “agresywny".  Próbując  się  ratować,  przenika  z  tkanek  do  krwi  i  limfy.  W  ten 
sposób rozprzestrzenia się po całym ciele. W tych miejscach, gdzie zaczyna się rozwijać, tworzą się 
przerzuty.  Być  może  dlatego,  jak  uważaj  ą  uczeni,  ogólnie  przyjęte  metody  leczenia  chorób 
nowotworowych,  takie  jak  chemioterapia  czy  naświetlanie,  czasowo  osłabiając  symptomy  (powodują 
chwilową  poprawę  samopoczucia),  potęguj  ą  przyczyny  choroby.  Analizując  historię  choroby  ludzi, 
którzy  poddali  się  wyżej  wymienionym  zabiegom  uczeni  odkryli,  że  większość  tych  osób  umarła  po 
upływie 3-10 lat. Na drodze doświadczeń uczeni dowiedli, że jeżeli rzęsi-stek rozwija się w tkankach, 
to tworzy guzy, jeżeli w naczyniach krwionośnych - to skrzepy. 

Wysunięto  hipotezę,  że  to  właśnie  w  tym  pierwotniaku  są  wirusy  AIDS  (a  nie  jak  przyjęło  się 

uważać,  w  komórkach  limfa-tycznych).  Dowodem  słuszności  tej  hipotezy  jest  fakt,  że  preparaty 
przeciwwirusowe  są  zupełnie  nieskuteczne  przy  leczeniu  AIDS.  A  to  oznacza,  że  dopóki  nie 
rozwiążemy problemu leczenia raka, nie poradzimy sobie również z AIDS. 

W  jaki  sposób  rzęsistek  dostaje  się  do  organizmu?  Doświadczenia  przeprowadzone  na 

zwierzętach  i  dwutygodniowych  embrionach  wykazały  obecność  rzęsistka  w  sercu,  mózgu,  płucach, 
wątrobie,  nerkach,  jelicie  grubym.  Cystopodobne  rzęsistki  znaleziono  na  dziąsłach  pacjentów  klinik 
stomatologicznych.  Nosicielkami  rzęsistka  pochwowego  były  badane  kobiety  w  wieku  16-58  lat. 
Badania  krwi  dużej  grupy  osób,  wykonujących  różne  zawody,  zamieszkujących  różne  obszary 
dowiodły, że wszyscy są nosicielami rzęsistka. Pierwotniak ten żyje w jamie ustnej, w obrębie żołądka, 
w strefie urogenitalnej. Na czym polega mechanizm działania rzęsistka? Wraz z krwią i limfąmoże on 
wędrować  do  wszystkich  organów.  Produkty  jego  działalności  fizjologicznej  zatruwają  organizm 
“gospodarza", porażając układ nerwowy, stawy, wątrobę. Osłabia to system odpornościowy, powoduje 
zakłócenia przemiany materii oraz prowadzi do rozwoju niezliczonej ilości chorób. 

Dzisiejsza  medycyna  nie  uznaje  tej  teorii  (chociaż  naukowe  potwierdzenie  otrzymanych  wyników 

nie budzi wątpliwości). Trzy największe instytuty naukowo-badawcze w Rosji (Instytut Epidemiologii i 
Mikrobiologii  im.  Pasteura,  Instytut  Rentgenologicz-no-Radiologiczny  i  Instytut  Położnictwa  i 
Ginekologii im. Otto) przez 5  lat prowadziły badania,  które potwierdzają powyższe fakty. Uznanie  tej 
teorii oznaczałoby obalenie ogólnie przyjętej na świecie koncepcji leczenia raka, a do tego potrzebny 
jest czas, siły i środki. 

Po przeczytaniu tych słów Czytelnik może w wpaść w panikę. Czyżbyśmy wszyscy byli nosicielami 

komórek nowotworowych? Teoretycznie tak, ale w codziennym życiu wszystko zależy od nas samych, 
a dokładniej od naszego systemu odpornościowego. 

Jeszcze na początku XX wieku dr Passet dowiódł, że w samych tylko komórkach mózgu znajdują 

się 23 rodzaje  bakterii, m.in.:  gronkowiec,  bakterie Frenkela,  zarazki gruźlicy, ale nie oznacza to,  że 
człowiek  musi  zachorować  na  choroby,  powodowane  przez  te  bakterie.  W  organizmie  zdrowego 
człowieka są siły obronne, które chronią go przed tysiącem różnych chorób. Podkreślam jednak: tylko 
zdrowego człowieka, a zdrowie zależy od bardzo wielu czynników: higieny, kultury żywienia, sposobu 
myślenia  i postępowania,  a nawet  od  zwykłej higieny osobistej. Dopóki uczeni i lekarze  nie dotrą do 
prawdy, proponuję osobom chorym, które mają choćby minimalne szansę na przeżycie, aby pomogły 
sobie same. 

Gdy  analizuję  przypadki  wyleczenia  chorych,  którym  miałem  szczęście  pomóc  lub  gdy  czytam  o 

wyleczeniach  innych  osób,  chorych  na  raka,  zauważam  określoną  regularność.  W  momencie  gdy 
człowiek, stojący w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, stwarza dla swojego organizmu surowe, 
czasem wręcz ekstremalne warunki w celu oczyszczenia organizmu (zmiana nawyków żywieniowych, 
głodówka, hartowanie, zmiana sposobu myślenia, postępowania, podejścia do problemów życiowych, 
itp.), które wielokrotnie podnoszą sprawność układu odpornościowego - choroba ustępuje. A więc nie 
traćmy czasu! Trzeba działać! Wszystko zależy od nas samych. 

background image

Wszystkie opisane powyżej sposoby i metody dotyczą osób, które dotknęła choroba nowotworowa. 

Kiedy  w  jednej  z  audycji  radiowych  poproszono  mnie  o  podanie  sposobów  ustrzeżenia  się  przed 

nowotworami, odpowiedziałem w następujący sposób: 

1.  Należy  jeść  warzywa  i  owoce,  pochodzące  z  regionu  swojego  zamieszkania  oraz  pić  świeżo 

przygotowane  z  nich  soki.  Codziennie  w  jadłospisie  powinno  znaleźć  się  chociaż  l  jabłko,  a  także 
surowe  i  gotowane  warzywa.  Najbardziej  wartościowe  są  warzywa  i  owoce  o  barwie  intensywnie 
zielonej,  pomarańczowej  i  czerwonej  (szpinak,  sałata,  ogórek,  fasola,  groszek,  pomidory,  buraki, 
marchew,  dynia,  jabłka,  gruszki  itp.).  Dzięki  nim  komórki  organizmu  otrzymują  wszystkie  niezbędne 
dla niego witaminy, substancje mineralne, błonnik i tlen. 

2.  Należy  umieć  odróżnić  tłuszcz  od  ....  tłuszczu.  Tłuszcze  są  niezbędne  dla  organizmu, 

szczególnie  potrzebne  są  osobom  w  starszym  wieku.  Pytanie:  jakie  tłuszcze?  W  olejach  roślinnych, 
szczególnie  tych  tłoczonych  na  zimno,  znajdują  się  kwasy  i  witaminy,  które  wydłużają  nasze  życie. 
Codziennie  rano  i  wieczorem  należy  pić  l  łyżeczkę  oleju  oraz  dodawać  l  łyżkę  stołową  do  sałatek. 
Natomiast spożycie mięsa, mleka i margaryny należy jak najbardziej ograniczyć. Tłuszcze, znajdujące 
się w tych produktach nie dają nic prócz chorób, a tylko blokują działanie “dobrych" tłuszczów. 

3.  Należy  uczyć  się  ruchu  i  oddychania.  Powietrze,  a  dokładniej  znajdujący  się  w  nim  tlen,  jest 

niezbędne  każdej  z  miliardów  komórek  naszego  ciała,  powoduje  ich  regenerację,  tzn.  zatrzymanie 
procesów  starzenia.  Ruch  pomaga  tlenowi  dotrzeć  do  każdej  komórki,  dlatego  należy  jak  najwięcej 
czasu spędzać w ruchu na świeżym powietrzu. 

4.    Bądźcie  zawsze  radośni! Wszystkie  przeżyte  przez  nas  emocje  zostają  nie  tylko  “w  głowie"  - 

kierują  one  większością  reakcji  fizjologicznych  naszego  organizmu.  Jeśli  coś  nas  martwi  lub 
denerwuje, nasz system immunologiczny (naturalny system obronny organizmu) przestaje wytwarzać   
hormony T i B, które m.in. chronią nas przed wszelkimi infekcjami i rakiem. Gdy jesteśmy 

szczęśliwi i radośni, gdy cieszymy się życiem, wzmacniamy swój system odpornościowy i zdrowie. 

5.    Trzeba  się  odprężać.  Dzisiejsze  życie  to  ciąg  nieprzyjemności  i  stresów.  Uniknięcie  ich  jest 

niemożliwe,  ale  nie  można  ich  kumulować.  Trzeba  znajdować  czas  na  relaks,  robić  wtedy  to,  co  się 
podoba:  zamknąć  się  w  pokoju  i  słuchać  muzyki,  medytować,  spacerować  po  lesie.  Kobiety  niech 
kochają mężczyzn, a mężczyźni - kobiety. Ale też codziennie trzeba pobyć trochę w samotności (3 - 5 
minut), rozluźnić się i nie myśleć o nieprzyjemnościach. 

6.  Trzeba  zmuszać  mózg  do  pracy.  Im  więcej  mózg  pracuje,  tym  bardziej  jest  wytrzymały.  W 

każdym  wieku,  ale  szczególnie  na  starość,  należy  “budzić"  obszary  mózgu,  odpowiedzialne  za 
pamięć. Należy czytać książki, chodzić do muzeum, słuchać wykładów, grać w szachy - krócej mówiąc 
- pracować głową! 

7.    Dłużej  spać.  Dobry  sen  nie  tylko  rozjaśnia  myśli,  ale  też  daje  odpoczynek  mięśniom,  obniża 

ciśnienie,  regeneruje  system  wydzielania  hormonalnego,  podnosi  odporność.  Nawet  rany  goją  się 
szybciej  podczas  snu.  Człowiek,  któremu  przez  kilka  dni  nie  pozwala  się  zasnąć  po  prostu  wariuje. 
Dlatego spać trzeba 6 - 8 godzin i ani trochę krócej! 

8.    Polubić  chłód.  System  odpornościowy  organizmu  należy  stale  trenować.  Szczególnie  lubi  on 

chłód.  Należy  chronić  organizm  przed  przegrzaniem,  ubierać  się  lekko.  Temperatura  powietrza  w 
pokoju,  w  którym  śpimy  powinna  wynosić  16  -  17  °C.  Naprzemienny  prysznic  (5-10  minut)  rano  i 
wieczorem - to gwarancja niezawodnej pracy systemu immunologicznego. 

9. Należy mniej jeść. Trzeba  wypracować sobie  zasadę: “Jeść, aby  żyć -  a nie  żyć,  aby jeść". W 

tym celu należy nauczyć się jeść powoli, a od stołu wstawać zawsze z uczuciem głodu. 

10.  Trzeba  się  więcej  śmiać!  Podczas  śmiechu  pracuje  dużo  więcej  mięśni,  niż  możemy  sobie 

wyobrazić. Śmiech      to forma masażu dla naszych organów wewnętrznych oraz bodziec, stymulujący 
organy  trawienne.  Śmiech  działa  przeciwbólowe  i  przeciw-zapalnie.  Śmiejąc  się,  oddychamy 
szczególnie głęboko i tym samym odnawiamy zapasy tlenu w płucach. Mózg podczas śmiechu 

background image

wytwarza serotoninę - “hormon szczęścia". Poza tym śmiech to wspaniały sposób kontaktu. 

11.    Kochajmy się! Starożytna medycyna widziała sposób na osiągnięcie nieśmiertelności w zlaniu 

dwóch pierwiastków: męskiego i żeńskiego. Akt miłosny najlepiej odbudowuje harmonię ciała. 

12. Należy oczyszczać organizm. Pamiętajmy, że to, co wewnątrz nas, to i na zewnątrz! 

13.  Trzeba  słuchać  głosu  swojego  ciała!  Nasze  ciało  reaguje  na  troskę,  którą  mu  się  okazuje. 

Zacznijmy o siebie dbać, zanim zachorujemy, a wtedy zawsze będziemy zdrowi. 

Promienie śmierci 

Promieniowanie  elektromagnetyczne  stało  się  prawdziwym  zagrożeniem  dla  naszego  zdrowia. 

Źródła  promieniowania  spotyka  się  na  każdym  kroku.  Czy  można  samodzielnie  zabezpieczyć  się 
przed  szkodliwym  działaniem  promieniowania  elektromagnetycznego?  W  zasadzie  tak,  jeśli  zna  się 
pewne reguły. 

Dlaczego promieniowanie jest szkodliwe? 

Problem  ten  do  niedawna  w  ogóle  nie  był  rozpatrywany  przez  poważnych  uczonych  -  lekarzy, 

ponieważ  wymaga  on  uznania  kontrowersyjnego  faktu:  człowiek  posiada  biopole.  Badali  je  głównie 
fizycy, taktując jednak ten problem jako hobby. 

Teraz już dokładnie ustalono, że każdy organ ludzkiego ciała pracuje na określonej częstotliwości: 

serce - 700-800 Hz (herców), wątroba - 300-400 Hz, mózg w zależności od stopnia pobudzenia 10-50 
Hz  itd.  Jeżeli  na  serce  oddziałuje  źródło  promieniowania  o  analogicznej  częstotliwości,  to  może  ono 
zwiększyć lub obniżyć częstotliwość, która uważana jest dla serca za normę. To samo może stać się i 
z  innymi  organami.  Silne  albo  słabe,  ale  za  to  długotrwałe  oddziaływanie  na  nasze  organy 
promieniowania elektromagnetycznego może doprowadzić do poważnych chorób. 

Życie  na  Ziemi  powstało  i  rozwijało  się  w  warunkach  stosunkowo  słabego  promieniowania 

elektromagnetycznego. Jego źró- 

dłem  było:  pole  magnetyczne  Ziemi,  promieniowanie  kosmiczne  i  słoneczne  (radiacja).  Były  to 

warunki  naturalne.  Postęp  techniczny  doprowadził  do  tego,  że  sumaryczne  natężenie  pól 
magnetycznych  wzrosło  o  kilka  jednostek.  Nasze  biopole  (aura)  jest  niszczone  przede  wszystkim 
przez  powietrzne  linie  przekaźnikowe,  łączność  radiową,  radiolokację,  niektóre  przedsiębiorstwa 
przemysłowe. 

Na  początku  lat  70-tych  Amerykanów  zaszokowały  rezultaty  badań  doktora  Picock'a,  który 

obserwował  działalność  helikoptero-wo-pilotowego  centrum  treningowego  w  Fort  Rakker  (Alabama). 
W  okolicach  tej  bazy  znajdowało  się  46  jednostek  radarowych.  I  praktycznie  każdy  człowiek 
mieszkający  lub  pracujący  w  pewnej  odległości  od  Fort  Rakker  podlegał  promieniowaniu 
emitowanemu przez te jednostki. Na 20 zarejestrowanych przypadków krzywicy nóg w stanie Alabama 
17 dotyczyło Fort Rakker. 

Specjalistom udało się ustalić, że wraz ze zwiększeniem natężenia (mocy) w liniach przesyłowych i 

podstacjach  transformatorowych  (do  500  kW  i  więcej)  zaczęło  się  pogarszać  samopoczucie  ludzi 
pracujących lub mieszkających  w pobliżu.  Uczeni  odkryli,  że prawdopodobieństwo powstania chorób 
nowotworowych u osób żyjących w pobliżu linii wysokiego napięcia zwiększa się kilkakrotnie. 

Wrogowie w naszym domu 

Okazuje się, że w naszych domach jest wielu wrogów, o których nawet nie wiemy. 

Komputer.  Nawet  jeżeli  monitor  jest  bezpieczny,  a  filtr  odpowiada  normom,  to  mimo  wszystko 

komputer  może  szkodzić  domownikom.  Człowiek  pracujący  przy  komputerze  w  tym  przypadku 
rzeczywiście  jest  zabezpieczony  przed  promieniowaniem.  Ale  ono  przecież  nigdzie  nie  znika.  Po 
prostu omija operatora i koncentruje się za jego plecami, gdzie może stać łóżeczko dziecka. Dlatego 
bardzo ważne jest umieszczenie tej zdobyczy cywilizacji tak, aby jego promieniowanie nie działało na 
domowników, a uchodziło, powiedzmy, w stronę okna lub na ścianę. 

background image

To samo dotyczy i telewizora. Wszyscy wiedzą, że najlepiej jest oglądać telewizję w odległości 2-3 

m.  Ale  mało  kto  wie,  że  nie  wolno  stawiać  telewizora  przed  łóżkiem  (może  spowodować  łamanie  w 
kościach).  Nie  należy  również  zasypiać  przy  włączonym  telewizorze,  gdyż  śpiący  organizm  nie  jest 
zdolny  bronić  się  przed  promieniowaniem.  Dlatego  lepiej  od  razu  ustalić  czas,  kiedy  urządzenie 
powinno  wyłączyć się automatycznie i  w tym celu wybrać telewizor  z  wmontowanym programatorem 
czasowym. 

Kuchenki  mikrofalowej  nie  warto  kupować  bez  przyrządu  rejestrującego  siłę  promieniowania. 

Rzecz  w  tym,  że  bilans  kuchenki  okresowo  ulega  zakłóceniu  i  wtedy  poziom  promieniowania 
drastycznie  wzrasta.  Określiwszy  ten  moment  za  pomocą  specjalnego  przyrządu  można  od  razu 
wezwać fachowca, który doprowadzi kuchenkę do normy. 

Do tej pory mowa była o technice. Ale pomówmy o zupełnie niewinnych domowych przedmiotach, 

np.  lampach. W  przypadku  żyrandoli  zwisających  z  sufitu  ich  kształt  ukierunkowuje  promieniowanie. 
Można przebywać w pokoju z taką lampą, ale nie należy siedzieć przy stole mając ją nad głową. To 
samo  odnosi  się  do  kinkietów:  w  żadnym  wypadku  nie  należy  umocowywać  ich  nad  łóżkiem  na 
wysokości  głowy.  Lepiej  kupić  lampkę  z  półkulistym  kloszem  skierowanym  do  sufitu,  ponieważ 
promieniowanie powinno być skierowane do sufitu, a nie do podłogi. 

Toaletkę także niebezpiecznie jest trzymać w sypialni. Ale jeśli już jest, to  należy zwrócić uwagę, 

aby wszystkie lustra znajdowały się na jednej płaszczyźnie. W przeciwnym wypadku tworzy się strefa 
silnego promieniowania. W ogóle lepiej kupować lustra, które przymocowuje się do ściany. 

Formy  architektoniczne  także  mogą  tworzyć  w  domu  nieprzyjazne  strefy.  Idealny  byłby  okrągły 

pokój,  ale  ponieważ  jest  to  nierealne,  zatrzymajmy  się  na  jednym  szczególe.  Kąty  pokoju  to 
najniebezpieczniejsze miejsca i dlatego nie poleca się stawiać tam kanapy ani kłaść się głową w rogu. 
Nie należy też siedzieć na rogu stołu. Bynajmniej nie jest to przesąd. Róg działa w danym przypadku 
jak  antena  zbierająca  strumień  promieniowania.  W  tym  wypadku  okrągłe  lub  owalne  stoły  są  dużo 
lepsze. 

Rada  uniwersalna:  raz  w  roku  należy  w  domu  przestawić  meble,  aby  uniknąć  ciągłego 

niesprzyjającego oddziaływania. 

Prawie zapomniałem o telefonach komórkowych. Mężczyźni lubią nosić je w wewnętrznej kieszeni 

marynarki.  Jest  to  niedozwolone,  ponieważ  w  ten  sposób  płuca  i  serce  podlegają  długotrwałemu 
szkodliwemu działaniu. Radzę trzymać telefon komórkowy w zewnętrznej bocznej kieszeni, a jeszcze 
lepiej w teczce. 

To,  co  zostało  powyżej  powiedziane  pozwala  zrozumieć,  że  każdy  kontakt  z  otaczającym  nas 

światem  w  większym  lub  mniejszym  stopniu  wpływa  na  nasze  biopole.  Nawet  gdy  okrywamy  ciało 
kołdrą, to ładuje się ono dodatnim statycznym ładunkiem o napięciu 600-700 V (wolt). 

Gdy  chodzimy  po  syntetycznej  wykładzinie  elektryzujemy  się  ładunkiem  dodatnim  do  1000  wolt. 

Takie kontakty prowadzą do nagromadzenia w naszym ciele ładunku dodatniego, co staje się jedną z 
przyczyn chorób nerwowych i naczyniowo-sercowych. 

Wielu  uczonych  i  specjalistów-fizyków  jest  skłonnych  uważać,  że  przyczyną  chorób 

nowotworowych  jest  również  nadmiar  ładunków  dodatnich  w  naszym  ciele.  Często  przecież  nawet 
podczas  zwykłego  uścisku  dłoni  przeskakuje  iskra,  nie  mówiąc  już  o  dotknięciu  uziemionego 
przedmiotu. 

Natura obmyśliła, że człowiek, dotykając ziemi bosymi stopami będzie przyjmował ładunki ujemne i 

w ten sposób wyrównywał elektryczny potencjał całego ciała. 

Ładujmy akumulator życia 

W odróżnieniu do wszystkich ssaków żyjących na Ziemi, tylko człowiek chodzi na dwóch nogach i 

nie  jest  to  przypadek,  ponieważ  człowiek  to  “bateria"  o  przeciwnych  biegunach.  Górna  część  ciała  i 
głowa  posiadają  ładunek  dodatni,  a  dolna  część  i  nogi  -  ujemny.  Z  kosmosu  otrzymujemy  energię 
dodatnią,  a  z  ziemi  -ujemną.  Im  większa  wymiana  energii,  tym  zdrowszy  i  odporniejszy  jest  nasz 
organizm.  Człowiek  może  pobierać  energię  z  kosmosu  poprzez  prawidłowe  oddychanie,  hartujące 
zabiegi wodno-powietrz-ne i pożywienie roślinne i dlatego powinien dążyć do maksymalne- 

background image

go kontaktu ciała z wodą i powietrzem. Energię z Ziemi można czerpać głównie przez kontakt z nią 

gołych  stóp,  Hipokrates  już  4  wieki  temu  napisał:  “Najlepsze  obuwie  -  to  brak  obuwia".  Nasi 
pradziadowie nie nosili modnych i pięknych butów na sztucznej podeszwie, przez większość swojego 
życia chodzi boso i dzięki temu byli bardziej wytrzymali i zdrowsi niż my. 

Niestety,  nam  cywilizacja  stworzyła  inne  warunki  życia,  choć  nawet  w  obecnych  czasach  można 

znaleźć 1-2 minuty, by podstawić nasze stopy pod strumień chłodnej lub zimnej wody. 

Jeżeli  będziemy  codziennie  na  przemian  podstawiać  stopy  pod  strumień  zimnej  wody  na  10-15 

sekund, to grypa, przeziębienie i inne rozliczne choroby nie będą nam zagrażać. 

Przez kontakt gołych stóp z ziemią organizm pobiera zdrowotną energię. Chodzenie boso po ziemi, 

porannej rosie, morskim piachu, śniegu bardzo mocno ładuje “akumulator" naszego życia. 

Chodzenie  boso  nie  tylko  wspaniale  hartuje  i  ogólnie  wzmacnia,  stanowi  również  cudowną 

profilaktykę przeciw bólom w plecach, krzyżu, ramionach i mięśniach nóg. 

Niezależnie  od  tego,  ile  macie  Państwo  lat,  zacznijcie  chodzić  boso,  a  każdy  dzień  będzie 

wypełniony zdrowiem i radością. 

Szkodliwe promieniowanie -przyczyną wielu chorób 

Tylko  teoretycznie  nasza  głowa  posiada  ładunek  dodatni,  a  nogi  ujemny.  Ogromne  ilości  małych 

dawek promieniowania (oglądanie telewizji, chodzenie w ubraniu i butach, siedzenie w samochodzie, 
przy  komputerze  itp.)  nieustannie  naruszają  bilans  w  naszym  ciele.  Aby  go  unormować  podam kilka 
prostych  sposobów,  które  pomogą  usunąć  szkodliwe  promieniowanie,  będące  jedną  z  przyczyn 
różnych dolegliwości zdrowotnych, a także wyrównają elektryczny bilans naszego ciała. 

Przepis nr 40: 

Należy  wziąć  miękki  i  niegruby  metalowy  przewód  (najlepiej  miedziany),  odsłonić  jego  koniec  i 

przymocować do rury wodociągowej lub do kaloryfera. Drugi koniec, również odsłonięty, powinien być 
przymocowany do naszego ciała. Gdy oglądamy te- 

lewizję,  czytamy  gazetę,  wykonujemy  jakąkolwiek  statyczną  pracę  lub  po  prostu  odpoczywamy, 

należy  na  2-3  godziny  opleść  przewodem  nadgarstek  (najlepiej  lewej  ręki),  gdyż  tam  przechodzi 
energetyczny  południk  serca.  Zabieg  ten  polepszy  zdolność  do  pracy,  wyciszy  układ  nerwowy, 
poprawi kondycję i zapewni zdrowy, mocny sen. 

Przepis nr 41: 

Można  też  wypróbować  inny,  choć  mniej  efektywny  sposób,  który  nie  tylko  likwiduje  szkodliwe 

promieniowanie, ale i oczyszcza organizm z toksyn. Do miski należy wlać słoną wodę (9 gram soli na l 
litr  wody).  Zamoczyć  w  niej  nogi,  oddychać  spokojnie  i  powoli,  zanurzyć  do  wody  również  koniec 
przewodu  uziemiającego.  Do  miski  można  dosypać  kilka  morskich  kamyczków  lub  ziaren  bobu,  po 
których  można  pochodzić  w  miejscu.  Taki  masaż  stóp  sprzyja  szybszej  normalizacji  potencjału 
energetycznego ciała. 

Aby polepszyć bilans energetyczny ciała można wykorzystać kontakt z drzewami. 

Drzewa - uzdrowiciele 

Wszystkie  drzewa  można  podzielić  na  dwie  grupy.  Do  pierwszej  należą  drzewa,  zabierające 

szkodliwą energię, do drugiej - dające dobrą energię. Człowiek powinien korzystać z tych właściwości 
drzew, po to, by uzupełnić swoje zasoby energetyczne, jak również po to, by poprawiać swój stan w 
przypadku różnych chorób. 

Drzewa  dające  zdrowotną  energię  to:  dąb,  sosna,  akacja,  klon,  jarzębina,  brzoza,  jabłoń,  wiśnia, 

śliwa, grusza. 

Przepis nr 42: 

Aby “naładować się" zdrowotną energią drzewa należy stanąć tyłem do niego w odległości 20 - 40 

cm, rozluźnić mięśnie, zamknąć oczy. Odwrócić dłonie w kierunku pnia i przez 3 - 5 min. wyobrażać 
sobie, jak energia przenika przez palce do całego naszego ciała. 

Przepis nr 43: 

Aby  uwolnić  się  od  złego  promieniowania  należy  wykorzystać  kontakt  z  takim  drzewami  jak: 

kasztan, topola, wierzba, orzech, 

background image

osika. Należy podejść do drzewa na odległość 20 - 30 cm, stanąć twarzą do niego, wyciągnąć w 

stronę  pnia  dłonie,  zamknąć  oczy,  rozluźnić  się  i  pomyśleć  o  tym,  że  przez  palce  drzewo  zabiera 
energię, która przeszkadza nam być zdrowym. Seans powinien trwać 10-15 minut. 

Osobiście jestem bardzo zobowiązany uzdrawiającej sile drzew. Kiedyś, gdy bardzo męczyły mnie 

bóle  pleców,  a  żadne  środki  przeciwbólowe  nie  działały,  właśnie  kilka  seansów  z  drzewem  jabłoni 
pomogło mi w powrocie do pełni zdrowia. 

Współczesnemu  człowiekowi,  wychowanemu  przez  postęp  techniczny  trudno  jest  zrozumieć,  jak 

zwykłe drzewo może wyleczyć z tego, z czego nie jest w stanie wyleczyć dzisiejsza medycyna. Także 
i  mnie  trudno  jest  odpowiedzieć  na  pytanie,  czy  to  możliwe,  że  kiedyś  Natura  odkryje  przed  nami 
swoje tajemnice. Na razie musimy zadowolić się niezaprzeczalnymi faktami, których zebrano dużo, a 
których  wyjaśnić  nie  jestem  w  stanie.  Wiadomo,  że  w  dawnych  czasach  najlepszym  środkiem  na 
bezsenność  i  wyczerpanie  nerwowe  było  zwykłe  rozczesywanie  włosów  drewnianym  grzebieniem. 
Syberyjscy znachorzy w przypadku silnego bólu zęba radzili cierpiącemu potrzymać w ustach kawałek 
osikowego drzewa i ból uciszał się. 

Wiele  chorób  kobiecych  oraz  zastarzałe  hemoroidy  leczono  kawałkami  brzozy.  A  schizofrenię, 

epilepsje  i  ból  głowy  likwidowano  maleńkimi  kawałkami  osiki  przyłożonymi  do  odpowiednich  części 
głowy. 

Kończąc  ten  niepełny  opis  leczniczych  sił  drzew  chcę  podać  jeden  przepis,  który  myślę,  że 

zainteresuje wielu Czytelników. Mowa w nim będzie o gronkowcu złocistym, którego dość trudno jest 
pokonać  dzisiejszymi  preparatami  medycznymi.  Zwracało  się  do  mnie  paru  pacjentów,  którym 
gronkowiec zaatakował oczy, gardło, nos. Trudno opisać, ile się oni nacierpieli. Stosowali różne krople 
i antybiotyki, a gronkowiec okazał się “nie do zdarcia", uodpornił się na najdroższe lekarstwa. Przepis, 
jaki podałem tym pacjentom bardzo ich zdziwił, ale gdy go wypróbowali, przekonali się, że “genialne 
jest to co najprostsze". 

Przepis nr 44 (gronkowiec złocisty): 

Należy zapalić kilka brzozowych polan (najlepiej zmoczonych przez deszcz) i posiedzieć przy takim 

ognisku. Chodzi o to, by dym przeniknął do dróg oddechowych, dostał się do oczu. Proszę wytrzymać, 
jeśli dym będzie szczypał, wgryzał się w oczy, gdy oczy zaczną swędzić można przetrzeć je rękoma, 
którymi  przerzucali  Państwo  drwa  przy  ognisku.  Już  następnego  dnia  po  brzozowym  ognisku 
gronkowiec  powinien  przestać  Państwa  niepokoić,  ale  jeśli  nie  zniknął  całkiem,  należy  zabieg 
powtórzyć. 

Rozmyślania na temat cukrzycy 

Trzydzieści  -  czterdzieści  lat  temu,  gdy  nie  było  takiej  obfitości  kiełbas,  wędlin,  produktów 

rafinowanych,  wyrobów  z  oczyszczonej  mąki,  słodkich  napojów,  drożdżowych  bułeczek  i  słodyczy 
cukrzyca była rzadką chorobą. Jeśli ktoś na nią  zachorował, to przeważnie  na starość, gdy trzustka, 
osłabiona  latami  życia,  przestawała  wypełniać  swoje  funkcje.  W  dzisiejszych  czasach  choroba 
zaatakowała młodsze pokolenia i coraz częściej można ją spotkać nie tylko u osób dorosłych, ale i u 
dzieci.  Przewaga  w  pożywieniu  smażonych,  gotowanych,  mięsnych  potraw,  mącznych,  słodkich 
produktów, a także pasteryzowanego lub gotowanego krowiego mleka jest jedną z głównych przyczyn 
powstawania  choroby,  zarówno  u  dzieci  i  młodzieży,  jak  i  u  dorosłych.  Stwierdzono,  że  zastrzyki  z 
insuliny  nie  są  zbyt  skuteczne  w  leczeniu  tej  choroby.  Insulina  jest  substancją  wydzielaną  przez 
trzustkę.  Hormon  ten  pomaga  organizmowi  przyswajać  naturalne  cukry  organiczne.  Energia,  którą 
organizm  przy  tym  otrzymuje  jest  wykorzystywana  na  procesy  przemiany  materii,  a  także  na 
odżywianie i regenerację trzustki. Nasze komórki mogą zużywać naturalne (organiczne) cukry, które w 
dużych  ilościach  znajdują  się  w  warzywach i  owocach, ale  nie cukry,  wytwarzane przemysłowo  i  nie 
skrobię, znajdującą się w smażonych frytkach, pieczonych bułeczkach, płatkach owsianych czy długo 
gotowanych kaszach. Gdy te szkodliwe produkty dostaną się do organizmu, musi on je przetrawić. Ale 
jak? Rozłożyć na cukry pierwsze. Ponieważ produkty te przeszły obróbkę termiczną, to nie 

background image

ma  w  nich  żywych  enzymów  (enzymy  giną  w  temperaturze  54°C)  i  organizm  musi  korzystać  z 

własnych zapasów. Prościej mówiąc, trzustka powinna produkować znacznie więcej insuliny niż może, 
co prowadzi do jej przeciążenia. Nawet po przetrawieniu tych produktów trzustka nie może nic z nich 
otrzymać, ponieważ z takim trudem przetrawione produkty są nieorganicznymi atomami, które nie są 
w stanie jej  zregenerować, a to prowadzi do  zachorowania na cukrzycę. Aby to wyjaśnienie było dla 
wszystkich  zrozumiałe,  przytoczę  życiowy  przykład.  Przypuśćmy,  że  zapas  hormonów  trzustki  jest 
równy określonej sumie pieniędzy, którą trzeba rozsądnie wydawać, tak, aby wystarczyło na wiele lat, 
a  my  wydaliśmy  je  w  ciągu  bardzo  krótkiego  czasu.  I  to  wszystko  -  nie  ma  pieniędzy,  nie  ma  czego 
wydawać.  Wtedy  to  otrzymuje  się  “pożyczkę"  w  postaci  zastrzyków  z  insuliny.  “Oprocentowanie"  tej 
pożyczki  to  choroby  serca,  naczyń  krwionośnych,  a  także  kamienie  w  woreczku  żółciowym  i  w 
nerkach. 

Z  reguły  wszyscy  cukrzycy  cierpią  na  nadwagę. Wynika  to  z  tego,  że  insulina  w  zastrzykach  jest 

produktem syntetycznym (otrzymywanym drogą przemy słowa), tzn. nieorganicznym i zamiast spalać 
tłuszcze,  to  wręcz  przeciwnie  -  sprzyja  ich  gromadzeniu.  Nadmiar  w  organizmie  tłuszczy  i  toksyn 
prowadzi do chorób układu krążenia. Krew staje się gęsta, kwaśna, co sprzyja powstawaniu zaburzeń 
mięśnia  sercowego,  kamicy.  Częste  są  przypadki  zachorowania  na  cukrzycę  w  wyniku  przeżytego 
silnego  stresu.  Zwykle  dzieje  się  tak  u  osób  ze  słabą  wątrobą  lub  cierpiących  na  zaburzenia  pracy 
jelita  grubego.  Z  reguły  każdy  stres  “uderza"  na  początku  w  wątrobę  -  “chemiczne  laboratorium" 
naszego organizmu i jeśli wątroba “wysiądzie", to i jej “współpracownicy" - układ pokarmowy i trzustka 
zaczynają  szwankować.  Może  to  doprowadzić  do  owrzodzeń  żołądka,  dwunastnicy  lub  do  cukrzycy. 
Jeżeli  osoby  chore  na  cukrzycę  nie  brały  (na  swoje  szczęście)  zastrzyków  z  insuliny,  mają  szansę 
uwolnić  się  od  tej  uciążliwej  choroby.  Większość  moich  pacjentów  cierpiących  na  cukrzycę 
(szczególnie ci, którzy nie brali insuliny) wyleczyła się całkowicie. 

Wiemy  już,  że  nasz  układ  pokarmowy  przy  prawidłowym  odżywianiu  naturalnymi, 

nieprzetworzonymi produktami może 

wydzielać wszystkie, konieczne do normalnej pracy organizmu hormony, m.in. insulinę, przy czym 

w ilościach dużo większych, niż wydziela je trzustka. A to oznacza, że zmieniwszy sposób odżywiania 
i  poświęciwszy  sobie  trochę  czasu,  możemy  poradzić  sobie  z  cukrzycą.  Co  należy  zrobić?  Po 
pierwsze wyłączyć z diety lub zminimalizować ilość skoncentrowanych skrobi i cukrów, które przeszły 
obróbkę termiczną: chleba, ziemniaków (obranych i ugotowanych) oraz cukru i jego pochodnych, m.in. 
przemysłowo  wytwarzanych  soków,  zawierających  cukier,  gotowanych  kasz,  gotowanego  mięsa, 
gotowanego  pasteryzowanego  mleka  i  jego  przetworów  (przemysłowo  wytwarzane  jogurty,  kefiry, 
twaróg, żółty ser, masło śmietankowe). Można spożywać jedynie wiejskie masło i ser, zsiadłe mleko. 
Jeść  należy  specjalnie  przygotowaną  kaszę  (której  nie  można  długo  gotować).  Kasze  powinno  się 
spożywać codziennie. Szczególnie korzystne dla zdrowia są kasze: gryczana, pszenna, kukurydziana, 
jęczmienna,  ryż,  owies.  Kasze  powinny  być  ugotowane  na  “gęsto",  bez  dużej  ilości  wody.  Kasze 
powinny  stanowić  1/3  naszego  codziennego  posiłku.  Najlepiej  spożywać  je  ugotowane  metodą  “z 
przerwą". Przykładowo kaszę gryczaną gotujemy w następujący sposób: Kaszę przepłukać, zamoczyć 
w  zimnej  wodzie  na  8-10  godzin.  W  tej  samej  wodzie  gotować  ją  3-5  minut.  Następnie  do  kaszy 
wsypać drobno pokrojoną cebulę, szczelnie zawinąć, by nie traciła ciepła i “dochodziła" przez 30 - 45 
minut. Przed jedzeniem dodać masło lub olej roślinny tłoczony na zimno. 

Podstawą  pożywienia  powinny  być świeże  lub suszone  owoce,  warzywa, świeżo przygotowane  z 

nich  soki  oraz  różne  przyrządzone  z  nich  potrawy  (tylko  pieczone  w  piekarniku),  kasze,  trochę 
orzechów,  zamiast  cukru  -  miód  (10  -  15  g  dziennie).  Z  tłuszczy  najlepiej  używać  tylko  olej  roślinny 
tłoczony na zimno. W ciągu dnia korzystnie jest wypić l litr mieszanki soków: marchew 380 g, sałata 
25  g,  fasola  strączkowa  185  g  i  kapusta  185  g  (  w  proporcji  6  :  4  :  3  :  3),  a  oprócz  tego  0,5  litra 
mieszanki  soku  z  marchwi  -280  g  i  szpinaku  120  g.  Rezultat  leczenia  będzie  jeszcze  lepszy,  gdy 
oczyści  się  jelito  grube  za  pomocą  lewatywy.  Należy  również  co  3  miesiące  oczyszczać  wątrobę 
(patrz: “Jak żyć długo i zdrowo, str. 162- 170). 

background image

Temat  lewatywy  chciałbym  omówić  dokładniej,  gdyż  jest  to  jeden  z  najbardziej  skutecznych  (w 

warunkach domowych) sposobów oczyszczania organizmu z toksyn. 

Niektórzy  specjaliści  ostrzegają,  że  przemywanie  jelita  grubego  prowadzi  do  zniszczenia  zdrowej 

mikroflory.  Nie  mogę  się  z  tym  zgodzić.  Przy  trybie  życia,  jaki  prowadzimy,  ilości  przyjmowanych 
leków, znalezienie człowieka ze zdrową mikroflorą jest praktycznie niemożliwe. Myślę, że nie pomylę 
się, jeżeli  powiem,  że 90% społeczeństwa ma  zwyrodniały  układ  pokarmowy i naruszoną mikroflorę. 
Znany na całym świecie amerykański lekarz Wal-ker (żył 106 lat), który przez 50 lat używał lewatywy 
w  leczeniu  różnych  chorób,  mawiał:  “Nie  ma  prostszego  i  bardziej  skutecznego  środka 
oczyszczającego człowieka od wewnętrznych “brudów" niż lewatywa. A osoby, które sąjej przeciwne, 
właśnie  potrzebują  lewatywy  najbardziej."  Nasi  starożytni  przodkowie  używali  lewatywy  w  celu 
utrzymania  higieny  wewnętrznej  swojego  ciała.  W  manuskrypcie  “Ewangelia  Świata  Jezusa 
Chrystusa"  według  św.  Jana  uzdrawiacz  tak  zwraca  się  do  chorych:  “Synowie  człowieczy,  Wy 
zapomnieliście,  czyimi  jesteście  dziećmi.  Waszą  matką  jest  Ziemia.  I  wszyscy,  którzy  żyją  na  Ziemi 
muszą żyć według praw natury. Zdrowie - to naturalny stan Człowieka. Choroba - to odpowiedź Natury 
na nierozumne zachowanie człowie- 

ka.  Zęby  stanąć  na  drodze  zdrowia,  poproście  Matkę-Ziemię,  trzech  sprzymierzeńców:  Anioła  - 

Wodę, Anioła - Powietrze, Anioła - 

Światła.  Jako  pierwszy  przyjdzie  z  pomocą  Anioł  -  Woda.  Znajdźcie  dużą  dynię  z  wydrążoną 

łodygą  o  wzroście  człowieka,  oczyśćcie  ją  wewnątrz,  napełnijcie  wodą  z  rzeki  ogrzanej  Słońcem. 
Powieście  dynię  na  drzewie,  a  chylcie  głowę  nisko  do  ziemi.  Módlcie  się  do  Matki  -  Ziemi,  żeby 
wybawiła  Was  od  grzechów,  które  popełniliście  z  obżarstwa.  Kiedy  woda,  opłukawszy  jelita,  z  Was 
wyjdzie,  zobaczycie  na  własne  oczy,  poczujecie  własnym  nosem,  będziecie  mogli  spróbować 
własnymi palcami, jakie ohydne kamienie nosiliście  w sobie. Jak może być Wasze ciało  zdrowym, a 
rozum  nieotumanionym?  I  tak  postępujcie  cały  tydzień,  powstrzymując  się  przed  sytym  jadłem. 
Dopiero wtedy poznacie, jakie to jest szczęście żyć w czystym ciele. I wyciągnijcie jeden, jedynie 

możliwy  dla  człowieka  rozumnego  wniosek:  człowiek,  omywający  siebie  tylko  z  zewnątrz  jest 

podobny do grobowca, wypełnionego cuchnącymi kamieniami i przyozdobionego drogimi szatami." 

Praktyka  świadczy  o  tym,  że  bynajmniej  nie  każdy  człowiek  z  samozaparciem  i  gotowością 

zaczyna  stosować  te  zabiegi.  Dlatego  też  należy  głęboko  uświadomić  sobie,  że  tylko  w  ten  sposób 
będziecie  Państwo  mogli  pozbyć  się  “brudów",  zgromadzonych  w  jelicie  grubym.  Dla  wielu  osób 
zabieg ten, nie wiedzieć czemu, wydaje się wstrętny, chociaż nie odczuwają żadnego wstrętu, nosząc 
w  sobie  kilka  kilogramów  gnijących  kamieni  kałowych,  woń  których  jest  nieporównywalna  z  żadną 
zawartością  ścieków  kanalizacyjnych.  Inni  natomiast  rezygnują  z  zabiegów,  ponieważ  trzeba  je 
rzeczywiście  wykonywać  na  kolanach,  a  pozycję  tę  przyjmować  im  niewygodnie  lub  trudno  albo  też 
nie  mają  gdzie.  Jeszcze  inni  boją  się,  że  mogłyby  im  popękać  szwy  po  przebytych 
operacjach...Wymówki  znajdują  się  różne,  I  dopiero  pod  groźbą  noża  chirurga  lub  jeszcze  gorzej  - 
śmierci,  człowiek  szybko  zgadza  się  doprowadzić  się  do  porządku.  Nawiasem  mówiąc,  są  i  tacy, 
którzy z gotowością i bez problemów godzą się na przemywanie, zwane lewatywą. Praktyka świadczy 
o tym, że każdy, kto weźmie się za higienę wewnętrzną, doprowadza zabiegi do końca i w ten sposób 
poprawia swoje samopoczucie. 

Dlatego  też,  zanim  przejdę  do  istoty  sprawy,  należy  zapamiętać  i  wziąć  sobie  do  serca  dwie 

zasady. Po pierwsze, wyrobić w sobie świadome pragnienie bezlitosnego pozbycia się złogów, które 
są  przyczyną  chorób.  Po  drugie,  ściśle  przestrzegać  wszystkich  zaleceń,  aby  niechcący  nie 
zaszkodzić sobie i aby osiągnąć większą korzyść. 

Zabieg  nosi  nazwę  “lewatywy  Walkera".  Żeby  go  wykonać  będzie  potrzebny  “kubek  Esmarcha", 

cytryny lub ocet jabłkowy i olej roślinny. “Kubek Esmarcha'1 bywa dostępny w aptece. 

Końcówkę  i  zawór  lepiej  zdjąć,  a  rurkę  zacisnąć  w  jednym  miejscu  np.  szczypczykami.  Koniec 

gumowej  rurki  dokładnie  wytrzeć  drobnym  i  delikatnym  papierem  ściernym,  zaokrąglając  brzegi  nie 
tylko z zewnątrz, ale i od wewnątrz. 

background image

Do “kubka Esmarcha" nalewa się dwa litry przegotowanej wody, ochłodzonej do temperatury ciała. 

Na  początku  u  wielu  osób  taka  ilość  wody  wywołuje  strach.  Dlatego  też  od  razu  informuję:  w  jelicie 
grubym mieści się mniej więcej trzy i pół litra wody (mam na myśli czyste i zdrowe, a nie rozciągnięte 
przez kamienie kałowe jelito).Tak więc macie Państwo jeszcze dużo zapasowego miejsca. Co się zaś 
tyczy  nieprzyjemnych  doznań,  to  na  początku  one  będą,  przed  tym  nie  uciekniemy,  ale  potem 
całkowicie  znikną.  Oprócz  tego  możemy  w  każdej  chwili  zatrzymać  strumień  wody.  Należy  chyba 
również  zaznaczyć,  że  w  przyszłości,  kiedy  jelita  będą  przepłukane,  do  celów  profilaktycznych 
wystarczy jeden litr wody. Tak więc, jak to się mawia, początki są najtrudniejsze. 

Wodę  przegotowuje  się,  tak,  dla  asekuracji.  Ale  oprócz  tego  należy  wlać  do  niej  2  łyżki  soku  z 

cytryny.  Rzecz  w  tym,  że  procesy  fermentacji  i  gnicia  zachodzą  w  środowisku  zasadowym,  lekkie 
zakwaszenie  hamuje  je,  niszczy  bakterie  chorobotwórcze,  stymuluje  funkcjonowanie  korzystnej  i 
niezbędnej  mikroflory.  Oprócz  tego  kwas  jest  antytoksyczny,  zabija  pleśń,  która  jest  wypłukiwana 
przez wodę i wydostaje się w postaci ciemnych strzępków. 

Po  nalaniu  wody  i  zakwaszeniu  jej  proszę  powiesić  “kubek"  Esmarcha  z  zaciśniętą  rurką  gdzieś 

wyżej  i  posmarować  koniec  rurki  olejem  roślinnym.  Właśnie  roślinnym,  ponieważ  jest  on  produktem 
naturalnym,  nie  blokującym  porów.  Wazelina,  krem  lub  mydło  się  do  tego  nie  nadają.  Następnie 
należy przyjąć “pozycję tygrysa", to  znaczy  oprzeć się na łokciach i kolanach, trochę rozstawić nogi, 
postarać się całkowicie rozluźnić brzuch. Koniec rurki wprowadza się niegłę-boko, na 5 - 6 cm. Zacisk 
rozluźnia  się  i  woda  lekko  sama  spływa  do  dołu.  Jej  temperatura  i  niski  stopień  kwasowości  nie 
wywołują nieprzyjemnych doznań. Jeżeli uda się całkowicie rozluźnić brzuch, to nawet nie powstaną 
skurcze.  Oddychać  należy  głęboko  przez  szeroko  otwarte  usta.  To  także  pomoże  się  rozluźnić  i 
włączy do pracy przeponę. Po minucie naczynie będzie puste, wtedy można się podnieść. 

Ale to, niestety, nie koniec zabiegu. Wodę w jelicie grubym należy choć trochę wstrząsnąć. W jaki 

sposób? Mogą Państwo wykonać “taniec brzucha" albo poskakać. Lub też, jeśli ani jedno, ani drugie 
Państwu nie odpowiada, można potrząsnąć dolną część brzu- 

cha  rękoma  -jednym  słowem,  postarajcie  się  gospodarskim  sposobem,  by  to  Wasze  “naczynie" 

choć trochę się przepłukało. 

Na  początku  dobrze  jest  naprawdę  przyjrzeć  się  temu,  co  zmyje  się  z  wodą. Widok  jest, mówiąc 

wprost, strasznie nieprzyjemny. Tym niemniej właśnie ten efekt najbardziej przemawia. 

Należy regularnie powtarzać zabieg przepłukiwania: w pierwszym tygodniu - codziennie, w drugim 

- co drugi dzień, w trzecim -co dwa dni, w czwartym tygodniu - co trzy dni. Większość z Państwa pod 
koniec  czwartego  tygodnia  po  wyglądzie  i  zapachu  wydzielin  łatwo  się  zorientuje,  że  uporała  się  z 
zdaniem. Teraz, żeby utrzymać ten stan czystości, wystarczy przepłukiwać jelito grube raz w tygodniu, 
ale regularnie. 

Zastanówmy się, co się stało. Odświeżyliście Państwo swoje korzenie. Sprzątnęliście złogi kamieni 

kałowych,  zgniliznę,  pleśń,  produkty  fermentacji.  Teraz  Państwa  oczyszczone  “korzenie"  zaczęły 
pobierać  ze  strawionego  pokarmu  czyste  substancje  do  tworzenia  nowych  komórek.  Zakończył  się 
proces  przedostawania  do  organizmu  szkodliwych  substancji,  w  tym  rakotwórczych,  toksyn  i  innych 
“paskudztw".  Zaczęła  oczyszczać  się  krew.  Z  tego  wynika,  że  zahamowany  został  rozwój  Państwa 
chorób. To Wy go 

zahamowaliście. 

Teraz szybko poprawia się odżywianie wszystkich organów, a czysta krew zaczyna rozmywać złogi 

szkodliwych  substancji,  odłożonych  przez  nią  w  ciele  wcześniej.  Wyzwala  się  energia,  którą  można 
teraz  tracić  nie  na  walkę  z  zatruciem  organizmu,  a  na  walkę  z  chorobami.  Stopniowo  powracają  na 
swoje  miejsca  przemieszczone  organy,  normalizuje  się  ich  działanie,  ciśnienie  tętnicze  powraca  do 
normy, z dnia na dzień choroby przestają dawać o sobie 

znać. Ale... 

Ale  jeszcze  do  niedawna  rozciągnięty,  bezwładny,  atroficz-ny  worek  jelita  grubego  wisi  teraz  jak 

ścierka  i  jest  mało  zdolny  do  wykonywania  swoich  ważnych  życiowych  funkcji.  Trzeba  go  ponownie 
nauczyć pracować, przemieszczać masy pokarmowe. Trzeba zmusić go do przyjęcia naturalnej formy. 

W tym celu w okresie robienia lewatyw (a także w ogóle) bardzo korzystnie jest jeść dużo kaszy. 

Kasza powinna być z gatun- 

background image

ku  otrębowych.  Gotować  j  ą  należy  koniecznie  w  wodzie.  Jednorodna  masa  jednocześnie 

strawionej  w  żołądku kaszy  równomiernie  zajmie objętość jelita grubego, nada  mu właściwy kształt  i 
zmusi do pracy. 

W żadnym wypadku proszę nie gotować kaszy na mleku. I w żadnym wypadku nie gotować kaszy 

manny. 

Opowiedziałem  o  lewatywie Walkera,  jako  o  najprostszym  i  efektywnym  sposobie  pozbycia  się  z 

jelita grubego złogów kamieni kałowych. Ale dla tych, którzy twierdzą, że dla nich ten sposób jest nie 
do przyjęcia, możemy wyjaśnić, w jaki inny sposób ludzie na świecie wychodzą z tego położenia. 

Aby uniknąć wszelkich trudności, wielki naturopata Paul Breg w celu oczyszczenia jelita grubego i 

w ogóle jelit proponował raz w tygodniu głodówkę po 24 - 36 godzin. W tym czasie kamienie kałowe, 
które  zalepiają  korzonki,  lekko  rozmiękają  i  jeżeli  po  głodówce  zje  się  sałatkę  z  surowej  kapusty  z 
marchewką, to ona jak miotła wymiecie te “brudy", W odróżnieniu od Paula Brega nie mogę polecać 
tego  sposobu,  ponieważ  głód  nie  jest  staniu  naturalnym  dla  człowieka  i,  co  więcej,  głód  potężnie 
stymuluje wchłaniające funkcje żołądka, nieprzepłukanych jelit, więc zamiast czystych i pożytecznych 
substancji do krwi dostają się wszystkie te nieczystości. 

Wielu chorych, panicznie usiłując uwolnić się od konieczności lewatyw, gotowych jest przyjmować 

leki przeczyszczające. Ka- 

tegorycznie  to  odradzam.  Środek  przeczyszczający  odwadnia  organizm,  zabierając  z  jelit  wilgoć, 

która jest przeznaczono do zupełnie innych celów. Na dodatek ta wilgoć, przechodząc przez przewód 
pokarmowy  w  rezultacie  wcale  nie  przepłukuje  jelita  grubego,  a  tylko  wychodzi  z  niego  normalną 
drogą, ominąwszy złogi kamieni. Również nie zalecam stosowania środków przeczyszczających przy 
zaparciach,  nawiasem mówiąc,  z  tych  samych  przyczyn.  Środek  przeczyszczający  nie  uratuje  przed 
zaparciem  i  nie  wybawi  od  nieczystości.  Zaś  zwyczajne  przepłukiwanie  przy  pomocy  irygato-ra 
przywraca  i  normalizuje  pracę  jelita  grubego  i  ten,  kto  przeszedł  fazę  przepłukiwań,  nie  cierpi  na 
zaparcia. 

Wszystkie  zabiegi  zdrowotne  należy  wykonywać  w  określonej  kolejności.  Inaczej  można  nie 

osiągnąć oczekiwanych rezultatów. Pierwszy krok do zdrowia - to właśnie ten, z którym się Pań- 

stwo  zapoznali.  Jeżeli  go  nie  zrobicie  -  to  dalszej  drogi  nie  ma.  Mało  tego:  jeśli  z  niego 

zrezygnujecie  i  weźmiecie  się  od  razu  za  wykonywanie  kolejnych  zabiegów,  nie  osiągniecie 
oczekiwanych rezultatów. 

Aby było to zrozumiałe, uchylę rąbka tajemnicy dotyczącej następnego sekretu zdrowia: najlepszy 

wynik  osiąga  się  przy  jednoczesnym  przestrzeganiu  zasad  higieny  wewnętrznej  i  rozumnym 
odżywianiu.  Wtedy  jesteście  Państwo  całkowicie  zabezpieczeni  przed  jakimikolwiek  chorobami.  Ale 
sama  tylko  higiena  wewnętrzna  nie  uchroni  Państwa  przed  potężnymi  stratami  energii  na  strawienie 
nieprawidłowo  zjedzonego  pożywienia.  A  samo  tylko  sensowne  odżywianie  nie  obroni  przed 
przedostawaniem  się  do  organizmu,  do  krwi  straszliwego  koktailu  szkodliwych  substancji.  Jeszcze 
gorzej:  wybór  tylko  racjonalnego  pożywienia  stymuluje  wchłanianie  szkodliwych  substancji  z  nie 
przepłukanych  jelit,  a  samo  oczyszczenie  jelit  będzie  powodowało  straty  energii  na  strawienie 
niewłaściwego  pokarmu.  Wyjście  jest  jedno:  trzeba  zaakceptować  cały  kompleks  proponowanych 
metod. 

Oprócz tych zaleceń możecie Państwo stosować, jako wspomagające leczenie cukrzycy, poniższe 

przepisy.  Należy  systematycznie  obserwować  swoje  samopoczucie  i  wybrać  dla  siebie  to,  co  daje 
najlepsze efekty. 

Przepis nr 45: 

Obrać cebulę z twardej łuski, zetrzeć na gęstej tarce, odcisnąć sok, przelać go do słoika. Na 100 g 

soku  z  cebuli  włożyć  100  g  miodu,  dobrze  wymieszać,  słoik  szczelnie  przykryć.  Przechowywać  w 
ciemnym  chłodnym  miejscu.  Przyjmować  po  2  łyżeczki  od  herbaty  3  razy  dziennie  przed  jedzeniem 
przez l miesiąc. 

Przepis nr 46: 

Niedojrzałe  orzechy  włoskie  (zerwane  przed  7  czerwca)  rozdrobnić  i  zalać  wrzątkiem  w  proporcji 

10 g orzechów na szklankę wrzątku, wlać do emaliowanego czajnika, zakryć, zaparzać 15 minut. Pić 
ciepłe jako herbatę. 

Przepis nr 47: 

100  g  ziaren  dojrzałego  owsa  umieścić  w  naczyniu  emaliowanym,  zalać  600  ml  (3  szklankami) 

background image

wrzątku, przykryć pokrywką 

background image

i  podgrzewać  mieszając  przez  15  minut.  Następnie  ochładzać  przez  45  minut  w  temperaturze 

pokojowej.  Chłodny  napar  przelać  do  szklanego  naczynia,  przecedzić,  odcisnąć  ziarna,  dolać 
przegotowanej  wody  do  600  ml,  zakorkować.  Przechowywać  w  chłodnym  miejscu  nie  dłużej  niż  2 
doby. Przyjmować ciepłe po 1/2 szklanki 3-4 razy dziennie przed jedzeniem. Kuracja trwa 3 miesiące. 

Przepis nr 48: 

10 sztuk średniej wielkości liści laurowych włożyć do naczynia szklanego lub emaliowanego, zalać 

600  ml  (3  szklankami)  wrzątku,  przykryć  pokrywką  i  odstawić  do  naciągnięcia  na  2  -3  godziny. 
Przyjmować  po  1/2  szklanki  3  razy  dziennie.  Kuracja  trwa  2  tygodnie,  następnie  trzeba  zrobić 
miesięczną przerwę. Potem kurację powtórzyć. 

Metody  leczenia  przy  pomocy  odpowiedniej  diety  są  szczególnie  skuteczne  w  leczeniu  cukrzycy, 

którą można bardzo efektywnie kontrolować w warunkach diety. 

Przepis nr 49: 

Liście batatu, nazywane liśćmi białego lub czerwonego ziemniaka. Wziąć 60 g świeżych liści (30 g 

wysuszonych) i 100 g skórki świeżej białej dyni (lub  12  g suchej skórki). Wszystkie składniki drobno 
pokroić i ugotować. Pić otrzymany płyn jak herbatę o każdej porze dnia. 

Przepis nr 50: 

Napój z suszonych śliwek. Włożyć 15 g suszonych śliwek do wrzącej wody. Po przegotowaniu pić 

napój jak herbatę. 

Przepis nr 51: 

Zupa z grochu. Gotować 50 g strączków grochu przez 20 minut. Pić zupę i jeść groszki. Stosować l 

raz dziennie. 

Przepis nr 52: 

Kasza  z  żołądka  prosięcia.  Gotować  500  g  żołądków  na  pół-miękko.  Pokroić  na  małe  kawałki.  Z 

ryżu i pokrojonych żołądków (po 100 g każdego) ugotować zupę. Dodać cebulę, imbir, czosnek. 

Niech żyje ziemniak 

Jak już zauważyliście, drodzy Czytelnicy (szczególnie Ci, którzy znają moją “twórczość"), gdy coś 

polecam, to staram się 

dokładnie  wszystko  wyjaśnić.  Spróbuję  postąpić  tak  i  teraz,  wyjaśniając  problem  pożyteczności  i 

szkodliwości  ziemniaków,  tym  bardziej,  że  ten  bezcenny  dar  natury  rośnie  w  Polsce  w  dużych 
ilościach, ma dobrąjakość i doskonały smak. 

Ale  na  początek  przytoczę  krótką  historię  o  tym,  jak  zwykły  ziemniak  pomógł  przezwyciężyć 

nieuleczalną,  ciężką  chorobę.  Wiele  lat  temu  żyła  w  Kopenhadze  nikomu  nie  znana  dziewczyna  - 
Alma  Niekse.  Los  obszedł  się  z  nią  surowo  -  od  dzieciństwa  cierpiała  na  deformujący  poliartretyzm: 
ciało  jej  było  skręcone,  stawy  spuchnięte,  a  palce  wykrzywione.  Dwadzieścia  lat  życia  spędziła  na 
wózku inwalidzkim. Jedyną jej podporą była matka. Ale stało się nieszczęście: matka umarła i biedna 
dziewczyna została sama ze swoją straszną chorobą. Po pogrzebie matki Alma całe noce spędzała na 
smutnych rozmyślaniach, jak dalej żyć. Coraz częściej myślała o samobójstwie. Aż nieoczekiwanie, po 
kilku bezsennych nocach, Alma nagle zrozumiała, w jaki sposób może wrócić do zdrowia. Nie potrafiła 
racjonalnie wytłumaczyć tego, co się z nią stało w nocy - jakby anioł-stróż naszeptał jej do ucha: “Jeśli 
chcesz wyzdrowieć, powinnaś bardzo długo gotować ziemniaki w łupinkach, rozgnieść je i cały dzień 
jeść  ten  płynny  kleik.  Przez  2  tygodnie  Alma  jadła  tylko  rozgotowane  ziemniaki  i  nastąpiła  poprawa. 
Dziewczyna  poczuła,  że łatwiej jej  otwierać usta,  zęby  nie sąjuż tak  zaciśnięte,  jak wcześniej, stawy 
przestały  boleć.  Po  upływie  miesiąca  Almę  trudno  było  poznać.  Przez  3  miesiące  jej  jedynym 
pokarmem  były  zwykłe,  rozgotowane  ziemniaki  w  mundurkach,  dzięki  którym  stała  się  zdrowym 
człowiekiem. 

Sceptycznie  nastawiony  Czytelnik  na  pewno  uśmiechnie  się  z  niedowierzaniem:  “Cudów  nie  ma! 

Jak człowiek może tak nagle zrozumieć, w jaki sposób powinien się leczyć?" Może i cuda nie zdarzają 
się  na  świecie,  ale  istnieje  jeszcze  bardzo  słabo  znana  nam  sfera  ukrytych  możliwości  naszego 
mózgu, którą nazywamy intuicją. Myślę, że wielu osobom pomogła ona w krytycznych sytuacjach. W 
każdym  razie,  moja  intuicja  podpowiada  mi,  jak  pomóc  choremu  człowiekowi  i  z  reguły  mnie  nie 
zawodzi. Ale wróćmy do historii Almy. 

background image

Kiedy  wyzdrowiała,  zaczęła  pomagać  innym  ludziom,  cierpiącym  na  podobne  dolegliwości. 

Chodziła  po  szpitalach,  gabinetach  lekarskich  i  opowiadała  o  prostym  sposobie  leczenia 
poliar-tretyzmu. Ale wszędzie spotykała się z niedowierzaniem: “To niemożliwe1'. Jednak nie poddała 
się.  Ukończyła  medycynę  i  została  lekarzem.  Leczyła  ludzi,  wykorzystując  swoje  doświadczenie  i 
wiedzę. Dziś ma 80 lat, jest zdrowa, ruchliwa, zgrabna. 

Dlaczego więc ziemniaki wpadły w niełaskę? Wszystko przez to, że człowiek chce być mądrzejszy 

od  natury.  Od  dawna  przyznawano  ziemniakom  pierwszeństwo  przed  innymi  produktami.  Nie 
przypadkowo  dawnej  nazywano  je  drugim  chlebem.  Nasze  babki  zawsze  gotowały  ziemniaki  w 
mundurkach  lub  piekły  w  ogniu.  Podawano  ziemniaki  jako  oddzielne  danie  z  dodatkiem  kiszonej 
kapusty  lub  ogórka.  Nikt  nie  pomyślał  nawet  o  tym,  by  je  obierać  w  celu  otrzymania  frytek,  które 
oprócz  tkanki  tłuszczowej  i  zaparć  niczego  dać  nie  mogą.  Sposób,  w  jaki  zaczęto  używać  ziemniaki 
przypomina  przygotowywanie  cukru  z  buraków  -  proces,  w  którym  z  pożytecznego,  wartościowego 
produktu, jakim jest burak produkuje się truciznę w postaci białego cukru albo też oczyszczanie ziarna, 
polegające  na  zrywaniu  witaminowej  osłonjd,  by  został  tylko  biały,  trujący  krochmal.  W  skład 
ziemniaków  w  łupinach  wchodzi  20%  skrobi,  enzymy,  białka,  witaminy  B,  C,  beta-karoten,  kwasy 
organiczne, sole mineralne, potas, wapń, fosfor, żelazo i wiele innych pożytecznych związków. Do 90 
%  wszystkich  tych  substancji  znajduje  się  w  łupinie.  Według  najnowszych  danych  naukowych 
substancje  znajdujące  się  w  łupinie  ziemniaków  wykazują  właściwości  lecznicze  w  przypadku  takich 
chorób,  jak:  alergia,  nadciśnienie,  arytmia  -  zaburzenie  rytmu  serca,  ponadto  wzmacniają  ścianki 
naczyń krwionośnych, pomagają w przemianach organicznych, dostarczają wapń i żelazo, niezbędne 
dla  naszych  kości.  Pomagają  wyleczyć  cukrzycę,  wrzody  żołądka,  zapalenie  wątroby  i  dróg 
żółciowych,  likwidują  stany  zapalne  nerek.  To  jeszcze  nie  jest  pełny  spis  leczniczych  właściwości 
związków, znajdujących się w łupinie ziemniaka. Radzę krytycznie podchodzić do zalecenia, by grubo 
obierać  skórę  z  ziemniaków.  Enzymy,  zawarte  w  ziemniaku  spożywanym  ze  skórą  przekształcają 
skrobię w łatwo przyswajalne 

cukry,  które  dają  energię,  a  ich  resztki  wydalane  są  z  organizmu  w  postaci  wody  i  gazu  kwasu 

węglowego.  Ziemniaki  w  85  %  składają  się  ze  skrobi.  Skrobia  sama  nie  rozpuszcza  się  w  wodzie. 
Ziemniaki obrane ze skóry tracą enzymy przerabiające skrobię. Poza tym grudki skrobi tworzą gęstą 
kleistą  masę,  zalepiającą  naczynia  krwionośne  (prowadzi  to  do  miażdżycy  i  zniszczenia  naczyń 
krwionośnych).  Ponieważ  gotowana  skrobia  jest  uboga  w  tlen,  nie  odbywa  siQ  jej  pełne  spalanie. 
Sprzyja  to  powstawaniu  tkanki  tłuszczowej.  Z  powodu  nadmiernego  spożywania  frytek  w  latach 
80-tych Amerykanie są otyli i schorowani, a skutki tego zamiłowania do frytek wielu z nich odczuwa do 
dziś. 

Tym,  którzy  lubią  ziemniaki  przypominam,  że  obierając  je  ze  skóry,  pozbawiają  je  Państwo 

praktycznie 99% cennych  związków. “Ziemniaki  ze skórą mają nieprzyjemny smak i zapach" - może 
zauważyć  Czytelnik.  Zgadzam  się.  Ale  wszystko  zależy  od  tego,  jak  je  przyrządzimy.  Gotując 
ziemniaki należy wrzucić je do wrzątku, dodać przyprawy, zioła i liść laurowy. Zdrowsze są ziemniaki 
gotowane  na  parze.  Dla  mnie  najsmaczniejsze  są  ciasteczka  ziemniaczane.  Ziemniaki  należy  umyć, 
przekroić na pół, włożyć od piekarnika, posypać kminkiem, majerankiem itp. Piec 40-45 minut. Gdy są 
gotowe  posmarować  je  masłem,  posypać  posiekaną  pietruszką,  koprem  lub  szczypiorkiem.  Można 
podać do nich kapustę, ogórki, zsiadłe mleko - nie ma nic zdrowszego. 

“A  co  zrobić  wiosną?  Przecież  wiosną  ziemniaki  wegetują.  Powstaje  w  nich  trująca  substancja. 

Spożyte  wtedy  powodują  słabości,  niedomagania,  senność,  bóle  głowy."  -  może  powiedzieć 
dociekliwy  Czytelnik.  Zgadzam  się  z  tym  i  dlatego  radzę  od  l  marca  zupełnie  zrezygnować  z 
ziemniaków.  Natomiast  co  się  tyczy  poglądu,  że  w  skórce  może  być  dużo  trujących  związków,  to 
ostatnie  badania  wykazały,  że  w  skórkach  marchwi,  buraków,  ziemniaków,  jabłek  substancje  te  nie 
zatrzymują się dzięki wysokiej zawartości żelaza. Należy jednak być ostrożnym, kupując importowane 
ziemniaki.  Podczas  ich  przechowywania  stosuje  się  napromieniowywanie  cezem-137  i  kobaltem-60. 
Te  napromieniowane  bulwy  rzeczywiście  długo  się  przechowują  i  dobrze  wyglądają.  Ale  taki  sposób 
przechowywania niesie niebezpieczeństwo powstania w naszym organizmie nowotworów. 

background image

Znając teraz korzystne i złe właściwości ziemniaków, można je odpowiednio przygotowywać: 

1.    Gotowane  ziemniaki  z  kminkiem.  Umyć  ziemniaki,  ugotować  w  mundurkach,  a  później  obrać. 

Pokropić olejem roślinnym, posypać kminkiem i posiekaną pietruszką lub koperkiem. 

2.    Ziemniaki z grzybami. Ugotować ziemniaki na parze. Jeżeli nie ma specjalnego urządzenia do 

gotowania na parze, można położyć ziemniaki na emaliowanym durszlaku i postawić nad garnkiem z 
wrzątkiem. Potem ostrożnie zdjąć skórkę. W drugim garnku, w małej ilości wody ugotować grzyby, a 
następnie drobno je pokroić. Posypać nimi ziemniaki. Usmażyć na oleju cebulkę i polać nią ziemniaki 
z grzybami. Z wierzchu posypać posiekaną pietruszką lub koperkiem. 

Lecznicza moc jabłka 

Wschodnia  mądrość  głosi  “Każdego  dnia  zjedz  jabłko,  a  nie  będziesz  potrzebował  lekarza".  O 

jabłkach  i  ich  korzystnym  wpływie  na  zdrowie  można  byłoby  napisać  całą  książkę.  Ponieważ  różne 
źródła  tak  dużo  piszą  o  chemicznym  składzie  jabłek,  witaminach,  kwasach  organicznych, 
wchodzących  w  ich  skład,  to  nie  ma  sensu  jeszcze  raz  podkreślać  wartości  jabłka.  Chciałbym 
natomiast  podać  kilka  skutecznych  przepisów,  za  pomocą  których  możemy  wykorzystać  “leczniczą 
moc" jabłek. W Polsce jabłek nie brakuje, a ich jakość jest wysoka. Sok jabłkowy wspaniale oczyszcza 
organizm,  szczególnie  wątrobę,  nerki  i  woreczek  żółciowy.  Jeżeli  nie  mogą  Państwo  przeprowadzić 
oczyszczania wątroby według sposobu opisanego przeze mnie w poprzedniej książce (“Jak żyć długo 
i  zdrowo",  str.  162-166),  dlatego  że  nie  znosicie  oleju  roślinnego  lub  obawiacie  się,  że  wychodzące 
kamienie  mogą  przysporzyć  problemów,  należy  przeprowadzić  łagodną  kurację,  która  nie  jest  co 
prawda tak efektywna, ale pozwoli “rozpuścić" kamień. 

Przepis  nr  53:  Używać  tylko  świeżo  przygotowanego  soku  (soki  wytwarzane  przemysłowo  nie 

nadają się). Jabłka powinny być słodkie, ale można dodać trochę kwaśnych (antonówek). Smak soku 
powinien być przyjemny. Sok należy pić małymi łyczkami, każdy 

łyczek  potrzymać  chwilę  w  jamie  ustnej,  aby  dobrze  wymieszał  się  ze  śliną.  Po  spożyciu  soku 

niektóre  osoby  (mające  zakłóconą  mikroflorę  układu  pokarmowego)  mogą  mieć  nieprzyjemne 
odczucia  ze  strony  żołądka.  Czasem  mogąpojawić  się  wzdęcia.  W  takim  przypadku  sok  przed 
spożyciem trzeba bardzo dokładnie odfiltrować z drobinek miąższu. Oprócz tego należy przygotować 
układ  pokarmowy  do  przyjmowania  nadmiaru  kwasu.  W  tym  celu  przed  przeprowadzeniem  kuracji 
poleca  się  przez  tydzień  pić  1/2  szklanki  soku  na  15  minut  przed  każdym  posiłkiem.  Samą  kurację 
przeprowadzać przez 3 dni, przez ten czas niczego nie jeść. Korzystnie byłoby przebywać więcej na 
świeżym powietrzu i zażywać więcej ruchu. Codziennie wieczorem, przed snem bardzo pożądana jest 
kąpiel z siana (przepis nr 4). W ciągu całego dnia można pić tylko sok z jabłek. 

l dzień: 

godz. 8 rano - l szklanka soku jabłkowego 

godz. 10 rano - 2 szklanki soku 

godz. 12 w południe - 2 szklanki soku 

godz. 2 po południu - 2 szklanki 

godz. 4 po południu - 2 szklanki 

godz. 6 po południu - 2 szklanki 

godz. 8 wieczorem - 2 szklanki 

Drugiego i trzeciego dnia należy postępować tak samo. Jeżeli w czasie trwania kuracji nie nastąpi 

wypróżnienie, należy wypić zioła przeczyszczające, a najlepiej zrobić lewatywę. 

Ocet jabłkowy 

Wiele  osób  używa  octu  w  dużych  ilościach  w  potrawach  i  przetworach.  Ocet  winny  lub  biały 

destylowany  zawierają  składniki  niszczące  organizm,  np.  kwas  octowy  (C2H4O2).  Kwas  octowy, 
wchodzący w skład octu destylowanego niszczy czerwone krwinki, powoduje anemię, zakłóca procesy 
trawienne  i  zaburza  proces  prawidłowego  przyswajania  pokarmu.  Powoduje  marskość  wątroby, 
wrzodowe  zapalenie  jelita  grubego  itp.  (zwracam  na  to  uwagę  amatorów  marynowanych  ogórków, 
grzybków, różnych kiszonych sała- 

background image

kiszonych sałatek). Radzę unikać octu spirytusowego i winnego, aby nie mieć problemów ze strony 

układu pokarmowego. 

Zupełnie inne wartości posiada ocet jabłkowy. Zawiera w swoim składzie kwas jabłkowy (C2H6O5), 

Kwas zawarty z occie jabłkowym, łącząc się z zasadami i substancjami mineralnymi tworzy glikogen. 
Glikogen  pozwala  uregulować  cykl  menstruacyjny,  polepsza  stan  naczyń  krwionośnych,  sprzyja 
tworzeniu się czerwonych krwinek. Jedną z najcenniejszych wartości octu jabłkowego jest wyjątkowo 
wysoka  zawartość  potasu,  koniecznego  do  utworzenia  w  organizmie  określonego  zapasu 
energetycznego oraz wyciszenia układu nerwowego i uregulowania pracy hormonów. Sprzyja również 
zatrzymaniu w organizmie wapnia, żelaza, magnezu, chloru i krzemu. 

Ocet jabłkowy jest w sprzedaży, ale można go również przygotować samodzielnie (przepis na jego 

przygotowanie podam poniżej). 

Leczenie octem jabłkowym 

Przepis nr 54 (w przypadku utykania, spowodowanego silnym urazem): 

Ubić l żółtko -f l łyżeczkę miodu+ l łyżkę octu jabłkowego. Wszystko dokładnie wymieszać i wcierać 

w chore miejsce. 

Przepis nr 55 (półpasiec): 

4  razy  na  dzień  i  3  razy  nocą  (w  przypadku,  gdy  swędzenie  nie  pozwala  spać)  przykładać  na 

zaatakowane  miejsca  gazę,  nasączoną  nic  rozcieńczonym  octem  jabłkowym.  Po  5-10  minutach 
swędzenie ustępuje, a po upływie 3-7 dni półpasiec znika. 

Przepis nr 56 (nocna potliwość): 

Przed snem przetrzeć skórę octem jabłkowym. 

Przepis nr 57 (oparzenia): 

Przy  pomocy  gazy  zwilżyć  poparzoną  powierzchnię  skóry  octem  jabłkowym,  który  uśmierza  ból  i 

zapobiega tworzeniu się blizn. 

Przepis nr 58 (żylaki): 

Rano  i  wieczorem  przemywać  octem  jabłkowym  skórę  w  miejscach,  gdzie  są  rozszerzone  żyły  i 

rozcierać. Oprócz tego 

2  razy  dziennie  pić  l  szklankę  ciepłej  przegotowanej  wody  z  rozpuszczonymi  w  niej  2  łyżeczkami 

octu jabłkowego. Po miesiącu stosowania regularnych zabiegów żyły zaczną się zwężać. 

Przepis nr 59 ( dla kobiet wr ciąży): 

W  okresie  ciąży  przed  śniadaniem  pić  l  szklankę  ciepłej  wody  z  rozpuszczoną  w  niej  l  łyżeczką 

octu  jabłkowego.  Oprócz  tego,  przed  każdym  posiłkiem  wypijać  jeszcze  l  szklankę  przegotowanej 
wody z rozpuszczonymi w niej 2 łyżkami octu jabłkowego i 2 łyżkami miodu. W ostatnich 3 miesiącach 
ciąży 2 razy w tygodniu we wtorki i piątki do mieszanki dodawać jedną kroplę jodu. 

Przepis nr 60 (obfite krwotoki podczas miesiączki, przy hemoroidach, krwotoki z nosa): 

Pić codziennie 2 łyżeczki od herbaty octu jabłkowego na szklankę gotowanej wody. 

Przepis nr 61 (odchudzanie): 

Przed każdym posiłkiem wypijać l szklankę przegotowanej wody z 2 łyżeczkami octu jabłkowego. 

Przepis nr 62 (łzawienie oczu): 

Do jednej szklanki wody dodać l łyżeczkę octu jabłkowego i l kroplę jodyny. Pić raz dziennie przez 

2 tygodnie, potem tylko we wtorki i czwartki. 

Przepis nr 63 (utykanie spowodowane zapaleniem stawów): 

Przed  każdym  posiłkiem  pić  10  łyżeczek  od  herbaty  octu  jabłkowego.  W  ciągu  2  dni  dolegliwość 

ustąpi w 20%, a na 5-ty dzień w 50%. Po 30 dniach kuracji powinny zniknąć bóle stawów i zmniejszyć 
się utykanie. 

Przepis nr 64 (nadciśnienie): 

U  niektórych  osób  w  układzie  trawiennym  występuje  niedostatek  kwasu  solnego,  co  podwyższa 

ciśnienie krwi. Aby skutecznie walczyć z tą dolegliwością trzeba jeść mniej mięsa, a przed jedzeniem 
pić od l do 3 łyżeczek octu jabłkowego. Ciśnienie krwi zauważalnie obniża się. Okresowo ocet można 
“przegryzać" l łyżeczką miodu. Wówczas efekt będzie jeszcze lepszy. 

Przepis nr 65 (ból głowy): 

background image

Do garnuszka nalać 1/2 szklanki octu jabłkowego i 1/2 szklanki przegotowanej wody. Wymieszać i 

postawić na małym ogniu. 

background image

Kiedy roztwór zagotuje się, garnuszek zdjąć i zrobić inhalację. Wdychać parę powoli 75 razy. Jeżeli 

ból głowy nie minie całkowicie, to na pewno przynajmniej znacznie osłabnie. 

Przygotowanie octu jabłkowego 

Ilość  zależy  od  tego,  do  jakich  celów  się  go  przygotowuje.  Odrzucić  zgniłe  lub  robaczywe  części 

jabłek  (nie  obierać  ze  skórki).  Jabłka  wraz  z  gniazdami  nasiennymi  przekręcić  przez  maszynkę  do 
mięsa.  Otrzymaną  masę  włożyć  do  emaliowanego  lub  szklanego  naczynia  z  szeroką  szyjką,  dodać 
ciepłej przegotowanej wody (l litr wody na 800 g jabłek). Na każdy litr wody dodać 100 g miodu, 10 g 
drożdży  piekarskich  i  20  g  czarnego  podsuszonego  chleba.  Zakryć  naczynie  i  odstawić  do 
sfermentowania przy temperaturze 20-30°C (fermentacja zachodzi lepiej przy stałej temperaturze i gdy 
szyjka  naczynia  jest  jak  najszersza),  W  ciągu  pierwszych  10  dni  zawartość  naczynia  należy 
codziennie  przemieszać  drewnianą  łyżką.  Po  upływie  10  dni  przełożyć  do  worka  z  gazy  i  odcisnąć. 
Otrzymany sok jeszcze raz przefiltrować i przelać do naczynia z szeroką szyjką. Na l litr otrzymanego 
soku  dodać  80  g  miodu  i  wymieszać  drewnianą  łyżką  do  całkowitego  rozpuszczenia.  Naczynie 
przykryć  gazą  i  postawić  w  ciepłym  miejscu  (temperatura  +25°C  -  +30°C).  Ocet  jest  gotowy  w 
momencie  gdy  płyn  zjaśnieje.  W  zależności  od  rodzaju  jabłek,  miodu  i  ilości  wody  oraz  innych 
czynników trwa to zwykle 40-60 dni. Gdy płyn zjaśnieje, filtruje się go, przelewa przy pomocy lejka do 
0,5-litrowych butelek. Butelki należy szczelnie zamknąć (korek można zalać woskiem) i przechowywać 
w  chłodnym  miejscu.  Tak  przygotowany  ocet  można  wykorzystywać  zgodnie  z  powyższymi 
przepisami,  a  także  jako  dodatek  do  surówek  i  innych  potraw.  Jeszcze  raz  chcę  zwrócić  uwagę,  że 
tylko ocet jabłkowy można używać jako kwaśny dodatek do potraw. 

Przeziębiliśmy się? 

Wiosną i jesienią często czujemy, że “chwyta" nas przeziębienie albo grypa. Cieknie nam z nosa, 

boli głowa, dokucza słabość 

w całym ciele. Ze zdrowotnego punktu widzenia jest to reakcja obronna, ponieważ organizm przez 

wszystkie  otwory  próbuje  wydalić  razem  ze  śluzem  nadmiar  bakterii  chorobotwórczych,  które 
wyhodowaliśmy  we  własnym  ciele  przez  nadmierne  spożycie  mięsa,  tłuszczu,  słodyczy  i  tym 
podobnych “trucizn". 

Mówiąc prościej, organizm walczy z chorobą poprzez oczyszczanie się. Jest to reakcja obronna, i 

czasami towarzyszy jej podwyższona temperatura. Proces ten trwa zwykle 4-7 dni i dlatego nie należy 
śpieszyć  się  z  obniżaniem  temperatury  środkami  przeciwgorączkowymi.  Jeżeli  nie  jest  ona  bardzo 
wysoka, spróbujcie Państwo pomóc organizmowi, wypełniając następujące zalecenia: 

1. W ciągu pierwszych dwóch dni proszę zrezygnować z jakiegokolwiek jedzenia, oprócz warzyw, 

owoców  i  ich  soków  (najlepiej  świeżo  przygotowanych)  albo  przeprowadzić  detoksykację  (patrz  str. 
45) Pamiętajcie Państwo, że kiedy jecie w czasie choroby, to karmicie nie ciało, a chorobę. 

2.    Pijcie  jak  najwięcej  ciepłych  płynów  z  owoców  porzeczki,  maliny,  poziomki  (od  l  do  3  litrów 

dziennie), koniecznie dodając miód, by łatwiej wydalić śluz i toksyny z organizmu. 

3.  Regularnie  wietrzcie  pomieszczenie,  w  którym  przebywacie.  Powietrze  wzbogacone  w  tlen 

przyśpiesza proces oczyszczania się organizmu. 

4.  Jeżeli  tylko  macie  Państwo  taką  możliwość,  bierzcie  4  razy  dziennie  naprzemienny  prysznic 

(gorący i lekko ciepły, ale nie zimny, przez 2-3 minuty). Jest to hydromasaż naczyń krwionośnych, w 
wyniku którego naczynia łatwiej się oczyszczają. 

5. Po wzięciu prysznica radzę namoczyć mały ręcznik w roztworze soli (4 stołowe łyżki zwykłej soli 

rozpuścić w l litrze wody) i natrzeć ciało, po czym nie wycierać się, a jedynie założyć na wilgotne ciało 
czystą bieliznę. 

6.    Doskonałym środkiem na pokonanie każdej infekcji jest lewatywa czosnkowa, robiona podczas 

choroby.  Należy  ją  robić  w  ciągu  pierwszych  trzech  dni  rano  i  wieczorem.  Do  200  mililitrów  ciepłej, 
przegotowanej wody należy dodać sok z 1/2 ząbka czosnku, zwilżyć koniec lewatywy i odbyt olejem 
roślinnym i wprowa- 

background image

dzić płyn. Zabieg ten nie tylko przyśpieszy wyzdrowienie, ale również poprawi koloryt cery. 

7.  W  przypadku  podwyższonej  temperatury  proszę  nie  śpieszyć  się  z  przyjmowaniem  środków 

przeciwgorączkowych  i  antybiotyków.  Pierwsze  przeszkadzają  organizmowi  samodzielnie  walczyć  z 
chorobą,  drugie,  chociaż  zniszczą  część  bakterii  chorobotwórczych,  to  jeszcze  bardziej  zaszkodzą 
pożytecznym  bakteriom.  Po  pewnym  czasie  bakterie  chorobotwórcze  znów  “zbiorą  siły"  i  zaatakują 
organizm,  a  szkodę,  jaką  wyrządzicie  Państwo  mikroflorze  układu  trawiennego  będziecie  długo 
naprawiać.  Przy  wysokiej  gorączce  proszę  spróbować  sprawdzonego  ludowego  sposobu:  do  l  litra 
ciepłej  wody  dodać  5  stołowych  łyżek  octu  jabłkowego  lub  winnego.  Gąbką,  maczaną  w  roztworze 
natrzeć  ciało  i  nie  wycierając  założyć  bieliznę.  Po  30-40  minutach  można  opłukać  ciało  stosując 
prysznic naprzemienny. Jeżeli to nie pomoże, proszę dobrze zmoczyć cienkie bawełniane skarpetki w 
jabłkowym lub winnym occic, założyć je na stopy, a na wierzch włożyć jeszcze jedną parę skarpetek - 
grubych i ciepłych. Proszę położyć się do łóżka, dobrze przykryć i pić herbatę malinową z miodem, im 
więcej, tym lepiej, dopóki się Państwo porządnie nie wypocicie. 

Więcej  o  tym,  co  robić  w  przypadku  przeziębienia  można  przeczytać  w  książce  “Jak  żyć  długo  i 

zdrowo", str. 201-208. 

Maliny zamiast aspiryny 

Jak  się  okazuje,  maliny  zawierają  kwas  acetylosalicylowy  lub  aspiryną,  w  dodatku,  co  bardzo 

istotne, w postaci naturalnej, nie wywołującej żadnych skutków ubocznych. 

Doświadczeni  lekarze  zawsze  przestrzegaj  ą  tych,  którzy  stosują  aspirynę,  by  jej  nie  nadużywali, 

gdyż  to  prowadzi  do  zniszczenia  błony  śluzowej  układu  pokarmowego.  Coraz  więcej  chorych  nie 
toleruje  aspiryny  ani  zawierających  ją  preparatów  i  dlatego  maliny  mogą  być  niczym  balsam  dla  ich 
żołądka i nie tylko. 

Amerykańscy  uczeni  ze  stanu  Michigan  (USA)  stwierdzili,  że  aspiryna  zapobiega  tworzeniu  się 

nowotworów złośliwych i może neutralizować rakotwórcze działanie nikotyny. Wystarczy zażywać 

2-3 tabletki na tydzień i ryzyko zachorowania na raka stanie się minimalne. Ta wiadomość szybko 

obiegła wszystkie kraje i aspiryna stała się niezwykle popularna nie tylko w Ameryce. W tym czasie ich 
koledzy,  pracownicy  naukowi  jednego  z  uniwersytetów  stanu  Yermont  (USA)  doszli  do  innego 
wniosku,  który  zdawałoby  się  nie  ma  odniesienia  do  aspiryny.  Stwierdzili  oni,  że  niektóre  rodzaje 
otępienia starczego (wliczając w to chorobę Parkinsona i Alzheimera) są spowodowane obecnością w 
organizmie  nadmiaru  aluminium  (glinu).  Szczególnie  niebezpieczna  forma  otępienia  -  choroba 
Alzheimera dotknęła prawie 3 miliony Amerykanów i zajęła 4 miejsce w statystyce przyczyn zgonów w 
starszym  wieku.  A  co  ma  z  tym  wspólnego  aspiryna?  -  słusznie  zapyta  Czytelnik.  Okazuje  się,  że 
aluminium jest jednym z komponentów syntetycznej aspiryny i jej pochodnych. Tak się więc składa, że 
na  jedno  pomagamy,  na  drugie  szkodzimy.  Dlatego  proszę  ostrożniej  obchodzić  się  z  aspiryną,  a 
także  z  aluminiowymi  naczyniami,  aluminiową  folią,  w  którą  zawijacie  jedzenie  i  aluminiowymi 
puszkami, z których pijecie napoje czy piwo. 

Jak  tu  się  nie  zachwycać  mądrością  natury,  która  oprócz  aspiryny  “dołożyła"  do  malin  witaminy 

A,C,  K,  E,  witaminy  z  grupy  B,  sole  mineralne  żelaza,  wapnia,  potasu  i  jeszcze  wiele  innych 
pożytecznych  składników,  dzięki  którym  maliny  przyśpieszają  krążenie  krwi,  zmniejszają  obrzęki, 
pomagają  przy  bólach  głowy,  oczyszczają  i  rozrzedzają  krew,  innymi  słowy  działają  jak  silne  środki 
moczopędne,  napotne,  antyseptyczne,  ogólnowzmacniające,  wita-minizujące,  przeciwbólowe, 
przeciwnowotworowe, a co najważniejsze - nie powodują żadnych skutków ubocznych. 

Wszystkie  opisane  właściwości  lecznicze  mają  nie  tylko  owoce  malin,  ale  także  liście  i  gałązki. 

Teraz  wróćmy  do  naszego  przeziębienia.  Leczniczy  napój  z  malin  przygotowujemy  w  następujący 
sposób. 

Przepis nr 66: 

Łyżkę stołową owoców (świeżych lub suszonych), drobno pociętych liści lub gałązek malin zalać l 

szklanką wrzątku i parzyć przez 20 minut. Dodać l łyżeczkę miodu. Po wypiciu położyć się do łóżka i 
ciepło okryć. Przy przeziębieniu i grypie należy wypijać 4-5 filiżanek na dzień. Jedzenie malin przynosi 
ogromne korzyści, 

background image

ale  nie  należy  ich  nadużywać.  Wszystko  dobre,  co  stosowane  z  umiarem.  A  umiar  to  4-5  łyżek 

stołowych  owoców  na  dzień.  Podczas  choroby  napar  z  malin  należy  pić  ciepły,  a  kiedy  zaczniecie 
Państwo zdrowieć - można różnie. 

Eliksir malinowy 

4  stołowe  łyżki  soku  malinowego,  sok  z  1/2  cytryny,  2  szklanki  wody,  2  łyżki  stołowe  miodu,  2 

kawałki lodu. 

Kefir malinowy (najlepiej spożywać na kolację) 8 stołowych łyżek zmiksowanych świeżych malin, l 

szklanka kefiru (a lepiej kwaśnego mleka), miód do smaku. 

Koktajl malinowo-agrestowy 

15 dkg malin, 15 dkg agrestu, l szklanka wody mineralnej, 2 stołowe łyżki miodu. Owoce przetrzeć 

przez sito, dodać wodę i miód. 

Być może przepisy te wydadzą się komuś zbyt pracochłonne, ale to Wy jesteście panami swojego 

organizmu  i Wy  wybierajcie.  Na  szczęście  dla  leni  medycyna  ludowa  zna  dużo  przepisów,  które  nie 
wymagają  żadnego  wysiłku.  Przepis,  który  podam  poniżej  należy  wykorzystać  od  razu,  gdy  tylko 
zacznie  Państwa “łapać" przeziębienie. Jak Państwo  sądzą:  dlaczego małe dziecko ssie palec?  Aby 
jego organizm był odporny na infekcje (angina, grypa itd.).Na przestrzeni wieków mieszkańcy Syberii 
profilaktycznie 

przeciw 

grypie 

ssali 

kamień. 

Lekarze 

nazywali 

tę 

niezwykłą 

terapię 

samookłamywaniem  się,  jednak  w  trakcie  najnowszych  badań  potwierdziło  się,  że  ssanie  kamienia 
jest  całkiem  efektywną  metodą  zapobiegania  grypie.  Rzecz  w  tym,  że  podczas  ssania  wydziela  się 
obficie  ślina,  rozpuszczająca  substancje  mineralne,  z  których  składa  się  kamień.  Związki  te  zasilają 
system immunologiczny organizmu. A jeżeli wziąć pod uwagę, że przez jamę ustną w ciągu 30 minut 
przepływa około 4 litrów krwi, pozostaje tylko zdumiewać się nad mądrością naszych przodków. Dużą 
zaletą tego “lekarstwa" jest także i to, że jest ono dostępne dla każdego bez recepty. 

Jedyny  nieprzyjemny  skutek  uboczny  to  możliwość  przypadkowego  połknięcia  “preparatu"  .Aby 

tego  uniknąć,  jeżeli  nie  mamy  pod  ręką  kamyczka,  można  długo  ssać  suszone  rodzynki  lub  morele. 
Zapewniam Państwa, że efekt jest doskonały. 

Czystość - gwarancją zdrowia! 

Brak  widocznego  brudu  w  kuchni  jeszcze  nie  gwarantuje,  że  naszemu  zdrowiu  nic  nie  zagraża. 

Podstawowe  niebezpieczeństwo  stanowią  bakterie  pokarmowe.  Zatrucia  pokarmowe  nie  zawsze 
wywołują  tak  gwałtowne  reakcje  organizmu  jak  torsje,  bóle  brzucha,  zawroty  głowy.  Czasami  po 
jedzeniu  może  po  prostu  zaboleć  głowa,  pojawić  się  senność,  słabość,  a  przyczyną  tego  może  być 
zwykły  ryż,  który  ugotowaliśmy  wieczorem  i  zostawiliśmy  na  kuchence  do  rana.  Aby  maksymalnie 
zabezpieczyć się przed działaniem bakterii chorobotwórczych proszę stosować poniższe zasady: 

1.    Żadnej  potrawy,  nawet  warzywnej  czy  mącznej  (odnosi  się  to  też  do  chleba)  nie  wolno 

zostawiać na stole dłużej niż l ,5 godziny. Już temperatura pokojowa sprzyja szybkiemu rozmnażaniu 
się bakterii chorobotwórczych. 

2.    Dobra  gospodyni  powinna  mieć  w  domu  przynajmniej  4  deseczki  do  krojenia  -  oddzielnie  do 

mięsa, ryb, warzyw, owoców i gotowych produktów (ser, kiełbasa, wędliny). Najlepiej jeśli będą one z 
plastiku,  który  dobrze  się  myje  i  nie  zatrzymuje  zapachów.  Po  zakończeniu  prac  kuchennych  stół, 
zlewozmywak  i  całe  kuchenne  “oprzyrządowanie"  należy  oczyścić  przy  pomocy  środków  myjących  i 
dezynfekujących. 

3.  Aby  zmniejszyć  niebezpieczeństwo  zachorowania  na  salmonellę  koniecznie  proszę  myć  jajka 

przed  spożyciem,  a  jeżeli  jecie  Państwo  jajka  na  miękko  proszę  przed  spożyciem  dodać  2-3  krople 
soku z cytryny. Gdyby doszło do zatrucia pokarmowego, należy postąpić tak: 

Przepis nr 67: 

l  łyżeczkę  herbaty,  najlepiej  zielonej,  zalać  l  szklanką  wrzątku,  odstawić  na  5-10  minut.  Do 

zaparzonej herbaty dolać 2 stołowe 

background image

łyżki mleka lub 3 łyżeczki śmietanki do kawy i wsypać l łyżeczkę soli. Wszystko wymieszać i wypić. 

Tak  przygotowana  herbata  nie  tylko  oczyszcza  układ  pokarmowy,  ale  także  zapobiega  powstawaniu 
gazów 

Podobny  efekt  daje  napar  z  rodzynek,  który  przeczyszcza  jelita,  a  oprócz  tego  likwiduje  ich 

zapalenie, usuwa zaparcia i nalot na języku. Przygotowanie naparu jest proste: 

Przepis nr 68: 

1/5  szklanki  napełnić  dobrze  umytymi  rodzynkami,  zalać  do  pełna  wrzątkiem,  odstawić  do 

ostygnięcia, a następnie wypić. 

Jeśli  już  mowa  o  zielonej  herbacie,  podam  jeszcze  jeden  przepis,  który  w  naszych  “ciężkich 

czasach" może się wielu osobom przydać. Często wieczorkiem przychodzą przyjaciele i znajomi, aby 
porozmawiać,  pośmiać  się  i  trochę  rozluźnić.  Oczywiście  od  dawna  wiadomo,  że  najlepiej  rozluźnia 
alkohol, powiem więcej: używany regularnie w minimalnych ilościach (kobiety 25 ml, mężczyźni 50 ml 
mocnego  trunku  lub  100-150  ml  dobrego  czerwonego  wina  na  dobę)  nie  tylko  rozluźnia  system 
nerwowy, ale wspaniale przeciwdziała powstawaniu chorób serca i układu krwionośnego. Jeśli wierzyć 
badaniom, o których wspomniałem powyżej, alkohol o 40% obniża ryzyko zawału serca. Jeśli chodzi o 
moją opinię, to zgadzam się całkowicie z tym spostrzeżeniem na podstawie słów moich pacjentów. 

Osoby,  które  regularnie  przed  snem  pij  ą  po  1-2  stołowe  łyżki  wódki  lub  koniaku  zauważają,  że 

stają  się  lepsze,  śpią  spokojniej,  poprawia  się  im  apetyt,  samopoczucie  i  pamięć,  są  bardziej 
zrelaksowane. I jak tu nie wspomnieć słów wielkiego Hipokratesa, który parę tysięcy lat temu mądrze 
zauważył: “Trucizna może  być lekarstwem - wszystko  zależy  od dawki". Tylko  że  w tą dawką różnie 
bywa,  kiedy  pijesz,  to  o  tym  nie  myślisz,  a  kiedy  budzisz  się  rano,  zaczynasz  rozumieć,  że  wielki 
Hipokrates jak zwykle miał rację. 

Herbata leczy 

Przepis nr 69: 

W  przypadku  zatrucia  alkoholem  (“kac"),  lekami  lub  innymi  środkami,  jako  antidotum  pije  się 

bardzo mocną, gorącą i słodką herbatę z mlekiem: l łyżeczkę herbaty (zielonej lub czarnej) zalać 

100 ml wrzątku, wsypać 4 łyżeczki cukru i dodać l -2 łyżki stołowe mleka lub 2 łyżeczki śmietanki. 

Apteka w filiżance herbaty 

Ostatnio dużo się pisze o herbacie, ale opinie o niej są rozbieżne. Jedni uważają, że herbata jest 

niezbędna dla normalnej pracy serca i naczyń krwionośnych i radzą pić po 5-6 filiżanek dziennie. Inni, 
przeciwnie,  widzą  w  herbacie  głównego  niszczyciela  układu  pokarmowego  i  ogólnie  zdrowia, 
ponieważ  herbata  zakwasza  organizm,  powodując  kwaśny  odczyn  krwi  i  dlatego  nie  radzą  jej  pić  w 
ogóle.  Gdzie  jest  prawda?  Jak  zwykle  leży  po  środku.  Herbatę  można  i  należy  pić,  szczególnie  jeśli 
jest  to  zielona  herbata.  Myślę,  że  spory  na  temat  herbaty  są  związane  z  tym,  że  nie  zawsze 
prawidłowo się ją pije i przygotowuje. Świeżo parzona herbata (pita maksymalnie w ciągu godziny od 
chwili  przygotowania)  rozszerza  naczynia  krwionośne,  uaktywnia  wyczerpany  układ  nerwowy, 
poprawia  pracę  serca,  usuwa  zmęczenie  i  znużenie,  orzeźwia,  oczyszcza  krew,  wymywa  pierwiastki 
promieniotwórcze,  likwiduje  ból  głowy  (typu  migrenowego,  ale  jest  słabym  środkiem),  a  także 
zapobiega chorobom nowotworowym. W świeżej, prawidłowo zaparzonej herbacie znajduje się około 
80  związków  leczniczych!  Najważniejsze  z  nich  to  katechiny.  Duży  błąd  robią  ci,  którzy  piją  herbatę 
bez cukru (najczęściej żeby nie utyć lub nie zachorować na osteoporo-zę). Niestety, cukier używamy 
od  lat  dziecięcych  i  dlatego  organizm  przyzwyczaił  się  do  niego  (2-3  łyżeczki  w  ciągu  dnia  nie 
zaszkodzą,  za  to  wydobędą  z  herbaty  to,  co  pożyteczne  -  katechiny).  Oto  więc,  jak  prawidłowo 
zaparzyć herbatę. 

Przepis nr 70 (na l osobę): 

Porcelanowy  czajniczek  wyparzyć  wrzątkiem,  włożyć  do  niego  l  kostkę  (lub  l  łyżeczkę)  cukru, 

wsypać l łyżeczkę herbaty i zalać 1/2 szklanki wrzątku. Czajniczek zakryć, z wierzchu położyć ręcznik 
na  5-10  minut  i  już  herbata  jest  gotowa  do  spożycia.  Dwie  -  trzy  filiżanki  prawidłowo  zaparzonej 
herbaty zawsze będą służyć naszemu zdrowiu. 

background image

Mc tak nie zmienia człowieka, jak przejście od gorszego do lepszego. 

mądrość Wschodu 

Żegnaj łysino! 

Jak  podaje  statystyka,  mężczyźni  boją  się  wypadania  włosów  bardziej  niż  impotencji.  Sądzę,  że 

domyślacie się Państwo dlaczego. Brak impotencji można ukryć, a brak włosów dość trudno. Tak się 
już utarło,  że  podświadomie łączymy bujność  włosów  z możliwościami seksualnymi. Ta symboliczna 
rola włosów jest jednąz głównych przyczyn obawy mężczyzn przed wyłysieniem. 

Jak  twierdzą  historycy  Juliusz  Cezar  niezmiernie  lubił  swój  wieniec  laurowy  i  stale  go  nosił  tylko 

dlatego,  że  skrywał  on  jego  łysinę.  A  gdy  Napoleon  Bonaparte  spotkał  się  z  rosyjskim  imperatorem 
Aleksandrem,  aby  omówić  przyszłość  Europy,  rozmowa  zakończyła  się  pogawędką  o  środkach 
przeciw wypadaniu włosów. Łysiejący gotów jest wypróbować każdy specyfik, jeśli istnieje choćby cień 
nadziei,  że  po  jego  zastosowaniu  włosy  odrosną.  Mądrzy  i  życiowo  doświadczeni  ludzie  skłonni  są 
uwierzyć  w  każdą,  nawet  najbardziej  niedorzeczną  metodę,  która  choćby  mgliście,  ale  obiecuje 
odzyskanie włosów. 

Przez  całe  wieki  nieuczciwi  sprzedawcy  dorabiali  się,  oferując  szarlatańskie  środki  przeciwko 

łysieniu, a dotknięci tą dolegliwością setki lat szukali “cudownego" lekarstwa. 

Bardzo bym nie chciał rozczarować tych, którzy przywykli wierzyć w cuda, ale w przypadku łysienia 

“cudów"  nie  ma.  Cud  może  zdarzyć  się  wtedy,  gdy  ten,  kto  traci  włosy  spróbuje  pojąć  prawdziwą 
przyczynę ich wypadania. 

Temat  łysienia  jest  mi  szczególnie  bliski,  gdyż  od  wielu  już  lat,  dzień  po  dniu  walczę  o  każdy 

włosek na swojej głowie i chcę powiedzieć, że w ciągu ostatnich lat włosów nie ubyło, a wręcz trochę 
przybyło. Ci zaś, którzy skorzystali z moich porad, mogą 

151 

background image

pochwalić się dużo większymi sukcesami w “odhodowywaniu" włosów, niż ja. Trudno to uzasadnić, 

można jedynie podsumować stwierdzeniem, że “szewc bez butów chodzi". 

Zajmijmy się teraz już  bezpośrednio problemem łysienia. Naukowo stwierdzono, że człowiek traci 

od 50 do 100 włosów na dobę. Znajdujemy je na grzebieniu, poduszce itd. Nie warto się tym jednak 
martwić, gdyż nasze włosy rosną według określonego cyklu. Każdy włos przyrasta od l do l ,5 cm w 
ciągu  miesiąca  i  rośnie  tak  średnio  przez  4  lata.  Potem  pozostaje  w  stanie  spoczynku  przez  okres 
około trzech miesięcy, dopóki nie zostanie zastąpiony nowym włosem. 

Mechanizm łysienia 

Skóra głowy ma najbardziej rozgałęzioną sieć naczyń krwionośnych. Oznacza to, że w porównaniu 

z innymi częściami ciała, wymaga ona większego dopływu krwi. 

Przy  nasadzie  każdego  włosa  znajduje  się  swoista  wypukłość  tkanki  w  kształcie  pęcherzyka, 

odpowiedzialna za jego odrastanie. 

ą 

“Życie"  włosa  zależy  od  kondycji  tego  “pęcherzyka",  ta  zaś  uzależniona  jest  od  przepływu  krwi. 

Jeżeli  z  jakiegoś  powodu  cyrkulacja  krwi  jest  upośledzona,  wówczas  włosy  nie  mogą  odrosnąć. 
Czubek głowy, tzw. ciemię jest najsłabiej ukrwionym miejscem. Oto dlaczego u większości mężczyzn 
włosy  wypadają  najpierw  na  czubku  głowy,  co  dobitnie  świadczy  o  tym,  że  przyczyną  utraty  włosów 
jest niewłaściwy obieg krwi w skórze głowy. 

Mężczyźni  przeważnie  łysieją  z  wiekiem,  gdyż  cyrkulacja  krwi  w  skórze  głowy  w  wieku  lat 

czterdziestu  nie  jest  już  tak  dobra,  jak  u  dwudziestolatka.  Innymi  słowy,  w  wyniku  starzenia  się 
organizmu,  naczynia  krwionośne  tracą  zdolność  odżywiania  skóry  głowy.  Prawie  wszyscy  ludzie, 
którzy  zaczęli  tracić  włosy,  robią  ten  sam  błąd:  unikają  dotykania  głowy  w  obawie,  że  każde  takie 
dotknięcie spowoduje jeszcze większe ubytki. I dlatego rozczesują włosy ostrożnie, tak, aby grzebień 
nie  dotykał  skóry,  nie  ciągnął  i  nie  wyrywał  włosów.  A  czyż  rozcieranie  i  masaż  nie  są  najlepszymi 
sposobami na zwiększenie ukrwienia każdej części ciała? Aby 

przywrócić  właściwe  krążenie  krwi  powinniśmy  rozcierać  skórę  głowy,  szczególnie  w  tych 

miejscach, gdzie włosy rzedną. Kobiety łysiej ą rzadziej niż mężczyźni, gdyż mają nawyk po sto razy 
dziennie  poprawiać  fryzurę.  Wciąż  ciągną,  rozczesują,  masują  swoje  włosy,  by  wyglądały  one  jak 
najlepiej.  Wszystkie  te  czynności  pobudzają  skórę  głowy,  a  to  tworzy  dobre  warunki  do  właściwej 
cyrkulacji krwi. Oprócz tego kobiety, dzięki obecności w ich organizmie estrogenów, o 60% rzadziej niż 
mężczyźni są narażone na uszkodzenia układu krążenia. Dzisiaj zostało już udowodnione, że nie ma 
takich  szamponów,  kremów  czy  emulsji,  których  użycie  gwarantowałoby,  że  ich  składniki  zostaną 
wchłonięte  przez  cebulki.  Rola  skóry  polega  przecież  na  tym,  że  stanowi  ona  barierę  ochronną, 
utrudniającą  przenikanie  do  organizmu  obcych  substancji  ze  środowiska  zewnętrznego.  Górne 
warstwy  skóry  wchłaniają  trochę  tłuszczu  -  i  to  wszystko.  Chociaż  trzon  włosa  jest  porowaty  i  może 
wchłaniać  roztwory  chemiczne,  takie  jak  farby  do  włosów,  środki  rozjaśniające  itp.,  nie  znaczy  to 
jednak, że po trzonie jakieś substancje mogą dotrzeć do cebulek i stymulować porost nowych włosów. 
Odżywianie cebulek z zewnątrz jest niemożliwe. Na dzień dzisiejszy nie znaleziono dowodów na to, że 
jakieś  witaminy  lub  inne  substancje  mogą  ożywić  cebulki  i  dać  początek  wzrostowi  nowych  włosów. 
Zachowujemy włosy z boków głowy i na potylicy dlatego, że dopływ krwi do tych części jest łatwiejszy. 
Oprócz  tego,  w  tych  miejscach  cieńsza  jest  warstwa  mięśni  i  tłuszczu,  pełniąca  rolę  “poduszki"  dla 
naczyń  krwionośnych  i  powodująca  ich  zwężenie.  Na  skroniach,  czole  i  ciemieniu  warstwa  tłuszczu 
jest  bardzo  cienka  i  nie  ma  tam  tkanki  mięśniowej.  Im  bardziej  naprężona  jest  skóra  głowy,  np.  w 
rezultacie napięcia lub stresu, tym bardziej zwężają się naczynia krwionośne i tym mniej krwi dochodzi 
do  cebulek.  Właśnie  zwężenie  naczyń  włoskowatych  w  skórze  głowy,  spowodowane  nadmiernymi 
stresami  i  napięciami  dzisiejszego  życia  prowadzi  do  całkowitego  wyłysienia  mężczyzn.  Tak  więc, 
główną  przyczyną  łysienia  jest  zła  cyrkulacja  krwi  w  skórze  głowy.  W  niej  znajduje  się  najbardziej 
skomplikowana  w  całym  organizmie  sieć  naczyń  włoskowatych,  wymagających  dużych  ilości  krwi. 
Przy tym dopływ krwi do skroni, czoła i ciemienia jest najgorszy. Zmniejszo- 

background image

ny  dopływ  krwi  doprowadza  do  osłabienia  cebulek,  co  powoduje  ich  niezdolność  do  wytwarzania 

nowych włosów. 

Ogromne  znaczenie  dla  wzrostu  i  wypadania  włosów  ma  nie  tylko  dobre  ukrwienie,  ale  także 

jakość  odżywiającej  skórę  krwi.  Zauważono,  że  osoby,  które  jedzą  dużo  mięsa,  tracą  włosy  z  tyłu 
głowy, a ci, którzy lubią słodycze - zwykle z przodu. Obecność włosów lub ich brak odzwierciedla stan 
całego organizmu dlatego, że tylko czysta i zdrowa krew może gwarantować dobry wygląd włosów. 

Dlatego proszę: 

1.    Nie zanieczyszczać swojego organizmu przez nieprawidłowe odżywianie; 

2.      Chronić układ krwionośny przed nadmiarem cholesterolu; 

3.      W  porę  oczyszczać  organizm,  stosować  naprzemienne  prysznice,  więcej  przebywać  na 

świeżym powietrzu i nie zapominać o gimnastyce oddechowej. 

Wszystkie  te  zabiegi  będą  sprzyjały  uzdrowieniu  układu  krwionośnego.  Myślę,  że  nie  ma  sensu 

opisywać,  w  jaki  sposób  należy  wypełniać  powyższe  zalecenia.  Szczegółowe  informacje  znajdą 
Państwo  w książce “Jak żyć długo i  zdrowo" na stronach 77-84,87-102,114-115,159-174. Chciałbym 
jedynie  bardziej  szczegółowo  omówić  zabieg  masażu  skóry  głowy,  a  właściwie  specjalnego  jej 
rozcierania.  Właśnie  ten  zabieg  zapewni  Państwu  dziewięćdziesięcioprocentowe  “zwycięstwo  nad 
łysiną". 

Masaż glowy 

Najtrudniejszym  zadaniem  jest  przekonanie  łysiejącego  o  konieczności  masowania  i  czesania 

szczotką części głowy z przerzedzonymi włosami. A przecież fakty potwierdzają, że w ciągu długich lat 
pracy  specjalistów  (fryzjerów,  dermatologów)  ani  razu  nie  odnotowano  przypadku  zwiększenia  się 
łysiny na skutek masażu. 

Do masażu głowy najlepiej używać niedużego ręcznika kąpielowego, miękkiego i puszystego. 

Przepis nr 71: 

Przygotować roztwór z l litra ciepłej wody i 2 stołowych łyżek soli, namoczyć w nim ręcznik, lekko 

wykręcić i nacierać ły- 

siejące  miejsca  na  głowie.  Szczególną  uwagę  należy  zwrócić  na  te  miejsca,  gdzie  włosy  jeszcze 

nie  wypadły.  Celem  masażu  jest  stopniowe  przywrócenie  właściwego  krążenia  w  sieci  naczyń 
włosowatych  skóry  głowy,  po  to,  aby  zregenerować  cebulki.  Proszę  jednak  nie  oczekiwać 
natychmiastowych  rezultatów.  Proces  łysienia  trwa  latami,  przywrócenie  włosów  zajmie  nie  mniej 
czasu, ale jeśli będziecie Państwo cierpliwi, Wasze włosy mogą odrosnąć. Od momentu rozpoczęcia 
masaży do pojawienia się pierwszych nowych włosów mijają 3-4 miesiące. 

Włosy  wypadające  przy  nacieraniu  to  te,  które  wychodzą  w  sposób  naturalny.  Te,  które  nie 

sąjeszcze gotowe, by wypaść, nie wypadną nawet podczas najenergiczniejszego masażu. Po upływie 
trzech  miesięcy  znów  ożywione  cebulki  włosowe  zaczną  wypychać  trzony  włosów  na  powierzchnię 
skóry.  Na  głowie  wyczuwalna  będzie  jakby  szorstkość,  dosłownie  na  czubku  głowy  pojawi  się 
szczecina. Proces porostu włosów odbywa się w sposób bardziej zauważalny, gdy włosy są sztywne i 
ciemne. Włosy  cienkie  i  jasne  będą  odrastać  równie  szybko  i  w  tej  samej  ilości,  ale  będzie  to  mniej 
widoczne.  Przekonacie  się  Państwo,  że  od  momentu  rozpoczęcia  masaży  zatrzymaliście  proces 
przerzedzania  się  włosów.  Na  miejscu  każdego  utraconego  włosa  będą  wyrastać  teraz  dwa  nowe, 
dopóki włosy na ciemieniu nie staną się tak gęste, jak po bokach głowy. Zwykle całkowite odrośnięcie 
włosów  trwa  tak  długo,  jak  i  proces  ich  tracenia  (od  roku  do  pięciu  lat),  dlatego  nie  rezygnujcie 
Państwo z masowania głowy nawet wówczas, gdy upewnicie się, że włosy już odrosły. 

Dość  trudno  jest  odpowiedzieć  na  pytanie,  czy  można  “od-hodować"  włosy  na  zupełnie  już  łysej 

głowie.  Nie  chciałbym  budzić  złudnych  nadziei,  ale  teoretycznie  jest  to  możliwe.  Nie  obiecuję,  że  na 
gołej  głowie  odrosną  nowe  włosy,  ale  gwarantuję  każdemu  człowiekowi,  że  może  położyć  kres 
szybkiemu przerzedzaniu się  włosów  i  zawrócić ten proces, gdy  zacznie regularnie masować głowę. 
Kwestię tego, jak długo należy masować głowę, każdy powinien rozstrzygnąć sam. Zwykle, gdy tylko 
skóra głowy zaróżowi się lub gdy poczujecie Państwo lekkie ukłucia, możecie zakończyć masaż. Jedni 
będą potrzebowali na to 30 sekund, inni 2-3 minut. 

background image

Najważniejsze  jest,  aby  przyzwyczaić  się  masować  głowę  codziennie  przez  całe  życie.  Jest  to 

konieczne  również  w  przypadku  osób,  które  na  razie  nie  mają  problemów  z  włosami,  ale  intuicyjnie 
czują,  że  problemy  takie  mogą  się  pojawić,  biorąc  pod  uwagę  skłonności  genetyczne,  stresy, 
nieprawidłowe odżywianie, Uwierzcie Państwo: masaż głowy to gwarancja, że zawsze będziecie mieć 
gęste i puszyste włosy. 

Jeszcze  kilka  uwag  na  temat  pielęgnacji  słabych  włosów.  Boicie  się  myć  głowę  codziennie? 

Niesłusznie. Czy mycie twarzy doprowadza do wypadania np. rzęs, brwi lub wąsów? Codzienne mycie 
głowy jest konieczne, aby usunąć warstwę tłuszczu i przyklejony do włosów brud. Niektórzy specjaliści 
przestrzegaj  ą  przed  zbyt  częstym  myciem  głowy,  które  rzekomo  wysusza  włosy  i  niszczy  naturalną 
warstwę tłuszczu. Codzienne mycie i masaż głowy nie tylko oczyszcza włosy, ale także reguluje pracę 
gruczołów  tłuszczowych,  co  daje  włosom  zdrowy  wygląd.  Jeżeli  będziecie  Państwo  codziennie  myć 
głowę  żółtkiem,  a  następnie  masować  przez  1-2  minuty,  Wasze  włosy  nie  będą  wymagały  żadnej 
dodatkowej pielęgnacji. Co więcej, suche włosy staną się bardziej miękkie, a u osób, które mają włosy 
przetłuszczające się, szybko unormuje się funkcjonowanie gruczołów tłuszczowych. Należy zauważyć, 
że  dla  włosów  korzystne  jest  przyjmowanie  małych  ilości  alkoholu  (50  ml  dla  mężczyzn  i  25  ml  dla 
kobiet na dobę), gdyż alkohol w małych ilościach rozszerza naczynia krwionośne skóry głowy. Alkohol 
należy przyjmować przez miesiąc, potem zrobić miesiąc przerwy. Proszę nie zapominać o seksie, jest 
bardzo  pożyteczny,  ponieważ  wszystko,  co  wpływa  relaksująco  na  układ  nerwowy  prowadzi  do 
lepszego  ukrwienia  cebulek.  Na  zakończenie  podam  jeszcze  kilka  przepisów  na  przyśpieszenie 
regeneracji cebulek. 

Przepis nr 72: 

100  g  liści  pokrzywy  (najlepiej  majowej)  zalać  500  ml  wrzątku,  odstawić  na  30  minut.  Następnie 

przecedzić, w otrzymanym roztworze zamoczyć ręcznik i nacierać nim głowę. 

Przepis nr 73: 

Raz na tydzień wcierać w skórę głowy zwykłą sól przez 10-12 minut, po czym nie myć głowy przez 

godzinę. Spłukać włosy czystą wodą i pomasować. 

Przepis nr 74: 

Zmieszać po jednej łyżeczce koniaku, oleju kukurydzianego i kefiru. Dobrze  wymieszać i  wetrzeć 

we włosy. Założyć na głowę worek foliowy, a na niego wełnianą czapkę lub chustkę. Trzymać 15-20 
minut, po czym dokładnie spłukać głowę i pomasować, 

Przepis nr 75: 

Słój  o  pojemności  l  litra  napełnić  do  połowy  utartymi  na  tarce  czerwonymi  burakami.  Dopełnić 

przegotowaną wodą w takiej samej objętości. Zakryć słoik przykrywką i postawić w ciepłym miejscu na 
5  dni,  żeby  fermentował.  Następnie  przecedzić  i  wcierać  w  skórę  głowy  codziennie,  aż  do 
wyczerpania. Po dwóch miesiącach kurację powtórzyć. 

Tak  więc,  łysi  i  łysiejący,  teraz  wiecie  już,  co  należy  robić,  aby  wygrać  z  wypadaniem  włosów  i 

dlatego  zaczynajcie  masaże  już  dziś,  a  wówczas,  po  4  miesiącach  podchodząc  do  lustra,  i  Wy, 
podobnie jak wielu moich pacjentów, podskoczycie z radości. 

background image

Pomóż sobie sam 

L Kochaj siebie takim    - jakim jesteś. 

2.    Nigdy nikomu nie zazdrość, 

3.    Jeśli się sobie nie podobasz    - zmień się. 

4.    Złość, obraza, krytyka siebie i innych - to najbardziej szkodliwe emocje dla zdrowia. 

5.    Jeśli coś postanowiłeś    — działaj. 

6.    Pomagaj biednym, chorym, starym i czyń to z radością, 

7.    Nigdy nie myśl o chorobach, starości, śmierci. 

8.    Najlepszym lekarstwem na choroby i starość      - jest miłość. 

9.    Twoimi wrogami są: obżarstwo, chciwość, uleganie własnym słabościom. 

10.    Troski prowadzą do zejścia z tego świata. Wzdychania niszczą ciało człowieka. 

11.    Największym grzechem jest strach i podłość. 

12.    Najlepszym dniem    - jest dzień dzisiejszy. 

13.    Najlepsze miasto - to to, w którym ci się najbardziej powodzi. 

14.    Najlepsza praca    -    to ta, którą lubisz. 

15.    Największy błąd    -    utrata nadziei. 

16.    Największy prezent, który możesz podarować lub otrzymać    —    to miłość. 

17.    Największe bogactwo    -    to zdrowie. 

Przepisy naszych babć 

Poniżej  zamieszczone  przepisy  podane  zostały  w  oryginalnej  formie,  bez  opracowania  przez 

autora. 

Hemoroidy (żylaki dolnej części jelita grubego) - spowodowane są przez spożywanie zbyt dużych 

ilości chleba, kasz, słodyczy  i  nawyk jedzenia małych porcji (kanapki), popijanych płynem, dzisiejszy 
tryb  życia,  dysbaktriozę,  zanieczyszczenie  wątroby  i  krwi.  Czasem  mogą  pojawić  się  z  powodu 
przeziębienia odbytu. U kobiet powstają często w następstwie porodu, w wyniku przesunięcia kręgów 
lędźwiowych. 

Usunięcie hemoroidów przez operację chirurgiczną jest rozwiązaniem korzystnym dla wszystkich, 

oprócz pacjenta. Z reguły po upływie jakiegoś czasu hemoroidy powracają, jeżeli powyższe przyczyny 
nie zostały zlikwidowane. 

Przedstawione przepisy, chociaż skuteczne, są niestety tylko walką ze skutkami. 

Przepis nr 76: 

Z  surowego  ziemniaka  wyciąć  “świecę"  wielkości  małego  palca  i  wkładać  jąna  noc  do  odbytu. 

Stosować co drugi dzień przez 2 tygodnie. 

Przepis nr 77: 

Po wypróżnieniu zamiast papieru toaletowego stosować podmywanie odbytu naprzemiennie ciepłą 

i zimną wodą po 5 razy. Później delikatnie osuszyć miękkim ręcznikiem. 

Przepis nr 78: 

Nasiadówka z machorki. Do naczynia odpowiedniego do na-siadówki (nocnik, plastikowe wiaderko) 

wsypać 2 łyżki machorki i zalać l litrem wrzątku. Naczynie przykryć i odstawić na 20 minut. Kiedy para, 
unosząca się z naczynia nie jest zbyt gorąca, należy usiąść i zrobić nasiadówkę (3 - 5 minut). 

Przepis nr 79: 

Pić następujące mieszanki soków (15 minut przed jedzeniem). Przepis na jedną porcję: 

background image

a) 50 g marchwi + 40 g selera +20 g pietruszki +30 g szpinaku 

b)  sok  ze  świeżej  jarzębiny  (pić  przez  dłuższy  czas).  W  50  g  soku  rozpuścić  l  łyżkę  cukru, 

wymieszać,  wypić. Popić szklanką ciepłej gotowanej wody. Przyjmować 3 razy  dziennie  na 15 minut 
przed posiłkiem. 

c) 90 g marchwi +60 g szpinaku Przepis nr 80: 

4 obrane cebule gotować w 1/2 litra mleka na wolnym ogniu tak długo, aż cebula zrobi się miękka. 

Odstawić do ostygnięcia i zrobić nasiadówkę. 

Przepis nr 81: 

Przez  3  tygodnie,  codziennie  wieczorem  przed  snem  siadać  na  5  minut  w  misce  napełnionej 

niezbyt chłodną wodą. Uwaga! Kurację robić codziennie przez 21 dni, a jeżeli z jakiś przyczyn nastąpi 
przerwa, należy odczekać 1-2 tygodnie i rozpocząć kurację od nowa. 

Przepis nr 82: 

Przygotować metalowe wiaderko. Wyciąć z drewna przykrywkę z otworem w środku o średnicy 2-3 

cm.  Rozgrzać  cegłę  lub  kamień  i  położyć  na  dnie  wiaderka.  Na  gorący  kamień  nasypać  drobno 
pokrojone 3-5 ząbków czosnku, aby zaczęły dymić, po czym nakryć drewnianą przykrywką z otworem 
i przyjąć kąpiel dymną. 

Przepis nr 83: 

Przygotować starą skórzaną rękawiczkę. Do jednego palca nalać wody i włożyć do zamrażalnika, 

aby woda w tym pokrowcu ze skóry zamarzła (dla wygody palec z wodą można włożyć do kieliszka). 
Kiedy  woda  zamarznie  słupek  lodu  w  skórzanej  rękawiczce  wprowadzić  do  odbytu.  Zabieg  można 
zakończyć  kiedy  lód  roztopi  się  (jeżeli  uczucie  zimna  jest  zbyt  nieprzyjemne,  potrzymać  “świeczkę" 
lodową chociaż 1-2 minuty). 

Przepis nr 84: 

Aby  uwolnić  się  od  hemoroidów  raz  na  zawsze,  należy  latem,  przez  miesiąc,  zastosować  ścisłą 

dietę, składającą się z warzyw i owoców. Oprócz tego codziennie trzeba pić koktaile z soków według 
przepisu 4 a lub 4 b. Nie jeść mięsa, białego pieczywa, produktów mlecznych, niczego gotowanego, 
smażonego, pieczo- 

nego. Nie  wolno pić kawy, kakao, czekolady, napojów alkoholowych. Zamiast chleba można jeść 

włoskie orzechy, zamiast normalnej pić kawę jęczmienną lub zbożową. Można pić również herbatę z 
liści malin, porzeczek. Każdy powinien być świadom tego, że hemoroidy to jeden ze szczebli drabiny, 
prowadzącej do raka jelita grubego. 

Przepis nr 85 (skurcze w nogach): 

Osoby cierpiące na skurcze w nogach powinny rano i wieczorem smarować stopy obu nóg sokiem 

z cytryny. Nie należy zakładać butów ani chodzić dopóki sok zupełnie nie wyschnie. Kuracja trwa nie 
dłużej niż 2 tygodnie. 

Przepis nr 86: 

2  łyżki  stołowe  zmielonego  owsa  zalać  1/2  szklanki  przegotowanej  zimnej  wody  i  odstawić  na 

godzinę. Potem dodać 3 łyżki chłodnego gotowanego mleka, sok z l cytryny, l łyżkę stołową miodu, l 
duże  starte  jabłko  i  10  orzechów  włoskich.  Wszystko  wymieszać.  Taką  kolację  jeść  co  drugi  dzień 
przez 2 miesiące. 

Przepis  nr  87:  Kisiel  z  owsa.  Bardzo  dobry  środek  dla  osłabionego  organizmu.  Poprawia  pracę 

serca, uspokaja system nerwowy, likwiduje  łamanie i  ból  w kościach oraz mięśniach, obniża poziom 
cukru  we  krwi,  oczyszcza  naczynia  krwionośne  z  nadmiaru  “złego"  cholesterolu,  leczy  zapalenie 
wątroby,  woreczka  żółciowego  i  nerek,  wzmacnia  mięsień  sercowy,  l  szklankę  nieoczyszczone-go 
owsa przebrać i umyć w chłodnej wodzie. Zalać 5 szklankami przegotowanej zimnej wody, gotować na 
małym ogniu przez 5 minut. Otrzymany napój wypić godzinę przed jedzeniem. 

Osoby,  które  przeszły  naświetlania  i  chemioterapię,  aby  wzmocnić  system  odpornościowy  mogą 

skorzystać z następującego przepisu: 

Przepis nr 88: 

Wywar  z  siemienia  lnianego.  Do  garnuszka  z  przykrywką  wsypać  szklankę  siemienia,  zalać  3 

litrami wrzątku, gotować 2 godziny pod przykryciem na małym ogniu. Później odstawić (poczekać, aż 
płyn osiągnie temperaturę ciała). Pić jak najczęściej (l - 1,5 litra na dobę) przez 2-3 tygodnie. Podczas 
picia wywaru z siemię- 

background image

nią  lnianego  z  organizmu  wydalane  są  toksyny,  pierwiastki  promieniotwórcze  i  inne  szkodliwe 

związki. 

Przepis nr 89 (wzmocnienie serca i oczyszczenie krwi, dla osób, które piją mleko): 

Pić na czczo 333 g ciepłego tłustego gotowanego mleka (najlepiej wiejskiego), do którego należy 

wcisnąć sok z l cytryny. 

0  godzinie  12.00  powtórzyć.  Trzeci  raz  wypić  przed  snem.  Nie  jest  konieczna  specjalna  dieta  - 

można odżywiać się jak zwykle. Dziennie potrzebny jest litr mleka i 3 cytryny. Kuracja trwa 2 tygodnie, 
w ciągu których zużywa się w sumie 14 litrów mleka i 42 cytryny. 

Przepis nr 90 (oczyszczenie krwi z pierwiastków promieniotwórczych): 

Do 100 g soku z pokrzywy dodać 100 g soku z jabłek. Przyjmować raz na dzień, 30 minut przed 

posiłkiem. Kurację prowadzić przez 20 dni. 

Przepis  nr  91  (oczyszczanie  naczyń  krwionośnych  ze  złogów  cholesterolu  i  innych  trujących 

związków): 

l szklankę miodu, 1/2 szklanki zmielonych ziaren kopru, 

1 łyżkę zmielonego korzenia waleriany (900 g) włożyć do termosu, zalać 5 litrami wrzątku, zakręcić 

i  odstawić  na  dobę.  Odcedzić,  przelać  do  butelek.  Przechowywać  na  dolnej  półce  lodówki. 
Przyjmować po 50 g przed posiłkiem (lekko podgrzane) aż do wyczerpania całej porcji. 

Przepis nr 92 (brak menstruacji): 

Łuski  z  4  kg  cebuli  zalać  3  litrami  wody.  Gotować  na  słabym  ogniu  dopóki  wywar  nie  nabierze 

brązowej barwy, Przyjmować po 100 g na czczo rano i wieczorem przed snem. 

Przepis 93 (astma u dzieci, stadium początkowe): 

5  tabletek  aspiryny  sproszkować,  zmieszać  z  l  łyżką  smalcu.  Rozsmarowywać  na  kawałku 

materiału i przez 10 dni przykładać na piersi chorego dziecka. 

Przepis nr 94 (astma u dorosłych i dzieci): 

40  średnich  cebul  zalać  wrzątkiem  i  odczekać,  aż  zmiękną.  Odlać  wodę,  a  cebule  dusić  do 

miękkości  w  1/2  litra  oliwy  z  oliwek.  Następnie  rozgnieść  je  na  piure.  Przyjmować  rano  na  czczo  i 
wieczorem po l łyżce. 

162 

Przepis nr 95 (na bezsenność u dzieci): 

Chore dziecko szczelnie owinąć w płótno nasiąknięte poranną rosą i zostawić na godzinę, dopóki 

nie wyschnie, Z wierzchu można jeszcze przykryć dziecko kołdrą. 

Przepis nr 96 (bezsenność u dorosłych): 

1.    Spać na poduszce wypchanej sianem. Przed snem spożyć l łyżkę miodu. 

2. Zagotować 1/2 filiżanki  zielonej herbaty, dodać  2 łyżeczki śmietanki do kawy i 1/2 łyżki miodu, 

wypić. 

Przepis nr 97 (bóle pleców): 

Nasmarować  plecy  ciepłym  miodem.  Natrzeć  plecy  ruchami  “odrywającymi",  przypominającymi 

oddzieranie skóry od kości. Później umyć ciepłą wodą. Zabieg powtarzać codziennie, aż ból zniknie. 

Przepis nr 98 (chore nerki): 

Przez tydzień pić wywar z nasion dyni. 100 g nasion zalać 1/2 litra wody, gotować na wolnym ogniu 

przez godzinę. Po ostygnięciu wypić, a nasiona zjeść. Oprócz tego codziennie robić kompres na nerki: 
100 g siemienia lnianego gotować w 200 g wody przez 20-30 minut. 

Przepis nr 99 (bronchit u dzieci): 

Usmażyć na smalcu 2 jajka, dobrze posolić, kiedy jajecznica ostygnie położyć na pierś dziecka. 

Przepis  nr  100  (wysokie  ciśnienie  krwi):  Do  filiżanki  o  objętości  250  ml  wsypać  łyżkę  mąki 

kukurydzianej i zalać wrzątkiem. Odstawić na noc. Rano wodę wypić, starając się nie zmącić osadu na 
dnie naczynia. 

Przepis nr 101 (zapalenie zatok): 

Kawałek świeżego masła śmietankowego (wielkości ziarna kukurydzy) wsunąć w nozdrze -jednego 

wieczoru do jednej dziurki, następnego - do drugiej. Stosować przez miesiąc, po czym zrobić miesiąc 

background image

przerwy. 

Przepis nr 102 (ból głowy spowodowany stresem): 

Przez  kilka  dni  wieczorem  przed  snem  wkładać  do  ust  l  łyżkę  cukru  (kryształ)  i  zapijać  go  ciepłą 

wodą. 

background image

Przepis  nr  103  (grzybica  paznokci  rąk  i  nóg):  Zagotować  mocną  kawę  (nie  wyrzucać  fusów), 

poczekać, aż ostygnie i kilkakrotnie moczyć w kawie ręce lub stopy. Przepis nr 104 (grzybica palców 
stóp): 

1.    Starannie  umyć  nogi  i  zanurzyć  w  occie  winnym.  Na  noc  założyć  skarpetki nasączone  octem 

winnym. 

2.    Utłuc  w  moździerzu  miętę  z  solą.  Umieścić  między  palcami  na  około  godzinę.  Powtórzyć 

zabieg kilkakrotnie, a grzybica zniknie. 

Przepis nr 105 (cukrzyca - stadium początkowe): 

Pić wywar z liści jeżyny, 3-4 szklanki dziennie. 

Przepis nr 106 (zapalenie woreczka żółciowego): 

Codziennie  należy  dawać  choremu  do  zjedzenia  (na  czczo)  2  gruszki.  Pić  kompot  z  gruszek, 

ugotowany bez cukru. 

Przepis nr 107 (bóle woreczka żółciowego, uczucie ciężkości, torsje po spożyciu pokarmu); 

Wypić sok z połówki cytryny z 1/2 łyżeczki sody spożywczej. 

Przepis nr 108 (zaparcia): 

Obrać ze skóry (zostawiając 1-2 mm białego miąższu) 2 pomarańcze lub grapefruity, zjeść przed 

snem. 

Przepis nr 109 (swędzenie): 

W dużej ilości wody ugotować l kg ziaren jęczmienia i wykąpać chorego w tej wodzie. 

Przepis nr 110 (w przypadku silnego lęku, przestrachu). 

Po doznanym lęku wypić szklankę wody z rozpuszczoną niewielką ilością cukru, 

Przepis nr 111 

1. (kaszel - zastarzały, u palaczy): kilka korzonków leśnego ślazu gotować 10-15 minut w 1/2 litra 

świeżego mleka. Przyjmować po 1/2 szklanki, kilka razy dziennie. 

2. (kaszel silny u dorosłych): chory przez tydzień powinien pić wywar z siemienia lnianego. 

3.  (kaszel  uporczywy  u  dzieci):  l  ziemniaka,  l  cebulę,  l  jabłko  zalać  l  litrem  wody  i  gotować  na 

słabym  ogniu,  aż  woda  nie  wygotuje  się  do  połowy.  Napój  podawać  dziecku  3  razy  dziennie  po  l 
łyżeczce od herbaty. 

Przepis nr 112 (krwotok długotrwały i obfity u kobiet): 

6 białek świeżych jaj dobrze rozmieszać z 1/2 łyżeczki od herbaty kwasu cytrynowego i wypić. W 

razie potrzeby powtórzyć. 

Przepis nr 113 (mięśniak macicy): 

Przez 15 dni chora powinna pić 3 razy dziennie po 1/2 szklanki wywaru z siemienia lnianego. 

Przepis nr 114: 

l. (nerwowość u dzieci): Dziecko wykąpać w wodzie, w której gotowane było siano. 

2. (nerwowość u dorosłych): 500 g miodu wymieszać z 500 g cukru. Przyjmować 2 razy dziennie 

po łyżce. 

Przepis nr 115 (zadyszka): 

Trzy  raz  dziennie  przyjmować  l  kieliszek  (500  ml)  następującej  mieszanki:  200  g  miodu,  oleju  z 

oliwek i wódki. 

Przepis nr 116 (oparzenia): 

6  żółtek  i  6  łyżek  świeżego  oleju  roślinnego  rozmieszać  i  ubijać  do  konsystencji  majonezu. 

Namoczyć w mieszance bandaż i obandażować nim poparzone miejsce. 

Przepis nr 117 (obrzęki nóg): 

Na  wiadro  zimnej  wody  wsypać  worek  soli  kamiennej.  Rozpuścić  sól  w  wodzie  i  namoczyć  w 

roztworze ręcznik. Odciśnięty ręcznik położyć na krzyż (w okolicach nerek). Zabieg powtórzyć 10 razy. 
W wyniku zabiegów rozpoczyna się silne wydzielanie moczu, a obrzęki znikają. 

Przepis nr 118 (biegunka): 

Kilka razy dziennie pić wywar z mięty. 

background image

Przepis nr 119 (zapalenie prostaty): 

Rozetrzeć na proch spalony kawałek lipowego drzewa. Przez 7 dni pić rano napój zrobiony z tego 

proszku (w postaci kawy). 

Przepis  nr 120 (przeziębienie u dzieci):  Przygotować mieszankę  z 50 g  wody  + 5  g miodu  +50 g 

masła  +  2  tabletek  aspiryny.  Wszystko  wymieszać  i  dobrze  nasmarować  mieszanką  piersi,  plecy, 
szyje, ręce i nogi. Dziecko dobrze przykryć ciepłą kołdrą do wypocenia się. Później wytrzeć wilgotnym 
ciepłym ręcznikiem, przebrać w suchą odzież i położyć spać. 

background image

Przepis nr 121 (dla osób, które przez dłuższy czas były unieruchomione przez chorobę): 

Przygotować  mieszankę  z  100  g  świńskiego  sadła  i  l  łyżki  soli.  Natrzeć  tym  kończyny,  owinąć 

bawełnianą tkaniną, na to nałożyć worek. 

Przepis nr 122 (rozszerzenie żył): 

1.    Założyć czyste bawełniane skarpetki i pochodzić w nich po porannej rosie, aby zmokły. Nosić 

je do wyschnięcia. 

2. Zielone włoskie orzechy zalać oliwą z oliwek, odstawić na 4 godziny (naczynie powinno stać w 

nasłonecznionym miejscu). Po upływie tego czasu otrzymaną mieszanką nasmarować żyły. 

Przepis nr 123 (sorkoma - nowotwór złośliwy): 

Przyłożyć na guz kawałek surowego mięsa, lekko spryskanego amoniakiem. 

Przepis nr 124 (arytmia): 

1/2 kg utartych na tarce cytryn zmieszać z 1/2 kg miodu, dodać 20 zmielonych jąder pestek moreli. 

Wszystko wymieszać i przyjmować rano i wieczorem po l łyżce przed posiłkiem. 

Przepis nr 125 (kontuzja): 

Przyłożyć na obolałe miejsce krążek z surowego ziemniaka. 

Przepis nr 126 (chudość u dzieci do 3 lat): 

Wiosną zrobić dziecku 10 kąpieli w wywarze ze świeżych liści orzecha. 

Przepis nr 127 (marskość wątroby): 

Białą mąkę rozmieszać w mleku karmiącej kobiety. Przyjmować rano i wieczorem przed posiłkiem 

po l łyżce. 

Przepis nr 128 (czyrak): 

Zagnieść nieduży kawałek ciasta z mąki, świeżego mleka i świeżego masła. Przyłożyć go na noc 

na bolące miejsce. Taki “kompres" wyciąga całkowicie “żądło" czyraka. 

Przepis nr 129 (uczulenie na proszki do prania): 

Codziennie moczyć ręce w wodzie z dodatkiem l łyżeczki sody spożywczej. Kąpiel powinna trwać 

15-20 minut. Następnie zanurzyć ręce w lekko podgrzanej oliwie z oliwek. 

Przepis nr 130 (egzema): 

Po kąpieli natrzeć chore miejsca mieszanką z oleju słonecznikowego i octu w równych ilościach. 

Przepis nr 131 (wrzód dwunastnicy): 

Ubić l białko z l łyżeczką cukru pudru. Wymieszać z l łyżką oliwy z oliwek. Przez 10 dni przyjmować 

rano na czczo po l łyżce tej mieszanki. 

Przepis nr 132 (zapalenie jajników): 

1. Zrobić nasiadówkę nad parą z gotującego się siana. Zabieg powtarzać tak długo, aż zapalenie 

minie. 

2.    Ugotować małą główkę kapusty, zalać ją świeżym mlekiem. Siedzieć nad parą. 

3.    Siedzieć nad parą z ugotowanej czarnej rzodkwi polanej oliwą z oliwek. 

background image

Aneks 

Sałatki wiosenne 

1.    Sałatka  z  mlecza  (mniszka  lekarskiego).  Posiekać  3  garście  liści  mlecza,  wymieszać  z  10 

orzechami  włoskimi,  zmielonymi  w  młynku.  Dodać  l  łyżkę  stołową  oleju  słonecznikowego  lub  miodu. 
Uwaga!  Mlecz  przed  przygotowaniem  sałatki  należy  włożyć  na  20  -30  minut  do  chłodnej  posolonej 
wody (na l l wody l stołowa łyżka soli), by zlikwidować gorzki smak. 

2.      Sałatka z pokrzywy i mlecza. Drobno posiekać garść młodych liści pokrzywy, dodać l stołową 

łyżkę  soku  z  cytryny,  łyżkę  soku  z  kiszonej  kapusty  oraz  łyżkę  oleju  słonecznikowego.  Oprócz  tego 
dodać  l  małą  łyżeczkę  pokrojonej  cebuli,  a  z  wierzchu  posypać  60  g  (2  garściami)  posiekanych 
zielonych części mlecza oraz mielonymi orzechami włoskimi (10 - 15 g). 

3.      Rzodkiewki z orzechami. 100 g rzodkiewek (15 sztuk) drobno posiekać lub zetrzeć na tarce, 

zmieszać z 40 g (8 sztuk) mielonych orzechów włoskich, dodać l łyżeczkę oleju roślinnego, posypać z 
wierzchu posiekanym szczypiorkiem. 

4.        Surówka  po  francusku,  100  g  zewnętrznych  liści  sałaty  polać  1/2  łyżki  octu  jabłkowego  lub 

winnego,  dodać  l  łyżkę  stołową  oleju  roślinnego  i  l  łyżeczkę  pokrojonej  cebuli.  Wszystko  dobrze 
wymieszać. 

5.      Sałatka  z  botwiny.  Posiekać  80  g  botwiny  i  2  -  3    liście  sałaty.  Polać  je  l  łyżką  oleju 

słonecznikowego  i  wymieszać,  l  surowe  jajko  wymieszać  z  sokiem  z  1/2  cytryny  i  wylać  na  sałatę. 
Dodać  do  botwiny,  wymieszać.  Posypać  z  wierzchu  posiekaną  pietruszką  i  koperkiem  lub 
szczypiorkiem. 

6.      Surówka  z  młodych  buraków.  Utrzeć  na  tarce  5-6  młodziutkich  buraków,  dodać  2  łyżki 

śmietany i doprawić szczyptą mielonego kminku. 

7.      Sałatka ze szczawiu i mleczy. Do l garści sałaty (30 g) dodać 30 g młodego szczawiu i 30 g 

liści  mlecza.  Szczaw  i  mlecz  należy  drobno  posiekać,  na  wierzchu  położyć  10  orzechów  włoskich, 
polać l łyżką miodu i l łyżką oleju słonecznikowego. Na koniec wszystko wymieszać. 

background image

8.      Szczypiorek  z  orzechami.  50  g  szczypiorku  drobno  posiekać  i  zmieszać  z  50  g  zmielonych 

orzechów ziemnych. 

9.    Rzodkiewka z orzechami, pietruszką i miętą. 15 rzodkiewek zetrzeć na tarce, dodać posiekaną 

nać  pietruszki,  miętę,  koperek,  1/2  łyżeczki  kminku,  6  stołowych  łyżek  mielonych  orzechów  (50  g). 
Wszystko dobrze wymieszać. Można udekorować liśćmi sałaty. 

10.    Rzodkiewka  z  twarogiem  (najlepiej  tłustym).  3  stołowe  łyżki  twarogu  (75  g)  zmieszać  z  3 

drobno  pokrojonymi  rzodkiewkami  i  l  łyżeczką  drobno  posiekanego  szczypiorku. Wszystkie  składniki 
wymieszać, ułożyć na liściach sałaty. 

11.    Surówka ze szpinaku. Pokroić garść młodego szpinaku, dodać 

1    łyżkę  drobno  posiekanego  szczawiu,  l  łyżkę  posiekanego  szczypiorku.  Wszystko  wymieszać  i 

dodać 3 łyżki zmielonych orzeszków ziemnych oraz l łyżkę borówek. 

12.  Szpinak  z  jajkiem.  Ubić  żółtko,  dodając  po  trochu  półtorej  łyżki  masła,  po  czym  wlać  l  łyżkę 

soku  z  cytryny.  Wymieszać,  do  otrzymanej  gęstej  papki  dodać  zmiażdżony  ząbek  czosnku  i  dwie 
garści drobno posiekanego szpinaku. Wszystko wymieszać. Otrzymaną masę ułożyć na liściu sałaty. 
Z wierzchu można posypać mielonymi orzechami. 

13.    Surówka z botwiny z liśćmi sałaty. Pokroić 80 g botwiny, 

2 lub 3 liście sałaty, polać l łyżką oleju roślinnego i wymieszać. Do 

1  jajka  dodać  sok  z  1/2  cytryny,  wymieszać  i  dorzucić  szczyptę  posiekanego  kopru,  pietruszki  i 

szczypiorku. Wszystko wymieszać. 

14.    Surówka z botwiny. Pokroić liście młodego buraka (60 gram - 

2    garście). Przygotować sos: l żółtko wymieszać z l łyżką soku z cytryny, 1/2 łyżeczki musztardy, l 

łyżką oleju roślinnego i l łyżeczką pokrojonego szczypiorku. Wymieszać. 

Sałatki letnie i jesienne 

1. Ogórek w zsiadłym mleku. Pokrojony l ogórek polać 1/2 szklanki zsiadłego mleka oraz posypać 

1/2 łyżki posiekanego kopru. 

2. Ogórek z pomidorem. Ogórka pokroić na duże kawałki, pomidora w plasterki. Posypać 4 łyżkami 

zmielonych orzechów. 

3.    Surówka  z  czerwonej  kapusty.  Do  50  g  czerwonej  poszatkowa-nej  kapusty  (3  łyżki)  dodać  2 

łyżki posiekanej pietruszki, l łyżkę oleju słonecznikowego i l łyżkę miodu. Wszystko wymieszać. 

4.  Surówka  ze  świeżej  kapusty.  Do  100  g  pokrojonej  kapusty  dodać  4  stołowe  łyżki  soku  z 

grapefruita, l łyżkę miodu, 1/2 łyżeczki kminku. Wszystko wymieszać. 

5.    Groszek  z  pomidorami.  50  g  świeżego  groszku  wymieszać  z  120  g  surowych  rozgniecionych 

pomidorów  oraz  z  2  stołowymi  łyżkami  oleju  słonecznikowego.  Z  wierzchu  posypać  pietruszką  i 
szczypiorkiem. 

6.    Groch  z  marchewką.  50  g  grochu,  l  utarta  na  tarce  marchew,  l  łyżka  oleju  roślinnego,  l  łyżka 

soku z malin lub porzeczek, 1/2 pokrojonej cebuli. Wszystko wymieszać. 

7.  Marchew  z  ziemniakami.  Drobno  utrzeć  100  g  marchwi,  wymieszać  z  2-3  łyżkami  stołowymi 

soku z grapefruita lub czarnej porzeczki. Dodać 30 g drobno posiekanego surowego ziemniaka oraz l 
łyżeczkę posiekanego szczypiorku. Wszystko wymieszać, ułożyć na dużym liściu sałaty. 

8.  Marchew  ze  szczypiorkiem.  Do  100  g  marchwi  dodać  30  g  szczypiorku.  Marchew  zetrzeć  na 

tarce  i  wymieszać  z  drobno  posiekanym  szczypiorkiem.  Dodać  l  stołową  łyżkę  oleju  roślinnego  i 
posypać drobno posiekanym ogórkiem. 

9.    Surówka świąteczna. 10 g surowego, drobno posiekanego  ziemniaka zmieszać  z 30 g utartej 

marchwi  i  10  g  utartego  surowego  buraka.  Dodać  50  g  drobno  pokrojonej  kapusty,  2  stołowe  łyżki 
oleju  i  2  łyżki  szczypiorku.  Wszystko  wymieszać.  Masę  ułożyć  na  liściu  sałaty,  z  wierzchu  posypać 
koperkiem lub pietruszką. Całość można udekorować kawałkami pomidorów i rzodkiewek. 

10.    Surówka z kiszonej kapusty. 100 g sałaty pokroić (a lepiej porwać) na duże kawałki, zmieszać 

z 4 łyżkami kiszonej kapusty, dodać 2 łyżki soku z kapusty i l łyżkę oleju roślinnego. 

11. Czerwona surówka. Utrzeć 1/4 buraka, dodać 60 g utartej marchwi, 30 g drobno pokrojonych, 

surowych  ziemniaków,  l  łyżkę  oleju  roślinnego,  2  łyżeczki  soku  z  porzeczek  lub  malin,  l  łyżkę 
szczypiorku. Wszystko wymieszać, posypać l łyżką tartej bułki. 

12.    Surówka oczyszczająca krew. Utrzeć 50 g buraków i 50 g mar- 

background image

chwi. Dodać 50 g pokrojonej kapusty, 1,5 łyżki oliwy z oliwek, l ,5 łyżki miodu. Wszystko wymieszać 

i posypać z wierzchu l szklanką jagód lub czerwonych porzeczek. 

13.    Kapusta kminkowa. Drobno pokroić 100 g kapusty, dodać 

1    łyżkę miodu i l łyżeczkę mielonego kminku. 

14.    Pomarańczowy twaróg. 120 g marchwi zatrzeć na drobnej tarce, zmieszać z 100 g twarogu. 

Dodać  l  łyżkę  oleju  słonecznikowego  i  jeden  ząbek  czosnku.  Wszystko  wymieszać  i  posypać 
mielonymi orzechami i zieloną pietruszką lub szczypiorkiem. 

15.    Pomidory  z  orzechami  lub  sucharkami  i  marchwią.  100  g  rozgniecionych  pomidorów 

wymieszać  z  100  g  utartej  marchwi,  30  g  posiekanej  pietruszki,  50  g  mielonych  orzechów  lub 
sucharków. Dodać 1,5 łyżki oliwy z oliwek i wymieszać. 

16. Pomidory z ziemniakami. Rozgnieść 100 g pomidorów, dodać 

2 łyżki oleju roślinnego i 2 łyżki słonej wody z kiszenia ogórków. Wszystko wymieszać i dodać 30 g 

drobno pokrojonego surowego ziemniaka. Odstawić na 30 minut. 

17. Pomidory faszerowane kiszoną kapustą. Ściąć górną część pomidora a wysokości 3-4 mm. Ze 

środka  wyjąć  miąższ,  zostawiając  ścianki  grubości  2-3  mm.  Miąższ  zmieszać  z  drobno  pokrój  ona 
czerwoną  kapustą  i  1/2  łyżeczki  oleju  roślinnego.  Farszem  tym  napełnić  pomidory.  Z  wierzchu 
udekorować 1/2 łyżeczki majonezu lub śmietany, posypać posiekaną pietruszką lub szczypiorkiem. 

18.    Seler ze zsiadłym mlekiem lub śmietaną. Grubo pokrojone łodygi selera i kilka pokrojonych na 

kawałki liści położyć na talerzu i polać 2 łyżkami śmietany lub 1/2 szklanki zsiadłego mleka. 

19.  Surówka  z  zielonej  fasoli.  60  g  młodych,  delikatnych  strączków  drobno  pokroić,  usunąwszy 

wcześniej  włókienka.  Dodać  50  g  grubo  pokrojonej  sałaty  i  2  stołowe  łyżki  oleju  słonecznikowego 
(można dodać l łyżeczkę miodu do smaku). 

20.  Sałatka  ziemniaczana.  Drobno  pokroić  60  g  ziemniaków,  dodać  4  łyżki  wody  od  kiszenia 

ogórków,  1/2  małej  cebulki,  2  łyżeczki  posiekanego  kopru  lub  pietruszki,  40  g  mielonych  orzeszków 
ziemnych, l łyżkę miodu (niekoniecznie), 

21.    Surówka  z  marchwi  i  selera.  Do  50  g  utartej  marchwi  dodać  50  g  pokrojonego  selera,  1/2 

ogórka, 50 g mielonych orzechów, l łyżkę mio- 

du. Zamiast orzechów można dodać 2 łyżki oleju słonecznikowego. 

22.    Ziemniaki z kapustą. Drobno pokroić i wymieszać 40 g ziemniaków, 60 g kapusty, 25 g cebuli. 

Dodać 6 łyżek wody od kiszenia ogórków, orzechy, pietruszkę i kminek. 

23.    Surówka  z porów.  Pokroić drobno 60 g porów,  przyprawić 3  łyżkami majonezu,  odstawić na 

godzinę.  Następnie  dodać  l  łyżkę  pokrojonego  selera,  szczyptę  kminku,  l  łyżkę  wody  z  miodem  (l 
łyżeczka nnodu rozpuszczona w 2 łyżeczkach wody). 

24.    Surówka  z  dyni.  Utrzeć  l  marchew,  50  g  dyni,  25  g  selera.  Dodać  25  g  posiekanego 

szczypiorku lub czerwonej cebuli oraz 10 zmielonych orzechów. 

Sałatki zimowe 

1.    Sałatka  z  buraków  i  orzechów.  Ugotować  dużego  buraka,  utrzeć  go  na  tarce.  Dodać  1/2 

utartego małego surowego buraka, l zmiażdżony ząbek czosnku, 2 łyżki oleju roślinnego. Wymieszać, 
posypać mielonymi orzechami i szczyptą posiekanego szczypiorku. 

2.    Różowa  kiszona  kapusta.  100  g  kiszonej  kapusty  wymieszać  z  2-3  łyżkami  stołowymi  soku  z 

buraka. Dodać 1/2 małej białej lub czerwonej cebuli oraz łyżkę oleju roślinnego. Na koniec wymieszać. 

3.    Kiszona  kapusta  z  jabłkami.  Do  100  g  kiszonej  kapusty  dodać  1/2  przetartego  jabłka 

(antonówki), l łyżkę oleju roślinnego i posypać pokrojoną połówką cebuli. 

4.    Zimowa  surówka  świąteczna.  Drobno  poKroić  100  g  kiszonej  kapusty.  Wymieszać  1/2 

antonówki,  l  łyżkę  oleju  roślinnego,  1/2  posiekanej  cebuli,  szczyptę  kminku,  sok  z  l  cytryny,  l  łyżkę 
miodu. Połączyć z kapustą, odstawić na godzinę pod przyciskiem. 

5.    Sałatka  ziemniaczana.  75  g  drobno  pokrojonych  ziemniaków,  50  g  startych  lub  zmielonych 

orzechów, l łyżka miodu, l łyżeczka startego chrzanu. 

6.    Surówka “Witaminka". Utrzeć na tarce 50 g marchwi, 75 g kapusty, 50 g ziemniaków. Dodać 25 

g  posiekanej  natki  pietruszki,  25  g  porów,  2  łyżki  oleju  roślinnego,  łyżkę  miodu,  50  g  zmielonych 
orzechów i wszystko wymieszać. 

background image

7.    Surówka  marchwiowo-chrzanowa.  Utrzeć  na  tarce  dużą  marchew  i  50  g  korzenia  selera. 

Dodać l łyżeczkę utartego chrzanu, 10 g zmielonych orzechów i łyżkę oleju roślinnego, wymieszać, 

8.  Rzodkiewka  z  kwaśnym  mlekiem.  60  g  utartej  rzodkiewki  zalać  l  szklanką  kwaśnego  mleka  i 

odstawić  w  ciepłe  miejsce  na  minimum  1,5  godziny  (potrawy  z  dodatkiem  rzodkiewki  powinny  być 
przygotowane  co  najmniej  1,5  godziny  przed  spożyciem,  wtedy  nie  grozi  nam  ból  ani  wzdęcie 
żołądka). 

9.    Pudding z rzodkiewki. 60 g utartej rzodkiewki wymieszać z 10 zmielonymi orzechami włoskimi i 

30 ziemnymi. Odstawić na 1,5 godziny, następnie dodać l łyżkę oleju roślinnego i wymieszać. 

10.    Surówka  świąteczna  nr  2.  Małą  główkę  czerwonej kapusty  (1/4  dużej  -  75  g)  lub  75  g  białej 

kapusty  drobno  poszatkować,  dodać  1/2  utartej  średniej  marchwi,  1/2  kiszonego  ogórka, 
10-centry-metrowego  drobno  pokrojonego  pora,  5  zmielonych  orzechów  włoskich,  l  łyżkę  oleju 
roślinnego, 2 łyżeczki borówek, 3 łyżki płatków owsianych. Wszystko wymieszać. 

11.    Surówka “Zimowa bajka". Utrzeć średniej wielkości marchew, dodać 3 łyżki kiszonej kapusty, l 

łyżkę  wody  od  kapusty,  l  łyżkę  utartej  rzodkiewki,  łyżkę  borówek,  malin  lub  porzeczek.  Wszystko 
wymieszać. 

Sosy, majonezy 

Z  reguły  sosy  i  majonezy  zawierają  ocet  spirytusowy,  konserwanty,  barwniki  i  inne  obce  dla 

organizmu substancje, zanieczyszczające krew. W związku z tym podaję przepisy do samodzielnego 
wykonania. 

1.    Olej cytrynowy. Do 250 g oleju roślinnego dodawać powoli sok z l - 2 cytryn. Bardzo dokładnie 

wymieszać. 

2.      Majonez orzechowy (najlepiej przygotować tuż przed spożyciem). 2 łyżki mielonych orzechów 

zmieszać z l łyżeczką od herbaty oleju roślinnego. Po powstaniu gęstej papki ubijać ją z 3-4 łyżkami 
oleju roślinnego, dodając sok z l cytryny. 

3.      Sos  śmietankowy.  Wymieszać  sok  z  1/2  cytryny  z  3  łyżkami  śmietany.  Dodać  zmiażdżony 

ząbek czosnku, 1/2 łyżeczki drobno 

posiekanego szczypiorku lub utartej cebuli, l łyżkę oleju roślinnego. Wszystko wymieszać. 

4.      Sos  pomidorowy.  Do  6  części  oleju  roślinnego  dodać  l  część  soku  z  cytryny.  Połączyć  z 

sokiem z pomidorów, do smaku dodać 

tarty seler. 

5.    Majonez witaminowy “Tęcza". Ubijać 2 żółtka, dodając powoli 3 stołowe łyżki oleju roślinnego. 

Wymieszać  z  l  łyżką  utartego  selera  lub  łyżeczką  utartej  cebuli.  Do  otrzymanej  masy  dodać  sok  z 
cytryny.  Dokładnie  ubijać  do  konsystencji  majonezu.  Majonez  można  zabarwić:  na  zielono  -  dodając 
sok ze szpinaku, na pomarańczowo - sok z marchwi, na różowo - sok z czerwonej porzeczki. 

Chłodniki 

Najlepiej  spożywać  je  w  ciepłych  porach  roku  (lato,  jesień).  Osoby,  które  mają  kłopoty  z 

wypróżnianiem  mogą  jeść  je  przez  cały  rok.  Chłodniki  są  bardzo  zdrowe,  ponieważ  zawierają 
wszystkie  witaminy  i  sole  mineralne,  które  nie  zostają  zniszczone  przez  podgrzewanie  oraz  wodę 
strukturowaną i tlen. 

1.    Zupa  pomidorowo-ogórkowa.  3  stołowe  łyżki  płatków  owsianych  zalać  10  łyżkami  zsiadłego 

mleka.  Odstawić  na  2  -3  godziny.  Utrzeć  na  tarce  ogórki  i  rozdrobnić  pomidory,  wymieszać  ze 
zsiadłym mlekiem i płatkami, dodać zmiażdżony ząbek czosnku i posypać posiekaną natką pietruszki. 

2.    Zupa  pomidorowa  ze  śmietaną.  Utrzeć  2  pomidory,  dodać  1/2  śmietany  (18%  lub  30%). 

Mieszanką tą ^alać 3 łyżki płatków owsianych. Odstawić na ok. 1/2 godziny. Dodać posiekaną zieloną 
natkę pietruszki. 

3. Zupa malinowa (lub poziomkowa). Do szklanki zsiadłego mleka dodać 3 łyżki wody mineralnej i 

3 łyżki rozdrobnionych malin lub poziomek. Można dodać l łyżkę miodu. 

4.  Zupa  z  suszonych  owoców.  W  dwóch  szklankach  wody  zamoczyć  na  noc  garść  suszonych 

owoców (śliwki, rodzynki, jabłka, gruszki). Odstawić na 8 -10 godzin. Kiedy owoce zmiękną, dodać 2 
łyżki płatków owsianych, 1/2 łyżki miodu. Odstawić jeszcze na 3 - 5 godzin. Gotową zupę można jeść 
na śniadanie lub obiad. 

background image

Desery 

1.    Śnieg  jabłkowy.  Utrzeć  2-3  jabłka,  dodać  l  łyżkę  miodu,  rozpuszczonego  w  l  łyżce  wody. 

Wszystko  dokładnie  wymieszać.  Oddzielnie  ubić  2  białka,  dodając  powoli  sok  z  cytryny.  Wszystko 
wymieszać i ubić. Na koniec można udekorować deser brzoskwiniami z puszki, gruszkami, mrożonymi 
truskawkami lub świeżymi malinami, porzeczkami, poziomkami (jak najwięcej fantazji!). 

2.    Jabłkowa pajęczyna. Ubić oddzielnie 2 żółtka i 2 białka. Połączyć je razem i jeszcze raz ubić. 

W  dwóch  łyżkach  ciepłej  wody  rozpuścić  l  łyżkę  miodu.  Utrzeć  3  słodkie  jabłka,  dodać  do  nich  2 
łyżeczki soku z cytryny. Wszystkie składniki wymieszać i znowu ubić. Udekorować świeżymi owocami 
(np. jagodami), kawałkami pomarańczy, grejpfrutów. 

3.  Miodowe  placuszki.  30  g  soku  z  cytryny  z  połączyć  60  g  mielonych  orzechów  włoskich  lub 

ziemnych.  Odstawić  na  1/2  godziny.  Następnie  dodać  2  łyżki  miodu  i  60  g  zmielonych  ziaren  ryżu. 
Wszystko  wymieszać,  uformować  placuszki.  Z  wierzchu  posypać  zmielonymi  na  proszek 
podsmażonymi na patelni ziarnami słonecznika. 

4. Krem cytrusowy. Oczyścić pomarańcze  z pestek, pokroić, zmiksować. Wymieszać  z  l łyżeczką 

miodu  i  150  g  tłustego  twarogu.  Oddzielnie  ubić  białko  z  1/2  łyżeczki  cukru  i  żółtko  z  1/2  łyżeczki 
cukru. Wszystko wymieszać i jeszcze raz ubić. Udekorować winogronem lub brzoskwiniami z puszki. 

176 

Indeks 

Uwaga! 

Aby osiągnąć pożądany skutek najlepiej 

stosować podane przepisy po przeczytaniu 

książki. 

Autor 

oczyszczenie  organizmu  z  nadmiaru  soli  i  tłuszczu,  poprawa  przemiany  materii,  oczyszczenie 

naczyń  krwionośnych,  reumatyzm,  oste-oporoza,  bóle  kości,  stawów  i  mięśni,  podagra,  artretyzm, 
zapalenie  korzonków  -  przepisy  nr  1,2,  3,4,7,  8,9,  10,12,  13,  14,15,17,  18,  19,21,22,23,32,34,63,87 
arytmia - przepis nr 124 astma - przepis nr 93, 94 bezsenność - przepis nr 95 biegunka - przepis nr 
118 bóle głowy - przepis nr 65, 102 

bóle kręgosłupa - zestaw l: ćwiczenia l - 8, przepis nr 97 bronchit - przepis nr 99 choroby skóry - 

przepis nr 35, 36 choroby żołądka, jelit - przepis nr 34 chudość - przepis nr 126 

cukrzyca  -  przepis  nr  45,  46,  47,  48,  49,  50,  51,  52,  87,  105  czyrak  -  przepis  nr  128  ćwiczenia 

rozluźniające - str. 45, przepis 37 detoksykacja - str. 34 egzema - przepis nr 130 gronkowiec - przepis 
nr 44 grzybica - przepis nr 103, 104 halluksy - przepis nr 11 

hemoroidy  -  przepis  nr  60,  76,  77,  78,  79,  80,  81,  82,  83,  84  herbata  -  parzenie  -  przepis  nr  69 

inhalacje - przepis nr 29 kaszel - przepis nr 111 kontuzja - przepis nr 125 

background image

krwotok - przepis nr 112 lęk - przepis nr 110 łysienie -przepis nr 71, 72, 73, 74, 75 łzawienie oczu - 

przepis nr 62 marskość wątroby - przepis nr 127 miesiączka - przepis nr 92 mięśniak - przepis nr 113 
nacieranie  -  przepis  nr  26  nadciśnienie  -  przepis  nr  100  nadciśnienie  -  przepis  nr  64  nadmierna 
potliwość - przepis nr 6 

naprzemienny prysznic - str. 68 

nerki - przepis nr 98 

nerwowość - przepis nr 114 

niedotlenienie organizmu, nerwowość, bezsenność, bóle głowy - 

przepis nr 27, 28 

nocna potliwość - przepis nr 56 

nowotwór - przepis nr 34, 37, 38, 39, 123 

obfite krwawienia miesięczne - przepis nr 60 

obniżenie poziomu cholesterolu - przepis nr 30, 31, 32, 33, 38 

obrzęki nóg - przepis nr 117 

oczyszczanie naczyń krwionośnych - przepis nr 30, 31, 32, 38, 87, 

90,91 

oczyszczanie wątroby - przepis nr 4, 53, 

odchudzanie - przepis nr 61 

oparzenia - przepis nr 57 

oparzenia - przepis nrl 16 

ostrogi - przepis nr 16 

poprawa ogólnej kondycji - przepis nr 28, 29, 32,ćwiczenia nr 9, 

10, 11, 12, 13, zestaw nr 3, str. 74 

półpasiec - przepis nr 55 

przeziębienie - przepis nr 66, 120 

rozluźnienie - ćwiczenia nr 9, 10 ,11, 12, 13 

rozszerzenie żył - przepis nr 122 

skurcze w nogach - przepis nr 85 

swędzenie - przepis nr 109 

system odpornościowy - przepis nr 38, 87, 88, 89 

uczulenie - przepis nr 129 

usuwanie skutków promieniowania - przepis nr 40, 41,42, 43 

utykanie - przepis nr 54 

woreczek żółciowy - przepis nr 106, 107 

wrzód dwunastnicy - przepis nr 131 

wrzód dwunastnicy - przepis nr 131 

zadyszka - przepis nr 115 

zapalenie jajników - przepis nr 132 

zapalenie prostaty - przepis nr 119 

zapalenie zatok - przepis nr 101 

zaparcia - przepis nr 108 

zapobieganie infekcjom - przepis nr 5 

zatrucie alkoholem - przepis nr 69 

zatrucie pokarmowe - przepis nr 67, 68 

zwiększenie odporności - przepis nr 38, 87 

żylaki - przepis nr 58 

background image

Spis treści 

Do Czytelników! ......................................... 

Nie bać się “chorób cywilizacyjnych"..................... 

Osteoporoza — szansa na zwycięstwo.................... 

Dwie postacie wapnia................................. 

Przyczyny braku wapnia w organizmie................. 

Cukier — główny wróg wapnia........................ 

Witamina D “wspólnikiem" wapnia..................... 

W jaki sposób w organizmie tworzą się nierozpuszczalne 

sole wapnia........................................... 

Skorupka jajka to nie śmieć............................ 

Kwas moczowy — cichy zabójca...................... 

Podagra    .............................................. 

Chroniczny reumatyzm ................................ 

Dna moczanowa....................................... 

Anemia    ............................................... 

Kamica wątrobowa i nerkowa......................... 

Choroby skóry ........................................ 

Cukrzyca i nadwaga.................................. 

Choroby nerwowe..................................... 

Kiedy łupie w kręgosłupie................................ 

W silnym ciele silny duch.............................. 

Oczyszczanie (detoksykacja) — głodówka............. 

Wiek kręgosłupowi nie szkodzi......................... 

Jeśli boli dusza........................................ 

Bóle w stawach, kościach i mięśniach.................. 

background image

W przyrodzie nie ma złej pogody......................... 

Relaksujący masaż obu rąk........................... 

Naprzemienny chłodny i gorący prysznic.............. 

Nacieranie ............................................ 

Woda-uzdrowicielka ................................... 

Uzdrawiający wdech i wydech........................ 

Wąchanie kropel walerianowych....................... 

Pomóżcie swojemu sercu.............................. 

Szybkim krokiem od zawalu........................... 

Cholesterol — “licznik" długowieczności............... 

Nie lykać leków!...................................... 

Słonecznikowy, sojowy, kukurydziany.................... 

Cofnąć nowotwór........................................ 

Apteka w każdym z nas (metoda samoleczenia)........ 

Na co ludzie chorują i szybko umierają................ 

Sami hodujemy raka.................................. 

Informacja do przemyślenia............................ 

Promienie śmierci ..................................... 

Dlaczego promieniowanie jest szkodliwe?............... 

Wrogowie w naszym domu............................. 

Ładujmy akumulator życia ............................ 

Szkodliwe promieniowanie — przyczyną wielu chorób .. 

Drzewa-uzdrowiciele      .................................. 

Rozmyślania na temat cukrzycy....................... 

Niech żyje ziemniak................................... 

Lecznicza moc jabłka.................................. 

Ocet jabłkowy......................................... 

Leczenie octem jabłkowym............................. 

Przygotowanie octu jabłkowego....................... 

Przeziębiliśmy się? .................................... 

Maliny zamiast aspiryny.............................. 

Czystość — gwarancją zdrowia!....................... 

Herbata leczy......................................... 

Apteka w filiżance herbaty............................ 

Żegnaj łysino!......... 

Mechanizm łysienia Masaż głowy....... 

Przepisy naszych babć 

Aneks ................. 

Indeks .................