background image

Antonio Labriola

Ku upamiętnieniu 

„Manifestu 

komunistycznego”

Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

WARSZAWA 2008

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 2 –

www.skfm.w.pl

Praca   Antonio   Labrioli   „Ku   upamiętnieniu 
«Manifestu komunistycznego»” („In memoria del 
Manifesto   dei   comunisti”)   została   napisana   na 
przełomie   marca   i   kwietnia   1895   roku   i   została 
opublikowana   po   raz   pierwszy   we   francuskim 
czasopiśmie socjalistycznym „Devenir Social”.

Podstawa niniejszego wydania: Antonio Labriola, 
„Szkice   o   materialistycznym   pojmowaniu 
dziejów”,   wyd.   Książka   i   Wiedza,   Warszawa 
1961.

Tłumaczenie   z   języka   włoskiego:   Anna 
Brzozowska.

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

[Przedmowa]

Zachowuję tu – jak to czytelnik może zobaczyć w zakończeniu niniejszej pracy – datę 7 kwietnia 

roku 1895, kiedy ukończyłem pisanie z myślą o jej opublikowaniu po raz pierwszy w języku francuskim, 
w czasopiśmie «Devenir Social».

Nie   odbiegłem   daleko   od   owej   pierwszej   redakcji   ani   w   obydwu   wydaniach   włoskich,   jakie 

pojawiły się w krótkich odstępach czasu między 10 czerwca a 15 października,  ani w dwukrotnych 
przedrukach francuskich, które ukazały się w wydawnictwie Giarda i Brière’a.

Wydawcy włoskiemu potrzeba teraz zarówno odbitek tej pracy, jak i innych moich  Szkiców o 

materializmie historycznym. Zgadzam się na ich przedruk, nie mając możności ani raz jeszcze porządnie 
ich przejrzeć, ani dokonać istotnych zmian w ich treści, z wielu przyczyn, a przede wszystkim dlatego, że 
według mnie prace tego rodzaju powinny się ukazać w tej postaci, w jakiej pojawiły się po raz pierwszy.

Niniejsze, trzecie wydanie tego wspomnienia stanowi zatem przedruk pierwszego wydania – jeśli 

pominiemy nieliczne tylko zmiany w doborze słów i budowie zdań. Czytelnik zechce o tym pamiętać. 
Gdy uprzytomni  sobie  datę  pierwszego wydania,  łatwo mu   będzie  zrozumieć  sens  niektórych aluzyj 
historycznych i nie będzie się dziwił, że mówiąc o wieku XIX – mówię „nasz wiek”. Do obecnego 
wydania dołączyłem przekład Manifestu

1

, czyniąc zadość życzeniom recenzentów mej pracy, wyrażonym 

po   ukazaniu   się   poprzednich   wydań.   Brak   tego   cennego   uzupełnienia   utrudniał   –   jak   się   zdaje   – 
zrozumienie moich wywodów.

Antonio Labriola

Rzym, 9 maja 1902

[Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego”]

Za trzy lata my,  socjaliści,  będziemy mogli  uroczyście święcić nasz  jubileusz.  Pamiętna  data 

wydania  Manifestu   komunistycznego  (luty   1848)   przypomina   nam   moment,   kiedy   zdecydowanie 
weszliśmy do historii. Od owej chwili biorą początek wszelkie próby oceny postępów, jakie poczynił 
proletariat w ostatnim pięćdziesięcioleciu. Od tej daty zaczyna się  nowa era, która rodzi się i rośnie, a 
raczej wyzwala się z łona ery obecnej i rozwija się zgodnie z właściwymi jej prawami rozwoju. Proces ten 
jest nieunikniony i nieodwracalny, bez względu na to, jakie będą jego późniejsze fazy rozwojowe, których 
dziś nie jesteśmy w stanie ściśle przewidzieć. Wszyscy ci spośród nas, którzy pragną posiadać pełną 
świadomość działania, będą musieli niejednokrotnie sięgać myślą do przyczyn i pobudek, które złożyły 
się na  genezę Manifestu  w okolicznościach, w jakich się ukazał, a więc w przeddzień rewolucji, która 
rozgorzała od Paryża po Wiedeń, od Palermo po Berlin. W ten tylko sposób postępując, będziemy mogli 
w układzie społecznym, w jakim żyjemy, znaleźć wytłumaczenie dążenia do socjalizmu, a stwierdziwszy 
rację bytu tego dążenia, uświadomić sobie, że faktyczny jego tryumf jest nieunikniony.

Jaka jest zatem najgłębsza treść Manifestu, jego istota, najbardziej charakterystyczne jego cechy?

2

Daremnie   szukalibyśmy   tego   wszystkiego   we   wskazówkach   praktycznych   zawartych   w 

zakończeniu II rozdziału  Manifestu  jako nadających się do zastosowania w razie zwycięstwa rewolucji 
proletariackiej.   To   samo   dotyczy  uwag   na   temat   orientacji   politycznej   i   stosunku   do   innych   partyj, 
zamieszczonych   w   rozdziale   IV.   Wskazówki   i   uwagi   te,   jakkolwiek   cenne   w   swoim   czasie   i   w 
towarzyszących   ich   redagowaniu   okolicznościach,   a   szczególnie   przydatne   do   akcji   politycznej 
prowadzonej przez komunistów niemieckich podczas rewolucji lat 1848-1850, nie posiadają dziś dla nas 
takiej wartości praktycznej, abyśmy mogli kierować się nimi we wszystkich momentach działania, w 
chwili gdy podjąć należy ważną decyzję. Partie polityczne, które utworzyły się w różnych krajach już po 
powstaniu Międzynarodówki w oparciu o proletariat i działały wyraźnie i niedwuznacznie w jego imieniu, 

1

 W niniejszym wydaniu polskim załącznik ten został ze zrozumiałych względów pominięty. – Przyp. red.

2

 Niniejsza praca moja nie ma na celu przystosowania nauk Manifestu do obecnych okoliczności, nie zawiera też analizy ani 

komentarza. Piszę zgodnie z tytułem jedynie ku upamiętnieniu.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 3 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

w   miarę   swego  rozwoju   odczuwały  i   odczuwają   żywo   potrzebę   przystosowania   swych   postulatów   i 
sposobów działania do nowych, nieustannie zmieniających się okoliczności i warunków. Żadna jednak z 
tych   partii   politycznych   nie   uważa   się   za   tak   bliską   urzeczywistnienia  dyktatury   proletariatu,   aby 
odczuwać   palącą   potrzebę,   czy  choćby  chęć   lub   pokusę   poddania   analizie   wytycznych  Manifestu  w 
przewidywaniu   wydarzeń,   które   wydają   się   prawdopodobne   i   bliskie,   a   które   mają   stanowić   ich 
sprawdzian. Nie ma innych eksperymentów w dziedzinie historii poza tymi, które są jej własnym dziełem, 
powstałym niezależnie od naszych dobrych chęci, przewidywań, projektów czy nakazów. Dotyczy to 
również Komuny Paryskiej, która była i po dziś dzień pozostała niejako jedynym – niezbyt jasnym, bo 
nieoczekiwanym i krótkotrwałym – eksperymentem w postaci wystąpienia proletariatu, który wziął w ręce 
władzę polityczną i tym samym poddany został nowej i jakże trudnej próbie sił. Doświadczenie to, nie 
planowane ani przewidziane, zostało narzucone przez sam bieg wydarzeń i podjęte z heroizmem. Stanowi 
ono   zbawienną   naukę   dla   potomnych.   Tam   gdzie   ruch   socjalistyczny   przeżywa   jeszcze   stadium 
dzieciństwa, znajdzie się może ktoś, kto w braku własnych bezpośrednich doświadczeń powoła się – jak 
to się często zdarza we Włoszech – na autorytet tekstu, jakby na jakieś przykazanie, ale to doprawdy jest 
bez znaczenia.

Nie   należy   też   według   mnie   szukać   najgłębszych   myśli,   istoty   i   zasadniczego   charakteru 

Manifestu  w   poglądach   na   inne   formy   socjalizmu,   które   to   poglądy   występują   w   rozdziale   III 
zatytułowanym   „Literatura   socjalistyczna   i   komunistyczna”.   Wszystko,   co   zostało   tam   powiedziane, 
przyczynia   się   niewątpliwie   do   ustalenia,   przez   ukazywanie  antytez   i   kreślenie   ciętych,  soczystych  i 
trafnych   charakterystyk,   różnicy   zachodzącej   między   tym,   co   –   mówiąc   słowami   przez   wielu 
nadużywanymi – zwykło się nazywać komunizmem naukowym (czyli komunizmem, którego podmiotem 
jest   proletariat,   a   przedmiotem   rewolucja   proletariacka)   a   innymi   formami   socjalizmu:   reakcyjnymi, 
mieszczańskimi, drobnomieszczańskimi, utopijnymi i tym podobnymi. Wszystkie te formy poza jedną

3

 

pojawiały się ponownie i nieraz na nowo dochodziły do głosu, pojawiają się też i do dziś dochodzą do 
głosu w krajach, gdzie nowoczesny ruch proletariacki budzi się dopiero do życia. W takich krajach i w 
takich warunkach Manifest odegrał rolę krytyka współczesności i swego rodzaju bicza literackiego. Tam, 
gdzie te formy zostały już w teorii i w praktyce przezwyciężone – jak to na ogół dzieje się w Niemczech i 
Austrii – albo tam, gdzie występują jeszcze w postaci indywidualnych i sekciarskich opinii, jak to się 
dzieje we Francji i w Anglii – żeby już nie wyliczać innych –  Manifest  spełnił w tym względzie swe 
zadanie.   Już   tylko   jakby   dla   pamięci   rejestruje   on   to,   czego   nie   ma   potrzeby   na   nowo   rozważać, 
działalność bowiem proletariatu normalnie i stopniowo postępuje naprzód w swym rozwoju.

Do tego właśnie zdążali – wyprzedzając niejako swój czas – autorzy Manifestu. Dzięki potędze 

myśli   i   nielicznym,   ale   jasnym,   opartym   na   doświadczeniu   danym   potrafili   przewidzieć   przyszłe 
wydarzenia, ograniczając się do odrzucenia form przezwyciężonych i uznania ich za skazane na upadek. 
Komunizm krytyczny – taka jest jego prawdziwa nazwa i nie ma innej, która z równą ścisłością służyć by 
mogła   na   oznaczenie   tego   rodzaju   doktryny   –   nie   głosił   już   wraz   z   feudałami   żalów   po   dawnym 
społeczeństwie,  aby  potem,  na  odwrót,  krytykować społeczeństwo  współczesne:   patrzył  wyłącznie   w 
przyszłość. Nie wiązał się z drobnomieszczaństwem w dążeniu do ratowania tego, co było już nie do 
uratowania, jak np. drobna własność lub spokojne życie małych ludzi, dla których uciążliwy staje się 
zawrotny rozwój państwa współczesnego, instytucji jednakże koniecznej i naturalnej w obecnym stanie 
rozwoju   społecznego.   Dzieje   się   tak   dlatego,   że   państwo   współczesne,   przechodząc   nieustannie 
gwałtowne zmiany, mieści w sobie konieczność nowych, głęboko sięgających wstrząsów. Nie tłumaczył 
też   jakąś   wymyślną   metafizyką   ani   koncepcjami   poczętymi   z   chorobliwych   uczuć   czy   rozmyślań 
religijnych – rzeczywistych przeciwieństw, których źródłem są stosunki materialne i ich sprzeczności 
znajdujące odbicie w życiu codziennym. Sprzeczności te ukazywał i oświetlał w całej ich prozaiczności. 
Nie przedstawiał społeczeństwa przyszłości pod postacią schematu rysunkowego, którego wszystkie linie 
składają się na pełną harmonii całość. Nie głosił pełnych egzaltacji pochwał, ani też nie wspominał z 

3

 Mam na myśli tę, którą Manifest ironicznie określa jako socjalizm prawdziwy, czyli niemiecki. Ustęp ten, niezrozumiały dla 

czytelnika nie obeznanego z ówczesną filozofią niemiecką, a szczególnie niektórymi zwyrodniałymi jej odmianami, słusznie 
opuszczony został w hiszpańskim tłumaczeniu Manifestu.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 4 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

żalem i rozpaczą dwu bogiń mitologii filozoficznej –  Sprawiedliwości  i  Równości. Boginie te niewiele 
mają do powiedzenia w naszym nędznym życiu powszednim. Od wielu wieków historia zabawia się 
niegodnie, przeinaczając i obracając wniwecz ich nieomylne zalecenia. Co więcej, komuniści – chociaż 
oświadczali, opierając się na faktach, stanowiących niezawodny argument, że proletariuszom przypada 
rola   grabarzy   burżuazji   –   składali   swoisty   hołd   tej   burżuazji   jako   twórczyni   formacji   społecznej, 
stanowiącej co do swego zasięgu i natężenia ważne stadium rozwoju społecznego, a przy tym jedynej, 
jaka mogła stanowić pole nowych zwycięskich walk proletariatu. Nigdy przedtem nie napisano nekrologu 
w stylu tak monumentalnym. Pochwały oddane burżuazji zaprawione były ponurym humorem, a nawet, 
jak się niekiedy wydawało, utrzymane były w tonie dytyrambu.

Niemniej   jednak   te   negatywne   i  opozycyjne  definicje   istniejących   ówcześnie   innych   form 

socjalizmu,   powtarzających   się   zresztą   niekiedy   w   dobie   obecnej   –   jakkolwiek   nieskazitelne   pod 
względem treści, formy i celu, do jakiego zdążają – nie pretendują jednak do roli historii socjalizmu i 
rzeczywiście nie są nią, nie mają znamion dziejopisarstwa, ani też nie stanowią schematu, według którego 
inni mogliby tę historię pisać. Właściwe pojmowanie historii nie polega na oddzielaniu prawdy od fałszu, 
tego, co słuszne, od tego, co niesłuszne, a tym bardziej na tworzeniu abstrakcyjnej antytezy między tym, 
co zdaje się możliwe, a tym, co rzeczywiście istnieje, tak jakby zjawiska realne zostały umieszczone po 
jednej stronie, a po drugiej, w świecie idei – ich cienie i upiory. Historia jest z jednej bryły i polega na 
procesie   tworzenia   się   i   przetwarzania   społeczeństwa.   Należy   to   rozumieć   w   sensie   obiektywnym, 
niezależnie od naszych subiektywnych sympatii i antypatii. Historia ma swoją własną dynamikę, jak to 
nazywają pozytywiści, którzy tak wielkie upodobanie znajdują w tworzeniu nowych terminów i często 
ograniczają swą działalność do puszczania ich w obieg. Różnorodne formy pojmowania socjalizmu i 
działalności socjalistycznej, które pojawiały się i znikały w ciągu wieków, a które tak bardzo różniły się 
od  siebie  pod  względem  motywów,  oblicza   i  skutków   –  trzeba   rozpatrywać  i  tłumaczyć   na  gruncie 
specyficznych i złożonych warunków życia społecznego, w którym występowały. Po przestudiowaniu ich 
widzimy,   że   nie   stanowią   procesu   jednolitego   ani   ciągłego.   Ciągłość   cyklu   przerywają   zmiany 
niejednokrotnie   zachodzące   w   społeczeństwie   oraz   przygasanie   i   zanik   tradycji.   Dopiero   od   czasów 
Wielkiej Rewolucji socjalizm osiąga pewną jednolitość rozwoju, zaznaczającą się silniej począwszy od 
roku 1830, po definitywnym dojściu do władzy politycznej mieszczaństwa we Francji i w Anglii. Owa 
jednolitość   staje   się   coraz   bardziej   widoczna,   a   powiedziałbym:   niemal   dotykalna   od   czasów 
Międzynarodówki. Na tej więc drodze, na tym szlaku, jak wielki kamień milowy, pojawia się Manifest
drogowskaz,   którego   dwie   strony   wyznaczają   niejako   dwa   kierunki.   Z   jednej   strony   jest   jakby 
inkunabułem nowej nauki, która zasięgiem swym objęła później świat, a z drugiej wyraża pogląd na 
formacje, które uważa za przebrzmiałe, ale których nie objaśnia dokładnie ani nie opisuje

4

.

Istota, najgłębsza treść i zasadniczy charakter tego dzieła polegają przede wszystkim na nowej 

koncepcji historycznej, częściowo wyjaśnionej i rozwiniętej, częściowo zaledwie zaznaczonej. Dzięki tej 
koncepcji komunizm, przestając być nadzieją, dążeniem, wspomnieniem, przypuszczeniem czy wyjściem 
z sytuacji, po raz pierwszy pojęty został  jako konieczność dziejowa z pełną świadomością faktu, że 
stanowi jedyną drogę wyjścia i jedyną możliwość rozwiązania współczesnych konfliktów klasowych. Te 
ostatnie niewiele już mają wspólnego z walkami, jakie toczą się w różnych miejscach i różnych okresach 
historii.   Konflikty  te   ulegają   zacieśnieniu,   sprowadzając   się   w   przeważnej   mierze   do   walki   między 
kapitalistyczną burżuazją a nieuchronnie sproletaryzowanym światem pracy. Manifest ukazuje genezę tej 
walki, określa rytm jej przebiegu i przewiduje ostateczny wynik.

4

 Od kilku, a ściśle mówiąc, od ośmiu już lat z okazji wykładów uniwersyteckich, którym nadaję zwykle nazwę albo Genezy 

socjalizmu współczesnego, albo  Dziejów ogólnych socjalizmu, albo  Materialistycznego pojmowania dziejów, miałem czas i 
sposobność zapoznania się z literaturą tego tematu i pewnego jej uporządkowania. Sprawa ta nasuwa w ogóle wiele trudności, 
zwłaszcza zaś we Włoszech, gdzie nie ma tradycji szkół socjalistycznych i gdzie samo istnienie partii jest czymś nowym, tak że 
nie może stanowić pouczającego przykładu ich powstawania i rozwoju. Szkic ten nie stanowi jednak powtórzenia żadnego z 
moich wykładów. Wykłady nie są książkami, chociaż przyczyniają się do ich powstania. Ogłaszając wykłady nie tworzymy też 
książek w pełnym znaczeniu tego słowa.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 5 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

Taka   koncepcja   historyczna   stanowi   podstawę   komunizmu   naukowego.   Począwszy   od   tego 

momentu   tracą   rację   bytu   wszelkie   dyskusje   na   temat   abstrakcyjnej   możliwości   demokratycznego 
uspołecznienia środków produkcji

5

, wszczynane przez teoretyków przeciwnych socjalizmowi, tak jakby 

było możliwe wydawanie sądów w oparciu o powszechne i ogólnie znane cechy tak zwanej „natury 
ludzkiej”. Należy tu rozstrzygnąć, czy na obecnym poziomie  rozwoju ludzkości istnieje, czy też nie, 
niezależna od wszelkich naszych sympatii i subiektywnych przyzwoleń konieczność. Chodzi o to, czy w 
krajach   o   wysokim   stopniu   rozwoju   istnieje   społeczeństwo   w   dostatecznej   mierze   przygotowane   do 
przejścia   do   komunizmu,   zgodnie   z   prawami   tkwiącymi   immanentnie   w   procesie   rozwoju   tego 
społeczeństwa, biorąc pod uwagę jego obecną strukturę ekonomiczną i tarcia, które ta ostatnia sama w 
sobie wytwarza, a które koniec końców spowodują jej rozbicie. To jest właśnie przedmiotem dyskusji od 
chwili pojawienia się owej doktryny. A zarazem jest to wytyczna działania partii socjalistycznych, bez 
względu na to, czy należą do nich wyłącznie proletariusze, czy też przyjmują one w swe szeregi ludzi z 
innych klas, którzy są ochotnikami armii proletariatu.

Dlatego pozwalamy chętnie, by nas nazywano socjalistami naukowymi, o ile nie miesza się nas z 

pozytywistami – naszymi częstymi, choć nie zawsze chętnie przez nas widzianymi gośćmi – ci ostatni 
uważają bowiem naukę za swój monopol. Nie staramy się, jak kauzyperdzi lub sofiści, bronić za wszelką 
cenę abstrakcyjnej i ogólnikowej tezy ani nie wysilamy się, by wykazać racjonalność naszych zamierzeń. 
Zamierzenia nasze są tylko teoretycznym ujęciem i praktycznym wyjaśnieniem danych uzyskanych drogą 
interpretacji   procesu,   który   dokonuje   się   poprzez   nas   i   wokół   nas,   który   mieści   się   bez   reszty   w 
obiektywnych   stosunkach   życia   społecznego.   Jesteśmy   jednocześnie   podmiotem   i   przedmiotem   tego 
procesu, jego przyczyną i skutkiem, celem i częścią. Nasze zamierzenia są racjonalne nie dlatego, że 
opierają   się   na   argumentach   uzyskanych   drogą   czystego   rozumu,   ale   dlatego,   że   są   wynikiem 
obiektywnego traktowania faktów. Można by powiedzieć, że te ostatnie  same  przynoszą wyjaśnienie 
procesu, na jaki się składają, a który nie jest i nie może być wynikiem naszej woli; on to właśnie nad tą 
wolą góruje i podporządkowuje ją sobie.

Manifest komunistyczny – z którym pod względem specyficznego znaczenia nie można porównać 

żadnego z poprzednich i późniejszych dzieł tych samych autorów, jakkolwiek pod względem wartości 
naukowej   dzieła   te   mają   o   wiele   większą   wagę   –   przedstawia   nam   sytuację   z   klasyczną   prostotą: 
proletariat współczesny istnieje, rośnie i rozwija się w dziejach współczesnych, jako konkretna wartość, 
jako rzeczywista siła, której akcja rewolucyjna doprowadzić niechybnie musi do komunizmu. Dzieło to 
dzięki   takiemu   teoretycznie   uzasadnionemu   przewidywaniu,   zwięźle,   trafnie   i   w   sposób   łatwy   do 
zapamiętania skonstruowanemu, stanowi niewyczerpaną pożywkę dla kiełkujących myśli, które czytelnik 
może w nieskończoność płodzić i mnożyć; a to dlatego, że zachowało ono siłę i świeżość tworu dopiero 
co zrodzonego i nie oderwanego jeszcze od swego łożyska. Uwagę tę kieruję przede wszystkim do tych, 
którzy z wysokości nauki popisują się ignorancją, o ile nie są po prostu fanfaronami, szarlatanami, lub też 
uprawiają dyskusję dla sportu i obdarzają komunizm krytyczny różnego rodzaju prekursorami, patronami, 
sprzymierzeńcami i mistrzami wbrew zdrowemu rozsądkowi i elementarnej chronologii. Już to traktują 
naszą   teorię   materializmu   historycznego   jako   część   składową   fantastycznej   i   nazbyt   ogólnikowej 
koncepcji ewolucjonizmu, przeistoczonej przez wielu w metaforę powiastki metafizycznej; już to widzą 
w naszej doktrynie pochodną darwinizmu, który zresztą na pewien sposób i w znaczeniu bardzo ogólnym 
jest   analogicznym   do   niej   zjawiskiem.   Wiążą   nas   też   niekiedy  z   filozofią   pozytywistyczną,   biorącą 
początek od Comte’a, który na modłę reakcyjną wypaczył genialnego Saint-Simona, a kończącą się na 
Spencerze, który był kwintesencją anemicznie anarchicznego mieszczaństwa. Tym samym dają nam za 
sprzymierzeńców i protektorów zdeklarowanych i zdecydowanych naszych przeciwników.

5

 Podkreślić trzeba, że termin demokratyczne uspołecznienie środków produkcji jest trafny, podczas gdy określenie własność 

kolektywna  zawiera   pewien   błąd   logiczny,   a   mianowicie   zaciera   różnicę   między   pojęciem   prawnym   a   realnym   faktem 
ekonomicznym,   poza   tym   w  wielu   umysłach   miesza   się   ze   wzrostem   gospodarki   monopolistycznej,   z   upaństwowieniem 
instytucji użyteczności publicznej i innymi mamidłami nieustannie odradzającego się socjalizmu państwowego, który pomnaża 
w rękach mas uciskających środki ekonomiczne ucisku.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 6 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

Tak ogromna siła zapładniająca, taka klasyczna celowość środków, wreszcie taka zwięzłość w 

syntezie różnorodnych dziedzin i myśli, zawarta w dziele o tak małej objętości

6

wynika z okoliczności, w 

jakich ono powstało.

Autorami tej pracy byli dwaj Niemcy. Nie wprowadzili jednak do niej, ani w treści, ani w formie, 

zaprawionych   goryczą   poglądów   głoszonych   przez   emigrantów   politycznych   lub   przez   ludzi,   którzy, 
podobnie jak oni sami, opuścili dobrowolnie ojczyznę, by poza jej granicami odetchnąć swobodniej. Nie 
wprowadzili   też   bezpośrednio   obrazu   stosunków   panujących   w   ich   własnym   kraju,   gdzie   słabości 
politycznej   towarzyszyła   sytuacja   społeczna   i   ekonomiczna,   która   w   swych   pierwocinach   i   tylko   w 
nielicznych punktach terytorium wytrzymywała porównanie z bardziej nowoczesnym w swej formie i 
istocie układem stosunków we Francji i w Anglii. Wnieśli natomiast myśl filozoficzną, dzięki której tylko 
ojczyzna   ich   dotrzymywała   kroku   współczesnym   wydarzeniom   dziejowym.   Ta   myśl   filozoficzna 
zawdzięcza im właśnie swe zasadnicze  przeobrażenie. Materializm  wskrzeszony przez  Feuerbacha w 
połączeniu  z  dialektyką   pozwolił  na  objęcie   i  wyjaśnienie   procesów  historycznych,  ich   najgłębszych 
związków przyczynowych dotychczas nie zbadanych, gdyż ze względu na ich zawiłość niełatwo było je 
wykryć   i   wyodrębnić.   Obydwaj   byli   komunistami   i   rewolucjonistami,   ale   nie   kierowali   się   intuicją, 
impulsem ani namiętnością. Mieli już niemal całkowicie opracowaną nową krytykę nauki ekonomii i 
rozumieli istotę i historyczne znaczenie ruchu robotniczego po obydwu stronach kanału La Manche – we 
Francji i w Anglii, zanim jeszcze zostali powołani do sformułowania w Manifeście programu i doktryny 
Związku Komunistów. Siedzibą jego był Londyn, ale liczne rozgałęzienia łączyły go z kontynentem. Mieli 
już   za   sobą   spory  szmat   życia   i   doświadczeń,   obejmujących   różne   fazy  rozwoju.   Jeden   z   twórców 
Manifestu, Engels, był już autorem szkicu krytycznego, w którym unikając wszelkich subiektywnych i 
jednostronnych sądów, po raz pierwszy oparł krytykę ekonomii  politycznej  w sposób obiektywny na 
wewnętrznych   sprzecznościach   tkwiących   w   jej   własnych   twierdzeniach   i   pojęciach.   Nieco   później 
tytułem do sławy stała się jego książka o warunkach życia robotników angielskich. Książka ta stanowi 
pierwszą udaną próbę przedstawienia ruchów robotniczych jako konsekwencji działania mechanizmu sił 
wytwórczych i środków produkcji

7

.

Marks   w   krótkim   stosunkowo   czasie   zdobył   już   doświadczenie   jako   radykalny  publicysta   w 

Niemczech,   a   potem   w   Paryżu   i   Brukseli.   Jego   koncepcja   materializmu   historycznego   była   już   w 
głównych   zarysach   dojrzała,   podobnie   jak   krytyka   podstaw   ideologicznych   doktryny   Proudhona   i 
pierwsze wyczerpujące wyjaśnienie pochodzenia wartości dodatkowej jako wyniku kupna i użytkowania 
siły roboczej. Istniały już zatem zalążki pojęć, które później osiągnęły dojrzałe ujęcie w dowodzeniach, 
powiązaniach i wyjaśnieniach zawartych w Kapitale. Obydwaj autorzy związani licznymi i różnorodnymi 
węzłami z rewolucjonistami różnych krajów Europy, a przede wszystkim Francji, Belgii i Anglii, nie 
uważali  Manifestu  za wyraz poglądów osobistych, lecz chcieli w nim dać naukowe podstawy działania 
partii,   która   mimo   swego   niezbyt   rozległego   zasięgu   była   już   z   ducha   zamierzeń   i   akcji   pierwszą 
Międzynarodówką Robotników.

Od tej chwili zaczyna się socjalizm nowoczesny w ścisłym rozumieniu tego słowa, oddzielony od 

pozostałych ruchów wyraźną linią demarkacyjną.

Związek Komunistów był najpierw Związkiem Sprawiedliwych, a ten z kolei wyłonił się stopniowo 

dzięki jasnej świadomości dążeń proletariatu z luźnego ugrupowania uchodźców, lub raczej wygnańców
Nosząc   w   sobie   niejako   w   zarodku   zarysy   wszelkich   późniejszych   ruchów   socjalistycznych   i 
proletariackich,   przeżył   on   kolejno   różnorodne   fazy   działalności   konspiracyjnej   oraz   socjalizmu 

6

 Dwadzieścia trzy stronice ósemki w pierwszym wydaniu londyńskim z lutego roku 1848, które zawdzięczam niezrównanej 

uprzejmości   Engelsa.   Wspominam   o   tym   mimochodem,   gdyż   przezwyciężyłem   pokusę   dodania   do   tej   rozprawki   not 
bibliograficznych albo literatury, czy też cytat; gdybym to bowiem uczynił, zamiast szkicu powstałaby książka zawierająca 
ogromny materiał naukowy, cały tom zamiast broszury. Ale czytelnik zechce uwierzyć mi na słowo, że na owych stronicach nie 
znajdziemy aluzji ani wzmianki, które nie byłyby poparte źródłami i faktami związanymi z tematem, lub raczej całokształtem 
źródeł i faktów.

7

 Umrisse zu einer Kritik der Nationalökonomie ukazały się w «Deutsch-Französische Jahrbücher», Paryż 1844, na stronach 

86-114. Książka zaś pod tytułem: Die Lage der arbeitenden Klasse in England ukazała się po raz pierwszy w Lipsku w roku 
1845.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 7 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

równościowego. Pod przewodem Grüna uprawiał metafizykę, a pod wodzą Weitlinga – utopię. Główną 
siedzibą  związku  był Londyn, co umożliwiło  mu  kontakt  z  ruchem  czartystów. Ten ostatni  stanowił 
pouczający   przykład   i   niezamierzony   eksperyment   –   cenny,   bo   nie   sekciarski   i   nie   konspiracyjny, 
ukazujący   jednakże,   jak   w   ciężkim   trudzie   i   zmaganiu   tworzy   się   partia   przystosowana   do   walki 
politycznej proletariatu. Tendencje socjalistyczne dojrzały w czartyzmie wtedy dopiero, gdy chylił się już 
ku   upadkowi   (niezapomniani   pozostaniecie,   Jones   i   Harney!).   Związek   wszędzie   dopatrywał   się 
rewolucji, zarówno dlatego, że taka wtedy panowała atmosfera, jak i dlatego, że tak nakazywał instynkt i 
do tego prowadziła metoda uświadamiania. Gdy zaś naprawdę doszło do wybuchu rewolucji, znalazł w 
naukach Manifestu zarówno narzędzie, za pomocą którego mógł się orientować w ówczesnej sytuacji, jak 
oręż do walki. Już wtedy związek był faktycznie międzynarodowy, chociażby ze względu na to, że jego 
członkowie   pochodzili   z   różnych  krajów,  ale   przede   wszystkim   ze   względu   na  instynkt   społeczny  i 
powołanie,   które   były  udziałem   ich   wszystkich.   Związek   zaczyna   zdobywać   sobie   miejsce   w   życiu 
politycznym, stając się jasną i wyraźną zapowiedzią tego wszystkiego, co teraz słusznie nazwać można 
socjalizmem nowoczesnym. Słowo nowoczesny ma tu oznaczać nie zwykłą datę z dziedziny zewnętrznej 
chronologii, ale świadectwo zachodzącego w łonie społeczeństwa rozwoju.

Długa przerwa od roku 1852 aż do roku 1864, na którą przypada okres reakcji politycznej, a 

jednocześnie zanikania,  rozpraszania  się i wchłaniania  starych szkół  socjalistycznych,  dzieli  wczesną 
Międzynarodówkę, jaką był  Arbeiterbildungsverein w Londynie, od właściwej Międzynarodówki, która 
od roku 1864 do 1873 w ogniu walki usiłowała ujednolicić akcję proletariatu w Europie i w Ameryce. 
Podobne przerwy występowały w działalności proletariatu w Niemczech, a szczególnie we Francji od 
chwili rozwiązania chwalebnej pamięci Międzynarodówki aż do tej nowej, której środki do życia są inne i 
której rozwój postępuje zgodnie z sytuacją polityczną, w jakiej żyjemy, i w oparciu o rozleglejsze i 
dojrzalsze doświadczenia. Spośród tych wszystkich, którzy w listopadzie i grudniu roku 1847 dyskutowali 
nad nowymi podstawami naukowymi i zaakceptowali je, niektórzy dożyli czasów późniejszych, brali 
udział w wydarzeniach wielkiej Międzynarodówki i ostatnio znowu pojawili się na widowni politycznej. 
Podobnie  Manifest  ukazywał   się   raz   po   raz   znowu   na   widowni,   obiegając   wszystkie   części   świata, 
tłumaczony na języki wszystkich narodów cywilizowanych zgodnie z zapowiedzią pierwszego wydania, 
która nie mogła być wtedy od razu zrealizowana.

Taki był nasz okres prawdziwie prekursorski. Tacy byli nasi prawdziwi prekursorzy. Wyruszyli w 

drogę wcześniej od innych krokiem pewnym, choć przyspieszonym. Jest to ta sama droga, którą my 
właśnie mamy przejść i którą obecnie zdążamy. Trudno nazwać prekursorami tych, którzy zapędzili się na 
błędne drogi i musieli je opuszczać, albo tych, którzy tworzyli teorie i wszczynali ruchy bez wątpienia 
zrozumiałe   w   czasach   i   okolicznościach,   w   jakich   żyli,   jeśli   teorie   i   kierunki   te   zostały   później 
przezwyciężone przez komunizm krytyczny, który jest teorią rewolucji proletariackiej. Nie oznacza to 
wcale,   że   wszystkie   te   teorie   i   dążenia   były   przypadkowe   i   zbędne.   Nie   ma   zjawisk   absolutnie 
irracjonalnych   w   rozwoju   historycznym,   nic   bowiem   nie   dzieje   się   bez   przyczyny  i   nie   ma   zjawisk 
całkowicie niepotrzebnych. My sami nie umielibyśmy teraz nawet zrozumieć komunizmu krytycznego 
bez przypomnienia sobie tych doktryn, ich procesu rozwojowego, począwszy od ich powstania aż do 
zaniku. Nie zmienia to faktu, że te doktryny nie tylko uwiędły z czasem, czy też wyszły nam z pamięci, 
ale   zostały   w   sposób   nieodwołalny  przezwyciężone  zarówno   w   związku   ze   zmianą   stosunków 
społecznych, jak i dzięki postępowi w dziedzinie pojmowania praw, na których opiera się struktura i 
rozwój społeczeństwa.

Ukazanie się Manifestu było właśnie tym momentem, kiedy to, co należało do przeszłości, zostało 

definitywnie przezwyciężone. Stanowiąc pierwszą oznakę budzenia się socjalizmu nowoczesnego, praca 
ta w najogólniejszych tylko zarysach i w sposób jak najbardziej  komunikatywny przedstawia  zasady 
nowej nauki. Nosi ona piętno historycznego podłoża, z którego się zrodziła, a które stanowiły Francja, 
Anglia i Niemcy. Z biegiem czasu zasięg jej oddziaływania i rozpowszechniania rozszerzył się coraz 
bardziej i dziś obejmuje cały świat cywilizowany. We wszystkich krajach, w których wystąpiły dążenia do 
komunizmu, rozwijały się one na tle różnego układu antagonizmów. Coraz wyraźniej jednak zarysowywał 
się antagonizm między burżuazją a proletariatem i prawie wszędzie powtarzał się ten sam proces twórczy. 
Partie proletariackie, w miarę jak powstawały, przechodziły te same stadia rozwoju, jakie przedtem były 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 8 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

udziałem prekursorów. Proces ten stawał się z roku na rok krótszy, zarówno ze względu na coraz większą 
oczywistość, coraz większe napięcie antagonizmów, jak i dlatego, że łatwiej jest przystosować do nowych 
okoliczności wypróbowaną doktrynę i kierunek działania niż tworzyć je od nowa. Internacjonalizm tych 
naszych współpracowników sprzed lat pięćdziesięciu polega również i na tym, że własnym przykładem i 
doświadczeniem wytyczyli szlak, którym zdąża proletariat różnych narodów.

Teoretyczna  znajomość socjalizmu  polega dziś,  tak jak było dawniej  i jak będzie  zawsze,  na 

uzmysłowieniu sobie, że jest on koniecznością dziejową, na uświadomieniu sobie jego genezy, ta zaś 
ostatnia znajduje niejako odzwierciedlenie w samym charakterze  Manifestu. Jest on hasłem do walki, 
toteż niełatwo jest znaleźć widoczne ślady jego genezy. Stanowi on szereg zasadniczych twierdzeń, nie 
popiera ich jednak szerzej  dowodzeniami,  ograniczając się raczej  do powoływania się na imperatyw 
konieczności dziejowej. Można jednak zrekonstruować proces powstawania  Manifestu  i w ten sposób 
zrozumieć naprawdę jego podstawowe zasady.

Istnieje metoda analizy abstrakcyjnej, która badając każdy z osobna człony jakiegoś organizmu, 

pozbawia je charakteru czynników współdziałających w ramach całości. Jest jednak również inna metoda 
analizy   i   ona   jedynie   prowadzić   może   do   zrozumienia   dziejów.   Polega   ona   na   wydzielaniu 
poszczególnych elementów, ale tylko w tym celu, aby zdać sobie sprawę z obiektywnej konieczności ich 
współdziałania w osiągnięciu ostatecznego wyniku. Powszechne jest dziś przekonanie, że nowoczesny 
socjalizm jest naturalnym i nieuniknionym owocem dziejów współczesnych. Jego działalność polityczna, 
w   której   możliwe   są   wahania   i   opóźnienia,   ale   nie   zanik,   rozpoczęła   się   z   wszelką   pewnością   od 
powstania   Międzynarodówki.   Przedtem   jeszcze   istniał   jednak  Manifest.   Zasługą   jego   jest   przede 
wszystkim to, że ukazał ruch proletariacki w świetle teorii, jakkolwiek ruch ten powstał i rozwijał się 
niezależnie od działania jakiejkolwiek doktryny. Poza tym  Manifest  stanowi więcej niż owo „światło 
teorii”. Komunizm krytyczny powstaje dopiero w chwili, gdy ruch proletariacki, który był rezultatem 
ówczesnych warunków społecznych, ma już tyle siły, że zdaje sobie sprawę z możliwości zmiany tych 
warunków, a nawet z tego, jakimi środkami i w jakim kierunku zmiany te mogą być dokonane. Nie 
wystarczało już to, że rezultatem wydarzeń dziejowych będzie socjalizm; należało ponadto zrozumieć, 
jaki będzie w istocie ten rezultat i do czego zmierza ruch socjalistyczny. Stwierdzenie, że proletariat jako 
nieunikniony wytwór społeczeństwa współczesnego ma być następcą burżuazji i stanowić siłę tworzącą 
nowy  system   współżycia,   w   którym   sprzeczności   klasowe   będą   musiały  zniknąć,   czyni   z  Manifestu 
moment przełomowy w ogólnym obiegu historii. Stanowi on objawienie, choć niewiele ma wspólnego z 
Apokalipsą lub zapowiedziami  związanymi  z tysiącleciem.  Jest  objawieniem naukowym,  opartym na 
przemyśleniu   drogi,   którą  kroczy  cywilizowana   ludzkość   (niechaj   cienie   Fouriera  będą  mi   łaskawe). 
Objawienie to posiada moc słowa decydującego, uderza jak grom, ukazując fakty stwierdza jednocześnie, 
że są nieuniknione.

W ten sposób  Manifest  odsłania wewnętrzne dzieje powstania nowego ruchu, jednocześnie zaś 

daje mu uzasadnienie naukowe i wyjaśnia jego niezwykłą skuteczność. Nie gubiąc się w szczegółach, 
wyliczymy  kolejno   te   grupy  czynników,   które   złożyły  się   na   zwięzłą   i   treściwą   syntezę   stanowiącą 
zalążek przyszłego rozwoju socjalizmu naukowego.

Manifest  wykorzystał   doświadczenia,   jakich   dostarczyły   mu   Francja   i   Anglia,   gdzie   ruch 

robotniczy występował już od roku 1830, już to w powiązaniu z innymi ruchami rewolucyjnymi, już to w 
oderwaniu od nich. Ruch ten przybiera różne postacie, niekiedy krańcowo sobie przeciwne, od buntów 
żywiołowych począwszy aż po planową pracę partyjną (np. czartyzm i socjaldemokracja), a nawet daje 
początek przejściowym i krótkotrwałym formom komunizmu albo pół-komunizmu, jak na przykład ruch, 
który podówczas nazywano socjalizmem.

Aby dowieść, że ruchy takie nie stanowią zamętu  tylko, że nie są zjawiskiem przelotnym na 

podobieństwo meteoru, ale nowym faktem społecznym, trzeba było teorii, która nie byłaby ani zwykłym 
nawiązaniem   do   tradycji   demokratycznych,   ani   subiektywną   próbą   skorygowania   znanych   już   wtedy 
ujemnych   stron   gospodarki   wolnokonkurencyjnej;   obie   te   koncepcje   były  bowiem,   jak   wiadomo,   na 
ustach   wielu.   Nowa   teoria   była   osobistym   dziełem   Marksa   i   Engelsa.   Posłużyli   się   oni   koncepcją 
powstawania dziejów przez ścieranie się przeciwieństw, przy czym zamiast abstrakcyjnej formy, w jakiej 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 9 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

w   ogólnych   zarysach   została   ona   opisana   już   w   dialektyce   Hegla,   zastosowali   ją  do   wytłumaczenia 
konkretnego zjawiska walki klas. I ten bieg dziejów, który dotychczas uważano za przejście od jednej 
formy myślenia do innej, oni pierwsi zrozumieli jako przejście od jednej formy samego podłoża, a więc 
anatomii społecznej, do drugiej, czyli jako przejście od jednej formy produkcji ekonomicznej do drugiej.

Ta   koncepcja   historyczna   podnosiła   do   wyżyn   teorii   potrzebę  nowej   rewolucji   społecznej

rysującej się mniej lub więcej wyraźnie w instynktownej świadomości proletariatu i w jego żywiołowych i 
odruchowych wystąpieniach, w działaniu, które świadczyło o nieuniknionej immanentnej konieczności 
rewolucji, a zarazem zmieniało sam sposób jej pojmowania. To, co konspirującym sektom wydawało się 
możliwe jako coś, co można chcieć według swego widzimisię i dowolnie zaprojektować, stawało się 
procesem, z którym się współdziała, procesem, który się wspiera i podtrzymuje. Rewolucja stawała się 
przedmiotem polityki wynikającej ze skomplikowanej sytuacji społecznej, owocem przeróżnych walk i 
różnorodnych   środków   organizacyjnych   proletariatu,   nie   znanych   dawnej   taktyce   buntów.   Proletariat 
bowiem nie jest czynnikiem drugorzędnym, wrzodem, złem, które należałoby wyplenić ze społeczeństwa, 
w jakim żyjemy, ale jest jego częścią składową, warunkiem jego bytu, jego nieuniknionym rezultatem, a 
jednocześnie   czynnikiem,   który  zapewnia   i   podtrzymuje   byt   całego   społeczeństwa.   Jego   wyzwolenie 
pociągnąć musi za sobą wyzwolenie wszystkich i wszystkiego, a zatem zupełne zrewolucjonizowanie 
formy produkcji.

Związek Sprawiedliwych stał się Związkiem Komunistów, gdy odrzuciwszy formy symboliczne i 

konspiracyjne,   podjął   propagowanie   swych   idei   i   rozpoczął   działalność   polityczną,   rozwijając   ją 
stopniowo począwszy od upadku insurekcji Barbèsa i Blanquiego (1839). Tak samo nowa doktryna, którą 
sam   związek   przyjął   i   za   swoją   uznał,   przezwyciężyła   hasła   przyświecające   akcji   konspiracyjnej   i 
wykazała,   że   to,   co   konspiratorzy   uważali   za   wynik   swego   planowanego   działania   i   emanację   ich 
heroicznej   postawy,   było   w   rzeczywistości   celem   i   obiektywnym   rezultatem   określonego   procesu 
przemian.

W tym wszystkim dostrzegamy pięcie się w górę nowej linii łączącej poszczególne fakty, nowy 

związek zachodzący między koncepcjami i doktrynami.

Komunizm   konspiracyjny,   blankizm   owych   czasów   prowadzi   nas   przez   Buonarrotiego,   a 

częściowo przez Bazarda i karbonariuszy, aż do spisku Babeufa. Ten ostatni, jak prawdziwy bohater 
tragedii antycznej, prześladowany przez fatum, nie umiał zrozumieć sprzeczności zachodzących między 
jego   programem   politycznym   a   ówczesną   sytuacją   ekonomiczną,   w   której   wystąpienie   proletariatu 
posiadającego świadomość klasową nie było jeszcze możliwe. Od Babeufa poprzez mniej znane postacie 
z   okresu   jakobinów   zdążamy   do   Boissela   i   Faucheta,   do   odznaczającego   się   niezwykłą   intuicją 
Morelly’ego,   do   utalentowanego,   ale   niezrównoważonego   Mably’ego,   a   nawet   do   chaotycznego 
Testamentu  proboszcza   Meslier,   będącego   wyrazem   żywiołowego   i   porywczego   buntu   „zdrowego 
rozsądku” przeciwko srogiemu uciskowi biednego chłopa.

Wszyscy   ci   prekursorzy   socjalizmu   gwałtownego,   buntowniczego,   konspiracyjnego   byli 

szermierzami   równości.   Zwolennikami   równości   byli   też   po   większej   części   i   sami   konspiratorzy. 
Szczególne, choć nieuniknione zaślepienie doprowadziło ich wszystkich do posługiwania się jako orężem 
walki – doktryną egalitaryzmu, ale podniesioną do godności ogólnej zasady i pojętą na opak. Doktryna ta 
bowiem, uznając równość za prawo natury, rozwinęła się równolegle z powstaniem teorii ekonomii i była 
narzędziem   w   ręku   burżuazji,   która   stopniowo   zdobywała   swą   obecną   pozycję,   zmierzając   do 
przetworzenia   społeczeństwa   opartego   na   przywileju   w   społeczeństwo   liberalizmu,   nieograniczonej 
wolności gospodarczej i kodeksu cywilnego

8

.

Uważali oni, że ponieważ ludzie są z natury równi, powinni też mieć równy udział w korzystaniu 

z dóbr tego świata. Oczywiście takie wnioskowanie było oparte po prostu na złudzeniu. Zdawało się im, 
że odwołanie się do rozsądku zawiera w sobie wszelkie elementy oraz moc przekonywania i propagandy i 

8

  Wielki w ostatnich latach był urodzaj prawników, którzy widzieli w poprawieniu kodeksu cywilnego praktyczny środek 

podniesienia   warunków   życia   proletariatu.   Czemuż   nie   zaproszą   papieża   na   przywódcę   związku   wolnomyślicieli? 
Najzabawniejszy jest pewien włoski literat, który zająwszy się ostatnio zagadnieniem  walki klas, żąda, by – obok kodeksu 
gwarantującego prawa kapitalistów – powstał drugi, gwarantujący prawa ludzi pracy.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 10 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

że szybkie a gwałtowne zagarnięcie narzędzi władzy politycznej jest jedynym środkiem przemówienia do 
rozsądku tym, którzy chcieliby stawiać opór.

Ale skąd się biorą i jakimi prawami rządzą się te nierówności, które zdają się niepojęte w świetle 

tak   prostej   i   w   uproszczony  sposób   ujmowanej   koncepcji   sprawiedliwości?  Manifest  był   wyraźnym 
zaprzeczeniem   zasady  sprawiedliwości   pojętej   tak   naiwnie   i   w   sposób   tak   wulgarny.   Zapowiadając 
nieuchronność   zniknięcia   klas   w   ramach   przyszłej   formy   produkcji   kolektywnej,   wyjaśnia   on 
jednocześnie powstanie klas, ukazuje ich rozwój, uzasadnia fakt takiego biegu wypadków i stwierdza, że 
powstanie klas i ich rozwój nie stanowi jakiegoś zjawiska wyjątkowego, ani też nie zaprzecza żadnej 
abstrakcyjnej zasadzie, ale że stanowi właśnie sam proces historyczny.

Tak   samo   jak   istnienie   proletariatu   współczesnego   związane   jest   nieuchronnie   z   istnieniem 

burżuazji, tak i burżuazja nie może istnieć bez proletariatu. Obie te klasy są wynikiem procesu twórczego, 
który bez reszty opiera się na nowym sposobie produkcji środków potrzebnych do życia, wszystko zatem 
zależne   jest   od   sposobu   produkcji   dóbr.   Społeczeństwo   burżuazyjne   wyłoniło   się   ze   społeczeństwa 
korporacyjnego

9

 i feudalnego, wyłoniło się drogą walki i rewolucjonizowania wszystkiego, co stawało mu 

na drodze do wejścia w posiadanie narzędzi i środków produkcji. Te ostatnie mają decydujący wpływ na 
tworzenie, powiększanie, reprodukcję i pomnażanie kapitału. Opisywać początki i rozwój burżuazji w 
jego kolejnych stadiach, ukazywać kolosalne jej sukcesy w dziedzinie rozwoju techniki i zdobywania 
światowego rynku zbytu, przedstawiać kolejne przemiany polityczne będące wyrazem tych zdobyczy, ich 
obroną i wynikiem – znaczy to jednocześnie przedstawiać dzieje proletariatu. W obecnych warunkach 
proletariat jest nieodzownym elementem epoki społeczeństwa burżuazyjnego; przeżywał on, przeżywa i 
będzie   przeżywał   te   same   fazy,   jakie   przechodzi   całe   to   społeczeństwo,   póki   się   nie   rozpadnie. 
Sprzeczności między bogatymi a biednymi, szczęśliwymi a cierpiącymi, uciskającymi a uciskanymi nie są 
przypadkowe   i   nie   tak   łatwo   dadzą   się   usunąć,   jak   to   się   zdawało   entuzjastom   sprawiedliwości. 
Przeciwnie, fakt ten pozostaje w ścisłym związku z podstawową zasadą obecnego sposobu produkcji, 
który czyni koniecznym istnienie pracowników najemnych. Konieczność ta ma dwojaki charakter. Kapitał 
może   zawładnąć   produkcją   tylko   pod   warunkiem   proletaryzowania.   Może   trwać,   przynosić   dochód, 
gromadzić się, pomnażać i przeobrażać tylko pod warunkiem najmowania proletariuszy w zamian za 
płacę. Ci zaś z kolei mogą istnieć i odtwarzać swe siły tylko pod warunkiem zaofiarowywania się za 
zapłatę jako siła robocza, której zastosowanie zależy od woli posiadaczy, a więc od tego, czy jest to dla 
nich korzystne. Harmonia pomiędzy kapitałem a pracą polega jedynie na tym, że praca jest siłą żywą, za 
pomocą której proletariusze nieustannie wprawiają w ruch i za pomocą nowych jej nakładów z nadwyżką 
odtwarzają pracę zakumulowaną w kapitale. Ten nierozerwalny węzeł łączący burżuazję z proletariatem 
jest następstwem procesu rozwojowego, stanowiącego najgłębszą istotę dziejów nowoczesnych; daje on 
klucz   do   zrozumienia   przyczyn   obecnej   walki   klas,   której   wyrazem,   a   jednocześnie   podporą   jest 
koncepcja komunistyczna. Z drugiej strony węzeł ten jest tak zadzierzgnięty, że żadne apelowanie do 
szlachetnych   uczuć,   żadne   argumenty   odwołujące   się   do   sprawiedliwości   przyczynić   się   do   jego 
rozwiązania nie mogą.

Z   tych   to   przyczyn,   które   –   jak   sądzę   –   wytłumaczyłem   dostatecznie   jasno,   doznał   porażki 

komunizm   równościowy.   Jego   bezsilność   w   życiu   praktycznym   była   najzupełniej   równoznaczna   z 
nieudolnością w dziedzinie teorii, nie pozwalającą zdać sobie sprawy z przyczyn niesprawiedliwości, czy 
też nierówności, które chciał z odwagą, ale też i nierozważnie za jednym zamachem pokonać i zniweczyć.

Główną   troską   teoretyków   komunizmu   stało   się   odtąd   zrozumienie   historii.   Czyż   jakiś 

wymarzony, a nawet doskonały ideał mógłby się przeciwstawić twardej rzeczywistości dziejowej? Ktoś 
mógłby może twierdzić, że komunizm jest stanem naturalnym i niezbędnym ludzkości w każdym miejscu 
i   o   każdym   czasie,   wobec   którego   cały   ciąg   formacji   historycznych   przedstawiałby   jedynie   szereg 
odchyleń i błędów. Nie prowadzi do niego ani spartańska prostota, ani chrześcijańska rezygnacja. Może 
on być, musi i będzie wynikiem rozkładu istniejącego dziś społeczeństwa kapitalistycznego. Rozkład ten 

9

  Pojęcia  społeczeństwa korporacyjnego  i  ustroju korporacyjnego  przyjęte w krajach romańskich odpowiadają przyjętym w 

krajach germańskich i stąd i u nas także bardziej rozpowszechnionym pojęciom społeczeństwa cechowego i ustroju cechowego
– Przyp. red.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 11 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

nie może być wywołany sztucznie z zewnątrz, nastąpi on od wewnątrz. Społeczeństwo kapitalistyczne 
upadnie swym „własnym ciężarem”, jak by powiedział Machiavelli. Upadnie jako forma produkcji, która 
sama w sobie wywołuje nieustannie wzmagający się bunt sił produkcji przeciwko prawnym i politycznym 
stosunkom produkcji. Tymczasem jednak, dopóki trwa jeszcze i trwać będzie, wlecze żywot, któremu 
towarzyszy   narastanie   konkurencji,   będącej   źródłem   kryzysów,   i   zawrotny   rozrost   sfery   działania, 
skutkiem czego coraz bardziej dojrzewają warunki prowadzące do jego nieuniknionej śmierci. Śmierć 
nawet tu, w swej społecznej formie, staje się, podobnie jak w innej gałęzi wiedzy dzieje się ze śmiercią 
naturalną, zjawiskiem fizjologicznym.

Manifest nie dał, ani też nie miał dać zarysu przyszłego społeczeństwa. Mówił natomiast o tym, 

jak   obecne   społeczeństwo   rozpadnie   się   wskutek   postępującej   naprzód   dynamiki   swych   sił 
immanentnych.   Dla   wyjaśnienia   tego   procesu   należało   przede   wszystkim   ukazać   rozwój   burżuazji. 
Zostało to dokonane w krótkim zarysie, stanowiącym jednak znakomity wzór wykładu filozofii historii, 
który można by uzupełnić i skorygować w szczegółach, a przede wszystkim rozwinąć

10

, ale który co do 

swej istoty wyklucza możliwość poprawek.

Manifest  oddał   sprawiedliwość   dziełu   Saint-Simona   i   Fouriera,   jakkolwiek   daleki   był   od 

odtwarzania   biegu   poszczególnych   ich   myśli   czy   kroczenia   po   ścieżkach   przez   nich   wytyczonych. 
Obydwaj  ci myśliciele  dzięki  genialnej  intuicji  wykraczają daleko poza horyzonty epoki liberalizmu, 
których wyrazem była za ich czasów wielka rewolucja. Saint-Simon dokonał przewrotu w dziedzinie 
pojmowania historii, zwracając się od prawa i polityki do ekonomii i „fizyki społecznej”, i poprzez liczne 
błądzenia po bezdrożach myśli idealistycznej oraz pozytywistycznej zdołał nieomal doszukać się genezy 
stanu trzeciego. Fourier, nie znając wielu szczegółów, być może, w ogóle wówczas nie znanych lub 
lekceważonych,   a   przy   tym   kierując   się   rozwichrzonym,   niezdyscyplinowanym   charakterem   swej 
umysłowości, wprowadził podział historii na długi szereg epok niezbyt jasno wyodrębnionych, różniących 
się jednak od siebie cechami związanymi w pewnej mierze z formą produkcji i podziału dóbr. Wskazał 
też na konieczność powstania społeczeństwa, w którym nie byłoby już obecnie istniejących sprzeczności. 
Dzięki przebłyskom geniuszu odkrył spośród tych sprzeczności przede wszystkim błędne koło produkcji i 
studiował je z upodobaniem, współzawodnicząc w ten sposób nieświadomie z Sismondim, który w tym 
samym czasie, choć w innych intencjach i innymi drogami – opierając się mianowicie na fakcie istnienia 
kryzysów i znanych trudności, jakie napotyka wielki przemysł w obliczu zaciekłej konkurencji – głosił 
dość   nieśmiało   fiasko   nauki   ekonomii,   która   przecież   tak   niedawno   przybrała   skończoną   postać.   Z 
wysokości   swych   pogodnych   medytacji   na   temat   przyszłego   świata   Fourier   z   niewzruszoną   pogardą 
spoglądał na nędzę współczesnej cywilizacji i spokojnie pisał swą satyrę na historię. Jako ideologowie 
jeden i drugi nieświadomi byli nieubłaganej walki prowadzonej przez proletariat dla położenia kresu 
epoce wyzysku i sprzeczności. Jeden z nich układał projekty, a drugi stał się utopistą

11

. Potrafili jednak 

drogą intuicji dostrzec niektóre godne uwagi cechy stanowiące podstawę społeczeństwa bez sprzeczności. 
Pierwszy wysunął zdecydowaną koncepcję technicznej organizacji społeczeństwa, w którym nie będzie 
ucisku człowieka przez człowieka; drugi, to jest Fourier, poprzez liczne ekstrawagancje swej przebogatej 
i nieokiełznanej fantazji odgadł, przeczuł i przewidział niejedno z dziedziny psychologii i pedagogiki 
przyszłego   społeczeństwa,   w   którym   –   zgodnie   z  Manifestem  –  swobodny   rozwój   jednostki   jest 
warunkiem swobodnego rozwoju ogółu
.

W chwili ukazania się Manifestu saintsimonizm należał już do przeszłości; fourieryzm natomiast 

kwitł we Francji; wprawdzie zgodnie ze swym charakterem nie stał się partią, ale stworzył szkołę. Kiedy 
owa szkoła zdążała do realizacji swej utopii posługując się prawem – proletariusze Paryża mieli już za 
sobą pamiętne dni czerwcowe i klęskę w walce z burżuazją, która zwycięstwem tym zgotowała sobie 
samej panowanie sławetnego arcyawanturnika, mające trwać lat dwadzieścia.

Nowa doktryna komunizmu  krytycznego ujrzała światło dzienne nie jako wyraz dążeń szkoły 

politycznej, lecz jako zapowiedź, groźba i wyraz woli partii politycznej. Jej twórcy i zwolennicy nie 

10

 Takim rozwinięciem stał się Kapitał Marksa, dzieło, którego nie waham się nazwać z tego powodu filozofią historii.

11

 Bliski jestem uznania, w ślad za Antonim Mengerem, że Saint-Simon nie był w istocie rzeczy utopistą, podczas gdy w sposób 

jaskrawy, typowy i klasyczny byli utopistami Fourier i Owen.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 12 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

karmili się mrzonkami o przyszłości, ale wykorzystywali doświadczenia i kierowali się potrzebami chwili 
bieżącej. Opierali się na świadomości proletariatu, którego instynkt, nie wsparty jeszcze doświadczeniem, 
parł do obalenia panowania burżuazji w Paryżu i w Anglii z szybkością działania, któremu daleko było do 
przemyślanej   taktyki   bojowej.   Komuniści   ci   rozpowszechniali   w   Niemczech   idee   rewolucyjne, 
występowali   w   obronie   ofiar   dni   czerwcowych   i   mieli   własny   organ   polityczny   «Neue   Rheinische 
Zeitung», która dziś nawet, po latach, w przedrukowywanych od czasu do czasu urywkach artykułów 
urasta do roli szkoły

12

. Z chwilą zakończenia działań rewolucji roku 1848, a. więc ustania warunków, 

które   pozwoliły  proletariuszom   wyjść   na   widownię   polityczną,   doktryna  Manifestu  nie   znalazła   ani 
gruntu, ani terenu, na którym mogłaby się rozpowszechniać. Lata całe musiała czekać na moment, w 
którym mogłaby szerzyć się po świecie, lat całych trzeba było bowiem, by proletariat mógł znowu – 
innymi już drogami i innymi metodami – wkroczyć na widownię jako siła polityczna i uczynić z tej 
doktryny swój organ myśli i swój drogowskaz.

Od samego początku  doktryna ta  była  krytyczną  antycypacją  tego  socialismus   vulgaris,  który 

wegetował w Europie, zwłaszcza we Francji, od zamachu stanu aż do pojawienia się Międzynarodówki, 
która zresztą w swym krótkotrwałym życiu nie miała kiedy pokonać go, wyczerpać i zniszczyć. Ten 
socjalizm wulgarny znajdował oparcie głównie w doktrynach i paradoksach Proudhona, którego błędy, 
wykazane już od dawna przez Marksa

13

 w sposób naukowy, wystąpiły z całą siłą w praktyce życia, kiedy 

to w okresie Komuny zwolennicy Proudhona musieli postąpić wbrew naukom mistrza, co przyniosło im 
zbawienną w swych skutkach lekcję poglądową.

Od chwili swego pojawienia się komunizm naukowy poddawał surowej krytyce wszelkie formy 

socjalizmu państwowego od Ludwika Blanca do Lassalle’a. Socjalizm państwowy, jakkolwiek wówczas 
jeszcze wiążący się z tendencjami rewolucyjnymi, znajdował swój doskonały wyraz w bajeczce o prawie 
do pracy
, stanowiącym prawdziwy hokus pokus. „Prawo do pracy” to termin pełen zasadzek, zwłaszcza 
jeśli   pociąga   za   sobą   żądania   skierowane   do   rządu,   choćby   nawet   u   jego   steru   stało   rewolucyjne 
mieszczaństwo. Pomysł zniesienia wahań w dziedzinie bezrobocia, które ma przecież wpływ na wahania 
płac, czyli na warunki konkurencji, jest ekonomiczną niedorzecznością. Prawo do pracy może być sztuką 
politykierów,   jeżeli   stanowi   wybieg   mający   służyć   do   uspokojenia   żywiołowych   ruchów   nie 
zorganizowanych proletariuszy. Jest to coś teoretycznie zbędnego, jeśli spojrzymy na nie ze stanowiska 
kogoś,   kto   ma   jasno   przed   oczami   przebieg   przyszłej   zwycięskiej   rewolucji   proletariatu,   która   musi 
prowadzić   do   uspołecznienia   środków   produkcji   przez   wzięcie   ich   w   posiadanie.   Rewolucja   musi 
doprowadzić do takiego ustroju gospodarczego, w którym nie będzie towaru ani pracy najemnej, a prawo 
do pracy i obowiązek  pracy zleją się w jedną całość, we wspólną i powszechną potrzebę pracy dla 
wszystkich.

Bajka o prawie do pracy skończyła się dramatem dni czerwcowych. Dyskusja parlamentarna, która 

później   nastąpiła,   była   parodią.   Płaczliwy   i   pełen   patosu   Lamartine,   ów   mąż   opatrznościowy,   miał 
sposobność wypowiedzenia ostatniego czy przedostatniego ze swych słynnych frazesów: „Katastrofy – to 
doświadczenie narodów”. Starczyło to za ironię dziejów.

Ale  Manifest, mimo  tak niewielkiej  objętości i stylu tak dalekiego od wszelkich retorycznych 

wyznań czy deklaracji, stanowi gęsty osad mnóstwa myśli i doświadczeń, sprowadzonych po raz pierwszy 
do jedności pojęć, do systemu: jest to jak gdyby zbiór zalążków idei, które w przyszłości zostaną w pełni 
rozwinięte. Nie był jednak w istocie ani też w intencji swych twórców – ani kodeksem socjalizmu, ani 
katechizmem komunizmu krytycznego, ani vademecum rewolucji proletariackiej. Kwintesencje zostawić 
możemy  czcigodnemu   Schäfflemu,   na   którego  rachunek   zapisujemy  też   chętnie   słynne   powiedzenie: 
kwestia   społeczna   –   to   kwestia   brzucha.  Brzuch  Schäfflego   przez   wiele   lat   skupia   na   sobie 
zainteresowanie świata całego ku uciesze mnóstwa dyletantów socjalizmu  i ku pocieszeniu mnóstwa 
policjantów. Komunizm krytyczny narodził się w istocie rzeczy w chwili ukazania się Manifestu. Od tej 
chwili zaczyna się jego rozwój.

12

 Archiwum partyjnemu w Berlinie zawdzięczam możliwość studiowania przez kilka miesięcy kompletu tego tak trudnego do 

znalezienia pisma.

13

 K. Marks: Nędza filozofii (I wyd. oryg., Paryż i Bruksela 1847).

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 13 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

Zespół twierdzeń, które dziś  zwykliśmy nazywać marksizmem,  osiągnął dojrzałość dopiero w 

latach 1860-1870. Ogromne bez wątpienia poczyniono postępy od rozprawki Praca najemna i kapit

14

, w 

której   po   raz   pierwszy   ściśle   sformułowane   zostało   zagadnienie,   w   jaki   sposób   przez   nabycie   i 
użytkowanie towaru-pracy ludzkiej uzyskuje się produkt, stanowiący więcej niż koszty jego produkcji, co 
stało się rdzeniem zagadnienia wartości dodatkowej i znalazło wielostronne, obszerne i skomplikowane 
rozwinięcie   i   rozwiązanie   w  Kapitale.   Książka   ta   w   sposób   wyczerpujący   ukazuje   genezę   epoki 
burżuazyjnej   aż   do   najgłębszych   tajników   jej   gospodarczej   struktury.   Pod   względem   umysłowym 
wyprzedza ona tę epokę, gdyż wyjaśnia jej specyficzne metody działania, jej prawa oraz sprzeczności, 
które są jej organicznym produktem, a zarazem organicznym zalążkiem rozkładu.

Podobna różnica występuje między ruchem proletariackim, który poniósł klęskę w roku 1848, a 

ruchem   współczesnym,   który   przełamawszy   wiele   trudności   po   ukazaniu   się   na   arenie   politycznej, 
rozwijał się wprawdzie powoli, ale w sposób trwały i nieodwracalny. Do niedawna jeszcze ten regularny i 
stały   rozwój   ruchu   proletariackiego   zauważano   i   podziwiano   jedynie   w   Niemczech,   gdzie 
socjaldemokracja począwszy od zjazdu robotniczego w Norymberdze w roku 1868, jak drzewo tkwiące 
korzeniami w odpowiednim dla siebie gruncie, wzrastała stale z równomiernym nasileniem. Przykład 
Niemiec powtórzył się potem w różnych formach w innych krajach.

Nasuwa się pytanie: czy ten olbrzymi rozwój marksizmu, ten wzrost ruchu proletariackiego, te 

umiarkowane   metody   akcji   politycznej   nie   kryły   w   sobie   niebezpieczeństwa,   jak   twierdzi   niejeden, 
osłabienia bojowości początkowych wystąpień komunizmu krytycznego? Czy było to może przejście od 
rewolucji   do   tak   zwanej   ewolucji?   A   może   zgoła   odejście   od   stanowiska   rewolucyjnego   na   rzecz 
reformizmu?

Te refleksje i obiekcje dochodziły nieustannie i dochodzą do głosu, już to w łonie socjalizmu 

przez   usta   najbardziej   zapalonych   w   fantazjowaniu   spośród   jego   zwolenników,   już   to   ze   strony 
przeciwników, którym na rękę jest uogólnienie sporadycznych porażek, przejściowych okresów zastoju i 
wahań, by móc twierdzić, że komunizm nie ma przed sobą przyszłości.

Gdyby ktoś oceniał współczesny ruch robotniczy w całym jego skomplikowanym przebiegu na 

podstawie  wrażenia,   jakie  wywołać  musi  lektura  Manifestu,  mógłby  sądzić  –  zwłaszcza  gdyby owej 
lekturze   nie   towarzyszyła   szersza   znajomość   tych   spraw   –   że   jest   coś   nazbyt   młodzieńczego   i 
niedojrzałego w pewności siebie, śmiałości i zdecydowanym tonie tych komunistów sprzed pięćdziesięciu 
lat. W słowach ich brzmi echo okrzyków wojennych i namiętnej wymowy niektórych mówców spośród 
przywódców   czartyzmu   oraz   zapowiedź   nowego   roku   dziewięćdziesiątego   trzeciego   –   tak   jednak 
pomyślanego, by nie dopuścić do ponowienia się Thermidora.

Tymczasem   właśnie   Thermidor   powtórzył   się   na   świecie   kilkakrotnie,   powracając   w   różnych 

postaciach, w sposób jawny lub zamaskowany, zależnie od tego, kto kolejno począwszy od roku 1848 był 
jego inspiratorem – czy byli to eks-radykałowie w stylu francuskim, czy eks-patrioci w stylu włoskim, czy 
biurokraci w stylu niemieckim, wyznawcy boga-państwa, a w praktyce służalcy boga-pieniądza, czy też 
parlamentarzyści w stylu angielskim, dobrze obznajomieni z arkanami i wybiegami sztuki rządzenia, a 
nawet   udający   anarchistów   policjanci   z   Chicago   i   tym   podobni.   Stąd   tyle   zarzutów   przeciwko 
socjalizmowi  i argumenty pesymistów  i optymistów, nie wierzących w możliwość jego powodzenia. 
Wielu jest takich, którzy sądzą, że konstelacja Thermidora nie powinna już nigdy zniknąć z horyzontu 
historii,   czyli   mówiąc  po  prostu,  że   liberalizm,  który  postuluje  społeczeństwo   ludzi   równych  wobec 
prawa, stanowi cel i kres ewolucji ludzkości i że odstąpić od niego – to cofnąć się w rozwoju. Zgadzają 
się   z   tym   chętnie   ci   wszyscy,   którzy  w   dalszym   rozwoju   burżuazyjnych   form   ustrojowych   upatrują 
podstawę i cel wszelkiego postępu. Optymiści czy pesymiści – według swego uznania – odnajdują tu 
słupy Herkulesa rodu ludzkiego. Nierzadko zdarza się, że takie uczucia w swej pesymistycznej postaci 
oddziałują   na   wielu   spośród   tych,   którzy   wraz   z   innymi   zdeklasowanymi   powiększają   szeregi 
anarchistów.

14

  Używam słowa  rozprawka  biorąc pod uwagę formę, do jakiej w celach propagandowych zredukowana została praca ta, 

wydana w roku 1884. Podstawę jej stanowią artykuły w «Neue Rheinische Zeitung» z kwietnia 1849, będące celem wykładów, 
jakie miały miejsce w Niemieckim Stowarzyszeniu Robotniczym w Brukseli – w roku 1847.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 14 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

Są   też   i   tacy,   co   posuwają   się   nawet   do   teoretyzowania   na   temat   obiektywnego 

nieprawdopodobieństwa realizacji wytycznych komunizmu krytycznego. Zasadnicza teza  Manifestu, tj. 
teza,   że   sprowadzenie   wszystkich   odmian   walki   proletariatu   do   jednej   pociąga   za   sobą   konieczność 
rewolucji proletariackiej, zdaje się – według tych teoretyzujących polemistów – zawodna. Doktryna nasza 
nie posiada – według nich – uzasadnienia, podobnie jak nie posiadałby go wniosek naukowy ani zasada 
postępowania praktycznego oparte na przewidywanym jedynie fakcie. Według tych pełnych dobrej woli 
przeciwników fakt jest punktem teoretycznym tylko i może być odkładany i odsuwany w nieskończoność. 
Domniemane starcie – ostateczne i nieuniknione – między siłami wytwórczymi a formą produkcji nie 
dojdzie  według nich do skutku nigdy, zagubi się bowiem w drobnych utarczkach, w partykularnych 
przeciwieństwach   konkurencji   ekonomicznej,   zostanie   zahamowane   podstępem   i   gwałtem   przez 
rządzących. Innymi słowy, społeczeństwo współczesne zdąża nie do rozkładu i kresu, ale pracuje nad swą 
naprawą i odnawia się w nieskończoność. Wszelkie ruchy proletariackie, które nie zostaną stłumione siłą, 
jak to miało miejsce w czerwcu roku 1848 i w maju 1871, miałyby wygasnąć powoli, jak stało się z 
czartyzmem przeistoczonym w trade-unionizm – dumę i chwałę wulgarnych ekonomistów i krzykliwych 
socjologów. Wszelki ruch proletariatu jest dla nich zjawiskiem przejściowym tylko, a nie organicznym – 
zakłóceniem,   a   nie   procesem   rozwoju;   a   my,   w   świetle   takiej   krytyki,   zupełnie   bez   naszej   winy 
wychodzimy na utopistów.

Przewidywanie   biegu   historii   stanowi   podstawę   doktryny  Manifestu.   Komunizm   krytyczny 

rozwinął  je i  poparł  dokładną i  szeroką analizą  świata współczesnego, co z  pewnością wpłynęło  na 
jasność wyrazu i żarliwość bojową. Nie implikowało jednak, podobnie jak nie implikuje obecnie, żadnej 
ściśle   określonej   daty   ani   nie   ukazuje   towarzyszącego   przyszłym   wydarzeniom   układu   stosunków 
społecznych, jak to miało miejsce w dawnych i nowych proroctwach i apokaliptycznych wróżbach.

Bohaterski Fra Dolcino

15

  nie wrócił, by zgodnie z proroctwem Joachima di Fiore

16

  rzucić hasło 

walki. Nie powtórzył się też w Münsterze uroczysty obchód wskrzeszenia królestwa jerozolimskiego. Nie 
ma już taborytów

17

  i proroctw tyczących tysiąclecia. Nie ma już Fouriera, całymi latami oczekującego 

chez soi  o oznaczonej godzinie kandydata na zbawcę ludzkości. Twórca nowego życia nie zaczyna w 
sposób wyrozumowany i sztuczny tworzyć zalążka, z którego, na podobieństwo rośliny, wyhodować ma 
nowego człowieka, jak to miało miejsce u Bellersa, dalej u Owena i Cabeta i wreszcie w przedsięwzięciu 
fourierystów w Teksasie, które to przedsięwzięcie stało się katastrofą i grobem socjalizmu utopijnego. 
Gorące słowa Consideranta stanowiły tu swego rodzaju epitafium. Nie ma już sekty, która w religijnym 
wyrzeczeniu porzuca świat, by w ścisłym i zamkniętym kółku święcić doskonały ideał wspólnoty, jak to 
czynili braciszkowie z kolonii socjalistycznych w Ameryce.

Tutaj   natomiast,   w   doktrynie   komunizmu   krytycznego,   znajduje   odzwierciedlenie   całe 

społeczeństwo,   które   w   pewnym   punkcie   wznoszącej   się   krzywej   wyjaśnia   sobie   przyczynę   swych 
konfliktów, by sformułować prawa rządzące jego rozwojem. Przewidywanie przyszłości zawarte po raz 
pierwszy  w  Manifeście  nie   określa   dokładnie   czasu,   nie   ma   charakteru   przepowiedni   czy  obietnicy. 
Według mnie przewidywanie to – jednym słowem, które w skrócie wyraża wszystko – jest morfologiczne.

Pod   wrzawą   i   blaskiem   namiętności   znajdujących   ujście   w   codziennych   dyskusjach,   pod 

widocznym ścieraniem się planowo działających sił, czyli tym wszystkim, co kronikarze widzą i opisują, 
w głębi pod aparatem politycznym i prawnym naszego społecznego współżycia, z dala od tego znaczenia, 
jakie nadaje doświadczeniu życiowemu religia czy sztuka, trwa, zmienia się i przetwarza elementarna 
struktura społeczeństwa, która o wszystkim rozstrzyga. Anatomiczne studium tej podstawowej struktury 

15

  Po śmierci Segarellego, założyciela sekty braci apostolskich, spalonego na stosie (1300), Fra Dolcino stanął na czele tej 

sekty, głoszącej ubóstwo i występującej przeciwko upodobaniu kleru do dóbr doczesnych. Papież ogłosił krucjatę przeciwko 
tej sekcie, jako zdobywającej sobie zbyt szeroki posłuch. Fra Dolcino zginął na stosie w roku 1307. – Przyp. red.

16

 Gioacchino di Fiore (1130-1201), prorok kalabryjski, głosił swoistą interpretację historii, posługując się dogmatem o Św. 

Trójcy i zapowiadając nadejście królestwa ducha na ziemi. W proroctwie jego tkwiły wyraźne akcenty społeczne. Głosił 
konieczność odnowy Kościoła. – Przyp. red.

17

  Radykalne skrzydło husytów, na którego  czele stał znany z udziału w bitwie pod Grunwaldem Żiżka. Taboryci  żądali 

zniesienia poddaństwa chłopów oraz ciężarów na rzecz panów, jako też wolnego wyboru duchownych. – Przyp. red.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 15 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

daje właśnie ekonomia. Ponieważ zaś współżycie między ludźmi ulegało niejednokrotnie częściowym lub 
całkowitym przemianom w swych objawach łatwiej dostrzegalnych, jak np. formy religijne, ideologiczne, 
artystyczne itp., przyczyn i motywów tych przemian – o których tak często mówią historycy – szukać 
należy   w   trudniejszych   do   dostrzeżenia,   głębokich   procesach   ekonomicznych   zachodzących   w 
podstawowej strukturze. Inaczej mówiąc, należy badać różnice, jakie zachodzą między danymi formami 
produkcji w poszczególnych, ściśle określonych epokach historycznych. Kiedy zaś chcemy zapoznać się z 
kolejnym następowaniem po sobie tych form, a raczej tworzeniem się nowych w łonie poprzedzających, 
należy dociec, jaka jest przyczyna upadku i zaniku formy ginącej. Kiedy wreszcie chcemy zrozumieć 
konkretny   i   ściśle   określony   fakt   historyczny,   należy   znaleźć   i   wydobyć   tarcia   i   przeciwieństwa 
powstające   wśród   czynników   współzawodniczących   (czyli   klas,   ich   podgrup   i   ich   krzyżowań   się), 
właściwych danemu społeczeństwu.

Kiedy w  Manifeście  stwierdzono,  że  minione  dzieje polegają na walce klas  i  że one to  były 

przyczyną   wszystkich   rewolucji,   a   także   motywem   ruchów   wstecznych,   zmierzano   jednocześnie   do 
dwóch   celów.   Komunizm   zyskiwał   nowe   podstawy   doktrynalne,   a   komuniści   linię   przewodnią 
prowadzącą do ukrytego w podłożu procesu ekonomicznego jako do przyczyny wszystkich powikłań 
życia politycznego.

W ciągu owych pięćdziesięciu lat, które od tego czasu upłynęły, ogólne przewidywanie nowej ery 

historycznej stało się dla socjalistów trudną sztuką zdawania sobie w każdym poszczególnym wypadku 
sprawy,   co   należy   czynić,   ta   nowa   era   sama   przez   się   bowiem   przechodzi   nieustannie   proces 
kształtowania się. Komunizm stał się sztuką, a proletariusze stali się partią polityczną albo zbliżają się do 
sytuacji,   w   której   się   nią   staną.   Duch   rewolucyjny   uosabia   się   w   dobie   obecnej   w   organizacjach 
proletariackich. Zapowiedziane zrzeszanie się

18

 komunistów i proletariuszy jest dziś faktem dokonanym. 

Te pięćdziesiąt lat stanowiły okres próby, w którym wciąż wzrastał bunt sił produkcji przeciw formom 
produkcji.

Poza tą lekcją poglądową my, utopiści, nie mamy innej odpowiedzi do zaofiarowania tym, którzy 

dotąd jeszcze mówią o przejściowych na podobieństwo meteoru zjawiskach i którzy w swym mniemaniu 
odzyskają niebawem błogi spokój, właściwy tej nieprześcignionej i niemożliwej do prześcignięcia epoce 
cywilizacji. Taka lekcja na razie wystarczy.

W jedenaście lat po ukazaniu się  Manifestu  Marks w przedmowie do książki stanowiącej jak 

gdyby   wstęp   do  Kapitału

19

  zawarł   w   jasnym,   przejrzystym   ujęciu   główne   zasady   materializmu 

historycznego. „Pierwszą pracą, którą przedsięwziąłem dla rozstrzygnięcia nurtujących mnie wątpliwości, 
była krytyczna rewizja heglowskiej filozofii prawa. Wstęp do tej pracy ukazał się w wydawanych w r. 
1844 w Paryżu «Deutsch-Französische Jahrbücher». Moje badania doprowadziły mnie do wniosku, że 
stosunki prawne równie jak i formy państwowe nie mogą być pojęte z siebie samych, ani też z tak 
zwanego ogólnego rozwoju ducha ludzkiego, lecz przeciwnie, wyrastają z materialnych warunków życia, 
których całokształt Hegel, za przykładem Anglików i Francuzów w. XVIII, określa ogólnym mianem 
«społeczeństwa obywatelskiego», anatomii zaś społeczeństwa obywatelskiego szukać należy w ekonomii 
politycznej.   Studia   nad   tą   nauką,   rozpoczęte   w   Paryżu,   kontynuowałem   w   Brukseli,   dokąd   się 
przeniosłem na skutek wydanego przez pana Guizota nakazu wysiedlenia. Wynik ogólny, do którego 
doszedłem i który, z chwilą gdy go zdobyłem, posłużył mi za nić przewodnią w moich badaniach, da się 
krótko sformułować w następujący sposób: «W społecznym wytwarzaniu swego życia ludzie wchodzą w 
określone,   konieczne,   niezależne   od   ich   woli   stosunki,   w   stosunki   produkcji,   które   odpowiadają 
określonemu   szczeblowi   rozwoju   ich   materialnych   sił   wytwórczych.   Całokształt   tych   stosunków 
produkcji tworzy ekonomiczną strukturę społeczeństwa, realną bazę, na której się wznosi nadbudowa 
prawna i polityczna, a której odpowiadają określone formy świadomości społecznej. Sposób produkcji 
życia   materialnego   warunkuje   społeczny,   polityczny   i   duchowy   proces   życia   w   ogólności.   Nie 
świadomość   ludzi   określa   ich   byt,   lecz   przeciwnie,   ich   społeczny   byt   określa   ich   świadomość.   Na 
określonym szczeblu swego rozwoju materialne siły wytwórcze społeczeństwa popadają w sprzeczność z 
istniejącymi   stosunkami   produkcji   albo   –   co   jest   tylko   prawnym   tego   wyrazem   –   ze   stosunkami 

18

 Rozdział drugi Manifestu.

19

 K. Marks: Przyczynek do krytyki ekonomii politycznej, Warszawa 1955, str. 4-6.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 16 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

własności, w których obrębie się dotąd rozwijały. Z form rozwoju sił wytwórczych stosunki te zamieniają 
się w ich kajdany. Wówczas następuje epoka rewolucji socjalnej. Ze zmianą podłoża ekonomicznego 
odbywa się mniej  lub bardziej  szybko przewrót w całej  olbrzymiej  nadbudowie. Przy rozpatrywaniu 
takich przewrotów należy zawsze odróżniać przewrót materialny w warunkach ekonomicznych produkcji, 
dający się stwierdzić ze ścisłością nauk przyrodniczych – od form prawnych, politycznych, religijnych, 
artystycznych lub filozoficznych, krótko mówiąc, od form ideologicznych, w jakich ludzie uświadamiają 
sobie ten konflikt i rozstrzygają go. Podobnie, jak nie można sądzić o jednostce na podstawie tego, co ona 
sama o sobie myśli, tak też nie można sądzić o takiej epoce przewrotu na podstawie jej świadomości, lecz 
odwrotnie, świadomość tę należy tłumaczyć sprzecznościami życia materialnego, istniejącym konfliktem 
między społecznymi siłami wytwórczymi a stosunkami produkcji. Żadna formacja społeczna nie ginie, 
zanim się nie rozwiną wszystkie te siły wytwórcze, którym ona daje dostateczne pole rozwoju, a nowe, 
wyższe stosunki produkcji nie zjawiają się nigdy na jej miejsce, zanim w łonie starego społeczeństwa nie 
dojrzeją materialne warunki ich istnienia. Toteż ludzkość stawia sobie zawsze tylko takie zadania, które 
może rozwiązać, bo gdy się bliżej przyjrzeć tej sprawie, okaże się zawsze, że samo zadanie wyłania się 
dopiero wówczas, kiedy materialne warunki rozwiązania go już istnieją, lub co najmniej znajdują się w 
procesie stawania się. W grubszych zarysach można określić azjatycki, antyczny, feudalny i nowożytny, 
burżuazyjny sposób produkcji jako progresywne epoki ekonomicznej formacji społecznej. Burżuazyjne 
stosunki produkcji są ostatnią antagonistyczną formą społecznego procesu produkcji, antagonistyczną nie 
w   sensie   antagonizmu   indywidualnego,   lecz   w   sensie   antagonizmu   wyrastającego   ze   społecznych 
warunków życia jednostek; ale siły wytwórcze, rozwijające się w łonie społeczeństwa burżuazyjnego, 
stwarzają zarazem  materialne warunki rozwiązania tego antagonizmu.  Dlatego ta formacja społeczna 
zamyka prehistorię społeczeństwa ludzkiego»”.

Gdy Marks pisał te słowa, zeszedł już był od kilku lat z areny politycznej, a wrócił na nią znacznie 

później, w czasach Międzynarodówki. We Włoszech, w Austrii, w Niemczech, na Węgrzech reakcja 
zdławiła   ruchy rewolucyjne  o  charakterze  patriotycznym,   liberalnym,   demokratycznym.  Burżuazja  ze 
swej strony stłumiła w tym samym czasie ruchy proletariackie we Francji i w Anglii. Zabrakło od razu 
warunków   niezbędnych   dla   rozwoju   ruchu   demokratycznego   i   proletariackiego.   Pamiętny   proces   w 
Kolonii położył kres działalności tej grupy komunistów związanych z Manifestem, która brała udział we 
wszelkich aktach oporu i sprzeciwu ludu przeciw reakcji. Ci współuczestnicy ruchu, którzy ocaleli, starali 
się podjąć swą działalność w Londynie, ale wkrótce potem Marks i Engels, a za nimi inni jeszcze odeszli i 
odwrócili się od zwolenników rewolucji za wszelką cenę. Kryzys przeszedł i nastał długi okres ciszy. 
Jednym z jego przejawów był powolny zanik ruchu czartystów, czyli ruchu proletariackiego w kraju 
stanowiącym kręgosłup ustroju kapitalistycznego. Historia zdawała się w tym momencie zadawać kłam 
złudzeniom rewolucjonistów.

Marks miał w przyszłości oddać się prawie wyłącznie długotrwałym studiom nad opracowaniem 

odkrytych   poprzednio   elementów   krytyki   ekonomii   politycznej.   Przedtem   jednak   w   różnych   pracach 
opisał   dzieje   ruchu   rewolucyjnego   lat   1848-1850,   a   w   szczególności   walki   klasowe   we   Francji,   i 
stwierdził, że fakt upadku rewolucji w jej ówczesnej postaci sam przez się nie dowodzi, aby rewolucyjna 
teoria historii miała być fałszywa

20

. Myśli zaledwie zaznaczone w  Manifeście znalazły tu wyczerpujące 

wytłumaczenie.

Później   nieco   pojawiła   się   praca   pod   tytułem  18   brumaire’a   Ludwika   Bonaparte

21

  Była   ona 

pierwszą próbą zastosowania nowej koncepcji historycznej w opisie ściśle określonego biegu wydarzeń. 
Niełatwo jest z pewnością pod zewnętrznym nurtem historii wykryć jej nurt głębszy, rzeczywisty i dotrzeć 
do najgłębszych powiązań. Inaczej mówiąc, trzeba uporać się z wielkimi trudnościami, chcąc poprzez 
objawy   namiętności   i   gadulstwa,   przez   debaty   parlamentarne,   wyborcze   i   im   podobne   dotrzeć   do 
wewnętrznych sprężyn mechanizmu stosunków społecznych, wykryć w nim i wytłumaczyć różnorodne 

20

  Artykuły te ukazały się w «Neue Rheinische Zeitung. Politisch-ökonomische Revue», Hamburg 1850, i zostały ostatnio 

przedrukowane przez Engelsa (Berlin 1895) w tomiku opatrzonym przez niego przedmową. Tytuł tego tomiku brzmi: Walki 
klasowe we Francji od 1848 do 1850 r.

21

  Ta   praca   Marksa   ukazała   się   w   Nowym   Jorku   w   1852   roku   w   jednym   z   czasopism   i   była   później   wielokrotnie 

przedrukowywana w Niemczech. Wyszła również w języku francuskim: Lille 1891, wyd. Delory.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 17 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

interesy wielkiej i małej burżuazji, chłopów, rzemieślników i robotników, księży i żołnierzy, bankierów, 
lichwiarzy i wyrzutków społeczeństwa. Interesy te przez ścieranie się wzajemne, przez świadome lub 
nieświadome powikłania wywierają wpływ na rozdźwięki w życiu cywilizowanej ludzkości.

Kryzys przeszedł, i przeszedł właśnie nad krajami stanowiącymi historycznie podłoże, z którego 

wyrósł komunizm krytyczny. Odkrycie najgłębszych przyczyn ekonomicznych reakcji i wyjaśnienie ich – 
to  było  wszystko,  czego  mogli  dokonać  przedstawiciele  komunizmu   krytycznego.  Jasne   zrozumienie 
mechanizmu reakcji stanowiło w owej chwili dziejowej krok naprzód na drodze do rewolucji. Podobnie 
stało   się   w   innych   okolicznościach   i   w   innej   postaci   w   dwadzieścia   lat   później,   kiedy  Marks,   jako 
rzecznik Międzynarodówki, dał w pracy pod tytułem Wojna domowa we Francji apologię Komuny. Praca 
ta stanowiła jednocześnie obiektywną krytykę tego wydarzenia.

Pełna  heroizmu  postawa Marksa, który po roku 1850 zrezygnował  z  działalności  politycznej, 

znalazła odbicie w wystąpieniu z Międzynarodówki po kongresie w Hadze w roku 1872. Oba te fakty 
stanowią ciekawy materiał dla biografów, jako przyczynek do charakterystyki Marksa, u którego postawa 
ideowa, temperament, polityka i myśl stanowiły jednolitą całość. Fakty te mają inne jeszcze, szersze 
znaczenie  i większą  dla nas  wagę. Komunizm  krytyczny nie organizuje  rewolucji,  nie przygotowuje 
powstań, nie uzbraja zbuntowanych. Stanowi on z ruchem proletariackim prawdziwą jedność. Dostrzega 
jednak w tym ruchu możliwe i konieczne powiązania z całokształtem stosunków społecznych i wspiera 
go z pełną tych powiązań świadomością. Nie jest wreszcie seminarium szkolącym sztab przywódców 
rewolucji proletariackiej – jest jedynie świadomością takiej rewolucji, a przede wszystkim trudności, jakie 
ona nasuwa.

W  ostatnim  trzydziestoleciu  nastąpił  ogromny wzrost ruchu proletariackiego. Poprzez  liczne  i 

wielkie trudności i różne koleje losu, na które składały się niejeden krok wstecz i niejeden krok naprzód, 
ruch ten metodami głęboko przemyślanymi i opartymi na długotrwałym doświadczeniu przybrał w końcu 
formy polityczne. Komuniści nie dokonali tego dzięki jakiemuś magicznemu oddziaływaniu swych zasad 
rozpowszechnianych   i   z   siłą   przekonania   przekazywanych   innym   –   słowem   i   pismem.   Od   początku 
zajmowali   stanowisko   na  skraju   lewego   skrzydła   każdego  ruchu  proletariackiego.  Ale  w   miarę   jego 
rozwoju i różnicowania się koniecznością i obowiązkiem stało się dla nich przystosowywanie programu 
działalności   partii   do   wszelkich   możliwych   warunków   rozwoju   ekonomicznego   i   związanej   z   nimi 
sytuacji politycznej.

W ciągu tych pięćdziesięciu lat, które upłynęły od chwili ukazania się Manifestu, różnicowanie się 

ruchu proletariackiego i jego uwikłania osiągnęły takie rozmiary, że nie ma dziś chyba człowieka, który 
by objął i przeniknął, a także zrozumiał i wytłumaczył ich przyczyny i wzajemne stosunki. Jednolita 
Międzynarodówka   z   lat   1864-1873,   spełniwszy   swe   zadanie,   jakim   było   doprowadzenie   w   drodze 
kompromisu do ustalenia ogólnych tendencji i idei wspólnych całemu proletariatowi, musiała zniknąć i 
nie ma chyba nikogo, kto mógłby pomyśleć o powołaniu do życia czegoś, co by ją przypominało.

Dwie były główne przyczyny tego różnicowania i komplikowania się ruchu proletariackiego. W 

wielu krajach burżuazja sama uznała za stosowne – w imię własnych dobrze zrozumianych interesów – 
ograniczyć nadużycia, które wystąpiły na jaw bezpośrednio po wprowadzeniu przemysłowego systemu 
produkcji. Konsekwencją tego było ustawodawstwo robotnicze zwane przez niektórych pompatycznie 
społecznym. Sama burżuazja czy to we własnym interesie, czy pod naciskiem okoliczności musiała w 
wielu krajach zgodzić się na rozszerzenie swobód obywatelskich, a w szczególności na rozszerzenie praw 
wyborczych. Te właśnie dwie okoliczności wciągnęły proletariat w krąg bieżącego życia politycznego i 
tym samym  sprawiły, że  zdobył on sobie większą swobodę ruchów, a giętkość i siła,  jakie ostatnio 
osiągnął, pozwalają mu walczyć z burżuazją na wiecach i w parlamentach. Proces rozwoju materialnego 
pociąga   za   sobą,   jak   wiadomo,   powstawanie   nowych   idei,   toteż   temu   wielokształtnemu   rozwojowi 
praktyki ruchu proletariackiego – tak różnorodnego w swych formach działania i swych powiązaniach, że 
trudno go sobie uzmysłowić i objąć myślą – towarzyszył stopniowy rozwój komunizmu krytycznego i 
postępy   w   rozumieniu   historii   i   życia   współczesnego,   sięgające   aż   do   drobiazgowego   opisu 
najdrobniejszych nawet fragmentów życia gospodarczego. Jednym słowem – komunizm stał się nauką we 
właściwym tego słowa znaczeniu.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 18 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

Czy wszystko to nie jest jednak odejściem od prostych a kategorycznych wskazań Manifestu, jak 

to uparcie powtarzają niektórzy? Inni znów pytają, czy to, co zyskano na zasięgu i szerokości uogólnień, 
nie odbiło się ujemnie na głębokości i precyzyjności twierdzeń.

Wątpliwości   te   wynikają   moim   zdaniem   z   błędnego   pojmowania   współczesnego   ruchu 

robotniczego   i   ze   złudzenia   optycznego   przy   oznaczaniu   stopnia   energii   i   rewolucyjnego   znaczenia 
dawniejszych wystąpień.

Choćby   nawet   burżuazja   poczyniła   najdalej   idące   ustępstwa   ekonomiczne,   nie   wyłączając 

wydatnego zmniejszenia ilości godzin pracy – nie zmieni to faktu, że cały obecny ustrój społeczny opiera 
się na wyzysku i że wyzysk ten posiada granice, poza którymi kapitał jako prywatne narzędzie produkcji 
nie   ma   już   racji   bytu.   Jeżeli   jakieś   doraźne   ustępstwo   może   wpłynąć   na   złagodzenie   bezpośrednio 
występujących   objawów   protestu   ze   strony  proletariatu,   to   jednocześnie   musi   ono   pobudzić   żądania 
dalszych, coraz dalej idących ustępstw. Nieodzowność wprowadzenia ustawodawstwa robotniczego dała 
się odczuć w Anglii jeszcze przed powstaniem ruchu czartystów, rosła wraz z nim i została wreszcie 
zrealizowana bezpośrednio po upadku czartyzmu. Zasady tego ruchu i jego geneza zostały zbadane pod 
kątem   wyjaśnienia   jego   przyczyn   i   skutków   i   poddane   krytyce   w  Kapitale  Marksa,   a   potem   za 
pośrednictwem Międzynarodówki przeszły do programów partii socjalistycznych. Ostatnio zaś cały ten 
proces   ześrodkował   się   w   żądaniu   ośmiogodzinnego   dnia   pracy   i   stał   się   w   święcie   1   Maja 
międzynarodowym przeglądem sił proletariatu oraz sprawdzianem jego postępów. Z drugiej strony walka 
polityczna, w której bierze udział proletariat, wpływa na demokratyzację obyczajów, a nawet prowadzi do 
prawdziwej demokracji, która na dłuższą metę nie będzie mogła przystosować się do dzisiejszego ustroju 
politycznego.   Będąc   ustrojem   społeczeństwa   opartego   na   wyzysku,   ma   on   za   podstawę   hierarchię 
biurokratyczną, biurokrację sądowniczą i stowarzyszenie wzajemnej pomocy kapitalistów i militarystów, 
stojące na straży protekcjonizmu celnego, wieczystego oprocentowania długów publicznych i w ogóle 
interesów   kapitalizmu   pod   wszelką   postacią.   Jak   z   tego   wynika,   oba   te   zjawiska,   które   zgodnie   z 
mniemaniem wściekłych i hiperkrytyków miały odwlekać w nieskończoność perspektywy komunizmu, 
stwarzają  nowe okoliczności,  które  potwierdzają słuszność   tych  przewidywań. Czynniki,   które miały 
wpłynąć na zejście rewolucji z wytkniętej drogi, stają się jej motorem.

Nie   trzeba   zresztą   przeceniać   znaczenia   rewolucyjnych   przewidywań   komunistów   sprzed   lat 

pięćdziesięciu. W ówczesnej sytuacji politycznej Europy odegrali oni przede wszystkim rolę prekursorów. 
Głównym ich celem było, aby warunki polityczne we Włoszech, Austrii, na Węgrzech, w Niemczech i w 
Polsce   uległy  unowocześnieniu,   i   to   właśnie   udało   się   później   przynajmniej   częściowo   zrealizować 
odmiennymi   co   prawda   drogami.   Mieli   nadzieję,   że   ruch   robotniczy   we   Francji   i   w   Anglii   będzie 
postępował naprzód i będzie się rozwijał. Nastąpił jednak okres reakcji, który zniszczył wiele zdobyczy, a 
przy tym wypaczył i zahamował niejeden kiełkujący i rozwijający się proces postępu. Zmiótł też jednak z 
pola działania socjalizmu dawną taktykę rewolucyjną; wydarzenia ostatnich lat pozwoliły stworzyć nową 
– oto wszystko

22

.

Zgodnie z intencjami swych autorów Manifest miał stać się zaczątkiem myśli przewodniej nauki 

oraz praktyki rewolucyjnej, co wymagało i doświadczenia, i upływu lat. Do ruchu robotniczego jako 
całości   wprowadził   on,   że   tak   powiem,   jeden   schemat   oraz   jeden   rytm.   Znajduje   tu   bez   wątpienia 
odzwierciedlenie reakcja komunistów na doświadczenia dwu ruchów, które w ich oczach niejako chyliły 
się   ku   upadkowi.   We   Francji   był   to   przede   wszystkim   ruch   walczący   o   rozszerzenie   swobód 
demokratycznych,   sparaliżowany   przez   niedojście   do   skutku   powstania   z   10   kwietnia   r.   1848.   W 
schemacie ruchu robotniczego nie ma jednak żadnego ideologizowania, które prowadziłoby do jakiejś 
ustalonej raz na zawsze taktyki walki, co przedtem niejednokrotnie miało miejsce, kiedy rewolucjoniści 
nadawali charakter ustalonego z góry katechizmu temu, co powinno było i mogło wypływać jedynie z 
naturalnego rozwoju wydarzeń.

Schemat ten rozrósł się i skomplikował później w związku z rozwojem ustroju burżuazyjnego, 

który   opanował   większą   część   świata.   Rytm   ruchu   robotniczego   stał   się   wolniejszy   i   bardziej 

22

  W  przedmowie do  cytowanej  już  rozprawy  i w innych pracach  Engels  przedstawia  od  podstaw rozwój  nowej  taktyki 

rewolucyjnej.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 19 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

zróżnicowany właśnie dlatego, że masy robotnicze wystąpiły jako partia polityczna w całym tego słowa 
znaczeniu, co wpływa na zmianę metod i rytmu działania, a wobec tego wprowadza zmiany w samym 
ruchu.

Podobnie jak w okresie poprzedzającym udoskonalenie broni i innych środków obrony taktyka 

zbrojnych wystąpień okazała się zawodna i podobnie jak zamach stanu polegający na zajęciu samego 
tylko  Hôtel   de  Ville  nie  wystarczał   do  tego,  by  narzucić  całemu   narodowi  idee  i   wolę   mniejszości, 
chociażby była ona postępowa i odważna – masy proletariackie nie są już skłonne wypełniać rozkazów 
nielicznych przywódców, ani też kierować się w swym ruchu programem wodzów, którzy na ruinach 
rządu klasowego czy rządów kliki mogliby utworzyć nowe państwo tego samego rodzaju. Tam, gdzie 
masy proletariackie rozwinęły się politycznie, tam wychowywały się i wychowują same. Dokonują, po 
dyskusji, wyboru swych przedstawicieli, idee zaś i plany, które ci ostatni wysuwają w oparciu o wiedzę i 
doświadczenie,  przyjmują, po zapoznaniu  się z nimi,  za swoje. Rozumieją już, lub  też zaczynają w 
różnych krajach rozumieć, że nikt w ich imieniu nie może zagarnąć władzy politycznej, że nie może tego 
uczynić żadne, choćby nawet odważne i postępowe ugrupowanie, a nade wszystko, że nie można jej 
zdobyć za pomocą zamachu stanu. Masy proletariackie rozumieją albo są na drodze do zrozumienia, że 
dyktatura   proletariatu,   która   musi   poprzedzić   uspołecznienie   środków   produkcji,   nie   może   być 
rezultatem wystąpienia bezładnych tłumów  pod wodzą jednostki, ale musi być i będzie następstwem 
działania proletariatu, który sam w sobie dzięki długiej praktyce stanowi organizację polityczną.

W   ostatnich   pięćdziesięciu   latach   rozwój   ustroju   burżuazyjnego   był   szybki,   a   zasięg   jego 

ogromny. Obecnie niszczy on starą, świętą Ruś i tworzy, nie tylko w Ameryce, w Australii i w Indiach, 
ale nawet   w Japonii,   nowe  ośrodki  produkcji,  komplikując  warunki  konkurencji   i  powiązania  rynku 
światowego. Skutki przemian politycznych nie kazały długo na siebie czekać. Równie szybkie i olbrzymie 
były  postępy  poczynione   przez   proletariat.   Jego   wychowanie   polityczne   to   co   dzień   nowy  krok   ku 
zdobyciu  władzy  politycznej.   Bunt  sił  wytwórczych przeciwko  formom   produkcji,  czyli   walka  pracy 
żywej   przeciw   pracy  zakumulowanej,   staje   się   coraz   bardziej   jawny.   Ustrój   burżuazyjny  broni   się. 
Położenie   jego   znamionuje   szczególne   przeciwieństwo,   wyrażające   się   w   fakcie,   że   spokojny  świat 
przemysłu   stał   się   olbrzymim   obozowiskiem,   w   którym   wegetuje   militaryzm.   Epoka   spokojnego 
uprawiania   przemysłu   stała   się,   jak   na   ironię,   epoką   coraz   to   nowych   wynalazków   w   dziedzinie 
śmiercionośnych środków wojennych.

Socjalizm stał się zatem koniecznością. Nawet półsocjaliści, nawet szarlatani, którzy zabierają 

głos w prasie i na zebraniach partyjnych i niejednokrotnie sprawiają nam kłopot samym swym istnieniem, 
są swoistym hołdem składanym przez pychę i wszelkiego rodzaju ambicje nowej potędze ukazującej się 
na horyzoncie. Pomimo trudności, jakie nasuwa socjalizm naukowy, który nie wszyscy rozumieją, rodzą 
się i  mnożą  znachorzy  kwestii  społecznej; każdy z nich ma  własny sposób, receptę, aby usunąć lub 
zaleczyć   tę   czy   inną   chorobę   społeczną   –   nacjonalizacja   ziemi,   państwowy   monopol   zbożowy, 
upaństwowienie   hipotek,   municypalizacja   środków   transportu,   demokratyzacja   finansów,   strajk 
powszechny i tak dalej, bez końca. Ale socjaldemokracja przekreśla wszystkie te fantazje, gdyż wyczucie 
własnej sytuacji prowadzi proletariuszy, skoro tylko nabiorą wprawy w rozgrywkach politycznych, do 
ujmowania   socjalizmu   w   sposób   integralny

23

  Znaczy   to,   iż   zrozumieli,   że   jedynym   ich   celem   jest 

zniesienie   pracy   najemnej,   że   jedyną   formą   społeczeństwa,   tą   mianowicie,   która   pociąga   za   sobą 
możliwość, lub raczej konieczność zniesienia klas społecznych, jest zrzeszenie, które by nie produkowało 
towarów. Taki ustrój społeczny nie jest już państwem, ale raczej jego przeciwieństwem, jest regulatorem 
technicznym i pedagogicznym współżycia między ludźmi. Byłby to self-government świata pracy. A więc 
już nie jakobini, nie bohaterowie roku 1793, ani karykatury bohaterów z roku 1848.

Socjaldemokracja!  Czyż   nie   jest   ona,   jak   utrzymują   niektórzy,   oczywistym   zacieśnieniem 

ideologii komunistycznej wyłożonej w słowach tak jasnych i zdecydowanych w Manifeście?

Nie   trzeba   zresztą   przypominać,   że   socjaldemokracja   była   we   Francji   pojmowana   rozmaicie, 

szczególnie w latach 1837-1848, że wreszcie nie rozumiano tam jasno znaczenia tej nazwy. Nie trzeba też 
przypominać,   że   Niemcy   potrafili   w   nazwie   tej   zawrzeć   cały   bogaty   i   bujny   rozwój   socjalizmu 

23

 Malon nadawał temu słowu inne znaczenie: uwaga, czytelniku! A zresztą: ne sutor ultra crepidam.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 20 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

niemieckiego od epizodu lassallowskiego, dziś już przezwyciężonego, aż po nasze czasy. Z pewnością 
socjaldemokracja może oznaczać, oznaczała i oznacza najrozmaitsze kierunki, które nie tylko nie były, 
nie są i nie będą komunizmem, ale nie stanowią nawet świadomego dążenia do rewolucji proletariackiej. 
Prawdą jest też z pewnością, że socjalizm współczesny – nawet w krajach, gdzie rozwój jego jest wyraźny 
i zdecydowany, postępując naprzód, musi się stopniowo uwalniać od wielu przeżytków. Z pewnością 
socjaldemokracja ze względu na zbyt dowolne pojmowanie tego wyrazu staje się tarczą i pokrywką dla 
wielu intruzów i nieproszonych gości. Obecnie jednak nie to mnie interesuje, chcę bowiem skupić uwagę 
na fakcie niezmiernej wagi.

Należy  przede   wszystkim   podkreślić   drugą   część   wyrażenia   „socjaldemokracja”,   aby  uniknąć 

błędów i dwuznaczności. Demokratyczne było bez wątpienia utworzenie Związku Komunistów, podobnie 
jak   sposób   przyjęcia   nowej   doktryny,   które   poprzedziła   dyskusja.   Demokratyczny   charakter   miało 
związanie się z rewolucją r. 1848 i udział w ruchu oporu przeciwko napastliwej reakcji. Demokratyczny 
charakter miał wreszcie sposób rozwiązania się Związku Komunistów. Ten pierwszy czcigodny wzór 
naszych nowoczesnych partii, ta – że się tak wyrażę – pierwsza komórka naszego skomplikowanego, 
elastycznego i bardzo rozwiniętego organizmu, niezależnie od świadomości swych prekursorskich zadań, 
stanowiła zaczątek tych form współżycia i metod działania, jakie jedynie przystoją tym, co przygotowują 
rewolucję proletariacką. Położono tym samym koniec sekciarstwu. Przekreślono fantastyczne i przesadne 
pojmowanie roli jednostki. Dominowała dyscyplina połączona z praktycznym zdawaniem sobie sprawy z 
tego, co jest konieczne, i z doktryną, która winna być właśnie odbiciem tej konieczności w świadomości. 
Podobnie było z Międzynarodówką, której metody wydawały się arbitralne tym tylko, co sami nie zdołali 
narzucić   swoich   niepożądanych   i   bezsensownych   pomysłów.   Tak   jest   i   być   powinno   w   partiach 
politycznych, a jeżeli jest inaczej, ruch proletariacki, początkujący jeszcze i niezbyt skrystalizowany, staje 
się źródłem różnych złudzeń i daje pretekst do intryg. Jeżeli jest inaczej, oznaczać to może istnienie kliki, 
do której obok tych, którzy się łudzą, należą szaleńcy i szpiedzy. Może to być coś w rodzaju sekty „braci 
międzynarodowych”, która jak pasożyt uczepiła się Międzynarodówki i działała na jej niekorzyść. Albo 
kooperatywa, która zwyrodniała, stała się przedsiębiorstwem i zaprzedała się możnym tego świata. Albo 
partia   robotnicza   trzymająca   się   z   dala   od   polityki,   zajęta   między   innymi   śledzeniem   rynku,   aby 
wprowadzić   taktykę   strajków   do   sinusoidy   konkurencji.   Albo   wreszcie   zbiorowisko   malkontentów, 
przeważnie   zdeklasowanych   lub   wywodzących   się   z   drobnomieszczaństwa,   którzy   spekulują   na 
socjalizmie,   jakby  to   było   jedno   z   wielu   modnych   haseł   politycznych.   Wszystkie   te   i   tym   podobne 
przeszkody utrudniały postępy socjaldemokracji, która niejednokrotnie musiała je usuwać, i to nie zawsze 
drogą   perswazji.   Przeważnie   jednak   należało   i   należy   czekać,   rezygnując   jednocześnie   ze   środków 
doraźnych, dopóki  ci, którzy się łudzą,  nie otrzymają  w  twardej  szkole  rozczarowań nauczki,  której 
zawczasu nie mogły zastąpić argumenty rozumowe.

Te   wewnętrzne   trudności   ruchu   proletariackiego,   które   burżuazja   może   rozdmuchiwać   i 

rzeczywiście zręcznie je wykorzystuje, składają się na niemałą część historii socjalizmu ostatnich lat.

Przeszkody,   jakie   napotkał   w   swym   rozwoju   socjalizm,   nie   wynikały   jedynie   z   ogólnych 

warunków konkurencji na polu gospodarczym i ze sprzeciwu aparatu politycznego. Tkwiły one również w 
samych   masach   proletariackich,   w   warunkach   wśród   nich   panujących   i   w   nie   zawsze   łatwym   do 
zrozumienia, jakkolwiek nie dającym się zastąpić mechanizmie ich ruchów powolnych, różnorodnych, 
skomplikowanych,   często   przeciwstawnych   i   wzajem   sobie   przeczących.   Utrudnia   to   wielu   ludziom 
zrozumienie, że wszystkie walki klasowe sprowadzają się w coraz większym stopniu tylko do walki 
między kapitalistami a sproletaryzowanym światem pracy

24

.

Manifest, który w przeciwieństwie do dzieł utopistów nie opisał zasad etycznych i psychologii 

przyszłego   społeczeństwa,   nie   narzucił   też   mechanizmu   jego   kształtowania   się   i   rozwoju,   którego 
jesteśmy   teraz   świadkami.   Wystarcza,   że   znaleźli   się   pionierzy   wskazujący   drogę,   którą   należy 
wypróbować.  Zresztą   człowiek  jest  par  excellence  –  zwierzęciem  doświadczalnym   i  dlatego  posiada 
historię, a raczej tylko dlatego sam tworzy historię.

24

 Historia trade-unionów jest pod tym względem wybitnie pouczająca.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 21 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

Na drodze socjalizmu współczesnego, która jest drogą rozwoju i doświadczeń, zetknęliśmy się z 

masami chłopskimi.

Socjalizm, który praktycznie i teoretycznie obracał się w kręgu sprzeczności między kapitalistami 

a proletariuszami w ramach produkcji przemysłowej w ścisłym tego słowa znaczeniu, zbliżył się teraz do 
mas dotkniętych idiotyzmem życia wiejskiego. Pozyskanie wsi stało się hasłem dnia. Bynajmniej nie 
przeszkodził   temu   fakt,   że   Schäffle,   ten   od   „kwintesencji”,   od   dawna   już   odwoływał   się   do 
antykolektywistycznych   nastawień   chłopskich   w   obronie   istniejącego   porządku.   Zniszczenie   lub   też 
opanowanie przez kapitał produkcji chałupniczej, rozbudowa rolnictwa w formie kapitalistycznej, zanik 
drobnej   własności   albo   zniszczenie   jej   przy   pomocy   obciążeń   hipotecznych,   lichwy,   podatków   i 
militaryzmu   –   wszystko   to   razem   wzięte   zaczęło   działać   cuda   nawet   wśród   owych   twardych   łbów, 
domniemanych podpór starego porządku.

Hasło   to   zaczął   realizować   przede   wszystkim   socjalizm   niemiecki.   Przyczyniła   się   do   tego 

kolosalna jego ekspansja, posuwająca się z miast do małych osiedli, a dalej sięgająca do wsi. Praca ta 
będzie   długotrwała   i   niełatwa,   co   służy   i   służyć   będzie   za   wytłumaczenie   błędów   towarzyszących 
pierwszym krokom

25

. Dopóki nie pozyskamy dla naszego ruchu chłopów, zawsze będziemy mieli na 

karku tę tępotę wsi, która rodzi nieświadomie lub wskrzesza 18 brumaire’a i 2 grudnia właśnie dlatego, że 
jest tępotą.

W miarę pozyskiwania przez nas wsi postąpi prawdopodobnie naprzód rozwój nowoczesnego 

społeczeństwa również i w Rosji. Kiedy ten kraj wejdzie w okres liberalizmu z jego wszystkimi błędami i 
wadami,   to   jest   ze   wszystkimi   nowoczesnymi   formami   wyzysku   i   proletaryzacji,   ale   jednocześnie   z 
korzyściami,   jakie   przynosi   rozwój   proletariatu,   socjaldemokracja   nie   będzie   już   potrzebowała   się 
obawiać   ataków   z   zewnątrz,   a   trudności   wewnętrzne   zostaną   jednocześnie   przezwyciężone   przez 
pozyskanie chłopów.

Pouczający jest bez wątpienia przykład Włoch. Kraj ten, który już u schyłku średniowiecza wszedł 

na   drogę   prowadzącą   do   kapitalizmu   –   wieki   całe   pozostawał   poza   biegiem   historii.   Oto   typowy  i 
udokumentowany casus upadku, wart przestudiowania we wszystkich swoich fazach. Czasy napoleońskie 
–   choć   w   części   –   przywróciły   Włochom   udział   w   dziejach.   Po   okresie   rządów   reakcji,   działań 
konspiracyjnych oraz ogólnie znanych faktów i wydarzeń zjednoczone i odrodzone Włochy stały się 
państwem   nowoczesnym.   Wtedy   to   przypadły   im   w   udziale   wszelkie   trudności   wynikające   z 
parlamentaryzmu, militaryzmu i gospodarki finansowej w nowym stylu przy jednoczesnym zacofaniu w 
dziedzinie produkcji, co uniemożliwiło konkurowanie na równych prawach z innymi krajami. Nie mogąc 
współzawodniczyć z krajami zaawansowanymi w dziedzinie przemysłu, nie posiadając zupełnie węgla, a 
niewiele żelaza i mając słabo rozwiniętą technikę, spodziewają się teraz – lub też łudzą się tylko – że 
dzięki rozwojowi elektryfikacji nadrobią czas stracony. W tym kierunku idą – jak to jest widoczne – 
wysiłki podejmowane na przestrzeni od Bielli do Schio. Państwo nowoczesne w społeczeństwie prawie 
wyłącznie rolniczym – i to o rolnictwie w ogromnej części zacofanym! Wywołuje to uczucie niedostatku, 
a w konsekwencji ogólną świadomość dysharmonii wszędzie i na każdym kroku!

Stąd   bezład   i   brak   konsekwencji   w   postępowaniu   partii,   stąd   wahania   między   demagogią   a 

dyktaturą,   stąd   tłum,   zgraja,   nieprzebrane   zastępy  pasożytów   politycznych,   fantastów,   cudotwórców, 
wynajdujących   coraz   to   nowe  idee.   Na  to   jedyne   w   swoim   rodzaju   zjawisko   zahamowania   rozwoju 
społecznego, jego opóźnień, wypaczeń i niepewności rzuca ostry blask dociekliwy geniusz narodu, który 
chociaż nie zawsze był rezultatem i wyrazem prawdziwej i przebogatej kultury nowoczesnej, to jednak, 
jako   owoc   tysiącletniej   cywilizacji,   nosi   na   sobie   piętno   nieprześcignionego   niemal   wyrafinowania 
umysłowego. Włochy z przyczyn łatwo zrozumiałych nie były terenem sprzyjającym autogenetycznemu 
powstaniu idei i kierunków socjalistycznych. Filip Buonarroti, Włoch, jako dawny przyjaciel młodszego 
Robespierre’a, zbliżył się z Babeufem, a później, po roku 1830, usiłował wskrzesić we Francji ideologię 
głoszoną ongiś przez tego ostatniego. Socjalizm pojawił się we Włoszech w czasach Międzynarodówki w 
mętnym   i   chaotycznym   ujęciu   Bakunina   –   nie   jako   proletariacki   ruch   masowy,   ale   jako   ruch 

25

 Gdy pisałem po raz pierwszy te uwagi, odnosiły się one przede wszystkim do socjalizmu francuskiego, ale przebieg ostatniej 

dyskusji nad projektem programu rolnego socjaldemokracji niemieckiej potwierdza trudności przeze mnie podkreślone.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 22 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

drobnomieszczaństwa, jednostek zdeklasowanych i rewolucjonistów emocjonalnych

26

. Ostatnio socjalizm 

zmierzał do okrzepnięcia w formie, która jest trochę niezdecydowaną lub raczej może niezbyt dokładną 
kopią  socjaldemokracji

27

 A   jednak  we  Włoszech  właśnie  pierwszym  przejawem   życia  i  działalności 

proletariatu były wystąpienia chłopów na Sycylii, po których nastąpiły inne, w lądowej części kraju, a 
dalsze prawdopodobnie nastąpią. Czyż to nie znamienne?

Po   tym   przeglądzie   współczesnych   ruchów   socjalistycznych   jakże   chętnie   wraca   się   myślą   i 

uczuciem do wspomnień o naszych poprzednikach sprzed pięćdziesięciu lat, którzy wydając  Manifest 
zadokumentowali w ten sposób fakt zajęcia placówki wysuniętej daleko naprzód na drodze postępu. Nie 
odnosi się to wyłącznie do teoretyków ruchu – Marksa i Engelsa. Obydwaj ci myśliciele, gdyby nawet na 
szlaku swego życia nie zetknęli się ze Związkiem Komunistów, w każdym razie byliby wywarli niemały 
wpływ na politykę i naukę, czy to przemawiając z katedry uniwersyteckiej, czy z mównicy, czy wreszcie 
wypowiadając się na kartach swych dzieł; tak wielka była bowiem potęga i oryginalność ich geniuszu i 
rozległość ich wiedzy. Mam zamiar mówić teraz o ludziach, których w blagierskim i snobistycznym 
żargonie   literatury   burżuazyjnej   nazywa   się   szarymi   –   o   szewcu   Bauerze,   krawcach   Lessnerze   i 
Eccariusie,   o   miniaturzyście   Pfänderze   i   o   zegarmistrzu   Mollu

28

  o   Lochnerze   i   wszystkich   tych, 

jakkolwiek brzmią ich nazwiska, którzy z pełną świadomością zapoczątkowali nasz ruch. Hasłem, w imię 
którego   wystąpili,   było:  Proletariusze   wszystkich   krajów,   łączcie   się!  Wynikiem   ich   działania   było 
przejście socjalizmu od utopii do nauki. Pamięć o tym, że oni pierwsi weszli na drogę, którą dziś w 
naszym działaniu kroczymy, jest wiecznie żywa. Ci nasi prekursorzy pozyskali sobie na zawsze prawo do 
wdzięczności wszystkich socjalistów.

Jako Włoch, tym chętniej wracam do początków socjalizmu nowoczesnego, że chciałbym zwrócić 

uwagę   na   niedawną   przestrogę   Engelsa:   „Że   zawsze   i   wszędzie   stosunki   polityczne   i   wydarzenia 
polityczne znajdują wytłumaczenie w odpowiednich stosunkach ekonomicznych – tego odkrycia dokonał, 
jak udowodniono w tej książce

29

bynajmniej nie Marks w r. 1845, lecz pan Loria w r. 1886. Przynajmniej 

wśród swoich rodaków udało mu się upowszechnić to kłamstwo, a od kiedy książka jego ukazała się w 
przekładzie francuskim – również wśród niektórych Francuzów; toteż pan Loria może obecnie puszyć się 
we Włoszech, że jest autorem epokowej teorii dziejów – aż do chwili, kiedy tamtejsi socjaliści znajdą 
czas, aby oskubać 1’illustre (znakomitego) Lorię ze skradzionych pawich piórek

30

.

Chciałbym już zakończyć, ale muszę jeszcze poruszyć niektóre zagadnienia.
Ze wszystkich stron i ze wszystkich obozów rozlegają się protesty i żale, powstają zastrzeżenia 

przeciwko  materializmowi historycznemu. W tym chórze rozróżnić można niekiedy głosy socjalistów 
niedojrzałych,  socjalistów-filantropów,  socjalistów  sentymentalnych  i  nieco  histeryzujących. A  potem 
jako wyrzut powraca kwestia brzucha. Są i tacy, co prowadzą swoistą szermierkę logiczną, posługując się 
kategoriami egoizmu i altruizmu, a dla innych zawsze na czasie jest niezawodna walka o byt.

Moralność! Przecie od dawna już zapoznaliśmy się z wykładem moralności burżuazyjnej w Bajce 

o pszczołach  Mandeville’a, który żył w okresie pojawienia się pierwszego zarysu ekonomii klasycznej. 
Podłoże polityczne tej moralności ukazał już z klasyczną doskonałością pierwszy wielki pisarz polityczny 
epoki kapitalistycznej – Machiavelli. Nie był on wynalazcą, a raczej wiernym i pilnym sprawozdawcą i 
kompilatorem makiawelizmu. Czyż nie brzmią nam w uszach owe utarczki logiczne, owo operowanie 
terminami egoizmu i altruizmu, które przetrwało od wielebnego Malthusa aż do tego tandetnego, pustego, 

26

 Inaczej było w Niemczech. Tu po roku 1830 socjalizm naukowy przybrał charakter kierunku literackiego i przeszedł różne 

przeobrażenia   filozoficzne,   których   typowym   przedstawicielem   był   Grün.   Wcześniej   już   jednak   socjalizm   proletariacki 
przybrał w działalności i pismach Weitlinga postać oryginalną i charakterystyczną. Był to olbrzym w kołysce, jak się wyraził 
Marks w «Vorwärts» (Paryż) z roku 1844.

27

 Wielu nazywa to marksizmem. Marksizm jest i pozostanie doktryną. Nie od doktryny pochodzi istota i nazwa partii. „Moi je 

ne suis pas marxiste” – mówił – zgadnijcie, kto – sam Marks we własnej osobie.

28

 Moll pośredniczył w pierwszych kontaktach Marksa ze Związkiem Komunistów i pertraktował w sprawie wydania Manifestu

Zginął w walkach 1849 r., w potyczce nad rzeką Murg.

29

 Książki Lorii pt. La teoria economica della costituzione politica– Przyp. red.

30

 Karol Marks: Kapitał, t. III, cz. 1, „Przedmowa”, Warszawa 1957, str. 16-17. Data 1845 odnosi się do książki: Die heilige 

Familie, Frankfurt 1845. Przekład polski: Święta rodzina, Warszawa 1957. – Przyp. red.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 23 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

rozwlekłego rezonera, jakim jest niezastąpiony dziś, wszędobylski Spencer? Walka o byt! Czyż istnieje 
walka bardziej godna uwagi, przemyślenia, zrozumienia od tej, która powstała i wzrasta do olbrzymich 
rozmiarów w postaci ruchu proletariackiego? Czy może chcecie sprowadzić sens tej walki, która toczy się 
w arcynaturalnym środowisku społecznym, stworzonym przez samego człowieka w dziejach za pomocą 
pracy,   techniki   i   różnych   instytucji,   a   które   to   środowisko   sam   tylko   człowiek   może   zmienić, 
wprowadzając nowe formy pracy, techniki, organizacji – czy może chcecie sens owej walki sprowadzić 
do bardziej ogólnego pojęcia walki, jaką toczą rośliny, zwierzęta, a nawet ludzie w tej mierze, w jakiej 
należą do świata zwierzęcego, w łonie samej przyrody?

Wróćmy jednak do naszego tematu.
Komunizm   krytyczny   nigdy   nie   odrzucał   całego   przebogatego   i   różnorodnego   materiału 

ideologicznego   z   dziedziny   etyki,   psychologii   i   pedagogiki,   z   którym   miał   możność   się   zapoznać, 
studiując wszelkie formy komunizmu i socjalizmu, jakie istniały od czasu Faleasa z Chalcedonii aż po 
Cabeta

31

. Właśnie dzięki studiowaniu i poznawaniu tych form gruntuje się świadomość linii granicznej, 

dzielącej socjalizm naukowy od wszelkiego innego. Czy mógłby kto zaprzeczyć na przykład, że Tomasz 
More  był   duchem   bohaterskim   i   znakomitym   pisarzem   socjalistycznym?   Któż   nie   podziwia   Roberta 
Owena, który pierwszy wprowadził do etyki komunistycznej nie podlegającą dyskusji zasadę, że charakter 
i   moralność   człowieka   są   nieodparcie   wynikiem   warunków   i   okoliczności,   wśród   których   on   żyje   i 
rozwija się? Wyznawcy komunizmu krytycznego, przebiegając myślą karty historii, poczytują sobie za 
obowiązek występować w obronie wszystkich uciskanych, jakikolwiek był ich los i bez względu na to, 
czy   ucisk   ich   miał   trwać   w   dalszym   ciągu,   czy   też   –   jak   to   się   zazwyczaj   działo   –   po   krótkim 
efemerycznym okresie powodzenia mieli oni popaść pod panowanie nowych ciemięzców.

Pod   jednym   wszakże   względem   wyznawcy   komunizmu   krytycznego   odbiegają   wyraźnie   od 

wszystkich innych form i odcieni komunizmu i socjalizmu dawnego, nowoczesnego i współczesnego, a 
jest to wzgląd niezmiernej wagi.

Nie mogą oni zgodzić się z poglądem, że bezowocność minionych ideologii i stałe niepowodzenia 

dawnych wystąpień proletariatu były dziełem czystego przypadku i skutkiem kaprysów losu. Wszystkie te 
ideologie, jakkolwiek z silnym poczuciem sprawiedliwości i głęboką wiarą w wielkie ideały, dawały 
wyraz bezpośredniemu intuicyjnemu wyczuciu sprzeczności społecznych, czyli realnych walk klasowych, 
składały   jednak   dowody   zupełnej   nieznajomości   istotnych   przyczyn   i   charakteru   tych   sprzeczności, 
przeciwko którym podnosiły heroiczny częstokroć bunt. Stąd ich utopijny charakter. Zdajemy też sobie 
sprawę z faktu, że w dawnych czasach ucisk, chociaż bardziej okrutny i barbarzyński, nie doprowadzał 
jednak do takiego nagromadzenia energii, do takiej ciągłości akcji i oporu, jakie są udziałem proletariatu 
naszych   czasów.   Zmiana   struktury   ekonomicznej   społeczeństwa,   powstanie   nowego   proletariatu   w 
ośrodkach   wielkiego   przemysłu   i   nowoczesnego   państwa,   ukazanie   się   tego   proletariatu   na   arenie 
politycznej – oto nowe zjawiska, które razem wzięte zrodziły potrzebę nowych idei. Toteż komunizm 
krytyczny nie moralizuje, nie przepowiada, nie zwiastuje, nie wygłasza kazań, nie tworzy utopii. Ma 
sprawę w ręku i w tej swojej sprawie zawarł swą moralność i swój idealizm.

Dzięki   tej   nowej   orientacji,   która   ludziom   sentymentalnym   wydaje   się   twarda,   jako   nazbyt 

prawdziwa, zbyt bliska rzeczywistości i bijąca w oczy, jesteśmy w stanie odtworzyć retrospektywnie 
dzieje proletariatu i innych uciskanych, jako też dawniejszych metod ucisku. Rozróżniamy poszczególne 
fazy tych dziejów: zdajemy sobie sprawę z przyczyn porażki czartyzmu i wcześniejszej jeszcze porażki 
Sprzysiężenia Równych. Cofamy się jeszcze dalej wstecz, do buntów, powstań i wojen, takich jak np. 
słynna wojna chłopska w Niemczech, żakieria

32

, ciompi

33

 i Fra Dolcino. I we wszystkich tych faktach i 

31

  Powołuję się tu na Cabeta, ponieważ działał on współcześnie z ukazaniem się  Manifestu. Alboż powinienem był może 

posunąć się do wymienienia dyletanckich wystąpień Bellamy’ego i Hertzki?

32

  Powstanie chłopów z Ile de France (rejonu Paryża) przeciwko szlachcie, wzniecone 28 maja 1358 r. i wkrótce krwawo 

stłumione. – Przyp. red.

33

  Powstanie ciompów (tkaczy wełny) we Florencji  w roku 1378, a więc w okresie rozkwitu miast włoskich, skierowane 

przeciwko wyzyskowi ze strony zamożnego mieszczaństwa i wyłonionych przez nie władz miejskich pod hasłem stworzenia 
własnych signorii– Przyp. red.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 24 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

wydarzeniach   dostrzegamy zjawiska  i   formy rozwijające  się  równocześnie  z  burżuazją,   w  miarę   jak 
atakowała i obalała ona ustrój feudalny, jak przezwyciężała i porzucała go. Możemy też sięgnąć myślą aż 
do   walk   klasowych   świata   starożytnego,   lecz   tu   obraz   będzie   niepełny   i   mniej   jasny.   Ta   historia 
proletariatu i innych klas uciskanych oraz ich powstań pozwala nam rozumieć, jak to się stało i dlaczego 
ideologia komunistyczna epok minionych była przedwczesna i niedojrzała.

Burżuazja nie doszła jeszcze do kresu swej drogi, ale w niektórych krajach ewolucja jej osiągnęła 

z pewnością punkt szczytowy. W krajach najdalej posuniętych w rozwoju poddaje różnorodne sposoby 
produkcji pochodzące z innych epok bezpośrednio lub pośrednio działaniu kapitału i jego prawu. W ten 
sposób   burżuazja   upraszcza   lub   prowadzi   do   uproszczenia   różnorodnych   walk   klasowych,   które   w 
dawnych czasach skutkiem swej wielorakości wzajem się znosiły, i sprowadza je do jednej tylko walki – 
między kapitałem, który wszelkie konieczne do życia produkty pracy ludzkiej przekształca w towar, a 
sproletaryzowanymi masami, które zaofiarowują za wynagrodzenie swą siłę roboczą, też przeobrażoną po 
prostu w towar. Tajemnica historii uległa uproszczeniu. Oto proza życia. I podobnie jak współczesna 
walka   klasowa   jest   uproszczeniem   wszystkich   poprzednich,   tak   i   komunizm  Manifestu  w   swych 
ogólnych, lecz jasnych tezach teoretycznych upraszcza sugestie ideologiczne, etyczne, psychologiczne i 
pedagogiczne, płynące z dawnych form komunizmu, nadając im jednak wyższy poziom. Oto proza życia. 
Komunizm też staje się prozą i jest nauką. Nie znajdziemy w Manifeście retoryki ani protestów. Nie użala 
się on nad nędzą, by ją usunąć. Nie przelewa łez nadaremnie. Etyka i ideowość polega teraz na tym, aby 
myśl naukową oddać na usługi proletariatu. Jeśli etyka ta nie zadowala ludzi sentymentalnych, którzy 
najczęściej są histeryczni i tępi, to niech się zwrócą do wielkiego kapłana wiedzy Spencera z prośbą o 
wyjaśnienie, czym jest altruizm. Udzieli im płaskiej, mętnej i niczego nie tłumaczącej odpowiedzi. Może 
ich to zadowoli.

Nasuwa się zatem pytanie: czy czynnik ekonomiczny ma być jedynym kluczem do wytłumaczenia 

całej historii?

Czynniki   historyczne!  Jest   to   wyrażenie   ukute   przez   badaczy   empirycznych,   abstrakcyjnych 

analityków oraz ideologów powtarzających myśli  Herdera. Społeczeństwo  jest kompleksem,  albo też 
organizmem,   jak   powiadają   zwolennicy   dwuznacznych   określeń,   którzy   sami   wikłają   się   potem   w 
mętnych  wyjaśnieniach   na  temat   wartości  i  właściwego zastosowania   tego wyrażenia.  Kompleks   ten 
tworzył się i zmieniał wielokrotnie. Jak wytłumaczyć te zmiany?

Na długo przedtem, zanim Feuerbach zadał ostateczny cios teologicznemu pojmowaniu historii 

(człowiek   stworzył   religię,   a   nie   religia   człowieka),   stary  Balzac   napisał   satyrę,   w   której   ludzie   są 
marionetkami boga. Czyż Vico już nie stwierdził, że opatrzność nie oddziałuje na historię od zewnątrz, 
ale działa poprzez to wyobrażenie, jakie ludzie mają o swym bycie? I czy ten sam Vico sto lat przed 
Morganem nie sprowadzał historii do roli procesu, który jest dziełem samego człowieka, poprzez coraz to 
nowe doświadczenia wynajdującego religie, obyczaje i prawo? Czyż Lessing nie pojmował historii jako 
procesu wychowania rodzaju ludzkiego? Czy już Jan Jakub nie zdawał sobie sprawy, że idee powstają 
jako następstwo potrzeb człowieka? Przecie to Saint-Simon, gdy porzucił swe fantastyczne koncepcje 
epok organicznych i nieorganicznych, trafnie odgadywał genezę stanu trzeciego, a wyłożone prozaicznie 
jego   myśli   uczyniły   Augustyna   Thierry’ego   nowatorem   w   dziedzinie   studiów   krytycznych   nad 
przeszłością.

W pierwszym pięćdziesięcioleciu naszego wieku, a zwłaszcza w latach 1830-1850, walki klasowe 

– które tak obrazowo opisali zarówno historycy starożytni, jak później włoscy dziejopisarze z czasów 
odrodzenia, korzystając z doświadczeń zdobytych w ciaśniejszym zasięgu republik miejskich – wzmogły 
się   po   obydwu   stronach   kanału   La   Manche,   nabierały   coraz   szerszego   zasięgu   i   coraz   większego 
natężenia. Zrodzone w kręgu wielkiego przemysłu, żywione tradycjami Wielkiej Rewolucji i badaniami 
nad   nią,   stawały  się   coraz   bardziej   pouczające,   gdyż   ich   cele   znajdowały  mniej   lub   więcej   jasne   i 
świadome odbicie w programach politycznych. Należy tu na przykład sprawa wolnego handlu lub ceł 
zbożowych w Anglii itp. Pojmowanie historii zmieniało się we Francji z zawrotną szybkością, zarówno 
na   prawym,   jak   na   lewym   skrzydle   piśmiennictwa   –   od   Guizota   do   Ludwika   Blanca,   a   nawet   do 
nieśmiałego,   skromnego   Cabeta.   Socjologia   stała   się   potrzebą   chwili   i   chociaż   Comte,   ów   epigon 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 25 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

scholastyki,   zawiódł   jako   teoretyk,   znalazł   jednak   w   Balzaku   jako   artyście   znakomitego   odtwórcę 
psychologii poszczególnych klas. Uczynić klasy i tarcia między nimi rzeczywistym podmiotem historii, 
zaś ruch klas ruchem historii – oto do czego zmierzano: a w tym celu trzeba było ująć w ścisłe ramy 
teorię.

Człowiek stworzył historię. Nie należy rozumieć tego przenośnie, ani też wierzyć, że ewolucja 

ludzkości dokonała się według jakichś z góry wytkniętych linii rozwojowych. Człowiek tworzył historię, 
sam   tworząc   sobie   warunki   życia,   a   więc   stwarzając   własną   pracą   sztuczne   środowisko,   rozwijając 
stopniowo swe umiejętności techniczne, gromadząc i przekształcając w tym środowisku przedmiot swej 
pracy.   Mamy   jedną   jedyną   historię   –   tę,   która   wydarzyła   się   w   rzeczywistości,   i   nie   możemy   jej 
przeciwstawić   innej,   istniejącej   jedynie   w   świecie   możliwości.   Gdzie   znaleźć   prawa   tworzenia   się   i 
rozwoju? Najdawniejsze formacje wydają się nam zrazu niejasne. Ale społeczeństwo burżuazyjne, tak 
niedawno powstałe i nie osiągające jeszcze pełni rozwoju nawet w krajach Europy, zachowało jeszcze 
embriogenetyczne ślady swego powstania  i rozwoju, co z  największą  oczywistością  rysuje się  przed 
naszymi   oczyma   w   krajach,   gdzie   kapitalizm   budzi   się   dopiero   do   życia,   jak   np.   w   Japonii. 
Społeczeństwo,   które   za   pomocą   kapitału   przekształca   wszelkie   produkty   pracy   ludzkiej   w   towar, 
społeczeństwo,   które   zakłada   istnienie   proletariatu   lub   tworzy   go   i   które   nosi   w   sobie   niepokój, 
ruchliwość, niestałość przejawiającą się w ciągłych innowacjach, powstało jednakże w określonym czasie 
i   w   określonych,   chociaż   niejednakowych   warunkach.   Rzeczywiście   drogi   jego   rozwoju   różne   są   w 
różnych krajach. We Włoszech na przykład rozwój zaczyna się wcześniej niż gdzie indziej, a potem 
ustaje,   w   Anglii   proces   rozwoju   przebiega   równomiernie   w   ciągu   trzech   wieków   ekonomicznego 
niszczenia   dawnych   form   produkcji   i   dawnych   form   własności,   jak   by   powiedzieli   prawnicy.   W 
niektórych krajach rozwija się stopniowo, w oparciu o siły dawniej już istniejące, których wpływom 
podlega, jak to się działo w Niemczech, w innych natomiast, jak we Francji, dochodzi do gwałtownego 
przełamania oporu. Wielka Rewolucja stanowi najbardziej wymowny przykład takiego właśnie działania 
historycznego i dlatego też stanowi największą szkołę socjologii.

Powstawanie społeczeństwa nowoczesnego, czyli burżuazyjnego, zostało ukazane w Manifeście w 

krótkich,   pewną   ręką   kreślonych   zarysach.   Mieścił   się   w   nim   jak   gdyby   przekrój   anatomiczny   w 
następujących po sobie aspektach – korporacji, handlu, manufaktury i wielkiego przemysłu oraz organów 
i   mechanizmów   pochodnych,   jak   prawo,   ustrój   polityczny   itp.   Mieściły   się   więc   w   nim   pośrednio 
podstawowe elementy teoretyczne służące tłumaczeniu historii w oparciu o zasadę klas.

Ta sama burżuazja, która zrewolucjonizowała istniejące przedtem formy produkcji, rzuciła też 

jasne światło na siebie samą i na proces swego rozwoju, tworząc naukę o swej strukturze, czyli ekonomię
Powstała ona i rozwijała się nie w mrokach nieświadomości właściwej społeczeństwom pierwotnym, ale 
w jasnym świetle nowoczesnego świata, sięgając swym początkiem czasów odrodzenia.

Nauka   ekonomiczna  powstawała,   jak   wiadomo,   zrazu   fragmentami   w   początkowym   okresie 

kształtowania się burżuazji, który był okresem narastania handlu, jako też odkryć geograficznych, czyli w 
pierwszej i drugiej fazie merkantylizmu. Powstała ona, by dać odpowiedź na określone pytania: np. czy 
uprawnione  jest   pobieranie  procentów,  czy  przystoi,   by  państwa  i   narody  gromadziły  pieniądze,   itp. 
Rozrosła się później, obejmując coraz bardziej skomplikowane kwestie tkwiące w zagadnieniu bogactwa, 
szerzej jeszcze rozwinęła się w okresie przejściowym między merkantylizmem a manufakturą, a wreszcie 
szybko   i   bardzo   zdecydowanie   postąpiła   naprzód   w   okresie   poprzedzającym   powstawanie   wielkiego 
przemysłu.   Stała   się   ona   duszą   burżuazji   i   wyrazem   jej   myśli   walczącej   o   zapanowanie   nad 
społeczeństwem.   W   przeddzień   Wielkiej   Rewolucji   zasadnicze   kontury   ekonomii   jako   dyscypliny 
naukowej zostały już w całości niemal nakreślone; stanowiła ona w tym czasie sztandar buntu przeciw 
dawnym formom feudalizmu, korporacjonizmu, przywilejów, ograniczeń wykonywania zawodu itd.; była 
zatem   sztandarem   wolności.   I   rzeczywiście   koncepcja   „prawa   naturalnego”,   która   rozwijała   się 
począwszy od prekursorów Grocjusza aż po Russa i Kanta oraz konstytucję roku 1793, jest jedynie 
powtórzeniem i uzupełnieniem ideologicznym ekonomii; do tego stopnia, że nieraz sama zasada i jej 
uzupełnienie zlewają się w jedno w myślach i w postulatach pisarzy, czego typowy przykład mamy u 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 26 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

fizjokratów. Ekonomia jako nauka wyodrębniła, wyróżniła i poddała badaniom elementy i formy procesu 
produkcji,   cyrkulacji   i   podziału,   sprowadzając  to   wszystko   do  takich   kategorii,   jak   pieniądz,   kapitał 
pieniężny, procent od kapitału, zysk, płaca itd. Pewnym krokiem posuwała się ona naprzód, coraz dalej 
sięgając swymi badaniami, w szczególności w okresie od Petty’ego do Ricarda. Panując niepodzielnie na 
polu  swych  dociekań,  rzadko  spotykała  się  z  zarzutami

34

 Opierała   się  ona  na  dwu  założeniach,  tak 

oczywistych – jak się zdawało – że nie zadawała sobie trudu, aby ich bronić, a mianowicie: że ustrój 
społeczny, którego mechanizm objaśniała, jest ustrojem naturalnym oraz że prywatna własność środków 
produkcji stanowi jedno z wolnością człowieka. Wynikała stąd niezbicie  konieczność istnienia pracy 
najemnej   i   zależności   pracowników   najemnych.   Inaczej   mówiąc,   nie  brała  pod  uwagę  historycznego 
uwarunkowania form, które rozpatrywała i badała. Przeciwieństwa i sprzeczności, które napotykała po 
drodze, przy swych usiłowaniach wprowadzenia konsekwentnej systematyki, co zresztą nigdy jej się nie 
udało, starała się usunąć za pomocą logiki, czego przykładem jest próba zwalczania niezasłużonej renty 
gruntowej u Ricarda.

W początkach naszego wieku dochodzi do gwałtownych kryzysów, a wielki wzrost bezrobocia 

jest   bezpośrednią   przyczyną   pierwszych   ruchów   robotniczych.   Rozwiały   się   złudzenia   na   temat 
naturalnego   porządku   rzeczy.   Bogactwo   zrodziło   nędzę.   Wielki   przemysł,   zmieniając   całokształt 
panujących stosunków, doprowadził do wzrostu przestępstw, chorób, ucisku: on to, krótko mówiąc, stał 
się przyczyną załamania. Postęp zrodził ruch wsteczny. Cóż uczynić, by postęp rodził wyłącznie postęp, a 
więc   dobrodziejstwa   dobrobytu,   zdrowia,   braku   troski   o   jutro,   wychowania   i   dostępnego   wszystkim 
rozwoju umysłowego? W tym pytaniu jest cały Owen, który, podobnie jak Fourier i Saint-Simon, nie 
odwoływał się nigdy do wyrzeczeń i do religii i chciał rozwiązać i przezwyciężyć sprzeczności społeczne 
nie osłabiając energii technicznej i przemysłowej człowieka, a raczej dążąc do jej wzmocnienia. Tą drogą 
Owen   stał   się   komunistą,   pierwszym   komunistą   w   kręgu  wielkiego  przemysłu   nowoczesnego  i   jego 
doświadczeń. Z początku zdawało się, że główna sprzeczność występuje między sposobem podziału a 
sposobem   produkcji.   Taką   sprzeczność   trzeba   więc   pokonać   w   społeczeństwie,   które   produkuje 
kolektywnie.   Owen   stał   się   utopistą.   Temu   doskonałemu   społeczeństwu   trzeba   dać   początek   drogą 
doświadczeń. I Owen poświęcił się temu dziełu z bohaterską wytrwałością, w drodze bezprzykładnych 
wyrzeczeń   i   posługując   się   matematyczną   ścisłością   w   opracowaniu   szczegółów   swych   projektów   i 
dociekań.

Odkrycie   sprzeczności   między   produkcją   a   podziałem   dóbr   stało   się   punktem   wyjścia   wielu 

pisarzy angielskich, poczynając od Thompsona i Braya, pisarzy, których socjalizm nie jest, ściśle mówiąc, 
utopijny, ale zasługuje na nazwę jednostronnego, dąży bowiem do usuwania wykrytych i wytkniętych 
błędów życia społecznego za pomocą jednego lub więcej leków

35

. I rzeczywiście pierwszym etapem dla 

każdego, kto po raz pierwszy zwrócił się ku socjalizmowi, jest odkrycie sprzeczności między produkcją a 
podziałem  dóbr. Potem same przez  się już  powstają naiwne pytania:  dlaczego nie znieść nędzy, nie 
usunąć   bezrobocia,   nie   pozbyć   się   pośrednictwa   pieniądza,   nie   popierać   bezpośredniej   wymiany 
produktów w stosunku do włożonej w nie pracy, dlaczego nie dać robotnikowi całkowitego produktu jego 
pracy? Pytania te sprowadzają konkretne fakty rzeczywistego życia, trudne i oporne, do sfery rozumowań 
i  prowadzą  do zwalczania   ustroju  kapitalistycznego,  jak gdyby  to  był  mechanizm,   w  którym  można 
dodawać lub ujmować części kół i śrub.

Wyznawcy komunizmu krytycznego zerwali ostatecznie z tymi tendencjami. Stali się następcami i 

kontynuatorami ekonomii klasycznej

36

 jako nauki o strukturze współczesnego społeczeństwa. Niepodobna 

zwalczać tej struktury praktycznie i rewolucyjnie, nie zdawszy sobie przedtem dokładnie sprawy z jej 
elementów, form i powiązań wewnętrznych, co wymaga pogłębienia nauki, która o nich mówi. Te formy, 
elementy i stosunki zrodziły się w określonych warunkach historycznych, ale teraz istnieją, dysponują siłą 

34

 Jak to się stało na przykład z Mably’m w stosunku do autora podręczników fizjokratyzmu Merciera de la Rivière, nie mówiąc 

już o Godwinie, Hallu i innych.

35

  Są to pisarze, których przed laty Antoni Menger uznał za twórców socjalizmu naukowego i których prace stać się miały 

według niego pastwą plagiatów!

36

 Z tego właśnie powodu krytycy w rodzaju Wiesera uznają za wskazane odrzucić teorię wartości Ricarda, jako prowadzącą do 

socjalizmu!

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 27 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

oporu, są ze sobą powiązane, współzależne i dzięki temu stanowią system i konieczność. Czy można 
liczyć na unicestwienie takiego systemu przez samo logiczne zaprzeczenie i jak usunąć go za pomocą 
rozumowania?   Usunąć   ubóstwo?   Przecież   ono   jest   nieodzownym   atrybutem   kapitalizmu!   Oddać 
robotnikowi całkowity produkt jego pracy? Ale gdzież podziałby się zysk z kapitału? I w jaki sposób 
pieniądz, który wydaje się na towary, mógłby się pomnażać, gdyby wśród towarów, z którymi wchodzi w 
styczność i na które się wymienia, nie istniał taki jeden, który przynosi nabywcy więcej, niż wynosiły 
poniesione przez niego koszty, i gdyby tym towarem nie była właśnie najemna  siła robocza? System 
ekonomiczny   nie   jest   szeregiem   abstrakcyjnych   rozumowań,   ale   zespołem   faktów,   który   stwarza 
skomplikowaną   sieć   stosunków.   Szaleństwem   byłoby   twierdzić,   że   ten   system   faktów,   który   klasa 
panująca w ciągu wieków z wielkim trudem, dzięki przemocy, chytrości, talentowi i wiedzy wypracowała, 
złoży broń, ugnie się lub ulegnie złagodzeniu, aby ustąpić przed żądaniami biedaków i argumentami ich 
rzeczników.   Czyż   można   domagać   się,   by   znikła   nędza,   nie   obalając   wszystkiego   poza   tym? 
Niedorzecznością   jest   żądać   od   panującej   klasy  społecznej,   aby  wyrzekła   się   praw,   które   bronią   jej 
interesów.   Nielogicznością   jest   domaganie   się   od   państwa,   aby  przestało   być   tarczą   i   podporą   tego 
społeczeństwa i tego prawa

37

.

Ten jednostronny socjalizm, który nie będąc utopijnym w ścisłym tego słowa znaczeniu, wychodzi 

z założenia, że historia pozwala na usuwanie błędów i poprawki – bez rewolucji, czyli bez zmiany od 
podstaw ogólnej i pierwiastkowej struktury społecznej, jest naiwnością, jeżeli nie wymysłem mąciwodów. 
Niezgodność z surowymi prawami  procesów dziejowych występowała jasno zwłaszcza u Proudhona, 
który świadomie czy nieświadomie odtwarzając teorie niektórych jednostronnych socjalistów angielskich, 
chciał zrozumieć historię, zatrzymać lub zmienić jej bieg ostrzem definicji i orężem sylogizmu.

Wyznawcy   komunizmu   krytycznego   przyznali   historii   prawo   kroczenia   swoją   drogą.   Okres 

burżuazyjny   może   być   i   będzie   przezwyciężony.   Póki   trwa,   rządzi   się   jednak   własnymi   prawami. 
Względność tych praw polega na tym, że powstały one i rozwijały się w określonych warunkach, ale 
względność nie jest przecie zwykłym przeciwieństwem konieczności, ani też czczym pozorem czy bańką 
mydlaną. Prawa te mogą i muszą zniknąć jedynie tylko dzięki zmianie struktury społecznej. Nie ustąpią 
jednak przed subiektywnymi postulatami, głoszącymi konieczność czynienia poprawek, proklamującymi 
formy  i   formułującymi   projekty.   Komunizm   stoi   po   stronie   proletariatu,   gdyż   tylko   on   stanowi   siłę 
rewolucyjną, która łamie, burzy, wysadza z posad i rozbija obecną formę społeczną, a jednocześnie w 
łonie jej kładzie podwaliny nowych stosunków, a raczej ściśle mówiąc – samym swoim ruchem dowodzi, 
że te nowe warunki powstają, nabierają mocy i już teraz zaczynają się rozwijać.

Teoria walki klasowej była już sformułowana. Znano dwa jej wątki: ten o pochodzeniu burżuazji, 

której zasadniczy proces rozwoju został już wyjaśniony przez naukę ekonomii, i drugi, o pojawieniu się 
nowoczesnego proletariatu jako warunku, a zarazem wyniku nowych form produkcji. Odkryta została 
względność praw ekonomicznych – ale jednocześnie zrozumiana została względna ich konieczność. Na 
tym właśnie opiera się cała metoda i racja bytu materializmu historycznego. Błądzą ci, którzy uważają, że 
nazywając go ekonomicznym pojmowaniem dziejów – wyczerpali już zagadnienie. Określenie to bardzo 
nadaje się do prób podejmowanych przez uczonych

38

, którzy zupełnie odrębnie i niezależnie od siebie 

badają z jednej strony formy i kategorie ekonomiczne, a z drugiej prawo, politykę, obyczaje, a potem 
poddają analizie wzajemne wpływy między różnymi przejawami życia oddzielonymi od siebie w sposób 
tak   abstrakcyjny   i   subiektywny.   Nasze   stanowisko   jest   zupełnie   inne.   Jesteśmy   za   organicznym 
pojmowaniem   dziejów.   Przedmiotem   naszych   badań   jest   całość   i   jedność   życia   społecznego.   Nawet 
ekonomia  (mam   tu   na   myśli  faktyczny   porządek   rzeczy,   a   nie   dotyczącą   go  naukę)   rozpływa   się   w 
przebiegu swego rozwoju, aby przejawić się w mnóstwie stadiów morfologicznych, w których służy za 
podbudowę   całej   reszty,   będącej   jej   odpowiednikiem   i   konsekwencją.   Nie   chodzi   więc   tutaj   o 
rozciągnięcie wyodrębnionego abstrakcyjnie tak zwanego czynnika ekonomicznego na całą resztę, jak 

37

  W tym czasie w różnych krajach, a szczególnie w Prusach, oddawano się marzeniom o stworzeniu  monarchii społecznej

która przeskoczywszy przez liberalizm, rozwiązałaby w sposób harmonijny tzw. kwestię społeczną. Mrzonka ta odżyła później 
w  różnych  odmianach socjalizmu  profesorskiego  i   socjalizmu  państwowego.  Obok różnych  form  utopii  ideologicznych  i 
religijnych pojawiła się więc jeszcze jedna utopia – biurokratyczna i fiskalna, czyli utopia durniów.

38

 Jak np. Rogers.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 28 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

powiadają   przeciwnicy,   ale   chodzi   przede   wszystkim   o   to,   by   stosunki   ekonomiczne   ujmować 
historycznie, inne zaś przemiany dziejowe traktować jako następstwa przemian tych stosunków. Oto cała 
odpowiedź   na   głosy   krytyki   podnoszące   się   ze   wszystkich   środowisk   uczonej   ignorancji,   lub   też 
ignorancji niedouczonej, nie wyłączając socjalistów niedojrzałych, sentymentalnych lub histerycznych. 
Odpowiedź   ta   wyjaśnia   też,   dlaczego  Kapitał  Marksa   nie   jest  pierwszym  dziełem   komunizmu 
krytycznego, lecz ostatnim wielkim dziełem ekonomii burżuazyjnej.

Manifest komunistyczny  napisany został w czasie, kiedy znajomość historii nie wykraczała poza 

świat antyczny i dzieje starogermańskie – te ostatnie były znane zaledwie w ogólnym zarysie – oraz poza 
tradycję biblijną, od niedawna sprowadzoną do prozaicznej  roli, jaka przypada każdemu świeckiemu 
dziejopisarstwu.   Dziś   znajomość   dziejów   przedstawia   się   odmiennie,   dociera   bowiem   do 
przedhistorycznych   dziejów   aryjskich   i   do   najstarszych   formacji   Egiptu   i   Mezopotamii,   które   są 
wcześniejsze   od   najdawniejszych   tradycji   semickich.   Następnie   postępujemy   dalej   w   głąb   dziejów 
szlakiem tak zwanej prehistorii, czyli historii nie pisanej. Genialne badania Morgana dały nam możność 
poznać   najdawniejsze   formy   ustrojowe   poprzedzające   powstanie   państw,   jako   też   dały   klucz   do 
zrozumienia,   jak   powstały  formacje   późniejsze,   których   cechy  stanowią:   monogamia,   rozwój   rodów 
patriarchalnych, pojawienie się własności rodowej, rodzinnej i wreszcie indywidualnej oraz stopniowe 
ustalanie się między rodami związków, z których później powstaje państwo. Na to wszystko rzuca światło 
zarówno znajomość technicznego procesu wynalezienia i zastosowania sposobów i narzędzi pracy, jak i 
zrozumienie, w jaki sposób proces ten oddziaływał na cały układ stosunków społecznych, nadając mu 
kierunek i wyznaczając poszczególne etapy rozwoju. Takie odkrycia i skojarzenia  wymagają jeszcze 
wielu korektyw ze względu zwłaszcza na ogromne zróżnicowanie okoliczności towarzyszących przejściu 
od barbarzyństwa do cywilizacji w poszczególnych częściach świata. Nie ulega jednak dyskusji fakt, że 
przed naszymi oczami jasno zarysowują się embriogenetyczne ślady rozwoju ludzkości od komunizmu 
pierwotnego do formacji złożonych, które, jak np. Ateny lub Rzym, a więc państwa, gdzie istniał podział 
na  klasy  na   gruncie   określonego  cenzusu,   wydawały   się   do   niedawna   słupami   Herkulesa   badań   z 
dziedziny tradycji pisanej. Klasy, które brał pod uwagę Manifest, zarysowały się już wyraźnie w procesie 
ich powstawania i fakt ten pozwala nam rozpoznać ogólny układ racji i przyczyn ekonomicznych, które w 
naszej burżuazyjnej epoce stanowią kategorie wiedzy ekonomicznej. Marzenie Fouriera, aby wprowadzić 
epokę cywilizacji w ramy długotrwałego i szeroko zakreślonego procesu historycznego, urzeczywistniło 
się. Zagadnienie źródła nierówności między ludźmi, o którego rozwiązanie kusił się Jan Jakub Rousseau, 
genialnie posługując się argumentami dialektyki, ale nie popierając ich danymi faktycznymi, znalazło 
sobie rozwiązanie naukowe.

Dwa   punkty,   będące  dla   nas   krańcowymi  punktami   procesu   rozwojowego   ludzkości,   są   już 

widoczne. Stanowią je: tak niedawno wyjaśnione przez naukę ekonomiczną powstanie burżuazji oraz 
powstanie starożytnego społeczeństwa klasowego w okresie przejścia od wyższego stopnia barbarzyństwa 
do cywilizacji (czyli do epoki  państwa), jak mówi Morgan. Wszystko, co mieści się pomiędzy tymi 
punktami zwrotnymi, było dotychczas przedmiotem badań kronikarzy i historyków, a potem prawników, 
teologów i filozofów. Nie jest rzeczą łatwą zastosować nową koncepcję historyczną do tego szerokiego 
pola   faktów   i   wiadomości.   Pośpiech   nie   jest   tu   wskazany,   gdyż   kryje   w   sobie   niebezpieczeństwo 
schematyzacji. Przede wszystkim należy w miarę możności ustalić, jakie stosunki ekonomiczne panowały 
w poszczególnych epokach

39

, i na tym tle dokładnie wyodrębnić klasy w ich ówczesnym rozwoju. Unikać 

trzeba   danych   hipotetycznych   lub   niepewnych   i   nie   robić   uogólnień,   biorąc   za   punkt   wyjścia   nasze 
stosunki i rzutując je na owe epoki. Do tego uciekają się całe falangi uczeńców. Na przykład to, co w 
Manifeście  powiedziane   zostało   o   początkach   burżuazji,   która   miała   powstać   ze   skupiających   się   w 
miastach średniowiecznych chłopów-poddanych, wydaje się jednostronne. Taki był początek burżuazji w 
Niemczech i innych krajach, gdzie proces ten przebiegał w sposób podobny. Nie tak jednak działo się we 
Włoszech, we Francji południowej i w Hiszpanii, które to kraje były kolebką dziejów burżuazji, a także 
cywilizacji   nowoczesnej.   W   tej   pierwszej   fazie   występują   już   zaczątki   całego   społeczeństwa 

39

 Któż przed niewielu jeszcze laty mógłby pomyśleć o odkryciu i o interpretacji autentycznej dawnego prawa babilońskiego?

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 29 –

www.skfm.w.pl

background image

Antonio Labriola – Ku upamiętnieniu „Manifestu komunistycznego” (1895 rok)

kapitalistycznego, na co zwrócił uwagę Marks w przypisach do I tomu Kapitału

40

. Ta pierwsza faza, która 

najdoskonalszą   swą   formę   osiągnęła   w   gminach   włoskich   –   stanowi   niby   prehistorię   akumulacji 
kapitalistycznej,   którą   Marks   przestudiował   we   wszystkich   szczegółach   na   jasnym   i   wyczerpującym 
przykładzie rozwoju gospodarczego Anglii. Ale dość na tym.

Proletariusze mogą liczyć tylko na przyszłość. Socjaliści naukowi troszczą się przede wszystkim o 

chwilę   obecną,   w   której   spontanicznie   rozwijają   się   i   dojrzewają   stosunki   przyszłości.   Znajomość 
przeszłości   jest   potrzebna   i   znajduje   praktyczne   zastosowanie   tylko   o   tyle,   o   ile   może   oświetlić 
teraźniejszość   i   przyczynić   się   do   krytycznego   jej   zrozumienia.   Na   teraz   wystarczy   stwierdzić,   że 
przedstawiciele komunizmu krytycznego już pięćdziesiąt lat temu przemyśleli i zbadali najważniejsze 
elementy nowej i definitywnej filozofii historii. Wkrótce takie jej rozumienie stanie się koniecznością, 
gdyż   inne   jej   pojmowanie   będzie   niemożliwe   i   cała   sprawa   będzie   podobna   do   historii   z   jajkiem 
Kolumba. Być może, że zanim ogół uczonych przyjmie tę koncepcję i obejmie nią cały zasięg dziejów, 
sukcesy   proletariatu   będą   tak   wielkie,   że   epoka   burżuazyjna   wyda   się   wszystkim   możliwą   do 
przezwyciężenia, będzie bowiem bliska upadku. Zrozumieć – to przezwyciężyć (Hegel).

Kiedy przed pięćdziesięciu laty Manifest podnosił proletariuszy z rzędu budzących litość nędzarzy 

do rangi przyszłych grabarzy burżuazji, w wyobraźni jego autorów, którzy nie umieli ukryć żaru swej 
pasji   intelektualnej   pod   pozorną   surowością   stylu,   wymiary   przewidywanego   cmentarza   musiały   się 
wydawać dość szczupłe. Przewidywany jego obszar, widziany przez pryzmat fantazji, obejmował wtedy 
zaledwie Francję i Anglię i ledwo dotykał może innych krajów, jak na przykład Niemiec. Obszar ten 
wydaje się nam dziś niezmierzony, co jest wynikiem szybkiego i ogromnego wzrostu burżuazyjnych form 
produkcji,   które   prawem   reakcji   prowadzą   do   rozszerzania   się,   upowszechniania   i   mnożenia   ruchu 
robotniczego.   Olbrzymią   staje   się   przestrzeń,   nad   którą   unosi   się   nadzieja   nadejścia   komunizmu. 
Cmentarz   rozrasta   się,   granice   jego   gubią   się   w   przestrzeni.   Im   więcej   sił   wytwórczych   czarodziej 
powołuje do życia, tym więcej budzi sił sprzeciwu.

Kimkolwiek byli komuniści w przeszłości  – ideologami, religiantami  czy utopistami,  a nawet 

prorokami   czy  apokaliptykami,   zawsze   wyobrażali   sobie,   że   panowanie   sprawiedliwości,   równości   i 
szczęścia   ogarnie   cały   świat.   Tymczasem   zdobycie   świata   jest   dziełem   epoki   cywilizacji,   tj. 
społeczeństwa, które opiera się na sprzecznościach klasowych i panowaniu klasowym w formie produkcji 
burżuazyjnej (za przykład może służyć Japonia). Współistnienie dwu narodów w jednym i tym samym 
państwie,   które   zostało   tak   szczegółowo   opisane   przez   boskiego   Platona,   trwa   dalej.   Zwycięstwo 
komunizmu  na całym świecie nie jest sprawą dnia jutrzejszego. Im szersze są jednak granice świata 
burżuazyjnego, im więcej obejmuje on narodów, porzucając i przezwyciężając niższe formy produkcji, 
tym pewniejsze i bardziej określone są nadzieje na komunizm. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, 
że   ustępują   z   pola   współzawodnictwa   rojenia   związane   z   polityką   zaborów   i   kolonizacji. 
Międzynarodówka Proletariuszy, której zalążkiem był pięćdziesiąt lat temu Związek Komunistów, objęła 
dziś dalekie lądy i przekroczyła oceany. Co roku 1 Maja znajduje swój wyraz i potwierdzenie fakt, że 
proletariusze całego świata stanowią jedność rzeczywistą i działającą. Przyszli grabarze burżuazji, ich 
wnuki i prawnuki wiecznie wspominać będą datę ukazania się Manifestu komunistycznego.

Rzym, 7 kwietnia 1895

40

 Karol Marks: Kapitał, t. I, Warszawa 1951, przypis 189 na str. 744.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 30 –

www.skfm.w.pl