background image

STEPHANIE JAMES

Cena miłości

1

background image

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Adena   była   dwudziestoośmioletnią   kobietą   o 

turkusowych w oczach i raczej interesującej niż pięknej 

twarzy,   obramowanej  długimi   do   ramion   ciemnoblond 
włosami. Ot, miła i atrakcyjna, ale zupełnie zwyczajna 

kobieta.  Tylko wyjątkowo bystry obserwator dostrzegłby 
siłę charakteru i inteligencję na jej sympatycznej twarzy. 

Stała   przy   oknie   skąpo   oświetlonego   gabinetu   i 

bezmyślnie patrzyła na Zatokę San Francisco. Oddalone 

światła   wielkiego   miasta   połyskiwały   w   mroku   jak 
fantastyczny  naszyjnik olbrzyma. Z okna eleganckiego, 

położonego   na   skarpie   domu   rozciągał   się   widok   na 
osiedle   Sausalito,   leżące   na   północnym   krańcu   mostu 

Golden Gate.

Bardzo tu ładnie, ale w San Francisco też mi się 

podoba, pomyślała Adena i uśmiechnęła się do siebie. Z 
rozkoszą   tam   wrócę,   jak   tylko   załatwię   tę   sprawę. 

Sprawa, z którą przyjechała do Sausalito, była wyjątkowo 
nieprzyjemna. Adena pragnęła pozbyć się kłopotu i czym 

prędzej wrócić do domu.

Dopiero   tam   spokojnie   zastanowi   się   nad 

wszystkimi zmianami. Jeszcze tylko ta jedna rozmowa z 
Holtem Sinclairem i można będzie przekreślić przeszłość 

2

background image

grubą kreską, a potem zastanowić się nad przyszłością. 

Adena   tak   głęboko   zatonęła   we   własnych   myślach,   że 
nawet nie usłyszała, kiedy otworzyły się drzwi gabinetu

-   Czy   panna   West?   -   zapytał   mężczyzna,   który 

wszedł do w pokoju. Zapalił światło i uważnie przyglądał 

się Adenie. - Nazywam się Holt Sinclair. Podobno chciała 
się pani ze mną widzieć.

Adena skinęła głową. Zupełnie inaczej wyobrażała 

sobie tego człowieka. Sądziła, że będzie znacznie starszy, 

tymczasem   Holt   Sinclair   mógł   mieć   co   najwyżej 
czterdzieści   lat.   Sprawiał   wrażenie   bezlitosnego 

twardziela.   Świdrował   ją   wzrokiem,   jakby   chciał 
odgadnąć najskrytsze myśli dziewczyny.

Adena poczuła się nieswojo. Szybko wytłumaczyła 

sobie,   że   miała   okropny   dzień,   że   to   wcześniejsze 

wydarzenia   spowodowały   jej   zdenerwowanie   i   że 
obecność tego mężczyzny nie ma z tym nic wspólnego. 

Po   raz   pierwszy   też   dziewczyna   zwątpiła   w   to,   czy 
dobrze zrobiła, przyjeżdżając do Holta Sinclaira. 

Może ta rozmowa wcale nie była konieczna? Może 

on wcale nic chce, żeby ktokolwiek przed czymkolwiek 

go ostrzegał? Holt Sinclair wyglądał jak człowiek, który 
istotnie nic potrzebuje niczyjej pomocy. Miał prosty nos, 

ostro   zarysowany   podbródek   i   delikatne   zmarszczki 
wokół ust i oczu. 

Na   pewno   nie   był   przystojny,   za   to   określenie 

„doświadczony   mężczyzna"   doskonale   do   niego 

pasowało. Flanelowa koszula i luźne spodnie pozwalały 

3

background image

się   domyślać   ukrytych   pod   ubraniem   muskularnych 

ramion i płaskiego brzucha. Krótko mówiąc, Holt Sinclair 
zrobił na Adenie duże wrażenie. 

Hola,   skarciła   samą   siebie.   Przyjechałaś   tu   w 

interesach i już nigdy więcej nie spotkasz tego człowieka, 

a więc do rzeczy.

- Tak, to ja jestem Adena West - powiedziała.

- Tyle wiem od mojej gospodyni. Proszę spocząć.
Wskazał   dziewczynie   pomalowane   na   czerwono 

krzesełko. Sam usiadł w czarnym, skórzanym fotelu za 
równie czerwonym jak krzesełko biurkiem.

- Bardzo przepraszam, że nachodzę pana w domu - 

zaczęła Adena ale pańska sekretarka powiedziała mi, że 

nie zastanę pana w biurze.

-   A   sprawa,   z   którą   pani   do   mnie   przyszła,   nie 

może czekać? - dokończył za nią domyślnie.

-   Raczej   nie.   Widzi   pan,   ja   pracuję...   -   Adena 

zawahała   się,   ale   jednak   postanowiła   nie   informować 
Sinclaira o tym, że właśnie zrezygnowała z pracy. Pracuję 

w Carrigan Labs.

- O! U konkurencji. Czyżby Brad Carrigan znalazł 

się   w   tak   rozpaczliwej   sytuacji,   że   próbuje   mnie 
przekupić? - zakpił Sinclair.

- Panie Sinclair - powiedziała Adena cicho.
Pożałowała   swojej   decyzji.   Należało   pozostawić 

tego człowieka własnemu losowi.

4

background image

- Delikatnie mówiąc, mam za sobą bardzo ciężki 

dzień.   Nie   przyjechałam   tu   po   to,   żeby   wysłuchiwać 
niewyszukanych męskich żarcików.

- To znaczy, że nie występuje pani w roli łapówki. 

Szkoda. Coś mi mówi, że urozmaiciłaby pani mój szary i 

nudny dzień pracy. - Sinclair wstał zza biurka i podszedł 
do   znajdującego   się   w   rogu   pokoju   czarnego   barku.   - 

Ponieważ   chce   pani   ze   mną   rozmawiać   o   mniej 
interesujących   sprawach,   możemy   przynajmniej 

przeprowadzić   tę   rozmowę   w   cywilizowanych 
warunkach.   -   Nalał   brandy   do   dwóch   małych 

szklaneczek. Jedną z nich podał Adenie.

Przyjęła   ją   bez   namysłu,   wiedząc,   że   odmowa 

przedłużyłaby   niepotrzebnie   jej   pobyt   w   tym   czarno-
czerwonym   gabinecie.   Nie   miała   jednak   zamiaru   pić 

alkoholu. Postawiła szklaneczkę na stoliku.

-   To   znakomita   brandy.   Naprawdę   -   zachwalał 

Sinclair.

-   Wierzę   panu,   ale   nie   przyjechałam   tu   na 

towarzyską pogawędkę. Jeżeli nie ma pan nic przeciwko 
temu, panie Sinclair...

- Proszę mówić do mnie: Holt.
- Dziękuję - odrzekła automatycznie, chociaż forma, 

w   jakiej   miała   się   zwracać   do   tego   mężczyzny,   była 
zupełnie   nieistotna.   Widzieli   się   przecież   pierwszy   i 

ostatni raz w życiu. - Jeśli nie masz nic przeciwko temu, 
chciałabym wreszcie przejść do rzeczy. Od roku pracuję 

w Carrigan Labs jako księgowa i...

5

background image

- Czy Carrigan wie, że tu jesteś? - przerwał jej Holt.

- Nie.
- Tak właśnie myślałem. Słucham dalej.

- A więc jak mówiłam, od roku pracuję w tamtej 

firmie jako księgowa - ciągnęła. - Ostatnio pojawiły się 

dosyć   dziwne   wydatki,   które   budzą   wątpliwości   w 
normalnie funkcjonującym przedsiębiorstwie...

-   Księgowy   zawsze   wypatrzy   trudne   do 

wyjaśnienia wydatki. - Sinclair uśmiechnął się krzywo.

- Będę się streszczać, panie Sinclair.
- Holt - poprawił ją.

- O ile zdołałam się zorientować, te nadzwyczajne 

wydatki były przeznaczone na, nazwijmy to, „płacę" dla 

jednego z wysoko postawionych pracowników pańskiej 
firmy. - Adena spodziewała  się, że zaszokuje  Sinclaira 

swoją   rewelacją,   on   tymczasem   wypił   łyk   brandy   i 
najspokojniej   w   świecie   czekał   na   dalszy   ciąg 

opowiadania.

-   Ja...   -   dukała   Adena,   trochę   zbita   z   tropu.   - 

Właściwie   nic   mam   na   to   żadnych   konkretnych 
dowodów...   Chyba   rozumiesz.   Żeby   je   zdobyć, 

należałoby przeprowadzić dokładne śledztwo, ale i tak 
było   tego   dosyć,   żeby...   żebym   poszła   do   szefa   na 

rozmowę.

-   Powiedziałaś   o   swoim   odkryciu   Bradowi 

Carriganowi?

6

background image

- Moim bezpośrednim przełożonym jest Jeff, a nie 

Brad.   -   Adena   wciąż   miała   w   pamięci   tamtą   niemiłą 
scenę. 

Zakończyła   się   ona   nie   tylko   zwolnieniem   jej   z 

pracy,   ale   także   zerwaniem   znajomości,   która   miała 

szansę   przerodzić   się   w   trwały   związek.   Dziewczyna 
właściwie sama nie wiedziała, czy bardziej zdenerwowała 

ją nieuczciwość Jeffa w prowadzeniu interesów, czy też 
fakt, że wcześniej nie dostrzegła w nim tej podłej cechy.

- Co na to Jeff Carrigan? - zapytał cicho Holt.
Adena dopiero teraz poczuła, że jego ciepły głos 

wprawiają w drżenie. Nie wiadomo dlaczego przywiódł 
jej   na   myśl   mroczne   głębiny   oceanu.   Może   zmęczony 

umysł w ten sposób sygnalizował niebezpieczeństwo?

-   Potwierdził...   Nie   chciałabym   wdawać   się   w 

szczegóły.   Proszę   przyjąć   do   wiadomości,   że   Carrigan 
Labs wypłaciła jednemu z pracowników Sin Tech kilka 

tysięcy dolarów. O ile zdołałam się zorientować, osoba ta 
zatrudniona jest w dziale produkującym cienkie powłoki. 

Moim zdaniem, sprzedaje konkurencji pańskie tajemnice 
przemysłowe.

Adena odetchnęła z ulgą. Najgorsze miała już za 

sobą.   Przygnało   ją   tutaj   silne   poczucie   obowiązku. 

Obowiązek wypełniła i wreszcie mogła spokojnie wrócić 
do domu.

Holt   wpatrywał   się   w   swoją   szklankę,   jakby   w 

bursztynowej brandy szukał odpowiedzi na nurtujące go 

pytania.

7

background image

- Mówiłaś, że Brad Carrigan nic nie wie o twojej 

wizycie   u   mnie   -   odezwał   się   wreszcie,   przeszywając 
dziewczynę ostrym jak szpilka spojrzeniem. - Czy jego 

synowi także o tym nie mówiłaś?

- Też nie.

- Rozumiem. Chciałbym jednak usłyszeć, jak młody 

Carrigan zareagował na postawione mu zarzuty.

- Wolałabym o tym nie rozmawiać.
-   Trudno.   W   każdym   razie   po   rozmowie   z   nim 

postanowiłaś   przyjechać   do   ranie.   -   Holt   ze 
zrozumieniem skinął głową.

-   Przyjechałam   tu,   ponieważ   uważam,   że   masz 

prawo wiedzieć o istnieniu nieuczciwej konkurencji.

- Bardzo chwalebny uczynek. Naprawdę nie chcesz 

nawet spróbować brandy, Adeno?

Dziewczyna popatrzyła na stojącą przed nią pełną 

szklankę. Z ociąganiem sięgnęła po trunek i posłusznie 

upiła łyczek z kryształowego naczynia.

- Rozumiem, że księgowa rozmawiająca o finansach 

musi   zachować   trzeźwy   umysł   -   skomentował   jej 
wstrzemięźliwość Holt. - Tym razem jednak nie ma się 

czego obawiać. Masz do czynienia z uczciwym facetem.

-   Jestem   przekonana,   że   tak   jest   w   istocie,   ale 

chciałabym wreszcie wrócić do domu. Przykro mi, że nie 
zdołałam ustalić nazwiska zdrajcy, ale może i bez tego 

uda   ci   się   zlikwidować   przeciek.   -   Adena   wstała 
szczęśliwa, że upiorny dzień, jeden z najgorszych w jej 

życiu, wreszcie dobiegł końca. 

8

background image

Lekko szumiało jej w głowie. Pomyślała sobie, że 

nawet malutki łyczek alkoholu to dla niej tego wieczoru 
zbyt duża dawka.

- Nic martw się. - Holt także podniósł się z miejsca. 

Znam   nazwisko   człowieka,   który   sprzedaje   tajemnice 

produkcji Sin Tech.

- Co takiego? - Adenę po prostu zatkało.

-   Zapewniam   cię,   że   mimo   to   cieszę   się,   że 

przekazałaś mi informację. Usiądź, proszę i napij się ze 

mną.

Adena   nic   wierzyła   własnym   uszom.   Tyle 

przykrych rzeczy  się dziś  wydarzyło,  tyle  poświęcenia 
kosztowała   ją   wizyta   u   Sinclaira,   a   on   tymczasem 

spokojnie oświadcza, że o wszystkim wiedział.

Usiadła i sięgnęła po szklankę z alkoholem. Tym 

razem   pozwoliła   sobie   na   potężny   łyk   bursztynowego 
trunku.

-   Nie   musisz   wypijać   wszystkiego   na   raz   - 

zażartował Holt.

-   Wiedziałeś!   -   rzuciła   Adena   oskarżycielskim 

tonem. - Ty o wszystkim wiedziałeś!

-   Nasz   zdrajca   jest   inżynierem.   Pracuje   w 

laboratorium,  zajmującym się  udoskonalaniem cienkich 

powłok   lakierniczych   -   wyjaśnił   Holt.   -   Od   trzech 
miesięcy   przekazuje   informacje   do   Carrigan   Labs. 

Naprawdę szybko odkryłaś całą sprawę. Moje gratulacje. 
Musisz być bardzo dobrą księgową.

9

background image

- Kiedy? Jak ci się udało trafić na jego ślad? - pytała 

Adena.

-   Przyłapałem   go  prawie   zaraz,  jak  tylko  zaczął. 

Postanowiłem nie przerywać tego procederu, dopóki nic 
zdobędę wystarczających dowodów, żeby zwolnić tego 

człowieka. Oczywiście natychmiast został odsunięty od 
wszystkich naprawdę ważnych badań.

- A więc niepotrzebnie przyjechałam - uśmiechnęła 

się gorzko Adena. - Przepraszam, że zepsułam ci wieczór.

- Ależ naprawdę jestem ci wdzięczny. - Sinclair nie 

odrywał oczu od dziewczyny. - Bardzo chciałbym jakoś ci 

to okazać.

- To nic wielkiego.- Adena zwietrzyła grożące jej 

niebezpieczeństwo. - Zrobiłam tylko to, co uważałam za 
słuszne. Teraz jednak chciałabym wrócić do domu.

-   Jadłaś   obiad?   -   zapytał   Holt,   jakby   odgadł,   że 

wypita na pusty żołądek brandy mocno szumi w głowie 

gościa.

- Nie miałam czasu. Najpierw przyjechałam tutaj. 

Chciałam jak najprędzej załatwić tę sprawę i o wszystkim 
zapomnieć.

- Wyobrażam sobie. Czy po raz pierwszy robisz coś 

takiego?

-   Można   to   tak   nazwać   -   odrzekła   po   chwili 

wahania, chociaż nie potrafiła zrozumieć, o co mu chodzi.

- Pierwszy raz zawsze jest najtrudniejszy. - Holt ze 

zrozumieniem pokiwał głową. - Na dodatek okazało się, 

że twoje informacje wcale mnie nic zaskoczyły. Mimo to 

10

background image

bardzo cię proszę, żebyś została i zjadła ze mną małe co 

nieco. Wprawdzie moja gospodyni już wyszła, ale ona 
zawsze   zostawia   mi   takie   porcje,   że   można   by   nimi 

nakarmić pułk wojska. Zresztą po takiej ilości mocnego 
alkoholu nie powinnaś siadać za kierownicą.

Holt   wstał   zza   biurka   i   zanim   Adena   na   dobre 

zorientowała się w sytuacji, już prowadził ją przez hol do 

dużej,   nowocześnie   urządzonej   kuchni.   Tutaj   także 
dominowała   czerwień,   urozmaicona   białym   połyskiem 

podłogi i nielicznymi czarnymi drobiazgami.

- To naprawdę bardzo miłe, panie Sinclair - broniła 

się Adena - ale ja nie mogę...

-   Bzdura.   Nigdy   nie   bywam   miły.   Poza   tym 

zapomniałaś chyba, że mówimy sobie po imieniu. - Holt 
puścił ramię dziewczyny i podszedł do piekarnika. - Co 

my tu mamy? - mruczał. - A, zapiekanka! To znaczy, że 
gdzieś jest schowana sałatka. - Otworzył lodówkę. - Tak 

właśnie   myślałem   uśmiechnął   się.   -   Czy   zechciałabyś 
podać talerze? Są w tamtej szafce.

Adena znalazła talerze i posłusznie ustawiła je na 

czarnym kuchennym stole. Nie potrafiła znaleźć żadnego 

logicznego wykrętu, żadnego powodu na tyle istotnego, 
żeby wyjść z tego domu. Zdołała nawet przekonać samą 

siebie, że mała przekąska dobrze jej zrobi.

- Najpierw coś zjemy, a potem dokończymy naszą 

rozmowę o interesach. - Holt usadowił się obok niej przy 
stole i nakładał zapiekankę.

11

background image

-   Nie   bardzo   jest   o   czym   rozmawiać.   -   Adena 

wzruszyła ramionami.

-   Nic   podobnego   -   uśmiechnął   się   z   wyższością 

Holt. - Musisz wierzyć w siebie, bo inaczej do niczego w 
tej branży nie dojdziesz.

-   Nie   bardzo   rozumiem,   o   czym   ty   mówisz. 

Mógłbyś mi wyjaśnić?

-   Nieważne.   Porozmawiamy   o   tym   po   obiedzie. 

Nałóż sobie sałatki i opowiedz mi coś o sobie - poprosił 

Holt.

- A po co?

- Chciałem tylko okazać ci uprzejmość.
- Rozumiem. No więc mieszkam w San Francisco, 

lubię   dobre   jedzenie   i   bardzo   rzadko   chodzę   do   kina. 
Wolę   czytać   książki.   Wystarczy?   A   może   chcesz   się 

jeszcze dowiedzieć, spod jakiego jestem znaku i na kogo 
głosowałam w ostatnich wyborach?

- Widzę, że masz ostry język.
- Przepraszam - Adena westchnęła ciężko. - Jestem 

u kresu sił.

-   Już   ci   mówiłem,   że   to   rozumiem.   Przestań   się 

denerwować. Wszystko będzie dobrze - pocieszył ją Holt. 
-   Co   wolisz   na   deser:   mus   czekoladowy   czy   placek 

cytrynowy?

- Twoja gospodyni bardzo o ciebie dba.

-   Nie   ma   innego   wyjścia.   Płacę   jej   tyle,   że   nie 

mogłaby inaczej.

12

background image

- Odnoszę wrażenie, że dostajesz to, za co płacisz. - 

Adena zdobyła się na taką samą chłodną obojętność, jaką 
w tej sprawie zaprezentował gospodarz.

- Ja też tak uważam. W ogóle jestem szczęściarzem. 

Stać mnie na to, żeby zapłacić za wszystko, czego chcę 

albo potrzebuję pochwalił się.

- Moje gratulacje - wymamrotała Adena z ustami 

pełnymi sałatki.

- Dziękuję. No wiec, co wybierasz: ciasto czy mus 

czekoladowy?

- Poproszę o ciasto.

-   Wreszcie   trochę   lepiej   wyglądasz.   -   Holt 

przyglądał jej się zadowolony.

- Nie wiedziałam, że wyglądałam jak wiedźma. - 

Tym razem Adena trochę się rozzłościła.

- Aż tak źle nic było. - Holt zaśmiał się donośnie. 

Wstał od stołu i zebrał talerze. - Chodź, zjemy deser w 

pokoju. - Nie czekając na Adenę, wziął talerzyki z ciastem 
i wyszedł z kuchni.

Adena  znów  nie  miała  innego  wyjścia,  jak  tylko 

podążyć za nim. Bardzo głupio się czuła. Zdawała sobie 

sprawę, że zachowuje się jak wierny piesek. Dopiero teraz 
przypomniała sobie o własnym psie. Miała nadzieję, że 

sąsiadka nie zapomniała wyprowadzić Maksa na spacer.

- Z czego się śmiejesz? - zapytał Holt, ustawiając 

talerzyki   na   szklanym   stoliku,   stojącym   przed   wielką 
kanapą z czarnej skóry.

13

background image

- Właśnie sobie pomyślałam, że kiedy mój sznaucer 

plącze mi się pod nogami w nadziei na smaczny kąsek, 
czuje pewnie to samo co ja, idąc za tobą.

-   Psy   także   mają   swoją   cenę   -   Holt   zaśmiał   się 

ciepło. - Tak jak wszystko i wszyscy na tym świecie. W 

przypadku psów jest to jedzenie.

- Coś mi się wydaje, że doprowadziłeś do perfekcji 

swój kapitalistyczny pogląd na świat.

- A ja odnoszę wrażenie, że twój ogląd świata aż 

tak bardzo nie różni się od mojego.

- Czy mógłbyś mi wytłumaczyć, co miało znaczyć 

to ostatnie zdanie? - zapytała Adena.

- Tylko to, że twoja dzisiejsza wizyta w tym domu 

nie poszła na marne.

- Jak to: nie poszła na marne? - Dziewczyna zaczęła 

coś podejrzewać. - Przecież już wiedziałeś o tym, przed 
czym chciałam cię ostrzec.

-   Musisz  wiedzieć,  że  mimo  to  jestem  ci  bardzo 

wdzięczny - powiedział Holt, rozsiadając się wygodnie 

na kanapie.

-   Rozumiem.   A   jak   bardzo   postanowiłeś   być   mi 

wdzięczny?

Adena   czuła   odrazę   do   samej   siebie.   Jak   mogła 

robić z siebie taką idiotkę? Z jakiego powodu uznała za 
konieczne   powiadomić   Sinclaira   o   istniejącym   w   jego 

przedsiębiorstwie przecieku? 

Ten facet na pewno nie potrzebował jej pomocy. 

Adena   nie   miała   wobec   niego   żadnych   zobowiązań   i 

14

background image

naprawdę  nie musiała się fatygować, nawet  gdyby  się 

okazało,   że   Sinclair   nic   nie   wie   o   przekupionym 
pracowniku.

Holt   Sinclair   jest   człowiekiem,   który   znakomicie 

potrafi się zatroszczyć o siebie i o swoje interesy. Niestety, 

ta refleksja przyszła o kilka godzin na późno.

- Moja wdzięczność mogłaby sięgnąć dwóch tysięcy 

dolarów - powiedział Sinclair urzędowym tonem, chociaż 
wciąż   przyglądał   się   dziewczynie   zmrużonymi   po 

kociemu oczami.

- Dwa tysiące! - przeraziła się Adena.

- Nic zapominaj, że już wcześniej wiedziałem o tym 

przecieku - tłumaczył Holt.

- Dwa tysiące dolarów? Chcesz mi zapłacić za to, co 

ci powiedziałam?

-   Nie   wiem,   czego   się   spodziewałaś   po   swoim 

nowym zajęciu, ale musisz wiedzieć, że nie zrobisz dzięki 

niemu majątku. Przynajmniej nie od razu i nie na takich 
informacjach. Aha, przy okazji dam ci jeszcze dobrą radę. 

Najpierw ubijaj interes, a potem dopiero mów, z czym 
przychodzisz.

- Nie do wiary! - Adcna zerwała się na równe nogi.
- O co ci chodzi? Czyżby Carrigan dawał ci więcej 

za milczenie? Jeśli tak, to powiedz mi, ile. Nie chcę być od 
niego gorszy. Choćby po to, żeby utrzymać ten kontakt. 

Kiedyś może dostarczysz mi ważniejszych informacji. Kto 
wie?

15

background image

Holt   także   wstał   z   kanapy   i   Adena   odruchowo 

cofnęła   się   o   kilka   kroków.   Jak   zahipnotyzowana,   nie 
mogła oderwać od niego wzroku.

-   A   ile   maksymalnie   byłbyś   skłonny 

zaproponować? - wysyczała przez zaciśnięte zęby.

- To zależy. - Zrobił krok w kierunku dziewczyny. - 

Za ile mógłbym kupić twoją lojalność?

-   Niesłychane!   Jesteś   bezczelny!   I   pomyśleć,   że 

czułam się w obowiązku cię ostrzec!

- Jeśli uważasz, że dwa tysiące to za mało, możesz 

się ze mną potargować. Oczywiście, jeśli zapłacę ci dużo 

więcej, będę oczekiwał od ciebie dalszych usług. Coś mi 
mówi,   że   ta   inwestycja   może   mi   się   opłacić...   -   Holt 

postąpił jeszcze jeden krok w jej kierunku.

Adena zorientowała się, o co mu chodzi, o ułamek 

sekundy za późno. Wyciągnęła ręce, chcąc go od siebie 
odepchnąć.   Na   próżno.   Mocne   palce   zacisnęły   się   na 

ramionach dziewczyny.

-   Zostaw   mnie,   do   cholery!   -   syknęła,   ale   Holt 

zdusił protest gorącym pocałunkiem.

16

background image

ROZDZIAŁ DRUGI

Holt   całował   Adenę,   a   ona   stała   sztywna, 

nieporuszona. Nic bała się. Nie znała Sinclaira, a mimo to 

czuła, że nie musi się go obawiać, że ten mężczyzna z 
wszelką pewnością dalej się nie posunie.

Wydało jej się, że Holtowi chodzi tylko o to, żeby ją 

wypróbować, sprawdzić. Czuła na plecach silne dłonie, 

na ustach zaś zniewalający dotyk gorących warg.

- Nie denerwuj  się, skarbie  - szeptał, prawie nie 

odrywając   warg   od   jej   ust.   -   Coś   wymyślimy.   Jestem 
rozsądnym facetem...

- O, tak. To ja się wygłupiłam. Sądziłam, że mam 

obowiązek zawiadomić cię o tym...

- Nie złość się. Przecież chcę ci zapłacić...
- Dwa tysiące dolarów?

- Za mało? Wydaje mi się, że to dobra oferta.
- Jesteś  niemożliwy! Czy mógłbyś mnie wreszcie 

puścić? Nie mamy o czym rozmawiać.

-   Ależ   mamy.   Założę   się,   że   możesz   mi   dać 

znacznie   więcej   niż   tylko   jedną   zdezaktualizowaną 
informację.   Zaintrygowałaś   mnie,   Adeno   West.   Gotów 

jestem zapłacić za to, co mi sprawia przyjemność.

17

background image

Adena była rozżalona i wściekła na samą siebie. 

Nie chciała nawet dyskutować z tym indywiduum. Był 
taki sam jak Jeff. Nawet nie zadał sobie trudu, żeby się 

elegancko zachować. Holt Sinclair uważał, że może sobie 
kupić wszystko, czego dusza zapragnie.

- Puść mnie, do diabła! - zawołała.
Holt   zupełnie  nie  zwracał  uwagi  na  jej   protesty. 

Zdeterminowana,   odepchnęła  go   od  siebie  z  całej   siły. 
Niestety,   siły   miała   zbyt   wątłe,   żeby   podołać   temu 

potężnemu   mężczyźnie,   który   właśnie   się   nad   nią 
pochylał. 

Jeszcze   raz   mocno,   namiętnie   pocałował   usta 

Adeny. Dziewczynie zaparło dech w piersi. Ręce, które 

przed chwilą odpychały napastnika, straciły resztki mocy, 
a myśl o tym, że Holt na pewno zorientował się, jakie 

wywarł   na   niej   wrażenie,   do   reszty   ją   obezwładniła. 
Zresztą   bierność   nie   była   w   tej   sytuacji   najgorszym 

rozwiązaniem.

Poczekam cierpliwie na zakończenie tego pokazu 

męskiej dominacji, postanowiła. Nie czekała długo.

- Mam przeczucie, że bardzo dobrze by nam było 

razem - powiedział cicho Holt. 

Adena   nawet   nie   chciała   się   do   niego   odzywać. 

Pragnęła jak najprędzej się stąd wydostać. Czekała tylko 
na sposobność.

-   Nie   złość   się,   skarbie   -   uśmiechnął   się   Holt.   - 

Wszystko ci wynagrodzę.

18

background image

- Skończyłeś? - zapytała Adena. Własny lodowaty 

ton głosu zadziwił ją samą. - Czy mogę już wyjść?

- Na pewno chcesz już uciekać? Jeszcze wcześnie - 

przekomarzał   się   Holt.   -   Mamy   jeszcze   tyle   spraw   do 
omówienia.

Adena   zauważyła,   że   zimne   spojrzenie   szarych 

oczu stało się teraz cieplejsze. Po raz pierwszy tego dnia 

poczuła strach. Nadszedł najwyższy czas na opuszczenie 
domostwa Holta Sinclaira.

-   Być   może   -   szepnęła   obiecująco.   -   Ale   może 

najpierw wypiszesz ten czek na dwa tysiące dolarów...

- Oczywiście - zgodził się natychmiast. - Od razu 

lepiej się poczujesz, kiedy się przekonasz, że ja zawsze 

dotrzymuję słowa.

Mój   Boże,   pomyślała   Adena,   patrząc   za 

wychodzącym z pokoju Sinclairem, ten facet naprawdę 
uważa, że wszystko na świecie da się kupić. Zupełnie nie 

rozumiem takich ludzi. No cóż, przynajmniej dostałam 
nauczkę.   Teraz   już   wiem,   że   tacy   twardziele   jak   Holt 

Sinclair sami sobie ze wszystkim radzą i nie potrzebują 
takich mięczaków z poczuciem odpowiedzialności, jak ja.

Holt zniknął w swoim gabinecie, a Adena porwała 

z   kanapy   torebkę   i   wybiegła   z   domu.   Wskoczyła   do 

samochodu, jakby goniło ją stado wygłodniałych wilków. 
Dopiero za kierownicą poczuła się bezpiecznie. 

W rekordowym tempie dotarła do mostu Golden 

Gate.   Pomyślała   sobie:   jakie   to   szczęście,   że   takie 

koszmarne dni zdarzają się wyjątkowo rzadko. Uspokoiła 

19

background image

się dopiero wtedy, kiedy wkładając klucz do zamka w 

drzwiach   własnego   mieszkania,   usłyszała   radosne 
poszczekiwanie Maksa. Otworzyła drzwi przygotowana 

na powitalny taniec stęsknionego sznaucera.

- Och, Maks! - wykrzyknęła uszczęśliwiona Adena. 

- Nawet nie wiesz, jak dobrze wreszcie wrócić do domu, 
w którym czeka taki grzeczny i wspaniały facet jak ty.

Podrapała   psa   za   uchem,   a   ten   poddał   się 

pieszczocie szczęśliwy, że jego pani cała i zdrowa dotarła 

wreszcie do domu.

-   Poczekaj   -   poprosiła   psa   -   zaraz   ci   wszystko 

opowiem. Miałam koszmarny dzień!

Adena   przeszła   przez   ukwiecony   przedpokój   i 

znalazła się w saloniku. Na podłodze leżał gruby, szary 
dywan,   stanowiący   tło   dla   biało-zielonego   wystroju 

całego mieszkania. Dziewczyna zsunęła z nóg pantofle i z 
westchnieniem   ulgi   ułożyła   się   wygodnie   na   białej 

kanapie.

- Nareszcie w domu - powiedziała do Maksa.

- Mam nadzieję, że przez jakiś czas zniesiesz trochę 

gorszy gatunek psiego jedzenia.

Na szczęście był to tylko żart. Wprawdzie Adena 

nic   miała   już   pracy   i   powinna   zatroszczyć   się   o   stan 

swojego konta, ale zgromadzone oszczędności na pewno 
wystarczą jej na kilka miesięcy.

Przez ten czas znajdzie pracę i dzięki temu Maks 

nie będzie musiał jeść tych obrzydliwych suchych „psich 

20

background image

przysmaków", których zresztą nie cierpi. W najgorszym 

wypadku można będzie sprzedać niewielki pakiet akcji. 

Na   pewno   nie   będzie   miała   problemów   że 

znalezieniem   pracy.   Adena   była   wykształconą   i 
doświadczoną   księgową,   a   takich   zawsze   potrzeba. 

Wzięła do ręki numer „Wall Street Journal" z zamiarem 
przejrzenia rubryki „praca". Po chwili jednak doszła do 

wniosku,   że   zacznie   szukać   jutro.   Dzień   był   zbyt 
męczący, żeby jeszcze zajmować się czymkolwiek.

-   Pewnie   się   ucieszysz,   Maks   -   powiedziała 

zmęczonym  głosem  do  psa.  -  Nic  będziesz   już  musiał 

oglądać Jeffa Carrigana. Wiem, że za nim nie przepadasz. 
Ja zresztą też go dzisiaj znielubiłam.

Ciekawe,  czy  bardzo  będzie  mi brakowało  Jeffa? 

pomyślała. Powiedziałam mu, żeby nie ważył się więcej 

do mnie dzwonić, i wcale mi od tego serce nic pękło. Było 
mi tylko trochę przykro. Pociągał mnie jego swobodny 

styl   bycia...   Taki   przystojny,   dobrze   wychowany 
mężczyzna... Miał szansę zająć ważne miejsce w moim 

życiu. 

Adena zamknęła oczy. Przypomniała sobie, jak Jeff 

zareagował   na   jej   rewelacje   o   opłacaniu   pracowników 
konkurencyjnej   firmy.   Uśmiechnął   się   wyniośle   i,   jak 

dziecku, zaczął jej tłumaczyć oczywiste dla niego prawdy. 

-   Ten   świat   opiera   się   na   konkurencji,   skarbie   - 

oświadczył. - Ci z Sin Tech też mogą stosować wszystkie 
chwyty. Jeśli im się uda.

21

background image

- Tak nie wolno, Jeff - protestowała oburzona, jak 

naiwna pensjonarka. - To zwykła kradzież!

- Tylko interesy - poprawił ją.

- Czy twój ojciec wie o tym?
- Wiemy o tym tylko on, ja i jeszcze kilka osób. 

Gratuluję,   skarbie.   Trafiłaś   do   bardzo   ekskluzywnego 
klubu - zażartował. - Na nasze szczęście jesteś już prawie 

członkiem rodziny.

Wtedy   Adenie   puściły   nerwy.   Zawołała,   że   nie 

zamierza   brać   udziału   w   jego   machlojkach,   a   Jeff 
spokojnie czekał, aż dziewczyna się wykrzyczy. Potem 

polecił jej wrócić do siebie i nie zajmować się poważnymi 
sprawami,   przerastającymi   możliwości   intelektualne 

przeciętnej kobiety. 

Adena wreszcie zrozumiała, że Jeff nawet nie ma 

zamiaru   zaprzestać   przekupywania   pracowników 
konkurencyjnych firm, a od niej oczekuje przymykania 

oczu   na   dziwne   zapisy   w   księgach   rachunkowych. 
Obecne i przyszłe. 

Zrozumiawszy   to,   oświadczyła   mu   z   godnością, 

żeby   już   nigdy   więcej   do   niej   nic   dzwonił.   Wyraz 

zdziwienia   na   twarzy   Jeffa   sprawił   Adenie   ogromną 
satysfakcję.   Natychmiast   poszła   do   swego   gabinetu, 

napisała podanie o zwolnienie i wyszła z biura.

I na tym należało poprzestać, pomyślała, rozłożona 

wygodnie   na   kanapie   we   własnym   saloniku.   Co   mnie 
napadło, żeby jechać do tego całego Sinclaira? Skąd to 

nagłe poczucie lojalności wobec obcego faceta? Mogłam 

22

background image

się domyślać, że on wcale nie potrzebuje mojej pomocy. 

Chciał mi zapłacić! Też coś!

- Tacy właśnie są mężczyźni - westchnęła i wstała z 

kanapy. - Nie mówię o tobie, Maks - uspokoiła psa. - 
Chodźmy spać. Jutro będzie lepiej.

Podczas   porannego   spaceru   z   Maksem   Adena 

kupiła gazety. Czuła się wspaniale i gotowa była choćby 

zaraz   zacząć   nowe   życie.   A   swoją   drogą,   to   zabawne, 
myślała, jak jeden dzień może zmienić wszystkie nasze 

plany.

Otworzyła  szafkę.  Przez   chwilę   zastanawiała   się, 

która z jej ulubionych herbat najlepiej nadaje się na taki 
wyjątkowy   poranek.   Nie   mogła   przecież   przeglądać 

ogłoszeń,   popijając   przy   tym   aromatyczną   herbatę   o 
delikatnym   smaku.   Taka   lektura   wymaga   czegoś 

znacznie mocniejszego.

O,   tak,   English   Breakfast   będzie   idealna.   Adena 

wyparzyła   śliczny   dzbanuszek   z   chińskiej   porcelany, 
odmierzyła solidną porcję herbacianych liści i zalała je 

wrzątkiem. Herbatę zawsze traktowała bardzo poważnie.

Zadzwonił telefon. Dziewczyna skrzywiła się, ale 

podniosła słuchawkę i natychmiast tego pożałowała.

-   Gdzie   ty   się,   u   diabła,   podziewasz?   Już   po 

dziesiątej!

- Czyżbyś nie dostał mojego podania o zwolnienie?

-   Oczywiście,   że   dostałem,   ale   zaraz   podarłem. 

Oboje dobrze wiemy, że napisałaś je w złości. Muszę ci 

się  przyznać,  że  po   dobrze  wychowanej  księgowej  nie 

23

background image

spodziewałem się takiego temperamentu - Jeff Carrigan 

zdobył się na żart.

- Przykro mi, Jeff - Adena nie była usposobiona do 

żartów. Wczorajszy dzień oprócz temperamentu ujawnił 
jej jeszcze kilka własnych, nie znanych dotąd cech. - Moja 

rezygnacja była jak najbardziej serio. Nie mam zamiaru 
pracować dla ludzi, którzy żądają ode mnie fałszowania 

ksiąg rachunkowych.

Zaniepokojony   ostrym   tonem   głosu   swojej   pani 

Maks   czujnie   uniósł   głowę.   Dobry   Maks,   pomyślała 
Adena. Jedyny facet na świecie, który zawsze stanie w 

mojej obronie.

- Uspokój się, skarbie. Słyszę, że jeszcze nie doszłaś 

do   siebie.   Weź   tydzień   urlopu.   Umówmy   się,   że   od 
dzisiaj.   Załatwię   wszystko   w   kadrach.   Za   kilka   dni 

wrócisz do pracy i nikt się nie zorientuje...

- Żegnam cię, Jeff.

-   Ach,   jeszcze   coś,   kochanie   -   dodał,   jakby   nie 

usłyszał chłodnego pożegnania. - Udało mi się zdobyć 

dwa   bilety   na   ten   nowy   show.   Szkoda,   żeby   się 
zmarnowały. Może ty masz jakiś pomysł?

- Oddaj je do biura rzeczy znalezionych.
Adena rzuciła słuchawkę. Natychmiast porwała ją z 

powrotem   i   nakręciła   numer   działu   personalnego 
Carrigan   Labs.   Nic   mogła   dopuścić   do   tego,   żeby   Jeff 

wmotał ją w swoje ciemne sprawki, a skoro podarł jej 
rezygnację...

24

background image

W   dziale   personalnym   Adena   złożyła   oficjalną 

rezygnację. Umotywowała ją „przyczynami osobistymi". 
Carol Walters, szefowa działu kadr, wcale nie uważała 

postępku Adeny za nierozsądny i obiecała natychmiast 
załatwić formalnie rozwiązanie stosunku pracy. 

Po   tej   rozmowie   Adena   z   pasją   zabrała   się   do 

przeglądania   gazet.   Zakreśliła   kilka   interesujących   ją 

propozycji   i   jeszcze   tego   samego   dnia   wysłała   swoje 
oferty.

Przez dwa kolejne dni Adena zastanawiała się nad 

propozycją   Jeffa   Carrigana.   Oczywiście,   nie   nad   tą 

częścią, która dotyczyła powrotu do Carrigan Labs, ale 
nad tą dotyczącą wakacji.

Może   rzeczywiście   powinna   pojechać   na   krótki 

urlop. Powiedzmy, na tydzień. Ona sobie odpocznie, a 

przez ten czas poczta przyniesie odpowiedzi na oferty i 
po   powrocie   będzie   się   można   poważnie   zabrać   do 

szukania nowej pracy.

Przygotowując kolację także o tym myślała. Teraz 

talerz z kanapkami stał na stoliku, a rozparta na kanapie 
Adena oglądała wieczorny dziennik telewizyjny.

- Jak sądzisz, Maks? - zapytała psa. - Moglibyśmy 

sobie pojechać w jakieś miłe, spokojne miejsce. Koleżanka 

z księgowości opowiadała mi o ślicznej, starej gospodzie 
w jednym z miasteczek, powstałych w okresie gorączki 

złota. Miałbyś ochotę pojechać tam ze mną?

Maks,   duszą   i   sercem   mieszczuch,   dokładnie 

rozważał   propozycję   swojej   pani.   Nie   zdążył   jednak 

25

background image

udzielić jasnej odpowiedzi, bo przeszkodziło mu w tym 

brzęczenie dzwonka domofonu.

Adena   westchnęła.   Odłożyła   obrus,   który   dla 

zabicia   czasu   ozdabiała   haftem,   i   podeszła   do   drzwi. 
Zupełnie nie miała ochoty na przyjmowanie gości.

- Słucham? - powiedziała do głośnika.
- Adena? Tu Holt Sinclair.

Dziewczyna puściła guzik, jakby poraził ją prąd. 

Holt Sinclair? Skąd on się tu wziął, myślała przestraszona. 

Z niewiadomych powodów głos Sinclaira wywołał u niej 
tak silne emocje, że sama przed sobą bała się do tego 

przyznać.

-   Po   co   przyjechałeś?   -   powiedziała   wreszcie   do 

głośnika.

- Jestem zaskoczony gorącym powitaniem - zakpił 

Holt. - Czy mogłabyś mnie wpuścić?

- Po co przyjechałeś? - powtórzyła.

- Chcę z tobą porozmawiać.
-  Ale   ja   nie   chcę.  O   ile  dobrze   pamiętam,   panie 

Sinclair, nie mamy ze sobą o czym rozmawiać. Zresztą 
jestem teraz zajęta. Czy mogłabym prosić, żeby pan sobie 

poszedł?

- Nie jesteś sama? - zapytał ponury głos po chwili 

milczenia.

-   Tak   się   składa.   -   Adena   uśmiechnęła   się   do 

drzemiącego przed telewizorem Maksa.

- Mam nadzieję, że nie jest to Jeff Carrigan.

26

background image

- Nie. Jeśli tak bardzo to pana interesuje, on ma na 

imię Maks. Życzę dobrej nocy, panie Sinclair.

- Maks? Ciekawe imię. Nie tracisz czasu.

-   Słucham?   -   zapytała   Adena,   coraz   bardziej 

rozeźlona.

-   Chciałem   tylko   powiedzieć,   że   jesteś   bardzo 

szybka. Jak na młodą kobietę, która przed trzema dniami 

zerwała poważnie zapowiadający się związek...

- A ty skąd o tym wiesz?

- Wpuść mnie, to ci powiem. Zresztą wiem o tobie 

znacznie   więcej.   Nie   musisz   się   obawiać.   Nie   zrobię 

krzywdy   Maksowi.   Przyszedłem   po   to,   żeby   cię 
przeprosić.

- Nic ma potrzeby...
-  Adeno, proszę.  Popełniłem błąd. Poza tym  jest 

okropna mgła i strasznie mi zimno - dodał płaczliwie.

Adena poczuła, że zaraz zmięknie. Ten jego głos...

-   No   dobrze   -   poddała   się.   -   Możesz   wejść   na 

chwilę. Ale musisz mi obiecać, że nie będziesz sprawiał 

trudności, kiedy poproszę cię, żebyś wyszedł. Jasne?

- Tak jest, proszę pani.

Dziewczyna   uśmiechnęła   się   mimo   woli.   Holt 

Sinclair   był   najwyraźniej   odporny   na   upokorzenia. 

Chwilę   później   Holt   wniósł   do   biało-zielonego 
mieszkania aurę męskości, ostro kontrastującą z wybitnie 

kobiecym   wystrojem   wnętrza.   Mgła   skropliła   się   na 
czarnych włosach mężczyzny. Wyglądały tak, jakby były 

oprószone siwizną.

27

background image

Maks podbiegł do gościa. Czuł się w obowiązku 

sprawdzić, kto odwiedził jego panią i czego można się po 
nim   spodziewać.   Wpatrywał   się   w   obcego,   ale   zanim 

Adena   zdołała   się   odezwać,   Holt   uśmiechnął   się   i 
pogłaskał psa po głowie.

- Cześć, Maks - przywitał się.
Adena podniosła oczy ku niebu. Nie spodziewała 

się, że jej kłamstewko tak szybko się wyda.

- Daj kurtkę - powiedziała, a Holt posłusznie zdjął z 

siebie okrycie. - Napijesz się herbaty?

- Bardzo chętnie. - Holt z zainteresowaniem oglądał 

pokój. - Coś mi się wydaje, że mój dekorator za żadne 
skarby świata nie dogadałby się z twoim. Czy dlatego 

trzymasz w domu Maksa, że jego szara sierść dobrze się 
komponuje z kolorem dywanu?

- Skądże. Dopasowałam kolor dywanu do sierści 

Maksa. Co też ci przyszło do głowy? Gdyby Maks mógł 

cię zrozumieć, na pewno poczułby się obrażony. To nie 
moja wina, że urządzał ci mieszkanie jakiś minimalista, 

uwielbiający dramatyczne efekty.

- Powiedział mi, że to będzie dom prawdziwego 

mężczyzny - uśmiechnął się Holt. - Zresztą po namyśle 
stwierdzam, że nasi dekoratorzy jednak by się ze sobą 

dogadali.   Nie   wiem,   czy   kiedykolwiek   widziałem 
bardziej kobiecy pokój. Pewnie projektowała go kobieta.

-   Siadaj   -   poleciła   mu   Adena,   nie   chcąc 

kontynuować tego nieco ryzykownego tematu.

28

background image

- Przyniosę drugą filiżankę. - Obserwowała spod 

oka, jak Holt rozsiada się na białej kanapie, jak wyłącza 
telewizor, zupełnie tak, jakby był we własnym domu. - 

Jesteś głodny? - zapytała widząc że łakomym spojrzeniem 
wpatruje się w talerz z kanapkami.

-   Umieram   z   głodu   -   przyznał.   -   Ale   co   to   za 

jedzenie?

- Mam dziś ochotę na herbatę West Country. Może 

być? - zapytała takim tonem, że nawet ktoś tak bezczelny 

jak Holt Sinclair nic śmiałby zaprotestować.

-   Oczywiście   -   zapewnił   i   wziął   sobie   malutką 

kanapkę z krewetką. Ale to - wskazał stojący na stoliku 
talerz - mógłbym opróżnić w ciągu półtorej minuty. 

- W ten sposób pozbawiłbyś mnie kolacji!
- To ma być kolacja?

- Nie spodziewałam się gości.
- Szkoda, że cię nie uprzedziłem. Mogłabyś zrobić 

jeszcze kilka kanapek?

Adena   z   trudem   powściągnęła   swój   ostry   język. 

Pomaszerowała   do   kuchni   i   przygotowała   trzy   duże 
kanapki   z   krewetkami.   Ustawiła   na   tacy   malowaną   w 

różyczki   filiżankę   z   cieniutkiej   porcelany   i   talerz   z 
kanapkami. Kiedy wróciła do pokoju, zastała warującego 

u stóp gościa Maksa.

Psisko   zlizywało   z   dłoni   Holta   resztki   pasty 

kawiorowej.

- Przekupujesz mojego psa! - zawołała oburzona.

29

background image

- Próbuję. Może lepiej mi pójdzie z nim niż z jego 

właścicielką.   -   Holt   prawie   natychmiast   zrozumiał,   że 
palnął głupstwo. - Przepraszam cię, Adeno. To był głupi 

żart.

- Wcale nie żartowałeś. - Dziewczyna postawiła na 

stoliku tacę. - Naprawdę chciałeś mi zapłacić.

Nalała   do   filiżanek   herbatę,   po   czym   usiadła   na 

fotelu   naprzeciw   nieproszonego   gościa.   Nie   chciała 
ryzykować sąsiedztwa na kanapie.

Holt   przyjrzał   się   jej   badawczo.   Tak   samo,   jak 

tamtego   wieczoru,   kiedy   przyszła   go   ostrzec   przed 

nieuczciwym   pracownikiem.   Najwyraźniej   doszedł   do 
wniosku,   że   zmiana   tematu   będzie   w   tym   wypadku 

najlepszym wyjściem z sytuacji.

-   Co   to?   -   zapytał,   biorąc   w   palce   tamborek   z 

rozpiętym na nim zielonym materiałem.

- W przyszłości to coś stanie się obrusem - objaśniła 

Adena.

- W przyszłości?

- Pracuję nad tym haftem od roku - przyznała się 

niechętnie.   -   Wykończenie   roboty   zajmie   mi   pewnie 

następny rok.

- Całkiem nieźle - roześmiał się Holt. - To twoje 

hobby   bardzo   pasuje   do   tego   pokoju,   do   Maksa   i   do 
dobrej herbaty.

- Holt!
- Wiem, wiem, czekasz na przeprosiny - westchnął. 

- No więc, przepraszam cię. Skąd miałem wiedzieć, że nie 

30

background image

przyjechałaś do mnie po to, żeby zarobić parę dolarów. 

Zrozum, że taki wniosek sam się nasunął...

- Czyżby?

- Proszę cię, przestań. Skąd mogłem wiedzieć, że 

porzuciłaś   pracę   i   narzeczonego,   a   dopiero   potem 

przyjechałaś do mnie?

-   No   właśnie   -   przypomniała   -   miałeś   mi 

powiedzieć, kto ci wszystko o mnie opowiedział.

- Zadzwoniłem do twojego biura. Powiedzieli mi, 

że zrezygnowałaś z pracy. A historię twojego zerwania z 
narzeczonym opowiedziała  mi  ze  szczegółami  szefowa 

twojego działu. Ona z kolei dowiedziała się o tym od 
sekretarki Jeffa Carrigana - oznajmił tryumfalnie Holt.

-   Biorąc   pod   uwagę   tak   doskonały   przepływ 

informacji, należy się chyba spodziewać, że Carrigan Labs 

i Sin Tech wkrótce się połączą - zauważyła Adena.

-   Teraz   wiem,   jak   bardzo   się   pomyliłem.   -   Holt 

udał, że nie dosłyszał uwagi dziewczyny. - Zachowałem 
się   okropnie.   Nie   miałem   pojęcia,   że   przyjechałaś   do 

mnie,   spaliwszy   przedtem   za   sobą   wszystkie   mosty. 
Podziwiam cię za to, że taką właśnie wybrałaś kolejność. 

Przyznaję,   że   obraziłem   cię,   proponując   parę   tysięcy 
dolarów za przekazaną mi informację. Przecież ty przez 

tę sprawę zrezygnowałaś z dobrej pracy i z mężczyzny, 
który mógłby się tobą zaopiekować...

-   Może   nie   zdajesz   sobie   sprawy,   ale   te   twoje 

przeprosiny brzmią jak obelga - przerwała mu Adena.

31

background image

-   Przepraszam.   Będę   wyrażał   się   ściśle. 

Przyjechałem   po   to,   żeby   zaproponować   ci   jedyne 
rozwiązanie, rekompensujące to, co straciłaś, odchodząc z 

Carrigan   Labs.   Proponuję   ci   pracę   w   Sin   Tech   i 
mężczyznę,   który   otoczy   cię   opieką.   Ja   jestem   tym 

mężczyzną.

32

background image

ROZDZIAŁ TRZECI

Adena   zaniemówiła   z   wrażenia.   Zaskoczona 

wpatrywała   się   w   zadowolonego   z   siebie   mężczyznę, 

siedzącego na jej własnej kanapie.

-   Czy   zaproponowałeś   mi   to   całkiem   serio?   - 

zapytała wreszcie.

- Wszystko co mówię, mówię poważnie.

- Zapamiętam to sobie - obiecała Adena, chociaż 

pomyślała, że tego mężczyzny pod żadnym pozorem nie 

należy traktować poważnie. - Jesteś niezwykle szlachetny.

- Bardzo mi przykro, że nie zdobyłem się na taką 

szlachetność trzy dni temu. Zrobiłbym to, gdybyś jasno 
powiedziała, o co ci chodzi.

-   To   rzeczywiście   była   moja   wina.   Sam 

powiedziałeś, że jestem nowa w tej branży. - Zauważyła, 

że Holt stracił poprzednią pewność siebie i zastanawia 
się, czy Adena mówi poważnie, czy też  sobie z niego 

żartuje.   -   Może   jeszcze   filiżankę   herbaty?   -   zapytała 
uprzejmie.

- Poproszę.
- To bardzo droga herbata. Pewnie to zauważyłeś - 

ciągnęła Adena towarzyską pogawędkę. - Kupuję ją w 
takim sympatycznym sklepiku niedaleko Union Square. 

Mają tam ogromny wybór...

33

background image

- Adeno...

-   A   na   dodatek   właściciel   jest   bardzo   miły.   On 

oczywiście   wie,   że   jestem   stałą   klientką,   więc   pewnie 

dzięki   temu   tak   dobrze   mnie   obsługuje.   Zresztą   płacę 
trochę drożej za...

- Adeno!
- Trochę drożej płacę za swoje ulubione mieszanki. 

Wierzę w to przysłowie: jaka płaca, taka praca. Ty chyba 
też?

Holt zrobił się purpurowy, oczy mu błyszczały... 

Najwyraźniej dopiero teraz zrozumiał, że dziewczyna kpi 

sobie z niego.

-   Całkowicie   się   z   tobą   zgadzam   -   odrzekł 

jedwabistym głosem. - Czyżbyś chciała mi w ten sposób 
dać do zrozumienia, że za mało ci zaproponowałem?

- Nie przesadzaj. W końcu prawie się nie znamy. 

Zresztą nie z mojej winy.

-   Gdybyś   się   wtedy   nie   obraziła, 

zaoszczędzilibyśmy   sobie   trochę   czasu   i   mnóstwa 

nieporozumień.

-   Musisz   mi   wybaczyć.   Byłam   bardzo 

zdenerwowana.

- Skończ wreszcie te kpiny! Przyjechałem tu po to, 

żeby   wszystko   naprawić.   Mogłabyś   przynajmniej 
przestać mnie wyśmiewać. Przeprosiłem cię przecież! Z 

czego ty się, do diabła, śmiejesz?

- Oczywiście, że z ciebie. Przecież nikogo innego tu 

nie   ma.   Tamtego   wieczoru   byłam   w   paskudnym 

34

background image

humorze. Nie potrafiłam zauważyć, jak śmieszna była ta 

cała sytuacja. Dopiero teraz mogę to w pełni docenić. Ile 
kobiet kupiłeś sobie w ciągu ostatniego półrocza? Sześć? 

Osiem?   Czy   włączysz   mnie   do   haremu?   Chyba 
rozumiesz, że bez Maksa nigdzie się nie ruszę. Jego także 

będziesz musiał wziąć na utrzymanie. Do tego dochodzi 
jeszcze spora suma, jaką co miesiąc wydaję na herbatę i 

jedzenie.   Obawiam   się,   że   będę   jednym   z   droższych 
okazów w twojej kolekcji...

- A niech cię diabli porwą! - Zaproponowałem ci 

pracę i...

- Oświadczyłeś się przy okazji - przypomniała mu.
- Wcale nie o to chodziło!

- A jak byś to nazwał?
-   Przepraszam   cię.   Rozumiem,   ze   zabrzmiało   to 

zbyt obcesowo, ale fakt pozostaje faktem. Chcę cię mieć i 
gotów jestem zapłacić za to każdą cenę.

Całe poczucie humoru opuściło Adenę na skutek 

tego szczerego wyznania.

-   Skąd   wiesz,   że   właśnie   mnie   chcesz   mieć?   - 

zapytała,   rumieniąc   się   z   hamowanej   furii.   Sam 

powiedziałeś,   że   spędziliśmy   ze   sobą   zaledwie   jeden 
wieczór.

- To mi zupełnie wystarczy. - Holt uśmiechnął się 

rozbrajająco.

-   Czyżbyś   naprawdę   uważał,   że   można   kupić 

miłość?

35

background image

- Wszystko ma swoją cenę. Zresztą ja wcale nie chcę 

kupować miłości.

- A co? Chcesz zatrudnić nową pomoc domową? A 

może   będę   przechowywana   na   wszelki   wypadek   jako 
czwarta   do   brydża?   A   może   potrzebujesz   prywatnego 

buchaltera?

- Z radością zademonstruję, jaką rolę wyznaczyłem 

ci w moim życiu!

- O, nie! - Adena zauważyła, że się irytował. Dobrze 

mu   tak,   pomyślała.   Uczciwie   sobie   na   to   zasłużył.   - 
Najuprzejmiej dziękuję. Wprawdzie rzeczywiście szukam 

pracy,   ale   nie   mam   zamiaru   przyjmować   twojej 
propozycji. Za drogo by mnie to kosztowało.

- Jesteś na mnie zła.
- A ty jesteś bardzo spostrzegawczy.

- Dlatego, że stawiam sprawę uczciwie? - Holt był 

rozczarowany.

-  Pragnę  ci oświadczyć, że twoja  propozycja  jest 

pozbawiona romantyzmu, niedelikatna i nieinteresująca.

-   Oczywiście,   że   jest   niedelikatna,   ale   na   pewno 

interesująca.   Za   to   mogę   ręczyć.   A   romantyzm?   Nie 

wyobrażam sobie bardziej romantycznej sytuacji niż ta, w 
której dwoje ludzi od pierwszego wejrzenia zaczyna się 

sobą interesować.

- Naprawdę uważasz, że to, co nas spotkało, można 

nazwać miłością od pierwszego wejrzenia? - zapytała z 
niedowierzaniem Adena.

36

background image

-   Zainteresowaniem   od   pierwszego   wejrzenia   - 

poprawił ją Holt. - I nie próbuj udawać cnotliwej panienki 
z   powieści   dla   grzecznych   dziewczynek.   Wiem,   że 

tamtego wieczoru, chociaż przez chwilę, czułaś dokładnie 
to samo co ja. W przeciwnym wypadku nie zostałabyś na 

kolacji i na pewno nie poddałabyś się moim uściskom bez 
walki.

-   Chyba   postradałeś   zmysły!   Po   prostu   mnie 

obrażasz. Niczemu się nie poddawałam. Chciałam tylko 

jak najspokojniej przetrwać niemiłe chwile.

Przez moment sądziła, że się zagalopowała.

Holt   spojrzał   na   mą   badawczo,   ale   zaraz   potem 

uśmiechnął się i wziął z talerza drugą kanapkę.

-   Chyba   właśnie   nadeszła   chwila,   w   której 

powinienem cię wziąć w ramiona i całować tak długo, aż 

zabraknie ci sił, żeby mi czegokolwiek odmówić.

- Holt! - Adena odruchowo wtuliła się w swój fotel. 

Po   raz   pierwszy   w   życiu   poczuła   się   jak   delikatna, 
zupełnie bezbronna istota.

-   Co   się   stało?   -   Holt   nawet   się   nie   poruszył.   - 

Czyżby i ta scena była dla ciebie za mało romantyczna? 

Na pewno nie możesz mi zarzucić, że jest nieciekawa...

-   Kpisz   ze   mnie.   -   Adena   odetchnęła, 

zrozumiawszy, że on tylko żartuje.

- Troszeczkę - uśmiechnął się do niej.

- No tak, chyba nie powinnam ci była mówić, że 

tamten   pocałunek   był   dla   mnie   niemiłym   przeżyciem. 

Zachowałam się niegrzecznie - zreflektowała się.

37

background image

-   Nawet   bardzo   niegrzecznie.   Na   szczęście   stać 

mnie   na   wyrozumiałość.   Moim   zdaniem,   nie   doszłaś 
jeszcze   do   siebie   po   przeżyciu,   jakim   było   zerwanie   z 

Jeffem Carriganem - tłumaczył jej Holt współczująco. - 
Sama przed sobą musiałaś udawać, że mi się opierasz. Na 

pewno   okropnie   byś   się   czuła,   gdybyś   poddała   się 
pieszczotom innego mężczyzny zaledwie w kilka godzin 

po odprawieniu Carrigana. A, właśnie. Zapomniałem cię 
zapytać, jak biedaczysko przyjął tę wiadomość.

Adena wpatrywała się w Holta zdumiona. Nawet 

nic   podejrzewała   tego   człowieka   o   podobną 

przenikliwość.   Tymczasem   on   od   niechcenia,   bez 
specjalnego wysiłku odkrywa nagą prawdę.

I oczywiście ma rację. Wcale nie musiała zostawać 

u   niego   na   kolacji.   Najgorsze   ze   wszystkiego   było 

wspomnienie uczuć, jakie zawładnęły nią wtedy, kiedy 
Holt trzymał ją w ramionach. Nie ma co się oszukiwać. 

Czuła najzwyklejszy w świecie pociąg fizyczny do obcego 
mężczyzny. I to zaraz po tym, jak rozstała się z Jeffem.

- Wydaje mi się, że on nie wierzy w nasze zerwanie 

- powiedziała Adena.

-   Gdyby   się   tu   jednak   zjawił,   to   dasz   mu   do 

zrozumienia,   że   wszystko   skończone?   -   zapytał   Holt, 

jakby rzucał komuś wyzwanie. Nawet drzemiący u jego 
stóp   Maks   niespokojnie   zastrzygł   uchem,   chociaż   nie 

uznał sytuacji za wystarczająco poważną, aby warto było 
otwierać oczy.

- To nie twoje zmartwienie - odcięła się Adena.

38

background image

- Chciałem się tylko upewnić, czy nie usychasz z 

tęsknoty za nim. - Po wyrazie twarzy Holta można było 
poznać, że już się upewnił.

- Umówmy się, że wpadniesz do mnie za pół roku. 

Przekonamy się wtedy, czy udało mi się samej uporać z 

problemem Jeffa.

- W zasadzie jestem bardzo cierpliwy, ale nie aż do 

tego   stopnia.   Czy   mogę   jeszcze   prosić   o   herbatę?   - 
wyciągnął przed siebie pustą filiżankę.

- Możesz sam sobie nalać - mruknęła Adena, zła na 

siebie i na cały świat.

-   Pewnie,   że   mogę,   ale   lubię   patrzeć,   jak   ty   to 

robisz.

-   Masz   wtedy   wrażenie,   że   jestem   na   swoim 

miejscu? - Adena poddała się prawie bez walki.

- Wcale nie - uśmiechnął się czarująco. - Po prostu 

lubię   na   ciebie   patrzeć.   Jesteś   taka   kobieca   i   dobrze 

wychowana... Daj mi szansę, Adeno - nagle zmienił ton 
głosu. - Obiecuję, że nie będę cię poganiał.

Adena   spojrzała   na   niego   ukradkiem.   Po   raz 

pierwszy zaczęli rozmawiać poważnie.

- W tej chwili nie jestem do wzięcia - powiedziała. - 

Właściwie powinnam chyba powiedzieć, że w ogóle nie 

jestem do wzięcia.

- Później o tym porozmawiamy. - Patrzył jej przez 

chwilę   prosto   w   oczy,   jakby   coś   ważył   w   myślach.   - 
Wydaje mi się, że powinniśmy zmienić temat.

39

background image

-   Zanim   tak   się   zirytuję,   że   poszczuję   na   ciebie 

Maksa?   -   zażartowała   Adena,   szczerze   zdumiona 
domyślnością swego gościa.

- Nie. - Holt podrapał Maksa za uchem. - Nie chcę 

cię stawiać w niezręcznej sytuacji. Mogłabyś mi jeszcze 

powiedzieć coś, czego później będziesz żałowała.

- Nic bądź śmieszny, Holt. Mnie nie można kupić. 

Nie jestem bombonierką.

-   Przecież   widzę.   -   Znów   się   uśmiechnął.   -   Nie 

można się tobą nasycić. Ale mieliśmy zmienić temat.

-   Nie   wydaje   mi   się,   żebyśmy   mieli   wiele 

wspólnych tematów do rozmowy.

- Czyżby. A twoje zamiłowanie do sztuki?

- Co takiego? - Dopiero teraz zauważyła, że Holt 

patrzy na kopię impresjonistycznego obrazu, wiszącą za 

jej plecami.

-   Pasuje   do   ciebie   i   do   tego   pokoju.   Wszystko 

pasuje: kolory, światło i ta delikatność... - rozejrzał się po 
pokoju.   -   Pewnie   nawet   nie   masz   pojęcia,   że   dla 

mężczyzny to wszystko jest bardzo ponętne.

-   Nie   projektowałam   mieszkania   z   myślą   o 

mężczyznach - zaprotestowała Adena. Własna reakcja na 
niecodzienny komplement wcale się jej nie spodobała.

- Wiem, ale efekt i tak pozostaje ten sam. Już od 

progu poczułem się tu jak dawno oczekiwany gość. Tak 

jakby wszystko w tym pokoju na mnie czekało.

40

background image

- Otoczyłeś się masywnymi, prawdziwie męskimi 

meblami i dlatego  odrobina puszystości tak bardzo na 
ciebie działa.

- Tak myślisz? Uważasz, że moje mieszkanie jest 

prawdziwie męskie? Nadzwyczajne! 

- Wiem, że pożałuję tego pytania, ale muszę ci je 

zadać. Co w tym takiego fascynującego?

- Bardzo się cieszę, że tak ostro zareagowałaś na 

wystrój mojego mieszkania. Jesteś na dobrej drodze. A 

teraz pomogę ci zebrać filiżanki.

Holt wstał z kanapy, wziął tacę z zastawą i zaniósł 

ją do kuchni. Adena mogła tylko podążyć za nim.

- Wiesz, Holt, wydaje mi się, że powinieneś już iść - 

powiedziała, chociaż zupełnie nie wiedziała, jak mogłaby 
go   zmusić   do   opuszczenia   jej   domu.   -   Powiedziałeś 

wszystko,   co   miałeś   do   powiedzenia   i   nawet   dostałeś 
odpowiedź. Nie utrudniaj mi życia, bardzo cię proszę.

-   Poczekaj,   tylko   zmyję   filiżanki.   Założę   się,   że 

porcelany nie wkładasz do zmywarki. Mam rację?

- Masz, ale nie musisz ich zmywać. Sama to zrobię, 

jak już sobie pójdziesz.

- Nawet o tym nie myśl. Bardzo mi zależy na tym, 

żeby   zrobić   na   tobie   dobre   wrażenie   -   roześmiał   się 

głośno. Wlał do zlewu kilka kropel płynu do zmywania i 
puścił   gorącą   wodę.   Zachowywał   się   tak,   jakby 

codziennie zmywał naczynia w tej kuchni.

41

background image

- Twoja pomoc domowa nie ma zbyt wiele roboty - 

mruknęła Adena Przecież nie mogę go siłą wyciągnąć z 
kuchni, pomyślała.

-   Ach,   byłbym   zapomniał   -   zaczął,   zanurzając 

filiżankę w pachnącej piance. - Miałem cię zapylać, jak do 

tego doszło, że odkryłaś to przekupstwo. Możesz mi coś o 
tym  powiedzieć?  Rachunkowość  czasami robi na mnie 

wrażenie czarnej magii.

Adena przyglądała się z niepokojem, jak obchodzi 

się z delikatną porcelaną. Robił to wyjątkowo ostrożnie. 
Chwilę po tym uległa czarowi, jaki Holt na nią rzucił. 

Uznała, że opowiadanie o pracy nie może jej zaszkodzić.

Holt   skończył   zmywać,   a   Adena   wciąż   jeszcze 

tłumaczyła mu zawiłości księgowania i bilansów. W tym 
stanie łatwo dała się zaprowadzić z powrotem do pokoju 

i nie protestowała, kiedy Holt nalał dwa kieliszki sherry 
ze stojącej na stoliku karafki. Wzięła od niego kieliszek i 

usiadła na białej kanapie, wciąż tłumacząc mu, na czym 
polega rachunkowość.

- To bardzo interesujące - Holt kiwał głową. - Co za 

kombinacja   rozumu   i   delikatności.   Nie   można   ci   się 

oprzeć!

- Skąd ci przyszło do głowy, że jestem delikatna?

- Zauważyłem to od razu, kiedy tylko wszedłem do 

swojego gabinetu. Z taką niecierpliwością czekałaś wtedy 

na   mnie   -   powiedział   cicho.   -   Od   razu   powiedziałem 
sobie, że kupuję to, co mi zechcesz sprzedać.

42

background image

-   Czy   zawsze   patrzysz   na   świat   w   kategoriach 

transakcji handlowych? - Adena pokręciła głową.

- Jestem praktycznym człowiekiem.

- Ciekawe, gdzie się tego nauczyłeś? - Nie wiadomo 

dlaczego Holt nagle zaczął ją interesować.

- W różnych szkołach - odrzekł jakby zbity z tropu. 

Zachowywał się tak, jakby pytanie dziewczyny dotknęło 

nie całkiem zabliźnionej rany.

- Opowiedz mi o tym - poprosiła. Wiedziała, że nie 

powinna nalegać, ale czuła także wewnętrzną potrzebę 
zaspokojenia ciekawości.

-   Najprościej   byłoby   powiedzieć,   że   wszystkiego 

nauczyłem   się   w   małym   miasteczku,   w   którym   się 

urodziłem. - Holt pociągnął łyk sherry. - Były tylko dwa 
sposoby   wyrwania   się   stamtąd:   zdobyć   wykształcenie 

albo   zaciągnąć   się   do   wojska.   Wybrałem   wojsko,   bo 
wydawało   mi   się,   że   to   mniej   kosztowna   metoda. 

Oczywiście,   myliłem   się.   Dzięki   armii   udało   mi   się 
wyjechać   z   miasteczka.   Dotarłem   nawet   do   Azji.   Tam 

nauczyłem się, że wszystko, także ludzkie życie, można 
sprzedać i kupić. Udało mi się przeżyć i nie zwariować, 

co właściwie należałoby uznać za sukces... Po powrocie 
kupiłem   sobie   wykształcenie.   Gdybym   miał   więcej 

rozumu, kupiłbym je wcześniej. Zrobiłem także kolejny, 
niezbyt rozsądny krok. Mianowicie kupiłem żonę.

- Żonę!
- Tak. - Holt uśmiechnął się krzywo i skinął głową. 

-Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że żona to zakup ratalny. 

43

background image

Nie   wiedziałem   też,   że   mężczyzna   musi   spłacać   raty 

zarówno w dobrych, jak i w złych czasach.

- Odeszła?

- Bez namysłu. Mówiąc szczerze, nie mam nawet 

do  niej  pretensji,  bo w końcu wyszło  mi to  na dobre. 

Bardzo długo nie mogłem znaleźć pracy. Wtedy właśnie 
doszedłem   do   wniosku,   że   nie   mam   zamiaru   spędzić 

całego życia na łasce i niełasce obcych ludzi. Pracując dla 
kogoś, nigdy nie osiągnąłbym niezależności, nie uzyskał 

kontroli nad własnym życiem.

- Teraz stać cię na wszystko, czego zapragniesz - 

mruknęła Adena.

- Prawie - uśmiechnął się do niej znacząco.

- Rozumiem, że nie uważasz siebie za cynika, tylko 

za człowieka interesu.

- Naprawdę sądzisz, że jestem cyniczny? - zapytał 

Holt, udając zdziwienie.

- Oczywiście.
- To dlatego, że ty patrzysz na życie przez różowe 

okulary.   Jak   ten   impresjonista,   który   namalował   twój 
obraz. Wolisz jasne, radosne barwy.

- Może masz rację - zgodziła się Adena.
Pomyślała,   że   Holt   chyba   odgadł   prawdę.   Ona 

chciałaby,   żeby   jej   mężczyznę,   tak   samo   jak   ją   samą, 
oburzyły   machlojki   Carriganów.   Jeffa   także   próbowała 

dopasować   do   ideału   mężczyzny,   który   sama   sobie 
stworzyła. Pewnie właśnie w tym tkwił błąd.

44

background image

- Nie ma sprawy  - szepnął Holt.- Ja mogę sobie 

pozwolić na urzeczywistnienie twoich złudzeń. Powiedz 
mi tylko czego pragniesz.

- Myślisz, że to takie proste?
- Spróbujmy. Powiedz mi, czego byś chciała, a ja ci 

powiem, czy ci mogę to dać.

- A gdybym cię poprosiła o uczciwe prowadzenie 

interesów? - spytała.- O prowadzenie firmy bez łapówek, 
bez szpiegostwa gospodarczego?

- Musisz wiedzieć - Holt uśmiechnął się szeroko i 

rozparł na białych poduszkach kanapy - że nigdy w całej 

swojej   karierze   nie   dałem   ani   nie   wziąłem   żadnej 
łapówki.

-   Nie   wierzę!   Nawet   się   nie   zdziwiłeś,   kiedy   ci 

powiedziałam,   że   przekupiono   jednego   z   twoich 

pracowników.   Zachowałeś   się   tak,   jakby   to   było 
normalne.

-   Ta   forma   zdobywania   informacji   jest   dość 

powszechna,   ale   to   nie   oznacza,   że   ja   także   z   niej 

korzystam.   Nie   denerwuję   się,   kiedy   zdarza   mi   się 
dowiedzieć   o   czymś   takim.   Jestem   doświadczonym 

człowiekiem i nie ulegam gwałtownym reakcjom.

-   Bez   wahania   zaproponowałeś   mi   łapówkę!   - 

przypomniała mu Adena.

- To zupełnie co innego. Chciałem kupić ciebie, a 

nie informację. Musiałem zastosować najprostszy sposób 
pozyskania twojej przychylności. Ponieważ sądziłem, że 

przyjechałaś   po   to,   żeby   sprzedać   rai   informację, 

45

background image

wyciągnąłem logiczny wniosek, że od tej strony najłatwiej 

będzie   cię   podejść.   Nie   miałem   zamiaru   kupować   od 
ciebie żadnych tajemnic Carrigan Labs.

- I ja mam w to uwierzyć?
- Czyżby fakt, że nadal chcę cię kupić, chociaż już 

wiem, że nie pracujesz  u Carrigana, nic dla ciebie nie 
znaczył? Nie przyszło ci do głowy, że gdybym naprawdę 

chciał   wydostać   z   Carrigan   Labs   ważne   sekrety 
techniczne,   przekupiłbym   kogoś   zajmującego   wyższe 

stanowisko niż twoje? No to mamy jedną iluzję, która 
pozostaje nietknięta. Ja prowadzę interesy uczciwie. Co 

tam jeszcze masz na tej swojej liście?

- To nie jest lista zakupów - upomniała go Adena. - 

Zresztą ty i tak na wszystko znajdziesz odpowiedź. Jesteś 
taki cholernie cyniczny!

- Więc spróbuj mnie zmienić - zaproponował.
- Ty naprawdę zwariowałeś!

-   Skądże.   Uważam,   że   mam   pragmatyczny 

stosunek do życia, ale chętnie pozwolę ci go zmienić.

- Chcesz mnie wykołować. - Adena ze wszystkich 

sił broniła się przed ogarniającym ją zainteresowaniem.

Holt rzucił jej nie lada wyzwanie.
- Teraz ty jesteś cyniczna - uśmiechnął się do niej.

-   Między   cynizmem   a   ostrożnością   jest   ogromna 

różnica.

-   Daj   się   zaprosić   na   kolację.   -   Holt   patrzył 

dziewczynie prosto w oczy. - Obiecuję, że i w restauracji, i 

potem   zachowam   się   bez   zarzutu.   Być   może   jestem 

46

background image

cynikiem,   ale   czasami   potrafię   postępować   jak 

dżentelmen.   Oczywiście   tylko   wtedy,   kiedy   jest   to 
konieczne.

Adena   wiedziała,   że   nie   powinna   nawet 

zastanawiać się nad przyjęciem zaproszenia, tymczasem 

propozycja Holta już ją nęciła.

-   Mam   nadzieję,   że   nie   oprzesz   się   pokusie 

zrobienia   wyłomu   w   moim   cynizmie.   Proponuję   ci 
spędzenie   ze   mną   jednego   wieczoru.   Bez   żadnych 

zobowiązań   i   bez   podtekstów.   Zwykły,   sympatyczny 
wieczór we dwoje. Co ty na to?

Adena przygryzła wargę. Była wściekła na siebie za 

to, że w ogóle bierze pod uwagę możliwość przyjęcia tej 

propozycji.   Nie   zdążyła   się   zdobyć   na   stanowczą 
odmowę, kiedy Holt wziął ją za rękę.

- Proszę cię, Adeno - błagał aksamitnym szeptem, 

któremu   dziewczyna   rzeczywiście   nie   potrafiła   się 

oprzeć. - Żadnych zobowiązań. Słowo honoru. Pozwól się 
zaprosić na kolację.

- A co po kolacji?
- Po kolacji przywiozę cię do domu i zostawię pod 

drzwiami. Jeśli tak sobie zażyczysz.

Adena czuła ciepło jego dłoni. Stali obok siebie, ale 

Holt wcale nie wymusił na dziewczynie tego pocałunku. 
To ona sama, nie wiedzieć jakim cudem, zbliżyła wargi 

do   jego   ust,   kiedy   się   nad   nią   pochylił.   A   kiedy   się 
odsunął, zdała sobie sprawę z tego, że jeszcze jej mało. 

47

background image

Jedna wspólna kolacja, pomyślała. Przecież to nic 

zdrożnego. Nie stanie mi się żadna krzywda. Zgodzę się, 
jeśli   obieca,   że   bez   dyskusji   odwiezie   mnie   potem   do 

domu.

- Nie musisz się mnie obawiać - powiedział Holt 

cicho,  jakby   odgadł  myśli  dziewczyny.  -  Przyznaję,   że 
bardzo cię pragnę, ale chcę zagrać w tę grę zgodnie z 

regułami, które ty ustalisz. Nie jestem już nierozważnym 
młokosem, któremu tylko jedno w głowie.

- Czyżby? - wydukała Adena. 
Zrozumiała,   że   stoi   zbyt   blisko   płonącego   we 

wnętrzu tego mężczyzny żaru. Powinnam trzymać go na 
dystans,   pomyślała.   Przytłacza   mnie   ta   jego 

wysublimowana  męskość. Nie  potrafię  nawet  logicznie 
myśleć. Samą siłą woli przyciąga mnie do siebie...

- Oczywiście - roześmiał się Holt. - Mam trzydzieści 

osiem lat. Mężczyźni w tym wieku na ogół potrafią już 

docenić więcej niż tylko jeden aspekt związku z kobietą. 
Skorzystaj   z   okazji,   skarbie.   Sprawie,   że   zapomnisz   o 

Carriganie i obiecuję, że zachowam się jak dżentelmen.

- A jeśli, mimo wszystko, nie dostaniesz tego, na 

czym ci najbardziej zależy?

- Zaryzykuję.

-   Bo   nie   liczysz   się   z   możliwością   przegranej   - 

dokończyła za niego Adena.

- Zaryzykuję - powtórzył Holt. - Przecież zjedzenie 

z tobą kolacji w jakimś eleganckim lokalu samo w sobie 

będzie dla mnie miłym przeżyciem. 

48

background image

Nie mogę dać się wciągnąć w żadną niebezpieczną 

sytuację,   upomniała   Adena   samą   siebie.   On   ze   mną 
flirtuje. Co z tego, kiedy czuję, że mięknę jak wosk. Boże, 

dopomóż! Tak bardzo chcę iść z nim na tę kolację! Tak 
bardzo chcę, że zaraz uwierzę we wszystko, co mi obieca.

- Zgoda - powiedziała.
- Dziękuję - wyszeptał.

Tym   razem   ich   pocałunek   był   czymś   więcej   niż 

tylko   delikatnym   muśnięciem   warg,   ale   Adeny   to   nie 

przeraziło.   Poddała   się,   myśląc   sobie,   jak   by   to   było 
przyjemnie wtulić się w tego mężczyznę i zapomnieć o 

całym świecie. Zadrżała, a on to poczuł. Odsunęła się od 
niego. Holt  nie tylko się nie sprzeciwił, ale sam także 

cofnął się o krok.

-   Przyjadę   po   ciebie   o   siódmej   -   powiedział.   - 

Gdybyś miała wątpliwości, powiedz sobie, że jestem ci 
winien kolację w przyzwoitej restauracji. Tylko tyle mogę 

zrobić, skoro nawet pracy nie chcesz ode mnie przyjąć.

Holt   wyszedł,   a   Maks   długo   jeszcze   stał   przy 

drzwiach  i machał  ogonem.  Adena  natomiast  odniosła 
przedziwne wrażenie, że z jej mieszkania zniknął nagle 

jakiś niesłychanie ważny element.

49

background image

ROZDZIAŁ CZWARTY

Punktualnie o siódmej przed dom zajechało ferrari 

Holta.   Metalizowany   lakier   samochodu   doskonale 

komponował się z czarną w złote wzory suknią Adeny.

-   Pięknie   wyglądasz   -   westchnął   Holt   na   widok 

wieczorowej   sukni   z   długimi   rękawami   i   dużym 
dekoltem.

-   Zawsze   na   pierwszej   randce   staram   się   zrobić 

dobre   wrażenie   -   zażartowała   Adena.   Sądziła,   że   żart 

obroni ją przed  pożądliwym spojrzeniem szarych oczu 
Holta.

- Dziękuję. - Holt ostrożnie zamknął drzwi przed 

nosem pełnego nadziei Maksa i szarmancko poprowadził 

Adenę do czekającego przed domem auta.

- Za dobre wrażenie?

-   Za   to,   że   nasze   dzisiejsze   spotkanie   nazwałaś 

pierwszą   randką.   Naprawdę   chcę,   żeby   nasz   romans 

przebiegał według twoich wyobrażeń, skarbie.

- Mam rozumieć, że dasz mi wszystko, co zechcę? 

uśmiechnęła się do niego. - Czyżbyś doszedł do wniosku, 
że można mnie kupić za dobre zachowanie?

- Na to też mogę sobie pozwolić. Przez jakiś czas.

50

background image

Holt   przekręcił   kluczyk   w   stacyjce   i   ferrari   z 

piskiem   opon   ruszyło   przed   siebie.   Przejechali   most 
Golden Gate, minęli główną ulicę Sausalito i znaleźli się 

tuż przy plaży. Tam właśnie znajdowały się najelegantsze 
butiki i najwytworniejsze restauracje.

-   Ty   także   wiesz,   jak   zrobić   na   kobiecie   dobre 

wrażenie   -   powiedziała   Adena,   kiedy   na   pięknie 

nakrytym   stole   pojawił   się   fantastycznie   udekorowany 
koktajl   z   krewetek.   -   Ale   uważaj.   Ja   rzadko   kiedy 

pozwalam panom zamawiać dla mnie potrawy.

- Bardzo ci jestem wdzięczny, że dziś postanowiłaś 

oddać się całkowicie w moje ręce. Obiecuję, że następnym 
razem zapytam cię o zdanie, zanim ułożę menu.

-   Czy   jeśli   znajdę   w   karcie   coś   naprawdę 

interesującego, będę mogła to sobie zamówić?

- Próbujesz mi chyba dać do zrozumienia, że jestem 

apodyktyczny. - Holt zaśmiał się cicho.

-   Uważam,   że   masz   do   tego   predyspozycje   - 

zgodziła się Adena. - W trwałym związku trzeba by cię 

mocno trzymać w ryzach, żebyś nie wszedł człowiekowi 
na głowę.

-   Wydaje   mi   się,   że   potrafię   się   przystosować   - 

oświadczył skromnie.

- Większości ludzi tak się wydaje i niestety, wielu z 

nich   zupełnie   tego   nie   potrafi.   Najmniej   podatni   na 

przystosowanie są ci, którzy przyzwyczaili się chadzać 
własnymi drogami.

- Pijesz do mnie? - domyślił się Holt.

51

background image

- Ja tylko próbuję cię ostrzec.

- Czy ty się mnie boisz? - zapytał, wpatrując się 

uważnie w stojący na stole kieliszek z białym winem.

-   Skądże.   Gdybym   się   bała,   nie   przyjęłabym 

twojego  zaproszenia - zapewniła go Adena, chociaż w 

głębi   duszy   dobrze   wiedziała,   że   nie   jest   to 
stuprocentowa prawda.

-   A   mimo   to   postanowiłaś   trzymać   mnie   na 

dystans.

- Oczywiście - potwierdziła z uśmiechem na ustach.
-   Przecież   obiecałem   ci,   że   zachowam   się   jak 

dżentelmen - przypomniał Holt. - Wobec tego musisz się 
zastanowić, czy na pewno mnie chcesz kontrolować?

- Czyżbyś dawał mi do zrozumienia, że to mnie 

grozi dziś szaleństwo z pożądania?

- W każdym razie miło sobie wyobrazić coś takiego.
Adena   roześmiała   się   głośno.   Nie   wypiła   nawet 

odrobiny wina, a już czuła lekki zawrót w głowie.

-   Czy   cały   swój   wolny   czas   poświęcasz   na 

nakłanianie   kobiet   do   tego,   żeby   głupiały   na   twoim 
punkcie? - zapytała.

-   Skądże.   Możesz   mi   wierzyć   lub   nie,   ale   ja 

naprawdę mam trochę inne zainteresowania.

- Na przykład?
- Na przykład, kiedy tylko mogę, jadę na ryby.

- Zajęcie dla prawdziwego mężczyzny - pochwaliła 

zupełnie serio Adena.

- Dużo radości sprawia mi też malowanie.

52

background image

- Malowanie? - zdziwiła się. - Czym malujesz?

- Akwarelami.
-   Akwarelami?   Niemożliwe!   Ty   lubisz   coś   tak 

delikatnego jak akwarele? - zawołała. - Gdzie one są? Nie 
widziałam u ciebie żadnych obrazów.

- Nie pasują do wystroju wnętrza. Zazwyczaj po 

prostu   rzucam   je   w   kąt   i   tam   leżą.   Jestem   marnym 

malarzem. Właściwie to jestem okropnym malarzem, ale 
czasami ogarnia mnie wielka chęć, żeby wziąć do ręki 

pędzel i poeksperymentować.

- Do głowy by mi nie przyszło... - mruknęła pod 

nosem Adena.

Wyznanie   Holta   wniosło   w   ten   wieczór   trochę 

ciepła,   jakby   zbliżyło   ich   do   siebie.   Odkrył   przed   nią 
delikatną   część   swojej   natury,   dzięki   czemu   mogli   się 

wreszcie   zająć   czymś   innym   niż   dokuczaniem   sobie 
nawzajem. 

Ten mężczyzna coraz bardziej ją zaciekawiał, więc 

Adena   skorzystała   z   okazji   i   zasypała   go   mnóstwem 

bardzo osobistych pytań.

- Zawsze na pierwszej randce zadajesz tyle pytań? - 

zażartował Holt, kiedy przytuleni do siebie tańczyli na 
parkiecie.

- A co? Nie lubisz gadatliwych kobiet?
- Znam niewielu ludzi, którzy chcieliby poznać tyle 

szczegółów na raz. Jutro ja zadaję pytania.

-   Czy   w   ten   subtelny   sposób   dajesz   mi   do 

zrozumienia, że jutro także zabierasz mnie na kolację? - 

53

background image

zapytała   Adena   i   uśmiechnęła   się   do   niego.   Nie 

zaprotestowała, kiedy mocniej ją do siebie przytulił.

- Czy Maks pozwoli ci wychodzić z domu przez 

kolejne dwa dni?

-  Musimy   go   zapytać.  On   nie   lubi,   kiedy   późno 

wracam.

Istotnie, kiedy kilka godzin później Holt odwiózł 

dziewczynę do domu, w zaspanych oczach Maksa widać 
było żal. Upewnił się, że oboje są cali i zdrowi, po czym 

znów   ułożył   się   do   snu,   zadowolony   z   dobrze 
spełnionego obowiązku.

-   A   to   leń   -   szepnął   Holt.   Nalał   sobie   kieliszek 

sherry   i   usiadł   na   białej   kanapie.   -   Zawsze   tak   się 

zachowuje późnym wieczorem?

- Ostrzegałam cię przecież - usprawiedliwiła psa 

Adena. Tym razem także nie zaprotestowała przeciwko 
swobodzie, z jaką gość poruszał się po jej domu.

- W każdym razie dobrze wiedzieć, że ktoś się tobą 

opiekuje, kiedy mnie tu nie ma - zauważył filozoficznie 

Holt.

- Sznaucery są bardzo oddane i w razie potrzeby 

potrafią obronić swego właściciela. - Adena usiadła obok 
Holta na kanapie. Ale nie za blisko.

-   Wspaniała   cecha   u   mężczyzny   i   u   psa   - 

powiedział Holt.

- Całkowicie się z tobą zgadzam - odrzekła Adena.

54

background image

- Ja też mogę być oddany. I umiałbym cię obronić - 

szepnął   Holt   i   musnął   palcami   włosy   dziewczyny.   - 
Jestem także zaradny, mądry, dowcipny i hoj...

- Nie wymawiaj tego słowa, bo każę ci wyjść, zanim 

skończysz sherry!

-   Dlaczego   tak   się   obawiasz   mojej   hojności?   - 

zapytał,   a   zaraz   potem   ostrożnie   pocałował   Adenę   w 

szyję.

-   Obawiam   się,   że   twoje   prezenty   nie   byłyby 

ofiarowane   bezinteresownie   -   powiedziała   Adena 
poważnie, chociaż bardzo cicho.

- A ty chcesz zachować niezależność?
- Po prostu nie chcę, żebyś się poczuł oszukany, a 

tak właśnie mogłoby się zdarzyć, gdybym przyjęła coś od 
ciebie i nie dała ci wszystkiego, co spodziewałeś się za to 

dostać   -   oświadczyła,   rozpaczliwie   próbując   rozwiać 
romantyczną mgłę, która otaczała ich tego wieczora.

- Rzeczywiście nie lubię, kiedy się mnie oszukuje. 

Oczekuję ekwiwalentu... - Holt pieścił wargami delikatną 

skórę za uchem dziewczyny.

Adena   poruszyła   się   niespokojnie.   Instynkt 

podpowiadał jej, że powinna położyć tamę tym ekscesom, 
ale Holt przytrzymał jej twarz w swoich dłoniach.

- Adeno... - wyszeptał.
Zadrżała, a on zrozumiał to jako  przyzwolenie  i 

mocno,   namiętnie   pocałował   rozchylone   usta 
dziewczyny. Tym razem wcale się go nie bała. Czuła, że 

Holt   całkowicie   panuje   nad   sobą.   Mogła   bez   obaw 

55

background image

poddać się delikatnemu podnieceniu, jakie ten pocałunek 

w niej obudził.

Zresztą,   cóż   może   być   złego   w   zwyczajnym 

pocałunku   na   dobranoc,   pomyślała.   Wyciągnęła   rękę   i 
zagłębiła   palce   w   czarnych   włosach   Holta.   Już   w 

restauracji miała na to ogromną ochotę.

- Adeno, moja słodka, pozwól mi ogrzać się przy 

tobie. Tak dobrze trzymać cię w ramionach. Tak bardzo 
cię pragnę...

Przesunął   dłonią   po   udzie   dziewczyny.   Cienki 

materiał   czarno-złotej   sukni   nie   mógł   chronić   jej   ciała 

przed pieszczotą. Adena mocniej wtuliła się w ramiona 
mężczyzny.   Zamknęła   oczy.   Niech   się   dzieje   co   chce, 

pomyślała. 

Palce   Holta   przesunęły   się   wyżej   i   znalazły   nie 

osłoniętą   stanikiem,   lekko   okrytą   jedwabistą   materią, 
ciepłą   okrągłość.   Pieścił   jej   piersi,   a   dziewczyna   coraz 

mocniej się do niego tuliła.

- Holt... Och, Holt... - jęczała.

-   Co   się   stało,   kochanie?   -   szepnął   rozbawiony, 

kiedy   dotarło   do   niego   wreszcie,   że   Adena   także   go 

pragnie. - Nie podoba ci się to?

- Za... Trochę za szybko. - Nie miała siły niczego 

mu   zabronić,   a   dłoń   Holta   tymczasem   niepokojąco 
zbliżyła  się  do   zapięcia  sukni.  Materiał   właściwie  sam 

spadł, odsłaniając nagie ramiona i drobne piersi.

- Wcale nie za szybko, skarbie. - Pochylił się nad 

nią.   -   Już   wtedy  nie  było   za  wcześnie.   Jesteśmy  sobie 

56

background image

przeznaczeni.   Zrozumiałem   to   w   chwili,   w   której 

ujrzałem  cię  po raz pierwszy. - Ułożył dziewczynę  na 
kanapie. Wieczorowe pantofle same zsunęły się na szary 

dywan.   -   Zaufaj   mi,   kochanie.   -   Holt   okrywał 
pocałunkami szyję i piersi Adeny. - Zaopiekuję się tobą. 

Wszystkim się zajmę.

Adena miała wielką ochotę uwierzyć słowom tego 

mężczyzny, zaufać mu i zapomnieć o bożym świecie. Ale 
z   głębi   świadomości   dobiegło   do   niej   ostrzegawcze 

wołanie: on uważa, że wszystko i każdego można kupić! 
On nie wie, co to miłość! On cię tylko pożąda! Jak możesz 

myśleć o tym, żeby się oddać w ręce Holta Sinclaira?

-   Wierzę   ci   -   powiedziała   z   trudem.   Jej   palce 

błądziły pod  marynarką  Holta. - Wierzę,  że ty  dobrze 
wiesz, czego chcesz. Ja tylko siebie nie jestem pewna.

- Pozwól mi zostać na noc. Przed świtem będziesz 

pewna   wszystkiego   -   obiecywał,   a   jego   oczy   lśniły 

pożądaniem.

Zanim   Adena   zdołała   choćby   pisnąć,   zrzucił   z 

siebie   marynarkę   i   wgniótł   dziewczynę   w   poduszki 
kanapy. Adena  jakby  zapomniała o swoich obiekcjach. 

Ona   także   była   pobudzona   do   granic   wytrzymałości. 
Drżącymi palcami rozpinała guziki śnieżnobiałej koszuli 

Holta   i   myślała   sobie,   że   podniecanie   tego   właśnie 
mężczyzny sprawia jej niewysłowioną przyjemność.

- O Boże! Adeno, tak bardzo cię pragnę! - jęknął 

Holt.   Ściągnął   resztę   czarno-   złotej   sukni   z   bioder 

57

background image

dziewczyny.-   Zobaczysz,   jak   nam   będzie   dobrze. 

Pozwól...Nie pożałujesz. Przysięgam.

- Nie poganiaj mnie - błagała Adena, czując, że nie 

ma   dość   sił,   aby   przeciwstawić   się   rwącemu   prądowi, 
który ją porwał i niósł na oślep w nieznane - Obiecałeś, że 

nie będziesz mnie ponaglał.

Leżała prawie naga. Malutki, koronkowy trójkącik i 

złoty naszyjnik ze smoczymi skrzydłami były jedynym 
strojem Adeny.

- Czy wiesz - Holt dotknął palcem naszyjnika - że 

wyglądasz w tym jak niewolnica? Bardzo podniecająco. - 

Nachylił   się   nad   dziewczyną   i   musnął   ustami   złote 
skrzydła.   -   Przyznaj   się   że   ty   także   mnie   pragniesz, 

niewolnico – wyszeptał - Tyle chyba możesz mi dać?

-   Ty   przecież   wiesz...   -   oddychała   ciężko   ledwo 

mogła mówić. - Przecież wiesz, że cię pragnę. 

- Wiem, ale chcę to od ciebie usłyszeć.

- A co mi za to dasz? - zdobyła się na kpinę.
- Wszystko, co zechcesz - obiecał. - Powiedz tylko, 

czego sobie życzysz. Jeśli to w mojej mocy, na pewno 
wszystko   dostaniesz.   Chcę   tylko   usłyszeć   że   mnie 

pragniesz!

- Za nic na świecie ci tego nic powiem - wydeptała. 

- Za nic!

- Adeno! - zawołał Holt. Gdyby spojrzenie mogło 

zabijać,   padłaby   trupem.   Na   szczęście   nie   mogło   i 
dziewczyna uśmiechnęła się do niego przepraszająco.

58

background image

- Nie ma na świecie takiej rzeczy, którą mógłbyś mi 

dać za to wyznanie - pogłaskała go po zmierzwionych 
włosach - ale chętnie powiem ci to za darmo. Nigdy w 

życiu żadnego mężczyzny nie pragnęłam tak bardzo, jak 
ciebie w tej chwili.

Holt jakby chciał coś powiedzieć, ale rozmyślił się, i 

znów   pochylił   się   nad   nagą   dziewczyną.   Adena   czule 

pogłaskała go po plecach. 

Czyżbym się w nim zakochała? pomyślała. Może 

właśnie dlatego straciłam zdrowy rozsądek i panowanie 
nad   emocjami?   Ta   myśl   przeraziła   ją   i   sprowadziła   z 

powrotem z obłoków na ziemię. 

Dziewczyna zdała sobie nagle sprawę z tego, że jest 

naga i że tuli do siebie zupełnie obcego mężczyznę.

- Co ci się stało, Adeno? Nie odpychaj mnie teraz! 

Chcę cię mieć całą! Muszę!

Jego błagania o mało nie przywiodły dziewczyny 

do zguby. Przed ostatecznym poddaniem się uchronił ją 
tylko   paniczny   strach.   Potrzebowała   więcej   czasu, 

musiała   wszystko   sobie   spokojnie   przemyśleć,   a 
tymczasem wydarzenia nabrały zawrotnego tempa...

- Proszę cię, Holt. Obiecałeś, że nie będziesz mnie 

ponaglał. Potrzebuję czasu...

- Pragnę cię, kochanie, i ty mnie pragniesz. Sama mi 

to powiedziałaś. Naprawdę nie możesz mi zaufać?

- Jeszcze za wcześnie... - wyszeptała.
Holt przylgnął do niej całym ciałem. Chciał, żeby 

poczuła jego silę. Zupełnie niepotrzebnie, bo oboje dobrze 

59

background image

wiedzieli, że gdyby chciał ją teraz posiąść, z radością by 

mu się oddała. Adena czekała na jego decyzję. 

Minęło kilka chwil, zanim Holt podniósł się powoli 

i z ogromną trudnością usiadł na kanapie. Adena leżała 
obok niego. Wpatrywała się w zbolałą twarz mężczyzny.

- Dziękuję ci - powiedziała.
- Za to, że okazałem się dżentelmenem? Nie ma mi 

za co dziękować. Czuję się jak kompletny głupiec.

Popatrzył na nagą Adenę, a ona znów zadrżała, bo 

pod   jego   spojrzeniem   czuła   się   bardzo   delikatna   i 
zupełnie bezbronna. Pospiesznie wsunęła się w czarno-

złotą suknię, ale wciąż czuła wpatrzone w siebie szare 
oczy.

Kiedy   wreszcie   doprowadzili   do   ładu   swoje 

ubrania,   Holt   przytulił   dziewczynę   i   ze   ściśniętym 

gardłem powiedział:

- Jutro wieczorem. Czekaj na mnie około szóstej. 

Dobrze?

- Dobrze - zgodziła się, bo choćby nawet chciała, nie 

mogła już mu odmówić.

- Nie chcę wracać dziś do domu.

- Wiem.
- A mimo to zaraz mnie stąd wyrzucisz? - zapytał i 

to ironiczne pytanie złagodziło nieco napięcie. - Dlaczego 
Maks mi się tak przygląda?

Rzeczywiście, Maks niecierpliwie dreptał w miejscu 

i nie spuszczał oczu z Holta.

60

background image

- Chciałby odprowadzić cię do drzwi i już nie może 

się   doczekać,   kiedy   mu   na   to   pozwolimy   -   wyjaśniła 
Adena.

- Zawsze wiem, kiedy ponoszę klęskę - westchnął 

Holt i raz jeszcze mocno pocałował Adenę.

- Jutro wieczorem. Nie zapomnij. Pojedziemy  do 

chińskiej dzielnicy...

-   A   może   lepiej   zjedzmy   kolację   u   mnie?   - 

zaproponowała Adena. Wcale tego nie chciała, ale zdanie 

samo wymknęło się jej z ust. Tak bardzo pragnęła mieć 
tego mężczyznę w swoim domu. Jej jasne, pełne wdzięku 

pokoje także potrzebowały obecności Holta.

- Przyniosę butelkę dobrego wina - zobowiązał się 

Holt,   jakby   się   bał,   że   dziewczyna   zaraz   wycofa 
propozycję. - Dobranoc, Adeno.

Drzwi zamknęły się za nim cicho. Adena i Maks 

zostali   sami.   Oboje   w   milczeniu   wpatrywali   się   w 

zamknięte drzwi.

- Wiesz, Maks, on myśli, że może mnie kupić.

Pies   podszedł   do   swojej   pani,   jakby   chciał   ją 

pocieszyć   i   zapewnić   poczucie   bezpieczeństwa.   Adena 

pieszczotliwie   podrapała   go   za   uchem.   Muszę   go 
nauczyć, że nie wszystko da się kupić, piesku. Są rzeczy, 

które można tylko dostać za darmo. Czy myślisz, że on 
potrafi to zrozumieć?

Wierne,   poczciwe   oczy   Maksa   zdawały   się 

potwierdzać ciche nadzieje Adeny.

61

background image

- Lubisz go, prawda, piesku? - uśmiechnęła się do 

Maksa. - Coś mi się wydaje, że ty już podjąłeś decyzję. 
Czy dlatego, że nie musisz widywać Jeffa i bardzo się z 

tego powodu cieszysz?

Adena   dopiero   teraz   zauważyła,   że   ulotniło   się 

gdzieś   zakłopotanie,   jakie   odczuwała   na   myśl   o 
nawiązaniu   nowego   romansu   wkrótce   po   zerwaniu 

poprzedniego.   Jeff   zupełnie   do   mnie   nie   pasował, 
myślała.   Może   w   głębi   duszy   wiedziałam   to   już 

wcześniej?   Może   dlatego   zerwanie   tamtej   znajomości 
przyszło mi bez trudu? 

Nie umiałabym tak łatwo odejść od Holta. Nawet 

gdyby  się okazało, że on nie pasuje  do mojego ideału 

mężczyzny.   Śmieszne.   Spędziłam   z   nim   tylko   trzy 
wieczory,   a   na   dodatek   dwa   pierwsze   trudno   byłoby 

nazwać przyjemnymi. Mimo to wiele już o sobie wiemy. 
Mam całkowitą pewność, że nie powinnam angażować 

się w związek z Holtem Sinclairem. 

Chyba   że...   Chyba   że   on   w   końcu   nauczy   się 

kochać, nauczy się wierzyć w miłość. Może potrafi pojąć, 
że prawdziwej przyjaźni i prawdziwej miłości nie można 

kupić za żadne skarby świata.

Adena   wzięła   prysznic,   przebrała   się   w   nocną 

koszulę, pogasiła światła i wskoczyła do łóżka, przytuliła 
się do poduszki. Wspominała, chwila po chwili, przebieg 

spotkania   z   Holtem.   Na   początku   przekomarzali   się, 
potem rozmawiali o głupstwach, a wreszcie o sprawach 

62

background image

poważnych i o tym, do jakich przedsiębiorstw wysłała 

Adena  swoje oferty pracy.

No właśnie, przypomniała sobie, muszę wreszcie 

zająć się szukaniem pracy. W przeciwnym wypadku nie 
ma   mowy   o   dobrej   posadzie.   Nie   przyjmę   przecież 

pierwszej z brzegu propozycji, jaka mi się trafi.

Potem   przypomniała   sobie,   że   jeszcze   niedawno 

marzyła o wakacjach w górach Sierra Newada. Dziwnym 
trafem ten pomysł przestał jej się podobać Nie bardzo 

wiedziała,   jak  nazwać  to,   co   właśnie   zaczęło   się  dziać 
pomiędzy nią a Holtem Sinclairem, wiedziała tylko, że za 

nic   nie   chciałaby   z   tego   zrezygnować.   Przynajmniej 
jeszcze nie teraz

Do pokoju cichutko przydreptał Maks. Ziewnął i 

ułożył się na dywanie w nogach łóżka swojej pani.

- Mam nadzieję, Maks, że ty wiesz, co robię, bo ja 

wcale nie jestem tego pewna.

Maks   milczał,   ale   Adena   znała   go   wystarczająco 

dobrze, żeby wiedzieć, że brak zainteresowania oznaczał 

u   sznaucera   pozytywną   ocenę   człowieka.   Doskonale 
pamiętała, jak jej ulubieniec warczał na Jeffa za każdym 

razem,   kiedy   ten   pojawiał   się   w   ich   mieszkaniu. 
Zastanawiała się, skąd Maks wiedział, że Jeff Carrigan nie 

nadaje się na męża swojej pani.

-   Holt   zresztą   też   się   nie   nadaje   -   powiedziała 

Adena   do   milczącego   psa.   -   On   nawet   nic   nie   wie   o 
miłości.   Mogę   się   założyć,   że   małżeństwo   nie   jest 

największym marzeniem jego życia.

63

background image

Westchnęła   ciężko.   Była   absolutnie   pewna,   że 

związek z Holtem Sinclairem może być oparty wyłącznie 
na jednej  zasadzie: wszystko  albo nic. Przeczuwała, że 

wprawdzie   dzisiaj   wykazał   wiele   cierpliwości,   ale 
wcześniej czy później zażąda od niej wszystkiego.

- I co ja wtedy zrobię? - przestraszyła się.
Nie   chciała   myśleć.   Wtuliła   twarz   w   poduszkę   i 

prawie natychmiast zasnęła.

64

background image

ROZDZIAŁ PIĄTY

Adena kończyła dekorowanie półmiska z sałatką, 

kiedy   zadzwonił   domofon.   Holt   wcześnie   przyszedł, 

pomyślała.   Dobrze,   że   wszystko   przygotowałam 
zawczasu.

Wytarła umazane majonezem palce. Po drodze do 

przedpokoju   włożyła   welwetową   spódniczkę   koloru 

starego   wina,   która   znakomicie   pasowała   do 
romantycznej   białej   bluzki   ze   stójką   i   mnóstwem 

koronkowych falbanek.

Nastroszony   i   gotowy   do   boju   Maks   czekał   na 

swoją   panią   w   przedpokoju.   Dzięki   temu   Adena 
zorientowała   się,   że   stojący   za   drzwiami   człowiek   nie 

nazywa się Holt Sinclair.

- Kto tam? -zapytała Adena.

-   Otwórz   Adeno   -   powiedział   Jeff   Carrigan.   - 

Musimy porozmawiać.

Wcale nie miała ochoty wpuszczać go do domu. 

Postanowiła,   że   otworzy   drzwi   tylko   po   to,   żeby   dać 

Jeffowi należytą odprawę. Zanim jednak zdołała choćby 
otworzyć usta, nieproszony gość wepchnął się do środka. 

Był wściekły i śmierdział alkoholem.

65

background image

- Co ty sobie myślisz? - wrzasnął, podchodząc do 

dziewczyny. - Co to za gierki?

- Uspokój się. - Adena nawet nic podejrzewała Jeffa 

o taki temperament. - Co się z tobą dzieje? I przestań 
wrzeszczeć, bo sąsiedzi się zbiegną.

Dopiero ostrzegawcze warczenie Maksa przerwało 

ordynarny monolog Jeffa. Pies, którego przodkowie od 

pokoleń byli psami obronnymi, gotował się już do skoku.

-   Leżeć,   Maks!   -   poleciła   Adena.   Gdyby   nie   jej 

błyskawiczna reakcja, pies na pewno już dopadłby Jeffa. 
Nie   skoczył   wprawdzie,   ale   wciąż   stał   na   sztywnych 

nogach i warczał.

- Uspokój tego cholernego psa! - wrzasnął Jeff. - 

Zresztą on i tak ci nie pomoże.

-   Przestań   się   wydzierać   i   wynoś   się   stąd. 

Powiedziałam   ci   wyraźnie,   że   między   nami   wszystko 
skończone.

- Poszłaś odsprzedać Sinclairowi informacje!
-   Kłamstwo!   Dałam   ci   szansę.   Prosiłam,   żebyś 

zerwał kontakt z tym przekupionym człowiekiem w Sin 
Tech.   Kiedy   mi   oświadczyłeś,   że   tego   nie   zrobisz, 

poczułam się w obowiązku zawiadomić Sinclaira o tym, 
co dzieje się w jego przedsiębiorstwie. Nie sprzedałam 

mu   żadnych   informacji.   Zrobiłam   tylko   to,   co   w   tej 
sytuacji zrobiłby każdy przyzwoity człowiek.

- Mnie nie musisz oszukiwać! - krzyczał Jeff. - Nie 

myśl sobie, że nie doniesiono mi o wszystkim! Ktoś cię z 

nim   wczoraj   widział!   Jakie   jeszcze   informacje   mu 

66

background image

sprzedałaś? Jakimi tajemnicami Carriganów zapłaciłaś za 

przywilej zostania kochanką Sanclaira?

-   Zrozum,   do   jasnej   cholery,   że   nie   sprzedaję 

żadnych   informacji!   Powiedziałam   mu   o   tym,   że 
przekupujesz jego pracowników, ponieważ uznałam, że 

Sinclair ma prawo o tym wiedzieć, ale nie wzięłam za to 
ani centa. Zresztą nawet gdybym chciała, i tak nic by mi z 

tego nie przyszło, głupcze. On i beze mnie dowiedział się, 
kto przekazuje ci dane Sin Tech.

-   Ni   cholery   nie   wiedział!   Następnego   dnia   po 

twoim   odejściu   nasz   człowiek   przestał   dostarczać 

informacje.

- Tylko dlatego, że Holt postanowił wreszcie z tym 

skończyć. Powiedział mu, że czekał tylko na ostateczny 
dowód przeciwko temu „waszemu człowiekowi".

- Teraz już się nie dziwię, że nie miałaś zamiaru 

wrócić do pracy! Spaliłaś za sobą mosty, bo wiedziałaś, że 

Sinclair zaproponuje ci dużo lepsze warunki! To ci się nie 
uda! Ja ci pokażę, co to znaczy odejść ode mnie do kogoś, 

kto więcej płaci! Założę się, że on nie jest na tyle głupi, 
żeby  się z tobą  żenić. Korzystaj  z okazji i bierz, co ci 

wpadnie   w   ręce,   bo   Sinclair   nie   żeni   się   ze   swoimi 
kochankami.

-   Jeff   -   krzyknęła   Adena.   Cofała   się   przed 

rozwścieczonym napastnikiem, ale Carngan dopadł ją i 

chwycił za rękę.

- Nie! - zawołała.

67

background image

Ten   jeden   dźwięk   wystarczył,   żeby   warczący 

groźnie Maks ruszył do akcji. Zacisnął szczęki wokół nogi 
napastnika   w   tej   samej   chwili,   w   której   otworzyły   się 

drzwi wejściowe.

- Co tu się, u diabła... - rozległ się głos Holta, a 

zaraz potem przeraźliwy wrzask Jeffa. 

Dziewczyna   domyśliła   się,   że   niezawodny   Maks 

przyszedł   jej   z   pomocą.   Uścisk   męskiej   ręki   osłabł,   a 
sekundę   później   jakaś   niewidzialna   siła   oderwała 

szalejącego Carrigana od Adeny.

- Trzymaj się od niej z daleka, bo inaczej rozedrę cię 

na   strzępy   -   zawołał   Holt,   ciągnąc   wierzgającego 
Carrigana do wyjścia. Maks warczał wściekle, jakby w ten 

sposób chciał poprzeć Holta. - Ona jest moja - dodał Holt, 
wypchnąwszy   intruza   za   próg.   -   Jeśli   jeszcze   raz 

dotkniesz jej choćby małym palcem, zniszczę nie tylko 
ciebie, ale i twoje Carrigan Labs. Zrozumiałeś? Wszystko, 

co moje, jest pod ścisłą ochroną. Nie zapominaj o tym, bo 
drogo zapłacisz za brak pamięci!

-   Możesz   sobie   ją   wziąć,   Sinclair   -   syczał   Jeff. 

Opanował się trochę i przeraziła go sytuacja, jaką sam 

sprowokował. - To tania dziwka, pazerna na wszystko, co 
jej wpadnie w łapki. Jeśli lubisz takie kobiety, to twoja 

sprawa. Ja osobiście bardzo się cieszę, że wyszło szydło z 
worka, zanim zdążyłem się z nią ożenić.

- Wynoś się stąd, Carrigan!
Maks   stanął   za   Holtem   i   warknął   ostrzegawczo. 

Obaj   tworzyli   niezłą   parę.   Widocznie   Jeff   Carrigan 

68

background image

również to zauważył, bo odwrócił się na pięcie i wybiegł 

na ulicę. Holt natychmiast zatrzasnął za nim drzwi, co 
bardzo   ucieszyło   Maksa.   Wreszcie   mógł   podreptać   do 

swojej pani, która cała drżąca opierała się o ścianę.

- Jeśli spodziewacie się pochwał - zaczęła Adena 

zaskoczona   podobieństwem   dumnie   podniesionego 
psiego pyska i zadowolonej z siebie twarzy mężczyzny - 

to   muszę   was   rozczarować.   Nienawidzę   scen.   -   Zaraz 
potem   uklękła   na   dywanie   i   przytuliła   do   siebie 

sznaucera. - Och, Maks! Kto cię nauczył tak niegrzecznie 
się zachowywać?

- To wrodzona umiejętność u samców tego gatunku 

- powiedział Holt. On też ukląkł i otoczył dziewczynę 

ramionami. - Mój Boże, Adeno! Kiedy zobaczyłem, jak ten 
gnojek cię szarpie, miałem ochotę go zabić. Skąd on się tu 

w ogóle wziął?

Adena wtuliła twarz w ramię Holta. Dopiero teraz 

mogła   naprawdę   odetchnąć.   Mocne   ramiona   i   spokój 
Holta   dawały   poczucie   bezpieczeństwa   w   świecie, 

któremu nagle zachciało się oszaleć.

- Dowiedział się, że się z tobą spotykam. Uważa, że 

sprzedałam ci informacje o tej wtyczce w Sin Tech i że 
sprzedaję ci również inne tajemnice Carrigan Labs. On... 

on... - Adena nie potrafiła powtórzyć oskarżeń Jeffa.

- Co ci jeszcze powiedział? - zapytał cicho Holt, 

gładząc dziewczynę po głowie.

- Nieważne - spróbowała się uśmiechnąć, ale nie 

bardzo jej się to udało. - Myślę, że trochę za dużo wypił. 

69

background image

Mówił wiele rzeczy, których lepiej w ogóle nie powtarzać. 

Muszę uczciwie przyznać, że chociaż naprawdę nie lubię 
scen,   to   tym   razem   bardzo   się   ucieszyłam,   kiedy 

przyszedłeś.

- Nie należało go wpuszczać do domu - powiedział 

Holt stanowczym tonem.

-   Wcale   go   nie   zapraszałam   do   środka   - 

zaprotestowała, czując, że za chwilę usłyszy cały wykład. 
- Otworzyłam drzwi jak normalna, dobrze wychowana 

osoba, a on wtoczył się do środka, nie pytając nikogo o 
pozwolenie.

Holt   podniósł   się   z   klęczek   i   pomógł   wstać 

dziewczynie.   Maks   wciąż   ją   obwąchiwał,   sprawdzając, 

czy aby na pewno jego pani nic złego się nie stało. Adena 
uznała, że w tej sytuacji znacznie łatwiej porozumie się z 

psem niż z mężczyzną.

-   Dobry   pies.   Bardzo   jestem   z   ciebie   dumna   - 

poklepała Maksa po szarym łbie. - Ty zresztą nigdy nie 
przepadałeś za Jeffem. Czy przypadkiem nie skorzystałeś 

z okazji, żeby go wreszcie wyrzucić z domu?

-   To   nie   są   żarty,   Adeno.   -   Holt   przytulił 

dziewczynę. - Daj mi słowo, że już nigdy nie dojdzie do 
żadnych kontaktów pomiędzy tobą a Carriganem.

- To ci mogę obiecać. Intuicja podpowiada mi, że 

Jeff również nie ma ochoty się ze mną spotykać.

-   Mówię   poważnie,   Adeno.   Obiecaj,   że   nie 

otworzysz   mu   drzwi,   nie   będziesz   rozmawiać   z   nim 

70

background image

przez telefon ani w żaden inny sposób nie dopuścisz go 

do siebie.

-   Nie   martw   się.   Na   pewno   nie   będę   się   z   nim 

kontaktować.   Obiecuję.   Możesz   mi   wierzyć.   -   Adena 
zaczęła się niecierpliwić. - Czy ty aby nie zapomniałeś, że 

jestem   tylko   niewinną   ofiarą   obrzydliwego   zajścia? 
Wolałabym,   żebyś   mi   okazał   więcej   współczucia,   a   w 

zamian oszczędził pouczeń.

-   Ty   głuptasie.   -   Holt   mocniej   przygarnął 

dziewczynę.   -   Nie   widzisz,   że   obaj   z   Maksem   wciąż 
jeszcze jesteśmy pod wpływem dużej dawki adrenaliny? 

Powrót   do   stanu,   jak   ty   to   nazywasz,   dobrego 
wychowania zajmie nam jeszcze kilka minut. W końcu 

przed   chwilą   wspólnymi   siłami   obroniliśmy   naszą 
własność.

- Własność! To już do tego doszło! - Adena udała 

oburzenie. - I to ma być dobre wychowanie? Dowiedz się, 

że   nie   broniłeś   własności,   tylko   wybawiłeś   z   opresji 
bezbronną kobietę.

- Niech i tak będzie, skarbie - zgodził się Holt.
Tak   zaborczo   tulił   ją   do   siebie,   że   nikt   przy 

zdrowych zmysłach nie uwierzyłby w jego słowa.

-   Bezbronna   kobieta   bardzo   ci   za   to   dziękuje.   - 

Adena delikatnie, ale stanowczo odsunęła go od siebie. - 
Maks   zaraz   dostanie   wspaniałą   kość   z   mięskiem,   a   ty 

dobrą domową kolację.

- Czego więcej potrzeba mężczyźnie do szczęścia? - 

westchnął melodramatycznie Holt.

71

background image

- Czy z winem nic się nie stało? - zapytała Adena.

- Skądże. Chyba nie przypuszczasz, że rozwaliłbym 

łeb   Carrigana   butelką   Chardonnay   rocznik 

siedemdziesiąt dziewięć. - Holt podniósł opakowaną w 
biały papier butelkę, która najspokojniej w świecie stała 

sobie w przedpokoju.

- Bardzo się cieszę, że nawet w trudnych sytuacjach 

życiowych   potrafisz   zachować   przytomność   umysłu   - 
pochwaliła   z   przekąsem   Adena,   po   czym   wróciła   do 

kuchni dokończyć dekorowanie sałatki.

Holt  także  wszedł  do  kuchni. Postawił  na blacie 

butelkę   z   winem,   a   potem   usiadł   na   krzesełku   i 
obserwował krzątającą się dziewczynę.

- Wspaniale pachnie - pociągnął nosem.
- Powinno. - Adena czuła wpatrzone w siebie szare 

oczy.

-   Może   napijemy   się   po   kieliszku   sherry   przed 

kolacją? - zaproponował Holt.

-   Ostatnim   razem   piliśmy   sherry   po   kolacji   - 

przypomniała   mu   Adena.   Uśmiechnęła   się   do   Maksa, 
który   właśnie   wszedł   do   kuchni   i   rozłożył   się   u   nóg 

gościa.

- Sherry to uniwersalny napój. - Holt wyszedł, a po 

chwili   wrócił   z   dwoma   napełnionymi   alkoholem 
kryształowymi kieliszkami.

-   Myślisz,   że   to   uspokoi   nadmierną   aktywność 

twojej   adrenaliny?   -   zażartowała   i   umoczyła   usta   w 

alkoholu. Pomyślała sobie, że to picie w kuchni podczas 

72

background image

przyrządzania posiłku jest takie naturalne. Jakby znali się 

z Holtem od bardzo dawna, jakby... tworzyli rodzinę.

- Nic ma lepszego lekarstwa na nadmiar adrenaliny 

niż sherry - odparował Holt. - Nie sądzisz, że Maksowi 
też powinienem dać łyczek?

- Maks nigdy w życiu nie miał w pysku ani kropli 

alkoholu - oświadczyła surowo Adena.

- No to najwyższy czas, żeby spróbował. A właśnie, 

ile on ma lat?

- Dwa i pół. Holt! Co ty wyprawiasz? - Adena w 

porę zauważyła, że Holt nalał odrobinę sherry na spodek 

i postawił go przed zaciekawionym psem.

-   Nie   bądź   taka   nadopiekuńcza,   kochanie. 

Najwyższy czas, żeby kawaler wydoroślał.

- Przysięgam, że jeśli zrobisz z mojego psa pijaka, 

to...

- Bzdura. Maks ma klasę. Zobacz. Już wie, jak się 

pije sherry.

-   Czy   ty   kiedykolwiek   w   życiu   miałeś   jakiegoś 

zwierzaka?   -   zapytała   Adena,   popatrując   to   na 
chłepczącego alkohol psa, to znów na zadowolonego z 

siebie mężczyznę.

- Nie. Wyobraź sobie, że nigdy nie miałem żadnego 

zwierzaka. W domu dziecka nie pozwalano nam trzymać 
zwierząt, a potem nie miałem czasu na...

-   Wychowałeś   się   w   domu   dziecka?   -   zapytała 

zdumiona Adena.

73

background image

- Co w tym dziwnego? - zapytał rozbawiony. - To 

się czasami zdarza. Sierocińce istnieją i dzieci wychowują 
się w nich na ludzi.

- Wiem, ale... Chyba nigdy w życiu nie spotkałam 

nikogo, kto wychował się w domu dziecka.

-  Od  czasów Dickensa trochę się  tam zmieniło - 

uśmiechnął się Holt.

-   Już   nie   dają   sierotom   owsianki?   -   Adena 

spróbowała dostroić się do kpiarskiego tonu Holta, który 

najwyraźniej nie miał ochoty opowiedzieć jej poważnie o 
swoim dzieciństwie.

- Czasami dają takie kleiste płatki owsiane, ale za to 

dużo.

Adena   zrozumiała,   że   ten   nieśmieszny   żart   to 

koniec   rozmowy   o   sierocińcach.   Nie   mogła   jednak 

powstrzymać się od myślenia na ten temat. Spróbowała 
sobie   wyobrazić,   jak   czuje   się   mały   człowiek,   żyjący 

wśród   obcych,   którzy   z   pewnością   nie   poświęcają   mu 
zbyt wiele uwagi ani nie darzą go miłością. 

Teraz stało się dla niej jasne, gdzie  i kiedy  Holt 

dowiedział się, że miłość można sobie kupić tak samo, jak 

wszystko inne.

-   Adeno   -   Holt   nagle   spoważniał.   -   Co   jeszcze 

powiedział ci Carrigan?

- Wolałabym o tym zapomnieć. Już ci mówiłam. Był 

pijany   i   wygadywał   głupstwa,   których   rano   pewnie 
będzie się wstydził.

- Powiedział ci, że mi się sprzedałaś, czy tak?

74

background image

- Siadamy do stołu?

- Adeno... - nalegał Holt.
- Zanieś tę tacę do pokoju. Nie proś, Maks. Nie 

dostaniesz więcej sherry. Widzę, że już się uspokoiłeś.

Holt   wziął   z   rąk   dziewczyny   srebrną   tacę. 

Zastanawiał się nad czymś, a po chwili jego stężała twarz 
rozpogodziła   się.   Adena   domyśliła   się,   że   postanowił 

pozwolić jej na zmianę tematu.

- Co to? - zapytał, przyglądając się ułożonym na 

tacy warzywom.

-   Cukinia   i   marchew   w   sosie   orzechowym   - 

powiedziała   dumna   ze   swojej   sztuki   kulinarnej 
dziewczyna. - Będzie jeszcze suflet z krabów i sałatka z 

buraków, cykorii i avocado. Są jakieś uwagi?

- Niech diabli porwą kleistą owsiankę! Przyniosę 

wino.

W   ten   sposób   wieczór,   który   tak   paskudnie   się 

zaczął, przekształcił się w przyjemne, niemal rodzinne i 
bardzo romantyczne spotkanie. Adena podawała kawę i 

deser   czekoladowy,   kiedy   zaświtało   jej   w   głowie,   że 
chyba się zakochała w Holcie Sinclairze.

- Maks pewnie nigdy nie próbował ani kawy, ani 

deseru czekoladowego - zapytał domyślnie Holt. 

Adena tylko skinęła głową. 
- Ma dość nowych doświadczeń jak na jeden dzień - 

zdecydował Holt.

- Nie podzielisz się z nim deserem?

75

background image

- Nic jestem aż tak wspaniałomyślny - mruczał Holt 

z ustami pełnymi czekoladowego smakołyku.

W   milczeniu   zjedli   deser,   wypili   kawę,   a   kiedy 

Adena   zaczęła   się   zastanawiać,   czy   Holt   spróbuje   ją 
pocałować, on objął ją ramieniem tak po prostu, jakby 

robił to codziennie przez ostatnie pięćdziesiąt sześć lat.

- Pachniesz czekoladą - szepnął, zbliżając wargi do 

ust dziewczyny.

- Lubisz czekoladę?

- Uwielbiam.
Musnął wargami jej usta. Siedzieli przy płonącym 

kominku,   patrzyli   w   ogień   i   rozmawiali   o   różnych 
przyjemnych głupstwach. Adena z wysiłkiem odpędzała 

od   siebie   myśl   o   tym,   że   wyglądają   jak   szczęśliwe, 
doskonale dobrane małżeństwo.

Nie   bardzo   jej   się   to   udało.   Myśl   wracała   jak 

natrętna   mucha.   Kiedy   Holt   zaczął   delikatnie   pieścić 

wargami płatek ucha Adeny, dziewczyna nie zrobiła nic, 
aby go powstrzymać.

- Wiesz, kochanie - szepnął Holt. - Kiedy wszedłem 

dziś do ciebie i zobaczyłem tę  potworną  scenę, gotów 

byłem zamordować Carrigana. Jak tylko pomyślę, że obcy 
mężczyzna mógłby cię choćby dotknąć, dostaję szału. Coś 

takiego zdarza mi się po raz pierwszy w życiu. Dopiero 
teraz zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo cię pragnę Czy 

to co mi wczoraj powiedziałaś, było prawdą?

- Nie wiem, o co ci chodzi.

- O to że ty mnie także pragniesz.

76

background image

-   Tak   -   westchnęła.   A   cóż   innego   mogła   mu 

powiedzieć, skoro i wtedy, i teraz czuła to samo.

- Tak się bałem, że zmienisz zdanie...

- To, że zaprosiłam cię na kolację, do niczego cię nie 

upoważnia.

-   Naprawdę?   -   Czubkiem   języka   dotknął   nosa 

dziewczyny.   -   Przecież   zapraszając   mnie   tutaj,   dobrze 

wiedziałaś, jak się to skończy.

-  Nie  chcesz mnie chyba  do niczego  zmuszać?  - 

zapytała z lękiem.

- Nie - powiedział Holt, ale Adeny do głosu nie 

dopuścił. Zamknął jej usta gorącym pocałunkiem.

Adena podniosła dłonie ,chcąc odepchnąć od siebie 

natręta,   ale   kiedy   poczuła   pod   palcami   twarde 
muskularne  ramiona, zamiast odepchnąć ,przytuliła go 

do siebie.

- Och, Holt - westchnęła, obsypując pocałunkami 

jego twarz.

-   Jeszcze   raz   powiedz   mi,   jak   bardzo   mnie 

pragniesz - poprosił. - Ja chcę, muszę to usłyszeć...

Znów   ją   pocałował,   a   ona   poddała   mu   się   bez 

najmniejszego oporu. Myśli o „dobranym małżeństwie" 
sprawiły,   że   była   teraz   bezbronna   i   zdana   na   łaskę   i 

niełaskę Holta.

- Bardzo cię pragnę, Holt - wyszeptała. Kocham cię, 

dodała w myślach. Po prostu się w tobie zakochałam.

Wyszeptane wyznanie wystarczyło, żeby Holt, bez 

obawy,   że   zostanie   odepchnięty,   całował   bezbronną 

77

background image

dziewczynę.   Powoli,   jakby   jedynym   jego   celem   było 

nieskończone   przedłużanie   rozkoszy,   rozpiął   malutkie 
guziczki jej wieczorowej bluzki. 

Adena aż jęknęła, kiedy jego gorące palce dotknęły 

nagiej   piersi.   Wsunęła   dłoń   we   włosy   Holta.   Chciała 

przytulić go do siebie mocno, chciała mieć go blisko, jak 
najbliżej siebie.

- Tak bardzo cię pragnę, moja słodka - szeptał Holt. 

- Jesteś stworzona dla mnie.

Zsunął z niej bluzkę, spódnicę i nawet ozdobny pas 

nie   przysporzył   mu   zbyt   wielu   kłopotów.   Jak   za 

dotknięciem   czarodziejskiej   różdżki   znikały   kolejne 
elementy garderoby i odsłaniały coraz większe fragmenty 

nagiego ciała dziewczyny.

Jedynie lekkie drżenie palców Holta zdradzało, jak 

bardzo jest podekscytowany. W końcu wziął ją na ręce. 
Tak  jak  i poprzedniego  wieczoru  miała  teraz  na sobie 

jedynie złoty naszyjnik ze smoczymi skrzydłami i tak jak 
poprzedniego   wieczoru   Holt   pomyślał   sobie,   że   oto 

trzyma w rękach łup, swoją niewolnicę.

78

background image

ROZDZIAŁ SZÓSTY

- Jesteś piękna - wyszeptał Holt.
Ostrożnie, jak gdyby niósł kruchy klejnot, położył 

Adenę  na puszystym  dywanie. Sam ukląkł  przy  niej  i 
drżącymi   z   niecierpliwości   rękami   zdejmował   z   siebie 

ubranie.   Dziewczyna   wpatrywała   się   w   niego   pełna 
podziwu. Miał bardzo piękne ciało, a ona kochała go i 

pragnęła bez miary. 

Płonący   na   kominku   ogień   oświetlał   ich   nagie 

postacie.   Adena   bez   słowa   otworzyła   ramiona,   a   Holt 
rzucił się  w nie, jak  spragniony człowiek, któremu  po 

wielu spędzonych na pustyni dniach udało się trafić do 
źródełka z krystalicznie czystą wodą.

- Czy naprawdę mnie chcesz? - zapytał raz jeszcze.
- Och, Holt, nie dręcz mnie dłużej - prosiła.

- Jeszcze tylko troszeczkę, moje kochanie - obiecał, 

obsypując   pocałunkami   jędrne   piersi   i   płaski   brzuch 

Adeny.

-   Proszę   cię   -   szeptała.   -   Nie   męcz   mnie,   bo 

zwariuję.

-   O   to   mi   właśnie   chodzi.   Chcę,   żebyś   mnie 

pragnęła tak, jak ja pragnę ciebie.

79

background image

Wreszcie   uznał,   że   czas   nadszedł.   Tulili   się   do 

siebie, pędzili w szalonym tempie aż do gwiazd, aż do 
świetlistej nieskończoności.

Minęło sporo czasu, zanim Adena na tyle wróciła 

do sił, że mogła przesunąć palcem po mokrym od potu 
torsie kochanka.

- Chyba nie jesteś tak okrutna, żeby mnie łaskotać, 

kiedy nie mam w sobie za grosz siły. Holt otworzył oczy i 

uśmiechnął   się   do   niej.   -   Pamiętaj,   że   kiedyś   wreszcie 
dojdę do siebie.

Po chwili jednak rozleniwiony uśmiech zniknął z 

jego   twarzy.   Holt   oparł   się   na   łokciu   i   popatrzył   na 

Adenę. 

- Moja ty piękna - wyszeptał. Sprawiał wrażenie 

człowieka, który próbuje znaleźć odpowiednie do sytuacji 
słowa   i   któremu   zupełnie   się   to   nie   udaje.   -   Teraz 

należysz   do   mnie.   -   Naprawdę   jesteś   moja.   Bóg   mi 
świadkiem,   że   nigdy   w   życiu   żadnej   kobiety   nie 

pragnąłem   tak   bardzo   jak   ciebie.   Obawiam   się,   że 
następnym razem może być jeszcze gorzej.

- Dlaczego? - zdziwiła się Adena.
- Bo teraz już wiem, czego się mogę spodziewać.

- A czego się możesz spodziewać?
- Zatraciłem się w twoich ramionach, kochanie - 

Nachylił się i pocałował ją w nos. - Nie wolno ci się ze 
mnie śmiać, słodka czarownico.

- Nawet mi to nie przyszło do głowy.

80

background image

- I ja mam w to uwierzyć? Zapamiętaj sobie tylko, 

że choćbyś mnie nie wiem jak dręczyła, to i tak należysz 
do mnie. Jesteś moją niewolnicą.

-   W   dzisiejszych   czasach   nie   wolno   mieć 

niewolników, panie Sinclair - pouczyła go Adena. - W 

dwudziestym   wieku   związki   kobiety   i   mężczyzny 
opierają się na partnerstwie.

-   Jeśli   tak   sobie   życzysz,   kochanie.   -   Znów   ją 

pocałował w nos. - Jestem wspaniałomyślny. Pozwalam ci 

wierzyć,   w   co   tylko   zechcesz.   Pod   warunkiem,   że   nie 
zapomnisz, jaka jest prawda.

- Mówisz o swojej prawdzie?
- Adeno, słodka wiedźmo, przestań sobie ze mnie 

żartować i popatrz na mnie - poprosił. - Dzisiaj oddałaś 
mi się cała. Byłaś mi przeznaczona i wreszcie należysz do 

mnie. Od tej chwili mam prawo dbać o ciebie i opiekować 
się tobą. Czy zrozumiałaś, o co mi chodzi?

- Prosisz, żebym się zgodziła na romans?
- Nasz romans już się zaczął. Ja chciałbym, żebyś 

zechciała należeć do mnie.

- To się nazywa wykorzystywanie sytuacji. - Adena 

nic miała ochoty na żadne poważne rozmowy.

- Wiem, ale ostrzegałem cię, że jestem człowiekiem 

praktycznym. Dla mnie to bardzo odpowiednia okazja.

- Z takim człowiekiem interesu jak ty trzeba bardzo 

uważać. Może powinnam najpierw przeczytać kontrakt - 
roześmiała się Adena. - Sam powiedziałeś, że nie potrafię 

się targować.

81

background image

-   Dzisiejszy   wieczór   w   pełni   potwierdził   moją 

opinię.

- A to dlaczego?

-   Widzisz,   kochanie,   dałaś   mi   dziś   wszystko,   co 

miałaś, i nawet nie sprawdziłaś, czy ja okażę ci równie 

wielką hojność - pouczył ją Holt.

- Nie miałam wyboru.

- Chyba nic mówisz tego poważnie?
- Nie.

-   To   dobrze,   bo   już   się   bałem.   -   Pocałował 

dziewczynę w ramię. - Teraz powiedz mi to, a potem 

przez całą noc pozwolę ci ze mnie żartować.

-  Co  mam  ci  powiedzieć?  - zapytała  z niewinną 

miną,   chociaż   dobrze   wiedziała,   o   co   Holtowi   chodzi. 
Wiedziała też, że powie mu to bez wahania. Kochanemu 

mężczyźnie niczego nie umiałaby odmówić.

- Chcę to usłyszeć, proszę...

-   Jestem   twoja,  kochanie.  Jeśli  koniecznie  musisz 

usłyszeć te słowa, to je wypowiem. Należę do ciebie. Ale 

pamiętaj, że takie więzy łączą obie strony.

- Niczego na świecie nie pragnę bardziej niż tego, 

żebyś bardzo, bardzo mocno się do mnie przywiązała. - 
Holt   uśmiechnął   się   i   znów   przytulił   do   siebie 

dziewczynę.

Rozstali   się   nad   ranem,   chociaż   Holt   bardzo 

narzekał, że w ogóle musi jechać do domu. Adena i Maks 
odprowadzili go do drzwi.

82

background image

- Zadzwonię do ciebie - obiecał Holt. - Zobaczę, czy 

uda  mi się wyrwać  na obiad. Za to kolację  na pewno 
zjemy   u   mnie.   Możesz   zabrać   ze   sobą   Maksa.   Nie 

będziesz musiała się spieszyć do domu.

No tak, pomyślała Adena. On chce, żebym zaczęła 

zostawać   u   niego   na   noc.   Jak   mnie   choć   raz   do   tego 
namówi,   to   wkrótce   po   tym   zupełnie   się   tam 

przeprowadzę.   On   też   chyba   o   tym   wie   i   dlatego 
proponuje mi takie rozwiązanie.

-   Tym   razem   ja   przyniosę   wino   -   powiedziała 

Adena.   Nic   miała   zamiaru   dzielić   się   z   kochankiem 

swoimi wątpliwościami.

Holt   pocałował   ją   i   zbiegł   po   schodach   do 

czekającego na niego ferrari.

- Mam nadzieję, że ty wiesz, co robię - powiedziała 

Adena do Maksa, zamknąwszy drzwi - bo ja wcale nie 
jestem tego pewna.

Wróciła   do   łóżka.   Tak   dobrze   było   jej   po   raz 

pierwszy   w   życiu.   Teraz   już   wiem,   myślała,   że   Holta 

Sinclaira   można   nauczyć   miłości.   Właściwie   nawet   nie 
trzeba   go   uczyć.   Wystarczy   trochę   treningu.   Życie 

przyzwyczaiło   go   do   traktowania   wszystkiego,   nawet 
uczuć, jak transakcji handlowych.

Jednak   dzisiejszy   wieczór   przekonał   mnie,   że 

potrafię   zmienić   to   jego   nastawienie.   Zresztą   i   tak   nie 

mam wyjścia. Przecież wpadłam po uszy.

Około   jedenastej   przyniesiono   ogromny   bukiet 

żółtych, cudownie pachnących róż. Adena wiedziała, że 

83

background image

tylko   Holt   mógł   przysłać   jej   taki   wspaniały   bukiet. 

Ustawiła go na małym stoliku obok kanapy i poszukała 
kartki. 

Znalazła, ale znalazła też małe pudełeczko, którego 

w   pierwszej   chwili   nie   zauważyła.   Zamarła.   Radość   z 

przepięknych kwiatów ulotniła się w jednej chwili.

Dlaczego   mi   to   zrobił?   myślała   zrozpaczona 

dziewczyna. I to po takiej nocy! Nie powinien mi płacić 
błyskotkami. Potraktował mnie jak panienkę która dobrze 

się   spisała   i   zasłużyła   sobie   na   nagrodę.   A   może   to 
pierścionek?  Adena  chwyciła  się tej  myśli jak  ostatniej 

deski ratunku. Może to pierścionek, który ma oznaczać 
coś   w   rodzaju   zaręczyn?   Tak,   taki   prezent   mogłabym 

przyjąć...

Niestety,   gołym   okiem   dało   się   zauważyć,   że 

pudełko jest duże i że w środku nie znajdzie pierścionka. 
Zresztą pierścionków zaręczynowych nie daje się przez 

posłańców.

Adena patrzyła na białe pudełko i dosłownie czuła, 

jak ulatują ciepłe wspomnienia poprzedniego wieczoru, 
jak   zamarzają   i   spadają   na   nią   lodowatym   deszczem. 

Drżącymi   z   emocji   palcami   otworzyła   pudełeczko. 
Wewnątrz   znalazła   złoty   naszyjnik.   Był   to   wyjątkowo 

piękny, delikatny klejnot z trzema diamentami na środku. 
Na srebrnej karcie wewnątrz pudełka Holt napisał:

„Dla tej, która teraz należy do mnie". 

Adena   zmięła   w   dłoni   nieszczęsną   kartkę   i 

odwróciła się do Maksa.

84

background image

-  Jak  on  mógł   mi   coś  takiego   zrobić?   -  zapytała 

zrozpaczona.   -   Potraktował   mnie   jak   kosztowną 
prostytutkę. Mojej miłości nie można kupić, Maks...

Pies  położył  łeb  na  kolanach  swojej   pani,  a  jego 

wielkie   oczy   wyrażały   współczucie.   Wczoraj   mógł   jej 

pomóc bez trudu. Z agresją obcych pies z łatwością sobie 
poradzi.   Ale   co  mógłby   zrobić  teraz?   Teraz  nawet   nie 

rozumiał, dlaczego jego pani jest smutna.

Na szczęście rozpacz Adeny nie trwała długo. W 

kilka   chwil   zmieniła   się   w   równie   jak   ból   wielką 
wściekłość. Trzymała pudełko z daleka od siebie, jakby w 

środku   zamiast   złotego   cacka   była   bomba   zegarowa. 
Wrzuciła do środka pomiętą kartkę od Holta i zatrzasnęła 

wieczko.

- Jak on śmiał! - powiedziała do zdezorientowanego 

psa. - Jak on śmiał! Niech sobie nie myśli, że puszczę mu 
to płazem!

Znalazła w książce telefonicznej numer firmy, która 

dostarczyła jej przeklęte pudełko i poleciła natychmiast 

przysłać do swego domu posłańca. Trzy razy wyrzucała 
kartkę, zanim wreszcie udało jej się zamknąć wściekłość i 

upokorzenie w jednym zgrabnym zdaniu. „Sądziłam, że 
stać   cię   na   mnie,   ale   ten   drobiazg   dowodzi,   że   się 

myliłam", napisała. Zapakowała pudełko, dołączyła liścik 
i oddała posłańcowi, który akurat się pojawił.

- Najwyższy czas - powiedziała Adena do Maksa - 

żebyśmy oboje wreszcie pojechali na wakacje. Nie martw 

się, Maks. Spodoba ci się na wsi.

85

background image

Pakowanie zajęło jej niecałe dwie  godziny. Maks 

niezawodnie wyczuł, co się święci, i cierpliwie warował 
obok   walizki   ,   patrząc,   jak   jego   pani   wydzwania   do 

różnych   ludzi.   W   sprawie   wakacji   Adena   także   miała 
pecha. W większości hotelików wymienionych w ulotce 

biura podroży nie było już wolnych miejsc. 

W   końcu   jednak   udało   jej   się   dodzwonić   do 

gospody, w której przed kilkoma godzinami ktoś odwołał 
rezerwację.  Na   dodatek  nie  mieli  nic   przeciwko  temu, 

żeby przywiozła ze sobą psa.

-   Załatwione   Maks   -   powiedziała   Adena.   - 

Jedziemy. Powiem tylko pani Harrison, że wyjeżdżamy 
na kilka dni i w drogę.

Podeszła do drzwi i w tej samej chwili rozległ się 

dzwonek domofonu. Zaciekawiony Maks nastawił uszy. 

Adena patrzyła to na drzwi, to na psa. Już wiedziała, 
kogo się spodziewać.

- Ależ ty masz tupet, Sinclair! - krzyknęła. patrząc 

w oczy gościowi. - Jak śmiesz tu przychodzić!

Holt trzymał w rękach nieszczęsne białe pudełko i 

w milczeniu przyglądał się bladej z gniewu dziewczynie. 

Dopiero   po   chwil,   zauważył   stojącą   przy   drzwiach 
walizkę.

- Wybierasz się dokądś? - zapytał, a ton jego głosu 

powiedział Adenie, jak bardzo Holt jest na nią zły.

- Owszem! Jedziemy  z Maksem na wieś. Należy 

nam się odrobina spokoju.

86

background image

- Chyba o czymś zapomniałaś. - Holt wszedł do 

mieszkania i zamknął za sobą drzwi.

- Nie martw się o... o tę błyskotkę, którą mi rano 

przysłałeś. To nie należy do mnie.

- Czyżby? A wydawało mi się, że będzie doskonale 

pasowała do kogoś, kto należy do mnie. Ale jeśli nie... 
Tam, skąd ją wziąłem, jest tego więcej.

- Więcej! Więcej! - wybuchnęła Adena. - Jak śmiesz 

mnie obrażać!

- Niewiele kobiet na świecie uznałoby ofiarowanie 

tego drobiazgu za zniewagę. Ale jeśli trzy diamenty to, 

twoim zdaniem, za mało, mogę wymienić ten naszyjnik 
na inny.

Adena nie potrafiła znaleźć odpowiedniego słowa i 

tylko dlatego z całej siły uderzyła Holta w twarz.

-   Nie   musisz   niczego   wymieniać!   -   krzyknęła.   - 

Któraś z twoich z kochanek na pewno z radością przyjmie 

ten prezent. Moja cena za wczorajsze usługi jest o całe 
niebo wyższa, Sinclair!

- Jaka?
- Szkoda gadać! - miotała się Adena. - I tak cię na to 

nie stać!
 

-   Pytałem:   jaka?   -   Holt   chwycił   dziewczynę   za 

ramiona.

-   Ty   głupcze!   -   W   turkusowych   oczach   Adeny 

zakręciły   się   łzy.   Nic   czuła   już   nic   poza   bezmiernym 
smutkiem   i   upokorzeniem.   -   Ty   kompletny   idioto! 

Niepotrzebnie   tracisz   pieniądze   na   złoto   i   diamenty! 

87

background image

Naprawdę   nie   rozumiesz?   Wszystko   to,   co   wczoraj 

dostałeś, dałam ci za darmo! Gratis! Bezpłatnie! Za nic! 
Ale ty koniecznie musiałeś mi za to zapłacić... zniewagą.

- Jaką zniewagą? O czym ty mówisz, dziewczyno?
-   Mówię   o   tym   cholernym   naszyjniku!   O   tym 

naszyjniku,   który   trzymasz   w   rękach!   O   tym,   który 
przysłałeś   mi   dziś   rano,   żebym   poczuła   się   jak 

prostytutka! Jak kosztowna utrzymanka!

- Zwariowałaś? - Holt stracił pewność siebie. - To 

był prezent...

-   Ależ   oczywiście!   I   zapewne   kupiłeś   go   u   tego 

samego jubilera, u którego zwykle kupujesz prezenty dla 
swoich kochanek! Tylko, że ja odmawiam przyjmowania 

prezentów za świadczone usługi! Zrozumiałeś Holt? Na 
świecie   jest   kilka   rzeczy,   których   nie   można   kupić   za 

pieniądze. Ja właśnie jestem jedną z nich!

- O mój Boże! - jęknął Holt. - Nie do wiary! Przestań 

wreszcie na mnie krzyczeć i posłuchaj.

- Nie chcę i nie muszę cię słuchać! Możesz sobie 

myśleć , co chcesz, a ja i tak nie jestem twoją własnością! I 
nie będę twoją własnością, choćbyś mi kupił wszystkie 

wysadzane diamentami złote naszyjniki świata!

Holt przygarnął dziewczynę do siebie, wcisnął jej 

twarz w połę swojej marynarki, dzięki czemu wreszcie 
zamilkła.

- Do jasnej cholery! Zrozum wreszcie, dziewczyno, 

że to był tylko prezent  i że nie miał nic wspólnego  z 

zapłatą za cokolwiek. Kupiłem ten naszyjnik, ponieważ 

88

background image

chciałem   ci   coś   dać.   To   był   najzwyklejszy   w   świecie 

prezent. Nic innego. Tylko podarunek. Nie ma takiego 
prawa,   które   zabraniałoby   mężczyźnie   dawać   kobiecie 

prezenty.   Oprócz   naszyjnika   mieli   ci   także   dostarczyć 
róże .. - Holt rozejrzał się po pokoju. Od razu zauważył 

stojący na stoliku bukiet. - Róż nie wyrzuciłaś. Dlaczego? 
Dlaczego przyjmujesz róże, a z powodu naszyjnika się 

obrażasz?

- Dlatego! - krzyknęła Adena w połę marynarki

- No to następnym razem przyślę ci tyle róż, że 

będzie można kupić za nie dwa naszyjniki - uśmiechnął 

się Holt. - Dostaniesz strasznie dużo kwiatów.

- Przestań się wygłupiać! - syknęła Adena.

-   To   ty   się   wygłupiasz.   Dzisiaj   rano   byłem   taki 

szczęśliwy. Czułem się jak zdobywca, jak bohater, jak pan 

wszelkiego stworzenia... Co w tym dziwnego, że chciałem 
dać   coś   kobiecie,   która   podarowała   mi   cały   świat?   To 

musiał   być   prezent.   Naprawdę   nie   potrafisz   tego 
zrozumieć? - Holt pogłaskał dziewczynę po głowie.

- Jeśli prezent pochodzi od ciebie, to bardzo trudno 

odróżnić prezent od zapłaty.

-   Tym   razem   naprawdę   przesadziłaś,   skarbie   - 

tłumaczył   jej   jak   dziecku.   -   Zupełnie   niczego   nie 

zrozumiałaś. Posłuchaj, kochanie. Dawanie ci pięknych 
rzeczy sprawia mi przyjemność. Nie traktuj, proszę, tych 

upominków   jak   zapłaty.   I   bardzo   cię   proszę   -   Holt 
uśmiechnął się do niej ciepło - żebyś nigdy więcej nie 

odsyłała mi prezentów, które ci daję. Dzisiaj przeżyłem 

89

background image

prawdziwy szok. Jeszcze do tej pory się nie pozbierałem. 

Bogu dzięki, że musiałem przejechać parę kilometrów, 
zanim   cię   zobaczyłem.   Miałem   trochę   czasu,   żeby 

ochłonąć.

- Bardzo cię proszę, Holt, nie dawaj mi żadnych 

naszyjników - powiedziała Adena. - Naprawdę nie chcę 
od ciebie ani złota, ani diamentów, ani żadnych innych 

kosztowności. Nie chcę i już!

-   Daj   spokój,   Adeno.   -   Holt   przyglądał   jej   się   z 

niedowierzaniem.   -   To   naturalne,   że   mężczyzna   daje 
prezenty kobiecie, którą... - przerwał na moment, jakby 

się zastanawiał, jakiego słowa powinien użyć. - Kobiecie, 
której   pragnie,   która   do   niego   należy.   Nie   możesz 

odmawiać mi tej przyjemności.

-   A   właśnie,   że   mogę.   Nie   ufam   ci,   Holt.   Nie 

potrafię uwierzyć w to, że dostrzegasz różnicę pomiędzy 
spłatą zobowiązania a wręczeniem podarunku. Dlatego 

proszę,   żebyś   nigdy   więcej   nie   dawał   mi   takich 
kosztownych prezentów.

-   Nie   bądź   śmieszna,   Adeno!   Nigdy   się   nie 

zgodzę...

Zadzwonił   telefon   i   nic   pozwolił   mu   dokończyć 

zdania.   Holt   niechętnie   wypuścił   Adenę   z   objęć. 

Dziewczyna porozmawiała z kimś przez chwilę, po czym 
odłożyła słuchawkę na widełki.

-   Moje   plany   wyjazdowe   będą   chyba   musiały 

poczekać - powiedziała. - Odpowiedziano na moją ofertę. 

90

background image

Dziś po południu mam przyjść na rozmowę w sprawie 

pracy.

- Co to za przedsiębiorstwo?  - zapytał  rzeczowo 

Holt. - To dobra firma - oświadczył, kiedy podała mu 
nazwę. - Powinnaś pójść na tę rozmowę.

- Chyba tak - zgodziła się Adena. 
Pewnie dlatego jest taki zadowolony, że jednak nie 

wyjadę,   pomyślała   ponuro.   Zamiast   awantury,   która 
jeszcze   przed   chwilą   wisiała   w   powietrzu,   w   pokoju 

panowała   teraz   nerwowa   atmosfera,   jaka   zwykle 
towarzyszy wszystkim rozmowom dotyczącym zmiany 

pracy.

- Wezmę Maksa na spacer, a ty spokojnie przygotuj 

się do wyjścia - zaproponował Holt.

- Przecież musisz wracać do biura - zaprotestowała 

Adena.

-   Najpierw   wyprowadzę   Maksa.   Niczym   się   nie 

przejmuj, skarbie. - Holt próbował dodać jej odwagi. - 
Powalisz ich na kolana. Chodź, Maks. Gdzie jest twoja 

smycz?

- Ej, Holt.

- Słucham? - Holt znalazł smycz i właśnie przypinał 

ją do psiej obroży.

-   Spacery   z   psem   w   mieście   obwarowane   są 

pewnymi przepisami...

-   Jakimi?   -   Holt   przyglądał   się   ze   zdziwieniem 

plastikowej łopatce i torbie, które wręczyła mu Adena

- Zgadnij.

91

background image

- Mam to...

- Dobrej zabawy!

92

background image

ROZDZIAŁ SIÓDMY

Adena   ubrała   się   w   zielony   kostium   z   lodenu, 

wyszczotkowała   włosy   i   już   była   gotowa   do   wyjścia. 

Maksa   i   Holta   wciąż   jeszcze   nie   było.   Gdzie   oni   się 
podziewają? myślała podenerwowana. Uśmiechnęła się, 

wyobraziwszy   sobie,   jak   Holt   dokładnie   sprząta   psie 
kupy. 

Nie mogła już dłużej czekać. Napisała na kartce, 

żeby Holt wziął sobie klucze od pani Harrison, wetknęła 

kartkę w drzwi i popędziła na przystanek autobusowy.

Holt   miał   rację,   pomyślała,   jadąc   autobusem   do 

centrum miasta. Ta firma naprawdę jest warta zachodu. 
Mogłabym mówić o szczęściu, gdyby udało mi się dostać 

tę pracę za pierwszym podejściem.

Wysiadła przy Pine Street, obok budynku giełdy 

Pacific Coast. Przez całą drogę nie mogła myśleć o niczym 
innym, tylko o Holcie. Obawiała się, że nie potrafi się 

skupić podczas rozmowy i z pracy będą nici. 

Na   szczęście,   kiedy   tylko   znalazła   się   wewnątrz 

budynku,   zawodowa   solidność   wzięła   górę   nad 
wrodzonym sentymentalizmem. Adena pozbierała się i 

już   spokojna,   pewna   siebie   weszła   do   działu 
personalnego.

93

background image

Po   kilku   pierwszych   minutach   rozmowy 

dziewczyna zorientowała się, że proponowana jej posada 
byłaby   tym,   o   czym   od   dawna   marzyła.   Ona   idealnie 

nadawała się do tej pracy, a praca - dla niej. Na dodatek 
pracownik,   z   którym   rozmawiała,   sprawiał   takie 

wrażenie,   jakby   jemu   także   zależało   na   zatrudnieniu 
Adeny. Dziewczyna była w siódmym niebie. Zapomniała 

nawet o nieprzyjemnym przedpołudniu.

- Pójdziemy teraz na górę, panno West - powiedział 

kadrowiec.   -   Przedstawię   panią   panu   Olsonowi.   Jest 
szefem działu rozliczeń i to on będzie pani przełożonym, 

jeśli zdecydujemy się panią u nas zatrudnić.

- Ach, panna West! - powitał ją Harvey Olson z taką 

życzliwością, jakby wszyscy od dawna jej tu oczekiwali. - 
Dzisiaj   rano   trafiła   na   moje   biurko   pani   oferta.   Z 

dokumentów wynika, że byłaby pani idealną kandydatką 
na wakującą posadę.

- Porozmawiaj sobie z panną West, a potem przyślij 

ją do mnie - poinformował Olsona kadrowiec i wyszedł.

-   Spodziewam   się,   że   chciałaby   mi   pani   zadać 

mnóstwo pytań - zaczął Olson, uśmiechając się jowialnie. 

- Proszę się nie krępować.

Adena   rzeczywiście   miała   wiele   pytań.   Musiała 

tylko   uważać,   żeby   przypadkiem   nie   palnąć   jakiegoś 
głupstwa. Bardzo zależało jej na tym, żeby Olson uznał ją 

za   inteligentną   i   pełną   zapału   idealną   kandydatkę   do 
pracy. 

94

background image

Takie   spotkania   zawsze   bardzo   Adenę   męczyły, 

chociaż   w   tym   konkretnym   przypadku   naprawdę   nie 
mogła narzekać. Bardzo szybko okazało się, że posada po 

prostu na nią czeka.

- Moim zdaniem pani doskonale nadaje się do tej 

pracy - powiedział uśmiechnięty Olson.

-   Mnie   z   kolei   bardzo   odpowiada   zakres 

obowiązków  związany  z  tym   stanowiskiem   -  odrzekła 
szczerze Adena. - Pańska firma ma wspaniały program 

rozwoju,   a   księgowość   wewnętrzna   zawsze   ranie 
interesowała. Bardzo bym chciała spróbować swoich sił w 

tej właśnie dziedzinie.

-   Znakomicie,   znakomicie.   Wobec   tego   chyba 

doszliśmy   do   porozumienia.   Zaraz   zadzwonię   do 
Thorntona.   To   ten   człowiek,   który   panią   tu 

przyprowadził - wyjaśnił Olson konspiracyjnym szeptem. 
-   Tylko   kadry   mają   prawo   składania   kandydatowi 

oficjalnej   oferty.   Chyba   pani   rozumie...   Nie   chciałbym 
wkraczać   w   niczyje   kompetencje,   ale,   między   nami 

mówiąc...

- Zapewne zechcą dopełnić jakichś formalności. - 

Adena uśmiechnęła się. - Muszą pewnie sprawdzić moje 
referencje.

-   To   chyba   nie   będzie   konieczne   -   oświadczył 

Olson.   -   Dostaliśmy   już   referencje   od   niezwykle 

szanowanej osoby.

- Przepraszam, ale nie rozumiem...

95

background image

- Nie ma się czego wstydzić - roześmiał się Olson. - 

Może pani być dumna z tego, że ktoś taki jak Holt Sinclair 
osobiście rekomenduje panią do pracy u nas. Pan Sinclair 

nigdy   by   czegoś   takiego   nic   zrobił,   gdyby   nic   był 
absolutnie pewien, że jest pani odpowiednią osobą na to 

stanowisko.   Nasz   szef   bardzo   sobie   ceni   opinię   pana 
Sinclaira.

-   Czy   to   znaczy,   że   Holt   Sinclair   prosił,   żeby 

przyjęto mnie do pracy? - zapytała Adena. Przed chwilą 

szczęśliwa,   teraz   czuła,   że   pogrąża   się   w   otchłań 
rozpaczy.

-   Ależ   skąd!   On   tylko   zadzwonił   do   naszego 

prezesa,   któremu   ja   podlegam,   bo   dowiedział   się,   że 

szukamy   pracownika.   Powiedział,   że   zna   kogoś,   kto 
doskonale   nadawałby   się   do   tej   pracy.   Niebawem 

nadeszła do nas pani oferta i w ten sposób doszło do 
dzisiejszego spotkania.

- Rozumiem. Nie miałam pojęcia...- Dopiero teraz 

Adena przypomniała sobie, że powiedziała Holtowi, do 

jakich firm wysłała oferty. 

Zrozumiała także, skąd to zadowolenie na twarzy 

Holta,   kiedy   powiedziała   mu   rano,   dokąd   idzie   na 
rozmowę. Przyszła jej do głowy straszna myśl, że Holt po 

raz kolejny spróbował ją kupić. Tym razem „prezentem" 
miała być atrakcyjna praca.

Jak   on   śmiał?   pomyślała   i   natychmiast   powrócił 

poranny   gniew.   Co   trzeba   zrobić,   żeby   dać   nauczkę 

mężczyźnie,   przyzwyczajonemu   kupować   wszystkich   i 

96

background image

wszystko, na co tylko przyjdzie mu ochota? Czy w ogóle 

da się wbić w ten ograniczony mózg, że mnie nie można 
kupić ani za złoto, ani za dobrą pracę? Cholerny facet! 

A swoją drogą, ciekawe, jak by się poczuł, gdybym 

ja też mu zapłaciła. Już wiem! Odwrócimy role! Będzie 

wściekły! Wpadnie w ślepą furię! Może wreszcie coś do 
niego dotrze.

Resztę   formalności,   związanych   z   przyjęciem   do 

pracy, Adena wypełniła bez poprzedniego entuzjazmu. 

Na szczęście nikt nie zauważył zmiany w jej zachowaniu. 
Dostała oficjalną propozycję pracy i obiecała, że w ciągu 

tygodnia da wiążącą odpowiedź.

Wyszła   na   ulicę   zdecydowana.   Postanowiła   dać 

solidną nauczkę Holtowi. Natychmiast skierowała się do 
ekskluzywnego sklepu jubilerskiego przy Union Square. 

Wiedziała,   że   musi   wydać   majątek,   żeby   jej   plan 
naprawdę się powiódł. Zresztą i tak będzie to wydatek na 

niby, bo Holt się wścieknie i nawet nie weźmie do ręki 
"prezentu". 

Adena z ogromną satysfakcją wyobraziła sobie, jak 

Holt krzyczy na nią, jak żąda, żeby natychmiast zabrała 

ten przeklęty "upominek". Teraz wiedziała na pewno, że 
to najlepszy i może jedyny sposób pokazania mu, jak ona 

czuła się dziś rano. Jeśli choć na chwilę znajdzie się w 
mojej skórze, myślała zadowolona

z siebie, może wreszcie przestanie mnie obrażać wciąż 
nowymi podarunkami.

97

background image

Ledwo rozejrzała się w gablotach, kiedy wpadł jej 

w oko zegarek. Adena uznała, że znalazła odpowiednią 
broń do walki z Holtem. Długo oglądała wybrany przez 

siebie,   ręcznie   zrobiony   z   osiemnastokaratowego   złota 
szwajcarski   zegarek.   Kwarcowy   napęd   umieszczono   w 

cieniutkiej kopercie tak idealnie, że prawie przekraczało 
to   ludzką   wyobraźnię.   Jednym   słowem:   sama 

doskonałość.

Adena bez wahania wypisała czek, opiewający na 

całą sumę, jaką aktualnie miała na koncie. Na szczęście, 
pomyślała, nie zdążą tego  czeku zrealizować. A  swoją 

drogą, bardzo bym chciała dać mu takie cudo naprawdę. 
Niestety, pewnie nigdy w życiu nie będzie mnie na to 

stać. Podała czek sprzedawcy i powiedziała, dokąd ma 
wysłać zegarek.

Holt   powinien   dostać   prezent   w   biurze   i   to   jak 

najszybciej.   Adena   szybko   skalkulowała,   że   Sinclair 

odeśle zegarek następnego dnia rano i wobec tego nie 
dojdzie do realizacji horrendalnie wysokiego czeku, który 

dziewczyna przed chwilą podpisała. Jutro sobota, a więc 
cała intryga finansowa znajdzie szczęśliwe zakończenie w 

poniedziałek rano.

Dopiero   w   autobusie   Adena   trochę   ochłonęła. 

Zrobiło jej się nieprzyjemnie, kiedy wyobraziła sobie, jak 
Holt się na nią rozzłości. No cóż, gra jest warta świeczki, 

pocieszyła się szybko. Najważniejsze, żeby wyciągnął z 
tej lekcji właściwe wnioski. 

98

background image

Chciałabym, żeby zrozumiał, jak nieprzyjemnie się 

człowiek   czuje,   kiedy   ktoś   próbuje   go   kupić.   Może 
pojmie, że za przysługę płaci się tylko utrzymankom lub 

żigolakom.   Liścik,   który   dołączyłam   do   zegarka, 
powinien   mu ułatwić  zrozumienie  lekcji.   Zaraz,   jak   to 

było? Aha: „Dla Holta z podziękowaniem za pomoc w 
znalezieniu pracy i za wspaniałe chwile przy kominku".

Dobrze to wymyśliłam! Każdy by się obraził za coś 

takiego. Szkoda, że nie wysłałam mu do tego kwiatów. 

Rozpromieniona i zadowolona z siebie weszła do domu. 
Dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego że Maks nie 

przybiegł jej powitać. Niemożliwe, żeby do tej pory nie 
wrócili   ze   spaceru,   pomyślała   przestraszona.   W 

porządku.   Wrócili   i   znów   wyszli,   odetchnęła 
zauważywszy   kartkę   papieru   leżącą   obok   wazonu   z 

różami.

„Maks ma się dobrze - pisał Holt. - Zabrałem go do 

Sausalito, gdzie obaj niecierpliwie oczekujemy Twojego 
przyjazdu. Mam nadzieję, że nie zapomniałaś o kolacji, na 

którą oboje z Maksem zostaliście zaproszeni. Po kolacji 
musimy się jeszcze pokazać na przyjęciu, więc bądź tak 

miła i włóż na siebie coś odpowiedniego.  Przyjadę  po 
Ciebie prosto z pracy. Około piątej.

P.S.   Gdybyś   sama   na   to   nie   wpadła,   pragnę   cię 

poinformować, że zatrzymałem Maksa w roli gwaranta 

Twojego dobrego zachowania.

P.S. Wydaje mi się, że zakochał się w pudlicy z 

sąsiedztwa. Przypomnij mi, żebym ci o tym opowiedział.

99

background image

Twój Holt"

Adena zmięła kartkę. Była wściekła, przestraszona 

i...   chciało   jej   się   śmiać.   Ten   głupek   porwał   Maksa, 

pomyślała.   Pewnie   uważa,   że   to   bardzo   sprytne. 
Zobaczymy, kto się będzie śmiał ostatni. Zaraz powinni 

mu dostarczyć zegarek.

Resztę   popołudnia   Adena   spędziła   w   gotowości 

bojowej.   Dosłownie   podskakiwała   jak   oparzona   za 
każdym   razem,   kiedy   zadzwonił   telefon.   Holt   się   nie 

odezwał. Zaczęła już nawet podejrzewać, że posłaniec od 
jubilera nie zdążył do biura. Wreszcie doszła do wniosku, 

że  Holt nie  zadzwoni, a cała scena odbędzie  się tutaj, 
kiedy po nią przyjedzie. 

Muszę   się   przygotować,   myślała.   Trzeba   będzie 

udawać,   że   nie   stało   się   nic   nadzwyczajnego,   że 

obdarowywanie   mężczyzny   kosztownym   zegarkiem   w 
zamian za jego usługi jest wrodzoną potrzebą wszystkich 

kobiet świata.

Zrobiło   się   późno   i   Adena   zajęła   się 

przygotowaniami   do   wieczornego   wyjścia.   Wybrała 
powiewną   suknię   z   zielonego   jedwabiu,   na   którym 

ręcznie wymalowano złote liście. Do tego złote pantofle i 
złoty naszyjnik ze smoczymi skrzydłami.

Gotowa do wyjścia Adena nie miała już nic więcej 

do roboty, więc nerwowo przemierzała tam i z powrotem 

swój biało-zielony pokój. Zaczęła nawet wątpić, czy Holt 
w ogóle się pojawi. Nie mogła zrozumieć, dlaczego nie 

przyjechał   do   niej   zaraz   po   otrzymaniu   zegarka. 

100

background image

Powinien   był   chociaż   zadzwonić   i   zrobić   jej   awanturę 

przez telefon.

Jedynym rozsądnym wytłumaczeniem tej sytuacji 

było to, że Holt do tej pory nie dostał zegarka czyli że 
dzisiejszy   wieczór   przebiegnie   mniej   więcej   spokojnie. 

Odetchnęła z ulgą. 

Właśnie   wtedy   Holt   zadzwonił   do   drzwi. 

Otworzyła   mu   i   w   tej   samej   chwili   zrozumiała,   że 
przesyłkę   dostarczono   adresatowi   zgodnie   z   planem. 

Holt stał oparty o futrynę, dzięki czemu od razu dało się 
zauważyć na jego przegubie elegancki złoty zegarek.

Adena nie wierzyła własnym oczom.
-   Jest   piękny   -   zachwycał   się   Holt.   -   To 

najpiękniejszy prezent, jaki w życiu dostałem. Wyobraź 
sobie, że to w ogóle jeden z nielicznych prezentów, jakie 

kiedykolwiek   mi   ofiarowano.   Zwykle   ja   obdarowuję 
ludzi. Mnie dają podarunki bardzo rzadko.

- Podoba ci się? - Adena z trudem oderwała wzrok 

od zegarka.

- Mam tylko jedno zastrzeżenie. - Holt wszedł do 

mieszkania.   -   Szkoda,   że   nie   kazałaś   na   nim 

wygrawerować jakiegoś napisu. Musimy to naprawić. - 
Ujął twarz dziewczyny w dłonie i pocałował ją w usta.

-   Holt...   -   próbowała   coś   powiedzieć,   ale   nie 

dopuścił jej do głosu.

- Dziękuję ci kochanie. Będę go bardzo szanował.
-   Holt...   -   Adena   wciąż   jeszcze   chciała   mu   coś 

tłumaczyć. - Ja go kupiłam, bo...

101

background image

- Wiem, skarbie. Dostałem także liścik. Pewnie nie 

powinienem   przyjmować   od   ciebie   tak   kosztownego 
prezentu, ale jak mógłbym zrobić ci coś takiego, skoro 

mnie   samemu   tyle   radości   sprawiło   wybieranie 
naszyjnika. Żadna kobieta nie dałaby takiego  prezentu 

mężczyźnie, na którym jej nic zależy. Wydałaś majątek na 
ten drobiazg!

- Mówiąc szczerze... - Adena miała nadzieję, że tym 

razem wreszcie uda jej się wyjaśnić sytuację.

- Ale skoro dostałaś nową pracę, mam nadzieję, że 

cię   to   nie   zrujnuje.   Jestem   zbyt   zachwycony   tym 

wspaniałym   prezentem,   żeby   ci   tłumaczyć,   że   nie 
powinnaś wydawać na mnie tyle pieniędzy.

Adenie zakręciło się w głowie. Wykosztowała się 

na   „lekcję",   a   tymczasem   Holt   zupełnie   opacznie   ją 

zrozumiał. Uznał, że dostał zegarek dlatego, że Adenie na 
nim zależy.

-   Cieszę   się,   że   zrozumiałaś   moje   postępowanie. 

Teraz   już  wiesz,  że   mój   prezent   dla  ciebie  w  żadnym 

sensie nie był zniewagą - ciągnął Holt, uszczęśliwiony jak 
małe dziecko.

- No wiesz, ja...
-   Porozmawiamy   sobie   o   tym   jeszcze   podczas 

kolacji.  Niestety,   tylko  Maks  zje  sobie   dzisiaj  domowe 
jedzonko mojej gospodyni. Przez to wieczorne przyjęcie 

musimy zjeść kolację na mieście. Chodź, kochanie. Bardzo 
jestem ciekaw, jak ci poszło w nowej firmie. Z liściku, 

102

background image

który dołączyłaś do zegarka, domyśliłem się, że zostałaś 

przyjęta.
 

Zagadał   ją   całkowicie.   Adena   zrezygnowała   z 

prostowania   interpretacji,   jaką   Holt   zastosował   do 
otrzymanego   prezentu.   Pozwoliła   się   wsadzić   do 

srebrzystego ferrari i zawieźć na kolację do eleganckiej 
restauracji w centrum miasta.

-   Holt   -   odezwała   się,   kiedy   już   siedzieli   przy 

zacisznym   stoliku,   nakrytym   dla   dwóch   osób. 

Postanowiła   wyjaśnić   przynajmniej   niektóre   sprawy.   - 
Nie   powinieneś   był   prosić   swojego   przyjaciela,   żeby 

przyjął mnie do pracy...

- Bzdura. Kiedy mi powiedziałaś, że wysłałaś im 

swoją   ofertę,   zadzwoniłem,   żeby   sprawdzić,   jakie 
warunki   proponują.   Pogadałem   sobie   chwilę   z   Calem 

Mastersem. Powiedziałem mu tylko, że znam kogoś, kto 
doskonale   nadawałby   się   do   tej   pracy.   Nic   więcej   nie 

zrobiłem.

- Czy ty nic rozumiesz, że nie należało...

-   Przecież   i   tak   wysłałaś   im   swoją   ofertę   - 

stwierdził.   -   Ja   tylko   troszkę   przyspieszyłem   bieg 

wypadków. Dajmy temu wreszcie spokój. Najważniejsze, 
że znalazłaś pracę. Teraz mi powiedz, kiedy postanowiłaś 

kupić mi ten zegarek?

Holt był szczęśliwy jak dziecko. Dopiero teraz na 

dobre   dotarło   do   Adeny,   że   robienie   prezentów 
mężczyźnie, który nie dostał ich w życiu wiele, nie było 

najlepszym   sposobem   udzielenia   lekcji   dobrych 

103

background image

obyczajów. Holt był tak zafascynowany samym faktem 

otrzymania   upominku,   że   w   ogóle   nie   pojął   jego 
znaczenia.

- Pomysł przyszedł mi do głowy od razu, kiedy 

tylko  zorientowałam   się,  że   maczałeś  palce  w   sprawie 

mojego zatrudnienia - wyjaśniła spokojnie.

- To miłe, że poczułaś się zobowiązana wyrazić mi 

wdzięczność, ale, mówiąc szczerze, najbardziej spodobała 
mi się ta część twojego listu, w której sugerujesz, że to, co 

przydarzyło nam się wczoraj przy kominku, miało dla 
ciebie szczególne znaczenie. - Pochylił się nad stolikiem. - 

Bo   dla   mnie   także   wczorajszy   wieczór   bardzo   wiele 
znaczył.   Wybierając  ten   zegarek   czułaś  się  pewnie  tak 

samo jak ja, kiedy kupowałem ci naszyjnik.

O mój Boże! pomyślała Adena. I co ja mam teraz 

zrobić? Jak mam mu powiedzieć, że źle mnie zrozumiał? 
Mam mu oświadczyć, że powinien zwrócić ten zegarek, 

bo   w   przeciwnym   razie   doprowadzi   mnie   do   ruiny? 
Chyba   będę   musiała   sprzedać   akcje!   Albo   przyjąć   tę 

pracę, którą Holt mi załatwił! A wszystko przez to, że nie 
mogę   się   zdobyć   na   odwagę,   żeby   powiedzieć   mu 

prawdę!

Jedli   kolację,   rozmawiali   i   z   każdą   chwilą 

powiedzenie   Holtowi   prawdy   o   złotym   zegarku 
wydawało   się   Adenie   coraz   mniej   możliwe.   Prezent 

sprawił mu ogromną radość. Holt zaczął się już nawet 
zastanawiać nad tym, jaki napis każe wygrawerować na 

104

background image

kopercie. Adena musiała przyznać się sama przed sobą, 

że wpadła we własne sidła. 

Należy   to   wreszcie   przyjąć   do   wiadomości   i   nie 

wpadać   w   panikę,   pomyślała.   Zegarek   rzeczywiście 
kosztował mnie majątek, ale przecież nie zbankrutuję. W 

końcu   mam   trochę   oszczędności.   Wystarczy   na 
zapłacenie czynszu i na życie przez miesiąc. Z głodu w 

każdym razie nie umrę. A skoro już mowa o pokazowych 
lekcjach,   to   muszę   sobie   zapamiętać,   żeby   nigdy   nie 

dawać nikomu prezentów, na które mnie nie stać.

Nie miała serca pozbawiać Holta tak wielkiej, bez 

skrępowania   manifestowanej   radości.   Nie   potrafiła   się 
przyznać do tego, że kupiła zegarek po to, żeby dać mu 

nauczkę, a nie po to, żeby sprawić radość. Kochała go. 
Coraz bardziej.

Pogodziwszy się z losem, Adena pozwoliła sobie na 

jeszcze jeden kieliszek wspaniałego wina, które podano 

do   kolacji.   Wino   pochodziło   z   Kalifornii,   z   krainy,   w 
której panowała kiedyś gorączka złota, z krainy, do której 

Adena miała pojechać na krótki wypoczynek.

- A niech to diabli! - zaklęła.

- Co się stało, skarbie? - zaniepokoił się Holt.
-   Nie   odwołałam   rezerwacji!   Ta   praca   i...   ten 

zegarek tak mnie pochłonęły, że zapomniałam zadzwonić 
do gospody i odwołać swój przyjazd!

- O to nie musisz się martwić. Zauważyłem kartkę z 

numerem   obok   telefonu   i   zadzwoniłem   tam,   zanim 

wyjechaliśmy z Maksem do Sausalito.

105

background image

- Dziękuję - odrzekła lodowatym tonem. - A skoro 

już poruszyłeś temat mojego psa...

- A, właśnie! Miałem ci opowiedzieć o tej pudlicy. 

Biedny Maks! Mogę sobie wyobrazić, jak on się czuje.

-   Może   zamówić   dla   niej   jakąś   soczystą   kość   - 

zaproponowała Adena, ale Holt nawet nie zauważył, że 
powiedziała to z ironią.

- Muszę mu to podpowiedzieć. To co, możemy już 

iść?   -   zapytał.   -   Chciałbym   jak   najszybciej   wrócić   do 

domu. Dopiero potem zacznie się prawdziwie przyjemny 
wieczór.

Przez całą drogę Adena zastanawiała się, jak ma 

powiedzieć   Holtowi,   że   nie   spędzi   z   nim   nocy   w 

Sausalito. Dojechali do luksusowego hotelu Nob Hill's, a 
ona   niczego   nie   wymyśliła.   Uznała   więc,   że   po   tak 

męczącym dniu należy jej się odrobina przyjemności. Bez 
namysłu wzięła kieliszek szampana, który jej podano.

-   Kochanie,   chciałbym   ci   przedstawić   Johna 

Rawlinsa   -   powiedział   Holt   na   widok   eleganckiego 

starszego   pana,   przeciskającego   się   przez   tłum   w   ich 
kierunku. - John jest klientem Sim Tech.

Adena uśmiechnęła się do siwego pana Rawlinsa, a 

potem już musiała się uśmiechać do wielu innych kobiet i 

mężczyzn,   którzy   podchodzili  do  niej   i  do  Holta.  Piła 
trzecią   lampkę   szampana   i   myślała,   że   zadziwiająco 

dobrze   czuje   się   wśród   tych   obcych   ludzi,   kiedy   na 
horyzoncie pojawiła się szałowa blondynka, odziana w 

suknię ze srebrnej lamy.

106

background image

- Holt, kochanie! - zawołała radośnie. - Jak to miło 

znów cię zobaczyć! Miałam nadzieję, że uda ci się wpaść 
tutaj... Przedstaw mi, proszę, swoją przyjaciółkę.

- Adena West - Holt dokonał prezentacji. - A to 

Charlotta Michaels. Prowadzi firmę, która współpracuje z 

Sin Tech.

Adena   miała   już   na   końcu   języka   jakąś   złośliwą 

uwagę,   ale   jakimś   cudem   powstrzymała   się   przed   jej 
wygłoszeniem.

-   Witam   panią   -   zwróciła   się   do   Charlotty   z 

lodowatą uprzejmością. - Czym zajmuje się pani firma?

-   Sprzedaję   surowce,   których   Holt   używa   do 

produkcji   swoich   wyrobów   -   poinformowała   piękna 

Charlotta. - Jakie to wspaniałe, Holt! - zawołała na widok 
złotego zegarka. - Sama też takie oglądałam. To chyba 

nowy model. Robią także śliczne damskie zegarki.

- Doskonała technologia - zgodził się mężczyzna, z 

którym Holt rozmawiał przed pojawieniem się Charlotty. 
- To niesłychane, co Szwajcarzy potrafią zrobić z ciekłymi 

kryształami.

- Ten zegarek jest prezentem od Adeny - pochwalił 

się   Holt.   Odsunął   mankiet,   żeby   umożliwić 
zainteresowanym podziwianie dzieła zegarmistrzowskiej 

sztuki. - Prawda, że jest piękny?

-   Twoja   przyjaciółka   ci   go   dała?   -   zapytała   z 

niedowierzaniem   Charlotta,   patrząc   podejrzliwie   na 
Adenę.

107

background image

- Czym sobie zasłużyłeś na taki prezent? - zapytał 

John Rawlins.

Adena nie mogła sobie wybaczyć tego, co zrobiła. 

Można to było oczywiście zwalić na karb koszmarnego 
dnia, jaki miała za sobą. Albo na to, że wypiła za dużo 

szampana...   Można   było   wymyślić   dwa   tysiące   innych 
wyjaśnień   jej   postępku,   ale   żadne   z   nich   nie 

usprawiedliwiało   odpowiedzi   na   niewinne   pytanie 
Rawlinsa.

-   To   prezent   zaręczynowy   -   oświadczyła   Adena 

wszystkim, którzy chcieli się dowiedzieć, z jakiej to okazji 

dziewczyna daje mężczyźnie taki niezwykły podarunek.

ROZDZIAŁ ÓSMY

W samochodzie panowała grobowa  cisza. Adena 

siedziała obok Holta i myślała o losie, o przeznaczeniu i o 
tym,   jak   niektórzy   ludzie   potrafią   się   publicznie 

ośmieszyć.   Otulająca   miasto   mgła   potęgowała   jeszcze 
wrażenie   dziewczyny,   że   oto   wbrew   swojej   woli   i   z 

własnej winy znalazła się w pułapce.

- Holt - wydusiła Adena przez ściśnięte gardło.

-  Słucham cię -  powiedział  grzecznie, ale oschle, 

jakby   dawał   do   zrozumienia,   że   te   dwa   słowa   są 

wyrazem jego niesłychanej łaskawości.

-   Przepraszam   cię.   Zupełnie   nie   wiem,   co   mnie 

napadło. Miałam dziś ciężki dzień i chyba trochę za dużo 
wypiłam... Na chwilę straciłam panowanie nad sytuacją. 

108

background image

Ja... Ja naprawdę nie wiem, co mnie podkusiło, żeby to 

powiedzieć...

- Czyżby? - Holt wpatrywał się w jezdnię, jakby na 

całym świecie nie istniało nic ważniejszego niż uważne 
prowadzenie samochodu.

- Przecież cię przeprosiłam - rozzłościła się Adena. - 

Zresztą to nie była wyłącznie moja wina!

- A czyja?
- Mogłeś się po prostu roześmiać i wtedy cała ta 

afera rozeszłaby się po kościach. Wszyscy uznaliby moje 
oświadczenie   za   żart.   Po   co   im   powiedziałeś,   że   to 

prawda?

-   Wydawało   mi  się,  że  to  było   jedyne   wyjście   z 

sytuacji.

- O mój Boże! - Adena zupełnie się załamała.

Z   najdrobniejszymi   szczegółami   pamiętała 

wszystko, co stało się zaraz po tym, jak Holt wybrał to 

„jedyne   wyjście   z   sytuacji".   Wszyscy   jej   gratulowali, 
uśmiechali się, pytali, kiedy odbędzie się ślub... Do końca 

życia zapamięta to koszmarne przyjęcie.

- Czyżbyś chciała mi powiedzieć - Holt uśmiechnął 

się lekko, ale ani na chwilę nie spojrzał na dziewczynę - 
że   dałaś   mi   ten   zegarek,   bo   miałaś   taki   kaprys?   Bez 

żadnego istotnego powodu?

-   Oczywiście,   że   miałam   powód!   -   Adena 

postanowiła,   że   tym   razem   wreszcie   powie   prawdę   i 
wyjaśni   nieporozumienie   związane   z   kosztownym 

prezentem.

109

background image

-   Taki   sam,   jak   miałem   wręczając   naszyjnik   - 

mruknął   Holt,   zanim   dziewczyna   zdołała   zrealizować 
swoje postanowienie.

- Tylko mi nie wmawiaj, że ten naszyjnik miał być 

prezentem zaręczynowym. - Adena zaczęła podejrzewać 

intrygę. - Sam wiesz najlepiej, że kiedy go kupowałeś, 
nawet nic pomyślałeś o żadnych zaręczynach.

- Nie pomyślałem - zgodził się Holt. - Ale wtedy nic 

wiedziałem, jak bardzo ci na mnie zależy.

- Mnie? Zależy?
- Nie krępuj się, skarbie. Śmiało możesz się do tego 

przyznać. Zresztą już się przyznałaś znacząco spojrzał na 
lśniący   w   mroku   zegarek.   -   Skoro   wiem,   co   do   mnie 

czujesz, możemy się pobrać.

-   Możemy   się   pobrać?   Oszalałeś?   Taką   decyzję 

podejmuje się tylko wtedy, kiedy... kiedy ludzie bardzo 
się kochają i...

-  Jeśli  się nie  pobierzemy,  to i  tak  zamieszkamy 

razem. Oboje dobrze o tym wiemy. Ja pragnę ciebie, a ty 

mnie i...

- Wyciągasz błędne wnioski!

-   Czy   to   ma   znaczyć,   że   podarowałaś   mi   ten 

zegarek, bo miałaś taki chwilowy kaprys? - Holt wreszcie 

na nią spojrzał.

Pułapka   się   zatrzasnęła,   pomyślała   Adena.   Nie 

potrafię   zdobyć   się   na   szczerość.   Nie   powiem   mu, 
dlaczego naprawdę dostał ode mnie ten zegarek. Kocham 

go   i   nic   odbiorę   mu   radości,   jaką   mu   niechcący 

110

background image

sprawiłam. Ile razy w życiu dostał prezent? Przecież jest 

sierotą! Sara musiał sobie radzić ze światem, w którym 
wszystko ma swoją cenę. Temu człowiekowi pewnie nikt 

nigdy niczego nie dał.

-   Oczywiście,   że   nie   -   Adena   ostatecznie   się 

poddała. - Chciałam ci dać ten zegarek i cieszę się, że ci 
się spodobał.

- Będę go strzegł jak skarbu - obiecał Holt.
-   Ale   nie   chciałabym,   żebyś   czuł   się   do 

czegokolwiek zobowiązany. Wcale nie miałam zamiaru 
nakłaniać cię do małżeństwa.

- Przecież wiem. Teraz jednak, kiedy już zaczęliśmy 

o   tym   mówić,   nie   widzę   żadnych   przeciwwskazań. 

Naprawdę uważam, że powinniśmy się pobrać. Bardzo 
cię pragnę, Adeno - dodał zmysłowym szeptem. - Tak czy 

inaczej, chciałbym mieć cię przy sobie. Najrozsądniejszym 
wyjściem z tej sytuacji jest małżeństwo.

- Ale...
- Nie martw się, kochanie. Ja się tym zajmę.

Adenie kręciło się w głowie od nadmiaru szampana 

i nie potrafiła znaleźć słów, które przekonałyby Holta, że 

nie  ma  racji.  Zresztą  w   końcu  ona  także   go  kochała  i 
udawanie,   że   nie   ma   ochoty   na   małżeństwo,   byłoby 

oszukiwaniem samej siebie. 

A   jednak,   myślała,   co   to   będzie   za   związek? 

Przecież ten człowiek nic nie wie o miłości. On uważa, że 
miłość   można   kupić   i   otwarcie   mówi,   że   tylko   mnie 

pragnie.   Pragnie,   a   nie   kocha.   Na   pewno   nawet   nie 

111

background image

pomyślałby   o   małżeństwie,   gdybym   nie   popełniła   tej 

koszmarnej gafy.

Adena  dopiero  teraz  zrozumiała, o co naprawdę 

chodzi.   Pojęła,   że   Holt   taktownie   zgodził   się   zapłacić 
cenę, jakiej zażądała za oddanie mu siebie. Tylko takie 

wyjaśnienie   miało   sens.   Holt   jej   pragnął,   a   ponieważ 
przywykł   płacić   za   spełnianie   swoich   pragnień,   chciał 

zapłacić także za spełnienie tego. 

Nie   przyjęłam   naszyjnika,   myślała   przerażona,   a 

potem   dość   obcesowo   dałam   mu   do   zrozumienia,   że 
chętnie   przyjęłabym   obrączkę.   Każdy   w   tej   sytuacji 

uznałby,   że   takie   są   moje   warunki!   Adena   tak   się 
zamyśliła, że dopiero na moście Golden Gate zdała sobie 

sprawę z tego, gdzie się znajduje.

- Dokąd jedziemy? - zawołała.

- Do domu. Już późno, a sama wiesz najlepiej, że 

Maks nie lubi, kiedy późno wracasz.

- Pojedźmy do mnie, Holt - poprosiła Adena.
- Nie mam zamiaru spędzić tej nocy z tobą.

- Dlaczego? Przecież jesteśmy zaręczeni.
-   Przestań   się   wygłupiać.   Nawet   nie   poprosiłeś 

mnie o rękę.

- Miałem wrażenie, że to ty mnie o to prosiłaś.

- A ty się zgodziłeś - szepnęła, jakby do siebie. - 

Więc to o to chodzi! Miałam rację... Proszę cię, Holt - 

jęknęła Adena. - Muszę chwilę pomyśleć.

- Możesz myśleć w domu.

- Tak, ale w swoim.

112

background image

- W naszym - poprawił ją Holt. Ani na chwilę nie 

zwolnił tempa jazdy.

-  Myślisz, że ze  mną pójdzie  ci tak łatwo,  jak z 

Maksem? - wciąż próbowała protestować.

- Już mi się udało.

- No dobrze. Wpadnę do ciebie na chwilę, zabiorę 

psa,   a   potem   odwieziesz   nas   do   domu   -   oświadczyła 

Adena z iście królewską pewnością siebie.

Nie   odezwali   się   więcej   do   siebie.   W   milczeniu 

dojechali   do   Sausalito,   milcząc   Holt   zaparkował 
samochód   i   pomógł   dziewczynie   z   niego   wysiąść. 

Dopiero   Maks   przerwał   ich   milczenie.   Witał   się   z 
obojgiem, radośnie kręcił krótkim ogonkiem i skakał do 

góry ze szczęścia.

- Cieszę się, że na nas czekałeś, Maks powiedział 

Holt do psa. - Wypijesz kropelkę sherry?

- Nie tylko uprowadziłeś mojego psa, ale jeszcze go 

przekupiłeś! - rozżaliła się Adena.

Wszyscy troje weszli do salonu. Holt wyjął z barku 

butelkę, nalał sherry do dwóch szklaneczek i odrobinkę 
na spodek.

- Dziś mamy niezwykłą okazję - powiedział. - Nie 

możesz   mieć   nic   przeciwko   temu,   żeby   Maks   także 

spełnił toast. Musisz wiedzieć, Maks, że żenię się z twoją 
panią. Cieszysz się, piesku?

Maks   nic   nie   odpowiedział,   za   to   z   widoczną 

przyjemnością wylizał ze spodeczka całą sherry.

- Widzisz? On się cieszy - uśmiechnął się Holt.

113

background image

Usiadł  na  kanapie   i  pociągnął  za   sobą  nadąsaną 

dziewczynę.

-   Holt,   to   naprawdę   bardzo   poważna   decyzja   - 

Adena   próbowała   mu   coś   wytłumaczyć.   -   Musimy 
porozmawiać,   a   przede   wszystkim   ja   muszę   sobie 

wszystko przemyśleć. Mam wrażenie, że poniosła mnie 
jakaś wielka fala...

-   Jeszcze   nic   miałem   okazji   podziękować   ci   za 

prezent   szepnął   Holt.   Postawił   na   stoliku   szklankę   z 

sherry.

- Nie ma za co. To znaczy...

-   To   najwspanialszy   zegarek,   jaki   widziałem.   - 

Pocałował dziewczynę prosto w usta. - Wciąż nie mogę 

uwierzyć   w   to,   że   dostałem   od   ciebie   taki   cudowny 
upominek.   Nikt   nigdy   niczego   podobnego   mi   nie 

podarował.

-   Och,   Holt.   -   Adena   wreszcie   poddała   się   jego 

uściskom. - Naprawdę tak bardzo ci się podoba?

-  Chodź, kochanie, pokażę ci, jak  bardzo. -  Holt 

przytulił ją mocno do siebie, a jego palce niecierpliwie 
szukały zapięcia jedwabnej sukni.

Adena zadrżała. Zamknęła oczy i pozwoliła, aby 

Holt   zsunął   z   jej   ramion   delikatny   materiał.   On   mnie 

pragnie, myślała, i chce się ze mną ożenić. Czego więcej 
mogłabym oczekiwać od mężczyzny, który nie wie, co to 

miłość?

-   Czy   ty   naprawdę   chcesz   się   ze   mną   ożenić?   - 

zapytała i zaraz ugryzła się w język. Pytanie było głupie i 

114

background image

zupełnie nie na miejscu. Jakby sprawdzała, czy warunki 

kapitulacji zostaną potraktowane poważnie.

- Tak - wyszeptał prosto do jej ucha. - Chcę się z 

tobą ożenić. Przez cały wieczór tak bardzo cię pragnąłem 
- wyszeptał Holt, pieszcząc pierś dziewczyny. - Podczas 

kolacji i na tym nudnym przyjęciu i przez całą drogę do 
domu.   Wciąż   powtarzałem   sobie,   że   ty   także   mnie 

pragniesz.   Za   każdym   razem,   kiedy   spoglądałem   na 
zegarek,   myślałem   sobie:   „Ona   też   mnie   chce.   Gdyby 

mnie nie chciała, nie dałaby mi takiego prezentu".

- Ja też cię pragnę, Holt, ale naprawdę nie musisz 

się ze mną żenić. - Adena zarzuciła mu ręce na szyję. 
Patrzyła   w   szare,   płonące   oczy   Holta.   -   Nie   miałam 

zamiaru   zmuszać   cię   do   tego.   Musisz   mi   uwierzyć. 
Bardzo cię proszę.

- Do niczego mnie nie zmuszasz. Zresztą dawno 

minęły te czasy, kiedy ktokolwiek mógł mnie do czegoś 

zmusić - uspokoił ją Holt.

- Chciałam ci tylko powiedzieć...

- Wiem, co mi chciałaś powiedzieć, ale teraz już na 

to za późno. Już się zdecydowałaś. Chyba nie chcesz się 

wycofać? - Holt uśmiechnął się do niej czule. - Gdybyś mi 
teraz oświadczyła, że nie chcesz wyjść za mnie za mąż, 

poczułbym   się   tak   samo,   jak   gdybyś   odebrała   mi   ten 
zegarek.

- Nie mam zamiaru niczego ci odbierać - mruknęła 

dziewczyna niepewnie.

115

background image

- Wiem - wyszeptał Holt. - I mam nadzieję, że w 

sprawie   naszego   małżeństwa   również   nie   zmienisz 
zdania. Tak bardzo cię pragnę...

- Ale małżeństwo... - jęknęła.
- Małżeństwo to jedyny sposób, żeby cię namówić 

na zamieszkanie ze mną. Doskonale rozumiem, że nie 
odpowiada   ci   długotrwały   romans.   Nie   byłabyś 

szczęśliwa i na pewno nie zrezygnowałabyś z własnego 
mieszkania   -   tłumaczył   jej   jak   małej   dziewczynce.   -   I 

wciąż czymś byś się martwiła. Nie chcę cię na to narażać. 
Wiem, że potrzebujesz formalnego zabezpieczenia. A ja 

bardzo ciebie pragnę, kochanie, i muszę mieć pewność, że 
zawsze będziesz moja.

Adena zrozumiała, że znalazła się w sytuacji bez 

wyjścia.   Holt   wmówił   sobie,   że   małżeństwo   jest 

warunkiem jej oddania. Bez wahania chciał zapłacić tę 
wygórowaną cenę, a Adena nie potrafiła przekonać go, że 

nie ma racji. Mogła jedynie spróbować zapanować nad 
biegiem wydarzeń. Dla ich wspólnego dobra. 

On teraz chce się żenić, myślała, bo bardzo, ale to 

bardzo mnie pragnie. Ale co będzie potem? Kiedy trochę 

ochłonie,   kiedy   sobie   wszystko   przemyśli,   na   pewno 
dojdzie do wniosku, że obejdzie się bez ślubu.

- Wyjdę za ciebie, Holt. - Adena mocno się do niego 

przytuliła.

- Mam nadzieję - zaśmiał się cicho. - Po tym, co się 

wydarzyło wczoraj wieczorem, po ofiarowaniu mi tego 

wspaniałego prezentu...

116

background image

-   Ale   uważam,   że   powinniśmy   dać   sobie   trochę 

czasu - przerwała mu stanowczo.

- Trochę, to znaczy: ile? - Holt zamarł.

-   Nie   wiem.   Kilka   tygodni,   może   miesięcy.   To 

naprawdę  poważna decyzja, Holt. Oboje musimy mieć 

całkowitą pewność... - spojrzała mu prosto w oczy. O, tak, 
pomyślała. Nareszcie mi się udało.

Wreszcie zaczął traktować poważnie to, co do niego 

mówię.

- Przez ten czas będziesz mieszkała sama? - zapytał, 

wietrząc podstęp. - I będziesz się ze mną spotykała tylko 

wtedy,   kiedy   zechcesz?   Z   trudem   wciśniesz   mnie   w 
tygodniowy plan zajęć?

-   No   wiesz...   Powinniśmy   się   lepiej   poznać. 

Zafundujemy sobie takie staroświeckie narzeczeństwo.

- Nie!
- Nie? - Adena odsunęła się od niego. Pospiesznie 

włożyła   suknię.   -   No   to   teraz   mnie   posłuchaj!   Już   ci 
mówiłam, że miałam dość męczący dzień. Jestem u kresu 

sił.   Nie   będziesz   mi   tu   rozkazywał   ani   dyktował 
warunków, na jakich oprzemy ten... ten związek! Jestem 

w fatalnej formie, ale i tak nie dam się namówić na coś, co 
skomplikuje nasze życie. I to tylko dlatego, że właśnie 

dzisiaj masz na mnie ochotę!

-   Chodź   do   mnie,   skarbie   -   Holt   uśmiechnął   się 

uwodzicielsko. - Sprawię, że i ty nabierzesz ochoty na 
mnie.

117

background image

- Nie, Holt! Nie dam się namówić na małżeństwo 

ani zaciągnąć do łóżka, dopóki nie ustalimy sobie, o co w 
tym wszystkim chodzi.

- Uspokój  się, kochanie. - Holt wstał z kanapy i 

wziął   na   ręce   zdenerwowaną   dziewczynę.   -   Sama 

powiedziałaś, że masz dzisiaj zły dzień. Za to ja czuję się 
doskonale. Odpocznij sobie. Ja podejmę decyzję za siebie i 

za ciebie.

- Nie ma mowy! Puść mnie, do diabła!

- Puszczę cię dopiero wtedy, kiedy podziękuję ci za 

zegarek.

Holt   niósł   ją   długim,   pełnym   luster   korytarzem. 

Adena widziała swoje odbicie: półnaga, w jednym tylko 

pantofelku, wyglądała w jego ramionach jak dopiero co 
zdobyta niewolnica.

Weszli   do   sypialni   i   Holt   ostrożnie   położył 

dziewczynę   na   łóżku.   Natychmiast   usiadła,   chcąc 

uwolnić się z jego objęć.

-   Nie   patrz   tak   na   mnie,   skarbie.   -   Holt   szybko 

rozpiął koszulę. - Wszystko będzie dobrze. Naprawdę. Ty 
pragniesz mnie, a ja ciebie. To takie proste. Obiecałem 

przecież, że dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz, a 
ty   dziś   jasno   i   wyraźnie   powiedziałaś,   zechcesz 

małżeństwa. Jeśli ślub ułatwi ci zostanie ze mną, to masz 
go u mnie jak w banku.

- Chcesz powiedzieć, że się sprzedałam! - zawołała 

zrozpaczona.

118

background image

-   Nie   wkładaj   mi   w   usta   czegoś,   czego   nie 

powiedziałem.   Przecież   mówiłem   już,   że   mnie   takie 
rozwiązanie też odpowiada. - Holt uporał się ze swoim 

ubraniem. Stał obok łóżka zupełnie nagi i pożądliwym 
wzrokiem przyglądał się dziewczynie.

-   Nie   odpychaj   mnie,   kochanie.   Tak   bardzo   cię 

pragnę.

Chciała mu odmówić, ale nie mogła. Nie potrafiła 

tego   zrobić,   tak   jak   wcześniej   nie   umiała   wyjaśnić 

nieporozumienia związanego z zegarkiem. Widocznie tak 
to jest, kiedy się kogoś kocha, pomyślała.

-   Czy   poszedłbyś   sobie,   gdybym   cię   teraz   o   to 

poprosiła? - zapytała cicho.

Holt   zawahał   się.   Patrzył   na   nią   jak   zranione 

zwierzę i Adena poczuła ból, jakby sama sobie zrobiła 

krzywdę.

- Och, Holt! - objęła go za szyję. - Ty idioto! Nie 

domyślasz   się,   że   nigdy   bym   cię   o   coś   takiego   nie 
poprosiła?

Holt   odetchnął   z   wyraźną   ulgą.   W   jednej   chwili 

znalazł się na łóżku i mocno przytulił do siebie Adenę.

- Nie chcę nigdy więcej słyszeć podobnych bzdur! 

Chcę,   żebyśmy   się   pobrali   jeszcze   w   tym   tygodniu. 

Możemy pojechać do Reno.

- W tym tygodniu? Po co ten pośpiech?

- Żebyś nie mogła zadawać głupich pytań. - Holt 

ponownie zdjął z Adeny jedwabną suknię.

- Nie będę - szepnęła. - Obiecuję.

119

background image

- Oczywiście, że nie. Jako moja żona nie będziesz 

mi mogła niczego odmówić.

-   Masz   bardzo   staroświeckie   poglądy   na 

małżeństwo.

-  Cieszę  się, że  to  zauważyłaś.  -  Holt  pocałował 

dziewczynę w ramię.

- Szczególnie kiedy weźmie się pod uwagę fakt, że 

jeszcze   parę   godzin   temu   w   ogóle   nie   wiedziałeś,   że 
będziesz miał żonę - zakończyła Adena.

-   Jak   tylko   powiedziałaś   o   tym   na   przyjęciu, 

zrozumiałem, że małżeństwo będzie dla nas najlepszym 

rozwiązaniem. Oboje dostaniemy to, czego pragniemy - 
powiedział Holt, pieszcząc nagie ciało dziewczyny.

- Wydawało mi się, że zadowala cię to, co dostałeś 

wczoraj - wyszeptała Adena.

-   Chcę,   żebyś   już   nigdy   nie   mogła   odrzucić   ani 

moich   prezentów,   ani   mnie.   Chcę,   żebyś   swobodnie 

mogła przyjmować ode mnie wszystko, co mogę ci dać. I 
chcę, żebyś była moja. Tylko moja.

- Uważasz, że to uczciwa transakcja?
- Nawet bardzo.

Ciekawe, jak długo będzie tak uważał, pomyślała 

Adena. Ciekawe, ile zapłaci żonie, kiedy  zechce się jej 

pozbyć. Ponure myśli pierzchły pod dotknięciem dłoni i 
ust   Holta.   Adena   nie   chciała   już   więcej   myśleć   o 

przyszłości. Chciała cieszyć się Holtem i swoją miłością 
do niego, chciała dać mu wszystko, czegokolwiek od niej 

zażąda. 

120

background image

Postanowiła, że Holt dostanie taką żonę, na jaką 

sobie zasłużył i może za jakiś czas wreszcie zrozumie, że 
może tej  żonie dać coś więcej  niż tylko  złoto i drogie 

kamienie. Postanowiła nauczyć go kochać. 

Holt   pogłaskał   ją   po   głowie   i   dopiero   wtedy 

dziewczyna zauważyła, że nie zdjął zegarka. Zaskoczona 
dotknęła palcem złotej bransoletki

-   Piękny,   prawda?   -   zapytał   Holt.   -   Prawie   tak 

piękny jak kobieta, od której go dostałem.

-   Naszyjnik,   który   dostałam   od   ciebie,   także   jest 

piękny - uśmiechnęła się Adena. - Tak mi przykro, Holt. 

Naprawdę   niepotrzebnie   się   zdenerwowałam,   ale 
myślałam...

-   Wiem,   co   pomyślałaś,   kochanie.   Na   przyszłość 

zapamiętaj   sobie,   że   jeśli   ci   coś   daję,   to   znaczy,   że 

chciałem   ci   to   dać.   Umówmy   się,   że   ten   naszyjnik   to 
prezent zaręczynowy - dodał z uśmiechem.

O, tak, pomyślała Adena, tak właśnie powinnam 

potraktować   ten   naszyjnik.   Jako   prezent   zaręczynowy. 

Zresztą teraz, kiedy on tak się cieszy zegarkiem, i tak nie 
mogłabym nie przyjąć prezentu od niego.

- Powiedz mi, jak bardzo mnie pragniesz - poprosił 

Holt, pieszcząc delikatną skórę na udach dziewczyny. - 

Przyznaj się, dlaczego dałaś mi ten zegarek.

Adena zamarła z przerażenia. Dopiero po chwili 

zdała sobie sprawę z tego, że on chce tylko potwierdzenia 
przyczyny, którą już dawno odgadł.

121

background image

- Ja także ciebie pragnę - wyszeptała. - Twój dotyk 

sprawia, że moje ciało drży ze szczęścia. Nie powinnam ci 
na   to   pozwolić,   ale   chyba   już   niczego   nie   potrafię   ci 

odmówić. Nawet gdybyś nie chciał się ze mną ożenić.

-   Dobrze.   Tak   właśnie   powinno   być.   Ty   także 

doprowadzasz   mnie   do   wrzenia   i   nie   potrafiłbym   ci 
odmówić   niczego.   Gdybyś   zechciała,   dałbym   ci   cały 

świat. Przytul mnie - szeptał. - Przytul mnie i nigdy ode 
mnie nie odchodź!

Adena przywarła do niego całym ciałem i na jedną 

krótką chwilę oboje stali się jednością.

122

background image

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY

Obudziło   Adenę   znajome   dotknięcie   czegoś 

zimnego i wilgotnego. Otworzyła oczy i uśmiechnęła się 

do Maksa, który, jak co dzień, zapraszał ją na poranny 
spacer.   Ostrożnie   wstała   z   łóżka.   Nie   chciała   budzić 

Holta.

Maks,   jak   przystało   na   dobrze   wychowanego 

sznaucera,   czekał   cierpliwie,   aż   jego   pani   się   ubierze. 
Jedwabna wieczorowa suknia nie stanowiła dostatecznej 

ochrony przed poranną mgłą, wobec czego dziewczyna 
wyszukała   w   szafie   krótki,   męski   kożuszek.   Sięgał   jej 

prawie do kolan i był dosyć ciężki, ale stanowił doskonałą 
ochronę przed chłodem.

-   No   dobrze   -   powiedziała   Adena,   otwierając 

Maksowi   kuchenne   drzwi.   -   Musisz   sobie   dzisiaj   sam 

radzić.   Nie   wiem,   gdzie   jest   twoja   smycz   i   nie   mam 
ochoty   szukać   toreb   w   cudzej   kuchni.   Postaraj   się 

załatwić wszystko dyskretnie.

Maks wyskoczył jak z procy, szczęśliwy, że tym 

razem   obejdzie   się   bez   smyczy   i   związanych   z   nią 
ograniczeń.   Dookoła   było   tyle   uroczych   miejsc,   które 

należało zbadać i obwąchać. Nie miał chwili do stracenia.

123

background image

Adena   podążyła   za   swoim   pupilkiem.   Miała 

nadzieję, że żadnemu z sąsiadów nie będzie się chciało 
wstawać   tak   wcześnie   w   sobotę.   Głupio   by   się   czuła, 

gdyby   ktoś   zobaczył   ją   w   męskim   kożuchu   i 
wieczorowych pantoflach. 

Chłodne powietrze poranka otrzeźwiło ją na tyle, 

że mogła się już spokojnie zastanowić nad przebiegiem 

wczorajszej   rozmowy   z   Holtem.   Miała   niejasne 
przeczucie, że sprytnie wciągnięto ją nie tylko do łóżka, 

ale także w zaręczyny, których wcale nie chciała. 

Niepotrzebnie wypiłam tyle szampana, pomyślała. 

Trudno, teraz już za późno na żale. Zbieg okoliczności i 
fascynacja   nową   miłością   postawiły   mnie   w   niełatwej 

sytuacji. Oczywiście, że chcę poślubić Holta, ale nie chcę, 
żeby   stało   się   to   w   taki   głupi   sposób.   Nie   chcę,   żeby 

uważał, iż ślub jest ceną, jaką musi za mnie zapłacić. I co 
ja   mu   teraz   powiem?   On   uznał,   że   wszystko   zostało 

uzgodnione.

- Chodź, Maks! Wracamy! - zawołała. - Nogi mi 

strasznie zmarzły.

Sznaucer   niechętnie   przydreptał   do   swojej   pani. 

Adena   pieszczotliwie   poklepała   go   po   grzbiecie   i 
zawróciła   w   stronę   domu   Holta.   Maks   pierwszy 

zauważył stojącego obok samochodu mężczyznę. Pobiegł 
do niego w radosnych podskokach, a Holt opuścił rękę, 

którą właśnie miał otworzyć drzwiczki swojego ferrari, i 
podrapał psa za uchem. 

124

background image

Szare oczy mężczyzny nie mogły oderwać się od 

Adeny.   Było   w   nich   widać   ból,   który   w   miarę   jak 
dziewczyna zbliżała się do samochodu, powoli zmieniał 

się w bezmierną ulgę.

-   Myślałem,   że   odjechaliście   -   powiedział   Holt 

nienaturalnie   obojętnym   głosem.   Z   całych   sił   chwycił 
Adenę za rękę.

-   Chciałeś   nas   gonić?   -   zapytała.   Patrzyła   to   na 

samochód, to na kluczyki, które Holt trzymał w dłoni.

- Chciałem przywieźć cię z powrotem do domu.
- Ani ja, ani Maks nigdy  nie wyjeżdżamy  przed 

śniadaniem.

- Zapamiętam to sobie - powiedział Holt.

Niecałą   godzinę   później   siedzieli   w   kuchni   przy 

śniadaniu, które tym razem przygotowała Adena.

- Muszę z tobą porozmawiać o powrocie do domu - 

odezwała się dziewczyna. - Nie bardzo pamiętam, co się 

wczoraj wydarzyło. Chciałabym ci jednak uświadomić, że 
się do ciebie nie przeprowadzę. Jeśli więc naprawdę masz 

zamiar się ze mną ożenić...

- Mam zamiar.

-   Wobec   tego   postanowiłam,   że   przez   jakiś   czas 

będziemy po prostu zaręczeni. Trochę to staroświeckie, 

ale uważam, że nie musimy się z niczym spieszyć. Nie 
chciałabym   podejmować   tak   poważnej   decyzji   pod 

wpływem...

-   Żądzy   -   Holt   usłużnie   podsunął   dziewczynie 

właściwe słowo.

125

background image

-   No   właśnie.   Cieszę   się,   że   rozumiesz   moje 

obiekcje.

-   Czy   to   coś   zmieni   -   zapytał   Holt   po   chwili 

namysłu   -   jeśli   zapewnię   cię,   że   nie   podejmowałem 
decyzji   pod   wpływem   nastroju   chwili?   Ja   naprawdę 

dokładnie wiem, czego chcę od życia.

- Nie.

- Nie ufasz mi?
- Dobrze wiem, że ty zawsze płacisz za to, czego 

chcesz.   Wiele   razy   powtarzałeś   mi   też,   że   jesteś 
wspaniałomyślny i niezwykle hojny.

- Adeno... - zaczął Holt, ale ona nie pozwoliła mu 

dokończyć zdania.

- Ja mówię poważnie, Holt. Wczoraj wszystko tak 

się dziwnie pomieszało i żadne z nas nie panowało nad 

sytuacją, ale dzisiaj...

- Dzisiaj zdążyłaś sobie wszystko przemyśleć. Mam 

rację?

- Obiecaj mi, że w tej sprawie podporządkujesz się 

mojej woli. - Adena wyzywająco podniosła głowę.

- Ustalmy sobie najpierw, na co właściwie mam się 

zgodzić - powiedział Holt po chwili namysłu. - Żądasz 
ode mnie zgody na platoniczne narzeczeństwo bez scen 

erotycznych. Kiedy to twoje narzeczeństwo się skończy, 
wyjdziesz za mnie za mąż, tak jak mi wczoraj obiecałaś.

 

- Tak - Adena sztywno skinęła głową. - Oczywiście 

pod   warunkiem,   że   nadal   będziesz   chciał   się   ze   mną 

ożenić.

126

background image

- Przez tydzień na pewno nie zmienię zdania. To 

nie w moim stylu.

- Przez tydzień?

- Ustaliliśmy wczoraj, że pobierzemy się w przyszłą 

sobotę - przypomniał jej Holt.

-   Tydzień   to   za   mało,   żeby   się   przekonać,   czy 

rzeczywiście do siebie pasujemy! - I stanowczo za krótko, 

żeby się nauczyć miłości, dodała w myślach.

-   Przez   cały   ten   tydzień   nawet   cię   nie   dotknę   - 

obiecał Holt.

- Dwa tygodnie - targowała się Adena.

- Szybko się uczysz. Dobrze, wygrałaś. Niech będą 

dwa tygodnie.

O   mój   Boże!   westchnęła   Adena.   Znów   mu   się 

wydaje, że dobija targu. Czy naprawdę nie da się nic na 

to poradzić? Spróbuję. Może przez dwa tygodnie uda mi 
się choć trochę go zmienić.

Mimo porannej wymiany zdań, sobota i niedziela 

upłynęły   im   bardzo   przyjemnie.   Zrobili   zakupy, 

pomyszkowali   po   eleganckich   butikach   wzdłuż 
falochronu w Sausalito, a potem poszli na spacer do lasu. 

Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę wieczorem Holt bez 
protestów   odwoził   Adenę   do   domu.   Wypijał   tam 

szklaneczkę sherry, po czym grzecznie wychodził. 

Poprawne   stosunki   między   nimi   jakby   same   się 

ułożyły. Holt przyjeżdżał na kolację, a potem siadali przy 
kominku i omawiali wydarzenia minionego dnia. Adena 

127

background image

zwykle wtedy haftowała obrus, a Maks drzemał, zwinięty 

w kłębek u jej stóp. 

W środę wieczorem, kiedy Adena, haftując kolejny 

kwiatek, myślała o tym, jak dobrze tak siedzieć razem 
przy kominku, Holt niespodziewanie zadał jej pytanie.

- Czy przyjęłaś tę propozycję pracy, dzięki której 

dostałem zegarek?

- Jeszcze nie.
- A masz zamiar to zrobić?

- Nie.
- Dlaczego?

- Spróbuj się domyślić - odrzekła obojętnie, chociaż 

dłonie drżały jej z emocji.

- Gdyby nie moje wstawiennictwo, przyjęłabyś tę 

pracę, tak?

- Tak.
- Wiesz, że jesteś  nieznośna i uparta jak osioł? - 

zapytał  Holt. - Pewnie nawet nie zdajesz sobie z tego 
sprawy. Mogłabyś się wreszcie nauczyć, jak się przyjmuje 

moje prezenty. Chcę ci we wszystkim pomagać i chcę ci 
dawać ładne przedmioty.

- Wiem, Holt - Adena patrzyła mu prosto w oczy - 

ale to naprawdę nie jest konieczne.

- Nie chcesz nic ode mnie. Rozumiem. Małżeństwa 

też nie chcesz.

- Przyzwyczaiłeś się do kupowania wszystkiego i 

nawet   życie   uważasz   za   ciąg   przeróżnych   transakcji 

kupna-sprzedaży. Trochę mnie to przeraża.

128

background image

- Nie rozumiem, dlaczego.

- Trudno to wytłumaczyć. Może dlatego, że boję się, 

co się stanie, kiedy dojdziesz do wniosku, że zapłaciłeś 

wygórowaną cenę za marny towar.

- Czyżbyś chciała mnie oszukać? - zapytał kpiąco.

-   Ciekawe,   co   byś   zrobił,   gdybyś   poczuł   się 

oszukany?   -   wyszeptała   Adena,   zaciskając   palce   na 

tamborku.

- Gdybym się zorientował, że mnie oszukujesz... - 

zacisnął zęby. - Wtedy nie ręczę za siebie.

- Wściekłbyś się - westchnęła Adena. Zmusiła się 

do uśmiechu. - Tak właśnie myślałam. A ty mnie pytasz, 
czego się boję.

- Rozumiem - Holt uśmiechnął się do niej ciepło - że 

to tylko teoretyczna dyskusja.

- Oczywiście - zapewniła go ochoczo.
- Wobec tego proponuję, żebyśmy zmienili temat. 

Dyskusje   teoretyczne   rzadko   kiedy   prowadzą   do 
rozsądnych wniosków.

- Jak sobie życzysz - zgodziła się Adena.
Oczami   wyobraźni   widziała   swoje   życie   z 

mężczyzną, który do nikogo nie ma zaufania, ponieważ 
uważa, że każdego można kupić.

W czwartek około jedenastej zadzwoniła sekretarka 

Holta.   Adena   słyszała   jej   głos   po   raz   pierwszy. 

Wytłumaczyła   sobie,   że   Holt   po   prostu   ma   dwie 
sekretarki i akurat z tą dotąd nie miała okazji rozmawiać.

129

background image

- Dzwonię w imieniu pana Sinclaira - powiedziała 

sekretarka,   upewniwszy   się,   że   rozmawia   z   właściwą 
osobą. - Prosił, żebym zapytała, czy mogłaby pani zjeść 

dziś obiad z nim i z jego gościem.

- Raczej tak. - Adena była trochę zdziwiona, chociaż 

zadowolona z propozycji. Zapisała nazwę restauracji, w 
której mieli się spotkać.

- Gościem pana Sinclaira będzie dziś pan Rawlins - 

dodała sekretarka.

-   Dziękuję   pani   -   powiedziała   Adena.   -   Proszę 

przekazać Holtowi, że będę punktualnie.

Adena   odłożyła   słuchawkę   i   zaczęła   się   ubierać. 

Włożyła garsonkę z ciemnego kaszmiru, pożegnała się z 

Maksem i pobiegła na przystanek autobusowy. Uznała, 
że o tej porze nie warto jechać do centrum samochodem, 

zwłaszcza  jeśli  autobus  dojeżdża  dokładnie  tam,  gdzie 
ona musi wysiąść. 

Dobrze   znała   lokal,   w   którym   Holt   się   z   nią 

umówił. Czarno ubrani kelnerzy, białe obrusy na stołach i 

wystrój z epoki wiktoriańskiej sprawiały, że w restauracji 
panowała   taka   atmosfera,   jak   w   męskim   klubie   z 

wiekowymi   tradycjami.   Za   to   jedzenie   mich   tam 
znakomite.

Przyjechała   kilka   minut   przed   czasem.   Powoli 

weszła do restauracyjnego holu, rozejrzała się wokół i... o 

mało nie zderzyła się z kimś bardzo dobrze znanym.

- Jeff! - zawołała i obronnym ruchem uniosła dłonie. 

- Co ty tu robisz?

130

background image

- Dopiero co zjadłem obiad. - Chwycił ją za rękę. 

Uśmiechnął  się  do   niej   swoim  chłopięcym  uśmiechem, 
który kiedyś tak bardzo Adenę pociągał.

- Ale skąd ty się tu wzięłaś? Czekasz na kogoś?
- Tak, czekam - odrzekła, nie wiadomo dlaczego 

skrępowana.

- Pozwól, że zgadnę. - Jeff skrzywił się złośliwie. - 

Umówiłaś się z Holtem Sinclairem. Mam rację?

- Owszem, zgadłeś. - Adena cofnęła się o krok. Nic 

wiedziała, czego może się spodziewać po Jeffie.

- Nie bój się - uspokoił ją Jeff. - Dziś jestem w dobrej 

formie.   Chyba   powinienem   cię   przeprosić   za   tamtą 
awanturę. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć 

tylko tyle, że trochę za dużo wtedy wypiłem, a na domiar 
złego straciłem najważniejszą kobietę w moim życiu.

- Proszę cię, Jeff, nie mówmy już o tym. - Adena 

była potwornie  zakłopotana. - Mnie też jest  przykro  z 

powodu tego całego zajścia. To jedna z tych rzeczy, o 
których trzeba szybko zapomnieć.

-   O   incydencie   mogę   zapomnieć   -   szepnął   Jeff, 

znów się do niej zbliżając - ale o tobie nigdy.

- Proszę cię, Jeff... - Adena nic więcej nie mogła 

zrobić, bo za plecami miała ogromną donicę z palmą i o 

ucieczce nie mogło być mowy.

- Wszystko zepsułem, prawda? - Jeff uśmiechnął się 

smutno.

-  To od  początku  nic miało sensu -  powiedziała 

Adena. Z całego serca pragnęła, żeby ta niesmaczna scena 

131

background image

jak najprędzej się skończyła. Nie miała ochoty, żeby Holt 

był jej świadkiem.

- Nie, to ja wszystko popsułem. Mieliśmy ze sobą 

tyle wspólnego... Pamiętasz, jak czasami przychodziliśmy 
tutaj na obiad? - Jeff nie zamierzał ustąpić. - Będzie mi 

tego bardzo brakowało.

- Nie mam ochoty o tym rozmawiać – oświadczyła 

oschle Adena.

- Wiem, że nie masz na to ochoty - Jeff uśmiechnął 

się   przewrotnie.   -   Na   pewno   nie   masz   ochoty   na 
rozmowę o nas. W końcu przecież udało ci się spaść na 

cztery łapy.

- Już dość, Jeff. Bardzo cię przepraszam, ale...

-  Nie  dostanę  nawet  pożegnalnego  całusa? -  Jeff 

niebezpiecznie zbliżył się do dziewczyny.

-   Żegnam   cię   -   powiedziała   ozięble.   Niedawne 

zakłopotanie przerodziło się we wściekłość. I jeszcze ta 

palma za plecami...

- Żegnaj, Adeno - uśmiechnął się Jeff.

Adena   zauważyła   jego   wściekłe   i   zadowolone   z 

siebie   spojrzenie.   Uchyliła   się   o   ułamek   sekundy   za 

późno. Jeff przyciągnął ją do siebie, mocno pocałował i 
zaraz puścił.

-   Dziękuję   za   wszystko,   kochanie   -   powiedział 

głośno.

Wyjął z kieszeni białą kopertę i wsunął ją w rękę 

zaszokowanej   dziewczyny.   Odwrócił   się   i   odszedł 

szybko, zanim Adena zdążyła choćby pomyśleć o jakiejś 

132

background image

odpowiednio   obraźliwej   odpowiedzi.   Ze   wstrętem 

spojrzała na wychodzącego z restauracji Jeffa. 

Była   tak   zajęta   tym   widokiem,   że   nawet   nie 

zwróciła uwagi na dwóch mężczyzn, z którymi minął się 
jej  były narzeczony. Dopiero  kiedy  Jeff  im się ukłonił, 

zdała   sobie   sprawę   z   tego,   że   to   Holt   z   Johnem 
Rawlinsem,   i   zrozumiała,   że   obaj   na   pewno   widzieli 

końcowy   akord   odegranej   przez   Jeffa   sceny.   Wreszcie 
dotarło do niej, o co chodziło młodemu Carriganowi.

Lodowate   spojrzenie   stalowych   oczu   Holta 

sprawiło,   że   miała   ochotę   uciekać   ile   sił   w   nogach. 

Poczuła w dłoni kopertę i doszła do wniosku, że sama 
umożliwiła Jeffowi dokonanie straszliwej zemsty.

Bezradnie   patrzyła,   jak   Holt   zbliża   się   do   niej 

zagniewany  i smutny.  Zatrzymał  się obok Adeny. Bez 

słowa wyciągnął rękę, a dziewczyna w milczeniu podała 
mu kompromitującą białą kopertę.

Holt otworzył ją, wyjął ze środka pisany ręką Jeffa 

list i... czek. Przeczytał list, obejrzał wypisaną na czeku 

sumę   i   oddał   to   wszystko   Adenie.   Drżącymi   rękami 
wzięła kompromitujące ją papiery. „Rób swoje, kochanie. 

Pobierzemy się, jak tylko to wszystko się skończy", pisał 
Jeff. Czek opiewał na pięćset dolarów.

Adena podniosła oczy na Holta. Czekała na jego 

reakcję. Ona w tej sprawie nie miała nic do powiedzenia. 

Nie miała również wątpliwości, co Holt sobie myśli. Na 
pewno   uznał   ją   za   płatnego   wysłannika   Carriganów   i 

teraz zrobi dokładnie to, czego chciał Jeff.

133

background image

- Przepraszam cię, John. Zaraz wrócę powiedział 

Holt do Rawlinsa. Wziął Adenę pod ramię i odprowadził 
do drzwi. Kiedy znaleźli się na ulicy, zatrzymał pierwszą 

przejeżdżającą taksówkę.

Otworzył drzwi i pomógł dziewczynie wsiąść do 

samochodu.

-   Jedź   do   domu   -   polecił   lodowatym   głosem.   - 

Przyjadę   do   ciebie   za   kilka   godzin.   Muszę   przedtem 
załatwić parę spraw. Nie musisz się tak bardzo bać. Do 

rękoczynów   nie   dojdzie.   Stać   mnie   na   bardziej 
wyrafinowaną zemstę.

134

background image

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY

W ciągu całego długiego popołudnia Adena ze trzy 

razy stawała przed otwartą szafą, zastanawiając się, czy 

natychmiastowy wyjazd nie byłby najlepszym wyjściem z 
sytuacji. W jej głowie, jak zepsuta pozytywka, dźwięczały 

słowa Holta o wyrafinowanej zemście.

Przecież   jestem   niewinna,   do   jasnej   cholery! 

powtarzała sobie co chwila. Wciąż miała przed oczami 
twarz rozgniewanego Holta. Adena nie wiedziała, jak ma 

mu wytłumaczyć scenę, której był naocznym świadkiem. 
Za   każdym   razem,   kiedy   wymyśliła   coś   rozsądnego, 

powtarzała to sobie głośno i dopiero wtedy okazywało 
się,   że   wyjaśnienie   było   wprawdzie   rozsądne,   ale 

zupełnie nieprzekonywające.

Rozłożony na dywanie Maks z wielkim niepokojem 

obserwował swoją panią.

-   Czy   tym   razem   też   mnie   obronisz?   -   zapytała 

Adena sznaucera. 

Przykucnęła przy nim i podrapała psa za uchem. 

Czy posłuchasz rozkazu, jeśli poszczuję cię na Holta?

Maks   zachował   milczenie   godne   filozofa,   wobec 

czego dziewczyna wstała i podeszła do barku, na którym 

135

background image

stała   karafka   z   sherry.   Tyle   razy   Holt   nalewał   nam 

alkohol z tej karafki, pomyślała.

Lubił czuć się tutaj jak u siebie w domu. Nie, teraz 

nie   mogę   pić.   Muszę   być   zupełnie   trzeźwa.   Zmuszę 
Holta, żeby mnie wysłuchał. Opowiem mu po prostu, jak 

doszło do tego spotkania, a jeśli mi nie uwierzy, to niech 
sobie idzie do diabła! Mam w końcu swoją godność. 

Jeśli nie zechce przyjąć do wiadomości prawdy, to 

trudno. Sam będzie sobie winien. Najgorsze, że nie tylko 

sobie.   Najsmutniejsze   w   tej   głupiej   historii   jest   to,   że 
kocham Holta i że bardzo mi zależy na jego zaufaniu. 

Zaufanie to przecież pierwszy krok do miłości. Jeślibym 
je zdobyła... Przekonam go! Nie mam innego wyjścia. Ba, 

ale jak to zrobić. Jak mam przekonać człowieka, święcie 
wierzącego w przekupność ludzi, o tym, że mnie się nie 

da przekupić?

Adena   zacisnęła   zęby.   Stanęła   przy   oknie   i 

wyglądała na ulicę. Niestety, w tej sytuacji trudno nawet 
myśleć   o   zdobywaniu   zaufania,   pomyślała.   Holt   miał 

przecież w rękach ewidentny dowód zdrady. O, tak. Jeff 
musiał się starannie przygotować do odegrania tej sceny.

Dziewczyna   stwierdziła,   że   nie   wytrzyma   w 

bezczynności ani jednej chwili dłużej. Poszła do kuchni 

przygotować herbatę. Rytuał parzenia herbaty okazał się 
zadziwiająco skutecznym lekiem uspokajającym. Adena 

mogła  wreszcie  poważnie  zastanowić się  nad  tym, jak 
sobie   poradzić   z   niewesołą   sytuacją,   w   którą   została 

wmanewrowana.

136

background image

Usiadła   wygodnie   w   fotelu   i   małymi   łyczkami 

popijała gorący napar. Będę spokojna i pełna godności, 
postanowiła. Nie pozwolę się wyprowadzić z równowagi. 

W   końcu   nie   mam   nic   na   swoim   sumieniu.   A   kiedy 
Holtowi złość przejdzie, zacznę od początku zdobywać 

sobie jego zaufanie. Chociaż wątpię, żeby kiedykolwiek 
udało mi się osiągnąć sukces.

Drgnęła, usłyszawszy,  że ktoś  dzwoni do  drzwi. 

Drżącymi   rękami   postawiła   na   stoliku   filiżankę   z   nie 

dopitą herbatą i powoli wstała z fotela. Maks także się 
podniósł,   ale   on   machaniem   krótkiego   ogonka   witał 

niewidocznego jeszcze gościa.

Dziewczyna z ociąganiem podążyła za psem. Nagle 

wydało   jej   się,   że   nigdy,   przenigdy,   za   żadne   skarby 
świata nie uda jej się rozplatać tej potwornie zagmatwanej 

intrygi i że Holt na pewno jej nie uwierzy. Muszę chociaż 
spróbować,   pomyślała.   Za   bardzo   go   kocham,   żeby 

zrezygnować. Będę walczyć o swoje szczęście. Jeśli mi się 
nie uda, to trudno.

Otworzyła drzwi. Holt stał na progu taki sam jak 

zawsze:   poważny,   twardy   i   pewny   siebie.   Nie   mam 

szans, pomyślała przerażona Adena. Skąd mi przyszło do 
głowy,   że   w   ogóle   uda   mi   się   kiedyś   zdobyć   jego 

zaufanie? Człowiek, który postrzega świat w kategoriach 
kupna   i   sprzedaży,   musi   się   w   takiej   sytuacji   jak 

dzisiejsza poczuć oszukany. Nie ma innej możliwości.

137

background image

- Ja nic złego nie zrobiłam - oświadczyła zanim Holt 

zdążył   wejść   do   mieszkania.   -   Nie   pracuję   ani   dla 
Carrigana, ani dla jego firmy.

-   Przecież   wiem   -   oznajmił   spokojnie   Holt   i   jak 

gdyby nigdy nic wszedł do przedpokoju. Pieszczotliwie 

poklepał   Maksa   po   grzbiecie,   po   czym   skierował   się 
prosto do barku. - Od razu, jak tylko was zobaczyłem, 

zorientowałem się, o co chodzi.

Drzwi mieszkania zamknęły się same pod ciężarem 

ciała Adeny. Musiała się o coś oprzeć, żeby nie upaść.

-   Nie   uwierzyłeś   w   to...   Nie   uwierzyłeś,   że 

szpiegowałam cię dla Carrigana? - wyszeptała.

Holt rozsiadł się wygodnie na kanapie. Uśmiechnął 

się jak typowy, zadowolony z siebie mężczyzna, którego 
po ciężkiej pracy czeka zasłużony odpoczynek.

- Oszalałaś? Na jakiej podstawie miałbym sądzić, że 

dla nich pracujesz? Znam cię bardzo dobrze, Adeno West, 

i, mówiąc między nami, ty się w ogóle nie nadajesz na 
szpiega.   Wprawdzie   w   odpowiednich   warunkach 

potrafisz zwodzić jak mało kto, ale to jeszcze nie znaczy, 
że masz żyłkę do interesu... Hej! Co się dzieje?

-   Kochasz   mnie!   Ty   mnie   kochasz!   Powiedz   to, 

Holt! Proszę! - Adena dosłownie przemknęła przez pokój. 

Rzuciła   się   Holtowi   na   szyję,   zagrażając   kryształowej 
szklaneczce sherry.

- Moje ty biedne kochanie. - Holt odstawił szklankę 

na   stolik   i   mocno   przytulił   do   siebie   dziewczynę.   - 

Zakochałem się w tobie już pierwszego wieczoru, wtedy, 

138

background image

kiedy przyszłaś mi powiedzieć o tym moim pracowniku, 

którego   Carrigan   przekupił.   Nie   uwierzę,   jeśli   mi 
powiesz, że niczego się nie domyśliłaś.

- Nie wiedziałam! Nawet nie śmiałam marzyć...
- Skąd wobec tego teraz taka domyślność?

-   Mężczyzna,   który   widział   tamtą   scenę   w 

restauracji, który miał w ręku ten ohydny list i czek, a 

mimo to uwierzył w niewinność kobiety, musi ją kochać - 
wyszeptała Adena, patrząc Holtowi prosto w oczy.

- Tym bardziej że ten mężczyzna przypadkiem zna 

swoją kobietę i dobrze wie, że ona nigdy go nie zdradzi - 

dokończył Holt, gładząc dziewczynę po głowie.

- A skąd ty wiesz, że ja cię kocham?

- A kochasz mnie? - zapytał Holt.
-   Tak.   Och,   tak   bardzo   cię   kocham!   -   W 

turkusowych oczach Adeny zabłysły łzy.

- Miałem nadzieję, że tak będzie, kiedy okazało się, 

że nie potrafisz mi odebrać mojego pięknego zegarka. - 
Holt zaśmiał się cicho.

-   Co   takiego?   -   Adena   nie   wierzyła   własnym 

uszom. - Co ty wygadujesz, Sinclair?

- Przecież dobrze wiem, dlaczego podarowałaś mi 

ten   zegarek   -   mruknął   Holt.   -   Wściekłaś   się,   kiedy 

dowiedziałaś się, że to ja załatwiłem pracę. Nawet teraz 
potrafię   sobie   wyobrazić,   jak   maszerujesz   do 

najdroższego jubilera w mieście i każesz mu wysłać mi 
złoty zegarek. Mógłbym przysiąc, że paczuszka, którą mi 

przyniesiono, jeszcze pachniała urażoną kobiecą dumą.

139

background image

- Niesamowite - westchnęła Adena. - Wiedziałeś. 

Ty od początku wszystko wiedziałeś...

- Niestety, tak. Całe popołudnie myślałem, co mam 

z   tym   fantem   zrobić.   Zrozumiałem,   że   niechcący 
obraziłem cię tego dnia aż dwa razy i że chciałaś mi dać 

nauczkę na przyszłość.

- Dlaczego udawałeś, że nic nie rozumiesz? Jesteś 

wstrętnym, przebiegłym oszustem, Sinclair! Gdybym cię 
tak bardzo nie kochała, kazałabym ci teraz, natychmiast, 

oddać ten zegarek. A właśnie, dlaczego wtedy uznałeś, że 
tego od ciebie nie zażądam?

-   Zaryzykowałem   -   przyznał   Holt.   -   Chciałem 

sprawdzić, czy potrafisz mi sprawić przykrość.

Wiedziałem, że gdybyś nic do mnie nie czuła, nie 

kochałabyś się ze mną tak wspaniale. Jesteś zbyt uczciwa. 

Nigdy   nie   oddałabyś   się   bez   reszty   mężczyźnie,   do 
którego czujesz wyłącznie pociąg fizyczny. Takiego żaru 

chyba żadna kobieta na świecie nie potrafi udawać.

-   Wystawiłeś   na   próbę   moje   dobre   serce!   - 

zaprotestowała Adena, usiłując ukryć uśmiech.

-  Nie  miałem  innego  wyjścia  -  bronił  się  Holt.  - 

Wiedziałem, że chciałaś mi dać nauczkę. Sądziłaś pewnie, 
że przyjadę do ciebie z awanturą. Wtedy pozwoliłabyś, 

żebym się wykrzyczał...

- Miałam nadzieję, że ten zegarek będzie dla ciebie 

takim samym policzkiem, jakim dla mnie był naszyjnik - 
powiedziała cicho Adena. - Chciałam, żebyś wiedział, jak 

140

background image

to jest, kiedy  się płaci przyjacielowi za coś, co nie ma 

ceny.

-   Wiedziałem!   -   ucieszył   się   Holt.   -   Jeśli   cię   to 

pocieszy, kochanie, zrozumiałem twoją lekcję w tej samej 
chwili,   w   której   zobaczyłem   zegarek.   Dopiero   wtedy 

dotarło do mnie, co sobie pomyślałaś, kiedy przyniesiono 
ci naszyjnik. Wiedziałem, że zorientowałaś się już, jaką 

odegrałem rolę w sprawie twojej pracy, i zrozumiałem, że 
znalazłem się w strasznych tarapatach.

- Całkiem niezłe - skrzywiła się Adena. – Mogłeś mi 

chociaż   dać   satysfakcję   i   przyznać   się,   że   zrozumiałaś 

lekcję.

- O tym także myślałem. Rozważałem możliwość 

odegrania roli obrażonego mężczyzny, a po otrzymaniu 
reprymendy   -   skruszonego   grzesznika.   Potem   jednak 

pomyślałem, że mogę uniknąć awantury i jednocześnie 
sprawdzić,   co   naprawdę   do   mnie   czujesz.   W   końcu 

zdecydowałem, że to drugie rozwiązanie będzie o niebo 
lepsze, i przyjąłem twój wspaniały prezent.

-   Moje   zachowanie   musiało   cię   nieźle   ubawić.   - 

Adena westchnęła ciężko.

- Ależ skąd - zapewnił ją szybko Holt. - Prawdziwy 

prezent dałaś mi dopiero wtedy, kiedy okazało się, że nie 

potrafisz zażądać ode mnie zwrotu zegarka. Nie bój się. 
Dobrze wiem, że takiego prezentu nie kupiłbym nawet za 

wszystkie klejnoty świata. Naprawdę, kochanie, bardzo 
cenię ten zegarek, ponieważ przypomina mi chwilę, w 

141

background image

której dałaś mi nadzieję, że może kiedyś, w przyszłości 

uda ci się mnie pokochać.

- Tak bardzo byłeś mnie pewien?

- Powiedzmy - Holt uśmiechnął się z wyższością 

człowieka, którego trudne życie nauczyło wiele o ludzkiej 

naturze   -   że   byłem   pewien   zupełnie   innej   i   zupełnie 
prostej   prawdy.   Widzisz,   skarbie,   żadna   księgowa   bez 

pracy nie pozwoliłaby sobie na taki kosztowny rewanż. 
Chyba   że   ta   bezrobotna   księgowa   żywiłaby   do   swojej 

ofiary jakieś pozytywne, głębokie uczucia.

- Dobrze, dobrze. - Adena przytuliła się mocno do 

swego   mądrego   mężczyzny.   -   Powiedz   mi   jeszcze,   co 
sobie pomyślałeś, kiedy na przyjęciu złożyłam to okropne 

oświadczenie o naszych zaręczynach.

-   A   jak   sądzisz?   Okazja   była   tak   niezwykła,   że 

musiałem ją wykorzystać. - Holt był zadowolony z siebie. 
- Tak długo cię dręczyłem, aż, chcąc nie chcąc, zgodziłaś 

się wyjść za mnie za mąż.

- Można by pomyśleć, że sam na to wpadłeś.

- I byłoby to zgodne z prawdą. Co ja na to poradzę, 

że   los   obdarzył   mnie   umiejętnością   korzystania   z 

najlepszych okazji?

- To znaczy, że chcesz zatrzymać zegarek?

- Oczywiście. - Pocałował dziewczynę w ucho.
- Jest symbolem twojego oddania. Ale jeśli chcesz, 

żebym zwrócił ci pieniądze, które musiałaś wyłożyć, to z 
największą radością...

142

background image

- O, nie - przerwała mu Adena. - To ma być prezent 

ode mnie. Zresztą pokryłam już debet na koncie. Muszę 
przyznać, że przeżyłam koszmarne chwile, zastanawiając 

się, jak mam to zrobić.

- Czy to dlatego tak dużo piłaś tamtego wieczoru? - 

zapytał Holt.

- Nawet to musiałeś zauważyć - mruknęła Adena.

- To był dobry dzień. Wszystko pracowało na moją 

korzyść.   Przez   cały   wieczór   byłaś   speszona   i   zupełnie 

wytrącona z równowagi.

- Oszukałeś mnie! - zawołała Adena.

- I to jak - potwierdził Holt.
- No to kupiłam sobie ciebie za złoty zegarek i dwie 

miłosne noce. Nie tak drogo.

-   Zawsze   będziesz   miała   u   mnie   rabat   -   obiecał 

Holt.

-  Nie wiem, na ile szwajcarskich  zegarków  będę 

sobie mogła pozwolić - ostrzegła go Adena.

-   Nie   kupisz   mnie   nawet   za   tysiąc   zegarków, 

kochanie.   Mnie   możesz   kupić   tylko   za   miłość.   Daj   mi 
swoją miłość, namiętność i swoją uczciwość, a przekonasz 

się, że ja też jestem uczciwym kupcem.

-   Czy   za   ten   kapitał   dostanę   towar   najwyższej 

jakości? - zapytała z filuternym uśmiechem.

- Jestem łagodny, wierny i udomowiony.

- Jak Maks - ucieszyła się Adena.
- No właśnie.

143

background image

-   Jeszcze   pół   godziny   temu   wcale   cię   nie 

podejrzewałam o łagodność - wyznała Adena.

- Kiedy wpakowałeś mnie do taksówki i mówiłeś o 

rewanżu...

- Jak mogłaś choćby przez chwilę przypuszczać, że 

chcę się mścić na tobie? - Holt spoważniał w mgnieniu 
oka. - Chciałem nauczyć rozumu tego głupka Carrigana! 

Mój Boże! Gdybym tylko pomyślał, że boisz się spotkania 
ze mną! Adeno - powiedział - przysięgam ci, że nigdy cię 

nie skrzywdzę.

- Nawet jeśli pomyślisz, że cię oszukuję?

-   Nigdy   czegoś   takiego   nie   zrobisz.   A   co   do 

teoretycznych rozważań, to już ci mówiłem, że one nigdy 

do niczego dobrego nie prowadzą. Proponuję, żebyśmy 
zmienili temat.

- Dobrze. O czym chcesz porozmawiać?
- Na przykład o tym, gdzie spędzimy nasz miesiąc 

miodowy.

-   Przedtem   jednak   chciałabym   cię   jeszcze   o   coś 

spytać...

- Gdzie weźmiemy ślub? Moglibyśmy pojechać do 

Reno, a potem...

-   Chciałabym   cię   zapytać,   co   zrobiłeś   Jeffowi.   - 

Adena nie zapomniała morderczego wzroku Holta i była 
ciekawa, jaka kara dotknęła jej prześladowcę.

- Tak bardzo cię obchodzi?
- On nie, ale jestem ciekawa, jak wygląda zemsta 

Holta Sinclaira. Przez kilka godzin zastanawiałam się nad 

144

background image

tym, co mi zrobisz, jak tu przyjedziesz. Teraz wreszcie 

chciałabym   się   dowiedzieć,   jak   potraktowałeś 
prawdziwego winowajcę.

- Skoro tak, to mogę a powiedzieć. Kiedy trochę 

ochłonąłem,   przypomniałem   sobie,   że   nasze   spotkanie 

zawdzięczam wyłącznie Carriganowi.

- Ależ ty jesteś wspaniałomyślny!

- Od początku ci to powtarzam. Dopadłem go w 

jego   własnym   biurze   w   Carrigan   Labs.   Dałem   mu   do 

zrozumienia,   że   jeśli   jeszcze   raz   się   do   ciebie   zbliży, 
zaszargam opinię i jemu, i jego ojcu tak że ludzie biznesu 

w San Francisco i okolicach nawet nie spojrzą w kierunku 
ich firmy.

- Jakim cudem?
- Zapomniałaś, że przekupił mojego pracownika i 

że ja mam na to dowody? Zresztą obaj Carriganowie mają 
na sumieniu więcej podobnych wyczynów. Powiedziałem 

mu, że jeśli zacznę węszyć, to mogą wyjść na jaw jeszcze 
inne przedsięwzięcia, które nie wszyscy pochwalają. Ten 

twój Jeff dobrze wie, że nie rzucam słów na wiatr.

-   Powiedz   mi   jeszcze,   jak   mu   się   udało 

doprowadzić do tego kompromitującego spotkania.

- Najpierw kazał swojej sekretarce  zadzwonić do 

mojej  i wypytać  ją  dokładnie o moje  plany na dzisiaj. 
Potem nakłonił tę dziewczynę, żeby zadzwoniła do ciebie 

i zorganizowała mu to „przypadkowe" spotkanie.

- A niech to gęś kopnie. - Adena była wściekła.

145

background image

Z   powodu   własnej   głupoty   znalazła   się   w 

wyjątkowo niezręcznej sytuacji.

-   No   to   co,   możemy   już   wrócić   do   bardziej 

zajmującego tematu? zapytał Holt.

- Chodzi ci o miesiąc miodowy?

-   Może   jest   jakieś   miejsce,   które   szczególnie 

chciałabyś odwiedzić?

- Skoro mnie o to zapytałeś... Od kilku dni usiłuję 

się   wybrać   do   małej   gospody   w   złotonośnych   górach, 

więc...

- Jak sobie życzysz - mruknął Holt z miną łaskawcy. 

Wyciągnął rękę po stojącą na stole szklaneczkę z sherry. 
Co, u diabła! - zawołał.

- Co ci się stało? - zaniepokoiła się Adena.
- Mnie nic, ale ten pijak Maks wypił moją sherry!

Był  wieczór. Adena i Holt  wzięli ślub tego  dnia 

rano, a po południu rozpakowali walizki w przytulnym 
pokoiku małej gospody w złotonośnych górach. Potem 

usiedli przy kominku i wznieśli toast za swoje małżeńskie 
szczęście.

Adena   leżała   w   łóżku,   zwisającym   z   sufitu   na 

czterech długich łańcuchach. Łóżko kołysało się jak okręt 

na   spokojnym   morzu.   Adena   jednak   nie   spała. 
Rozkochanymi oczami patrzyła na zbliżającego się do niej 

męża.   Bez   słowa   wyciągnęła   do   niego   rękę.   Holt 
pocałował ją i nic wypuszczając ze swojej dłoni, położył 

się obok. Łóżko zakołysało się pod ciężarem jego ciała.

146

background image

- Tak bardzo cię kocham, Adeno - wyszeptał aż sam 

się boję.

- Boisz się mnie? Dlaczego? Przecież wiesz, że cię 

kocham!

- Wiem, ale wciąż się obawiam, że znów popełnię 

jakiś błąd westchnął ciężko. – Doszło do tego, że w noc 
poślubną leżę w małżeńskim łożu i boję się dać własnej 

żonie prezent ślubny.

- Jaki znów prezent?

Holt spojrzał podejrzliwie na Adenę. Nachylił się i 

ze stojącej na podłodze torby wyciągnął białe pudełeczko. 

Podał  je  dziewczynie, a  ona uśmiechnęła  się  do  niego 
czule.

- Chyba bardzo lubisz, kiedy noszę złote naszyjniki 

-   powiedziała,   zapinając   na   szyi   delikatny,   złoty 

łańcuszek, który znalazła w pudełku.

-   W   złotych   naszyjnikach   jesteś   jeszcze   bardziej 

pociągająca niż bez nich - zażartował.

Adena   jednak   wyczuła,   że   pod   pozorami   kpin 

ukrywa   obawę   i   oczekiwanie.   Nie   wiedział,   jak   tym 
razem zostanie potraktowany jego prezent.

-   To   jest   bardzo   piękne,   Holt   -   powiedziała 

szczerze. Dziękuję ci, kochany.

-  To ja  ci dziękuję,  kochanie. -  Holt  odetchnął z 

ulgą. Mocno przytulił do siebie żonę.

Adena o nic nie musiała pytać. Wiedziała, że on 

dziękuje   jej   za   to,   że   zechciała   wreszcie   coś   od   niego 

przyjąć. Teraz już wiedziała, że Holt wprawdzie zawsze 

147

background image

płaci za to, co dostaje od życia, ale poza tym lubi dawać 

ukochanej kobiecie piękne przedmioty. Leżeli przytuleni 
do   siebie.   Czuli,   jak   narasta   w   nich   coraz   gorętsza 

namiętność.

-   Tak   dawno   cię   nie   miałem   -   westchnął   Holt, 

głaszcząc wyciągnięte obok niego ciało żony.

- To nie moja wina.

- Wiem. Od kilku dni mnie prowokujesz.
- Za to ty jesteś taki silny i szlachetny... Prawdziwy 

bohater - dokuczała mu pieszczotliwie.

-   Ale   niezbyt   mądry,   co?   Może   niepotrzebnie 

dotrzymywałem   danego   ci   słowa?   Może   należało   po 
prostu wziąć, co swoje, a nie bawić się w staroświeckie 

narzeczeństwo   aż   do   dzisiaj?   -   pytał   Holt,   zsuwając   z 
ramion żony koronkową nocną koszulę.

- Nie myśl sobie, że nie jestem ci za to wdzięczna...
- Udowodnij.

I   udowodniła.   Spowiła   swoją   miłością   siebie   i 

swego męża, i kołyszące się małżeńskie łoże. Całowała i 

pieściła Holta, a za wszystko, co mu dawała, dostawała 
tyle samo pieszczot i czułości.

Wreszcie   ucichło   wzburzone   morze,   po   którym 

płynął   ich   niezwykły   okręt.   Fale   uspokoiły   się,   a 

kołysanie znów stało się delikatne  i usypiające. Adena 
poczuła, że Holt dotyka złotego łańcuszka na jej szyi. Z 

trudem otworzyła ciężkie powieki.

148

background image

-   Jest   dokładnie   tak,   jak   ci   powiedziałem   - 

wyszeptał,   uśmiechając   się   z   czułością.   -   W   złotym 
naszyjniku wyglądasz jeszcze piękniej niż zwykle.

- To wina twojej pirackiej duszy. - Adena wtuliła się 

w   ramię   męża.   -   Mam   przeczucie,   że   w   poprzednim 

wcieleniu   twoją   ulubioną   rozrywką   było   kupowanie 
niewolnic.

-   Na   całym   świecie   jest   tylko   jedna,   której 

oddałbym wszystko. Wreszcie udało mi się ją zdobyć i już 

nic więcej mi do szczęścia nie brakuje.

-   Niestety,   uszczęśliwienie   tej   jednej   niewolnicy 

będzie cię bardzo drogo kosztowało - ostrzegła Adena.

- Co cię uczyni szczęśliwą, kochanie?

- Cała twoja miłość, twoja namiętność i cały ty.
-   Poślubiłaś   wyjątkowo   wspaniałomyślnego   i 

hojnego mężczyznę, Adeno. - Holt pochylił się nad nią i 
delikatnie ją pocałował.

Adena objęła go mocno za szyję. Dobrze wiedziała, 

że   tego   jedynego   skarbu,   na   którym   jej   naprawdę 

zależało, nigdy w ich życiu nie zabraknie. Wiedziała, że 
miłości męża zawsze będzie miała pod dostatkiem.

149


Document Outline