background image

Karol Marks 

Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne 

 

Przedmowa

114

 

W „Deutsch-Französische Jahrbücher" zapowiedziałem krytykę nauki o prawie i państwie 

w  postaci  krytyki  heglowskiej  filozofii  prawa

115

.  Przy  opracowywaniu  materiałów  do  druku 

okazało  się,  Ŝe  zmieszanie  krytyki  wymierzonej  jedynie  przeciwko  spekulacji  myślowej  z 
krytyką samych przedmiotów, przy tym róŜnorodnych, jest zupełnie niestosowne, hamuje wywód 
i utrudnia zrozumienie. Ponadto, ze względu na bogactwo i róŜnorodność spraw, które naleŜałoby 
omówić,  materiał  dałby  się  wtłoczyć  do  jednej  pracy  jedynie  w  sposób  aforystyczny,  a  znowu 
taki aforystyczny wykład sprawiałby wraŜenie dowolnego systematyzowania. Opublikuję zatem 
kolejno  w  kilku  samodzielnych  broszurach  krytykę  prawa,  moralności,  polityki  itd.,  a  w  końcu 
postaram  się  przedstawić  w  osobnej  pracy  powiązanie  całości,  stosunek  poszczególnych  części 
do siebie i wreszcie dać krytykę spekulatywnego opracowania owego materiału. Z tego powodu 
w  niniejszej  pracy  zajmuję  się  związkiem  ekonomii  politycznej  z  państwem,  prawem, 
moralnością, Ŝyciem obywatelskim itd. tylko o tyle, o ile ekonomia polityczna sama ex professo 
porusza  te  tematy.  Czytelnika  obeznanego  z  ekonomią  polityczną  nie  potrzebuję  chyba 
zapewniać, Ŝe wyniki swoich badań uzyskałem dzięki analizie całkowicie empirycznej, opartej na 
sumiennym, krytycznym studiowaniu ekonomii politycznej. 
(Natomiast ignorancki recenzent, który usiłuje skryć swoje zupełne nieuctwo i ubóstwo myślowe 
obrzucając  pozytywnego  krytyka  frazesami  takimi,  jak  „utopijny  frazes"  albo  teŜ  „całkowicie 
czysta,  całkowicie  zdecydowana,  całkowicie  krytyczna  krytyka",  „nie  tylko  prawne,  lecz  i 
społeczne,  całkowicie  społeczne  społeczeństwo",  „zwarta  masowa  masa",  „przewodzący 
przywódcy masowej masy"

116

 - recenzent ten musi wpierw jeszcze dać jakiś dowód tego, Ŝe ma 

coś  do  powiedzenia  nie  tylko  w  swych  teologicznych  sprawach  rodzinnych,  ale  i  w  sprawach 
ś

wieckich). 

Jest  rzeczą  oczywistą,  Ŝe  korzystałem  nie  tylko  z  socjalistów  francuskich  i  angielskich,  ale  i  z 
niemieckich prac socjalistycznych. JednakŜe do zawierających głębszą treść i oryginalnych prac 
niemieckich  z  zakresu  tej  wiedzy  zaliczyć  moŜna  -  prócz  pism  Weitlinga  -  jedynie  artykuły 
Hessa  w  „Einundzwanzig  Bogen"

117

  i  „Zarys  krytyki  ekonomii  politycznej"

117a

  Engelsa  z 

„Deutsch-Französische  Jahrbücher",  w  których  i  ja  nakreśliłem  bardzo  ogólnikowo  pierwsze 
elementy niniejszej pracy. 
(Poza  wspomnianymi  autorami,  którzy  zajmowali  się  krytycznie  ekonomią  polityczną,  krytyka 
pozytywna w ogóle, a więc i niemiecka krytyka pozytywna ekonomii politycznej zawdzięcza swe 
rzeczywiste  uzasadnienie  odkryciom  Feuerbacha,  przeciw  którego  „Filozofii  przyszłości"

118

  i 

wydrukowanym  w  „Anekdota"  „Tezom  o  reformie  filozofii"

119

  małostkowa  zawiść  jednych,  a 

szczery  gniew  drugich  uknuły,  rzec  moŜna,  formalną  zmowę  milczenia,  choć  po  cichu  się  je 
wykorzystuje).  Dopiero  od  Feuerbacha  datuje  się  pozytywna  humanistyczna  i  naturalistyczna 
krytyka.  Im  mniej  hałaśliwy,  tym  pewniejszy,  głębszy,  szerszy  i  trwalszy  jest  wpływ  prac 
Feuerbacha,  jedynych  prac  od  czasu  „Fenomenologii"  i  „Logiki"  Hegla,  które  zawierają 
prawdziwą rewolucję teoretyczną. 
Końcowy rozdział niniejszej pracy, rozprawienie się z heglowską dialektyka i filozofią w ogóle, 
uznałem,  w  przeciwieństwie  do  krytycznych  teologów

120

  naszych  czasów,  za  bezwzględnie 

potrzebny,  gdyŜ  nie  dokonano  dotąd  tego  rodzaju  pracy  -  ten  brak  gruntowności  jest  tu 
koniecznością,  poniewaŜ  nawet  krytyczny  teolog  pozostaje  teologiem,  a  zatem  albo  musi 
wychodzić z określonych załoŜeń filozofii jako autorytetu, albo teŜ, gdy w toku krytyki i wskutek 

background image

cudzych  odkryć  budzą  się  w  nim  wątpliwości  co  do  tych  filozoficznych  załoŜeń,  porzuca  je 
tchórzliwie  i  bez  uzasadnienia,  abstrahuje  od  nich,  a  swoją  niewolniczą  zaleŜność  od  tych 
załoŜeń  i  złość  na  tę  niewolę  przejawia  juŜ  tylko  w  sposób  negatywny,  nieświadomy  i 
sofistyczny. 
{Przejawia  tylko  negatywnie  i  nieświadomie,  juŜ  to  zapewniając  nieustannie  o  czystości  swej 
własnej  krytyki,  juŜ  to  w  ten  sposób,  Ŝe  -  w  celu  odwrócenia  uwagi  obserwatora,  jak  i  swej 
własnej uwagi, od konieczności rozprawienia się krytyki z jej rodzicielką (z heglowską dialektyka 
i filozofią niemiecką w ogóle), od owej konieczności wzniesienia się nowoczesnej krytyki ponad 
swą własną ograniczoność i Ŝywiołowość - usiłuje raczej stworzyć pozory, jakoby krytyka miała 
do czynienia jedynie z pewną ograniczoną postacią krytyki poza nią samą (powiedzmy, z krytyką 
XVIII wieku)  oraz z ograniczonością masy.  Wreszcie w ten sposób,  Ŝe  krytyczny teolog,  kiedy 
pojawiają  się  odkrycia  dotyczące  istoty  jego  własnych  filozoficznych  załoŜeń  (jak  odkrycia 
Feuerbacha), bądź to stwarza wraŜenie, jakoby on sam tego dokonał, ciskając rezultatami owych 
odkryć, których nie umie rozwinąć, rezultatami ograniczonymi u niego do efektownych frazesów
w pisarzy pozostających jeszcze w niewoli filozofii, bądź teŜ potrafi nawet wmówić w siebie, Ŝe 
jest  wyŜszy  nad  te  odkrycia,  gdy  skrycie,  złośliwie  i  sceptycznie  wysuwa  przeciw 
feuerbachowskiej krytyce dialektyki heglowskiej te elementy tejŜe dialektyki, których jeszcze w 
tej  krytyce  nie  znajduje,  których  nie  dostarcza  mu  się  jeszcze  w  krytycznym,  gotowym  juŜ 
opracowaniu, a których sam nie usiłuje i bodaj nie potrafi właściwie zastosować, tylko po cichu 
posługuje  się  nimi  po  prostu  w  tej  postaci,  która  jest  właściwa  dialektyce  heglowskiej  -  stosuje 
np.  kategorię  dowodu  pośredniego  wobec  kategorii  poczynającej  się  z  samej  siebie  prawdy 
pozytywnej. Teologiczny krytyk uznaje mianowicie za rzecz całkiem naturalną, Ŝe filozofowie ze 
swej  strony  powinni  uczynić  wszystko,  by  on  mógł  pleść  o  czystości,  stanowczości,  o  całej  tej 
krytycznej krytyce, i roi sobie, Ŝe jest tym, który prawdziwie przezwycięŜył filozofię, kiedy czuje
Ŝ

e jakiegoś tam elementu Hegla brak u Feuerbacha, bo teologiczny krytyk nie potrafi się wznieść 

ponad  czucie  do  świadomości,  do  wiedzy,  mimo  całego  swego  spirytualistycznego 
bałwochwalstwa wobec „samowiedzy" i „ducha".} 
Teologiczna  krytyka  -  mimo  Ŝe  w  początkach  ruchu  była  momentem  rzeczywistego  postępu  - 
przy dokładniejszej analizie okazuje się w ostatniej instancji niczym innym, jak wyrodzonym w 
teologiczną  karykaturę  uwieńczeniem  i  konsekwencją  starej  filozoficznej,  a  zwłaszcza 
heglowskiej  transcendencji.  Tę  interesującą  sprawiedliwość  historii,  która  teologię,  będącą  od 
dawna  zgniłą  plamą  na  filozofii,  obecnie  przeznacza  równieŜ  do  tego,  Ŝeby  na  sobie 
zademonstrowała  negatywny  rozkład  filozofii  -  tzn.  proces  jej  gnicia  -  tę  historyczną  Nemezis 
przedstawię obszernie przy innej okazji

121

{W  jakim  stopniu  natomiast  po  odkryciach  Feuerbacha  dotyczących  istoty  filozofii  niezbędne 
jest  jeszcze  -  przynajmniej  dla  ich  udowodnienia  -  krytyczne  rozprawienie  się  z  dialektyką 
filozoficzną, to się okaŜe z samego mego wywodu.} 
 

Płaca robocza 

 
Płacę  roboczą
  określa  wroga  walka  między  kapitalistą  i  robotnikiem.  Niechybnym  zwycięzcą 
kapitalista. Kapitalista moŜe dłuŜej Ŝyć bez robotnika niŜ robotnik bez kapitalisty. Zrzeszanie się 
kapitalistów ogólnie przyjęte i skuteczne; zrzeszanie się robotników zakazane i przynosi im złe 
skutki.  Prócz  tego  właściciel  ziemski  i  kapitalista  mogą  do  swoich  dochodów  dodać  zyski 
przemysłowe, robotnik nie moŜe dodać do swego dochodu przemysłowego ani renty gruntowej, 
ani procentów od kapitału. Stąd tak wielka konkurencja wśród robotników. A zatem jedynie dla 
robotnika  oddzielenie  od  siebie  kapitału,  własności  ziemskiej  i  pracy  jest  oddzieleniem 

background image

nieuchronnym,  istotnym  i  szkodliwym.  Kapitał  i  własność  ziemska  nie  muszą  pozostawać  w 
ramach tej abstrakcji, praca robotnika musi. 
Tak więc dla robotnika oddzielenie od siebie kapitału, renty gruntowej i pracy - zabójcze
NajniŜszą - i taka jedynie jest niezbędna - stawkę płacy stanowi utrzymanie robotnika w czasie 
pracy i tyle ponadto, Ŝeby  mógł wyŜywić rodzinę i Ŝeby rasa robotników  nie wymarła. Zwykłą 
płacą  jest  według  Smitha  najniŜsza,  jaką  moŜna  pogodzić  z  simple  humanité  [ze  zwykłą 
humanitarnością]

122

, mianowicie z bydlęcą egzystencją. 

Popyt na  ludzi reguluje w sposób konieczny produkcję ludzi, jak kaŜdego innego towaru. JeŜeli 
podaŜ  znacznie  przewyŜsza  popyt,  część  robotników  stacza  się  do  stanu  Ŝebraczego  albo  ginie 
ś

miercią  głodową.  Egzystencja  robotnika  została  więc  sprowadzona  do  warunków  egzystencji 

kaŜdego  innego towaru.  Robotnik  stał się towarem i jest dla niego szczęściem, jeśli uda mu się 
znaleźć  nabywcę.  A  popyt,  od  którego  zaleŜy  Ŝycie  robotnika,  zaleŜy  od  kaprysu  bogaczy  i 
kapitalistów. JeŜeli podaŜ przewyŜsza popyt, to jedna z części konstytuujących cenę (zysk, renta 
gruntowa,  płaca  robocza)  jest  opłacana  poniŜej  ceny,  następuje  więc  wstrzymanie  zastosowania 
[części z tych] czynników i w ten sposób cena rynkowa ciąŜy ku cenie naturalnej jako punktowi 
centralnemu. Ale i przy wysoce rozwiniętym podziale pracy robotnikowi najtrudniej znaleźć dla 
swej pracy inne zastosowanie, 2. będąc zaleŜny od kapitalisty on pierwszy ponosi stratę. 
Wskutek  ciąŜenia  ceny  rynkowej  ku  cenie  naturalnej  robotnik  traci  więc  najwięcej  i 
bezwarunkowo
. Właśnie zdolność kapitalisty do nadania swemu kapitałowi innego zastosowania 
albo  pozbawia  chleba  robotnika,  który  jest  ograniczony  ramami  określonej  gałęzi  pracy,  albo 
zmusza go do podporządkowania się wszystkim Ŝądaniom kapitalisty. 
Przypadkowe i nagłe wahania ceny rynkowej godzą mniej w rentę gruntową niŜ w tę część ceny, 
która rozpada się na zysk i płacę, przy czym godzą mniej w zysk niŜ w płacę. Wypadki wzrostu 
płacy znajdują zazwyczaj przeciwwagę w innych wypadkach jej stagnacji i spadku
Gdy  kapitalista  osiąga  zysk,  robotnik  niekoniecznie  musi  zyskiwać,  natomiast  straty  dzieli  on  z 
kapitalistą  nieuchronnie
.  Tak  np.  robotnik  nie  zyskuje,  gdy  kapitalista  dzięki  tajemnicy 
fabrycznej lub handlowej, dzięki monopolowi lub korzystnemu połoŜeniu swej ziemi utrzymuje 
cenę rynkową powyŜej ceny naturalnej. 
Dalej: ceny pracy są znacznie bardziej stałe niŜ ceny środków utrzymania. Często pozostają one 
wobec  siebie  w  stosunku  odwrotnym.  W  roku  drogim  płaca  maleje  wskutek  zmniejszenia  się 
popytu, rośnie zaś  wskutek wzrostu cen środków utrzymania. A więc jedno równowaŜy drugie. 
W  kaŜdym  razie  pewna  ilość  robotników  zostaje  bez  chleba.  W  latach  taniości  płaca  wzrasta 
wskutek  wzrostu  popytu,  maleje  zaś  pod  wpływem  cen  środków  utrzymania.  A  więc  jedno 
równowaŜy drugie. 
Inne upośledzenie robotnika: 
Ceny pracy róŜnych kategorii robotników są o wiele bardziej zróŜnicowane niŜ zyski w róŜnych 
dziedzinach zastosowania kapitału
. Co się tyczy pracy, występuje  w pełni naturalne, duchowe i 
społeczne zróŜnicowanie indywidualnej działalności i róŜnie się ją wynagradza, gdy tymczasem 
martwy  kapitał  chadza  stale  tą  samą  drogą  i  rzeczywista  indywidualna  działalność  jest  mu 
obojętna. 
W ogóle naleŜy zauwaŜyć, Ŝe tam, gdzie robotnik traci równo z kapitalistą, strata robotnika godzi 
w jego egzystencję, a strata kapitalisty - w zysk z jego martwej mamony. 
Robotnik  musi  walczyć  nie  tylko  o  fizyczne  środki  do  Ŝycia,  ale  i  o  uzyskanie  pracy,  tzn.  o 
moŜliwości, o środki urzeczywistniania swej działalności. 
Rozpatrzmy  trzy  podstawowe  sytuacje,  w  których  moŜe  się  znaleźć  społeczeństwo,  i  zwaŜmy, 
jakie będzie w nich połoŜenie robotnika. 
1.  JeŜeli  bogactwo  społeczeństwa  upada,  robotnik  traci  najwięcej,  choć  bowiem  w  okresie 

background image

pomyślności społeczeństwa  klasa  robotnicza nie  moŜe tyle zyskać,  co  klasa właścicieli, „Ŝadna 
nie cierpi tak okrutnie przy jego upadku, jak klasa robotnicza"

123

2. Weźmy teraz pod uwagę społeczeństwo, w którym bogactwo wzrasta. Jest to jedyna sytuacja 
pomyślna  dla  robotnika.  Pojawia  się  wówczas  konkurencja  wśród  kapitalistów.  Popyt  na 
robotników przewyŜsza ich podaŜ. Ale: 
Po pierwsze: Wzrost płacy powoduje przepracowywanie się robotników. Im więcej chcą zarobić, 
tym  więcej  swojego  czasu  muszą  poświęcać  i  wykonywać  w  słuŜbie  chciwości  pracę 
niewolniczą, wyrzekając się całkowicie wszelkiej wolności. Zarazem skracają sobie wskutek tego 
Ŝ

ycie. To skracanie Ŝycia jest okolicznością pomyślną dla klasy robotniczej wziętej jako całość, 

gdyŜ stwarza konieczność coraz to nowego dopływu. Klasa ta musi stale składać w ofierze część 
samej siebie, aby nie zginąć całkowicie. 
Po wtóre:  Kiedy społeczeństwo przeŜywa proces bogacenia się?  Wraz ze wzrostem kapitałów i 
dochodów kraju. Ale to jest moŜliwe jedynie dzięki temu, Ŝe 
a)  gromadzi  się  wiele  pracy,  gdyŜ  kapitał  jest  nagromadzoną  pracą;  a  więc  dzięki  temu,  Ŝe 
robotnikowi  zabiera  się  coraz  więcej  jego  produktów,  Ŝe  jego  własna  praca  w  coraz  większym 
stopniu przeciwstawia mu się jako cudza własność, a środki jego egzystencji i jego działalności 
coraz bardziej koncentrują się w ręku kapitalisty.  
b)  Nagromadzenie  kapitału  zwiększa  podział  pracy,  podział  pracy  zwiększa  ilość  robotników; 
odwrotnie  -  zwiększenie  ilości  robotników  zwiększa  podział  pracy,  a  podział  pracy  zwiększa 
nagromadzenie kapitałów.  Wraz z rozwojem podziału pracy - z jednej strony - i gromadzeniem 
się  kapitałów  -z  drugiej,  robotnik  staje  się  coraz  bardziej  zaleŜny  wyłącznie  od  pracy,  i  to  od 
określonej, bardzo jednostronnej, zmechanizowanej pracy. W miarę jak robotnik jest duchowo i 
fizycznie degradowany do roli maszyny, przekształcany z człowieka w abstrakcyjną działalność i 
Ŝ

ołądek, popada on w coraz większą zaleŜność od wszelkich wahań ceny rynkowej, zastosowania 

kapitałów  i  kaprysu  bogaczy.  Zarazem  wskutek  przyrostu  klasy  ludzi  Ŝyjących  tylko  z  pracy 
zwiększa się konkurencja wśród robotników, a więc cena ich spada.  W  systemie fabrycznym ta 
pozycja robotnika osiąga swój punkt szczytowy. 
c)  W  społeczeństwie,  którego  dobrobyt  wzrasta,  juŜ  tylko  co  najbogatsi  mogą  Ŝyć  z  procentu. 
Wszyscy  inni  muszą  prowadzić  przy  pomocy  swego  kapitału  jakieś  przedsiębiorstwo  albo 
ulokować  go  w  handlu.  Wskutek  tego  konkurencja  kapitałów  zwiększa  się,  koncentracja 
kapitałów rośnie, wielcy kapitaliści rujnują małych i część dawnych kapitalistów spada do klasy 
robotników, której powiększenie się powoduje po części znowu obniŜkę płacy i pociąga za sobą 
jeszcze większą zaleŜność tej klasy od nielicznych wielkich kapitalistów; wraz ze zmniejszeniem 
się liczby kapitalistów nieomal znika ich walka konkurencyjna o robotników, natomiast wraz ze 
wzrostem  liczby  robotników  konkurencja  między  robotnikami  staje  się  tym  większa,  bardziej 
zwyrodniała i  gwałtowna. Część  klasy  robotniczej  stacza się  wskutek  tego równie nieuchronnie 
do  stanu  Ŝebraków  bądź  mrących  z  głodu  nędzarzy,  jak  część  średnich  kapitalistów  spada  do 
stanu robotniczego. 
A  zatem  nawet  wtedy,  gdy  sytuacja  społeczeństwa  jest  dla  robotników  najkorzystniejsza, 
nieuchronnie czeka ich przepracowanie i wczesna śmierć, stoczenie się do roli maszyny, do roli 
niewolników  kapitału,  którego  nagromadzenie  groźnie  im  się  przeciwstawia,  czeka  ich  nowa 
konkurencja, śmierć głodowa albo Ŝebractwo części robotników. 
Wzrost  płacy  budzi  w  robotniku  kapitalistyczną  Ŝądzę  bogacenia  się,  którą  jednakŜe  moŜe 
zaspokoić jedynie przez złoŜenie w ofierze swego ducha i ciała. Przesłanką i wynikiem wzrostu 
płacy  jest  gromadzenie  kapitału;  wzrost  płacy  przeciwstawia  więc  robotnikowi  wytwór  jego 
pracy  jako  coś  coraz  bardziej  mu  obcego.  Podobnie  podział  pracy  czyni  go  coraz  bardziej 
jednostronnym  i  zaleŜnym,  a  takŜe  prowadzi  do  konkurencji  nie  tylko  ludzi,  lecz  i  maszyn. 

background image

PoniewaŜ  robotnik  stoczył  się  do  roli  maszyny,  maszyna  moŜe  mu  się  przeciwstawić  jako 
konkurent.  Wreszcie,  gdy  gromadzenie  kapitału  zwiększa  ilość  pracy  [Industrie],  a  więc  i 
robotników,  to  ta  sama  ilość  pracy  daje  wskutek  owej  akumulacji  większą  ilość  produktu; 
następuje  nadprodukcja,  która  prowadzi  do  tego,  Ŝe  albo  wielka  część  robotników  traci  pracę, 
albo płaca ich spada do najnędzniejszego minimum. 
Oto  skutki  takiej  sytuacji  społeczeństwa,  która  jest  najkorzystniejsza  dla  robotnika,  mianowicie 
sytuacji, kiedy bogactwo rośnie, rozwija się
Ostatecznie  jednak  ten  okres  wzrostu  musi  wreszcie  kiedyś  osiągnąć  swój  punkt  szczytowy. 
JakieŜ jest teraz połoŜenie robotnika? 
3. „W kraju, który by osiągnął moŜliwie najwyŜszy poziom bogactw, zarówno płace robocze, jak 
i zyski z kapitału byłyby bardzo niskie. Konkurencja wśród robotników o uzyskanie pracy byłaby 
tak  wielka,  Ŝe  zredukowałaby  płace  do  poziomu  wystarczającego  ledwie  na  to,  by  utrzymać 
dotychczasową  liczbę  robotników,  a  Ŝe  kraj  byłby  juŜ  dostatecznie  zaludniony,  liczba  ta  nie 
mogłaby wzrastać"

124

. Wszystko, co ponadto, musiałoby umrzeć. 

A więc w okresie pogarszającego się połoŜenia społeczeństwa nędza robotnika rośnie, w okresie 
poprawy - obraz nędzy się komplikuje, w okresie pełnego rozkwitu - nędza się stabilizuje. 
Skoro jednak według Smitha nie jest szczęśliwe takie społeczeństwo, w którym większość cierpi, 
i  skoro  stan  najwyŜszego  bogactwa  społeczeństwa  prowadzi  do  tego  cierpienia  większości,  a 
ekonomia  polityczna  (w  ogóle  społeczeństwo  interesu  prywatnego)  prowadzi  do  tego  stanu 
najwyŜszego bogactwa, to celem ekonomii politycznej jest nieszczęście społeczeństwa.  
Co  do  stosunku  pomiędzy  robotnikiem  a  kapitalistą  naleŜy  jeszcze  zauwaŜyć,  Ŝe  wzrost  płacy 
wyrównuje się kapitaliście z nadwyŜką przez zmniejszenie się wydatkowanego czasu pracy i Ŝe 
wzrost  płacy  wpływa  na  cenę  towaru  jak  procent  prosty,  a  wzrost  zysku  z  kapitału  jak  procent 
składany. 
Przyjmijmy teraz w zupełności punkt widzenia ekonomisty i zestawmy, idąc za nim, teoretyczne 
i praktyczne roszczenia robotników. 
Ekonomista  mówi  nam,  Ŝe  pierwotnie  i  zgodnie  z  pojęciem  cały  produkt  pracy  naleŜy  do 
robotnika.  Równocześnie  jednak  mówi  nam,  Ŝe  w  rzeczywistości  robotnikowi  przypada 
najmniejsza  i  najniezbędniejsza  część  produktu;  tylko  tyle,  ile  potrzeba,  Ŝeby  istniał  nie  jako 
człowiek, lecz jako robotnik, Ŝeby rozmnaŜał nie ród ludzki, lecz niewolniczą klasę robotników. 
Ekonomista  mówi  nam,  Ŝe  wszystko  kupuje  się  za  pracę  i  Ŝe  kapitał  to  nic  innego  jak 
nagromadzona praca, ale równocześnie mówi nam, Ŝe robotnikowi nie tylko daleko do tego, Ŝeby 
mógł wszystko kupować, lecz nawet musi sprzedawać samego siebie i swoje człowieczeństwo. 
Podczas  gdy  renta  gruntowa  gnuśnego  właściciela  ziemskiego  stanowi  najczęściej  trzecią  część 
produktu  ziemi,  a  zysk  skrzętnego  kapitalisty  nawet  dwakroć  przewyŜsza  procent,  zarobek 
robotnika w najlepszym razie wynosi tyle, Ŝe na czworo dzieci dwoje musi mu umrzeć z głodu. 
Według  ekonomistów  praca  jest  jedynym  czynnikiem,  dzięki  któremu  człowiek  powiększa 
wartość  wytworów  przyrody,  jest  jego  czynną  własnością;  zarazem  według  tejŜe  ekonomii 
politycznej właściciel ziemski i kapitalista, którzy jako właściciel ziemski i kapitalista są przecieŜ 
niczym  więcej,  jak  uprzywilejowanymi  i  próŜniaczymi  bogami,  wszędzie  mają  przewagę  nad 
robotnikiem i dyktują mu prawa. 
Według  ekonomistów  praca  jest  jedyną  niezmienną  ceną  rzeczy,  zarazem  jednak  nie  ma  nic 
bardziej przypadkowego, naraŜonego na większe wahania niŜ cena pracy. 
Podział  pracy  podnosi  produkcyjną  siłę  pracy,  bogactwo  i  cywilizację  społeczeństwa;  zarazem 
zubaŜa  on  robotnika,  spychając  go  do  poziomu  maszyny.  Praca  powoduje  gromadzenie 
kapitałów,  a  tym  samym  wzrost  dobrobytu  społeczeństwa,  ale  robotnika  uzaleŜnia  ona  coraz 
bardziej od kapitalisty, wciąga go do coraz ostrzejszej konkurencji, pcha w wir nadprodukcji, po 

background image

której następuje równie wielki zastój. 
Według  ekonomistów  interes  robotnika  nigdy  nie  przeciwstawia  się  interesowi  społeczeństwa, 
ale społeczeństwo zawsze i nieodzownie przeciwstawia się interesowi robotnika. 
Według ekonomistów interes robotnika nigdy nie przeciwstawia się interesowi społeczeństwa, 1. 
gdyŜ  wzrost  płacy  wyrównuje  się  z  nadwyŜką  przez  zmniejszenie  się  wydatkowanego  czasu 
pracy  oraz  inne  omówione  wyŜej  następstwa,  i  2.  gdyŜ  w  odniesieniu  do  społeczeństwa  cały 
produkt  brutto  jest  produktem  netto,  produkt  netto  ma  sens  tylko  w  odniesieniu  do  osób 
prywatnych. 
To zaś, Ŝe sama praca - nie tylko w obecnych warunkach, lecz w ogóle zawsze, gdy celem jej jest 
jedynie powiększenie bogactwa - to, Ŝe sama praca jest szkodliwa, zgubna, wynika z wywodów 
ekonomisty, choć on sam nie zdaje sobie z tego sprawy.  
 
Zgodnie  z  pojęciem  renta  gruntowa  i  zysk  z  kapitału  stanowią  potrącenie  z  płacy.  Ale  w 
rzeczywistości  płaca  jest  potrąceniem  dokonywanym  przez  ziemię  i  kapitał  na  rzecz  robotnika, 
ustępstwem z produktu pracy na rzecz robotnika, na rzecz pracy. 
W  okresie  podupadania  społeczeństwa  robotnik  cierpi  najbardziej.  Specyficzny  cięŜar  jego 
brzemienia wynika z jego stanu jako robotnika, ale brzemię w ogóle - ze stanu społeczeństwa. 
Natomiast  w  okresie  rozwoju  społeczeństwa  upadek  i  zuboŜenie  robotnika  jest  wytworem  jego 
pracy  i  wytworzonego  przezeń  bogactwa.  A  więc  nędza  ta  wynika  z  samej  istoty  dzisiejszej 
pracy. 
Stan  największego  bogactwa  społeczeństwa,  ten  ideał,  który  jednak  bywa  w  przybliŜeniu 
osiągany,  a  przynajmniej  jest  celem  zarówno  ekonomii  politycznej,  jak  i  społeczeństwa 
burŜuazyjnego, oznacza ustabilizowaną nędzę dla robotników. 
Jest  rzeczą  oczywistą,  Ŝe  ekonomia  polityczna  rozpatruje  proletariusza  -  tzn.  człowieka 
pozbawionego kapitału i renty gruntowej, Ŝyjącego wyłącznie z pracy, i to z pracy jednostronnej, 
abstrakcyjnej - jedynie jako robotnika. Dlatego moŜe ona wysunąć tezę, Ŝe robotnik zupełnie tak 
samo jak koń musi otrzymywać tyle, by mógł pracować. Gdy jest bez pracy, nie zajmuje się nim 
jako  człowiekiem,  lecz  pozostawia  to  sądownictwu  kryminalnemu,  lekarzom,  religii,  tabelom 
statystycznym, polityce i specjalnym urzędnikom policji. 
Wznieśmy  się  teraz  ponad  poziom  ekonomii  politycznej  i  poszukajmy  w  dotychczasowym 
wywodzie, przedstawionym niemal słowami ekonomii politycznej, odpowiedzi na dwa pytania: 
1.  Jaki  sens  ma  w  rozwoju  ludzkości  to  sprowadzenie  przewaŜającej  części  ludzkości  do  pracy 
abstrakcyjnej? 
2.  Jakie  błędy  popełniają  reformatorzy  en  détail,  którzy  albo  chcą  podwyŜszyć  płacę  i  w  ten 
sposób polepszyć sytuację klasy robotniczej, albo (jak Proudhon) widzą cel rewolucji społecznej 
zrównaniu płacy? 
Praca występuje w ekonomii politycznej tylko jako działalność zarobkowa
 
„MoŜna  wysunąć  twierdzenie,  Ŝe  takie  zajęcia,  które  wymagają  specyficznych  uzdolnień  lub 
dłuŜszego  szkolenia,  na  ogół  stały  się  zyskowniejsze;  natomiast  w  porównaniu  z  tym  płaca  za 
pracę  mechanicznie  jednostajną,  do  której  kaŜdego  moŜna  szybko  i  łatwo  przyuczyć,  w 
warunkach rosnącej konkurencji obniŜyła się i nieuchronnie musiała się obniŜyć. A właśnie ten 
rodzaj  pracy  przy  obecnym  stanie  jej  organizacji  zdecydowanie  przewaŜa.  Jeśli  więc  jakiś 
robotnik  pierwszej  kategorii  zarabia  obecnie  siedem  razy  więcej  niŜ  przed  mniej  więcej 
pięćdziesięciu  laty,  a  inny  robotnik  drugiej  kategorii  zarabia  tyle  samo,  to  obaj  zarabiają 
przeciętnie,  rzecz  jasna,  cztery  razy  więcej.  JednakŜe  gdy  w  jakimś  kraju  pracę  pierwszej 
kategorii wykonuje zaledwie tysiąc ludzi, a drugiej - milion ludzi, to 999 tysiącom ludzi wiedzie 

background image

się nie lepiej niŜ przed pięćdziesięciu laty, a gdy równocześnie wzrosły ceny artykułów pierwszej 
potrzeby, wiedzie im się gorzej. I za pomocą takich powierzchownych obliczeń przeciętnych chce 
się siać złudzenia co do najliczniejszej klasy ludzi. Ponadto wysokość płacy jest tylko jednym z 
elementów  oceny  dochodów  robotnika,  poniewaŜ  przy  ich  ustalaniu  istotną  rolę  odgrywa 
zabezpieczenie  ich  trwałości,  o  czym  przecieŜ  w  anarchii  tak  zwanej  wolnej  konkurencji,  2  jej 
stale powtarzającymi się wahaniami 1 okresami zastoju, po prostu nie moŜe być mowy. W końcu 
naleŜy  jeszcze  wziąć  pod  uwagę,  jaki  zazwyczaj  był  dawniej  i  jaki  jest  obecnie  czas  pracy.  A 
czas  pracy  angielskich  robotników  zatrudnionych  w  manufakturze  bawełnianej  przedłuŜono  - 
wskutek  pogoni  przedsiębiorców  za  zyskiem  -  w  ciągu  jakichś  25  lat,  a  więc  właśnie  od  czasu 
wprowadzenia  maszyn  oszczędzających  pracę,  do  12  -  16  godzin  dziennie,  a  wobec  ogólnie 
jeszcze uznawanego prawa bogatych do nieograniczonego wyzysku biednych przedłuŜenie czasu 
pracy w jednym kraju i w jednej  gałęzi przemysłu musiało w mniejszym lub większym stopniu 
nastąpić i gdzie indziej"(Schulz, „Bewegung der Produktion", str. 65)

125

„Ale  gdyby  nawet  było  tyle  prawdy,  ile  jest  fałszu  w  twierdzeniu,  jakoby  przeciętny  dochód 
wszystkich  klas  społeczeństwa  się  zwiększył,  to  jednak  róŜnice  i  względne  rozpiętości  między 
dochodami  mogły  się  zwiększyć  i  skutkiem  tego  mogły  przeciwieństwa  między  bogactwem  i 
ubóstwem wystąpić ostrzej. Bo właśnie dlatego, Ŝe ogólna produkcja wzrasta i Ŝe w tym samym 
stopniu,  co  ona,  rosną  równieŜ  potrzeby,  pragnienia  i  ambicje,  względne  ubóstwo  moŜe  się 
zwiększać, podczas gdy bezwzględne maleje. Samojed Ŝyjąc tranem i nadpsutymi rybami nie jest 
biedny, poniewaŜ w jego odizolowanym społeczeństwie wszyscy mają te same potrzeby. Ale w 
rozwijającym  się  państwie,  które  np.  w  ciągu  dziesięciolecia  zwiększa  swą  ogólną  produkcję  w 
stosunku do ludności o jedną trzecią, robotnikowi, którego zarobek w ciągu tych dziesięciu lat się 
nie zmienił, nie powodzi się równie dobrze; jego niedostatek wzrósł o jedną trzecią" (tamŜe, str. 
65 - 66). 
Lecz  ekonomia  polityczna  zna  robotnika  tylko  jako  bydlę  robocze,  jako  zwierzę,  którego 
potrzeby ograniczają się do najniezbędniejszych potrzeb fizycznych. 
„Aby lud mógł się swobodniej rozwijać duchowo, nie moŜe dalej pozostawać w niewoli swych 
potrzeb  fizycznych,  nie  moŜe  być  dalej  niewolnikiem  ciała.  Musi  więc  mieć  przede  wszystkim 
czas na to, by móc tworzyć dobra duchowe i korzystać z nich. Postęp w organizacji pracy daje ten 
czas. PrzecieŜ obecnie w fabrykach wyrobów bawełnianych jeden robotnik dzięki nowym siłom 
napędowym i ulepszonym maszynom wykonuje nierzadko pracę, którą dawniej wykonywało stu, 
a nawet 250 do 350  robotników. Podobne  skutki występują we wszystkich  gałęziach produkcji, 
gdyŜ w coraz większej mierze zmusza się zewnętrzne siły przyrody do udziału w pracy ludzkiej. 
O ile tedy nakład czasu i siły ludzkiej, niezbędny dawniej dla zaspokojenia pewnej ilości potrzeb 
materialnych,  zmniejszył  się  później  o  połowę,  to  zarazem  o  tyleŜ  bez  Ŝadnego  uszczerbku  dla 
dostatku fizycznego powiększyły się moŜliwości twórczości duchowej i korzystania z niej. Lecz i 
o podziale tego skarbu, wydartego samemu sędziwemu Kronosowi, będącego jego najosobistszą 
własnością, decyduje jeszcze  gra ślepego, niesprawiedliwego przypadku. Obliczono we  Francji, 
Ŝ

e przy obecnym stanie produkcji, gdyby kaŜdy człowiek zdolny do pracy pracował przeciętnie 

pięć  godzin  dziennie,  wystarczyłoby  to  do  zaspokojenia  wszystkich  materialnych  potrzeb 
społeczeństwa... Pomimo oszczędności na czasie wynikłej z udoskonalenia maszyn długość dnia 
niewolniczej pracy w fabrykach dla znacznej liczby ludności tylko się powiększyła" (tamŜe, str. 
67 - 68). 
„Przejście od skomplikowanej pracy ręcznej ma za przesłankę rozłoŜenie jej na proste operacje. 
Ale  początkowo  tylko  jedną  cześć  jednostajnie  powtarzających  się  operacji  wykonywać  będą 
maszyny, druga natomiast przypadnie ludziom. Z natury rzeczy i według zgodnych doświadczeń 
taka ustawiczna,  jednostajna czynność jest równie szkodliwa dla ducha, jak i dla  ciała; a  zatem 

background image

przy  tym  połączeniu  maszyn  z  prostym  podziałem  pracy  pomiędzy  wiele  rąk  ludzkich  muszą 
jeszcze występować takŜe wszystkie szkodliwe strony takiego podziału. Szkodliwość ta ujawnia 
się m. in. w wielkiej śmiertelności robotników fabrycznych... Tej wielkiej róŜnicy między pracą 
ludzi za pomocą maszyn i pracą ludzi jako maszyn nie... uwzględniono" (tamŜe, str. 69). 
„JednakŜe ludzkość doczeka przyszłości, gdy nierozumne siły przyrody działające w maszynach 
będą naszymi niewolnikami i poddanymi" (tamŜe, str. 74). 
„W angielskich przędzalniach pracuje tylko 158 818 męŜczyzn i 196 818 kobiet. Na kaŜdych 100 
robotników w fabrykach wyrobów bawełnianych hrabstwa Lancaster przypadają 103 robotnice, a 
w  Szkocji  nawet  209.  W  angielskich  fabrykach  wyrobów  lnianych  w  Leeds  było  na  100 
robotników  147  robotnic;  w  Druden  i  na  wschodnim  wybrzeŜu  Szkocji  -aŜ  280.  W  angielskich 
fabrykach jedwabiu wiele robotnic; w fabrykach wyrobów wełnianych, gdzie trzeba większej siły 
fizycznej,  więcej  męŜczyzn...  RównieŜ  w  północnoamerykańskich  fabrykach  wyrobów 
bawełnianych było zatrudnionych w 1833 r. obok 18 593 męŜczyzn nie mniej niŜ 38 927 kobiet. 
A  więc  wskutek  zmian  w  organizacji  pracy  zakres  pracy  zarobkowej  płci  Ŝeńskiej  rozszerzył 
się...  kobiety  bardziej  usamodzielniły  się  ekonomicznie...  obie  płci  zbliŜyły  się  do  siebie  pod 
względem społecznym" (tamŜe, str. 71 - 72). 
„W  angielskich  przędzalniach,  pędzonych  parą  i  wodą,  pracowało  w  1835  r.  :  20  558  dzieci  w 
wieku od 8 do 12 lat, 35 867 - w wieku od 12 do 13 lat i wreszcie 108 208 - w wieku od 13 do 18 
lat...  Wprawdzie  dalsze  postępy  mechaniki,  uwalniając  ludzi  w  coraz  większym  stopniu  od 
wszelkich  jednostajnych  zajęć,  prowadzą  stopniowo  do  usunięcia  tego  zła.  JednakŜe  szybszym 
postępom mechaniki stoi na przeszkodzie właśnie ta okoliczność, Ŝe kapitaliści mogą niezmiernie 
łatwo i niezmiernie tanio przywłaszczać sobie siły niŜszych klas, nawet siły dzieci, aby stosować 
i zuŜywać je zamiast pomocniczych środków mechaniki" (tamŜe, str. 70 - 71). 
„Lord Brougham wzywa robotników: <<Stawajcie się kapitalistami!>>... Zło w tym, Ŝe miliony 
mogą  zdobyć  skąpe  utrzymanie  tylko  przez  usilną  pracę,  rujnującą  organizm  i  kaleczącą 
człowieka moralnie i duchowo; Ŝe nawet nieszczęście, jakim jest znalezienie takiej pracy, muszą 
uwaŜać za szczęście" (tamŜe, str. 60). 
„+  śeby  więc  Ŝyć,  nieposiadający  zmuszeni  są  pójść  bezpośrednio  lub  pośrednio  w  słuŜbę  do 
posiadających,  tzn.  uzaleŜnić  się  od  nich+"  (Pecqueur,  „Théorie  nouvelle  d'économie  soc." 
etc.

126

, str. 409). 

+SłuŜba zasługi; robotnicy - płaca; urzędnicy - pensja lub uposaŜenie+ (tamŜe, str. 409 - 410). 
„+ Wynajmować swoją pracę, wypoŜyczać swoją pracę na procent, pracować za kogoś". 
„Wynajmować  rzeczowe  elementy  pracy,  wypoŜyczać  rzeczowe  elementy  pracy  na  procent, 
kazać innym pracować za siebie +" (tamŜe [str. 411]). 
„+  Ten  ustrój  ekonomiczny  skazuje  ludzi  na  zajęcia  tak  dalece  upodlające,  na  poniŜenie  tak 
dalece  rozpaczliwe  i  gorzkie,  Ŝe  stan  dzikości  w  porównaniu  z  tym  wydaje  się  królewskim 
Ŝ

yciem +" (1. c, str. 417 -418). 

,,+Prostytucja klasy nieposiadającej we wszelkich formach+" (str. 421 - 422). Gałganiarze. 
Ch. London w pracy „Solution du problčme de la population"

127

 etc., ParyŜ 1842, ocenia liczbę 

prostytutek  w  Anglii  na  60  000  do  70  000.  Liczba  „femmes  d'une  vertu  douteuse"  [kobiet 
wątpliwej cnoty] ma być równie wielka (str. 228). 
„+Przeciętna długość Ŝycia tych nieszczęśliwych istot ulicznych, po zejściu na drogę występku, 
wynosi  około  sześciu  lub  siedmiu  lat.  Tak  więc  Ŝeby  ilość  prostytutek  mogła  się  utrzymać  na 
poziomie  60  000  do  70  000,  w  Zjednoczonym  Królestwie  musi  co  najmniej  8  do  9  tys.  kobiet 
rocznie  poświęcać  się  temu  hańbiącemu  rzemiosłu,  a  to  wynosi  około  dwudziestu  czterech 
nowych ofiar dziennie lub przeciętnie jedna na godzinę. A zatem jeŜeli ten sam stosunek dotyczy 
całej kuli ziemskiej, musi stale istnieć półtora miliona tych nieszczęśliwych kobiet+" (tamŜe, str. 

background image

229). 
,,+Liczba nędzarzy rośnie wraz z ich nędzą i na granicy skrajnej nędzy tłoczy się największa ilość 
istot ludzkich, dobijając się o prawo do cierpienia... W roku 1821 ludność Irlandii wynosiła 6 801 
827  osób.  W  roku  1831  wzrosła  do  7  764  010  osób,  to  jest  o  14%  w  ciągu  dziesięciu  lat.  W 
prowincji Leinster, w której jest największy dobrobyt, ludność wzrosła tylko o 8%, podczas gdy 
w  najuboŜszej  prowincji  Connaught  przyrost  wynosił  21%).  (Wyciągi  z  ogłoszonych  w  Anglii 
badań nad Irlandią. Wiedeń 1840 r.)+" (Buret, „De la misčre" etc.

128

, t. I, str. 36 - 37). Ekonomia 

polityczna  rozpatruje  pracę  abstrakcyjnie,  jako  rzecz;  +praca  jest  towarem+;  jeŜeli  cena  jest 
wysoka,  to  znaczy,  Ŝe  jest  duŜy  popyt  na  towar;  jeŜeli  cena  jest  niska,  to  znaczy,  Ŝe  jest  duŜa 
podaŜ  towaru;  +jako  towar,  praca  musi  coraz  bardziej  spadać  w  cenie+;  częściowo  zmusza  do 
tego  konkurencja  między  kapitalistą  a  robotnikiem,  częściowo  konkurencja  wśród  robotników. 
,,+Ludność robotnicza, sprzedawczyni pracy, jest zmuszona poprzestać na najmniejszym udziale 
w produkcie... CzyŜ teoria o pracy jako towarze nie jest teorią zamaskowanego niewolnictwa?+" 
(l.  c.,  str.  43).  „+Dlaczego  w  pracy  widziano  jedynie  wartość  wymienną?+"  (tamŜe,  str.  44). 
Wielkie zakłady kupują przede wszystkim pracę kobiet i dzieci, gdyŜ ta mniej kosztuje od pracy 
męŜczyzn  (l.  o).  ,,+Robotnik  nie  jest  wobec  tego,  kto  go  zatrudnia,  w  połoŜeniu  wolnego 
sprzedawcy..
.  Kapitalista  ma  zawsze  wolną  rękę,  jeśli  chodzi  o  zatrudnienie  pracy,  a  dla 
robotnika sprzedaŜ pracy to zawsze mus. Wartość pracy zupełnie ginie, jeŜeli jej się natychmiast 
nie sprzeda. Pracy, w przeciwieństwie do rzeczywistych towarów, nie moŜna ani gromadzić, ani 
nawet  oszczędzać.  Praca  jest  Ŝyciem,  a  jeŜeli  Ŝycia  nie  wymienia  się  dzień  w  dzień  na  środki 
utrzymania,  marnieje  i  rychło  zamiera.  śeby  Ŝycie  człowieka  mogło  być  towarem,  trzeba 
dopuścić niewolnictwo+" (l. c, str. 49 - 50). JeŜeli więc praca jest towarem, to jest ona towarem o 
najfatalniejszych własnościach.  Ale nawet według  zasad  ekonomii politycznej nie jest ona nim, 
nie będąc „wolnym rezultatem wolnej sprzedaŜy". Obecny system ekonomiczny +obniŜa zarazem 
i cenę, i wynagrodzenie za pracę; doskonali on robotnika, a degraduje człowieka+ (1. c., str. 52 - 
J3). ,,+Przemysł stał się wojną, a handel grą+" (1. c., str. 62). 
Same  tylko  +maszyny  przerabiające  bawełnę+  (w  Anglii)  zastępują  84  000  000  rzemieślników 
[tamŜe, str. 133]. 
Przemysł  toczył  dotychczas  wojnę  zaborczą:  ,,+roztrwonił  Ŝycie  ludzi,  którzy  stanowili  jego 
armię, z taką samą obojętnością, jak wielcy zdobywcy. Celem jego było posiadanie bogactwa, nie 
zaś szczęście ludzi+" (Buret, l. c, str. 20). „+Te interesy (ekonomiczne), pozostawione wyłącznie 
samym sobie... muszą z konieczności popaść w konflikt; nie mają one nad sobą Ŝadnego innego 
arbitra prócz wojny, a wyroki wojny przynoszą jednym klęskę i śmierć, drugim - zwycięstwo... 
W  konflikcie  przeciwstawnych  sił  nauka  doszukuje  się  porządku  i  równowagi:  wieczna  wojna 
jest  według  niej  jedynym  sposobem  osiągnięcia  pokoju;  ta  wojna  zwie  się  konkurencją+"  (l.  c, 
str. 23). 
„Pomyślne prowadzenie wojny przemysłowej wymaga wielu armii, które by moŜna gromadzić w 
jednym  punkcie  i  naraŜać  na  masowe  dziesiątkowanie.  A  Ŝołnierze  tych  armii  znoszą  trudy, 
którymi się ich obarcza, nie z przywiązania ani z poczucia obowiązku; znoszą je tylko po to, Ŝeby 
ujść  twardej  konieczności  głodu.  Nie  Ŝywią  oni  dla  swoich  dowódców  ani  przywiązania,  ani 
wdzięczności; tych nie łączy z podwładnymi Ŝadne uczucie Ŝyczliwości; nie widzą w nich ludzi, 
lecz  wyłącznie  narzędzia  produkcji,  które  muszą  przynosić  moŜliwie  jak  największy  dochód  i 
przyczyniać  moŜliwie  jak  najmniej  kosztów.  Te  zastępy  robotników,  coraz  bardziej  uciśnione, 
nie  mają  nawet  pewności,  Ŝe  będą  stale  zatrudnione;  przemysł,  który  robotników  zgromadził, 
pozwala  im  Ŝyć  tylko  wówczas,  kiedy  ich  potrzebuje,  a  skoro  tylko  moŜe  się  bez  nich  obejść, 
porzuca  ich  bez  najmniejszych  skrupułów;  robotnicy  są  wówczas  zmuszeni  zaofiarować  swoją 
osobę i swoją siłę za cenę, jaką im zechcą dać. Im bardziej długotrwała, męcząca, wstrętna jest 

background image

praca,  którą  otrzymują,  tym  gorzej  jest  płatna;  spotyka  się  robotników,  którzy  za  szesnaście 
godzin pracy dziennie, przy ustawicznym wysiłku, ledwie zdobywają sobie prawo do tego, Ŝeby 
nie skonać" (1. c, str. 68 - 69). ,,+Mamy przekonanie... podzielane przez członków komisji, której 
Zlecono zbadanie połoŜenia tkaczy rękodzielników, Ŝe wielkie miasta przemysłowe straciłyby w 
krótkim  czasie  swą  ludność  roboczą  gdyby  me  otrzymywały  nieustannie  dopływu  zdrowych 
ludzi, świeŜej krwi, z sąsiednich wsi+" (1. c, str. 362). 
 

Zysk z kapitału 

1. Kapitał 
1. Na czym polega kapitał, tj. prywatna własność produktów cudzej pracy? 
„Dopuściwszy  nawet,  Ŝe  kapitał  nie  jest  owocem  Ŝadnego  wywłaszczenia,  to  jednak  potrzebne 
mu  jest  współdziałanie  ustawodawstwa  do  uświęcenia  dziedzictwa"  (Say,  t.  I,  str.  136, 
przypis)

129

Jak  dochodzi  się  do  własności  funduszu  produkcyjnego?  Jak  dochodzi  się  do  własności 
produktów, które są wytwarzane przy pomocy tego funduszu? 
Dzięki prawu pozytywnemu (Say, t. II, str. 4). 
Co zdobywa się wraz z kapitałem, np. z odziedziczeniem wielkiego majątku? 
„Osoba,  która  np.  dziedziczy  wielki  majątek,  nie  zdobywa  bezpośrednio  przez  to  władzy 
politycznej.  Władza,  jaką  posiadłość  ta  daje  jej  bezpośrednio  i  natychmiast,  to  siłą  nabywcza
prawo rozporządzania wszelką pracą innych lub wszelkim produktem tej pracy, jaki znajduje się 
wówczas na rynku" (Smith, t. I, str. 61). 
Zatem kapitał to władza zwierzchnia nad pracą i jej produktami. Kapitalista posiada tę władzę nie 
dzięki swym cechom osobistym czy ludzkim, lecz jedynie jako właściciel kapitału. Jego siłą jest 
siła nabywcza jego kapitału, której nic nie jest w stanie się oprzeć. 
Później  zobaczymy,  po  pierwsze,  jak  kapitalista  przy  pomocy  kapitału  realizuje  swą  władzę 
zwierzchnią  nad  pracą,  po  wtóre  zaś  poznamy  władzę  zwierzchnią  kapitału  nad  samym 
kapitalistą. 
Co to jest kapitał? 
,,+Pewna ilość pracy nagromadzonej i odłoŜonej na zapas+" (Smith, t. II, str. 312). 
Kapitał jest nagromadzoną pracą
2. Fundusze, zasoby - to wszelkie nagromadzenie produktów ziemi i pracy przemysłowej. Zasoby 
nazywają się kapitalem tylko wówczas, gdy przynoszą swemu właścicielowi dochód czy teŜ zysk 
(Smith, t. II, str. 191). 
 
2. Zysk z kapitału 
Zysk  z  kapitału  jest  zgoła  odmienny  od  płacy  roboczej.  Ta  odmienność  objawia  się  w  dwojaki 
sposób: po pierwsze, zyski z kapitału zaleŜą całkowicie od wartości włoŜonego kapitału, chociaŜ 
praca polegająca na nadzorze i kierowaniu moŜe być przy róŜnych kapitałach taka sama. Do tego 
dochodzi  okoliczność,  Ŝe  w  wielkich  fabrykach  cała  ta  praca  bywa  powierzana  naczelnemu 
kierownikowi,  którego  pensja  nie  pozostaje  w  Ŝadnej  proporcji  do  kapitału,  którego 
funkcjonowania  dogląda.  ChociaŜ  więc  praca  właściciela  sprowadza  się  tu  niemal  do  zera, 
domaga się on jednak zysków proporcjonalnych do wielkości swego kapitału (Smith, t. I, str. 97 - 
99). 
Dlaczego kapitalista domaga się tej proporcji między zyskiem a kapitałem? 
Nie  byłby  zainteresowany  w  tym,  aby  zatrudniać  robotników,  gdyby  nie  spodziewał  się  ze 
sprzedaŜy  ich  wytworów  czegoś  więcej,  niŜ  potrzeba  do  zastąpienia  kapitału  wyłoŜonego  na 
płacę, i nie byłby bardziej zainteresowany w tym, aby stosować większą sumę kapitału niŜ małą, 

background image

gdyby zysk jego nie był proporcjonalny do wielkości zastosowanego kapitału (t. I, str. 96 - 97). 
Kapitalista  osiąga  zatem  zysk,  po  pierwsze,  odpowiednio  do  płac,  po  drugie  -  odpowiednio  do 
sum wyłoŜonych na surowce. W jakim tedy stosunku pozostaje zysk do kapitału? 
JeŜeli  juŜ  trudno  określić  zwykłą  średnią  stopę  płacy  w  danym  miejscu  i  czasie,  to  jeszcze 
trudniej  określić  zysk  z  kapitałów.  Zmiany  cen  towarów,  z  którymi  kapitał  ma  do  czynienia, 
powodzenie  albo  niepowodzenie  jego  rywali  i  klientów,  tysiąc  innych  przypadków,  na  które 
towary są naraŜone zarówno podczas transportu, jak i w składach, powodują co dzień, niemal co 
godzinę, zmianę zysku  (Smith, t. I, str. 179 —  180). Jakkolwiek więc nie moŜna określić ściśle 
zysków  z  kapitałów,  to  jednak  moŜna  wyrobić  sobie  o  nich  pewne  pojęcie  na  podstawie 
procentu. JeŜeli z pieniędzy moŜna mieć wielki zysk, to daje się duŜo za to, by móc ich uŜywać, 
a  jeŜeli  zysk  mały,  to  i  procent  niewielki  (Smith,  t.  I,  str.  181).  Stosunek,  w  jakim  musi 
pozostawać  zwykła  stopa  procentowa  do  stopy  czystego  zysku,  zmienia  się  z  konieczności  w 
miarę  tego,  jak  zysk  wzrasta  lub  obniŜa  się.  W  Wielkiej  Brytanii  ocenia  się,  Ŝe  suma  dwakroć 
wyŜsza  od  stopy  procentowej  stanowi  to,  co  kupcy  nazywają  zyskiem  przyzwoitym, 
umiarkowanym,  rozsądnym;
  wszystkie  te  terminy  nie  oznaczają  nic  innego  jak  zysk  zwykły  i 
utarty
 (Smith, t. I, str. 198). 
Jaka jest najniŜsza stopa zysku? Jaka najwyŜsza? 
NajniŜsza stopa zwykłego zysku z kapitałów musi zawsze nieco przewyŜszać to, co jest potrzebne 
na skompensowanie przypadkowych strat, na które jest naraŜone kaŜde zastosowanie kapitału. Ta 
nadwyŜka  stanowi  właściwy  zysk,  czyli  zysk  netto.  Tak  samo  ma  się  sprawa  z  najniŜszą  stopą 
procentową (Smith, t. I, str. 196). 
NajwyŜszą  stopą,  do  jakiej  mogą  dochodzić  zwykłe  zyski,  jest  ta,  która  w  większości  towarów 
pochłania  całą  rentę  gruntową,  a  płacę  roboczą  zawartą  w  dostarczonym  towarze  redukuje  do 
najniŜszej ceny, wyłącznie do utrzymania przy Ŝyciu robotnika w czasie pracy. Robotnika, dopóki 
uŜywa się go do pracy, trzeba bądź co bądź utrzymać w ten czy w inny sposób; renta gruntowa 
moŜe całkowicie odpaść. Przykład: w Bengalu agenci indyjskiej kompanii handlowej (Smith, t. I, 
str. 197 - 198). 
Poza  wszelkimi  korzyściami  ze  słabej  konkurencji,  jakie  moŜe  kapitalista  ciągnąć  w  danym 
wypadku, moŜe on nie naruszając zasad przyzwoitości utrzymywać cenę rynkową powyŜej ceny 
naturalnej. 
Po  pierwsze,  dzięki  tajemnicy  handlowej,  kiedy  rynek  jest  bardzo  odległy  od  tych,  którzy  go 
zaopatrują: mianowicie dzięki trzymaniu w tajemnicy zmian ceny, jej podwyŜki ponad naturalny 
poziom.  Zatajenie  to  ma  mianowicie  ten  skutek,  Ŝe  inni  kapitaliści  nie  lokują  kapitału  w  tej 
branŜy. 
Następnie,  dzięki  tajemnicy  produkcji,  kiedy  to  kapitalista  przy  mniejszych  kosztach  produkcji 
dostarcza  towaru  po  tych  samych  lub  nawet  niŜszych  cenach  z  wyŜszym  zyskiem  niŜ  jego 
konkurenci. - (Czy oszustwo polegające na zatajeniu nie jest niemoralne? Transakcje giełdowe). - 
Dalej: kiedy produkcja jest związana z określoną miejscowością (np. drogie wina) i efektywnego 
popytu
  nigdy  nie  da  się  zaspokoić.  Wreszcie:  dzięki  monopolom  poszczególnych  osób  i 
towarzystw. Cena monopolowa jest najwyŜsza z moŜliwych (Smith, t. I, str. 120 - 124). 
Inne  przypadkowe  przyczyny,  które  mogą  zwiększyć  zysk  z  kapitału:  opanowanie  nowych 
terytoriów  albo  nowych  gałęzi  gospodarki  powiększa  często,  nawet  w  bogatym  kraju,  zysk  z 
kapitałów, poniewaŜ odciąga część kapitałów z dawnych gałęzi, łagodzi konkurencję, przyczynia 
się  do  słabszego  zaopatrzenia  rynku  w  towary,  których  ceny  wówczas  rosną;  ci,  którzy  tymi 
towarami handlują, mogą wtedy płacić za poŜyczone pieniądze wyŜsze procenty (Smith, t. I, str. 
190). 
Im  więcej  pracy  przetwórczej  zawiera  towar,  im  w  większym  stopniu  staje  się  produktem 

background image

manufaktury, tym bardziej wzrasta ta część ceny, która przypada na płacę i zysk, w stosunku do 
tej części, która przypada na rentę gruntową. Ze wzrostem udziału pracy przetwórczej w towarze 
zwiększa  się  nie  tylko  ilość  kolejnych  zysków,  lecz  kaŜdy  następny  zysk  jest  większy  od 
poprzedniego, gdyŜ kapitał, z którego zysk płynie, siłą rzeczy jest coraz większy. Kapitał, który 
daje  pracę  tkaczom,  musi  być  zawsze  większy  od  kapitału,  który  daje  pracę  przędzarzom,  nie 
tylko  bowiem  zwraca  tamten  kapitał  wraz  z  jego  zyskami,  ale  poza  tym  pokrywa  jeszcze  płace 
tkaczy,  a  zyski  muszą  zawsze  pozostawać  w  określonym  stosunku  do  kapitału  (tamŜe,  t.  I,  str. 
102-103). 
Tak  więc  wzrost  pracy  ludzkiej  nad  przetwarzaniem  produktu  przyrody  i  w  przetworzonym 
produkcie  przyrody  nie  zwiększa  płacy,  lecz  zarówno  liczbę  kapitałów  dających  zysk,  jak  i 
wielkość kaŜdego następnego kapitału w stosunku do poprzedniego. 
O korzyści, jaką kapitalista osiąga z podziału pracy -później. 
Zyskuje  on  podwójnie,  po  pierwsze  na  podziale  pracy,  po  drugie  w  ogóle  na  tym,  Ŝe  wzrasta 
praca  ludzka  nad  przetwarzaniem  produktu  przyrody.  Im  większy  udział  pracy  ludzkiej  w 
towarze, tym większy zysk z martwego kapitału. 
W  jednym  i  tym  samym  społeczeństwie  przeciętne  stopy  zysków  z  kapitału  są  o  wiele  bliŜsze 
jednego  poziomu  niŜ  płace  za  róŜne  rodzaje  pracy  (tamŜe,  t.  I,  str.  228).  Przy  rozmaitych 
zastosowaniach  kapitału  zwykła  stopa  zysku  zmienia  się  w  zaleŜności  od  tego,  czy  powrót 
kapitału jest bardziej czy mniej pewny. Stopa zysku wzrasta wraz z ryzykiem, choć niezupełnie 
proporcjonalnie (tamŜe, str. 226-227). 
Jest rzeczą oczywistą, Ŝe zyski z kapitału wzrastają równieŜ i wtedy, kiedy środki cyrkulacji stają 
się bardziej dostępne czy teŜ mniej kosztowne (np. pieniądz papierowy). 
 
3. Panowanie kapitału nad pracą i motywy kapitalisty 
Jedynym motywem decydującym o tym, czy właściciel kapitału zastosuje go raczej w rolnictwie 
czy  w  przemyśle,  czy  teŜ  w  jakiejś  specjalnej  gałęzi  handlu  hurtowego  lub  detalicznego,  jest 
wzgląd  na  jego  własny  zysk.  Nigdy  nie  przychodzi  mu  do  głowy,  Ŝeby  obliczać,  ile  pracy 
produkcyjnej
  uruchomi  kapitał  w  zaleŜności  od  tego,  jak  go  zastosuje,  albo  o  ile  zwiększy 
wartość rocznego produktu ziemi i pracy jego kraju (Smith, t. II, str. 400 - 401). 
NajpoŜyteczniejsze dla kapitalisty jest takie zastosowanie kapitału, które przy tym samym ryzyku 
przynosi  mu  największy  zysk.  Zastosowanie  to  nie  zawsze  jest  najpoŜyteczniejsze  dla 
społeczeństwa; najpoŜyteczniejsze jest to zastosowanie, które ma na celu osiągnięcie korzyści z 
sił wytwórczych przyrody (Say, t. II, str. 130 - 131). 
Wszelkimi  waŜniejszymi  operacjami  pracy  rządzą  i  kierują  zamiary  i  przedsięwzięcia  osób 
stosujących kapitał, a celem, do którego zmierzają wszystkie te plany i operacje, jest zysk. OtóŜ 
stopa zysku nie wzrasta, jak renta gruntowa i płaca robocza, wraz z dobrobytem społeczeństwa i 
nie spada wraz z jego upadkiem. Przeciwnie, jest ona z natury rzeczy niska w krajach bogatych, a 
wysoka  w  biednych,  najwyŜsza  zaś  jest  zawsze  w  tych  krajach,  które  najszybciej  zdąŜają  ku 
ruinie.  ToteŜ  interes  tej  klasy  nie  jest  tak  związany  z  ogólnym  interesem  społeczeństwa,  jak 
interesy  obu  pozostałych...  Własny  interes  przedsiębiorców  poszczególnych  gałęzi  handlu  czy 
przemysłu jest zawsze pod pewnym względem róŜny od interesu publicznego, a często nawet jest 
mu  wrogi.  W  interesie  kupców  leŜy  zawsze  rozszerzanie  rynku  i  ograniczanie  konkurencji 
sprzedawców... Jest to klasa ludzi, której interes nigdy nie będzie dokładnie taki sam, jak interes 
społeczeństwa,  i  która  na  ogół  zainteresowana  jest  w  tym,  by  oszukiwać  społeczeństwo  i 
ciemięŜyć je (Smith, t. II, str. 163 - 165). 
 
4. Akumulacja kapitałów i konkurencja między kapitalistami 

background image

Wzrost ilości kapitałów, który podnosi płacę, prowadzi do obniŜania zysku kapitalistów wskutek 
konkurencji między nimi (Smith, t. I, str. 179). 
„Jeśli np. kapitał potrzebny do prowadzenia handlu towarami kolonialnymi w jakimś mieście jest 
podzielony  między  dwóch  róŜnych  kupców,  konkurencja  sprawi,  Ŝe  kaŜdy  z  nich  sprzedawać 
będzie  taniej,  niŜ  gdyby  kapitał  ten  był  w  ręku  jednego  tylko  kupca;  gdyby  zaś  kapitał  ten  był 
podzielony  między  dwudziestu,  konkurencja  byłaby  tyleŜ  razy  silniejsza,  a  szansa  na  to,  by 
porozumieli się w sprawie podniesienia cen swych towarów, byłaby tyleŜ razy mniejsza" (Smith
t. II, str. 372 - 373). 
Skoro, jak juŜ wiemy, ceny  monopolowe są najwyŜsze z  moŜliwych, skoro interes  kapitalistów 
nawet  z  pospolitego  punktu  widzenia  ekonomii  politycznej  jest  wrogi  społeczeństwu,  skoro 
wzrost zysku z kapitału działa na cenę towaru jak procent składany (Smith, t. I, str. 199-201), to 
konkurencja,  która według ekonomii politycznej wpływa równie dobroczynnie na wzrost płacy, 
jak  i  na  potanienie  towarów  z  korzyścią  dla  ogółu  konsumentów,  jest  jedynym  ratunkiem 
przeciwko kapitalistom. 
JednakŜe  konkurencja  jest  moŜliwa  tylko  dzięki  temu,  Ŝe  kapitały  rosną,  i  to  w  wielu  rękach. 
Powstanie  wielkiej  liczby  kapitałów  jest  moŜliwe  tylko  dzięki  wielostronnej  akumulacji, 
poniewaŜ  kapitał  w  ogóle  powstaje  tylko  w  drodze  akumulacji,  a  wielostronna  akumulacja  siłą 
rzeczy  przechodzi  w  akumulację  jednostronną.  Konkurencja  między  kapitałami  wzmaga 
akumulację  kapitałów.  Akumulacja,  która  pod  panowaniem  własności  prywatnej  jest 
koncentracją  kapitału  w  niewielu  rękach,  występuje  w  ogóle  w  sposób  nieuchronny,  gdy 
pozostawia  się  kapitały  ich  naturalnemu  biegowi;  a  to  naturalne  przeznaczenie  kapitału  toruje 
sobie na dobre drogę właśnie dzięki konkurencji. 
Słyszeliśmy,  Ŝe  zysk  z  kapitału  jest  proporcjonalny  do  jego  wielkości.  Dlatego  teŜ  jeśli  nawet 
zrazu całkowicie pominiemy rozmyślną konkurencję, wielki kapitał akumuluje, odpowiednio do 
swojej wielkości, szybciej niŜ mały kapitał. 
Dlatego  teŜ  nawet  zgoła  niezaleŜnie  od  konkurencji  akumulacja  wielkiego  kapitału  jest  o  wiele 
szybsza niŜ mniejszego. Ale śledźmy dalej przebieg tych zjawisk. 
W  miarę  wzrostu  kapitałów  zmniejszają  się,  wskutek  konkurencji,  zyski  z  kapitałów.  A  więc 
cierpi przede wszystkim drobny kapitalista. 
Dalej. Przesłanką wzrostu kapitałów i wielkiej ilości kapitałów jest rosnące bogactwo kraju: 
,,W kraju, który by osiągnął bardzo wysoki stopień bogactwa, zwykła stopa zysku byłaby nader 
niska;  przeto  stopa  procentowa,  na  jaką  ten  zysk  by  pozwalał,  byłaby  tak  niska,  Ŝe  nikt  prócz 
ludzi  najbogatszych  nie  mógłby  Ŝyć  z  procentów  od  swych  pieniędzy.  Wszyscy  ludzie  średnio 
zamoŜni musieliby więc sami zająć' się zastosowaniem swych kapitałów, trudnić się przemysłem 
albo jakąś gałęzią handlu" (Smith, t. I, str. 196 - 197). 
Ten stan jest ulubionym stanem ekonomii politycznej. 
„Stosunek między sumą kapitałów i dochodów określa wszędzie proporcję ludzi pracowitych do 
próŜniaków;  tam,  gdzie  przewaŜa  kapitał,  dominuje  pracowitość,  gdzie  zaś  przewaŜa  dochód, 
panuje próŜniactwo" (Smith, t. II, str. 325). 
Jak ma się tedy sprawa zastosowania kapitału w warunkach tej zwiększonej konkurencji? 
„Wraz  ze  wzrostem  kapitałów  musi  się  stopniowo  zwiększać  ilość  funduszów  poŜyczanych  na 
procent;  w  miarę  jak  rosną  te  fundusze,  obniŜa  się  procent,  gdyŜ  1.  cena  rynkowa  wszystkich 
rzeczy spada w miarę, jak wzrasta ich ilość; 2. skoro w jakimś kraju kapitały wzrastają, staje się 
rzeczą  coraz  trudniejsza  znaleźć
  zyskowny  sposób  ulokowania  nowego  kapitału.  Powstaje 
konkurencja między poszczególnymi kapitałami, właściciele jednych kapitałów usiłują zdobywać 
dla siebie te dziedziny działalności, które juŜ zajęli inni. Ale w większości przypadków właściciel 
kapitału  nie  moŜe  mieć  nadziei,  Ŝe  wyprze  drugiego  inaczej,  jak  tylko  w  ten  sposób,  Ŝe  będzie 

background image

prowadził  interesy  na  gorszych  dla  siebie  warunkach.  Musi  nie  tylko  taniej  sprzedawać  swe 
towary,  ale  teŜ  niekiedy,  aby  je  dostać  na  sprzedaŜ,  musi  sam  droŜej  za  nie  płacić.  Im  więcej 
funduszów  przeznacza  się  na  utrzymanie  pracy  produkcyjnej,  tym  bardziej  wzrasta  popyt  na 
pracę: robotnicy łatwo znajdują zatrudnienie, kapitalistom natomiast trudniej znaleźć robotników. 
Konkurencja między kapitalistami podnosi płacę i obniŜa zyski" (Smith, t. II, str. 358 - 359). 
Drobny  kapitalista  ma  więc  do  wyboru:  1.  albo  przejeść  swój  kapitał,  poniewaŜ  nie  moŜe  juŜ 
wyŜyć z procentów, a więc przestać być kapitalistą, albo 2. samemu załoŜyć interes, sprzedawać 
swoje towary taniej i kupować droŜej niŜ bogatszy kapitalista oraz droŜej płacić robotnikom, a Ŝe 
cena  rynkowa  wobec  panującej,  według  załoŜenia,  silnej  konkurencji  jest  juŜ  bardzo  niska, 
zrujnować się. JeŜeli natomiast wielki kapitalista chce mniejszego wysadzić z siodła, ma nad nim 
pod  kaŜdym  względem  tego  rodzaju  przewagę,  jaką  ma  kapitalista  jako  kapitalista  nad 
robotnikiem.  Mniejsze  zyski  kompensuje  mu  większa  masa  kapitału  i  nawet  chwilowe  straty 
moŜe ponosić tak długo, aŜ zrujnuje mniejszego kapitalistę i uwolni się od jego konkurencji. W 
ten sposób akumuluje sobie zyski drobnego kapitalisty. 
Dalej.  Wielki  kapitalista  kupuje  zawsze  taniej  niŜ  drobny,  poniewaŜ  zakupuje  masowo.  MoŜe 
więc bez straty sprzedawać taniej. 
Jeśli  zaś  spadek  procentu  przeobraŜa  średnich  kapitalistów  z  rentierów  w  ludzi  interesu,  to  z 
drugiej  strony  wzrost  kapitałów  funkcjonujących  i  wynikający  stąd  mniejszy  zysk  wywołuje 
spadek procentu. 
„Gdy  zmniejszają  się  zyski,  jakie  moŜna  osiągnąć  ze  stosowania  kapitału,  cena,  jaką  moŜna 
zapłacić za uŜycie tego kapitału, musi się z konieczności zmniejszać" (Smith, t. II, str. 359). 
„Im bardziej wzrasta bogactwo, przemysł, ludność, tym bardziej obniŜa się stopa procentowa, a 
więc i zysk z kapitałów; ale same kapitały pomimo to rosną, i to jeszcze szybciej niŜ poprzednio, 
choć  zyski  uległy  zmniejszeniu...  Wielki  kapitał,  choćby  dawał  małe  zyski,  wzrasta  na  ogół  o 
wiele  szybciej  niŜ  mały  kapitał,  który  daje  wielkie  zyski.  Pieniądz  robi  pieniądz,  mówi 
przysłowie" (t. I, str. 189). 
JeŜeli więc z tym wielkim kapitałem zmierzą się nader małe kapitały, dające  małe zyski, jak to 
się dzieje w warunkach silnej konkurencji, przyjętej w załoŜeniu, to wypiera on je całkowicie. 
Nieuniknionym następstwem tej konkurencji jest wtedy ogólne pogorszenie się jakości towarów, 
fałszowanie, podrabianie, masowe zatrucia, jakie zdarzają się w wielkich miastach. 
WaŜną okolicznością w konkurencji wielkich i małych kapitałów jest poza tym stosunek między 
kapitałem trwałym a kapitałem obrotowym
Kapitał obrotowy jest to kapitał uŜyty na wytwarzanie środków utrzymania, przetwarzanie czy 
handel.  Kapitał  uŜyty  w  ten  sposób  nie  przynosi  swemu  właścicielowi  dochodu  czy  zysku 
dopóty, dopóki pozostaje w jego posiadaniu lub dopóki zachowuje tę samą postać. Odpływa od 
niego nieustannie w jednej postaci, a wraca w innej, i tylko przez taką cyrkulację, czyli kolejne 
przeobraŜanie  i  akty  wymiany,  moŜe  przynosić  zysk.  Kapitał  trwały  to  kapitał  uŜyty  na 
podniesienie jakości ziemi, na zakup maszyn, przyrządów, narzędzi itp. rzeczy" (Smith, t. II, str. 
197 - 198). 
„KaŜda  oszczędność  na  kosztach  utrzymywania  kapitału  trwałego  zwiększa  czysty  zysk.  Cały 
kapitał  kaŜdego  przedsiębiorcy  zatrudniającego  robotników  dzieli  się  z  konieczności  na  kapitał 
trwały i kapitał obrotowy. Gdy cały kapitał nie ulega zmianie, to im mniejsza będzie jedna część, 
tym większa musi być druga. Kapitał obrotowy  dostarcza mu materiałów i płac roboczych oraz 
uruchamia  produkcję.  A  zatem  kaŜda  oszczędność  na  kapitale  trwałym,  która  nie  pomniejsza 
produkcyjnej siły pracy, zwiększa fundusz, jaki uruchamia produkcję" (Smith, t. II, str. 226). 
Widać  od  razu,  Ŝe  wzajemny  stosunek  kapitału  trwałego  i  kapitału  obrotowego  jest  o  wiele 
korzystniejszy  dla  wielkiego  kapitalisty  niŜ  dla  mniejszego.  Bardzo  wielki  bankier  potrzebuje 

background image

tylko nieco więcej kapitału trwałego niŜ bankier bardzo mały. Kapitał trwały jednego i drugiego 
ogranicza  się  do  kantoru.  Ilość  narzędzi  wielkiego  właściciela  ziemskiego  nie  zwiększa  się 
proporcjonalnie  do  wielkości  jego  gruntu.  Tak  samo  kredyt,  do  którego  wielki  kapitalista  ma 
pierwszeństwo  przed  małym,  stanowi  tym  większą  oszczędność  na  kapitale  trwałym,  tzn.  na 
pieniądzach, które kapitalista musi stale mieć w pogotowiu. Jest wreszcie rzeczą zrozumiałą, Ŝe 
tam  gdzie  praca  przemysłowa  osiągnęła  wysoki  poziom,  a  więc  gdzie  prawie  cała  praca  ręczna 
przekształciła się w pracę fabryczną, cały kapitał drobnego kapitalisty nie wystarcza juŜ choćby 
na to, by pokryć tylko niezbędny kapitał trwały

129a

W  ogóle  wraz  z  akumulacją  wielkich  kapitałów  zachodzi  teŜ  odpowiednia  koncentracja  i 
uproszczenie  kapitału  trwałego  w  porównaniu  z  drobnymi  kapitałami.  Wielki  kapitalista 
wprowadza u siebie pewnego rodzaju organizację narzędzi pracy. 
„Tak  samo  w  dziedzinie  przemysłu  kaŜda  manufaktura  i  fabryka  stanowi  juŜ  dalej  idące 
powiązanie  większego  majątku  rzeczowego  z  licznymi  i  wielorakimi  umiejętnościami 
intelektualnymi  i  sprawnością  techniczną  dla  wspólnego  celu  produkcji...  Gdzie  dzięki 
ustawodawstwu  utrzymują  się  wielkie  obszary  własności  ziemskiej,  tam  nadmiar  zwiększającej 
się  ludności  pcha  się  do  przemysłu,  i,  jak  w  Wielkiej  Brytanii,  właśnie  głównie  w  przemyśle 
skupia się większa liczba proletariuszy. Gdzie natomiast ustawodawstwo nie ogranicza podziału 
ziemi,  tam  powiększa  się,  jak  we  Francji,  liczba  drobnych  i  zadłuŜonych  właścicieli,  którzy  na 
skutek  postępującego  rozdrobnienia  zostają  zepchnięci  do  klasy  biednych  i  niezadowolonych. 
Gdy  wreszcie  to  rozdrobnienie  i  nadmierne  zadłuŜenie  dojdzie  do  odpowiednio  wysokiego 
stopnia,  to  znowu  wielka  własność  ziemska  połyka  małą,  podobnie  jak  wielki  przemysł  rujnuje 
drobny;  a  Ŝe  powstają  wówczas  większe  zespoły  dóbr,  to  wielu  nieposiadających  robotników, 
którzy  są  po  prostu  niepotrzebni  w  rolnictwie,  zostaje  znowu  wypartych  do  przemysłu"  Schulz
„Bewegung der Produktion", str. 58 - 59). 
„Jakość tych samych towarów zmienia się wskutek przemian w sposobie produkcji, a zwłaszcza 
wskutek  zastosowania maszyn. Samo wyeliminowanie siły ludzkiej umoŜliwiło wyprzedzenie  z 
funta  bawełny,  mającej  wartość  3  szylingów  i  8  pensów,  350  motków  długości  167  mil 
angielskich, czyli 36 mil niemieckich, o wartości 25 gwinei" (tamŜe, str. 62). 
„Przeciętnie w Anglii ceny wyrobów bawełnianych w ciągu ostatnich 45 lat spadły o 

11

 1/2, i tę 

samą  ilość  produktu,  za  którą  w  1814  r.  płacono  jeszcze  16  szylingów,  teraz  sprzedają  według 
obliczeń  Marshalla  za  1  szyling  10  pensów.  To,  Ŝe  wyroby  przemysłowe  stały  się  tańsze, 
zwiększyło  zarówno  konsumpcję  w  kraju,  jak  i  rynek  za  granicą;  w  związku  z  tym  w  Wielkiej 
Brytanii liczba robotników przemysłu bawełnianego po wprowadzeniu maszyn nie tylko się nie 
zmniejszyła, lecz wzrosła z 40 000 do 1 1/2 miliona. Co się zaś tyczy zarobku przedsiębiorców 
przemysłowych  i  robotników,  to  wskutek  rosnącej  konkurencji  wśród  fabrykantów  zysk  ich  w 
stosunku do ilości dostarczonych przez nich wyrobów musiał się zmniejszyć. W latach 1820 do 
1833 zysk brutto fabrykantów manchesterskich  na jednej sztuce  kalikotu spadł z 4 szylingów 1 
1/3 pensa do 1 szylinga 9 pensów. Ale w celu wyrównania tej straty jeszcze bardziej rozszerzono 
rozmiary  produkcji.  Wskutek  tego  w  poszczególnych  gałęziach  przemysłu  występuje  okresowa 
nadprodukcja,  dochodzi  często  do  bankructw,  a  to  sprawia,  Ŝe  w  łonie  klasy  kapitalistów  i 
chlebodawców  chwieje  się  niebezpiecznie  i  chyboce  stan  posiadania,  co  część  przedsiębiorców 
zrujnowanych  ekonomicznie  przerzuca  do  szeregów  proletariatu;  stąd  się  bierze  konieczność 
częstego  i  nagłego  wstrzymywania  lub  ograniczania  pracy,  a  ujemne  skutki  tego  klasa 
robotników najemnych zawsze gorzko odczuwa" (tamŜe, str. 63). 
„+Oddać w najem swoją pracę to zapoczątkować swą własną niewolę; oddać w najem rzeczowe 
elementy  pracy  to  ustanowić  swoją  wolność...  Praca  to  człowiek,  natomiast  w  elementach 
rzeczowych nie ma nic z człowieka+" (Pecqueur, „Théorie nouvelle d'économie sociale" etc., str. 

background image

411 - 412). 
,,+Elementy  rzeczowe,  które  w  procesie  tworzenia  bogactwa  nic  nie  znaczą  bez  drugiego 
elementu, pracy, zyskują magiczną siłę przynoszenia im [tym, którzy je posiadają] owoców, jak 
gdyby własnymi rękoma włoŜyli w nie ów niezbędny element+" (tamŜe). 
„+JeŜeli przyjmiemy, Ŝe codzienna praca jednego robotnika przynosi mu przeciętnie 400 franków 
rocznie  i  Ŝe  ta  suma  wystarczy  dorosłemu  człowiekowi  na  prymitywne  Ŝycie,  to  kaŜdy,  kto 
posiada  2  000  franków  rocznego  dochodu  z  procentów,  dzierŜawy,  komornego  itd.,  zmusza 
pośrednio do pracy na siebie 5 ludzi; 100 000 franków dochodu reprezentuje pracę 250 ludzi, a 1 
000  000  -  pracę  2  500  osób+"  (tamŜe,  str.  412  -413).  (A  więc  300  milionów  -  Ludwik  Filip  - 
pracę  750  000  robotników).  „+Właściciele  otrzymali  -  na  mocy  ustawy  wydanej  przez  ludzi  -
prawo  do  uŜywania  i  naduŜywania,  to  znaczy  prawo  robienia  co  im  się  podoba  z  wszelkimi 
rzeczowymi  elementami  pracy...  nie  są  oni  wcale  zobowiązani  przez  ustawę  do  tego,  by  w 
kaŜdym  wypadku  i  na  czas  dawać  nieposiadającym  pracę,  ani  do  tego,  by  zawsze  płacić 
wystarczające wynagrodzenie itd. + " (1. c, str. 413). ,,+Całkowita swoboda co do natury, ilości, 
jakości,  celowości  produkcji,  uŜywania  i  konsumpcji  dóbr,  rozporządzania  wszelkimi 
rzeczowymi  elementami  pracy.  KaŜdy  moŜe  dowolnie  wymienić  swoją  rzecz,  jak  chce,  biorąc 
pod uwagę wyłącznie swój własny, indywidualny interes+" (1. c., str. 413). 
,,+Konkurencja  wyraŜa  jedynie  dowolną  wymianę,  która  ze  swej  strony  jest  bezpośrednią  i 
logiczną  konsekwencją  prawa  jednostki  do  uŜywania  i  naduŜywania  wszelkich  narzędzi 
produkcji. Te trzy momenty ekonomiczne, stanowiące w istocie jedną całość - prawo uŜywania i 
naduŜywania,  swoboda  wymiany  i  nieograniczona  konkurencja  -  pociągają  za  sobą  następujące 
skutki: kaŜdy produkuje, co chce, jak chce, kiedy chce, gdzie chce; produkuje dobrze lub źle, za 
duŜo lub za mało, za późno lub za wcześnie, za drogo lub za tanio; nikt nie wie, czy swój towar 
sprzeda,  komu  sprzeda,  jak  sprzeda,  kiedy  sprzeda,  gdzie  sprzeda;  tak  samo  sprawa  ma  się  z 
kupnem. Producent nie zna ani potrzeb, ani źródeł surowców, ani popytu, ani podaŜy. Sprzedaje, 
kiedy chce, kiedy moŜe, gdzie chce, komu chce, bierze cenę, jaką chce. Tak samo kupuje. W tym 
wszystkim  jest  on  stale  igraszką  przypadku,  niewolnikiem  prawa  dyktowanego  przez  tego,  kto 
silniejszy,  kogo  nie  naglą  okoliczności,  kto  bogatszy...  Podczas  gdy  w  jednym  miejscu  brak 
jakiegoś dobra, w drugim jest go za duŜo i marnuje się. Podczas gdy jeden producent sprzedaje 
duŜo lub bardzo drogo i z olbrzymim zyskiem, drugi nie sprzedaje nic lub ze stratą... PodaŜ nie 
wie nic o popycie, a popyt nie wie nic o podaŜy. Produkuje się licząc na gust, modę, jaka pojawia 
się  wśród  konsumentów,  ale  gdy  towar  jest  gotów  do  sprzedaŜy,  to  kaprys  juŜ  minął,  a 
upodobania  zwróciły  się  ku  innemu  produktowi...  Nieuchronną  konsekwencją  tego  są  ciągłe, 
zataczające  coraz  szersze  kręgi  bankructwa,  zawiedzione  nadzieje,  nagłe  ruiny  i  równie 
nieoczekiwane  fortuny;  kryzysy  handlowe,  bezrobocie,  powtarzające  się  okresy  nadmiaru  i 
niedostatku  towarów;  niepewność  i  spadek  płac  i  zysków,  trwonienie  lub  olbrzymie 
marnotrawstwo dóbr, czasu i wysiłków na arenie dzikiej konkurencji+" (1. c., str. 414 - 416). 
Z  ksiąŜki  Ricarda  (rent  of  land  [renta  gruntowa]):  Kraje  są  tylko  warsztatami  wytwórczymi, 
człowiek jest maszyną do konsumowania i produkowania; Ŝycie ludzkie jest kapitałem, światem 
rządzą  ślepo  prawa  ekonomiczne.  Dla  Ricarda  ludzie  są  niczym,  produkt  wszystkim.  W  26 
rozdziale  tłumaczenia  francuskiego  czytamy:  ,,+Dla  osoby,  która  posiada  20  000  fr.  kapitału 
przynoszącego rocznie 2 000 fr. zysku, jest sprawą zupełnie obojętną, czy jej kapitał zatrudnia sto 
czy tysiąc osób... 
CzyŜ  nie  podobnie  ma  się  sprawa  z  rzeczywistym  interesem  całego  narodu?  Jeśli  rzeczywisty 
dochód netto narodu, jego renta i zysk pozostają bez zmiany, to bez znaczenia jest, czy składa się 
on z dziesięciu czy dwunastu milionów mieszkańców". „Doprawdy, mówi pan de Sismondi (t. II, 
str.  331),  nie  pozostaje  nic  więcej,  jak  Ŝyczyć  sobie,  Ŝeby  król  sam  jeden  mieszkał  na  wyspie  i 

background image

ustawicznie kręcąc korbą wykonywał za pomocą automatów całą pracę Anglii"

130

„Pan, który kupuje pracę robotnika za cenę tak niską, Ŝe ta ledwie wystarcza na najniezbędniejsze 
potrzeby,  nie  jest  odpowiedzialny  ani  za  niedostateczny  poziom  płac,  ani  za  zbyt  długi  czas 
pracy:  on  sam  podlega  prawu,  które  narzuca  innym...  źródłem  niedoli  są  nie  tyle  ludzie,  ile 
potęga rzeczy+" ([Buret], 1. c., str. 82). 
„W Anglii jest wiele terenów, których mieszkańcom nie starcza kapitałów do uprawy wszystkich 
gruntów. Znaczna część wełny z południowych hrabstw Szkocji po długim przewozie lądowym 
po bardzo złych drogach jest przerabiana w Yorkshire, poniewaŜ na miejscu brak jest kapitału do 
jej  przeróbki.  W  Anglii  wiele  jest  miasteczek  przemysłowych,  których  mieszkańcy  nie  mają 
dosyć kapitału, by przewieźć wyroby własnego przemysłu na te odległe rynki, gdzie jest na nie 
popyt i są konsumenci. Miejscowi kupcy są tylko agentami bogatszych kupców, którzy mają swe 
siedziby  w  którymś  z  większych  miast  handlowych"  (Smith,  t.  II,  str.  382).  ,,+Nie  moŜna 
powiększyć wartości rocznego produktu ziemi i pracy inaczej, jak tylko albo zwiększając liczbę 
robotników  produkcyjnych
,  albo  teŜ  silę  produkcyjną  tych  robotników,  którzy  byli  dotychczas 
zatrudnieni... W obu przypadkach niemal zawsze jest potrzebny dodatkowy kapitał + " (Smith, t. 
II, str. 338). 
„Podobnie  jak  akumulacja  kapitału  z  natury  rzeczy  musi  poprzedzać  podział  pracy,  tak  teŜ  i 
dalsze  pogłębianie  się  podziału  pracy  moŜe  następować  jedynie  w  miarę  coraz  większego 
gromadzenia kapitałów. Ilość materiałów, jaką moŜe przerobić ta sama liczba osób, zwiększa się 
w miarę pogłębiania się podziału pracy, a poniewaŜ czynności kaŜdego robotnika upraszczają się 
stopniowo  coraz  bardziej,  to  wynajduje  się  rozmaite  nowe  maszyny  dla  ułatwienia  i  skrócenia 
tych czynności. Aby więc w miarę rozwoju podziału pracy zapewniać stałe zatrudnienie tej samej 
liczbie  robotników,  naleŜy  uprzednio  nagromadzić  zasoby  środków  utrzymania  w  ilości  tej 
samej, a zasoby materiałów i narzędzi w ilości większej, niŜ byłoby to potrzebne dawniej. Liczba 
robotników w kaŜdej gałęzi rośnie w miarę, jak postępuje tam podział pracy, albo raczej wzrost 
tej  liczby  pozwala  na  tego  rodzaju  specjalizowanie  się  i  róŜnicowanie  pracy"  (Smith,  t.  II,  str. 
193-194). 
„I  podobnie  jak  uprzednia  akumulacja  kapitałów  jest  niezbędna,  aby  dokonał  się  ten  wielki 
wzrost produkcyjnej siły pracy, tak akumulacja kapitałów prowadzi w sposób naturalny do tego 
wzrostu.  Kapitalista  chce  mianowicie  wytwarzać  przy  pomocy  swego  kapitału  moŜliwie 
największą  ilość  produktu,  stara  się  więc  o  to,  aby  przeprowadzić  jak  najwłaściwszy  podział 
pracy  między  swymi  robotnikami  i  wyposaŜyć  ich  w  najlepsze  maszyny.  Jego  moŜliwości  w 
jednym  i  drugim  zakresie  są  proporcjonalne  do  wielkości  jego  kapitału  i  do  liczby  ludzi,  jaką 
moŜe  za  pomocą  tego  kapitału  zatrudniać.  Tak  więc  nie  tylko  ilość  pracy  zwiększa  się  w  kraju 
wraz  ze  wzrostem  kapitału,  jaki  ją  uruchamia,  ale  wskutek  tego  wzrostu  ta  sama  ilość  pracy 
wytwarza znacznie większą ilość produktu" (Smith, 1. c, str. 194-195). Stąd nadprodukcja
„Dalej idące kombinacje sił wytwórczych... w przemyśle i handlu przez zespolenie liczniejszych i 
róŜnorodniej szych sił ludzkich i sił przyrody dla dokonywania przedsięwzięć na większą skalę. 
Gdzieniegdzie...  juŜ  ściślejsze  połączenie  ze  sobą  głównych  gałęzi  produkcji.  Tak  np.  wielcy 
fabrykanci  starają  się  równieŜ  nabyć  wielką  własność  ziemską,  aby  przynajmniej  części 
surowców  potrzebnych  dla  ich  przemysłu  nie  musieli  nabywać  z  drugiej  ręki,  albo  łączą  ze 
swoimi przedsiębiorstwami przemysłowymi handel, nie tylko w celu zbytu własnych fabrykatów, 
lecz  z  pewnością  teŜ  w  celu  zakupu  innych  produktów  i  sprzedaŜy  ich  robotnikom.  W  Anglii, 
gdzie  poszczególni  wielcy  fabrykanci  mają  niekiedy  10  000  do  12  000  robotników...  takie 
połączenia róŜnych  gałęzi produkcji pod kierownictwem jednej inteligencji, takie  małe  państwa 
czy  prowincje  w  państwie,  nie  są  juŜ  rzadkością.  Ostatnio  np.  właściciele  kopalń  z  okręgu 
Birmingham przejmują w swoje ręce cały proces produkcji Ŝelaza, który dawniej był podzielony 

background image

pomiędzy  róŜnych  przedsiębiorców  i  właścicieli.  Patrz  <<Okręg  górniczy  Birmingham>>, 
<<Deutsche  Vierteljahrsschrift>>  nr  3,  1838.  -  Wreszcie  widzimy  w  większych 
przedsiębiorstwach  akcyjnych,  których  tyle  się  namnoŜyło,  daleko  idące  kombinacje  sił 
pienięŜnych  wielu  udziałowców  z  naukową  i  techniczną  wiedzą  i  biegłością  innych,  którym 
powierzono  wykonawstwo.  Dzięki  temu  kapitaliści  mają  moŜność  zastosowania  swych 
oszczędności  w  róŜnorodny  sposób,  a  nawet  w  rolnictwie,  przemyśle  i  handlu  równocześnie, 
przez  co  ich  interesy  stają  się  bardziej  wielostronne,  a  przeciwieństwa  między  interesami 
rolnictwa,  przemysłu  i  handlu  zacierają  się  i  zanikają.  Ale  nawet  to,  Ŝe  łatwiej  jest  w 
najrozmaitszy  sposób  wykorzystać  kapitał,  musi  zwiększyć  przeciwieństwo  między  klasami 
posiadającymi i nieposiadającymi" (Schulz, 1. c., str. 40-41). 
Kolosalny zysk, jaki kamienicznicy  ciągną z nędzy.  Komorne jest odwrotnie proporcjonalne do 
nędzy spowodowanej przez przemysł. 
Procenty równieŜ z występków zrujnowanych proletariuszy (prostytucja, pijaństwo, lombard). 
Akumulacja  kapitałów  wzrasta,  a  ich  konkurencja  maleje,  gdy  kapitał  i  własność  ziemska 
skupiają  się  w  jednym  ręku,  a  takŜe  wówczas,  gdy  kapitał  dzięki  swej  wielkości  jest  w  stanie 
tworzyć kombinację róŜnych gałęzi produkcji. 
Obojętność wobec ludzi. 20 losów loteryjnych Smitha

131

+Dochód netto i brutto+ Saya. 
 

Renta gruntowa 

 
Prawo  właścicieli  ziemskich
  wywodzi  się  z  grabieŜy  (Say,  t.  I,  str.  136,  przypis).  Właściciele 
ziemscy,  jak  wszyscy  ludzie,  lubią  zbierać,  czego  nie  posiali,  i  Ŝądają  renty  nawet  za  naturalne 
płody ziemi (Smith, t. I, str. 99). 
„MoŜna by myśleć, Ŝe renta gruntowa jest tylko zyskiem od kapitału, jaki właściciel wyłoŜył, by 
podnieść kulturę ziemi. W pewnych przypadkach moŜe tak być częściowo... Ale właściciel Ŝąda 
1. renty takŜe od ziemi nie uŜyźnionej, a rzekomy procent czy zysk z wydatków łoŜonych na jej 
uŜyźnienie jest na ogół tylko dodatkiem do owej pierwotnej renty. 2. Poza tym kulturę ziemi nie 
zawsze  podnosi  swymi  kapitałami  właściciel,  lecz  niekiedy  podnosi  ją  własnym  kapitałem 
dzierŜawca.  A  gdy  przychodzi  do  odnowienia  umowy  dzierŜawnej,  właściciel  Ŝąda  zazwyczaj 
takiego podwyŜszenia czynszu, jakby ulepszeń tych dokonano na jego własny koszt. 3. Niekiedy 
Ŝą

da renty i od tego, czego ludzkie starania nie mogą zupełnie udoskonalić" (Smith, t. I, str. 300-

301). 
Smith przytacza jako przykład tego przypadku soliród (salicornia), rodzaj rośliny morskiej, która 
daje  po  spaleniu  sól  alkaliczną,  przydatną  do  wyrobu  szkła,  mydła  itp.  Rośnie  ona  w  wielu 
okolicach Wielkiej Brytanii, zwłaszcza w Szkocji, ale na takich tylko skałach, które leŜą niŜej od 
poziomu  przypływu  wód  (wysokiej  fali),  są  dwa  razy  dziennie  zalewane  przez  morze  i 
pracowitość  ludzi  nie  powiększyła  nigdy  produktu  tych  skał.  JednakŜe  właściciel  gruntu,  na 
którym  rośnie  ten  rodzaj  roślin,  domaga  się  renty  tak  samo,  jak  za  pole  zboŜowe.  W  pobliŜu 
Wysp  Szetlandzkich  morze  jest  nadzwyczaj  bogate.  Wielka  część  ich  mieszkańców  Ŝyje  z 
rybołóstwa. Aby jednak móc korzystać z tego produktu morza, muszą oni mieszkać na pobliskim 
wybrzeŜu.  Renta  gruntowa  odpowiada  tu  nie  temu,  co  dzierŜawca  moŜe  osiągnąć  z  ziemi,  lecz 
temu, co moŜe osiągnąć zarówno z ziemi, jak i z wody (Smith, t. I, str. 301-302). 
„Rentę gruntową moŜna uwaŜać za produkt tych sił przyrody, które właściciel ziemi wypoŜycza 
dzierŜawcy.  Produkt  ten  jest  większy  lub  mniejszy  w  zaleŜności  od  wielkości  tych  sił,  czyli 
innymi słowy od tego, jaka jest naturalna lub osiągnięta dzięki kulturze urodzajność ziemi. Gdy 
odliczy się czy teŜ pokryje wszystko to, co moŜna uwaŜać za dzieło człowieka, to wtedy reszta, 

background image

jaka pozostaje, jest dziełem przyrody" (Smith, t. II, str. 377-378). 
Renta gruntowa rozumiana jako cena, którą płaci się za uŜytkowanie ziemi, jest naturalnie ceną 
monopolową
. Nie odpowiada ona bynajmniej temu, co właściciel wyłoŜył na uŜyźnienie  gruntu 
lub  co  musi  wziąć,  by  nie  ponieść  straty,  lecz  temu,  co  dzierŜawca  moŜe  ewentualnie  dać,  nie 
ponosząc straty" (Smith, t. I, str. 302). 
„Właściciele ziemscy są jedyną z trzech zasadniczych klas, której dochody nie wymagają od nich 
ani pracy, ani Ŝadnych starań, lecz zjawiają się jak gdyby same i niezaleŜnie od jakiegokolwiek 
zamiaru czy przedsięwzięcia z ich strony" (Smith, t. II, str. 161). 
Słyszeliśmy juŜ, Ŝe wysokość renty gruntowej zaleŜy od stopnia urodzajności gruntu. 
Innym momentem, który ją określa, jest jego połoŜenie
„Renta  gruntowa  zaleŜy  nie  tylko  od  urodzajności  ziemi,  bez  względu  na  to,  jaki  byłby  jej 
produkt, ale od połoŜenia ziemi, bez względu na jej urodzajność" (Smith, t. I, str. 306). 
„Wielkość produkcji otrzymywanej z roli, z kopalń i łowisk rybnych przy równej ich naturalnej 
wydajności  jest  proporcjonalna  do  rozmiarów  kapitałów,  włoŜonych  w  uprawę  i  eksploatację,  i 
do właściwego ich uŜycia. Gdy kapitały są jednakowe i równie dobrze uŜyte, wielkość produkcji 
zaleŜy od naturalnej wydajności roli, kopalń i łowisk" (t. II, str. 210). 
Te twierdzenia Smitha są waŜne dlatego, Ŝe przy jednakowych kosztach produkcji i jednakowych 
rozmiarach  kapitału  sprowadzają  rentę  gruntową  do  mniejszej  lub  większej  urodzajności  ziemi. 
Ś

wiadczy to jawnie o pomieszaniu pojęć w ekonomii politycznej, która przekształca urodzajność 

ziemi we właściwość właściciela ziemskiego. 
Rozpatrzmy teraz, jak renta gruntowa kształtuje się w rzeczywistych stosunkach. 
Renta  gruntowa  ustala  się  w  walce  pomiędzy  dzierŜawcą  i  właścicielem  ziemskim.  Wszędzie  w 
ekonomii  politycznej  widzimy  wrogą  przeciwstawność  interesów,  walkę,  wojnę  jako  uznaną 
podstawę organizacji społecznej. 
Zobaczmy teraz, w jakim stosunku do siebie pozostają właściciel ziemski i dzierŜawca. 
„Układając  warunki  dzierŜawy  właściciel  ziemi  usiłuje  pozostawić  dzierŜawcy  moŜliwie  tylko 
tyle,  ile  potrzebne  jest  do  zwrócenia  kapitału,  wyłoŜonego  na  nasiona,  na  opłacenie  pracy,  na 
zakup  i  utrzymanie  bydła  i  wszelkiego  innego  inwentarza  gospodarskiego  wraz  ze  zwykłym 
zyskiem  z kapitału, jaki dają dzierŜawy w danej okolicy. Jest to oczywiście najmniejszy udział, 
jakim dzierŜawca moŜe się zadowolić nie ponosząc straty, a właściciel ziemski rzadko kiedy jest 
skłonny  pozostawić  mu  więcej.  Wszystko,  co  pozostaje  z  produktu  czy  z  jego  ceny  poza  tym 
udziałem,  właściciel  stara  się  zastrzec  dla  siebie  jako  rentę  gruntową,  której  wielkość  jest 
oczywiście najwyŜsza, jaką dzierŜawca moŜe zapłacić w warunkach aktualnego stanu ziemi. Tę 
nadwyŜkę  uwaŜać  moŜna  zawsze  za  naturalną  rentę  gruntową,  czyli  za  rentę,  za  którą  z  natury 
rzeczy wydzierŜawią się większą część ziemi" (Smith, t. I, str. 299-300). 
„Właściciele  ziemscy  -  mówi  Say  -  władają  pewnego  rodzaju  monopolem  w  stosunku  do 
dzierŜawców. Popyt na ich towar, na ziemię, moŜe stale rosnąć, ale ilość ich towaru rośnie tylko 
do  pewnego  momentu...  Umowa  między  właścicielem  ziemskim  i  dzierŜawcą  jest  zawsze  jak 
najbardziej  korzystna  dla  pierwszego  z  nich...  prócz  korzyści,  jakie  czerpie  z  przyrodzenia 
rzeczy,  odnosi  on  korzyści  ze  swej  pozycji,  większego  majątku,  kredytu,  znaczenia;  wystarczy 
juŜ  korzyści  pierwszego  rodzaju,  by  miał  on  moŜność  zgarniać  wyłącznie  do  własnej  kieszeni 
zyski  płynące  z  okoliczności  pomyślnych  dla  jego  posiadłości.  Otwarcie  kanału,  drogi,  wzrost 
ludności  i  dobrobytu  jakiejś  okolicy  podwyŜszają  zawsze  cenę  dzierŜawy...  Sam  dzierŜawca 
moŜe  wprawdzie  polepszyć  jakość  ziemi  własnym  nakładem,  ale  z  uŜytego  na  to  kapitału 
korzysta  tylko  w  okresie  trwania  dzierŜawy,  z  chwilą  zaś  jej  wygaśnięcia  dostaje  się  on 
właścicielowi.  Odtąd  właściciel  ziemski,  nie  poniósłszy  nakładów,  ciągnie  z  tego  kapitału 
procenty, gdyŜ czynsz dzierŜawny odpowiednio teraz wzrasta" (Say, t. II, str. 143). 

background image

„Renta  gruntowa,  rozumiana  jako  cena  płacona  za  uŜytkowanie  ziemi,  jest  naturalnie  ceną 
najwyŜszą, jaką w warunkach aktualnego stanu ziemi dzierŜawca jest w stanie zapłacić" (Smith, t. 
I, str. 299).  
„Renta  z  posiadłości  na  powierzchni  ziemi  stanowi  przewaŜnie  trzecią  część  produktu  brutto  i 
jest  to  na  ogół  renta  stała  i  niezaleŜna  od  przypadkowych  róŜnic  w  zbiorach"  (Smith,  t.  I,  str. 
351). „Rzadko kiedy wynosi ona mniej niŜ jedną czwartą całego produktu" (tamŜe, t. II, str. 378). 
Nie wszystkie towary mogą przynosić rentę gruntową. Np. w niektórych okolicach nie płaci się 
renty gruntowej za kamienie. 
„Na ogół spośród produktów ziemi tylko takie  mogą być dostarczane na rynek, których zwykła 
cena jest dostatecznie wysoka, aby zwrócić zuŜyty na ich dostarczenie kapitał wraz ze zwykłym 
zyskiem.  JeŜeli  zwykła  cena  jest  wyŜsza  od  takiej  ceny,  to  ta  nadwyŜka  pójdzie  oczywiście  na 
rentę  gruntową.  JeŜeli  nie  jest  od  niej  wyŜsza,  to  towar  moŜe  być  wprawdzie  dostarczony  na 
rynek,  ale  nie  moŜe  dać  renty  właścicielowi  ziemi.  ZaleŜy  od  popytu,  czy  ceny  są,  czy  nie  są 
dostatecznie wysokie" (Smith, t. I, str. 302-303). 
„Renta w inny sposób wchodzi w skład ceny towarów niŜ płace i zysk. Wysokie lub niskie place i 
zyski są przyczyną
 wysokiej lub niskiej ceny, wysoka lub niska renta jest jej skutkiem" (Smith, t. 
I, str. 303-304). 
Do produktów, które zawsze przynoszą rentę gruntową, naleŜy Ŝywność
„PoniewaŜ  ludzie,  podobnie  jak  wszystkie  zwierzęta,  rozradzają  się  zaleŜnie  od  środków 
utrzymania,  przeto  zawsze  istnieje  większy  lub  mniejszy  popyt  na  Ŝywność.  Zawsze  moŜna  za 
nią  nabyć  większą  lub  mniejszą  ilość  pracy  i  zawsze  moŜna  znaleźć  kogoś,  kto  gotów  jest  coś 
zrobić, by Ŝywność tę uzyskać. Ilość pracy, jaką moŜna za nią nabyć, nie zawsze wprawdzie jest 
równa pracy tych robotników, których ta Ŝywność przy bardzo skrupulatnej gospodarce mogłaby 
utrzymać,  a  to  ze  względu  na  wysokie  płace,  jakie  czasami  otrzymują  pracownicy.  Zawsze 
jednak moŜna za nią nabyć taką ilość pracy, jaką Ŝywność ta moŜe utrzymywać według zwykłej 
stopy  utrzymania  dla  danego  rodzaju  pracowników  w  danej  okolicy.  Lecz  ziemia  w  kaŜdych 
niemal  warunkach  daje  większą  ilość  Ŝywności  niŜ  potrzeba,  aby  utrzymać  wszystkich 
pracowników  niezbędnych  dla  dostarczenia  jej  na  rynek.  NadwyŜka  ta  zawsze  przewyŜsza 
równieŜ  to,  co  jest  potrzebne  na  odtworzenie  wraz  z  zyskiem  kapitału  zatrudniającego  tych 
pracowników. Zawsze  więc pozostaje coś na  rentę  gruntową dla  właściciela ziemi" (Smith, t.  I, 
str. 305-306). „śywność jest nie tylko pierwotnym źródłem renty, lecz kaŜdy inny produkt ziemi, 
który  przynosi  później  rentę,  czerpie  tę  część  swej  wartości  z  rozwiniętej  przez  postęp  kultury 
rolnej produkcyjnej siły pracy, która Ŝywność wytwarza" (Smith, t. I, str. 345). „PoŜywienie ludzi 
zawsze  przynosi  rentę  gruntową"  (t.  I,  str.  337).  „Zaludnienie  kraju  nie  jest  proporcjonalne  do 
liczby  ludności,  którą  kraj  moŜe  zaopatrzyć  w  odzieŜ  i  mieszkanie,  lecz  do  liczby,  którą  moŜe 
wyŜywić swym produktem" (Smith, t. I, str. 342). 
„OdzieŜ  i  mieszkanie  z  opałem  stanowią  po  Ŝywności  dwie  najwaŜniejsze  potrzeby  człowieka. 
Materiały na odzieŜ i mieszkanie przynoszą przewaŜnie rentę, ale nie zawsze muszą ją przynosić" 
(tamŜe, t. I, str. 337-338). 
Zobaczmy  teraz,  jak  właściciel  ziemski  wykorzystuje  wszystko,  co  przynosi  poŜytek 
społeczeństwu. 
1. Renta gruntowa podnosi się wraz ze wzrostem ludności (Smith, t. I, str. 335). 
2. Dowiedzieliśmy się juŜ od Saya, jak renta  gruntowa rośnie, w miarę jak powstają koleje itd., 
jak następują ulepszenia, rośnie bezpieczeństwo i ilość środków komunikacji. 
3.  „Wszelki  postęp,  który  pojawia  się  w  stosunkach  społecznych,  prowadzi  pośrednio  lub 
bezpośrednio do podniesienia renty gruntowej, powiększenia rzeczywistego bogactwa właściciela 
ziemskiego, tj. jego zdolności nabywania pracy lub wytworu pracy innych ludzi... Wzrost kultury 

background image

rolnej prowadzi do tego bezpośrednio. Udział właściciela ziemskiego w produkcie ziemi wzrasta 
nieodzownie  wraz  ze  wzrostem  produktu...  Wzrost  rzeczywistej  ceny  tego  rodzaju  płodów 
rolnych, np. wzrost ceny bydła, prowadzi równieŜ bezpośrednio do zwiększenia renty gruntowej, 
i  to  w  jeszcze  większym  stopniu.  Wraz  z  rzeczywistą  wartością  produktu  wzrasta  nie  tylko 
rzeczywista  wartość  udziału  właściciela  ziemskiego,  jego  rzeczywista  władza  nad  pracą  innych 
ludzi,  lecz  takŜe  stosunek  jego  udziału  do  całości  produktu.  Wytworzenie  tego  produktu,  gdy 
wzrośnie  jego  rzeczywista  cena,  nie  wymaga  więcej  pracy  niŜ  poprzednio.  Mniejsza  część 
produktu  wystarczy  więc  na  to,  by  odtworzyć  wraz  ze  zwykłym  zyskiem  kapitał,  który  tych 
pracowników  zatrudnia.  Wskutek  tego  część  produktu,  która  przypada  właścicielowi 
ziemskiemu, musi być większa" (Smith, t. II, str. 157-159). 
Zwiększający  się  popyt  na  surowce  i  spowodowany  tym  wzrost  wartości  moŜe  wypływać 
częściowo ze wzrostu ludności i ze wzrostu jej potrzeb. Ale kaŜdy nowy wynalazek, kaŜdy nowy 
uŜytek, jaki przemysł czyni z surowca dotąd mało lub w ogóle nie uŜywanego, powiększa rentę 
gruntową. Tak np. gdy powstały koleje, parowce itd., renta kopalń węgla ogromnie wzrosła. 
Prócz  tej  korzyści,  którą  właściciel  ziemski  czerpie  z  przemysłu,  odkryć,  pracy,  poznamy 
wkrótce jeszcze inną korzyść. 
4.  „Cały  ten  rozwój  produkcyjnej  siły  pracy,  który  zmierza  bezpośrednio  do  tego,  by  obniŜyć 
rzeczywistą cenę wyrobów przemysłowych, zmierza pośrednio do tego, by podnieść rzeczywistą 
rentę  gruntową.  Właściciel  ziemi  wymienia  tę  część  swych  płodów  rolnych,  która  przewyŜsza 
jego  własne  spoŜycie,  lub  cenę  tej  części,  na  wyroby  przemysłowe.  Cokolwiek  obniŜa 
rzeczywistą cenę tych ostatnich, podnosi cenę pierwszych. Jednakowa ilość płodów rolnych staje 
się  przez  to  równowaŜna  większej  ilości  wyrobów  przemysłowych,  a  właściciel  ziemi  moŜe 
nabyć większą ilość rzeczy słuŜących wygodzie i ozdobie, więcej przedmiotów zbytku" (Smith, t. 
II, str. 159). 
Kiedy  jednak  Smith  z  tego,  Ŝe  właściciel  ziemski  wykorzystuje  wszystko,  co  przynosi  poŜytek 
społeczeństwu,  wyciąga  wniosek  (t.  II,  str.  161),  Ŝe  interes  właściciela  ziemskiego  zawsze  jest 
równoznaczny z interesem społeczeństwa, to jest to niedorzecznością. W ekonomii politycznej, w 
warunkach  panowania  własności  prywatnej,  interes  własny  jednostki  w  stosunku  do 
społeczeństwa jest akurat odwrotny niŜ interes społeczeństwa w stosunku do jednostki, podobnie 
jak  interes  lichwiarza  w  stosunku  do  utracjusza  bynajmniej  nie  pokrywa  się  z  interesem 
utracjusza. 
Wspomnimy  tylko  mimochodem  zapędy  monopolistyczne  właścicieli  ziemskich  wobec 
własności  ziemskiej  innych  krajów,  co  np.  dało  początek  ustawom  zboŜowym.  Tak  samo 
pomijamy tu średniowieczne poddaństwo, niewolnictwo w koloniach, nędzę robotników rolnych 
w Wielkiej Brytanii. Trzymajmy się tez ekonomii politycznej głoszonych przez nią samą. 
1.  Według  ekonomii  politycznej  właściciel  ziemski  jest  zainteresowany  w  dobrobycie 
społeczeństwa,  jest  zainteresowany  w  ustawicznym  wzroście  jego  ludności,  we  wzroście  jej 
potrzeb,  w  produkcji  przemysłowej,  słowem  -  we  wzroście  bogactwa,  a  wzrost  ten,  jak  juŜ 
widzieliśmy, jest identyczny ze wzrostem nędzy i niewolnictwa. Podnoszenie się komornego, w 
miarę  jak  rośnie  nędza,  jest  przykładem  pokrywania  się  interesu  właściciela  ziemskiego  z 
interesem  społeczeństwa,  wraz  z  czynszem  mieszkaniowym  rośnie  bowiem  renta  gruntowa, 
czynsz z ziemi, na której stoi dom. 
2.  Według  samych  ekonomistów  interes  właściciela  ziemskiego  jest  wrogo  przeciwstawny 
interesowi dzierŜawcy, a więc juŜ znacznej części społeczeństwa. 
3.  PoniewaŜ  właściciel  ziemski  moŜe  Ŝądać  od  dzierŜawcy  tym  większej  renty,  im  mniej 
dzierŜawca wydaje na płacę, i poniewaŜ dzierŜawca tym bardziej obniŜa płacę, im większej renty 
gruntowej 

Ŝą

da 

właściciel, 

interes 

właściciela 

ziemskiego 

background image

jest  w  tym  samym  stopniu  wrogi  interesowi  parobków,  co  interes  fabrykantów  interesowi 
robotników. Wymaga on, tak samo jak interes fabrykantów, aby płaca spadła do minimum. 
4.  PoniewaŜ  rzeczywista  obniŜka  ceny  wyrobów  przemysłowych  podnosi  rentę  gruntową, 
właściciel  ziemski  jest  bezpośrednio  zainteresowany  w  obniŜaniu  płacy  robotników 
przemysłowych, 

konkurencji 

między 

kapitalistami, 

nadprodukcji, 

we wszelkich plagach, które rodzi przemysł. 
5. Interes właściciela ziemskiego nie tylko nie pokrywa się w najmniejszym stopniu z interesem 
społeczeństwa,  nie  tylko  przeciwstawia  się  wrogo  interesowi  dzierŜawców,  parobków, 
robotników  przemysłowych  i  kapitalistów,  ale  interes  jednego  właściciela  ziemskiego  nie 
pokrywa się nawet z interesem drugiego z powodu konkurencji, którą teraz rozpatrzymy. 
Na ogół sprawa z wielką i drobną własnością ziemską ma się podobnie jak z wielkim i drobnym 
kapitałem.  Wchodzą  tu  jednak  w  grę  jeszcze  szczególne  okoliczności,  które  bezwarunkowo 
prowadzą do akumulacji wielkiej własności ziemskiej i pochłaniania przez nią własności drobnej. 
1. Nigdzie względna liczba robotników i narzędzi pracy nie  maleje wraz  ze wzrostem  zasobów 
tak  bardzo,  jak  w  rolnictwie.  Tak  samo  moŜliwość  wszechstronnego  wyzysku,  oszczędność  na 
kosztach  produkcji  i  właściwy  podział  pracy  nigdzie  nie  zwiększają  się  wraz  ze  wzrostem 
zasobów tak bardzo, jak w rolnictwie. Choćby pole było nie wiem jak małe, ilość narzędzi pracy, 
które  są  dlań  niezbędne,  takich  jak  pług,  piła  itd.,  dochodzi  do  pewnej  granicy,  poniŜej  której 
zejść juŜ nie moŜe, podczas gdy rozmiary gospodarstwa mogą spaść znacznie poniŜej tej granicy. 
2.  Wielka  własność  ziemska  akumuluje  procenty  od  kapitału,  który  dzierŜawca  obrócił  na 
ulepszenie gruntów. Drobna własność musi wykładać swój własny kapitał i cały ten zysk dla niej 
nie istnieje. 
3. Podczas gdy kaŜdy postęp społeczny wychodzi na korzyść wielkiej własności ziemskiej, małej 
przynosi szkodę, gdyŜ zawsze sprawia, Ŝe potrzeba jej więcej gotówki. 
4. Trzeba jeszcze rozpatrzyć dwa prawa waŜne dla tej konkurencji. 
a)  Renta  z  gruntów  uprawnych,  których  wytworem  jest  poŜywienie  dla  ludzi,  reguluje  rentę  z 
większości innych gruntów uprawnych (Smith, t. I, str. 331). 
Takie  środki  Ŝywności,  jak  bydło  itd.  moŜe  ostatecznie  produkować  tylko  wielka  własność 
ziemska. Reguluje ona zatem rentę pozostałych gruntów i moŜe obniŜyć ją do minimum. 
Drobny posiadacz, który pracuje sam, ma się wówczas do wielkiego właściciela ziemskiego jak 
rzemieślnik,  który  posiada  własne  narzędzia,  do  fabrykanta.  Drobna  posiadłość  stała  się  tylko 
narzędziem  pracy.  Drobnemu  posiadaczowi  renta  gruntowa  całkowicie  przepada,  pozostaje  mu 
co  najwyŜej  procent  od  jego  kapitału  i  jego  płaca  robocza,  gdyŜ  renta  gruntowa  moŜe  pod 
wpływem  konkurencji  ulec  takiej  redukcji,  Ŝe  właśnie  będzie  juŜ  tylko  procentem  od  kapitału 
stosowanego nie przez samego posiadacza. 
b)  Słyszeliśmy  ponadto,  Ŝe  przy  równej  wydajności  naturalnej  i  równie  umiejętnej  eksploatacji 
gruntów, kopalń czy łowisk rybnych produkt jest proporcjonalny do wielkości kapitałów. A więc 
zwycięstwo wielkiej własności ziemskiej. Podobnie przy równych kapitałach - proporcjonalny do 
wydajności  naturalnej.  Zatem  przy  równych  kapitałach  wygrywa  właściciel  ziemi 
urodzajniejszej. 
c) „Kopalnię moŜemy na ogól nazwać wydajną  lub niewydajną w zaleŜności od  tego, czy ilość 
kopaliny,  jaką  przy  określonej  ilości  pracy  dać  moŜe,  jest  większa  czy  teŜ  mniejsza  od  ilości, 
którą przy takiej samej ilości pracy dać moŜe większość innych kopalń tego rodzaju" (Smith, t. I, 
str.  345-346).  „Najbardziej  wydajna  kopalnia  węgla  decyduje  o  cenie  węgla  wszystkich  innych 
sąsiadujących  z  nią  kopalń.  Sprzedając  cokolwiek  taniej  niŜ  sąsiedzi,  właściciel  kopalni 
spodziewa  się  uzyskać  większą  rentę,  a  przedsiębiorca  -  większy  zysk.  Ich  sąsiedzi  będą 
zmuszeni wkrótce sprzedawać po takiej samej cenie, choć trudniej im pozwolić sobie na to i choć 

background image

to zawsze zmniejsza, a niekiedy zupełnie niweczy ich rentę i zysk. W rezultacie niektóre kopalnie 
są  całkowicie  porzucane,  inne  nie  mogą  juŜ  przynosić  renty  i  mogą  być  eksploatowane  jedynie 
przez  właścicieli"  (Smith,  t.  I,  str.  350).  „Po  odkryciu  peruwiańskich  kopalń  srebra  zaniechano 
eksploatacji większości kopalń europejskich... Tak stało się równieŜ z kopalniami na Kubie i na 
San  Domingo,  a  nawet  z  dawnymi  kopalniami  w  Peru  po  odkryciu  kopalń  w  Potosi"  (t.  I,  str. 
353). 
To samo, co Smith mówi tu o kopalniach, dotyczy w mniejszym czy większym stopniu własności 
ziemi w ogóle. 
d)  „NaleŜy  zauwaŜyć,  Ŝe  rynkowa  cena  ziemi  zaleŜy  wszędzie  od  zwykłej  stopy  procentowej... 
Gdyby  renta  gruntowa  była  o  wiele  niŜsza  niŜ  procent,  nikt  nie  chciałby  kupować  ziemi,  co 
obniŜyłoby  wkrótce  jej  cenę.  Na  odwrót,  gdyby  przychody  z  renty  gruntowej  o  wiele 
przewyŜszały  procent,  wszyscy  chcieliby  kupować  ziemię,  co  znów  podniosłoby  wkrótce  jej 
zwykłą cenę" (t. II, str. 367-368). 
Z tego stosunku renty gruntowej do procentu wynika, Ŝe renta gruntowa musi się coraz bardziej 
zmniejszać, tak Ŝe w końcu juŜ tylko co najbogatsi będą mogli Ŝyć z renty. A więc konkurencja 
między  właścicielami  ziemskimi,  którzy  nie  wydzierŜawiają  gruntów,  coraz  większa.  Część  z 
nich się rujnuje. Nowa akumulacja wielkiej własności ziemskiej. 
Dalej. Wskutek tej konkurencji wielka część własności ziemskiej dostaje się w ręce kapitalistów, 
którzy  stają  się  tym  sposobem  równocześnie  właścicielami  ziemskimi;  podobnie  zresztą 
pomniejsi  właściciele  ziemscy  są  juŜ  tylko  kapitalistami.  Tak  samo  część  wielkich  właścicieli 
ziemskich równocześnie staje się przemysłowcami. 
Ostatecznym  wynikiem  tego  jest  więc  zatarcie  róŜnicy  między  kapitalistą  a  właścicielem 
ziemskim, tak Ŝe - ogólnie biorąc - pozostają juŜ tylko dwie  klasy ludności, klasa robotników  i 
klasa  kapitalistów.  Kupczenie  własnością  ziemską,  przekształcenie  jej  w  towar,  jest  oznaką 
ostatecznego upadku starej arystokracji i ostatecznego ukształtowania się arystokracji pieniądza. 
1. Dalecy jesteśmy od sentymentalnych łez, które z tego powodu wylewają romantycy. Mylą oni 
stale nikczemność, która tkwi w kupczeniu ziemią, z całkiem racjonalnymi, w ramach własności 
prywatnej  nieuniknionymi  i  poŜądanymi  konsekwencjami  zawartymi  w  kupczeniu  prywatną 
własnością
  ziemi.  A  przede  wszystkim,  juŜ  feudalna  własność  ziemska  jest  w  istocie  ziemią 
wyszachrowaną,  ziemią  wyobcowaną  od  człowieka,  i  dlatego  przeciwstawiającą  mu  się  w 
osobach nielicznych wielkich panów. 
JuŜ feudalne władanie ziemią zawiera w sobie panowanie ziemi nad ludźmi jako władzę jakiejś 
obcej im siły. Poddany jest dodatkiem do ziemi. Tak samo ordynat, pierworodny syn, naleŜy do 
ziemi.  Ona  go  dziedziczy.  W  ogóle  od  władania  ziemią  zaczyna  się  panowanie  własności 
prywatnej;  władanie  ziemią  jest  jej  podstawą.  Ale  w  feudalnej  posiadłości  ziemskiej  pan 
przynajmniej wydaje się królem posiadłości. Tak samo istnieje jeszcze pozór bardziej intymnych 
więzów  między  posiadaczem  a  ziemią  niŜ  więzy  samego  rzeczowego  bogactwa.  Posiadłość 
indywidualizuje się wraz ze swym panem, nosi wraz z nim jego tytuł baronowski czy hrabiowski, 
posiada  jego  przywileje,  jego  jurysdykcję,  jego  pozycję  polityczną  itd.  Stanowi  nieorganiczne 
ciało swego pana. Stąd przysłowie: nulle terre sans maître [nie ma ziemi bez pana], które wyraŜa 
zrośnięcie  się  majestatu  z  posiadaniem  ziemi.  Tak  samo  panowanie  własności  ziemskiej  nie 
występuje  bezpośrednio  jako  panowanie  nagiego  kapitału.  Ci,  którzy  do  niej  naleŜą,  traktują  ją 
raczej jako ojczyznę. Jest to dychawiczna odmiana narodowości. 
Feudalna  własność  ziemska  nadaje  imię  swemu  panu  tak  samo  jak  królestwo  swemu  królowi. 
Historia jego rodu, historia jego domu itd. - wszystko to indywidualizuje jego posiadłość i czyni 
ją  formalnie  jego  domem,  personifikuje  ją.  Tak  samo  ci,  którzy  uprawiają  posiadłość,  nie 
występują jako najemnicy pracujący na dniówką, lecz po części sami jako poddani są własnością 

background image

pana,  po  części  pozostają  z  nim  w  stosunkach  opartych  na  uszanowaniu,  podległości  i 
powinnościach.  Jego  pozycja  wobec  nich  nosi  zatem  charakter  bezpośrednio  polityczny,  a 
ponadto  ma  pewną  stronę  emocjonalną.  Obyczaje,  charakter  itd.  są  w  kaŜdej  posiadłości 
odmienne  i  niejako  z  nią  zrośnięte,  podczas  gdy  później  juŜ  tylko  sakiewka  pańska,  a  nie 
charakter i osobowość, wiąŜe ludzi z posiadłością. Wreszcie pan nie usiłuje ciągnąć z posiadłości 
maksimum moŜliwych korzyści. Raczej spoŜywa to, co ma, i w spokoju ducha pozostawia troskę 
o zaopatrzenie poddanym i dzierŜawcom. Oto szlachecki stosunek do własności ziemskiej, który 
opromienia jej pana nimbem romantyczności. 
Trzeba usunąć te pozory, trzeba, Ŝeby własność ziemska, ten korzeń własności prywatnej, została 
całkowicie  wciągnięta  w  ruch  własności  prywatnej  i  stała  się  towarem;  Ŝeby  panowanie 
właściciela  wystąpiło  jako  panowanie  samej  własności  prywatnej,  kapitału,  bez  wszelkiej 
politycznej  tynktury;  Ŝeby  stosunki  między  właścicielem  i  robotnikiem  sprowadziły  się  do 
ekonomicznego stosunku między wyzyskiwaczem i wyzyskiwanym; Ŝeby znikł wszelki osobisty 
stosunek  właściciela  do  jego  własności  i  Ŝeby  stała  się  ona  jedynie  rzeczowym,  materialnym 
bogactwem; Ŝeby miejsce małŜeństwa z ziemią dla honoru zajęło małŜeństwo z wyrachowania i 
Ŝ

eby  ziemia  tak  samo  jak  człowiek  spadła  do  rzędu  wartości,  będącej  przedmiotem  handlu. 

Trzeba,  Ŝeby  brudny  egoizm,  z  którego  wyrasta  własność  ziemska,  wystąpił  równieŜ  w  swej 
cynicznej postaci. Trzeba, Ŝeby monopol statyczny przekształcił się w monopol pełen ruchu i nie 
zaznający  spokoju,  w  konkurencję,  a  próŜniacze  rozkoszowanie  się  cudzą  krwawicą  -  w 
oŜywiony  handel  tą  krwawicą.  Wreszcie  trzeba,  Ŝeby  w  tej  konkurencji  własność  ziemska  w 
postaci  kapitału  okazała  swe  panowanie  zarówno  nad  klasą  robotniczą,  jak  i  nad  samymi 
właścicielami, rujnowanymi lub awansowanymi przez prawa ruchu kapitału. Wówczas to miejsce 
ś

redniowiecznego przysłowia: nulle terre sans seigneur zajmuje nowoczesne przysłowie: l'argent 

n'a pas de maître [pieniądz nie zna pana], które dobitnie wyraŜa panowanie martwej materii nad 
człowiekiem. 
2. Co się tyczy sporu na temat: dzielić posiadłości ziemskie czy nie dzielić, naleŜy zauwaŜyć, co 
następuje: 
Podział  posiadłości  ziemskich  stanowi  zaprzeczenie  wielkiego  monopolu  własności  ziemskiej, 
znosi  go,  ale  jedynie  poprzez  nadanie  mu  charakteru  powszechnego.  Nie  znosi  podstawy 
monopolu,  własności  prywatnej.  Atakuje  formę  istnienia  monopolu,  nie  zaś  jego  istotę.  W 
wyniku  tego  podzielona  własność  pada  ofiarą  praw  własności  prywatnej.  Podział  posiadłości 
ziemskich  odpowiada  mianowicie  ruchowi  konkurencji  w  przemyśle.  Prócz  ujemnych  skutków 
ekonomicznych,  jakie  przynosi  podział  narzędzi  i  rozproszenie  pracy  (rozproszenie  to  naleŜy 
dokładnie  odróŜniać  od  podziału  pracy:  pracy  nie  dzieli  się  tu  między  wiele  osób,  lecz  tę  samą 
pracę  wykonuje  kaŜdy  z  osobna,  mamy  tu  uwielokrotnienie  tej  samej  pracy),  podział  ten 
przekształca się nieuchronnie, podobnie jak konkurencja w przemyśle, w akumulację. 
Dlatego teŜ tam, gdzie dochodzi do podziału posiadłości ziemskich, nie pozostaje nic innego, jak 
tylko  albo  powrót  do  monopolu  w  postaci  jeszcze  bardziej  odraŜającej,  albo  negacja  samego 
podziału posiadłości ziemskich, zniesienie go. Nie jest to jednak powrót do własności feudalnej, 
lecz  zniesienie  prywatnej  własności  ziemi  w  ogóle.  Pierwsze  zniesienie  monopolu  jest  zawsze 
jednoznaczne  z  nadaniem  mu  powszechnego  charakteru,  z  jego  rozszerzeniem.  Zniesienie 
monopolu,  który  upowszechnił  się  i  doszedł  do  moŜliwie  najpełniejszego  rozwoju,  jest 
jednoznaczne z jego całkowitym unicestwieniem. Zrzeszenie w zastosowaniu do ziemi podziela 
ekonomiczne  walory  wielkiej  własności  ziemskiej  i  ono  dopiero  realizuje  pierwotną  tendencję 
podziału,  mianowicie  równość,  a  takŜe  przywraca  emocjonalny  stosunek  człowieka  do  ziemi, 
urzeczywistniając  go  w  sposób  racjonalny,  a  nie  za  pośrednictwem  poddaństwa,  panowania  i 
niedorzecznej  mistyki  własności,  ziemia  bowiem  przestaje  być  przedmiotem  kupczenia  i  dzięki 

background image

wolnej  pracy  i  wolnemu  uŜywaniu  znowu  staje  się  prawdziwą,  osobistą  własnością  człowieka. 
Wielką zaletą podziału jest to, Ŝe tu masy, które nie godzą się na dalszą pańszczyźnianą niewolę, 
giną od własności inaczej niŜ w przemyśle. 
Co  się  tyczy  wielkiej  własności  ziemskiej,  to  jej  obrońcy  utoŜsamiają  wszędzie  w  sofistyczny 
sposób korzyści ekonomiczne, jakie daje wielka gospodarka rolna, z wielką własnością ziemską, 
jak  gdyby  nie  dostrzegali,  Ŝe  korzyści  te  właśnie  dopiero  dzięki  zniesieniu  własności  osiągają 
maksymalne  rozmiary  i  stają  się  poŜyteczne  dla  społeczeństwa.  Podobnie  szydzą  oni  z 
szachrajskiego  ducha  drobnej  własności,  jak  gdyby  wielka  własność  ziemska  nie  kryła  w  sobie 
szachrajstwa,  nawet  juŜ  w  swej  formie  feudalnej,  a  cóŜ  dopiero  mówić  o  współczesnej  formie 
angielskiej,  w  której  feudalizm  wielkiego  właściciela  ziemskiego  łączy  się  z  szachrajstwem  i 
przedsiębiorczością dzierŜawcy. 
Rzecznicy wielkiej własności ziemskiej mogą zrewanŜować się tym samym zarzutem monopolu, 
który  wysuwają  rzecznicy  podziału  posiadłości  ziemskich,  gdyŜ  równieŜ  podział  opiera  się  na 
monopolu  własności  prywatnej;  podobnie  rzecznicy  podziału  posiadłości  ziemskich  mogą 
zrewanŜować się rzecznikom wielkiej własności ziemskiej zarzutem podziału, gdyŜ i tam panuje 
podział, tyle Ŝe w sztywnej, zastygłej postaci. W ogóle własność prywatna opiera się przecieŜ na 
podziale. Zresztą podział własności prowadzi z powrotem do  wielkiej własności  jako bogactwa 
kapitalistycznego, a feudalna własność ziemska musi nieuchronnie ulec z czasem podziałowi lub 
przynajmniej wpaść w ręce kapitalistów, choćby nie wiem jak się od tego wykręcała. 
Albowiem wielka własność ziemska, jak widać to w Anglii, rzuca przewaŜającą część ludności w 
objęcia  przemysłu,  a  własnych  robotników  doprowadza  do  skrajnej  nędzy.  Rodzi  więc  ona  i 
wzmaga  potęgę  swego  wroga,  kapitału,  przemysłu,  oddając  w  jego  ręce  biedotę  i  w  ogóle  całą 
działalność w kraju. Sprawia, Ŝe większość ludności kraju staje się przemysłowa, a więc staje się 
przeciwnikiem  wielkiej  własności  ziemskiej.  A  gdy  przemysł  osiągnie  wielką  potęgę,  jak  to 
widać  obecnie  w  Anglii,  odbiera  stopniowo  wielkiej  własności  ziemskiej  jej  monopol  wobec 
zagranicy  i  rzuca  ją  w  wir  konkurencji  z  własnością  ziemską  innych  krajów.  Pod  panowaniem 
przemysłu  własność  ziemska  mogła  bowiem  zabezpieczyć  swą  feudalną  wielkość  tylko  dzięki 
monopolom  wobec  zagranicy,  broniąc  się  w  ten  sposób  przed  ogólnymi  prawami  handlu, 
sprzecznymi z jej feudalną istotą. Raz rzucona w wir konkurencji, podlega prawom konkurencji 
jak kaŜdy inny wciągnięty do niej towar. Tak samo się chwieje, rośnie i maleje, przechodzi z rąk 
do rąk, i Ŝadna ustawa nie zdoła juŜ jej utrzymać w rękach niewielu predestynowanych do tego 
osób. Bezpośrednim skutkiem jest rozdrobnienie jej między wielu właścicieli, a w kaŜdym razie 
podporządkowanie władzy kapitału przemysłowego. 
Wreszcie, jeśli wielka własność ziemska zostaje w ten sposób przemocą utrzymana i rodzi obok 
siebie  potęŜny  przemysł,  to  jeszcze  szybciej  doprowadza  to  do  kryzysu  niŜ  podział  własności 
ziemskiej, przy którym potęga przemysłu zachowuje wciąŜ jeszcze znaczenie drugorzędne. 
Wielka  własność  ziemska,  jak  widać  to  w  Anglii,  straciła  juŜ  na  tyle  swój  feudalny  charakter  i 
nabrała charakteru przemysłowego, Ŝe usiłuje zbijać moŜliwie jak najwięcej pieniędzy. Przynosi 
ona  właścicielowi  maksymalnie  wysoką  rentę  gruntową,  a  dzierŜawcy  -  maksymalnie  wysoki 
zysk  z  jego  kapitału.  Dlatego  teŜ  zarobki  robotników  rolnych  ograniczają  się  do  minimum,  a 
klasa  dzierŜawców  reprezentuje  juŜ  w  łonie  własności  ziemskiej  potęgę  przemysłu  i  kapitału. 
Wskutek  konkurencji  z  zagranicą  renta  gruntowa  przewaŜnie  przestaje  juŜ  stanowić 
wystarczający  dochód.  Wielka  część  właścicieli  ziemskich  musi  zająć  miejsce  dzierŜawców, 
których część stacza się w ten sposób do szeregów proletariatu. Z drugiej strony równieŜ wielu 
dzierŜawców  moŜe  zawładnąć  własnością  ziemską,  gdyŜ  wielcy  właściciele,  którzy  dzięki 
łatwym  dochodom  stają  się  po  większej  części  utracjuszami,  przewaŜnie  juŜ  nie  nadają  się  do 
prowadzenia  gospodarki  rolnej  na  wielką  skalę,  gdyŜ  nie  posiadają  ani  kapitału,  ani 

background image

odpowiednich  kwalifikacji.  Tak  więc  równieŜ  część  z  nich  doszczętnie  się  rujnuje.  Wreszcie 
ograniczoną do minimum płacę roboczą  trzeba jeszcze  bardziej ograniczyć, by  móc wytrzymać 
nową konkurencję. A to prowadzi nieuchronnie do rewolucji. 
Własność ziemska musiała rozwijać się zarówno w jeden, jak i w drugi sposób, by i w jednym, i 
w  drugim  przypadku  doczekać  się  nieuchronnej  zagłady,  podobnie  jak  przemysł  zarówno  w 
postaci monopolu, jak i w postaci konkurencji musiał dojść do ruiny, by nauczyć się wierzyć w 
człowieka. 
 

[Praca wyobcowana] 

 
Wyszliśmy  z  przesłanek  ekonomii  politycznej.  Zgodziliśmy  się  na  jej  język  i  jej  prawa. 
Przyjęliśmy jako załoŜenie własność prywatną, oddzielenie od siebie pracy, kapitału i ziemi oraz 
płacy roboczej, zysku z kapitału i renty gruntowej; następnie podział pracy, konkurencję, pojęcie 
wartości wymiennej itd. Na podstawie samej ekonomii politycznej, uŜywając jej własnych słów, 
pokazaliśmy, Ŝe robotnik spada do poziomu towaru, i to najlichszego towaru, Ŝe nędza robotnika 
pozostaje  w  odwrotnym  stosunku  do  mocy  i  rozmiarów  jego  produkcji,  Ŝe  nieuchronnym 
wynikiem konkurencji jest akumulacja kapitału w ręku nielicznych osób, to znaczy przywrócenie 
jeszcze straszliwszego monopolu, wreszcie, Ŝe róŜnica między kapitalistą a rentierem ziemskim, 
jak  i  róŜnica  między  rolnikiem  a  robotnikiem  przemysłowym  zanika  i  całe  społeczeństwo  musi 
się rozpaść na dwie klasy: właścicieli i pozbawionych własności robotników
Punktem  wyjścia  ekonomii  politycznej  jest  fakt  własności  prywatnej.  Faktu  tego  ekonomia 
polityczna  nie  wyjaśnia.  Ujmuje  materialny  proces,  który  własność  prywatna  przebywa  w 
rzeczywistości,  w  ogólne,  abstrakcyjne  formuły,  które  mają  dla  niej  następnie  walor  praw.  Nie 
rozumie  tych  praw,  tzn.  nie  wykazuje,  jak  wynikają  z  istoty  własności  prywatnej.  Ekonomia 
polityczna nie wyjaśnia nam wcale przyczyn oddzielenia się od siebie pracy i kapitału, kapitału i 
ziemi.  Kiedy  np.  określa  stosunek  płacy  roboczej  do  zysku  z  kapitału,  to  ostateczną  przyczynę 
upatruje  w  interesie  kapitalisty,  tzn.  zakłada  to,  co  ma  wykazać.  Podobnie  ma  się  wszędzie 
wciskać  konkurencja.  Wyjaśnia  się  ją  okolicznościami  zewnętrznymi.  Ekonomia  polityczna  nie 
mówi  nam  nic  o  tym,  w  jakim  stopniu  te  zewnętrzne,  pozornie  przypadkowe  okoliczności 
stanowią jedynie przejaw koniecznego rozwoju.  Widzieliśmy, Ŝe nawet  wymiana wydaje się jej 
czymś  przypadkowym.  Jedyne  koła  napędowe,  jakie  ekonomista  puszcza  w  ruch,  to  chciwość  i 
wojna między chciwcami, konkurencja
Właśnie dlatego, Ŝe ekonomia polityczna nie rozumie wzajemnego związku, jaki istnieje w tym 
ruchu,  moŜna  było  np.  teorię  konkurencji  przeciwstawić  teorii  monopolu,  teorię  wolności 
przemysłowej  teorii  korporacji,  teorię  podziału  posiadłości  ziemskich  teorii  wielkiej  własności 
ziemskiej, gdyŜ konkurencję, wolność przemysłową, podział posiadłości ziemskich rozpatrywano 
i  rozumiano  tylko  jako  przypadkowe,  zamierzone,  narzucone  przemocą,  a  nie  jako  konieczne, 
nieuchronne, naturalne następstwa monopolu, korporacji i własności feudalnej. 
Musimy  więc  teraz  zrozumieć  istotny  związek  między  własnością  prywatną,  Ŝądzą  posiadania, 
oddzieleniem się od siebie pracy, kapitału i własności ziemskiej, między wymianą a konkurencją, 
między  wartością  a  deprecjacją  ludzi,  między  monopolem  a  konkurencją  itd.,  między  całą  tą 
alienacją a systemem pienięŜnym
Nie przenośmy się, jak ekonomista, kiedy chce coś wyjaśnić, w urojony stan pierwotny. Taki stan 
pierwotny nic nie wyjaśnia. Przenosi to tylko pytanie w siną, mglistą dal. Ekonomista zakłada w 
postaci faktu, zdarzenia, to, co ma wyprowadzić, mianowicie konieczny związek między dwiema 
rzeczami,  np.  między  podziałem  pracy  i  wymianą.  Tak  teologia  wyjaśnia  pochodzenie  zła 
grzechem pierworodnym, tzn. zakłada, jako fakt, w postaci historii, to, co ma wyjaśnić. Dla nas 

background image

punktem wyjścia jest współczesny fakt ekonomiczny. Robotnik uboŜeje tym bardziej, im więcej 
produkuje bogactwa, im bardziej wzrasta moc i ilość jego produkcji. Robotnik staje się towarem 
tym tańszym, im więcej towarów wytwarza. W miarę jak rośnie wartość świata rzeczy, zwiększa 
się wprost proporcjonalnie deprecjacja świata ludzi. Praca wytwarza nie tylko towary; wytwarza 
samą siebie i robotnika jako towar, i to w takim stosunku, w jakim w ogóle wytwarza towary. 
Fakt  ten  wyraŜa  tylko  tyle:  przedmiot,  który  praca  wytwarza,  jej  produkt,  przeciwstawia  się  jej 
jako jakaś obca istota, jako siłą niezaleŜna od wytwórcy. Produkt pracy  jest pracą utrwaloną w 
przedmiocie,  pracą,  która  przybrała  formę  rzeczy,  jest  uprzedmiotowieniem  pracy. 
Urzeczywistnieniem  pracy  jest  jej  uprzedmiotowienie.  W  tym  stanie  rzeczy,  o  jakim  traktuje 
ekonomia  polityczna,  to  urzeczywistnienie  pracy  występuje  jako  odrzeczywistnienie  robotnika, 
uprzedmiotowienie występuje jako utrata przedmiotu i dostanie się w jego niewolę, przyswojenie 
- jako wyobcowanie, jako alienacja
Urzeczywistnienie  pracy  oznacza,  tak  daleko  idące  odrzeczywistnienie,  Ŝe  robotnik  zostaje 
odrzeczywistniony  aŜ  do  śmierci  głodowej  włącznie.  Uprzedmiotowienie  oznacza,  utratę 
przedmiotu  tak  dalece,  Ŝe  robotnik  zostaje  obrabowany  z  przedmiotów  najniezbędniejszych  nie 
tylko  do  Ŝycia,  lecz  i  do  pracy.  Ba,  sama  praca  staje  się  przedmiotem,  który  robotnik  moŜe 
zdobywać  tylko  z  najwyŜszym  wysiłkiem  i  bardzo  nieregularnie.  Przyswojenie  przedmiotu 
oznacza  tak  daleko  idące  wyobcowanie,  Ŝe  im  więcej  przedmiotów  robotnik  produkuje,  tym 
mniej moŜe posiadać i tym bardziej dostaje się we władzę swego produktu, kapitału. 
Wszystkie te następstwa zawarte są  juŜ w  określeniu, Ŝe robotnik pozostaje do produktu swojej 
pracy
  w  takim  stosunku,  jak  do  obcego  przedmiotu.  Bo  z  tego  załoŜenia  wynika  jasno,  Ŝe  im 
bardziej  robotnik  się  spracowuje,  tym  potęŜniejszy  staje  się  obcy  świat  przedmiotów,  który 
tworzy jako coś, co mu się przeciwstawia, tym uboŜszy staje się on sam, jego świat wewnętrzny, 
tym mniej jest jego własnością. Podobnie jest z religią. Im więcej człowiek wkłada w boga, tym 
mniej zachowuje w sobie samym. Robotnik wkłada w przedmiot swoje Ŝycie; lecz odtąd naleŜy 
ono juŜ nie do niego, tylko do przedmiotu. Im bardziej wzrasta więc ta działalność, tym bardziej 
bezprzedmiotowy jest robotnik. Co jest produktem jego pracy, nie jest nim samym. Dlatego teŜ 
im  większy  jest  ten  produkt,  tym  mniej  przedstawia  on  sam.  Alienacja  robotnika  we  własnym 
produkcie oznacza nie tylko to, Ŝe jego praca staje się przedmiotem, bytem zewnętrznym, lecz i 
to,  Ŝe  istnieje  poza  nim,  niezaleŜnie  od  niego,  jako  coś  obcego,  i  Ŝe  staje  się  wobec  niego 
samodzielną potęgą, Ŝe Ŝycie, które dał przedmiotowi, przeciwstawia mu się wrogo i obco. 
Rozpatrzmy  teraz  dokładniej  uprzedmiotowienie,  produkcję  robotnika,  a  w  niej  -  wyobcowanie, 
utratę
 przedmiotu, jego produktu. 
Robotnik  nie  moŜe  nic  tworzyć  bez  przyrody,  bez  zmysłowego  świata  zewnętrznego.  Jest  to 
materia,  w  której  urzeczywistnia  się  praca  robotnika;  w  niej  on  działa,  z  niej  i  za  pomocą  niej 
produkuje. 
Lecz przyroda daje pracy środki do Ŝycia nie tylko w tym znaczeniu, Ŝe praca nie moŜe Ŝyć bez 
przedmiotu jej uprawiania; przyroda dostarcza środków do Ŝycia równieŜ w węŜszym znaczeniu, 
mianowicie środków fizycznej egzystencji samego robotnika
Im  bardziej  więc  robotnik  przyswaja  sobie  dzięki  swej  pracy  świat  zewnętrzny,  zmysłową 
przyrodę, tym bardziej pozbawia siebie środków do Ŝycia, i to w dwojakim znaczeniu, gdyŜ, po 
pierwsze, zmysłowy świat zewnętrzny coraz bardziej przestaje być przedmiotem pracy robotnika, 
ś

rodkiem do Ŝycia jego pracy, oraz po drugie, coraz bardziej przestaje być środkiem do śycia w 

znaczeniu bezpośrednim, środkiem umoŜliwiającym fizyczną egzystencję robotnika. 
Robotnik  staje  się  zatem  niewolnikiem  swego  przedmiotu  w  tym  dwojakim  znaczeniu,  Ŝe  po 
pierwsze,  Ŝywi,  utrzymuje  przedmiot  pracy,  tzn.  pracę,  i  po  drugie,  Ŝe  utrzymuje  środki  swej 
fizycznej  egzystencji.  A  więc  po  pierwsze,  Ŝe  moŜe  istnieć  jako  robotnik,  a  po  drugie,  Ŝe  moŜe 

background image

istnieć jako podmiot fizyczny. Szczytem tej niewoli jest fakt, Ŝe juŜ tylko w charakterze robotnika 
moŜe utrzymać się jako podmiot fizyczny i Ŝe robotnikiem jest juŜ tylko jako podmiot fizyczny
(Wyobcowanie  robotnika  w  jego  przedmiocie  wyraŜa  się  według  praw  ekonomicznych  w  ten 
sposób,  Ŝe  im  więcej  robotnik  produkuje,  tym  mniej  moŜe  konsumować,  im  więcej  tworzy 
wartości, tym bardziej staje się bezwartościowy, wzgardzony, im piękniejszego kształtu jest jego 
produkt, tym bardziej kaleki jest robotnik, im bardziej cywilizowany jego produkt, tym bardziej 
barbarzyński  staje  się  on  sam,  im  bardziej  rośnie  potęga  pracy,  tym  bardziej  bezsilny  staje  się 
robotnik, im większej inteligencji wymaga praca, tym bardziej tępy i ujarzmiony przez przyrodę 
staje się sam robotnik). 
Ekonomia  polityczna  zataja  wyobcowanie  zawarte  w  istocie  pracy  przez  to,  Ŝe  nie  rozpatruje 
bezpośredniego  stosunku  między  robotnikiem
  (pracą)  a  produkcją.  Bo  w  istocie  rzeczy  praca 
stwarza cuda dla bogatych, a dla robotnika nędzę. Wznosi pałace, a dla robotnika nory. Stwarza 
piękno, a robotnika czyni kaleką. Zastępuje pracę maszynami, ale część robotników wprzęga na 
powrót  w  jarzmo  barbarzyńskiej  pracy,  z  drugiej  zaś  części  robi  maszyny.  Tworzy  bogactwa 
duchowe, a robotnikowi niesie tępotę i kretynizm. 
Bezpośrednim  stosunkiem  pracy  do  jej  produktów  jest  stosunek  robotnika  do  przedmiotów  jego 
produkcji
.  Stosunek  bogacza  do  przedmiotów  produkcji  i  do  samej  produkcji  jest  tylko 
konsekwencją tamtego stosunku. I potwierdza go. Tę drugą stronę rozpatrzymy później. 
Kiedy  więc  pytamy,  na  czym  polega  istota  stosunku  pracy,  to  pytamy  o  stosunek  robotnika  do 
produkcji. 
Dotychczas  rozpatrywaliśmy  wyobcowanie,  alienację  robotnika  tylko  od  jednej  strony, 
mianowicie jego stosunek do produktów własnej pracy. Ale wyobcowanie ujawnia się nie tylko 
w końcowym wyniku, lecz i w samym akcie produkcji, w samej działalności produkcyjnej. JakŜe 
robotnik  mógłby  przeciwstawiać  się  produktowi  swej  pracy  jako  czemuś  obcemu,  jeśliby  w 
samym akcie produkcji nie dokonywało się jego samowyobcowanie? Produkt jest przecieŜ tylko 
podsumowaniem  działalności,  produkcji.  JeŜeli  więc  produktem  pracy  jest  alienacja,  to  i  sama 
produkcja musi być alienacją czynną, alienacją czynności, czynnością alienacji. W wyobcowaniu 
przedmiotu pracy podsumowuje się tylko wyobcowanie, alienacja w czynności samej pracy. 
Na czym więc polega alienacja pracy? 
Po  pierwsze  na  tym,  Ŝe  praca  jest  dla  robotnika  czymś  zewnętrznym,  tzn.  nie  naleŜy  do  jego 
istoty,  Ŝe  wobec  tego  robotnik  nie  potwierdza  się  w  swojej  pracy,  lecz  zaprzecza,  nie  czuje  się 
zadowolony,  lecz  nieszczęśliwy,  nie  rozwija  swobodnie  energii  fizycznej  i  duchowej,  lecz 
umartwia swe ciało i rujnuje się duchowo. Robotnik czuje się zatem sobą dopiero poza pracą, a w 
procesie pracy nie czuje się sobą. Czuje się swobodnie, gdy nie pracuje, a gdy pracuje, czuje się 
skrępowany. ToteŜ praca jego nie jest dobrowolną, lecz narzuconą, jest pracą przymusową. Nie 
jest ona zaspokojeniem potrzeby pracy, lecz tylko środkiem do zaspokojenia potrzeb poza nią. Jej 
obcość uwidacznia się wyraźnie w tym, Ŝe gdy tylko nie ma przymusu fizycznego czy jakiegoś 
innego,  człowiek  ucieka  od  niej  jak  od  zarazy.  Praca  zewnętrzna,  praca,  w  której  człowiek  się 
alienuje, to składanie w ofierze siebie samego, umartwianie się. Wreszcie zewnętrzny w stosunku 
do  robotnika  charakter  pracy  uwidacznia  się  w  tym,  Ŝe  nie  jest  ona  jego  własnością,  lecz 
własnością kogoś innego, Ŝe do niego nie naleŜy, Ŝe nie naleŜy on w procesie pracy do samego 
siebie,  lecz  do  kogoś  innego.  Podobnie  jak  w  religii  własna  aktywność  fantazji  ludzkiej, 
ludzkiego  mózgu  i  ludzkiego  serca  wywiera  wpływ  na  jednostkę  niezaleŜnie  od  niej,  tzn.  jako 
siła  obca,  boska  czy  diabelska,  tak  i  działalność  robotnika  nie  jest  jego  własną  działalnością. 
NaleŜy do kogoś innego, jest utratą samego siebie. 
Dochodzi  więc  do  tego,  Ŝe  człowiek  (robotnik)  odczuwa  jako  nieprzymuszone  tylko  swoje 
funkcje zwierzęce, jedzenie, picie i płodzenie, co najwyŜej jeszcze mieszkanie, ubieranie się itd., 

background image

i w swych funkcjach ludzkich czuje się tylko zwierzęciem. To, co zwierzęce, staje się ludzkie, a 
to, co ludzkie, zwierzęce. 
Co  prawda,  jedzenie,  picie,  płodzenie  itd.  to  równieŜ  funkcje  prawdziwie  ludzkie.  JednakŜe  w 
abstrakcji, która odrywa je od pozostałej działalności ludzkiej i czyni ostatecznym i wyłącznym 
celem głównym, mają charakter zwierzęcy. 
Rozpatrzyliśmy  akt  wyobcowania  praktycznej  działalności  ludzkiej,  pracę,  od  dwóch  stron.  1. 
Stosunek  robotnika  do  produktu  pracy  jako  do  obcego  przedmiotu,  który  nad  nim  panuje. 
Stosunek  ten  jest  zarazem  stosunkiem  do  zewnętrznego  świata  zmysłowego,  do  przedmiotów 
przyrody,  jako  obcego  świata,  który  mu  się  wrogo  przeciwstawia.  2.  Stosunek  pracy  do  aktu 
produkcji
 w procesie pracy. Stosunek ten jest stosunkiem robotnika do jego własnej działalności 
jako do działalności obcej, nie naleŜącej do niego. Działalność jako pasywność, siła jako niemoc, 
płodzenie jako trzebienie, własna fizyczna i duchowa energia robotnika, jego Ŝycie osobiste - bo 
czymŜe jest Ŝycie jeśli nie działalnością - jako działalność zwrócona przeciwko niemu samemu, 
niezaleŜna od niego, nie naleŜąca do niego. Samowyobcowanie jak powyŜej wyobcowanie rzeczy
Musimy teraz wyprowadzić z obu poprzednich jeszcze trzecie określenie pracy wyobcowanej
Człowiek  jest  istotą  gatunkową  nie  tylko  dlatego,  Ŝe  praktycznie  i  teoretycznie  czyni  swym 
przedmiotem gatunek, zarówno własny, jak i gatunek pozostałych rzeczy, lecz równieŜ dlatego - 
a to jest tylko inny wyraz tej samej rzeczy - Ŝe odnosi się do siebie samego jako do istniejącego, 
Ŝ

yjącego gatunku, Ŝe odnosi się do siebie jako do istoty uniwersalnej i dlatego wolnej. 

ś

ycie  gatunkowe,  zarówno  człowieka,  jak  i  zwierzęcia,  polega  pod  względem  fizycznym,  po 

pierwsze, na tym, Ŝe człowiek (jak i zwierzę) Ŝyje przyrodą nieorganiczną, a im uniwersalniejszy 
jest  człowiek  od  zwierzęcia,  tym  uniwersalniejszy  jest  zakres  przyrody  nieorganicznej,  którą 
Ŝ

yje.  Tak  jak  pod  względem  teoretycznym  rośliny,  zwierzęta,  kamienie,  powietrze,  światło  itd. 

stanowią  część  świadomości  ludzkiej,  bądź  jako  przedmioty  przyrodoznawstwa,  bądź  jako 
przedmioty sztuki -jego duchową przyrodę nieorganiczną, duchowy pokarm, który musi dopiero 
przygotować  do  spoŜycia  i  przetrawienia  -  tak  i  pod  względem  praktycznym  stanowią  część 
ludzkiego Ŝycia i ludzkiej działalności. Fizycznie człowiek Ŝyje tylko tymi produktami przyrody, 
a występują one w postaci poŜywienia, opału, odzieŜy, mieszkania itd. Uniwersalność człowieka 
uwidacznia się praktycznie właśnie w tej  uniwersalności, która całą przyrodę czyni jego  ciałem 
nieorganicznym,  zarówno  jako  1.  bezpośredni  środek  do  Ŝycia,  jak  teŜ  [2.]  jako  substancję, 
przedmiot  i narzędzie jego działalności  Ŝyciowej. Przyroda, o ile sama nie jest ciałem ludzkim, 
jest  nieorganicznym  ciałem  człowieka.  Człowiek  Ŝyje  przyrodą,  znaczy  to:  przyroda  jest  jego 
ciałem,  z  którym  musi  pozostawać  w  nieustannym  procesie,  by  nie  umrzeć.  To,  Ŝe  fizyczne  i 
duchowe Ŝycie człowieka jest nierozdzielnie związane z przyrodą, znaczy tyle tylko, Ŝe przyroda 
jest nierozdzielnie związana z sobą samą, gdyŜ człowiek jest częścią przyrody.  
PoniewaŜ praca wyobcowana czyni człowiekowi obcymi 1. przyrodę, 2. samą siebie, jego własną 
czynną  funkcję,  jego  działalność  Ŝyciową,  to  czyni  mu  obcym  gatunek;  sprawia,  Ŝe  Ŝycie 
gatunkowe
  staje  się  dlań  jedynie  środkiem  Ŝycia  indywidualnego.  Po  pierwsze,  wyobcowuje 
Ŝ

ycie  gatunkowe  i  Ŝycie  indywidualne,  a  po  drugie,  czyni  z  Ŝycia  indywidualnego  w  jego 

abstrakcyjnej  postaci  -  cel  Ŝycia  gatunkowego,  równieŜ  w  jego  abstrakcyjnej  i  wyobcowanej 
postaci. 
Po pierwsze bowiem praca, działalność Ŝyciowa, samo Ŝycie produkcyjne, staje się dla człowieka 
tylko środkiem zaspokojenia jednej jego potrzeby, potrzeby zachowania egzystencji fizycznej. A 
Ŝ

ycie  produkcyjne  jest  Ŝyciem  gatunkowym.  Jest  to  Ŝycie  wytwarzające  Ŝycie.  W  sposobie 

działalności Ŝyciowej zawiera się cały charakter danej species, jej charakter gatunkowy - a wolna, 
ś

wiadoma  działalność  stanowi  charakter  gatunkowy  człowieka.  śycie  samo  staje  się  tylko 

ś

rodkiem  do  Ŝycia.  Zwierzę  jest  bezpośrednio  toŜsame  ze  swoją  działalnością  Ŝyciową.  Nie 

background image

odróŜnia  się  od  niej.  Jest  nią.  Człowiek  czyni  samą  swą  działalność  Ŝyciową  przedmiotem 
własnej  woli  i  świadomości.  Jego  działalność  Ŝyciowa  jest  świadoma.  Nie  jest  czymś,  z  czym 
człowiek  bezpośrednio  stapia  się  w  jedno.  Świadoma  działalność  Ŝyciowa  odróŜnia  człowieka 
bezpośrednio  od  działalności  Ŝyciowej  zwierząt.  Właśnie  tylko  dzięki  temu  jest  on  istotą 
gatunkową.  Czyli  Ŝe  jest  istotą  świadomą,  tzn.  jego  własne  Ŝycie  jest  dla  niego  przedmiotem 
właśnie  dlatego,  Ŝe  jest  on  istotą  gatunkową.  Tylko  dlatego  jego  działalność  jest  działalnością 
wolną. Praca wyobcowana odwraca ten stosunek w taki sposób, iŜ człowiek, właśnie dlatego, Ŝe 
jest  istotą  świadomą,  czyni  ze  swej  działalności  Ŝyciowej,  ze  swej  istoty,  jedynie  środek  swej 
egzystencji
Praktyczne  wytwarzanie  świata  przedmiotowego,  przetwarzanie  przyrody  nieorganicznej  jest 
przyświadczeniem  człowieka jako świadomej istoty  gatunkowej, tzn. istoty,  która odnosi się do 
gatunku  jako  do  swej  własnej  istoty,  czyli  do  siebie  jako  do  istoty  gatunkowej.  Wprawdzie  i 
zwierzę  produkuje.  Buduje  sobie  gniazdo,  mieszkanie,  jak  pszczoła,  bóbr,  mrówka  itd.  Ale 
zwierzę produkuje tylko to, czego potrzebuje bezpośrednio dla siebie albo dla swego potomstwa; 
produkuje  jednostronnie,  podczas  gdy  człowiek  produkuje  wszechstronnie;  zwierzę  produkuje 
tylko  pod  działaniem  bezpośredniej  potrzeby  fizycznej,  podczas  gdy  człowiek  produkuje  będąc 
nawet  wolnym  od  fizycznej  potrzeby  i  naprawdę  dopiero  wtedy  produkuje,  gdy  jest  od  niej 
wolny;  zwierzę  produkuje  tylko  siebie  samo,  podczas  gdy  człowiek  reprodukuje  całą  przyrodę; 
produkt  zwierzęcia  jest  bezpośrednio  związany  z  jego  organizmem  fizycznym,  podczas  gdy 
człowiek  jest  wolny  w  stosunku  do  swego  produktu.  Zwierzę  formuje  tylko  na  miarę  i 
odpowiednio  do  potrzeb  swojej  species,  podczas  gdy  człowiek  potrafi  produkować  na  miarę 
kaŜdego  gatunku  i  stosować  do  kaŜdego  przedmiotu  właściwą  miarę;  dlatego  teŜ  człowiek 
formuje równieŜ według praw piękna. 
ToteŜ 

właśnie 

przetwarzanie 

ś

wiata 

przedmiotowego 

stanowi 

dopiero 

rzeczywiste 

przyświadczenie  człowieka  jako  istoty  gatunkowej.  Produkcja  ta  jest  jego  czynnym  Ŝyciem 
gatunkowym. Dzięki niej przyroda staje się jego dziełem i jego rzeczywistością. Przedmiot pracy 
jest  więc  uprzedmiotowieniem  Ŝycia  gatunkowego  człowieka:  człowiek  podwaja  się  nie  tylko 
intelektualnie,  jak  w  świadomości,  lecz  czynnie,  rzeczywiście,  i  ogląda  siebie  w  stworzonym 
przez  siebie  świecie.  A  więc  praca  wyobcowana,  wydzierając  człowiekowi  przedmiot  jego 
produkcji,  wydziera  mu  tym  samym  jego  Ŝycie  gatunkowe,  jego  rzeczywistą  gatunkową 
przedmiotowość, i zmienia jego wyŜszość nad zwierzęciem w upośledzenie, polegające na tym, 
Ŝ

e zostaje on pozbawiony swego ciała nieorganicznego, przyrody. 

Podobnie  praca  wyobcowana,  degradując  samorzutną,  wolną  działalność  do  roli  środka,  czyni 
Ŝ

ycie gatunkowe człowieka środkiem jego egzystencji fizycznej. 

Ś

wiadomość swego gatunku, jaką ma człowiek, zmienia się zatem wskutek wyobcowania tak, Ŝe 

Ŝ

ycie gatunkowe staje się dlań środkiem. 

Praca wyobcowana czyni więc: 
3.  gatunkową  istotę  człowieka,  zarówno  przyrodę,  jak  i  jego  duchowe  własności  gatunkowe, 
istotą  dlań  obcą,  środkiem  jego  egzystencji  indywidualnej.  Czyni  człowiekowi  obcym  zarówno 
jego własne ciało, jak i przyrodę zewnętrzną, jak równieŜ jego istotę duchową, jego istotę ludzką
4.  Bezpośrednią  konsekwencją  tego,  Ŝe  człowiekowi  obcy  staje  się  produkt  jego  pracy,  jego 
działalność Ŝyciowa, jego istota gatunkowa, jest to, Ŝe człowiekowi obcy staje się człowiek. Gdy 
człowiek  przeciwstawia  się  samemu  sobie,  to  przeciwstawia  się  mu  inny  człowiek.  Co  dotyczy 
stosunku człowieka do jego pracy, do produktu jego pracy i do siebie samego, dotyczy równieŜ 
stosunku człowieka do innego człowieka oraz do pracy i przedmiotu pracy innego człowieka, 
W  ogóle  twierdzenie,  Ŝe  człowiekowi  stała  się  obca  jego  istota  gatunkowa,  znaczy,  Ŝe  jeden 
człowiek stał się obcy drugiemu, a kaŜdy - istocie człowieczeństwa. 

background image

Wyobcowanie  człowieka,  w  ogóle  wszelki  stosunek,  w  jakim  człowiek  pozostaje  do  siebie 
samego,  urzeczywistnia  się,  wyraŜa  się  dopiero  w  stosunku,  w  jakim  człowiek  pozostaje  do 
innych ludzi. 
A zatem w warunkach pracy wyobcowanej kaŜdy człowiek traktuje drugiego według miernika i 
stosunku, w jakim znajduje się sam jako robotnik. 
Naszym  punktem  wyjścia  był  ekonomiczny  fakt  alienacji  robotnika  i  jego  produkcji. 
Sformułowaliśmy  pojęcie  tego  faktu:  praca  wyobcowana,  wyalienowana.  Zanalizowaliśmy  to 
pojęcie, a więc zanalizowaliśmy tylko fakt ekonomiczny. 
Zobaczmy  teraz  z  kolei,  jak  pojęcie  pracy  wyobcowanej,  wyalienowanej  musi  się  wyraŜać  i 
przedstawiać w rzeczywistym świecie. 
Skoro produkt pracy jest mi obcy, przeciwstawia się mi jako obca siła, do kogo więc naleŜy? 
Skoro moja własna działalność nie naleŜy do mnie, jest działalnością obcą, narzuconą, do kogo 
więc naleŜy? Do jakiejś istoty innej niŜ ja. Kim jest ta istota? 
Bogowie? Co prawda, w dawnych czasach najwaŜniejsza produkcja, jak np. budowa świątyń itd. 
w  Egipcie,  Indiach,  Meksyku,  dokonuje  się  w  słuŜbie  bogów,  a  takŜe  sam  produkt  naleŜy  do 
bogów. JednakŜe nigdy sami bogowie nie byli pracodawcami. Ani teŜ przyroda. I cóŜ to by była 
za sprzeczność,  gdyby  człowiek, im bardziej podporządkowuje sobie dzięki pracy  przyrodę,  im 
bardziej  cuda  bogów  stają  się  zbędne  dzięki  cudom  przemysłu,  miał  dla  tych  sił  rezygnować  z 
radości produkowania i uŜywania produktu. 
Obcą  istotą,  do  której  naleŜy  praca  i  produkt  pracy,  która  jest  panem  pracy  i  której  uŜywaniu 
słuŜy produkt pracy, moŜe być tylko sam człowiek
Jeśli  produkt  pracy  nie  naleŜy  do  robotnika  i  przeciwstawia  mu  się  jako  obca  siła,  to  jest  to 
moŜliwe  tylko  dlatego,  Ŝe  produkt  pracy  naleŜy  do  innego  człowieka,  nie  do  robotnika.  Jeśli 
działalność  robotnika  dla  niego  jest  męką,  to  dla  kogoś  innego  musi  być  źródłem  uŜywania  i 
radości  Ŝycia.  Nie  bogowie,  nie  przyroda,  tylko  sam  człowiek  moŜe  być  tą  obcą  siłą,  panującą 
nad człowiekiem. 
NaleŜy  ponadto  wziąć  pod  uwagę  sformułowane  wyŜej  twierdzenie,  Ŝe  stosunek  człowieka  do 
siebie  samego  staje  się  dlań  przedmiotowy,  rzeczywisty  dopiero  poprzez  jego  stosunek  do 
drugiego  człowieka.  JeŜeli  zatem  produkt  jego  pracy,  jego  uprzedmiotowiona  praca,  jest  dlań 
przedmiotem obcym, wrogim, potęŜnym, odeń niezaleŜnym, to jest tak dlatego, Ŝe inny, obcy mu, 
wrogi, potęŜny, niezaleŜny odeń człowiek jest panem tego przedmiotu. JeŜeli do swojej własnej 
działalności  odnosi  się  on  jako  do  działalności  niewolnej,  to  odnosi  się  do  niej  jako  do 
działalności w słuŜbie, pod panowaniem, pod przymusem i w jarzmie drugiego człowieka. 
Wszelkie  samowyobcowanie  człowieka  od  siebie  i  przyrody  przejawia  się  w  stosunku,  który 
ustanawia  on  między  sobą  i  przyrodą  a  innymi,  róŜnymi  od  niego  ludźmi.  Stąd  religijne 
samowyobcowanie  przejawia  się  z  konieczności  w  stosunku  człowieka  świeckiego  do  kapłana 
czy teŜ, jako Ŝe chodzi tu o świat intelektu, do jakiegoś świętego pośrednika itd. W praktycznym, 
rzeczywistym  świecie  samowyobcowanie  moŜe  się  przejawić  tylko  poprzez  praktyczny, 
rzeczywisty  stosunek  do  innego  człowieka.  Sam  środek,  za  pomocą  którego  dokonuje  się 
wyobcowanie, jest środkiem praktycznym. Przez pracę wyobcowaną człowiek kształtuje więc nie 
tylko  swój  stosunek  do  przedmiotu  i  aktu  produkcji  jako  do  obcych  i  wrogich  mu  sił,  ale 
kształtuje  równieŜ  stosunek  innych  ludzi  do  swojej  produkcji  i  swego  produktu  oraz  swój 
stosunek  do  innych  ludzi.  Przeistaczając  swoją  własną  działalność  produkcyjną  w 
odrzeczywistnienie siebie samego, w karę dla siebie, a swój własny produkt w stratę, w produkt 
nie naleŜący do niego, stwarza tym samym panowanie tego, kto nie produkuje, nad produkcją i 
nad  produktem.  Wyobcowując  od  siebie  swoją  własną  działalność,  przyswaja  komuś  obcemu 
działalność doń nie naleŜącą. 

background image

Dotychczas rozpatrywaliśmy ten stosunek tylko od strony robotnika; dalej rozpatrzymy go takŜe 
od strony nierobotnika. 
OtóŜ poprzez pracę wyobcowaną, wyalienowaną robotnik kształtuje stosunek, w jakim pozostaje 
do tej pracy  człowiek,  któremu jest ona obca,  który  stoi poza nią. Stosunek robotnika do pracy 
kształtuje stosunek do niej kapitalisty, czy jak tam nazwać pracodawcę. Własność prywatna jest 
więc  produktem,  wynikiem,  konieczną  konsekwencją  pracy  wyalienowanej,  zewnętrznego 
stosunku robotnika do przyrody i do siebie samego. 
Pojęcie  własności  prywatnej  otrzymujemy  zatem  w  drodze  analizy  z  pojęcia  pracy 
wyalienowanej
,  tzn.  wyalienowanego  człowieka,  wyobcowanej  pracy,  wyobcowanego  Ŝycia, 
wyobcowanego człowieka. 
Co  prawda,  biorąc  za  punkt  wyjścia  ekonomię  polityczną  otrzymaliśmy  pojęcie  pracy 
wyalienowanej  (wyalienowanego  Ŝycia)  jako  rezultat  ruchu  własności  prywatne).  Ale  analiza 
tego pojęcia wykazuje, Ŝe chociaŜ własność prywatna występuje jako podstawa, jako przyczyna 
pracy  wyalienowanej,  jest  ona  raczej  jej  następstwem,  tak  jak  i  bogowie  pierwotnie  są  nie 
przyczyną, lecz skutkiem zbłądzenia rozumu ludzkiego. Później stosunek ten przekształca się we 
wzajemne oddziaływanie. 
Dopiero w ostatecznym, kulminacyjnym punkcie rozwoju własności prywatnej znów odsłania się 
ta jej tajemnica: własność prywatna okazuje się, z jednej strony, produktem pracy wyalienowanej, 
z drugiej zaś - środkiem jej alienacji, realizacją tej alienacji
Wyjaśnienie to rzuca od razu światło na róŜne nie rozwiązane dotąd sprzeczności. 
1.  Punktem  wyjścia  ekonomii  politycznej  jest  praca  jako  właściwa  dusza  produkcji,  a  mimo  to 
pracy  nie  przyznaje  ona  nic,  własności  prywatnej  zaś  wszystko.  Proudhon  wyciągnął  z  tej 
sprzeczności  wnioski  na korzyść pracy, przeciwko  własności prywatnej.  Widzimy jednak, Ŝe ta 
pozorna  sprzeczność  jest  sprzecznością  pracy  wyobcowanej  z  samą  sobą  i  Ŝe  ekonomia 
polityczna wyraziła tylko prawa pracy wyobcowanej. 
Widzimy  więc  równieŜ,  Ŝe  płaca  robocza  i  własność  prywatna  są  identyczne,  gdyŜ  istnienie 
płacy, kiedy to produkt, przedmiot pracy, opłaca samą pracę, jest tylko koniecznym następstwem 
wyobcowania pracy, boć w płacy praca występuje nie jako cel sam w sobie, lecz jako słuŜebnica 
płacy. Rozwiniemy to później, a teraz wyciągniemy jeszcze tylko kilka wniosków. 
Wymuszona  przemocą  podwyŜka  płacy  (nie  mówiąc  juŜ  o  wszelkich  innych  trudnościach,  nie 
mówiąc  juŜ  o  tym,  Ŝe  jako  anomalię  moŜna  by  ją  utrzymać  równieŜ  tylko  przemocą)  byłaby 
zatem  jedynie  lepsza  opłatą  niewolników  i  nie  zapewniłaby  ani  robotnikom,  ani  pracy  ich 
ludzkiego charakteru i godności. 
Ba, nawet równość płac, której Ŝąda Proudhon, przekształca tylko stosunek obecnego robotnika 
do pracy w stosunek wszystkich ludzi do pracy. Społeczeństwo zostaje tu ujęte jako abstrakcyjny 
kapitalista. 
Płaca  jest  bezpośrednim  następstwem  pracy  wyobcowanej,  a  praca  wyobcowana  jest 
bezpośrednią przyczyną własności prywatnej. Dlatego z upadkiem jednej musi upaść i druga. 
2.  Ze  stosunku  pracy  wyobcowanej  do  własności  prywatnej  wynika  następnie,  Ŝe  emancypacja 
społeczeństwa  z  własności  prywatnej  itd.,  z  niewoli,  przybiera  polityczną  postać  emancypacji 
robotników
,  nie  dlatego,  by  szło  tylko  o  ich  emancypację,  lecz  dlatego,  Ŝe  ich  emancypacja 
zawiera  w  sobie  ogólną  emancypację  człowieka,  a  zawiera  ją  dlatego,  Ŝe  cała  niewola 
społeczeństwa  zawarta  jest  w  stosunku  robotnika  do  produkcji,  a  wszelkie  stosunki  niewolące 
człowieka są jedynie odmianami i następstwami tego stosunku. 
Jak  z  pojęcia  pracy  wyobcowanej,  wyalienowanej  otrzymaliśmy  w  drodze  analizy  pojęcie 
własności  prywatnej,  tak  teŜ  moŜna  z  pomocą  obu  tych  czynników  wywieść  wszystkie 
ekonomiczne  kategorie,  przy  czym  w  kaŜdej  z  tych  kategorii,  jak  np.  w  handlu,  konkurencji, 

background image

kapitale,  pieniądzu,  odnajdziemy  tylko  pewien  określony  i  rozwinięty  wyraz  tych  pierwszych 
załoŜeń. 
Zanim jednak rozpatrzymy te kategorie, spróbujmy rozwiązać jeszcze dwa zadania. 
1.  Określić  ogólną  istotę  własności  prywatnej,  jako  rezultatu  pracy  wyalienowanej,  w  jej 
stosunku do własności prawdziwie ludzkiej społecznej
2. Przyjęliśmy wyobcowanie pracy, jej alienację jako fakt i poddaliśmy ten fakt analizie. Nasuwa 
się  teraz  pytanie,  jak  doszedł  człowiek  do  alienacji,  do  wyobcowania  swej  pracy?  Jakie 
uzasadnienie  znajduje  to  wyobcowanie  w  istocie  rozwoju  ludzkości?  Wiele  juŜ  zrobiliśmy  dla 
rozwiązania  tego  zadania  przekształcając  zagadnienie  pochodzenia  własności  prywatnej  w 
zagadnienie  stosunku  pracy  wyalienowanej  do  procesu  rozwoju  ludzkości.  Bo  kiedy  mowa  o 
własności  prywatnej,  sądzi  się,  Ŝe  chodzi  o  rzecz  istniejącą  poza  człowiekiem.  Kiedy  mowa  o 
pracy,  chodzi  bezpośrednio  o  samego  człowieka.  To  nowe  ujęcie  zagadnienia  zawiera  juŜ  jego 
rozwiązanie. 
Ad 1. Ogólna istota własności prywatnej i jej stosunek do własności prawdziwie ludzkiej
Pracę wyalienowaną rozłoŜyliśmy na dwie części składowe, które się wzajemnie warunkują czy 
teŜ  są  tylko  róŜnymi  wyrazami  jednego  i  tego  samego  stosunku:  przyswojenie  występuje  jako 
wyobcowanie,  jako  alienacja;  alienacja  jako  przyswojenie;  wyobcowanie  -  jako  prawdziwe 
zyskanie praw obywatelstwa
Rozpatrzyliśmy  jedną  stronę,  pracę  wyalienowaną  w  jej  stosunku  do  samego  robotnika,  tzn. 
stosunek  pracy  wyalienowanej  do  siebie  samej.  Jako  produkt,  jako  nieuchronny  rezultat  tego 
stosunku  otrzymaliśmy  stosunek  własności  nierobotnika  do  robotnika  i  pracy.  Własność 
prywatna
  jako  materialny,  sumaryczny  wyraz  pracy  wyalienowanej  obejmuje  oba  stosunki: 
stosunek  robotnika  do  pracy,  do  produktu  jego  pracy  i  do  nierobotnika  oraz  stosunek 
nierobotnika do robotnika i do produktu jego pracy
Skoro juŜ przekonaliśmy się, Ŝe w odniesieniu do robotnika, który poprzez pracę przyswaja sobie 
przyrodę,  przyswojenie  występuje  jako  wyobcowanie,  działalność  własna  jako  działalność  dla 
kogoś  innego  i  jako  działalność  kogoś  innego,  Ŝycie  jako  ofiara  z  Ŝycia,  produkcja  przedmiotu 
jako utrata przedmiotu na rzecz obcej siły, obcego człowieka, to rozpatrzmy teraz stosunek tego 
obcego pracy i robotnikowi człowieka do robotnika, do pracy i do jej przedmiotu. 
Po  pierwsze,  trzeba  zauwaŜyć,  Ŝe  wszystko,  co  u  robotnika  występuje  jako  czynność  alienacji, 
wyobcowania
, u nierobotnika występuje jako stan alienacji, wyobcowania
Po  drugie,  Ŝe  rzeczywisty,  praktyczny  stosunek  robotnika  w  produkcji  i  do  produktu  (jako  stan 
ducha) występuje u przeciwstawiającego się mu nierobotnika jako stosunek teoretyczny
Po trzecie. Nierobotnik czyni w stosunku do robotnika wszystko, co robotnik czyni w stosunku 
do  siebie  samego,  ale  nie  czyni  w  stosunku  do  siebie  samego  tego,  co  czyni  w  stosunku  do 
robotnika. 
Rozpatrzmy dokładniej te trzy stosunki

131a

 

[Przeciwieństwo między kapitałem a pracą. Własność ziemska a kapitał] 

 
[...] stanowi procenty od jego kapitału 

132

. A więc w robotniku istnieje subiektywnie to, Ŝe kapitał 

jest człowiekiem,  który  całkowicie  postradał samego siebie, w  kapitale  zaś  istnieje obiektywnie 
to, Ŝe praca jest człowiekiem, który postradał siebie. Ale robotnik ma nieszczęście być kapitałem 
Ŝ

ywym i dlatego będącym w potrzebie - w kaŜdej chwili, gdy nie pracuje, traci swoje procenty, a 

tym samym i swoją egzystencję. Jako kapitał wartość robotnika wzrasta w zaleŜności od popytu i 
podaŜy,  a  nawet  fizycznie  jego  byt,  jego  Ŝycie  pojmowano  i  pojmuje  się  jako  podaŜ  towaru 
takiego samego jak kaŜdy inny. Robotnik wytwarza kapitał, kapitał wytwarza robotnika, robotnik 

background image

wytwarza więc samego siebie, a produktem tego całego ruchu jest człowiek jako robotnik, jako 
towar.  Dla  człowieka,  który  jest  wyłącznie  robotnikiem,  dla  człowieka  jako  robotnika  jego 
ludzkie  właściwości  istnieją  tylko  o  tyle,  o  ile  istnieją  dla  obcego  mu  kapitału.  PoniewaŜ  zaś 
kapitał i robotnik są sobie obcy i dlatego pozostają w obojętnym zewnętrznym i przypadkowym 
stosunku  wzajemnym,  obcość  ta  musi  występować  takŜe  i  realnie.  Dlatego  teŜ  kiedy  tylko 
kapitałowi przyjdzie do głowy - z konieczności czy z własnego widzimisię - Ŝeby przestać istnieć 
dla robotnika, sam robotnik przestaje istnieć dla siebie, nie ma pracy, a więc nie ma płacy, a Ŝe 
istnieje  nie  jako  człowiek,  lecz  jako  robotnik,  moŜe  dać  się  pogrzebać,  zginąć  z  głodu  itd. 
Robotnik  tylko  wówczas  istnieje  jako  robotnik,  gdy  jest  dla  siebie  kapitałem,  a  jest  kapitałem 
tylko wówczas, gdy jest dla niego kapital. Istnienie kapitału jest jego istnieniem, jego Ŝyciem, i 
określa treść jego  Ŝycia  w sposób  dla siebie obojętny. Dlatego teŜ ekonomia polityczna nie  zna 
robotnika  nie  zatrudnionego,  człowieka  pracy  znajdującego  się  poza  obrębem  stosunku  pracy. 
Łajdak,  szalbierz,  Ŝebrak,  bezrobotny,  ginący  z  głodu,  cierpiący  nędzę  i  popełniający 
przestępstwa  człowiek  pracy  -  to  postaci,  które  istnieją  nie  dla  niej;  pozostawia  je  innym: 
lekarzom,  sędziom,  grabarzom,  specjalnym  urzędnikom  policji  itd.;  są  to  widma  spoza  jej 
królestwa.  Dlatego  potrzeby  robotnika  są  dla  niej  tylko  potrzebą  utrzymywania  go  podczas 
pracy
, i to tylko o tyle, Ŝeby ród robotników nie wymarł. Płaca ma zatem zupełnie taki sam sens, 
jak konserwacja, utrzymywanie w dobrym stanie jakiegokolwiek narzędzia produkcyjnego, jak w 
ogóle  konsumpcja  kapitału,  potrzebna  mu  po  to,  by  mógł  się  reprodukować  z  procentami,  jak 
oliwienie kół w celu utrzymania ich w ruchu. Oto dlaczego płaca robocza naleŜy do koniecznych 
kosztów  ponoszonych  przez  kapitał  i  kapitalistę,  i  nie  moŜe  wykraczać  poza  ramy  tej 
konieczności.  Angielscy  fabrykanci  postępowali  więc  zupełnie  konsekwentnie,  kiedy  do  czasu 
Amendment  Bili  z  1834  r.  odtrącali  z  płacy  roboczej  jałmuŜnę  publiczną,  którą  robotnik 
otrzymywał z podatku na ubogich, traktując ją jako integralną część płacy roboczej. 
Produkcja  nie  tylko  wytwarza  człowieka  w  postaci  towaru,  człowieka-towar,  człowieka  z 
przeznaczeniem  towaru;  wytwarza  go,  zgodnie  z  tym  przeznaczeniem,  jako  istotę 
odczłowieczoną zarówno duchowo, jak i fizycznie. - Zepsucie, zwyrodnienie, tępota robotników i 
kapitalistów.  -  Jej  produktem  jest  towar  świadomy  sam  siebie  i  zdolny  do  samodzielnej 
działalności...  człowiek-towar..
.  Wielkiego  postępu  dokonali  Ricardo,  Mill  itd.  w  stosunku  do 
Smitha  i  Saya,  uznając  istnienie  człowieka.  -  mniejszą  czy  większą  zdolność  towaru  do 
produkowania ludzi  - za coś obojętnego, a nawet  szkodliwego. Prawdziwy  cel produkcji polega 
nie  na  tym,  ilu  kapitał  utrzymuje  robotników,  lecz  na  tym,  ile  przynosi  procentów,  jaką  sumę 
rocznych  oszczędności.  PowaŜnym  i  konsekwentnym  krokiem  naprzód  najnowszej  angielskiej 
ekonomii  politycznej  było  równieŜ  to,  Ŝe  podnosząc  pracę  do  rangi  jedynej  zasady  ekonomii 
politycznej  stwierdziła  zarazem  z  całkowitą  jasnością  odwrotną  proporcjonalność  między  płacą 
roboczą a procentami od kapitału, to, Ŝe kapitalista z reguły moŜe powiększać swoje zyski tylko 
przez  obniŜanie  płacy  roboczej  i  odwrotnie.  Nie  zdzieranie  z  konsumenta,  lecz  wzajemne 
zdzierstwo kapitalisty i robotnika ma być stosunkiem normalnym
Stosunek  własności  prywatnej  zawiera  w  sobie  w  sposób  utajony  zarówno  stosunek  własności 
prywatnej jako pracy, jak i jej stosunek jako kapitału oraz wzajemny stosunek jednego i drugiego. 
Z  jednej  strony  produkcja  działalności  ludzkiej  jako  pracy,  a  więc  jako  działalności  zupełnie 
obcej  samej  sobie,  zupełnie  obcej  człowiekowi  i  naturze,  a  zatem  działalności  zupełnie  obcej 
ś

wiadomości  i  przejawom  Ŝycia,  abstrakcyjny  byt  człowieka  jako  wyłącznie  człowieka  pracy

który  wskutek  tego  w  kaŜdej  chwili  ze  swej  wypełnionej  nicości  moŜe  stoczyć  się  w  nicość 
absolutną,  w  swój  społeczny  i  dlatego  w  swój  rzeczywisty  niebyt;  z  drugiej  strony  produkcja 
przedmiotu  działalności  ludzkiej  jako  kapitału,  gdzie  niknie  wszelka  naturalna  i  społeczna 
określoność przedmiotu, gdzie własność prywatna pozbawiona zostaje swych jakości naturalnych 

background image

i  społecznych  (a  więc  wszelkich  złudzeń  politycznych  i  socjalnych  i  nie  splata  się  z 
jakimikolwiek  stosunkami  choćby  pozornie  ludzkimi)  -gdzie  ten  sam  kapitał  pozostaje  tym 
samym
  w  najróŜnorodniejszych  naturalnych  i  społecznych  formach  bytu,  całkowicie  obojętny 
wobec  swej  rzeczywistej  treści;  przeciwieństwo  to,  posunięte  do  ostateczności,  staje  się 
nieuchronnie szczytem, punktem kulminacyjnym i zagładą całego tego stosunku. 
Jest zatem znowu wielką zasługą najnowszej angielskiej ekonomii politycznej, Ŝe określiła rentę 
gruntową  jako  róŜnicę  między  procentami  z  najgorszej  uprawianej  ziemi  i  najlepszej, 
rozwiewając  romantyczne  rojenia  właściciela  ziemskiego  co  do  jego  rzekomej  społecznej 
waŜności  i  identyczności  jego  interesu  z  interesem  społeczeństwa,  co  jeszcze  głosi,  śladem 
fizjokratów, Adam Smith; Ŝe antycypowała i przygotowała rzeczywisty proces, który przekształci 
właściciela  ziemskiego  w  zwykłego,  prozaicznego  kapitalistę,  a  przez  to  uprości  i  zaostrzy  to 
przeciwieństwo  i  przyśpieszy  dzięki  temu  jego  likwidację.  Ziemia  jako  ziemia,  renta  gruntowa 
jako  renta  gruntowa  utraciły  przez  to  swoją  róŜnicę  stanową  i  stały  się  nic  nie  mówiącym  lub 
raczej przemawiającym tylko językiem pieniądza kapitałem i procentem
RóŜnica  między  kapitałem  a  ziemią,  między  zyskiem  a  rentą  gruntową  oraz  między  jednym  i 
drugim  a  płacą,  między  przemysłem  a  rolnictwem,  między  nieruchomą  a  ruchomą  własnością 
prywatną  jest  jeszcze  róŜnicą  historyczną,  nie  zaś  róŜnicą  załoŜoną  w  istocie  rzeczy,  jest 
utrwalonym  momentem  kształtowania  się  i  powstawania  przeciwieństwa  między  kapitałem  a 
pracą.  W przeciwstawianiu przemysłu itd. nieruchomej własności ziemskiej znalazł tylko wyraz 
sposób jego powstawania i to, Ŝe przemysł rozwijał się jako coś przeciwstawnego rolnictwu. Jako 
szczególny  rodzaj  pracy,  jako  róŜnica  istotna,  waŜna,  obejmująca  wszystkie  dziedziny  Ŝycia 
istnieje  ona  tylko  dopóty,  dopóki  przemysł  (Ŝycie  miejskie)  kształtuje  się  jako  coś 
przeciwstawnego  
posiadłości  ziemskiej  (Ŝyciu  feudalno-szlacheckiemu)  i  sam  nosi  jeszcze 
feudalny charakter swego przeciwieństwa - w postaci monopolu, cechu, gildii, korporacji itd., w 
obrębie  których  praca  ma  jeszcze  znaczenie  pozornie  społeczne,  znaczenie  rzeczywistej 
wspólnoty,  nie  nabrała  jeszcze  obojętnego  stosunku  względem  swej  treści  i  nie  stała  się 
całkowicie bytem dla siebie, tj. wyabstrahowanym z wszelkiego innego bytu, a zatem nie stała się 
jeszcze wolnym kapitałem. 
Lecz  nieuchronnym  stadium  rozwoju  pracy  jest  wolny,  a  więc  sam  dla  siebie  ukonstytuowany 
przemysł i wolny kapitał. Panowanie przemysłu nad przeciwstawnym mu rolnictwem uwidacznia 
się  rychło  w  powstaniu  rolnictwa  jako  rzeczywistego  przemysłu,  gdy  dawniej  główną  pracę 
pozostawiało ono ziemi i niewolnikowi tej ziemi, za pomocą którego ta się sama uprawiała. Wraz 
z przekształceniem się niewolnika w wolnego robotnika, tzn. w najemnika, właściciel ziemski ze 
swej  strony  przekształcił  się  w  przemysłowca,  kapitalistę;  przekształcenie  to  dokonuje  się 
początkowo  poprzez  ogniwo  pośrednie  -dzierŜawcę.  Ale  dzierŜawca  jest  przedstawicielem 
właściciela  ziemskiego,  jego  wyjawioną  tajemnicą;  tylko  dzierŜawcy  zawdzięcza  właściciel 
ziemski swój byt ekonomiczny, swój byt właściciela prywatnego - bo renta gruntowa z jego ziemi 
istnieje tylko wskutek konkurencji dzierŜawców. A więc w osobie dzierŜawcy właściciel ziemski 
stał się juŜ w gruncie rzeczy pospolitym kapitalistą. I to musi się dokonać takŜe w rzeczywistości; 
kapitalista  zajmujący  się  rolnictwem,  tj.  dzierŜawca,  musi  stać  się  właścicielem  ziemskim  lub 
odwrotnie.  Przemysłowe  machinacje  dzierŜawcy  są  przemysłowymi  machinacjami  właściciela 
ziemskiego
, gdyŜ byt pierwszego warunkuje byt drugiego. 
Pamiętają  oni  sobie  jednak  swą  przeciwstawną  genezę,  swe  pochodzenie:  właściciel  ziemski 
widzi  w  kapitaliście  butnego,  wyzwolonego,  wzbogaconego  wczorajszego  swego  niewolnika  i 
czuje się sam jako kapitalista zagroŜony przez niego, kapitalista natomiast widzi we właścicielu 
ziemskim  próŜniaczego  i  egoistycznego,  okrutnego  wczorajszego  pana,  wie,  Ŝe  ten  mu  jako 
kapitaliście szkodzi, choć przemysłowi zawdzięcza całe swoje obecne znaczenie społeczne, swe 

background image

mienie i swe przyjemności; widzi w nim przeciwieństwo wolnego przemysłu i wolnego kapitału, 
niezaleŜnego  od  wszelkiej  naturalnej  określoności;  to  ich  przeciwieństwo  jest  w  najwyŜszym 
stopniu  zaprawione  goryczą  i  skłania  do  mówienia  sobie  prawdy  w  oczy.  Wystarczy  tylko 
przeczytać napaści własności nieruchomej na ruchomą i odwrotnie, Ŝeby mieć jasne wyobraŜenie 
o  niegodziwości  tak  jednej,  jak  i  drugiej.  Właściciel  ziemski  obnosi  się  ze  szlacheckim 
pochodzeniem  swej  własności,  ze  swoimi  feudalnymi  reminiscencjami,  pamiątkami, 
poetycznymi  wspomnieniami,  ze  swoją  romantycznością,  doniosłością  polityczną  itd.,  a  gdy 
mówi  językiem  ekonomii  politycznej:  tylko  rolnictwo  jest  produkcyjne.  Równocześnie  mówi  o 
swoim  przeciwniku,  Ŝe  jest  to  łajdak  łasy  na  pieniądze,  chytry  lis,  sprzedajny  kupczyk,  faktor, 
oszust, chciwiec, warchoł, nieczuły egoista bez serca i bez ducha, obcy społeczności i z lekkim 
sercem  kupczący  jej  dobrem,  lichwiarz,  stręczyciel,  sługus,  płaszczący  się  pochlebca,  zdzierca, 
rodzic,  karmiciel  i  piastun  konkurencji,  a  przez  to  pauperyzmu,  zbrodni  i  rozkładu  wszelkich 
więzów  społecznych,  nikczemnik  bez  zasad,  bez  poetyczności,  bez  substancji,  bez  niczego. 
(Patrz  m.  in.:  fizjokrata  Bergasse,  którego  juŜ  Camille  Desmoulins  chłoszcze  w  swym 
czasopiśmie  „Révolutions  de  France  et  de  Brabant",  patrz  von  Vincke,  Lancizolle,  Haller,  Leo, 
Kosegarten

133a

, a takŜe Sismondi). 

Własność  ruchoma  ze  swej  strony  powołuje  się  na  cuda  przemysłu  i  ruchu,  na  to,  Ŝe  jest 
dzieckiem  czasów  nowoŜytnych,  ich  prawowitym,  rodzonym  synem;  ubolewa  nad  tym,  Ŝe  jej 
przeciwnik jest półgłówkiem nie rozumiejącym swej istoty (i to jest zupełnie słuszne), który chce 
zastąpić  moralny  kapitał  i  wolną  pracę  brutalną,  niemoralną  przemocą  i  poddaństwem; 
przedstawia go jako Don Kichota, który pod maską prostoty, poczciwości, interesu społecznego, 
stałości
  ukrywa  niemoc  czynu,  zachłanną  Ŝądzę  rozkoszy,  samolubstwo,  prywatę,  niegodziwe 
zamiary;  uznaje  go  za  przebiegłego  monopolistę;  jego  wspomnienia,  jego  poetyczność,  jego 
romantyczność  zagłusza  historycznym  i  sarkastycznym  wyliczaniem  podłości,  okrucieństw, 
marnotrawstwa,  prostytucji,  nikczemności,  anarchii,  warcholstw,  których  wylęgarnią  były 
romantyczne zamki. 
To  ona  przecie  miała  dać  ludowi  wolność  polityczną,  zerwać  okowy  ze  społeczeństwa 
obywatelskiego,  połączyć  ze  sobą  światy,  stworzyć  dobroczynny  handel,  czystą  moralność, 
dobrodziejstwa  oświaty;  to  ona  miała  zrodzić  w  ludzie  w  miejsce  prostackich  potrzeb  potrzeby 
cywilizowane  i  dać  środki  ich  zaspokojenia,  podczas  gdy  właściciel  ziemski  -  ten  zgnuśniały 
lichwiarz  zboŜowy  i  zawalidroga  -  podraŜa  ludowi  artykuły  pierwszej  potrzeby,  a  przez  to 
zmusza kapitalistę do podwyŜszania płacy roboczej bez moŜności zwiększenia siły produkcyjnej; 
w  ten  sposób  właściciel  ziemski  utrudnia  i  w  końcu  całkowicie  uniemoŜliwia  wzrost  rocznych 
dochodów  narodu,  akumulację  kapitałów,  a  więc  i  dostarczanie  ludowi  pracy,  a  krajowi 
bogactwa, to  on powoduje ogólny  upadek  i po lichwiarsku  eksploatuje wszelkie dobrodziejstwa 
nowoczesnej  cywilizacji,  nic  zgoła  dla  niej  nie  czyniąc  i  nie  odstępując  nawet  od  swych 
feudalnych  przesądów.  Wreszcie,  niechŜe  właściciel  ziemski  spojrzy  tylko  na  swojego 
dzierŜawcę  -  on,  który  w  rolnictwie  i  w  samej  ziemi  widzi  tylko  otrzymane  w  darze  źródło 
pieniędzy  -  i  niech  sam  powie,  czy  nie  jest  on  prostaczą,  pełną  fantastycznych  pomysłów, 
przebiegłą
  szują,  która  w  głębi  serca  i  w  rzeczywistości  juŜ  od  dawna  naleŜy  do  wolnego 
przemysłu i kochanego handlu, choć tak bardzo się on przed tym broni i choć tyle plecie o swojej 
historycznej  przeszłości  i  o  celach  moralnych  czy  politycznych.  Wszystko,  co  przytacza 
rzeczywiście  na  swoją  korzyść,  jest  słuszne  tylko  w  odniesieniu  do  rolnika  (kapitalisty  i 
parobka),  a  przecieŜ  właściciel  ziemski  jest  raczej  ich  wrogiem;  świadczy  on  więc  przeciwko 
sobie  samemu.  Bez  kapitału  własność  ziemska  jest  martwą,  pozbawioną  wartości  materią.  Jego 
cywilizowane  zwycięstwo  ma  polegać  właśnie  na  tym,  Ŝe  w  miejsce  martwej  rzeczy  odkrył  i 
powołał  do  Ŝycia  pracę  ludzką  jako  źródło  bogactwa.  (Patrz:  Paul  Louis  Courier,  St.  Simon, 

background image

Ganilh, Ricardo, Mill, MacCulloch, Destutt de Tracy i Michel Chevalier).

133b

 

rzeczywistego procesu rozwoju (tu wstawka) wynika nieuchronne zwycięstwo kapitalisty, tzn. 
rozwiniętej własności prywatnej nad nierozwiniętą, połowiczną, nad właścicielem ziemskim, jak 
w  ogóle  ruch  musi  zwycięŜyć  bezruch,  jawna,  świadoma  podłość  -  ukrytą  i  bezwiedną,  Ŝądza 
posiadania  -Ŝądzę  uŜycia
,  jawny,  niepohamowany,  obrotny  egoizm  oświecenia  -  lokalny, 
ostroŜny,  prostaczy,  gnuśny  i  dziwaczny  egoizm  zabobonu,  jak  pieniądz  musi  zwycięŜyć  inne 
formy własności prywatnej. 
Państwa,  które  mają  jakieś  wyobraŜenie  o  niebezpieczeństwie  w  pełni  rozwiniętego  wolnego 
przemysłu, w pełni rozwiniętej czystej moralności i w pełni rozwiniętego dobroczynnego handlu, 
próbują - ale całkiem bezskutecznie - zahamować kapitalizację własności ziemskiej. 
Własność  ziemska,  w  odróŜnieniu  od  kapitału,  jest  taką  własnością  prywatną,  takim  kapitałem, 
który obciąŜony jest jeszcze lokalnymi i politycznymi przesądami, który jest jeszcze w pewnym 
stopniu  wpleciony  w  otaczający  go  świat  i  nie  stał  się  jeszcze  kapitałem  dla  siebie,  nie  stał  się 
jeszcze kapitałem w  pełni rozwiniętym. Musi on w trakcie swego światowego rozwoju osiągnąć 
abstrakcyjny, tzn. czysty wyraz. 
Stosunek własności prywatnej to praca, kapitał i ich stosunek wzajemny.

134

 

Ogniwa te muszą dokonać następującego ruchu: Po pierwsze - bezpośrednia lub zapośredniczona 
jedność  obu
.  Kapitał  i  praca  początkowo  jeszcze  zespolone;  potem,  choć  oddzielone  i 
wyobcowane, jednak dźwigają się wzajemnie i stymulują jako warunki pozytywne
Przeciwstawność obu względem siebie. Wykluczają się wzajemnie; robotnik widzi w kapitaliście 
(i odwrotnie) swój niebyt; kaŜdy z nich usiłuje drugiego pozbawić bytu. 
Przeciwstawność kaŜdego z nich wobec samego  siebie. Kapitał = nagromadzona praca = praca. 
Jako  taki  rozpada  się  na  siebie  i  swoje  procenty,  a  te  znowu  na  procenty  i  zysk.  Całkowite 
ofiarowanie  kapitalisty.  Stacza  się  do  szeregów  klasy  robotniczej,  jak  robotnik  -  jednak  tylko 
wyjątkowo  -  staje  się  kapitalistą.  Praca  jako  moment  kapitału,  jako  jego  koszty.  Zatem  płaca 
robocza ofiarą ponoszoną przez kapitał. 
Praca rozpada się na siebie i płacę roboczą. Robotnik sam kapitałem, towarem. 
Wroga wzajemna przeciwstawność

134a

 

[Własność prywatna a praca. Poglądy merkantylistów, fizjokratów, Adama Smitha, 

Ricarda i jego szkoły] 

 
Do str. XXXVI. - Subiektywna  istota własności  prywatnej, własność prywatna jako działalność 
sama  dla  siebie,  jako  podmiot,  jako  osoba,  to  -  praca.  Jest  więc  rzeczą  zrozumiałą,  Ŝe  dopiero 
ekonomię  polityczną,  która  uznała  pracę  za  swą  zasadę  (Adam  Smith),  a  więc  przestała 
pojmować  własność  prywatną  tylko  jako  stan  poza  człowiekiem  -  Ŝe  dopiero  tę  ekonomię 
polityczną  naleŜy,  z  jednej  strony,  uwaŜać  za  wytwór  rzeczywistej  energii  i  ruchu  własności 
prywatnej, za wytwór nowoczesnego przemysłu

134b

, z drugiej zaś strony - ekonomia ta pobudziła, 

uświetniła  energię  i  rozwój  tego  przemysłu,  i  uczyniła  siłą  świadomości.  Dlatego  teŜ  dla  tej 
oświeconej ekonomii politycznej, która odkryła w łonie własności prywatnej subiektywną istotę 
bogactwa, fetyszystami, katolikami są zwolennicy systemu monetarnego i merkantylnego, którzy 
sądzą,  Ŝe  własność  prywatna  jest  dla  człowieka  jedynie  istotą  przedmiotową.  Słusznie  więc 
Engels  nazwał  Adama  Smitha  Lutrem  ekonomii  politycznej

134c

.  Podobnie  jak  Luter  uznał,  Ŝe 

religia,  wiara,  ma  za  swą  istotę  świat  zewnętrzny,  i  dlatego  powstał  przeciw  katolickiemu 
pogaństwu,  zniósł  zewnętrzną  religijność,  przekształcając  religijność  w  wewnętrzną  istotę 
człowieka, odrzucił klechę znajdującego się na zewnątrz człowieka świeckiego, bo umieścił go w 
sercu  człowieka  świeckiego  -  tak  znosi  się  bogactwo  znajdujące  się  poza  człowiekiem  i 

background image

niezaleŜne  odeń,  a  więc  bogactwo,  które  moŜna  zachować  i  utrzymać  jedynie  w  sposób 
zewnętrzny; innymi słowy, znosi się tę jego zewnętrzną, bezmyślną przedmiotowość, uznając, Ŝe 
własność  prywatna  ucieleśnia  się  w  samym  człowieku,  a  człowiek  sam  stanowi  jej  istotę;  ale 
dlatego teŜ człowiek ujmowany jest w kategoriach własności prywatnej, podobnie jak u Lutra w 
kategoriach  religii.  Pod  pozorem  uznania  człowieka  ekonomia  polityczna,  której  zasadą  jest 
praca, przeprowadza więc właściwie tylko konsekwentną negację człowieka, gdyŜ nie jest on juŜ 
w  stanie  zewnętrznego  napięcia  z  zewnętrzną  istotą  własności  prywatnej,  lecz  sam  stał  się  tą 
pełną  napięcia  istotą  własności  prywatnej.  Co  dawniej  było  czymś  zewnętrznym,  rzeczywistą 
alienacją  człowieka,  stało  się  tylko  aktem  alienacji,  wyobcowania.  Gdy  więc  owa  ekonomia 
polityczna  zaczyna  od  pozornego  uznania  człowieka,  jego  samodzielności,  jego  działalności 
własnej  itd.,  to  przenosząc  własność  prywatną  do  istoty  samego  człowieka  nie  moŜe  juŜ  być 
uzaleŜniona  od  lokalnych,  narodowych  itp.  określeń  własności  prywatnej  jako  czegoś 
istniejącego poza nią
, a  więc rozwija energię kosmopolityczną, powszechną, obalającą wszelkie 
bariery,  zrywającą  wszelkie  więzy,  aby  zająć  ich  miejsce  jako  jedyna  polityka,  jedyna  forma 
spólnoty, jedyna bariera i jedyna więź - dlatego teŜ w procesie dalszego rozwoju musi odrzucić tę 
hipokryzję,  wystąpić  w  całym  swym  cynizmie.  Tak  teŜ  i  czyni,  kiedy  nie  dbając  o  wszelkie 
zewnętrzne  sprzeczności,  w  których  wikła  się  ta  teoria,  rozwija  o  wiele  jednostronniej,  a  stąd 
ostrzej  i  konsekwentniej  pojęcie  pracy  jako  jedynej  istoty  bogactwa,  ujawnia  konsekwencje  tej 
teorii  -  w  przeciwieństwie  do  owego  pierwotnego  ujęcia  -  jako  wrogie  człowiekowi,  a  wreszcie 
zadaje  śmiertelny  cios  ostatniemu  indywidualnemu,  naturalnemu,  istniejącemu  niezaleŜnie  od 
ruchu  pracy  bytowi  własności  prywatnej  i  źródłu  bogactwa,  rencie  gruntowej,  temu  całkowicie 
juŜ  zekonomizowanemu  i  dlatego  niezdolnemu  do  przeciwstawiania  się  ekonomii  wyrazowi 
własności  feudalnej.  (Szkoła  Ricarda).  Cynizm  ekonomii  politycznej  rośnie  nie  tylko  w  sensie 
względnym  od  Smitha  poprzez  Saya  do  Ricarda,  Milla  itd.,  w  miarę  tego,  jak  konsekwencje 
przemysłu przed oczyma tych ostatnich stają w formie bardziej rozwiniętej i bardziej sprzecznej, 
lecz  i  w  sensie  pozytywnym  posuwają  się  oni  ustawicznie,  i  to  świadomie,  dalej  niŜ  ich 
poprzednicy  w  obcości  względem  człowieka,  ale  jedynie  dlatego,  Ŝe  ich  nauka  rozwija  się 
konsekwentniej  i  prawdziwiej.  Kiedy  czynią  podmiotem  własność  prywatną  w  jej  aktywnej 
postaci,  a  więc  uznają  za  istotę  zarówno  człowieka,  jak  i  coś  nieludzkiego,  to  sprzeczność 
rzeczywistości  całkowicie  odpowiada  sprzecznej  istocie,  którą  przyjęli  jako  zasadę.  Rozdarta 
rzeczywistość  przemysłu  bynajmniej  nie  obala  tej  ich  rozdartej  wewnętrznie  zasady,  lecz  ją 
właśnie potwierdza. Ich zasada to przecieŜ zasada tego rozdarcia. 
Fizjokratyczna  teoria  dra  Quesnaya  stanowi  przejście  od  systemu  merkantylnego  do  Adama 
Smitha.  Fizjokratyzm  jest  bezpośrednio  ekonomicznym  rozkładem  własności  feudalnej,  ale 
właśnie  dlatego  równie  bezpośrednim  ekonomicznym  przekształceniem,  przywróceniem  tej 
własności,  tyle  Ŝe  jego  język  nie  jest  juŜ  językiem  feudalnym,  lecz  ekonomicznym.  Wszelkie 
bogactwo  sprowadzone  zostaje  do  ziemi  i  rolnictwa  (kultury  rolnej).  Ziemia  nie  jest  jeszcze 
kapitałem, jest jeszcze szczególną formą jego istnienia, formą, której walor ma być zawarty w jej 
naturalnej  szczególności  i  z  niej  wynikać;  ale  ziemia  jest  przecie  powszechnym  naturalnym 
Ŝ

ywiołem,  gdy  natomiast  według  systemu  merkantylnego  jedyną  formą  istnienia  bogactwa  jest 

kruszec  szlachetny.  Przedmiot  bogactwa,  jego  materia,  staje  się  więc  przez  to  najbardziej 
uniwersalny  w  obrębie  granic  przyrody  (będąc  jeszcze  jako  element  przyrody  bogactwem 
bezpośrednio  przedmiotowym).  A  ziemia  słuŜy  człowiekowi  tylko  dzięki  pracy,  dzięki  uprawie. 
Tak więc subiektywna istota bogactwa zostaje juŜ związana z pracą. Ale zarazem uprawa ziemi 
jest  jedyną  pracą  produkcyjną.  Nie  jest  to  więc  jeszcze  ogólne  i  abstrakcyjne  ujęcie  pracy,  jest 
ona jeszcze związana ze szczególnym elementem przyrody jako swą materią, dlatego teŜ uznaje 
się  tylko  szczególną,  określoną  przez  przyrodę  formę  jej  istnienia.  Stanowi  ona  wobec  tego 

background image

dopiero określoną, szczególną alienację człowieka, podobnie jak jej produkt ujmuje się tylko jako 
określone bogactwo, pochodzące raczej z przyrody niŜ z niej samej. Ziemię uznaje się tu jeszcze 
za  niezaleŜny  od  ludzi  byt  przyrody,  jeszcze  nie  za  kapitał,  tzn.  za  moment  samej  pracy.  To 
raczej  praca  występuje  jako  jej  moment.  PoniewaŜ  jednak  fetyszyzm  dawnego  zewnętrznego 
bogactwa, istniejącego tylko jako przedmiot, zostaje zredukowany do bardzo prostego elementu 
przyrody, a za istotę bogactwa jest uznane -aczkolwiek dopiero częściowo, w specyficzny sposób 
-  jego  istnienie  subiektywne,  to  nieunikniony  staje  się  dalszy  krok  naprzód:  poznanie  ogólnej 
istoty
  bogactwa,  a  więc  uznanie  pracy  w  jej  skończonej  absolutności,  tj.  abstrakcji,  za  zasadę
Wykazuje  się  fizjokratyzmowi,  Ŝe  rolnictwo  pod  względem  ekonomicznym,  a  jest  to  jedyny 
wzgląd właściwy, nie róŜni  się od Ŝadnej innej produkcji, i  dlatego teŜ istotę bogactwa stanowi 
nie  jakaś  praca  określona,  związana  z  jakimś  szczególnym  elementem,  nie  jakiś  szczególny 
przejaw  pracy,  lecz  praca  w  ogóle.  Uznając  pracę  za  istotę  bogactwa,  fizjokratyzm  neguje 
bogactwo  szczególne,  zewnętrzne,  wyłącznie  przedmiotowe.  Ale  dla  fizjokratyzmu  praca  jest 
subiektywną  istotą  tylko  własności  ziemskiej  (jego  punktem  wyjścia  jest  ten  rodzaj  własności, 
który  historycznie  występuje  jako  panujący  i  uznany);  czyni  on  tylko  własność  ziemską 
wyalienowanym  człowiekiem.  Fizjokratyzm  znosi  feudalny  charakter  własności  ziemskiej, 
uznając  produkcję  (rolnictwo)  za  jej  istotę;  ale  jego  stosunek  do  świata  przemysłu  jest 
negatywny, uznaje on feudalizm, uwaŜając rolnictwo za jedyną produkcję. 
Jest  rzeczą  zrozumiałą,  Ŝe  skoro  tylko  ujmie  się  subiektywną  istotę  przemysłu  konstytuującego 
się  jako  przeciwieństwo  własności  ziemskiej,  tzn.  konstytuującego  się  jako  przemysł,  istota  ta 
zawiera w sobie i to swoje przeciwieństwo. Bo podobnie jak przemysł zawiera w sobie zniesioną 
własność ziemską, tak subiektywna istota przemysłu zawiera w sobie zarazem subiektywną istotę 
własności ziemskiej
Podobnie  jak  własność  ziemska  jest  pierwszą  postacią  własności  prywatnej,  a  przemysł 
historycznie  występuje  wobec  niej  początkowo  tylko  jako  szczególny  rodzaj  własności,  albo 
raczej jest wyzwolonym  niewolnikiem własności  ziemskiej - tak tenŜe sam proces powtarza się 
przy  naukowym  ujmowaniu  subiektywnej  istoty.  własności  prywatnej,  pracy,  i  praca  występuje 
początkowo tylko jako praca rolnicza, potem jednak zostaje uznana jako praca w ogóle. 
Wszelkie  bogactwo  staje  się  bogactwem  przemysłowym,  bogactwem  pracy,  przemysł  jest 
skończoną postacią  pracy, a system fabryczny rozwiniętą  postacią przemysłu, tzn. pracy, kapitał 
przemysłowy
 zaś - skończoną obiektywną postacią własności prywatnej. 
Widzimy, Ŝe dopiero teraz moŜe się dokonać panowanie własności prywatnej nad człowiekiem i 
w najogólniejszej formie stać się siłą dziejową.  
 

[Własność prywatna a komunizm. RóŜne etapy rozwoju poglądów komunistycznych. 

Komunizm prymitywny, zrównujący, i komunizm jako socjalizm, pokrywający się z 

humanizmem] 

 
Do  str.  XXXIX.  -  Lecz  przeciwieństwo  między  brakiem  własności  a  własnością  jest 
przeciwieństwem  jeszcze  obojętnym;  nie  ujmuje  się  go  w  jego  czynnym  stosunku,  w  jego 
stosunku  wewnętrznym,  nie  ujmuje  się  go  jeszcze  jako  sprzeczności,  dopóki  nie  pojmie  się  go 
jako  przeciwieństwa  między  pracą  a  kapitalem.  Przeciwieństwo  to  moŜe  wyrazić  się  w  swej 
pierwszej  postaci  nawet  tam,  gdzie  ruch  własności  prywatnej  nie  jest  zaawansowany,  w 
staroŜytnym  Rzymie,  w  Turcji  itd.  Wówczas  nie  występuje  ono  jeszcze  jako  przeciwieństwo 
stworzone  przez  samą  własność  prywatną.  Ale  praca,  subiektywna  istota  własności  prywatnej, 
jako  coś,  co  wyłącza  własność,  i  kapitał,  praca  obiektywna,  jako  coś,  co  wyłącza  pracę  -  oto 
własność  prywatna  jako  rozwinięty  stosunek  tej  sprzeczności,  a  zatem  stosunek  w  stanie 

background image

czynnym, prący do rozwiązania. 
Do  tej  samej  strony.  -  Zniesienie  samowyobcowania  przebywa  tę  samą  drogę,  co 
samowyobcowanie. Najpierw rozpatruje się własność prywatną tylko od jej strony obiektywnej, 
ale jednak uwaŜa się pracę za jej istotę. Formą jej istnienia jest zatem kapitał, który „jako taki" 
naleŜy  znieść  (Proudhon).  Albo  teŜ  bierze  się  szczególny  sposób  pracy  -  pracę  zniwelowaną, 
rozdrobnioną  i  dlatego  niewolną  -  za  źródło  szkodliwego  charakteru  własności  prywatnej  i  jej 
wyobcowania w stosunku do człowieka. Tak jest u Fouriera, który podobnie jak fizjokraci znów 
uwaŜa  pracę  rolniczą  co  najmniej  za  pracę  par  excellence,  podczas  gdy  St.  Simon,  przeciwnie, 
uznaje  pracę  przemysłową  jako  taką  za  istotną  i  dlatego  domaga  się  wyłącznego  panowania 
industrialistów i poprawy połoŜenia robotników. Komunizm wreszcie jest pozytywnym wyrazem 
zniesionej własności prywatnej; początkowo występuje on jako powszechna własność prywatna. 
Ujmując stosunek własności prywatnej w jego powszechności, jest on 
1.  w  swej  początkowej  postaci  tylko  upowszechnieniem  i  dokonaniem  stosunku  własności 
prywatnej; w tym charakterze występuje w dwojakiej postaci: po pierwsze, panowanie własności 
rzeczowej jest w porównaniu z nim taką potęgą, Ŝe chce on zniweczyć wszystko, co nie moŜe stać 
się  własnością  prywatną  wszystkich;  chce  siłą  abstrahować  od  talentów  itd.  Bezpośrednie 
fizyczne posiadanie jest dlań jedynym celem Ŝycia i istnienia; kategorii robotnika nie znosi, lecz 
rozciąga na wszystkich ludzi; stosunek własności prywatnej pozostaje stosunkiem wspólnoty do 
ś

wiata  rzeczy;  wreszcie,  ten  ruch  usiłujący  przeciwstawić  własności  prywatnej  powszechną 

własność  prywatną  wyraŜa  się  w  zwierzęcej  postaci,  gdy  małŜeństwu  (które  jest  zresztą  pewną 
formą ekskluzywnej własności prywatnej) przeciwstawia wspólność Ŝon, kiedy to kobieta staje się 
społeczną i pospólną własnością. Rzec moŜna, Ŝe ta idea wspólności Ŝon zdradza tajemnicę tego 
jeszcze  zupełnie  prymitywnego  i  bezmyślnego  komunizmu.  Jak  kobieta  z  małŜeństwa  do 
powszechnej  prostytucji

134d

,  tak  i  cały  świat  bogactwa,  tzn.  przedmiotowej  istoty  człowieka, 

przechodzi  ze  stosunku  ekskluzywnego  małŜeństwa  z  właścicielem  prywatnym  w  stosunek 
uniwersalnej  prostytucji  ze  społeczeństwem.  Komunizm  ten,  negując  wszędzie  osobowość 
człowieka, jest właśnie tylko konsekwentnym wyrazem własności prywatnej, będącej tą negacją. 
Powszechna i konstytuująca się we władzę zazdrość jest tą zamaskowaną formą, którą przyjmuje 
Ŝą

dza posiadania i w której, tylko w pewien odmienny sposób, znajduje satysfakcję. Idea kaŜdej 

własności  prywatnej  jako  takiej  obraca  się  przynajmniej  przeciw  większej  własności  prywatnej 
jako  zazdrość  i  dąŜenie  do  zrównania  -  co  stanowi  nawet  istotę  konkurencji.  Prymitywny 
komunista  jest  jedynie  dokonaniem  tej  zazdrości  i  tego  zrównania,  a  punktem  wyjścia  jest  tu 
urojone  minimum.  Ma  on  określony,  ograniczony  miernik.  śe  takie  zniesienie  własności 
prywatnej nie jest bynajmniej rzeczywistym przyswojeniem, tego dowodzi właśnie abstrakcyjna 
negacja  całego  świata  kultury  i  cywilizacji,  powrót  do  nienaturalnej  prostoty  ubogiego  i  nie 
mającego potrzeb człowieka, który nie tylko nie przerósł własności prywatnej, lecz nawet do niej 
nie dorósł. 
Wspólnota  jest  tu  tylko  wspólnotą  pracy  i  równością  płacy,  którą  wypłaca  wspólny  kapitał, 
wspólnota  jako  powszechny  kapitalista.  Obie  strony  stosunku  podniesiono  do  rzędu  urojonej 
powszechności:  pracę  jako  coś,  co  określa  kaŜdego,  kapital  jako  uznaną  powszechność  i  siłę 
wspólnoty. 
W  stosunku  do  kobiety  jako  do  zdobyczy  i  niewolnicy  powszechnej  poŜądliwości  wyraŜa  się 
nieskończona  degradacja,  w  jakiej  człowiek  znajduje  się  wobec  siebie  samego,  gdyŜ  tajemnica 
tego  stosunku  znajduje  swój  niedwuznaczny,  zdecydowany,  otwarty,  ujawniony  wyraz  w 
stosunku  męŜczyzny  do  kobiety  i  w  sposobie  pojmowania  bezpośredniego,  przyrodniczego 
stosunku  gatunkowego.  Bezpośrednim,  przyrodniczym,  koniecznym  stosunkiem  człowieka  do 
człowieka  jest  stosunek  męŜczyzny  do  kobiety.  W  tym  przyrodniczym  stosunku  gatunkowym 

background image

stosunek człowieka do przyrody jest bezpośrednio jego stosunkiem do człowieka, a stosunek do 
człowieka  jest  bezpośrednio  jego  stosunkiem  do  przyrody,  jego  własnym  przyrodniczym 
określeniem.  W  tym  stosunku  przejawia  się  więc  w  sposób  zmysłowy,  sprowadzony  do 
naocznego faktu, w jakiej mierze ludzka istota stała się dla człowieka przyrodą czy teŜ w jakiej 
mierze  przyroda  stała  się  ludzką  istotą  człowieka.  Wedle  tego  stosunku  moŜna  więc  ocenić 
poziom  całej  kultury  człowieka.  Charakter  tego  stosunku  świadczy  o  tym,  w  jakiej  mierze 
człowiek stał  się dla  siebie istotą  gatunkową, Człowiekiem, oraz  w jakiej  mierze  pojmuje siebie 
jako  taką  istotę;  stosunek  męŜczyzny  do  kobiety  jest  najbardziej  przyrodniczym  stosunkiem 
człowieka  do  człowieka.  Pokazuje  on  więc,  w  jakiej  mierze  przyrodnicze  postępowanie 
człowieka stało się ludzkie, czyli w jakim stopniu ludzka istota stała się dlań istotą przyrodnicza
w  jakiej  mierze  jego  natura  ludzka  stała  się  dlań  przyrodą.  Stosunek  ten  pokazuje  równieŜ,  w 
jakiej mierze potrzeba człowieka stała się potrzebą ludzką, a więc w jakiej mierze inny człowiek 
stał się dlań potrzebny jako człowiek, w jakiej mierze w swym najbardziej indywidualnym bycie 
jest on zarazem istotą społeczną. 
A  więc  pierwsze  pozytywne  zniesienie  własności  prywatnej,  komunizm  prymitywny  jest  tylko 
formą  przejawiania  się  nikczemności  własności  prywatnej,  która  chce  się  ukonstytuować  jako 
pozytywna wspólnota
2.  Komunizm  a)  jeszcze  o  charakterze  politycznym,  demokratyczny  lub  despotyczny;  b) 
połączony ze zniesieniem państwa, ale zarazem jeszcze nie w pełni rozwinięty i w dalszym ciągu 
pozostający pod wpływem własności prywatnej, czyli alienacji człowieka. W obydwu postaciach 
komunizm traktuje juŜ siebie jako reintegrację, czyli powrót człowieka do siebie, jako zniesienie 
samoalienacji  człowieka,  poniewaŜ  jednak  nie  uchwycił  jeszcze  pozytywnej  istoty  własności 
prywatnej  oraz  nie  zrozumiał  ludzkiej  natury  potrzeby,  przeto  jest  jeszcze  omotany  przez 
własność prywatną i nią zakaŜony. Uchwycił wprawdzie jej pojęcie, nie uchwycił jednak jeszcze 
jej istoty. 
Komunizm  jako  pozytywne  zniesienie  własności  prywatnej  -  tej  samoalienacji  człowieka  -  i 
dlatego teŜ jako rzeczywiste przyswojenie ludzkiej istoty przez człowieka i dla człowieka; dlatego 
teŜ  jako  pełny  powrót  człowieka  do  samego  siebie  jako  do  człowieka  społecznego,  to  znaczy 
ludzkiego, powrót dokonany świadomie i w oparciu o całe bogactwo dotychczasowego rozwoju. 
Komunizm  ten,  jako  skończony  naturalizm  =  humanizmowi,  jako  skończony  humanizm  = 
naturalizmowi;  stanowi  on  prawdziwe  rozwiązanie  konfliktu  między  człowiekiem  a  przyrodą 
oraz między człowiekiem a człowiekiem, prawdziwe rozwiązanie konfliktu między istnieniem a 
istotą,  między  uprzedmiotowieniem  a  samostanowieniem,  między  wolnością  a  koniecznością, 
między osobnikiem a gatunkiem. Stanowi on rozwiązanie zagadki historii i jest świadomy tego. 
A  zatem  cały  ruch  historii,  będąc  rzeczywistym  aktem  płodzenia  komunizmu  -  aktem  narodzin 
jego empirycznego bytu -jest zarazem dla jego myślącej świadomości pojętym uświadomionym 
ruchem  jego  stawania  się;  tymczasem  ów  nie  rozwinięty  jeszcze  w  pełni  komunizm  szuka  dla 
siebie  historycznego  dowodu  w  poszczególnych  przeciwstawnych  własności  prywatnej 
formacjach  historycznych,  szuka  dowodu  w  tym,  co  istnieje,  wyrywając  pojedyncze  momenty 
ruchu (na tym  koniku jadą w szczególności Cabet, Villegardelle itd.) i  fiksując je jako dowody 
swej  historycznej  rasowości;  ale  w  ten  sposób  wykazuje  on  tylko,  Ŝe  nieporównanie  większa 
część  ruchu  historii  przeczy  jego  twierdzeniom  i  Ŝe  jeŜeli  juŜ  kiedyś  istniał,  to  właśnie  jego 
przeszły byt obala jego pretensje do tego, by stanowić istotę
ś

e ruch własności prywatnej, właśnie ekonomia, stanowi nie tylko empiryczną, ale i teoretyczną 

bazę całego ruchu rewolucyjnego - tę konieczność nietrudno pojąć. 
Ta  materialna,  bezpośrednio  zmysłowa  własność  prywatna  jest  materialnym,  zmysłowym 
wyrazem wyalienowanego Ŝycia ludzkiego. Jej ruch - produkcja i konsumpcja - jest zmysłowym 

background image

przejawem  ruchu  wszelkiej  dotychczasowej  produkcji,  tzn.  urzeczywistnieniem,  czyli 
rzeczywistością człowieka. Religia, rodzina, państwo, prawo, moralność, nauka, sztuka itd. są to 
tylko szczególne sposoby produkcji podporządkowane jej ogólnemu prawu. A zatem pozytywne 
zniesienie własności prywatnej, jako przyswojenie Ŝycia ludzkiego, jest pozytywnym zniesieniem 
wszelkiej  alienacji,  czyli  powrotem  człowieka  od  religii,  rodziny,  państwa  itd.  do  swego 
ludzkiego,  tj.  społecznego  bytu.  Alienacja  religijna  jako  taka  dokonuje  się  tylko  w  sferze 
ś

wiadomości, w ludzkim  wnętrzu, natomiast alienacja ekonomiczna  jest alienacją  rzeczywistego 

Ŝ

ycia  -  i  dlatego  teŜ  zniesienie  tej  ostatniej  obejmuje  obie  strony.  Jest  rzeczą  zrozumiałą,  Ŝe 

początkowy  punkt  wyjściowy  tego  ruchu  u  poszczególnych  narodów  zaleŜy  od  tego,  czy 
prawdziwe,  uznane  Ŝycie  narodu  rozwija  się  bardziej  w  świadomości  czy  teŜ  w  świecie 
zewnętrznym,  czy  jest  bardziej  Ŝyciem  idealnym  czy  teŜ  realnym.  Komunizm  zaczyna  od  razu 
(Owen) od ateizmu; ateizmowi początkowo wiele jeszcze brakuje do tego, by być komunizmem
jako  Ŝe  ów  ateizm  jest  bardziej  jeszcze  abstrakcją.  Filantropia  ateizmu  jest  więc  zrazu  tylko 
filantropią  filozoficzną,  abstrakcyjną,  natomiast  filantropia  komunizmu  jest  od  razu  realna  i 
nastawiona bezpośrednio na działanie
Widzieliśmy,  jak  przy  załoŜeniu  pozytywnego  zniesienia  własności  prywatnej  człowiek 
produkuje człowieka - siebie samego i innego człowieka; jak przedmiot, który jest bezpośrednią 
czynną  manifestacją  jego  indywidualności,  jest  zarazem  jego  własnym  bytem  dla  drugiego 
człowieka, bytem tego drugiego człowieka oraz bytem tego drugiego człowieka dla pierwszego. 
Tak samo jednak i materiał pracy, i człowiek jako podmiot są zarówno rezultatem, jak i punktem 
wyjściowym ruchu (i właśnie na tym, Ŝe muszą być tym punktem wyjściowym, polega dziejowa 
konieczność własności prywatnej). A więc charakter społeczny jest ogólnym charakterem całego 
tego  ruchu;  jak  samo  społeczeństwo  produkuje  człowieka  jako  człowieka,  tak  i  człowiek 
produkuje społeczeństwo. Działalność i uŜywanie zarówno co do swej treści, jak i co do sposobu 
istnienia
  są  społeczne  -  jest  to  działalność  społeczna  i  społeczne  uŜywanie.  Ludzka  istota 
przyrody istnieje dopiero dla człowieka społecznego; bo dopiero tu przyroda jest dla niego więzią 
łączącą  człowieka  z  człowiekiem
,  bytem  jego  dla  drugiego  człowieka  i  drugiego  dla  niego, 
elementem Ŝyciowym rzeczywistości ludzkiej, podstawą jego własnego ludzkiego bytu. Dopiero 
wtedy  jego  byt  przyrodniczy  staje  się  dla  niego  bytem  ludzkim  i  przyroda  staje  się  dla  niego 
człowiekiem.  Tak  więc  społeczeństwo  jest  skończoną  jednością  istoty  człowieka  i  przyrody, 
prawdziwym  zmartwychwstaniem  przyrody,  urzeczywistnieniem  naturalizmu  człowieka  i 
humanizmu przyrody. 
Działalność społeczna i społeczne uŜywanie istnieją bynajmniej nie tylko w postaci bezpośrednio 
wspólnej  działalności  i  bezpośrednio  wspólnego  uŜywania,  aczkolwiek  wspólna  działalność  i 
wspólne  uŜywanie,  tj.  taka  działalność  i  takie  uŜywanie,  które  przejawiają  się  i  potwierdzają 
bezpośrednio w rzeczywistym obcowaniu z innymi ludźmi, będą istnieć wszędzie tam, gdzie ów 
bezpośredni wyraz społeczności ma oparcie w istotnej treści działalności i uŜywania i odpowiada 
naturze tej treści. 
Nawet wtedy, kiedy zajmuję się pracą naukową itp. - pracą, którą mało kiedy mogę wykonywać 
bezpośrednio  wespół  z  innymi  -  działam  społecznie,  gdyŜ  działam  jako  człowiek.  Nie  tylko 
materiał mojej działalności - nawet sam język, którym posługuje się myśliciel - jest mi dany jako 
produkt  społeczny,  ale  mój  własny  byt  jest  działalnością  społeczną;  dlatego  teŜ  to,  co  daję  z 
siebie, daję z siebie za społeczeństwo, będąc świadomy siebie jako istoty społecznej. 
Moja  ogólna  świadomość  jest  tylko  teoretyczną  postacią  tego,  czego  Ŝywą  postacią  jest  realna 
wspólnota,  społeczność,  natomiast  w  naszych  czasach  ogólna  świadomość  abstrahuje  od 
rzeczywistego  Ŝycia  i  dlatego  wrogo  mu  się  przeciwstawia.  Dlatego  teŜ  i  działalność  mojej 
ogólnej świadomości - jako taka -jest moim bytem teoretycznym jako istoty społecznej. 

background image

W  szczególności  naleŜy  unikać  z  kolei  przeciwstawiania  „społeczeństwa"  jako  abstrakcji 
jednostce.  Jednostka  jest  istotą  społeczną.  Dlatego  przejawy  jej  Ŝycia  -  choćby  nie  miały 
bezpośrednio  postaci  społecznej,  postaci  przejawów  Ŝycia  wespół  z  innymi  -  są  przejawami  i 
potwierdzeniem  Ŝycia  społecznego.  śycie  indywidualne  i  gatunkowe  człowieka  nie  są  czymś 
róŜnym,  choć  sposób  Ŝycia  indywidualnego  jest  siłą  rzeczy  bądź  bardziej  szczególnym,  bądź 
bardziej  ogólnym  przejawem  Ŝycia  gatunkowego,  czy  teŜ  Ŝycie  gatunkowe  jest  bądź  bardziej 
szczególnym, bądź ogólnym Ŝyciem indywidualnym. 
Jako świadomość gatunkowa człowiek potwierdza swoje realne Ŝycie społeczne i tylko powtarza 
w  myśleniu  swój  rzeczywisty  byt,  i  na  odwrót,  byt  gatunkowy  potwierdza  się  w  świadomości 
gatunkowej i istnieje dla siebie w swej ogólności jako istota myśląca. 
Człowiek  przeto,  jakkolwiek  jest  jednostką  szczególną  i  ta  szczególność  właśnie  czyni  go 
jednostką  i  prawdziwie  indywidualną  istotą  społeczną,  jest  zarazem  w  równej  mierze  całością
idealną  całością,  subiektywnym  bytem  dla  siebie  myślanego  i  zmysłowo  doznawanego 
społeczeństwa,  podobnie  jak  i  w  rzeczywistości  istnieje  on  zarówno  jako  ogląd  i  rzeczywiste 
uŜywanie bytu społecznego, jak równieŜ jako całość ludzkiego przejawiania Ŝycia
Dlatego myślenie i byt są wprawdzie czymś róŜnym, ale równocześnie stanowią jedność
Ś

mierć  wydaje  się  srogim  zwycięstwem  gatunku  nad  określonym  osobnikiem  i  niejako 

zaprzeczeniem  ich  jedności,  ale  określony  osobnik  jest  tylko  określoną  istotą  gatunkową  i 
ś

miertelny jest jako taki. 

{4. Jak własność prywatna jest tylko zmysłowym wyrazem tego, Ŝe człowiek staje się dla siebie 
równocześnie czymś przedmiotowym i zarazem przedmiotem obcym sobie i nieludzkim, Ŝe jego 
przejawianie Ŝycia jest jego alienacją Ŝycia, jego urzeczywistnianie - jego odrzeczywistnianiem, 
obcą  rzeczywistością,  tak  teŜ  pozytywne  zniesienie  własności  prywatnej,  tj.  zmysłowe 
przyswojenie  dla  człowieka  i  przez  człowieka  istoty  ludzkiej  i  Ŝycia  ludzkiego,  człowieka 
przedmiotowego,  dziel  ludzkich,  naleŜy  pojmować  nie  tylko  w  sensie  bezpośredniego
jednostronnego uŜywania, nie tylko w sensie władania, w sensie posiadania. Człowiek przyswaja 
sobie  swą  wszechstronną  istotę  w  sposób  wszechstronny,  a  więc  jako  człowiek  całościowy. 
Wszelki jego ludzki stosunek do świata, widzenie, słyszenie, wąchanie, smakowanie, dotykanie, 
myślenie,  kontemplowanie,  czucie,  chcenie,  działanie,  kochanie  -  słowem,  wszystkie  narządy 
jego  osobowości,  jak  i  narządy,  które  są  bezpośrednio  w  swej  formie  narządami  społecznymi, 
stanowią w swym stosunku przedmiotowym, czyli w swym stosunku do przedmiotu, przyswojenie 
tego  przedmiotu,  przyswojenie  rzeczywistości  ludzkiej;  ich  stosunek  do  przedmiotu  to 
przejawianie się rzeczywistości ludzkiej

134e

ludzka aktywność i ludzka pasywność [menschliches 

Leiden], bo pasywność, ujęta z punktu widzenia człowieka, jest uŜywaniem jego samego. 
Własność  prywatna  zrobiła  z  nas  ludzi  tak  głupich  i  jednostronnych,  Ŝe  przedmiot  jest  nasz 
dopiero  wówczas,  gdy  go  mamy,  a  więc  gdy  istnieje  dla  nas  jako  kapitał,  albo  gdy  go 
bezpośrednio posiadamy, jemy, pijemy, nosimy  na sobie, mieszkamy w  nim itd. - słowem,  gdy 
go spoŜywamy - aczkolwiek sama własność prywatna uwaŜa wszystkie te sposoby bezpośredniej 
realizacji  posiadania  tylko  za  środki  do  Ŝycia,  Ŝycie  zaś,  dla  którego  są  one  środkami,  to  Ŝycie 
własności prywatnej
, praca i kapitalizacja. 
Miejsce wszystkich zmysłów fizycznych i duchowych zajęła więc prosta alienacja wszystkich tych 
zmysłów - zmysł posiadania. Do takiego stanu bezwzględnej nędzy musiała być doprowadzona 
istota  ludzka,  Ŝeby  mogła  zrodzić  z  siebie  swe  wewnętrzne  bogactwo.  (O  kategorii  posiadania 
ob.: Hess, w „Einundzwanzig Bogen"

117

). 

ToteŜ zniesienie własności prywatnej jest całkowitą emancypacją wszystkich ludzkich zmysłów i 
właściwości;  ale  jest  tą  emancypacją  właśnie  dlatego,  Ŝe  owe  zmysły  i  właściwości  stały  się 
ludzkie, zarówno subiektywnie, jak i obiektywnie. Oko stało się okiem ludzkim, a jego przedmiot 

background image

stał  się  przedmiotem  społecznym,  ludzkim,  pochodzącym  od  człowieka  i  dla  człowieka 
przeznaczonym.  Zmysły  stały  się  więc  bezpośrednio  w  swej  praktyce  teoretykami
Ustosunkowują  się  do  rzeczy  ze  względu  na  samą  rzecz,  ale  sama  rzecz  jest  przedmiotowym, 
ludzkim
 ustosunkowaniem się do siebie samej oraz do człowieka

134f

, i na odwrót. ToteŜ potrzeba 

czy teŜ uŜywanie utraciły  swoją egoistyczną naturę, a przyroda utraciła swą czystą uŜyteczność
gdyŜ poŜytek stał się poŜytkiem ludzkim
Tak teŜ zmysły i uŜywanie innych ludzi zostały przeze mnie zawłaszczone. Dlatego oprócz tych 
bezpośrednich  narządów  tworzą  się  narządy  społeczne,  w  postaci  społeczeństwa;  tak  np. 
działalność  w  bezpośrednim  powiązaniu  z  innymi  itd.  stała  się  narządem  mego  przejawiania 
Ŝ

ycia i sposobem zawłaszczania Ŝycia ludzkiego

Jasne  jest,  Ŝe  oko  ludzkie  doznaje  inaczej  niŜ  prymitywne  oko  nieludzkie,  ucho  ludzkie  słyszy 
inaczej niŜ ucho prymitywne itd. 
Stwierdziliśmy, Ŝe człowiek nie traci siebie w swym przedmiocie tylko  wtedy, gdy ten staje się 
dla niego przedmiotem ludzkim albo człowiekiem przedmiotowym. Jest to moŜliwe tylko wtedy, 
gdy przedmiot ten staje się dla niego przedmiotem społecznym, on sam staje się dla siebie istotą 
społeczną, a społeczeństwo staje się dla niego istotą w  tym przedmiocie. Kiedy zatem, z jednej 
strony,  dla  człowieka  w  społeczeństwie  rzeczywistość  przedmiotowa  staje  się  wszędzie 
rzeczywistością  sił  istoty  ludzkiej,  rzeczywistością  ludzką,  a  więc  rzeczywistością  sił  jego 
własnej  istoty,  wówczas  wszystkie  przedmioty  stają  się  dla  niego  uprzedmiotowieniem  jego 
samego,  przedmiotami  potwierdzającymi  i  urzeczywistniającymi  jego  indywidualność,  jego 
przedmiotami,  tzn.  przedmiot  staje  się  nim  samym.  To,  jak  się  one  dla  niego  stają  jego 
przedmiotami, zaleŜy od natury przedmiotu i od natury odpowiadającej jej siły istoty, bo właśnie 
określoność  tego  stosunku  stanowi  szczególny,  rzeczywisty  sposób  potwierdzania.  Dla  oka
przedmiot jest inny niŜ dla ucha i przedmiot oka jest inny niŜ przedmiot ucha. Swoistość kaŜdej 
siły  istoty  stanowi  właśnie  jej  swoistą  istotę,  a  zatem  równieŜ  swoisty  sposób  jej 
uprzedmiotowienia, jej przedmiotowo-rzeczywistego, Ŝywego bytu. Człowiek potwierdza się więc 
w świecie przedmiotowym nie tylko przez myślenie, lecz takŜe wszystkimi zmysłami. 
Z drugiej strony, biorąc subiektywnie, dopiero muzyka rozbudza zmysł muzyczny człowieka; dla 
niemuzykalnego  ucha  najpiękniejsza  muzyka  nie  ma  Ŝadnego  sensu,  nie  jest  dla  niego 
przedmiotem, gdyŜ mój przedmiot moŜe być tylko potwierdzeniem jednej z sił mojej istoty, czyli 
moŜe  istnieć  dla  mnie  tylko  tak,  jak  istnieje  dla  siebie  siła  mojej  istoty,  jako  zdolność 
subiektywna,  gdyŜ  sens  przedmiotu  dla  mnie  (ma  sens  tylko  dla  odpowiadającego  mu  zmysłu) 
sięga właśnie tak daleko, jak daleko sięga mój zmysł. Dlatego zmysły człowieka społecznego są 
innymi  zmysłami  niŜ  zmysły  człowieka  niespołecznego;  dopiero  poprzez  rozwinięte 
przedmiotowo  bogactwo  istoty  ludzkiej  bądź  rozwija  się,  bądź  się  dopiero  tworzy  bogactwo 
subiektywnej  zmysłowości  ludzkiej:  muzykalne  ucho,  oko  wraŜliwe  na  piękno  formy,  słowem, 
zmysły  zdolne  do  ludzkich  doznań,  zmysły,  które  potwierdzają  się  jako  siły  istoty  ludzkiej
Albowiem nie tylko pięć zmysłów, lecz równieŜ tzw. zmysły duchowe, zmysły praktyczne (wola, 
miłość  itd.),  słowem  -zmysł  ludzki,  człowieczeństwo  zmysłów,  powstaje  tylko  dzięki  istnieniu 
swego przedmiotu, dzięki uczłowieczonej przyrodzie. Wykształcenie pięciu zmysłów jest dziełem 
całej  dotychczasowej  historii.  Zmysł  podległy  prymitywnej  potrzebie  praktycznej  ma  tylko 
ograniczone znaczenie.} Dla  człowieka wygłodzonego nie istnieje ludzka postać pokarmu, lecz 
tylko abstrakcyjny byt pokarmu jako pokarmu; z równym powodzeniem mógłby on mieć postać 
jak najbardziej prymitywną i nie sposób powiedzieć, czym takie zaspokojenie głodu róŜni się od 
zwierzęcego  zaspokajania  głodu.  Człowiek  stroskany,  nękany  potrzebami  nie  jest  wraŜliwy  na 
najpiękniejszą sztukę teatralną; handlujący minerałami widzi tylko ich wartość handlową, nie zaś 
ich  piękno  i  swoistą  naturę;  nie  ma  on  zmysłu  mineralogicznego.  Tak  więc  uprzedmiotowienie 

background image

istoty ludzkiej, zarówno pod względem teoretycznym, jak i praktycznym, jest niezbędne zarówno 
do tego, by uczłowieczyć zmysł ludzki, jak i do tego, by uczłowieczyć całe bogactwo ludzkiego i 
przyrodniczego jestestwa. 
{Podobnie  jak  stające  się  społeczeństwo  znajduje  wskutek  ruchu  własności  prywatnej,  jej 
bogactwa  i  jej  nędzy  -  bogactwa  i  nędzy  materialnej  i  duchowej  -  cały  materiał  do  tego 
kształtowania  się,  tak  społeczeństwo  juŜ  powstałe  produkuje,  jako  swoją  stałą  rzeczywistość, 
człowieka w całym tym  bogactwie jego istoty, człowieka bogatego, o głęboko i wszechstronnie 
wykształconych zmysłach
. } 
Widzimy,  Ŝe  subiektywizm  i  obiektywizm,  spirytualizm  i  materializm,  działanie  i  pasywność 
dopiero w stanie społecznym tracą swój przeciwstawny charakter, a więc i przestają istnieć jako 
takie przeciwieństwa; {widzimy, Ŝe nawet przeciwieństwa teoretyczne moŜna rozwiązać tylko w 
sposób praktyczny, tylko dzięki praktycznej energii człowieka, i dlatego rozwiązanie ich nie jest 
bynajmniej  tylko  zadaniem  poznania,  lecz  rzeczywistym  zadaniem  Ŝycia,  zadaniem,  którego 
filozofia  nie  mogła  rozwiązać  właśnie  dlatego,  Ŝe  ujmowała  je  jako  zadanie  wyłącznie 
teoretyczne. } 
{Widzimy, Ŝe historia przemysłu i powstały przedmiotowy byt przemysłu jest otwartą księgą sil 
istoty ludzkiej
, zmysłową postacią psychologii ludzkiej, którą dotychczas rozpatrywano nie w jej 
związku  z  istotą  człowieka,  lecz  stale  tylko  pod  kątem  zewnętrznego  stosunku  uŜyteczności, 
albowiem - poruszając się w sferze alienacji - ludzie umieli ujmować jako rzeczywistość sił istoty 
ludzkiej  i  jako  ludzkie  akty  gatunkowe  tylko  ogólny  byt  człowieka,  religię  czy  historię  w  ich 
postaci  abstrakcyjno-ogólnej,  w  postaci  polityki,  sztuki,  literatury  itd.  W  zwykłym,  materialnym 
przemyśle
 (- który moŜna traktować jako część owego ogólnego ruchu, ale równie dobrze sam ten 
ruch  moŜna  traktować  jako  szczególną  część  przemysłu,  gdyŜ  wszelka  działalność  ludzka  była 
dotąd  pracą,  czyli  przemysłem,  działalnością  sobie  samej  wyobcowaną  -)  mamy  przed  sobą  w 
postaci 

zmysłowych, 

obcych, 

uŜytecznych 

przedmiotów

postaci 

wyobcowanej, 

uprzedmiotowione  siły  istoty  człowieka.  Psychologia,  dla  której  księga  ta,  to  znaczy  właśnie 
zmysłowo  najbardziej  obecna,  najdostępniejsza  część  historii,  jest  zamknięta,  nie  moŜe  stać  się 
rzeczywistą,  bogatą  w  treść  i  realną  nauką.}  CóŜ  w  ogóle  myśleć  o  takiej  nauce,  która 
arystokratycznie abstrahuje od tej wielkiej części pracy ludzkiej i nie odczuwa jako swej własnej 
ograniczoności, gdy tak wielkie bogactwo ludzkiego działania nie mówi jej nic, prócz tego, co da 
się wyrazić jednym słowem: „potrzeba", „pospolita potrzeba"? 
Nauki  przyrodnicze  rozwinęły  niebywałą  działalność  i  przyswoiły  sobie  materiał,  który 
nieustannie  rośnie.  Ale  filozofia  pozostała  im  równie  obca,  jak  one  filozofii.  Chwilowe 
połączenie  było  tylko  fantastyczną  iluzją.  Nie  brak  było  woli,  ale  nie  dostało  zdolności. 
Historiografia  sama  zwraca  uwagę  na  nauki  przyrodnicze  tylko  mimochodem,  jako  na  moment 
oświecenia,  uŜyteczności,  poszczególnych  wielkich  odkryć.  Ale  za  to  tym  praktyczniej 
przyrodoznawstwo wtargnęło za pośrednictwem przemysłu do Ŝycia ludzkiego, przekształciło je i 
przygotowało 

emancypację 

człowieka, 

aczkolwiek 

bezpośrednio 

musiało 

dokonać 

odczłowieczenia.  Przemysł  jest  rzeczywistym  historycznym  stosunkiem  przyrody,  a  zatem  i 
przyrodoznawstwa, do człowieka; skoro zatem ujmie się przemysł jako egzoteryczne odsłonięcie 
sił  istoty  ludzkiej,  to  zrozumiała  stanie  się  równieŜ  ludzka  istota  przyrody  czy  teŜ  przyrodnicza 
istota  człowieka;  w  rezultacie  przyrodoznawstwo  utraci  swój  abstrakcyjnie  materialny,  a  raczej 
idealistyczny kierunek i stanie się podstawą nauki ludzkiej, jak juŜ dziś - choć w wyalienowanej 
postaci  -stało  się  podstawą  rzeczywiście  ludzkiego  Ŝycia,  przyjmować  zaś  inną  podstawę  dla 
Ŝ

ycia, a inną dla nauki - to a priori zakładać coś kłamliwego. {Przyroda kształtująca się w historii 

ludzkiej  -  w  akcie  narodzin  społeczeństwa  ludzkiego  -  jest  rzeczywistą  przyrodą  człowieka, 
dlatego  przyroda  kształtowana  -  aczkolwiek  w  wyalienowanej  postaci  -  przez  przemysł  jest 

background image

prawdziwą przyrodą antropologiczną.} 
Zmysłowość  (ob.  Feuerbach)  powinna  być  podstawą  wszelkiej  nauki.  Nauka  jest  rzeczywistą 
nauką  tylko  wtedy,  gdy  jej  punktem  wyjścia  jest  zmysłowość  w  dwojakiej  postaci,  zarówno  w 
postaci  zmysłowej  świadomości,  jak  i  zmysłowej  potrzeby,  a  więc  wtedy,  gdy  punktem  wyjścia 
nauki jest przyroda. Cała historia to przygotowywanie tego, by „człowiek" stał się przedmiotem 
zmysłowej  świadomości,  a  potrzeba  „człowieka  jako  człowieka"  stała  się  prawdziwą  potrzebą. 
Sama  historia  jest  rzeczywistą  częścią  historii  naturalnej,  stawania  się  przyrody  człowiekiem. 
Przyrodoznawstwo w przyszłości wchłonie naukę o człowieku, podobnie jak nauka o człowieku 
wchłonie przyrodoznawstwo: będzie jedna nauka. 
Człowiek  jest  bezpośrednim  przedmiotem  przyrodoznawstwa,  bo  bezpośrednią  zmysłową 
przyrodą  
jest  dla  człowieka  bezpośrednio  ludzka  zmysłowość  (wyraŜenie  identyczne), 
bezpośrednio  jako  inny  zmysłowo  istniejący  dlań  człowiek;  albowiem  jego  własna  zmysłowość 
jest dla niego samego zmysłowością ludzką dopiero poprzez innego człowieka. Przyroda zaś jest 
bezpośrednim  przedmiotem  nauki  o  człowieku.  Pierwszy  przedmiot  człowieka  -  człowiek  -  jest 
przyrodą,  zmysłowością;  i  szczególne  zmysłowe  siły  istoty  ludzkiej  znajdujące  swoje 
przedmiotowe  urzeczywistnienie  wyłącznie  w  przedmiotach  przyrody,  mogą  osiągnąć  swoje 
samopoznanie  tylko  w  nauce  o  przyrodzie  w  ogóle.  Nawet  Ŝywioł  myślenia,  Ŝywioł,  w  którym 
przejawia  się  Ŝycie  myśli,  język,  jest  natury  zmysłowej.  Społeczna  rzeczywistość  przyrody  i 
ludzkie przyrodoznawstwo albo nauka przyrodnicza o człowieku - to wyraŜenia identyczne. 
{Widzimy,  Ŝe  miejsce  ekonomicznego  bogactwa  i  nędzy  zajmuje  bogaty  człowiek  i  bogata 
potrzeba  ludzka.  Bogaty  człowiek  jest  zarazem  człowiekiem  potrzebującym  pełni  przejawów 
ludzkiego Ŝycia, człowiekiem, w którym jego własne urzeczywistnienie istnieje jako wewnętrzna 
konieczność, jest człowiekiem w potrzebie. Nie tylko bogactwo, w równej mierze takŜe ubóstwo 
człowieka  zyskuje  -  w  warunkach  socjalizmu  -  znaczenie  ludzkie,  a  zatem  społeczne.  Jest 
pasywną  więzią,  która  kaŜe  człowiekowi  odczuwać  jako  potrzebę  największe  bogactwo,  jakim 
jest  inny  człowiek.  Panowanie  we  mnie  istoty  przedmiotowej,  zmysłowy  wybuch  działalności 
mojej istoty, jest namiętnością, która w ten sposób staje się tu działalnością mojej istoty

134g

5.  Istota  uwaŜa  się  za  samodzielną  dopiero  wtedy,  gdy  stoi  na  własnych  nogach,  a  stoi  na 
własnych  nogach  dopiero  wtedy,  gdy  swoje  istnienie  zawdzięcza  samej  sobie.  Człowiek,  który 
Ŝ

yje  z  łaski  innego,  uwaŜa  się  za  istotę  zaleŜną.  śyję  zaś  całkowicie  z  łaski  innego  wtedy,  gdy 

zawdzięczam mu nie tylko utrzymanie swego Ŝycia, lecz i to, Ŝe ponadto stworzył moje śycie, Ŝe 
jest źródłem mojego Ŝycia, a moje Ŝycie ma z konieczności taką przyczynę zewnętrzną, jeśli nie 
jest  moim  własnym  tworem.  Dlatego  akt  stworzenia  jest  wyobraŜeniem,  które  bardzo  trudno 
wyprzeć  ze  świadomości  ludu.  Byt  sam  przez  się  przyrody  i  człowieka  jest  dlań  niepojęty
poniewaŜ przeczy wszelkim oczywistościom Ŝycia praktycznego. 
WyobraŜeniu  o  stworzeniu  Ziemi  zadała  potęŜny  cios  geognozja,  tj.  nauka,  która  przedstawia 
kształtowanie  się  ziemi,  powstawanie  ziemi  jako  proces,  jako  sam  otworzenie  się.  Generatio 
aequivoca jest jedynym praktycznym obaleniem teorii stworzenia. 
Łatwo,  rzecz  jasna,  powiedzieć  poszczególnemu  osobnikowi  to,  co  mówił  juŜ  Arystoteles: 
Zostałeś  zrodzony  przez  swego  ojca  i  swą  matkę,  to  znaczy,  spółkowanie  dwojga  ludzi,  a  więc 
akt gatunkowy ludzi stworzył człowieka w twojej osobie. Widzisz więc, Ŝe człowiek równieŜ pod 
względem  fizycznym  zawdzięcza  swoje  istnienie  człowiekowi.  Masz  więc  mieć  na  uwadze  nie 
tylko jedną stronę, nieskończony proces, na mocy którego pytasz dalej: Kto zrodził mojego ojca, 
kto zrodził jego dziadka itd.? Musisz teŜ pamiętać o tym ruchu okręŜnym, który w owym procesie 
jest zmysłowo postrzegalny, o ruchu, na mocy którego człowiek rodząc powtarza siebie samego, 
a  więc  podmiotem  pozostaje  stale  człowiek.  Ale  ty  odpowiesz:  Uznaję  ten  ruch  okręŜny,  uznaj 
więc  i  ty  ten  proces,  który  prowadzi  mnie  coraz  dalej  i  dalej,  aŜ  do  pytania,  kto  zrodził 

background image

pierwszego człowieka i w ogóle przyrodę. Mogę ci odpowiedzieć tylko tyle: Twoje pytanie samo 
jest wytworem abstrakcji. Zapytaj sam siebie, jak doszedłeś do tego pytania; zapytaj, czy swego 
pytania nie zadałeś z punktu widzenia, który nie pozwala mi udzielić odpowiedzi, gdyŜ jest on z 
gruntu opaczny? Zapytaj sam siebie,  czy dla  rozumnego  myślenia istnieje  ów proces jako taki? 
Pytając  o  stworzenie  przyrody  i  człowieka,  abstrahujesz  tym  samym  od  człowieka  i  przyrody. 
Zakładasz  ich  nieistnienie,  a  mimo  to  chcesz,  bym  ci  dowiódł  ich  istnienia.  Powiem  ci  więc: 
Porzuć  swoją  abstrakcję,  a  porzucisz  i  swoje  pytanie,  jeśli  zaś  chcesz  się  jej  trzymać,  to  bądź 
konsekwentny, i skoro  myślisz człowieka i przyrodę jako  nie istniejące,  to myśl  teŜ  siebie jako 
nie istniejącego, bo przecieŜ ty teŜ jesteś  przyrodą i  człowiekiem. Nie  myśl, nie  pytaj  mnie, bo 
skoro tylko myślisz i pytasz, twoje abstrahowanie od istnienia przyrody i człowieka traci sens. A 
moŜe jesteś takim egoistą, Ŝe zakładasz nicość wszystkiego i chcesz istnieć tylko sam? 
MoŜesz mi odrzec: Nie chcę zakładać nicości przyrody itd., ja pytam ciebie o akt jej powstania
jak anatoma pytam o powstanie kości itd. 
Skoro  jednak  dla  człowieka  socjalistycznego  cała  tak  zwana  historia  powszechna  jest  niczym 
innym, jak tylko tworzeniem człowieka przez pracę ludzką, jak tylko stawaniem się przyrody dla 
człowieka,  to  ma  on  oczywisty,  nieodparty  dowód  swego  narodzenia  z  siebie  samego,  dowód 
procesu swego powstawania. Skoro istotność człowieka i przyrody stała się czymś praktycznym, 
zmysłowym, naocznym, skoro człowiek stał się dla człowieka praktycznie, zmysłowo, naocznie 
bytem  przyrody,  a  przyroda  dla  człowieka  bytem  człowieka,  pytanie  o  obcą  istotę,  o  istotę 
istniejącą  ponad  przyrodą  i  człowiekiem  -  pytanie,  które  zawiera  w  sobie  stwierdzenie 
nieistotności przyrody i człowieka - stało się praktycznie niemoŜliwe. Ateizm, jako zaprzeczenie 
tej nieistotności, nie ma juŜ sensu, bo ateizm jest negacją boga i stanowieniem przez tę negację 
bytu człowieka; ale socjalizm jako socjalizm nie potrzebuje juŜ takiego pośrednictwa; rozpoczyna 
on  od  teoretycznie  i  praktycznie  zmysłowej  świadomości  człowieka  i  przyrody  jako  istoty.  Jest 
pozytywną samowiedzą człowieka, obywającą się juŜ bez pośrednictwa zniesienia religii, tak jak 
rzeczywiste Ŝycie jest pozytywną rzeczywistością człowieka, obywającą się juŜ bez pośrednictwa 
zniesienia własności prywatnej, czyli komunizmu. Komunizm jako zaprzeczenie zaprzeczenia jest 
pozytywnym  stanowieniem  i  dlatego  jest  rzeczywistym,  koniecznym  dla  najbliŜszego  etapu 
rozwoju  historycznego,  momentem  emancypacji  i  odnalezienia  się  człowieka.  Komunizm  jest 
konieczną formą i czynną zasadą najbliŜszej przyszłości, ale komunizm nie jest jako taki celem 
rozwoju ludzkiego - formą społeczeństwa ludzkiego. 
 

[Znaczenie potrzeb człowieka w ustroju własności prywatnej i w ustroju socjalistycznym. 

RóŜnica między bogactwem rozrzutnym a bogactwem przemysłowym. Podział pracy] 

 
7. Widzieliśmy, jakie znaczenie ma w warunkach socjalizmu bogactwo potrzeb ludzkich, a więc 
zarówno  nowy  sposób  produkcji,  jak  i  nowy  przedmiot  produkcji:  nowy  przejaw  siły  istoty 
ludzkiej i nowe wzbogacenie ludzkiej istoty.  W  granicach własności prywatnej ma to  znaczenie 
odwrotne.  KaŜdy  człowiek  przemyśliwa  nad  tym,  by  wzbudzić  w  drugim  nową  potrzebę,  by 
zmusić go do nowej ofiary, by wtrącić go w nową zaleŜność, podsunąć nowy sposób uŜywania, a 
przez  to  doprowadzić  do  ruiny  ekonomicznej.  KaŜdy  usiłuje  stworzyć  jakąś  siłę  panującą  nad 
drugim, obcą jego istocie, aby znaleźć w tym zaspokojenie swej własnej egoistycznej potrzeby. 
Wraz  z  masą  przedmiotów  rośnie  więc  królestwo  obcych  istot,  które  ujarzmiają  człowieka,  a 
kaŜdy  nowy  produkt  stanowi  nową  moŜliwość  wzajemnego  oszustwa  i  wzajemnego  rabunku. 
Człowiek  staje  się  tym  uboŜszy  jako  człowiek,  potrzebuje  tym  więcej  pieniędzy,  by  móc 
zawładnąć tą wrogą istotą, a siła jego pieniądza spada akurat odwrotnie proporcjonalnie do masy 
produkcji,  tzn.  potrzeby  człowieka  rosną  wraz  ze  wzrostem  władzy  pieniądza.  -  Potrzeba 

background image

pieniądza jest przeto rzeczywistą potrzebą zrodzoną przez ekonomię i jedyną potrzebą, jaką ona 
rodzi.  Ilość  pieniądza  staje  się  coraz  bardziej  jego  jedyną  moŜną  właściwością;  podobnie  jak 
redukuje on wszelką istotę do jej abstrakcji, tak teŜ siebie redukuje w swym własnym ruchu do 
istoty ilościowej. Brak miary i nieumiarkowanie staje się jego faktyczną miarą. 
Nawet subiektywnie wygląda to w pewnej mierze tak, Ŝe rozszerzenie kręgu produktów i potrzeb 
staje  się  wynalazczym  i  bezustannie  kalkulującym  niewolnikiem  nieludzkich,  wyrafinowanych, 
nienaturalnych  i  zmyślonych  rozkoszy.  Własność  prywatna  nie  potrafi  przekształcić  potrzeby 
prymitywnej  w  potrzebę  ludzką;  jej  idealizm  sprowadza  się  do  fantazji,  zachcianki,  kaprysu  i 
Ŝ

aden  eunuch  nie  schlebia  bardziej  haniebnie  swemu  despocie  i  nie  usiłuje  w  bardziej  podły 

sposób  podniecać  jego  stępiałych  zmysłów,  aby  zaskarbić  sobie  jego  łaski,  niŜ  eunuch 
przemysłowy, producent, starający się wyłudzić srebrniki, wywabić  złotego ptaka z  kieszeni po 
chrześcijańsku  umiłowanego  bliźniego  (kaŜdy  produkt  jest  przynętą,  za  pomocą  której  chce  się 
zwabić  istotę  drugiego,  jego  pieniądze;  kaŜda  rzeczywista  czy  moŜliwa  potrzeba  jest  słabostką, 
która ściągnie muchę na lep - powszechny wyzysk społecznej istoty ludzkiej; podobnie wszelka 
niedoskonałość  człowieka  jest  więzią  łączącą  go  z  niebem:  tu  łatwy  przystęp  do  jego  serca  ma 
kapłan;  wszelka  potrzeba  stanowi  okazję,  by  pod  najniewinniejszym  pozorem  podejść  do 
bliźniego i powiedzieć: drogi przyjacielu, daję ci, czego potrzebujesz; ale znasz conditio sine qua 
non;  wiesz,  jakim  atramentem  masz  mi  podpisać  cyrograf;  sprawiając  ci  przyjemność  daję  ci 
wpaść w  matnię i zdzieram z  ciebie skórę). Eunuch ten jest na  usługi najbardziej przewrotnych 
pomysłów człowieka, gra rolę stręczyciela między nim i jego potrzebą, budzi w nim chorobliwe 
poŜądania,  podpatruje  kaŜdą  jego  słabość,  by  potem  zaŜądać  zapłaty  za  tę  przyjacielską 
przysługę. 
Ta alienacja wyraŜa się częściowo w tym, Ŝe istniejące, z jednej strony, wyrafinowanie potrzeb i 
ś

rodków ich zaspokojenia wytwarza, z drugiej strony, zwierzęce zdziczenie, skończony, surowy, 

abstrakcyjny prymitywizm potrzeb albo raczej odtwarza tylko samo siebie w swym odwrotnym 
znaczeniu. Nawet potrzeba świeŜego powietrza przestaje być potrzebą robotnika; człowiek wraca 
znów  do  jaskini,  tyle  Ŝe  teraz  jest  ona  zatruta  morowym  powietrzem  cywilizacji  i  mniej  pewna 
jako siła obca;  kaŜdego dnia moŜe być jej pozbawiony; kaŜdego dnia  mogą go z niej wyrzucić, 
jeśli  nie  uiści  zapłaty.  Za  tę  trupiarnię  musi  płacić.  Jasne  mieszkanie,  które  Prometeusz  u 
Ajschylosa  nazywa  jednym  z  największych  darów,  dzięki  którym  przekształcił  dzikusa  w 
człowieka,  przestaje  istnieć  dla  robotnika.  Światło,  powietrze  itd.,  najprostsza,  właściwa  nawet 
zwierzętom,  czystość  przestaje  być  potrzebą  człowieka.  Brud,  to  zabagnienie,  gnicie  człowieka, 
rynsztok (w dosłownym znaczeniu) cywilizacji stają się Ŝywiołem jego Ŝycia. Przeciwne naturze 
całkowite zaniedbanie, gnijąca przyroda staje się Ŝywiołem jego Ŝycia. śaden z jego zmysłów juŜ 
nie funkcjonuje nie tylko na sposób ludzki, lecz i nieludzki, a więc nawet na sposób zwierzęcy. 
Wracają znów najprymitywniejsze sposoby (i narzędzia) pracy ludzkiej, np. deptak niewolników 
rzymskich  stał  się  sposobem  produkcji,  sposobem  egzystencji  wielu  angielskich  robotników. 
Człowiek  wyzbywa  się  nie  tylko  potrzeb  ludzkich,  ale  i  zwierzęcych.  Irlandczyk  zna  juŜ  tylko 
potrzebę jedzenia, i to tylko jedzenia ziemniaków, i to tylko ziemniaków świńskich, ziemniaków 
najpodlejszego  gatunku.  A  Anglia  i  Francja  mają  juŜ  w  kaŜdym  mieście  przemysłowym  małą 
Irlandię.  Dzikus,  zwierzę  mają  przecieŜ  jeszcze  potrzebę  polowania,  ruchu  itd.,  potrzebę 
towarzystwa. - Uproszczenie maszyny, pracy  wykorzystuje się do tego, by  istotę,  która dopiero 
staje się człowiekiem, zupełnie nie ukształtowanego człowieka - dziecko - uczynić robotnikiem, 
podobnie  jak  robotnik  stał  się  zaniedbanym  dzieckiem.  Maszyna  przystosowuje  się  do  słabości 
człowieka, by słabego człowieka przekształcić w maszynę. 
{W  jaki  sposób  wzrost  potrzeb  i  środków  ich  zaspokojenia  rodzi  brak  potrzeb  i  środków, 
wykazuje  ekonomista  (i  kapitalista  -  w  ogóle  mamy  zawsze  na  myśli  empirycznych 

background image

przedsiębiorców,  gdy  mówimy  coś  pod  adresem  ekonomistów,  którzy  są  ich  naukowym 
sumieniem  i  bytem)  w  ten  sposób,  Ŝe  1.  redukuje  potrzeby  robotnika  do  najniezbędniejszego, 
najnędzniejszego  utrzymania  egzystencji  fizycznej,  a  jego  działalność  do  najbardziej 
abstrakcyjnego  ruchu  mechanicznego,  czyli  mówi,  Ŝe  człowiek  nie  ma  Ŝadnych  innych  potrzeb 
ani  jeśli  chodzi  o  działalność,  ani  teŜ  o  uŜywanie;  albowiem  nawet  takie  Ŝycie  ekonomista 
nazywa Ŝyciem ludzkim i ludzkim bytem; Ŝe 2. najmarniejsze Ŝycie (egzystencję) bierze w swych 
kalkulacjach za miernik, i to miernik powszechny: powszechny, bo mający walor dla masy ludzi; 
czyni  z  robotnika  istotę  pozbawioną  zmysłów  i  potrzeb,  a  z  jego  działalności  czystą  abstrakcję 
wszelkiej  działalności;  dlatego  wszelki  luksus  robotnika  jest  dlań  zdroŜny,  a  wszystko,  co 
przekracza  granice  najbardziej  abstrakcyjnie  pojętej  potrzeby  -  czy  to  będzie  bierne  uŜywanie, 
czy  aktywna  działalność  -  wydaje  mu  się  luksusem.  Tak  więc  ekonomia  polityczna,  ta  nauka  o 
bogactwie,  jest  zarazem  nauką  o  wyrzeczeniu  się,  rezygnacji,  oszczędności,  i  dochodzi  ona 
faktycznie do tego, Ŝe oszczędza człowiekowi nawet potrzeby czystego powietrza czy teŜ ruchu 
fizycznego.  Ta  nauka  o  cudownym  przemyśle  jest  zarazem  nauką  o  ascetyzmie,  a  jej 
prawdziwym  ideałem  jest  ascetyczny,  ale  trudniący  się  lichwą  kutwa  oraz  ascetyczny,  ale 
produkujący  niewolnik.  Jej  ideałem  moralnym  jest  robotnik,  który  zanosi  część  swego  zarobku 
do kasy oszczędności, i dla tej ulubionej idei wynalazła nawet lokajską sztukę. Takie sentymenty 
grają w teatrze. Ekonomia polityczna jest więc - mimo swego ziemskiego i zmysłowego wyglądu 
-  nauką  prawdziwie  moralną,  najmoralniejszą  z  nauk.  Jej  podstawową  zasadą  jest 
samowyrzeczenie,  wyrzeczenie  się  Ŝycia  i  wszelkich  ludzkich  potrzeb.  Im  mniej  jesz,  pijesz, 
kupujesz ksiąŜek, im rzadziej chodzisz do teatru, na bal, do gospody, im mniej myślisz, kochasz, 
teoretyzujesz,  śpiewasz,  malujesz,  układasz  wierszy

134h

,  tym  więcej  oszczędzasz,  tym  większy 

staje się twój skarb, którego ani mól nie zje, ani robak  nie stoczy - kapitał. Im  mniej jesteś,  im 
słabiej  przejawiasz  swoje  Ŝycie,  tym  więcej  masz,  tym  większe  jest  twoje  wyalienowane  Ŝycie, 
tym więcej gromadzisz swej wyalienowanej istoty. Wszystko, co ekonomista zabiera ci z Ŝycia i 
człowieczeństwa, zwraca ci w pieniądzach i w bogactwie, i wszystko, czego ty nie moŜesz, moŜe 
twój  pieniądz:  moŜe  jeść,  pić,  chodzić  na  bale  i  do  teatru,  moŜe  podróŜować,  potrafi  [zdobyć] 
sobie  sztukę,  uczoność,  rzadkości  historyczne,  władzę  polityczną  -wszystko  to  moŜe  tobie 
przyswoić;  moŜe  to  wszystko  kupić;  jest  on  prawdziwą  moŜnością.  Lecz  mimo  wszystko  nie 
moŜe
  tworzyć  nic  więcej  prócz  siebie  samego,  nie  moŜe  kupić  nic  więcej  prócz  siebie  samego, 
albowiem wszystko inne jest przecie jego sługą, a skoro władam panem, to władam i sługą i nie 
potrzebuję  uganiać  się  za  sługą.  Tak  więc  wszelkie  namiętności  i  wszelka  działalność  musi 
utonąć  w  Ŝądzy  posiadania.  Robotnikowi  wolno  mieć  tylko  tyle,  Ŝeby  chciał  Ŝyć,  a  wolno  mu 
chcieć Ŝyć tylko po to, Ŝeby mieć.} 
Co prawda, pojawia się na terenie ekonomii politycznej kontrowersja. Jedna strona (Lauderdale, 
Malthus i in.) zaleca luksus i wyklina oszczędność; druga (Say, Ricardo i in.) zaleca oszczędność 
i wyklina luksus. Ale pierwsza przyznaje, Ŝe chce luksusu, by produkować pracę (tzn. absolutną 
oszczędność); druga zaś przyznaje, Ŝe zaleca oszczędność, by produkować bogactwo, tzn. luksus. 
Pierwsza  strona  ulega  romantycznym  fantazjom,  pragnąc,  by  nie  sama  Ŝądza  zysku  określała 
konsumpcję  bogaczy,  i  przeczy  swym  własnym  prawom,  gdy  przedstawia  rozrzutność  jako 
bezpośredni środek wzbogacenia; dlatego druga strona dowodzi bardzo powaŜnie i szczegółowo, 
Ŝ

e przez rozrzutność uszczuplam, a nie pomnaŜam swoje mienie. Ta druga strona obłudnie uchyla 

się  od  przyznania,  Ŝe  właśnie  kaprysy  i  zachcianki  określają  produkcję;  zapomina  o 
„wyrafinowanych potrzebach", zapomina, Ŝe bez konsumpcji nie byłoby produkcji; zapomina, Ŝe 
na skutek konkurencji produkcja musi się stawać tylko wszechstronniejsza, bardziej luksusowa; 
zapomina, Ŝe według niej uŜytek określa wartość rzeczy, a moda określa uŜytek; chciałaby, Ŝeby 
produkowano  tylko  „to,  co  poŜyteczne"  [„Nützliches"],  zapomina  jednak,  Ŝe  produkcja  zbyt 

background image

wielu  rzeczy  poŜytecznych  produkuje  zbyt  wiele  zbytecznej  [unnütze]  ludności.  Obie  strony 
zapominają,  Ŝe  rozrzutność  i  oszczędność,  luksus  i  brak  rzeczy  niezbędnych,  bogactwo  i  nędza 
równają się sobie. 
{I musisz oszczędzać nie tylko na swoich bezpośrednich potrzebach zmysłowych, jak na jedzeniu 
itd.,  musisz  równieŜ  oszczędzić  sobie  udziału  w  sprawach  ogółu,  współczucia,  zaufania  itd., 
wszystkiego  tego  musisz  sobie  oszczędzić,  jeśli  chcesz  być  w  zgodzie  z  ekonomią,  jeśli  nie 
chcesz zginąć wskutek złudzeń.} 
Wszystko,  co  masz,  musisz  mieć  na  sprzedaŜ,  tzn.  musisz  mieć  z  tego  poŜytek.  Gdy  pytam 
ekonomistę:  czy  jestem  posłuszny  prawom  ekonomicznym,  kiedy  zarabiam  pieniądze, 
wystawiając  na  sprzedaŜ,  wydając  na  łup  cudzej  rozpusty  swoje  ciało  (robotnicy  fabryczni  we 
Francji  nazywają  prostytucję  swych  Ŝon  i  córek  X-tą  godziną  pracy,  i  tak  jest  dosłownie),  albo 
czy  postępuję  według  zasad  ekonomii  politycznej,  kiedy  sprzedaję  swego  przyjaciela 
Marokańczykom  (a  bezpośrednia  sprzedaŜ  ludzi  w  postaci  handlu  poborowymi  itd.  jest 
praktykowana  we  wszystkich  krajach  cywilizowanych),  to  ekonomista  odpowiada:  nie 
postępujesz  wbrew  moim  prawom,  ale  posłuchaj,  co  powie  na  to  ciotka  Moralność  i  ciotka 
Religia;  moja  ekonomiczna  moralność  i  religia  nie  mają  ci  nic  do  zarzucenia,  ale...  -  Ale  komu 
jednak  mam  bardziej  wierzyć,  ekonomii  politycznej  czy  moralności?  -  Moralność  ekonomii 
politycznej to zysk, praca i oszczędność, wstrzemięźliwość -ale ekonomia polityczna obiecuje mi 
zaspokojenie moich potrzeb. - Ekonomia moralności to bogactwo czystego sumienia, cnoty itd.; 
ale jakŜe mogę być cnotliwy, jeśli w ogóle nie jestem, jakŜe mogę mieć czyste sumienie, jeśli nie 
mam  zgoła  rozeznania.  -  W  istocie  alienacji  tkwi  to,  Ŝe  kaŜda  sfera  przykłada  do  mnie  inną, 
wprost  przeciwstawną  miarę,  inną  -  moralność,  inną  -  ekonomia  polityczna,  gdyŜ  kaŜda  z  nich 
jest  określoną  alienacją  człowieka  i  kaŜda  utrwala  odrębny  zakres  wyalienowanej  działalności 
mej  istoty,  kaŜda  odnosi  się  w  sposób  wyalienowany  do  drugiej  alienacji.  I  tak  pan  Michel 
Chevalier  
zarzuca  Dawidowi  Ricardo,  Ŝe  abstrahuje  od  moralności.  Ale  u  Ricarda  ekonomia 
polityczna mówi swym własnym językiem. Jeśli nie jest on moralny, to nie Ricarda to wina. M. 
Chevalier  abstrahuje  od  ekonomii  politycznej,  gdy  moralizuje,  ale  z  konieczności  abstrahuje 
faktycznie  od  moralności,  gdy  uprawia  ekonomię  polityczną.  PrzecieŜ  odniesienie  ekonomii 
politycznej  do  moralności  -  jeśli  nie  ma  być  arbitralne,  przypadkowe,  a  więc  nieuzasadnione  i 
nienaukowe, jeśli nie ma być przeprowadzone dla pozoru, lecz ujmować istotę - moŜe oznaczać 
tylko  przynaleŜność  praw  ekonomii  politycznej  do  dziedziny  moralności;  jeśli  tak  nie  jest,  lecz 
raczej jest wręcz przeciwnie, to cóŜ moŜe na to poradzić Ricardo? Zresztą samo przeciwieństwo 
między ekonomią polityczną i moralnością to tylko pozór; będąc przeciwieństwem wcale nim nie 
jest. Ekonomia polityczna wyraŜa prawa moralne, tyle Ŝe na swój sposób
{Wyzucie  z  potrzeb  jako  zasada  ekonomii  politycznej  przejawia  się  najdobitniej  w  jej  teorii 
ludnościowej
. Jest za duŜo ludzi. Nawet istnienie ludzi jest czystym luksusem i jeśli robotnik jest 
„moralny"  (Mill  proponuje  publiczne  pochwały  dla  tych,  którzy  są  wstrzemięźliwi  w  Ŝyciu 
płciowym,  i  publiczne  potępienie  tych,  którzy  grzeszą  płodnością  małŜeństwa...  CzyŜ  to  nie 
moralność, nie nauka ascezy?), będzie oszczędny w płodzeniu. Produkcja człowieka okazuje się 
złem społecznym.} 
Sens  produkcji  obliczonej  na  bogatych  ujawnia  się  bez  osłonek  w  sensie,  jaki  ma  produkcja 
obliczona  na  biedotę;  w  górze  manifestuje  się  to  zawsze  w  sposób  subtelny,  zamaskowany, 
dwuznaczny  -  to  pozór;  na  dole  -  w  sposób  brutalny,  bez  ogródek,  szczerze  -  to  istota. 
Prymitywna  potrzeba  robotnika  jest  o  wiele  większym  źródłem  zysku  niŜ  subtelna  potrzeba 
bogacza. Londyńskie sutereny przynoszą swym właścicielom więcej niŜ pałace, tzn. stanowią ze 
względu  na  zysk,  jaki  przynoszą,  większe  bogactwo,  czyli,  mówiąc  językiem  ekonomii 
politycznej, są większym bogactwem społecznym

background image

Przemysł spekuluje w  równej mierze na subtelności potrzeb, jak i na ich prymitywności, i to na 
prymitywności  wywołanej  sztucznie,  dla  której  prawdziwym  uŜywaniem  jest  samoodurzenie, 
złudne 
zaspokojenie potrzeby, cywilizacja pośród prymitywnego barbarzyństwa potrzeb. Dlatego 
angielskie  knajpy są jaskrawym symbolem własności prywatnej.  Ich luksus obrazuje prawdziwy 
stosunek przemysłowego luksusu i bogactwa do człowieka. ToteŜ nie bez powodów są to jedyne 
rozrywki świąteczne ludu, do których policja angielska odnosi się co najmniej pobłaŜliwie. 
Widzieliśmy  juŜ,  jak  to  ekonomista  ustanawia  róŜnymi  sposobami  jedność  pracy  i  kapitału,  1. 
Kapitał  jest  to  nagromadzona  praca;  z.  przeznaczenie  kapitału  w  procesie  produkcji  -po  części 
reprodukcja kapitału z zyskiem, po części kapitał jako surowiec (przedmiot pracy), po części jako 
samo  pracujące  narzędzie  (maszyna  to  kapitał  bezpośrednio  utoŜsamiony  z  pracą)  -  to  praca 
produkcyjna;
  3.  robotnik  jest  kapitałem;  4.  płaca  robocza  naleŜy  do  kosztów  kapitału;  5.  w 
odniesieniu  do  robotnika  praca  jest  reprodukcją  jego  kapitału  Ŝyciowego;  6.  w  odniesieniu  do 
kapitalisty momentem działania jego kapitału. 
Wreszcie, 7. ekonomista zakłada pierwotną jedność obu tych czynników jako jedność kapitalisty 
i robotnika, jest to ów rajski stan pierwotny. To, Ŝe te dwa czynniki występują przeciw sobie jako 
dwie osoby, jest dla ekonomisty wydarzeniem przypadkowym, a więc takim, które się tłumaczy 
tylko przyczynami zewnętrznymi. (Por. Mill). 
Narody, które są jeszcze oślepione zmysłowym blaskiem metali szlachetnych i dlatego są jeszcze 
fetyszystami  metalowego  pieniądza,  nie  są  jeszcze  w  pełni  narodami  pienięŜnymi. 
Przeciwieństwo  między  Francją  i  Anglią.  -  Na  przykładzie  fetyszyzmu  widzimy,  w  jak  wielkiej 
mierze  rozwiązanie  zagadek  teoretycznych  jest  zadaniem  praktyki  i  dokonuje  się  za  jej 
pośrednictwem,  jak  prawdziwa  praktyka  jest  warunkiem  rzeczywistej  i  pozytywnej  teorii. 
Ś

wiadomość  zmysłowa  fetyszysty  jest  inna  niŜ  Greka,  dlatego  Ŝe  inny  jest  teŜ  jego  byt 

zmysłowy.  Abstrakcyjna  wrogość  między  zmysłami  i  duchem  jest  nieuchronna  dopóty,  dopóki 
człowiek nie stworzy swoją własną pracą ludzkiego odczuwania natury, ludzkiego zmysłu natury, 
a więc i naturalnych zmysłów człowieka
Równość to nic innego, jak niemieckie Ich = Ich [Ja = Ja], przetłumaczone na francuski, tzn. na 
język  polityki.  Równość  jako  zasada  komunizmu  stanowi  jego  uzasadnienie  polityczne;  z  tym 
samym  mamy  do  czynienia,  kiedy Niemiec uzasadnia sobie  komunizm ujmując człowieka jako 
powszechną  samowiedzę.  Jest  rzeczą  zrozumiałą,  Ŝe  zniesienie  alienacji  rozpoczyna  się  zawsze 
od tej postaci alienacji, która jest siłą panująca: w Niemczech samowiedza, we Francji równość
bo polityka, w Anglii rzeczywista, materialna potrzeba praktyczna, mająca za swój miernik tylko 
siebie samą. Z tego punktu widzenia naleŜy krytykować i uznawać Proudhona. 
Jeśli nawet komunizmu (poniewaŜ jest zaprzeczeniem zaprzeczenia, takim przyswojeniem istoty 
ludzkiej,  które  samo  siebie  [zapośrednicza]  poprzez  zaprzeczenie  własności  prywatnej)  nie 
nazywamy jeszcze prawdziwym pozytywnym stanowieniem, poczynającym się z samego siebie, 
tylko takim, które zaczyna od własności prywatnej, [.......................................]

134i

PoniewaŜ  więc  przy  tym

134j

  rzeczywista  alienacja  Ŝycia  ludzkiego  trwa  i  jest  tym  większa,  im 

bardziej ludzie uświadamiają ją sobie jako taką, to [znieść tę alienację] moŜe tylko wprowadzony 
w  czyn  komunizm.  Do  zniesienia  idei  własności  prywatnej  wystarcza  w  zupełności  idea 
komunizmu. Do zniesienia rzeczywistej własności prywatnej konieczne jest rzeczywiste działanie 
komunistyczne. Historia przyniesie je, i ruch ten, który w teorii znamy juŜ jako ruch, który sam 
się znosi, w rzeczywistości przejdzie nader brutalny i długotrwały proces. Musimy jednak uznać 
za  rzeczywisty  postęp  juŜ  to,  Ŝe  z  góry  mamy  świadomość  zarówno  ograniczoności,  jak  i  celu 
tego  ruchu  historycznego,  Ŝe  wyprzedziliśmy  ten  ruch  w  świadomości.  Gdy  jednoczą  się 
komunistyczni  rzemieślnicy  [kommunistische  Handwerker],  ich  celem  jest  przede  wszystkim 
nauka, propaganda itp. Ale równocześnie wytwarza się u nich przez to nowa potrzeba, potrzeba 

background image

wspólnoty,  i  to,  co  ma  być  środkiem,  staje  się  celem.  Najświetniejsze  osiągnięcia  tego 
praktycznego  ruchu  moŜna  ujrzeć  obserwując  zebrania  francuskich  socjalistycznych  ouvriers 
[robotników]. Palenie, picie, jedzenie itd. przestały juŜ tam być środkiem jednoczenia, środkiem 
wytwarzającym  więź.  Wystarcza  im  wspólnota,  związek,  rozmowa,  której  celem  znów  jest 
wspólnota; braterstwo ludzi nie jest w ich ustach frazesem, lecz prawdą, a z ich zgrubiałych od 
pracy rysów bije ludzkie dostojeństwo. 
{Kiedy  ekonomia  polityczna  twierdzi,  Ŝe  popyt  i  podaŜ  zawsze  się  pokrywają,  to  zapomina 
równocześnie,  Ŝe  według  jej  własnych  twierdzeń  podaŜ  ludzi  (teoria  ludności)  zawsze 
przewyŜsza  popyt,  Ŝe  więc  w  najistotniejszym  rezultacie  całej  produkcji  -  w  egzystencji 
człowieka - znajduje najdobitniejszy wyraz dysproporcja między popytem a podaŜą. 
O  tym,  w  jakiej  mierze  pieniądz,  który  występuje  jako  środek,  jest  prawdziwą  siłą  i  jedynym 
celem,  w  jakim  stopniu  w  ogóle  ten  środek,  który  czyni  mnie  istotą,  który  przyswaja  mi  obcą 
przedmiotową istotę, jest sam sobie celem, świadczy to, Ŝe własność ziemska tam, gdzie ziemia 
jest źródłem Ŝycia, koń i miecz tam, gdzie one są prawdziwym środkiem egzystencji - są równieŜ 
uznawane  za  prawdziwe  siły  Ŝycia  politycznego.  W  średniowieczu  stan  emancypował  się 
uzyskując  prawo  noszenia  miecza.  U  ludów  koczowniczych  koń  jest  tym,  co  czyni  człowieka 
wolnym, co daje mu moŜność uczestniczenia w Ŝyciu wspólnoty.} 
Powiedzieliśmy  wyŜej,  Ŝe  człowiek  wraca  do  mieszkania  jaskiniowego  itd.,  ale  w  jego 
wyalienowanej, wrogiej postaci. Dziki czuje się w swej jaskini - którą po prostu sama przyroda 
ofiarowuje  do  uŜytkowania  i  obrony  -  nie  bardziej  obco,  a  raczej  równie  swojsko  jak  ryba  w 
wodzie. Natomiast suterena biedaka jest dla niego czymś wrogim, gdyŜ jest to „mieszkanie, które 
kryje w sobie obcą siłę, które jest jego tylko dopóty, dopóki oddaje mu swą krwawicę"; nie moŜe 
go uwaŜać za swój dom, o którym wreszcie mógłby powiedzieć: „tu jestem u siebie", znajduje się 
bowiem  w  domu  cudzym,  w  domu  innego  człowieka,  który  dzień  w  dzień  na  niego  czyha  i 
wyrzuci  go,  gdy  nie  zapłaci  komornego.  Wie  równieŜ,  Ŝe  i  pod  względem  jakości  jego 
mieszkanie  jest  przeciwieństwem  ludzkiego  mieszkania  znajdującego  się  na  tamtym  świecie,  w 
niebieskim królestwie bogactwa. 
{Alienacja wyraŜa się zarówno w tym, Ŝe mój} środek do Ŝycia naleŜy do kogoś innego, Ŝe to, co 
jest moim pragnieniem, stanowi niedostępną własność kogoś innego, jak i w tym, Ŝe kaŜda rzecz 
jest czymś innym, niŜ jest, Ŝe moje działanie jest czymś innym, Ŝe wreszcie - a odnosi się to takŜe 
do kapitalisty - nad wszystkim w ogóle panuje nieludzka siła. 
Charakterystyka  bogactwa,  które  słuŜy  wyłącznie  uŜyciu,  bogactwa  bezczynnego  i 
marnotrawionego: z jednej strony, rozkoszujący się bogactwem uaktywnia się jako indywiduum 
jedynie  przemijające,  wyŜywa  się  bezsensownie  i  traktuje  cudzą  niewolniczą  pracę,  ludzką 
krwawicę,  jako  łup  swej  poŜądliwości,  a  przeto  i  samego  człowieka,  a  więc  teŜ  siebie  samego, 
jako wydaną na łup marną istotę, przy czym pogarda dla człowieka przejawia się w swawoli, w 
szastaniu  tym,  co  mogłoby  utrzymać  przy  Ŝyciu  setkę  istnień  ludzkich,  bądź  w  bezecnym 
urojeniu,  Ŝe  jego  nieokiełznana  rozrzutność  i  niepohamowana,  nieproduktywna  konsumpcja  są 
warunkiem pracy, a tym samym warunkiem istnienia innych; urzeczywistnienie sil istoty ludzkiej 
zna  tylko  w  postaci  urzeczywistnienia  swych  wybryków,  swych  zachcianek  i  kapryśnych, 
dziwacznych pomysłów; z drugiej strony jednakŜe uwaŜa bogactwo tylko za środek i rzecz wartą 
jedynie  tego,  by  ją  zmarnować.  Tym  samym  jest  więc  zarazem  i  niewolnikiem  bogactwa,  i 
panem,  jest  i  wielkoduszny,  i  nikczemny,  kapryśny,  pyszny,  zarozumiały,  wykwintny, 
wykształcony, wyrafinowany; nie doświadczył jeszcze bogactwa jako całkowicie obcej siły nad 
samym sobą; widzi w nim raczej tylko swą własną siłę i [nie] bogactwo, lecz uŜycie [wydaje mu 
się] celem ostatecznym [.......................................]

134k

 

Tej błyskotliwej, zaślepionej zmysłowym pozorem iluzji co do istoty bogactwa przeciwstawia się 

background image

pracujący,  wstrzemięźliwy,  myślący  kategoriami  gospodarczymi,  prozaiczny,  świadomy  istoty 
bogactwa przemysłowiec; stwarzając dla Ŝądzy uŜycia rozrzutnika nowe moŜliwości, wdzięcząc 
się  do  niego  swoimi  produktami  -  jego  produkty  to  równie  niskie  schlebianie  zachciankom 
rozrzutnika - potrafi w jedyny  korzystny sposób  przyswoić sobie wymykającą się tamtemu siłę. 
Jeśli  więc  początkowo  bogactwo  przemysłowe  występuje  jako  rezultat  bogactwa  rozrzutnego, 
fantastycznego,  to  z  czasem  własny  rozwój  bogactwa  przemysłowego  wypiera  bogactwo 
rozrzutne  równieŜ  w  sposób  czynny.  Spadek  procentu  jest  właśnie  konieczną  konsekwencją  i 
rezultatem  rozwoju  przemysłu.  Środki  rozrzutnego  rentiera  zmniejszają  się  więc  dzień  w  dzień 
akurat w stosunku odwrotnie proporcjonalnym do wzrostu środków i pokus uŜycia. Musi on więc 
albo  przejeść  swój  kapitał,  czyli  doprowadzić  się  do  ruiny,  albo  sam  stać  się  kapitalistą 
przemysłowym.  Wprawdzie  z  drugiej  strony  wskutek  procesu  rozwoju  przemysłu  ustawicznie 
wzrasta  bezpośrednio  renta  gruntowa,  ale  -  jak  juŜ  widzieliśmy  -  nadchodzi  nieuchronnie 
moment,  gdy  własność  ziemska,  jak  kaŜda  inna  własność,  musi  podpaść  pod  kategorię 
reprodukującego się z zyskiem kapitału - co jest takŜe rezultatem tegoŜ rozwoju przemysłu. Tak 
więc  i  rozrzutny  właściciel  ziemski  musi  albo  przejeść  swój  kapitał,  czyli  zrujnować  się,  albo 
sam zostać dzierŜawcą swej własnej ziemi, to znaczy przemysłowcem rolnym. 
Spadek  procentu  -  który  Proudhon  traktuje  jako  zniesienie  kapitału  i  tendencję  do  jego 
socjalizacji  -  jest  więc  bezpośrednio  raczej  tylko  oznaką  całkowitego  zwycięstwa  kapitału 
pracującego nad bogactwem rozrzutnym, czyli przekształcenia wszelkiej własności prywatnej w 
kapitał przemysłowy; jest to całkowite zwycięstwo własności prywatnej nad wszelkimi pozornie 
jeszcze  ludzkimi  jej  cechami  i  całkowite  podporządkowanie  właściciela  prywatnego  istocie 
własności  prywatnej  -pracy.  Oczywiście  kapitalista  przemysłowy  teŜ  uŜywa  Ŝycia.  Nie  cofa  się 
bynajmniej  do  nienaturalnej  prostoty  potrzeb.  Ale  jego  uŜywanie  jest  tylko  czymś  ubocznym, 
odpoczynkiem podporządkowanym produkcji, jest przy tym uŜywaniem skalkulowanym, a więc 
równieŜ  ekonomicznym,  dolicza  je  bowiem  do  kosztów  kapitału  i  dlatego  moŜe  wydać  na 
uŜywanie  tylko  tyle,  Ŝeby  to,  co  roztrwonił,  zwróciło  mu  się  z  zyskiem  poprzez  reprodukcję 
kapitału.  UŜywanie  jest  więc  podporządkowane  kapitałowi,  jednostka  konsumująca  -  jednostce 
kapitalizującej,  gdy  przedtem  było  odwrotnie.  Dlatego  teŜ  spadek  procentu  jest  tylko  w  tym 
sensie  symptomem  zniesienia  kapitału,  iŜ  jest  symptomem  dopełniającego  się  panowania 
kapitału,  symptomem  dopełniania  się  alienacji  i  rychłego  jej  zniesienia.  Jest  to  w  ogóle  jedyny 
sposób, w jaki to, co istnieje, potwierdza swoje przeciwieństwo.} 
Spór  ekonomistów  na  temat  luksusu  i  oszczędności  jest  zatem  tylko  sporem  ekonomii 
politycznej,  która  uświadomiła  sobie  istotę  bogactwa,  z  ekonomią,  która  jeszcze  jest  obarczona 
romantycznymi,  antyprzemysłowymi  reminiscencjami.  Ale  Ŝadna  ze  stron  nie  potrafi  ująć 
przedmiotu sporu w prosty sposób i dlatego teŜ nie dojdą ze sobą do ładu. 
Dalej. Renta gruntowa została obalona jako renta gruntowa, gdy najnowsza ekonomia polityczna 
- w przeciwieństwie do argumentu fizjokratów, Ŝe właściciel ziemski jest jedynym rzeczywistym 
wytwórcą  -  dowiodła,  Ŝe  właściciel  ziemski  jako  taki  jest  właśnie  jedynym  całkowicie 
nieprodukcyjnym rentierem i Ŝe rolnictwo jest sprawą kapitalisty, który lokuje tam swój kapitał, 
gdy  moŜe  stąd  oczekiwać  normalnego  zysku.  Dlatego  teŜ  teza  fizjokratów,  Ŝe  tylko  własność 
ziemska  jako  jedyna  własność  produkcyjna  powinna  płacić  podatki  państwowe,  a  tym  samym 
tylko  ona  powinna  je  uchwalać  i  uczestniczyć  w  sprawach  państwowych,  przekształca  się  w 
twierdzenie  odwrotne,  Ŝe  podatek  od  renty  gruntowej  jest  jedynym  podatkiem  od  dochodów 
nieprodukcyjnych,  a  więc  jedynym  podatkiem,  który  nie  przynosi  szkody  produkcji  narodowej. 
Jest  rzeczą  zrozumiałą,  Ŝe  przy  takim  ujęciu  sprawy  równieŜ  przywileje  polityczne  właścicieli 
ziemskich nie wynikają juŜ stąd, Ŝe są oni głównymi podatnikami. 
Wszystko, co Proudhon ujmuje jako ruch pracy przeciwko kapitałowi, jest tylko ruchem pracy w 

background image

postaci  kapitału,  kapitału  przemysłowego  przeciwko  kapitałowi  zuŜywanemu  nie  jako  kapitał, 
tzn.  nie  w  sposób  przemysłowy.  I  ruch  ten  kroczy  drogą  swego  zwycięstwa,  tzn.  drogą 
zwycięstwa  kapitału  przemysłowego.  -  Widzimy  więc,  Ŝe  dopiero  wtedy,  gdy  ujmuje  się  pracę 
jako istotę własności prywatnej, moŜna równieŜ zgłębić rzeczywistą naturę ruchu ekonomicznego 
jako takiego. 
Społeczeństwo widziane oczyma ekonomisty jest społeczeństwem obywatelskim, w którym kaŜda 
jednostka  stanowi  pewien  całokształt  potrzeb,  i  jednostki  istnieją  dla  siebie  nawzajem  tylko  o 
tyle,  o  ile  stają  się  dla  siebie  nawzajem  środkiem.  Ekonomista  -  tak  samo  jak  politycy  w  ich 
prawach  człowieka  -  sprowadza  wszystko  do  człowieka,  tzn.  do  jednostki,  którą  pozbawia 
wszelkiej konkretności, by traktować ją jako kapitalistę czy robotnika. 
Podział  pracy  jest  ekonomicznym  wyrazem  społecznego  charakteru  pracy  w  ramach  alienacji. 
Innymi  słowy,  poniewaŜ  praca  jest  tylko  wyrazem  działalności  ludzkiej  w  ramach  alienacji, 
przejawianiem się Ŝycia jako alienowaniem Ŝycia, to i podział pracy jest niczym innym, jak tylko 
wyobcowanym,  wyalienowanym  stanowieniem  działalności  ludzkiej  jako  realnej  działalności 
gatunkowej
, czyli jako działalności człowieka jako istoty gatunkowej
Na temat istoty podziału pracy - który od chwili, gdy pracę uznano za istotę własności prywatnej
musiał  być,  rzecz  jasna,  uwaŜany  za  jeden  z  głównych  motorów  wytwarzania  bogactw  -tzn.  na 
temat wyobcowanej, wyalienowanej postaci działalności ludzkiej jako działalności gatunkowej - 
ekonomiści wypowiadają się nader niejasno i przeczą sobie nawzajem. 
Podział  pracy  nie  zawdzięcza  swego  powstania  mądrości  ludzkiej.  Jest  on  koniecznym 
następstwem  powolnego  i  stopniowego  rozwoju  skłonności  do  wymiany  i  wzajemnego  handlu 
produktami.  Ta  skłonność  do  handlu  jest  prawdopodobnie  koniecznym  następstwem  zdolności 
myślenia  i  mówienia.  Skłonność  ta  jest  wspólna  wszystkim  ludziom  i  nie  spotykamy  jej  u 
Ŝ

adnego  zwierzęcia.  Zwierzę,  gdy  tylko  dorośnie,  Ŝyje  na  własną  rękę.  Człowiekowi  stale 

potrzebna jest pomoc innych ludzi i daremnie czekałby na nią licząc na ich dobrą wolę. O wiele 
pewniej  będzie  odwołać  się  do  ich  interesu  osobistego  i  przekonać  ich,  Ŝe  ich  własna  korzyść 
wymaga, aby czynili to, czego sobie od nich Ŝyczymy. W stosunkach z innymi ludźmi zwracamy 
się nie do ich humanitarności, lecz do egoizmu, nie mówimy im nigdy o naszych potrzebach, lecz 
zawsze o ich korzyściach. - PoniewaŜ więc większość usług, które są nam nawzajem potrzebne, 
otrzymujemy  przez  wymianę,  handel,  targ,  to  właśnie  ta  skłonność  do  handlu  zrodziła  podział 
pracy
.  Na  przykład  w  jakimś  plemieniu  myśliwych  czy  pasterzy  ktoś  wyrabia  łuki  i  cięciwy 
szybciej  i  zręczniej  niŜ  inni.  Często  wymienia  on  ze  swymi  towarzyszami  te  produkty  swojej 
pracy  na  bydło  i  zwierzynę  i  wkrótce  spostrzega,  Ŝe  tym  sposobem  moŜe  zdobyć  łatwiej 
zwierzynę, niŜ gdyby sam chodził na łowy. Na podstawie kalkulacji czyni przeto z wyrobu łuków 
etc.  swoje  główne  zajęcie.  ZróŜnicowanie  przyrodzonych  uzdolnień  poszczególnych  jednostek 
jest więc nie  tyle przyczyną, ile skutkiem podziału  pracy... Gdyby  człowiek nie miał skłonności 
do  handlu  i  wymiany,  kaŜdy  musiałby  sam  wytwarzać  wszystkie  rzeczy  niezbędne  do  Ŝycia  i 
słuŜące  jego  wygodzie.  Wszyscy  musieliby  wykonywać  jednakową  pracę  i  nie  byłoby  tej 
wielkiej  róŜnorodności  zajęć,  a  tylko  ona  moŜe  zrodzić  tak  wielką  róŜnorodność  uzdolnień.  -  I 
jak  ta  skłonność  do  wymiany  stwarza  wśród  ludzi  róŜnorodność  uzdolnień,  tak  teŜ  ta  sama 
skłonność  sprawia,  Ŝe  ta  róŜnorodność  jest  uŜyteczna.  Wiele  ras  zwierząt,  choć  naleŜy  do  tego 
samego gatunku, obdarzyła natura odmiennymi cechami i predyspozycjami, bardziej rzucającymi 
się  w  oczy  niŜ  te,  które  spotykamy  wśród  niewykształconych  ludzi.  Z  natury  róŜnica  między 
filozofem a tragarzem - jeśli chodzi o talent i inteligencję - nie jest nawet w połowie tak wielka, 
jak  między  kundlem  a  chartem,  chartem  a  wyŜłem,  wyŜłem  a  owczarkiem.  Niemniej  jednak  te 
róŜne  rasy  zwierząt,  chociaŜ  naleŜą  do  tego  samego  gatunku,  nie  przynoszą  sobie  nawzajem 
prawie  Ŝadnej  korzyści.  Kundel  nie  moŜe  wesprzeć  walorów  swojej  siły  szybkością  charta  itd. 

background image

Owoce  tych  róŜnych  uzdolnień  czy  poziomów  inteligencji  z  braku  zdolności  czy  popędu  do 
handlu i wymiany nie mogą łączyć się, sumować i nie mogą w Ŝaden sposób przynieść korzyści 
czy  udogodnień  Ŝycia  całemu  gatunkowi.  KaŜde  zwierzę  musi  utrzymać  się,  obronić  samo, 
niezaleŜnie  od  innych,  nie  moŜe  czerpać  nawet  najmniejszych  korzyści  z  róŜnorodności 
uzdolnień,  jakimi  obdarzyła  natura  jego  pobratymców.  Wśród  ludzi  natomiast  najbardziej 
odmienne  uzdolnienia  są  sobie  nawzajem  uŜyteczne,  albowiem  dzięki  ogólnej  skłonności  do 
handlu  i  wymiany  róŜne  produkty  poszczególnych  uzdolnień  składane  są  jak  gdyby  na  jedną 
wspólną gromadę, z której kaŜdy człowiek moŜe nabyć tę część produktu uzdolnień innych ludzi, 
jakiej  potrzebuje.  -  Skoro  skłonność  do  wymiany  jest  źródłem  podziału  pracy,  to  wskutek  tego 
wzrost tego podziału jest zawsze ograniczony przez zakres zdolności do wymiany, czyli, innymi 
słowy,  przez  zakres  rynku.  Gdy  rynek  jest  bardzo  mały,  nikt  nie  znajduje  zachęty  do  tego,  by 
oddać  się  wyłącznie  jednemu  zajęciu,  a  to  dlatego,  Ŝe  nie  moŜe  wymienić  całej  nadwyŜki 
produktu własnej pracy, przekraczającej jego własną konsumpcję, na odpowiednią ilość produktu 
pracy innych..." Na wyŜszym szczeblu rozwoju „kaŜdy człowiek Ŝyje dzięki wymianie, staje się w 
pewnej  mierze  kupcem,  a  samo  społeczeństwo  staje  się  właściwie  społecznością  prowadzącą 
handel"

135

.  (Por.  Destutt  de  Tracy:  Społeczeństwo  stanowi  łańcuch  wzajemnej  wymiany,  na 

commerce  polega  cała  istota  społeczeństwa

136

).  „...Akumulacja  kapitałów  wzrasta  wraz  z 

rozwojem podziału pracy i na odwrót". Tyle Adam Smith
„Gdyby  kaŜda  rodzina  wytwarzała  wszystkie  przedmioty  swojej  konsumpcji,  społeczeństwo 
mogłoby funkcjonować, choćby nie było tam Ŝadnej formy wymiany. - Aczkolwiek wymiana nie 
jest  podstawą
  społeczeństwa,  jest  jednak  nieodzowna  na  wyŜszym  szczeblu  rozwoju  naszego 
społeczeństwa. - Podział pracy jest umiejętnym zastosowaniem sił człowieka; pomnaŜa produkty 
społeczeństwa,  jego  potęgę  i  jego  wygody,  ale  ogranicza,  pomniejsza  zdolności  kaŜdego 
człowieka wziętego z osobna. - Produkcja nie moŜe istnieć bez wymiany". Tak mówi JB. Say

137

„Siły  tkwiące  w  samym  człowieku  to:  jego  władze  umysłowe  i  fizyczna  zdolność  do  pracy.  Te 
siły,  które  wypływają  ze  stanu  towarzyskiego,  zaleŜą  na  moŜności  rozdzielania  między  ludzi 
róŜnych zatrudnień... 
oraz na moŜności zobopólnej zamiany usług i rzeczy, środkami utrzymania 
będących.  Pobudką,  która  nakłania  ludzi  do  wzajemnego  świadczenia  sobie  usług,  jest  korzyść 
własna.  -  Człowiek  Ŝąda  wynagrodzenia  za  usługi  obcym  świadczone.  -  Prawo  wyłącznej 
własności  jest  niezbędne,  by  mogła  istnieć  zamiana  między  ludźmi".  „Zamiana  i  podział 
przemysłu wpływają na siebie wzajemnie".  
Tak mówi Skarbek

138

Mill przedstawia rozwiniętą wymianę, handel, jako następstwo podziału pracy
„Działalność  człowieka  moŜna  sprowadzić  do  bardzo  prostych  elementów.  W  istocie  moŜe  on 
robić tylko jedno: wytwarzać ruch; moŜe poruszać rzeczy, by je oddalać od siebie lub do siebie 
przybliŜać; reszty dokonują właściwości materii. Mając do czynienia z pracą i maszynami ludzie 
często  spostrzegają,  Ŝe  moŜna  zwiększyć  wyniki  przez  umiejętny  podział,  przez  rozdzielenie 
operacji, które się ze sobą kłócą, i przez połączenie wszystkich tych operacji, które w jakikolwiek 
sposób  mogą  się  nawzajem  wspomagać.  PoniewaŜ  na  ogół  człowiek  nie  potrafi  wykonywać 
wielu róŜnych operacji z szybkością i sprawnością równą tej, z jaką wykonuje dzięki nawykom 
pewną  małą  ich  ilość,  przeto  zawsze  korzystne  jest  maksymalne  ograniczenie  ilości  operacji 
powierzonych  kaŜdej  jednostce.  -  W  celu  jak  najkorzystniejszego  podzielenia  pracy  i 
rozmieszczenia  sił  ludzi  i  maszyn  konieczne  jest  w  licznych  wypadkach  przeprowadzanie 
operacji na wielką skalę, czyli, innymi słowy, produkowanie bogactw w ogromnych ilościach. Ta 
korzyść jest przyczyną powstania wielkich  manufaktur. Niekiedy  mała ilość takich  manufaktur, 
załoŜonych  w  sprzyjających  warunkach,  zaopatruje  częstokroć  w  Ŝądaną  ilość  produkowanych 
przez nie przedmiotów nie tylko jeden kraj, lecz wiele krajów". Tak mówi Mill

139

background image

Cała  współczesna  ekonomia  polityczna  zgodna  jest  jednak  co  do  tego,  Ŝe  podział  pracy  i 
bogactwo produkcji, podział pracy i akumulacja kapitału wzajemnie się warunkują, jak równieŜ 
co  do  tego,  Ŝe  tylko  nieskrępowana,  pozostawiona  samej  sobie  własność  prywatna  moŜe 
stworzyć najkorzystniejszy i moŜliwie najszerszy podział pracy. 
Wywody Adama Smitha moŜna zreasumować, jak następuje: 
Podział pracy daje pracy nieograniczoną wydajność. Podstawą jego jest skłonność do wymiany i 
handlu, skłonność specyficznie ludzka, która zapewne nie jest przypadkowa, lecz uwarunkowana 
zdolnością  myślenia  i  mówienia.  Motywem  wymiany  nie  jest  humanitarność,  lecz  egoizm
RóŜnorodność  ludzkich  uzdolnień  jest  raczej  skutkiem  niŜ  przyczyną  podziału  pracy,  tj. 
wymiany.  I  dopiero  wymiana  czyni  tę  róŜnorodność  uŜyteczną.  Szczególne  cechy  róŜnych  ras 
jednego gatunku zwierzęcego są z natury bardziej zróŜnicowane niŜ uzdolnienia i działania ludzi. 
PoniewaŜ  jednak  zwierzęta  nie  potrafią  wymieniać,  Ŝadnemu  z  nich  nie  przynosi  korzyści 
odmienna  cecha  zwierzęcia  tego  samego  gatunku  a  innej  rasy.  Zwierzęta  nie  potrafią  łączyć 
róŜnych cech swej species; nie potrafią w niczym przyczynić się do jej ogólnego dobra i wygody. 
Inaczej ludzie: ich najróŜnorodniejsze zdolności i sposoby działania wzajemnie się wspomagają, 
gdyŜ  potrafią  oni  zbierać  róŜne  swe  produkty  na  jedną  wspólną  gromadę,  z  której  kaŜdy  moŜe 
nabywać. Jak podział pracy wyrasta ze skłonności do wymiany, tak teŜ rozmiary wymiany, rynku 
określają  wzrost  podziału  pracy  i  jego  granice.  Na  wyŜszym  szczeblu  rozwoju  kaŜdy  człowiek 
jest kupcem, a społeczeństwo - towarzystwem handlowym
Say uwaŜa wymianę za rzecz przypadkową, a nie podstawową. Społeczeństwo mogłoby istnieć i 
bez  niej.  Staje  się  ona  niezbędna  na  wyŜszym  szczeblu  rozwoju  społeczeństwa.  JednakŜe 
produkcja  nie  moŜe  bez  niej  istnieć.  Podział  pracy  jest  wygodnym,  korzystnym  środkiem, 
umiejętnym zastosowaniem sił ludzkich do  wytwarzania bogactwa społecznego, ale pomniejsza 
zdolności kaŜdego człowieka z osobna. Ta ostatnia uwaga jest u Saya krokiem naprzód. 
Skarbek  odróŜnia  siły  indywidualne,  tkwiące  w  samym  człowieku,  jego  władze  umysłowe  i 
fizyczną zdolność do pracy, od sił wywodzących się ze społeczeństwa, wymiany i podziału pracy
które  się  nawzajem  warunkują.  Ale  konieczną  przesłanką  wymiany  jest  własność  prywatna
Skarbek  wyraŜa  tutaj  w  formie  obiektywnej  to,  co  mówią  Smith,  Say,  Ricardo  i  in.,  gdy 
przedstawiają  egoizm,  interes  prywatny  jako  podstawę  wymiany  albo  gdy  nazywają  handel 
odpowiadającą istocie rzeczy
 i adekwatną formą wymiany. 
Mill  przedstawia  handel  jako  następstwo  podziału  pracy.  Działalność  ludzka  sprowadza  się 
według niego do ruchu mechanicznego. Podział pracy i zastosowanie maszyn sprzyja bogactwu 
produkcji.  Poszczególnym  ludziom  naleŜy  powierzać  moŜliwie  mały  zakres  operacji.  Ze  swej 
strony  podział  pracy  i  zastosowanie  maszyn  warunkują  masowe  wytwarzanie  bogactwa,  tzn. 
produktów. To jest przyczyną wielkich manufaktur. 
Analiza  podziału  pracy  i  wymiany  ma  wielkie  znaczenie,  gdyŜ  są  to  postrzegalnie  dla  zmysłów 
wyalienowane
  wyrazy  działalności  człowieka  jako  działalności  gatunkowej  oraz  siły  istoty 
człowieka jako gatunkowej siły istoty. 
Teza,  Ŝe  podział  pracy  i  wymiana  opierają  się  na  własności  prywatnej,  jest  równoznaczna  z 
twierdzeniem, Ŝe praca stanowi istotę własności prywatnej, z twierdzeniem, którego ekonomista 
nie  moŜe  udowodnić  i  które  udowodnimy  za  niego.  Właśnie  to,  Ŝe  podział  pracy  i  wymiana  są 
formami  własności  prywatnej,  właśnie  to  stanowi  dowód  zarówno  tego,  Ŝe  Ŝycie  ludzkie 
potrzebowało  do  swego  urzeczywistnienia  własności  prywatnej,  jak  i  z  drugiej  strony  dowód 
tego, Ŝe obecnie potrzebne mu jest zniesienie własności prywatnej. 
Podział pracy i wymiana to dwa zjawiska, przy analizie których ekonomia chełpi się społecznym 
charakterem swej nauki i jednym tchem, nieświadomie wypowiada zawartą w niej sprzeczność, a 
mianowicie uzasadnienie społeczeństwa za pomocą niespołecznego interesu prywatnego. 

background image

Mamy  rozpatrzyć  następujące  momenty:  po  pierwsze  skłonność  do  wymiany  -  której  podstawę 
widzi się w egoizmie -traktuje się jako podstawę podziału pracy bądź stwierdza się, Ŝe zachodzi 
między nimi oddziaływanie wzajemne. Say uwaŜa, Ŝe wymiana nie jest sprawą podstawową dla 
istoty społeczeństwa. Bogactwo, produkcję tłumaczy się podziałem pracy i wymianą. Przyznaje 
się,  Ŝe  podział  pracy  powoduje  zuboŜenie  i  degradację  działalności  indywidualnej.  Wymianę  i 
podział  pracy  uznaje  się  za  przyczynę  wielkiego  zróŜnicowania  uzdolnień  ludzkich
zróŜnicowania, które z kolei staje się poŜyteczne dzięki wymianie. Skarbek dzieli siły wytwórcze, 
czyli produkcyjne siły istoty ludzkiej, na dwie części: 1. tkwiące w niej samej siły indywidualne, 
jej  władze  umysłowe  i  szczególne  usposobienie,  czyli  zdolność  do  określonej  pracy,  2.  siły 
wywodzące  się  ze  społeczeństwa,  a  nie  z  konkretnej  jednostki,  którymi  są  podział  pracy  i 
wymiana.  -  Dalej:  podział  pracy  jest  ograniczony  przez  rynek.  -  Praca  ludzka  jest  prostym 
ruchem  mechanicznym;  najwaŜniejszą  rolę  odgrywają  materialne  właściwości  przedmiotów.  - 
Poszczególnej  jednostce  naleŜy  przydzielać  moŜliwie  najmniej  operacji.  -  Podział  pracy  i 
koncentracja kapitału, nieefektywność produkcji indywidualnej i masowa produkcja bogactwa. - 
Sens wolnej własności prywatnej w podziale pracy

139a

 

[Pieniądz] 

 
Jeśli doznania człowieka,  jego namiętności

139b

 itd. są nie tylko określeniami antropologicznymi 

w  [wąskim]

139c

  znaczeniu,  lecz  prawdziwie  ontologicznymi  potwierdzeniami  istoty  (natury)  -i 

jeśli ich rzeczywistym potwierdzeniem jest tylko to, Ŝe ich przedmiot istnieje dla nich zmysłowo
to rzecz zrozumiała, Ŝe 1. sposób ich potwierdzania nie jest bynajmniej jeden i ten sam, lecz - na 
odwrót  -  róŜnoraki  sposób  potwierdzania  stanowi  swoistość  ich  bytu,  ich  Ŝycia;  sposób,  w  jaki 
przedmiot  istnieje  dla  nich,  jest  swoistym  sposobem  ich  uŜywania;  2.  tam  gdzie  potwierdzenie 
zmysłowe jest bezpośrednim zniesieniem przedmiotu w jego samoistnej postaci (jedzenie, picie, 
obrabianie przedmiotu itd.), stanowi ono potwierdzenie przedmiotu; 3. o ile człowiek jest ludzki
a  więc  i  jego  doznawanie  itd.  jest  ludzkie,  potwierdzenie  przedmiotu  przez  kogoś  innego  jest 
równieŜ  jego  własnym  uŜywaniem;  4.  dopiero  dzięki  rozwiniętemu  przemysłowi  tj.  dzięki 
pośrednictwu  własności  prywatnej,  realizuje  się  ontologiczna  istota  namiętności  ludzkiej 
zarówno  w  swej  całościowości,  jak  i  w  swym  człowieczeństwie;  nauka  o  człowieku  jest  więc 
sama  produktem  praktycznej  samorealizacji  człowieka;  5.  sens  własności  prywatnej  -  w 
oderwaniu od jej alienacji - polega na istnieniu istotnych przedmiotów dla człowieka, zarówno w 
postaci przedmiotów uŜywania, jak i przedmiotów działalności. 
Pieniądz posiada właściwość nabywania wszystkiego, właściwość przyswajania sobie wszystkich 
przedmiotów,  jest  więc  przedmiotem  par  excellence.  Uniwersalność  jego  właściwości  stanowi 
wszechmoc jego istoty; uchodzi on zatem za istotę wszechmocną. Pieniądz występuje w roli raj 
fura
 między potrzeba i przedmiotem, między Ŝyciem i środkiem do Ŝycia człowieka. Ale to, co 
jest  pośrednikiem  między  mną  i  moim  Ŝyciem,  jest  teŜ  dla  mnie  pośrednikiem  między  mną  a 
istnieniem innego człowieka. To jest dla mnie innym człowiekiem. 
„Do diaska! mówisz: ręce i nogi, i głowa, 
i wszystkie części ciała są moje, li-moje -  
więc ci i rozum, i myśl kaŜe zdrowa  
funkcje tych członków teŜ uznać za swoje!  
Gdy kupię ogrów sześć - czyjeŜ ich nogi?  
moje! - to ja ubijam kopytami drogi!" 
Goethe, „Faust" (Mefisto)

140

 

Szekspir „Tymonie Ateńczyku" : 

background image

,,CóŜ to jest? Złoto? śółte i świecące, 
Kosztowne złoto? Modłym me zanosił 
Nie o to, bogi... 
Toć odrobina tego zmienić zdolna 
Czarne na białe, szpetne na urodne, 
A złe na dobre, podłe na szlachetne, 
Starość na młodość, tchórza na rycerza. 
Na co to, bogi? To zdolne odciągnąć  
Kapłanów waszych od waszych ołtarzy,  
Wyrwać poduszkę spod głów zdrowych ludzi

140a

Złoty niewolnik ten wiąŜe i zrywa  
Ludzkie przysięgi, przeklętych poświęca,  
KaŜe ubóstwiać wstrętną trędowatość,  
Złodziejom daje godność i pokłony,  
Na senatorskiej ławie ich osadza.  
Zwiędłą juŜ wdowę w nowe stadło wiedzie;  
Tej, którą nawet szpital trędowatych  
Od drzwi by swoich odepchnął ze wstrętem,  
Wdzięk i woń daje wiosennego ranka.  
Przeklęty prochu, świata wszetecznico,  
Ziarno niezgody między narodami..." 
niŜej : 
,,O, królobójco słodki, drogi sprawco  
Rozwodu między synem a rodzicem!  
Czystego łoŜa jasny hańbicielu!  
Waleczny Marsie, tyś zawsze jest młody,  
Ś

wieŜy, kochany! Twój rumieniec topi  

Ś

nieg poświęcony na łonie Diany!  

 
Widomy BoŜe, wszystkie przeciwieństwa

140b

  

Ty w jednym moŜesz połączyć uścisku!  
W kaŜdym języku kaŜdą wygrasz sprawę!  
O, ty, probierczy serc ludzkich kamieniu!  
Przypuść, Ŝe podniósł bunt człek, twój niewolnik,  
Twoją potęgą zniszcz ród jego cały,  
By mogły bestie tym światem zawładnąć!"

141

Szekspir  świetnie  przedstawia  istotę  pieniądza.  By  go  zrozumieć,  zacznijmy  najpierw  od 
interpretacji ustępu z Goethego. 
To,  co  mam  dzięki  pieniądzowi,  to,  za  co  mogę  zapłacić,  tzn.  to,  co  mogą  kupić  pieniądze  -  to 
wszystko to ja, sam posiadacz pieniądza. Siła moja jest tak wielka, jak wielka jest siła pieniądza. 
Cechy  pieniądza  są  moimi  -  jego  właściciela  -  cechami  i  siłami  istoty.  Nie  osobowość  moja 
określa więc, czym jestem i na co mnie słać. Jestem brzydki, ale mogę sobie kupić najpiękniejszą 
kobietę.  A  więc  nie  jestem  brzydki,  bo  działanie  brzydoty,  jej  siłę  odstraszającą  zniweczył 
pieniądz.  Sam  jestem  chromy,  ale  pieniądz  dostarczy  mi  24  nóg;  a  więc  nie  jestem  chromy. 
Jestem  człowiekiem  złym,  nieuczciwym,  niesumiennym,  ograniczonym,  ale  pieniądz  doznaje 
czci,  a  więc  czczony  jest  i  jego  posiadacz.  Pieniądz  jest  najwyŜszym  dobrem,  a  więc  i  jego 
posiadacz  jest  dobry;  ponadto  dzięki  pieniądzowi  nie  potrzebuję  sobie  zadawać  trudu  być 

background image

nieuczciwym,  z  góry  mają  mnie  więc  za  uczciwego.  Nie  jestem  mądry,  ale  pieniądz  jest 
prawdziwą  mądrością  wszystkiego,  więc  jakŜe  jego  posiadacz  miałby  nie  być  mądry?  Ponadto 
moŜe on sobie kupić mądrych ludzi, a czyŜ ten, kto włada mądrymi ludźmi, nie jest mądrzejszy 
od  mądrych  ludzi?  CzyŜ  ja,  który  dzięki  pieniądzowi  mogę  mieć  wszystko,  do  czego  wzdycha 
dusza  ludzka,  nie  posiadam  wszystkich  ludzkich  moŜności?  CzyŜ  więc  moje  pieniądze  nie 
zamieniają wszystkich moich niemoŜności w ich przeciwieństwo? 
Jeśli pieniądz jest więzią,  która wiąŜe  mnie z Ŝyciem ludzkim, ze społeczeństwem, z przyrodą  i 
ludźmi, to czyŜ nie jest on więzią wszystkich więzi? CzyŜ nie potrafi rozwiązywać i zawiązywać 
wszelkich  więzi?  CzyŜ  nie  jest  zatem  równieŜ  powszechnym  środkiem  separacji?  Jest  on 
prawdziwą  monetą  zdawkową

141a

,  jak  i  prawdziwym  środkiem  wiąŜącym,  [powszechną]

141b

 

chemiczną siłą społeczeństwa. 
Szekspir podkreśla zwłaszcza dwie cechy pieniądza: 
1.  Jest  on  widzialnym  bóstwem,  przeistacza  wszystkie  cechy  ludzkie  i  przyrodnicze  w  ich 
przeciwieństwo, podmienia i wy wraca na opak wszystkie rzeczy; łączy przeciwieństwa. 
2. Jest on wszetecznicą świata, powszechnym rajfurem ludzi i narodów. 
Wywracanie na opak i podmienianie wszystkich właściwości ludzkich i przyrodniczych, łączenie 
przeciwieństw;  ta  boska  moc  pieniądza  tkwi  w  jego  istocie  jako  w  wyobcowanej,  alienującej  i 
alienującej się istocie gatunkowej ludzi. Jest on wyalienowaną mocą ludzkości
Czego nie jestem w stanie zrobić jako człowiek, czego nie są w stanie zrobić wszystkie siły mojej 
indywidualnej  istoty,  to  jestem  w  stanie  zrobić  przy  pomocy  pieniądza.  Zatem  pieniądz  czyni 
kaŜdą z tych sił mej istoty czymś, czym sama w sobie nie jest, tj. jej przeciwieństwem
Kiedy  mam chęć na jakąś potrawę  albo chcę skorzystać z dyliŜansu, poniewaŜ jestem za słaby, 
by odbyć drogę pieszo, pieniądz dostarcza mi potrawy i dyliŜansu, tzn. przeobraŜa moje Ŝyczenia 
ze  stanu  wyobraŜenia,  przenosi  je  z  bytu  myślowego,  w  wyobraźni,  w  pragnieniu  -  w  byt 
zmysłowy, rzeczywisty, z wyobraźni w  Ŝycie,  z  bytu wyobraŜonego w byt rzeczywisty. Jako ten 
pośrednik pieniądz jest siłą prawdziwie 
twórczą
Popyt występuje oczywiście i u tego, kto nie ma pieniędzy, ale jego popyt jest jedynie czymś, co 
istnieje w wyobraźni, nie ma wpływu na mnie,  na osobę trzecią, na innych, nie istnieje, a więc 
pozostaje nawet dla mnie czymś nierzeczywistym, bezprzedmiotowym. RóŜnica między popytem 
efektywnym,  opartym  na  pieniądzu,  a  nieefektywnym,  opartym  na  mojej  potrzebie,  mojej 
namiętności, moim Ŝyczeniu itd., jest róŜnicą między bytem a myśleniem, między wyobraŜeniem 
istniejącym  jedynie  we  mnie  a  wyobraŜeniem  istniejącym  dla  mnie  jako  rzeczywisty  przedmiot 
poza mną. 
Kiedy  nie  mam  pieniędzy  na  podróŜowanie,  nie  mam  potrzeby,  tzn.  nie  mam  rzeczywistej  i 
urzeczywistniającej się potrzeby podróŜowania.  Kiedy  mam powołanie do studiów, ale brak  mi 
pieniędzy, nie mam powołania do studiów, tzn. nie mam powołania efektywnego, prawdziwego. 
Natomiast  kiedy  w  rzeczywistości  nie  mam  powołania  do  studiów,  ale  mam  takie  Ŝyczenie  i 
pieniądze,  to  mam  efektywne  powołanie  do  studiów.  Pieniądz  -  jako  powszechna  moŜność  
powszechny środek zewnętrzny, nie pochodzący od człowieka jako człowieka i nie wywodzący 
się ze społeczeństwa ludzkiego jako społeczeństwa, zdolny uczynić wyobraŜenia rzeczywistością
a  rzeczywistość  pustym  wyobraŜeniem  -  z  jednej  strony,  przekształca  rzeczywiste  ludzkie  i 
przyrodnicze  siły  istoty
  w  czysto  abstrakcyjne  wyobraŜenia,  a  więc  w  ułomności,  dręczące 
urojenia,  z  drugiej  zaś  przeobraŜa  rzeczywiste  ułomności  i  urojenia,  faktycznie  bezwładne, 
istniejące tylko w wyobraźni jednostki siły istoty ludzkiej - w jej rzeczywiste siły i zdolności. A 
więc  to  samo  świadczy  juŜ,  Ŝe  jest  on  powszechnym  wywróceniem  na  opak  indywidualności
które  przekształca  w  ich  przeciwieństwo  i  którym  nadaje  cechy  sprzeczne  z  ich  rzeczywistymi 

background image

cechami. 
Jako ta siła wywracająca wszystko na opak występuje pieniądz z kolei i wobec jednostki, i wobec 
więzi  społecznych  itd.,  pretendujących  do  roli  istoty.  Przekształca  on  wierność  w  niewierność, 
miłość  w  nienawiść,  nienawiść  w  miłość,  cnotę  w  występek,  występek  w  cnotę,  sługę  w  pana, 
pana w sługę, głupotę w rozsądek, rozsądek w głupotę. 
PoniewaŜ  pieniądz  jako  istniejące  i  potwierdzające  się  w  rzeczywistości  pojęcie  wartości 
zamienia  i  podmienia  wszystkie  rzeczy,  jest  on  powszechną  zamianą  i  podmianą  wszystkich 
rzeczy,  a  więc  światem  na  opak,  zamienianiem  i  podmienianiem  wszystkich  ludzkich  i 
przyrodniczych cech. 
Kto  moŜe  kupić  dzielność,  jest  dzielny,  nawet  gdy  jest  tchórzem.  PoniewaŜ  pieniądz  wymienia 
się nie na określoną właściwość, na określoną rzecz, na określone siły istoty ludzkiej, lecz na cały 
przedmiotowy świat ludzki i przyrodniczy, to, z punktu widzenia jego posiadacza, wymienia on 
kaŜdą  właściwość  na  kaŜdą  inną  -  równieŜ  przeciwną  jej  właściwość  i  przeciwny  przedmiot; 
brata niemoŜliwości, łączy w uścisku przeciwieństwa. 
Przy załoŜeniu, Ŝe człowiek jest człowiekiem i jego stosunek do świata jest ludzki, miłość moŜesz 
wymieniać tylko na miłość, zaufanie tylko na zaufanie itd. Jeśli chcesz rozkoszować się sztuką, 
musisz  być  człowiekiem  wykształconym  w  dziedzinie  sztuki;  jeśli  chcesz  wywierać  wpływ  na 
innych  ludzi,  musisz  być  człowiekiem,  który  rzeczywiście  inspiruje  i  wiedzie  naprzód  innych 
łudzi.  KaŜdy  twój  stosunek  do  człowieka  -  i  do  przyrody  -  musi  być  określonym
odpowiadającym przedmiotowi twej woli przejawem twego rzeczywistego indywidualnego Ŝycia.
Jeśli  kochasz  nie  wzbudzając  wzajemnej  miłości,  tzn.  jeśli  twoja  miłość  jako  miłość  nie 
wytwarza  wzajemnej  miłości,  jeśli  poprzez  swój  przejaw  Ŝycia  człowieka  kochającego  nie 
czynisz siebie człowiekiem kochanym, miłość twoja jest bezsilna, jest nieszczęściem. 
 

[Krytyka heglowskiej dialektyki i filozofii w ogóle] 

 
6.  Chyba  w  tym  punkcie  będzie  miejsce  na  to,  by  dla  wyjaśnienia  i  uzasadnienia  wywodów 
poświęcić  kilka  uwag  dialektyce  heglowskiej  w  ogóle,  a  w  szczególności  ujęciu  jej  w 
„Fenomenologii" i „Logice", jak równieŜ stosunkowi do Hegla nowego ruchu krytycznego. 
Współczesna krytyka niemiecka była tak zaabsorbowana treścią starego świata, jej rozwój był tak 
przemoŜnie  skrępowany  materiałem  krytyki,  Ŝe  w  konsekwencji  cechował  ją  całkowicie 
bezkrytyczny stosunek do metody krytykowania i zupełny brak rozeznania, jeśli chodzi o kwestię 
poniekąd  formalną,  w  istocie  jednak  zasadniczą,  jaki  jest  nasz  stosunek  do  dialektyki 
heglowskiej. Nieświadomość - jeśli chodzi o stosunek współczesnej krytyki do filozofii Hegla w 
ogóle i do jego dialektyki w szczególności - była tak wielka, Ŝe krytycy tacy, jak Strauss i Bruno 
Bauer
, wciąŜ jeszcze pozostają w niewoli logiki heglowskiej: pierwszy całkowicie, drugi równieŜ 
-przynajmniej  potencjalnie  -  w  swoich  „Synoptykach"

142

  (gdzie  w  przeciwieństwie  do  Straussa 

wysuwa  „samowiedzę"  abstrakcyjnego  człowieka  na  miejsce  substancji  „abstrakcyjnej 
przyrody"),  a  nawet  jeszcze  w  „Chrześcijaństwie  odkrytym" 

143

.  Tak  na  przykład  w 

„Chrześcijaństwie odkrytym" czytamy: 
„Jak  gdyby  samowiedza  ustanawiając  świat,  ustanawiając  róŜnicę,  i  w  tym,  co  tworzy,  tworząc 
siebie samą, jako Ŝe z kolei znosi ona róŜnicę między tym, co stworzyła, a samą sobą i jest samą 
sobą tylko w akcie tworzenia i w ruchu — jak gdyby ta samowiedza nie miała mieć swego celu w 
tym  ruchu"  itd.;  albo:  „Oni"  (materialiści  francuscy)  „nie  mogli  jeszcze  dostrzec,  Ŝe  ruch 
wszechświata  stał  się  rzeczywiście  ruchem  dla  siebie  i  osiągnął  jedność  z  samym  sobą  dopiero 
jako ruch samowiedzy". 
WyraŜenia  te  nawet  językowo  nie  róŜnią  się  niczym  od  ujęcia  Hegla,  raczej  powtarzają  je 

background image

dosłownie. 
Jak  mało  świadomy  był  stosunek  do  dialektyki  Hegla  w  samym  akcie  krytyki  (Bauer
„Synoptycy"),  jak  mało  świadomy  pozostał  równieŜ  po  akcie  krytyki  przedmiotowej,  dowodzi 
Bauer,  który  w  swojej  „Słusznej  sprawie  wolności"  uchyla  się  od  odpowiedzi  na  niedyskretne 
pytanie pana Gruppego: „A co teraz począć z logiką?" - odsyłając go do przyszłych krytyków

144

Ale  i teraz,  kiedy  Feuerbach - i w swoich „Tezach" w  „Anekdota", i szczegółowo w „Filozofii 
przyszłości" - obalił starą dialektykę i filozofię w jej podstawach, kiedy natomiast owa krytyka, 
która  nie  potrafiła  tego  dokonać,  ujrzawszy,  iŜ  rzecz  została  dokonana,  ogłosiła  się  krytyką 
czystą,  zdecydowaną,  absolutną,  krytyką,  która  wszystko  sobie  wyjaśniła,  kiedy  w  swoim 
spirytualistycznym zadufaniu sprowadziła cały ruch historyczny do stosunku pozostałego świata 
(który  w  odróŜnieniu  od  siebie  samej  zalicza  do  kategorii  „masy")  do  niej  samej  i  rozwiązała 
wszystkie przeciwieństwa dogmatyczne w jedno dogmatyczne przeciwieństwo własnej mądrości 
i  głupoty  świata,  krytycznego  Chrystusa  i  ludzkości  jako  „tłumu",  kiedy  nieustannie  dowodziła 
swej  własnej  doskonałości  wykazując  ubóstwo  duchowe  masy,  kiedy  ogłosiła  drukiem

145

  swą 

wyŜszość  nad  wszelkimi  doznaniami  ludzkimi,  jak  i  nad  światem,  nad  którym  króluje  we 
wzniosłej  samotności  wybuchając  tylko  od  czasu  do  czasu  szyderczym  śmiechem  olimpijskich 
bogów, kiedy wreszcie zapowiedziała krytyczny sąd ostateczny oznajmiając, Ŝe zbliŜa się dzień, 
w  którym  cała  ginąca  ludzkość  stanie  przed  nią  gromadnie,  zostanie  przez  nią  podzielona  na 
grupy  i  kaŜda  grupa  otrzyma  swoje  testimonium  paupertatis  -  teraz,  po  tych  wszystkich 
pociesznych  gestach  idealizmu  (młodoheglizmu),  umierającego  w  formie  krytyki,  idealizm  ten 
nawet  nie  napomknął  o  tym,  Ŝe  nadszedł  czas  na  rozrachunek  krytyczny  z  własną  jego  matką, 
dialektyką  heglowską,  a  nawet  nie  potrafił  nic  powiedzieć  o  swoim  krytycznym  stosunku  do 
dialektyki Feuerbacha. Jest to zupełnie niekrytyczny stosunek do samego siebie. 
Feuerbach  jest  jedynym  myślicielem,  który  ma  powaŜny,krytyczny  stosunek  do  dialektyki 
heglowskiej;  on  jeden  dokonał  prawdziwych  odkryć  w  tej  dziedzinie  i  w  ogóle  naprawdę 
przezwycięŜył starą filozofię. Wielkość dzieła dokonanego przez Feuerbacha i skromna prostota, 
z  jaką  podaje  je  światu,  odbiegają  jaskrawo  od  zachowania  się  krytyków.  Wielkim  dziełem 
Feuerbacha jest: 
1.  dowód,  Ŝe  filozofia  nie  jest  niczym  innym,  jak  wyraŜoną  w  myślach  i  logicznie 
usystematyzowaną religią, Ŝe zatem powinna być równieŜ osądzona jako inna forma, inny sposób 
istnienia alienacji istoty ludzkiej; 
2. stworzenie prawdziwego materializmu i rzeczywistej nauki, Feuerbach czyni bowiem równieŜ 
społeczny stosunek „człowieka do człowieka" podstawową zasadą teorii, a 
3.  zaprzeczeniu  zaprzeczenia,  które  podaje  siebie  za  absolutną  pozytywność,  przeciwstawia 
pozytywność  zasadzającą  się  na  samej  sobie  i  w  samej  sobie  znajdującą  swe  pozytywne 
uzasadnienie. 
Feuerbach  w  następujący  sposób  tłumaczy  dialektykę  Hegla  (i  tym  samym  uzasadnia,  Ŝe 
punktem wyjścia powinno być to, co jest pozytywne - to, co jest pewne zmysłowo): 
Punktem  wyjścia  Hegla  jest  alienacja  (logicznie:  to,  co  nieskończone,  abstrakcyjnie  ogólne), 
substancja,  absolutna  i  niezmienna  abstrakcja,  czyli  -  wyraŜając  się  popularnie  -  jego  punktem 
wyjścia jest religia i teologia. 
Po  drugie:  znosi  on  to,  co  nieskończone,  i  ustanawia  to,  co  rzeczywiste,  zmysłowe,  realne, 
skończone, szczególne (filozofia, zniesienie religii i teologii). 
Po  trzecie:  znosi  z  kolei  to,  co  pozytywne,  i  przywraca  abstrakcję,  to,  co  nieskończone. 
Przywrócenie religii i teologii. 
Feuerbach  rozpatruje  więc  zaprzeczenie  zaprzeczenia  tylko  jako  sprzeczność  filozofii  samej  z 
sobą, jako filozofię, która potwierdza teologię (transcendentność itd.), gdy uprzednio poddała ją 

background image

zaprzeczeniu, a zatem potwierdza ją wbrew samej sobie. 
To  twierdzenie,  czyli  samoutwierdzenie  i  samopotwierdzenie  zawarte  w  zaprzeczeniu 
zaprzeczenia Feuerbach rozpatruje jako twierdzenie, któremu brak jeszcze pewności siebie, które 
przeto zawiera w sobie własne przeciwieństwo, samo podaje się w wątpliwość i dlatego wymaga 
dowodu,  a  więc  rozpatruje  je  jako  twierdzenie,  które  nie  dowodzi  siebie  samo  przez  się,  przez 
swój  byt,  jako  twierdzenie  nie  poświadczone,  i  dlatego  przeciwstawia  mu  bezpośrednio 
twierdzenie pewne zmysłowo, zasadzające się na samym sobie

145a

Natomiast  Hegel,  który  zaprzeczenie  zaprzeczenia  od  strony  pozytywnej,  zawartej  w  nim, 
rozpatrywał  jako  pozytywność  prawdziwą  i  jedyną,  od  strony  zaś  negatywnej  w  nim  zawartej 
jako  jedyny  akt  prawdziwy  i  akt  samourzeczywistniania  się  wszelkiego  bytu,  znalazł  tylko 
abstrakcyjny, logiczny, spekulatywny wyraz dla ruchu historii, która nie jest jeszcze rzeczywistą 
historią  człowieka  przyjętego  w  załoŜeniu  jako  podmiot,  lecz  dopiero  aktem  kreacji,  historią 
powstania
 człowieka. 
Postaramy się wytłumaczyć zarówno abstrakcyjną formę tego ruchu u Hegla, jak i to, czym róŜni 
się  ten  ruch  u  Hegla  w  porównaniu  z  krytyką  współczesną,  w  porównaniu  z  tym  samym 
procesem  w  „Istocie  chrześcijaństwa"  Feuerbacha,  albo  mówiąc  inaczej,  postaramy  się 
wytłumaczyć krytyczną formę tego ruchu będącego u Hegla ruchem jeszcze niekrytycznym. 
Rzut  oka  na  system  Hegla.  NaleŜy  zacząć  od  heglowskiej  „Fenomenologii",  z  niej  bowiem 
zrodziła się filozofia Hegla i w niej kryje się jej tajemnica. 
Fenomenologia
A. Samowiedza
I.  Świadomość:  a)  Pewność  zmysłowa,  czyli  to,  co  jest  [das  Dieses],  i  mniemanie.  -  b) 
PostrzeŜenie,  czyli  rzecz  z  jej  właściwościami,  i  złudzenie.  -  c)  Siła  i  umysł,  zjawisko  i  świat 
nadzmysłowy. 
II.  Samowiedza.  Prawdziwość  pewności  samego  siebie,  a)  Samodzielność  i  niesamodzielność 
samowiedzy,  panowanie  i  niewola,  b)  Wolność  samowiedzy.  Stoicyzm,  sceptycyzm, 
nieszczęśliwa świadomość. 
III.  Rozum.  Pewność  i  prawda  rozumu,  a)  Rozum  obserwujący;  obserwacja  przyrody  i 
samowiedzy.  b)  Urzeczywistnienie  samowiedzy  rozumnej  za  pośrednictwem  siebie  samej. 
Zadowolenie  i  konieczność.  Prawo  serca  i  szaleństwo  zarozumiałości.  Cnota  i  bieg  świata,  c) 
Indywidualność realna w sobie i dla siebie. Duchowe królestwo zwierzęce i oszustwo, czyli rzecz 
sama. Rozum prawodawczy. Rozum badający prawa.  
B. Duch
I. Duch prawdziwy, moralność obiektywna [die Sittlichkeit]. 
II. Duch wyobcowany z siebie, kultura. 
III. Duch pewny samego siebie, moralność subiektywna [die Moralität]. 
C) Religia. Religia natury, religia sztuki, religia objawienia
D) Wiedza absolutna
PoniewaŜ „Encyklopedia" Hegla zaczyna się od logiki, od czystej spekulatywnej myśli, a kończy 
na wiedzy absolutnej, na mającym świadomość samego siebie, pojmującym samego siebie duchu 
filozoficznym,  czyli  absolutnym,  to  znaczy  ponadludzkim  duchu  abstrakcyjnym,  przeto  cała 
„Encyklopedia"  jest  niczym  innym,  jak  rozwiniętą  istotą  ducha  filozoficznego,  jego 
samouprzedmiotowieniem; natomiast duch filozoficzny jest niczym innym, jak wyalienowanym 
duchem świata pojmującym siebie myślowo, tzn. abstrakcyjnie, w obrębie swojej samoalienacji. 
Logika - pieniądz ducha, spekulatywna, myślowa wartość człowieka i przyrody - ich istota, która 
stała  się  zupełnie  obojętna  wobec  wszelkiej  rzeczywistej  określoności  i  dlatego  nierealna  -  jest 
myśleniem  wyalienowanym  i  dlatego  abstrahującym  od  przyrody  i  rzeczywistego  człowieka; 

background image

myśleniem abstrakcyjnym. - Zewnętrzność tego abstrakcyjnego myślenia... CzymŜe jest przyroda 
dla tego abstrakcyjnego myślenia? Jest ona dla niego czymś zewnętrznym, jest jego samoutratą; 
ono zaś ujmuje ją równieŜ zewnętrznie, jako myśl abstrakcyjną, ale jako wyalienowane myślenie 
abstrakcyjne.  -  Wreszcie  duch,  owo  myślenie  powracające  na  swe  własne,  macierzyste  łono, 
myślenie,  które  jako  duch  antropologiczny,  fenomenologiczny,  psychologiczny,  moralny, 
artystyczno-religijny wciąŜ jeszcze nie jest dla siebie samym sobą, aŜ w końcu odnajduje siebie 
jako  wiedzę  absolutną  w  duchu  juŜ  absolutnym,  tzn.  abstrakcyjnym,  w  którym  odnosi  się  do 
siebie samego i otrzymuje swój świadomy i odpowiadający mu byt. Albowiem jego prawdziwym 
bytem jest abstrakcja
Podwójny błąd u Hegla. 
Pierwszy  najdobitniej  występuje  w  „Fenomenologii"  jako  łonie  macierzystym  filozofii  Hegla. 
Kiedy  na  przykład  rozpatruje  on  bogactwo,  władzę  państwową  itd.  jako  istoty  wyalienowane  z 
istoty ludzkiej, to ujmuje je tylko w ich formie myślowej... Są one istotami myślowymi i dlatego 
są  tylko  alienacją  czystego,  tzn.  abstrakcyjnego  filozoficznego  myślenia.  Dlatego  cały  ruch 
kończy  się  na  wiedzy  absolutnej.  Tym,  z  czego  przedmioty  te  są  wyalienowane  i  czemu  się 
przeciwstawiają  jako  pretendujące  do  realności,  jest  właśnie  abstrakcyjne  myślenie.  Filozof  - 
który  sam  jest  abstrakcyjną  postacią  wyalienowanego  człowieka  -  czyni  siebie  miarą 
wyobcowanego  świata.  Cała  historia  alienacji  i  całe  usuwanie  alienacji  jest  przeto  niczym 
innym,  jak  historią  produkowania  myślenia  abstrakcyjnego,  tzn.  absolutnego,  myślenia 
logicznego,  spekulatywnego.  Wyobcowanie  będące  właściwą  treścią  tej  alienacji  i  znoszenia  tej 
alienacji,  jest  tu  przeciwieństwem  między  „w  sobie"  i  „dla  siebie",  między  świadomością  i 
samowiedzą,  między  podmiotem  i  przedmiotem,  czyli  przeciwieństwem  między  myśleniem 
abstrakcyjnym i rzeczywistością zmysłową  czy teŜ rzeczywistą  zmysłowością, w obrębie samej 
myśli.  Wszystkie  inne  przeciwieństwa  i  ruchy  tych  przeciwieństw  są  tylko  pozorem,  powloką, 
egzoteryczną  
formą  tych  przeciwieństw,  które  są  jedynymi  interesującymi  przeciwieństwami  i 
stanowią  sens  innych,  pospolitych  przeciwieństw.  Istotą  alienacji,  ustanowioną  i  podlegającą 
zniesieniu, jest w tym ujęciu nie to, Ŝe istota ludzka uprzedmiotawia się w sposób nieludzki i jako 
swoje  przeciwieństwo,  lecz  to,  Ŝe  się  uprzedmiotawia  jako  róŜnica  i  przeciwieństwo  myślenia 
abstrakcyjnego. 
Przyswojenie  sił  istoty  człowieka,  które  stały  się  przedmiotami,  i  to  przedmiotami  obcymi,  jest 
więc,  po  pierwsze,  tylko  takim  przyswojeniem,  które  dokonuje  się  w  świadomości,  w  czystym 
myśleniu
,  czyli  w  abstrakcji,  jest  przyswojeniem  tych  przedmiotów  jako  myśli  i  ruchów  myśli; 
dlatego juŜ w „Fenomenologii" - mimo Ŝe z wyglądu jest zdecydowanie negatywna i krytyczna i 
mimo Ŝe rzeczywiście zawiera krytykę, która często znacznie wyprzedza późniejsze rozwinięcia - 
znajduje  się  w  postaci  utajonej,  jako  zarodek,  potencja,  tajemnica,  niekrytyczny  pozytywizm  i 
równie niekrytyczny idealizm późniejszych dzieł Hegla, owo filozoficzne rozłoŜenie i restytucja 
istniejącej  empirii.  Po  drugie,  windykacja  świata  przedmiotowego  dla  człowieka  -  na  przykład 
zrozumienie tego, Ŝe świadomość zmysłowa nie jest abstrakcyjną świadomością zmysłową, lecz 
ludzką świadomością zmysłową, Ŝe religia, bogactwo itd. są tylko wyalienowaną rzeczywistością 
ludzkiego  uprzedmiotowienia,  wyalienowaną  rzeczywistością  uprzedmiotowionych  sił  istoty 
ludzkiej i Ŝe dlatego są tylko drogą do prawdziwie ludzkiej rzeczywistości - to przyswojenie sił 
istoty  ludzkiej  albo  uświadomienie  sobie  tego  procesu  przybiera  tedy  u  Hegla  taką  postać,  w 
której  zmysłowość,  religia,  władza  państwowa  itd.  są  istotami  duchowymi,  tylko  duch  bowiem 
jest prawdziwą istotą człowieka, prawdziwą  zaś formą ducha jest duch myślący, logiczny, duch 
spekulatywny.  Ludzki  charakter  przyrody,  jak  równieŜ  przyrody  tworzonej  przez  historię, 
wytworów człowieka, przejawia się w tym, Ŝe są one wytworami ducha abstrakcyjnego, a więc w 
tym sensie momentami duchowymi, istotami myślowymi

background image

Dlatego  „Fenomenologia"  jest  krytyką  utajoną,  krytyką,  która  jest  jeszcze  dla  samej  siebie 
niejasna,  krytyką  mającą  w  sobie  coś  z  mistyki;  o  tyle  jednak,  o  ile  konstatuje  ona  alienację 
człowieka - jakkolwiek człowiek występuje w niej tylko w postaci ducha - o tyle ukryte są w niej 
wszystkie elementy krytyki, często przygotowane i opracowane w sposób, który znacznie góruje 
nad  punktem  widzenia  Hegla.  „Nieszczęśliwa  świadomość",  „uczciwa  świadomość",  walka 
„szlachetnej i nikczemnej świadomości" itd., itd., te poszczególne rozdziały zawierają w sobie - 
jakkolwiek jeszcze w formie wyalienowanej - elementy krytyczne całych sfer, takich jak religia, 
państwo,  Ŝycie  obywatelskie  itd.  Tak  jak  istota,  przedmiot  są  u  Hegla  istotami  myślowymi,  tak 
samo podmiot jest zawsze świadomością lub samowiedzą, albo raczej przedmiot występuje tylko 
jako  abstrakcyjna  świadomość,  a  człowiek  tylko  jako  samowiedzą.  Dlatego  teŜ  róŜne  formy 
alienacji  występujące  w  „Fenomenologii"  są  tylko  róŜnymi  postaciami  świadomości  i 
samowiedzy.  Podobnie  jak  świadomość  abstrakcyjna  -w  której  to  postaci  rozpatruje  się 
przedmiot  -  jest  sama  w  sobie  tylko  momentem  róŜnicowania  samowiedzy,  tak  teŜ  w  wyniku 
całego  tego  ruchu  otrzymujemy  toŜsamość  samowiedzy  i  świadomości,  wiedzę  absolutną,  czyli 
taki  ruch  myślenia  abstrakcyjnego,  który  skierowany  jest  juŜ  nie  na  zewnątrz,  lecz  przebiega 
tylko w obrębie samego siebie, czyli Ŝe w wyniku otrzymujemy dialektykę czystej myśli. 
Wielkość  „Fenomenologii"  Hegla  i  jej  ostatecznego  rezultatu  -  dialektyki  negatywności  jako 
zasady  poruszającej  i  twórczej  -  polega  więc  na  tym,  Ŝe  Hegel  samotworzenie  się  człowieka 
ujmuje jako proces, uprzedmiotowienie jako odprzedmiotowienie, jako alienację i jako zniesienie 
tej  alienacji;  polega  więc  na  tym,  Ŝe  uchwycił  on  istotę  pracy  i  pojmuje  człowieka 
przedmiotowego,  człowieka  prawdziwego,  bo  rzeczywistego,  jako  rezultat  jego  własnej  pracy. 
Rzeczywisty
,  czynny  stosunek  człowieka  do  samego  siebie  jako  do  istoty  gatunkowej  albo 
samoprzejawianie się człowieka jako prawdziwej istoty gatunkowej, tzn. jako istoty ludzkiej, jest 
moŜliwe tylko w ten sposób, Ŝe człowiek rzeczywiście wydobywa z siebie wszystkie swoje siły 
gatunkowe
  (co  z  kolei  moŜliwe  jest  tylko  na  drodze  współdziałania  ludzi,  tylko  jako  rezultat 
historii), Ŝe ma do nich stosunek jako do przedmiotów, co początkowo moŜliwe jest znów tylko 
w postaci alienacji. 
Jednostronność  i  ograniczoność  Hegla  przedstawimy  szczegółowo  przy  omawianiu  rozdziału 
końcowego „Fenomenologii", traktującego o wiedzy absolutnej, rozdziału, który zawiera w sobie 
w  postaci  skondensowanej  zarówno  ducha  fenomenologii,  jej  stosunek  do  dialektyki 
spekulatywnej,  jak  równieŜ  rozumienie  przez  Hegla  jednej  i  drugiej  oraz  ich  wzajemnego 
stosunku. 
Na  razie  zaznaczymy  jeszcze  tylko,  co  następuje:  Hegel  stoi  na  stanowisku  nowoczesnej 
ekonomii politycznej. Ujmuje on pracę jako istotę, jako realizującą się istotę człowieka; widzi on 
tylko  pozytywną  stronę  pracy,  nie  widzi  jej  strony  negatywnej.  Praca  jest  stawaniem  się  dla 
siebie  człowieka
  w  ramach  alienacji,  czyli  jako  człowieka  wyalienowanego.  Hegel  zna  i  uznaje 
jedną  tylko  postać  pracy,  abstrakcyjną  pracę  duchowa.  A  więc  to,  co  w  ogóle  stanowi  istotę 
filozofii
,  mianowicie alienację  człowieka wiedzącego siebie, czyli myślącą siebie wyalienowaną 
wiedzę  ujmuje  Hegel  jako  jej  istotę,  moŜe  przeto  w  przeciwieństwie  do  filozofii,  która  go 
poprzedza,  ująć  w  jedną  całość  poszczególne  jej  momenty  i  przedstawić  swoją  filozofię  jako 
filozofię w ogóle [die Philosophie]. To, co robili inni filozofowie - rozpatrywali oni poszczególne 
momenty przyrody i Ŝycia ludzkiego jako momenty samowiedzy, i to samowiedzy abstrakcyjnej - 
to Hegel wie z czynności samej filozofii, dlatego jego wiedza jest absolutna. Przejdźmy teraz do 
naszego przedmiotu.  Wiedza absolutna. Ostatni rozdział „Fenomenologii".  Istota rzeczy polega 
na tym, Ŝe przedmiot świadomości to nic innego jak samowiedza, albo inaczej, Ŝe przedmiot jest 
tylko  uprzedmiotowioną  samowiedza,  jest  samowiedza  w  charakterze  przedmiotu.  (Postawienie 
znaku równości między człowiekiem i samowiedza). 

background image

Chodzi więc o przezwycięŜenie przedmiotu świadomości. Przedmiotowość jako taka traktowana 
jest  jako  wyalienowany  stosunek  człowieka,  stosunek  nie  odpowiadający  istocie  ludzkiej
samowiedzy.  Powrotne  przyswojenie  przedmiotowej  istoty  człowieka,  która  w  ramach  alienacji 
ukształtowała się jako obca, oznacza zatem nie tylko zniesienie alienacji, ale i przedmiotowości
czyli Ŝe człowiek jest rozpatrywany jako istota nieprzedmiotowa, spirytualistyczna
Ruch przezwycięŜania przedmiotu świadomości opisuje Hegel w sposób następujący: 
Przedmiot ukazuje się nie tylko jako powracający do własnego ja [in das Selbst] (jest to według 
Hegla  jednostronne  -tzn.  obejmujące  jedną  tylko  stronę  -  pojmowanie  tego  ruchu).  Człowiek 
zostaje zrównany z własnym ja. Ale własne ja to człowiek ujęty abstrakcyjnie i stworzony przez 
abstrakcję. Człowiek jest egocentryczny [selbstisch]. Jego oko, jego ucho itd. są egocentryczne
kaŜda z sił jego istoty posiada w nim właściwość egocentryzmu. Ale właśnie dlatego jest rzeczą 
całkowicie błędną mówić: samowiedza posiada oczy, uszy, siłę istoty. Nie natura ludzka stanowi 
qualitas  samowiedzy,  lecz  przeciwnie,  samowiedza  stanowi  qualitas  natury  ludzkiej,  oka 
ludzkiego itd. 
Własne  ja,  wyabstrahowane  i  utrwalone  jako  rzecz  dla  siebie  -  to  człowiek  jako  abstrakcyjny 
egoista
,  to  egoizm  podniesiony  w  swej  czystej  abstrakcji  do  sfery  myślenia.  (Wrócimy  do  tego 
później). 
Istota  ludzka,  człowiek  jest  dla  Hegla  równoznaczny  z  samowiedza.  Wszelka  alienacja  istoty 
ludzkiej  jest  przeto  dla  niego  alienacją  samowiedzy.  Alienacja  samowiedzy  nie  jest  ujmowana 
jako  wyraz,  jako  odzwierciedlający  się  w  wiedzy  i  myśleniu  wyraz  rzeczywistej  alienacji  istoty 
ludzkiej.  Przeciwnie,  rzeczywista,  realnie  przejawiająca  się  alienacja  jest  ze  swej  najbardziej 
wewnętrznej
,  ukrytej  -  i  dopiero  przez  filozofię  ujawnionej  -  istoty  jedynie  zjawiskiem  alienacji 
rzeczywistej  istoty  ludzkiej,  samowiedzy.  Dlatego  teŜ  nauka,  która  tego  docieka,  nazywa  się 
fenomenologią.  A  więc  wszelkie  powrotne  przyswojenie  wyalienowanej  istoty  przedmiotowej 
występuje  jako  wcielenie  jej  w  samowiedzę;  człowiek  opanowujący  swoją  istotę  jest  tylko 
samowiedzą, która opanowuje swoją przedmiotową istotę; powrót przedmiotu do własnego ja jest 
właśnie przyswojeniem przedmiotu. 
PrzezwycięŜenie przedmiotu świadomości znajduje wszechstronny wyraz w tym: 
1) Ŝe przedmiot jako taki przedstawia się świadomości jako coś znikającego; 
2) Ŝe alienacja samowiedzy jest tym, co ustanawia rzeczowość [Dingheit] ; 
3) Ŝe ta alienacja ma znaczenie nie tylko negatywne, lecz równieŜ pozytywne; 
4) Ŝe ma ona to znaczenie nie tylko dla nas czy teŜ w sobie, ale i dla niej samej; 
 
5)  Ŝe  dla  niej  negacja  przedmiotu  czy  teŜ  jego  samozniesienie  otrzymuje  znaczenie  pozytywne 
dzięki  temu,  albo  uświadamia  ona  sobie  tę  nicość  przedmiotu  dzięki  temu,  Ŝe  sama  siebie 
alienuje, w tej alienacji bowiem ustanawia ona siebie jako przedmiot albo przedmiot jako siebie 
samą - a to z racji nierozdzielnej jedności bytu dla siebie; 
6)  z  drugiej  strony  jest  tu  jednocześnie  zawarty  i  ten  moment,  Ŝe  świadomość  w  takiej  samej 
mierze  zniosła  i  wchłonęła  w  siebie  z  powrotem  tę  alienację  i  tę  przedmiotowość,  Ŝe  zatem  w 
swoim innobycie jako takim jest u siebie; 
7) jest to ruch świadomości i w ruchu tym świadomość jest całokształtem swoich momentów; 
8)  świadomość  musi  równieŜ  odnosić  się  do  przedmiotu  wedle  całokształtu  swoich  określeń  i 
ujmować  go  z  punktu  widzenia  kaŜdego  z  nich.  Ten  całokształt  określeń  świadomości  czyni 
przedmiot w sobie istotą duchową, dla świadomości zaś przedmiot staje się nią naprawdę przez 
ujmowanie  kaŜdego  z  określeń  przedmiotu  z  osobna  jako  własnego  ja  albo  dzięki  wyŜej 
wspomnianemu duchowemu stosunkowi do nich. 
ad 1) To, Ŝe przedmiot jako taki przedstawia się  świadomości jako  coś znikającego, jest owym 

background image

wyŜej wspomnianym powrotem przedmiotu do własnego ja
ad  2)  Alienacja  samowiedzy  ustanawia  rzeczowość.  PoniewaŜ  człowiek  równa  się  samowiedzy, 
przeto  jego  wyalienowana  przedmiotowa  istota,  czyli  rzeczowość  (to,  co  jest  dla  niego 
przedmiotem
,  a  przedmiotem  jest  dla  niego  naprawdę  tylko  to,  co  jest  dla  niego  przedmiotem 
jego  istoty,  co  zatem  jest  jego  istotą  przedmiotową;  poniewaŜ  podmiotem  czyni  się  tu  nie 
rzeczywistego człowieka jako takiego, a zatem i nie przyrodę - bo przecieŜ człowiek jest ludzką 
przyrodą  -
  lecz  tylko  abstrakcję  człowieka,  samowiedzę,  przeto  rzeczowość  moŜe  być  tylko 
samowiedzą  wyalienowaną)  równa  się  wyalienowanej  samowiedzy  i  rzeczowość  jest  przez  tę 
alienację  ustanowiona.  Jasne  jest,  Ŝe  Ŝywa,  naturalna  istota,  wyposaŜona  i  obdarzona 
przedmiotowymi,  tzn.  materialnymi  siłami  istoty,  posiada  równieŜ  rzeczywiste,  naturalne 
przedmioty
  swej  istoty  i  Ŝe  jej  samoalienacja  ustanawia  świat  rzeczywisty,  lecz  występujący  w 
formie zewnętrzności, a więc nie naleŜący do jej istoty i panujący nad  nią świat przedmiotowy. 
Nie ma w tym nic niepojętego ani zagadkowego. Byłoby raczej czymś zagadkowym, gdyby się 
rzecz  miała  przeciwnie.  Ale  jest  równieŜ  jasne,  Ŝe  samowiedzą  przez  swoją  alienację  moŜe 
ustanawiać  tylko  rzeczowość,  to  znaczy  tylko  rzecz  abstrakcyjną,  rzecz  abstrakcji,  a  nie  rzecz 
realną.  I  jasne  jest  takŜe,  Ŝe  rzeczowość  w  stosunku  do  samowiedzy  nie  jest  przeto  bynajmniej 
czymś samodzielnym, istotnym, lecz tylko tworem przez nią ustanowionym i Ŝe ten ustanowiony 
twór  zamiast  potwierdzać  sam  siebie  jest  tylko  potwierdzeniem  aktu  ustanawiania,  który  na 
moment utrwala swoją energię w postaci produktu, nadając mu dla pozoru -lecz tylko na moment 
- rolę samodzielnego, rzeczywistego przedmiotu. 
Kiedy  rzeczywisty,  cielesny  człowiek,  stojący  na  twardym  gruncie  kuli  ziemskiej,  emanujący  i 
wchłaniający  w  siebie  wszystkie  siły  przyrody,  poprzez  swoją  alienację  ustanawia  rzeczywiste 
przedmiotowe siły swojej istoty jako przedmioty  obce, to nie ustanawianie jest podmiotem; jest 
nim  podmiotowość  przedmiotowych  sił  istoty,  których  działanie  musi  być  przeto  równieŜ 
przedmiotowe.  Istota przedmiotowa działa przedmiotowo i  nie działałaby przedmiotowo,  gdyby 
przedmiotowość nie była zawarta w określeniu jej  istoty.  I tylko dlatego tworzy ona, ustanawia 
przedmioty,  Ŝe  sama  jest  przez  przedmioty  ustanawiana,  Ŝe  sama  jest  od  początku  przyrodą.  W 
akcie ustanawiania nie przechodzi ona od swojej „czystej działalności" do tworzenia przedmiotu - 
jej  przedmiotowy  produkt  tylko  potwierdza  jej  przedmiotową  działalność,  jej  działalność  jako 
działalność przedmiotowej istoty przyrodniczej. 
Widzimy tu, Ŝe konsekwentny naturalizm czy teŜ humanizm róŜni się zarówno od idealizmu, jak 
i  od  materializmu  będąc  zarazem  prawdą  jednoczącą  je  oba.  Widzimy  zarazem,  Ŝe  tylko 
naturalizm jest w stanie pojąć akt historii powszechnej. 
{Człowiek  jest  bezpośrednio  istotą  przyrodniczą.  Jako  istota  przyrodnicza,  i  to  Ŝywa  istota 
przyrodnicza, jest on, z jednej strony, wyposaŜony w siły przyrodnicze, siły Ŝyciowe, jest aktywną 
istotą  przyrodniczą;  siły  te  istnieją  w  nim  jako  dyspozycje  i  zdolności,  jako  popędy;  z  drugiej 
strony,  jako  istota  przyrodnicza,  cielesna,  zmysłowa,  przedmiotowa  jest  on  istotą  pasywną, 
doznającą 
[ein leidendes Wesen], uwarunkowaną i ograniczoną, jak zwierzę i roślina, to znaczy 
Ŝ

e  przedmioty  jego  popędów  istnieją  poza  nim  jako  niezaleŜne  od  niego  przedmioty,  które  są 

jednak przedmiotami jego potrzeb, przedmiotami, które są nieodzowne, istotne dla przejawiania i 
potwierdzania  sił  jego  istoty.  To,  Ŝe  człowiek  jest  istotą  cielesną,  wyposaŜoną  w  siły 
przyrodnicze, Ŝywą, rzeczywistą, zmysłową, przedmiotową, oznacza, Ŝe przedmiotem jego istoty, 
jego przejawiania Ŝycia, są rzeczywiste, zmysłowe przedmioty, albo Ŝe moŜe on przejawiać swe 
Ŝ

ycie  tylko  w  rzeczywistych,  zmysłowych  przedmiotach.  Być  przedmiotowym,  przyrodniczym, 

zmysłowym to to samo, co mieć przedmiot, przyrodę, zmysł na zewnątrz siebie albo być samemu 
przedmiotem,  przyrodą,  zmysłem  dla  innej  istoty.  Głód  jest  potrzebą  przyrodniczą,  przeto  dla 
swego  zaspokojenia,  dla  uśmierzenia  potrzeba  mu  przyrody  na  zewnątrz  siebie,  przedmiotu  na 

background image

zewnątrz  siebie.}  Głód  to  przedmiotowa  potrzeba  ciała,  potrzeba  pewnego  przedmiotu 
znajdującego się na zewnątrz ciała i nieodzownego dla jego integracji i przejawienia jego istoty. 
Słońce jest przedmiotem rośliny, przedmiotem nieodzownym dla niej, utwierdzającym jej Ŝycie, 
podobnie  jak  roślina  jest  przedmiotem  słońca  jako  uzewnętrznienie  Ŝyciodajnej  siły  słońca, 
przedmiotowej siły istoty słońca. 
Istota,  która  nie  ma  swojej  przyrody  na  zewnątrz  siebie,  nie  jest  istotą  przyrodniczą  i  nie 
uczestniczy  w  bycie  przyrody.  Istota,  która  nie  ma  Ŝadnego  przedmiotu  na  zewnątrz  siebie,  nie 
jest  istotą  przedmiotową.  Istota,  która  sama  nie  jest  przedmiotem  dla  jakiejś  innej  istoty,  nie 
posiada  Ŝadnej  istoty,  która  byłaby  dla  niej  przedmiotem,  a  zatem  nie  zachowuje  się 
przedmiotowo, jej byt nie jest bytem przedmiotowym. 
Istota nieprzedmiotowa jest istotą nierzeczywistą
Proszę sobie wyobrazić istotę, która ani sama nie jest przedmiotem, ani nie posiada przedmiotu. 
Taka istota byłaby, po pierwsze, istotą jedyną, poza nią nie istniałaby Ŝadna istota, istniałaby ona 
samotnie, sama jedna. Z chwilą bowiem kiedy istnieją przedmioty poza mną, z chwilą kiedy nie 
jestem sam, jestem czymś innym, jakąś inną rzeczywistością niŜ przedmiot na zewnątrz mnie. Dla 
tego  drugiego  przedmiotu  jestem  więc  inną  rzeczywistością  niŜ  on,  to  znaczy  jestem  jego 
przedmiotem.  Zatem  istota,  która  nie  jest  przedmiotem  dla  innej  istoty,  zakłada,  Ŝe  nie  istnieje 
Ŝ

adna istota przedmiotowa. Z chwilą kiedy mam coś jako przedmiot, to przedmiot ten ma mnie 

jako  swój  przedmiot.  Istota  nieprzedmiotowa  zaś  jest  istotą  nierzeczywistą,  niezmysłową,  istotą 
tylko  pomyślaną,  to  znaczy  tylko  wyobraŜoną,  rzeczą  abstrakcji.  Być  zmysłowo  to  tyle  co  być 
rzeczywiście, być przedmiotem zmysłu, być przedmiotem zmysłowym, a więc mieć na zewnątrz 
siebie  przedmioty  zmysłowe,  przedmioty  swojej  zmysłowości.  Być  zmysłowym  to  tyle  co  być 
pasywnym, doznającym [leidend sein]. 
Człowiek  jako  istota  przedmiotowa,  zmysłowa,  jest  tedy  istotą  pasywną,  doznającą  [ein 
leidendes  Wesen];  a  Ŝe  jest  istotą  ten  swój  stan  odczuwającą,  jest  zarazem  istotą  obdarzoną 
namiętnością
  [ein  leidenschaftliches  Wesen]  ;  namiętność,  pasja,  to  siła  istoty  człowieka 
energicznie sięgająca po swój przedmiot

145a

{Ale  człowiek  jest  nie  tylko  istotą  przyrodniczą,  lecz  jest  ludzką  istotą  przyrodniczą,  to  znaczy 
istotą  istniejącą  dla  samej  siebie;  jest  tedy  istotą  gatunkową  i  jako  taka  musi  potwierdzać  się  i 
przejawiać w swoim bycie i w swojej wiedzy. Ani więc przedmioty ludzkie nie są przedmiotami 
przyrodniczymi  w  tej  postaci,  w  jakiej  dane  są  bezpośrednio,  ani  teŜ  zmysł  ludzki,  tak  jak  jest 
dany  bezpośrednio,  w  swej  przedmiotowości,  nie  jest  ludzką  zmysłowością,  ludzką 
przedmiotowością.  Ani  obiektywnie,  ani  subiektywnie  przyroda  nie  jest  dana  istocie  ludzkiej 
bezpośrednio  i  adekwatnie.}  I  podobnie  jak  wszystko,  co  przyrodnicze,  musi  powstać,  tak 
równieŜ człowiek ma swój akt powstania, historię, która jednak jest dla niego czymś świadomym 
i  dlatego  jako  akt  powstania  jest  znoszącym  się  świadomie  aktem  powstania.  Historia  jest 
prawdziwą historią naturalną człowieka. - (Do tego trzeba jeszcze wrócić). 
Po  trzecie,  to  stanowienie  rzeczowości  samo  jest  tylko  pozorem,  aktem  sprzecznym  z  istotą 
czystego  działania,  musi  ono  przeto  być  z  kolei  zniesione,  rzeczowość  musi  być  poddana 
zaprzeczeniu. 
ad  3,  4,  5,  6.  -  3)  Ta  alienacja  świadomości  ma  znaczenie  nie  tylko  negatywne,  lecz  równieŜ 
pozytywne i 4)  to  pozytywne znaczenie  ma ona nie  tylko dla nas czy teŜ  w sobie,  ale  i dla niej 
samej,  dla  świadomości.  5)  Dla  świadomości  negacja  przedmiotu  czy  teŜ  jego  samozniesienie 
otrzymuje  znaczenie  pozytywne  dzięki  temu,  albo  uświadamia  ona  sobie  tę  nicość  przedmiotu 
dzięki  temu,  Ŝe  sama  siebie  alienuje,  w  tej  alienacji  bowiem  rozpoznaje  siebie  jako  przedmiot 
albo przedmiot jako siebie samą, a to z racji nierozdzielnej jedności bytu dla siebie. 6) Z drugiej 
strony jest tu jednocześnie zawarty i ten moment, Ŝe świadomość w takiej samej mierze zniosła i 

background image

wchłonęła  w  siebie  z  powrotem  tę  alienację  i  tę  przedmiotowość,  Ŝe  zatem  w  swoim  innobycie 
jako takim
 jest u siebie
Widzieliśmy  juŜ,  Ŝe  przyswojenie  wyobcowanej  istoty  przedmiotowej,  czyli  zniesienie 
przedmiotowości  jako  wyobcowania  -  które  musi  się  rozwijać  od  obojętnej  obcości  aŜ  do 
rzeczywistego  wrogiego  wyobcowania  -  ma  dla  Hegla  zarazem,  a  nawet  przede  wszystkim 
znaczenie  zniesienia  przedmiotowości,  dla  samowiedzy  bowiem  kamieniem  obrazy  w  alienacji 
jest  nie  określony  charakter  przedmiotu,  lecz  jego  przedmiotowy  charakter.  Dlatego  przedmiot 
jest  czymś  negatywnym,  czymś,  co  się  samo  znosi,  nicością.  Ta  nicość  przedmiotu  ma  dla 
ś

wiadomości znaczenie nie tylko negatywne, lecz równieŜ pozytywne, nicość przedmiotu stanowi 

bowiem  właśnie  samopotwierdzenie  nieprzedmiotowości,  abstrakcji,  jej  samej.  Dla  samej 
ś

wiadomości  nicość  przedmiotu  ma  znaczenie  pozytywne  dlatego,  Ŝe  rozpoznaje  ona  tę  nicość, 

istotę przedmiotową, jako swoją samo alienację, wie, Ŝe owa nicość istnieje tylko dzięki 
jej samoalienacji... 
Sposobem, w jaki świadomość istnieje i w jaki coś dla niej istnieje, jest wiedza. Wiedza jest jej 
jedynym  aktem.  Dlatego  teŜ  coś  moŜe  zaistnieć  dla  świadomości  o  tyle,  o  ile  zna  ona  to  coś
Wiedza  jest  jej  jedynym  stosunkiem  przedmiotowym.  -Świadomość  zna  nicość  przedmiotu,  to 
znaczy wie, Ŝe przedmiot nie róŜni się od niej, wie o niebycie przedmiotu dla niej, poniewaŜ zna 
przedmiot jako swoją samo alienację, to znaczy, zna siebie (wiedzę jako przedmiot) dzięki temu, 
Ŝ

e przedmiot jest tylko pozorem przedmiotu, złudnym miraŜem, ze swej istoty zaś nie jest niczym 

innym,  jak  samą  wiedzą,  która  się  sama  sobie  przeciwstawia  i  dlatego  przeciwstawiła  sobie 
nicość, coś, co nie posiada Ŝadnej przedmiotowości poza obrębem wiedzy, czyli Ŝe wiedza wie, 
iŜ  kiedy  odnosi  się  do  jakiegoś  przedmiotu,  wychodzi  tylko  poza  obręb  siebie,  alienuje  się,  Ŝe 
sama tylko się jawi sobie jako przedmiot albo Ŝe tym, co jawi się jej jako przedmiot, jest tylko 
ona sama. 
Z drugiej strony, jak powiada Hegel, jest tu jednocześnie zawarty i ten moment, Ŝe samowiedza 
w takiej samej mierze zniosła i wchłonęła w siebie z powrotem tę alienację i tę przedmiotowość, 
Ŝ

e zatem w swoim innobycie jako takim jest u siebie

W tym rozumowaniu mamy wszystkie iluzje spekulacji zebrane razem. 
Po  pierwsze:  w  swoim  innobycie  jako  takim  świadomość,  samowiedza  jest  u  siebie.  Dlatego 
samowiedza człowieka -jeŜeli, abstrahując od heglowskiej abstrakcji, postawimy ją zamiast samo 
wiedzy  -  w  swoim  innobycie  jako  takim  jest  u  siebie.  Zawiera  się  w  tym,  po  pierwsze,  to,  Ŝe 
ś

wiadomość  -  wiedza  jako  wiedza,  myślenie  jako  myślenie  -  utrzymuje  o  sobie,  Ŝe  jest 

bezpośrednio  czymś  innym  niŜ  ona  sama:  zmysłowością,  rzeczywistością,  Ŝyciem  -  myśleniem, 
które w myśleniu przeszło samo siebie (Feuerbach)

146

. Moment taki zawiera się w tym o tyle, Ŝe 

dla  świadomości  jako  czystej  świadomości  kamieniem  obrazy  jest  nie  przedmiotowość 
wyalienowana, lecz przedmiotowość jako taka
Po  drugie,  zawiera  się  w  tym  to,  Ŝe  jeŜeli  człowiek  obdarzony  samowiedza  rozpoznał  i  zniósł 
ś

wiat  duchowy  -  albo  powszechny  byt  duchowy  swego  świata  -  jako  samoalienację,  to  jednak 

potwierdza  go  on  ponownie  w  tej  wyalienowanej  postaci  i  utrzymuje,  Ŝe  jest  to  jego  byt 
prawdziwy, przywraca go utrzymując, Ŝe w swoim innobycie jako takim jest u siebie. Tak więc 
np.  po  zniesieniu  religii,  po  rozpoznaniu  religii  jako  produktu  samoalienacji  znajduje  mimo  to 
potwierdzenie  samego  siebie  w  religii  jako  religii.  Tutaj  właśnie  tkwi  korzeń  fałszywego 
pozytywizmu  Hegla  albo  jego  pozornego  tylko  krytycyzmu  (to,  co  Feuerbach  nazywa 
ustanowieniem, zaprzeczeniem i przywróceniem religii albo teologii, co naleŜy jednak pojmować 
w sensie bardziej ogólnym). Zatem rozum jest u siebie w nierozumie jako nierozumie. Człowiek, 
który  zrozumiał,  Ŝe  w  prawie,  polityce  itd.  prowadzi  Ŝycie  wyalienowane,  prowadzi  w  tym 
wyalienowanym  Ŝyciu  jako  takim  swoje  prawdziwe  Ŝycie  ludzkie.  A  zatem  samoutwierdzenie, 

background image

samopotwierdzenie  się  w  sprzeczności  z  samym  sobą,  zarówno  z  wiedzą,  jak  i  z  istotą 
przedmiotu, ma być prawdziwą wiedza i prawdziwym Ŝyciem
A  więc  nie  moŜe  juŜ  być  mowy  o  jakimś  przystosowaniu  się  Hegla  do  religii,  do  państwa  itd., 
albowiem kłamstwo to jest kłamstwem jego zasady. 
JeŜeli  wiem,  Ŝe  religia  jest  wyalienowaną  samowiedza  ludzką,  to  wiem,  Ŝe  w  niej  jako  religii 
potwierdza się nie moja samowiedza, lecz moja wyalienowana samowiedza; wiem tedy, Ŝe moja 
samowiedza  naleŜąca  do  samej  siebie,  do  swej  istoty,  potwierdza  się  nie  w  religii,  lecz 
przeciwnie, w unicestwionej
zniesionej religii. 
U  Hegla  tedy  negacja  negacji  nie  jest  potwierdzeniem  prawdziwej  istoty  właśnie  przez  negację 
istoty  pozornej,  lecz  potwierdzeniem  istoty  pozornej  lub  istoty  wyobcowanej  z  siebie  w  swoim 
zaprzeczeniu  albo  zaprzeczeniem  tej  istoty  pozornej  jako  istoty  przedmiotowej,  znajdującej  się 
poza człowiekiem i niezaleŜnej od niego, i przemianą jej w podmiot. 
Dlatego  szczególną  rolę  odgrywa  u  niego  zniesienie,  w  którym  łączą  się  zaprzeczenie  i 
zachowanie, utwierdzenie. 
Tak  więc  na  przykład  w  heglowskiej  filozofii  prawa  zniesione  prawo  prywatne  równa  się 
moralności, zniesiona moralność równa się rodzinie, zniesiona rodzina równa się społeczeństwu 
obywatelskiemu
,  zniesione  społeczeństwo  obywatelskie  równa  się  państwu,  zniesione  państwo 
równa  się  historii  powszechnej.  W  realnej  rzeczywistości  prawo  prywatne,  moralność,  rodzina, 
społeczeństwo obywatelskie, państwo itd. istnieją nadal, ale stały się momentami, egzystencjami i 
sposobami istnienia człowieka, które tracą sens w izolacji, wzajemnie się rozwiązują i tworzą itd. 
Momenty ruchu
W ich rzeczywistej egzystencji ta ich ruchliwa istota pozostaje ukryta. Ukazuje się ona, objawia 
dopiero  w  myśleniu,  w  filozofii,  i  dlatego  moim  prawdziwym  bytem  religijnym  jest  mój  byt  w 
filozofii  religii,  moim  prawdziwym  bytem  politycznym  -  mój  byt  w  filozofii  prawa,  moim 
prawdziwym  bytem  przyrodniczym  -  mój  byt  w  filozofii  przyrody,  moim  prawdziwym  bytem 
artystycznym - mój byt w filozofii sztuki, moim prawdziwym bytem ludzkim - mój byt w filozofii
Tak  teŜ  prawdziwą  egzystencją  religii,  państwa,  przyrody,  sztuki  jest  filozofia  religii,  filozofia 
przyrody,  filozofia  państwa,  filozofia  sztuki.  JeŜeli  jednak  prawdziwym  bytem  religii  jest  dla 
mnie tylko filozofia religii itd., to prawdziwie religijny jestem tylko jako filozof religii, to neguję 
rzeczywistą religijność i rzeczywiście religijnego człowieka. Zarazem jednak potwierdzam jedno 
i  drugie  po  części  w  obrębie  mego  własnego  bytu  czy  teŜ  w  obrębie  obcego  bytu,  które  im 
przeciwstawiam  (gdyŜ  jest  on  tylko  ich  wyrazem  filozoficznym),  po  części  zaś  w  ich  własnej 
pierwotnej formie, gdyŜ mają one dla mnie walor tylko pozornych innobytów, alegorii, ukrytych 
pod powłokami zmysłowymi form ich własnego prawdziwego, tj. mojego bytu filozoficznego

146a

Podobnie  zniesiona  jakość  równa  się  ilości,  zniesiona  ilość  równa  się  mierze,  zniesiona  miara 
równa  się  istocie,  zniesiona  istota  równa  się  zjawisku,  zniesione  zjawisko  równa  się 
rzeczywistości,  zniesiona  rzeczywistość  równa  się  pojęciu,  zniesione  pojęcie  równa  się 
obiektywności, zniesiona obiektywność równa się idei absolutnej, zniesiona idea absolutna równa 
się  przyrodzie,  zniesiona  przyroda  równa  się  duchowi  subiektywnemu,  zniesiony  duch 
subiektywny  równa  się  obiektywnemu  duchowi  moralnemu,  zniesiony  duch  moralny  równa  się 
sztuce, zniesiona sztuka równa się religii, zniesiona religia równa się wiedzy absolutnej
Z  jednej  strony  zniesienie  to  jest  zniesieniem  istoty  myślowej,  a  więc  myślowa  własność 
prywatna  znosi  się  w  myślowe  ujęcie  moralności.  A  Ŝe  myślenie  mniema,  Ŝe  jest  bezpośrednio 
czymś  innym  niŜ  ono  samo,  Ŝe  jest  zmysłową  rzeczywistością,  a  więc  ma  swą  czynność  za 
czynność  takŜe  i  zmysłową,  realną,  przeto  owo  myślowe  zniesienie,  pozostawiając  w 
rzeczywistości  swój  przedmiot  nienaruszonym,  mniema,  Ŝe  go  rzeczywiście  przezwycięŜyło;  z 

background image

drugiej  zaś  strony,  poniewaŜ  przedmiot  stał  się  teraz  dla  myślenia  momentem  myśli,  przeto 
myślenie  traktuje  go  równieŜ  w  jego  realności  jako  samopotwierdzenie  jego  samego, 
samowiedzy, abstrakcji. 
Dlatego  teŜ,  z  jednej  strony,  ten  byt,  który  Hegel  znosi  w  filozofię,  nie  jest  wcale  rzeczywistą 
religią, państwem, przyrodą, lecz religią, która juŜ jest przedmiotem wiedzy, dogmatyką; to samo 
dotyczy  nauki  prawa,  nauki  o  państwie,  przyrodoznawstwa.  A  więc  z  jednej  strony  zajmuje  on 
pozycję przeciwstawną zarówno rzeczywistej istocie, jak i bezpośredniej wiedzy niefilozoficznej 
lub  niefilozoficznym  pojęciom  o  tej  istocie.  Pozostaje  więc  w  sprzeczności  z  ich  potocznymi 
pojęciami. 
Z drugiej strony człowiek religijny itd. moŜe znaleźć w Heglu swe ostateczne potwierdzenie. 
Teraz naleŜy rozpatrzyć - w ramach kategorii alienacji -pozytywne momenty dialektyki Hegla. 
a) Zniesienie jako ruch przedmiotowy wchłaniający na powrót alienację. {- Jest to wyraŜona w 
ramach  alienacji  idea  przyswojenia  istoty  przedmiotowej  przez  zniesienie  jej  alienacji, 
wyalienowane 

poznanie 

rzeczywistego 

uprzedmiotowienia 

człowieka, 

rzeczywistego 

przyswojenia przezeń jego przedmiotowej istoty przez unicestwienie wyalienowanej determinacji 
ś

wiata przedmiotowego, przez zniesienie go w jego wyalienowanym bycie, podobnie jak ateizm 

jako  zniesienie boga jest  stawaniem się humanizmu teoretycznego, a  komunizm jako zniesienie 
własności prywatnej jest windykacją prawdziwie ludzkiego Ŝycia jako własności człowieka, jest 
stawaniem  się  humanizmu  praktycznego;  albo,  innymi  słowy,  ateizm  jest  humanizmem 
zapośredniczonym  z  sobą  samym  przez  zniesienie  religii,  komunizm  zaś  humanizmem 
zapośredniczonym z sobą samym przez zniesienie własności prywatnej. Dopiero przez zniesienie 
tego  pośredniczenia  -  które  stanowi  jednak  konieczną  przesłankę  -powstaje  humanizm 
poczynający się pozytywnie z samego siebie, humanizm pozytywny.} 
WszakŜe  ateizm,  komunizm  nie  są  bynajmniej  ani  ucieczką,  ani  abstrakcją,  ani  utratą  świata 
przedmiotowego,  stworzonego  przez  człowieka,  utratą  sił  jego  istoty,  które  przybrały  formę 
przedmiotową,  ubóstwem,  które  powraca  do  nienaturalnej,  nierozwiniętej  prostoty.  Przeciwnie, 
to one dopiero są rzeczywistym stawaniem się, otwartą realnie przed człowiekiem realizacją jego 
istoty, realizacją jego istoty jako czegoś rzeczywistego. 
Rozpatrując - wprawdzie znów w formie wyalienowanej - sens pozytywny negacji odniesionej do 
samej  siebie,  rozpatruje  tedy  Hegel  samowyobcowanie  człowieka,  alienację  jego  istoty,  jego 
odprzedmiotowienie  i  odrzeczywistnienie  -  jako  odzyskanie  siebie,  przejawianie  istoty, 
uprzedmiotowienie i urzeczywistnienie. {Krótko  mówiąc, rozpatruje on -  w ramach  abstrakcji - 
pracę  jako  akt  samotworzenia  się  człowieka,  stosunek  do  siebie  jako  do  istoty  obcej  i 
realizowanie siebie jako istoty obcej, jako stającą się świadomość gatunkową i Ŝycie gatunkowe.} 
b)  Ale  u  Hegla  -  niezaleŜnie  lub  raczej  w  konsekwencji  wyŜej  opisanego  opacznego  ujęcia 
sprawy  -  akt  ten,  po  pierwsze,  ma  charakter  czysto  formalny,  poniewaŜ  jest  abstrakcyjny, 
poniewaŜ  istota  ludzka  sama  jest  rozpatrywana  tylko  jako  abstrakcyjna  istota  myśląca,  jako 
samowiedza, a 
po drugie, jako Ŝe ten punkt widzenia jest formalny i abstrakcyjny, zniesienie alienacji staje się 
potwierdzeniem  alienacji  albo,  inaczej  mówiąc,  dla  Hegla  ów  ruch  samotworzenia  się, 
samouprzedmiotowiania  się  
jako  samoalienacji  i  samowyobcowania  -  to  absolutne  i  dlatego 
ostateczne  ludzkie  przejawianie  Ŝyda,  będące  samo  sobie  celem,  uspokajające  się  w  sobie  i 
docierające do swej istoty. 
Ruch ten rozpatrywany w jego abstrakcyjnej formie, jako dialektyka, traktowany jest zatem jako 
prawdziwe Ŝycie ludzkie, ale Ŝe jest abstrakcją, alienacją Ŝycia ludzkiego, przeto jest traktowany 
jako  proces  boski  -  jako  boski  proces  człowieka,  proces,  który  przebywa  sama  jego  róŜna  od 
niego, abstrakcyjna, czysta, absolutna istota. 

background image

Po trzecie: proces ten musi mieć swego nosiciela, swój podmiot; podmiotem jednak jest dopiero 
rezultat;  tym  rezultatem,  podmiotem,  który  jest  świadomy  siebie  jako  samowiedzy  absolutnej, 
jest  przeto  bóg,  duch  absolutny,  świadoma  siebie  i  urzeczywistniająca  się  idea.  Człowiek 
rzeczywisty  i  rzeczywista  przyroda  stają  się  jedynie  predykatami,  symbolami  tego  ukrytego, 
nierzeczywistego człowieka i tej nierzeczywistej przyrody. Podmiot i predykat pozostają więc do 
siebie  w  stosunku  absolutnie  opacznym:  mistyczny  podmiot-przedmiot  albo  subiektywność 
rozciągająca się na obiekt, podmiot absolutny
 jako proces, jako podmiot, który się alienuje i z tej 
alienacji  powraca  do  siebie  wchłaniając  ją  jednak  na  powrót  w  siebie,  oraz  podmiot  jako  ten 
proces; czyste, bezustanne krąŜenie w sobie. 
Najprzód  co  do  formalnego  i  abstrakcyjnego  ujmowania  aktu  samotworzenia  czy  teŜ 
samouprzedmiotowiania się człowieka. 
PoniewaŜ Hegel stawia znak równości między człowiekiem a samowiedza, przeto wyalienowany 
przedmiot,  wyalienowana  rzeczywistość  istoty  człowieka  jest  niczym  innym,  jak  świadomością 
alienacji,  myślą  o  alienacji,  jej  abstrakcyjnym  i  dlatego  beztreściowym  i  nierzeczywistym 
wyrazem,  negacją.  Dlatego  i  zniesienie  alienacji  jest  niczym  innym  jak  abstrakcyjnym, 
beztreściowym zniesieniem owej beztreściowej abstrakcji, negacją negacji. Dlatego pełna treści, 
Ŝ

ywa, zmysłowa, konkretna czynność samouprzedmiotowiania się staje się jedynie jej abstrakcją, 

absolutną  negatywnością,  abstrakcją,  która  z  kolei  utrwala  się  jako  taka  i  jest  myślana  jako 
czynność samoistna, jako po prostu  czynność. PoniewaŜ ta tak zwana negatywność jest niczym 
innym, jak abstrakcyjną, beztreściową formą owego rzeczywistego Ŝywego aktu, przeto równieŜ 
jej treść moŜe być tylko treścią formalną, otrzymaną przez abstrahowanie od wszelkiej treści. Są 
to  więc  ogólne,  abstrakcyjne,  właściwe  kaŜdej  treści  i  dlatego  zarówno  obojętne  wobec  kaŜdej 
treści,  jak  i  właśnie  dlatego  dla  kaŜdej  treści  nadające  się  formy  abstrakcji,  formy  myślenia, 
kategorie  logiczne,  oderwane  od  rzeczywistego  ducha  i  rzeczywistej  przyrody.  (Treść  logiczną 
negatywności absolutnej analizujemy dalej). 
Strona  pozytywna  tego,  czego  tu  w  swojej  spekulatywnej  logice  Hegel  dokonał,  zawiera  się  w 
tym, Ŝe określone pojęcia, ogólne stale formy myślenia są w swojej samoistności wobec przyrody 
i  ducha  koniecznym  rezultatem  ogólnej  alienacji  ludzkiej  istoty,  a  więc  równieŜ  ludzkiego 
myślenia,  i  Ŝe  Hegel  przedstawił  je  dlatego  jako  momenty  procesu  abstrakcji  i  ujął  je  w  jedną 
całość.  Tak  więc  na  przykład  zniesiony  byt  jest  istotą,  zniesiona  istota  pojęciem,  zniesione 
pojęcie... ideą absolutną. Ale czymŜe z kolei jest idea absolutna? Z kolei znosi ona samą siebie, 
jeŜeli  nie  chce  całego  aktu  abstrakcji  dokonać  znów  od  początku  i  zadowolić  się  tym,  Ŝe  jest 
całokształtem  abstrakcji  albo  abstrakcją  pojmującą  siebie.  Ale  abstrakcja  pojmująca  siebie  jako 
abstrakcję  jest  świadoma  swojej  nicości;  musi  się  wyrzec  siebie  jako  abstrakcji  i  w  ten  sposób 
dochodzi  do  czegoś,  co  jest  jej  zupełnym  przeciwieństwem,  do  przyrody.  Cała  logika  jest  tedy 
dowodem, Ŝe myślenie abstrakcyjne samo przez się jest niczym, Ŝe idea absolutna sama przez się 
jest niczym, Ŝe tylko przyroda jest czymś. 
Idea  absolutna,  idea  abstrakcyjna,  która  „rozwaŜana  od  strony  swej  jedności  ze  sobą  jest 
oglądem" (Hegel, „Encyklopedia", wyd. 3, str. 222)

147

, która (1. c.) „w swej absolutnej prawdzie 

decyduje  się  wyzwolić  z  siebie  moment  swej  szczególności,  czyli  pierwszego  określenia  i 
innobytu, ideę bezpośrednią jako swe odbicie, wyzwolić z samej siebie siebie jako przyrodę", cała 
ta  idea  zachowująca  się  tak  osobliwie  i  dziwacznie,  idea,  która  przyprawiła  heglistów  o  tak 
straszliwe bóle głowy, jest niczym innym, jak abstrakcją - to znaczy abstrakcyjnym myślicielem 
-  która  nauczona  doświadczeniem  i  rozpoznawszy  swą  prawdziwą  istotę  decyduje  się  pod 
pewnymi  warunkami  -  fałszywymi  i  równieŜ  jeszcze  abstrakcyjnymi  -wyrzec  się  siebie  i  na 
miejsce  swego  bytu  u  siebie,  niebytu,  swej  ogólności  i  nieokreśloności  postawić  swój  innobyt, 
czyli  to,  co  szczególne  i  określone;  decyduje  się  wyzwolić  z  siebie  przyrodę,  która  była  w  niej 

background image

ukryta  jedynie  jako  abstrakcja,  jako  rzecz  myślowa,  to  znaczy  porzucić  abstrakcję  i  spojrzeć 
wreszcie na wolną od niej przyrodę. Idea abstrakcyjna, która staje się bezpośrednio oglądem, jest 
właśnie takim myśleniem abstrakcyjnym, które wyrzeka się siebie i decyduje się na to, by stać się 
oglądem.  Całe  to  przejście  logiki  w  filozofię  przyrody  jest  niczym  innym  jak  przejściem  - 
którego abstrakcyjnemu myślicielowi tak trudno dokonać i które dlatego opisuje tak fantastycznie 
- od abstrahowania do oglądu. Mistycznym uczuciem, które wygania filozofa ze sfery myślenia 
abstrakcyjnego do sfery oglądu, jest nuda, tęsknota za treścią. 
(Człowiek  wyalienowany  z  samego  siebie  jest  myślicielem  wyalienowanym  równieŜ  ze  swej 
istoty, to znaczy ze swej istoty przyrodniczej i ludzkiej. Myśli jego są przeto zastygłymi duchami 
przemieszkującymi gdzieś poza przyrodą i poza człowiekiem. Hegel wszystkie te zastygłe duchy 
zamknął razem  w swojej „Logice", rozpatrując  kaŜdego  z nich najprzód jako negację, tzn. jako 
alienację ludzkiego myślenia, potem jako negację negacji, tzn. jako zniesienie tej alienacji, jako 
rzeczywistą manifestację ludzkiego myślenia; poniewaŜ jednak ta negacja negacji nie wyzwoliła 
się jeszcze sama z alienacji, jest ona po części równoznaczna z restytuowaniem tych zastygłych 
duchów w ich alienacji, po części oznacza zatrzymanie się na ostatnim akcie, odniesienie siebie 
do samej siebie w alienacji jako prawdziwym bycie tych zastygłych duchów

147a

, po części zaś - 

jako Ŝe owa abstrakcja ogranicza się do samej siebie i jest jej bezbrzeŜnie nudno z sobą samą - 
wyrzeczenie się abstrakcyjnego myślenia, które porusza się tylko w obrębie myślenia, które nie 
ma oczu, zębów, uszu, nie ma niczego, występuje u Hegla jako postanowienie uznania przyrody 
za istotę i oddania się oglądowi). 
Ale równieŜ przyroda, ujmowana abstrakcyjnie, dla siebie, utrwalona w oderwaniu od człowieka, 
jest  dla  człowieka  niczym.  Rozumie  się  samo  przez  się,  Ŝe  abstrakcyjny  myśliciel,  który 
zdecydował  się  na  ogląd,  patrzy  na  nią  abstrakcyjnie.  Gdy  przedtem  przyroda  spoczywała 
zamknięta przez myśliciela jako idea absolutna, jako rzecz myślowa w postaci dla niego samego 
tajemniczej i zagadkowej, to teraz, kiedy ją z siebie wyzwolił, w rzeczy samej wyzwolił tylko tę 
abstrakcyjną przyrodę, tylko abstrakcję myślową przyrody, nadał jej jednak to znaczenie, Ŝe jest 
innobytem  myśli,  Ŝe  jest  przyrodą  rzeczywistą,  oglądaną,  róŜną  od  myślenia  abstrakcyjnego. 
Albo  -  mówiąc  językiem  ludzkim  -  w  swoim  oglądzie  przyrody  abstrakcyjny  myśliciel 
przekonuje  się,  Ŝe  istoty,  o  których  w  boskiej  dialektyce  mniemał,  Ŝe  tworzy  je  z  niczego,  z 
czystej abstrakcji, jako czyste produkty pracy myślowej, która przebiega sama w sobie i nigdzie 
nie  spogląda  w  realną  rzeczywistość,  są  niczym  innym,  jak  abstrakcjami  określeń  przyrody.  A 
więc cała przyroda powtarza  mu abstrakcje logiczne, tyle  Ŝe  w formie zmysłowej, zewnętrznej. 
On  zaś  znów  analizuje  ją  i  te  abstrakcje.  Jego  ogląd  przyrody  jest  zatem  tylko  procesem 
potwierdzenia  jego  abstrahowania  od  oglądu  przyrody,  jest  tylko  powtórzonym  przez  niego 
ś

wiadomie aktem tworzenia jego abstrakcji. Tak więc na przykład czas równa się negatywności 

odniesionej do siebie samej (1. c, str. 238). Zniesionemu stawaniu się jako bytowi odpowiada - w 
formie  przyrodniczej  -zniesiony  ruch  jako  materia.  Światło  jest  przyrodniczą  formą  te  fleksji 
introspekcyjnej. 
Ciało w postaci księŜyca i komety jest przyrodniczą formą przeciwieństwa, które 
według „Logiki" jest, z jednej strony, pozytywnością zgadzającą się na samej sobie, z drugiej zaś 
strony  -  negatywnością  zasadzającą  się  na  samej  sobie.  Ziemia  jest  przyrodniczą  formą  racji 
logicznej, jako negatywna jedność przeciwieństwa itp. 
Przyroda jako przyroda, to znaczy o tyle, o ile róŜni się jeszcze zmysłowo od owego tajemnego, 
ukrytego w niej sensu, przyroda oddzielona, róŜna od tych abstrakcji, jest nicością, która objawia 
się  jako  nicość
,  jest  czymś  bezsensownym  albo  ma  tylko  sens  zewnętrzności,  która  została 
zniesiona. 
„W  punkcie  widzenia  finalistycznej  teleologii  mieści  się  słuszna  przesłanka,  Ŝe  przyroda  nie 
zawiera celu absolutnego w sobie samej" (str. 225). 

background image

Celem jej jest potwierdzenie abstrakcji. 
„Przyroda pojawiła się jako idea w formie innobytu. PoniewaŜ idea występuje wobec tego jako 
zaprzeczenie samej siebie czy teŜ jako zewnętrzna wobec siebie, przeto sprawa ma się nie tak, Ŝe 
przyroda  jest  zewnętrzna  tylko  w  sensie  względnym,  w  stosunku  do  tej  idei,  ale  tak,  Ŝe 
zewnętrzność stanowi określenie, w którym występuje ona jako przyroda" (str. 227). 
Zewnętrzność  naleŜy  tu  rozumieć  nie  jako  zmysłowość,  która  się  uzewnętrznia  i  otwiera  dla 
ś

wiatła,  dla  zmysłowego  człowieka;  zewnętrzność  tę  naleŜy  tu  pojmować  w  sensie  alienacji, 

braku,  ułomności,  której  być  nie  powinno.  Albowiem  prawdziwa  jest  wciąŜ  jeszcze  idea. 
Przyroda jest tylko formą jej innobytu. A poniewaŜ myślenie abstrakcyjne jest istotą, wobec tego 
to,  co  jest  w  stosunku  do  niego  zewnętrzne,  jest  z  istoty  swojej  tylko  czymś  zewnętrznym
Abstrakcyjny  myśliciel  uznaje,  Ŝe  istotę  przyrody  stanowi  zmysłowość,  zewnętrzność,  w 
przeciwieństwie  do  obracającego  się  w  sobie  samym  myślenia.  Ale  zarazem  wyraŜa  on  to 
przeciwieństwo  w  ten  sposób,  Ŝe  ta  zewnętrzność  przyrody,  jej  przeciwieństwo  do  myślenia 
stanowi  jej  brak,  Ŝe  przyroda,  o  ile  róŜni  się  od  abstrakcji,  jest  istotą  niedoskonałą.  Istota, 
niedoskonała nie tylko dla mnie, nie tylko w moich oczach, lecz niedoskonała sama przez się, ma 
na zewnątrz siebie coś, czego jej brak. To znaczy, Ŝe jej  istota jest czymś  innym niŜ ona sama. 
ToteŜ dla abstrakcyjnego myśliciela przyroda musi się sama znieść, poniewaŜ załoŜył ją juŜ jako 
istotę potencjalnie zniesioną
„Duch ma dla nas jako swoją przesłankę przyrodę, której sam jest prawdą, jest więc w stosunku 
do przyrody czymś absolutnie pierwotnym. Przyroda znikła w tej prawdzie, duch zaś okazał się 
ideą, która osiągnęła swój byt dla siebie i której przedmiotem, jako teŜ podmiotem, jest pojęcie. 
ToŜsamość ta jest absolutną negatywnością, poniewaŜ w przyrodzie pojęcie ma swoją całkowitą 
zewnętrzną  obiektywność,  ale  ta  jego  samoalienacja  została  zniesiona,  przez  co  stało  się  ono 
toŜsame  z  sobą.  Jest  więc  ono  tą  toŜsamością  tylko  jako  powrót  z  przyrody"  (str.  392). 
„Objawianie  się,  które  jako  idea  abstrakcyjna  jest  bezpośrednim  przejściem  do  przyrody,  jej 
stawaniem się, jest jako objawianie się ducha, który jest wolny, stanowieniem przyrody jako jego 
ś

wiata;  stanowieniem,  które  zarazem  jako  refleksja  zakłada  świat  jako  samodzielną  przyrodę. 

Objawianie  się  w  pojęciu  jest  tworzeniem  przyrody  jako  bytu  ducha,  w  którym  daje  on  sobie 
potwierdzenie  i  prawdę  swej  wolności".  „Absolutem  jest  duch;  jest  to  najwyŜsza  definicja 
absolutu"

148

 
PRZYPISY 

113

 „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 r.". Praca ta doszła do nas w postaci 3 rękopisów, 

z których kaŜdy ma swą odrębną paginację (rzymskie cyfry). Z rękopisu drugiego zachowały się 
tylko  cztery  ostatnie  strony  (str.  XL-XLIII).  W  rękopisie  pierwszym  kaŜda  ze  składających  się 
nań 27 stron podzielona została pionowymi linia mi na 3 kolumny, i kaŜda kolumna zaopatrzona 
została  na  kaŜdej  stronie  -  jeszcze  przed  jej  wypełnieniem  -  tytułem:  „Płaca  robocza",  „Zysk  z 
kapitału",  „Renta  gruntowa".  Od  strony  XXII  do  końca  rękopisu  pierwszego  Marks  pisał  przez 
wszystkie trzy kolumny, nie licząc się z uprzednio wpisanymi tytułami. Tekst tych sześciu stron 
(str.  XXII-XXVII)  nosi  w  obecnym  wydaniu  redakcyjny  tytuł  „Praca  wyobcowana".  Rękopis 
trzeci  składa  się  z  duŜych  43  stron,  podzielonych  na  dwie  kolumny  i  ponumerowanych  przez 
samego Marksa. Pod koniec trzeciego rękopisu (na str. XXXIX-XL) znajduje się „Przedmowa". 
— 497. 

114

  Przedmowa  ta  nie  stanowi  skończonej  całości,  ani  teŜ  nie  moŜna  uwaŜać,  Ŝe  jest  to  wersja 

ostateczna,  przeznaczona  do  druku.  Jest  to  pełen  przekreśleń  i  szkicowych  ujęć  pierwszy  rzut 
przedmowy  do  pracy,  którą  Marks  chciał  napisać,  a  której  części  doszły  do  nas  jako  tzw. 
„Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 r.". 
Plany swe, nakreślone w  „Przedmowie",  Marks 

background image

zrealizował w pełni - po gruntownych studiach - w serii swych późniejszych, szczegółowych prac 
z zakresu filozofii i ekonomii. - 499. 

115

  Mowa  o  artykule  pt.  „Przyczynek  do  krytyki  heglowskiej  filozofii  prawa.  Wstęp",  który 

ukazał  się  w  czasopiśmie  „Deutsch-Französische  Jahrbücher",  ParyŜ  1844  (patrz  tom  niniejszy, 
str. 457-473). - 499. 

116

  WyraŜenia  z  artykułów  Brunona  Bauera  zamieszczonych  w  miesięczniku  „Allgemeine 

Literatur-Zeitung" w numerach z grudnia 1843r. oraz z marca i z lipca 1844 r. - 499. 

117

 Moses Hess, „Sozialismus und Communismus" („Socjalizm i komunizm"), „Die eine und die 

ganze  Freiheit"  („Wolność  jednostki  i  ogółu"),  „Philosophie  der  Tat"  („Filozofia  czynu")  w 
zbiorze „Einundzwanzig Bogen aus der Schweiz", Zurych i Winterthur 1843. -500, 582. 

117a

 Patrz tom niniejszy, str. 750-781. - Red. 500 

118

  Ludwig  Feuerbach,  „Grundsätze  der  Philosophie  der  Zukunft",  Zurych  i  Winterthur  1843.  - 

500. 

119

 Ludwig Feuerbach, „Vorläufige Thesen  zur Reformation der Philosophie" w II tomie zbioru 

„Anekdota zur neuesten deutschen Philosophie und Publicistik", Zurych i Winterthur 1843. - 500. 

120

 Mowa tu o Brunonie Bauerze i jego grupie z „Allgemeine Literatur-Zeitung". - 500. 

121

 Patrz F. Engels K. Marks, „Święta Rodzina, czyli krytyka krytycznej krytyki", (Dzieła, t. 2 

niniejszego wydania). - 502. 

122

  Marks  posługiwał  się  przekładem  francuskim:  „Recherches  sur  la  nature  et  les  causes  de  la 

richesse  des  nations";  par  Adam  Smith.  Traduction  nouvelle  avec  les  notes  et  observations;  par 
Germain  Garnier.  ParyŜ  1802.  -  Stąd  wszystkie  podawane  później  przez  Marksa  strony  pracy 
Smitha  odnoszą  się  do  wydania  francuskiego.  (Por.  Adam  Smith,  „Badania  nad  naturą  i 
przyczynami bogactwa narodów", Warszawa 1954, t. I, str. 88, 92). - 503. 

123

 Por. tamŜe, str. 74-75. - 505. 

124

 Por. tamŜe, str. 76-77. - 507. 

125

 Wilhelm Schulz, „Die Bewegung der Produktion. Eine geschichtlich-statistische Abhandlung", 

Zurych i Winterthur 1843. - 511. 

126

  Charles  Constantin  Pecqueur,  „Théorie  nouvelle  d'économie  sociale  et  politique,  ou  études 

sur l'organisation des sociétés", ParyŜ 1842. - 513. 

127

 Charles Loudon, „Solution du problčme de la population et de la subsistance", ParyŜ 1842. - 

513. 

128

 Eugčne Buret, „De la misčre des classes laborieuses en Angleterre et en France", ParyŜ 1840. 

- 514. 

129

 Jean Baptiste Say, „Traité d'économie politique, ou  simple  exposition de la  maničre dont se 

forment,  se  distribuent  et  se  consomment  les  richesses",  wydanie  trzecie,  ParyŜ  1817.  Wydanie 
polskie:  „Wykład  ekonomii  politycznej,  czyli  proste  wyłuszczenie,  jak  się  tworzą,  rozdzielają  i 
spoŜywają  bogactwa"  przez  Jana  Baptiste  Say,  tłumaczenie  z  francuskiego  przez  Damazego 
DzieroŜyńskiego, Warszawa 1821; por. t. I, str. 140-141. - 517. 

129a

  W  tym  miejscu  rękopisu  Marks  zrobił  przypis  w  języku  francuskim:  „Wiadomo,  Ŝe  na 

wielkich uprawach zajęta jest zwykle przy pracy tylko niewielka ilość rąk". - Red. 

130

  Cały  ten  ustęp  (łącznie  z  cytatami  z  ksiąŜki  Ricarda  „Zasady  ekonomii  politycznej  i 

opodatkowania" i z ksiąŜki Sismondiego „Nowe zasady ekonomii politycznej" etc.) wzięty jest z 
pracy Bureta, cyt. wyd., t. I, str. 6-7. - 529. 

131

 Por. cyt. wydanie polskie, t. I, str. 136-137. - 531. 

131a

 Na tym kończy się rękopis pierwszy. - Red. 

132

 Tak zaczyna się czterdziesta strona drugiego rękopisu. Początkowych stron brak. - 561. 

133a

  Tygodnik  wydawany  w  ParyŜu  w  latach  1789-91,  stanowiący  serię  pamfletów  jakobina 

background image

Camille'a Desmoulins. - 565. 

133b

 Napuszony staroheglowski teolog Funke ze łzami w oczach powtarza za panem Leo, jak to w 

czasie  zniesienia  poddaństwa  pewien  niewolnik  nie  chciał  przestać  być  własnością  szlachecką. 
Porównaj  takŜe  patriotyczne  fantazje  Justusa  Masera

134

,  które  wyróŜniają  się  tym,  Ŝe  ani  na 

chwilę nie wykraczają poza poczciwy, drobnomieszczański, „domorosły", pospolity, ograniczony 
horyzont  filistra,  a  pomimo  to  są  czystymi  fantazjami.  Ta  sprzeczność  sprawiła,  Ŝe  tak  urzekają 
umysłowość niemiecką. 

134

 Justus Moser, „Patriotische Phantasien", Berlin 1774-1778. - 566. 

134a

 Na tym kończy się rękopis drugi, — Red. 

134b

  Ekonomia  ta  jest  samoistnym  ruchem  własności  prywatnej,  który  w  świadomości  stał  się 

ruchem dla siebie, nowoczesnym przemysłem jako samoistnym podmiotem.  

134c

 Patrz tom niniejszy, str. 755. - Red 

134d

  Prostytucja  to  tylko  szczególny  wyraz  powszechnej  prostytucji  robotnika,  a  poniewaŜ 

prostytucja  jest  stosunkiem  obejmującym  nie  tylko  prostytuowanego,  lecz  i  prostytuującego  — 
którego nikczemność jest jeszcze większa — to do tej kategorii naleŜy takŜe kapitalista itp. 

134e

 Dlatego jest ona tak samo wieloraka, jak wielorakie są określenia istoty działania ludzkie. 

134f

  Praktycznie  mogę  ustosunkować  się  do  rzeczy  po  ludzku  tylko  wtedy,  kiedy  rzecz 

ustosunkowuje się po ludzku do człowieka. 

134g

 Por. tom niniejszy, str. 626-628. - Red. 

134h

 W oryginale słowo trudne do odczytania. - Red. 

134i

  W  rękopisie  udarty  lewy  dolny  róg  stronicy,  wskutek  czego  zachowały  się  tylko  końcowe 

słowa sześciu wierszy (podane w następnym przypisie). MoŜna z nich wywnioskować, Ŝe Marks 
krytykuje tu heglowskie przezwycięŜenie alienacji. - Red. 

134j

  Przy  ,,przezwycięŜeniu"  alienacji  ,,na  modłę  staroniemiecką  -  na  sposób  heglowskiej 

fenomenologii", to znaczy przy przezwycięŜeniu jej tylko w „świadomości" podmiotu. - Red. 

134k

 Urwana dolna część stronicy rękopisu; brak trzech lub czterech wierszy. - Red. 

135

 Por. cyt. wyd. polskie, t. I, str. 31. - 604. 

136

 Antoine Destutt de Tracy, „Éléments d'idéologie. IV-e et V-e parties. Traité de la volonté et de 

ses effets", ParyŜ 1826, str. 68, 78. -604. 

137

 Por. cyt. wyd. polskie, t. I, str. 323, 77. - 605. 

138

  Frédéric  Skarbek,  „Théorie  des  richesses  sociales",  ParyŜ  1839.  Por.  Fryderyk  Skarbek, 

„Ogólne  zasady  nauki  gospodarstwa  narodowego,  czyli  czysta  teoria  ekonomii  politycznej". 
Warszawa 1955, t. I, str. 27-28, 61, 89-96. - 605. 

139

  Por.  James  Mill,  „Éléments  d'économie  politique"  (przełoŜył  z  angielskiego  J.  T.  Parisot), 

ParyŜ 1823, str. 7, II-12. - 605. 

139a

 Na tym urywa się ta czcić trzeciego rękopisu, która stanowi uzupełnienie do XXXIX stronicy 

rękopisu drugiego. - Red. 

139b

 Por. str. 626-628. - Red.  

139c

 W rękopisie stówo trudne do odczytania. - Red. 

140

 Przekład Emila Zegadłowicza, Warszawa 1953, cz. I, str. 119. - 610. 

140a

  UwaŜano  wówczas,  Ŝe  wyrywanie  poduszki  spod  głowy  umierającego  przyśpieszało  jego 

ś

mierć. - Red. 

140b

 Podkreślenia Marksa. - Red. 

141

  Wiliam  Szekspir,  „Tymon  Ateńczyk",  akt  IV.  Dzieła,  t.  V,  str.  580,  594,  PIW  1958.  Tłum. 

Leon Ulrich. - 611. 

141a

  W  oryginale  gra  słów:  scheiden  —  rozłączać,  separować;  Scheidemünze  —  moneta 

zdawkowa. — Red. 

background image

141b

 W rękopisie brak w tym miejscu kawałka strony. - Red. 

142

 Bruno Bauer, „Kritik der evangelischen Geschichte der Synoptiker", t. I, II, Lipsk 1841, t. III, 

Brunszwik 1842. - 615 

143

 Bruno Bauer, „Das entdeckte Christentum", Zurych i Winterthur 1843. - 615. 

144

  Bruno  Bauer,  „Die  gute  Sache  der  Freiheit  und  meine  eigene  Angelegenheit",  Zurych  i 

Winterthur  1842,  str.  193.  Autorem  pytania  był  nie  Gruppe,  jak  podaje  przez  pomyłkę  Marks, 
lecz Marheineke. - 616. 

145

 Mowa o „Allgemeine Literatur-Zeitung". - 616. 

145a

  Feuerbach  rozpatruje  zaprzeczenie  zaprzeczenia,  konkretne  pojęcie,  równieŜ  jako  myślenie, 

które  w  myśleniu  przechodzi  siebie  i  jako  myślenie  chce  być  bezpośrednio  oglądem,  przyrodą, 
rzeczywistością. 

145a 

Język niemiecki pozwala tu na taką grę słów - przejście od pasywności, doznawania czegoś, 

cierpienia  czegoś  do  namiętności,  pasji.  Począwszy  zresztą  od  greki,  gdzie  cierpienie  czegoś, 
odbieranie  wraŜeń  jest  połączone  w  jednym  -  nader  bogatym  semantycznie  -  słowie  z  afektem, 
namiętnością poprzez łacinę i języki romańskie ciągnie się to etymologiczne powinowactwo tych 
dwóch dla Polaka odrębnych pojęć. Podobnie w języku rosyjskim spotykamy się z analogicznym 
zjawiskiem. - Red. 

146

  W  §  30  dzieła  „Grundsätze  der  Philosophie  der  Zukunft"  Feuerbach  mówi:  „Hegel  to 

myśliciel, który przeszedł siebie w myśleniu". - 630. 

146a

 Cały ten akapit Marks dopisał później na marginesie, stąd akapit następny wiąŜe się ściśle z 

poprzednio omówionym zagadnieniem. - Red. 

147

  Georg  Wilhelm  Friedrieb  Hegel,  „Encyklopedie  der  philosophischen  Wissenschaften  im 

Grundrisse", 3 wydanie, Heidelberg 1830. - 636. 

147a

To znaczy, Ŝe na miejsce owych zastygłych abstrakcji stawia Hegel krąŜący w samym sobie 

akt  abstrakcji;  dzięki  temu,  i  to  jest  jego  zasługą,  mógł  on  wskazać  źródło  wszystkich  tych 
nieodpowiednich  pojęć  (które,  jeśli  chodzi  o  ich  pierwotne  pochodzenie,  naleŜą  do  róŜnych 
filozofii), ująć je syntetycznie i zamiast jakiejś jednej określonej abstrakcji uczynić przedmiotem 
krytyki  abstrakcję  wyczerpującą  je,  wszechogarniającą.  (Zobaczymy  później,  dlaczego  Hegel 
oddziela  myślenie  od  podmiotu,  ale  juŜ  teraz  jest  rzeczą  jasną,  Ŝe  jeŜeli  nie  ma  człowieka,  to  i 
manifestacja  jego  istoty  nie  moŜe  być  ludzka  i  dlatego  równieŜ  myślenie  nie  mogło  być 
rozpatrywane  jako  manifestacja  istoty  człowieka  pojmowanego  jako  podmiot  ludzki  i 
przyrodniczy, obdarzony oczami, uszami itd., Ŝyjący w społeczeństwie, świecie i przyrodzie). 

148

 TamŜe, str. 393. - 639.