background image

1

Półrocznik nr 10/2010

ISSN 1644-5899

www.domrainmana.pl

7.09.2010 r. pantone 2665C

Paul Shattock
Biomedyczne
aspekty autyzmu

Artur Krigsman
Stany patologiczne
układu pokarmowego
u dzieci z autyzmem

Zbigniew Szot,
Karolina Grechuta
Rezultaty terapii
ruchowej

Alina T. Midro
Domyślność serca

Marcin Michalski
Autystyczne abecadło

Półrocznik nr 10/2010

ISSN 1644-5899

www.domrainmana.pl

10.09.2009r. pantone 721C

www.domrainmana.pl

background image

AUTYZM
Półrocznik 10/2010

Zespół Redakcyjny:
Zbigniew Szot (redaktor naczelny), 
Hanna Jaklewicz
Ewa Szmytkowska (redaktor opracowania)
Paweł Pflegel (współpraca)

Korekta
Ewa Różańska

Projekt okładki:
Marek Okrassa

Skład i łamanie:
Marcin Welz

ISSN 1644-5899

Wydawca:
Fundacja Dom Rain Mana
www.domrainmana.pl
81-881 Sopot, ul. Kolberga 6 B/25
tel./fax (058) 551-84-72; e-mail fundacja@domrainmana.pl 
Numer konta: ING Bank Śląski 30 1050 1764 1000 0022 9906 6064

Druk:
Wydawnictwo Bernardinum Sp. z o.o. 
ul. Bpa Dominika 11, 83-130 Pelplin

background image

O  osobach  z  autyzmem  mówi  się,  że  są  kosmitami,  bo  choć  żyją  wśród  nas, 

w naszych rodzinach, to są jakby z innej kultury. Podejmujemy wysiłek żeby dotrzeć 

do ich świata.

Oni  –  początkowo  nie  rozumieją  mowy,  we  wczesnym  dzieciństwie  sprawia-

ją  wrażenie  głuchych,  niektórzy  też  nigdy  nie  nauczą  się  mówić!  To  my  musimy 

stwarzać podstawy komunikacji, która będzie dostępna dla obu kultur. I  podobnie 

jak  w  kontaktach  z  plemionami  nieskażonymi  cywilizacją,  do  nauki  komunikacji 

najczęściej wykorzystuje się różnego typu systemy oparte na znakach obrazkowych, 

piktogramch.

Oni – nie uczą się przez naśladowanie, to co dla nas jest niemal automatyczne, 

bo  podejrzeliśmy  jak  to  się  robi  u  kogoś  innego,  u  nich  wymaga  wielogodzinnych 

powtórzeń,  ćwiczeń,  obrazowych  „ściągawek”.  Ich  mózgi  inaczej  integrują  bodźce 

zmysłowe,  mają  też  pewne  deficyty  komórek  lustrzanych,  odpowiedzialnych  za 

naśladowanie.

Niektórzy  przez  całe  życie  będą  mieli  trudności  z  synchronizowaniem  swoich 

ruchów… Za to kiedy się cieszą to cieszy się całe ich ciało: podskakują do góry, macha-

ją rękami, pokrzykują. Tak, inny świat!

Oni – są zapatrzeni w siebie i swoje racje. Pozbawieni empatii w sposób organicz-

ny,  nie  umieją  wyobrażać  sobie  co  myślą  inni.  Psycholodzy  nazywają  to  deficytem 

w teorii umysłu. Przez to też są bezwzględnie prawdomówni, bo kłamanie jest wyż-

szego rzędu funkcją myślową. 

Oni – podobnie jak wszyscy ludzie pragną mieć przyjaciół, ale nie wiedzą jak to 

zrobić.  Zrażają  innych  swoimi  dziwnymi  zachowaniami,  które  często  są  wynikiem 

wielu  nadwrażliwości  –  na  dźwięki,  na  światło  na  dotyk.  Nieraz  mają  tak  wielką 

potrzebę rozmowy, że mówią sami do siebie… 

Nie zależy im za to na poprawianiu urody, na markowych ciuchach, na karierze 

i pieniądzach. Prawdziwie inna kultura.

Życie z nimi uczy nas tolerancji dla innych kultur, akceptacji inności, cierpliwości 

i wyrozumiałości. Czyni nas lepszymi ludźmi.

Nadal zbyt mało uwagi poświęca się autyzmowi dorosłych jako ogólnej kategorii 

niepełnosprawności. O osobach dorosłych z autyzmem mówi się, że długość ich życia 

jest „przeciętna”. Może warto pomyśleć, by potrzeby i możliwości każdej takiej osoby 

oceniano w ramach indywidualnych planów wspierania. Pozwoliłoby to im wykorzy-

stać zdolności i umożliwiłoby spełnianie marzeń. 

Pomoc dorosłym z autyzmem to misja jaka postawiła przed sobą Fundacja Dom 

Rain Mana, która chce stworzyć dla nich miejsce życia na wiejskiej farmie w Kwiekach 

koło Czerska. Osoby z autyzmem, tak bardzo potrzebujące przyjaznego środowiska, 

gdy zostaną już bez rodziców, znajdą tam bezpieczny dom. Więcej na temat tej idei 

na www.domrainmana.pl

Ewa Szmytkowska

background image

4

background image

Spis treści

 

 Od Redakcji  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  2

  1. Paul Shattoch 

Biomedyczne aspekty autyzmu .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  3

  2. Zbigniew Szot, Karolina Grechuta 

Rezultaty terapii ruchowej w kształtowaniu się zdolności motorycznych 

osób z zespołem Aspergera* .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   11

  3. Anna Dobrowolska 

Wspinaczka skałkowa terapią dla osób z autyzmem .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  16

  8. Zbigniew Szot 

Konferencja.  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   17

  9. Maria Dąbrowska-Jędral  

O „Materii Autyzmu” – recenzja   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  18

  4. Artur Krigsman  

Stany patologiczne układu pokarmowego u dzieci z autyzmem  

– analiza i leczenie.  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  19

  5. Alina T. Midro  

Domyślność serca  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  35

  6. Marcin Michalski  

Autystyczne abecadło (część pierwsza).  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   39

  7. Paweł Pflegel  

Przegląd badań   .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  46

  10. Ewa Szmytkowska  

Nad Kwiekami świeci słońce.  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .   51

background image

2

Od Redakcji

Dziesięć lat temu, w roku 2000, ukazał się pierwszy nr naszego pisma AUTYZM, 

dziś trzymacie Państwo w ręku jego numer 10. Przy okazji takiego jubileuszu wypada 

uczynić w dużym skrócie podsumowanie. 

Zaczynaliśmy  z  potrzeby  dzielenia  się  wiedzą  i  doświadczeniami.  Zespół 

Redakcyjny  -  wybitni  profesjonaliści  reprezentujący  środowisko  naukowe  Gdańska 

i profesjonalni rodzice osób z autyzmem i Zespołem Retta – zachęcili do współpracy 

największe  światowe  autorytety  w  tej  dziedzinie.  Pisywali  u  nas  m.in.  amerykań-

scy  badacze:  G.  Masibov,  J.  Mc  Candlles,  M.J.  Goldberg,  R.  Kaufman,  J.S.  Dalldorf, 

R.G.  Jaeckle,  a  także  wielu  polskich  specjalistów  zajmujących  się  zagadnieniami 

kultury  autyzmu,  definicji  i  etiologii,  genetycznych  uwarunkowań  i  różnych  form 

terapii. Niektórzy z nich, jak prof. Alina Midro, jest stale tu obecna. Zamieszczaliśmy 

w  naszym  piśmie  również  świadectwa  rodziców  pokazujące  drogi  życia  z  dziećmi 

autystycznymi. Drukowaliśmy artykuły związane z procedurami awersyjnymi, lecze-

niem zaburzeń, stosowaniem leków, podkreślaliśmy rolę diety. Na łamach czasopisma 

dokumentowaliśmy również wpływ i znaczenie bodźca ruchowego w usprawnianiu 

osób  z  autyzmem,  Zespołem  Retta  i  Zespołem  Aspergera.  Staraliśmy  się  w  publi-

kacjach  z  zakresu  badań  klinicznych  i  eksperymentów  podawać  bibliografię,  która 

umożliwiłaby chętnym pogłębienie wiedzy. 

Autyzm  to  poważny  problem  życiowy  dla  dziecka  i  jego  rodziny.  Raz  jeszcze  – 

dziękujemy wszystkim, którzy współpracują z redakcją i pomagają (także finansowo!) 

w wydawaniu AUTYZMu. 

Uważamy, że dalszy postęp w rozwikłaniu etiologii autyzmu i jego leczenia będzie 

leżał po stronie nauk podstawowych, a w szczególności genetyki, neurologii, bioche-

mii i fizjologii.

Są to dziedziny, które metodami mierzalnymi mogą przyczynić się do odkrywania 

tajemnic autyzmu. Dlatego też w tej jubileuszowej edycji AUTYZMu przygotowaliśmy 

tematykę związaną z biomedycznymi aspektami autyzmu, autorstwa Paula Shattocka 

i Artura Krigsmana. Żadna terapia nie jest uniwersalna – podsumowuje swój wywód 

Shattock, a  Krigsman, zwracając uwagę na patalogiczne stany jelit u dzieci z auty-

zmem uzupełnia: „Analizując sprawę, można w najprostszy sposób dojść do wniosku, 

że dziecko, które nie ma problemów zdrowotnych, wyniesie większe korzyści z zasto-

sowania szeregu interwencji behawioralnych, niż dziecko cierpiące z powodu wzdę-

cia, biegunki czy intensywnego bólu brzucha.” Dokonany przez Pawła Pflegla prze-

gląd najnowszych badań, uzmysławia skalę problemów do rozwiązania w dziedzinie 

biologii autyzmu. Dzięki prof. Alinie Midro(„Domyślność serca”) możemy też lepiej 

zrozumieć  trudne  zagadnienia  genetyki.  O  zasadności  terapii  ruchowej  w  Zespole 

Aspergera  przekonuje  prezentacja  badań  Z.  Szota  i  K.  Grechuty.  Interesująca  jest 

refleksja nad autyzmem Marcina Michalskiego „Autystyczne abecadło”. 

Zapraszamy do lektury! A także do odwiedzania naszej strony internetowej:  

www.domrainmana.pl i  profilu Fundacji Dom Rain Mana na facebooku. 

background image

3

1.

Biomedyczne aspekty autyzmu

Paul Shattock 

University of Sunderland 

Wstęp

Dawniej  uważano,  że  każda  choroba  jest  nieuniknioną  konsekwencją  zbiegu 

pewnych okoliczności losu. Stopniowo, razem z wzrastającą wiedzą na temat warun-

kowania chorób, z postępującymi odkryciami kolejnych bakterii, wirusów, witamin, 

hormonów  i  pozostałych  elementów  zasadniczych  dla  życia,  nauczyliśmy  się  rozu-

mieć  mechanizmy  działania  chorób,  co  pozwoliło  określić  sposoby  walki  z  nimi. 

W kwestii szeregu chorób psychicznych wciąż wzruszamy ramionami, przyjmujemy 

sytuację  jako  niezmienną,  kontynuując  leczenie  wszystkimi  dostępnymi  środkami, 

których rolą jest łagodzenie występujących objawów. Analiza dotychczasowych dzia-

łań biomedycznych wydaje się konieczna z dwóch względów. Po pierwsze badania 

pozwalają nam przyjrzeć się bliżej skutecznym metodom, a odrzucić sposoby zawod-

ne. Ponadto znajomość mechanizmów działania skutecznych terapii może wyposażyć 

nas  w  broń  w  postaci  wskazówek  dotyczących  warunkowania  autyzmu  oraz  być 

może, przyszłych metod leczenia tej choroby.

Działania biomedyczne w leczeniu autyzmu

Podstawy

Należy  przyznać,  że  dotychczasowe  próby  interwencji  biomedycznych  przy-

niosły, w najlepszym wypadku, minimalny, niemal kosmetyczny skutek w leczeniu 

osób z autyzmem. Dlatego też stosowanie metod tego rodzaju nie może być obecnie 

uznane za substytut wystarczający dla odpowiedniej opieki, edukacji i szkolenia. Co 

więcej, należy z największą troską zwracać uwagę na fakt, że zajmujemy się różny-

mi  osobami,  u  których  autyzm  może  mieć  zupełnie  różne  źródła.  Rezultaty  kuracji 

lekami, jak i innych terapii, pozostają znacząco odmienne dla poszczególnych osób. 

W  żadnym  przypadku  nie  wolno  mierzyć  wszystkich  pacjentów  tą  samą  miarą. 

Jakiekolwiek uogólnienie może okazać się, szczególnie w tej sferze, niezwykle niebez-

pieczne. Zawsze należy brać pod uwagę możliwe konsekwencje efektów ubocznych. 

Ludzki organizm, a zwłaszcza ośrodkowy układ nerwowy, są tak skomplikowane, że 

możliwym wydaje się przyjęcie twierdzenia, iż nie istnieje lek bez potencjalnych efek-

tów ubocznych. Dlatego też osoby przeprowadzające terapię powinny być świadome 

wszelkich  możliwości  i  pozostać  zawsze  czujne.  Terapia  autyzmu  to  terapia  osoby 

o nieprawidłowym rozwoju oraz zazwyczaj, z niewłaściwymi procesami metabolicz-

nymi. Dlatego niepożądane efekty uboczne nie powinny być zaskoczeniem. 

background image

4

Synapsy i przekaźnictwo nerwowe

Synapsy są kluczem do życia i osobowości. Bez tych szczelin między neuronami 

wszelka nasza aktywność, nasze myśli i funkcje życiowe przypominałyby kontrolo-

wane przy pomocy kabli i przewodów maszyny czy automaty. Obecność owych „luk” 

umożliwia  pojawienie  się  interferencji  w  przesyle  impulsu  nerwowego  na  drodze 

chemicznej lub elektrycznej, co z kolei sprawia, że możliwe stają się wariacje reakcji. 

Modulujące substancje chemiczne mogą pochodzić z terapii lekowej lub wewnętrz-

nych przemian metabolicznych. Ponadto mogą również pojawić się jako efekt reakcji 

na  czynniki  zewnętrzne  lub  wewnętrzne,  tj.  brak  pokarmu,  stres,  strach,  lęki  lub 

specyficzne usposobienie. Stąd też mowa o skomplikowanej sieci zależności między 

związkami chemicznymi, a czynnikami psychologicznymi lub behawioralnymi, które 

w kontakcie ze sobą mogą powodować liczne wariacje.

Rolę neurotransmitera synaptycznego w mózgu może pełnić kilka substancji. Jak 

dowiedziono, w przypadku pewnych układów funkcję tę mogą pełnić, np. dopamina, 

cholina acetylowa, serotonina (5-HT), noradrenalina, GABA (kwas γ-aminomasłowy) 

i  szereg  kwasów  aminowych.  Charakterystycznym  dla  tych  układów  jest  łączenie 

się  i  współdziałanie.  Np.  w  przypadku  choroby  Parkinsona  objawy  są  zazwyczaj 

wynikiem  niedoboru  w  przekaźnictwie,  wykorzystującym  dopaminergiczny  układ 

nigrostriatalny  (NS).  Upośledzenie  ruchowe,  które  towarzyszy  temu  schorzeniu, 

jest wynikiem stymulacji cholinergicznej, w zdrowym organizmie blokowanej przez 

pobudzenie  systemu  dopaminowego  NS.  Jednocześnie  systemy  GABA  wpływają 

na  układ  dopaminergiczny.  Stymulacja  szlaków  GABA  wywołuje  blokadę  układów 

dopaminergicznych NS. Procesy te przyczyniają się do zaniku blokującego wpływu 

układu  dopaminergicznego  i  upośledzenia  ruchowego  związanego  z  układem  cho-

linergicznym.  Jednocześnie  peptydy,  obecne  w  ośrodkowym  układzie  nerwowym, 

mogą  modulować  przekaźnictwo  w  synapsach  wszystkich  tych  układów  (Shattock, 

1990). 

Terapia lekami

Większość leków, które mogą mieć wpływ na ośrodkowy układ nerwowy, działa 

w  samej  synapsie,  a  właściwie  w  konkretnym  typie  synapsy  (dopaminergicznym, 

serotonergicznym,  itd.).  Mogą  one  albo  pobudzać,  albo  blokować  przekaźnictwo 

w  danym  rodzaju  synapsy,  lecz  efekty  ich  działania  pozostają  w  ścisłym  związku 

z wzajemnymi połączeniami z innymi rodzajami neuronów. Działanie leków trudno 

przewidzieć nawet u osób ze zdrowym ośrodkowym układem nerwowym, a w przy-

padku pacjentów z autyzmem jakiekolwiek spekulacje są jeszcze bardziej utrudnione 

z powodu zaburzeń w przekaźnictwie nerwowym w mózgu. Dlatego też reakcje osób 

z autyzmem na daną metodę leczenia mogą znacznie różnić się zarówno od wyników 

u osób zdrowych, jak i od siebie nawzajem. Osoba zlecająca leczenie musi zmierzyć 

się z koniecznością „eksperymentowania” w przypadku danego pacjenta, przed osta-

tecznym ustaleniem metody leczenia. Osoby opiekujące się pacjentami z autyzmem 

nie zawsze pamiętają o trudnościach, związanych z tą częścią terapii.

Doświadczenia (naukowe badania nad lekami)

Wiele  wyników  badań  klinicznych  jest  niewystarczających,  a  przedstawione 

w nich wnioski mogą z wielu powodów prowadzić do poważnych przeinaczeń. 

background image

5

Znaczna część badań ma charakter otwarty i bazuje na bardzo ograniczonej części 

populacji. Czasami doświadczenia bezpodstawnie wykluczają udział pewnych grup 

pacjentów (np. wykazujących objawy nadpobudliwości lub padaczki). Część badań 

wykorzystuje metody oceny, które zdają się prezentować pozytywne działanie okre-

ślonych czynników, jednocześnie całkowicie ignorując potencjalnie szkodliwe reakcje. 

W niektórych przypadkach okazuje się, że mogą pojawić się inne czynniki, których 

działanie  może  być  przynajmniej  tak  samo  istotne,  jak  leki  w  badaniach,  o  których 

mowa. Campbell wykazał, że stan 20% osób hospitalizowanych z powodu agresyw-

nego zachowania znacznie poprawił się bez stosowania jakiejkolwiek terapii lekami. 

Testowanie w takich warunkach substancji obojętnej mogłoby z pewnością dać mylą-

co pozytywne wyniki. 

O ile nieścisłości są wybaczalne w doświadczeniach eksperymentalnych, zwłasz-

cza w fazie początkowej, to należy dołożyć wszelkich starań, aby uniknąć pojawienia 

się  nadmiernej  liczby  teorii,  wysnutych  z  takich  badań.  Badacze  autyzmu  powinni 

wykazać się szczególną odpowiedzialnością. Większość rodziców rozpaczliwie ocze-

kuje wyników i chwyta się wszelkich sposobów. Z kolei instytucje odpowiedzialne za 

finansowanie projektów badawczych dobrze zdają sobie sprawę z ważnej roli, jaką 

odgrywa  społeczny  rozgłos,  towarzyszący  danej  kampanii.  Takie  rodzaje  nacisku 

pozostają w konflikcie z potrzebami dobrze zaprojektowanego, poważnego i skutecz-

nego doświadczenia naukowego. 

W tym kontekście stosunkowo „surowe” wyniki badań, przedstawiane regularnie 

przez Rimlanda mogą być uznane za równie wartościowe źródło informacji, jak każde 

inne, dotyczące danego leku lub terapii. Nasza jednostka rozpoczęła podobny projekt 

na terenie Europy. Pojawiają się już pierwsze rezultaty. To właśnie na ich podstawie 

oraz na bazie podobnych badań oparte są niektóre z obserwacji na temat poszczegól-

nych leków i terapii, o których mowa w dalszej części artykułu. 

Naltrexon (ciekawy przykład)

Naltrexon  osiągnął  swoją  znaczącą  pozycję  dopiero  niedawno,  lecz  wydaje  się 

być odpowiednim lekiem dla wielu przypadków (Scifo, 1991). Wydaje się idealnym 

przykładem dla wykazania pewnych farmakokinetycznych właściwości, które należy 

wziąć pod uwagę podczas testów lub podczas stosowania jakiegokolwiek leku. Tak 

jak w przypadku wielu środków, skuteczność działania Naltrexonu waha się w zależ-

ności od obranego dawkowania. Ta właściwość została już omówiona gdzie indziej 

(Shattock, 1991). Dla przykładu, omówię badanie wykazanej uprzednio skuteczności 

Naltrexonu w kontroli stanów autoagresji.

Podana  dawka  Naltrexonu  jest  określona  jako  dawka  krytyczna,  większe  dawki 

okazały się mniej skuteczne niż precyzyjnie miareczkowane mniejsze dawki. W naj-

wcześniejszej  (w  większości  nieudokumentowanej)  fazie  badania,  Naltrexon,  jak 

przypuszczam, został podany dwa razy dziennie; w późniejszej części badania lek był 

podawany z mniejszą częstotliwością. Zwykle stosuje się dawkę 25 mg co dwa dni. 

Zazwyczaj  podawany  półokres  trwania  Naltrexonu  to  72  godziny  (3  dni).  Dlatego 

przy dawkowaniu 3 razy w tygodniu pojawić się może stopniowe wzrastanie stęże-

nia  leku  w  krwiobiegu.  Powszechnie  uznaje  się,  że  przy  stałej  dawce,  poziom  leku 

w surowicy wyrówna się po około 5 półokresach trwania. W przypadku Naltrexonu: 

po  15  dniach  (5  x  3dni).  Po  15  dniach  ilość  leku  w  obiegu  będzie  znacznie  większa 

background image

6

niż  w  przypadku  pierwszych  dawek.  Biorąc  pod  uwagę  efekty  koncentracji  opisa-

ne  powyżej,  najprawdopodobniej  wyniki  także  będą  odmienne.  Jeśli  zatrzyma  się 

podawanie leku po osiągnięciu punktu maksymalnego, stężenie leku w krwiobiegu 

stopniowo obniży się, a najkorzystniejsze rezultaty działania mniejszych dawek mogą 

pojawić się w okresie przejściowym, gdy nie podaje się żadnego leku lub podaje się 

substancję obojętną. Jest to jedno z wyjaśnień dla dość częstego zjawiska, gdy placebo 

przynosi lepsze efekty niż lek, którego dotyczy badanie. Okresy bez podawania leku 

są wymagane w procedurze każdego poważnego doświadczenia farmakologicznego. 

Badacze muszą mieć pewność, że tego rodzaju czynniki farmakokinetyczne zostaną 

wzięte pod uwagę przy planowaniu doświadczenia. 

Efektywny poziom stężenia leku we krwi przy rzadszym dawkowaniu zmienia się, 

np. w dwudniowym odstępie stężenia mogą różnić się nawet o 40%. Przy zastosowa-

niu  częstszej  (codziennej)  dawki  spadek  procentowy  jest  znaczny.  W  szczególnym 

przypadku  Naltrexonu  bardzo  niewielka  dawka,  podawana  raz  dziennie,  najlepiej 

w  formie  płynu,  mogłaby  pozwolić  uniknąć  znaczącego  wahania  poziomu  stęże-

nia  leku  w  krwiobiegu.  W  powyższych  przypadkach  niezwykłej  wagi  nabiera  rola 

pomiarów  punktów  odniesienia  (określonych  przed  badaniem  oraz  w  konkretnych 

momentach w jego trakcie).

Leki

W sprawie stosowania leków w terapii autyzmu toczy się gorąca dyskusja. Można 

odnieść wrażenie, że leki mogą spełniać swoją funkcję przy kontroli pewnych obja-

wów, lecz efekty dla ogólnego leczenia autyzmu są minimalne lub wręcz żadne. 

My,  Brytyjczycy,  oczekujemy,  że  receptę  wypisze  nam  lekarz  podczas  konsulta-

cji. Nie jesteśmy uzależnieni od leków, a od recept. Nawet jeśli przepisany zostanie 

odpowiedni specyfik, nieczęsto zdarza się, by był stosowany poprawnie. Ocenia się, 

że  w  Wielkiej  Brytanii  tylko  13%  leków  jest  przyjmowanych  zgodnie  z  zaleceniem 

lekarza. Instrukcje dotyczące pory przyjmowania, odstępów między dawkami, łącze-

nia z pokarmem lub płynami – one wszystkie są zazwyczaj po prostu ignorowane. 

Należy jednak pamiętać, że to właśnie te instrukcje mogą mieć ogromne znaczenie dla 

skuteczności działania leku. Często nie jest to wina samej substancji, że spodziewane 

efekty nie przychodzą. 

W  badaniach,  które  aktualnie  prowadzimy,  spotkaliśmy  się  z  przypadkami,  gdy 

rodzice  pacjentów  z  autyzmem  utrzymują,  iż  podawane  leki  są  całkowicie  niesku-

teczne, a mimo to chory przyjmuje je stale od 5 lat. Biorąc pod uwagę koszty, włożony 

w leczenie wysiłek oraz częstotliwość występowania i możliwość pojawienia się efek-

tów  ubocznych,  a  także  fakt,  że  leczenie  jest  nieskuteczne,  musimy  uznać,  że  kon-

tynuowanie  takiej  terapii  jest  nieuzasadnione.  Kilka  dostępnych  obecnie  artykułów 

omawia kwestię użyteczności najważniejszych grup leków dla autyzmu (Campbell, 

1989), dlatego też nie warto omawiać ich w stopniu większym niż skrótowy. 

Podstawa dla komentarzy dotyczących terapii lekowych

Obserwacje,  które  przedstawiam  poniżej,  oparte  są  na  założeniu,  opisanym  we 

wcześniejszych pracach (Reichelt, 1991, Shattock, 1990 i 1991), że obecność peptydów, 

w  większości  opioidowych,  w  ośrodkowym  układzie  nerwowym  zmienia  proces 

neurotransmisji  w  taki  sposób,  że  przekaźnictwo  między  neuronami  w  większości 

background image

7

układów jest blokowane (mimo że w niektórych przypadkach, opisanych w poprzed-

nich wynikach badań, może pojawić się wzmocnienie przekaźnictwa). Owe blokujące 

właściwości są konsekwencją stymulacji receptorów presynaptycznych. 

Leki wpływające na układ dopaminergiczny

Najczęściej  leki  neuroleptyczne,  blokując  receptory  postsynaptyczne  (zazwy-

czaj  D1),  zmniejszają  przekaźnictwo  nerwowe  w  układach  dopaminergicznych. 

Zakładamy, iż ten rodzaj przekaźnictwa jest ograniczony u osób z autyzmem i sto-

sowanie tego rodzaju leków wydaje się nie tylko nieuzasadnione, ale wręcz błędne. 

Uznaje się, że u chorych na autyzm mogą zaistnieć sytuacje, w których podjęcie tak 

drastycznych  kroków  może  być  nieuniknione.  W  takich  przypadkach  użycie  tego 

rodzaju leków może być uzasadnione jedynie przez krótki okres czasu. Osoby leczone 

takimi środkami mogą zaświadczyć o ich niekorzystnym wpływie na działanie mózgu. 

Biorąc pod uwagę prawdopodobieństwo wystąpienia późnej dyskinezy, zwiększone 

ryzyko pojawienia się epilepsji, obecność czasem dość wyraźnych dystonii oraz fakt, 

że  leki  te  nie  są  skuteczne  w  leczeniu  autyzmu  jako  takiego,  dalsze  użycie  silnych 

dawek tych specyfików stoi pod dużym znakiem zapytania. 

Niektóre  leki  neuroleptyczne,  tj.  haloperidol  czy  sulpirid,  wykazują  się  niezwy-

kłym działaniem, wzmacniając nawet przy niskich dawkach przekaźnictwo dopami-

nergiczne. Ich działanie może przynieść korzystne rezultaty. 

Istnieją środki (tj. bromokryptyna lub lizuryd), których używa się do bezpośred-

niego stymulowania receptorów dopaminergicznych. Uważa się, że wykazują więk-

sze  podobieństwo  do  receptorów  presynaptycznych  D2  i  w  mniejszych  dawkach 

blokują  przekaźnictwo  w  układach  dopaminergicznych.  Większe  dawki,  jak  można 

domniemywać, mogłyby przynieść pozytywne efekty. Ta właściwość nie została jed-

nak jeszcze udowodniona. 

Leki wpływające na układ serotonergiczny (5-HT)

Często powtarzane doniesienia o tym, że 30 do 40% osób z autyzmem wykazuje 

podwyższony poziom serotoniny w surowicy doprowadził badaczy do wniosku, że 

należy skoncentrować się właśnie na tym układzie. Myślenie lateralne doprowadziło 

do sugestii, że odpowiednim lekiem byłaby fenfluramina (silny neutralizator seroto-

niny, obniżający jej poziom w surowicy). Pokładane w tym leku nadzieje nie zostały 

jednak potwierdzone w późniejszych badaniach. 

Kiedy  serotonina  jest  uwalniana  do  szczeliny  synaptycznej,  w  większości  ulega 

wchłanianiu zwrotnemu przez końcówkę presynaptyczną, aby później zostać użytą raz 

jeszcze. Wiele antydepresantów działa jak inhibitory wychwytu zwrotnego, co prowadzi 

do sytuacji, w której w szczelinie pojawia się więcej serotoniny do stymulacji recepto-

rów postsynaptycznych. Tego rodzaju leki, jak można wnioskować, pobudzają przekaź-

nictwo w tych drogach. Ponieważ w szczelinie wzrastają stężenia, serotonina stymuluje 

końcówki  presynaptyczne  i  jednocześnie  obniża  swoje  uwalnianie.  Skuteczność  tego 

typu leków zdaje się być bardzo zróżnicowana. U niektórych osób stosowanie leków, 

które  działają  w  wyżej  opisany  sposób  (np.  imipramin),  przynosi  pożądane  skutki. 

U innych pojawiają się jedynie negatywne rezultaty, tj. depresja i wahania nastroju. 

Nowe leki z tej grupy, tj. fluoxetin czy fluvoxamine mają także działanie, które-

go  charakter  jest  silnie  uzależniony  od  danego  pacjenta  i  dawki.  Jeden  z  raportów, 

background image

8

dotyczący kobiety z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym, wykazuje bardzo korzyst-

ne rezultaty przy dziennej dawce 200 mg. Gdy dawka została podniesiona do 250mg 

dziennie, u pacjentki pojawiły się myśli samobójcze.

Serotonina  jest  związana  z  funkcjonowaniem  wielu  traktów  ośrodkowego  ukła-

du  nerwowego,  jednak  szczególną  rolę  w  przypadku  autyzmu  odgrywa  jej  wpływ 

na  poziom  agresji.  Agresja  nie  jest  zjawiskiem  anormalnym.  Jest  zwyczajną  cechą 

pewnych stylów życia. Podczas gdy u innych postrzegamy pewne zachowania jako 

agresywne, u siebie oceniamy je jako defensywne lub będące przejawem rywalizacji. 

Przekaźnictwo serotonergiczne redukuje tego rodzaju naturalne zachowania, dlatego 

jeśli jest ono stłumione, konsekwencją jest przyrost agresji u danej osoby. Od dawna 

uważa  się,  że  przekaźnictwo  serotonergiczne  mogą  redukować  opioidy,  które  sty-

mulują  autoreceptory  presynaptyczne  (znane  jako  5-HT1D).  Dlatego  też  lek,  który 

w przeciwieństwie do serotoniny stymulowałby wybiórczo receptory postsynaptycz-

ne (5-HT1A), mógłby być użyteczny w kontrolowaniu agresji.

Eltoprazine  (Duphar)  działa  właśnie  w  taki  sposób,  dlatego  uważa  się,  że  może 

służyć  jako  lek  uspokajający  w  kontrolowaniu  napadów  agresji.  Jedno  z  badań 

(Verhoeven  1992)  udowodniło  jego  przydatność  na  podstawie  wyników  leczenia  6 

z 9 osób z upośledzeniem umysłowym (2 z nich określono jako chore na autyzm). Lek 

zaczął tracić swoje działanie po około 5-6 tygodniach z powodu osłabienia receptorów 

postsynaptycznych. Należy również podkreślić fakt, że badania na zwierzętach wyka-

zały, że lek ten pobudza zdolności poznawcze. 

Benzodiazepiny, tj. diazepam (Valium), pobudzają system GABA. Jak już wcześniej 

zauważono, systemy te hamują przekaźnictwo innych układów, dlatego w sytuacji, 

gdy przekaźnictwo jest niskie samo w sobie, zastosowanie tego rodzaju leków tylko 

pogorszy sytuację, zamiast pomóc. Wstępne wyniki potwierdzają pogląd, że leki te 

nie dają wymiernych korzyści. Nie oznacza to bynajmniej, że nie działają w pewne-

go  rodzaju  nagłych  sytuacjach.  Ich  skuteczność  w  leczeniu  objawów  autyzmu  jest 

minimalna. 

Beta-blokery (układ noradrenergiczny)

Leki tego typu nie są często stosowane w leczeniu autyzmu w Wielkiej Brytanii. 

Z  badań  Rimlanda  wynika,  że  ich  używanie  przy  obniżaniu  poziomu  stresu  jest 

częstsze w USA. W porównaniu z wynikami innych leków, działanie środków tego 

typu przynosi satysfakcjonujące rezultaty. Możliwe jest jednak istnienie poważnych 

powodów klinicznych dla zaprzestania ich użycia.

Leki przeciwgrzybicze (np. Ketonazol)

Wyniki  przedstawione  przez  Rimlanda  dowodzą,  że  stosowanie  tego  rodzaju 

substancji  złożonych  może  przynieść  bardzo  dobre  rezultaty  w  tych  nielicznych 

przypadkach autyzmu, w których warunkowanie choroby związane jest z drożdżycą 

(kandydozą). 

Inne środki (nietradycyjne)

Dimetyloglicyna (DMG) stała się ostatnio bardziej popularna, a jej działanie, mimo 

że  nie  przeprowadzono  jeszcze  wystarczająco  pewnych  badań  klinicznych,  zysku-

je  sobie  w  pewnych  kręgach  silne  poparcie.  Lek  ten  nie  jest  dostępny  w  Wielkiej 

background image

9

Brytanii,  ale  niektórzy  rodzice  importują  go  z  USA.  Ogólne  wrażenie,  jakie  można 

odnieść z relacji poszczególnych rodziców jest takie, że lek ten może być skuteczny 

szczególnie  w  przypadku,  gdy  problemem  jest  nadpobudliwość.  Niektórzy  rodzice 

zauważyli, że działanie leku osłabia się po pewnym czasie, dlatego mają w zwyczaju 

oszczędzać jego dawkowanie na specjalne okazje, tj. święta lub wakacje. W Wielkiej 

Brytanii dostępna jest znacznie tańsza od DMG trimetyloglicyna (Betaina). Jest typo-

wym, łatwo dostępnym lekiem na nadpobudliwość u dzieci. Otrzymałem informację, 

że  TMG  rozkłada  się  w  organizmie  do  DMG,  ale  nie  udało  mi  się  znaleźć  żadnego 

potwierdzenia ani dla tej opinii, ani dla jej efektów w leczeniu autyzmu.

Dieta

Knivsberg, Reichelt i ich norwescy współpracownicy wielokrotnie donosili o sku-

teczności  diety  bezkazeinowej  i/lub  bezglutenowej  w  kontrolowaniu  objawów 

autyzmu. Pełne omówienie tego tematu dostępne jest w ich prezentacjach. O ile mi 

wiadomo, nie prowadzono żadnych innych badań. Jestem w stałym kontakcie z kil-

kunastoma  osobami,  które  stosowały  tego  rodzaju  metody  dietetyczne  i  zauważyły 

korzystne  rezultaty.  Być  może  u  innych  wystąpiły  efekty  negatywne,  brak  jednak 

jakichkolwiek raportów na ten temat. Jak dowodzą badania Rimlanda, podobne testy 

mogą przynieść wymierne efekty.

Suplementy diety

Tak witaminy (B3, B6, C), jak i pewne aminokwasy, np. tryptofan (biochemiczny 

prekursor  serotoniny,  obecnie  zakazany  na  terenie  Wielkiej  Brytanii)  oraz  minerały 

(magnez, cynk) mają swoich zwolenników. Istnieją zarówno wiarygodne biochemicz-

ne wytłumaczenia użycia tych związków, jak i dowody ich skuteczności. Nie wolno 

także  ignorować  głosów,  sugerujących  unikanie  rafinowanego  cukru.  Mechanizm 

sprzężenia zwrotnego sprawia, że poziom cukru we krwi ma wpływ na poziom insu-

liny i na wytwarzanie serotoniny oraz działanie neurotransmiterów. 

Terapie fizyczne

Związek między  biochemicznymi i fizycznymi funkcjami  organizmu jest dwoja-

ki.  Nieprawidłowości  biochemiczne  mogą  wpływać  na  czynności  organizmu  i  vice 

versa.  Stąd  wiele  z  terapii,  stosowanych  w  leczeniu  autyzmu,  ma  konsekwencje 

biochemiczne.

Jako że uważamy autyzm za konsekwencję wysokiego poziomu peptydów opio-

idowych, niezwykle trudno jest zaakceptować jakąkolwiek terapię, której celem było-

by zwiększenie ich poziomu, po to, by dać chwilową poprawę zachowania pacjenta. 

Metoda holding i jej pochodne należą do tej kategorii. 

W  tej  sytuacji  intensywne  ćwiczenia  fizyczne  muszą  być  uznane  za  problema-

tyczne.  Wysoka  intensywność  ćwiczeń  podnosi  produkcję  opioidów  endogennych. 

Wielu z nas zna osoby dosłownie „uzależnione” od wysiłku fizycznego. Uważam, że 

tego rodzaju uzależnienie może występować u osób z autyzmem i  terapeuci powinni 

zdawać sobie z tego sprawę. Jednocześnie odpowiednio dawkowane ćwiczenia wyda-

ją  się  dawać  osobom  chorym  na  autyzm  potrzebny  im  spokój.  Podobnie  korzystne 

wydają  się  być  techniki  ograniczające,  tj.  maszyna  ściskająca  Temple  Grandin  lub 

używanie kołdry, jako sposobu rozładowywania potencjalnie agresywnych sytuacji. 

background image

10

Należy dodać, że (podobnie jak w przypadku leków) takie terapie nie sprawdzają się 

idealnie  we  wszystkich  przypadkach,  a    efekty  bywają  zróżnicowane.  Z  pewnością 

metody te powinny być stosowane doraźnie, przez krótki okres czasu. Efekt zwiększo-

nego wytwarzania opioidów będzie wówczas nieznaczny, w porównaniu z metodą 

holding. 

Potencjał  terapii  uzupełniających,  takich  jak  akupunktura,  refleksologia  czy  gła-

skanie,  pozostaje  wciąż  tematem  do  dalszych  badań.  Działanie  znieczulające  aku-

punktury  uważa  się  za  rezultat  uwalniania  naturalnych  peptydów  opioidowych. 

W normalnej sytuacji nie uznano by tego za czynnik sprzyjający w autyzmie, jednak 

jeśli  leczenie  przeprowadza  się  w  inny  sposób,  istnieje  prawdopodobieństwo,  że 

poziom naturalnych opioidów zostaje obniżony, co jest korzystne dla pacjenta. Coraz 

powszechniej stosowana w Wielkiej Brytanii jest aromaterapia. Jej pozytywne dzia-

łanie może wynikać z zalet masażu, lub, jak twierdzą praktycy, z działania olejków 

na części mózgu, odpowiedzialne za nastrój. Odpowiednia stymulacja zmysłów, np. 

wzroku, słuchu i dotyku, może przynieść liczne korzyści. O ile mi wiadomo, skutecz-

ność  takich  praktyk  nie  została  jeszcze  odpowiednio  sprawdzona,  ale  obserwacje 

empiryczne zdają się dowodzić, że tego rodzaju stymulacja (np. metodą Snoezelen) 

przynosi chorym uspokojenie. 

Wnioski

Stopniowo  zbliżamy  się  do  zrozumienia  niektórych  biologicznych  czynników 

wywołujących  autyzm,  dlatego  możemy  myśleć  o  rozwijaniu  rozsądnych  terapii. 

Jednak nadal brakuje wiedzy, by z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć, jak 

poszczególni  pacjenci  będą  reagować  na  konkretne  metody.  Żadna  terapia  nie  jest 

uniwersalna, a sztywne stosowanie jednej teorii, czy to dotyczącej leczenia, czy terapii 

pedagogicznych, wydaje się bezcelowe i niekorzystne dla osoby chorej. 

Terapie  niewykorzystujące  stosowania  leków  mogą  mieć  ważne  konsekwencje 

biologiczne. Skoro naszym celem jest stworzenie jak najskuteczniejszych metod lecze-

nia, istotne jest, byśmy zawsze potrafili połączyć wiedzę o biochemii ze znajomością 

psychologii,  edukacji  i  medycyny.  Terapeuci  muszą  być  gotowi  różnicować  swoje 

podejście w zależności od objawów i zmian, jakie obserwują na bieżąco. Muszą umieć 

przyznać się do błędu i zrezygnować z terapii, gdy jest ona nieskuteczna. Co najważ-

niejsze, przede wszystkim powinni pozostać otwarci na całą gamę możliwości. 

Bibliografia.

Campbell M., Perry R., Malone R.P. (1989)”Pharmacotherapy of Adolescent Problems,” in Gillberg C. (Ed) Diagnosis 

and Treatment of Autism. Plenum, New York, 383-403. 

Christensen L., Redig C. (1993) “Effect of Meal Composition on Mood.” Behavioral Neuroscience 107 (2) 346-353.

Reichelt K.L., Knivsberg A-M., Lind G., Nodland M. (1991) “Probable Etiology and Possible Treatment of Childhood 

Autism.” Brain Dysfunction 4 (6) 308-319. 

Scifo R., Battincane N., Quattropani M.C., Spoto G., Marchetti B. (1991) “A Double-Blind Trial with Naltrexone in 

Autism.” Brain Dysfunction 4 (6) 301-307. 

Shattock  P.,  Kennedy  A.,  Rowell  F.,  Berney  T.  (1990)  “Role  of  Peptides  in  Autism  and  Their  Relationships  with 

Classical Neurotransmitters.” Brain Dysfunction 3 (5-6) 328-345. 

Shattock P., Lowdon G. (1991) “Proteins Peptides and Autism Part 2: Implications for the Education and Care of People 

with Autism.” Brain Dysfunction 4 (6) 323-334. Verhoeven W.M.A., 

Tłumaczył Miłosz Wojtyna

background image

11

2.

Rezultaty terapii ruchowej w kształtowaniu się 

zdolności motorycznych osób z zespołem Aspergera*

Zbigniew Szot – Akademia Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku

Karolina Grechuta – Zespół Szkół nr 4 w Pruszczu Gdańskim

Wstęp

Idea  sprawdzenia  rezultatów  postępu  w  kształtowaniu  się  zdolności  motorycz-

nych  osób  z  zespołem  Aspergera  powstała  w  2008  roku.  Inicjatorem  tego  pomysłu 

było  Stowarzyszenie  Osób  z  Zespołem  Aspergera  w  Warszawie.  Badania  przepro-

wadzono w Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku, ze względu na 

doświadczenia jakie wynikały z badań terapii ruchowej osób autystycznych, a także 

dysponowanie  zespołem  profesjonalistów  z  zakresu  metodologii  badań  i  aparatury 

pomiarowej.

W artykule starano się odpowiedzieć na dwa pytania:

•  czy  pod  wpływem  zastosowanej  terapii  metodą  stymulowanych  seryjnych 

powtórzeń ćwiczeń (SSP), nastąpił postęp w kształtowaniu się zdolności moto-

rycznych u osób z zespołem Aspergera?

•  które z badanych parametrów, charakteryzujących zdolności motoryczne, roz-

winęły się najbardziej?

W  celu  weryfikacji  pytań  zastosowano  test  Progress  Assessment  Chart  (PAC). 

W  teście  tym  zdolności  motoryczne  przedstawiono  w  postaci  pięciu  parametrów: 

lokomocji,  zręczności,  skoczności,  rzutów  i  równowagi.  Zdolności  motoryczne 

(cechy)  są  ważne,  bowiem  warunkują  ruchowe  zachowanie  człowieka  w  rozwoju 

ontogenetycznym

1

.

W pracy tej lokomocję oceniano poprzez samodzielne wejście i zejście ze schodów. 

Poprzez to ćwiczenie dziecko poznaje przestrzeń, rodzaj podłoża, podejmuje decyzję 

o wejściu w górę lub zejściu w dół. W ten sposób kształtują się nawyki ruchowe przy-

datne  w  życiu  codziennym.  Np.  nawyki  te  u  dziecka  4  letniego  są  ważne,  bowiem 

jego  aktywność  przejawia  się  w  70%  w  ruchu,  15%  w  mowie  i  ruchu  a  w  samej 

mowie w 15%

2

. Ważność lokomocji przejawia się również w długości kroku. W 10 r. 

*  Artykuł jest wycinkiem szerszego opracowania autorów Z. Szota, J. Błeszyńskiego, C. Spechta i K. 

Grechuty przygotowanego do druku pt.: Terapia ruchowa osób z zespołem Aspergera – implikacje 

praktyczne. 

J. Barankiewicz, Leksykon wychowania fizycznego i sportu szkolnego WS i P, Warszawa 1998 (red. 

K.Zuchora) s. 191

Z. Gilewicz, Teoria wychowania fizycznego i sportu szkolnego. S i T Warszawa 1964, s. 179

background image

12

życia  długość  kroku  dziecka  zwiększa  się  przeszło  czterokrotnie,  a  szybkość  biegu 

pięciokrotnie

3

.

Zwrócić należy również uwagę na zdrowotne działanie ucisku stóp podczas ćwi-

czeń  lokomocyjnych,  bowiem  każda  stopa  posiada  ponad  30  punktów,  które  pozy-

tywnie oddziaływają na narządy wewnętrzne człowieka takie jak: oczy, uszy, jelita, 

nerwy, splot słoneczny, płuca, serce, żołądek i inne.

Zręczność zawiera w sobie zarówno siłę i szybkość. Jak pisze Z. Gilewicz „jest ona 

wykładnikiem ludzkiego intelektu, wyrastającego na tle życia jednostek, ale intelektu 

ściśle  powiązanego  z  mechanizmem  somatycznego  życia…  u  podstaw  zręczności, 

leżą związki czasowe między sferą percepcji i sferą działania”

4

. W naszym przypadku 

zręczność sprawdzaliśmy poprzez kopanie piłki, oceniając podobnie jak inne parame-

try, wykonane ćwiczenie w skali 0-5, z dokładnością do 0,1 pkt.

Kolejnym  parametrem  charakteryzującym  motorykę  człowieka  jest  skoczność 

określaną  jako  zdolność  do  pokonywania  oporu  zewnętrznego  lub  przeciwdziała-

nie  mu  kosztem  mięśni,  innymi  słowy  jest  ona  iloczynem  masy  i  przyspieszenia

5

Pojęcie skoczności wiąże się z siłą jako istotnym parametrem zdolności motorycznej, 

decydującym o zachowaniu dowolnego układu ciała w przestrzeni i warunkującym 

jego  możliwości  w  zakresie  nadawania  przyspieszenia  własnemu  ciału  i  jego  czę-

ściom

6

.  Skoczność  w  teście  PAC  sprawdzana  była  poprzez  umiejętność  podskoków 

w górę z odbicia obunóż z pomocą terapeuty i umiejętność przeskoku obunóż przez 

przeszkodę.

Rzut sprawdzano umiejętnością celowania piłką w tarczę. Parametrem tym spraw-

dzano:  orientację  przestrzenną,  chwyt  przyboru  (piłki)  i  koordynację:  ręka  –  oko  – 

tarcza – decyzja.

Równowaga jest składową koordynacji ogólnej. W teście PAC sprawdzano umie-

jętność zachowania równowagi przy pomocy trzech ćwiczeń: we wspięciu na palcach 

z  równoczesnym  pochyleniem  w  przód  z  ramionami  założonymi  lub  splecionymi 

w  tył,  umiejętność  zachowania  równowagi  we  wspięciu  na  palcach  w  przysiadzie 

i umiejętność wytrzymania wspięcia na palcach w czasie 5s. w 10 próbach. W badaniu 

wzięło udział 10 osób w wieku od 4-14 lat.

Wyniki

Przedstawiono je w postaci dwóch tabel zawierających stan ruchowy przed ćwi-

czeniami (tab. 1) i po ćwiczeniach (tab. 2).

Z. Gilewicz, ibid., s. 177

Z. Gilewicz, Teoria wychowania…op.cit., s. 207

J. Barankiewicz, Leksykon…, op.cit., s. 308

Z. Gilewicz, op.cit., s.189 – 199. Por. W.S. Erdmann, Cechy motoryczne oraz ich szybkość i wytrzy-

małość. AWF Gdańsk 1992

background image

13

Tab. 1.  Stan ruchowy osób z zespołem Aspergera wg. testu (PAC) przed zastosowaniem terapii 

ruchowej (N = 10).

Lp.

INICJAŁY 

BADANYCH 

OSÓB

LOKOMOCJA

ZRĘCZNOŚĆ

SKOCZNOŚĆ

RZUTY

RÓWNOWAGA

SUMA

ŚREDNIA

a

b

c

d

e

f

g

h

i

1.

A.A

4,5

4,5

4,8

4,5

4,5

5,0

5,0

4,9

4,5

42,2

4,69

2.

I.D

5,0

4,5

4,8

3,9

4,5

4,7

4,4

3,7

4,0

39,5

4,38

3.

G.G

4,8

4,4

4,5

3,9

4,5

5,0

4,8

4,5

4,8

41,2

4,58

4.

P.G

5,0

5,0

5,0

4,5

4,5

4,5

4,8

4,5

4,5

42,3

4,70

5.

A.J

4,5

4,5

4,7

1,0

2,9

3,5

1,0

0

0,9

23,0

2,55

6.

T.J

4,0

4,0

5,0

3,9

3,9

4,5

2,5

0,2

1,0

29,0

3,22

7.

J.K

5,0

5,0

5,0

5,0

5,0

5,0

4,5

4,5

4,7

43,7

4,85

8.

I.P

5,0

5,0

5,0

4,8

4,8

5,0

4,7

4,0

4,8

43,1

4,79

9.

A.S

4,5

4,4

4,8

3,0

2,5

3,0

3,9

2,9

0,9

29,9

3,32

10.

A.Sz

4,5

4,5

5,0

4,8

4,5

4,5

4,5

3,5

3,9

38,8

4,31

Legenda: dotyczy tab. 1 i 2. wszystkie próby oceniono w skali 0 – 5 z dokładnością 0,1 pkt;

a   – samodzielne wejście po schodach

b   – samodzielne zejście ze schodów

c   – umiejętność kopania piłki

d   – umiejętność podskoku w górę z odbicia obunóż z pomocą terapeuty

e   – umiejętność przeskoku obunóż przez przeszkodę, sznur

f   – umiejętność rzutu woreczkiem gimnastycznym do celu

g   –  umiejętność  zachowania  równowagi  we  wspięciu  na  palcach  z  równoczesnym  pochyleniem 

w przód z RR założonymi na plecach

h   – umiejętność zachowania równowagi we wspięciu na palcach w przysiadzie

i   – umiejętność wytrzymania wspięcia na palcach w czasie 5 sek.

Z  danych  tabelarycznych  wynika,  że  suma  uzyskanych  rezultatów  badanych 

osób mieści się pomiędzy 23,0 – 43,7 pkt., przy czym większość osób uzyskała wyniki 

powyżej  38,0  pkt.  Najlepsze  średnie  arytmetyczne  dziewięciu  prób  uzyskały  osoby 

oznaczone inicjałami (J.K – 4,85 pkt. i J.P – 4,79 pkt.). Uzyskane rezultaty stanowiły 

punkt wyjścia dla porównania ich z wynikami po zastosowaniu trzymiesięcznej tera-

pii ruchowej (tab. 2).

Tab. 2.  Stan ruchowy osób z zespołem Aspergera wg. testu (PAC) po zastosowaniu terapii 

ruchowej (N = 10).

Lp.

INICJAŁY 

BADANYCH 

OSÓB

LOKOMOCJA

ZRĘCZNOŚĆ

SKOCZNOŚĆ

RZUTY

RÓWNOWAGA

SUMA

ŚREDNIA

a

b

c

d

e

f

g

h

i

1.

A.A

4,9

4,9

5,0

4,7

5,0

5,0

5,0

5,0

4,8

44,3

4,92

2.

I.D

5,0

5,0

4,9

4,2

4,7

5,0

4,5

4,5

4,9

42,7

4,74

3.

G.G

4,9

4,6

4,8

4,5

4,7

5,0

4,9

4,8

5,0

43,2

4,80

4.

P.G

5,0

5,0

5,0

4,5

4,7

*4,0

5,0

4,8

5,0

43,0

4,78

5.

A.J

4,7

4,8

4,8

4,0

4,5

4,2

4,5

0,9

4,5

36.9

4,10

6.

T.J

4,5

4,5

5,0

4,5

4,7

4,0

4,5

2,5

3,5

39,4

4,34

7.

J.K

5,0

5,0

5,0

5,0

5,0

5,0

4,7

4,8

5,0

44,5

4,94

8.

I.P

5,0

5,0

5,0

4,9

4,8

5,0

4,8

4,1

4,9

43,5

4,83

9.

A.S

4,5

4,5

5,0

4,5

4,5

4,5

4,7

3,5

1,0

36,7

4,10

10.

A.Sz

4,7

4,8

5,0

5,0

5,0

4,5

4,6

3,7

4,5

41,8

4,64

Porównując  je  z  wynikami  pierwotnymi  należy  stwierdzić  postęp  u  prawie 

wszystkich  ćwiczących,  czego  wyrazem  jest  suma  uzyskanych  punktów,  oscylująca 

pomiędzy 36,7 – 44,5 pkt. Zanotowano również lepsze średnie arytmetyczne u więk-

szości osób, wahające się od 4,10 – 4,94 pkt.

background image

14

Dane  tabelaryczne  dokumentują  odpowiedź  na  pierwsze  pytanie,  że  pod  wpły-

wem systematycznej terapii ruchowej nastąpił postęp w kształtowaniu się zdolności 

motorycznych u większości badanych.

W  celu  odpowiedzi  na  drugie  pytanie,  uśredniono  rezultaty  dla  całej  grupy,  by 

w ten sposób wykazać różnice pomiędzy parametrami i wychwycić te zdolności, które 

rozwinęły się najbardziej (wykres 1).

Wykres 1.  Uśrednione rezultaty dla całej grupy pięciu testów przed i po zastosowaniu terapii 

ruchowej prowadzonej metodą SSP.

Z  danych  przedstawionych  na  wykresie  1  wynika,  że  po  terapii  ruchowej  we 

wszystkich zdolnościach motorycznych nastąpił postęp. Największy w równowadze 

i skoczności, a w dalszej kolejności w lokomocji, zręczności i rzutach.

Konkluzje

Podsumowując  rezultaty  indywidualne  terapii  ruchowej  uzyskane  przez  osoby 

z zespołem Aspergera należy stwierdzić, że w zdecydowanej większości zanotowano 

postęp w kształtowaniu się zdolności motorycznych pod wpływem ćwiczeń.

Z rejestru danych wynika, że największy postęp zanotowano u wszystkich osób 

w  rozwoju  równowagi.  Jest  to  bardzo  ważne  spostrzeżenie,  gdyż  zdolność  ta  jest 

jedną  ze  składowych  koordynacji,  tak  potrzebnej  w  rozwoju  wielu  obszarów  dzia-

łalności dziecka. Podobny postęp zanotowano w rozwoju skoczności, rejestrowanej 

poprzez  podskok  w  górę  i  przeskok  przez  przeszkodę.  Okazało  się,  że  zdolność  tę 

można  udoskonalać  poprzez  systematyczne  ćwiczenia.  Najmniejszy  postęp  stwier-

dzono w rozwoju lokomocji. Brak spektakularnego postępu należy tłumaczyć faktem, 

że  zdolność  ta  była  rozwijana  bezwiednie  w  codziennym  życiu,  w  trakcie  rozwoju 

  

 

            

LOKOMOCJA                     ZRĘCZNOŚĆ               SKOCZNOŚĆ                       RZUTY                   RÓWNOWAGA 

4,6

4,9

4,2

4,5

3,6

4,8

5

4,7

4,6

4,3

3

3,2

3,4

3,6

3,8

4

4,2

4,4

4,6

4,8

5

1

2

3

4

5

przed terapią

po terapii

background image

15

osobniczego, poprzez poruszanie się (chód). Podczas pierwszego badania dzieci osią-

gały rezultaty zbliżone do maksymalnych: od 4,0 – 5,0 pkt.

Porównując uzyskane wyniki badań dzieci z zespołem Aspergera i wyniki dzieci 

z autyzmem należy stwierdzić, że rezultaty podobne są w niektórych sferach, takich 

jak lokomocja i równowaga, aczkolwiek dzieci autystyczne potrzebują zdecydowanie 

więcej czasu dla ich osiągnięcia. Różnica ta prawdopodobnie wynika z większego stop-

nia upośledzenia osób z autyzmem i problemów w komunikowaniu się z otoczeniem. 

Potwierdzeniem tej tezy są wyniki badań przeprowadzonych wśród osób z cechami 

autystycznymi, które uzyskały lepsze rezultaty niż osoby typowo autystyczne 

7

.

Należy  również  zaznaczyć,  że  uzyskane  wyniki  w  teście  PAC  nie  były  wykony-

wane w tym samym czasie, przez te same osoby, z tego względu mogą być pomię-

dzy nimi pewne różnice. Ponadto wykonywany test PAC należy do grupy narzędzi 

pomiarowych obarczonych znaczącym błędem statystycznym, tym bardziej, że bada-

nia zostały przeprowadzone na niewielkiej liczbie osób i stanowią jedynie przyczynek 

do dalszej eksploracji naukowej.

Ważną wskazówką mającą wpływ na końcowe rezultaty jest rzetelność prowadzo-

nych  ćwiczeń  w  domu  rodzinnym  lub  placówkach  terapeutycznych.  Wśród  dzieci, 

których  rodzice  i  terapeuci  solidnie  pilnowali  wykonywania  ćwiczeń,  zanotowano 

znaczny postęp. Np. Paweł – chłopiec autystyczny, który w okresie 3 miesięcy został 

poddany intensywnym ćwiczeniom metodą SSP usamodzielnił się w wykonywaniu 

poleceń,  poprawił  równowagę  statyczną  jako  komponent  koordynacji  ruchowej, 

a  także  umiejętność  przeskoków  przez  przeszkodę

8

.  Opisany  chłopiec  poddawany 

systematycznym  ćwiczeniom  przez  okres  3  lat  nauczył  się  pływać,  a  dystans  25m 

pokonał stylem grzbietowym w czasie 32 s.

9

.

Celem  aplikacyjnym  tych  badań  było  pokazanie  rodzicom,  opiekunom  i  tera-

peutom  sensu  prowadzenia  terapii  ruchowej.  Równolegle  z  prowadzoną  terapią 

ruchową rozwija się komunikacja, która decyduje o  jakości życia i odnalezieniu się 

jednostki w społeczeństwie. Problem ten jest bardzo ważny i wymaga dodatkowego 

opracowania.

Z. Szot, Autyzm. Terapia ruchowa, badania interdyscyplinarne. AWFiS w Gdańsku 2004, s.118.

K. Grechuta, Postęp w usprawnieniu chłopca autystycznego pod wpływem ćwiczeń ruchowych – 

studium przypadku. [ W:] Autyzm, Półrocznik nr 6/2007, Fundacja Dom Rain Mana, s. 23 - 29

Muchowski  J.  [2005]  Efekty  terapii  ruchowej  dziecka  autystycznego.  Katedra  Teorii,  Metodyki 

Gimnastyki i Ćwiczeń Muzyczno – Ruchowych AWFiS w Gdańsku. Praca magisterska (promotor: 

prof. Dr hab. Z. Szot) 

background image

16

3.

Wspinaczka skałkowa terapią dla osób z autyzmem

Anna Dobrowolska

Wspinaczka  skałkowa  –  sport  ekstremalny  –  dla  osób  z  autyzmem?  Tak,  jak 

najbardziej!

Jestem matką 20-letnigo syna, od 4 lat uczestniczymy w obozach rehabilitacyjno 

–  wspinaczkowych,  organizowanych  przez  Fundację  Czarodziejska  Góra.  Obozy  te 

odbywają się w Parku Krajobrazowym w Rudawach Janowickich, pod Karkonoszami, 

w  województwie  dolnośląskim.  Przepiękne  tereny,  wspaniałe  widoki,  cudowna 

atmosfera panująca wśród uczestników, to niezaprzeczalne atuty obozu. 

Kuba od początku (od pierwszego obozu) znalazł swoją pasję – wspinanie się na 

skały. Syn czuje radość i satysfakcję ze zdobycia kolejnej ściany. Od czterech lat uczest-

nictwo w obozie stanowi dla niego przez cały rok ogromną motywacją do nauki. 

W trakcie wspinaczki, w ekstremalnych warunkach, osoby z autyzmem pokonują 

własne lęki, spełniają swoje marzenia i ambicje.

Pozytywne efekty tych zajęć przerosły moje oczekiwania. U Kuby poprawiła się 

koncentracja i koordynacja ruchowa. Dzieci uczą się dyscypliny i współpracy, wyko-

nywania nietypowych poleceń, przełamują bariery w komunikowaniu się z nieznany-

mi dotąd osobami, uczą się ufania innym ludziom i wiary w swoje umiejętności. 

Osoby uczestniczące w obozie objęte są wszechstronną opieką instruktorsko-tera-

peutyczną. Poziom usługi świadczonej przez Fundację jest niezwykle wysoki i profe-

sjonalny. Wszyscy niepełnosprawni uczestnicy obozu traktowani byli jednakowo, bez 

względu na stopień zaburzenia. Instruktorzy, rodzice i opiekunowie byli nastawieni 

na  rozmowę  i  kontakt  z  osobą  autystyczną,  a  one  same  czuły  przynależność  do  tej 

niezwykłej grupy, otwierali się na innych i na swój sposób opowiadali o przeżytych 

doznaniach w trakcie wspinaczki.

Oprócz  wspinaczki,  całodziennych  wypraw  w  góry,  organizowane  były  pokazy 

filmów, pogadanki, ogniska, wspólne śpiewy i zabawy.

To wszystko miało duży wpływ na rozwój społeczny naszych dzieci. Było bardzo 

efektywną formą terapii ruchowej i stanowiło doskonałe uzupełnienie całorocznych, 

rutynowych zajęć edukacyjnych. 

background image

17

4.

Konferencja

Zbigniew Szot 

AWFiS Gdańsk

W dniach 4 - 5 grudnia 2009 r. odbyła się w Poznaniu w Uniwersytecie im. Adama 

Mickiewicza Międzynarodowa Konferencja Naukowa pod nazwą „Systemowe podej-

ście  we  wspomaganiu  rozwoju,  edukacji,  życia  zawodowego  i  społecznego  osób  z 

autyzmem i zespołem Aspergera”. Uczestnikami konferencji byli terapeuci, rodzice, 

nauczyciele akademiccy i studenci w liczbie ok. 250 osób. Organizatorzy zadbali o sze-

roki zakres tematyczny, który umożliwił wieloaspektowe podejście do wspomagania 

rozwoju i edukacji tych osób.

Między  innymi  rozwinięto  problematykę  diagnozowania  i  tu  odnotowałem 

ważne  wystąpienia  prof.  J.  Kruk-Lasockiej  i  B.  Bartosik,  a  także  J.  Lisiak.  Ciekawie 

przedstawiała  się  sesja  zatytułowana  „Szkolna  edukacja  dzieci  z  autyzmem  w  róż-

nych  formach”,  w  której  na  wyróżnienie  zasłużył  referat  dr  A.  Wojciechowskiej  pt. 

„Doświadczenia relacji z rówieśnikami przez młodzież z zespołem Aspergera”, gdzie 

autorka  zaprezentowała  badania  uzasadnione  rzetelną  metodologią.  Wiele  miejsca 

poświęcono formom wspomagania rozwoju. W tej sesji do interesujących wystąpień 

zaliczono  referat  mgr  Iwony  Palickiej  pt.  „Metoda  integracji  sensorycznej  w  terapii 

osób z autyzmem – fakty i mity”, mgr Anny Kolan-Zwolińskiej przedstawiającej tera-

pię z udziałem delfinów, a także wystąpienie autora niniejszego artykułu, dotyczące 

terapii ruchowej osób o rzadkich zespołach rozwojowych. 

Z  zainteresowaniem  wysłuchałem  też  referatów,  które  dotyczyły  własnych 

doświadczeń.  Wymienić  tu  należy  referat  dr  S.  Minczakiewicz,  w  którym  autorka 

przedstawiła refleksje nad dorastaniem, dorosłością i przemijaniem, jak również mgr 

D. Kłopockiej z Gdańska, w którym autorka prezentowała możliwości stymulacji roz-

woju przez muzykę, jako procesu ruchowego i niektóre fragmenty swojego wystąpie-

nia  ilustrowała  fantastyczną  grafikę.  Środowisko  gdańskie  reprezentowały  również 

M. Marszałek i P. Gołaska, wygłaszające referaty dotyczące kształtowania zachowań 

dziecka autystycznego. 

Z  przeglądu  wygłoszonych  referatów  wynika,  że  w  zdecydowanej  większości 

brak było prób uogólnienia i konstruowania syntezy poruszanych zagadnień. Próbę 

badań i systemowego ujęcia zagadnień edukacji podjęli w swoim wystąpieniu Danuta 

i Maciej Oksztulscy, a także Anna Lubomirska, która zaobserwowała, że przy dobrej 

koordynacji,  którą  można  kształtować  poprzez  ukierunkowany  ruch,  generalizację 

bodźców u dziecka można osiągnąć przy pomocy metod dyrektywnych.

background image

18

5.

O „Materii Autyzmu” – recenzja

Maria Dąbrowska-Jędral

Wice Prezes Fundacji Rozwiązać Autyzm

„Materia Autyzmu” autorstwa Judith Bluestone to coś więcej niż książka.

To podróż do świata osób z autyzmem. Świata niezwykle fascynującego, nam tak 

zwanym neurotypowym, nieznanego. Świata momentami przerażającego, gdy uświa-

damiamy sobie, z czym borykają się autyści.

To  bardzo  potrzebna  na  polskim  gruncie  pozycja.  Tłumaczy,  jak  działa  mózg-

umysł-ciało-duch,  dzięki  czemu  nie  tylko  łatwiej  nam  zrozumieć,  z  czego  mogą 

wynikać  nietypowe  zachowania  osób  z  autyzmem,  ale  przede  wszystkim  sprawia, 

że patrzymy na te osoby z szacunkiem. Uznajemy wysiłek, jakiego wymaga od nich 

przetrwanie każdego dnia, bo dla wielu egzystencja w „naszym” świecie polega wła-

śnie na przetrwaniu.

Autorka z analityczną, typową dla osoby z autyzmem precyzją, rozkłada na czyn-

niki pierwsze poszczególne elementy układu nerwowego, po to, by później holistycz-

nie je poskładać. Ukazuje połączenia pomiędzy nimi i współzależności, dzięki czemu 

możemy ujrzeć neurologię osób z autyzmem w nowym świetle. Stosuje nieco uprosz-

czeń, które mogą razić neurologów, fizjologów czy anatomów, jednakże nie zubaża to 

jej  wartości  merytorycznej,  a  dla  nieprofesjonalistów,  mimo  zawiłego  tematu,  czyni 

bardzo przystępną w odbiorze. Podczas lektury książki „dziwne” osoby z autyzmem 

zaczynają  się  jawić  jako  zwyczajnie  ludzkie,  bliższe  nam  i  bardziej  nam  podobne. 

Mające podobne pragnienia, żeby inni po prostu akceptowali je takimi, jakie są. A że 

ich umysł działa nieco inaczej? Cóż… tak już jest.

„Materia  Autyzmu”  jak  i  cała  metoda  HANDLE®  emanuje  szacunkiem  dla  drugiego 

człowieka, niezależnie od tego, jak bardzo zaburzone jest jego funkcjonowanie. Pogubionym 

rodzicom pozwala dostrzec w dziecku mocne strony, dając tym samym nadzieję.

Judith  Bluestone  zwano  „zaklinaczką  autyzmu”  ze  względu  na  jej  umiejętność 

nawiązania z autystami szczególnego porozumienia. Większości trudności, z którymi 

przychodzili do niej pacjenci, sama doświadczyła w swym autystycznym życiu, dzię-

ki czemu łatwiej jej było ich zrozumieć. Wiele ćwiczeń, które opisuje w książce oraz 

innych stosowanych w programie HANDLE® stworzyła najpierw dla siebie, a potem 

je  udoskonalała,  stosownie  do  potrzeb.  Niezmiennie  zachwyca  ich  prostota,  logika, 

a także skuteczność.

Niezależnie od tego, jaką metodą pracujemy i jakie mamy poglądy na temat trudności 

osób z autyzmem, warto się nad „Materią” pochylić. Osobiście uważam, że to obowiązko-

wa lektura dla każdego, kto ma jakąkolwiek styczność z osobami z autyzmem, ale także 

dla wszystkich, którzy chcą lepiej zrozumieć funkcjonowanie układu nerwowego. 

Książka dostępna jest na stronie sklepu internetowego Fundacji Rozwiązać Autyzm: 

www.sklep.rozwiazacautyzm.pl.

background image

19

6.

Stany patologiczne układu pokarmowego u dzieci z autyzmem  

– analiza i leczenie.

Artur Krigsman 

Thoughtful House Center for Children in Austin, Texas, USA

Od siedmiu lat zajmuję się leczeniem dzieci z ASD (spektrum zaburzeń autystycz-

nych). U setek pacjentów, u których przeprowadzałem endoskopię, zaobserwowałem 

wiele  zmian  chorobowych  przewodu  pokarmowego.  Celem  niniejszej  pracy  jest 

analiza obserwacji porządku anatomicznego (od jamy ustnej do okrężnicy) i przedsta-

wienie danych, zebranych podczas leczenia dzieci z ASD. Część zmian chorobowych 

jest niezwykle charakterystyczna dla dzieci tej grupy, inne występują nie rzadziej niż 

u dzieci neurotypowych.

Już  w  gardle  może  występować  hiperplazja  grudek  chłonnych  (LNH).  W  takim 

przypadku węzły chłonne – grupki komórek układu odpornościowego – powiększają 

się  (zjawisko  tzw.  hipertrofii)  w  odpowiedzi  na  dany  patogen.  Odpowiedź  immu-

nologiczna może być wywołana kontaktem z występującymi na co dzień wirusami, 

pierwotniakami,  bakteriami,  alergenami  pokarmowymi  lub  innymi  czynnikami 

o nietypowym charakterze. Powiększenie grudek limfatycznych może być wywołane 

jakimkolwiek rodzajem odpowiedzi immunologicznej, lecz mimo że nie jest to zjawi-

sko nietypowe, stan ten nie powinien utrzymywać się zbyt długo. Innymi słowy, nale-

żałoby oczekiwać, że wraz z usunięciem wywołującego reakcję antygenu odpowiedź 

immunologiczna powinna zaniknąć.

Rys.1. Podniebienie miękkie z nadmierną hiperplazją grudek chłonnych (LNH).

Guzki w podniebieniu miękkim (Rys. 1) to właśnie powiększone grudki chłonne. 

Każdy anestezjolog lub otorynolaryngolog z łatwością zauważy, że taki poziom LNH 

background image

20

nie mieści się w normie – nie występuje u zdrowych dzieci. Ten element wskazuje (już 

w początkowej części układu pokarmowego), że u dzieci z tym objawem przebiega 

intensywna reakcja immunologiczna. Nie oznacza to, że mamy do czynienia z choro-

bą - LNH nie jest schorzeniem sama w sobie, jest po prostu intensywną w przebiegu 

reakcją odpornościową. 

Choroby przełyku.

Rys. 2. Typowy przełyk ze zdrowym śluzówkowym układem naczyniowym.

Otwór pośrodku zdrowego przełyku, widoczny na rys. 2, to początek wpustu do 

żołądka.  Warto  zwrócić  uwagę,  że  ma  kolor  różowy,  wykazuje  się  też  prawidłową 

strukturą naczyń krwionośnych, nie widać żadnych istotnych wgłębień.

W przełyku dzieci ze schorzeniem można często obserwować zapalenie przełyku, 

wywołane  nagromadzeniem  granulocytów  eozynochłonnych.  Różnica  między  tym 

rodzajem zapalenia, a eozynofilowym zapaleniem przełyku dotyczy liczby granulo-

cytów eozynochłonnych (rodzaj białych komórek krwi - komórki nacieku zapalnego) 

w  polu  widzenia.  Typowy  zakres  dla  przełyku  wynosi  między  0  a  2.  U  większości 

dzieci  z  ASD,  którym  przeprowadziliśmy  endoskopię  górnego  odcinka  przewodu 

pokarmowego, wskaźnik ten wynosił między 5 a 15 (co wskazuje na zapalenie prze-

łyku, wywołane nagromadzeniem granulocytów eozynochłonnych). Często spotyka 

się  również  wartości  powyżej  20.  Mimo  że  zapalenie  przełyku,  wywołane  zarzuca-

niem  treści  żołądkowej,  również  może  prowadzić  do  wzrostu  liczby  granulocytów 

eozynochłonnych  w  błonie  śluzówkowej,  inne  cechy  charakterystyczne  dla  tego 

rodzaju zapalenia nie występują. Jeśli w polu widzenia da się zauważyć więcej niż 

20 granulocytów eozynochłonnych, mamy do czynienia z klasycznym przypadkiem 

eozynofilowego zapalenia przełyku. Podobna sytuacja nie ma miejsca w przypadku 

refluksu żołądkowo-przełykowego.

background image

21

Rys. 3. Przełyk z nagromadzeniem granulocytów eozynochłonnych  

z liniowymi smugami.

Jednym  z  najczęstszych  zjawisk,  widocznych  podczas  endoskopii  w  przełyku 

z  nagromadzeniem  granulocytów  eozynochłonych,  są  liniowe  pasma  guzowatego 

typu (rys.3). W żadnym wypadku nie wolno twierdzić, że tego rodzaju zbyt intensyw-

na reakcja odpornościowa jest czymś normalnym. Biopsje potwierdzają, że chodzi tu 

o reakcję immunologiczną. Pozostaje kwestią otwartą, czy jest to reakcja alergiczna 

(czyli wykorzystująca IgE – immunoglobuliny E) czy inna reakcja, nie wykorzystująca 

reagin (IgE).

Klasyczne przypadki refluksu żołądkowo-przełykowego (GERD) występują u dzie-

ci z ASD bardzo często. Refluks to objaw, nie podstawowa diagnoza – pojawia się, gdy 

coś „jest nie tak”. Jeśli jelita nie są w stanie skutecznie przemieścić pokarmu w dół od 

ust do odbytu, pojawia się refluks. Upośledzona motoryka przewodu pokarmowego 

jest tak powszechna u dzieci z ASD, że niemal wszystkie przypadki, z którymi się spo-

tkałem, wykazywały pewien stopień klinicznego (choć niekoniecznie histologicznego) 

refluksu. 

Nadżerkowe  zapalenie  przełyku  występuje,  gdy  uszkodzenie  wywołane  refluk-

sem  jest  niezwykle  silne.  Budowa  przełyku  sprawia,  że  jest  on  wrażliwy  na  kwas 

chlorowodorowy, zgromadzony w żołądku. Działanie kwasu zawsze musi powodo-

wać silne uszkodzenia. W przypadku nieleczenia przez dłuższy czas może zaistnieć 

ryzyko pojawienia się tzw. przełyku Barretta. Komórki błony śluzowej w dolnej części 

przełyku  zmieniają  się,  zwykle  w  wyniku  chronicznego  wystawienia  na  działanie 

kwasu żołądkowego. U pacjentów z błoną śluzową typu Barretta występuje zwięk-

szone  ryzyko  pojawienia  się  raka  przełyku.  U  zdecydowanej  większości  pacjentów 

ze  schorzeniem  Barretta,  wykształcającym  się  w  wieku  dojrzałym,  nie  pojawia  się 

rak,  jednak  mamy  naprawdę  niewiele  danych  na  temat  tego  schorzenia  u  dzieci. 

Przypadki  pojawienia  się  przełyku  Barretta  u  dzieci  są  czymś  niezwykle  rzadkim  – 

niemal o takich nie słyszano. Schorzenie to może pojawić się w wyniku długich lat 

wystawienia przełyku na działanie refluksu. Przypadki pojawienia się tej dolegliwości 

u  dzieci  z  ASD  mogą  sugerować,  że  refluks  jest  niezwykle  silny,  albo  że  powodem 

zapalenia jest inny czynnik immunologiczny. 

background image

22

Rys. 4 Przełyk Barretta i charakterystyczne „łososiowe” plamy.

Wokół wejścia do żołądka widoczne są plamy koloru „łososiowego” – to właśnie 

błona śluzowa typu Barretta, nasz „drogowskaz”. Pod mikroskopem można zaobser-

wować, że składa się z innego rodzaju komórek niż normalna błona śluzowa przeły-

ku. Schorzenie Barretta, jakie obserwujemy u tych dzieci, różni się nieco od klasycz-

nych przypadków, ponieważ często nie towarzyszą mu inne zmiany, pojawiające się 

zazwyczaj razem z refluksem, tj. zmacerowanie, zaczerwienienie, zapalenie, sączenie 

się z przełyku w miejscu, gdzie pojawił się Barrett. Tutaj – przylegające tkanki są nie-

naruszone (rys. 4).

Rys. 5. Guzowate zapalenie przełyku.

Na rys. 5 widoczne jest guzowate zapalenie przełyku u 38-letniego autystycznego 

pacjenta. Pacjent cierpiał z powodu problemów z układem pokarmowym od 30 lat, aż 

do momentu, gdy w ramach badania przeprowadzono biopsję. To najcięższy przypa-

dek, z jakim miałem dotąd do czynienia – uszkodzenia były tak znaczne, że pacjent 

żył w nieustannym, porażającym bólu. Czy po rozpoczęciu kuracji dalej cierpiał na 

autyzm?  Oczywiście,  wciąż  miał  problemy  z  „normalnym”  funkcjonowaniem,  lecz 

ból zniknął. Dalej nie mówił, nie patrzył ludziom w oczy, ale mógł np. pisać e-maile, 

korzystać  z  darów  intelektu,  których  mu  przecież  nie  brakowało.  Wiele  wiedział 

o polityce, wypowiadał się na liczne tematy. To naprawdę niezwykle ciekawa osoba. 

Leczenie  zmieniło  jego  życie  -  wcześniej,  gdy  odczuwał  ból,  zaburzenia  obsesyjno-

kompulsyjne sprawiały, że zdejmował z siebie ubranie, nie licząc się z tym, gdzie jest. 

Był to przecież dorosły mężczyzna, dlatego ludzie reagowali paniką i wzywali policję. 

Z tego powodu przestał wychodzić z domu. Dla tak inteligentnej i pełnej zaintereso-

wań osoby wyzbycie  się  bólu  i rozwiązanie  problemu  nietypowych zachowań było 

niezwykłą zmianą na lepsze.

background image

23

Rys. 6. Zapalenie przełyku wywołane zarzucaniem żółci.

Na rys. 6 przedstawiono efekty zapalenia przełyku, wywołanego refluksem żółci. 

W dole przełyku można zauważyć mieszaninę żółci i produktów trawienia. Motoryka 

była  tu  obniżona  do  tego  stopnia,  że  produkty  trawienia  przedostawały  się  w górę 

układu pokarmowego. Dlatego też oddech tego dziecka miał zapach kału.

Przypadek, z jakim spotykaliśmy się o wiele rzadziej, to H.pylori, bolesna infekcja 

bakteryjna, związana z wrzodami żołądka, występująca u przebadanych dzieci z ASD 

w miejscu złączenia przełyku z żołądkiem. To dość niecodzienne umiejscowienie, co 

więcej, u trojga lub czworga z dzieci w przełyku wystąpiła również drożdżyca, spo-

tykana najczęściej u dorosłych z obniżoną odpornością (np. u osób po przeszczepie, 

chorujących na raka lub przechodzących chemioterapię). 

Jeśli tego typu zmiany w przełyku pojawią się u dzieci neurotypowych, sprawiają 

im nieznośny ból. Jednak nawet sprawnie funkcjonujące dzieci z ASD mają problemy 

z określeniem i opisaniem fizycznych doznań. Nietrudno więc wyobrazić sobie, jak 

bardzo skomplikowana staje się sytuacja w przypadku dzieci, które nie mówią. Nie 

umiejąc wytłumaczyć, co im dolega, dzieci często dostają napadów złości, wskazują 

na gardło i biją się w piersi. Bywają podenerwowane po posiłkach, czasem w ogóle 

unikają przyjmowania pokarmu, którego przełykanie boli. Ich rodzice wiedzą, że mają 

inteligentne dzieci, które robią każdą rzecz z określonego powodu i nawet momenty 

ich pobudzonego zachowania rządzą się pewną precyzyjną logiką. Pomijając jednak 

tę  kwestię:  gdy  dzieci  z  ASD  unikają  przyjmowania  pokarmów,  mają  do  tego  kon-

kretne powody. Niektóre dzieci (również te z ASD) cierpią na chorobową niechęć do 

przyjmowania  pokarmów,  uwarunkowaną  czynnikami  psychicznymi.  Nie  można 

jednak przyjąć, że powody są psychogenne, dopóki nie udowodni się, że u danego 

dziecka nie występują zmiany, widoczne na poprzednich zdjęciach. 

Choroby żołądka

Niektóre zmiany chorobowe żołądka nazywamy gastropatią reaktywną (chemicz-

ną). Ich odnalezienie wymaga wykorzystania mikroskopu. Teoretycznie wszystko, co 

dostaje się do żołądka, może powodować gastropatię reaktywną. W praktyce okazuje 

się,  że  zmiany,  które  bardzo  rzadko  pojawiają  się  u  dorosłych,  są  obecne  u  80-90% 

background image

24

przebadanych  dzieci,  cierpiących  na  ASD.  Początkowo  przypuszczałem,  że  gastro-

patia  reaktywna  może  być  wynikiem  suplementów  i  kuracji  witaminowych,  które 

młodzi pacjenci przyjmowali. Obecnie zajmujemy się dużą grupą dzieci, które przed 

badaniem endoskopowym nigdy nie przechodziły leczenia, a mimo to można u nich 

zaobserwować  wspomniane  schorzenie.  Dlatego  sądzimy,  że  tego  rodzaju  zmiany 

muszą być wywołane działaniem choroby, a nie efektem ubocznym kuracji. Na rys. 7 

przedstawiono mikroskopowe zdjęcie przedstawiające zmiany, spowodowane gastro-

patią reaktywną. 

Na rys. 8 widoczny jest otwór, prowadzący z żołądka do dwunastnicy. Jak wspo-

mniano  wcześniej,  przy  obniżonej  motoryce  układu  pokarmowego  zawartość  jelit 

może przemieszczać się w górę układu pokarmowego, do żołądka, a czasem nawet do 

ust. Większość dzieci z ASD cierpi na tę właśnie dolegliwość - ma problemy z normal-

nym przemieszczaniem pokarmu z ust do odbytu. Zdarza się to zwłaszcza w okrężni-

cy i bardzo często powoduje zaparcia. 

U  części  dzieci  obniżona  motoryka  pojawia  się  na  odcinku  od  antrum  do  dwu-

nastnicy,  co  przyczynia  się  do  silnego  rozdęcia  jamy  brzusznej.  Można  wyróżnić 

dwa rodzaje rozdęcia: brzuszne „niższe” (podobne do ciążowego), które wskazuje na 

wypełnienie  jelit  lub  okrężnicy  gazami  lub  kałem;  brzuszne  „wyższe”,  występujące 

nieco poniżej żeber. Rozdęcie brzuszne „wyższe” pojawia się, gdy pokarm nie wydo-

staje  się  z  żołądka.  Mieliśmy  styczność  z  dwójką  dzieci,  u  których  konieczne  było 

zastosowanie zgłębnika w jelicie czczym, by ominąć żołądek.

Rys. 7. Mikroskopowe zdjęcie przed-

stawiające zmiany wywołane  

gastropatią reaktywną..

Rys. 8. Żołądek z refluksem 

żółci i kału.

background image

25

Na rys. 9. widoczny jest typowy wrzód trawienny. Wrzód to fragment tkanki, który 

przypomina czarną łatę z białymi krawędziami. U tego dziecka wrzód krwawił, powo-

dował  opuchliznę  i  prowadził  do  wymiotów.  Przed  przeprowadzeniem  endoskopii 

pojawiło się szereg hipotez co do możliwego problemu: refluks, niestrawność, alergia, 

a nawet zwykły upór – „jeszcze jeden objaw autyzmu”. Dokładna analiza objawów, 

związanych z układem pokarmowym, jest jedną z najważniejszych kwestii w przy-

padku leczenia dzieci z autyzmem.

Zdarza  się,  że  u  naszych  młodych  pacjentów  występują  polipy  zapalne.  Nie 

mają one charakteru przedrakowego, są po prostu efektem zapalenia żołądka. Polip 

widoczny na rys. 10 może wskazywać na postępujący stan zapalny żołądka oraz, być 

może, innych organów.

Na rys. 11 widoczne są wrzody żołądka, jednak nie mają one charakteru trawien-

nego.  Na  tych  nakrapianych  (usianych  kropkami  i  małymi  punkcikami)  wrzodach 

można  zauważyć  zaczerwienienie  wokół  centralnego  punktu.  Tego  typu  wrzody 

występują u dzieci z ASD bardzo często.

Spotkaliśmy  się  również  z  guzkowym  zapaleniem  żołądka,  nie  związanym  z  H. 

pylori  (H.  pylori  to  infekcja  bakteryjna,  w  przypadku  której  u  dzieci  pojawia  się 

guzkowe  zapalenie  żołądka).  Jednakże  guzkowe  zapalenia  żołądka  może  wystąpić 

zarówno w przypadku obecności H. pylori, jak i przy jej braku.

Żołądek,  widoczny  na  zdjęciu,  jest  guzkowaty  i  zbrązowiały  –  a  w  stanie  nor-

malnym powinien być gładki i różowy. Rys. 12 przedstawia zatem żołądek w stanie 

chorobowym. Biopsja wykazała zapalenia, i mimo że szukaliśmy jak najuważniej, nie 

znaleźliśmy nawet śladu H. pylori czy jakiejkolwiek innej infekcji bakteryjnej.

Rys. 9. Typowy wrzód trawienny.

Rys. 10. Polip zapalny.

Rys.11. Owrzodzenia żołądka.

Rys. 12. Guzowate zapalenie żołądka.

background image

26

Dzieci neurotypowe z tego typu zmianami bardzo często narzekają, zazwyczaj po 

posiłkach,  ponieważ  najwyższy  poziom  kwasu  żołądkowego  pojawia  się  około  pół 

godziny po jedzeniu. Najbardziej typowym miejscem odczuwania trawiennego zapa-

lenia żołądka jest przestrzeń od pępka do mostka. Objawy zapalenia to m.in. bóle po 

jedzeniu, budzenie się w nocy (połączone z podenerwowaniem), wymioty, wzmożo-

ne pocenie się, bladość i refluks. U autystycznych dzieci z poważnymi zaburzeniami 

mowy  należy  spodziewać  się  nagłych  wybuchów  złości,  stanów  podenerwowania, 

refluksu, unikania posiłków, gwałtownych ruchów głową, wskazywania na brzuch, 

czy przybierania dziwnych póz. 

Rys. 13. Typowe dla opisywanego schorzenia niecodzienne pozy,  

przyjmowane przez dziecko.

Na  rysunku  uwidoczniona  jest  dziwna  poza,  jaką  dzieci  mogą  przyjmować 

w  przypadku  opisywanych  dolegliwości.  Zwróciłem  na  to  zjawisko  uwagę  dzięki 

pewnej rodzinie z Genewy w Szwajcarii. Ich dziecko spędzało niezwykle dużo czasu 

„uwieszone”  na  stołach,  fotelach,  itp.  Zauważyliśmy  u  niego  zapalenie  okrężnicy 

i inne objawy schorzenia układu pokarmowego. Po zastosowaniu leczenia problemy 

ze  stolcem  i  ból  zniknęły,  a  zachowanie  dziecka  wróciło  do  normy.  Od  tego  czasu 

zacząłem zwracać baczniejszą uwagę na dziwne pozycje, przyjmowane przez dzie-

ci. Okazało się, że jest to zjawisko dość częste, pojawia się w przeróżnych formach 

u wielu pacjentów, których leczyliśmy. Schorzenia są zawsze widoczne na endoskopii, 

a jeśli są leczone w odpowiedni sposób, objaw związany z przybieraniem dziwnych 

póz znika. Nie jest on bowiem stałym zachowaniem dzieci autystycznych. Jeśli dziec-

ko zachowuje się w ten sposób, możemy przypuszczać, że przyczyną jest ból brzucha, 

nawet jeśli nie pojawiają się inne objawy.

Zmiany chorobowe jelita cienkiego. 

Żołądek  przechodzi  w  jelito  cienkie,  składające się  z  dwunastnicy,  jelita  czczego 

i jelita krętego. To najdłuższy element układu pokarmowego, właśnie tutaj ma miejsce 

wchłanianie kalorii i substancji odżywczych. Jeśli jelito cienkie nie pracuje u dziecka 

właściwie, zaburzony zostaje również proces wzrostu. 

background image

27

Jednym ze schorzeń, jakie spotyka się u dzieci z ASD, jest choroba trzewna (celia-

kia), występująca jednak niezwykle rzadko, jeśli wziąć pod uwagę poziom wrażliwo-

ści chorych dzieci na gluten. Ponieważ celiakię można zdiagnozować tylko wtedy, gdy 

dziecko przyjmuje gluten, niezwykle ważnym jest, by osiągnąć odpowiedni poziom 

przeciwciał trzewnych zanim rozpocznie się dietę bezglutenową.

Rys. 14 przedstawia typowy wrzód trawienny dwunastnicy. Doszło tutaj do tak silnej 

opuchlizny, że światło dwunastnicy zwężyło się do około 4-5 milimetrów, dlatego żaden 

pokarm nie może zostać przetransportowany dalej. W dolnej części zdjęcia widoczny  

jest wysięk – lepka, przypominająca ropę substancja wydzielana przez wrzód. 

Rys. 14. Typowy wrzód trawienny dwunastnicy.

Często spotyka się również aftowe wrzody dwunastnicy (rys. 15). Słowo „aftowy” 

odnosi się do bardzo małych wrzodów, otoczonych kręgiem zaczerwienienia (rumie-

niem),  np.  owrzodzenia  weneryczne  w  jamie  ustnej  należą  do  wrzodów  aftowych. 

Są one częstym objawem choroby Crohna, jednak nie świadczą jednoznacznie o tym 

schorzeniu. 

Rys. 15. Liczne aftowe owrzodzenia 

dwunastnicy.

Rys. 16. Wyraźny przerost limfoidalny 

dwunastnicy.

background image

28

Zdjęcie  widoczne  na  rys.  16  wykonano  u  chłopca  z  Kalifornii,  cierpiącego  na 

niezwykle  silne  bóle  brzucha  i  zahamowanie  wzrostu.  Występował  u  niego  silny 

przerost limfoidalny dwunastnicy, połączony z aftowym owrzodzeniem na czubkach 

niektórych guzków. W wyniku zastosowania ograniczeń diety stan chłopca wrócił do 

normy. 

Nieswoiste  zapalenie  dwunastnicy  (non-specific  duodenitis)  pojawia  sie  u  dzieci 

z ASD niezwykle często. Duodenitis to zapalenie dwunastnicy (–itis oznacza zapale-

nie, duodenum to dwunastnica). Przez zapalenie rozumie się napływ białych krwinek, 

które  w  konsekwencji  gromadzą  się  w  warstwach  błony  śluzowej  dwunastnicy. 

Rozmieszczenie białych krwinek nie wskazuje na żadne konkretne zmiany chorobo-

we,  dlatego  nazywa  się  je  nieswoistymi.  Zmiany  uwzględniają  stępienie  kosmków, 

zwiększenie  się  liczby  limfocytów  śródnabłonkowych  i  rozrost  węzłów  chłonnych. 

Zmiany nie mają przy tym pochodzenia trzewiowego ani trawiennego. Rys. 17 przed-

stawia nieswoiste zapalenie dwunastnicy. 

Rys. 17. Nieswoiste zapalenie dwunastnicy.

Jak widać, zabarwienie nie jest różowe, widoczne są również liczne białe plamki 

–  to  przykład  łagodnego  rozszerzenia  naczyń  chłonnych,  które  często  towarzyszy 

zapaleniu jelita. 

Rys. 18 to zdjęcie mikroskopowe, przedstawiające zjawisko widoczne na rys. 17. 

Można  zauważyć  stępienie  kosmków,  zapalenie  końcówek  kosmków  oraz  pewną 

liczbę limfocytów śródnabłonkowych. 

Rys. 18. Slajd przedstawiający stępienie kosmków.

background image

29

Powyższe zmiany chorobowe mają niezwykłe znaczenie, dlatego należy zwrócić 

na nie szczególną uwagę przy biopsji. Oprócz tego możemy mieć do czynienia z typo-

wym IgE-zależnym zapaleniem dwunastnicy.

Badanie dalszych odcinków jelita cienkiego wiąże się z koniecznością zastosowania 

endoskopii kapsułkowej, jedynej bezinwazyjnej (nie wymagającej operacji) metody 

badania najdalszych części układu pokarmowego. Dzięki tej procedurze udaje się tam 

zauważyć nadżerkowe uszkodzenia błony śluzowej, owrzodzenia, polipy i przypadki 

hiperplazji grudek chłonnych. 

Rys. 19. Wrzody aftowe z czerwonymi bruzdami.

Ciekawy  przypadek  przedstawia  rys.  19.  Strzałki  wskazują  miejsca  powstania 

wrzodów  aftowych,  można  również  zauważyć  czerwoną  bruzdę,  biegnącą  przez 

wrzód  od  góry  po  lewej,  do  dołu  po  prawej.  Najwcześniejsze  zmiany,  pojawiające 

się  w  przypadku  choroby  Crohna,  wyglądają  dokładnie  tak  samo.  Chociaż  nie  jest 

to zdjęcie dowodzące choroby Crohna, można przyjąć, że Crohn stanowi użyteczny 

punkt  odniesienia,  ponieważ  nowy  wariant  zapalenia  jelita  ma  z  nim  wiele  wspól-

nych  ciekawych  klinicznych  i  histologicznych  cech.  Również  ich  znaczniki  serolo-

giczne pokrywają się. Jednakże nie stwierdzono dotąd ubytków, zwężeń ani przetok; 

populacja cytokin również wydaje się inna niż w przypadku Crohna. Mimo to, kiedy 

zekstrapolujemy  wnioski  na  temat  choroby  Crohna  i  zastosujemy  je  w  leczeniu 

naszych młodych pacjentów, otrzymamy podobne rezultaty. 

Rys. 20. Nadżerki jelita cienkiego.

background image

30

Rys.  20  (zdjęcie  wykonane  przy  użyciu  endoskopii  kapsułkowej)  przedstawia 

nadżerki  jelita  cienkiego.  Pośrodku  widoczna  jest  duża,  ciemna,  owalna  nadżerka, 

otoczona  wypukłym  grzbietem.  Górna  część  zdjęcia  przedstawia  kolejną  nadżerkę. 

Zdjęcie wykonano u dziecka z ASD, którego liczne IgE-zależne alergie pokarmowe 

były tak silne, że stan pacjenta wymagał zastosowania zarówno diety elementarnej, 

jak i zgłębnika. To właśnie może się zdarzyć z jelitem, gdy poda się alergeny pokar-

mowe. Na końcu jelita cienkiego znajduje się ileum, czyli końcowa część jelita krętego, 

obszar  dla  nas  niezwykle  ważny  z powodu  wysokiej  aktywności  immunologicznej. 

To właśnie ta część układu pokarmowego charakteryzuje się największą koncentracją 

grudek  limfatycznych  na  centymetr  kwadratowy.  Każda  choroba  immunologiczna, 

w tym również choroba Crohna, objawi się w tym obszarze bardzo wyraźnie. 

Rys.  22:  Biopsja.  Po  prawej  stronie  zdjęcia  widoczny  jest  wypukły  guzek  z  bla-

dopurpurowym  środkiem  (ośrodek  rozmnażania  limfocytów),  grudki  limfatyczne 

wyraźnie  powiększone  z  powodu  działania  pobudzającego  czynnika,  co  w  efekcie 

prowadzi do rozszerzenia się ośrodka rozmnażania limfocytów. To bardzo wyraźne 

zjawisko.  Pojawia  się  tutaj  również  przemieszczenie  kosmków,  widoczne  w  górnej 

części  slajdu.  Małe,  przypominające  palec  kształty,  to  typowe  kosmki,  jednak  ten 

rodzaj jest nieobecny na powierzchni grudek. Zanik kosmków jest czynnikiem o istot-

nym znaczeniu histopatologicznym. 

Dziecko, o którym tutaj mowa, chorowało nie tylko na LNH, ale również na zapa-

lenie jelita krętego (rys. 23).

Rys. 23. Zapalenie jelita krętego.

Rys. 21. Umiarkowany przypadek 

hiperplazji grudek chłonnych (LNH)  

w jelicie krętym.

Rys. 22. Widoczny na biopsji wypukły 

guzek z bladopurpurowym środkiem.

background image

31

Okrąg w samym środku nazywa się zwykle mieszkiem, a proces napływania nie-

wielkich czarnych komórek neutrofilowych do mieszków, bardzo częsty u tej grupy 

dzieci, nazywamy zapaleniem mieszka.

Oprócz tego spotkaliśmy się z kolejną cechą, łączącą chorobę Crohna ze schorze-

niami jelit u dzieci, cierpiących na ASD. Na zdjęciu (rys. 24) można zauważyć cztery 

lub pięć ziarniniaków tego samego rodzaju, co w przypadku Crohna.

Rys. 24. Ziarniniaki typowe dla choroby Crohna.

Do objawów choroby jelita cienkiego mogą należeć: biegunka, unikanie przyjmo-

wania pokarmu, zachowania samouszkadzające, zaburzenia snu, nietrzymanie kału, 

wymioty, zatwardzenie, śluz w kale, złe wchłanianie pokarmu, problemy ze wzrostem 

oraz  niski  poziom  albuminów  białkowych  w  surowicy  krwi.  Koniecznym  jest,  by 

w przypadku leczenia dzieci z autyzmem zwrócić uwagę na możliwość pojawienia 

się tych objawów.

Zmiany chorobowe w okrężnicy

W okrężnicy można spotkać się z zapaleniem, owrzodzeniem, polipami zapalny-

mi, zapaleniami wrzodziejącymi, chorobą Crohna i wyraźną LNH (hiperplazją grudek 

chłonnych).  Rys.  25:  zdjęcie  okrężnicy  chorego  na  ASD,  cierpiącego  na  biegunkę  – 

widoczny jest plamisty rumień i kanalikowy charakter okrężnicy. 

background image

32

Rys.  26:  wrzody  aftowe,  podobne  do  tych  z  jelita  cienkiego.  Wrzody  położone 

centralnie otoczone są rumieniem. To typowe zmiany chorobowe okrężnicy. Mimo że 

niektóre procesy, mające na celu przygotowanie jelita do zabiegu, mogą wyizolować 

zmiany chorobowe, przypominające omawiane tutaj przypadki, ilość zmian u dzieci 

z ASD znacznie przekracza stan po typowym przygotowaniu jelita.

Rys. 27. Polip zapalny okrężnicy.

Na rys. 27 widoczny jest polip zapalny okrężnicy. Najważniejszym objawem cho-

rób  okrężnicy  jest  pilna  potrzeba  oddawania  kału;  między  innymi  dlatego  trudno 

jest  nauczyć  niektóre  dzieci  z  zaburzeniami  mowy  korzystania  z  nocnika  lub  toalety. 

Rozwodniony,  żółty  stolec  o  intensywnym  zapachu  może  wskazywać  na  zapalenie 

okrężnicy. Również zaparcie, choć to zjawisko nieco rzadsze, może wskazywać na zapa-

lenie. Rodzaj stolca, typowy dla osób z tym schorzeniem, widoczny jest na rys. 28. 

Rys. 25. Okrężnica w stanie 

chorobowym.

Rys. 26. Wrzody aftowe w okrężnicy.

background image

33

Rys. 28. Rozwodniony stolec typowy dla dzieci z ASD.

Należy zwrócić uwagę, że nie chodzi tutaj o typowy kał biegunkowy, spotykany 

u zdrowych dorosłych. Owszem, wodnisty, eksplozywny stolec pojawia się u dzieci 

z ASD, ale w przypadku schorzeń okrężnicy stolec przybiera najczęściej formę podob-

ną do tej na rys. 28. U większości zdrowych osób, zarówno u dzieci jak i dorosłych, od 

czasu do czasu występuje rozwodniony stolec, ale jeśli stan ten utrzymuje się przez 

dłuższy okres, jest to objaw patologiczny. Wielu rodziców przyznawało: „U mojego 

dziecka nigdy, naprawdę nigdy jeszcze nie pojawił się zbity stolec”.

Rys.  29  przedstawia  dziecko,  które  cierpiało  na  tak  silny  ból,  że  uciekało  się  do 

zachowań samouszkadzających. Dziecko zostało przyjęte do szpitala, gdzie po przy-

jęciu  leków  nasennych  spało  przez  3  doby.  Był  to  celowy  zabieg,  mający  zapewnić 

pacjentowi konieczny odpoczynek. Zachowania samouszkadzające nie są typowym 

objawem  autyzmu  –  zawsze  należy  przypuszczać  (chyba,  że  udowodni  się,  iż  jest 

inaczej), że ich powodem jest ból. To samo dziecko po przebyciu leczenia zaprezen-

towano na rys. 30.

Rys. 29. Dziecko z powodu odczuwanego bólu uciekające się  

do zachowań samouszkadzających.

background image

34

Leczenie

Jeśli  objawy,  związane  z  układem  pokarmowym,  utrzymują  się,  wymagana  jest 

dokładna ocena stanu dziecka z ASD, uwzględniająca wywiad lekarski, badanie fizy-

kalne i podstawowe testy przesiewowe. Jeśli rezultaty oscylują w granicach normy, 

a okresowe rozpoznawcze zastosowanie leków, takich jak Zantac, Prevacid, Tums, czy 

środków pobudzających kurczliwość (motorykę) przewodu pokarmowego nie powo-

duje nasilenia objawów, wówczas powyższa diagnoza powinna być brana pod uwagę; 

dlatego istotną wydaje się obserwacja błony śluzowej przewodu pokarmowego. Jeśli 

gastroenterolog zlekceważy objawy uznając, że mają charakter „behawioralny” (czyli 

mieszczący się w normie objawów u dzieci z tej grupy), wówczas należałoby zmienić 

gastroenterologa.

Mimo iż wszystkie te zmiany chorobowe nie są całkowicie wyleczalne, ich działanie 

może być skutecznie kontrolowane. Większość z przebadanych dzieci bardzo dobrze 

reaguje na pewne kombinacje czynników, takich jak dieta, podanie leków przeciwza-

palnych, probiotyków, antybiotyków, leków antygrzybicznych czy enzymów trawien-

nych. Podczas gdy u niektórych z dzieci można mówić o znacznej poprawie w spek-

trum  zachowań  autystycznych,  istotnym  wciąż  jest  pytanie,  czy  leczenie  chorób 

jelitowych jest związane  z  poprawą  funkcji  kognitywnych u  pacjentów. Tę  kwestię 

zgłębiają badania w Thoughtful House Center for Children. Analizując sprawę, można 

w najprostszy sposób dojść do wniosku, że dziecko, które nie ma problemów zdrowot-

nych, wyniesie większe korzyści z zastosowania szeregu interwencji behawioralnych  

niż dziecko, cierpiące z powodu wzdęcia, biegunki czy intensywnego bólu brzucha.

Rys. 30. To samo dziecko po przebytym leczeniu.

Tłumaczył Miłosz Wojtyna 

z angielskiego artykułu http://www.medicalveritas.com/AKrigsman.pdf za zgodą autora

background image

35

7.

Domyślność serca

Alina T. Midro

Zakład Genetyki Klinicznej UM w Białymstoku

Dawno, dawno temu, na wzgórzu w Trzebiatowie stał zamek. Mieszkała w nim 

księżna Maria z Czartoryskich. Wydano ją za księcia Wirtembergii i odtąd nazywano 

ją Wirtemberską. Była nie tylko piękna, ale i bardzo mądra. Serce też miała otwarte 

i  troszczyła  się  o  poddanych.  Niemiecki  władca  nie  umiał  odczytać,  co  działo  się 

w sercu pięknej małżonki i było to powodem wielu nieporozumień. Czy usiłował bli-

żej poznać te emocje? Uczuciowa Maria swe myśli i marzenia przelała na karty książki. 

Powstał wtedy, w 1816r., znakomicie napisany romans. Został zatytułowany „Malwina 

czyli domyślność serca”. Pierwszy romans napisany po polsku kobiecą ręką i popro-

wadzony przez kobiecą duszę. Romans o czasach współczesnych autorce, oddający 

specyficzną aurę trzebnickich serc. Domyślność. 

Jacuś chce spać

Niedawno, parę tygodni temu, byliśmy w Trzebiatowie. Pod tym samym wzgórzem 

zamkowym, w niewielkim domku mieszka z rodzicami sześcioletni Jacuś. Jacuś należy 

do wybranej grupy dzieci, którym poświęciliśmy swój czas i uwagę. Odwiedziliśmy 

go  ze  względów  poznawczych  i  naukowych,  bowiem  wyróżniał  się  nieco  swoim 

wyglądem i zachowaniem. Wolniej rósł niż inne dzieci, nie mówił jeszcze, nie zawsze 

jego ruchy były skoordynowane i tym samym niepokoił kochających go bezgranicznie 

rodziców i dziadków. Tato chłopca wyszedł nam naprzeciw i powitał nas. Potem wszy-

scy razem wspinaliśmy się w górę po skrzypiących drewnianych schodach do miesz-

kanka na poddaszu. Mało kto wie, że takie mieszkanka w Trzebnicy są szczególnie 

chronione przez Anioły. Mieliśmy okazję zobaczyć ich wyobrażenia. Jeden drewniany, 

w niebieskiej sukience, drugi ze skrzydłami z tiulu. Musiały dobrze strzec domu, skoro 

panował tam taki miły nastrój. Jacuś, anielsko słodki niebieskooki blondynek, zaraz po 

przywitaniu prędko dał mi się unieść w ramiona. Przytulił się mocno i powoli oswa-

jaliśmy się nawzajem. Chociaż Jacuś nic nie mówił, to w jego zadziwionych oczach 

można było dużo odczytać. Co jakiś czas spoglądał to na mamę, to na tatę, zajętych 

rozmową z dr Piotrem… i wtedy jego ruchy, chociaż mało skoordynowane, nie były 

tak gwałtowne. Potrafił skupiać uwagę i, kierując wzrok na nas, zdawał się wyrażać 

najpierw swoje zadziwienie obecnością obcych mu osób, a z czasem chyba aprobatę. 

Był tajemniczy, może jeszcze bardziej zagadkowy niż inne dzieci. Kiedy już wiedzia-

łam, że mogę go zdjąć z ramion i że możemy sobie trochę razem pospacerować, obu-

dziła się we mnie ambicja, by choć trochę poznać jego świat. Prowadziłam go więc za 

rączkę najpierw do kącika z zabawkami, potem do półek z książeczkami i z powrotem 

do okiennego parapetu koło stołu, gdzie królowały anioły. Nie akceptował ani plu-

szaków,  ani  zielonych  piłeczek  do  zabawy.  Gdy  chciałam  mu  coś  zademonstrować, 

background image

36

wykazywał  zero  zainteresowania.  Trudno.  Może  nie  chciało  mu  się  bawić,  skoro 

przyszli  goście.  Ewidentnie  chciał  chodzić.  Potrzebował  ruchu,  czy  też  miał  w  tym 

jakiś cel? Z wyraźnie wielką ochotą zaprowadził mnie do przedpokoju i stamtąd do 

sypialni. Ponieważ uznałam takie myszkowanie z nim po mieszkaniu za krępujące, 

więc zaniosłam go do rodziców, pokazałam kolejne zabawki, ale Jacuś znowu pragnął 

wyjść z pokoju i ponownie zaprowadził mnie do sypialni. Tam, nawet nie zdejmując 

kapci,  chciał  koniecznie  wejść  prosto  do  łóżka.  Zastanowiło  mnie,  czy  jego  swoisty 

upór powracania w to samo miejsce może coś znaczyć? Odniosłam jednak ponownie 

chłopca do pokoju, gdzie jego rodzice cały czas zajęci byli rozmową z moim kolegą 

o swoich troskach i kłopotach, a także o szczegółach historii rozwoju Jacusia i etapach 

stawiania diagnozy, która nas do nich skierowała.

Dochodziło południe. Zabiły dzwony z zabytkowej wieży pobliskiego gotyckiego 

kościoła, który pewnie pamiętał księżnę Marię. Zaczęłam Jacusiowi o niej opowiadać. 

Nie  chciał  jednak  mnie  słuchać  i  poprowadził  po  raz  kolejny  do  sypialni.  A  może 

chce mu się po prostu spać? - wpadłam na olśniewającą myśl. Było to nareszcie trafne 

wytłumaczenie jego zachowania. Potwierdzili to rodzice. Po paru minutach znanego 

tylko  najbliższym  rytuału  zasypiania  dziecko  znów  wpadło  w  ramiona,  tym  razem 

Morfeusza. Nie mogłam się nadziwić, jak uparcie Jacuś chciał mi to wcześniej wytłu-

maczyć. Pokazywał kilkakrotnie, nic nie mówiąc, bo mówić nie mógł i nie umiał, jak 

większość podobnych mu dzieci. Oczekiwał pewnie domyślności mojego serca, a ja 

tego nie umiałam jeszcze odczuć i odwzajemnić. To jest pewnie ta wyjątkowa trzebia-

towska domyślność serc, którą wykazywali tu domownicy i której warto się pewnie 

nauczyć w obcowaniu z dziećmi, a szczególnie takimi, jak Jacuś.

Grecki wojownik i krasnoludki 

Jacuś  miał  postawione  rozpoznanie  zespołu  genetycznego,  którego  przyczyny 

ograniczały  jego  tempo  wzrostu  i  możliwości  czytelnej  komunikacji  z  otoczeniem, 

zwłaszcza za pomocą mowy ekspresyjnej. Oczka szerzej rozstawione, nosek z szeroką 

nasadą i charakterystyczny układ brwi, nadających mu wygląd greckiego wojownika 

w charakterystycznym hełmie, jak poetycko określili to niegdyś Francuzi. Taki obraz 

rysów to wskazówka, aby szukać zmian na krótkim ramieniu chromosomu nr 4, by 

potwierdzić rozpoznanie odmienności genetycznej, nazywanej najczęściej zespołem 

Wolfa i Hirschhorna od nazwisk jego odkrywców (w skrócie WHS). Inaczej nazywa 

się on monosomią 4p. Czasem używa się jeszcze starej nazwy delecja 4p, przy czym 

„p” to określenie krótkiego ramienia, pochodzące od słowa francuskiego „petit” czyli 

„mały”. Mnie się zawsze to kojarzy z małymi herbatnikami petit berry. 

Dociekliwi rodzice zapytali nas teraz, dlaczego tej utraty 4p nie można było zoba-

czyć  podczas  pierwszego  badania  chromosomów  ich  dziecka.  Dobre  pytanie,  ale 

w odpowiedzi trzeba zrobić krótki wykład z cytogenetyki. 

Chromosom nr 4 należy do grupy „B”, gdzie klasyfikowane są chromosomy, mają-

ce bardzo długie ramiona dolne i niezwykle krótkie ramiona górne. Cechuje je cha-

rakterystyczny układ poprzecznych prążków chromosomów, którego obraz uzyskuje 

się za pomocą specjalnego barwienia. W obrębie krótkiego ramienia chromosomu nr 

4 (czyli 4p) są geny, których utrata jest odpowiedzialna za cechy kliniczne z zespołu 

WHS, ale nie można ich zobaczyć pod mikroskopem. Przyczyny utraty odcinka chro-

mosomu,  w  którym  znajdują  się  ważne  grupy  genów,  mogą  być  różne.  Najłatwiej 

background image

37

zrozumieć  proste  złamanie  z  następową  utratą  odłamanego  odcinka  4p.  Zobaczyć 

to bezpośrednio pod mikroskopem można tylko wtedy, gdy utracony odcinek chro-

mosomu  jest  stosunkowo  duży.  Wtedy  widoczne  jest  wyraźne  skrócenie  ramienia 

chromosomu. Skrócenie takie może być czasem zamaskowane w wyniku bardziej zło-

żonego  przegrupowania  chromosomowego,  zwanego  translokacją  chromosomową, 

gdy dwa odcinki z różnych par chromosomu zbliżą się do siebie i dojdzie do ich wza-

jemnej wymiany. Jeden z takich chromosomów, pozostawiony komórce, po wymia-

nie będzie miał za mało własnego materiału genetycznego i dodatkowo doczepiony 

materiał  chromosomu  partnerskiego.  Wtedy  skrócenie  odcinka  krótkiego  ramienia 

chromosomu 4 może nie być dostrzegalne. Chromosomy, podobnie jak krasnoludki, 

lubią nakładać wysokie czapki oraz butki z cholewami i na obcasach, by zamaskować 

swoje niedobory wzrostu. Bardzo często odcinki pomiędzy krótkimi ramionami chro-

mosomów 4 i 8 lubią się wymieniać. Taka dodatkowa „czapka” z chromosomu 8 na 

zmniejszonej wskutek utraty główce chromosomu 4 nie jest tylko maskującą ozdobą. 

Mamy wtedy do czynienia z efektem działania obecnych tam dodatkowych genów 

z  chromosomu  8,  co  powoduje  możliwość  wystąpienia  innych  wad  rozwojowych, 

zupełnie nieznanych w obrazie klinicznym zespołu WHS. Innymi słowy, to masko-

wanie  utraty  4p,  połączone  z  dodatkowo  modyfikującym  obraz  kliniczny  efektem 

działania  dodanego  materiału,  pochodzącego  z  innego  chromosomu,  ma  znaczenie 

w diagnozie, a potem w postępowaniu z dzieckiem. 

Nie tylko wielkość utraty genetycznej

Wielkość utraty materiału genetycznego w regionie 4p może być bardzo różna, co 

zmienia  liczbę  i  rodzaj  genów,  które  ulegają  utracie.  Przekształceniu  podlega  także 

regulacja  ich  działania.  Z  tego  powodu  obserwuje  się  bardzo  duży  zakres  zmian 

klinicznych i za każdym razem nazywa się to jednakowo: zespół WHS. W Internecie 

można wyczytać różności na ten temat. To bardzo deprymuje i wywołuje lęk przed 

konsekwencjami wychowywania dziecka z etykietką WHS. Przebieg i stopień skom-

plikowania  mogą  być  bardzo  różne.  W  sytuacji  zmiany,  jaka  wystąpiła  u  Jacusia, 

jesteśmy  dobrej  myśli,  ale  warto  by  było  sprawdzić,  jak  duża  jest  utrata  materiału 

genetycznego z 4p i jak dużo przybyło genów z chromosomu 8. Może się uda namó-

wić zaprzyjaźnionych Włochów do przeprowadzenia takich badań. Można napisać do 

Rzymu w tej sprawie. Nawet gdy sprawy te zostaną wyjaśnione, należy pamiętać, że, 

podobnie jak o rozwoju każdego człowieka, decydują tu nie tylko geny, ale też środo-

wisko, wręcz ustawiczny dialog genów ze środowiskiem w ciągu całego życia. 

Kiedy kończyliśmy mini wykład o chromosomach, na parapecie za oknem usiadł 

szary  gołąb.  Popatrzył  na  drewnianego  anioła  w  niebieskiej  sukience  i  odleciał  do 

swoich spraw. My także, żegnani przez anioły, spakowaliśmy laptop, aparaty fotogra-

ficzne  i  wszystkie  akcesoria  medyczne.  Ponownie  pokonaliśmy  schody,  tym  razem 

schodząc  z  nich.  Schody  drewniane  i  kręte,  zupełnie  takie,  jakie  zapamiętałam  ze 

swego dzieciństwa - były u mojej babci. Przypomniał mi się pierwszy wiersz dziecięcy, 

deklamowany u ich szczytu: „Wysłała mnie matka na górę po jabłka, a ja z góry na 

pazury wysypałam jabłka”. Wtedy babcia patrzyła na mnie z miłością, a ja uspokojona 

i dumna z sukcesu recytatorskiego schodziłam do niej po tych schodach. Domyślność 

serca  moich  bliskich  i  domyślność  serca  rodziców  niepełnosprawnego  chłopczyka, 

którego odwiedziłam w Trzebiatowie, pozwalają doszukiwać się analogii. Być może 

background image

Jacuś nie będzie wygłaszał wierszyków, ale z pewnością już dzisiaj odczuwa taką samą 

bliskość  rodziny,  jak  ja  niegdyś.  Widziałam  przecież  świetne  porozumienie  Jacusia 

z  tatą  i  ufność,  z  jaką  chłopiec  spoglądał  w  oczy  matki.  Kto  wie,  gdyby  snuć  dalej 

opowieść o wzajemnych relacjach w tej rodzinie, być może powstałoby równie sławne 

dzieło, jak to Marii Wirtemberskiej.

background image

39

8.

Autystyczne abecadło 

(część pierwsza)

Marcin Michalski

Zespół Szkół nr 13 w Krakowie

A – jak autyzm

Czy jest sens pisać na temat, który został już roztrząśnięty na wszelkie sposoby? 

Jeśli miałbym zachęcić do poświęcenia czasu temu tekstowi, to niech rekomendacją 

będzie to, że pochodzi on od praktyka, który wciąż przeżywa wzloty i upadki, usiłując 

pomóc napotkanym na swej ścieżce osobom. 

Optyka postrzegania różnych kwestii przez nauczycieli i rodziców jest zazwyczaj 

odmienna. Ja jestem „krótkodystansowcem”. Rodzice, czyli „długodystansowcy”, jak 

zwykłem  ich  nazywać,  z  niektórymi  spostrzeżeniami,  radami,  działaniami,  uogól-

nieniami  nie  będą  mogli  się  zgodzić.  To  naturalne,  gdyż  chcąc  przetrwać,  muszą 

inaczej rozłożyć siły. Wszak opieka i wychowanie osoby z problemami rozwojowymi 

to rodzaj długodystansowego „biegu”. Czy może być dłuższy i trudniejszy bieg, niż 

podporządkowanie swego życia od początku do końca swemu dziecku, które czeka 

niepewna przyszłość? 

Autystyczne abecadło będzie opowieścią o dzieciach, ich rodzicach, próbujących 

ich edukować z różnym skutkiem nauczycielach i o społeczeństwie, w którym wcale 

nie tak łatwo się odnaleźć. 

Od czego zacząć? Najlepiej od początku. 

Autyzm zupełnie przypadkowo wtargnął w moje życie - mówiąc ściślej, to ja wtar-

gnąłem na to (często „zaminowane”) pole. Zupełnie nieprzygotowany, wystraszony, 

sfrustrowany… Do końca życia będę pamiętać krakowskie Dębniki i ulicę Bałuckiego 

6, gdzie podjąłem to najtrudniejsze, ale i najciekawsze wyzwanie w swym życiu. Po 

pierwszych czterech godzinach, kiedy zatrzasnąłem za sobą skrzypiące drzwi, ujrza-

łem zimowe słońce wraz z baraszkującymi w śniegu wróblami. Trudną do opisania 

radość,  spowodowaną  zakończeniem  przygniatającego  dnia  pracy,  nieco  przyćmiła 

mi  pewna  myśl.  Pomyślałem  (i  zastanawiam  się  nad  tym  po  dziś  dzień),  jak  dają 

sobie radę rodzice tych dzieci, często już dorosłych? Nie mogą oni, jak ja, zamknąć 

za  sobą  drzwi.  Niewiele  rozumiałem  z  rzeczywistości,  do  której  niewystarczająco 

przygotowały mnie studia. Zdołały one jednak mimo wszystko mnie uwrażliwić, a to 

już bardzo dużo. W głowie wciąż huczały pytania bez odpowiedzi: „Jak wykorzystać 

teorie,  wtłaczane  do  głowy  podczas  nieprzespanych  nocy”?,  „Co  zrobić  z  osobami, 

które sprawiają wrażenie, że najlepiej by się czuły, gdyby zostawić je w spokoju”?, „Co 

robić, gdy o wiele większy ode mnie uczeń atakuje z zaskakująco wielką siłą”?, „Co 

w sytuacji, gdy niepozorny malec wydaje wibrujący krzyk, który doskwiera i dopro-

wadza do granicy bólu nie tylko mnie, ale i pozostałych uczniów”? … 

background image

40

Początek przygody z autystyczną rzeczywistością był niczym zderzenie z lokomo-

tywą. Przypuszczam, że rodzice naszych uczniów czują się tak często – tym bardziej, 

że po raz tysięczny nawiedzają ich obawy o przyszłość dziecka. 

Nie jest

 

łatwo i jednoznacznie określić, czym jest autyzm. Oczywiście istnieją pre-

cyzyjne definicje tego rozległego zaburzenia rozwoju, ale problem w tym, że każdemu 

dziecku co innego doskwiera i co innego wymaga naprawy. Na co postawić, mając 

przed sobą człowieka, wymagającego interwencji? Często, choć nie zawsze, pomocy 

chcą rodzice. Bez współdziałania z nimi nasze wysiłki nie zostawią tak trwałej zmia-

ny, jak byśmy oczekiwali. Bywa jednak i tak, że trzeba pracować, wiedząc, że rodzice 

z różnych przyczyn nie podejmą wspólnej linii działania. 

Wszystkie lata pracy, często z bardzo trudnymi osobami, z pewnością mnie zahar-

towały, dały dużo pewności co do stawianych i odrzucanych celów działania, nauczy-

ły kreatywności, ale i pokory wobec nie do końca poznanej rzeczywistości. Mimo to 

nie jestem wolny od stwierdzenia: „im więcej wiem, tym mniej wiem”. Mam jednak 

pewność, że można dokonać zmian nawet w pozornie beznadziejnych przypadkach. 

Niech to będzie punktem wyjścia do dalszych rozważań. 

B – jak błądzenie.

Błądzić  jest  rzeczą  ludzką,  ale  wiadomo,  że  lepiej  nigdy  nie  zabłądzić  na  dobre. 

Mimo wszystko wydaje się, że proces błądzenia jest wpisany w nasze życie, szczegól-

nie zaś w jego pokaźny fragment, związany z pracą zawodową.

W jednym z artykułów pewna znana autorka pokusiła się o stwierdzenie, że w cza-

sie  dnia  pracy  z  osobą  autystyczną  popełniamy  minimum  kilkanaście  błędów.  Jeśli 

błąd  przyniesie  natychmiastowe  konsekwencje,  a  my  jesteśmy  skłonni  do  refleksji 

i zmiany swego postępowania, to już sukces. Problem w tym, że jednorazowa zmiana 

postępowania  czasem  nie  wystarcza.  Trzeba  myśleć,  poszukiwać,  modyfikować,  by 

wreszcie wygenerować właściwy sposób działania (w stosunku do konkretnej osoby 

w konkretnej sytuacji). 

Czasem pojawia się pokusa doradzenia komuś (rodzicowi czy innemu nauczycie-

lowi), aby „oszczędzić mu błądzenia”. Rodzice prawie zawsze chcą spróbować wszyst-

kich rodzajów terapii lub pseudoterapii, aby pomóc swemu dziecku (lub mieć czyste 

sumienie, że zrobili wszystko, co w ich mocy). Wydają fortuny na wątpliwe sposoby 

pomocy i znajdują się w punkcie wyjścia. Czy można im tego zabronić? Oczywiście, 

że nie! Myślę, że jeśli nawet nie pomogą swym pociechom, to cena za przekonanie, 

że zrobiło się wszystko, nie jest za wysoka. Wszak lepiej żałować, że się coś zrobiło, 

aniżeli, że się czegoś nie zrobiło. Nigdy nie będziemy mieć pewności, czy droga nasze-

go działania (styl, środki, cele, założenia, etc.) w którymś z punktów nie jest błędem. 

Tak naprawdę najlepszym weryfikatorem jest czas, który pokaże, czy uczeń będzie 

wykorzystywać umiejętności, których nabycie trwało tyle lat. Czy wystarczająco dużo 

zrobiliśmy, aby nauczyć go samoobsługi? Czy zwracaliśmy uwagę na stopniowo poja-

wiające się, niepokojące zachowania? 

A  może  jednak  warto  było  zaniechać  pewnych  działań,  a  zamiast  nich  wdrażać 

takie,  dzięki  którym  żyłoby  się  im  łatwiej  teraz,  gdy  rodzice  nie  mają  już  tylu  sił? 

Pewna  zaprzyjaźniona  mama  mojego  ucznia  powiedziała,  że  gdyby  mogła  cofnąć 

czas, zrobiłaby wszystko, aby syn, obecnie już dorosły, był samodzielny… 

background image

41

C – jak cel

Pamiętam  studencki  czas  praktyk,  kiedy  wszyscy  bez  wyjątku  musieli  tworzyć 

znienawidzone konspekty zajęć. Może nie byłyby one tak bardzo nielubiane, gdyby 

nie cele, od których rzecz jasna należało rozpocząć pisanie planu zajęć. Jak się można 

domyślać, opisywaliśmy najpierw przebieg zajęć, a potem następowała konsternacja: 

„jakie cele dopasować do tego przebiegu?” 

Dziś się z tego śmieję, ale fakt faktem - wytyczenie celów działania, tych bliższych 

i tych długoterminowych, to trudna rzecz. Zawsze starałem się nie omijać problemów, 

lecz doprowadzać do starcia z nimi. Dzięki odpowiedzi na z pozoru dziwne pytanie: 

„Co jest najpoważniejszym problemem w zachowaniu dziecka?” otrzymywałem goto-

we cele pracy. Rzecz jasna, warunkiem koniecznym jest szczera rozmowa z rodzicami 

ucznia. Czy jest sens produkować sztuczne cele i co się z tym wiąże, sztuczne działa-

nia? Cóż może być bardziej

 

istotnego niż to, że dziecko bije dotkliwie domowników, 

nie  spełnia  najprostszych  poleceń,  nie  wychodzi  ze  sklepu,  gdy  się  mu  nie  kupi 

jakiegoś przedmiotu, wymusza na dorosłych krępowanie rąk, odmawia jedzenia itd. 

Myślę, że większość nauczycieli z różnych przyczyn nie popiera takiej strategii dzia-

łania. Nie każdy ma odwagę, siłę, determinację, czy wiedzę, które pozwolą na zajęcie 

się najpierw zachowaniami, utrudniającymi życie samemu uczniowi i zaburzającymi 

funkcjonowanie jego rodziny. Jednakże uzyskanie kontroli nad uczniem z pewnością 

wzmacnia autorytet nauczyciela w oczach rodziców, a co najważniejsze, pozwala na 

skuteczną realizację typowo szkolnych zadań. 

Nie  należy  zapominać,  że  rodzice  często  nie  mają  kontroli  nad  zachowaniami 

swych dzieci, więc przywrócenie jej choćby w minimalnym stopniu i pokazanie, że są 

w stanie tę kontrolę sprawować, odbuduje ich mocno nadwątlone siły. 

Dobrze sformułowane cele pozwolą uniknąć nauczycielowi frustracji, gdyż trud-

no powiedzieć, że uczeń poprawnie zachowuje się w miejscach użytku publicznego, 

skoro  na  placu  zabaw  bije  dzieci,  a  jest  dobrze  tylko  wtedy,  gdy  jest  tam  sam.  Cóż 

z tego, że w galeriach handlowych jest spokojny, skoro na ruchomych schodach za 

każdym razem trwa spektakl strachu i grozy. Gdy cele są zbyt ogólne, nie można na 

ich podstawie zaprogramować działania ani określić ewentualnej zmiany. Konieczne 

jest  sformułowanie  celu  konkretnego  i  dzięki  temu  mierzalnego.  Dlatego  zastanów 

się,  czytelniku,  nad  tym,  co  uczeń  powinien  według  ciebie  robić,  czy  też  czego  nie 

powinien robić. Następnie tak to ujmij, byś z pewnością mógł jednoznacznie odpo-

wiedzieć,  np.:  „Korzysta  bez  strachu  z  ruchomych  schodów  w  galerii”.  „Czeka  na 

swoją kolej na placu zabaw przy zjeżdżalni”. „Stoi 1 minutę w wyznaczonym miej-

scu”.  Dzięki  takiemu  rozbiciu  celu  ogólnego  na  cele  szczegółowe  (i  pracy  nad  ich 

realizacją) będzie można w przyszłości powiedzieć: „Uczeń poprawnie zachowuje się 

w miejscach użytku publicznego”. 

D – jak dorastanie.

Praca  od  początku  do  końca  (bliżej  nieokreślonego)  w  jednej  placówce  przywo-

dzi mi na myśl zatrzymanie się w arabskiej medinie (czyli w handlowej, najstarszej 

i  zarazem  najbardziej  ruchliwej,  części  miasta).  Można  wtedy  trzeźwiej  patrzeć  na 

otaczającą rzeczywistość, nie „płynąć” z jej wartkim nurtem. Towarzyszenie uczniowi 

przez  kilkanaście  lat  jego  życia  pokazuje  w  pełni  „stan  wejściowy”  i  „stan  wyjścio-

wy”, czyli to, jakim człowiekiem był ktoś, zaczynając edukację i jakim jest, stając się 

background image

42

absolwentem placówki, będącej jego drugim domem. Towarzysząc wielu momentom 

życia dorastającej osoby i doświadczając związanych z tym trudności, można zrozu-

mieć, jaki ciężar dźwigają na co dzień rodzice naszych uczniów. Dorastanie to długi 

i momentami bardzo burzliwy czas w życiu każdego człowieka. W przypadku osób 

nie obarczonych problemami rozwojowymi to okres stopniowego usamodzielniania 

się  i  odrywania  od  rodziców.  Osoby  z  autyzmem,  szczególnie  te  upośledzone  inte-

lektualnie w głębszym stopniu, nie mają przed sobą takiej perspektywy. Są zdane na 

swych rodziców oraz na łaskę i niełaskę państwa aż do końca swych dni. 

Ostatnio  usłyszałem  z  ust  koleżanki,  która  uczyła  w  przedszkolu  jednego 

z  obecnych  gimnazjalistów:  „To  straszne!  Od  przedszkola  niewiele  się  zmienił…”. 

Dynamika zmian w funkcjonowaniu poważnie zaburzonych osób nie jest duża (mam 

na myśli pozytywne zmiany). Nabywanie nowych i łatwych z naszego punktu widze-

nia umiejętności często stanowi problem nie do przejścia. Problemy z rozumieniem 

mowy, koncentracją uwagi, pamięcią, motywacją, koordynacją, oceną, elastycznością 

reagowania,  komunikacją  i  wiele  innych  wciąż  trapią  dorosłego  ucznia  czy  absol-

wenta  placówki,  podobnej  do  tej,  w  której  pracuję.  Przekłada  się  to  na  jakość  jego 

funkcjonowania w rodzinie i w najbliższym środowisku. Jeśli dodatkowo uczeń jest 

agresywny lub autoagresywny, przyszłość jego i jego rodziny jest mocno zagrożona, 

bowiem nie ma zbyt wielu miejsc edukacji czy pobytu dla takich ludzi. „Oto, co się 

przydarza tym, którzy mają zaburzenia niewidocznych zmysłów”, jak napisał Oliver 

Sacs w „Mężczyźnie, który pomylił żonę z kapeluszem”. Częstokroć na pierwszy rzut 

oka nic nie wskazuje, że ten przystojny chłopak lub ta ładna dziewczyna ma aż tak 

poważne  problemy.  Taki  dysonans  bynajmniej  nie  ułatwia  codziennego  funkcjono-

wania w naszym specyficznym społeczeństwie. 

Trzeba  być  świadomym,  że  nie  wszystko  będzie  możliwe  do  wypracowania 

z  danym  uczniem.  W  tym  przypadku  należy  mówić  nie  o  poprzeczce,  lecz  raczej 

o wielu poprzeczkach, które pozawieszane są na różnych wysokościach z uwagi na 

nieharmonijny  rozwój.  Na  co  więc  stawiać,  ucząc  taką  osobę?  Zawsze  warto  inwe-

stować w samodzielność. Musi być ona misternie budowana na rozumieniu poleceń, 

podatności na podpowiedzi, umiejętności współpracy z dorosłym, rozumieniu relacji 

„ja”  -  „otaczający  świat”,  sprawności  motorycznej  i  wielu  innych  umiejętnościach, 

które zdrowe dzieci osiągają bez większego trudu. 

Gdy  przyjdzie  moment  poszukiwania  dla  dziecka  kolejnej  placówki,  z  dużym 

prawdopodobieństwem  zostaną  zadane  pytania:  „Czy  osoba  ta  jest  samodzielna”? 

„Czy jest agresywna, autoagresywna lub w jakikolwiek sposób uciążliwa”?... 

E - jak ekscesy

Nie ma mowy, aby w tak specyficznej pracy obeszło się bez ekscesów. Niemal każ-

dego dnia dzieje się coś, co wspomina się czasami bardzo długo. Środki masowego 

przekazu  ukształtowały  stereotyp  osoby  autystycznej:  inteligentny,  utalentowany, 

zamknięty w sobie. To słyszy się najczęściej. Zapewne zdarzają się i tacy uczniowie, 

ale jest to coś tak rzadkiego, jak zgoda w naszym parlamencie. Co więcej - jeśli mamy 

do  czynienia  z  takim  uczniem,  możemy  się  spodziewać  ekscesów  na  szczególnie 

wyrafinowanym poziomie. 

W latach 90-tych, po emisji programu na temat Metody Opcji, pojawiło się w naszej 

placówce dosyć dużo osób, poruszonych wspaniałymi rezultatami, jakie przynosi ta 

background image

43

odkryta dla świata ścieżka działania. Zdziwieniu ich nie było końca, gdy nie spotkali 

się z entuzjazmem pracowników, zmagających się z bardzo trudnymi zachowaniami 

uczniów. Fala zainteresowanych zaczęła topnieć, kiedy zobaczyli, że nie jest tak pięk-

nie, sympatycznie i optymistycznie … 

Do  dziś  pamiętam  pytania  jednego  z  uczniów:  „Marcinie,  ile  waży  Wisła?  Nie 

wiesz? Jak to? Przecież jesteś nauczycielem!”; „Co by było, gdybym pogryzł hienę albo 

żyrafę w zoo?” W związku z trudnościami w „czytaniu” relacji społecznych (zazwy-

czaj jest zaburzone nadawanie komunikatu oraz jego odbiór) dochodzi na co dzień do 

zabawnych zdarzeń. Poszedłem kiedyś do apteki z uczniem (jest to bardzo postawny 

mężczyzna z niskim głosem). Powiedziałem mu, co ma po kolei zrobić, po czym sta-

nęliśmy  w  kolejce.  „Słucham,  co  dla  pana?”  zapytała  aptekarka.  „Proszę  aspirynę.” 

„To będzie 2 złote” odrzekła z miłym uśmiechem pani farmaceutka. W tym momencie 

uczeń zamaszystym ruchem niemal wtłoczył drobne monety w blat, dodając tubal-

nym głosem: „Masz! Wiesz? No!”. Tego typu sytuacje są jednak kształcące, gdyż jak 

wiadomo „eksponując na bodziec, powodujemy odwrażliwianie”.

Pamiętam czas, kiedy zostaliśmy zmuszeni do opuszczenia zajmowanej placów-

ki. Pozostało zaakceptować taki obrót spraw i przenieść całą szkołę na drugi koniec 

miasta. Dla naszych uczniów, dla ich rodziców i dla nas także był to mocno stresują-

cy moment życia. Ci, którzy po naszym pojawieniu się na nowym osiedlu, dzierżąc 

w rękach lornetki, kamery i kto wie, co tam jeszcze, obserwowali z balkonów i zza 

firanek nas - przybyszów niemal z innej planety, też łatwo nie mieli. Nowe ścieżki, 

nowe otoczenie, nowe wyzwania - to nie dla naszych uczniów (tzn. jest to dla nich, 

ale początkowo wzbudza wiele problemów adaptacyjnych). Jak się zdaje, mieszkań-

cy dużego blokowiska nas zaakceptowali, ale zdarzają się sytuacje takie, jak opisana 

poniżej. Prowadziłem ucznia do kościoła, bo tam stopniowo przygotowywano go do 

I  Komunii  Świętej.  Po  drodze  wyznał  mi,  że  boi  się  księdza  („gdyż  szkła  jego  oku-

larów nagle się ściemniają”) i dlatego dalej już nie pójdzie. Zaczął się więc kłaść na 

ulicy. Kiedy go podnosiłem, usłyszałem: „Co tak szarpiesz to dziecko!” Tak naprawdę 

dziecko szarpało mnie, ale w takich momentach wygląda to odwrotnie. Na napastnika 

wygląda dorosły, który chce np. powstrzymać ucznia od rozbicia szyb. Niezdolność 

przewidywania zagrożeń jako konsekwencji zachowania prowadzi do sytuacji typu: 

nagłe wtargnięcie na jezdnię, połykanie substancji niejadalnych, zabieranie ze sklepu 

produktów bez uprzedniego zapłacenia, opuszczenie taksówki i ucieczka w niewia-

domym kierunku, obnażanie się w miejscach publicznych i całe mnóstwo mniej lub 

bardziej  irracjonalnych  zachowań,  więc  ingerencja  bywa  często  wręcz  konieczna. 

Tego  typu  incydenty  były,  są  i  będą.  Mają  one  według  mnie  (mimo  swej  powagi) 

bezcenną  wartość.  Ukazują  luki  w  naszym  postrzeganiu  ucznia  i  w  radzeniu  sobie 

z nim, nakazując tym samym większą czujność, rozsądek, dyscyplinę, kreatywność, 

zdecydowanie… Tak naprawdę trzeba doskonalić się bez końca. 

F - jak frustracja

Wcześniej czy później pojawi się szereg objawów, takich jak zdenerwowanie, bez-

silność, irytacja, gniew, pustka, niedowierzanie. Jest to reakcja naszego umysłu i ciała 

na „autystyczną rzeczywistość”, w której „ścieżka ucznia” i „ścieżka nauczyciela” nie 

są tą samą „ścieżką”. Dziesiątki, przechodzące w setki, te zaś w tysiące… Mowa o licz-

bie powtórzeń, o niekończącym się treningu, by nauczyć prostej umiejętności oraz by 

background image

44

ją  podtrzymać,  jeśli  się  uda.  Wspomaganie,  dynamizowanie,  korygowanie,  oczeki-

wanie, konsekwencja, cierpliwość… i tak bez końca. „Zaczynaj działać w momencie, 

w którym inni dawno by już zaprzestali wysiłków” - taka myśl przyszła mi do głowy 

w trakcie blokowania niezwykle mocnych ataków autoagresji jednego z uczniów. 

Bądź konsekwentny, zachowuj równowagę wewnętrzną nawet w trakcie najcięż-

szej  próby.  Są  to  moje  stałe  odnośniki,  będące  odpowiednikiem  latarni  na  brzegu 

oceanu. Owa „latarnia” wyznacza szlak nie tylko mnie, ale jest niezawodną podporą 

dla tego, któremu pomagam. Najlepszym „okładem” na rozgrzaną frustracją głowę są 

efekty pracy. O te niełatwo, szczególnie u uczniów zaawansowanych wiekiem, kiedy 

ich podatność na zmiany jest już nieznaczna. 

Tak się składa, że pracuję również z maluchami, objętymi programem wczesnego 

wspomagania rozwoju. Wysiłek, jaki trzeba włożyć w dokonanie niezbędnych korekt 

w funkcjonowaniu bywa ogromny, ale za to efekt… czasem olśniewający! Warto więc 

działać jak najwcześniej, by nie dopuścić do utrwalenia nieodwracalnych, niepopraw-

nych schematów funkcjonowania. 

Nie należy zapominać o własnej kondycji psychofizycznej. Odtrutką na opisane 

problemy  może  być  jakaś  odskocznia:  czytanie  książek,  podróżowanie,  uprawianie 

sportu,  rozmowa  z  osobą,  która  rozumie  problem.  Dbając  o  siebie,  wpływamy  na 

jakość kontaktów z naszymi podopiecznymi, przeciwdziałając tym samym przycza-

jonej frustracji. I pamiętajmy - co może być wspanialszego od pracy, która przynosi 

satysfakcję? 

G - jak gadulstwo

Dzieci niepełnosprawne umysłowo mają ograniczony zakres „pola uwagi” i ogniskują ją na 

mniejszych cząstkach niż przeciętne dzieci w podobnym wieku. Inaczej mówiąc, nie są w stanie 

odebrać wszystkiego, co nauczyciel przekazuje”I. Lovaas

Gadulstwo jest jednym z grzechów, jakich dopuszczają się zarówno nauczyciele, 

jak  i  rodzice,  wobec  swoich  uczniów  czy  dzieci.  Działania  te  wzbudzają  aprobatę 

otoczenia zewnętrznego, a pozornej idylli nie ma końca. Otóż jest to droga donikąd. 

Wyobraźmy sobie taką scenę: na pierwszym spotkaniu z nowo przyjętym dzieckiem 

proszę, aby rodzice wydali mu polecenie „usiądź”. Zazwyczaj wygląda to tak, że rodzic 

prosi: „Synu, bardzo proszę, żebyś ładnie usiadł na tym krzesełku”. Syn jednak nadal 

biega  po  sali,  a  początkowo  spokojny  rodzic  rozpoczyna  swą  mantrę  od  początku, 

z tym jednak, że widać oznaki stopniowego zdenerwowania. Coraz bardziej podnie-

sionemu głosowi towarzyszą coraz bardziej zamaszyste gesty. Efekt jest taki, że dziec-

ko nie siedzi, a rodzic zazwyczaj nawet się tym nie przejmie. Często szuka wytłuma-

czenia tej sytuacji: „dziś jest zmęczony”, „nie ma ochoty”, „polecenie jest zbyt proste”, 

„jest w nowym miejscu”, „podenerwował się”… Kiedy wydaję polecenie „usiądź”, po 

którym syn po prostu siada, u rodziców pojawia się napięcie. Pytam, w czym problem. 

„Proszę pana, to przypomina tresurę!”. Uogólniając: niektórzy ludzie preferują czasem  

formę, a nie treść. W mojej opinii  ważny jest efekt komunikatu, co nie zawsze idzie 

w parze z tym, by było miło i bezstresowo. Wydawanie polecenia i nieegzekwowanie 

jego wykonania jest  najprostszą drogą do wprowadzenia dziecka w świat niejasności, 

nieprzewidywalności i tym samym do coraz większego zagubienia. 

Biorąc pod uwagę powszechne trudności ze zrozumieniem mowy u opisywanej 

grupy uczniów, warto dbać o jakość wypowiedzi. 

background image

Moja znajoma pojechała z kolegą do Chin. On znał język angielski perfekcyjnie, 

ona zaś jedynie kilka bezokoliczników i innych najprostszych słów. Ku ich zdumie-

niu, tylko ona była rozumiana. On, z uwagi na piękną angielszczyznę, która jednak 

nie docierała do zakłopotanych słuchaczy, musiał zamilknąć. Nie jest łatwo ogołocić 

nasze wypowiedzi z ozdobników, ale jesteśmy to winni naszym odbiorcom. Nie jest 

też powiedziane, że wszystkich należy raczyć tą ubogą polszczyzną…

Jaki  odbiorca,  taki  komunikat.  Siedząc  kiedyś  w  mongolskiej  jurcie,  stałem  się 

uczestnikiem  pewnej  pouczającej  sytuacji.  Otóż  jeden  z  pasterzy  mówił  do  mnie 

w swym ojczystym języku, będąc przekonanym, że go rozumiem. Gdy zorientował 

się,  że  na  nic  jego  wywody,  po  prostu  wstał  i  przy  pomocy  podpowiedzi  już  nie 

werbalnych,  lecz  manualnych,  wyprowadził  mnie  z  jurty  i  pokazał  zranioną  owcę. 

Pozostaje  tylko  życzyć  wszystkim,  by  w  przypadku  trudności  komunikacyjnych 

umieli wykazać się tak znakomitą intuicją, jak opisany Mongoł. Sztuką jest wyczuć, 

kiedy „gadulstwo” nie ma sensu lub (jak to ujął Karol Wojtyła) „umieć przerwać, kiedy 

słuchacz jest przekonany”

background image

46

9.

Przegląd badań

Paweł Pflegel

Zespół Placówek Oświatowych nr 2 we Wrocławiu

1. Mózgi kilkumiesięcznych dzieci „dostrojone” do dzielenia uwagi z innymi.

Dzieci  w  wieku  pięciu  miesięcy  podążają  za  wzrokiem  dorosłych  w  kierunku 

obiektu i podzielają pole uwagi. Jest to wniosek, który ze swoich badań wysnuli dr 

Tobias  Grossmann  i  prof.  Mark  Johnson  z  Birkbeck,  University  of  London.  Wyniki 

opublikowane w „Biology Letters” wskazują, że mózg człowieka rozwija się w zakre-

sie  tej  tak  ważnej  umiejętności  społecznej  zaskakująco  wcześnie.  Brak  takiej  umie-

jętności  jest  jednym  z  wczesnych  objawów  autyzmu.  Badacze  wykorzystali  jedną 

z  technik  obrazowania  aktywności  mózgu  (NIRS)  do  zbadania  obszarów  mózgu 

dziecka, aktywnych podczas zwracania przez nie uwagi na wspólne obiekty. Jest to 

lewa kora przedczołowa – obszar zaangażowany w złożone zachowania poznawcze 

i społeczne. Malutkie dzieci podczas procesu dzielenia uwagi używają tego samego 

obszaru mózgu, co dorośli. W przyszłości obserwacje takie mogą być stosowane do 

oceny indywidualnych różnic w umiejętnościach dzielenia pola uwagi. W połączeniu 

z innymi sposobami mogą służyć jako metoda wczesnej identyfikacji dzieci z ryzy-

kiem autyzmu.

„Biology Letters”, wersja elektroniczna (przed drukiem), styczeń 2010

http://rsbl.royalsocietypublishing.org/search?fulltext=Grossmann&submit=yes&x=23&y=16

2. Badania kliniczne nad lekiem CM-AT nabierają tempa.

FDA (Agencja ds. Żywności i Leków), wydająca zezwolenia na dopuszczenie do 

obrotu  leków  w  USA,  przyśpieszyła  procedury  współpracy  z  firmą  Curemark  LLC 

pracującą nad lekiem CM-AT, który ma być jednym z preparatów o dużym znaczeniu 

w leczeniu autyzmu. Powstanie CM-AT opiera się na badaniach dr Joan Fallon, która 

wykazała u dzieci autystycznych niedobory enzymów, biorących udział w przyswaja-

niu białek przez ich organizmy.

Takie  ograniczenie  funkcjonowania  ustroju  negatywnie  oddziałuje  na  procesy 

produkcji  aminokwasów,  które  są  elementami  budowy  substancji  chemicznych, 

niezbędnych  dla  prawidłowego  funkcjonowania  mózgu.  CM-AT  ma  być  jednym 

z  pierwszych  sposobów  leczenia  osób  z  autyzmem,  a  nie  tylko  objawów,  będących 

skutkiem zaburzeń fizjologicznych. Curemark LLC przeprowadza obecnie testy kli-

niczne, w których uczestniczy 170 dzieci z 12 miejsc w USA.

Źródło: PR Newswire, luty 2010

http://www.prnewswire.com/news-releases/curemark-cm-at-autism-treatment-granted-fda-

fast-track-status-84951682.html

Szczegóły: Curemark LCC http://www.curemark.com/home.html

background image

47

3. Czy toksyny wywołują autyzm?

Philip J. Landrigan (epidemiolog i pediatra z Mount Sinai Hospital w Nowym Yorku) 

podkreśla, że autyzm jest biologicznie uwarunkowanym zaburzeniem rozwoju mózgu. 

Wyraźnie  związane  z  przyczynami  nieprawidłowości  są  czynniki  genetyczne  (takie 

jak  mutacje,  delecje  i  warianty  liczby  kopii).  Stanowią  one  jednak  tylko  małą  część 

tych  przyczyn  i  nie  wyjaśniają  kluczowych  problemów  klinicznych  i  epidemiolo-

gicznych w autyzmie. Być może wytłumaczeniem jest wczesne narażenie dziecka na 

toksyczne czynniki środowiskowe. Najnowsze wnioski: Wyniki badań, wykazujących 

wrażliwość mózgu na ekspozycję czynników takich jak: ołów, rtęć, alkohol etylowy 

i alkohol metylowy stanowią pośrednie dowody wpływu środowiska na zaburzenia 

ze  spektrum  autyzmu.  Najmocniejsze  dowody  płyną  z  badań,  przedstawiających 

wyraźnie powiązanie autyzmu z narażeniem we wczesnym okresie ciąży na działanie 

substancji  takich  jak:  talidomid,  mizoprostol,  kwas  walproinowy,  fosforoorganiczne 

środki  owadobójcze,  chloropiryfos,  a  także  zakażenie  matki  wirusem  różyczki.  Nie 

ma natomiast wiarygodnych dowodów, że szczepionki powodują autyzm. Niezbędne 

są badania związku przyczynowego pomiędzy czynnikami środowiskowymi a auty-

zmem. Dzieci stykają się z tysiącami syntetycznych substancji chemicznych. Ok. 200 

z nich to substancje neurotoksyczne dla ludzi dorosłych. Autor proponuje ukierun-

kowaną strategię w odkrywaniu podejrzanych o toksyczne oddziaływanie substancji 

chemicznych, która łączyłaby rozszerzone badania toksykologiczne, badania neuro-

biologiczne i w dalszej perspektywie – badania epidemiologiczne.

„New York Times”, 24.2.2010

http://www.nytimes.com/2010/02/25/opinion/25kristof.html?ref=opinion

„Current Opinion in Pediatrics”, (wersja elektroniczna – niestety płatna), styczeń 2010

http://journals.lww.com/co-pediatrics/Abstract/publishahead/What_causes_autism__Exploring_

the_environmental.99878.aspx

Stwierdzenie  Philipa  Landrigana,  że  nie  ma  wiarygodnych  dowodów,  iż  szcze-

pionki  powodują  autyzm,  krytykuje  mocno  Teresa  Binstock,  badaczka  związana 

z organizacją Generation Rescue, na rzecz której energicznie działa Jenny McCarthy, 

aktorka  i  matka  autystycznego  chłopca  (wspierana  przez  swojego  partnera,  aktora 

– Jima Carreya). Organizacja ta jest platformą dla zwolenników poglądu o wpływie 

szczepionek  na  powstawanie  autyzmu.  Pracę  Landrigana  uważa  pani  Binstock  za 

ważny krok w dobrym kierunku, jednakże dowodzi, iż autor pomija pewne dane. Jest 

on  szanowanym  naukowcem  z  kilkudziesięcioletnim  doświadczeniem,  zdecydował 

się jednak nie uwzględnić, wg oponentki, ważnych badań, dotyczących roli szczepio-

nek w genezie autyzmu.

Binstock wyjaśnia, dlaczego tak się stało. Otóż jeśli naukowcy znajdują związek 

między szczepieniami i autyzmem, ich dokonania nie są wiarygodne, ponieważ naru-

szają preferowane przez Landrigana zasady ortodoksyjnej wakcynologii. W konklu-

zji Teresa Binstock podaje ponad 50 różnych źródeł, opisujących badania, zalecenia 

i wnioski w opcji zarówno za, jak i przeciw szczepieniom.

Źródło:

Generation Rescue, Scientific News by Teresa Binstock, 06.03.2010

http://www.generationrescue.org/binstock/100306-autism-environmental-causes.htm

background image

48

4.  Najwcześniejsze objawy autyzmu pojawiają się w drugiej połowie pierwszego 

roku życia.

Porównano zachowania dzieci ze zdiagnozowanym autyzmem i zachowania ich 

prawidłowo  rozwijającego  się  rodzeństwa.  Okazało  się,  że  objawy,  takie  jak  nawią-

zywanie kontaktu wzrokowego, uśmiechanie się i komunikatywne gaworzenie, nie 

zawsze  można  zaobserwować  ok.  6-go  miesiąca  życia.  Pojawiają  się  one  stopniowo 

w  drugiej  połowie  pierwszego  roku  życia.  Wtedy  ilość  intencjonalnych  zachowań 

społecznych i komunikacyjnych u dzieci rozwijających się prawidłowo wzrasta, pod-

czas gdy wśród dzieci, u których rozpoznano później autyzm, zaczyna spadać.

Wyniki  pokazują,  kiedy  pierwsze  symptomy  autyzmu  występują  w  sposób 

widoczny.  We  wczesnym  dzieciństwie  objawy  autyzmu  pojawiają  się  stopniowo 

i proces rozwija się powoli (niekoniecznie następuje nagły spadek umiejętności, ich 

utrata postępuje nadal w drugim i trzecim roku życia). Istotny wniosek jest taki, że 

powinniśmy skupiać się na zachowaniach społecznych w obserwacji malutkich dzieci, 

ponieważ  zanikanie  lub  brak  tych  zdolności  jest  najbardziej  charakterystyczne  dla 

autyzmu w tym najwcześniejszym okresie życia. 

Badania trwały pięć lat. Obserwowano występowanie w/w objawów u dzieci do 

ukończenia  przez  nie  3-go  roku  życia.  Rozwój  dzieci  oceniano  w  6,  12,  18,  24  i  36 

miesiącu  życia.  Prace  prowadzono  w  M.I.N.D.  Institute  (Uniwersytet  Kalifornijski 

w Davis) oraz na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles.

„Journal of the American Academy of Child & Adolescent Psychiatry”, wersja elektroniczna 

(przed drukiem), luty 2010. http://www.jaacap.com/article/S0890-8567(09)00031-8/fulltext

5. Czyżby paracetamol?

Dr  Anthony  Torres  (kierownik  Biomedical  Lab  w  Center  for  Persons  with 

Disabilities,  Utah  State  University)  mówi,  że  warto  gruntownie  przebadać  problem 

obniżania gorączki u małych dzieci. Być może jest to jeden z elementów skomplikowa-

nych puzzli, jakie tworzą przyczyny i mechanizmy zaburzeń ze spektrum autyzmu.

Badacz  już  w  2003  roku  sugerował,  że  leki  przeciwgorączkowe,  podawane  nie-

mowlętom i małym dzieciom, mogą zwiększać ryzyko wystąpienia autyzmu u tych, 

które są genetycznie podatne na tego typu zaburzenia. Torres proponował podjęcie 

dalszych badań laboratoryjnych w celu wyjaśnienia, czy przyjmowanie takich leków 

przez kobiety w ciąży lub podawanie ich bardzo małym dzieciom ma związek z auty-

zmem. Torres twierdzi, że  genetyczne wyjaśnienie powstawania zaburzeń ze  spek-

trum  autyzmu  oraz  wzrostu  zachorowalności  jest  niewystarczające.  Niektóre  geny 

wiąże się z autyzmem, ale są to związki słabe. Prawdopodobnie przyczyną powstawa-

nia tych zaburzeń jest kombinacja czynników genetycznych i środowiskowych.

Ostatnio  pojawiły  się  doniesienia,  że  obniżanie  gorączki  ma  istotny  wpływ  na 

system odpornościowy i jest możliwe wystąpienie autyzmu u dzieci, które otrzymały 

acetaminophen (czyli paracetamol) w bardzo wczesnym dzieciństwie. W 2008 r. opu-

blikowano w czasopiśmie „Autism” twierdzenie, że u dzieci, którym podano paraceta-

mol po przyjęciu szczepionki skojarzonej (odra, świnka, różyczka) wystąpiło znacznie 

większe  prawdopodobieństwo  wystąpienia  autyzmu  niż  u  dzieci,  które  otrzymały 

ibuprofen. Są to wnioski z wywiadów z rodzicami i muszą być jeszcze potwierdzone 

w badaniach laboratoryjnych.

background image

49

W październiku 2009 r. „Lancet” opublikował badania, które pokazują, że podanie 

szczepionki pełnokomórkowej przeciw krztuścowi spowodowało mniejszą odpowiedź 

immunologiczną  u  dzieci,  które  otrzymały  po  tym  szczepieniu  paracetamol.  Jest  to 

istotne, ponieważ inne badania wiążą autyzm z niedoborami odporności. Być może, wg 

Torresa i innych badaczy, szukanie powiązań między szczepionką MMR i autyzmem nie 

jest drogą właściwą do wyjaśnienia możliwych przyczyn tego zaburzenia. Nowe hipo-

tezy związane są z praktyką obniżania gorączki, która niekiedy pojawia się po podaniu 

takiej szczepionki. Należy to jednak potwierdzić w badaniach laboratoryjnych.

Źródła:

BMC Pediatrics, 2003 http://www.biomedcentral.com/1471-2431/3/9

PubMed, 2008 http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18445737?ordinalpos=1&itool=EntrezSy

stem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_SingleItemSupl.Pubmed_Discovery_R

A&linkpos=1&log$=relatedarticles&logdbfrom=pubmed

PubMed, 2009 http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20030462?ordinalpos=1&itool=EntrezSy

stem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_SingleItemSupl.Pubmed_Discovery_R

A&linkpos=2&log$=relatedreviews&logdbfrom=pubmed

„Lancet”, październik 2009 

http://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(09)61208-3/fulltext

6. Problemy gastryczne u dzieci z autyzmem.

Rodzice dzieci i młodzieży z autyzmem relacjonują, że ich dzieci cierpią z powodu 

problemów funkcjonowania przewodu pokarmowego, najczęściej w postaci biegunki 

i zaparcia. Nowe badania, przeprowadzone przez Autism Treatment Network (ATN), 

pokazują,  że  objawy  takie  pojawiają  się  u  prawie  połowy  dzieci  z  zaburzeniami  ze 

spektrum autyzmu, a częstość ich występowania zwiększa się wraz z wiekiem.

ATN  obejmuje  14  ośrodków  terapeutycznych  i  badawczych  w  USA  i  Kanadzie, 

rejestruje pacjentów w wieku 2-18 lat z rozpoznaniem autyzmu, Zespołu Aspergera 

lub  nieokreślonych  całościowych  zaburzeń  rozwoju.  Rodzice  w  badaniu  wypełniali 

kilka kwestionariuszy, dotyczących symptomów zaburzeń pokarmowych, zachowa-

nia, snu i  samopoczucia dzieci.

Dane  z  grupy  1185  dzieci  wykazały,  że  45  procent  miało  zaburzenia  gastrycz-

ne,  najczęściej  były  to  bóle  brzucha,  zaparcia  i  biegunki.  Występowały  one  częściej 

u starszych dzieci (39 procent dzieci poniżej 5 roku życia, 51 procent powyżej 7 roku). 

Ponadto  dzieci  z  objawami  zaburzeń  ze  strony  układu  pokarmowego  miały  więcej 

problemów  ze  snem  (70  procent  w  porównaniu  do  30  procent),  więcej  trudności 

z zachowaniem i gorsze samopoczucie, związane ze stanem zdrowia. Nie stwierdzono 

związku między objawami gastrycznymi a rodzajem autyzmu, płcią, rasą lub ilorazem 

inteligencji.

Według dr Daniela Coury (dyrektora medycznego ATN i profesora pediatrii i psy-

chiatrii w Ohio State University) wyniki te wskazują, iż odpowiednia ocena i leczenie 

objawów ze strony układu pokarmowego może przynieść pacjentom korzyści. Lekarze 

podstawowej opieki zdrowotnej i specjaliści powinni pytać rodziny o tego typu obja-

wy i uwzględniać je w strategii postępowania z dziećmi i młodzieżą z autyzmem.

Źródło:

ScienceDaily, 3 maja 2010 http://www.sciencedaily.com/releases/2010/05/100502080234.htm

background image

50

7.  Czynniki  środowiskowe  –  czy  ułatwiają  mutacje,  przyczyniające  się  do 

autyzmu?

Niektóre genetyczne czynniki ryzyka autyzmu są typem mutacji de novo.( Mutacja 

de novo – gdy gen zostaje uszkodzony w czasie zapłodnienia). Zaawansowany wiek rodzi-

ców w chwili poczęcia jest związany ze zwiększonym ryzykiem zarówno autyzmu, 

jak i tego typu mutacji.

Badacze  z  Genetics  Laboratory  w  McLean  Hospital  (Belmont,  USA)  sprawdzali 

hipotezę, czy pewne czynniki środowiskowe mogą być również mutagenne i przy-

czyniać  się  do  powstawania  autyzmu,  powodując  mutacje  de  novo.  W  przeglądzie 

literatury  naukowej  ujawniono  dziewięć  takich  czynników.  Dowiedzione  jest,  że 

pięć  z  nich  jest  mutagennych:  rtęć,  kadm,  nikiel,  trójchloroetylen  i  chlorek  winylu. 

Pozostałe  cztery  związane  są  z  niedoborem  witaminy  D.  Odgrywa  ona  ważną  rolę 

w naprawie uszkodzeń DNA oraz w ochronie przed stresem oksydacyjnym - kluczo-

wą przyczyną takich uszkodzeń.

Hipoteza  sugeruje  etiologiczną  rolę  mutacji  de  novo  w  powstawaniu  autyzmu. 

Wnioski dla profilaktyki związane są z ograniczaniem ekspozycji na znane czynniki 

mutagenne oraz z przeciwdziałaniem niedoborom witaminy D.

Źródła:

PubMed, 2009-2010 http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19699591

Science, marzec-kwiecień 2007 http://www.sciencemag.org/cgi/content/abstract/316/5823/445

8. Badanie moczu i diagnozowanie autyzmu – nowa perspektywa?

Dzieci autystyczne posiadają specyficzne substancje chemiczne w moczu.

Dzięki badaniom moczu będzie można doprowadzić do prostego ustalenia praw-

dopodobieństwa wystąpienia autyzmu u bardzo małych dzieci, jak sugerują najnow-

sze badania naukowców z Imperial College London i University of South Australia 

(opublikowane w „Journal of Proteome Research”).Umożliwiłoby to zastosowanie np. 

niezwykle wczesnej interwencji behawioralnej.

Wielu  autystów  cierpi  też  z  powodu  zaburzeń  żołądkowo-jelitowych  i  posiada 

inną  florę  bakteryjną  niż  osoby  bez  autyzmu.  We  wcześniejszych  badaniach  ziden-

tyfikowano u dzieci z autyzmem np. wysoki poziom bakterii z rodzaju Clostridium. 

Jednym  ze  związków,  określonych  w  moczu  dzieci  autystycznych,  był  N-metylo-

nikotynamid  (NMND),  który  jest  zamieszany  w  powstawanie  choroby  Parkinsona. 

Stwierdzenia takie nadają również większe znaczenie teoriom, wiążącym problemy 

gastryczne z powstawaniem autyzmu. Równocześnie naukowcy mogą pracować nad 

rozwiązaniami,  mającymi  na  celu  leczenie  chorób  przewodu  pokarmowego  u  osób 

z autyzmem.

Wnioski powstały na podstawie analizy moczu trzech grup dzieci w wieku od 3 

do 9 lat. Dotyczyły one 39 dzieci, u których wcześniej zdiagnozowano autyzm, 28 nie 

autystycznych, ale mających autystyczne rodzeństwo oraz 34 dzieci, które nie miały 

ani autyzmu, ani autystycznego rodzeństwa.

Źródło:

Imperial College London (News and Events), 03.06.2010

http://www3.imperial.ac.uk/newsandeventspggrp/imperialcollege/newssummary/news_3-6-

2010-11-17-32

background image

51

10.

Nad Kwiekami świeci słońce

Ewa Szmytkowska

Fundacja Dom Rain Mana

Minął  kolejny  rok  działalności  naszej  Fundacji.  W  2009  roku  już  mogliśmy  się 

chwalić naszym miejscem na ziemi, gdzie w przyszłości powstanie Dom Rain Mana. 

Coroczna wycieczka – (19.09) tym razem prowadziła nas do Borów Tucholskich, by 

być jak najbliżej tego magicznego dla nas miejsca.

Najpierw  przystanek  we  Wdzydzach  Kiszewskich  i  zwiedzanie  skansenu  etno-

graficznego,  gdzie  zachowano  zabytki  kultury  materialnej  Kaszub.  Lekcja  języka 

kaszubskiego  i  odśpiewywanie  abecadła  kaszubskiego,  klęczenie  na  grochu  (prób-

ne), lepienie z gliny, oglądanie pięknie zachowanych wnętrz dworku szlacheckiego, 

modlitwa  w  drewnianym  kościółku  –  wszystko  to  zachowujemy  w  naszej  pamięci. 

Ale niecierpliwe serca chcą znaleźć się na fundacyjnej ziemi - w Kwiekach. Ten dzień 

to  pożegnanie  słonecznego,  ciepłego  lata.  Nad  Kwiekami  świeci  słońce  i  wszyscy 

są  zauroczeni  tym  miejscem.  Ci,  którzy  już  tu  bywali,  są  zdziwieni  –  prowadzący 

na  naszą  działkę  leśny  trakt  niedawno  zamienił  się  w  utwardzoną  asfaltem  drogę. 

W planach ma być doprowadzony do wsi wodociąg i zrobiona kanalizacja. Te nowości 

przekazuje nam pan Tadeusz Lipski, zastępca nadleśniczego z Czerska, który gościł 

całą naszą 43 osobową grupę na swojej prywatnej działce rekreacyjnej, położonej po 

sąsiedzku z ziemią Fundacji. Serdeczne przyjęcie grupy osób z autyzmem i ich rodzi-

ców ma dla nas symboliczne znaczenie: znak akceptacji i zadzierzgniętej przyjaźni. 

Podczas ogniska daliśmy upust tej wielkiej radości! Były śpiewy i tańce przy akom-

paniamencie akordeonu, na którym przygrywał prof. Zbigniew Szot i p. Ewa Lipska, 

były też wędzone pstrągi – poczęstunek od Gospodarzy i kiełbaski z ogniska. Żal było 

opuszczać to gościnne miejsce i jedynie obietnica, że znów tu wrócimy, skłoniła rozba-

wione towarzystwo do powrotu. Wycieczka mogła się odbyć dzięki dofinansowaniu 

Wojewody Pomorskiego. Dziękujemy !!!

Słoneczny czas, to także piękne chwile, jakie przeżywaliśmy podczas charytatyw-

nej  gali  na  rzecz  naszej  Fundacji  1  grudnia  2009  r.,  w  czasie  trwania  Europejskiego 

Tygodnia Autyzmu. Zagrał wtedy dla naszych gości zespół Klezmoret Trio, a pełna 

ekspresji, pasji i emocji muzyka, przybliżająca bałkańsko – żydowski folklor, spotkała 

się z wielkim aplauzem publiczności. Dziękujemy Pawłowi Nowakowi i pozostałym 

członkom  Zespołu.  Nasze  słowa  wdzięczności  kierujemy  także  do  artystów,  którzy 

ofiarowali  swoje  prace  na  charytatywną  aukcję  (  niektórzy  z  nich  zrobili  to  po  raz 

kolejny):  Krystynie  Pokrzywnickiej,  Wojciechowi  Kostiukowi  i  Jerzemu  Stachurze, 

Joannie Budzynskiej, Rafalowi Malko. Prawdziwym hitem licytacji okazał się przed-

wojenny  patent  oficerski  z  oryginalnym  podpisem  Marszałka  Józefa  Piłusudskiego, 

pamiątka rodzinna przekazana Fundacji przez prof. Hannę Jaklewicz. Dużym powo-

dzeniem cieszył się kramik ze świątecznymi ozdobami, które podarowała nam firma 

background image

Davos  z  Gdańska.  Cały  dochód  został  przeznaczony  na  fundusz  budowy  farmy 

dla osób z autyzmem. Raz jeszcze dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do 

uświetnienia  tego  wieczoru,  w  tym  Miastu  Sopot  z  Panem  Prezydentem  Jackiem 

Karnowskim, który objął nasz koncert honorowym patronatem.

Urząd  Miasta  Sopotu,  pomógł  nam  także  w  realizacji  spotkań  Akademii  dla 

Rodziców,  zainicjowanej  przez  Fundację  i  sopocką  filię  Biblioteki  Pedagogicznej. 

Rodzice  i  profesjonaliści  zainteresowani  autyzmem  mogli  w  2009  r  rozmawiać  na 

temat  diety  bezglutenowej  i  bezmlecznej,  terapii  ruchowej,  zagadnień  prawnych 

dotyczących  dzieci/  osób  z  autyzmem  i  ich  tożsamości.  Spotkania  „Akademii”  są 

kontynuowane w 2010 roku. Mamy nadzieję, że realizując ten projekt przyczyniamy 

się  do  upowszechniania  wiedzy  o  autyzmie  w  sopockim  środowisku  i  szczególnie 

uwrażliwiamy osoby pracujące z autystycznymi uczniami. W 2010 roku umożliwili-

śmy rodzicom/ opiekunom dzieci z autyzmem konsultacje psychiatryczne u wybitnej 

znawczyni autyzmu, prof. Hanny Jaklewicz i konsultacje rodzinne - u doświadczo-

nych matek osób z autyzmem. Osoby zainteresowane konsultacjami powinny umó-

wić się, dzwoniąc do Fundacji (58 551 84 72). Zapraszamy też na wykłady, które po 

wakacjach 2010 będą odbywały się w ramach „Akademii”.

Na  zakończenie  mamy  miłą  wiadomość  dla  rodziców  i  terapeutów  sprawdzają-

cych postępy dziecka posługując się testem ATEC. Od niedawna, ten polecany przez 

ARI test diagnostyczny jest dostępny w wersji automatycznie zliczającej wynik uzy-

skany przez dziecko. Specjalnie dla nas zrobił to zaprzyjaźniony portal MyServeyLab 

(dziękujemy!)  i  możemy  go  odnaleźć  klikając  w  link  na  www.domrainama.pl  lub 

bezpośrednio ze strony http://mysurveylab.com

http://mysurveylab.com/index.php?cId=6c23c71972cc2903e6d9023453618a-

763211161&pid=134&lng=pl