background image

Ukraińcy w brygadach międzynarodowych 

Hitlera 

12/08/2008

 

Dwie drogi, jeden cel 

 

Tak  się  składa,  że  przynajmniej,  jeśli  chodzi  o  edukację 
historyczną,  największe  krajowe  dzienniki  spełniają  często  rolę 
Polskiej  Akademii  Nauk.  Mianowi

cie  poruszają  tematy,  których 

w

 

 

okresie  PRL  nie  badano.  Dotyczyło  to  przed  kilkoma  laty 

zarówno sporów wokół Jedwabnego, jak i – w o wiele mniejszym 
zakresie  -  sprawy  14  Waffen-SS  Grenadier  Division  Galizien, 

czyli tzw. ukrai

ńskiej dywizji „Hołyczyna”. 

Jak podaje amerykański historyk pochodzenia ukraińskiego Orest 
Subtelny,  w  formacji  tej  służyło  około  13,000  ochotników, 
co

 

 

stanowi  tylko  niewielki  procent  z  ogólnej  liczby  220  000 

Ukraińców,  którzy  walczyli  w  niemieckich  mundurach  w  czasie 
drugiej wojny światowej. 

Aby  odkłamać  obowiązujący  w  czasach  komunistycznych 
jednoznacznie  negatywny  image  tej  formacji,  Gazeta  Wyborcza 
opublikowała swego czasu kilka opinii, które w przeszłości można 
było  raczej  chyba  tylko  usłyszeć  jedynie  prywatnie  w  kręgach 
byłych dywizyjnych towarzyszy broni. 

background image

Z jednej strony słyszymy glosy o jednoznacznej zbrodniczości tej 
formacji,  a  z  drugiej  - 

jednakowo  kategoryczne  zaklęcia  o  jej 

raczej  pozytywnym  charakterze.  Trudno  powiedzieć  na  czym 
opierają  się  dyskutanci.  Przecież  jeszcze  nie  przeprowadzono 
badań z prawdziwego zdarzenia na temat 14 dywizji SS. Jednak 
obie  strony  w  debacie  traktują  sprawę  tak,  jakby  była  ona 
zamknięta,  a  o  wszystkim  miała  przekonać  opinię  publiczną 
pokrętność argumentów mniej lub bardziej demagogicznych. 

Według  tych  opinii  dywizja  była  namiastką  wojska  ukraińskiego 
walczącego  z  komunizmem  (argument  nacjonalistyczny)  i  nie 
różniła  się właściwie,  czyli  nie  była  lepsza  ani  gorsza  od  innych 
etnicznie  nie-niemieckich  dywizji  SS  (argument  relatywistyczny). 
Takie  kategoryczne  postawienie  sprawy  rzeczywiście  może  dla 
niektórych jawić się jako atrakcyjna alternatywa do prymitywnych 
enuncjacji  komunistycznej  propagandy.  Trochę  inaczej  owa 
argumentacja  brzmi,  gdy  dzieje  i  poczynania  SS  Galizien 
umieścimy w szerszym kontekście historycznym oraz przyjrzymy 
się  uważnie  szczegółom  jej  działalności  (sugerując  przy  tym 
konieczność dalszych badań przedmiotu). 

Pamiętając o celach i metodach polityki III Rzeszy postarajmy się 
odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania: 

 

 

 

background image

1. jak suwerenna była 14 dywizja SS, czyli na ile ukraińska 
była to dywizja?
  

oraz 

2. jak działania 14 Waffen SS różniły ją od innych dywizji SS 
ze szczególnym naciskiem na jej stosunek do Żydów i 
Polaków.
 

Polityka i konkurencja

  

Przyjęło  się  uważać,  że  III  Rzesza  była  państwem  totalitarnym, 
opartym  na  tzw.  Führerprinzip  -  zasadzie,  że  o  wszystkim 
decydował  Hitler.  Jednak  część  historyków  uznała,  że  model 
totalitarny  nie  może  w  pełni  tłumaczyć  rozmaitych  subtelności 

historii  narodowo-socjalisty

cznych  Niemiec.  Niektórzy  badacze 

postulują  konieczność  rozpatrywania  okresu  1933-1945  przez 
pryzmat  stosunków  między  rozmaitymi  ośrodkami  władzy 
państwowej  III  Rzeszy.  Centra  te  to  przede  wszystkim  policja, 
wojsko  i  administracja  cywilna.  Instytucje  owe  w

spółpracowały 

ze

 

 

sobą. Bardzo często również konkurowały o wpływy i władzę. 

Naturalnie  Hitler  pozostawał  ostatecznym  arbitrem  ich  racji. 
Tak

 

 

było  choćby  w  sprawie  sporu  miedzy  Wehrmachtem  a  SS 

w

 

 

Polsce  centralnej.  Niektórzy  wyżsi  dowódcy  wojskowi 

krytykowa

li  terror  policyjny,  ale  rację  Hitler  przyznał  silom 

bezpieczeństwa. 

background image

Czasami  konkurencja  międzyinstytucjonalna  przybierała  formę 
groteskową.  Na  przykład,  jak  pokazał  historyk  niemiecki  Martin 
Broszat,  w  Chorwacji  Ministerstwo  Spraw  Zagranicznych 

III

 

  Rzeszy 

zdołało  zainstalować  u  władzy  „swoich”  ludzi  – 

Ustaszy

. Dlatego cały czas potem SS było nastawione krytycznie 

w

 

 

stosunku  do  tego  rządu.  Dochodziło  nawet  do  tego,  że  wyżsi 

policjanci  nazistowscy  pisali  skargi  do  Berlina  o

 

  bestialstwie 

skrajnych  nacjona

listów  chorwackich  wobec  ludności  serbskiej 

żydowskiej. 

W  tzw.  Dystrykcie  Lublin  Generalnego  Gubernatorstwa  (GG) 
niemiecka  administracja  cywilna  pragmatycznie  sprzeciwiła  się 
krwawym  eksperymentom  SS  polegającym  na  masowym 
deportowaniu  ludności  polskiej.  Według  raportu  inspekcyjnego 
z

 

 

maja  1943  między  szefostwem  policji  i  urzędem  gubernatora 

dystryktu 

„o  żadnej  kooperacji  nie  może  być  mowy;  właściwie 

[oba  organa  władzy]  działają  przeciw  sobie.”  Nie  chodziło  przy 
tym  o  żadne  względy  humanitarne,  czy  narodowy  socjalizm 

z

 

 

ludzka  twarzą.  Rzecz  była w  tym,  że wymyślone  przez policje 

deportacje  na  Zamojszczyźnie  zakłócały  sprawny  przebieg 
ekonomicznej  eksploatacji  Polaków.  Administracja  cywilna  nie 
mogła wykonać planu dostaw do Rzeszy. 

Rok wcześniej jednak, jak pokazał w swojej pracy Bogdan Musiał, 
to właśnie urzędnicy cywilni jako pierwsi zorganizowali deportacje 
Żydów do obozów zagłady. Policja przyłączyła się dopiero potem 
i  przejęła  cala  operacje,  zazdrośnie  strzegąc  swych  prerogatyw. 
Zresztą  zachodziła  obawa,  że  narodowo  socjalistyczne  władze 

background image

cywilne chciały ograniczyć mord tylko do tzw. „zbędnych” Żydów, 
czyli  kobiet,  dzieci  i  starców,  których  eksploatacja  ekonomiczna 
nie opłacała się. 

Okupacja na wschodzie 

 

Do  podobnych  wyścigów  o  wpływy  doszło  na  polskich  Kresach 
Wschodnich  oraz  na  okupowanych  terenach  Związku 
Sowieckiego. Według Catherine Andreyev, Wehrmachtowi udało 
się  uzyskać  pozwolenie  Hitlera  na  sformowanie  tzw.  Russkiej 
Oswoboditel’noi  Armii  (ROA)  ex-sowieckiego  generała  Andreia 
Własowa.  Najwybitniejszy  zachodni  znawca  nacjonalizmu 
ukraińskiego  John  Armstrong  twierdzi,  ze  osiągnięcia  armii 
wywołały  zazdrość  zarówno  SS  jak  i  administracji  cywilnej 
wschodnich  terenów.  SS-Brigadeführer  Ohlendorf  przekonał 
Himmlera,  aby  poprosił  Hitlera  o  zgodę  na  rekrutacje  wśród 
słowiańskich i bałtyckich ochotników. W lutym 1943 roku zaczęto 
formować  15  dywizje  Waffen-SS  (łotewską),  19  (również 
łotewską), potem 20 (estońską), a w kwietniu 1943 14 Waffen-SS 
Galizien (

„Hołyczyna”). 

Nie-niemieccy ochotnicy 

 

W  niemieckich  m

undurach  podczas  drugiej  wojny  światowej 

wałczyło  prawdopodobnie  około  2  miliony  cudzoziemskich 
ochotników. Ponad milion z nich to  obywatele sowieccy. Oprócz 
powołania  ROA,  od  wiosny  1942  Wehrmacht  tworzył  z  Azerów, 

background image

Gruzinów,  Tadżyków,  Tatarów,  oraz  innych  tzw.  Ostlegionen  - 
formacje  pomocnicze  wojska  składające  się  głównie  z  nie-
słowiańskich  nacji  imperium  sowieckiego.  Konkurencyjne 
jednostki tworzyła policja narodowosocjalistyczna. 

Na  przykład,  jak  podał  Paul  Robert  Magosci,  SS  przejęło 
członków  ukraińskich  batalionów  Nachtigal  i  Rolland,  którzy 
z

 

  poruczenia  wywiadu  niemieckiego  Abwehry 

brali  udział 

w

 

 

inwazji  Związku  Sowieckiego  i  w  marcu  1942  wcieliło  ich 

do

 

 201  batalionu  SS-Schuman.  Bowiem  od  1941  roku 

policja

 

 

posługiwała  się  tzw.  Schutzmannschaften  (albo 

Wachmannschaften), czyli pomocniczymi oddziałami ochronnymi 
składającymi  się  z  Bałtów,  Volksdeutschów,  Białorusinów,  oraz 
Ukraińców.  Zostały  one  podporządkowane  Ordnungspolizei 
(Policji Porządkowej) w ramach Allgemeine SS (Ogólnego SS). 

Oprócz  tego  już  w  1942  roku  Waffen-SS  (wojska  SS)  miały 
w

 

 

swoich  szeregach  jednostki  składające  się  z  „nordyckich” 

Duńczyków,  Holendrów,  Norwegów,  a  wkrótce  miano  wcielić 
również  nie  tylko  Francuzów,  Belgów,  czy  Hiszpanów,  ale 
również Bośniaków, Bałtów, Rosjan i Ukraińców. 

Cudzoziemskich  ochotników  było  kilkadziesiąt  tysięcy.  Jak 
stwierdził  David  Littlejohn  w  pracy  The  Patriotic  Traitors 
(Patriotyczni  zdrajcy),  było  to  w  dużym  stopniu  wynikiem  pan-
europejskiej  propagandy  SS.  Organizacja  ta  określała  się  jako 
„’armia Europy’ i przyjmowała pod swoja komendę coraz większe 
ilości  nie-niemieckich  ochotników.”  Według  Jürgena  Foerstera 

background image

i

 

  Gerda  R. 

Überschära,  byli  to  „ochotnicy  na  ‘wojnę  Europy 

przeciw bolszewizmowi’.” 

Oczywiście  jakość  i  oddanie  sprawie  ochotników  były  bardzo 
zróżnicowane.  Na  przykład,  kompania  SS  Hiszpanów  walczyła 

z

 

 Sowietami do maja 1945 roku w Berlinie. Natomiast w sierpniu 

1944 dwa bataliony Ukraińców, byłych żołnierzy Armii Czerwonej, 
a  później  jeńców  niemieckich,  zdezerterowały  z  30  Dywizji 

Waffen-SS  i 

przystąpiły  do  partyzantki  francuskiej.  Jak  podają 

George  H.  Stein  i  H.  Peter  Krosby  w  pracy  Der  Angriff  auf  die 
Sowjetunion  fińską  jednostkę  SS  rozformowano  jeszcze  w  lipcu 
1943 roku. Natomiast SS Galizien walczyła do końca. 

14 dywizja SS i Ukraińcy 

 

Jak 

podkreśla  David  Littlejohn  powstanie  i  działalność 

„Hołyczyny” było częścią większego przedsięwzięcia SS. Trudno 
więc  mówić  o  jakimś  samoistnym  osiągnięciu  tej  części 
ukraińskiego  obozu  nacjonalistycznego,  któremu  jedynie 
pozwolono  się  do  tego  przedsięwzięcia  przyłączyć.  Pamiętajmy 
też,  że  nie  było  to  przedsięwzięcie  ogólno  ukraińskie.  Przecież 
w

 

 

społeczeństwie  ukraińskim  nie  było  jednomyślności  podczas 

wojny.  Kilka  milionów  sowieckich  Ukraińców  służyło  w  armii 
Stalina,  z  czego  większość  to  poborowi.  Ukraińcy  bili  się  też 
w partyzantce komunistycznej. 

Również  w  Galicji  społeczeństwo  ukraińskie  było  podzielone. 
Po

 

 

dwóch  latach  okupacji  entuzjazm  w  stosunku  do  Niemców 

background image

znacznie  osłabł  w  porównaniu  do  euforii  1941  roku.  Mimo  tego 
wielu  Ukraińców  poparło  inicjatywę  powołania  SS  Galizien. 
Rekrutacją do jednostki zajął się gubernator Dystryktu Lwów, Otto 
Wächter.  Tym  sposobem  policyjne  przedsięwzięcie  uzyskało 
cywilna  współpracę.  Wächter  zwrócił  się  do  ukraińskich  notabli. 
Część odmówiła współdziałania. Pewna ilość tylko z ociąganiem 
zgodziła się wziąć udział w inicjatywie. Wielu jednak zareagowało 
z  entuzjazmem.  Na  ich  czele  stał  Volodymyr  Kubijowycz  i  jego 
współpracownicy  z  Komitetu  Ukraińskiego,  którzy  otwarcie 
współpracowali z Niemcami od 1939 roku. 

Jednym  słowem  powstanie  dywizji  faworyzowali  głównie 
zwolennicy 

Andreia 

Melnyka 

Organizacji 

Ukraińskich 

Nacjonalistów (OUN-M). 

W  opozycji  do  projektu  stała  też  część  ludzi  Stepana  Bandery 

(OUN-

B); ale był to raczej tylko formalny sprzeciw. Według Johna 

Armstronga,  jed

en  z  przywódców  banderowskich,  Roman 

Szuchczewycz, który dowodził podziemną Ukraińską Powstańczą 
Armia (UPA) 

„uważał, ze [dywizja SS] stwarzała cenna okazje dla 

ukraińskiej młodzieży, aby uzyskać przysposobienie wojskowe…. 
W  tym  czasie  bowiem  jego  wysiłki  aby  powiększyć  UPA 
napotykały  poważne  kłopoty  z  powodu  braku  młodych  oficerów. 
Aby uzyskać taką kadrę i aby uniemożliwić przejęcie kontroli nad 
nową  jednostką  [14  dywizja]  przez  osoby  sprzeciwiające  się 
celom  OUN-

B  [Szuchczewycz]  rozkazał,  aby  duża  ilość 

[a

 

 

considerable number] jego zwolenników wstąpiła w jej szeregi, 

gdzie  objęli  oni  odpowiedzialne  funkcje.  Inni  banderowcy, 

background image

zachęceni perspektywa aktywnej służby, wstępowali bez żadnych 
rozkazów.” 

W  1951  roku  Bohdan  Pidhainyi  celnie  napisał  o  walce 
banderowców  i  ukraińskich  esesmanów:  „Dva  shlikhy  –  odna 
meta.”  (dwie  drogi,  a  jeden  cel).  Chodziło  przecież  o  wolna 
Ukrainę.  Dla wielu walczących  o  ten  cel  SS  było  tylko  środkiem 
do  celu.  A  przy  okazji  SS 

niszczyło  również  wrogów  Ukrainy: 

Sowietów,  Polaków  i  innych.  Oprócz  tego  ukraińscy  esesmani 
nielegalnie dostarczali broń i amunicję dla UPA. 

Z  opublikowanych  przez  Romana  Drozda  dokumentów  wynika 
też,  ze  ukraińskie  podziemie  agitowało  wśród  swych  rodaków 

z

 

 

14  dywizji,  namawiając  ich  do  dezercji.  Na  przykład, 

we

 

 

wrześniu 1943 nawoływano: „Ochotnicy! Wy poszliście razem 

z

 

 

wojskami  niemieckim  na  front.  Wy  chcieliście  zniszczyć 

imperialistyczna  Moskwę,  katów  bolszewickich….,  spodziewając 
się,  że  w  walce  zdobędziecie  wolność  oraz  państwo  narodowe 
dla swego narodu. Wasze oczekiwania jednak nie ziściły się. 

Katom  hitlerowskim  potrzebna  była  tylko  Wasza  krew,  a  każdy 
przejaw  państwowej  niezależności  bezwzględnie  wykorzeniali, 
tak samo jak i imperialiści moskiewscy…. Przechodźcie z bronią 
w  ręku  na  stronę  powstańców  ukraińskich.”  Wielu  ukraińskich 
eses

manów posłuchało dopiero w lato 1944 roku. Historyk Orest 

Subtelny  stwierdził  jednak,  że  „należy  podkreślić,  że  zarówno 
organizatorami  dywizji  jak  i  jej  członkami  kierowały  motywy 
patriotyczne i antysowieckie, a nie pro-

nazistowskie.” 

background image

Zarówno  zaplecze  polityczne  dywizji  jak  i  jej  uczestnicy  byli 
bezsprzecznie antykomunistami. Szkopuł w tym, że w tym czasie 
retoryka  antykomunizmu  była  czeto  wyrażana  w  formie 
antyżydowskiej.  Propaganda  14  dywizji  SS,  tak  jak  i  innych 
jednostek,  pełna  była  inwektyw  przeciwko  „moskiewsko-
żydowskiej  komunie”  czy  „żydo-bolszewii.”  Prawdą  jest,  że 
propaganda  ta  była  centralnie  sterowana  z  Berlina  (tak  jak 
w

 

 

innych oddziałach SS); ale pamiętajmy, że odzwierciedlała ona 

również w pewnej, być może w dużej części przekonania własne 
ukraińskich esesmanów. 

Tak było zresztą w całej Europie, również wśród Polaków. Gwoli 
ścisłości  warto  dodać,  że  indywidualnie  odcięli  się  od  inicjatywy 

stworzenia  dywizji  SS 

pewni  Ukraińcy,  którym  nikt  braku 

patriotyzmu,  czy  braku  antykomunizmu  zarzucić  nie  mógł.  Byli 
wśród  nich  również  oficerowie  WP,  którzy  odrzucili  propozycje 
służby  w  szeregach  SS.  Nie  wszyscy  oczywiście  tak  postąpili. 
Na

 

 

przykład  major  kontraktowy  WP  Pavlo  Szandruk  (Paweł 

Szandruk)  zgłosił  się  do  dywizji,  a  nawet  pod  koniec  został  jej 
dowódcą.  Przed  nim  formalnie  funkcje  kierownicze  wśród 
Ukraińców  pełnił  Dmytro  Paliiv.  Oczywiście  w  rzeczywistości 
14 

dywizją SS „Hołyczyna” dowodzili oficerowie niemieccy. 

 

 

 

background image

Formowanie i szkolenie 

 

24 czerwca 1943 roku Himmler pisał: 

„1. Rozkazuje aby 12,000 ochotników galicyjskich przenieść, aby 
stworzyć  5  policyjnych  pułków  strzeleckich.  2.  Komendant 
Ordnungspolizei 

rozwiąże jeden pułk SS policji. Jego członkowie 

zostaną  rozdzieleni  miedzy  pozostałe  [nowo  powstające]  pulki 
policji  i  wyzyskani  jako  ka

dra.  500  niemieckich  oficerów 

i

 

 

podoficerów  otrzyma  przydziały  w  każdym  z  5  policyjnych 

pułków strzeleckich.”  

Jak  już  wspomniałem,  na  stanowiskach  dowódczych  służyli 
głównie  Niemcy.  Ale  znaleziono  też  wykwalifikowanych 
Ukraińców.  Część  z  nich  służyła  już  przedtem  w  rożnych 
jednostkach 

III 

Rzeszy, 

szczególnie 

SS-

Schutzmannschaften

,  które  podlegały  Policji  Porządkowej 

(Ordnungspolizei

). 

Oddziały 

Schuma 

używano 

podczas 

Holocaustu 

do  rozstrzeliwania  Żydów;  z  tych  jednostek 

rekrutowali  się  tez  strażnicy  obozowi.  Schuma  ściągały 

kontyngenty  z  polskich  wsi, 

pacyfikowały,  oraz  walczyły 

z partyzantami. 

Tymczasem  na  wiosnę  1943  roku  do  szeregów  14  dywizji  SS 
zgłosiło  się ponad  80,000  ochotników.  Przydział  dostało  13,000. 
Nie  wiadomo  ilu  z  nich  wywodziło  się  z  Schuma.  Niestety, 
szczegółowe  badania  działalności  poszczególnych  ukraińskich 
eses

manów przed majem 1943 roku nie zostały przeprowadzone. 

background image

Nikt  nie  pofatygował  się,  aby  przeanalizować  teczki  personalne 
policjantów,  które  –  o  ile  się  zachowały  –  powinny  podawać 
przebieg  służby  oraz  poprzednia  przynależność  instytucjonalną. 
Nie wiemy też, czy nawet przy formowaniu i szkoleniu dywizji jej 
członkowie nie popełniali zbrodni. 

Jest  charakteryst

yczne,  że  pierwszym  centrum  szkoleniowym 

14

 

 

dywizji  była  instalacja  w  Pustkowie  (Dębica-Kochanówka) 

w

 

 

dystrykcie  Kraków.  Według  informatora  Obozy  hitlerowskie 

na

 

 ziemiach polskich 1939-

1945, oficjalna nazwa tego ośrodka to 

SS-Truppen-Uebungsplatz  Heidelage

r  Pustków.  Podobnie  jak 

w

 

 

pokrewnym obozie w Trawnikach na Lubelszczyźnie, odbywały 

się  tam  wcześniej  szkolenia  policjantów  pomocniczych,  głównie 
Sowietów, Volksdeutschów i Ukraińców. 

Ponadto  w  różnych  okresach  część  instalacji  w  Pustkowie 
używano  jako  obóz  jeńców  francuskich  i  sowieckich, 
a

 

 

jednocześnie  obóz  pracy  przymusowej  dla  więźniów  Polaków 

(od września 1942), obóz dla Polaków wcielonych do tzw. Służby 
Budowlanej (Baudienst), oraz obóz pracy niewolniczej dla Żydów. 
Judenarbeitslager  powstał  już  w  listopadzie  1940  roku. 
Najpewniej  we  wrześniu  1942  roku  większość  Żydów 
wymordowano. Prace resztki eksploatowano nadal w tym samym 

obozie,  lecz  pod  zmieniona  nazwa  -- 

Industriehof.  Polaków 

trzymano  w  osobnych  barakach.  Terror  trwał  do  likwidacji 
Pustkowa  w  lipcu  1944  roku. 

„W  obozie  hitlerowcy  dokonywali 

egzekucji; więźniów rozstrzeliwano i wieszano.” 

background image

Nie  wiadomo  jaki  udział  mieli  w  tym  ochotnicy  14  dywizji 
„Hołyczyna.”  Niestety  nie  można  wykluczyć  (a  było  to  normą 
w

 

 

Trawnikach),  że  w  ramach  "doskonalenia  zawodowego" 

ukraińskich  SS  manów  zatrudniano  jako  wartowników 
w

 

 

żydowskiej  i  polskiej  części  obozu.  Załoga  obozu  zwykle 

tolerancją  się  nie  cechowała,  choć  zdarzały  się  indywidualne 
przypadki  gestów  życzliwości  w  stosunku  do  więźniów. 
Ukraińców wysyłano też zapewne na tzw. „polowania na Żydów” 
(Judenjagd).  W  końcu  byli  formacją  policyjną,  a  mordowanie 
Żydów  było  jednym  z  obowiązków  SS.  Zresztą  jako  część 

Ordnungspolizei 

jedn

ostkom 

ukraińskich 

esesmanów 

przydzielano  zadania  w  różnych  częściach  okupowanej  Europy. 
Na 

przykład  kilka  tysięcy  z  nich  służyło  we  Francji  do  początku 

stycznia  1944.  Naturalnie  trzeba  to  wszystko  dokładnie 
zweryfikować bowiem solidnych badan nie było. 

Zagadki dla historyków 

 

Nie  wiadomo  również  do  jakiego  stopnia  wyzyskano  członków 
14

 

  dywizji  do  walki  z  polskim  p

odziemiem  niepodległościowym, 

z

 

  komunistycznymi  partyzantami,  oraz  z  pospolitymi  bandytami. 

W  dokumentach  żandarmerii  lubelskiej  często  się  wzmiankuje 

o

 

 

obecności  rozmaitych,  często  pojedynczych  ukraińskich 

strażników  (ukrainische  Schutzmänner)  pełniących  funkcje 
w

 

  obozach,  mostach,  czy  przy  obiektach 

przemysłowych.  Poza 

tym  praktyka  niemiecka  było  tworzenie  oddziałów  mieszanych 
do 

zwalczania podziemia, czy poszukiwania Żydów. 

background image

Zdarzało  się,  ze w  oddziale  pacyfikacyjnym znajdowali  się  jacyś 
„Ukraińcy”, którzy byli w policji pomocniczej SS, jacyś  „byli jeńcy 
bolszewiccy

”, którzy służyli w armii niemieckiej, polscy policjanci 

„granatowi”,  oraz  Niemcy  z  SS  i  Wehrmachtu.  Bez  dokładnego 
przebadania  znajdujących  się  w  archiwach  niemieckich  i  post-
sowieckich dokumentów półkowych i kompanijnych bardzo trudno 
często  stwierdzić  z  jaka  jednostką  ma  się  do  czynienia 
w wypadku tej czy innej pacyfikacji. 

Borów

  

Anonimowy redaktor polskiego tłumaczenia (nieopublikowanego) 
tzw.  materiałów  aleksandryjskich,  których  kopia  znajduje  się 
w

 

  depozycie  u  profesora  Zygmunta  Mankowskiego  w  Lublinie, 

stwierdził,  że  SS  Galizien  pacyfikowała  polskie  wsie.  Wymienił 
przy  tym  Borów  nad  Wisłą  w  powiecie  Kraśnik.  Czy  naukowiec 
ten miał podstawy, aby winić Ukraińców w ogóle, a SS  Galizien 

w

 

 

szczególności  za  tą  pacyfikacje?  Zachował  się  meldunek 

żandarmerii o rozgromieniu silami wojska i policji  „600 osobowej 
bandy bolszewickiej.” 

W rzeczywistości 2 lutego 1944 roku Niemcy zniszczyli twierdze 
Narodowych  Sil  Zbrojnych 

–  Borów  oraz  trzy  pobliskie  wsie. 

Zamordowano  ponad  700  osób.  Była  to  bodaj  największa 
jednorazowa  masakra  polskiej  ludności  cywilnej  w  Generalnym 
Gubernatorstwie.  Kto  był  sprawcą?  Z  dostępnych  dokumentów 
wynika,  ze  Niemcy  ograniczyli  się  jedynie  do  ostrzelania  wsi 
z

 

 

dział oraz do ustawienia kordonu aby nikt nie mógł się wymknąć 

background image

ekspedycji  pacyfikacyjnej.  Brudną  robotę  odwaliły  formacje 
pomocnicze. Według raportu polskiego podziemia: 

„Ukraińcy  przeszli  swoich  nauczycieli:  dzieci  wrzucali  do 
płonących  budynków,  starców  przygniatali  kolanami  do  ziemi 

strzelali w tył głowy.”  

(Meldunek  terenowy,  21  luty  1944,  Archiwum  Akt  Nowych, 

202/III-22, 43). 

Twierdzono,  że  to  właśnie  ukraińscy  esesmani  brali  udział 
w

 

 

masakrze.  Podkreślano  tez,  ze  „niedobitki  uratowały  się 

ucieczką,  którą  tolerowało  wojsko  [niemieckie],  oburzone 
metodami [ukraińskich] esesmanów” (Raport, b.d. [marzec 1944], 

AAN, DR, 202/III-22, 75). 

Powyższe  meldunki  znajduj  potwierdzenie  w  powojennych 
zeznaniach  świadków  przechowywane  w  Okręgowej  Komisji 
Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu w Lublinie. Wynika 

z  nich,  ze 

„po  wybuchu  pożaru  wkroczyła  piechota,  przeważnie 

Ukraińcy

 

[sic] pijani, strzelali do ludzi, przebijali bagnetami, małe 

dzieci 

żywcem  wrzucano  do  ognia  lub  do  studzien.”  Jak 

wspominał  cudem  uratowany  z  masakry  żołnierz  NSZ  Edward 
Delekta  (

„Miś”),  niektórych  uciekinierów  z  Borowa  opatrywali 

niemieccy  sanitariusze.  W  końcu,  „oficer  niemiecki  zabronił 
rozstrzeliwania  ludności,  polecił  aby  wszystkich  spędzono 
w

 

 

jedno  miejsce.”  Nie  wiadomo  czy  oficer  był  wojskowym,  czy 

eses

manem, ale wiadomo, że to on dowodził akcją, bo „Ukraińcy” 

go się posłuchali. 

background image

Czy  wszystko  to  świadczy  o  uczestnictwie  14  dywizji  SS  w  tej 
zbrodni?  Obecnie  nie  możemy  stwierdzić  tego  jednoznacznie. 
Nie

 

 

możemy  nawet  ostatecznie  udowodnić,  że  masakrę 

w

 

 

Borowie  przeprowadzili  Ukraińcy.  Ludność  przecież  nazywała 

tak  niemal  każdego  kto  mówił  „po  rusku.”  To  prawda,  że  obóz 

w

 

  Pustkowie-

Dębicy  znajdował  się  stosunkowo  niedaleko 

Borowa. To prawda, że 14 dywizja miała artylerię. To prawda, że 
używano  jej  do  zadań  antypartyzanckich.  W  monografii  tej 
jednostki  Michael  Logush  podaje,  że  rzeczywiście  w  tym  czasie 
14  dywizja  SS  dostała  specjalne  zadanie  do  wykonania.  Czy 
chodziło o Borów? Być może. W każdym razie 16 lutego wysłano 
jej oddziały na Kresy. 

Huta Pieniacka i Warszawa 

 

Według  Bogusławy  Marcinkowskiej,  28  lutego  1944  roku, 

14

 

 

dywizja  SS  miała  popełnić  zbrodnie  na  Polakach  w  Hucie 

Pieniackiej  pod  Złoczowem  w  tarnopolskim.  Tutaj  mamy  jeden 
konkretny  ślad.  Rzeczywiście  kilka  dni  wcześniej  w  tej  wsi 
partyzanci  sowieccy  zastrzelili  2  Ukraińców  z  4  pułku  SS-

Galizien. Wiktor Poliszczuk ust

alił, że 23 lutego zginęli esesmani 

Ołeksa  Bobak  i  Stepan  Andrijczyn.  Według  raportu  rządu  RP 

w

 

  Lon

dynie  następnie  „ukraińscy  esesmani”  wymordowali 

zemsty kilkaset osób. Liczba ofiar waha się od 300 do 850. 

Wydaje  się,  że  w  pacyfikacji  Huty  Pieniackiej  uczestniczył 
ponownie  oddział  kombinowany  z  kilku  formacji.  Dowódcą  miał 
być niemiecki kapitan. Nie ma ostatecznego dowodu, że byli tam 

background image

tez  eses

mani  z  14  dywizji,  choć  jest  to  wielce  prawdopodobne. 

Poliszczuk uważa jednak, że były to ponownie, jak 23 lutego, trzy 
bataliony  z  4  pułku  tej  jednostki.  Ponadto  podkreśla  on,  że 

w

 

 

masakrze współuczestniczył oddział UPA, który rabował wieś. 

W  podobny  sposób  jak  Poliszczuk  argumentują  historycy 
komunistyczni, a wśród nich Antoni Szczęśniak oraz Mieczysław 
Juchniewicz. 

Zaprzecza 

temu 

Michael 

Logush, 

autor 

jedynej 

angielskojęzycznej  monografii  dywizji.  Według  niego  mordu 
dokonali Niemcy wspomagani przez bliżej nieokreśloną jednostkę 
składającą się z Ukraińców, którzy – jak powiada – z SS Galizien 
„nie  mieli  nic  wspólnego.”  Znów  jesteśmy  w  sytuacji 
historycznego pata. Znów kłaniają się zaniedbania profesjonalne 
historyk

ów.  Jak  zwykle  zeznań  świadków  polskich  i  ukraińskich 

naukowcy PRL nie weryfikowali z dokumentami niemieckimi. 

Podobnie  ma  się  sprawa  z  rzekomym  udziałem  14  dywizji  SS 

w

 

 

tłumieniu  Powstania  Warszawskiego.  Obrońcy  SS  Galizien 

twierdzą zgodnie z prawdą, że jednostka ta została rozbita przez 
Sowietów  pod  Brodami  w  lipcu  1944.  Nie  była  zdolna  do  walki. 

W

 

 

związku z tym ewakuowano ja na  Śląsk w celu reorganizacji. 

W Warszawie nie walczyła. W zasadzie mają rację. Były jednak 
wyjątki.  Logush  cytuje  ukraińskich  esesmanów,  którzy 
wspominają  z  liryzmem  jak  dwa  bataliony  SS  Galizien  wspólnie 
z

 

 

„niemieckimi, 

belgijskimi, 

holenderskimi, 

francuskimi, 

szwajcarskimi,  austriackimi,  szwedzkimi,  norweskimi,  fińskimi, 
dońskimi,  bałtyckimi,  oraz  innymi  ochotnikami”
  z  dywizji 

background image

SS

 

 Wiking bili eis z Sowietami w okolicach Modlina i Legionowa, 

a więc tuż pod Warszawą we wrześniu 

1944

 roku. 

Ukraińców  rozdzielono  na  piątki  i  wcielono  do  większych  grup. 
Może  to  oni  walczyli  ze  Zgrupowaniem  AK  „Kampinos” 

i

 

 

pacyfikowali  puszczańskie  wsie?  Nie  wiadomo.  Występujący 

pod  pseudonimem  esesman 

„Zakhary  Blushko”  („Zachar 

Bluszko”) wspomina tylko jak wspólnie z niemieckimi i walońskimi 

kolegami  zastrzelili  sowieckich 

„Mongołów”  i  oficera  NKWD, 

którzy  gwałcili  Polkę,  a  wcześniej  zamordowali  jej matkę.  Gdzie 

ind

ziej  nadmienia  się,  że  grupę  esesmanów  z  14  dywizji 

przydzielono  jako  tłumaczy  do 

oddziałów  niemieckich 

w

 

  Warszawie.  Poza  tym,  jak  podaje  Poliszczuk,  w  sierpniu 

w

 

 

Warszawie  na  Powiślu  operował  tez  tzw.  Legion  Wołyński, 

który  podlegał  niemieckiej  policji,  a  który  potem  został  wcielony 
en bloc do 14 dywizji SS. Można domniemywać więc, że podczas 
gdy 

większość  dywizji  rzeczywiście  lizała  rany  na  Śląsku, 

mniejszą część jej oddziałów wysłano do Warszawy i okolic. 

Nie  wiadomo  ilu  eses

manów 

ukraińskich

 

dostało  taki  przydział 

bojowy. Co najmniej dwa bataliony, a co najwyżej niepełny pułk. 
Z  pewnością  walczyli  też  w  małych  grupkach  (drużyna,  pluton) 
przydzielonych  do  większych  formacji.  Potrzeba  bowiem  było 
tłumaczy  do  przesłuchiwania  masy  złapanych  warszawiaków, 
wśród  których  większość  stanowiła  ludność  cywilną.  Potrzeba 
było tez infiltratorów i prowokatorów, którzy w panterkach (a takie 

nosili 

tez  powstańcy)  potrafiła  przekraść  się  pod  barykady 

zaskoczyć polskich obrońców. 

background image

Poza  tym  Hitler  na  gwałt  szukał  żołnierzy,  aby  załatać  front 
na

 

 

Wiśle.  Dlaczego  miałby  pogardzać  tymi  ukraińskimi 

eses

manami,  którzy  byli  w  dobrej  formie  mimo  klęski  pod 

Bro

dami? Wysyłanie ich grupkami do boju było poza tym zgodne 

z  praktykowana  przedtem  przez  Niemców  taktyką  operowania 
oddziałami  kombinowanymi.  Nie  są  to  jednak  pewniki,  a  jedynie 
wskazówki  do  przyszłych  badan.  Przecież  udział  Ukraińców 
w

 

 Powstaniu Warszawski

m nie został wystarczająco wyjaśniony. 

Również  niewiele wiemy  o  krwawym  tłumieniu  przez  14  dywizje 
powstania na 

Słowacji oraz o późniejszych walkach w Jugosławii 

i Austrii. 

Koniec dywizji 

 

14  dywizja Waffen-

SS walczyła  niemal  do  końca  pod  rozkazami 

niemiec

kimi.  Jak  podał  ostatni  dowódca  jednostki  generał  Pavlo 

Szandruk  we  swych  wspomnieniach  Arms  of  Valor  dopiero 

27

 

 

kwietnia  1945  roku  generał  Fritz  Freitag  przekazał  mu 

dowództwo. 

Niemcy  nigdy  oficjalnie  nie  uznali  nowej  nazwy  1  Ukraińska 

Dywizja

 

Ukraińskiej  Armii  Narodowej.  Taka  formacja  w  orde  de 

batallie wojsk III Rzeszy po prostu nie istnieje. 

W  pewnym  sensie  obrońcy  SS 

Galizien

 

mają  rację.  Właściwie 

wszyscy  Europejczycy 

–  chyba  tylko  oprócz  Polaków  –  służyli 

w

 

  Waffen  SS.  Nie  bez  kozery  Norman  Davies  w  swej  pracy 

"Europe:  A  History" 

opublikował  obok  siebie  zestawienie 

background image

cudzoziemskich  ochotników,  którzy  walczyli  dla  Stalina 
w

 

 

Hiszpanii,  oraz  cudzoziemskich  ochotników,  którzy  stanęli 

po

 

  stronie 

Hitlera

1

 

w całej Europie. Ogólnoeuropejski wymiar SS 

nie  znaczy  jeszcze,  ze  organiza

cja  ta  musi  nam  się  podobać. 

Co

 

 do SS Galizien, to zbyt wiele rzeczy pozostaje niejasnych, aby 

po 

s

taremu  powielać  stereotypy,  które  oparte  są  na 

komunistycznej  propagandzie,  a  nie  na  solidnych  badaniach. 

Nie

 

 

czas też na triumfalne pienia na cześć ukraińskiego SS. Czas 

na  badania 

–  tak  zresztą,  jak  wymagała  tego  sprawa 

Jedwabnego i inne kwestie najnowszej historii. 

                                                                            

1

  Władze  amerykańskie  znalazły  po  wojnie  w  jednym  z  bunkrów 

frankfurckich tajny memoriał Adolfa Hitlera do Heinricha Himmlera 
z  4  marca  1944  roku.  Zawarł  w  nim  zdumiewającą  apologię  narodu 

polskiego. 

W  polskim  Internecie  furorę  robi  wycinek  prasowy  z  "Głosu 
Wielkopolski" z 1947 roku, który powołując się na istniejącą wówczas 

agencję United Press przywołuje szokujące słowa Adolfa Hitlera: 

„Polacy  są  najbardziej  inteligentnym  narodem  ze  wszystkich, 
z  którymi spotkali się Niemcy podczas tej wojny w Europie... Polacy 

według  mojej  opinii,  oraz  na  podstawie  obserwacji  i  meldunków 

z

 

  Generalnej  Gubernii,  są  jedynym  narodem  w  Europie,  który  łączy 

w

 

  sobie  wysoką  inteligencję  z  niesłychanym  sprytem.  Jest  to 

najzdolniejszy naród w Europie, ponieważ żyjąc ciągle w niesłychanie 
trudnych  warunkach  politycznych,  wyrobił  w  sobie  wielki  rozsądek 

życiowy, nigdzie niespotykany. 

Na podstawie ostatnich badań, powadzonych przez Reichsrassenamt 
uczeni  niemieccy  doszli  do  przekonania,  że  Polacy  powinni  być 

asymilowani  do  społeczności  niemieckiej  jako  element  wartościowy 

rasowo.  Uczeni  nasi  doszli  do  wniosku,  że  połączenie  niemieckiej 
systematyczności  z  polotem  Polaków  dałoby  doskonałe  wyniki"  - 

pisał kat Polaków. 

JaLu/Odkrywca.pl 
 

 

background image

 

Marek Jan Chodakiewicz