background image

Studia Judaica 11: 2008 nr 2(22), s. 309-314

Marek Jan Olbrycht

Uniwersytet Rzeszowski

RELIGIE STAROŻYTNEGO BLISKIEGO WSCHODU 

W NOWYM UJĘCIU

Polska literatura dotycząca religii starożytnego Wschodu jest sto-

sunkowo uboga. Dlatego z najwyższym uznaniem należy powitać wyda-
nie zbiorowego dzieła pt. Religie starożytnego Bliskiego Wschodu

1

, sta-

nowiącego próbę kompleksowego ujęcia historii religii Azji Zachodniej 
i Egiptu  w  starożytności. Recenzowana książka, powstała pod redakcją 
dwóch religioznawców z Instytutu Religioznawstwa UJ, K. Pilarczyka 
i J. Drabiny składa się z ośmiu opracowań, przedstawiających kolejno re-
ligie Egiptu, Mezopotamii, hetyckiej Anatolii, Palestyny, Syrii i Arabii, 
Iranu oraz Izraela. Tom wieńczą dwa studia poświęcone chrześcijaństwu 
oraz gnostycyzmowi, manicheizmowi i mandaizmowi. Każde z opraco-
wań zawiera podstawową bibliografi ę tematu. Całość stanowi ambitną 
syntezę historii religii Wschodu, napisaną przez autorów reprezentujących 
różne specjalności, od orientalistyki po archeologię i biblistykę. Zwraca 
uwagę wykorzystanie różnych kategorii źródeł, od tekstów religijnych po 
obiekty archeologiczne.

We wstępie redaktorzy tomu objaśniają terminologię, w tym pojęcie 

„starożytny Bliski Wschód”, oraz nakreślają  tło historyczne od czasów 
prehistorycznych po narodziny islamu. Na uznanie zasługuje fakt, że re-
daktorzy starali się całe dzieło ujednolicić, defi niując schemat poszcze-
gólnych opracowań (s. 18). Dzieje religii starano się ukazać w powiązaniu 
z historią polityczną i kulturą danego obszaru.

W rozdziale dotyczącym religii Egiptu (s. 27-110) A. Ćwiek obszer-

nie przedstawia wierzenia i kulty egipskie. Wiele miejsca poświęca przy 
tym historii i kulturze kraju nad Nilem. Opracowanie jest bardzo szczegó-
łowe i erudycyjne. Autor zauważa dominującą rolę boga Ra w ideologii 
faraonów, których uważano za synów tego bóstwa. Wyjątkowo defi nio-

1

 Religie starożytnego Bliskiego Wschodu, red. K. P i l a r c z y k   i   J.  D r a b i n a,  Wy-

dawnictwo WAM, Kraków 2008, ss. 566. ISBN978-83-7505-068-4.

background image

310

wano Hatszepsut jako „córkę Ra” (s. 89). Do kwestii dyskusyjnych nale-
ży wniosek o licznych ideach egipskich zapożyczonych przez chrześci-
jaństwo i judaizm, pośród których autor wymienia sąd ostateczny, znany 
poza Egiptem także irańskim zaratusztrianom (s. 41).

Napisane przez A. Sołtysiaka opracowanie religii Mezopotamii 

(s. 111-176) z konieczności wymagało selekcji tematycznej. Słusznie pod-
kreśla autor duże znaczenie koncepcji ubóstwienia władcy, stworzonej 
przez Naramsina i odnowionej w okresie Ur III. Wskazuje także na reli-
gijny zwrot, jaki nastąpił w Babilonii wraz z upadkiem dynastii Hammu-
rabiego (przełom XVII i XVI wieku) – obraz świata stał się dość pesymi-
styczny, a zarazem wzrosło znaczenie demonologii, magii i astromancji. 
Być może wiązało się to nie tylko z kryzysem ekonomicznym, jak dowodzi 
autor, ale i z dominacją przybyłych z Iranu Kasytów, którzy z pewnością 
wnieśli nowe elementy w sferze religijnej. Nie przekonuje powiązanie ka-
tastrofy ekologicznej w Babilonii za rządów Samsuiluny (po  roku 1749), 
wywołanej przez susze i brak wody, z opowieścią o Atrahazisie, traktu-
jącą o wielkim potopie (s. 150-152). Posąg Marduka zrabowany przez 
Mursili I nie został porzucony przez Hetytów w północnej Mezopotamii 
(s. 154), lecz zabrany do Hatti, gdzie znajdował się 24 lata (zob. M.W. 
Chavalas (red.), The Ancient Near East, Malden 2006, s. 171). Ostatnie 
teksty klinowe pochodzą nie z I, lecz z III wieku po Chr. (s. 169). Wystę-
pują w tym rozdziale pewne nieścisłości geografi czne; np. Ebla i Emar nie 
były na pn.-wsch., lecz pn.-zach. rubieżach Mezopotamii (s. 113). Ogól-
nie A. Sołtysiak daje rzetelne wprowadzenie do religii Dwurzecza.

Chyba najbardziej niejednolitym religijnie obszarem Wschodu była 

Anatolia, której wierzenia przedstawia P. Taracha (s. 177-259). Jest to 
rozdział bardzo treściwy, nasycony ogromną ilością imion bóstw, czczo-
nych w wierzeniach rdzennie hetyckich, a także w panteonach huryckim, 
luwijskim, palijskim, mitannijskim i innych. Autor wywodzi Hetytów 
i pokrewne im ludy z Bałkanów (s. 180), w przeciwieństwie do szeroko 
uznawanej teorii, wedle której przyszli oni z ziem na północ od Kaukazu. 
W panteonie okresu Starego Państwa P. Taracha wylicza bóstwa z Hat-
tusas, Arinny, Ziplandy i Nerik (s. 188n.). Obok tych bogów w okresie 
Nowego Państwa w kultach i magii zdobyły znaczenie bóstwa luwij-
skie i huryckie (s. 217nn.). Wątpliwe wydaje się twierdzenie autora, że 
sanktuarium skalne w Yazılıkaya nie było miejscem kultu państwowego 
(s. 225n.). W kulcie bóstw wykorzystywano rytony w kształcie ich świę-
tych zwierząt. Tym można wytłumaczyć ogromną ilość naczyń zoomor-
fi cznych w ceramice Hetytów. Niektóre kulty odznaczały się niezwykłą 

MAREK JAN OLBRYCHT

background image

311

trwałością. I tak bogini Malija, czczona w Kizzuwatnie w II tys., wymie-
niona jest w tekście likijskim z IV wieku przed Chr. (s. 238). Opracowanie 
jest wyważone i bazujące na najnowszym stanie badań.

Religiami Palestyny, Syrii i Arabii zajął się A. Mrozek (s. 261-312), 

omawiając kompetentnie wierzenia Ebli, Kananejczyków, Amorytów, 
Aramejczyków, Fenicjan i Nabatejczyków. Każdy z omawianych pante-
onów był bogaty – w samej Ebli badacze doliczyli się co najmniej 200 
bóstw (niektórzy mówią nawet o 500!). Z konieczności zatem opracowa-
nie jest bardzo zwięzłe. Należy zauważyć, że pierwszą dobrze znaną datą 
z historii Nabatejczyków nie jest rok 169 (s. 310), lecz 312 przed Chr., gdy 
zostali zaatakowani przez Antigonosa I.

Rozdział o religii Izraela, napisany przez K. Pilarczyka, należy do 

najobszerniejszych (s. 357-445). Autor przedstawia kolejne okresy roz-
woju religii Izraelitów, przy czym podkreśla słusznie, że jej dzieje przed 
VI stuleciem są stosunkowo trudne do zrekonstruowania (s. 358). Ujęcie 
autora jest rzeczowe i rzetelne. W obszernym podrozdziale omawiającym 
„Biblię judaizmu” (s. 360-373) należałoby zdaniem recenzenta więcej 
miejsca poświęcić  Septuagincie, która była Pismem Świętym dla rzesz 
Żydów nie tylko w Aleksandrii, ale i w innych krajach, wliczając w to Pa-
lestynę. Z perspektywy judaizmu rabinicznego starano się rolę Septuagin-
ty 
przemilczeć, tymczasem ta spisana po grecku Biblia stanowiła ważny 
etap rozwoju religii Izraela. Niektóre teksty hebrajskie z Qumran są tre-
ściowo niemal identyczne z fragmentami Septuaginty, ale różnią się od 
tradycji masoreckiej. Septuagintę wzmiankuje K. Pilarczyk w paru akapi-
tach na s. 414 i s. 419, ale mimo to pozostaje ona na marginesie rozważań. 
Jako drugie obok Biblii źródło dla poznania judaizmu opisany jest Talmud 
(s. 373-377). K. Pilarczyk słusznie zaznacza, że negowanie istnienia Da-
wida jest absurdalne (taki pogląd głosi np. M. Van de Mieroop, Historia 
starożytnego Bliskiego Wschodu,
 Kraków 2008, s. 230n.), stawiając tezę, 
że królestwo Judy powstało blisko sto lat po śmierci Dawida (s. 393n.). 
Reinterpretując przekazy biblijne, K. Pilarczyk sądzi, że świątynia jero-
zolimska nie powstała za Salomona w świecie „zaściankowości judzkiej” 
(s. 400), lecz dużo później. Dopiero za Ezechiasza (od końca VIII wie-
ku) Salomon miał zyskać miano budowniczego świątyni (s. 401). Dziś 
w badaniach dominuje nurt sceptyczny, a niekiedy wręcz hiperkrytyczny 
wobec tradycji historycznych ksiąg biblijnych. K. Pilarczyk stara się wy-
ważyć swe opinie, odrzucając przesadny krytycyzm niektórych autorów. 
Zaproponowana przezeń rekonstrukcja dziejów Judy i Izraela wpisuje 
się w nowe nurty badawcze, unikając skrajności. Zasadniczym pozostaje 

RELIGIE STAROŻYTNEGO BLISKIEGO WSCHODU W NOWYM UJĘCIU

background image

312

pytanie, czy autorzy biblijnej redakcji deuteronomistycznej i kapłańskiej 
mogli tak swobodnie fałszować dzieje, wytwarzając liczne nowe koncep-
cje przeszłości? Studium K. Pilarczyka, oparte na gruntownej znajomości 
źródeł, stanowi ogólnie znakomite wprowadzenie do religii starożytnego 
Izraela, zarówno dla religioznawców, jak i historyków.  

Napisany przez K. Jakubiaka rozdział o religii Iranu należy do naj-

krótszych (s. 313-356), ale jego lektura niestety pozostawia duży niedo-
syt. Defi niowanie Angra Mainju jako „boga współistniejącego z Ahura 
Mazdą” (s. 320) w koncepcji Zaratusztry jest bezpodstawne. W owej 
doktrynie nie było dualizmu ontologicznego, który pojawił się później. 
K. Jakubiak wspomina małżeństwa krewniacze i cytuje Jaszt 12, który ma 
potwierdzać ich istnienie. Tymczasem w cytacie nic nie ma o małżeństwie 
(s. 332). Po Kambyzesie na tronie Persji zasiadał Gaumata/Bardija, a nie 
bezpośrednio Dariusz (s. 332). Najazd Aleksandra na Iran był inwazją 
macedońską, a nie grecką (s. 334). Nie wiadomo, dlaczego K. Jakubiak 
nazywa okres „pomiędzy najazdem greckim” a Sasanidami „czasami kry-
zysu”? (s. 334). Tak ujmowała to propaganda późnosasanidzka, starająca 
się negatywnie przedstawić Partów i deformująca ponad 500 lat dziejów 
Iranu za Seleukidów i Arsakidów. Ostatni król Partów to Artabanos IV, 
a nie V (s. 340). Upatrywanie przyczyn „późniejszej słabości” mazdaizmu 
w tolerancji Partów (s. 339) jest dla recenzenta niezrozumiałe. Wydaje 
się, że tym, co przyniosło fatalne skutki dla zaratusztrianizmu, było silne 
przywiązanie duchowieństwa do państwa, będącego instytucją w epoce 
późnosasanidzkiej (VI – pierwsza tercja VII wieku) wielce represyjną 
i scentralizowaną. W opisie rozwoju chrześcijaństwa w Iranie zawarte 
są pomyłki i dość kuriozalne oceny. Masowe prześladowania chrześcijan 
w Persji sasanidzkiej zaczęły się krótko po roku 338, a nie w roku 322 
(s. 347). Trudno uznać wspierany przez monarchów sasanidzkich i apa-
rat państwowy mazdaizm za „bezbronny w obliczu agresywnej ekspansji 
i ewangelizacji chrześcijańskiej” (s. 347). W związku z prześladowaniami 
chrześcijan w Persji autor pisze o prowokacjach chrześcijańskich i „chęci 
zostania za wszelką cenę (sic!) męczennikiem za wiarę” (s. 347). Nakaz 
ekshumacji (a właściwie bezczeszczenia) ciał pochowanych chrześcijan 
za Wahrama V umieszcza K. Jakubiak „w ramach obrony mazdaizmu” 
(s. 348). Cytowane oceny autora odwracają realną sytuację – w Persji 
chrześcijaństwo było w najlepszym razie tolerowane. Podobnie opis ru-
chu Mazdaka (s. 349n.) jako pozbawionego przemocy i idealistycznego 
jest fałszywy. Likwidacja podziałów społecznych mała nastąpić na zasa-
dzie komunistycznej – dlatego Mazdak postulował wspólnotę posiadania 

MAREK JAN OLBRYCHT

background image

313

kobiet i rzeczy w obrębie komun. Ruch Mazdaka eksplodował jako potęż-
na rewolta mas pospólstwa. Mazdak był co prawda werbalnie pacyfi stą, 
ale zakaz zabijania nie obowiązywał jego zwolenników w czasie rewolu-
cji. Tak jak w innych ruchach gnostycko-rewolucyjnych teoria doktryny 
ubrana była we wzniosłe słowa, lecz praktyka wyglądała brutalnie i bez-
wględnie. Fałszywe jest stwierdzenie, że mazdaizm mogli wyznawać (do 
czasów Husrowa II?) tylko Persowie (s. 352), był on bowiem silny także 
krajach nieirańskich (Armenia, Albania) oraz w Baktrii i Sogdianie. Bar-
dzo częste są w omawianym rozdziale błędy w oddawaniu imion i nazw. 
I tak Wisztaspa fi guruje jako Wisztapsa (s. 321n.), frawaszi jako frawaszti 
(s. 324). Kaba Zardusztr to zapewne Ka’ba-je Zardoszt (s. 327). Zamiast 
Fradatara (s. 330) winno być Frataraka, zamiast Weratragna (s. 331, 335, 
341) – Weretragna, zamiast Adur Gusznaps (s. 338) – Adur Gusznasp, 
zamiast Parsyda (s. 348) – Persyda lub Pars/Fars. Nazwiska uczonych wy-
stępują nieraz w formie przekręconej: i tak zamiast Schippmann widnieje 
Shipmann, zamiast Zaehner – Zachner, i zamiast Stausberg – Starsberg 
(s. 356). W rozważaniach Jakubiaka brak przedstawienia podstawowego 
źródła do poznania zaratusztrianizmu, czyli Awesty, co kontrastuje z in-
nymi częściami recenzowanego dzieła, gdzie świadectwom historycznym 
słusznie zapewniono wiele miejsca. 

Rozdział poświęcony chrześcijaństwu wyszedł spod piór dwóch kra-

kowskich uczonych, A. Barona i H. Pietrasa (s. 447-521). Formowanie się 
wspólnot chrześcijańskich ukazano przystępnie i kompetentnie, chociaż 
niewiele miejsca poświęcono kluczowej dla chrześcijaństwa postaci Je-
zusa Chrystusa. Autorzy zauważają, że posłuch znajdowali apostołowie 
szczególnie pośród prozelitów i „bojących się Boga” (s. 452). Z dużym 
znawstwem A. Baron i H. Pietras starają się przedstawić zwięźle takie po-
jęcia jak kerygmat, ortodoksja i inne, pokazują też formowanie się kanonu 
Pisma Świętego i świąt. Na uznanie zasługuje wyraźne wydzielenie ziem 
Azji poza granicami Imperium Rzymskiego jako drugiego kierunku misji 
chrześcijańskich; chodzi tutaj zasadniczo o misje do Mezopotamii, Persji 
i Indii (s. 465). Chrześcijaństwo w Mezopotamii i Iranie to zjawisko wcze-
sne. Znane są opowieści o misjach apostoła Tomasza w Iranie i Indiach 
już w połowie I wieku po Chr. (Akta Tomasza). Bardesanes z Edessy, pi-
szący około 200 roku, wymienia chrześcijan w Partii, Medii, pośród Ku-
szanów, nadkaspijskich Gelów, w Hatrze, Edessie i Persydzie. Chrześcija-
nie stanowili dużą grupę religijną w państwie Sasanidów (224-651) – już 
w III wieku znanych jest około 20 biskupstw w państwie perskim. Należy 
zwrócić uwagę na szybkie rozpowszechnienie się chrześcijaństwa w Ar-

RELIGIE STAROŻYTNEGO BLISKIEGO WSCHODU W NOWYM UJĘCIU

background image

314

menii i Gruzji, a także w kaukaskiej Albanii (zob. M.J. Olbrycht, recenzja 
z: Farida Mamedova, Kavkazskaia albania i albany, Baku 2005, w: C. Ga-
lewicz, J. Pstrusińska, L. Sudyka (red.), Miscellanea Eurasiatica Cra-
coviensia,
 Kraków 2007, s. 331-335), co autorzy skrzętnie zauważają 
(s. 472). Omawiając rozwój chrześcijaństwa w granicach Imperium Rzym-
skiego w IV-VI wiekach, autorzy rzetelnie przedstawiają początki mo-
nastycyzmu i skomplikowane kwestie schizm i herezji, w tym arianizm, 
nestorianizm i monofi zytyzm. Pojawiają się w recenzowanym rozdziale 
sprawy dyskusyjne. I tak autorzy twierdzą, że chrześcijaństwa pierwotne-
go nie należy przeciwstawiać judaizmowi i pogaństwu, gdyż było ono nie 
tyle „reformą religii, ile religijności, próbą ożywienia prawdziwego du-
cha religii” (s. 454), co nie wydaje się przekonujące; skąd zatem konfl ikt 
większości wyznawców judaizmu i chrześcijan, który doprowadził m.in. 
do ukamienowania Szczepana (o czym wspominają autorzy na s. 456 
i s. 476)? Podobnie niejasne jest stwierdzenie, że chrześcijaństwo pier-
wotne „zajmowało się nie tyle samą religią co formami jej wypaczania” 
(s. 457)? Te zasadnicze kwestie należało bardziej rozwinąć. Generalnie 
należy jednak podkreślić, że omawiany rozdział stanowi kompetentne stu-
dium wczesnego chrześcijaństwa.

Ostatnią część dzieła, poświęconą gnostycyzmowi, manicheizmo-

wi i mandaizmowi, napisał rzeczowo i zwięźle W. Myszor (s. 523-563). 
Przedstawiono w niej genezę gnostycyzmu, źródła i koncepcje gnostyc-
kie. Analogiczny schemat mają analizy mandaizmu i manicheizmu. 

Należałoby wspomnieć o kwestii terminów przy podawaniu dat. 

W recenzowanym dziele przyjęto określenia „nasza era” i „przed naszą 
erą”. Warto zastanowić się, czy nie nadszedł czas powrotu do tradycyjnych 
terminów „przed Chrystusem” (łac. a.C.) i „po Chrystusie” (łac. p.C.) lub 
„przed narodzinami Chrystusa” i „po narodzinach Chrystusa”, jak to po-
stulował m.in. wielki polski historyk profesor Józef Wolski. Szkoda, że 
nie zaopatrzono książki w indeks, co ułatwiłoby korzystanie z niej.

Recenzowany tom – pierwsze syntetyczne ujęcie religii starożytnego 

Wschodu w literaturze polskiej po upadku PRL – stanowi ogólnie wybitne 
osiągnięcie nauki polskiej. Na uznanie zasługuje jego interdyscyplinarny 
charakter i logiczny, rzeczowy układ poszczególnych opracowań. Wydane 
pod redakcją K. Pilarczyka i J. Drabiny dzieło jest cennym wkładem w ba-
dania dziejów religii starożytnego Wschodu w Polsce. Z całą pewnością 
należeć będzie do prac, bez których poważniejsze studia religioznawcze 
dotyczące starożytnego Wschodu nie będą możliwe.

MAREK JAN OLBRYCHT