background image

 

Jean Flori 

 

 

 

 

Rycerstwo 

w średniowiecznej Francji 

background image

 

Wprowadzenie 

 

Początek  XIII  wieku  wydaje  się  okresem  szczytowego  rozkwitu  rycerstwa.  W  wielu 

regionach,  zwłaszcza  we  Francji,  jest  ono  przemieszane  ze  szlachtą,  stanowiąc  jej  zbrojne 

ramię.  Od  ponad  stu  lat  w  całej  Europie,  a  nawet  na  Bliskim  Wschodzie,  zwycięŜa  dzięki 

swym ostrym szarŜom na wszystkich polach walk. Dominuje takŜe w społeczeństwie, wień-

cząc proces awansu społecznego, który stopił je z arystokracją; w ten sposób powstała odręb-

na grupa społeczna, której jasno określone i na nowo zatwierdzone przywileje wkrótce stały 

się dziedziczne: szlachta. 

Wypracowała  ona  sobie  równieŜ  ideologię,  zbiór  wartości,  które  we  własnym  mnie-

maniu ucieleśnia; posłannictwo, jakie Kościół niegdyś przypisywał królom: obronę królestwa, 

utoŜsamianą  z  obroną  całego  chrześcijaństwa;  ochronę  kościołów  i  ludzi  słabych,  duchow-

nych, wdów, sierot. 

W oczach rycerstwa owo posłannictwo usprawiedliwia jego przywileje, jego przewagę 

nad ludem, a nawet jego pochodzenie i istnienie. Ten obraz samego siebie trafnie odzwiercie-

dla  opowieść  z  początku  XIII  wieku,  Lancelot  z  Jeziora,  jeden  z  najbardziej  poczytnych  w 

Ś

redniowieczu  utworów,  mający  przemoŜny  wpływ  na  umysły:  młody  Lancelot,  sierota,  za-

nim stał się “najwaleczniejszym rycerzem świata", został przysposobiony i wychowany przez 

Panią z Jeziora, księŜniczkę-wróŜkę dziwnej i tajemniczej krainy. Kiedy osiąga wiek, w któ-

rym z chłopca staje się rycerzem, Pani z Jeziora wysyła go do króla Artura, prawdziwego mi-

strza  rycerzy.  Król  wręczy  mu  miecz,  oznakę  jego  stanu.  Przedtem  jednak  Pani  opowiada 

Lancelotowi o pochodzeniu rycerstwa, jego przywilejach, a takŜe o posłannictwie i obowiąz-

kach. 

Pochodzenie  to  ginie  w mrokach  dziejów.  Jednak  nie  sięga  samego  stworzenia,  gdyŜ 

wszyscy ludzie pochodzą od jednej pary, Adama i Ewy, wszyscy więc byli równi “w prawie". 

Nic ich nie róŜniło z racji urodzenia, rodu, szlachectwa. Jednak wskutek ludzkiego grzechu na 

ś

wiecie  rozwinęło  się  zło  i  silni  zaczęli  uciskać  słabych,  którzy  wybrali  wtedy  najzdolniej-

szych spośród siebie, aby nimi rządzili i ich bronili. 

“A kiedy słabi nie mogli juŜ stawić czoła ani oporu silnym, ustanowili nad sobą gwa-

rantów i obrońców, by zapewnić słabym pokój i rządzić nimi sprawiedliwie, a takŜe aby od-

wieść silnych od nieprawości i zniewag, jakich się dopuszczali” (Lancelot z Jeziora). 

Tak więc, na mocy wyboru, ustanowiono najwyŜszy stan - rycerstwo. Ma ono dwoja-

kie  zadanie:  osłaniać  Kościół  i  bezbronny  lud,  słuŜyć  Bogu  i  Kościołowi,  ale  takŜe  rządzić, 

background image

 

kierować, panować nad ludem, który winien być mu we wszystkim posłuszny i zapewnić to, 

co niezbędne do godnego Ŝycia. 

Odnajdujemy  tutaj,  z  kilkoma  znamiennymi  retuszami,  trójdzielny  schemat  charakte-

ryzujący  większość  społeczeństw  wywodzących  się  z  indoeuropejskich  migracji,  które  osie-

dliły się w Europie. Być moŜe jest to nawet, z paroma odmianami, stały element całej ludzko-

ś

ci.  Jednak  w  Europie,  a  zwłaszcza  na  średniowiecznym  Zachodzie,  który  nas  tu  interesuje, 

schemat ten jawi się w pełni wyraziście dopiero na początku XI wieku. W poemacie dedyko-

wanym królowi Francji Robertowi PoboŜnemu około 1030 roku biskup Laon Adalberon dzie-

li  chrześcijańskie  społeczeństwo  na  trzy  kategorie:  “Ci,  którzy  się  modlą,  ci,  którzy  walczą, 

ci,  którzy  pracują".  Kilka  lat  wcześniej  jego  kuzyn  Gerard,  biskup  Cambrai,  przemawiał  w 

podobny  sposób  podczas  synodu  zebranego  w  Arras,  gdzie  zwalczał  wywrotowe  poglądy 

“heretyków",  ludzi  świeckich,  którzy  rościli  sobie  prawo  do  samodzielnego  wypracowania 

poglądu w kwestii wiary religijnej. Występując przeciw nim, wykazał, Ŝe “od zarania rodzaj 

ludzki dzieli się na trzy części, na ludzi modlitwy (oratoribus), rolników (agricultoribus) oraz 

ludzi wojny (pugnatoribus)". 

Niech zatem kaŜdy dostosuje się do woli BoŜej i umie zostać na swoim miejscu. Niech 

religia  będzie  sprawą  duchownych,  stosowanie  siły  sprawą  wojowników,  a  dla  wyŜywienia 

całej  ludzkości  niech  masa  chłopów  nie  szczędzi  trudu,  poddana  dwóm  pozostałym  stanom 

społeczeństwa  chrześcijańskiego,  niezmiennego,  gdyŜ  takiego  społeczeństwa  od  początku 

chciał Bóg. 

Ten podział na trzy części nie jest niewinny. Ponad prostym stwierdzeniem koniecznej 

róŜnorodności funkcji czy zawodów zaprowadza w istocie hierarchię społeczną, wręcz praw-

ną. W obrębie społeczeństwa średniowiecznego, tak zastygłego w swej uświęconej niezmien-

ności,  wszyscy  ludzie  wywodzący  się  od  pierwszej  pary  są  zatem  całkowicie  równi,  ale  - 

mówiąc Ŝartobliwie -  “niektórzy są równiejsi".  Ich róŜne funkcje nie mają bowiem równego 

stopnia  godności,  wielkości,  “szlachectwa".  Na  szczycie  hierarchii  “słudzy  Boga'  przyjmują 

Jego słowo i w Jego imieniu rządzą ziemskim społeczeństwem swymi oświeconymi radami. 

To posłannictwo pośredników między niebem i ziemią stawia ich w szczególnej sytuacji. Są 

oni “w świecie", ale nie “ze świata". Przez swe modlitwy czy sakramenty, których są jedyny-

mi prawomocnymi szafarzami, dzierŜą klucze do raju, do tego królestwa BoŜego, do którego 

dąŜą  wszyscy  ludzie  tych  czasów.  Stan  duchowny  zajmuje  zatem  szczyt  hierarchii,  gdyŜ  to, 

co  duchowe,  ma  przewagę  nad  tym,  co  doczesne  (przynajmniej  w  oczach  księŜy),  tak  jak  - 

według ich poglądów - dusza nad ciałem. 

Nie ulega wątpliwości, Ŝe na dole społeczeństwa, u jego podstaw, znajdują się ci, któ-

background image

 

rzy Ŝyją z pracy własnych rąk. Na początku XI wieku prawie nie ma innych prac prócz upra-

wy roli, z której pochodzi wszelka Ŝywność. Rozwój miast, handlu, rzemiosła, a potem tego 

wszystkiego, co juŜ da się nazwać przemysłem, rozbije później jedność trzeciego stanu, który 

na razie moŜna utoŜsamiać z uprawiającymi ziemię, Ŝywicielami dwóch pozostałych warstw 

społecznych.  Natomiast  stan  drugi,  jedyny,  który  nas  tutaj  interesuje,  w  myśli  Adalberona  i 

Gerarda  składa  się  z  tych,  którzy  kierują  i  rządzą  społeczeństwem  chrześcijańskim  według 

dyrektyw z nieba: są to przede wszystkim królowie oraz ci, którym przekazali oni całość lub 

część władzy królewskiej powierzonej im przez Boga. 

Około  1030  roku  społeczeństwo  chrześcijańskie,  zwłaszcza  we  Francji,  przeŜyło  do-

głębną przemianę. Władza senioralna, zwana niekiedy feudalizmem, utrwaliła się mocno - nie 

moŜna mówić o anarchii feudalnej, to niemal jej przeciwieństwo. Zmierzch władzy centralnej 

pociąga  za  sobą  umocnienie  więzi  między  ludźmi,  wzrost  znaczenia  i  skupienie  rządów  w 

rękach dawnych przedstawicieli upadającej władzy królewskiej, hrabiów, których na niŜszym 

szczeblu wkrótce zastąpili kasztelani. Otoczeni wojownikami, których łacińskie teksty nazy-

wają milites, co wkrótce będzie moŜna przetłumaczyć słowem chevaliers (rycerze), kasztelani 

zaprowadzają wówczas swój porządek - czy teŜ nieporządek - panując nad ludźmi w obrębie 

małego regionu, którym kierują, zarządzają, który uŜytkują. Jest to epoka zamków i rycerzy - 

dwóch filarów społeczeństwa feudalnego. 

Wtedy się rodzi rycerstwo. 

Nie  tak,  jak  tłumaczono  Lancelotowi,  na  mocy  wyboru  przez  najsłabszych,  szukają-

cych obrony przed zdzierstwem najsilniejszych podczas zamierzchłych napięć u zarania dzie-

jów ludzkości, ale raczej w burzliwej epoce początków świata feudalnego, przez samo prak-

tykowanie  siły  miecza  na  bezbronnej  ludności.  Pod  przykrywką  obrony,  która  stała  się  juŜ 

jednak  mniej  konieczna  po  ustaniu  najazdów  Normanów  czy  Saracenów,  kasztelani  oręŜem 

swych  rycerzy  narzucili  władzę  ludności  poszczególnych  regionów.  Rządzą  nią,  sądzą  ją, 

nakładają  na  nią  podatki,  które  teksty  często  określają  wielce  wymownym  słowem:  wymu-

szenia (exactiones). 

Mitycznym źródłom rycerstwa stającego w obronie słabych, kobiet, sierot i wszystkich 

wydziedziczonych trzeba więc stanowczo przeciwstawić rzeczywiste pochodzenie tego stanu, 

który bardziej uciska, niŜ broni. Dopiero stopniowo, pod wielorakim wpływem Kościoła, ale 

takŜe  poetów,  pisarzy,  kobiet,  powszechnej  ewolucji  obyczajów,  gustów  i  mentalności,  ta 

klasa Ŝołdaków i wiarusów przeobraziła się w rycerstwo, jeśli nie w rzeczywistości, to przy-

najmniej  w  jej  wyobraŜeniu,  w  jej  obrazie. W  większym  stopniu  niŜ  realną  instytucją  rycer-

stwo jest sposobem Ŝycia, ideałem, a być moŜe nawet i marzeniem. 

background image

 

I. Rycerstwo klasą społeczną? 

 

Czym  jest  rycerstwo  i  kim  są  rycerze?  Wątpliwości  budzą  się  juŜ  na  poziomie  słownictwa. 

Określenia bowiem, które od XI wieku coraz częściej spotykamy w tekstach, same w sobie są 

niejasne. 

 

1. Problemy ze słownictwem 

 

Zabarwienie znaczenia słuŜbą publiczną dochodzi do klasycznego i czysto militarnego 

sensu łacińskich słów miles, militia, militare, które odnosiły się do Ŝołnierzy rzymskich. Mni-

si sami określają się mianem milites Dei, co moŜna przetłumaczyć zarówno jako “słudzy Bo-

Ŝ

y", jak i “Ŝołnierze BoŜy", tak ściśle są wówczas powiązane pojęcia walki (tutaj duchowej) i 

słuŜby.  Skądinąd,  kiedy  w  VIII  wieku  odbywa  się  koronacja  króla,  a  nieco  później  księcia, 

biskup przypomina mu, Ŝe zaczyna on pełnić słuŜbę publiczną (militia) i winien słuŜyć Bogu 

(militare  Deo).  Oczywiście,  czasem  i  oręŜem;  jest  to  jednak  tylko  jeden  z  aspektów  jego 

funkcji rządzenia. Jeszcze w X wieku u Hinkmara z Reims słowo militia zachowuje znaczenie 

funkcji publicznej, a miles (liczba mnoga: milites) kładzie akcent w równej mierze na słuŜbę i 

posłuszeństwo, co na funkcję wojowania. 

Dochodzi tu takŜe zabarwienie związane z wasalstwem. Rozszerzanie się więzi wasal-

nych,  wspierane  przez  karolińskich  władców,  sprawia,  Ŝe  powstaje  coraz  więcej  określeń 

oznaczających  wasala,  człowieka  zaufanego  jakiegoś  księcia  czy  seniora.  Napotykamy  więc 

zarówno dawne terminy: vassus, vassalus, fidelis, jak równieŜ słowa: homo, które występuje 

najczęściej, lub miles - w tym znaczeniu powszechne w XI wieku. Miles moŜe nawet wyraŜać 

związek  przymierza  mniej  określony  i  mniej  przymuszający  niŜ  związek  wasalny.  Tak  się 

dzieje  ok.  1030  roku  u  Dudona  z  Saint-Quentin:  po  ustaleniu  projektu  małŜeństwa  między 

młodym diukiem Ryszardem z Normandii i córką diuka Hugona z Francji nieprzyjaciele Ry-

szarda, jak on sam nam mówi, obawiają się, Ŝe kiedy zostanie on miles Hugona, będzie miał 

oparcie w jego oręŜu. Ryszard nie był zaś ani wasalem, ani “rycerzem" Hugona. 

Znaczenie wojskowe takŜe się utrzymuje. Zwłaszcza w liczbie mnogiej milites wciąŜ 

oznacza po prostu Ŝołnierzy, wszystkich wojowników, a nie tylko tych, którzy później zyskają 

miano rycerzy. W wielu tekstach z X - XII wieku napotykamy opisy wojsk składających się z 

wojowników (milites), dzielących się na konnicę (equites) i piechurów czy pieszych (pedites). 

Przewaga  cięŜkiej  konnicy  w  XI  i  XII  wieku  spowodowała  jednak  połączenie  róŜnych  zna-

background image

 

czeń pojęcia miles. KsiąŜęta, kasztelani i ich zbrojni wasale walczyli oczywiście raczej konno 

niŜ pieszo i wreszcie słowo milites zaczęło oznaczać wyłącznie elitę konnych wojowników, a 

juŜ nie Ŝołnierzy w szerokim tego słowa znaczeniu. Stopniowe połączenie tych róŜnych zna-

czeń  miles  stało  się  moŜliwe  dlatego,  Ŝe  wszystkie  one  wyraŜały  pojęcie  słuŜby,  która  w  tej 

epoce miała przede wszystkim aspekt wojskowy. 

 

2. Od wasalstwa do feudalizmu 

 

Od początku VIII wieku powstały związki wasalne, łączące ze sobą dwóch ludzi wol-

nych i równych wobec prawa, lecz jeden z nich, wasal, wchodził w zaleŜność (nie uwłaczają-

cą godności) od drugiego. 

Obrzędy zawierania takich związków są dobrze znane: przyszły wasal, klęcząc przed 

swym  seniorem,  wkładał  złoŜone  ręce  między  jego  dłonie  i  w  ten  sposób  stawał  się  “jego 

człowiekiem".  Kiedy  senior  podniósł  go  z  klęczek,  przysięgał  mu  wierność,  kładąc  rękę  na 

Ewangelii lub na relikwiach świętych, których znaczenie wzrasta w XI wieku. Jest to ceremo-

nia  hołdu  i  przysięgi  (homagium  et  fidelitas).  Potem  następował  obrzęd  inwestytury:  senior 

podawał swemu wasalowi przedmiot symbolizujący sposób utrzymania, jaki mu zapewnia za 

“cenę"  jego  słuŜby:  na  przykład  grudkę  ziemi  lub  chorągiew.  Ludzie  wolni,  ale  nie  mający 

ś

rodków do Ŝycia, wchodzili w ten sposób w zaleŜność od seniorów, którzy ich utrzymywali, 

zapewniając im dochód od warunkowo nadanej ziemi, beneficjum (beneficium). ZaleŜnie od 

rangi beneficjanta mogło ono przybierać róŜne formy: bezpośrednie utrzymanie w zamku se-

niora, w jego druŜynie (mesnie), w garnizonie lub w eskorcie (jest to domownictwo w szero-

kim tego słowa znaczeniu) bądź teŜ - i to częściej w wypadku osobistości nieco wyŜszej ran-

gi,  mających  własne  sługi  czy  protegowanych  -  senior  przyznawał  swemu  wasalowi  w  ten 

sposób osiedlonemu (chase) ziemię, która zapewniała mu byt. 

Ci, którzy w ten sposób uzaleŜniali się od “patrona", początkowo reprezentowali bar-

dzo  skromne  warstwy.  Wybitny  francuski  historyk  M.  Bloch  tłumaczył  ten  fakt  mówiąc,  Ŝe 

system  wasalny  u  swych  początków  mocno  pachniał  domowym  chlebem.  Świadczą  o  tym 

najstarsze znane nam formuły; zaczynają się następująco (być moŜe nie naleŜy brać tego do-

słownie): “ZwaŜywszy, Ŝe wszystkim jest wiadomo, iŜ nie mam juŜ środków, by się wyŜywić 

i odziać, ja, taki a taki, powierzam się w ręce seniora X..." Wasale znajdywali w ten sposób 

bezpieczeństwo, którego im brakowało, gdyŜ senior zobowiązywał się utrzymywać ich i bro-

nić. W zamian za to przyrzekali słuŜyć mu we wszystkim, co było zgodne z ich stanem wol-

nych ludzi. 

background image

 

Więzi feudalno-wasalne rozwijają się w X i XI wieku na bardzo róŜnych poziomach, a 

rzeczywisty element, beneficjum, zajmuje najwaŜniejsze miejsce. Coraz powszechniej jest to 

odstąpienie ziemi wasalowi w lenno (fief), najpierw doŜywotnio, potem jednak, od XI wieku, 

wasalom udało się doprowadzić do tego, Ŝe ziemia stała się dziedziczna na szczycie hierarchii 

wasalnej. W ten sposób władcy karolińscy odstępowali rozległe obszary (hrabstwa) hrabiom, 

którzy byli tam ich przedstawicielami i rządzili w ich imieniu. W IX i X wieku ci reprezen-

tanci  władcy  uwalniali  się  spod  jego  opieki.  System  wasalny,  który  Karol  Wielki  i  jego  na-

stępcy  mieli  nadzieję  sobie  przywłaszczyć,  doprowadzając  do  jego  przejęcia,  aby  wzmocnić 

swą władzę w odległych regionach, wymyka im się z rąk: zatrzymuje się w pół drogi, wpierw 

na szczeblu hrabiów. W ten sposób powstają niezaleŜne księstwa, w których niebawem hrabia 

zaczyna sobie poczynać jak udzielny monarcha. Kasztelania i rycerstwo. W XI wieku wyraź-

niej się zaznacza przesunięcie władzy, zwłaszcza we Francji. Tym razem schodzi na szczebel 

kasztelanii. Rozpowszechnia się praktyka lenna, a jego militarny charakter jeszcze się umac-

nia. W system wasalstwa wchodzą wówczas niezaleŜni właściciele ziemi dziedzicznej (alleu-

tiers) którym się to opłaca. 

Powierzają  oni  swoje  włości,  niekiedy  znaczne,  potęŜniejszemu  seniorowi  i  stają  się 

jego wasalami; od razu odzyskują swe dobra, ale juŜ jako własność seniora (z prawem uŜyt-

kowania). Mają zapewnioną opiekę, jednakŜe sami równieŜ zapewniają bezpieczeństwo siła-

mi zbrojnymi - własnymi i swych wojowników, jeśli takich mają. W ten sposób zadzierzgują 

się układy prywatnej zaleŜności w obrębie arystokracji. 

Na wasalu spoczywają w istocie obowiązki trojakiego rodzaju - finansowy, prawny i 

wojskowy: pomoc finansowa w jasno określonych wypadkach (małŜeństwo najstarszej córki 

seniora,  pasowanie  na  rycerza  jego  najstarszego  syna,  okup  lub  wyjazd  na  krucjatę);  rada, 

udział w jej decyzjach, zwłaszcza w dziedzinie sprawiedliwości; przede wszystkim zaś słuŜba 

w wojsku. Szybki rozwój kasztelanii jest wyraźnie widoczny w XI wieku. W zamkach - któ-

rych  wyrasta  wówczas  coraz  więcej,  za  zgodą  hrabiów  lub  bez  niej,  a  czasem  nawet  wbrew 

ich woli - kasztelani i garnizony wojowników (milites castri) tym łatwiej panują nad społecz-

nością podległych im ludzi, Ŝe władza centralna została osłabiona. Oczywiście, osłabienie to 

nie ma jednolitego charakteru. W Niemczech na przykład utrzymuje się zwierzchność cesarza 

i twierdze są obsadzone przez jego garnizony albo powierzane niewolnym urzędnikom dwor-

skim,  ministeriałom.  Na  obrzeŜach  Cesarstwa  cesarz  nie  walczy  z  powstającym  systemem 

feudalnym, ale zachowuje nad nim kontrolę. Awans społeczny rycerstwa nastąpi tutaj znacz-

nie  później,  u  schyłku  XII  wieku,  pod  wpływem  Francji  i  na  jej  wzór.  Natomiast  osłabienie 

władzy hrabiów zaznacza się w środkowej Francji, Anjou, Poitou, Szampanii, Ile-de-France... 

background image

 

na tym rozległym obszarze kasztelani, opierający się na swych wojownikach, powszechnie się 

wyzwolili spod opieki hrabiów. Zjawisko to w jeszcze większym stopniu występuje w regio-

nie  Macon,  którego  mistrzowskie  studium,  autorstwa  Georges'  a  Duby'ego,  zyskało  wartość 

wzoru. W południowej Francji zjawisko kasztelanii takŜe pojawia się bardzo wcześnie. Wła-

dza sądownicza szybko przechodzi od hrabiów do kasztelanów. Władza wojskowa równieŜ. 

Kasztelani i milites - juŜ w ciągu pierwszych trzydziestu lat XI wieku - w tych regio-

nach dzierŜą więc  w swych rękach znaczną władzę. Na południu wojownicy  ci nazywani są 

cabalarii czy cabalers na równi z mianem milites. Określenia te nie mają  jeszcze doniosłego 

wydźwięku społecznego; co więcej, są stosowane raczej w odniesieniu do ludzi dość niskiej 

rangi.  Mają  oni  jednak  udział  w  wyzysku  chłopów,  pobierają  podatki  i  zaprowadzają  porzą-

dek kasztelana, tym samym zaś oddzielają się, w powszechnym sposobie myślenia, a najpierw 

we własnym, od masy chłopskiej, z której wielu z nich pochodzi; większość milites nie dzier-

Ŝ

y osobiście tej władzy, banu, a w tekstach powstałych na południu Francji skrupulatnie od-

róŜniani są ci, którzy wydają rozkazy (majores milites, strenui milites), od tych, którzy je wy-

konują (minores milites, gregarii milites, rycerze domowi). W regionach połoŜonych między 

Sekwaną a Renem - przez długi czas uznawanych za kolebkę feudalizmu, gdzie więzi wasalne 

powstały szybko określenie miles istotnie pojawia się bardzo wcześnie w dokumentach epoki 

(połowa X wieku), lecz przez cały XI wiek owi milites zajmują podrzędną pozycję: znacznie 

częściej  są  to  zbrojni  (hommes  de  main)  moŜnowładców  niŜ  ich  wasale.  Na  przykład  w  Pi-

kardii  na  początku  XII  wieku  rycerstwo  jest  jeszcze  trzymane  krótko  przez  ksiąŜąt  lub  ich 

zarządców,  a  połoŜenie  społeczne  milites  jest  wciąŜ  dość  nędzne.  Niemniej  jednak  są  oni 

sprzymierzeni z arystokracją wojskową, gdyŜ stanowią jej zbrojne ramię - tak teŜ są postrze-

gani przez ludność (vulgum), którą wyzyskują. Powoli, dzięki słuŜbie wojskowej odbywanej 

u  boku  swych  seniorów,  dzięki  awansowi  społecznemu,  którego  mogą  dostąpić  wyróŜniając 

się  w  walce,  przez  małŜeństwo,  niekiedy  przez  uzurpację,  niektórzy  z  nich  wznoszą  się  do 

poziomu drobnej arystokracji, czy to dziedzicznej, czy feudalnej. Alodium, uznawane niegdyś 

za wyjątek na północ od Loary, w rzeczywistości utrzymywało się znacznie silniej niŜ sądzo-

no. Równolegle zatem do arystokracji feudalnej istnieje drobna arystokracja dziedziczna. 

 

3. Arystokracja czy szlachta? 

 

Czy w tej epoce moŜna mówić o szlachcie? Zagadnienie to jest przedmiotem cierpkich 

dyskusji  między  historykami  i  najlepsi  mediewiści  nie  są  całkowicie  zgodni  w  tej  kwestii. 

Znaczy to, Ŝe sprawa nie jest prosta. Poprzestaniemy więc na prezentacji głównych zarysów 

background image

 

tego  problemu,  nie  zagłębiając  się  zbytnio  w  spór.  Słownictwo  niewiele  nam  tu  wyjaśnia. 

Faktycznie, pojęcie nobilis przed końcem XII wieku nie odwołuje się wyłącznie do “jakości' 

prawnej,  jaką  byłaby  szlachta  dziedziczna  w  późniejszym  tego  słowa  znaczeniu.  WyraŜa  ra-

czej  renomę,  prestiŜ,  a  pod  piórem  pisarzy  kościelnych  przede  wszystkim  wartość  moralną, 

związaną  z  postawą  wobec  Boga  i  Jego  sług.  Niemniej  jednak  te  zalety  spotykają  się  ze 

szczególną pochwałą, gdy występują u rodów, które swą potęgą, bogactwem, darowiznami na 

rzecz  Kościoła  wsławiły  się  na  oczach  wszystkich  w  przeszłości...  i  są  to  przede  wszystkim 

rody naleŜące do wielkiej arystokracji. śaden z autorów nie omieszkał zresztą podkreślić fak-

tu,  iŜ  cnoty  te  są  w  naturalny  sposób  przekazywalne  w  obrębie  rodów;  podkreślają  równieŜ 

reputację ludzi wywodzących się z tych rodów, uzyskaną w chwili narodzin. 

Wynika z tego problem definicji. Czym jest szlachta? Czy wszyscy “szlachcice" z XI 

wieku  pochodzą  z  dawnej  szlachty  karolińskiej,  z  rodzin  spokrewnionych  z  rodem  królew-

skim? Tego zdania był Adalberon, twierdząc, iŜ szlachta wywodzi się z krwi królewskiej. Do 

tego poglądu skłaniają się takŜe niemieccy historycy, a belgijski historyk L. Genicot częścio-

wo przyznaje im rację, w odniesieniu do regionów leŜących na obrzeŜach Cesarstwa, a nawet 

w  głębi  Francji.  Jego  zdaniem,  szlachectwo  i  wolność  to  pojęcia  zamienne,  przekazywane 

przez urodzenie. Nie ulega wątpliwości, Ŝe wyŜsza arystokracja nieustannie podkreślała ród, 

urodzenie oraz kondycję prawną tak przekazywanej wolności. Jest to kwestia krwi. 

Czy  jest  to  jednak  prawdą  w  odniesieniu  do  wszystkich  szczebli  tej  arystokracji, 

zwłaszcza  jej  najniŜszych  warstw,  do  których  naleŜy  większość  milites?  To  trudniej  stwier-

dzić i moŜemy tutaj przyłączyć się do tezy, której broni między innymi Georges Duby: szla-

chectwo  miałoby  pochodzić  przede  wszystkim  od  władzy  sprawowanej  nad  ludźmi  banu. 

Gdyby tak było, objęłoby ono tych wszystkich, którzy wchodzą w posiadanie banu, przekaza-

nego  prawowicie  lub...  przywłaszczonego  bezprawnie.  A  zatem  do  szlachty  mieliby  naleŜeć 

kasztelani, a nawet rycerze, z chwilą objęcia części dawnej władzy publicznej, w ten sposób 

“sprywatyzowanej". 

Wreszcie,  jak  utrzymują  niektórzy  historycy,  pomijając  najświetniejsze  rody  wyŜszej 

arystokracji, pojęcia szlachty nie sposób ściśle zdefiniować przed rokiem 1200. W XI i przez 

znaczną  część  XII  wieku  szlachcicem  miałby  być  ten,  kto  jest  uznany  za  takiego  wskutek 

swego stylu Ŝycia, stosunków, bogactwa, władzy... a to niczego nie rozstrzyga, gdyŜ taki spo-

sób egzystencji widać wyraźnie wśród najwyŜej postawionych rodów, lecz gdy schodzimy na 

poziom drobnej arystokracji, stopniowo się on zaciera. Granicy dzielącej wówczas ludzi, któ-

rych ledwie ośmielano się nazywać “drobną szlachtą' (mediocres), od górnych warstw chłop-

stwa wyraźnie przestrzegano jeszcze w XI wieku, a nawet w następnym stuleciu. Od połowy 

background image

 

XII wieku jednak, na przykład w niektórych regionach północnej Francji, posiadanie wielkich 

dóbr ziemskich dopuszczało do tej kategorii, która przedtem stała otworem tylko przed ludź-

mi w niej urodzonymi, piastującymi jakiś urząd publiczny lub zarządzającymi zamkiem. Roz-

bieŜne  wnioski  najwybitniejszych  mediewistów  ostatecznie  potwierdzają,  Ŝe  przed  1200  ro-

kiem  szlachta  jest  na  obraz...  samego  słowa  nobilis.  Występuje  ono  w  stopniu  wyŜszym  i 

najwyŜszym.  Między  szlachtą  i  nie-szlachtą  nie  nastąpiło  jeszcze  radykalne  cięcie,  co  nie 

oznacza, Ŝe takiego cięcia nie ma, tyle Ŝe dokonuje się ono stopniowo, jak zapadanie zmroku. 

W  zaleŜności  od  urodzenia,  prestiŜu  przodków,  własnej  rangi,  renomy,  bogactwa  ziemi,  po-

tęŜnych  przyjaciół,  licznych  wojowników,  człowiek  jest  uznawany  za  szlachetnego,  mniej 

szlachetnego lub w najwyŜszym stopniu szlachetnego.  

 

4. Szlachta a rycerstwo 

 

Gdzie tutaj usytuować milites, których juŜ moŜna nazywać rycerzami? Stopnie arysto-

kracji  pozwalają  wyróŜnić  kilka  przypadków.  Jeśli  chodzi  o  członków  wyŜszej  arystokracji, 

nie ma wątpliwości: są oni zresztą nazywani “nader szlachetnymi rycerzami' (nobilissimi mi-

lites)... nie tyle dlatego, Ŝe są rycerzami, ile Ŝe pochodzą ze świetnych i potęŜnych rodów oraz 

Ŝ

e walczą konno na czele swych oddziałów. W przypadku członków średniej arystokracji, ka-

sztelanów i ich największych wasali, stopniowej  asymilacji ze “szlachtą'  przez cały  XI  wiek 

towarzyszyło  -  w  przeciwnym  kierunku  -  zjawisko  stopniowego  przechodzenia  władzy  pu-

blicznej na ich poziom. Określenie “szlachetni i potęŜni rycerze" wywodzi się nie stąd, Ŝe są 

rycerzami,  ale  stąd,  Ŝe  są  panami  banu,  tej  cząstki  władzy  niegdyś  królewskiej,  potem  hra-

biowskiej,  a  przez  nich  przejętej.  Stanowią  oni  znaczną  część  rycerstwa  ksiąŜąt.  Znaczną 

część, ale nie całość, a być moŜe i nie większość. W zamkach bowiem, w garnizonie, w naj-

bliŜszym  otoczeniu  kasztelanów,  do  którego  naleŜą  zbrojni,  eskorta,  są  jeszcze  inni  rycerze 

(milites castri, gregarii, nutriti, satellites, rycerze z druŜyny itd.), mający róŜną rangę: wasale 

osiedleni, dysponujący dochodami wystarczającymi na ich wyposaŜenie; wasale gospodarzą-

cy na dobrach dziedzicznych, wymykający się jeszcze rosnącej dominacji więzów zaleŜności, 

ale  równieŜ  w  trudnej  do  uchwycenia  proporcji;  dependenci  w  bardziej  ścisłym  znaczeniu  - 

Ŝ

ywieni w zamkach synowie zrujnowanych rodziców, młodsi bracia, którzy nie mogli lub nie 

chcieli  opuścić  świata  i  wejść  w  szeregi  ludzi  Kościoła,  a  których  rozwinięta  w  XII  wieku 

zasada  uprzywilejowania  pierworodnych  spycha  do  rangi  dependentów,  najemników  albo 

błędnych rycerzy. NaleŜy tu jeszcze dodać zbrojne sługi, chociaŜ teksty narracyjne niewiele o 

nich  mówią.  Widzimy  ich  wyraźnie  poza  granicami  Francji:  rycerze-wasale  w  Cesarstwie, 

background image

 

hiszpańskie rycerstwo plebejskie itd. 

Przed 1200 rokiem istnieje więc róŜnica między szlachtą i rycerstwem, nawet jeśli w 

wyŜszych warstwach te dwa pojęcia odnoszą się do tych samych osób i słuŜą jedynie do opisu 

dwóch odmiennych aspektów ich postaci: rodzinnych korzeni (narodzin, rodu) z jednej stro-

ny, a prawa noszenia broni z drugiej. Przed końcem XII wieku nie naleŜy jednak rozciągać tej 

toŜsamości na wszystkich wojowników. 

Rycerstwo kształtuje się więc w XI wieku w warstwach niŜszych od uznanej szlachty.  

Stanowi  ono  kategorię  społeczną,  a  raczej  społeczno-zawodową,  złoŜoną  z  tych  wszystkich, 

którzy nie słyną ani z przynaleŜności do szlachetnego rodu, ani z bogatych posiadłości ziem-

skich,  ani  nie  mają  prawa  banu  pana  feudalnego.  Ich  wspólną  cechą  jest  jednak  uzbrojenie 

charakterystyczne  dla  rycerzy  -  uzbrojenie  zresztą  kosztowne,  co  oczywiście  wyklucza  bie-

daków... chyba Ŝe otrzymają takie wyposaŜenie. Wszyscy słuŜą swemu seniorowi włócznią i 

mieczem, konno, o ile zaś nie są uznawani za swoich przez chłopów, na których patrzą z gó-

ry, to nie są równieŜ przyjmowani wśród szlachetnie urodzonych, którzy ich zatrudniają. 

 

5. Od rycerstwa do szlachectwa? 

 

Rycerstwo jest jednak niekwestionowanym środkiem awansu społecznego. Dostęp do 

szlachectwa  nigdy  w  istocie  nie  był  zupełnie  zamknięty.  Jedną  z  najlepszych  dróg  awansu 

społecznego - o ile nie jedyną - było władanie oręŜem. Dzięki rzemiosłu wojennemu synowie 

zamoŜnych chłopów lub skromnych rodów mieli szansę wyróŜnić się w oczach pana feudal-

nego,  któremu  słuŜyli,  uzyskać  od  niego  (albo  zedrzeć  ze  swych  podwładnych)  dobra  lub 

ziemie;  co  więcej:  poślubić  osobę  wyŜszej  rangi  niŜ  oni  sami,  co  pozwalało  im  wspiąć  się 

wyŜej  w  świecie  arystokracji.  Poprzez  rycerstwo  paru  wojowników  niskiego  pochodzenia 

zdołało  w  ten  sposób  wślizgnąć  się  w  świat  szlachty.  A  przede  wszystkim  sprawić,  Ŝe  ich 

dzieci,  synowie  matki  szlachetniej  urodzonej  niŜ  ojciec,  naleŜały  do  tej  sfery.  Awans  pozo-

stawał  jednak  sprawą  przypadku,  a  nie  dokonywał  się  w  sposób  systematyczny.  Dla  tych 

drobnych  rycerzy  kondycja  rycerska  miała  charakter  osobisty,  wiązała  się  z  wykonywaniem 

zawodu i mogli ją stracić (co widać na przykład w paru opisach zwyczajów <coutumes>, ja-

kie zachowały się do naszych czasów), gdyby utracili zdolność prowadzenia walki konno, czy 

to z powodu wieku lub choroby, czy teŜ dlatego, Ŝe juŜ nie posiadają uzbrojenia niezbędnego 

w tym rzemiośle.  Innymi słowy, o ile rycerstwo  mogło prowadzić do szlachectwa, to  go nie 

przyznawało. 

Niemniej jednak wspólny styl Ŝycia, władanie oręŜem i stosowanie siły, udział w wal-

background image

 

kach,  w  turniejach,  w  grabieŜach,  w  rozmaitych  rozrywkach  oddziałów  stanowiących  straŜ 

niewątpliwie zbliŜały wszystkich rycerzy do siebie, niezaleŜnie od ich rangi. Było tak przede 

wszystkim wtedy, gdy związki małŜeńskie tworzyły powinowactwa, ściślej wiąŜące z arysto-

kracją ludzi, którzy przedtem sytuowali się na jej obrzeŜach. Rycerstwo zbliŜyło się wówczas 

do  szlachty  i  usiłowało  się  w  nią  wtopić.  RóŜnorodność  modeli  poszczególnych  regionów 

wciąŜ jednak pozostaje znaczna. Proces fuzji nie odbywa się wszędzie w tym samym rytmie 

ani  w  tym  samym  zakresie.  MoŜna  wysunąć  następujący  pogląd:  ten  zlepek  był  zjawiskiem 

tym wcześniejszym, im bardziej pojęcie władzy publicznej uległo osłabieniu. Na przykład w 

regionie Macon gdzie bardzo wcześnie zaczęto podwaŜać władzę hrabiów, w drugiej połowie 

XI  wieku  fuzja  ta  wydaje  się  faktem  dokonanym;  w  owym  czasie  wszyscy  rycerze  są  juŜ 

“dziedzicami". Asymilacja nastąpiła nieco później w środkowej Francji i w Katalonii, a jesz-

cze później w Hiszpanii, w Normandii, w północnych regionach Francji. W aktualnych grani-

cach Belgii, w Holandii, w Niemczech fuzję tę moŜna dostrzec dopiero w XIII czy XIV wie-

ku, a nawet później. 

Te rozbieŜne wnioski mogą dziwić. Wynikają one z paru czynników: z róŜnorodności 

gatunkowej badanych źródeł, z cech szczególnych kaŜdego regionu, odmiennej sytuacji poli-

tycznej, a takŜe z róŜnorodności podejścia poszczególnych badaczy i mniej lub bardziej wy-

raźnych róŜnic w postrzeganiu przez nich pojęć szlachectwa i rycerstwa. 

 

6. Od szlachectwa do rycerstwa 

 

Pozostając przy ogólnych zarysach, moŜna jednak stwierdzić około 1200 roku proces 

zamykania się w sobie arystokracji, która usiłuje lepiej określić właściwe sobie cechy, obro-

nić swe przywileje, ukonstytuować się jako kategoria prawna i zamknąć się w swoim kręgu. 

Wobec  rosnącego  zagroŜenia  ze  strony  mieszczaństwa,  którego  bogactwo  i  umiejętność  po-

stępowania zjednują sobie ksiąŜąt, arystokracja usztywnia się i broni, akcentując dwie cechy, 

które  ją  wyróŜniają  lub  uświetniają:  urodzenie  i  władanie  mieczem.  Literatura  wyraźnie  to 

pokazuje:  od  schyłku  XII  wieku  surowo  krytykuje  ksiąŜąt,  którzy  tak  jak  królowie  Francji 

otaczają się nie-szlachcicami, a zaniedbują rycerzy. W tym samym  czasie szlachta zastrzega 

dostęp do rycerstwa dla swych synów. 

Pasowanie na rycerza staje się sposobem kontroli społecznej w rękach szlachty, która 

ugruntowuje swoją odrębność i pozycję, zaczyna stanowić kastę prawną - w jej szeregach nie 

ma juŜ miejsca dla przybyszów. Zwyczaje uściślają, Ŝe syn miles nie pasowanego na rycerza 

osiągnąwszy wiek dwudziestu pięciu lat popada w kategorię rustici. W 1186 roku cesarz Fry-

background image

 

deryk Barbarossa wyklucza z rycerstwa synów księŜy lub chłopów; w 1231 roku “konstytucje 

ogłoszone  w  Melfi"  (Sycylia)  umacniają  te  rozporządzenia.  MoŜna  się  w  tym  dopatrywać 

zarówno zamknięcia rycerstwa, które od tej pory jest zastrzeŜone dla synów szlacheckich, jak 

i  woli  władzy  cesarskiej,  która  chce  poddać  swej  kontroli  szlachtę,  gdyŜ  jedynie  specjalne 

zezwolenie władcy moŜe uchylać te zakazy. Pasowanie na rycerza jawi się zatem jako sposób 

selekcji  odnoszący  dwojaki  skutek,  z  jednej  strony  w  rękach  szlachty,  a  z  drugiej  -  władcy: 

arystokracja  zamyka  dostęp  do  rycerstwa  a  więc  wszelką  moŜliwość  osiągnięcia  stanu  szla-

checkiego  - przed tymi  wszystkimi, którzy nie  mają rycerzy juŜ wśród  swych przodków (od 

czterech  pokoleń),  ale  z  drugiej  strony  władza  centralna,  przede  wszystkim  tam,  gdzie  jest 

mocna,  zatwierdza  ten  sposób  działania,  jednocześnie  zastrzegając  sobie  moŜność  przyzna-

wania odstępstw od tej zasady i w ten sposób pozostając mistrzem ceremonii pasowania, któ-

re nadaje szlachectwo. 

Czy moŜna stwierdzić, Ŝe juŜ teraz rycerstwo dotarło do szlachty? To raczej szlachta 

przysposabia  rycerstwo,  przyłącza  je  do  siebie  oraz  przypisuje  sobie  jego  wartości  i  prestiŜ, 

który  tym  samym  zwiększa.  Urodzenie  stało  się  niezbędnym  warunkiem  przynaleŜności  do 

rycerstwa i niektórzy historycy wyciągają z tego wniosek, jakoby szlachectwo było “zdolno-

ś

cią do zostania rycerzem". NaleŜy raczej powiedzieć, Ŝe zastrzegło rycerstwo dla siebie, ono 

zaś staje się najwyŜszym stopniem szlachectwa. 

W  XI  i  w  XII  wieku  bynajmniej  nie  wszyscy  rycerze  byli  szlachcicami;  w  XIII  i  w 

XIV wieku powstaje sytuacja odwrotna: wszyscy rycerze są szlachcicami lub zostają uszlach-

ceni,  lecz  juŜ  nie  wszyscy  szlachcice  są  rycerzami.  Pasowanie,  coraz  bardziej  wystawne  i 

kosztowne,  w  istocie  juŜ  nie  jest  dla  szlachty  koniecznością:  zastrzega  je  ona  tylko  dla  nie-

których spośród swych synów jako swoiste dodatkowe odznaczenie, ukazujące przystąpienie 

do rycerstwa, którego wymiar honorowy przewyŜsza teraz wszystkie inne. ToteŜ w XIV wie-

ku widzimy, jak bardzo waleczni dowódcy, na przykład Du Guesclin, przez wiele lat walczą 

jako  rycerze  na  czele  swych  wojsk,  nim  zostaną  “uczynieni  rycerzami"  w  wieku  trzydziestu 

czterech lat. Przykład ten jest typowy, a nie odosobniony, i trafnie ujmuje nowy sens, jakiego 

nabrało  teraz  rycerstwo.  Rycerstwo  szlachecką  korporacją?  Jest  ono  związane  z  systemem 

wasalnym i z feudalizmem, z arystokracją i ze szlachtą, ale nigdy się całkowicie nie utoŜsami-

ło z Ŝadną z tych kategorii. Od swego powstania do końca Średniowiecza rycerstwo przejawia 

nie tyle cechy klasy społecznej czy kategorii prawnej, ile właściwości, jakie później napoty-

kamy w korporacjach. MoŜna by je więc zdefiniować jako korporację elitarnych wojowników 

walczących konno z bronią charakterystyczną dla tej zacnej profesji, zgodnie z jej kodeksem 

deontologicznym. Rycerstwo ma swoich świętych patronów, świętych wojowników (oraz, co 

background image

 

dziwne,  Najświętszą  Maryję  Pannę);  ma  swoich  mistrzów,  pracodawców  rycerzy,  ich  senio-

rów; ma swój obrzęd przyjęcia, pasowanie, do którego jeszcze wrócimy. Ma swych nowicju-

szy giermków - a przynajmniej niektórych z nich. Praktykuje cnoty cechu rzemiosła wojenne-

go; początkowo otwarte, zamyka się u schyłku XII wieku, co znacznie później uczynią rów-

nieŜ inne korporacje. W ten sposób chroni siebie z inicjatywy swych mistrzów, arystokracji i 

szlachty,  zastrzegającej  wyłącznie  dla  swych  synów  wstęp  do  owej  szlachetnej  korporacji, 

owego wyŜszego stanu rycerstwa, które tymczasem przybrało zabarwienie ideologiczne - do 

czego niebawem wrócimy. 

background image

 

II. Rycerstwo, elitarna konnica 

 

732 rok: Karol Młot odnosi zwycięstwo nad Arabami pod Poitiers. Zdanie to w swej lapidar-

nej  formie  stanowi  prawdopodobnie  jeden  z  klejnotów  historii  wydarzeń,  niegdyś  nauczanej 

we francuskich szkołach podstawowych. Krytykowano ją, ale miała ona przynajmniej tę zale-

tę, Ŝe dostarczała punktów odniesienia, sprawdzonych i znaczących wytycznych. Tu widzimy 

właśnie jeden z tych punktów odniesienia: po raz pierwszy w tak jednoznaczny sposób wielki 

najazd  muzułmańskiej  konnicy  rozbił  się  o  zaciekły  opór  frankijskiej  piechoty  pod  dowódz-

twem  majordoma  Karola  Młota.  Operacje  wojskowe  dla  odzyskania  południa  Francji,  jakie 

prowadzono  po  Poitiers,  pozostawiły  w  zbiorowej  pamięci  trwałe  wspomnienia,  tkwiące  u 

ź

ródeł wielu pieśni rycerskich [chansons de geste; gesta - czyny] sławiących Wilhelma z Sep-

tymami, hrabiego Tuluzy, Wilhelma z epopei, głównego bohatera cyklu noszącego jego imię, 

stanowiącego wraz z Rolandem wzór średniowiecznego rycerza. Wojownik przeobraził się w 

rycerza.  Metamorfoza  ta,  dokonana  między  epoką  wydarzeń  (VIII  wiek)  i  epoką  redakcji 

dzieł, które trzysta pięćdziesiąt lat później czerpały inspirację z owych wydarzeń, trafnie ilu-

struje  rewolucję  militarną  znamienną  dla  tego  okresu:  rozwój  cięŜkiej  konnicy.  Proces  ten 

rozpoczyna się za panowania Karolingów. 

 

1. Karolińska konnica 

 

Operacje  wojskowe  prowadzone  przez  władców  karolińskich  polegały  przede  wszystkim  na 

zajmowaniu miast, obleganiu twierdz, budowie fortyfikacji. Historycy zgodnie jednak twier-

dzą,  Ŝe  u  podstaw  militarnych  sukcesów  Karola  Wielkiego  legły  dwa  czynniki:  liczba  jego 

wojowników i wartość jego cięŜkiej konnicy.  

Liczebność  wojowników  trudno  oszacować.  Rekrutacja  opierała  się  na  prawie,  jakie  miał 

władca  do  powoływania  pod  broń  wszystkich  wolnych  męŜczyzn,  swych  poddanych,  bez 

określania  czasu  trwania  słuŜby.  śołnierze  musieli  zapewnić  sobie  wyposaŜenie  na  własny 

koszt. W rzeczywistości, zwaŜywszy na obszar Cesarstwa, obowiązku tego nie dało się egze-

kwować. W wypadkach  skrajnego zagroŜenia wprowadzano  go tylko po to, by lokalnie zor-

ganizować obronę. Wojska zwoływane niemal kaŜdego roku w celu odbycia dalekich kampa-

nii opierały się przede wszystkim na systemie wasalnym: hrabiowie, opaci i biskupi, osiedleni 

wasale  korony  mieli  dostarczyć  na  królewski  ost  [wyprawę  wojenną]  naleŜycie  wy-

posaŜonych  wojowników,  w  liczbie  proporcjonalnej  do  wielkości  beneficjów  terytorialnych, 

background image

 

jakie  otrzymali.  Historycy  nie  są  całkowicie  zgodni  co  do  tej  liczby,  którą  jedni  szacują  na 

mniej  niŜ  5000,  inni  zaś  na  mniej  więcej  50  000.  Nieścisłość  tych  szacunków  nie  powinna 

dziwić;  w  odniesieniu  do  Średniowiecza  tak  wyglądają  dane.  Historyka  to  irytuje,  lecz  musi 

do tego przywyknąć. 

Do armii wasali królewskich, których obowiązki militarne są ściśle określone, docho-

dzą kontyngenty ludzi wolnych, od 806 roku rekrutowanych według zasady: jeden zbrojny na 

cztery posiadłości wiejskie (czyli około 15 ha). Do tego trzeba dodać jeszcze jeźdźców ochot-

ników, których pociąga przygoda lub perspektywy łupu - zawodowych wojowników Oczywi-

ś

cie  lwią  część  kontyngentu  stanowią  piechurzy  Konnica  to  niewiele  ponad  jedna  dziesiąta 

całości. Odgrywa jednak waŜną rolę, nawet jeśli jeźdźcy częściej toczą walki pieszo niŜ kon-

no:  jest  w  istocie  lepiej uzbrojona  i...  bardziej  wypoczęta  niŜ  piechurzy  Lekka  konnica  to  w 

gruncie  rzeczy  tylko  piechota  z  transportem.  CięŜka  konnica  takŜe  w  znacznej  mierze  jest 

taką piechotą, lecz juŜ dysponuje uzbrojeniem charakterystycznym dla rycerza: długa włócz-

nia  z  zaczepem,  okrągła  lub  owalna  tarcza,  długi  miecz  obosieczny,  drugi,  krótszy  miecz  z 

jednym ostrzem, a przede wszystkim broń obronna, zapewniająca dość pewną ochronę: bro-

igne, czyli kolczuga. Ph. Contamine szacuje całość cięŜkiego wyposaŜenia na prawie 50 soli-

dów, a więc równowartość trzech lub czterech lat pracy zwykłego robotnika w tych czasach. 

Jak  walczyła  ta  cięŜka  konnica?  Historycy  (L.  White)  jeszcze  niedawno  wyolbrzymiali  fakt 

pojawienia  się  strzemienia,  które  miało  jakoby  zrewolucjonizować  technikę  prowadzenia 

walki i umoŜliwić powstanie feudalnego rycerstwa; strzemię musiało jednak być juŜ znane i 

rozpowszechnione  w  VIII  wieku,  nie  powodując  mimo  to  zasadniczych  zmian  w  metodach 

walki. Większość starć odbywa się pieszo, nawet jeśli dysponujemy wskazówkami, Ŝe istniały 

walki na włócznie, pozorowane walki konne, które wydają się zapowiedzią późniejszych tur-

niejów.  Zwłaszcza  włócznia  nadal  jest  wykorzystywana  jako  broń  kolna,  a  takŜe  jako  broń 

miotana, jak oszczep. Rewolucja w dziedzinie taktyki dopiero nastąpi. 

 

2. Epoka postkarolińska 

 

Niepokoje dynastyczne, jakie pojawiły się po śmierci Ludwika PoboŜnego (840) były 

potwierdzeniem  zerwania  jedności  Cesarstwa  i  rozdrobnienia  terytorialnego.  Powstają  wów-

czas  księstwa  i  uzysku  ją  niemal  całkowitą  autonomię;  przywłaszczają  sobie  dawne  prawa 

królewskie.  

Najazdy  Duńczyków  pogłębiły  jeszcze  poczucie  braku  bezpieczeństwa,  spowodowane  juŜ 

starciami  zbrojnymi  między  wielmoŜami  spierającymi  się  o  władzę.  Źródła  monastyczne  z 

background image

 

pewnością  wyolbrzymiły  spustoszenia  dokonane  przez  tych  ludzi  Północy  (stąd  wzięło  się 

słowo Normand), gdyŜ chętnie napadali oni na klasztory, by je grabić. Prawem reakcji niektó-

rzy historycy z kolei przesadnie zminimalizowali te straty, posuwając się nawet do przypisy-

wania im niekiedy pozytywnej roli w gospodarce: najeźdźcy mieli jakoby na nowo puścić w 

obieg zgromadzone w klasztorach bogactwa. Trzeba jednak uznać, Ŝe siali oni trwogę. Dowo-

dzi  tego  liturgia  (msze  przeciwko  Duńczykom,  poganom  itd.),  a  takŜe  obrabowane  i  spusto-

szone klasztory, a tym bardziej bezradność władz, zmuszonych do płacenia haraczu, by opła-

cić odjazd normandzkich band. W 911 roku Karol Prostak został nawet zmuszony odstąpić im 

znaczną część Neustrii, zmienionej na księstwo Normandii. Konsekwencje tego poczucia nie-

pewności - uzasadnionego czy subiektywnego - nie są bez znaczenia dla omawianej tu kwe-

stii. Nie ulega wątpliwości, Ŝe przyspieszyły one rozpoczęty juŜ proces rozdrobnienia teryto-

rialnego  i  wzmocnienia  władzy  miejscowych  wielmoŜów,  gdyŜ  tylko  oni  byli  w  stanie  za-

pewnić ludności w miarę skuteczną obronę. Teraz juŜ wojny mają charakter nie tylko “naro-

dowy", a ściślej biorąc królewski; na początku X wieku angaŜują one ksiąŜęta i hrabiów, nie-

co później kasztela nów, a nawet zwykłych rycerzy.  

Poczucie zagroŜenia w feudalizmie teraz juŜ nie wynika z najazdów normandzkich, które sta-

ły się rzadkością od czasu odstąpienia Normandii; ani z najazdów Madziarów, od kiedy nie-

miecki władca Otton Wielki na czele cięŜkiej konnicy rozpędził na Lechowym Polu koło Au-

gsburga  (955)  madziarskich  jeźdźców,  nie  mających  Ŝadnej  broni  obronnej;  ani  z  wypadów 

Saracenów, których ostatni bastion, La Garde Freinet, padł w 972 roku. Teraz zagroŜenie po-

chodzi z sąsiednich kasztelanii.  Istotnie, od końca X wieku tam, gdzie władza centralna naj-

wcześniej osłabła, kasztelani mają dowództwo nad wojskiem, połączone z komendą nad zam-

kami. 

Zamki  powstają  wówczas  bardzo  licznie.  Niekiedy  odgrywają  rolę  strategiczną,  lecz 

przede  wszystkim  słuŜą  jako  schronienie  dla  wojowników,  którzy  mieszkają  w  nich  jak  w 

garnizonie,  co  pozwala  im  nadzorować,  kontrolować,  dominować  i  wyzyskiwać  okoliczną 

ludność;  słuŜą  takŜe  jako  baza  wypadowa  dla  zbrojnych  ekspedycji  rycerzy  na  terytoria  są-

siednich  kasztelanii.  Jest  to  prawdą  w  odniesieniu  do  zamków  “legalnych",  wybudowanych 

przez  hrabiów,  prawowitych  posiadaczy  władzy  publicznej,  i  powierzonych  pieczy  ich  zau-

fanych, ich wasalów; odnosi się to jednak równieŜ, i to być moŜe w jeszcze większym stop-

niu,  do  zamków  zwanych  niegdyś  “bastardzimi"  (powstałych  bez  zezwolenia  hrabiów),  któ-

rych liczbę i wpływ prawdopodobnie wyolbrzymiono. Jakkolwiek było, XI wiek jest z pew-

nością stuleciem zamków. W X wieku istniało ich niewiele. Około 1050 roku jest juŜ ich du-

Ŝ

o, a około 1100 jeszcze więcej. W ciągu stu lat ich liczba, zaleŜnie od regionu, wzrosła trzy-

background image

 

krotnie, pięciokrotnie, a niekiedy dziesięciokrotnie i więcej. Rozkwit ten nie zanikł i później - 

trwał przez całe Średniowiecze. W XI wieku jednak przejawiał się w sposób najbardziej Ŝy-

wotny. Właśnie wtedy następuje prawdziwa “rewolucja zamkowa". 

W większości zamki te są na razie tylko obwarowaniami z drewna i ziemi, zbudowa-

nymi  na  naturalnym  wzniesieniu  mającym  znaczenie  strategiczne  albo,  jeszcze  częściej,  na 

sztucznym  pagórku,  nasypie.  Te  ostatnie,  niedawno  wydobyte  na  światło  dzienne  przez  ar-

cheologię, składały się z drewnianej wieŜy postawionej na sztucznym nasypie, okolonym fo-

sami  i  palisadami.  Kamienna  wieŜa,  która  stanie  się  donŜonem,  pojawia  się  na  początku  XI 

wieku lub nieco wcześniej, ale jest jeszcze rzadkością. Zamek z kamienia rozpowszechnia się 

dopiero w następnym stuleciu. Trudne do zdobycia lub zniszczenia - głównym atutem oblega-

jących był poŜar - zamki wraz z milites były podstawą potęgi panów. Widać to wyraźnie po 

zaciekłości, z jaką kontrolowali je ksiąŜęta i królowie podczas zamieszek. Tak było w przy-

padku  młodego  diuka  Wilhelma  z  Normandii  w  pierwszym  okresie  jego  panowania  czy  teŜ 

króla Francji Ludwika VI na początku XII wieku. 

 

3. Narodziny rycerstwa 

 

Innym czynnikiem stanowiącym o potędze, związanym ściśle z pierwszym, są ludzie, 

wojownicy, a zwłaszcza cięŜka konnica, składająca się ze sług domowych uzbrojonych przez 

panów  oraz  z  ich  wasali,  osiedlonych  lub  najmowanych.  Piechurzy  (pedites)  najprawdopo-

dobniej odgrywają w konfliktach rolę mniej drugorzędną, niŜ to utrzymują teksty, wysławia-

jące wyczyny dowódców na czele konnicy. Nie moŜna jednak zanegować faktu, iŜ od połowy 

XI  wieku,  zarówno  w  walkach,  jak  w  sposobie  myślenia,  faktyczną  przewagę  miała  cięŜka 

konnica. 

Uzbrojenie  rycerza  jest  dobrze  znane.  Ulega  pewnym  zmianom,  gdy  w  XI  wieku  walka  na 

koniu przechodzi prawdziwą rewolucję. Dla zobrazowania tego faktu dysponujemy zupełnie 

wyjątkowym  dokumentem:  gobelinem  z  Bayeux,  wykonanym  około  1086  roku  z  inicjatywy 

biskupa-wojownika  Odona  z  Bayeux,  przyrodniego  brata  Wilhelma  Zdobywcy.  Ten  istny 

ś

redniowieczny komiks w obrazach opatrzonych bardzo krótkim komentarzem pisanym opo-

wiada  o  podboju  Anglii,  a  przede  wszystkim  o  rozstrzygającej  bitwie  pod  Hastings  w  1066 

roku. Niestety, nie zostało tu przedstawione starcie między rycerzami, gdyŜ w tej epoce Sasi 

staczali walki jeszcze przede wszystkim pieszo, uzbrojeni w łuki, oszczepy, miecze i duńskie 

topory.  Niemniej  jednak  uzbrojenie  normandzkich  rycerzy  i  ich  metody  walki  zostały  tam 

opisane z niezwykłą precyzją. 

background image

 

Przedstawione tu uzbrojenie charakteryzuje odtąd rycerza. Kolczuga, druciana koszul-

ka  sięgająca  kolan,  rozcięta  z  przodu  i  z  tyłu,  by  moŜna  było  dosiadać  konia;  kask  z  osłoną 

nosa,  o  lekko  spiczastym  kształcie,  który  stopniowo  będzie  się  przekształcać  w  bardziej  za-

mknięty hełm, zaokrąglony, a później bardziej płaski na szczycie; puklerz lub tarcza, wąska i 

długa,  spiczasta  u  podstawy,  jest  trzymana  na  lewym  ramieniu  lub  zwisa  u  szyi  wojownika, 

gdy jedzie on na koniu. Osłania głównie lewy bok rycerza; miecz jest tutaj krótszy niŜ w po-

przedniej epoce. Później wrócimy do włóczni, której zastosowanie radykalnie się zmienia. 

Nie naleŜy lekcewaŜyć roli łuczników. Ogólnie rzecz biorąc, broń wystrzeliwana lub 

miotana wydaje się tutaj najczęściej występować, ze wspomnianych juŜ powodów: Sasi wal-

czą pieszo. Z punktu widzenia naszych rozwaŜań główna wartość tego dokumentu polega na 

tym, Ŝe przedstawia on równolegle trzy moŜliwe zastosowania włóczni przez rycerza: 1) jako 

oszczepu,  i  to  najczęstszy  tutaj  przypadek;  2)  jako  piki,  którą  rycerz  włada  pionowo,  z  góry 

do dołu, trzymając zgięte ramię, rzadziej z dołu do góry, a  czasem zadając cios wprost, wy-

rzucając ramię przed siebie; 3) jako broni natarcia frontalnego. 

Nowa metoda walki pojawiła się prawdopodobnie na krótko przed opisaną tutaj bitwą. Stała 

się  moŜliwa  dzięki  rozpowszechnieniu  się  strzemion  (VIII  wiek),  głębokiego  i  rozłoŜystego 

siodła (X wiek), które przekształci się w siodło z podniesionymi łękami, zwane “siodłem kł-

ującym', dzięki rozwojowi hodowli bardziej krzepkich koni, a przede wszystkim dzięki pew-

nej nowatorskiej idei. Idea ta polega na tym, by nie powierzać juŜ samemu ramieniu jeźdźca 

siły ciosu piką, jak w dwóch poprzednich rodzajach zastosowania, w których walka na koniu 

jest zwykłą odmianą walki pieszych. Prędkość konia nie była tutaj przydatna, a nawet mogła 

się  okazać  zgubna;  ponadto  cios  był  skuteczny  dopiero  w  bitewnej  ciŜbie,  niemal  w  starciu 

wręcz.  Przeciwnie,  nowa  metoda  łączy  całość  koń-jeździec-nieruchoma  włócznia,  i  zmienia 

prędkość konia w siłę uderzenia. Aby to osiągnąć, rycerz juŜ nie rzuca oszczepem ani nie ma-

newruje  włócznią,  chcąc  zadać  cios.  Trzymają  nieruchomo  pod  pachą,  w  stałej  pozycji  po-

ziomej, aŜ do chwili natarcia. Celem jego ataku jest przeszycie na wylot, a przynajmniej zrzu-

cenie przeciwnika z siodła. 

Wtedy to konnica zmienia się w rycerstwo, gdyŜ walka na koniu nabiera znamiennych 

dla siebie cech, swych ostatecznych rysów. Rycerze, cięŜko uzbrojeni, by w miarę moŜności 

stawić  opór  takiej  sile  uderzenia,  przypuszczają  teraz  szybkie  szarŜe,  skupieni  w  zwartych 

oddziałach  (conrois),  mających  odepchnąć  przeciwnika,  przerwać  jego  linie,  wedrzeć  się  w 

nie,  wzniecając  w  ten  sposób  panikę  w  szeregach  wroga,  którego  łatwo  wtedy  doścignąć  i 

pokonać.  Zwartość  i  solidarność  rycerzy  zapewnia  szarŜy  niemal  niezwycięŜoność,  wzmoc-

nione jeszcze przez rosnącą jakość ich uzbrojenia obronnego. 

background image

 

Aby unaocznić to, co nowa metoda wniosła do taktyki wojennej, być moŜe naleŜy ją 

porównać do rewolucji, jaką w XX wieku spowodowało pojawienie się na polach walk dywi-

zji pancernych.  

Konnica doborowa. Oczywiście, nie wszyscy jeźdźcy przeobraŜają się w rycerzy. MoŜna są-

dzić,  Ŝe  ich  względna  liczba  zmalała,  a  nowa  metoda  przyczyniła  się  w  ten  sposób  do  wy-

kształcenia elitarnej konnicy, w której rozpoznajemy rycerstwo w jego aspekcie zarówno spo-

łecznym, jak militarnym. 

Jest  to  konnica  doborowa,  gdyŜ  nowa  metoda  nie  znosi  improwizacji.  Potrzeba  wy-

trwałego treningu, by być skutecznym i trafić w cel, samemu nie będąc trafionym przez ostrze 

przeciwnika.  Do  tego  treningu  słuŜy  manekin  ćwiczebny  do  atakowania  z  galopu:  rycerze 

odbywają ćwiczenia szarŜując na niego lub tarczę umieszczoną na drewnianym stojaku, pod-

czas walk na włócznie i  turniejów. Jeszcze do tego  wrócimy.  Na  ra zie  warto podkreślić, Ŝe 

chodzi teraz o bardzo szczególny trening i od tej pory nie moŜna juŜ uŜywać wymiennie sło-

wa “rycerz" i “wojownik". Rycerstwo stało się najwaŜniejszym rodzajem wojska, we wszyst-

kich  znaczeniach  tego  przymiotnika.  MęŜczyźni  przeznaczeni  do  rzemiosła  rycerskiego  są 

więc dobierani według określonych kryteriów. Wychowuje się ich i kształci w tej perspekty-

wie. Najpierw, w bardzo młodym wieku, uczą się doglądania koni, czyszczenia broni, dosia-

dania  konia  itd.  Potem  słuŜą  jako  giermkowie.  Łacińskie  słowo  scutifer  (a  jeszcze  bardziej 

armiger) odnosiło się pierwotnie do Ŝołnierza noszącego lekką broń. Później zaczęło oznaczać 

sługę,  dbającego  o  rycerza,  u  którego  słuŜy,  nosi  jego  broń  i  tarczę,  prowadzi  jego  konie, 

ugniata jego kolczugę, by była bardziej giętka - krótko mówiąc - sprawuje swego rodzaju pie-

czę nad swym panem. Młodzi szlachcice, późniejsi rycerze, w ten sposób terminują przemie-

szani z innymi giermkami, skromniejszego pochodzenia, którzy z pewnością nigdy nie zosta-

ną rycerzami i całe Ŝycie spędzą pełniąc tę podrzędną funkcję. Od XII wieku kaŜdy rycerz ma 

do dyspozycji dwóch lub kilku giermków i wyraźnie widać, Ŝe licz ba rycerzy nie podwaja się 

z pokolenia na pokolenie. 

Jest to konnica elitarna, równieŜ dlatego, Ŝe pełne wyposaŜenie jest cięŜkie i kosztow-

ne. CięŜkie? nie aŜ tak, jak często uwaŜano, przynajmniej w odniesieniu do XI i XII wieku: 

waga kolczugi, obciąŜającej ramiona, nie przekraczała 10 - 12 kg, miecz - 2 kg, a hełm waŜył 

nieco  ponad  kilogram.  Niezbędna  jednakŜe  była  do  tego  siła  fizyczna,  by  przy  takim  wy-

posaŜeniu (będąc pasowanym) manewrować długą włócznią i mieczem. W powieściach i pie-

ś

niach rycerskich pasowano piętnastolatków: chciano w ten sposób podkreślić przedwczesną 

dojrzałość  bohatera,  jego  nadzwyczajną  siłę.  W  rzeczywistości  wydaje  się,  Ŝe  powszechnie 

pasowano  starszych,  osiemnasto  -  dwdwudziestolatków.  Znani  są  natomiast  rycerze,  którzy 

background image

 

wciąŜ  brali  udział  w  walkach  w  wieku  uwaŜanym  przez  nas  za  bardzo  podeszły  do  tego  ro-

dzaju zajęć: Wilhelm le Marechal w 1217 roku miał z pewnością powyŜej sześćdziesiątki. 

Ekwipunek  był  kosztowny.  śelazo  naleŜało  do  rzadkości,  a  tym  bardziej  wysokiej  jakości 

kolczuga,  która  się  nie  rozdzierała,  mocne  i  ostre  miecze,  a  przede  wszystkim  wierzchowce 

zaprawione  do  wojaczki,  których  nie  przeraŜały  ani  krzyki,  ani  szczęk  oręŜa.  KaŜdy  rycerz 

musiał posiadać kilka koni i, jak widzieliśmy, utrzymywać paru giermków. 

Kim jest rycerz? Nie moŜe nim być kaŜdy chętny. NiezaleŜnie jednak od jakiejkolwiek kon-

troli społecznej sytuacja ekonomiczna, jakiej wymagało rycerstwo, zastrzega je dla ludzi dys-

ponujących  znacznymi  środkami  i  wolnym  czasem  na  ćwiczenia...  lub  dla  tych,  których 

oczywiste  warunki  fizyczne  rekrutują  do  słuŜby  wielmoŜom.  Jak  mówiliśmy,  w  XI  i  w  XII 

wieku  rycerze  wywodzą  się  z  rodów  wielmoŜów  lub  ich  wasali  czy  teŜ  ich  zbrojnych  do-

mowników. Są wśród nich takŜe profesjonaliści - najemnicy, będący na Ŝołdzie, rekrutowani 

niezaleŜnie od jakichkolwiek zobowiązań wasalnych. 

W XII wieku najemników było nawet coraz więcej; władcy usiłują odzyskać swą wła-

dzę  i  czasem  odnoszą  się  nieufnie  do  szlachty  i  jakości  słuŜby  w  królewskim  wojsku  (ost). 

Aby  podbić  Anglię  w  1066  roku,  Wilhelm  Zdobywca  wezwał  nie  tylko  swych  wasali,  lecz 

takŜe rycerzy  przybyłych z róŜnych regionów, których wynagradzał pieniędzmi i zdobytymi 

ziemiami. Idąc w jego ślady, Plantageneci często korzystali z usług płatnych rycerzy, najem-

ników,  w  swej  walce  z  królem  z  dynastii  Kapetyngów.  Jan  bez  Ziemi,  atakując  Normandię 

odbitą na krótko przedtem przez Filipa Augusta, dysponował ośmiuset rycerzami z tytułu feu-

dalnego ost, a takŜe płatnymi rycerzami, sierŜantami (czyli wojownikami, którzy nie byli ry-

cerzami)  i  łucznikami.  Filip  August  go  naśladował,  i  w  jego  wojskach  widać  rzeczywisty 

wzrost udziału najemników. Rycerze otrzymują tam Ŝołd w wysokości 5 - 10 solidów dzien-

nie, konni straŜnicy 5 solidów, konni kusznicy 4 - 5 solidów, piesi 1 - 2 solidy itd. Pochodze-

nie społeczne tych konnych sierŜantów pozostaje jeszcze przedmiotem dyskusji, gdyŜ niektó-

rzy dopatrują się w nich synów drobnej szlachty, inni - wojowników wywodzących się z ludu, 

mieszczan, których nikt nie pomyli ze szlachtą. Rosnący udział tych opłacanych wojowników 

wymagał  środków  finansowych:  znaleziono  je  w  wykupie  świadczeń  feudalnych,  ecuage, 

które rozpowszechniło się w drugiej połowie XII wieku, najpierw w Anglii, a potem we Fran-

cji i w Niemczech. Równolegle, królowie Francji coraz bardziej się opierali, zwłaszcza w XIII 

wieku, na ośrodkach miejskich, będących twierdzami i dysponujących od czasu wprowadze-

nia gmin (communes) własną organizacją wojskową. Są to nowe siły militarne, które wymy-

kają się rycerstwu i stają się dla niego konkurencją. 

 

background image

 

4. Ewolucja uzbrojenia 

 

U schyłku XII wieku rozpoczyna się ciągły proces doskonalenia technicznego i tech-

nologicznego. Znacznie ulepszono ochronę rycerza siedzącego na koniu. Po pierwsze, starano 

się  lepiej  zabezpieczać  dłonie,  stopy,  szyję  (wykonane  z  kółek  kolczugi,  rękawice  z  jednym 

palcem  i  nogawice,  “czepiec  z  kółek",  dolna  część  hełmu).  W  XIII  kask  zmienia  się  w  za-

mknięty  hełm  opierający  się  na  ramionach,  mający  tylko  jeden  lub  dwa  otwory  na  oczy.  W 

XIV  jest  to  szyszak  z  wizjerem  o  bardziej  skomplikowanym  kształcie.  Niektóre  hełmy  uŜy-

wane podczas turniejów  są przeładowane ozdobami, o czym świadczy, nie bez popadania w 

przesadę  -  ikonografia  poświęcona  turniejom  na  iluminowanych  stronicach  manuskryptów, 

przede wszystkim epopei. Od schyłku XII wieku, a być moŜe i wcześniej, takŜe i konie mają 

zapewnioną  ochronę,  jeśli  wierzyć  paru  opowieściom  opisującym  konie  pokryte  Ŝelazem. 

“Osłony" te, wytwarzane z tego samego materiału co kolczugi rycerzy, rozpowszechniły się w 

wieku XIII. 

Kolczuga od X do XIV wieku (a nawet dłuŜej, gdyŜ jest wytwarzana nawet współcześnie w 

niektórych  regionach  Azji  czy  Bliskiego  Wschodu)  zapewnia  rycerzowi  najlepszą  ochronę. 

Stopniowe jej ulepszanie pozwala wreszcie zrezygnować z tarczy, która stała się bezuŜytecz-

na.  W  wiekach  XI  -  XIII  składa  się  ona  z  względnie  giętkiego  odzienia,  sięgającego  kolan, 

zrobionego  z  kółek,  drobnych,  przeplatających  się  ogniw  z  Ŝelaznego  drutu,  wchodzących 

jedne  w  drugie  i  ciasno  związanych.  Być  moŜe  tu  i  ówdzie  zachował  się  pancerz  z  nie-

wielkich  płytek  metalu  naszytych  na  skórzaną  tunikę  jak  łuski,  zwany  brogne.  Wydaje  się 

jednak,  Ŝe  większość  historyków  widzi  w  brogne  i  haubert  jedną  i  tę  samą  część  zbroi 

ochronnej.  Kolczuga  zapewnia  skuteczną  ochronę  tylko  przed  ciosami  zadawanymi  (mie-

czem)  i  najsłabszymi  pociskami  (oszczepy,  strzały  z  tradycyjnych  łuków).  Natomiast  silne 

ciosy na odlew dziurawią ją i rozpruwają, a bełty z kuszy, znanej od początku XI wieku, bez 

trudu ją przebijają. Dlatego kusza, wywodząca się z Włoch i stanowiąca specjalność genueń-

czyków,  została  wzgardzona  przez  rycerstwo.  Władze  kościelne  potępiły  jej  stosowanie 

(przynajmniej między chrześcijanami) w paru deklaracjach soborowych od 1139 roku (sobór 

laterański II). Bez większego powodzenia. JednakŜe powolność strzelania z kuszy (dwa strza-

ły na minutę) sprawiała, Ŝe broń ta była bardziej skuteczna podczas oblęŜenia niŜ na polu bi-

twy. Inaczej było z wielkim, wzmocnionym łukiem z południowej Walii; moŜna było z niego 

wystrzelić  długie  i  mocne  strzały  pięć  czy  sześć  razy  szybciej.  Legło  to  u  podstaw  nowych 

ulepszeń taktycznych i technologicznych. 

background image

 

W kierunku zbroi płytowej. Kolczuga zapewnia wzmocnioną ochronę dzięki płytkom z meta-

lu lub z wygotowanej skóry umieszczonym w miejscach najbardziej naraŜonych na ciosy: na 

piersi,  łokciach,  kolanach.  Te  ulepszenia  z  początku  XIII  stulecia  pozostają  jeszcze  ograni-

czone z powodu zbyt małego postępu metalurgii. Zapewniają jednak większą ochronę rycerza 

przed  strzałami  i  ciosami  piki,  umoŜliwiają  więc  wykorzystanie  szarŜy  przeciw  piechurom. 

Ostateczna  przemiana  dokonuje  się  w  XIV  wieku  dzięki  rozpowszechnieniu  się  zbroi  płyto-

wej, złoŜonej ze sztywnych, połączonych ze sobą elementów, która stopniowo zajmuje miej-

sce zbroi z kółek kolczugi, by sto lat później całkowicie ją wy przeć. Ochrona osiąga maksy-

malną skuteczność wraz z płytową (“białą") zbroją, która zaznacza kres ewolucji w kierunku 

jednolitej, sztywnej zbroi, z dodatkowym zabezpieczeniem na zgięciach. 

JednakŜe  klęska  francuskiego  rycerstwa  w  1302  roku  w  Courtrai  wyraźnie  ukazuje 

ograniczenia  szarŜy,  gdy  wpada  ona  na  oddział  piechurów  -  zdeterminowanych,  wyposaŜo-

nych we włócznie i piki, nie zdziesiątkowanych ani nie rozproszonych wcześniej dostatecznie 

przez  łuczników  czy  kuszników.  Poległo  tam  ponad  tysiąc  francuskich  rycerzy,  zadźganych 

pikami Flamandów albo wysadzonych przez nich z siodła i dobitych sztyletami. 

 

5. Ewolucja taktyki 

 

Epizod  ten,  co  prawda  bardzo  wczesny,  obrazuje  atuty  i  słabości  rycerstwa.  Ujawnią 

się  one  jeszcze  wyraźniej  podczas  wojny  stuletniej.  Bitwy  pod  Crecy  (1345)  i  pod  Poitiers 

(1354)  istotnie  ukazują  ograniczenia  potęgi  rycerstwa  francuskiego,  nieco  zastygłego  w 

swych  zasadach,  a  zabiegającego  przede  wszystkim  o  popisy  zręczności  przez  impetyczne  i 

ź

le przygotowane szarŜe. 

Tendencja ta nie jest niczym nowym. Widać ją juŜ podczas wypraw krzyŜowych, kie-

dy  ludzie  z  Zachodu  nauczyli  się,  Ŝe  rzadko  kiedy  moŜna  wygrać  bitwę  wyłącznie  dzięki 

szarŜy;  piechota  i  łucznicy  muszą  szarŜę  przygotować  i  utworzyć  dla  kawalerii  szaniec 

obronny.  Wielki  mistrz  templariuszy,  Gerard  de  Ridefort,  przepojony  ideałami  nadrzędności 

rycerstwa, nie docenił tej taktyki, przypisując zbyt wielkie znaczenie rycerzom, a lekcewaŜąc 

piechotę  i  łuczników.  Wynikło  z  tego  kilka  klęsk,  dopełnionych  rzezią  pod  Hattin  (1118). 

 

Podczas pierwszej wyprawy Ludwika IX Świętego w 1250 roku takŜe i Robert d'Art-

ois rzucił się w jedną z tych nieprzemyślanych szarŜ, które doprowadziły jego rycerzy w samo 

serce miasta Al-mansury, gdzie się rozproszyli, by grabić dobytek wroga, i zostali wyrŜnięci 

w walkach ulicznych, w których rycerstwo juŜ nie miało przewagi. Jak się wydaje, pod Crecy 

znowu  zapomniano  o  tych  złowieszczych  przykładach.  Podczas  gdy  król  Anglii  Edward  III 

background image

 

rozstawia  swych  łuczników  i  rozkazuje  swym  rycerzom  osłaniać  natarcie  piechurów,  rycer-

stwo francuskie, niecierpliwe walki pomimo znuŜenia długą drogą, bez Ŝenady spycha na bok 

genueńskich łuczników, ledwie zaczęli strzelać, i rusza na zwarty szyk Anglików, wśród któ-

rych  łucznicy  walijscy  dokonują  cudów.  Kolejne  ponawiane  szarŜe  nie  odnoszą  większego 

skutku;  prowadzi  to  do  klęski,  Pod  Poitiers  powtarza  się  ten  sam  scenariusz:  konie  jeszcze 

gorzej niŜ ludzie wytrzymują strzały z wielkich łuków walijskich. Francuscy rycerze zgadzają 

się walczyć pieszo, nie udaje im się jed nak uniknąć klęski. W 1415 roku pod Azincourt fran-

cuscy rycerze tak bardzo się boją angielskich łuczników, Ŝe pod białe zbroje załoŜyli koszulki 

z kółek kolczugi, nowe pancerze ze sztywnych, połączonych ze sobą elementów, zasłaniające 

pierś, głowę, ramiona. Ta podwójna, pełna skorupa z wypolerowanej stali sprawia, Ŝe tarcza 

okazuje się bezuŜyteczna, i znacznie powiększa bezpieczeństwo rycerza kosztem jego moŜli-

wości poruszania. W tej samej epoce pojawia się jeszcze inna nowość: unieruchomienie pan-

cerza, pozwalające zharmonizować z pancerzem długą włócznię trzymaną w stałej pozycji, co 

odciąŜa  ramię  wojownika.  Bardziej  niŜ  kiedykolwiek  włócznia,  rycerz  i  koń  stanowią  jedną 

Ŝ

elazną masę, mającą wedrzeć się w linie nieprzyjaciela. JednakŜe pod Azincourt szarŜa fran-

cuskich rycerzy nie zdołała rozpędzić piechurów wroga. Wręcz przeciwnie, to piechurzy rzu-

cili się na rycerzy, skrępowanych w swej zbroi i poruszających się wolniej z powodu przemę-

czenia koni. 

 

6. Przestarzałe rycerstwo? 

 

Czy  to  znaczy,  Ŝe  rycerstwo  stało  się  przestarzałe?  Niekiedy  tak  utrzymywano.  Jed-

nakŜe w ciągu całego Średniowiecza nigdy nie odniesiono Ŝadnego zwycięstwa bez czynnego 

udziału  rycerstwa.  Zarówno  pod  Crecy,  jak  pod  Poitiers  czy  Azincourt  zawiniło  raczej  jego 

niewłaściwe wykorzystanie, brak dyscypliny i uporczywa chęć samodzielnego decydowania o 

losach  bitwy.  Zarozumiałość?  Klasowa  pogarda?  W  kaŜdym  razie  postawa  rycerstwa  od-

zwierciedla pychę płynącą z nieodwracalnej przynaleŜności do społecznej i wojskowej elity. 

Inni uczestnicy wojny, na długo przed Azincourt, bardzo juŜ jednak zawaŜyli na losie 

działań wojennych. Warto podkreślić raz jeszcze rolę twierdz, oblęŜeń, podczas których ryce-

rze  z  obu  obozów  nie  odgrywali  wiodącej  roli;  mieli  tak  mało  sposobności,  by  się  dowarto-

ś

ciować, Ŝe zazwyczaj wzajemnie się wyzywali na walkę, dla zabicia czasu urządzali starcia, 

pojedynki  na  włócznie,  turnieje,  prawdziwe  walki,  lecz  uhonorowane  zgodnie  z  kodeksem 

Ŝ

ołnierskim. Podczas oblęŜeń, a niebawem, jak widzieliśmy, takŜe i na równinie, coraz więk-

szą  rolę  odgrywają  inni  wojownicy  Na  początku  XIII  wieku  przeczuwa  to  Guiot  z  Provins; 

background image

 

jest zgorszony, widząc, Ŝe rycerze nie są juŜ otoczeni naleŜnymi im honorami i Ŝe kusznicy i 

inni obsługujący machiny wojenne będą się wkrótce cieszyli większym szacunkiem!  

Rycerze zachowują jeszcze pierwsze miejsce, zwłaszcza w umysłach ukształtowanych przez 

niesłychany prestiŜ, jaki im przypisują wyczyny rycerskich herosów - rzeczywistych i fikcyj-

nych.  Przewaga  rycerstwa  zostaje  jednak  nadwątlona  na  polu  bitwy  przez  ewolucję  taktyk  i 

technik prowadzenia wojny. Proces ten, który juŜ się powszechnie rozpoczął w XIV, wzmaga 

się w dru giej połowie XV wieku. Widać wówczas przypływ, zainteresowania piechotą, jazdą 

lekką,  łucznikami  na  koniach,  oddziałami  wyspecjalizowanymi  -  jak  lancknechci  -  a  nieba-

wem kanonierami, gdy doskonali się artyleria, która pojawiła się u schyłku XIV wieku i wy-

korzystywana jest głównie podczas oblęŜeń; jej skuteczność jest dyskusyjna. 

Artyleria  doskonali  się  w  XV  wieku.  Pozwala  skrócić  czas  oblęŜenia  i  atak  zyskuje 

przewagę nad obroną, co z kolei prowadzi do wykorzystania dział obronnych. Na polach bi-

twy rycerstwo napotyka artylerię, na przykład pod Crecy, gdzie, jak się wydaje, oddano kilka 

wystrzałów. W tej epoce znane są przenośne “kanony", rusznice zaś pojawiają się na począt-

ku następnego stulecia, co nie powoduje jakiegoś szczególnego potępienia ze strony Kościoła 

ani  szlachty.  Dopiero  w  XVI  wieku  rusznica,  a  później  pistolet,  zastępują  na  polu  walki 

włócznię,  broń  charakterystyczną  dla  rycerstwa,  dominującą  działania  wojenne  w  Średnio-

wieczu. 

Między XIII i XV wiekiem w armiach nastąpiły jednak głębokie przemiany. Do feu-

dalnego ost, którego duszą było rycerstwo, doszły, jak widzieliśmy, inne jednostki wojskowe: 

Ŝ

ołnierze  najemni  w  XII  i  XIII  wieku,  wielkie  wojska  w  XIV  wieku,  skupiające  pod  wspól-

nym  dowódcą  korpusy  ochotnicze,  na  przykład  stowarzyszenie  zawodowych  wojowników; 

włoskie condottieri w XV wieku itd. Wszędzie rozpowszechnia się wykorzystywanie Ŝołnie-

rzy zacięŜnych, co bynajmniej nie oznacza, jakoby szlachta została odsunięta: wciąŜ dostarcza 

ona przewaŜającej większości jeźdźców. Ewolucja ta wyraŜa jednak wolę władców i ksiąŜąt, 

chcących  bezpośrednio  kierować  godnymi  zaufania  siłami  militarnymi.  Odpowiedzią  na  to 

samo  dąŜenie  jest  ustanowienie  stałego  wojska  za  Karola  V  Pozwala  to  ponadto  zatrudnić  i 

trwale  “udomowić'  na  rzecz  królestwa  szlachtę,  której  głównym  zajęciem  zawsze  była  wo-

jaczka. 

background image

 

III. Wojna i turnieje 

 

Wojna to Ŝywioł rycerzy, którzy ćwiczą walki na turniejach, początkowo bardzo przy-

pominających  bitwy,  nim  nabrały  właściwego  sobie  charakteru.  NaleŜy  określić,  czym  była 

wojna w Średniowieczu, by móc dokładniej ocenić udział, jaki mieli w niej rycerze, i niebez-

pieczeństwa, na jakie byli naraŜeni. 

 

1. Wojna i bitwa 

 

W  Europie  Zachodniej  działania  wojenne  polegały  przede  wszystkim,  jak  juŜ  wspo-

minaliśmy, na obleganiu miast lub fortec. Rycerze nie byli wówczas szczególnie eksponowa-

ni. Liczniej umierali wskutek epidemii niŜ w następstwie walk. Większość konfliktów wojen-

nych miała zresztą ograniczony zasięg i czas trwania, charakter lokalny. Uwagę kronikarzy i 

historyków  skupiło  jednak  kilka  wielkich  wypraw,  na  które  się  powołują:  najazd  na  Anglię, 

rekonkwista  w  Hiszpanii,  wyprawy  krzyŜowe  itd.  Obraz  średniowiecznej  Europy  wiecznie 

pogrąŜonej  w  ogniu  i  we  krwi  jest  jednak  wyobraŜeniem  błędnym.  Poza  oblęŜeniami,  naj-

częstszymi  poczynaniami  wojennymi  były  krótkie  i  gwałtowne  ataki  z  udziałem  niewielkiej 

grupy jeźdźców. Rycerze brali w nich udział w ograniczonej liczbie, w otoczeniu piechurów. 

Przyjmuje się, Ŝe od XI do XIII wieku powszechnie w walkach na jednego rycerza przypadało 

pięciu do dziesięciu piechurów. 

Mobilność rycerzy i jakość uzbrojenia obronnego mniej naraŜała ich niŜ piechurów na 

ś

mierć  w  walce.  Wzmianki  o  stratach  wśród  pieszych,  choć  rzadkie  i  nieprecyzyjne,  dobrze 

ukazują  rzeczywiste  zagroŜenie  w  zwykłych  starciach  wojennych,  zwłaszcza  kiedy  rycerze 

pozostawiali ich własnemu losowi, czego obawiali się oni najbardziej ze wszystkiego; wiele 

opowieści wspomina o takich sytuacjach. 

Rycerze  byli  bardziej  naraŜeni  na  niebezpieczeństwo  w  walkach  toczonych  w  szyku, 

które z kolei przybierały wielkie rozmiary. W swoistym pojedynku - sądzie BoŜym mającym 

rozstrzygnąć  o  prawie,  stawały  oko  w  oko  dwie  armie  mające  silne  oddziały  rycerzy.  Takie 

bitwy kończyły się jedynie śmiercią, wzięciem do niewoli lub zmuszeniem do ucieczki jedne-

go z dwóch dowódców, królów czy ksiąŜąt, którzy staczali walkę, by rozstrzygnąć powaŜny 

spór, dotyczący najczęściej prawowitości ich władzy lub ich praw do księstwa. G. Duby miał 

podstawy  twierdzić,  Ŝe  takie  bitwy  były...  zaprzeczeniem  wojny.  Kronikarze  mówią  o  tym, 

nie wysuwając zastrzeŜeń natury moralnej, chodziło bowiem w pewnym sensie o zawierzenie 

background image

 

Bogu, by raz na zawsze połoŜyć kres sporom, które zaogniały się i prowadziły do wojny i do 

nie kończących się aktów zemsty. 

Między XI i XIII wiekiem te bitwy naleŜały do rzadkości. Przez cały wiek XI w An-

jou,  pomimo  bojowego  temperamentu  hrabiów  Fulka  Nerry  czy  Geoffroy  Manela,  było  ich 

tylko sześć. We Flandrii rozegrała się jedna (Cassel, 1071). Diuk Wilhelm I z Normandii duŜo 

wojował, ale wydał jedynie dwie prawdziwe bitwy, pod Val-es-Dunes i pod Hastings. Przed 

wielkim starciem pod Bouvines (1214) królowie Francji stoczyli tylko jeden bój, pod Bremu-

les (1119), z królem Anglii. XIII wiek nie zaznał więcej bitew. Nawet podczas wojny stulet-

niej okresy konfliktów były  przedzielone długimi rozejmami, a walki były  raczej serią poje-

dynczych  gwałtownych  ataków,  najazdów,  potyczek  i  grabieŜy  podejmowanych  głównie  ze 

szkodą dla słabo bronionych wiosek czy miast. 

Rycerzy chroniła zbroja, lecz równieŜ kodeks deontologiczny, etyka zawodowa rycerzy. 

 

2. Rycerstwo na wojnie 

 

Opisana wyŜej nowa metoda walki przyczyniła się do powstania elitarnego rycerstwa: arysto-

kracja wojskowa utrwaliła prestiŜ swego społecznego przodka dzięki sławie, jaką się okryła w 

XII wieku, Jednocześnie narzuca pewien taktyczny schemat oparty na mentalności tworzące-

go się rycerstwa. 

Ludyczna koncepcja wojny. SzarŜa szwadronów cięŜko uzbrojonych, dobrze chronio-

nych rycerzy z opuszczonymi włóczniami, staje się centralnym i wzorcowym elementem bi-

twy.  SzarŜa  jest  wysławiana  przez  pisarzy,  opiewana  w  pieśniach  rycerskich  na  dworach 

wielmoŜów; jest to forma walki klasy arystokratów i jako taka usuwa w cień wszelkie inne, ze 

swymi  szczególnymi  regułami  i  metodami  stosowanymi  przez  wszystkich  rycerzy  ją  upra-

wiających.  Narzuca  się  wówczas  ludyczna  koncepcja  wojny,  która  staje  się  swego  rodzaju 

sportem, oczywiście niebezpiecznym, ale stawiającym na piedestale, czcigodnym, otoczonym 

zazdrością,  zastrzeŜonym  dla  uznanej  i  podziwianej  elity.  Niektórzy  historycy,  stwierdzając 

rosnący prestiŜ rycerstwa i coraz większą w nim obecność członków wyŜszej arystokracji, co 

widać na podstawie rozpowszechniania się miana miles, uwaŜali, Ŝe szlachta stopniowo przy-

jęła wartości rycerstwa. A mogło być i odwrotnie. Tworząc elitę cięŜkiej kawalerii, arystokra-

cja  stanęła  na  jej  czele,  narzuciła  rycerstwu  swoje  metody  i  zachowania.  Inaczej  mówiąc, 

szlachta  nie  przyjęła  wartości  rycerskich,  lecz  przyniosła  je  ze  sobą,  rozpowszechniła  je  w 

obrębie całego rycerstwa, tworząc etykę militarną, która jest właściwa rycerstwu i której by-

najmniej nie podzielają inni wojownicy, plebejusze, piechurzy, bandy zbrojne, Brabantczycy, 

background image

 

a  nawet,  w  znacznej  mierze,  sierŜanci  konno  i  lekka  kawaleria.  Proces  ten  nie  dokonał  się 

zatem  z  dołu  do  góry,  od  rycerstwa  do  szlachty,  lecz  raczej  z  góry  do  dołu,  od  szlachty  do 

rycerstwa. 

Walka rycerska rzeczywiście wymaga poszanowania pewnych reguł. SzarŜa z opusz-

czoną  włócznią  nie  moŜe  być  dziełem  improwizacji.  Zakłada  ona,  Ŝe  oba  obozy  godzą  się 

spotkać  na  otwartym  terenie,  w  miarę  moŜności  równym,  bez  większych  przeszkód.  Walka 

jest  skuteczna  lub  w  ogóle  moŜliwa  tylko  pod  warunkiem,  Ŝe  przeciwnik  przestrzega  tych 

samych reguł i godzi się na frontalne zderzenie, nie stosując uników. To tłumaczy zamęt za-

chodnich rycerzy podczas pierwszych bitew krucjaty, kiedy nacierający z naprzeciwka jeźdź-

cy tureccy stosowali odwrotną taktykę: unikając zderzenia czołowego i kłębowiska, jakie po 

nim następowało, gdzie czuli się słabsi i wystawieni na ciosy, atakowali okrąŜającymi falami, 

z  daleka  rzucając  oszczepy  i  natychmiast  się  rozpraszając,  uciekając  na  wszystkie  strony  i 

pociągając  za  sobą  frankijskich  rycerzy,  którzy  ścigali  ich  z  opuszczoną  włócznią;  tureccy 

jeźdźcy nie gardzili łukiem. Podczas ucieczki potrafili odwrócić się i zasypać pogoń strzała-

mi,  które  okazywały  się  śmiertelne  z  powodu  małej  odległości,  jaka  dzieliła  przeciwników. 

Był to inny rodzaj walki, inny świat... 

Co  bynajmniej  nie  przeszkodziło  krzyŜowcom  uznać  wartości  tych  jeźdźców  Allaha, 

do tego stopnia, Ŝe twierdzili oni, iŜ tylko Frankowie i Turcy zasługują na miano rycerzy, i na 

poparcie tej tezy powoływali się na wspólne pochodzenie frankijskich i tureckich  rycerzy   z 

Troi. Na Zachodzie rycerstwo narzuciło jednak swoje zasady. Gardząc uŜywaniem łuku pod-

czas jazdy konnej, stawiało wszystko na impetyczną szarŜę, podczas której cięŜkie uzbrojenie 

czyniło  cuda  przy  minimalnym  ryzyku.  Celem  walki  rycerskiej  nie  jest  juŜ  zresztą  zadać 

ś

mierć, lecz pokonać, zrzucić z siodła lub pojmać przeciwnika. Zarówno ze względu na etykę, 

jak na zysk. O wspomnianej wyŜej bitwie pod Bremule kronikarz Orderyk Witalis opowiada, 

Ŝ

e starło się tam dziewięciuset rycerzy, lecz tylko trzech z nich poległo. Wyjawia przyczyny 

tego:  “...  byli  cali  zakuci  w  Ŝelazo,  a  z  bojaźni  BoŜej  i  przez  wzgląd  na  braterstwo  broni 

oszczędzali się wzajemnie, starając się nie tyle zabić uciekających, ile ich pojmać" (Orderyk 

Witalis, Historia kościelna, ks. XI, rozdz. 18). 

Jego  zdaniem,  bojaźń  BoŜa  sprawiała,  Ŝe  przestawali  łaknąć  krwi  swych  braci.  Jeszcze  po-

wrócimy  do  tego  aspektu  religijnej  moralności,  którą  mnich  Orderyk  być  moŜe  przecenił. 

Trafnie natomiast zauwaŜył dwie  główne przyczyny  tej niskiej śmiertelności: kolczugę i ko-

deks rycerski. 

Kodeks  rycerski.  Na  początku  naleŜy  określić  jego  granice.  Nie  dotyczy  on  piechoty,  która 

bez pardonu jest wyrzynana w pień. CzyŜby chodziło o pogardę klasową, jak często mawia-

background image

 

no?  Pogląd  jest  być  moŜe  przesadzony.  NaleŜałoby  raczej  powiedzieć:  obojętność,  co  być 

moŜe gorzej świadczy o rycerzach - w ich oczach piesi nie mają prawie Ŝadnej wartości. Cza-

sem wynika z tego swoisty antagonizm w obrębie jednej armii, co było widać na przykład pod 

Poitiers. I odwrotnie, piesi nie mają powodu, by  oszczędzać rycerzy przeciwnika. Celem ich 

walki jest zwycięstwo, a eliminacja rycerza ma wysoką cenę. Stąd częste uŜycie mizerykordii, 

krótkich, zabójczych sztyletów, które łatwo wbić między hełm i kolczugę i które nieubłaganie 

sieją  śmierć.  Z  tego  powodu  Brabantczycy  i  uzbrojone  bandy  budzą  popłoch.  TakŜe  dlatego 

pod Courtrai (1302) poległo ponad tysiąc francuskich rycerzy, podczas bitwy zwanej “bitwą 

złotych ostróg", która zyskała takie miano, gdyŜ zwycięscy Flamandowie nie oszczędzali ry-

cerzy i obcinali ich ostrogi, by je ofiarować Kościołowi. Według szacunkowych obliczeń pod 

Poitiers  (1356)  straciła  Ŝycie  niemal  połowa  francuskiego  rycerstwa,  większość  od  strzał 

łuczników. Straty Francji pod Azincourt oszacowano na ponad pięć tysięcy ludzi. 

Oczywiście, nie ma mowy o tym, by straty ponosili wyłącznie piechurzy. SzarŜującym 

rycerzom  takŜe  groziło  niebezpieczeństwo.  Ponadto  mówiliśmy  tu  o  bitwach  wyjątkowych. 

MoŜna  przypuszczać,  Ŝe  podczas  “zwykłej"  wojny  starcia  rycerzy  nie  były  tak  ostre.  Starali 

się  oni  raczej  pokonać,  niŜ  zabić.  Poddanie  się,  wołanie  “o  łaskę'  nie  hańbiło,  rozwaŜnym 

krokiem  było  jednak  poddanie  się  rycerzowi,  a  nie  piechurowi,  mało  wraŜliwemu  na  reguły 

rycerstwa, które go nie dotyczyły. 

Jeszcze  mniej  wraŜliwi  na  te  reguły  byli  poganie,  moŜna  więc  było  ich  zabijać  bez 

większych  skrupułów.  Tym,  których  mimo  wszystko  dręczyły  jakieś  wyrzuty  sumienia  (na 

przykład templariuszom, tym mnichom-Ŝołnierzom, których na początku istnienia ich zakonu 

przelew krwi mógł niepokoić w związku ze zbawieniem duszy), św. Bernard odpowiedział w 

traktacie De laude novae militiae ad milites templi (Pochwała nowego rycerstwa), napisanym 

po to, by rozwiać ich obawy na ten temat: “Rycerz Chrystusowy zadaje więc śmierć z całko-

witym spokojem... jeśli umiera, to dla swego dobra, jeśli zabija, to dla Chrystusa... Zabijając 

złoczyńcę, nie postępuje jak zabójca, ale, Ŝe tak powiem, jak złobójca..." (ks. III, rozdz. 4). 

Zmienne  koleje  wojny.  Na  Zachodzie  przeciwnie,  walki  stawiały  naprzeciw  siebie  rycerzy 

chrześcijańskich.  PoboŜność  kazała  ich  oszczędzać,  solidarność  klasowa  i  kodeks  deontolo-

giczny  równieŜ.  Być  moŜe  korzyść  materialna  jeszcze  bardziej:  zabi  temu  rycerzowi  moŜna 

wyrwać tylko konia i broń, a takŜe narazić się na zemstę ze strony jego krewnych. Za wzięte-

go  do  niewoli  moŜna  uzyskać  okup.  Dobrze  pojęty  interes  kaŜe  więc  raczej  zrzucić  prze-

ciwnika z siodła, niŜ go zabijać. Giermkowie i słudzy, jadący z tyłu, zabierają wierzchowca i 

odwoŜą  pojmanego.  W  najstarszej  francuskiej  epopei,  Gormont  et  Izembart  (początek  XII 

background image

 

wieku) jak refren powraca zdanie punktujące opis kaŜdej zwycięskiej szarŜy bohatera, powa-

lającego swego przeciwnika: 

Kiedy zabił tego walecznego wojownika, 

Odesłał na tyły jego rumaka bojowego. 

(Gormont et Izembart) 

 

Konie rzeczywiście drogo kosztują i nie ma nic bardziej poŜądanego niŜ rumak zdoby-

ty w walce. Nie jest to jednak jedyna nadzieja zysku: istnieje ponadto łup wydarty nieprzyja-

cielowi,  wynik  ograbienia  jego  obozowiska.  Stanowi  to  zresztą  jedną  z  głównych  przyczyn 

braku dyscypliny wśród  rycerzy i moŜliwości klęski w boju, który zapowiada się zwycięski. 

śą

dni łupu rycerze zaprzestają czasem walki, nie rozbijając ostatecznie nieprzyjaciela i wolą 

rzucić się jako pierwsi na pozostawione obozowisko, by je obrabować, zanim dotrą tam pie-

churzy. 

Wielu ubogich rycerzy w rzeczywistości utrzymuje się tylko dzięki wojnie. Nie wszy-

scy bynajmniej są bogaci. Od początku literatury w języku romańskim, a zwłaszcza od drugiej 

połowy  XII  wieku,  na  scenę  wysuwa  się  nowy  typ  bohatera,  równolegle  z  królem  i  z  księ-

ciem:  ubogi  rycerz,  skromnego  pochodzenia  lub  wydziedziczony,  soldoier  Ŝyjący  (raczej 

kiepsko) ze swego miecza i z hojności ksiąŜąt lub wdający się w jakąś daleką przygodę, ma-

rzący  o  podbojach.  Ma  on  wzór  historyczny  -  synów  normandzkiego  rycerza  Tankreda  de 

Hauteville, którzy udali się na wygnanie w okolice Apulii, potem na Sycylię, i poszli w słuŜbę 

greckich panów; szybko ich pozbawili władzy i na ostrzach swych mieczy zdobyli w drugiej 

połowie XI  wieku księstwo, królestwo. Zarówno teksty  genealogiczne, jak powieści obfitują 

w tego rodzaju opowiadania; z wielkim upodobaniem wyobraŜano sobie wówczas, Ŝe u źródeł 

jakiejś  dynastii  tkwił  wyczyn  walecznego  rycerza,  nawet  jeśli  w  rzeczywistości  wyczyn  ten 

najczęściej polegał na korzystnym małŜeństwie z dziedziczką. Poza wszystkim, w takim wy-

padku  waleczność  takŜe  odgrywała  znaczącą  rolę,  często  bowiem  właśnie  bohaterstwem  w 

walce  rycerz  urzekał  dziedziczkę  lub  -  co  waŜniejsze  -  jej  ojca:  z  mieczem  w  dłoni  zdoła 

ustrzec  dziedzictwo.  Ten  wzorzec  w  nie  zmienionej  postaci  przetrwał  całe  Średniowiecze. 

Jego najznakomitszym piewcą pozostaje być moŜe rycerz trubadur Bertan z Born (XII wiek), 

wysławiający  miłość,  ale  jeszcze  bardziej  wojnę,  którą  sprowadza  wiosna;  jeden  ze  swych 

poematów  kończy  takim  wezwaniem  do  seniorów:  “Baronowie,  raczej  dawajcie  w  zastaw  / 

Zamki, miasta i wioski, / NiŜbyście mieli zrezygnować z wojen." Rycerz ubiegał się o naleŜą-

cą mu się prawowicie zdobycz, wyrywaną nieprzyjacielowi w walce. Niekiedy kusiło go, by 

przejść od łupu wojennego do rabunku i ograbić przejezdnego; jak wiadomo, w X i XI wieku, 

background image

 

ale epizodycznie i przez całe Średniowiecze, podczas zamieszek czy przerw w działaniu wła-

dzy, zdarzali się rycerze-zbójcy, rabusie napadający na podróŜnych i grabieŜcy. 

Okup  nie  jest  niczym  nowym.  W  XI  i  XII  wieku  nabiera  on  bardziej  “rycerskiego" 

charakteru, kiedy okazuje się, Ŝe zyskowniejsze i godniejsze jest pozwolić na wykup jeńców, 

niŜ  ich  zabić.  Wzięcie  do  niewoli  rycerza  strony  przeciwnej  staje  się  świetnym  interesem, 

zwłaszcza gdy jest to osobistość wysokiej rangi. Historyk Wilhelm z Poitiers na próŜno zwie 

ten obyczaj “obmierzłą praktyką' - wszyscy ją stosowali i być moŜe faktycznie naleŜy ją uwa-

Ŝ

ać  za  przejaw  postępu,  tak  jak  niegdyś  niewolnictwo  w  porównaniu  z  rzeziami  etnicznymi 

lub z rytualnym mordem na pokonanych. 

Wypłacenie  okupu  za  seniora  stało  się  nawet  jednym  z  czterech  przypadków,  kiedy  moŜna 

było wymagać pomocy finansowej od jego wasali. Obie strony uzgadniały między sobą cenę, 

nie nazbyt niską, by nie poniŜać pokonanego, i nie nazbyt wygórowaną, by go nie zrujnować 

ani nie popchnąć do zemsty. Znane są jednak przykłady niebotycznie wysokich okupów. Nie 

wspominając  o  olbrzymich  sumach,  ja  kich  domagano  się  w  zamian  za  uwolnienie  królów 

(Ryszarda  Lwie  Serce,  Ludwika  Świętego),  wystarczy  wspomnieć  przykład  Du  Guesclina, 

tego wzorowego rycerza pochodzącego z drobnej szlachty, który wyłącznie dzięki mistrzow-

skiemu  opanowaniu  rzemiosła  wojennego  zdołał  osiągnąć  szczyty  hierarchii.  Jako  dowódca 

wojenny, gdy był jeszcze tylko giermkiem (w tej epoce giermkiem jest wojownik uzbrojony 

lŜej  od  rycerza),  zostaje  pasowany  w  wieku  trzydziestu  czterech  lat,  co  oznaczało  wówczas 

podwójne wynagrodzenie i większy udział w łupach wojennych; został chorąŜym, potem na-

czelnym dowódcą bajliwatu, wreszcie hrabią po swych sukcesach  w Hiszpanii. Tam odnosił 

zwycięstwa  na  czele  swych  band  rycerzy  na  Ŝołdzie  oraz  awanturników  z  “wielkich  kampa-

nii", którzy przedtem pustoszyli i łupili róŜne regiony Francji, nie mając Ŝołdu ani łupu wo-

jennego, i tym samym uwalniał od nich Francję. Parokrotnie trafił do niewoli, a suma okupu 

za niego rosła zgodnie z rytmem jego awansu społecznego. Wreszcie, gdy został znowu więź-

niem Czarnego Księcia w Najera (1367), o mały włos nie przypłacił tego Ŝyciem, gdyŜ ksią-

Ŝę

ta  uwaŜali,  Ŝe  lepiej  uwolnić  się  raz  na  zawsze  od  tak  niebezpiecznego  dowódcy.  Czarny 

KsiąŜę był jednak “rycerski": ofiarował Du Guesclinowi wolność w zamian za okup, którego 

wysokość miał określić sam więzień. Świadom swej wartości, a takŜe przez wyniosłość i dla 

prowokacji, Du Guesclin określił go na bajeczną sumę 100 000 złotych dukatów. Tym, którzy 

wątpili, czy król Francji Karol V zgodzi się zapłacić taką sumę za uwolnienie swego dowód-

cy, odparł wyniośle, iŜ w takim razie Ŝadna niewiasta w całym królestwie Francji nie odmówi 

wzięcia do ręki wrzeciona, aby złoŜyć się na tę sumę. Ten epizod jest często przytaczany, aby 

background image

 

zilustrować narodziny poczucia narodowego. WyraŜa takŜe dumę rycerza wywodzącego się z 

drobnej szlachty, który osiągnął wysoką rangę jedynie dzięki Ŝołnierskim cnotom. 

Cała jego kariera obrazuje zresztą ewolucję rycerstwa w stronę profesjonalizmu. Przy-

pomnijmy,  Ŝe  bardzo  późno  został  on  pasowany  na  rycerza,  a  jego  słuŜba  rycerska  niczego 

nie  zawdzięczała  systemowi  feudalnemu:  miała  charakter  czysto  profesjonalny.  Wysokość 

wynagrodzenia zarówno Du Guesclina, jak jego ludzi była negocjowana i określana w umo-

wie. Ponadto, o ile walczył on jako rycerz, to jego główna zasługa dowódcy polegała na tym, 

Ŝ

e zgodnie z instrukcjami króla skupiał swe siły na konkretnych celach: twierdzach, miastach, 

zamkach, unikał zaś wydawania walki w polu, o ile źle to rokowało - odrzucając w ten sposób 

ową  szaloną  a  bezuŜyteczną  brawurę,  ową  zawadiackość,  która  przez  długi  czas  była  cechą 

francuskiego  rycerstwa  i  jakŜe  często  przyczyną  jego  klęsk.  Zwróćmy  wreszcie  uwagę  na 

fakt, iŜ Du Guesclin został w 1370 roku mianowany konetablem Francji, a do tej pory urząd 

ten zawsze był zastrzeŜony dla osób z najwyŜszej szlachty. 

Rycerstwo pozostaje wówczas symbolicznym i błyskotliwym obrazem. JednakŜe pod-

czas wojny jego wartości zaczynają niknąć na rzecz skuteczno ści wojsk zawodowych i nie-

bawem narodowych.  

 

3. Turnieje 

 

Kiedy rycerze nie są zaprzątnięci wojną, szukają turniejów, które, jak się wydaje, zo-

stały  wymyślone  przez  Francuzów  w  połowie  XI  wieku,  gdyŜ  określano  je  zwrotem  torne-

amentum  lub  conflictus  Gallicus.  W  XII  wieku  kronikarze  często  o  nich  wspominają;  li-

teratura  przejmuje  ten  motyw,  któremu  piękne  stronice  poświęcają  epopeje,  powieści,  lais 

[poematy  pisane  ośmiozgłoskowcem],  a  nawet  wierszowane  kroniki.  Kościół  niepokoi  się 

tym nadmiernym uwielbieniem gier wojennych; parokrotnie je potępia (Clermont, 1130; Re-

ims, 1131; Lateran II, 1139; Reims, 1148; Lateran III, 1179 itd.) Na próŜno! Ich atrakcyj ność 

nieustannie wzrasta i w róŜnych formach przez całe Średniowiecze turnieje przyciągają ryce-

rzy przed coraz bardziej roznamiętnioną publiczność. 

Wojna w miniaturze. Początkowo, i aŜ do połowy XIII wieku, turniej niewiele się róŜ-

ni  od  wojny.  Nie  jest  to  tylko  zaprawa,  lecz  prawdziwe  starcie  dwóch  obozów,  które  przez 

pewien  czas  skupiają  rycerzy  przybyłych  z  róŜnych  stron.  Stwierdzenie,  iŜ  turnieje  w  tych 

czasach przypominają wojnę, to jeszcze mało powiedziane: broń jest ta sama, taktyki i techni-

ki równieŜ. Są to wojny, lecz zorganizowane, stopniowo kodyfikowane, a przede wszystkim 

starcie jest ich celem samym w sobie. Zdecydowanie jest to więc sport. 

background image

 

Dwa obozy ścierają się w określonym miejscu. Nie na zamkniętym polu, jak to będzie 

później, ale na rozległej przestrzeni, obejmującej zamek lub miasto, a wokół lasy i pola. Jeden 

z obozów stanowią oblęŜeni. Są nazwani “tymi ze środka", w przeciwieństwie do “tych z ze-

wnątrz".  OblęŜenia,  potyczki,  zasadzki,  wypady,  szarŜe  i  najazdy  stawiają  przeciw  sobie  te 

dwa obozy, tak samo jak podczas wojen i zwykłych bitew. Jakie są zatem róŜnice? Początko-

wo  jest  ich  bardzo  mało:  w  kaŜdym  obozie  istnieją  strefy  ewakuacji  czy  bezpieczeństwa, 

gdzie kaŜdy zmęczony lub zraniony uczestnik moŜe odpocząć i uzyskać pomoc medyka, za-

nim powróci do walki. W jeszcze większym stopniu niŜ na wojnie, gdzie róŜne są środki, ce-

lem jest tutaj nie zabicie, lecz pojmanie. Z pewnością zdarzają się przypadki śmierci, zwłasz-

cza Ŝe broń niczym się jeszcze nie róŜni od broni uŜywanej na wojnie. Śmierć zawsze jest jed-

nak  wypadkiem,  nad  którym  ubolewają  oba  obozy.  Wreszcie,  kodeks  postępowania  rycer-

skiego jaśniej się na ten temat wypowiada. Łupem jest broń i konie, a odzyskanie wolności w 

zamian za okup stano wi tu regułę. Na koniec, o ile starcia mają charakter zbiorowy (pojedyn-

czy rycerz staje się bowiem dla innych łatwą zdobyczą), to jednostkowe wyczyny wyróŜniają 

się  i  pomagają  wyznaczyć  zwycięzcę:  tego,  którego  sami  walczący,  a  później  giermkowie, 

wskaŜą jako najlepszego rycerza turnieju. 

Zysk  z  turniejów  Nie  da  się  zaprzeczyć,  Ŝe  turnieje  miały  charakter  utylitarny.  Inne  formy 

ć

wiczeń,  na  przykład  atakowanie  manekina  z  galopu,  umoŜliwiały  praktycznie  tylko  mini-

malną zaprawę, rozwijając zręczność w dosiadaniu konia, pchaniu mieczem, trafianiu włócz-

nią  w  tkwiącą  nieruchomo  tarczę.  Spośród  wszystkich  innych  form  ćwiczeń  turniej  był  nie-

wątpliwie  najlepszy  i  najwyŜej  ceniony:  stwarzał  rycerzowi  warunki  prawdziwej  walki,  był 

najlepszym  sposobem  trenowania  szarŜy  z  ułoŜoną  poziomo  włócznią,  co  najprawdopodob-

niej przyczyniło się do wielkiego rozkwitu turniejów. MoŜliwe zresztą, Ŝe samo słowo przy-

wodzi na myśl i ruch Ŝołnierzy między jedną szarŜą a drugą, zawracających [tournant], by z 

powrotem uformować grupę. Było to dla nich przede wszystkim sposobnością, by wyćwiczyć 

większą spójność, niezbędną przy zbiorowych szarŜach tych zwartych grup, conrois, których 

skuteczność w duŜej mierze zaleŜała od ich jednolitości. Widać to wyraźnie w Historii Wil-

helma le Marechal, cieszącego się sławą najlepszego rycerza XII wieku - był wielkim bywal-

cem turniejów, gdzie miał szczęście zostać zauwaŜony, gdy parokrotnie przyszedł z pomocą 

młodemu królowi Henrykowi, późniejszemu Henrykowi II Angielskiemu, niekiedy zbyt nie-

rozwaŜnemu. Rycerz, który zbytnio oddalił się od grupy, wiele ryzykował, gdyŜ szybko mógł 

się znaleźć odosobniony, otoczony przeciwnikami i zabity lub wzięty w niewolę. 

Stawka. Nawet w obrębie grupy nie brak jednak indywidualnych wyczynów. Jednym 

z poŜądanych celów jest bowiem sława, rozgłos, który moŜna zdobyć, rozdając piękne ciosy, 

background image

 

dowodząc swej waleczności. Damy podziwiają ich prawdopodobnie z wysokości wieŜ, a póź-

niej  z  trybun  na  zamkniętym  polu,  niewątpliwie  pod  wpływem  powieści,  które  przypisują 

rycerzom coraz większą rolę. KaŜdy z nich moŜe Ŝywić nadzieję, Ŝe w ten sposób ściągnie na 

siebie  uwagę  jakiejś  bogatej  dziedziczki,  wdowy  posiadającej  włości,  których  trzeba  bronić. 

Na  początku  XIII  wieku  Lambert  z  Ardres  opowiada,  jak  młody  Arnul  z  Guisne  jeździł  na 

turnieje i został tam zauwaŜony przez hrabinę Idę z Boulogne, którą “udawał, Ŝe kocha". Tur-

niej to równieŜ okazja do światowych spotkań, a wyczyn rycerski jest atutem dla zdobywcy 

niewieścich serc. O tym przynajmniej przekonuje ówczesna literatura, z pewną dozą prawdo-

podobieństwa. Co więcej, jest to okazja dla ubogich rycerzy, młodych bacheliers - bohaterów 

opowieści  przygodowych  -  by  zaciągnąć  się  do  druŜyny  jakiegoś  księcia,  w  ten  sposób  za-

pewniając sobie przyszłość; rekrutacja ta mogła się okazać mniej lub bardziej trwała: na tur-

niej,  na  sezon,  na  rok,  czasem  na  całe  Ŝycie.  Takie  wejście  do  druŜyny  wielmoŜy  oznacza 

zapewnienie sobie egzystencji i w czasie pokoju, i podczas wojny. Przez całe Średniowiecze 

to  ci  sami  ludzie  wyróŜniają  się  zarówno  na  turniejach,  jak  na  polu  walki;  dowód,  jeśli  go 

jeszcze potrzeba, ścisłego związku między tymi dwoma zajęciami. 

Główną oprócz sławy atrakcją turnieju pozostaje wygrana. MoŜna tam uzyskać nagro-

dę, ale takŜe konie, zbroję, broń, a nawet pieniądze, pochodzące z okupów lub z wykupu zdo-

bytego wyposaŜenia. Epoka ta dostarcza nam dość licznych przykładów rycerzy, którzy przy-

byli na turniej z rumakiem i bronią wypoŜyczonymi lub wynajętymi, a dzięki swej waleczno-

ś

ci  i  sprzyjającemu  szczęściu  odjeŜdŜają  bogatsi,  na  lepszym  wierzchowcu  i  lepiej  wy-

posaŜeni. Historia Wilhelma le Marechal dostarcza cennych przykładów. Opisuje, jak na po-

czątku turnieju uczestnicy ustalają wysokość nagród, koni, zbroi, które będzie moŜna zdobyć i 

wykupić,  okupów,  jakich  będzie  moŜna  zaŜądać.  W  takich  okolicznościach  słowo  zasługuje 

na  wiarę,  i  rozumiemy,  dlaczego  poszanowanie  danego  słowa  stanowi  jeden  z  filarów  etyki 

rycerskiej.  Kariera  Wilhelma  trafnie  ilustruje  korzyść  z  turnieju  oraz  jego  przebieg.  Błędni 

rycerze,  bacheliers,  których  przyciąga  wieść  o  zgromadzeniu,  zbierają  się  w  róŜnych  miej-

scach,  zabiegając  o  dołączenie  do  najlepszych,  juŜ  utworzonych,  oddziałów,  druŜyn  ksiąŜąt 

lub  najwyŜszych  baronów,  którzy  zatrudnili  najsławniejszych  i  którzy  mają  wszelkie  szanse 

na zwycięstwo. Rycerze walczą wówczas w grupie, solidarni, i nie istnieje bynajmniej zakaz 

atakowania w czterech czy pięciu jednego osamotnionego przeciwnika: sprzymierzeńcy dzie-

lą wtedy między siebie wartość łupu. Zyski mogą być ogromne: tak więc, w ciągu dziesięciu 

miesięcy, Wilhelm pojmał sto trzy konie, mnóstwo broni i kilku rycerzy. 

Niebezpieczeństwa mają taki sam charakter. MoŜna wiele stracić od jednego ciosu włócznią: 

uzbrojenie,  konia,  co  jest  stratą  katastrofalną  dla  ubogiego  rycerza,  któremu  grozi  wówczas 

background image

 

wykluczenie  z  rycerstwa.  MoŜna  tam  równieŜ  stracić  Ŝycie,  pomimo  opisanej  wyŜej  etyki. 

Wypadki zdarzają się nierzadko, zwłaszcza wśród młodych Ŝądnych sławy, wśród maluczkich 

poszukujących  wyczynów,  które  przyniosą  zysk.  Wypadki  dotykają  nawet  osobistości  wyŜ-

szej rangi, lepiej chronionych, lecz stanowiących bardziej poŜądany cel. Wśród samych tylko 

ksiąŜąt  angielskich  wskutek  ran  odniesionych  na  turnieju  zmarli  i  są  opłakiwani:  Godfryd, 

czwarty syn Henryka II w 1186 roku, diuk Godfryd z Mandeville w 1216 roku, diuk Pembro-

ke w 1241 roku, Wilhelm, syn diuka Sussexu w 1286 roku itd. Kościół sprzeciwia się śmierci 

poniesionej “dla zabawy" i piętnuje w bullach papieskich oraz ustami kaznodziejów te zgro-

madzenia, które rozbudzają światowego ducha, ostentację, próŜną chwałę, zmysłowość i sie-

dem  grzechów  głównych,  utrwalają  ducha  przemocy,  zabawy,  ryzyka,  powodują  ruinę  lub 

ś

mierć  chrześcijan  i  odwracają  od  jedynej  walki  w  pełni  -  zdaniem  Kościoła  -  uprawnionej: 

od  wyprawy  krzyŜowej.  Nic  nie  moŜe  temu  zaradzić,  nawet  odmowa  chrześcijańskiego  po-

chówku dla tych, którzy poniosą śmierć podczas takich zgromadzeń (Lateran II, 1139). 

Turniej  a  polityka.  Skąd  ta  klęska?  Dla  arystokracji  turniej  i  krucjata  nie  są  sobie  przeciw-

stawne.  Turniej  wydaje  się  jej  niezbędną  zaprawą,  a  przede  wszystkim  jest  ideologicznym 

wyrazem rycerstwa, którego cnoty mają charakter wojenny, społeczny, światowy w równym i 

większym stopniu, co chrześcijański. Jest to takŜe atut polityczny. Jak sądzi G. Duby, wysoka 

arystokracja północnej Francji, gdzie odbyła się większość turniejów z XII i z początku XIII 

wieku, znajdowała w nich najpewniejszy atut, by stawić opór rosnącej władzy królewskiej ad-

ministracji:  pozyskiwała  sobie  rycerstwo,  oferując  mu  ulubioną  rozrywkę.  Faktem  jest,  Ŝe 

moda  na  turnieje  osiągnęła  wówczas  w  tych  regionach  największą  i  najwcześniejszą  przy-

chylność  arystokracji,  zanim  się  rozpowszechniła  na  wschodzie,  gdzie  u  schyłku  XII  wieku 

Fryderyk  Barbarossa  przyjął  obyczaje  francuskiego  rycerstwa  z  końca  XII  wieku,  oraz  na 

południu, gdzie kraj języka d'oc nie znał ich jeszcze przed krucjatą przeciw albigensom. 

Na  uwagę  zasługuje  przypadek  Anglii.  Angielscy  królowie,  wywodzący  się  z  rodu 

Plantagenetów,  lubowali  się  w  turniejach,  a  synowie  Henryka  II  sami  byli  doświadczonymi 

ich  uczestnikami.  JednakŜe  Henryk  I  i  Henryk  II  zakazali  zawodów  rycerskich  z  przyczyn 

politycznych: zgromadzenia te, ściągające liczne rzesze uzbrojonych męŜczyzn, mogły się w 

istocie  zmienić  w  zbrojną  opozycję  przeciw  królowi,  dać  sposobność  prywatnej  zemsty  czy 

wręcz spowodować powszechny zamęt. Ryszard Lwie Serce, wzór rycerstwa, który w młodo-

ś

ci  odbył  wiele  turniejów  we  Francji,  przywrócił  je  w  swym  królestwie  w  1194  roku,  lecz 

tylko  w  pięciu  miejscach  i  po  uiszczeniu  świadczeń  (uzyskaniu  licencji).  Rozporządzenia  te 

jednocześnie  umoŜliwiały  ścisłą  kontrolę  ze  strony  króla  i  powodowały  napływ  środków  fi-

nansowych z obowiązkowych świadczeń i sankcji wymierzanych w wypadku wykroczenia: w 

background image

 

1195  roku  Roger  Mortimer  za  udział  w  turnieju  bez  licencji  został  pozbawiony  wszystkich 

swych  ziem!  Te  przykłady  dobitnie  pokazują,  jak  wielkim  powodzeniem  wśród  arystokracji 

cieszyły się turnieje na Zachodzie, pomimo rezerwy ze strony Kościoła i monarchów. 

4. Ewolucja turniejów 

 

W XIV i XV wieku to upodobanie wzrasta, jednak z pewnymi zmianami, które jesz-

cze  bardziej  zbliŜają  turniej  do  prawdziwego  sportu,  nie  odrywając  go  przy  tym  od  realiów 

wojny.  JuŜ  w  połowie  XIII  wieku  obok  broni  uŜywanej  w  walce  “do  ostatniej  kropli  krwi", 

wciąŜ przypominającej broń stosowaną na wojnie, pojawiają się włócznie “dla przyjemności", 

w których wyostrzony czubek zastąpiono zębatym kółkiem, by uniemoŜliwić wbicie włóczni 

głęboko  w  ciało  przeciwnika.  W  tej  samej  epoce  społeczność  turniejów  tworzy  zamknięty 

krąg  i  nabiera  cech  arystokracji.  Drobny  szlachcic,  jak  Wilhelm  le  Marechal,  mógł  zrobić 

majątek  dzięki  turniejom  u  schyłku  XII  stulecia.  Sprawa  staje  się  trudniejsza  w  następnym 

wieku i niemoŜliwa później; pasowanie na rycerza, niezbędne, aby móc przystąpić do turnieju 

rycerskiego  (istnieją  walki  na  kopie  i  turnieje  dla  giermków),  stało  się  bardzo  kosztowne  i 

zastrzeŜone dla tych, którzy mogą wykazać się czterema rycerzami wśród przodków. Nagrody 

wygrywane na turniejach “dla przyjemności" maleją, a okupy i branie łupu stopniowo zanika-

ją; praktycznie pozostaje tylko zabieranie koni. Oznacza to, Ŝe turniej przestaje być sposobem 

na zyskanie awansu społecznego i przekształca się w arystokratyczny sport, kosztowny, pre-

stiŜowy, zastrzeŜony dla wąskiej i zamkniętej społeczności, zdominowanej przez kilka wiel-

kich, wciąŜ tych samych rodów, pojawiających się w tekstach między 1100 a 1400 rokiem. 

Walki wręcz, walki na kopie, okrągłe stoły. W miarę upływu czasu zmianom ulegają 

same turnieje. Wielkie walki wręcz z XII wieku utrwalają się, z ich stałymi cechami: zbioro-

wego  udziału,  z  włócznią  i  mieczem,  w  szarŜy  i  w  walce  w  ciŜbie,  na  wzór  wojen,  których 

stanowią skodyfikowaną replikę. Konkurencją dla nich są jednak walki na kopie, cieszące się 

większym powodzeniem u dam, wciąŜ (XIII - XV wiek) obserwujących turnieje, a wyŜej ce-

niących indywidualne wyczyny dokonywane na ich oczach przez dwóch tylko zawodników. 

Walki na kopie są teŜ lepiej widziane przez władze świeckie i kościelne, gdyŜ są mniej zabój-

cze. Dwaj przeciwnicy stają tu oko w oko na ograniczonej powierzchni otoczonej palisadami, 

lices, bez Ŝadnej bariery; bariery rozdzielające walczących pojawiają się dopiero w XV wie-

ku. Ścierają się oni w szarŜach wyłącznie z długimi włóczniami. Aspekt wojenny utrzymuje 

się  oczywiście,  gdyŜ  głównym  elementem  bitwy  wciąŜ  jest  szarŜa.  Ustępuje  jednak  miejsca 

aspektowi  ludycznemu,  a  przede  wszystkim  uroczystościom.  Jest  to  jeszcze  bardziej  praw-

dziwe  w  odniesieniu  do  okrągłych  stołów,  najwyraźniej  inspirowanych  przez  powieści  artu-

background image

 

riańskie. Uroczystości te wydają się raczej dostarczać okazji do spotkań wielkiego świata niŜ 

szczególnych form gier wojennych, chociaŜ odbywają się podczas nich starcia “dla przyjem-

ności".  Natomiast  czyny  zbrojne,  wyczyny  (pas  d'armes),  kiedy  trzeba  bronić  mostu,  brodu, 

przejścia,  przeciwstawiają  sobie  “do  ostatniej  kropli  krwi"  “obrońców"  i  “napastników",  za-

równo pieszo, jak konno. Najsłynniejszym przypadkiem jest sławetna “walka trzydziestu", w 

której w 1531 roku w Ploermel zmagały się garnizony z dwóch sąsiednich zamków, z których 

jeden popierał dom Montfort, a drugi - dom Blois. Tego rodzaju walki upodobniły się do sko-

dyfikowanych  starć,  które  podczas  wojny  stuletniej  niejednokrotnie  w  swoistych  turniejach 

stawiały naprzeciw siebie rycerzy z oblęŜonego  miejsca i rycerzy, którzy ich otaczali. Takie 

spotkania  znowu  czerpią  zarówno  z  wojny,  jak  z  turniejów.  Chcąc  wyjaśnić  rządzące  nimi 

wedle prawa reguły, Godfryd z Charny stawia swe pytania na temat walki na kopie, turnieju i 

wojny; niestety, nie znamy udzielonych mu odpowiedzi. 

Ewolucja broni. Turnieje, a w jeszcze większym stopniu walki na kopie, spowodowały istną 

ewolucję uzbrojenia, które nabrało specyficznego charakteru. Aby ograniczyć ryzyko śmierci 

lub  cięŜkich  ran,  zaprojektowano  broń  obronną,  o  której  juŜ  była  mowa.  Tak  więc  hełm,  w 

zasadzie  nie  zmieniony,  w  XIII  wieku  przybiera  kształt  cylindryczny  z  płaskim  wierzchem; 

ma  szpary  na  oczy  i  otwory  zapewniające  (słabo)  pewną  wentylację,  bardzo  nieskuteczną  w 

ciepłych krajach; krzyŜowcy boleśnie tego doświadczyli. Sto lat potem, przede wszystkim na 

turniejach, hełmy zostały umocnione i zaczęto na nich umieszczać czuby i kity. RóŜnica mię-

dzy  hełmem  wojennym  a  hełmem  na  turniej  staje  się  jeszcze  bardziej  wyrazista  pod  koniec 

XIV wieku. To samo dzieje się ze zbroją płytową, która w wieku XIV przekształca się w kol-

czugę i poszerza się na uŜytek walki na kopie, zwłaszcza po lewej stronie piersi, bardziej na-

raŜonej na ciosy (“popiersia do walki na kopie"). Puklerze podczas konserwacji są wycinane 

po prawej stronie, by mogła tamtędy przechodzić włócznia, która stała się dłuŜsza i cięŜsza, 

od kiedy spoczywa na faucre i na tulei na pancerzu, oswobadzając ramię rycerza od cięŜaru i 

zablokowania; teraz moŜe on juŜ tylko namierzyć cel. 

Od XII wieku puklerze są malowane i ozdabiane znakami herbowymi domu, któremu 

słuŜy rycerz. Przez długi czas uwaŜano, iŜ rozwój heraldyki wynikł z konieczności rozpozna-

wania, do którego obozu naleŜy dany rycerz, kiedy zamknął on hełm i nie moŜna go było roz-

poznać po twarzy. Faktycznie wydaje się, Ŝe emblematy te są wcześniejsze, a w kaŜdym razie 

niezaleŜne od technologicznej ewolucji hełmu. Prawdopodobnie turniej odegrał tutaj zasadni-

czą rolę, a rozwój heraldyki naleŜy raczej przypisywać zamiłowaniu arystokratów do znaków 

wyróŜniających, koloru i ostentacji. 

background image

 

W  tej  ewolucji  istotną  rolę  odegrali  giermkowie.  JuŜ  pod  koniec  XII  stulecia  widzimy  ich  u 

boku  Krystiana  z  Troyes  i  Wilhelma  le  Marechal.  Ci  pomocnicy  rycerstwa,  wędrowni  śpie-

wacy  i  minstrele  mieli  za  zadanie  zapewnić  turniejom  rozgłos  -  ogłaszają  kolejne  fazy,  ko-

mentują akcje, sławią wyczyny. Stają się wyspecjalizowanymi ekspertami od rycerstwa i he-

raldyki, a niekiedy przypada im w udziale mianowanie zwycięzców turniejów, po wyjaśnieniu 

zasad i rozstrzygnięciu punktów spornych, nieprecyzyjnie określonych przez prawo wojenne. 

Turnieje u schyłku Średniowiecza. Historycy późnego Średniowiecza niekiedy kwestionowali 

praktyczną uŜyteczność turniejów, które stały się jakoby wtedy jedynie ceremoniami, pełnymi 

przepychu  i  frywolnymi.  Niektórzy,  jak  Huizinga,  dopatrywali  się  w  tym  oznak  schyłku  ry-

cerstwa.  Prawdą  jest,  Ŝe  wielkie  turnieje  w  XV  wieku  były  formalistyczne  i  przeładowane 

przepychem  i  świadczą  o  świetności  i  ostentacji  arystokratów,  pozostających  pod  wpływem 

powieści arturiańskich i przenoszących w teatralne realia organizowanych przez siebie turnie-

jów wyobraŜony obraz, który uwaŜali za obraz świata arturiańskiego. Nie naleŜy jednak roz-

ciągać na wszystkie XV - wieczne turnieje ściśle ekstrawaganckich cech paru wielkich, “pło-

nących" turniejów, które w oczywisty sposób są pełne przesady. W rzeczywistości, nawet w 

tej epoce, turnieje nie są całkowicie oderwane od wojennych realiów swych czasów. Prawdą 

jest jednak, Ŝe rycerskie społeczeństwo XV wieku bardziej kultywuje gest i galę niŜ prawdzi-

wą zaprawę. Jak uwaŜa M. Keen, aspekty te są wynikiem przede wszystkim przepojenia men-

talności i kultury arystokracji literaturą i powstania wąskiej kasty, swoistej “superszlachty" - 

ś

więta, a przede wszystkim turnieje, słuŜą jako manifestacja siły i nostalgiczne upamiętnienie 

przeszłości,  którą  odbudowuje  ona  zgodnie  ze  swymi  marzeniami  i  którą  idealizuje.  XV-

wieczna szlachta oddaje hołd i cześć takiemu rycerstwu, jakie sobie wyobraŜa zgodnie z wzo-

rami z pieśni rycerskich, powieści i traktatów rycerskich. Usiłuje przywrócić do Ŝycia cnoty, 

które jej zdaniem charakteryzowały rycerstwo w dawnych czasach - faktycznie w czysto mi-

tycznych czasach korzeni idealnego rycerstwa. 

background image

 

IV Kościół, wojna i wojownicy  

 

Kościół nie mógł nie interesować się rycerstwem. Wszystko skłaniało go do prób kie-

rowania  nim  lub  sprawowania  kontroli  za  pomocą  najwaŜniejszego  środka,  jakim  dyspono-

wał: ideologii. 

 

1. Dominująca ideologia 

 

W  Średniowieczu  ideologię  wypracowują  i  rozpowszechniają  ludzie  Kościoła,  depo-

zytariusze  kultury  i  wykształcenia.  Przed  XII  wiekiem  wszystkie  księgi,  jakie  przetrwały  do 

naszych czasów, tak jak niemal wszystkie inne źródła pisane lub figuratywne, z których czer-

pią  historycy,  są  dziełem  duchownych,  którzy  otrzymali  edukację  w  szkołach  katedralnych 

lub klasztornych, a później w uniwersytetach, zdominowanych przez zakony. Ci, którzy prze-

kazują wiedzę za pośrednictwem pisma, są zatem przepojeni ideologią kościelną. Większość z 

nich  wiedzie  Ŝycie  księŜy  świeckich  (biskupów,  kapelanów)  lub  zakonnych  (mnichów).  Ich 

pisma odzwierciedlają i rozpowszechniają dominującą kulturę. Ma ona charakter klerykalny i 

wyraŜa się w łacinie, powszechnie przyjętym języku wiedzy od czasów rzymskiej StaroŜytno-

ś

ci, który w epoce rycerstwa stał się językiem Kościoła. 

Czy to znaczy; Ŝe Średniowiecze nie znało kultury świeckiej? Takie twierdzenie było-

by  zbyt  daleko  posunięte.  Od  XII  wieku  literatury  spisywane  w  językach  pospolitych  (daw-

nym  francuskim  d'oc  i  d'oi1,  anglosaskim,  katalońskim,  średnio-wysoko-niemieckim  itd.) 

pokazują, Ŝe istniały sposoby odczuwania, myślenia i działania wyraźnie róŜniące się od od-

czuwania, myślenia i działania ludzi Kościoła. Ujawniają one równieŜ utrzymywanie się prak-

tyk i religijności niechrześcijańskiej, wspominanych bardzo pobieŜnie przez źródła kościelne, 

aby je potępić (na przykład w penitencjałach) albo zwalczać (w traktatach przeciw herezjom). 

Szczególnie  literatura  arturiańska  odtwarza  i  rozpowszechnia  pod  mniej  lub  bardziej  do-

pasowanym  płaszczykiem  chrześcijaństwa,  przedchrześcijańskie  mity  celtyckie  (J.  Frappier, 

J. Markale). Te tradycje  celtyckie zostały  “ochrzczone" i schrystianizowane, tak jak kilkaset 

lat wcześniej inni świadkowie cywilizacji celtyckiej (megality, kult źródeł). Tych kilka przy-

kładów  dostatecznie  wymownie  pokazuje,  Ŝe  równolegle  do  dominującej  kultury  kościelnej, 

kultury średniowiecznego katolicyzmu, utrzymują się inne tradycje, stłumione i często rugo-

wane,  których  świadectwa  pisane  prawdopodobnie  były  rzadkie  i  nie  zachowały  się  do  na-

szych czasów. 

background image

 

Czy rycerstwo odziedziczyło coś z tych tak zmarginalizowanych kultur? Jest to mało 

prawdopodobne i z całą pewnością naleŜy odrzucić wszelką moŜliwość powiązania z ezotery-

zmem,  który  miał  jakoby  powołać  do  Ŝycia  rycerstwo.  Natomiast  laickie,  wojownicze  i  ger-

mańskie  korzenie  rycerstwa  mogły  zachować  w  jego  obrębie  róŜne  niechrześcijańskie  style 

myślenia,  wartości  magiczno-religijne  kojarzone  z  pewnymi  obrzędami,  które  same  uległy 

chrystianizacji (wręczanie broni u dawnych Germanów), albo z niektórymi cechami charakte-

rystycznymi dla rycerza, takimi jak koń i miecz, przysięga, kompanionaŜ itd. (F. Cardini). Ta 

staroŜytna i pogańska spuścizna nie jest właściwa rycerstwu. Znamionuje je spuścizna rodów 

arystokratycznych, wojowniczych - germańskich i celtyckich - której rozproszone ślady, wy-

magające  ostroŜnej  interpretacji,  napotykamy  w  utworach  przede  wszystkim  epickich  i  po-

wieściowych,  a  nawet  w  staroskandynawskich  sagach.  Dziedzictwo  to  jest  rzeczywiste,  ale 

ukryte, zatopione w dominującej kulturze, która nadaje średniowiecznej cywilizacji zabarwie-

nie klerykalne. 

 

2. Kościół a wojna 

 

Kościół  bardzo  wcześnie  jął  wprowadzać  swe  wartości  do  społeczeństwa,  zwłaszcza 

dominującej który okazał się definitywny  - przynajmniej do czasów Reformacji, a  - dla nie-

których - po dziś dzień (na przykład celibat księŜy). 

Tabu  krwi  stwarzało  inne  problemy,  zwłaszcza  po  upadku  Cesarstwa  i  powstaniu  królestw 

barbarzyńskich. Nawrócenie się Chlodwiga ukazuje zainteresowanie Kościoła nowymi elita-

mi rządzącymi. Temu zainteresowaniu towarzyszy wyraźne nagięcie doktryny ku wartościom 

wojennym:  połoŜenie  akcentu  na  Stary  Testament,  “Pana  Zastępów",  Chrystusa  w  chwale, 

ś

więtych Ŝołnierzy itd. Nurt ten rozszerzył się jeszcze wraz z Karolem Wielkim, pozdrawia-

nym  jako  nowy  Dawid.  Kampanie  mające  na  celu  chrystianizowanie  oręŜem,  zwłaszcza  Sa-

sów,  odzwierciedlają  równieŜ  ewolucję  w  kierunku  wojennej  koncepcji  chrześcijaństwa, 

przepojonego wartościami wyznawanymi przez germańskich zdobywców. 

RóŜne  formy  promocji  wartości  wojennych.  Kościół  poczynił  więc  daleko  idące 

ustępstwa  na  rzecz  wartości  germańskich  pochodzenia  pogańskiego,  gloryfikujących  siłę, 

wojenną wściekłość; zarzucił próby wykorzenienia przemocy i wojny, które włączył do swe-

go  systemu  wartości.  Tym  samym  otwierała  się  moŜliwość,  nie  do  pomyślenia  a  priori  na 

podstawie  pierwotnych  doktryn,  chrystianizacji  wojny,  a  nawet  sakralizacji  wojowników, 

działających pod kierownictwem Kościoła w sprawie uznanej za słuszną. Decydujący etap w 

tym kierunku został przekroczony w epoce karolińskiej, naznaczonej ścisłym związkiem mię-

background image

 

dzy papiestwem i monarchią frankijską, która usunęła dynastię Merowingów w czasie, kiedy 

powstaje  “Patrymonium  św.  Piotra",  zaląŜek  państw  papieskich.  ZagroŜeni  przez  Longo-

bardów,  a  potem  przez  Saracenów  papieŜe  zwracają  się  ku  nowej  dynastii  frankijskiej,  two-

rząc tym samym teorię władców będących obrońcami Kościoła (defensores Ecclesiae). Funk-

cja ta staje się urzędem cesarskim par excellence. Skutkiem tego było ideologiczne dowarto-

ś

ciowanie operacji wojskowych prowadzonych w celu wyzwolenia, obrony, a nawet na rzecz 

interesów Stolicy Apostolskiej. JuŜ papieŜ Grzegorz Wielki wysławiał wojnę misyjną, której 

celem było nawracanie nieprzyjaciół siłą. PapieŜe Zachariasz (747) i Stefan II (755) obejmują 

tą oceną kaŜdą walkę na rzecz papiestwa, świadomie utoŜsamianego z całym Kościołem. Wo-

jownicy,  którzy  zginą  w  tak  słusznej  sprawie,  mają  obiecane  szeroko  otwarte  bramy  raju. 

Między VIII  a X wiekiem Kościół jeszcze podnosi wartość funkcji wojny  na najwyŜszy po-

ziom, przez sakrę królewską. Sakramentarze z tej epoki, a zwłaszcza te z rozpowszechniają-

cego  się  wtedy  pontyfikału  romańsko-germańskiego,  ukazują  przede  wszystkim  sakralizację 

funkcji  publicznej,  powierzonej  władzy  królewskiej,  której  zadaniem  jest  utrzymywanie  po-

koju, ładu, sprawiedliwości i roztaczanie opieki nad ludem. Te funkcje królewskie wymagały 

oczywiście stosowania siły zbrojnej. Symbolem ich wszystkich był miecz królewski, uroczy-

ś

cie  wręczany  monarsze  podczas  jego  koronacji.  W  X  wieku  ceremonie  koronacyjne  po  raz 

pierwszy  stosują  formuły  błogosławieństwa  miecza  władcy  i  chorągwi  wojsk  królewskich. 

Zawierają one elementy ideologiczne, które później zostaną uznane za rycerskie, a tymczasem 

są  jeszcze  tylko  wyrazem  róŜnych  aspektów  funkcji  królewskiej.  Nazwalibyśmy  je  sprawie-

dliwością,  porządkiem  i  obroną  Kościoła,  którego  królowie  są  utytułowanymi  obrońcami. 

Rycerze, a raczej zwykli wojownicy (milites), nie występują w tych tekstach, tak jak i w in-

nych formułach błogosławieństw z tej epoki. W tym samym czasie biskupi piszą najpierw dla 

królów,  a  później  dla  ksiąŜąt,  kiedy  powstają  księstwa  terytorialne,  traktaty  moralne  zwane 

“zwierciadłami ksiąŜąt", w których starają się zwrócić ich uwagę na obowiązki związane z ich 

funkcją: zapewnianie ładu, pokoju, sprawiedliwości, moralności publicznej. Aby to osiągnąć, 

władcy muszą dać przykład dobrego postępowania. 

 

3. Kościół a wojownicy 

 

Do  tej  pory  milites  są  jeszcze  tylko  zwykłymi  wykonawcami,  Ŝołnierzami.  Nie  ma  o 

nich  Ŝadnej  wzmianki  w  formułach  liturgicznych  ani  w  traktatach  przeznaczonych  dla  cesa-

rza, dla królów, dla moŜnych pełniących funkcje rządzące. Milites (nie moŜna jeszcze tłuma-

czyć tego słowa określeniem “rycerz") wychodzą z cienia w X i przede wszystkim w XI wie-

background image

 

ku, kiedy powstaje system feudalny, najpierw we Francji, a potem w sąsiednich krajach. Ko-

ś

ciół uświadamia sobie wówczas osłabienie władzy królewskiej i próbuje temu zaradzić. 

Ochrona  kościołów.  Król,  naturalny  opiekun  kościołów,  których  podczas  obrzędu  koronacji 

obiecał bronić i budować, juŜ nie jest w stanie wypełniać tej misji. Na wszystkich poziomach 

Kościół  potrzebuje  więc  obrony  militarnej.  Przeciw  komu? Właśnie  przeciw  milites  -  zbroj-

nym bandom działającym na rzecz swego pana, a czasem nawet na własny rachunek - którzy 

plądrują, wymuszają, rabują, niszczą przez róŜnego rodzaju grabieŜe dziedzictwo kościołów i 

klasztorów, uzurpując sobie prawo, narzucając nowe podatki (“złe zwyczaje") i przywłaszcza-

jąc  sobie  inne  (exactiones).  Tymczasem  duchowni,  przede  wszystkim  mnisi,  muszą  po-

wstrzymać  się  od  przelewu  krwi.  Aby  im  towarzyszyć  lub  zastępować  ich  w  działaniach 

ś

wieckich,  dostojnicy  kościelni  wprowadzili  urząd  rzeczników  (advocati),  czasem  zwanych 

obrońcami  (defensores).  O  to  przynoszące  wysokie  zyski  stanowisko  ubiegali  się  świeccy 

seniorzy, którzy za jego pełnienie osiągali znaczne dochody (beneficium) pochodzące z wło-

ś

ci kościelnych, których  ochrona była ich obowiązkiem. Niektóre kościoły  same zapewniały 

sobie obronę, bezpośrednio rekrutując wojowników (milites ecclesiae). Tak było w przypadku 

wielu kościołów Francji, w Reims, Toul, Rodez, Albi itd. Tak jest teŜ w przypadku kościoła 

Rzymu, posiadającego militia. W połowie XI wieku papieŜ Leon IX sam zorganizował w Ce-

sarstwie zaciąg wojowników św. Piotra (milites sancti Petri), których poprowadził do walki z 

Normanami z Sycylii w Civitate, gdzie zostali oni rozerwani na strzępy przez przeciwników 

(1053). 

Wszyscy ci wojownicy, z racji samej funkcji obrońców Kościoła, byli przezeń wysoko 

cenieni, wręcz sakralizowani. Świadczy o tym na przykład liturgia, fala kanonizacji Ŝołnierzy, 

rozmaite  deklaracje  papieŜy  dotyczące  duchowego  wynagrodzenia  walczących.  Najpierw 

liturgia: od X wieku znamy kilka formuł błogosławieństwa broni oraz tych, którzy wyruszają 

do  walki;  stopniowo  zaczynają  one  obejmować  wojowników  dawnej  ideologii  królewskiej. 

Tak jest przede wszystkim w wypadku pewnego rytuału z XI wieku, zawartego w pontyfikale 

z  Cambrai.  Niegdyś  widziano  w  nim  pierwszy  rytuał  pasowania  rycerzy.  W  rzeczywistości 

nic tam nie ma o pasowaniu. Jest to rytuał nadania stanowiska rzecznika lub obrońcy Kościo-

ła,  jednakŜe  znamienny  dla  ewolucji  charakterystycznej  dla  tej  epoki:  Kościół,  a  raczej  Ko-

ś

cioły  lokalne,  powierzają  teraz  swą  ochronę  zawodowym  wojownikom  lub  dowódcom  wo-

jennym,  hrabiom,  wicehrabiom,  panom  czy  miejscowym  potentatom,  dla  których  układają 

rytuały,  stosujące  znowu  modlitwy  lub  błogosławieństwa,  ułoŜone  niegdyś  dla  królów.  Ci 

“opiekunowie"  mają  prawo  wznosić  poświęconą  chorągiew,  na  której  widnieje  wizerunek 

ś

więtego  patrona  bronionej  przez  nich  świątyni.  Mają  przywilej  pochówku,  z  mieczem  przy 

background image

 

boku,  pod  posadzką  tejŜe  świątyni.  W  ten  sposób  ich  funkcja  ulega  sakralizacji.  Wynika  z 

tego podwójny proces ideologiczny. Sakralizacja funkcji królewskiej i związana z nią ideolo-

gia  zstępują  teraz  na  poziom  wojowników  znacznie  skromniejszej  rangi,  skoro  pełnią  oni 

funkcję  obrony  jakiegoś  kościoła.  Warto  podkreślić  ten  ostatni  punkt.  Nie  chodzi  tutaj  o 

wszystkich  panów,  a  tym  bardziej  nie  o  wszystkich  “rycerzy".  JednakŜe  proces  ten  idzie  w 

tym kierunku. 

 

4. Sakralizacja wojny 

 

Duchowe dowartościowanie wojowników walczących dla Kościoła, kościołów, papie-

stwa, świata chrześcijańskiego (pojęcia te są jeszcze płynne i często mylone ze sobą) przeja-

wia się takŜe w fakcie pojawienia się nowej duchowości, w kulcie militarnych świętych. 

ZauwaŜmy przy okazji, Ŝe kryje się tu paradoks, gdyŜ większość tych świętych, póź-

niejszych  patronów  rycerstwa,  poniosła  śmierć  męczeńską...  właśnie  za  to,  Ŝe  odmówili  słu-

Ŝ

enia w wojsku! Tak było na przykład ze św. Maurycym, dowódcą antycznego legionu tebań-

skiego, którego “świętą włócznię" cesarz Otton przywiózł na Lechowe Pole na bitwę z Węgra 

mi, zagraŜającymi chrześcijaństwu. Tak było równieŜ w przypadku św. Jerzego czy św. Mar-

cina. Inni mają niewiele wspólnego z wojownikami, jak archanioł św. Michał lub... Najświęt-

sza  Maryja  Panna,  patronka  rycerstwa,  której  “świętą  tunikę"  obnoszono  podczas  waŜnych 

bitew i której wizerunek widniał na chorągwi biskupa Puy podczas pierwszej krucjaty. 

Tej fali militarnych świętych, od IX do XI wieku, towarzyszy rozkwit kultu relikwii, 

którym  gorszył  się  jeszcze  Bernard  z  Angers  na  początku  XI  wieku,  gdyŜ  ta  ludowa  forma 

kultu świętych wydawała mu się zbyt bliska pogaństwa. Relikwie bardzo szybko zyskały po-

pularność wśród wojowników, zabiegających o kawałki kości, włosów, zębów lub szat świę-

tych, wykorzystywane jako talizmany lub opiekuńcze amulety, którymi, jak cennymi kamie-

niami,  wysadzano  hełmy  lub  rękojeści  mieczy  Fakty  te,  znane  w  historii,  a  niekiedy  i  w  ar-

cheologii,  są  obficie  relacjonowane  w  epopejach.  Znacznie  bardziej  świadczą  o  tym,  Ŝe  do 

Kościoła przeniknęły  wojownicze lub magiczne sposoby myślenia, niŜ o  chrystianizacji wo-

jowników.  Obrazują  jednak  wyraźne  zainteresowanie  Kościoła  stanem  Ŝołnierskim,  a  takŜe 

wzajemne przenikanie wartości Kościoła i arystokracji wojskowej. 

Nagrody  duchowe.  Obietnice  składane  wojownikom,  którzy  słuŜą  interesom  papie-

stwa, ilustrują to samo zjawisko. W 753 roku Stefan II w obliczu zagroŜenia ze strony Sara-

cenów wezwał na pomoc Franków z Zachodu. Chcąc ich zachęcić do przybycia, zapewnił, Ŝe 

grzechy  przez  nich  popełnione  w  walkach  między  chrześcijanami  mogą  zostać  odkupione 

background image

 

wyprawą przeciw poganom. W 847 roku papieŜ Leon IV, znowu zagroŜony przez Saracenów, 

obiecał  nagrodę  w  niebie  tym,  którzy  przybędą,  by  polec  “dla  prawdy  wiary,  zbawienia  oj-

czyzny i obrony chrześcijan". Kilka lat później Jan VIII stwierdził w liście do biskupów fran-

kijskich, Ŝe wojownicy polegli w walce podczas owej “wojny Pańskiej" z poganami lub nie-

wiernymi,  mogli  mieć  pewność  Ŝycia  wiecznego.  Jesteśmy  tutaj  u  korzeni  koncepcji  świętej 

wojny:  wojownicy  polegli  w  walce  z  niewiernymi  zostają  utoŜsamieni  z  męczennikami  za 

wiarę. 

W  walce  z  niewiernymi  czy  dla  papiestwa?  W  umysłach  XI-wiecznych  papieŜy  dominuje 

raczej ten drugi aspekt. Jak podają niektóre źródła, kiedy Leon IX poprowadził swych milites 

sancti Petri na pole bitwy w Civitate (o czym juŜ wspominaliśmy), obiecał im Ŝycie wieczne. 

W kaŜdym razie, po krwawej łaźni, jaką im sprawili Normanowie (chrześcijanie), bez waha-

nia  oznajmił,  Ŝe  znajdują  się  juŜ  oni  w  raju,  w  towarzystwie  męczenników.  Niektóre  źródła 

określają tych wojowników zwrotem, który kilka lat później będzie się odnosić do krzyŜow-

ców:  milites  Christi,  Ŝołnierze  Chrystusa.  W  1075  roku  Grzegorz  VII  uŜywa  tego  samego 

określenia  w  stosunku  do  pewnego  chrześcijanina,  zwolennika  papieŜa,  zabitego  podczas 

konfliktów  mediolańskiej  Patarii,  utoŜsamiając  go  z  męczennikami.  TakŜe  i  tutaj  wszyscy 

walczący byli chrześcijanami. 

Wojownicy-męczennicy.  UtoŜsamienie  tych  wojowników  z  męczennikami  za  wiarę 

zaznacza kres prawdziwej rewolucji ideologicznej. Wystarczyło zatem tysiąc lat - a to niema-

ło! - aby postawiono na  tej samej płaszczyźnie dwóch skrajnie przeciwstawnych bohaterów: 

jeden,  uczeń  Chrystusa,  pierwotnie  nie  stosujący  przemocy,  wolał  zginąć  od  pogańskiego 

miecza,  niŜ  przelać  krew  nieprzyjaciela  Boga.  Drugi,  chrześcijański  wzorowy  wojownik  pa-

piestwa,  otrzymywał  palmę  męczeństwa,  jeśli  umierał  z  mieczem  w  dłoni,  wyrzynając  wro-

gów następcy św. Piotra. 

Kazanie wygłoszone przez Urbana II podczas pierwszej krucjaty prawie nic nowego tu 

nie  wnosi;  nie  mamy  więc  Ŝadnego  powodu,  by  podawać  w  wątpliwość  relacje  świadków 

opowiadające o podobnym utoŜsamieniu krzyŜowców z męczennikami za wiarę. Oczywiście, 

krucjata była pielgrzymką do Jerozolimy, lecz takŜe wyprawą zbrojną mającą wyzwolić świę-

te miejsca, przedsięwzięciem Stolicy Apostolskiej głoszonym przez papieŜa, kontrolowanym 

(przynajmniej w zasadzie) przez jego legata, a interesy papiestwa nie były tu bez znaczenia: 

między  innymi  moŜliwość  spotkania  między  Kościołami  chrześcijańskimi  po  rozłamie  w 

1054 roku lub ustanowienie na Wschodzie chrześcijaństwa łacińskiego obediencji rzymskiej. 

Jakkolwiek jest, wyprawa krzyŜowa wynika z rzeczywistego dowartościowania ideologiczne-

go statusu wojownika w słuŜbie Kościoła. 

background image

 

Krucjata a rycerstwo. Dowartościowanie rycerstwa? Bynajmniej! Wyprawa krzyŜowa 

nie jest bowiem rycerstwem. MoŜna by niemal rzec, iŜ jest jego przeciwieństwem. Być moŜe 

Urban II stwierdził to w swym kazaniu w Clermont, przeciwstawiając krucjatę bratobójczym 

wojnom, zaprzątającym chrześcijańskich rycerzy. Miał na myśli przede wszystkim drobnych 

rycerzy, opłacanych, najemnych, którzy jak mówił - ryzykują śmierć wieczną dla kilku nędz-

nych  groszy!  I  nawoływał  ich,  by  opuścili  tę  militia  (czyli  rycerstwo  tego  świata)  i  zostali 

milites Christi na słuŜbie Chrystusa-Boga. Raul z Caen opowiada, jak jego bohatera, Tankre-

da, dręczyły sprzeczności, jakie dostrzegał między zasadami rycerstwa światowego a ideałami 

rycerzy Chrystusa. W duszy czuł się rycerzem, Ŝądnym sławy, zapalczywym w boju, odwaŜ-

nym,  nie  wiedział  jednak,  jak  pogodzić  te  cnoty  z  nakazem  Chrystusa,  by  nadstawiać  drugi 

policzek, oddać szatę... zachwyciła  go  więc obietnica Urbana  II, zapewniająca odpuszczenie 

grzechów tym wszystkim, którzy wyruszą do walki z niewiernymi. Wahał się wówczas mię-

dzy  dwiema  drogami:  drogą  Boga  i  drogą  świata.  Krucjata  pozwoliła  mu  połączyć  te  dwie 

drogi,  walczyć  dla  Boga  jako  rycerz.  Chodzi  więc  o  pewną  ciągłość  (zawód  rycerza),  lecz 

równieŜ o zerwanie: Chrystusowe  rycerstwo, krucjata (militia Christi), odwraca się od świa-

towego rycerstwa, krótko mówiąc - od rycerstwa. 

Ta sama sprzeczność występuje u św. Bernarda w sposób jeszcze bardziej radykalny; 

ok. 1130 roku, pisząc Pochwałę nowego rycerstwa, odmalowuje on obraźliwy portret “zwyk-

łego' rycerstwa, lecz nie zmyśla jego cech, a tylko je uwydatnia, jak w karykaturze. Podejmu-

jąc grę słów, obecną juŜ sto lat wcześniej u niektórych pisarzy kościelnych, utoŜsamia rycer-

stwo  ze  złem  (militia  =  malitia).  Jego  zdaniem,  rycerstwo  jest  pod  kaŜdym  względem 

sprzeczne z nowym rycerstwem, jakie stanowią templariusze, ci mnisi-wojownicy, nieustanni 

krzyŜowcy.  Pierwsi  praktykują  pychę,  brak  dyscypliny,  przepych,  egoizm  i  indywidualizm, 

które powodują nieskuteczność w walce; drudzy - surowość, posłuszeństwo, dyscyplinę, mi-

łość  braterską.  Dawne  rycerstwo  słuŜy  światu  i  jego  zwodniczym  wartościom,  a  jego  walki 

prowadzą je do śmierci wiecznej przez grzech zabójstwa. Templariusze natomiast nie naraŜa-

ją się na Ŝadne tego rodzaju niebezpieczeństwa: jeśli zabijają, to dla Chrystusa, a śmierć za-

pewnia im Ŝycie wieczne. Przy okazji warto wspomnieć, Ŝe te rycerskie zakony, szpitalnicy, 

templariusze  i  rycerze  teutońscy  starają  się  połączyć  w  jednej  postaci  radykalnie  przeciw-

stawne do tej pory ideały i praktyki mnicha i wojownika. Taka synteza sprzeczna z naturą (tak 

bardzo,  Ŝe  kaznodzieja  Izaak  ze  Stella  kilka  lat  później  nazwał  to  rycerstwo  “nowym  po-

tworem") dowodzi, Ŝe wspomniana wyŜej rewolucja ideologiczna doszła wtedy do kresu. W 

dziedzinie zakonów rycerskich, ale jeszcze nie rycerstwa. 

 

background image

 

5. Kościół, ksiąŜęta i pokój 

 

Wyprawa  krzyŜowa  jest  złoŜonym  zjawiskiem,  które  zaznacza  zakończenie  procesu 

dogłębnej przemiany nauki Kościoła na temat wojny. Odzwierciedla równieŜ inne zakończe-

nie: próby Kościoła, by uwolnić się najpierw od dominacji arystokracji świeckiej i wojskowej 

(jest to jednym z aspektów reformy gregoriańskiej i sporu o inwestyturę), a gdy umacnia się 

centralizm  papiestwa,  by  odwrócić  ten  proces  i  z  kolei  zdominować  świeckich  (walka  o  do-

minium mundi). Nie miejsce tu na pobieŜne nawet omawianie tych waŜnych elementów dzie-

jów; spróbujemy wydobyć tylko parę ich aspektów, które wywarły głęboki wpływ na ukształ-

towanie się ideologii rycerskiej. W tym celu trzeba cofnąć się do X i XI wieku, które moŜna 

uznać za prehistorię rycerstwa. W tej epoce, przede wszystkim w południowej połowie Fran-

cji, słabnąca władza centralna spo wodowała załamanie bezpieczeństwa publicznego, i z tego 

powodu  cierpiał  cały  bezbronny  lud  (inermes),  a  zwłaszcza  Kościół.  Sprawcami  zamieszek 

byli ci sami ludzie, którzy później zostaną nazwani rycerzami i którym zostanie powierzona 

misja obrony Kościoła i słabych: milites. 

Pokój BoŜy. W obliczu niewystarczalności władzy centralnej, Kościół starał się prze-

jąć w swoje ręce tę część funkcji królewskiej, szukając w tym celu sprzymierzeńców najpierw 

wśród  najwyŜszej  arystokracji  Akwitanii,  a  później  w  sąsiednich  regionach.  Chciał  uzyskać 

od  seniorów  wojny  (tak  bowiem  moŜna  ostatecznie  przetłumaczyć  zwrot  principes  militiae) 

ograniczenie szkód, jakie powodowali. Nie było mowy o tym, by zabronić wojen prywatnych, 

uznawanych  za  prawo  związane  z  banem,  z  posiadaniem  publicznych  twierdz.  Nikt  nawet  o 

tym nie myślał. Od wojennej furii moŜna było ocalić przynajmniej ludzi, przestrzenie i pewne 

okresy roku: przez przymuszającą siłę przysięgi, przez groźbę kar duchowych (ekskomunika) 

pozbawiających sakramentów Kościoła, niezbędnych wiatyków, ludzi, którzy złamali te przy-

sięgi,  czy  nawet  wszystkich  ludzi  Ŝyjących  pod  władzą  owych  ekskomunikowanych  (inter-

dykt). 

-  Ludzi:  inermes,  całą  bezbronną  ludność,  niezdolną  do  stawania  we  własnej  obronie;  ludzi 

Kościoła, chłopów, dzieci, szlachetnie urodzone kobiety nie 

mające opieki. Innymi słowy, wojnę naleŜy zastrzec dla wojowników. 

- Przestrzenie: święte miejsca związane z kultem, zwłaszcza kościoły, ołtarze, cmentarze. 

-  Czas:  dni  świąt  liturgicznych,  upamiętniających  męczeństwo  najwaŜniejszych  świętych 

ś

wiata chrześcijańskiego i miejscowych patronów, a przede wszystkim mękę Chrystusa. 

Składając  publicznie  przysięgę  na  relikwie  świętych  w  obecności  władz  kościelnych  i  ludu, 

wojownicy zobowiązują się do swoistej dobrowolnej ascezy: do rezygnacji z uprawiania ulu-

background image

 

bionego sportu, wojny i wzorowanych na niej gier, w piątek, dzień męki Chrystusa, w sobotę 

- dzień Jego przebywania w grobie oraz w niedzielę - dzień Jego zmartwychwstania. 

Te dobrowolne przysięgi upowszechniają się pod moralną i publiczną presją. Takie zgroma-

dzenia odbywają się najpierw w Akwitanii u schyłku X (Charroux, 989), a w XI wieku w ca-

łej Francji, we Włoszech, w Niemczech itd. Tam, gdzie władza centralna jest mocna lub gdzie 

zostaje  na  nowo  zaprowadzona  (Normandia,  Flandria),  instytucje  te  wzięli  w  swe  ręce  hra-

biowie. Pokój BoŜy staje się tutaj pokojem księcia. W Normandii na przykład historycy diu-

ków podkreślają ich władzę nad milites, którzy byli utrzymywani w posłuszeństwie i trzymani 

w ryzach przez bardzo twarde prawa, karzące ich za rozbój, a nawet za zwykłe pijaństwo po 

gospodach. 

Instytucje pokojowe mają wielkie znaczenie historyczne. Podkreślimy tylko zwiększone zain-

teresowanie,  jakie  Kościół  okazuje  teraz  wobec  milites.  Właśnie  przed  nimi  trzeba  chronić 

siebie i chronić lud, a Kościół moŜe to uczynić, tylko wzywając na pomoc innych wojowni-

ków, dowartościowując ich walkę w słusznej sprawie lub niejako zgadzając się na pewne od-

stępstwa, wytyczając dla wojen, nawet prywatnych, strefy dopuszczalności. Tym samym Ko-

ś

ciół zbliŜył się do wojowników, których juŜ nie mógł zbiorowo potępić, wykluczyć ze zba-

wienia.  Potępić  moralnie  wojnę  prywatną  w  pewnych  okolicznościach  oznaczało  równocze-

ś

nie przyjąć ją za dozwoloną w innych. Skutkiem tego było dowartościowanie funkcji wojen-

nej, widzianej przychylniejszym okiem. 

Jest  to  jednak  tylko  początkiem  procesu,  który  w  końcu  doprowadzi  do  ideologii  ry-

cerskiej. Wojownicy, którzy składają przysięgę pokoju, zobowiązują się nie grabić kościołów, 

nie  porywać  kobiet,  nie  zabijać  chłopów  i  nie  zagarniać  ich  bydła.  Nie  ma  jeszcze  mowy  o 

tym, by mieli ich bronić. Militia w znacznej mierze kryje się jeszcze w ideologicznym cieniu 

malitia. Jasna strona medalu pozostaje jeszcze do odkrycia. 

background image

 

V Pasowanie na rycerza 

 

Ceremonia  pasowania  oznacza  przyjęcie  nowego  rycerza  do  stanu  elitarnych  wojowników, 

wejście do rycerstwa. W klasycznej epoce rycerstwa (XII - XIII wiek) polega zasadniczo na 

przekazaniu  broni  znamionujących  nową  funkcję  pasowanego  (miecza,  włóczni,  puklerza, 

hełmu,  strzemion),  czemu  towarzyszy  deklaracja  o  charakterze  etycznym  oraz  uderzenie  w 

kark wierzchem dłoni, colee lub paumee, później zmienione w lekkie uderzenie płazem mie-

cza  w  ramię  (XIV  -  XV  wiek).  Jest  to  ceremonia  o  charakterze  deklaratywnym,  mająca 

wszelkie cechy obrzędu przejścia. 

 

1. Przekazanie broni 

 

Historia pasowania nie jest prosta, gdyŜ jest mało prawdopodobne, Ŝe istniała faktycz-

na i znaczeniowa ciągłość między najdawniejszymi sposobami wręczania broni, jakie znamy 

z  historii  (charakterystycznymi  dla  większości  dawnych  Germanów  ze  StaroŜytności  przed 

naszą  erą,  o  których  wspomina  Tacyt  w  Germanii),  a  pasowaniem  rycerzy,  o  jakim  mówią 

liczne źródła XII-wieczne i późniejsze. Jest teŜ mało prawdopodobne, Ŝe przekazanie miecza 

królom, a potem ksiąŜętom w IX i X wieku było zasadniczo znakiem ich wejścia do “rycer-

stwa",  niezaleŜnie  zresztą  od  tego,  jaki  sens  nadawano  temu  określeniu.  Przyjmując  miecz, 

oznakę władzy politycznej i sądowniczej, otrzymywali prawo rządzenia ludźmi podlegający-

mi  ich  jurysdykcji.  To  oczywiste,  Ŝe  właśnie  tutaj  kryje  się  dwuznaczność,  gdyŜ  prawo  to 

obejmowało  ban,  władzę  wojskową,  i  nie  ulega  wątpliwości,  Ŝe  ksiąŜęta  pełniący  tę  część 

władzy publicznej wydawali - siedząc na koniu - rozkazy swym wojskom złoŜonym z jeźdź-

ców i piechurów. 

Co więcej, wspomniana juŜ niejednoznaczność określeń miles, militia, militare budzi 

zastrzeŜenia w odniesieniu do przynajmniej części dokumentów stwierdzających, często bar-

dzo lakonicznie, iŜ jakiś ksiąŜę czy kasztelan otrzymał pendent (cingulum militiae), Ŝe przy-

pasano mu miecz (gladio accintus) lub został miles. Takie wyraŜenia, szczególnie w zamierz-

chłej epoce, oznaczają niekiedy raczej dopuszczenie do jakiejś funkcji publicznej niŜ podjęcie 

zawodu  Ŝołnierskiego,  będącego  częścią  tej  funkcji.  JednakŜe  rosnąca  militaryzacja  społe-

czeństwa  w  X,  a  zwłaszcza  w  XI  wieku  sprawiła,  Ŝe  w  obrębie  tej  samej  funkcji  publicznej 

coraz mocniejszy akcent pada na aspekt militarny, który wysuwa się na pierwszy plan. 

Wreszcie,  zaleŜnie  od  regionu  i  od  pochodzenia  dokumentów,  najprawdopodobniej 

background image

 

istnieją róŜnice w obrębie znaczenia ceremonii, którą Kościół bardzo wcześnie starał się prze-

jąć na własny rachunek, nadając jej treść ideologiczną zgodną z jego wartościami, nie udało 

mu się jednakŜe w pełni osiągnąć celu ani zupełnie zatrzeć świeckich aspektów tej ceremonii. 

Etymologia. Etymologiczne źródło słowa adouber (pasowanie) nie jest całkiem jasne. 

Chciano je powiązać z rdzeniem germańskim, oznaczającym “uderzyć" (dubban). Etymologię 

tę przyjęli historycy w epoce, kiedy sądzono, iŜ la colee była podstawowym elementem pier-

wotnym w obrzędzie przejścia. Jest to bardziej niŜ wątpliwe, gdyŜ la colee pojawia się dopie-

ro w drugiej połowie XII wieku w źródłach literackich (Garin le Lorrain), a najwcześniej na 

początku XIII wieku w łacińskich źródłach narracyjnych (Lambert z Ardres). Z drugiej stro-

ny,  w  swym  pierwszym  znaczeniu  adouber  znaczy  wyposaŜyć,  zaopatrzyć:  pasować  rycerza 

znaczy  dostarczyć  mu  sprzęt  i  tym  samym  sprawić,  Ŝe  staje  się  on  zdolny  do  działania.  W 

bardzo  pokrewnym  znaczeniu,  “pasowano"  wieŜę,  fortyfikując  ją,  mówiono  takŜe  o  adoubs 

konia, czyli jego wyposaŜenia, a jeszcze całkiem niedawno przeprowadzało się radoubement 

statku,  kiedy  poddawano  go  remontowi  w  celu  dalszego  uŜytkowania;  podobnie  szachista 

adoube  (robi  ruch  próbny),  kiedy  dotyka  pionka,  by  odstawić  go  na  miejsce.  śaden  z  tych 

przypadków nie ma związ ku z la colee ani nawet z ceremonią wojskową czy z wręczaniem 

broni.  Ich pierwotne znaczenie ma więc charakter czysto funkcjonalny. Później słowa te na-

brały znaczenia związanego z rycerstwem. 

Pomimo  róŜnorodnych  konotacji  wymienionych  wyŜej  słów  miles-militia-militare, 

zwrot “czynić rycerza" (militem facere) jednoznacznie się odnosi do obrzędu przejścia, jakim 

jest pasowanie w klasycznej epoce rycerstwa. Chodzi o przyjęcie w szeregi militia. W epoce, 

w  której  publiczny,  deklaratywny  gest  odgrywa  rolę  oficjalnego  dokumentu,  pierwsze  wrę-

czenie  broni,  mniej  lub  bardziej  uroczyste  w  zaleŜności  od  rangi  pasowanego,  w  oczywisty 

sposób zyskuje znaczenie zasadnicze. 

Znaczenie wręczenia broni. Pasowanie jest najwaŜniejszym wydarzeniem w Ŝyciu ry-

cerza  i  często  słuŜy  jako  chronologiczny  punkt  odniesienia  dla  innych  wydarzeń.  W  istocie 

obejmuje ono kilka znaczeń, zmieszanych i łączących się ze sobą bez wykluczania się nawza-

jem. 

- Na płaszczyźnie prawnej zaznacza wejście w świat dorosłych. Tak więc liczne zapisy z XI i 

XII  wieku  rejestrują  akty  prawne  młodzieńca,  który  –  gdy  “został  miles"  czy  “przypasał 

miecz"  -  potwierdza  lub  odwrotnie,  kwestionuje  donacje  złoŜone  wcześniej  przez  jego  opie-

kunów, upomina się dla siebie o jakieś zagrabione dobra albo dokonuje innego aktu prawnego 

tego  rodzaju.  Wręczenie  broni  stanowi  więc  osiągnięcie  przez  młodzieńca  pełnej  zdolności, 

pełnej dojrzałości prawnej. 

background image

 

- Na płaszczyźnie społecznej wynika z tego  w sposób naturalny, iŜ młodzieniec, do tej pory 

trzymany w stanie podległości, uzyskuje pozycję odpowiadającą randze... do której moŜe pre-

tendować  z  racji  swego  urodzenia  i  środków  ekonomicznych,  jakimi  będzie  mógł  dyspono-

wać. Pod tym względem pasowanie pozostaje w XI i XII wieku nieco niejasne. Młody szlach-

cic,  syn  hrabiego  lub  księcia,  przed  otrzymaniem  broni  uczył  się  -  by  w  przyszłości  zostać 

wojownikiem i panem - na dworze swego ojca lub, jeszcze częściej, w “domu' krewnego, naj-

częściej  wuja  lub  stryja,  raczej  wuja  (brata  matki),  mającego  na  ogół  wyŜszą  rangę.  Kiedy 

jego  kształcenie  zostało  zakończone,  kiedy  uroczyście  wręczono  mu  broń,  a  przede  wszyst-

kim miecz (tylko o tej broni wzmiankują najdawniejsze teksty), akt ten czynił zeń osobę peł-

noletnią  w  tej  kategorii  społecznej,  z  której  się  wywodził.  Osiąga  status  społeczny,  który 

otwiera przed nim jego nową niezaleŜność. Status ten zaleŜy oczywiście  od bogactwa i wła-

dzy, jakimi będzie dysponował. Z tego powodu wręczenie broni najczęściej bardzo nieznacz-

nie poprzedza inne akty prawne o znaczeniu ekonomicznym i społecznym, które sprawiają, Ŝe 

wejście do świata arystokracji staje się faktem: małŜeństwo z dziedziczką, odstąpienie jakiejś 

ziemi, jakiejś części włości przez rodziców nowego miles, zostanie wasalem, objęcie całego 

dziedzictwa  lub  jego  części.  W  gruncie  rzeczy  chodzi  tu  o  akt  deklaracyjny,  zaznaczający 

osiągnięcie przez syna arystokraty statusu “samodzielnego seniora'. W tym sensie moŜna więc 

powiedzieć, Ŝe wręczenie broni jest obrzędem szlachty, seniorii, feudalizmu. Nie zawsze jed-

nak  wręczeniu  cingulum  militiae  towarzyszyły  takie  koncesje  dochodów.  Młodsi  synowie, 

synowie zbuntowani przeciw ojcu, wydziedziczeni, wygnani, “ubodzy", mogli otrzymać broń 

militia,  nie  zdobywając  tym  samym  pełnej  niezaleŜności  społecznej.  W  tym  celu  musieliby 

zaczekać na śmierć ojca, odzyskanie swych ziem lub zwrot majątku. W wypadku wygnanych 

lub  zbuntowanych  synów  ksiąŜąt  wręczenie  broni  przez  seniora,  który  przyjął  ich  na  dwór  i 

“Ŝywił",  jawi  się  jako  publiczna  deklaracja  uznania  na  płaszczyźnie  politycznej.  W  XI  i  XII 

wieku znamy kilka tego rodzaju przypadków 

-  Aspekt  zawodowy,  do  tej  pory  wszędzie  kryjący  się  podskórnie,  w  tych  ostatnich  wypad-

kach nabiera pełnej mocy. Przez przekazanie broni, dostarczanej na ogół przez tego, kto do-

konuje pasowania, pasowanie pozwala “młodemu' dostąpić w kaŜdym wypadku zawodu Ŝoł-

nierskiego  w  militia  wielmoŜów.  Synowie  szlacheckich  rodów,  o  których  mówiliśmy  do  tej 

pory dlatego, Ŝe tylko oni są przedmiotem zainteresowania autorów tekstów, jakimi dysponu-

jemy, wchodzą wtedy, przynajmniej na pewien czas, w szeregi innych milites z druŜyny moŜ-

nowładców, “zwykłych rycerzy", dla których pasowanie, z pewnością pozbawione świątecz-

nej oprawy, jest po prostu rozdaniem broni, prawdopodobnie bez Ŝadnego ceremoniału, przy-

najmniej  na  początku.  Dla  wielu  spośród  ruch  na  pewno  jest  to  awans  społeczny,  zwłaszcza 

background image

 

dla  uzbrojonych  sług  z  niŜszych  warstw.  JednakŜe  jest  to  awans  czasowy,  prowizoryczny, 

odwracalny,  w  najlepszym  razie  doŜywotni,  gdyŜ  wiązał  się  z  faktycznym  wykonywaniem 

zawodu Ŝołnierskiego i kończył się w wypadku ustania tego zajęcia. Z tego rycerstwa stałych 

dependentów  i  tymczasowo  zdeklasowanych  rekrutują  się  członkowie  ksiąŜęcych  eskort, 

kompanie  bywalców  turniejów,  błędnych  rycerzy  szukających  przygód  oraz  najemników, 

których  literatura  ukazuje  wyraźniej  niŜ  wszelkie  inne  źródła  od  XII  wieku,  którzy  jednak 

przypuszczalnie istnieli i wcześniej, być moŜe mniej licznie. 

 

 

2. Rycerstwo a liturgia 

 

Religijny wymiar pasowania rozwija się wraz z procesem wzrastania społecznej i ideologicz-

nej  rangi  rycerstwa.  Jak  widzieliśmy,  Kościół  zawsze  interesował  się  dzierŜącymi  władzę  i 

bardzo wcześnie ułoŜył błogosławieństwa paru przedmiotów-znaków tej władzy: berła, koro-

ny,  królewskiego  miecza.  Wręczając  je  królowi,  obdarzonemu  przez  Boga  niemal  religijną 

misją, biskupi wypowiadali te błogosławieństwa przypominające władcy o róŜnych aspektach 

jego misji. 

Ideologia  miecza.  Wręczenie  miecza,  jedyny  akt,  jaki  nas  tutaj  zajmuje,  dawał  spo-

sobność, by podkreślić obowiązki związane z posługiwaniem się siłą zbrojną: utrzymywanie 

pokoju  i  ładu  przez  ściganie  wszelkich  złoczyńców,  wspieranie  i  obrona  Kościoła  oraz  sła-

bych, obrona królestwa przed wrogami z zewnątrz, którzy często byli utoŜsamiani z pogana-

mi. Kiedy władza królewska zaczęła słabnąć, Kościół wykorzystywał - wpierw w odniesieniu 

do  ksiąŜąt,  a  następnie  do  swych  protektorów,  advocati  i  defensores  -  te  błogosławieństwa, 

które bez istotnych zmian moŜna było stosować w ceremoniach przeznaczonych dla osobisto-

ś

ci  nie  mających  juŜ  w  Ŝyłach  królewskiej  krwi.  Proces  ów  rozpoczął  się  być  moŜe  wraz  z 

najazdami Madziarów, Saracenów, Normanów, kiedy to przyjął się zwyczaj udzielania błogo-

sławieństwa wojsku ruszającemu do walki z poganami lub z niewiernymi. Nabrał szybszego 

tempa podczas niepokojów, jakie wstrząsały systemem feudalnym. Ujawnia się to w liturgii: 

od X wieku w Kościele wzmacnia się rytualizacja i sakramentalizacja i święcone jest niemal 

wszystko, by nadać przedmiotom związanym z jakąś funkcją zapewniającą Ŝycie niemal ma-

giczną skuteczność: święcone jest ziarno na zasiew, łoŜe małŜeńskie, narzędzia pracy i broń 

wojowników. W XI wieku pojawiają się pierwsze formuły błogosławieństw miecza, zawiera-

jące nakazy o charakterze etycznym. Nie mamy jednak pewności, czy były one wykorzysty-

wane przy liturgicznym pasowaniu rycerzy. 

Rytuały pasowania. Najstarsze rytuały, które z całą pewnością  wykorzystywano przy 

background image

 

pasowaniu, pochodzą z XII wieku. Element etyczny jest tu jeszcze nikły. U schyłku tego stu-

lecia  pewien  rytuał  z  południowej  Italii  stosuje  do  rycerstwa  niektóre  niegdyś  królewskie 

formuły, które sto lat wcześniej pontyfikał z Cambrai juŜ stosował do rzeczników czy obroń-

ców kościołów. Jedna z modlitw zawiera prośbę do Boga, by pobłogosławił miecz obecnego 

tu  swego  sługi,  “aby  mógł  być  opiekunem  i  obrońcą  kościołów,  wdów,  sierot  i  wszystkich 

sług BoŜych przeciw sroŜącym się poganom". Inna modlitwa kieruje polecenia do tego, który 

“właśnie  zostaje  rycerzem:  strzeŜ  prawdy,  broń  Kościoła,  sieroty  i  wdowy,  tych,  którzy  się 

modlą  i  tych,  którzy  pracują".  Poczym  celebrans,  przyzywając  imienia  Ojca,  Syna  i  Ducha 

Ś

więtego,  wręcza  młodzieńcowi  miecz,  włócznię,  puklerz  i  ostrogi,  broń  charakterystyczną 

dla rycerza. Choć rytuał  jest zwięzły, obfituje juŜ w elementy ideologiczne pochodzenia ko-

ś

cielnego.  Przy  okazji  zwróćmy  uwagę  na  podwójny  aspekt  obrony  kraju  przed  poganami 

(jesteśmy  w  południowej  Italii  i  muzułmanie  są  niedaleko)  i  opieki  nad  dwoma  pozostałymi 

stanami społeczeństwa: nad tymi, którzy się modlą, i tymi, którzy pracują. Mamy tu do czy-

nienia z misją powierzoną całemu rycerstwu. Kilka innych świadectw z XII i XIII wieku za-

wiera takŜe błogosławieństwa wyraźnie pochodzące z róŜnych liturgii koronacji na króla. 

Kres  tego  procesu,  który  niepostrzeŜenie  zaczyna  obejmować  wszystkich  rycerzy,  a 

zatem  rycerstwo  ideologia  niegdyś  wyłącznie  królewska,  objawia  się  w  całej  pełni  w  kom-

pletnym  rytuale  pasowania  z  pontyfikału  biskupa  Mende,  Wilhelma  Duranda  (koniec  XIII 

wieku). 

Pontyfikał  Wilhelma  Duranda.  Pasowanie  jawi  się  tutaj  jako  prawdziwe  święcenia, 

wejście do “stanu rycerskiego", mającego bardzo wyraźny charakter duchowy i religijny. Za-

sadniczą rolę odgrywa tutaj duchowny,  a wszystkie gesty pasowania mają wartość symbolu: 

ceremonię  poprzedza  modlitewne  czuwanie  -  w  tekstach  literackich  i  historycznych  zaczyna 

się ono pojawiać u schyłku XII wieku – oraz rytualna kąpiel mająca znaczenie religijne. Cele-

brans błogosławi miecz złoŜony na ołtarzu, odmawiając nad nim dwie modlitwy pochodzące 

z  dawnych  ceremonii  koronacji  królów;  tekst  precyzuje,  iŜ  moŜe  teŜ  pobłogosławić  inne  ro-

dzaje  broni  dzięki  formułom,  które  mamy  z  innych  źródeł  i  które  takŜe  zawierają  elementy 

etyczne.  Potem  następuje  błogosławieństwo  samego  rycerza,  podkreślające  jego  obowiązki 

sprawiedliwości, obrony prawdy i wiary; kapłan zdejmuje wówczas miecz z ołtarza i wkłada 

go  w  dłoń  postulanta,  przypominając  mu,  Ŝe  ma on  uŜywać  tej  broni  w  obronie  własnej  i  w 

obronie  Kościoła  świętego.  Potem  miecz  zostaje  schowany  do  pochwy;  celebrans  opasuje 

rycerza  pendentem,  z  którego  zwisa  miecz,  a  rycerz  trzykrotnie  dobywa  miecza  (jak  wcze-

ś

niej robił to cesarz podczas koronacji), zanim ostatecznie schowa go do pochwy. Następnie 

celebrans  przekazuje  mu  pocałunek  pokoju,  potem  la  colee,  która  staje  się  tutaj  “lekkim  po-

background image

 

liczkiem wymierzonym  po to, by rycerz ocknął  się ze snu malitia",  aby  czuwać w wierze w 

Chrystusa.  Po  czym  -  to  jedyny  element,  który  do  końca  Średniowiecza  zachował  świecki 

charakter  -  obecni  przy  ceremonii  szlachcice  dopasowują  do  rycerza  swe  strzemiona,  które 

równieŜ zostały poświęcone. Wreszcie wręczają mu jego chorągiew, na której widnieje jedno 

lub  dwa  błogosławieństwa  takŜe  pochodzące  z  liturgii  królewskich,  o  silnym  zabarwieniu 

duchowym  i  ideologicznym.  Pasowanie  staje  się  wówczas  aktem  sakramentalnym.  Dla  Ko-

ś

cioła  wyraŜa  ono  wejście  do  prawdziwego  porządku  społecznego;  przy  tej  okazji  Kościół 

przypomina  o  posłannictwie  “szlachetnego  stanu  rycerskiego",  o  którym  mówią  literackie 

ź

ródła. 

 

3. Historia a epopeja 

 

Pomijając źródła liturgiczne, opisy pasowania prawie teŜ się nie pojawiają w źródłach histo-

rycznych przed XII wiekiem. Ich zgodność z opowiadaniami z epopei zasługuje na uwagę. 

Kilka przypadków pasowania. W 1128  roku w  Rouen miało miejsce pasowanie Got-

fryda z Anjou. Kronikarz Jan z Marmoutier (który co prawda pisze ok. 1180 roku, w czasach, 

gdy kulturowe wzorce rycerstwa juŜ się zakorzeniły) opisuje ceremonię, uŜywając pojęć bar-

dzo  zbliŜonych  do  określeń  z  pieśni  rycerskich  tej  samej  epoki:  po  kąpieli  lub  ablucjach,  w 

których  nic  nie  pozwala  się  dopatrywać  jakiegokolwiek  znaczenia  symboliczno-religijnego, 

Gotfryda  odziewają  w  nowe  szaty  w  jaskrawych  barwach.  Potem  na  dwór  przyprowadzają 

piękne rumaki hiszpańskie. Gotfrydowi zakładają jego kolczugę (lorka), tak doskonałej jako-

ś

ci,  Ŝe  nie  zdoła  jej  przebić  Ŝadna  włócznia  ani  oszczep,  oraz  nogawice  z  Ŝelaznych  kółek. 

Przyczepiają  mu  złote  ostrogi,  dają  puklerz  ze  znakami  herbowymi,  który  wieszają  mu  na 

szyi. Na głowę zakładają kask ozdobiony drogocennymi kamieniami, który oprze się ciosom 

miecza. Przynoszą jesionową włócznię z ostrzem z Poitou. Wreszcie wręczają miecz, pocho-

dzący z królewskiego skarbca, wykuty niegdyś przez legendarnego kowala. Wtedy nowy ry-

cerz w pełnej zbroi wskakuje na konia i zaraz dowodzi swej waleczności w turniejach i ćwi-

czeniach wojennych, które są uciechą dworu przez siedem dni. 

Takie  opisy  pojawiają  się  często  w  źródłach  literackich,  zwłaszcza  w  epopejach.  Podobień-

stwo tonu i stylu, stereotypowy porządek relacjonowanych faktów, wyraźnie świadczą o zain-

teresowaniu odbiorcy scenami z Ŝycia współczesnej arystokracji. 

Zwróćmy  uwagę:  nie  ma  tu  ani  śladu  Ŝadnej  ceremonii  religijnej.  Czy  naleŜy  przy-

puszczać, iŜ jednak się ona odbywała, lecz autor skupił się wyłącznie na opisie nowego ryce-

rza  przywdziewającego  zbroję  na  turniej?  Nawet  jeśli  tak  było,  wybór  ten  był  znaczący:  dla 

background image

 

XII-wiecznego  społeczeństwa  arystokratycznego  religijny  aspekt  pasowania  prawie  się  nie 

liczy. Tak samo jest z większością innych relacji historycznych, jak na przykład relacja autor-

stwa  Lamberta z Ardres  o pasowaniu Arnula z Guines w 1181 roku. Jak  zwykle bywało, na 

dzień pasowania z pewnością wybrano wielkie święto kościelne. MoŜe to być BoŜe Narodze-

nie,  Wielkanoc  i  przede  wszystkim  Zesłanie  Ducha  Świętego,  tak  jak  w  tym  wypadku.  Tę 

datę  wybrali  królowie  Anglii,  by  “ze  brać  swój  dwór".  Baldwin  z  Guines  równieŜ:  wobec 

zgromadzonego  dworu  ojciec  wymierzył  swemu  synowi  la  colee,  ten  “policzek,  którego  nie 

naleŜy oddawać". Wraz z nim pasowano jeszcze kilku rycerzy. Potem następuje opis uroczy-

stości, uczty, darów wszelkiej szczodrości, do której okazją było pasowanie. TakŜe i ksiądz z 

Ardres nie napisał ani słowa o jakiejkolwiek roli Kościoła. 

W  1213  roku  podczas  krucjaty  przeciw  albigensom  Amauryk  z  Montfort  został  rycerzem 

“zgodnie  z  nową  liturgią,  nie  znaną  w  poprzednich  stuleciach",jak  nam  mówi  kronikarz  tej 

krucjaty, Piotr des Vaulx de Cernay: w dniu św. Jana, kiedy biskup odprawiał mszę, Amauryk 

został  przyprowadzony  do  ołtarza  przez  swych  rodziców,  hrabiego  i  hrabinę  de  Montfort, 

którzy “ofiarowali swego syna  Bogu", prosząc biskupa, by uzbroił rycerza “na słuŜbę Chry-

stusowi".  Biskupi  Orleanu  i  Auxerre  przypasali  wówczas  młodzieńcowi  pendent,  śpiewając 

Veni  Creator  Spiritus.  Autor  popada  w  zachwyt  wobec  tego  “nowego  i  niesłychanego  prze-

biegu pasowania". Być moŜe nowość miała charakter nie tylko liturgiczny: trzeba tu zwrócić 

uwagę na fakt, Ŝe Amauryk zostaje nie tylko rycerzem, ale miles Christi, krzyŜowcem. 

Funkcja rycerstwa. Ideologia, którą Kościół próbował wpoić rycerstwu przez pasowa-

nie,  nie  w  pełni  jeszcze  przeniknęła  sposób  myślenia  całej  arystokracji  wojennej.  Przed  Ko-

ś

ciołem zaczęły się otwierać nowe sposoby osiągnięcia celu: na przykład traktaty dydaktycz-

ne. W połowie XII wieku Jan z Salisbury pisze dla króla Henryka II traktat polityczny, w któ-

rym porusza kwestię pasowania i funkcji rycerstwa. Jego zdaniem, “rycerza czynią' dwie rze-

czy:  rekrutacja  przez  księcia  i  złoŜona  przez  rycerza  przysięga.  Rycerze  jawią  mu  się  jako 

zbrojne ramiona księcia, od których wymaga się tylko posłuszeństwa rozkazom, dyscypliny, 

znajomości rzemiosła wojennego, czyli zaprawy we władaniu bronią. Dochowując w ten spo-

sób posłuszeństwa ksiąŜętom ustanowionym przez Boga, rycerze spełniają chwalebną misję: 

są  nawet  “świętymi'  w  wypełnianiu  tej  misji,  gdyŜ  pośrednio  poprzez  swego  seniora  słuŜą 

Bogu. Czy zresztą nie otrzymują miecza z ołtarza? To jest jedyne nawiązanie do liturgii pa-

sowania. 

Około 1185 roku inny biskup-poeta, Stefan z Fougeres, układa w języku starofrancu-

skim Przegląd stanów świata i Księgę manier. Przedstawia tam zwięzły opis funkcji kaŜdego 

z trzech stanów społeczeństwa. Rycerstwo, mówi (za Krystianem z Troyes), jest najwyŜszym 

background image

 

stanem.  Jeśli  jednak  wolny  człowiek,  urodzony  z  wolnej  matki,  zostaje  w  ten  sposób  “wy-

ś

więcony na rycerza", musi godnie postępować, szanować Kościół i jego duchownych, musi 

być  lojalny  i  poboŜny.  Wziął  miecz  z  ołtarza,  aby  stawać  w  obronie  ludu  BoŜego.  Dobywa 

tego miecza w słusznej sprawie. Jeśli okazuje się go niegodny, naleŜałoby  móc  go “odświę-

cić",  wypędzić  ze  stanu,  któremu  przynosi  hańbę,  odebrać  mu  miecz,  odciąć  ostrogi.  W  tej 

samej epoce pieśni rycerskie w podobnych słowach wspominają o degradacji rycerza. 

Traktaty o rycerstwie. Inne dzieła zostają w całości poświęcone edukacji moralnej rycerstwa 

zgodnej z naukami Kościoła. Nawiązują one do słynnego tekstu, w którym Pani z Jeziora w 

Lancelocie prozą opisuje pochodzenie i posłannictwo rycerstwa, pomimo swej formy literac-

kiej wyraźnie były inspirowane przez duchownych. Tendencję tę reprezentował juŜ Stefan z 

Fougeres. Nasila się ona w XIII wieku, kiedy powstają prawdziwe “traktaty o rycerstwie” w 

języku potocznym, wierszem lub prozą. Jeden z nich, anonimowy ordene de chevalerie, takŜe 

niewątpliwie  powstały  w  środowisku  księŜy,  usiłuje  wsączać  ideologię  Kościoła  swemu  od-

biorcy  -  rycerzom  -  zapoŜyczając  formę  powieści,  cieszącej  się  powodzeniem  w  tej  epoce. 

Opisuje  on  fikcyjną  sytuację,  jak  około  1175  roku  pewien  rycerz  krzyŜowiec,  uwięziony 

przez Saladyna, na jego prośbę opowiada ze szczegółami, jak się zostaje rycerzem. Wyjaśnia 

Saladynowi znaczenie kolejnych etapów pasowania. Kąpiel, tak jak chrzest, jest znakiem wy-

rzeczenia się grzechu i woli Ŝycia “w uczciwości i uprzejmości'. Szkarłatna suknia symbolizu-

je krew, którą rycerz musi być gotów przelać w obronie prawa BoŜego; pas oznacza odrzuce-

nie zmysłowości; ostrogi ukazują Ŝarliwość w słuŜbie BoŜej. Miecz obosieczny symbolizuje 

prawość  i  lojalność,  oznacza  obowiązek  rycerza:  obronę  słabego  przed  silnym.  Wreszcie  la 

colee  ma  tu  tylko  funkcję  pamięciową:  dzięki  niej  rycerz  zapamięta  tego,  kto  go  pasował. 

TakŜe i tutaj niewiele się mówi o jakiejkolwiek roli księdza, choć dzieło jest silnie zabarwio-

ne wpływami Kościoła. Styl posługujący się alegorią, rozpowszechniony w XIII i XIV wieku 

(na przykład w Romansie o RóŜy) pozwalał snuć bez końca motywy ideologiczne związane z 

poszczególnymi rodzajami broni, jaką rycerz otrzymywał podczas ceremonii pasowania. 

Raymond Lulle, młody poeta mieszczańskiego pochodzenia, który został rycerzem, a 

Ŝ

ywota dokonał jako misjonarz męczennik w Afryce Północnej, około 1263 roku napisał po 

katalońsku  prawdziwy  mały  traktat,  Księgę  stanu  rycerskiego.  Gromadzi  on  i  systematyzuje 

nauki,  jakich  udzielała  juŜ  Pani  z  Jeziora;  tworzą  one  teraz  klasyczną  ideologię  rycerstwa 

zgodną  z  wolą  Kościoła.  Pasowanie  staje  się  dla  Kościoła  swoistym  sakramentem  przepojo-

nym wartościami religijnymi, który wprowadza do rycerstwa tak jak do zakonu. Do pasowa-

nia  trzeba  się  więc  przygotować  wpierw  wyznaniem  swych  grzechów  na  spowiedzi,  później 

postem i modlitwą na nocnym czuwaniu w kościele. Przy okazji Raymond Lulle korzysta ze 

background image

 

sposobności,  by  przeciwstawić  ideał  stanowi  taktycznemu,  wspominając  giermków,  którzy 

wykorzystują to czuwanie, by słuchać, jak wędrowni śpiewacy recytują pieśni rycerskie albo 

powieści, które, jak utrzymuje, wysławiają rozpustę. Nazajutrz po mszy, kiedy celebrans od-

mawia  modlitwy  przed  ołtarzem,  szlachcic  (a  nie  ksiądz)  przypa  suje  miecz  nowemu  ryce-

rzowi, przekazuje mu pocałunek pokoju i la colee, dzięki której ma on pamiętać o swym zo-

bowiązaniu,  by  respektować  obowiązki  stanu  rycerskiego.  Potem  następuje  przejazd  konno, 

obwieszczający publicznie nowy stan młodzieńca, uczta, turniej, okazja do szczodrobliwości. 

Jak widać, schemat wydaje się ostatecznie ustalony, jeszcze z paroma drobnymi róŜnicami w 

odniesieniu  do  roli  kapłana  celebransa  podczas  samego  pasowania.  Proponowany  ideał  jest 

odtąd  nienaruszalny,  przynajmniej  w  dziełach  o  inspiracji  kościelnej.  Wyraźnie  to  pokazuje 

symbolika broni, przejawiająca się róŜnorodnie: rycerz musi posługiwać się mieczem w słuŜ-

bie Kościołowi, walczyć z wrogami KrzyŜa, zapewnić ład wewnętrzny oraz chronić kościoły, 

wdowy, sieroty. SłuŜąc swemu seniorowi i rządząc ludem, rycerze są więc w słuŜbie Boga. 

Do tej ideologii moralnej, której ton nadaje religia, dochodzi nuta ideologii szlachec-

kiej, świadcząca o tendencji zamykania się rycerstwa na nie-szlachciców, nawet w Katalonii: 

Raymond Lulle faktycznie opowiada się przeciwko rycerzom, którzy stanęliby po stronie ludu 

przeciw swemu seniorowi, moŜliwość pasowania nie-szlachcica z urodzenia uznaje za absurd, 

szlachectwo utoŜsamia z rycerstwem. Rycerstwo jest dla niego szczytnym wojennym posłan-

nictwem  szlachty,  która  dla  ideału  poświęca  słuŜbie  BoŜej  miecz,  symbolizujący  najwyŜsze 

cnoty stanu rycerskiego. Jesteśmy w epoce, w której ideologia rycerstwa święci triumfy. Ry-

cerstwo jaśnieje pełnym blaskiem i z Francji promieniuje na sąsiednie kraje. JuŜ w 1184 roku 

cesarz  Fryderyk  Barbarossa  utrzymywał  “rycerski  dwór",  naśladując  dwory  zachodnie,  i  pa-

sował  na  rycerzy  własnych  synów  oraz  paru  innych  młodych  szlachciców.  Te  zbiorowe  pa-

sowania  mnoŜą  się  w  całej  Europie  w  XIII  wieku,  pasowanie  zaś  staje  się  ceremonią  kosz-

towną,  luksusową,  honorową  i  prestiŜową,  przydając  godności  i  splendoru  tym  spośród 

szlachty, którzy go dostępują. 

Ukształtowana juŜ ideologia rycerstwa w niemałym stopniu się przyczynia do wzrostu 

prestiŜu. O ten zaszczyt ubiega się sam król Franciszek I, chcąc otrzymać z rąk Bajarda ude-

rzenie,  które  na  początku  XVI  wieku  stało  się  najwaŜniejszym  rytuałem  podczas  pasowania 

rycerza. 

background image

 

VI. Świeckie wartości rycerstwa 

 

Rycerstwo,  które  przeŜywa  rozkwit  w  XIII  wieku  w  całej  Europie  Zachodniej,  nie  zostało 

ukształtowane wyłącznie przez Kościół - jedyny wspomniany dotąd czynnik. Od XIII wieku, i 

to mimo Ŝe wielu pisarzy  i poetów  wywodziło się z kręgów duchowieństwa, literatura prze-

znaczona dla świeckich, a głównie dla odbiorcy dworskiego, ukazuje nam zamiłowania ryce-

rzy,  ich  dąŜenia,  ich  wartości  ideowe  i  postępowanie.  W  ten  sposób  zarysowuje  się  postać 

wzorowego rycerza, jaśniejącego wszelkimi cnotami rycerstwa. 

 

1. Wzór rycerstwa 

 

Kilka symbolicznych postaci ilustruje ów obraz średniowiecznego rycerza. Wilhelm le 

Marechal (XII wiek), Ulryk von Liechtenstein (XIII wiek), Bertrand du Guesclin lub Godfryd 

z Charny (XIV  wiek), John Falstaf czy  Bajard  (XV wiek). Pomimo róŜnic związanych z re-

gionami, z epokami, z których pochodzą te postacie, wszyscy ci rycerze ucieleśniają wspólne 

wartości, zachowania i sposoby myślenia znamienne dla rycerstwa: znajomość rzemiosła wo-

jennego,  odwaga,  pragnienie  sławy,  troska  o  reputację,  po  czucie  honoru,  poszanowanie  da-

nego słowa, szczodrobliwość, waleczność, dworność... oto najwaŜniejsze cnoty “dworne". 

Rycerstwo i dworność rzeczywiście stały się nierozłączne. JuŜ w dzieciństwie później-

szy  rycerz  przechodzi  naukę  na  dworze  jakiegoś  mniej  lub  bardziej  moŜnego  pana,  któremu 

“słuŜy  przy  broni'  jako  pachołek,  potem  jako  giermek.  W  ten  sposób  uczestniczy  w  Ŝyciu 

dworu,  przesiąka  jego  obyczajami  i  wartościami,  ucząc  się  jednocześnie  zawodu  rycerza. 

Rozpowszechnione przez literaturę wzorce rycerza dwornego: wędrownych śpiewaków (jon-

gleurs), trubadurów z południa, potem truwerów  i twórców romansów z północy, wywierają 

wpływ na rycerza, sławiąc bohaterów, których będzie się on starał naśladować: Roland Wa-

leczny,  Wilhelin  śelazne  Ramię,  Percewal  z  Walii,  Lancelot  z  Jeziora  i  Rycerze  Okrągłego 

Stołu stają się wówczas wzorami rycerstwa. 

Spójrzmy przez chwilę na przykładne dzieje Wilhelma le Marechal. Ten czwarty syn 

angielskiego  drobnego  szlachcica  jest  wpierw  “Ŝywiony"  u  krewnego  swego  ojca,  pana  de 

Tancarville, znanego bywalca turniejów, który pasował go na rycerza w 1163 roku, gdy Wil-

helm miał osiemnaście lat. Zdany na własne siły, bez środków utrzymania (będąc młodszym 

synem) sam z kolei zaczął brać udział w turniejach, aby się zahartować, lecz równieŜ aby od-

nosić  zwycięstwa,  aby  rozpocząć  karierę.  Od  początku  jego  waleczność  czyni  cuda:  bierze 

background image

 

pięciu jeńców i zwraca na siebie uwagę swego wuja, brata matki, hrabiego Salisbury. Wstępu-

je do niego na słuŜbę i z tego tytułu naleŜy do eskorty, podczas podróŜy do Poitou, królowej 

Eleonory Akwitańskiej, byłej królowej Francji, która po rozwodzie z Ludwikiem VII została 

królową Anglii przez powtórne małŜeństwo z Henrykiem Plantagenetem. Pewien baron zbun-

towany przeciw Plantagenetom, pan de Lusignan, napada na mały oddział, chcąc porwać kró-

lową.  Patryk  z  Salisbury  zdołał  umieścić  ją  w  bezpiecznym  miejscu,  lecz  poniósł  śmierć 

wpadłszy w zasadzkę. Wilhelm le Marechal pospieszył mu z pomocą, pomścił wuja, naraŜa-

jąc Ŝycie. Podczas walki otrzymał ranę w udo i... wdzięczność Eleonory, która przyjęła go na 

słuŜbę. Dwa lata później, mając dwadzieścia pięć lat, został wybrany, by słuŜyć jako nauczy-

ciel,  opiekun,  mentor  “młodego  króla'  Henryka,  którego  ojciec  dopuścił  do  władzy  w  1170 

roku.  Błyskawiczna  kariera,  którą  zawdzięczał  jednocześnie  powiązaniom  rodzinnym  i  sile 

swego  ramienia:  niezliczone  zwycięstwa  na  turniejach  sprawiły,  Ŝe  został  obwołany  naj-

lepszym  rycerzem  świata.  OdwaŜny  bez  brawury,  łączy  waleczność  Rolanda  z  mądrością 

Oliwiera.  Umie  jednak  takŜe  “Ŝyć"  na  wzór  rycerski,  okazywać  wielkoduszność  i  szczodro-

bliwość  rycerzom,  których  trzyma  (czyli  zatrudnia)  w  swej  druŜynie,  w  miarę  moŜności 

wspomaga  darami,  a  zawsze  przydaje  im  sławy.  Umie  równieŜ  zabawić  damy  róŜnymi  roz-

rywkami. Kiedy zabraknie śpiewaków czy minstreli, potrafi śpiewać, tańczyć, dobrze się pre-

zentuje na dworze. AŜ nazbyt dobrze: zostaje oskarŜony o grzeszne stosunki z królową Mał-

gorzatą,  Ŝoną  “młodego  króla"  Henryka,  córką  Ludwika  VII,  mającą  dwadzieścia  pięć  lat, 

podczas  gdy on liczy sobie trzydzieści pięć. Pogłoski te ściągają na niego niełaskę i czasowe 

wygnanie. Henryk potrzebuje go jednak do turniejów; jego wartość sprawia, Ŝe zostaje ścią-

gnięty  z  powrotem  na  dwór,  gdzie  -  aby  się  oczyścić  z  zarzutów  -  chce  stoczyć  pojedynek 

sądowy  z  trzema  kolejnymi  zawodnikami  wybranymi  przez  jego  oskarŜycieli.  Krół  zwalnia 

go  z  pojedynku  i  przyjmuje  na  nowo  do  grona  domowników.  Awans  społeczny  Wilhelma 

trwa więc dalej. Do tej pory pozostawał kawalerem: król daje mu za Ŝonę bogatą dziedziczkę, 

jedną  z  pierwszych  w  królestwie.  Teraz  wkracza  juŜ  bez  przeszkód  do  wyŜszej  arystokracji. 

Mamy tutaj przykład historii Ŝycia rycerza, który musi się zmierzyć ze społecznymi i ideolo-

gicznymi problemami swych czasów. Jego historia, która przy okazji opisuje niektóre z tych 

wartości, w tej kwestii pokrywa się z literaturą rycerską. 

 

2. Literatura epicka 

 

Literatura  jest  doskonałym  zwierciadłem  rozmaitych  ideologii.  Poprzez  motywy 

przewijające się w kaŜdym z wielkich cyklów literackich moŜna więc dostrzec równieŜ głów-

background image

 

ne elementy ideologii rycerskiej. 

Najstarszy  korpus  literacki  napisany  w  języku  potocznym  stanowią  pieśni  rycerskie, 

gdyŜ pierwsze z nich w znanej nam postaci powstały na samym początku XII wieku. Osiągają 

szczytowe powodzenie w wieku XII i XIII, lecz maleje ono wyraźnie dopiero u schyłku Śre-

dniowiecza.  Sprawa  pochodzenia  tych  epopei  i  ich  związku  z  historycznym  podłoŜem,  do 

jakiego się odnoszą, wciąŜ jest przedmiotem Ŝywych sporów między erudytami i bezpośred-

nio  nas  tutaj  nie  dotyczy.  NaleŜy  podkreślić  dwa  fakty:  1)  w  oczach  poetów  epickich  i  ich 

odbiorców epopeja, pomimo cechującej ją emfazy, była dziełem powaŜnym i prawdziwym; 2) 

epopeja, zapoŜyczając motywy z historii Karolingów, a nawet Merowingów, w istocie opisu-

je,  moŜliwe  Ŝe  z  niewielkim  przesunięciem,  współczesny  świat  rycerzy,  będących  jej  bo-

haterami i głównym odbiorcą. Przedstawia nam zatem pewne wyobraŜenie świata rycerskie-

go,  a  przede  wszystkim  jego  róŜnych  ideologii.  Pojęcie  rycerstwa,  jakie  tutaj  napotykamy, 

moŜe  być  w  istocie  bliŜsze  przeŜywanej  rzeczywistości  niŜ  pojęcie  występujące  w  tradycyj-

nych  dziełach  historycznych,  z  jednej  strony  nazbyt  przepojonych  kulturą  i  moralnością  ko-

ś

cielną,  a  z  drugiej  -  utrzymującymi  się  stereotypami  z  kultury  staroŜytnej.  Co  tu  widzimy? 

Echo wielkich ideałów, które oŜywiały rycerstwo; słuŜbę Panu-Bogu w walce z niewiernymi, 

słuŜbę panu - królowi w obronie królestwa, rywalizacje seniorów między sobą, ideał wasala, 

gloryfikację  arystokracji,  wojowników,  wysławianie  przede  wszystkim  walk  oraz  pięknych 

ciosów włócznią i mieczem. 

Tłem,  a  być  moŜe  moralnym  alibi  epopei,  jest  walka  z  Saracenami.  Kościół  istotnie 

odnosi  się  nieufnie  do  poetów  i  śpiewaków,  gotowych  opiewać  wartości  nie  będące  warto-

ś

ciami  Kościoła,  a  wywodzące  się  z  pogaństwa  lub  ze  społeczeństwa  barbarzyńskiego.  Nie 

moŜe  jednak  zwalczać  naturalnych  upodobań  odbiorcy,  kiedy  osiągają  one  tak  wielką  siłę. 

Ś

piewacy (jongleurs), którzy niekiedy sami są klerykami, posługują się więc oczyszczającym 

stereotypem świętej wojny, uzasadnianej i propagowanej przez Kościół, opowiadając historie 

epickie.  Roland,  Oliwier,  Wilhelm,  Vivien  są  rycerzami  KrzyŜa  przeciw  niewiernym.  Ryce-

rzami  KrzyŜa,  ale  jeszcze  nie  krzyŜowcami:  trzeba  czekać  końca  XII  wieku,  aby  powstał 

“cykl krucjat", opiewających wyczyny rycerzy BoŜych, bohaterów pierwszego zdobycia Jero-

zolimy  (Zdobycie  Antiochii,  Zdobycie  Jerozolimy,  i  jej  kontynuacje  uświęcające  ród  God-

fryda z Bouillon: Lohengrin, rycerz z łabędziem). 

W tej samej epoce AmbroŜy układa wierszem historię trzeciej krucjaty, na cześć inne-

go wzorowego rycerza, Ryszarda Lwie Serce, króla Anglii. W epopei walki, w których ściera-

ją się frankijscy rycerze z Saracenami, rozgrywają się więc na Zachodzie, a przede wszystkim 

we  Francji.  CzyŜby  odległe  echa  wojen  rekonkwisty  z  czasów  karolińskich  w  Akwitanii,  w 

background image

 

regionie  Narbonne,  w  Prowansji?  Nie  jest  to  niemoŜliwe,  a  w  takim  wypadku  stosunkowo 

krótka  okupacja  saraceńska  mogła  jednak  pozostawić  głębsze  piętno,  niŜ  zwykło  się  sądzić. 

Zwróćmy  jednak  uwagę  na  fakt,  iŜ  zwalczając  Saracenów,  rycerze  z  największych  epopei 

walczą zarówno dla swego króla, jak dla chrześcijaństwa. Nawet Roland, w którym często się 

dopatrywano archetypu krzyŜowca, jasno wyraŜa swój ideał słuŜby wasalnej, kiedy zagrzewa 

do boju rycerzy przed bitwą w wąwozie Roncevaux: 

“Trzeba nam tu wytrwać dla naszego króla. Dla swego pana trzeba ścierpieć wszelką niedolę i 

znosić wielkie gorąco i wielkie zimno, i oddać skórę, i nałoŜyć głową".  

[Pieśń o Rolandzie, w. 1010-1012, tłum. Tadeusz Boy śeleński, Warszawa 1937, s. 39] 

Kiedy  Wilhelm,  inny  mistrz  świata  chrześcijańskiego,  udał  się  do  Rzymu  na  odsiecz  papie-

Ŝ

owi  zagroŜonemu  przez  Saracenów  i  tam  zmierzył  się  z  ich  mistrzem,  olbrzymem  Corsol-

tem, przed walką zapowiedział, Ŝe będzie się bił za swego króla, którego terytorium najeŜdŜa-

ją Saraceni i do którego  naleŜy miasto Rzym (Koronacja Króla  Ludwika). W innych epope-

jach Wilhelm po śmierci swego siostrzeńca Viviena - który poległ jako wojownik i męczennik 

i  po  wyginięciu  całego  wojska,  wzywa  pomocy  wojskowej,  jaką  mu  winien  jego  król,  Lu-

dwik, dla którego stoczył wiele walk jako nienaganny wasal. Odwołuje się nie tyle do pojęcia 

ś

więtej  wojny  z  niewiernymi,  ile  do  obowiązków  wasalnych  i  dobrze  rozumianego  interesu 

króla: jeśli Wilhelm nie zdoła powstrzymać nieprzyjaciela, ten niebawem spustoszy całe kró-

lestwo, w tym stolicę! Oczywiście, dawne francuskie epopeje jasno wyraŜają świadomość, Ŝe 

islam zagraŜa wspólnemu dobru - chrześcijańskiej Europie. Opiewają rekonkwistę, która trwa 

w  Hiszpanii  (OblęŜenie  Barbastre).  Idealizują  rycerza,  który  oddaje  swój  miecz  na  słuŜbę 

chrześcijaństwa atakowanego przez islam, gotowego umrzeć za swą wiarę i za swego króla, i 

bardzo  jasno  wyraŜają  pewność,  Ŝe  ci  chrześcijańscy  rycerze  bronią  prawa  przed  błędem, 

prawdziwej religii przed fałszywą (utoŜsamianą zresztą z pogaństwem) i  Ŝe umierając  w ten 

sposób, aby  essaucier sainte crestiente [ocalić święte chrześcijaństwo], otrzymają palmę mę-

czeństwa i miejsce w raju. Mogło jednak stać się i tak, Ŝe to religijne zabarwienie motywacji 

wojennych,  dominujące  co  prawda  w  innych  epopejach,  zostało  rozbudowane  i  świadomie 

podsycane przez śpiewaków i poetów, po to, aby propagować w ten sposób krucjatę, do której 

nawoływał Kościół, bądź teŜ po to, by przyodziać swe pieśni w szaty ideologiczne moŜliwe 

do przyjęcia przez Kościół i w ten sposób nie naraŜając się na zbyt wielkie potępienie z jego 

strony. 

Ideał  wasala.  Rzeczywiście,  bardzo  wcześnie  na  pierwszy  plan  sceny  epickiej  wysunęły  się 

inne  motywy,  splatając  się  z  motywem  świętej  wojny,  niekiedy  spychanym  w  tło.  Epopeje 

buntu  (Raul  z  Cambrai,  Girard  z  Rusylionu,  Renald  z  Montalbanu  itd.)  bardzo  gwałtownie 

background image

 

roztrząsają kwestię, którą porusza juŜ cykl Wilhelma z Orange: kwestię relacji między władzą 

królewską a arystokracją, zwłaszcza gdy król jest słaby, otoczony przez niewłaściwych ludzi, 

mało  zdolny  lub  niesprawiedliwy.  Widzimy  tu  pewne  odzwierciedlenie  kryzysu  feudalizmu; 

Wilhelm  rozwiązuje  ten  kryzys,  opowiadając  się  za  wiernością  wasalną  i  uznaniem  zasady 

dziedziczenia  korony:  pomimo  niesprawiedliwości,  jaką  okazał  mu  król  Ludwik,  Wilhelm 

pozostaje wierny i niestrudzenie zwalcza wrogów króla, po prostu spełniając obowiązek wo-

bec swego suwerena. Często wyraŜano teŜ pogląd, iŜ pieśni rycerskie były nośnikiem ideolo-

gii politycznej Kapetyngów, popieranej przez Sugera, opata Saint-Denis, doradcę Ludwika VI 

i Ludwika VII. Romanse arturiańskie miały natomiast udzielać poparcia Plantagenetom. 

Ideologia wasalna, spoiwo arystokracji wojennej, wysławiana jest nawet w epopejach 

buntu. MoŜna zatem stwierdzić, Ŝe jest ona jedną z podstawowych wartości rycerstwa. Typo-

wy  przykład:  Bernier  w  Raulu  z  Cambrai.  Bernier,  na  początku  będący  giermkiem  Raula, 

został  przez  niego  pasowany  i  pozostał  jego  wasalem.  Raul  zatraca  miarę,  najeŜdŜa  ziemie 

naleŜące do rodu Berniera, podpala klasztor w Origny, gdzie ginie matka Berniera... a jednak 

Bernier stale odrzuca moŜliwość zbrojnego przeciwstawienia się Raulowi. Wyjaśnia to: 

 

Raul, mój pan, jest bardziej zdradziecki od Judasza,  

Pozostaje moim panem: daje mi konie i tkaniny,  

Szaty i jedwabne stroje Baudasa. 

Nie zawiodę go nawet pod Damaszkiem,  

AŜ wszyscy powiedzą: “Bernier ma prawo"  

(Raul z Cambrai, w. 1380-1385).  

 

Tymczasem Raul podczas spotkania z Bernierem unosi się przeciw niemu gniewem i publicz-

nie  obija  go  laską,  kawałkiem  włóczni,  który  walał  się  po  ziemi.  Tym  razem  Bernier  ma  po 

swojej  stronie  prawo  feudalne,  które  stanowi,  iŜ w  takim  wypadku  więź  wasalna  zostaje  ze-

rwana. Raul próbuje ofiarować mu zadośćuczynienie, ale Bernier odmawia: teraz będzie mógł 

chwycić  za  broń  przeciw  swemu  suwerenowi,  stanąć  przeciw  niemu  w  jednym  szeregu  ze 

swymi  krewnymi.  Jest  to  skrajny  przypadek,  gdyŜ  w  takich  przykładach  lubują  się  średnio-

wieczni  pisarze  chcący  zobrazować  złoŜoność  prawa  feudalnego.  Gdzie  indziej,  na  przykład 

w pierwszej części Lancelota prozą, często napotykamy sytuacje pozwalające roztrząsać pra-

wo  feudalne,  co  świadczy  o  zainteresowaniu  odbiorcy  tym  zagadnieniem.  W  innych  epope-

jach  wasale  chętniej  się  buntują.  Niemal  zawsze  jednak  poeta  wyraŜa  dezaprobatę  dla  takiej 

postawy, nawet gdy usprawiedliwia ją powszechnie przyjęta moralność (na przykład w Girar-

background image

 

dzie  z  Rusylionu).  Ukazuje  to  siłę  więzi  feudalnej  w  społeczeństwie  arystokratycznym,  a 

przynajmniej siłę, jaką stanowią pieśni rycerskie. SłuŜba wasalna znajduje się w samym sercu 

obowiązków rycerskich. 

U  schyłku  XII  wieku,  a  później  jeszcze  wyraźniej,  splata  się  z  nimi  ideologia  szla-

checka.  Ma  ona  charakter  zdecydowanie  antyplebejuszowski  i  wyraŜa  świadomość  klasową, 

zdradzającą  niepokoje  szlachty  w  obliczu  podwójnego  zagroŜenia:  politycznego  rozkwitu 

monarchii,  która  stopniowo  odzyskuje  władzę  centralną  (Filip  August  we  Francji)  oraz  eko-

nomicznego  rozwoju  mieszczaństwa,  któremu  królowie  poświęcają  coraz  więcej  uwagi.  Ta 

reakcja  szlachty  przejawia  się  w  epopejach  i  w  romansach  (Ajol,  Partonopeu  z  Blois,  Alek-

sander) przez wychwalanie królów i ksiąŜąt, którzy dopuszczają do swego otoczenia wyłącz-

nie szlachetnie urodzonych, synów rycerzy, i którzy nigdy nie pasują nie-szlachciców, miesz-

czan lub wyzwolonych chłopów. W ten sposób dzieła te piętnują porozumienie, jakie zaczyna 

się zawiązywać między  władzą królewską we Francji i mieszczaństwem. Reagując na to za-

groŜenie,  szlachta  przejawia  tendencje  do  większego  zacieśniania  swych  szeregów,  broniąc 

się  przed  napływem  nowych  ludzi.  Spisanie  zbiorów  praw  zwyczajowych  odpowiada  temu 

pragnieniu, określając wyraźniej przywileje szlachty i kładąc nacisk na czystość krwi, na ba-

riery oddzielające szlachciców od nie-szlachciców. Oczywiście, bariery te nigdy nie były cał-

kowicie nieprzekraczalne, a definicje praw zwyczajowych, niekiedy sprzeczne, nie są całko-

wicie  jasne  (na  przykład  Obyczaje  z  Beauvaisis  Philippe'a  z  Beaumanoir).  Nie  ulega  jednak 

Ŝ

adnej wątpliwości, Ŝe kryje się tutaj oznaka pewnego usztywnienia. Pomijając dziedziczenie, 

w  szeregi  szlachty  moŜna  się  dostać  tylko  za  wolą  władcy  W  XIV  wieku  teoretycy  jeszcze 

bardziej  utrwalili  zasady  wejścia  (i  wyjścia)  w  szeregi  szlachty,  utraty  praw  szlacheckich 

(Olivier de La Marche). O ile bowiem trudno uzyskać szlachectwo, to o tyle łatwo je stracić. 

Przyczyny tego mogą mieć charakter ekonomiczny: sytuacja skłaniająca męŜczyzn do wyko-

nywania zawodów uznanych za niegodne (na przykład handlu), małŜeństwo kobiety zmuszo-

nej, z woli ojca lub braci, do ślubu z bogatym mieszczaninem. 

Literatura odzwierciedla te napięcia. Wiele pieśni rycerskich z końca XII i z początku 

XIII wieku atakuje równieŜ mieszczan, którzy się mieszają do polityki, usiłują wejść w szere-

gi rycerstwa i roszczą sobie pretensje do doradzania królom albo, co gorsza, osiągają swój cel. 

Portret mieszczanina bywa Ŝyczliwy tylko wtedy, gdy ukazuje go w innej roli: jako goszczą-

cego w swym pałacu rycerzy, którzy czynią mu zaszczyt, korzystając z gościny. 

Równolegle rozwija się motyw ubogiego rycerza, który często został niesprawiedliwie 

wydziedziczony i mając tylko rozprutą kolczugę, starą, zardzewiałą broń i zmęczonego konia 

musi znosić niegodne szyderstwa mieszczan z miast (Ajol). Przed tą postacią rozpościera się 

background image

 

bogata przyszłość: odnajdujemy ją w XIX wieku - jest to d'Artagnan. Trudności ekonomiczne 

drobnego  rycerstwa  widać  takŜe  w  innym  motywie  -  ubogiego  wasala,  który  porzuca  świat, 

wybierając Ŝywot pustelnika albo jest zmuszony wydać córkę za jakiegoś starego i bogatego 

mieszczanina.  Upadek,  nostalgia:  kobieta  zadręcza  się  na  śmierć,  a  dziecko  będące  owocem 

tak nieszczęsnego związku zachowuje  w  genach  dziedziczne cechy szlachty. Choć nic mu o 

tym  nie  mówiono,  w  sposób  naturalny  chłopca  pociągają  konie,  broń,  szlachetne  zabawy 

(szachy, tables, tryktrak), polowanie - zwłaszcza z jastrzębiem lub z innymi ptakami drapieŜ-

nymi, ułoŜonymi do polowań - mieniące się barwy, futra - zwłaszcza sobole - oraz inne osten-

tacyjne atrybuty szlachectwa. 

Jednym z nich jest szczodrość, nieustannie wysławiana przez śpiewaków, którzy z niej 

Ŝ

yją i nie zaniedbują sławienia za to dawnych panów, pozostawiając otwarte pytanie, czy po-

tomkowie będą umieli ich naśladować. Odpowiedź wydaje się wątpliwa, jeśli sądzić na pod-

stawie skarg, jakie wielu poetów i śpiewaków wplata w swe dzieła, ubolewając nad upadkiem 

dawnych  cnót  swych  patronów  czy  mecenasów.  Oczywiście,  znaczną  część  tych  narzekań 

moŜna  złoŜyć  na  karb  starego  szablonu  “wychwalania  zamierzchłych  czasów",  nie  szkodzi; 

częstotliwość, z jaką te aluzje pojawiają się około XIII wieku, przypuszczalnie odzwierciedla 

pewną rzeczywistość ekonomiczną: trudności finansowe co najmniej części rycerstwa, drob-

nej szlachty. 

Istotnie, głównymi beneficjantami tej stale wychwalanej szczodrobliwości są rycerze. 

W  swym  alegoryzującym  poemacie,  Powieści  o  skrzydłach  (ok.  1210  rok),  Raul  z  Houdenc 

opisuje  dwa  skrzydła  sławy  -  cnoty  arystokratycznej.  Jedno  zwie  się  dwornością  i  obejmuje 

to,  co  nazwalibyśmy  sztuką  savoir-vivre'u.  Drugie  nosi  miano  szczodrobliwości  i  przejawia 

się  w  rozrzutności  szlachty,  przeciwstawianej  zapamiętałemu  gromadzeniu  pieniędzy  przez 

mieszczan. Szczodrość ta jest teŜ ponownym rozdziałem bogactw, baletem darów, które po-

ciągają za sobą rewanŜe: konie i broń zdobyte tu i ówdzie na turniejach lub na wojnach, cenne 

tkaniny zrabowane jako łup i złoŜone w skarbcu aŜ do dnia wystawnego przyjęcia, kiedy pan 

otwiera skarbiec i obdarowuje swych sprzymierzeńców, wasali, rycerzy, kaŜdego według jego 

rangi. 

Szczodrobliwość wydaje się więc początkowo cnotą pochodzącą z niebios. Pierwotnie 

ma  charakter  arystokratyczny,  a  nawet  królewski,  i  -  jak  często  obserwowaliśmy  -  schodzi 

stopniowo  w  dół,  obejmując  rycerstwo,  któremu  jest  potrzebna  do  Ŝycia.  Przez  asymilację 

rycerz,  nawet  ubogi,  naśladuje  postępowanie  wielmoŜów  z  arystokracji,  dąŜąc  do  wejścia  w 

jej  szeregi.  Jest  to  wspólną  cechą  rycerzy,  odróŜniającą  ich  zasadniczo  od  nieszlachciców  - 

chłopów czy mieszczan, często posądzanych o złodziejstwo. Pewien znany epizod ilustruje tę 

background image

 

cechę.  Napotykamy  go  u  Wace'a,  który  go  zapoŜycza  od  pewnego  mnicha  z  opactwa  Saint-

Etienne z Caen. Opowiada o szczodrobliwości diuka Roberta, noszącego przydomek “Wspa-

niały". Któregoś dnia zauwaŜył on podczas mszy, Ŝe pewien waleczny rycerz nie złoŜył ofia-

ry,  wezwał  swego  szambelana  i  kazał  walecznemu  rycerzowi,  który  był  biedny,  dyskretnie 

przekazać znaczną sumę: 100 liwrów! Rycerz natychmiast ofiarował całą sumę, nie zachowu-

jąc nic dla siebie. Kiedy go pytano, dlaczego nie dał tylko paru denarów, co w zupełności by 

wystarczyło, odpowiedział mniej więcej tak: 

 

Zostały mi dane na ofiarę, 

Nie mogłem więc niczego zatrzymać.  

(Wace, w. 2328-2329) 

 

Taka  budząca  podziw  godność  została  zresztą  nagrodzona,  gdyŜ  diuk  przekazał  mu 

następne 100 liwrów, na osobiste wydatki. Rycerze z pieśni rycerskich nie tylko odwołują się 

do szczodrobliwości świeckich ksiąŜąt w imię czegoś, co moŜna by uznać za solidarność kla-

sową.  Celem  próśb  jest  równieŜ  duchowieństwo,  namawiane  do  opróŜniania  skarbców  na 

potrzeby rycerzy, którzy bronią kraju, a zatem równieŜ Kościoła, jego dóbr i jego ludzi. Ry-

cerstwo a kler. W większości epopei nie ma natomiast ani śladu prawdziwego klerykalizmu; 

wręcz przeciwnie, moŜna przedstawić parę cech wskazujących na coś przeciwnego. Na przy-

kład w Pieśni o Rolandzie arcybiskup Turpin zajmuje poczesne miejsce, lecz zawdzięcza je w 

większej  mierze  swej  funkcji  biskupa-wojownika  niŜ  duchownego.  Jego  błogosławieństwa  i 

obietnice raju z pewnością dodają otuchy towarzyszom Rolanda, lecz sławę i popularność za-

wdzięcza  on  potęŜnym  ciosom  miecza.  Mnisi  natomiast  odgrywają  niezbyt  piękną  rolę  w 

epopejach,  są  zajęci  próŜniactwem  i  gonitwą  za  dobrobytem.  Epopeja  ośmiela  się  to  stwier-

dzić ustami samego Karola Wielkiego: jeśli młodzieniec odznacza się walecznością, solidno-

ś

cią  i  odwagą,  niech  zostanie  rycerzem;  jeśli  zaś  przeciwnie,  jest  słabeuszem  i  tchórzem,  to 

niech  zostanie  mnichem.  Moniage  Guillaume  jest  utrzymane  w  tym  samym  duchu,  potwier-

dzając wyŜszość zakonów wojskowych nad kontemplacyjnymi, co stanowi dokładną i odwró-

coną replikę tego, co w X wieku opat Marcin z Jumieges mówił diukowi Normandii, Wilhel-

mowi  Długiemu  Mieczowi.  Tymczasem  świeckie  rycerstwo  uświadomiło  sobie  swe  znacze-

nie  i  właściwe  sobie  wartości.  Często  stoją  one  w  sprzeczności  z  wartościami  głoszonymi 

przez Kościół i moŜna je z trudem dostrzec tylko w literaturze w języku pospolitym. 

 

 

background image

 

3. Dworność a rycerstwo 

 

Ukryta rywalizacja między stanem duchownych i stanem wojowników, której pozwala 

się  domyślić  epopeja,  jawi  się  znacznie  bardziej  wyraziście  w  literaturze  zwanej  “dworną". 

Dyskusja między księdzem a rycerzem po raz pierwszy pojawia się na początku XII wieku w 

jednej  z  pieśni  pierwszego  trubadura,  Wilhelma  IX,  diuka  Akwitanii,  piewcy  miłosnej  na-

miętności.  W  bardzo  Ŝywych  i  pikantnych  słowach  piętnuje  zachowanie  damy,  która  woli 

oddać  się  duchownemu  czy  mnichowi  niŜ  rycerzowi.  Na  własnym  przykładzie  wykazuje 

wyŜszość erotycznych umiejętności rycerza. Debata rozszerza się u schyłku XII wieku, kiedy 

drugorzędni  klerkowie,  goliardzi,  przeciwnie,  stwierdzają  dobitnie  swą  przewagi:  łatwiej  im 

by  wać  na  dworze,  podczas  gdy  rycerz  często  wyjeŜdŜa  na  daleką  wojaczkę;  ponadto  klerk 

okazuje się czulszy, bardziej uwaŜny, ma więcej ogłady i delikatniejsze ręce niŜ rycerz włada-

jący mieczem, pokryty krwią i potem, prostacki kochanek. Takie dzieła, jak słynny Synod w 

Remiremont  lub  jeszcze  bardziej  Traktat  o  miłości  dwornej  Andre  le  Chapelaina,  nastręcza-

jące trudności i wywołujące spory interpretacyjne, podkreślają nowe znaczenie kobiet i miło-

ś

ci  wśród  przymiotów  arystokratycznych  i  rycerskich,  od  XII  wieku  poczynając,  i  milczący 

spór na tej płaszczyźnie między kulturą klerykalną i kulturą rycerską. 

Fin' amor. W XII wieku Ŝycie na dworze, w zamku księcia lub seniora rzeczywiście nabiera 

nowych  barw.  Świat  wojowników,  w  większości  męski,  stopniowo  robi  miejsce  rodzajowi 

Ŝ

eńskiemu, przede wszystkim Damie (od dompna lub domina, pani, małŜonka seniora). Być 

moŜe  krucjata  nie  jest  obcym  zjawiskiem  w  tej  ewolucji:  kiedy  senior  odjechał  do  Ziemi 

Ś

więtej, Ŝycie jego małŜonki, niekiedy pozostającej w zamku, nabiera nowego wymiaru. Pod-

czas I wojny światowej nasz XX wiek przeŜył porównywalną niewątpliwie ewolucję obycza-

jów  i  sposobów  myślenia.  Do  tego  dochodzi  tutaj  oŜywiający  kontakt  z  cywilizacjami 

Wschodu i islamu, znanego juŜ dzięki pielgrzymkom i rekonkwiście, lecz poszerzony, zwie-

lokrotniony przez nie kończący się odpływ do Ziemi Świętej przez cały XII wiek. Inne wpły-

wy, bardziej wewnętrzne w stosunku do chrześcijaństwa, na przykład celtyckie, skupione na 

dworze Wilhelma z Akwitanii w Poitiers, odegrały pewną rolę  w ukształtowaniu się miłości 

dwornej, opiewanej wpierw po prowansalsku przez trubadurów z południowej Francji (język 

d'oc),  a  później  na  północy  przez  truwerów  i  w  Niemczech  przez  minneslingers.  Wiodący 

motyw tych pieśni jest znany, nawet jeśli mediewiści wciąŜ dyskutują nad jego pochodzeniem 

i  znaczeniem  socjologicznym.  Wprowadza  on  w  relacje  między  męŜczyzną  i  kobietą  nieco 

zmysłowości,  napięcia  erotycznego  wzmaganego  przez  przesunięcie  w  czasie  -  uznawane 

odtąd  za  konieczne  i  dodające  wartości  -  między  pragnieniem  a  jego  spełnieniem.  Miłość 

background image

 

dworna nie jest bynajmniej odcieleśniona czy platoniczna: jednoznacznie zmierza do zjedno-

czenia  cielesnego,  ale  będącego  kresem  pewnej  drogi,  pewnej  gry,  w  której  kobieta  wydaje 

się bardziej panią niŜ stawką. 

MałŜeństwo  w  ówczesnym  społeczeństwie  arystokratów  i  wojowników  niezbyt  się 

nadaje  do  realizowania  takiej  formy  miłości.  Niemal  zawsze  pełni  tylko  funkcję  społeczno-

ekonomiczną. Jest sposobem, by połoŜyć kres sporom między dwoma rodami, przypieczęto-

wać  przymierze  lub  poszerzyć  włości,  pomnoŜyć  swe  dobra  i  potęgę.  Łączą  się  ze  sobą  nie 

tyle  dwie  istoty,  ile  dwa  domy.  Co  więcej,  Kościół  pod  wpływem  monastycyzmu  rozwinął 

doktrynę  małŜeństwa  i  związku  cielesnego  pozostawiającą  niewiele  miejsca  na  uczucie,  a 

jeszcze mniej na przyjemność zmysłów Jedynie prokreacja jest uzasadnieniem aktu płciowe-

go, który nawet w tym wypadku pozostaje wysoce podejrzany Gry miłości dwornej, a praw-

dopodobnie  równieŜ  sama  miłość,  rozgrywają  się  więc  poza  małŜeństwem,  wbrew  surowej 

nauce Kościoła. W XI wieku Kościół zwiększa ograniczenia, czyniąc z małŜeństwa sakrament 

- którym do tej pory nie było - zabrania “prawowitych" związków z oficjalną konkubiną, “na 

duńską  modłę',  ściślej  określa  stopnie  pokrewieństwa  wykluczające  małŜeństwo  “z  jednej 

krwi'  (do  szóstego  stopnia),  bardziej  rygorystycznie  zakazuje  małŜeństwa  lub  konkubinatu 

księŜy i w ogóle klerków. Abelard i Heloiza zapłacą wysoką cenę za to nowe usztywnienie. 

Ten  doktrynalny  rygoryzm  nie  udaremniał  jednak  związków  pozamałŜeńskich.  Czy 

moŜna wręcz twierdzić, Ŝe powodował wzrost ich liczby? Nie da się tego wykluczyć. Moralna 

dyskredytacja,  jaką  Kościół  dotknął  akt  cielesny  i  przyjemność  płciową,  o  czym  świadczą 

kazania,  mogła  skłonić  niektórych  świeckich  do  twierdzenia  -  jak  uwaŜał  św.  Hieronim  -  Ŝe 

miłość fizyczna uprawiana jako cel sam w sobie, dla przyjemności, sprowadza małŜonkę do 

roli nierządnicy. U schyłku XI wieku Alan z Lille mówi to samo, wręcz uznając nazbyt Ŝarli-

we stosunki płciowe między małŜonkami za cudzołóstwo. Mimo głoszonego przez mnichów 

ideału  wstrzemięźliwości  lub  abstynencji  niektórzy  mogli  uznać,  Ŝe  miłość  poza  małŜeń-

stwem nie jest w gruncie rzeczy bardziej godna potępienia niŜ miłość w małŜeństwie, Ŝe jest 

znacznie łatwiejsza do zrealizowania i, ostatecznie, przyjemniejsza. 

Jeden fakt nie ulega wątpliwości: w realiach Ŝycia dworskiego, Ŝycia rycerzy, stosunki 

pozamałŜeńskie były częste, zarówno wśród moŜnych (stąd wielu bastardów), jak wśród ota-

czających  ich  rycerzy.  Pan  czuwał  nad  tym,  by  nie  brakło  im  dziewcząt;  nie  wszystkie  one 

były rozpustnicami, znajdowały się wśród nich równieŜ kobiety, które z omówionych poniŜej 

powodów nie mogły wyjść za mąŜ. Dzisiejsi historycy dostrzegają takŜe bardziej niŜ prawdo-

podobne  istnienie  homoseksualizmu  w  tej  męskiej  społeczności  wojowników,  gdzie  regułą 

był promiskuityzm. W klimacie panującej obecnie mody niektórzy nawet czynią z tej tenden-

background image

 

cji,  prawdopodobnie  mniejszościowej  pomimo  notorycznych  przykładów  (na  przykład  Ry-

szarda Lwie Serce), główny element płciowości rycerzy. 

 

4. Miłość a społeczeństwo 

 

W XII wieku istnieje jednak coś więcej niŜ kwestia zaspokajania popędów płciowych 

rycerzy. Społeczeństwo przeŜywa wówczas kryzys małŜeństwa. 

W istocie wszystkie te formy miłości umykające normom moralnym zostały być moŜe 

umocnione przez ewolucję społeczną, która skłania arystokrację w XI i XII wieku do ograni-

czania  liczby  zawieranych  małŜeństw,  by  unikać  rozpraszania  spuścizny,  zanim  powstało 

prawo  pierworództwa  (XIII  wiek).  Młodsi  synowie  rodzin  drobnej  szlachty,  zmuszeni  w  ten 

sposób  do  celibatu,  którego  -  przeciwnie  do  celibatu  duchownych  -  nie  narzucały  im  Ŝadne 

nakazy moralne czy religijne, mogli więc rozwijać frustracje zarówno uczuciowe, jak seksu-

alne i szukać ucieczki w zakazanych związkach i w marzeniach. 

Ideologia dworna. Oczywiście, Kościół potępiał homoseksualizm jeszcze mocniej niŜ 

nierząd  i  cudzołóstwo.  Literatura  pozostawia  w  cieniu  pierwsze  z  tych  zjawisk  i  nieco  za-

trzymuje  się  przy  drugim.  Przywiązuje  się  natomiast  do  cudzołóstwa,  które  wysławia  wręcz 

jako pozytywną wartość rycerstwa. I to skutecznie: aby się o tym przekonać, wystarczy przy-

pomnieć  niezwykłe  powodzenie,  którym  przez  całe  Średniowiecze  cieszyły  się  stare,  celtyc-

kie,  przetransponowane  mity  idealnych  kochanków,  jakimi  były  cudzołoŜne  pary:  Tristan  i 

Izolda, Lancelot i Ginewra. TakŜe i trubadurzy opiewali miłość rycerza poety do jego damy, 

na ogół męŜatki. Rozpowszechnili oni pogląd, iŜ dama nie powinna się  okazywać zbyt obo-

jętna na “względy", jakie okazuje jej rycerz, który “usilnie ją prosi o miłość". Poeta staje po 

stronie kochanków i piętnuje ewentualną zazdrość męŜa. Tak rodzi się pojęcie dwornej miło-

ś

ci.  NaleŜałoby  moŜe  raczej  powiedzieć:  dworne  pojęcie  miłości  (R.  Schnell),  które  stwarza 

typ rycerza słuŜącego swej damie - kobiecie zamęŜnej, naleŜącej do wyŜszej warstwy niŜ on, 

bardzo często będącej Ŝoną jego własnego seniora. 

Trudna jest interpretacja takiego typu literackiego. Czy naleŜy się w nim dopatrywać 

jedynie fikcji, pod pretekstem, Ŝe wszystko tu jest sprzeczne z nauczaniem Kościoła? Niektó-

rzy tak sądzili, czyniąc z miłości dwornej zwykłą igraszkę umysłu oderwanego od wszelkiej 

rzeczywistości.  Argument  niewiele  wart,  gdyŜ,  jak  juŜ  mówiliśmy,  Kościół  równie  surowo 

potępiał inne praktyki, które mimo to nie zanikły. Jest tu jednak coś więcej niŜ zwykłe istnie-

nie:  jest  wysławianie  wzorca.  ToteŜ  inni  historycy  dostrzegli  tutaj  wyraz  frustracji  i  buntu 

rycerzy z drobnej szlachty, z którą utoŜsamiają się trubadurzy i której głosem przemawiają (E. 

background image

 

Kóhler). To takŜe nie jest pewne, gdyŜ nie wszyscy trubadurzy wywodzili się z tej warstwy. 

Pierwszy  z  nich,  Wilhelm  IX  z  Akwitanii,  był  jednym  z  najpotęŜniejszych  ksiąŜąt  Zachodu. 

Inni byli panami, rycerzami, mieszczanami, a nawet klerkami. Trudno zatem ujrzeć w miłości 

dwornej wyraz jakiejś rewindykacji klasowej, ze strony drobnej szlachty i młodszych synów 

ubogich  rodzin.  CzyŜby  fin'amor  była  więc  grą  rzeczywistą,  swoistym  odpowiednikiem  tur-

nieju,  w  którym  młody  rycerz  oddaje  Ŝycie  przygodzie,  by  zdobyć  przedmiot  niedosięŜny  z 

natury,  małŜonkę  seniora,  strzeŜoną  przez  wszelakie  bariery  moralności  kościelnej  i  arysto-

kratycznej, mające ustrzec “cześć' małŜonki, a przede wszystkim czystość rodu? Walką pozo-

rowaną, której  reguły ustalili jakoby sami seniorzy, tak jak walki na kopie, a której nagrodą 

byłaby dama? Tak sądzi G. Duby. Jego zdaniem, wbrew temu, co sądzono, fin amor nie była 

przejawem awansu kobiet. SłuŜenie damie miałoby być w istocie słuŜeniem pośrednio senio-

rowi, który chcąc zyskać pełniejszą władzę nad rycerstwem, udomowić je, godził się postawić 

Ŝ

onę w centrum rozgrywki, “w sytuacji złudnej, ludycznej, prymatu i władzy". 

Gdyby  tak  miało  być,  ideologię  fin  amor  wypracowałaby  lub  przynajmniej  przejęła 

wyŜsza arystokracja, aby utrwalić, podkreślić swą władzę nad słuŜącym jej rycerstwem. Być 

moŜe warto posunąć się jeszcze dalej i uczynić z tych widowisk miłosnych zawody wyłania-

jące najlepszego w walkach miłosnych, tak jak turniej wyłaniał najbieglejszego w sztuce wła-

dania  oręŜem.  Zwycięzcy,  potencjalni  rywale,  mogli  więc  być  utrzymywani  w  zaleŜności, 

wpierw na miejscu, na dworze, podczas trwania rozgrywek, a później w słuŜbie wasalnej, za 

pośrednictwem małŜeństwa - ostatecznej i poŜądanej nagrody. W istocie, przynajmniej w źró-

dłach literackich, dama panuje nad stadkiem kobiet na wydaniu, zgromadzonych w zamku, i 

przyznaje je pretendentom, umiejąc poddać próbie ich słuŜbę, ich wierność. 

Młody  rycerz,  bacheler,  Ŝarliwy  kawaler,  dąŜył  w  istocie  przede  wszystkim  do  mał-

Ŝ

eństwa  z  dziedziczką,  oznaczającego  urządzenie  się,  akces  do  społeczności  arystokratów. 

Poprzez małŜeństwo mógł w pewien sposób mieć nadzieję, Ŝe zacznie Ŝyć “na własny rachu-

nek". Będąc panem gry, pan dworu dokonywał w ten sposób wśród swego rycerstwa selekcji 

najlepszych zawodników. Jeśli na tym polegała gra, to nie była ona pozbawiona ryzyka. Se-

nior to równieŜ senior, starzec, o ustalonej pozycji i posunięty w latach, posiadający dzieci z 

pierwszego łoŜa; mogą one być niemal rówieśnikami młodej pani, która zajęła miejsce pierw-

szej  czy  nawet  drugiej  Ŝony.  Istnieje  więc  wielkie  ryzyko,  Ŝe  w  tych  miłosnych  zawodach 

będzie ona miała niejeden powód do zmieszania. Przypomnijmy bowiem, Ŝe fin'amor nie jest 

bynajmniej  odcieleśniona  i  Ŝe  rycerz  dąŜy  do  pełnego  posiadania  damy  Zarówno  u  trubadu-

rów,  jak  i  u  truwerów,  od  lais  Marie  de  France  po  powieści  dworne,  motyw  nieszczęśliwej 

Ŝ

ony, pięknej młodej panny wydanej za starucha, najprawdopodobniej nie jest tylko owocem 

background image

 

wyobraźni poetów. Nie bez podstaw jest więc pogląd, iŜ miłość zwana dworną wyraŜa przede 

wszystkim uczuciowe frustracje tych “młodych" w celibacie - podobnie jak w małŜeństwie o 

charakterze  czysto  społecznym  -  dąŜących  do  stosunków  nowego  typu.  Jak  juŜ  powiedzieli-

ś

my, miłość nie istniała zawsze: jest ona tworem XII wieku (D. de Rougemont). Jakkolwiek 

było, to właśnie uczucie - będące absolutem - opiewają poeci i pisarze. Namiętność, której w 

ich  marzeniach  nie  krępują  ani  moralne  tabu,  ani  społeczne  konwencje.  Uczucie  silniejsze 

ponad wszystko, wzmagające odwagę rycerza, wysławiające jego cnoty Miłość, która wynosi, 

oczyszcza, sublimuje rycerstwo. 

Postać  Lancelota  staje  się  tutaj  doskonałym  przykładem.  Jak  widzieliśmy,  Pani  z  Je-

ziora  przedstawia  młodemu  Lancelotowi,  przed  jego  pasowaniem,  główne  posłannictwo  ry-

cerstwa,  w  którego  szeregi  pragnie  on  zostać  przyjęty:  obronę  Kościoła  i  najsłabszych,  rzą-

dzenie ludem w słuŜbie Boga. JednakŜe w dalszej części tego monumentalnego arcydzieła nie 

to jest główną ani nawet poboczną troską bohatera. NajwaŜniejszym czy wręcz jedynym mo-

tywem  jego  działania  jest  absolutna  miłość,  jaką  darzy  on  małŜonkę  króla  Artura,  który  go 

pasował, królową Ginewrę; zostaje jej wiernym kochankiem. Jedynie ta miłość czyni z niego 

najlepszego  rycerza  na  świecie,  sprawcę  największych  wyczynów  rycerskich  ku  czci  i  dla 

ochrony jego damy, oraz, w konsekwencji, dla bezpieczeństwa królestwa. Bardziej znaczący 

niŜ temat powieści - znamy bardziej gorszące - wydaje się sposób jej ujęcia. Wszędzie bo 

wiem, zarówno u trubadurów, jak i u Marie de France czy Krystiana z Troyes, od Rycerza z 

Wózka po Romans o RóŜy, poeta, dwór, odbiorca stają po stronie kochanków przeciwko za-

zdrośnikom, dworskim losengiers, pragnącym ich zguby. Sam Bóg ingeruje, aby ich ocalić, i 

Ŝ

aden odcień dezaprobaty nie towarzyszy opowieści o kłamliwej przysiędze, z której się roz-

grzesza królowa Izolda, przysięgając na święte relikwie, Ŝe nigdy nie ściskała udami Ŝadnego 

męŜczyzny prócz swego męŜa, króla Marka, oraz... trędowatego, na którego barkach usiadła, 

na oczach wszystkich, aby przeprawić się przez bród rzeki. Tymczasem  wiemy, Ŝe człowie-

kiem tym jest Tristan, przebrany za trędowatego, by formalnie uwiarygodnić przysięgę, którą 

Bóg jednak przyjmuje. 

Celtyckie  i  bretońskie  pochodzenie  “materii  bretońskiej",  widoczne  w  lais  i  powie-

ś

ciach  arturiańskich,  moŜe  z  pewnością  wytłumaczyć  te  liczne  fakty  świadomego  sprzeciwu 

wobec  moralności  głoszonej  przez  Kościół.  Nie  szkodzi:  wbrew  Kościołowi  i  potęŜnemu 

wpływowi  jego  ideologii,  bohaterowie  ci,  mało  odpowiadający  kościelnemu  ideałowi,  juŜ  w 

XII  wieku  cieszyli  się  ogromnym  powodzeniem.  Stali  się  wzorem.  Za  ich  pośrednictwem 

rycerstwo wyraŜa niektóre elementy swej ideologii i tworzy własną mitologię. 

background image

 

VII. Mity i ozdoby rycerstwa  

 

Literatura  odzwierciedla  nie  tylko  podstawowe  wartości  rycerstwa,  jego  etykę  i  ko-

deks honorowy. Pozwala takŜe prześledzić narodziny i ewolucję tego, co moŜna nazwać mi-

tami rycerstwa. Sposób, w jaki ta grupa społeczeństwa dokonuje projekcji siebie na marzenia, 

jest istotny, zwłaszcza Ŝe z racji swej wielkiej popularności mity te zaczęły z kolei wywierać 

wpływ  na  zachowanie  prawdziwego  rycerstwa,  zarówno  podczas  wojny,  jak  na  turniejach. 

Heraldyka i zakony rycerskie takŜe czerpią inspirację z owej mitologii i mają w niej udział. 

 

1. Mity rycerskie 

 

Mit  karoliński  wyraŜa  się  w  najgłębszej  warstwie  literatury,  od  czasów  Jana  Bodela 

zwanej  “materią  francuską".  Wysławia  Karola  Wielkiego  i  bohaterów  walk  z  niewiernymi, 

ale takŜe - i przede wszystkim doborowego rycerza, odwaŜnego, walecznego, uwielbiającego 

broń i wojnę, wielkiego miłośnika pięknych ciosów włócznią i zabiegającego przede wszyst-

kim  o  renomę  swej  waleczności.  Dla  takiego  bohatera,  którego  ucieleśnieniem  jest  Roland, 

Vivien  czy  Wilhelm,  cześć  polega  na  niedopuszczeniu  do  sytuacji,  by  ułoŜono  o  nim  “złą 

pieśń”.  Wstyd  polega  na  tym,  Ŝe  rycerz  zostaje  posądzony  o  tchórzostwo.  Stąd  naduŜycia 

(nieostroŜność?), które skłaniają Rolanda, wbrew zdaniu Oliwiera, do odmowy zadęcia w róg 

i wezwania na pomoc wojska Karola Wielkiego  w Roncevaux lub Viviena do wytrwania do 

końca  na  polu  walki,  samotnie  w  obliczu  nieprzeliczonych  rzesz  Saracenów,  aby  uniknąć 

krzywoprzysięstwa:  nieopatrznie  złoŜył  on  ślubowanie,  Ŝe  nigdy  nie  cofnie  się  przed  poga-

nami ze strachu przed śmiercią. 

Wynoszenie pod niebiosa fizycznej odwagi i waleczności w boju pozostaną jednym z 

trwałych  elementów  etyki  rycerskiej  na  przestrzeni  dziejów.  Inną  trwałą  jej  cechą  jest  lojal-

ność.  Podkreślaliśmy  ją  w  związku  z  postaciami  Wilhelma  i  Berniera.  W  znacznej  mierze 

wynika ona ze znaczenia więzi wasalnej, która łączy rycerza z jego seniorem, ze sztandarem 

jego pana. Ale jest tu coś więcej, gdyŜ nie wszyscy rycerze byli wasalami, a lojalność, wier-

ność  sztandarowi,  któremu  słuŜą,  staje  się  cnotą  czysto  rycerską  lub  po  prostu  wojskową, 

wraz  z  rozwojem  wojsk  rycerzy  na  Ŝołdzie,  opłacanych,  najemnych,  których  wierność  nie 

była  mniejsza.  Poza  wszystkim  słuŜba  wojskowa  z  tytułu  wasalstwa  takŜe  była  uwaŜana  za 

rewanŜ w wymianie: słuŜono “za takie a takie lenno". śołnierze najemni słuŜyli za jakąś sumę 

pieniędzy, bachelers zaś, którzy jeszcze nie zostali pasowani - “za broń".  W sferze etyki nie 

background image

 

naleŜy być moŜe zbytnio rozgraniczać róŜnych form słuŜby. 

Zwłaszcza Ŝe w tej “materii francuskiej”, od samych początków literatury francuskiej 

ukazującej podstawowe  wartości, których rycerstwo nigdy nie porzuci, słuŜbą mieszczącą w 

sobie  wszystkie  inne  rodzaje  jest  słuŜba  chrześcijaństwu,  czyli  Bogu,  reprezentowanemu  na 

ziemi przez swego namiestnika: nie papieŜa, jak chcieliby kanoniści, którzy w tej samej epoce 

pisali traktaty utrzymane w tym duchu (Anzelm z Lukki, Bonizo z Sutri), lecz cesarza Fran-

ków, Karola Wielkiego. Powstaje wówczas prawdziwy mit; dynastia Kapetyngów, która do-

szła  do  władzy  po  Karolingach,  za  radą  Sugera  stara  się  wykorzystać  ten  mit  na  swoją  ko-

rzyść: uświęcony król ma za zadanie poprowadzić rycerstwo Franków, którzy otrzymali misję 

rozprzestrzenienia  chrześcijaństwa,  odepchnięcia  pogan,  zdobycia  władzy  nad  światem.  Mit 

ten wyraŜa się równieŜ w legendach krucjat, mówiących o cesarzu ostatnich dni, o pielgrzym-

ce  Karola  Wielkiego  na  Wschód,  o  jego  protektoracie  nad  miejscami  świętymi,  o  zmar-

twychwstaniu cesarza Germanii itd. Kronika Pseudo-Turpina, powstała w tej samej epoce w 

kręgach bliskich opactwu Saint - Denis, słuŜy jako punkt wyjścia do przejęcia tego mitu przez 

Kapetyngów. JednakŜe wspomniane juŜ przymierze monarchii francuskiej z mieszczaństwem 

pod  koniec  XII  wieku  pozwala  sądzić,  Ŝe  ideologia  rycerska  ukształtowała  się  bardziej  na 

dworach ksiąŜęcych we Francji niŜ na dworze władcy kapetyńskiego. Mit Aleksandra. Odno-

wa  kultury  klasycznej  na  Zachodzie  w  XII  wieku  przyciąga  uwagę  dworskich  uczonych, 

zwłaszcza  w  środowiskach  anglo-normandzkich.  PrestiŜ  pełnego  przepychu  Wschodu  nigdy 

nie  przestał  fascynować  Zachodu,  chodziło  jednak  przede  wszystkim  o  Bizancjum.  Tym  ra-

zem do łask powraca historia staroŜytności grecko-rzymskiej, z nowym zainteresowaniem dla 

dzieł staroŜytnych filozofów, ale równieŜ historyków. Rzymianin Wegecjusz w znacznej mie-

rze  zainspirował  opis  rycerstwa  przekazany  przez  Jana  z  Salisbury  w  jego  Policraticus...,  i 

warto odnotować tytuł przekładu tego dzieła na starofrancuski: Sztuka rycerstwa. 

Ta nowa moda na staroŜytność doprowadziła do powstania powieści, których akcja toczy się 

w Grecji, Troi lub Rzymie, a ich bohaterami są staroŜytni herosi, spopularyzowani przez We-

rgiliusza i Owidiusza, którzy podsunęli treść swych powieści XII-wiecznym pisarzom, takim, 

jak Benedykt z Sainte-Maure. StaroŜytne wojny przerodziły się tam w walki rycerskie, starcia 

wręcz - turnieje, a miłość pojawia się w formie zwiastującej powieści dworne. Najlepszy por-

tret wzorowego rycerza przedstawiły jednak nie powieści Eneasz czy Teby, lecz Aleksander. 

Powieść ta, najstarsze znane świadectwo napisane dwunastozgłoskowcem, który przejmie od 

niej  nazwę  (aleksandryn),  czyni  z  greckiego  herosa  księcia  rycerza,  otoczonego  jak  Karol 

Wielki dwunastoma parami. Rycerz ten nie poprzestaje juŜ na rąbaniu nieprzyjaciela: jest to 

umysł  ciekawy,  otwarty,  błyskotliwy,  Ŝądny  poznania  i  odkryć,  miłośnik  świąt  i  turniejów, 

background image

 

organizator istnych liturgii świeckich. Jest on o tyle interesujący dla historii rycerstwa, Ŝe jego 

postać  i  historia  legły  u  podstaw  szerokiego  rozpowszechnienia  legendy  -  legendy  o  pocho-

dzeniu Franków od Troi. W odniesieniu do rycerstwa legenda ta podejmuje i rozwija pogląd o 

przeniesieniu poznania ze Wschodu na Zachód. Powieści ulegające wpływom staroŜytnym, a 

po ruch powieści Krystiana z Troyes i powieści arturiańskie, doprowadzają ten proces do An-

glii, co stanowi formę propagandy politycznej. 

Mit  arturiański.  Tak  jak  niegdyś  duchowieństwo  (czyli  wiedza),  tak  rycerstwo,  zrodzone  na 

Wschodzie,  zostało  jakoby  przekazane  przez  Trojańczyków  od  Greków  po  Rzymian,  a  póź-

niej na Zachód, aby dotrzeć na dwór króla Artura, gdzie zbierają się najlepsi rycerze świata, 

pragnący  pasowania  z  rąk  króla  i  przyjęcia  do  Okrągłego  Stołu.  Plantageneci,  od  Henryka  I 

poczynając, przejęli na swój rachunek mitologię celtycką. Około 1130 roku Geoffrey z Mon-

mouth pisze po łacinie swą Historię królów Brytanii oraz Proroctwa Merlina, ku chwale Cel-

tów  i  Normanów.  W  ten  sposób  Plantageneci  usiłują  pozyskać  sobie  Celtów  przeciwko  An-

glosasom,  unikając  jednocześnie  podŜegania  nacjonalistycznych  rewindykacji,  opierających 

się na legendach o tym, Ŝe król Artur wciąŜ Ŝyje. W 1191 roku Henryk II zarządza poszuki-

wania w opactwie Glastonbury, gdzie, według legend, miał się schronić Artur (jest to wyspa 

Avalon wróŜki Morgany); “odkryto" tam grobowce Artura i Ginewry: Artur naprawdę umarł i 

nie  powróci!  Normandzcy  władcy  mogą  zatem  upominać  się  o  spuściznę  po  Arturze.  Przy-

czyniają  się  do  szerokiego  rozpowszechnienia  opowieści  Okrągłego  Stołu,  a  Geoffrey,  brat 

Ryszarda Lwie Serce, nadaje swemu synowi imię Artur. Później, w 1278 roku, Edward I kaŜe 

otworzyć te groby i przenieść koronę Artura do Westminsteru. Edward i jego rycerze zostają 

w  ten  sposób  utoŜsamieni  z  rycerstwem  arturiańskim.  Przez  to  przeniesienie  rycerstwa  ze 

Wschodu w głąb Zachodu kler i rycerstwo sprzymierzają się ze sobą, a czysto barbarzyńskie i 

germańskie cnoty wojenne zostają dzięki temu złagodzone, jakby uszlachetnione przez kultu-

rę wschodnią, składającą się z przepychu, subtelności, zasady dobrego wychowania. Powieści 

arturiańskie  wcielają  takŜe  do  swej  etyki  przymioty  miłości,  opiewane  przez  Owidiusza  i 

przez  trubadurów,  zinterpretowane  na  nowo  przez  Krystiana  z  Troyes,  który  przede  wszyst-

kim  ukazuje,  Ŝe  nie  tylko  nie  przynosi  ona  szkody  odwadze  wojownika  (Erek  i  Enida),  lecz 

przeciwnie, wysławia cnoty rycerskie (Iwajn), a nawet moŜe wysublimować rycerstwo (Lan-

celot). Nie ulega wątpliwości, Ŝe za motywami rozwijanymi przez literaturę arturiańską kryje 

się słabo jeszcze znane tło celtyckie, przekaz wartości politycznych i moralnych, które nicze-

go  nie  zawdzięczają  Kościołowi  ani  feudalizmowi,  zwłaszcza  celtycka  zasada  władzy 

zwierzchniej wcielonej w postać królowej, a nie króla (J. Markale). 

Stopniowa chrystianizacja mitów celtyckich w literaturze jest oczywista w przypadku 

background image

 

mitu  o  poszukiwaniu  Graala.  To  tajemnicze  naczynie,  początkowo  nie  mające  Ŝadnego 

związku z  chrześcijaństwem,  będące  prawdziwym  wyjaśnieniem  wszelkich  czarów,  staje  się 

ostatecznym  celem  poszukiwań  rycerzy  arturiańskich.  Ślady  chrystianizacji  dostrzegamy  juŜ 

u Krystiana z Troyes, gdzie Perceval uosabia wzór świeckiego rycerstwa: jest obrońcą wdowy 

i sieroty, jest opanowany, poboŜny bez popadania w mistycyzm, stosuje etykę rycerską łączą-

cą w sobie rozmaite dąŜenia ówczesnych ludzi świeckich. Jego kontynuatorzy nadają “materii 

bretońskiej" wymiar mistyczny. U Roberta z Boron Graal staje się kielichem, do którego Jó-

zef  z  Arymatei  zebrał  u  stóp  krzyŜa  krew  Chrystusa.  Powieści  arturiańskie  przeradzają  się 

wówczas  w  epopeję  o  odkupieniu  i  przemieniają  bretońską  cudowność  w  symbole  chrześci-

jańskie. Czary, z którymi walczą rycerze, wyobraŜają jakby walkę z siłami zła, z siłami pier-

wotnego pogaństwa, fałszywych bogów i magii. Jednocześnie zarysowuje się prawdziwa teo-

logia odkupienia przez rycerstwo. Odkupienia tego, które jest symbolizowane przez poszuki-

wanie Graala i ostateczne zdjęcie czarów, moŜe dostąpić tylko rycerstwo oczyszczone. Rycer-

stwo światowe, reprezentowane przez Gowina, ponosi klęskę z powodu braku ideału. Rycer-

stwo dworne, kierowane ludzką miłością, takŜe ponosi klęskę pomimo waleczności Lancelo-

ta, najlepszego rycerza na świecie, wysublimowanego przez swą miłość do Ginewry. Zwycię-

stwo zdoła odnieść tylko Galaad, nieskalany, syn  Lancelota, poczęty jednak “w  grzechu",  w 

związku podwójnie nieprawym: dzięki czarom młodej dziewczynie udaje się połączyć z Lan-

celotem, który jest przekonany, Ŝe trzyma w ramionach królową Ginewrę. Za przyczyną tego, 

co  moŜna  by  nazwać  “pokalanym  poczęciem",  odwrócony  zostaje  bieg  historii.  Cnota  ojca 

przechodzi  na  syna,  Galaada,  który  uosabia  “rycerstwo  niebieskie".  Jako  prawdziwy  Chry-

stus-rycerz,  Galaad  niestrudzenie  prowadzi  swe  mistyczne  poszukiwania,  pokonuje  czary, 

gdyŜ pozostaje czysty od wszelkiego grzechu, od rozpusty, od poŜądliwości. WyraŜa Ŝal na-

wet dlatego, Ŝe musiał zadać śmierć w swej słusznej sprawie. Oczywista jest tutaj inspiracja 

monastyczna z Citeaux. Dziewiczy rycerz dokonuje w ten sposób odkupienia rycerstwa i ca-

łego świata arturiańskiego. Skądinąd Graal, stając się motywem eucharystycznym, łączy ryce-

rzy Artura z historią świętą. 

Mit biblijny. W epoce, w której Biblię uwaŜano za księgę historii ludzkości, próbowa-

no  oczywiście  połączyć  ze  sobą  te  róŜne  światy,  utworzyć  łańcuch  znaczący,  nieprzerwany 

chronologicznie i magicznie.  Związek chronologiczny jest zapewniony przez przypomnienie 

ciągłości  między  obecnym  rycerstwem  i  rycerstwem  pierwotnym,  rycerstwem  ludu  BoŜego. 

W sposób magiczny, ciągłość potwierdza Graal, zawierający w sobie krew Chrystusa zebraną 

przez  Józefa  z  Arymatei  i  przekazaną  na  Zachód  do  królestwa  Artura.  Tak  więc  rycerstwo 

Izraela  prowadzi  do  rycerstwa  Zachodu,  tak  samo  jak  królowie  Izraela,  przedstawiani  w  tej 

background image

 

samej  epoce  na  fasadach  katedr,  prowadzą  do  królów  Francji.  Jedni  i  drudzy  są  uwaŜani  za 

aktorów historii świętej, która przebiega według niejasnych niekiedy planów BoŜych. Jest to 

nowa  forma  ideologicznej  asymilacji  rycerstwa  przez  Kościół.  Dzięki  temu  głoszona  przez 

Kościół krucjata sytuuje się na historycznej linii wojen Przedwiecznego w Starym Testamen-

cie. Pod tym względem jest zresztą znamienne, Ŝe pierwszymi księgami Biblii przełoŜonymi 

na starofrancuski były, przed Ewangeliami, pełne opisów wojen księgi Sędziów, Królów, Ma-

chabeuszy. 

W XIII wieku powstają triady rycerzy-bohaterów, które jednoczą historię i prowadzą 

na  krucjatę.  Dawne  Przymierze  reprezentują  dowódcy  wojskowi:  Jozue,  Dawid  i  Juda  Ma-

chabeusz; pogańską staroŜytność - Hektor Trojańczyk, Grek Aleksander Wielki i Rzymianin 

Cezar. Potem, w sposób naturalny i dwutorowy, jak widzieliśmy, pochodnia rycerstwa zostaje 

przeniesiona na  Zachód  wraz z Arturem, Karolem Wielkim i Godfrydem z Bouillon. Chrze-

ś

cijańskie  rycerstwo  przejmuje  więc  dziedzictwo  rycerstwa  Izraela,  przekazującego  mu  swą 

mistykę, oraz rycerstwa pogańskiego, które dzięki swej wartości podbiło świat i tym samym 

umoŜliwiło  rozprzestrzenienie  chrześcijańskiego  przesłania.  Zawiera  w  sobie  rycerstwo  śy-

dów i pogan. KaŜdy z tych dziewięciu walecznych (do których grona dodano później Du Gu-

esclina,  a  potem  Joannę  d'Arc)  symbolizuje  takŜe  jeden  konkretny  aspekt  rycerstwa.  Na  po-

czątku XIV wieku osiągamy więc całościową wizję rycerstwa w historii świata. Powodzenie, 

jakim cieszy się kult dziewięciorga walecznych, świadczy o ideologicznej sile historycyzują-

cego mitu rycerstwa. Ostatnia triada odgrywała równieŜ w oczach rycerzy rolę, jaką powinno 

ono  było  odgrywać  w  historii  świętej.  Wraz  z  Arturem  (uwaŜanym  wtedy  za  postać  histo-

ryczną) chrześcijaństwo było oblegane, zagroŜone przez pogan, do tego przenikane przez zło 

szatana.  Wraz  z  Karolem  Wielkim  nabierało  świadomościswej  jedności  i  siły,  w  stabilnym 

Cesarstwie. Wraz z Godfrydem z Bouillon chrześcijańskie rycerstwo spełniało część posłan-

nictwa będącego przeznaczeniem Franków: zdobywało świat. 

W średniowiecznej literaturze rycerstwo nadaje historii spójność i znaczenie. Bez nie-

go  świat  powróciłby  do  bezładu,  chaosu.  Obraz  rycerstwa,  jaki  odzwierciedlają  powieści, 

oczywiście nie odpowiada rzeczywistości. Nie pozostaje jednak bez wpływu na tę rzeczywi-

stość. Wartości rycerstwa, nieustannie i w róŜnych formach sławione w dziełach literackich, a 

zwłaszcza w romansach rycerskich, które do końca cieszyły się powodzeniem, w końcu prze-

niknęły sposób myślenia i utworzyły prawdziwą kulturę. W tym sensie moŜna mówić o rycer-

stwie jako pewnej formie cywilizacji, sposobu Ŝycia, mentalności. 

Mamy  tego  dowód  w  samej  historii.  Mówiliśmy  juŜ  o  turniejach,  a  zwłaszcza  o  wy-

czynach (pas d'armes), walkach na kopie, okrągłych stołach, które wiele ze swej formy, reguł, 

background image

 

wystroju,  a  nawet  swego  istnienia  zawdzięczają  opowieściom  arturiańskim.  TakŜe  podczas 

wojny daje się odczuć wpływ wzorca literackiego. Kronikarz wojny stuletniej, Jean Froissart, 

ś

wiadczy  o  tym  głębokim  przepojeniu,  kiedy  opisuje  rycerzy  francuskich,  angielskich,  bur-

gundzkich,  organizujących  między  sobą  turnieje  podczas  oblęŜeń;  czy  teŜ,  w  pełnym  toku 

wojny, posłusznych - zdarzały się wy jątki, ale  wyłamujących się spotykała krytyka - etycz-

nym regułom rycerstwa. Z drugiej strony, kodeks honorowy narzuca się ponad granicami ca-

łej arystokratycznej “klasie" wojowników, w następstwie ekspansji Francuzów i Normanów, 

którzy są jego głównymi nośnikami oraz dzięki znacznemu prestiŜowi literatury francuskiej i 

anglo-normandzkiej,  którą  szybko  tłumaczono  i naśladowano  we  wszystkich  sąsiednich  kra-

jach,  w  Cesarstwie,  w  Italii,  w  Hiszpanii,  aŜ  po  odległy  świat  skandynawski  i  normandzki. 

Wszędzie pasowaniu towarzyszy oprawa coraz bogatsza w motywy honorowe, ideologiczne, 

etyczne. I odwrotnie, degradacja rycerzy “niegodnych", lepiej znana w XIV i XV wieku, wy-

raźnie pokazuje, jakie były  niewybaczalne wady i błędy, pomijając brak  szlachectwa, o któ-

rym juŜ dostatecznie mówiliśmy Są to przede wszystkim zbrodnie zdrady i tchórzostwa, pro-

wadzące do ucieczki z pola bitwy, ponadto karane śmiercią. Dotyka ona takŜe tego, kto zaparł 

się  wiary,  uchybił  danemu  słowu,  postąpił  haniebnie  wobec  kobiet.  Degradacja  nabiera  cha-

rakteru  uroczystego,  i  dotkliwie  upokarzającego:  siekierą  odcina  się  rycerzowi  ostrogi  tuŜ 

przy obcasach. Jego miecz zostaje złamany, tarcza wygięta, herby wymazane. 

Heraldyka. Zachowanie rycerzy czerpie inspirację takŜe z wzorców literackich. W XIV wieku 

widzimy, jak królowie i ksiąŜęta uczestniczą incognito w turniejach lub walczą kaŜdego dnia 

w  innych  barwach,  naśladując  pod  tym  względem  bohaterów  Okrągłego  Stołu,  z  którymi 

utoŜsamiają ich giermkowie. ApanaŜe rodów z wysokiej arystokracji, herby, rozpowszechnia-

ją  się  w  XIII  wieku  na  wszystkich  posiadaczy  lenna  i  są  teŜ  przedmiotem  zainteresowania 

rycerzy z drobnej szlachty. Ich prawo do herbu zostaje im przyznane w tym samym czasie, co 

prawo do noszenia tytułu messire. Zwróćmy jednak uwagę, Ŝe herby są znacznie ściślej zwią-

zane ze szlachtą niŜ z rycerstwem, gdyŜ od XIII wieku nie pasowani szlachcice mają jednak 

do nich prawo. Od połowy XIII wieku zasadnicze reguły heraldyki są ustalone i na ich mocy 

herb  staje  się  dziedziczny;  jest  to  bardziej  sprawą  szlachty,  rodu,  genealogii  niŜ  etyki  rycer-

skiej. Ta wyjątkowa popularność heraldyki wiąŜe się zarazem ze średniowiecznym upodoba-

niem do przedstawień wizualnych, zwłaszcza do barw, z ostentacyjnymi cechami szlachty i z 

tendencją  do  symbolizmu,  do  zakodowanego  języka.  Giermkowie,  otaczani  coraz  większym 

szacunkiem w XIV i XV wieku, mają za główne zadanie tłumaczyć ten język herbów, sławić 

wyczyny  rycerzy  noszących  herby,  zwłaszcza  na  turniejach,  których  stają  się  sędziami,  a 

przede  wszystkim  komentatorami.  MoŜna  ich  uznać  za  piewców  rycerskiej  kultury,  którą 

background image

 

szczyci się szlachta, za kapłanów swoistej świeckiej religii, mającej własne liturgie, symbole, 

obrzędy,  swoją  mistykę.  Powtórzmy  jednak,  Ŝe  heraldyka  gloryfikuje  przede  wszystkim 

szlachtę. Herb jest dziedziczny, przynaleŜność do rycerstwa nie. Rycerstwo, ozdobione swy-

mi cnotami i swą ideologią, w XIV i XV wieku staje się dla szlachty dodatkową ozdobą, pod-

noszącą  naturalną  godność  nabytą  przez  urodzenie.  I  przeciwnie,  dla  nie-szlachty  pozostaje 

ono  jednym  z  podstawowych  sposobów  wejścia  do  jej  grona  i  uzyskania  herbu,  który  szla-

chectwo  wyobraŜa.  Stan  wojownika  moŜe  uszlachcić,  na  mocy  decyzji  ksiąŜąt.  Uroczyste 

pasowanie  czyni  z  wojownika  jednocześnie  rycerza  i  szlachcica  (O.  de  La  Marche,  Ph.  de 

Novare).  Był  on  juŜ  rycerzem  z  zawodu,  zgodnie  ze  stałym  znaczeniem  słowa;  teraz,  dzięki 

pasowaniu,  zostaje  rycerzem,  co  tutaj  oznacza  zarazem  tytuł  szlachecki.  Nie  pasowani  sy-

nowie  szlachty  noszą  miano  paziów,  podczas  gdy  słowo  giermek  oznacza  takŜe  rangę  spo-

łeczną. Takie pasowania nadające tytuł szlachecki są nagrodą za wyjątkowo brawurowe czy-

ny W XV wieku Jan z Bueil stwierdza, iŜ rycerstwa nie naleŜy przyznawać nie-szlachcicowi 

w nagrodę za czyn zbrojny dokonany podczas oblęŜenia lub ataków na miasta czy twierdze. 

NaleŜy brać pod uwagę jedynie wyczyny o charakterze rycerskim, na samym polu bitwy lub, 

w mniejszym stopniu, na turniejach. 

 

2. Zakony rycerskie 

 

Inna ozdoba szlachty to zakony rycerskie, powstałe w XIV wieku. W tej kwestii nale-

Ŝ

y  rozwiać  nieporozumienie,  jakie  mogą  stwarzać  uŜywane  tu  pojęcia.  W  istocie  świeckie 

zakony rycerskie niewiele mają wspólnego z zakonami Ŝołnierskimi utworzonymi w XII wie-

ku:  z  templariuszami,  szpitalnikami  czy  rycerzami  teutońskimi.  Tamte  miały  inspirację  reli-

gijną, a ich celem było dostarczenie krucjacie stałych, kierowanych odpowiednią motywacją, 

mających  nadaną  strukturę  i  zdyscyplinowanych  oddziałów.  Ich  utworzenie  oznaczało  kres 

rewolucji doktrynalnej, jakiej dokonał Kościół wobec wojny i wojowników, gdyŜ łączyły one 

w sobie dwa ideały  całkowicie dotąd przeciwstawne: mnichów i wojowników. Jednocześnie 

to  zjawisko  wyraŜało  w  pewien  sposób  klęskę  Kościoła,  a  zwłaszcza  papiestwa,  usiłującego 

zebrać pod swym sztandarem  całe rycerstwo świata chrześcijańskiego.  Zakony  rycerskie nie 

mają  ani  wspólnego  pochodzenia,  ani  wspólnych  celów,  ani  wspólnych  cech.  Przeciwnie, 

wyraŜają zarazem światowe i etyczne ideały rycerstwa świeckiego, a w pewnej mierze ozna-

czają równieŜ klęskę idei międzynarodowego rycerstwa, posłusznego uniwersalnym nakazom 

moralnym. Świadczą jednak o sile i trwałości niektórych idei oraz o ukształtowaniu się praw-

dziwej ideologii rycerskiej. 

background image

 

Najstarsze  pochodzą  z  połowy  XIV  wieku:  Zakon  Podwiązki,  załoŜony  przez  króla 

Anglii Edwarda III w 1348 roku; Zakon Gwiazdy, powołany przez króla Francji Jana Dobre-

go  w  1351.  Są  one  znacznie  bliŜsze  świeckim  bractwom  lub  stowarzyszeniom  turniejowym 

niŜ zakonom w kościelnym tego słowa znaczeniu. Wydaje się oczywiste, Ŝe większość z nich 

odgrywała  rolę  dyplomatyczną.  Pod  płaszczykiem  gloryfikacji  wartości  rycerskich  chodzi  o 

to,  by  doprowadzić  do  przymierza  dowódcy,  którym  najczęściej  jest  władca,  z  moŜnymi  i 

wpływowymi osobistościami. PrzynaleŜność do zakonu umacnia więź wasalną, która zaczyna 

słabnąć. śadnej wątpliwości w tym względzie nie zostawiają zobowiązania członków zakonu 

wobec  mistrza.  Zresztą  większość  z  nich  sama  jest  wasalami  załoŜyciela.  Dzięki  prestiŜowi 

swych członków zakon słuŜy równieŜ propagandzie politycznej. 

Zakon  Złotego Runa, utworzony  w 1430 przez diuka Burgundii Filipa Dobrego, traf-

nie obrazuje polityczną rolę tych stowarzyszeń. Filip załoŜył go zresztą, aby wymówić się od 

przyjęcia  Orderu  Podwiązki  i  wzorował  jego  statuty  na  zakonie  angielskim.  Jest  oczywiście 

dowódcą  zakonu,  któremu  jego  członkowie  przysięgają  wierność;  muszą  nawet  zobowiązać 

się do tego, Ŝe opuszczą inne zakony to rozporządzenie zniszczyłoby dyplomatyczną rolę Zło-

tego Runa, gdyby zostało wprowadzone w Ŝycie. Było stosowane tylko do wasali lub podda-

nych  diuka.  Jego  głównym  celem  było  zgromadzenie  po  stronie  diuka  całej  burgundzkiej 

szlachty.  Nacisk  połoŜony  na  obrzędy,  na  przepych,  na  braterstwo  jednoczące  trzydziestu 

jeden członków, na aspekty moralne wyjaśnia prestiŜ tego zakonu i fakt, Ŝe współcześni utoŜ-

samiali  go  ze  swoistą  religią  świecką.  ZbliŜone  cechy  napotykamy  w  Zakonie  PółksięŜyca, 

załoŜonym w 1448 przez Rene d'Anjou. Wszystkie te zakony opierają się na ideałach rycer-

stwa,  które  oddają  na  słuŜbę  polityce  ksiąŜąt.  Bractwa  turniejowe  i  konfraternie  towarzyszy 

broni, rozwijające się w Niemczech, są bardziej interesujące dla historii rycerstwa w ścisłym 

tego słowa znaczeniu, gdyŜ mają charakter mniej polityczny Kładą nacisk na ideologię rycer-

ską  i  tworzą  kult  wartości  sławionych  przez  powieści  rycerskie:  honor,  lojalność,  wierność, 

szacunek dla dam, które odgrywają tam waŜną rolę, dworność. Nie brak tu aspektu religijne-

go:  zalecenia  poboŜności  i  przysięgi  obrony  Kościoła,  wdów  i  sierot.  Widać  teŜ  aspekt  spo-

łeczny, podkreślający pewną równość między członkami, którzy wszyscy są szlachetnie uro-

dzeni,  tak  jak  we  wszystkich  innych  zakonach  rycerskich.  Obowiązująca  w  obrębie  tych 

bractw  hierarchia  nie  odpowiada  ściśle  randze  ani  bogactwom.  Podsumowując,  te  bractwa 

rycerskie podejmują próby wskrzeszenia w obrębie zamkniętych i mniejszościowych społecz-

ności mitycznego rycerstwa, egalitarnego i moralnego, które prawdopodobnie istniało tylko w 

ich marzeniach. 

background image

 

Istnienie  tych  bractw  i  tych  zakonów  świadczy  w  kaŜdym  razie  o  utrzymywaniu  się 

owego ideału i o coraz jaśniejszej świadomości faktu, iŜ rzeczywiste rycerstwo pozostaje od 

niego  nader  odległe.  Nie  ma  w  tym  zresztą  nic  nowego:  juŜ  pod  koniec  XII  wieku  krytycy 

rycerstwa  uwaŜali,  Ŝe  oddaliło  się  ono  od  swego  pierwotnego  posłannictwa  i  sytuowali  jego 

złoty wiek w zamierzchłej przeszłości. Raymond Lulle i Pani z Jeziora czynili to samo, prze-

pojeni ideą, iŜ dawne czasy były więcej warte niŜ czasy obecne i Ŝe niegdysiejsze rycerstwo 

słynęło z cnót, które potem zarzucono. 

 

To  zwykłe  stwierdzenie  świadczy  co  najmniej  o  trwałości  ideału  rycerskiego  na  przestrzeni 

całego Średniowiecza. 

background image

 

Podsumowanie 

 

Historię rycerstwa, w jego aspektach zawodowych, ekonomicznych, społecznych, kul-

turowych,  moŜna grosso modo podzielić na cztery fazy. 

 

Pierwsza  faza,  do  połowy  XI  wieku,  na  płaszczyźnie  zawodowej  odpowiada  powsta-

niu cięŜkiej kawalerii, której technika walki od początku nie uległa zmianie. Z punktu widze-

nia  społecznego,  wojownicy  konni  wywodzą  się  w  większości  ze  środowisk  zamoŜnego 

chłopstwa, właścicieli ziemskich, którzy zostali wasalami lub nadal gospodarowali majątkiem 

rodowym. Osłabienie władzy centralnej w najdalej wysuniętych na zachód regionach dawne-

go  cesarstwa  karolińskiego  pociąga  za  sobą  rozkwit  księstw,  a  następnie  kasztelanii,  które 

prawdziwie stają się podstawowymi komórkami społeczeństwa feudalnego. Kasztelani dzięki 

zbrojnej sile swych milites, wasali lub zbrojnych sług przypisali sobie znaczną część preroga-

tyw władzy publicznej,  przede wszystkim ban, władzę wojskową. Polityczny i ekonomiczny 

rozwój tych milites zbliŜa ich do drobnej arystokracji, w którą wtapiają się poprzez róŜnego 

rodzaju  awans  społeczny,  zwłaszcza  przez  małŜeństwo  z  kobietami  naleŜącymi  do  wyŜszej 

warstwy W większości jednak wypadków przyjęcie broni i ekwipunku wojownika przez mili-

tes ma niewiele wspólnego z uroczystym wręczeniem miecza władcom i ksiąŜętom. Wszyscy 

“szlachetni' świeccy są rycerzami wtedy, gdy dowodzą swymi oddziałami. Daleko do tego, by 

w oczach współczesnych wszyscy rycerze byli szlachetnie urodzeni. 

W  wymiarze  kulturowym  “rycerze'  wówczas  bardziej  odpychają,  niŜ  pociągają  jako 

wzór.  Ich  gwałtowność,  nieokrzesanie,  bezkarność  podczas  pełnienia  obowiązków  polegają-

cych  na  zmuszaniu  ludzi  do  słuŜby  ich  seniorom  czy  teŜ  podczas  gwałtów  i  grabieŜy  doko-

nywanych na własny rachunek, sprawia, Ŝe często są utoŜsamiani ze zbójcami. Kościół próbu-

je ograniczać ich rozboje i rabunki, wprowadzając instytucje pokoju i rozejmu BoŜego. Insty-

tucje  te  nie  wszędzie  odnoszą  liczący  się  sukces:  świadczy  o  tym  wielka  liczba  zgromadzeń 

pokojowych;  czysto  zaś  negatywny  charakter  nakazów  dowodzi  z  kolei  niemal  zupełnego 

braku jakiejkolwiek etyki rycerskiej. 

Druga faza, od drugiej połowy XI do pierwszego trzydziestolecia XIII wieku obejmuje 

czas kształtowania się rycerstwa w klasycznym tego słowa znaczeniu. Rewolucja w dziedzi-

nie  techniki  walki  -  wykorzystanie  włóczni  trzymanej  poziomo  i  nieruchomo  -  zmienia  wo-

jowników  konnych  w  wyborową  kawalerię,  coraz  lepiej  chronioną  przez  kolczugę  z  siatki  i 

hełm,  który  moŜna  zamykać.  SzarŜa  jadących  ramię  w  ramię  rycerzy  sprawia,  Ŝe  kawaleria 

background image

 

staje  się  królową  bitew.  Wysoka  cena  ekwipunku  i  koni,  specjalnie  szkolonych  do  nowej 

szermierki konno sprawia, Ŝe mniej wojowników moŜe korzystać z tych  dóbr. Tym bardziej 

rośnie prestiŜ kawalerii i przepaść między walczącymi na koniu, w pełnym uzbrojeniu, a resz-

tą  wojowników.  Pasowanie  na  rycerza  nabiera  więc  wartości  zarówno  zawodowej,  jak  spo-

łecznej,  gdyŜ  arystokracja  stara  się  zastrzegać  stan  rycerski  przede  wszystkim  dla  własnych 

synów,  a  potem  tylko  dla  niektórych  z  nich.  Arystokracja,  kładąca  nacisk  na  swoje  prawa  i 

dziedziczne przywileje, stopniowo przepaja swymi wartościami rycerstwo, którym od zawsze 

kieruje. 

Pod  koniec  tego  okresu  szlachta  zastrzegła  rycerstwo  wyłącznie  dla  siebie.  W  wielu 

regionach  szlachetne  urodzenie  i  stan  rycerski  to  dwa  oblicza  arystokracji.  Ideologia  szla-

checka  tym  bardziej  pozyskuje  sobie  rycerstwo,  Ŝe  szlachta  czuje  się  zagroŜona  ekonomicz-

nym  rozkwitem  mieszczaństwa  i  politycznym  odrodzeniem  władzy  królewskiej.  Broniąc  się 

przed tym podwójnym zagroŜeniem, uwypukla to, co uzasadnia jej przywileje. Rycerstwo jest 

wtedy określane jako najwyŜszy stan o wysokiej wartości ideologicznej. 

W  tymŜe  okresie  rycerstwem  interesuje  się  Kościół:  wpierw  stara  się  pozyskać  dla 

siebie  całe  rycerstwo  przez  wyprawę  krzyŜową,  będącą  ostatecznym  kresem  rewolucji  do-

gmatycznej,  która  poprowadziła  go  od  początkowego  głoszenia  zasady  niestosowania  prze-

mocy do koncepcji świętej wojny, mogącej dać palmę męczeństwa. Liturgie pasowania stop-

niowo  sprowadzają  na  rycerzy  błogosławieństwa,  które  pierwotnie  były  przeznaczone  tylko 

dla królów i które niosą ze sobą ideologię obrony Kościoła i słabych. 

Ideologia  ta,  pierwotnie  klerykalna,  zderza  się  z  innymi  wartościami,  całkowicie 

sprzecznymi z tymi, które głosi Kościół: są to miłość dworna, ostentacja, przepych, gloryfika-

cja radości, święta, miłości absolutnej i wiernej, lecz najczęściej cudzołoŜnej, mogącej wzma-

gać waleczność rycerza. Ideologia rycerska z trudem wydobywa się z tych sprzeczności, któ-

rych ślady znajdujemy w literaturze. 

Zarówno  w  tej  dziedzinie,  jak  w  wielu  innych  wiek  XIII  stanowi  okres  równowagi. 

Rycerstwo osiąga wtedy pełną dojrzałość, być moŜe okres szczytowy. W dziedzinie militarnej 

przechodzi niewiele zmian i nadal dominuje w bitwach, choć  rośnie udział formacji stosują-

cych  inne  techniki  wojenne.  W  sferze  społecznej  rycerstwo  i  szlachta  mieszają  się  ze  sobą, 

chociaŜ  następuje  odwrócenie  relacji.  Odgrywające  pierwszoplanową  rolę  pierworództwo 

wyraźniej rozgranicza władzę polityczną, bogactwo ekonomiczne i szlachectwo, przekazywa-

ne  przez  urodzenie  i  jeszcze  wyraźniej  określone  zwyczajami.  Teraz  w  XIII  wieku,  w  zasa-

dzie wszyscy rycerze są szlachcicami, a u schyłku stulecia wiele brakuje do tego, by wszyscy 

szlachcice  byli  rycerzami.  Rycerstwo  cieszy  się  wówczas  znacznym  prestiŜem,  który  od-

background image

 

zwierciedla jego ideologia. Król Francji Ludwik Święty uosabia te wartości, jednocześnie re-

ligijne  i  arystokratyczne.  Istotnie,  Kościół  zdołał  schrystianizować  mity  pochodzenia  celtyc-

kiego,  które  wydawały  się  nie  podlegać  przemianom.  Opowieści  arturiańskie,  a  zwłaszcza 

bardzo popularny cykl Lancelota, zatraciły w ten sposób część swego wywrotowego charakte-

ru.  Charakter  ten  utrzymuje  się  jednak  w  innych  dziełach  pomimo  retuszu  (na  przykład  w 

Romansie o RóŜy). 

W XIV i XV wieku następuje zachwianie tej równowagi. Na płaszczyźnie wojskowej 

rycerstwo,  choć  wciąŜ  odgrywa  swą  rolę,  w  istocie  traci  pełną  przewagę  nad  piechurami  i 

przede  wszystkim  nad  łucznikami.  Technologiczny  postęp  w  metalurgii  umoŜliwia  jednak 

opracowanie  i  rozwój  zbroi  płytowej,  która  zapewnia  rycerzom  niemal  doskonałą  ochronę. 

Taktyki  rycerstwa  niewiele  się  jednak  zmieniają,  a  przerost  brawury  prowadzi  niekiedy  do 

klęski  (Courtrai,  Poitiers,  Azincourt).  W  tym  samym  czasie  rozwój  stałych  armii  zmienia 

udział w wonie poszczególnych  grup społecznych. U schyłku Średniowiecza trzon sił zbroj-

nych  stanowią  wolni  strzelcy,  zawodowa  piechota,  pojawienie  się  zaś  artylerii  zaczyna 

umniejszać  rolę  rycerstwa.  Oczywiście,  szlachta  nadal  odgrywa  rolę  dominującą  w  wojsku  i 

bitwach, kieruje walką; rycerstwo juŜ nie! Stan rycerski ustępuje miejsca zawodowi Ŝołnier-

skiemu. 

Stan rycerski, ale juŜ nie szlachta, która w XIV wieku przeszła trudny okres z powodu 

wielkich  klęsk  (morowej  zarazy,  wojny  stuletniej),  które  pociągnęły  za  sobą  inflację,  czyli 

zmniejszenie  dochodów  obliczanych  w  pieniądzach.  Wiele  drobnej  szlachty  zaciąga  się  do 

wojsk królewskich. Dzięki rozwojowi tych wojsk w XV wieku mają oni zapewnione przywi-

leje ekonomiczne (zwolnienie z podatków), a takŜe honorowe, kulturowe: prawo do noszenia 

miecza,  prawo  do  posiadania  znaków  herbowych.  Skutkiem  tego  jest  waloryzacja  ideału  ry-

cerskiego, który od dawna stopił się z ideologią szlachecką. DąŜenie do skuteczności podczas 

wojny oddala jednak te wartości od rycerstwa wojskowego. Znajdują one schronienie w oso-

bie kilku wzorcowych bohaterów, jak Bajard, i są kultywowane z niejaką nostalgią graniczącą 

z kultem w zakonach rycerskich; wreszcie stają się mitem w powieściach rycerskich, których 

uwieńczeniem i zarazem karykaturą będzie w XVII wieku Don Kichote Cervantesa. 

Rycerstwo  mimo  wszystko  odcisnęło  piętno  na  niemal  całym  Średniowieczu,  poczy-

nając  od  zarania  roku  tysięcznego.  Zrodzone  z  nowych  uwarunkowań  wojennych,  a  przede 

wszystkim  społeczno-politycznych  feudalizmu,  przerodziło  się  w  etykę  świecką  zabarwioną 

religijnie,  w  ideologię.  Rycerstwo  stało  się  mentalnością,  formą  cywilizacji,  a  przed  XVIII-

wiecznym  “uczciwym  człowiekiem",  rycerz  był  wcieleniem  pewnego  wzorca  kulturowego, 

którego ślady znajdujemy jeszcze w zachowaniach, nawet wojennych, europejskich elit z po-

background image

 

czątku naszego stulecia, pomimo rosnącej dominacji materializmu i wojowniczego kultu pie-

niądza.  Wartości  rycerstwa,  pod  kaŜdym  względem  sprzeczne  z  wartościami  współczesnego 

materializmu, zostały zapomniane lub wręcz wystawione na pośmiewisko. 

Dzisiaj  szlachetna  postać  idealnego  rycerza  inspiruje  niemal  wyłącznie  ludzi  owład-

niętych tęsknotą za minioną przeszłością. Trudności trzeciego tysiąclecia  być moŜe sprawią, 

Ŝ

e będziemy tego Ŝałowali.