background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

R u d e G i r l

by: Untouched-Nienaruszona

beta: Cassandra874

1

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

2

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

3

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Spis treści:

Prolog...................................................................................................str. 5
Rozdział 1.............................................................................................str. 7
Rozdział 2.............................................................................................str. 14
Rozdział 3.............................................................................................str. 26

4

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Prolog

To nie ma sensu, Mercedes. Nie ma nas - powiedział dobitnie.  - Mam 

nadzieję, że będziesz kiedyś szczęśliwa.

Wyszedł, niosąc torbę. Odszedł.
Przez moment patrzyła tępo w drzwi, które za sobą zamknął. Po chwili 

zaniosła się szlochem. Nie wiedziała, jak długo tak płakała, trzymając się za 
serce. Ze łzami w oczach wzięła do ręki kieliszki, z których jeszcze wczoraj 
pili. Ona i Alan. Myślała, że będzie lepiej, że od ich wczorajszego 
porozumienia nareszcie będzie tak, jak dawniej. Przez chwilę przyglądała się 
szkłu, wspominając czasy, sprzed śmierci jej siostry, kiedy to jej mąż kochał ją 
bezgranicznie. 

Potem wszystko się zmieniło. 
Po chwili rzuciła szkłem o ścianę. To samo zrobiła z whisky, 

szampanami, winami, z butelkami wódki. Chciała się pozbyć wszystkiego, co 
należało do niego. 

Kochała go bezgranicznie. Kiedyś była gotowa oddać za niego życie. 

Kilka lat temu. Chciała dać mu więcej miłości, niż sama potrzebowałaby, aby 
przetrwać. On był jej powietrzem, bez którego życie byłoby niemożliwe. Bo 
bez powietrza przecież nie można żyć, nie można istnieć.

Zerwała ze ścian wszystkie ramki z jego zdjęciami. Z ich wspólnymi 

fotografiami. Krzyczała. Teraz mogła sobie na to pozwolić. Znali się w końcu 
całe pięć lat. 

Zmarnowała pięć lat na życiu z nim.
Pospiesznie weszła do ich wspólnej sypialni. Wyjrzała przez okno. 

Stał tam, przyglądając się temu, co stracił. Będzie jeszcze żałował, pomyślała 
mściwie, zaciskając dłonie w pięści.

Opuszkami palców dotknęła jego najcenniejszego skarbu. 
XVIII- wieczna waza, którą kiedyś kupił za niewyobrażalnie wielką 

5

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

sumę, lekko połyskiwała w słońcu. Mercedes uśmiechnęła się gorzko. Wzięła ją 
w ręce i wyszła na balkon, po czym zrzuciła. Tak samo zrobiła z jego 
ulubionymi płytami, krawatami, które zostawił, koszulami, zegarkiem, który 
chciała mu podarować na trzecią rocznicę ślubu. Kiedy - jak myślała- pozbyła 
się wszystkich jego rzeczy, popatrzyła mu w oczy. Z daleka. Trwało to kilka 
sekund. Nie obchodziło ją, co on myśli. Dla niej mógłby już umrzeć. 

Odwróciła się i z płaczem wbiegła do łazienki. 
Już nigdy więcej się z nim nie zobaczyła. Nawet na sprawie rozwodowej, 

na której go nie było. Wszystko załatwił przez adwokata. Oddał jej część 
wielkiego majątku, jakim dysponował. Niczego jej od tej pory nie brakowało. 
Niczego, oprócz... jego osoby, oprócz jego miłości.

6

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Rozdział 1

- Przegrałeś- powiedziała, odkładając karty. - Płać.
Mężczyzna uśmiechnął się, po czym odpiął powoli guziki koszuli i ją 

zdjął. Jej oczom ukazał się przepiękny widok. Mężczyzna był doskonale 
zbudowany. Płaski, jędrny brzuch, zapewne marzenie każdej kobiety. Idealne, 
silne ramiona mogłyby robić wiele interesujących rzeczy.

- Coś mi się zdaje, że następnym razem wygram - odpowiedział i puścił 

do niej oko.
- Zobaczymy, zobaczymy- mruknęła i spojrzała w karty.

Cholera, skurczybyk miał rację!, zaklęła w duchu. Tym razem szczęście 

jej nie sprzyjało. 

Już po dziesięciu minutach musiała zdjąć jakąś część ubrania. Tylko co? 

- zastanawiała się, patrząc na swoją idealnie dopasowaną czerwoną sukienkę z 
mocno wyciętym dekoltem. 

- Panowie - odezwała się słodziutkim głosem -moglibyśmy przecież pójść 

na kompromis.
- Niestety nie - odpowiedziała za nią jakaś słodka, farbowana, prawie rozebrana 
blondynka, która już dawno zazdrościła jej farta.
- Zgadzam się z Christiną- odezwał się jeden z panów. -Chciałbym zobaczyć, 
co Ruda ma pod spodem - powiedział lubieżnie.
- Ja także - przytaknął mu inny. - Ciekawe, czy ciało ma równie ładne, co buźkę 
i umysł.

Oj to się zdziwicie, pomyślała i się szeroko uśmiechnęła.
- Panowie, pamiętajcie proszę, że ostrzegałam was. Czy ktoś mógłby 

rozpiąć mi sukienkę?

Od razu rzuciła się ku niej cała gromada wielbicieli. 
- Tylko delikatnie!- ostrzegła. - Jestem strasznie krucha - dodała już z 

czarującym uśmiechem. 

7

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Usłyszała zgrzyt zamka. Dobrze, pomyślała. Niech się trochę napatrzą.  

Powoli sięgnęła  w dół i zdjęła jednego czarnego buta. 

- Grajmy dalej- powiedziała. - Oddałam fanta.
Usłyszała westchnienia i jęki zawodu. 
- Możecie, oczywiście, próbować dalej - zachęciła i pokazała śnieżnobiałe 

zęby. Wszyscy wpatrywali się w jej strasznie długie nogi. 

- Boże, co to za kobieta - szepnął jeden z nich. 

- Marzenie- dodał inny.

Gra toczyła się dalej, lecz ona już była myślami gdzie indziej, w swoim 

domu. Marzyła o ciepłej kąpieli, szampanie z bąbelkami i masarzu obolałych 
mięśni. 

Może nawet ktoś z nią będzie... Ta myśl zwróciła jej uwagę na karty. 
- Cholera!- zaklęła cicho pod nosem.

- Coś się stało?- zapytał ją jakiś mężczyzna. Był uśmiechnięty, uradowany, 
zadowolony. Za bardzo. Trochę ją to zaniepokoiło. - Czyżby karty nie 
dopisywały?

No i stało się!, pomyślała. Cóż... Kiedyś trzeba było zdjąć tę sukienkę. 

Buta już dawno gdzieś zgubiła, nawet nie zauważyła, kiedy. 

Zgrabnie wstała. Wszyscy patrzyli na nią wyczekująco. 
Powoli oswobodziła jedno ramię, potem drugie. Trochę przypomina to  

striptiz, pomyślała rozbawiona, napotykając pożądliwe i napalone spojrzenia 
mężczyzn.

Kiedy pokazała już górę czarnego stanika usłyszała za sobą męski, 

donośny głos:

-Wystarczy.
Momentalnie się odwróciła.
Zobaczyła stojącego w drzwiach mężczyznę. Był strasznie przystojnym, 

niebieskookim brunetem. Po prostu idealny kandydat do łóżka. Ależ ostatnio  
stałam się pruderyjna,
 pomyślała.

- Przepraszam, ale zgodnie z panującymi tutaj zasadami nikt nie powinien 

przeszkadzać grającym. To przecież znany dom hazardu i rozpusty – rzekła.

8

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Ktoś chrząknął.
- Tak, jest taka zasada. Jednak ja mogę od niej odstąpić.

- A to niby dlaczego?
- Bo jestem właścicielem tego oto, jak zdążyła się pani wyrazić, „domu hazardu 
i rozpusty”.

Nawet się nie zarumieniła.
- Tym bardziej nie powinien pan łamać kodeksu.
Podziwiał ją wzrokiem. Odważnie podniosła głowę.
- Troszkę się zmieniłaś, Mercedes.
Drgnęła, gdy usłyszała swoje imię. Dawno już go nie używała. 

Zastanawiała się, skąd nieznajomy wiedział, jak naprawdę się nazywa. 

Oceniła go krótkim, badawczym spojrzeniem. 
Był wysoki, nawet wyższy od niej, choć sama w szpilkach liczyła ponad 

1,77cm. Czarne włosy były lekko rozwichrzone. Zachwycał głębią swojego 
spojrzenia. Miał piękne oczy. To był zimny granat. 

Cholera, strasznie przystojny facet, zaklęła w duchu. Czuła do niego jakiś 

pociąg. Wiedziała, że to zimny drań, taki jak ona. Domyślała się, że taki 
mężczyzna jak on nigdy nie da wpakować się w związek. Idealnie. To tak jak 
ona. Przyglądał się jej z coraz większym zainteresowaniem. 

Specjalnie powoli, zaczęła się ubierać. To frustrujące, pomyślała. Nawet  

nie zdążyłam się porządnie rozebrać. 

- Czy ktoś mógłby zapiąć...?- zapytała, nie spuszczając oczu z 

nieznajomego.

Poderwali się, oczywiście, wszyscy, lecz gospodarz uniósł rękę, na co 

tłum się uspokoił. Cieszył się chyba ogromnym poważaniem, doszła do 
wniosku. 

Podszedł do niej powoli, nie spiesząc się. Gdy dotknął jej skóry swoimi 

zimnymi palcami, mimowolnie zadrżała. Przez jej ciało przeszedł dreszcz. 
Powoli sunął palcem po jej plecach. Boże, co za facet, westchnęła w duchu. 

Gdy w końcu skończył tą trwającą w nieskończoność torturę, 

wyprostowała się jeszcze bardziej i rzekła z ujmującym uśmiechem:

9

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

- Żegnam, panowie. Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy. 
Odwróciła się. Gospodarza zachęciła jedynie jednym, przelotnym 

spojrzeniem.

***

Boże, co za kobieta, pomyślał. Zimna, wyrafinowana, nieokiełznana i...  

niedostępna. Trzeba byłoby ją kiedyś oswoić. Ta myśl mu się spodobała. 
Uśmiechnął się szeroko, wodząc za nią wzrokiem. 

- Nie przerywajcie - zwrócił się do grających, nawet na nich nie patrząc.

- A ty, Alex, nie dołączysz do nas? - zapytała jedna z kobiet.

Niechętnie na nią spojrzał.
Ach, Christina, pomyślał, marszcząc brwi. Nie wystarczy ci już? Jeszcze  

za mało?

- Niestety nie. - Wyszedł.
Skierował się ku Mercedes. Piękne imię. Tak jak i właścicielka.
Wiedział, dokąd się udała. Wiedział, bo tak podpowiadał mu instynkt. 

Instynkt drapieżnika.

Zobaczył ją, gdy miała zamiar wsiąść do samochodu. Zesztywniała, jakby 

wyczuła na sobie jego wzrok. Powoli odwróciła się do niego.

- Coś się stało?- zapytała z ujmującym, zimnym uśmiechem.
Podszedł do niej. Zmusił ją, aby oparła się plecami o karoserię 

samochodu. Położył ręce po bokach jej głowy.

- A musi być powód, żeby za tobą pójść?
Przyglądała się mu długo, po czym pocałowała. 

***

Mercedes, skarciła się w duchu. Przestań! Przecież to obcy chłop! Nie  

znasz go! Odsuń się od niego, ale już! 

Tylko dlaczego się nie odsunęła?

10

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Nieznajomy penetrował językiem jej usta.
Nieznajomy... nieznajomy! Gwałtownie się od niego odsunęła i posłała 

mu lodowaty uśmiech.

- Może byśmy się tak przedstawili?- zaproponował, jakby czytał jej w 

myślach.

Podał jej opaloną, muskularną dłoń. 
- Jestem Alexander Chatisow.

- Mercedes Roberts - ucałował jej dłoń. - Miło mi.

Uśmiechnęła się. 
- Mnie też.

- Czuję, że to będzie interesująca noc. 
- Zgadzam się z panem, panie Chatisow.

***

- Może się czegoś napijesz?- zaproponowała.

- Masz duży dom.
- Tak - spojrzała mu w oczy. - Jest ogromny. Pewnie interesuje cię to, skąd mam 
fundusze na to, aby go utrzymać?

Przyglądał jej się z zainteresowaniem.
- Nie. Wcale mnie to nie interesuje, słonko. 
Spojrzała na niego spod przymrużonych powiek. 
- Napijesz się czegoś, czy nie?

- Zależy, co chciałabyś mi dać.

To była aluzja.
- Mogę spróbować soku – kontynuował. - Jakie smaki masz mi do 

zaproponowania?

Na pewno. To była cholernie podniecająca insynuacja!
Starannie ukrywała swoje uczucia pod maską zobojętnienia. Nie pokazała 

w jakikolwiek sposób, że się speszyła, zarumieniła.

Cholera. Strasznie trudno będzie ją złamać, pomyślał Alexander.

11

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

- Zdajesz sobie sprawę, że to jedynie przygoda na kilka nocy? - zapytała.

- Oczywiście. 
- Nie interesuje mnie trwały związek.
- Rozumiem. 
- Nie potrafię kochać ani dawać miłości.
- Podobnie jak ja. 
- Mówią, że mam serce z kamienia.
- Mówią, że ja go nie mam. 

Odwróciła się i skierowała do swoich apartamentów. Czuła, że idąc za 

nią, nie spuszcza jej z oczu.

Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi sypialni od razu przycisnął ją do 

ściany i gwałtownie pocałował. Jakby mogła mu uciec. Jakby mogła zmienić 
zdanie. 

Nie zamierzała.
Zarzuciła mu ręce na szyje. Przycisnęła jeszcze bardziej ciało do jego 

ciała. Wczepiła dłonie w jego ciemne włosy. Ich pocałunek był gonitwą dwóch 
spragnionych istot. Odczepiła się od jego ust tylko na moment, na chwilę, kiedy 
podprowadziła go bliżej do łóżka i lekko popchnęła. Patrzył z 
zainteresowaniem, jak powoli zdejmuje ubranie. Jego oczom ukazało się jej 
wspaniałe ciało, którego - dzięki Bogu - nie pokazała tym frajerom w jego 
klubie. Przyglądał się płomiennorudej bogini. Nigdy nie przypuszczał, że dwa 
lata temu, pod  tymi workowatymi ubraniami kryło się takie ciało i uroda. 

Alan źle zrobił, że ją opuścił, pomyślał przelotnie, nadal ją obserwując. 

Źle uczynił, że ją zranił. W chwili odejścia nie przypuszczał nawet, jak kiedyś  
będzie potrafiła skrywać swoją prawdziwą naturę, swoje uczucia.
 

Przyglądał się pełnej opanowania twarzy Mercedes. 
W bieliźnie usiadła na nim okrakiem. Zaczęła rozpinać mu koszulę. Czuł 

coraz bardziej rosnące podniecenie. 

Boże, niech ten dupek kiedyś żałuje, że wypuścił z rąk takie cudo,  

cholera! Pojebany cholernik! Dlaczego ją zostawił?

- Zapowiada się bardzo interesująca noc - szepnęła i ugryzła go w ucho.

12

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

- Tak - odpowiedział. - To będzie bardzo interesujące. Z pewnością. 
Zaśmiała się gardłowo. 

***

Obudziło go wycie wilków. Jego wilków. Jego stada.

13

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Rozdział 2

"Ludzie mogą należeć do nas tylko we wspomnieniach".

- Co jest? - zapytał, wchodząc. 

- Nic - odpowiedział David.
- Kurwa, takie pierdoły możesz wciskać swojej babci, ale nie mnie.
- Wszystko jest w najlepszym porządku. Mamy drobne problemy, ale tak małe, 
że prawie ich nie ma. Nie martw się, szefie.

Alexander wymownie podniósł brew. Ta wypowiedź z pewnością 

pozostawiała wiele do życzenia.

- Czy delikatnie sugerujesz mi - jednemu z najpotężniejszych i 

wpływowych Alf na tej połowie kuli ziemskiej - że mam iść do diabła i nie 
interesować się losem swojej watahy?
- Cóż za skromność - mruknął. - Ale żartowniś z ciebie.
- Wiesz co? 
- Co?
- Mam ochotę dzisiaj kogoś poćwiartować, podpalić, rozszarpać, wyrwać 
włosy, wydłubać oczy, odgryźć pewne części ciała, a potem zabić i to na pewno 
nie wspaniałą kobietę, od której odszedłem właśnie bez żadnego 
usprawiedliwienia po długim, namiętnym i wyczerpującym seksie! Wyobraź 
więc sobie, że nie jestem w humorze na żarciki.
- Zna... - zaczął. - Znaleźliśmy dzisiaj ciało pewnej kobiety - powiedział 
szybko, widząc, że szef faktycznie nie jest w nastroju do żartów.

Alexander nawet się nie poruszył. Nie okazywał emocji. Wpatrywał się 

jedynie w Davida. Ten szybko opuścił wzrok. Nie mógł przecież tak się gapić 
na Alfę. Nawet nie ważny był fakt, ze Alex był jego bratem. Rodzonym bratem.

- Problemy tak małe, że prawie niewidoczne, co?- zapytał Alexander i 

poszedł zjeść śniadanie. Jajecznicę.

14

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

***

Zamrugała. Boże, co ja ostatnio robiłam? Głowa bolała ją tak mocno, 

jakby ktoś walnął ją cegłą. A może walnął? rozmyślała, próbując przypomnieć 
sobie wydarzenia ostatniego wieczora. Ahh... Alexander, uśmiechnęłą się nagle. 

Nie zdziwiło ją nawet to, że go nie ma. Była do tego przyzwyczajona. To 

jej rutyna. Nie pamiętała nawet danych personalnych wszystkich facetów z 
którymi spała. Nie pamiętała ich imion. Nie pamiętała twarzy. Po co? Przecież 
nigdy nie wiązała się z nikim na stałe. Prawie nigdy. Poczuła ukłucie w sercu, 
które jak zwykle przypominało jej o swoim istnieniu.  Tylko... dlaczego  
wspomnienia tak bolą? Nie mogą po prostu być? Istnieć, ale tak.. prawie  
niewyczuwalnie? 
zastanawiała się. Tak. Mogą, uśmiechnęła się nagle. A ja  
jestem na to dowodem. 

Potrafię żyć dalej, tak jakby mój świat nigdy się nie zawalił. 
Ale ona zrobiła więcej. Ona nauczyła się normalnie funkcjonować w 

świecie, z którego kiedyś została tak brutalnie wyrzucona. Potrafiła żyć z 
bólem. Nauczyła się go akceptować, przyzwyczaiła się do tego ukłucia w sercu. 
Osiągnęła cel. Potrafiła nie kochać, nie współczuć, nie rozczulać się nad sobą. 
Zamknęła serce na wszystkie uczucia.

Wstała z łóżka i się przeciągnęła. Włożyła satynowy, biały, 

nieprzyzwoicie krótki szlafroczek i ruszyła przez wielki dom do kuchni. 
Zaparzyła kawę, wyjęła mleko z lodówki, płatki. Moja rutyna. Jestem taka  
nudna 
- pomyślała gorzko. 

Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek. Zmarszczyła brwi. Kto psychicznie  

zdrowy przychodzi do mnie o tak wczesnej porze? Bądź co bądź, dotąd umieli  
uszanować moją prywatność i swoje narządy.

Wstała. Spojrzała przelotnie na siebie w lustrze.
Z czarującym uśmiechem otworzyła drzwi. 
- Dlaczego białe? zapytała od razu, wpatrując się w bukiet jasnych róż. 

- Właśnie, dlaczego biały?-  Alexander wyłonił się zza kwiatów. Spojrzała po 
sobie.
- Bo biały oznacza czystość i perfekcję - uśmiechnęła się szeroko. - A ja zawsze 

15

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

jestem perfekcyjna - dodała szeptem.

On też się czarująco uśmiechnął.
- Wolałabyś... na przykład czerwone?
Zabolało.
- Chyba nie- odpowiedziała sztucznie uśmiechnięta.

- Dlaczego?
- A dlaczego stoisz w drzwiach?- zapytała, przyciągając go do siebie.
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
- Czy to ważne?

Pocałowała go. 
- Dlaczego?- powtórzył.

- Po co kupować kwiaty czerwone, jeśli można kupić białe?
- Może dlatego, że czerwony oznacza miłość, zauroczenie, a biały nadzieję i 
czystość?
- Tak. Masz rację. 
- Mam?- nie udało mu się ukryć zdziwienia.
- Masz- powiedziała z szerokim uśmiechem. - Zawsze masz.
- Znamy się dopiero... - spojrzał na zegarek - jakieś trzynaście godzin.
- To co? Za następne trzynaście możemy się więcej nie zobaczyć.
- A niby to dlaczego?- zapytał, choć doskonale znał odpowiedź.
- Bo taką zawarliśmy umowę. Seks. Nic więcej.
- Dlaczego więc nie możemy uprawiać seksu o trzynaście razy więcej?
- Bo trzynastka jest pechowa.
- Wierzysz w to?
- Nie - odpowiedziała bez wahania.

Uśmiechnął się.
- Różnisz się od przeciętnych kobiet.
Zbliżyła swoją twarz do jego i wyszeptała, muskając go oddechem:
- Kotek, zapamiętaj sobie jedno. Nie jestem przeciętna. Jak już wcześniej 

zdążyłam powiedzieć, jestem perfekcyjna i uporządkowana. Wszystko robię 
według określonego planu. Nie pożądam, nie kocham, nie spotykam się, kiedy 

16

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

nie chcę. 
- Zdążyłaś wspomnieć - mruknął, po czym przycisnął ją do ściany. - Ale ja 
także nie jestem zwyczajnym człowiekiem.
- Nic mnie w życiu nie zaskoczy.
- Zdziwiłabyś się.

Pocałował ją gwałtownie. Jego dłonie błądziły po jej ciele, gdzieś pod 

szlafrokiem. Zarzuciła mu ręce na szyję. 

***

Jęknął. Już ja ją nauczę pożądać – postanowił. - zżuci tą maskę. Dla  

mnie. Będzie mnie jeszcze błagać.

Momentalnie odwrócił ją i delikatnie pchnął na ścianę. Czuła na plecach 

jego twardy, umięśniony tors.
- Powiedz, że mnie pragniesz - wyszeptał jej do ucha.
- Nie.

Kolanem rozchylił jej nogi.
- Chcę słyszeć twoje jęki i krzyki.

- Nie usłyszysz.
- Powiedz to.
- Co?
-Powiedz, że mnie pragniesz.

Działał cuda tym kolanem. Jęknęła.
- Głośniej. Nic nie słyszę. 

- Nie usłyszysz.
- Chcę usłyszeć, że mnie pragniesz, skarbie. Powiedz to.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.

17

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

-Tak.
-Tak.

Uśmiechnął się pod nosem. Powiedziała tak.
- Powtórz.

- Alexander!
- Alexander tak, tak, czy Alexander nie, nie?
- Alexander jeszcze, jeszcze - uśmiechnęła się pod nosem. 

Zaczyna robić się interesująco.  Zmusiła go, żeby pozwolił jej się 

odwrócić.

- Po co tu przyszedłeś?

- Chciałem zaprosić cię na kolację.
- Może...      
- A potem do hotelu.
- A po co?- zapytała z niewinna miną.
- Znasz zabawę w kotka i myszkę?
- Może...

Zagryzła wargę. Spojrzała na niego kokieteryjnie i położyła dłoń na jego 

piersi. Powoli zaczęła sunąc nią w dół. Zatrzymała się jednak przy jego 
spodniach.

- Chodź na górę - zaproponował.
Przyglądała się mu.
- Nie mam dzisiaj ochoty- powiedziała uśmiechnięta i poszła do kuchni.
Drażniła się z nim. Wiedziała, jak działać na mężczyzn.
- Chcesz coś?

- Ciebie.
- Może pomidora?
- Chętnie. Gdzie, kiedy i z kim? A może jeszcze śmietana i truskawki? Hotel. 
Załatwione.
- Siadaj. Kawy, herbaty?
- Soku.
- Wszystko ci się kojarzy z jednym?- zapytała uśmiechnięta.

18

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

- A tobie?
- Chyba wszystko.
- Cóż... Sok pomarańczowy proszę.
- Nie mam. 
- To po co mi go proponowałaś?
- Sam sobie zaproponowałeś.

Fakt.
- Kawy.

- Nie mam. 
- To po co... -zaczął.
- Liczyłam, że odmówisz - powiedziała z miną niewiniątka. 
- To może...
- Herbaty też nie mam.
- Niby to jesteś uporządkowana?
- Umiem oddzielić życie prywatne od zawodowego. Po prostu odciąć go na pół. 
Zawsze zachowuję tą równowagę. Teraz moje życie prywatne przeważyło nad 
zawodowym. 
- Często zdarza ci się nie mieć... herbaty?

Roześmiała się melodyjnym głosem. 
- Akurat tobie się trafiło.

- Czuję się zaszczycony.
- Powinieneś. - Zabolało.

Usiadła koło niego. 
- Przyjadę po ciebie o dwudziestej.

- Co na siebie włożyć?
- Najlepiej nic.
- Nie jestem bezwstydna. Paradować nago nie zamierzam. 

Przechyliła głowę.
- Więc jesteśmy umówieni? - uniósł brew. 

- Tylko formalnie.
- Mam przynieść umowę pisemną?

19

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

- Nie zaszkodziłoby. A jak mnie wystawisz?
- Nie wystawię.
- Jakbym miała zagwarantowane, że mnie nie wystawisz...
- Przyjadę o dwudziestej - powiedział uśmiechnięty.
- Nie. Przyjadę sama.
- Sama?
- Tak.
- Dlaczego?

Wzruszyła ramionami.
- Dobrze. Gdzie chcesz się spotkać?

- Może w restauracji w hotelu?
- Dobrze. Zobaczymy się w Plazie- powiedział i wyszedł z uśmiechem na 
twarzy.

***

Nadal się idiotycznie uśmiechał, gdy przyszedł do Schronu. Wyglądał jak 

uroczy głupek, czego nie omieszkał mu wytknąć David.

- Nie masz nic do roboty?- zapytał Alexander.

- Tak się składa, że nie mam.
- Gdyby nie to, że jesteś najlepszy w tym, co robisz, to dawno bym cię wywalił.
- Gdyby nie to, że jesteś Alfą, już dawno powiedziałbym ci, co o tobie sądzę. 

Alexander podniósł brew. 
- Nie jesteś moim ojcem. 

- Ale na szczęście jestem twoim bratem.
- Raczej na nieszczęście.
- No i jak?
- Co jak?
- Jak tam ta twoja nowa zdobycz?
- Weź się odczep. Czasami jesteś jak wrzód na dupie.
- Nawzajem. 

20

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

- Myślisz, że to był komplement?
- TY NIGDY NIE PRAWISZ KOMPLEMENTÓW.
- Jak tam ta kobieta, którą zamordowano?- zapytał momentalnie zmieniając 
temat.
- A skąd ja mogę to wiedzieć, co? Przecież dawno nie żyje.
- Czasami się zastanawiam, po kim odziedziczyłeś głupotę.
- Chyba po tobie - mruknął.
- Udam, że tego nie słyszałem.
- No... co tam dużo mówić. Śliczna była. Na pewno zamożna. Jednym słowem, 
piękny rudzielec.
- Rudzielec?
- No tak. Miała śliczne włosy.
Dlaczego Alexandra to zaniepokoiło?

***

Ubrana była w krótką, czarną sukienkę. Buty - także czarne, za kostkę 

idealnie podkreślały jej długie, opalone nogi. Wyglądała cudownie. 

Kasztanowe, kręcone włosy opadały luźno na ramiona. Miała mocny, 

ciemny makijaż, który dodawał jej drapieżności. 

Ujrzała go od razu. Przecież był najprzystojniejszym facetem na sali. 
Uśmiechnęła się czarująco i zimno zarazem, jakby podkreślała to, iż 

może mieć każdego, lecz nie każdy może mieć ją. 

Ubrany był na czarno. Spodnie wspaniale opinały jego wąskie biodra. 

Wstał, gdy tylko się pojawiła. Lekko musnął ustami jej wargi. Na powitanie. 

Wiedział, że wszyscy w tej chwili oddaliby życie, aby tylko się z nim 

zamienić. Aby chociaż przez jedną noc mieć przy sobie taką kobietę, jaką była 
Mercedes Roberts. Każdy potrafił dostrzec w niej coś więcej niż tylko urodę. 

Widzieli ten błysk. Błysk w oczach, który mówił: Nie poddam się, a ty  

dupku możesz uciekać dalej. Krzyżyk na drogę. Każdy pragnął takiej kobiety, a 
było ich mało. Mercedes nie przypominała bowiem wymalowanej, sztucznej 

21

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

lalka. Ona doskonale grała. Była świetną aktorką. Ta maska, którą nakładała, 
była tylko pretekstem do osłonięcia się przed okrutnym światem, w który 
nieświadomie wprowadził ją Alan. 

- Witaj. 
Jak zwykle nie doczekał się odpowiedzi.
- Długo czekałeś?- zapytała siadając.

- Zaskakująco krótko. 
- Zaskakująco?
- Dla przeciętnej kobiety punktualność, oznacza eleganckie czterdzieści pięć 
minut później. Wiem, ty nie jesteś zwyczajna.
- Dobrze, że mnie zrozumiałeś.

Alexander nagle poczuł, jak czyjaś stopa jeździ mu po kolanie.

Uśmiechnął się. 

- Przestań.

- Co mam przestać?- zapytała niewinnie.

Za niewinnie.
- Ciesz się, że stoły mają długie obrusy, bo...

- Co?

Alexander złapał ją za nogę. 
- Bo ja nie jestem taki wyrafinowany i czysty jak ty. 

- Puść- powiedziała uśmiechnięta. - Ludzie patrzą.
- To niech sobie popatrzą.
- Na co? Przecież nic nie widać.

Zaśmiał się gardłowo. 
- To czego się boisz? Mogą się gapić. Przecież nic nie zobaczą.
Pokręciła tylko bezradnie głową. 

Puścił ją. 

- Zamówisz coś?- zapytał, podsuwając jej swoją kartę.

- Może tylko wino. 
- Jakie?
- Liczę na twój gust.

22

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

***

Mercedes przyglądała się mężczyźnie siedzącym obok niej, teraz 

rozmawiającym z kelnerem. Szkoda, że jest taki przystojny - pomyślała nagle. - 
Trudno będzie mi się z nim rozstać. Tak jak z Jackiem. Szkoda, że facetom nie  
można ufać. 

- Kochanie, nic więcej?

- Nie, dziękuję. 

Mercedes nawet nie zorientowała się, że kelner wrócił z dwoma 

kieliszkami wina. Spojrzała na szkło.

- Spróbuj mnie złapać - powiedziała.
- Myślisz, że mi uciekniesz?- zapytał. -Bądź co bądź, jestem lepszym 

sportowcem od ciebie.

- Tak?- zapytała, kierując się do pewnej wazy.
- Spróbuj!- pogroził jej palcem.
- Moja kochana... kochana waza- powiedziała obejmując naczynie.
- Tylko...
- Nikt nie chciałby, żeby się zbiła.
- Nie zbijesz jej.
- Chcesz się przekonać?
- Mercedes, proszę. 
- Ja też proszę. 
- O co? 
- Wymiana.
- Co za co?- zapytał, podejrzliwie mrużąc oczy.
- Całus.
- Tylko?- odetchnął z udawaną ulgą. -A myślałem, że będziesz mi kazała 

wysadzić jakiś pociąg.

Odstawiła wazę.
- A teraz nagroda.
- Wiesz, że związałaś moje serce sznurkiem i przywiązałaś do swojego?- 

zapytał, obejmując ją.

- Ależ ty jesteś romantyczny- mruknęła.
- Nie słyszałaś jeszcze moich wierszy... "

23

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Boże – pomyślała. - Nie zniosę tych wspomnień. Zabij mnie teraz, albo  

uratuj. Albo nie. Nie próbuj ratować. Po prostu pomóż.

"- Czy kiedykolwiek myślałaś o śmierci? 
- Może. Zależy.
Zaśmiał się.
- Od czego?
- Od tego, czy ty będziesz ze mną. Widzę to w dwojaki sposób. Albo 

będziesz przy mnie, albo nie. Proste i klarowne.

Albo będę szczęśliwa, albo przerażona i nieszczęśliwa.
- Czuję się zaszczycony.
- Powinieneś.
- Czuję się więc szczęśliwy - odparł uradowany. 
Był uradowany wizją śmierci w ramionach ukochanej osoby."

"Nie mogę bez ciebie żyć- szepnął. - Myśl o tym mnie zabija".

Serce bolało. Wspomnienia wracały, ale ona nadal uśmiechała się do 

niego tym swoim uśmiechem wyrażającym ni to pogardę, ni smutek czy radość. 

Była obojętna. To było gorsze, niż gdyby była zła. Człowiek jest 

zazwyczaj obojętny, gdy stoi na krawędzi przepaści, bo nie potrafi odróżnić 
bólu psychicznego od zranienia fizycznego. Ale on był tylko zimny draniem, 
wykorzystującym kobiety. Wiedział o tym i nie zamierzał się zmieniać, choć 
powinien.

***

- Jakoś nie jestem głodny – mruknął, rozglądając się.

- Hmm... -zmarszczyła brwi. - Mi też jakoś apetyt nie dopisuje.

Oboje się uśmiechnęli.
Rozejrzała się. Wszyscy się na nich gapili. 
Alexander przechylił głowę i niby to przypadkiem zrzucił jej torebkę. 

Niechcący, oczywiście, popchnął ją także dyskretnie pod stół.

24

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

- Ohh- odezwał się skruszonym tonem. -Torebka ci spadła. 
Z gracją wgramolił się pod stół. Mercedes zagryzła wargę, żeby się nie 

uśmiechnąć. Już dawno mężczyźni nie robili dla niej takich sztuczek. 

Poczuła rękę Alexandra na kolanie. Nadal się uśmiechała, kiedy sunął nią 

w górę. Czuła jego ciepły dotyk na skórze, jego ciepły oddech. Przeszedł ją 
dreszcz, który chyba został zauważony przez obserwujących ją ludzi. Kiwali 
głowami ze zrozumieniem. W końcu zapytała chyba trochę zbyt uniesionym 
głosem:

- Skarbie co z tą torebką? Coś długo cię nie ma.

- Ahhh- odezwał się jakiś zduszony głos. Alexander teraz próbował dostać się 
do jej bielizny. - Wszystko się rozsypało. 

Uśmiechnęła się.
- Taaak. Pozbieraj. 
Właśnie do restauracji wszedł jakiś  mężczyzna. Na początku Mercedes 

go nie poznała, ale później dotarło do niej, kogo zobaczyła. Nie widzieli się 
cztery lata. Zmienił się. Z ładnego i pewnego siebie chłopaka przeistoczył się w 
przystojnego mężczyznę. Bardzo przystojnego. A był to jej przyrodni brat, 
Kamil.

Od razu do niej podszedł. 
- Mercedes?

- Kamil?- udawała zdziwienie. - Co za niespodzianka.

25

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Rozdział 3

"Ten dzień był tak szalony, że jeszcze jedno wariactwo miałoby  

nawet sens".

- Tak. Bardzo miła niespodzianka – powiedział, chłonąc wzrokiem każdy 

centymetr jej pięknego ciała. - Ostatnio... wyglądałaś .. hm.. trochę inaczej.
- Tak- uśmiechnęła się zimno. -Troszeczkę. - Alexander nadal próbował 
majstrować przy jej majtkach. Mimowolnie zachichotała.
- Coś się stało? - Podniosła wymownie brwi.
- A co się niby miało stać?

Spojrzał na nią podejrzliwie.
- Jesteś sama?- zapytał przypatrując się wolnemu nakryciu naprzeciwko 

niej.
- Hmmm - mruknęła. - Właściwie to...
- Pozwolisz, że się przysiądę - nie czekając na jej odpowiedź usiadł na krześle 
Alexandra. 

Mercedes zagryzławargę, żeby się nie uśmiechnąć. Robi się bardzo  

interesująco- pomyślała. Bardzo Znowu poczuła usta swojego towarzysza pod 
stołem na swoim udzie. Cholera, jeśli go nie powstrzymam... Będę... Nie. Nie  
mógłby  mi TEGO zrobić na oczach wszystkich. 
Poczuła jak jego ręka próbuje 
rozchylić jej nogi. Nie dała mu się. Delikatnie, acz stanowczo nadepnęła mu na 
stopę. 

- Au!- mruknął Alexander, niedowierzając, że odważyła się to zrobić. 
Mercedes spojrzała na Kamila, który zmarszczył brwi, nasłuchując. Udała 

atak kaszlu. 

- Coś ci jest?- zapytał zaniepokojony Kamil. 

- Nie. Nie – odpowiedziała, krztusząc się.
- Widzisz... -zaczął. - Mama się martwi. Po tym jak... hmm... zerwałaś z nami 
kontakty...

26

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

- Nie zerwałam.
- Nie? To jak nazwiesz fakt iż nie dawałaś znaku życia przez tyle lat?- zezłościł 
się.
- Kamil. Nie wtrącaj się- odpowiedziała spokojnie.
- Ja się wtrącam? Gdybym naprawdę się wtrącał to dawno przyprowadziłbym 
cię do domu. Dobrowolnie lub nie. 

Nie okazywała zdenerwowania.  Pochyliła się nad stołem i powiedziała:
- Kamil, uważaj. Nie jestem taka, jaką mnie zapamiętałeś kiedyś. Nie 

jestem już dawną Mercedes.
- Merci- odezwał się pieszczotliwym tonem. - Wychowaliśmy się w różnych 
środowiskach i choć nigdy nie byliśmy prawdziwym rodzeństwem to kochałem 
cię jak siostrę - w jego głosie było coś, co zaniepokoiło Mercedes. - 
Szanowaliśmy się nawzajem dopóki...
- Przestań- powiedziała groźnym tonem. Nie chciała, aby pewien osobnik, 
siedzący pod stołem, teraz uważnie przysłuchujący się rozmowie, dowiedział 
się za dużo.  
- Po śmierci Meg przestałaś istnieć, przestałaś być. 
- Nie. To Alan przestał istnieć - powiedziała suchym głosem. - Chyba kochał ją 
bardziej niż mogłabym przypuszczać. 
- Nie - zaprotestował groźnie. - Nie mów tak. 

Uśmiechnęła się lodowato.
- Niektóre słowa ranią, ale... milczenie zabija. A on - uśmiechnęła się 

jeszcze szerzej - nie powiedział nic - dodała szeptem. - Żadnego kocham, albo 
tęsknię. A wystarczyłoby zwyczajne będę. Ale... teraz jestem wolna.  
- Nie brakuje ci tego?- Zapytał.
- Czego?- odpowiedziała gorzko. - Nie można tęsknić za czymś czego się nigdy 
nie miało, nie doświadczyło, czego  się nie poznało. 
- Ale.. ty... kochałaś- szepnął. 
- Może. Kiedyś- odpowiedziała matowym głosem. - Ale nie popełnię już tego 
błędu. Nie wchodzi się przecież dwa razy do tej samej rzeki. 
- Nie chcesz pokochać?

27

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Wzruszyła obojętnie ramionami. Na jej usta wpłynął błogi uśmieszek.
- Mi wystarczy jedno serce. 

- Z kamienia.
- Niektórzy w ogóle go nie mają- powiedziała nieco głośniejszym głosem, z 
przesadną emfazą. Ciekawe czy usłyszał?
- Au!- Pisnął nagle Kamil.
- Co?- Zapytała.
- Ktoś... ktoś...
- No wykrztuś to wreszcie- ponaglała rozbawiona Mercedes.
- Ktoś jest pod stołem- powiedział blady jak ściana Kamil.
- Alexander!- zawołała. -Wychodź!

Po chwili mężczyzna zgrabnie i z dumą wyszedł, a właściwie wyczołgał 

się, oczywiście z uśmiechem na ustach. 

- Nie - szepnął Kmail. - To nie jest tak. jak myślę.

- Chyba jednak jest, kolego- odpowiedział uradowany  Alexander.
- Skarbie... A gdzie moja torebka?- zapytała niewinnie Mercedes.
- Torebka? Taaak. Myślę, że pod stołem.

Ktoś wybuchnął niepohamowanym śmiechem, który zaraz przeszedł w 

zduszony kaszel. 

Mercedes przyglądała się całej wymianie zdań z uśmiechem. Spojrzała na 

przyrodniego brata, który z niedowierzaniem wymalowanym w niebieskich 
oczach przyglądał się jej.
- Mercedes -szepnął. 
- Tak?- zachęciła.
- Jesteś...
- Jestem?
- Jesteś... straszliwą kłamczuchą.

Mercedes zmrużyła oczy. Spodziewała się wypowiedzi typu Jesteś suką i  

nie mam zamiaru dłużej cię pilnować. Ale to?

- Co masz na myśli?

- Nie przedstawisz mi swojego kolegi?

28

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Co on kombinuje? 
- Miło mi. Alexander Chatisow.

- To... pan?
- Tak, ja- odparł z uśmiechem.
- Czyżbym czegoś nie wiedziała?- Zainteresowała się Mercedes.
- Spotykacie się i nie wiesz...
- Czego?
- Niczego.
- Czego?
- Niczego.
- Dobrze.
- Świetnie.
- Wspaniale.
- Cudnie.

Patrzyli sobie głęboko w oczy.
- Cóż...- zaczęła Mercedes z czarującym uśmiechem.

- Nie.
- Niestety, ale...
- Nie- powtórzył Alexander.
- Muszę już lecieć- powiedziała i wstała. Podeszła do niego i pocałowała w 
policzek.
- To jeszcze nie koniec- szepnął.

Jej wzrok mówił Jesteś idiotą, jeśli sądzisz, że mnie złapiesz, albo  

głupcem, jeśli uważasz, że ci się oddam. 

***

15  sierpień  2005r

Widzisz te gwiazdy?
- Tak- odpowiedziała z sarkazmem. - Jest ich tysiące.

29

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Zaśmiał się.
- Czyż nie są piękne?
- Piękne? Co ty w nich niby widzisz pięknego?
- Mają urok.
- No, urok- mruknęła.
- Szkoda tylko, że się wypalą.
- Wszystko się kiedyś wypali. Nic nie jest wieczne.
- Nic, oprócz miłości.
- Że jak?- zmarszczyła brwi. - To była jakaś sugestia?
-Nie- odpowiedział niewinnie. -Tak tylko powiedziałem.
- Nie, to na pewno była sugestia.
- No dobra.
- Czyli sugerujesz mi... Sugerujesz, że chcesz być ze mną? Tylko ze mną? 

Przez całe życie?

- Przez całe życie i jeden dzień dłużej- mruknął, chuchając w jej włosy.
- Hmm... Wiesz co?
- Co?
- Kim ja dla ciebie jestem? Oprócz znajomej i przyjaciółki?
Zastanawiał się chwilę. Dla lepszego efektu. Przybliżył swoją twarz do jej 

twarzy.

- Jesteś... Jesteś jedynie pierwszą myślą, gdy wstaje rano i ostatnią, gdy 

kładę się spać. Jesteś tylko moim marzeniem sennym i koszmarem dziennym. 
Skarbie, jesteś wszystkim tym, czego nigdy nie mogłem mieć. Nie znoszę cię za 
to, że zaprzątasz mi głowę własną osobą, że torturujesz mnie, bo cały czas 
przypominam sobie twój dotyk, oddech, głos. Kochanie, jesteś dla mnie... 
wszystkim. Wszystkim co mam.

 - Koszmarem?- mruknęła.

Leżała na plecach i wpatrywała się w sufit. Już ponad dwie godziny. 

Czuła jakby dostała pięścią w klatkę piersiową. Czy mogę przestać kochać tylko  
dlatego, że on odszedł?- 
pomyślała. - Tylko dlatego, że sama myśl, że sypia z  
innymi kobietami mnie zabija? Że nie pamięta i nie cierpi? 

Nie płakała. Uważała, że to jedynie strata czasu. 
Usiadła. Rozejrzała się po swoim pokoju. Zawsze marzyła o ciepłym 

środowisku domowym. Uwielbiała marzyć. Kochała fantazjować. Do czasu.

30

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Zmarszczyła brwi. 

"To nie ma sensu, Mercedes. Nie ma nas."

Czy naprawdę była aż tak beznadziejna? Wstała. Podeszła do szafy. Co  

by tutaj założyć?- pomyślała rozglądając się za jakimś nieprzyzwoitym 
ubraniem.

- Ach! Tu jesteś!- szepnęła, gdy wreszcie znalazła to, czego szukała. 
Spojrzała z aprobatą na czarną obcisłą sukienkę z dosyć dużym dekoltem 

i szerokim, czerwonym paskiem na biodrach. Zawsze uwielbiała ten strój. 

Uśmiechnęła się pod nosem. 

***

- Naprawdę?- zapytała Florence. - Tak wiele pan podróżował?

- Tak- odpowiedział nieznajomy nie spuszczając oczu z Mercedes, która 
siedziała naprzeciwko niego i z prowokującym uśmiechem się w niego 
wpatrywała. 
- Jestem z natury... nieokiełznany. Robię to, co mi się podoba.

Mercedes wydawało się właśnie, że usłyszała  och prawie wszystkich 

kobiet na sali. Co ją to obchodziło? Wyciągnęła długie palce i sięgnęła po 
wiśnię. Zanim włożyła ją do ust, kokieteryjnie oblizała ją językiem. Oczywiście 
przypadkowo. Kiedy 'zżuła' cały miąsz i gdy uznała to za stosowne sięgnęła do 
ust i wypluła pestkę. Nie patrzyła na niego. I tak aż nadto wiedziała, jakie 
wrażenia wywiera na mężczyznach. Zawsze podobały im się takie jak ona. 

Wiedziała to, bo zawsze mówił jej o tym ten błysk w oku - Zdobędę cię  

za wszelką cenę, bo jesteś moją seksowną, ekskluzywną suką. Tak na prawdę 
nigdy nie uważała się za dziwkę, ladacznicę. Lubiła seks i przyjemności z nim 
związane. Nienawidziła za to związków i dlatego zawsze skrupulatnie 
wybierała osoby, z którymi chciała się przespać. Jeśli już zmuszona była żyć, to 
wolała z tego życia korzystać.

Spojrzała na niego spod rzęs. Jej duże zielone oczy kokieteryjnie się mu 

przyglądały. To było wyzwanie. Ludzie coś do niego mówili, lecz ten nawet nie 

31

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

zwracał na nich uwagi. Otwarcie ich ignorował. 

Po chwili nieznajomy uniósł nieznacznie kącik ust. Ona przechyliła 

głowę. 

Czy kobieta odważyłaby się otwarcie flirtować w klubie mężczyzny z 

którym się przespała? Nie. Ale przecież Mercedes nie potrafiła być zwyczajną 
kobietą. Była zbyt perfekcyjna i idealna. Lecz... czy aby na pewno? 

- Ty sukinsynu, nareszcie jesteś - odezwał się nagle Alexander.
"Sukinsyn" niechętnie oderwał wzrok od bogini siedzącej naprzeciwko 

niego.

- Stary tyranie - wstał i poklepał go po  plecach. - Miło cie znowu 

widzieć.
- Nie kłam. Przecież mnie nienawidzisz. Jestem twoim wrogiem numer jeden. 
- Nieprawda. Lubię tylko inaczej. - Wzrok nieznajomego powędrował znowu 
ku Mercedes. Ta uroczo się uśmiechnęła.  
- Może coś zamówimy?- powiedział Alexander i dał znak, aby rozpocząć 
zabawę. Na scenie pojawiły się półnagie, piękne kobiety, które weszły do klatek 
zamontowanych prawie przy każdym stoliku. Zaczęły tańczyć. Światła zgasły, a 
w tle było słychać  muzykę. 
- Oczywiście. Wiesz, co lubię.
- Jasne Blazer. -Ponownie pokazał kelnerowi, jakiś znak, na co ten zniknął 
gdzieś na zapleczu.

Nowo poznany mężczyzna nie odrywał wzroku od Mercedes, mimo tego, 

że kręciła się koło niego jakaś kobieta. Ocierała się o niego i prowokowała, lecz 
nie reagował. W końcu obrażona tancerka zaczęła przenosić swoje wdzięki na 
Alexandra. A ten nigdy nie stronił od towarzystwa pięknych kobiet.

Przyniesiono drinki. Mercedes wcale się nie zdziwiła, kiedy kelner 

postawił przed nią jej ulubiony napój. W końcu właściciel klubu wiedział 
wszystko. 

- Jest tu gdzieś może jaki... hotel?- zapytał Blazer uśmiechając się 

porozumiewawczo do Mercedes. 
- Niestety nie- odpowiedział napiętym głosem Alexander. - To nocny klub, a nie 

32

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

burdel - dodał już opanowany. 
- Szkoda - udał westchnienie. - Szkoda. 
- Skarbie - Mercedes zwróciła się nieoczekiwanie do Alexandra. - Chyba 
zapomniałeś o Plazie - uśmiechnęła się uroczo. -Może nie jest blisko, ale... gdy 
człowiek nie ma się gdzie przespać...- oblizała wargi.
- Czyli jest?- zapytał uradowany Blazer. - Dziękuję...
- Och, wybacz Blazer- Alexander postanowił przejąć inicjatywę - nie 
przedstawiłem ci Mercedes. 

Alex przyciągnął kobietę do siebie i objął w talii. 
- To Mercedes Roberts, a to Blazer.

- Bez niczego?
- Bez?- Blazer udał zdziwienie. - Dzisiaj wyjątkowo założyłem na siebie 
ubranie. - Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Wszyscy oprócz Alexandra, dla 
którego ta sytuacja wcale nie wydawała się zabawna. Nie podobał mu się ten... 
kokieteryjny i zmysłowy głos Mercedes, ten śmiech.... Przecież Blazer jest 
niebezpieczny! Ale czy aby dlatego tak się wściekał? Czy nie był przypadkiem 
zazdrosny? 
- Skąd takie imię?- zapytała jak zwykle otwarcie Mercedes.

Nie zdziwiła go taka "wścibskość".
- Bo ja wiem? Musiałbym się zapytać.
Znowu się uśmiechnęła. Wyrwała się z władczego uścisku Alexandra i 

usiadła obok Blazera. Zbyt blisko, jeśli już o tym mówimy. 

- A ty czym się zajmujesz?- zapytała niewinnie, jak dziewczynka, która 

chce się dowiedzieć od mamy jak nazywa się nowa 'koleżanka' swojego tatusia.
- Hmm... Powiedzmy, że jestem szefem w pewnej bardzo dużej firmie.

Mercedes spodobała się ta tajemniczość. 
- Taaaak? Pewnie jesteś strasznie bogaty, co?- zapytała jak zwykle nie 

owijając w bawełnę. 
- Cholernie- wyszeptał nachylając się do niej. - Jestem tak cholernie bogaty, że 
mógłbym utrzymywać ten zakichany kraj- uśmiechnął się tajemniczo. - Jestem 
również właścicielem  kilku klubów.

33

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

- Kilku?- mruknęła.
- Naprawdę kilku- zapewnił niby to poważnie. - Możesz kiedyś wpaść. 
- Naprawdę?
- Oczywiście, kochanie. 'Blazer' jest zawsze otwarty dla tak pięknych pań, jak 
ty- powiedział. - Podaj się na mnie, a wpuszczą cię bez specjalnej przepustki- 
wyszeptał jej do ucha. 

Uśmiechnęła się, czym rozwścieczyła i tak już rozwścieczonego 

Alexandra, który zachowywał kamienny spokój. Na razie. Jeszcze pokażę tej  
małej diablicy, kto tu rządzi! Nauczy się, że nie warto flirtować z... z tym  
Lucyferem! Z Blazerem. 

- Może kiedyś zaszczycimy cię naszą obecnością- odpowiedział Alex. - 

Ale na razie... Jak widzisz... 
- Przepraszam, ale muszę na chwileczkę wyjść- powiedziała Mercedes. Szybko 
ruszyła korytarzem w stronę łazienek.

Weszła do toalety. A niech go cholera!- pomyślała rozwścieczona kobieta. 

Co, on teraz momentalnie zgłasza sobie do mnie roszczenia, czy co? Co to w  
ogóle miało być? 
 Ale bądź co bądź.... jednak było warto flirtować z Blazerem.  
Ta jego mina- 
roześmiała się. Było warto. 

Spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Odruchowo poprawiła włosy. Nagle 

za jej plecami odezwał się dobrze znany głos:
- Dlaczego?
- Co, dlaczego?- zapytała, niby to obojętnie, nadal poprawiając fryzurę. 
- Dlaczego to robisz? Dlaczego się z nim zadajesz?
- Z tobą, Alexander?- odwróciła się. 
- Z nim. Przecież to jedynie dziwkarz i rozpustnik. W dodatku niebezpieczny. 
- Najwyraźniej jestem dziwką i rozpustnicą. Także niebezpieczną. 
- Nieprawda.
- Prawda- uśmiechnęła się zimno. - Przecież to prawda. 

Usłyszała zgrzyt w zamku. Co on, cholera, robi?- pomyślała przyglądając 

się Alexandrowi. Chyba nie chce...

- Nie, nie, nie- wyciągnęła do niego palec. 

34

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

- Tak, tak, tak- odpowiedział powoli się do niej zbliżając. 
- Skąd masz klucz?- zapytała grając na zwłokę.
- Bo jestem tutaj właścicielem?
- Łajdak z ciebie.
- I rozpustnik. 
- I dziwkarz.
- Może. 
- Na pewno. 

Zobaczyła, że odległość między nimi niebezpiecznie zmalała, więc 

zaczęła się cofać. Niedługo niestety. Po kilku krokach drogę ucieczki 
zablokowała ściana. Spojrzała w zimne, niebieskie oczy swojego towarzysza. 
Dostrzegła w nich pożądanie.

- Nie zgadzam się.- Odrzekła stanowczo. -Czas naszego romansu dobiega 

końca. 
- Ale jeszcze się nie skończył, nie?- zapytał z szerokim uśmiechem, kładąc ręce 
po bokach jej głowy. Nie mogła uciec. Wpadła w pułapkę. 
- Gdzie jest klucz?
- W zamku.
- Nie. Na pewno nie w zamku.
- Skarbie...- zamruczał jej do ucha. - Jak ty dobrze mnie znasz. 
- Wcale cię nie znam. To nasze ostatnie spotkanie. 
- Kochanie, to klęska. Może być lepiej- powiedział i posadził ją na parapecie 
okna. - Zresztą nie uprawialiśmy seksu trzynaście razy.
- Jak to nie?- zapytała. - Tyle samo, jak nie więcej. 
- Oj, tam! Szczegóły. 
- Zacznę krzyczeć. 
- Krzycz.
- I kopać.
- Kop.
- Gryźć.
- Gryź. To byłoby nawet przyjemne. Ja też mogę? Gdzie?

35

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

Mercedes uśmiechnęła się i postanowiła zmienić taktykę. Położyła mu 

rękę na piersi. Ubrany był na czarno. Miał na sobie elegancki, drogi garnitur. 
Na tle wyróżniał się jedynie nienagannie biały krawat.

- Co robisz?- zapytał po chwili podejrzliwie, przyglądając się jej długim 

palcom, rozpinającym mu  koszulę.
- Nie widać?

Przylgnął do niej całym ciałem. Popatrzyli sobie w oczy, na co ona 

uśmiechnęła się. Jedną rękę położył na jej piersi, a drugą na pośladku. Zaczął 
pieścić jej ciało przez materiał. Jęknęła. No, jakoś nie mogła się powstrzymać. 
- Pragniesz mnie?- wyszeptał jej do ucha. 
- Tak - odpowiedziała dysząc.
Sięgnęła po klucz, który -miała nadzieję- jest w spodniach. Teraz mu ucieknę!  
Delikatnie go wyciągnęła. Jednak po chwili pomyślała. Cholera...  po co mi  
on? 

Alexander usłyszał brzdęk upuszczanego klucza. Dobrze- zaśmiał się 

cicho. Kochanie, teraz mi nie uciekniesz. Za bardzo cię pragnę, żebym pozwolił  
ci teraz odejść do Blazera, tego nieokrzesanego dupka, łajdaka i rozpustnika.  
"Łajdak z ciebie"- zadźwięczało w jego głowie. Chyba tak- 
pomyślał.  
Rozpustnik bez serca i rozumu. 

Dotąd nie mógł zapomnieć tego pożądliwego spojrzenia Blazera, lecz 

teraz powoli gniew go opuszczał. Czuł jedynie silny pociąg do kobiety stojącej 
koło niego. Nie liczyło się nic innego. Alexander nie zwrócił nawet uwagi na to, 
że ktoś dobija się do drzwi łazienki. Nie obchodziło go to, że jacyś ludzie 
próbowali je otworzyć. Niestety - pomyślał. Szkoda, że nie wiecie, gdzie leży  
klucz od drugiego zamka.- 
Uśmiechnął się. 

Jego język wsunął się w jej usta. Jęknęła z rozkoszy. Co tu dodać... 

Alexander był bardzo wyrafinowanym kochankiem. Objął ją mocno i wszedł w 
nią jednym zdecydowanym ruchem. Odsunęła od siebie obraz przyjemności 
jaką mogłaby zaznać, gdyby choć na chwilę przestała nad sobą panować. 

Niestety. Uśmiechnęła się zachęcająco. A na zewnątrz próbowano 

otworzyć pewne zatrzaśnięte drzwi.

36

background image

Untouched-Nienaroszona  -  Rude Girl

***

- Nie myśl, że z tobą skończyłem- szepnął jej do ucha i wstał. Zaczął 

zapinać spodnie. Merceds także się podniosła i poprawiła sukienkę. Spojrzała 
na siebie w lustrze. Cóż... miała zaczerwienione wargi  i malinkę na szyi. 

Uśmiechnęła się. Było warto. 
Spojrzała na drzwi. Walenia ustały, ale słychać było jeszcze jakieś głosy. 

Innych łazienek nie ma? Co im nagle przeszkadzają te drzwi? Uczepili się tej i  
tyle. Wołami ich nie odciągnie.

- Kto pierwszy?- Podniosła na niego wzrok.

- Ja- powiedział i na nią spojrzał.
- Poradzisz sobie? Jest tam pewnie mnóstwo rozwścieczonych panien.
- Spokojnie, kochanie - pokazał białe zęby. - Umiem sobie radzić z kobietami.
- Ahhhh. Zapomniałam z kim mam do czynienia. - Uśmiechnęła się przebiegle i 
przechyliła głowę. 
- Nie było nas... hmm...- spojrzał na zegarek - piętnaście minut. Myślisz, że się 
domyślą?- zapytał z lekkim uśmiechem na ustach.

Spojrzała na niego jak na wariata.
- No coś ty. - Ruszył w stronę drzwi z czarującym uśmiechem
Cóż... Świetny facet - pomyślała. Dlatego musimy się rozstać. To zbyt  

niebezpieczne. Może okazać się... bolesne. On jest  idealny, zbyt... władczy. Jak  
każdy facet.
 

37