background image

1

TWIERDZA WEWN TRZNA

Ten traktat, nazwany twierdz  wewn trzn , napisa a Teresa od Jezusa, zakonnica
Naj wi tszej Maryi Panny z Góry Karmel, dla swych sióstr i córek zakonnic Karmelitanek
Bosych
.

IHS

1. Rzadko które zadanie, zlecone mi przez pos usze stwo, wyda o mi si  tak trudne, jak
rozkaz obecnie mi dany — napisania rzeczy o modlitwie. Naprzód dlatego,  e nie czuj , by
Pan mi udzieli  zapa u i ochoty do tej pracy, a po wtóre,  e od trzech miesi cy cierpi  takie
os abienie i taki szum w g owie, i  nawet w interesie nagl cym ledwo co  zdo am napisa .
Wiedz c jednak,  e si a pos usze stwa zwyk a u atwia  rzeczy na pozór niepodobne, ochotnie
przyst puj  do tej pracy, chocia  wola mocno si  przed ni  wzdryga. Nie da  mi bowiem Pan
tyle cnoty i m stwa, bym umia a ci gle walczy  z ustawicznymi chorobami, jakie mi  trapi  i
z nawa em wszelkiego rodzaju zatrudnie , bez zapierania siebie. Niech mnie wi c wesprze
Ten, który w tylu innych trudniejszych potrzebach dzia

 we mnie i okaza  nade mn  moc

aski swojej; w Jego mi osierdziu pok adam ca  ufno  moj .

2. S dz  te ,  e niewiele co wi cej potrafi  tu powiedzie  nad to, co ju  w innych ksi gach
napisanych z pos usze stwa powiedzia am, owszem, boj  si , czy nie b dzie to zupe nie to
samo. Jestem bowiem dos ownie tak samo jak te ptaki, które ucz  mówi , a które nie umiej c
nic wi cej nad to, czego je wyuczono, wci

 to samo powtarzaj . Je li za  Pan zechce, bym

powiedzia a co nowego, sam mi wska e, co mam mówi  lub przypomni mi rzeczy dawniej
powiedziane; b dzie to dla mnie  aska bardzo po dana, bo pami  mam s ab , a chcia abym
jednak odszuka  w pami ci niektóre uwagi dobrze i trafnie, jak mi  upewniano, powiedziane i
powtórzy  je tu, zw aszcza gdyby one zagin y. A je liby Pan i tego mi nie u yczy , ja i tak
korzy  b

 mia a,  e przez pos usze stwo natrudz  si  i bólu g owy sobie przymno ,

cho by to nikomu innemu nie przynios o po ytku.

3. Zaczynam wi c w imi  pos usze stwa dzi , w dzie  Trójcy Przenaj wi tszej, roku 1577, w
tym klasztorze Karmelu  w. Józefa w Toledo, w którym obecnie przebywam, poddaj c si  we
wszystkim co tu powiem zdaniu tych, którzy mi to pisa  kazali, a s  to m owie wielkiej
nauki. Je libym co  powiedzia a niezgodnego z tym, czego uczy  wi ty Rzymski Ko ció
Katolicki, b dzie to skutkiem nie wiadomo ci, a nie z ej woli mojej. Tego niech ka dy na
zawsze b dzie pewny, bo nauce Ko cio a  w. zawsze by am, jestem i z  aski Boga zawsze
zostan  poddana. Niech On na zawsze b dzie chwalony i uwielbiany, amen.

4. Ci, z których rozkazu pisz , mówi  mi,  e siostrom tych klasztorów Naj wi tszej Pani
naszej' z Góry Karmel potrzeba, aby im kto wyja ni  pewne w tpliwo ci, jakie maj  w
rzeczach modlitwy. Poniewa  za , zdaniem ich, niewiasty  atwiej zrozumiej  nauk  podawan
im przez niewiast , i nadto dla wielkiej mi

ci, jak  dla mnie maj , to, co sama im powiem,

skuteczniej im trafi do serca, wi c uwa aj ,  e praca moja, je li zdo am wykona  j  jak
nale y, b dzie mia a niejak  warto  swoj . Z tego wi c powodu, w tym, co tu pisz ,
zwracam si  do nich, gdy  by by to chyba nierozum z mojej (s.223) strony s dzi , by ta praca
moja mog a si  na co zda  komu innemu. Wielk  ju

ask  Pan mi uczyni, je li cho  która z

background image

2

sióstr skorzysta ze s ów moich, by cho  troch  wi cej Go uwielbia . On wie dobrze,  e
niczego wi cej nie pragn . Jest za  rzecz  jasn ,  e je li zdarzy mi si  co  trafnie powiedzie ,
nie jest to moj  zas ug  i nie b

 mi jej przypisywa y, chybaby tyle im nie dostawa o

rozumu, ile mnie nie dostaje zdolno ci do podobnych rzeczy, je li Pan sam w mi osierdziu
swoim mnie nie wspomo e.

MIESZKANIE PIERWSZE

ROZDZIA  l

Mówi w nim o pi kno ci i godno ci duszy ludzkiej. — Obja nia to za pomoc  porównania
stanowi cego my l przewodni  ca ej ksi gi i mówi, jak wiele na tym zale y, by my znali t
godno  nasz  i umieli ceni

aski, jakie otrzymujemy od Boga, i  e bram  do tej twierdzy

wewn trznej jest modlitwa.

l. Gdym dzisiaj, niezdolna nic wymy le  ani nie wiedz c od czego zacz

 to pisanie, polecone

mi przez pos usze stwo, kl cza a na modlitwie i b aga a Pana, aby On raczy  mówi  za mnie,
nasun o mi si  na my l to, co zaraz opowiem jako fundament niejaki i podstawa
wszystkiego. Przedstawi a mi si  dusza nasza jako twierdza ca a z jednego diamentu albo na
wskro  przejrzystego kryszta u, podzielona na wiele rozmaitych komnat, podobnie jak i w
niebie mieszka  jest wiele. Bo w istocie, siostry, je li dobrze rzecz zwa ymy, dusza
sprawiedliwego nie jest niczym innym jak prawdziwym rajem, w którym, jak Pan mówi, z
rado ci  przebywa. Jakie  bowiem, powiedzcie same, musi by  to mieszkanie, w którym Król
tak pot ny, tak m dry, tak przeczysty, tak dobra wszelkiego pe ny, rozkosz dla siebie
znajduje? Daremnie szukam i nic nie znajduj , do czego by mo na by o porówna  przedziwn
pi kno  i ogromn  pojemno  duszy ludzkiej. I w rzeczy samej, jak umys  nasz, jakkolwiek
by by  bystry, nie zdo a poj  Boga, tak równie  ledwo mo e poj  wielko  duszy, któr
Bóg, jak nam to w asnym s owem swoim oznajmia, (s.225) stworzy  na swój obraz i podobn
sobie. A je eli tak jest w istocie, na pró no trudzi yby my si , chc c zrozumie  w zupe no ci
ca  pi kno  tej twierdzy; bo jakkolwiek mi dzy dusz  stworzon  a Bogiem taka zachodzi
ró nica, jak pomi dzy Stwórc  a stworzeniem, do  przecie tego, co nam Pan mówi, i
stworzona jest na podobie stwo Jego, aby my zrozumieli,  e nie zdo amy poj

 tak wielkiej

pi kno ci i godno ci duszy ludzkiej.

2. Wielka to zaiste wina nasza i wstyd,  e z w asnej winy naszej nie znamy samych siebie ani
nie wiemy, czym jeste my. Czy nie by oby to wielkim wstydem, córki moje, gdyby kto
zapytany, kim on jest, nie umia  na to odpowiedzie , aniby wiedzia , kim jest jego ojciec, kim
matka, gdzie i w jakim kraju si  urodzi ? Je liby to ju  by o wielk  g upot , to czy  nie
daleko wi ksz  jest, gdy nie troszczymy si  o poznanie wysokiego dostoje stwa duszy naszej
i  yjemy ca kiem zanurzeni w tym ciele naszym? I wierzymy tylko tak na g ucho,  e mamy
dusz , bo tak nam powiedziano i tak uczy wiara. Jakie jednak skarby mog  si  mie ci  w tej
duszy i jaka jest wysoka cena jej, i kto jest Ten, co w niej mieszka, nad tym rzadko kiedy si
zastanawiamy i skutkiem tego tak ma o sobie wa ymy obowi zek starania si  z wszelk
usilno ci  o zachowanie jej pi kno ci. Wszystka za  my l i troska nasza obraca si  jedynie
oko o grubej oprawy tego diamentu, oko o zewn trznego wa u tej twierdzy, którym jest cia o
nasze.

background image

3

3. Zwa my teraz,  e twierdza ta ma wiele ró nych mieszka , jedne na górze, drugie na dole,
jedne po bokach, drugie we wn trzu gmachu, a w samym po rodku tych mieszka  jest jedno
najwa niejsze, w którym zachodz  najbardziej tajemne rzeczy pomi dzy Bogiem a dusz .
Potrzeba, córki, by cie dobrze zachowa y w pami ci to porównanie; mo e za pomoc  jego
spodoba si  Bogu da  wam niejakie poznanie  ask, jakich On raczy u ycza  duszom i ró ne
ich rodzaje, o ile poznanie ich jest dla nas rzecz  mo liw .  ask tych bowiem jest takie
(s.226) mnóstwo i taka ich rozmaito ,  e pozna  wszystkich  aden cz owiek nie zdo a, a tym
bardziej taka n dza, jak  ja jestem. Je li Pan zechce którym u yczy  tych  ask, wielka to

dzie dla nich pociecha wiedzie  o tych darach; je li inne ich nie otrzymaj , sama

wiadomo  o nich b dzie im pobudk  do wys awiania wielkiej dobroci Pana. Podobnie
bowiem, jak rozwa anie tych rzeczy, które s  w niebie i rozkoszy, jakich tam u ywaj

ogos awieni, nie tylko  adnej szkody nam przynie  nie mo e, ale owszem rado ci

nape nia nam serce i pobudza nas, aby my usi owali osi gn  to szcz cie, którym ciesz  si

wi ci — tak równie  nie ma obawy, by nam co zaszkodzi  mia o poznanie tej prawdy

istotnej,  e Bóg tak wielki, jeszcze w tym wygnaniu ziemskim udziela siebie takim n dznym,
jak my, cuchn cym robakom; przeciwnie, poznanie tego mo e nas tylko pobudzi  do
umi owania tej tak  askawej dobroci i tego niesko czonego mi osierdzia. Kto by istotnie
gorszy  si  z tej prawdy,  e nie ma w tym  adnego niepodobie stwa, by Bóg jeszcze na tej
ziemi takich  ask u ycza , w tym, twierdz  to bez wahania, nie ma ani pokory, ani mi

ci

bli niego; bo gdyby te dwie cnoty posiada , jak

 nie mia by si  cieszy  z tego,  e Bóg brata

jego takimi darami ubogaca, zw aszcza  e ta boska hojno  Pana wzgl dem innych
bynajmniej Mu nie przeszkadza, by i nas z równ  hojno ci  obdarzy ? Jak to wi c by  mo e,
by nie cieszy  si  z tego,  e Boski Majestat Jego raczy w taki sposób objawi , nad kim
zechce, wielmo no  swoj ? Nieraz udzielanie tych wielmo no ci Bo ych jest tylko dla ich
ukazania, czego mamy przyk ad na onym cz owieku  lepym od urodzenia, o którym, na
zapytanie Aposto ów: Kto zgrzeszy , on, czy rodzice jego,  e si  niewidomym narodzi ? —
Jezus odpowiedzia : Ani on nie zgrzeszy , ani rodzice jego, ale aby sprawy Bo e w nim si
objawi y. Zdarza si  wi c,  e Pan, u yczaj c tych  ask jednym duszom raczej ni  drugim,

ycza ich nie dlatego, by te by y  wi tsze od tamtych, ale i by si  okaza a wielmo no

Jego, jak to uczyni

wi temu Paw owi i Magdalenie, a zatem, aby my Go wszyscy wielbili w

stworzeniach Jego.

4. Mo e tu kto zarzuci,  e s  to rzeczy, które wydaj  si  niemo ebne i  e by oby lepiej nie
gorszy  s abych w wierze. — Ale  e tacy w te rzeczy nie uwierz , jest to mniejsze z o, ni
gdyby ci, którym Bóg podobne  aski czyni, nie mieli z nich korzysta , gdy  b dzie to dla nich
pociech  i zagrzeje ich do coraz gor tszej mi

ci Tego, który tak b

c pot ny i tak

wielkiego Majestatu Panem, raczy przecie  tak wielkie mi osierdzie czyni  swemu
stworzeniu. Tym  mielej i bezpieczniej to mówi , bo wiem,  e nie masz obawy, by te, które
to czyta  b

, mia y si  zgorszy  z tego, co pisz , bo s  to dusze  wiadome tego i wierz ce,

e Bóg mocen jest dawa  i daje, gdy chce, stworzeniom swoim takie i wi ksze jeszcze

dowody mi

ci swojej. Kto za  nie wierzy w t  prawd , ten te , pewna tego jestem, nigdy jej

na sobie nie do wiadczy, bo Bóg nie chce tego, by znaczono granice dzie om mi osierdzia
Jego. Niech si  wi c wystrzegaj  tego, zw aszcza te spo ród nas, które by Pan t  drog  nie
prowadzi .

5. Wracaj c zatem do tej pi knej, rozkosznej twierdzy naszej, przypatrzmy si , jak i któr dy
do niej wej  mo emy.

background image

4

Mo e tu wyda si  komu,  e mówi  od rzeczy, bo je li t  twierdz  jest sama dusza, tedy rzecz
jasna,  e nie ma potrzeby troszczy  si  o sposób dostania si  do niej, skoro ju  w niej jest, i
jest ni  sama; by aby to taka sama niedorzeczno , jak gdyby my kogo zapraszali do pokoju,
w którym on ju  si  znajduje. — Ale trzeba wam wiedzie ,  e wielka jest ró nica przebywa
a przebywa . Wiele jest dusz, które przebywaj  w zewn trznym tylko ogrodzeniu, tam gdzie
stoi stra  strzeg ca twierdzy i ani im w my li wnij  do wn trza i zobaczy , co te  tam jest w
tym wspania ym pa acu i jakie w nim s  mieszkania. Czyta

cie pewno nieraz w ksi gach

duchowych t  rad ,  e potrzeba duszy wej  w siebie; otó  tu w

nie o to chodzi.

6. Niedawno temu z ust bardzo uczonego teologa s ysza am to zdanie,  e dusze nie oddaj ce
si  modlitwie wewn trznej podobne s  do cia a ruszonego powietrzem albo sparali owanego
(s.228), które cho  ma r ce i nogi, w ada  nimi nie mo e. S  w rzeczy samej dusze tak
zniedo

nia e i tak nawyk e do obracania si  wy cznie w rzeczach zewn trznych, i  straci y

niejako wszelk  mo no  oderwania si  od nich cho by na chwil  i wej cie w siebie sta o si
dla nich prawie niepodobie stwem. Ci

e przestawanie z gadzinami i bydl tami kr

cymi

woko o twierdzy przesz o u nich w na óg i same sta y si  niemal nimi. A cho  z przyrodzenia
swego tak s  bogato uposa one, i  z takim wysokim Panem, jakim jest Bóg sam, mog yby
przestawa , to przecie  od tego nies awnego towarzystwa oderwa  si  nie mog . Takie dusze,
je li nie uznaj  swej n dzy i nie zechc  szuka  na ni  lekarstwa i nie zwróc  wzroku w g b
siebie, takiego losu si  doczekaj , jak  ona Lota, która za to,  e si  obejrza a, sta a si  s upem
soli.

7. Bram  wi c, któr  si  wchodzi do tej twierdzy jest, o ile ja rzecz rozumiem, modlitwa i
rozwa anie. Nie obstaj  tu koniecznie za modlitw  my ln , mo e by  i ustna, gdy  jednej i
drugiej, je li ma by  modlitw , musi towarzyszy  uwaga. Kto bowiem modli si  bez
zastanowienia si  nad tym, do kogo mówi, o co prosi, i kto jest on, który prosi, a kto Ten,
którego prosi, tego modlitwy, jakkolwiek by d ugo i pilnie rusza  wargami, ja nie nazw
modlitw . Mo e wprawdzie si  zdarzy ,  e w pewnych wypadkach niestarania si  o uwag ,
ona przyjdzie, a to skutkiem stara  poprzednio czynionych, lecz kto by na ogowo zwyk
rozmawia  z Majestatem Boskim tak, jakby mówi  do s ugi swego, nie zwa aj c czy wyra a
si  dobrze, czy  le, i mówi co mu przyjdzie na usta albo co od ci

ego powtarzania ju  umie

na pami , tego modlitwy, powtarzam, nie uznaj  za modlitw , a daj Bo e, by nie by o  adnej
duszy chrze cija skiej, która by si  w taki sposób modli a. Do was, siostry, ufam w
mi osierdziu Bo ym,  e nigdy si  podobna zdro no  nie zakradnie, bo macie we zwyczaju
rozwa

 o rzeczach wewn trznych, co jest od podobnej bezmy lno ci skuteczn  obron .

(s.229)

8. Nie mówmy jednak o takich duszach sparali owanych, którym wielkie grozi
niebezpiecze stwo, je li Pan nie zlituje si  nad nimi — jak zlitowa  si  nad paralitykiem przy
sadzawce Betsaidzkiej, trzydzie ci i osiem lat cierpi cym na swoj  chorob  — lecz zajmijmy
si  innymi duszami, które cho  nie od razu, w ko cu przecie  wchodz  do twierdzy. S  to
dusze bardzo jeszcze zaprz taj ce si

wiatem, ale miewaj  przecie  i dobre pragnienia i cho

w dalekich odst pach czasu, uciekaj  si  przecie  do Pana i polecaj  siebie mi osierdziu Jego
i zastanawiaj  si  nad sob , cho  nied ugo i pobie nie. Kilka razy na miesi c osobny sobie
czas upatruj  na modlitw , cho  prawda,  e najcz ciej pe

 roztargnie  i my li o sprawach

wiatowych, do których bardzo s  jeszcze przywi zane, albowiem gdzie jest skarb twój, tam i

serce twoje. Od czasu do czasu zdobywaj c si  na m stwo, odrywaj  si  chwilowo od swych

background image

5

roztargnie  zewn trznych dla spokojnego na osobno ci rozwa ania, co ju  jest wielk  rzecz ,
bo prowadzi je to do poznania samych siebie i do przekonania si ,  e drog , któr  dot d sz y,
do bramy twierdzy nie trafi . Tak wi c wchodz  do pierwszego mieszkania z najni szych, ale
tyle razem z nimi wciska si  gadzin,  e nie s  jeszcze zdolne rozpatrzy  si  w pi kno ci
gmachu, ani w nim odpocz . Zawsze jednak dobrze,  e przynajmniej wesz y.

9. Mo e wam si  wyda, siostry,  e to nie nale y do rzeczy, bo z  aski Boga do rz du takich
dusz wy nie nale ycie. — Ale miejcie cierpliwo , nie potrafi  inaczej wyt umaczy  wam tak,
jak ja je rozumiem, niektórych punktów modlitwy i  ycia wewn trznego, tylko w ten sposób,
a daj Bo e, bym cho  tak potrafi a. Bardzo to trudna rzecz, dok adne okre lenie tego, co bym
tu chcia a wam wyt umaczy , komu do zrozumienia obja nie  moich nie przyjdzie w pomoc

asne do wiadczenie; kto za  prze ywa  te rzeczy, ten uzna,  e niepodobna mówi  o nich, a

nie dotkn  mimochodem pewnych prawd, które, ufam w mi osierdziu Pana, was nigdy
dotyczy  nie b

.

ROZDZIA  2

Opowiada, jak wstr tna staje si  dusza, gdy j  skazi grzech  miertelny, i jako Pan pewnej
osobie raczy  da  niejakie poznanie tej prawdy. — Mówi równie  o poznaniu samego siebie.
Przy tym dotyka niektórych punktów godnych uwagi i po ytecznych. — Obja nia, jak si  ma
rozumie  te mieszkania duszy.

l. Nim post pi  dalej, pragn  wam powiedzie , aby cie naprzód dobrze zrozumia y, jaki to
widok przedstawia dusza, ta twierdza tak jasna i wspania a, ta perl  nad wszelkie per y
wschodnie najdro sza, to drzewo  ywota, zasadzone nad  ciekaniem wody  ywej, któr  jest
sam Bóg, gdy wpadnie ona w grzech  miertelny. Nie ma ciemno ci tak mrocznych ani rzeczy
tak ciemnej i czarnej, której by ciemno  jej nie przewy sza a. Nie pytajcie o wi cej, bo
chocia  to samo S

ce, które taki jej nadawa o blask i urok, zawsze jest w po rodku niej, ale

dla niej jest jakby nie by o, bo ju  udzia u w nim mie  i  ycia z niego czerpa  nie mo e,
pomimo  e z natury swojej tak jest zdolna cieszy  si  uczestnictwem Majestatu Bo ego, jak
kryszta  do wch aniania w siebie blasku promieni s onecznych. Z tego te  powodu nic ju  w
tym stanie jej nie pomo e, wszelkie dobre uczynki, jakie by spe ni a, dopóki trwa w grzechu

miertelnym  adnej nie maj

zas ug na  ywot wieczny, bo nie wyp ywaj  z tego  ród a,

którym jest Bóg i w którym jedynie cnota nasza jest cnot , a od czona od Niego, nie mo e
by  przyjemna w oczach Jego; nadto jeszcze, kto pope nia grzech  miertelny, ten nie chce
podoba  si  Bogu lecz szatanowi, który jest sam  ciemno ci , wi c i biedna dusza, oddaj c
si  jemu, staje si  sama tak  ciemno ci . (s.231)

2. Znam jedn  osob , której Pan raczy  ukaza  naocznie, jak wygl da dusza, gdy zgrzeszy

miertelnie. Komu by, tak upewnia ta osoba, dano by o ujrze  to, co ona wówczas ogl da a,

ten niepodobna, by si  jeszcze dopu ci  grzechu, chocia by dla uchronienia si  od okazji
najsro sze mia  wycierpie  m ki. Przez to objawienie, gor ce w niej Pan wznieci  pragnienie,
aby wszyscy przyszli do poznania tej prawdy. I wam to powiedzia am, córki, by cie  arliwie
modli y si  za duszami, b

cymi w tym stanie. Nieszcz sne one i same s  jedn  noc  i

ciemno ci , i wszystkie ich sprawy. Bo podobnie jak z czystego  ród a czyste te  wyp ywaj
strumienie, tak w duszy sprawiedliwej  aska w niej mieszkaj ca to czyni,  e uczynki jej s

background image

6

przyjemne w oczach Boga i ludzi, gdy  wyp ywaj  z tego  ród a  ywota, w którym ona
zasadzona jest jak drzewo nad wybrze em wód, i nie rodzi aby ni li ci, ni owoców, gdyby nie
ci gn a soków  ywotnych z tego  ród a, które samo utrzymuje w niej  ycie i broni j  od
uschni cia, i czyni j  w dobry owoc urodzajn ; przeciwnie, gdy dusza od czy si  od tego

ród a czystego, a zapu ci korzenie w innym, w bagnisku wody brudnej i cuchn cej, wszystko

te , co wyda z siebie, b dzie tym e samym ska eniem i brudem.

3. Zwa my tu jednak i pami tajmy,  e  ród o to i s

ce ja niej ce, obecne zawsze w

po rodku duszy, chocia by grzechem  miertelnym zmazanej, nigdy nie traci boskiej jasno ci
swojej i  adna z

 grzechu nie zdo a za mi  przedwiecznej jego pi kno ci. Ale dusza,

pogr ona w ciemno ci (s.232) grzechu, blasku tego Bo ego do siebie nie przepuszcza,
podobnie jak kryszta , g st  i ciemn  pokryty zas on , cho  go wystawisz na s

ce i s

ce

go promieniami swymi o wieca, nie rozja ni si  przecie  blaskiem jego i  wiat

ci jego w

sobie nie odbije.

4. O, dusze odkupione krwi  Jezusa Chrystusa, zrozumiejcie to i miejcie lito  nad sob ! Czy
to by  mo e, by cie rozumiej c to, nie postara y si  usun  czym pr dzej smo y grzechowej z
tego kryszta u? Pomnijcie,  e je liby  mier  zasta a was w tym stanie, nigdy ju , nigdy tej

wiat

ci nie ujrzycie! O Jezu! jaka to zgroza, dusza od tej  wiat

ci od czona! Jakie

spustoszenie w biednych mieszkaniach tej twierdzy! Jaki zam t w zmys ach, które s  jej
mieszka cami! A we w adzach duszy, które sprawowa  maj  urz d prze

onych, rz dców i

mistrzy  tej twierdzy, jakie za lepienie, jaki bez ad! A drzewo na takim gruncie, którym jest
sam diabe , sadzone, jaki mo e owoc wyda ?

5. Pewien m  Bo y mówi  mi kiedy ,  e nie tyle dziwi si  temu, co cz owiek b

cy w

grzechu  miertelnym mo e uczyni  z ego, ile raczej temu,  e nie czyni rzeczy jeszcze
gorszych. Niechaj nas Bóg w mi osierdziu swoim uchroni od tego najwi kszego nieszcz cia,
bo nic nie ma dla nas, póki  yjemy na tej ziemi, co by istotnie zas ugiwa o na t  nazw , prócz
tego nieszcz cia grzechu  miertelnego, które prowadzi za sob  wieczne bez ko ca
nieszcz cie. To jest, córki, czego nade wszystko i na ka dy dzie

ycia l ka  si

powinny my i w modlitwach naszych pomoc wyprasza , bo je liby Pan nie strzeg  miasta, na
pró no my trudziliby my si , strzeg c go. Bo sami z siebie niemoc  tylko jeste my.

Osoba ona, której Bóg raczy  ukaza  ohyd  duszy grzechem  miertelnym zmazanej, dwojak ,
jak upewnia, z tego widzenia korzy  odnios a: naprzód boja

 najg bsz  obrazy Bo ej,

skutkiem czego bezprzestannie b aga Pana, by nie da  jej upa  i takie straszliwe  ci gn

 na

siebie nieszcz cie, a po wtóre, widzenie ono pos

o jej i s

y za zwierciad o (s.233)

pokory, ukazuj c jej, jako  aden najlepszy uczynek nasz nie bierze pocz tku z nas samych,
tylko z tego  ród a, nad którym zasadzone jest to drzewo duszy naszej i z owego S

ca, które

samo o ywcze ciep o daje naszym uczynkom. Tak  ywo, dodaje ta osoba, stan a jej przed
oczami ta prawda,  e ile razy odt d zdarzy o jej si  spe ni  jaki dobry uczynek albo widzie
go spe nianym przez drugich, zaraz go odnosi a do tego  ród a i pocz tku, rozumiej c to
dobrze,  e bez tej pomocy Bo ej nic uczyni  by my nie mogli. Dlatego te  zawsze,
zapominaj c o sobie w tym, co czyni a dobrego, dusza jej tej e chwili z dzi kczynieniem i
uwielbieniem wznosi a si  do Boga.

6. Nie b dzie to, wierzajcie, siostry, stracony czas, który po wi cimy, wy na czytanie, ja na
pisanie tych uwag, je li z nich odniesiemy powy sze dwie korzy ci. Uczonym i teologom

background image

7

takich obja nie  nie potrzeba, bo sami od razu rozumiej  te prawdy, ale nasz s aby umys
niewie ci rzeczy tych nie pojmie, je li mu jasno i dok adnie nie przedstawimy, o co chodzi;
mo e te  dlatego Pan raczy mi przywodzi  na my l takie porównania; niechaj boska dobro
Jego wspomaga nas  ask  swoj .

7. Rzeczy te wewn trzne tak s  zawi e do zrozumienia,  e kto si  zabiera do mówienia o nich
z takim s abym zasobem umiej tno ci, jak u mnie, musi zawadzi  o wiele rzeczy
niepotrzebnych albo i wprost niedorzecznych, nim natrafi i powie jedn  do rzeczy. Niech
czytaj cy uzbroi si  w cierpliwo , bo i mnie niema o jej by o potrzeba do pisania tego, na
czym si  nie znam. I nieraz mi si  zdarza,  e bior  pióro do r ki jak nieprzytomna, sama nie
wiedz c, co mam powiedzie  i od czego zacz

. Dobrze to jednak rozumiem,  e wa

 wam

oddam przys ug , gdy wam obja ni , o ile i jak potrafi , niektóre tajemnice  ycia
wewn trznego; bo cho  nam wci  zalecaj  wa no  i potrzeb  modlitwy wewn trznej i
konstytucje nasze obowi zuj  nas do odprawiania jej po kilka godzin dziennie, w naukach
jednak o tym przedmiocie zawsze nam (s.234) tylko mówi  o tym, co my na modlitwie czyni
mo emy i powinny my, o cudownych za  i nadprzyrodzonych w duszy dzia aniach Pana
rzadko kiedy s yszymy. Opisanie wi c i obja nienie na ró ny sposób tych nadprzyrodzonych
spraw nie b dzie rzecz  zbyteczn , owszem, wielk  z tego odniesiemy pociech , gdy
przypatrzymy si  bli ej tej cudownej wewn trznej budowie, tak ma o znanej mi dzy

miertelnymi, cho  tylu ich przez jej mieszkania przechodzi. Wprawdzie w innych ju

poprzednich pismach moich niejakie z  aski Pana da am w tym przedmiocie obja nienia, ale
widz ,  e niektóre z tych rzeczy, w

nie najtrudniejsze, wówczas nie tak dobrze jeszcze

rozumia am, jak je rozumiem obecnie. G ówna trudno  w tym,  e chc c doj  do tych
tajemnic tak wysokich, zmuszona b

 — jak ju  powiedzia am — mówi  pierwej o wielu

rzeczach powszechnie wiadomych, gdy  inaczej nie potrafi  przy moim prostym umy le.

8. Wró my ju  teraz do twierdzy naszej i jej licznych mieszka . Mieszkania te macie sobie
przedstawia , nie jedno za drugim, jakby szereg komnat rz dem si  ci gn cych, ale raczej
si gajcie okiem do  rodka, gdzie jest komnata g ówna albo pa ac, k dy król przebywa.
Podobnie jak owoc palmowy os oniony jest warstwami pow ok, przez które przebi  si
trzeba, chc c si  dosta  do ukrytego w  rodku s odkiego j dra, tak tu owa g ówna komnata
otoczona jest mnóstwem innych, doko a niej, nad ni  i pod ni  le cych. Rzeczy dotycz ce
duszy trzeba przedstawia  sobie jako wielkie, pot ne i wspania e, bo rzeczywi cie obj to  i
pojemno  duszy o wiele jest wi ksz  ni  sobie wyobrazi  zdo amy, a do wszystkich
niezliczonych jej mieszka  przenika  wiat

ci  swoj  ono s

ce, mieszkaj ce w po rodku

tego pa acu. Jest to bardzo wa ne dla duszy, w wy szym lub ni szym stopniu oddanej
modlitwie, by mia a swobod  i jej nie  cie nia a. Niech sobie przechadza si  swobodnie po
tych mieszkaniach i górnych, i dolnych, i bocznych, nale y si  jej ta wolno , skoro Bóg sam
(s.235) tak wysok  zaszczyci  j  dostojno ci . Niech si  nie kr puje przebywa  d

ej w

jednym mieszkaniu. Oby tylko wesz a w prawdziwe poznanie samej siebie! To bowiem
(oby cie mnie zrozumia y!) jest potrzebne ka dej, nawet ju  dopuszczonej do samego
wewn trznego mieszkania, k dy Pan przebywa. Nigdy zatem — i najwy ej podniesiona —
nie powinna, zreszt  nie mog aby, cho by chcia a, traci  tego z oczu, gdy  pokora zawsze
pracuje na sposób pszczo y, wyrabiaj cej w ulu miód swój, i gdyby pracowa a inaczej, praca
jej by aby daremna. Otó  jak pszczo a, zwa my to porównanie, nie siedzi ci gle w ulu, ale
wci  wylatuje z niego i lata od kwiatu do kwiatu zbieraj c miód, tak i duszy pracuj cej nad
poznaniem siebie, dobrze jest, niech mi wierzy, wzlecie  niekiedy wy ej, do rozwa ania

background image

8

wielmo no ci Boga. Lepiej tam pozna nisko  swoj , ni  w samej sobie, a nadto  atwiej tam
oswobodzi si  od tych gadzin, wdzieraj cych si  za ni  do pierwszych komnat, które stanowi
poznanie siebie. A jakkolwiek i to jest wielkie mi osierdzie Bo e, gdy kto  si  w tym  wiczy,
wszak e — jak mówi przys owie — za wiele tak samo szkodzi, jak i za ma o. Wierzcie mi
równie ,  e pr dzej uro niemy w dzielno  i cnot  zapatruj c si  na Boga, ni  ci gle tylko
trzymaj c oczy utkwione w tym mule ziemskim.

9. Nie wiem, czy do  jasno wyrazi am my l moj , bo to poznanie siebie jest tak wa ne,  e
bynajmniej nie  yczy abym, by cie si  kiedy  w pracy nad nim opuszcza y, cho by cie i
najwy ej modlitw  wst powa y do nieba. Dopóki  yjemy na tej ziemi, nie ma nic, co by nam
bardziej by o potrzebne ni  pokora. Dlatego mówi am i powtarzam,  e dobrze nam jest i nic
nad to nie ma lepszego, by my stara y si  nasamprzód wnij  do onej pierwszej komnaty,
gdzie uczymy si  poznania siebie, nie zrywaj c si  od razu do lotu ku mieszkaniom wy szym,
gdy  do nich w

nie ta jest droga. A je li mo emy i  drog  równ  i bezpieczn , po có

mamy pragn  skrzyde  i unosi  si  w powietrze? — raczej o to si  starajmy, by my na tej
drodze jak najdalej post pi y. Ale to zdaniem moim rzecz pewna,  e nigdy nie dojdziemy do
poznania samych siebie, (s.236) je li nie staramy si  pozna  Boga; zapatruj c si  na wielko
Jego, poznamy nisko  nasz ; czysto  Jego niesko czona uka e nam zmazy nasze; patrz c
na pokor  Jego, ujrzymy, jak nam daleko do tego, by my by y pokornymi.

10. Dwojaka z tego dla nas korzy  wynika: pierwsza ta,  e gdy rzecz czarn  przy

ysz do

bia ej, oczywi cie bia

 tej ostatniej wyda si  bielsza, a czarno  tamtej czarniejsza; po

wtóre za , przez takie na przemiany zapatrywanie si  na Boga i na siebie umys  i wola nasza
uszlachetniaj  si  i staj  si  sposobniejsze do wszystkiego, co dobre. Ci

e za  zanurzanie

si  my

 w b ocie n dz naszych nie jest po yteczne. Bo jak wy ej mówi am o duszach

le cych w grzechu  miertelnym,  e wszystko, co z nich wyp ywa, to jest wszystkie sprawy
ich zara one s  plugastwem i z  woni  grzechu, tak i tu (niech mi Bóg wybaczy to
porównanie) dzieje si  z nami co  podobnego. Gdy ci gle pogr amy si  w samym tylko
rozwa aniu ziemskiej n dzy naszej, strumienie z nas p yn ce, uczynki nasze, mówi , nigdy
nie b

 wolne od m tów i mu u ró nych strachów, ma oduszno ci i tchórzostwa: a czy kto

patrzy lub nie patrzy na mnie? a czy id c t  drog , nie pob dz ? a czy nie b dzie to pych  i
zuchwa

mia

ci  porywa  si  na takie przedsi wzi cie? a czy to wypada, by taka n dzna

jak ja grzesznica si ga a do rzeczy tak wysokiej, jak  jest modlitwa bogomy lna? czy nie b
mi  poczytywali za lepsz  ni  jestem, gdybym chcia a i  drog  inn  ni  wszyscy? czy
przesada i skrajno  wszelka, cho by w rzeczach dobrych, nie jest rzecz  zgubn ? a czy
wspinaj c si  wysoko ja, taka grzesznica, nie nara

 siebie na tym g bszy upadek? a mo e i

ustan  w drodze i duszom dobrym dam z siebie zgorszenie? sk

e mnie n dznej chcie

wyró nia  si  w czymkolwiek?

11. O wielki Bo e, ile  to jest dusz, córki moje, którym diabe  takim sposobem ci

kie

szkody wyrz dza! Wszystko to i wiele jeszcze innych rzeczy, które mog abym przytoczy ,
wydaje si  tym duszom szczer  pokor , a wszystko to tylko dowodzi,  e im daleko jeszcze do
poznania samych siebie, albo  e jest ono u nich wypaczone. I nie dziwi  si  im, bo kto nigdy
(s.237) si  nie podnosi wy ej ponad siebie, ten jeszcze gorszych rzeczy obawia  si  mo e.
Dlatego mówi  wam, córki, podno my oczy nasze na Chrystusa, najwy sze dobro nasze i na

wi tych Jego, a tam nauczymy si  prawdziwej pokory i uszlachetni si , jak mówi am, umys

nasz i serce, a poznanie siebie nie b dzie ju  ma oduszne i trwo liwe. To wi c pierwsze

background image

9

mieszkanie, chocia  jest tylko wst pem do dalszych, wielkie ma w sobie bogactwa i warto  i
skoro tylko dusza otrz nie si  z tych gadzin, które tu za ni  przype

y, mo e post pi  ku

dalszym mieszkaniom. Straszne s  jednak te gro by i podst py, jakich diabe  u ywa dla
przeszkodzenia duszom, aby nie dosz y do poznania samych siebie i do zrozumienia dróg
swoich.

12. Pierwsze to mieszkanie znam dobrze z w asnego do wiadczenia, mog  wi c o nim mówi
z wszelk

wiadomo ci . Nie przedstawiajcie go sobie jako sk adaj ce si  z niewielu komnat,

jest ich bowiem mnóstwo niezliczone, jak niezliczone mog  by  sposoby, którymi dusze tu
wchodz , a ka da w dobrym zamiarze. Ale diabe , czyhaj cy na ich zgub , w ka dej z tych
komnat rozstawia ca e hufce czartów, aby im broni y przej cia z jednej do drugiej; biedna za
dusza, nie domy laj c si  tego, raz w raz wpada w zastawione na ni  niezliczone zasadzki; w
mieszkaniach po

onych bli ej komnaty k dy król przebywa, zdrady tego chytrego wroga

nie tyle ju  s  szkodliwe. Tu jednak dusze jeszcze nasi

e s

wiatem, zanurzone w

uciechach jego, zmarnia e przywi zaniem do honorów i roszcze  jego, skutkiem czego
lennicy duszy, to jest zmys y i w adze przyrodzone, które Bóg jej da , aby j  strzeg y i
broni y, nie maj  dostatecznej si y odpornej i tak dusza, cho  pragn aby nie obra

 Boga,

cho  i dobre uczynki spe nia,  atwo przecie  ulega przemocy nieprzyjaciela. Potrzeba wi c,
aby kto widzi siebie w tym stanie, jak najcz ciej ucieka  si  w modlitwie do  askawo ci
boskiej, poleca  siebie or downictwu b ogos awionej Matki Zbawiciela i  wi tych Jego, aby
oni walczyli za niego, bo w

ni s udzy jego, tj. zmys y i w adze (s.238) przyrodzone, nie

maj  si y do obrony. Prawd  mówi c, to w ka dym stanie duszy potrzebna nam jest pomoc
Bo a, której oby On, w boskim mi osierdziu swoim, raczy  nam u yczy , amen.

13. O, jak e pe nym wszelakich n dz jest to  ycie, którym tu na ziemi  yjemy! Lecz
poniewa  na innym miejscu mówi am ju  obszernie o szkodach, gro cych duszy z braku
nale nego zrozumienia tej nauki, o pokorze i poznaniu siebie, nad tym przedmiotem, cho  dla
nas najwa niejszym, d

ej tu rozwodzi  si  nie b

. Daj Bo e, by z tego, co powiedzia am,

jakikolwiek by  dla nas po ytek.

14. Jedn  tu jeszcze rzecz zwa cie,  e do tych pierwszych komnat i mieszka  zaledwie
dochodzi  wiat o, pochodz ce z pa acu, w którym mieszka król. Nie  eby one by y ca kiem
ciemne i czarne, jak wtedy, gdy dusza jest w stanie grzechu, ale  e panuje w nich pewien
zmrok, który — sama nie wiem, jak to wyrazi  — pochodzi nie z samego mieszkania, tylko z
winy duszy w nim zostaj cej, czyli raczej z winy tego mnóstwa p azów, padalców i gadzin
jadowitych, które za ni  tam wesz y i przeszkadzaj  jej patrzy  na  wiat o. Jest to podobnie
jak gdyby kto wszed  do pokoju wystawionego na pe ny blask s

ca, ale oczy mia by tak

pokryte b otem, i  ledwo by je móg  otworzy . Samo mieszkanie jest jasne, ale dusza
jasno ci  jego cieszy  si  nie mo e z powodu tego robactwa i zwierzyny, które oczy jej
zas aniaj , aby nic, prócz nich, nie widzia a. Tak mi si  przedstawia stan duszy, który cho
nie le y ju  w grzechu, ale tak jeszcze jest — jak ju  mówi am — zaj ta rzeczami tego

wiata, tak zanurzona w troskach o maj tek, o honor, o interesy doczesne,  e jakkolwiek

szczerze chcia aby widzie  i cieszy  si  widokiem wewn trznej pi kno ci swojej,
przywi zania te  wiatowe staj  jej na przeszkodzie i zdaje si  jej niepodobie stwem z nich si
otrz sn . Musi wi c koniecznie ka dy, kto chce dosta  si  do mieszkania drugiego, stara
si , wed ug stanu swego, oswobodzi  si  od trosk i zaj  (s.239) niepotrzebnych. Jest to
warunek tak nieodzowny,  e kto nie przy

y si  mocno do tej pracy, ten wed ug mojego

background image

10

przekonania, nie dojdzie do mieszkania g ównego; nawet trudno, by i w tym pierwszym osta
si  bezpiecznie, bo w ród tego mnóstwa p azów jadowitych by  nie mo e, by który dzi  lub
jutro go nie uk si .

15. Powiedzcie teraz, córki, co by to by o, gdyby dusze tak jak my, ju  wyzwolone z tych
side , ju  daleko g biej wpuszczone do tajemnych mieszka  twierdzy, same z w asnej winy
wraca y do tego zgie ku i odm tu marno ci  wiatowych? A niestety, snad  dla grzechów
naszych wiele jest dusz takich, które wzi wszy  aski od Boga,  wiadomie i rozmy lnie znowu
je dla tej n dzy porzucaj . My tutaj w tym schronieniu naszym wolne jeste my zewn trznie;
daj Bo e, by my by y nimi i wewn trz!

Strze cie si , córki moje, troszczenia si  o rzeczy obce powo aniu waszemu. Zwa cie,  e
niewiele w tej twierdzy jest mieszka , w których by walka ze z ymi duchami zupe nie
ustawa a. W niektórych wprawdzie stra  duszy — to jest, jak mówi am ju , w adze jej —
do  ma si y do wytrzymania tej walki; zawsze jednak powinny my nie ustawa  w czuwaniu,
aby my umia y odkry  zdrady ducha ciemno ci, aby nas nie oszuka  pod udan  postaci
anio a  wiat

ci, bo mnóstwo on ma sposobów, którymi mo e nas przyprawi  o szkod ,

zakradaj c si  nieznacznie i stopniowo, tak i  nieraz spostrzegamy si  dopiero po szkodzie.

16. Kiedy  ju , na innym miejscu, porównywa am te podst py z pi  g uch , cicho i
nieznacznie pracuj

 i ostrzega am was, jak wiele na tym zale y, by my umia y pozna  si

na nich z samego pocz tku. Dla lepszego obja nienia rzeczy, dodam tu jeszcze kilka uwag.

Wznieci, na przyk ad, kusiciel w której siostrze tak zapalczywe pragnienie pokuty, i  nie
mo e biedna znale  sobie spokoju, jeno gdy si  zn ca nad cia em swoim. Pocz tek (s.240) to
dobry; ale je li przeorysza zabroni a zadawania sobie umartwie  bez pozwolenia, a ta, id c za
poduszczeniem z ego ducha, powie sobie,  e w rzeczy tak dobrej dobrze jest nie s ucha  i
dalej prowadzi po kryjomu umartwienia swoje i takie sobie zadaje pokuty, i  skutkiem ich
traci zdrowie i staje si  niezdolna do spe niania obowi zków, które na ni  wk ada Regu a,
tedy same widzicie, do czego prowadzi i na czym si  ko czy on dobry pocz tek.

W drugiej wzbudzi  diabe  gorliwo  o post p w doskona

ci. Bardzo to dobra rzecz; ale z

gorliwo ci tej mo e wynikn  taki skutek,  e ka de najmniejsze uchybienie, jakie ta ze antka
spostrze e w drugich, b dzie jej si  wydawa o wielkim wykroczeniem i b dzie  ledzi a
post powanie sióstr, i donosi a o wszystkim przeoryszy. Mo e nawet zdarzy  si  niekiedy,  e
przez t  wielk  gorliwo  swoj  o  cis e przestrzeganie przepisów przez drugich, nie
spostrze e w asnych uchybie  swoich, a siostry, nie wiedz c jej intencji, widz c tylko takie
jej niepowo ane wtr canie si  w ich sprawy,  atwo mog  wzi  jej to za z e.

17. Chodzi tu diab u zaiste nie o bagatel , bo usi uje ozi bi  t  mi

 wzajemn  i

jednomy lno , jaka wszystkie siostry mi dzy sob

czy  powinna, a to wielkim. by oby

nieszcz ciem. Rozumiejmy to dobrze, córki moje,  e doskona

 prawdziwa zasadza si

ca a na mi

ci Boga i bli niego; im lepiej spe nimy te dwa przykazania, tym wy ej staniemy

w doskona

ci. Ca a Regu a nasza i Konstytucje nie inny maj  cel, jeno ten, by nam by y

rodkiem do jak najdoskonalszego zachowania przykazania mi

ci Boga i bli niego.

Pow ci gajmy zap dy niewczesnej gorliwo ci, które nam wiele z ego mog  sprawi . Niechaj
ka da samej siebie pilnuje.

background image

11

Nie mam potrzeby d

ej nad tym si  zastanawia , wobec obszernych, jakie wam na innym

miejscu da am w tym przedmiocie obja nie .

18. Tak wa ny jest ten obowi zek wzajemnej mi dzy (s.241) wami mi

ci,  e chcia abym,

by cie nigdy o nim nie zapomina y. Z takiego bowiem ci

ego upatrywania w drugich lada

bagateli, która mo e nawet nie b dzie niedoskona

ci , bo tylko przez nie wiadomo

widzisz w niej co z ego, taki b dzie skutek,  e i sama stracisz pokój duszy, i drugim go
zak ócisz; zobacz wi c sama, jak drogo kosztowa aby taka doskona

. Pokus  tak  móg by

czart wznieci  i wzgl dem przeoryszy, co by oby rzecz  bardziej jeszcze niebezpieczn .
Wielkiej bowiem w takim wypadku potrzeba roztropno ci. Je li post powanie jej istotnie
sprzeciwia si  w czym Regule i Konstytucjom, nie zawsze mo na to przemilcze  i na dobr
stron  t umaczy ; czasem potrzeba j  ostrzec, a je liby to pozosta o bez skutku, donie
zwierzchnikowi; tego wymaga prawdziwa mi

. Podobnie nale y post powa  z siostrami w

razie jakiego wykroczenia w rzeczy wa nej; milczenie w takim wypadku z obawy,  e mo e to
z naszej strony tylko pokusa, samo by oby pokus . Ale roztropno ci i rozwagi potrzeba tu
wielkiej (aby nas diabe  nie oszuka ); nigdy nie nale y o takich rzeczach rozmawia  mi dzy
sob , z czego  atwo móg by si  wyrodzi  zwyczaj szemrania i obmowy, na pociech  czartowi.
Mówi  o tym trzeba tylko temu, kto mo e i powinien z emu zaradzi . Tu u nas, dzi ki Bogu,
nie tak  atwa jest sposobno  do szemrania i obmowy; broni nas od niej przepisane ci

e

milczenie; wszak e i nam dobrze b dzie mie  si  na baczno ci.

MIESZKANIE DRUGIE

Opowiada, jak bardzo potrzebna jest wytrwa

 chc cemu doj  do mieszka  dalszych, i jak

uporczyw  wojn  z y duch wydaje duszy na tej drodze oraz jak wiele na tym zale y, by my na
samym wst pie obrali drog  w

ciw , prosto, bez b kania si  wiod

 do celu. — Pewny i

do wiadczony sposób post powania.

1. Zobaczmy teraz, jakie to s  dusze, które wchodz  do mieszkania drugiego, i co w nim
robi . Chcia abym tu poprzesta  na jak najkrótszym obja nieniu rzeczy, bo ju  w innych
ksi gach obszernie o tym przedmiocie mówi am, ale niepodobna mi b dzie i tu nie powtarza
si , bo nic zgo a nie pami tam, co tam powiedzia am. Gdybym jeszcze umia a rzeczy ju
powiedziane powtarza  w odmienny nowy sposób, mniej by was znudzi o to powtarzanie, tak
jak nigdy wam si  nie przykrzy czyta  inne ksi gi traktuj ce o tej materii, cho  ich jest tyle.

2. Mam tu na my li dusze, które ju  zacz y si  oddawa  modlitwie wewn trznej i rozumiej
ju , jak wiele na tym zale y, by nie pozostawa y ci gle tylko w mieszkaniu pierwszym, ale
jeszcze nie maj  odwagi i do  mocnego postanowienia, aby je zdo

y porzuci  bezpowrotnie

i jeszcze raz w raz do niego wracaj , bo nie opuszczaj  okazji, przez co na wielkie nara aj
si  niebezpiecze stwo. Wszak e wielkie ju  to nad nimi mi osierdzie Bo e,  e przynajmniej
od czasu do czasu usi uj  odp dzi  od siebie one jaszczurki i gady jadowite, i rozumiej ,  e
trzeba je porzuci . Dusze te z pewnego wzgl du wi cej maj  trudu, ni  tamte pierwsze, cho
o tyle mniejsze grozi im niebezpiecze stwo,  e ju  je rozumiej , za czym i (s.243) mo na
ufa ,  e post pi  dalej do wn trza. Wi cej, mówi , maj  trudu, bo pierwsi podobni s  do

background image

12

uchoniemych, którzy tym samym,  e nie s ysz ,  atwiej znosz  i to drugie kalectwo swoje,

e maj  odj

 mow ; ci za  s  jako niemi tylko, którzy s uchaj , a st d wiele ci ej im

dolega,  e mówi  nie mog . Z tego jednak nie wynika, by stan g uchoniemych po da szy
by  od stanu niemych tylko, bo jakkolwiek pozbawienie mowy bardzo przykrym jest
kalectwem, zawsze to przecie  wielkie dla cz owieka dobrodziejstwo, gdy przynajmniej

yszy, co do niego mówi . Tak wi c i dusze, o których mówi  obecnie, s ysz  ju  g os

wezwa  Pa skich, bo post piwszy ju  dalej ku wn trzu, w bli szym ju  zostaj  s siedztwie z
miejscem, k dy Pan przebywa. A dobry to s siad i tak wielkie mi osierdzie Jego. Cho  wi c
te dusze jeszcze zostaj  pod wp ywem rozrywek, interesów, przyjemno ci i marno ci

wiatowych, i cz sto jeszcze to podnosz  si  z grzechu, to znowu upadaj  (bo tak s  jadowite

i natr tne te gady, w ród których jeszcze przebywaj ,  e cudu prawie potrzeba, by w tak
niebezpiecznym zostaj c towarzystwie, nie potkn y si  kiedy i nie upad y). Pan przecie  w
niesko czonej dobroci swojej tak mocno pragnie, by Go mi owa y i z Nim przestawa y,  e nie
ustaje raz po raz wzywa  je, aby si  do Niego zbli

y. G os Jego za  jest tak s odki,  e

biedna dusza s ysz c go trapi si  niepocieszona, i  nie zdo a spe ni  natychmiast tego, do
czego j  wzywa. Tak wi c cierpi wi cej — jak mówi am — ni  gdyby wcale nie s ysza a tego

osu Pa skiego.

3. Nie mówi , by te g osy i wezwania by y z rodzaju tych, o których b dzie ni ej. Tutaj
wezwania Bo e dochodz  do duszy za po rednictwem rzeczy zewn trznych: s owo jakie z ust
cz owieka cnotliwego, kazanie s yszane, czytanie pobo ne, te i wiele innych rzeczy, o których
nieraz s ysza

cie, s

rodkami, przez które Bóg zwyk  wzywa  dusze do siebie; mog  by

jeszcze choroby i utrapienia, albo zw aszcza prawda jaka ja niej poznana i g biej odczuta w
chwili rozmy lania. Bo jakkolwiek by s abym jeszcze i nieudolnym by  sposób odbywania
modlitwy wewn trznej, rzecz sama zawsze ma wielk  (s.244) wag  u Boga. Przeto i wy,
siostry, nie wa cie sobie lekko tej pierwszej  aski ani si  zbytnio nie smu cie, je liby cie nie
mog y zaraz odpowiedzie  wezwaniu Pa skiemu. Bóg jest cierpliwy, umie czeka  d ugie dni,
owszem i lata cale, zw aszcza gdy widzi wytrwa

 i dobre pragnienia. Wytrwa

ci tu

przede wszystkim potrzeba, z ni  niezawodnie odniesiemy korzy . Ale straszliwa jest wojna,
jak  tu na ró ne sposoby przeprowadza diabe , z wi kszym, ni  w mieszkaniu pierwszym,
udr czeniem duszy. Tam ona by a jakby g uchoniema albo przynajmniej ma o co s ysza a, a
jeszcze mniej si  opiera a, jak kiedy to prawie ca kiem ju  straci nadziej  w mo no
zwyci stwa. Ale tu zrozumienie jest  ywsze i w adze swobodniejsze, a pociski i strza y s
takie,  e dusza nie mo e ich nie s ysze . Tutaj to czart owe gady jadowite, jakimi s  rzeczy
tego  wiata i uciechy jego, tak powabnie jej przedstawia, jakby wiecznie trwa  mia y: i
szacunek, i wzi to , jakich tam u ywa a, i wspomnienia krewnych i przyjació , zgubne dla
zdrowia skutki pokuty i umartwie  (do których dusza, skoro wst pi w to drugie mieszkanie,
zawsze pewien poci g uczuwa), i mnóstwo innych tego rodzaju przeszkód.

4. O Jezu! W jaki  to odm t, w jakie udr czenie wtr ca tu z y duch biedn  dusz , tak i  sama
nie wie, co pocz

, czy i  naprzód, czy te  do pierwszego mieszkania zawróci . Ale z drugiej

strony, rozum odkrywa przed ni  te zdrady diabelskie, ukazuj c jej, jako wszystkie te powaby

wiata niczym s  w porównaniu z t  szcz liwo ci , do której ona d y. Wiara objawia jej,

kto jest Ten, który jej t  szcz liwo  gotuje. Pami  jej stawia przed oczy, jaki jest koniec
wszystkich tych rzeczy ziemskich, przypominaj c jej tylu pozornie szcz liwych wed ug

wiata, którzy jaki  czas cieszyli si  obfito ci  dóbr jego, a potem umarli; jak niejednego z

nich  mier  nag a znienacka zaskoczy a; jak pr dko przebrzmia a u ludzi pami  ich; jak

background image

13

niejeden z tych, których zna a op ywaj cych we wszelkie pomy lno ci doczesne, dzi  le y
pochowany w ziemi, deptany nogami przechodniów, bo i sama mo e nieraz po ich grobach
st pa a, a cia a ich tam z

one sta y si  pastw  (s.245) robactwa; takie i wiele innych

podobnych wspomnie  nasuwa jej pami . A wola jej sk ania si  do umi owania Tego, od
którego otrzyma a tyle niezliczonych darów i dowodów mi

ci, i rada by Mu cho

czymkolwiek za nie si  odp aci . Szczególnie wzrusza j  to,  e ten prawdziwy mi

nik nigdy

jej nie opuszcza, wsz dzie jej towarzyszy, byt i  ycie jej daj c. Wreszcie i rozum znowu
przychodzi do wniosku i przekonywa j ,  e chocia by 

a najd

sze lata, nigdy i nigdzie nie

znajdzie lepszego przyjaciela; wskazuje jej,  e wszystek  wiat pe en jest fa szu i k amstwa, a
uciechy, którymi n ci j  diabe , s  jednym nieustaj cym  ród em trosk, utrapie  i
przeciwno ci;  e równie  poza t  twierdz  nigdzie, z wszelk  pewno ci , nie znajdzie dla
siebie bezpiecze stwa ani pokoju. Powinna wi c ju  nie b ka  si  i nie szuka  po domach
cudzych, kiedy w asny dom jej jest pe ny bogactw, których, byleby chcia a, u ywa  mo e do
woli; winna korzysta  z takiego szcz cia swego, bo wszak nie ka demu to dano, by mia  w
domu swoim wszystko, czego mu potrzeba, a szczególnie, by posiada  u siebie takiego go cia,
który j  chce mie  pani  wszystkich dóbr Jego, byleby nie chcia a sama zgubi  siebie i jak on
syn marnotrawny,  ywi  si  karm  wieprzów.

5. S  to dostateczne przyczyny do odrzucania pokus z ego ducha. Ale niestety. Panie i Bo e
mój, panuj cy na  wiecie obyczaj pró no ci i widok t umów za nim id cych wszystko
niweczy! Taka bowiem w nas martwa wiara,  e raczej wierzymy w to, czego dotykamy
zmys ami, ni  w to, czego ona naucza. A przecie  mogli my si  przekona  naocznie, ile
rozmaitej n dzy cierpi  ci, którzy  yj  oddani wy cznie tym rzeczom widomym. Ale to
wszystko, wpo ród czego  yjemy, tak nas za lepia w tych rzeczach. I jak od uk szenia  mii
wszystko cia o jadem jej si  zara a i puchnie, tak tu jest z dusz  ka dego, kto si  od tych
gadów nie broni. Rzecz jasna,  e duszy tak zara onej silnych potrzeba lekarstw, aby jeszcze
(s.246) wyzdrowia a i mi osierdzie to Bo e, je eli od tego uk szenia nie umrze. Rzeczywi cie
wi c dusza ci

kie tu przechodzi utrapienia, zw aszcza gdy diabe  widzi,  e z charakteru i

woli nale y do tych, którzy chc  i  naprzód, wtedy ju  wyt

a wszystkie piekielne si y

swoje, aby si  cofn a lub ca kiem twierdz  opu ci a.

6. O Panie mój! jak e bardzo tu potrzebna jest pomoc Twoja, bez której nic uczyni  nie
mo e! Nie dopuszczaj tego przez wielkie mi osierdzie Twoje, by dusza ta uleg a oszukaniu
diabelskiemu i rozpocz tego dzie a zaniecha a. U ycz jej  wiat a, aby widzia a,  e w tym
post pie ku rzeczom wy szym jest wszystko dobro jej i by zerwa a ze z ym towarzystwem.
Niezmierny b dzie dla niej po ytek z przestawania z duszami id cymi drog

ycia

wewn trznego, nie tylko z tymi, które przebywaj  jeszcze w tym samym, co i ona,
mieszkaniu, ale i z takimi, które ju  post pi y do wn trza. Wielk  jej te dusze b

 pomoc  do

post pu w dobrym i taka si  mo e mi dzy ni  a nimi wywi za  bliska za

,  e w ko cu j

za sob  do dalszych mieszka  poci gn . Zawsze przed tym przestrzegam, aby si  nie da a
zwyci

, je li bowiem diabe  spotka si  w niej z wielkim i mocnym postanowieniem

utracenia raczej  ycia, spokoju i wszystkiego, co jej ofiaruje, ni by mia a cofn  si  na
powrót do pierwszego mieszkania, daleko pr dzej da jej za wygran  i dalszych napa ci
zaniecha. Niech si  oka e jako 

nierz waleczny, a nie jako oni, którzy nie pami tam pod

czyj  wodz  id c do boju, brzuchem si  k adli nad brzegiem strumienia, dla ugaszenia
pragnienia swego. Niech si  przygotuje na to,  e idzie stawi  czo o wszystkiemu wojsku
diabelskiemu i  e do tej walki nie ma dzielniejszego or a nad krzy .

background image

14

7. Nieraz ju  o tym mówi am, ale tak wa na to przestroga,  e nie mog  nie powtórzy  jej
tutaj. Chodzi mianowicie o to, aby przyst puj cy do tej sprawy  wi tej nie my leli o
pociechach; by by to bardzo niski sposób wszczynania pracy (s.247) oko o wznoszenia takiej
wielkiej i kosztownej budowy, owszem, by oby to budowanie na piasku i dom taki, zacz ty
bez fundamentu, musia by upa  i rozsypa  si  w gruzy. Trzeba wi c by  przygotowanym na
to,  e nigdy tu nie zabraknie smutków i pokus. Nie w tych bowiem pierwszych mieszkaniach
jest miejsce, k dy si  zbiera mann  z nieba; miejsce to le y dalej, w mieszkaniach
wewn trznych, gdzie ju  dusza znajduje smak i s odko  we wszystkim, czego pragnie i chce,
bo niczego nie chce, tylko tego, czego Bóg sam chce. Zabawna to rzecz,  e tak od razu,
nosz c w sobie jeszcze niezliczone niedoskona

ci i cnoty tak w

e,  e si  jeszcze nie

trzymaj  na nogach, bo ledwo poczynaj  wyrasta , a da by Bóg, by ju  naprawd  poczyna y,
mamy  mia

da  pociech na modlitwie i  ali  si  na osch

ci! Oby was to nigdy nie

spotka o, siostry! Chwy cie si  obur cz tego krzy a, który na  wi tych barkach swoich nosi
Oblubieniec wasz i powiedzcie sobie,  e to ma by  wasz sztandar. Która wi c zdolna jest
cierpie , niechaj cierpi dla Niego, a tym wi ksz  otrzyma zap at . Wszystko inne to tylko
dodatek, za który, je li Pan zechce wam go u yczy , dzi kujcie Mu zawsze.

8. Powiecie mo e,  e skoro jeste cie gotowe do znoszenia cierpie  zewn trznych — wolno
wam spodziewa  si  od Boga pociech wewn trznych.— Ale Bóg w niesko czonej m dro ci
swojej lepiej wie, co nam po yteczno i nie do nas nale y wskazywa  Mu, co i kiedy ma nam
dawa  i na takie nalegania nasze s usznie nam mo e odpowiedzie ,  e “nie wiemy, o co
prosimy”. Wszystek wysi ek pocz tkuj cego oddawa  si  modlitwie do tego zmierza
powinien (a nie zapominajcie,  e jest to bardzo wa ne), by z wszelk  pilno ci , na jak  zdo a
si  zdoby , nad tym pracowa  i o to z ca  gotowo ci  si  stara , by wola jego sta a si  zgodna
z wol  Bo . Upewniam was,  e na tym — jak to jeszcze pó niej obja ni  — zasadza si
wszystka najwy sza doskona

, jak  na drodze  ycia duchowego osi gn  zdo amy. Im

doskonalej kto tego warunku dope ni, (s.248) tym wi ksze dary otrzyma od Pana, tym dalej
na tej drodze post pi. Nie s

cie, by do tego post pu potrzeba by o jakiej nadzwyczajnej

dro ci, jakich tajemnych, ma o komu znanych sposobów, gdy  wszystko dobro nasze w

tym w

nie si  kryje. Lecz je li z samego pocz tku b dny obieramy kierunek, je li na

samym wst pie chcemy, by Pan czyni  wol  nasz  i prowadzi  nas tak jak nam si  podoba,
jak  moc i trwa

 mo e mie  budowanie nasze? Starajmy si  czyni , co jest w naszej mocy

i bro my si  od tych gadów zjadliwych, gdy  Pan nieraz sam tego chce i dopuszcza, by nas
napastowa y i trapi y z e my li, roztargnienia i osch

ci tak natarczywe,  e im si  op dzi

trudno; nieraz nawet dopuszcza tym  mijom uk si  nas, aby my tym pilniej czuwali na
przysz

 i aby nas do wiadczy , czy szczerze nam  al, 

my Go obrazili.

9. Cho by wi c nieraz zdarzy o si  wam upa , nie tra cie odwagi do d enia naprzód, bo i te
upadki wasze obróci Bóg na po ytek duszy, podobnie jak aptekarz, zalecaj cy swój antydot,
sam pierwej, na dowód skuteczno ci jego, kosztuje trucizny. Cho by my sk din d nie znali

dzy naszej i szkód, jakie przynosi rozproszenie, to sama ju  walka, jak  stacza  z sob

musimy dla skupienia si  wewn trznie, dostatecznym by aby tej n dzy naszej dowodem. Có
mo e by  nieszcz liwszego nad to, gdy cz owiek staje si  wygna cem z w asnej duszy
swojej? Gdzie mo emy jeszcze spodziewa  si  pokoju, je li go w domu w asnym znale

 nie

mo emy? Same nawet w adze duszy, te najbli sze i najprawdziwsze przyjació ki, z którymi,
cho by my i nie chcieli, 

 musimy, wojn  nam wydaj , jakby mszcz c si  za to, co od

grzechów i z ych na ogów naszych ucierpia y. Pokój, pokój, siostry moje! S owo to Pana

background image

15

naszego, którym tyle razy pozdrawia  Aposto ów swoich. Ale wierzcie mi,  e je li pokoju
tego nie mamy i nie staramy si  posi

 go w domu w asnym, daremnie szukaliby my go

poza domem. O, niech ju  b dzie koniec tej wojnie! Na t  krew, któr  za nas wyla  Syn Bo y,
prosz  o to (s.249) wszystkich: i tych, którzy nie pomy leli jeszcze o wej ciu w siebie i tych,
którzy ju  t  dobr  spraw  rozpocz li, by przez obaw  trudu i walki nie cofali si  wstecz.
Niech pomn ,  e gorsza od choroby jest recydywa, bo z choroby si  powstaje, recydywa
najcz ciej zabija. Niech nie ufaj  w si  w asn  i wszystk  ufno  swoj  po

 w

mi osierdziu Boga, a zobacz , jak boska  askawo  Jego b dzie ich przenosi a z mieszkania
do mieszkania, coraz bli ej do wn trza i wprowadzi ich do ziemi, k dy srogie owe zwierz ta
nie b

 mog y dosi gn

 ich i dr czy , ale oni raczej b

 je mieli pod nogami swymi i

mia  si  b

 z bezsilnej ich z

ci; szcz liwo  za  ich ju  i w tym  yciu b dzie tak wielka,

jakiej serce ludzkie nawet i zapragn  nie zdo a.

10. Jak si  macie zachowywa  w tych trwogach i zamieszaniach, jakie tu diabe  wznieca, w
jaki sposób macie wszczyna  prac  nad zebraniem si  w duchu, nie gwa townie, ale cicho i
spokojnie, aby praca ta mog a by  ci

a, o tym tu mówi  nie b

, bo — jak wspomnia am

na pocz tku — w innych ksi gach dla was pisanych obszerne w tym przedmiocie da am wam
obja nienia. To tylko tu dodam,  e wielk  w tej pracy wewn trznej pomoc  mo e wam by
— zdaniem moim — szukanie rady u osób w  yciu duchowym ju  do wiadczonych. Tak na
przyk ad, gdy nieodzowne zaj cia zewn trzne zmusz  was do wyj cia z waszej samotno ci
wewn trznej, mo e wam si  zdawa ,  e wszystek owoc waszej pracy b dzie stracony.
Poniewa  jednak nie zaniecha

cie trudu, Pan i to chwilowe roztargnienie obróci wam na

po ytek, chocia by cie nie mia y nikogo, kto by was uczy . Ale pracy tej, i to wytrwa ej,
koniecznie potrzeba, bo gdy umys  ulegnie roztargnieniu i zab ka si  w ród rzeczy
zewn trznych, nie ma na to innej rady, jeno znów zacz

 od pocz tku i znowu zebra  my li

rozproszone; inaczej rozproszenie z ka dym dniem coraz bardziej b dzie si  wzmaga o, a
poziom duszy z ka dym dniem (s.250) b dzie si  coraz g biej obni

. Daj Bo e, by ka da, o

ile ta przestroga do niej si  odnosi, dobrze j  zrozumia a!

11. Ale mo e tu która pomy li sobie: je li cofanie si  wstecz tak wielk  jest szkod , tedy
lepiej wcale nie zaczyna  i zgo a do twierdzy nie wchodzi . — Mówi am wam na pocz tku, i
sam Pan to mówi,  e “kto mi uje niebezpiecze stwo, w nim zginie”, i  e bram , któr  si
wchodzi do tej twierdzy, jest modlitwa. By oby za  nierozumem, gdyby kto s dzi ,  e mo e
wnij  do nieba, nie wszed szy naprzód w siebie, aby pozna  siebie samego i zastanowi  si
nad n dz  w asn  i nad tym, co winien jest Bogu i b aga  ustawicznie mi osierdzie Jego. Sam
Pan bowiem mówi: “Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie”; nie wiem,
czy przytaczam dos ownie, ale zdaje mi si ,  e tak. I jeszcze: “Kto zobaczy  Mnie, zobaczy
tak e Ojca”. Kto by wi c nigdy na  nie spojrza  i nie zastanawia  si  nad tym, ile Mu
zawdzi cza, i nad t

mierci , któr  On za nas poniós , ten nie wiem, jakim sposobem móg by

Go zna  i s

 Mu pe nieniem dobrych uczynków. Bo wiara bez uczynków i uczynki, je li

nie s  z czone z zas ugami Jezusa Chrystusa, najwy szego dobra naszego, jak  mog  mie
warto ? Wreszcie, jakim sposobem zdo amy pobudzi  siebie do mi

ci tego Pana,

je liby my nigdy tych rzeczy nie rozwa ali?

Niechaj Pan u yczy nam  aski, by my zrozumieli, jak drogo Go kosztujemy, i  e nie jest s uga
nad Pana swego, a dla osi gni cia chwa y Jego potrzeba na ni  pracowa , za  chc c pracowa
ze skutkiem, potrzeba si  modli  ustawicznie, aby my nie popadli w pokuszenie.

background image

16

MIESZKANIE TRZECIE

ROZDZIA  l

Opowiada, jak nigdy, póki  yjemy na tym wygnaniu, nie ma, nawet dla dusz do wysokiego ju
stanu - podniesionych, zupe nego bezpiecze stwa, a przeto zawsze potrzeba chodzi  w boja ni

wi tej. — Kilka wa nych uwag.

1. Có  teraz powiem tym, którzy z mi osierdzia Bo ego odnie li zwyci stwo w tych bojach i
przez wytrwa

 weszli do mieszkania trzeciego, je li nie to: “Szcz liwy m , który si  boi

Pana”?

Wielka to  aska,  e Pan da  mi zrozumie , mimo nieudolno ci mojej, znaczenie tego wiersza i
jego zastosowanie do obecnego przedmiotu. S usznie szcz liwym zwa  go mo emy, bo nie
cofn  si  wstecz, bezpieczn  idzie drog  do zbawienia. Poznajcie z tego, siostry, jak wielk , i
to wa

, jest rzecz , przeby  zwyci sko te walki poprzednie, bo mam to za rzecz pewn ,  e

tego Pan  adn  miar  nie omieszka utwierdzi  w bezpieczno ci sumienia, co niema ym
zaprawd  jest dobrem. W bezpieczno ci, powiedzia am, ale  le si  wyrazi am, bo nie masz
bezpiecze stwa w tym  yciu; st d te  dla zrozumienia doda am to ostrze enie: “je li nie
cofnie si  wstecz z rozpocz tej drogi”.

2. Wielka to n dza, 

 na tej ziemi i by  podobnym do tych, którzy, maj c nieprzyjaciela tu

po bram , ani spa , ani je  nie mog , jeno z broni  w r ku, w ci

ej, we dnie i w nocy,  yj

czujno ci i trwodze, by snad  nieprzyjaciel znienacka ich nie podszed . O, Panie mój i jedyne
dobro moje! Jak e (s.252) chcesz, by my kochali to  ycie tak n dzne, bo nie mo na by nie
pragn  i nie prosi  Ciebie, by  nas od niego wybawi , gdyby nie nadzieja,  e mo emy je
odda  dla Ciebie albo przynajmniej cale w s

bie Twojej strawi , a przede wszystkim, gdyby

nie to,  e taka jest wola Twoja? O jak e ch tnie wo aliby my ze  w. Tomaszem, by umrze
razem z Nim, bo czy  to nie wielokrotne umieranie 

 bez Ciebie, i do tego jeszcze w tej

obawie,  e mo emy straci  Ciebie na wieki? Dlatego powiadam, córki,  e jedyne szcz cie, o
jakie nam prosi  nale y, jest to, by my ju  znale li si  w bezpiecze stwie zupe nym z

ogos awionymi; bo w ród trwóg i obaw tego wygnania, w czym mo e podoba  sobie, kto

wszystko upodobanie swoje ma w Bogu? A wiedzcie,  e byli  wi ci, którzy w takiej  e jak
my i wy szej jeszcze doskona

ci byli, a przecie popadli w grzechy ci

kie.  adnej za  nie

mamy pewno ci, czy Bóg zechce nas pod wign  i takiej, jak im, u yczy  pokuty.

3. Upewniam was, córki,  e ca a dr

, gdy to pisz  i sama nie wiem, jak pisz  i jak  yj , taki

mi  strach ogarnia na samo wspomnienie tego, a przychodzi mi ono bardzo cz sto. Pro cie
Go, córki, by zawsze raczy

 we mnie, bo bez Niego jakie  bezpiecze stwo mo e mie

ycie tak  le u yte, jak moje? Niech was to nie smuci, jak to ju  nieraz widzia am smutek na

twarzach waszych, gdym wam czyni a podobne wyznania, bo chcia yby cie i s usznie, bym
by a wielk

wi

. Chcia abym i ja, ale có  robi , kiedy z w asnej winy takiego szcz cia

background image

17

siebie pozbawi am? Z w asnej winy mojej, bo na Boga skar

 si  nie mog , by kiedy

przesta  u ycza  mi  ask dostatecznych ku temu, aby si  spe ni o  yczenie wasze. Nie mog  o
tym mówi  bez serdecznych  ez i wstyd mi  wielki,  e nauczam was, od których raczej sama
bym uczy  si  powinna. Ci

kim, zaiste, by o mi w tym razie pos usze stwo! Niech e Pan, ze

wzgl du (s.253) na to,  e jedynie dla Niego spe niam ten rozkaz, raczy przynajmniej to
sprawi , by cie wy z tego jakikolwiek po ytek odnios y i wstawi y si  do Pana za t  n dznic .
Wiadomo dobrze boskiej wielmo no ci Jego,  e jedynie w mi osierdziu Jego mog  pok ada
nadziej  i kiedy ju  nie mog  by  inna ni  jestem, nic mi nie pozostaje innego, jeno uchwyci
si  mocno tej jedynej nadziei i uciec si  z ufno ci  do zas ug Syna Jego i Naj wi tszej Panny,
Matki Jego, której habit pospo u z wami, niegodna nosz . Dzi ki czy cie Panu, córki moje,  e
jeste cie prawdziwie tej Panny Naj wi tszej córkami, bo tak  Matk  dobr  maj c, ju  nie
potrzebujecie si  wstydzi ,  e ja tak n dzna jestem. Na ladujcie J  i pomy lcie, jaka to musi
by  pot ga tej Pani i jak wielkie to szcz cie, mie  J  za or downiczk , kiedy nawet grzechy
moje i ta g boka n dza moja nie zdo

y za mi  w niczym blasku Jej  wi tego Zakonu.

4. Jedno tu wszak e dodaj  dla przestrogi waszej: To, i

yjecie w takim  wi tym Zakonie i

tak  macie Matk  i Patronk , jeszcze wam nie daje bezpiecze swa. Dawid by  m em bardzo

wi tym, a syn jego Salomon wiecie, jaki by . Nie polegajcie wi c ani na tym,  e w takim tu

zamkni ciu i umartwieniu  yjecie, ani na tym,  e ustawicznie przestajecie z Bogiem na
modlitwie, ani na tym,  e tak tu jeste cie od czone od  wiata i takie czujecie w sobie do
rzeczy  wiatowych obrzydzenie. Dobre to wszystko, ale wszystkiego tego nie do  jeszcze na
to, by wam wolno by o od

 na bok wszelk  boja

. A przeto ci gle miejcie w pami ci i

boko wyryjcie sobie w sercu te s owa  wi te: “Szcz liwy m , który si  boi Pana”.

5. Sama ju  nie pami tam, o czym mówi  zacz am i daleko odesz am od przedmiotu, ale gdy
wspomn  na siebie, skrzyd a mi opadaj  i nic ju  dobrego powiedzie  nie zdo am. Wol  ju
teraz zapomnie  o tym i wracam do tego, o czym mówi am, to jest do dusz, które ju  wesz y
do mieszkania trzeciego. Niema  zaiste, owszem niezmiernie wielk

ask  (s.254) Pan im

uczyni , daj c im szcz liwie pokona  owe pierwsze trudno ci. Takich dusz, s dz , z  aski
Bo ej wiele jest na  wiecie; pragn  one nie obrazi  w niczym Boskiego Majestatu,
wystrzegaj  si  nawet grzechów powszednich, spe niaj  ch tnie uczynki pokutne, maj  swoje
godziny wyznaczone do skupienia si  w duchu, czasu dobrze i po ytecznie u ywaj ;  wicz
si  w uczynkach mi osiernych wzgl dem bli nich, pow ci gliwe s  w mowie i w ubraniu;
domem te , je li go maj , pilnie zarz dzaj . Jest to bez w tpienia stan po

dany i nie wida ,

co by takim duszom mog o broni  dalszego, a  do ostatniego mieszkania, post pu. Pan im
pewno pomocy swojej nie odmówi, skoro zechc , bo pi kne takie usposobienie ich
wewn trzne czyni je zdolnymi do otrzymania wszelkiej  aski.

6. A czy jest taka, o Jezu, która by nie chcia a dost pi  tak wielkiego szcz cia, zw aszcza
kiedy ju  przeby a, co by o najtrudniejszego? — Nie ma z pewno ci  takiej, lecz wszystkie
jednomy lnie wo amy: Chcemy, chcemy! Poniewa  jednak na to, aby Pan ca kowicie wzi
dusz  w posiadanie, potrzeba czego  wi cej, nie starcz  tu same pragnienia, jak nie starczy y

odzie cowi w Ewangelii, którego Pan wezwa  do doskona

ci. Od pierwszej chwili, jak

zacz am to pisanie o mieszkaniach duszy, m odzieniec ten ustawicznie stoi mi przed oczyma,
bo i my dos ownie tak samo post pujemy, st d po wi kszej cz ci pochodz  wielkie
osch

ci, jakie cierpimy na modlitwie, cho  mog  by  i inne przyczyny. Nie mówi  te  tu o

pewnych utrapieniach wewn trznych, rzec by mo na niezno nych, jakich, bez najmniejszej

background image

18

winy ze swej strony, doznaje niejedna dobra dusza, a z których Pan zawsze j  wyprowadzi z
wielkim dla niej zyskiem; nie mówi  równie  o duszach podleg ych melancholii i innym tego
rodzaju niemocom; nie mówi  wreszcie o skrytych s dach Bo ych, w które tu, jak w ka dym
innym zdarzeniu, nie nasz  rzecz  jest wchodzi . Ale, pomin wszy te wyj tki, zwyk ,
powtarzam, osch

ci naszych przyczyn  jest ta, o której tylko co wspomnia am. Dusze, o

których (s.255) tu mówi , maj c t  pewn  o sobie  wiadomo ,  e za nic w  wiecie nie
dopu ci yby si  grzechu (a s  mi dzy nimi i takie, które gotowe wszystko wycierpie  raczej,
ni by mia y pope ni  rozmy lnie jeden grzech powszedni),  e nadto  ycie wiod  cnotliwe, z
czasu i mienia swego dobry robi c u ytek — z przykro ci  to znosz ,  e drzwi do komnaty, w
której przebywa Król, jeszcze zostaj  przed nimi zamkni te, cho  poczytuj  siebie za
lenników i dworzan Jego, i s  nimi w istocie. Nie pami taj  jednak,  e i królowie tej ziemi,
cho  wielu maj  dworzan i lenników, nie wszyskim jednak daj  wst p na pokoje królewskie.
Wnijd cie, wnijd cie, córki, do w asnego wn trza waszego; pu cie mimo siebie maluczkie
wasze dobre uczynki; uczyni

cie tylko, co cie powinne by y uczyni , tym samym,  e

nosicie imi  chrze cija skie i du o wi cej jeszcze z tego tytu u powinne by cie uczyni . Do
wam tego,  e jeste cie s

ebnicami Bo ymi, nie domagajcie si  rzeczy wy szych, by cie

snad  nie pozosta y z niczym. Przypatrzcie si  dobrze  wi tym, którzy zostali dopuszczeni do
komnaty królewskiej, a zobaczycie, jaka jest mi dzy nimi a nami ró nica. Nie  dajcie tego,
na co cie nie zas

y; aniby nam to w my li powsta  nie powinno, by my po tylu

grzechach, którymi obrazi

my Boga, mog y jeszcze, cho by najgorliwsz  s

 nasz , na

takie szcz cie zas

.

7. Pokory, pokory! Nie mog  jako  obroni  si  tej pokusie, bym tych, którzy tak wielkie
rzeczy robi  z osch

ci swoich, nie pos dza a o brak tej cnoty. Mówi  tu o zwyczajnych

osch

ciach, a nie o onych wielkich udr czeniach wewn trznych, które s  zupe nie czym

innym ni  prosty tylko brak uczu  pobo nych. Do wiadczajmy siebie, siostry moje, i
pozwólmy Panu, niech nas do wiadcza, jak to umie czyni , cho  my cz sto na tych próbach
Jego pozna  si  nie umiemy. Zbli my si  do owych dusz tak wyrobionych i zobaczmy, co one
czyni  dla Boga, a  atwo przekonamy si ,  e  adnego nie mamy powodu, który by nas
upowa nia  do utyskiwania na boskie nad nami zrz dzenia Jego. Bo je li my, jak on

odzieniec w Ewangelii, odwracamy si  do Niego plecami i (s.256) odchodzimy smutni,

gdy nam ukazuje drog  doskona

ci, có  chcecie, by Pan uczyni , kiedy nie mo e inaczej

wymierza  nagród swoich, jeno wedle miary mi

ci naszej dla Niego? A mi

 ta, córki, nie

ma by  czczym wytworem wyobra ni naszej, ale powinna si  okaza  w uczynkach. Nie

cie jednak, by te uczynki nasze by y Bogu potrzebne. Bóg 

da tylko woli stanowczo

Jemu oddanej.

8. Mog oby si  komu zdawa ,  e skoro nosimy habit zakonny i z w asnej woli naszej go
przywdzia

my, skoro dla mi

ci Pana opu ci

my  wiat i wszystko co na nim

posiada

my (chocia by to, co opu ci

my, nie by o wi cej warte nad owe sieci, które

opu ci  Piotr, bo w oczach Pana, wiele daje, kto daje wszystko co ma) —  e ju  dope ni

my

wszystkiego co potrzeba. Zapewne, dobre to bardzo usposobienie, je li kto w nim wytrwa i
nie wraca si  ju  cho by po daniem do owych p azów, które porzuci  wychodz c z
mieszkania pierwszego; niew tpliwie te , je li statecznie zachowa siebie w tym ogo oceniu i
wyrzeczeniu si  wszystkiego, osi gnie to, do czego d

y. Ale jeden jest do tego konieczny

warunek, zwa cie to dobrze, by — wed ug nauki Aposto a czy samego Zbawiciela — zawsze
mia  siebie za s ug  niepo ytecznego i nie wyobra

 sobie, jakoby Pan, za s

 jego, mia

background image

19

jaki obowi zek u yczenia mu tej  aski i dopuszczenia go do królewskiej komnaty swojej, ale
przeciwnie, im wi cej za  ask  Pa sk  zdo a uczyni  dobrego, tym bardziej niech uznaje
siebie d

nym. Có  my mo emy uczyni  dla tego Boga tak hojnego, który umar  za nas i

stworzy  nas, i daje nam byt i  ycie? Czy raczej nie powinny my poczytywa  to sobie za
szcz cie, je li dana nam jest mo no  wyp acenia si  cho  w cz stce jakiej z tego, co Mu
winny my za Jego dla nas us ugi (z przykro ci  u ywam tego wyrazu, ale prawdziwie tak
jest, bo ca e na tej ziemi  ycie Jego niczym innym nie by o, jeno s

 dla nas), a nie prosi

znowu o  aski i pociechy? (s.257)

9. Pilnie rozwa ajcie, córki, te kilka uwag, które tu napomkn am, cho  bez  adu ni zwi zku,
bo ja niej si  t umaczy  nie umiem. Pan z  aski swojej da wam g bsze ich zrozumienie,
aby cie z osch

ci waszych odnosi y pomno enie si  w pokorze, a nie trwog  i zamieszanie,

jak tego pragnie diabe . I b

cie pewne tego,  e gdzie jest prawdziwa pokora, tam Bóg,

chocia by wam nigdy nie u yczy  pociech duchowych, da wam za to taki pokój i zgodzenie
si  z wol  Jego,  e wi ksze w nim znajdziecie zadowolenie, ni  drudzy w rozkoszach
wewn trznych. Rozkoszy tych — jak czyta

cie — Pan zwyk  udziela  s abszym, którzy te ,

jak s dz , nieradzi zgodziliby si  odda  je w zamian za m stwo dusz wy szych, które Bóg
prowadzi drog  osch

ci. I nie dziw, bo natura nasza zawsze woli pociech  ni  krzy . O

Panie, który znasz wszystk  prawd  i nic nie masz przed oczyma Twymi ukrytego, Ty
do wiadczaj nas, aby my i my poznali prawd  i samych siebie.

ROZDZIA  2

Mówi w dalszym ci gu o osch

ciach na modlitwie i jaki mo e by  ich skutek; jak potrzeba

nam do wiadcza  samych siebie, i jak Pan do wiadcza dusze, w tym trzecim mieszkaniu
przebywaj ce.

l. Zna am niektóre dusze, a nawet mog  powiedzie ,  e zna am ich wiele, które doszed szy do
tego stanu, lata ju  ca e 

y w tej prawo ci duszy i cia a, o ile o tym cz owiek s dzi  mo e, a

potem jednak, cho  powinny by by y ju  mie

wiat pod nogami swymi albo przynajmniej

zna  si  na nim dok adnie, skoro spodoba o si  Panu wystawi  je na próby, w taki wpad y
stan niepokoju i udr czenia wewn trznego,  e wydziwi  si  temu nie mog am i niema  nawet
o dusze te powzi am obaw . Chcie  je o wieci  i wspomóc rad , by oby rzecz  daremn , bo
tak dawno ju  chodz c drog  cnoty, maj  siebie za dostatecznie o wiecone: raczej, zdaje im
si , mog yby (s.258) naucza  drugich i powód ten w ich przekonaniu jest a  nadto s uszny.

2. Tote  nie znalaz am nigdy i dot d nie widz  innego sposobu pocieszenia takich dusz, jeno
ten, by okazywa  im szczere wspó czucie w ich strapieniu (bo i w rzeczy samej godne s
lito ci dla takiej n dzy swojej), nie sprzeciwia  si  ich racjom, bo przekonane najmocniej,  e
ich udr czenie pochodzi z mi

ci Bo ej, nie mog  zrozumie ,  e jest ono tylko

niedoskona

ci . I to jest drugi b d w duszach, które ju  tak wysoko post pi y.  e podobne

próby mog  je w pierwszej chwili zabole , temu si  nie dziwi , ale powinny by umie  rych o
pokona  w sobie te pierwsze uczucia. Bóg, chc c doprowadzi  wybranych swoich do jasnego
poznania ich n dzy, usuwa od nich do czasu pociechy swoje, niczego wi cej nad to nie
potrzeba: pozbawieni tych pociech, od razu poznajemy, czym sami z siebie jeste my. Od razu
okazuje si  skuteczno  tej próby, od razu widzimy jasno niedostatki nasze i nieraz wi cej nas

background image

20

boli widok tej n dzy naszej,  e mimo woli nawet tak  ywo czujemy przykro ci i utrapienia
ziemskie, cho by nie bardzo ci

kie, ni  samo to wewn trzne utrapienie, skutkiem którego ta

dza nasza si  objawia. Wielkie to, zdaniem moim, nad nami mi osierdzie Bo e, bo cho  to

jest niedoskona

, wiele na niej wygrywa pokora.

3. Ale tego zysku dusze — o których mówi  obecnie — nie maj , bo poczytuj  sobie te
rzeczy za wznios e i chc , by i inni tak s dzili. Obja ni  to bli ej na kilku przyk adach,
aby my poznawali i do wiadczali siebie pierwej ni  Pan nas do wiadczy. Z wielkim to b dzie
dla nas po ytkiem, gdy przygotujemy si  na prób , nim ona przyjdzie.

4. Oto, na przyk ad osoba bogata, bezdzietna, nie maj ca nikogo z bli szych, komu by
przekaza a bogactwa swoje, skutkiem niepomy lnych okoliczno ci traci znaczn  cz
maj tno ci swojej; nie taka to jednak strata zupe na, by jej nie pozosta o jeszcze dosy  i
wi cej ni  potrzeba na utrzymanie siebie i domu swego. Je li ta osoba tak si  niepokoi i trapi
strat  swoj , jak gdyby jej ju  zabrak o i chleba powszedniego, (s.259) jak e tak  mo e
wzywa  Pan, aby dla mi

ci Jego opu ci a wszystko? Na to odpowie mo e ta osoba,  e

dlatego tak boleje nad utrat  mienia,  e chcia a go u

 na wspomo enie ubogich. — Ale

Bóg, zdaje mi si , wi cej 

da ode mnie zgodzenia si  na Bo e zrz dzenia Jego i utrzymania

duszy w pokoju, ni  jakich b

 dzie  mi osiernych.  e wi c ta dusza na taki pokój

wewn trzny zdoby  si  nie umie, bo Pan jej jeszcze do tak wysokiego stopnia  aski nie
podniós , tego nikt jej nie poczyta za win ; ale niech e przynajmniej uzna,  e brak jej jeszcze
potrzebnej do tego swobody ducha, a to samo przysposobi j  do otrzymania tej  aski, bo

dzie jej pobudk  do gor cej o ni  modlitwy.

Druga jaka  posiada maj tno  dostateczn  na obfite i przeobfite wy ywienie siebie, a oto
nastr cza si  jej sposobno  do powi kszenia jej maj tku. Je li jej to przychodzi darmo,
mniejsza o to, nie b dzie w tym nic z ego,  e przyjmie, ale  eby sama o to si  stara a i wci
coraz bardziej pragn a si  zbogaci , to jakkolwiek by dobry w tym zamiar mia a (z ego tu
przypuszcza  nie mo na, gdy  mówimy tu o osobach cnotliwych i oddanych modlitwie),
niech ani marzy o tym, by zdo

a wej  do mieszka  wewn trznych, k dy Król przebywa.

5. Podobnie dzieje si  z takimi duszami, gdy je w czymkolwiek spotka jaka wzgarda lub ma e
upokorzenie; nieraz mo e cierpliwie to znios , bo Bóg daje im  ask  ku temu (rad bowiem
bierze w obron  swoj  niewinnego, by s awa jego nie ucierpia a przed lud mi i równie ,

c Panem dobrym i wszystkim Dobrem naszym, chce w taki sposób wynagrodzi  te dusze

za wiern  ich s

), ale wewn trz jednak pozostaje im wzburzenie, którego nie zdo aj

opanowa  i które niepr dko przemija. O, Bo e wielki! A czy  to nie s  te same dusze, które
od tak dawna ju  rozmy laj  o M ce Zbawiciela i od dawna wiedz  o tym, jak dobr  rzecz
jest cierpienie i pragn  nawet cierpienia? I chcia yby, aby wszyscy tak  yli, jak one, a daj
Bo e, by i tej przykro ci, któr  cierpi , nie k ad y na karb z

ci ludzkiej i w ten sposób mia y

z niej zas ug ! (s.260)

6. Powiecie mo e, siostry,  e powy sze przyk ady przywodz  niepotrzebnie i  e was one si
nie tycz , bo my tu  adnych bogactw nie posiadamy ani ich nie pragniemy, ani si  o nic nie
staramy, ani te  zniewagi od nikogo nie cierpimy? — Mimo to, chocia  powy sze
porównania do nas si  nie stosuj , mo emy jednak z nich i dla siebie wyci gn  wnioski w
wielu innych wypadkach, które i u nas zdarzy  si  mog , a których tu szczegó owo
wymienia  nie ma potrzeby ani po ytku. Z przyk adów owych  atwo mo ecie wyrozumie  i

background image

21

na tych maluczkich, cho  innego rodzaju, próbach, jakie wam tu si  zdarzaj , do wiadczy ,
czy prawdziwie jeste cie sercem ogo ocone z tego, co cie opu ci y na  wiecie i przekona  si ,
czy istotnie panujecie nad nami tno ciami swymi. Bo nie w tym rzecz, wierzcie mi, czy kto
nosi habit zakonny, czy nie, ale w tym jedynie, by usilnie  wiczy  si  w cnotach i ca
istno ci  swoj  odda  si  Bogu i wszystek tryb  ycia swego do tego stosowa , co i jak Pan
zechce, i nie szuka  spe nienia woli swojej, tylko spe nienia woli Bo ej. Je li my jeszcze do
tak wysokiej cnoty nie dosz y, wi c przynajmniej upokarzajmy si ; bo pokora to lekarstwo na
wszelkie rany nasze; je li j  mamy prawdziw . Boski nasz lekarz przyjdzie w ko cu
niezawodnie i nas uzdrowi.

7. W umartwieniach i pokutach swoich, dusze, o których mówi , s  tak opanowane, jak i w
ca ym  yciu swoim. Bardzo s  przywi zane do  ycia, chc c nim s

 Panu, w czym pewno

nie masz nic z ego, i skutkiem tego s  bardzo ostro ne w umartwieniach, by im snad  nie
zaszkodzi y na zdrowiu. Nie zabij  si  one surowo ciami, mo emy by  o to spokojne, bo
rozum maj  rozwa ny i ch odny, a mi

ci takiej, która by je wy ej unios a nad rozum, nie ma

w nich. Wola abym jednak,  eby j  mia y; nie poprzestawa yby wówczas na takim  ci le
obliczonym sposobie s

enia Bogu, i przekona yby si ,  e, id c wci  takim krokiem

akuratnie odmierzonym, nigdy do ko ca drogi nie dojd . Zdaje si  im bowiem,  e post puj
naprzód, ale w rzeczy samej tylko si  m cz  (bo jest to droga uci liwa), i wielkie to jeszcze

dzie szcz cie, je li nie (s.261) zab dz . Jak s dzicie, córki, czy by oby roztropnym, by

ten, kto mog c ca  podró  do innego kraju odby  w tydzie , wola  tu

 si  ca y rok,

nara aj c si  na wiatry,  niegi, powodzie, rozdro a i uk szenia w ów? Czy nie roztropniej
by post pi , gdyby zdoby  si  na odwag  i wszystkie te niebezpiecze stwa i trudy przeby  i
zwalczy  od razu? O, jak e wiele mia abym do powiedzenia o tym z w asnego do wiadczenia!
A da by Bóg, bym cho  teraz wysz a z tego stanu, bo nieraz zdaje mi si ,  e jeszcze nie
wysz am.

8. Z powodu tego wyrachowania, jakim kierujemy si  w s

bie Bo ej, wszystko nam si

staje zawad , bo wszystkiego si  boimy. St d nie  miemy post pi  naprzód, jak gdyby nas
miano zanie  do owych mieszka , podczas gdy inni musz  tam mozolnie podró owa .  e
jednak tak nie jest, wi c dla mi

ci Pana, zdobywajmy si , siostry moje, na odwag !

Roztropno  i obawy nasze zostawmy na boku, nie zwa ajmy tak bardzo na s abo  nasz , bo
to jest wielk  przeszkod . Staranie o ciele naszym i jego potrzebach zostawmy prze

onym,

my tylko o to si  troszczmy, aby my pr dzej dosz y do ogl dania Pana naszego. Jakkolwiek
bowiem wygody, których by my tu u

 mog y s  prawie  adne, przecie  i tak jeszcze

mog yby nas zaprowadzi  na b dne drogi. Zarzu my je stanowczo i m nie, tym bardziej  e
pieszczenie si  zdrowia nie przymna a, jak o tym wiem sama. Te zreszt  umartwienia, to
rzecz podrz dna. Tu trzeba wielkiej pokory. Je li cie to poj y, zrozumiecie, gdzie si  ukrywa

ród o niedomagania onych dusz, które nie post puj  naprzód. C o do nas, miejmy zawsze to

o sobie przekonanie, 

my jeszcze ma o drogi usz y, a o siostrach przeciwnie,  e bardzo

szybkie i wielkie robi  post py i nie tylko pragnijmy tego, ale i starajmy si  o to, by nas ka
uwa ano za najgorsz  ze wszystkich.

9. Przy takiej pokorze, stan duszy w tym trzecim mieszkaniu zostaj cej jest doskona y, bez
niej pozostanie ta dusza ca e  ycie na tym e miejscu, niezliczone przy tym cierpi c
udr czenia i n dze. Tym samym,  e nie umiemy si  wyrzec siebie, sami sobie czynimy drog
uci liw  i trudn , wsz dzie (s. 262) nosz c z sob  ci kie brzemi  w asnej n dzy swojej; gdy

background image

22

przeciwie ci, co m nie zwyci

yli samych siebie, swobodnie i lekko wst puj  ku

mieszkaniom wy szym. Takim duszom wynagradza Bóg nie tylko sprawiedliwie, ale z
obfito ci  mi osierdzia, daj c nam du o wi cej ni  zas

yli my, u yczaj c “pociech”

przewy szaj cych wszelkie przyjemno ci, jakie cz owiek mo e znale

 w uciechach tego

ycia. “Smaków” tych jednak duchowych, jak s dz , nie daje im tu jeszcze w wielkiej

obfito ci, niekiedy tylko i z rzadka, aby ich widokiem tego, co je czeka w mieszkaniach
dalszych, zach ci , by si  do nich sposobi y.

10. Zapytacie mo e, dlaczego tu u ywam dwóch ró nych wyrazów na oznaczenie jednej
rzeczy, kiedy pociechy duchowe a smaki duchowe to zdawa oby si  jedno i to samo. — Mnie
jednak zdaje si ,  e s  to dwie rzeczy bardzo ró ne, i chyba si  nie myl . Wyt umacz  to, o ile
rozumiem, gdy przejdziemy do czwartego mieszkania, tam bowiem Pan obficie tymi
smakami dusz  obdarza, wi c b dzie to miejsce w

ciwe do ich obja nienia. Mo e si  to

komu wyda  zbyteczne, nie b dzie przecie  bez po ytku, bo nabrawszy dok adnego o ka dej
rzeczy poj cia,  atwiej b dziecie mog y skierowa  usilno  nasz  ku osi gni ciu tego, co jest
lepsze. Ja niejsze poznanie tych smaków duchowych wielk  b dzie równie  pociech  dla tych
dusz, które Bóg ju  do tego stanu podniós ; dla tych za , które wyobra aj  sobie,  e niczego
ju  im nie dostaje, b dzie ono zbawiennym zawstydzeniem; za  duszom prawdziwie
pokornym b dzie ono pobudk  do gor tszego dzi kczynienia. Dusze, którym te smaki sk piej
si  udzielaj , doznaj  mo e wewn trznej przykro ci, ale nies usznie, bo doskona

 nie

zasadza si  na u ywaniu smaków, tylko na szczerej mi

ci Boga, nagroda za  wy sza temu

si  sprawiedliwie nale y, kto lepszymi, w duchu sprawiedliwo ci i prawdy, na nie zas

y

uczynkami.

11. Lecz je li tak jest, a tak jest rzeczywi cie, po có  wi c pisa  jeszcze o tych  askach i
szeroko je t umaczy ? — Tego ja nie wiem; zapytajcie o to tych, którzy mi pisa  kazali;
moim (s.263) obowi zkiem jest nie spiera  si  z prze

onymi, co by oby nie adnie, jeno

ucha . To jedno mog  wam powiedzie  z ca  szczero ci  i prawd ,  e w czasie, kiedy

jeszcze nie otrzymywa am tych  ask ani nawet nadziei nie mia am, bym je kiedy w  yciu
moim pozna a (bo i jak e tego spodziewa  si  mog am, kiedy znaj c niegodno  moj , ju  to
za wielkie szcz cie by abym sobie poczytywa a, gdybym by a mia a jaki sposób dowiedzenia
si ,  e niezupe nie jestem wstr tna w oczach Boga), w tym wi c czasie, czytaj c w ksi kach
o tych  askach i pociechach, które Bóg daje duszom wiernie Mu s

cym, wielk  za ka dym

razem odnosi am z tego czytania pociech  i siln  pobudk  do gor cych z g bi duszy
dzi kczynie  Bogu. Je li na takiej duszy niecnotliwej, jak  by a moja, poznanie owych  ask
podobny sprawowa o skutek, jak

 daleko wi cej b

 dzi kowa y dusze prawdziwie

pokorne i cnotliwe! A chocia by tylko jedna taka si  znalaz a, która by odda a Panu takie
uwielbienie, a  nadto dostatecznym by oby to powodem, by o tym mówi  i by my równie
zrozumieli, jak  niezmiern  szkod  ponosi, kto z w asnej winy sam siebie takich pociech i
rozkoszy pozbawia. Tym wi ksza to utrata,  e pociechy one, gdy pochodz  od Boga,
przynosz  z sob  mi

 i m stwo, dzi ki którym dusza bez utrudzenia mo e post powa  i

wzrasta  w cnoty i dobre uczynki. Nie s

cie, by to by o rzecz  ma ej wagi, cho  i za

dope nieniem tych z waszej strony warunków, by  mo e,  e  ask tych nie otrzymacie; ale Pan
jest sprawiedliwy, niechybnie wi c, czego wam tutaj odmówi, to wam wynagrodzi gdzie
indziej, a w ka dym razie, cokolwiek uczyni, b dzie to dla wi kszego dobra duszy waszej.

background image

23

12. Dusza, która ju  wesz a do trzeciego mieszkania (w czym, jak mówi am, niema e jest nad
ni  mi osierdzie Pa skie, bo blisko ju  st d ma do mieszka  wy szych), wielki, zdaniem
moim, odniesie po ytek, gdy przy

y si , ile zdo a, do  wiczenia si  w ochotnym i skorym

pos usze stwie. Chocia by nie by a osob  zakonn , wielki zawsze b dzie mia a zysk z tego,
je li — jak to czyni  zwyk a niejedna dusza  yj ca na  wiecie — upatrzy i obierze sobie
przewodnika, i podda si  pod kierunek (s.264) jego, aby ju  w niczym nie rz dzi a si  wol

asn , która najcz ciej bywa  ród em duchowych szkód naszych. Tylko niech nie wybiera

sobie takiego, który by jej, jak to mówi , przypada  do gustu i takim e jak ona ostro nym
truchcikiem post powa  w rzeczach duchowych, ale niech szuka takiego, który by ca kiem by
oderwany od wszelkich marno ci tego  wiata. Taki przewodnik niezmiern  korzy  duszy
przyniesie, bo sam ju  znaj c nico  wszystkiego, co ziemskie, j  te  tego nauczy. Przyk ad
takich m ów Bo ych, gdy widzimy, jak rzeczy, które nam si  wydawa y niemo ebnymi, im
nie tylko s  mo ebne, ale i z  atwo ci  i weselem ducha je czyni , silnie nas pobudza i ducha
nam dodaje. Patrz c na taki swobodny i wysoki wzlot ich, i my si  jakoby o mielamy do lotu,
podobnie jak piskl ta z przyk adu ojca lub matki ucz  si  próbowa  skrzyde  swoich i cho
zrazu wysoko nie wzlec , powoli jednak coraz lepiej zd

aj  za starymi. Niezmierny to wi c,

powtarzam, zysk dla duszy, gdy zostaje pod kierunkiem takiego przewodnika, wiem o tym z

asnego do wiadczenia mego. Niech równie  te dusze, jakkolwiek by mocne mia y

postanowienie nigdy w niczym nie obrazi  Boga, nie wdaj  si  w okazj  do grzechu, gdy

c jeszcze zbyt blisko pierwszego mieszkania,  atwo mog yby znowu wróci  do niego.

Postanowienie i m stwo ich jeszcze nie stoi oparte na mocnym gruncie jak u tych, którzy ju

 wy wiczeni w cierpieniu i ju  znaj  nawa no ci tego  wiata, i nie l kaj  si  ju  ani gró b

tego  wiata, ani pociech jego nie pragn . Mog oby si  wi c zdarzy  tej duszy,  e w razie
wielkiego prze ladowania, jakie diabe  umie wznieca  na zgub  nasz , mog aby si  zachwia ,
albo  e szlachetn  unosz c si  gorliwo ci  i usi uj c drugich wywie  z grzechu, napotka aby
pokus , której nie mia aby si y odeprze .

13. Patrzmy w asnych wad i u omno ci naszych, a nie troszczmy si  o cudze. Dusze te zbyt
rozwa ne maj  to do siebie,  e byle co w drugich je razi, a przecie  nieraz w

nie od tych, z

których si  gorszymy, mogliby my si  nauczy  wiele w rzeczach istotnie wa nych.  e mo e
w zewn trznym u

eniu i sposobie zachowania si  z lud mi mamy niejak  wy szo  (s.265)

nad nimi, to rzecz mniejszej wagi, cho  dobra sama z siebie; ale nie upowa nia nas to jeszcze
do  dania, by wszyscy t  sam  co my drog  chodzili, ani tym bardziej do nauczania ich

ycia duchowego, kiedy mo e sami jeszcze nie wiemy, co to jest  ycie duchowe. Gor ce

pragnienia u wi cenia dusz s  darem  aski Bo ej, ale niebacznie id c za nimi,  atwo mo emy
w wielu rzeczach zb dzi . Lepiej nam wi c, siostry, trzyma  si  tego, co nam zaleca Regu a
nasza, by my stara y si  zawsz e 

 “w milczeniu i w nadziei”. O duszach bli nich b dzie

pami ta  Pan i my o nich nieustannie pami tajmy w modlitwie, a tym sposobem przyniesiemy
im po ytek, za  ask . Pana, który niech b dzie b ogos awiony na wieki.

MIESZKANIE CZWARTE

ROZDZIA  l

background image

24

Mówi o ró nicy zachodz cej mi dzy zwyk ymi pociechami na rozmy laniu, a smakami
nadprzyrodzonymi, jakich Bóg u ycza na wy szych stopniach modlitwy; jak wielkiego dozna a
uspokojenia, gdy zrozumia a,  e co innego jest my l, a co innego rozum. — Uwagi po yteczne
dla dusz, cierpi cych cz ste roztargnienia na modlitwie.

l. Poczynaj c mówi  o mieszkaniu czwartym, wielk  odczuwam potrzeb  poleci  siebie, jak
to i uczyni am. Duchowi  wi temu i b aga  Go, aby odt d ju  sam mówi  za mnie, abym
zdo

a powiedzie  nieco o dalszych mieszkaniach, jakie nam jeszcze pozostaj , tak i by cie

zrozumia y. Tu bowiem ju  si  zaczynaj  rzeczy nadprzyrodzone, które niezmiernie jest
trudno obja ni  w sposób zrozumia y, je li Pan sam tego nie sprawi — jak o tym gdzie indziej
w miar  mo no ci pisa am, lat temu mniej wi cej czterna cie. Dzi  wprawdzie nieco wi cej
mam o wiecenia co do tych wysokich  ask, a których Pan niektórym duszom u ycza; ale co
innego jest wiedzie , a co innego umie  to wypowiedzie . Niech e Boski Majestat Jego sam
raczy mi  do tego zdoln  uczyni , je li ma by  z tego jaki po ytek; je li nie, to nie. (s.267)

2. Czwarte to mieszkanie, tym samym,  e wi cej ju  jest zbli one do miejsca, gdzie przebywa
Król, pi kno ci  i ozdobno ci  swoj  przewy sza wszelkie poprzednie. S  tam dla oka i dla
umys u rzeczy tak wytworne i tak wysokie,  e rozum daremnie si  sili na obja nienie ich i
cokolwiek by o nich powiedzia , nigdy nie zdo a znale  wyrazów tak odpowiednich, by to,
co mówi, nie pozosta o ciemnym dla s uchaj cego, je li ten e nie ma w asnego w tych
rzeczach do wiadczenia; bo kto ich sam na sobie do wiadczy , zw aszcza je li doznawa  ich
cz sto, ten zrozumie od razu.

Zdawa oby si ,  e chc c doj  do tego czwartego mieszkania, potrzeba pierwej d

szego

przebywania w poprzednich; i w rzeczy samej, taki jest zwyk y porz dek,  e dusza musi tam
jaki  czas pozostawa , ale nie jest to sta a regu a, jak to po wiele razy s ysza

cie. Pan

ycza szczególnych  ask swoich, kiedy chce i jak chce i komu chce, nie czyni c nikomu

krzywdy, bo s  to w asne Jego dobra.

3. Do tego czwartego mieszkania zwierz ta owe jadowite, o których mówi am, rzadko ju
kiedy si  wciskaj , a cho by si  i wcisn y, nie czyni  ju  szkody, ale raczej przynosz
po ytek. Owszem daleko lepiej, zdaniem moim, gdy si  wcisn  i duszy w tym stanie
modlitwy wojn  wydaj ; inaczej bowiem móg by j  szatan oszuka , zwyczajne pociechy
podaj c jej za smaki nadprzyrodzone, jakich Bóg sam u ycza, i móg by jej tym sposobem o
wiele wi ksz  szkod  wyrz dzi , ni by jej zaszkodzi y pokusy; a przynajmniej móg by
pozbawi  j  zysków duchowych, oddalaj c od niej to, co mia o jej by  na zas ug  i trzymaj c

 w stanie naturalnego uniesienia. Stan bowiem taki, je li trwa bez przerwy, nie zdaje mi si ,

by by  bezpieczny, bo wydaje mi si  to niemo liwe, by Duch Pa ski na tym wygnaniu takie w
was ci

e uniesienie sprawowa .

4. Przyst puj  teraz do tego, o czym zamierza am mówi  w tym rozdziale, to jest do
obja nienia ró nicy, zachodz cej mi dzy zwyk ymi na modlitwie pociechami, a
nadprzyrodzonymi smakami Bo ymi. Pociechami, zdaniem moim, mog  si  zwa  owe

odkie uczucia, jakich sami nabywamy rozmy laniem (s.268) i modlitw , zanoszon  do

Pana. Powstaj  one naturalnie, cho  ostatecznie Bóg nam do nich pomaga  ask  swoj , co si
w ogóle ma rozumie  o wszystkim, co b

 mówi a, bo bez Niego nic uczyni  nie mo emy;

zawsze jednak rodz  si  one z samego cnotliwego uczynku, który w danej chwili spe niamy;

background image

25

nabywamy go zatem w asn  prac  nasz  i s usznie si  cieszymy z tego, 

my jej na taki

dobry cel u yli.

Lecz zastanowiwszy si  bli ej, przekonamy si ,  e takich e samych pociech doznajemy i z
innych wielu rzeczy, jakie nam si  przytrafi  mog  tu na ziemi. Tak na przyk ad cieszy si
kto , na kogo spadnie wielki maj tek, którego si  nie spodziewa ; albo kto niespodzianie
spotka si  z osob  mu drog , lub komu si  powiedzie przeprowadzi  szcz liwie jak  wa
spraw  i dokona  czego wielkiego, za co wszyscy go chwal ; albo wreszcie, kto nagle ujrzy
przed sob

ywego m a, syna czy brata, którego ju  op akiwa  jako umar ego. Widzia am te

niejednego p acz cego z rado ci, i ja sama nieraz w takich chwilach od  ez si  powstrzyma
nie mog am. Otó  zdaje mi si ,  e jak te pociechy, które nam sprawia jaka  pomy lno
ziemska, niew tpliwie s  czysto naturalne, tak równie  naturalne s  i te pociechy, których
doznajemy z rzeczy Bo ych, cho  te ostatnie s  szlachetniejsze, lecz i w tamtych nie by o nic

ego; poczynaj  si  one z nas samych, a ko cz  si  w Bogu. Smaki za  nadprzyrodzone

poczynaj  si  z Boga, a my je odczuwamy i cieszymy si  wi cej jeszcze ni  tamtymi. O Jezu,
jak e gor co pragn , bym umia a to wyt umaczy ! Bo widz , zdaje mi si , bardzo wyra
mi dzy tym dwojgiem ró nic , a s ów nie znajduj , którymi bym zdo

a obja ni  j  w sposób

zrozumia y. Niech e Pan sam raczy mnie wspomóc!

5. Przychodzi mi w tej chwili na my l ostatni wiersz, który odmawiamy na Prym , a który
ko czy si  tymi s owy: “Cum dilatasti cor meum; Bo czynisz moje serce szerokim”.
Ka demu do wiadczonemu do  b dzie powy szych s ów, aby od razu zrozumia , jaka jest
mi dzy jednym a drugim ró nica; (s.269) ale kto nie ma do wiadczenia, temu potrzeba
szerszych obja nie . Pociechy, o których mówi , nie rozszerzaj  serca, raczej je zwykle
poniek d  ciskaj , cho  dusza zawsze ma przy tym to zadowolenie wewn trzne,  e czuje, i
wszystko to czyni dla Boga. P yn  zatem obfite  zy, które zdaje si  w pewnej mierze  ród o
swoje maj  w nami tno ci. Ma o si  znam na tych poruszeniach duszy; gdybym si  lepiej na
nich zna a, mo e by mi ta wiadomo  dopomog a do jasnego wyt umaczenia, co tu pochodzi
ze zmys owo ci i z natury naszej; bez niej, taka jest t po  moja,  e nie potrafi  w sposób
zrozumia y obja ni  tych rzeczy, cho  sama przez nie przechodzi am. Tak to wielk  do
wszystkiego pomoc  jest wiedza i nauka.

6. Tyle tu wi c tylko powiem, ile sama z w asnego do wiadczenia wiem o tym stanie, to jest o
tych s odko ciach i pociechach na rozmy laniu. Rozmy laj c o M ce Pa skiej poczyna am

aka  i p aka am bez ko ca, a  mi od ci

ego p aczu co  w g owie p ka o; tak samo, ile razy

przypomnia am sobie grzechy moje. By a to wielka  aska od Pana i nie chc  si  nad tym
zastanawia , która z tych  ask jest lepsza, lecz chcia abym tylko, o ile zdo am, wykaza , jaka
jest mi dzy jednym a drugim ró nica. Nieraz do tych pragnie  i do tych  ez przyczynia si
natura i w asne nasze w danej chwili usposobienie, ostatecznie jednak, cho by tak by o,
koniec i kres swój maj  one, jak mówi am, w Bogu. Zawsze wi c wysoko je ceni
powinny my, pod warunkiem jednak,  e b dziemy mia y pokor  i nie b dziemy poczytywa y
siebie za co  lepszego od drugich; owszem, pociechy te do pokory nas sk ania  powinny, bo
nigdy nie mo emy wiedzie  na pewno, czy pochodz  one z czystej mi

ci Bo ej, a je li

rzeczywi cie z tego  ród a pochodz , tedy s  darem Boga. (s.270)

Pobo ne te uczucia po wi kszej cz ci bywaj  udzia em dusz zostaj cych jeszcze w
poprzednich trzech mieszkaniach, poniewa  tam prawie wy cznie i nieustannie pracuj

background image

26

rozumem, ci gle zaj te rozmy laniem i rozumowym rzeczy Bo ych roztrz saniem. Dobre i
to, skoro nie dano im wi cej; ale lepiej by by o, gdyby od czasu do czasu stara y si  wzbudza
w sobie akty wys awiania Boga, uwielbiania dobroci Jego, radowania si  Nim, i  taki jest
wielki i pi kny, i  wi ty i by pragn y czci i chwa y Jego. Na to ostatnie zw aszcza powinny
si  zdobywa  ile zdo aj , bo takie pragnienie dziwnie skutecznie wol  pobudza. A je liby
kiedy spodoba o si  Panu u yczy  im tamtej wy szej  aski, niech pilnie bacz , by jej snad
nie porzuci y dla doko czenia zwyk ym porz dkiem medytacji swojej.

7. Szeroko ju  na innym miejscu mówi am o tym przedmiocie, wi c tutaj d

ej nad nim

rozwodzi  si  nie b

; o tym tylko pragn , by cie wiedzia y i o tym pami ta y,  e je li

chcemy znaczny uczyni  post p na tej drodze i doj  do tych mieszka , do których t sknimy,
nie o to nam chodzi  powinno, by my du o rozmy la y, jeno o to, by my du o mi owa y, a
zatem i to g ównie czyni , i do tego przyk ada  si  powinny my, co skuteczniej pobudza nas
do mi

ci. Ale mo e jeszcze nie wiemy, co to jest mi

, czemu zreszt  nie bardzo bym si

dziwi a. Otó  wiedzmy,  e nie ta dusza wi cej mi uje, która wi kszych doznaje smaków i

odko ci, ale ta, która mocniejsze ma postanowienie i usilniejsze pragnienie we wszystkim

podoba  si  Bogu i pilniej si  stara o to, by w niczym Go nie obrazi  i gor cej Go b aga o
coraz dalsze rozszerzenie czci i chwa y Syna Jego, i coraz wy szy wzrost  wi tego Ko cio a
katolickiego. Te s  znaki prawdziwej mi

ci, tylko nie s

cie,  e tu ju  nie mo emy o

niczym innym my le  i  e skoro my l na chwil  od nich si  odwróci, wszystko ju  jest
stracone.

8. Ja przechodzi am przez to i z takiego odm tu my li (s.271) obcych wielkie nieraz
miewa am udr czenia, a  ledwo cztery lata temu, czy ma o co wi cej, z w asnego na samej
sobie do wiadczenia zrozumia am,  e my lenie (albo wyobra nia, dla ja niejszego okre lenia
rzeczy tego wyrazu u ywam), to jeszcze nie sam rozum. Zasi gn wszy w tym wzgl dzie
zdania jednego uczonego teologa, otrzyma am od niego odpowied ,  e si  nie myl , co
niema  mi rado  sprawi o. Bo póki nie zrozumia am tej ró nicy, trudno mi by o poj

,

jakim sposobem rozum, który przecie  jest jedn  z w adz duszy, taki mo e by  nieraz
niedo

ny do panowania nad my lami swymi, gdy przeciwnie my l i wyobra nia, odbiegaj c

go, jak to zwykle bywa, w jednej chwili takim niepowstrzymanym p dem ulatuj ,  e Bóg sam
tylko mo e je pow ci gn , jak to czyni w chwilach, gdy cudownie wraz z nimi ca  dusz
tak uwi zi, i  poniek d mo e si  wydawa , jakby ju  by a rozwi zana z wi zów cia a. Nieraz
widzia am w adze duszy mojej zaj te Bogiem i spokojnie w Nim zebrane, a z drugiej strony
czu am w sobie zam t my li na wszystkie strony rozpierzch ych: by o to dla mnie zagadk ,
wobec której wprost, jak to mówi , g upia am.

9. O Panie, policz nam za zas ug  te wielkie strapienia, które na tej drodze duchowej znosimy
przez brak nauki i nieumiej tno  nasz ! A najgorsza to,  e maj c to przekonanie, i  nie
potrzeba nam  adnej innej umiej tno ci, prócz tej, by my umia y my le  o Tobie, nie umiemy
nawet pyta  i prosi  o rad  tych, którzy maj  wiedz , ani nawet na my l nam nie przyjdzie, by
tu by o o co pyta  i radzi  si ; i tak, nie znaj c samych siebie, straszliwe cierpimy udr czenia
i rzeczy, które nie s  z e, owszem dobre, za wielk  sobie win  poczytujemy. St d pochodz  te
strapienia, których doznaje tyle dusz oddanych modlitwie, po wi kszej cz ci nie maj cych
nauki, i narzekania ich na swe m ki wewn trzne i melancholie, dochodz ce nieraz do utraty
zdrowia i nawet porzucenia drogi modlitwy, gdy  nie zastanawiaj  si  nad tym,  e tam w
duszy jest inny  wiat. I jak w  wiecie widomym nie jest w mocy naszej zatrzyma  ruchu cia

background image

27

niebieskich i pow ci gn  zdumiewaj cej szybko ci ich obrotów, tak równie  w tym  wiecie
(s.272) wewn trznym nie mo emy zatamowa  wiru niepowstrzymanego my li i wyobra ni.
Na to nie pomn c, wyobra amy sobie,  e wszystkie w adze duszy, tym wirem porwane,
odbieg y od Boga i trwo ymy si , jak gdyby ju  by y zgubione, i tracimy marnie drogi czas,
w którym dano nam jest zostawa  w obliczu Pana na modlitwie. A mo e w

nie w tym

czasie dusza ca a z czona jest z Nim w skryto ci mieszka  wewn trznych, my l za  i
wyobra nia w zewn trznych zagrodach twierdzy toczy srogie z mnóstwem dzikich i
jadowitych gadzin walki i ma z cierpienia tego zas ug . Nigdy wi c dla tych roztargnie
mimowolnych nie trwó my si  ani tym bardziej dla nich modlitwy nie opuszczajmy, bo tego
tylko pragnie diabe . Pami tajmy,  e tak jak ju  mówi am, wszystkie te niepokoje i
udr czenia nasze po wi kszej cz ci z tego pochodz ,  e same siebie nie rozumiemy.

10. W chwili gdy to pisz , jednocze nie mam zwrócon  uwag  na to, co si  dzieje w mojej

owie, na ten ustawiczny w niej szum i zgie k, o którym wspomnia am na pocz tku, a który

mi prawie odejmowa  mo no  zaj cia si  tym pisaniem, które mi nakazano. Czuj  w g owie
jakby nurt wielkich rzek z hukiem fale swoje tocz cych albo jakby ca e stada rozmaitego
ptactwa, z piskiem i  wistem si  trzepocz cego; wszystko to mam nie w uszach, ale w
wierzchniej cz ci g owy, gdzie jak mówi , sama wy sza cz

 duszy ma swoje siedlisko

(7)

.

ugo si  nad tym zastanawia am; zdawa o mi si ,  e jest to skutek wielkiego poruszenia

ducha, z szybko ci  wzbijaj cego si  w gór . Daj Bo e, bym nie zapomnia a w nast pnych
mieszkaniach bli ej obja ni  istotne tego stanu przyczyny, bo tutaj nie miejsce po temu. Ale
mo e si  nie myl , przypuszczaj c,  e Pan na to umy lnie zes

 mi ten ból g owy, abym

lepiej rzecz zrozumia a; bo wszystek ten zam t nie przeszkadza mi do (s.273) modlitwy ani
do uwagi w tym, co tu mówi ; dusza ca a pozostaje skupiona w spokoju swoim i w mi

ci

swojej, i w po daniach swoich, i w jasnym poznaniu.

11. Ale powiecie mo e,  e je li w wierzchniej cz ci g owy wy sza cz

 duszy ma swoje

siedlisko, jakim e sposobem ten zgie k duszy nie przeszkadza? — Tego ja nie wiem; to tylko
wiem,  e to, co mówi , jest prawd .  e zgie k ten m czy, tego nie przecz , wyj wszy tylko,
kiedy modlitwie towarzyszy zawieszenie czyli ekstaza, bo póki ta trwa, dusza  adnej
ci

ko ci nie czuje, ale to pewna,  e wielkim by oby z em dla tej przeszkody modlitw

porzuci . Tak e i wam nie by oby po yteczne, gdyby cie si  trwo

y i pokój traci y dlatego,

e was nachodz  obce my li i roztargnienia. Nie zwa ajmy na nie; je li to diabe  je nam

podsuwa, rych o on da nam pokój, gdy si  przekona,  e trudzi si  daremnie; je li za  te
roztargnienia s , jak to najcz ciej bywa, skutkiem n dzy, któr  nam wraz z tylu innymi
grzech Adama w spu ci nie zostawi , miejmy cierpliwo  i zno my je dla mi

ci Bo ej.

Wszak równie  podlegamy potrzebie jedzenia i snu i  adn  miar  nie zdo amy si  wy ama
ód tej konieczno ci, cho  to niema e dla nas utrapienie.

12. Poznajmy n dz  nasz  i tym gor cej pragnijmy doj  tam, gdzie ju  “nami nikt nie
wzgardzi”. Nieraz wspominam sobie na te s owa oblubienicy w Pie ni nad pie niami i
rzeczywi cie, w ca ym  yciu naszym nie widz  nic, do czego by te s owa tak s usznie si
stosowa y, jak do tej samotnej n dzy, o której tutaj mówi ; bo wszelkie wzgardy i utrapienia,
jakie nas spotka  mog  w tym  yciu, nie dorównaj , zdaniem moim, temu utrapieniu i
zawstydzeniu, na jakie nas skazuje ta wewn trzna w duszy naszej rozterka. Nie ma udr czenia
ani wojny, których by my znie  nie mogli, je li jeno pokój mamy (s.274) w g bi duszy,
gdzie jest prawdziwe  ycie nasze. Ale gdy po tych niezliczonych, jakie s  na  wiecie,

background image

28

uciskach chcemy doj  do odpocznienia, gdy Pan sam pragnie zgotowa  nam to
odpocznienie, a my w nas samych znajdujemy przeszkod , która nas do tego nie dopuszcza,
to ju  doprawdy bardzo bolesne dla nas i prawie niezno ne. A wi c zabierz nas, Panie, st d i
zawied  nas tam, gdzie ju  nie wzgardz  nami te n dze, szydercz  sobie z duszy igraszk
czyni ce!

Ale ju  i w tym  yciu wyzwala Pan dusz  spod tego jarzma, gdy z laski Jego dojdzie do
ostatniego mieszkania, jak to w swoim miejscu, je li Bóg pozwoli, obja ni .

13. Nie wszystkim te  te n dze, jak s dz , jednakowo s  ci kie i nie wszystkich z tak
gwa towno ci  napastuj , z jak  przez wiele lat mnie grzeszn  napastowa y, tak  e sama
chcia am si  niemal pastwi  nad sob . Ale poniewa  to, co tak  mi m

 sprawia o, snad  i

was w danym razie równie bole nie dotkn

 mo e, dlatego wam przy ka dej sposobno ci to

samo powtarzam, pragn c, by cie dobrze zrozumia y,  e jest to rzecz nieunikniona,  e zatem
ani niepokoi  si  o to, ani trapi  nie powinny my; nie zwa ajmy na wyobra ni  i wybryki jej;
niech sobie lata i kr ci si  ta  egotka m

ska jak jej si  podoba, a my tymczasem mielmy

 nasz , spokojnie pracuj c dalej wol  i rozumem.

14. Ró ne bywaj  stopnie i ró na si a tych naprzykrzonych roztargnie , wed ug ró nego stanu
zdrowia i ró nych okresów czasu. Niech cierpi biedna dusza, bo cho  tu nie jest winna, inne
przecie mamy winy, za które s uszna, by my cierpieli i na cierpliwo  si  zdobywali. A
poniewa  z powodu ma ej umiej tno ci naszej nie do  tego, co w ksi

kach czytacie i tego,

co ustnie wam radz , by cie o te mimowolne roztargnienia si  nie troszczy y, przeto nie
uwa am za stracone te chwile, które po wi cam na coraz dok adniejsze wyt umaczenie wam
tej zasady i pocieszenie was w tym strapieniu; chocia  nie na wiele przydadz  si  wszelkie
obja nienia moje, póki Pan sam nie raczy was o wieci . Ale potrzeba tak e i Bóg sam tego

da, by my u ywa y odpowiednich  rodków do (s.275) o wiecenia si  i zrozumienia, co

wyprawia w nas niespokojna wyobra nia i przyrodzona u omno , i by my tego, co nam
diabe  podsuwa nie k ad y na karb duszy, jakoby to by o z jej winy.

ROZDZIA  2

Mówi o tym samym w dalszym ci gu i obja nia za pomoc  porównania, co to s  smaki
nadprzyrodzone i jak mamy si  sposobi  do ich otrzymania, o nie si  nie ubiegaj c.

1. O Bo e wielki, gdzie  to ja si  zap dzi am! Zapomnia am ju , o czym zacz am by a
mówi , a to z powodu interesów i s abego zdrowia mojego, które mi  odrywaj  od pisania

nie w czasie do tego najsposobniejszym. Z tak  z , jak moja, pami ci  i w niemo no ci

odczytania tego, co napisa am, pewno ca e to pisanie moje b dzie bez zwi zku ni  adu. Ale
cho  w tym, co mówi ,  adnego mo e nie b dzie porz dku, zawsze s owa moje b
wyrazem tego, co rozumiem i czuj . Mówi am, zdaje mi si , o pociechach duchowych, jak
nieraz wik aj  si  z zap dem nami tno ci, skutkiem czego sprawuj  niejakie wzburzenie
wewn trzne, wywo uj  j ki i  kania, i szlochania, a nawet, jak mnie o tym upewniali
do wiadczeni, doznaje si  w tym stanie ucisku w piersiach lub podlega si  mimowolnym
podrzucaniem i targaniem, których powstrzyma  nie mo na i taka jest si a wewn trznego
nacisku,  e nieraz krew si  rzuca nosem i inne tym podobne objawiaj  si  dotkliwe
przypad

ci. Ja o tym nic powiedzie  nie mog , bo sama przez to nie przechodzi am; s dz

background image

29

jednak,  e i w takich rzeczach musi by  jaka  pociecha, skoro wszystko tu — jak mówi am —

y do pragnienia spodobania si  Bogu i cieszenia si  bosk  obecno ci  Jego.

2. Ale te “smaki Bo e”, o których mówi  obecnie, albo jak je na innym miejscu nazwa am
“modlitwa odpocznienia” — jest to zupe nie co innego, jak o tym wiedz  te spomi dzy was,
które z mi osierdzia Boga tych smaków zakosztowa y. Postarajmy (s.276) si  zrozumie  to
lepiej za pomoc  porównania: we my na przyk ad dwa zdroje z dwoma zbiornikami, do
których sp ywa woda. Na obja nienie niektórych rzeczy duchowych zapewne dlatego,  e
ma o mam nauki i ma e zdolno ci, nie znam drugiego tak odpowiedniego porównania, jak
podobie stwo wody. Szczególnie te  mam do tego  ywio u upodobanie i pilniej ni  nad
innymi rzeczami nad nim si  zastanawia am. Cho  i w ka dej innej rzeczy, tym samym,  e j
stworzy  Bóg tak wielki i tak niesko czenie m dry, musz  si  zawiera  niezliczone tajemnice,
z których rozwa ania mo emy odnie  dla siebie po ytek, jak to i czyni  ci, którzy maj
zrozumienie tych rzeczy, to z drugiej strony mam to przekonanie,  e w ka dym najmniejszym
stworzeniu Bo ym, cho by to by a tylko drobna mrówka, wi cej ukrywa si  dziwów, ni
rozum poj  zdo a.

3. Wracaj c tedy do naszego porównania, dwa one zbiorniki oba si  nape niaj  wod , ale
ka dy w sposób odmienny: do jednego sp ywa woda wi cej z daleka, za pomoc  ró nych
sztucznych wodoci gów, drugi umieszczony w samym e miejscu, sk d wytryska woda,
nape nia si  od razu, bez  adnego szumu. A je li zdrój jest obfity, jaki jest ten, który mam na
my li, tedy nape niwszy zbiornik, sp ywa z niego wielkim strumieniem, który, nie
potrzebuj c  adnych wodoci gów ani pomocy r ki ludzkiej, sam z siebie nieustannie i coraz
dalej wody nim p yn ce roznosi. W tym wi c ca a ró nica.

Woda p yn ca za pomoc  wodoci gów s  to, wedle rozumienia mego, te “pociechy” na
rozmy laniu powstaj ce, których nabywamy przez rozwa anie rzeczy stworzonych i przez
prac  umys u naszego, za czym woda ona, je li wreszcie, jak mówi am, sp ynie na dusz  i
sprawi w niej jaki po ytek, sp ywa z szumem, bo ostatecznie my sami w asnym staraniem
naszym j  sprowadzamy.

4. Tamta druga woda przeciwnie, tryska do duszy z samego  zdroju, którym jest Bóg. St d to,
gdy spodoba si  boskiej dobroci Jego u yczy  nam tej  aski nadprzyrodzonej, dzia anie Jego
sprawuje w nas te smaki z niewypowiedzianym (s.277) pokojem, cicho ci  i s odko ci , które
przenikaj  a  do dna istno ci naszej. Jak i czym si  to dzieje, tego nie wiem; ale ta pociecha i

odko  nie daje si  uczu  — jak to bywa z pociechami tej ziemi — w sercu, przynajmniej z

pocz tku; potem dopiero ca e je nape nia, za czym ta woda rozlewa si  i nurtuje po
wszystkich mieszkaniach, po wszystkich w adzach duszy, a  w ko cu dochodzi i do cia a.
Dlatego mówi am,  e te smaki poczynaj  si  w Bogu, a ko cz  si  w nas; i rzecz pewna, jak
si  o tym przekona ka dy, kto do wiadczy,  e i zewn trzny cz owiek ca y cieszy si  tym
smakiem i t  s odko ci .

5. Pisz c te s owa, zastanawia am si  nad tym, co w onym wierszu: Dilatasti cor meum,
Prorok mówi,  e Bóg rozszerzy  serce jego. Jako  nie s dz  — jak ju  mówi am — by to
,,rozszerzenie”, ten smak duchowy bra  pocz tek swój z serca; poczyna si  on z czego
bardziej wewn trznego, z jakiej  ukrytej g bi; musi to chyba by  sam  rodek i rdze  duszy,
jak to pó niej zrozumia am i jak o tym w dalszym ci gu mówi  b

. Zaprawd , takie si  w

background image

30

nas ukrywaj  tajemnice,  e cz stokro , gdy któr  z nich ujrz , zdumienie mi  ogarnia, a ile
ich wi cej musi by , których nie dojrz !

O, Panie mój i Bo e mój, jak e nieogarnione s  wielmo no ci Twoje! A my na tej ziemi,
ciemni i nie wiadomi jak prostacze pastuszki wyobra amy sobie,  e zdo amy cho by w
cz stce jakiej je zg bi . Wszystka o Tobie wiedza i poznanie nasze tyle znaczy, co nic, kiedy
w nas samych takie s  g bokie tajemnice, których dociec nie potrafimy. Tyle co nic, mówi ,
w porównaniu z tym mnóstwem tajemnic i doskona

ci, które s  w Tobie; bo niemniej

przeto wielkie s  i niezmierzone ju  i te wielmo no ci Twoje, które umys  nasz, przez
rozwa anie dzie  Twoich, dojrze  i pozna  zdo a.

6. Wracam do przytoczonego wy ej wiersza: dobrze on sam, zdaniem moim, mo e pos
do obja nienia tego nadprzyrodzonego nape nienia si  zbiornika duszy. Woda ta niebieska,
gdy zacznie p yn  z tego  ród a, o którym mówi am, to jest z g bi jestestwa naszego,
rozszerza si  coraz dalej rozprzestrzeniaj c ca e wn trze nasze, i sprowadza za sob  (s.278)
pewne dobra, na okre lenie których nie ma wyrazu, ani te  dusza sama nie zdo a poj  tego,
co jej si  udziela w onej chwili b ogos awionej. Czuje w sobie nieopisan  jak  s odk
wonno , jak gdyby tam w g bi jej tli o si  ognisko, z którego si  wznosi wonny dym
po

onego na nim kadzid a; nie widzi ani ognia, ani  wiat a, ani gdzie ono jest; ale ciep o i

wonno  dymu z ogniska wychodz cego przenika j  ca , a cz stokro  — jak mówi am — i
samo  cia o uczestniczy w tej rozkoszy. Zwa cie jednak i zrozumiejcie dobrze my l moj : nie
czuje si  tu rzeczywistego dotykalnego ciep a ani rzeczywistego zmys om przyst pnego
zapachu; to, o czym tu mówi , jest to rzecz nierównie wy szej i subtelniejszej natury i dlatego
tylko u

am tych porówna , aby cie za pomoc  ich mog y sobie utworzy  jakiekolwiek o tej

tajemnicy poj cie. Które z was same przez to nie przechodzi y, niechaj mi wierz ,  e
prawdziwie w taki sposób odbywa si  to nape nienie i rozszerzenie serca i  e dusza ja niej to
wszystko widzi i poznaje, ni  ja obja ni  zdo am. Ale nie jest to rzecz, której do  by oby
pragn , aby j  uzyska ; sami z siebie, jakkolwiek by my si  starali i usi owali, nigdy jej nie
zdo amy osi gn , i to jedno ju  dowodzi,  e nie jest to dzie o z marnego kruszcu natury
naszej uczynione, ale dzie o utworzone z przeczystego z ota m dro ci Bo ej.

Co do w adz duszy, nie zdaje mi si , by w tym stanie by y zjednoczone z Bogiem; s  tylko
jakby upojone i zdumione pytaj  siebie, co to jest takiego.

7. By  mo e,  e mówi c tu o tych  askach tak g boko wewn trznych, niezupe nie si
zgadzam w tym lub owym punkcie z tym, co na innych miejscach w tym e przedmiocie
powiedzia am. Nic by w tym nie by o dziwnego: w ci gu tych blisko pi tnastu lat, które
up yn y od napisania tamtej ksi gi, móg  mi Pan da  ja niejsze tych rzeczy zrozumienie, ni
je wówczas posiada am, a nadto i dzisiaj tak samo jak wówczas mog  si  myli  we
wszystkim, co mówi ; to tylko rzecz pewna,  e ani wówczas nie mog am, ani dzi  nie mog
powiedzie  (s. 279) k amstwa; tysi c razy, z  aski i mi osierdzia Boga, wol  umrze , ni  raz
sk ama ; pisz  albo mówi , jak rozumiem i czuj .

8. Wola, jak s dz , musi by  w tym stanie poniek d zjednoczona z wol  Boga. Ale dopiero po
skutkach i uczynkach poznaje si  prawd  i rzetelno  tego rodzaju modlitwy; nie ma
pewniejszego probierza nad jej do wiadczenie. Wielk

ask  czyni Pan tej duszy, która,

dost piwszy tego daru, umie si  pozna  na nim, ale jeszcze wi ksz , je li, otrzymawszy go,
nie cofa si  wstecz.

background image

31

Nie w tpi  o tym, córki,  e pragn yby cie do

 wszelkich stara , aby zaraz doj  do tego

stanu modlitwy. I s uszne to pragnienie wasze, bo nigdy — powtarzam — nie zdo a dusza
poj  ani tych  ask, jakich Pan jej w tym stanie u ycza, ani tej mi

ci, z jak  tam coraz bli ej

poci ga j  do siebie. Warto wi c bez w tpienia pragn  i pilnie dowiadywa  si , jakim
sposobem mo na dosi gn  tak wysokiej  aski. Wska  wam ten sposób, jak ja go rozumiem.

9. Nie mówi , tu o wypadkach nadzwyczajnych, kiedy spodoba si  Panu u yczy  komu tej

aski bez  adnej innej przyczyny, jedynie tylko dlatego,  e tak Mu si  podoba. Pan wie, co

czyni, nie nasza rzecz wgl da  w zamiary i prawdy Jego.

Co do nas, córki, przestrzegaj c nasamprzód tego, co nale y do mieszka  poprzednich,
miejmy pokor  i jeszcze raz pokor ! Pokor  Pan daje si  zwyci

 i spe nia wszystko, czego

pragniemy. Pierwszym za  znakiem, po którym mo ecie pozna  czy posiadacie t  cnot ,

dzie szczere i mocne o sobie przekonanie,  e nie jeste cie godne takich  ask i smaków

Bo ych i  e nigdy ich w  yciu waszym nie dost picie.

Jakim e wi c sposobem, zapytacie, osi gniemy te  aski, nie  miej c nawet o nie si  stara ? —
Na to odpowiadam: najlepszy sposób otrzymania tych  ask jest ten, który wam wskaza am;
najpewniej ich dost pi ten, kto si  o nic nie stara, a to z nast puj cych pi ciu powodów.
Naprzód dlatego,  e pierwszym warunkiem do osi gni cia ich jest czysta i (s.280)
bezinteresowna mi

 Boga. Po wtóre dlatego,  e zawsze to b dzie troch  za ma o pokory,

je li kto sobie wyobra a,  e za takie ma e i n dzne pos ugi, jakie my mo emy odda  Bogu,
zdo a osi gn  rzecz tak wielk . Po trzecie,  e prawdziwe do otrzymania podobnej  aski
przysposobienie zasadza si  na tym, by my pomn c na to,  e b

 co b

 jeste my

grzesznikami i po wiele razy obrazili my Boga, pragn li nie u ywa  smaków i rozkoszy, ale
cierpie  dla mi

ci Pana i na ladowa  Go. Po czwarte,  e Bóg nie zobowi za  si  udziela

nam tych  ask nadzwyczajnych, tak jak w niesko czonej dobroci swojej zobowi za  si  da
nam chwa  wieczn , je li zachowamy przykazania Jego;  aski te nie s  konieczne do
zbawienia, a On najlepiej wie, czego nam potrzeba i co nam po yteczne i zna, kto Go
prawdziwie mi uje. Jako  wiem o tym i znam dusze takie, które id  t  drog  mi

ci, a ka dy

ni  i  musi, kto pragnie s

 jedynie Chrystusowi ukrzy owanemu,  e nie tylko nie pragn

smaków i rozkoszy ani o nie Pana nie prosz , ale przeciwnie, b agaj  Go, by im, póki  yj ,

ask takich nie dawa ; prawdziwie tak jest, jak mówi . Po pi te na koniec,  e starania nasze

by yby daremne dlatego,  e ta woda smaków niebieskich nie daje si , tak jak tamta woda
pociech duchowych, sprowadzi  za pomoc  wodoci gu, wi c póki  ród o, którym jest Bóg,
wyda  jej nie chce, na pró no tylko trudzi yby my si  nad jej dobywaniem. To znaczy innymi

owy,  e jakkolwiek by my przed

y rozmy lania nasze i wysila y si , i  zami zalewa y,

nigdy z tych usi owa  naszych woda ona nie wyp ynie; Bóg sam tylko j  daje, komu chce, i
daje j  cz stokro  w chwili, kiedy dusza najmniej si  tego spodziewa.

10. Jego jeste my w asno ci , siostry, niech robi z nami, co si  Jemu spodoba, niech nas
prowadzi, k dy chce. Ale tego pewna jestem,  e kto naprawd  upokorzy si  i zaprze si  siebie
(naprawd , mówi , nie w imaginacji, która nas cz sto zwodzi, ale by my rzeczywi cie byli
pe ni zaparcia siebie), temu Pan nie omieszka u yczy  tej  aski i wielu innych jeszcze tak
wielkich,  e ich cz owiek nie móg by i zapragn . Niechaj b dzie pochwalony i

ogos awiony na wieki, amen. (s.281)

ROZDZIA  3

background image

32

Mówi, co to jest modlitwa skupienia, której Pan u ycza pierwej ni  tej, o której by a mowa w
poprzedzaj cym rozdziale. — Jakie s  jej skutki i czym te skutki si  ró ni  od skutków, jakie
sprawuj  owe smaki nadprzyrodzone, których Pan udziela.

1. Skutki tych smaków Bo ych s  wielorakie; wymieni  z nich niektóre, ale pierwej jeszcze
powiem o innym rodzaju modlitwy, który prawie zawsze poprzedza ten drugi. Mówi am ju  o
tym na innym miejscu, wi c tu poprzestan  na krótkiej wzmiance. Jest to pewne skupienie
wewn trzne, zdaniem moim, równie  nadprzyrodzone. Nie nabywa si  tego skupienia,
chroni c si  w miejsce ciemne albo zamykaj c oczy, albo u ywaj c jakich b

rodków

zewn trznych; ale gdy przyjdzie, oczy si  same zamykaj  i dusza pragnie samotno ci i tak bez

adnych sztucznych sposobów buduje si  niejako przedsionek do tej modlitwy smaków

nadprzyrodzonych, bo zmys y i rzeczy zewn trzne trac  wówczas,  e tak powiem, prawa
swoje, aby dusza za to odzyska a ca , uwi zion  przez nie, wolno  swoj .

2. Uczeni t umacz  to tak,  e “dusza w tym skupieniu wchodzi w siebie” albo, jak mówi
inni, “wznosi si  nad sam  siebie”. Przyznaj ,  e zbyt jestem niepoj tna, abym takim
powiedzeniem zdo

a co obja ni ; wyt umacz  to na swój sposób, o ile umiem i s dz ,  e

mi  zrozumiecie, cho  mo e t umaczenie moje b dzie mylne i tylko dla mnie. Wró my
my

 do naszej twierdzy wewn trznej, bo w

nie to podobie stwo sobie obra am dla

jakiegokolwiek, wed ug mo no ci mojej, obja nienia tego, co chc  powiedzie . Przedstawmy
sobie zmys y i w adze duszy (które s , jak mówi am, stra nikami tej twierdzy), jako
rozpierzch y si  w ró ne strony, dniami i latami ca ymi zadaj c si  z pospólstwem obcym i
(s.282) nieprzyjazne dla twierdzy zamiary  ywi cym. Spostrzeg szy si  wreszcie,  e tak
niewierno ci  swoj  same sobie zgub  gotuj , chcia yby ju  wróci  do twierdzy i kr

 ko o

niej, ale wnij  same nie zdo aj , bo z y na óg nie atwo da si  zwyci

; b

 co b

 jednak

nie s  ju  zdrajcami i trzymaj  si  w pobli u. Za czym król wielki, zasiadaj cy w
wewn trznym mieszkaniu twierdzy, widz c ich dobr  wol , chce je w wielkim mi osierdziu
swoim na powrót do siebie przywo

 i, jako pasterz dobry, cichym, ledwie dos yszalnym

osem daje im skutecznie pozna  swe wezwanie, aby porzuci y drog  zatracenia i do

mieszkania Jego wróci y. I taka jest si a tego pasterskiego g osu,  e pod wp ywem jego od
razu opuszczaj  owe rzeczy zewn trzne, w których le

y uwik ane, i do wn trza twierdzy si

chroni .

3. Zdaje mi si ,  e nigdy jeszcze tak jasno rzeczy nie wyt umaczy am, jak teraz. Gdy bowiem
w tym wewn trznym skupieniu dusza szuka Boga, jest to wielk  pomoc  dla niej, gdy Bóg
zechce u yczy  jej tej laski. (Lepiej za  i z wi kszym po ytkiem tu Go szuka  ni  w
stworzeniach, bo  w. Augustyn o sobie powiada, i  po daremnym w rzeczach zewn trznych
szukaniu, znalaz  Go w sobie). Bo nie s

cie, by tego skupienia nabywa o si  rozumem, gdy

staramy si  my le  o Bogu w samych sobie, albo przez wyobra ni , gdy Go sobie
przedstawiamy w nas obecnego. Dobry to i doskona y sposób rozmy lania, bo opiera si  na
tej prawdzie niezawodnej,  e Bóg mieszka we wn trzu naszym, ale jest to co innego. W taki
sposób ka dy mo e uprzytomni  sobie Boga (rozumie si , jak zawsze i we wszystkim przy
pomocy  aski Jego). W tym skupieniu, o którym tu mówi , rzecz dzieje si  w inny sposób. Tu
zdarza si  nieraz,  e nim jeszcze dusza zacznie my le  o Bogu, czelad  owa, tj. zmys y ju  si
stawi y w twierdzy, cho  nie wiedzie  któr dy wesz y i jak us ysza y wezwanie Pasterza, bo

aden tu g os nie doszed  do uszu i niczego tu nie ma, co by si  da o uszami dos ysze ; do ,
e stawi y si  i miejsca swego (s.283) pilnuj , nie przeszkadzaj c ju  duszy, która wtedy

background image

33

dotykalnie czuje w swym wn trzu dziwnie s odkie skupienie, jak si  o tym przekona, kto tego
do wiadczy, bo obja ni  tego ja ju  lepiej nie potrafi . Czyta am gdzie  takie porównanie,  e
jest to tak, jak kiedy je  albo 

w zamykaj  si  w sobie i ten, kto u

 tego podobie stwa,

musia  chyba dobrze rozumie , co pisa . Zachodzi tu jednak ta wielka ró nica,  e je  albo

w zamykaj  si  w sobie, kiedy chc , tu za  skupienie wewn trzne nie zale y od woli

naszej, jeno od woli Bo ej, i osi gn

 je mo e ten tylko, komu Bóg zechce tej  aski u yczy .

A nie ka demu jej u ycza, tylko takim, jak s dz , którzy ju  id  drog  wyrzeczenia si  rzeczy
tego  wiata, niekoniecznie zewn trznie, na co niejednemu mog  nie pozwala  obowi zki
stanu, ale przynajmniej sercem i wol . Takich Pan wzywa szczególnym natchnieniem  aski
swojej, aby my

 i po daniem zwrócili si  do rzeczy wewn trznych; a kto si  oka e

powolny wezwaniu Boskiego Majestatu Jego, temu Pan, pewna tego jestem, nie tylko tej

aski, ale i wielu innych jeszcze u yczy, bo jest to pocz tek wezwania do rzeczy wy szych.

4. Ktokolwiek wi c us yszy w sobie g os tego wezwania, niech uzna,  e bardzo wielk

ask

otrzyma , niech za ni  dzi ki czyni Panu, a sama wdzi czno  za u yczon  mu  ask  uczyni
go sposobnym do otrzymania jeszcze wi kszych. Stan ten wewn trznego skupienia usposabia
dusz  do s uchania, bo jak to wskazuj  w ksi

kach swoich niektórzy pisarze duchowni,

dusza nie powinna w tym stanie pracowa  my

, ale trzyma  si  w milczeniu przed Panem,

uwa nie patrz c, co On w niej dzia a. Dobre to na tym wy szym stopniu smaków
nadprzyrodzonych, ale dopóki Pan nie raczy podnie  duszy do tego stopnia i nie pocznie jej
przenika  uczuciem i smakiem obecno ci swojej, nie pojmuj , jakim sposobem mo na by
my l powstrzyma  od my lenia, tak i by z takiego przymuszania jej, zamiast po ytku nie
wynik a raczej szkoda. By a ta kwestia szeroko omawiana mi dzy niektórymi osobami
duchownymi; ale tak ma o, musz  to przyzna , mam pokory,  e  adna z racji, jakie one
przywodzi y, nie zdo

a mi  przekona  i sk oni  do (s.284) zgodzenia si  na ich zdanie.

Jeden z nich przytacza  mi na dowód ksi

wi tego Piotra z Alkantary —  wi tym go

nazywam, bo jest taki. — Jego powadze bez wahania by abym si  podda a, wiedz c dobrze,

e zna  si  na tych rzeczach; ale gdy my ksi

 otworzyli i pocz li j  czyta , okaza o si ,  e

ten m  Bo y zupe nie to samo mówi, co i ja, cho  nie tymi samymi s owy, ale w tym, co
mówi, jasno wyra ona jest my l,  e aby mog o nast pi  ono zawieszenie my li, potrzeba na
to, aby pierwej mi

 by a rozbudzona. Mo e by ,  e si  myl , mam jednak na poparcie

zdania mego nast puj ce powody.

5. Pierwszy powód ten,  e w takiej sprawie czysto duchowej, im mniej kto my li i chce
dzia

 z siebie, tym wi cej dzia a. Nasze tu dzia anie ca e zasadza si  na tym, by my stawali

przed Bogiem jak ubodzy i  ebracy przed wielkim, bogatym monarch , a zaniós szy pro
nasz , z oczyma spuszczonymi pokornie wygl dali zmi owania Jego. Je li Pan ukrytymi
drogami swymi i jakim znakiem wewn trznym da nam uczu ,  e nas s ucha i  e raczy  nas
dopu ci  do siebie, wówczas dobra rzecz milcze , a nie le b dzie stara  si  i o zawieszenie
dzia ania rozumu — je li zdo amy. — Lecz gdyby my takiego znaku, daj cego nam uczu ,  e
on Król niebieski nas s ucha i na nas patrzy, nie otrzymali, zgubnym by oby umy lne
trzymanie si  w bezmy lno ci. Od takiego bowiem silenia si  na zawieszenie pracy rozumu
dusza ca a g upieje i w wi ksz  nierównie osch

 wpada, a sama wyobra nia, skutkiem

takiego przymuszania jej, by nie my la a o niczym, tym bardziej jeszcze staje si  niespokojna.
Pan tego tylko  da od nas, by my Go prosili i pami tali na to,  e stoimy w obecno ci Jego, a
czego nam potrzeba, to On wie. Co do mnie, nie mie ci mi si  to w g owie, by ludzkie
starania i sposoby mog y si  przyda  na co w takich rzeczach, w (s.285) których snad  Boski

background image

34

Majestat Pana zakre li  granic  nieudolno ci naszej, i które spodoba o Mu si  zastrzec sobie
samemu, gdy przeciwnie wiele innych rzeczy pozostawi  do woli naszej, i  mo emy je pe ni
przy pomocy Jego, jak umartwienia, dobre uczynki, modlitw  i inne dost pne naszej n dzy.

6. Drugi powód jest ten,  e te sprawy wewn trzne z natury swojej s  ca kiem spokojne i

odkie, za czym mieszanie do nich rzeczy uci liwych i przykrych szkod  raczej im przynosi

ni  po ytek. Uci

liw  za  i przykr  rzecz  zowie wszelki przymus i gwa t w takiej chwili

sobie samemu zadawany, tak jak uci

liwym by oby przymusem chcie  oddech w sobie

zatrzyma . Dusza w tym stanie powinna odda  si  ca kowicie w r ce Boga; niech czyni z ni ,
co zechce, z zupe nym przy tym, o ile zdo a, zapomnieniem o w asnej korzy ci swojej i
bezwarunkowym zdaniem si  na wol  Bo .

Trzeci powód:  e samo  to usilne przymuszanie siebie, aby nie my le  o niczym, tym bardziej
mo e podra ni  umys  i wyobra ni , i nat ok my li spot gowa .

Czwarty na koniec powód przytaczam taki,  e nad wszelkie sposoby uczczenia Boga
najprzedniejszym i najprzyjemniejszym w oczach Jego jest ten, gdy jedynie mamy na my li
cze  i chwa  Jego, z zapomnieniem o samych sobie, w asnych korzy ciach, pociechach i
przyjemno ciach. Lecz czy  zapomnia  o samym sobie, kto z tak  drobnostkow  pilno ci
uwa a na siebie,  e nie  mie i odetchn  swobodnie, a umys  swój i wol  sznuruje, aby nie
folgowa y wzbieraj cym w nich pragnieniom chwa y Bo ej i radosnego uznania
nieogarnionej wielmo no ci Jego? Pan, gdy chce, aby rozum dzia anie swoje zawiesi , inne
mu daje zaj cie: o wieca umys

wiat

ci  tak przewy szaj

 wszelkie poznanie, jakie sam

z siebie osi gn  zdo a, i  rozum jakoby tonie w niej poch oni ty, po czym wychodzi z niej,
sam nie wie jak, wi ksz  rozja niony umiej tno ci , ni by mu da y wszelkie na
powstrzymanie czynno ci jego marne nasze sposoby i usi owania. S owem, skoro Bóg na to
nam da  w adze duszy, aby my nimi dzia ali, i ka da ma zapewnion  za dzia anie swoj
nagrod , wi c niepo yteczna to (s.286) robota chcie  je usypia ; dajmy im pracowa , a  Bóg,
gdy zechce, powo a je wy ej.

7. Najlepsza wi c, zdaniem moim, rada dla duszy, któr  spodoba si  Panu podnie  do tego
mieszkania jest ta, a eby bez gwa tu i zgie ku wewn trznego stara a si  pow ci ga  dzia anie
rozumu, ale niech si  nie kusi wstrzyma  je zupe nie, bo owszem dobrze jest, by i on dzia
tu w mierze w

ciwej, by pomnia ,  e jest w obecno ci Boga i zwa

, kto jest Ten, przed

którym dano mu stawa . Je li uczucie, jakie w nim wzbudzi to rozwa anie wielmo no ci
Bo ych porwie go i zach ci, bardzo dobrze; ale niechaj wówczas nie sadzi si  na
zrozumienie, co to jest takiego, bo jest to dar u yczony nie jemu, jeno woli; niech e zatem
daje jej spokojnie cieszy  si  szcz ciem swoim, nie sil c si  na  adne sposoby ludzkie,
chyba tylko poddaj c jej od czasu do czasu jakie s owo mi

ci. Bo zawieszenie my li, bez

adnego starania naszego, bardzo cz sto tu nast puje samo z siebie, cho  tylko na czas krótki.

8. Rozum przestaje dzia

 w tym rodzaju modlitwy (to jest w modlitwie, o której zacz am

mówi  na pocz tku tego mieszkania, a potem po czy am z ni  modlitw  skupienia, cho  o tej
ostatniej powinna bym by a mówi  naprzód, bo cho  jest o wiele ni sza od owej modlitwy
smaków Bo ych, jest przecie wst pem i jakoby przedsionkiem, przez który do niej si
wchodzi. Rozum w niej zachowuje ca  swobod  swoj , bo rozmy lanie tu nie tylko jest
mo liwe, ale i  le by oby go zaniecha , dopóki nie sp yn  na dusz  one smaki Bo e). Jak ju
mówi am gdzie indziej — przyczyn  tego jest to,  e te smaki nie s  dzie em jego; udzielaj

background image

35

si  one woli, a rozum, patrz c na to, a nie pojmuj c, sk d i jak to przysz o, nie wie, czego si
chwyci  i jak nieprzytomny rzuca si  to w jedn  to w drug  stron  i nigdzie sobie spokoju
znale  nie mo e. A wola tymczasem wielkie ma odpocznienie w Bogu swoim i cho  nie
mo e patrze  bez przykro ci na niespokojne miotanie si  towarzysza swego, nie ma przecie
potrzeby zajmowa  si  nim, (s.287) przez co straci aby du o z tego, czym si  cieszy, nie
zwa aj c zatem na niego, sama si  rzuca w obj cia tej mi

ci, która j do siebie przygarnia.

Tu ju  Boski Mi

nik sam j  nauczy, co ma czyni  w tej szcz snej chwili; a wszystko

prawie, co uczyni  ma, na tym jednym si  zasadza, by zna a siebie niegodn  tak wysokiej

aski i ca a si  wyla a przed Panem w radosnym dzi kczynieniu.

9. Przerwawszy my l moj  dla obja nienia modlitwy skupienia, nie mówi am jeszcze o
skutkach i znakach, jakie si  okazuj  w duszy, gdy Boski Pan nasz u yczy jej modlitwy
smaków nadprzyrodzonych; teraz wi c dope niam, co tam opu ci am. Jasno daje si  uczu  w
duszy do tego stopnia podniesionej dziwne rozszerzenie i nape nienie, na podobie stwo wody
sp ywaj cej do zbiornika bez uj cia, ale zbudowanego z takiego jakiego  rozci gliwego
materia u, i  w miar , jak do niego wody przybywa, brzegi jego te  si  rozszerzaj . Takie
rozszerzenie sprawuje Bóg w duszy na tym stopniu modlitwy i wiele innych cudownych
rzeczy w niej dzia a, czyni c j  sposobn  i przestronn  na obj cie wszystkiej hojno ci  ask na
ni  sp ywaj cych. A s odko  ta i to nape nienie, cho  samo przeminie, trwa przecie  i
objawia si  w skutkach, jakie po sobie pozostawia. Dusza ju  nie jest tak skr powana jak
przedtem w rzeczach s

by Bo ej, ale z nierównie wi ksz  post puje swobod  i szczero ci

serca. Strachem piek a ju  si  nie dr czy, bo cho  teraz wi cej ni  przedtem l ka si
najmniejszej obrazy Bo ej, boja

 niewolnicza ju  do niej nie ma przyst pu, a z wielk  za to

otuch  spodziewa si  i ufa,  e dost pi szcz cia posiadania Boga na wieki. Obawa o zdrowie,
której dawniej podlega a, ju  jej teraz nie powstrzymuje od czynienia pokuty; wszelkie
umartwienia wydaj  si  jej mo liwe przy pomocy Bo ej i gor cej ni  dot d ich pragnie.
Cierpienia i krzy e, których si  przedtem l ka a, ju  jej tak bardzo nie strasz , bo  ywsz  ma
wiar  i pewna jest tego,  e kto jest gotów znosi  je dla mi

ci Boga, temu Pan w boskiej

dobroci swojej doda cierpliwo ci. St d i nieraz wprost pragnie cierpienia i zaspokojenia tym
sposobem wielkiej, jak  teraz czuje w sobie, (s.288) ch ci uczynienia czego dla Boga. W
miar  ja niejszego, jakiego tu dost puje, poznania niesko czonej wielko ci Jego, ja niej te
widzi w asn  n dz  i nisko  swoj , a wobec smaków Bo ych, których dano jej zakosztowa ,
czuje to i widzi,  e wszelkie rozkosze tego  wiata, to tylko plugastwo i  mieci; powoli te
coraz wi cej si  od nich oddala i coraz wi kszego w tym panowania nad sob  nabywa.

owem, we wszystkich cnotach wyra ny w niej objawia si  post p, który b dzie coraz

wi kszy, je li jeno z tej dobrej drogi nie zawróci wstecz i nowej si  obrazy Bo ej nie dopu ci,
bo wtedy, chocia by dusza by a ju  podniesiona do szczytu doskona

ci, wszystko to

wniwecz obraca. I to tak e trzeba wiedzie ,  e wszystkie te cudowne skutki nie od razu w
duszy powstaj , za pierwszym lub drugim  ask onych otrzymaniem, ale potrzeba, aby dusza
by a w gotowo ci na ich przyjmowanie, bo na wytrwaniu polega wszystko dobro nasze.

10. Jedn  tu dodam usiln  przestrog  dla ka dej duszy, która by si  w tym stanie znalaz a:
niechaj si  strze e jak najpilniej wystawiania si  na okazj  obrazy Bo ej. Dusza w tym stanie
nie stoi jeszcze na w asnych nogach, podobna jest raczej do niemowl cia, które dopiero
zaczyna ssa ; je li si  od czy od piersi matki, có  innego mo e je czeka  nad  mier ? Bardzo
si  boj , by co  podobnego nie spotka o duszy, która otrzymawszy t

ask  od Boga,

opuszcza aby modlitw  kiedykolwiek, oczywi cie bez bardzo nagl cej potrzeby, albo

background image

36

opu ciwszy j  kiedy z takiego powodu, jak najpr dzej do niej nie wróci a; z takiego z ego
pocz tku wynik yby nieodzownie jeszcze gorsze nast pstwa. Wiem, jakie to gro ne
niebezpiecze stwo; znam takie dusze i lito  mi  bierze, gdy wspomn  na nie, gdy
oddzieli y si  od Tego, który z tak  mi

ci  ofiarowa  im siebie za przyjaciela i przyja

swoj  chcia  im okaza  uczynkiem. Dlatego z tak  usilno ci  ostrzegam dusze, by si  nie
wystawia y na okazje, bo diabe  z daleko wi ksz  zawzi to ci  czatuje na ka

 z nich ni  na

ca e gromady innych, którym Pan tych  ask nie u ycza, ka da bowiem z nich (s.289) wielkie
mu mo e przynie  straty, przyk adem i wp ywem swoim poci gaj c za sob  drugich, ka da
te  mo e wielkie przynie  po ytki Ko cio owi Bo emu i znaczne mu odda  us ugi. A
chocia by  adnego innego powodu nie mia , to ten jeden,  e Pan w boskiej  askawo ci swojej
tak  tym duszom szczególn  mi

 okazuje, dostateczn  by by mu pobudk , by z nat eniem

wszystkiej z

ci swojej stara  si  je zgubi . Sro sze wi c od drugich maj  te dusze do

znoszenia napa ci i walki, za czym i upadki ich o wiele musz  by  ci sze, je li upadn .

Od tych niebezpiecze stw wy tutaj, siostry, o ile ludzka przezorno  przewidzie  zdo a,
jeste cie wolne; niech e was Bóg broni tak e od niebezpiecze stwa pychy i pró nej chwa y!
Diabe  nieraz kusi si  podrabia  te  aski; ale  atwo si  pozna  na tej robocie jego, bo tych
skutków, o których mówili my, diabelskie to fa szerstwo nie sprawuje, owszem, wr cz
przeciwnie.

11. Jedno zw aszcza mo e tu grozi  niebezpiecze stwo, na które (cho  ju  na innym miejscu
o nim mówi am) chc  jeszcze i tutaj zwróci  wasz  uwag . Zdarza si  ono, jak sama
widzia am, osobom oddanym modlitwie, szczególnie niewiastom, które jako s absze,  atwiej
temu, o czym tu chc  mówi , podlegaj . Otó  bywa nieraz tak,  e podobne osoby, czy to
skutkiem zbytnich umartwie , czuwa  i modlitw, czy te  wprost skutkiem s abej swej
kompleksji, za ka

, jak  w sobie uczuj , pociech  duchow  doznaj  zarazem zniemo enia

na ciele. Wewn trz wi c maj  zadowolenie, zewn trz opadanie na si ach. Je eli to jest tak
zwany sen duchowy, a jest to co  wychodz cego nieco dalej poza to, o czym tu mówi , to nic

ego. One jednak, bior c jedno za drugie, wyobra aj  sobie,  e to czysto fizyczne os abienie

jest tak e objawem duchowym i poddaj c si  jemu, wpadaj  w rodzaj upojenia, a  e to
upojenie, skutkiem wzmagaj cego si  coraz bardziej poddawania si  i s abni cia natury, coraz
wy ej si  pot guje, wi c gdy dojdzie do pewnego stopnia, zdaje si  im,  e maj  (s.290)
zachwycenie. Ja zowi  to nie zachwyceniem ale og upieniem; nic tu nie ma innego, jeno
marne tracenie czasu i niszczenie zdrowia.

12. Jednej takiej zdarza o si  do o miu godzin zostawa  w podobnym stanie, bez  adnego
odchodzenia od zmys ów i bez  adnego wewn trz podniesienia do Boga, a  za spraw  kogo ,
kto si  pozna  na rzeczy, okaza o si ,  e zwodzi a tylko spowiednika i drugich, i sam  siebie,
bo umy lnie oszukiwa  si  nie chcia a. Kazano jej d

ej spa  i wi cej je , i umniejszy

swoich umartwie , za czym i zaraz usta y rzekome one zachwycenia. Nie w tpi ,  e diabe
mia  w tym r

 swoj , chc c z tego oszukania wyci gn  jak  korzy  dla siebie, jako  i

zaczyna  ju  wyci ga  niema .

13. Kiedy taka rzecz prawdziwie pochodzi od Boga, wtedy, zwa my to dobrze, cho  b dzie
omdlewanie wewn trz i zewn trz, dusza przecie  nie mdleje, owszem,  ywo czuje szcz cie
swoje i niewypowiedzian  ma rado , widz c siebie tak blisko przy Bogu; nigdy te  ten stan
nie trwa tak d ugo, ale po krótkiej chwili przemija. Mo e wprawdzie to upojenie w ci gu tej e

background image

37

modlitwy si  powtarza , ale nigdy ono nie dochodzi do tego stopnia, by zdrowie i si y cia a
od niego niszcza y, ani nie sprawuje w nim nigdy bólu zewn trznego. Miejcie wi c rozs dek i
która by skutkiem takich uniesie  uczu a w sobie zbytnie wycie czenie, niech szczerze si
przyzna prze

onej, niech stara si  my li rozerwa , niech skróc  jej czas modlitwy i nie

pozwalaj  jej modli  si  bez przerwy ca ymi godzinami, ale ka  jej dobrze je  i d

ej spa ,

póki os abione si y przyrodzone nie wróc . Je liby za  tak w

y mia a organizm, i by

powy sze  rodki okaza ysi  dla niej niedostateczne, b dzie to znak,  e Bóg j  przeznacza
wy cznie do  ycia czynnego; bo  w ka dym klasztorze potrzeba, by by y takie i takie; niech

 wi c zajmuj  oko o pos ug domowych, niech pilnie bacz , by rzadko pozostawa a na

samotno ci, inaczej zdrowie jej zmarnia oby do reszty. B dzie to dla tej biednej duszy ci

kie

umartwienie, ale tu w

nie Pan wystawia na prób  jej mi

 i do wiadcza, jak zniesie to

oddalenie od obecno ci Jego, za czym pó niej mo e (s.291) raczy przywróci  jej si y; a je li
nie, tym bardziej wi c niech b dzie pewna,  e modl c si  ustnie i pilnuj c pos usze stwa, taki
odniesie po ytek i tak  b dzie mia a zas ug , jakby jej dano by o u ywa  pociech
bogomy lno ci.

14. Zdarzaj  si  wreszcie — jak i sama takie zna am — g owy tak s abe i tak bujnej fantazji,

e cokolwiek im na my l przyjdzie, to zaraz bior  za rzeczywisto  i zdaje im si ,  e widz  to

na oczy. Jest to stan bardzo niebezpieczny, ale na teraz o nim nie mówi , mo e powiem
pó niej. D ugo i szeroko zastanawia am si  nad tym czwartym mieszkaniem, bo do niego, jak

dz , najwi cej dusz wchodzi; a przy tym stykaj  si  tu rzeczy przyrodzone z

nadprzyrodzonymi,  atwiej tu wi c diabe  zwodzi  i szkodzi  mo e ni  w dalszych
mieszkaniach, o których jeszcze mówi  b

, a do których trudniejszy ma przyst p dzi ki

wi kszej blisko ci Pana, który niech b dzie b ogos awiony na wieki, amen.

MIESZKANIE PI TE

ROZDZIA  l

Zaczyna obja nia , w jaki sposób dusza na modlitwie jednoczy si  z Bogiem. — Po czym
mo na pozna , czy to zjednoczenie nie jest z udzeniem.

1. O siostry! jak e zdo am wypowiedzie  wam bogactwa, skarby i rozkosze w tym pi tym
mieszkaniu zawarte! Zdaje mi si ,  e lepiej by by o wcale o nim nie mówi , jak i o dwóch
ostatnich mieszkaniach, jeszcze po nim nast puj cych, bo i s ów brak na wyra enie, i rozumu
nie starczy na zg bienie ich i  adne porównanie nie zdo a ich obja ni , tym samym,  e
wszelkie rzeczy ziemskie zbyt s  niskie, aby mog y dosi gn  tych wysoko ci.

Ze lij mi, Panie,  wiat o z nieba, abym go mog a udzieli  cho  nieco niektórym s

ebnicom

Twoim, którym tak cz sto, ustawicznie niemal, dajesz w boskiej  askawo ci Twojej cieszy
si  tymi rozkoszami, aby nie by y w b d wprowadzone zdrad  czarta, przemieniaj cego si  w
anio a  wiat

ci. Wszak wiesz,  e wszystkie pragnienia i po

dania ich zamykaj  si  w tym

jednym pragnieniu, by Tobie si  podoba y i przyjemnymi si  sta y w oczach Twoich.

background image

38

2. I cho  powiedzia am “niektórym”, to w rzeczy samej bardzo niewiele ich si  znajdzie,
które by nie wchodzi y do tego mieszkania, o którym teraz mam mówi . S  w nim ró ne
stopnie i miara uczestnictwa wi ksza lub mniejsza, dlatego mówi ,  e prawie wszystkie do
niego wchodz . Do pewnych (s.293) skarbów, w tym mieszkaniu z

onych, o których w

dalszym ci gu mówi  b

, ma o ich, mniemam, dochodzi; ale cho by która dosz a tylko do

drzwi, i to ju  wielkie nad ni  mi osierdzie Bo e; bo i tu wielu jest powo anych lecz ma o
wybranych. Wszak my wszystkie, ile nas nosi ten  wi ty habit Karmelu, wszystkie jeste my
powo ane do modlitwy i kontemplacji (to jest bowiem nasz pocz tek, z tego rodu si
wywodzimy od owych  wi tych ojców naszych z Góry Karmel, którzy w takiej g bokiej
samotno ci, z takim wzgardzeniem wszelkimi rzeczami tego  wiata, szukali tego skarbu, tej
drogiej per y, o której mówimy). I cho  w zewn trznym post powaniu naszym zachowujemy,
czego potrzeba do osi gni cia cnót zakonnych, ale  eby dotrze  do tych skarbów ukrytych, do
tego nam du o, du o nie dostaje. Potrzeba tu gorliwej pracy i pilno ci nieustaj cej. A przeto,
siostry moje, kiedy dana nam jest mo no  u ywania poniek d ju  tu na ziemi szcz liwo ci
niebieskiej, gor co b agajmy Pana, by nam u yczy

aski swojej, aby my si  tak wielkiego

dobra z w asnej winy nie pozbawia y. Niech raczy nam drog  ukaza , niech duszom naszym
dodaje si y, aby my umia y kopa  bez wytchnienia, póki nie dokopiemy si  tego skarbu
ukrytego; bo prawdziwie skarb ten jest w nas samych, i to jest, co chcia abym wam
wyt umaczy , je li za  ask  Pana potrafi .

3. Powiedzia am, by Pan udziela  “si y duszom”, aby cie wiedzia y,  e niekoniecznie tu
chodzi o wielkie si y fizyczne, bo cho  ich Pan Bóg nasz komu odmówi, przecie  nie
pozbawia go przez to mo no ci zdobycia sobie bogactw Jego; tyle tylko  da od ka dego, ile
mu da  i na tym poprzestaje. Niech b dzie b ogos awiony za t  bosk  hojno  swoj ! Ale tego

da, zwa cie to dobrze, córki, je li pragniecie osi gn  to, o czym tu mówimy, by cie z tego,

co cie wzi y od Niego, nic nie zatrzymywa y dla siebie. Wiele czy ma o, ale wszystkiego

da dla siebie i wedle wi kszej lub mniejszej miary tego, jak wam o tym w asne sumienie

po wiadczy, co Jemu z siebie (s.294) oddacie, wi ksze te  lub mniejsze  aski otrzymacie.
Ca kowite oddanie siebie, ten jest probierz najpewniejszy na do wiadczenie naszej modlitwy,
czy dosi ga kresu zjednoczenia, czy nie. Nie s

cie, by ta modlitwa zjednoczenia podobna

by a do snu, jak poprzednie, do snu, mówi , bo w tamtej modlitwie smaków Bo ych i w
poprzedzaj cej j  modlitwie odpocznienia dusza jest jakby na wpó  u piona, nie czuj c si  ani
zupe nie senna, ani zupe nie rozbudzona. Tu, przeciwnie, dusza jest ca kiem rozbudzona ku
Bogu, a ca kiem u piona, i to g boko u piona, dla rzeczy tego  wiata i dla samej siebie (bo w
rzeczy samej, w tej chwili, póki trwa zjednoczenie, pozostaje jakby bez zmys ów i cho by
chcia a, nie mo e my le  o niczym). Nie potrzebuje tu wi c sztucznymi sposobami zawiesza
my li.

4. I w takim tu umys  zostaje zawieszeniu,  e — cho  dusza mi uje — nie rozumie przecie ,
jak i co mi uje, ani czego chce. S owem, jest to zupe na, ze wszech miar,  mier  dla rzeczy
tego  wiata, aby dusza swobodniej mog a 

 w Bogu, ale tym samym jest to tak e  mier

odka.  mier , mówi , zupe na, bo dusza ta oderwana jest od wszelkich czynno ci, które

spe nia mieszkaj c w tym ciele, s odka, mówi , i rozkoszna, bo cho  dusza jest zatrzymana w
wi zieniu swoim, tu przecie  si  z niego jakoby wyzwala, aby si  ca a pogr

a w Bogu. Tak

zupe ne jest to jej wyzwolenie,  e nie wiem, czy w tym stanie cho  tyle pozostaje jej  ycia, by
mog a jeszcze oddycha . (W

nie w tej chwili zastanawia am si  nad tym pytaniem i zdaje

mi si ,  e nie, albo przynajmniej, je li jeszcze oddycha, sama o tym nie wie). Rozum, z

background image

39

nat eniem wszystkich si  swoich, chcia by przenikn  t  tajemnic  i zrozumie  cho  w
cz ci to, co w duszy si  dzieje, lecz widz c,  e daremnie o to si  kusi, bo przenikliwo  jego
naturalna rzeczy nadprzyrodzonych nie dosi gnie, staje stropiony i albo zupe nie odchodzi od
siebie, albo przynajmniej, jak to mówi , ani r

, ani nog  ruszy  nie mo e, podobny do

cz owieka le cego w tak g bokim omdleniu,  e wydaje si  jakby martwy.

O g boko ci tajemnic Bo ych! Jak ebym pragn a wam je (s.295) wyt umaczy  i  adna
praca w tym celu podj ta nie by aby mi ci ka, bylebym tylko umia a! Je li wi c na tysi c
niedorzeczno ci, które powiem mówi c o tych rzeczach, cho  raz uda mi si  natrafi  na wyraz

ciwy, niech i z tego b dzie chwa a i dzi kczynienie Panu.

5. Modlitwa ta nie jest snem, jak modlitwa odpocznienia, o której by a mowa w
poprzedzaj cym mieszkaniu. Tam bowiem dusza, dopóki nie nab dzie wielkiego
do wiadczenia, zawsze pozostaje w w tpliwo ci i nie wie na pewno, co si  z ni  dzia o, czy
jej si  nie przywidzia o, czy by o to na jawie czy we  nie, czy by  to dar od Boga czy te
zmamienie od diab a przemieniaj cego si  w anio a  wiat

ci. S owem, mnóstwo ma

tpliwo ci i dobrze,  e je ma, bo tu — jak mówi am, sama natura nieraz mo e w nas w b d

wprowadzi . Gady wprawdzie jadowite nie atwo ju  zdo aj  wtargn  do tego mieszkania, ale
jest jeszcze pewien rodzaj ma ych jaszczurek, to jest: my li ró ne i roztargnienia, pochodz ce
z wyobra ni i z innych  róde  wy ej wspomnianych, które, subtelne i zwinne, lada
najmniejsz  szczelin  wcisn  si  do  rodka. A chocia  szkody wyrz dzi  nie mog , zw aszcza
je li  —  jak  mówi am  —  nie  zwracamy  na  nie  uwagi  i  nie  trwo ymy  si   nimi,  dokuczy
jednak natarczywo ci  swoj  nieraz dobrze potrafi . Ale tu do tego pi tego mieszkania
jaszczurki owe, jakkolwiek by by y subtelne, ju  nie maj  wst pu. Tu ju  ani wyobra nia, ani
pami , ani rozum nie zdo aj  zam ci  szcz cia, którym dusza z Bogiem swoim zjednoczona
si  cieszy. Sam nawet diabe , je li jeno zjednoczenie z Bogiem jest prawdziwe, nie zdo a,

mia o to twierdz , dosta  si  do tego mieszkania ani  adnej szkody wyrz dzi , bo Majestat

Boski tak tu jest blisko z czony z sam  istno ci  duszy,  e z y duch nie wa y si  przyst pi ,
ani nawet, jak s dz , nie jest zdolny dostrzec tej tajemnicy. I jest to jasne, bo jak mówi , nie
jest w mocy jego zna  my li nasze, tym bardziej wi c nie zdo a przenikn

 (s.296) rzeczy tak

boko ukrytej, z któr  w asnemu nawet naszemu rozumowi Bóg si  nie zwierza. O jaki  to

stan b ogos awiony, w którym ten przekl ty nic ju  nam z ego zrobi  nie mo e! I jakie
wielkie zyski odnosi tu dusza, gdy Bóg sam tak mo e dzia

 w niej, bez  adnej ju  od innych

ani od nas samych przeszkody! Bo czegó  wówczas jej nie da, jakich skarbów na ni  nie
wyleje On, który tak si  kocha w dawaniu i chce wszystkiego co mo e?

6. Powiedzia am: je li zjednoczenie z Bogiem jest prawdziwe. S owa te mo e zastanowi y
was; wi c s , pytacie, inne jeszcze nieprawdziwe zjednoczenia? Jest ich a  nadto! Mo e i
diabe  wprawi  dusz  w zachwycenie, cho by nad rzecz  marn , je li si  dusza zbytnio w niej
rozmi uje, ale nie b dzie to zachwycenie takie, jak je sprawuje Bóg; nie b dzie w nim tej

odko ci i tego zadowolenia duszy, i tego pokoju, i tej rozkoszy, jakie towarzysz

prawdziwemu od Boga zachwyceniu. Jest to rozkosz nad wszelkie rozkosze i nad wszelkie

odko ci, i nad wszelkie zadowolenia tej ziemi! I nie mo e by  inaczej, bo do  zwa

ró ne ich  ród o, sk d pochodz  tamte, a z czego si  rodz  te drugie, aby zrozumie ,  e i
uczucia, jakie sprawuj , musz  by  bardzo ró ne, jak o tym snad  ju  wiecie z w asnego
do wiadczenia. Powiedzia am gdzie , obja niaj c t  ró nic ,  e rozkosze ziemskie zatrzymuj
si  jakby na zewn trznej pow oce cia a, gdy przeciwnie, rozkosze niebieskie przenikaj  a  do

background image

40

szpiku ko ci; zdaje mi si ,  e wówczas trafnie si  wyrazi am i dzi  jeszcze nie potrafi abym
powiedzie  lepiej.

7. Ale i to obja nienie, czuj ,  e jeszcze was nie zaspokoi o; rzeczy te wewn trzne, my licie
sobie, zawi e s  i trudne do rozeznania, jak e tu si  uchroni  od omy ki? Wi c chocia  ka dej,
która ju  sama przez to przechodzi a, to, co powiedzia am, wystarczy, bo ró nica jest wielka i
dotykalna, chc  wam jednak wskaza  tu jeden znak, za pomoc  którego nieomylnie i (s.297)
niew tpliwie b dziecie mog y pozna , czy to, co w sobie czujecie, jest od Boga. Dzi  tylko co
Pan przywiód  mi go na pami  i, zdaniem moim, jest to znak niezawodny. Mówi : moim
zdaniem, bo w rzeczach trudnych i jakkolwiek by mi si  zdawa o,  e rzecz rozumiem i  e tak
jest, jak mówi , zawsze si  w taki sposób wyra am, unikaj c stanowczego twierdzenia,
zawsze bowiem gotowa jestem podda  si  zdaniu uczonych, je liby ci uznali,  e si  myl . Bo
chocia by tych przej  wewn trznych sami na sobie nie doznali, jest przecie  w tych wielkich
teologach pewien jakby zmys  nadprzyrodzony ku rozeznaniu rzeczy Bo ych; Bóg ich
ustanowi  w swoim Ko ciele, aby byli  wiat

ci  jego, zatem gdy im si  przedstawia jak

prawd . Bóg o wieca ich wewn trznie ku jej uznaniu. Nigdy te , je li to nie s  ludzie
lekkomy lni, ale prawdziwi s udzy Bo y,  aden nowy, z jakim si  spotkaj , objaw
wielmo no ci boskich nie zadziwi ich, bo wiedz  dobrze o tym,  e to Pan mocny i daleko
wi ksze jeszcze cuda, gdy zechce, zdzia

 mo e. Wreszcie, cho by w danym razie czego

dobrze nie rozumieli, inne przecie  rzeczy znajduj  zapisane w swoich ksi gach, z których
poznaj  i wnosz ,  e i to, czego nie rozumiej , mo e si  zdarzy .

8. Wiem o tym, bo sama po wiele razy tego do wiadczy am; jak równie  z w asnego i
obfitego do wiadczenia wiem, co trzyma  o pewnych pó teologach i pó uczonych, którzy
wszystkiemu si  dziwi  i wszystkiego si  boj ; pami tne mi to do wiadczenie, bo drogo za
nie zap aci am. Tego przynajmniej pewna jestem,  e kto nie chce temu da  wiary,  e Bóg
mocen jest tak e i wi ksze jeszcze rzeczy uczyni , i  e nieraz si  podoba boskiej hojno ci
Jego u yczy  stworzeniom swoim nadzwyczajnych darów i  ask swoich, ten w asn  dusz
swoj  od przyj cia podobnych  ask na trzy zamki trzyma zamkni

. Co do was, siostry,

strze cie si , by cie kiedy takim w tpliwo ciom przyst pu do siebie nie da y, ale raczej na
coraz  ywsz  wiar  si  zdobywajcie i o wielmo no ci Boga, która nie ma granic, coraz
wy sze my li miejcie. Ani te  nie wdawajcie si  w roztrz sania, czy cnotliwi s , czy te
grzeszni ci, którym Pan (s.298) tych  ask swoich u ycza. Jemu to samemu wiadomo. Nie
nasza rzecz, jak wam ju  mówi am, wtr ca  si  w sprawy i wyroki boskiej m dro ci Jego;
nasza rzecz tylko s

 Jemu w prostocie serca i w pokorze wielbi  niesko czon  moc i

cudowne sprawy Jego.

9. Wracam do znaku, który wam zapowiedzia am: jest to znak, powtarzam, prawdziwy i
niezawodny. Przypatrzcie si  tej duszy, któr  Bóg, podnosz c do zjednoczenia z sob ,
ca kiem bezw adn  uczyni , aby tym g biej wpoi  w ni  prawdziw  m dro . Nic ona nie
widzi, nic nie s yszy, nic nie rozumie przez ca y czas gdy trwa to zjednoczenie, cho  to
zawsze czas krótki i jej daleko krótszy jeszcze si  wydaje, ni  jest w istocie. Za to Bóg sam
tak g boko przenika wn trze tej duszy,  e gdy wróci do siebie,  adn  miar  o tym w tpi  nie
mo e, i  by a w Bogu i Bóg w niej. I tak mocno ta prawda pozostaje w niej wyryta,  e
chocia by potem cale lata zostawa a bez powtórnego otrzymania tej  aski, nie zdo a przecie
o niej zapomnie  ani w tpi  o jej rzeczywisto ci. Chocia by wi c nie by o innych znaków,
chocia by rzeczywisto  tego zjednoczenia nie objawia a si  w skutkach, jakie po nim

background image

41

pozostaj , o czym powiem pó niej, do  by oby tego jednego; jest to, powtarzam raz jeszcze,
znak g ówny i najwa niejszy.

10. Lecz jakim e sposobem, zapytacie, dusza mog a widzie  i pozna ,  e jest w Bogu i Bóg w
niej, kiedy w tym stanie zjednoczenia niczego widzie  ani poj  nie zdo a? Nie mówi , by
widzia a wówczas, póki jest w tym stanie, ale jasno widzi potem i to nie sposobem widzenia,
jeno sposobem wewn trznego prze wiadczenia i pewno ci niewzruszonej, jak  Bóg sam
mocen jest przej  dusz . Znam jedn  osob , która d ugo nie wiedzia a o tym,  e Bóg jest we
wszystkich stworzeniach obecno ci  i wszechmocno ci , i istno ci  swoj , a  za jedn  tak

ask , której Pan jej u yczy , jasno pozna a t  prawd  i tak niezachwianie w ni  uwierzy a,  e

cho  jeden z onych pó uczonych, o których wspomnia am wy ej, na pytanie jej: w jaki
(s.299) sposób Bóg jest w nas obecny? (tyle  wiedz c w tej kwestii, co i ona, nim Pan j

wieci ), da  jej odpowied ,  e jest w nas obecny tylko przez  ask , ona na tak  odpowied

jego  adn  miar  przysta  nie mog a, tak g boko mia a ju  one prawd  w umy le swoim
wyryt . Tym wi kszej te  dozna a pociechy, gdy innym, prawdziwie uczonym
przedstawiwszy ono zapytanie swoje, z ust ich us ysza a stwierdzenie tej prawdy, o której ju
takie mia a wewn trzne prze wiadczenie i pewno  niezachwian .

11. Myli yby cie si  jednak, gdyby cie s dzi y,  e .ta pewno  odnosi si  do jakiego
cielesnego przedmiotu czy kszta tu, tak jak mamy pewno ,  e cia o Pana naszego Jezusa
Chrystusa, cho  go nie widzimy, obecne jest w Naj wi tszym Sakramencie. Tu nic nie masz
cielesnego, tu jest tylko samo Bóstwo. Sk

e wi c, pytacie, taka mo e by  w nas pewno  o

tym, czego nie widzimy? — Tego ja nie wiem; s  to tajemne sprawy wszechmocno ci
boskiej, to tylko wiem,  e prawd  jest co mówi , i nigdy nie uwierz , by dusza, która z
podobnego stanu nie wynios a tej pewno ci, dost pi a prawdziwego zjednoczenia ca ej
istno ci swojej z Bogiem; pewno by o to tylko cz ciowe zjednoczenie której  w adzy, albo
inna jaka z tych niezliczonych rodzajów  ask, jakie Bóg daje duszom. Daremnym by oby
trudem w tych rzeczach duchowych szuka  racji i dochodzi , jakim sposobem one si  dziej ;

 to rzeczy, których umys  nasz poj  nie zdo a, wi c po co si  trudzi  na pró no? Do  nam

tego,  e wiemy, i  wszechmocny jest, który te rzeczy sprawuje. I jak  adna usilno  nasza nie
zdo a ich osi gn , bo jest to wy czne dzie o wszechmocno ci i dobroci Jego, tak te  nie
dziwmy si ,  e  adne rozumowanie nasze .nie zdo a ich wyt umaczy , bo jest to tajemnica
boskiej wiedzy i m dro ci.

12. W tej chwili, w zwi zku z tym, co powiedzia am,  e (s.300)  adna usilno  nasza w tych
rzeczach niczego osi gn  nie zdo a, przychodz  mi na pami  te s owa oblubienicy w Pie ni
nad pie niami: “Wprowadzi  mi  król do piwnicy winnej”. Nie mówi, by sama wesz a; mówi
tylko,  e “chodzi a na wszystkie strony, szukaj c mi ego swego”. Te królewskie piwnice
winne to, jak ja rozumiem, sam  rodek i najg bsze wn trze duszy naszej, do którego Pan nas
wprowadza, kiedy i jak chce; sami, jakkolwiek by my si  starali, wnij  tam nie mo emy. Jest
to rzecz boskiej wielmo no ci Jego, wprowadzi  nas do tego  rodka duszy, gdzie i sam
wchodzi; a na wi ksze jeszcze okazanie, i  to w asna sprawa Jego, nie chce, by w tym
wnij ciu Jego wola nasza jaki b

 udzia  mia a, prócz zupe nego oddania si  Jemu. Nie

potrzeba Mu te , by drzwi duszy, to jest zmys y i w adze, otwiera y Mu drog , bo te owszem,
w chwili wej cia Jego, pogr one s  w zupe nym u pieniu i sam bosk  moc  swoj , bez
otwierania, wchodzi do tego  rodka duszy, tak jak zamkni tymi drzwiami wszed  do swoich
uczniów z tym pozdrowieniem: ,,Pax vobis; Pokój wam”, jak i z grobu powsta  bez

background image

42

naruszenia kamienia grobowego. Pó niej, gdy dojdziemy do ostatniego mieszkania,
zobaczycie, jak to, pe niej jeszcze ni  w tym pi tym, dusza, z mi

ciwej woli Pana, posiada

Go w najg bszym wn trzu swoim i posiadaniem Jego si  cieszy.

13. O córki! Jak e wielkie rzeczy b dzie nam dane ogl da , je li jeno same nic innego
widzie  nie chcemy, tylko nisko  i n dz  nasz , i pami ta  b dziemy,  e nie jeste my godne
by  s

ebnicami Pana tak wielkiego ani nie zdo amy my

 dosi gn  cudów wielmo no ci

Jego. Chwa a Jemu i dzi kczynienie na wieki, amen. (s.301)

ROZDZIA  2

Mówi w dalszym ci gu o tym samym. — Obja nia modlitw  zjednoczenia za pomoc  mi ego
porównania. — Jakie skutki pozostawia w duszy ta modlitwa. — S  to rzeczy bardzo wa ne.

1. Mo e wam si  zdaje,  e ju  wam powiedzia am wszystko, co jest do powiedzenia o tym
pi tym mieszkaniu, ale wiele jeszcze nie dostaje, bo — jak mówi am wy ej — s  tu stopnie
ró ne, miara pe niejsza lub sk psza. Co do samego zjednoczenia, nie zdaje mi si , bym
potrafi a jeszcze co  doda . Ale co si  tyczy przysposobienia duszy do otrzymania tych  ask,
których Bóg tu u ycza, i jak Pan w tym celu w niej dzia a, i co si  dzieje w duszy pod
wp ywem tego dzia ania, o tym wiele jest do mówienia i niektóre przynajmniej w tym
przedmiocie szczegó y wy uszczy  tu wypada. Dla wi kszej jasno ci u yj  tu porównania
dobrze przypadaj cego do rzeczy; za pomoc  jego  atwiej zrozumiemy,  e cho  w tym dziele,
w którym Pan sam jest sprawc , my nic uczyni  nie mo emy, wiele jednak czynimy, gdy z
naszej strony przysposabiamy si  do tego, by dzie o to w nas spe ni  si  mog o.

2. S ysza

cie zapewne, w jaki cudowny sposób, którego tylko Bóg mo e by  sprawc ,

powstaje jedwab; jak poczyna si  z male kiego jajeczka, nie wi kszego od drobnego ziarnka
pieprzu (sama tego nigdy nie widzia am, tylko s ysza am, wi c je li w tym, co powtarzam,
znajdzie si  jaka niedok adno , nie b dzie to z mojej winy). Otó  z nastaniem wiosny, gdy
ju  li cie z drzewa morwowego zaczynaj  si  rozwija , jajeczko to ciep em s

ca ogrzane

ywia si , bo przedtem, póki mu li cie morwowe nie dostarcza y pokarmu, którym si

ywi,

by o jakby martwe. Teraz z jajeczka wykluwa si  robaczek, który  ywi c si  li ciem
morwowym, stopniowo si  rozwija, a gdy ju  do miary swojej uro nie, podsuwaj  mu ca
ga zk , po której on pe zaj c, pyszczkiem wysnuwa z siebie jedwab i dziwnie mistern
robot  zwija go w kokonik czyli k bek i w tym k bku si  zamyka, i w nim umiera, a  po
niejakim czasie z k bka onego, w miejsce du ego brzydkiego robaka, dobywa (s.302) si
bia y, wdzi cznego kszta tu motyl. Gdyby si  to nie dzia o w oczach naszych, gdyby nam co
podobnego tylko opowiadano jako ba  z dawnych czasów, któ  by temu da  wiar ? Albo kto
by nam to uczonymi dowodami wyt umaczy ,  eby takie stworzenie bez rozumu, taki robak
albo taka pszczo a, tak pilnie i tak m drze pracowa y na po ytek nasz i  eby jeszcze biedny
robak na tej swojej dla nas robocie w asne  ycie traci ? Tego jednego ju , siostry, starczy na

ugie rozmy lanie; w tym jednym ju  szczególe, nie rozszerzaj c si  dalej, obfity macie

przedmiot do rozwa ania cudownych spraw i niesko czonej m dro ci Boga naszego. Có  by
to dopiero by o, gdyby my zna y w asno ci wszystkich dzie  i stworze  Jego? Wielki to zaiste
dla duszy po ytek, zag bia  si  my

 w te wielmo no ci Bo e i radowa  si  z tego,  e

jeste my oblubienicami tak m drego, tak pot

nego Króla.

background image

43

3. Ale wró my do naszego porównania. Robak ten jest to obraz duszy naszej. Naonczas

ywia si  ten robak, gdy ciep em Ducha  wi tego zagrzany, poczyna korzysta  z ogólnych

pomocy  aski, których Bóg u ycza ka demu; gdy poczyna u ywa

rodków, które Pan w

Ko ciele swoim pozostawi , ucz szczania do spowiedzi, czytania dobrych ksi ek, s uchania

owa Bo ego; s  to bowiem lekarstwa, których skuteczno ci  dusza umar a w grzechach, w

zapomnieniu o Bogu i w okazjach do z ego — mo e wróci  do  ycia. Wtedy wi c poczyna

 i dalej  ywi si  tym e pokarmem i pobo nym rozmy laniem, dopóki nie wzmo e si  i nie

uro nie do tej miary, o której tu jedynie chc  mówi , bo tamte pocz tki i stopniowe
przygotowania pomijam, jako niepotrzebne do mojego tu za

enia.

4. Wyrós szy zatem, poczyna ten robak snu  z siebie jedwab i budowa  dom, w którym ma
umrze . Domem tym dla duszy — jak to pragn abym jasno wyt umaczy  — jest Chrystus.
Jako  czyta am gdzie , zdaje mi si , czy s ysza am te s owa,  e “ ycie nasze ukryte jest w
Chrystusie”, czyli w Bogu, bo to jedno i to samo; i te drugie,  e “Chrystus to  ycie nasze”.
Czy dok adnie te s owa przytaczam i gdzie one s  (s.303) zapisane, o to mi tu nie chodzi; dla
mojego tu za

enia jest to rzecz oboj tna.

5. Widzicie ju  teraz, córki, co z naszej strony mo emy przy pomocy  aski Bo ej uczyni , aby
Pan sam by  mieszkaniem naszym, jak nim rzeczywi cie jest w tej modlitwie zjednoczenia;
mo emy budowa  to mieszkanie, tak jak jedwabnik snuje swój k bek. Mog oby tedy si
zdawa  komu,  e jest w naszej mocy uj

 co  Bogu albo doda , kiedy, jak mówi . On jest

mieszkaniem naszym, a my z naszej strony mo emy budowa  sami to mieszkanie, aby w nim
si  zamkn . Bez w tpienia, mo emy i powinni my budowa  to mieszkanie, ale budujemy je,
nie ujmuj c czegokolwiek b

 Bogu albo dodaj c, jeno samym sobie odejmuj c i w t

budow  wk adaj c, tak jak to czyni jedwabnik. Lecz nim jeszcze zd

ymy w tym celu

uczyni  wszystko, co jest w mocy naszej. Bóg ju  z t  maluczk  prac  nasz , która sama z
siebie jest niczym, po czy wielmo no  swoj  i tak wysokiej doda jej ceny, i  stanie si
godna tego, by On sam by  jej nagrod . Tak wi c, cho  w dokonaniu tej sprawy On sam
najwi kszy koszt po

, przecie  i nasz  marn  usilno  raczy tak przyjmowa  i  czy  z t

wielk  prac  i m

, któr  za nas wycierpia , i  to dwoje staje si  jedno.

6. Odwagi wi c, córki moje, ochotnie kwapmy si  do tej pracy, do snucia tego k bka
naszego, wyrzucaj c z siebie mi

 w asn  i wol  w asn , i wszelkie do jakiej b

 rzeczy na

ziemi przywi zanie, a wk adaj c w robot  nasz  uczynki pokutne, modlitw , umartwienie,
pos usze stwo i wszelkie inne cnoty i powinno ci powo ania naszego. Oby my je tak pe ni y,
jak umiemy i jak nas nauczono! Umierajmy, umierajmy ju  tak jak umiera ten robak, gdy
sko czy robot , do której zosta  stworzony. Po takiej  mierci, zobaczycie, jak b dziemy
ogl da y Boga i tak b dziemy mieszka y w wielmo no ci Jego, jak ten robak mieszka w

bku swoim. A gdy mówi : b dziemy ogl da y Boga, mówi  tu, zwa cie to dobrze, o tym

ogl daniu, (s.304) którego dost puje dusza w stanie zjednoczenia, który opisuj .

7. Zobaczmy teraz, bo to jest punkt g ówny, do którego zmierza o wszystko, co dot d
powiedzia am, w co si  obraca ten robaczek, nasza dusza. Oto gdy w tym stanie modlitwy
ca kiem ju  stanie si  umar a dla  wiata, wtedy przemienia si  w bia ego motyla. O cudzie
wszechmocno ci Bo ej! Jak e przemieniona wychodzi dusza z tej modlitwy, w której cho
tak króciutko — nie trwa to nigdy, jak s dz , ani pó  godziny — by a zanurzona w
wielmo no ci Boga i z Nim z czona! Prawdziwie, upewniam was, nie poznaje sama siebie, i

background image

44

tak  widzi ró nic  mi dzy przesz ym swoim stanem a obecnym, jaka jest mi dzy ow
brzydk  poczwark  a bia ym motylem, który z niej wyszed . Nie pojmuje, sk d mog a na
takie szcz cie zas

 — czyli raczej, nie pojmuje, sk d ono mog o jej przyj , bo  e na nie

nie zas

a, to dobrze rozumie. — Takie czuje w sobie pragnienie chwalenia Pana,  e

chcia aby wniwecz si  obróci  i tysi c razy umrze  dla Niego. Zatem i powstaje w niej 

dza

nieugaszona wszelkich jak najci szych cierpie  i krzy ów, i zapa  spot gowany do pokuty, i
poci g niepowstrzymany do samotno ci, i pragnienie, by wszyscy znali i mi owali Boga, i ból
serdeczny na widok Jego obrazy. O tym wszystkim obszerniej i z wi kszymi szczegó ami

dzie mowa w nast pnym mieszkaniu; bo chocia  sam rodzaj tej modlitwy zjednoczenia tu i

tam prawie jest jednakowy, wielka jednak mi dzy tym mieszkaniem a nast puj cym jest
ró nica pod wzgl dem wielko ci skutków z niej wynikaj cych. Dusza bowiem — jak ju
mówi am — raz do tego stanu podniesiona, je li usi uje post pi  dalej, ujrzy wielkie rzeczy.

8. Lecz któ  opisze ten  wi ty niepokój, jaki ogarnia tego motyla, cho  równocze nie cieszy
si  'spokojem i cisz  wewn trzn , jakich nigdy jeszcze, odk d  yje, nie dozna ? Prawdziwie
ma za co chwali  Pana i dzi kowa  Mu dusza, bo niepokój to taki,  e nigdzie sobie miejsca
ani spoczynku znale  nie mo e, raz zakosztowawszy tego spoczynku, który znalaz a w
Bogu. Wszystko jej si  przykrzy, cokolwiek widzi na ziemi, zw aszcza (s.305) je li Bóg
cz ciej j  dopuszcza do tego zjednoczenia i tego wina jej nalewa, raz w raz wznawiaj c w
niej owo upojenie i cudowne onego  skutki. Ju  teraz za nic ma swoje dawne trudy, które
znosi a, b

c jeszcze poczwark  i snuj c powoli swój k bek. Uros y jej skrzyd a, wi c,

mog c ju  lata , czy  mia aby poprzestawa  na posuwaniu si  krok za krokiem po ziemi?
Wszystko, cokolwiek czyni dla Boga, ma e si  jej wydaje w porównaniu z tym, co by uczyni
pragn a. Ju  si  nie dziwi bohaterskim cierpieniom  wi tych, wiedz c z w asnego ju
do wiadczenia, jak pot

nie Bóg wspomaga i nie do poznania odmienia dusz , tak i  dawna

jej s abo  i niedo

no  do pokuty zamienia si  w si , a dawne jej przywi zanie do

krewnych, do przyjació , do dóbr ziemskich, którego przedtem mimo wszelkich postanowie ,
na jakie si  zdobywa a i aktów wewn trznych i zewn trznych usuwa  si , st umi  w sobie nie
mog a (owszem, zdawa o si  jej,  e te wi zy, im wi cej usi uje z nich si  oswobodzi , tym
mocniej j

ciskaj ), tak teraz znik o,  e same  nawet nieodzowne stosunki, które z woli

Bo ej i z obowi zku mi

ci bli niego, z tymi, których zostawi a na  wiecie, zachowywa

musi, ci

 jej jak przykra niewola. Wszystko jej ci

y, bo do wiadczy a i pozna a,  e

prawdziwej ulgi i odpocznienia  adna rzecz stworzona da  jej nie zdo a.

9. Mo e si  komu zdawa  b dzie,  e zbytnio si  o tym przedmiocie rozszerzam, ale w rzeczy
samej by oby o nim do powiedzenia du o wi cej i komu Pan Bóg raczy  udzieli  tej  aski, ten

dzie uwa

 te s owa za zbyt sk pe. Có  tedy dziwnego,  e ten nasz motyl, czuj c si  obco

ród tych rzeczy ziemskich, szuka sobie miejsca, k dy by spocz ? I dok

e biedny si

uda? Do tego stanu zjednoczenia z Bogiem, z którego wyszed , sam powróci  nie mo e, bo —
jak mówi am — nie jest to w mocy naszej i jakkolwiek by my si  starali, daremne b
wszelkie usi owania nasze, dopóki si  nie spodoba Bogu znów nas do tej  aski dopu ci . O
Panie, jakie  tu nowe strapienie poczyna si  dla tej duszy! Kto by si  tego spodziewa  po
otrzymaniu  aski tak wysokiej? Ale tak jest: w ten czy w inny sposób zawsze nam trzeba
nosi  krzy , póki tu (s.306)  yjemy. I kto by mi dowodzi ,  e od czasu, jak dost pi  tej  aski,
wci  u ywa rozkoszy i spoczynku, temu odpowiem,  e jej nigdy nie zazna . Mo e, je li mu
by o dane doj  do poprzedniego mieszkania, zakosztowa  jakich s odko ci i smaków, do

background image

45

których bodaj czy nie przyczyni a si  jeszcze s abo  natury albo mo e i diabe , który mu w
taki sposób daje do czasu odpoczynek, aby mu pó niej tym sro sz  wojn  wytoczy .

10. Strapienie to jednak, o którym mówi , nie tak ma si  rozumie , jakoby dusza do tego
stanu podniesiona nie mia a pokoju; ma go, owszem, i bardzo wielki, bo same  te jej
cierpienia, jakkolwiek nad wyraz dojmuj ce, tak  przecie  wysok  maj  cen  i z tak czystego
i  wi tego  ród a p yn ,  e same przez si  pokój i zadowolenie do duszy wlewaj . Ale b
co b

, z samego  uprzykrzenia, jakie jej sprawuj  rzeczy tego  wiata, rodzi si  w niej

pragnienie wyzwolenia z tych wi zów, a pragnienie to tak bolesne,  e jedna tylko pami

 na

to,  e Bóg tak chce, aby jeszcze 

a na tym wygnaniu, zdolna jej przynie  os od . Ale i ta

os oda nie jest zupe na, bo mimo wszystko dusza nie ma tu jeszcze tego ca kowitego zdania
si  na wol  Bo , jakie zobaczymy pó niej. Zgadza si  z ni , ale zarazem czuje wielki  al,  e
nic wi cej uczyni  nie mo e, bo jej nie dano wi cej, i p acze nad tym rzewnymi  zami. I

 ta za ka dym razem w ten czy w inny sposób w niej si  wznawia, ile razy jest na

modlitwie. Zapewne te  strapienie jej pochodzi z niezno nego bólu, jakiego doznaje patrz c,
jak ludzie Boga obra aj , jak ma o Go sobie wa , jakie mnóstwo dusz mi dzy heretykami i
niewiernymi idzie na zatracenie. Najwi cej za  boleje nad zgub  dusz chrze cija skich, bo
jakkolwiek wie,  e mi osierdzie Bo e nie ma granic,  e i najwi kszy grzesznik mo e si
jeszcze nawróci  i zbawi , s usznie jednak si  l ka,  e wielu z nich b dzie pot pionych.

11. O dziwna pot go  aski Bo ej! Wszak jeszcze kilka lat, mo e i kilka dni temu, dusza ta

a sobie spokojnie, troszcz c si  tylko o siebie. Któ  jej teraz rzuci  do serca tak szerok ,

tak bolesn  trosk  o drugich, której by sama z siebie i po d ugich (s.307) latach rozmy lania
nie naby a i nigdy by t  drog  do takiego bólu nie dosz a, jaki teraz czuje? Bo chocia bym dni
ca e i lata strawi a na zg bianiu i zastanawianiu si  nad tym, jak wielkim z em jest grzech,
jak wielkim nieszcz ciem obraza Boga i  e przecie  ci, co id  na pot pienie, s  dzie mi
Bo ymi i bra mi moimi, jak równie  nad niebezpiecze stwami, w jakich  yjemy, i
szcz ciem z opuszczenia tego n dznego  ycia, czy wszystko to starczy na wzbudzenie we
mnie podobnego uczucia? — Nie starczy, córki! Wszystko to, co mo emy wzbudzi  przez
rozmy lanie ani z daleka nie mo e i  w porównanie z tym bólem, który tu ogarnia i przenika

 do szpiku dusz , cho  si  o to nie stara, a mo e i nie chce.

Có  to za ból, pytacie, i jakie  ród o jego? — Zaraz je wam wska .

12. Pami tacie te s owa oblubienicy — które ju  na innym miejscu, cho  w innym zwi zku,
przytoczy am —  e “Bóg wprowadzi  j  do piwnicy winnej i rozrz dzi  w niej mi

”. To

nie tutaj si  dzieje. Dusza tu ca kiem oddana jest w r ce Boga; wielka moc mi

ci tak

ni  ow adn a,  e o niczym ju  nie wie i niczego nie chce, tylko aby Bóg uczyni  z ni ,
cokolwiek Mu si  podoba. A Bóg wtedy czyni jej  ask  (której, jak s dz , nigdy nikomu nie
uczyni, jeno takiej duszy, któr  ju  ca kiem przyj  za swoj ), wyciska na niej swoj  piecz  i
dusza, sama nie wiedz c jak si  to sta o, wychodzi z r k Pana naznaczona tym Jego
znamieniem. Ona prawdziwie nic tu nie dzia a, tak jak nie dzia a wosk, gdy obca r ka piecz
na nim wyciska. Sama nie mo e wyry  na sobie tego znamienia, tylko gotowa jest na
wszystko, i t  gotowo ci  swoj  stawszy si  mi kka jak wosk, zdolna jest przyj , co Bóg w
niej sprawi  zechce, i bez oporu poddaje si  Jego r ce. O Bo e, jaka  to niewypowiedziana
dobro  Twoja,  e tak sam dla nas wszystko czynisz! 

dasz jeno od nas dobrej woli, aby

dusza, jak ten mi kki wosk, nie stawia a Ci oporu!

background image

46

13. Ju  teraz widzicie, córki, co tu Bóg nasz czyni, aby dusza ju  pozna a i wiedzia a,  e
nale y do Niego: udziela jej tego, co ma sam w sobie, co Boski Syn Jego nosi  w sobie, gdy
(s.308) 

 na tej ziemi. Wi kszej zaiste  aski uczyni  nam nie mo e. Któ  gor cej ni  Syn

Bo y móg  pragn  wyzwolenia z tego  ycia  miertelnego? Przecie  sam boskimi usty swymi
rzeki na Ostatniej Wieczerzy: “Gor co pragn em”.

Ale , najs odszy Panie mój, czy nie stan a wówczas przed oczyma Twymi, czy nie
przera

a Ciebie ta straszna m ka, któr  mia

 umrze ? — Nie, odpowiadasz mi, bo wielka

mi

, jak  mi uj  dusze, i wielkie po

danie, z jakim pragn  ich zbawienia, bez porównania

przewy szaj  wszystk  srogo  mych cierpie . I cierpienia te, jakie mi zadaje si a
niepowstrzymana mi

ci, odk d jestem na ziemi, tak s  nad wszelki wyraz dojmuj ce,  e

wobec nich wszystko, co ucierpia em w m ce i na krzy u, wydaje mi si  niczym.

14. Cz sto si  nad tym zastanawia am w rozmy laniach moich, a wiedz c, jak  m

 cierpia a

i cierpi pewna dusza, któr  znam, na widok obrazy Pana naszego, m

 tak niezno

,  e

stokro  wola aby umrze  ni  d

ej j  cierpie , my la am sobie: je li przy takiej s abej

mi

ci, bo w porównaniu z mi

ci  Chrystusow  wszelka i najgor tsza mi

 ludzka jest

jakoby niczym, dusza owa cierpia a tak  m

 niezno

, jaka  musia a by  bole  Pana

naszego Jezusa Chrystusa i jak  m

 musia o by  ca e  ycie Jego, kiedy w boskiej

wszechwiedzy swojej bezustannie i ka dej chwili mia  przed oczyma te niezliczone ci kie
zniewagi, jakie grzechy ludzkie wci  zadaj  Ojcu Jego? M ka ta, mam to niew tpliwe
przekonanie, bez porównania ci sz  Mu by a ni  wszystkie katusze krzy a. Na krzy u
bowiem, cho  cierpia  niewypowiedzianie, ale wiedzia  przynajmniej,  e to ju  koniec m ki
Jego; pociecha ta,  e przez  mier  swoj  przynosi nam zbawienie i Ojcu swemu okazuje
niesko czon  mi

 swoj , cierpi c tak srogo dla Niego, by a Mu w bole ciach Jego os od .

Podobnie te  zdarza si  duszom  arliwie Boga mi uj cym,  e wielkie dla Niego podejmuj
pokuty i umartwienia, a w zapale mi

ci swojej jakby zgo a ich nie czuj  i pragn yby czyni

coraz (s.309) wi cej i wi cej, i cokolwiek uczyni , zawsze im tego za ma o. Jak  dopiero
radosn  do cierpienia gotowo ci  musia o pa

 Boskie Serce Jezusa w onej uroczystej

chwili, w której tak jawnie mia  okaza  ca  doskona

 pos usze stwa swego dla Ojca, ca

wielko  mi

ci swojej dla ludzi? O, jaka  to wielka rozkosz cierpie  w spe nianiu woli

Bo ej! Ale ów ustawiczny widok tylu zniewag. Boskiemu Majestatowi wyrz dzanych, tylu
dusz, id cych do piek a, by o to dla Niego, jak s dz , katusz  tak okropn ,  e gdyby nie to,  e
by  wi cej ni  cz owiekiem, i jednego dnia takiego cierpienia do  by by o na zadanie Mu nie
jednej ju , ale wielu  mierci.

ROZDZIA  3

Najpierw mówi o tym samym przedmiocie. — Nast pnie o innym rodzaju zjednoczenia, do
którego dusza za  ask  Bo  doj  mo e, i jak skutecznie do tego dopomaga mi

 bli niego.

— S  tu uwagi bardzo po yteczne.

l. Wró my ju  do go bki naszej i zobaczmy, cho  w cz ci niejakiej,  aski, jakich Bóg jej

ycza w tym stanie. Rozumie si  zawsze,  e otrzyma je pod warunkiem usilnego z jej strony

starania o ci

y post p w s

bie Bo ej i w poznaniu samej siebie. Bo gdyby chcia a

poprzesta  na tym,  e takiej wysokiej  aski dost pi a, i opieraj c si  na niej, opu ci aby si  w
pracy nad sob  i zboczy aby z drogi wiod cej do nieba, to jest z drogi przykaza , niechybnie
spotka by j  los onego motyla, który, wykluwszy si  z poczwarki, pozostawia nasienie, z

background image

47

którego nowe  yj tko si  zrodzi, ale sam umiera i ginie na zawsze. Nasienie, mówi ,
pozostawi po sobie; bo mam to przekonanie,  e Bóg nie dopu ci, by taka wielka  aska, skoro
jej u yczy, by a u yczona na pró no, a je li ten, kto j  otrzyma , nie skorzysta z niej, zawsze
przyniesie po ytek drugim. Nie tylko bowiem wtedy gdy sama trwa w dobrym, ta dusza przez
swe  wi te pragnienia i cnoty wp ywa korzystnie na tych, którzy z ni  styczno  maj  i

asnym ich zapa em zapala, ale i (s.310) wówczas gdy ten ogie  ostygnie, pozostaje w niej

ch  pomagania drugim do post pu i ch tnie im mówi o  askach, jakie Bóg czyni tym, którzy
Go mi uj  i Mu s

.

2. Zna am jedn  tak , któr  mog  przytoczy  za przyk ad tego, co mówi . Cho  sama bardzo
by a niewierna Bogu, niezmiern  przecie  z tego pociech  mia a, by drudzy korzystali z  ask,
jakie Bóg jej uczyni ; nauczy a wi c drogi modlitwy wewn trznej tych, którzy jej nie znali i
wiele, wiele zdzia

a dobrego. Pó niej i j  Pan raczy  na nowo o wieci . Prawda,  e

wówczas jeszcze, gdy tak si  sprzeniewierza a Panu, nie dozna a na sobie tych wielkich, jak
je opisa am, skutków modlitwy zjednoczenia. Ale ilu  to musi by  takich, których Pan do
obcowania z sob  dopuszcza, których wzywa do apostolstwa jak Judasza, których powo uje
na królów jak Saula, a którzy przecie  tak

ask  zaszczyceni, z w asnej swej winy gin !

Uczmy si  tego, siostry,  e chc c si  uchroni  podobnej zguby,  e pragn c raczej coraz wy ej
ró  w zas ug , innego na to bezpiecze stwa nie mamy, jeno pos usze stwo i trzymanie si ,
bez zbaczania na prawo ani na lewo, drogi przykaza  Bo ych; to mówi  nie tylko do tych,
którym Pan podobnych  ask u yczy , ale i do wszystkich.

3. Pomimo wszelkich obja nie , jakie dot d da am o tym mieszkaniu, pozostaje jeszcze
zapewne wiele niejasno ci. A poniewa  wnij cie do tego mieszkania tak wielkim dla duszy
jest zyskiem i szcz ciem, dobrze wi c b dzie,  e bli ej jeszcze rzecz wyt umacz , aby i ci,
którym Pan nie u ycza owych wysokich  ask nadprzyrodzonych, nie tracili przecie  nadziei i
wiedzieli,  e i dla nich wst p do tego mieszkania jest otwarty, ka dy bowiem za pomoc

aski

Bo ej  atwo mo e doj  do prawdziwego z Panem zjednoczenia, je li jeno zechce usilnie o
nie si  stara , zrzekaj c si  wszelkiej woli w asnej, a trzymaj c j  z czon  z wol  Boga. O,
ilu  takich si  znajdzie, którzy by to o sobie powiedzie  mogli,  e niczego wi cej nie pragn ,
gotowi, jak ju  mówi am, umrze  za t  prawd ! Je li i z wami (s.311) tak jest, tedy
upewniam was, i po wiele razy powtórzy  to gotowam, ju  dost pi

cie owej  aski od Pana i

nie macie ju  czego si  troszczy  o to rozkoszne zjednoczenie, o którym mówi am. Co w nim
bowiem jest najcenniejszego, to w

nie w tym usposobieniu woli si  zawiera i niepodobna,

by doszed  do owego stanu modlitwy zjednoczenia kto , kto nie ma ca kowicie zdanej woli na
wol  Boga. O, jakie  to zjednoczenie wszelkiego po dania godne! Szcz liwa dusza, która je
osi gn a; b dzie 

a spokojna na tej ziemi, nim jeszcze dost pi pokoju, zgotowanego jej w

yciu przysz ym;  adna rzecz,  adna przygoda na tej ziemi, z jedynym tylko wyj tkiem

niebezpiecze stwa utracenia Boga albo widoku obrazy Jego, jej nie zasmuci; ani choroba, ani
ubóstwo, ani utrata bliskich i drogich, chyba tylko takich, których  mier  jest strat  dla
Ko cio a Bo ego. Widzi i rozumie bowiem,  e lepiej wie Pan, co czyni, ni  ona wie, czego
pragnie.

4. Zwa cie tu,  e ró nego rodzaju mog  by  zmartwienia i smutki: s  smutki jak i pociechy,
powstaj ce z naturalnego usposobienia; s  inne, które si  rodz  z mi

ci i ze wspó czucia w

cierpieniach bli niego; tak smuci  si  Pan nad  mierci

azarza, pierwej nim go wskrzesi  z

grobu. Takie zmartwienia nie przeszkadzaj  duszy do trwania w zjednoczeniu z Bogiem, nie

background image

48

wzniecaj  w niej wzburze  gwa townych, nie zak ócaj  jej pokoju wewn trznego, albo je li j
znienacka na chwil  porusz , poruszenie to nie trwa d ugo, bo i same  te zmartwienia pr dko
przemijaj . Podobnie i smutki te tak e, rzec mo na, nie przenikaj  do g bi duszy, dzia aj
tylko na zmys y i na w adze przyrodzone i zatrzymuj  si  na powierzchni. Zdarzaj  si  one w
mieszkaniach, o których dot d by a mowa; do jednego tylko mieszkania, to jest do tego, o
którym b

 mówi a na ostatku, zupe nie wst pu nie maj , tam bowiem zawieszenie w adz

jest warunkiem koniecznym. Pan jednak wszechmog cy jest i mo e i innymi sposobami
ubogaci  dusz  i doprowadzi  j  do tego mieszkania, niekoniecznie ow  skrócon  drog , o
której mówi am wy ej. (s.312)

5. Tylko zwa cie dobrze, córki,  e w ka dym razie poczwarka umrze  musi, a w tym drugim
razie wi cej was to b dzie kosztowa o; bowiem tam do umorzenia jej wielk  jest dla duszy
pomoc  uszcz liwienie, jakiego doznaje, widz c si  przeniesion  do  ycia tak nowego; tu
za , pozostaj c w zwyczajnych warunkach  ycia powszedniego, sama si  biedzi  musi z
umorzeniem tego, co umrze  powinno. Trudno  i praca, przyznaj , tutaj nierównie jest
wi ksza, ale si  op aci i tym wi ksza te  b dzie za ni  nagroda, gdy jej zwyci sko dokonacie;
a  e jej dokona  mo ecie, to nie ulega  adnej w tpliwo ci, je li jeno wola wasza prawdziwie

dzie zjednoczona z wol  Bo .

To jest zjednoczenie, którego cale  ycie moje pragn am! To jest zjednoczenie, o które
zawsze prosz  Pana naszego, bo ten jest najpewniejszy i najbezpieczniejszy sposób
zjednoczenia.

6. Lecz jak e ma o, niestety, jest mi dzy nami takich, którzy by do tego doszli! A jak wielu
jest takich, którzy wyobra aj  sobie, i  tym samym,  e wystrzegaj  si  obrazy Bo ej i  e
wst pili do zakonu, ju  dokazali wszystkiego. I nie widz  tego mnóstwa robaków, które si
jeszcze w nich ukrywaj  i cnoty ich ogryzaj , jak on robak, który podci  bluszcz nad g ow
Jonasza. Robaki mi

ci w asnej, dobrego rozumienia o sobie, pochopno ci do s dzenia

drugich, cho by w ma ych rzeczach, i braku mi

ci bli nich, gdy ich nie kochamy., jako

samych siebie. W wype nianiu obowi zków naszych ledwo, ledwo doci gamy do koniecznej
miary, aby nie by o grzechu; ale od takiego usposobienia daleko nam jeszcze do tego, jakie w
nas by  powinno, je li chcemy ca  istno ci  nasz  by  zjednoczeni z wol  Bo .

7. A jak mniemacie, córki, jaka jest ta wola Bo a? Ta jest wola Bo a, aby my ze wszech miar
byli doskona ymi, i tak stali si  jedno z Nim i z Ojcem Jego, jak o to sam prosi  Boskiego
Majestatu Jego. Patrzcie , ile nam nie dostaje do osi gni cia (s.313) tego kresu! Co do mnie,
upewniam was, wstyd mi  i  al wielki w chwili, gdy to pisz ,  em tak od niego daleko, i to
jedynie z winy mojej. Bo na to, aby my doszli do tej doskona

ci, nie potrzeba, by Pan nam

ycza  szczególnych, nadzwyczajnych  ask i pociech; do  tego, co nam da , daj c nam Syna

swego, aby On nas drogi nauczy . Nie s

cie jednak, by to zjednoczenie z wol  Bo

koniecznie tego wymaga o, by  na przyk ad, gdy ci umrze ojciec albo brat, nie bola a nad t
strat , albo gdy przyjd  na ci  choroby i cierpienia, by  je przyjmowa a z rado ci . Taka
oboj tno  na to, co boli, mo e by  rzecz  dobr , ale nieraz jest ona tak e skutkiem czysto
ziemskiej tylko roztropno ci, kiedy cz owiek, widz c  e inaczej by  nie mo e, z potrzeby robi
cnot . Ile  takich i tym podobnych rzeczy dokazywali starzy filozofowie przez sam  tylko,
jak  si  chlubili, ziemsk  m dro  swoj ! Od nas Pan dwóch tylko rzeczy  da: by my
mi owali Jego i by my mi owali bli niego; do tego dwojga ma zmierza  wszystka praca

background image

49

nasza; tego dwojga przestrzegaj c z wszelk , ile zdo amy, doskona

ci , czynimy wol  Jego,

a zatem i dochodzimy do zjednoczenia z Nim. Lecz jak e nam daleko do tego, by my temu
Bogu tak wielkiemu oddawali, jak nale y, ten dwojaki d ug nasz! Niech nam boska dobro
Jego raczy u ycza

aski swojej, aby my zas

yli doj  do tego stanu, bo jest to w mocy

naszej, je li tylko szczerze chcemy.

8. Najpewniejszym znakiem, po którym pozna  mo emy, czy spe niamy t  dwojak
powinno , jest, zdaniem moim, wierne przestrzeganie mi

ci bli niego; bo czy kochamy

Boga tak, jak nale y, tego, mimo wielu wskazówek potwierdzaj cych,  e Go kochamy, na
pewno jednak nigdy wiedzie  nie mo emy; ale  atwo jest pozna , czy kochamy bli niego. Im
wy szy wi c ujrzycie w sobie post p w tej cnocie mi

ci bli niego, tym mocniej, miejcie to

za rzecz pewn , b dziecie utwierdzone w mi

ci Boga. Bo tak wielka jest mi

 Jego ku

nam,  e w nagrod  za mi

, jak  oka emy bli niemu, pomno y w nas obficie mi

 ku

Niemu; jest to, wed ug mnie, rzecz tak pewna,  e niepodobna mi w tpi  o tym ani na chwil .
(s.314)

9. Niezmiernie wi c wiele na tym zale y, by my jak najpilniej baczyli na siebie, jak si  w tym
wzgl dzie zachowujemy; je li i w wewn trznym usposobieniu i w zewn trznym
post powaniu naszym okazuje si  doskona a, ile by  mo e, mi

 bli niego, wtedy wolno

nam ufa ,  e wszystko w nas jest w porz dku, gdy  z powodu s abej naszej natury doskona a
mi

 bli niego o tyle tylko by  w nas mo e, o ile si  zrodzi, jak drzewko z korzenia, z

doskona ej mi

ci Boga. Starajmy si , siostry, wiedz c, jak wiele na tym zale y, pilne mie

na siebie baczenie, cho by w rzeczach najmniejszych. A na wielkich i wspania ych my lach,
jakie nam nieraz t umnie przychodz  na modlitwie, gdy nam si  zdaje,  e gotowe my co
wielkiego przedsi wzi  i uczyni  dla bli nich, dla zbawienia cho by jednej duszy, na takich
my lach, mówi , niewiele polegajmy, bo je li potem za my lami nie pójd  uczynki, snad  nie
mi

 by a ich  ród em, jeno wyobra nia. To  samo stosuje si  i do pokory i do innych cnót.

Chytre s  i niezliczone zdrady szatana; ca e piek o gotów poruszy , aby w nas wmówi ,  e
posiadamy t  czy ow  cnot , kiedy jej w rzeczy samej nie posiadamy. I wie dobrze diabe , co
robi, bo ci

ka z tego oszukania bywa szkoda dla duszy. Nigdy te urojone cnoty, rodz ce si  z

takiego korzenia, nie mog  by  wolne od pró nej chwa y i pychy, a tylko te, które od Boga
pochodz , czyste s  od tej zaka y.

10.  miech mi  nieraz bierze na widok pewnych dusz, które w czasie modlitwy wyobra aj
sobie,  e pragn  upokorzenia i publicznego sponiewierania dla mi

ci Boga, a potem

wykr caj  si  jak mog , aby si  nie przyzna  do ma ego jakiego uchybienia; a je li jeszcze
takiej zarzucisz jak  win , której w istocie nie pope ni a, to ju  taki na to podniesie lament,  e
nie daj Bo e! Niech e, kto nie umie znie  takiego ma ego upokorzenia, nauczy si
przynajmniej lepiej wgl da  w siebie i nie polega  na owych rzekomych na modlitwie
postanowieniach, bo w rzeczy samej postanowienia te nie by y dzie em woli, która, gdy jest
prawdziwa, inaczej zupe nie w skutkach si  objawia, ale by y tylko urojeniem wyobra ni, w
której (s.315) diabe  wyprawia harce i szalbierstwa swoje i  atwo mo e oszuka  niebacznych,
szczególnie niewiasty i ludzi nieo wieconych, nie umiej cych rozró nia  dzia ania wyobra ni
od dzia ania innych w adz i tylu innych zawi

ci serca ludzkiego. O, siostry, jak e jasno

wida  na was samych, które z was maj  prawdziw  mi

 bli niego, a w których ta mi

nie jest tak doskona a! Gdyby my dobrze zrozumia y, jak wielka dla nas jest waga tej cnoty,
wszystk  wol  i usilno  nasz  skierowa yby my do jej nabycia.

background image

50

11. Gdy znowu widz  inne dusze, tak zacietrzewione w przedmiocie swego rozmy lania i tak
skr powane na modlitwie, i  nie  miej , rzek by , i poruszy  si  ani my li na chwil
odwróci , by snad  nie uroni o im si  co z tej odrobiny uczu  pobo nych i smaków
duchowych, które im na modlitwie przysz y, my

 sobie,  e s  to dusze, nie maj ce jeszcze

ani poj cia o prawdziwej drodze, któr  si  dochodzi do zjednoczenia, kiedy tak na w asnych
pociechach i s odko ciach zasadzaj  ca e swoje nabo

stwo. Nie t dy droga, siostry, nie

dy! Bóg 

da uczynków! Gdy widzisz siostr  chor , której mo esz przynie  ulg , nie

wahaj si  ani na chwil  po wi ci  dla niej nabo

stwo twoje; oka  jej wspó czucie; co j

boli, niech ciebie boli i je li dla posilenia jej potrzeba, by  sama sobie odmówi a po ywienia,
ochotnym sercem to uczy , nie tyle dla niej samej, ile raczej dla mi

ci Pana, który wiesz,  e

tego pragnie. To jest prawdziwe zjednoczenie, bo tu wola nasza jedno jest z wol  Jego.
Podobnie, gdy kogo chwal  przed tob , ciesz si  z tego, jak gdyby ciebie sam  chwalono. Nic
w tym nie b dzie ci trudnego, je li masz pokor , owszem, przykro ci b dzie s ucha  pochwa ,
jakie ci oddaj . A jak wielk  jest cnot  cieszy  si  z pochwa , oddawanych siostrze i z
uznania jej cnót, tak równie  nie mniejsza jest zas uga bole  nad ka dym niedostatkiem jej
jakby nad w asnym, i pokrywa  go ile mo no ci.

12. Powtarzam tu tylko pokrótce, co na innym miejscu obszerniej w tym przedmiocie
mówi am, a powtarzam dlatego, (s.316)  e widz  jasno i mam to przekonanie, i  gdyby
mi dzy nami zabrak o tej mi

ci, ca e nasze  ycie duchowe posz oby wniwecz. Nie daj e

Bo e, by nas mia o spotka  takie nieszcz cie! Je li za  b dzie w was ta mi

 prawdziwa,

cie pewne,  e Pan w boskiej dobroci swojej nie odmówi wam tego zjednoczenia, o

którym tu mówi . Inaczej cho by cie wszelkich na modlitwie doznawa y pociech i s odko ci,
cho by cie nawet chwilami dost powa y modlitwy odpocznienia i ma ego jakiego
zawieszenia w adz (tak, i by wam si  zdawa o, jak to si  zdarza niejednej, 

cie ju  dosz y

do szczytu), dopóki nie ma w was mi

ci bli niego takiej, jaka by  powinna, daleko wam,

wierzajcie, do  aski zjednoczenia. Pro cie  Pana i b agajcie, aby wam da  t  doskona  mi
bli niego, a potem ju  zdajcie si  na bosk  hojno  Jego. Da On wam wi cej ni  same
pragn  zdo acie, je li z waszej strony staracie si  i usi ujecie uczyni  wszystko, co jest w
mo no ci waszej: gwa t zadaj c woli w asnej, a czyni c we wszystkim wol  sióstr, chocia by
z uszczerbkiem tego, co wam si  nale y; nie dbaj c o po ytek w asny, a my

c tylko o

po ytku ich, cho by si  na to wzdryga a wasza natura, i bior c na siebie, ile razy si  zdarzy
ku temu sposobno , trud i prac , aby oszcz dzi  ich drugim. Nie s

cie wi c, by nabycie

mi

ci nic was kosztowa  nie mia o, by przysz a wam gotowa jak pieczone go bki do g bki.

Pomnijcie, ile Boskiego Oblubie ca naszego kosztowa a mi

, któr  nas umi owa , i jako

dla wybawienia nas od  mierci sam poniós

mier , i to tak  okrutn

mier  na krzy u.

ROZDZIA  4

W dalszym ci gu obja nia jeszcze t  modlitw  zjednoczenia. — Jak wielkiej potrzeba tu
baczno ci, aby nas nie oszuka  diabe , czatuj cy na nas i usi uj cy odwie  nas od zacz tej
dobrej sprawy.

l. Pragniecie, zapewne, dowiedzie  si , gdzie si  obraca nasza go bka i gdzie ma odpoczynek
swój, skoro ju  wiemy, (s.317)  e nie mo e spocz  ani w smakach duchowych, ani w
pociechach tej ziemi. Na to pytanie odpowiedzie  wam nie mog , a  dopiero, gdy b
mówi a o mieszkaniu ostatnim. Daj Bo e tylko, bym wówczas o tym pami ta a i mia a

background image

51

swobod  do pisania. Blisko pi  miesi cy up yn o, odk d zacz am to pisanie, a nie mam

owy do odczytania tego, co napisa am; pewno wi c w tym pisaniu moim pe no b dzie

nie adu i powtarza . Ale mniejsza o to, wszak pisz  dla sióstr moich.

2. Chc  wam tu bli ej jeszcze obja ni , co rozumiem przez t  modlitw  zjednoczenia i wedle
zwyczaju mego u yj  do tego porównania. Potem szerzej jeszcze pomówimy o owym motylu
naszym, który nigdzie na d ugo nie przysiadzie, bo nie znajduje w sobie prawdziwego
odpocznienia (ale wci  lataj c, i sobie, i drugim po ytek przynosi).

3. S ysza

cie pewno nieraz, jak Bóg po lubia sobie duchowo dusze ludzkie. Niech b dzie

ogos awione Jego mi osierdzie, i  tak si  raczy poni

! Jakkolwiek to niezr czne

porównanie, nie widz  przecie  innego, którym bym ja niej zdo

a wyt umaczy , co mam na

my li, jak przez porównanie z sakramentem ma

stwa. Wielka wprawdzie zachodzi mi dzy

jednym a drugim ró nica, bo to, o czym tu mówi , to rzeczy na wskro  duchowe
(przewy szaj  one ma

stwo ziemskie o tyle, o ile duch jest wy szy od cia a, tak e

rozkosze, którymi Pan dusz  tu napawa, o ca e niebo s  ró ne od rozkoszy, jakich u ywaj

czeni zwi zkiem ma

skim). I mi

czy si  z mi

ci , i wszystkie dzia ania i sprawy

jej tak s  niewypowiedziane czyste, subtelne i s odkie,  e nie ma wyrazu na ich opisanie; ale
Pan umie da  je bardzo wyra nie uczu  duszy.

4. Otó , o ile ja rzecz rozumiem, modlitwa zjednoczenia nie dochodzi jeszcze do tego szczytu
ma

stwa duchowego; ale, jak tu na ziemi, gdy dwoje ludzi chce si  po czy  w

em

ma

skim, stara si  naprzód pozna  wzajemnie, czy jedno (s.318) sprzyja drugiemu, czy

mo e si  zrodzi  mi dzy nimi mi

 wzajemna, i maj  w tym celu wspólne schadzki i

rozmowy, podobnie równie  przygotowuje si  i owo duchowe ma

stwo. Zgoda zobopólna

ju  stan a; dusza ju  dok adnie pozna a, kto jest Ten, z którym ma si  po czy , i jakie to dla
niej szcz cie wej  w tak wysoki zwi zek. Ma wi c niezachwiane postanowienie czyni  we
wszystkim wol  swego Oblubie ca i niczego nie zaniecha , w czym mo e Mu si  sta
przyjemn , a Pan ze swej strony, widz c w swojej boskiej wszechwiedzy rzetelno  i
szczero  takiego jej usposobienia, cieszy si  ni  i chc c, aby si  lepiej jeszcze o tym
przekona a, w niesko czonym mi osierdziu swoim raczy niejako przybywa  do niej na
schadzk  i jednoczy  j  z Sob . Tak mo emy poj

 przebieg tej modlitwy zjednoczenia, cho

wszystko to trwa krótk  tylko chwil . W tej boskiej schadzce niczego wi cej nie bierze dusza,
i niczego nie daje, jeno  e w sposób niewypowiedzianie tajemniczy widzi jasno, kto jest ten
Oblubieniec, którego ma po lubi . Nigdy, i w tysi c lat nie zdo

aby za pomoc  zmys ów i

adz zrozumie  i pozna  tego, co tu poznaje w jednej chwili. Bo taki to Oblubieniec,  e sam

ju  widok Jego i jedno na  wejrzenie czyni dusz  godn  tego, by Mu, jak to mówi , odda a

 swoj . I tak z tej boskiej schadzki wychodzi w Nim rozmi owana,  e z swojej strony

gotowa jest uczyni  i czyni wszystko, co mo e, aby te jej niebieskie z Nim zr kowiny nigdy
si  nie zerwa y. Lecz je liby ta dusza si  opu ci a i mi

 swoj  odda a komu lub czemu

innemu, ni  Jemu samemu, niechybnie straci wszystko, i b dzie to strata tak
niewypowiedzianie wielka, jak wielkimi by y  aski, które jej ofiarowa  Oblubieniec, strata bez
porównania wi ksza, ni  jakie b

 s owa wyrazi  zdo aj .

5. Przeto  dusze chrze cija skie, o ile was Pan do tego wznios ego stanu podnie  raczy , na
mi

 Jego prosz  was, nie zaniedbujcie  aski wam darowanej, a przede wszystkim chro cie

si  okazji, bo i na tym stopniu jeszcze dusza nie jest do  silna, by mog a na nie wystawia

background image

52

siebie bezkarnie. Si y tej pó niej dopiero nab dzie, gdy ju  dokona si  ma

stwo, co (s.319)

w dalszym dopiero, szóstym mieszkaniu nast pi. Tutaj  czno  z Oblubie cem polega
jeszcze na jednym tylko chwilowym widzeniu si , i diabe  wszelkich u yje sposobów, aby j
rozerwa  i w ze  zadzierzgni ty potarga . Pó niej dopiero, gdy w ze  ten si  zacie ni, gdy
ujrzy dusz  ca kiem ju  oddan  Oblubie cowi, ju  nie ma takiej  mia

ci i boi si  przyst pi ,

bo ile razy spróbuje, tyle razy dowie si  z w asnego do wiadczenia,  e nic nie wskóra i ze
wstydem i strat  sromotn  odej  musi, a dusza, któr  napastowa , tym wi ksz  tylko z
napa ci jego korzy  odniesie.

6. Wierzcie mi, córki, zna am dusze bardzo uduchowione, które z  aski Pana dosz y ju  do
tego stanu, a potem jednak cofn y si  wstecz i diabe  chytrymi zdradami swymi znów je
zdoby  dla siebie. Snad  nie jeden diabe , ale ca e piek o sprzysi ga si  na t  zabójcz  robot ,
bo, jak to nieraz ju  mówi am, gdy zdo a zgubi  jedn  tak  dusz , nie j  jedn  tylko zgubi, ale
wielkie dusz mnóstwo. Ma diabe  nabyte ju  w tym wzgl dzie do wiadczenie. Patrz c na te
rzesze dusz, które Bóg nieraz za spraw  jednej  wi tej duszy poci ga do siebie, mamy,
zaprawd , za co chwali  wielmo no

aski Jego. Ile  to tysi cy dusz nawrócili m czennicy!

Jaki  wietny orszak panien  wi tych poci gn a za sob  do Boga jedna taka m

na

dzieweczka, jak  wi ta Urszula! A zw aszcza, kto zliczy to mnóstwo dusz, wydartych diab u
za spraw  takiego  wi tego Franciszka i  wi tego Dominika, i innych za

ycieli Zakonów,

albo teraz  wie o za spraw

wi tego Ignacego i tego Towarzystwa, któremu on da  pocz tek!

Sk d wszyscy ci  wi ci mieli tak  moc ku nawracaniu dusz? Nie sk din d, jeno st d,  e
ka dy z nich— jak o tym przekona  si  mo emy czytaj c ich  ywoty — otrzymawszy
podobne  aski od Boga, wszelkich dok ada  stara  i usilno ci, aby nie postrada  z winy swojej
wysokiego dostoje stwa takich z Bogiem swoim za lubin. O córki moje, (s.320) i dzisiaj Pan
tak samo jest gotów u ycza  nam tych  ask, jak ich u ycza  onym  wi tym, owszem, wi ksz
poniek d ma dzi  potrzeb  takich dusz, które by  ask tych pragn y, bo bardzo dzisiaj
umniejszy a si  liczba tych, którzy by, jak oni  wi ci, ca ych siebie dla chwa y Jego
po wi ci  chcieli. Zbytnio dzi  mi ujemy samych siebie, zbytnia dzi  roztropno  i ostro no
nasza, by my snad  w czymkolwiek praw naszych nie uronili. O jak e wielki to b d nasz!
Niechaj Pan w mi osierdziu swoim raczy nas o wieci , by my nie wpadli w takie nieszcz sne
ciemno ci!

7. Dwojaka tu jeszcze nasuwa si  trudno  i w tpliwo , któr  mi zarzuci  mo ecie. Pierwsza,

e je li dusza tak jest, jak mówi am, oddana woli Bo ej i w niczym nie chce i  za wol

asn , jakim sposobem mo e jeszcze zb dzi  i ulec oszukaniu? A druga: jak  drog  mo e

jeszcze diabe  znale  do was przyst p i zagra

 duszy waszej, skoro w takim tu  yjecie

odosobnieniu od  wiata i w takim cz stym uczestnictwie sakramentów, i w takim — rzec
mo na — anielskim towarzystwie, gdy  z szczególnej  aski i dobroci Pana,  adna z nas tu
niczego innego nie pragnie, jeno tego, by ca  istno ci  swoj  Mu s

a i by a Mu

przyjemn ? Co innego ludzie,  yj cy na  wiecie i uplatani w okazje do grzechu, tych diabe

atwo podejdzie, ale jakim sposobem mo e si  do nas zakra ? Prawda, córki, wielkie Bóg

okaza  nad nami mi osierdzie swoje, ale gdy wspomn ,  e i Judasz nale

 do grona

Aposto ów,  e codziennie przestawa  z Bogiem samym i s ucha  Bo ych s ów Jego, wtedy
widz  to jasno i rozumiem,  e nigdzie, nawet w ród tych wysokich  ask tego pi tego
mieszkania nie ma dla nas bezpiecze stwa.

background image

53

8. Odpowiadaj c wi c na pierwsz  w tpliwo  twierdz ,  e gdyby dusza zawsze by a
zjednoczona z wol  Bo , rzecz jasna,  e nigdy by zb dzi  ani zgin  nie mog a. Ale
podchodzi j  diabe  swymi subtelnymi fortelami, i pod udanym pozorem dobrego, po cichu i
nieznacznie, poci ga j  naprzód do ma ych niewierno ci, potem namawia do wi kszych,
wmawiaj c w ni ,  e nic w nich nie ma z ego, za czym powoli (s.321) rozum jej zaciemnia i
wol  ozi bia, i star  mi

 w asn  do  ycia pobudza, a  tak, krok z krokiem oddali si  od

woli Bo ej, a przystanie do swojej.

W tym ju  si  zawiera odpowied  i na drugi zarzut wasz, bo nie ma zamkni cia tak  cis ego,
do którego by diabe  si  nie wcisn , ani puszczy tak odludnej, do której by nie trafi . A nadto,
dodam jeszcze, mo e si  to dzieje z dopuszczenia Pana samego, dla wystawienia na prób  tej
duszy, któr  powo uje do tego, aby by a  wiat em dla drugich; bo  lepiej, je li ju  ma by
niedobra,  eby si  tak  okaza a zaraz z pocz tku, ni  pó niej dopiero, gdy ju  wiele szkody w
duszach narobi.

9. Na uchronienie si  od tych niebezpiecze stw diabelskich (oprócz ustawicznej, nasamprzód

agalnej modlitwy do Boga, aby On nas trzyma  w mocnych r kach swoich; oprócz ci

ej

pami ci na t  prawd  niezawodn ,  e je li On nas opu ci, tej e chwili zapadamy si  w
przepa ; i wreszcie oprócz takiego prze wiadczenia o w asnej n dzy naszej, i by my nigdy
w niczym nie polegali na samych sobie, co by oby istnym szale stwem), nie znam  rodka
pewniejszego nad ten, by my z szczególn  nieustaj

 pilno ci  i baczno ci  zwa ali na

siebie, jak post pujemy w cnotach, czy nam ich przybywa, czy te  ubywa, a zw aszcza pod
wzgl dem mi

ci zobopólnej i szczerego pragnienia, aby nas wszyscy mieli za

najmniejszych i ostatnich, i doskona ego, o ile zdo amy, pe nienia powszednich obowi zków
naszych. Tak badaj c siebie i Pana b agaj c, aby nas o wieci ,  atwo od razu ujrzymy zyski
nasze i straty. Nie s

cie zreszt , by Bóg, gdy wyniesie dusz  na tak wysoki szczebel, tak j

wypuszcza  ze swej opieki, i by diabe , chc c j  oszuka  i skusi ,  atw  mia  z ni  robot ;
boska mi

 Jego tak dba o t  dusz  i tak na wszelki sposób pragnie uchroni  j  od zguby, i

niezliczone wci  zsy a jej wewn trzne natchnienia i przestrogi, w  wietle których dusza nie
mo e, cho by nawet chcia a, ukry  przed sob , je li w czym jak  szkod  ponios a.

10. Ostatecznie wi c niech ten b dzie wniosek z wszystkiego, by my si  starali o ci

y

post p w cnotach; je li nie ma (s.322) w nas tego zapa u, s usznie l ka  si  powinni my,  e
nam diabe  chce w czym nog  podstawi . Bo i niepodobna, aby dusza, doszed szy do tej
wysoko ci, usta a kiedy w ci

ym udoskonalaniu si . Mi

 prawdziwa nigdy nie pró nuje,

to wi c bezczynne stanie na miejscu by oby z ym znakiem. Dusza, która za cel sobie zak ada
sta  si  oblubienic  Boga samego, która dost pi a zaszczytu obcowania z Boskim Jego
Majestatem, która ju  na takie wysokie, jak je opisa am, szczyty wst pi a, nie mo e zasypia
w bezczynno ci.

A i by cie zobaczy y, córki, jak Pan poczyna sobie z dusz , któr  ju  przyj  sobie za
oblubienic , przeto wprowadz  was teraz do mieszkania szóstego. Tam si  przekonacie, jak
ma  i marn  jest rzecz  wszystko, czymkolwiek zdo amy us

 Panu i ucierpie  dla Niego,

w porównaniu z nieogarnion  wielko ci  tych  ask, do otrzymania których t  maluczk  prac
i cierpieniem naszym si  sposobimy. Snad  te  mo e dlatego Pan zrz dzi ,  e mi kazano pisa
o tych rzeczach, aby my, maj c przed oczyma tak  nagrod  i poznaj c takie bez miary i
granic mi osierdzie Jego, z którego raczy udziela  i objawia  siebie nam n dznym robakom

background image

54

— zapomnieli ju  o w asnych poziomych przyjemnostkach naszych i z oczyma utkwionymi
w boskiej Jego wielmo no ci, mi

ci  zapaleni, biegli do Niego.

11. Niech  aska Jego raczy to sprawi , bym zdo

a cho  w cz stce jakiej obja ni  wam

rzeczy tak trudne; bo je liby On sam i Duch  wi ty nie prowadzili mego pióra, rzecz pewna,

e by oby to zadanie niepodobne. Lecz gdyby z tego, co pisz , nie mia o by  dla was po ytku,

niechaj mi, b agam Go, nie da napisa  ani s owa; bo  wiadomo boskiej wszechwiedzy Jego,

e ile rozumiem sama z siebie, niczego innego nie pragn , jeno tego, by by o pochwalone

Imi   Jego  i  by my  usi owali  s

  takiemu  Panu,  który  tak  hojnie  p aci  ju   tu  na  ziemi.

Mo emy si  z tego dorozumiewa , jak wielka b dzie ta zap ata, któr  nam gotuje w niebie,
nie chwilowa ju  tylko i z przerwami, jak w tym  yciu, ale wiecznie nieustaj ca i niezmienna,
i wolna od tych utrapie  i niebezpiecze stw, w ród których, jakby na (s.323) morzu
wzburzonym, p ynie to ziemskie  ycie nasze. O, gdyby me te niebezpiecze stwa, gdyby nie ta
obawa,  e mo emy jeszcze obrazi  Go i straci , prawdziw  rozkosz  by oby 

 tutaj a  do

ko ca  wiata, by pracowa  i cierpie  dla mi

ci takiego wielkiego Boga i Oblubie ca.

Oby my z  aski i mi osierdzia Jego sta y si  godne w czymkolwiek Mu us

 ju  bez tych

uchybie  i niedostatków, których pe ne s  i najlepsze uczynki nasze, amen.

MIESZKANIE SZÓSTE

ROZDZIA  l

Mówi,  e wraz z wi kszymi  askami, których Bóg zaczyna duszy u ycza , wzmagaj  si  tak e
jej cierpienia. — Jakie to cierpienia i jak si  w nich zachowuj  ci, którzy ju  weszli do tego
mieszkania szóstego. — Przestrogi po yteczne dla dusz cierpi cych utrapienia wewn trzne.

l. Ju  wi c, za  ask  Ducha  wi tego, zacznijmy mówi  o mieszkaniu szóstym. Dusza ta, od
owego pierwszego ujrzenia Oblubie ca mi

ci  Jego zraniona, pragnie i szuka sposobu

zostawania d

ej na samotno ci i stara si , o ile obowi zki jej stanu na to pozwalaj , uchyli

si  od wszystkiego, co by jej t  samotno  zak óci  mog o.

Widzenie Oblubie ca tak g boko pozosta o w niej wyryte,  e ca ym po daniem serca swego

skni do Niego, aby si  znowu Nim cieszy  mog a. W

ciwie jednak nie jest to rzeczywiste

widzenie; na tym stopniu modlitwy, jak ju  mówi am, dusza ani oczyma, ani wyobra ni  nic
nie widzi, co by si  mog o zwa  widzeniem. U ywam tu tylko tego wyrazu, trzymaj c si
tego  samego porównania, którym od pocz tku rzecz ca  obja ni  usi uj . Ju  dusza tu
niezachwiane ma postanowienie,  e  aden inny nie b dzie jej oblubie com, jeno Pan, ale
jeszcze Oblubieniec, cho  widzi gor ce po danie jej, opó nia chwil  za lubin, aby ich
jeszcze gor cej pragn a, aby te  nieco w asnej pracy i w asnego dobra na

a dla

osi gni cia tego dobra nad wszystkie dobra. A cho  wszystko, (s.325) cokolwiek z siebie
uczyni  czy ucierpie  mo e, ma o albo nic nie znaczy w porównaniu z takim zyskiem
ogromnym, wszak e nie atwo, upewniam was, córki, znios aby utrapienia i krzy e, jakie j
czekaj , gdyby jej Pan nie by  posili  wst pnym widzeniem i zadatkiem uszcz liwienia,

background image

55

jakiego dost pi. O Bo e wielki, ile  to i jak ci

kich utrapie , i wewn trznych i

zewn trznych, musi wycierpie  dusza, zanim wejdzie do mieszkania siódmego!

2. Nieraz, gdy si  nad tym zastanawiam, strach jaki  mi  ogarnia i my

 sobie,  e gdyby

dusza wiedzia a naprzód, co j  czeka, z najwi ksz  chyba trudno ci  przyrodzona jej s abo
ludzka odwa

aby si  na podj cie i zniesienie takich cierpie , chocia by one najwi ksze

przedstawia y korzy ci. Co innego, gdy dojdzie si  ju  do mieszkania siódmego, tam ju
niczego si  nie l ka, owszem, nie ma takiego cierpienia, na które by si  sama wielkim i
ochotnym sercem nie odda a dla mi

ci Boga. A pochodzi to st d,  e tam ju

yje w

najbli szym, zawsze prawie nieprzerwanym zjednoczeniu z Boskim Majestatem, z którego

ynie ta jej odwaga.

Nie b dzie chyba od rzeczy,  e wam opisz  niektóre z utrapie , przez które, jak o tym wiem z
pewno ci , przechodzi si  w tym szóstym mieszkaniu. Mo e nie wszystkie dusze Pan t
drog  prowadzi, w tpi  jednak, by którakolwiek z tych, którym dano jest od czasu do czasu w
tak wysokiej mierze u ywa  rozkoszy niebieskich, wolna by a od przychodz cych na ni , w
ten czy w inny sposób, utrapie  i gorzko ci ziemskich.

3. Nie mia am wprawdzie zamiaru dotyka  tego przedmiotu, ale przysz o mi na my l,  e dla
niejednej duszy, zostaj cej w tym stanie, wielk  to mo e by  pociech , gdy si  dowie, co si
dzieje w duszach, którym Bóg podobnych  ask u ycza. Utrapienia te bowiem nieraz dochodz
do takiego stopnia,  e duszy nimi dotkni tej prawdziwie si  zdaje,  e ju  wszystko stracone.
— Nie b

 wymienia a tych cierpie  w porz dku, w jakim zwyk y po sobie nast powa ,

jeno w miar , jak mi które przyjdzie na pami . Zaczn  od najmniejszych, a (s.326) do nich
najpierw zaliczam szemrania i s dy ludzi, wpo ród których ta dusza  yje, albo i takich, z
którymi  adnej nie ma styczno ci i którzy, zdawa oby si , mogliby zgo a nie wiedzie  o jej
istnieniu. Mówi  wi c: “jak to udaje  wi

”; "jakie dziwactwa wyprawia dla oszukania

wiata, dla wyniesienia siebie nad drugich, przecie  wielu chrze cijan jest lepszych od niej

bez tych nadzwyczajno ci". Trzeba tu zwa

,  e w tym, co ona czyni, nic nie ma

nadzwyczajnego ani  adnej przesady,  e wprost przeciwnie stara si  dobrze wype nia  zwyk e
obowi zki swego powo ania. Ci, nawet których poczytywa a za przyjació , odwracaj  si  od
niej i najostrzej j  s dz , i od nich w

nie najwi cej ma do cierpienia, mówi  bowiem oni:

“wyra nie ta dusza idzie na zgub  i oszukuje sama siebie”; “widocznie diabe  j  opanowa ”;
"b dzie z ni  tak samo jak z t  lub ow , która t  drog  posz a na zatracenie”; “post powaniem
swoim pobo no  i cnot  podaje w poniewierk  i zwodzi spowiedników swoich”, których te
ostrzegaj , aby si  mieli z ni  na baczno ci, przytaczaj c ró ne przyk ady, jako niejedna ju  w
ten sposób zgin a; s owem, wszelkiego rodzaju obmowy i podejrzenia na ni  rzucaj .

4. Znam jedn , z któr  a  do tego dosz o,  e s usznie mog a si  obawia , czy znajdzie jeszcze
kap ana, który by zechcia  j  spowiada ; wiele by oby o tych przej ciach jej do powiedzenia,
ale wol  si  nad tym nie zatrzymywa . A najgorsze to,  e podejrzenia te i s dy nie s  rzecz
chwilow  tylko, ale nieraz ca e  ycie t  biedn  dusz  prze laduj , bo jeden drugiemu podaje
niekorzystne swe o niej uwagi i radzi unika  towarzystwa osoby tak szkodliwej.

Ale, powiecie mo e, znajd  si  przecie i tacy, co j  pochwal . — O córki, jak e ma o ich jest,
którzy by sprawiedliwie i z nale nym uznaniem os dzili sposób post powania takiej duszy w
Bogu  yj cej, w porównaniu z mnóstwem tych, którzy na ni  patrz  ze wstr tem i odraz ! A
potem i same  pochwa y, je li kiedy z nimi si  spotka, wi kszym jeszcze dla (s.327) tej duszy

background image

56

 utrapieniem, ni  wszelkie s dy krzywdz ce, bo widzi jasno,  e je li jest w niej co dobrego,

nie jest to ani w cz stce najmniejszej jej zas ug , tylko darem Boga, bo przecie  jeszcze
niedawno przedtem le

a pogr ona w n dzy duchowej i w ci

kich grzechach.

Przynajmniej z pocz tku m

 cierpi, gdy s yszy,  e ludzie j  chwal , pó niej bowiem z

mniejsz  przykro ci  ju  to znosi, uspokajaj c siebie nast puj cymi czterema racjami.
Pierwsza ta,  e w miar , jak nabywa wi cej do wiadczenia, przekonywa si  jasno,  e ludzie z
równ

atwo ci  mówi  dobrze o drugich, jaki i  le,  e zatem, jak na nagany tak i na

pochwa y ich nie ma co zwa

. Po wtóre, w o wieceniu wewn trznym, którego Pan jej

stopniowo coraz pe niej u ycza, poznaje coraz wyra niej,  e wszelka cnota jej nie z niej
samej pochodzi, jeno z daru  askawo ci boskiej, wi c tak si  na ni  zapatruje, jak gdyby j
widzia a w kim innym, a nie w samej sobie, i nie my

c o sobie, obraca j  wy cznie na

chwa  Boga. Po trzecie, je li z  ask, jakich Pan jej u ycza, inne dusze odnios y jaki po ytek,

umaczy to sobie tak,  e Bóg w  askawo ci swojej dopu ci  to dobro ich, u ywaj c jej za

rodek do ich post pu. Po czwarte na koniec,  e ma ona ju  jedynie na celu cze  i chwa

Bo , a nic nie dba o swoj  i tym samym wolna jest od pokusy, która j  trapi a z pocz tku, to
jest od obawy, by pochwa y jej oddawane nie sta y si  dla niej, jak sta y si  dla niejednej,
przyczyn  upadku; nie troszczy si  wi c o to, czy ludzie j  szanuj , czy te  ni  gardz ,
byleby, w zamian za poni enie swoje, cho  jednej duszy sta a si  pobudk  do chwalenia
Boga, a z ni  sam  niech si  dzieje co chce.

5. Za pomoc  takich i innych tym podobnych t umacze  przykro , jak  jej sprawuj
pochwa y ludzkie, staje si  mniej dotkliwa, cho  zawsze do pewnego stopnia j  czuje, chyba

e zdo a zupe nie na te pochwa y nie zwa

. Ale b

 co b

, widzie  siebie tak

niezas

enie poczytywan  przez ludzi i og aszan  za dobr  i cnotliw , jest to dla duszy

cierpienie bez porównania wi ksze, ni  wszelkie wy ej wspomniane pos dzenia i pot pienia.
A gdy ju  dojdzie do tego,  e potrafi nie zwa

 zupe nie na okazywane jej oznaki czci i

szacunku, (s.328) wtedy tym bardziej jeszcze nic nie zwa a na wszelkie wyrz dzane jej
krzywdy i obelgi, owszem, raczej raduje si  z nich i brzmi  one s odko w jej uszach jakby
harmonia pi knej muzyki. Prawda to niezawodna; poniewierki wszelkie i poni enia nie
przygn biaj  jej ducha, ale go, przeciwnie, pokrzepiaj , bo do wiadczenie ju  j  nauczy o, jak
wielkie t  drog  osi ga zyski i korzy ci. Za czym ju  i nie s dzi, by ci, którzy j  prze laduj ,
obra ali Boga; w prze ladowaniach tych widzi tylko mi

ciwe dla dobra jej zrz dzenie

boskiej  askawo ci Jego. Maj c za  to jasne poznanie,  e przeciwnicy napa ciami swymi
pomagaj  jej do post pu w cnotach, serdeczn , najczulsz  ogarnia ich mi

ci , bo w jej

przekonaniu, nieprzyjaciele ci, daj c jej sposobno  do zaskarbienia sobie tak wielkich
zas ug, mocniej i lepiej j  kochaj  ni  ci, którzy jej szacunek okazuj  i g osz  jej pochwa y.

6. Ró ne choroby, nawet najci sze, zwyk  tak e Pan dopuszcza  na dusz  do tego stanu
podniesion . Jest to cierpienie o wiele wi ksze od poprzedniego. Towarzysz  mu bóle bardzo
dotkliwe, które, gdy dojd  do najwy szego stopnia ostro ci, nie s dz , by móg  by  wi kszy
ból zewn trzny na ziemi, cho by wzi

 w porównanie wszelkie inne, cho by naj

gwa towniejsze. Bóle te, trapi c zewn trz i wewn trz ca ego cz owieka, tak gn bi  dusz ,  e
nie wie sama, co z sob  pocz ; ch tnie zgodzi aby si  ponie  raczej cho by najsro sze,
pr dko k ad ce koniec  yciu, m cze stwo, ni  takie bóle cierpie . Wprawdzie w tej
najostrzejszej, kra cowej formie swojej trwaj  one nied ugo; Bóg te  nie da cz owiekowi
cierpie  wi cej nad to, co mo e, i w boskiej dobroci swojej u ycza mu najpierw  aski

background image

57

cierpliwo ci; ale inne, przy tym bardzo dojmuj ce bole ci i wszelkiego rodzaju niemoce zsy a
prawie bez przerwy.

7. Znam osob , która prawdziwie mo e powiedzie  o sobie,  e od chwili, jak Pan zacz  jej

ycza

aski, o której tu (s.329) mowa, to jest od czterdziestu lat, dnia jednego nie mia a bez

bole ci i innych ró nego rodzaju cierpie  cielesnych skutkiem zniszczonego jej zdrowia, nie
wspominaj c ju  o innych ci

kich utrapieniach. Prawda,  e przedtem by a bardzo

niecnotliwa i w porównaniu z piek em, na które zas

a, wszystkie one cierpienia wydawa y

si  jej drobnostk . Inne dusze, które nie tak ci

ko Go obra

y, Pan mo e inn  drog

prowadzi; ja dla siebie wybra abym zawsze drog  cierpienia, cho by dla tego samego,  e
cierpi c, na ladujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa; prócz tego i wiele innych jeszcze
korzy ci cierpienie nam przynosi.

Có  dopiero mówi  o cierpieniach wewn trznych? Gdybym zdo

a opisa  je dok adnie,

tamte zewn trzne, wobec nich wyda yby si  ma e; ale niepodobna wyrazi  s owy, jak te
cierpienia dusz  n kaj  i dr cz .

8. Wspomn  tu najpierw o m ce, jak  cierpi taka dusza, gdy natrafi na spowiednika
ma odusznego, który nie maj c do wiadczenia dróg  ycia wewn trznego i spostrzeg szy tu
rzeczy niezwyczajne, wszystkiego si  l ka, o wszystkim w tpi, we wszystkim widzi
niebezpiecze stwo. Je li nadto w duszy, w której si  dziej  takie rzeczy niezwyczajne,
dostrze e jak  niedoskona

 (snad  wyobra a sobie,  e komu Bóg podobnych  ask u ycza,

ten powinien by  anio em, co przecie  jest niemo liwe, dopóki dusza  yje w tym  miertelnym
ciele), od razu i z góry pot pia wszystkie te objawy nadprzyrodzone, przypisuj c je diab u
albo chorobliwemu rozdra nieniu i melancholii. W gruncie nie dziwi  si  temu, bo tak dzi  na

wiecie pe no jest z ego i tyle za spraw  tej melancholii i chorobliwych jej uroje  diabe

duszom szkód wyrz dza,  e s usznie spowiednicy nie dowierzaj  podobnym objawom i jak
najwi ksz  wzgl dem nich zachowuj  ostro no . Ale biedna ta dusza, która i tak ju  l ka si
o siebie, gdy przyst puj c do (s.330) spowiednika jako do swego s dziego, us yszy z jego ust
taki wyrok pot pienia; nie mo e nie dozna  wielkiego udr czenia i trwogi, które tak  jej m
wewn trzn  sprawiaj , jakiej, kto jej sam nie do wiadczy , ani przedstawi  sobie nie zdo a.
Tym sro sze to dla niej cierpienie,  e s dzi, i  dla jej niecnotliwego przedtem  ycia. Bóg za
kar  dopu ci  na ni  zmamienie diabelskie. Bo chocia  w chwili, gdy Pan jej daje t

ask ,

spokojna jest i ani jej podobna przypu ci , by by a to sprawa ducha z ego i by  aska ta mog a
pochodzi  sk din d ni  od Boga, wszak e gdy ju  przeminie, a przemija bardzo pr dko,
pami  za  na grzechy swoje nigdy w niej nie ustaje, a nadto widzi jeszcze codzienne
uchybienia swoje — bo na tych nigdy nie zbywa — zaraz m ka owa si  wznawia. Je li
spowiednik dodaje jej otuchy, uspokaja si , cho  do czasu tylko, bo trwoga zawsze powraca;
ale je li miast uspokojenia, sam jeszcze jej strachu dodaje, wtedy ju  udr czenie jej staje si
wprost niezno ne, zw aszcza je li do tego przy cz  si  osch

ci, dochodz ce nieraz do tego

stopnia,  e zdaje jej si , i  nigdy jeszcze, jak  yje, nie podnios a my li do Boga i nigdy
podnie  nie potrafi; gdy za  jej mówi  o boskich wielmo no ciach Jego, mowa ta wydaje si
jej jakby g uchy jaki  szmer nieuchwytnego opowiadania o kim  bardzo dalekim.

9. Wszystko to jednak by oby jeszcze niczym, gdyby nie ta my l dr cz ca, która j  wci
prze laduje,  e nie umie zda  spowiednikom dok adnej sprawy z wewn trznego stanu swego,

e tylko ich oszukuje, i jakkolwiek najpilniej roztrz sa sumienie swoje, tak i

adnego nie

background image

58

pominie, mimowolnego nawet poruszenia,  eby go nie wyzna a, wszystko to przecie  nie
zdo a jej uspokoi . Rozum jej w takie popad  za mienie,  e nie jest zdolny rozró ni  i pozna
prawdy, tylko wierzy  lepo, cokolwiek mu nasunie wyobra nia (ona sama w takich chwilach
jest pani ), a diabe , snad  z dopuszczenia Pana, chc cego tym sposobem wystawi  dusz  na
prób , zarzuca j  tysi cem niedorzecznych my li i wmawia w ni ,  e ju  jest odrzucona od
Boga. Uciski te wewn trzne tak  jej zadaj  m

 dojmuj

 i niezno

,  e nie wiem, z czym

bym j  porówna  mog a, chyba (s.331) tylko z m kami, które pot pieni cierpi  w piekle; bo
jak na m ki piekielne, tak i na t  zawieruch  wewn trzn

adnej znik d nie ma pociechy.

Daremnie dusza szuka jej u spowiednika; spowiednik, rzek by  zmówi  si  z czartami na
wi ksze jeszcze jej udr czenie. Tak np. spowiednik pewnej osoby, widz c t  dusz  w takiej

ce, boj c si , by tyle naraz katuszy wewn trznych nie skróci o jej  ycia (gdy nieco

pierwsza gwa towno  ucisków zel

a), poleci  jej, by mu dawa a zna , ile razy b dzie w

takim stanie; rych o si  jednak przekona ,  e to rzecz daremna, bo nadmiar cierpienia tak
biedn  obezw adni ,  e niepodobna jej by o spe ni  tego polecenia. Daremnie jej równie  w
takim stanie szuka  ulgi i pociechy w czytaniu pobo nym; zdarza si  wtedy,  e wzi wszy do

ki ksi

 pisan  we w asnym jej rodzimym j zyku i cho  dobrze umie czyta , przecie  nic

nie rozumie tego, co czyta, jak gdyby ani jednej litery nie zna a; do tego stopnia umys  pod
naciskiem tego bólu traci przytomno  i mo no  zastanowienia si  nad czymkolwiek.

10. S owem, dopóki trwa ta burza,  adnej na ni  nie ma rady, tylko czeka  zmi owania
Bo ego, które w chwili, kiedy dusza najmniej si  tego spodziewa, jednym s owem swoim lub
zewn trznym jakim, jakby przypadkiem, zrz dzeniem, tak nagle i tak zupe nie t  nawa no

mierza,  e mog oby si  zdawa , i  w tej duszy, zalanej teraz  wiat

ci  s

ca Bo ego i

niewypowiedzianej pociechy,  adna nigdy chmurka nie powsta a. I jak 

nierz, który

wyszed  zwyci sko ze  miertelnego boju, dusza ta teraz wys awia i dzi ki czyni Panu, który
sam w niej i za ni  walczy  i da  jej zwyci stwo; bo jasno to widzi,  e sama nie walczy a,  e
wszystek or , jakim mog a si  broni , dosta  si  by  niejako w r ce przeciwnika; za czym
poznaje tym ja niej w asn  n dz  swoj  i jak ma o albo nic nie zdo

aby uczyni  sama z

siebie, gdyby Pan j  wypu ci  z obrony swojej. (s.332)

11. Nie potrzeba jej ju  chyba d ugiego zastanawiania si , aby zrozumia a t  prawd ;
przekona a si  o niej z w asnego do wiadczenia; zupe na ta niemoc i bezw adno , w jakiej
zostawa a, jasnym jej jest dowodem nico ci i n dzy. A  aska (cho  z pewno ci  nie by a jej
ani na chwil  pozbawiona, bo w ci gu ca ej tej zawieruchy niczym nie obra a Boga i za nic w

wiecie nie chcia aby Go obrazi ) tak g boko gdzie  jest w niej ukryta,  e nie czuje w sobie

ani jednej iskierki mi

ci Bo ej. Je li kiedy uczyni a co dobrego albo jakiej z mi osierdzia

Boga dost pi a  aski, wszystko to teraz wydaje si  jakby snem tylko i urojeniem; grzechy
tylko swoje widzi z pewno ci ,  e je pope ni a.

12. O Jezu, jak e godna po

owania ta dusza tak opuszczona i  adnej sobie — jak mówi am

— pociechy na tej ziemi znale  nie mog ca! Nie s

cie wi c, siostry, je liby cie kiedy

znalaz y si  w podobnym stanie, by cie  atwiej zdo

y u mierzy  w sobie te cierpienia,

gdyby cie mia y dostatki i  ycie swobodniejsze. Bynajmniej, córki, bo jak pot pionym w
piekle, cho by  ofiarowa  wszystkie rozkosze, jakie s  na  wiecie,  adnej by to ulgi nie
przynios o, owszem, spot gowa oby jeszcze ich m

, tak i tu jest w tym utrapieniu duszy;

pochodzi ono z nadziemskiego  ród a i  adna rzecz ziemska nic na nie nie poradzi. Chce ten
wielki Bóg przywie  nas t  drog  do uznania nieograniczonej nad nami w adzy Jego i

background image

59

asnej n dzy naszej; a dwojakie to uznanie bardzo nam potrzebne jest do tego, co Pan dalej

w nas zdzia

 zamierza.

13. Có  wi c pocznie ta biedna dusza, gdy ta m ka jej na kilka dni albo i dalej si  przed

a?

Bo je li si  modli, jest to, jak gdyby si  nie modli a, tak ta modlitwa nie wnika do wn trza, za
czym i  adnej nie mo e jej da  pociechy. Gdy modli si  ustnie, sama nie rozumie, co mówi;
na modlitw  wewn trzn  tym bardziej w takim stanie nie pora, kiedy w adze duszy niezdolne

 skupi  si  i rozmy la . Samotno , zamiast po ytku, przynosi jej szkod , a przy tym jednak

towarzystwo i rozmowa z innymi now  jej tylko m

 sprawiaj . I tak, cho  walczy z sob  i

robi, co mo e, aby przezwyci

 (s.333) siebie, nie uleczony nosi w sobie niesmak i

ci

ko , które i na zewn trz bardzo wyra nie si  objawiaj .

A czy zdo a w tym stanie opisa , co jej jest? — Nie zdo a, gdy  s  to m ki i cierpienia
duchowe, na okre lenie których mowa ludzka nie ma wyrazu. Najlepszy jeszcze, zdaniem
moim, sposób (nie na oddalenie tego cierpienia, bo takiego nie znam, ale przynajmniej na
uczynienie go mo liwym do zniesienia), to zaj cie si  uczynkami mi osiernymi i ufanie w
mi osierdzie Boga, który nigdy nie opuszcza tych, co w Nim nadziej  sw  pok adaj . Niech

dzie b ogos awiony na wieki, amen.

14. O innych udr czeniach zewn trznych za spraw  czartów powsta ych, nie mam tu potrzeby
si  rozwodzi ; nie s  one, jak s dz , tak cz ste, w ka dym razie przynajmniej nie s  po
wi kszej cz ci tak g boko dojmuj ce. Jakkolwiek by diabe  wyt

 wszystk  z

 i si

swoj , nie zdo a on jednak, jak mnie si  zdaje, tak obezw adni  w adz duszy ani takiego w
niej sprawi  strwo enia. W ka dym razie, rozum tu na tyle zachowuje swobod  swoj ,  e
widzi i wie, i  diabe  nic wi cej uczyni  nie mo e nad to, co mu Pan pozwoli; a póki rozum
jest swobodny i przytomny, wszelkie inne cierpienia ma o znacz  w porównaniu z tymi, o
których wy ej by a mowa.

15. Co do innych jeszcze cierpie  wewn trznych, opisz  je po kolei w dalszym ci gu tego
mieszkania, obja niaj c ró ne stopnie modlitwy i  aski, jakich Pan tu u ycza. Cierpienia te,
cho  niektóre z nich ostrzejszy ni  poprzednie ból zadaj , jak o tym  wiadczy samo
wyczerpanie, w jakim pozostawiaj  cia o, rzeczywi cie jednak nie zas uguj  na nazw
cierpienia i niew

ciwie tak je nazywamy, gdy  s  to raczej wielkie  aski od Pana i dusza,

cho  cierpi, czuje przecie  ca  wielko  tej  aski, bez  adnego porównania przewy szaj cej
wszelk  jej zas ug . Najwi ksze z tych cierpie , w towarzystwie wielu innych, przychodzi w
chwili, gdy dusza ju  ma wnij  do mieszkania siódmego. Opisz  tu niektóre tylko z tych
cierpie , bo wszystkich niepodobna, tym bardziej,  e niepodobna równie  da  o nich zupe nie
jasnego poj cia. S  one bowiem innego (s.334) rodzaju i o wiele wy szego ni  opisane
poprzednio; a je li o tych ostatnich, cho  ni sze s , niewiele powiedzie  zdo

am, tym

bardziej wi c o tamtych dok adnie i z zupe

 jasno ci  mówi  nie potrafi . Niechaj Pan w

tym, jak we wszystkim, wspiera nas  ask  swoj , przez zas ugi Syna swego, amen.

ROZDZIA  2

Mówi o ró nych sposobach, jakimi Pan rozbudza dusz ; s  to  aski niewypowiedzianie wielkie
i rzeczy wzniosie, ale dusza nie powinna si  ich l ka .

background image

60

1. Mog oby si  zdawa ,  e daleko odeszli my od go bki naszej, ale tak nie jest, bo w

nie te

cierpienia, o których mówili my, podnosz  j  do tym wy szego wzlotu.

Teraz ju  przyst puj  do obja nienia, jak sobie z ni  poczyna Oblubieniec i jak przed
ostatecznym przyj ciem jej za swoj , uczy j  wpierw pragn  coraz gor cej  aski tych boskich
za lubin. U ywa do tego sposobów tak nieuchwytnie duchowych,  e ich dusza sama nie
rozumie, i ja te , jak s dz , nie zdo am wyt umaczy  ich w sposób zrozumia y, chyba dla
takich tylko, którzy sami przez to przechodzili. S  to porywy mi osne tak subtelne i ca kiem
wewn trzne, z samej g bi duszy wynikaj ce, i

adnego nie widz  porównania, które by

mog o da  odpowiednie o nich poj cie.

2. W niczym one niepodobne do innych uczu  pobo nych i pociech, na jakie sami z siebie
zdoby  si  zdo amy, niepodobne nawet do owych smaków duchowych, o których wy ej by a
mowa. Nieraz w chwili, gdy dusza najmniej si  tego spodziewa, gdy zgo a nie my li o Bogu,
Pan nagle swoj  bosk  moc  j  budzi, jakby jasny meteor na chwil  si  ukazuj cy, jakby
uderzenie gromu, tylko bez huku  adnego ni  oskotu; do ,  e dusza wie i czuje,  e us ysza a
wezwanie swego Boga i tak wyra nie to czuje,  e nieraz, w pocz tkach zw aszcza, przera ona
tym niespodzianym wezwaniem, dr y ca a i  ali si  nawet, cho  bólu  adnego nie doznaje.
Wyra ne ma uczucie (s.335) rany jej zadanej, rany nad wyraz s odkiej; kto j  zrani  i jak, tego
nie wie, ale to jasno widzi,  e jest to rzecz niewypowiedzianie kosztowna i droga, i chcia aby
nigdy nie by  wyleczona z tej rany. Skar y si  w s owach mi

ci  p on cych, wyra nie

nawet usty je wymawiaj c Oblubie cowi swemu, i wi cej nad to nic uczyni  nie mo e; bo
cho  czuje blisko  Jego, nie raczy jeszcze objawi  jej si  w sposób taki, by mog a si  cieszy
Jego widokiem. Jest to wielkie dla niej cierpienie, cho  s odkie przy tym i wdzi czne;
chocia by chcia a uwolni  si  od niego, nie mo e, ale nigdy by tego nie chcia a. Cierpienie to
nierównie wi ksz  rozkosz jej sprawia, ni  owe s odkie, bez  adnego cierpienia, upojenie,
które towarzyszy modlitwie odpocznienia.

3. Wysilam si , siostry, aby wam wyt umaczy  to dzia anie mi

ci, a przecie  nie wiem, jak

to wyt umaczy ; bo zdawa  si  mo e,  e tu zachodzi sprzeczno , gdy z jednej strony
Umi owany jest razem z dusz , a z drugiej strony przecie  wzywa j  jakoby, aby posz a do
Niego, i to znakiem tak wyra nym,  e  adnej dusza w tpliwo ci mie  nie mo e, i g osem tak
przenikaj cym do jej umys u,  e niepodobna, aby go nie us ysza a. Snad  Oblubieniec, z
swojego w siódmym mieszkaniu przybytku, nie chce jeszcze wyra nymi s owy przemówi ,
ale sam ju  g os Jego (cho  jeszcze niezrozumia y) tak pot ne wywiera wra enie,  e
wszystka w dalszych mieszkaniach czelad  i zmys y, i wyobra nia, i w adze umilkn  i ruszy
si  nie wa .

O mocny mój Bo e, jak e g bokie s  tajemnice Twoje i jak e niewypowiedzianie ró ni  si
sprawy ducha Twego od wszystkiego, cokolwiek tu na ziemi widzie  mo emy i zrozumie ,
kiedy  adne porównanie z rzeczy ziemskich wzi te nie zdo a nam wyt umaczy  nawet tej

aski, tak ma ej przecie  w porównaniu z tymi cudami wi kszych  ask, które Ty w duszach

sprawujesz!

4. G os Oblubie ca w taki zachwyt t  dusz  wprawia,  e ca a ustaje od 

dzy nieugaszonej, a

przecie  sama nie wie, o co prosi  ma, bo wyra nie to czuje,  e Bóg jej jest z ni  i przy niej
obecny. (s.336)

background image

61

Ale powiecie,  e je li to czuje, czegó  wi c jeszcze pragnie, i co jej jeszcze mo e sprawia
cierpienie, i jakiego jeszcze wi kszego mo e chcie  szcz cia? — Nie wiem; to tylko wiem,

e tu cierpi ból jakby przeszywaj cy wn trzno ci i  e Ten, który jej zada  t  ran , wyci ga z

niej strza  swoj  i odczuwa,  e razem z ni  i same wn trzno ci wyrywa, tak g boki jest i
przenikaj cy ból mi

ci, którego od tej rany doznaje. Przychodzi mi na my l, czy to mo e z

ognia tego ogniska przedwiecznie p on cego, którym jest Bóg mój, iskierka jaka padaj c na
dusz  daje jej bolesne uczucie pot gi tego po aru, a  e jeszcze jest niezdolna, by j
poch on a ca , pozostawia j  z tym bólem tak rozkosznym, który jej samym dotkni ciem
swoim zada a? Zdaje mi si ,  e natrafi am tu na porównanie, nad które nie zdo

abym

wynale  trafniejszego. Ból ten tak dziwnie s odki —  e i na nazw  bólu nie zas uguje — nie
zawsze jest jednakowy; czasem trwa d ugo, czasem przemija w jednej chwili, jak si  spodoba
Panu, bo w asnym staraniem, czy jak  b

 ludzk  drog , wywo

 go niepodobna; ale i

wówczas, gdy d

ej trwa, ból ten to umniejsza si , to zwi ksza. S owem, nigdy nie pozostaje

w jednym stanie i dlatego nigdy nie poch ania ca ej duszy, bo w chwili, gdy ju  zdaje si ,  e
ca a sp onie, iskierka ona ga nie, pozostawiaj c w duszy tylko t sknot  do ponowienia si
tego bólu mi osnego, który w niej sprawi a.

5. Tutaj ju  nie ma potrzeby dochodzi , czy to, co si  dzieje w duszy, nie jest skutkiem
przyrodzonego zap du, melancholii, sprawy diabelskiej lub przywidzenia; jasno i widocznie
rzecz tu mówi sama za siebie i  adnej tu nie mo e by  o tym w tpliwo ci,  e ten zapal mi

ci

pochodzi z owych wiecznie niezmiennych przybytków, k dy Pan mieszka. Sam te  sposób
dzia ania tej  aski nie taki jest, jaki bywa na innych stopniach modlitwy, kiedy sama wielko
rozkosznego upojenia mo e da  powód do w tpliwo ci. Tutaj wszystkie zmys y i w adze

adnego nie doznaj  upojenia; zdumione, ale przytomne i spokojne, patrz  tylko, co to si

dzieje, nie przeszkadzaj c duszy w jej z czeniu z Oblubie com, ani te , jak s dz , (s.337)
niezdolne zwi kszy  w czymkolwiek albo oddali  tego jej bólu rozkosznego.

Komu Pan u ycza tej  aski (a czytaj c to, ka dy mo e si  przekona , czy j  otrzyma , czy
nie), temu te  tyle zarazem innych  ask daje,  e nie ma co si  obawia , czy nie ulega

udzeniu. Tego tylko niechaj si  l ka, by doznawszy tak wielkiej  aski, nie okaza  si

niewdzi czny. Niech z wszystkich si  swoich stara si  s

 Panu i  ycie swoje coraz

bardziej odmienia  na lepsze, a wtedy zobaczy, jak daleko ta  aska go zawiedzie i jak za
wierne jej u ycie otrzyma coraz wi cej. Chocia  ta jedna ju  starczy za wszystko. Znam jedn
dusz , która, dost piwszy tej  aski, przez ca y szereg lat  adnych wi cej nie otrzymywa a; ale
ta jedna takim j  nape nia uszcz liwieniem,  e chocia by jej przysz o niezliczone lata s
Panu w nieustaj cych cierpieniach, samo posiadanie tej jednej  aski poczytywa aby sobie za
przeobfit  zap at . Chwa a i dzi kczynienie Jemu na wieki wieczne, amen.

6. Ale, zapytacie mo e, dlaczego w tym stanie wi ksze jest bezpiecze stwo od zdrad z ego
ducha ni  w innym? — Zdaje mi si ,  e te s  przyczyny: Naprzód, nigdy chyba z y duch nie
mo e sprawi  takiego, jak ten, s odkiego bólu; mo e oszukiwa  pozorem udanych pociech i
rozkoszy, rzekomo duchowych, ale nie mo e z bólem takim po czy  spokoju i wesela duszy.
Moc jego nie si ga dalej poza zewn trzn  powierzchni  duszy, a cierpienia, je li kiedy od
niego pochodz , nigdy, s dz , nie b

 s odkie i spokojne, jeno pe ne niepokoju i

wewn trznej rozterki. Po wtóre, rozkoszna owa nawa nica z innej sfery przychodzi ni  ta, nad
któr  on ma panowanie. Po trzecie na koniec, nie mog  by  spraw  z ego ducha wielkie
korzy ci, jakie dusza z tego cierpienia odnosi, jako to: wola, ka dej chwili gotowa do

background image

62

cierpienia dla mi

ci Boga, pragnienie coraz wi kszych utrapie  i krzy ów, stanowczo  w

uchylaniu si  od przyjemno ci ziemskich i rozmów  wiatowych i inne tym podobne.

7. Rzecz jasna,  e ból ten nie mo e by  przywidzeniem; jakkolwiek by która o to si  stara a,
nie zdo a nigdy sama z (s.338) siebie wywo

 czego  podobnego; a ból ten, gdy Pan go

ze le, tak jest dotykalny i oczywisty,  e jest niemo liwe, by by o w tym jakie przywidzenie
(urojenie rzeczy nie istniej cej) albo, by kto cierpi ten ból, móg  w tpi  o tym,  e istotnie go
cierpi. Która by za  po takim przej ciu mia a jak  w tpliwo , to niech b dzie pewna,  e to
nie by y owe nawa no ci, bo te z tak  si  daj  si  uczu  duszy, jak gdy komu w uszach
zabrzmi jaki g os pot ny. Na koniec,  eby te zachwyty mi osne pochodzi y z melancholii,
jest to zarzut tak widocznie niedorzeczny,  e nie warto go i zbija . Melancholia dziwad a
swoje wyrabia i tworzy w samej tylko wyobra ni; te porywy, przeciwnie, rodz  si  w
najg bszym wn trzu duszy.

Nie przecz ,  e mog  si  myli ; ale póki z ust ludzi znaj cych si  na rzeczy nie us ysz  racji
mocniej przekonywaj cych, dopóty pozostan  przy swoim zdaniu. Znam jedn , która wci

 i

we wszystkim l ka a si  nad miar , by snad  w  askach, jakie otrzymywa a, nie by o

udzenia diabelskiego, a jednak co do tej  aski nigdy najmniejszej obawy nie mia a i

chocia by nawet chcia a, nie zdo

aby podobnej obawy do siebie przypu ci .

8. S  i inne jeszcze sposoby, których Pan u ywa na rozbudzenie duszy. Zdarza si ,  e w
chwili, gdy dusza modli si  ustnie tylko i prawie nie my li o rzeczach wewn trznych,
znienacka ogarnia j  i przenika jakby p omie  rozkoszny i zarazem ca e je wn trze nape nia
si  jakby woni  jak  niewypowiedzianie s odk , a tak siln ,  e udziela si  wszystkim
zmys om i na wskro  j  przejmuje. Nie mówi ,  eby to by a wo  rzeczywista; u ywam tylko
porównania, przez które to tylko chc  powiedzie ,  e jest to co , co wyra nie oznajmia duszy
obecno  Oblubie ca i wznieca w niej najs odsze po danie cieszenia si  obecno ci  Jego i
wylania si  przed Nim w  arliwych aktach mi

ci i dzi kczynienia.  aska ta z tego samego

ród a pochodzi, z którego p yn  i owe zapa y mi osne, o których mówi am; ale bólu tu nie

ma  adnego i sama t sknota do posiadania Boga i cieszenia si  obecno ci  Jego nie sprawia
cierpienia; tak przynajmniej bywa najcz ciej. (s.339) I tutaj równie  nie ma si  czego l ka  z
tych samych, jakie wy ej wymieni am, powodów; niech wi c o to tylko si  troszczy, aby

ask  przyj a i godne za ni  dzi ki czyni a.

ROZDZIA  3

Mówi o tym samym w dalszym ci gu: w jaki sposób Bóg, gdy Mu si  spodoba, mówi do duszy,
i jak dusza wobec tej  aski zachowa  si  powinna. — Znaki ku rozpoznaniu, czy nie zachodzi
w tym wypadku jakie z udzenie. — Przestrogi wielce po yteczne.

l Jest inny jeszcze sposób, którym Bóg rozbudza dusz .  aska to na pozór wy sza od
poprzednich, ale wi ksze w niej mo e zachodzi  niebezpiecze stwo, i dlatego nieco d

ej tu

nad ni  si  zatrzymam. S  to pewne mowy i s owa, które w rozmaity sposób daj  si  s ysze
duszy. Czasem s owa te dochodz  do niej jakby z zewn trz, czasem znowu z samego jej
wn trza; czasem brzmi  one w samej tylko najwy szej cz ci, czasem znowu tak si  dobitnie
na sposób mowy wyra nie rozlegaj , i  s yszy je uszami. Nieraz i cz sto nawet mo e to by
urojenie, zw aszcza u osób chorobliwej wyobra ni albo wyra nie podlegaj cych melancholii.

background image

63

2. Z takimi, zdaniem moim, nie nale y zwa

 na to, co mówi , jakkolwiek by upewnia y,  e

widz  i s ysz , i czuj ; ale nie nale y tak e straszy  ich diab em, przypisuj c jemu te ich
przywidzenia. Trzeba ich spokojnie wys ucha  i obchodzi  si  z nimi, jak z chorymi; a
prze

ona czy spowiednik, gdy która takie przed nimi rzeczy wyznaje, niech jej tylko zalec ,

by na (s.340) nie uwagi nie zwraca a, bo widzenia i objawienia nie s  koniecznym ani

ównym do s

by Bo ej warunkiem. Niech j  ostrzeg ,  e niejedn  ju  diabe  tym

sposobem oszuka  i zawiód  na bezdro a, dodaj c jednak, aby jej zbytnio nie zasmuci ,  e jej,
da Pan Bóg, nie spotka to nieszcz cie, byleby tylko panowa a nad sob . Gdyby jej wprost
oznajmiono,  e rzekome widzenia jej s  tylko wytworem melancholii, nic by to nie pomog o i
nigdy by si  nie uspokoi a, bo tak jest pewna,  e istotnie widzia a i s ysza a to, co opowiada,

e gotowa jest na to przysi c.

3. Nale y jednak takiej, cho  z wszelk  ogl dno ci , zakaza  do czasu rozmy lania i na
wszelki sposób stara  si  przywie  j  do tego, by na te widzenia swoje, ile mo no ci,
zupe nie nie zwa

a. Diabe  bowiem umie i zwyk  korzysta  z chorobliwego usposobienia

takich dusz s abych i chocia by nie zdo

 zaszkodzi  im samym, szkodzi przez nie drugim.

Dlatego te  ka da, nie tylko chora, ale i zdrowa, s usznie si  takich nadzwyczajno ci obawia
powinna, dopóki nie nab dzie jasnego poznania dzia

 ducha Bo ego. W pocz tkach wi c,

twierdz  to bez wahania, zawsze b dzie najlepiej sprzeciwia  si  tym niezwyk ym objawom i

umi  je w sobie ile mo no ci. Je li one pochodz  od Boga, takie odrzucanie ich przez

pokorne uznanie swej niegodno ci b dzie tym dzielniejsz  dla duszy pomoc  do post pu w
dobrym. Przy tym te  aski, im  ci lejszej b

 poddane próbie, tym bardziej si  b

wzmaga y. Tak jest niezawodnie, ale z tego nie wynika, by nale

o dusz  w takim stanie

zbytnio udr cza , skoro sama czyni, co mo e i prawdziwie wi cej uczyni  nie mo e.

4. Wracam do tych s ów wewn trznych, o których zacz am mówi . W którymkolwiek ze
sposobów wy ej wymienionych s yszy je dusza, mog  one zarówno pochodzi  b

 od Boga,

 od czarta, b

 te  z wyobra ni. Wska

 tu, o ile przy pomocy Bo ej potrafi , znaki, po

których mo na rozpozna  to ró ne ich pochodzenie i kiedy te mowy wewn trzne mog  grozi
niebezpiecze stwem. Nie b dzie to, jak s dz , rzecz  bez po ytku, bo wiele jest dusz,
oddaj cych si  modlitwie (s.341) wewn trznej, które takie s owa s ysz , i nie chcia abym,
by cie s dzi y, siostry,  e czynicie co z ego, gdy podobnym objawom wiary odmawiacie, tak
samo jak nie ma grzechu w tym, gdy kto w nie wierzy. Gdy s owa te maj  na celu tylko
pociech  wasz  albo ostrze enie was o b dach waszych, ktokolwiek by je mówi , a cho by i
by y tylko przywidzeniem wyobra ni, wszystko to jedno, skutek z nich zawsze mo e by
dobry. To jedno tylko dobrze sobie zapiszcie w sercu i w pami ci: cho by te s owa
rzeczywi cie i niezawodnie by y od Boga, nie dowodzi to bynajmniej, by cie wy by y dobre i
lepsze od drugich; Bóg i do faryzeuszów mówi , i to cz sto, a przecie  pozostali
faryzeuszami. Ca e dobro na tym tu polega, by z tego odnie  prawdziwy po ytek. Ka de

owo, niezupe nie zgodne z Pismem  w. odrzu cie od siebie, jako pochodz ce od szatana, bo

chocia by by o tylko z chorobliwej wyobra ni, jest zawsze pokus  przeciw wierze, któr
potrzeba odrzuci , co nie b dzie rzecz  trudn , gdy  pokusy takie nie maj  wielkiej si y.

5. Sk dkolwiek s owa s yszane pochodz , czy z wewn trz duszy, czy z jej wy szej cz ci, czy
z zewn trz, nie stanowi to ró nicy; w ka dym z tych ró nych sposobów mo e by  g os Bo y.
Czy za  istotnie pochodzi od Niego, s  na to pewne znaki, z których tu przytocz  niektóre,
zdaniem moim najpewniejsze: Pierwszym i nad inne pewniejszym jest wszechw adna pot ga i

background image

64

si a, jak  s owo Bo e w sobie zawiera, staje si  wi c nie tylko s owem, ale i czynem. Obja ni
to bli ej. We my na przyk ad dusz  udr czon  do najwy szego stopnia strapieniem
wewn trznym, o którym wy ej mówi am, i zaciemnieniem rozumu i osch

ci  ducha. Otó ,

od jednego takiego s owa, od jednego: nie smu  si , które w sobie us yszy, natychmiast
odzyskuje spokój, pocieszenie i jasne o wiecenie wewn trzne. Znika od razu wszystko
strapienie, kiedy przed chwil  jeszcze zdawa o jej si ,  e wszystek  wiat i wszyscy uczeni i
teologowie, cho by si  razem zebrali i wspólnymi si ami zdobywali si  na przekonywaj ce
dla uspokojenia jej dowodzenia, nie zdo aliby zdj  jej z serca tego ci aru. Albo innym
razem dusza ta (s.342) b dzie pogr

ona w smutku i miotana trwog , bo spowiednik czy kto

nastraszy  j ,  e to, co w niej si  dzieje, jest spraw  ducha z ego. A oto jedno takie s owo:
Jam jest, nie bój si , rozp dza owe strachy bez  ladu i niewypowiedziana pociecha nape nia j
ca  i tak jasno widzi to i czuje,  e Pan jest,  e Jego duch, a nie duch ciemno ci, w niej dzia a,

 nikt ju  nie dokaza by tego, by najmniejsza w tpliwo  t  pewno  jej zachwia a. Albo

jeszcze, ci ki ma frasunek z powodu wa nej jakiej sprawy, któr  podj a, a której
za atwieniu staj  na drodze trudno ci i przeciwie stwa; a  oto otrzymuje zapewnienie,  e
wszystko pójdzie dobrze, i w tej e chwili niepokój jej znika i miejsce jego zajmuje
niezachwiana otucha. Podobnych przyk adów mog abym wiele jeszcze przytoczy .

6. Drugim znakiem jest wielki spokój, jaki s owo, od Boga pochodz ce pozostawia w duszy,
pobo ne skupienie i radosna gotowo  od oddawania chwa y Panu. O Panie! Je li ju  jedno

owo, przyniesione od Ciebie przez s ug  i pos a Twego (bo jak s ysza am, nie Pan sam,

przynajmniej w tym mieszkaniu, je mówi, tylko jeden z anio ów) — tak  ma si , jaki
dopiero b dzie skutek, gdy Ty sam je powiesz duszy z czonej z Tob  mi

ci ?

7. Trzeci znak jest ten,  e s owa, pochodz ce od Boga, nie tak pr dko uchodz  z pami ci, jak
to bywa ze s owami, które tu na ziemi s yszymy od ludzi. S owa ludzkie bowiem, jakkolwiek
by to byli ludzie powa ni i uczeni, nie tak pr dko pozostaj  wyryte w pami ci, ani te , gdy
nam przepowiadaj  rzeczy przysz e, takiej wiary do nich nie przywi zujemy. Kto us ysza

owo, pochodz ce od Boga, pami ta je bardzo d ugo albo i nigdy go nie zapomni; je li za  to
owo oznajmia co , co si  ma sta  w przysz

ci, wierzy w nie z pewno ci  niezachwian . W

rozumie wprawdzie, gdy chodzi o rzecz jak , na pozór niepodobn , mog  niekiedy
powstawa  w tpliwo ci i wahanie si , czy tak si  stanie, ale w g bi duszy, wbrew wszelkim
nieprawdopodobie stwom i przeciwnym pozorom, pozostaje (s.343) pewno  niewzruszona.
I chocia by si  zdawa o,  e wszystko idzie na opak i  e zanosi si  na wynik wr cz przeciwny
temu, który jej by  zapowiedziany, i chocia by ca e lata up yn y mi dzy obietnic , któr

ysza a, a spe nieniem jej, ona przecie  nie traci otuchy i ufa,  e Bóg na wykonanie tego, co

postanowi , znajdzie sposoby, o których ludzie nie wiedz  i w ko cu stanie si  tak, jak On
chce. Nie znaczy to jednak, jak mówi am, by dusza nie cierpia a na widok tylu przeciwie stw
i przeszkód. Czas powoli zaciera pierwsz

ywo  wra enia, jakiego dozna a, gdy us ysza a

owo s owo; wówczas czu a w sobie ca  pot

 dzia ania jego i pewno  niezawodn ,  e ono

pochodzi od Boga; teraz, gdy d

szy czas up yn , zakradaj  si  jej do serca w tpliwo ci, czy

to, co s ysza a, nie by o spraw  z ego ducha albo urojeniem wyobra ni. W chwili jednak, gdy

yszy to s owo, w tpliwo ci takie s  rzecz  wprost niemo ebn  i dusza gotowa by i  mier

ponie  na stwierdzenie tej prawdy,  e Bóg do niej mówi. Snad  diabe  sam wznieca w niej te

tpliwo ci dla udr czenia jej i odebrania jej odwagi, zw aszcza gdy chodzi o jak  spraw , z

której ma wynikn  wielki po ytek dla dusz, albo która ma si  przyczyni  do znacznego
rozszerzenia s

by Bo ej. Czegó  on wtedy nie uczyni? Nie mog c szkodzi  jej inaczej, stara

background image

65

si  przynajmniej wiar  w duszy os abi , a i to ju  niema y mu zysk przynosi, bo wielka to
szkoda dla duszy, gdy zachwieje si  w niej wiara w pot

 i wszechmocno  Boga, i  mocen

jest zdzia

 rzeczy, których  aden rozum ludzki nie pojmie.

8. Lecz pomimo wszystkich tych walk, które miotaj  dusz , i cho  zawsze si  znajdzie kto
(cho by i spowiednik, przed którym ona te rzeczy wyznaje), co s owa te, które s ysza a, za
niedorzeczne os dzi, i chocia  mno ce si  niepowodzenia zdaj  si  zapowiada ,  e obietnice
si  nie spe ni , zawsze jednak na dnie duszy pozostaje iskierka pewno ci tak  ywa, i  cho by
wszystkie inne nadzieje zawiod y, tej pewno ci, nawet gdyby chcia a, st umi  w sobie nie
zdo a. A  w ko cu — jak mówi am — s owo Pa skie si  spe nia i taka wtedy dusz  przenika
rado  i uszcz liwienie, i  chcia aby (s.344) tylko wci  chwali  Boski Majestat Jego, i to
nie tyle dla pomy lnego skutku samej sprawy, cho  bardzo go pragn a, ile raczej dlatego,  e
spe ni o si  to, co Pan jej przepowiedzia .

9. Nie wiem, jak to si  dzieje,  e dusza z takim gor cym po daniem pragnie, by s owa te
okaza y si  prawdziwe. Nie s dz , by j  tyle bola o, gdyby j  sam  schwytano na k amstwie,
ile by cierpia a nad tym, gdyby one s owa si  nie sprawdzi y. A przecie  sprawdzenie si  ich
nie od niej zale y; objawiaj c je drugim, powtórzy a tylko, co sama s ysza a i powiedzia a to,
co jej by o powiedziane. Znam jedn  dusz , której po niezliczone razy, gdy zostawa a w
takim zawieszeniu, przychodzi a na my l historia Jonasza proroka i obawa jego, by zlecona
mu przepowiednia o upadku Niniwy nie pozosta a bez skutku. Dlatego wi c,  e s owa te
pochodz  od ducha Bo ego, wzrasta w duszy pragnienie, by one nie wyda y si  omylne, bo
Ten, który je wyrzek  jest prawd  najwy sz . St d owa wielka rado  duszy, gdy wreszcie, po

ugich trudno ciach i zawi

ciach, ujrzy szcz liwe rzeczy obiecanej spe nienie. I chocia by

skutkiem tego najci sze mia y przyj  utrapienia, woli raczej je wycierpie , ni by to, co wie
z pewno ci ,  e Pan jej oznajmi , mia o si  nie sprawdzi . Mo e nie wszyscy zreszt
podlegaj  tej u omno ci, je li to mo e zwa  si  u omno ci ; co do mnie, nie  mia abym jej
gani  i widzie  w niej co z ego.

10. Gdy s owa s yszane pochodz  z wyobra ni, nie ma w nich  adnej z wymienionych cech,
znamionuj cych s owo od Boga: ani tej pewno ci, ani tego pokoju, ani tej pociechy
wewn trznej, jakie z niego si  rodz . Mo e si  zdarzy  i znam takie dusze, którym to istotnie
si  zdarza o,  e g boko pogr one w modlitwie odpocznienia i snu duchowego, skutkiem

abej swej kompleksji, chorobliwej wyobra ni czy nie wiem jakiej innej przyczyny, tak

wychodz  z siebie,  e nie czuj  zgo a wra

 rzeczy zewn trznych, i zmys y wszystkie w

takim s  u pieniu, jak u cz owieka  pi cego, a mo e i rzeczywi cie  pi . Wyobra aj  sobie
wtedy,  e s ysz  s owa albo (s.345) widz  widzenia jakby we  nie, i s dz ,  e s  to s owa albo
widzenia  od  Boga;  i  tyle   z  tego  skutku,  ile,  gdy  komu  co  si   przy ni.  Mo e  i  to  by ,   e
gor co i z wielkim afektem prosz c Pana o jak

ask , dusza wyobrazi sobie,  e s yszy

odpowied  Jego przychyln . Kto jednak z w asnego do wiadczenia pozna  ju  sposób i
charakter s ów, pochodz cych od Boga, nie da si  wprowadzi  w b d urojeniom wyobra ni.

11. Wi ksze grozi niebezpiecze stwo z udzenia za spraw  z ego ducha. Ale je li s owa, które

yszysz, nosz  na sobie wspomniane wy ej znamiona, z zupe

 pewno ci  mo esz polega

na tym,  e s  one od Boga. Wszak e gdy chodzi o rzecz wa

, o spraw  jak , któr  sama

masz podj  albo która dotyczy osób trzecich, nie b

 tak pewna siebie, by  mia a przyst pi

do rzeczy pierwej, nim zasi gniesz zdania uczonego i roztropnego spowiednika. Bez

background image

66

upowa nienia jego nie powinna  nic zaczyna , chocia by  ci gle i coraz wyra niej g os on

ysza a, cho by dla ciebie by o rzecz  jasn  jak s

ce,  e to Bóg mówi. Pan sam tego 

da i

takiego post powania nie tylko nie mamy poczytywa  sobie za oci ganie si , ale przeciwnie,
mamy by  pewne,  e wtedy w

nie najlepiej spe niamy jego zlecenie. Wszak On sam

nakaza , by my spowiednika uwa

y za zast pc  Jego, który nas upewnia, czy to, co

ysza

my, by o istotnie s owem Jego. Ta pewno  b dzie nam dodawa a odwagi, zw aszcza

gdy sprawa, o któr  chodzi, z wielkimi po czona jest trudno ciami. A Pan i spowiednika
natchn  potrafi, gdy zechce, i sprawi  to,  e uwierzy i uzna w tych s owach dzia anie ducha
Jego. Gdyby za  w danym razie nie zechcia  tego uczyni , b dzie to dla ciebie znak,  e
uczyniwszy, co do ciebie nale

o, do niczego wi cej nie jeste  zobowi zana. Trzyma  si

innej drogi ni  tej, któr  tu wskazuj , i  w takiej rzeczy za w asnym zdaniem i rozumieniem
swoim, jest to w moim przekonaniu zuchwa

 w najwy szym stopniu niebezpieczna.

Ostrzegam was te , siostry, i w imieniu Pana prosz , by podobna zuchwa

 nigdy w  adnej

z was nie powsta a. (s.346)

12. Innym jeszcze sposobem, bardzo bezpiecznym i pewnym, jak s dz . Bóg mo e mówi  do
duszy, to jest przez widzenie umys owe, jak to zaraz obja ni . Dzieje si  to w najg bszym
wn trzu duszy. Dusza wyra nie s yszy s uchem wewn trznym Pana do niej mówi cego. A w
takiej ta mowa Jego dochodzi j  tajemnicy,  e sam ju  ten sposób i cudowne dzia anie tego
widzenia daj  jej niew tpliw  r kojmi  i pewno , i  diabe  tu  adnego nie mo e mie
przyst pu. Przedziwne skutki, jakie w niej to widzenie pozostawia, jeszcze j  mocniej
upewniaj ,  e s owa, które s ysza a, by y od Boga. Jest zupe nie przekonana,  e nie
pochodzi y one z wyobra ni, o czym zreszt  ka dy w podobnych zdarzeniach przy pewnym
zastanowieniu przekona  si  mo e, bior c pod uwag  nast puj ce racje. Najpierw, wielka
zachodzi ró nica mi dzy mow  od Boga a mow  urojon  w wyobra ni, pod wzgl dem
jasno ci. Gdy Bóg mówi, s owa Jego tak s  wyra ne i jasne,  e ka da zg oska niezatarcie
utkwi w pami ci i chocia by sens by  ten sam, sposób wyra enia rzeczy jest zupe nie inny. W
urojeniach wyobra ni, przeciwnie, mowa nie jest tak jasna ani s owa tak dobitne; brzmi  one
raczej jakby niewyra ne d wi ki, s yszane w stanie na wpó  sennym.

13. Po wtóre, daj  zrozumie  te s owa takie rzeczy, których dusza zupe nie nie mia a na
my li. Cz sto przychodz  ca kiem znienacka albo w ci gu rozmowy z drugimi — i cho
nieraz odpowiadaj  na my l, która chwilowo przesz a przez g ow  albo która dawniej dusz
zajmowa a — najcz ciej jednak mówi  o rzeczach, o których nigdy si  duszy ani marzy o.
Niepodobna wi c, by wyobra nia takie mowy tworzy a, by dusza ulegaj c jej z udzeniom
mog a sobie uroi  rzeczy, których nigdy ani nie pragn a, ani ich nie szuka a, ani nawet o nich
nie wiedzia a.

14. Po trzecie, gdy Bóg mówi, dusza nic sama nie tworzy, tylko s ucha; przeciwnie,
przys uchuj c si  s owom urojonym w wyobra ni, podobna jest do cz owieka, który sam
sobie w my li uk ada, co chce, aby mu kto powiedzia .

15. Po czwarte, ró na bardzo jest tej dwojakiej mowy (s.347) tre  i si a; w mowie Bo ej
jedno s owo daje naraz zrozumienie wielu rzeczy, których rozum ludzki nie zdo

by tak w

jednej chwili obj

 i wyrazi .

background image

67

16. Po pi te na koniec, g os od Boga pochodz cy, oprócz s ów mówi czasem milcz co i
wyra a nieraz w sposób, którego okre li  nie zdo am, du o wi cej ni  si  zawiera w samym
jego brzmieniu.

O tym sposobie s yszenia bez s ów na innym miejscu obszerniej mówi  b

; jest tu za co

chwali  i uwielbia  Pana, taka to dziwna tajemnica boskiej  askawo ci Jego. Wiem o
niejednej duszy, które co do tych ró nych rodzajów i sposobów mowy wewn trznej wielkie
miewa y w tpliwo ci (zw aszcza jedna, która przez to przechodzi a, a jest ich wi cej) i nie
mog  ich zrozumie . Osoba owa dost puj c bardzo cz sto tej  aski od Pana, z wielk
pilno ci  nad ni  si  zastanawia a. G ówn  i najwi ksz  w tpliwo  w pierwszych pocz tkach
mia a t , czy g os i s owa, które s yszy nie s  prostym tylko urojeniem wyobra ni. Z udzenia
diabelskie  atwiej jest rozpozna , bo jakkolwiek za pomoc  subtelnej przebieg

ci swojej

duch z y umie si  przebiera  w anio a  wiat

ci, nie potrafi tu jednak dokona  nic wi cej,

tylko to,  e podrabia mow  Bo

 w s owach tak jasnych i wyra nych,  e s ysz c je,

niepodobna w tpi  o tym,  e si  je s ysza o i rozumia o prawie tak, jak kiedy mówi duch
prawdy. Lecz nigdy nie zdo a podrobi  owych skutków przedziwnych, które, jak opisa am
wy ej, s owo od Boga sprawuje. Nie da duszy ani owego pokoju, ani wewn trznego

wiecenia, raczej sprawi w niej niepokój i zamieszanie. Ostatecznie jednak szkoda, jak

wyrz dzi  mo e, b dzie nieznaczna albo i  adna, je li jeno dusza ma pokor  i wiernie trzyma
si  tej zasady, któr  wy ej zaleci am,  e cho by co  wyra nie s ysza a, nigdy nie powinna
zabiera  si  do dzia ania bez upowa nienia odpowiednich osób.

17. Je li kiedy us yszysz w sobie s owa tchn ce szczególn  na ciebie  askawo ci , pe ne
pociech rozkosznych i pieszczot (s.148) duchowych, dobrze uwa aj na siebie, czy nie
zaczynasz mie  o sobie wy szego rozumienia. Im czulej brzmi  te s owa, a ty nie czujesz w
sobie tym g bszego zawstydzenia, b

 pewna,  e s owa te nie pochodz  z ducha Bo ego.

Bo jest to prawda niezawodna,  e gdy mowa taka jest od Boga, dusza, im wi ksz  Pan jej

askawo  okazuje, tym szczerzej gardzi sob , tym  ywiej pami ta na grzechy swoje i tym

gor cej, bez wzgl du na w asny po ytek, wszystk  wol , pami  i wszystkie w adze swoje
pragnie po wi ci  na cze  i chwa  Boga. Za nic ma wszystko, cokolwiek mog a uczyni
dobrego, l ka si  wielce, aby w czymkolwiek nie rozmin a si  z wol  Bo , mocniejsze ma
przekonanie,  e niegodna jest takich  ask,  e zas

a tylko na piek o. Je li dary i  aski

yczane ci na modlitwie, chocia by by y wielkie, nadzwyczajne i liczne, takie w tobie skutki

sprawuj , nie bój si , ale ufaj w mi osierdziu Pana, który wierny jest i nie dopu ci tego, by
diabe  ci  oszuka ; chocia  i z tak  ufno ci  zawsze jest dobrze chodzi  w  wi tej boja ni
Bo ej.

18. Kogo Pan nie prowadzi t  drog , temu mo e si  zdawa ,  e te dusze mog yby si  uchroni
niebezpiecze stw, jakie na tej drodze im gro

; mog yby przecie  nie s ucha  tych s ów, je li

dochodz  ich z zewn trz, albo je li to s  s owa wewn trzne, odwróci  od nich uwag .

Nie mog yby, odpowiadam, jest to zupe ne niepodobie stwo. Nie mówi  o takich s owach,
które cz owiek sam wyobra a sobie,  e s yszy. Takie bowiem urojenia wyobra ni, zw aszcza
gdy s owa te nie tycz  jakiej rzeczy, maj cej szczególn  wag  dla s ysz cego, dlatego  e ich
pragnie — ka dy, kto chce, mo e pu ci  mimo siebie i na nic nie zwa

. Ale do kogo Bóg

mówi, ten nie mo e nie s ysze  albo my le  o czym innym. Ten bowiem, który mocen by
rozkaza  s

cu — na pro

 Jozuego, je li dobrze pami tam — aby stan o, mocen jest

background image

68

kaza  stan  i w adzom duszy i wszystkiemu jej wn trzu. Nie masz takiej si y, która by
zdo

a uchyli  si  od tego rozkazu. Jasno po tym dusza poznaje,  e inny jest i wi kszy od

niej Pan, (s.349) który w ada t  twierdz  jej, a poznanie to pobudza j  do czci i najg bszej
pokory.

Niech e On w boskiej dobroci swojej u ycza nam  aski, aby my umia y, jak mówi am,
patrze  tylko tego, co si  jemu podoba, a o sobie samych zupe nie zapomnie , amen.

Obym by a zdo

a jasno wy

 to, co obja ni  zamierza am, aby st d dla dusz, którym Pan

ycza tej  aski, by a jaka po yteczna rada i wskazówka.

MIESZKANIE SZÓSTE

ROZDZIA  4

Opowiada, jak Bóg na modlitwie zawiesza dusz  przez zachwycenie, wyj cie z siebie albo
porwanie, co zdaniem pisz cej, wszystko jest jedno, i jak duszy potrzeba wielkiego m stwa,
aby zdolna by a przyj

 te nadzwyczajne  aski, udzielone jej przez Pana.

1. Có  wi c pocznie i gdzie, w ród tych utrapie  i ci

ko ci, o których mówi am, znajdzie

sobie odpocznienie biedny nasz motyl? Wszystkie te próby do tego zmierzaj , by dusza coraz
mocniej po da a z czenia si  z Oblubie cem. Boska wielmo no  Jego, znaj c przyrodzon

abo  nasz , przez te utrapienia i wiele innych cierpie  powoli j  przysposabia, aby

nabiera a odwagi i m stwa potrzebnego jej do zjednoczenia si  z Panem tak wielkim i
posiadania Go za Oblubie ca.

2. U miechniecie si  mo e,  e o takiej rzeczy mówi  i pomy licie,  e to  arty. Wszak na to,
aby wyj  za króla, nie potrzeba, powiecie, szczególnej odwagi i nie ma takiej, cho by
najni szego stanu niewiasty, która by si  na takie m stwo nie zdoby a. — Gdyby tu chodzi o
o po lubienie króla tej ziemi, mia yby cie s uszno , ale do za lubin z Królem nieba wielkiej,
upewniam was, wi kszej ni  wam si  zdaje, potrzeba odwagi. Do rzeczy tak wysokiej natura
nasza zbyt jest nie mia a i niska. I jakkolwiek by cie czu y i rozumia y, jak bardzo takie
zjednoczenie z Bogiem jest rzecz  dla nas po dan , pewna tego jestem,  e bez szczególnej

aski i pomocy Boga (s.350) niepodobna by oby je osi gn . Jako  zobaczycie, co czyni Pan

w boskiej swojej wielmo no ci, aby zawrze  z ni  te za lubiny: nasamprzód, je li dobrze
rzecz rozumiem, przez zachwycenie odrywa j  od zmys ów. Gdyby bowiem, b

c przy

zmys ach, ujrza a tak z bliska ogromny on Majestat, snad  niepodobna, by tego widoku nie
przyp aci a  yciem. Mówi  tu o rzeczywistych zachwyceniach, nie o zwyk ych s abo ciach
niewie cich. Bo s  — jak ju  o tym wspomnia am — istoty tak s abej kompleks j i,  e do
im jednej chwili modlitwy odpocznienia, aby ju  wpad y jakby w stan konania.

Chc  tu wi c opisa  ró ne rodzaje zachwyce  (o ile z wielokrotnych rozmów moich z

ami duchownymi powzi am o nich wiadomo ). Nie wiem jednak, czy potrafi  teraz tak

jasno i dok adnie te rzeczy przedstawi , jak mi si  to uda o na innym miejscu, gdzie ju  o tym

background image

69

pisa am. Ale tego, co tam o zachwyceniach i o innych jeszcze  askach nadprzyrodzonych
powiedzia am, nie zaszkodzi tu powtórzy  g ównie dla tego zwi zku, w jakim one w

nie z

tym szóstym mieszkaniem pozostaj .

3. Nieraz zachwycenie w taki sposób przychodzi,  e dusza od jednego s owa, które cho by
nie na modlitwie us yszy od Boga albo dawniej s yszane sobie przypomni, tkni ta i
przenikni ta do g bi, odchodzi od siebie. Pan w boskiej  askawo ci swojej ulitowawszy si
nad ni , i  od tak dawna cierpi t skni c za posiadaniem Jego, w najg bszym wn trzu jej
wzbudza, rzek by , i w wielki p omie  roznieca one, jak wy ej mówi am, iskierk , i  ca a

on ca odnawia si  w tym ogniu jak feniks i pobo nie ufa  mo e, i  s  odpuszczone jej

winy. Oczywi cie, z tym  e si  pierwej do tej  aski przysposobi a przez te  rodki, jakie
Ko ció  przepisuje. Tak czyst , (s.351) ca  i pi kn  Pan  czy z sob  w sposób tak g boko
ukryty,  e nikt, oprócz ich dwojga, nie przeniknie tej tajemnicy. I sama dusza nie poznaje tak

czenia tego, i by je potem zdo

a opisa , cho  dobrze je czuje wewn trz. Nie jest to

bowiem taki stan, jaki bywa w omdleniu albo w apopleksji, gdzie cz owiek nic nie czuje ani
wewn trz, ani zewn trz.

4. Nigdy, o ile ja rzecz rozumiem, dusza nie jest tak sposobna do rzeczy Bo ych, nigdy nie
ma tak jasnego, jak w tym stanie, o wiecenia wewn trznego i poznania wielmo no ci
Pa skiej. Mo e si  to zdawa  rzecz  niepodobn , bo je li w adze, a wraz z nimi i zmys y, tak

 tu poch oni te,  e poniek d wydaj  si  jakby martwe, jak e dusza mo e jeszcze rozumie ,

e poznaje t  tajemnic ? — Tego ja nie wiem, nie wie tego bodaj  adne stworzenie, wie tylko

sam Stworzyciel, jak zna i wiele innych tajemnic, które si  dziej  w tym stanie, to jest w tych
dwu ostatnich mieszkaniach. Mog abym je obydwa po czy  w jedno, bo z szóstego
mieszkania do siódmego nie ma drzwi zamkni tych; ale poniewa  w ostatnim s  rzeczy, które
si  nie objawiaj  duszy dopóki do niego nie wnijdzie, dlatego wola am je rozdzieli .

5. W tym stanie zawieszenia, je li spodoba si  Panu objawi  jej jakie tajemnice rzeczy
niebieskich za pomoc  widze  wyobra eniowych, to dusza potrafi je potem opisa , bo tak

boko pozostaj  wyryte w pami ci,  e nigdy ich nie zapomni. Lecz je li te widzenia s  w

rodzaju czysto umys owych, nie zawsze je zdo a powtórzy ; snad  dlatego,  e bywaj  w tych
widzeniach objawienia zbyt wysokie, aby cz owiek, póki  yje w tym ciele  miertelnym, móg
je poj

 i pozna  tak, i by by  zdolny je wypowiedzie . Zdarzaj  si  jednak i inne widzenia

umys owe, nie tak przewy szaj ce, i o tych dusza, gdy powróci do zmys ów, potrafi mówi  i
poniek d je opisa . Ale mo e nie wszystkie jeszcze wiecie, co to znaczy widzenie, zw aszcza
umys owe. Obja ni  to wi c w swoim miejscu, jak mi zlecono, i cho  to z mojej strony
wydaje si  rzecz  niew

ciw , mo e jednak b dzie z tego niejaki po ytek dla której duszy.

(s.352)

6. Zapytacie mo e: je li o owych tak wysokich  askach, jakich jej Pan tu u ycza, dusza
niezdolna jest mówi  ani ich wspomina , jak  wi c z nich korzy  odnosi? — O córki,
odnosi wielk , tak wielk ,  e i s ów nie ma na wyra enie jej, bo jakkolwiek tajemnic tych
wypowiedzie  nie zdo a, nosi je przecie  niezatartymi zg oskami zapisane w najg bszym
wn trzu swoim i nigdy ich nie wypuszcza z pami ci.

Lecz, zapytacie jeszcze, skoro te rzeczy nie przedstawiaj  si  duszy sposobem wyobra

 ani

ich w adzami swymi poj

 nie zdo a, jak e wi c mo e chowa  je w pami ci? — Tego znowu

ja tak e nie rozumiem. Ale to rozumiem,  e widzenia te wra aj  do duszy jasne poznanie

background image

70

pewnych prawd, a mianowicie tak jasne i g bokie poznanie wielko ci Boga,  e chocia by
wiary nie by o, która jej mówi, kto jest Bóg, i ka e jej wierzy  w Niego i czci  Go jako Boga,
samo to poznanie nieprzepart  by oby dla niej pobudk  do oddania Mu boskiej czci i pok onu,
jak Go uczci  i pok on Mu odda  Jakub, gdy w owym widzeniu swoim ujrza  drabin  z ziemi
do nieba si gaj

, a wraz z ni  widzia  snad  inne jeszcze tajemnice, których wypowiedzie

nie zdo

. Z samego bowiem tylko widoku Anio ów, zst puj cych i wst puj cych, gdyby go

przy tym  wiat

 wewn trzna nie o wieca a, nie by by pozna  tych wielkich objawie , które

si  w owym widzeniu zawiera y.

7. Nie wiem, czy si  do  jasno wyra am; bo cho  powtarzam tylko, co w tym przedmiocie z
ust ucze szych ode mnie s ysza am, by  mo e jednak,  e niedobrze s owa ich spami ta am.
Tak samo i Moj esz nie wszystko zdolny by  wypowiedzie , co w krzaku ognistym ogl da ,
jeno to tylko, co Bóg mu wypowiedzie  pozwoli . Ale gdyby duszy jego nie objawi  tajemnic,
z których pozna  i uwierzy ,  e On, Bóg, do niego mówi, nie by by chyba Moj esz podj  si
takiego pe nego trudów pos annictwa. Snad  wi c wielkie rzeczy ogl da  w ród cierni onego
krzaka ognistego i st d nabra  odwagi do tych wielkich czynów, które spe ni  dla wyzwolenia
(s.353) ludu izraelskiego. Tak wi c nie do nas, siostry, nale y roztrz sa  ukryte sprawy Bo e i
szuka  dowodów i racji ku ich zrozumieniu. Skoro bowiem wiemy i wierzymy, i  On mo ny
jest i wszechmog cy, wi c te , rzecz jasna,  e powinny my wierzy ,  e takie nieudolne,
jakimi my jeste my, stworzenia nie mog  mie  si y po temu, by zdo

y poj  wielmo no ci

Jego. Chwali  Go raczej i z ca ego serca dzi kowa  Mu mamy,  e raczy nam objawia  i daje
pozna  niektóre z tych wielko ci swoich.

8. Pragn abym bardzo znale  porównanie, które by wam pomog o do ja niejszego cho  w
cz ci zrozumienia tego, o czym tu mówi ; zupe nie odpowiedniego, s dz ,  e nie da si
znale , ale w braku lepszego, poprzesta my na nast puj cym.

Przedstawmy sobie w pa acu jakiego  króla czy mo nego pana komnat  czy, jak to podobno
zowi , salon pe en najrozmaitszych kryszta ów, porcelan i innych podobnych sprz tów,
ustawionych w takim porz dku,  e wchodz cy widzi je niemal wszystkie od razu. Mnie
kiedy  zdarzy o si  widzie  taki salon w pa acu ksi nej Alby (u której, z rozkazu, danego mi
przez prze

onych skutkiem usilnego 

dania tej pani, zmuszona by am si  zatrzyma ).

Wchodz c, zdumia am si  i zachodzi am w g ow , do jakiego u ytku mo e s

 takie

nat oczenie ró nych ciekawostek i przysz am do wniosku,  e chyba na to, aby by a z nich
chwa a Panu, który wszystko stworzy . Teraz rada jestem z tego wspomnienia, bo dobrze mi
przypada do tego, co tu mam na my li. Otó , cho  dosy  d ugo zatrzyma am si  tam, tak
zupe nie wszystko co tam ogl da am, i te rozmaite sprz ty, i kszta ty, i wyrób ich
zapomnia am, jak gdybym ich nigdy nie by a widzia a; ani jednego szczegó u dok adnie nie
pami ta am, ogólnie tylko niejasne pozosta o mi wspomnienie. Tak jest poniek d i tu, w tym
zachwyceniu, o którym mówi . Dusza tu jest z czona zupe nie z Bogiem i przebywa z Nim
w tej komnacie nieba empirejskiego, które (s.353) snad  jest w samym wn trzu naszej duszy
(bo skoro Bóg mieszka w duszy, rzecz jasna,  e w niej e samej musz  by  i te dwa ostatnie
mieszkania, w których Bóg w szczególny sposób przebywa). W tym wi c zachwyceniu dusza
nie zawsze dost puje poznania Jego tajemnic (tak bowiem jest upojona rozkosz  posiadania
swego Oblubie ca, i  niczego wi cej pragn

 nie umie), niekiedy jednak spodoba si  Panu

ocuci  j  z tego upojenia, aby w jednej chwili, jakby w mgnieniu oka, ujrza a wszystkie cuda,
nagromadzone w tej Bo ej komnacie. Wtedy gdy wróci do siebie, pozostaje jej wspomnienie

background image

71

tych wspania

ci, ale opisa  ich szczegó owo nie zdo a, bo natura jej nie si ga dalej i wy ej

nad to, co Bóg w sposób nadprzyrodzony da  jej ujrze .

9. Ale gdy przyznaj ,  e dusza w tym zachwyceniu widzi, czy wi c b dzie to widzenie przez
wyobra ni ? — Tego nie zdo am powiedzie ; mam tu na my li jedynie widzenie umys owe, o
widzeniach przez wyobra ni  na teraz nie mówi . Ale taka jest niewiedza i taka t po  moja,

e w niczym nie umiem wyrazi  si , jak nale y. Tote , je li w ca ej tej rozprawie mojej

powiedzia am co trafnego, rzecz jasna,  e nie ja to powiedzia am.

Je li kiedy dusza, maj c zachwycenia od Boga, nie otrzymuje w nich poznania tych tajemnic
niebieskich, zachwycenia, wed ug mojego przekonania, nie s  zachwyceniami; s  to raczej
czysto przyrodzone omdlenia, jakim zwyk y podlega  osoby s abej kompleksji, szczególnie
niewiasty, gdy zbytnie nat

enie duchowe zmo e ich si y fizyczne i wprawia je skutkiem tego

w taki stan upojenia, jak to ju , zdaje mi si , obja ni am, gdy by a mowa o modlitwie
odpocznienia. Z zachwyceniem taki stan nic nie ma wspólnego. W prawdziwym bowiem
zachwyceniu Bóg dusz  ca  porywa do siebie i, jako oddanej Mu na w asno , jako
oblubienicy swojej, ukazuje jej cz stk  królestwa swego, do którego, staj c si  oblubienic
Jego, naby a prawo. Ma a to tylko cz steczka, lecz u tego Boga tak wielkiego i rzecz
najmniejsza jest wielka. I chc c, aby bez przeszkody cieszy a si  t  rozkoszn  cz stk  swoj ,
zawiesza Pan w adze jej i zmys y, i w jednej chwili na Jego rozkaz zamykaj  si  drzwi (s.355)
mieszka  poprzednich i jedne tylko pozostaj  otwarte drzwi do tego mieszkania, w którym
On przebywa, aby dusza wolny do Niego wst p mia a. Niech b dzie b ogos awione takie
wielkie mi osierdzie Jego! Nieszcz ni za  ci, którzy rozmy lnie to mi osierdzie Jego od
siebie odpychaj  i nie chc  z niego skorzysta !

10. O, siostry moje! Jak e niczym jest wszystko, co opu ci

my, i wszystko, co czynimy, i

co kiedy b

 uczyni  zdo amy dla mi

ci tego Boga, który tak mi

ciwie raczy zostawa  w

spo eczno ci z takimi, jak my, robakami! A kiedy dana nam jest nadzieja,  e ju  w tym  yciu
mo emy si  cieszy  szcz ciem tej boskiej spo eczno ci, czegó  jeszcze czekamy? Czemu si
oci gamy? Jaka si a jest zdolna powstrzyma  nas, by my cho  na chwil  zaprzesta y za
przyk adem oblubienicy tego Pana “szuka  po ulicach i rynkach?” O, jakie  to  miechu warte
mamid o, co jest na  wiecie, je li nam do tego celu nie dopomaga i do niego nie wiedzie! I
chocia by wiecznie trwa  mog y wszystkie uciechy, bogactwa i rozkosze jego — wszystko to

miech i gnój w porównaniu z tymi skarbami, których posiadaniem cieszy  si  mamy bez

ko ca. A i te skarby jeszcze niczym s  w porównaniu ze szcz liwo ci  posiadania Pana
naszego. Stwórcy i W adcy wszystkich skarbów nieba i ziemi.

11. O  lepoto ludzka! Kiedy  ju , kiedy  zejdzie nam z oczu ta ziemia? Dla nas, co prawda,
nie ma ona takiego powabu, by zdo

a nas za lepi  zupe nie, wszak e i w naszych oczach

widz

dziebe ka i py ki, które, gdyby my im dopu ci y wzmóc si , wielk  nam mog

wyrz dzi  szkod , je eli nie obrócimy sobie na po ytek tych uchybie  i niedostatków
naszych, poznaj c z nich coraz ja niej n dz  nasz . Niech one nam otwieraj  oczy i poprawi
wzrok nasz wewn trzny, na podobie stwo onego b ota, którym Oblubieniec nasz pomaza
oczy  lepego i uzdrowi  go. Widz c coraz wyra niej wielkie niedoskona

ci nasze, coraz

gor cej b agajmy Pana, aby z (s.356) n dz naszych wyprowadzi  dobro nasze, i by my we
wszystkim sta y si  przyjemne Boskiemu Majestatowi Jego.

background image

72

12. Daleko, ani si  spostrzeg szy, odesz am od za

enia mego. Wybaczcie mi, siostry, ale

stan wszy wobec tych wielko ci Bo ych, to jest doszed szy do tego punktu, gdzie wypad o
mówi  o nich, nie zdo am, wierzajcie, powstrzyma  uczucia g bokiej 

ci na widok tych

niewypowiedzianie wielkich strat, jakie sami, z w asnej winy naszej, sobie wyrz dzamy.
Prawda,  e s  to  aski, których Pan sam u ycza, komu chce; ale gdyby my Go mi owali tak,
jak On nas mi uje, snad  u ycza by ich wszystkim. On tego pragnie, by mia  komu dawa , a
niesko czona hojno  darów Jego nie zdo a nigdy wyczerpa  niesko czonych bogactw Jego.

13. Wracam do rzeczy. W chwili, gdy Pan zechce na dusz  zes

 zachwycenie, zamykaj  si

na rozkaz Oblubie ca, jak mówi am, drzwi wszystkich mieszka , i nie tylko mieszka , ale i
samej e twierdzy i zewn trznych jej murów. Zatrzymuje si  oddech do tego stopnia,  e
zachwycona, cho by, jak bywa niekiedy, zachowa a jeszcze na chwil  w adz  innych
zmys ów swoich, ani s owa przemówi  nie zdo a. Najcz ciej jednak i zmys y, i wszystko od
razu ulega zawieszeniu. R ce i wszystkie cz onki stygn , jakby ju  dusza z nich wysz a;
czasem niepodobna ju  dostrzec najmniejszego znaku  ycia. Trwa to w tym najwy szym
stopniu nat enia czas krótki. Skrajne owo zawieszenie stopniowo wolnieje; cia o jakby
znowu nieco  ycia i tchu nabiera, aby znowu w taki  sposób umiera , a duszy  ycia
przysporzy . Samo jednak owo wielkie zachwycenie, jak mówi , pr dko przechodzi.

14. Lecz cho  przejdzie, wola nieraz ca y dzie  albo i przez par  dni tak pozostaje jakby
upojona, i umys  tak pogr ony w tym, co mu dane by o ogl da , i  oboje niczym nie s
zdolne si  zaj , jeno tym, co mo e dusz  pobudzi  do wi kszej mi

ci Boga. W tym te

kierunku dusza jest ca a rozbudzona i przytomna, ale w kierunku przeciwnym, to jest, by w
kierunku stworze  mia a my

 si  zwraca  i sercem si  przywi zywa , jest jakoby drzemi ca

i u piona. (s.357)

15. A gdy ju  ca kiem wróci do siebie, o jakie  dusza czuje w sobie zawstydzenie i jak
wielkie i nieugaszone pragnienie po wi cenia ca ej siebie Bogu! Je li ju  tamte stopnie
modlitwy, o których mówi am poprzednio, takie zadziwiaj ce zostawiaj  po sobie skutki,
jaki  dopiero b dzie skutek tej  aski, tak niewypowiedzianie wielkiej i wznios ej? Chcia aby
dusza mie  tysi ckrotne  ycie, aby je ca e odda  Bogu. Chcia aby wszystkie, ile ich jest na
ziemi, stworzenia przemieni  w tyle  j zyków, aby wszystkie za ni  chwali y Boga. Pa a

dz  niepowstrzyman  czynienia pokuty, a przecie , czyni c j , ma to uczucie,  e nic nie

czyni, bo si a mi

ci przewy sza dotkliwo  bólu. I jasno teraz rozumie, jakim sposobem

czennicy tak  atwo, jakby zgo a ich nie czuj c, mogli znosi  okropno ci m ki, jak  im

zadawano; Pan ich wspiera  mi

ci  swoj  i m

 lekk  im czyni . Dlatego te  dusze takie

zwyk y  ali  si  Panu, gdy nie tyle im daje cierpie , ile by ich pragn y.

16. Za wielk

ask  te  sobie poczytuj , gdy Bóg im te zachwycenia daje w ukryciu, bo gdy

co podobnego spotka je przy  wiadkach, tak wielkie st d maj  zawstydzenie i zmieszanie,  e
przed nim jakby znika rozkoszne upojenie, jakim si  cieszy y. Martwi  si  i troszcz , co sobie
pomy

 ci, którzy na to patrzyli. Znaj c bowiem przewrotno

wiata, l kaj  si ,  e ci

nieproszeni  wiadkowie na opak os dz  to, co widzieli, i nie tylko nie oddadz  za to chwa y
Panu, jak by powinni, ale jeszcze b dzie to dla nich okazj  do nies usznych wniosków i
domys ów. Zmartwienie to jednak i zawstydzenie zdaje si  poniek d znakiem nie do

bokiej pokory. Bo je li pragniesz by  wzgardzona, có  ci  to ma obchodzi , co ludzie o

tobie pomy

? Tak kiedy , w podobnym zmartwieniu, z ust Pana samego us ysza a jedna, o

background image

73

której wiem: Nie martw si , ludzie albo Mnie chwali  b

, albo ciebie gani , wi c czy w

pierwszym razie, czy w drugim, zawsze b dziesz zysk mia a. Wiem tak e,  e ona, tak
upomniana, wielkiej z tych s ów nabra a otuchy i (s.358) pociechy; dlatego te , gdyby która
kiedy w takim smutku by a, dla niej te s owa tu pisz . Chce Pan nasz, aby wiadomo by o
wszystkim,  e ta dusza ju  jest Jego w asno ci  i  e nikomu tkn

 jej nie wolno. Na ciele, na

awie, na maj tku niech j  krzywdz  i owszem, wszystko to b dzie na chwa  Boskiego

Majestatu Jego, ale na duszy — nie! T , byleby sama by a wierna Oblubie cowi i nigdy nie

mia a grzesznie oddali  si  od Niego, potrafi On obroni  od ca ego  wiata, a cho by i od

ca ego piek a.

17. Nie wiem, czy by o mi dane cho  w cz ci wyt umaczy , co to jest zachwycenie. W
cz ci, mówi , bo zrozumie  i obja ni  ten przedmiot w zupe no ci, jest to, jak mówi am,
rzecz niepodobna. Ale czas, strawiony na tym pisaniu, nie b dzie, jak s dz , czasem
straconym, skoro teraz wiecie, jakie s  znaki prawdziwego zachwycenia i jak skutki tego o
ca e niebo s  ró ne od tych, które sprawuje zachwycenie zmy lone. Zmy lonym je zowie, nie

ebym t , która je miewa, pomawia a o rozmy lne oszuka stwo, ale  e ona sama jest

oszukana. A  e znaki i skutki, jakie na niej si  okazuj , nie zgadzaj  si  z wielko ci  takiej
nadzwyczajnej  aski, przeto sama  ta  aska idzie przez ni  w po miewisko i s usznie potem
ludzie nie dowierzaj  i takiej, której Pan prawdziwie tej  aski u ycza. Niech Jemu b dzie

ogos awie stwo i dzi kczynienie na wieki, amen, amen.

ROZDZIA  5

Opowiada w dalszym ci gu o innym, ró nym od poprzedniego sposobie zachwycenia, gdy Bóg
podnosi dusz  do siebie pewnym lotem ducha. — Jakiej tu potrzeba odwagi. — Niejakie
obja nienie tej  aski, jak  Pan w tym zachwyceniu dusz  wzbogaca.

l. Drugi sposób zachwycenia, który ja nazywam lotem ducha, cho  w gruncie rzeczy takim
samym jest zachwyceniem, w wewn trznym jednak na dusz  dzia aniu swoim (s.359) bardzo
si  ró ni od poprzedniego. Takie tu znienacka powstaje w duszy poruszenie, z tak  nag

ci  i

niepowstrzyman  szybko ci  duch czuje si  porwany,  e mimo woli, zw aszcza w
pocz tkach, dost puj cego tej  aski wielki strach ogarnia. Dlatego wam mówi am,  e
nieustraszonej odwagi potrzeba temu, komu Bóg ma tej  aski u yczy , i wielkiej wiary,
ufno ci i bezwarunkowego zdania si  duszy na Boga, aby z ni  uczyni , co Mu si  spodoba.
Czy ma e to, s dzicie, dla cz owieka przera enie, gdy zupe nie przytomny i zdrowe maj c
swoich pi  zmys ów nagle uczuje,  e mu dusz  porywaj , a za dusz  nieraz i cia o, jak to
nieraz w  ywotach  wi tych czytamy, nie wiedz c zgo a, kto go porywa, dok d i jakim
sposobem? W pierwszych bowiem chwilach tego niespodzianego pochwycenia dusza nie ma
jeszcze zupe nej pewno ci, czy to sprawa Bo a.

2. Ale czy  nie ma sposobu, zapytacie, oparcia si  tej sile?— Nie ma  adnego. Owszem, opór
raczej zwi ksza jeszcze gwa towno  porwania, jak o tym wiem od jednej, która przez to
przechodzi a. Bóg bowiem chce okaza  tej duszy,  e gdy tyle razy i z takim szczerym
zapa em odda a Mu ca  siebie, powinna wiedzie ,  e  adnej ju  nie ma w adzy nad sob .
Jako  widz c,  e im wi cej si  opiera, z tym gwa towniejsz  pot

 si a Bo a j  chwyta i

porywa, dusza owa postanowi a sobie uczyni  z potrzeby cnot  i tak si  wzgl dem tej si y
zachowywa , jak si  zachowuje 

o s omy wobec bursztynu, który j , jak mo e kiedy

widzia

cie, niepowstrzymanie do siebie przyci ga. 

o, mówi , i tak jest niezawodnie,

background image

74

bo nie z tak

atwo ci  najwi kszy si acz podniesie z ziemi  dziebe ko s omy, z jak  ten

Boski Olbrzym nasz i wszechpot

ny Pan porywa, gdy chce, dusz  cz owieka.

3. W czwartym mieszkaniu — je li dobrze pami tam — gdzie by a mowa o smakach
duchowych, mówi am,  e dusza (s.360) tymi smakami si  ciesz ca, jest jak sadzawka, do
której cicho i spokojnie, bez wzburzenia ni szumu, sp ywa woda ze  ród a; tu jest inaczej. Tu
wielki ten Bóg, który w r ku swoim trzyma  ród o wodne i morzu nak ada w dzid o, aby nie
przekroczy o granic swoich, szeroko otwiera zdroje i upusty, którymi wody sp ywaj  do
sadzawki; za czym wody te z p dem wielkim wzbieraj  pot

 fal  i wysoko w gór  unosz

ódk  duszy. I jak czasu burzy ani sternik, ani  aden z tych, co kieruj

odzi , nie zdo aj

zapobiec temu, by fale, nawa nic si  pi trz ce, nie ponios y  odzi w kierunku, w jakim same

dz , tak, o wiele wi cej jeszcze, dusza nie jest zdolna oprze  si , cho by chcia a, pot dze

zalewaj cych wn trze jej wód Bo ych. Wszystko te , co zewn trz jest, mianowicie zmys y jej
i w adze, przed t  si  i wol  wy szego nad nie musz  ust pi  i zamilkn , jakby nie istnia y.

4. W chwili, gdy to pisz , upewniam was, siostry, ca a przera ona jestem od zdumienia na
samo wspomnienie tej ogromnej pot gi, jak  tu wielki on Król i Pan nasz objawia. Có  wi c
dopiero musi si  dzia  w tych, którzy tego na samych sobie doznaj ? Najgorszy nawet z
grzeszników, jacy  yj  na  wiecie, gdyby boska wielmo no  Pana tak mu si  ukaza a, jak si
ukazuje tym duszom, nie  mia by Go ju  obra

, pewna tego jestem, bo strach sam, je li nie

mi

, powstrzyma by go od grzechu. O jak e wielki zaci gaj  obowi zek dusze, tak

wysokim objawieniem ostrze one, starania si  o to z wszystkich si  swoich, by tego Pana w
niczym nie obra

! Na mi

 Jego b agam ka

 z was, której by boska  askawo  Jego

tych czy innych podobnych  ask u yczy a, nie przestawajcie gnu nie na samym tylko braniu,
ale b

cie hojne i w oddawaniu. Pomnijcie,  e kto wiele d

ny, wiele te  ma do sp acenia.

5. Wielkiej do tego potrzeba odwagi, bo wszystko tu  mia

 odbiera. I gdyby Pan sam nie

dodawa  duszy otuchy, cho  obdarzona tak wspaniale, w nieustaj cym 

aby strapieniu.

Patrz c bowiem na te wielkie rzeczy, które On w boskiej (s.361) swej wielmo no ci jej czyni,
a potem wgl daj c w siebie i widz c, jak ma o Jemu w porównaniu z tym, co Mu jest winna,
oddaje, i jak to maluczko, co czyni, pe ne jest skaz, uchybie  i niedostatków, chcia aby zgo a
ju  zupe nie usun  z swej pami ci te swoje tak niedoskona e uczynki. I stara si  raczej nie
my le  nigdy o nich, a pomnie  tylko na grzechy swoje, wszystk  nadziej  i otuch
pok adaj c w mi osierdziu Boga i ufaj c,  e kiedy sama nie ma czym si  wyp aci . On
niedostatek jej pokryje t  lito ci  i zmi owaniem, które zawsze po wszystkie czasy okazywa
nad grzesznikami.

6. Mo e wtedy i ona us yszy to samo, co Pan pewnego razu odpowiedzia  jednej, gdy w
podobnym strapieniu, kl cz c przed krucyfiksem,  ali a si ,  e nigdy nie mia a nic, co by
mog a odda  Bogu, albo opu ci  dla Niego: Oto ci oddaj  wszystkie bole ci i wszystkie
gorzko ci, jakie wycierpia em w M ce mojej, we  je i ofiaruj je Ojcu mojemu, jako w asno
twoj 
. S owa te tak  t  dusz  nape ni y rado ci , i tak po nich uczu a si  wzbogacona,  e
nigdy odt d nie straci a ich z pami ci, i ile razy znowu przyjdzie na ni  podobne strapienie i
uczucie swej n dzy, jedno na te s owa wspomnienie now  nape nia j  otuch  i pociech .

Mog abym niejeden jeszcze taki przyk ad wam przytoczy , bo dzi ki cz stym moim z tylu
duszami  wi tymi i bogomy lnymi stosunkom, wiele podobnych szczegó ów si
dowiedzia am, lecz wol  je pomin , aby cie nie my la y,  e mówi  o sobie. Tego wszak e

background image

75

jednego przyk adu pomin  nie chcia abym, bo wielki, jak s dz , mo e by  z niego dla was
po ytek, ten mianowicie, by cie pozna y z niego i pami ta y na to,  e Pan tego tylko od nas

da, by my zna y i coraz g biej i ja niej stara y si  pozna  ubóstwo i n dz  nasz , bo nic nie

mamy, czego by my darmo od Niego nie otrzyma y. Tak wi c, siostry moje, wielkiej, jak
mówi am, odwagi potrzeba duszy, któr  Pan na ten stopie  wyniesie. Potrzeba jej odwagi
wobec (s.362) jednego i drugiego, owszem, wobec tego drugiego wi kszej jeszcze potrzeba
jej odwagi, ni  do tamtego, które  atwiej zniesie, je li b dzie mia a pokor . Niechaj Pan z
niesko czonej dobroci swojej raczy jej nam u yczy .

7. Wracam teraz do owego tak gwa townie nag ego porwania ducha. Jest to takie porwanie,  e
prawdziwie zdawa  si  mo e,  e duch opuszcza cia o, cho  z drugiej strony, jasna rzecz i
niew tpliwa,  e nie jest to  mier . Lecz przez kilka chwil dusza rzeczywi cie samej sobie nie
zdo a zda  sprawy, czy jeszcze jest w ciele, czy te  z niego wysz a. Zdaje jej si ,  e ca a by a
przeniesiona do innej zupe nie krainy, ró nej od tej, któr  tu zamieszkujemy;  e tam jej si
ukaza a  wiat

 bez porównania  adnego ja niejsza ni  ta nasza  wiat

 ziemska, i w tej

wiat

ci tyle rzeczy przedziwnych,  e cho by ca e  ycie nad nimi my la a, nigdy by ich

my

 nie ogarn a. Nieraz te , t

wiat

ci  o wiecona, w jednej chwili nabywa poznania

tylu naraz prawd i tajemnic, których by przy najusilniejszej przez d ugie lata pracy i
najwi kszym umys u i wyobra ni nat

eniu ni w tysi cznej cz ci nie dosz a. Dzieje si  to nie

sposobem widzenia umys owego, ale widzenia przez wyobra ni , w którym oczyma duszy
widzi si  nierównie ja niej ni  tu oczyma cia a, i rozumie si  wiele rzeczy bez pomocy s ów.
Na przyk ad, je li dusza w tym widzeniu ujrzy którego ze  wi tych, poznaje go od razu,
jakby dawnego znajomego.

8. Niekiedy znowu, obok rzeczy, które widzi okiem wewn trznym w widzeniu umys owym,
przedstawiaj  jej si  inne rzeczy nadprzyrodzone, jak hufce anielskie ze swoim Boskim
Panem. Wszystko to i wiele innych rzeczy, których wyrazi  nie zdo am, cho  oczyma cia a
nic nie widzi, przedstawia si  jej przedziwnym jakim , niewypowiedzianym sposobem
wewn trznego poznania. Kto inny, zdolniejszy ode mnie, je li przez to przechodzi , potrafi
mo e to wyt umaczy , ale i najzdolniejszemu nie s dz , by to posz o  atwo. Czy wszystko to
dzieje si  w ciele, czy w roz czeniu z cia em, tego nie wiem; ale jak nie  mia abym
twierdzi , by cia o w tych chwilach (s.362) zostawa o bez duszy, tak równie  nie
przysi

abym na to,  e dusza tak zachwycona pozostaje w ciele.

9. Nieraz przychodzi mi ta my l,  e jak s

ce tak  ma si ,  e stoj c na niebie i nie ruszaj c

si  z miejsca, na wszystkie strony promienie swe rozsy a, tak równie  nie ma w tym nic
niepodobnego, by dusza i duch, które tak samo s  jedno jak s

ce i jego promienie, ogrzane

pot

 tego zapa u, który zsy a na nie prawdziwe S

ce Sprawiedliwo ci, nie mog y jakim

wy szym pierwiastkiem swoim wznie  si  wy ej nad siebie. Mo e by ,  e sama nie wiem,
co mówi . Ale cokolwiek b

, to wiem i tak jest,  e nie z tak  szybko ci  pocisk za

przy

eniem zapa u wybucha ze strzelby, z jak  we wn trzu duszy zrywa si  to, co (w braku

odpowiedniejszego wyrazu) nazywam lotem. Lot ten, cho  cichy i bez szmeru, tak przecie
jest wyra ny i tak dotykalnie dusza czuje si  nim porwana,  e nie mo e to  adn  miar  by

udzeniem. Dusza tu, o ile zdo am zrozumie , ca kiem wychodzi z siebie i w tym stanie

wspania e ogl da rzeczy, jakie Bóg jej objawia. Gdy za  wróci do siebie, czuje w sobie
niewypowiedzianie wielkie z owego zachwycenia po ytki. Za nic ju  ma wszystkie rzeczy
ziemskie, bo w porównaniu z tym, co ogl da a, wydaj  jej si  tylko b otem.  ycie na tej ziemi

background image

76

odt d ci y jej jak brzemi  niezno ne i w czym. si  przedtem kocha a, tym teraz si  brzydzi.
Snad  dlatego spodoba o si  Panu ukaza  jej nieco ze wspania

ci tej krainy niebieskiej, w

której ma zamieszka  — podobnie, jak ludowi izraelskiemu przed wej ciem do Ziemi
Obiecanej wys

cy przynie li bogate okazy urodzajno ci owej krainy — aby  atwiej znios a

trudy tej uci liwej drogi, maj c przed oczyma ów kres b ogos awiony, u którego znajdzie
odpocznienie. Jakkolwiek wi c mog oby si  komu zdawa ,  e z takiego zachwycenia w
jednej chwili przemijaj cego, niewielka mo e by  korzy , w rzeczy samej jednak po ytki,
jakie ono pozostawia w duszy, tak s  niezmierne,  e ten tylko zdo a je oceni , kto ich sam na
sobie do wiadczy . (s.364)

10. Z tego te  jasno si  okazuje,  e zachwycenia te nie s  ani przywidzeniem wyobra ni, ani
spraw  z ego ducha. Przywidzenie jest tu wprost niepodobie stwem; z y duch za

adn

miar  nie zdo a sprawi  w duszy tego rodzaju widze  i wra

, takie w niej dobre skutki

dzia aj cych, taki jej przynosz cych pokój, pogod  ducha i post p w dobrym, a szczególnie te
trzy owoce, których tu dusza w bardzo wysokim stopniu dost puje. Naprzód, wy sze
poznanie wielko ci Boga, bo w miar  bli szego i w szerszej mierze ogl dania Jego
doskona

ci, dusza te  coraz ja niej poznaje Jego nieogarnion  pi kno  i wielmo no . Po

wtóre, g bsze poznanie samej siebie i g bsza pokora, tak i  nie  mie ju  i oczu podnie  do
nieba na wspomnienie,  e ona, takie n dzne i niskie w porównaniu z takim wielkim Panem
stworzenie, wa

a si  kiedy b

 obrazi  Jego, tylu cudownych rzeczy Stworzyciela. Po

trzecie na koniec, stanowcze wszystkimi rzeczami tej ziemi wzgardzenie, o ile nie s

 jej do

tego jedynego celu, by mog a je obróci  na s

 i chwa  tego Boga tak wielkiego.

11. Te s  klejnoty, które Oblubieniec na pierwsze zr kowiny daje swojej oblubienicy, a które
ona, znaj c ich niesko czon  cen , w sercu swym chowa. Bo i widzenia one g boko
pozostaj  w jej pami ci wyryte i s dz ,  e niepodobna, by ich zapomnia a kiedy, a  do dnia,
gdy zacznie cieszy  si  nimi na wieki. Chybaby sama z w asnej i wielkiej winy swojej te
klejnoty utraci a; ale Oblubieniec, jak j  nimi obdarzy , tak te  mocen jest u yczy  jej  aski,
aby si  ustrzeg a takiej nieszcz snej utraty.

12. Niema ej wi c, powtarzam raz jeszcze, jak i same ju  to widzicie, potrzeba tu odwagi.
Niema y to, zaiste, przestrach dla duszy, gdy czuje prawdziwie, jakby si  roz cza a z cia em,
gdy zmys y j  odchodz , sama nie wie jak i dok d. Odwag  tu potrzebn  Ten tylko da  jej
mocen, który daje i t

ask  zachwycenia. Powiecie mo e,  e przestrach ten dobrze si  duszy

op aca. Na to i ja si  zgadzam. Chwa a i dzi kczynienie na wieki niech b dzie Jemu, który
mo ny jest tak wielkie (s.365) rzeczy czyni , tak wielkie dary dawa  stworzeniom swoim.
Niechaj w boskiej  askawo ci swojej i nam to da  raczy, by my by y godne s

 Jemu,

amen.

ROZDZIA  6

Mówi o skutku opisanej w poprzednim rozdziale modlitwy, po którym poznaje si , czy ona jest
prawdziwa, czy te  zmamieniem tylko. — O innej jeszcze  asce, jak  Pan czyni tu duszy, aby
Go tym wi cej wys awia a.

1.  aski te, tak wznios e, wzbudzaj  w duszy takie pragnienie posiadania ju  zupe nie Tego,
który j  nimi obdarza,  e  ycie zamienia jej si  w m

, cho  m ka to s odka. Z t sknot

nieutulon  pragnie  mierci i ustawicznie b aga Boga ze  zami, aby j  zabra  z tego wygnania.

background image

77

Wszystko, co widzi i s yszy woko o siebie, jest dla niej um czeniem, jedna tylko samotno
znaczn  jej ulg  przynosi. Ale i tu niebawem ból ten wewn trzny si  wznawia i wsz dzie jej
towarzyszy. I tak nigdzie nasz biedny motyl nie mo e znale  sobie trwa ego odpocznienia.
Owszem, ten wci  tlej cy w niej ogie  t sknej mi

ci za lada powiewem, zdolnym go

podnieci , na nowo p omieniem wybucha i dusz  znowu unosi. St d te  zachwycenia w tym
mieszkaniu bywaj  bardzo cz ste i nie ma sposobu zapobie enia im, chocia by przysz y przy

wiadkach. Za czym niebawem wszczynaj  si  prze ladowania i szemrania, które nie daj  jej

pokoju i wzniecaj  w niej strachy, którym ona, jakkolwiek by chcia a, obroni  si  nie zdo a,
bo wielu jest tych, którzy tak j  strasz , a mi dzy nimi szczególnie spowiednicy.

2. I cho  z jednej strony, w najg bszym wn trzu swoim, czuje wielk  pewno  i otuch ,
zw aszcza gdy sama jest z Bogiem, z drugiej strony jednak wielki ma smutek, l kaj c si , czy
istotnie diabe  jej nie zwodzi i czy zmamiona przez niego nie obra a tego Pana, którego nad
wszystko mi uje. O szemrania i s dy ludzkie ma o dba, ale bardzo j  boli, gdy spowiednik
(s.366) j  n ka wyrzutami, jak gdyby tu by a w czym winna. W tym udr czeniu nieustannie
prosi wszystkich, aby si  za ni  modlili i Pana blaga, aby j  prowadzi  inn  drog , je li ta, jak
wci  jej mówi , jest tak niebezpieczna. Z tym wszystkim jednak, widz c,  e t  drog  wielkie
uczyni a w dobrym post py i z tego, co czyta, s yszy i co jej oznajmuj  przykazania Bo e
maj c pewno ,  e jest to droga, wiod ca do nieba, nie mo e, cho by chcia a, wymóc tego na
sobie, by nie pragn a na niej pozosta  i na tyle tylko zdoby  si  zdo a,  e zdaje si  na wol  i
zrz dzenie Boga. Lecz i to,  e nie potrafi pragn  tego, co jej ka , dr czy j , bo zdaje si  jej,

e przez to pope nia niepos usze stwo wzgl dem spowiednika, a ma to przekonanie,  e

nie tylko pos usze stwo i chronienie si  obrazy Bo ej mo e j  obroni  od

niebezpiecze stwa zdrady i omamie  z ego ducha. I im mocniejsze widzi w sobie
postanowienie raczej da  si  por ba  na sztuki, ni

wiadomie pope ni  jeden grzech

powszedni, tym sro ej to j  smuci,  e snad  pope nia ich tyle mimo woli swojej.

3. Bóg daje tej duszy tak gor ce pragnienie podobania Mu si  we wszystkim, tak  yw  boja
obra ania Go w czymkolwiek, cho by najmniejsz  niedoskona

ci , gdyby jej unikn

zdo

a,  e dla tego ju  samego rada by uciek a od ludzi i szczerze zazdro ci tym, którym

kiedy  dane by o, albo dzi  jeszcze dane jest 

 na pustyni. A przy tym jednak chcia aby

rzuci  si  w sam wir  wiata, czyby tam nie znalaz a cho  jednej duszy, któr  by zdo

a

sk oni  do wierniejszego s

enia i gorliwszego oddawania chwa y Bogu. I je li jest

niewiast , smuci si ,  e jako taka, b

c skr powana, tej ch ci swojej zado uczyni  nie

mo e i z zazdro ci  spogl da na m ów, którym wolno jest publicznie podnosi  g os swój i
swobodnie opowiada  wszystkim wielmo no ci tego wielkiego Boga i Pana Zast pów.

4. O biedny motylu, i  tylu wi zami skr powany, nie mo esz ulecie , k dy by  chcia ! Zlituj
si  nad nim, Bo e mój; daj folg  tej biednej duszy, aby ju  mog a cho  w cz ci jakiej spe ni
na cze  i chwa  Twoj  swe pragnienia. Nie zwa aj na (s.367) niegodno  jej ani na jej
nisko ! Wszechmog cy jeste , Panie, i na rozkaz Twój rozst puj  si  g biny morskie i
Jordan zatrzymuje si  w biegu swoim, swobodne otwieraj c przej cie synom izraelskim. Nie

uj jej! Twoj  moc  wsparta, zdo a ona wielkie wytrzyma  utrapienia. Gotowa jest na nie,

pragnie je wycierpie , wi c wyci gnij, Panie, mo ne rami  Twoje, nie dopuszczaj tego, by
ca e  ycie jej zej  mia o na poziomych drobiazgach. Objaw w tym biednym niewie cim
stworzeniu wielmo no  Twoj , aby  wiat, widz c,  e nie ma w tym  adnej w asnej jej si y,
Tobie samemu wszystk  chwa  oddawa . A j  niech to kosztuje, ile chce, cho by to by  koszt

background image

78

najwi kszy, bo tego tylko pragnie, gotowa tysi c razy odda

ycie swoje, aby cho  jedna

dusza za jej spraw  wi ksz  Tobie cze  i chwa  odda a. Za tak  cen  wszelk  ofiar
poczytywa aby sobie za zysk niezrównany, dobrze to rozumiej c,  e nie jest godna i
najmniejszej rzeczy dla Ciebie ucierpie , a có  dopiero umrze  dla chwa y Twojej!

5. Po co i na jaki po ytek napisa am powy sze s owa? — Snad  sama nie wiedzia am, co
pisz . Ale to wiedzmy, siostry,  e takie s , bez  adnego w tpienia, skutki, jakie te
zawieszenia czy zachwycenia po sobie zostawiaj . Nie s  to pragnienia przelotne; trwaj  one
ustawicznie i przy ka dej sposobno ci wype nienia ich czynem okazuje si ,  e nie ma tu

adnego z udzenia. Dlaczego mówi ,  e pragnienia te trwaj  ustawicznie? — Bo bywaj  tu

wprawdzie chwile ma oduszno ci, kiedy dusza s ania si  po ni szym poziomie i takie czuje w
sobie wyl knienie,  e nie mia aby, jak s dzi, odwagi do podj cia najmniejszego trudu. W
takich chwilach, jak s dz , Pan pozostawia dusz  samej sobie i w asnemu jej przyrodzeniu,
dla wi kszego jej dobra. Wówczas bowiem widzi ona,  e je li kiedy mia a do czego odwag ,
mia a j  nie z samej siebie, ale jedynie z daru  askawo ci Bo ej. I w przenikaj cej poznania
tego jasno ci sama w sobie si  unicestwia i ja niej jeszcze poznaje moc i dobro  Boga, który
w takim n dznym stworzeniu (s.368) raczy  je okaza . Ale najcz ciej zwyk y stan tej duszy
taki jest, jak go wy ej opisa am.

6. Jedno tu, siostry, zwa cie,  e wielkie te  dze ogl dania Pana taki nieraz ból gwa towny
sprawuj ,  e nie nale y zwi ksza  ich, ale raczej, o ile to rzecz mo ebna, my l od nich
odrywa . O ile to rzecz mo ebna, mówi , bo jest pewien rodzaj tych pragnie , o którym
pó niej mówi  b

, którym oprze  si  nie mo na, jak o tym same si  przekonacie. Ale

pragnienia tego pierwszego rodzaju, o którym mówi  obecnie, nieraz dadz  si  st umi .
Rozum tu bowiem zupe nie jest swobodny, mo e wi c uzgodni  si  z wol  Bo , i mówi , co
mówi

w. Marcin. Mo e tak e t

dz  i t sknot  swoj , zw aszcza gdy ból z niej powstaj cy

bardzo si  wzmaga, pow ci gn  t  uwag ,  e chocia  takie pragnienia bywaj  znakiem
wysokiego ju  post pu w cnocie, kto wie, czy nie z y duch je wznieca, aby mia a siebie za
doskona  i  wi

. Uwaga to w ka dym czasie bardzo po yteczna, bo zawsze nam dobrze

chodzi  w boja ni. Mam wprawdzie to przekonanie,  e takiego pokoju i takiej swobody
ducha, jakich dusza przy tym bólu doznaje, diabe  nie jest mocen sprawi . Pragnieniom przez
niego wzbudzonym zawsze towarzyszy  b dzie wi ksze lub mniejsze wzburzenie
nami tno ci, jakie zwyk o powstawa  w duszy w razie jakiego zmartwienia o rzeczy

wieckie. Ale kto sam nie do wiadczy  jednego i drugiego, nie potrafi rozpozna  tej ró nicy i

poczytuj c sobie za rzecz wielk , b dzie je, ile zdo a, podnieca , ci

 przez to wyrz dzaj c

sobie szkod  na zdrowiu. Bo ból, z tej t sknoty powstaj cy, jest nieustanny, albo
przynajmniej bardzo cz sto si  wznawia.

7. I na to równie  zwró cie uwag ,  e cierpienia te nieraz bywaj  skutkiem s abej kompleksji,
szczególnie u osób  atwo roztkliwiaj cych si  i za lada ma ym powodem gotowych do p aczu.
Takim diabe  sto razy wmówi,  e p acz  z wielkiej mi

ci Boga, cho

zy ich zupe nie z tego

ród a nie p yn . (s.369) Owszem, je li to powtarza si  przez czas d

szy ( e dusza taka za

ka dym najmniejszym s owem, jakie us yszy, albo wspomnieniem o Bogu zaraz si
rzewnymi  zami zalewa i powstrzyma  ich nie umie), i p acze bez ko ca, bardzo by  mo e,  e
raczej humory jakie , nagromadzone oko o serca, t  obfito

ez wywo uj , ni by je mia a

wyciska  si a mi

ci Bo ej. Ale one, poniewa  s ysza y,  e dar  ez jest  ask , nie tylko nie

usi uj  powstrzyma  si  od p aczu, ale raczej pobudzaj  si  do  ez ile zdo aj . A diabe

background image

79

zawsze tu wygrywa, bo p aczka taka tym ci

ym p akaniem swoim rych o, jak on tego

pragnie, przywodzi siebie do takiego stanu zniemo enia,  e ju  ani modli  si  nie zdo a, ani
Regu y zachowa .

8. Widz  st d, jak stajecie zdziwione z takim zapytaniem na ustach: có  wi c mamy pocz ,
kiedy takie we wszystkim jest niebezpiecze stwo? I kiedy nawet tak  rzecz dobr , jak  jest
dar  ez, uwa am za mog

 podlega  zmamieniu, czy nie jestem sama zmamiona? By  mo e,

 jestem w b dzie, ale wierzajcie,  e mówi  tu z w asnego do wiadczenia, bo niejedn

widzia am tak . Nie powiadam, bym do wiadcza a tego na samej sobie, bo nie jestem
bynajmniej tkliwa z natury; przeciwnie, serce tak mam twarde,  e mi nieraz a  przykro.
Niekiedy jednak, gdy wewn trz ogie  wielki zap onie, z serca tego, cho  tak nieu ytego,

cz  si

zy jak z alembiku. Takie  zy  atwo mo na pozna  po skutkach; nie sprawuj  one

adnego wzburzenia w duszy, ale raczej przynosz  jej uspokojenie i pokrzepienie, a zdrowiu

rzadko si  zdarza, by zaszkodzi y. Co do tamtych  ez, tyle przynajmniej jest w nich dobrego,

e cia u tylko szkodz , a nie duszy (je li ta jest prawdziwie pokorna). Ale bez pokory nie

dzie rzecz  nieu yteczn  mie  je w podejrzeniu.

9. Nie s

my, by w sprawie naszego u wi cenia g ównie chodzi o o  zy, chodzi o to, by my

 przyk ada y do dzie a i pracowa y usilnie nad post pem w cnotach. O to jedno stara  si

powinni my; na  ci ganie  ez nie wysilajmy si . Przyjd  same, gdy spodoba si  Bogu je
zes

; wtedy te  zrosz  one such  rol  dusz naszych i wielki sprawi  urodzaj, tym wi kszy,

(s.370) im mniej b dzie naszego o nie starania. Ta jest woda z nieba na nas p yn ca. Ta druga
za , któr  sami z utrudzeniem, jakby kopi c w ziemi, wydoby  usi ujemy, nic z tamt  nie ma
wspólnego, i nieraz, nakopawszy si  a  do um czenia, miasto spodziewanego zdroju, ani
strumyczka nawet wody nie znajdziemy. Lepiej nam wi c, siostry, zdaniem moim, trzyma
si  w obecno ci Pana i stawia  sobie przed oczy mi osierdzie i wielmo no  Jego, a nasz
nisko . On za  niech daje nam, co Jemu si  spodoba, wod  czy posuch , jak zechce. Wie On
lepiej ni  my, czego nam potrzeba. Zdaj c si  tak na wol  Jego, b dziemy mia y spokój i
diabe  ju  nie tak  atwo znajdzie sposobno  do zastawiania na nas swych side .

10. Niekiedy w ród owych wra

 bolesnych zarazem i s odkich. Pan u ycza duszy

nadzwyczajnej modlitwy i pewnego, niepoj tego dla niej rozradowania. Opisz  je tu
dok adniej, aby cie, gdyby Pan raczy  wam udzieli  tej  aski, czyni y Mu za ni  dzi ki
nale ne i wiedzia y zawczasu, co w tym stanie dzieje si  w duszy. Rozradowanie to, o ile
rzecz rozumiem, zasadza si  na dziwnie bliskim zjednoczeniu w adz duszy z Bogiem, tylko  e
tu pozostawia im, jak równie  i zmys om, swobod , aby mog y si  cieszy  szcz ciem swoim,
cho  same nie pojmuj , co to jest, czym si  ciesz  i w jaki sposób tym szcz ciem si  ciesz .
Mo e to si  wydawa  jak  ba ni  arabsk , a przecie  tak jest prawdziwie. Tak wielk  tu i
nieobj

 dusza si  cieszy rozkosz ,  e chcia aby cieszy  si  ni  nie tylko sama, ale

opowiada  j  wszystkim, aby wszyscy pomagali jej chwali  Pana, jak do tego jedynie d

y

wszystko pragnienie. O, jakie by gody wyprawia a, gdyby to by o w jej mo no ci, jakie by na
wszystek  wiat zawodzi a okrzyki rado ci, aby wszystkim by a wiadoma ta rozkosz, w któr
op ywa! Jak on syn marnotrawny, gdy wreszcie do domu ojca powróci , i ona ma to uczucie,
jakby zosta a odszukana, jakby sama siebie znalaz a. I jak on ojciec odzyskanego
marnotrawcy, rada by zwo

a wszystkich i wielk  uczt  im zastawi a, aby si  z ni  cieszyli,

 w takim bezpiecznym znalaz a si  schronieniu (s.371) Bo pewna tego jest i najmniejszej o

tym nie mo e mie  w tpliwo ci,  e zupe nie jest w tej chwili przynajmniej zabezpieczona od

background image

80

ego. I, zdaniem moim, ma s uszno , taka bowiem wielka rado  i rozkosz, jak  czuje w

najg bszym wn trzu jestestwa swego, taki przy tym pokój i takie pragnienie wys awiania
Boga, niepodobna, by mog o pochodzi  od ducha z ego.

11. Niema ej i nie atwego przezwyci enia siebie wymagaj cej rzeczy dusza doka e, je li pod
takim niepowstrzymanym nawa em wewn trznego rozradowania zdo a milcze  i ukry  w
sobie to, co w niej si  dzieje. Takie snad  rozradowanie czu  w sobie  w. Franciszek, gdy
chodzi  po b oniach i polach wielkim g osem wo aj c, a napadni ty przez zbójców oznajmi
im, i  jest heroldem wielkiego Króla. Czu o je tylu innych  wi tych, którzy chronili si  na
puszcz , aby  yciem swoim umartwionym takimi  by , jak  w. Franciszek, heroldami
Pa skimi i g

no oznajmia , ju  nie ludziom, ale ska om, zwierz tom i niemym stworzeniom

chwa  Boga swego. Tak czyni  i on  wi ty —  wi tym go zowie, bo znaj c  ycie jego,
przekonana jestem,  e nim by  — Piotr z Alkantary. A ludzie, s ysz c go tak w miejscach
bezludnych wo aj cego, na miewali si  z niego i brali go za szalonego. O, jakie  to, siostry,
szcz liwe i po dane szale stwo! Oby Bóg wszystkim nam u yczy  go raczy ! A dla was
ile  to  ask zawiera si  w tej jednej  asce, jak  Pan wam uczyni ,  e ukry  was w tym  wi tym
schronieniu! Tu, je liby si  spodoba o Panu uszcz liwi  was darem tego rozradowania,
bezpiecznie mo ecie je objawia . Tu w takich chwilach czeka was  yczliwe uznanie i
poparcie, nie po miewiska i obmowy, jakie by was spotka y na  wiecie, tak ma o przywyk ym
do podobnego sposobu og aszania chwa y Bo ej, i  nie dziw,  e na nim ostrzy z

liwy swój

zyk. (s.372)

12. O, n dzne to  ycie, o, nieszcz sne to czasy, w których nam 

 przypad o! Szcz liwa

zaiste ta dusza, której si  dosta a w udziale ta cz stka najlepsza,  e mog a uchyli  si  od tego

wiata i 

 daleko od niego! Nieraz, gdy jeste my razem zebrane, niewypowiedzian  mam

pociech  patrz c na was, siostry, i widz c t  wielk  wasz  rado  wewn trzn , z jak  ka da
wedle mo no ci dzi ki czyni Panu, i  j  przywiód  do tego klasztoru. Widz  t  rado  wasz ,
bo rzecz widoczna,  e wszystkie te dzi kczynienia wynikaj  z wn trza, z g bi dusz waszych.
Rada bym jak najcz ciej widzia a w was te oznaki rado ci, do , by jedna zacz a, a tym
samym pobudzi i drugie. Jaki  mo e by  lepszy z j zyka waszego u ytek, jaki
odpowiedniejszy przedmiot rozmów waszych, gdy jeste cie razem, nad ten, by cie wspólnie
chwali y Pana, kiedy tyle mamy do chwalenia Go powodów?

13. Niechaj On w boskiej  askawo ci swojej cz sto nas darzy tym rodzajem modlitwy tak
bezpiecznym, a tak dla duszy korzystnym. Niech nas nim darzy, bo to jest  aska w wysokim
stopniu nadprzyrodzona, o w asnych si ach naby  jej nie zdo amy. Stan taki trwa nieraz dzie
ca y. Dusza wówczas chodzi jakby na wpó  pijana, na podobie stwo cz owieka, który obficie
trunków za

, ale nie do tego stopnia, by przytomno  i zmys y utraci ; albo jak melancholik,

który nie ca kiem odszed  od zmys ów, ale zostaje pod wra eniem jednej my li, która mu
utkwi a w wyobra ni i nikt mu jej z g owy wybi  nie mo e.

Niezr czne to porównanie na obja nienie  aski tak wznios ej, ale i umys  mój t py i nic
lepszego wynale  nie umie. Ale tak jest, jak mówi ,  e pod wp ywem tego rozradowania
dusza tak zapomina o wszystkim i o samej sobie,  e nic innego nie widzi i nic innego mówi
nie potrafi, jeno to, co samo z tego jej rozradowania wytryska, to jest uwielbienie Boga.

czmy si , córki moje,  czmy si  wszystkie z t  dusz  i wspólnie pomagajmy jej chwali

Pana. Na co nam chcie  by  od niej m drszymi? Jaka mo e by  dla nas wi ksza pociecha?

background image

81

Owszem, i wszystkie stworzenia wzywajmy do wspólnego z (s.373) nami dzi kczynienia,
niech wszystkie z nami i przez nas wielbi  i s awi  Stworzyciela swego na wieki wieczne,
amen, amen, amen.

MIESZKANIE SZÓSTE

ROZDZIA  7

Opowiada, w jaki sposób dusze,  askami wy ej opisanymi od Boga obdarzone, bolej  i  alem
si  krusz  na wspomnienie swoich grzechów. — Jak wielki to b d, nie  wiczy  si , cho by kto
by  ju  wysoko, w pami ci na cz owiecze stwo Pana i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa,
na Jego M

 i  ycie, i na Jego chwalebn  Matk  i  wi tych. — Jakie nieocenione z tej

pami ci p yn  dla duszy korzy ci.

1. Mo e wam si  b dzie zdawa o, siostry (tym mianowicie, które nigdy jeszcze tych  ask nie
dost pi y, tak si  zdawa  mo e, bo które ju  cieszy y si  tymi darami prawdziwymi, te
rozumiej , o czym tu chc  mówi ),  e te dusze, którym Pan w tak niewypowiedzianie bliski
sposób udziela siebie, bezpieczne s  i pewne, i  Go ju  posiadaj  na zawsze, za czym ju  i nie
maj  czego si  l ka , ani grzechów swoich op akiwa . W wielkim by yby cie b dzie tak

dz c, gdy

al za grzechy tym wy ej ro nie, im wi ksze  aski dusza od Boga otrzymuje.

Jest to ból, który, s dz ,  e nigdy nas nie opu ci, póki nie znajdziemy si  tam, gdzie nic ju
bole  nie mo e.

2. Prawda,  e ból ten w ró nych czasach  ywiej lub mniej  ywo dojmuje, a tak e tutaj w inny
ni  zwykle sposób si  objawia. Dusza tu nie my li o karach, na które za grzechy swoje
zas

a; to tylko j  boli,  e tak by a niewdzi czna Temu, któremu tyle zawdzi cza i który

tak jest godzien tego, by Mu wszystko stworzenie Jego s

o. Tym g biej boleje nad t

niewdzi czno ci  swoj , im ja niej w  wietle tych wielkich rzeczy, których Pan jej u ycza,
staje jej na oczy boska wielmo no  Jego. Zdumiewa si , przera ona, nad niepoj
zuchwa

ci  swoj ; p acze nad za lepieniem swoim,  e Boga, niesko czonej czci godnego,

tak sobie lekcewa

a; tak wielce nierozumn  przedstawia jej si  g upota jej,  e utuli  si  z

alu (s.374) nie mo e, zw aszcza gdy wspomni, dla jakich to n dznych i niskich rzeczy

wa

a si  wzgardzi  takim wysokim Majestatem.  ywiej stoj  jej przed oczyma te grzechy

jej, ni  wszystkie  aski, które otrzymuje.  aski te i nast pne, które w dalszym ci gu opisz ,
niewypowiedzianie s  wielkie, ale sp ywaj  na ni  na kszta t bystrej rzeki, w pewnych
czasach tylko. Grzechy za  s  jakby ka

a b ota, któr  wci  ma przed oczyma i ustawicznie

w pami ci jej si  odnawiaj . Jest to doprawdy krzy  nielekki.

3. Znam jedn  osob , która t sknie pragn a  mierci, nie dla samego tylko widzenia Boga, ale
i dla uwolnienia si  od tego nieustannego, jaki w sobie nosi a bólu, i  tak by a niewdzi czna
Temu, któremu tyle by a i b dzie winna. Mia a to o sobie przekonanie,  e na ca ym  wiecie
nie znajdzie si  taki grzesznik, który by jej w niegodziwo ci dorówna , bo nie ma na ca ym

wiecie takiego, nad którym by Bóg tak wielk , jak nad ni , cierpliwo  i hojno  okaza . Co

do boja ni piek a, tej tu nie znaj . Czasem tylko, ale rzadko, bardzo je dr czy obawa

background image

82

postradania Boga. Wszystka ich boja

 do tego jedynie si

ci ga, by Bóg nie wypu ci  ich

kiedy z r k swoich i by Go ju  nigdy nie obrazi y i nie wróci y do tego stanu n dzy duchowej,
w jakim przedtem 

y. O w asn  w przysz ym  yciu m

 czy chwal  si  nie troszcz . A

je li pragn  dla siebie nied ugiego zatrzymania w czy cu, nie tyle im chodzi o skrócenie kar,
które tam cierpie  b

, ile raczej o to, by nie by y d ugo oddalone od Boga.

4. Jakkolwiek by zreszt  dusza op ywa a we wszelkie najwy sze  aski od Boga, nie s dz , by
kiedy mog o by  dobrze dla niej pu ci  w niepami  n dzny stan, w jakim dawniej zostawa a.
Przykre to wspomnienie, ale z wielu wzgl dów bardzo po yteczne. Chocia  mo e to mnie
tylko tak si  zdaje i dlatego,  e taka by am grzeszna, ci gle mam w pami ci grzechy moje.
Inne, cnotliwsze ode mnie, nie maj  mo e za co 

owa , cho  dopóki  yjemy w tym

miertelnym ciele, nikt (s.375) chyba nie zdo a uchroni  si  ca kiem od zmazy. Ufno  i

pami  na to,  e Pan nasz ju  odpu ci  i w niepami  poda  grzechy nasze,  adnej temu
bólowi nie przynosi ulgi, raczej mu nowej jeszcze dodaje si y na wspomnienie takiej
niewyczerpanej dobroci,  askami obsypuj cej niegodne stworzenie, któremu si  tylko piek o
nale y.  wiadomo  ta, tak sobie wyobra am, dla takiego  wi tego Piotra, dla takiej  wi tej
Magdaleny, prawdziwym musia a by  m cze stwem. Przy takiej bowiem  arliwej mi

ci,

jak  oboje ci  wi ci pa ali, przy tylu  askach najwy szych, przy takim jasnym poznaniu, jakie
mieli o wielko ci i wielmo no ci Boga, pami

 na dawne grzechy srogim snad

alem kraja a

im serce i najtkliwsz  je skruch  przenika a.

5. Mo e te  która z was pomy li sobie,  e dusza, ciesz ca si  posiadaniem  ask tak wysokich,
nie b dzie ju  si  zajmowa a rozmy laniem o tajemnicach naj wi tszego Cz owiecze stwa
Pana naszego, ale ca a b dzie oddana  wiczeniu si  w mi

ci.— Jest to przedmiot, o którym

szeroko pisa am na innym miejscu. Niektórzy wprawdzie mocno mi  za to zganili dowodz c,

e nie rozumiem tych rzeczy,  e ró ne s  drogi, którymi Pan dusze prowadzi, a zatem dusza,

która przebywszy ju  pierwsze pocz tki i post pi a wy ej, powinna zajmowa  si  wy cznie
tajemnicami Bóstwa samego, a wystrzega  si  my li o rzeczach cielesnych. Mnie jednak
wszystkie te ich dowodzenia nie zdo

y przekona , by droga przez nich zalecana by a dobra.

Mo e by ,  e si  myl , mo e te  w s owach tylko si  ró nimy, a w gruncie rzeczy i oni i ja
mówimy to  samo. Ale do wiadczy am na sobie,  e czart próbowa  t  drog  wyprowadzi
mi  w pole. W asnym wi c kosztem nauczona, cho  o tym ju  niejednokrotnie mówi am,
chc  tu raz jeszcze to powtórzy , aby cie mia y ostrze enie, jak pilnie powinny cie w tym
punkcie mie  si  na baczno ci, owszem, nie wierzcie temu, kto by was chcia  uczy  inaczej.
Postaram si  tu dok adniej, ni  to tam uczyni am, wyrazi  my l moj . Kto za  utrzymuje
przeciwnie, (s.376) je li w pi mie zechce szerzej i ja niej rozwin  zdanie swoje, mo e si
oka e,  e ma s uszno , ale tak pobie nie i w krótkich s owach tylko zbywaj c rzecz tak
wznios  i wa

,  atwo mo e takim, jak my, ma o o wieconym niema  wyrz dzi  szkod .

6. B dzie si  wi c zdawa o niejednej duszy,  e nie powinna rozmy la  o M ce Pa skiej; tym
bardziej zatem nie powinna rozmy la  o  yciu Naj wi tszej Panny i  wi tych, cho  pami

 o

nich tak wielk  nam przynosi pociech  i zach

 do dobrego. Przyznaj ,  e nie mog  poj

,

jak oni uzasadniaj  swoje poj cia. Nic wspólnego nie mie  z cia em i z  adn  rzecz  cielesn ,
wiecznie p on  jednym nieprzerwanym nigdy zapa em mi

ci, to rzecz duchów niebieskich.

Ale nam,  yj cym w ciele  miertelnym, potrzeba obcowa  ze  wi tymi i 

 duchem w ich

spo eczno ci, i rozwa

 te wielkie bohaterskie czyny, które oni dla mi

ci Boga spe nili.

Jak e wi c daleko bardziej jeszcze nie godzi si  nam odwraca  rozmy lnie od tego

background image

83

naj wi tszego Cz owiecze stwa Pana naszego Jezusa Chrystusa, które jest wszystkim dobrem
naszym i niezawodnym na wszelkie n dze nasze lekarstwem. Doprawdy, niepodobna mi
przypu ci , by która dusza pobo na zdolna by a tak si

wiadomie i rozmy lnie oddali  od

wcielonego Boga swego, a którzy tak radz , ci chyba sami nie wiedz , co mówi  i szkod
wielk  i samym sobie, i drugim wyrz dzaj . Za to przynajmniej r cz ,  e tacy nie wejd  do
tych ostatnich dwu mieszka , bo opu ciwszy przewodnika, którym jest Jezus najs odszy,
jak e mog  i  naprzód? Wielkie to ju  szcz cie, je li cho  w dalszych mieszkaniach zdo aj
bezpiecznie si  utrzyma . Sam Pan nam mówi,  e On jest drog , i równie  mówi,  e On jest

wiat

ci , i  e nikt nie przychodzi do Ojca, jeno przez Niego, i  e “kto ujrza  Jego, ujrza  i

Ojca”. Mo e mi kto zarzuci,  e s owa te maj  si  rozumie  w innym znaczeniu. O innych
znaczeniach nic nie wiem; znam tylko to, które zawsze czu am w g bi duszy,  e jest
prawdziwe i zawsze mi bardzo z nim by o dobrze. (s.377)

7. S  dusze — i niejedna z nich z tym mi si  zwierza a —  e gdy je Pan podniesie do tego
stanu doskona ej kontemplacji, chcia yby ju  na zawsze w nim pozosta . To by  nie mo e.
Ale to prawda,  e po otrzymaniu tej  aski pewna w nich nast puje zmiana,  e mianowicie nie
potrafi  ju , jak przedtem, rozumem rozmy la  o tajemnicach  ycia i M ki Chrystusowej.
Sk d to pochodzi, tego dobrze nie wiem, ale najcz ciej tak bywa,  e po takich  askach i
widzeniach nadprzyrodzonych rozum staje si  mniej sposobny do rozmy lania. A poniewa
rozmy lanie ca e zasadza si  na szukaniu Boga, wi c gdy dusza Go znajdzie i nawyknie do
szukania Go wci  na nowo sam  tylko wol , ju  nie chce i nie potrzebuje zadawa  sobie
trudu szukania Go jeszcze rozumem. Mo e te , jak mnie si  zdaje, skutkiem rozp omienienia
woli, szlachetna ta w adza chce ju  dzia

 sama i obchodzi  si , je li mo e, bez pomocy

tamtej. Nic by w tym nie by o z ego, ale b dzie to rzecz niemo liwa, zw aszcza dla duszy,
która jeszcze nie dosz a do tych dwu mieszka  ostatnich; najcz ciej sko czy si  na
daremnym traceniu czasu, bo bardzo cz sto, chc c zagrza  wol , dusza potrzebuje wezwa  na
pomoc rozum.

8. Zwa cie to dobrze, siostry,  e jest to punkt bardzo wa ny, dlatego te  bli ej jeszcze chc  go
wam obja ni . Cho by dusza pragn a ca kiem i wy cznie odda  si  mi

ci, o niczym

wi cej my le  nie chc c, nie potrafi przecie  tego okaza . Dlaczego? Bo cho  wola nie
zamar a, ale przymiera w niej ogie , który zwyk  j  zapala , potrzeba wi c, by go kto
rozdmucha , aby znowu buchn  p omieniem. Czy by oby to dobrze, gdyby dusza w tej
posusze wewn trznej czeka a z za

onymi r koma, a eby ogie  zst pi  z nieba i poch on  t

ofiar , któr  z siebie chce uczyni  Bogu, jak to niegdy  uczyni

wi ty nasz Ojciec Eliasz?

Niekoniecznie, bo niedobrze jest czeka  cudów od Boga. Pan sam, jak mówi am i bli ej
jeszcze obja ni , czyni, gdy zechce, cuda dla tej duszy. Chce jednak tak e, by my pami tali
na n dz  nasz  i  e nie jeste my godni takiej cudownej od Niego pomocy, by my zatem sami
sobie (s.378) pomagali, jak mo emy. I mam to przekonanie,  e jakkolwiek by my wysoki ju
stopie  modlitwy osi gn li, zawsze to nam b dzie potrzebne.

9. Prawda,  e kogo Pan ju  dopu ci do mieszkania siódmego, ten, z powodów, które, je li mi
pami  nie zawiedzie, w swoim miejscu obja ni , rzadko kiedy jeszcze, albo mo e i nigdy,
nie b dzie potrzebowa  ucieka  si  do tej pracy rozumu. Ale tam dusza, niewypowiedzianym
sposobem z Chrystusem Panem z czona, nigdy nie odchodzi od boku Jego i Pan, wedle
Bóstwa zarazem i Cz owiecze stwa swego, do nieustaj cej j  dopuszcza z sob  spo eczno ci.

background image

84

Gdy wi c ogie  on, o którym mówi am, w woli nie p onie, gdy dusza nie czuje w sobie
obecno ci Boga, wtedy potrzeba i Pan sam tego  da, by za przyk adem oblubienicy w Pie ni
nad pie niami szuka a Go dusza i pyta a stworze  o Tego, który je stworzy  — jak tego nas
uczy i  wi ty Augustyn w Rozmy laniach czyli w Wyznaniach swoich. — Nie mo emy za
siedzie  z r koma za

onymi, niem drze czas trac c na oczekiwaniu, a  znowu przyjdzie ta

aska doskona ej kontemplacji, któr  raz otrzymali my. Powtórzenia tej  aski, zw aszcza w

pocz tkach, mo e Pan przez ca y rok, a nawet przez kilka lat odmówi . On w boskiej

dro ci swojej wie dlaczego, nam pyta  o przyczyn  ani potrzeba, ani po yteczne. Wiemy,

jak  drog  nam i  trzeba, aby spodoba  si  Bogu; jest to droga przykaza  i rad Jego. T
drog  id my z wszelk , na jak  nas sta  pilno ci , rozpami tywaj c przy tym  ycie i  mier
Zbawiciela i jako wiele jeste my Mu d

ni, reszta za  sama przyjdzie, gdy Pan zechce.

10. Tu b dzie w swoim miejscu odpowied  na zarzut niektórych, utrzymuj cych,  e nie
potrafi  zatrzyma  umys u na takich rozmy laniach; i po tym, co mówi am wy ej, by  mo e,

e z pewnego wzgl du maj  s uszno . Wiecie,  e co (s.379) innego jest rozmy la  rozumem,

a co innego przedstawia  rozumowi dane prawdy, obecne w pami ci. Ale mo e mi tu powie
która,  e nie rozumie tego, co mówi . Moja to wina, snad  sama do  jasno rzeczy nie
rozumiem, skoro nie umiem jej zrozumiale wyrazi ; wszak e postaram si  obja ni  j  jak
potrafi . Rozmy laniem nazywam d

sze nad dan  prawd  zastanawianie si  rozumem, co

odbywa si  w sposób nast puj cy. Zaczynamy rozmy la  nad nieogarnion  wielko ci

aski,

jak  Bóg nam uczyni  daj c nam jednorodzonego Syna swego; po czym, post puj c dalej,
przechodzimy w my li wszystkie tajemnice boskiego  ycia Jego. Albo te  zaczynamy od
modlitwy w Ogrójcu, i rozum, z tego punktu wychodz c, idzie za Panem bolesn  drog , a  do
zawieszenia Jego na krzy u. Albo jeszcze bierzemy jaki fragment M ki Pa skiej, na przyk ad
pojmanie Pana Jezusa, i przedstawiaj c sobie wszystkie szczegó y tej tajemnicy, zdrad
Judasza, ucieczk  Aposto ów i tak dalej, zastanawiamy si  nad uwagami, które one nam
nastr czaj , nad uczuciami, które w nas wzbudzaj . Jest to doskona y sposób modlitwy i
wielka z niego dla duszy zas uga.

11. Wszak e od tego sposobu rozmy lania, s usznie poniek d — jak mówi am — mog  si
wymawia  niemo no ci  dusze, które dosz y ju  do wy szego stopnia modlitwy, które Bóg
podniós  do stanu widze  nadprzyrodzonych i kontemplacji doskona ej. Jaka tego przyczyna,
tego, powtarzam, nie wiem; ale rzeczywi cie tak jest,  e tego rodzaju dusze rozumem
rozmy la  najcz ciej nie s  zdolne. Lecz  adn  miar  taka dusza nie mia aby s uszno ci,
gdyby utrzymywa a,  e nie zdo a zupe nie zatrzymywa  si  przy tych tajemnicach, ani mie  je
czasem w pami ci, a przynajmniej w czasach, kiedy Ko ció  pami tk  ich obchodzi. Nie
mo e by , by dusza, tak hojnie od Boga obdarzona, zdo

a w takie szczególne dni wypu ci

z pami ci te najdro sze dowody mi

ci, jakie Pan jej daje w tych tajemnicach. S  to przecie

jakby  ywe iskry, coraz mocniej podniecaj ce w niej ogie  mi

ci. Tylko  e dusza nie

poznaje ju  tych tajemnic rozumowaniem; poznaje je w sposób doskonalszy. Tak ma nimi
umys  przenikni ty, tak je nosi g boko wyryte w pami ci,  e jedno wejrzenie sercem na
przyk ad na Pana, le cego twarz  na ziemi w Ogrójcu, i na ów straszliwy Jego pot do  jej
daje zaj cia i po ywienia nie na jedn  godzin , ale na cale dni. Jednym prostym wejrzeniem
widzi niesko czon  wielko  i  wi to  Pana w tym dobrowolnym dla nas Jego poni eniu i
ca  brzydko  naszej niewdzi czno ci, jak  Mu za tak  mi

 Jego i takie dla nas Jego

cierpienie odp acili my. Za czym zaraz i wola, cho  bez tkliwych uczu , zapala si
pragnieniem wywdzi czenia si  w czymkolwiek za tak  wielk

ask  i  dz  ucierpienia co

background image

85

nieco  dla Tego, który dla niej tak srodze cierpia ; takimi i tym podobnymi rzeczami umys
swój i pami  zajmuje. Dlatego wi c dusza taka nie potrafi ju  rozumem rozmy la  o M ce
Pa skiej, i wobec tej niemo no ci zdaje jej si ,  e i my le  o niej nie mo e.

12. Je li za  istotnie na ni  nie pami ta, dobrze jej b dzie postara  si , aby pami ta a.  aden
najwy szy sposób modlitwy, pewna tego jestem, nie stanie jej w tym na przeszkodzie, a
niema , zdaniem moim, mia aby szkod , gdyby zaniecha a jak najcz stszego  wiczenia si  w
tym. Co innego, je li spodoba si  Panu zes

 na ni  zachwycenie; wtedy ju  rozmy la  nie

zdo a, cho by chcia a. Ale w takim razie, poddanie si  bez oporu porywaj cej j  sile,  adn
nie b dzie dla niej przeszkod , b dzie jej, owszem, pomoc  do wszystkiego dobrego.
Przeszkod  raczej sama k ad aby sobie, gdyby w takim stanie sili a si  jeszcze na takie, jak
mówi am wy ej, rozmy lanie rozumem, do którego, zdaniem moim, dusza na ten stopie
wyniesiona nie jest zdolna. Mo e zreszt  by ,  e która potrafi, bo ró ne i niezliczone drogi,
którymi Bóg dusze prowadzi. Ale nie pot piajmy przynajmniej tych, które t  drog  i  nie
mog  i nie ods dzajmy ich za to od mo no ci korzystania z tych niewypowiedzianych
skarbów, jakie si  zamykaj  w tajemnicach  ycia i  mierci najwy szego dobra naszego. Pana
naszego Jezusa Chrystusa. Nikt we mnie nie wmówi, cho by najbardziej uduchowiony, by
zaniechanie tych skarbów mog o wyj  na dobre. (s.381)

13. S  dusze, które w pocz tkach albo w dalszych ju  post pach duchowego  ycia, gdy dojd
albo dochodzi  zaczn  do modlitwy odpocznienia i zakosztuj  rozkoszy i smaków, jakich Pan
im w tym stanie u ycza, wyobra aj  sobie,  e by oby to najwy szym dla nich szcz ciem,
gdyby mog y w tym stanie pozosta  na zawsze i bez przerwy u ywa  tych rozkoszy. Takim
radz  — jak o tym ju  mówi am — niech si  tak bardzo nie oddaj  temu upojeniu.  ycie jest

ugie i sporo w nim ró nych utrapie . I aby my je umieli znosi  jak nale y, potrzeba nam

zapatrywa  si  na wzór nasz, Chrystusa, jak On je znosi , jak je za przyk adem Jego znosili
aposto owie i  wi ci. Dobrze jest by  z najs odszym Jezusem i z Naj wi tsz  Matk  Jego; nie
od czajmy  si  od tego towarzystwa tak dobrego,  e nie masz nad nie lepszego. Bardzo nam
rad jest Boski nasz Zbawiciel, gdy przychodzimy do Niego rozwa

 i sercem podziela  bóle

i cierpienia Jego, chocia by z wyrzeczeniem si  w asnych pociech i smaków naszych. Tym
bardziej,  e wszak wiemy o tym, córki, i  pociechy nie tak cz sto przychodz  na modlitwie i
nie trwaj  ustawicznie, wi c zawsze b dzie czas i na jedno, i na drugie. Która by za
dowodzi a,  e pociechy u niej s  ci

e,  e zatem nigdy nie ma mo no ci zastanowienia si

nad tajemnicami M ki Chrystusowej, takiej stan uwa

abym za podejrzany i radzi abym jej,

aby go sama mia a w podejrzeniu i ze wszystkich si  stara a si  z niego wytrze wie . Je li za

asne si y jej nie starcz , niech si  uda do przeoryszy i prosi o naznaczenie jej takiego

obowi zku, który by j  zmusza  do ci

ej pilno ci i uwagi i tym sposobem gro

ce jej

niebezpiecze stwo za egna . Bo rzeczywi cie niebezpiecze stwo, gdyby stan taki si
przed

, grozi tu wielkie, szczególnie pod wzgl dem czysto ci serca i porz dku w g owie.

14. S dz ,  e dostatecznie wykaza am, jak wielka i ra

ca by aby to niew

ciwo , gdyby

dusza, cho by najwy ej uduchowiona, tak chcia a stroni  od wszelkiej my li o rzeczach
(s.382) cielesnych, by nawet pami  o naj wi tszym Cz owiecze stwie wydawa a si  jej
szkodliwa. Powo uj  si  tu na s owa, które Pan mówi  do uczniów,  e lepiej, aby odszed .
Przyznam si ,  e takiego argumentu znie  nie mog . Z pewno ci  nie powiedzia  Pan tych

ów do swojej Naj wi tszej Matki. Wiedzia  bowiem,  e mocna jest w wierze,  e w Jego

osobie czci Boga i cz owieka, i  e cho  wi cej Go mi uje ni  oni, przecie  tak doskona a jest

background image

86

Jej mi

, i  Jego obecno  wedle cia a nie tylko jej nie os abia, ale owszem, coraz mocniej

podnieca. Mówi  za  te s owa do aposto ów dlatego,  e oni wówczas nie mieli jeszcze tak
mocnej wiary, jak  mieli pó niej, a jak  i nam dzi  mie  przystoi. Raz jeszcze upewniam was,
córki, takie stronienie od  wi tego Cz owiecze stwa, jakby od jakiej do nabo

stwa

przeszkody, jest drog  bardzo niebezpieczn .  atwo ni  diabe  mo e doprowadzi  a  do
utraty czci i mi

ci naj wi tszego Sakramentu.

15. Zostawa am i ja w tym b dzie. Nie dochodzi  on wprawdzie, zdaje mi si , do tej ostatniej
skrajno ci, zawsze jednak nie tyle, ile nale

o, podoba am sobie w pami ci na Pana naszego

Jezusa Chrystusa, a usi owa am utrzymywa  si  w onym upojeniu, czekaj c ponowienia si
tych rozkoszy, z których ono powsta o. Jasno potem pozna am,  e by am na z ej drodze. W
niemo no ci posiadania i u ywania zawsze tych rozkoszy, my l moja rozprasza a si  i b ka a
si  na wszystkie strony. Dusza moja, na podobie stwo trzepocz cej si  ptaszyny, nie maj cej

dy by spocz a, traci a du o czasu na pró no, ani w cnotach nie post puj c, ani z modlitwy

nie odnosz c po ytku. Nie mog am jednak doj , jaka by tego by a przyczyna, i podobno
nigdy bym nie dosz a, bo zdawa o mi si ,  e dobrze robi . Dopiero pewna osoba  wi tobliwa,
gdym si  przed ni  zwierzy a i opisa a jej mój sposób modlitwy, o wieci a mi . Wtedy
dopiero jasno zrozumia am, na czym mój b d polega . I nigdy nie przestan

owa  tego,  e

by  w  yciu moim czas, w którym nie wiedzia am tego,  e trudno (s.383) spodziewa  si
zysku, gdy si  go z tak  strat  szuka. Ale cho by i by  jaki zysk na tej drodze, nie chc

adnego zysku ani  adnego dobra, które by inn  drog  mi przysz o, jeno przez Tego, od

którego wszystko dobro pochodzi. Jemu chwa a na wieki, amen.

ROZDZIA  8

Opowiada, w jaki sposób Bóg udziela siebie duszy przez widzenie umys owe i daje pewne
przestrogi. — Jakie skutki sprawuje to widzenie, gdy jest prawdziwe. — Jak bardzo nale y
podobne  aski chowa  w milczeniu.

1. Aby cie lepiej jeszcze si  przekona y,  e tak jest, jak mówi :  e im wy ej dusza post pi,
tym bli sze ma obcowanie i towarzystwo z najs odszym Jezusem, nie b dzie od rzeczy,  e
wam tu poka , jak Pan, gdy zechce, zniewala dusz  do tego z Nim towarzystwa. Czyni to za
tak, i  cho by nawet chcia a, nie jest w jej mo no ci ani na chwil  od czy  si  od Niego.
Jasno to wida  z cudownych dróg i sposobów, jakimi On w boskiej  askawo ci swojej nam
siebie udziela i w niewypowiedzianie dziwnych zjawieniach i widzeniach mi

 nam swoj

okazuje. O tym chc  tu nieco powiedzie , raz, aby cie wy — gdyby wam Pan podobnych  ask

yczy  raczy  — nie dziwi y si  im i nie przerazi y si , a po wtóre, aby my wszystkie, je li z

aski Pana zdo am cho  w cz ci przynajmniej te rzeczy wyja ni , wspólnie z ca ego serca Go

wys awia y. A chocia by nam samym tych wysokich darów odmówi , za innych przecie ,
nimi zaszczyconych, dzi ki Mu winny my czyni , i  On, taki wielki Pan i Mocarz, tak

askawie raczy si  udziela  stworzeniu swemu.

2. Otó  bywa tak,  e w chwili, gdy dusza ani si  spodziewa, by mia a otrzyma  tak

ask  i

nigdy jej nawet przez my l nie przesz o, by mog a na co  podobnego zas

, nagle czuje

przy sobie Pana naszego Jezusa Chrystusa, cho  Go ani oczyma cia a, ani wzrokiem
wewn trznym nie widzi. Nazywaj  (s.384) to, nie wiem dlaczego, widzeniem umys owym.
Jedna osoba, której Pan t

ask  uczyni , prócz innych, o których ni ej b dzie mowa, z

pocz tku wielkie mia a z tego powodu strapienie, bo nic nie widz c, nie mog a poj , co to

background image

87

jest. Czu a wprawdzie z najwi ksz  pewno ci ,  e Ten, który jej si  w taki sposób objawia,
jest to sam Pan Jezus. Jawnie te

wiadczy y jej o tym przedziwne skutki, jakie w niej to

widzenie sprawia o, mimo to jednak, nie mog a si  obroni  obawie i w tpliwo ci, czy to
widzenie, cho  takie wyra ne,  e o rzeczywisto ci jego w tpi  nie mog a, istotnie od Boga
pochodzi, a nie raczej od z ego ducha. Tym bardziej,  e o widzeniu umys owym nigdy
przedtem nie by a s ysza a ani nawet nie przypuszcza a, by mog o by  takie widzenie. Jasno
te  wówczas pozna a,  e Ten, który przedtem ju  wielokrotnie do niej mówi  w sposób wy ej
w swoim miejscu opisany, by  to nie kto inny, jeno ten e Pan, którego czu a przy sobie. Do
chwili bowiem otrzymania tej ostatniej  aski, cho  zawsze s ysza a i rozumia a s owa, nie
wiedzia a nigdy, kto mówi.

3. Strwo ona wi c tym widzeniem (zw aszcza,  e ten rodzaj nie przemija pr dko, jak
widzenia przez wyobra ni , ale trwa du o d

ej, po kilka dni, niekiedy i przesz o rok ca y),

dusza ta uda a si  z tym swoim ci kim strapieniem do zwyk ego spowiednika. Ten j
zapyta , sk d mo e wiedzie ,  e to Pan, kiedy nic nie widzi i jak ten Pan wygl da z twarzy?
Na to ona odrzek a,  e nie wie,  e  adnej twarzy nie widzi i nic nie mo e powiedzie  nad to,
co powiedzia a, ale to tylko wie,  e nie kto inny mówi do niej, jeno Pan, i  e nie jest to  adne

udzenie. Jako , cho  ci gle j  na ró ny sposób straszono i cho  te strachy mocno j

przera

y, najcz ciej jednak niepodobna jej by o w tpi  o tym,  e w tych zjawieniach

istotnie Pan jest przy niej obecny, zw aszcza gdy s ysza a od Niego te s owa: Nie bój si , to Ja
jestem.
 S owa te tak  mia y pot

,  e wobec nich znika a wszelka w tpliwo . Za czym,

dziwnie pokrzepiona na duchu i ucieszona,  e w takim dobrym (s.385) znajduje si
towarzystwie, czu a wyra nie, jak wielk  cudowna ta  aska jest jej pomoc  do ci

ej pami ci

na obecno  Boga i do usilnej w czuwaniu nad sob  pilno ci, aby niczego nie uczyni , co by
mog o obrazi  oczy Boskiego Majestatu Jego, patrz ce na ni  bezustannie. Ile razy
przyst powa a do rozmowy z Panem na modlitwie, zawsze czu a Go tak blisko siebie, i
niepodobna, by ka dego s owa, ka dego westchnienia jej nie s ysza . Ona jednak Jego s owa
nie zawsze s ysza a, tylko chwilowo i niespodzianie, kiedy Pan widzia ,  e jej tego potrzeba.
Czu a Go stoj cego przy sobie, z prawej strony, ale nie w taki sposób, w jaki zwykle czujemy
czyj  przy nas obecno . Tu bowiem jest zupe nie inny rodzaj uczucia, a tak subtelny,  e nikt
by go, s dz , opisa  nie zdo

. Uczucie to jednak jest równie wyra ne jak tamto i tak  sam

pewno  daje, owszem, i du o wi ksz , wra enie zmys owe bowiem mo e nas omyli , to
uczucie nigdy. A takie wielkie z niego wyp ywaj  dla duszy korzy ci i takie przedziwne
skutki wewn trzne,  e niepodobna, by uczucie to mog o si  rodzi  z melancholii, jak równie
niepodobna, by z y duch móg  by  sprawc  takich  ask, jakich tu dusza dost puje: takiego
pokoju, takich nieustaj cych pragnie  podobania si  Bogu, takiej wzgardy dla wszystkiego,
co nie podnosi do Niego. Jako  pó niej, w miar  jak Pan coraz wyra niej si  jej objawia ,
dusza ta z wszelk  ju  pewno ci  przekona a si ,  e widzenia jej nie s  spraw  czartowsk .

4. Przedtem jednak d ugo wielkim chwilami podlega a obawom, czasem znowu wielkie czu a
zawstydzenie, nie mog c poj , sk d i za co taka nies ychana  aska jej si  dosta a w udziale.
By

my z sob  tak jedno,  e nic si  nie dzia o w duszy tamtej, o czym bym ja nie wiedzia a.

Mo ecie wi c by  pewne,  e cokolwiek wam mówi  o tych przej ciach wewn trznych,
wszystko to rzeteln  jest prawd .

aska ta, tym samym,  e jest od Pana, sprawia w duszy g bokie zawstydzenie i pokor ;

gdyby pochodzi a od z ego (s.386) ducha, skutki jej by yby wprost przeciwne. Widz c jasno,

background image

88

e jest to rzecz dana od Boga,  adna bowiem usilno  ludzka nie zdo

aby jej sprawi , nie

mo e dusza  adn  miar  poczytywa  jej sobie za swoje dobro, ani nie uzna  tego,  e
otrzyma a j  z r ki Boga. I cho  z tych  ask, o których mówi am poprzednio, niektóre,
zdaniem moim, s  wi ksze, ta jednak t  ma wy szo ,  e daje duszy szczególnie jasne
poznanie Boga, a to nieustaj ce, które za ni  idzie z Majestatem Boskim towarzystwo,
wzbudza w niej mi

 ku Niemu najtkliwsz  i gor tsze jeszcze ni  tamte, pragnienia

po wi cenia ca ej siebie na s

 Jego. Wielk  przy tym daje czysto  i jasno  sumienia, bo

towarzysz ca jej wsz dzie Bo a obecno  zniewala j  do ci

ej uwagi na siebie. Wiemy

wprawdzie,  e Bóg jest wsz dzie obecny i  e patrzy na wszystkie sprawy nasze, ale taka jest
nieudolno  naszej natury,  e  atwo si  o tej prawdzie zapomina. Tutaj za  zapomnie  o niej
niepodobna, bo Pan przy boku duszy stoj cy, wci  jej obecno  swoj  przypomina. Wreszcie
i tamte  aski, poprzednio opisane, skutkiem nieustaj cego zapa u mi

ci, jakim tu dusza

onie ku Temu, którego widzi przy sobie, cz ciej jeszcze ni  przedtem przychodz .

owem, po tych korzy ciach, jakie st d odnosi, dusza poznaje i czuje, jak nies ychanie

wielkiej ceny jest ta  aska, której dost pi a, dzi kuje wi c za ni  Panu i nie odda aby jej za

adne skarby i rozkosze tej ziemi. St d te , gdy spodoba si  Panu odj

 od niej t

ask ,

bolesne czuje osamotnienie i t sknot . I cho by wówczas z wszelk  mo liw  usilno ci
stara a si  o odzyskanie tego boskiego towarzystwa, nic jej to nie pomo e,  ask  t  bowiem
daje Pan, kiedy i komu chce, w asn  za  wol  i staraniem nikt jej nie nab dzie. Nieraz te  w
tym widzeniu odczuwa si  obecno  którego ze  wi tych, co tak e wielki jej przynosi
po ytek.

6. Zapytacie, jakim sposobem, nic nie widz c, mo e dusza wiedzie ,  e jest przy niej Pan
Jezus albo Naj wi tsza Matka Jego, albo jaki

wi ty? — Tego wam dusza nie wyt umaczy,

bo i sama nie zdo a rozpozna , jakim sposobem to poznaje; to tylko wie z zupe

 pewno ci ,

e poznaje.  e (s.387) poznaje Pana, kiedy mówi do niej, to, zdaje si ,  atwiej jeszcze

zrozumie , ale  e poznaje  wi tego, który nic nie mówi, którego Pan snad  tylko dla
wspomo enia lub dla towarzystwa jej daje, to rzecz dziwna. Bywaj  tu inne jeszcze rzeczy
duchowe, których niepodobna opisa . Z tego samego okazuje si  jasno, jaka jest nisko  i
nieudolno  natury naszej ku zrozumieniu nieogarnionych wielmo no ci Boga, kiedy i tych
nawet, które nam tu wyra nie objawia, poj

 i wypowiedzie  nie zdo amy. Przeto i ten, komu

Pan tej  aski u yczy  raczy, to jedno tylko uczyni  mo e,  e j  przyjmie z podziwieniem i z
uwielbieniem Boskiego Majestatu Jego. Niechaj za ni  szczególne Panu dzi ki sk ada, bo jest
to  aska, której nie udziela si  ka demu. Niechaj j  ma w jak najwy szej cenie i tym silniej si
stara doskona  Bogu s

 oddawa , kiedy boska  askawo  Jego tak hojnej mu ku temu

pomocy u ycza. St d tak e nie ma obawy, aby taka dusza mia a siebie za lepsz  od drugich;
przeciwnie, ma ona o sobie to przekonanie,  e nikt na ca ym  wiecie gorzej Bogu nie s

y

ni  ona, bo czuje to,  e na ca ym  wiecie nie ma nikogo, kto by Mu do wi kszej ni  ona
obowi zany by  wdzi czno ci, w czym zupe

 ma s uszno . Dlatego te  najmniejsze

uchybienie  alem serdecznym, jakby ostrym grotem, przeszywa jej wn trzno ci.

7. Po tych znakach i skutkach, które ta  aska pozostawia w duszy, ka da z was, któr  by Pan
zechcia  t  drog  prowadzi , mo e si  przekona ,  e nie jest to ani oszukanie diabelskie, ani

udzenie wyobra ni. Niepodobna bowiem — powtarzam — by proste urojenie fantazji tak

ugo trwa o, a jeszcze bardziej, zdaniem moim, niepodobna, by widzenia, z których takie na

dusz  sp ywaj  korzy ci i tak wielki spokój wewn trzny, mog y by  spraw  z ego ducha. Nie

background image

89

diabelski to obyczaj wzbogaca  dusze w cnoty, ani te  nie zdo a on, cho by chcia , sprawi
takiej rzeczy dobrej. Tote , gdyby w tym by a r ka jego, zaraz by, pod wp ywem takich
widze , w duszy, zdrad  jego oszukanej, powstawa y mg y i wyziewy wysokiego rozumienia
o sobie i poczytywania siebie za co  lepszego od drugich. Lecz ustawiczne z czenie duszy z
Bogiem i zanurzenie si  w Nim (s.388) my

, tak jest wstr tne diab u i do takiej doprowadza

go w ciek

ci,  e cho by istotnie spróbowa  kiedy t  drog  kusi  dusze' i oszuka , z

pewno ci  drugi raz tej próby nie powtórzy. Bóg te  wierny jest i nie dopu ci
nieprzyjacielowi opanowa  duszy, która tego jedynie pragnie, by by a Jemu przyjemna i
gotowa jest  ycie swoje odda  dla czci i chwa y Jego. Nie opu ci jej Pan w pokusie i rych o
jej odkryje zdrady kusiciela.

8. Powtarzam wi c i wci  to powtarza  b

,  e je li jeno dusza czuje i widzi w sobie te

skutki, które, jak mówi am, widzenia owe sprawuj , bezpieczna jest i mo e by  spokojna. Bo
chocia by kiedy z dopuszczenia Bo ego diabe  wa

 si  j  napastowa . Pan j  zwyci sko i z

wi ksz  dla niej korzy ci  wyprowadzi z pokusy, a czart odejdzie, sromotnie pobity na g ow .
Przeto, córki, która z was idzie t  drog , niechaj si  nie trwo y. Co innego boja

 Bo a; ta

zawsze jest dobra i zawsze j  mie  powinny my, aby my zawsze czuwa y, jak Pan przykaza  i
w niczym nie ufa y samym sobie. Bez takiej  wi tej boja ni  atwo mog yby cie, widz c siebie
tak wzbogaconymi, opu ci  si  w pracy wewn trznej, a to by oby znakiem,  e widzenia
wasze nie s  z Boga, skoro nie sprawuj  w was owych skutków, o których mówi am. W
pierwszych pocz tkach tych widze  dobrze b dzie pod sekretem spowiedzi zasi gn  zdania
jakiego prawdziwie uczonego teologa, bo takim z urz du przystoi o wieca  nas, lub te
jakiego m a wysoko duchowego, je li wam si  taki nadarzy. Je li nie ma takiego,
po yteczniej jest znie  si  z m em gruntownie uczonym, a najlepiej jest uda  si  do
takiego, który by to dwoje w sobie  czy . Je liby wam powiedzia ,  e widzenia wasze s
tylko urojeniem, nie frasujcie si  o to. Urojenie takie, zapewne,  e po ytku wielkiego duszy
nie przyniesie, ale i szkody wielkiej wyrz dzi  jej nie mo e. Polecajcie tylko siebie
mi osierdziu Pana, aby wam nie dopu ci  ulec oszukaniu. Gorsze by oby strapienie, gdyby
wam powiedziano,  e jest to sprawa z ego ducha. Teolog prawdziwie uczony, s dz ,  e
takiego wyroku o tych widzeniach nie wyda, je li jeno takie z nich skutki wynikaj , jak je
opisa am. Ale chocia by on tak rzecz os dzi , (s.389) Pan sam, przy boku waszym stoj cy,
pocieszy was, pewna tego jestem, i otuchy wam doda, a jemu przymno y o wiecenia
wewn trznego, aby i was wedle prawdy o wieci .

9. Je liby cie, szukaj c rady, trafi y na spowiednika, którego Pan, cho by i nie zaniedbywa
rozmy lania, t  wy sz  drog  nie prowadzi, taki od pierwszego s owa przerazi si  wyznaniem
waszym i od razu wszystko zgani i odrzuci. Dlatego, jak mówi am, radz  wam uda  si  raczej
do uczonego teologa, chocia by nie by  m em modlitwy. Najlepiej za  b dzie trzyma  si
takiego, je li si  nadarzy, który by z g bok  nauk

czy  nabyt  z w asnego do wiadczenia

znajomo  rzeczy duchowych. Prze

ona za  pozwolenia na zniesienie si  z takim doradc

niechaj nie odmawia, bo jakkolwiek by o dusz  takiej siostry, patrz c na cnotliwe  ycie jej,
by a spokojna, zawsze jednak, dla zobopólnego bezpiecze stwa,  cis y ma obowi zek nie
tylko nie stawia  siostrze  adnych przeszkód, ale i zrobi  jej wszelkie u atwienia, jakie od niej
zale . A gdy ju  tak przed upatrzonym powiernikiem si  otworzy i stosowne od niego
otrzyma wskazówki, niech ju  ta dusza si  uspokoi i nikomu wi cej o tym nie mówi. Chocia
zdarza si  niekiedy,  e diabe , tam gdzie nie ma  adnego powodu do obawy, takie przecie
wznieci w niej niepomierne strachy,  e zmuszona b dzie, nie poprzestaj c na onym jednym

background image

90

zwierzeniu si , dalej jeszcze szuka  rady i  wiat a u drugich. Zw aszcza wtedy, je li ma
spowiednika niedo wiadczonego i boja liwego, b dzie do tego zmuszona, bo on sam b dzie

 odsy

 do drugiego i trzeciego po rad . Tym sposobem rzecz, która s usznie mia a by

trzymana w g bokiej tajemnicy, rozg asza si  i dusza, która pragn aby, by nikt o niej nie
wiedzia , nagle staje si  przedmiotem g

nych rozmów i s dów ludzkich, z czego wynikaj

dla niej ci kie utrapienia, a i sam e Zakon w takich czasach, jak te obecne, mo e na tym
ucierpie . Wielkiej wi c potrzeba tu roztropno ci i baczno ci, co zw aszcza przeoryszom
bardzo usilnie zalecam. (s.390)

10. I to tak e ka da powinna mie  na uwadze, by w post powaniu swoim nie robi a ró nicy
mi dzy siostrami i tej, która miewa podobne widzenia, nie poczytywa  zaraz za lepsz  od
drugich. Pan ka

 dusz  prowadzi tak  drog , jak  widzi by  dla niej potrzebn . Zapewne,

e podobne  aski s  dla duszy nimi obdarzonej przysposobieniem do wysokiego post pu w

wi to ci, je li czyni z nich nale ny po ytek; ale nieraz te  Bóg t  drog  prowadzi dusze

bardzo s abe w cnocie. Samo wi c posiadanie tych  ask nie stanowi jeszcze osobliwej dla
duszy zalety, tak samo jak nieposiadanie ich  adnej jeszcze nie czyni ujmy. Miar

wi to ci

 cnoty; która wierniej i  arliwiej s

y Panu w umartwieniu, w pokorze, w czysto ci

sumienia, ta b dzie  wi tsza nad drugie. Ale o tym my tu na ziemi pewno ci mie  nie
mo emy, b dziemy j  mieli dopiero w on dzie , kiedy S dzia sprawiedliwy odda ka demu
wedle zas ug jego. Tam ze zdumieniem ujrzymy, jak dalece s dy Jego ró ne s  od s dów
naszych, jak wysoko przewy szaj  wszelk  my l i poj cie nasze. Chwa a Jemu i
dzi kczynienie na wieki, amen.

ROZDZIA  9

Obja nia, w jaki sposób Bóg udziela si  duszy w widzeniu przez wyobra ni  i jak nic nale y
nigdy pragn

 tej drogi. — Przyczyny tej bardzo wa nej przestrogi. — Korzy ci z niej

wyp ywaj ce.

l. Przyst puj  teraz do widze  przez wyobra ni , do których, jak mówi ,  atwiej ni  do
poprzednich mo e zakra  si  diabe ; i s dz ,  e tak jest. Wszak e, gdy pochodz  od Pana,
widzenia te, zdaniem moim, wi kszy z pewnego wzgl du po ytek przynosz , poniewa  lepiej
odpowiadaj  naszej naturze. Nie przewy szaj  jednak tych, których Pan u ycza w mieszkaniu
ostatnim, a które s  tak wysokie,  e  adne inne im nie dorównaj . W rozdziale
poprzedzaj cym mówi am wam, jako w widzeniu umys owym Pan daje pozna  duszy swoj
obecno  przy niej, to  samo dzieje si  i tu, tylko w inny (s.391) sposób, który postaram si
wam obja ni  za pomoc  nast puj cego porównania.

2. Przedstawmy sobie,  e mamy w posiadaniu naszym skrzynk  z ot , a w niej zamkni ty
kamie  drogi, niezmiernie wielkiej ceny i cudownej skuteczno ci. Kamienia tego nigdy na
oczy nie widzieli my, ale wiemy z zupe

 pewno ci ,  e mamy go ukrytego w tej skrzynce i,

nosz c j  przy sobie, czujemy po skutkach, jakie sprawuje, dzielno  zamkni tego w niej
klejnotu. Cho  go wi c nie widzimy, cenimy go sobie wysoko, bo wiemy z w asnego
do wiadczenia,  e ma on moc uzdrawiania pewnych ran, z jakich i nas uzdrowi . Patrze  na
ani skrzynki otwiera  nie  miemy i, cho by my chcieli, nie mogliby my, bo sekret
otworzenia jej zna tylko w

ciciel klejnotu, i cho  go nam dla po ytku naszego u yczy ,

klucz przecie , jako do w asno ci swojej, zatrzyma  przy sobie i nie otworzy, a  gdy mu si

background image

91

spodoba pokaza  nam on skarb ukryty. I gdy zechce, znowu zamknie i skarb ukryje; jako  w
rzeczy samej tak czyni.

3. Przypu my teraz,  e w danej chwili, dla pociechy tego, komu t  skrzynk  powierzy , nagle

 przed nim otworzy. Rzecz jasna,  e cudowny blask kamienia, tego, kto go tak ujrzy,

nieopisan  nape ni rado ci  i g boko si  w pami ci jego wyryje. Otó  podobnie si  dzieje w
widzeniu przez wyobra ni , gdy spodoba si  Panu dusz  nim uszcz liwi . Jasno jej wtedy
ukazuje swoje naj wi tsze Cz owiecze stwo, w tej czy w innej postaci, jak zechce; czy takim,
jak si  przedstawia o oczom ludzkim, gdy jeszcze mieszka

miertelny na tej ziemi, czy te

jakim ja nieje w nie miertelnej chwale zmartwychwstania. I cho  to widzenie tak szybko
przemija,  e mo na by je porówna  z szybko ci  b yskawicy, wszak e wspania y ten obraz
tak pozostaje w wyobra ni wyryty,  e niepodobna, jak s dz , by kiedy móg  si  w niej
zatrze , dopóki dusza nie ujrzy go tam, k dy jej dano b dzie cieszy  si  nim bez ko ca.
(s.392)

4. Obraz, mówi , ale nie znaczy to, by dusza widzia a Cz owiecze stwo Pana, jakby
malowane. Widzi je, owszem, prawdziwe i  ywe; nieraz nawet do niej przemówi, nieraz i

bokie tajemnice jej objawia. Doda  tu jednak nale y,  e chocia by to widzenie nie tak

szybko przemija o, jak mówi am, chocia by d

szy czas trwa o, tak samo zawsze

niepodobna by oby utkwi  w nim oczy, jak niepodobna utkwi  je w s

cu. Przyczyna jednak

tu jest inna; na s

ce patrze  nie mo emy, bo blask jego razi cielesne oczy nasze; blask za

tego nadziemskiego widoku nie razi wewn trznego oka duszy, w której si  ca e to widzenie
odbywa. (Czy mo e ono kiedy by  widome i dla oka zewn trznego? O tym nic powiedzie
nie mog , bo ta dusza, z któr  jestem tak blisko i której sprawy wewn trzne tak dok adnie
znam, jak swoje w asne, nigdy nic podobnego nie dozna a, a czego si  nie zna z w asnego
do wiadczenia, o tym trudno powiedzie  co  pewnego). Blask i jasno  naj wi tszego
Cz owiecze stwa jest to jakby  wiat

 wlana do duszy, jakby blask s

ca przykryty

dziwnie subteln  i prze roczyst  zas on  z diamentu utkan ; szata jego bia a i powiewna,
jakby z najcie szej tkaniny holenderskiej. Dusza, której Pan u yczy  aski tego widzenia,
zawsze wpada w zachwycenie, bo nisko  jej nie jest zdolna znie  tak przera aj cego
widoku.

5. Przera aj cego, mówi , bo chocia  to widzenie tak wdzi czne i tak rozkoszne, jakiego nikt,
cho by i tysi c lat na to si  my

 wysila , nie zdo

by sobie wyobrazi  (tak dalece ta

pi kno  przewy sza wszelk  obj to  wyobra ni i poj cia ludzkiego), sama przecie
obecno  Pana ogromnym majestatem swoim mimo woli dusz  strachem i przera eniem
przenika. Nie ma tu dusza potrzeby pyta , kogo ma przed sob , wie ona dobrze i czuje, kto
On, i On sam jasno jej siebie oznajmia, Pan wszechmog cy nieba i ziemi. Nie jak królowie
tego  wiata, których nikt by nie pozna , gdyby nie blask zewn trznej okaza

ci i orszaku

królewskiego, którym si  otaczaj . (s.393)

6. O Panie, jak e ma o Ciebie znamy, cho  imi  chrze cija skie nosimy! Có  b dzie w on
dzie , gdy przyjdziesz nas s dzi , je li tu, gdy z tak

askawo ci  przychodzisz do duszy,

któr  sobie za oblubienic  obra

, widok Twój takie w niej sprawia przera enie? Có  b dzie,

o córki, gdy strasznym g osem rzeknie: “Id cie precz, przekl ci”, od Ojca mojego?

7. Pami tajmy na to, póki tu  yjemy i to niech b dzie dla nas owocem tych  ask, tych
cudownych widze . Najlepszy to b dzie owoc.  wi ty Hieronim, cho  taki  wi ty, nigdy,

background image

92

póki 

, z pami ci swej nie wypuszcza  onego dnia s du strasznego. Czy my podobnie , a

niczym nam si  wydadz  wszelkie cierpienia i surowo ci zakonne, w których  yjemy;' cho by
one najd

ej trwa  mia y, zawsze to b dzie chwila tylko w porównaniu z t  wieczno ci ,

która trwa bez ko ca. Co do mnie, szczerze wam wyznam,  e cho  taka grzeszna jestem,
nigdy wspomnienie na m ki piekielne takiego we mnie strachu nie wzbudza o, jakiego
doznawa am na sam  my l o tym straszliwym wejrzeniu gniewu i zapalczywo ci, jakim w on
dzie  s du oczy Pana naszego, te oczy tak pi kne, tak s odkie, tak  askawe, spogl da  b

 na

pot pionych. Serce mi si  kraje na to wspomnienie i tak by o zawsze przez ca e  ycie moje.
Zwa cie teraz, jak daleko bardziej tego l ka  si  musi owa dusza, której Pan sam w taki
sposób si  objawia ! Widok ten tak g bokim przenika j  uczuciem,  e j  a  czucia pozbawia.
I ta jest przyczyna, dla której Pan w tych widzeniach sprawia w niej zawieszenie w adz i
zmys ów, przychodz c tym sposobem w pomoc jej s abo ci, aby wyszed szy z siebie mog a
si  w tym tak wysokim obcowaniu z czy  z bosk  wielmo no ci  Jego.

8. Widzenie, w którym by dusza zdolna by a przez d

szy czas wpatrywa  si  w Pana, nie

by oby, jak s dz , widzeniem, jeno gwa townym jakim  nat eniem my li, sztucznym w
wyobra ni utworzeniem postaci, ale martwej w porównaniu z tym, co dusza w prawdziwym
widzeniu ogl da.

9. Zdarzaj  si  tak e dusze (wiem o tym, bo sama mia am do czynienia z takimi, a by o ich
nie trzy albo cztery, ale wiele), które maj  tak chorobliw  wyobra ni  czy te  umys  (s.394)
tak niespokojny,  e przejmuj  si  tworami swej imaginacji,  e cokolwiek im stanie na my li,
to zdaje im si ,  e na oczy widz . Gdyby takie dusze ujrza y widzenie prawdziwe,
przekona yby si  bez najmniejszej w tpliwo ci,  e rzekome ich widzenia s  tylko
zmamieniem. Same sobie tworz  w wyobra ni to, co widz , za czym i z tej pracy swojej nie
tylko  adnego nie odnosz  po ytku, ale jeszcze tak po niej zostan  ch odne i oboj tne,  e
pr dzej jeszcze i  atwiej zagrza by je widok jakiegokolwiek obrazka pobo nego. Przy tym,
widziad a te od razu zacieraj  si  w pami ci, pr dzej jeszcze ni  sen, co samo ju  dowodzi,  e

adnej do nich wagi przywi zywa  nie warto.

10. Zupe nie inaczej si  dzieje w prawdziwych widzeniach, o których tu mówimy. W chwili,
gdy dusza ani si  spodziewa, ani jej przez my l nie przejdzie, by mia o si  z ni  sta  co
nadzwyczajnego, znienacka zjawia si  przed ni  Pan i, wznieciwszy zrazu we wszystkich
zmys ach i w adzach wielkie poruszenie przestrachu i trwogi, natychmiast potem ucisza je w

ogim onym pokoju. Podobnie, jak gdy  w. Pawe , nagle zatrzymany w swym zap dzie, leg

obalony na drodze do Damaszku, wielka nad nim zawrza a z nieba nawa nica, tak i tu, w tym

wiecie wewn trznym, w g bi duszy, wielkie nagle staje si  wzburzenie, a  w chwil  potem

— jak mówi am — nastaje g bokie uciszenie. Dusza wtedy tak jasnego dost puje poznania
prawd najwy szych,  e nie potrzeba jej ju  innego nauczyciela; Ten, który sam jest M dro ci
prawdziw , o wieca przyrodzon  jej nieudolno  i czyni j  zdoln  do poznania tych rzeczy.
Przez pewien czas niezachwiana trwa w niej pewno ,  e  aska ta pochodzi od Boga i  adne,
jakie by jej czyniono zarzuty, nie zdo aj  zak óci  tej pewno ci obaw ,  e mo e z y duch j
oszukuje. Pó niej dopiero, zw aszcza gdy spowiednik j  nastraszy,  e mo e Bóg jako kar  za
grzechy jej dopu ci  na ni  takie oszukanie, zachwieje si  nieco w tej pewno ci, ale nie tak, by

 zupe nie straci a. Tak samo zupe nie, jak w pokusach przeciwko wierze, którymi mo e

(s.395) diabe  dr czy  i niepokoi  dusz , ale nie doka e tego, by wbrew pokusom jego nie
sta a mocno w wierze. Owszem, im natarczywiej wmawiaj  w ni  te w tpliwo ci, tym

background image

93

mocniej ona utwierdza si  w przekonaniu,  e  aska, której dost pi a, nie mo e by
zmamieniem diabelskim, bo z y duch z pewno ci  nie sprawi by w niej tych szcz liwych
skutków, jakie ona z widze  swoich odnosi. Nie jest on te  w mocy tak g boko wnikn

 do

samego wn trza duszy ani, wreszcie, cho  mo e wywo

 w wyobra ni pewne widziad a,

nigdy jednak nie zdo a nada  im takiej prawdy, takiego majestatu i takiej dzielno ci, jak je
maj  widzenia od Boga.

11. Co do spowiednika, mo e on tu si  l ka , i bardzo s usznie; tajników duszy on nie widzi,
mo e te  ta, która podobnych  ask dost pi a od Pana, nie potrafi mu jasno wyt umaczy  tego,
co w niej si  dzieje. Potrzeba tu wi c wszelkiej ogl dno ci i pow ci gliwo ci, pozostawiaj c
rzecz czasowi, a  si  oka e, jakie z tych widze  b

 owoce. Trzeba spokojnie, nie spiesz c

si ,  ledzi  za t  dusz , jakie post py robi w pokorze, jak utwierdza si  w cnotach, diabe ,
je li to jego sprawa, rych o si  zdradzi i  atwo go zdyba  na tysi cznych k amstwach. Je li
spowiednik ma do wiadczenie i sam tych rzeczy na sobie dozna , pr dko tu dojdzie prawdy i
z samego przedstawienia rzeczy od razu pozna, czy to, o czym mu mówi , pochodzi od Boga
czy te  od z ego ducha, czy wprost tylko z imaginacji. Je li nadto Pan mu u yczy  daru
rozpoznawania duchów i je li ma gruntown  nauk , cho by nie mia  w asnego w tych
rzeczach do wiadczenia, zrozumie dobrze, o co chodzi.

12. Ale jednej tu rzeczy, siostry, z waszej strony potrzeba, mianowicie wielkiej szczero ci i
rzetelno ci w waszych przed spowiednikiem wyznaniach; nie co do grzechów tylko, bo to si
rozumie samo przez si , ale i co do wewn trznych przej  waszych na modlitwie. W braku
tego warunku nie r czy abym za to, czy jeste cie na dobrej drodze i czy Bóg sam was
prowadzi. Albowiem Bóg chce tego i bardzo w tym sobie podoba, by cie z tym, który wam
miejsce Jego zast puje, z (s.396) tak  sam , jak z Nim samym, post powa y szczero ci  i
prostot  i szczerze pragn y tego, by spowiednik zna  wszystkie my li, a tym bardziej jeszcze
wszystkie post pki wasze, cho by w rzeczach najmniejszych. Tak post puj c na spowiedzi,

cie spokojne i o nic si  ju  nie trwó cie. Cho by to diabe  mamid a swoje wam nasuwa ,

je li jeno macie pokor  i dobre sumienie, nic one wam nie zaszkodz . Pan wszechmog cy
umie ze z ego wyprowadzi  dobre i sprawi to,  e t  w

nie drog , któr  diabe  chcia  was

poci gn  na zgub , wi ksz  jeszcze korzy  odniesiecie. Maj c to, cho  mylne, przekonanie,

e widzenie, które wam si  przedstawia, pochodzi od Boga i uznaj c w nim dowód

szczególnej dla was  askawo ci Jego, b dziecie tym usilniej si  stara y czyni  wol  Jego we
wszystkim i posta  Jego, jak wam si  ukaza a, zawsze chowa  w pami ci. W tej my li pewien
bardzo uczony teolog mówi ,  e nie gniewa by si , gdyby diabe , b

c znakomitym artyst ,

odmalowa  mu jakby  yj ce wyobra enie Zbawiciela. Patrz c na nie, pobudza by siebie
widokiem Jego do wi kszej pobo no ci i tak zwojowa by diab a w asnymi piekielnymi
sztukami jego; bo, dodawa , chocia by malarz by  najgorszym cz owiekiem, obraz przecie ,

 jego malowany, gdy przedstawia wyobra enie Tego, który jest wszystkim dobrem

naszym, zawsze b dzie godzien czci i poszanowania.

13. St d te  mocno gani  pewnych spowiedników, którzy penitentkom swoim zalecali
oznakami lekcewa enia i pogardy zniewa

 takie wyobra enie, gdyby im si  w widzeniu

ukaza o. Gdziekolwiek bowiem, mówi , i w jakimkolwiek kszta cie ujrzymy obraz Króla
naszego, zawsze Mu cze  oddawa  powinny my. I wielk , zdaniem moim, mia  s uszno .
Je li bowiem ju  tu, w ziemskich i ludzkich naszych z lud mi stosunkach, nikt by tego
spokojnie nie zniós , gdyby widzia  w podobny sposób poniewierany portret przyjaciela

background image

94

swego, jak e daleko bardziej bole  nas to powinno, gdyby kto w oczach naszych
krucyfiksowi czy jakiemu b

 wyobra eniu Boskiego (s.397) Pana i Wodza naszego, miast

nale nego Mu poszanowania, takie zniewagi wyrz dza . Cho  na innym miejscu ju  obszernie
o tym mówi am, ch tnie przecie  i tu powtórnie o tym wspominam. Wiem, jakie by o
strapienie jednej duszy, dobrze mi znajomej, gdy spowiednik, jako skuteczny sposób na
widzenia jej, zdaniem jego pochodz ce od z ego ducha, kaza  jej Panu Jezusowi, gdy jej si
uka e, fig  pokazywa . Dziwny to sposób i nie wiem, kto go móg  wymy li . Dobry chyba
tylko na udr czenie duszy, która, przekonana,  e powinna s ucha  spowiednika we
wszystkim, mia aby siebie za zgubion , gdyby takiego nawet polecenia jego nie spe ni a. Ja,
przeciwnie, zaleci abym wam w podobnym zdarzeniu, z pokor  przedstawiaj c racje wasze,
wymówi  si , a gdyby spowiednik mimo to przy rozkazie swoim obstawa , nie s ucha  go.
Tak przynajmniej radzi  mi ten, którego zdania w tym wypadku zasi ga am i przyznaj ,  e
racje, jakie mi dawa , w najwy szym stopniu wyda y mi si  dobre i trafi y mu do przekonania.

14. Jedn  mi dzy innymi wielk  korzy  odnosi dusza z tej  aski od Pana jej dane), t
mianowicie,  e gdy rozmy la o Nim, o  yciu lub o m ce Jego, widok najs odszego,
zachwycaj co pi knego oblicza Jego, jak na nie patrza a w widzeniu,  ywo jej si  przedstawia
w pami ci i wielk , niewypowiedzian  nape nia j  pociech ; podobnie jak  atwiej i milej nam
my le  o kim , co nam wiele uczyni  dobrego, gdy go znamy z twarzy, ni  gdyby my go
nigdy nie byli widzieli. Wielk , upewniam was, pociech  i wielk  korzy  przynosi duszy to

odkie wspomnienie.

Wiele innych, jeszcze szcz liwszych skutków sprawiaj  te b ogie widzenia, ale po tym
wszystkim, co tu ju  powiedzia am i co pó niej jeszcze mam powiedzie  w tym przedmiocie,

szym ich wyliczaniem teraz was i siebie trudzi  nie b

. Jedn  tylko dodam tu wa

przestrog . Jakkolwiek wiecie albo s yszycie o duszach, którym Bóg takich  ask u ycza, same
(s.398) dla siebie nigdy nie pragnijcie ani Pana nie pro cie, by was t  drog  prowadzi .

usznie ta droga wydaje nam si  bardzo dobr , s usznie j  bardzo wysoko ceni  i powa

macie, ale, by cie si  same na ni  wprasza y, to wam nie przystoi z wielu ró nych powodów,
z których tu wymieni  g ówniejsze.

15. Naprzód, nie zgadza si  to z pokor

da  dla siebie tego, na co si  nigdy nie zas

o.

Kto wi c takiej rzeczy  mie pragn , ten chyba, jak s dz , nie daje dowodu, by wysoko w tej
cnocie post pi . Jak prostemu wie niakowi ani na my l nie przyjdzie, by mia  zosta  królem,
bo mi dzy nisko ci  stanu swego a wysoko ci  godno ci królewskiej widzi przedzia  do
przebycia niepodobny, tak i dusza prawdziwie pokorna ani zamarzy o tym, by mog a by
godn

ask tak wysokich. Nigdy te , mniemam, niepokorny takich  ask nie otrzyma, bo komu

Pan chce im u yczy , temu naprzód daje  ask  jasnego poznania siebie samego. Dusza za ,
znaj ca sam  siebie, nico  i niegodno  swoj , jak eby mog a tak wysoko si ga  my

 i

pragnieniem, kiedy ju , jak jest istotnie, za wielk

ask  sobie poczytuje,  e Bóg dawno jej

nie str ci  do piek a? — Po wtóre, kto si  wa y podobne  ywi  pragnienie, ten ju  jest
oszukany przez diab a, albo co najmniej bardzo bliskie mu grozi od niego niebezpiecze stwo.
Diab u bowiem do  upatrzy  jak , cho by najcia niejsz  furtk  do duszy uchylon , a zaraz
przez ni  si  wci nie i krocie side  swoich na niebaczn  zastawi. — Po trzecie, ka da  dza,
gdy jest silna i niepow ci gni ta, roznieca i porywa za sob  wyobra ni . Cz owiek wyobra a
sobie wówczas,  e istotnie widzi i s yszy to, czego po da, tak jak kto na jawie z
upodobaniem i d ugo o czym my li, temu cz sto to, o czym my la  za dnia, potem i w nocy

background image

95

si  przy ni. — Po czwarte, wielka to  mia

 i zuchwalstwo, by kto sam sobie obiera  drog ,

jaka mu si  podoba, nie wiedz c, czy to droga dla niego odpowiednia i bezpieczna. Ka dy z
nas ma obowi zek zda  si  na Pana, który lepiej nas zna ni  my sami siebie, aby nas
prowadzi , k dy wie,  e najlepiej, i aby we wszystkim dzia a si  wola Jego. — Po pi te, czy

dzicie,  e ma e maj  cierpienia i bóle do znoszenia ci, których Pan takimi  askami (s.399)

obdarza? Zaiste, cierpi  oni niezmiernie i na wszelki sposób. A wy, sk

e macie t  pewno ,

e stanie wam si y na zniesienie takich cierpie ? — Po szóste, kto wie, czy w tym, w czym

upatrujesz zysk i szcz cie dla siebie, nie znalaz aby  w

nie pewnej zguby? Przypomnij

sobie, jak Saul wyszed  na swoim wyniesieniu na królestwo.

16. Podobnych racji wiele jeszcze mog abym wam przytoczy . Wierzajcie, siostry, jedna jest
tylko droga bezpieczna: chcie  tego, czego chce Bóg, który zna nas lepiej ni  my same siebie.
Oddajmy si  w r ce Jego, niech czyni z nami i w nas wedle woli swojej. W takim
postanowieniu trwaj c wol  niezachwian , nigdy nie zb dzimy i zb dzi  nie mo emy. A
zwa cie jeszcze i to,  e z otrzymania, cho by najobfitszego podobnych  ask,  adne nie
przybywa duszy pomno enie chwa y w niebie; przybywa tylko  ci lejszy obowi zek s

enia

Panu, bo komu wi cej dano, od tego i wi cej  da  b

. Mo no ci przymno enia sobie

zas ug Pan nikomu nie odmawia, cho  nie ka demu u ycza tych  ask nadzwyczajnych;
zas uga nasza zawsze od nas samych zale y. S

wi ci, którzy nigdy widze  nie mieli ani nie

wiedzieli nawet, co to jest miewa  widzenia, jak i przeciwnie, s  tacy, którym by a dana ta

aska, a  wi tymi nie s . Nie s

cie, by te widzenia ci gle si  powtarza y; na jedn  tak

ask , której Pan jej u yczy, sto i tysi c dusza wycierpi utrapie  i krzy ów; ani te  o tym nie

my li, czy i kiedy znowu t

ask  otrzyma, jeno o tym, by za otrzyman  ju  wywdzi czy a si

Panu, jak zdo a.

17. Zapewne,  e te dary niebieskie dzieln  powinny by  d wigni  i pomoc  do cnoty i
wy szej doskona

ci; ale kto je osi gnie w asnym kosztem i nak adem swoim, w nagrod

cierpienia i pracy, ten nierównie wi ksz  ma zas ug . Zna am jedn  osob  — czyli raczej
zna am ich dwie, jedn  z nich by  m czyzna — którym Pan podobnych  ask u ycza , a one
tak (s.400) gor co pragn y s

 Jemu na koszt w asny bez tych nadprzyrodzonych

rozkoszy i tak  mia y nieugaszon

dz  cierpienia,  e  ali y si  i jakby wymawia y Panu, na

co im daje te pociechy. Ch tnie uchyli yby si  od tych pociech i s odko ci, jakimi Pan zwyk
darzy  na modlitwie dusze bogomy lne, jednak nie od widze  samych, które same z siebie,
jak ka dy to widzi i jak ci tak e, o których tu mówi , dobrze to zrozumieli, i po ytek
niezmierny w duszy sprawuj  i najwy szego poszanowania s  godne.

18. Prawd  mówi c, wznios e takie pragnienia same ju  s , jak s dz , darem
nadprzyrodzonym; s  one udzia em dusz, czyst , wielk  mi

ci  p on cych, które zatem rade

by dowiod y Panu,  e nie s

 Jemu jak najemnice dla 

du. St d te  — jak mówi am —

nigdy dla pobudzenia siebie do s

enia Panu nie dopuszcz  do siebie my li o chwale, jaka je

za to czeka; my

 tylko o tym, aby zado uczyni y swej mi

ci. Mi

 bowiem z natury

swojej ma to do siebie,  e bezustannie pracuje i dzia a jedynie dlatego,  e mi uje. Rada by
taka dusza, gdyby to by o w jej mo no ci, wynalaz a sposób sp oni cia do szcz tu w tym
Bogu, który taki w niej ogie  mi

ci swojej zapala, i gdyby tego by a potrzeba, ochotnym

sercem wyda aby siebie na zupe ne na wieki unicestwienie dla wi kszej chwa y Jego. Chwa a
Jemu i dzi kczynienie na wieki, amen, i  tak si  raczy poni

 i tak udziela  siebie n dznym

background image

96

stworzeniom swoim, i tak im objawia  niesko czone bogactwa wielmo no ci i mi

ci

swojej.

ROZDZIA  10

Mówi o innych jeszcze  askach, jakie Bóg, w sposób odmienny od poprzednich, na dusz
wylewa, i jakie z nich wielkie wyp ywaj  dla niej korzy ci.

l. Na ró ny sposób Bóg udziela w tych widzeniach siebie duszy: dla pocieszenia jej w
smutku; dla przygotowania jej do wielkiego, które na ni  ma przyj , strapienia; b
wreszcie (s.401) dlatego,  e chce si  cieszy  ni , aby ona nawzajem cieszy a si  posiadaniem
Jego. Nie mam potrzeby wchodzi  tu w bli sze szczegó y. Chcia am tylko wskaza  wam,
siostry, o ile ja sama rozumiem, ró ne odmiany zjawisk na tej drodze, aby cie pozna  mog y
ich w

ciwo ci i skutki. Poznanie to, jak z jednej strony uchroni was od z udze , bo

dziecie pami ta y,  e nie ka de urojenie wyobra ni jest widzeniem, tak z drugiej strony,

daj c wam t  pewno ,  e prawdziwe widzenia s  rzecz  mo liw , oszcz dzi wam pró nej
obawy, jakiej mog yby cie ulec, diab u tylko na uciech . Piekielny ten z

nik bowiem ma w

tym swój interes, gdy mo e wsia  do duszy niepokój i strapienie, wiedz c dobrze o tym,  e w
takim zamieszaniu wewn trznym nie b dzie ju  zdolna odda  si  ca kiem Bogu i bez podzia u
mi owa  Go i chwali .

Inne jeszcze Pan ma drogi i sposoby udzielania siebie, nierównie wy sze, a nie mniej, jak

dz , niebezpieczne od poprzednio opisanych, bo tych chyba diabe  na ladowa  nie zdo a,

tak g boko s  one we wn trzu duszy ukryte. Dlatego te  daleko trudniej o nich mówi , ni  o
tamtych wyobra eniowych, które  atwiej daj  si  opisa .

2. Bywa tak,  e w chwili gdy dusza jest na modlitwie zupe nie przytomna i zmys ami swymi

adaj ca, nagle Pan zsy a na ni  zawieszenie i objawia jej wznios e tajemnice, które tak jej

si  przedstawiaj , jakby je w Bogu samym ogl da a. Widzi tu ju  nie Cz owiecze stwo
naj wi tsze Zbawiciela, lecz co innego; chocia

le si  wyra am mówi c,  e widzi, bo w

istocie, nic tu nie widzi. Jest to bowiem widzenie nie przez wyobra ni , ale umys owe, w
którym poznaje, jak wszystkie rzeczy widome s  w Bogu i jak Bóg je wszystkie w sobie
obejmuje. Niezmiern  dusza z tego widzenia korzy  odnosi; bo chocia  przemija ono w
jednej chwili, g boko jednak pozostaje w umy le wyryte i niewypowiedzianym dusz
przenika zawstydzeniem, ukazuj c jej jasno, jak wielk  jest niegodziwo  grzechów naszych,
kiedy nie tylko w oczach Boga, ale w Bogu samym — w po rodku Boga, mówi  — takie

ci s  pope niane. Spróbuj  to bli ej obja ni , za pomoc  porówna (s.402) ni , je li

zdo am. Chocia  bowiem wszyscy od dzieci stwa s yszymy,  e grzech jest z

ci  okropn ,

snad  przecie  nad tym si  nie zastanawiamy albo i zrozumie  tego nie chcemy; bo gdyby my
rozumieli i pami tali, co to jest grzech, chybaby my si  nie wa yli na tak  straszn
zuchwa

.

3. Przedstawmy sobie Pana Boga na kszta t ogromnej, niesko czonych rozmiarów komnaty
czy pa acu wspania ego; a w tym pa acu zawiera si  wszystek  wiat, a tym pa acem jest sam
Bóg. Powiedzcie  teraz, czy mo e grzesznik, gdy chce pope ni  grzech swój, uchyli  si ,
wyj  poza obr b tego pa acu bez granic? Nie mo e  adn  miar ; a wi c w po rodku, w
samym e pa acu, to jest w Bogu samym, dziej  si  wszystkie te brzydko ci i niegodziwo ci,
które my grzesznicy pope niamy. O, jak e by nas ta my l przera

 powinna! Jak eby nam

background image

97

potrzeba zastanawia  si  nad ni  we dnie i w nocy! Jakie  to  wiat o z niej p ynie na

wiecenie nas ciemnych i n dznych, którzy nie mo emy si  zdoby  na zrozumienie takiej

jasnej prawdy. Gdyby my j  bowiem zrozumieli, nie mieliby my odwagi zdoby  si  na tak
szalon  zuchwa

! Zwa my, siostry, jak wielkie jest mi osierdzie, jaka niewyczerpana

cierpliwo  Boga,  e nas wówczas nie str ca do przepa ci. Najg bsze Mu za to czy my
dzi ki, ale i wstyd my si  samych siebie, gdyby my jeszcze obra

 si  mieli, je li nam kto

uczyni albo powie co z ego. Bo jaki  mo e by  wi kszy na  wiecie wstyd i wi ksza nad to
nieprawo , gdyby my, wiedz c i widz c, jak Bóg i Stwórca nasz tak cierpliwie znosi tyle
zniewag przez stworzenia Jego, nie ju  w oczach, ale na samym e  onie Jego Mu
wyrz dzanych, sami znie  nie chcieli jednego s owa, które kto  w nieobecno ci naszej, mo e
bez z ego zamiaru, na nas powie?

4. O n dzo ludzka! Kiedy  wreszcie zaczniemy, córki, cho  z daleka na ladowa  przyk ad
Pana i Boga naszego? Niech e nam ju  si  nie zdaje, by my czynili co wielkiego, gdy
cierpliwie znosimy krzywdy i zel ywo ci. Przyjmijmy je raczej ochotnie i mi ujmy tych,
którzy nam je wyrz dzaj , kiedy ten wielki Bóg, cho  Go tak ci

ko obra ali my, nie przesta

(s.403) przecie  nas mi owa . S uszne zaiste ma prawo  da  od nas, by my i my odpuszczali
wszystkim, cho by nas najci ej pokrzywdzili.

Wielk  wi c otrzymuje  ask , komu Pan raczy u yczy  podobnego widzenia; cho  ono
pr dko przemija, wielki pozostawia po ytek w duszy, która zechce z niego skorzysta  i w
wiernej je zachowuje pami ci.

5. Zdarza si  równie ,  e Bóg nagle i w sposób trudny do opisania objawi duszy w samym
sobie jak  prawd , takim blaskiem ja niej

,  e wobec niego ga nie niejako wszystko,

cokolwiek jest prawdy w stworzeniach. I w  wietle tego objawienia dusza poznaje jakby
dotykalnie,  e On sam jest Prawd  i k ama  nie mo e. Nigdy jeszcze, cho  mo e po tysi c
razy przedtem je s ysza a, nie rozumia a tak jasno tych s ów psalmu Dawidowego,  e “ka dy
cz owiek k amie", bo jeden tylko jest prawdziwy i nieomylny — Bóg. Przychodzi mi tu na
my l Pi at, który z takim lekcewa eniem traktowa  rzecz tak wielk , gdy Panu w czasie M ki
Jego tak mimochodem i z pogard  zada  pytanie: có  to jest prawda? Ale jak ten  lepy
poganin, tak podobno i my wszyscy, póki  yjemy na tej ziemi, ma o co wiemy o tej Prawdzie
Najwy szej.

6. Chcia abym to ja niej wyt umaczy , ale wyrazi  nie umiem. Lecz z tego, co powiedzie
zdo

am, t , siostry, we my dla siebie nauk ,  e chc c w czymkolwiek sta  si  podobnymi

Bogu i Oblubie cowi naszemu, o to przede wszystkim z wielk  usilno ci  si  starajmy,
by my zawsze chodzi y w prawdzie. Nie w tym tylko znaczeniu to mówi , by my nigdy nie
powiedzia y k amstwa. Tego, dzi ki Bogu, widz , wszystkie w tych domach naszych jak
najpilniej si  wystrzegacie i  adna z was za nic w  wiecie nie chcia aby sk ama . Lecz o to mi
chodzi, by my we wszystkim i na wszelki sposób, i przed Bogiem, i przed lud mi, czyni y
prawd . By my nie chcia y, aby nas kto mia  za lepsze ni  (s.404) jeste my; by my w
uczynkach naszych oddawa y Bogu, co jest Bo ego, a sobie przypisywa y to, co jest naszego,
to jest n dz  i grzech; by my si  stara y ka

 rzecz poznawa  tak , jak  jest prawdziwie, z

czego wyniknie,  e ma o sobie b dziemy wa

y  wiat, który jest wszystek k amstwem i

fa szem, a zatem i trwa  nie mo e.

background image

98

7. Zastanawia am si  którego  dnia nad pytaniem, dlaczego Pan tak bardzo kocha cnot
pokory, i nagle — bez w asnego, jak mnie si  zdaje, namys u mego — stan a mi przed
oczyma ta racja,  e Bóg jest Prawd  najwy sz , a pokora niczym innym nie jest, jeno
chodzeniem w prawdzie. Nie ma za  prawdy wi kszej nad t ,  e sami z siebie nic nie mamy
dobrego,  e nasza jest tylko n dza i nico . Kto tego nie rozumie, ten chodzi w k amstwie. Im
za  kto szczerzej uznaje t  prawd , tym przyjemniejszy staje si  Prawdzie najwy szej, bo sam
chodzi w prawdzie. Daj nam Bo e, siostry, by my z  aski Jego nigdy nie traci y z oczu tego
prawdziwego poznania samych siebie, amen.

8. Takich to  ask Pan u ycza duszy, gdy jako prawdziwej oblubienicy swojej, mocno ju
utwierdzonej w postanowieniu czynienia we wszystkim woli Jego, chce da  niejakie poznanie
tej woli swej i boskich wielmo no ci swoich. Wi cej podobnych  ask wymienia  nie mam tu
potrzeby. I te dwie, o których by a mowa w niniejszym rozdziale, dlatego tylko szerzej wam
opisa am,  e wielki w tym widz  dla was po ytek, by cie o nich wiedzia y. Tym bardziej,  e

adnego tu zgo a nie ma powodu do obawy, i spokojnie mo e dusza bra  te dary, i dzi kowa

za nie Temu, od którego one pochodz . Ani diabe  bowiem, ani imaginacja  adnego, zdaniem
moim, nie maj  do nich przyst pu, bezpiecznie wi c dusza nimi cieszy  si  mo e. (s.405)

ROZDZIA  11

Mówi o t sknotach za Bogiem, które Pan wznieca w duszy, a które s  tak gwa towne, ze mog
odebra

ycie; jak wspania y dusza z tej  aski odnosi owoc.

1. Po tylu i tak wielkich  askach, jakich Oblubieniec u yczy  duszy Mu po lubionej, czy

dzicie,  e go bica czy motyl nasz ju  na tym poprzestaje (nie my lcie,  e zapomnia am o

nim), i  e wreszcie znalaz  sobie miejsce odpocznienia, aby na nim  ycie swoje zako czy ? —
Bynajmniej, siostry, owszem, gorzej mu teraz ni  przedtem. Chocia  od wielu lat ju  wci
otrzymuje te  aski, wci  jednak dusza j czy i p acze; bo ka da z tych  ask nowej i coraz
wi kszej dodaje jej bole ci. Pochodzi to st d,  e w miar  jak coraz lepiej poznaje
wielmo no ci Boga swego, w miar  jak coraz ja niej widzi, jakiej niesko czonej mi

ci

godzien jest ten wielki Pan i Bóg, tym wi cej te  i gor cej Go mi uje. A i  widzi siebie
roz czon  jeszcze z Nim i dalek  od szcz cia posiadania Go, wraz z mi

ci  rodzi si  w

niej i ro nie coraz wi ksza za Nim t sknota. T sknota ta, trwaj c ca e lata, tak si  wci
wzmaga i pot guje,  e w ko cu doprowadza dusz  do tego stanu m ki wewn trznej, o którym
tu mówi  zamierzam. Ca e lata, powiedzia am, bo tak by o z t  dusz , której przej cia tu
opisuj , ale nie znaczy to, bym przepisywa a Bogu czasy i granice. Bóg mo e w jednej chwili
podnie  dusz  do wszelkich, jakie tu opisuj , wysokich stanów i do najwy szego ich szczytu.
Wszechmog cy jest bowiem i mocen uczyni , cokolwiek zechce, i zawsze si  sk ania do
czynienia nam wielkich rzeczy.

2. W ród t sknot tych,  ez i wzdycha , i gwa townych porywów, o których wy ej
wspomina am (bez w tpienia,  e rodz  si  one z mi

ci, p on cej w g bi duszy i sprawuj

jej cierpienia, dojmuj ce wprawdzie, ale jeszcze zno ne, bo jest to jakoby ogie  dymi cy,
jeszcze nie rozpalony), przychodz  chwile,  e gdy dusza ustaje z mi

ci i p onie tak we

asnym ogniu swoim, na jedno jakie  wspomnienie, na jedno s owo, przypominaj ce jej,  e

mier  si  opó nia, nagle — sama nie wie jak i sk d — czuje w sobie jakby uderzenie gromu,

jakby (s.406) grot ognisty, przeszywaj cy jej wn trzno ci. Nie mówi ,  eby to by  grot
rzeczywisty. Trudno okre li  dok adnie, co to jest, ale cokolwiek jest, to czuje si  wyra nie i

background image

99

jasno,  e jest to co , co nie mo e pochodzi  z naszej natury. Nie jest to równie , cho  tak to
nazwa am, grom rzeczywisty, ale jest to co , co ostrzej ni  grom razi i rani. I rana ta, o ile
rozumiem, nie tam boli, gdzie zwykle czujemy ból, jeno w najg bszej g bi i wn trzu duszy,
gdzie piorun ten, w mgnieniu oka nikn cy, wszystko, cokolwiek napotka ziemsk  natur
nasz  trac cego, do szcz tu w popió  obraca. Dopóki trwa ten stan, niepodobna, by dusza
zachowa a jak kolwiek  wiadomo  w asnej istno ci swojej. Si a ta wy sza w jednej chwili
tak wi zi i zawiesza jej w adze,  e nic innego czyni  nie s  zdolne, jeno to, co wci  pot guje
ten ból jej, to jest kocha , pragn  i t skni .

3. Nie chcia abym, by kto w tym, co mówi , pos dza  mnie o przesad , przeciwnie, czuj  to i
widz ,  e ma o jest tego, co mówi , a s ów mi nie staje na powiedzenie wi cej, bo s  to
rzeczy niewypowiedziane. Jest tu, powtarzam, zachwycenie zmys ów i w adz i zupe na ich
niezdolno  do wszystkiego, z wyj tkiem jedynie tego, co zwi ksza dotkliwo  tego bólu.
Rozum, przy zupe nym zwyk ych czynno ci jego zawieszeniu, to jedno rozumie
najwyra niej, i  dusza s usznie tym si  smuci,  e zostaje daleko od Boga. Pan za  dolewa
jeszcze oliwy do tego ognia,  ywsze i ja niejsze daj c poznanie boskiej pi kno ci i
niesko czonych doskona

ci swoich, przez co m ka tej duszy do tego stopnia si  wzmaga,

e z piersi i z ust mimo woli dobywaj  si  g

ne j ki i krzyki. Osoba, o której mówi , cho

wy wiczona w cierpliwo ci i do wielkich cierpie  nawyk a, nie mog a przecie  od tych
krzyków si  powstrzyma ; bo ból ten — jak mówi  — nie jest w ciele, jeno we wn trzu
duszy. Dowiedzia a si  wówczas z w asnego do wiadczenia,  e cierpienia duchowe nierównie
bardziej dojmuj

 maj  si , ni  wszystko, co cz owiek mo e ucierpie  na ciele. W taki

(s.407) sposób, my la a sobie, musz  cierpie  dusze w czy cu, które cho  cia a nie maj ,
daleko wi ksze przecie  znosz  tam m ki i katusze, ni  wszelkie najsro sze bóle, jakich,

yj c w ciele, dozna  by mog y.

4. Widz c ow  osob  w tym stanie, s dzi am naprawd ,  e ju  umiera i nie dziw, bo
niebezpiecze stwo  mierci istotnie tu jest bliskie. Zachwyt ten mi

ci i bólu, cho  krótko

trwa, rozlu nia w ciele wszystkie stawy i ko ci. Puls w tym stanie tak s abo bije, jak gdyby
dusza za chwil  mia a opu ci  cia o, co te  mog oby  atwo nast pi , bo ciep o  ywotne
uchodzi, a w duszy za to taki pali si  ogie ,  e gdyby jeszcze nieco si  wzmóg , ju  by i
stan a u celu swoich pragnie  i z wi zów  miertelno ci wyzwolona, spocz aby w obj ciach
Boga. Bólu fizycznego, dopóki trwa ta m ka wewn trzna, nie czuje  adnego, chocia  cia o,
jak mówi am, tak si  ca e rozstraja i tak jest zbola e,  e jeszcze w dwa i trzy dni potem nie ma
nawet si y pióra utrzyma  w r ku, i nadal te , jak mnie si  zdaje, wi cej pozostaje os abione
ni  przedtem.  e dusza mimo to bólu tego nie czuje, pochodzi to snad  z tej przyczyny,  e
daleko wi kszy cierpi ból wewn trzny, z którym si

adne cierpienie fizyczne ani z daleka

równa  nie mo e. Podobnie jak gdy w jednym cz onku cia a ostry nam ból dolega, inne,
cho by ich by o wi cej, wydaj  si  ma e albo i zgo a na nie uwagi nie zwracamy.
Do wiadczy am tego a  nazbyt na samej sobie. Tutaj, cho by krajano cia o na sztuki, dusza,
pewna tego jestem, niczego by nie czu a.

5. Powiecie mo e: czy takie zapami ta e pragnienie nie jest dowodem niedoskona

ci?

Czemu  ta dusza, kiedy tak jest Bogu oddana, nie zgadza woli swojej z wol  Jego? — Tak
ona czyni a, póki mog a i z tej zgodno ci z wol  Bo

 jedynie czerpa a si  i ch ci do  ycia.

Teraz nie mo e pod nawa em tego bólu, który j  po era, nie jest ju  pani  rozumu swego;
rozum jej o niczym innym my le  nie zdo a, jeno o tym, co jest przyczyn  jej m ki. Kiedy ma

background image

100

 roz czona z jedynym dobrem swoim, co jej jeszcze po takim  yciu? Czuje w sobie i

(s.408) woko o siebie nieopisan  samotno .  adne stworzenie, ile ich jest na ca ej ziemi, nie
zdo a jej towarzystwem swoim tej pustki zape ni , ani bodaj  aden nawet z mieszka ców
niebieskich, je liby tam nie by o Tego, którego mi uje. Wszystko, cokolwiek jest na  wiecie,
miast pociechy i ulgi, sprawia jej tylko m

 i udr czenie. Jest jakby cz owiek zawieszony w

powietrzu, który ani na ziemi nogi postawi , ani g ow  nieba dosi gn  nie mo e. Dr czona
pragnieniem, a wody dosta  nie mo e, owszem, takie jest jej pragnienie,  e cho  ustaje od
niego,  adna woda tej ziemi ugasi  go nie zdo a. Sama te  na ugaszenie jego nie chce innej
wody, jeno tej, o której Pan mówi  Samarytance, a tej nikt jej nie daje.

6. O wielki Bo e i Panie mój! Jak e srogo udr czasz mi

ników Twoich! Ale jak e ma o

wszystkiego tego udr czenia w porównaniu z tym, co pó niej im dajesz! Rzeczy wielkie
wielkim kosztem si  nabywaj , tego wymaga sprawiedliwo . A w gruncie, koszt to nie tak
wielki; bo je li te cierpienia maj  s

 do oczyszczenia duszy, aby zas

a wnij  do

mieszkania siódmego, podobnie jak kto ma wej  do nieba, pierwej oczyszcza si  w czy cu,
tedy wszystko ono cierpienie tyle znaczy, co kropla wody w porównaniu z morzem. Wi cej
powiem, chocia  smutek ten i ta m ka tak s  wielkie,  e  adne chyba cierpienie na tej ziemi
srogo ci ich nie dorówna (jak o tym upewnia osoba, która wiele ró nych i ci

kich, tak na

ciele, jak w duszy bole ci przeby a), dusza w tym stanie nie tylko za nic je poczytuje w
porównaniu z tym, co przez nie osi ga, ale i samo  to m cze stwo ceni sobie jako  ask
najdro sz , na któr  niczym zas

 nie mog a. I chocia  to m cze stwo takie,  e  adnej na

nie ulgi nie ma, cierpi je (s.409) przecie  ochotnie i, gdyby taka by a wola Bo a, gotowa jest
cierpie  je ca e  ycie, to znaczy, nie umrze  raz, ale wci , ca e  ycie umiera , bo stan ten
mo na porówna  tylko z rzeczywistym konaniem.

7. Porównajmy, siostry, to m cze stwo z m

 pot pionych w piekle. Nie ma tam ani tej

zgodno ci z wol  Bo , ani tych pociech i s odko ci, jakimi tutaj Pan dusz  cierpi
pokrzepia, ani nadziei tych korzy ci i nagród, jakie tutaj cierpienia zapewniaj . S  tam tylko

ki nieustaj ce i coraz wy ej, je li chodzi o m ki dodatkowe, rosn ce; m ki duszy, stokro

bole niej dojmuj ce ni  wszelkie cierpienia na ciele; m ki bez  adnego porównania sro sze
od tych, które tylko co opisa am; a m ki to wieczne i pot piony wie o tym,  e si  nigdy nie
sko cz . O, któ  zdo a opisa  rozpacz tych nieszcz snych dusz? I jakie mog  by  na tej ziemi
prace i trudy, jakie w tym krótkim  yciu cierpienia, które by nam by y ju  nie za ci

kie, ale

cho by tylko wspomnienia godne, gdy chodzi o uchronienie si  onej straszliwej, wiecznej

ki? Niepodobna, powtarzam, wyrazi , jaka jest dojmuj ca si a bólu duszy, jak ró ny jest

ten ból i niezrównanie sro szy nad wszelkie bóle cia a. Ten tylko zdo a t  ró nic  oceni , kto
jej sam na sobie do wiadczy . I dlatego Pan daje nam w mi osierdziu swoim przechodzi
przez to do wiadczenie, aby my zrozumia y, jak  Mu niesko czon  wdzi czno  winny my
za to,  e raczy  nas powo

 do stanu, w którym mo emy ufa ,  e nam odpu ci grzechy nasze

i od m ki wiecznej nas wybawi.

8. Wró my ju  do tego, o czym by am zacz a, do tej duszy, takie m cze stwo wewn trzne
cierpi cej.

ka ta, w tym najwy szym stopniu srogo ci, nie bywa d ug , trwa ona co najd

ej trzy do

czterech godzin, i gdyby (s.410) trwa a d

ej, s dz ,  e przyrodzona s abo  organizmu

ludzkiego chyba cudem tylko zdo

aby j  wytrzyma . Raz trwa o to u niej kwadrans tylko, a

background image

101

i tak zupe nie odesz a od siebie i ca a potem by a z amana. Prawda,  e zachwycenie to
przypad o na ni  z nadzwyczajn  sil . (Sta o si  to w Poniedzia ek Wielkanocny, w chwili,
gdy rozmawia a z innymi, po d ugiej, przez ca y Wielki Tydzie , tak zupe nej osch

ci,  e

prawie zgo a nie czu a uroczystej powagi tego czasu  wi tego). A tu jedno s owo pobo nej
pie ni, rzewnie  al cej si  na d ugo  tego wygnania, takim j  nagle ostrym bólem przeszy o,

e odesz a od zmys ów. Oprze  si  niepowstrzymanej sile takiego p du jest to rzecz równie

niepodobna, jak gdyby kto, wpad szy w ogie , chcia  odebra  p omieniom ich gor co , aby
go nie pali y. Ani te  podobna ukry  tego wielkiego bólu, by obecni skutków jego nie
spostrzegli. Nie mog  oni widzie , co dzieje si  w duszy, ale widz  to, co z ni  dzieje si
zewn trz. Ona za , cho  si  ko o niej krz taj ,  adnej z towarzystwa ich nie mo e mie
pomocy; wszystko, co j  otacza, i ludzie, i rzeczy, wydaj  jej si  jakby mg a i cie .

9. Poniewa  i z was która  mo e znale  si  kiedy  w tym stanie, przytocz  wam tu jeden
jeszcze szczegó  na dowód, jak i do takich wysokich nadzmys owych rzeczy mo e si
wmiesza  natura i przyrodzona u omno  nasza. Zdarza si  niekiedy, w ród tych zapa ów
mi

ci, gdy tak umiera od pragnienia  mierci, gdy tak srogo cierpi,  e zdaje si , tu , tu

nast pi  musi roz czenie jej z cia em, dusza w tej e chwili prawdziwego doznaje strachu

mierci i chcia aby jakiego zwolnienia swej m ki, aby jeszcze nie umar a. Jest to oczywi cie

mimowolny tylko odruch u omnej natury, bo z drugiej strony, dusza t  sam  zawsze odczuwa

sknot , i nie masz  adnego na ból jej lekarstwa, póki go Pan sam nie uleczy, zsy aj c jej, jak

to (s.411) najcz ciej czyni, wielkie zachwycenie albo widzenie jakie, w którym prawdziwy
ten Pocieszyciel pociesza j  i umacnia, aby by a gotowa tak d ugo 

, jak d ugo b dzie wola

Jego.

10. Srogie to i bolesne m cze stwo, lecz dusza niewypowiedziane odnosi z niego korzy ci.
Nie boi si  ju

adnych cierpie , jakie na ni  przyj  mog , bo w porównaniu z tym bólem,

jaki przeby a, wszelkie strapienia wydaj  jej si  niczym. I mi

 Bo a wi kszej jeszcze po

tym przej ciu nabra a w niej si y, z rozkosz  chcia aby jeszcze i jeszcze cierpie  t  m

. Ale

to nie jest w jej mocy, bo niepodobna jej wznowi  w sobie tego bólu, póki Pan nie zechce, i
niepodobna oprze  si  jemu, gdy przyjdzie. I  wiatem teraz jeszcze wi cej gardzi ni
przedtem, bo przekona a si  w onej m ce swojej,  e  adna rzecz na  wiecie nie zdo a jej tego
bólu u mierzy . Serce te  ma nierównie swobodniejsze od wszelkiego przywi zania do
stworze , bo ju  jasno ujrza a,  e sam tylko Stworzyciel mocen jest pocieszy  j  i nasyci .
Wi cej wreszcie l ka si  i wystrzega obra enia Boga w czymkolwiek, bo sama na sobie
pozna a,  e wielki ten Pan, jak umie hojnie pociesza , tak umie te  i cierpienia dawa .

11. Dwie rzeczy, zdaniem moim, s  w tej wysoko duchowej drodze rzeczywi cie gro

ce

mierci . Jedn  z nich jest samo  ono m cze stwo, które tu opisa am, niebezpiecze stwo to

doprawdy niema e. Drug  jest przewy szaj ca wszelk  miar  szcz liwo  i rozkosz po nim
nast puj ce. Pod nawa em tej rozkoszy dusza prawdziwie omdlewa i zdawa  si  mo e,  e
do  by oby jednej jeszcze kropelki, aby ca kiem ju  wyzwoli a si  z wi zów cia a; prawd
mówi c, by oby to dla niej szcz cie nie lada.

Lecz z tego wszystkiego widzicie, siostry, i  nie bez s uszno ci mówi am wam na wst pie,  e
na tej drodze potrzeba odwagi i m stwa. I Zbawiciel, gdyby cie Go chcia y prosi  o podobne

aski, s usznie móg by wam zada  to samo pytanie, jakim odpowiedzia  synom

Zebedeuszowym na ich pro

, a mianowicie, czy “mo ecie pi  kielich?” (s.412)

background image

102

12. Mo emy, mo emy — tak ka da z nas, pewna tego jestem, siostry, na to pytanie odpowie.
I s usznie, bo Pan w boskiej  askawo ci swojej ka demu dodaje tyle si y, ile widzi,  e mu jej
potrzeba. I dusze, które w Nim wszystk  ufno  swoj  po

, w ka dej potrzebie zas ania i

broni ich, i za nie odpowiada w ród prze ladowa  nie s owem tylko ale uczynkiem, jak to
uczyni  Magdalenie. I wreszcie, pierwej jeszcze, nim je z tego  wiata odwo a od siebie,
przeobfit  oddaje im ju  tu zap at , jak to zaraz zobaczycie.

Niechaj b dzie b ogos awiony na wieki i niech Go chwali wszystko stworzenie, amen.

MIESZKANIE SIÓDME

ROZDZIA  l

Mówi o wielkich  askach, jakich Bóg u ycza duszy, która dost pi szcz cia wej cia do tego
mieszkania siódmego. — Jak mi dzy dusz  a duchem, cho  to jedna istno , zachodzi pewna
ró nica. — S  to rzeczy wa ne.

l. Po tylu wielkich rzeczach, które wam dot d o tej drodze duchowej powiedzia am, mo e
wam si  zdaje, siostry,  e nic ju  nie pozostaje do powiedzenia. Wielki by by to b d tak

dzi . Wielmo no  Boga nie ma granic, nie maj  granic i dzie a Jego. Kto obliczy

wszystkie zmi owania Jego i wszystkie cuda  aski Jego? Takiemu rachunkowi  aden umys
nie sprosta, wi c nie dziwujcie si  temu wszystkiemu, cho  to rzeczy nies ychane, co si
dot d tu powiedzia o, ani tym rzeczom jeszcze wi kszym, które jeszcze powiem. Wszystko to
jedna male ka cyfra w olbrzymiej sumie niesko czonych spraw Bo ych.

Wielkie w tym uznawajmy nad nami mi osierdzie Jego, i  raczy  jednej udzieli  tych boskich
darów swoich, aby my przez ni  wszystkie mog y o nich si  dowiedzie . Im lepiej bowiem
poznamy t

askawo , z jak  niesko czony Majestat Pana udziela siebie stworzeniom, tym

wi ksze b dziemy Jemu oddawa y dzi kczynienia i chwa , tym usilniej b dziemy si  stara y
nie wa

 sobie lekko tej duszy, w której On takie ma upodobanie. Prawda,  e ka dy ma

dusz , ale nie wszyscy tak wysoko j  cenimy, jak tego jest godne stworzenie, na wyobra enie
i podobie stwo Boga uczynione, i dlatego ma o kto wie o tych przedziwnych tajemnicach,
jakie si  w niej zawieraj . Niechaj Pan, je li taka b dzie boska wola Jego, raczy sam r
(s.414) moj  kierowa , da  mi zrozumienie i natchn

 mi s owa odpowiednie, abym umia a

cho  w cz stce jakiej opisa  wam te wielkie rzeczy, które mam do powiedzenia, a które On
objawia duszy, wprowadzonej do tego mieszkania. D ugo i gor co o to Go prosi am; bo
wiadomo Jemu, przed którym nic nie ma ukrytego,  e nic innego nie mam tu na celu, jeno to,
by zmi owania Jego nie zosta y w ukryciu, by g

niej by o chwalone i s awione  wi te Imi

Jego.

2. Ufam, siostry,  e nie dla mnie, ale dla was, nie odmówi mi tej  aski, by cie dobrze
zrozumia y, czego wam potrzeba, aby nie by o z waszej strony przeszkody do tych

ogos awionych mi dzy Oblubie cem a dusz  wasz  za lubin, które takie

niewypowiedziane, jak zobaczycie, skarby bogactw niebieskich na dusz  sprowadzaj . O

background image

103

Bo e wielki! Jak e mo e nie dr

 takie n dzne jak ja stworzenie, gdy ma mówi  o takiej

rzeczy, tak niesko czenie wy szej nad wszelk  jego zas ug  i nad samo  jego poj cie! Wielki
mi , przyznaj , na samo to wspomnienie wstyd ogarnia, i ju  my la am sobie, czy nie by oby
lepiej w kilku krótkich s owach to ostatnie mieszkanie zako czy , zw aszcza  e móg by kto

dzi ,  e mówi  o tych rzeczach z w asnego do wiadczenia, co by oby nieopisanym dla mnie

zawstydzeniem, bo znaj c siebie tak , jak  jestem, nie znios abym takiego o mnie mniemania
ludzkiego; by aby to rzecz straszna. Po g bszym jednak zastanowieniu si  przysz am do
uznania,  e wszystkie te strachy o to, co kto o mnie pomy li, s  tylko pokus  i
ma oduszno ci . Byleby Pan Bóg cho  nieco wi cej mia  chwa y, byleby ludzie cho  nieco
lepiej Go znali, co mi to szkodzi, cho by wszystek  wiat na mnie powstawa ? Tym bardziej,

e gdy to pisanie si  uka e, ja mo e ju

 nie b

. Niech b dzie b ogos awiony On, który

yje i 

 b dzie na wieki, amen.

3. Gdy Pan ulituje si  ju  nad t  dusz , która z t sknoty do Niego tak  m

 cierpia a i cierpi,

a któr  ju  sobie wybra  za oblubienic , wtedy, nim dope ni duchowych z ni  za lubin,
(s.415) wprowadza j  do tego siódmego mieszkania, które jest Jego w asnym mieszkaniem.
Podobnie bowiem jak mieszka w niebie, tak snad  ma w duszy drugie mieszkanie, w którym
Jego boska wielmo no  przebywa, które zatem mo emy nazwa  jakby drugim niebem.

atwo st d zrozumiecie, siostry, jak wiele na tym zale y, by my, dlatego  e nie widzimy

duszy, nie wyobra

y jej sobie jakby jak  mas  ciemn . Pospolicie ludzie widz  tylko t

wiat

 dzienn , która ich zewn trz o wieca, a nie wiedz c o tym,  e jest inna  wiat

wewn trzna, która o wieca dusz , wnosz ,  e w duszy musz  panowa  pewne ciemno ci.  e
ciemno jest w duszy, nie  yj cej w stanie  aski, tego nie przecz . Nie dla braku  wiat a, gdy

ce Sprawiedliwo ci jest w niej, ale ona uczyni a siebie niezdoln , by mog a ogarn

wiat

, jak o tym, je li dobrze pami tam, mówi am w mieszkaniu pierwszym. Znam osob ,

której by o dano ogl da  w widzeniu dusz  w stanie grzechu  miertelnego. Widzia a t
nieszcz sne dusz , pogr

on  jakby w ciemnym lochu, zwi zan  za r ce i nogi, niezdoln

uczyni  nic dobrego, co by mia o zas ug  przed Bogiem, i  lep  i niem . S usznie wi c
powinny my si  litowa  nad tak  niedol  grzeszników, nie zapominaj c przy tym,  e by
czas, kiedy i my w podobnym stanie 

my i  e nad nimi tak e mo e Pan jeszcze okaza

mi osierdzie swoje, jak je okaza  nad nami.

4. O to Go, siostry, ustawicznie b agajmy i niech ten b dzie g ówny cel i przedmiot modlitw
naszych. Modli  si  za dusze w grzechu  miertelnym le ce, prawdziwie to wielka ja mu na i
uczynek w najwy szym stopniu mi osierny. Przedstawmy sobie cz owieka, okutego w ci

kie

kajdany, przywi zanego za r ce do s upa, umieraj cego z g odu, nie i by mu brak o
po ywienia, owszem, ma je tu  pod bokiem i wyborne, ale maj c r ce zwi zane, si gn

 po

nie i do ust go podnie  nie mo e. I tak mdlej c od niezno nej czczo ci we wn trzno ciach,
ju  kona, ju  prawie umiera. Czy nie by oby to okrucie stwem (s.416) patrze  na niego z
za

onymi r kami, a nie poda  mu strawy, któr  by si  posili ? Ale co znaczy wszystka

niedola tego cz owieka w porównaniu z tysi ckro  gorszym, okropnym stanem duszy
grzesznej, która skuta kajdanami, sp tana wi zami grzechu, pozbawiona  aski, która jest
pokarmem i  yciem jej, umiera  mierci  nie jak tamten doczesn , ale  mierci  wieczn ! Czy
nie widzicie, jakie by to by o szcz cie i dla niej, i dla was, gdyby cie modlitw  wasz
skruszy y jej kajdany? A wi c na mi

 Boga was prosz , nigdy w modlitwach waszych nie

zapominajcie o tych nieszcz snych duszach.

background image

104

5. Ale tutaj nie o nich chc  mówi , lecz o duszach, które przez mi osierdzie Bo e ju  uczyni y
pokut  za grzechy swoje i  yj  w stanie  aski. Dusza nie jest to, jak mo e która gotowa j
sobie przedstawi , jaka  drobina, gdzie  schowana w k cie i w ciasnych granicach zamkni ta.
Jest to prawdziwy  wiat wewn trzny, w którym dosy  jest miejsca na tyle wielkich i pi knych
mieszka , o których wam mówi am; i tak s usznie by  powinno, skoro we wn trzu tej duszy
jest mieszkanie Boga samego.

Do tego swego mieszkania Pan nasamprzód wprowadza dusz , gdy chce j  uszcz liwi

ask

tych boskich za lubin. Spe niaj  si  one w inny sposób, ni  kiedy przedtem dawa  jej
zachwycenia albo ów rodzaj duchowego z czenia, które si  zowie modlitw  odpocznienia. I
tam, jestem o tym przekonana, jednoczy  j  z sob , ale dusza wtedy mia a to uczucie, jakoby
cz stk  pewn  tylko dano jej by o wej  do tego wn trza, do którego tu j  w tym mieszkaniu
si a niepowstrzymana ca  poci ga. Lecz to w gruncie nie stanowi ró nicy, czy w ten sposób,
czy w inny, zawsze j  Pan z sob  jednoczy; tylko  e zarazem czyni j

lep  i niem , jak Paw a

wi tego w chwili jego nawrócenia, odbieraj c jej wszelk  w adz ,  e nie mo e pozna , jaka

to  aska, któr  si  cieszy, i jakim sposobem ni  si  cieszy. Wielka rozkosz, w jak  wtedy
op ywa, polega na tym,  e czuje siebie tak blisk  Boga i z czon  z Bogiem; ale sama  ta
rozkosz i to z czenie zawiesza wszystkie jej w adze, tak i  nic nie jest zdolna pozna  i
zrozumie . (s.417)

6. Tu dzieje si  inaczej. Tu ju  Bóg w swojej dobroci zdejmuje duszy  uski z oczu, aby
sposobem nadzwyczajnym ujrza a cho  w cz ci i pozna a  ask , jak  Pan j  zaszczyca.
Wprowadzona do tego mieszkania siódmego, dost puje wysokiego widzenia umys owego.
Cudownym, Bogu samemu wiadomym, sposobem ukazuje jej si  Trójca Przenaj wi tsza, w

omiennej jasno ci, na podobie stwo ol niewaj cego ob oku, która naprzód ogarnia

duchowy szczyt duszy i w tej jasno ci, niewypowiedzianym sposobem poznania, widzi dusza
wszystkie razem trzy Osoby i ka

 oddzielnie, i z przewy szaj

 pewno ci  prawdy

poznaje, jako wszystkie te trzy Osoby s  jedn  istno ci , jedno wszechmocno ci  i m dro ci ,
jednym e Bogiem. I to, co tu poznajemy przez wiar , to tam, rzec mo na, poznaje dusza
przez widzenie, cho  oczy cia a zarówno jak i duszy nic nie widz , bo nie jest to widzenie
przez wyobra ni . W takim widzeniu trzy Osoby Boskie siebie duszy udzielaj  i mówi  do
niej, i daj  jej zrozumienie tego, co Pan mówi w Ewangelii,  e je eli Go kto mi uje, b dzie
zachowywa  Jego nauk , a Ojciec Jego umi uje go i przyjd  do niego, i b

 u niego

przebywa .

7. O Bo e wielki! Jaka  to ró nica s ysze  te s owa i z wiar  je przyjmowa , a czu  i
rozumie  w taki sposób ca  ich prawd ! Dusza, o której mówi , w ci

ym  yje zdumieniu,

rosn cym z dniem ka dym. Ma to uczucie,  e te Boskie trzy Osoby nigdy nie odesz y od niej;
jasno widzi, w sposób wy ej opisany,  e mieszkaj  we wn trzu, w najg bszym wn trzu jej,
jakby w g bi jakiej  bezdennej. Nie maj c nauki, nie potrafi wyt umaczy , jaka to g bia, ale
czuje to,  e tam mieszka z ni  to boskie towarzystwo.

8. My licie mo e,  e takiej dost piwszy  czno ci z Bogiem, dusza powinna w ci

ym by

zachwyceniu, a ca a poch oni ta tym wewn trznym widzeniem, niczym si  ju  zaj  nie
potrafi. — Mylicie si ; z wi ksz  owszem ni  (s.418) przedtem swobod  i zapa em oddaje si
ona wszystkiemu, co si  odnosi do s

by Bo ej, i tylko w chwilach wolnych od zaj

 rada

przestaje sam na sam z s odkim towarzystwem swoim. I nigdy, chybaby pierwsza

background image

105

sprzeniewierzy a si  Bogu, nie odbierze jej Bóg tego jasnego, oczywistego poznania swojej w
niej obecno ci. Ona te  wielk  ma ufno ,  e Bóg, skoro jej u yczy  tej  aski, nie dopu ci
tego, by j  mia a postrada . Ale cho  wie i czuje,  e s usznie to sobie obiecywa  mo e, nie
zaniecha jednak z wi ksz  jeszcze ni  dot d pilno ci  czuwa  nad sob , by snad  nie obrazi a
czym Pana i Oblubie ca swego.

9. Rozumie si ,  e ustawiczne to widzenie Bo ej obecno ci nie jest w dalszym ci gu tak
zupe ne, czyli raczej tak jasne, jak gdy pierwszy raz si  objawi, albo gdy spodoba si  Bogu w
danej chwili wznowi  duszy t

ask  w pierwszej jasno ci jej i sile. Gdyby bowiem ta jasno

trwa a ci gle, niepodobna by oby duszy widzie  nic innego, ani nawet obcowa  z lud mi. Ale
cho  jasno  si  zmniejsza, zawsze jednak dusza, ile razy wejdzie w siebie, znajdzie tam to
naj wi tsze swoje towarzystwo. Gdyby w chwili, gdy znajdujesz si , dajmy na to, w jasnym i
widnym pokoju w towarzystwie z drugimi, nagle zamkni to okiennice, ju  by  nie widzia a
obecnych, bo zrobi o si  ciemno. Ale cho  ich w tej ciemno ci nie widzisz i, póki nie b dzie

wiat a, widzie  nie mo esz, wiesz przecie  i masz pewno ,  e zawsze s  w pokoju. Tak jest

poniek d i z tym widzeniem wewn trznym; z t  tylko ró nic ,  e gdy okiennice otworzysz,
towarzystwo twoje znowu zobaczy  mo esz, a tutaj dusza nie mo e tego. Nie jest w jej mocy,
gdy zechce wznowi  w sobie owo widzenie; na to potrzeba, by na rozkaz Pa ski otworzy y
si  okiennice umys u i to zrz dza Pan, gdy zechce, nie wedle upodobania duszy, jeno wedle
upodobania swego; do  tej  aski i tego mi osierdzia Jego,  e nigdy jej nie opuszcza i tak  jej
daje niew tpliw  pewno  obecno ci swojej.

10. Boska wielmo no  Jego chce snad  dusz  przygotowa  tu do wi kszych rzeczy, bo jasna
rzecz,  e taka  aska skuteczn  musi jej nie  pomoc do wszelkiego post pu w (s.419)
doskona

ci, jak i do pozbycia si  strachów, jakimi inne  aski nieraz j  przejmowa y, o

których w swoim miejscu mówi am. Tak i by o z t  dusz . Widzia a w sobie post p pod
ka dym wzgl dem i, w najci szych nawet utrapieniach i w sprawach najtrudniejszych,
rdzeniem duszy nigdy, tak jej si  zdawa o, nie wysz a z onego wewn trznego swego z
Bogiem mieszkania. Sta o si  w niej, rzek by , jakby rozdwojenie mi dzy wy sz  a ni sz
cz ci  duszy. W ci

kich, jakie niebawem po u yczeniu jej tej  aski. Bóg na ni  dopu ci

krzy ach, ta druga narzeka a na pierwsz , jak Marta na Mari , i nieraz wymawia a jej,  e
ci gle tylko siedzi sobie, u ywaj c do woli b ogiego odpocznienia, a j  pozostawia sam

ród tylu utrapie  i pos ug i do uczestnictwa w rozkoszach swoich jej nie dopuszcza.

11. Wyda si  wam to dziwne, córki, ale tak jest prawdziwie. Chocia  dusza, jak wiemy, jest
jedn  niepodzieln  istno ci , to, co mówi  o onym w niej rozdwojeniu, nie jest tylko
przywidzeniem, jest to, owszem, stan zwyk y duszy do tej wysokiej  aski podniesionej.
Rzeczy wewn trzne w taki sposób, powtarzam, jej si  przedstawiaj ,  e jakkolwiek dusza i
duch s  jedno, bardzo wyra nie jednak czuje w sobie pewn  mi dzy tym dwojgiem ró nic .
Rozdzielenie to w wysokim stopniu subtelne, ale daje si  sprawdzi  w sposób niew tpliwy, i
zdarza si  nieraz,  e jedna strona duszy dzia a tak, a druga inaczej, wedle smaku, jakiego
spodoba si  Panu im udzieli . Mi dzy dusz  równie  a w adzami jest, zdaniem moim,
ró nica, i te dwie rzeczy nie s  zupe nie jedno. Ale tyle jest we wn trzu naszym subtelnych
ró no ci,  e zuchwa

ci  by oby z mojej strony, gdybym si  wa

a je obja nia . Przyjdzie

(s.420) dzie ,  e to wszystko jasno ujrzymy i zrozumiemy, je li Pan w mi osierdziu swoim
raczy nas dopu ci  tam, k dy wszelkie tajemnice b

 wybranym Jego objawione.

background image

106

ROZDZIA  2

Mówi dalej o tym samym. — Obja nia, czym si  ró ni duchowe zjednoczenie z Bogiem od
rzeczywistych duchowych za lubin. — Obja nienie tej ró nicy za pomoc;) odpowiednich
porówna .

1. Mówmy teraz o owych duchowych boskich za lubinach, chocia  wielka ta  aska nie mo e
si  dokona  w tym  yciu w sposób zupe nie doskona y. Póki bowiem  yjemy w ciele, zawsze
jeszcze mo emy oddali  si  od Boga i tym samym wysokie to szcz cie postrada .

Pan, gdy pierwszy raz u ycza duszy tej  aski, ukazuje si  jej przez widzenie wyobra ni w
swoim naj wi tszym Cz owiecze stwie, aby dobrze wiedzia a i w tpi  o tym nie mog a,  e
dost puje tak nies ychanego daru. Innym mo e objawia si  w innym kszta cie; lecz ta, o
której tu mówi , w takiej Go postaci widzia a. By o to w chwil  po przyj ciu Komunii

wi tej. Pan stan  przed ni  z wielk  jasno ci , wdzi kiem i majestatem, takim, z jakim

zmartwychwsta  i rzek  do niej,  e czas ju , aby Jego sprawy wzi a za swoje w asne, a On

dzie mia  piecz  o jej. Inne jeszcze potem doda  s owa, które  atwiej sercem odczu , ni

usty wyrazi .

2. Mog oby si  zdawa ,  e widzenie to nie by o rzecz  now , bo ju  przedtem nieraz Pan
ukaza  si  jej w takiej samej postaci. Ale taka tu by a ogromna ró nica,  e po tym widzeniu
pozosta a ca kiem nieprzytomna i przera ona; raz, dla samej, nierównie pot niejszej jego
si y; po wtóre, dla g bokiego znaczenia s ów, które Pan do niej mówi ; po trzecie wreszcie
dlatego,  e Pan jej si  ukaza  w najg bszym wn trzu duszy, a podobnego widzenia, ca kiem
wewn trznego, z wyj tkiem jedynie tego, o którym by a mowa w poprzedzaj cym rozdziale,
(s.421) nigdy jeszcze nie mia a. Trzeba wam wiedzie ,  e mi dzy wszystkimi widzeniami
poprzednich mieszka , a widzeniami tego siódmego, ró nica jest ogromna, a zr kowiny
duchowe, które si  zawieraj  w tamtych, tak si  maj  do duchowych za lubin, spe niaj cych
si  w tym ostatnim, jak si  ma zobopólny do siebie stosunek dwojga narzeczonych do
stosunku dwojga ma onków, którzy zwi zani w

em dozgonnym, ju  si , póki  yj ,

roz czy  nie mog .

3. U ywam, jak ju  mówi am, tych porówna , w braku innego, odpowiedniejszego sposobu
obja nienia rzeczy. Lecz ma si  rozumie ,  e nie ma tu my li o ciele, jak gdyby dusza ju  w
nim nie mieszka a i by a czystym duchem. Tym bardziej jeszcze nie ma tego w tym
ma

stwie duchowym, bo tajemnicze to zjednoczenie spe nia si  w najg bszym wn trzu

duszy, które snad  jest miejscem, k dy mieszka sam Bóg, i nie potrzeba Mu drzwi, aby
wszed  do niego. O drzwiach tu mówi , bo wszelkie  aski, o jakich dot d mówi am, przez
zmys y i w adze, jakby drzwiami wnika y do duszy, a i samo ono ukazanie si  boskiego
Cz owiecze stwa nie inaczej, jak mniemam, si  sta o. Ale przy zawarciu tego duchowego
ma

stwa rzecz si  ma zupe nie inaczej. Tutaj Pan zjawia si  w onym wn trzu duszy nie w

widzeniu przez wyobra ni , jeno w widzeniu umys owym i to jeszcze subtelniejszym od
poprzednich; wchodzi drzwiami zamkni tymi, jak wszed  do Aposto ów i pozdrowi  ich,
mówi c: “Pokój wam”. Tak g boka to tajemnica, tak wysoka  aska, której Bóg tu w jednej
chwili duszy udziela, tak niewypowiedziana rozkosz, która tu dusz  przenika,  e nie wiem, z
czym to wszystko porówna . Bo snad  chce Pan w tej chwili, sposobem wy szym nad
wszelkie widzenia albo smaki duchowe, objawi  duszy chwa , która j  czeka w niebie.
Inaczej tego obja ni  nie zdo am i to jedno tylko wiem i rozumiem,  e dusza, to jest sam duch

background image

107

tej duszy, staje si  jedno z Bogiem, który, b

c najczystszym i najwy szym duchem, ducha

tego z sob  jednoczy, chc c tym (s.422) sposobem okaza  mi

, jak  nas Boski Majestat

Jego mi uje, i da  pozna  niektórym duszom, do jakiego niepoj tego stopnia ta mi

 Jego

dochodzi, aby my wszyscy znali i wys awiali bosk  nad nami  askawo  Jego. Taki ogromny,
nieogarniony Majestat tak si  raczy  czy  ze stworzeniem swoim,  e na podobie stwo
ma onka, nierozerwalnym w

em zwi zanego, nigdy nie opu ci tej duszy, któr  sobie

po lubi .

4. Zr kowiny duchowe nie maj  tej trwa

ci; zar czeni mog  si  rozej  i nieraz si

rozchodz . Tak jest i z duchowym duszy z czeniem z Bogiem. Ka de z czenie, cho  z
natury swojej jest skojarzeniem dwu rzeczy czy istot w jedno, mo e przecie  si  roz czy  i
ka de pójdzie znowu w swoj  stron . Jako  i w  yciu duchowym tak bywa,  e  aska
zjednoczenia, której Bóg u yczy duszy na modlitwie, pr dko przemija i dusza pozostaje
znowu bez tej b ogiej z Bogiem swoim spo eczno ci, to jest, ju  jej nie czuje. Nie tak w tych
za lubinach duchowych, tu dusza ci gle zostaje z Bogiem swoim w owym wn trzu
najg bszym i nigdy si  z Nim nie roz cza. Chc c to o ile mo no ci obja ni ,
powiedzia abym,  e zjednoczenie w zr kowinach jest to jakoby tak  cis e spojenie dwu  wiec,

by obie jedno  wiat o dawa y, albo jak sama

wieca, w której wosk, knot i p omie  w jedn

ca

 si  schodz . Mo na jednak rozdzieli  te  wiece i b

 znowu dwie, albo i sam

wiec

mo na tak roz

, i  b dzie osobno knot a osobno wosk. Po drugie za , w za lubinach

duchowych, zjednoczenie jest to jakby woda z nieba, deszczem czy ros  padaj ca do rzeki
albo do zdroju i z wod  tych e si  zlewaj ca. I tu ju  nikt tych dwóch wód nie rozdzieli ani
nie rozró ni, która jest z nieba, a która ze zdroju czy z rzeki. Mo na je porówna  jeszcze do
strumienia wpadaj cego do morza i nierozdzielnie w nim wody swoje zanurzaj cego, albo
jeszcze do  wiat

ci dziennej, dwoma oddzielnie oknami do pokoju wpadaj cej, a przecie

jedn

wiat

 stanowi cej.

5. Mo e to mia  na my li  wi ty Pawe , gdy mówi ,  e “kto si

czy z Panem, jest z Nim

jednym duchem, (s.423) wskazuj c na owo wznios e ma

stwo, w którym Majestat Boski

sprawuje takie mi dzy sob  a dusz  zjednoczenie. I te drugie s owa Aposto a: “Dla mnie
bowiem 

 — to Chrystus, a umrze  — to zysk”, dusza tu mo e, jak s dz , zastosowa  do

siebie. Tu bowiem ju  duchowy on motyl, o którym mówili my, umiera z rozkosz , bo ju

yciem jego jest Chrystus.

6.  e tak jest, to w dalszym nast pstwie dusza coraz lepiej poznaje po skutkach. Czuje
bowiem coraz wyra niej,  e Bóg sam jest sprawc  i dawc  jej  ycia;  wiadcz  jej o tym
tajemne natchnienia i porywy, cz stokro  tak  ywe i g bokie,  e  adn  miar  nie mo e

tpi  o boskim ich  ródle, a które, cho  ich wyrazi  i opisa  nie zdo a, nieraz jednak do

takiej dochodz  pot gi,  e mimo woli jej wybuchaj  w s owach gor cej mi

ci i t sknoty. O

ycie  ycia mego! O podporo, która mi  wspierasz! — takie i tym podobne s owa, w

niepowstrzymanym uczu  tych wezbraniu, dusza jakby poniewolnie z siebie wydaje. Wtedy z
piersi Mi

ci wiekuistej, którymi Bóg bezprzestannie karmi t  dusz , falami sp ywa mleko

pociech niebieskich na pokrzepienie wszystkiej czeladzi twierdzy. Chce Pan, by i im dosta a
si  jaka cz stka tej nieogarnionej rozkoszy, w jak  op ywa dusza, i dlatego, z tej g bokiej
rzeki, w której si  pogr

a maluczka ona kryniczka, chwilami wypuszcza strumyki wody

ywej, aby i ci, którzy w potrzebach domowych s

 tym dwojgu oblubie com, mieli z niej

och od  i pokrzepienie. Podobnie jak ten, kto by zosta  nagle polany wod , uczu by to bez

background image

108

tpienia i nie móg by nie uczu , cho  si  tego nie spodziewa , tak, i z wi ksz  jeszcze

pewno ci , dusza tu czuje te ukryte w niej dzia ania i boskie ich  ród o. Jak bowiem woda
sp ywaj ca jawnie  wiadczy o tym,  e jest  ród o, z którego ona wyp ywa, tak równie  jasno
dusza czuje i widzi,  e jest we wn trzu jej Wy szy nad ni , który j  wod

yw , z Niego

yn

, och adza i wypuszcza te strza y, które j  rani , i  ycie daje duchowemu jej  yciu.  e

jest w niej S

ce, wielk

wiat

ci  ja niej ce, które z wn trza jej (s.424) promienie tej

wiat

ci swojej na wszystkie jej w adze rozsy a. Sama za  — jak mówi am — nigdy nie

wychodzi z tego ogniska swego wn trza i nic tam nie zdo a pokoju jej zak óci , bo ma w
po rodku siebie Tego, który jak aposto om zgromadzonym przyniós  i oznajmi  swój pokój,
tak mocen jest i jej go da  i zachowa .

7. Przychodzi mi na my l,  e to pozdrowienie Pana, równie jak te s owa, które rzek  do

wi tej Magdaleny, by sz a w pokoju, musia y w swoich skutkach du o wi cej zdzia

 ni  to,

co oznajmia o samo ich brzmienie. S owo Boga do nas jest w nas czynem; zatem i owe s owa
w tych duszach, ju  nale ycie przysposobionych, musia y zdzia

 ten skutek,  e usun y z

nich wszystko, cokolwiek w duszy ludzkiej jest cielesnego i uczyni y je czysto duchowymi,
aby duchem mog y zawrze  te niebieskie za lubiny z Duchem nie stworzonym. Bo rzecz
pewna,  e gdy dusza wypró ni siebie z wszelkiego przywi zania do rzeczy stworzonych, i
oderwie si  od nich dla mi

ci Boga, Bóg niechybnie nape ni j  samym sob . W tej my li

Pan Jezus — nie pami tam, w którym miejscu to napisano — modl c si  za aposto ami
swymi, prosi  Ojca, aby byli jedno z Ojcem i z Nim, jak Pan nasz Jezus Chrystus jest w Ojcu
a Ojciec w Nim. Powiedzcie, jaka mo e by  wi ksza mi

 nad t , która si  w tych s owach

objawia? A do tej mi

ci przyst p nikomu z nas nie jest wzbroniony, bo tak jeszcze mówi

Pan: “Nie tylko za nimi prosz , ale i za tymi, którzy dzi ki ich s owu b

 wierzy  we Mnie”.

I dodaje: “Ja w nich”.

8. Wielki Bo e, jak e te s owa prawdziwe! Jak je rozumie dusza, gdy w tych za lubinach
duchowych widzi je sprawdzone na sobie! I jak e mogliby my wszyscy je zrozumie ,
gdyby my z w asnej winy naszej nie pozbawiali siebie tego szcz cia! S owo Jezusa
Chrystusa, Króla i Pana naszego, nie mo e zawodzi ; ale my Jemu i sobie czynimy zawód,
nie staraj c si  o nale ne przysposobienie siebie, nie uchylaj c si  (s.425) od tego
wszystkiego, co mo e nam t

wiat

 przys oni  i dlatego, nie maj c  wiat a, nie widzimy

siebie w tym zwierciadle, na które patrzymy, a którym jest wyobra enie nasze.

9. Gdy wi c, jak mówi am, Pan wprowadzi dusz  do tego swego mieszkania, którym jest jej

asne wn trze, dusza ta staje si  podobna do nieba empirejskiego, w którym mieszka Bóg.

Bo jak ta najwy sza sfera nieba nie obraca si , zdaniem uczonych, jak inne, tak i w duszy,
gdy wejdzie do tego siódmego mieszkania, ustaj  wszelkie poruszenia, jakim przedtem
podlega a w swoich w adzach i w wyobra ni, które tu ju  szkodzi  jej ani pokoju jej zak óci
nie mog .

Czy to ma znaczy ,  e dusza, gdy dojdzie do tego stanu i t

ask  otrzyma od Boga, ju  jest

pewna zbawienia swego i zabezpieczenia od upadku? Bynajmniej; o wiadczam, owszem, i
ostrzegam,  e gdziekolwiek, pisz c o tych rzeczach, mówi  o bezpiecze stwie duszy, zawsze
to ma si  rozumie  z tym warunkiem,  e je li boska  askawo  Pana nie przestanie trzyma  jej
w swym r ku i je li ona Jego w niczym nie obrazi. To przynajmniej wiem z pewno ci ,  e
dusza ta, na któr  wci  tu si  powo uj , cho  podniesiona do tego stanu i ju  lata ca e w nim

background image

109

zostaje, nie ma siebie za bezpieczn , ale raczej z wi ksz  ni  przedtem boja ni  Bo
post puje, strze e si  wszelkiej najmniejszej obrazy Bo ej i najgor tsz , jak si  w dalszym
ci gu powie, pa a  dz  s

enia Bogu. Ci

y przy tym czuje  al i wstyd,  e tak ma o dla

Niego uczyni  jest zdolna, kiedy tak wiele Mu jest winna. Jest to dla niej niema y krzy  i
prawdziwa, bardzo ci

ka pokuta. Co do umartwie  bowiem i surowo ci, im ostrzejsz  czyni

pokut , tym wi kszej doznaje z niej rozkoszy. Prawdziwa dla niej pokuta jest wtedy, gdy Bóg
jej odbiera zdrowie i si y do czynienia pokuty. Cho  w poprzednich ju  mieszkaniach
mówi am, jak wielkie to dla (s.426) duszy utrapienie, to przecie  jest ono bez porównania
wi ksze. Wszystko to pochodzi z gruntu, z którego teraz  ycie jej wyrasta, bo wszak drzewo
zasadzone nad  ciekaniem wód i wi ksz  ma  wie

, i obfitszy owoc wydaje. Có  zatem

dziwnego,  e takie w tej duszy pragnienia mno  si  i rosn , kiedy istotny duch jej jedno si
stal z ow  wod  z nieba, o której mówili my.

10. Wracaj c wszak e do tego, co mówi am wy ej o pokoju, jakiego dusza w tym mieszkaniu

ywa, nie s

my, by i w adze, i zmys y, i nami tno ci zostawa y zawsze w takim e pokoju;

dusza sama tylko nigdy go nie traci. I w tym mieszkaniu nie brak takich chwil, kiedy sro

 si

walki, dolegaj  utrapienia i trudy; bywa to nawet stan zwyczajny. Ale utrapienia te dusza tutaj
nie tak odczuwa, by mog y zam ci  jej pokój.

Co si  za  tyczy tego wn trza duszy, tego ducha, o którym tu mówi , jest to rzecz tak trudna
do wyt umaczenia, a tak e i do uwierzenia,  e obawiam si , siostry, by cie wobec mojej
nieudolno ci nie mia y pokusy odmówienia wiary moim s owom. Mo e to w rzeczy samej
wydawa  si  niepodobn  do pogodzenia sprzeczno ci ,  e dusza, jak mówi , cierpi utrapienia
i smutki, a przy tym jednak w doskona ym zostaje pokoju. Spróbuj  wam to wyt umaczy  za
pomoc  jednego lub drugiego porównania; daj Bo e, by one mia y jaki sens; ale cho by go
nie mia y, tego zawsze pewna jestem,  e tak jest, jak wam mówi .

11. Król, na przyk ad, cho  mo e w rz dach swoich ci

kie ma zawik ania i k opoty, cho

mo e wojny sro

 si  w jego królestwie, sam przecie  spokojnie mieszka w swoim pa acu.

Tak i tu, cho  w innych mieszkaniach zdarzaj  si  ró ne rozruchy, pe zaj  gady jadowite,

ycha  krzyki i zgie k, wszystko to nie dosi ga duszy w tym siódmym mieszkaniu b

cej,

ani jej nie zdo a stamt d wyprowadzi . Wrzawa i zgie k, dochodz ce do jej uszu, sprawuj  jej
niejak  przykro , ale zmiesza  jej i pokoju jej odebra  nie zdo aj , bo tu (s.427) nami tno ci
ju  s  pokonane i boj  si  bli ej przyst pi , wiedz c,  e b

 tylko z tym wi kszym wstydem

odparte.

Albo drugie porównanie. Boli kogo cia o, ale g owa zdrowa, wi c cho  cierpi  wszystkie
cz onki, g owa nie cierpi.

Sama si

miej  z tych moich porówna  i widz  ich niedoskona

, ale nie mam lepszych.

Wszak e, jakkolwiek one wam si  wydadz , to, co powiedzia am, jest prawd .

ROZDZIA  3

Opowiada o wielkich skutkach, jakie sprawia ten najwy szy stopie  modlitwy. — Jaka jest
uwagi godna ró nica mi dzy tymi skutkami a  askami, jakie dusza osi ga w mieszkaniach
poprzednich.

background image

110

1. Ju  wi c mo emy powiedzie ,  e umar  nasz motyl, niewypowiedzianym raduj c si
weselem, i  znalaz  w sobie miejsce odpocznienia, i

yje w nim Chrystus. Zobaczmy teraz,

jakie jest  ycie tej duszy w Chrystusie umar ej i czym si  ono ró ni od tego, jakim 

a sama

w sobie? Po skutkach poznamy, czy jest w niej prawdziwie to, co si  o tym siódmym
mieszkaniu powiedzia o. Skutki te, o ile rzecz rozumiem, s  nast puj ce:

2. Najprzód, zapomnienie o sobie tak zupe ne, jakby ta dusza ju  nie istnia a. Bo, jak ju
mówi am, ca a jej istno  takiego kszta tu i kierunku nabra a,  e ju  nie zna siebie, ani ju  nie
my li dla siebie, ani o niebie, ani o  yciu, ani o czci w asnej, jeno wszystka jest oddana i
po wi cona szerzeniu czci Bo ej. Snad  owe s owa, które Pan rzek  do niej, aby miala piecz
o sprawach Jego, a On b dzie pami ta  o sprawach jej, 
wyda y  swój  skutek  i  w  czyn  si
zamieni y. Nie troszczy si  o siebie, cokolwiek by na ni  przyj  mog o i w tak zupe nym  yje
zapomnieniu o sobie, jakby jej zgo a nie by o. Sama przynajmniej w niczym ju  nie chcia aby
by  czym , chyba tam tylko, gdzie widzi,  e mo e w czymkolwiek przyczyni  si , (s.428)
cho by w rzeczy najmniejszej, do pomno enia czci i chwa y Bo ej, bo za to ka dej chwili
ochotnie jest gotowa odda

ycie.

3. Nie s

cie jednak, córki, by dusza w tym zapomnieniu o sobie zaniedba a wszelkiej my li

o jedzeniu i  nie (jakkolwiek konieczno  zaspokajania tych potrzeb niema  dla niej jest

), i nie troszczy a si  o to, co z obowi zku stanu swego czyni  powinna. Mówi  tu tylko

o rzeczach wewn trznych. O sprawach bowiem i pracach zewn trznych do  powiedzie  to
jedno,  e nie tylko si  od nich nie uchyla, ale owszem, najwi cej cierpi,  e to, co uczyni
zdo a, w jej oczach jest niczym. Ale cokolwiek mo e i w czym tylko widzi s

 nale

Panu, to z pewno ci  uczyni i  adna rzecz na  wiecie od tego jej nie powstrzyma.

4. Drugi skutek, jest to wielkie pragnienie cierpienia, ale nie takie ju , jak przedtem, by jej
pokój wewn trzny odbiera o. Tak g boko bowiem tkwi w tej duszy góruj ca nad wszystkim

dza, by spe ni a si  w niej wola Bo a, i  cokolwiek Boski Majestat zrz dzi, to poczytuje za

najlepsze. Ka e jej Pan cierpie  — i owszem; nie ka e — dobrze i tak, nie b dzie si  ju  tym
udr cza a, jak to czyni a dawniej.

5. Dusza taka czuje wielk  rado  wewn trzn , gdy j  spotka prze ladowanie, spokój, z jakim
je znosi, o wiele jest g bszy ni  w poprzednich mieszkaniach.  adnego nie ma uczucia
nienawi ci czy urazy ku tym, którzy jej szkodz  albo szkodzi  chc , przeciwnie, szczególn
ogarnia ich mi

ci , tak i  gdy ujrzy ich w jakim utrapieniu, serdecznie ich 

uje, gotowa

wszystko ucierpie  dla uwolnienia ich od cierpienia. Szczerym te  sercem poleca ich Bogu, a
co wi ksza, z rado ci  zrzek aby si

ask, jakie otrzymuje od Pana, aby wszystkie przesz y na

nich, aby ju  nie obra ali Boga.

6. Lecz jedna rzecz zw aszcza nad wszystkie inne wydaje mi si  dziwna. Widzia

cie, jak

wielkie utrapienia i cierpienia znosi a ta dusza, aby wreszcie mog a ju  umrze  i cieszy  si
Panem swoim. A teraz, kiedy osi gn a to, czego po da a, tak gor co pragnie s

 Panu,

przyczyni  Mu chwa y i duszom by  po yteczna,  e ju  nie tylko nie chce umrze , ale raczej
(s.429) chcia aby najd

sze lata 

 w najsro szych cierpieniach, byleby przez nie mog a

odda  chwa  Panu, cho by w rzeczy najmniejszej. I chocia by mia a pewno ,  e dusza jej,
wyszed szy z cia a, natychmiast dost pi szcz liwo ci ogl dania Boga, i chocia by jej jasno
sta a przed oczyma chwa a, jak  ciesz  si

wi ci, nie pragnie tej szcz liwo ci i chwa y

zaraz osi gn . Chwa  swoj  na tym zasadza, by mog a w czymkolwiek s

 Panu

background image

111

Ukrzy owanemu, zw aszcza gdy widzi, jak ci ko ludzie Go obra aj  i jak ma o jest tych,
którzy by z zapomnieniem o sobie Jego chwa y naprawd  we wszystkim szukali.

7. Zdarza si  wprawdzie niekiedy, gdy na chwil  mniej  ywo staje jej na my li ten g ówny cel
jej  ycia, a szczególnie gdy widzi, jak ma o Jemu s

y,  e wracaj  jej znowu dawne owe

skne pragnienia posiadania Boga i wyzwolenia si  z tego wygnania. Niebawem jednak

przyszed szy do siebie i czuj c w sobie nieustaj

 obecno  Bo , na niej poprzestaje i

znowu ofiaruje Boskiemu Majestatowi Jego gotowo  sw  do  ycia, jako najtrudniejsz
ofiar , jak  Mu mo e z

 z siebie.

mier  bynajmniej nie jest jej straszn , przeciwnie, przedstawia jej si , jak s odkie

zachwycenie. A wszystko to nie pochodzi z niej samej, ale od Boskiego Oblubie ca, który jak
przedtem wznieca  w niej one  dze, z tak nies ychan  dla niej m

 po czone, tak teraz daje

jej te ciche i spokojne pragnienia. Niech b dzie pochwalony za wszystko i b ogos awiony na
wieki.

8. Ostatecznie pragnienia jej nie maj  ju  na celu, jak przedtem, pociech i smaków
wewn trznych; do  jej tego,  e ma z sob  Pana swego,  e ju  nie ona  yje, ale On w niej. A
jako  ycie Jego na tej ziemi by o jednym ci

ym krzy em i m

, tak te , rzecz jasna, w niej

dzia a, by  ycie jej by o podobne do  ycia Jego, przynajmniej w pragnieniu, kiedy
niedo

no  jej nie zdo a dorówna  mu czynem. Ale i do czynu, gdy widzi tego potrzeb , nie

odmawia jej dobry Pan boskiej si y swojej.

Wielkie w tej duszy panuje oderwanie si  od wszystkiego, (s.430) po czone z nieustaj cym
po daniem albo samotno ci, albo te  takiej pracy, z której by dusze mia y po ytek.  adnych
ju  nie do wiadcza osch

ci ani udr cze  wewn trznych, a my li jej ci gle s  z czone z

Boskim Panem swoim z takim rzewnym i tkliwym uczuciem,  e chcia aby nic innego nie
czyni , jeno chwali  Go i chwali . Je li za  kiedy opu ci si  na chwil . Pan sam j  budzi w
sposób wy ej opisany. I widzi wtedy z zupe

 jasno ci ,  e ten impuls, nie wiem jak go

nazwa  inaczej, pochodzi, tak samo jak i owe gwa towne, wspomniane ju  porywy, z g bi
samego  jej wn trza. Tu daje si  on odczuwa  z wielk  s odko ci , ale  ród o jego nie jest ani
w my li, ani w pami ci, ani w jakiej b

 innej w adzy i w niczym dusza sama nie przyczynia

si  do jego wywo ania. Jest to rzecz tak zwyczajna i tak cz sto si  powtarza,  e dusza z
wszelk  uwag  przypatrze  si  mog a,  e tak jest rzeczywi cie. Jak ogie , cho by go
najsilniej roznieci , nigdy p omienia swego nie opuszcza w dó , ale niezmiennie w gór  si
wzbija ku niebu, tak i to poruszenie wewn trzne, w g binach duszy pocz te, wst puje w gór
i w adze duszy rozbudza.

9. Zaprawd , chocia by z tej wznios ej  aski innego nie by o po ytku nad ten,  e objawia nam

 szczególn  troskliwo  Boga do udzielenia nam siebie i pro

 Jego niejako — bo inaczej

tego nazwa  nie mo na — by my zechcieli zostawa  z Nim, to jedno ju  przeobfit  by oby
zap at  za wszelkie trudy i cierpienia, jakie podj

 zdo amy dla doznania na sobie tych tak

odkich i przenikaj cych podniet boskiej mi

ci Jego.

Wy, siostry, s dz , ju  ich dozna

cie, skoro, jak mam nadziej , dosz

cie ju  do modlitwy

zjednoczenia, bo na tym stopniu Pan, jak mniemam, nigdy nie zaniecha wszczyna  tych
swoich zabiegów oko o duszy, je li tylko ona nie zaniecha chowa  przykaza  Jego. Ile razy
wi c uczujecie w sobie te wewn trzne poruszenia, pomnijcie,  e pochodz  one z tego

background image

112

ostatniego mieszkania, k dy Bóg mieszka w duszy naszej i dzi ki Mu czy cie najg bsze. Jest
to bowiem poselstwo od Niego, jest to list mi osny, pisany do was r

 niewypowiedzianej

(s.431) mi

ci Jego, a pisany w taki tajemniczy sposób, i by cie wy same tylko tre  jego i

pro

 w nim wyra on  rozumia y. Nie zaniedbujcie nigdy odpowiedzie  godnie na to

wezwanie Jego Boskiego Majestatu, chocia by cie mia y wiele zaj  zewn trznych i
stosunków z lud mi. Czasem bowiem w ród takich zaj  spodoba si  Panu da  wam to
wezwanie mi osne. I bardzo  atwo mo ecie odpowiedzie  na nie, gdy  chodzi tu tylko o rzecz
wewn trzn : o jeden akt mi

ci, o powiedzenie tego, co mówi

w. Pawe : “Panie, co chcesz,

ebym uczyni ?” A On wam wtedy podda ró ne sposoby, przez które mo ecie Mu sprawi

rado . Chwile takich natchnie  s  bardzo cenne, bo wówczas Pan nas i s ucha, i usposabia
dusz  przez owe s odkie poruszenia do uczynienia m nym sercem wszystkiego, czego On

da.

10. Tym si  ró ni mieszkanie to od poprzednich,  e nigdy tu nie ma osch

ci, ani

wewn trznych niepokojów, jakim w tamtych dusza chwilami podlega a. Tu cieszy si
pokojem prawie nieustannym. Nie tylko nie ma tu ju

adnej obawy, by diabe  móg  udawa

ask  tak wznios , ale, przeciwnie, bezpieczne ma i niezachwiane prze wiadczenie,  e jest

to  aska od Boga; bo — jak mówi am — zmys y i w adze przyrodzone  adnego w tym nie
maj  udzia u. Pan tu objawia jej bosk  wielmo no  swoj  i trzyma j  przy sobie, w miejscu
bezpiecznym, do którego, nie s dz , by diabe  wa

 si  przyst pi , a cho by si  wa

. Pan

go nie dopu ci. A wszystkie te  aski, które tu na ni  sp ywaj , dusza otrzymuje bez  adnego

asnego trudu, prócz tego jednego,  e na samym wst pie ca a odda a siebie w r ce Boga.

11. I dzieje si  to wszystko w najg bszym pokoju i ciszy, bez najmniejszego rozg osu i
szmeru, podobnie jak przy budowie ko cio a Salomonowego, przy której nie by o s ycha  ani
zgie ku g osów ludzkich, ani  oskotu m otów i siekier. Prawdziwy tu ko ció  Bo y,  wi tynia
i mieszkanie Boga samego, w którym On sam z dusz  sam , a dusza z Nim ciesz  (s.432) si
w najg bszym milczeniu. Rozum tu nie ma czego dzia

 ani szuka ; Pan, który go stworzy ,

ka e mu tu spoczywa  i tylko jakby przez ma  szczelin  pozwala mu przypatrywa  si  temu,
co si  dzieje. Chwilami mo e traci on z oka ten widok i szczelina jakby si  zasuwa, ale s  to
chwile tylko, bo w adze, o ile rzecz rozumiem, nie gubi  si  tutaj, tylko nie dzia aj , s  jakby
pogr one w zdumieniu.

12. Zadziwia mi  tu,  e dusza, gdy dojdzie do tego stanu, nie do wiadcza ju  gwa townych
zachwyce . Zdarzaj  si  one jeszcze niekiedy, ale bez tych porywów i wzlotów ducha,
którym dawniej podlega a; a i te bardzo rzadkie przypadki prawie nigdy nie zdarzaj  si  przy

wiadkach, jak to przedtem zwykle bywa o. Dawniej, gdy jeszcze szuka a Oblubie ca, do

by o lada okazji, jakiego obrazka pobo nego, albo zas yszanego ledwo pierwszego s owa
kazania, albo jakiej  muzyki, a ju  dusza odchodzi a od siebie; wszystko p oszy o biednego
motyla i straszy o, i z miejsca sp dza o. Teraz i najsilniejsze pobudki zewn trzne ju  na niej
tego wra enia nie wywieraj  i z wewn trznego spokoju jej nie wyp osz . Czy to,  e znalaz a
ju  miejsce odpocznienia swego; czy  e tyle tutaj napatrzy a si  wielkich rzeczy, i  nic ju  jej
nie zadziwia; czy  e ju  nie jest samotna jak przedtem, ale takim si  boskim cieszy
towarzystwem; czy wreszcie z innej jakiej niewiadomej mi przyczyny, do ,  e od chwili, jak
Pan zacz  jej objawia  tajemnice, w tym ostatnim mieszkaniu ukryte, i w nim j  umie ci ,
dusza pozby a si  tej wielkiej s abo ci, której przedtem pokona  nie by a zdolna. Mo e by ,

e Pan j  umocni , rozszerzy  i uczyni  zdoln  do znoszenia nawa u takich wielkich  ask; albo

background image

113

te  mo e chcia  wówczas, by jawne si  sta o przed lud mi to, co w ukryciu dzia

 w tej

duszy, maj c w tym objawieniu cel boskiej tylko m dro ci Jego wiadomy, bo s dy Jego
niesko czenie s  wy sze nad wszelkie na tej ziemi my li i domys y nasze.

13. Takich przedziwnych skutków, oprócz tych  ask, których dusza dost puje na poprzednich
stopniach modlitwy, u ycza jej Bóg, gdy j  w tym siódmym mieszkaniu z sob  (s.433) z czy,
wraz z owym poca unkiem, którego po

da Oblubienica. Tu bowiem, s dz , spe nia si  ta jej

pro ba. Tu  ania zraniona w obfito ci znajduje zdroje wód, których pragn a. Tu raduje si  w
rozkoszach przybytków Bo ych. Tu go bica, przez Noego wypuszczona z korabia dla
sprawdzenia, czy ju  min a nawa no  potopu, znajduje ga zk  oliwn  oznajmuj c,  e
natrafi a na grunt sta y w ród burz i powodzi tego  wiata. O Jezu, kto by to umia  doj
ukrytego znaczenia wszystkich, a musi ich by  tyle, miejsc Pisma  wi tego, opisuj cych ca

boko  tego pokoju duszy! Bo e mój, Ty widzisz, ile nam zale y na posiadaniu tego

pokoju! Daj e wszystkim wiernym Twoim dobr  wol  do szukania go, a którym ju
darowa

 ten pokój, spraw w mi osierdziu Twoim, aby go nigdy nie stracili. Bo ostatecznie,

dopóki nie dasz im pokoju prawdziwego i nie doprowadzisz ich tam, k dy jest pokój bez
ko ca, zawsze nam grozi ta utrata, zawsze nam potrzeba jej si  obawia . Prawdziwego
pokoju, powiadam, nie i by ten, o którym tu mówi , nie by  prawdziwym, ale  e jeszcze
mo e si  wznowi  pierwsza walka, je liby my oddalili si  od Boga.

14. Co musi si  dzia  w takiej duszy, na samo wspomnienie o tym,  e mog aby kiedy ujrze
siebie pozbawion  tego najwi kszego dobra swego? Wspomnienie to przera aj ce pobudza j
do tym usilniej szego czuwania nad sob ; stara si  moc dobywa  z niemocy swojej, aby nigdy
z winy w asnej nie zaniecha a  adnej, jaka jej si  nadarzy, sposobno ci do czynienia tego, co
jest dobre i przyjemne w oczach Majestatu Boskiego. Im hojniej Pan j  obdarowa , tym
wi cej ona si  l ka obrazy Jego i nie dowierza sobie. Poznawszy ja niej w tych u yczonych
jej wielmo no ciach n dz  swoj , tak mocno czuje gniot ce j  brzemi  grzechów swoich,  e
nieraz, jak celnik w Ewangelii, nie  mie wznie  oczu w niebo. Czasem przychodz  jej
pragnienia zako czenia ju  tego  ycia i znalezienia si  tam, gdzie b dzie ju  bezpieczna; ale
mi

, jak  pa a dla (s.434) Oblubie ca swego, zaraz tym pragnieniom jej przeciwny nadaje

kierunek i znowu pragnie 

 — jak mówi am — aby mog a Mu s

, los swój w asny z

ufno ci  zdaj c na mi osierdzie Jego. Czasem znowu, na widok ogromu i mnóstwa  ask jej

yczonych, czuje siebie jakby unicestwion  i l ka si , by nie by o z ni  jak z okr tem, który

zbytnio na adowany, zanurza si  i idzie na dno.

15. Nie brak, upewniam was, siostry, nie brak i takiej duszy krzy ów; ale krzy e te nie
sprawiaj  jej udr czenia i nie odbieraj  jej pokoju. S  to jakoby fale na chwil  wezbrane,
jakby burza letnia, która pr dko przechodzi i znowu po niej pogoda. Maj c bowiem zawsze
przy sobie Pana obecnego, dusza rych o zapomina o wszystkim co j  boli. Wieczna chwa a
Jemu i dzi kczynienie od wszystkiego stworzenia Jego, amen.

ROZDZIA  4

Ko czy obja nieniem, jaki cel i zamiar ma Pan w u yczaniu duszy takich wznios ych  ask. —
Wa na i po yteczna nauka, jak Marta zawsze powinna i  w parze z Mari .

1. Nie s

cie, siostry, by dusza, z czona z Bogiem przez  ask  ma

stwa duchowego,

zawsze w tym samym stopniu doznawa a tych wielkich skutków, jakie ta wznios a  aska

background image

114

przynosi. Opisuj c je powy ej, przedstawi am wam zwyczajny stan tej duszy. Lecz niekiedy
bywa i tak,  e Pan j  pozostawia w asnemu jej przyrodzeniu, a wtedy wszystkie gadziny
jadowite, ile ich jest w podwalach i w ni szych mieszkaniach twierdzy, sprzysi gaj  si  z
sob , aby si  pom ci  na niej za wszystek czas, w którym dosi gn  jej nie mog y.

2. Wprawdzie nied ugo to trwa, najcz ciej dzie  tylko albo ma o co d

ej. I w

nie w ród

takiej srogiej zawieruchy, zrywaj cej si  zwykle z okazji jakiego niespodzianego zdarzenia,
pokazuje si , jaki to zysk dla duszy,  e w takim dobrym  yje z Bogiem swoim towarzystwie.
Daje jej Pan w takich (s.435) chwilach wielk  stanowczo , aby w niczym nie odst pi a do

by Jego i nie zachwia a si  w dobrych postanowieniach swoich, które wi kszej jeszcze w

tej próbie si y nabieraj , ani najmniejszym nawet pierwszym poruszeniem z drogi swojej nie
zboczy a. Stan ten, jak mówi am, rzadko si  zdarza, ale niekiedy Pan go dopuszcza, najpierw
dlatego, bo chce, by dusza nie zapomnia a, czym jest sama z siebie. A po wtóre, by zawsze
by a pokorna i coraz lepiej poznawa a, jak wiele jest winna boskiej dobroci Jego i dzi kowa a
Mu za to i coraz wi kszym sercem Go chwali a.

3. Nie przypuszczajcie tej my li do g owy, by przy wielkiej wysoko ci jej pragnie , przy
takim niez omnym jej postanowieniu, by nie pope ni  za nic w  wiecie  adnej cho by tylko
niedoskona

ci, dusza ta jednak nie pope nia a ich wiele, a czasem nawet i grzechów.

Grzechów nie rozmy lnych, bo takiej duszy Pan dodaje skutecznej pomocy, aby si  ustrzeg a
wszelkiej z rozmys em obrazy Jego, ale grzechów powszednich. Od  miertelnych bowiem,

wiadomych przynajmniej, jest woln , cho  nie jest od nich bezpieczn . Ale by  mo e,  e ma

jaki grzech,  miertelny nawet, o którym nie wie; i ta my l niema  zadaje jej m

. I drug

jeszcze ta dusza cierpi m

, gdy widzi dusze id ce na zatracenie. A cho  wielk  ma nadziej ,

e do nich nie b dzie zaliczona, wszak e, gdy wspomni na tyle smutnych przyk adów,

zapisanych w Pi mie  wi tym, na nieszcz sny upadek niejednego, który, zdawa o si , wielk
mia

ask  u Pana, na takiego na przyk ad Salomona, który tak bliskie mia  obcowanie z

Boskim Majestatem Jego, nie mo e, jak mówi am, nie ba  si  o siebie. Która by wi c z was
najwi cej czu a si  w sobie bezpieczna, ta niechaj najwi cej si  l ka, bo mówi Dawid,  e
“szcz liwy m , który si  boi Pana”. Niech nas boska moc Jego zawsze ma w swojej
obronie. Pro ba o  ask , by my Go nie obra

y, to jest (s.436) najwi ksze, jakie mo emy

mie  bezpiecze stwo. Niech b dzie b ogos awiony na wieki, amen.

4. Nie b dzie tu od rzeczy obja nienie, w jakim celu Pan tak wielkich  ask u ycza na tym

wiecie duszom wybranym. Z samych ju  skutków, jakie te  aski sprawiaj , mog

cie cel ten

wyrozumie , ale wol  jeszcze wam bli ej rzecz wyt umaczy . Niech sobie  adna nie
wyobra a, by  aski mia y s

 jedynie dla pociechy dusz, które je otrzymuj . By by to

wielki b d. Bo nie mo e Pan u yczy  nam wi kszej  aski nad t , gdy nas powo a do takiego

ycia, które by si  zasadza o na na ladowaniu  ycia Jego najmilszego Syna. Mam to wi c za

rzecz najpewniejsz  — jak to ju  kilkakrotnie w tej ksi dze mówi am —  e te wznios e  aski
maj  na celu wzmocnienie naszej s abo ci, aby my zdolne by y, za przyk adem Pana, wielkie
znosi  cierpienia.

5. Widzimy bowiem,  e którzy bli ej z czeni z Chrystusem Panem naszym, ci te  wi cej
cierpieli. Wspomnij, jakie bole ci znios a Naj wi tsza Matka Jego, jakie prze ladowania i

ki wycierpieli chwalebni aposto owie. A  wi ty Pawe  szczególnie, sk

e czerpa  si  do

przetrwania tylu, zdawa oby si , przewy szaj cych si y ludzkie trudów i utrapie ? Na jego

background image

115

zw aszcza przyk adzie mo emy si  przekona , jakie skutki sprawiaj  widzenia i kontemplacja
gdy s  prawdziwe, gdy przychodz  z  aski Pana, nie za  ze z udzenia wyobra ni lub ze
zmamienia diabelskiego. Gdy prze

 wizj  raju i us ysza  tajemne s owa, których

cz owiekowi nie godzi si  powtarza , czy mo e skry  si  gdzie na osobno ci, aby cieszy  si
do woli owymi rozkoszami i o niczym wi cej nie my le ? Przeciwnie, o ile wiemy, ca e dnie
trawi  na trudach apostolskich, a i w nocy snad  nie dawa  sobie wytchnienia, r koma swymi
pracuj c na po ywienie. Serce mi si  raduje, gdy wspomn  na  wi tego Piotra, jak w chwili
gdy uchodzi  przed wi zieniem. Pan mu si  ukaza  na drodze i rzek  do niego,  e idzie do
Rzymu da  si  (s.437) drugi raz ukrzy owa . Ile razy w porz dku nabo

stwa ko cielnego

powraca  wi to, w które si  ta pami tka obchodzi, zawsze my

 sobie z niewypowiedzian

pociech , co te  dzia o si  w duszy  wi tego Piotra, gdy us ysza  te s owa Pa skie, i co,
us yszawszy je, uczyni . Co uczyni ? Z rado ci  prosto poszed  na  mier . I wielkie to
mi osierdzie Bo e, je li komu da znale  podobn

ask .

6. O siostry moje, pomy lcie, jaka musi by  wznios

 uczu  tej duszy, w której Pan w tak

niewypowiedziany sposób zamieszka! Jaka oboj tno  na wszelkie wczasy i spokój w asny!
Jaka wzgarda czci i honorów  wieckich! Jaka wzgarda samej siebie, daleka od wszelkiej
najl ejszej ch ci pragnienia szacunku i uznania u ludzi! Bo je li ustawicznie jest przy Nim,
nigdy nie my li o samej sobie; wszystka jej my l do tego zmierza, aby Mu coraz bardziej
stawa a si  przyjemn , aby coraz nowe wynajdywa a sposoby, jak i w czym okaza  Mu
mi

 swoj . To jest, córki, kres modlitwy; do tego ma s

 i to ma

stwo duchowe, aby

z niego rodzi y si  czyny, i jeszcze raz czyny.

7. Ten jest — jak wam mówi am — jedyny nieomylny znak  ask i widze , prawdziwie od
Boga pochodz cych. Bo co mi to pomo e, cho bym na samotnej modlitwie najg biej by a w
sobie skupiona i najgor tsze do Pana zasy

a akty mi

ci, i cuda Mu przyrzeka a czyni  w

bie Jego, je libym potem, wyszed szy z modlitwy, za pierwsz , jaka mi w drog  wejdzie,

okazj  czyni a wr cz przeciwnie? Ale  le powiedzia am: co mi to pomo e? Bardzo pomaga,
owszem, i wielki po ytek przynosi ka da chwila sp dzona z Bogiem, a i to postanowienie,
cho  dla nieudolno ci naszej pozostaje potem bez skutku, boska  askawo  Jego czasem
dopomaga nam spe ni . Mo e kiedy ze le nam t  pomoc swoj  w sposób zrazu dla nas
nieprzyjemny, jak to nieraz czyni z dusz  nazbyt ma oduszn ,  e zsy a na ni  wielkie jakie,
wstr tne dla niej, utrapienie, z którego potem (s.438) zwyci sko j  wyprowadzi. I dusza,
poznawszy w tym przej ciu skuteczno

aski Jego,  atwiej pozbywa si  strachów, które j

wstrzymywa y, i ochotniejszym sercem ofiaruje siebie Panu na spe nienie wszelkiej woli
Jego. Chcia am wi c tylko powiedzie ,  e z samych uczu , aktów i postanowie  czynionych
na modlitwie, ma y jest po ytek w porównaniu z tym wielkim, jaki dusza odnosi, gdy z
aktami i s owami zgadzaj  si  uczynki. Cho  nie ka da zdo a wykona  od razu wszystko, co
sobie postanawia, niech stopniowo zd a do celu, wci  na nowo pobudzaj c ku temu wol
swoj . Niech jednak pami ta,  e bez tego na amywania woli, do którego w tym zak tku
klasztornym obfit  co dzie  znajdzie sposobno , modlitwa, chocia by tego pragn a, nie
przyniesie jej wielkiego po ytku.

8. Zrozumiejcie to dobrze, gdy  jest to rzecz bardzo wa na, nierównie wa niejsza, ni bym
wam zdo

a s owami wyrazi . Patrzcie na Ukrzy owanego, a wszystek trud tej walki wyda

si  wam lekki. Gdy Boski Majestat Jego takimi zdumiewaj cymi czynami i m kami mi
nam swoj  okaza , wy chcia yby cie, by poprzesta  na tym,  e Mu si  odwdzi czycie

background image

116

owami? Czy wiecie, co to znaczy by  prawdziwie duchowym? Znaczy to uczyni  siebie

niewolnikiem Boga, odda  Bogu tak wszystk  wolno  swoj , i by On, naznaczywszy tego
swego niewolnika pi tnem, to jest swoim krzy em, móg  sprzeda  go i wyda  za niewolnika
ca emu  wiatu, tak jak sam by  sprzedany i wydany dla zbawienia  wiata, i by niewolnik nie
widzia  w tym  adnej dla siebie krzywdy, ale raczej za niema

ask  to sobie poczytywa . Kto

nie ma do tego mocnej i stanowczej woli, ten niech si  nie spodziewa wysokiego post pu.
Ca a bowiem ta duchowa budowa stoi — jak wam mówi am — na fundamencie pokory; kto
nie za

 w sobie naprawd  tego fundamentu, temu Pan nie pozwoli wznie  si  wysoko,

dla w asnego nawet dobra jego, bo tym g bszy by by z takiej wysoko ci budowy upadek.
Je li wi c chcecie, siostry, aby dobry by  i mocny wasz fundament, starajcie si  ka da by
najmniejsz , niewolnic  wszystkich, pilnie upatruj c, jak i czym mog yby cie jedne drugim
zrobi  przyjemno  czy (s.439) odda  jak  us ug . Cokolwiek uczynicie w tym duchu, wi cej
uczynicie dla siebie samych ni  dla innych, mocne przez to i trwa e kamienie k ad c w wasz
fundament, aby wam si  twierdza wasza nie zawali a.

9. Do takiego zabezpieczenia budowy waszej potrzeba, powtarzam, by cie fundament wasz
zak ada y nie na samej tylko modlitwie i bogomy lno ci. Bez usilnego starania si  o cnoty,
bez ci

ego  wiczenia si  w nich, zawsze pozostaniecie duchowymi niedorostkami. A daj

Bo e, by cho  na tym si  sko czy o, by z braku wzrastania nie by o coraz wi kszego
kar owacenia. Wiecie bowiem,  e kto si  nie pomna a, ten si  umniejsza, bo mi

, gdy jest

prawdziwa, niepodobna, jak sz dz , by nie ros a ci gle, a je li nie ro nie, snad  nie jest
prawdziwa.

10. Mo e wam si  zdaje,  e mówi  to tylko dla pocz tkuj cych,  e pó niej, gdy si  dusza ju
napracuje, mo e odpocz

? Powiedzia am wam ju ,  e dusze te, o których tu mówi , cho

wielkie maj  odpocznienie, maj  je tylko w swym wn trzu, i na to je maj , aby tym mniej go
mia y i tym mniej pragn y zewn trznie. Jaki cel, s dzicie, maj  owe wspomniane,
wewn trzne natchnienia, czyli raczej p omienne pragnienia, które dusza z g bi wn trza
swego we wszystkie zak tki twierdzy do wszystkiej czeladzi mieszka  dalszych, poza
obr bem tego siódmego, w którym ona teraz mieszka, zostaj cych, jakby wici jakie rozsy

a?

Czy do snu, do odpoczywania je zaprasza? Nie, nie, i jeszcze raz nie! Przeciwnie, do
wi kszych trudów pobudza swe zmys y i w adze wszystkie, na wojn  je wzywa i sro sz
wojn  im wydaje, ni  gdyby jeszcze w ród nich mieszka a i z nimi cierpia a. Wówczas
bowiem jeszcze nie rozumia a tak jasno, jakim zyskiem s  cierpienia; one to przecie  by y

rodkiem, którego Bóg u

, aby j  poci gn  do siebie. Samo wreszcie Bo e towarzystwo,

którym si  cieszy, nierównie wi kszych ni  przedtem si  jej dodaje. Bo je li, jak mówi
Dawid: ze  wi tym  wi ty b dziesz, tedy niepodobna (s.440) w tpi  o tym,  e przez takie
przewy szaj ce ducha z duchem z czenie stawszy si  jedno z Bogiem mocnym, tej Jego
mocy dusza musi si  sta  uczestniczk , jak to dalej zobaczymy na przyk adzie  wi tych,
którzy z tego  ród a czerpali si  i m stwo do poniesienia katuszy i  mierci m cze skiej.

11. Jest to równie  rzecz pewna,  e ta sil  nadprzyrodzona, która si  tu duszy udziela,
wp ywem swoim dosi ga wszystkich mieszka ców twierdzy, a wi c i w adz, i zmys ów, i
samego  nawet cia a, które cz stokro  nie czuje jakby swej s abo ci. Posilone bowiem ow
si , któr  dusza czerpie, pij c wino z tej piwnicy winnej, do której wprowadzi  j
Oblubieniec i przy sobie j  trzyma, czuje jak jej si a rozchodzi si  i po s abym ciele, podobnie
jak pokarm strawiony w 

dku, i g ow  i cz onki wszystkie pokrzepia. Zatem te  twarde

background image

117

ycie ma cia o z t  dusz , póki ona w nim  yje; bo chocia by z rozkazu jej wielkie znosi o

trudy i umartwienia, nigdy nie dorówna temu, do czego nagli ta si a wewn trzna, 

daj ca

daleko wi cej. I jakkolwiek dusza ci

 mu wojn  wytacza, wszystko to jeszcze dla niej jest

niczym. Z tego snad  wynika y wielkie owe pokuty, które czynili  wi ci, taka, szczególnie,

wi ta Magdalena, cho  mi kko wychowana i która w takich przedtem 

a rozkoszach. St d

pochodzi  g ód, z jakim Ojciec nasz Eliasz  akn  chwa y Boga swego, a  wi ty Dominik albo

wi ty Franciszek  owili dusze Bogu, aby Go wielbi y. Z takim zapomnieniem o sobie

pracuj c dla Pana, upewniam was,  e niema o oni wycierpieli.

12. Na t  wysoko , prosz  was, siostry moje, i my si  wznie  usi ujemy. Nie dla pociechy
naszej pragnijmy, oddawajmy si  modlitwie, ale na to, by my z niej zaczerpn y tak e si  do

enia Bogu. Nie szukajmy nowych dróg, co by oby tylko strat  czasu, bo i dziwn  bardzo

wymy li yby my sobie drog , gdyby my na co innego pragn y otrzyma  te  aski, ni  na to,
na co On je daje, i gdyby my nie t dy i  chcia y, (s.441) któr dy szed  Pan i wszyscy za Nim

wi ci Jego. Podobnej my li ani na chwil  nie dopuszczajcie do g owy. 'Chc c godnie ugo ci

Pana i zatrzyma  Go u siebie, potrzeba, by z Mari  Marta zawsze sz a w parze.  adne by to
by o przyj cie, zaprosi  Go do siebie, a nie da  Mu je . Lecz gdyby Marii, siedz cej u nóg
Jego, nie przysz a w pomoc Marta, któ  by Mu pokarm zgotowa ? Pokarm za , jakiego Pan
od nas wygl da, jest ten, by my na wszelki sposób, o ile tylko zdo amy, poci ga y dusze do
Niego, aby dost pi y zbawienia i wiecznie Go chwali y.

13. Mo e mi tu zrobicie zarzut dwojaki. Najprzód, powiecie, gdy Maria siedzia a u nóg
Pa skich, pozostawiaj c Marcie krz tanie si  oko o zewn trznej pos ugi, Pan przecie
pochwali  j  mówi c,  e “najlepsz  cz stk  obra a”. Na to wam odpowiem,  e Maria odda a
ju  Panu pos ug  Marty, gdy, na pociech  Boskiego Serca Jego, umywa a nogi Jego i

osami swymi ociera a. Czy s dzicie,  e ma ym to by o dla takiej wykwintnej pani

umartwieniem, tak biec przez ulice miasta, i to zapewne samej, bo w zapami taniu skruchy i
mi

ci, z jakim  pieszy a do nóg Pana, pewno nie pomy la a o zabraniu z sob

odpowiedniego jej stanowi orszaku, i tak wpa  do domu obcego, w którym nigdy jeszcze
noga jej nie posta a, wystawi  si  na ur ganie faryzeusza i wszelkie szyderstwa, jakie tam od
go ci u niego zgromadzonych wycierpie  musia a? Wiemy przecie , jacy to byli ludzie
przewrotni i z

liwi, jak zawistnym i wrogim okiem na Pana naszego patrzyli. Sama wi c ta

cze  i mi

, jak  Maria w ich oczach  mia a okazywa  znienawidzonemu przez nich

Jezusowi, musia a im by  cierniem w sercu. Tote  z oburzeniem i gniewem pewno nie
zaniechali wytyka  jej dawnego  ycia i szydzi  ze zmiany, jaka w niej zasz a, bo  jasna rzecz,

e od chwili nawrócenia swego zarzuci a kosztowne swe stroje; ur gali jej,  e udaje

wi toszk , jak to dzi  jeszcze spotyka pobo nych, cho  nie tak jak ta  wi ta g

nych. Nie

bez krzy ów wi c i (s.442) ci kich utrapie , b

cie tego pewne, przysz a jej owa “cz stka

najlepsza”. Sam ju  widok tej straszliwej nienawi ci, jak  lud on nieszcz sny  ciga
najdro szego jej Mistrza, niezno nym musia  by  dla niej cierpieniem, a có  dopiero
wycierpia a, patrz c na m

 i  mier  Zbawiciela? Cho  nie jest zapisana w poczet

czenniczek, s dz  przecie ,  e prawdziwe ponios a m cze stwo, stoj c pod krzy em

Jezusa i potem tyle lat  yj c z Nim roz czona, co srog  dla tej duszy, mi

ci  p on cej,

musia o by  m

. Widzicie z tego,  e  ycie jej nieca e up yn o u nóg Pa skich w

rozkoszach kontemplacji.

background image

118

14. Drugi zarzut mo e mi zrobicie taki,  e pragn yby cie poci ga  dusze do Boga, ale nie
widzicie sposobu do tego, kiedy nie jeste cie aposto ami i nie do was nale y s owo Bo e
og asza . Na ten zarzut niejednokrotnie ju  w pismach moich odpowiada am, a chyba nawet
ju  i w tej ksi dze Twierdzy wewn trznej. Z uwagi jednak,  e przy  wi tych, jakie Pan wam
daje pragnieniach my l ta zapewne nieraz wam przychodzi, i tu jeszcze powtórz , co tam
powiedzia am. Zdarza si  niekiedy,  e duch z y wzbudza w nas wielkie i wspania e
pragnienia, aby my, nimi si  uwodz c, zaniecha y tego, co by my mog y uczyni  dla chwa y
Bo ej, pocieszaj c si  tym, 

my pragn y rzeczy wielkich, cho  niemo liwych. Otó  cho

modlitw  mo emy rzeczywi cie ogarn

wiat ca y, nie si gajmy jednak tak daleko, ale

patrzmy, co mo emy dobrego uczyni  tym, w ród których  yjemy. B dzie to tym wi ksza
zas uga przed Bogiem,  e wi cej jeste my obowi zane tym bli szym przyj  z pomoc . Czy
ma y, s dzicie, b dzie to zysk dla nich zarówno jak i dla was, gdy w post powaniu waszym
tak  oka ecie pokor , tak  wytrwa

 w umartwieniu, tak  ochotn  do s

enia ka dej

gotowo , tak  szczer  dla wszystkich mi

, tak  w pe nieniu wszelkiej cnoty stateczno ,

tak  mi

 Bo , i by wszystkie  arem swoim zapala a? Rzecz pewna,  e b dzie przyjemna

w oczach Boskiego Majestatu taka s

ba wasza; i (s.443) tak czyni c to — co jest w

mo no ci waszej — oka ecie Panu,  e uczyni yby cie wi cej, gdyby cie mog y, i wedle tej
miary Pan odda wam podwójn  zap at  i za to, co cie uczyni  chcia y.

15. Ale powiecie mi mo e: po có  to nawracanie, wszak siostry wszystkie i tak s  cnotliwe?
Po có  tak s dzi ? Im przecie  która b dzie doskonalsza, tym przyjemniejsza b dzie z ust jej
chwa a Panu, tym pewniejszy z modlitwy jej dla bli nich po ytek.

Ostatecznie wi c, siostry moje, na tym ko cz , by my nie budowa y wysokich wie  bez
fundamentów. Pan nie patrzy na wielko  czynów, tylko na mi

, z jak  je czynimy.

Czy my wiernie, co mo emy, a boska  askawo  Jego sprawi to, by my co dzie  mog y
wi cej. Nie ustawajmy w pracy, nie tra my serca, cho  trud si  przed

a. Dopóki trwa to

troch

ycia — a którego mo e dla niejednej b dzie mniej jeszcze ni  si  spodziewa —

wewn trznie i zewn trznie zano my Panu tak  ofiar , na jak  nas sta . Pan za  j  z czy z t
wielk  ofiar , jak  za nas Ojcu swemu zaniós  na krzy u, aby przez ni  ofiara nasza mia a
przed Nim pe

 warto  i zas ug , nie wedle ma

ci uczynku, ale wedle miary dobrej woli i

mi

ci, z jak  Mu si  bez podzia u odda

my.

16. Daj nam Bo e, siostry i córki moje, znale  si  wszystkim tam, k dy Go wiecznie
wys awia  b dziemy! I mnie niechaj u yczy  aski, bym cho  w cz ci umia a wype ni
uczynkiem to, czego was nauczam, przez zas ugi Syna swego, który  yje i króluje na wieki
wieczne, amen. Wstyd mi , upewniam was, wielki wstyd samej siebie i dlatego na mi
tego  Pana prosz  was, nie zapominajcie w modlitwach waszych o tej biednej n dznicy.

IHS

1. Cho  z niech ci , jak mówi am na wst pie, do tego pisania przyst powa am, teraz przecie ,
gdy dosz am do ko ca, bardzo z niego jestem zadowolona i trudu, prawda,  e bardzo
niewielkiego, jaki na nie po wi ci am, nie 

uj . W tym  cis ym zamkni ciu, w jakim  adnej

prawie nie macie rozrywki, w tych naszych, bardzo szczup ych klasztorach, w których

yjecie, b dzie to dla was pociech  oddycha  swobodnie w szerokich tej twierdzy

wewn trznej przestrzeniach, do których o ka dej porze, nie potrzebuj c na to pozwolenia
przeoryszy, wej  i do woli po nich przechadza  si  mo ecie.

background image

119

2. Nie do wszystkich jednak mieszka  tej twierdzy o w asnych si ach, chocia by si  wam
zdawa y du ymi, dosta  si  mo ecie, je li was Pan twierdzy sam do nich nie wprowadzi.
Dlatego ostrzegam was, gdyby cie znalaz y drzwi zamkni te, nie próbujcie dobija  si  si ,
móg by si  o to zagniewa  Pan i ju  by was nigdy nie wpu ci . On bardzo lubi pokor .
Uznaj c siebie za niegodne dostania si  i do trzeciego mieszkania, niebawem sk onicie ku
sobie wol  Jego,  e was dopu ci do pi tego; a tam, wiernie Mu s

c i ustawicznie w tym

mieszkaniu przebywaj c, doczekacie si  w ko cu tego szcz cia,  e was wprowadzi do tego
ostatniego, które sam obra  sobie za w asny swój przybytek. Do tego mieszkania wszed szy,
nigdy go ju  nie opuszczajcie, chyba  e was zawo a prze

ona, której wol  Boski ten Pan

chce, by cie spe nia y, jakby Jego w asn . W takim razie, cho by wam z rozkazu jej przysz o

ugo zostawa  poza tym mieszkaniem w asnym, zawsze Go za powrotem zastaniecie,

maj cego drzwi dla was otwarte. A gdy raz zakosztujecie rozkoszy tego królewskiego pa acu,
wsz dzie i we wszystkim, cho by to by y rzeczy najtrudniejsze, znajdziecie dla siebie
odpocznienie, bo w tym wszystkim towarzyszy  wam i wszystko wam os adza  b dzie
nadzieja powrotu do tego waszego z Bogiem przybytku i tej nadziei nikt wam odj  nie mo e.

3. Chocia  w opisie tej twierdzy mówi am o siedmiu tylko mieszkaniach, ka de z nich jednak
sk ada si  z wielu komnat, na górze i na dole, i po bokach, z wdzi cznymi ogrodami,
wodotryskami, klombami, gajami i takim mnóstwem wszelkiego rodzaju rzeczy rozkosznych,

e na widok ich chcia yby cie rozp yn  si  w uwielbieniach tego Boga wielkiego, który te

cuda stworzy  na wyobra enie i podobie stwo swoje. Je li w tym, co tu napisano, dla dania
wam niejakiego poj cia o tych cudach i o Tym, który je stworzy , znajdziecie co dobrego,

cie pewne,  e Pan sam w  askawo ci swej boskiej raczy  wam to przeze mnie powiedzie

dla pociechy waszej; co si  za  znajdzie z ego, to w asna robota moja.

4. W zamian za to wielkie pragnienie moje, z jakim pragn  wedle mo no ci dopomóc wam do
tego, by cie wiernie i godnie s

y temu Bogu i Panu mojemu, o jedn

ask  was prosz . Ile

razy to czyta  b dziecie, wielkie w imieniu moim sk adajcie Boskiemu Majestatowi Jego
dzi kczynienie i pro cie Go, aby dawa  wzrost i pomno enie Ko cio owi swemu, heretyków

wiat

ci  prawdy swojej o wieci , mnie grzechy moje odpu ci  i wyzwoli  mi  z czy ca, w

którym mo e b

 z mi osierdzia Jego, nim ta ksi ga dostanie si  do r k waszych, je li uczeni

owie, którzy pierwej j  przejrz , uznaj  j  godn  ujrzenia  wiat a dziennego. Je liby w

tym, co napisa am, znalaz  si  b d jaki, b dzie to tylko skutkiem niewiadomo ci mojej. We
wszystkim poddaj  si  nauce  wi tego Ko cio a Rzymskiego, w którym  yj  i  wiadcz  si  i
przyrzekam,  e w nim 

 chc  i umiera . (s.446) Niechaj Bóg Pan nasz b dzie pochwalony i

ogos awiony na wieki, amen, amen.

5. Pisanie to zosta o uko czone w klasztorze  wi tego Józefa w Awili, roku 1577, w wigili

wi tego Andrzeja, na chwa  Boga, który  yje i króluje na wieki wieków, amen.