background image

1

PROLOG

IHS

l. Z w asnego do wiadczenia przekona am si , o czym i w wielu ksi

kach czyta am, jak

wielkim to dla duszy jest dobrem, nie schodzi  nigdy z drogi pos usze stwa. Na tym bowiem
zasadza si  post p w cnocie i w pokorze; na tym polega bezpieczna ufno , któr  dobrze jest
nam, ludziom  miertelnym, w sobie zachowywa , dopóki  yjemy na tej ziemi, by my nie
zb dzili z drogi wiod cej do nieba. Tu znajduje si  on pokój tak po dany dla duszy
pragn cej spodoba  si  Bogu. Ktokolwiek bowiem szczerze i prawdziwie zda siebie na to

wi te pos usze stwo i umys  swój jemu podda, nie chc c ju  mie  innego zdania i s du, jeno

zdanie i s d spowiednika, albo je li  yje w zakonie, zdanie i s d prze

onego swego, tego ju

diabe  nie b dzie napastowa  niepokojami, bo widzi,  e szkod  raczej ni  korzy  odnosi.
Podobnie i niesforne zap dy natury cz owieka, rade czyni  wedle woli w asnej i sam e rozum
st umi  dla zadowolenia swego, umilkn  w nim, bo pos usze stwo b dzie mu przypomina o,

e stanowczo i raz na zawsze wol  swoj  z

 w wol  Bo , za  rodek ku temu obieraj c

poddanie si  temu, który mu miejsce Boga zast puje.

Odk d Pan w dobroci swojej raczy  mi  o wieci  ku poznaniu wielkiego skarbu zamkni tego
w tej drogocennej cnocie, stara am si  zawsze — cho  nieudolnie i niedoskonale—
zachowywa  j  chocia  nieraz utrudnia mi j  ma a we mnie (s.450) cnota, l kaj ca si ,  e do
niektórych rzeczy, jakie mi czyni  ka , si  mi nie starczy. Niechaj Boski Majestat raczy
zaradzi  niedostateczno ci mojej i w tej obecnej pracy.

2. W czasie pobytu mego w klasztorze  w. Józefa w Awili roku tysi c pi

set

sze dziesi tego drugiego, to jest w samym e roku za

enia tego klasztoru, otrzyma am od

ojca Garcia de Toledo, dominikanina, naonczas spowiednika mojego, rozkaz opisania
fundacji tego klasztoru i wielu innych rzeczy, które sam zobaczy, kto ujrzy to pismo, je li ono
wyjdzie na  wiat o dzienne. Obecnie, w roku tysi c pi set siedemdziesi tym trzecim, po
up ywie jedenastu lat, znajduj c si  w Salamance, mam za spowiednika ojca magistra
Ripalda, rektora Towarzystwa Jezusowego. Ten, przeczytawszy ksi

 pierwszej fundacji,

uzna ,  e b dzie to na wi ksz  chwa  Bo , gdy napisz  o innych siedmiu klasztorach, które
od za

enia pierwszego a  do tego czasu z  aski Pana naszego powsta y, jak równie  o

pierwszych pocz tkach klasztorów Ojców Bosych tej e Regu y pierwotnej; poleci  mi zatem
podj  si  tej pracy.

Wykonanie tego rozkazu wydawa o mi si  niepodobnym (przy tylu interesach do za atwienia
i tylu listach do pisania, i innych jeszcze obowi zkach, w

onych na mnie z rozkazu

prze

onych), a nadto i z powodu tak ma ych zdolno ci, i zdrowia tak zniszczonego,  e i bez

tej pracy nadprogramowo mi narzuconej, nieraz zdawa o mi si ,  e d

ej brzemienia mego

nie znios . Wobec tego ucieka am si  do Pana, polecaj c Jemu utrapienie moje. A Pan rzek
do mnie: Córko, pos usze stwo dodaje si y.

3. Niech e boska  askawo  Jego to sprawi, by tak si  sta o, i niech u ycza mi  aski, abym
potrafi a na chwa  Jego opowiedzie  mi osierdzie, jakie w tych fundacjach Zakonowi
naszemu okaza . W opowiadaniu moim, upewniam, b dzie czysta prawda, bez  adnej

background image

2

przesady, o ile sama rozumiem, zgodna z tym, co by o rzeczywi cie. W najmniejszej rzeczy
(s.451) nawet, za nic na  wiecie nie powiedzia abym k amstwa; tym bardziej wi c, gdy to, co
tu pisz , ma by  na chwa  Panu, za ci ki grzech poczytywa abym sobie najl ejsze
rozmini cie si  z prawd . By oby to, zdaniem moim, nie tylko zmarnowaniem czasu, ale i
nadu yciem rzeczy Bo ych na oszukanie ludzi; miast chwa y Bo ej, wyrz dzi abym Bogu
obraz ; by oby to niegodn  zdrad . Niech Boski Majestat nie wypuszcza mnie ze swej opieki,
bym mia a uczyni  rzecz podobn .

Ka

 fundacj  opisz  osobno, staraj c si  pisa  zwi le i krótko, o ile potrafi ; bo styl mam

taki ci

ki,  e s usznie si  obawiam, czy mimo najlepszej woli nie um cz  i drugich, i siebie.

Lecz znaj c mi

, jak  maj  dla mnie, córki moje, którym to pismo ma si  dosta  po  mierci

mojej, ufam,  e cierpliwie mi  znios .

4. Wie nasz Pan,  e w niczym nie szukam po ytku mego i o nic nie dbam, jeno o cze  i
chwa  Jego, tote  i pisanie to podejmuj c b agam Go, niech daleka b dzie od tych, którzy to
czyta  b

, my l przypisywania mnie czego  z tych wielu rzeczy chwalebnych, które tu

znajd  opisane, bo by oby to wprost przeciwne prawdzie. Niech raczej prosz  za mn  Boski
Majestat Jego, aby mi raczy  przebaczy ,  e tak  le tych wszystkich  ask u

am. Tote  córki

moje nierównie s uszniejszy maj  powód do  alenia si  na mnie, ni  do dzi kowania mi za to,
co si  w tych fundacjach dokona o. Dobroci Bo ej, córki moje, wszystko oddajmy
dzi kczynienie za te tak wielkie  aski, jakie nam uczyni . Ktokolwiek b dzie to czyta , prosz
go na mi

 Boga o jedno Zdrowa  Maryjo, aby mi modlitw  swoj  dopomóg  do

wyzwolenia si  z czy ca i doj cia do ogl dania Jezusa Chrystusa, Pana naszego, który z
Ojcem i Duchem  wi tym  yje i króluje na wieki wieków, amen.

5. Skutkiem tej s abej pami ci mojej, zapewne tu opuszcz  niejedn  rzecz wa

, a wspomn

za to o wielu takich, bez których by si  oby o; s owem, b dzie to robota odpowiadaj ca

pocie mego umys u i nieokrzesaniu memu, a tak e warunkom, w jakich j  pisz , ma o

maj c do niej czasu spokojnego. Stosownie do danego mi polecenia, dotkn  tu (s.452)
równie , przy sposobno ci, niektórych spraw odnosz cych si  do modlitwy wewn trznej i

udze , jakie si  w niej zdarzy  mog , a eby kto , co im podlega, w por  si  na tej

niew

ciwej drodze zatrzyma .

6. We wszystkim poddaj  si  temu, czego matka  wi ta Ko ció  Rzymski naucza;
postanowi am nadto,  e nim to pismo dostanie si  do r k waszych, siostry moje i córki,
pierwej je przejrz  ludzie uczeni i w rzeczach duchowych do wiadczeni. Zaczynam w imi
Pa skie, wzywaj c na pomoc b ogos awion  Matk  Jego, której, cho  niegodna, habit nosz , i
chwalebnego ojca i pana mego,  w. Józefa, w którego domu jestem, bo pod jego wezwaniem
wzniesiony jest ten klasztor Karmelitanek Bosych, a który przez ca e  ycie moje przyczyn
swoj  mi  wspiera .

7. Roku 1573, w dzie

wi tego Ludwika, króla francuskiego, to jest dnia 25 sierpnia.

Niech b dzie Bóg pochwalony!

background image

3

ZACZYNA SI  FUNDACJA KARMELU  WI TEGO JÓZEFA W MEDINA DEL
CAMPO

 ROZDZIA  l

W jaki sposób pocz a si  pierwsza my l tej fundacji i innych.

 1. Przez pi  lat od chwili za

enia domu  w. Józefa w Awili przebywa am w tym

klasztorze, b

 to, zdaje mi si , o ile dzisiaj o tym s dzi  mog , najspokojniejsze lata  ycia

mego, za których cisz  i spokojem cz sto potem t skni a i t skni dusza moja. W tym czasie
wst pi o do naszego klasztoru kilka m odych panien, o których, wnosz c z wykwintno ci i
okaza

ci strojów, mo na by o s dzi ,  e  wiat je pozyska  dla siebie. Pan jednak odrywaj c

je wcze nie od tych marno ci, poci gn  je do domu swego, tak wysok  darz c je
doskona

ci ,  e przyk ad ich wielkim by  dla mnie zawstydzeniem. Tym sposobem

dosz

my do liczby trzynastu, której postanowi

my nigdy nie przekroczy .

2. Rozkosz  by o dla mnie 

 pospo u z takimi  wi tymi i czystymi duszami, których jedyn

trosk  by a s

ba i chwa a Pana. Boska  askawo  Jego zyska a nam, cho  nikogo o nic nie

prosi

my, czego nam by o potrzeba do  ycia; a je li kiedy zabrak o nam chleba, co si

bardzo rzadko zdarza o, one tym wi ksz  st d rado  mia y. Z uwielbieniem dzi ki czyni am
Panu, patrz c na tyle tak wysokich cnót, a szczególnie na tak  (s.454)  wi

 oboj tno  tych

dusz, nie frasuj cych si  o nic, jeno o to, aby Jemu s

y. Ja te , cho  sprawowa am rz dy

klasztoru, nie pami tam, bym kiedy zafrasowa a si  o rzeczy doczesne, maj c t  mocn  wiar ,

e nie zapomni Pan o s

ebnicach swoich, o to jedynie si  staraj c, by Jemu si  spodoba y.

Gdy si  za  zdarzy o,  e tego, co mia

my w domu, nie starczy o na obiad dla wszystkich,

poleca am to, co jest, poda  s abszym i wi cej po ywienia potrzebuj cym, ale  adna nic nie
chcia a i tak wszystko pozostawa o nietkni te, dopóki Bóg nie zes

 wi cej, aby by o dla

wszystkich.

3. Co do cnoty pos usze stwa, wiele mog abym przytoczy  przyk adów, na które sama
patrza am. Dla cnoty tej szczególn  mam cze  (cho  pe ni  jej nie umia am, póki mi  te

ebnice Bo e nie nauczy y, i lepiej bym j  umia a, gdybym by a cnotliwa). Jeden tu

wspomn , jaki mi w tej chwili przychodzi na pami . Pewnego razu podano nam do sto u w
refektarzu ogórki; mnie si  dosta  jeden bardzo cienki i wewn trz zepsuty. Z udan  tedy
powag  zawo

am jedn  z sióstr, odznaczaj

 si  rozumem i wykszta ceniem, i dla

do wiadczenia jej pos usze stwa, kaza am jej pój  i zasadzi  ten ogórek w ogródku, jaki
mia

my przy domu. Zapyta a mi , jak go ma zasadzi , czy na sztorc, czy w poprzek.

Odpowiedzia am jej,  e w poprzek. Posz a wi c i zasadzi a go, ani chwili nie dopuszczaj c tej
my li,  e niepodobna, by nie usech ; to jedno mia a na my li,  e dzia a przez pos usze stwo i

y Chrystusowi.  lepe to pos usze stwo tak zag uszy o w niej rozum przyrodzony, i

pewna by a,  e czyni rzecz najrozumniejsz .

4. Zdarzy o si ,  e umy lnie naznacza am jednej siostrze sze  albo siedem ró nych
obowi zków naraz, a ona je przyjmowa a nie odpowiadaj c ani s owa, przekonana,  e zdo a
spe ni  je wszystkie. Mia

my studni  z bardzo z  wod , wed ug zapewnienia tych, którzy

jej próbowali, a przy tym tak g bok ,  e zdawa o si  rzecz  niepodobn  wydoby  z niej
(s.455) wod . Robotnicy, których wzywa am, aby j  urz dzili,  miali si  ze mnie,  e chc
wyrzuca  pieni dze na pró no. Zapyta am sióstr, jakie ich zdanie. Jedna z nich

background image

4

odpowiedzia a,  e “trzeba podj

 t  robot . Pan nasz, mówi a, musi nam przysy

 wod  z

miasta i dawa  nam pokarm dla tych, którzy j  nam przynosz ; daleko taniej wypadnie
wielmo no ci Jego, gdy sprawi, by my j  mia y w domu, a zatem i nie omieszka tak
uczyni ”. — Z tak  to powiedzia a  yw  wiar  i z tak  stanowczo ci ,  e i ja nabra am
pewno ci,  e tak si  stanie. Za czym, wbrew zdaniu i oporowi studniarza, cho  znaj cego si
na rzeczy, kaza am przyst pi  do dzie a i z  aski Pana wyprowadzili my ze studni strumie
wody dobrej do picia, zupe nie wystarczaj cy na nasz  potrzeb  i do dzi  dnia p yn cy.

5. Nie opowiadam tego zdarzenia dla zaznaczenia cudu, bo gdybym chcia a mówi  o cudach,
wiele innych tego rodzaju rzeczy mog abym wymieni , ale dla wykazania na tym przyk adzie,
jak by a wielka wiara w tych siostrach, bo tak si  sta o, jak mówi . Nie jest tu g ównym
zamiarem moim pisa  pochwa y zakonnic tych klasztorów, które wszystkie dot d, dzi ki
dobroci Pa skiej, t  drog  id ; opisywa  tu wszystkie podobne powy szym przyk ady, i wiele
innych jeszcze szczegó ów, by oby za d ugo. Cho  opis taki nie by by bez po ytku, gdy
pobudza by te, które po nich przyjd , do na ladowania tych pierwszych. Ale je li jest wola
Pa ska, by te szczegó y by y og oszone, zapewne prze

eni polec  przeoryszom ich spisanie.

6. 

am wi c, ja n dzna, w ród tych dusz anielskich... (bo tak jak je zna am, nie mog  ich

nazwa  inaczej; wyznawa y przede mn  nie tylko ka de najmniejsze swe uchybienie, cho
zgo a wewn trzne, ale i dary nad wyraz wielkie,  aski nadzwyczajne,  arliwe pragnienia,
ca kowite oderwanie serca od wszystkiego, co ziemskie, jakich Pan im u ycza ; samotno
(s.456) by a dla nich rozkosz ; upewnia y mi ,  e nigdy si  ni  nasyci  nie mog ;
przyjmowanie odwiedzin, cho by rodze stwa, wydawa o im si  m

; która wi cej mia a

czasu i mo no ci pozostawania w pustelni, ta poczytywa a si  za najszcz liwsz ).
Zastanawiaj c si  nad wysok  szlachetno ci  tych dusz, nad m stwem zgo a nie niewie cim,
jakim Bóg je nape nia  do cierpienia i pracy dla chwa y Jego, nieraz my la am sobie,  e Pan,
takie w nich sk adaj c bogactwa, snad  wielki jaki ma w tym cel i zamiar. Nie, i by mi nawet
przez g ow  przesz o, by mia o si  sta  to, co potem si  sta o, bo by o to wówczas, po ludzku

dz c, zupe nym niepodobie stwem i, w braku wszelkich  rodków ku temu, niepodobna

by o o takich rzeczach i my le . Ale coraz wy ej z ka dym dniem ros y we mnie gor ce
po dania przyczynienia si  w czymkolwiek do zbawienia jakiej duszy. I nieraz mia am takie
uczucie, jak gdyby kto posiada  w schowaniu u siebie wielki skarb i chcia by u ycza  z niego
wszystkim, a nie mo e, bo mu r ce zwi zano. Tak i dusza moja czu a si  niejako zwi zana,
bo jakkolwiek bardzo wielkie by y  aski, których Pan w tych latach mi u ycza , wszystko to
zdawa o mi si  jakby uwi zione we mnie i le

ce bez po ytku. Nie mog c uczyni  nic wi cej,

am Panu ustawicznie moimi ubogimi modlitwami i siostry pobudza am, aby czyni y

podobnie , i  arliwe w sobie utrzymywa y pragnienie zbawienia dusz i wzrostu Ko cio a

wi tego. Jako  ka dy, kto zbli

 si  do nich, wielkie zawsze z rozmowy z nimi odnosi

zbudowanie. W takich to wewn trznych pracach i usi owaniach zanurza am wielkie moje
pragnienia.

7. Tak up yn o mo e troch  wi cej ni  cztery lata, gdy przyby  do mnie w odwiedziny
pewien zakonnik franciszkanin imieniem Alonso Maldonado.  arliwy ten s uga Bo y takimi ,
jak i ja, pa

 pragnieniami zbawienia dusz, a móg  je wype ni  czynem, czego mu bardzo

zazdro ci am. Niedawno przedtem (s.456) powróci  z Indii Zachodnich i pocz  mi opowiada
o tych milionach dusz, które tam gin , bo nie ma, kto by je uczy  prawdziwej wiary. Mia  do
nas przemow , pobudzaj c nas do pokuty; potem nas po egna . Pozosta am tak przej ta  alem

background image

5

nad zgub  tylu dusz,  e prawie odchodzi am od siebie; uda am si  do pustelni i tam zalewaj c
si

zami wo

am do Pana, b agaj c Go, by mi da  sposób i mo no  pozyskania jakiej duszy

dla s

by Jego, kiedy Mu czart tyle ich wydziera; by przynajmniej modlitwa moja, kiedy nic

wi cej uczyni  nie mog , mia a przed Nim jak  ku temu skuteczno . Serdecznie
zazdro ci am tym, którym dano jest dla mi

ci Pana naszego po wi ca  si  tej wielkiej

sprawie, chocia by tysi c razy na  mier  narazi  si  mieli. Bywa o tak ze mn ,  e gdy
czytamy  ywoty  wi tych, to to, co oni uczynili dla nawrócenia dusz, daleko wi ksz
wzbudza we mnie pobo no  i rozrzewnienie, i zazdro , ni  wszelkie m ki, jakie
wycierpieli. Jest to szczególny poci g i sk onno , jak  mam od Pana, i mam to przekonanie,

e wi cej w Jego oczach wa y jedna dusza, któr  by my, z Jego  aski i mi osierdzia nasz

prac  i modlitw  Jemu pozyskali, ni  wszelkie inne, jakie by my mogli odda  Mu us ugi.

8. W ród takiego serdecznego mego strapienia, jednego wieczoru, gdy by am na modlitwie,
ukaza   mi  si   Pan  w  takiej,  w  jakiej  zwykle  Go  widuj   postaci,  i  z  wielk   do  mnie  mówi c
mi

ci  i pocieszaj c mi , rzek : Córko, poczekaj nieco, a ujrzysz rzeczy wielkie.

owa te tak g boko utkwi y mi w sercu,  e ani na chwil  o nich zapomnie  nie mog am, a

chocia  znaczenia ich, mimo ci

ego nad nimi rozmy lania dociec nie zdo

am, wielce

przecie mi  pocieszy y. Mia am zupe

 pewno ,  e zapowiedziane one wielkie rzeczy si

sprawdz , ale w jaki sposób to si  stanie, o tym  adnego nie mia am poj cia. Tak up yn o
jeszcze, zdaje mi si , pó  roku, a  wreszcie nast pi o to, co teraz opowiem. (s.458)

ROZDZIA  2

Przyjazd ojca genera a do Awili, i co z jego przyjazdu wynik o.

1. Genera owie nasi stale mieszkaj  w Rzymie.  aden z nich nigdy nie by  w Hiszpanii,
zdawa o si  wi c niepodobna, by tera niejszy mia  kiedy do nas przyjecha . Lecz jako dla
woli Bo ej nie ma rzeczy niepodobnej, tak i w obecnym razie Bo a Opatrzno  Jego
zrz dzi a,  e czego nigdy przedtem nie by o, to teraz nast pi o. Wiadomo  o tym, gdym j
otrzyma a, nie by a mi, zdaje mi si , zupe nie przyjemna; bo jak mówi am w opisie fundacji
domu  w. Józefa, dom ten, z powodów tam wymienionych, nie podlega  w adzy Zakonu.
Dwóch rzeczy si  ba am: naprzód, by nie by  na mnie zagniewany, do czego, nie znaj c
ca ego przebiegu rzeczy, s uszny móg  mie  powód; a po wtóre, by nie kaza  mi wraca  do
klasztoru Wcielenia, rz dz cego si  Regu  z agodzon , co dla mnie, z przyczyn, nad którymi
tu rozwodzi  si  nie mam potrzeby, ci

kim by oby strapieniem. Do  tej jednej racji,  e nie

mog abym tam zachowywa  z ca

cis

ci  Regu y pierwotnej i  e znalaz abym si  w

zgromadzeniu licz cym przesz o sto pi dziesi t sióstr, bo  atwiej przecie  o zgod  i pokój w
domu, w którym, jak w tym naszym, liczba zakonnic jest niewielka. Lecz Pan szcz liwe, nad
spodziewanie moje, z tych obaw da  wyj cie. Genera , gorliwy s uga Bo y, m  przy tym
wysokiej nauki i roztropno ci, uzna ,  e sprawa nasza jest dobra i  adnego mi w niczym nie
okaza  nieukontentowania. Nazywa si  Jan Chrzciciel Rubeo z Rawenny; wysoko jest
powa any w Zakonie, i s usznie.

2. Gdy tedy przyby  do Awili, postara am si , aby zwiedzi  ten dom  w. Józefa, a Biskup
poleci  nam przyj  go z (s.459) ca  czci  i ceremonia em w asnej jego osobie nale nym.
Zda am mu spraw  o wszystkim z zupe

 szczero ci  i prawd , bo tak zawsze post powa

zwyk am z prze

onymi, cokolwiek by st d mia o wynikn , skoro oni z urz du swego

background image

6

zast puj  miejsce Boga, jak równie  i ze spowiednikami; inaczej post puj c, nie by abym
spokojna o dusz  moj . Zda am mu podobnie  spraw  z wewn trznego stanu i z ca ego
prawie  ycia mego, cho  tak grzesznego. On, wys uchawszy mi , powiedzia  mi wiele rzeczy
na pociech  moj  i upewni  mi ,  e nie ka e mi opuszcza  naszego klasztoru.

3. Ucieszy  si  bardzo, przypatrzywszy si  naszemu porz dkowi  ycia, widz c w nim obraz,
jakkolwiek niedoskona y, pierwszych pocz tków naszego Zakonu, i jako Regu a pierwotna
zachowuje si  u nas w ca ej swej  cis

ci, bo  aden inny klasztor jej nie przestrzega, ale ca y

Zakon rz dzi si  Regu  z agodzon . St d te , pragn c jak najdalszego rozszerzenia si  tych
pocz tków naszych, wyda  mi bardzo szerokie upowa nienia do zak adania wi cej takich
klasztorów, z zagro eniem kar ko cielnych, gdyby który Prowincja  chcia  mi w tym stawia
przeszkody. Ja go o te upowa nienia nie prosi am, ale poznawszy mój rodzaj modlitwy, sam
zrozumia  z niego gor ce pragnienia moje przyczynienia si  w czymkolwiek do duchowego
post pu cho by jednej duszy i bli szego jej z czenia si  z Bogiem.

4. Upowa nie  tych i sposobów do spe nienia onych pragnie  moich ja sama nie szuka am;
owszem sama my l o tym wydawa a mi si  szale stwem, bo  rozumia am to dobrze,  e taka
jak ja, maluczka, bez  adnego znaczenia i powagi kobiecina niczego zdzia

 nie mo e. Ale

gdy dusz  ogarn  one  wi te pragnienia, nie jest ju  w jej mo no ci od nich si  uchyli .
Mi

 Boga, pragnienie chwa y Jego i wiara czyni  podobnym to, co w oczach

przyrodzonego rozumu jest niepodobie stwem. (s.460) Tak i dla mnie, wobec objawionej mi
stanowczej woli Przewielebnego naszego Ojca Genera a, bym wi cej klasztorów zak ada a,
klasztory te by y jakby ju  za

one. Wspomnia am na one s owa, które Pan by  do mnie

powiedzia ; przedtem nie mog am zrozumie  ich znaczenia, teraz widzia am ju  ich
spe niania si  pocz tek. Bardzo si  smuci am, gdy nasz O. Genera  odje

 z powrotem do

Rzymu. Bardzo go by am pokocha a, i z odjazdem jego zdawa o mi si ,  e pozostaj  w
wielkim opuszczeniu. On te  bardzo by  dla mnie  askaw i szczególn  mi przychylno
okazywa ; ile razy zaj cia jego na to mu pozwala y, przychodzi  do nas i mówi  nam o
rzeczach duchowych, a czu  by o w s owach jego,  e Pan snad  wielkich  ask mu u ycza;
pociech  by o dla nas móc go s ucha . Przed odjazdem jego, Biskup nasz (don Alvaro de
Mendoza), pasterz serdeczn  otaczaj cy mi

ci  i opiek  wszystkich, w których widzi

pragnienia s

enia Bogu z wi ksz  doskona

ci , prosi  go o upowa nienie do za

enia w

diecezji swojej kilku klasztorów karmelitów bosych, wed ug Regu y pierwotnej. Z innych
stron tak e zanoszono podobne pro by. On rad by by  na nie si  zgodzi , ale napotka  na opór
ze strony Zakonu, i przeto, nie chc c da  powodu do rozterek w Prowincji naszej, na razie
rzeczy zaniecha .

5. Mimo to jednak, w kilka dni potem, zwa ywszy,  e skoro mam zak ada  klasztory 

skie,

nieodzownie b dzie potrzeba, by obok nich powsta y tak e klasztory braci tej e Regu y, tym
bardziej,  e karmelitów w naszej Prowincji tak ma a by a liczba, i  zdawa o si  prawie, jak
gdyby Zakon u nas mia  wygasn

, po gor cym tej sprawy poleceniu Bogu, napisa am do O.

Genera a list b agalny, przedstawiaj c mu, jak umia am najlepiej, moje racje:  e wielka st d

dzie s

ba Bo a,  e trudno ci przewidywane nie s  dostatecznym powodem do

zaniechania takiej dobrej sprawy,  e i Naj wi tszej Pannie, której tak gorliwym jest
czcicielem, niema  przez to odda us ug . Snad  Ona sama wzi a w r ce t  spraw , bo
Genera , skoro doszed  do niego list mój, z Walencji, gdzie wówczas bawi , przys

 mi

upowa nienie do za

enia dwóch (s.461) klasztorów m skich, w czym jawnie si  okaza a

background image

7

troskliwo  jego o dobro i wzrost Zakonu. Zapobiegaj c oporowi niech tnych, poleci
wykonanie rozporz dzenia swego obu Prowincja om, i obecnie urz duj cemu, i dawnemu,
chocia  z nimi nie atwo by o doj  ko ca. Ale osi gn wszy ju  rzecz g ówn , ufa am,  e Pan
dokona reszty; i tak si  sta o. Dzi ki staraniom ksi dza Biskupa, który popiera  t  spraw
jakby swoj  w asn , obaj Prowincja owie wreszcie si  zgodzili.

6. Cieszy am si ,  e mam ju  zapewnione upowa nienie, ale wraz z nim przyby o mi troski,
bo nie zna am w ca ej Prowincji  adnego zakonnika ni  wieckiego, zdolnego do wykonania
takiego przedsi wzi cia i do zapocz tkowania tego dzie a. Wci  tylko b aga am Pana, aby
mi wzbudzi  i przys

 cho  jednego pomocnika. Nie mia am równie  domu ani sposobu jego

nabycia. Do podj cia wi c takiego dzie a by a tam wszystkiego jedna uboga zakonnica bosa,
bez  adnej znik d pomocy, oprócz od Pana, ob adowana listami upowa niaj cymi i dobrymi
ch ciami, a pozbawiona wszelkiej mo no ci spe nienia ich czynem. Nie traci am jednak
odwagi ani nadziei,  e skoro Pan da  jedno, da wi c i drugie; rzecz ca a wydawa a mi si  ju
zupe nie mo liwa, zatem i przyst pi am do dzie a.

7. O Bo e wielki! Jak e dziwnie objawiasz pot

 Twoj , dodaj c  mia

ci maluczkiemu

robaczkowi! Zaprawd , nie Twoja w tym wina. Panie mój, je li nie umiej  wielkich rzeczy
zdzia

 ci, którzy Ci  mi uj ; winna temu jedynie ma oduszno  i tchórzostwo nasze. Nie

umiemy si  zdobywa  na m ne postanowienia, zawsze pe ni tysi cznych strachów i
wzgl dów ludzkich, i dlatego Ty, Bo e mój, nie dzia asz w nas cudów i wielmo no ci
Twoich. Bo któ  ochotniejszy nad Ciebie do dawania, skoro tylko masz komu dawa , i kto
ch tniej ni  Ty przyjmuje us ugi, i w asnym kosztem sprawuj c je, i za nie odp acaj c? Obym
z boskiej  askawo ci Twojej umia a Tobie w czym us

, obym tyle od Ciebie wzi wszy,

usilniej si  stara a oddawa  Tobie z tego, co wzi am, amen. (s.462)

ROZDZIA  3

W jaki sposób i z jakimi  rodkami przyst piono do za

enia klasztoru  w. Józefa w Medina

del Campo.

 1. W ród takich zamys ów i trosk moich, przysz o mi na my l uda  si  o pomoc do Ojców
Towarzystwa Jezusowego w onym miejscu, to jest w Medinie mieszkaj cych i w wielkiej tam
wzi to ci b

cych; tym bardziej,  e — jak o tym mówi am w opisie pierwszej fundacji —

przez wiele lat dusz  moj  przed nimi otwiera am, i tyle mi uczynili dobrego,  e odt d
szczególn  dla nich mam cze  i mi

. Napisa am wi c do tamtejszego rektora, donosz c

mu o otrzymanym od naszego Ojca Genera a zleceniu. Trafi o si ,  e tym rektorem by

nie ten sam ojciec, który mi  przez wiele lat spowiada , jak o tym w wy ej wskazanym

miejscu mówi am, tylko nazwiska jego tam nie wymieni am, nazywa  si  Baltasar Alvarez;
obecnie jest prowincja em. Odpowiedzia  mi,  e sam i inni uczyni  dla nas w tej potrzebie, co
tylko b dzie w ich mocy. Jako  du o nam pomogli do uzyskania zgodzenia si  miasta i
zwierzchno ci duchownej, co jest rzecz  trudn , gdy chodzi o za

enie klasztoru

utrzymuj cego si  wy cznie z ja mu ny; i tu wi c tak e kilka dni zesz o na wst pnych
zachodach i rokowaniach.

2. Prowadzi  je pewien kap an, wielki s uga Bo y, ca kiem oderwany od wszelkich rzeczy
tego  wiata,  arliwie oddany modlitwie. By  on kapelanem naszego klasztoru; Pan wzbudza
w nim takie , jakich i mnie u ycza  pragnienia, st d te  wielk  z niego pomoc mia am, jak si

background image

8

to w dalszym ci gu oka e. Nazywa si  Julian z Awili. Pozwolenie wreszcie otrzyma am, ale
nie by o ani domu, ani szel ga na jego kupienie. Co za  do kredytu, jak mog a si  spodziewa
tego taka jak ja uboga (s.463) przyb da, je liby Pan sam tego cudu nie sprawi ? Jako  On
zaradzi  potrzebie naszej.

Pewna panienka bardzo pobo na, której nie mog

my przyj  do klasztoru  wi tego Józefa,

bo ju  nie by o miejsca, dowiedziawszy si  o zamierzonym otworzeniu nowego domu,
przysz a do mnie z pro

 o przyj cie. Mia a ona troch  grosza (ale tak ma o,  e nie by o za

co kupi  domu); zaledwo starczy o jej pieni dzy na wynaj cie mieszkania, o które te
wystara

my si , i dla nas na drog . Z takim wi c zasobem wybra

my si  z Awili;

pojecha y ze mn  dwie siostry z klasztoru  w. Józefa i cztery siostry z klasztoru Wcielenia (to
jest z tego klasztoru Regu y z agodzonej, w którym przebywa am do czasu za

enia

klasztoru  w. Józefa). Nasz ojciec kapelan, Julian z Awili, nam towarzyszy .

3. Gdy wie  o postanowionym wyje dzie naszym rozesz a si  po mie cie, szemrania by o
du o; jedni mówili,  e zwariowa am, drudzy czekali, jaki b dzie koniec tego szale stwa.
Sam e Biskup — jak pó niej mi mówi  — poczytywa  nasz zamiar za wielki nierozum, cho
wówczas nic mi o tym nie wspomnia  ani próbowa  zatrzyma  mi , nie chc c w wielkiej swej
dla mnie przychylno ci robi  mi zmartwienia. Przyjaciele moi za to du o mi nagadali, ale ja
nic na ich dowodzenia nie zwa

am; bo to, co im si  wydawa o trudnym, w moich oczach

by o rzecz  tak  atw ,  e niepodobna mi by o przypu ci  tej my li, by skutek nie by
pomy lny.

Gdy jeszcze gotowali my si  do wyjazdu z Awili, napisa am by a do jednego ojca z naszego
Zakonu, imieniem Antonio de Heredia, który wówczas by  przeorem klasztoru Karmelitów,
pod wezwaniem  w. Anny, z pro

, aby nam kupi  tam jaki dom. On uda  si  w tym celu do

jednej pani jemu (s.464) oddanej, która posiada a dom bardzo dobrze po

ony, ale z

wyj tkiem jednej izby ca kiem rozwalony. Pani ta tak by a dobra,  e zgodzi a si  go sprzeda
i zrobi a umow , nie  daj c kaucji ani  adnej r kojmi prócz s owa jego; bo te , gdyby by a
wymaga a innego ubezpieczenia, nie by yby my w mo no ci uczynienia zado  jej  daniu.
Wszystko Pan tak nam u atwia  i zrz dza . Ale dom ten tak by  zrujnowany,  e musia

my

naj

 tamten drugi, dopóki by nasz nie by  naprawiony, co niema  by o robot .

4. Pierwszego dnia podró y naszej, wieczorem, gdy zm czone z ym, jaki mia

my

zaprz giem, zaje

my na noc do Arevalo, wyszed  na spotkanie nasze pewien kap an,

przyjaciel nasz, który nam by  przygotowa  go cin  w domu jakich  pobo nych niewiast, i
ostrzeg  mi  po cichu,  e ten dom w Medinie nie dla nas, le y bowiem blisko klasztoru
Augustianów i zakonnicy nie pozwalaj  na to, by my w nim zamieszka y, i niezawodnie
wytocz  nam proces. O Bo e wielki, co znacz  wszelkie przeciwie stwa od ludzi, komu Ty,
Panie, raczysz ducha i odwagi dodawa ! Mnie ta przeciwno  jakby wi kszej jeszcze otuchy
przymno

a; skoro diabe , tak my la am sobie, ju  si  zaczyna miota , wi c pewno b dzie

Pan mia  wiern  s

 w tym klasztorze. Uprosi am jednak tego kap ana, by g

no o tym

nie mówi , aby snad  nie przerazi y si  towarzyszki moje, szczególnie te dwie z klasztoru
Wcielenia, bo inne gotowe by y dla mnie wszelkie znie  utrapienia. Jedna z tych dwu by a
wtedy podprzeorysz  klasztoru i mocno si  jej wyj ciu sprzeciwiano; obie by y z rodów
zamo nych, i przy czy y si  do mnie wbrew woli swych krewnych, którym, tak samo jak
wszystkim, zamiar mój wydawa  si  szale stwem, i po ludzku, jak sama pó niej o tym si

background image

9

przekona am, a  nadto mieli s uszno . Ale gdy Panu si  spodoba u

 mnie do za

enia

jakiego domu,  adnej nie uznaj  przeszkody, która (s.465) by mi si  zdawa a dostatecznym
powodem do zaniechania dzie a. Dopiero gdy rzecz ju  zrobiona, trudno ci wszelkiego
rodzaju gromadnie mi staj  na oczy, jak si  to w dalszym ci gu oka e.

5. Stan wszy w gospodzie, dowiedzia am si ,  e bawi tu dominikanin, bardzo gorliwy s uga
Bo y, u którego spowiada am si  w czasie pobytu mego w klasztorze  w. Józefa. W opisie
fundacji tego klasztoru szeroko mówi am o jego cnotach; tu wi c wymieni  tylko jego
nazwisko: by  to ojciec magister Dominik Ba ez. Jest to m  wielkiej nauki i wysokiej
roztropno ci, jego te  zdaniem si  kierowa am. W przedsi wzi ciu moim nie widzia  on tak
wielkich trudno ci jak wszyscy, których rady zasi ga am; bo im kto lepiej pozna Boga, tym

atwiejszymi staj  mu si  sprawy dla chwa y Jego podj te. Wiedzia  tak e o niektórych
askach, jakie Pan w boskiej dobroci swojej mi uczyni , i po tym, co na w asne oczy ogl da

przy fundacji  w. Józefa, wszystko ju  wydawa o mu si  zupe nie mo liwe. Widzenie si  z
nim wielk  by o dla mnie pociech , a maj c zdanie i rad  jego, pewna by am,  e wszystko si
dobrze u

y. Gdy tedy przyszed  do mnie, opowiedzia am mu pod sekretem, jak rzeczy stoj ,

na co on mi  upewni ,  e sprawa z augustianami pr dko, jak s dzi, da si  za atwi . Mnie
jednak i najmniejsza zw oka wydawa a si  ci ka, bo nie wiedzia am, co pocz  z tylu
siostrami. Tak wi c sp dzi

my ca  t  noc w wielkim frasunku, bo i one wszystkie

niebawem dowiedzia y si  w gospodzie o tym, co zasz o.

6. Nazajutrz zaraz z rana przyjecha  do nas ojciec Antoni, przeor z naszego Zakonu, i
oznajmi  mi,  e dom, o którego kupno si  u

, wystarczy,  e jest w nim przedsionek, z

którego mo na b dzie zrobi  kaplic , przyozdobiwszy go nieco draperiami. Postanowi

my

pój  za jego rad ; mnie przynajmniej bardzo si  ona podoba a, bo im pr dzej rzecz by si
za atwi a, tym lepiej dla nas; raz  e by

my poza naszym klasztorem, a po wtóre tak e

dlatego,  e nauczona do wiadczeniem (s.466) przy pierwszej fundacji nabytym, obawia am
si  i tu jakiego przeciwie stwa, za czym pragn am czym pr dzej obj

 w posiadanie nasze

siedlisko, pierwej nimby si  o nas dowiedziano. Postanowi

my wi c wykona  natychmiast

nasz zamiar. Ojciec magister Dominik by  tak e tego zdania.

7. Stan li my w Medina del Campo w wigili  Naj wi tszej Panny sierpniowej o pó nocy; nie
chc c robi  turkotu, wysiad

my przy klasztorze  w. Anny i pieszo dosz

my do domu.

Wielkie to mi osierdzie Pa skie,  e nas po drodze nie napad y byki, które w

nie o tej e

porze sp dzano do walki nazajutrz odby  si  maj cej. Ca kiem zaj te spraw  nasz , o niczym
wi cej nie my la

my; ale Pan, który zawsze ma piecz  o tych, którzy pragn  Mu s

,

wybawi  nas, bo rzecz pewna,  e nic tam innego nie mia

my na celu, jeno s

 Jego.

8. Doszed szy do domu, wesz

my na dziedziniec; mury ju  wtedy wyda y mi si  mocno

zrujnowane, ale nie tak jeszcze mi si  przedstawi y, jak je ujrza am za dnia. Snad  Pan na
tego poczciwego Ojca dopu ci  dobrowoln

lepot , kiedy nie widzia  tego,  e nie jest to

miejsce, w którym by wypada o umie ci  Przenaj wi tszy Sakrament. Rozpatrzywszy si
bli ej w onym przedsionku, znalaz

my go zawalony gruzami, które trzeba by o uprz ta ;

dach byle jak z desek sklecony,  ciany porysowane i bez oprawy. Noc by a ju  pó na;
kobierców mia

my z sob  zaledwo trzy, co by o jakby nic w porównaniu z rozmiarami

cian, które przykry  nale

o. Nie wiedzia am, co pocz , bo przecie  by oby

nieprzyzwoito ci  w takim otoczeniu ustawi  o tarz. Ale wol  by o Pana, by kaplica stan a

background image

10

bez zw oki, i  askawym zrz dzeniem Jego dosta

my niespodzianie, czego nam by o

potrzeba. Zawiadowca tej pani mia  u siebie w schowaniu wiele ró nych jej dywanów oraz
namiot z adamaszku b kitnego, a da a mu by a polecenie, bo by a to osoba bardzo pobo na,
by nam wyda , cokolwiek by my potrzebowa y. (s.467)

9. Na widok tak bogatych przyborów dzi ki czyni am Panu i inne siostry ze mn . Ale jeszcze
by  k opot z gwo dziami, których nie mia

my z sob , a trudno by o chodzi  po nie i

kupowa  w nocy; pocz

my wreszcie wyrywa

wieki ze  cian, i tak na koniec, cho  z

trudem,, nazbiera o si , ile ich by o potrzeba. Wszyscy tedy zabrali my si  do pracy;

czy ni rozwieszali draperie, my oczyszcza

my z gruzu i zamiata

my pod og , a tak

ra no nam sz a ta robota,  e o pierwszym brzasku dnia ju  o tarz by  gotów i dzwonek
zawieszony w przyleg ym korytarzu, za czym natychmiast i kap an wyszed  ze Msz

wi

.

Równa o si  to formalnemu obj ciu domu w posiadanie. Nikt z przyby ych na Msz  nie
gorszy  si  z ubóstwa naszego o tarza, tym bardziej,  e umie ci

my na nim Przenaj wi tszy

Sakrament. My s ucha

my Mszy  wi tej przez szpary w drzwiach naprzeciwko o tarza, bo

innego dla nas miejsca nie by o.

10. Ja w onej chwili by am szcz liwa, bo ka dy nowy ko ció  niezmiern  jest dla mnie
pociech , bo przybywa w nim jedno wi cej miejsce na mieszkanie Pana w Naj wi tszym
Sakramencie. Ale nied uga by a rado  moja; gdym po Mszy  wi tej stan a na chwil  w
oknie i wyjrza am na dziedziniec, ujrza am w wielu miejscach ca e szmaty murów
rozwalonych i le cych na ziemi. Na naprawienie tego d ugiego jeszcze potrzeba by o czasu i
niema ej pracy. O Bo e wielki! Jaki

al i ci

ko

cisn y mi  za serce, gdym widzia a

Boski Majestat Twój tak wystawiony jakby na ulicy i to jeszcze w tych czasach tak
niebezpiecznych, jakich do yli my z powodu luteranów.

11. Wraz z tym strapieniem stan y mi na my li wszystkie trudno ci, ile mi ich zarzuca
mogli ci, którzy tak stanowczo ganili mój zamiar, i jasno teraz uznawa am,  e mieli s uszno .
Zdawa o mi si  niepodobie stwem, bym mog a doprowadzi  do skutku to, co podj am, bo
jak przedtem wszystko mi si  wydawa o  atwe, skoro w tym, co czyni am, mia am na celu
(s.468) chwa  Bo , tak teraz pokusa z tak  si  mi  n ka a, i  zdawa o mi si , jakobym
nigdy  adnej  aski od Boga nie otrzyma a i nic mi innego nie sta o przed oczyma, jeno w asna
nisko  i niemoc moja. Na takiej n dzy si  opieraj c, jakiego  mog am spodziewa  si
pomy lnego skutku? Gdybym jeszcze by a sama,  atwiej bym to przenios a; ale na my l o
towarzyszkach moich,  eby one ze wstydem mia y wraca  do klasztoru, z którego wychodz c
tyle przeciwie stwa ponios y, serce mi si  kraja o. I tym jeszcze si  dr czy am,  e skoro tak z
samego pocz tku fa szyw  drog  posz am, snad  wi c i to ju  si  nie spe ni, co mi Pan by
objawi , i  w dalszym nast pstwie uczyni. A wraz z tym udr czeniem ju  powstawa a we
mnie w tpliwo , czy to, co s ysza am na modlitwie, nie by o z udzeniem; i ta w tpliwo  nie
by a najmniejszym, owszem, by a najwi kszym z cierpie , jakie wówczas przeby am; strach
mi  niewypowiedziany przenika , czy nie zosta am oszukana przez diab a.

O Bo e wielki! Jaki  to bolesny stan takiej duszy, któr  spodoba si  Tobie pozostawi  w
utrapieniu! Gdy wspomn  na to udr czenie wewn trzne, i inne podobne, których kilkakrotnie
w ci gu tych fundacji dozna am,  mia o rzec mog ,  e niczym wydaj  mi si  w porównaniu z
nimi wszelkie cierpienia fizyczne, jakkolwiek i tych du o i ci kich przeby am.

background image

11

12. Towarzyszkom moim jednak tego udr czenia mego w niczym nie okazywa am, nie chc c
zwi ksza  jeszcze i tak ju  dotkliwego ich zmartwienia. W takim stanie pozostawa am ca y
dzie ; wieczorem dopiero przyszed  do nas jeden z Ojców Towarzystwa, przys any przez
rektora, a przyj cie jego i rozmowa z nim pocieszy y mi  bardzo i doda y mi otuchy. Nie
wyzna am mu wszystkich udr cze  moich; powiedzia am mu tylko, ile nad tym cierpi ,  e tak
jeste my jakby na bruku. Wszcz am starania o wynalezienie dla nas, za wszelk  cen ,
jakiego domu do wynaj cia, gdzie by my mog y si  umie ci , dopóki nasz nie zostanie
naprawiony. Wiele ludu wst powa o do naszej kaplicy i by o to dla mnie niejak  w strapieniu
moim pociech ,  e nikt nie zwróci  uwagi na takie niestosowne jej (s.469) umieszczenie; by o
to prawdziwie mi osierdzie Bo e, bo by am najpewniejsza,  e zobaczywszy t  jej nago  i te
ruiny, zabior  nam Przenaj wi tszy Sakrament. Dot d si  dziwi  tej powszechnej nieuwadze,

e nikomu to na my l nie przysz o; ale si  i  miej  z dziecinnego wówczas strachu mego, bo

zdawa o mi si ,  e gdyby nas spotka o to nieszcz cie, wszystko tym samym by oby stracone.

13. Pomimo najusilniejszych poszukiwa , nie znalaz  si  w ca ym mie cie ani jeden dom do
wynaj cia. Wielki z tego mia am niepokój we dnie i wi cej jeszcze w nocy, bo chocia  ka dej
nocy stawia am ludzi na stra y Naj wi tszego Sakramentu, zawsze by am w obawie,  eby nie
zasn li; po wiele razy wi c wstawa am i patrzy am przez okno, dla przekonania si  naocznie,
bo przy jasnym  wietle ksi yca dobrze by o wida , co si  dzieje na dworze. Przez wszystkie
te dni wci  wiele ludzi przychodzi o i nie tylko nic w urz dzeniu naszej kaplicy nie widzieli

ego, ale owszem pobudza o ich to do pobo no ci,  e widz  Pana jakby po raz wtóry

wystawionego na ganku, a On w boskiej  askawo ci swojej, jako Mu nigdy nie do  poni enia
siebie dla nas, zdawa o si ,  e nigdy nie zechce tego miejsca opu ci .

14. Wreszcie, po o miu dniach, kupiec jeden (posiadaj cy bardzo pi kny dom) zaprosi  nas,
by my zaj y górne jego pi tro, upewniaj c,  e b dziemy tam jakby u siebie. Mia  tam bardzo
du  z ocon  sal , któr  nam odda  za kaplic ; a jedna pani, wielka s

ebnica Bo a,

mieszkaj ca blisko domu przez nas nabytego, nazywa a si  do a Elena de Ouiroga,
przyrzek a (s.470) nam pomoc swoj , aby my bezzw ocznie przyst pi  mog y do zbudowania
kaplicy na umieszczenie Naj wi tszego Sakramentu, oraz i dom tak urz dzi , aby my w nim
by y za klauzur . Wielu innych dobroczy ców dawa o nam hojne ja mu ny na po ywienie i
potrzeby  ycia; ale ta pani z nich wszystkich najskuteczniej nas wspomaga a.

15. Odt d ju  zacz  si  dla mnie czas wi kszego spokoju; w mieszkaniu u yczonym nam
przez tego kupca, zupe

 mia

my klauzur  i mog

my wróci  do odmawiania godzin

kanonicznych. Z drugiej strony zacny nasz przeor gorliwie zaj  si  domem i wiele pracy ko o
naprawy jego 

; trwa o to jednak dwa miesi ce, ale w ko cu na tyle dom urz dzono,  e

przez kilka lat jakie takie mia

my w nim pomieszczenie. Pó niej, z  aski Pana, stopniowo

coraz dogodniejszy si  stawa .

16. Bawi c w tym nowym klasztorze, nie spuszcza am z oka zamierzonej tak e fundacji
klasztorów m skich; ale nikogo — jak mówi am — nie maj c do pomocy, nie wiedzia am,
jak co pocz . Postanowi am wreszcie pomówi  o tym w cztery oczy z miejscowym przeorem
i zobaczy , co te  mi poradzi; tak i uczyni am. Przeor, dowiedziawszy si  ode mnie o moim
zamiarze, ucieszy  si  bardzo i przyrzek ,  e sam pierwszy przyjmie reform . Ja zrazu
wzi am to za  art i otwarcie mu to wyzna am, bo jakkolwiek zawsze by  dobrym
zakonnikiem i cz owiekiem wewn trznym, bardzo gorliwym i kochaj cym samotno  swej

background image

12

celi, a przy tym i oddanym nauce, nie zdawa o mi si  jednak, by móg  by  odpowiednim do
podj cia takiej sprawy. S dzi am,  e ani ducha, ani si  mu nie starczy do wytrzymania takiej
surowo ci, jakiej by si  podda  musia , bo w

ej by  budowy i do tak  cis ej surowo ci jak

nasza nie przyzwyczajony. On jednak, w odpowiedzi na te w tpliwo ci moje, upewnia  mi ,

e si  myl ;  e od dawna ju  czuje w sobie powo anie Pa skie do  ycia surowszego;  e

(s.471) nawet ju  mia  postanowienie wst pienia do kartuzów i  e mu tam obiecano, i  b dzie
przyj ty. Z tym wszystkim jednak te zapewnienia jego, cho  s ucha am ich z pociech ,
niezupe nie mi  uspokoi y. Prosi am go zatem, by my sobie zostawili nieco czasu do
namys u, a on by tymczasem zaprawia  si  do tych rzeczy, do których mia  si  potem  lubem
zobowi za . Zgodzi  si  na to, i tak up yn  ca y rok, w ci gu którego tyle na  przysz o
ró nych utrapie , prze ladowa , oszczerstw i fa szywych oskar

, i  widoczne by o,  e Pan

sam chce go tym sposobem wypróbowa , a on wszystko to znosi  z m

 cierpliwo ci ,

coraz wy sze czyni c post py w doskona

ci, co widz c b ogos awi am Pana, i  snad  sam

w boskiej  askawo ci swojej tak go przysposabia do zamierzonego dzie a.

17. Wkrótce po tej rozmowie przyby  m ody zakonnik, zostaj cy na studiach w Salamance.
Nazywa  si  brat Jan od Krzy a. Starszy ojciec, któremu by  dodany za towarzysza, mówi  mi
z wielkimi pochwa ami o dziwnie  wi tobliwym jego  yciu, za co z pociech  wielk  dzi ki
czyni am Panu. Poznawszy go, wi ksz  jeszcze rado  mia am z mojej z nim rozmowy.
Wyzna  mi,  e i on tak e zamierza wst pi  do kartuzów. Na to objawi am mu mój zamiar,
prosz c go usilnie, by si  wstrzyma , a  Pan da nam w asny klasztor, i przedstawiaj c mu,  e
skoro pragnie wy szej doskona

ci, daleko lepiej b dzie i z nierównie wi ksz  chwa  Boga,

gdy we w asnym Zakonie  ycie doskonalsze zaprowadzi. Przyrzek  mi,  e tak uczyni, byleby
tylko sprawa zbytnio si  nie przewlok a. Maj c tym sposobem ju  dwóch braci na pierwszy
pocz tek, tak by am pewna pomy lnego skutku nowej fundacji, jak gdyby ju  by a gotowa.
Wszak e, niezupe nie jeszcze dowierzaj c Przeorowi (s.472) i nie maj c jeszcze
zapewnionego miejsca na za

enie nowego domu, wola am jeszcze jaki  czas si  wstrzyma .

18. Tymczasem siostry nasze coraz wi ksze zjednywa y sobie w mie cie powa anie i coraz
wi kszym otaczano je poszanowaniem i mi

ci ; i s usznie, jak s dz ; bo wszystkie one nic

innego nie mia y na my li, jeno doskonalsz  s

 Panu. We wszystkim stosowa y si  do

porz dku  ycia przyj tego u  w. Józefa w Awili, t

 sam  rz dz c si  Regu  i te  same

zachowuj c Konstytucje.

Pan tak e przymna

 nowych powo

 i tak wielkimi te dusze  askami obsypywa ,  e a

zdumiewa am si  nad nimi. Niech b dzie b ogos awiony na wieki, amen. Snad  niczego
wi cej nie czeka, jeno ukochania naszego, aby nam okaza  swoj  mi

.

ROZDZIA  4

Opowiada o szczególnych  askach, jakie Pan czyni siostrom w tych klasztorach, i daje
przestrogi dla prze

onych, jak si  wobec nich maj  zachowywa .

l. Nim post pi  dalej w tym opowiadaniu (nie wiedz c, ile mi Pan jeszcze da  ycia i czasu
swobodnego, a maj c go nieco w tej chwili), zda o mi si  rzecz  w

ciw  zamie ci  tu

niektóre uwagi i przestrogi dla przeorysz, aby wiedzia y, jak maj  post powa  z podw adnymi
swymi i prowadzi  ich dusze, maj c na wzgl dzie nie tyle w asne upodobanie i zadowolenie,
ile raczej rzeczywisty post p ich w doskona

ci.

background image

13

Zaznacz  tu najpierw,  e w chwili, gdy mi kazano opisa  te fundacje (oprócz pierwszego
domu  w. Józefa w Awili, o którym zaraz po za

eniu jego pisa am), by o z  aski Pana

za

onych dalszych siedem, a  do fundacji w Alba de Tormes, która w tej kolei by a

ostatni ;  e za  nie za

o si  (s.473) ich wówczas wi cej, przyczyn  tego by o moje

skr powanie innymi obowi zkami, jakie na mnie w

yli prze

eni, o czym jeszcze w

dalszym ci gu b dzie mowa.

2. Zastanawiaj c si  tedy nad tym, co w ci gu tych lat zasz o w tych klasztorach odno nie do
rzeczy duchowych, uzna am konieczno  powiedzenia tego, co tu pisz . Daj Bo e, bym
umia a tak dok adnie i jasno mówi  o tych rzeczach, jak widz ,  e mówi  o nich, potrzeba!
Otó , skoro  aski, których siostry doznaj , nie s  oszukaniem ani zmamieniem, potrzeba wi c
nie dopuszcza  do duszy  adnego z ich powodu niepokoju i trwogi; bo, jak to ju  na innych
miejscach powiedzia am w ma ych, jakie dla sióstr u

am pisemkach, kto post puje z

czystym sumieniem i w duchu pos usze stwa, nad tym nigdy Pan nie dopu ci z emu duchowi
takiej mocy, i by zdo

 oszuka  go i duszy jego zaszkodzi ; przeciwnie, sam zawsze na

zdradach swoich si  oszuka. Wie on o tym dobrze. Przeto nie tyle szkody on nam wyrz dzi
mo e, ile my jej same sobie wyrz dzamy, pob

aj c wyobra ni i z ym nastrojom naszym,

zw aszcza je li przy czy si  do nich melancholia. Niewie cia bowiem natura nasza jest s aba,
a mi

 w asna, panuj ca w nas, bardzo subtelna. Jako , maj c do czynienia z wielu duszami,

które si  do mnie udawa y, mi dzy którymi byli i m czy ni, ale wi cej niewiast, nie mówi c
ju  o siostrach tych klasztorów naszych, jasno si  przekona am,  e bardzo cz sto, mimo woli i
wiedzy, same siebie  udz  i w b d wprowadzaj . Zapewne,  e mo e si  w to wdawa  i
diabe , dla oszukania nas; ale b

 co b

 w ród tylu dusz, które — jak mówi  — pozna am,

nie znalaz am  adnej, któr  by Pan w dobroci swojej z opieki swej wypu ci . Na to snad
dopuszcza na nie te próby, aby w nich wy wiczone, z w asnego do wiadczenia pozna y drogi

ycia duchowego.

3. Tak si  dzi , z powodu grzechów naszych, obni

y na  wiecie poj cia o modlitwie

bogomy lnej i doskona

ci chrze cija skiej, i  dla dodania duszom odwagi potrzeba takiego,

jak (s.474) je tu daj , obja nienia rzeczy. Bo kiedy tylu boi si  wst pi  na t  drog , cho
niebezpiecze stwa na niej nie widz , có  by dopiero by o, gdyby my im mówili,  e jest
niebezpiecze stwo? Wprawdzie grozi nam ono wsz dzie i na ka dym kroku, i w ka dej
rzeczy, póki  yjemy, potrzeba nam post powa  z boja ni , prosz c Pana, aby nas nie
opuszcza , lecz, jak o tym, zdaje mi si , na innym miejscu mówi am, je li mo e by  jaki
rodzaj  ycia, mniej od innych wystawiony na niebezpiecze stwo, to jest nim  ycie tych,
którzy usilnie staraj  si  mie  my l zwrócon  do Boga i pracowa  nad udoskonaleniem siebie.

4. O Panie mój! Gdy wspomnimy, ile razy, cho  sprzeciwiamy si  woli Twojej, wybawiasz
nas z niebezpiecze stw, na jakie przez to sami si  wystawiamy, jak e mo emy przypu ci ,
by  nie mia  nas wybawi , gdy niczego wi cej nie mamy na celu i nie pragniemy, jak tego, by
spodoba  si  Tobie i cieszy  si  posiadaniem Ciebie? To rzecz niepodobna i nigdy nie
uwierz , by to by  mog o. Mo e by ,  e Bóg w ukrytych s dach swoich dopu ci pewne
rzeczy, takie lub inne zrz dzenia, ale nigdy z dobrego nie mo e wynikn  z e. Niech e nam ta
pewno  b dzie pobudk , nie by my mia y cofa  si  wstecz, lecz by my tym ra niej
post powa y nasz  drog , tym lepiej si  spodoba y Boskiemu Oblubie cowi naszemu i tym
pr dzej Go znalaz y; by my na przysz

 nie dawa y miejsca niepokojom i trwogom, ale

by my raczej odwa nie i m nie sz y naprzód po tych stromych i ostrych wertepach, jakimi

background image

14

 drogi tego  ycia. W ko cu bowiem, id c naprzód w pokorze, przez mi osierdzie Bo e

dojdziemy do onego miasta Jeruzalem, k dy w porównaniu z rozkosz  tam nam zgotowan ,
niczym i wspomnienia niegodnym b dzie si  nam wydawa o wszystko, cokolwiek tu
ucierpieli my.

5. W miar  jak pocz y si  zaludnia  te go bniki Naj wi tszej Panny, Pani naszej, Boski
Majestat Pana pocz  (s.475) objawia  wielmo no ci swoje w tych niewiastach, s abych z
natury, ale mocnych i m nych w pragnieniach  wi tych i w oderwaniu si  od wszystkiego
stworzenia, to jest w tym, czym naj ci lej dusza  czy si  ze Stwórc  swoim, je li ma czyste
sumienie. Ostatni ten warunek niepotrzebnie doda am, bo prawdziwe oderwanie si , zdaniem
moim, nie mo e by  bez usilnej pilno ci i stanowczej woli chronienia si  od wszelkiej obrazy
Bo ej. A jako te  wi te dusze we wszystkich mowach i, uczynkach swoich nigdy si  nie
oddala y od Niego, tak i Boski Pan nawzajem nie móg  przenie  tego na sobie, by na chwil
roz czy  si  z nimi. S  to rzeczy, na które tu patrz  na w asne oczy i z wszelk  prawd
po wiadczy  mog . Te za , które po nas przyjd , gdyby czytaj c to, nie widzia y ju  po ród
siebie tych  ask nadzwyczajnych, jakie tu maj  opisane, niech si  zatrwo  o siebie, niech tej
zmiany na gorsze nie przypisuj  czasom zmienionym, bo u Boga nie ma ró nicy czasów i
dobro  Jego ka dego czasu gotowa jest wielkie  aski czyni  tym, którzy szczerym sercem Mu

; niech patrz  raczej i zobacz , czy same nie opu ci y si  w s

bie Bo ej i niech

postaraj  si  opuszczenie swoje naprawi .

6. Nieraz, gdy mowa o pierwszych pocz tkach zakonów, s ysz  takie zdanie,  e tym  wi tym
ojcom Pan wi kszych  ask u ycza , jako tym, którzy mieli by  fundamentem duchowej
budowy zakonu. Prawda. Ale i o tym nale

oby nam zawsze pami ta ,  e my tak e jeste my

fundamentem dla tych, którzy po nas przyjd . I gdyby my my dzi

yj ce nie odst powa y od

przyk adów, jakie nam zostawili ci, którzy  yli przed nami, i gdyby te, które b

 po nas,

czyni y podobnie , budowa sta aby zawsze mocna i niewzruszona. Có  mi to pomo e,  e

wi ci dawnych czasów tak byli doskonali, je li ja, nast piwszy po nich, tak jestem

niedoskona a, i

yciem moim niecnotliwym niszcz  to, co oni zbudowali? Bo  to rzecz

jasna,  e nowo wst puj cy nie tyle stosuj  si  do tych, którzy dawno temu zeszli z tego

wiata, ile raczej do tych, których widz  przed sob  obecnych. Zabawna to rzecz, bym mia a

dze moje tym t umaczy ,  e nie by o mi dano 

 w onych pierwszych (s.476) czasach,

bym nie w tym raczej uznawa a ich przyczyn ,  e  ycie i cnoty moje tak daleko pozostaj  w
tyle za  yciem i cnotami tych, którym Bóg tak wielkich  ask u ycza .

7. O Bo e mój! Jakie  to marne wymówki, jakie oczywiste  udzenie siebie! Có  z tego,  e
za

ycielom Zakonów Bóg, tym samym,  e do wielkich rzeczy ich wybra , wi ksz  te  da

ask ? Mnie to ci

y i to mi  boli, mój Bo e,  e taka jestem niecnotliwa i taka w s

bie

Twojej niepo yteczna i je li mi nie dajesz tych  ask, jakich u ycza

 ojcom moim, wiem

dobrze,  e ja sama tylko jestem temu winna. 

 mi  ogarnia, Panie, gdy  ycie moje z ich

yciem porównam, i bez  ez o tym wspomnie  nie mog . Widz ,  e co oni zapracowali, to ja

zmarnowa am, i  adn  miar  nie mam prawa  ali  si  o to na Ciebie; jak i  adna z nas nigdy
si  s usznie na Ciebie  ali  nie mo e, ale je li widzi w Zakonie swoim jakie rozlu nienie,
niechaj si  stara, by sama sta a si  kamieniem w gielnym, na którym by budowa upadaj ca na
nowo si  wznios a, a Pan dopomo e.

background image

15

8. Wracam teraz do tego, o czym by am zacz a mówi  — a od czego zboczy am. —
Powtarzam,  e tak wielkie s

aski, jakie Pan czyni w tych domach,  e na jedn  siostr , je li

jeszcze taka si  znajdzie, któr  by prowadzi  drog  zwyk ego rozmy lania, wszystkie inne
dochodz  do doskona ej kontemplacji; niektóre Pan wznosi jeszcze wy ej i zsy a na nie
zachwycenia; innym jeszcze innych  ask u ycza, po czonych z objawieniami i widzeniami,
wyra nie i niew tpliwie pochodz cymi od Niego. Nie ma w tej chwili domu, w którym by si
nie znalaz a jedna albo dwie, albo trzy, takimi nadzwyczajnymi  askami zaszczycone. Wiem
dobrze,  e  wi to  nie na tym si  zasadza; nie na to te  o tych rzeczach wspominam, abym je
tylko chwali  chcia a, ale aby si  okaza o,  e uwagi i przestrogi, jakie tu daj , nie s
zbyteczne. (s.477)

ROZDZIA  5

Mowa tu o modlitwie i objawieniach. — Uwagi i przestrogi przydatne szczególnie duszom
powo anym do pracy zewn trznej.

 1. Nie jest zamiarem ani my

 moj , by to, co tu powiem, tak by o dok adnie i trafnie

wyra one, i by mia o s

 za nieomylne prawid o; podobne roszczenie, w rzeczach tak

trudnych, by oby niedorzeczne. Ró ne w tym  yciu duchowym i d eniu do doskona

ci s

drogi. Mo e wi c o której z nich zdo am co  powiedzie , co by trafi o do przekonania i
odpowiada o potrzebie tych, które to czyta  b

. Które by za , nie b

c na tej drodze, tego,

co powiem, nie zrozumia y, b dzie to w

nie dowód,  e id  inn  drog . A cho by wreszcie te

uwagi moje nie przyda y si

adnej, Pan zawsze przyjmie dobr  wol  moj , bo wie i widzi,  e

tylko to powiem, o czym wiem z w asnego do wiadczenia, albo czego nie do wiadczy am
sama, to widzia am u drugich i pozna am, patrz c na przej cia ich wewn trzne.

2. Najpierw chc  tu obja ni , wed ug s abego rozumienia mego, na czym polega istota
doskona ej modlitwy. Znam takich, którzy s dz ,  e wszystko tu si  zasadza na rozumie. Je li
zdo aj , cho by z wielkim nat eniem, d

szy czas trzyma  my l utkwion  w Bogu, ju  tym

samym zdaje im si ,  e s  lud mi duchowymi, a gdy uwaga ich, nie mog c znie  tego
ci

ego napr enia, odwróci si  od Boga do rzeczy postronnych, chocia by dobrych, dr cz

si  tym roztargnieniem i pocieszy  si  nie mog ; zdaje im si  bowiem,  e wszystko stracone.
Takie niezrozumienie rzeczy rzadziej si  zdarza u m ów uczonych, chocia  i mi dzy nimi
napotka am niektórych, którzy podobnemu b dowi podlegali. Ale nam niewiastom  atwiej
we  popa  i pilniejszej nam przeciw takim b dnym poj ciom potrzeba przestrogi. Nie
mówi , by nie by o to  ask  od Pana, je li kto mo e zag bia  si  w ustawicznym rozwa aniu
cudownych spraw Jego, a zatem dobrze robi, kto o t

ask  si  stara; ale nale y pami ta ,  e

nie wszystkie wyobra nie zdolne s  z natury swojej ci gle rozmy la , (s.478) gdy przeciwnie,
wszystkie dusze zdolne s  kocha . O przyczynach, nie wszystkich zapewne, bo to by oby
niepodobna, ale o g ównych przynajmniej, z których powstaje niesta

 wyobra ni naszej,

pisa am na innym miejscu, tu wi c ju  o nich mówi  nie potrzebuj . To tylko chcia abym
tutaj jak najmocniej zaznaczy ,  e dusza nie jest sam  wyobra ni  tylko, i nie od tej ostatniej
wola powinna przyjmowa  rozkazy, co by oby wielkim dla niej nieszcz ciem, jak si  o tym
wy ej mówi o;  e zatem post p duszy nie na tym polega, aby du o rozmy la a, jeno na tym,
by du o mi owa a.

3. Jak  drog , pytacie, nabywa si  tej mi

ci? — Droga do mi

ci jest ta, gdy dusza ma

mocn  i stanowcz  wol  dla mi

ci Boga pracowa  i cierpie , a skoro nadarzy si

background image

16

sposobno , to postanowienie swoje czynem wype nia. Prawda,  e do tego postanowienia
przychodzi dusza przez rozmy lanie o tym, co jeste my winne Bogu, i kto On, a kto my.
Takie rozmy lanie wielk  ma zas ug , a dla pocz tkuj cych bardzo jest odpowiednie. Ale to
si  ma rozumie  o tyle, o ile rozmy laniu nie staje w drodze obowi zek pos usze stwa albo
po ytek drugich, to jest obowi zek mi

ci bli niego. W takim razie bowiem, gdy si

nastr cza który z tych dwu obowi zków, potrzeba go spe ni  bez odk adania, opuszczaj c to,
co najgor cej pragn yby my, jak nam si  zdaje, po wi ci  Bogu, to jest te najpo da sze
chwile samotnego o Nim rozmy lania i u ywania tych s odkich pociech, którymi On nas
darzy. Zrzekaj c si  tych s odko ci dla spe nienia którego z tych obowi zków, prawdziwie
dajemy je Panu w ofierze i dla Niego pracujemy, jako On sam to boskimi usty swymi
oznajmi , mówi c nam: “Co uczynili cie jednemu z tych najmniejszych, Mnie cie uczynili”.
To mówi o uczynkach mi

ci bli niego; a co si  tyczy pos usze stwa, zapewne On nie chce,

by kto szczerze Go kocha, szed  inn  drog , ni  t , któr  On sam tak bardzo ukocha  “stawszy
si  pos usznym a  do  mierci”. (s.479)

4. Lecz je li tak jest, sk

e wi c pochodzi niesmak, jakiego najcz ciej doznajemy, ile razy

ca y dzie  lub wi ksz  cz

 dnia odj ta nam by a mo no  zostawania na samotno ci i

pogr ania si  w Bogu, chocia  zaj te pe nieniem obowi zków zewn trznych wiemy,  e nie
traci

my czasu na pró no?— Pochodzi to, zdaniem moim, z dwojakiej przyczyny, z których

pierwsz  i g ówn  jest mi

 w asna, która w to si  miesza, a tak jest subtelna,  e trudno j

rozpozna . Innymi s owy,  e sami sobie sprawy z tego nie zdaj c, pragniemy raczej
zadowolenia w asnego ni  upodobania Bo ego. Bo

atwo to zrozumie ,  e skoro dusza

pocz a ju  kosztowa ,

 s odki jest Pan, wi ksze ma z tego zadowolenie, gdy cia o

odpoczywa wolne od pracy zewn trznej, a sama u ywa tych duchowych rozkoszy.

5. O, jak e inna jest mi

 tych, którzy prawdziwie mi uj  tego Pana i znaj  serce Jego!

Jak eby mogli u ywa  wczasów, gdy widz ,  e cho  w ma ej cz stce mog  si  przyczyni  do
post pu jakiej duszy, aby si  pomno

a w mi

ci Bo ej, albo wesprze  j  dobr  rad , albo

obroni  j  od gro cego jej niebezpiecze stwa? Jak e niezno nie, wobec takiej potrzeby
bli niego, m czy oby ich w asne odpoczywanie! Serce z  alu si  kraje takiemu prawdziwemu
mi

nikowi na widok tylu dusz id cych na zgub ; i kiedy nie mo e ratowa  ich czynem,

modlitw  nieustann  b aga za nimi Pana; i tak traci rozkosz swoj  i rad jest z tej utraty, bo nie
zwa a na w asne zadowolenie, jeno na to, jak by najlepiej czyni  wol  Pa sk . Tak samo jest i
z pos usze stwem: gdy Bóg daje nam rozkaz i wyra nie wskazuje obowi zek, którym chce,
by my si  w danej chwili zaj y, niepi knie by oby kaza  Mu czeka  i siedzie , wpatruj c si
w Niego dlatego,  e tak nam przyjemniej. Szczególniejszy to sposób  wiczenia si  w mi

ci

Bo ej, tak Bogu wi za  r ce i narzuca  Mu t  drog , jaka nam si  podoba, jakby On  adn
inn  nie móg  nas doprowadzi  do celu!

6. Pomijaj c tu (jak mówi am na wst pie), w asne moje w tej mierze do wiadczenia, odwo uj
si  do tego, co widzia am (s.480) w niektórych innych duszach, które znam i przez nie
przysz am do zrozumienia tej prawdy. I ja wówczas bardzo si  tym trapi am,  e ma o mia am
czasu do modlitwy, i nad nimi równie  si  litowa am, widz c je wci  zaj te oko o ró nych
zatrudnie  i prac zewn trznych, zleconych im przez pos usze stwo. My la am sobie i nieraz
im mówi am,  e niepodobna w takim zam cie post pi  w  yciu wewn trznym, i wówczas
istotnie ma o go mia y. O Panie, jak e ró ne s  drogi Twoje od poziomych my li naszych! I
jaka to prawda,  e skoro dusza raz zdob dzie si  na stanowcz  wol  mi owania Ciebie i odda

background image

17

si  w r ce Twoje, Ty niczego wi cej od niej nie  dasz, jeno by by a pos uszna i pilnie
patrzy a, jak lepiej Tobie us

 mo e; wtedy ju  nie ma potrzeby troszczy  si  o drogi i

sama je wybiera , bo wola jej ca a ju  do Ciebie nale y. Ty sam, Panie mój, bierzesz na siebie
trosk  o ni  i wiedziesz j  drog , jaka jest dla niej najlepsza. I chocia by prze

ony w

rozporz dzeniach swoich nie mia  na pierwszym wzgl dzie tego starania o post p dusz
naszych, ale my la  tylko o rzeczach doczesnych, dla dobra zgromadzenia, wedle rozumienia
jego, potrzebnych, Ty, Bo e mój, o duszach naszych pami tasz i tak nimi kierujesz i
powszednie ich sprawy tak rozrz dzasz, i  nieznacznie, sami nie wiemy jak, samym tylko
wiernym i pos usznym dla mi

ci Boga spe nianiem tych nakazanych nam czynno ci

zewn trznych, pomna amy si  w  yciu wewn trznym i z czasem, ku wielkiemu zdumieniu
naszemu, wielki w sobie spostrzegamy post p w doskona

ci.

7. Tak  drog  do wysokiej doskona

ci doszed  pewien zakonnik, z którym jeszcze

niedawno temu rozmawia am. Przez pi tna cie lat by  tak obarczony prac  w ró nych
zaj ciach i prze

stwach, które na  wk ada o pos usze stwo,  e przez ca y ten czas nie

pami ta, by mia  jeden dzie  swobodny dla siebie. Ale stara  si , ile móg , w ró nych porach
dnia cho  na chwil  ukl kn

 na modlitw , czuwaj c przy tym nad sob , aby zawsze mia

czyste sumienie. Nie spotka am nigdy duszy bardziej rozmi owanej w pos usze stwie; st d i

owa jego mi

 tej cnoty wzbudzaj  w ka dym, kto je s yszy. (s.481) Hojnie mu Pan za to

odp aci ; z  aski Jego, sam nie wie jak, doszed  on do tej nieocenionej, najpo

da szej

swobody ducha, któr  si  ciesz  doskonali, i w której znajduj  wszystko szcz cie, jakiego
mo e cz owiek pragn

 w tym  yciu; bo niczego nie po

daj c, wszystko posiadaj . Niczego

na tej ziemi nie boj  si  ani nie pragn ; ani ich  adne utrapienie nie zgn bi, ani  adna
pociecha ziemska zbytnio nie wzruszy; s owem,  adna odmiana czy przygoda nie zdo a
zak óci  wewn trznego ich pokoju, bo pokój ten wszystek na Bogu samym polega. Poniewa
za  Boga nikt im wydrze  nie zdo a, wi c jedna tylko troska w tym  yciu mo e im dolega , to
jest obawa, by Go sami z w asnej winy nie stracili. Wszelkie za  inne rzeczy tego  wiata s
dla nich jakby nie by y, bo  adna tego szcz cia i zadowolenia, jakie nosz  w sobie, ani
zwi kszy , ani umniejszy  nie zdo a. O b ogos awione pos usze stwo i szcz liwe oderwanie
si , i  do takiej doskona

ci mocne jest dusz  doprowadzi !

8. Zakonnik, o którym mówi am, nie jest jedynym tego przyk adem, znam inne dusze jemu
podobne. Spotkawszy si  z nimi po d ugoletnim niewidzeniu, pyta am je, co przez ten czas
porabia y, i dowiedzia am si ,  e wszystkie te lata zesz y im na pracach i pos ugach
pos usze stwa i mi

ci bli niego; a przy tym jednak znalaz am je tak wysoko posuni te w

yciu duchowym,  e a  si  zdumiewa am. Odwagi wi c, córki moje, nie dawajcie miejsca

smutkowi; ale gdy pos usze stwo posy a was do pos ug zewn trznych, b

cie tego pewne,

e i w kuchni tak e, w ród garnków i rondli, Pan jest z wami, i wewn trz i zewn trz was

wspiera.

9. Wspomn  tu, co mi opowiada  pewien mój znajomy zakonnik. Mocno i niezachwianie
postanowi  sobie,  e cokolwiek by mu rozkaza  prze

ony, cho by rzecz najtrudniejsz ,

nigdy si  nie wymówi. Pewnego dnia, pó nym wieczorem, wyczerpany ca odziennym trudem
i ju  nie mog c utrzyma  si  na nogach, szed  do siebie, chc c usi

 i odpocz  troch .

Wtem spotka  go prze

ony i kaza  mu wzi  motyk , i pój  kopa  w ogrodzie; a on, cho

tak strudzony na ca ym ciele i (s.482) ledwo mog cy si  rusza , nie odpowiadaj c ani s owa,
wzi  motyk  i zabra  si  do spe nienia rozkazu. A  oto, w chwili gdy szed  gankiem

background image

18

wiod cym do ogrodu (sama na w asne oczy ogl da am to miejsce, gdy w wiele lat potem
wypad o mi tam e nowy dom za

), ukaza  mu si  Boski Zbawiciel z krzy em na barkach,

tak um czony i pod ci arem jego upadaj cy, i  na widok Jego  ywo uczu  i jasno zrozumia
ów zakonnik, jako strudzenie i cierpienie jego niczym jest w porównaniu z tym, co ucierpia
Pan Jezus.

10. Co do mnie, mam to przekonanie,  e wszelkie niesmaki i ci

ko ci, jakie nam nieraz

przeszkadzaj  do pos usze stwa, s  poduszczeniem z ego ducha, który nam je dlatego pod
ró nymi pi knymi pozorami podsuwa,  e wie o tym, i  nie ma drogi, która by pr dzej
zawiod a do najwy szej doskona

ci, nad t  drog  pos usze stwa, i niech ka da dobrze to

rozwa y, a przekona si ,  e mówi  prawd . Bo na czym polega najwy sza doskona

? Nie

polega ona na pociechach wewn trznych ani na tym, by kto miewa  wielkie zachwycenia,
widzenia i ducha proroctwa, tylko na tym, by wola nasza tak by a zgodna z wol  Boga, i by
nie by o takiej rzeczy, której Bóg chce, a my by my jej nie chcieli ca  wol  nasz , i równie
ochotnie przyjmowali rzeczy gorzkie jak i rzeczy przyjemne, wiedz c,  e taka jest Jego wola.
Takie zrzeczenie si  wszelkiej woli w asnej wydaje si  nad wyraz trudne i w rzeczy samej
bardzo to trudno, nie tyle jeszcze czyni  rzeczy, wr cz i ze wszech miar woli i przyrodzonym
sk onno ciom naszym przeciwne, ile raczej, o co g ównie tu chodzi, czyni  je z wewn trznym
zadowoleniem. Ale mi

, gdy jest doskona a, ma t  moc,  e pod jej wp ywem zapominamy

o w asnym zadowoleniu naszym, aby tylko zadowoli  tego, kogo mi ujemy. Wówczas
prawdziwie, wszelkie cho by najsro sze utrapienia, gdy wiemy,  e znosz c je b dziemy
przyjemnymi Bogu, staj  si  dla nas s odkie. Taka jest mi

 tych, którzy do tego doszli,  e

kochaj  si  i wesel  si  w prze ladowaniach i zel ywo ciach, i wszelkich uciskach. (s.483) S
to rzeczy tak niew tpliwe, powszechnie wiadome i jasne,  e nie mam potrzeby d

ej si  nad

nimi rozwodzi .

11. Chc  tu tylko bli ej obja ni  przyczyn , dlaczego pos usze stwo najpr dzej tu do celu
prowadzi i jest najlepszym  rodkiem do osi gni cia tego szcz liwego stanu. Przyczyna jest
ta: woli naszej  adn  miar  nie zdo amy tak opanowa , i by ca a, jakby czyste i nieskalane
naczynie, nape ni a si  Bogiem, jeno gdy nasamprzód uczynimy j  poddan  rozumowi; do
tego za  jedyn  prawdziw  drog  jest pos usze stwo. Rozumowania i racje, cho by najlepsze,
nic tu nie poradz . Natura bowiem i mi

 w asna tyle na nie maj  w pogotowiu racji

przeciwnych,  e t  drog  nigdy nie dojdziemy do ko ca. Nieraz rzecz najlepsza, gdy do niej
nie mamy ochoty, wyda nam si  niewczesn  dlatego jedynie,  e si  nam nie chce jej spe ni .

12. Nie sko czy abym nigdy, gdybym chcia a wypowiedzie  wszystko, co by oby do
powiedzenia o tej walce wewn trznej i o tych niezliczonych z udach i mamid ach, którymi
czart,  wiat i w asna zmys owo  nasza usi uj  nas zwie  z prostej drogi rozumu.

Có  wi c pocz

 na to? — Oto, podobnie jak w zawi ym i w tpliwym procesie, obie strony,

sprzykrzywszy sobie bezowocne prawowanie si , obieraj  sobie rozjemc  i w jego r ce
spraw  swoj  sk adaj , tak i dusza niech si  zda na takiego rozjemc , prze

onego czy

spowiednika, z mocnym postanowieniem,  e ju  si  wi cej prawowa  ani sprawy swojej sama
rozs dza  nie b dzie, polegaj c z zupe

 ufno ci  na s owie Pana, który mówi: “Kto was

ucha. Mnie s ucha”. Takie zrzeczenie si  siebie bardzo jest przyjemne Panu (i s usznie, bo

przez nie oddajemy we w adanie Jego t  wol , któr  On nam da ). Nieraz to zrzeczenie si
sprawi nam m

 wewn trzn , nieraz wznieci w nas tysi czne burze i walki; nieraz s d na nas

background image

19

wydany b dzie nam si  zdawa  niesprawiedliwy i bez sensu, ale nie zwa aj c na te trudno ci i
wstr ty, zmagaj c si  (s.484) odwa nie z sob  w tym bolesnym potykaniu si  wewn trznym,
dochodzimy do zgodzenia si  z wol  prze

onych, i ostatecznie, z przykro ci  czy bez

przykro ci, spe niamy, co nam ka . A Pan w tej walce tak skuteczn  pomoc nam niesie, i
dlatego w

nie i za to,  e dla mi

ci Jego wol  nasz  i rozum pod jarzmo pos usze stwa

oddajemy, nabywamy zupe nej swobody wewn trznej i zupe nego nad wol  nasz  panowania.
Wówczas ju , b

c ca kiem panami samych siebie mo emy bez podzia u odda  si  Bogu,

ofiaruj c Mu wol  czyst , aby On j  po czy  ze swoj , i b agaj c Go, aby zes

 z nieba ogie

mi

ci swojej i poch on  t  ofiar , oczyszczon  ju  z wszystkiego, co by mog o nie podoba

si  Jemu. Bo z naszej strony uczyni

my, co mog

my, aby Mu j  uczyni  przyjemn  i,

cho  z wielkim bólem i trudem, ju  przecie z

my j  na o tarzu i ju  ona, ile z nas jest,

nie dotyka ziemi.

13. Rzecz jasna,  e nikt nie mo e da  tego, czego nie ma, ale potrzeba, by sam pierwszy
posiada  to, co ma dawa  drugim. Dla nabycia za  i posiadania tego skarbu nie ma, wierzajcie,
pewniejszej drogi nad t , by my go, trudz c si  i kopi c, dobywali z tej kopalni
pos usze stwa. Im dalej w ni  si  zag biamy, tym obficiej si  wzbogacimy. Im ochotniej
poddamy si  cz owiekowi, zast puj cemu miejsce Boga, nie chc c mie  innej woli, jeno wol
starszych naszych, tym bardziej b dziemy panami woli naszej.

Zapytacie, siostry, czy op aci si  nam tym sposobem zrzeczenie si  pociech samotno ci? Brak
tych pociech, upewniam was, nie b dzie wam przeszkod  w przysposobieniu si  do
osi gni cia tego prawdziwego zjednoczenia, o którym mówi , to jest stania si  woli naszej
jedno z wol  Bo . To jest zjednoczenie, którego pragn  dla siebie i które chcia abym widzie
w was wszystkich, nie za  one bardzo s odkie napawania si  Bogiem, jakie zdarzaj  si  w

yciu duchowym i zwykle zowi  si  zjednoczeniem. Chocia  i to rozkoszne zjednoczenie

dzie waszym udzia em, je li jeno nast pi po onym pierwszym; lecz je li po tych s odkich

uniesieniach pozostaje ma o pos usze stwa a du o woli w asnej, s dz ,  e taka dusza ma
(s.485) zjednoczenie z wol  swoj , nie za  z wol  Bo . Obym z  aski i dobroci Pa skiej tak
umia a czynem spe nia  te prawdy, jak je jasno rozumiem!

14. Jest druga jeszcze przyczyna, dla której przykro nam porzuca  samotno  dla zaj
zewn trznych, ta mianowicie,  e na samotno ci mniej bywa okazji do obrazy Bo ej, a zatem i

atwiej dusz  czyst  zachowa  (cho  i tu s  niebezpiecze stwa, bo gdziekolwiek by my si

obrócili, czart wsz dzie trafi za nami i wsz dzie nosimy z sob  samych siebie). A  e straszn
jest dla duszy kochaj cej Boga sama my l i mo no  obra enia Go, rada wi c jest i
niewypowiedzian  czuje pociech , gdy znajdzie si  na miejscu bezpiecznym, wolnym od
szkopu ów, o które by si  potkn  mog a. Ten powód do uchylenia si  ile mo no ci od
obcowania z lud mi przyznaj ,  e wielk  ma si , daleko wi ksz , zdaniem moim, ni  wzgl d
na pociechy i s odko ci, jakich nam Bóg zwyk  u ycza  na samotno ci.

15. Ale tu w

nie, córki moje, nie w ukryciu cichego zak tka, tylko w ród walk i pokus,

okazuje si  moc mi

ci. I cho  tu cz stsze mog  si  zdarza  uchybienia, niekiedy i ma e

upadki, wszak e zysk dla duszy bez porównania jest wi kszy. Mówi  to, rozumie si , zawsze
w tym przypuszczeniu,  e pos usze stwo lub mi

 bli niego do tego wyj cia z ukrycia nas

sk ania, inaczej bowiem, gdy ten dwojaki powód nie nagli, zawsze wracam do tego,  e lepsza
jest samotno ! Owszem i wtedy, gdy j  opuszczamy dla pos ug zewn trznych, zawsze jej

background image

20

pragn  powinny my i, w rzeczy samej, ka da dusza prawdziwie mi uj ca Boga, ustawicznie
do niej t skni. Zysk za , o którym mówi am, w tym jest,  e okazje, na jakie b dziemy
wystawieni, poka  nam, czym jeste my i jak daleko starczy cnota nasza.  yj c ci gle na
osobno ci, jakkolwiek by my mogli wydawa  si

wi tymi, nie wiemy przecie, czy jest w nas

pokora i cierpliwo , ani nie mamy sposobu przekonania si  o tym. Tak i 

nierza nie

poznasz, czy jest waleczny czy nie, a  gdy go ujrzysz potykaj cego si  z nieprzyjacielem.

wi temu Piotrowi zdawa o si ,  e jest bardzo m ny, ale wiemy, jaki si  okaza  w próbie.

Dopiero gdy powstawszy z upadku, i ju  nie (s.486) ufaj c samemu sobie, wszystk  ufno
sw  w Bogu po

, wtedy prawdziwie sta  si  m ny i poniós  to m cze stwo, którego

wiat by

wiadkiem.

16. O Bo e wielki, gdyby my znali g boko  n dzy naszej! Bez tej znajomo ci wsz dzie
nam grozi niebezpiecze stwo. Dlatego dobrze dla nas, i bardzo dobrze, gdy nam zlec  takie
rzeczy, z których by my poznali nisko  nasz . Za wi ksz

ask  od Pana poczytuj  jeden

dzie  upokorzenia i poznania samego siebie nabytego kosztem wielu gorzko ci i cierpie , ni

ugie dni spokojnej na samotno ci modlitwy. Tym  mielej to twierdz ,  e kto prawdziwie

mi uje, ten wsz dzie i na ka dym miejscu mi uje i pami ta na umi owanego. By aby to rzecz
smutna, gdyby my nie mogli si  modli  inaczej, tylko schowani w k cie. Trawi  d ugie
godziny na samotnym rozmy laniu, to dla mnie, widz  to dobrze, rzecz niepodobna, ale kto
wypowie, jaka jest przed Tob , Panie mój, si a jednego westchnienia, dobywaj cego si  z
wn trzno ci serca zranionego bólem swojego na tej ziemi wygnania, i tym dotkliwszym
jeszcze bólem,  e i w tym wygnaniu nie daj  mu czasu i swobody, aby mog o sam na sam z
Tob  obcowa  i Tob  si  cieszy ?

17. Tutaj to, siostry, jasno si  okazuje, 

my uczyni y siebie niewolnicami Pana naszego,

dobrowolnie dla mi

ci Jego zaprzedanymi w moc cnoty pos usze stwa, gotowymi na

pierwsze jej skinienie porzuci  niejako Boga samego, to jest rozkosz cieszenia si  rozmow  z
Nim i pociechami Jego. Lecz có  znaczy dla mi

ci Jego ofiara nasza, gdy wspomnimy jako

On zst pi  z  ona Ojca, aby sta  si  pos uszny i uczyni  siebie s ug  naszym? Czym zdo amy
odp aci  si  i odwdzi czy  za t

ask  Jego? Wszak e i w sprawowaniu tych pos ug, cho  z

pos usze stwa albo dla mi

ci bli niego podj tych, winny my mie  baczenie, by my nimi

zaj te, nie zapomina y o sobie i nie zaniecha y cz stego, z g bi serca przybiegania my

 do

Boga naszego. Wierzajcie mi, siostry, nie d ugo  czasu po wi conego na modlitw  stanowi o
post pie duszy. Bo i te pos ugi zewn trzne, gdy na nich przez pos usze stwo czy dla po ytku
(s.487) drugich czas trawicie, wielk  wam b

 do post pu wewn trznego pomoc  i w jednej

chwili lepiej was mog  przysposobi  do zapa ów mi

ci Bo ej ni  d ugie godziny

rozmy lania. Wszystko to jedynie z r ki Pana przyj  nam mo e. Niech b dzie b ogos awiony
na wieki.

ROZDZIA  6

Mówi o szkodach, jakie mo e sobie wyrz dzi  dusza w  yciu duchowym, gdy nie wie, kiedy i
jak nale y sprzeciwia  si  duchowi. — O po

daniu Komunii  wi tej i jakie w nim mog

ukrywa  si  z udzenia. — Wa ne wskazówki i przestrogi dla prze

onych klasztorów.

 1. Pilnie si  zastanawia am i stara am si  rozumie , sk d pochodzi pewne upojenie duszy,
jakie widzia am u niektórych pobo nych osób, którym Pan na modlitwie wielkich s odko ci

ycza, gdy z ich strony nie zbywa na odpowiednim przysposobieniu si  do przyj cia  ask

background image

21

Jego. Nie mówi  tu o tych wypadkach, gdy dusza zostaje w zawieszeniu i zachwyceniu
porwana Boskim Majestatem; do  o tym pisa am na innych miejscach. W podobnych
zdarzeniach nie ma co mówi  o w asnym naszym dzia aniu i przysposobieniu si , bo sami z
siebie nic tu uczyni  nie mo emy, i je li jeno zachwycenie jest prawdziwe, oprze  si  mu nie
zdo amy, mimo wszelkiej usilno ci naszej. Doda  wszak e nale y,  e ta si a, która nas
opanowuje w zachwyceniu i w adzy nad sob  nas pozbawia, trwa krótko. Upojenie za , o
którym tu mówi , nast puje najcz ciej w chwili, gdy dusza wszczyna modlitw
odpocznienia, podobn  do pewnego rodzaju snu duchowego. Jest to stan taki,  e kto nie wie,
jak si  w nim zachowywa , mo e du o czasu straci  i si y swoje na pró no wyczerpa , i to z

asnej winy, a z ma  zas ug .

2. Chcia abym to jak najja niej wyt umaczy , cho  rzecz (s.488) jest trudna i nie wiem, czy
zdo am. Ale dusze, które by zostawa y w tym b dzie, je li zechc  mi da  wiar , pewna
jestem,  e mnie zrozumiej . Zna am takie dusze wysoko cnotliwe, które po siedem i osiem
godzin zostawa y w tym stanie i zdawa o im si ,  e s  w zachwyceniu. Ka de  wiczenie
duchowe tak je poch ania o,  e zaraz ca e si  oddawa y pop dowi jego, t umacz c sobie,  e
nie godzi si  im sprzeciwia  Panu. Tym sposobem, gdyby wcze nie nie zaradzono z emu,

atwo mog y same si  powoli przyprawi  o  mier  albo popa  w ob d. Wed ug mojego

rozumienia rzecz si  ma tak: gdy Pan zacznie u ycza  duszy pociech niebieskich, natura
nasza chciwa rozkoszy, tak si  przejmuje t  s odko ci , i  nie  mie zrobi  najmniejszego
poruszenia, by snad  ta s odko  si  nie rozwia a i za nic nie chcia aby jej utraci . Jako  w
rzeczy samej, duchowa ta rozkosz s odsza jest ni  wszelkie uciechy tego  wiata. Przypu my
za ,  e pociechy te trafi  na natur  s ab , albo na umys  (czyli raczej na wyobra ni ) z natury
nielotny; umys  taki, gdy uchwyci si  jakiej rzeczy, ca y w niej utkwi, niezdolny ani na chwil
uwagi swej od niej odwróci  (jak w  yciu powszednim nieraz si  zdarza ludziom powolnego
umys u,  e zamy liwszy si  o jakiej rzeczy, cho by nie odnosz cej si  do Boga, tak si  w niej
zatopi , i  patrz c na przedmioty ich otaczaj ce, nie widz  ani uwagi na to, co widz , nie
zwracaj  albo od wielkiego zamy lenia zapominaj , co powiedzie  mieli); tak i tu bywa,
wed ug ró nego stanu kompleksji albo s abo ci umys u. A je li jeszcze do tego przy czy si
melancholia, ta dopiero naprowadzi im do g owy tysi ce s odkich przywidze .

3. O melancholii b dzie mowa ni ej. Ale i bez niej takie rzeczy, jak je tu opisa am, zdarzaj
si  duszom pobo nym, wyniszczonym pokut  zarówno jak tym, o których mówi am wy ej, to
jest,  e skoro tylko poczuj  w sobie s odko  mi

ci Bo ej, ca kiem si  daj  tej s odko ci

opanowa . Moim zdaniem, lepiej by oby, gdyby si  nie poddawa y urokowi, bo na tym
stopniu modlitwy bardzo dobrze mog  mu si  oprze . Jako w s abo ci fizycznej cz owiek
czuje w sobie zniemo enie (s.489) i ruszy  si  ani mówi  nie zdo a, tak samo dzieje si  i tu,
gdy brak nale nego oporu; wtedy si a duchowego uniesienia opanowuje niedo

ne

przyrodzenie i je ubezw adnia.

4. Czym e wi c, mo e kto zapyta , stan taki ró ni si  od zachwycenia, kiedy na pozór oba te
stany zupe nie s  do siebie podobne? Tak jest na pozór, ale nie istotnie. Zachwycenie, czyli
zjednoczenie wszystkich w adz w Bogu — jak mówi am — trwa krótko, ale wielkie po sobie
skutki pozostawia, wielkie o wiecenie duszy i wiele innych korzy ci duchowych; rozum tu
nic nie dzia a, tylko Pan sam dzia a w woli. W tym stanie, o którym tu mówi , jest zupe nie
inaczej; cho  cia o jest jakby pojmane i ubezw adnione, ale wola, pami  i rozum pozostaj

background image

22

swobodne, tylko  e dzia anie ich b dzie bezw adne i czego si  w danym razie uchwyc , temu
si  oddaj  i tego si  obur cz trzymaj .

5. Ja w tej md

ci cia a — bo nie jest to nic innego, cho  z dobrego  ród a bierze pocz tek —

adnego nie widz  po ytku. Lepiej zaiste mog  u

 czasu ni  poddaj c si  tyle godzin

takiemu upojeniu; daleko wi ksz  ma zas ug  jeden akt cnoty albo cz ste pobudzenie woli do
mi

ci Bo ej, ni  ta gnu na bezczynno . Radz  zatem przeoryszom, niech z wszelk

pilno ci  staraj  si  zapobiega  takim d ugim omdleniom, z których, zdaniem moim, nic
innego nie wynika, jeno sparali owanie w adz i zmys ów, pozbawiaj ce mo no ci czynienia
tego, czego  da dusza, a zatem i postradanie zas ug, jakich dusza dost puje pos usze stwem
i staraniem si  o to, aby spodoba a si  Panu. Je li spostrzeg  w której,  e podobne omdlenia

 u niej skutkiem os abienia fizycznego, niech jej zabroni  postów i umartwie , takich,

mówi , które nie s  przykazane (cho  w danym razie, gdy tego oka e si  potrzeba, mo na ze
spokojnym sumieniem zabroni  i tych ostatnich), niech j  naznacz  do pos ug domowych,
aby si  zaj ciem zewn trznym rozerwa a.

6. Inne, cho  nie podlegaj  tym omdleniom, maj  jednak wyobra ni  zbytnio zaj
przedmiotem rozmy lania swego, jakkolwiek mog  to by  rzeczy bardzo wznios e i
bogomy lne. (s.490) Zdarza im si  wtedy,  e ju  nie zdo aj  panowa  nad sob ; szczególnie
za otrzymaniem od Pana jakiej  aski nadzwyczajnej albo jakiego widzenia, dusza nieraz tak
pozostaje pod wra eniem tego widzenia, i  zdaje jej si ,  e ci gle je widzi, a tak nie jest, bo
widzia a je tylko raz. Gdy wi c oka e si ,  e która ca ymi dniami pozostaje w takim upojeniu,
nale y jej zmieni  przedmiot rozmy lania. Nie ma w tym nic z ego, bo skoro rozmy lanie
zawsze b dzie o rzeczach Bo ych, nie robi to  adnej ró nicy, czy dusza b dzie rozmy la a o
tym czy o owym; zawsze tak rozmy laj c zaj ta b dzie Bogiem i Bogu s

; a Bóg równe

ma upodobanie w modlitwie naszej, czy rozmy lamy o Nim samym, Stworzycielu wszech
rzeczy, czy te  niekiedy zastanawiamy si  raczej nad stworzeniami Jego i nad t  pot

 Jego,

która je stworzy a.

7. O nieszcz sna n dzo ludzka, tak ci

ca na nas skutkiem grzechu,  e i w dobrym potrzeba

nam pow ci gliwo ci i miary, by my zdrowia nie podkopali i tym samym stali si  niezdolni
tym dobrem si  cieszy ! Rzecz pewna,  e wielu jest takich, zw aszcza tych, którzy maj  s ab

ow  albo niepohamowan  wyobra ni , którzy koniecznie musz  lepiej pozna  samych

siebie; lepiej przez to us

 i Panu. Która by wi c spostrzeg a w sobie,  e ma wyobra ni

wy cznie i ca ymi dniami zaj

 jak  tajemnic , czy to M ki Pa skiej czy chwa y niebieskiej,

czy innym podobnym przedmiotem i o niczym innym, cho by chcia a, my le  nie mo e, ani
od tego poch oni cia jednym wy cznym przedmiotem si  oswobodzi  — niech wie i
rozumie,  e potrzeba jej w jaki b

 sposób si  rozerwa . Inaczej przyjdzie czas,  e dowie si

o swojej szkodzie i przekona si ,  e to wy czne zatopienie si  w jednej my li pochodzi, jak
mówi am, albo z wielkiego os abienia fizycznego, albo te , co daleko gorsza, z niezdrowej
wyobra ni. Podobnie jak ob kany, gdy jedna my l mu utkwi w g owie, niezdolny jest
zapanowa  nad sob  ani od tej my li si  oderwa , ani o niczym innym my le , ani  adne racje
nie zdo aj  go sk oni  do tego, bo nie jest panem rozumu swego, tak równie  i tu mog oby si
zdarzy  to samo, cho  nie (s.491) przecz ,  e s odkim by by taki rodzaj ob kania. Je li za  do
tej chorobliwej wyobra ni przy czy si  jeszcze melancholia, trudno obliczy , jak wielka st d
mo e by  szkoda dla duszy. Co do mnie nie widz  zgo a, co by mog o by  dobrego w takim
skr powaniu duszy, zdolnej Bogiem samym si  cieszy . Pomin wszy bowiem nawet racje

background image

23

wy ej przywiedzione, to samo ju ,  e Bóg jest niesko czony, jasno dowodzi,  e dusza nie ma
powodu ani potrzeby trzyma  si  niewolniczo jednej wy cznie tajemnicy, kiedy ich jest tyle,
nad którymi zastanawia  si  mo e. Owszem, im wi cej kto rozwa a Bo ych spraw i
doskona

ci Jego, tym ja niej mu si  objawi wielko  Jego niesko czona.

8. Nie znaczy to, by my w ci gu jednej godziny albo cho by w ci gu ca ego dnia mieli
rozmy la  o wielu naraz przedmiotach, bo z tego tyle tylko by wynik o,  e nie
skorzystaliby my z  adnego. Nie chcia abym, pisz c o kwestii tak delikatnej, by kto czytaj c

owa moje domy la  si  rzeczy, których ja nie mam na my li i co innego rozumia , kiedy ja

mówi  co innego. Dobre zrozumienie niniejszego rozdzia u tak jest, upewniam, rzecz  wa

,

e jakkolwiek pisanie to mi  trudzi, nie czuj  przecie trudu mego. Z drugiej strony

pragn abym, by kto czytaj c te rzeczy nie zrozumie ich od razu, nie 

owa  trudu odczytania

ich kilka razy. Mówi  to szczególnie do przeorysz i do mistrzy  nowicjuszek, które z
obowi zku swego winny kierowa  siostrami w rzeczach modlitwy. Je li nie u yj  z samego
pocz tku pilnego starania i baczno ci w pow ci ganiu podobnych s abo ci i omdlewa , same
si  przekonaj  pó niej, ile czasu potrzeba na zaradzenie im poniewczasie.

9. Gdybym mog a tu przytoczy  wszystkie, o jakich wiem, przyk ady szkód z tego  ród a
wynikaj cych, przekona aby si  ka da, jak s usznie na ten punkt tak usilnie nalegam. Jeden
tylko wymieni , z którego  atwo b dzie domy li  si  drugich. Mamy w jednym z tych
klasztorów naszych dwie siostry, jedn  chórow , drug  konwersk . Obie odznaczaj  si
wysok  bogomy lno ci , po czon  z umartwieniem, pokor  i (s.492) innymi cnotami, za
które im Pan wielkich  ask u ycza i daje im objawienia wielmo no ci swoich. Obie s  tak
oderwane od wszystkich rzeczy ziemskich i wy cznie mi

ci Pana oddane,  e jakkolwiek na

wszelkie najtrudniejsze próby je wystawiamy, nigdy nie dostrzeg

my, o ile nasza nisko

zdo a, by w czymkolwiek zbywa o im na wierno ci, odpowiedniej  askom, jakich Pan im

ycza. Dlatego tak szeroko nad ich cnotami si  rozwodz , aby te, którym podobnych cnót

nie dostaje, tym bardziej mia y si  na baczno ci. Otó  pocz y na nie przychodzi  wielkie
zapa y, po dania i t sknoty do Pana, nad którymi niezdolne by y zapanowa . Sama tylko
Komunia  w. u mierza a nieco te ich uniesienia; za czym te  wyprosi y sobie u spowiedników
pozwolenie cz stego do niej przyst powania. Pragnienie jednak tak si  w nich wzmaga o, i
w ko cu zdawa o si  im,  e gdyby którego dnia nie komunikowa y, umar yby z pewno ci .
Spowiednicy, widz c te dusze w takim stanie i takie niepohamowane ich pragnienie, uznali,
cho  jeden z nich by  m em gruntownie duchowym,  e w rzeczy samej nie ma dla nich
innego lekarstwa.

10. I nie koniec na tym. Z jedn  z nich do tego dosz o i do takich j  zapa  wewn trzny
przywodzi  cierpie ,  e potrzeba by o dawa  jej Komuni

w. o samym  wicie, aby dzie

prze

 mog a. Takie mia a szczere przekonanie, bo i jedna i druga nie by y to dusze zdolne

do ob udy i za nic na  wiecie nie pope ni yby k amstwa. Mnie tam wówczas nie by o, ale
przeorysza napisa a do mnie donosz c, co si  dzieje i jak nie mo e z nimi da  sobie rady, i  e
takie osoby powa ne, to jest spowiednicy, s  zdania,  e nale y ust pi  i zgodzi  si  na to, bez
czego one wytrzyma  nie mog . Ja z  aski Pana od razu zrozumia am, jak rzeczy stoj , ale nie
objawi am zaraz zdania mego, a bym sama przyby a na miejsce; naprzód z obawy,  e mog
si  myli , a po wtóre,  e nie wypada o stawa  w sprzeczno ci z tymi, którzy te rzeczy
pochwalali, póki bym ich nie przekona a.

background image

24

11. Jeden ze spowiedników tyle mia  pokory,  e skoro (s.493) przyjecha am na miejsce i z
nim si  rozmówi am, przyzna  mi s uszno . Drugiego przeciwnie, nie tak wysoko, czyli
raczej w porównaniu z tamtymi wcale nie duchowego,  adn  miar  nie mog am przekona ;
ale ma o na opór jego zwa

am, nie maj c takich wzgl dem niego obowi zków. Wzi am na

rozmow  obie siostry; przedstawia am im racje, zdaniem moim, dostateczne do przekonania
ich o tym,  e obawa ich, i  bez Komunii  w. umrze  musz , jest tylko urojeniem. Ale my l ta
tak mocno w nich tkwi a,  e jej  adne racje nie zdo

y wybi  im z g owy. Zaniechawszy wi c

dalszych dowodze , oznajmi am im,  e ja te , tak samo jak one, t skni  do Komunii, ale si
od niej powstrzymam, aby z mojego przyk adu przekona y si ,  e i one komunikowa  nie
powinny, z wyj tkiem dni Komunii ogólnej. Je li ma by  z tego  mier , wi c umrzemy
wszystkie trzy, bo zdaniem moim, lepsze to, ni  gdyby podobny obyczaj mia  si  zaprowadzi
w tych domach naszych, gdzie s  jeszcze inne dusze, tyle  co i one kochaj ce Boga, a zatem i
ka da mog aby sobie ro ci  prawo do takich e dla siebie wyj tków.

12. Skutkiem nawyku z o ju  tak g boko si  zakorzeni o, do czego pewno i diabe  si
wmiesza ,  e gdy im nie dano Komunii, naprawd  zdawa o si ,  e umr . Ja jednak
nieub aganie trwa am w postanowieniu moim; bo im bardziej one wzdryga y si  przeciw
pos usze stwu (wyobra aj c sobie,  e us ucha  nie mog ), tym wyra niejszy widzia am w
tym dowód,  e wszystko to tylko pokusa. Pierwszy dzie  przeby y z wielk  ci ko ci ,
drugiego cierpia y troch  mniej, nast pnych coraz mniej, i kiedy wkrótce potem sama bez
nich przyst pi am do Komunii, bo mi tak kazano (sama z siebie nie by abym przyst pi a,
widz c tak  ich s abo ), one zupe nie ju  spokojnie to znios y.

13. W krótkim czasie przekona y si  one i inne,  e by a to pokusa i jak dobrze to si  sta o,  e
jej w por  jeszcze zaradzono. Niezad ugo bowiem potem zasz y nieporozumienia mi dzy tym
domem a prze

onymi (nie z winy sióstr, o czym mo e jeszcze w dalszym ci gu nieco

opowiem), a ci nie byliby pochwalili ani  cierpieli podobnych zwyczajów. (s.494)

14. O, ile  mog abym przytoczy  tego rodzaju przyk adów! Wspomn  tu przynajmniej jedno
jeszcze podobne zdarzenie, cho  zasz o ono nie w klasztorze naszego Zakonu, tylko u
bernardynek. By a w tym klasztorze zakonnica, równie cnotliwa jak one dwie poprzednie.
Skutkiem ustawicznego biczowania si  i postów, dosz a by a do takiego wycie czenia,  e za
ka dym przyst pieniem do Komunii  w., albo za ka dym gor tszym uniesieniem pobo nym,
natychmiast pada a na ziemi  jak martwa i osiem do dziewi ciu godzin w takim stanie
pozostawa a. Zdawa o si  jej i wszystkie tak s dzi y,  e s  to zachwycenia. A tak cz sto jej si
to zdarza o,  e gdyby temu nie po

ono tamy, pewna jestem,  e bardzo z e by yby st d

wynik y nast pstwa. Wie  o tych rzekomych zachwyceniach rozchodzi a si  po ca ym
mie cie. Mnie bola y te s uchy, bo z  aski i woli Pana wiedzia am, co o tym wszystkim s dzi
nale y, i w wielkiej by am obawie, na czym to si  sko czy. Spowiednik tej zakonnicy by  i
moim, bardzo mi przychylnym ojcem duchownym; b

c u mnie, opowiedzia  mi wszystko.

Ja mu na to o wiadczy am moje o tych zaj ciach przekonanie,  e jest to tylko strata czasu,  e
niepodobna, by by y to zachwycenia,  e to wprost tylko skutek niemocy fizycznej.
Poradzi am mu, by jej zabroni  dyscyplin i postów i kaza  jej si  rozerwa . Ona pos uszna,
uczyni a jak jej kazano. W krótkim czasie odzyska a si y i ju  wi cej nie by o mowy o
zachwyceniach; a gdyby to by y prawdziwe zachwycenia,  aden  rodek ludzki nie zdo

by

ich powstrzyma , dopóki by Bóg chcia , aby trwa y. Bo taka jest pot

na si a ducha Bo ego,

e  adna si a nasza nie zdo a mu si  oprze , a przy tym — jak mówi am — dzia anie jego

background image

25

wielkie w duszy skutki pozostawia. Natomiast rzekome te zachwycenia tak przemijaj  bez

ladu, jak gdyby ich wcale nie by o, i niczego wi cej po sobie nie pozostawiaj , jeno

wyczerpanie fizyczne.

15. Z tego, co si  powiedzia o, zrozumiejmy,  e cokolwiek nas kr puje wewn trznie w
sposób taki, i  czujemy,  e rozum ju  nie jest swobodny, wszystko to powinno nam by
podejrzane. Nigdy t  drog  nie nab dziemy wolno ci ducha, bo (s.495) jedna z g ównych
cech tej wolno ci zasadza si  na tym, by my umieli znajdowa  Boga we wszystkich rzeczach
stworzonych i swobodnie przez nie do Boga my

 si  wznosili. Co poza tym jest, wszystko

to tylko niewola ducha, która, nie mówi c ju  o szkodzie, jak  wyrz dza cia u, wi zi dusz  i
wzrost tej tamuje. I podobnie, gdy kto id c drog  trafi na bagno lub trz sawisko i tak w nim
zabrnie,  e dalej post pi  nie mo e, tak i tu dzieje si  z dusz , której, aby mog a post pi ,
zupe nej potrzeba swobody, bo nie tylko powinna wci  i  naprzód, ale i lata .

16. Co do tych, które mówi , albo którym si  zdaje,  e s  poch oni te w Bogu i w tym
rzekomym zawieszeniu w adz wewn trznych ani panowa  nad sob , ani my li rozerwa  nie
mog , powtarzam raz jeszcze zdanie i rad  moj : je li taki stan trwa dzie  tylko albo cho by
cztery dni, albo i tydzie , nie ma jeszcze czego si  obawia , bo nie jest to nic
nadzwyczajnego, gdy  naturze s abej tyle czasu potrzeba, aby mog a przyj  do siebie po
doznanym wstrz ni ciu. Ale je li rzecz dalej si  przed

a, wtedy ju  nale y zaradzi  z emu.

Tyle tylko w tym stanie jest dobrego,  e nie ma w nim winy ani grzechu,  e owszem nie jest
pozbawiony zas ugi przed Bogiem; zawsze jednak poci ga on za sob  te szkodliwe
nast pstwa, o których mówi am, i wiele innych jeszcze. Mianowicie co si  tyczy Komunii

w., niema a by aby to niew

ciwo , gdyby dusza, dla niepohamowanego jej po

dania, nie

chcia a by  pos uszn  spowiednikowi i prze

onej. Jakkolwiek by wielkie czu a w sobie, za

odmówieniem jej Komunii, opustoszenie, nale y przecie, w tym jak we wszystkim,
umartwia  j , cho  w sposób  agodny, aby jej nie popchn  do ostateczno ci. Nale y im

umaczy  i przywie  je do uznania,  e po yteczniejsza rzecz i potrzebniejsza jest zrzec si

woli swojej, ni  szuka  pociechy.

17. Mo e si  w to wmiesza  i mi

 w asna, jak tego sama na sobie do wiadczy am.

Zdarza o mi si  nieraz,  e zaraz po Komunii (gdy posta  chleba musia a jeszcze ca a by  we
mnie), widz c drugie przyst puj ce, czu am w sobie jakby zazdro  do nich i  al,  e ju
komunikowa am i drugi raz komunikowa  nie mog . Wówczas (cho  to po wiele razy si
(s.496) powtarza o) nie widzia am w tym nic nagannego; pó niej dopiero spostrzeg am si ,  e
to uczucie pochodzi raczej z ch ci zadowolenia w asnego ni  z mi

ci Bo ej; wzbudzi o je

we mnie pragnienie tej s odko ci i pociechy wewn trznej, jakiej po wi kszej cz ci
doznajemy w chwili Komunii. Bo gdyby mi by o chodzi o tylko o posiadanie Boga w mej
duszy, przecie  Go ju  posiad am; i gdyby mi by o chodzi o tylko o spe nienie przepisu, jaki
nam w pewne dni ka e przyst powa  do Komunii, wszak ju  go by am spe ni a; i gdyby mi
by o chodzi o tylko o  aski, jakie nam si  w Naj wi tszym Sakramencie udzielaj , wszak ju
je by am otrzyma a. Tym sposobem przysz am do jasnego poznania,  e powodowa am si
wówczas tylko pragnieniem uczuwalnej onej pociechy i  e jej wi cej pragn  nie powinnam.

18. Przypomina mi si  tu pewna pani, któr  zna am, bawi c w jednym mie cie, gdzie
posiadamy nasz klasztor. Uchodzi a tam za gorliw  s

ebnic  Bo  i mog a by  tak .

Komunikowa a co dzie  nie maj c sta ego spowiednika, tylko to w jednym ko ciele, to w

background image

26

drugim do Komunii przyst puj c. Uderzy o mi  to i by abym wola a widzie  j  raczej
pos uszn  jednemu przewodnikowi, ni  tyle razy komunikuj

. Mieszka a w domu w asnym

i robi a, s dz , co jej si  podoba o; ale  e by a dobra, wszystko te , co robi a, by o dobre.
Nieraz czyni am jej uwagi moje, ale ona nie zwa

a na mnie, i s usznie, bo by a o wiele

lepsza ode mnie, ale w tym punkcie nie zdaje mi si , bym by a w b dzie. Korzystaj c z
przybycia  wi tego ojca, Piotra z Alkantary, postara am si , aby z ni  si  zobaczy .
Sprawozdanie jednak, jakie przed nim o sobie uczyni a, nie bardzo mi si  podoba o, czego
zapewne nie inna by a przyczyna, jeno ta wielka n dza nasza,  e nikt nas nigdy nie zdo a w
zupe no ci zadowoli , je li nie jedn  z nami drog  chodzi. Bo pewna tego jestem,  e wi cej
ona Panu s

a i wi cej w jeden rok pokuty czyni a, ni  ja przez lat wiele.

19. W ko cu, bo do tego zmierzam, przysz a na ni  choroba  miertelna. Nie zwlekaj c,
postara a si  o pozwolenie, by co dzie  w mieszkaniu jej odprawia a si  Msza  wi ta i by
(s.497) jej co dzie  na Mszy dawano Komuni . Gdy jednak choroba jej si  przed

a,

kap an bardzo pobo ny, który cz sto u niej miewa  Msz

wi

, uzna  w ko cu,  e nie mo na

na to pozwoli , by tak na co dzie  w pokoju komunikowa a. By a to zapewne pokusa
czartowska, bo sta o si  to w sam e dzie , którego ona umar a. Widz c,  e Msza  wi ta si
ko czy, a Komunii jej nie daj , tak si  na to oburzy a i takim gwa townym na kap ana unios a
si  gniewem,  e ten mocno zgorszony przybieg  do mnie, donosz c mi, co si  sta o. Mnie to
mocno obesz o, zw aszcza  e nie by o nawet pewno ci, czy mia a jeszcze czas pojedna  si  z
Bogiem, bo zdaje mi si ,  e zaraz po tym zaj ciu umar a.

20, Przekona am si  na tym przyk adzie, jak ci

 szkod  wyrz dza duszy przywi zanie si

do woli w asnej w czymkolwiek b

, a tym bardziej w rzeczy tak wielkiej. Bo kto tak cz sto

przyst puje do Pana, ten s usznie powinien tak uznawa  niegodno  swoj , i by nigdy nie

mia  tego czyni , polegaj c na w asnym zdaniu swoim, ale zasi ga  i s ucha  zdania

duchownego przewodnika, aby to, czego mu nie dostaje do godnego po czenia si  z tak
wielkim Panem — a do tego ka demu musi nie dostawa  wiele — zast pi  i dope ni
pos usze stwem, z rozkazu tylko przyst puj c. W zdarzeniu, o którym mówi , biedna ona
pani mia a podan  sobie sposobno  do g bokiego upokorzenia si , i zapewne wi ksz , ni  z
przyj cia Komunii, by aby mia a zas ug , gdyby by a uzna a,  e kap an w tym razie nic jej nie
by  winien, ale  e Pan sam, widz c jej n dz  i niegodno , tak zrz dzi , bo nie chcia  wnij
do takiego nieprzystojnego dla  mieszkania. Tak czyni a pewna osoba, której roztropni
spowiednicy niejednokrotnie odmawiali Komunii, bo przyst powa a do niej cz sto. W czu ej
swej dla Pana mi

ci bola a bardzo nad takim od Niego usuni ciem; ale z drugiej strony,

wi cej pragn c czci Boga ni  swojej, nie przestawa a b ogos awi  Go za to,  e otworzy  oczy
spowiednikowi, aby j  pozna , jak  jest, i nie dopuszcza  Boskiemu Majestatowi Jego
wchodzi  do takiej lichej gospody. Tych my li si  trzymaj c, z wielkim spokojem duszy
poddawa a (s.498) si  zakazowi, chocia  z rzewn  tak e, mi osn  bole ci , ale za nic w

wiecie nie by aby post pi a wbrew temu, co jej kazano.

21. Wierzajcie mi, siostry: kiedy mi

 Bo a w podobny sposób wzbudza nami tno ci albo

prowadzi do czego takiego, co obra a Boga, albo zak óca pokój duszy tak zakochanej w
my lach swoich,  e ju  g osu rozumu nie s yszy, wtedy, rzecz jasna,  e szukamy samych
siebie (a to nie jest prawdziwa mi

 Bo a, tylko my j  za tak  mamy). Wtedy te  diabe ,

który nie  pi, nie omieszka nastawa  na nas, widz c,  e w tak  por

atwiej i ci ej szkodzi

nam mo e, jak to uczyni  onej pani. Wypadek jej, przyznaj , mocno mi  przerazi . Nie i bym

background image

27

straci a ufno ,  e kusiciel nie zdo

 dokaza  tego, by dusza jej posz a na pot pienie, bo

dobro  Boga wielka jest, ale  e pokusa trafi a, b

 co b

, na z  godzin .

22. Opisa am to zdarzenie dla przestrogi przeorysz i aby siostry z  wi

 boja ni

zastanawia y si  nad sob  i bada y siebie, w jaki sposób przyst puj  do przyj cia tak
wielkiego daru. Je li po to przyst puj  do , aby przez to podoba y si  Bogu, wszak wiedz
dobrze,  e lepiej podoba si  Jemu pos usze stwo ni  ofiara. Je li tak jest, je li przez
pos usze stwo wstrzymuj c si  od Komunii wi ksz  mam zas ug , wi c czegó  mam si
niepokoi ? Nie mówi , by nie czu y przy tym przykro ci, ale niech b

 pokorne, bo nie

wszystkie jeszcze dosz y do tego stopnia doskona

ci, na którym nic ju  duszy nie jest

przykre, skoro tylko czyni to, co wie,  e jest przyjemniejsze Bogu. Bo gdy wola zupe nie jest
oderwana od wszelkiego wzgl du na sam  siebie, wtedy rzecz jasna,  e nic ju  jej zasmuci
nie zdo a,  e owszem, b dzie si  radowa a z nastr czaj cej si  jej sposobno ci przypodobania
si  Panu w rzeczy tak wiele j  kosztuj cej i upokorzy si , i zarówno ochotnie poprzestanie na
komunii duchowej.

23. Poniewa  jednak w pocz tkach jest to szczególn  (s.499)  ask  od Pana, gdy daje te
gor ce pragnienia z czenia si  z Nim, s usznie wi c takim pocz tkuj cym mo na to
wyrozumie ,  e, pozbawione Komunii, uczuj  rzewny  al i zmartwienie, byleby tylko
zachowa y przy tym pokój duszy wykorzystywa y to do czynienia aktów upokorzenia siebie.
Wspomniane pragnienia daje Bóg tak e i doskona ym i gor tsze; ale dlatego mówi  tu o
pocz tkach tylko, bo na tym stopniu pragnienia one wy ej ceni  nale y i zreszt , na tym
stopniu pragnienia one o którym wspomnia am, nie s  one ju  tak gwa towne. Lecz gdyby
doznawa y z tego powodu jakiego wzburzenia lub miotania si , albo skrytego  alu do
prze

onej lub do spowiednika niechaj b

 pewne,  e jest to oczywista pokusa. Je liby za

która, gdy spowiednik zabroni  jej Komunii, jednak odwa

a si  komunikowa , ja zas ugi,

jak  by z takiego post pku odnios a, nie  yczy abym sobie. W rzeczach tak nies ychanie
wa nych nie godzi si  nam czyni  siebie s dziami we w asnej sprawie. S d nale y do tego,
któremu powierzone s  klucze ku wi zaniu i rozwi zywaniu. Niechaj Pan raczy nam u yczy

wiat a, aby my w rzeczach tak wa nych nie b dzili; niech nam nie odmawia pomocy  aski

swojej, by my darów, jakich nam u ycza, nie obracali na obraz  Jego.

ROZDZIA  7

Jak nale y post powa  z duszami podlegaj cymi melancholii. — Uwagi bardzo potrzebne dla
prze

onych.

 l. Siostry moje z tego klasztoru  wi tego Józefa w Salamance — w którym bawi c, pisz  te

owa — prosi y mi  usilnie, bym powiedzia a nieco o sposobie post powania z (s.500)

takimi, które maj  sk onno  do melancholii. Jakkolwiek pilnie przestrzegamy tego, by takich
nie przyjmowa , jest to jednak przywara tak subtelna,  e umie udawa  umar , gdy jej tego
potrzeba, i skutkiem tego zdarza si ,  e nie dostrze emy jej, a  poniewczasie. Nie pami tam,
ale zdaje mi si ,  e o tej materii mówi am ju  kiedy  w której  ksi eczce; wszak e nie
zawadzi i tu co  o tym powiedzie , o ile z  aski Boga potrafi . Gotowam i sto razy powtarza
rzeczy mo e ju  dawniej powiedziane, gdy mog  mie  nadziej ,  e kto  z tego odniesie
jakikolwiek po ytek. Melancholicy tyle umiej  wynajdywa  ró nych wybiegów dla
postawienia na swoim,  e chc c trafi  na sposób w

ciwy znoszenia ich i kierowania nimi

background image

28

tak, aby nie mogli szkodzi  drugim, potrzeba te ich wybiegi zbada  i dobrze na nich si
pozna .

2. Zaznacz  nasamprzód,  e nie wszyscy podlegaj cy tej wadzie tak s  trudni i uci

liwi; je li

przy tym s  pokorni i charakteru  agodnego, a zw aszcza je li maj  zdrowy rozs dek, cho
sami w sobie dr cz  si  i cierpi , nie b

 przecie szkodliwi dla drugich. S  tak e ró ne

stopnie tego chorobliwego usposobienia. Przekonana jestem, szczerze to mówi ,  e w
niektórych diabe  u ywa tej wady za  rodek dla dostania ich w moc swoj  i je li nie b

 si

mieli na baczno ci, z pewno ci  tego doka e. G ówny bowiem skutek melancholii jest ten,  e
opanowuje rozum i za miewa go; w takim za  za mieniu rozumu, do czego nie zdo aj
popchn  nami tno ci? By  pozbawionym rozumu, to znaczy to samo, co oszale ; i tak jest.
Ale w tych, o których tu mówi , z o nie dochodzi do takiego stopnia, cho  mo e lepiej
by oby,  eby dosz o. Udawa  bowiem z konieczno ci,  e za rozumne poczytujesz i jako
rozumne traktujesz stworzenie takie, które widzisz,  e rozum straci o, to  to m ka niezno na.
Natomiast te, które ju  ca kiem opanowa a ta choroba, cho  godne s  po

owania, ale (s.501)

ju  szkodzi  nie mog  i jakkolwiek nie ma sposobu wp yn  na nie rozumem, boja

 utrzyma

je w karbach.

3. G ównie wi c mam tu na my li takie, w których gro na ta i w skutkach swoich tak zgubna
choroba jest dopiero w pocz tkach i jeszcze takiej si y nie nabra a, cho  zawsze z tych e

ych soków si  rodzi, z tego  korzenia wyrasta i na tym e pniu dojrzewa. Z takimi, gdy inne

sposoby nie starcz , potrzeba równie  uciec si  do tego  rodka grozy i boja ni. Niech
prze

one zadaj  im wszelkie pokuty przyj te w Zakonie; niech staraj  si  tak je ukróci ,

by zrozumia y,  e wszelkimi fochami i d sami swoimi nic a nic nie wskóraj . Bo niechby

tylko raz i drugi spostrzeg y,  e krzykami swymi i desperacjami, które diabe  k adzie im w
usta na ich zgub , zdo aj  postawi  na swoim, to samo ju  bezpowrotnie w z ym je utwierdzi,
i do  wtedy jednej takiej na zawichrzenie ca ego klasztoru. Skoro biedna taka dusza nie ma
w sobie samej si y odpowiedniej, aby mog a obroni  si  od poduszcze , które z y duch jej
podsuwa, potrzeba, by prze

ona z jak najwi ksz  troskliwo ci  czuwa a nad jej

post powaniem, nie tylko zewn trznym, ale i wewn trznym. I kiedy chora rozum ma
za miony, tym ja niejszy wi c powinien on by  w prze

onej, aby czart, korzystaj c z jej

abo ci, nie dosta  jej w moc swoj . Jest to w rzeczy samej stan niebezpieczny. S  wprawdzie

czasy, kiedy te z e humory tak bior  gór  nad dusz ,  e zupe nie t umi  rozum (i wtedy ju
nie b dzie grzechu, tak samo jak wariatowi to, co czyni w szale stwie, za grzech si  nie
poczytuje; ale bywaj  inne czasy, nie zupe nego zag uszenia, tylko os abienia rozumu, a wi c

dzie tu zawsze jaka  wi ksza czy mniejsza wina; potem znowu przychodz  chwile

ja niejsze i spokojne). Otó  chodzi o to, by chorej, gdy ma si

le, nie ust powano w niczym

jej woli, by snad  tym o mielona, nie chcia a, gdy przyjdzie do siebie, sam  sob  rz dzi , to
jest  lepo wystawi  si  na podst py i zdrady szata skie, które s  straszne. Dobrze
przypatrzywszy si  tego rodzaju duszom, zobaczymy,  e nad wszystko lubi  czyni  wol
swoj ; mówi , cokolwiek im  lina przyniesie na usta, podpatrywa  wady (s.502) cudze i nimi
pokrywa  swoje, u ywa  wszystkiego, co im smakuje. Tym sposobem jawnie okazuj ,  e nie
maj  w sobie si y opornej przeciw z emu. Na skutek za  nie umartwionych nami tno ci, z
których ka da domaga si  zaspokojenia 

dzy swojej, dok

e takie dusze zajd  i co z nimi

si  stanie, je li nie b dzie nikogo, kto by za nie opór stawia  i tam  k ad  grzesznym ich
sk onno ciom?

background image

29

4. Powtarzam raz jeszcze z w asnego do wiadczenia, bo wiele zna am takich dusz,  e nie ma
na nie innego lekarstwa, jeno doprowadzenie ich na wszelki sposób mo liwy do uleg

ci i

pos usze stwa. Je li s owa nie skutkuj , trzeba u

 kar; je li l ejsze kary nie starcz , niech

nast pi  za nimi ci sze; je li ma o zamkni cia na miesi c, niech si  przed

y do czterech

miesi cy; taka surowo  jest to najwi ksze dobrodziejstwo, jakie mo na podobnym duszom
wy wiadczy . Bo jak ju  mówi am i na nowo powtarzam (dla w asnego ich dobra potrzeba,
by dobrze to zrozumia y, jakkolwiek nieraz si  zdarza,  e dusza w napadzie melancholii traci
wszelkie nad sob  panowanie): nie jest to przecie jeszcze wyra ne ob kanie, tak i by j
wymawia o do winy; bywa to niekiedy, ale nie zawsze. Dusza wi c podobnemu stanowi
ulegaj ca, w wielkim jest niebezpiecze stwie grzechu, chyba  e — jak mówi am — napad tak
jej odj  rozum,  e nie wiadomie i poniewolnie musia a uczyni  to, co w tym stanie uczyni a.
Wielkie to wi c mi osierdzie Boga nad dusz  tej s abo ci podlegaj

, gdy jej daje  ask

poddania si  zwierzchno ci, która ni  rz dzi, bo na tej uleg

ci, ze wzgl du na

niebezpiecze stwo, o którym mówi , polega jej dobro. Niech e taka dusza, czytaj c te s owa,
je li dostan  si  w jej r ce, pomni na mi

 Boga,  e mo e tu chodzi  o wieczne jej

zbawienie.

5. Znam dusze dotkni te melancholi , którym ta nieszcz sna s abo  prawie zupe nie rozum
odbiera; ale s  to dusze pokorne i tak boj ce si  wszelkiej obrazy Bo ej,  e nie (s.503)
zwa aj c na  zy, którymi si  w skryto ci zalewaj , nigdy nie czyni  nic nad to, co im ka e
pos usze stwo i w post powaniu swoim niczym si  nie wyró niaj  od drugich. Prawdziwe i
ci

kie cierpi  m cze stwo, ale tym wi ksza za to chwa a je czeka, bo za  ycia wykupuj  si

od czy ca po  mierci. Tych jednak, które by nie chcia y tak si  zachowywa , niechaj
prze

ona zmusi i niech si  nie unosi niewczesn  dla nich lito ci , bo folguj c ich

wybrykom, doczeka si  tego,  e z y przyk ad ich i drugie za sob  poci gnie.

6. Pomin wszy bowiem wielkie niebezpiecze stwo, w którym, jak mówi am, w asna dusza
takiej nieszcz liwej zostaje, inna jeszcze wi ksza grozi od niej ca emu domowi. Mianowicie
ta,  e skutkiem przyrodzonej n dzy serca ludzkiego inne, nie widz c tej niedoli wewn trznej,
która gn bi jej dusz , a z pozorów zewn trznych poczytuj c j  za dobr , b

 tak e chcia y

ka da uchodzi  za dotkni te melancholi , aby im tak e podobne okazywano pob

anie.

Diabe  te  z pewno ci  nie zaniecha utwierdza  je w tej my li i takie zatem w ca ym domu
sprawi spustoszenie, jakiemu potem bardzo trudno b dzie zaradzi . Jest to rzecz tak wa na,  e

adn  miar  nie godzi si  prze

onej dopu ci  si  w tym wzgl dzie najmniejszego

zaniedbania czy mi kko ci. Je li chora oka e krn brno  albo upór, niech j  ukarze jak
zdrow ; niech jej niczego nie puszcza p azem, ani nieuprzejmo ci i opryskliwo ci dla sióstr,
ani  adnej winy podobnej.

7. Mo e to si  komu wyda niesprawiedliwo ci , w braku innego sposobu kara  chor , tak
jakby by a zdrowa. — Ale w takim razie by oby tak e niesprawiedliwo ci  wi za  i karci
furiatów; nale

oby raczej zostawi  ich na wolno ci, aby rozbijali i mordowali wszystkich.

Wierzajcie mi,  e mam w tym wzgl dzie do wiadczenie; wielu ró nych sposobów
próbowa am, ale nie znalaz am innego. Przeorysza, która by chcia a przez lito  dozwala
takim swobody, tego tylko si  doczeka,  e w ko cu niepodobna b dzie z nimi wytrzyma ; a
gdy wtedy zabierze si  do zaradzenia z emu, poka e si ,  e i inne ju  wi ksz  szkod
ucierpia y. Je li, jak ka dy przyzna, nie jest to (s.504) okrucie stwem, jeno dobrym
uczynkiem, gdy wi emy i ukrócamy furiatów, aby nie zabijali ludzi, cho  s usznie zas uguj

background image

30

na lito , bo nie wiedz , co czyni , czy  nie daleko s uszniej jeszcze nale y poskramia  takie
nieszcz liwe, aby przyk adem niekarno ci swojej nie wyrz dza y szkody duszom? Tym
bardziej,  e cz sto, jak o tym mocno jestem przekonana, nie melancholia do takich je
wybryków popycha, jeno charakter samowolny, niepokorny i .nieposkromiony; niejedna taka,
widzia am to na w asne oczy, gdy patrzy na nie kto, kogo si  boj , powstrzymuj  si  i
powstrzyma  si  mog ; czemu  by nie mog y dla boja ni i mi

ci Boga? Bardzo si  boj ,

czy to nie diabe  korzysta z tej rzekomej melancholii, aby pod jej pozorem dusze do sieci
swoich zagarnia .

8. Cz ciej dzisiaj, ni  bywa o dawniej, spotykamy si  z tym wyrazem i wszelka swawola,
wszelkie przywi zanie do woli w asnej, podszywa si  pod miano melancholii. St d te ,
zdaniem moim, w tych domach naszych, i we wszystkich w ogóle domach zakonnych,
nale

oby nigdy nie bra  na usta tego wyrazu, pod którym ukrywa si  rozlu nienie zakonne.

Nazywajmy j  ci

 chorob  — o, i jak ci

! — i jako tak  j  leczmy. Nale y wi c

koniecznie od czasu do czasu zada  chorej jakie lekarstwo na u mierzenie jej humorów, aby
by y zno niejsze. Niech pob dzie jaki  czas w infirmerii, a gdy z niej wyjdzie i wróci do
zgromadzenia, niech wie,  e ma by  pos uszna i pokorna jak inne i  e gdyby s ucha  nie
chcia a, nic jej  adne humory nie pomog . To koniecznie powinno by  z powodów, które
wy ej przywiod am, a mog abym ich przytoczy  jeszcze wi cej. Prze

ona za  niech czuwa

nad ni , nie daj c jej tego pozna , z jak najczulsz , prawdziwie macierzy sk  mi

ci , i

niech u ywa wszelkich, jakie wynale  zdo a, sposobów zdolnych przywróci  jej zdrowie.

9. Mog oby si  zdawa ,  e sama z sob  jestem w sprzeczno ci, zalecaj c teraz czu
troskliwo  i mi

, kiedy przedtem ci gle mówi am o potrzebie surowo ci. — Tak

mówi am, bo potrzeba te biedne w takich trzyma  karbach, by im ju  ani na my l nie
przysz o, i by kiedy zdo

y dokaza  (s.505) tego, czego im si  zachciewa; potrzeba, by

wiedzia y,  e s ucha  musz , bo w

nie to by oby dla nich najwi ksz  szkod , gdyby si

czu y wolne. Ale mo e przeorysza nie dawa  im rozkazów, których przewiduje,  e nie
us ucha yby nie maj c w sobie si y potrzebnej do zwyci enia siebie; mo e zr czn  a
uprzejm  namow  sk ania  je do tego, czego potrzeba, tak, i by, o ile to by  mo e, us ucha y
nie z przymusu, jeno z mi

ci, co b dzie daleko lepiej. Prawie zawsze doka e tego, je li

dzie umia a s owem i uczynkiem upewni  je o tym,  e szczerze je kocha. Niech przy tym

daj  im jak najwi cej zatrudnienia przy ró nych obowi zkach; jest to, zwa my to dobrze,
najskuteczniejsze dla nich lekarstwo, bo odbiera im czas i mo no  do pró nych marze , na
czym w

nie ca a ich choroba polega. Zapewne,  e ze zleconych im obowi zków niezbyt

wietnie si  wywi

, ale lepiej znosi  ma e ich w takich rzeczach winy, ni  nara

 si  na

znoszenie wi kszych i ci szych, gdyby znowu odesz y od rozumu, samym sobie na zgub .
To jest, powtarzam, najskuteczniejsze, zdaniem moim, dla nich lekarstwo. Potrzeba nadto nie
pozwala  im na d ugie rozmy lania, trzeba owszem i zwyczajne im skróci ; bo przy
chorobliwej wyobra ni, jak  po wi kszej cz ci maj , d ugie modlitwy by yby dla nich
bardzo szkodliwe i podawa yby im tylko sposobno  do wytwarzania niezrozumia ych dla
nich e samych i dla nikogo dziwol gów. Nale y tak e pilnowa , by nie jada y ryby, chyba
rzadko kiedy, i postów nie czyni y tak ustawicznych jak drugie.

10. Mo e komu si  wyda,  e zbyt d ugo si  rozwodz , tyle daj c rad i wskazówek co do tej
jednej s abo ci, a milczeniem pomijam inne, kiedy tyle ich jest i tak ci

kich w tym n dznym

yciu, zw aszcza dla nas s abych i u omnych niewiast. — Dwojaki do tego mia am powód.

background image

31

Pierwszy ten,  e dotkni te melancholi  maj  siebie za zdrowe, nie chc c uzna  choroby w
nich ukrytej. Gdy za  choroba ta nie jest ani febr , ani gor czk  i nie zmusza ich pój  do

ka i wezwa  lekarza, potrzeba wi c, by przeorysza zast pi a im lekarza, bo to choroba

gro niejsza dla duszy d

cej do doskona

ci, ni  (s.506) wszelkie ob

ne i  miertelne

niemoce. Drugi powód jest nast puj cy: inne choroby ko cz  si  wyzdrowieniem albo

mierci ; z tej przeciwnie, rzadko kto wyzdrowieje i rzadko umiera, tylko si  traci rozum, co

jest tak e w swoim rodzaju  mierci  dla drugich.

Którym za  ta choroba nie odbiera rozumu, te same w sobie nosz  gorzkie jak  mier
udr czenia, urojenia i skrupu y, które wci  poczytuj  za pokusy, cho  znosz c je cierpliwie,
bardzo wielk  st d odnios  zas ug . Gdyby za  mog y przyj  do uznania,  e  ród em tych
udr cze , które cierpi , jest sama ich sk onno  do melancholii, gdyby zatem zdoby y si  na
odwag  i nie zwa

y na nie, niema  to przynios oby im ulg . Co do mnie, bardzo ich 

uj .

Wszystkie te  siostry i towarzyszki ich, pomn c,  e i na nie Pan móg by zes

 podobn

niedol , s uszna, by szczere dla nich mia y wspó czucie i z najczulsz  mi

ci  znosi y je, nie

daj c im jednak pozna  tego, jak mówi am wy ej. Obym z  aski Pana zdo

a, w tym co

powiedzia am, trafne i skuteczne poda  rady na t  tak ci

 niemoc!

ROZDZIA  8

Podaje kilka uwag o objawieniach i widzeniach.

 l. S  ludzie, których, zdawa oby si , samo wspomnienie o widzeniach albo objawieniach
przera a. Jaki mog  mie  powód do takiego strachu, w czym widz  tak gro ne
niebezpiecze stwo dla duszy, któr  Bóg zechce t  drog  prowadzi , tego nie rozumiem. Nie
mam zamiaru roztrz sa  tutaj, które widzenia s  prawdziwe, a które u ud  tylko, ani
wymienia  znaków, po których, jak mi  nauczyli m owie g boko uczeni, mo na jedne od
drugich rozpozna . Chc  tu tylko wskaza , co powinna czyni  dusza w takim stanie, bo
nie atwo trafi na spowiednika, który by jej w tej materii nie naprowadzi  (s.507) niepokojów i
strachów. Najwi cej jest takich, którzy nie tyle si  przera

, gdy im wyznasz,  e diabe  ci

podsuwa  wszelkiego rodzaju pokusy, my li blu niercze, rozpasane, niewstydliwe widziad a,
ile si  zgorsz , gdy im powiesz,  e widzia

 anio a i z nim rozmawia

, albo  e ci si  ukaza

Pan Jezus ukrzy owany.

2. O objawieniach pochodz cych od Boga tym bardziej nie mam potrzeby mówi  tu
obszerniej,  e dobrze jest wiadomy ka dy najpewniejszy znak, którym si  ró ni  od
fa szywych (to jest wielkie skarby i dobra duchowe, które po nich w duszy pozostaj ).
Powiem tu wi c raczej o wyobra eniach i widziad ach, w których z y duch, dla oszukania nas,
przebiera si  w udan  posta  Chrystusa Pana albo  wi tych Jego. Otó  najmocniej jestem
przekonana,  e nigdy boska  askawo  Pana naszego nie pozwoli na to, ani nie da z emu
duchowi tej w adzy, by zdo

 podobnymi widmami dusz  oszuka , chybaby sama z w asnej

winy swojej do tego mu pomog a; przeciwnie, sam na zdradach swoich si  oszuka.  adn
miar , powtarzam, nie ulegnie dusza temu z udzeniu, je li jeno ma pokor . Nie mamy wi c
czego si  l ka . Ufajmy tylko w Panu i gard my tymi podst pami diabelskimi; owszem,
obró my je na po ytek, tym  arliwiej chwal c Boga i tym wierniej Mu s

c.

3. Znam osob , któr  spowiednicy trzymali w ci

kim ucisku i udr czeniu z powodu widze ,

jakie miewa a; cho  pó niej z wielkich skutków i dobrych uczynków, jakie z nich wynik y,

background image

32

okaza o si ,  e by y to widzenia od Boga. Niema o j  to kosztowa o, gdy na widok Pana,
ukazuj cgo si  jej w widzeniu, musia a od Niego si  za egnywa  znakiem krzy a  wi tego,
albo pokazywa  mu fig , bo tak jej by o kazano. Wielki teolog, ojciec dominikanin, którego
pó niej si  radzi a, powiedzia  jej,  e by o to  le,  e nikomu takiej rzeczy czyni  si  nie godzi;
bo gdziekolwiek ujrzymy wyobra enie Pana naszego, powinni my uczci  je, cho by je
malowa  diabe , jest on (s.508) bowiem wielkim artyst . Owszem, wbrew z

liwemu

zamiarowi swemu, zdrajca ten nie szkod  nam przez to wyrz dza, jak by chcia , ale raczej
przys ug  oddaje, gdy tak  ywy nam stawia przed oczy wizerunek Ukrzy owanego, czy
innego  wi tego przedmiotu, i  wra enie z niego odniesione pozostaje nam wyryte w sercu.
Bardzo mi ta nauka trafi a do przekonania; bo  ka dy, patrz c na jaki obraz znakomity,

dzie go podziwia , cho by wiedzia ,  e malowa  go z y cz owiek i przewrotno  malarza nie

zepsuje nam pobo nego wra enia, jakie na nas dzie o jego sprawuje. Po ytek zatem z
widzenia czy szkoda nie jest w rzeczy widzianej, jeno w tym, który na ni  patrzy, to jest w
tym, czy ma, czy nie pokor  potrzebn , aby z widzenia odniós  korzy . Duszy prawdziwie
pokornej  adne widzenie, cho by by o od ducha z ego, zaszkodzi  nie zdo a, ale gdzie nie ma
pokory, tam nie b dzie po ytku, chocia by widzenie pochodzi o od Boga. Dusza, któr  to, co
powinno j  pobudzi  do upokorzenia si , przeciwnie, w pych  i pró no  wzbija, podobna
jest do paj ka, który cokolwiek po knie, wszystko to obraca w trucizn . Przeciwnie, dusza
pokorna jest jako pszczo a, która wszystko w miód zamienia.

4. Bli ej my l moj  obja ni . Gdy Pan w boskiej  askawo ci swojej raczy si  ukaza  jakiej
duszy na to, aby Go lepiej pozna a i wi cej mi owa a, albo aby jej jak  tajemnic  swoj
objawi , albo jakimi szczególnymi  askami i pociechami j  obdarzy , a ona (zamiast si
ukorzy  w uznaniu nicestwa swego niegodnego takiej  aski) woli zaraz mie  siebie za  wi

 i

wyobra a sobie,  e  aska ta jest zas

on  nagrod  za jej wiern  s

, tedy rzecz jasna,  e,

podobna do onego paj ka, wielkie dobro, jakie jej st d przyj  mog o, na z e sobie obraca.
Przypu my teraz na odwrót,  e to z y duch, dla wbicia jej w pych , takie jej widzenia
nasuwa. Je li ona, s dz c,  e widzenia te pochodz  od Boga, upokarza si  i uznaje siebie
niegodn  tak wielkiej  aski, i tym gorliwiej stara si  s

 Panu, widz c siebie tak

wzbogacon ; kiedy mieni si  by  niewart  je  cho by okruszyny spadaj ce ze sto u tych, o
których s ysza a,  e podobnych  ask od Boga dost powali, i niegodn  oddawa  (s.504) im
najni sze pos ugi; je li tak uni aj c siebie, usilniej jeszcze przyk ada si  do czynienia pokuty i
do coraz  arliwszej modlitwy, i jeszcze pilniej strze e si , aby w niczym nie obra

a tego

Pana, który jej, jak s dzi, tak

ask  uczyni  i jeszcze doskonalej stara si  by  pos uszna,

wtedy, r cz  za to, diabe  ucieknie, wi cej nie wróci i  adnej po sobie szkody w tej duszy nie
pozostawi.

5. Je liby w tych objawieniach s ysza a zalecenie uczynienia tego lub owego, albo
przepowiednie rzeczy przysz ych, potrzeba koniecznie, by zasi gn a rady  wiat ego i
roztropnego spowiednika i w nic nie wierzy a ani nie czyni a z tego, co s ysza a, jeno co
spowiednik jej wska e. W tym celu mo e wyzna  ca  rzecz przeoryszy, aby ona obmy li a
takiego spowiednika, który by posiada  wspomniane tylko co zalety. Ale niechaj wie i
pami ta raz na zawsze,  e je liby nie us ucha a tego, co spowiednik jej powie, i nie chcia a
ulega  kierunkowi jego, by by to znak,  e widzenia jej s  spraw  z ego ducha albo wytworem
strasznej melancholii. Przypu my nawet,  e spowiednik si  myli, ale ona ustrze e si  b du
trzymaj c si

ci le zdania i zalece  jego, chocia by to, co s ysza a w widzeniu, by o g osem

anio a Bo ego. Albo bowiem Pan w boskiej dobroci swojej u yczy mu  wiat a potrzebnego,

background image

33

albo te  sam tak wszystko zrz dzi, i by mimo b du jego, dusza, s uchaj c go, osi gn a to,
co On dla dobra jej postanowi . Ta jest jedyna droga zupe nie bezpieczna; inaczej post puj c,
mo na si  na wielkie niebezpiecze stwo narazi  i wielk  sobie szkod  wyrz dzi .

6. Pami tajmy,  e przyrodzona u omno  nasza bardzo  atwo ulega z udzeniom, zw aszcza w
nas niewiastach, i  e w

nie na tej drodze modlitwy bogomy lnej u omno  ta naj atwiej si

okazuje. Miejmy si  wi c na baczno ci, by my za lada przywidzeniem, jakie nam wyobra nia
nasunie, nie my la y zaraz,  e to objawienie od Boga; prawdziwe objawienie, b

my tego

pewne,  atwo daje si  pozna . Tym bardziej jeszcze potrzeba ostro no ci i pow ci gliwo ci
tam, gdzie jest jaka b

 sk onno  do melancholii. Sama patrzy am na takie (s.510)

przyk ady podobnych przywidze ,  e wydziwi  si  nie mog am, jakim sposobem cz owiek
mo e przyj  do tego, by najmocniej by  przekonany,  e widzi to, czego nie widzi.

7. Kiedy  przyszed  do mnie pewien kap an i z uwielbieniem pocz  mi opowiada , co mu
mówi a jedna jego penitentka: jako Matka Boska co dzie  przez d ugi czas j  odwiedza a i
siada a przy niej na 

ku i godzin  ca  i d

ej z ni  rozmawia a i ró ne jej nauki dawa a i

rzeczy przysz e jej objawia a. A  e w tych bredniach by a jedna lub druga rzecz podobna do
prawdy, wi c na tej zasadzie wszystko si  przyjmowa o za najczystsz  prawd . Co do mnie,
zrozumia am od razu jak rzeczy stoj , ale nie  mia am wypowiedzie  ca ego zdania mego, bo

yjemy w takim  wiecie, i  musimy dobre mie  baczenie, co o nas mog  pomy le  inni, je li

chcemy, by s owa nasze mia y jaki skutek. Powiedzia am mu wi c tylko,  e nale

oby

naprzód poczeka  na spe nienie onych proroctw, je li to proroctwa prawdziwe, i przypatrzy
si  innym skutkom tych widze , i dowiedzie  si , jakie jest  ycie tej osoby. Jako  w ko cu
prawda wysz a na wierzch i pokaza o si ,  e by y to tylko przywidzenia chorego mózgu.

8. Mog abym przytoczy  wiele innych tego rodzaju przyk adów, a ka dy z nich by by nowym
stwierdzeniem tego, do czego tu zmierzam, mianowicie  e nie powinna dusza od razu dawa
wiary widzeniom swoim, ale d

szy czas ma nad nimi si  zastanowi  i dobrze zbada  i

pozna  sam  siebie, pierwej nim tak  rzecz wyzna spowiednikowi, by go snad  niechc cy nie
oszuka a. Spowiednik bowiem, jakkolwiekby by  uczony, je li nie zna tych rzeczy z w asnego
do wiadczenia, nie atwo na nich si  pozna. Tak np. niedawno, mo e par  lat temu, jaki
cz owiek zupe nie wywiód  w pole kilku bardzo uczonych i duchowo wykszta conych
kap anów, prawi c im podobne rzeczy. Wreszcie trafi  na osob , która posiada a z w asnego
do wiadczenia nabyte zrozumienie  ask Bo ych; ona te  jasno pozna a,  e by y to chorobliwe

udzenia cz owieka pomieszanego na umy le. Cho  to pi knymi pozorami pokryte, wówczas

jeszcze si  nie wyda o, Pan jednak wkrótce wszystko potem (s.511) wyjawi , ale przedtem
osoba, która pierwsza prawd  odgad a, du o mia a do zniesienia, bo nikt jej nie chcia
wierzy .

9. Z tych powodów i z innych jasno wida , jak wiele zale y na tym, by ka da siostra szczerze
zdawa a spraw  przeoryszy z tego, czego doznaje na modlitwie. Przeorysza za  powinna
pilnie bada  przyrodzone usposobienie ka dej i stopie  jej wewn trznego udoskonalenia i tak
mo e uprzedzi  spowiednika, aby  atwiej ka

 zrozumia , albo gdyby zwyczajny spowiednik

nie mia  do

wiat a na rozs dzenie takich widze , mo e poprosi  nadzwyczajnego. Powinna

równie  pilne mie  baczenie, aby takie rzeczy, cho by najpewniej pochodzi y od Boga,
cho by im towarzyszy y  aski widocznie cudowne, nie dochodzi y do wiadomo ci ludzi

wieckich. Nie ka demu nawet spowiednikowi wypada mówi  o nich, je liby który nie mia

background image

34

nale nej roztropno ci i nie umia  milcze . Jest to rzecz bardzo wa na, wi cej ni  zdo am
wyrazi . Niech tak e uwa a, aby siostry mi dzy sob  o tym nie mówi y. Sama za  niech
zawsze s ucha ich wyzna  z wszelk  uwag  i roztropno ci , okazuj c si  wi cej sk onn  do
przyznania pierwsze stwa tym, które si  odznaczaj  pokor , umartwieniem i
pos usze stwem, ni  tym, które Bóg by prowadzi  t  wysoko nadprzyrodzon  drog ,
chocia by przy tym takie  cnoty posiada y. Bo w której Duch Pa ski takie rzeczy dzia a, w tej
dzia anie Jego mno y tak e pokor  i radosne umi owanie pogardy. Upokorzenie wi c takim
nie zaszkodzi, a inne z niego korzy  odnios , bo nie mog c osi gn  onych  ask
nadzwyczajnych, które Bóg daje komu chce, wi ksz  uczuj  pociech  z posiadania tych cnót,
o których mówi am. Wprawdzie i te cnoty s  darem Bo ym, ale  atwiej na nie w asnym
staraniem zapracowa  i nieocenion  maj  warto  w  yciu zakonnym. Niechaj Pan w boskiej

askawo ci  swojej  raczy  ich  nam  u yczy !  A  nie  odmówi  ich  nikomu,  kto  stara  si   o  nie

usilnym  wiczeniem si  i gor

 modlitw , ufaj c w mi osierdzie Jego. (s.512)

ROZDZIA  9

Opowiada o wyje dzie z Medina del Campo na fundacj

w. Józefa w Malagonie.

 1. Jak e daleko odesz am od przedmiotu mego! Ale kto wie, mo e z tych uwag, które
powy ej wypisa am, albo cho  z niektórych, wi kszy si  oka e po ytek ni  z opowiadania
fundacji.

Przebywaj c tedy, jak to opisa am w swoim miejscu, w Medina del Campo, z
niewypowiedzian  pociech  patrzy am na post py sióstr, wiernie wst puj cych w  lady
starszych towarzyszek swoich u  w. Józefa w Awili, we wszelkiej cnocie zakonnej,
zobopólnej mi

ci i w gor co ci ducha. Pan te  coraz obficiej zaopatrywa  nasze wszelkie

potrzeby, tak dla budowy ko cio a, jak i na utrzymanie sióstr. Wst pi o do nas kilka nowych
aspirantek, snad  umy lnie wybranych przez Pana, aby si  sta y podstaw  duchowej naszej
budowy. Od tych bowiem pierwszych pocz tków zale y, jak s dz , wszystek dalszy rozwój i
pomy lno , bo nast pne, jak  znajd  drog  utorowan , tak  i pójd .

2. Mieszka a w Toledo jedna pani, siostra ksi cia Medinaceli, w której domu, jak to
opowiedzia am obszernie w opisie fundacji Sw. Józefa, z rozkazu prze

onych jaki  czas

przebywa am. Szczególn  wówczas powzi a dla mnie mi

, która pó niej mia a jej by

niejak  pobudk  do szlachetnego jej uczynku. Tak to Pan w Boskiej Opatrzno ci swojej, ku
spe nieniu zamiarów swoich, u ywa nieraz rzeczy wed ug nas nic nie znacz cych albo na nic
niepotrzebnych. Gdy pani ta dowiedzia a si ,  e otrzyma am upowa nienie do zak adania
klasztorów, pocz a usilnie mi  prosi , bym tak e otworzy a dom nasz w Malagónie,
miasteczku do niej nale cym. Ja w  aden sposób nie chcia am si  zgodzi  na to jej 

danie z

powodu,  e w takiej ma ej mie cinie klasztor nie móg by si  (s.513) utrzyma  bez
zapewnienia mu sta ych dochodów, a temu z zasady stanowczo by am przeciwna.

3. Teologowie jednak, jak równie  i spowiednik mój, których zdania w tej kwestii
zasi ga am, obja nili mi ,  e nies usznie si  opieram,  e skoro  wi ty sobór pozwala na
posiadanie dochodów, ja nie powinnam, dla utrzymania si  przy moim sposobie widzenia,
uchyla  si  od za

enia tego klasztoru, z którego wielka mo e by  chwa a Bo a. Gdy przy

tym i owa pani nie ustawa a w usilnych naleganiach swoich, nie mog am w ko cu si  oprze .
Wyznaczy a fundusz dostateczny na utrzymanie nowego domu, bo taka jest sta a zasada moja,

background image

35

e klasztory nasze powinny by  albo zupe nie ubogie, albo te  w razie wyznaczenia któremu

sta ego utrzymania, dochody jego powinny by  tak zabezpieczone, aby siostry nie by y
zmuszone naprzykrza  si  innym w swoich potrzebach.

4. Zastrzeg am jednak przy tym w sposób najmocniej stanowczy, by  adna nie posiada a
niczego na w asno , ale by wszystkie we wszystkim zachowywa y jak naj ci lej
Konstytucje, zupe nie tak samo jak inne klasztory, trzymaj ce si  zupe nego ubóstwa. Po
spisaniu odno nych dokumentów, pos

am po kilka sióstr, wyznaczonych do tej fundacji i w

towarzystwie onej pani przyby

my do Malagónu, gdzie dom dla nas nie by  jeszcze tak

wyko czony, by my mog y w nim od razu zamieszka , skutkiem czego musia

my przez

tydzie  mie ci  si  w jednym z pokojów zamkowych.

5. W Niedziel  Palmow  roku 1568, poprzedzone przez (s.514) ludno  miejscow , która
procesjonalnie wysz a na nasze spotkanie, odziane w p aszcze bia e, z zas on  spuszczon  na
oczy, zosta

my wprowadzone do ko cio a, gdzie wys ucha

my kazania, po czym

przeniesiono Naj wi tszy Sakrament do naszego klasztoru. Obchód ten uroczysty g boko
wzruszy  wszystkich obecnych.

Zatrzyma am si  jaki  czas w nowej fundacji. Jednego dnia, b

c na modlitwie po Komunii,

us ysza am z ust Pa skich obietnic ,  e w tym domu dobrze i wiernie s

 Mu b

.

Pozosta am w Malagónie nie d

ej, o ile pami tam, nad dwa miesi ce, bo kwapi  si  duch

mój w dalsz  drog , na fundacj  domu w Valladolid; co mi do tego da o powód, opowiem w
nast puj cym rozdziale.

ROZDZIA  10

Opowiada o fundacji domu w Valladolid pod wezwaniem Niepokalanego Pocz cia Naj w.
Panny z Góry Karmel.

 l. Na cztery czy pi  miesi cy przed fundacj  tego klasztoru  w. Józefa w Malagonie
przyszed  do mnie pewien m ody pan wysokiego rodu i oznajmi  mi,  e gdybym chcia a
za

 klasztor w Valladolid, on z wielk  ch ci  ofiaruje mi na ten cel swój dom tam e, z

du ym i pi knym ogrodem, po

onym w ród rozleg ej winnicy. By  to dar wspania y, a on

domaga  si , bym go zaraz wzi a w posiadanie. Przyj am, cho  nie bardzo mi si  chcia o
zak ada  klasztor w takim miejscu, o  wier  mili od miasta. My la am jednak,  e raz b

c w

posiadaniu tego domu, mo na b dzie wymieni  go na inny w mie cie. W ka dym razie, ze
wzgl du na tak ochotn  wol  jego, nie chcia am go pozbawia  zas ugi tego dobrego uczynku i
stawa  na przeszkodzie pobo nej jego intencji.

2. Mniej wi cej w dwa miesi ce potem zapad  nagle na ci

 chorob , której post py tak

by y gwa towne i szybkie,  e straciwszy mow , nie móg  si  dobrze wyspowiada , cho
wci  znakami skruch  swoj  oznajmia  i Pana za winy swoje przeprasza . Umar  bardzo
pr dko, daleko od miejsca, gdzie wówczas zostawa am. Ale Pan objawi  mi,  e zbawienie
jego w wielkim by o niebezpiecze stwie;  e jednak znalaz  mi osierdzie u Niego, przez
wzgl d na us ug , jak  odda  Matce Jego, ofiaruj c on dom swój na za

enie w nim

klasztoru Jej po wi conego zakonu, ale  e nie wyjdzie z czy ca, a  za pierwsz  Msz , jaka

background image

36

si  w tym klasztorze odprawi. Od chwili tego objawienia tak mi wci  sta y przed oczyma

ki tej duszy,  e chocia  w

ciwie chcia am naprzód za

 klasztor w Toledo, od

am

ten zamiar na pó niej i z najwi kszym, ile tylko mog am, po piechem zaj am si  fundacj  w
Valladolid.

3. Nie mog am jednak przywie  jej do skutku tak pr dko, jak tego pragn am. Musia am
zatrzyma  si  do  d ugo w klasztorze  w. Józefa w Awili, który by  pod moim zarz dem,
potem u  w. Józefa w Medina del Campo, bo dom ten mia am po drodze. Tu jednego dnia, na
modlitwie. Pan rzek  do mnie, bym si  spieszy a, bo dusza ta bardzo cierpi. Wi c cho  mi
brakowa o jeszcze wielu rzeczy potrzebnych, zabra am si  do dzie a i w dzie

w.

Wawrzy ca stan am w Valladolid. Gdy ujrza am dom, wielki na widok jego uczu am zawód.
Przekona am si ,  e niepodobna, bez na

enia wielkich kosztów, my le  o umieszczeniu w

nim zakonnic; przy tym, cho  bardzo przyjemny, dla rozkosznego doko a ogrodu, widocznie
musia  by  niezdrowy, bo sta  nad sam  rzek .

4. Zm czona drog , musia am jeszcze pój  na Msz

w. do klasztoru naszego Zakonu,

po

onego przy bramie miasta. By o tak daleko do niego,  e odleg

 ta zdwoi a jeszcze

moje strapienie; nie okaza am tego jednak przed siostrami, aby im nie odebra  odwagi. Sama
te , cho  zgn biona, nie traci am (s.516) ufno ci,  e Pan, jako mi kaza  tu po pieszy , tak te
biedzie naszej zaradzi. Po cichu, nic nikomu nie mówi c, wezwa am rzemie lników i kaza am
porobi  przegrody na celki dla sióstr i inne konieczne urz dzenia. By  z nami ksi dz Julian z
Awili, ten sam, o którym by a mowa wy ej, i jeden z onych dwóch braci, którzy, jak tam e
powiedzia am, chcieli przyj  Regu  Karmelitów Bosych. Ten ostatni, dla lepszego poznania
jej, przypatrywa  si  naszym porz dkom i praktykom, ks. Julian za  robi  starania o wydanie
upowa nienia biskupiego na nasz  fundacj , co do którego Biskup miejscowy, jeszcze przed
przyjazdem moim, dobr  dawa  nadziej . Nie posz o to jednak tak pr dko, wypad a niedziela,
a my jeszcze nie mia

my w r ku obiecanego upowa nienia, bez którego i Naj wi tsza

Ofiara u nas si  sprawowa  nie mog a. Wydano nam jednak indult tymczasowy na
odprawienie jej w miejscu, które przeznaczy

my na ko ció ; tam te  mog

my w t

niedziel  wys ucha  Mszy  wi tej.

5. Ani mi na my l nie przysz o, by wtedy ju  mia o si  spe ni  to, co mi Pan. by  o onej duszy
zapowiedzia ; mówi ,  e si  to stanie “za pierwsz  Msz ”, ale ja s dzi am,  e przez pierwsz
ma si  rozumie  ta, na której b dzie wprowadzony do nas Naj wi tszy Sakrament. W chwili
gdy kap an z puszk

wi

 w r ku zbli

 si  do miejsca, gdzie mia  nam da  Komuni

w.,

w samej e chwili, gdy przyst powa am dla jej przyj cia, ukaza  mi si  on zmar y, z jasnym,
rozpromienionym od rado ci obliczem, i sk adaj c r ce dzi kowa  mi za to, co dla niego
uczyni am, aby zosta  wyzwolony z czy ca; po czym zaraz dusza ta wst pi a do nieba. Gdy
pierwszy raz us ysza am z ust Pana zapewnienie,  e dusza jego jest na drodze do zbawienia,
niewielk , przyznaj , mia am co do niej otuch , raczej  al wielki i niepokój o ni  mi  dr czy ;
zdawa o mi si ,  e  mier  jego nie by a taka, jakiej mu  yczy  nale

o po  yciu, jakie

prowadzi , bo cho  nie zbywa o mu na dobrych uczynkach, by o to jednak  ycie uwik ane w
sprawy  wiatowe. Prawda,  e z drugiej strony pociesza o mi  i obawy moje (s.517)

mierza o to, co w ostatnich czasach mówi  towarzyszkom moim,  e ci gle my li o  mierci.

Zaiste, wielkie to szcz cie i rzecz wielce przyjemna Panu, komu dano jest odda  jak
pos ug  Jego Matce, bo wtedy wielkie jest Jego mi osierdzie. Chwa a Mu i dzi kczynienie na

background image

37

wieki, i  tak  chwa  i  yciem wiecznym odp aca nam za niepoczesne uczynki nasze, same z
siebie ma  warto  maj ce, a które On przez  ask  swoj  czyni wielkimi.

6. W dzie  Wniebowzi cia Naj wi tszej Panny Maryi, 15 sierpnia 1568 r., obj

my nowy

klasztor w posiadanie.

Nied ugo jednak w nim zosta

my, bo my si  prawie wszystkie ci

ko rozchorowa y.

Widz c smutne po

enie nasze, jedna pani, zamieszka a w tym mie cie, przysz a nam w

pomoc. By a to Do a Maria de Mendoza, ma onka komandora Cobosa, matka margrabiego
de Camarasa, osoba bardzo pobo na i wielce dobroczynna (jak o tym jawnie  wiadcz  hojne
jej ja mu ny). Jest ona siostr  Biskupa awila skiego i z tego powodu ju  dawniej j  zna am i
wiele  ask od niej doznawa am. Bardzo nam by a pomocna przy zak adaniu pierwszego
klasztoru i we wszystkim, co si  tyczy pomy lno ci naszego Zakonu,  ywy udzia  bra a. Otó

c tak dobra i mi osierna i widz c,  e w tym miejscu niepodobna nam mieszka  bez

wielkiej trudno ci, tak z powodu ci

ych chorób, jak i z powodu zbytniej odleg

ci od

miasta i utrudnionej przez to ja mu ny, ofiarowa a si  przyj  od nas ten dom, a kupi  nam za
to drugi. Tak i uczyni a; i nie tylko darowa a nam dom o wiele wi cej wart od tego, który jej
ust pi

my, ale i zaopatrzy a nas i dot d zaopatruje we wszystko, czego nam tylko potrzeba,

i zapewne dopóki  yje, zaopatrywa  b dzie. (s.518)

7. W dzie

w. B

eja przenios

my si  do nowego domu. Lud z wielkim nabo

stwem

procesjonalnie towarzyszy  nam przez miasto i dot d wielk  czci  i mi

ci  otacza ten nasz

dom, bo Pan wielu  askami okazuje nad nim mi osierdzie swoje i poci gn  do niego dusze
wybrane, których  wi to  kiedy  Pan uka e, by Jemu by y chwa a i cze , i  takimi drogami
raczy dawa  dzie om swoim pomno enie i takie  aski wylewa  na swoje stworzenia. O jednej
zw aszcza, która w tym czasie tu wst pi a, i cho  m odziutka wiekiem, pokaza a innym
przyk adem swoim, co to jest  wiat, zdeptawszy go nogami, zda o mi si  rzecz  po yteczn
obszerniej tu wspomnie . B dzie to dla nauki i zawstydzenia tych, którzy tak si  w nim
kochaj , a na zach

 panienkom, którym Pan raczy  da  dobre natchnienia, aby nie waha y

si  czynem odpowiedzie  mi

ciwemu Jego wezwaniu.

8. Mieszka w tym mie cie jedna pani do a Maria dc Acu a, siostra hrabiego de Buendia. Po

mierci m a, który by  gubernatorem Kastylii, w bardzo m odym wieku jeszcze pozostawszy

wdow  z trojgiem dzieci, jednym synem i dwiema córkami, tak  wi tobliwemu odda a si

yciu i tak cnotliwie dzieci swoje wychowa a, i  zas

a sobie na ten zaszczyt,  e Pan je

raczy  przyj

 za swoje. Powiedzia am,  e pozosta y jej dwie córki; omyli am si , mia a ich

trzy. Jedna, skoro dosz a do lat, zosta a zakonnic ; druga nie chcia a wyj  za m , ale
pozosta a przy matce, wiod c z ni

ycie w wysokim stopniu buduj ce; trzecia, najm odsza,

by a ta, której wst pienie do Karmelu tu opowiadam. Syn od wczesnej m odo ci pocz
poznawa  marno  tego  wiata i tak silne Bóg mu dawa  powo anie do zakonu,  e nic go od
postanowienia odwie  nie mog o. Matka te , pewno uradowana z powo ania jego, skutecznie
mu, przy  asce Bo ej, dopomaga a do wytrwania, cho  tego przed lud mi nie okazywa a, ze
wzgl du na opór rodziny. Ale gdy Pan chce któr  dusz  mie  dla siebie,  aden opór,  adna
usilno  stworze  nie zdo a stan

 na przeszkodzie (s.519) spe nieniu si  Jego woli. Tak sta o

si  i w tym zdarzeniu: przez trzy lata wszelkich u ywano przedstawie  i nalega , usi uj c
zachwia  m odzie ca w postanowieniu jego, a koniec by  ten,  e wst pi  jednak do

background image

38

Towarzystwa Jezusowego. Spowiednik tej pani opowiada  mi potem, jako wyznawa a mu, i
nigdy w  yciu serce jej nie op ywa o takim weselem, jak w dniu profesji jej syna.

9. O Panie! Jak  to  ask  nieocenion  czynisz tym, którym dajesz takich rodziców, tak
prawdziw  mi

ci  dzieci swoje mi uj cych i nad wszelkie pa stwa, majoraty i bogactwa

ycz cych im dóbr niesko czenie wi kszych w onej szcz liwo ci, której nigdy nie b dzie

ko ca! Jak e wi c s usznie bole  nale y i litowa  si  nad nieszcz sn

lepot  tego  wiata,

któr  ra eni rodzice na tym cze  swoj  zasadzaj , by trwale przechowywa y si  w ich rodzie
te n dzne jak gnój dobra ziemskie, a nie pomn  na to,  e pr dzej czy pó niej musz  z nimi si
rozsta ,  e wszystko, co znikome, cho by najd

ej si  przechowa o, sko czy  si  musi, a

zatem ma o si  je wa

 powinno. I tak, w tym za lepieniu swoim, kosztem w asnych dzieci

chc  utrzyma  marny splendor domu swego i z nies ychan  zuchwa

ci

miej  Bogu

wydziera  te dusze, które On wybra  dla siebie. Dusze za  te pozbawiaj  tak wielkiego dobra,
które, chocia by nawet nie zapewnia o im tej szcz liwo ci wiecznej, któr  im Bóg,
wzywaj c je do  ycia zakonnego, przeznacza, ju  tym samym jest dobrem nieocenionym,  e
wyzwala nas spod jarzma wymaga

wiatowych. O Bo e, otwórz im oczy i niech poznaj , co

to jest prawdziwa mi

 rodzicielska, któr  dzieci swoje kocha  powinni! Niech im ju  nie

wyrz dzaj  takiej krzywdy, aby one nie by y kiedy  ich oskar ycielami przed Bogiem, na

dzie ostatecznym, na którym i oni czy chc , czy nie chc , dowiedz  si , jaka jest

rzeczywista warto  ka dej rzeczy.

10. Tak wi c dzi ki mi osierdziu Bo emu, don Antonio de Padilla (tak si  zwa  ów

odzieniec, syn do i Marii de (s.520) Acu a) porzuci

wiat, maj c lat mniej wi cej

siedemna cie. Skutkiem wst pienia jego, dobra wszystkie przechodz  na starsz  córk , do
Luis  de Padiiia, to jest nie tylko dobra rodzicielskie, ale i obszerne w

ci stryja, hrabiego de

Buendia, po którego  mierci bezdzietnej hrabstwo jego i godno  gubernatora Kastylii
prawem dziedzictwa przypad y don Antoniemu. Nie b

 tu opowiada a, bo nie nale y to do

rzeczy, wszystkich udr cze , jakie wycierpia  od rodziny, nim w ko cu przywiód  do skutku
postanowienie swoje.  atwo si  tego domy li kto wie, jak wielk  wag  mo ni tego  wiata
przywi zuj  do tego, by dom i ród ich nie pozosta  po nich bez nast pcy.

11. O Synu Ojca Przedwiecznego, Jezu Chryste, Panie nasz, prawdziwy Królu wszystkiego
stworzenia! Có  Ty pozostawi

 tu, odchodz c z tego  wiata, aby my, spadkobiercy Twoi,

po Tobie odziedziczyli? Có  Ty posiada

 na tej ziemi, Panie mój, prócz cierpie , bole ci i

zel ywo ci, nie maj c nawet w srogim konaniu  miertelnym innego 

a, jeno twarde drzewo

krzy a? I nam wi c, Bo e mój, którzy pragniemy by  prawdziwymi synami Twymi i nie
zrzeka  si  dziedzictwa Twego, nie godzi si  ucieka  od cierpienia. Herbem Twoim pi  ran
Twoich; to, córki, powinno by  i naszym god em, je li mamy odziedziczy  Jego królestwo.
Nie u ywaniem wczasów, rozkoszy, honorów i bogactw ma si  nabywa  to, co On kupi
takim wylaniem krwi swojej! O panowie szlachetni, na mi

 Boga, otwórzcie oczy i

zobaczcie, jak prawdziwi rycerze Jezusa Chrystusa i ksi

ta Jego Ko cio a, taki  wi ty Piotr

i  wi ty Pawe , nie t  drog  chodzili, któr  wy idziecie. Czy mo e s dzicie,  e dla was ma by
osobna, nowego rodzaju droga do nieba? Mylicie si . Prawdziw  drog  oto Pan wam ukazuje
na przyk adzie takich maluczkich, jak ten m odzieniaszek, jak ta panienka, o których tu
mówimy.

background image

39

12. Widywa am nieraz tego don Antoniego i z nim rozmawia am. Rad by by  posiada  du o
wi ksze jeszcze dobra, aby je wszystkie porzuci  dla Chrystusa. Zaiste, b ogos awiony

odzieniec, b ogos awiona dzieweczka, którzy na tak  sobie u (s.521) Boga  ask  zas

yli,

 w wieku, w którym  wiat wszechw adnie zwyk  panowa  nad synami ludzkimi, oni umieli

zdepta  go nogami. B ogos awiony niech b dzie Ten, który im tak wielkiego dobra u yczy .

13. Gdy tedy skutkiem jego wst pienia wszystkie posiad

ci rodu prawem przesz y na

starsz  jego siostr , ta wobec spadaj cego na ni  blasku wielko ci ziemskich, tak  sam  jak
brat wspania

 serca okaza a. Od dzieci stwa bowiem  arliwie oddana modlitwie — z

której jako ze  ród a sp ywa na dusz

wiat o od Boga ku poznaniu prawdy — wzgardzi a

chwa  doczesn  i bogactwy, id c za przyk adem brata. O Bo e wielki! Ilu  to ludzi ochotnie
zgodzi oby si  wycierpie  wszelkie przykro ci, udr czenia, procesy i cho by  ycie nawet i
cze  swoj  na szwank narazi  dla pozyskania takiego dziedzictwa! Ta, przeciwnie, niema o
wycierpia a, aby uzyska  pozwolenie zrzeczenia si  tego. Taki to jest duch i obyczaj  wiata;
nierozum jego rzuca si  w oczy, tylko  e  lepi jeste my i nie widzimy tego. Ch tnie i z
wielkim weselem ducha, dla uwolnienia si  wreszcie od tej sukcesji, uczyni a zrzeczenie si
na imi  najm odszej swojej siostry, ostatniej, jaka jeszcze pozostawa a na  wiecie, maj cej
zaledwie dziesi  czy jedena cie lat  ycia. Niebawem, dla przechowania marnej nazwy
rodowej, rodzina postanowi a dzieweczk  jeszcze nieletni  wyda  za jej stryja, rodzonego
brata jej ojca, i za uzyskaniem potrzebnych dyspens papieskich odby y si  zar czyny.

14. Ale Pan nie dopu ci  tego, by córka takiej matki i siostra takiego rodze stwa uleg a
fa szywym poj ciom  wiata, których tamci szcz liwie si  ustrzegli. Sta o si  to w sposób
nast puj cy. Zrazu panienka kocha a si  w zbytkach  wiatowych, w strojach wspania ych,
odpowiednich do wysokiego jej stanu, zdolnych zatem ol ni  umys  tak m ody. Ale nim
jeszcze sko czy  si  drugi miesi c zar czyn. Pan zacz  o wieca  j  wewn trznie, cho
jeszcze nie rozumia a tych boskich Jego natchnie . Sp dziwszy weso o dzie  ca y w
towarzystwie narzeczonego, którego nad wiek swój gor co kocha a, wieczorem nie mog a si
obroni  ci

kiemu smutkowi na my l,  e (s.522) dzie  si  sko czy  i  e nast pne podobnie

si  sko cz . O cudowna wielmo no ci Boga! Samo zadowolenie, jakiego doznawa a z uciech
znikomych, przywiod o j  do tego,  e te uciechy jej zbrzyd y! Smutek jej tak coraz bardziej
si  wzmaga ,  e nie by o ju  w jej mocy ukrywa  go przed narzeczonym. Na troskliwe
pytania jego nie wiedzia a jednak, co odpowiedzie , bo sama nie rozumia a, co jej jest.

15. Wypad a mu w tym czasie potrzeba odjechania na d

szy czas w podró  dalek , czym

ona, tak mocno przywi zawszy si  do niego, bardzo si  martwi a. Ale wówczas w

nie Pan

odkry  przed ni  przyczyn  jej strapienia. Zrozumia a,  e dlatego sobie spokoju znale

 nie

mo e,  e dusza jej ju  si  sk ania ku rzeczom, które nigdy nie przemin . Pocz a zastanawia
si  nad tym, jako brat jej i siostra obrali sobie cz stk  bezpieczniejsz , a j  pozostawili w ród
niebezpiecze stw  wiata. Dr czy a j  ta my l, zw aszcza  e z drugiej strony uwa

a siebie za

nieodwo alnie zwi zan  (nie wiedz c jeszcze o tym, o czym pó niej dopiero si  dowiedzia a,

e zar czyny nie s  przeszkod  do wst pienia do zakonu). Nade wszystko za  przywi zanie

do narzeczonego wci  j  powstrzymywa o od ostatecznego postanowienia, a wszystko to
razem w bolesnym j  trzyma o zawieszeniu i rozterce wewn trznej.

16. Lecz Pan, chc c j  mie  dla siebie, powoli zaciera  w jej sercu to ziemskie przywi zanie i
coraz  ywsze w niej roznieca  pragnienie opuszczenia wszystkiego. Wówczas jeszcze do tego

background image

40

pragnienia pobudza  j  tylko wzgl d na zbawienie wieczne i ch  obrania  rodków najpewniej
do tego celu wiod cych. Mówi a sobie,  e przez wysokie stanowisko swoje wi cej ni  wielu
innych wpl tana w rzeczy tego  wiata, zapomni o potrzebie zas

enia sobie na skarby

wieczne. Tak  to m dro ci , w tak m odym wieku, nape nia  Pan t  dusz , ucz c j  szuka
tego, co trwa bez ko ca! Szcz liwa dusza, tak wcze nie uzdrowiona z tej  lepoty, w której
tylu starców le y a  do  mierci! Czuj c ju  w sobie wol  i serce wolne od wi zów, które je
kr powa y, postanowi a wreszcie bez podzia u odda  je Bogu i z tym postanowieniem swoim,
z którym dot d (s.521) si  kry a, naprzód zwierzy a si  siostrze. Ta, s dz c zrazu,  e jest to
tylko dziecinne zachcenie, pocz a jej odradza , przedstawiaj c jej,  e i na  wiecie, i w stanie
ma

skim mo e by  zbawion . ,,Czemu  wi c ty wszystko to porzuci

?” —

odpowiedzia a jej dzieweczka. Tak up yn o jeszcze kilka dni, a pragnienie jej oddania si
Bogu, z ka dym dniem si  pot gowa o. Mimo to jednak nie  mia a zamiaru swego objawi
matce. A mo e w

nie matka  wi tymi modlitwami swymi tak  w sercu córki wojn

wewn trzn  wznieci a i takie jej zwyci stwo wyprosi a?

ROZDZIA  11

Dalszy ci g rozpocz tego opowiadania o tym, jaki zakon obra a sobie do a Casilda de
Padilla, wykonuj c swój zamiar wst pienia do klasztoru.

l. W tym e czasie wypad a w naszym klasztorze Niepokalanego Pocz cia uroczysto
ob óczyn jednej konwerski, której powo anie mo e pó niej opowiem. Cho  to bowiem córka
ubogiego wie niaka i urodzeniem bez porównania ni sza od tamtej córki mo nego domu,
wszak e wielkimi  askami Bóg tak j  wywy szy , i  dla chwa y boskiej wielmo no ci Jego
warta jest wspomnienia. Do a Casilda (takie by o imi  onej duszy wybranej od Boga, o której
w poprzedzaj cym rozdziale mówi  zacz am), b

c obecna na tych ob óczynach w

towarzystwie babki swojej, matki jej narzeczonego, nadzwyczajnie upodoba a sobie nasz
klasztor: ma a liczba i ubóstwo sióstr wydawa y jej si  bardzo po dane do tym gorliwszej

by Bo ej. Nie mia a jednak jeszcze niezachwianego postanowienia zerwania z

narzeczonym, co — jak mówi am — by o dla niej najtrudniejsz  do zwalczenia zawad .
(s.524)

2. Zastanawiaj c si  jednak nad sob , nie bez przera enia spostrzeg a,  e wp yw  ycia

wiatowego niejedn  ju  w niej sprawi  zmian  na gorsze. Przypomina a sobie, jak to

dawniej, przed zar czeniem si , stale przestrzega a postanowionych w ci gu dnia czasów
modlitwy, w czym dobra i  wi ta matka by a jej przyk adem i wzorem, i do tego pobo nego
zwyczaju j  i rodze stwo jej wdra

a, a od siódmego roku  ycia prowadz c je w pewnych

czasach do kaplicy domowej, uczy a je rozmy la  o M ce Pa skiej i cz sto je do spowiedzi
posy

a. Jako  doczeka a si  szcz liwego skutku tych pobo nych nauk swoich, i w

zupe no ci spe ni o si

wi te jej pragnienie, aby dzieci jej bez podzia u oddane by y Bogu.

Jak sama bowiem mi mówi a, na ka dy dzie  ofiarowa a je Panu, b agaj c Go, by je wyj  z
tego  wiata, którego czczo  i marno  od dawna dobrze zrozumia a i w pogardzie go mia a.
Nieraz przychodzi mi na my l, co to b dzie, gdy te jej dzieci ju  b

 w niebie u ywa y

rozkoszy wiecznych: jakie wówczas b

 dzi ki czyni y tej matce, której po Bogu to

szcz cie swoje zawdzi czaj . Jakim dusza jej b dzie op ywa a nowym i osobnym nadmiarem
szcz liwo ci, na widok chwa y tych zbawionych przez ni  dzieci! Lecz przeciwnie, jaki
okropny los czeka tych rodziców, którzy nie chc  chowa  synów swoich jako synów Bo ych

background image

41

(bo  wi cej oni do Boga nale  ni  do nich), gdy razem z nimi ujrz  si  pogr eni w piekle.
Jakie tam jedni na drugich przekle stwa miota  b

, jaka b dzie n ka a ich rozpacz.

3. Ale wró my do tego, o czym mówi am. Spostrzeg a niebawem,  e nie tylko w rozmy laniu
si  opuszcza, ale ju  i do odmawiania Ró

ca pewn  czuje odraz . Mocno j  to przerazi o.

Czu a,  e je li dalej pójdzie t  drog , coraz gorzej b dzie z jej dusz . Z drugiej za  strony
jasne mia a prze wiadczenie,  e je li wst pi do tego domu naszego, pewnym przez to uczyni
zbawienie swoje. To j  przywiod o do ostatecznego postanowienia. Pewnego dnia z rana, gdy
w towarzystwie matki i siostry by a u nas, z

o si  tak,  e wypad o je wpu ci  za krat ;

wesz y wi c wszystkie trzy, ale ani matka, ani siostra nie domy la y si , co z tego wyniknie.
Kasylda, ledwo przest pi a (s.525) próg, o wiadczy a,  e tu ju  zostanie i nie by o sposobu
sk oni  j  do wyj cia. Tak rzewnie p aka a, tak gor cymi s owy b aga a, by j  zostawiono,  e i
siostry wszystkie zdumione by y tak  jej usilno ci . Matka, cho  w duchu uradowana, boj c
si  jednak rodziny, nie by aby rada takiemu jej od razu pozostaniu, by snad  nie oskar ali jej,

e ona córk  namówi a. Prze

ona równie  podziela a jej zdanie, znajduj c przy tym,  e

dzieweczka jeszcze za m oda,  e potrzeba d

szej próby. Ona wszak e obstawa a przy

swoim postanowienu, i w takim stanie rzeczy pozosta y a  do wieczora. Pos ano tymczasem
po jej spowiednika i po o. magistra Dominika, który, jak na pocz tku wspomnia am, by
moim spowiednikiem. Ja wówczas nie by am na miejscu. Ojciec ten pozna  od razu,  e jest to
sprawa Ducha Pa skiego, i jak najmocniej popar  m od  aspirantk , za co mia  tward  walk
do przebycia z rodzin . (Oto wzór, wed ug którego powinien by post powa  ka dy, kto mieni
siebie s ug  Bo ym. Gdy widzi dusz  powo an  od Boga, powinien stan

 w jej obronie, nie

kr puj c si  wzgl dami roztropno ci ludzkiej). Ojciec Dominik obieca  jej swoj  pomoc, aby
mog a nazajutrz wróci  do klasztoru.

4. Tym sposobem, ulegaj c usilnym, jakie jej czyniono przedstawieniom, a g ównie z uwagi
na to, by matki jej za ni  nie obwiniali, na ten raz zgodzi a si  pój  z ni  jeszcze do domu.
Tymczasem  wi te jej pragnienia co dzie  wi kszej si y nabiera y. Matka widz c to, uzna a
potrzeb  uprzedzenia krewnych, ale pod sekretem, aby narzeczony nie dowiedzia  si  przed
czasem. Krewni uznali to za dzieci stwo, w ka dym razie, mówili, panna powinna poczeka ,

 dojdzie do lat, nie maj c obecnie jeszcze lat dwunastu. Na to ona im odpowiedzia a:

“Kiedy uznali cie,  e mam lata dostateczne na to, by cie mi  wydali za m  i rzucili w  wiat,
jakim e sposobem teraz znajdujecie mi  za m od , bym mog a odda  si  Bogu?” Wiele
innych jeszcze racji przywodzi a, tak m drych i trafnych,  e trudno by o nie uzna , i  nie
sama z siebie wszystko to mówi, ale kto  wy szy przez ni  mówi. (s.526)

5. Rzecz nie mog a tak d ugo pozosta  w tajemnicy, by w ko cu wiadomo  nie dosz a
narzeczonego. Wtedy ju  ona, w obawie nowych i wi kszych trudno ci z jego strony, uzna a
za rzecz konieczn  nie czeka  jego powrotu i postanowienie swoje bezzw ocznie wykona . W

wi to Pocz cia Naj wi tszej Panny Maryi, b

c u babki swojej, która mia a zarazem sta

si  jej te ciow , ale o zamiarze jej nie by a uprzedzona, pocz a bardzo j  prosi  o pozwolenie
przejechania si  troch  za miasto z ochmistrzyni  swoj , na co ta, chc c jej zrobi
przyjemno , ch tnie si  zgodzi a i powóz swój na t  przeja

 jej da a. Tymczasem

Kasylda, dawszy pieni dzy jednemu ze s

cych, poleci a mu kupi  wi zk

uczywa i czeka

z ni  przy furcie klasztornej. Sama za  rzekom  przeja

 tak pokierowa a, i  w ko cu

znalaz a si  przed bram  naszego domu. Tu kaza a stan

 i poleci a s

bie pój  poprosi

siostr  ko ow  o szklank  wody, nie mówi c dla kogo. Po czym, tu  za pos

cem swoim,

background image

42

po piesznie wyskoczy a, nie zwa aj c na przedstawienia wychowawczyni,  eby poczeka a,  e
jej wod  przynios  do powozu.  uczywa ju  by y z

one pod furt . Kaza a zadzwoni , aby

kto przyszed  zabra  je, a stan wszy tu  przy furcie, skoro si  drzwi uchyli y, wpad a w
mgnieniu oka do  rodka i rzuci a si  do stóp figury Matki Boskiej, obejmuj c j  r koma i ze

zami b agaj c przeorysz , by jej nie wyp dza a. Tymczasem s

ba pozostawiona na ulicy

podnios a wielkie krzyki i dobija a si  do furty, a  ona wyszed szy do nich do kraty,
oznajmi a im,  e pod  adnym warunkiem st d ju  nie wyjdzie, polecaj c im zarazem, aby
donie li o tym jej matce. Wychowawczyni tak e i inne niewiasty, które j  odwioz y, g

no

aka y i narzeka y, ale ona nic na to nie zwa

a. Babka, skoro si  o tym zaj ciu dowiedzia a,

pospieszy a na miejsce.

6. Ani ona jednak, ani stryj, ani narzeczony, w d ugich, jakie za powrotem mia  z ni  przy
kracie rozmowach, niczego nie dokazali. Przedstawienia i nalegania ich sprawia y jej
udr czenia, ale tym mocniej j  w jej postanowieniu utwierdza y. Narzeczony, po d ugich

alach i narzekaniach, przedstawia  (s.527) jej,  e z wi kszym po ytkiem mog aby s

Bogu, zostaj c na  wiecie i hojne czyni c ja mu ny. Odpowiedzia a mu na to,  e dawanie
ja mu ny pozostawia jemu. Inne za  dowodzenia jego zbija a krótko o wiadczeniem,  e za
pierwszy obowi zek sobie poczytuje stara  si  o zbawienie swej duszy;  e znaj c s abo  i

omno  swoj , jasno to widzi,  e nie zdo

aby si  zbawi  w ród pokus  wiata;  e wreszcie

on nie ma powodu skar

 si  na ni , i  go opu ci a, bo opu ci a go dla Boga, czego on nie

mo e poczytywa  sobie za obraz  i krzywd . W ko cu, widz c,  e niczym go przekona  ani
uspokoi  nie zdo a, wsta a i zostawi a go przy kracie samego.

7.  adnego po tym rozstaniu  alu nie czu a; owszem, po tej ostatniej rozmowie do reszty
dawn  sw  ku niemu sk onno  straci a. Tak to, gdy Pan o wieci dusz

wiat

ci  prawdy

swojej, wszelkie pokusy i przeszkody, jakie jej k adzie szatan, tym mocniej tylko j
utwierdzaj ; bo Pan sam wówczas bosk  moc  swoj  za ni  walczy. Tak walczy  i w tej

odej duszy i w niej zwyci

; bo widoczn  by o rzecz ,  e On przez ni  mówi, nie ona

sama z siebie.

8. Rodzina jednak i narzeczony, przekonawszy si ,  e nie zdo aj  sk oni  jej do wyj cia
dobrowolnie, postanowili u

 si y. Wystarali si  o dekret królewski, upowa niaj cy ich do

zabrania jej z klasztoru i nakazuj cy prze

onym wypu ci  j  na wolno . Ona, przez ca y

czas pozostawania w klasztorze, to jest od dnia Pocz cia a  do dnia M odzianków, w który j
zabrali, cho  nie wk ada a habitu, z wielkim jednak uradowaniem spe nia a wszelkie
obowi zki zakonne, tak jakby go nosi a. Gdy wreszcie z si  zbrojn  przyszli j  zabra , cho
zmuszona by a ulec przemocy, ale z rzewnymi  zami wymawia a krewnym,  e na pró no j
dr cz , bo niczego na niej tym gwa tem nie doka . Umie cili j  w domu jednego pana, gdzie
co dzie  musia a s ucha  usilnych namów i upomnie  od zakonników i ró nych innych
doradców. Jedni ca  rzecz poczytywali za dzieci stwo, drudzy chcieli, by spokojnie (s.528)

ywa a dóbr swoich. D ugo by oby opowiada  po szczególe wszystkie dysputy, jakie mia a

do wytrzymania i w jaki sposób z ka dej wysz a zwyci sko. Wszyscy zdumiewali si  nad

dro ci  jej odpowiedzi.

9. Widz c wreszcie,  e t  drog  nie dojd  do celu, oddali j  do czasu matce, na dalsz  prób .
By a to w rzeczy samej próba nielekka. Matka, snad  ju  zm czona ustawicznym z jej
powodu niepokojem i zgie kiem, w niczym jej nie popiera a, raczej okazywa a si  jej

background image

43

przeciwna. By o to mo e w celu gruntowniejszego jej do wiadczenia. Tak przynajmniej ona
mi to potem t umaczy a, a jest to osoba tak  wi tobliwa,  e nie mo na nie dawa  wiary temu,
co powie. Ale dzieweczka tego nie rozumia a; przy tym i spowiednik, do którego chodzi a, w
najwy szym stopniu przeciwny by  jej powo aniu. Z wyj tkiem wi c jednej z panien jej
matki, u której znajdowa a wspó czucie i niejak  pociech , nikogo nie mia a na swoj  obron ,
prócz Boga. Tak w ci

kich strapieniach i udr czeniach 

a a  do sko czenia lat dwunastu.

10. Wówczas krewni widz c,  e  adn  miar  nie zdo aj  odwie  jej od my li wst pienia do
Zakonu, nosili si  z zamiarem oddania jej przynajmniej do klasztoru, w którym zostawa a ju
starsza jej siostra, a w którym regu a nie by a tak surowa jak w Karmelu.

Kasylda, skoro j  dosz a wiadomo  o tym zamiarze, umy li a natychmiast jakim b
sposobem przywie  do skutku swoje postanowienie. Pewnego wi c dnia, gdy by a z matk  i
wychowawczyni  swoj  w ko ciele, a matka wys uchawszy Mszy  wi tej, przyst pi a do
konfesjona u dla odbycia spowiedzi, ona uprosi a wychowawczyni , aby posz a do zakrystii i
u którego z ojców Msz

wi

 dla niej zamówi a. Skoro za  ta odesz a, nie zwlekaj c ani

chwili, zrzuciwszy trzewiki, aby jej w biegu nie zawadza y i, podkasawszy wlok

 si

sukni , pobieg a p dem ku naszemu klasztorowi, do którego stamt d by o niedaleko.
Wychowawczyni nie zastawszy (s.529) jej za powrotem w zakrystii, pu ci a si  w pogo  za
ni  i ujrzawszy j  z daleka, zawo

a na cz owieka id cego na przedzie, by przyspieszy  kroku

i j  zatrzyma . Ten jednak, jak pó niej si  t umaczy , dozna  tej e chwili jakiego
obezw adnienia w cz onkach i tak, nie mog c post pi  naprzód, poniewolnie j  pu ci . Tym
sposobem dzieweczka zd

a pierwsza przybiec do klasztoru i zamkn wszy za sob  drzwi

od wej cia, pocz a wo

, by j  wpuszczono za furt . Gdy w chwil  potem nadbieg a

wychowawczyni, ona ju  by a za krat . Dano jej zaraz habit i tak wreszcie dokona a si

wi ta sprawa, któr  Pan by  w niej  ask  swoj  rozpocz . Niebawem te  boska mi

 Jego

pocz a jej za wierno , jak  Mu okaza a, odp aca  hojno ci  duchowych darów swoich, a
ona z niewypowiedzian  rado ci  s

a Mu w pokorze niezrównanej i zupe nym wyzuciu

si  z wszystkiego.

11. Niech b dzie b ogos awiony na wieki, i  takie w ubogim habicie sier cianym upodobanie
daje tej, która przedtem w kosztownych i zbytkownych szatach si  kocha a! Jednak i ta gruba
pow oka zakonna nie zdo

a zakry  urody jej i wdzi ków przyrodzonych, w które Pan hojnie

 uposa

. Ale hojniej jeszcze wyla  na ni  wdzi ki duchowe i takimi j  wysokimi zaletami

serca i umys u obdarzy , i  rozmow  i sam

 postaw  swoj  wszystkich do siebie poci ga i do

chwalenia boskiej  askawo ci Jego pobudza. Da by Bóg, by wiele znalaz o si  dusz, tak
wiernie jak ona odpowiadaj cych swemu powo aniu.

ROZDZIA  12

Opowiada o  yciu i  mierci Beatryczy od Wcielenia, któr  Pan do tego  domu powo

, a

której  ycie by o tak cnotliwe i  mier  tak pi kna, i  s usznie nale y zamie ci  to wspomnienie.

 l. Na kilka lat przed do

 Casild  wst pi a do tego klasztoru naszego daleka jej krewna, do a

Beatriz O ez. Tak (s.530) wielkie Pan w jej duszy sprawia  post py w cnotach, i  by a
przedmiotem podziwienia dla wszystkich. Wszystkie siostry, z przeorysz  na czele, twierdz
jednozgodnie,  e nigdy, póki 

a, nie spostrzeg y w jej post powaniu niczego, co by mog o

zwa  si  niedoskona

ci . Nigdy, w jakiej b

 przeciwno ci, nie widzia y na jej twarzy

background image

44

poruszenia wewn trznego czy zas pienia si . Zawsze na obliczu jej ja nia a skromna,
pogodna weso

, jawnie  wiadcz ca o wewn trznym weselu jej duszy. Kocha a si  w

milczeniu; ale nie by o w nim nic ci

kiego dla drugich, przeciwnie, taki mu umia a nadawa

wdzi k,  e i milcz c wszystkich do siebie poci ga a. Nikt od niej nigdy nie us ysza  s owa, w
czymkolwiek b

 zas uguj cego na nagan ; nigdy si  z nikim nie sprzecza a, nigdy nie

uniewinnia a siebie, jakkolwiek przeorysza nieraz do wiadcza a j , upominaj c j  za winy,
których nie pope ni a, jak to si  praktykuje w naszych klasztorach, dla umartwienia mi

ci

asnej. Nigdy si  o nic ani tym bardziej na  adn  siostr  nie skar

a. Jakikolwiek jej

naznaczono obowi zek, nigdy przy nim nikomu, s owem czy wyrazem twarzy, najmniejszej
przykro ci nie wyrz dzi a. S owem, we wszystkim tak si  zachowywa a, i  niepodobna by o
dostrzec w niej  adnej niedoskona

ci. Na kapitu ach nawet, gdzie siostry zelatorki z

obowi zku swego wyszukuj  i zaznaczaj  jako win  najl ejsze uchybienia, na ni  si  nigdy

adna wina nie znalaz a. Wszystko w niej i wewn trz, i zewn trznie w doskona ej by o

harmonii.  ród em za  tej harmonii by a ci

a jej pami  na wieczno  i na cel, do którego

jeste my stworzeni. Chwa a Boga by a ustawicznie na jej ustach, a w sercu najgor tsza
wdzi czno  za Jego dobrodziejstwa. S owem, ca e jej  ycie by o jedn  nieustaj

 modlitw .

2. W rzeczach pos usze stwa nigdy si  nie dopu ci a najmniejszego uchybienia, ale ka dy
dany jej rozkaz najochotniej, z weselem ducha spe nia a. Mi

 bli niego by a dla niej

dziwnie gor ca;  wiadczy a si ,  e gotowa jest za ka

 dusz  da  si  por ba  na sztuki, aby

tylko nie zgin a, i cieszy a si  posiadaniem “brata swego — tak Go nazywa a — Jezusa
Chrystusa”. (s.531) Cierpienia swoje, a by y one bardzo wielkie — jak opowiem ni ej —
mianowicie ró ne choroby straszliwe i nad wyraz bolesne, z tak  ochotn  wol  znosi a i z
tak  rado ci , jak gdyby to by y najs odsze uciechy i rozkosze. Pewno te  Pan rozkoszami
swymi dusz  jej nape nia , inaczej niepodobna, by z takim weselem takie m ki cierpie
mog a.

3. Pocz tek tych niemocy jej by  nast puj cy. Kilku z oczy ców, skazanych na  mier  za
ci

kie zbrodnie swoje, mia o by  w samym e mie cie Valladolid straconych na stosie. Ona,

wiedz c snad  z objawienia Bo ego,  e nieszcz liwi ci id  na  mier  nie tak przygotowani
jak potrzeba, niezmiernie by a strapiona gro

 im zgub  wieczn . Za czym z bole ci

najg bsz  zwróci a si  do Pana, gor co i usilnie prosz c Go o zbawienie tych dusz i w
zamian za to, na co one zas

y, czy te  dla zas

enia samej na  ask , o któr  dla nich

prosi a — bo w jakich mianowicie s owach pro

 swoj  wyrazi a i ten  lub swój uczyni a,

dok adnie nie pami tam — ofiaruj c si  przyj

 na ca e  ycie z r ki Jego wszelkie, jakie by

zdo

a wytrzyma , cierpienia i bole ci. Tej e nocy przyszed  na ni  pierwszy paroksyzm

febry i od tej chwili a  do  mierci cierpienia jej trwa y bez przerwy. Skaza cy oni ponie li

mier  w dobrym usposobieniu; snad  Bóg wys ucha  jej modlitw , ale i ofiar  jej widocznie

przyj .

4. Bo te  za pierwszymi objawami febry utworzy  jej si  wrzód we wn trzno ciach,
po czony z tak dojmuj cym bólem, i  na zniesienie go z cierpliwo ci  nie by o zanadto  ask i
pociech, którymi Pan dusz  jej nape nia . Poniewa  wrzód by  wewn trz ukryty, lekarstwa,
jakie jej dawano, dosi gn  i uleczy  go nie mog y, dopóki z  aski Pana sam nie p

 i

materia nie wyp yn a, co w cz ci przynajmniej umniejszylo jej m ki. Lecz nieugaszonemu
jej pragnieniu cierpienia ma o by o wszystkich tych tak srogich bole ci. Raz, w dzie
Podwy szenia Krzy a, w czasie kazania o M ce Pa skiej, ta  dza cierpienia z tak  w niej

background image

45

pot

 wezbra a,  e niezdolna ju  jej powstrzyma , skry a si  do celi swojej i twarz  pad a na

e, potokiem  ez si  zalewaj c. Gdy siostry przestraszone (s.532) przybieg y pytaj c, co jej

jest, odpowiedzia a im: “Ach, siostry, pro cie za mn  Pana, by mi da  wi cej krzy y i bole ci,
wówczas dopiero b

 szcz liwa”.

5. Wszystkie swe sprawy wewn trzne najwierniej odkrywa a przeoryszy i wielk  w tym
znajdowa a pociech . Przez ca y czas tak ci

kiej i d ugiej a  do  mierci niemocy swojej,

nigdy nikomu nie by a przykr . Siostrze infirmerce tak by a pos uszna,  e bez jej pozwolenia
nie prze kn aby ani kropli wody. Pragn

 cierpienia, gdy ono jest daleko, jest to u dusz

oddaj cych si  bogomy lno ci rzecz bardzo zwyczajna, ale cierpie  istotnie, a radowa  si  z
tego, jest to udzia em niewielu. Otó  siostra nasza cierpia a bole ci tak nad wyraz gwa towne,

e sama ich gwa towno  musia a rych y koniec po

 jej  yciu. Do tego jeszcze utworzy

si  nowy wrzód w gardle, tak i  niczego prze kn  nie mog a; a przecie siostrom przy 

u jej

obecnym i prze

onej (gdy chcia y j  pociesza  i ducha jej dodawa ), spokojnie

odpowiada a,  e cierpienia te i bóle  adnej nie sprawiaj  jej przykro ci,  e nie zamieni aby si
z  adn  z sióstr, najlepszym zdrowiem si  ciesz

. Maj c wci  przed oczyma duszy tego

Pana, dla mi

ci którego cierpia a, najrozmaitszych u ywa a wybiegów, aby ukry  przed

wszystkimi srogo  m czarni swoich. Zaledwo w najgwa towniejszych paroksyzmach bólu
lekkim jakim j kiem si  zdradzi a.

6. Szczerze by a przekonana o sobie, i  nie ma na ca ym  wiecie wi kszej nad ni  grzesznicy.
St d w ca ym zachowaniu si  swoim niezrównan  okazywa a pokor . Wychwala  za  i
podnosi  cnoty drugich najwi ksz  dla niej by o pociech . W umartwieniu by a nieub agan
dla siebie; wszelkiej przyjemno ci i ulgi sobie odmawia a, a tak zr cznie umia a to ukrywa ,

e kto by nie bardzo pilnie na ni  uwa

, niczego by nie spostrzeg . Mog o prawie si

zdawa ,  e duchem ju  nie  yje na tej ziemi i z  adnym ju  stworzeniem nie ma obcowania,
tak by a oboj tna na wszelkie rzeczy doczesne. Wszelkie przygody i odmiany tego  ycia
przyjmowa a z jednakowym zawsze spokojem i z jednakow  zawsze pogod  na twarzy. Z
tego powodu jedna z sióstr powiedzia a jej kiedy ,  e mo na by j  (s.533) prawie zaliczy  do
rz du tych ludzi ambitnych i tak o zachowanie godno ci swojej dba ych, i  woleliby raczej
umrze  z g odu, ni  przyzna  si  komu do tego,  e n dz  cierpi . Zdawa o si  bowiem
wszystkim,  e niepodobna jednak, by pewnych rzeczy nie czu a, cho  zgo a tego po sobie nie
okazywa a.

7. Wszelkie prace i obowi zki swoje z tak czyst  i wysok  spe nia a intencj , i  ka da jej
czynno  pe

 mia a i ca kowit  zas ug . Siostrom te  nieraz mawia a: “Najmniejsza rzecz

nieocenionej nabiera warto ci, gdy czynimy j  dla mi

ci Boga. Tak powinny my, siostry,

przenikn  si  t  prawd , i by my nigdy ani oka nie zmru

y, jeno w tej my li, aby i to by o

na chwa  i upodobanie Jego”. Nigdy si  nie wtr ca a do  adnej rzeczy, która by nie by a jej
zlecona; st d te

lepa by a na b dy cudze, a widzia a tylko swoje. Wszelka za  pochwa a jej

tak j  bola a,  e i sama s dz c o drugich wed ug siebie, nigdy nikogo nie chwali a w jego
obecno ci, aby mu nie robi  przykro ci. Ci gle siebie umartwiaj c, odmawia a sobie nawet
takich najniewinniejszych przyjemno ci, jak przechadzki po ogrodzie, albo cieszenia si
widokiem lub woni  pi knego kwiatu czy jakim b

 wdzi kiem stworzonym. By oby to,

mówi a, niegrzeczno ci  wzgl dem Pana, gdybym szuka a sobie ulgi w cierpieniach, które On
sam mi daje. Nigdy te  o nic nie prosi a; cokolwiek jej dano, wszystko to by o dla niej dobre.
“Wszelka pociecha, mówi a, inna ni  w Bogu, dla mnie by aby krzy em”. Jedno jeszcze

background image

46

nadmieni : gdy w  cis ym, jakie z urz du przeprowadzi am co do  ycia i cnót jej
dochodzeniu, wzywa am wszystkie siostry do domu, ka

 osobno, aby da y swoje o niej

wiadectwo, nie by o mi dzy nimi ani jednej, która by nie zgadza a si  na to jednomy lne

wszystkich zeznanie,  e w ca ym post powaniu jej, tak jak na nie co dzie  patrzy y, nigdy nie
dostrzeg y niczego, co by nie by o oznak  duszy wysoko cnotliwej i prawdziwie doskona ej.

8. Gdy wreszcie przyszed  czas, w którym Pan postanowi  zabra  j  z tego  wiata, cierpienia
jej jeszcze si  wzmog y. Ona za  wszystkie te nad wyraz srogie bole ci swoje z takim znosi a
(s.534) rozradowaniem ducha,  e kto móg , i jak najcz ciej móg , przybiega  do jej 

a,

chwal c Boga i buduj c si  widokiem takiego nadziemskiego w cierpieniu wesela. Mi dzy
innymi gor co pragn  by  obecny przy jej  mierci kapelan i spowiednik tego klasztoru,
godny i gorliwy s uga Bo y, który znaj c jej dusz , uwa

 j  za  wi

. Z  aski Boga spe ni o

si  jego  yczenie. Widz c chor , ju  po przyj ciu  wi tych Olejów, coraz mocniej cierpi

 i

coraz bardziej s abn

, wezwano go do niej, aby w razie gdyby koniec mia  nast pi  w nocy,

jeszcze raz j  rozgrzeszy  i by  przy jej konaniu. Na krótko przed dziewi

, gdy siostry

wszystkie wraz z kapelanem by y przy niej zebrane, na kwadrans mo e przed skonaniem,
bole ci wszystkie usta y, a ona z wyrazem nadziemskiego spokoju wznios a oczy ku niebu,
twarz jej, jakby jasno ci  niebiesk  opromieniona, zaja nia a od wewn trznego wesela i oczy
trzymaj c utkwione w jakie  niewidome dla drugich, a dla niej snad  bardzo radosne
widzenie, po dwakro  si  u miechn a. Kap an i siostry obecne niewypowiedzianej na ten
widok doznali pociechy duchowej i wewn trznego rozradowania, którego inaczej okre li  nie
umieli, jeno  e zdawa o im si ,  e ju  s  w niebie. Z takim weselem na twarzy, z oczyma
wzniesionymi do nieba, sko czy a  ycie, pi kna i po  mierci jak anio . Po takim  yciu, wolno
nam, wed ug tego, czego nas uczy wiara, mie  nadziej  i ufa ,  e Bóg j  przyj  na
odpocznienie w nagrod  za nienasycon  jej 

dz  cierpienia dla Jego mi

ci.

9. Kapelan utrzymywa  i wielu osobom to powtarza ,  e w chwili spuszczania cia a do grobu
uczu  dobywaj

 si  z niego wo  przenikliw  a dziwnie s odk . Siostra zakrystianka z swojej

strony zapewnia a,  e  wiece zapalone na jej pogrzebie, nic si  nie upali y. Wszystko jest
mo ebne u Boga i wielkie jest Jego mi osierdzie. Jeden z ojców Towarzystwa Jezusowego,
który przez wiele lat by  jej spowiednikiem i kierownikiem, gdy kiedy  przy sposobno ci
mówi am z nim o tych dziwnych objawach, o wiadczy  mi,  e nic w nich nie widzi
nieprawdopodobnego (s.535) i zgo a im si  nie dziwi, wiedz c, w jaki nadzwyczajny sposób
Pan si  tej duszy wybranej udziela .

10. Daj Bo e, córki moje, by my umia y okaza  si  godnymi tak dobrego towarzystwa, w
jakim Pan nas raczy  umie ci , daj c nam w tych domach naszych 

 pospo u z takimi

duszami  wi tymi, jak ta, o której tu mówi am i wiele innych, o których mo e jeszcze co
opowiem, aby ka da z nas, je liby si  opu ci a nieco w pierwszej swej gorliwo ci, bra a sobie
st d pobudk  do usilnego na ladowania tak wysokich przyk adów i aby my w ten sposób
wszystkie wys awia y Pana, który tak wspaniale raczy objawia  wielmo no  swoj  w takich,
jak my, s abych niewiastach.

ROZDZIA  13

Opowiada, w jaki sposób i za czyj  spraw  powsta  pierwszy, wed ug Regu y pierwotnej,
klasztor Karmelitów Bosych, roku 1568.

background image

47

 l. Jeszcze przed wyjazdem na moj  fundacj  w Valladolid, u

am si  — jak o tym by a

mowa wy ej — z Ojcem Antonim od Jezusa, naonczas przeorem klasztoru Karmelitów

wi tej Anny w Medinie, i z Br. Janem od Krzy a,  e w razie za

enia klasztoru Regu y

pierwotnej Karmelitów Bosych, oni dwaj pierwsi wst pi  do niego. Nie mog c dosta  zrazu
domu odpowiedniego dla zamierzonej fundacji, nieustannie poleca am t  spraw  Panu. Co do
tych dwu ojców, z zupe

 ufno ci  na nich polega am. O. Antoniego przez ca y ten rok od

mojej z nim umowy Pan sam mocno by  wypróbowa , zsy aj c na  wszelkiego rodzaju
utrapienia, które on zniós  z doskona ym poddaniem si  i cierpliwo ci . Co za  do O. Jana od
Krzy a, nie by o ju  potrzeba osobnej próby, bo chocia  liczy  si  do sukiennych i
trzewiczkowych, 

 przecie od (s.536) pocz tku w wysokiej doskona

ci i surowo ci

zakonnej. Zapewniwszy mi ju  rzecz g ówn , to jest zakonników gotowych da  pocz tek, Pan
raczy askawie u atwi  i reszt .

2. Jeden pan z Awili, imieniem don Rafael, z którym nigdy przedtem nie mia am  adnej
styczno ci, dowiedziawszy si  — nie pami tam ju  i nie wiem jak — o zamiarze naszym
za

enia klasztoru Ojców Bosych, zg osi  si  do mnie, ofiaruj c si  z gotowo ci  ust pienia

mi domu, nale cego do  w n dznej wioszczynie, licz cej zaledwie dwudziestu
mieszka ców. Dom ten, o ile pami tam, s

 za mieszkanie komornikowi, którego tam

trzyma  dla  ci gania czynszów, przypadaj cych mu z jego posiad

ci. Cho  domy la am si

z góry, jaki to mo e by  dom, z g bi serca jednak podzi kowa am Panu i z szczer
wdzi czno ci  ofiar  przyj am. Obja ni  mi  ten pan,  e dom ten le y przy trakcie do
Medina del Campo,  e jad c tamt dy na fundacj  w Valladolid, b

 go mia a po drodze, za

czym  atwo mi b dzie wst pi , by go zobaczy . Obieca am mu,  e zastosuj  si  do jego
wskazówek i tak te  uczyni am.

3. Wyjecha am z Awili w czerwcu, w towarzystwie jednej siostry i O. Juliana z Awili,
kapelana domu  w. Józefa, który, jak powiedzia am wy ej, towarzyszy  mi we wszystkich
moich podró ach. Wyruszyli my wcze nie z rana, ale nie znaj c drogi, zab dzili my i nie
by o kogo zapyta  o drog , bo mizerna ta wioszczyna ma o komu by a wiadom . Ca y dzie
wi c b dzili my z niema ym utrudzeniem, bo s

ce silnie dogrzewa o. Gdy s dzili my,  e

ju  niedaleko, pokaza o si ,  e jeszcze drugie tyle pozostaje nam drogi do przebycia.
Um czenie i przykro ci, jakich doznali my w tej drodze, dobrze mi utkwi y w pami ci.
Zapada a ju  noc, gdy my wreszcie stan li na miejscu.

Ale gdy my ujrzeli ten dom, nie sta o nam odwagi zosta  w nim na noc, taki by  pe en
nieczysto ci i brudu, a przy tym nat oczony mnóstwem ch opstwa sprowadzonego na  niwa.
(s.537) Przedsionek do  przyzwoity, spora izba z przylegaj cym do niej lamusem i
kuchenka: taki to by  gmach, przeznaczony dla nas na klasztor. Obmy li am zatem taki
rozk ad: z przedsionka b dzie ko ció , lamus pos

y za chór, bo si  do tego najlepiej

nadawa , a izba na sypialni .

Towarzyszka moja, cho  lepsza ode mnie i do wszelkiego umartwienia bardzo ochotna, nie
mog a jednak znie  tej my li, bym w takiej cha upie zak ada a klasztor: “Matko, wo

a, nie

ma duszy tak gorliwej i tak wysoko duchowej, która by w podobnym pomieszczeniu
wytrzyma a. Prosz  na wszystko, porzu  t  my l”. Ojciec, towarzysz nasz, cho  tak e
podziela  zrazu jej zdanie, wszak e, gdym mu wyt umaczy a powody moje, ju  si  nie

background image

48

sprzeciwia . Poszli my zatem do ko cio a na noc, bo przy niezmiernym, jakie czuli my
strudzeniu, nie bardzo byliby my radzi sp dzi  j  bezsennie.

4. Przybywszy do Mediny, rozmówi am si  zaraz z O. Antonim. Opowiedzia am mu, jak
rzeczy stoj . Powiedzia am mu,  e je li jeno zdob dzie si  na odwag  zamieszkania do czasu
w takim pomieszczeniu, mo e by  pewny tego,  e Bóg rych o przyjdzie nam w pomoc,  e
wszystko pójdzie dobrze, byle tylko zacz

. (Nie bez podstawy takie mu dawa am stanowcze

zapewnienie, bo wówczas ju  — rzec mog  — tak jasno mia am przed oczyma to, co Pan
pó niej uczyni , i tak by am pewna tych rzeczy, jak dzisiaj pewna ich jestem, gdy je widz
spe nione; owszem, i du o wi cej si  spe ni o, ni  to, co wówczas przewidywa am, gdy  w
chwili kiedy to pisz , mamy ju  z  aski Boga dziesi  klasztorów Karmelitów Bosych).
Przedstawia am mu jeszcze,  e ani poprzedni Prowincja , ani obecny (których zgodzenie si ,
jak mówi am, by o nieodzownym do fundacji naszej warunkiem) nie daliby nam potrzebnego
upowa nienia, gdyby widzieli,  e zak adamy sobie dom du y i nale ycie urz dzony,
przypu ciwszy nawet,  e nabycie (s.538) onego by oby w mo no ci naszej; gdy przeciwnie,
pozwolenie na umieszczenie si  nasze w tej wiosce i w takiej ruderze wyda im si  rzecz  nic
nie znacz

. Okaza o si ,  e mia  on od Boga wi ksz  odwag  ni  ja; o wiadczy  mi,  e

gotów jest zamieszka  nie tylko w tej n dznej chacie, ale cho by i w chlewie. Podobn
gotowo  okazywa  i O. Jan od Krzy a.

5. Pozostawa o nam zatem jeszcze uzyska  pozwolenie od wspomnianych wy ej dwóch
Ojców, bo nie inaczej jeno pod warunkiem ich zgodzenia si , nasz O. Genera  wyda  nam
upowa nienie. Zupe

 mia am ufno  w Panu,  e otrzymamy ich pozwolenie i w tej nadziei

uprosi am O. Antoniego, aby postara  si  wedle mo no ci swojej o zebranie nieco ja mu ny
na jakiekolwiek oporz dzenie onego domu. Sama za , z bratem Janem od Krzy a, uda am si
do Valladolid, na opisan  wy ej fundacj . Tam, poniewa  przez kilka dni mia

my w domu

robotników, sprowadzonych dla przerobienia go na klasztor, skutkiem czego nie mog

my

przestrzega  klauzury, skorzysta am zatem z tej sposobno ci dla zaj cia si  O. Janem od
Krzy a, celem obja nienia mu ca ego naszego sposobu  ycia, aby dobrze pozna  wszystkie
szczegó y, mianowicie umartwienia u nas u ywane i ducha bratniej mi

ci, jaka nas mi dzy

sob

czy i sposób rekreacji naszych z tak  miar  obmy lanych, i  s

 nam tylko do

zobopólnego poznania wad i u omno ci naszych i do chwilowego odetchnienia, aby my nim
pokrzepione  atwiej mog y zachowywa  i znosi  ca  surowo  Regu y. On by  tak
wy wiczony we wszelkiej cnocie,  e daleko wi cej ja mog am si  nauczy  od niego, ni  on
ode mnie; ale wówczas nie o tym my la am, maj c jedynie na celu zaznajomienie go z  yciem
i zwyczajami sióstr naszych.

6.  askawym zrz dzeniem Bo ym tak si  z

o,  e w

nie w tym e czasie przebywa  w

Valladolid brat Alonso Gonzales, prowincja  naszego Zakonu, od którego zale

o potrzebne

nam pozwolenie. By  to dobry sobie starzec, bez 

ci i bez z

liwego do nas uprzedzenia.

Poniewa  jednak jeszcze si  waha , tyle mu przekonywaj cych przedstawi am racji,
ostrzegaj c go zw aszcza, jak ci

ki mia by do zdania (s.539) Bogu rachunek, gdyby stawa

na przeszkodzie tak dobrej sprawie — o której poparcie go prosz  —  e znacznie si
udobrucha . Pewno te  Pan, jako by o wol  Jego, by rzecz si  sta a, wewn trznie go sk ania
do  danego ust pstwa. Wreszcie do a Maria de Mendoza i brat jej Biskup Awili, który
zawsze by  pomocnikiem naszym i obro

, dobili z nim targu, jak równie  z O. Anio em

Salazar, poprzednim prowincja em, z którego strony g ównie obawia am si  trudno ci. Ale

background image

49

zdarzy o si ,  e wówczas w

nie, w pewnej potrzebie swojej zmuszony by  szuka  pomocy i

poparcia u do i Marii Mendoza, i to, jak s dz , g ównie go sk oni o do okazania si  nam
przychylnym. Ale i w braku takiej zewn trznej pobudki. Pan by by niezawodnie poruszy  i
sk oni  ku nam jego serce, jak to przedtem uczyni  z O. Genera em, który zrazu tak by
zamiarowi naszemu przeciwny.

7. O Bo e wielki, ile  to w ci gu tych fundacji napotka am podobnych, niepokonanych
zdawa o si  trudno ci, a Pan przecie w boskiej  askawo ci swojej tak je dziwnie  atwo
uchyli ! I jakie to dla mnie zawstydzenie,  e cho  na takie cuda w asnymi oczyma patrzy am,
nie sta am si  przecie lepsz  ni  jestem. Dzi  jeszcze, gdy to pisz , na wspomnienie tych
dziwów zdumienie mi  ogarnia. Najmocniej te  tego pragn , by wszyscy z  aski Boga uznali
to i zrozumieli,  e wszystka w dokonaniu tych fundacji praca i przyczynienie si  stworze  jest
jakby niczym. Wszystko to Pan sam w boskiej wielmo no ci swojej zrz dzi  i z ma ych
pocz tków tak wielkie rzeczy wyprowadzi , jakie tylko wszechmog ca pot ga Jego sprawi
mog a. — Niech Mu b dzie chwa a i dzi kczynienie na wieki, amen. (s.540)

ROZDZIA  14

Dalszy ci g o za

eniu pierwszego domu Karmelitów Bosych.— Jakie  ycie w nim wiedli

pierwsi dwaj ojcowie, i jakie dobro pocz  Pan przez nich sprawia  w ród okolicznej ludno ci
na swoj  cze  i chwal .

 1. Maj c tedy ju  zgod  obu prowincja ów, mieli my, zdaniem moim, wszystko, czego nam
by o potrzeba i nie widzia am, czego by nam jeszcze mog o brakowa . Stan o wi c na tym,

e O. Jan od Krzy a pojedzie do domu dla nich przeznaczonego i postara si  oporz dzi  o

tyle, by czym pr dzej mogli si  do niego wprowadzi . W wielkiej bowiem by am obawie, by
nam nie wesz a jeszcze w drog  nowa jaka przeszkoda i dlatego wszystka my l moja by a w
tym, by nie zwlekaj c, zacz to dzie o. Tak wi c O. Jan odjecha , a O. Antoni tymczasem
kwestowa  i ju  by  nieco rzeczy potrzebnych uzbiera . Pomaga

my mu, w czym

mog

my, cho  pomoc to by a niewielka. Gdy z Mediny przyjecha  do Valladolid dla

widzenia si  ze mn , chwali  mi si  z wielkim zadowoleniem bogat  kwest  swoj , tylko  e w
istocie by o tego bardzo ma o. W klepsydry tylko by  suto zaopatrzony; nazbiera  ich a  pi ,
z czego si  szczerze u mia am. On mi jednak dowodzi ,  e tego potrzeba koniecznie dla
przestrzegania porz dku godzin w klasztorze,  e nie chce chodzi  na o lep, nie wiedz c która
godzina. Ale przy ca ym tym bogactwie nie mia  podobno nawet na czym si  po

 i czym

si  nakry .

2. Urz dzenie domu, mimo najlepszej woli, opó ni o si  nieco z powodu braku pieni dzy.
Gdy wreszcie wszystko by o (s.541) gotowe, O. Antoni z

 przeorstwo swoje i uczyni

profesj  Regu y pierwotnej. Radzono mu, by si  nie spieszy  i pierwej rzecz wypróbowa , ale
on o czekaniu ani s ysze  nie chcia  i z najwi ksz  w  wiecie uciech  pod

 do chatki

swojej, gdzie go ju  czeka  Brat Jan od Krzy a.

3. Opowiada  mi potem O. Antoni,  e gdy przyby  na miejsce, na widok tej lichej wioszczyny
serce mu wezbra o niewypowiedzianym weselem; mia  to uczucie,  e  wiat ju  dla niego nie
istnieje od chwili jak opu ciwszy wszystko, zamkn  si  w tej samotno ci. Niewygód

dznego pomieszczenia swego obydwaj zgo a nie czuli, raczej wydawa o si  im ono jakby

rajem rozkoszy.

background image

50

4. O Bo e wielki! Jak e ma o gmachy okaza e i wygody zewn trzne pomagaj  do
wewn trznego zadowolenia duszy! Na mi

 Pana prosz  was, siostry i ojcowie moi,

patrzcie, by cie nigdy nie zaniechali jak najwi kszej skromno ci i pow ci gliwo ci w
zak adaniu domów, aby nie by y du e i kosztowne. Miejmy zawsze przed oczyma przyk ad
prawdziwych fundatorów naszych, onych ojców  wi tych, których jeste my potomstwem,
wszak wiemy,  e nie inn  drog , jeno t  drog  ubóstwa i pokory doszli oni do tej
szcz liwo ci, w której dzisiaj si  ciesz  posiadaniem Boga.

5. Doprawdy, widzia am to na oczy i z do wiadczenia o tym si  przekona am,  e wi cej bywa
gor co ci ducha, a nawet i wewn trznego wesela, gdy cia u ciasno i niewygodnie, ni  gdy
ono przestronne ma pomieszczenie i wczasów u ywa. Na có  nam si  zda dom cho by
najobszerniejszy, kiedy na sta e przebywanie zawsze mamy tylko jedn  celk ? I  e celka ta

dzie szeroka i dobrze urz dzona, có  nam z tego przyjdzie? Wszak nie po to w niej

mieszkamy, aby my na jej  ciany patrzyli. Wszak nie mamy w niej mieszka  wiecznie, ale
tylko tyle w niej b dzie naszego mieszkania, ile b dzie czasu tego (s.542) krótkiego  ycia. A
jak e nam s odk  b dzie jej ciasno , gdy wspomnimy,  e im mniej u yjemy przyjemno ci na
tej ziemi, tym wi ksz  b dziemy si  cieszyli szcz liwo ci  w wieczno ci, gdzie zgotowane
nam s  mieszkania wedle miary mi

ci, z jak  tu wst pujemy w  lady  ycia najs odszego

naszego Pana Jezusa. Je li, jak mówimy, te pocz tki nasze maj  by  wznowieniem pierwotnej
Regu y Zakonu Naj wi tszej Matki Jego, nie czy my  Jej i onym dawnym Ojcom naszym tej
krzywdy, by my nie mieli stara  si  o jak najbli sze z nimi podobie stwo. I cho  nieudolno
nasza nie zdo a im sprosta  we wszystkim, to przynajmniej w u ywaniu rzeczy oboj tnych i
do utrzymania  ycia niekoniecznych umiejmy zachowywa

cis  miar  i pow ci gliwo .

Je li jest w tym nieco trudu, sam e trud ten staje si  s odki, jak tego  wie y przyk ad mamy
na tych dwóch ojcach. Pocz tek tylko nieco ma trudno ci. Skoro jednak na  m nie si
odwa ymy, tym samym ju  trudno  zwyci

ona i dalej wszystko staje si

atwe.

6. W pierwsz  czy mo e w drug  (nie pami tam dobrze) niedziel  Adwentu tego  roku 1568,
odby a si  pierwsza Msza w tym n dznym przedsionku, nie ozdobniejszym pewno od stajenki
Betlejemskiej. W Po cie nast pnego roku, w przeje dzie do Toledo na fundacj , wst pi am
tam. By o to z rana. Zasta am O. Antoniego od Jezusa z tym samym zawsze, jaki go nigdy nie
opuszcza, wyrazem wesela na twarzy, zamiataj cego przed ko cio em. “A to co, zawo

am, a

gdzie . Ojcze, honor twój?” Na to on, u miechaj c si  od wewn trznego uszcz liwienia,
odpowiedzia  mi: “Przekl ty niech b dzie ten czas, kiedy dba em o honor”.

Wszed szy do ko ció ka, zdumia am si , widz c wsz dzie oznaki gor co ci ducha, jak  Pan
by  ten nowy dom nape ni : wsz dy na  cianach same tylko krzy e albo trupie g owy. I nie ja
jedna odnios am to wra enie; dwaj kupcy z Mediny, znajomi moi, którzy mi towarzyszyli w
tej drodze, tak byli tym widokiem wzruszeni,  e wci  tylko rzewnymi  zami p akali.

7. Pami tam zw aszcza, i póki  yj  pami ta  b

 ma y krzy  drewniany przy kropielnicy, z

naklejonym na nim, (s.543) malowanym na papierze wyobra eniem Chrystusa Pana.
Papierowy ten obrazek g biej, s dz , do pobo no ci pobudza , ni  gdyby by  najmisterniej z
kosztownego materia u urobiony. Chór, w lamusie urz dzony, w po owie do  by  wysoki,
aby mogli w nim odmawia  godziny kanoniczne albo s ucha  Mszy  wi tej; ale wej cie tak
by o niskie,  e aby dosta  si  do  rodka, mocno musieli si  schyla . W dwóch rogach
ko ció ka mieli dwie male kie samotnie, w których inaczej zmie ci  si  nie mogli, jeno

background image

51

le cy albo siedz cy, a i tak jeszcze g ow  dotykali dachu. Dla ogrzania si  nape niali je
sianem (bo ch ód tam by  wielki). W ka dej by o okienko z widokiem na o tarz, i kamie

cy za wezg owie, a nad nim krzy e i trupie g owy. Dowiedzia am si ,  e po Jutrzni nie

wychodzili wcale na odpoczynek, ale pozostawali tam a  do Prymy, tak g boko pogr eni w
modlitwie,  e nieraz, wychodz c stamt d na Prym , mieli habity ca kiem pokryte  niegiem, a
nie czuli tego. Godziny kanoniczne odmawiali wspólnie z innym Ojcem karmelit , z
sukiennych, który by  si  do nich przy czy , cho  b

c mocno schorza y, habitu nie zmieni ;

czwarty by  z nimi m ody braciszek, jeszcze nie wy wi cony, który tak e by  przy nich
zamieszka .

8. Chodzili po wioskach okolicznych, og aszaj c s owo Bo e ludno ci miejscowej, zupe nie
nieo wieconej. By  to jeden z powodów, dla których rada by am za

eniu domu naszego w

tym miejscu. Widzia am bowiem,  e nigdzie tam w ca ej okolicy nie by o klasztoru ani
nikogo, kto by ten ciemny lud móg  naucza , i bardzo nad tym bola am. Ojcowie nasi w tak
krótkim czasie tak powszechne zjednali sobie powa anie i zaufanie ludu,  e gdy si  o tym
dowiedzia am, niewypowiedzian  mi  to nape ni o pociech . Chodzili, tak przepowiadaj c i
nauczaj c, na odleg

 pó torej mili albo i dwu mil, po g bokich  niegach i lodowych

wertepach i to zupe nie boso, bo pó niej dopiero kazano im nosi  sanda y. Ca e dnie tak
(s.544) sp dzali na nauczaniu i s uchaniu spowiedzi i pó nym dopiero wieczorem wracali do
domu na posi ek, ale takim w ród tych prac op ywali weselem wewn trznym,  e ani
strudzenia, ani g odu nie czuli.

9. Na po ywieniu im nie zbywa o, bo ze wsi okolicznych znoszono im wi cej ni
potrzebowali. Przyje

ali tak e do nich do spowiedzi niektórzy panowie z miejscowo ci

siednich; niebawem pocz li im ofiarowywa  u siebie lepsze domy i pomieszczenia. Mi dzy

nimi by  jeden, don Luis, pan na Cinco Villas. Pan ten wybudowa  by  ko ció  na
umieszczenie w nim obrazu Matki Boskiej, w szczególny sposób zas uguj cego na to, aby mu
by a oddawana cze  publiczna. Ojciec jego pos

 go z Flandrii matce jego czy babce, nie

pami tam, przez jakiego  kupca, ale ten tak si  do tego obrazu przywi za ,  e przez wiele lat
zatrzyma  go u siebie i dopiero w godzin

mierci da  zna  tym, dla których dar ten drogi by

przeznaczony, aby go do siebie zabrali. Jest to du y obraz, a tak pi kny,  e w  yciu moim nie
widzia am pi kniejszego (wielu te  innych to zdanie moje podziela). O. Antoni od Jezusa,
gdy na zaproszenie tego pana przyjecha  do niego i obraz ten ujrza , tak si  w nim
rozmi owa ,  e od razu zgodzi  si  na przeniesienie tam klasztoru. Miejsce to nazywa si
Mancera. Jedn  ono mia o niedogodno , mianowicie,  e nie by o tam studni i zdawa o si
nawet,  e niepodobna b dzie dokopa  si  wody. Mimo to jednak, gdy obaj ojcowie na to
przeniesienie si  zgadzali, pan ten zbudowa  im niewielki klasztor, jak tego wymaga a ich
profesja, oraz ko ció  w potrzebne sprz ty zaopatrzy , a wszystko to uczyni  dobrze.

10. Nie mog  tu pomin  milczeniem, w jaki sposób, zdaniem wszystkich cudowny, Pan
raczy  i wody im dostarczy . (s.545) Pewnego dnia, po wieczerzy, O. Antoni, który by
Przeorem, przechadzaj c si  z bra mi w dziedzi cu klasztornym i rozmawiaj c z nimi o tym
dotkliwym braku wody, nagle si  zatrzyma  i lask , któr  mia  w r ku, zrobi  na ziemi, zdaje
mi si , znak krzy a  wi tego, cho  tego dobrze nie pami tam. W ka dym razie jaki  znak
zrobi  lask  w miejscu upatrzonym i rzek : “Tu kopcie”. I oto ledwo nieco ziemi  poruszyli,
woda doskona a do picia w takiej obfito ci wytrys a,  e nawet gdy potrzeba czasem oczy ci
ocembrowanie, trudno j  zatamowa . Do wszelkiej przy budowie roboty murarskiej ta woda

background image

52

a, wszystkie potrzeby klasztoru ni  si  zaopatruj , a nigdy nie wysycha. Pó niej bracia

ogrodzili sobie miejsce na ogród i szukali w nim wody i du o si  napracowali, za

yli nawet

ko o do ci gni cia wody, ale z tym wszystkim, dot d przynajmniej, ani kropli nie znale li.

11. Co do mnie, widz c t  chatk , niedawno temu jeszcze niepodobn  do zamieszkania, teraz
tak pe

 ducha Bo ego, w ka dym jej zak tku coraz nowe znajdowa am dla siebie

zbudowanie. S ysz c za  o sposobie  ycia i o umartwieniach ich, i nieustannej modlitwie, i o
dobrym, jaki dawali z siebie przyk adzie — gdy zw aszcza jedni pa stwo, moi znajomi,
mieszkaj cy w s siedztwie, przyjechawszy do mnie, pocz li mówi  mi o nich, s ów nie
znajduj c na godne wychwalenie ich  wi to ci i niezmiernego, jakie w ród tego ludu czyni
dobra — z niewypowiedzian  rado ci  wewn trzn  dzi ki czyni am Panu, i  z  aski Jego
dano mi jest ogl da  ju  pierwsze owoce rozpocz tej sprawy, wielki, jak godzi si  mniema ,
po ytek naszemu Zakonowi i wzrost chwa y Bo ej wró ce. Niech boska dobro  Jego raczy
to sprawi , by rzeczy dalej tak sz y, jak dot d id , w zupe no ci wówczas zi ci si  moja
nadzieja.

Dwaj kupcy, którzy mi, jak mówi am, towarzyszyli, mówili mi potem,  e za  adn  cen  nie
oddaliby tej pociechy, jak  im przyniós  chwilowy ten pobyt w naszym klasztorku. O dziwna
pot go cnoty! Milszym ni  wszystkie ich bogactwa wyda  im si  widok tego ubóstwa, i dusz
ich uspokoi  i pocieszy ! (s.546)

12. Gdy potem rozmawia am z Ojcami o naszych interesach i sprawach zakonnych — taka

c, jaka i jestem, s aba i niecnotliwa — pocz am nalega  na nich, by zwolnili nieco

srogo ci swoich pokut, bo w surowo ciach i umartwieniach, jak mi si  zdawa o, przebierali
miar . Po tylu gor cych, jakie mi  to kosztowa o, pragnieniach i modlitwach, znalaz szy
wreszcie z  aski Pana z kim spraw  rozpocz

, i takie widz c szcz liwe jej pocz tki, ba am

si , by diabe  w samej e surowo ci nie znalaz  sposobu zaszkodzenia nam i nie doprowadzi
ich do zamorzenia si  przed czasem, nimby si  spe ni y nadzieje, jakie w nich pok ada am.
By  to z mojej strony dowód niedoskona

ci i ma ej wiary. Nie pami ta am na to,  e sprawa

przez nas podj ta jest spraw  Bo  i  e boska moc Jego potrafi j  zachowa  i wzrost jej
zapewni . Oni jednak, pe ni tych cnót, na których mnie zbywa o, ma o zwracali uwagi na
przedstawienia i pro by moje i w niczym nie zmienili  wi tobliwego trybu swego  ycia. Tak
rozsta am si  z nimi z sercem pe nym najs odszej pociechy, chocia  nie umia am tyle chwali
Boga i dzi kowa  Mu, ile nale

o za takie wielkie Jego mi osierdzie.

Oby mi  w boskiej  askawo ci swojej raczy  uczyni  godn  wywdzi czenia Mu si  w
czymkolwiek za nieogarnione mnóstwo Jego dobrodziejstw. Szcz liwe powstanie tego
klasztoru Ojców by o, rozumia am to dobrze,  ask  bez porównania wi ksz , ni  wszystkie
fundacje domów 

skich, których mi Pan da  dokona .

ROZDZIA  15

Opowiada o fundacji domu chwalebnego  w. Józefa w Toledo roku 1569.

l. Mieszka  w mie cie Toledo pewien kupiec, m  zacny i pobo ny. 

 w dobrowolnym

bez

stwie, przyk adnie bardzo i cnotliwie. Niepospolit  odznacza  si  szczero ci  i

prawo ci  (s.547) charakteru. Uczciwym handlem pomna

 wci

 swój maj tek z tym

zamiarem,  e zapisze go ca y na jak  fundacj , z której by aby jak najwi ksza chwa a Bogu.

background image

53

Nazywa  si  Martin Ramirez. Gdy ci ko zaniemóg  i ju  by  bliski  mierci, O. Pablo
Hernandez, z Towarzystwa Jezusowego, u którego przedtem si  spowiada am, gdy bawi am
w Toledo uk adaj c si  o fundacj  w Malagónie, a który bardzo pragn  osiedlenia si  sióstr
naszych w tym mie cie, uda  si  do chorego i przedstawi  mu, jak wielka b dzie chwa a Pana
z za

enia takiego klasztoru i jako zapisuj c na ten cel maj tek swój, osi gnie w zupe no ci

po ytek, jaki sobie obiecywa  z ustanowienia kaplic i kapelanów i pewnych uroczysto ci
dorocznych, które przy miejscowej parafii z mienia swego ufundowa  zamierza .

2. Chory mia  si  ju  tak  le,  e widz c, i  na u

enie tej sprawy czasu mu nie starczy,

przekaza  j  ca  na r ce brata swego Alonsa Alvareza Ramireza, i zaraz potem umar . Nie
móg  poruczy  ostatniej woli swojej w pewniejsze r ce. Alonso Alvarez by  to cz owiek w
wysokim stopniu roztropny, bogobojny, dobroczynny i ze wszech miar godny zaufania; mog
to najprawdziwiej o nim po wiadczy , bo wiele z nim mia am do czynienia, i mówi , co
widzia am.

3. W chwili  mierci Martina Ramireza ja jeszcze bawi am w Yalladolid, zaj ta tamtejsz
fundacj . Obaj wi c, i O. Pablo Hernandez i Alonso Alvarez, napisali do mnie, donosz c mi o
tym wypadku i domagaj c si  spiesznego mego przyjazdu, je li mam zamiar przyj

 t

fundacj . Pojecha am zatem prawie natychmiast po urz dzeniu domu w Valladolid.
Przyby am do Toledo w wigili  Zwiastowania Naj wi tszej Panny Maryi i zajecha am do
pa acu do i Luisy, fundatorki naszej w Malagonie, (s.548) u której ju  przedtem w ró nych
czasach stawa am. Zosta am przyj ta z wielk  rado ci , bo pani ta szczególn  ma dla mnie
mi

. Mia am z sob  dwie towarzyszki, obie z klasztoru  w. Józefa awila skiego, gorliwe

bardzo s

ebnice Bo e. Umieszczono nas, jak zwykle, w osobnym pokoju, gdzie by

my

zupe nie samotne, jakby w klasztorze.

4. Niebawem wszcz am rokowania z Alonsem Alvarezem co do zamierzonej fundacji. Bra
w nich udzia  i zi  jego, Diego Ortiz, dobry teolog, ale wi cej w zdaniu swoim uparty ni
te  i nie atwo by o doj  z nim do  adu. Stawiali mi z pocz tku ró ne warunki, na które nie
uwa

am, by mi wypada o si  zgodzi . W ci gu tych pertraktacji szukali jakiego domu do

wynaj cia, który by my mog y zaj

, ale — mimo wszelkiego starania — nie mogli znale

nic odpowiedniego. Z drugiej strony wielk  mia am trudno  w uzyskaniu potrzebnego
upowa nienia od naczelnika miasta, przewodnicz cego w radzie administracyjnej (na miejscu
arcybiskupa, którego wówczas nie by o), jakkolwiek usilnie za nami czyni a u niego starania
ona pani, u której mieszka

my, jak równie  i jeden mo ny pan, don Pedro Manrique, syn

gubernatora Kastylii i kanonik toleda ski. By  to (czyli raczej jest, bo jeszcze  yje) m
bardzo pobo ny. W rok po za

eniu tego naszego domu, nie zwa aj c na s abe zdrowie

swoje, wst pi  do Towarzystwa Jezusowego, którego dot d jest cz onkiem. Jednak e i on,
pomimo wielkiego znaczenia, jakiego dla niepospolitego rozumu (s.549) i dzielno ci
charakteru swego w Toledo u ywa , nie móg  z tym upowa nieniem naszym doj  do ko ca.
Ledwo zdo

 sk oni  naczelnika, aby si  dla nas okaza  przychylniejszy, a ju  znowu

panowie radni robili trudno ci. Z drugiej strony i uk ady nasze z Alonsem Alvarezem wci
sz y oporem, z powodu zi cia, któremu ten zbytnio ulega , tak i  w ko cu dosz o do
zupe nego zerwania.

5. Nie wiedzia am ju , co pocz . Przyjechawszy do Toledo umy lnie i wy cznie dla tej
fundacji, czu am to dobrze,  e wielki by by wstyd odjecha  z niczym. G ównie jednak i

background image

54

wi cej ni  wszelkie inne trudno ci dolega a mi kwestia upowa nienia, bo by am pewna,  e
skoroby my tylko zdo

y si  usadowi , Pan dalszym potrzebom zaradzi, jak to ju  w

poprzednich fundacjach uczyni . Widz c tedy,  e starania za nami trwaj  ju  przesz o dwa
miesi ce, a sprawa nie tylko nie post puje, ale owszem, coraz gorzej si  wik a, postanowi am
w ko cu sama si  z naczelnikiem rozmówi . Uda am si  do ko cio a, po

onego tu  przy

jego mieszkaniu i stamt d pos

am do niego z pokorn  pro

, by raczy  si  ze mn

zobaczy . Gdy si  znalaz am z nim w cztery oczy, rzek am do niego: “Szale stwem jest dla

wiata,  e s  niewiasty, które tego tylko pragn , aby mog y 

 w surowej pokucie i  cis ym

zamkni ciu i d eniu do doskona

ci; ale jak e przy tym wygl daj  ludzie, którzy ani my

c

zadawa  sobie podobnego trudu, owszem, w uciechach i wczasach p dz c dni swoje, chc
jeszcze k

 przeszkody sprawie tak Panu naszemu przyjemnej?” Wiele innych jeszcze

rzeczy powiedzia am mu, z wielk , jak  Pan sam mi dawa ,  mia

ci  i stanowczo ci .

owa moje tak go skruszy y,  e natychmiast, na poczekaniu, wyda  mi upowa nienie.

6. Wróci am do siebie ucieszona, tak jakby ju  ca a fundacja by a gotowa, cho  w gruncie
rzeczy wszystkiego jeszcze do niej brakowa o. Posiada am ca ego maj tku trzy czy cztery
dukaty. Kupi am za to dwa obrazy (aby by o co zawiesi  (s.550) nad o tarzem), dwa sienniki i
jedn  ko dr . O domu po zerwaniu uk adów z Alonsem Alvarezem ju  nie by o mowy. Zrobi
mi wprawdzie nadziej  pewien kupiec, przyjaciel mój, mieszkaj cy w Toledo. Kupiec ten
(nazywa si  Alonso de Avila)  yje w dobrowolnym bez

stwie, wszystek oddany dobrym

uczynkom, szczególnie niesieniu pomocy wi niom. Ten wi c pociesza  mi , mówi c, bym
by a spokojna,  e on mi poszuka domu; i pewno by by spe ni  obietnic  swoj , ale na
utrapienie moje ci

ko zaniemóg . Na kilka dni przedtem bawi  chwilowo w Toledo O.

Marcin od Krzy a, franciszkanin, bardzo  wi tobliwy s uga Bo y. Odje

aj c, skierowa  do

mnie jednego penitenta swego, niejakiego Andrad , m odego cz owieka, niebogatego, czyli
raczej zupe nie ubogiego. Poleci  mu,  eby si  odda  na moje us ugi i zrobi , cokolwiek mu
powiem. Jako , którego  dnia, gdy by am w ko ciele na Mszy, m odzieniec ten zbli

 si  do

mnie i, powtarzaj c mi dane mu przez tego dobrego Ojca polecenie, upewni  mi ,  e wszystko
uczyni dla mnie, co tylko b dzie w jego mo no ci, cho  b

c ubogi, osob  tylko swoj

 mi mo e. Podzi kowa am mu za t  jego gotowo , ale troch  mi si  wydawa o

zabawne, a wi cej jeszcze towarzyszkom moim,  e ten  wi ty cz owiek takiego nam przysy a
pomocnika, nie bardzo, z powierzchowno ci jego s dz c, nadaj cego si  do za atwiania spraw
Karmelitanek Bosych.

7. Gdy tedy, maj c ju  w r ku upowa nienie, a nie maj c nikogo, komu bym mog a poleci
wyszukanie nam domu do naj cia, nie wiedzia am, co dalej pocz

, przyszed  mi na my l on

ody cz owiek, przys any do mnie przez O. Marcina od Krzy a. Towarzyszki moje, gdy im

o tym wspomnia am, serdecznie na mia y si  ze mnie i odradza y mi, bym go nie u ywa a, bo
nic innego z tego nie wyjdzie, jeno  e przez niego sprawa przed czasem si  rozg osi. Ja
jednak wola am nie zwa

 na ich  miechy i rady. Dziwny, prawie tajemniczy sposób, w jaki

ten m ody cz owiek do mnie trafi , i to jeszcze pos any przez takiego s ug  Bo ego, utwierdzi
we mnie przeczucie,  e pomoc jego nie b dzie dla nas bezskuteczna. (s.551) Pos

am wi c

po niego i zobowi zawszy go naprzód do  cis ego zachowania tajemnicy, opowiedzia am mu,
jak rzeczy stoj  i  e potrzeba nam wynale  jaki dom, który by my mog y naj . Upewni am
go,  e stawi  za nas por czyciela, w czym liczy am na poczciwego naszego Alonsa de Avila,
wówczas, jak mówi am, chorego. O wiadczy  mi,  e to rzecz bardzo  atwa i  e wyszuka,
czego nam potrzeba. Jako  zaraz nazajutrz rano przyszed  za mn  do ko cio a Towarzystwa

background image

55

Jezusowego, gdzie by am na Mszy, z oznajmieniem,  e dom ju  znalaz , tu  blisko. Przyniós
mi klucze do niego, aby my posz y go obejrze , co i uczyni

my. I by  to rzeczywi cie dom

tak dogodny,  e blisko rok ca y w nim przebywa

my.

8. Ile razy wspomn  na t  fundacj , zawsze zdumiewam si  z uwielbieniem nad dziwnymi
drogami Opatrzno ci Bo ej. Blisko trzy miesi ce — albo co najmniej przesz o dwa, dobrze
nie pami tam — osoby tak bogate i mo ne szuka y po ca ym mie cie odpowiedniego dla nas
pomieszczenia i nic nie znalaz y, jak gdyby wcale domów nie by o w Toledo, a  oto zjawia
si  ten m ody cz owiek, niebogaty, owszem, bardzo ubogi, a Pan pomóg  mu wyszuka  od
razu dom taki, jakiego nam potrzeba. I mog a ta fundacja przyj  do skutku bez  adnego
trudu, gdyby uk ady z Alonsem Alvarezem by y si  powiod y; a oto Pan zrz dzi ,  e si  nie
powiod y,  e owszem zupe nie si  rozbi y, aby klasztor nasz powsta  w ubóstwie i w ci

kiej

walce z trudno ciami.

9. Gdy wi c ten dom okaza  si  dla nas dogodny, umy li am zaraz go zaj , nie czekaj c na
zaprowadzenie w nim klasztornych naszych urz dze , by snad  nie zasz a jeszcze jaka
przeszkoda. Niebawem te , zgodnie z tym  yczeniem moim, przybieg  do mnie ten e
Andrada z doniesieniem,  e dom tego dnia b dzie wolny,  e zatem mo emy od razu przenie
tam sprz ty nasze. Odpowiedzia am mu na to,  e b dzie to niewielka robota, bo sprz tów nie
mamy, z wyj tkiem dwóch sienników i jednej ko dry. Wiadomo  ta  atwo (s.552) mog a go
zadziwi . Towarzyszki te  moje nierade by y z tej niewczesnej, ich zdaniem, mojej
szczero ci. Wymawia y mi,  em mu to powiedzia a, bo teraz, dowiedziawszy si , 

my tak

ubogie, nie b dzie ju  chcia  nam pomaga . Mnie, przyznaj , ta my l nie przysz a, ale obawa
sióstr okaza a si  p onn : otwarte moje wyznanie  adnego nie sprawi o na m odym cz owieku
niekorzystnego wra enia. Ten, który da  mu tak  dobr  wol  do pomagania nam, zachowa  j
w nim tak e, a by sko czy  swe zadanie. Z takim te  zapa em zaj  si  urz dzaniem domu i
sprowadzeniem robotników, jakiego my same chyba nie zdo

yby my przewy szy .

Po yczy

my sobie paramenty i wszystko potrzebne do Mszy  wi tej. Wreszcie o

zmierzchu, przy odg osie dzwoneczka, z rodzaju tych, jakimi si  dzwoni na Podniesienie, bo
innego nie mia

my, przeprowadzane przez jednego z robotników, zaj

my nasz dom i

ca  noc sp dzi

my na robocie oko o porz dków wewn trznych, ale po cichu i w ci

ej

obawie, by nas nie dos yszano i nie dowiedziano si  przed czasem, jaki jest istotny nasz
zamiar. Jedyne miejsce odpowiednie na kaplic  mia

my w pokoju, do którego wej cie by o

przez drugi domek przyleg y, który zatem tak e wynaj

my od w

cicielki, cho  jeszcze w

nim mieszka y jakie  niewiasty.

10. Nad ranem, gdy ju  wszystko by o gotowe, nie mog

my d

ej trzyma  rzeczy w

sekrecie przed onymi s siadkami, którym przedtem nie  mia

my nic mówi , aby nas nie

wyda y. Otworzy

my drzwi do naszej kaplicy, umieszczone w przepierzeniu i wychodz ce

na ma y dziedzi czyk. One wtedy, us yszawszy ruch, przebudzi y si  i zerwa y si  z 

ek

przera one. Ledwo je zdo

my uspokoi ; a gdy wkrótce potem kap an umówiony

przyszed  ze Msz

wi

, cho  jeszcze nad sane, nie  mia y przecie przeszkadza  nam

czynnie, a  wreszcie, zrozumiawszy, o co chodzi, u agodzi y si  z  aski Pana.

11. Z innego jeszcze wzgl du okaza o si , 

my niebacznie post pi y, w zapale naszym

dokonania czym pr dzej sprawy natchnionej nam od Boga, nie zwracaj c nale nej (s.553)
uwagi na mo liwe niedogodno ci. W

cicielka domu naszego, b

c  on  starszego w

background image

56

rodzie, gdy spostrzeg a,  e na gruncie jej zak ada si  klasztor i ko ció , niema o narobi a nam
krzyku i k opotu. Dopiero, gdy jej zrobi

my nadziej ,  e je li zechce po ludzku z nami

post pi , dobrze jej za dom zap acimy, da  Pan Bóg,  e si  udobrucha a. Na mie cie znowu
panowie radni, dowiedziawszy si ,  e klasztor jest za

ony, pomimo  e oni nie chcieli si  za

nic zgodzi  na wydanie upowa nienia, mocno si  nasro yli i w nieobecno ci naczelnika,
któremu zrazu po moim widzeniu si  z nim wypad o gdzie  wyjecha , udali si  do jednego z
miejscowych dostojników ko cielnych (potajemnie ju  uprzedzonego przeze mnie o
wszystkim), wyra aj c przed nim zdziwienie i oburzenie swoje na tak  zuchwa

, by jaka

tam mizerna niewiasta, wbrew ich woli,  mia a im klasztor zak ada . Odgra ali si ,  e tego

azem nie puszcz . On, udaj c,  e o niczym nie wie, uspokaja  ich jak móg , t umacz c im,

e i w innych miejscach ju  podobne domy pozak adane, a pewno i tu nie uczyni am tego bez

nale nych r kojmi.

12. Oni jednak w kilka dni potem przys ali mi dekret, zabraniaj cy odprawiania u nas Mszy

wi tej, dopóki nie przedstawi  upowa nie , na mocy których tak post pi am.

Odpowiedzia am im jak naj agodniej,  e uczyni  wed ug ich rozkazu, jakkolwiek w tych
rzeczach nie mam obowi zku ich s ucha ; za czym uprosi am tego pana, o którym mowa by a
wy ej, don Pedra Manrique, aby si  z nimi rozmówi  i pokaza  im papiery. Przedstawienia
jego u agodzi y ich, zw aszcza  e, b

 co b

, rzecz ju  by a zrobiona. Gdyby nie to,

sprawa nasza by aby z y obrót wzi a.

13. Kilka dni przeby

my w tym domu zupe nie pustym, za ca y sprz t i bogactwo maj c

nasze dwa sienniki i ko dr . Pierwszego dnia nie by o nawet gar ci chrustu, na którym by my
upiek y sobie rybk . A  Pan natchn  nie wiem komu dobr  my l,  e nam po

 w kaplicy

wi zk  drzewa i tak (s.554) biedzie naszej zaradzi . Nocami po trochu marz

my, bo by

mróz; nakrywa

my si  jak mog

my nasz  ko dr  i grubymi p aszczami woj okowymi,

które nosimy na wierzchu, i to nieraz pomaga o. Mo e to komu wyda si  rzecz  niepodobn ,
by my wychodz c z domu tej pani, która mi  tak szczerze kocha a, mog y si  znale  u siebie
w takim ubóstwie. Innego na to wyt umaczenia nie widz , jeno to,  e Pan chcia , by my
dozna y na sobie po ytków tej cnoty. Ja j  o nic nie prosi am, bo nie lubi  nikomu si
naprzykrza . Jej to zapewne wówczas na my l nie przysz o, bo sk din d daleko wi cej dla
mnie ponios a i ponosi ci aru, ni  to, co w tej potrzebie da  nam mog a.

14. Ubóstwo to wielkim by o dla nas szcz ciem; takie w ród niego czu

my zadowolenie

wewn trzne, takie wesele ducha,  e ile razy na te dni wspomn , widz  jasno, jakie skarby
ukryte  ask i pociech Pan w ka dej cnocie chowa zamkni te. W tym ogo oceniu z rzeczy
ziemskich dusze nasze by y jakby pogr one w najs odszej kontemplacji. Ale nied ugo to
trwa o; rych o sam e Alonso Alvarez i inni pocz li nas zaopatrywa  we wszystko, wi cej nam
przysy aj c, ni eli my sobie  yczy  mog y. Szczerze powiem,  e mi  to mocno zasmuca o.
Mia am uczucie, jak gdyby mi zabierano ca e skarby kosztownych z otych klejnotów, które
stanowi y moje bogactwo, i skazywano mi  na n dz ; tak bola o mi  to,  e ubóstwo nasze si
ko czy. I towarzyszki moje tak e podziela y ze mn  to uczucie; widz c,  e chodz
zasmucone, zapyta am, co im jest, a one na to: “Jak e, matko, mamy si  nie smuci , kiedy
snad  ju  nie jeste my ubogie!”

15. Od tego czasu pragnienie jak najg bszego ubóstwa coraz wy ej we mnie ros o.
Utwierdzi am si  na zawsze w tej królewskiej wy szo ci ducha, która za nic ma wszelkie

background image

57

dobra doczesne, kiedy niedostatek ich dusz  wzbogaca w dobra wewn trzne, z których si
rodzi lepsze nasycenie i odpocznienie, ni  je  wiat i dostatki jego da  mog . W czasie, gdym
si  uk ada a z Alonsem Alvarezem o t  fundacj , znalaz o si  wielu, którzy na to krzywo
patrzyli i wymawiali mi,  e do (s.555) takiej sprawy dopuszczam ludzi nie urodzonych
wysoko i nie szlacht , cho  byli to ludzie — jak mówi am — bardzo uczciwi w zawodzie
swoim i cnotliwi, tym bardziej, mówili mi,  e w takim wielkim mie cie jak Toledo nie
zabrak oby mi  atwo ci znalezienia sobie osób mo nych i wysoko po

onych, które by si

spraw  moj  zaj y. Na mnie uwagi te nie robi y wielkiego wra enia, bo dzi ki Bogu zawsze
ceni am wy ej cnot  ni

wietno  rodu, ale naczelnik miasta tak podziela  ogólne

przekonanie, czy te  tak by  po wp ywem licznych na niego w tym punkcie nalega ,  e gdy w
ko cu wyda  mi upowa nienie, zastrzeg  jednak i po

 to za warunek,  e w

przeprowadzeniu tej fundacji b

 si  trzyma a tego samego sposobu post powania, jaki

zachowywa am w poprzednich.

16. Wobec tego zastrze enia nie wiedzia am, co pocz ; bo w tym e czasie, ju  po za

eniu

klasztoru, Alonso Alvarez z rodzin  swoj  przyszed  do mnie i na nowo nawi za  uk ady.
Wobec dokonanej ju  fundacji zdawa o mi si ,  e b dzie najw

ciwiej, gdy oddam im

urz dzenie kaplicy g ównej z warunkiem,  e do reszty klasztoru  adnego ju  nie b

 mieli

prawa, tak jak si  to zachowuje obecnie. Z drugiej strony jednak do tej e kaplicy g ównej
objawia a ch  pewna osoba ksi

cego rodu i ró ne z tego powodu dawano mi rady.

Waha am si  wi c, nie wiedz c co postanowi . A  Pan sam raczy  mi  w tej w tpliwo ci

wieci  i rzek  do mnie pewnego dnia,  e ma o na s dzie Bo ym b

 wa

y te wysokie

tytu y i ksi

ce wielmo nosci, za czym surowo mi  strofowa ,  em takim radom i przyst p do

siebie dawa a,  e nie s  to my li przystojne dla dusz, które raz na zawsze  wiatem wzgardzi y.

17. Upomnienie to mocno mi  zawstydzi o. Zaraz te  pod wra eniem tego i z wielu innych
jeszcze powodów postanowi am doko czy  wszcz te uk ady, oddaj c rodzinie Ramirezów
wspomnian  kaplic . Nigdy tego nie 

owa am. Bez tego nie by yby my w mo no ci naby

domu, dzi ki za  szczodrobliwo ci Alonsa Alvareza i zmar ego jego brata dosta  si  nam ten
dom, w którym obecnie mieszkamy, jeden z najlepszych w Toledo, a kosztowa  dwana cie
tysi cy dukatów. (s.556) W kaplicy naszej cz ste miewamy  wi ta uroczyste i po kilka Mszy

wi tych si  odprawia, z czego nie tylko siostrom wielka ro nie pociecha, ale i po ytek

ludowi. Gdybym by a zwa

a na marne opinie  wiata,  adn  miar , po ludzku s dz c, nie

by yby my uzyska y tak dogodnego pomieszczenia, a nad to jeszcze przykro  i krzywd
by abym wyrz dzi a temu, który nam tak

yczliwo  okaza  i takie dobrodziejstwo

wy wiadczy .

ROZDZIA  16

Opowiada o niektórych szczegó ach z dziejów wewn trznych tego klasztoru  wi tego Józefa w
Toledo, by si  objawi a cze  i chwa a Bo a.

 1. Zdawa o mi si  rzecz  w

ciw  wspomnie  tu nieco o  wi tej gorliwo ci, z jak  niektóre

z sióstr tego klasztoru oddawa y si  s

bie Pana, aby te, które po nich nastan , usi owa y

zawsze na ladowa  te pi kne pocz tki.

Mi dzy innymi wst pi a do nas, jeszcze przed nabyciem tego domu, siostra Anna od Matki
Bo ej; wymieniam tu tylko jej imi  zakonne. Mia a lat czterdzie ci. Ca e  ycie swoje strawi a

background image

58

na s

bie Pana; ale cho  w domu i w zewn trznych  ycia warunkach nie zbywa o jej na

przyjemno ciach, bo by a sama jedna i posiada a maj tek, wola a jednak obra  sobie ubóstwo
i zale no

ycia zakonnego i w tym celu zg osi a si  do mnie. Zdrowia by a bardzo s abego.

Mimo to jednak, widz c dusz  tak dobr  i odwa

, uzna am,  e b dzie to dobry pocz tek dla

naszej fundacji i przyj am j . Spodoba o si  Panu w ród umartwie  zakonnych lepsze da  jej
zdrowie, ni  je mia a, b

c na  wiecie i u ywaj c swobody.

2. Jedna rzecz g ównie w niej mi  zbudowa a i dlatego o niej tu mówi . To mianowicie,  e
nim jeszcze zosta a dopuszczona do profesji, wyzu a si  z ca ego maj tku swego, a mia a go
znaczny, i sposobem ja mu ny domowi naszemu go darowa a. Mnie ta hojno  jej by a
przykra i nie chcia am na to si  zgodzi . Przedstawia am jej,  e mo e jeszcze tego kroku
(s.557) po

owa  albo te  mo e my nie zechcemy dopu ci  jej do profesji, a wtedy

znalaz aby si  w bardzo trudnym po

eniu. Bez w tpienia,  e w razie gdyby my jej nie

przyj y, nie pu ci yby my jej bez zwrócenia jej tego, co nam darowa a; ale tego jej nie
mówi am, chc c jej da  jak najmocniej uczu , na co si  nara a. Mia am do tego powód
dwojaki: raz, aby nie by o z tego jakiej pokusy, a po wtóre, dla lepszego wypróbowania jej
ducha. Odpowiedzia a mi na moje przedstawienie,  e gdyby do tego przyj  mia o, posz aby
w takim razie i  ebra aby dla mi

ci Bo ej i nie by o sposobu zachwia  jej postanowienia.

a u nas bardzo szcz liwa i w daleko lepszym zdrowiu ni  przedtem.

3. Przedziwny w tym klasztorze panowa  zapa  do wszelkich  wicze  umartwienia i
pos usze stwa. Prze

ona, jak sama na to, bawi c tam, patrzy am, pilnie musia a baczy  na

owa swoje, bo cokolwiek by powiedzia a, siostry natychmiast to spe nia y. Razu jednego,

przechadzaj c si  po ogrodzie, zatrzyma y si  przy ma ej sadzawce. “Co by te  to by o (rzek a
zwracaj c si  do jednej z nich), gdybym ci kaza a rzuci  si  w wod ?” Jeszcze nie doko czy a
tych s ów, gdy siostra ju  by a w wodzie, a  j  wydobyto tak przemoczon ,  e musia a si
przebra . Innym razem znowu, by o to w mojej obecno ci w czasie, gdy siostry si
spowiada y, jedna, czekaj c na kolej swoj , zbli

a si  do prze

onej i co  do niej

przemówi a. “Jak to, rzek a do niej prze

ona, w takiej chwili chcesz rozmawia ? Czy w taki

sposób skupiasz si  w duchu? Lepiej id , schowaj si  g ow  w studni i my l o grzechach
twoich”. Siostra wzi a to dos ownie, jako rozkaz rzucenia si  do studni i takim p dem
pobieg a spe ni  rzekomy ten rozkaz,  e gdyby jej nie byli w por  przytrzymali, by aby
rzeczywi cie utopi a si  w studni, z tym najmocniejszym przekonaniem,  e najwi ksz  w

wiecie odda przez to us ug  Bogu. — Takie to i tym podobne akty  lepego pos usze stwa i

bohaterskiego umartwienia dzia y si  w tym naszym klasztorze. Zapa  sióstr (s.558) do tych

wi tych praktyk dochodzi  a  do zbytku, a  do przebrania miary, tak i  potrzeba by o prosi

niektórych  wiat ych kap anów i uczonych teologów, aby je o wiecili, w czym i w jakich
granicach powinny by  pos uszne, i powstrzymywali niepomiarkowane ich zap dy. Niektóre
bowiem dochodzi y w tym kierunku do takich ostateczno ci,  e gdyby ich nie uniewinnia a
dobra ich wiara i czysta intencja, raczej mia yby win  ni  zas ug . I nie tylko w tym jednym
klasztorze, o którym tu mówi  (bo nastr czy a mi si  do tego sposobno ), taki panowa  duch
po wi cenia si  bez granic, ale i we wszystkich innych. I gdyby nie to,  e sama w nich
mia am udzia , chcia abym przytoczy  wi cej podobnych przyk adów, aby Pan by
pochwalony w s

ebnicach swoich.

4. W czasie mojej bytno ci w tym klasztorze jedna z sióstr zaniemog a  miertelnie. Po
przyj ciu  wi tego Wiatyku i Ostatniego Namaszczenia ca a si  rozpromieni a od

background image

59

wewn trznego uszcz liwienia i wesela i z tak  prostot  i spokojem przyjmowa a zlecenia
nasze do nieba i obiecywa a wstawia  si  za nami do Boga i do  wi tych Patronów naszych,
jak gdyby ju  by a na tamtym  wiecie. Na krótko przed jej skonaniem wysz am na chwil  do
kaplicy, prosz c Pana w Naj wi tszym Sakramencie ukrytego, aby jej da  dobr

mier .

Wróciwszy stamt d do celi umieraj cej, ujrza am Go w Boskim Majestacie, stoj cego u
wezg owia 

a, r ce mia  nieco rozchylone, jakby bior c chor  w swoj  obron , i rzek  do

mnie:

 tego pewna,  e wszystkie siostry tych klasztorów w godzin

mierci tak b

wspiera  i broni , niech e si  nie boj  pokus przed miertnych. S owa te nape ni y mi
pociech  i w g bokim pozostawi y mi  skupieniu wewn trznym. Gdym po chwili przysz a
do siebie i zbli

am si  do chorej, ona powiedzia a mi te s owa: “O matko, jak e wspania e

rzeczy mam ogl da !” I tak umar a jak anio .

5. Patrzy am potem na  mier  kilku innych sióstr i w ka dej widzia am taki  sam dziwny
spokój i pogod  przy konaniu, bez  adnego  ladu najmniejszej pokusy; wygl da o to zupe nie
na zachwycenie albo na modlitw  odpocznienia. I nam te , ufam, Bóg w dobroci swojej
takiej e w ostatniej potrzebie  aski u yczy, przez zas ugi Syna swego i b ogos awionej Matki
Jego, której szat  nosimy. Przeto, córki moje, starajmy si  ze wszystkich si  naszych, by my
by y prawdziwymi Karmelitankami.  ycie to pr dko si  sko czy. Gdyby my wiedzia y, jakie
udr czenia cierpi wielu w on  godzin , jakimi zdradzieckimi pokusami diabe  ich n ka, jak e
wysoko ceni yby my sobie t

ask  od Pana nam obiecan !

6. Opowiem tu jeden przyk ad takich pokus przed miertnych, który mi si  w tej chwili
przypomina. Zna am tego, któremu si  to wydarzy o, by  to nawet daleki powinowaty moich
krewnych. Kocha  si  nami tnie w grze, mia  niejakie wykszta cenie, ale nie gruntowne, i z
tego w

nie kusiciel skorzysta  na oszukanie go, nasuwaj c mu w ostatniej jego chorobie

wyobra enie,  e nawrócenie si  w godzin

mierci na nic si  ju  nie zda. Tak mu utkwi a ta

my l,  e nie by o sposobu namówi  go do spowiedzi. Dr czy  si  nieszcz liwy, 

owa

szczerze za z e  ycie swoje, ale przy tym wci

 utrzymywa ,  e spowied  ju  nie dla niego, bo

jasno widzi,  e jest pot piony. Spowiednik jego, uczony teolog dominikanin, ró nymi
dowodami usi owa  wywie  go z b du, ale ten, wci  s uchaj c tylko poduszcze  z ego
ducha, na wszystko mia  gotow  odpowied  i tysi ce subtelnych wykr tów. Trwa o to kilka
dni i spowiednik ju  nie wiedzia , co pocz

. Snad  jednak i on, i inne dusze pobo ne gor co

si  za biednym modlili, kiedy w ko cu Pan si  nad nim zmi owa .

7. W stanie chorego znaczne objawi o si  pogorszenie. Ból w boku, na który cierpia , coraz
sro sze mu zadawa  bole ci. Spowiednik pospieszy  do jego 

a, zapewne z nowym zasobem

argumentów na przekonanie upornego; ale niewiele by to by o pomog o, gdyby Pan w
mi osierdziu swoim nie zmi kczy  wreszcie serca grzesznika. Gdy tedy spowiednik pocz  go
upomina  i nowymi dowodami swymi przekonywa , chory nagle podniós  si , usiad  na

ku, jakby zdrów, i rzek : “Kiedy mówisz,  e spowied  mo e mi jeszcze co pomóc, wi c

gotów jestem wyspowiada  si ”. Wezwa , nie pami tam, (s.560) pisarza czy notariusza,
przysi

 uroczy cie,  e nigdy ju  gra  nie b dzie i  ycie swoje poprawi, je liby Panu

spodoba o si  jeszcze je przedhi

. Obecnych wezwa  na  wiadków, potem wyspowiada  si

przyk adnie i z tak  pobo no ci  przyj  Naj wi tszy Sakrament,  e, polegaj c na tym, czego
wiara nas uczy, mo emy ufa ,  e dost pi  zbawienia. Daj nam Bo e, siostry, 

 tak jak na

prawe córki Naj wi tszej Panny przystoi i wiernie zachowywa

luby nasze, aby Pan nasz

móg  nam uczyni  t

ask , któr  nam obieca . Amen.

background image

60

ROZDZIA  17

Opowiada o fundacji dwóch klasztorów, m skiego i 

skiego, w Pastranie, tego  roku 1569.

1. Pierwsze dwa tygodnie po fundacji domu w Toledo, w którym, jak mówi am,
mieszka

my blisko rok, du o by o roboty z urz dzeniem kaplicy, za

eniem krat i

dope nieniem innych porz dków. Ci gle przez ten czas mia am do czynienia z robotnikami i
bardzo by am zm czona; ale wreszcie w wigili  Zes ania Ducha  wi tego wszystko by o
gotowe. W pierwszy dzie  Zielonych  wi tek, siadaj c z rana z siostrami do posi ku w
refektarzu, takiej dozna am pociechy na my l,  e  adnej ju  nie mam pracy i  e przez te

wi ta b

 mog a cho  chwilami cieszy  si  spokojnie Panem moim, i  ta wielka s odko ,

jak  czu am w duszy, prawie mi odbiera a wszelk  ch  do jedzenia.

2. Ale nie by am godn  tej pociechy. Jeszcze my nie wysz y z refektarza, a tu oznajmiono mi,

e czeka na mnie s uga przys any od ksi nej Eboli, ma onki ksi cia Ruy Gómez de Silva.

Wysz am do niego i pokaza o si ,  e ksi na przysy a po mnie w interesie fundacji klasztoru
w Pastranie. Fundacja ta od dawna by a mi dzy ni  a mn  umówiona, ale nie s dzi am, by
mia a tak pr dko przyj  do skutku. Nag e to (s.561) wezwanie przysz o mi bardzo nie w
por . Opuszcza  klasztor, tylko co w ród tylu przeciwie stw za

ony, by oby rzecz  wielce

niebezpieczn . Od razu te  postanowi am,  e nie pojad , i tak  da am odpowied  pos owi. A
cho  on mi na to oznajmi ,  e to niepodobna,  e ksi na ju  jest w Pastranie,  e po to jedynie
tam pojecha a i taki zawód równa by si  zniewadze, ja jednak ani my la am na teraz tam
jecha . Powiedzia am mu,  eby poszed  si  posili , a ja tymczasem napisz  do ksi nej i on
jej list mój zawiezie. Krzywi  si  na to, bo by  to s uga bardzo czu y na honor swej pani; ale
wobec racji moich, które mu przedstawi am, pogodzi  si  z konieczno ci .

3. Siostry, przeznaczone do tego nowego domu, ledwo co by y przyjecha y; zdawa o im si
rzecz  zgo a niepodobn , bym mog a tak zaraz je i klasztor opu ci . Posz am i ukl

am

przed Naj wi tszym Sakramentem, prosz c Pana, by mi da  tak napisa  do ksi nej, i by si
nie obrazi a, z czego mog yby wynikn  bardzo z e dla nas nast pstwa, zw aszcza wobec
poczynaj cej si  wówczas reformy braci bosych. Sk din d równie  po dan  ze wszech miar
by o rzecz , by my nie straci y  ask u ksi cia Ruy Gómeza, który u króla i w ca ym kraju
wielkie mia  wp ywy i znaczenie. Nie pami tam jednak, bym wówczas o tym my la a; to
tylko wiem i pami tam,  e nie chcia am tej pani obrazi . Gdym si  namy la a, co i jak mam
napisa , us ysza am g os Pana, bym si  nie wzbrania a od tej jazdy. Chodzi bowiem o co
wi cej, ni  o sam  t  fundacj , i bym zabra a z sob  Regu  i Konstytucje.

4. Us yszawszy te s owa, cho  powody do pozostania w domu wydawa y mi si  wa ne, nie

mia am ju  polega  na w asnym s dzie moim i wola am raczej post pi  tak, jak zwykle w

podobnych zdarzeniach post puj , to jest zasi gn  rady spowiednika i do niej si
zastosowa . Nie mówi  w takich razach spowiednikowi, co us ysza am na modlitwie (bo mi z
tym zawsze spokojniej), b agam tylko Pana, by go raczy  o wieci , aby samym  wiat em
rozumu umia  spraw  trafnie os dzi , a Pan, gdy chce co  przeprowadzi , sam to mu podaje
do serca. Do wiadczy am tego po wiele razy; i w tym zdarzeniu (s.562) tak e sta o si
podobnie . Spowiednik, rozwa ywszy wszystko, uzna ,  e nale y jecha , co te  uczyni am.

5. Wyjecha am z Toledo w drugi dzie  Zielonych  wi tek. Droga wypad a mi na Madryt.
Zatrzyma am si  tam z towarzyszkami moimi w klasztorze Franciszkanek, u jednej pani,

background image

61

za

ycielki tego klasztoru, która w nim mieszka a. By a to do a Leonor Mascare as, dawna

piastunka królewska, bardzo gorliwa s

ebnica Bo a. Dawniej ju  ró nymi czasy u niej

stawa am, ile razy zdarzy o mi si  by  przejazdem w Madrycie, i zawsze by a dla mnie bardzo

askawa.

6. Tym razem tak e przywita a mi  rado nie, oznajmiaj c mi na samym wst pie,  e w dobr
por  przybywam, gdy  w

nie bawi u niej pewien pustelnik, który bardzo pragnie mi

pozna , gdy  sposób  ycia jego i towarzyszów wielkie ma, zdaniem jego, podobie stwo z
Regu  nasz . Maj c dot d tylko dwóch braci, od razu pomy la am sobie,  e mo e on si  do
nich przy czy, co by oby rzecz  wielce dla nas po dan . Bardzo wi c prosi am t  pani , by
mi u atwi a widzenie si  z nim. Zajmowa  pokój samotny, wyznaczony mu przez t  pani , i
mia  przy sobie m odego towarzysza. Brata Jana od N dzy, wielkiego prostaka w rzeczach

wi tych, ale bardzo  wi tobliwego w s

bie Bo ej. Za pierwszym spotkaniem naszym

nadmieni ,  e ma zamiar uda  si  do Rzymu.

7. Lecz nim pójd  dalej, opowiem naprzód, co wiem o tym Ojcu. Wst piwszy do naszego
Zakonu, przybra  imi  Mariana od  w. Benedykta, ale na  wiecie nazywa  si  Mariano (s.563)
Azaro. Rodem by  z W och; mia  stopie  doktora; rozum mia  niepospolity i nadzwyczajne
zdolno ci. S

 zrazu na dworze królowej polskiej jako ochmistrz g ówny ca ego jej domu,

a uchylaj c si  stale od wst pienia w zwi zki ma

skie, zosta  kawalerem malta skim i

otrzyma  komandori . Wreszcie Pan powo

 go do wyrzeczenia si  wszystkiego, dla

skuteczniejszej pracy oko o zbawienia swej duszy. Ci

kie potem mia  do przebycia

utrapienia. Oskar ony fa szywie o wspólnictwo w jakim  zabójstwie, dwa lata trzymany by
w wi zieniu; nie chcia  jednak adwokata ani do niczyjego nie ucieka  si  wstawiennictwa.
Bogu samemu i sprawiedliwo ci Jego pozostawiaj c obron  swojej niewinno ci. Jako  dwaj
fa szywi  wiadkowie, którzy zeznawali przeciw niemu, jakoby on ich by  naj  do pope nienia
tego morderstwa, podobnego w ko cu doczekali si  losu, jaki niegdy  spotka  onych dwóch
starców, oskar ycieli niewinnej Zuzanny. Badani ka dy oddzielnie, gdzie i w jakim miejscu
oskar ony dawa  im to zlecenie, jeden twierdzi ,  e przyjmowa  ich siedz c na 

ku, drugi,

e schowa  si  z nimi w zag bieniu okna, za czym wreszcie obaj zmuszeni byli przyzna  si

do k amstwa. On za to wykupi  ich od zas

onej kary, co go, jak mi  upewnia , niema o

pieni dzy kosztowa o. Podobnie , gdy ten, który by  uknu  przeciw niemu ca e to
prze ladowanie, sam potem dosta  si  pod s d i jemu zosta  oddany do badania, on, maj c go
w r ku i mog c si  na nim zem ci , przeciwnie, wszystkiego wp ywu swego u

, aby go

ocali .

8. Takimi to i wielu innymi jeszcze cnotami — bo by  to m  szczery, czysty i w obyczajach
swoich nieskazitelny — snad  zas

 sobie na  ask  i  wiat o od Pana, i  jasno pozna

marno  tego  wiata i postanowi  ca kiem si  od niego usun

. W tym celu pocz  bli ej si

przypatrywa  ró nym Zakonom i zastanawia  si , który z nich wypada mu obra  dla siebie.
Ale w ka dym, jak mi mówi , znajdowa  rzeczy, nie przypadaj ce do jego usposobienia.
Dowiedzia  si  wreszcie o  wie o (s.564) powsta ym zgromadzeniu pustelników, na puszczy
zwanej Tar-dón, w pobli u Sewilli, pod kierunkiem  wi tego bardzo cz owieka, Ojca
Mateusza. Ka dy przebywa  samotny w celi swojej; chóru i wspólnych pacierzy kap

skich

nie mieli, na Msz  tylko do kaplicy si  schodzili, ubogie po ywienie swoje ka dy u siebie
przyjmowa ; dochodów  adnych nie mieli, ja mu ny nie prosili ani jej nie brali,  yj c jedynie
z pracy r k swoich. Ca e to opowiadanie jego, gdym go s ucha a, wyda o mi si  jakby

background image

62

wiernym obrazem  ycia  wi tych naszych Ojców. Przy czy  si  wi c do tego zgromadzenia i
osiem lat taki  ywot pustelniczy prowadzi . Gdy za  pocz to i w Hiszpanii wprowadza  w
wykonanie dekret  wie o uko czonego  w. soboru trydenckiego, nakazuj cego przy czenie
pustelników do którego  z istniej cych Zakonów, on postanowi  uda  si  do Rzymu, w celu
uzyskania indultu dla siebie i swoich braci, aby im wolno by o pozosta  takimi pustelnikami,
jakimi dot d byli. W tym w

nie zamiarze, w chwili naszego poznania si , bawi  przejazdem

w Madrycie.

9. Wys uchawszy do ko ca jego opowiadania, pokaza am mu pierwotn  nasz  Regu ,
nadmieniaj c przy tym,  e nie trudz c si  tak daleko, mo e w Karmelu tak samo dalej 

, jak

dot d 

 w pustelni, gdy  obie regu y zupe nie zgadzaj  si  z sob , szczególnie w punkcie

utrzymywania si  z pracy r k, o co jemu najwi cej chodzi o, bo chciwo , mówi , i
przywi zanie do dostatków ziemskich g ówn  jest przyczyn  zguby tych ludzi, i dlatego

nie stan zakonny w takiej jest pogardzie u  wiata. Podziela am w zupe no ci to jego

przekonanie, rych o wi c porozumieli my si  z sob , nie tylko w tym punkcie, ale i we
wszystkim. Na uwagi moje i przedstawienia, z jakim po ytkiem chwa y Bo ej b dzie móg

 Panu, gdy przyjmie habit karmelity, odpowiedzia  mi,  e przemy li to w ci gu nocy.

Widzia am jednak,  e postanowienie jego ju  prawie (s.565) dojrza o, i zrozumia am
wówczas,  e do niego to i do spodziewanego, za przyst pieniem jego, wzrostu zakonu Braci
Bosych odnosi y si  te s owa, które us ysza am na modlitwie,  e “o co  wi kszego tu chodzi,
ni  o samo tylko za

enie nowego klasztoru sióstr”. Niezmiern  z tego mia am rado , bo

by am przekonana,  e m  taki, gdy wst pi do naszego Zakonu, znakomite mu odda na
chwa  Bo

 us ugi. Pan te  tego chcia  i tak skutecznie tej nocy serce jego poci gn ,  e

nazajutrz spotka  mi  z oznajmieniem stanowczego ju  postanowienia swego. Sam nie móg
si  wydziwi  takiej nag ej, jaka w nim zasz a odmianie, i to za spraw  niewiasty (co i dot d
jeszcze nieraz mi powtarza), jak gdybym ja to sprawi a, a nie Pan, który sam mocen jest
odmieni  serce cz owieka.

10. Zaiste, cudowne s  drogi Jego! Tyle lat ten s uga Bo y 

 w zawieszeniu, nie wiedz c

gdzie si  obróci  i jaki stan ostatecznie sobie obra . (Ten bowiem, w którym ostatnie osiem
lat przeby , nie by  w

ciwym stanem, gdy  pustelnicy ci  lubów nie sk adali, ani  adnych

innych zobowi za  na siebie nie brali, prócz obowi zku  ycia na samotno ci). A  oto nagle,
jakby w jednej chwili, Bóg sk ania jego serce do tego, co mu przeznacza , i oznajmia mu, jak
wielk  chwal  odda Boskiemu Majestatowi Jego w Zakonie naszym, i jak chce go u

 ku

rozszerzeniu sprawy rozpocz tej. Jako  i wielk  by  nam pomoc , cho  go to ju  do tego
czasu wiele kosztowa o trudów i utrapie  i jeszcze wi ksze go czekaj , nim dzie o zacz te
utrwali si  i zakorzeni. Bardzo wyra nie zapowiadaj  to gwa towne przeciwno ci, powstaj ce
obecnie z powodu wznowienia pierwotnej Regu y, która w

nie w tych trudno ciach i

walkach skuteczn  w nim ma podpor , bo dzi ki rozumowi, uk adno ci i  wi tobliwemu

yciu swemu, wysokie ma powa anie i znaczenie u wielu osób mo nych, które przez

szacunek dla niego sprzyjaj  nam i opiek  swoj  nas otaczaj .

11. Oznajmiaj c mi swoje postanowienie, O. Mariano uprzedzi  mi  zarazem,  e w Pastranie,
to jest w tym samym miejscu, do którego ja by am w drodze, Ruy Gómez darowa  mu kawa
gruntu, w samotnym po

eniu, na pustelni  bardzo (s.566) odpowiedni;  e zatem teraz

za

y tam klasztor naszego Zakonu i w nim przywdzieje habit. Z wdzi czno ci  przyj am t

obietnic  jego i gor co zarazem dzi kowa am Panu,  e w adz  do tej fundacji ju  mam

background image

63

gotow , bo Przewielebny nasz Ojciec Genera  by  mi przys

 dwa dokumenty z

upowa nieniem do za

enia dwóch klasztorów m skich, a za

ony by  dopiero jeden.

Pos

am zaraz umy lnego pos

ca do tamtych dwóch Ojców, o których wy ej by a ju

mowa, to jest do Prowincja a obecnego i do jego poprzednika, z usiln  pro

 o pozwolenie,

bo bez ich zgodzenia si  rzecz nie mog a si  zrobi . Napisa am tak e do Biskupa Awili, don
Alvara de Mendoza, bardzo na nas  askawego, prosz c, aby nam to u nich wyjedna .

12. Z  aski Boga zgodzili si  bez trudno ci, z uwagi zapewne,  e za

enie klasztoru w takim

miejscu bezludnym klasztorom ich nie mo e uczyni  uszczerbku. O. Mariano przed odjazdem
moim da  mi s owo,  e skoro tylko pozwolenia nadejd , on natychmiast za mn  przyjedzie. Z
wielk  wi c rado ci  w sercu uda am si  w dalsz  drog . Zasta am w Pastranie ksi

 i

ksi cia Ruy Gómez, i jak najlepiej zosta am przez nich przyj ta. Dali nam pokoje zupe nie
samotne, w których musia

my przebywa  d

ej ni  si  spodziewa am. Dom przez ksi

dla nas przeznaczony okaza  si  za szczup y; kaza a go zatem w znacznej cz ci zwali , nie
mury same, ale  ciany wewn trzne, i odpowiednio rozszerzy .

13. Pozosta am w Pastranie trzy miesi ce, w ci gu których ci

kie mia am przej cia. Ksi na

domaga a si  ró nych rzeczy, z naszymi ustawami niezgodnych, i gotowa ju  by am odjecha
i zrzec si  fundacji, ni  takim  daniom si  podda . Ale ksi

 Ruy Gómez, m

 w wysokim

stopniu powa ny i rozs dny, uznawszy,  e mam s uszno , wp yn  na  on  i u agodzi  j , ja
za  zrobi am niejakie ust pstwa, maj c g ównie (s.567) na celu pomy lne za atwienie sprawy
klasztoru m skiego, o który wi cej mi chodzi o ni  o fundacj  klasztoru sióstr. Rozumia am
bowiem dobrze,  e to rzecz najwa niejsza, jak si  to i pó niej okaza o.

14. Tymczasem nadesz y pozwolenia i Mariano z towarzyszem swoim, przyby  do Pastrany.
Ksi stwo ch tnie zgodzili si  na to, aby na gruncie przez nich darowanym, w miejsce
zamierzonej zrazu pustelni stan  dom Karmelitów Bosych. Wezwa am o. Antoniego od
Jezusa, pierwszego jak mówi am wy ej, zakonnika domu w Mancerze, aby przyjecha  i da
pocz tek tej nowej fundacji. Sama dla maj cych wst pi  dwóch braci przyrz dzi am habity i

aszcze, i robi am wszystko, co mog am, aby jak najpr dzej odby y si  ich ob óczyny.

15. W tym e czasie pos

am do klasztoru w Medina del Campo po wi cej sióstr, bo mia am z

sob  tylko dwie. Mieszka  wtedy w tym mie cie jeden ojciec imieniem Baltazar od Jezusa,
cz owiek jeszcze niestary, ale ju  i niem ody, znakomity kaznodzieja. Ten, dowiedziawszy
si ,  e zak adamy klasztor Regu y pierwotnej, zabra  si  z siostrami i przyjecha  do nas z
postanowieniem przej cia do Karmelitów Bosych; tak te  za przyjazdem zaraz uczyni , za co
z g bi duszy dzi kowa am Bogu. On te  da  habit Ojcu Mariano i jego towarzyszowi;
Mariano, jakkolwiek na  o to nalega am,  adn  miar  nie zgadza  si  zosta  klerykiem,
poczytuj c siebie niegodnym kap

stwa i chc c by  najmniejszym i ostatnim z wszystkich.

Pó niej dopiero, z rozkazu Przewielebnego naszego Ojca Genera a, przyj

wi cenia (9). Po

za

eniu obu klasztorów, (s.568) m skiego i 

skiego (10) i za przyjazdem O. Antoniego

od Jezusa, pocz to przyjmowa  nowicjuszów. O niektórych spomi dzy nich wspomn  w
dalszym ci gu; ale wszyscy oni z niezrównan  gor co ci  ducha s

yli Bogu i wysokich cnót

dawali przyk ady, jak to — je li spodoba si  Panu — kto inny lepiej ode mnie opisze, bo co
do mnie, jest to przedmiot przewy szaj cy moj  zdolno .

16. Co do klasztoru sióstr, ksi stwo oboje bardzo byli z niego radzi; ksi na zw aszcza wielk
mu z pocz tku  yczliwo  okazywa a i opiek  najczulsz  go otacza a, i  askami ró nymi go

background image

64

darzy a. Ale gdy wkrótce potem umar  jej ma onek Ruy Gómez, nagle — Bóg wie, czy to z
poduszczenia diabelskiego, czy mo e z wyra nego zrz dzenia Opatrzno ci — stan rzeczy si
zmieni . Ksi na, w pierwszym niepohamowanym uniesieniu  alu swego, bez namys u upar a
si  wst pi  do naszego klasztoru. Ca a pogr

ona w swym strapieniu, trudno by aby mog a

zasmakowa  w  cis ej klauzurze i innych, do których nie by a przywyk a, umartwieniach
klasztornych. Przeorysza znowu, obowi zana stosowa  si  do postanowie  (s.569)  wi tego
soboru trydenckiego, nie mog a jej pozwala  na zwolnienia, których ona dla siebie  da a.

17. Skutkiem tego tak si  do niej i do wszystkich sióstr zrazi a,  e i potem jeszcze, cho
zrzuci a habit i do pa acu swego wróci a, znie  ich nie mog a i niech  swoj  im okazywa a.
W takim stanie rzeczy, widz c,  e biedne siostry, przez ni  prze ladowane, ci

e cierpi

udr czenie i niepokój, u

am wszelkich dróg i sposobów, aby prze

eni zgodzili si  na

opuszczenie tego klasztoru, a za

enie drugiego na miejsce jego w Segowii. Tak si  i sta o,

jak to ni ej opowiem. Siostry, opuszczaj c Pastran , pozostawi y na miejscu wszystko, co
dosta y od ksi nej, nie  daj c nawet s usznego od niej wynagrodzenia za utrzymanie kilku
nowicjuszek, na rozkaz jej bez  adnego posagu przyj tych, które te  razem z nimi na now
fundacj  pojecha y. Zabra y z sob  tylko swoje 

ka i niektóre drobiazgi, które by y z sob

przywioz y. W mie cie wyjazd ich wzbudzi

al powszechny. Ja jednak ucieszy am si  z

niego, widz c koniec ich utrapie  i spokój odzyskany. Mia am zupe

 pewno ,  e z ich

strony, w tym zagniewaniu ksi nej,  adnej nie by o winy; owszem i po przyj ciu habitu takie
same uszanowanie jej okazywa y, jak przedtem. Przyczyn  z ego, prócz niepohamowanego

alu tej pani, by a s

ca, któr  mia a przy sobie i której, o ile mi wiadomo, g ówn  w tym,

co zasz o, win  przypisywa  nale y. Ostatecznie jednak, co si  sta o, sta o si  z woli Bo ej i
Pan, skoro to wszystko dopu ci , snad  widzia ,  e miejsce to nie by o na klasztor dla nas
odpowiednie. Wy sze s  nad wszelkie przewidywania i my li nasze, wyroki Jego. Ja te  sama
ze siebie nie by abym si  odwa

a podejmowa  tej fundacji, ale dzia

am wedle zdania i

rady osób i z nauki i z  wi tobliwo ci swojej godnych zaufania. (s.570)

ROZDZIA  18

Opowiada o fundacji klasztoru  wi tego Józefa w Salamance w roku 1570. — Podaje kilka
wa nych uwag dla przeorysz.

 1. Dokonawszy tych dwu fundacji, wróci am do Toledo, gdzie pozostawa am kilka miesi cy
dla za atwienia kupna domu, o którym mówi am, i doprowadzenia go do zupe nego porz dku.
Jeszcze by am zaj ta tymi sprawami, gdy otrzyma am list z Salamanki o. rektora
Towarzystwa Jezusowego, w którym zach ca  mi  do za

enia klasztoru naszego w tym e

mie cie, dowodz c mi ró nymi racjami, ile by z tej fundacji mog o wynikn  dobrego.
Dawniej ju  o tym mi mówi , ale wzgl d na wielkie ubóstwo tej miejscowo ci
powstrzymywa  mi  od my li otworzenia tam domu utrzymuj cego si  tylko z ja mu ny,
jakimi s  wszystkie nasze domy. Zwa ywszy jednak,  e i Awila jest miastem ubogim, a
przecie  nam na niczym tam nie zbywa, a  ad panuj cy w naszych klasztorach, ograniczona
liczba sióstr i dochód, daj cy si  osi gn  z pracy r cznej, znacznie nam u atwiaj  utrzymanie
si  w trudnych nawet warunkach; i wreszcie,  e Bóg nie opuszcza nigdy tych, którzy Mu

 — uzna am,  e na ofiarowan  mi fundacj  mog  i powinnam si  zgodzi . Uko czywszy

wi c w Toledo prace i przyjechawszy do Awili napisa am stamt d do miejscowego Biskupa z
pro

 o upowa nienie, a ten, wskutek danych mu przez o. rektora obja nie  o naszym

background image

65

Zakonie i o spodziewanej z tej fundacji chwale Bo ej, tak by

askaw,  e wyda  mi

bezzw ocznie odno ny dokument.

2. Otrzymawszy to upowa nienie, uwa

am klasztor jakby (s.571) ju  za gotowy, tak mi si

to zdawa o rzecz

atw . Postara am si  zaraz o naj cie domu, za po rednictwem jednej pani

znajomej. Nie oby o si  jednak bez trudno ci, bo nie by a to pora najmowania mieszka , a w
domu dla nas upatrzonym stali jacy  studenci; ale w ko cu stan o na tym,  e oni ust pi ,
skoro si  zg osz  osoby, które dom ten zaj

 maj . Jakie to b

 osoby, tego nie wiedzieli: bo

 do chwili obj cia domu chcia am, aby rzecz pozostawa a w naj ci lejszym sekrecie,

wiedz c ju  z do wiadczenia, jakie przeszkody diabe  zwyk  nam wznieca , ile razy
spostrze e,  e zabieramy si  do fundacji nowego klasztoru. I w tej fundacji tak e, cho  Bóg
nie dopu ci  mu przeszkodzi  jej z pocz tku, bo chcia , by powsta a, pó niej jednak wielkie
na ni  podnios y si  trudno ci i przeciwie stwa, dot d jeszcze nie ca kiem usuni te, cho  w
chwili gdy to pisz , ju  kilka lat od za

enia jej up yn o. Snad  wielka z niej ma by  chwa a

Bogu, kiedy diabe  tak jej nie cierpi.

3. Maj c tedy upowa nienie i dom zapewniony, ufna w mi osierdzie Bo e, bo nikogo zgo a
tam nie zna am, kto by nam w czymkolwiek móg  by  pomocny, a na urz dzenie domu
znacznego potrzeba by o nak adu — uda am si  w drog , jedn  tylko towarzyszk  ze sob
zabieraj c, by nie zwraca  uwagi po drodze. Nauczona do wiadczeniem przykro ci i utrapie
przebytych w Medina del Campo, z powodu zbytniej liczby sióstr, jakie tam mia am ze sob ,
przekona am si ,  e lepiej naprzód pojecha  samej, a siostry sprowadza  dopiero na obj cie
gotowego ju  domu. Tym sposobem, w razie jakich trudno ci, ja sama tylko ponosz  k opoty
i przykro ci i ta jedna ze mn , bez której mi puszcza  si  w drog  niepodobna. Stan

my na

miejscu w wigili  Wszystkich  wi tych, sp dziwszy znaczn  cz

 poprzedniej nocy w

drodze, przy silnym mrozie, ale zatrzyma

my si  jednak na krótki nocleg, bo by am mocno

cierpi ca.

4. W opisie tych fundacji nie wspominam o tym, co my w (s.572) tych d ugich i uci

liwych

drogach wycierpia y od mrozów, od upa ów, od  niegów, które nieraz ca ymi dniami nas
zasypywa y; ile razy, zmyliwszy drog , przychodzi o nam b ka  si ; ile przy tym dolega y
mi ci kie moje niemoce i febry, bo z  aski Boga prawie ci gle jestem schorowana. W tym
wszystkim jasno widzia am,  e Pan sam dodawa  mi si y. Nieraz, w chwili gdy chodzi o o
now  jak  fundacj , niewypowiedzianego doznawa am zn kania i ucisku, czuj c si  tak s aba
i zbola a,  e w celi nawet nie mog am inaczej wytrzyma , jak le co. W tym udr czeniu
moim zwraca am si  do Pana,  al c si  Mu, dlaczego ka e mi czyni , czego zrobi  nie
zdo am. Pan przecie  w boskiej  askawo ci swojej zawsze mi tyle da  si y,  e cho  z
trudno ci , mog am si  zabra  do rzeczy i taki mi wlewa  zapa  do serca i takie zaj cie si
spraw  mi zlecon , i  zupe nie ju  jakoby zapomina am o sobie.

5. Nigdy, o ile pami tam, nie uchyli am si  od podj cia fundacji z obawy cierpienia,
jakkolwiek podró e wszelkie, zw aszcza dalekie, zawsze mi by y bardzo uci liwe. Ale raz
pu ciwszy si  w drog , za nic sobie mia am trud wszelki, pomn c w czyjej s

bie go

ponosz  i raduj c si  t  my

,  e w tym nowym domu Pan b dzie odbiera  cze  i chwa  i

sam w nim b dzie mieszka  w Naj wi tszym Sakramencie. Ka dy ko ció  nowo powstaj cy
szczególn  jest dla mnie pociech , gdy wspomn , ile ich dzisiaj luteranie burz  i niszcz . Nie
ma, s dz , tak wielkich trudów i cierpie , których by nam godzi o si  ul kn , je li w zamian

background image

66

za nie mo emy takim wielkim dobrem spo eczno  chrze cija sk  obdarzy . Bo jakkolwiek
wiele jest dusz, które nie pomn ,  e Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy cz owiek,
ca  istno ci  swoj  mieszka na wielu miejscach naraz w Naj wi tszym Sakramencie,
wszak e ta Jego z nami obecno  powinna by by  dla nas wszystkich najwi ksz  pociech .
Co do mnie, to cz sto do wiadczam tej pociechy, gdy widz  w chórze te dusze tak czyste,
pogr one w uwielbieniu Boga. Bo  e czystym sercem te dusze Pana chwal , (s.573) to  atwo
pozna  po wielu znakach, po doskona ym ich pos usze stwie, po tym weselu ducha, jakim je
nape nia takie  cis e zamkni cie i samotno , i po radosnej ich gotowo ci do skorzystania z
ka dej, jaka im si  nadarzy sposobno ci do umartwienia. Im wi ksz  Pan przeoryszy daje

ask

wiczenia ich w tym wyniszczeniu samych siebie, tym wi ksze st d ich zadowolenie i

uszcz liwienie i prawdziwie rzec mo na,  e pr dzej przeorysza ustanie w takim wystawianiu
ich na prób , ni  one w pos usze stwie: bo co do tego, pragnienia ich nie znaj  granic.

6. Jakkolwiek nie ma to  cis ego zwi zku z histori  fundacji, któr  zacz am opisywa ,
wszak e, kiedy ju  wspomnia am o umartwieniu, umieszcz  tu, córki moje, kilka uwag,
tycz cych si  tego przedmiotu, które w tej chwili przychodz  mi na my l, a które mo e nie

 bez po ytku dla przeorysz, Ró nych ró nym Pan u ycza zdolno ci i cnót; zatem te

ka da, b

c na prze

stwie, chce prowadzi  siostry jej podw adne t  sam  drog , któr

sama chodzi. Prze

onej zami owanej i mocno utwierdzonej w umartwieniu wewn trznym

wszystko, cokolwiek rozka e podw adnej, w celu ujarzmienia w niej woli w asnej, wyda si
rzecz

atw , tak jak by oby dla niej, cho  jednak, gdyby sama mia a spe ni  taki rozkaz, kto

wie, czy w danym razie nie przysz oby jej to z trudno ci . — Trzymajmy si  stale tej zasady,

e co dla nas by oby ci

kie i trudne, tego nie powinny my nakazywa  drugim. Rozs dek jest

warunkiem bardzo wa nym do dobrego sprawowania rz dów. W tych domach naszych jest to
warunek konieczny, i nierównie bardziej konieczny ni  w innych klasztorach, bo wi kszy u
nas ci

y na nich obowi zek czuwania nad siostrami pod ich kierunek oddanymi, nie tylko

nad zewn trznym ich zachowaniem si , ale i nad usposobieniem ich wewn trznym. Inna
znowu przeorysza, maj ca w sobie wi ksz  gor co  ducha, chcia aby, by siostry i poza
porami przepisanymi ci gle by y na modlitwie. S owem, jak mówi am, ró nymi Pan dusze
prowadzi drogami. Prze

ona jednak powinna pami ta ,  e nie na to postanowiona jest, aby

sama dla podw adnych (s.574) wybiera a drog , jaka jej si  podoba, jeno na to, aby je
prowadzi a drog  wskazan  przez Regu  i Konstytucje, chocia by wola a inn  i musia a
zadawa  gwa t w asnej sk onno ci swojej.

7. W jednym z tych domów naszych widzia am przeorysz , maj

 szczególny poci g do

praktyk pokutnych, w tym te  kierunku prowadzi a siostry. Zdarza o si ,  e ca e
zgromadzenie bra o bez przerwy dyscyplin  przez ca  d ugo  siedmiu psalmów pokutnych z
modlitwami, bywa y tam inne jeszcze tego rodzaju  wiczenia. W innych znowu domach
zdarza si ,  e przeorysza, zatopiwszy si  w modlitwie, cho  ju  po odmówieniu Jutrzni, wi c
nie w porze przepisanej na modlitw , zatrzymuje wszystkie siostry i ka e im podobnie  si
modli , kiedy daleko lepiej by oby,  eby posz y spa . Je li która — jak mówi am — kocha si
w umartwieniu, wi c wszystkie dr czy ci

ymi umartwieniami. Te za  biedne owieczki

Panny Naj w. bez s owa odpowiedzi spe niaj  wszystko, co ona im ka e, i wszystko znosz  w
milczeniu jak jagni tka niewinne, na co patrz c, wielkie mam zbudowanie i zawstydzenie, ale
czasem i siln  pokus . Bo siostry, ca e zaj te Bogiem, jej nierozs dku nie widz , ale ja l kam
si  o ich zdrowie i wola abym,  eby poprzestawano na zachowaniu Regu y, co samo ju
dostateczn  jest prac , a co nad to, niech si  dzieje roztropnie, szczególnie w tym wszystkim,

background image

67

co si  odnosi do umartwienia. Niech e prze

one, na mi

 Boga, baczne na to oko maj .

Niech pami taj ,  e w zarz dzie tych domów niezmiernie wa

 rzecz  jest rozs dek i dobre

ocenienie zdolno ci i usposobienia ka dej. Bez pilnego na te dwa warunki baczenia, zamiast
po ytku, szkod  wyrz dz  podw adnym i niepokoju i trwogi je nabawi .

8. Niech pami taj ,  e te dodatkowe umartwienia nie s  obowi zkiem i to jest pierwsza i
naczelna zasada, której si  trzyma  powinny. Zapewne,  e umartwienie jest potrzebne, aby
dusza mog a wybi  si  na wolno  i wznie  si  do wysokiej doskona

ci. Ale nie jest to

rzecz, która by si  da a (s.575) zrobi  w krótkim czasie; do tego celu zd a si  stopniowo i
powoli. To w

nie jest rzecz  prze

onej, by ka dej w tym dopomaga a wedle stopnia

zdolno ci i gor co ci ducha, jakich Bóg której u ycza. Mo e która pomy li sobie,  e na
rozum i zdolno ci przyrodzone, o których dopiero co wspomnia am, nie ma tu co zwa

.

Myli si . Znajdzie si  niejedna, która nim dojdzie do zrozumienia, na czym zasadza si
doskona

, i do przej cia si  duchem naszej Regu y, dobrze si  nam czy. Taka mo e potem

nie najwy ej post pi  w  wi to ci, ale nim to nast pi, d ugi czas nie potrafi zrozumie ,

kiedy nale y t umaczy  si , a kiedy nie, i innych tym podobnych drobnych praktyk, które,
gdyby rozumia a, mo e by je spe nia a z  atwo ci , ale nim je zrozumie, nie dostrzega
znaczenia ich i warto ci, albo co gorsze,  adnej w pe nieniu ich nie widzi doskona

ci.

9. W jednym z domów naszych jest pewna zakonnica, naj wi tobliwsza, o ile o tym s dzi
mog , z wszystkich, jakie mamy w naszych domach, dusza mi

ci  Boga p on ca,

nadzwyczajnymi od Boga  askami obdarzona, w umartwieniu i w pokorze niezrównana. Otó

 pewne punkty naszych Konstytucji, które jej  adn  miar  nie mog  pomie ci  si  w

owie. Tak na przyk ad oskar anie z win na kapitule wydaje jej si  brakiem mi

ci

bli niego: jak e, mówi, mog  skar

 na siostr ? Mog abym wi cej przytoczy  podobnych

przyk adów. Niejedna jest mi dzy nami bardzo gorliwa s

ebnica Bo a, cierpi ca na

podobn  trudno  zrozumienia pewnych rzeczy, a przecie pod wzgl dem post pu w cnotach
przewy szaj ca inne, cho  te wszystko rozumiej . Niechaj tak e nie wyobra a sobie
przeorysza, by zdo

a od razu pozna  dusze. Niech zostawi to Bogu, który sam zna skryto ci

serc, a niechaj stara si  ka

 prowadzi  t  drog , któr  Pan jej przeznaczy , byleby nie

wykracza a w niczym przeciw pos usze stwu i zasadniczym przepisom Regu y i Konstytucji.
Owa dziewica spomi dzy jedenastu tysi cy panien, która w pierwszej chwili skry a si  i
od czy a od towarzyszek swoich, niemniej jednak zosta a (s.576)  wi

 i m czenniczk ;

owszem, mo e wi cej ucierpia a ni  tamte, gdy potem sama jedna wyda a siebie na

cze stwo.

10. Wracaj c jeszcze do zadawania umartwie , we my taki przyk ad: przeorysza dla
umartwienia siostry daje jej rozkaz, mo e sam w sobie  atwy, ale dla niej trudny. Ona go
spe ni, ale taki przy tym cierpi niepokój i takie pokusy,  e lepiej by o nie dawa  jej tego
rozkazu. B dzie to przestroga dla przeoryszy,  e nie powinna tej siostry pcha  do
doskona

ci przemoc ,  e raczej ma powoli post powa , daj c Panu czas, aby sam

stopniowo zdzia

 w tej duszy to, czego potrzeba. Przeciwnie, zmuszaj c j  gwa tem i jakoby

za w osy ci gn c j  do tej doskona

ci, bez której ostatecznie siostra ta mo e by  jeszcze

bardzo dobr  zakonnic ,  atwo mo e w tej duszy wznieci  trwog  i wtr ci  j  w zniech cenie
i upadek na duchu, co jest rzecz  straszn . Patrz c na inne, nauczy si  powoli czyni  jak i one,
czego niejeden przyk ad widzieli my; a chocia by sta o si  inaczej, brak tej jednej cnoty nie

dzie jej jeszcze przeszkod  do zbawienia. Znam jedn  siostr , która ca e  ycie wielk  si

background image

68

odznacza a  wi tobliwo ci  i od wielu lat ju  na wszelki sposób gorliwie s

y Panu, a

przecie podlega zawsze pewnym niedoskona

ciom i pewnych doznaje uczu , których w

sobie st umi  nie mo e; widzi to dobrze i trapi si  tym i przede mn

al i smutek swój

wynurza. Na to snad  Bóg dopuszcza jej ulega  tym u omno ciom, w których nie ma ani

ladu grzechu, aby mia a powód do upokorzenia si  i przekona a si ,  e nie jest jeszcze

ca kiem doskona a.

Tak wi c jedne potrafi  znosi  wielkie umartwienie i im trudniejsze rzeczy im kaza , z tym
wi ksz  pociech  je spe ni , bo Pan da  im si  wewn trzn  do ujarzmienia woli swojej;
drugie nie znios  i ma ych i zmusza  je do nich by oby to samo, co wk ada  na barki dziecka
dwa ci

kie wory zbo a; nie tylko by ich nie unios o, ale ci ar taki nad si y zgniót by je

(s.577) raczej i obali  na ziemi . Wybaczcie mi, córki moje (do prze

onych to mówi ), ale

wed ug  tego,  co  u  niektórych  z  was  spostrzeg am,  tak  szeroko  si   nad  tymi  uwagami
rozwodz .

11. Jedn  jeszcze dodam przestrog  i to bardzo wa

: nigdy, chocia by pod pozorem

do wiadczenia pos usze stwa, nie dawajcie rozkazów, których spe nienie by oby grzechem,
chocia by powszednim. Wiem bowiem o takich przyk adach i par  ich przytoczy am wy ej,

e gdyby siostra by a uczyni a to, co jej kazano, by aby pope ni a grzech  miertelny. J  mo e

uniewinni aby jej dobra wiara i prostota serca, ale  adn  miar  nie uniewinni aby przeoryszy,
tym bardziej,  e zna bezwarunkow  uleg

 tych dusz niewinnych, którymi rz dzi i wie,  e

cokolwiek im ka e, to one natychmiast spe ni . Czytaj c lub s ysz c o bohaterskich czynach
zaparcia si  ojców  wi tych na puszczy, przekonane s ,  e ka dy rozkaz im dany dobry jest i

uszny, albo przynajmniej,  e same, spe niaj c go, czyni  rzecz najlepsz . Ale i one powinny

wiedzie  o tym,  e co bez rozkazu by oby grzechem, tego i maj c rozkaz uczyni  nie mog .
Mog  wprawdzie i powinny us ucha , gdy im ka  opu ci  Msz

wi

, albo zaniecha  postu

i tym podobne rzeczy; bo cho  to s  przykazania, same z siebie obowi zuj ce, prze

ona

wszak e, dla s usznych przyczyn, ma prawo w danym razie od nich zwolni . Ale takie
rozkazy jak on rzucenia si  do studni i tym podobne niezawodnie grzechem by oby spe ni ,
bo nie godzi si

adnej liczy  na to,  e Bóg dla niej cud uczyni, jak to niekiedy czyni  dla

wi tych. Wiele zaiste jest rzeczy, w których doskona e pos usze stwo otwarte dla siebie ma

pole.

12. Wszystkie te rzeczy pochwalam, byleby nie mia y w sobie tego niebezpiecze stwa.
Kiedy  w Malagónie jedna siostra prosi a przeorysz  o pozwolenie wzi cia dyscypliny.
Zapewne nie pierwszy raz przychodzi a z t  pro

, bo przeorysza odpowiedzia a jej krótko:

“Daj mi spokój”, a gdy ta dalej si  naprzykrza a, powtórzy a jej znowu: “Daj mi spokój, id
si  przej ”. Jako  siostra z najwi ksz  prostot  posz a na (s.578) spacer i kilka godzin
chodzi a. Która  zapyta a j , czemu tak ci gle chodzi; odpowiedzia a,  e tak jej kazano. A
wreszcie zadzwoniono na jutrzni . Przeorysza zdziwiona,  e siostry nie wida  w chórze,
zapytuje, gdzie si  obraca; odpowiedziano jej,  e spaceruje.

13. Powinny wi c przeorysze, jak ju  mówi am, z wielk  post powa  ogl dno ci , maj c do
czynienia z duszami tak rozmi owanymi w pos usze stwie. Innym razem która  znalaz a w
ogrodzie du ego robaka i przynios a go pytaj c, czy  adny. Przeorysza odpowiedzia a,

artuj c: “Bardzo  adny, zjedz go”. Posz a do kuchni z robakiem swoim i najdok adniej go

sma

a. “Co tam sma ysz i na co?” — zapyta a j  kucharka. “Robaka sma

 —

background image

69

odpowiedzia a — i zjem go”; i gdyby jej nie wstrzymano, by aby tak zrobi a z ci

 mo e

szkod  dla zdrowia i z nie mniejszym strapieniem dla przeoryszy, która ani pomy la a, by  art
jej tak zosta  wzi ty na serio. Niewypowiedziana to rado  dla mnie,  e widz  córki moje a
tak do zbytku rozmi owane w pos usze stwie, bo sama szczególn  mam cze  dla tej cnoty i z
wszystkich si  moich stara am si  o to, aby one jej naby y. Ale na nic by aby wszelka usilno
moja, gdyby Pan sam w niesko czonym mi osierdziu swoim nie by  nam uczyni  tej  aski,  e
wszystkie na ogó  maj  poci g do tej cnoty i ochotnie si  do niej sk aniaj . Oby w boskiej
dobroci swojej dawa  nam czyni  w niej coraz wy sze post py, amen.

ROZDZIA  19

Opowiada w dalszym ci gu o fundacji domu  w. Józefa w Salamance.

 l. Daleko odesz am od opowiadania mego. Ale gdy mi si  nastr czy sposobno  mówienia o
jakiej kwestii  ycia duchowego, o której Pan raczy  mnie drog  w asnego do wiadczenia
pouczy , nie mog  o niej nie wspomnie . Mo e te  to, co mnie (s.579) si  wydaje dobrem,

dzie takim w istocie. Zawsze jednak, córki, zasi gajcie rady ludzi z nauk  i przez nich

znajdziecie drog  doskona

ci w roztropno ci i prawdzie. Prze

one zw aszcza koniecznie

powinny spowiada  si  u  wiat ych i uczonych teologów; inaczej w wielu rzeczach pob dz ,
a b dzie im si  zdawa o,  e post puj  najlepiej. Dla sióstr tak e powinny si  stara  o
spowiedników wykszta conych.

2. Stan

my tedy w Salamance w wigili  Wszystkich  wi tych w po udnie, roku, jak wy ej

powiedzia am, 1570. Z gospody, w której zatrzyma

my si , pos

am dowiedzie  si  do

jednego zacnego mieszczanina, któremu zleci am opró nienie domu dla nas zaj tego.
Nazywa  si  Nicolas Gutierrez. By  to bardzo gorliwy s uga Bo y; cnotliwym  yciem swoim
zas

 sobie u Pana na  ask  wielkiego pokoju i wesela wewn trznego w wielu utrapieniach,

jakich do wiadczy . Niegdy  bardzo zamo ny, przyszed  do zupe nego ubóstwa, a tak
ochotnie je znosi , jakby najwi ksze posiada  bogactwa. W za

eniu tej fundacji bardzo nam

by  pomocny, ochotn  wol  i prawdziwym po wi ceniem siebie wiele oko o niej pracy sobie
zadaj c. Otó  przyszed szy do mnie na wezwanie moje, oznajmi  mi,  e dom jeszcze nie jest
opró niony, bo dot d nie móg  sk oni  studentów do ust pienia z niego. Wyt umaczy am mu,
jak wiele mi zale y na bezzw ocznym zaj ciu tego domu, pierwej, nim przyjazd mój stanie si
wiadomy w mie cie, bo, jak ju  mówi am, zawsze by am w obawie, by jeszcze nam jaka
przeszkoda w drog  nie wesz a. Za czym Gutierrez uda  si  do w

ciciela domu i cho  nie

bez trudno ci, dokaza  tego,  e przed wieczorem zrobiono nam miejsce i tego  dnia jeszcze
mog

my si  na noc przenie  do siebie.

3. By a to pierwsza fundacja, któr  otworzy am bez wprowadzenia Naj wi tszego
Sakramentu. S dzi am zawsze,  e bez tego nie ma istotnego wej cia w posiadanie i dopiero
niedawno przedtem dowiedzia am si ,  e nie jest to warunek (s.580) konieczny, z czego na
ten raz bardzo si  cieszy am, wobec wcale niepi knych porz dków, jakie zasta

my po

studentach. Panowie ci, snad  niewybredni w punkcie och dóstwa, w takim stanie ca y dom
pozostawili,  e niema o przez noc w

my pracy, nim go doprowadzi

my do czysto ci.

Nazajutrz rano odprawiona zosta a pierwsza Msza  wi ta, po czym zaraz pos

am po wi cej

sióstr, które mia y przyby  z Medina del Campo. Noc po tym dniu Wszystkich  wi tych
sp dzi

my z towarzyszk  moj  zupe nie same. Przyznam si  wam, siostry,  e dot d jeszcze

mia  mi si  chce, gdy wspomn  na strach, jakiego wówczas u

a towarzyszka moja, Maria

background image

70

od Naj wi tszego Sakramentu, zakonnica starsza ode mnie i bardzo  wi tobliwa s

ebnica

Bo a.

4. Dom by  bardzo obszerny, z mnóstwem schowa  i zakamarków, ale pusty i zaopuszczony.
Otó  siostra Maria nie mog a sobie wybi  z g owy,  e kiedy ci studenci tak si  oci gali z
ust pieniem, pewno który z nich pozosta  jeszcze gdzie  w jakim k cie ukryty; i bez

tpienia,  e gdyby by  chcia , móg by to zrobi , bo mia by gdzie si  schowa . Zamkn

my

si  w jednym pokoju, gdzie by a s oma; jest to pierwsza rzecz, o któr  si  staram przy
za

eniu nowego domu, bo maj c s om , ju  jeste my spokojne o nocleg. Na niej wi c t

pierwsz  noc spa

my, pod dwiema ko drami, których nam po yczono. Nazajutrz te

zakonnice z pobliskiego klasztoru  w. El biety, cho  my obawia

my si ,  e bardzo b

nierade naszemu w tak bliskim z nimi s siedztwie osiedleniu si , z wielk

yczliwo ci

po yczy y nam rzeczy potrzebnych dla maj cych przyby  naszych towarzyszek. Dostarczy y
nam równie  po ywienia i potem jeszcze, przez ca y czas naszego w tym domu pobytu, wiele
nam  wiadczy y dobrodziejstw i wspiera y nas ja mu

.

5. Otó , znalaz szy si  w tym pokoju dobrze zamkni tym, (s.581) siostra Maria co do
studentów jakoby nieco si  uspokoi a; mimo to jednak wci  ogl da a si  ze strachem, to w
jedn , to w drug  stron . Zapewne i diabe  przyczynia  si  do tego jej przera enia, nasuwaj c
jej widma urojonych niebezpiecze stw, aby przez ni  nastraszy  i mnie, do czego przy
ci

ych moich s abo ciach sercowych niewiele by o potrzeba. “Czegó  tak si  ogl dasz —

zapyta am jej — kiedy wiesz,  e nikt tu wej  nie mo e?” — ,,Matko — odpowiedzia a mi —
ja my

 sobie, co by to by o, gdybym teraz tu nagle umar a: co by  ty wówczas sama jedna

pocz a?” Istotnie, podobny wypadek, gdyby si  zdarzy , by by dla mnie, przyznaj , ci

kim

do przebycia. Zatrzyma am si  na chwil  my

 nad tym przypuszczeniem i nawet si

przel

am, bo widok trupa, cho  si  go nie boj , zawsze mi, cho bym nie by a sama, sprawia

pewne omdlenie sercowe. Ci

y przy tym odg os dzwonów, bo by o to — jak mówi am — w

wigili  Dnia Zadusznego, wzmacnia  to wra enie, a przy tym i diabe  z tej sposobno ci
skorzysta , aby nam takimi dzieci stwami my li popl ta . Ten bowiem jest zwyk y sposób
jego,  e gdy widzi, i  si  go nie boimy, innych wtedy szuka dróg, by nas zatrwo

. W ko cu

jednak, po chwili zastanowienia, powiedzia am siostrze Marii: “Jak si  to stanie, wtedy
pomy

, co zrobi , tymczasem, siostro, daj mi spa ”. Jako  po dwu bezsennych nocach,

rych o, nam sen u pi  strachy nasze, a nazajutrz przybycie reszty sióstr zupe nie je rozp dzi o.

6. Klasztor nasz pozostawa  w tym domu oko o trzech lat, czy czterech nawet, dobrze nie
pami tam. Mnie w tym czasie kazano uda  si  do klasztoru Wcielenia w Awili. Nie by  to
(s.582) dla mnie rozkaz po dany, bo nigdy bym z w asnej woli nie opu ci a nowej fundacji,
póki bym nie zostawi a sióstr w domu w asnym, spokojnym i odpowiednio urz dzonym.
Nigdy te , o ile to zale

o ode mnie, inaczej nie post powa am. Bóg mi u ycza  tej wielkiej

aski,  e do pracy i trudu zawsze by am pierwsza i niewypowiedzian  w tym znajdowa am dla

siebie przyjemno . W ka dym domu sama obmy la am i urz dza am wszystkie, a  do
najdrobniejszych, szczegó y do spokojnego i z powo aniem naszym zgodnego  ycia s

ce,

jak gdybym mia a sama w nim mieszka  a  do  mierci. I wielk  to by o dla mnie pociech , ile
razy mog am, odje

aj c pozostawi  siostry dobrze umieszczone. Dlatego te  bardzo si

martwi am, wiedz c,  e te, które zostawi am w Salamance, na wielkie tam nara one s
cierpienia, nie pod wzgl dem utrzymania (o tym, poniewa  dom nadto by  po

ony na

ustroniu, aby mo na by o liczy  na ja mu ny, ja sama z miejsca pobytu mego pami ta am),

background image

71

ale pod wzgl dem zdrowia, bo w domu by a wilgo  i zimno dotkliwe, a z powodu znacznej
obszerno ci jego nie starczy o nam  rodków na gruntowne zaradzenie z emu. Co za
najgorsza, nie mo na by o trzyma  w nim Naj wi tszego Sakramentu, co dla dusz, w takim
zamkni ciu  yj cych, bardzo bolesn  jest rzecz . One jednak wcale si  nie trapi y tym
przykrym po

eniem swoim, owszem, z takim je znosi y weselem,  e by o za co dzi kowa

Bogu. Niektóre z nich mówi y mi,  e wyrzuca yby to sobie jako niedoskona

, gdyby

pragn y innego domu, kiedy z tego zupe nie s  zadowolone, zw aszcza gdyby mog y mie  w
nim Naj wi tszy Sakrament.

7. Wreszcie prze

ony nasz, widz c tak  ich doskona  cierpliwo  w takich ci

kich, jakie

mia y do zniesienia przykro ciach, zlitowa  si  nad nimi i kaza  mi opu ci  klasztor
Wcielenia, a pojecha  do nich. One ju  umówi y si  z jednym panem ze szlachty miejscowej
o ust pienie im domu, jaki posiada  w mie cie; ale dom ten by  w takim stanie,  e (s.583)
musia

my wyda  przesz o tysi c dukatów, nim mog

my si  do niego wprowadzi . Dom

ten stanowi  majorat, wi c do zmiany w asno ci potrzeba by o pozwolenia królewskiego. On
jednak zgadza  si  na to, by my i przed wydaniem tego pozwolenia dom zaj y, pozwala  nam
nawet robi  w nim zmiany i wznosi  potrzebne nam  ciany i przegrody. Uprosi am O. Juliana
z Awili, który mi, jak mówi am, w tych fundacjach towarzyszy  i w czasie przeniesienia mego
do klasztoru Wcielenia tak e pojecha  ze mn , aby mi i teraz towarzyszy  do Salamanki.
Obejrzeli my razem ten dom dla przekonania si , co jest w nim do zrobienia, gdy  dobrze si
zna am ju  na tych rzeczach.

8. Przyjecha

my w sierpniu, i jakkolwiek przyspiesza am ile mo no ci roboty, aby si

sko czy y do  w. Micha a, to jest do pory odnawiania dzier aw rocznych, du o jednak
jeszcze w tym terminie brakowa o do tego, by dom zupe nie by  gotów. Mimo to jednak
musia

my przenie  si  zaraz, cho  do niegotowego, bo dzier awy tego domu, w którym

sta

my, nie przed

my na rok nast pny i nowy lokator bardzo nagli , aby my si

wynosi y. Kaplica ledwie by a pobielona i to nie ca kiem jeszcze. Pan, który nam sprzeda  ten
dom, by  nieobecny. Ró ni  yczliwi odradzali nam i ganili,  e si  tak nagle wprowadzamy;
ale wobec konieczno ci trudno zwa

 na rady, nie zaradzaj ce potrzebie.

9. Wprowadzi

my si  wi c w wigili

wi tego Micha a, nad ranem. By o ju  og oszone,  e

otworzenie domu, z wprowadzeniem Naj wi tszego Sakramentu i z kazaniem, odb dzie si
nazajutrz, w sam dzie

wi ta. Spodoba o si  Panu,  e w

nie w czasie naszego

przeprowadzania si , wieczorem, pocz  pada  taki deszcz rz sisty,  e z przenoszeniem
rzeczy potrzebnych niema  mia

my trudno . Kaplica  wie o zbudowana,  le by a pokryta,

skutkiem czego prawie nie by o w niej k ta, gdzie by nie zacieka o. Przyznam si  wam, córki,

e tego dnia bardzo si  uczu am niedoskona . Wobec og oszonego ju  i zapowiedzianego

nabo

stwa nie wiedzia am, co pocz . Trapi am si  tylko bezradna i wreszcie, jakby (s.584)

utyskuj c, powiedzia am Panu,  eby mi albo nie zleca  takich rzeczy, albo zaradzi  tej
potrzebie. Poczciwy nasz Nikolas Gutierrez, spokojny, jak gdyby nic z ego nie grozi o, cicho
i  agodnie uspokaja  mi , bym si  nie trapi a. Bóg wszystkiemu zaradzi. I tak si  sta o. W
dzie

w. Micha a, w porze kiedy ludzie mieli si  zbiera  na nabo

stwo, s

ce zaja nia o.

Powita am je z uczuciem najg bszej ku Bogu wdzi czno ci i trudno mi by o nie uzna ,  e
daleko lepiej post pi  ten  wi ty cz owiek, z ufno ci  polegaj c na Panu, ni  ja, poddaj c si
zmartwieniu memu.

background image

72

10. Zebra o si  sporo ludzi i z wielk  uroczysto ci , przy odg osie muzyki, odby o si
wprowadzenie Naj wi tszego Sakramentu. A poniewa  dom ten bardzo dobrze jest po

ony

w jednej z g ównych dzielnic miasta, wi c i wiadomo  o nas szerzej si  rozchodzi a i pocz li
ró ni z nabo

stwem garn

 si  do naszego klasztoru. Dwie panie szczególnie wiele nam

okazywa y  yczliwo ci: do a Maria Pimentel, hrabina de Monterey i do a Mariana, ma onka
burmistrza miasta. Zaraz (s.585) nazajutrz, jakby umy lnie dla zas pienia nam rado ci naszej
z posiadania Naj wi tszego Sakramentu, przyjecha  w

ciciel domu, tak z y i zagniewany,  e

nie wiedzia am ju , co z nim pocz . Snad  diabe  by  w tym,  e nie by o sposobu doj  z nim
do  adu. Przedstawia am mu,  e warunki umowy wszystkie spe ni

my, ale wszelkie racje i

perswazje moje by y daremne. Za wstawieniem si  kilku osób  yczliwych u agodzi  si  nieco,
ale potem znowu zmieni  zdanie. By am ju  gotowa odda  mu dom; ale i na to si  nie
zgadza ,  da  tylko wyp acenia mu od razu ca ej kwoty, co by o przeciwne umowie. Dom ten
bowiem w istocie nale

 do  ony jego, która go chcia a sprzeda  dla wyposa enia dwu córek

swoich, i ten by  tytu  powo ywany w podaniu o pozwolenie królewskie, my za , do czasu
nadej cia onego , pieni dze za dom nale ne z

my wedle umowy, na r ce osoby przez

samego  tego pana wskazanej.

11. Z ca ego tego zawik ania wynik o to,  e dzisiaj jeszcze, po up ywie trzech lat, sprawa tego
kupna nie jest sko czona i nie wiem, czy klasztor nasz b dzie móg  pozosta  w tym domu, jak
w chwili, kiedy to pisz , jeszcze w nim pozostaje, czy te  trzeba b dzie przenie  go gdzie
indziej.

12. To tylko wiem,  e w  adnym z klasztorów tej naszej Regu y pierwotnej, jakie dot d Pan
nam za

 pozwoli , siostry nie mia y tyle przykro ci do zniesienia, ile w tym ostatnim. Ale

tyle w nich jest, z mi osierdzia Bo ego, ochotnej woli do cierpienia,  e wszystko to znosz  z
weselem, w czym (s.586) niechaj Pan w boskiej dobroci swojej i nadal utwierdza  je raczy.
Mniejsza o to, jaki nam dom na mieszkanie przypadnie, wygodny czy niewygodny; owszem,
na wspomnienie, jako Pan wszystkiego  wiata nie mia  na tym  wiecie w asnego schronienia,
wielka to dla nas pociecha mieszka  w domu, z którego nas wyrzuci  mog . Takie tu anie si
po obcych, po yczanych k tach nieraz nam si  zdarza o, jak o tym  wiadcz  te fundacje; ale
mog  odda  to  wiadectwo prawdzie,  e nigdy nie spostrzeg am, by która siostra tym sobie
przykrzy a. Niech e nam za to nie zabraknie mieszkania w domu wieczno ci, co niechaj Pan
raczy sprawi  przez niesko czon  dobro  i mi osierdzie swoje, amen, amen.

ROZDZIA  20

O fundacji klasztoru Zwiastowania Naj wi tszej Maryi Panny w Alba de Tormes, roku 1571.

 l. W niespe na dwa miesi ce po dokonanym w dzie  Wszystkich  wi tych obj ciu domu w
Salamance, podskarbi ksi cia Alby i jego  ona zg osili si  do mnie z usilnym naleganiem,
abym w tym mie cie, to jest w Alba de Tormes, za

a klasztor. Nie mia am wielkiej ch ci

do tej fundacji, bo w takiej ma ej mie cinie klasztor nie móg by istnie  bez sta ych dochodów,
a moim  yczeniem zawsze by o, by wszystkie domy nasze utrzymywa y si  z samej tylko
ja mu ny. Ale bawi cy wówczas w Salamance o. licencjat Dominik Ba ez, który by  moim
spowiednikiem, jak o tym wspomnia am na pocz tku tych fundacji, zgani  mnie za ten mój
upór, t umacz c mi,  e skoro sobór trydencki na dochody pozwala, by oby to dzieci stwem z
mojej strony, gdybym z takiego powodu wymawia a si  od za

enia nowego klasztoru.

Doda  przy tym,  e to moje bezwarunkowe odrzucanie dochodów dowodzi niezrozumienia

background image

73

(s.587) rzeczy. Doskona

 bowiem i ubóstwo zakonne zgo a nie zale  od tego, czy klasztor

posiada maj tek, czy nie.

Lecz nim przyst pi  do opisu fundacji, pierwej powiem o fundatorce tego domu i w jaki
sposób Pan j  pobudzi  do tego pobo nego przedsi wzi cia.

2. Fundatorka tego klasztoru Zwiastowania Naj wi tszej Panny w Alba de Tormes, Teresa de
Layz, pochodzi a z rodu wysokiego, z najprzedniejszych, najczystszej krwi hidalgów.
Rodzice jej jednak, nie posiadaj c odpowiedniego maj tku ani  rodków dostatecznych do
utrzymania dawnej  wietno ci rodu, mieszkali na wsi, w Tordiiios, miejscowo ci odleg ej o
dwie mile od miasta Alby. Jest to rzecz prawdziwie po

owania godna ta pró no  panuj ca

na  wiecie, dla której tacy ludzie wol  raczej skaza  siebie na ukrywanie si  gdzie  w
odludnym zak tku, gdzie  yj  pozbawieni towarzystwa, nauki i tylu innych rzeczy, s

cych

ku o wieceniu duszy, ni  odst pi  w najmniejszej rzeczy od tego, czego rzekomy ich honor
wymaga. Rodzice Teresy de Layz, maj c ju  cztery córki w chwili przyj cia jej na  wiat,
bardzo byli nieradzi narodzeniu si  tej pi tej.

3. Prawdziwie op akane to za lepienie  miertelnych ludzi! Nie wiedz , co jest dla nich
lepszego, nie zdo aj  rozumem swoim przenikn

 ukrytych przed nami wyroków Bo ych, nie

potrafi  odgadn , ile i jak wielkiej pociechy w

nie córka im przynie  mo e, a przeciwnie

nie syn mo e im przyczyni  zmartwienia. A przecie nie chc  zda  si  na wol  Tego,

który wszystko wie i tworzy, i gryz  si  i martwi  tym, z czego by si  radowa  powinni.

pi

 czy martw  wiar  swoj  nie umiej  wy ej podnie  swych my li; nie pomn ,  e Bóg

sam wszystko zrz dza,  e w Jego r ce z ufno ci  odda  si  powinni. A o ile wielkim jest ich
za lepienie,  e tego nie czyni , o tyle te  jawny jest ich nierozum,  e tak si  martwi  i gryz
na pró no, ani si  nie zastanowi  nad tym,  e nic im to nie pomo e. O Bo e wielki! Jak e
inaczej s dzi  b

 o tych  lepych wymaganiach i (s.588)  alach swoich w on dzie , w

którym ka da rzecz objawi si  w prawdziwym swoim  wietle! Ilu  tam ojców znajdzie si  w
piekle przez tych synów, których tak pragn li! Ile matek ujrzy si  w niebie, dzi ki cnotom i
zas ugom swoich córek!

4. Wracam do opowiadania mego. Rodzice podali ma  do chrztu w sam dzie  jej narodzenia,
co by o godne pochwa y. Ale zreszt  tak ma o dbali o jej  ycie,  e trzeciego dnia, od rana do
wieczora, zostawili j  sam ; nikt przez ca y dzie  nie zajrza  do dziecka. Wieczorem dopiero
przysz a naj ta piastunka i dowiedziawszy si , co si  dzieje, pr dko pobieg a do male stwa,
prawie pewna,  e ju  umar o. Kilka osób, przyby ych w odwiedziny do matki, posz o za ni . I
oto w ich oczach sta a si  rzecz dziwna. Piastunka z p aczem wzi a dziecko na r ce i z
wyrazem oburzenia na nieludzkie z nim obchodzenie si  rodziców, zawo

a: “Jak to, biedna

dziecino, nie jeste  nawet ochrzczona?” Na to dziecko podnios o g ow  i wyra nie
wymówi o: “Jestem”. Po tym jednym s owie, znowu jak ka de inne dziecko, sta a si  i
pozosta a niemowl ciem, a  do czasu, kiedy dzieci mówi  zaczynaj . Wielkie by o zdumienie
obecnych, a matka od tego czasu pokocha a dziecin  i troskliw  otacza a j  opiek . Cz sto
mówi a,  e pragn aby d

ej 

, aby mog a zobaczy  jeszcze, co Bóg z tym dziwnym

dzieckiem uczyni. Wychowa a j , wraz z siostrami, jak najstaranniej, zaprawiaj c je do
pobo no ci i wszelkiej cnoty.

5. Gdy dosz a do lat, rodzice pocz li my le  o wydaniu jej za m , czemu ona z pocz tku si
sprzeciwia a, chc c pozosta  pann . A  gdy którego  dnia us ysza a,  e Francisco Velazquez,

background image

74

który pó niej mia  by  wraz z ni  fundatorem tego domu, o wiadcza si  o jej r

,

natychmiast na samo wymienienie jego nazwiska o wiadczy a gotowo  wyj cia za niego,
cho  go zupe nie nie zna a. Pan sam tak zrz dzi , aby tym sposobem przysz o do skutku to
dobre dzie o, które oni we dwoje na chwa  jego wykonali. Velazquez, m

 cnotliwy a

bogaty, tak kocha sw

on ,  e wszystko gotów jest uczyni  dla zrobienia jej przyjemno ci i

usznie, bo wszelkie zalety i cnoty, jakie zdobi  mog  niewiast  zam

, Pan jej w (s.589)

wysokim stopniu u yczy . Wzorowa z niej pani domu, a przy tym z dobroci  niezrównan

czy nieugi

 sta

 w uczciwo ci i cnocie, czego zw aszcza w jednym zdarzeniu  wietny

da a dowód. M  po  lubie osiad  z ni  w Albie, sk d by  rodem. Gdy po niejakim czasie
kwatermistrze ksi

cy umy lili w zajmowanym przez nich domu wyznaczy  mieszkanie

jakiemu  m odemu kawalerowi, ona tak si  na to obruszy a,  e dalszy pobyt w tym domu sta
si  dla niej niezno ny. B

c bowiem m od  i przystojn , a widz c,  e diabe  ju  zaczyna w

tym m odym cz owieku wznieca  my li nieuczciwe, ba a si , by z tego nie wynik o co z ego.

6. Nie mówi c wi c nic m owi o tych obawach swoich, prosi a go tylko, by j  zabra  z tego
miejsca, a on, czyni c zado  jej  yczeniu, przeniós  si  z ni  do Salamanki, gdzie w czasie,
gdy ich pozna am  yli szcz liwi i w wielkich dostatkach, bo niezale nie od w asnego
maj tku swego, Velazquez piastowa  tam wysoki urz d, zapewniaj cy mu wielkie wp ywy i
powszechne powa anie. Jedno tylko mieli zmartwienie: Pan nie dawa  im dzieci.  arliwe w
tym celu zanosi a do Boga modlitwy i ró ne ofiarowa a uczynki pobo ne, zawsze tylko o to
jedno Pana prosz c, by raczy  jej da  potomstwo, które by po niej chwali o Boski Majestat
Jego, bo pobo ne serce jej nie mog o przenie  na sobie tej my li, by cze  i mi

, jak

Bogu oddaje, mia a si  sko czy  z jej  yciem, by nikogo nie pozostawi a po sobie, kto by j
dalej przed

. Nigdy, jak mi  upewnia a, te jej pragnienia i pro by o potomstwo innego

celu nie mia y. I wierz  temu, bo jest to osoba tak szczera i wysoce cnotliwa,  e niepodobna
mi w tpi  o rzetelno ci tego jej zapewnienia. Z g bi serca dzi ki czyni  Panu, patrz c na
cnotliwe  ycie tej duszy, tak  arliwie we wszystkim jedynie chwa y i upodobania Bo ego
pragn cej i tak  obfito ci  zas ug i dobrych uczynków ka

 chwil

ycia swego

zape niaj cej.

7. Po kilku latach takich gor cych, a wci  daremnych pragnie , w ci gu których bezustannie
mno

a swoje w tym celu modlitwy i nabo

stwa, polecaj c si  zw aszcza  w. Andrzejowi,

szczególnemu, jak jej mówiono, w podobnych (s.590) sprawach patronowi, pewnej nocy,

ywszy si  ju  do snu, us ysza a g os, mówi cy do niej: “Nie pragnij dzieci: by yby tobie

na pot pienie”. Cho  zdumiona i przera ona tym g osem, nie zrzek a si  przecie pragnienia
swego; zdawa o jej si  niepodobie stwem, by rzecz tak dobra, z tak czyst  intencj  po dana,
mog a sta  si  dla niej przyczyn  pot pienia. Nie zwa aj c wi c na tajemnicze ono
ostrze enie, przed

a swoje modlitwy, wci  prosz c Pana o potomstwo i polecaj c si , jak

przedtem, szczególnej przyczynie  wi tego Andrzeja. A  jednego dnia, gdy  ywiej ni
zwykle zaj ta by a t  g ówn  my

 swoj , mia a takie widzenie, sama nie wie, czy by o to we

nie, czy na jawie, ale w ka dym razie ze skutków si  okaza o,  e by o to widzenie od Boga.

Zdawa o jej si ,  e stoj c na ganku jakiego  domu, widzi pod sob  dziedziniec ze studni
po rodku, a nie opodal za ni

, bujnie si  zieleni

, i w ród tej  ki pe no kwiatów

bia ych, tak pi knych,  e  adne s owa nie zdo

yby opisa  dziwnego ich wdzi ku. Przy

studni za  ukaza  jej si

w. Andrzej z zachwycaj co powa nym i pi knym obliczem i

ukazuj c na one kwiaty, rzek  do niej: “Oto inne dzieci ni  te, których pragniesz”. Tak
wielkim to widzenie nape ni o j  weselem,  e rada by by a ca e  ycie na nie patrzy ; ale

background image

75

trwa o tylko chwil . Jasno jednak zrozumia a, cho  jej nikt tego nie powiedzia ,  e by  to  w.
Andrzej, i tego równie  by a pewna,  e Bóg jej objawi  wol  swoj , aby za

a klasztor.

By o to wi c widzenie umys owe zarazem i wyobra eniowe; i nie mog o by  ono, jak o tym
przekonywaj  nast puj ce dowody, ani prostym tylko urojeniem, ani te  u ud  diabelsk .

8.  e nie by o to urojenie, dowodem tego wielkie i pomy lne skutki, jakie z tego widzenia
wynik y; pragnienia owe, przedtem tak gor ce i ustawiczne, od razu usta y i tak g boko w
sercu jej pozosta o przekonanie,  e taka jest wola Bo a,  e nigdy odt d Pana nie prosi a o
potomstwo ani go nie po da a.  e za , po wtóre, nie by o w tym u udy diabelskiej, okazuje
si  to równie  tak z tego dobrego skutku, jakiego  adna sprawa diabelska nigdy zdzia

 nie

mo e, bo w istocie klasztor (s.591) ten stan  i dot d istnieje i bardzo w nim wiern  s
Pan odbiera, i wreszcie z tego,  e widzenie ono o sze  lat z gór  wyprzedzi o za

enie

klasztoru, a diabe  nie jest mocen wiedzie  naprzód, co si  stanie w przysz

ci.

9. Pod wra eniem  wi tego przera enia, jakim j  przenikn o to widzenie, Teresa
przedstawi a m owi my l swoj ,  e kiedy nie ma w tym widocznie woli Bo ej, by doczekali
dzieci, wi c najlepiej, zdaniem jej, u yj  maj tku swego na za

enie klasztoru. On, zawsze

do wszelkiej sprawy dobrej ochotny i dla mi

ci  ony gotowy we wszystkim dogodzi

pobo nym jej ch ciom, z rado ci  przyj  jej wniosek. Pocz li wi c obmy la  miejsce na
zamierzon  fundacj . Teresa chcia a j  za

 w rodzinnym mie cie swoim, ale on jej

przekonywaj cymi racjami wyt umaczy ,  e nie by oby to miejsce odpowiednie.

10. Gdy jeszcze tak si  mi dzy sob  naradzali, ksi na Alby przys

a po Velazqueza,

wzywaj c go, aby przeniós  si  na powrót do Alby i przyj  urz d g ównego pe nomocnika i
zarz dzaj cego jej domem. On, ulegaj c woli mo nej pani, zgodzi  si  na jej 

danie, chocia

nowy ten urz d daleko mniej by  korzystny od tego, który sprawowa  w Salamance.  ona
jego, na pierwsz  o tym postanowienu wiadomo , bardzo si  zmartwi a, bo jak mówi am,
pobyt w Albie by  dla niej wstr tny. Wprawdzie uspokoi a si  nieco, gdy m  da  jej
zapewnienie,  e do domu, w którym zamieszkaj , obcych lokatorów pod  adnym warunkiem
nie dopu ci, zawsze jednak z wielkim  alem opuszcza a Salamank , bo pobyt w tym mie cie
by  dla niej ze wszech miar dogodniejszy. Tymczasem Velazquez odjecha  do Alby i
kupiwszy tam dom zawezwa  j  do siebie. Pojecha a bardzo niech tnie, a wi ksz  jeszcze
przykro  mia a, gdy ujrza a dom nowo nabyty zaniedbany, niewygodny, bez  adnych
zabudowa  gospodarskich, bardzo wi c nieweso o t  pierwsz  noc w nim sp dzi a. Lecz oto
gdy nazajutrz rano wysz a na dziedziniec, ujrza a w po rodku jego studni , zupe nie podobn
do tej, przy której by  jej si  ukaza

w, Andrzej i ca  miejscowo  i po

enie jej

najdok adniej te (s.592) same, jak je ogl da a w onym widzeniu. Nie by o tylko  wi tego ani

ki, ani kwiatów, ale te mia a niezatarcie wyryte w wyobra ni i w pami ci.

11. Zdumia a si  na ten widok i tej e chwili postanowi a,  e w tym miejscu za

y klasztor,

wielkie przy tym czuj c zadowolenie wewn trzne i uspokojenie wstr tu swego do mieszkania
w Albie i ani my

c ju  o zamienieniu go na inne. Pocz li oboje skupywa  domy s siednie i

tym sposobem utworzyli sobie obszern  posiad

, za

onemu celowi zupe nie

odpowiedni . Jeszcze jednak pozostawa a w wielkiej niepewno ci, jakiemu Zakonowi
najlepiej by oby odda  maj cy powsta  klasztor, zw aszcza  e chcia a, aby zakonnice w nim
by y w ma ej liczbie, a regu a surowa i klauzura  cis a. Wezwa a do rady dwóch ojców, z dwu
ró nych Zakonów, obu bardzo pobo nych i uczonych. Otó  obaj radzili jej, by raczej fundusz

background image

76

swój obróci a na inny jaki zak ad pobo ny, bo zakonnice, mówili, po wi kszej cz ci przykrz
sobie w powo aniu swoim. Takie i inne tym podobne racje podawa  im diabe , chc c w
samym zarodku zd awi  przedsi wzi cie, jego ch ciom i celom tak przeciwne. Jej tak e, za
spraw  tego  z ego ducha, rady tych dwóch ojców wyda y si  s uszne, tym bardziej,  e obaj
usilnie obstawali za zdaniem swoim, wci

 jej dowodz c,  e z za

enia klasztoru  adnego

nie by oby po ytku. Nalegania ich tak j  zatrwo

y i z tropu zbi y,  e w ko cu ju

postanowi a od zamiaru swego odst pi . M

 jej tak e, gdy mu o tym oznajmi a, uzna ,  e

skoro tacy ludzie pobo ni i uczeni gani  ich zamiary, jedynie dla chwa y Bo ej powzi te, nic
im nie pozostaje innego, jeno ich zaniecha . Umy lili za to siostrze ca jej, którego bardzo
kocha a, m odego jeszcze cz owieka, a bardzo pobo nego, o eni  z jedn  z siostrzenic
Velazqueza, odda  im znaczn  cz

 swoich maj tno ci, a reszt  obróci  na uczynki

mi osierne. Postanowili wi c oboje tak uczyni  i na takim rozporz dzeniu spokojnie ju
poprzesta .

12. Postanowienie to jednak spe

o na niczym, bo Pan postanowi  inaczej. W niespe na dwa

tygodnie potem siostrzeniec Teresy nagle zas ab

miertelnie i w kilka dni Pan go (s.593)

zabra  do siebie. J  ta  mier  niespodziana niezmiernie przerazi a; najmocniej by a
przekonana,  e sama j  sprowadzi a swoim sprzeniewierzeniem si  woli Bo ej i pierwszemu
swemu postanowieniu oddania dóbr swoich Panu samemu. Stan  jej na my li Jonasz prorok i
co go spotka o za to,  e nie chcia  by  pos usznym Bogu. Strata tego siostrze ca, tak jej
drogiego, wyra

 jej si  wyda a kar  Bo . Tej e chwili niezachwiane ju  uczyni a

postanowienie, i m  jej podobnie ,  e bezwarunkowo i b

 co b

 klasztor za

. Nie

wiedzieli tylko jeszcze, w jaki sposób wykona  to postanowienie. Chocia  bowiem Bóg
natchn  j  wówczas tym, co obecnie ju  spe ni a, ka dy jednak, komu o tym mówi a i
opisywa a, jaki chce mie  klasztor, nie wyjmuj c nawet jej spowiednika, powa nego bardzo i
uczonego franciszkanina,  mia  si  z niej,  e zachciewa jej si  rzeczy, jakich nie ma na

wiecie. Ci

kie wi c z tego powodu mia a strapienie.

13. W tym e czasie zakonnikowi, o którym tylko co wspomnia am, wypad a potrzeba udania
si  do pewnego miasta. Tam dowiedzia  si  o tych naszych klasztorach Naj wi tszej Panny z
Góry Karme , które wówczas w ró nych miejscach si  zak ada y. Zebrawszy odpowiednie
informacje o wszystkim, po powrocie do Alby oznajmi  Teresie,  e znalaz , czego jej
potrzeba,  e b dzie mog a za

 klasztor taki, jakiego sobie  yczy. Opowiedzia  jej potem

wszystko, co widzia  i co s ysza  i poradzi  jej, aby si  ze mn  porozumia a. Tak i uczyni a.
Nie oby o si  jednak bez trudno ci, nim uk ad mi dzy nami przyszed  do skutku. Ja zawsze
trzyma am si  i trzymam tej zasady,  e kiedy ju  mam za

 klasztor z dochodami,

dochody te powinny by  zupe nie wystarczaj ce, tak aby siostry nie by y potem zmuszone
udawa  si  o pomoc do krewnych czy innych. Wymagam wi c od fundatorów, by im
zepewnili po ywienie, ubranie i wszystkie potrzeby domowe i mo no  troskliwego
piel gnowania chorych. W razie bowiem braku tych rzeczy potrzebnych, ró ne st d wynikaj

e (s.594) nast pstwa. Kiedy zak adam klasztor bez dochodów sta ych, maj cy si

utrzymywa  jedynie z ja mu ny (a za

am ich wiele), nigdy mi nie brak odwagi i ufno ci,

bo mam pewno  niezachwian ,  e Bóg go nie opu ci. Gdy jednak chodzi o fundacje z
dochodami, wszystka mi  otucha opuszcza i je li dochody maj  by  szczup e i
niedostateczne, wol  wcale klasztoru nie zak ada . Tak i w tym razie stawia am warunki,
które na pierwszym wst pie wyda y si  wygórowane przezacnym fundatorom moim.

background image

77

14. W ko cu jednak przyznali mi s uszno  i zgodzili si  na wyznaczenie dochodów
dostatecznych na utrzymanie postanowionej liczby sióstr. Zatem jeszcze i z w asnego domu
ust pili, oddaj c go nam na w asno , a sami si  przenie li do drugiego, bez porównania
gorszego. By  to z ich strony dowód uprzejmej i z ofiar  ze siebie dobroci, który w oczach
moich bardzo wysok  ma cen . Naj wi tszy Sakrament zosta  wprowadzony i fundacja na
cze  i chwa  Boga dokona a si  w dzie  Nawrócenia  w. Paw a, roku 1571. Dobr  i wiern ,
o ile mnie si  zdaje, Pan w tym domu s

 odbiera; niech e mu, w boskiej  askawo ci

swojej, coraz wy szego u ycza wzrostu i post pu.

15. W poprzednich rozdzia ach zacz am opowiada  pewne szczegó y o niektórych siostrach
tych klasztorów, licz c na to z jednej strony,  e nim te pisma zostan  og oszone, te, o których
mówi , ju  nie b

 na tym  wiecie, cho  dzi  jeszcze  yj ; a z drugiej strony spodziewaj c

si ,  e te, które po nich przyjd , czytaj c te rzeczy, wezm  sobie z nich pobudk  do
na ladowania takich dobrych pocz tków i przyk adów. Pó niej jednak przysz o mi na my l,

e znajd  si  tacy, którzy lepiej i dok adniej ode mnie potrafi  te rzeczy opisa , tym bardziej,
e nie b dzie ich wstrzymywa a obawa, która mnie stawa a na przeszkodzie, mianowicie: by

kto czytaj c opis tych dziwnych i chwalebnych rzeczy, nie przypisywa  mnie jakiegokolwiek
w nich udzia u. Z tego powodu milczeniem pomin am wiele (s.595) szczegó ów, których nie
mo na nie uzna  za cudowne, dla wyra nie nadprzyrodzonego ich charakteru. Przemilcza am
równie  wiele nadzwyczajnych  ask i cudów, które Pan, na skutek modlitwy tych oblubienic
swoich, jawnie i w oczach wielu uczyni .

Co do oznaczenia dat tych fundacji, nie jestem pewna, czy nie pope ni am tu i ówdzie jakiej
omy ki, lubo staram si  ile mog  dok adnie je sobie przypomnie . Wymieniam je tak, jak je
pami tam; je li si  w czym myl , nie jest to rzecz wielkiej wagi i da si  pó niej naprawi .
Ró nica w ka dym razie nie b dzie znaczna.

ROZDZIA  21

O fundacji Karmelu  w. Józefa w Segowii, w sam dzie

w. Józefa, roku 1574.

 l. Wspomnia am wy ej, jako po za

eniu klasztoru w Salamance i w Albie, gdy jeszcze

pierwszy z nich nie posiada  w asnego domu, O. Pedro Fernandez, sprawuj cy w tym czasie
urz d komisarza apostolskiego, kaza  mi na trzy lata uda  si  do klasztoru Wcielenia w Awili,
i jako potem, widz c nagl

 potrzeb  sióstr w Salamance, pozwoli  mi wróci  do nich, dla

przeniesienia ich do domu w asnego. Otó  w czasie, gdy by am zaj ta nabyciem i
urz dzeniem tego domu. Pan którego  dnia rozkaza  mi na modlitwie, bym si  uda a do
Segowii i tam za

a nowy klasztor. Rozkaz ten wyda  mi si  niepodobnym do spe nienia;

nie mog am podejmowa  tej fundacji, nie maj c na to wyra nego polecenia komisarza (s.596)
apostolskiego, O. Magistra Pedra Fernandeza, a ten niedawno przedtem oznajmi  mi,  e nie

yczy sobie, bym zak ada a wi cej klasztorów. Przy tym i to mia am na wzgl dzie,  e

przepisany mi trzyletni termin przeciwie stwa w klasztorze Wcielenia nie up yn  jeszcze i
rozumia am,  e ten jest w

nie powód, dla którego przeciwny jest on nowym fundacjom. Ale

Pan, gdy zastanawia am si  nad tymi trudno ciami, rzek  do mnie, bym mu wyjawi a,  e mam
ten zamiar, a On sam przywiedzie go do skutku.

2. Napisa am wi c do O. Fernandeza, obecnego w tej porze w Salamance. Przedstawi am mu,

e jak mu wiadomo, mam od Przew. naszego O. Genera a polecenie, abym ile razy mi si

background image

78

zdarzy sposobno  podj cia nowej fundacji, nigdy jej nie opuszcza a. Obecnie za  w Segowii
i ze strony miasta, i ze strony biskupa nast pi a ju  zgoda na fundacj  klasztoru naszej Regu y
i gotowa jestem podj  si  jej, je li Jego Przewielebno  mi ka e;  e z obowi zku sumienia o
tym mu donosz  i  e cokolwiek w tym wzgl dzie postanowi, ja ochotnie i spokojnie zastosuj
si  do woli jego. Te by y mniej wi cej, zdaje mi si , s owa listu mego; w ko cu jeszcze
doda am,  e, zdaniem moim, z fundacji tej mo e by  chwa a Bogu. Widocznie jej Bóg te
chcia , bo natychmiast otrzyma am od o. Fernandeza odpowied  przychyln , wraz z
upowa nieniem do za

enia tego klasztoru, czemu po tym, co mi pierwej powiedzia , wielce

si  zdziwi am. Z Salamanki jeszcze postara am si  o naj cie domu w Segowii, bo
do wiadczenia przebyte w Toledo i w Valladolid nauczy y mi ,  e lepiej naprzód si
usadowi , a potem dopiero szuka  w asnego domu. Ró ne za tym przemawiaj  racje, z
których ta jest najwa niejsza,  e przyje

aj c na fundacj  bez grosza w kieszeni, nie mam za

co domów kupowa , skoro za  klasztor stanie gotowy, Pan zaraz nasy a nam dobrodziejów,
za czym ju  mo emy nie tylko naby  dom byle jaki, ale i wybra  sobie taki, który by le

 w

miejscu dla nas najdogodniejszym.

3. Mieszka a w Segowii jedna pani, wdowa po pewnym w

cicielu majoratu. Zna am j , bo

kiedy  przedtem przyje

a (s.597) do mnie do Awili. Nazywa a si  do a Ana de Jimena.

By a to dusza bardzo pobo na i zawsze czu a w sobie powo anie do  ycia zakonnego. Skoro
stan  tam nasz klasztor, wst pi a do niego wraz z swoj  córk , tak e bardzo cnotliw  osob .
Ile jej ci kim by o przedtem  ycie w stanie ma

skim i we wdowie stwie, tyle teraz w

dwójnasób rozweseli  Pan jej serce, gdy si  znalaz a w Zakonie. Chocia  i na  wiecie obie, i
matka i córka, wiod y  ycie bardzo skupione i ca kiem Bogu oddane.

4. Ta dobra pani naj a nam dom i we wszystko zaopatrzy a, czego uwa

a,  e nam b dzie

potrzeba, tak dla urz dzenia kaplicy, jak i dla nas samych; z tej strony wi c niewiele mia am

opotu. Lecz, aby nie by o  adnej fundacji bez jakiego  dla mnie cierpienia, Pan tym razem,

oprócz ucisków wewn trznych, wielkiej osch

ci i za mienia w duszy, w jakich t  drog

odby am, dopu ci  na mnie wszelkiego rodzaju bole ci fizyczne, gor czk  i md

ci, które

przez trzy miesi ce silnie mi  n ka y, owszem i przez ca e pó rocze mojego tam pobytu ci gle
by am mocno cierpi ca...

5. Cho  mia am pozwolenie i od Biskupa, i od miasta, wola am jednak i tym razem zajecha
na miejsce wieczorem i potajemnie. By o to w wigili

w. Józefa; nazajutrz, w uroczysto

wi tego, wprowadzili my Naj wi tszy Sakrament. Pozwolenie wydane mi ju  by o dawno

przedtem, ale b

c wówczas w klasztorze Wcielenia i zostaj c tam pod w adz  nie naszego

Ojca Genera a, ale innego zwierzchnika, nie mog am wcze niej przyst pi  do fundacji.
Pozwolenie Biskupa by o tylko ustne; da  je w tym e czasie, gdy i miasto za

da o za

enia

naszego klasztoru, jednemu panu, niejakiemu Andresowi de Jimena, który o nie dla nas si
stara  i nie uwa

 za potrzebne za da  go na pi mie, co i mnie wydawa o si  rzecz

oboj tn . Ale okaza o si ,  e by am w b dzie. Oto bowiem, jak tylko Wikariusz Generalny
dowiedzia  si , 

my ju  klasztor nasz otworzy y, przybieg  zaraz mocno zagniewany,

zabroni  sprawowania u nas Naj wi tszej Ofiary. Chcia  nawet zabra  do wi zienia tego,
który Msz

w. odprawi , to jest ojca (s.598) Karmelit  Bosego, który mi towarzyszy  wraz z

o. Julianem z Awili i drugim s ug  Bo ym, niejakim Antonio Gaytanem.

background image

79

6. Ten ostatni by  to szlachcic rodem z Alby. Spo ród pró no ci  wiatowych, którym by
oddany, Pan go na kilka lat przedtem poci gn  do siebie. Od tego czasu, stanowczo
wzgardziwszy  wiatem, wszystk  my l i usilno  swoj  mia  skierowan  do s

by i wi kszej

chwa y Bo ej. Winna mu jestem to o nim wspomnienie, bo wielce mi by  w tej fundacji i w
nast pnych pomocny i du o dla nich trudu poniós ; ale gdybym tu mia a opisywa  jego cnoty,
niepr dko bym sko czy a. Jedn  tylko z nich wymieni , bo bardzo nam si  w tej potrzebie
przyda a, to jest cnot  umartwienia. Posiada  j  w tak wysokim stopniu,  e  aden ze s

by

nam towarzysz cej tak pilnie i pokornie nam nie s

 we wszystkim, jak on. Jest to m

bardzo wysokiej modlitwy i Bóg mu daje wiele nadzwyczajnych  ask, dzi ki którym wszelkie
te  przykro ci i przeciwno ci, jakie by drugi nie atwo zniós , jemu si  wydaj

atwe i

przyjemne, jak tego da  dowody w trudach i cierpieniach wszelkiego rodzaju, które go z
powodu tych fundacji spotka y. Widocznie on i O. Julian z Awili, wierny mój od samego
pocz tku pomocnik, powo ani byli od Boga do skutecznego ze mn  w tej  wi tej sprawie
wspó dzia ania i na to snad  Pan takich mi da  towarzyszy, aby przy nich i z nimi we
wszystkim mi si  szcz liwie powodzi o. Rozmowa ich w drodze by a ci gle o Bogu;
nauczali ludzi nam towarzysz cych i kogo spotkali po drodze; s owem, na wszelki sposób i w
czym tylko mogli, s

yli Panu Bogu.

7. S uszne jest, córki moje, które b dziecie czyta y opis tych fundacji, by cie wiedzia y, jak
wiele zawdzi czamy tym dwom s ugom Bo ym, by cie za to,  e bez  adnego interesu

asnego tyle si  natrudzili oko o zapewnienia wam tego szcz cia, którym teraz mieszkaj c

w tych klasztorach si  cieszycie, wzajemnie poleca y ich Panu, aby i oni mieli po ytek z
waszych modlitw. I zapewne, gdyby cie wiedzia y, ile pracy (s.599) i zachodów w upa y i

oty, ile bezsennych nocy, ile strudzenia w drodze wycierpieli, z ca ego serca modli yby cie

si  za nimi.

8. Wikariusz odszed  wreszcie, ale we drzwiach kaplicy postawi  nam stra nika, po co, tego
nie wiem. Inni nieco si  tym nastraszyli; co do mnie, zwyk am si  ba  tylko przed
dokonaniem fundacji, skoro j  obejm  w posiadanie, trudno ci wszelkie i przeciwie stwa
potem powstaj ce ma o ju  mi  strasz . Jedna z sióstr, towarzyszek moich, mia a w Segowii
krewnych, licz cych si  do pierwszych znakomito ci miasta; uprosi am ich, by rozmówili si
z Wikariuszem i wyja nili mu,  e mam pozwolenie od Biskupa. Wiedzia  on o tym dobrze,
jak pó niej sam si  przyzna ; chodzi o mu tylko o to,  e rzecz zrobi a si  bez niego; ale
gdybym si  by a do niego uda a, s dz ,  e by oby jeszcze gorzej. Wreszcie or downicy nasi
tyle przynajmniej na nim wymogli,  e zgodzi  si  na pozostawienie nam klasztoru, ale zakazu
trzymania w nim Naj wi tszego Sakramentu cofn

 nie chcia  i na to ju  nie by o rady. Tak

przeby

my kilka miesi cy, a  w ko cu kupi

my dom, a z nim sporo procesów z ojcami

franciszkanami o inny domek, nabyty przez nas w pobli u; teraz, ledwo kupiwszy ten dom,
musia

my si  prawowa  z ojcami Matki Boskiej  askawej od wykupu niewolników, i z

Kapitu , której na nim przys ugiwa o jakie  prawo czynszu.

9. O Jezu! Jaka  to ci ka robota, takie rozprawianie si  z tyloma ró nymi pretensjami. Kiedy
sprawa ju  zdawa a si  sko czona, wnet na jej miejsce druga wyrasta a. Jakkolwiek si  dla
mi ej zgody  daniom ich ust powa o, zawsze by o ma o tego, bo zaraz nowe zjawia o si

danie. Teraz, gdy o tym pisz , wydaje si  to niczym, ale wówczas wytrzyma  wszystko

by o utrapieniem nie lada.

background image

80

10. Nie brak o nam jednak or downików. Siostrzeniec (s.600) wi c Biskupa, kanonik i
prepozyt katedralny, i licencjat Herrera, m  bardzo pobo ny, broni  i wspiera  nas, ile móg .
Wreszcie, kosztem wielkiej sumy pieni dzy, uda o si  nam on pierwszy proces zako czy .
Pozostawa  nam jeszcze drugi z ojcami Matki Boskiej  askawej, i z tego powodu
przeniesienie si  nasze do nowego domu musia o si  odby  w najg bszej tajemnicy, na dzie
lub dwa przed  w. Micha em. Ale gdy ono ju  si  dokona o, przeciwnicy nasi, widz c nas ju
usadowione na miejscu, uznali,  e lepiej b dzie zaniecha  procesu i u

yli si  z nami za

pewnym wynagrodzeniem. Najwi ksz  przykro ci , jaka z tych k opotów dla mnie wynika a,
by o to,  e za siedem czy osiem dni ko czy  si  trzyletni czas mego prze

stwa w

klasztorze Wcielenia i koniecznie musia am tam pojecha  przed up ywem tego terminu.

11. Z  aski Pana wszystko si  jednak pomy lnie u

o przed wyjazdem moim i  aden nam

nie pozosta  zatarg nie za atwiony, dzi ki czemu w dwa czy trzy dni potem mog am spokojnie
odjecha  do klasztoru Wcielenia. Niech b dzie b ogos awione na wieki Imi  Jego za tyle  ask,
jakimi mi  bezprzestannie obsypuje i niechaj Go wielbi wszystko stworzenie Jego. Amen.

ROZDZIA  22

O fundacji klasztoru  w. Józefa i Zbawiciela w mie cie Beas, w dzie

w. Macieja, roku 1575.

 l. W czasie gdy z rozkazu prze

onych, jak o tym by a mowa wy ej, opu ciwszy klasztor

Wcielenia bawi am w Salamance, przyby  tam do mnie pos aniec z miasta Beas, z listami od
jednej pani tam zamieszka ej, tudzie  od miejscowego proboszcza i ró nych innych osób, w
których mi  proszono o za

enie u nich klasztoru, upewniaj c mi  przy tym,  e dom (s.601)

ju  maj  gotowy, za czym do ,  e przyjad , a wszystko bez trudno ci si  zrobi.

2. Pos aniec, gdym go pyta a o szczegó y, bardzo mi zachwala  t  miejscowo  i s usznie, bo
jest to okolica bardzo pi kna i klimat jej doskona y. Mimo to jednak zdawa o mi si ,  e
zgodzenie si  na ofiarowan  mi fundacj  by oby nierozs dkiem z mojej strony, nie tylko ze
wzgl du na znaczn  tego miejsca od Salamanki odleg

, ale i g ównie dlatego,  e rzecz taka

nie mog a si  zrobi  bez wyra nego rozkazu komisarza apostolskiego, który — jak ju
mówi am — zak adaniu przeze mnie nowych klasztorów, je li nie by  wprost przeciwny, to
przynajmniej nie sprzyja . Chcia am wi c odpowiedzie  po prostu,  e nie mog , nie
obja niaj c dlaczego. Potem jednak, wspomniawszy na dane mi od naszego Przewielebnego
O. Genera a ogólne zlecenie, bym  adnej fundacji, o ile si  zdarzy do niej sposobno , nie
odrzuca a, uzna am,  e nie nale y mi dawa  odmownej odpowiedzi, nie zapytawszy pierwej
ojca komisarza, tym bardziej,  e w

nie w tym czasie przebywa  w Salamance.

3. Pos

am mu wi c listy owe z Beas; on za  przejrzawszy je, oznajmi  mi,  e zbudowa  si

szczer , o jakiej one  wiadcz , pobo no ci  pisz cych;  e nie nale y bezwarunkow  odmow
zasmuca  tych dobrych ludzi;  e zatem powinnam odpisa  im z wszelk  uprzejmo ci  i
dobroci , obiecuj c im,  e z mojej strony zamierzona fundacja nie napotka na  adne
trudno ci, skoro tylko oni wystaraj  si  o potrzebn  zgod  Zakonu, do którego zwierzchno ci
miasto ich nale y. Przy tym jednak r czy  mi za to,  e zgodzenia si  komandorów Zakonu
nigdy nie uzyskaj , bo wiadomo mu z wielu innych podobnych przyk adów,  e wszelkie,
nieraz latami ca ymi trwaj ce starania o takie pozwolenie, zawsze pozostaj  bez skutku. Ja
nieraz my

 sobie, jak Pan Bóg, gdy czego chce, tak umie kierowa  rzeczami,  e ludzie sami,

cho  chc  czego innego, mimo woli i wiedzy swojej staj  si  w r ku Jego, narz dziem do

background image

81

spe nienia (s.602) tego, co On postanowi . Tak i w tym zdarzeniu przytrafi o si  ojcu
komisarzowi Pedro Fernandezowi. Komandorowie, mimo zar czenia jego, dali  dane
pozwolenie, za czym i on ju  nie móg  nie pozwoli  i fundacja przysz a do skutku, jak to
poni ej opowiem.

4. Klasztor  w. Józefa w mie cie Beas za

ony zosta  w dzie

w. Macieja roku 1575. Na

cze  i chwa  Boga opowiem tu, jaki by  jego pocz tek:

Mieszka  w tym mie cie jeden pan, szlachetnego rodu i bardzo bogaty. Nazywa  si  Sancho
Rodriguez de Sandoval. Za  on  mia  szlachetn  pani  don  Catalin  Godinez. Da  im Pan
kilkoro dzieci, mi dzy którymi dwie córki, które sta y si  fundatorkami tego klasztoru;
starszej by o na imi , jak matce, Katarzyna, m odszej Maria. Katarzyna mia a mniej wi cej
czterna cie lat, gdy Pan j  powo

 do swojej s

by. Przedtem ani jej na my l nie

przychodzi o, by mia a porzuci

wiat; owszem, tak wysoko trzyma a o sobie,  e cho  nie

brak o ubiegaj cych si  o jej r

 i ojciec jej ró nych po kolei doradza , ona wszystkich ze

wzgard  odrzuca a, jako jej niegodnych. Owszem i sama my l o pój ciu za m  by a jej
przeciwn , bo poczytywa a to sobie za poni enie, gdyby si  mia a podda  czyjej  w adzy. Nie
wiedzia a sama, sk d jej taka pycha; ale wiedzia  Pan, jak j  wyleczy : niech b dzie

ogos awione mi osierdzie Jego!

5. Którego  dnia, b

c sama w swoim pokoju, po

onym za pokojem ojca, który jeszcze nie

by  wsta , zastanawia a si  nad nowym jakim , jakoby bardzo  wietnym projektem
ma

stwa, do którego j  ten e namawia . ,,Doprawdy, my la a sobie, ojcu niewiele

potrzeba, byleby mi  wyda  za lada szlachcica posiadaj cego majorat, ju  mu tego dosy .
Mnie ma o tego;  wietno  rodu mego ode mnie dopiero si  zacznie”. Wtem trafem spojrza a
na krzy  wisz cy na  cianie i zatrzyma a si  wzrokiem na tytule nad nim po

onym. I oto

nagle, od tego jednego wejrzenia, pan cudown  w duszy jej sprawi  przemian . (s.603)

6. Czytaj c napis krzy a, uczu a w sobie  wiat

 na wskro  przenikaj

 jej wn trze, jak

gdyby do ciemnego pokoju nagle wnikn o  wiat o s oneczne; w tej  wiat

ci pozna a

prawd . Patrz c w tej  wiat

ci na Pana wisz cego na krzy u, krwi  zbroczonego, pocz a

rozwa

 srogo  Jego m ki i g boko  Jego pokory i jak przeciwn  dot d sama w pysze

swojej drog  chodzi a. Po chwili takiego rozwa ania Pan zes

 na ni  zachwycenie, w którym

da  jej g bokie i  ywe poznanie w asnej n dzy swojej, a za tym i pragnienie, aby j  wszyscy
w niej widzieli i znali. Da  jej tak gor

dz  cierpienia dla mi

ci Boga, i  rada by by a

ponie  wszelkie m ki, jakie kiedykolwiek wycierpieli m czennicy, a przy tym takie uni enie
siebie, tak g bok  pokor , wzgard  i nienawi  samej siebie,  e ochotnie, gdyby to mog o
by  bez obrazy Bo ej, by aby chcia a uchodzi  za kobiet  z ego  ycia, aby wszyscy ni  si
brzydzili. Sama sobie przynajmniej od tej chwili obrzyd a i powzi a nieugaszone pragnienie
jak najsro szej pokuty, które te  pó niej m nie w czyn zamieni a. Tej e chwili jeszcze
uczyni a  lub czysto ci i ubóstwa i tak silny uczu a w sobie poci g do zale no ci i
wyniszczenia woli w asnej,  e z rado ci  by aby usz a do Maurów i odda a im siebie za
niewolnic . Nie by y to chwilowe tylko zachcenia i porywy; przeciwnie, niez omna jej w tych
wszystkich cnotach wytrwa

 jawnie dowiod a,  e nawrócenie jej by o nadprzyrodzon

ask  od Pana. Obszerniej to opowiem, aby wszyscy chwalili Jego bosk  moc i Jego dobro .

7. B

 b ogos awiony na wieki wieczne. Bo e mój, który tak w jednej chwili w proch

cierasz dusz  i na nowo j  tworzysz! Jak to by  mo e. Panie? Gotowa bym prawie podobne

background image

82

tu uczyni  Tobie zapytanie, jakie uczynili Aposto owie, gdy na widok onego  lepego,
którego  Ty uzdrowi , rzekli: “Rabbi, kto zgrzeszy ,  e si  urodzi  niewidomym — on czy
jego rodzice?” Tak i ja zapyta abym na odwrót: Kto tej szcz liwej panience zas

 na tak

ask  nies ychan ? — Nie (s.604) ona, z pewno ci , bo  wiemy ju , jakie to by y jej my li, z

których j  wyrwa

, gdy  jej uczyni  t

ask . O, jak e g bokie s  s dy Twoje, Panie! Ty

wiesz, co czynisz, ja nie wiem, co mówi . Prawdziwie niepoj te s  sprawy i s dy Twoje.

 na wieki uwielbiony, i

 mocen jest takie i wi ksze jeszcze cuda czyni ! Gdyby nie ta

cudowna moc i dobro  Twoja, co by oby i ze mn ? Ale mo e te  jak  cz stk  zas ugi mia a
w tym jej matka? — Mo e w nagrod  chrze cija skich jej cnót chcia

 jej w boskiej

askawo ci swojej u yczy  tego szcz cia,  e jeszcze za  ycia ujrza a swoje córki podniesione

do tak wysokiej doskona

ci? Nieraz my

 sobie,  e rad czynisz podobne  aski tym, którzy

Ci  mi uj , i tego im wielkiego szcz cia u yczasz,  e w dzieciach, które im dajesz, wi cej
jeszcze chwali  Ciebie i s

 Ci mog .

8. Gdy tak Katarzyna w zachwyceniu swoim oddawa a siebie Panu, sta  si  nagle nad sufitem
pokoju jej  oskot tak gwa towny, jakby ca e nad ni  pi tro mia o si  zawali .  oskot ten,
zdawa o si ,  e idzie wprost na ni , zesuwaj c si  w

em  ciany, przy której siedzia a. Potem

przez kilka chwil da y si  s ysze  jakie  ryki straszliwe. Ojciec jej, który — jak mówi am —
jeszcze nie by  wsta , od tego ha asu obudzi  si  przera ony, dr cy ca y i prawie
nieprzytomny, zarzuci  na siebie okrycie i porwawszy szpad , blady i zmieniony, wpad  do
pokoju córki, pytaj c, co si  sta o. Odpowiedzia a mu,  e nie wie i niczego nie widzia a.
Zajrza  wi c do s siedniego pokoju, a i tam nic nie znalaz szy, kaza  córce pój  do matki, do
której i sam za ni  poszed  i opowiedzia  jej, co s ysza , zalecaj c jej, by córki nie zostawia a
samej.

9. Zdarzenie to jasno dowodzi, jaka musi by  w ciek

 diab a, gdy wymknie mu si  z r k

dusza, któr  ju  mia  za swoj . Nie dziw,  e nieub agany ten wróg ludzkiego zbawienia tak
si  przerazi  i w taki gwa towny sposób gniew swój objawi , widz c tyle naraz  ask od
mi

ciwego Pana na t  dusz  sp ywaj cych, tym bardziej,  e przewidywa , i  za spraw

takich skarbów niebieskich, tej jednej duszy u yczonych, straci niejedn  jeszcze dusz , jak
mu si  zdawa o, ju  u owion  w (s.605) jego sieci. Bo mam to przekonanie,  e nigdy Pan nie

ycza takiej hojno ci swoich darów, by udzia u w nich nie przeznacza  jeszcze wielu innym,

którzy skorzystaj  z obfito ci osoby tak obdarzonej. Katarzyna nie mówi a nikomu o tym, co
w niej zasz o; ale od tego czasu czu a w sobie niepowstrzyman  ch  do  ycia zakonnego.
Rodzice jej jednak, nie zwa aj c na usilne jej pro by, pu ci  jej nie chcieli.

10. Wreszcie, po trzech latach daremnych nalega , widz c,  e t  drog  nic nie wskóra, sama
sobie wymy li a sposób jawnego zerwania ze  wiatem. Matce, która, gdyby to od niej
zale

o,  atwo da aby jej pozwolenie wst pienia do klasztoru, zwierzy a si  ze swoim

zamiarem; ojcu mówi  nie  mia a i bez wiedzy jego my l swoj  wykona a. W dzie  uroczysty

w. Józefa, zrzuciwszy z siebie pa skie swoje szaty, ubra a si  w proste suknie mieszcza skie

i tak posz a do ko cio a, licz c na to,  e gdy raz uka e si  publicznie w takim pokornym
ubraniu, ju  jej potem nie b

 zmusza  do porzucenia go. Nie zawiod a si  w swej nadziei;

usz o jej to bez  adnych trudno ci ze strony ojca. W ci gu tych trzech lat d ugie trawi a
godziny na modlitwie i umartwia a siebie, w czym mog a i na wszelki sposób, jaki jej Pan
wskazywa  wewn trznym natchnieniem. Codziennie po kilka razy schodzi a na dziedziniec i

background image

83

wod  sobie twarz zlewa a i tak stawa a na s

cu, chc c tym sposobem zepsu  sobie cer , aby

ju  jej dali pokój z projektami ma

skimi, którymi wci  jeszcze j  prze ladowano.

11. Od czasu tej dziwnej odmiany, jak w niej zasz a, niezmiernie jej ci ko by o rozkazywa .
Gdy przeto zarz dzaj c domem rodzicielskim wypad a jej nieraz konieczno  dawania
rozkazów s

ebnicom, z niecierpliwo ci  potem czeka a nocy, aby mog a, gdy zasn , nogi

im uca owa , tak jej przykr  by a ta my l,  e lepsi od niej jej us uguj . W ci gu dnia zaj ta
przy rodzicach, potem ca  noc zamiast snu trawi a na modlitwie i tyle nieraz z rz du
przebywa a takich nocy bezsennych,  e niepodobna, zdaje si , by z tym 

 mog a bez (s.606)

szczególnej nadprzyrodzonej pomocy z nieba. Umartwienia i biczowania zadawa a sobie nad
miar , bo nie mia a przewodnika, który by j  pow ci ga , i nikomu o nich nie mówi a. Raz na
przyk ad, przez ca y Wielki Post nosi a na samym ciele stalow  koszulk  wojenn  ojca.
Upatrzy a sobie miejsce na ustroniu zupe nie samotne; tam chroni a si  na rozmow  z
Bogiem, cho  i diabe  tam n ka  j  z

liwymi napa ciami swymi. Nieraz, zacz wszy

modlitw  o dziesi tej wieczór, ani si  spostrzeg a, jak j

wit zasta  jeszcze si  modl

.

12. W takich  wiczeniach przetrwa a oko o czterech lat. Wtedy Pan, chc c wi cej jeszcze
do wiadczy  wierno ci s

ebnicy swojej, pocz  zsy

 jej próby dotkliwsze: ci

kie i

bolesne choroby, gor czki ustawiczne, wodn  puchlin , cierpienia sercowe, raka, którego jej
trzeba by o wycina . Niemoce te trwa y blisko siedemna cie lat i rzadko przez ca y ten
przeci g czasu mia a dzie  wolny od cierpienia. Przyk adem swoim poci gn a siostr . W rok
po tym cudownym nawróceniu Katarzyny, tak e m odsza, Maria, przywdzia a suknie ubogie
(cho  przedtem bardzo kocha a si  w strojach) i pocz a równie  oddawa  si  modlitwie.
Matka, odk d pozosta a z nimi sama, bo ojciec umar  w pi  lat po tej odmianie wewn trznej,
jak  Bóg  ask  swoj  sprawi  w starszej jego córce, nie tylko im si  nie sprzeciwia a, ale
owszem, popiera a je i utwierdza a w  wi tych ich  wiczeniach i pragnieniach. Ch tnie
pozwala a im, mi dzy innymi, oddawa  si  zaj ciu wielce cnotliwemu, cho  na pozór z
wysokim stanowiskiem niezgodnemu, mianowicie nauczaniu dziewcz t czytania i ró nych
robót, bez  adnego st d zysku dla siebie, jedynie w celu o wiecania ich przy tej sposobno ci
w nauce wiary i zaprawiania ich do modlitwy i  ycia pobo nego. Praca ich bardzo szcz liwe
wydawa a owoce; wiele z tych dziewcz t pocieszaj ce czyni o post py i dzisiaj cnotliwym

yciem swoim  wiadczy o  wi tych zasadach i dobrych obyczajach, które w nie wpojono za

odu. Ale zbawienna ta sprawa nied ugo si  utrzyma a. Diabe , któremu ona by a bardzo nie

na r

, sprawi  to,  e rodzice odebrali dziewcz ta, poczytuj c to sobie (s.607) za poni enie,

by córki ich mia y pobiera  darmo nauki. Przy tym i ci

kie choroby, które wkrótce potem,

jak powiedziano wy ej, pocz y trapi  Katarzyn , dalsze utrzymanie szko y uczyni y
niemo liwym.

13. W pi  lat po  mierci ojca tych panien, umar a i matka. Katarzyna, od pocz tku
nawrócenia swego czuj c si  powo an  do zakonu i tylko oporem rodziców powstrzymywana,
teraz, mog c ju  sama rozporz dza  sob , postanowi a natychmiast wykona  niezachwiany
zamiar swój i wst pi  do klasztoru. W Beas nie by o  adnego klasztoru, chcia a wi c uda  si
gdzie indziej; ale krewni pocz li jej przedstawia ,  e maj c obie z siostr  fundusz wi cej ni
dostateczny na za

enie nowej fundacji, lepiej b dzie i z wi ksz  chwa  Bo , gdy j  za

w rodzinnym miejscu. Ch tnie przysta a na t  my l. Poniewa  miasto Beas nale y do
komandorii  wi tego Jakuba z Komposteli i niczego nie by o mo na zdzia

 bez uprzedniego

pozwolenia Rady Zakonnej, wi c od razu wszcz a starania o uzyskanie onego.

background image

84

14. Niezliczone jednak w tym napotka a trudno ci. Ca e cztery lata ci gn a si  sprawa i
mimo wszelkiej usilno ci i koszty nigdy by nie dosz a do ko ca, gdyby nie pro ba, któr
wreszcie poda a do samego króla i skutkiem której nast pi o przecie pomy lne rozwi zanie.
Krewni jej tymczasem, wobec tylu niepokonalnych trudno ci, nastawali na ni , by zaniecha a
swego zamiaru, dowodz c,  e by oby nierozs dkiem d

ej si  upiera , tym bardziej,  e przy

tylu, jak si  wy ej powiedzia o, ci

kich niemocach, prawie bezprzestannie przykuta do

ka, z pewno ci  nie znajdzie klasztoru, który by zechcia  j  przyj

. Lecz ona odpowiada a

im na to,  e je li w ci gu miesi ca Pan przywróci jej zdrowie, b dzie to oczywistym dla nich
dowodem,  e postanowienie jej zgadza si  z wol  Jego i  e wtedy sama uda si  do Dworu, dla
wystarania si  o to, czego potrzeba. Gdy to mówi a, ju  przesz o od pó  roku nie wstawa a z

ka i od o miu lat blisko prawie nie by a w (s.608) mo no ci poruszenia si  o w asnej sile.

Od o miu lat cierpia a nieustaj

 gor czk , n kana artretyzmem, skurczami nerwów,

puchlin , wyniszczona suchotami, trawiona takim ogniem wewn trznym w w trobie,  e
bielizna na niej wygl da a jak spalona i za dotkni ciem, przez okrycie nawet, czu  by o
gor co parz ce. S  to rzeczy, zdawa oby si , nie do uwierzenia; ale lekarz jej, którego
pyta am, w zupe no ci potwierdzi  mi wszystko, wyznaj c,  e sam jest zdumiony takim
stekiem nies ychanym tylu naraz i tak ci

kich cierpie .

15. Otó , w wigili  uroczysto ci  w. Sebastiana, która w tym roku przypada a w sobot ,
wieczorem Pan w jednej chwili tak zupe nie jej zdrowie przywróci ,  e wobec bij cej w oczy
jawno ci cudu, jakkolwiek si  stara a, ukry  go nie mog a. W chwili gdy Pan mia  w niej
sprawi  to nag e uzdrowienie, tak opowiada a nam sama, obj y j  tak gwa towne dreszcze
wewn trzne,  e siostra, patrz c na to, s dzi a,  e ju  kona. Lecz zaraz potem takie uczu a we
wszystkich cz onkach nowe  ycie, si y i tak  cudown  odmian  na duszy, jak gdyby si  na
nowo narodzi a. Niezmiernie si  ucieszy a z uzdrowienia swego, dlatego g ównie,  e b dzie
mog a sama popiera  spraw  klasztoru.  e cierpienia jej usta y, to j  ma o obchodzi o. Od
chwili bowiem jak us ysza a w sobie g os powo ania Bo ego, tak  do siebie samej pa

a

nienawi ci  i tak  nieugaszon

dz  cierpienia,  e nie tylko za nic sobie mia a wszelkie

najsro sze bóle, ale i, jak mi si  przyzna a, z ca ego serca b aga a Boga, by na wszelki sposób
do wiadcza  jej cierpliwo ci.

16. Pan te  nie omieszka  spe ni  tego jej pragnienia. W ci gu tych o miu lat przesz o pi set
razy puszczali jej krew; raz w raz stawiano jej ba ki ci te, po których dot d nosi blizny na
ca ym ciele. Nadto jeszcze, ze dwadzie cia razy czy wi cej, rany po ba kach nacierano jej
sol , co zdaniem lekarza mia o wyci gn

 soki jadowite, od których cierpia a gwa towne

bole ci w boku. Co w tym wszystkim najwi cej by o godnym podziwienia, to rado , jak
okazywa a, ile razy lekarze zapowiadali (s.609) jej potrzeb  zastosowania podobnych

rodków nieludzkich. Z upragnieniem wygl da a godziny operacji, nie tylko nie daj c

najmniejszego znaku boja ni, ale jeszcze i lekarzy zach caj c, aby  mia o ci li j  i palili, co
te  oni cz sto uznawali za niezb dne, zw aszcza gdy chodzi o o wyci cie raka i w innych
jeszcze podobnych zdarzeniach. Dlatego g ównie, mówi a mi, z takim upragnieniem
przyjmowa a te katusze,  e chcia a na nich do wiadczy  rzetelno ci swej  dzy m cze stwa.

17. Widz c siebie tak nagle uzdrowion , prosi a spowiednika swego i lekarza, by j  przenie li
gdzie indziej, aby si  mog o zdawa ,  e zmiana miejsca i powietrza przywróci a jej zdrowie.
Tego jednak oni uczyni  nie chcieli, przeciwnie, sami lekarze rozg osili uzdrowienie jej,
uznaj c je za cudowne. Mieli j  ju  bowiem za nieuleczaln , zw aszcza gdy zacz a zrzuca

background image

85

ustami krew, co zdaniem ich by o niezawodnym znakiem nadwyr enia i rozk adu p uc. Trzy
dni jeszcze przele

a w 

ku, nie  miej c wsta , aby nie poznano,  e jest zupe nie zdrowa;

ale nic jej to nie pomog o, bo jak przedtem jawn  by a choroba, tak teraz niepodobna by o
ukry  wyzdrowienia.

18. Mówi a mi,  e którego  dnia w sierpniu, b agaj c Pana, aby albo odj  jej t  gor

dz

wst pienia do zakonu i za

enia klasztoru, albo te  da  jej mo no  wykonania tego zamiaru,

otrzyma a stanowcze i niew tpliwe zapewnienie,  e w sam  por  wyzdrowieje, aby mog a w
czasie Postu pojecha , gdzie potrzeba, i wystara  si  o pozwolenie na fundacj . St d te , cho

nie w tym czasie cierpienia jej si  wzmog y i z nierównie wi ksz  jeszcze ni  przedtem

sil  jej dolega y, ona przecie, jak mi  upewnia a, ani na chwil  nie straci a nadziei,  e Pan jej

ask  uczyni. I cho  dwa razy ju  tak z ni  by o  le,  e jej udzielono Ostatniego

Namaszczenia — raz nawet lekarz, maj c j  ju  za konaj

, mówi ,  e pró no ju  chodzi  po

oleje, bo zanim je przynios , chora umrze — ona przecie trwa a niezachwianie w swej
ufno ci,  e Pan jej da umrze  zakonnic . A by o to jeszcze w pierwszych czasach jej choroby,
kiedy nie mia a jeszcze tej wyra nej obietnicy wyzdrowienia, o której mówi am. (s.610)

Krewni jej, widz c tak jawn

ask  i cud, jaki Pan z ni  uczyni , takie jej daj c nag e

uzdrowienie, nie  mieli ju  sprzeciwia  si  jej wyjazdowi do Madrytu, cho  byli pewni,  e nic
tam nie wskóra. W rzeczy samej ca e trzy miesi ce bawi a u Dworu, a starania jej  adnego nie
odnosi y skutku; a  w ko cu odwa

a si  poda  pro

 wprost do króla, i ten, skoro si

dowiedzia ,  e chodzi o za

enie klasztoru Karmelitanek Bosych, natychmiast kaza  wyda

pozwolenie.

19.  e za

enie tego klasztoru mimo tylu trudno ci przysz o do skutku, s usznie temu dziwi

si  mo na. Widocznie Katarzyna z samym Panem Bogiem traktowa a t  spraw , bo i
prze

eni, pomimo odleg

ci miejsca i szczup

ci dochodów, ch tnie si  na t  fundacj

zgodzili. Co Pan w boskiej woli swojej chce i postanowi , to nie mo e si  nie sta .
Przyjecha y tedy siostry do Beas na pocz tku Postu roku 1575. Ludno  miejscowa spotka a
je procesjonalnie, z wielkim weselem i uroczysto ci . Rado  by a powszechna, dzieci nawet

piewa y i przyklaskiwa y, na swój sposób okazuj c i  wiadcz c, jak przyjemn  jest Panu ta

sprawa, na chwa  Jego rozpocz ta. Otworzenie klasztoru nast pi o w ci gu tego  Postu, w
dzie

w. Macieja, pod wezwaniem  w. Józefa i Zbawiciela.

20. Obie siostry w tym klasztorze z wielk  rado ci  przywdzia y habit zakonny. Zdrowie
Katarzyny z ka dym dniem coraz bardziej si  poprawia o, a pokora jej, pos usze stwo,
pragnienie wzgardy i upokorze  jawnie  wiadcz , jak szczere i prawdziwe by o jej po

danie

oddania si  Panu na s

. Niech Imi  Jego b dzie uwielbione na wieki.

21. Zdaj c mi spraw  z ca ego swego  ycia, Katarzyna opowiedzia a mi, mi dzy innymi,
szczegó  nast puj cy: Którego  wieczora, przed laty mniej wi cej dwudziestu, k ad c si  na
spoczynek,  ywe czu a w sobie pragnienie dowiedzenia si , (s.611) który jest Zakon
najdoskonalszy na tej ziemi, aby mog a wst pi  do niego. Z t  my

 zasn a i  ni o jej si ,  e

idzie gdzie  drog  jak , bardzo strom  i w sk , ponad g bokimi przepa ciami wiod

,  e

na tej drodze spotyka j  jaki  braciszek bosy, którego potem na pierwsze wejrzenie pozna a w
naszym braciszku Janie od N dzy (gdy ten e przyszed  do Beas w czasie mojej tam bytno ci).
Braciszek ten, tak  ni a dalej, rzek  do niej: “Pójd  za mn , siostro”; i zaprowadzi  j  do
jednego domu pe nego zakonnic, i innego tam  wiat a nie by o, jeno od zapalonych pochodni,

background image

86

które trzyma y w r ku. Zapyta a ich, jaki to Zakon, na co one, nic jej nie odpowiadaj c,
podnios y tylko zas ony swoje i spogl da y na ni  z weso ym i u miechni tym obliczem.
By y, tak mi  znowu upewnia a, z twarzy zupe nie podobne do sióstr, które teraz w klasztorze
pozna a. Wtedy przeorysza wzi a j  za r

 i rzek a do niej: “Córko, w tym domu chc  ciebie

mie ”, i pokaza a jej Regu  i Konstytucje. Przebudziwszy si  z tego snu, niewypowiedzian
czu a w sobie pociech ; zdawa o jej si ,  e by a w niebie. Potem spisa a wszystko, co z
Regu y we  nie jej ukazanej spami ta  mog a. Przez d ugi czas nic o tym  nie nikomu, nawet
spowiednikowi, nie mówi a; od nikogo te  dowiedzie  si  nie mog a, jaki by to by  Zakon,
który widzia a.

22. Wreszcie przyjecha  do Beas jeden ojciec Towarzystwa Jezusowego, który wiedzia  ju  o
jej ch ci wst pienia do klasztoru. Pokaza a mu, co mia a spisanego, upewniaj c go,  e
najwi ksz  by oby to dla niej pociech , gdyby mog a odszuka  ten Zakon, bo natychmiast by
do niego wst pi a. On, maj c ju  wiadomo  o naszych klasztorach, odpowiedzia  jej,  e jest
to Regu a Zakonu Naj wi tszej Panny z Góry Karme , i nie wchodz c w bli sze szczegó y i
obja nienia, doda  tylko,  e tego Zakonu s  klasztory, które ja zak adam. Wtedy wyprawi a do
mnie swego pos

ca, o którym mówi am na wst pie.

23. Gdy jej oddano moj  odpowied , tak by a wyczerpana chorob ,  e spowiednik radzi  jej,
by dala ju  pokój my lom o (s.612) klasztorze. W takim stanie zdrowia, mówi  jej, gdyby
nawet by a ju  w klasztorze, wydaliliby ci ; tym bardziej wi c niepodobna przypu ci , by
który chcia  ci  tak  chor  przyj . Mocno tymi uwagami przygn biona, zwróci a si  do Pana
i w udr czeniu duszy swojej zawo

a: “Panie mój i Bo e mój, wiem i wierz , i

 jest Bóg

wszechmog cy, wi c, o  ycie duszy mojej, albo spraw by usta y te pragnienia moje, albo daj
sposób ich spe nienia”. Wymówi a te s owa z najmocniejsz  ufno ci , b agaj c Naj wi tsz
Pann , przez ten miecz bole ci, który przenikn  Jej dusz , gdy na r kach swoich trzyma a
umar ego swego Syna, by raczy a by  jej Po redniczk  i Or downiczk . Wtedy us ysza a w
sobie g os wewn trzny, mówi cy jej: “Wierz i ufaj. Ja wszystko mog ; b dziesz zdrowa; bo
jako mocen by em tym wszystkim niemocom twoim, z których ka da sama z siebie jest

miertelna, zabroni , by tobie  mierci nie zada y, tak  atwiej jeszcze potrafi  oddali  je od

ciebie”. S owa te, powiada, by y wymówione z tak  si  i stanowczo ci ,  e najmniejsza po
nich nie pozosta a jej w tpliwo  o tym,  e pragnienie jej si  spe ni, jakkolwiek cierpienia jej
coraz bardziej si  wzmaga y i coraz ci ej j  przygniata y, a  do dnia kiedy Pan, jak
opowiedzia am wy ej, od razu jej zdrowie przywróci . Ca e to opowiadanie mo e si
wydawa  niepodobnym, sama te , jako jestem niecnotliwa, przyznaj ,  e sk onna by am do
pos dzania go o niejak  przesad , gdyby nie to,  e wiadomo ci, jakich zasi ga am od lekarza
i domowników, i od osób postronnych, w zupe no ci je stwierdzi y.

24. Teraz Katarzyna, cho  s aba i w

a, tyle jednak ma zdrowia,  e mo e zachowa  Regu .

Jest to pod ka dym wzgl dem wzorowa zakonnica. Zawsze pogodna i weso a, w ca ym
post powaniu swoim tak  — jak ju  mówi am — okazuje pokor ,  e patrz c na ni ,
wszystkie wys awiamy Pana.

Ca  maj tno  swoj  obie, bez  adnych warunków i zastrze

, odda y Zakonowi, za ca e

wynagrodzenie o to jedno tylko prosz c, aby my je zechcia y przyj

 do zgromadzenia. Takie

w niej zupe ne oderwanie si  od krewnych i od miejsca urodzenia,  e najgor cej pragnie i
prze

onym si  nawet (s.613) naprzykrza, aby j  przenie li gdzie  daleko. Cho  z drugiej

background image

87

strony, tak jest doskonale pos uszna,  e i tu ochotnie pozostaje, skoro jej tak ka

. Przez

pokor  równie ,  adn  miar  nie chcia a przyj

 zas ony siostry chórowej, upieraj c si ,  e

woli pozosta  siostr  konwersk ; a  dopiero musia am napisa  do niej, strofuj c j ,  e
sprzeciwia si  woli Ojca Prowincja a,  e taka pokora nie ma zas ugi przed Bogiem i inne tym
podobne, do  ostre daj c jej upomnienia. Najwi ksza rozkosz dla niej, gdy tak j  karc  i
surowo upominaj . Tym te  jedynie sposobem dosz

my z ni  do  adu,  e zgodzi a si

wreszcie na  danie nasze, cho  bardzo tego nie chcia a. S owem, niczego nie widz  w tej
duszy, co by nie by o przyjemne Bogu i pociech  dla nas wszystkich. Niechaj Pan utwierdza

 raczy bosk  moc  swoj  i coraz wi ksze czyni w niej pomno enie tych cnót i tej  aski,

których jej u yczy  dla wi kszej chwa y i s

by swojej. Amen.

ROZDZIA  23

O fundacji Karmelu  w. Józefa w mie cie Sewilli, w dzie

wi tej Trójcy, roku 1575.

 l. W czasie gdy jeszcze pozostawa am w Beas, czekaj c na wydanie mi przez Rad  Zakonów
upowa nienia do za

enia klasztoru w Karawace, odwiedzi  mi  tam e jeden z Ojców

naszego Zakonu, Karmelita Bosy, który zaledwo na par  lat przedtem przywdzia  nasz habit,
przebywaj c wówczas w Alkali. By  to Magister Hieronim od Matki Bo ej, Gracián, m

bokiej nauki, bystrego rozumu i rzadkiej przy tym skromno ci; ca e  ycie jego by o

jednym pasmem cnót (s.614) niepospolitych. Snad  Naj wi tsza Panna sama go wybra a dla
dobra tego naszego Zakonu i przywrócenia w nim ducha pierwszych jego za

ycieli. Ju  w

czasie gdy odbywa  nauki w Alkali, mia  postanowienie zosta  zakonnikiem, cho  o naszym
Zakonie wówczas zgo a nie my la . Rodzice jego, maj c wielkie  aski u Króla i  wietne
buduj c nadzieje na wysokich jego zdolno ciach, inne wzgl dem niego mieli zamiary,
których on jednak bynajmniej nie podziela . Gdy rozpoczyna  nauki, ojciec jego chcia , by
studiowa  prawo, ale m odzieniec g boko, nad wiek swój, zmartwiony tym postanowieniem
ojca, dopóty go b aga  ze  zami, póki nie uzyska  pozwolenia s uchania teologii.

2. Otrzymawszy stopie  magistra, wszcz  starania o dopuszczenie go do Towarzystwa
Jezusowego i ci gotowi byli go przyj

, ale z powodu pewnych, jakie zasz y trudno ci, kazali

mu poczeka  kilka dni. Wczasy i przyjemno ci, jakich u ywa  na  wiecie, prawdziw , jak mi
mówi , by y dla niego m

. Zdawa o mu si ,  e nie ta jest pewna droga do nieba; cho  i w

tym  wieckim  yciu swoim mia  sta e godziny przeznaczone na modlitw  i, obok
ustawicznego skupienia ducha, najsurowszej przestrzega  czysto ci obyczajów.

3. W tym e czasie jeden wielki jego przyjaciel, tak e magister, wst pi  do klasztoru naszego
Zakonu w Pastranie, gdzie przybra  imi  Jana od Jezusa. Czy to wskutek listu, jaki ten
przyjaciel do niego napisa , wys awiaj c mu wysok  dostojno  i staro ytno  Karmelu, czy z
innej jakiej przyczyny, nie wiem, do ,  e od tego czasu Gracián dziwnie ten Zakon nasz
ukocha . Niewypowiedzian  sprawia o mu rozkosz czytanie wszelkich o nim wiadomo ci i
stwierdzanie ich  wiadectwami i orzeczeniami wielkich doktorów. Nieraz mówi  mi,  e a
skrupu  mia  w sumieniu, i  dla tego ulubionego przedmiotu innych nauk swoich zaniedbuje,
tak si  od niego nie móg  oderwa ; wszystkie chwile wolne zape nia  tym czytaniem. O

dro ci, o mocy Boga! Jak e daremnie miota si  cz owiek, chc c si  uchyli  od tego, co jest

Jego wol ! Widzia  Pan, “jak bardzo potrzebny by  do tego dzie a, które (s.615) On sam w
boskiej swej  askawo ci rozpocz , cz owiek taki, jakim si  okaza  O. Gracián. Ile razy na to
wspomn , uwielbiam zawsze dobro  Jego za t  wielk

ask , jak  nam uczyni , daj c nam

background image

88

tego Ojca. Gdybym i najgor cej by a prosi a Pana o przys anie nam kogo, co by umia  do
nale nego porz dku doprowadzi  wszystkie sprawy naszego Zakonu w tych pierwszych jego
pocz tkach, nigdy bym nie zdo

a prosi  tyle, ile On sam w tym razie nam darowa . Niech za

to b dzie b ogos awiony na wieki!

4. Zdarzy o si  w tym czasie,  e O. Gracián, cho  daleki jeszcze od my li przywdziania
naszego habitu, uda  si , jak go o to proszono, do Pastrany, dla umówienia si  z przeorysz
naszego klasztoru, wówczas jeszcze nie przeniesionego stamt d do Segowii, o przyj cie
jednej aspirantki. O jak e dziwnych Opatrzno  Bo a umie u ywa

rodków dla osi gni cia

swoich celów! Gdyby O. Gracián by  wyje

 z powzi tym ju  zamiarem wst pienia do

naszego Zakonu, snad  niejeden ze znajomych i przyjació  jego by by mu odradza  tego kroku
i od postanowienia go odwiód . Ale Naj wi tsza Panna, Pani nasza, za  arliw  pobo no ,
jak  dla Niej pa a, chcia a go wynagrodzi , daj c mu swój habit. Ona to, nie w tpi  o tym,
przyczyn  swoj  wyjedna a mu u Boga t

ask ,  e tak gor co ukocha  nasz Zakon,  e w

ko cu do niego wst pi . Nie kto inny, pewna tego jestem, to sprawi , jeno ta Panna
Najchwalebniejsza, nie chc c, by ten, który tak  arliwie pragn  Jej s

, by  pozbawiony

sposobno ci spe nienia tej  wi tej swojej 

dzy, bo taka jest ta Pani,  e  askami swymi

obsypuje ka dego, kto si  ucieka pod Jej obron .

5. Ucieka  si  do Niej m odzieniec od lat dziecinnych. Gdy by  jeszcze ch opcem, z domu
rodzicielskiego w Madrycie rad chodzi  modli  si  przed obrazem Matki Boskiej, do którego
szczególne mia  nabo

stwo. Obraz ten, umieszczony nie pami tam w którym ko ciele,

nazywa  “kochaniem swoim”, i nawiedza  go jak najcz ciej. Snad  Ona za to wyprosi a mu u
Syna swojego t  niepokalan  czysto  serca, jak  si  odznacza  ca e  ycie. Nieraz, powiada
mi, oczy mia  spuch e od  ez, nie (s.616) mog c si  powstrzyma  od rzewnego p aczu na
wspomnienie tylu grzechów, jakimi ludzie obra aj  Boskiego Jej Syna. St d rodzi  si  w nim
niepowstrzymany zapa  ratowania dusz; st d g boka bole , jaka przenika a dusz  jego na
widok obrazy Bo ej. Ta  dza zbawienia dusz tak go ca ego poch ania,  e dla duchowego
po ytku bli niego wszelki trud i wszelkie cierpienie wydaje mu si  niczym. Wiem o tym z

asnego do wiadczenia, bo sama w ró nych zdarzeniach patrzy am na to, ile dla tej

apostolskiej gorliwo ci swojej ochotnie ucierpia .

6. Takim wi c jakby podst pem przez Naj wi tsz  Pann  poci gni ty, wybra  si  O. Gracián
do Pastrany w tym przekonaniu,  e jedzie tam jedynie po to, aby wyprosi  habit dla znajomej
aspirantki. Ale Bóg go tam prowadzi  po to, aby jego samego w habit przyodzia . O s odkie
tajniki dróg Bo ych! Jak e wdzi cznie i jak skutecznie umie On, mimo woli naszej,
przysposobi  nas do przyj cia  ask, jakie nam gotuje! Jak e hojnie odp aci  tej duszy za

wi te jej uczynki, za dobry przyk ad, jaki ze siebie dawa a, a zw aszcza za  arliw  jej  dz

enia b ogos awionej Jego Matce! Bo zawsze, jak s dz , czcicielom swojej Matki Pan w

taki sposób si  wywdzi cza, zlewaj c na nich szczególne swoje  aski.

7. Przybywszy tedy do Pastrany, uda  si  do przeoryszy i wstawia  si  do niej za ow
aspirantk , aby j  przyj a; ale skutek mowy jego by  taki, jak gdyby raczej by  przemawia  za
sob , aby ona wyprosi a u Pana w asne jego do Zakonu wst pienie. O. Gracián ma t
szczególn

ask  od Boga,  e dziwn  s odycz  ca ej swojej postawy i sposobem zachowania

si  wszystkich poci ga do siebie. Rzadko chyba kto  si  znajdzie, kto by go poznawszy, nie
pokocha . St d te  wszyscy jego podw adni, zakonnicy zarówno jak i zakonnice,

background image

89

nadzwyczajnie s  do niego przywi zani. Jakkolwiek bowiem w swej gorliwo ci o dobro i
wzrost duchowy Zakonu (któr  posiada w najwy szym stopniu)  adnemu uchybieniu nie
przepuszcza, tak  jednak same upomnienia umie zaprawia  mi  s odycz ,  e nigdy nikogo
nie urazi ani mu da powodu do  alu.

8. Dlatego i na przeoryszy w Pastranie od pierwszego (s.617) spotkania takie jak i na
wszystkich wywar  wra enie. Tak by a nim zachwycona,  e od razu powsta o w niej
najgor tsze pragnienie, aby m  taki, tylu niepospolitymi zaletami ozdobiony, wst pi  do
naszego Zakonu. Zwierzy a si  siostrom z t  my

, przedstawiaj c im, jaki by to by

niezmiernie wa ny nabytek dla poczynaj cego si  Zakonu, posiadaj cego wówczas jeszcze
ma o kogo, czyli raczej nie posiadaj cego prawie nikogo, kto by takiej znakomito ci
dorówna . Poleci a im zatem, aby wszystkie wspólne do Pana zanosi y modlitwy, aby go z
Pastrany nie wypuszcza  i sk oni  go do przywdziania habitu.

Przeorysza ta jest wysoko  wi tobliw  s

ebnic  Bo  i sama ju  jej jednej modlitwa

niezawodne, mniemam, znalaz aby wys uchanie u Pana. Jak e wi c bardziej jeszcze
skutecznymi musia y by  po czone pro by tylu dusz tak pobo nych, zgromadzonych w tym
klasztorze! Wszystkie one bardzo sobie wzi y do serca to zalecenie; ustawiczne, przy gor cej
modlitwie, zadawa y sobie posty i biczowania na uproszenie u Pana tej  aski. Jako  Pan w

askawo ci swojej raczy  wys ucha  ich pro by. Zaszed szy w odwiedziny do klasztoru braci,

na widok panuj cej w nim doskona ej  cis

ci zakonnej i ca ego jego urz dzenia, dziwnie

atwiaj cego wy czne oddanie si  s

bie Bo ej, a szczególnie na my l,  e jest to Zakon

Matki Boskiej, dla chwa y której tak gor co pragn  si  po wi ci , Gracián uczu  w sobie
wewn trzne natchnienie i siln  pobudk , by ju  nie wraca  do  wiata. Wiele mu, dla
odstr czenia go od tej my li, diabe  nasuwa  trudno ci. Najbole niejsze zw aszcza by o mu
wspomnienie na smutek, jaki swoim odej ciem sprawi rodzicom, którzy go bardzo kochali i
maj c wiele synów i córek, na niego najwi cej liczyli, i  b dzie podpor  ca ego swego
rodze stwa. Ale m nie id c za g osem powo ania, zda  t  trosk  na Boga, dla którego
opuszcza  wszystko, i z niezachwianym postanowieniem oddania si  Naj wi tszej Pannie na

, o wiadczy  ch  przyj cia Jej habitu, który te  bracia z rado ci  mu dali. Ale wi ksza

jeszcze by a rado  przeoryszy i sióstr, które z uniesieniem (s.618) najgor tszej wdzi czno ci
wielbi y Pana, i  na ich pro by, jak s usznie mog y mniema , uczyni  im t  wielk

ask .

9. W ci gu roku próby swojej tak  okazywa  pokor , jakiej by nie dorówna  ostatni
nowicjusz. W jednym zw aszcza zdarzeniu jawny da  dowód niepospolitego zaparcia siebie,
gdy w nieobecno ci przeora rz dy klasztoru dosta y si  w r ce jednego brata, bardzo

odego, ma o zdolnego, bez nauki, bez potrzebnej do rz dzenia roztropno ci, bez  adnego

do wiadczenia, którego i nie móg  posiada , sam jeszcze niedawno przedtem wst piwszy do
Zakonu. Szorstko  jego w obchodzeniu si  z bra mi i umartwienia, jakie na nich wk ada ,
przechodzi y wszelk  miar . Ile razy na to wspomn , nie mog  wyj  z podziwienia, jakim
sposobem bracia, a zw aszcza cz owiek tak zas

ony, mogli znie  to wszystko. Rzecz

pewna,  e potrzeba by o na to takiej nadzwyczajnej gor co ci ducha, jak  Bóg go obdarza .
Pokaza o si  potem,  e niefortunny on prze

ony od dawna cierpia  na melancholi .

Wsz dzie gdziekolwiek by , cho  jako podw adny, trudno by o z nim wytrzyma , wi c  atwo
domy le  si , jak musia  by  niezno ny na prze

stwie. Dobry zreszt  z niego zakonnik,

tylko  e nad tymi s abo ciami swymi nie umie panowa . Bóg nieraz dopuszcza podobne

background image

90

pomy ki w wyborze prze

onych, aby przez nich doskonalej jeszcze wy wiczy  w cnocie

pos usze stwa tych, których mi uje.

10. Taki zapewne i w tym razie by  Jego zamiar, bo w nagrod  za t  pokor  u yczy  O.
Graciánowi, czyli jak si  w Zakonie zowie, O. Hieronimowi od Matki Bo ej, wysokiego
bardzo  wiat a w rzeczach pos usze stwa, aby móg  go naucza  podw adnych, jak je sam
naprzód pe ni  z takim przedziwnym zaparciem si  siebie. I aby mu nie zbywa o na w asnym,
we wszystkim, czego nam potrzeba, do wiadczeniu, przez trzy miesi ce przed profesj  swoj
gwa towne wycierpia  pokusy. Ale waleczny zapa nik, przysz y wódz synów Panny
Naj wi tszej, umia  dzielnie stawia  czo o nagabywaniom z ego ducha (s.619) i im
natarczywiej nieprzyjaciel dr czy  go i kusi , aby habit porzuci , tym m niej on te
poduszczenia odpiera , przyrzekaj c Bogu,  e nigdy si  z habitem nie rozstanie i  lubami,
skoro mu b dzie wolno, dozgonnie si  zwi e. Pokazywa  mi pismo, które w ci gu tych
gwa townych pokus u

; z wielkim je przeczyta am nabo

stwem, podziwiaj c to m stwo

niepokonane, jakiego Pan mu u ycza .

11. Mo e to si  komu wyda rzecz  niew

ciw ,  e mnie si  zwierzy  z tak licznymi

szczegó ami, tycz cymi si  jego duszy. Ale snad  Pan sam tego chcia , abym je zamie ci a w
tym moim pi mie, i by ci, którzy je czyta  b

, chwalili Go w Jego stworzeniach. Wiem na

pewno,  e przed nikim wi cej, ani nawet przed spowiednikami swymi, tak si  nie otworzy ,
jak to uczyni  przede mn . Niekiedy do tych zwierze  sk ania  go wzgl d na podesz y mój
wiek i na to, co s ysza  o mnie, za czym zdawa o mu si ,  e powinnam mie  pewne w tych
rzeczach do wiadczenie. Czasem znowu z samego toku rozmowy, cho  o czym innym
zacz tej, nieznacznie tak wypada o,  e mi zaczyna  mówi  o tych rzeczach i o innych jeszcze,
o których mi tu pisa  nie nale y, i gdybym chcia a tu o nich wspomina , rozpisa abym si  nad
miar .

12. I w tym, co napisa am, bardzo si  upewnia am, pow ci ga am, aby mu nie zrobi
przykro ci, gdyby to pismo moje dosta o si  w jego r ce. Nie mog am jednak przemilcze  o
nim, tym bardziej,  e (chocia by mia  kiedy czyta  te karty, niepr dko to w ka dym razie
nast pi) nie godzi oby si , jak s dz , nie wspomnie  o tym, który oko o wznowienia tej
pierwotnej Regu y naszej tak wielkie po

 zas ugi. Nie on pierwszy wprawdzie da  temu

wznowieniu pocz tek, ale nasta  w czasie, w którym nieraz, gdyby nie wielka ufno , jak
pok adam w mi osierdziu Boga, by abym 

owa a,  e si  to zacz o. Mówi  tu o domach

braci; bo klasztory sióstr z  aski Boga zawsze a  do tego czasu trzyma y si  dobrze. Nie
mówi ,  eby klasztory braci by y z e, tylko  e nosi y w sobie zaród rych ego upadku, bo nie
tworz c w asnej Prowincji, zostawa y pod zarz dem Trzewiczkowych. Tym, którzy mogliby
byli (s.620) rz dzi , jak mianowicie O. Antoniemu od Jezusa, który pierwszy by  zacz ,
tamci nie przyznawali w adzy. Nadto, bracia nasi nie mieli jeszcze konstytucji, nadanych im
przez naszego Przewielebnego Ojca Genera a. W ka dym wi c domu rz dzili si  wedle

asnego uznania; jednym zdawa o si ,  e tak najlepiej, drugim,  e inaczej. Gdyby rzeczy

mia y d

ej trwa  w takim stanie, a by kiedy  bracia doczekali si  konstytucji albo w asnego

rz du, ci kie by yby z tego wynik y szkody. My l ta nieraz srogie mi sprawia a udr czenie.

13. Ale Pan zaradzi  z emu przez Ojca Magistra Hieronima od Matki Bo ej, który zosta
mianowany komisarzem apostolskim; zlecono mu rz dy i w adz  nad Karmelitami i
Karmelitankami Bosymi. Ustanowi  wtedy konstytucje dla braci. My ju  mia

my swoje od

background image

91

naszego Przewielebnego Ojca Genera a; nie dla nas wi c napisa  te konstytucje, jeno na mocy
udzielonej mu w adzy apostolskiej nada  je braciom, a w wywi zaniu si  z tego zadania nowy
da  dowód tych znakomitych zalet i zdolno ci, którymi Pan, jak mówi am, go obdarzy . Za
pierwsz  zaraz wizyt , jak  odby  u nich, do takiej od razu przywiód  wszystko harmonii i

adu, tak m drze i sk adnie wszystko u

,  e jawnie w tym si  okaza o, i  Pan w boskiej

askawo ci swojej szczególn  go wspiera pomoc  i  e Naj wi tsza Panna wybra a go dla

poratowania swego Zakonu. B agam J  z g bi duszy, aby nie przestawa a wstawia  si  za
nim i wyjedna a mu to u Syna swego, i by go zawsze opiek  swoj  otacza  i u ycza  mu  aski
coraz wy szego w s

bie Jego post pu. Amen. (s.621)

ROZDZIA  24

Dalszy ci g o fundacji tego  klasztoru  w. Józefa w mie cie Sewilli.

1. Gdy O. Hieronim Gracián przyby  do mnie w odwiedziny do Beas, nigdy przedtem nie

widzieli my si , chocia  ja dawno pragn am go pozna , tyle zewsz d s ysz c o nim dobrego;
kilka razy tylko do siebie pisali my. Skoro tedy doniesiono mi,  e ju  jest w mie cie,
ucieszy am si  niezmiernie na sam  my l,  e wreszcie doczekam si  upragnionego z nim
spotkania; ale wi ksz  jeszcze bez porównania pociech  odnios am z pierwszej zaraz mojej z
nim rozmowy. Tak mi si  nad wszelki wyraz spodoba ,  e wielkie, jakie przedtem o nim

ysza am, pochwa y wyda y mi si  nie dorównywaj cymi istotnej jego warto ci. Widocznie,

my la am sobie, ci, którzy mi go chwalili, nie do  umieli pozna  si  na nim i tak wysoko go
ceni , jak na to zas uguje.

2. Od pierwszej chwili tego z nim spotkania strapienie moje, wówczas tak ci

ko mi

dr cz ce, znik o bez  ladu, bo Pan jakby w obrazie stawi  mi przed oczy, ile on zdzia a dla
nas dobrego. Takie st d w owe dni czu am w sobie rozradowanie i zadowolenie wewn trzne,
prawdziwie rzec mog ,  e sama sobie si  dziwi am. Dane mu zlecenie rozci ga o si
wprawdzie tylko do Andaluzji. Ale ju  by  wezwany przez Nuncjusza do Madrytu, a celem i
skutkiem tego wezwania by o nadanie mu tak e w adzy nad bra mi i siostrami nowego
Karmelu w ca ej Prowincji Kastylijskiej. Takie wi c, powtarzam, ca y ten czas czu am w
sobie rozradowanie ducha,  e nie mog am dosy  dzi kowa  Panu i rada bym by a nic innego
nie czyni , jeno ci gle modli  si  i dzi kowa .

3. W tym e czasie nadesz o wreszcie pozwolenie na fundacj  w Karawace, ale nie w takiej
formie, jakiej potrzebowa am i  da am. Potrzeba wi c by o powtórnie udawa  si  do Dworu.
Fundatorki bowiem, którym, zwracaj c ten dokument, oznajmi am,  e fundacja nie mo e
przyj  do skutku, je li si  nie wystaraj  o dodanie jednego punktu, który by  pomini ty,
(s.622) same tego dope ni  nie mog y bez osobnej decyzji królewskiej. Przykrzy o mi si  tak

ugo czeka  na miejscu, chcia am powróci  do Kastylii; ale  e O. Hieronim ju  by

mianowany komisarzem apostolskim na ca  Prowincj  Kastylijsk , b

c zatem podw adn

jego i nie mog c nic uczyni  bez jego zgodzenia si , przedstawi am mu  yczenie moje, co
tym  atwiej uczyni  mog am,  e jeszcze przebywa  w Beas, i  e tameczny nasz klasztor
podlega  tak e jego w adzy.

4. Odpowiedzia  mi,  e odjazd mój, zdaniem jego, b dzie si  równa  zupe nemu opuszczeniu
fundacji w Karawace. S dzi  jednak,  e uczyni  rzecz bardzo przyjemn  Bogu, gdy za
klasztor w Sewilli, co zdawa o mu si  rzecz  bardzo  atw , bo ju  si  z pro

 o to zg asza o

background image

92

do niego kilka osób mo nych i bogatych, które z  atwo ci  b

 mog y zaraz ofiarowa  dom.

Przy tym i Arcybiskup sewilski bardzo jest przychylnie usposobiony dla naszego Zakonu i
prawdopodobnie ochotnie nas poprze. Stan o wi c na tym,  e przeorysza i siostry, które
mia am ze sob  dla fundacji w Karawace, pojad  do Sewilli. Ja do tego czasu, maj c pewne
do tego powody, stale si  wzbrania am od zak adania klasztorów naszych w Andaluzji. (I w
Beas nie by abym podejmowa a fundacji, gdybym by a wiedzia a, o czym poniewczasie
dopiero si  dowiedzia am,  e miasto to, cho  po

one o cztery czy pi  mil od w

ciwych

granic Andaluzji, i to w

nie w b d mi  wprowadzi o, zalicza si  przecie  do terytorium tej

prowincji). Lecz wobec objawionego mi postanowienia zwierzchnika, cha  sama nosi am si
z zamiarem innej fundacji i przeciw usadowieniu si  w Sewilli mia am powody bardzo
wa ne, natychmiast bez wahania podda am si  (bo Pan mi da  t

ask ,  e ka de

postanowienie tych, którzy maj  od Niego w adz  nade mn , zawsze w oczach moich dobre
jest i s uszne).

5. Nie trac c czasu, przyspieszy

my nasze przygotowania do drogi, bo skwary nastawa y

coraz wi ksze. Ojciec Gracián Komisarz Apostolski, odjecha  do Madrytu, dok d go (s.623)
wzywa  Nuncjusz, a my wyruszy

my w drog  ku Sewilli wraz z wiernymi towarzyszami

moimi, O. Julianem z Awili, Antonio Gaytanem i jednym bratem Bosym. Jecha

my

powozami szczelnie krytymi, jak tego zawsze przestrzega

my w ka dej podró y.

Zaje

aj c na popas czy na nocleg, bra

my pokój, jaki si  zdarzy , dobry czy z y, do

którego  aden z towarzyszów naszych nie mia  wst pu. Jedna z sióstr, stoj c we drzwiach,
przyjmowa a od s

by miejscowej, czego nam by o potrzeba.

6. Jakkolwiek pospiesza

my, zaledwo we czwartek przed Trójc

wi

 stan

my w

Sewilli, wycierpiawszy upa y nies ychane. W  wi ta wprawdzie odpoczywa

my; ale i w

czasie tych postojów, powozy nasze stoj c na s

cu tak si  rozpala y pod jego  arem,  e

wsiadanie do nich, upewniam was, siostry, równa o si  jakby czy cowi. Siostry jednak, b
przywodz c sobie na pami  ogie  piekielny, b

 wspominaj c sobie,  e cierpi  dla mi

ci

Boga, z rado ci  najwi ksz  i z weselem znosi y te m ki. Mia am ich ze sob  sze , a by y to
dusze takie,  e z nimi  mia o posz abym cho by do Turków, pewna tego,  e wsz dzie znajd
w sobie, czyli raczej  e Pan im da m stwo do zniesienia wszelkich dla Niego katuszy. Tego
bowiem tylko pragn y i by y doskonale wy wiczone w modlitwie i w umartwieniu.
Umy lnie te , maj c je pozostawi  na fundacji tak odleg ej, wybra am takie, które uwa

am

do tego za najodpowiedniejsze. I w rzeczy samej potrzeba im by o takiego m stwa i si y
ducha do zniesienia wszystkich, jakie nas tam czeka y utrapie . Wiele z nich, i to z
najwi kszych, wol  pomin  milczeniem, bo mówi c o nich, mog abym kogo urazi .

7. W wigili  Zes ania Ducha  wi tego Bóg dopu ci  na nie bardzo ci

kie zmartwienie,

zsy aj c mi gor czk  nad wszelki wyraz gwa town .  e wówczas nie umar am, zawdzi czam
to, pewna tego jestem, jedynie gor cym ich wo aniom do (s.624) Boga; bo takiej gor czki
nigdy w  yciu nie mia am. By am zupe nie bez czucia, jakby w letargu. Siostry, chc c mi
ocuci , pryska y mi w twarz wod , ale tak rozgrzan  od s

ca,  e  adnej mi ulgi sprawi  nie

mog a.

8. Wystawcie sobie do tego niefortunn  kwater , jaka si  nam w tej potrzebie dosta a. Dali
nam izdebk  bez sufitu; okien w niej nie by o, a za otworzeniem drzwi s

ce j  ca

zalewa o. A trzeba wam wiedzie ,  e s

ce tam nie takie, jak u nas w Kastylii,  ar jego bez

background image

93

porównania silniejszy. Po

yli mi  na 

ku, ale by o to 

ko takie,  e wola abym by a le

na go ej ziemi; by o ono z jednej strony tak wysokie, a z drugiej tak niskie,  e prawie nie by o
sposobu na nim ule

, a przy tym twarde i kol ce, jakby ostrymi kamykami us ane. Co to

znaczy choroba! Wszak w dobrym zdrowiu wszystko to by oby si  znios o z  atwo ci . W
ko cu wola am ju  lepiej wsta  i jecha  dalej; zno niejszym mi si  zdawa o s

ce w

otwartym polu ni  w tej n dznej izdebce.

9. Jak e okropnie musz  cierpie  ci nieszcz ni, którzy s  pogr eni w piekle, gdzie nigdy
przez ca  wieczno  nie b dzie dla nich odmiany! Bo sama ju  zmiana, cho by jednej m ki
na drug , niejak  przynosi ulg  w cierpieniu. Sama na sobie tego dozna am, gdy raz, na
miejsce bólu bardzo silnego, który cierpia am, nast pi  drugi, nie mniej dotkliwy, ale to jedno
ju ,  e by  to ból inny, zdawa o mi si  ulg . Tak by o i w tym zdarzeniu. Mnie ta choroba
moja, o ile pami tam,  adnej nie sprawi a przykro ci; siostry daleko bardziej by y ni
strapione, ni  ja. — Ale z  aski Boga, gwa towny ten jej paroksyzm tego  dnia do wieczora
si  uspokoi .

10. Na par  dni przedtem, przeprawiaj c si  przez Gwadalkwiwir mia

my przygod , która

nas nieco strachu nabawi a. Z powodu silnego pr du prom z powozami naszymi nie móg  si
utrzyma  w prostym kierunku, przy linie przeci gni tej do drugiego brzegu, ale z pr dem

yn  na ukos. Z pocz tku jeszcze lina, si  naci gana, niejakie oddawa a us ugi, ale po

chwili wyrwa a si  z r k tym, którzy za ni  trzymali, czy te  sami j  upu cili i tak prom nasz z
powozami, bez liny ni (s.625) wiose , pop yn  dalej na los szcz cia. Co do mnie, widok
przewo nika i strapienie jego nierównie  ywiej mi  obchodzi o, ni  w asne
niebezpiecze stwo. Siostry tymczasem wraz ze mn  modli y si , drudzy wo ali z przera enia.

11. Na szcz cie nasze dostrzeg  nas jeden pan ze zamku swego stoj cego nad brzegiem i,
lituj c si  nad nami, pos

 nam ludzi na ratunek. By o to w chwili, gdy prom jeszcze nie by

ca kiem oderwany od liny i bracia nasi tak e pomagali j  trzyma , ci gn c ze wszystkich si
swoich, nim wreszcie si a pr du wyrwa a j  wszystkim z r ki, i to z tak  gwa towno ci ,  e
niektórzy a  upadli na ziemi . Nigdy, rzecz pewna, nie zapomn  pobo nego wzruszenia,
jakiego w tej przygodzie dozna am, patrz c na synka naszego przewo nika; z takim
serdecznym wspó czuciem ch opczyk ten, zaledwo dziesi cio- lub jedenastoletni, podziela
strapienie ojca swego, i  na ten widok w duchu wielbi am Pana,  e w takim m odym sercu,
tak wysokie mi

ci synowskiej s  uczucia. Wreszcie, jako Pan w boskiej dobroci swojej

zawsze si  i w karaniu, i w próbach, jakie na nas zsy a, okazuje Ojcem mi

ciwym, tak i w

tym zdarzeniu z nami uczyni . Prom nasz uderzy  o  aw  piaszczyst , gdzie z jednej strony
woda sta a nisko, za czym  atwy ju  wtedy by  dla nas ratunek. Gdy my wysiedli na brzeg,
by o ju  ciemno i nie atwo by nam by o samym trafi  na drog ; ale ludzie ze zamku na pomoc
nam przys ani, do niej nas doprowadzili, i tak i z nowego k opotu nas Pan wybawi .

Wiele innych mia abym do opowiedzenia podobnych z ych przygód, doznanych w podró y,
ale s  to takie drobnostki,  e o nich wspomina  nie warto. O powy szym zdarzeniu te  nie
mia am zamiaru mówi , i dlatego tylko je tu opisa am,  e usilnie na mnie nalegano, bym
takich szczegó ów nie pomija a milczeniem.

12. Inna przykro , o wiele wi ksza od wy ej wspomnianych, wydarzy a si  nam trzeciego
dnia Zielonych  wi tek. Spieszy

my bardzo, chc c wcze nie z rana trafi  do Kordoby i

wys ucha  tam Mszy  wi tej bez zwrócenia na siebie uwagi. Ukazano nam ko ció  za

background image

94

mostem, w miejscu jakoby wi cej (s.626) samotnym. Ale gdy my si  zbli yli do mostu,
okaza o si ,  e nie wolno nim przeje

 powozem, bez osobnego pozwolenia naczelnika

miasta. Trzeba by o posy

 do niego, ale nim pozwolenie nadesz o, stracili my przesz o dwie

godziny, bo jeszcze spa , a tymczasem coraz wi cej ludzi zbiera o si  oko o naszego powozu,
ciekawie zagl daj c, kto to przyjecha , cho  o to jeszcze nie bardzo si  troszczy

my, bo

powóz by  szczelnie zamkni ty i kryty. Gdy wreszcie doczekali my si  pozwolenia, nowa
zatrzyma a nas trudno : brama mostowa by a za w ska na szeroko  naszego powozu; trzeba
by o upi owa , nie wiem ju  jak  cz

 wystaj

, co znowu nam sporo czasu zabra o.

Dostawszy si  na koniec do ko cio a, gdzie O. Julian z Awili mia  dla nas odprawi  Msz

wi

, zastali my w nim pe no ludzi, bo ko ció  ten, o czym nie wiedzieli my, by  pod

wezwaniem Ducha  wi tego i st d uroczyste w nim nabo

stwo z kazaniem.

13. Na widok takiego mnóstwa ludu zafrasowa am si  bardzo i by abym wola a jecha  dalej,
bez Mszy  wi tej raczej, ni  wystawia  si  na takie zbiegowisko. Ale O. Julian z Awili nie
chcia  si  na to zgodzi . A  e on jest teolog, wi c potrzeba nam by o wszystkim zastosowa
si  do zdania jego, bo drudzy towarzysze moi zapewne byliby poszli raczej za moim, i tak
byliby my wszyscy wielki b d pope nili; cho  ostatecznie nie wiem, czy by abym  mia a w
takiej rzeczy wy cznie polega  na w asnym moim zdaniu. Wysiad

my wi c przed

ko cio em; twarzy naszych wprawdzie nikt nie móg  widzie , bo nosi

my jak zawsze

spuszczone du e zas ony; ale sam ju  widok tych zas on i bia ych samodzia owych p aszczy
naszych, i sanda ów na nogach,  atwo móg  wznieci , i w rzeczy samej wznieci  powszechne
mi dzy ludem poruszenie. I nasze te  wzruszenie pewno  e nie by o mniejsze; tyle
przynajmniej mu zawdzi czam,  e pod wra eniem jego gor czka moja ca kiem mi  opu ci a.

14. Gdy my wesz y do ko cio a, zbli

 si  do nas jaki  dobry cz owiek i pocz  nam drog

torowa  przez t um. Prosi am go usilnie, by zaprowadzi  nas do jakiej kaplicy. Tak (s.627) i
uczyni , i zamkn wszy wej cie do kaplicy, nie odst pi  nas a  do chwili wyj cia naszego z
ko cio a. Wkrótce potem, b

c w Sewilli i spotkawszy si  z jednym ojcem naszego Zakonu,

opowiada  mu o znacznym maj tku, który tylko co, zupe nie niespodziewanie, dosta  mu si
drog  spadku czy darowizny, co poczytywa  sobie za szczególn

ask  dan  mu od Boga, w

nagrod  za t  przys ug , któr  nam odda .

Ca e to przej cie, jakkolwiek mo e si  zdawa  nic nie znacz ce, dla mnie, upewniam was,
córki, by o jedn  z najci szych przykro ci, jakich w  yciu moim dozna am. Widok bowiem
nasz takie w ród ludu zgromadzonego w ko ciele wzbudzi  poruszenie i taki zgie k, jak gdyby
by a walka byków na arenie. Z niecierpliwo ci  te  wygl da am chwili opuszczenia czym
pr dzej tego miejsca, cho  dla wielkiego upa u trzeba by o zatrzyma  si  a  do wieczora, a
nie mia

my gdzie si  podzia . W braku innego schronienia, schowa

my si  pod mostem.

15. Przybywszy do Sewilli, zajecha

my do domu, naj tego dla nas przez O. Mariano, który

by  przez nas uprzedzony. S dzi am,  e przyje

am do gotowego, licz c na przychylno

Arcybiskupa, który — jak mówi am — bardzo by  dobrze usposobiony dla Karmelitów
Bosych; sama te  kilka razy mia am listy od niego, pe ne dobroci i  yczliwo ci. Mimo to
jednak, z dopuszczenia Bo ego, ci kie z zamierzon  fundacj  mia am z jego strony
trudno ci. Arcybiskup stanowczo jest przeciwny zak adaniu klasztorów 

skich z ja mu ny

tylko si  utrzymuj cych; ma swoje do tego powody. To by o  ród em przeszkody, na jak
napotka o nasze przedsi wzi cie, czyli raczej, co jemu pomy lny skutek zapewni o; bo gdyby

background image

95

przed wyjazdem moim Arcybiskup zosta  uprzedzony o tym punkcie Regu y naszej,
zabraniaj cej nam posiadania maj tków i dochodów, pewna jestem,  e nie by by si  na
przyjazd nasz zgodzi . Ale O. Komisarz i O. Mariano, maj c to za rzecz niew tpliw ,  e
przybycie moje bardzo go ucieszy (jak go i w (s.628) rzeczy samej bardzo ucieszy o), i  e
naszym osiedleniem si  w jego diecezji wielk  mu oddamy przys ug , nic mu zrazu o tym
punkcie nie wspomnieli. I dobrze si  sta o, bo w przeciwnym razie byliby, jak mówi am,
pope nili b d fatalny, i chc c zrobi  jak najlepiej, fundacj  na samym wst pie niemo liw  by
uczynili. Co do mnie, cho  przyst puj c do za

enia nowego klasztoru zawsze si

nasamprzód stara am o pozwolenie w

ciwego Biskupa, jak tego wymaga  wi ty Sobór, w

tym razie jednak zaniecha am tego starania, tak by am pewna,  e pozwolenie nam jest z góry
zapewnione i  e klasztor nasz wielki miastu przyniesie po ytek, jak si  to i w rzeczy samej
okaza o i jak on sam pó niej to uzna . Ale taka by a wola Pa ska, by  adna fundacja nasza nie
powsta a bez wielkiego dla mnie, czy w ten, czy w inny sposób, cierpienia.

16. Stan wszy tedy w domu, jak mówi am, dla nas naj tym, chcia am zaraz, jak to by o
zwyczajem moim, wzi  go w posiadanie, aby my nie zwlekaj c zacz y od zmówienia
Oficjum. Lecz O. Mariano, który nas przyjmowa , pocz  pod ró nymi pozorami zwleka , nie
chc c wyra nie mi powiedzie , o co chodzi, aby mnie nie martwi . Widz c jednak
bezpodstawno  pozornych racji, jakie mi podawa ,  atwo zrozumia am,  e ca a trudno  w
tym,  e odmówiono mu potrzebnego dla nas pozwolenia. Wreszcie przyzna  si ,  e tak jest,
namawiaj c mi  przy tym, bym za

a tu klasztor z dochodami, i inne jeszcze w tym

rodzaju rady mi daj c, których ju  nie pami tam. Upewnia  mi ,  e jakkolwiek jest on
gorliwym s ug  Bo ym, nie lubi pozwala  na zak adanie klasztorów 

skich;  e odk d jest

arcybiskupem, a jest nim od wielu lat, przedtem w Kordobie, teraz tu w Sewilli, nigdy

adnemu zgromadzeniu 

skiemu pozwolenia nie da ,  e tym bardziej nie da go na fundacj

klasztoru, utrzymuj cego si  wy cznie z ja mu ny.

17. Znaczy o to innymi s owy,  e klasztoru wcale nie b dzie. Naprzód, chocia bym by a
mia a z czego wyznaczy  dochody, wstr tnym by mi by o uposa

 w nie klasztor w takim

wielkim mie cie jak Sewilla; za

am wprawdzie kilka klasztorów z dochodami, ale by o to

wy cznie w miejscowo ciach (s.629) ma o zaludnionych, gdzie niepodobna inaczej, bo z
samej ja mu ny w takich ubogich miejscowo ciach klasztor nie móg by si  utrzyma . Po
wtóre, pieni dze wszystkie wyda

my w drodze, ledwo par  szel gów zosta o nam w

kieszeni; z rzeczy równie  nic nie posiada

my, prócz ubra  na sobie, kilku habitów,

czepków i kilku pokrowców, które nam s

y do nakrycia powozów. Nawet na op acenie i

odprawienie tych, którzy nas przywie li, musia

my po ycza  pieni dzy, o które nam si

Antonio Gaytan wystara  u swego przyjaciela, mieszkaj cego w tym mie cie, a O. Mariano ze
swojej strony szuka  ich na urz dzenie domu. Wreszcie i dom ten chwilowo tylko by  naj ty i
nie mia

my w asnego. Na takie warunki niepodobna mi by o si  zgodzi .

18. Snad  niema o musia  nas ucha  si  on natr tnych pró b i nalega  od wspomnianego ojca,
kiedy wreszcie w dzie  Trójcy  wi tej pozwoli  na odprawienie u nas pierwszej Mszy  w.,
ale razem z tym pozwoleniem przys

 nam zakaz dzwonienia na nabo

stwo, a nawet i

posiadania dzwonu, tylko  e ten ju  by  zawieszony. W takim po

eniu prze

my

przesz o dwa tygodnie, owszem i znacznie d

ej, cho  s ab  maj c pami , nie pami tam

dok adnie jak d ugo, ale zdaje mi si ,  e by o tego wi cej ni  miesi c. Gdyby O. Komisarz i
O. Mariano nie byli mi  zatrzymali, rzecz pewna,  e by abym bez wahania i z niewielkim

background image

96

alem odjecha a z siostrami na powrót do Beas, dla dopilnowania lepiej fundacji w Karawace.

Ju  bowiem zaczyna a si  rozchodzi  po mie cie wie  o naszym klasztorze i ka dy dzie
zw oki z naszej strony dalej j  rozszerza  i odjazd utrudnia ;  atwiej wi c by o odjecha  zaraz.
Ale O. Mariano  adn  miar  nie pozwala  mi oznajmi  mu o tym; wola  raczej powoli i
stopniowo  agodzi  jego opór, nad czym i O. Komisarz pracowa , pisuj c do niego z Madrytu.

19. Zreszt , nie bardzo si  tym wszystkim frasowa am; do  mi tego by o na uspokojenie
siebie,  e pierwsza Msza  w. (s.630) ju  si  odprawi a u nas, i to za jego pozwoleniem, oraz

e mog

my co dzie  w chórze odmawia  Oficjum. Przy tym i sam raz w raz przysy

kogo , aby mi  w imieniu jego odwiedzi , z oznajmieniem,  e sam niezad ugo u mnie b dzie.
Sam te  do odprawienia u nas pierwszej Mszy  w. wyznaczy  jednego z domowych swoich
kap anów, z czego jasny, jak mi si  zdawa o, wynika  wniosek,  e trudno ci mi stawiane maj
jedynie na celu umartwienie mnie. Zmartwiona by am istotnie, ale nie chodzi o mi w tym o
siebie ani o moje siostry, jeno o O. Komisarza, który mnie tu sprowadzi , i dla którego zw oki
te i przeszkody wielk  by y przykro ci , a jeszcze wi ksz  i najdotkliwsz  mia by przykro ,
gdyby sprawa z jego rozkazu podj ta, ostatecznie si  rozbi a, na co si  bardzo zanosi o.

20. W tym e czasie zjawili si  u mnie i miejscowi Ojcowie Karmelici Trzewiczkowi,  daj c
ode mnie wyja nienia, na jakiej zasadzie otwieram tu w mie cie mój klasztor. Przedstawi am
im patent wydany mi przez naszego Przewielebnego Ojca Genera a, i na tym poprzestali;
chocia , gdyby byli wiedzieli, jak post puje z nami Arcybiskup, podobno nie byliby tak  atwo
ust pili. Ale o tym nikt nie wiedzia ; przeciwnie, wszyscy byli przekonani,  e bardzo rad
naszej fundacji i bardzo z niej si  cieszy. Wreszcie, z  aski Boga, i on sam do nas przyszed .
Przedstawi am mu, jak  nam post powaniem swoim krzywd  wyrz dza. Jako  w ko cu da
si  przekona  i zgodzi  si  na wszystko, o co prosi am i aby wszystko tak si  zrobi o, jak tego

da am. Od tego czasu stale nam pozosta  przychylny i w ka dym zdarzeniu okazywa  nam

swoj

ask  i  yczliwo .

ROZDZIA  25

Dalszy ci g o fundacji tego  klasztoru  wi tego Józefa w Sewilli, i ile trudu kosztowa o
nabycie w asnego domu.

 1. Kto by temu da  wiar ,  e w mie cie tak wielkim i pe nym ludzi bogatych, jakim jest
Sewilla, mniej pomocy do fundacji mojej znalaz am, ni  w tylu mniej zamo nych miejscach,
w których zak ada am klasztory? Tak by am opuszczona przez wszystkich,  e czasem mi
przychodzi a my l zaniechania podj tej fundacji, z której w takim miejscu, zdawa o mi si ,

adnego dla nas nie b dzie po ytku. Nie wiem, czy to wp yw tego kraju tak dzia

 na mnie,

bo jak nieraz s ysza am, czarci, snad  z dopuszczenia Bo ego, wi ksz  w tych stronach maj
moc kuszenia ludzi, ni  gdzie indziej; do ,  e w tym czasie tak by am zn kana napa ciami,

e nigdy w  yciu moim nie czu am si  tak s ab  i ma oduszn  jak wówczas; zupe nie, rzec

mog , nie poznawa am siebie. Nie opuszcza a mnie wprawdzie ufno , z jak  ka dego czasu
polegam na Panu; ale w przyrodzonym usposobieniu moim czu am si  zupe nie inna ni
bywam zwykle, odk d zacz am chodzi  oko o tych spraw fundacyjnych. Pan, rozumia am to
dobrze, usuwa  nieco r

 sw  ode mnie, zostawiaj c mi  samej sobie, abym jasno pozna a,

e odwaga moja, jak  przedtem miewa am, nie ze mnie by a, jeno z Niego.

background image

97

2. W takim wi c po

eniu zostawa

my od chwili naszego przyjazdu, to jest od czwartego

dnia w oktawie Zielonych  wi tek, a  do samego prawie nast pnego Wielkiego Postu. O
nabyciu domu nie by o ani mowy; nie mia

my na to ani pieni dzy, ani nikogo, kto by, jak to

w innych stronach nam si  nadarza o, za nas por czy . (Aspirantki one, które tak si  by y
Ojcu Wizytatorowi Apostolskiemu o wiadcza y z gotowo ci  wst pienia do nas i tak na niego
nalega y, by siostry nasze sprowadzi , pó niej, z wyj tkiem jednej, która wytrwa a w
postanowieniu, jak o tym ni ej powiem, rozmy li y (s.632) si , snad  znajduj c,  e Regu a
nasza zbyt jest  cis a i  e takiej surowo ci nie znios ). Przy tym wielki ju  by  czas, by mi
kazano opu ci  Andaluzj , bo pilne sprawy czeka y na mnie w Kastylii. Wielk  to by o dla
mnie zgryzot  pozostawia  siostry same bez domu; ale widzia am,  e nic tam nie poradz , bo

aska ta, któr  Bóg mi czyni tu w Kastylii,  e do ka dej fundacji znajduj  ludzi pomocnych,

tam w Sewilli by a mi odmówiona.

3. W tym w

nie czasie zrz dzeniem Pa skim zdarzy o si ,  e przyby  do Sewilli jeden z

braci moich, Lorenzo de Cepeda, w powrocie z Indii, gdzie ca e trzydzie ci i cztery lata
przebywa . Po

enie moich sióstr, nie maj cych w asnego dachu nad g ow , wi ksz  jeszcze

ni  mnie, jego nape nia o trosk . Wielk  nam by  pomoc , mianowicie usilnym, jakiego
przy

, staraniem o nabycie tego domu, w którym teraz siostry mieszkaj . Ja z mojej

strony z wi ksz  jeszcze  arliwo ci  ucieka am si  do Pana i siostry pobudza am, aby czyni y
podobnie , b agaj c Go, aby ich nie pozostawia  bez w asnego schronienia; i wielkiego  w.
Józefa o to prosi

my, i Naj wi tsz  Pann , ustawiczne w tym celu odprawiaj c na ich cze

nabo

stwa i procesje. Ufaj c tedy w skuteczno  tylu pró b naszych i widz c ochotn  brata

mego gotowo  do wspomo enia nas, pocz am szuka  domu odpowiedniego. Ale cho  kilka
ich upatrzy am i o ka dy po kolei traktowa am, uk ady za ka dym razem si  rozbija y w
chwili, kiedy si  zdawa o,  e ju  dochodz  do skutku.

4. A  pewnego dnia, gdy znowu na modlitwie b aga am Boga, by wejrza  na te oblubienice
swoje, tak gor co pragn ce Jemu s

, i da  im wreszcie ten dom, którego potrzebuj , Pan

rzek  do mnie: Ju  was wys ucha em; zdaj si  na Mnie. —

owa te naj ywsz  nape ni y mi

rado ci . Tak pewna by am pomy lnego skutku, jakbym go ju  w r ku mia a; i nie zawiod am
si . Pan w boskiej  askawo ci swojej uchroni  nas od nabycia jednego domu, który podoba
si  wszystkim dla dobrego po

enia, ale by o to domostwo takie stare i tak n dznie

zbudowane,  e nabywaj c je, by yby my w rzeczy (s.633) samej kupi y tylko plac, a by by
ma o co mniej kosztowa  ni  to, co zap aci

my za gotowy i porz dny dom, który obecnie

posiadamy. Umowa o t  ruder  ju  by a zrobiona, brakowa o tylko jeszcze podpisania
kontraktu. Mnie jednak ten nabytek wcale nie cieszy ; zdawa o mi si ,  e nie zgadza si  on ze

owami, jakie us ysza am na modlitwie, zw aszcza z ostatnim, w którym widzia am wyra

obietnic ,  e dostaniemy dom dobry. I dotrzyma  Pan swojej obietnicy. Sam w

ciciel onego

domostwa, cho  wymóg  na nas cen  wygórowan  ze znacznym zyskiem dla siebie, w chwili
umówionej na podpisanie kontraktu nowe wzbudzi  trudno ci, za czym mog

my, bez  adnej

winy z naszej strony, wycofa  si  z umowy. By o to wielkie nad nami zmi owanie Bo e, bo
na naprawienie tych ruin siostrom, które pierwsze osadzi am w Sewilli, ca ego  ycia nie
by oby starczy o. Ci

kie tylko i ustawiczne by yby mia y k opoty, zw aszcza przy  rodkach

tak niedostatecznych.

5. Do uchronienia nas od tego fatalnego kupna du o si  przyczyni  pewien s uga Bo y, który
prawie od pierwszej chwili naszego przybycia, dowiedziawszy si ,  e jeste my pozbawione

background image

98

Mszy  w., co dzie  z ni  do nas przychodzi , cho  mieszka  bardzo daleko i upa y by y
nies ychane. Nazywa  si  Garcialvarez. By  to m  bardzo  wi tobliwy, czczony w ca ym
mie cie dla swoich dobrych uczynków, którym wy cznie by  oddany; gdyby mia  maj tek,
pewno nie zbywa oby nam na niczym. Otó , znaj c dobrze dom, o który si  umawia

my,

uwa

 to za wielki nierozum,  e za tak  n dzn  ruder  chcemy tak drogo p aci , i on to

ównie, co dzie  nam to powtarzaj c, do tego kupna nas zniech ci . Poszed  z bratem moim

ogl da  ten dom, który siostry obecnie zajmuj ; wrócili obaj bardzo zadowoleni z niego, i

usznie; a  e Pan tego chcia , wi c z  aski Jego w dwa czy trzy dni stan a umowa i kontrakt

zosta  podpisany.

6. Niema o jednak jeszcze u

my biedy z przeniesieniem si  do tego domu, raz,  e lokator

w nim mieszkaj cy nie chcia  ust pi , a po wtóre oo. Franciszkanie, tu  obok klasztor swój
maj cy, natychmiast wyst pili z zastrze eniem, by my (s.634) pod  adnym warunkiem tak
blisko nich si  nie osiedla y. Co do mnie, gdyby nie to,  e kontrakt ju  by  nieodwo alnie
podpisany, przyznaj ,  e ch tnie by abym si  z niego wycofa a i  daniu zakonników
ust pi a, dzi kuj c jeszcze Bogu za zwolnienie mnie od zobowi zania zap acenia sze ciu
tysi cy dukatów za dom, do którego wst p mia  by  nam wzbroniony. Przeorysza jednak nie
podziela a mego zdania; przeciwnie, dzi kowa a Bogu,  e umowa zawarta ju  si  nie da
odmieni . W ca ej tej sprawie du o wi ksz , z  aski Boga, okaza a wiar  i odwag  ni  ja, jak i
we wszystkim snad  ma j  wi ksz , bo jest o wiele lepsza ode mnie.

7. Przesz o miesi c pozostawa

my w tym przykrym zawieszeniu, nim w ko cu spodoba o

si  Panu z niego nas oswobodzi . Przenios

my si  wreszcie, przeorysza, ja i dwie siostry,

do naszego domu, ale noc  dopiero i z niema ym strachem, by nas ojcowie nie spostrzegli
pierwej, nimby my zd

y obj  go w posiadanie. Ci, którzy nas przeprowadzali, przyznali

si  nam,  e w ka dym cieniu po drodze wydawa o im si ,  e widz  franciszkanów. Nazajutrz
o  wicie, dobry nasz Garcialvarez, który nam towarzyszy , odprawi  pierwsz  w nowym
domu Msz

w., i odt d ju  by

my spokojne.

8. O Jezu! Ile to podobnych strachów u

am przy ka dym prawie obejmowaniu w posiadanie

nowej fundacji! Je li, tak my

 sobie nieraz, w przedsi wzi ciach, w których nic nie ma

ego, które, owszem, tylko chwa  i s

 Bo  maj  na celu, tyle mo e by  obaw i

niepokojów, jakiego  dopiero strachu musz  doznawa  ci, którzy wa  si  czyni

le, z

krzywd  Boga zarazem i bli niego? Nie rozumiem, jaki w tych grzesznych sprawach swoich
mog  upatrywa  zysk dla siebie i jak  w nich przyjemno  znajdowa , z takim na sumieniu
ci arem.

9. Brat mój tego dnia nie by  z nami. Skutkiem pewnego b du, pope nionego w po piechu
przy spisywaniu kontraktu, (s.635) a bardzo szkodliwego dla naszego klasztoru, chciano go
wzi  do wi zienia jako por czyciela i dlatego zmuszony by  si  ukrywa . Poniewa  obcy by
w Sewilli i nie mia  si  za nim kto uj

, wielkie mog y z tego powodu wynikn  dla nas

nieprzyjemno ci i w rzeczy samej wynik y. On te  niema o ucierpia , dopóki z

ywszy

zastaw, prze ladowców swoich nie uspokoi . Potem ju  sprawa dobrze si  u

a, cho  jaki

czas jeszcze mia

my proces, aby si  i z tej strony nie oby o bez k opotu. Urz dzi

my

sobie tymczasow  klauzur  w kilku pokojach na dole; reszt  domu naprawiali i urz dzali
robotnicy, a brat mój ca y dzie  ich dogl da . On nas tak e  ywi , jak to i przedtem ju  od
do  dawnego czasu czyni , bo w mie cie jeszcze ma o kto wiedzia  o naszym klasztorze,

background image

99

wszyscy dom nasz poczytywali za dom prywatny i skutkiem tego ja mu ny sk po p yn y.
Jeden tylko  wi ty starzec wspomaga  nas, Przeor Kartuzów z las Cuevas. Wielki ten s uga
Bo y pochodzi  z Awili, z mo nego rodu Pantoja. Od pierwszej chwili naszego przyjazdu
tak  Bóg w nim wzbudzi  ku nam mi

 i  yczliwo ,  e nieustannie wszelkiego rodzaju

dobrodziejstwa nam  wiadczy , i pewna jestem,  e do ko ca  ycia  wiadczy  nie przestanie.

uszna wi c, siostry, gdy to czyta  b dziecie, by cie wraz z innymi dobroczy cami naszymi,

ywymi czy umar ymi, poleca y Bogu tego, który tak serdecznie i skutecznie nas wspomaga .

Wiele zawdzi czamy temu  wi temu m

owi i dlatego tu osobne o nim zapisuj

wspomnienie.

10. Roboty trwa y, o ile pami tam, przesz o miesi c (ale do dat s ab  mam pami  i mo e si
myl . Dla tego powodu, te, które podaj , zawsze bierzcie “w przybli eniu” tylko;  cis a
dok adno  ma o tu znaczy). Du o brat mój w ci gu tego miesi ca mia  pracy i k opotu, nim
zdo

 kilka pokojów zamieni  w kaplic  i urz dzi  wszystko; my, dzi ki niemu, nie

mia

my potrzeby o to si  troszczy .

11. Gdy wreszcie sko czy y si  roboty i wszystko by o (s.636) gotowe na wprowadzenie
Naj wi tszego Sakramentu, chcia am, by uroczysto  ta odby a si  po cichu i bez rozg osu, bo
w ogólno ci bardzo nie lubi  sprawia  komu b

 przykro ci, gdy nie ma koniecznej

potrzeby. Objawi am mój zamiar Ojcu Garcialvarezowi, a ten porozumia  si  z Ojcem
Przeorem z las Cuevas, bo obaj wszystko, co nas si  tyczy o, tak  ywo brali do serca, jak
gdyby to by y sprawy ich w asne. Nie pochwalili obaj mego zamiaru; przeciwnie, byli zdania,

e w interesie naszego klasztoru i rozpowszechnienia wiadomo ci o nim po mie cie,

koniecznie potrzeba dope ni  tego obrz du z jak najwi ksz  uroczysto ci . Udali si  z tym do
Arcybiskupa i po wspólnej naradzie stan o na tym,  e Naj wi tszy Sakrament ma by  wzi ty
z ko cio a parafialnego i w jak najuroczystszej procesji do nas przeniesiony. Przy tym
rozkaza  Arcybiskup, by duchowie stwo oraz kilka bractw wzi o udzia  w tej procesji i  eby
ulice by y  wi tecznie przybrane.

12. Dobry nasz Garcialvarez z niebywa  wspania

ci  przyozdobi  i nasz klasztor, przez

który — jak mówi am — wówczas by o wej cie do kaplicy, i sam  kaplic ; poustawia  w niej
okaza e o tarze i ró nymi j  upi kszy  wynalazkami. Mi dzy innymi by a tam fontanna,
tryskaj ca wod  pomara czow . Sam ze siebie, nie proszony i bez wiedzy naszej to urz dzi ;
tym bardziej wi c, gdy my ujrza y rzecz gotow , niespodzianka ta nas ucieszy a i pobo ne
nam sprawi a wzruszenie. Ca y te  przebieg tego naszego obchodu, z tak  uroczysto ci
obrz dów, przybraniem ulic, harmoni  muzyki i  piewów i z takim nap ywem ludu,
najs odsz  by  dla nas pociech .  wi ty nasz Przeor z las Cuevas upewnia  mi ,  e nigdy
jeszcze nie widzia  w Sewilli tak wspania ej uroczysto ci. Uznawa  w tym wyra ny jakby
znak i zatwierdzenie od Boga,  e ta fundacja jest w asnym Jego dzie em. Sam wzi  udzia  w
procesji, cho  zwykle tego nie czyni . Arcybiskup we w asnej osobie wprowadzi  do nas i
umie ci  Naj wi tszy Sakrament. (s.637) Widzicie wi c, córki, jakie to publiczne i
powszechne honory odbieraj  te biedne Karmelitanki Bose, jeszcze na krótko przedtem tak za
nic miane,  e nikomu w tym mie cie, rzec by mo na, nie sta o dla nich ani na szklank  wody,
cho  wody Sewilla ma dosy  w swej rzece. Mnóstwo ludu na procesji by o niezliczone.

13. Zdarzy a si  przy tej uroczysto ci rzecz, zdaniem wszystkich, którzy na ni  patrzyli,
nadzwyczajna. Pomimo nieustannego od zako czenia procesji a  prawie do nocy strzelania z

background image

100

armat i puszczania rakiet, zachcia o si  ludziom, nie zwa aj c na ciemno , strzela  dalej.
Wtem, nie wiem jakim sposobem zaj a si  paczka prochu; ten, który j  trzyma  w r ku,
ocala , ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich,  e nie zosta  zabity na miejscu. Skutkiem tego
wybuchu ogromny p omie  wzbi  si  a  po szczyty klasztoru, których sklepienia by y
obwieszone chor gwiami z jedwabiu 

tego i karmazynowego. Wszyscy byli pewni,  e

chor gwie te musia y si  spali  na popió , tymczasem nic z ego im si  nie sta o i co w tym
by o najdziwniejszego, to,  e kamienie sklepie , pod chor gwiami, okaza y si  ca kiem
sczernia e od dymu, a chor gwie na nich zawieszone pozosta y zupe nie nie uszkodzone i
nawet barwy nie straci y, jak gdyby ogie  zgo a ich nie dotkn .

14. Wszyscy zdumieli si  na ten widok, a siostry dzi ki czyni y Panu za tak  Jego  ask , bo
nie by yby mia y za co odkupi  tak kosztownej materii. Snad  diabe , w ciekaj c si  od z

ci

na widok pi knej naszej uroczysto ci i powsta ego nowego domu Bo ego, chcia  cho  w taki
sposób na nas si  zem ci ; ale mu Pan nie dopu ci . Niech b dzie b ogos awiony na wieki
wieczne, amen, (s.638)

ROZDZIA  26

Dalszy ci g o fundacji klasztoru  w. Józefa w Sewilli. — Kilka szczegó ów godnych
zaznaczenia o pierwszej zakonnicy do tego klasztoru przyj tej.

1.  atwo mo ecie przedstawi  sobie, córki, jak wielk  tego dnia by a rado  nasza; moja,
upewniam was, by a niezmierna. Cieszy am si  z tego nad wszelki wyraz,  e siostry
pozostawi  w domu w asnym, tak dogodnym i tak dobrze po

onym;  e nadto i klasztor nasz

ju  w mie cie zas yn , skutkiem czego i kilka nowicjuszek nam przyby o, z dostatecznymi
posagami, tak i  by o czym sp aci  wi ksz  cz

 umówionego za dom czynszu, a po

przyj ciu dalszych, dla dope nienia liczby sióstr ustaw  przepisanej, chocia by ma o co
wnios y, klasztor zupe nie si  uwolni od d ugu. Lecz nade wszystko najwi ksz  pociech
nape nia o mnie wspomnienie doznanych utrapie . Po tym wszystkim, kiedy potrzebowa am

 nieco odpoczynku, wypad o mi zaraz uda  si  w drog . Uroczysto  nasza odby a si  w

niedziel  przed Zes aniem Ducha  wi tego, roku 1576; a zaraz nazajutrz w poniedzia ek
musia am odjecha , tak dla unikni cia wi kszych upa ów, które nastawa y, jak i dlatego, by
nie by  w drodze w czasie  wi t, na które chcia am zd

 do Malagonu i kilka dni tam

zabawi . Dlatego tak spieszy am z wyjazdem.

2. Tym sposobem nie dozwoli  mi Pan tej pociechy, bym cho  jednej Mszy  wi tej
wys ucha a w nowej naszej kaplicy. Odjazd mój bardzo zam ci  siostrom ich rado ; mocno
nim by y zmartwione. Wszak ca y rok prze

my z sob  i razem tyle u

y utrapie , z

których nawet — jak mówi am — najci sze pomijam tu milczeniem. Z wyj tkiem fundacji
w Awili — która by a bez porównania najbole niejsza —  adna, zdaje mi si , tyle mi  nie
kosztowa a, ile ta sewilska, tym bardziej,  e utrapienia tu doznane by y po wi kszej cz ci
wewn trzne. Niechaj Pan w boskiej  askawo ci swojej raczy to sprawi , by w tym domu
zawsze kwit a wierna Jego s

ba! (s.639) B dzie to dla mnie szcz cie, w porównaniu z

którym za nic sobie wa  wszystko, co wycierpia am. I mam nadziej ,  e spe ni si  to moje

yczenie. Ju  kilka dobrych dusz Pan w boskiej dobroci swojej do tego domu poci gn ,

oprócz tych pi ciu, które z sob  przywioz am i tam zostawi am, a o których wielkiej

wi tobliwo ci nieco wam powiedzia am cho  to bardzo ma o w porównaniu z tym, co by si

background image

101

da o powiedzie . O pierwszej nowicjuszce, która do tego klasztoru wst pi a, chc  tu
zamie ci  niektóre szczegó y, które z przyjemno ci  czyta  b dziecie.

3. Panienka ta by a córk  bardzo pobo nych rodziców; ojciec jej pochodzi  z dzielnego rodu
górali. Maluczk  jeszcze, zaledwo siedmioletni , ciotka jej, bezdzietna, wyprosi a j  sobie u
matki i wzi a do domu swego na wychowanie. Maj c j  przy sobie otacza a j  czu
troskliwo ci  i okazywa a serce macierzy skie. Bardzo to by o nie po my li kobietom,
domowniczkom tej pani, które snad , póki same by y przy niej, spodziewa y si ,  e im swój
maj tek zapisze, a teraz  atwo si  domy la  mog y,  e maj c u siebie t  ma  i tak j  kochaj c,
dla niej ten zapis uczyni. Chc c temu zapobiec, zmówi y si  mi dzy sob  i uknu y przeciw
dziewczynce spisek prawdziwie piekielny: zmy li y na ni , jakoby godzi a na  ycie ciotki i w
tym celu jednej z nich dawa a pieni dze, aby jej zada a trucizny. Jedna zanios a do ciotki to
oskar enie, a ta, gdy i inne dwie je potwierdzi y, uwierzy a im od razu; podobnie  i matka
malej, cho  jest to niewiasta bardzo cnotliwa.

4. Zabra a j  wi c na powrót do domu, przekonana,  e dziecko jej, za m odu ju  tak wyst pne,
wyro nie na z  i przewrotn  kobiet . Przez ca y rok przesz o, tak opowiada a mi biedna
nasza Beatrycza od Matki Bo ej — jest to jej imi  w Zakonie — matka co dzie  j  bi a,

czy a i na go ej ziemi spa  jej kaza a, chc c j  tym sposobem zmusi , aby si  przyzna a do

winy. Biedaczka zaklina a si ,  e jest niewinna,  e nie wie nawet, co to jest trucizna, a matka
w tych zapewnieniach jej nowy tylko i wi kszy jeszcze upatrywa a dowód z

ci i zaci tego

uporu, zgo a ju  trac c nadziej , by si  kiedy s.640) poprawi  mog a. Nie atwo by o
dzieweczce oprze  si  pokusie przyznania si  wreszcie do rzekomej winy swojej i uwolnienia
si  tym sposobem od takich katuszy; ale Bóg strzeg  niewinnej jej duszy, aby do ko ca
wytrwa a w prawdzie i sam, jak zawsze jest pomocnikiem prze ladowanych niewinnie, w
obronie jej wyst pi . Dwie z owych trzech kobiet dotkn  chorob  tak straszn ,  e wi y si  z
bólu jak w ciek e. Za czym, czuj c si  bliskie  mierci, ma , potajemnie wezwawszy do
siebie, przeprosi y, a nast pnie i jawnie si  przyzna y do rzuconej na ni  potwarzy. Trzecia,
umieraj c w po ogu, uczyni a podobnie ; i tak wszystkie trzy sprawiedliwym s dem Bo ym
sko czy y w m kach, zas

on  ponosz c kar  za krzywd  wyrz dzon  niewinnej,

5. Szczegó y te wiem nie tylko od niej samej; matka tak e, nie mog c sobie wybaczy
okrutnego swego z w asnym dzieckiem obchodzenia si , pó niej, gdy Beatrycza ju  by a
zakonnic , z nieutulonym  alem opowiada a mi to wszystko, inne jeszcze dodaj c
okoliczno ci, z których jeszcze ja niej si  okazywa o, jak srogie biedna dzieweczka
wycierpia a m cze stwo. Dziwnym zaiste dopuszczeniem Bo ym, to jedno tylko dziecko
maj c i bardzo je kochaj c, tak  przecie dla niego sta a si  dr czycielk . Jest to niewiasta
wielkiej wiary i prawo ci serca; bezwarunkowo te  wierz ,  e mówi a mi prawd .

6. W trzynastym roku  ycia, gdy Beatrycza z dziecka zaczyna a wyrasta  na panienk , dosta
si  do jej r k  ywot  w. Anny, który wielkie w niej wzbudzi  nabo

stwo do  wi tych

pustelników z Góry Karmel. Szczegó  opowiedziany w tej ksi ce, jakoby matka  w. Anny
(która mia a podobno imi  Emerencjanna) cz sto si  do tych m ów  wi tych udawa a na
duchowe rozmowy, tak j  mocno poci gn  do tego Zakonu Naj wi tszej Pani naszej,  e tej e
chwili uczyni a  lub czysto ci i postanowi a do nas wst pi . Od tego czasu wi cej jeszcze
pokocha a samotno  i d ugie godziny, ile tylko mog a, trawi a na modlitwie wewn trznej i
wielu na niej od Boga i od Naj wi tszej Panny nadzwyczajnych  ask doznawa a. Lecz,

background image

102

jakkolwiek gor co pragn a zosta  zakonnic , nie  mia a jednak (s.641) objawi  swego
postanowienia rodzicom, tym bardziej,  e i sama nie wiedzia a, gdzie szuka  tego Zakonu.
Rzecz bowiem dziwna i godna zastanowienia,  e cho  by  w Sewilli klasztor Regu y

agodzonej, ona przecie nigdy nic o nim nie s ysza a i dowiedzia a si  o nim dopiero wiele

lat potem, jak ju  pozna a nasze klasztory.

7. Gdy dosz a do wieku odpowiedniego, rodzice umy lili j , cho  jeszcze bardzo m od ,
wyda  za m

 i sami u

yli zwi zek dla niej upatrzony. Trzeba wiedzie ,  e Beatrycza, cho

w tym czasie by a jedynaczk , przedtem jednak mia a wi cej rodze stwa, tylko  e wszystko
powymiera o i ona jedna tylko pozosta a rodzicom, którzy j  przedtem najmniej kochali. W
czasie, gdy tak srogo cierpia a z powodu rzuconej na ni , jak opowiedzia am wy ej, potwarzy,
jeden z jej braci, jeszcze  yj cy, ujmowa  si  za ni  i rodzicom wymawia  nawet,  e daj
wiar  takiemu na niewinn  oszczerstwu. Otó , gdy jej oznajmili o postanowionym dla niej
zam ciu, w przekonaniu,  e bez oporu i ochotnie na nie si  zgodzi, ona, nie mog c ju  d

ej

milcze , o wiadczy a rodzicom,  e uczyni a  lub czysto ci i  e za nic w  wiecie, cho by j
zabili,  lubu swego nie z amie i nigdy za m

 nie wyjdzie.

8. I wtedy, czy to diabe  ich tak za lepi , czy te  Bóg dopu ci  na nich to za lepienie, aby
dzieweczka mia a zas ug  m cze stwa, do ,  e oboje, ojciec i matka (pos dzaj c córk  o jaki
wyst pek, którego potajemnie si  dopu ciwszy, boi si  teraz i wstydzi wyj  za m ),
zwi zani nadto danym ju  s owem, którego cofn  nie mogli bez wyrz dzenia zniewagi temu,
któremu j  obiecali, zapami ta ym na ni  gniewem si  unie li. Tak niemi osiernie zbili j
rózgami, z takim okrucie stwem nad ni  si  zn cali, wieszaj c j  i dusz c,  e tylko cudem

ywa z r k ich wysz a. Bóg, snad  zachowuj c j  do rzeczy wi kszych, uchroni  j  od  mierci.

Trzy miesi ce jednak przele

a w 

ku, nie mog c si  poruszy  i wielka by a obawa,  e

umrze. Ona z tym wszystkim, jak mi sama mówi a, gdy j  tak m czyli, wspomniawszy na

cze stwo  w. Agnieszki i Pana wzywaj c na pomoc, katuszy swoich prawie nie (s.642)

czu a, raduj c si  owszem,  e mo e co  ucierpie  dla Niego i na wszelkie m ki ochotnie si
ofiaruj c.

9. Dziwnym mo e si  wyda , jakim sposobem dzieweczka, od urodzenia zostaj ca pod
czujnym okiem matki i pod opiek  ojca bardzo skromnych, jak mi mówiono, i surowych
obyczajów, mog a popa  u nich w takie podejrzenie, tym bardziej,  e od najm odszych lat
wielk  si  odznacza a wstydliwo ci  i  wi tobliwo ci , a serce mia a tak lito ciwe,  e co
tylko dosta a od rodziców, wszystko to oddawa a na ja mu ny dla ubogich. Ale Pan, gdy
zechce duszy wybranej u yczy

aski cierpienia, wiele ma na to sposobów. Dopiero w kilka

lat potem otworzy  oczy rodzicom, i  wreszcie spostrzegli, jak niezrównanie cnotliw  maj
córk . Wtedy ju  prze ladowania zamieni y si  w pieszczoty, a na ja mu ny i wspieranie
ubogich dawali jej, ile chcia a. Lecz wobec wci  rosn cej 

dzy wst pienia do Zakonu,

wszystkie te pociechy ziemskie wydawa y jej si  raczej przykro ci  i utrapieniem, wskutek
czego wci , jak mówi a, nieuleczaln  czu a w sobie t sknot  i smutek.

10. W tym e czasie, a by o to na trzyna cie czy czterna cie lat przed przybyciem Ojca
Graciána do Sewilli (kiedy zatem o Karmelitach Bosych jeszcze ani mowy nie by o), prze

a

nast puj ce, dziwne zdarzenie. Którego  dnia, w chwili gdy siedzia a z ojcem i matk  w
towarzystwie dwu s siadek, zjawi  si  nagle w pokoju zakonnik karmelita, tak samo zupe nie
ubrany jak dzi  chodz  bracia nasi, w habicie sier ciowym i bosy, z d ug  brod , bia  i

background image

103

ni

 jak srebro. By  to starzec podesz ego wieku, a jednak twarz mia  dziwnie  wie  i ca a

postawa jego  wi

 tchn a powag . Przyst pi  do Beatryczy i przemówi  do niej kilka s ów

w j zyku ani jej, ani nikomu z obecnych nie znanym; potem prze egna  j  trzy razy i rzek  do
niej, w mowie ju  dla wszystkich zrozumia ej: “Beatryczo, niechaj Bóg ci  umacnia”, co
rzek szy, wyszed . Wszyscy siedzieli jak wryci, niezdolni ani odezwa  si , ani si  poruszy  od
wielkiego zdumienia. Dopiero w chwil  po odej ciu dziwnego go cia ojciec zapyta
Beatryczy, kto to by ; a ona wzajemnie chcia a o to pyta  ojca, s dz c,  e to jego znajomy.
(s.643) Za czym wszyscy zerwali si  i  ywo pobiegli za starcem, ale ani  ladu jego nie
znale li. Dziwne to zjawienie wielk  dla Beatryczy by o pociech , a ci, którzy na nie patrzeli,
zdumieni takim widocznym znakiem  aski Bo ej, tym bardziej pocz li szanowa  tak
poniewieran  przedtem panienk . Od tego zdarzenia up yn o jeszcze ca ych, je li si  nie
myl , czterna cie lat, w ci gu których Beatrycza z jednakow  zawsze gorliwo ci  Panu

a, co dzie  b agaj c Go, by wreszcie raczy  spe ni  tyloletnie jej pragnienie.

11. Pewnego dnia, a by o to ju  w czasie, kiedy przebywa  w Sewilli O. Hieronim Gracián,
posz a przygn biona do ko cio a parafii, w której mieszkali jej rodzice, s ucha  kazania.
Zdarzy o si ,  e kaznodziej  by  w

nie O. Magister Gracián. Nie zna a go naturalnie, ale

gdy go ujrza a w chwili, gdy wst powa  na stopnie tronu po b ogos awie stwo biskupie,
odzianego w habit karmelita ski i bosego, od razu stan  jej na my li ten, którego wówczas
by a widzia a w takim samym habicie, cho  wiek i twarz by y inne, bo O. Gracián nie mia
wtedy jeszcze i trzydziestu lat. Na ten widok, jak mi  upewnia, ledwo  e nie zemdla a od
nadmiernej rado ci. Cho  przedtem s ysza a o za

eniu nowego, klasztoru w tej parafii, nie

wiedzia a,  e to by  klasztor Karmelitów Bosych. Tego  dnia zaraz usilne wszcz a starania,
aby mog a si  spowiada  u Ojca Graciána, ale z woli Bo ej i to jej  atwo nie przysz o; co
najmniej dwana cie razy prosi a go o spowied , a on zawsze odmawia  z powodu  e by a
przystojna i m oda: nie mog a w tym czasie mie  wi cej ni  dwadzie cia i sze  lat, on za  by
w tym punkcie bardzo ogl dny i stanowczy.

12. Pewnego dnia, gdy b

c w ko ciele, rzewnie si  nad tym zmartwieniem swoim

rozp aka a, niewiasta jaka  zapyta a j , czemu tak p acze, a gdy Beatrycza wyzna a jej 
swoj ,  e od tak dawna stara si  o mo no  pomówienia z nim, i teraz tak e, cho  widzi go
siedz cego w konfesjonale, nie wie, jak przyst pi  do niego, ta, wzi wszy j  za r

,

podprowadzi a j  do niego prosz c, aby zechcia  t  pann  wyspowiada . — I tak wreszcie
biedna Beatrycza mog a odby  u niego spowied  z (s.644) ca ego  ycia. Ojciec, poznawszy z
tej spowiedzi dusz  jej tak bogat  w  ask  i cnoty, niezmiernie si  ucieszy  i pociesza  j ,
oznajmuj c jej,  e mo e niebawem osiedl  si  tu Karmelitanki Bose, i  e on si  postara o to,
aby zaraz zosta a przyj ta. Tak te  uczyni ; bo pierwsze zlecenie, jakie mi da  za przybyciem
moim, by o to, bym j  najpierwsz  przyj a, gdy , jak mi  upewnia , bardzo jest zadowolony
z tej duszy. Zaraz wi c, skoro przyjecha

my, da

my jej zna ,  e jest przyj ta. Ona za

szuka a sposobu, jak by si  dosta  do nas bez wiedzy rodziców, wiedz c dobrze,  e oni nigdy
by na to nie pozwolili. Wreszcie obmy li a taki sposób. Chodzi a stale spowiada  si  do
ko cio a Karmelitów Bosych, nios c im zawsze hojne ja mu ny i od siebie, i od rodziców.
Matka, nie chc c jej kr powa  przy spowiedzi, jak równie  z powodu,  e do klasztoru by o
daleko, nie chodzi a z ni , tylko posy

a z ni  s

ce. Otó  w sam e dzie  Trójcy  wi tej,

umówiwszy si  z pewn  bardzo pobo

 osob , aby jej towarzyszy a do klasztoru, s

cym,

które zwykle j  odprowadza y, zaleci a, by tego dnia jej nie towarzyszy y, poniewa  ta osoba,
znana i czczona w ca ym mie cie dla wielkich cnót i swoich dobrych uczynków, zaraz po ni

background image

104

przyjdzie. S

ce us ucha y, a Beatrycza, skoro j  pozostawi y sam , wdzia a przygotowany

ju  swój gruby habit i p aszcz sier ciowy. Nie wiem, jak biedaczka w tym niezwyk ym dla
niej ubraniu i porusza  si  mog a; ale snad  rado  wewn trzna wszelki ci ar czyni a jej
lekkim. O to tylko si  ba a w drodze, by jej kto nie pozna  i nie zatrzyma , widz c j  uginaj
si  pod ci arem tego nowego ubrania, tak ró nego od szat, które dot d nosi a. O dziwna
mocy mi

ci Bo ej! Ju  nie o honor swój dba a, by jej kto w tym ubogim habicie nie

wy mia , ale tego si  l ka a, by jej co nie stan o na przeszkodzie w spe nieniu  wi tego
postanowienia. Skoro stan a u furty, natychmiast jej otworzy

my. Zaraz te  pos

am po

matk , która gdy przysz a, zrazu by a jakby nieprzytomna od  alu. Po chwili jednak przysz a
do siebie, uznaj c, jak wielk  (s.645)  ask  Bóg jej córce uczyni  i jakkolwiek j  rozstanie z
ni  bola o, umia a przecie pohamowa  swój  al i nie miota a si  zapami tale, jak to inne w
podobnych zdarzeniach czyni  zwyk y. Owszem, stale nam od tego czasu hojne daje
ja mu ny.

13. Ju  wi c mog a przecie oblubienica Chrystusowa cieszy  si  swoim szcz ciem, od tak
dawna upragnionym. Tak by a pokorna, tak ochotna do wszelkiej pos ugi i roboty w domu,  e
niema o z ni  miewa

my biedy, nim j  namówi

my, by cho  na chwil  miot  z r k

wypu ci a. Tak wykwintnie wychowana, tak przedtem w domu pieszczona, tu wszelk
najgrubsz  i najni sz  prac  za rozkosz sobie mia a. Przy tym wielkim zadowoleniu
wewn trznym, wnet i cia a zacz a nabiera , tak i  rodzice, widz c jak si  poprawia na
zdrowiu, sami ju  cieszyli si  z tego,  e do nas wst pi a.

14. Nie mia a jednak tak wielkiego szcz cia u ywa  bez cierpienia. Na dwa czy trzy
miesi ce przed profesj  przysz y na ni  ci kie i gwa towne pokusy, nie i by si  zachwia a w
postanowieniu oddania siebie Panu na zawsze, ale trudno ci  ycia zakonnego tak jej si
przedstawia y gro nie,  e traci a otuch , czy b dzie mog a im podo

. D ugie lata pragnienia

i oczekiwania i wszystko, co w nich wycierpia a dla osi gni cia tego dobra, które wreszcie
trzyma a w r ku, zatar y si  w jej pami ci, a z y duch tak j  dr czy  poduszczeniami swymi,

e nie wiedzia a ju , jak si  od niego obroni . Z tym wszystkim jednak, w nies ychany sposób

si  przezwyci aj c, takie nad nim ca kowite odnios a zwyci stwo,  e w

nie w ród tej

zawieruchy i m ki wewn trznej ostatecznie wznowi a i potwierdzi a postanowienie swoje
zwi zania siebie wieczyst  profesj . Za to Pan Jezus, który snad  czeka  tylko na ten ostatni
dowód jej m stwa, na trzy dni przed profesj  nawiedzi  j , dziwnie s odk  pociech  nape ni  i
ducha z ego odegna . Po tym nawiedzeniu czu a w sobie rado  niewypowiedzian  i ca e te
trzy dni chodzi a jakby nieprzytomna od uszcz liwienia wewn trznego. I nie dziw, bo  aska,
której Pan jej by  u yczy , by a bardzo wielka.

15. Wkrótce po jej wst pieniu do klasztoru umar  jej (s.646) ojciec, a matka, id c za
przyk adem córki, przywdzia a nasz habit w tym e klasztorze i wszystek swój maj tek jemu
odda a. Odt d obie, i matka, i córka,  yj  szcz liwie, daj c zbudowanie wszystkim siostrom i

c temu Panu, który takie nad nimi okaza  swoje mi osierdzie.

16. W niespe na rok potem przyby a nam druga panienka, tak e z wielkim  alem rodziców. I
tak Pan powoli zaludnia ten swój dom duszami, tak gor co pragn cymi Mu s

,  e w

zamian za to szcz cie za nic sobie poczytuj  wszelk  surowo  Regu y i wszelk

cis

klauzury. Niech b dzie b ogos awiony, niech b dzie pochwalony na wieki wieczne, amen.

ROZDZIA  27

background image

105

O fundacji klasztoru pod wezwaniem chwalebnego  wi tego Józefa w miasteczku Karawaka
w dzie  Nowego Roku 1576.

 l. W chwili gdy mia am ju  opu ci  klasztor  w. Józefa w Awili, b

c na wyjezdnym do

Beas, dla fundacji, o której by a mowa wy ej, i czeka am tylko na ostatnie przygotowania do
drogi, nadjecha  z Karawaki umy lny pos aniec od do i Cataliny de Otalora, pani tam e
zamieszka ej. Oznajmia a mi,  e trzy panny — b

c na kazaniu którego  z Ojców

Towarzystwa Jezusowego — zapragn y za

enia klasztoru w tym miejscu i tymczasowo

umie ci y si  w jej domu, z mocnym postanowieniem,  e z niego nie wyjd  póki si  ich

yczenie nie zi ci. Zapewne by y w zmowie z t  pani , bo i potem, gdy mia o ju  przyj  do

fundacji, ona g ównie je popiera a. Panny te nale

y do najznakomitszych rodów miasta.

Jedna z nich (s.647) by a córk  Rodriga de Moya, bardzo gorliwego s ugi Bo ego i m a
wielkiej roztropno ci. Maj tku we trzy mia y wi cej ni  potrzeba na wykonanie podobnego
przedsi wzi cia. Wiedzia y dok adnie o pomocy Bo ej przy zak adaniu naszych klasztorów
od ojców Towarzystwa Jezusowego, którzy nam zawsze sprzyjali i wp ywem swoim nas
popierali.

2. By am zbudowana t

arliwo ci  i  wi tym zapa em, jakiego te dusze da y dowód, z tak

daleka posy aj c i ko acz c o przyj cie do Zakonu Naj w. Pani naszej. Szczerze pragn am
by  im pomocn  w wykonaniu pobo nego ich zamiaru. Dowiedziawszy si  wi c,  e miejsce
to le y niedaleko od Beas, zabra am z sob  wi cej sióstr ni  zwykle bra am na za

enie

jednego klasztoru. Wnioskuj c bowiem z otrzymanych listów,  e umowa nie b dzie
przedstawia a trudno ci, zamierza am, zaraz po dokonaniu fundacji w Beas, wprost stamt d
uda  si  do Karawaki. Lecz wola Bo a by a inna, st d i wszystkie plany moje na nic si  zda y,
bo jak powiedzia am w opisie fundacji sewilskiej, musia am czeka  w Beas na upowa nienie
od Rady Zakonów, które nad miar  si  przewleka o i nie mog am tam pojecha  mimo mojego
postanowienia.

3. Prawda,  e i sama potem zachwia am si  by a w postanowieniu, bo zasi gn wszy w Beas
bli szych o Karawace szczegó ów, dowiedzia am si ,  e mie cina ta tak le y na uboczu i takie

e do niej drogi,  e trudny by by tam dojazd wizytatorom klasztoru, a st d s uszny powód

prze

onych do niezadowolenia, straci am wi c wszelk  ochot  do tej fundacji. Poniewa

jednak da am przyrzeczenie, wi c uprosi am O. Juliana z Awili i Antonio Gaytana, aby tam
pojechali, a sprawdziwszy rzeczy na miejscu, przerwali wszcz te uk ady, je li to uznaj  za
dobre. Zastali tam znaczne ostudzenie pierwszego zapa u, nie u samych tych aspirantek, ale u
do i Cataliny, która w ca ej tej sprawie g ówn  odgrywa a rol . Owe panny za  trzyma a
zamkni te u siebie, w oddzielnej cz ci domu, jak gdyby ju  by y w klasztorze. (s.648)

4. Osoby te trwa y niezmiennie w swojej pierwszej gotowo ci; dwie z nich mianowicie tak
silne objawia y postanowienie i tak umia y si  spodoba  O. Julianowi z Awili i Antonio
Gaytanowi,  e ci, nie zwlekaj c, zaraz spisali i wr czyli im przy odje dzie wszystkie
dokumenty do fundacji potrzebne, z czego one niezmiernie by y uradowane. Oni te  tak byli z
nich zadowoleni i tak zachwyceni pi knym po

eniem i  yzno ci  miejsca,  e zdaj c mi

spraw  za powrotem, s ów nie mieli na zalecenie mi tak obiecuj cej fundacji. Co do dróg
jednak przyznali,  e s  one bardzo z e. Zgadzaj c si  na rzecz ju  u

on , a nie mog c sama

odjecha  z powodu opó niaj cego si  wci  jeszcze pozwolenia Rady, pos

am tam

powtórnie poczciwego Antonio Gaytana, który z  yczliwo ci dla mnie zawsze by  gotów na

background image

106

podj cie wszelkiego trudu. Obaj oni wielkie mieli do tej fundacji zami owanie i im te  w
istocie nale y si  wdzi czno  za przyj cie jej do skutku. Gdyby bowiem nie to,  e oni tam
je dzili i sami wszystko u

yli, ja z mojej strony niewiele by abym uczyni a.

5. Pos

am wi c Antonio Gaytana z poleceniem, aby urz dzi  ko o i kraty w domu, który

siostry mia y zaj

 tymczasowo, dopóki si  nie znajdzie odpowiedni dom, który by my

naby y na w asno . Ch tnie podj  si  tego zlecenia i do  du o czasu strawi  na urz dzenie
tymczasowego pomieszczenia w domu Rodriga de Moya, ojca jednej z tych panien — jak
powiedzia am wy ej — który odst pi  na ten cel cz

 swojego mieszkania.

6. Gdy wreszcie nadesz o pozwolenie i ju  by am gotowa do wyjazdu, pokaza o si ,  e w
dokumencie by o zastrze enie, i  klasztor ma zostawa  pod zwierzchnim nadzorem
komandorów i  e siostry nasze maj  im podlega . Na to si  zgodzi  nie mog am; by oby to
oddaniem Karmelu Matki Boskiej pod w adz  zupe nie mu obc . Potrzeba wi c by o znowu
prosi  o drugie pozwolenie bez tego zastrze enia, ale t  drog  nigdy (s.649) by my si  nie
doczeka y ani na t  fundacj , ani na drug  w Beas. Dopiero gdy odwa

am si  wprost

napisa  do króla, obecnie panuj cego Filipa II, Najja niejszy Pan,  askawie przyj wszy moj
pro

, rozkaza , aby pozwolenie zosta o nam wydane. Monarcha ten, wspania omy lny

opiekun wszystkich zakonników, wiernych duchowi swego powo ania, skoro si  dowiedzia  o
nas i o  cis ym, wed ug Regu y pierwotnej, urz dzeniu klasztorów naszych, stale nam we
wszystkim okazywa  swoj  królewsk

ask . Usilnie przeto was prosz , córki, aby zawsze, tak

jak to jest obecnie, osobne mod y we wszystkich domach by y odmawiane za pomy lno
naszego monarchy.

7. W ci gu tych powtórnych stara  o pozwolenie pojecha am do Sewilli z rozkazu O.
Magistra Hieronima Graciána od Matki Bo ej, który naonczas by  i dot d jest Prowincja em.
Skutkiem tego biedne one panny pozosta y w zamkni ciu swoim a  do l stycznia nast pnego
roku, cho  jeszcze w lutym wyprawi y do Awili poselstwo. Pozwolenie wprawdzie niebawem
nadesz o, ale ja, b

c tak daleko i tylu k opotami obarczona, nie mog am do nich pojecha ,

cho  bardzo mi ich  al by o, zw aszcza  e raz w raz otrzymywa am od nich listy, w których
wynurza y przede mn  wielkie swe z tego powodu zmartwienie. Rzeczywi cie te  niepodobna
by o d

ej ich zostawia  w takim po

eniu.

8. Gdy wi c i z powodu dalekiej drogi i dla spraw nie dokonanej jeszcze fundacji sewilskiej
sama nie mog am uda  si  do Karawaki, Ojciec Hieronim Gracián, maj c w adz  ku temu,
jako wizytator apostolski, postanowi  pos

 tam beze mnie siostry, które zabra am z Awili

dla tej fundacji, a które tymczasem pozostawa y w klasztorze  w. Józefa w Malagónie.
Wybra am na przeorysz  siostr , do której szczególne mia am zaufanie i pewna by am,  e

dzie tam bardzo po yteczna, bo jest bez porównania lepsza ode mnie. Zabrawszy wi c

potrzebne (s.650) pakunki, odjecha y w towarzystwie dwóch naszych Ojców Karmelitów
Bosych. Ojciec Julian bowiem z Awili i Antonio Gaytan ju  byli przedtem powrócili do
siebie. Ze wzgl du za  na wielk  odleg

 jak i na por  nie sprzyjaj

, gdy  by o to w

grudniu, nie chcia am, by znowu na t  dalek  podró  si  nara ali.

9. Przybywszy na miejsce, zosta y powitane z wielkimi oznakami rado ci przez wszystek lud,
a szczególnie ucieszy y si  uwi zione nasze aspirantki. Fundacja klasztoru, przez
wprowadzenie Naj wi tszego Sakramentu, odby a si  w uroczysto  Imienia Jezusa, to jest w
dzie  Nowego Roku 1576. Dwie z tych trzech panien zaraz przywdzia y habit. Trzecia,

background image

107

ulegaj c melancholii, snad  zl

a si  takiego  cis ego zamkni cia, a tym bardziej jeszcze

takiej surowo ci  ycia i ostrej pokuty; postanowi a zatem wróci  do domu i zamieszka  przy
siostrze.

10. Zobaczcie tu, córki, i uwielbiajcie niezbadane s dy Bo e! O, jak  wdzi czno , jak
wiern  s

 winny my Panu za to,  e u yczy  nam  aski wytrwania w naszym powo aniu,

e dozwoli  nam doj  a  do profesji,  e teraz dano nam jest mieszka  w tym Jego domu i

zwa  si  córkami Naj wi tszej Jego Matki! Dobr  zrazu wol  i maj tno  tej panienki przyj
Pan i u

 jej na za

enie tego klasztoru; a  oto, w chwili gdy mog a si  ju  cieszy

posiadaniem tego, czego przedtem tak gor co pragn a, zabrak o jej odwagi i przyrodzony
temperament wzi  gór  nad poci giem do rzeczy wy szych. Jak e cz sto, córki, na
usposobienie wrodzone sk adamy win  niedoskona

ci i niestateczno ci naszych!

11. Niechaj Jego Majestat raczy nam hojnie u ycza  swej  aski, bo Jego pomoc  wsparte,

mia o i bezpiecznie pójdziemy (s.651) naprzód i  adna rzecz na  wiecie nie powstrzyma

naszych kroków w coraz wy szym w s

bie Jego post pie. Niechaj nas wszystkie obron  i

opiek  swoj  otacza, aby ta wielka sprawa, któr  w takich mizernych, jakimi my jeste my,
niewiastach rozpocz , przez nasze niedo stwo nie ucierpia a szkody. O t

ask , siostry i

córki moje, w imieniu Jego was b agam, nigdy Pana prosi  nie ustawajcie. I ka da nowo
wst puj ca niechaj z takim zapa em zabiera si  do pracy, jak gdyby od niej dopiero zaczyna o
si  to przywrócenie pierwotnej Regu y Naj wi tszej Panny, Pani naszej. Nigdy, pod  adnym
warunkiem, nie dopuszczajcie najmniejszego tej Regu y zwolnienia. Pami tajcie,  e rzeczy
ma e otwieraj  wrota wi kszym, i tak, powoli, nieznacznie, duch  wiata do was si  zakradnie.
Pami tajcie, w jakim ubóstwie, z jakim trudem powsta o to, czym wy dzisiaj w spokoju si
cieszycie. Przypatrzcie si  dobrze, a zobaczycie,  e po wi kszej cz ci nie ludzie za

yli te

domy, jeno pot na r ka Boga; zobaczycie, jak dziwnie boska wielmo no  Jego umie
doprowadza  do szcz liwego ko ca sprawy przez ni  pocz te, je li jeno my nie stawimy jej
przeszkód. Sk d, na przyk ad, pomy lcie tylko, taka jak ja n dzna niewiasta, zale na, bez
grosza w kieszeni, bez  adnego znik d poparcia czy  yczliwej pomocy, mog a znale

rodki

do wykonania tak wielkich przedsi wzi ? Prawda,  e do fundacji sewilskiej mia am pomoc
od mego brata, który posiada  nieco maj tku i serce wspania omy lne, i ochotn  gotowo  do
wspomo enia nas w czymkolwiek; ale przedtem, w czasie tylu poprzednich fundacji, brat ten
by  daleko, a  w Indiach.

12. Widzicie wi c, córki moje,  e r ka Boga to wszystko zdzia

a. Albo mo e przez wzgl d

na wysokie z krwi szlacheckiej urodzenie moje kwapiono si  uczci  mi  skutecznym
poparciem moich zamiarów? Wiecie dobrze,  e nie. S owem, z którejkolwiek strony
zechcecie si  zapatrywa  na te fundacje, na to w nich odnowienie Karmelu, zawsze
znajdziecie,  e jest to w asne Jego dzie o. Czy  nie jest to nagl ca dla nas pobudka, by my si
stara y, aby dzie o to najmniejszego przez nas nie dozna o uszczerbku? Cho by to mia o
wymaga  od nas (s.652)  ycia, czci i pokoju, winne my wszystko znie , tym bardziej wi c

my wierne, kiedy ono w

nie prawdziwe nam  ycie i cze , i pokój zapewnia! Bo jakie

ycie prawdziwiej mo e zwa  si

yciem, je li nie to, gdy tak si

yje, i by nam nie by y

straszne ani  mier , ani  adne przygody tego  ycia ziemskiego? Có  mo e by  cenniejsze nad
to, gdy si  ustawicznie czuje w sercu t  rado  wewn trzn , któr  wy tutaj wszystkie si
cieszycie, gdy si  u ywa najwy szej pomy lno ci, jaka mo e by  na tej ziemi, tej
pomy lno ci, która tu jest naszym udzia em,  e ubóstwa nie tylko si  nie boimy, ale je

background image

108

owszem kochamy? A z czym porówna  ten pokój wewn trzny i zewn trzny, w jakim tu
up ywaj  wasze dni? W waszej jest mocy w tym pokoju 

 i umiera , umiera  tak, jak ju

nieraz widzia

cie,  e umieraj  te, które w tych domach Bogu dusz  oddaj . Bo skoro

nieustannie Boga prosi  b dziecie o coraz szerszy rozwój Zakonu naszego i o w asny wasz
coraz wy szy post p w cnotach, skoro nic zgo a nie polegaj c na samych sobie, w Nim ca
ufno  wasz  sk ada  b dziecie, m nym sercem Jemu s

 i Jemu czyni  ca kowit , bez

podzia u, z siebie ofiar . On — który kocha serca szlachetne i wspania e — nie odmówi wam
swego mi osierdzia. Nie bójcie si , by wam kiedy zabrak o rzeczy potrzebnych do  ycia.
Nigdy nie odmawiajcie  adnej zg aszaj cej si  o przyj cie, je li jeno ma dobr  wol  i
odpowiednie zdolno ci, je li przychodzi nie po to jedynie, aby zapewni a sobie schronienie i
kawa ek chleba, ale po to, aby doskonalej mog a s

 Bogu. Niech wtedy b dzie uboga w

dobra ziemskie, byleby bogata by a w cnoty. Co na wy ywienie takiej wydacie. Bóg wam to
zwróci w dwójnasób, za to r czy  mog , bo wiem o tym z wielokrotnego do wiadczenia.

13. Nigdy — o ile pami tam — nie odmówi am  adnej przyj cia dlatego,  e by a uboga, je li
jeno z wewn trznego jej usposobienia by am zadowolona.  wiadczy o tym, jak i wam
wiadomo, wielka liczba przyj tych dla samej tylko mi

ci Boga. I mog  was upewni ,  e nie

z tak  rado ci  przyjmowa am te, które wnosi y znaczny posag, jak te, które nic z sob  nie
(s.653) przynosi y prócz ubóstwa i dobrej woli. Bogate, owszem, przyjmowa am z pewn
obaw , gdy przeciwnie ubogie rozszerza y mi serce i tak  mi sprawia y rado ,  e nieraz,
prawd  mówi , p aka am z wielkiego uszcz liwienia wewn trznego.

14. Je li w czasie, gdy trzeba by o domy kupowa  i zak ada , mog

my tak przyjmowa

zupe nie ubogie, a przecie z  aski Boga ani dla nich, ani dla nas chleba nie zabrak o, có  by to
by o, gdyby my teraz, kiedy mamy z czego 

, chcia y post powa  inaczej i na posagi si

ogl da , a nieposa nym wst pu odmawia ? Wierzcie, córki,  e zysk, który by cie sobie z tego
obiecywa y, zamieni by si  w strat ! Je li jednak wst puj ca posiada maj tek, nie maj c

adnych sk din d zobowi za  i nie mog c go zatrzyma  dla siebie, lepiej by wam go odda a

jako ja mu

, ni by mia a nim wzbogaca  osoby postronne, które mo e go nie potrzebuj ;

gdyby inaczej post pi a, wyznaj ,  e poczytywa abym jej to za brak mi

ci. Zwró cie tak e

na to uwag , by wst puj ca, co do sposobu rozporz dzenia maj tno ci  swoj  radzi a si
teologów i uczyni a wedle tego, co oni uznaj  za odpowiednie dla wi kszej chwa y Bo ej.
By oby to bowiem bardzo niepi knie z naszej strony, gdyby my od postulantek naszych
czegokolwiek  da y lub cokolwiek b

 bra y, co by nie zmierza o do tego jedynego celu.

Gdy one spe ni  to, co winne s  Bogu — to jest, gdy uczyni  to, co jest doskonalsze —
wi ksz  to b dzie dla nas korzy ci , ni  wszelkie posagi, jakie by nam wnie  mog y.
Wszystkie bowiem do tego jedynie d

ymy i na to tylko Bóg tak  pomy lno ci  ten Zakon

nasz darzy, aby we wszystkim i z wszystkiego Boski Jego Majestat mia  cze  i chwa .

15. Cho  taka jestem grzeszna i n dzna, to przecie powiedzie  mog  na wi ksz  chwa  Pana
i na pociech  wasz , aby cie wiedzia y, w jaki sposób powstawa y te domy Jego. We
wszelkich moich o za

enie ich staraniach i rokowaniach, i we wszelkich, jakie mi si  ku

temu nastr cza  mog y  rodkach i u atwieniach — chocia  nieraz si  zdawa o,  e niepodobna

dzie doprowadzi  danej fundacji do pomy lnego ko ca bez odst pienia nieco od tego celu

— nie by abym przecie uczyni a, (s.654) i nigdy nie uczyni am nic takiego, w czym bym
widzia a najmniejsz  niezgodno  z wol  Pa sk . Sz am w tym zawsze za rad  moich
spowiedników (którzy, jak wam wiadomo, wszyscy, ilu ich mia am od samego pocz tku

background image

109

mojego do tych spraw powo ania, byli wielkimi uczonymi teologami i  wi tobliwymi s ugami
Bo ymi). Nie pami tam nawet, by kiedy cho  na chwil  my l mi przysz a odst pienia w
czymkolwiek od tej zasady.

16. Mo e si  myl , mo e pope ni am wiele b dów, do których si  nie poczuwam, i
niedoskona

ci zapewne by o bez liku. Zliczy je Pan, który sam jest S dzi  sprawiedliwym

(ja tylko mówi , jak i o ile znam siebie i rozumiem). Ale i to jasno widz ,  e wierno , z jak
trzyma am si  tej zasady, nie ode mnie pochodzi a, jeno od Boga. Bóg chcia , aby te fundacje
przysz y do skutku i dlatego wspiera  mi , jako wybrane ku temu swoje narz dzie. W tym te
jedynie celu o tym mówi , córki moje, aby cie tym lepiej zrozumia y, jak wielk  wdzi czno
Mu winny cie i aby cie wiedzia y,  e chocia  tyle tych domów naszych do tego czasu
powsta o,  adnej przecie za

enie ich nie przynios o szkody ani uszczerbku. Niech b dzie

ogos awiony On, który wszystko to sprawi  i duszom dobrym mi

 da  do serca, aby nam

przysz y w pomoc! Niech raczy nigdy nas nie wypuszcza  ze swej opieki i  aski swojej nam

ycza, aby my umia y nie okaza  si  niewdzi cznymi za tyle Jego dobrodziejstw, amen.

17. Z poprzedzaj cych opisów widzia

cie ju  po cz ci, jakie trudy mia

my do zniesienia

z powodu tych fundacji, chocia  te, które tu wspomnia am, by y mo e jeszcze z mniejszych.
Gdybym je mia a opowiada  wszystkie po szczególe, niepr dko sko czy abym, tyle tam by o
ró nych trudów i um czenia, po drogach najgorszych, przez rzeki wezbrane i g bokie  niegi,

ród b dzenia po bezdro ach, a cz sto jeszcze, co by o najgorsze, w bardzo z ym stanie

zdrowia. Raz — nie pami tam, czy o tym mówi am — pierwszego dnia podró y naszej z
Malagónu do Beas, wyje

am z tak  siln  gor czk , przy ca ym steku ró nych cierpie  i

bólów,  e widz c siebie (s.655) tak s ab , a drog  przed sob  tak dalek , mimo woli
wspomnia am na s owa Ojca naszego Eliasza, gdy uciekaj c przed Jezabel , mówi : “Panie,
sk d wezm  si y, bym zdo

 wytrzyma  to wszystko? Ty sam racz w to wejrze ”. Lecz oto

Pan, widz c mi  tak  s ab , w jednej chwili uwolni  mi  i od gor czki, i od wszystkich moich
bólów. Tak by o nag e uzdrowienie wszelkich moich cierpie  wewn trznych i zewn trznych,

e gdy si  pó niej nad tym zastanawia am, przysz o mi na my l, i  sta o si  to za spraw

jednego  wi tobliwego s ugi Bo ego, kap ana, który w

nie w onej chwili by  nadszed  i

bardzo by  mo e,  e si  w tym nie myl . W chwilach lepszego zdrowia wszelkie trudy
fizyczne znosi am  atwo i z weselem.

18. Fantazje i usposobienia ró nych ludzi, które przy tych fundacjach w ka dej miejscowo ci
przychodzi o znosi , niema o te  przyczynia y nam utrapienia. A rozstawanie si  z siostrami i
córkami moimi, które tak kocham, nie by o najl ejszym z krzy ów moich, zw aszcza gdy
przewidywa am,  e ich nigdy ju  nie zobacz ; gdy patrzy am na ci

kie ich zmartwienie i  zy,

serce mi si  z  alu kraja o. Cho  zupe ne w nich jest oderwanie si  od wszystkich rzeczy tego

wiata, Bóg im nie da  tej  aski, by oderwa y si  ode mnie, na to snad , bym ja tym wi ksz

 mia a, bo i ja nie umiem od nich si  oderwa . Stara am si  wprawdzie, ile mog am, nie

okaza  im wzruszenia mego, owszem i strofowa am je za niepohamowane poddawanie si

alowi, ale nic to nie skutkowa o wobec wielkiej mi

ci, jak  maj  dla mnie, a która, jak jest

szczera i prawdziwa, tego niezliczone mia am od nich dowody.

19. Wiadomo wam tak e,  e wszystkie te fundacje zosta y dokonane nie tylko za
pozwoleniem naszego Przewielebnego Ojca Genera a, ale  e i pozwolenie to by o potem
wydane w formie wyra nego polecenia albo rozkazu. Co wi ksza, za ka

 fundacj  objawia

background image

110

mi listownie niezmiern  swoj  rado  z powstania nowego klasztoru. Zadowolenie jego by o
zaiste (s.656) najwi ksz  dla mnie w trudach moich os od ; pomin wszy,  e bardzo go
kocham, zdawa o mi si ,  e Pana samego pocieszam, przyczyniaj c pociechy prze

onemu.

W ko cu jednak, czy to  e Pan w boskiej  askawo ci swojej chcia  mi u yczy  nieco
odpoczynku, czy te

e diabe  nie móg  d

ej znie  widoku mno cych si  tylu domów,

bie i chwale Bo ej po wi conych, dalsze fundacje nasze nagle zosta y wstrzymane. (Nie

sta o si  to, rozumie si , z woli naszego Ojca Genera a; przeciwnie, jeszcze na krótko
przedtem — na b agaln  moj  pro

, by mnie zwolni  od rozkazu zak adania dalszych

domów — odpowiedzia  mi,  e tego nigdy nie uczyni,  e owszem pragnie, bym tyle
fundowa a klasztorów, ile mam w osów na g owie). Przed wyjazdem z Sewilli, wskutek

wie o odbytej Kapitu y Generalnej, która zdawa oby si  powinna by a raczej uzna  za

przys ug  oddan  Zakonowi przymno enie mu tylu nowych klasztorów, otrzyma am rozkaz,
wydany przez Defmitorium, bym nie tylko zaniecha a wszelkich dalszych fundacji, ale nadto
jeszcze, bym sama obrawszy sobie na sta e mieszkanie klasztor, który zechc , z niego si  pod

adnym pozorem nie wydala a. Równa o si  to skazaniu mnie na wi zienie; bo przecie  ka

zakonnic , gdy dobro Zakonu tego wymaga, Prowincja  mo e posy

 z miejsca na miejsce, z

jednego klasztoru do drugiego. Gorsza jeszcze, i to jedynie prawdziwe by o dla mnie
zmartwienie,  e nasz Ojciec Genera  by  zagniewany na mnie, nie z winy mojej, jeno
skutkiem fa szywych doniesie  ludzi nie yczliwych. Przy tym dowiedzia am si  równie  o
dwu bardzo ci

kich oskar eniach, które na mnie podniesiono.

20. Otó , aby cie widzia y, jak wielkie jest mi osierdzie Pana, i jako boska dobro  Jego nigdy
nie opuszcza tych, którzy pragn  Mu s

, powiem wam, siostry, i upewniam was,  e

(s.657) oszczerstwa te rzucone na mnie, nie tylko  adnej mi nie sprawi y przykro ci, ale
jeszcze tak wielk  i obfit  nape ni y mi  rado ci , i  niepodobna mi by o w sobie j
powstrzyma . I ju  si  nie dziwi am Dawidowi,  e wprowadzaj c na gór  Syjon ark  Pa sk ,
skaka  przed ni  i ta czy  jakby szalony, raczej sama rada bym by a czyni  podobnie  od tego
wielkiego rozradowania, którego ukry  w sobie nie mog am. Nie wiem sama, sk d ono we
mnie si  wzi o, bo jakkolwiek nieraz mia am do zniesienia dotkliwe obelgi i przeciwie stwa,
nigdy  z  nich  nie  dozna am  takiego  uszcz liwienia,  jak  w  tym  razie,  cho   z  tych  dwu
zarzutów mi uczynionych jeden przynajmniej by  w rzeczy bardzo wa nej. Co do zakazu
fundowania dalszych klasztorów, gdyby nie bolesne dla mnie zagniewanie Przewielebnego
Ojca Genera a, przyj abym go raczej jako pociech  i ulg  ze wszech miar najpo

da sz , bo

od dawna pragn am tego, by mi dano by o w spokoju  ycie zako czy . Zapewne,  e inna
by a my l i zamiar tych, którzy mi oddali t  przys ug ; s dzili oni,  e wyrz dzaj  mi
najwi ksz  w  wiecie przykro  i zmartwienie, cho  przy tym mo e mieli te  i dobr  jak
intencj .

21. Nie przecz ,  e nieraz i w innych zdarzeniach cieszy am si  z dojmuj cych sarka  i
przeciwie stw, jakich w ci gu tych moich w drówek fundacyjnych dozna am od wielu, b
w dobrej intencji, b

 w innym celu na mnie powstaj cych — ale tak wielkiej rado ci, jak

to prze ladowanie we mnie wzbudzi o, nigdy nie mia am. Przeciwnie, jedna tylko taka
gorycz, jakich tu a  trzy od razu na mnie przysz o, w innym czasie ci kie by aby mi sprawi a
zmartwienie. G ówn , jak s dz , przyczyn  rado ci mojej by a ta my l,  e kiedy stworzenia w
taki sposób mi odp acaj , snad  zadowolony ze mnie jest Stworzyciel. Bo mam to mocne
przekonanie,  e kto zadowolenie i szcz cie swoje pok ada w rzeczach tej ziemi albo w

background image

111

pochwa ach ludzkich, ten gorzki sam sobie zawód gotuje. Cho by bowiem te rzeczy mog y
przynie  jak  korzy  rzeczywist , tym samym ju  zawodz ,  e s  niesta e; ludzie dzi  takie
maj  zdanie, jutro inne, co dzisiaj chwal , to jutro (s.658) b

 pot pia . B

 b ogos awiony,

Bo e i Panie mój! Ty  sam niezmienny na wieki wieków, amen. Kto Tobie s

y wiernie a

do ko ca  ycia swego, ten bez ko ca b dzie 

 w wieczno ci Twojej.

22. Fundacje te — jak powiedzia am na wst pie — zacz am pisa  z rozkazu Ojca Magistra
Ripaldy z Towarzystwa Jezusowego, rektora kolegium w Salamance i naonczas mojego
spowiednika. W czasie mego pobytu w tamecznym klasztorze  wi tego Józefa, w roku 1573,
pisa am kilka tych fundacji, potem, z powodu wielu innych zaj

, przerwa am pisanie i nie

mia am ju  zamiaru pisa  dalej, raz,  e skutkiem przeniesienia Ojca Ripaldy w inne strony ju
si  u niego nie spowiada am, a po wtóre dlatego,  e i to, co do tego czasu napisa am, wiele
mi  kosztowa o trudu i dotkliwych cierpie , cho  ich nie 

uj  i nie uwa am ich za stracone,

skoro je ponosi am przez pos usze stwo i pisa am dla spe nienia danego mi rozkazu. Mia am
wi c mocne postanowienie zaniecha  zupe nie dalszego pisania, ale musia am zmieni
postanowienie moje, otrzymawszy od Komisarza Apostolskiego (Ojca Magistra Hieronima
Graciána od Matki Bo ej) rozkaz doko czenia opisu tych fundacji. Broni am si  od tego
rozkazu, jak mog am, (daj c przez to dowód, jak bardzo jestem niedoskona a w
pos usze stwie; wymawia am si  brakiem czasu i inne, jakie mi tylko na my l przysz y,
powody. Ojcu przestawia am, bo w rzeczy samej robota taka przy tylu innych trudach, jakimi
jestem obarczona, wielkiego mi przyczynia a obci enia). Ojciec jednak na moje wymówki
nie zwa

 i powtórzy  mi rozkaz, bym powoli, jak zdo am, pisa a dalej a  do ko ca.

23. Us ucha am i oto sko czy am. Zdaj  si  w zupe no ci na s d tych, którzy maj  rozum i

ask , po temu, aby, je li co  le powiedzia am, wykre lili, bo mo e w

nie z e si  oka e to,

co mnie si  zdaje najlepsze.

Sko czy am dzisiaj, w wigili

w. Eugeniusza, dnia (s.659) czternastego listopada 1576, w

klasztorze  w. Józefa w Toledo, gdzie obecnie przebywam z rozkazu O. Komisarza
Apostolskiego, Magistra Hieronima Graciána od Matki Bo ej, obecnego naszego
prze

onego nad klasztorami m skimi zarówno jak i 

skimi pierwotnej Regu y Karmelu, a

zarazem i Wizytatora Prowincji Andaluzyjskiej Regu y z agodzonej. Niechaj b dzie ta praca
na cze  i chwa  Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje i królowa  b dzie na wieki
wieczne. Amen.

24. Na mi

 Pana naszego prosz  siostry i braci, którzy to czyta  b

, niechaj mi  polecaj

Panu, aby mia  mi osierdzie nade mn , wybawi  mi  z m k czy cowych, je li na nie zas

,

i da  mi cieszy  si  posiadaniem Jego. Poniewa  za  ycia mego ksi gi tej nie ujrzycie, niech e
wi c po  mierci mam jak  zap at  od was, o ile j  wam czyta  pozwol , za trud, jaki podj am
w napisaniu jej i za szczer  ch  moj  przyczynienia wam przez ni  niejakiej pociechy.

ROZDZIA  28

Fundacja klasztoru w Villanueva de la Jara.

l. Po za

eniu klasztoru sewilskiego, fundacje dalsze przerwa y si  na przesz o cztery lata.

Przyczyn  tej przerwy by y wielkie prze ladowania, jakie nagle i niespodziewanie spad y na
Karmelitów i Karmelitanki wznowionej Regu y pierwotnej. By y ju  i przedtem ró ne na nas

background image

112

napa ci, ale  adna si  nie sro

a z tak  zapami ta

ci , jak ta ostatnia; grozi a ona zupe

zag ad  naszego dzie a. Jasno si  tu okaza a i zaciek a z

 czarta na te  wi te pocz tki

naszego Zakonu i mi

ciwa nad nim opieka Pana, który go jako spraw  swoj  od (s.660)

gro cego mu zniszczenia ocali . Srogo ucierpieli Karmelici Bosi, szczególnie prze

eni

klasztorów, skutkiem ci

kich oskar

, jakie podnie li przeciw nim Ojcowie Trzewiczkowi.

2. Przeciwnicy nies usznymi przedstawieniami swymi tak umieli uprzedzi  do nich naszego
Przewielebnego Ojca Genera a, i  ten, cho  to by  m  bardzo  wi tobliwy i sam da
pozwolenie na wszystkie te fundacje (z wyj tkiem jednej tylko fundacji  w. Józefa w Awili,
która by a pierwsza i na któr  mia

my pozwolenie od samego Papie a), teraz jednak ca

powag  w adzy swojej wyst pi  przeciw Karmelitom Bosym, chc c po

 tam  dalszemu

ich rozszerzaniu si ; dla klasztorów sióstr naszych zawsze jednak pozostawa

yczliwy. Do

mnie tylko, poniewa  popiera am braci i w zak adaniu klasztorów im pomaga am, umieli go
zniech ci . By o to dla mnie cierpienie najdotkliwsze, jakie mia am w ci gu tych fundacji, a
wycierpia am ich wiele. Zaniecha  dalszego wspó dzia ania w szerzeniu rozpocz tej sprawy,
w której jasno widzia am i wi ksz  chwa  Bo , i wzrost naszego Zakonu,  adn  miar  nie
mog am. Nie zgadzali si  na to równie  m owie g boko uczeni i wielcy teologowie, u
których si  spowiada am i których rady zasi ga am. Dzia

 za  wbrew woli zwierzchnika

mego, by o to dla mnie  mierteln  bole ci , nie tylko dlatego,  e mia am obowi zek go

ucha , ale i dlatego,  e kocha am go (s.661) serdecznie, co i ze wszech miar mu si  nale

o.

Z tym wszystkim jednak, jakkolwiek bym chcia a by  mu powolna, w tym razie nie mog am,
bo mia

my wizytatorów apostolskich, których bezwarunkowo musia am s ucha .

3. Umar  w tym czasie nuncjusz, cz owiek  wi ty, wielki zwolennik wszelkiej sprawy dobrej,
a zatem i Braci Bosych ceni cy. Nast pca jego, snad  umy lnie zes any od Boga, aby nas

wiczy  w cierpliwo ci, daleki krewny Papie a, okaza  im si  przeciwny. Nie w tpi ,  e jest

on godnym s ug  Bo ym, ale na samym wst pie bardzo stanowczo i silnie stan  po stronie
Trzewiczkowych i zupe

 daj c wiar  nieprzychylnym ich na nas doniesieniom, najmocniej

by  przekonany,  e dobro Ko cio a wymaga st umienia w samym zarodku wszcz tej przez nas
sprawy przywrócenia Regu y pierwotnej. Pocz  wi c post powa  z naszymi z nies ychan
surowo ci , z góry pot piaj c i na wi zienie lub na wygnanie skazuj c ka dego, kogo
pos dza  o ch  sprzeciwiania si  jego zamiarom i rozporz dzeniom.

4. Najsro ej skutkiem tego ucierpieli O. Antoni od Jezusa, ten sam, który da  pocz tek
pierwszemu klasztorowi Karmelitów Bosych, O. Hieronim Gracián, którego poprzedni
nuncjusz mianowa  wizytatorem apostolskim Trzewiczkowych, a któremu ten nowy
szczególn  nie ask  i niech  okazywa , i O. Mariano od  w. Benedykta. O tych trzech ojcach
obszernie mówi am wy ej w tych fundacjach i wykaza am niepospolite ich zalety i wysokie
zas ugi. Innych jeszcze spomi dzy najpowa niejszych ob

 pokutami, cho  mniej

surowymi; tamtym za  trzem wy ej wymienionym, pod zagro eniem najci szych (s.662) kar
zabroni  bezwarunkowo wszelkiego wdawania si  w sprawy Zakonu.

5. Wszystko to widocznie sta o si  zrz dzeniem Opatrzno ci. Bóg dopu ci  na nas to z e, aby
wysz o z niego wi ksze dobro, to jest, aby si  jawnie okaza y cnoty tych ojców, jak te  w
rzeczy samej by o. Wizytatorem klasztorów naszych m skich i 

skich ustanowi  jednego z

ojców Regu y z agodzonej, z czego, gdyby rzeczy tak by y u nas sta y, jak on sobie
wyobra

, ci

kie by oby dla nas wynik o uciemi enie. Ale mieli my je i tak nielekkie, jak

background image

113

to opowie zdolniejszy ode mnie i lepiej, ni bym ja potrafi a, wszystko to opisze. Ja tu
pokrótce tylko o tych przej ciach napomykam, aby siostry, które po nas przyjd , pozna y st d,
jak wielki maj  obowi zek d enia do coraz wy szej doskona

ci, maj c ju  prost  i równ

do niej drog , której utorowanie tyle kosztowa o! Niektóre u nas srogo ucierpia y od
rzucanych na nie ci

kich oskar

 i oszczerstw, i daleko bardziej nad nimi bola am, ni  nad

tym, co sama mia am do zniesienia. W asne moje cierpienia wielk  raczej by y dla mnie
pociech . Mówi am sobie,  e ja sama jestem przyczyn  ca ej tej zawieruchy i  e gdyby mi
jak Jonasza wrzucono do morza, usta aby nawa no .

6. Lecz dzi ki niechaj b

 i uwielbienie Bogu, i  i tu, jak zawsze, okaza  si  obro

prawdy. Przej cia nasze dosz y do wiadomo ci katolickiego króla naszego Filipa, który znaj c
ju  rodzaj  ycia i zakonn

cis

 Karmelitów Bosych, wzi  w r ce nasz  obron . Nie

pozwoli , by Nuncjusz sam jeden rozs dza  nasz  spraw , ale doda  mu do boku czterech
pomocników, m ów powa nych i znamienitych, spomi dzy których trzech by o
zakonników, aby za wspólnym ich s dem wyrok na nas wypad  sprawiedliwy. Jednym z tych
trzech by  O. Magister Pedro Fernandez, m

 bardzo  wi tobliwego  ycia, g bokiej przy tym

nauki i niepospolitego rozumu. By  on poprzednio Komisarzem Apostolskim i wizytatorem
Karmelitów Trzewiczkowych w Kastylii, i Karmelici Bosi te  podlegali jego w adzy. Dobrze
mu wi c by  wiadomy istotny stan rzeczy, (s.663) jakie  ycie wiedli jedni i drudzy; o to te
jedynie nam chodzi o i tego jedynie pragn li my, by wiedziano o nas ca  i czyst  tylko
prawd . Skoro wi c dowiedzia am si ,  e król jego mianowa , z góry ju  by am pewna,  e
sprawa nasza wygrana, jak si  te  sta o z  aski i mi osierdzia Bo ego, za co niech b

 dzi ki

Panu.

Bo jakkolwiek wielu by o biskupów i panów mo nych, którzy usi owali o wieci  Nuncjusza,
jak rzeczy istotnie si  maj , daremne wszak e by yby wszystkie ich przedstawienia, gdyby
nie spodoba o si  Bogu u

 króla za narz dzie do wy wietlenia prawdy.

7. My wszystkie, siostry, mamy  wi ty obowi zek ustawicznie w modlitwach naszych
poleca  Bogu króla i tych wszystkich, którzy za przyk adem jego poparli spraw  Pa sk  i
spraw  Naj wi tszej Panny, Pani naszej. Mocno wam ten obowi zek do serca k ad .

Same widzicie, jaka by, bez ich pomocy, pozosta a dla nas mo no  dalszych fundacji. My z
naszej strony nic innego uczyni  nie mog

my, jeno  e wszystkie bezprzestannie w

modlitwie i w pokucie b aga

my Boga, by da  wzrost rozpocz temu dzie u, je li ono ma by

na Jego chwa .

8. W pierwszych pocz tkach tego srogiego prze ladowania (które tak w krótko ci
opowiedziane mo e wam si  wyda  ma e, ale w istocie by o bardzo ci kie i d ugich dla nas
cierpie  powodem), w roku 1576, gdy wracaj c z fundacji w Sewilli, zatrzyma am si  w
Toledo, zg osi  si  do mnie pewien duchowny z Villanueva de la Jara, z listem od miejscowej
zwierzchniej rady, wzywaj cym mi  do za

enia u nich klasztoru naszej Regu y i przyj cia

do niego dziewi ciu panien, które na kilka lat przedtem schroni y si  do pobliskiej pustelni

w. Anny, i mieszka y razem w ma ej chacie, przyleg ej do tej pustelni. Wszystka ludno

miejscowa, patrz c na ich  ycie  wi tobliwe i ca kiem Bogu oddane, pragn a dopomóc im do
tego, co by o najgor tszym ich po daniem, to jest do zamienienia swej pustelni w klasztor
regularny. Pisa  do mnie tak e (s.664) w tym e przedmiocie Augustin de Ervias, proboszcz

background image

114

miejscowy, m  uczony i wysoko cnotliwy, za czym i t  spraw  z wszystkich si  swoich
popiera .

9. Mnie jednak zgodzenie si  na wniesione do mnie  danie zdawa o si  rzecz  ze wszech
miar niepodobn , mianowicie z nast puj cych czterech powodów. Naprzód, odstrasza a mi
sama ju  znaczna liczba aspirantek; obawia am si ,  e nawyk ym ju  do swojego sposobu

ycia, bardzo trudno b dzie na ama  si  do naszego. Po wtóre, nie posiada y one prawie
adnych  rodków do utrzymania, a ja mu n, z miejscowo ci licz cej ma o co wi cej nad

tysi c mieszka ców, niepodobna by o spodziewa  si  obfitych; cho  za  rada miejska
ofiarowa a si  z gotowo ci  ponoszenia kosztów utrzymania klasztoru, nie zdawa o mi si
jednak, by obietnica ta dawa a sta  r kojmi  na przysz

. Po trzecie, nie mia y  adnego

domu na pomieszczenie klasztoru. Po czwarte, miejscowo  le

a daleko od wszystkich

naszych domów. Przy tym, jakkolwiek mi  upewniano,  e s  to osoby bardzo cnotliwe,
wszak e nie znaj c ich z widzenia, nie mog am nabra  przekonania, czy posiadaj  one te
przymioty, jakich my wymagamy w naszych klasztorach. Z tych wszystkich powodów
gotowa by am da  stanowcz  odmow .

10. Przedtem jednak, maj c niezmienny zwyczaj nigdy nie przedsi bra  niczego wed ug
mego w asnego widzenia, nie zasi gn wszy pierwej zdania ludzi zaufania godnych, chcia am
pomówi  o tej sprawie z moim spowiednikiem, którym by  w Toledo doktor Velazquez,
kanonik katedralny i profesor teologii na uniwersytecie, m

 bardzo uczony i cnotliwy,

obecnie wyniesiony na stolic  biskupi  Osma. Ten, przeczytawszy list i ca  spraw
zwa ywszy, poradzi  mi nie odmawia , ale raczej da  odpowied  przychyln . Gdy bowiem
Bóg, mówi , tyle serc po czy  we wspólnym d eniu do jednego celu, jest to znak,  e chce
mie  z nich swoj  chwa . Uczyni am wi c wed ug rady spowiednika, nie objawiaj c
ostatecznego zgodzenia si , ale i nie odmawiaj c stanowczo. Up yn o tak cztery lata, a  do
roku 1580. Ci gle przez ten czas na mnie nalegano (s.665) i przez ró ne osoby wp ywano,
bym ju  przyst pi a do dzie a. Ja zawsze by am zdania,  e nierozs dkiem by oby podejmowa
rzecz podobn ; nigdy jednak, w odpowiedziach moich na te nalegania nie mog am si  zdoby
na stanowcz  odmow .

11. Tymczasem zrz dzeniem Bo ym tak si  zdarzy o,  e O. Antoni od Jezusa, po rozp dzeniu
braci naszych, schroni  si , na czas wygnania swego, do klasztoru Naj wi tszej Panny
Wspomo enia Wiernych, odleg ego tylko o trzy mile od tego  miasteczka Villanueva, za
czym cz sto tam bywa  dla przepowiadania s owa Bo ego. Podobnie  i przeor tego klasztoru,
O. Gabriel od Wniebowzi cia, m  niepospolicie roztropny i gorliwy s uga Bo y, cz stym w
tym mie cie by  go ciem. Obaj przez doktora Erviasa, z którym si  przyja nili, poznali owe

wi tobliwe panny i wielce si  cnotliwym ich  yciem budowali. Podzielaj c zatem w

zupe no ci  yczliwe dla nich usposobienie proboszcza i miejscowej ludno ci, uj li si  za nimi
jakby za spraw  w asn  i pisywali do mnie, z wielk  usilno ci  wstawiaj c si  za nimi. Co
wi ksza, w chwili gdy przebywa am w klasztorze  w. Józefa w Malagónie, cho  stamt d do
Villanueva jest przesz o dwadzie cia i sze  mil drogi, O. Przeor sam przyjecha  do mnie, dla
ustnego w tej sprawie rozmówienia si  ze mn . Przedstawi  mi, jako za

enie tego klasztoru

mo e si  dope ni  bez wielkich trudno ci, zw aszcza  e skoro si  za

y, doktor Ervias

wyznaczy mu, uzyskawszy na to pozwolenie z Rzymu, trzysta dukatów rocznego dochodu z
swego probostwa.

background image

115

12. Mnie ta obietnica wyda a si  rzecz  niepewn ; dochód ofiarowany, dodawszy do niego

asny, cho  bardzo szczup y fundusik sióstr, wystarczy by zapewne na ich utrzymanie; ale

to,  e mia  by  ustanowiony nie zaraz, jeno dopiero po za

eniu klasztoru, s uszn  mog o

wzbudza  obaw ,  e tymczasem obietnica pójdzie w niepami  albo przez zaniedbanie
pozostanie bez skutku. Te i inne ró ne powody, w moim przekonaniu dostateczne,
podawa am O. Przeorowi dla przekonania go,  e tej fundacji podj  si  nie powinnam.
Powiedzia am mu w ko cu, by dobrze si  nad tym z O. Antonim zastanowi . Ja, (s.666)
przedstawiwszy mu powody, zdaniem moim przekonywaj ce, dla których zgodzi  si  nie
chc , zdaj  ca  spraw  na ich sumienie i odpowiedzialno .

13. Na tym jednak nie poprzestaj c, zaraz po odej ciu prze

onego, przypuszczaj c,  e on, w

pragnieniu tej fundacji, pewno b dzie nalega  o ni  na obecnego zwierzchnika naszego O.
Magistra Anio a Salazara, napisa am do tego ostatniego, przedstawiaj c mu racje moje i

agaj c go, by pozwolenia swego odmówi . On pó niej odpisa  mi,  e i tak nie by by go da ,

nie dowiedziawszy si  pierwej, czy ja na to si  zgadzam.

14. Mniej wi cej w pó tora miesi ca potem, gdy ju  s dzi am,  e uk ady ostateczne zerwane,
znowu zg osi  si  do mnie pos aniec z listem od rady miejskiej i z formalnym tej e
zobowi zaniem si  do zaopatrywania wszelkich potrzeb przysz ego klasztoru. By  przy tym i
list od doktora Erviasa, stwierdzaj cy i ponawiaj cy poprzedni  jego obietnic  i listy od obu
wielebnych ojców, mocniej jeszcze ni  przedtem nalegaj ce o zgod  moj  na t  fundacj . Ja
jednak, nie mog c si  wyzby  obawy, by przyj cie tylu naraz obcych sióstr nie poci gn o za
sob  jakich niesnasek w zgromadzeniu, albo, jak to nieraz si  zdarza, jawnego ze strony nowo
przyj tych oporu przeciw siostrom maj cym si  do nich uda  dla wdro enia ich w nasz
sposób  ycia, nie widz c przy tym w dawanych mi go os ownych,  adnym aktem urz dowym
nie popartych obietnicach, dostatecznej pewno ci, zabezpieczaj cej sta e utrzymanie
zamierzonej fundacji, wci  jeszcze si  waha am. Wielkie potem z tego mia am
zawstydzenie, gdy wreszcie pozna am,  e to moje wahanie si  by o spraw  z ego ducha,
który, cho  zwykle z  aski Pana nie brak mi odwagi, tak  wówczas na mnie rzuci
ma oduszno , jak gdybym  adnej ju  nie mia a ufno ci w Bogu. W ko cu przecie modlitwy
onych dusz  wi tych silniejszymi si  okaza y ni  ma oduszne moje w tpliwo ci.

15. Pewnego dnia, po Komunii, poleca am t  spraw  Bogu, jak to po wiele razy czyni am,

agaj c o o wiecenie, bo wbrew wszelkim uprzedzeniom sk ania a mi  do przyzwolenia ta

obawa,  e odmawiaj c mog  niejednej duszy stan

 na (s.667) przeszkodzie do wy szego

wi cenia siebie. (Zawsze tego bowiem pragn , bym mog a w jakiej b

 mierze przyczyni

si  do rozszerzenia chwa y Pa skiej i cho  o jedn  dusz  pomno

 liczb  Jego s ug). Onego

wi c dnia po Komunii Pan, surowo mi  strofuj c, przypomnia  mi, jakimi to skarbami
dokona o si  to, czego dot d dokona am, bym si  zatem nie waha a ju  przysta  na za

enie

tego domu, bo b dzie z niego wielkie pomno enie Jego s

by i po ytek dusz.

16. Taka jest pot ga s owa Bo ego, i  nie tylko g osem swoim przenika do duszy, ale i umys

wieca, aby pozna  prawd , i wol  pobudza do ochotnego jej spe nienia. Tak sta o si  i ze

mn  po tych s owach Pana. Z rozkosz  gotowa by am podj  t  fundacj , wyrzucaj c sobie,

e tak d ugo z ni  si  oci ga am i tak upornie powodowa am si  rozumem i wzgl dami

ludzkimi, po tylu przewy szaj cych wszelki rozum ludzki cudach, jakie boska wielmo no
Pana w oczach moich zdzia

a na wzbudzenie i wzrost tego  wi tego Zakonu.

background image

116

17. Postanowiwszy ju  podj  si  tej fundacji, z ró nych, jakie mi si  nastr cza y powodów,
uzna am,  e sama powinnam odwie

 siostry, które mia y osi

 w nowym klasztorze,

jakkolwiek cia o bardzo si  tego l ka o, bo przyjecha am do Malagónu w bardzo z ym stanie
zdrowia i mocno by am cierpi ca. Maj c jednak na wzgl dzie tylko chwa  Bo , napisa am
do prze

onego prosz c, by mi wskaza , co uzna za najlepsze, na co on, przy upowa nieniu

do tej nowej fundacji, przys

 mi rozkaz, bym sama zjecha a na miejsce i siostry zabra a z

sob . Wybór tych sióstr nie by atwy i niema ej mi troski przyczyni , z uwagi,  e mia y 
wspólnie z tamtymi, jeszcze obcymi. Po gor cym poleceniu Panu tej sprawy, wybra am
wreszcie dwie z klasztoru  w. Józefa w Toledo, z tych jedn  na przeorysz , i inne dwie z
klasztoru malago skiego, z których jedn  przeznacza am na podprzeorysz . Wybór, dzi ki

arliwym modlitwom, okaza  si  bardzo szcz liwy. Uwa

am to sobie za dowód

szczególnej nad nami  askawo ci Bo ej. (s.668) Trudno  tu bowiem by a o wiele wi ksza ni
przy innych fundacjach, gdy siostry nasze same bez obcych  ywio ów zaczynaj ; wtedy
wszystko od razu  atwo i dobrze si  sk ada.

18. Przyjechali po nas O. Antoni od Jezusa i O. Gabriel od Wniebowzi cia, przywo c nam
wszelkie od miasta zapewnienia. Wyruszyli my wi c z Malagónu w sobot  przed Wielkim
Postem, 13 lutego 1580 r. Spodoba o si  Bogu da  nam na drog  najpi kniejsz  pogod , a
mnie zdrowie tak doskona e, jak gdybym nigdy nie chorowa a. Sama si  zdumiewa am nad
tak  nag  zmian  i now  st d bra am sobie nauk , jak wiele na tym zale y, by my nigdy nie
zwa ali na  adn  s abo  zdrowia, ani  adnym nie zra ali si  przeciwie stwem, gdy chodzi o
spe nienie jasno poznanej woli Boga. On bowiem mocen jest s abych uczyni  silnymi i
chorych zdrowymi; a gdyby tego nie uczyni  i cierpienia nie odj , znak to,  e z samego
cierpienia b dzie wi kszy dla duszy naszej po ytek. A wi c, skoro nam objawi wol  swoj ,
id my za ni , patrz c tylko na cze  i s

 Jego, a o samych sobie zapominaj c. Bo i na có

nam dane jest  ycie i zdrowie, je li nie na to, by my je strawi  mog y na s

bie tak wielkiego

Króla i Pana? T  drog  id c, wierzajcie siostry, nigdy nie doznacie szkody, nigdy was nic

ego nie spotka.

19. Ja za dawnych lat moich, tak b

c niecnotliw  i s ab , nieraz, wyznaj , poddawa am si

tpliwo ciom i strachom; ale odk d Pan mi  odzia  w ten habit Karmelitanki Bosej i ju  na

kilka lat przedtem, nie pami tam takiego zdarzenia, by mi ten Boski Mistrz nasz, z samego
tylko mi osierdzia swego, nie u yczy

aski zwyci enia tych pokus i rzucenia si  ca

istno ci  moj  ku temu, w czym uznam wi ksz  chwa  Bo , cho by to by a rzecz
najtrudniejsza. Wiem dobrze i jasno to rozumiem,  e w asne moje w tych rzeczach dzia anie
by o prawie niczym; ale Bóg niczego wi cej od nas nie  da, prócz takiej ochotnej na Jego
wol  gotowo ci, (s.669) a gdy j  w nas znajdzie, sam potem zdzia a wszystko moc  swoj . —
Niech b dzie uwielbiony i b ogos awiony na wieki, amen.

20. Maj c po drodze klasztor Naj wi tszej Panny Wspomo enia Wiernych, zatrzymali my si
w nim dla zawiadomienia o przybyciu naszym tych, którzy czekali nas w Villanueva, o trzy
mile tylko od tego klasztoru odleg ym. Tak by o u

one przez obu ojców, którzy nas

przeprowadzili i s usznie im si  nale

o ode mnie zupe ne w tym wszystkim pos usze stwo.

Klasztor ten le y w pustym i rozkosznie samotnym ustroniu. Gdy my si  zbli ali, zakonnicy
w pi knym orszaku wyszli na spotkanie swego Przeora. Widok tych pobo nych braci,
post puj cych boso, w ubogich z grubej sier ci swoich p aszczach, g bokim by  dla nas
wszystkich zbudowaniem. Mnie on szczególnie do g bi serca rozrzewni , czu am siebie

background image

117

jakby przeniesion  w b ogos awione czasy pierwszych  wi tych Ojców naszego Zakonu.
Zdawa o mi si ,  e widz  w nich tyle  bia ych i wonnych kwiatów, zasadzonych w tym
cichym ustroniu i takimi te , s dz , s  oni w oczach Boga, któremu z takim prawdziwym
oddaniem siebie i z ca

arliwo ci  s

. Wprowadzili nas do ko cio a,  piewaj c

powa nym i st umionym g osem Te Deum; sam ten ich  piew  wiadczy  o wewn trznym ich
umartwieniu. Wchodzi si  do tego ko cio a gankiem podziemnym, jakby do pieczary, co nam
przypomina o grot  Ojca naszego Eliasza. Takiej tam dozna am wewn trznej rado ci,  e ona
jedna wynagrodzi aby mi sowicie trudy cho by i d

szej podró y, lubo z drugiej strony  al

boki  ciska  mi serce,  e ju  nie zasta am przy  yciu  wi tej, przez któr  Pan ten dom

za

, a któr  gor co pragn am jeszcze ujrze , ale tego szcz cia nie by am godna.

21. S dz ,  e nie b dzie to od rzeczy wspomnie  tu nieco obszerniej o jej  yciu i dla
uwielbienia dziwnych dróg, jakimi Pan raczy  przywie  j  do za

enia tego klasztoru, który,

jak mi mówiono, tak wielki bardzo wielu duszom w ca ej tej (s.670) okolicy przyniós
po ytek, i dla naszej, siostry moje, nauki, aby my patrz c na przyk ad jej  ycia pokutnego
pozna y, jak daleko za ni  w tyle pozostajemy, i now  z niego bra y sobie pobudk  do coraz
usilniejszej gorliwo ci w s

bie Pana. Nie ma zaiste powodu, by my si  jej dawa y

wyprzedzi  w zaparciu samych siebie, tym bardziej,  e nie jeste my z tak wysokiego rodu ani
tak wykwintnie wychowane, jak ona. Catalina de Cardona pochodzi a z rodu ksi

t tego

nazwiska. Wiem wprawdzie,  e wysokie urodzenie nie jest  adn  zas ug  przed Bogiem, ale
wspominam tu o nim dla zaznaczenia, jaki blask  wiatowej okaza

ci i przepychu otacza

pocz tki jej  ycia, pó niej tak pokornego i umartwionego. Pisuj c do mnie do  cz sto, pod
pierwszym tylko i drugim listem po

a ksi

ce nazwisko swoje, potem ju  stale

podpisywa a si : “Grzesznica”.

22.  ycie jej i pierwsze jego pocz tki, gdy jeszcze nie otrzyma a tylu nadzwyczajnych  ask od
Pana i pó niejsze jej sprawy, o których jest du o do powiedzenia, opisze kto inny. Poniewa
jednak opis ten mo e nie doj  r k waszych, wi c opowiem tu niektóre o niej szczegó y,
podane mi przez osoby wiarogodne, które j  zna y i z ni  obcowa y.

23. Ju  w pierwszej m odo ci, cho

a jeszcze w ród wielkich pa  i panów dworu

ksi

cego, dba a pilnie o swoj  dusz  i ró ne zadawa a sobie umartwienia. Czu a w sobie

gor

dz , z ka dym dniem rosn

, schronienia si  na jakie miejsce samotne, k dy by bez

przeszkody mog a cieszy  si  rozmow  z Bogiem i oddawa  si  pokucie. Spowiednicy
jednak, których si  radzi a, nie chcieli jej na to pozwoli . Zapewne my l taka wydawa a im
si  szale stwem, i nie dziwi  si  temu, bo tak dzisiaj  wiat zrobi  si  roztropny,  e posz y w
zapomnienie one wielkie  aski, jakich Bóg niegdy  udziela

wi tym s ugom i s

ebnicom

swoim na puszczy. Ale Pan w boskiej  askawo ci swojej nigdy nie odmawia skutecznej
pomocy prawdziwemu pragnieniu oddania si  Jemu. Tak i Katarzyna, z  aski i zrz dzenia
Jego, doczeka a si  wreszcie spowiednika takiego, jakiego jej by o potrzeba. By  to O.
Francisco de Torres, franciszkanin; znam go dobrze i mam go za  wi tego. (s.671) Od wielu
lat z wielk  gor co ci  ducha  yj c w ustawicznej pokucie i modlitwie, ró ne przy tym
znosz c prze ladowania, wie on snad  z w asnego do wiadczenia, jak wielka jest  aska, któr
Bóg czyni tym, którzy usi uj  sta  si  jej godni. Wi c i Katarzynie, gdy ta mu si  zwierzy a z
my

 swoj , odpowiedzia  bez wahania,  e powo anie jej jest od Boga,  e zatem powinna i

za Jego g osem, nie daj c si  odwie  od swego zamiaru. Nie wiem, czy te by y s owa, które
jej powiedzia , ale taka musia a by  ich tre , jak si  to niebawem okaza o w skutku.

background image

118

24. Przyst puj c od razu do wykonania swego postanowienia, Katarzyna zwierzy a si
pewnemu pustelnikowi spod Alkali, prosz c go, by jej s

 za przewodnika i nigdy jej przed

nikim nie wyda . Tak przyszli na miejsce, gdzie stoi ten klasztor. Katarzyna upatrzy a sobie tu
pieczar , tak ciasn ,  e ledwo w niej si  mog a zmie ci  i tu j  opu ci  pustelnik. O, jaki  to
zapa  mi

ci musia  p on

 w jej sercu,  e tak nie troszczy a si  zgo a ani o po ywienie, ani o

mog ce jej tu grozi  niebezpiecze stwa, ani o nies aw , która na ni , skutkiem takiego jej
znikni cia, spa  mia a! Jakie musia o by  upojenie tej duszy, t  jedn  tylko my

 i trosk

zaj tej, by nikt jej nie przeszkodzi  do rozkosznego przestawania z swoim Boskim
Oblubie cem! Jakie m stwo niez omne, jaka moc postanowienia w tym zerwaniu wszelkiej
wspólno ci ze  wiatem, w tym jej dobrowolnym uchyleniu si  od wszystkich jego
przyjemno ci!

25. Zwa my to dobrze, siostry, zwa my zw aszcza dziwn  stanowczo  tego zwyci stwa,
którym tak od razu, jakby jednym zamachem, wszystko, co jest na  wiecie, pokona a. Prawda,

e i wy nie mniejsze odnios

cie zwyci stwo, gdy cie wst pi y do tego  wi tego Zakonu,

czyni c Bogu ofiar  z waszej woli i poddaj c si  tak  cis emu, dozgonnemu zamkni ciu. Ale
kto wie, czy te pierwsze nasze zapa y z czasem w niejednej z nas nie ostyg y? Czy w tym lub
owym nie wracamy znowu pod stare jarzmo mi

ci w asnej? Daj Bo e, by tak nie by o; daj

nam Bo e, by my, na laduj c t

wi

 w zewn trznym, dobrowolnie obranym od czeniu si

od  wiata, (s.672) na ladowa y j  jeszcze wi cej wewn trznie, wyrzucaj c go ca kiem za jej
przyk adem z serc naszych.

26. Wiele s ysza am o nies ychanej surowo ci jej  ycia, ale co s ysza am, by a to pewno ma a
tylko cz stka tego, co by o w istocie. Tyle bowiem lat sama jedna przebywaj c na tej pustyni i
nikogo nie maj c, kto by j  pow ci ga , przy tej nieugaszonej 

dzy, z jak  pragn a pokuty,

straszliwie musia a si  obchodzi  ze swoim cia em. Szczegó y, które tu opowiem, znam od
osób, które je od niej samej s ysza y, mi dzy innymi tak e od sióstr klasztoru  w. Józefa w
Toledo, które ona odwiedza a i z którymi otwarcie jak z siostrami rozmawia a, co zreszt  i z
wszystkimi czyni a, bo wielk  mia a prostot , a pewno i pokor  nie mniejsz . Dobrze zatem
rozumiej c,  e niczym jest i nic nie ma z samej siebie i daleka od wszelkiej pokusy pró nej
chwa y, ochotnie i radosnym sercem, w tym jedynie celu opowiada a  aski, jakie jej Bóg
czyni , aby za nie by o chwalone i uwielbione imi  Jego. Dla dusz, które nie dosz y do tak
wysokiego stanu doskona

ci, takie objawienie  ask od Boga otrzymanych nie jest rzecz

bezpieczn ; co najmniej maj  one to uczucie,  e chwal c Boskiego Dawc , chwal  same
siebie. Lecz Katarzyn , pewna jestem, przedziwna jej szczero  i  wi ta prostota broni y od
tego niebezpiecze stwa; nigdy te  nie s ysza am, by jej kto zarzuca  samolubstwo.

27. Opowiada a wi c naszym siostrom,  e w onej jaskini na puszczy mieszka a osiem lat i  e
przez d ugi czas, gdy sko czy y si  trzy chleby, które jej by  pozostawi  on pustelnik, 

a

samymi tylko zio ami polnymi i korzonkami, a  wreszcie spotka  j  jaki  pasterz i ten odt d
dostarcza  jej chleba i m ki, z której ona piek a sobie na ogniu placuszki, i to by o jedyne jej
po ywienie, którym jeszcze co trzeci dzie  tylko si  posila a. Pó niej, gdy ju  si  krz ta a
oko o za

enia klasztoru, wiem o tym ze  wiadectwa tamtejszych braci, tak ju  by a ci

ymi

postami wyniszczona,  e gdy czasem zmusili j  spo ywa  sardynk  albo co podobnego,
pokarm ten, miasto posilenia, tylko jej szkodzi . Wina, o ile mi wiadomo, nigdy do ust nie
wzi a. Biczowanie, które sobie zadawa a grubym 

cuchem, (s.673) trwa o nieraz po

pó torej i po dwie godziny. W osiennice nosi a nies ychanie ostre i kolczaste. Pewna

background image

119

niewiasta, która wracaj c z pielgrzymki wprosi a si  do niej na nocleg, opowiada a mi,  e w
nocy, udaj c  e  pi, podpatrzy a  wi

 w chwili, gdy zdejmowa a w osiennic  dla

oczyszczenia jej i z przera eniem ujrza a t  prawdziwie m cze sk  szat  od góry do do u
zlan  krwi . Najwi cej jednak — jak mówi a wspomnianym wy ej siostrom naszym —
cierpia a od z ych duchów, które jej si  ukazywa y b

 w postaci ogromnych psów,

rzucaj cych si  na ni  i szarpi cych jej plecy, b

 w postaci w ów; ona wszak e zgo a si

ich nie ba a.

28. Pieczary swojej i wówczas tak e, gdy ju  by  powsta  klasztor przez ni  za

ony, nie

opuszcza a ani we dnie, ani w nocy. Do klasztoru przychodzi a na Oficjum i Msz

w., póki

za  klasztoru nie by o, chodzi a na Msz

w. do odleg ego o  wier  mili ko cio a

Mercedariuszów, nieraz ca  drog  odbywaj c na kl czkach. Nosi a ciemnego koloru p aszcz
sier ciowy, a pod nim tak  z grubego woj oku sukni , w taki sposób uszyt ,  e wygl da a w
niej na m czyzn .

Po kilku latach takiej zupe nej samotno ci spodoba o si  Panu g

 uczyni  jej s aw . Od

tego czasu lud okoliczny tak  pocz  otacza  j  czci  i tak t umnie do niej przybiega ,  e nie
mog a si  op dzi  nat okowi; mimo to jednak z równ  zawsze mi

ci  i dobroci  z ka dym

rozmawia a. T umy cisn ce si  do niej, z ka dym dniem si  zwi ksza y; kto móg  si  docisn
i s owo od niej us ysze , za szcz liwego si  poczytywa ; ale j  te t umne ho dy tak m czy y,

 nieraz  ali a si ,  e chc  j  na  mier  zam czy . Zw aszcza gdy klasztor ju  stan  i bracia

w nim osiedli, bywa y takie dni,  e ca e pole doko a klasztoru pokrywa o si  wozami z bliska
i z daleka przyby ych. Bracia wtedy, nie widz c innego sposobu uchronienia jej od
natarczywo ci t umów, sadzali j  na podwy szeniu i tak, góruj c nad ci

 zebranych,

ogos awi a na wszystkie strony, a rzesze, otrzymawszy jej b ogos awie stwo, rozchodzi y

si  uszcz liwione.

Po o miu latach takiego  ycia w tej jaskini, któr  pó niej (s.674) pielgrzymi do niej si
schodz cy znacznie rozszerzyli, zapad a na zdrowiu tak ci

ko, i

mier  ju  zdawa a si

pewna. Jednak i w takiej gro nej potrzebie nie chcia a si  rozsta  ze sw  pieczar  i ca  w niej
chorob  przeby a.

29. W tym e czasie poczu a w sobie silne natchnienie za

enia w tym miejscu klasztoru

skiego; nie wiedz c jednak, jaki Zakon wybra , wstrzymywa a si  jaki  czas z

wykonaniem tej my li. A  pewnego dnia, gdy kl cza a na modlitwie przed krzy em, który
mia a zawsze przy sobie. Pan ukaza  jej p aszcz bia y, daj c jej zarazem do zrozumienia,  e
ma za

 klasztor Karmelitów Bosych. Nigdy przedtem nie s ysza a, by istnia  na  wiecie

taki Zakon, jako  w istocie dwa dopiero w owym czasie posiadali my klasztory, jeden w
Mancerze a drugi w Pastranie. Pocz a wi c zasi ga  wiadomo ci, a dowiedziawszy si  o
klasztorze w Pastranie, mie cie nale cym do ksi nej Eboli, ma onki ksi cia Ruy Gómeza i
dawnej z m odych lat jej przyjació ki, tam si  uda a, chc c przypatrzy  si  i obmy le  na
miejscu, w jaki sposób za

 i urz dzi  t  swoj  fundacj , której tak gor co pragn a.

30. Sama nasamprzód, przy tym klasztorze pastra skim, w ko ciele  w. Piotra, przywdzia a
habit Naj wi tszej Pani naszej z Karmelu, nie w tej my li jednak, by chcia a z

luby i

podda  si  Regule zakonnej. Do  ycia zakonnego nigdy nie mia a powo ania, bo inn  drog
Pan j  prowadzi ; od zwi zania si

lubami pow ci ga a j  g ównie obawa,  e prze

eni

background image

120

mogliby jej w imi  pos usze stwa zabroni  ukochanych jej umartwie  i  ycia na samotno ci.
Ob óczyny odby y si  w obecno ci wszystkich braci.

31. By  tam mi dzy innymi i O. Mariano — o którym mówi am wy ej w opisie tych fundacji.
Ojciec ten, jak sam mi opowiada , mia  w czasie tego uroczystego obrz du zachwycenie, z
zupe nym zawieszeniem w adz zmys owych. W tym stanie b

c, widzia  w duchu rzesz

braci i sióstr zabitych, jednych z uci

 g ow , drugich z odr banymi r kami i (s.675) nogami,

co widocznie zapowiada o zgotowan  wielu z naszych  ask  m cze stwa; o rzeczywisto ci
tego widzenia w tpi  niepodobna. O. Mariano nie jest to cz owiek, który by móg  za widzenie
podawa  rzeczy, których nie widza ; zachwycenia te  nie s  u niego rzecz  zwyczajn , nie t
drog  Bóg go prowadzi. Pro my  Boga, siostry, by to widzenie si  sprawdzi o, by my
zas

y jeszcze za  ycia ujrze  Zakon nasz przyozdobiony chwa  m cze stwa i same te  w

liczbie tych szcz liwych m czenników znale  si  mog y.

32. Od chwili przybycia swego do Pastrany,  wi ta pokutnica wszcz a starania o za

enie

klasztoru. W tym celu ukaza a si  znowu na Dworze, który z tak  rado ci  niegdy  porzuci a.
Niema a to dla niej musia a by  m ka. Szemrania te  i ró nych przykro ci na Dworze jej nie
szcz dzono, a przy tym, ile razy wysz a z domu, nie mog a si  op dzi  t umom do niej si
cisn cym, co zreszt  nie tylko w Pastranie, ale i gdziekolwiek si  uda a, by o nieodst pnym,
wsz dy za ni  id cym utrapieniem. Ka dy chcia  mie  po niej pami tk , jedni po kawa ku
obcinali jej suknie, drudzy p aszcz. Z Pastrany przenios a si  do Toledo i zamieszka a u
naszych sióstr. Wszystkie one upewnia y mi ,  e wydawa a z siebie s odk  wo , jak relikwie

wi tych, wo  tak mocn  i trwa ,  e przenika a i sukni  jej i pas, które i potem jeszcze wo

wydawa y, gdy siostry, wymieniwszy je u  wi tej na inne, ze czci  je u siebie trzyma y. Im
bli ej kto do niej przyst pi , tym wyra niej i silniej czu  t  cudown  wo , cho  w
przyrodzonym porz dku rzeczy, gruby taki habit sier ciowy, przy wielkich zw aszcza, jakie w
tej porze panowa y upa ach, powinien by by  raczej wydawa  z siebie wo  przeciwn .
Wszystko to z pobo nym wzruszeniem i dzi ki czyni c Panu za cudowne sprawy Jego,
opowiada y mi nasze siostry i pewna jestem,  e wszystko to szczera prawda, bo  adna z nich
za nic w  wiecie nie pope ni aby k amstwa.

33. Zebrawszy u Dworu i z innych stron  rodki dostateczne, maj c tak e upowa nienie
potrzebne, Katarzyna przyst pi a do budowy klasztoru i rych o jej dokona a. Ko ció  (s.676)
stan  w miejscu jej pieczary; urz dzono jej nieopodal drug , z wyciosanym w niej
wyobra eniem Grobu Pa skiego. Tam odt d przebywa a noce ca e i wi ksz  cz

 dnia;

nied ugo ju  jednak, bo od za

enia klasztoru 

a ju  tylko pó szosta roku, cho , przy

nies ychanej surowo ci jej  ycia, i to mo e wydawa  si  cudem,  e 

a tak d ugo.  mier  jej,

je li dobrze pami tam, nast pi a w roku 1577. Pochowano j  z jak najwi ksz  czci  i
okaza

ci  obrz dów, dzi ki, zw aszcza, szczodrobliwo ci wielkiego jej wielbiciela, Jana z

Leonu, który, jako za  ycia czci  j  jak  wi

, tak chcia  j  uczci  po  mierci, bior c na siebie

koszty tak wspania ego pogrzebu. Cia o jej z

one jest tymczasowo w kaplicy Naj wi tszej

Panny, do której zmar a szczególnie gor ce mia a nabo

stwo, dopóki w miejsce obecnego

szczup ego ko ció ka bracia nie wznios  wi kszego, by i w nim, jak s usznie si  nale y,
umie ci  te b ogos awione zw oki panie skie.

34. Klasztor, przez pami  jej, powszechn  jest otoczony czci  ludu pobo nego. Rzek by ,  e
ona jeszcze  yje w tych murach i we wszystkich doko a miejscach, pobytem jej

background image

121

po wi conych, szczególnie w tej pustelni i w tej jaskini, w której tak d ugo mieszka a, nim
wykona a swój zamiar za

enia klasztoru. Opowiadano mi jeszcze o niej,  e znu ona i

strapiona nieustaj cym nat okiem rzesz do niej si  cisn cych, chcia a opu ci  to miejsce i
schroni  si  gdzie indziej, gdzie by mog a si  ukry , nikomu nie znana. W tym celu posy

a

po onego pustelnika, który j  przyprowadzi , aby przyszed  i zabra  j  stamt d, ale pustelnik
ju  nie 

. Pan sam tym sposobem powstrzyma  j  od zamierzonej ucieczki, aby, wedle woli

Jego, stan  ten dom Naj wi tszej Pani naszej, w którym On tak  chwa  i tak  wiern  s
odbiera. Patrz c na spokój i pogod , maluj

 si  na twarzy tych pobo nych braci,  atwo si

domy le , jaka rado  wewn trz serce ich nape nia i jak si  ciesz  z (s.677) tego,  e obrali
sobie to  ycie od czone od  wiata, a najwi cej sam Przeor, którego Bóg z  ycia bardzo
dostatniego poci gn  do tego twardego habitu, ale któremu hojnie za to odp aci , uciechy
zmys owe zamieniaj c mu w rozkosze duchowe.

35. Przyj li mi  najserdeczniej; zaopatrzyli nas z zasobów swoich w naczynia i paramenty
ko cielne dla przysz ej naszej fundacji. Dzi ki bowiem czci g bokiej, w jakiej pami

ogos awionej Katarzyny  yje u tylu osób mo nych, bogate dary sp ywaj  na ich klasztor i

ko ció ; mieli wi c czym si  z nami podzieli . Pobyt mój w tym  wi tym ustroniu
niewypowiedzian  nape ni  mi  pociech , ale i zawstydzeniem wielkim, które trwa dot d. Ta,
mówi am i mówi  sobie, która ca e  ycie swoje strawi a w takiej surowej pokucie, niewiast
by a jak ja, jako dziecko ksi

cego rodu wykwintnie chowana i do wygód przywyk a wi cej

ni  ja, nie by a tak  wielk  grzesznic  jak ja, nie mia a takich  ask nadzwyczajnych, jakich
Pan mnie u yczy , a z których nie najmniejsza ta,  e mnie dot d jeszcze za wielkie grzechy
moje w piekle nie pogr

, a przecie, jakie  moje  ycie i jaka moja pokuta w porównanu z

tak  jej pokut ? To jedno mnie pociesza,  e pragn  si  poprawi  i wst powa , ile zdo am, w
jej  lady; ale i to pociecha niewielka, bo na pragnieniach ca e  ycie mi schodzi, a uczynków
nie ma i nie ma. Niech mi Pan b dzie mi

ciw wedle wielkiego mi osierdzia swego. W Nim

jednak pok ada am zawsze i pok adam wszystk  ufno  moj  przez zas ugi niesko czone
Boskiego Syna Jego i przez przyczyn  Naj wi tszej Panny, Pani naszej, z której  aski i
dobroci habit nosz .

36. Którego  dnia, po przyj ciu Komunii  wi tej w tym drogim mi ko ciele, przysz o na mnie

bokie skupienie wewn trzne, po którym zaraz nast pi o wielkie zachwycenie z zupe nym

zawieszeniem zmys ów. W tym stanie b

c, ujrza am t

wi

 niewiast , ukazuj

 mi si

w widzeniu duchowym, (s.678) przyobleczon  w cia o uwielbione, w otoczeniu gromady
anio ów i mówi

 do mnie, bym nie ustawa a w pracy i zak ada a dalej, ile zdo am

klasztorów. Zrozumia am z tych s ów, cho  wyra nie tego nie powiedzia a,  e ona mi
wspiera przyczyn  swoj  u Boga. Powiedzia a mi jeszcze drug  rzecz, której tu powtarza  nie
widz  potrzeby. Bardzo mi  to widzenie pocieszy o i nowy we mnie wzbudzi o zapa  i
po danie dalszych w s

bie Pana prac i trudów. Ufam te  w dobroci Jego,  e wsparta

modlitw  tak mo nej or downiczki, zdo am jeszcze przyczyni  si  w czymkolwiek do
pomno enia Jego chwa y.

Patrzcie , siostry, i zwa cie, jako cierpienia i trudy tej  wi tej ju  si  sko czy y, a chwa a,
której za nie dost pi a, b dzie bez ko ca. Usi ujmy , póki  yjemy, wst powa , dla mi

ci

Pana naszego, w  lady tej siostry naszej; nienawidz c samych siebie t

wi

 nienawi ci ,

jak  ona siebie nienawidzi a, pracujmy do ko ca.  ycie pr dko up ywa i wszystko si  ko czy,
sko czy si  i praca nasza, a potem zacznie si  zap ata, która si  nigdy nie sko czy.

background image

122

37. Przyby

my do Villanueva de la Jara w pierwsz  niedziel  Postu 1580 roku; by  to dzie

w. Barbacjana i wigilia Katedry  w. Piotra. Tego  dnia jeszcze, w czasie sumy, odby o si

wprowadzenie Naj wi tszego Sakramentu do przeznaczonego dla nas ko cio a  w. Anny.
Ca a rada miejska oraz doktor Ervias i inni znaczniejsi obywatele wyszli na nasze spotkanie i
wprowadzili nas naprzód do ko cio a parafialnego, od którego do  w. Anny odleg

 jest

znaczna. Wielka by a rado  wszystkiego ludu, a st d i wielka moja pociecha na widok tak
ochotnego przyj cia Zakonu Naj wi tszej Panny, Pani naszej. Z daleka ju  dochodzi  nas

wi teczny odg os dzwonów. Wszed szy do ko cio a, zaintonowano Te Deum, od piewane na

przemiany przez chór i na organach. Po sko czonym  piewie, ustawiono Naj wi tszy
Sakrament na noszach i pos g Naj wi tszej Panny na drugich; krzy e i chor gwie niesiono na
(s.679) przedzie i tak z wielk  uroczysto ci  wyruszy a procesja. My, w naszych p aszczach
bia ych, z zas onami spuszczonymi na twarze, sz

my w po rodku, tu  za Naj wi tszym

Sakramentem, a wko o nas nasi Bracia Bosi, w znacznej liczbie przybyli z klasztoru, oraz
franciszkanie (z miejscowego konwentu) i dominikanin, chwilowo w mie cie bawi cy, cho
by  tylko jeden, zawsze jednak przyjemnie mi by o widzie  habit i tego Zakonu, wyst puj cy
w naszym pochodzie. Po drodze, bo jak mówi am, odleg

 by a znaczna, g sto by y

ustawione o tarze stacyjne, przy których od piewywano kantyki na cze  Naj wi tszej Panny,

ywane w naszym Zakonie. Z pobo nym wzruszeniem i g bokim zbudowaniem

patrzy

my na te rzesze, jednomy lnie wys awiaj ce tego wielkiego Boga, tam w po rodku

nas obecnego, i przyjmowa

my t  cze , któr  tam dla mi

ci Jego nas siedem n dznych

maluczkich Karmelitanek Bosych otaczano. Lecz obok tego zbudowania, g bokie tak e
czu am w sobie zawstydzenie na my l,  e i ja id  pospo u z tymi wiernymi s

ebnicami

Bo ymi, kiedy przeciwnie, gdyby chciano post pi  ze mn  tak, jak na to zas uguj , wszyscy
powinni by si  przeciw mnie zwróci .

38. Na to wam, siostry, tak szeroko opisa am to uczczenie, którego w tym dniu dozna  habit
Naj w. Panny, aby cie chwali y Pana za t

ask  Jego i b aga y Go, aby opiek  swoj  otacza  i

zachowa  t  now  fundacj . Co do mnie, przyznaj ,  e wol , gdy za

enie nowego klasztoru

kosztuje mi  wiele trudów i prze ladowa  i ochotnie tak e o takich fundacjach wam
opowiadam. Prawda,  e onym siostrom, które tu na nas z takim upragnieniem czeka y, od
czasu, jak si  schroni y do tej pustelni  w. Anny, to jest od sze ciu lat, albo co najmniej od
pó szosta roku, na trudach i cierpieniach nie zbywa o. 

y tam w najwi kszym ubóstwie;

tego, co zapracowa  mog y, ledwo im starczy o na kawa ek chleba, a po ja mu

 nigdy r ki

wyci gn  nie chcia y (by ich snad  nie pos dzano,  e po to opu ci y swój dom i uda y si  na
samotno , by potem cudzym kosztem si

ywi ). Ci

e surowo ci i pokuty, cz ste posty,

sk pe po ywienie, n dzny bar óg zamiast pos ania, (s.680) ciasne pomieszczenie, które dla

cis ego, na jakie si  by y skaza y zamkni cia, tym dotkliwszym by o umartwieniem — takie

by o ich  ycie na ka dy dzie .

39. Ale niczym jeszcze, mówi y mi, by y te umartwienia zewn trzne w porównaniu z
wewn trznym, jakie cierpia y udr czeniem z powodu opó niaj cego si  tak d ugo spe nienia
gor cego ich pragnienia przywdziania naszego habitu. My l ta i obawa,  e nigdy nie dost pi
tej  aski, dr czy a je we dnie i w nocy; wszystka te  ich modlitwa, cz sto z gor cymi  zami,
by a jednym ci

ym do Boga wo aniem, by si  nad nimi zmi owa  i da  im tego szcz cia

doczeka . Za ka dym nowym w swych staraniach zawodem martwi y si  niepocieszone i
zdwaja y pokuty. Sk pe zarobki swoje, od ust sobie odejmuj c, obraca y na op acenie
pos

ców, których do mnie wyprawia y, albo na wywdzi czenie si  wedle miary ubóstwa

background image

123

swego tym, którzy im mogli w czymkolwiek okaza  si  pomocni. Teraz, gdy je pozna am i
widz , jak  wi te to dusze, pewna jestem,  e one same modlitwami i  zami swymi wyjedna y
sobie u Boga przyj cie do naszego Zakonu i mam to przekonanie,  e wi kszym bez
porównania skarbem te dusze Zakon nasz zbogaci y, siebie tylko jemu oddaj c, ni  gdyby
by y wnios y najbogatsze posagi. Dobr  te  mam otuch ,  e dom ten szcz liwie b dzie si
rozwija  ku coraz wy szej doskona

ci.

40. Gdy my wchodzi y do domu, który mia

my po nich obj , one wszystkie sta y

zgromadzone przy furcie wewn trznej na nasze powitanie. Ka da by a ubrana po swojemu, w
(s.681) tym samym ubraniu, w jakim opu ci y  wiat; habitu bowiem tak zwanych beatek nie
chcia y  adn  miar  przywdzia , spodziewaj c si  doczeka  naszego. Suknie ich, bardzo
przyzwoite,  wiadczy y jeszcze o dawnej wytworno ci, ale po obecnym zaniedbaniu ich zna
by o,  e te, które je nosz , nie troszcz  si  o osob  swoj , ani tym bardziej o stroje. Prawie
wszystkie by y tak blade i wyniszczone,  e z samego widoku ich  atwo by o si  domy le , jak
surowo pokutne  ycie wiod y.

41. Powita y nas ze  zami rado ci, a  e rado  ta i  zy by y szczere, dostatecznie okaza o si  w
ochotnym ich d eniu do doskona

ci, w pokorze ich i pos usze stwie dla przeoryszy i dla

wszystkich sióstr na t  fundacj  przys anych i w uprzedzaj cej skwapliwo ci ich do spe nienia
natychmiast ka dego ich  yczenia. O to jedno tylko dr

y, by my snad  ubóstwem ich i

ciasnot  pomieszczenia zra one, nie odjecha y na powrót i ich nie porzuci y. Przez ca y czas
wspólnego ich w tej pustelni po ycia  adna nie chcia a si  podj

 prze

stwa nad drugimi;

wszystkie, w doskona ej zgodzie siostrzanej, pospo u pracowa y, ka da wedle mo no ci.
Sprawy zewn trzne w miar  potrzeby za atwia y dwie starsze wiekiem; inne nigdy z nikim
obcym nie rozmawia y ani rozmawia  nie chcia y. Drzwi domu ich nie zamyka y si  na klucz,
tylko na zasuw , a  adna nie  mia a do nich si  zbli

, oprócz najstarszej wiekiem, która z

polecenia drugich za wszystkie odpowiada a. Sypia y krótko, chc c mie  wi cej czasu do
pracy na chleb i do modlitwy; na rozmy lanie po wi ca y po kilka godzin dziennie, a w

wi ta dzie  ca y. Do kierownictwa duchowego u ywa y pism o. Ludwika z Granady i o.

Piotra z Alkantary.

42. Najwi cej czasu kosztowa o je odmawianie Oficjum Pa skiego; przychodzi o im to z
niema  trudno ci , bo z wyj tkiem jednej, bieg ej w tej sztuce,  adna z nich nie umia a
dobrze czyta . Przy tym i brewiarze mia y niezgodne; jedne modli y si  na starych
brewiarzach rzymskich, darowanych im (s.682) przez ksi

y, którzy ich ju  u ywa  nie

mogli; inne mia y inne wydania, jakie si  której dosta o. Skutkiem tej niezgodno ci i s abej
wprawy w czytaniu, ca ymi godzinami m czy y si  nad tym odmawianiem. Szcz ciem,  e
zbiera y si  na to w odleg ym k cie domu, gdzie nikt obcy ich nie móg  s ysze , a Pan Bóg
przyj  chyba intencj  i ci

 ich prac , bo co do s ów, pewno rzadko które uda o im si

wymówi  jak nale y. O. Antoni od Jezusa, gdy z nimi si  pozna , poradzi  im, by
zaniechawszy tego zbytniego mozo u, poprzestawa y na odmawianiu oficjum Naj wi tszej
Panny. Przy tym i ubogi swój dom we wzorowym utrzymywa y porz dku; same sobie we

asnym piecu piek y chleb i wszystko w ogóle tak u nich sz o zgodnie i sk adnie, jak gdyby

by a nad nimi prze

ona, która by tym wszystkim zarz dza a.

43. Ja, patrz c na to, dzi ki czyni am Panu i im bli ej je poznawa am, tym bardziej cieszy am
si  z mojego do nich przyjazdu. Nigdy bym sobie tego nie darowa a, gdybym by a

background image

124

pozostawi a te dusze bez pomocy i pociechy, której ode mnie 

da y, chocia bym najdalsze

drogi i najci sze trudy dla nich podj

 mia a. Siostry tak e do tej fundacji wyznaczone, cho

w pierwszej chwili, jak mi si  przyzna y, z nakazanego im wspólnego po ycia z osobami
obcymi niejak  przykro  czu y, skoro jednak bli ej je pozna y i przekona y si , jakie to
dusze cnotliwe, bardzo cieszy y si  z tego,  e mog  z nimi 

 i serdecznie je pokocha y.

Taka to jest moc  wi to ci i cnoty. Prawdziwie by y to dusze, które, cho by im przysz o
najsro sze znosi  cierpienia i najci sze walki, ochotnie by za  ask  Boga je podj y i
zwyci sko by je przetrwa y, bo tego tylko pragn y, by im dano by o cierpie  dla mi

ci

Boskiego Pana swego. Tego i my wszystkie pragn  powinny my i która by siostra nie czu a
w sobie tego pragnienia, ta niechaj si  nie  udzi, by by a prawdziw  Karmelitank  Bos .
Celem bowiem po da  naszych ma by  nie  ycie spokojne i wygodne, ale umartwienie
(s.683) i cierpienie, aby my przez nie cho  z daleka wst powa y w  lady Tego, który jest
prawdziwym naszym Oblubie cem. Niechaj On w boskiej dobroci swojej raczy nam u yczy

aski ku temu, amen.

44. Co do tej pustelni  w. Anny, w której za

my nasz klasztor, pocz tek jej by  taki.

Mieszka  przed laty w Villanueva de la Jara pewien kap an, rodem z Zamora, który jaki  czas
nale

 do Zakonu Pani naszej z Góry Karmel. Nazywa  si  Diego de Guadalajara. By  to m

bardzo cnotliwy i  yciu wewn trznemu oddany, a  e mia  szczególne nabo

stwo do  w.

Anny, wi c pod jej wezwaniem zbudowa  sobie przy swoim domu t  pustelni  dla
sprawowania w niej Naj wi tszej Ofiary. Chc c za  wi cej jeszcze zado uczyni  swej
pobo no ci dla  wi tej swojej patronki i cze  jej w tym miejscu u wietni  i rozszerzy ,
pojecha  umy lnie do Rzymu i uzyska  tam dla tej pustelni czy kaplicy swojej, bull  z
nadaniem hojnych odpustów. Wreszcie przed  mierci  rozporz dzi  testamentem,  e dom ten i
wszystkie przyleg

ci jego maj  by  u yte na za

enie klasztoru Karmelitanek. Dopóki by

za  to si  spe ni  nie mog o, ma by  ustanowiony kapelan z obowi zkiem odprawiania w tej
kaplicy Mszy  wi tej kilka razy na tydzie , który to obowi zek ma usta , skoro za

enie

klasztoru przyjdzie do skutku.

45. Tym sposobem zapis ten przez lat przesz o dwadzie cia pozostawa  w r ku kapelana,
skutkiem czego warto  posesji znacznie si  umniejszy a, bo cho  potem zamieszka y tu i
owe siostry, ale zajmowa y sam tylko dom i w ogólnym zarz dzie  adnego nie mia y udzia u.
Kapelan mieszka  w drugim domu, do tej e posesji nale cym, z którego teraz ust pi i oba
domy, z wszystkim, co do nich nale y, przejd  na nas. Bardzo to niewiele; ale mi osierdzie
Boga jest wielkie i nie wypu ci z opieki swojej tego domu, po wi conego tej chwalebnej
Rodzicielce, Matce Jego. Niechaj e raczy to sprawi  w boskiej  askawo ci swojej, by zawsze
w tym domu kwit a Jego chwa a i niechaj Go wys awia wszystko stworzenie na wieki
wieczne, amen.

ROZDZIA  29

O fundacji klasztoru  w. Józefa u Matki Boskiej Nadro nej w Palencji, w dzie

w. króla

Dawida r. 1580.

 1. Za powrotem z fundacji w Villanueva de la Jara otrzyma am od prze

onego rozkaz

udania si  do Valladolid. Sta o si  to na  danie biskupa Palencji, tego samego don Alvaro de
Mendoza, który, b

c przedtem biskupem Awili, tak  yczliw  opiek  otacza  pierwszy nasz

klasztor  w. Józefa w Awili, i odt d stale tak

yczliwo  i  ask  Zakonowi naszemu

background image

125

okazywa . Za czym te , przeniós szy si  z Awili do Palencji, powzi  by  z natchnienia
Bo ego zamiar ustanowienia klasztoru tego  Zakonu w nowej biskupiej swojej stolicy.
Przybywszy do Valladolid, zaniemog am ci ko, zdawa o si

miertelnie. Wysz am jednak z

tej choroby, tylko takie mi po niej pozosta o zniech cenie do zamierzonej fundacji i takie
niepokonane uczucie zupe nej do podj cia jej nieudolno ci,  e mimo nalega  przeoryszy
klasztoru w Valladolid, która tej fundacji pragn a, na nic si  zdoby  nie mog am. Nie
widzia am nawet sposobu, jak by si  wzi  do rzeczy, zw aszcza  e klasztor mia  by  bez
sta ych dochodów, a ja mu n dostatecznych na utrzymanie jego nie mo na si  by o
spodziewa , bo miasto to jest bardzo ubogie.

2. My l tej fundacji nie by a jednak dla mnie rzecz  now . Niespe na na rok przedtem ju
by a o niej mowa, jak i o drugiej fundacji w Burgos i wówczas zamiarowi temu wcale nie
by am przeciwna. Dopiero teraz mnóstwo w nim znajdowa am trudno ci i niedogodno ci,
cho  przecie nie po co innego przyjecha am do Valladolid, jeno dla podj cia tej fundacji. Nie
wiem, czy by  to skutek wielkiego os abienia mego po chorobie, czy te  diabe  chcia  tym
sposobem st umi  (s.685) w samym zarodku szcz liwe owoce, jakie pó niej ta fundacja
wyda a. Prawdziwie dziwna to rzecz i 

osna, jak i nieraz  al  si  na to przed Panem, jak

biedna dusza nasza musi dzieli  z cia em jego niedo stwa, jak gdyby zupe nie podlega a jego
prawom i wszelkim potrzebom, które jemu sprawuj  cierpienie.

3. Jest to zdaniem moim, jedna z najdotkliwszych n dz tego  ycia, je li duch nie ma w sobie
do

arliwo ci i m stwa, aby umia  nad tym zapanowa . Podlega  ci

kiej niemocy, znosi

wielkie bole ci, zapewne,  e jest to cierpienie. Ale takie cierpienie, je li jeno dusza jest
swobodna, dla mnie jest niczym; bo cho  cia o j czy, dusza wielbi Boga i dzi ki Mu czyni
pomn c,  e to cierpienie jest zrz dzeniem i darem z Jego r ki. Ale cierpie , a przy tym mie
dusz  bezw adn , to jest rzecz straszliwa, zw aszcza je li to dusza, która przedtem wielkim

on a zapa em i 

dz  nieszukania dla siebie  adnego, wewn trznego czy zewn trznego

spoczynku, ale po wi cenia siebie bez podzia u na s

 wielkiego Pana i Boga swego.

Jedynym w takiej niedoli lekarstwem to cierpliwo , uznanie n dzy swojej i zdanie si  na
wol  Boga, aby On czyni  z nami, co i jak Jemu si  spodoba. W takim w

nie stanie by am ja

wówczas. Wraca am ju  do zdrowia, ale takie by o zniemo enie moje,  e  adn  miar  nie
mog am si  zdoby  na t  ufno  i otuch , jak  przedtem zawsze miewa am z  aski Boga,
podejmuj c te fundacje; same tylko we wszystkim widzia am niepodobie stwa. Potrzeba mi
by o kogo, co by umia  doda  mi otuchy; pod jego wp ywem otrz sn abym si  z niedo stwa
mego. Z tych jednak, którzy mnie otaczali, jedni tylko wi kszego jeszcze strachu mi
nap dzali, drudzy, cho  dawali mi niejak  nadziej , nie taka to jednak by a nadzieja, by
zdo

a pokona  moj  ma oduszno .

4. Na szcz cie moje zjecha  w tym czasie do Valladolid Magister Ripalda z Towarzystwa
Jezusowego, dawny przed laty mój spowiednik. Uda am si  do tego wielkiego s ugi Bo ego,
odkry am przed nim stan mojej duszy prosz c, aby mi, jak tego pragn , zast pi  miejsce Boga
i objawi  mi Jego (s.686) wol . Ojciec, wys uchawszy mego wyznania, pocz  mi usilnie
dodawa  odwagi, twierdz c,  e ta ma oduszno  moja jest skutkiem podesz ego mego wieku.
Ja dobrze wiedzia am,  e tak nie jest; dzi  jestem jeszcze starsza, a przecie tego upadku na
duchu, w jakim wówczas by am, obecnie w sobie nie czuj ; snad  on to rozumia , a tylko tak
mówi , upominaj c mi , bym si  ockn a z niedo stwa mego i nie s dzi a,  e ono pochodzi
od Boga. Oprócz tej fundacji w Palencji, druga jeszcze przygotowywa a si  w Burgos, a ani

background image

126

na jedn , ani na drug

adnych nie posiada am  rodków. Nie to jednak mi  odstrasza o, taki

bowiem ju  by  mój zwyczaj, wsz dzie zaczyna  z niczym, a nieraz i mniej ni  z niczym.
Ostatecznie, wszystko zwa ywszy, O. Ripalda stanowczo mi oznajmi ,  e pod  adnym
warunkiem nie powinnam zaniecha  tych fundacji. Tak  sam  odpowied  mia am na krótko
przedtem w Toledo od Baltasara Alvareza, tego  Towarzystwa Jezusowego naonczas
prowincja a. Na jego s owo bez wahania postanowi am podj  si  tych fundacji; ale wówczas
by am jeszcze zdrowa.

5. Teraz przeciwnie, cho  zdanie tego drugiego ojca, tym bardziej,  e zupe nie zgodne z
tamtym, najwi ksz  u mnie mia o powag , nie zdo

o ono jednak sk oni  mi  do

stanowczego odrzucenia mych obaw i w tpliwo ci. Diabe  — jak mówi am — czy te
zniemo enie fizyczne trzyma y mi  sp tan , cho  czu am si  ju  znacznie silniejsza.
Przeorysza z Valladolid, która bardzo pragn a przyj cia do skutku fundacji w Palencji,
zach ca a mi  jak mog a, widz c jednak moj  dla tej sprawy oboj tno , nalega  nie  mia a.
Ale czego ani nalegania ludzkie, ani powaga s ug Bo ych dokaza  nie zdo

y, to si  w jednej

chwili sta o, gdy Pan raczy  mi zes

 prawdziwy zapa  z nieba. Z tego ka dy przekona  si

mo e,  e najcz ciej nie ja czyni  to, co si  dzia a w tych fundacjach, ale Ten, który mocen
jest zdzia

 wszystko.

6. Pewnego dnia, po Komunii  wi tej, pogr ona w tych w tpliwo ciach i nie mog c si
zdoby  na  adne postanowienie co do tych fundacji, b aga am Pana, aby mi  raczy  o wieci ,

bym we wszystkim tym umia a pozna  i spe ni  Jego wol . (s.687) W chwilach bowiem

najg bszego nawet zniemo enia i osch

ci ta  dza spe nienia jedynie woli Bo ej, nigdy ani

na chwil  we mnie nie usta a. Wtedy Pan, jakby z wyrzutem, rzek  do mnie: Czego si  boisz?
Kiedy ci  pomoc moja zawiod a? Jaki zawsze by em dla ciebie, taki jestem i dzisiaj. Nie
oci gaj si  z za

eniem tych dwu fundacji.  O  Bo e  wielki!  Jak e  ró ne  s   s owa  Twoje  od

ów cz owieka! W tej e chwili tak  uczu am w sobie odwag  i tak silne postanowienie,  e

chocia by  wiat ca y stawa  mi w drodze, nie zdo

by mnie powstrzyma . Nie zwlekaj c ani

chwili, przyst pi am do dzie a i Pan te , jakby tylko czeka  gotowo ci mojej, zaraz mi
nastr czy  potrzebne  rodki.

7. Wybra am dwie siostry, których posagu chcia am u

 na kupienie domu. Co do

przysz ego utrzymania klasztoru, jakkolwiek mi  upewniano,  e z ja mu ny niepodobna nam

dzie wy

 w Palencji, ja o tym ani s ysze  nie chcia am. Ustanowienie sta ego dochodu,

na razie przynajmniej, by o rzecz  niepodobn , a wi c kiedy Bóg sam ka e, aby klasztor ten
by  za

ony, sam te  potrzebom jego zaradzi. Cho  niezupe nie jeszcze przysz am do siebie i

cho  pora zimowa nie sprzyja a podró y, postanowi am jednak nie zwleka  z wyjazdem.

W dzie

. M odzianków tego  roku wyruszy am z Valladolid. Od Nowego Roku a  do  w.

Jana mia

my zapewnione tymczasowe pomieszczenie w domu najmowanym przez jednego

pana miejscowego, który go nam ust pi .

8. Przed wyjazdem napisa am by a do jednego z kanoników w Palencji. Nie zna am go wcale,
ale jego przyjaciel, którego zna am, upewni  mi ,  e jest to bardzo gorliwy s uga Bo y, za
czym i pewna by am,  e wielk  z niego b

 mia a pomoc, licz c na t  naj askawsz

Opatrzno , jak  Pan we wszystkich tych fundacjach nade mn  okazywa , i  znaj c mi  i
wiedz c, jak ma o jestem zdolna, wsz dzie dawa  mi znale  (s.688) kogo , co by mi w
wykonaniu dzie a Jego dopomóg . Napisa am wi c do tego kanonika, prosz c go, by nam, bez

background image

127

najmniejszego, o ile b dzie podobna rozg osu, opró ni  dom dla nas przeznaczony, usuwaj c
lokatora, który cz

 jego zajmowa , ale nie mówi c mu, o co chodzi. Jakkolwiek bowiem

mi dzy znaczniejszymi obywatelami Palencji mia

my kilku bardzo nam przychylnych, a

szczególnie Biskupa, zawsze jednak uwa

am,  e b dzie bezpieczniej nie rozg asza  rzeczy

przed czasem.

9. Kanonik Reinoso (tak si  nazywa  ten zacny kap an, do którego pisa am) nie poprzesta  na
samym spe nieniu mojej pro by; nie tylko nam dom opró ni , ale i zaopatrzy  go w 

ka i we

wszelkie wygody. Rzeczywi cie by y one nam potrzebne po takiej, jak  mia

my podró y.

Zimno by o przejmuj ce, droga uci

liwa, zw aszcza  e ca y dzie  jecha

my we mgle tak

stej, i  prawie jedna drugiej dojrze  nie mog a. Co prawda, odpoczynku mia

my niewiele,

bo zaraz po przyje dzie potrzeba by o zaj

 si  przygotowaniami do Mszy, aby nazajutrz

wcze nie, nimby wie  o naszym przybyciu rozesz a si  po mie cie, spe nienie Naj wi tszej
Ofiary w tym nowym domu stwierdzi o i nieodwo alnym uczyni o nasze w nim usadowienie
si . (Z wielokrotnego do wiadczenia przekona am si ,  e ten jest najw

ciwszy sposób

post powania przy zak adaniu fundacji. Zwlekaj c bowiem i oci gaj c si , a  si  wszyscy
dowiedz , daje si  przez to ludziom powód do ró nych s dów i gada , a diabe  korzysta z
tego i wznieca zamieszanie i trudno ci, którymi cho  nic nie wskóra, zawsze jednak sieje
niepokój). Tak wi c, nazajutrz rano, prawie o  wicie, don Porras, kap an bardzo pobo ny i
nasz towarzysz w drodze do Palencji, odprawi  pierwsz  Msz

wi

 w naszym domu, a po

nim zaraz drug  don Augustin de Victoria, bardzo oddany naszym siostrom w Valladolid,
który te  w drodze wielkie nam  wiadczy  przys ugi i nawet pieni dzy mi po yczy  na
urz dzenie nowego domu.

10. Mia am z sob  cztery siostry i pi

 towarzyszk  moj , która ju  od dawna wsz dzie ze

mn  je dzi. Jest ona (s.689) tylko konwersk , ale tak jest  wi tobliwa i roztropna,  e wi ksz
mam z niej pomoc ni  z wielu sióstr chórowych. Tej nocy, jak mówi am, pomimo  e by

my

znu one z  drog  i uci liwymi przeprawami przez wody wezbrane, sen nasz by  krótki.

11. Nie czu am jednak znu enia wobec pociechy, jak  mi  nape nia o szcz liwe rozpocz cie
naszej fundacji i z tego te  bardzo si  cieszy am,  e obrz d otworzenia jej przypad  w dniu, w
którym odmawiamy oficjum o królu Dawidzie, do którego wielkie mam nabo

stwo. Tego

samego dnia, zaraz z rana, pos

am do najprzewielebniejszego Biskupa, z doniesieniem o

naszym przybyciu, którego on tak rych o si  nie spodziewa . Niezw ocznie odwiedzi  nas z t
sam  zawsze dobroci , jak  nam od dawna stale okazuje. Obieca  nam zaopatrzy  nas w
chleb, ile go b dzie potrzeba i ró nych innych rzeczy poleci  swemu szafarzowi nam
dostarczy . Zakon nasz niezmiernie wiele mu zawdzi cza i ka da, gdy czytaj c opis tych
fundacji dowie si  o tylu jego dobrodziejstwach wzgl dem nas, powinna si  poczuwa  do
obowi zku polecania go Bogu,  ywego czy umar ego, o co i na mi

 Pana ka

 prosz .

Rado  z naszego przybycia by a w ca ym mie cie tak wielka i powszechna,  e s ów mi nie
staje na jej opisanie. Rzadko chyba zdarza si  mi dzy lud mi taka jednomy lno ; w ród tych
ogólnych objawów zadowolenia nie odezwa  si  ani jeden g os przeciwny. Zapewne,  e w
znacznej cz ci przyczyni  si  do tego przyk ad Biskupa, który wielk  tu ma powag  i mi
u ludzi; ale i lud sam taki jest dobry i szlachetny, jak nigdzie nie widzia am podobnego; co
dzie  te  (s.690) wi cej si  ciesz ,  e mi dano by o w ród niego klasztor nasz za

.

background image

128

12. Zatrzymawszy si  tymczasowo, jak mówi am, w mieszkaniu naj tym, zaj

my si

bezzw ocznie kupnem domu w asnego. Dom, w którym sta

my, by  wprawdzie na sprzeda ,

ale zra one niedogodnym jego po

eniem, wola

my poszuka  innego, a z tym, co

posiada y te dwie siostry, które by y do nowego klasztoru wyznaczone, mia

my

przynajmniej o czym rozpocz  targ i zawiera  umow . By a to suma niewielka, ale w takiej
ma ej mie cinie znaczy a du o. Ostatecznie jednak, z takim fundusikiem nie by yby my
dosz y do ko ca, gdyby nie pomoc serdeczna tych dwóch przyjació , których Bóg nam zes

,

to jest kanonika Reinoso, o którym ju  mówi am, i drugiego jemu podobnego, kanonika
Salinas, m a wielkiego rozumu i serca. Obaj  yli z sob  w naj ci lejszej przyja ni; obaj te
wspólnie zaj li si  nasz  spraw  gorliwiej nawet, ni  gdyby to by a sprawa ich w asna. Odt d
te  tak  sam  pe

 po wi cenia przychylno  temu domowi naszemu okazuj .

13. Jest w Palencji bardzo mi a kaplica czy pustelnia pod wezwaniem Matki Boskiej
Nadro nej; wszystko miasto i ca a okolica wielkie ma do niej nabo

stwo i mnóstwo ludu

tam si  schodzi na modlitw . Biskup i wszyscy nam  yczliwi byli zdania,  e najlepiej nam

dzie osiedli  si  przy tej kaplicy. Zabudowa  mieszkalnych kaplica ta nie posiada a, ale

by y w pobli u dwa domy, które mog

my kupi , a które po czone w jedno, wystarczy yby

na pomieszczenie nas wraz z domowym oratorium. Ko ció ek ten nale

 do kapitu y i do

bractwa przy nim istniej cego; do nich wi c naprzód si  zwróci

my z pro

 o ust pienie

nam ko ció ka. Kapitu a od razu zgodzi a si  naj askawiej na to ust pstwo; ze starszymi
bractwa porozumienie si  sz o nieco trudniej, ale i oni, po niejakim wahaniu, zrzekli si  praw
swoich na rzecz nasz , bo jak ju  mówi am, w  yciu moim nie widzia am ludu tak
poczciwego, jak ten lud w Palencji.

14. Chodzi o teraz o nabycie owych dwu domów; ale (s.691) w

ciciele, widz c,  e mamy na

nie ochot , podwy szyli ich cen , czemu si  nie dziwi . Gdy jednak posz am sama te domy
obejrze , wyda y mi si  one tak niedogodne, i nie tylko mnie, ale i tym, którzy nam
towarzyszyli,  e wszelk  do nich ch  straci am. Jasno potem si  okaza o,  e zniech cenie to,
nies uszne w znacznej cz ci, pochodzi o z poduszczenia z ego ducha, któremu nasze
osiedlenie si  w tym miejscu bardzo si  nie podoba o. Kanonicy nasi, podzielaj c moje
uprzedzenie, popierali je jeszcze uwag ,  e domy te daleko s  od katedry, co by o prawd , ale
za to le  one w cz ci miasta najg ciej zaludnionej. Ostatecznie wszyscy jednozgodnie
uznali my,  e miejsce to nie jest dla nas przydatne i  e trzeba poszuka  innego. Zaj li si  tym
natychmiast obaj kanonicy z tak  niestrudzon  pilno ci  i troskliwo ci ,  e z g bi duszy za t
ich dobro  dzi kowa am Panu. Wszystkie domy obeszli, nie opuszczaj c  adnego, o ile tylko
móg  si  wydawa  odpowiedni, a  wreszcie jeden, nale cy do niejakiego Tamayo, uznali za
najlepszy. Dom ten po cz ci w dobrym by  stanie i mo na by o zaj

 go od razu, a graniczy

z domem jednego pana mo nego, Suero de Vega, który podobnie jak wielu innych w

siedztwie szczerze nam, sprzyja  i bardzo pragn  naszego osiedlenia si  w tej stronie.

15. Rozmiary jednak tego domu by y dla nas za szczup e i nawet w po czeniu z drugim
obok, który nam ofiarowano, jeszcze nie starczy y na wygodne pomieszczenie. Polegaj c na
opisach i sprawozdaniach, jakie mi o tym domu dawano, pragn am ju  pr dzej zawrze  z

cicielem umow . Kanonicy jednak  dali koniecznie, bym go pierwej sama zobaczy a.

Ufaj c im zupe nie, a maj c wstr t do pokazywania si  na mie cie, broni am si  od tego

dania jak mog am, w ko cu jednak musia am ust pi  i posz am. Po drodze wst pi am

jeszcze do tamtych dwu domów przy kaplicy Matki Boskiej, nie w zamiarze nabycia ich, ale

background image

129

jedynie dla pokazania w

cicielowi tego domu, o który chcieli my si  umówi ,  e nie

jeste my zale ni od jego  aski,  e mamy w czym wybiera . Domy te, jak ju  mówi am, i
mnie, i siostrom mi towarzysz cym (s.692) wyda y si  zupe nie nieprzydatne. Dzi  jeszcze
nie mo emy wyj  z podziwienia, jakim sposobem to si  sta  mog o,  e pomieszczenie to, z
którego dzisiaj zupe nie jeste my zadowolone, wówczas nam wszystkim tak si  nie podoba o.
Pod wp ywem tego uprzedzenia i w przekonaniu,  e nie mamy innego wyboru, posz

my do

tamtego domu, z powzi tym z góry zamiarem kupienia go za wszelk  cen . Przedstawia  on
jednak ra ce trudno ci i niedogodno ci, którym nie by oby sposobu zaradzi . Chc c, na
przyk ad, urz dzi  w nim kaplic , i to jeszcze szczup  i ciasn , potrzeba by zburzy  ca
jedn  cz

 domu, skutkiem czego nie by oby gdzie mieszka .

16. Ale na to wszystko wówczas nie zwa

my; taka to jest dziwna si a uprzedzenia i raz

powzi tego postanowienia! Co prawda, b d ten, cho  wówczas nie ja sama jemu uleg am,
by  mi na przysz

 nauk , bym mniej dowierza a samej sobie. Stan o wi c na tym,  e

we miemy ten dom, a nie inny; zgodzili my si  i na  dan  cen , cho  bardzo wygórowan , i

ciciela mieszkaj cego gdzie  pod miastem, listownie o tym zawiadomili my.

17. Dziwicie si  mo e, siostry,  e tak szeroko si  rozwodz  nad rzecz  na pozór tak b ah ,
jak  jest kupno domu; ale rzecz ta ju  nie wyda si  b ah , gdy z przebiegu jej zobaczycie,
jakich to sposobów u ywa  i z jak  z

ci  usi owa  diabe  przeszkodzi  nam, by my nie

zamieszka y przy tym ko ció ku Matki Boskiej. Ja dzi  jeszcze dr  ca a na samo o tym
wspomnienie.

18. Nazajutrz po owym postanowieniu naszym kupienia tego domu, w czasie Mszy  wi tej
przysz a mi nagle silna w tpliwo , czy te  dobrze zrobili my, i taki mi  na t  my l ogarn
niepokój,  e przez ca y czas Mszy  wi tej rady sobie da  nie mog am; wci  mi stal przed
oczyma tamten dom Naj wi tszej Panny. Tak przyst pi am do Komunii; a  oto w chwili
przyj cia jej us ysza am w sobie te s owa: Ten jest dom, który wzi

 powinna .

owa te tak by y wyra ne i stanowcze,  e pod ich wra eniem natychmiast uczu am w sobie

niezmienne postanowienie (s.693) bezwarunkowo naby  one domy przy pustelni, a zacz tej
umowy o tamten zupe nie zaniecha .

Przewidywa am wprawdzie, jak trudno b dzie wycofa  si  z umowy ju  zrobionej i jaka to

dzie przykro  dla tych, którzy tyle po

yli zachodu oko o wynalezienia tego domu i

naszego w nim osiedlenia si  pragn li, ale Pan odpowiedzia  mi na to: Nie wiedz  oni, ile tam
dzieje si  z ego z ci

 obraz  moj , wasz klasztor skutecznie temu zaradzi.

Przysz a mi jeszcze my l, czy nie jest to z udzenie; ale ani na chwil  przypu ci  tego nie
mog am, jasno rozumiej c po skutkach, jakie we mnie sprawi y te s owa,  e pochodzi y one z
ducha Bo ego. Pan te , utwierdzaj c mi  w tym przekonaniu, zaraz rzek  do mnie: To ja
jestem.

19. Zosta am zupe nie uspokojona; w tpliwo ci, które mi  przedtem dr czy y, znik y bez

ladu. Nie widzia am jeszcze sposobu, jak naprawi  to, co si  sta o i jak wyt umaczy

siostrom t  nag  zmian , bo dot d ze wstr tem odzywa am si  przed nimi o tym domu
mówi c im,  e za nic w  wiecie nie  yczy abym sobie, by my go bez obejrzenia kupi y. O
siostry jednak mniej si  troszczy am, wiedz c z góry,  e wszystko uznaj  za dobre, cokolwiek

background image

130

ja uczyni ; obawia am si  wi cej z ego wra enia, jakie to postanowienie mog o sprawi  u
drugich, którzy za tamtym kupnem obstawali. Widz c takie nag e moje przerzucanie si  z
jednego zamiaru w drugi, mogli mi  pos dza  o lekkomy lno  i zmienno , a s  to wady,
którymi w

nie si  brzydz . Wszystkie jednak te wzgl dy i obawy nie zdo

y ani na chwil

zachwia  mnie w postanowieniu za

enia siedziby naszej w domu Naj wi tszej Panny.

Wszelkie te  niedogodno ci, jakie w nim spostrzeg am, znik y mi z oczu, bo wszelkie
niewygody i wszelkie s dy ludzkie niczym by y dla mnie wobec tej my li,  e osiedlenie si
nasze i zamieszkanie sióstr w tym miejscu zdo a zapobiec cho by jednemu grzechowi
powszedniemu, i ka da z nich, gdyby by a s ysza a to, co ja s ysza am od Pana, tak samo by,
pewna tego jestem, post pi a.

20. Chc c jednak ile mo no ci zapobiec zgorszeniu, jakie (s.694) przyjaciele nasi z pozornej
zmienno ci mojej wzi  mogli, takiego ku temu u

am sposobu. Spowiada am si  u

kanonika Reinoso, jednego z tych dwu, którzy mi z takim po wi ceniem siebie w tej fundacji
pomagali. Dot d nie mówi am mu jeszcze o  askach nadzwyczajnych, takich jak to ostatnie
objawienie, których Pan mi u ycza; nigdy do tego czasu nie by o sposobno ci ku temu ani
potrzeby. Teraz jednak, pragn c i  drog  bezpieczn , jak zawsze w takich zdarzeniach,
postanowi am zasi gn  rady spowiednika i post pi  wed ug jego zdania. Uzna am wi c za
konieczne powiedzie  kanonikowi, pod sekretem spowiedzi, jaki rozkaz otrzyma am od Pana.
Przyznaj ,  e niewypowiedzian  by abym mia a trudno  w zastosowaniu si  w tym razie do
zdania spowiednika, gdyby mi kaza  post pi  przeciwnie temu, co s ysza am od Pana.
Ostatecznie jednak gotowa by am uczyni , cokolwiek mi rozka e, pok adaj c wszystk
ufno  moj  w Panu, który, jak tego po wiele razy do wiadczy am, umie w danym zdarzeniu
odmieni  serce spowiednika, i  cho by zrazu by  innego zdania, w ko cu jednak post pi
zgodnie z Jego wol .

21. Powiedzia am mu wi c naprzód, jako Pan zwyk  cz sto w taki sposób mi  naucza  i jako
dot d zawsze okaza o si  w skutkach,  e s owa, które s ysz , niew tpliwie pochodz  z ducha
Bo ego. Potem opowiedzia am mu to ostatnie moje objawienie, dodaj c jednak,  e w ka dym
razie, cho by mi to przysz o z trudno ci , post pi  tak, jak on uzna,  e post pi  powinnam.
Na to kap an ten zarówno  wi tobliwy, jak i, mimo swojego m odego wieku, roztropny,
odpowiedzia  mi,  e chocia  przewiduje, jak mi  za t  nag  zmian  palcami wytyka  b

,

wszak e nie chce tego wzi  na siebie, by mi zabrania  post pi  wedle s ów, które s ysza am.
Zapyta am go jeszcze, czy pozwoli, bym si  wstrzyma a z objawieniem mojego zamiaru a  do
powrotu pos

ca, wyprawionego przez nas do w

ciciela tamtego domu. Zgodzi  si  na to;

ja za  niezachwian  mia am ufno ,  e Bóg tymczasem w jaki b

 (s.695) sposób otworzy

mi wyj cie z tej trudno ci i nie zawiod am si . W

ciciel, cho  zgodzili my si  na jego cen  i

gotowi byli my zap aci  tyle, ile sam chcia , teraz nagle z now  wyst powa  pretensj ,

daj c jeszcze trzysta dukatów dop aty. By o to  danie nie tylko nieuczciwe, bo skoro sam

postawi  cen , a my na ni  si  zgadzali my, nie mia  ju  prawa jej podwy sza , ale i ze
wzgl du na w asny jego interes bardzo niem dre, bo do sprzeda y nagli a go potrzeba, a
suma, któr  mu mieli my zap aci  i tak o wiele przewy sza a warto  domu. Jawne w tym
widzieli my zrz dzenie Bo e, podaj ce nam tak  atwy i prosty sposób wycofania si  z danej
niebacznie obietnicy. Wla cicielowi oznajmili my,  e uwa amy umow  za zerwan , podaj c
za powód,  e post powaniem swoim przekona  nas, i  z nim nie mo na doj  do ko ca, cho
nie by  to powód g ówny zerwania umowy, bo gdyby chodzi o tylko o te trzysta dukatów,

background image

131

rzecz jasna,  e nie by oby racji dla nich wyrzeka  si  kupna tego domu, o ile by my go
sk din d znajdowa y odpowiednim na urz dzenie w nim klasztoru.

22. Po takim szcz liwym uchyleniu tej g ównej trudno ci, widz c spowiednika mojego
zafrasowanego przewidywaniem powszechnego zdziwienia i niekorzystnych s dów, jakie z
ujm  dla s awy mojej z tej nag ej zmiany wynikn  mog , prosi am go, aby skoro uznaje,  e
powinnam tak post pi , jak Pan mi powiedzia , o mnie i o s aw  moj  ju  si  nie troszczy .
Doda am tylko pro

, by towarzyszowi swemu oznajmi ,  e postanowi am i koniecznie chc ,

bez wzgl du czy drogo, czy tanio, czy ca y, czy zrujnowany, kupi  ten dom Naj wi tszej
Panny. Kanonik Reinoso spe ni  pro

 moj , a tamten przyj  to oznajmienie w milczeniu.

Snad  niepospolicie bystrym rozumem swoim odgad , cho  si  do tego nie przyzna , jaki
powód mi  sk oni  do takiej nag ej zmiany. Nigdy te  najmniejszej nie uczyni  mi z tego
powodu uwagi czy wyrzutu.

23. Wszyscy pó niej przekonali my si , jak wielki byliby my pope nili b d, gdyby my kupili
tamten dom. Ten, który z  aski Boga mamy, nad wszelkie spodziewanie nasze (s.696) okazuje
si  zupe nie dogodny i pod ka dym wzgl dem lepszy od tamtego, nie mówi c ju  o tym, co
rzecz g ówna,  e Boski nasz Zbawiciel i Naj wi tsza Jego Matka teraz w nim, jak ka dy to
widzi, cze  i wiern  s

 odbieraj  i  e dawne okazje do obrazy Bo ej ju  w nim miejsca

nie maj . Przedtem, póki to miejsce by o tylko samotn  pustelni , odbywa y si  w niej nieraz
schadzki nocne, które mog y dawa  powód do ró nych grzechów. Dlatego w

nie diabe  z

tak  z

ci  i chytro ci  zwodzi  nas i naszemu tu osiedleniu si  przeszkadza , nie chc c

dopu ci  tego, by zgorszenia te mia y usta . My za  tym bardziej si  cieszymy,  e mo emy w
czymkolwiek przyczyni  si  do chwa y niebieskiej naszej Matki, Pani i Or downiczki. To
tylko wielka szkoda, 

my si  tak pó no spostrzegli; trzeba by o wzi  dom ten od razu, nie

trac c czasu na szukanie innego. Jasno teraz widz , do jakiego stopnia z y duch w tej sprawie
mi  za lepia , bo mamy w tym domu takie dogodno ci, jakich by my daremnie szuka y gdzie
indziej. Lud te  wszystek, jak pragn  za

enia naszego klasztoru w tym po wi conym

ustroniu Matki Boskiej, tak teraz niezmiernie z niego si  cieszy, a i ci nawet, którzy pierwej
za tamtym domem obstawali, teraz uznaj ,  e w tym jest daleko lepiej.

24. Niech b dzie b ogos awiony na wieki Ten, który raczy  mi  w tej potrzebie o wieci , jak i
w ka dym innym zdarzeniu. Je li kiedy zdo am uczyni  co dobrego, jedynie o wieceniu Jego
to zawdzi czam, bo coraz bardziej i z coraz wi kszym przera eniem widz , jak zupe nie
niezdolna jestem do niczego. Prosz  nie s dzi , bym mówi a to tylko przez pokor , mówi  to
z prawdziwego, z ka dym dniem coraz ja niejszego prze wiadczenia. Taka jest snad  wola
Pana, bym si  przekona a i by przekonali si  wszyscy, i  On sam dzia a i sprawuje te rzeczy i
jako  lepemu, b otem pomazawszy oczy jego, wzrok przywróci , tak i takiemu  lepemu jak ja
stworzeniu raczy niekiedy oczy otworzy , abym tego, co mi czyni  ka e, nie czyni a na  lepo.
W tym zdarzeniu, rzecz pewna, wielka by a  lepota moja, i ile razy na to wspomn ,
chcia abym (s.697) wci  na nowo dzi ki czyni  Panu,  e mi  tak mi

ciwie o wieci . Ale i

dzi kowa  Jemu, tak jak powinnam, nie umiem; nie wiem doprawdy, jak On jeszcze mi
znosi. Niech b dzie b ogos awione mi osierdzie Jego, amen.

25. Jak tylko stan o na tym,  e kupimy te dwa domy przy pustelni, dwaj oni  wi ci mi

nicy

Naj wi tszej Panny zaraz o nie targ wszcz li i w ko cu, zdaniem moim, tanio je nabyli. Ale

opotu z tym i zachodu mieli niema o, bo tak si  Panu podoba,  e w ka dej z tych fundacji

background image

132

hojn  nadarza sposobno  do cierpienia i zas ugi tym, którzy nam do nich pomagaj ; ja jedna
tylko nic nie robi , jak ju  mówi am i chcia abym wci  to powtarza , bo tak jest. Po ci kich
zachodach przy targowaniu tych domów, nowe jeszcze i nie mniejsze ponie li z urz dzeniem
ich dla nas, które ca e sami wzi li na siebie. I potem jeszcze na pierwsze potrzeby pieni dzy
mi dali, wiedz c,  e ich nie mam, i za nas por czyli, co za szczególn  z ich strony dobro
sobie poczytuj , bo w innych miejscach niema y miewam k opot, nim znajd  por czyciela,
cho by na mniejsz  sum . I nie dziw,  e ludzie uchylaj  si  od takiej pos ugi, bo ja zwykle
zaczynam bez grosza w kieszeni i jedynym por czyciela zabezpieczeniem jest ufno  w
pomoc Pana. Ale Pan zawsze dot d czyni  mi t

ask ,  e  aden z tych, co za nas r czyli, nie

mia  na tym straty i zawsze znalaz o si  z czego sp aci  nale no  do ostatniego szel ga, w
czym uznaj  szczególny dowód mi

ciwej nad nami Jego Opatrzno ci.

26. W

ciciele domów naszych na por czeniu obu kanoników poprzesta  nie chcieli; ci wi c

udali si  o pomoc do oficja a; nazywa  si , je li si  nie myl , Prudencio. Wówczas
nazywali my go zawsze tylko oficja em, wi c w

ciwego nazwiska jego nie wiedzia am i

dzi  tak je podaj , jak je s ysz  od innych. Dostojnik ten nadzwyczajn  nam dobro  okaza  i
bardzo wiele jemu zawdzi czamy. Kanonicy spotkali go po drodze, wyje

aj cego gdzie  na

mule. Na zapytanie jego, dot d id , odpowiedzieli mu,  e szli do niego i  e prosz  go, (s.698)
aby po

 podpis swój na ich por czeniu. Jak to, odrzek

miej c si , o por

 na tak

wielk  sum  tak mi  bez ceremonii napastujecie na ulicy? I natychmiast, nie zsiadaj c nawet,
podpisa  si  na podanym mu dokumencie. By a to zaiste rzadka, jak na te czasy, hojno  i
wspania omy lno .

27. Nie mog  tu pomin

 bez nale nej i jak najgor tszej pochwa y tylu dowodów  yczliwo ci

i mi

ci, jakich w Palencji dozna am, b

 od pojedynczych osób, b

 od ca ej ludno ci w

ogóle. By a to mi

 godna pierwszych pocz tków Ko cio a, a przynajmniej nie bardzo

dzisiaj powszechna na  wiecie. Wiedzieli,  e  adnych nie mamy funduszów,  e sami b
musieli nas  ywi , a przecie nie tylko nie bronili nam osiedlenia si  mi dzy nimi, ale jeszcze
cieszyli si  z niego, jakby z  aski najwi kszej od Boga. Jako , w  wietle wiary patrz c na
rzeczy, mieli s uszno ; bo chocia by z tego klasztoru naszego nie mieli  adnego innego
po ytku ni  ten,  e przyby  im jeden wi cej ko ció , w którym si  przechowuje Naj wi tszy
Sakrament, to samo ju  jest  ask  bardzo wielk .

28. Ale, niech za to wieczne b

 dzi ki Panu, nie jest to jedyna korzy , jak  z nas miasto

odnios o, bo jak to wszyscy coraz ja niej widz , odbiera teraz Bóg w tym miejscu cze
nale

. Usta y ró ne niew

ciwo ci, jakie dawniej tu si  zdarza y, gdy  w ród mnóstwa

ludu, jakie si  do tej pustelni na nocne nabo

stwa schodzi o, nie wszyscy przychodzili dla

nabo

stwa; dzi  tu ju  o takich rzeczach nie s ycha . Obraz tak e Naj wi tszej Panny w

wielkim przedtem by  nieposzanowaniu. Teraz umieszczony jest ze czci  nale

 w osobnej

kaplicy, któr  biskup Alvaro de Mendoza dla niego postawi , i wiele innych tym podobnych
ulepsze  powoli si  dope nia, na cze  i chwa  Matki Boskiej i Boskiego Jej Syna, któremu
niech b dzie dzi kczynienie i uwielbienie na wieki, amen, amen!

29. Gdy ju  nowy klasztor stan  gotów na przyj cie nas, biskup postanowi ,  e
przeprowadzenie nasze ma si  odby  jak najuroczy ciej. Wybra  na to dzie  oktawy Bo ego
Cia a i sam na ten dzie  zjecha  z Valladolid. Kapitu a, Zakony i wszyscy (s.699) niemal
mieszka cy uczestniczyli w tej uroczysto ci z muzyk  na czele. Z domu, w którym

background image

133

tymczasowo mieszka

my, przesz

my procesjonalnie, w p aszczach bia ych i ze

spuszczon  na oczy zas on , do po

onego w pobli u pustelni ko cio a parafialnego, gdzie

zasta

my nasz obraz Naj wi tszej Panny, z kaplicy na spotkanie nasze przeniesiony, jak

gdyby naj askawsza Pani nasza sama wysz a na nasze powitanie. Biskup wzi  w r ce
Naj wi tszy Sakrament i w uroczystej procesji wprowadzi  go do naszej kaplicy i umie ci  na

tarzu. By  to widok niezmiernie buduj cy. My na tej uroczysto ci by

my w wi kszej

liczbie obecne, bo prócz sióstr miejscowych sz y z nami tak e, ze  wiecami w r ku, siostry
sprowadzone na fundacj  w Soria. Pi kny tego dnia, jak s dz . Boski Pan nasz odebra  w tym
mie cie ho d czci i uwielbienia; niech Mu z  aski Jego b dzie chwa a na wieki od wszystkiego
stworzenia, amen, amen.

30. W czasie mego pobytu w Palencji, nast pi o od czenie Karmelitów Bosych od
Trzewiczkowych, skutkiem czego stanowi  odt d dwie prowincje oddzielne. By o to
najgor tszym  yczeniem naszym, w interesie zgody zobopólnej i naszej spokojno ci. Za
wstawieniem si  naszego króla katolickiego Filipa II, otrzymali my z Rzymu bardzo obszerne
Brewe w tym przedmiocie i Najja niejszy Pan, jak sam mi

ciwie tej sprawie da  pocz tek,

tak i w dalszym jej przeprowadzeniu swoj  królewsk

ask  i nadzwyczajn  przychylno

nam okazywa . Zebra a si  w Alkali kapitu a zwo ana przez wielebnego ojca Juana de las
Cuevas, naonczas przeora w Talavera, z Zakonu  w. Dominika, któremu Rzym, na
przedstawienie króla, zleci  wykonanie brewe papieskiego. By  to m  bardzo  wi tobliwy i
roztropny, taki jakiego do tej sprawy tak wa nej by o potrzeba. Król w asnym kosztem swoim
ca e Zgromadzenie podejmowa  i, z jego rozkazu, miejscowy tak e (s.700) Uniwersytet
wszelkie onemu  czyni  u atwienia. Kapitu a zasiada a w klasztorze, jaki tam posiadaj  nasi
Bracia Bosi, pod wezwaniem  w. Cyryla. Wszystko odby o si  w najpi kniejszej jedno ci i
zgodzie. Prowincja em zosta  obrany Ojciec Hieronim Gracián od Matki Bo ej.

31. Bli sze szczegó y i ca y przebieg obrad Ojcowie sami na innym miejscu opisz , nie mam
wi c potrzeby d

ej tu nad nimi si  rozwodzi . Dlatego tylko pokrótce o tym wspomnia am,

e by am obecna w Palencji w chwili, gdy Pan taki szcz liwy da  koniec tej wa nej sprawie,

na cze  i chwa  Naj w. Matki swojej, bo  to w asny Jej Zakon i Ona jest nasz  Pani  i
Patronk . Rado , jakiej wówczas dozna am, licz  do najwi kszych, jakie w  yciu moim
otrzyma  mog am. Wi cej ni  25 lat znosi am trudy, prze ladowania i utrapienia, o których

ugo by oby opowiada ; Panu samemu wiadomo, ile ich by o i jak ci kie. Teraz wi c, gdy

wszystko to przesz o i szcz liwy koniec wzi o, taka rado  zala a serce moje, jak  ten tylko
móg by zrozumie , kto by wiedzia , ile wycierpia am. O, jak gor co pragn am tego, by
wszystek  wiat po czy  si  ze mn  w jedno wielkie Panu dzi kczynienie, by wszyscy ze mn

arliwie do Niego zanosili modlitwy za pobo nym królem naszym Filipem, za którego spraw

aska Pa ska tak szcz liwie nas ocali a od gro cej nam zguby. W tej bowiem wielkiej

zawierusze, któr  diabe  na nas wznieci , wszystka praca nasza by aby posz a wniwecz, gdyby
nie to,  e król nas wzi  w swoj  opiek .

32. Teraz ju  wszyscy, i Trzewiczkowi i Bosi, w zgodzie jeste my z sob  i pokój mamy; nikt
ju  nam nie przeszkadza s

 Panu. Wszyscy wi c, bracia moi i siostry, kwapmy si

pracowa  na chwa  Boskiego Majestatu Jego, kiedy tak  askawie raczy  wys ucha  nasze
pro by.

background image

134

My dzi

yj cy,  wiadkowie naoczni tych cudownych spraw Pa skich, pomnijmy na  aski,

jakie nam uczyni , na uciski i utrapienia, z których nas wyzwoli . A którzy przyjd  po nas,
maj c ju  przed sob  drog  utorowan  i równ , niechaj niczego nie zaniedbaj , cokolwiek do
doskona

ci naszego (s.701) stanu nale y. Oby nigdy nie powiedziano o nich, co czasem

yszy si  o innych Zakonach: tak, kiedy  pocz tki ich by y pi kne i chwalebne. Ale jak my

dzi  zaczynamy, tak niechaj oni usi uj  zaczyna  wci  na nowo, coraz dalej ku coraz
lepszym rzeczom post puj c. Niechaj pomn ,  e korzystaj c z uchybie  naszych w rzeczach
ma ych, diabe  powoli otwiera sobie wy omy i podkopy, którymi potem wciskaj  si  rzeczy
coraz wi ksze. Niechaj nigdy nie mówi  sobie: “to rzecz ma ej wagi, to przesadna,
niepotrzebna surowo ”. O córki moje, nie jest rzecz  ma ej wagi, cokolwiek nas wstrzymuje
w post pie do wy szej doskona

ci!

33. Na mi

 Pana naszego prosz  was wszystkie, pomnijcie, jak pr dko wszystko na tym

wiecie si  ko czy, jak wielk

ask  uczyni  nam Pan, powo uj c nas do tego Zakonu, jak

ci

ka kara spotka aby ka

, która by da a pocz tek jakiemu tej  wi tej Regu y naszej

zwolnieniu. Miejmy raczej wci  przed oczyma ten ród  wi ty, z którego pochodzimy.
Jeste my duchowym potomstwem owych b ogos awionych Proroków i Ojców, potomstwem
tylu chwalebnych przodków naszych, którzy tu na ziemi nosili ten nasz habit, a dzi  chwa
przyobleczeni czekaj  nas w niebie! Zdobywajmy  si  na  wi

 zuchwa

, postanówmy

sobie i usi ujmy za  ask  Boga sta  si

wi tymi jak oni. Walka, siostry moje, nie b dzie

uga, a koniec jej wieczny. Porzu my te rzeczy ziemskie, które s  sam  nico ci , a mi ujmy

jedynie te rzeczy, które same maj  byt i istno  prawdziw , bo trwaj  wiecznie, aby my coraz
usilniej d

c do osi gni cia ich, coraz wierniej s

y Temu, coraz gor cej kocha y Tego,

który  yje na wieki wieczne, amen, amen.

Niech Bogu b

 dzi ki.

ROZDZIA  30

Opowiada o fundacji klasztoru Trójcy Przenaj wi tszej w mie cie Soria, w dzie

wi tego

Ojca naszego Elizeusza roku 1581.

 1. W czasie pobytu mego w Palencji, dla fundacji wy ej opowiedzianej, otrzyma am list od
biskupa Osmy, tego samego doktora Velazqueza, z którym si  zapozna am, gdy jeszcze by
kanonikiem i scholastykiem katedralnym w Toledo. B

c wówczas trapiona

tpliwo ciami, a wiedz c o nim,  e jest to m  bardzo uczony i wielki s uga Bo y, bardzo

mu si  naprzykrza am, aby mi pozwoli  spowiada  si  u siebie i podj  si  kierownictwa
mojej duszy. Cho  by  obarczony ró nymi obowi zkami, wszak e widz c potrzeb  moj , nie
móg  si  oprze  b agalnej na mi

 Pana naszego mojej pro bie i tak ochotnie na ni  si

zgodzi ,  e a  zdziwiona by am tak wielk  jego  askawo ci . Spowiada  mi  wi c i kierowa
mn  przez ca y czas pobytu mego w Toledo, a by  to czas do  d ugi. Z zupe

 szczero ci ,

jak zawsze to czyni , otwiera am przed nim moj  dusz  a jego rady i nauki tak skuteczny na
mnie wp yw wywiera y,  e od tego czasu zacz am si  pozbywa  moich strachów i obaw.
Prawda,  e do u mierzenia ich inny jeszcze powód si  przyczyni , ale o tym nie mam
potrzeby tu mówi .

W ka dym razie jemu bardzo wiele w tym wzgl dzie zawdzi czam; dodawa  mi otuchy,
przytaczaj c mi s owa Pisma  wi tego, a te zawsze mi naj atwiej trafiaj  do przekonania,

background image

135

skoro mam pewno , jak w tym razie j  mia am,  e ten, z którego ust je s ysz , dobrze je
rozumie, a przy tym  yciem  wi tobliwym je stwierdza.

2. Otó  w li cie tym, pisanym z Sorii, gdzie wówczas przebywa , donosi  mi,  e pewna pani,
jego penitentka, objawi a mu ch

 za

enia klasztoru naszych sióstr w tym mie cie. On,

pochwalaj c ten zamiar, obieca  jej, i  namówi mi  do podj cia si  tej fundacji. Prosi  wi c,
bym mu nie robi a zawodu i, je li jeno uznam to za rzecz dobr  i po yteczn , bym mu da a
zna , a on po mnie przy le. Niezmiernie si  ucieszy am (s.703) z tego wezwania; raz,  e sama
ta fundacja bardzo mi si  u miecha a, a po wtóre i dlatego,  e pomn c, ile mi ten dawny
spowiednik zrobi  dobrego i serdeczn  za to  ywi c dla  wdzi czno , rada by am bardzo z
tej sposobno ci zobaczenia go znowu i zasi gni cia rady jego w niektórych potrzebach mej
duszy.

3. Hojna ta pani i fundatorka nasza nazywa a si  do a Beatriz de Beamonte y Navarra. By a
to pani s awnego i bardzo znakomitego rodu; ojciec jej, don Francisco de Beamonte, by
potomkiem królów nawarskich. Po  mierci m a, z którym kilka lat tylko 

a, pozosta a

wdow  bezdzietn , spadkobierczyni  wielkiego maj tku. Od dawna ju  nosi a si  z my
za

enia klasztoru 

skiego. Biskup, gdy mu si  z tym zamiarem zwierzy a, wskaza  jej

nasz Zakon Karmelitanek Bosych, a szczegó y, jakie jej da  o nas, tak jej si  spodoba y,  e od
razu powzi a wielk  ch  sprowadzenia nas czym pr dzej.

4. Jest to osoba bardzo mi ego charakteru i wspania ego serca, przy tym bardzo pobo na i
oddana  yciu pokutnemu. Posiada a w Sorii du y dom, mocno zbudowany i w bardzo dobrym
po

eniu. Dom ten obieca a nam odda , co i uczyni a, zapewniaj c nam przy tym, na

wszelkie potrzeby fundacji, pi set dukatów rocznego dochodu. Biskup z swojej strony
ofiarowa  nam bardzo pi kny ko ció , ca y sklepiony, w pobli u tego domu, z którym  atwo
by o po czy  go krytym gankiem. By  to w

ciwie ko ció  parafialny, ale móg  on nim na

korzy  nasz  rozporz dzi , przy czaj c t  parafi , bardzo ubog , do drugiej s siedniej, tym
bardziej,  e ko cio ów parafialnych w Sorii znaczna jest ilo . Wszystkie te szczegó y i
obja nienia zawiera y si  w onym li cie. Przedstawi am ca  spraw  O. Prowincja owi,
obecnemu naonczas w Palencji. I jemu, i przyjacio om naszym si  ten zamiar spodoba . Byli
wi c zdania, bym odpisa a,  e sko czywszy ju  fundacj  w Palencji, gotowa jestem zaraz
przyby  do Sorii, jak tylko po mnie przy

. Tak i napisa am z wielk  rado ci  z powodów

wy ej wymienionych. (s.704)

5. Zaj am si  zaraz sprowadzeniem sióstr, maj cych ze mn  pojecha  na now  fundacj .
By o ich siedem, ale fundatorka nasza prosi a, by ich przyjecha o raczej wi cej ni  mniej, i
jedna siostra konwerska, oprócz mojej towarzyszki i mnie. Biskup bezzw ocznie przys

 po

nas zaufanego cz owieka, umy lnie wybranego, aby nam by  pomoc  w drodze. Zabra am
tak e, jak o tym uprzedzi am, dwóch ojców naszego Zakonu. Jednym z nich by  O. Miko aj
od Jezusa i Maryi, rodem z Genui, zakonnik wysokiej doskona

ci i roztropno ci

niezrównanej. Do zgromadzenia naszego nale

 on od niedawnego czasu; mia  ju , zdaje mi

si , przesz o czterdzie ci lat, gdy przywdzia  habit Karmelu (tyle przynajmniej ma ich
obecnie). W tym krótkim jednak czasie tak znakomite uczyni  post py w doskona

ci, i

usznie z tego wnosi  mo na,  e by  na to przygotowany od Pana, aby Zakonowi, w tych

czasach ci kiego ucisku i prze ladowania, jakie go czeka y, sta  si  podpor  i obron . I w
rzeczy samej, on jeden wówczas mia  jeszcze mo no  wspiera  go i broni , bo inni, którzy

background image

136

by zdo ali popiera  skutecznie spraw  nasz , byli wszyscy na wygnaniu lub w wi zieniu. Na
niego za , poniewa  nie piastowa

adnego urz du w Zakonie i niedawno jeszcze — jak

mówi am — do niego nale

, nie zwracano uwagi i tak mi

ciwym zrz dzeniem Bo ym

ywa  wzgl dnej swobody i móg  mi by  pomocny.

6. Dzi ki wyj tkowej swojej roztropno ci i ogl dno ci w post powaniu, cho  zmuszony by
mieszka  w madryckim klasztorze Trzewiczkowych — w ród braci zapami tale reformie
naszej przeciwnych, tak zr cznie umia  ukrywa  swoje kroki,  e wszyscy mieli go za
nieszkodliwego i nikomu ani na my l nie przysz o,  eby on móg  utrzymywa  stosunki ze
mn  i (s.703) dzia

 w naszej sprawie. Dlatego te  dawali mu pokój. Ja wówczas zostawa am

w klasztorze  w. Józefa w Awili. Pisywali my do siebie, omawiaj c mi dzy sob , co i jak
nam czyni  nale y. Listy moje, jak upewnia , pociesza y go i dodawa y mu otuchy.  atwo z
tego pozna , jak wielki by  naonczas w Zakonie naszym brak ludzi, kiedy wedle przys owia,

e na bezrybiu i rak ryb , do mnie si  tak ze wszystkim udawano. W ci gu tych ci

kich prób

naszych ci gle mia am dowody wysokiej doskona

ci i roztropno ci tego ojca; ma o te  jest

ojców Zakonu naszego, których bym tak mocno, jak jego, w Panu mi owa a i tak wysoko
powa

a. Ten wi c ojciec, wraz z towarzyszem swoim, wyruszy  z nami.

7. Podró  tym razem mia am wcale nie m cz

, bo cz owiek, przys any po nas od Biskupa,

stara  si  o to, by nam na niczym nie zbywa o i upatrywa  nam dobre zajazdy, a przy tym, od
pierwszego wst pu naszego w granice diecezji osme skiej, wszyscy, dla mi

ci swego

Biskupa, którego kochaj  bardzo, skoro pos yszeli,  e na jego wezwanie i pod jego opiek
jedziemy, wsz dzie nas przyjmowali jak najlepiej. Pogoda by a pi kna, mety jazdy dziennej
niedalekie, s owem ca a ta podró  nie tylko nam si  nie przykrzy a, ale owszem, przyjemno
nam sprawia a, a jeszcze wi ksz  przyjemno  i pociech  mia am, s ysz c wsz dzie po
drodze jednomy lne pochwa y  wi to ci Biskupa. Na ostatniej stacji naszej przed Sori , w
Burgos de Osma, stan li my w  rod  w oktawie Bo ego Cia a. Nazajutrz, w dzie  oktawy,
by

my u Komunii  w. i tam e ju  reszt  dnia pozosta

my, bo nie by oby podobna zd

przed noc  do Sorii. Nocleg, w braku innego schronienia, mia

my w ko ciele, z czym nie

by o nam  le. Nast pnego dnia wys ucha

my tam Mszy  wi tej, a po po udniu oko o pi tej

stan li my u celu naszej podró y. Biskup nasz  wi ty, w chwili gdy przeje

my ko o

jego domu, sta  w oknie i z okna nas prze egna . Podwójnie tym by am uszcz liwiona, raz,

e otrzyma am b ogos awie stwo biskupie, a po wtóre,  e je otrzyma am z r ki takiego

wi tego dostojnika.

8. Pani owa, fundatorka nasza, czeka a nas w bramie (s.705) domu przeznaczonego dla nas na
klasztor. Pilno nam by o wej , bo mnóstwo ludu sz o za nami. Chocia  nie by o to ju  dla
nas rzecz  now , bo z ciekawo ci ludzkiej, zawsze chciwej nowin, gdziekolwiek
przyjedziemy, wsz dzie otaczaj  nas t umy i gdyby nie zas ony nasze, którymi sobie twarz
zakrywamy, takie wystawianie si  na widok publiczny wielk  by oby dla nas przykro ci ;
zas oniwszy oczy,  atwiej to znie . Z  aski pani naszej, zasta

my ju  przygotowan  du  i

bardzo pi knie urz dzon  sal , w której mia a si  sprawowa  Naj wi tsza Ofiara do czasu
wyko czenia ganku, maj cego nas po czy  z ko cio em, oddanym nam z rozporz dzenia
Biskupa. Zaraz nazajutrz, w dzie

wi tego Ojca naszego Elizeusza, odby a si  w tej sali

pierwsza Msza  wi ta.

background image

137

9. Wszystkie nasze potrzeby jak najhojniej mia

my zaopatrzone przez t  pobo

 pani .

Wyznaczy a nam tymczasowe pomieszczenie w oddzielnej cz ci domu, gdzie by

my

zupe nie same i tam przemieszka

my a  do uko czenia robót oko o ganku, które trwa y a

do Przemienienia Pa skiego. W tym dniu, z wielk  uroczysto ci  i uczestnictwem ludu,
odby a si  pierwsza Msza  wi ta w ko ciele naszym. Kazanie mia  jeden z ojców
Towarzystwa Jezusowego. Biskup nie uczestniczy  w tej uroczysto ci; wyjecha  ju  bowiem
na wizytacj  diecezji, bez wytchnienia, dnia jednego ani jednej godziny nie trac c, oddany
pracy pasterskiej, pomimo,  e zdrowie ma podkopane i od ci

ego wyt

enia ju  jedno oko

straci . Gdym si  dowiedzia a o tym jego kalectwie, niezmiernie si  zmartwi am i  al wielki
mi  ogarn , by te oczy, z tak wielkim po ytkiem po wi cone wy cznie na s

 Pana

naszego, mia y ca kiem ociemnie . Niezbadane s  wyroki i s dy Bo e. Ale snad  dlatego Pan
dopu ci  tak  prób  na wiernego s ug  swego, aby tym wi ksz  mia  zas ug  i aby tym ja niej
okaza a si  jego cnota. Z zupe nym bowiem poddaniem si  woli Bo ej przyj  on to swoje
kalectwo i dalej pracowa  z równym jak przedtem po wi ceniem siebie. Utrata oka, mówi
mi, nie (s.707) wi cej go obesz a, ni  gdyby niedola ta spotka a kogo obcego; i chocia by
straci  jeszcze i drugie, nie zmartwi by si  tym zbytecznie; wolny wówczas od wszelkich
obowi zków zewn trznych, uda by si  gdzie na samotno  i odda by si  bez podzia u s

bie

Bo ej. Poci g ten do  ycia pustelniczego zawsze mia , jeszcze i przedtem, nim zosta
biskupem; nieraz mi si  z tym zwierza . By  nawet czas, kiedy ju  by  prawie postanowi
opu ci  wszystko i schroni  si  gdzie  daleko od ludzi.

10. Ja tego zamiaru nie pochwala am; pragn am raczej dla niego tej wysokiej godno ci, na
któr  w ko cu zosta  wyniesiony, bo widzia am, jak wielkie on na tym stanowisku odda by
us ugi Ko cio owi. Z tym wszystkim jednak, gdy si  to  yczenie moje spe ni o i nast pi a
promocja jego na dostoje stwo biskupie, o czym on zaraz mi  zawiadomi , wiadomo  ta w
pierwszej chwili mocno mi  przerazi a. Tak mi  ywo stan a w oczach ca a ci ko
brzemienia na  w

onego,  e spokoju sobie znale  nie mog am; a  dopiero gdy posz am do

chóru i ukl

am, na modlitwie polecaj c go Bogu, Pan raczy  mi  pocieszy , oznajmuj c mi,

e b dzie mia  z niego bardzo gorliwego s ug  i wielk  chwa , co te  jawnie okazuje si  w

skutku. Nie zwa aj c na swoje chore oczy ani na inne cierpienia swoje bardzo dotkliwe, ani
na uci liw  prac , któr  zaj ty jest ci gle, jeszcze cztery dni w tygodniu zachowuje  cis y
post,  ywi si  jak najskromniej i ró ne inne zadaje sobie umartwienia. Wizyty pasterskie
odbywa zawsze piechot , z czego s

ba jego bardzo jest nierada i przede mn  nawet na to si

skar

a; ale kto chce u niego s

, musi by  cz owiekiem wypróbowanej cnoty, innych w

domu swoim nie znosi. Rzadko si  zdarza, by któr  wa niejsz  spraw  poruczy  swoim
wikariuszom generalnym; s dz  nawet,  e nigdy i  e wszystkie sam osobi cie roztrz sa i
za atwia. Zaraz na pocz tku biskupstwa swego, przez dwa lata mia  do zniesienia ci

kie

prze ladowania i oszczerstwa takie,  e ja, znaj c nieskaziteln  jego prawo  i wiedz c, z jak

cis

ci  przestrzega sprawiedliwo ci we wszystkich czynno ciach swego urz du, poj

 nie

(s.708) mog am, sk d i jak na podobnego m a mog y powsta  s dy i skargi tak ci

ko

krzywdz ce. Oszczerstwa te w ko cu, cho  powoli, musia y ust pi  przed jawn  czysto ci
charakteru i  ycia jego. Cho  nieprzyjaciele jego umieli trafi  a  do dworu i na wszelki
sposób starali si  mu szkodzi , knowania ich, wobec g

nej w ca ej diecezji s awy jego

wi tobliwo ci, obróci y si  wniwecz. On za  ca e to prze ladowanie zniós  z niewzruszonym

spokojem i cierpliwo ci  i zawstydzi  przeciwników swoich, dobrym odp acaj c im za z e. W
ko cu dodam i to jeszcze,  e cho  tak obarczony prac , modlitwy wewn trznej  adnego dnia
nie opuszcza i zawsze umie czas na ni  sobie znale .

background image

138

11. Mo e si  komu wyda,  e zbytnio ulegam przyjemno ci, jak  mi sprawia pisanie pochwa
tego  wi tego i  e zbyt szeroko nad nim si  rozwodz ; ale tego, co tu o nim powiedzia am,
ma o jest w porównaniu z tym, co by powiedzie  mo na i nale

o. Na to za  uczyni am t

sz  o nim i jego cnotach wzmiank , aby wiadomo by o wszystkim, którzy to czyta  b

,

kto by  ten, który da  pocz tek tej fundacji Trójcy Przenaj wi tszej w Sorii, i aby te, które
pó niej do tego klasztoru wst pi , mia y pociech , czytaj c te buduj ce o nim szczegó y; a i
te, które dzi  tu  yj  i dobrze je znaj , nic na tym nie strac ,  e znajd  w tym, co pisz , nowe
ich przypomnienie i stwierdzenie. On nam da  ten ko ció  nasz; a i dochody zapewnione temu
klasztorowi jemu naprzód zawdzi czamy, mimo  e nie sam je da , ale do ustanowienia ich
sk oni  t  pobo

 i cnotliw  pani , tak wielk  i mo

 wedle  wiata, ale wi ksz  w obliczu

Boga przez chrze cija sk  pokor  i umartwienie  ycia.

12. Zaraz po obj ciu ko cio a i dope nieniu urz dze  potrzebnych do klauzury by am
zmuszona uda  si  do klasztoru  w. Józefa w Awili. Wyjecha am wi c bezzw ocznie, cho
skwary by y wielkie i drogi bardzo z e. Towarzyszy  mi (s.709) niejaki ksi dz Ribera,
prebendarz z Palencji. Maj c jakie  interesy w Soria, przyjecha  tam jednocze nie z nami, i w
nieobecno  O. Miko aja od Jezusa Maryi, który, b

c bardzo potrzebny gdzie indziej, zaraz

po spisaniu dokumentów fundacyjnych odjecha , niezmiernie by  mi pomocny przy budowie
naszego ganku i w wielu innych rzeczach. Tak si  do nas przywi za  i tak  mu Bóg da  do
serca uczynn  dla nas  yczliwo ,  e s usznie powinny my poleca  go Panu, na równi z
innymi dobroczy cami naszego Zakonu.

13. Maj c jego i zwyk  moj  towarzyszk , innego towarzystwa nie chcia am, bo i nie
potrzebowa am. Ten jeden za wszystkich starczy , tak jest troskliwy i us

ny i umie pami ta

o wszystkim. Ja te , im mniej ko o mnie ruchu i wrzawy gdy jestem w podró y, tym lepiej si
czuj . Dobrze w tej drodze odpokutowa am za przyjemno , jakiej u

am w poprzedniej,

jad c do Soria. Wo nica nasz zna  tylko piesz  drog  do Segowii, a wozowej nie zna ,
skutkiem czego wje

 z nami na wertepy, gdzie co chwila musieli my wysiada  i i

piechot , albo znowu jechali my jakby zawieszeni na samej kraw dzi g bokich przepa ci.
Próbowali my bra  przewodników, ale ci tyle nas tylko prowadzili, ile starczy o drogi lepszej,
skoro za  spostrzegli,  e zaczyna si  z a, porzucali nas, t umacz c si ,  e maj  piln  robot  w
domu. Nie znaj c drogi i nie wiedz c gdzie szuka  zajazdów, nieraz nim na który
natrafili my, musieli my d ugo b ka  si  po bardzo dolegliwym skwarze s onecznym. Wóz
nasz przy tym ci gle si  przechyla  z boku na bok, gro c co chwila wywróceniem, a nad to
wszystko jeszcze ludzie, pytani o drog , b dne nam dawali wskazówki, za którymi
ujechawszy kawa  drogi i spostrzeg szy dopiero,  e b dzimy, musieli my po wiele razy cofa
si  i wraca , sk d wyjechali my. Wszystkie te przygody bardzo mi by y przykre, ze wzgl du
zw aszcza na utrudzenie mego towarzysza. Jest to jednak kap an tak gruntownej cnoty,  e
nigdy w ród tych dolegliwo ci nie okaza  najmniejszego (s.710) znaku uprzykrzenia.
Podziwia am jego cierpliwo  i dzi kowa am za ni  Panu, nowy na tym przyk adzie maj c
dowód, jako cnoty prawdziwie gruntownej  adna pokusa ani okazja do grzechu nie zachwieje.
W ko cu spodoba o si  Panu wyprowadzi  nas ca ych z tej drogi, za co niech b

 dzi ki

boskiej  askawo ci Jego.

14. Przybyli my do klasztoru  w. Józefa w Segowii w wigili

w. Bart omieja. Siostry

czeka y mi , zaniepokojone moim opó nieniem si , które skutkiem takiej drogi by o znaczne.
Radosne ich powitanie i serdecznie troskliwe ich pos ugi sowicie mi powetowa y wszystkie

background image

139

niewygody podró y; tak to Bóg zawsze, gdy ze le mi jakie cierpienie, zaraz mi je wynagradza
pociech . Wypocz am u nich przesz o tydzie . Najwi cej jednak mi  pokrzepia o
wspomnienie na t  now  fundacj  w Sorii i wobec dziwnie  atwych i mi ych okoliczno ci, w
jakich ona si  dokona a, niczym s  wszystkie trudy, które teraz w podró y ponios am i ani
wspomina  o nich nie warto. Wyjecha am z Sorii uradowana, bo ufam,  e jest to grunt, na
którym z mi osierdzia Boga b dzie kwit a chwa a Jego w tych, które na nim stan y, jak to ju
teraz si  okazuje. Niechaj b dzie Jemu cze  i uwielbienie na wszystkie wieki wieków, amen.
Bogu dzi ki!

ROZDZIA  31

O fundacji klasztoru  w. Józefa u  w. Anny w mie cie Burgos, dnia 19 kwietnia, w oktawie
Zmartwychwstania Pa skiego 1582 r.

 l. Ju  co  przed sze ciu laty niektórzy zakonnicy Towarzystwa Jezusowego, m

owie

powa ni wiekiem, gruntownie uczeni i wysoko duchowi, przedstawiali mi wielkie dla s

by

Bo ej po ytki, jakich by si  spodziewa  mo na z za

enia w (s.711) Burgos domu  wi tego

naszego Zakonu. Racje, jakie mi podawali, trafi y mi do przekonania i wzbudzi y we mnie
pragnienie tej fundacji. W ród zatrudnie  moich oko o innych fundacji i w ród ucisków, jakie
potem przysz y na nasz Zakon, nie mia am jednak mo no ci przyst pienia wcze niej do
wykonania tej my li.

2. Roku 1580, w czasie mego pobytu w Valladolid, zatrzyma  si  tam przejazdem nowy
Arcybiskup Burgos, który,  wie o z biskupstwa Wysp Kanaryjskich przeniesiony na to
arcybiskupstwo, w

nie stamt d jecha  na obj cie swej nowej stolicy. Umy li am skorzysta

z tej dobrej sposobno ci i w tym celu uda am si  do biskupa Palencji, don Alvaro de
Mendoza, z pro

 o poparcie. (Mówi am ju , jak bardzo jest on przychylny dla naszego

Zakonu. On pierwszy, b

c wówczas biskupem w Awili, uzna  i przyj  pod opiek  swoj

tameczny nasz klasztor  w. Józefa i wiele innych od tego czasu  ask nam okaza  i sprawy
Zakonu naszego tak bierze do serca jakby swoje w asne, zw aszcza, gdy go o co prosz ). Otó
uda am si  do niego z pro

, by wyjedna  mi u Arcybiskupa pozwolenie na fundacj  w

Burgos. Najch tniej tego si  podj , bo maj c to przekonanie,  e Pan w tych domach naszych
wiern  odbiera s

, cieszy si  bardzo, skoro nowy nasz dom powstaje.

3. Arcybiskup nie chc c stawa  w mie cie, zatrzyma  si  w klasztorze  w. Hieronima, gdzie
Biskup Palencji  wietnie go podejmowa  i obiad wielki na cze  jego wyda  i wreszcie
dope ni  na nim uroczystego obrz du w

enia opaski czy, nie wiem, jak to si  nazywa, przez

co nowo mianowany metropolita otrzyma  jawnie w adz  arcybiskupi . Przy tej sposobno ci
przedstawi  mu tak e moj  pro

 o pozwolenie za

enia klasztoru. Arcybiskup upewni  go,

e bardzo ch tnie udzieli tego pozwolenia;  e jeszcze b

c na Wyspach Kanaryjskich,

pragn  tam za

 klasztor karmelitanek, wiedz c, jak w tych domach kwitnie s

ba Bo a,

o czym sam si  przekona  (s.712) naocznie w rodzinnym swoim mie cie, gdzie taki klasztor
istnieje, a i mnie tak e zna  dobrze. Biskup Mendoza powtórzy  mi jego s owa, zapewniaj c
mi ,  e o pozwolenie mog  by  spokojna,  e Arcybiskup owszem bardzo si  ucieszy  z mego
zamiaru. Nie mia am wprawdzie pozwolenia tego na pi mie, ale po takim o wiadczeniu
mog am je uwa

 za pewne i prawomocne, bo Sobór 

da tylko zgodzenia si  miejscowego

biskupa, nie przepisuj c, w jaki sposób, ustnie czy na pi mie, ma by  wyra one.

background image

140

4. Opisuj c powy ej fundacj  w Palencji mówi am, jak wielkie czu am wówczas zniech cenie
do tego przedsi wzi cia, skutkiem ci kiej,  miertelnej, jak si  zdawa o wszystkim, choroby.
Zwykle jednak nie podlegam takim pokusom ma oduszno ci, jak tylko widz ,  e chodzi o

 Bo ; ostatecznie wi c dobrze nie rozumiem, sk d mi przysz o to zniech cenie,

którego wówczas doznawa am. Gdyby mi chodzi o tylko o brak  rodków, to wi ksze
przeszkody stawa y mi na drodze przy innych fundacjach, a przecie mi odwagi nie odbiera y.
Ale widz c teraz, jak  atwo i dobrze rzecz raz zacz ta si  powiod a i jak szcz liwie na
chwa  Bo  rozwija si  ta fundacja, utwierdzi am si  w przekonaniu,  e sprawc  mojego
upadania na duchu by  diabe . Dlatego te , ile razy która fundacja ma by  po czona z
wielkimi trudno ciami, Pan znaj c wielk  n dz  moj , zawsze mi dodaje ducha s owem i
okazaniem boskiej mocy swojej. Przeciwnie, gdy rzeczy maj  pój

atwo, nic mi nie mówi,

jak to ju  w kilku fundacjach zauwa

am. Tak wi c i w tym razie, widz c ci

kie, jakie mi

czeka y walki i cierpienia, pospieszy  doda  mi odwagi. Niech Mu b dzie chwa a i
dzi kczynienie za wszystko! Tu w

nie w Valladolid, jak to opowiedzia am opisuj c

fundacj  w Palencji, o któr  wówczas jednocze nie z t  drug  toczy y si  uk ady, powiedzia
mi jakby z wyrzutem te s owa: Czego si  l kasz? Czy ci  kiedy moja pomoc zawiod a? Ja
zawsze jestem ten sam, nie wahaj si  podj

 obu tych fundacji. Nie b

 tu powtarza a tego,

jak  odwag  nape ni y mi  te s owa. W tej e chwili znik a bez  ladu moja ma oduszno , z
czego si  jawnie okazuje,  e (s.713) nie by a ona skutkiem ani choroby, ani staro ci i, jak
mówi am, bez wahania rozpocz am przygotowania do obu tych fundacji.

5. Uzna am jednak,  e b dzie w

ciwiej naprzód si  zaj  Palencj ; by o to i bli ej, i nie

takie tam w porze zimowej mrozy, jak w Burgos. Chcia am tak e tym sposobem dogodzi

askawemu naszemu Biskupowi. Gdy za  w czasie pobytu mego w Palencji nastr czy a si

trzecia fundacja w Sorii, zda o mi si ,  e lepiej b dzie pierwej sko czy  i z t  fundacj , bo
wszystko tam by o gotowe, a potem dopiero uda  si  do Burgos.

Biskup w Palencji uwa

,  e nale y uprzedzi  Arcybiskupa o tym stanie rzeczy, co na pro

moj  obieca  sam uczyni . Jako  po wyje dzie moim do Sorii, umy lnie w tym interesie
wyprawi  do Burgos kanonika Juana Alonso. Arcybiskup, po naradzie z tym kanonikiem,
oznajmi  mi listownie,  e z ca ego serca pragnie mego przyjazdu; w drugim za  li cie do Jego
Ekscelencji obja nia  temu ,  e zdaje si  zupe nie na niego co do przeprowadzenia tej sprawy.

6. Znaj c jednak usposobienie miasta Burgos, uwa a, i  koniecznie b dzie potrzebna zgoda
tego , wnosi zatem,  e powinnam sama przyjecha  i wej  nasamprzód w uk ady z miastem.
Je liby ono zgodzenia si  odmówi o, jemu r k to nie zwi e, by nie mia  da  z swojej strony
obiecanego ju  pozwolenia, tylko  e pomn c, jak sam na to patrzy , co si  dzia o przy
za

eniu pierwszego klasztoru w Awili i jakie wówczas powsta o przeciw niemu wzburzenie

w mie cie i jaki opór zaciek y, chcia by tu podobnym zaj ciom zapobiec. W ko cu ostrzega ,

e, w razie odmowy miasta, nieodzownie b dzie potrzeba, by klasztor mia  zapewnione sta e

dochody.

7. Biskup na mocy tego listu uwa

 spraw  za sko czon  i s usznie, skoro Arcybiskup 

da

mego przybycia i wyra nie mi  wzywa . (Mnie jednak zdawa o si ,  e list ten poniek d
zdradza  pewien brak odwagi i stanowczo ci z jego strony). Odpisa am mu, dzi kuj c za  ask
mi okazan , dodaj c jednak,  e, zdaniem moim, gorzej by oby prosi  miasto o pozwolenie,
gdyby go mia o odmówi , ni  zacz  bez pytania go o zgod , (s.714) gdy  tamto  atwiej

background image

141

mog oby narazi  si  Jego Ekscelencj  na mo liwe spory. Snad  przeczuwa am zawczasu, jak

abe znalaz abym u niego poparcie, skoroby zamiar nasz napotka  na jego opór, a napotka by

najpewniej, gdybym by a podj a starania o to pozwolenie, którego uzyskanie z góry
widzia am, jak by oby trudne dla zwyk ej w takich razach ró no ci zda .

Jednocze nie napisa am do Biskupa Palencji, prosz c go, by zgodzi  si  na chwilowe
zawieszenie tej sprawy ze wzgl du na podkopane moje zdrowie, z którym w tak pó nej ju
porze roku trudno mi nara

 si  na pobyt w Burgos, gdzie takie silne ch ody panuj . O

tpliwo ciach moich co do Arcybiskupa nic mu nie wspomina am, nie chc c go wi cej

jeszcze martwi , kiedy i tak ju  by  zmartwiony onym jego listem, w którym, po takich
zapewnieniach o dobrej swojej woli, jakoby si  cofa  i wynajdywa  trudno ci. Ba am si
tak e, dotykaj c tej kwestii, da  im jaki powód do niezgody, kiedy dot d w najlepszej z sob

yli przyja ni. W taki sposób wyt umaczywszy si  przed obu, uwa

am siebie za zwolnion

do czasu i ani my

c o pr dkim wybraniu si  do Burgos, z Sorii uda am si  do naszego domu

w. Józefa w Awili, gdzie ró ne interesy wymaga y koniecznie mojej obecno ci.

8. Mieszka a wówczas w mie cie Burgos pewna wdowa  wi tobliwa, rodem z Biskai,
nazywa a si  Catalina de Tolosa. Niepr dko sko czy abym, gdybym chcia a tu opisywa
wszystkie jej cnoty: jej  ycie umartwione i ducha modlitwy, wielkie jej ja mu ny i uczynki
mi osierne, bystry jej umys  i wspania

 serca. Dwie córki swoje, na cztery lata przedtem, o

ile pami tam, odda a do naszego klasztoru Niepokalanego Pocz cia Naj wi tszej Panny w
Valladolid. Z oddaniem drugich dwu czeka a na otworzenie domu naszego w Palencji i zaraz
po dokonaniu tej fundacji, nim jeszcze stamt d odjecha am, sama mi je przywioz a.

9. Wszystkie cztery okazuj  si  córkami godnymi takiej (s.715) matki, s  to, rzec mog , dusze
anielskie. Da a im posag znaczny i hojn  wypraw , bo hojn  ona jest we wszystkim, co robi, i
ma z czego, posiadaj c bardzo du y maj tek. W czasie pobytu jej u mnie w Palencji, b

c

zupe nie spokojna co do pozwolenia Arcybiskupa, tak mi si  ono wydawa o rzecz  pewn ,
prosi am t  pobo

 pani , by wyszuka a nam w Burgos jaki dom i by urz dzi a w nim krat  i

ko o, w którym by my tymczasowo mog y zacz  i obj  fundacj  w posiadanie. Wydatki na
to potrzebne prosi am, by zaliczy a na mój rachunek, bo ani my la am o tym, by ona mia a
jeszcze obarcza  siebie tym kosztem. Ona gor co pragn a tej fundacji i bardzo si  tym
martwi a,  e skutkiem nieprzewidzianych, o których wy ej wspomnia am, trudno ci — rzecz
ma pój  w odw ok . Jako , gdy odjecha am do Awili, nie my

c, jak mówi am, o dalszym

na teraz traktowaniu tej sprawy, ona jej nie zaniecha a i w przekonaniu,  e bez pozwolenia
miasta nie b dzie podobna nic zrobi , nie wspomniawszy mi o tym, wszcz a starania o
uzyskanie zgody.

10. Mia a dwie znajome, panie znacznego rodu, a bardzo pobo ne, matk  i córk ; obie one
równie  bardzo pragn y tej fundacji. Matka nazywa a si  do a Maria Manrique; synowi,
który nale

 do zarz du miasta, by o na imi  don Alonso de Santo Domingo Manrique, córce

do a Catalina. Obie wi c, i matka i córka, pocz y nalega  na don Alonsa, aby wyst pi  w
zarz dzie miejskim z wnioskiem wydania onego pozwolenia. Alonso uda  si  naprzód do
Cataliny de Tolosa z zapytaniem, jak  ma da  wnioskowi swemu podstaw , to jest jak
przedstawi  r kojmi  co do utrzymania zamierzonej fundacji, bo bez takiej r kojmi, rzecz
pewna,  e pozwolenia odmówi . Na to o wiadczy a,  e obowi zuje si , jak tego i dope ni a,
da  nam dom, je liby my go sk din d nie mia y, i zapewni  nam po ywienie. U

ono

background image

142

podanie z wymienieniem tych zobowi za , ona je podpisa a, a don Alonso z tym
dokumentem w r ku tak zr cznie i pomy lnie pokierowa  spraw ,  e wszyscy cz onkowie
zarz du zgodzili si  na dopuszczenie naszej fundacji, po czym uda  si  do Arcybiskupa i
dor czy  mu to (s.716) pozwolenie na pi mie. Zaraz po wszcz ciu tych rokowa  uprzedzi a
mnie listownie o krokach przez ni  uczynionych. Ja wzi am to za  arty; wiedzia am dobrze z

asnego do wiadczenia, jak trudno jest uzyska  od miast pozwolenie na klasztor

utrzymuj cy si  z ja mu ny, by am wi c pewna,  e i w tym razie rzeczy  atwo nie pójd , a nie
powsta o mi w my li,  eby ona tak pr dko za atwi a spraw , tak wielkie i hojne bior c na
siebie zobowi zania.

11. Z tym wszystkim jednak którego  dnia, zdaje mi si  w oktaw

w. Marcina, polecaj c t

spraw  Panu, zastanowi am si , co poczn , je li, wbrew oczekiwaniu mojemu, zgodzenie si
miasta rych o nast pi. Zdawa o mi si ,  e przy tylu ró nych i ci

kich cierpieniach moich o

podró y do Burgos my le  mi niepodobna,  e by oby to nierozs dnym nara aniem zdrowia,
gdybym po  wie o przebytej, tak ci

kiej — jak wy ej opowiedzia am — je dzie do Sorii,

zaraz znowu puszcza a si  w tak  dalek  drog , tym wi cej,  e jestem bardzo wra liwa na
zimno. Prowincja  te  pewno by na to nie pozwoli . Wreszcie, skoro tam nie gro

adne

szczególne trudno ci, obecno  moja nie b dzie tam potrzebna i przeorysza bardzo dobrze
mi  mo e zast pi .

ród takich my li, gdy ju  postanowi am sobie,  e nie pojad , Pan rzek  do mnie te s owa, z

których pozna am,  e pozwolenie ju  jest uzyskane: Nie bój si  tego zimna. Ja jestem  arem
prawdziwym. Diabe  wszystkie si y swoje wyt a, aby przeszkodzi  tej fundacji, ty dla Mnie
wyt  twoje, aby przysz a do skutku. Nie wahaj si  pojecha  tam sama; wielki b dzie z tego
po ytek.

12. S owa te zmieni y w jednej chwili moje postanowienie. Cho  bowiem natura nieraz si
wzdryga wobec gro cego jej cierpienia, nigdy jednak nie ulega zmianie ch

 i gotowo  do

cierpienia dla mi

ci tak wielkiego Pana i Boga mego. Tak te  Jemu mówi  w chwilach

podobnej pokusy, by nie zwa

 na te wstr ty mojej u omno ci, ale kaza , co chce, abym

czyni a (s.717) dla Jego chwa y, a ja bez oci gania si  spe ni , co ka e. Cho  w tej porze
pada y  niegi, nie tyle przecie to mi  odstrasza o od jazdy do Burgos, ile raczej wzgl d na z e
moje zdrowie; gdybym je mia a dobre, pewno bym na  niegi i mrozy ani na nic nie zwa

a.

Cierpienia moje w czasie tej fundacji mocno mi dolega y, jak zwykle; ale zimno by o tak
nieznaczne, czy te  ja tak ma o je czu am,  e prawdziwie powiedzie  mog , i  nie wi cej od
niego cierpia am, ni  gdybym by a cho by w Toledo. Wiernie co do tego dotrzyma  Pan
obietnicy, jak  mi da  w onych swoich s owach.

13. W kilka dni po tych s owach Pana nades ano mi pozwolenie od miasta wraz z listami od
Cataliny de Tolosa i od przyjació ki jej do i Manrique. Obie nalega y na mnie, bym
przy pieszy a swój przyjazd, z obawy, by nie zasz a jaka przeszkoda, bo  wie o byli si  tam
zjawili Bracia Wiktoryni z zamiarem za

enia klasztoru, a przed nimi jeszcze, od do

dawna ju , o takie  upowa nienie do fundacji starali si  Karmelici Trzewiczkowi; pó niej, w
takim e celu, zjawili si  jeszcze Bazylianie. Takie jednoczesne zg oszenie si  tylu zakonów
mog o rzeczywi cie sta  si  powa

 dla nas przeszkod ; tym bardziej wi c jest czego

dzi kowa  Panu za wielk  dobro  i mi

 tego miasta, które je ch tnie dopu ci o wszystkie,

cho  zamo no  jego nie jest dzisiaj tak wielka, jaka by a dawniej. Zawsze s ysza am

background image

143

pochwa y miasta Burgos za mi osierdzie jego chrze cija skie, ale przyznaj ,  e nie
spodziewa am si , by ono umia o si  zdoby  na tak  szeroko  i hojno . Mnogo  i
rozmaito  zakonów by a raczej dla pobo nej tej ludno ci zach

. Jedni wedle poci gu

swego wspierali ten, inni woleli  wiadczy  dobrodziejstwa drugiemu. Arcybiskup jednak nie
chcia  zrazu tych nowo przybywaj cych dopu ci , przewiduj c z ich osiedlenia si
niepo dane nast pstwa, by mianowicie istniej ce ju  w mie cie klasztory  ebrz ce, z

siedztwa tych nowych nie mia y szkody, to jest (s.718) umniejszenia ja mu n, bez których

by utrzyma  si  nie mog y. Mo e by ,  e sami  ci zakonnicy tak  mu obaw  podali, a mo e
te  wznieci  j  diabe , chc c przeszkodzi  wielkim korzy ciom duchowym, jakie sprawia
znaczniejsza liczba klasztorów w jednym e miejscu istniej cych; a czy ich jest mniej, czy
wi cej, Bóg zarówno mocen jest da  im po ywienie.

14. Zwa aj c na wielk  usilno , z jak  te  wi tobliwe panie nalega y na mnie w swoich
listach, abym przy pieszy a mój przyjazd, chcia abym by a wyjecha  natychmiast, tylko  e
niektóre pilne sprawy jeszcze mi  w Awili zatrzymywa y. Wobec pobo nej skwapliwo ci
tych pa , które, cho  obce, tak  ywo bra y do serca t  spraw , czu am dobrze,  e mnie tym
bardziej nie wypada oci ga  si  i jestem obowi zana spiesznie korzysta  z pomy lnych
okoliczno ci, by ich z w asnej winy nie straci .

owa, które s ysza am zapowiada y wielkie przeciwno ci, cho  nie mog am odgadn , sk d i

od kogo by one przyj  mia y. W li cie bowiem Cataliny de Tolosa mia am zapewnienie,  e

asny dom jej gotów jest na przyj cie nasze i na wst pne przez nas obj cie fundacji,  e

miasto si  zgadza i Arcybiskup tak e. Nie mog am wi c  adn  miar  doj , kto by jeszcze
mia  by  sprawc  tego przeciwie stwa, które nam (s.719) diabe  mia  wznieci , cho  maj c na
to s owo Pa skie, nic w tpi am,  e tak b dzie.

15. Zwykle wi ksze w boskiej m dro ci swojej Pan daje  wiat o prze

onym. Napisa am

wi c do Ojca Prowincja a, zdaj c mu spraw  i z uprzedniego usposobienia mego i z tego, co
potem s ysza am od Pana. On odpowiedzia ,  e jecha  mi nie zabrania, tylko zapytuje, czy
mam na pi mie pozwolenie od Arcybiskupa. Odpisa am mu,  e wed ug listów, jakie
otrzyma am z Burgos, mówiono z nim w tej sprawie, uprzedzaj c go,  e proszono miasto o
pozwolenie i  e on ten krok pochwali ;  e zatem, wobec tego wszystkiego i wobec
poprzednich jego w tej kwestii o wiadcze , zdaje si ,  e o pozwoleniu jego nie ma co w tpi .

16. Ojciec Prowincja  postanowi  towarzyszy  nam w podró y na t  fundacj , po cz ci
dlatego,  e sko czywszy ju  kazania adwentowe, mia  czas swobodny; po cz ci dla
odwiedzenia, z ma ym zboczeniem z drogi, klasztoru naszego w Sorii, którego od czasu
za

enia jego jeszcze nie wizytowa ; po cz ci tak e, widz c mi  tak  star  i schorza , a

dz c,  e  ycie moje jeszcze si  na co przyda  mo e, chcia  czuwa  nad moim zdrowiem, w

tej je dzie po drogach niegodziwych i w najgorszej porze roku. Sta o si  to rzeczywi cie
mi

ciwym zrz dzeniem Pa skim, bo drogi tak by y z e i wody tak wezbrane,  e nie atwo

by yby my z nich wysz y bez pomocy jego samego i jego towarzyszów. Po wiele razy
przysz o im wysiada  dla odszukania drogi albo dla dobywania wozów z ka

, w których si

raz w raz nurza y. Zw aszcza mi dzy Palencj  a Burgos tak by o  le,  e odwa enie si  na tak
przepraw  istotnie mog o si  wydawa  zuchwalstwem. Prawda,  e na ubezpieczenie si
mia am s owo Pana, który rzek  do mnie, by my si  nie bali jecha  dalej, bo On b dzie z
nami, Ojcu Prowincja owi jednak na razie nie mówi am o tych s owach. Wielkie natomiast z

background image

144

nich mia am uspokojenie i (s.720) pociech  w tych bardzo powa nych niebezpiecze stwach i
cierpieniach, na jakie byli my wystawieni. W jednej szczególnie miejscowo ci pod Burgos,
zwanej pontones, bardzo by o gro nie; wody w tym miejscu tak wezbra y,  e same  mosty
prawie wsz dzie pod nimi znika y; drogi zupe nie nie by o wida , tylko jak daleko okiem
si gn , wsz dzie woda i woda, a po obu stronach mostów i drogi to  niezg biona.
Puszczanie si  w tak  drog  równa o si  zuchwalstwu, zw aszcza jeszcze wozami, które za
najmniejszym zboczeniem niechybnie zsun yby si  w przepa ; jako  z jednym z wozów
naszych o ma o  e tak si  nie sta o.

17. Wzi li my wprawdzie z gospody po

onej nie opodal przewodnika, znaj cego dobrze to

przej cie; ale i z najlepszym przewodnikiem niebezpiecze stwo jest wielkie. A jakie zajazdy
miewali my po drodze, o tym lepiej nie mówi . Przy takich z ych drogach nie mogli my ani
stawa  na popas czy na nocleg, gdzie by my chcieli, ani tyle ujecha , ile by w ci gu dnia
nale

o. Wozy nasze raz w raz grz

y w b ocie i trzeba by o nieraz wyprz ga  mu y z

jednego, aby wyci gn  drugi. Ojcowie nam towarzysz cy wielkie z tym mieli utrudzenie,
zw aszcza  e wo nice, jacy si  nam dostali, byli to ludzie m odzi i niedo wiadczeni, a przy
tym i niedbali. Towarzystwo Ojca Prowincja a du o mi dodawa o otuchy; sam si  zajmowa
wszystkim; z takim niewzruszonym spokojem znosi  wszystkie te k opoty, jak gdyby dla
niego by y niczym; najwi ksze nawet trudno ci tak spokojnie za atwia , jak gdyby to by y
bagatele. Raz tylko, w czasie onej przeprawy przez mosty, mimo woli uleg  silnemu wra eniu
przestrachu. I ja te , gdy si  wówczas znalaz am w ród onej bezbrze nej topieli, nie widz c
ani  ladu drogi, k dy by przejecha , ani  odzi, któr  by przep yn , mimo ca ej odwagi, jakiej
mi dodawa a otrzymana od Pana obietnica, nie zdo

am si  oprze  silnemu l kowi na my l,

co si  stanie z moimi towarzyszkami. Mia am ich osiem w tej drodze: dwie z nich mia y ze
mn  powróci , drugie pi , z (s.721) których cztery chórowe a jedna konwerska, by y
wyznaczone na pozostanie w Burgos. Jeszcze, zdaje mi si , nie powiedzia am, kto by
ówczesnym naszym Prowincja em. By  to Ojciec Hieronim Gracián od Matki Bo ej, o którym
niejednokrotnie ju  w innych miejscach mówi am. Co do mnie, odbywa am t  podró  z
bardzo silnym bólem gard a, który mi przyszed  w drodze, jeszcze przed dojechaniem do
Valladolid; gor czka przy tym ani na chwil  mnie nie opuszcza a. Cierpia am wi c mocno,
skutkiem czego i nie by am zdolna cieszy  si  tak, jak by nale

o, szcz liwie przebytymi

niebezpiecze stwami i s odko ci  naj askawszej opieki, jak  nas Pan w tej drodze otacza .
Ból ten mam dot d, cho  to ju  koniec czerwca; nie jest on ju  tak gwa towny, zawsze jednak
mocno mi dolega. Siostry po tych przeprawach by y uszcz liwione. Mi o te  jest rozmawia
o niebezpiecze stwach przebytych, kiedy ju  min ; ale milsz  jeszcze i wi ksz  rzecz  jest
cierpie  z pos usze stwa, zw aszcza dla dusz tak t  cnot  kochaj cych i pe ni cych, jak owe
siostry.

18. Po takiej fatalnej podró y, jeszcze pod samym miastem przebywszy bajora, stan li my
wreszcie w Burgos, w pi tek, nazajutrz po Nawróceniu  w. Paw a, dnia 26 stycznia.
Stosownie do  dania Ojca Prowincja a, zatrzymali my si  naprzód u  wi tego Krzy a, dla
polecenia jemu naszej sprawy, a tak e dla doczekania tam zmroku, bo jeszcze by o widno.
Mieli my zamiar i postanowienie zaraz bez odk adania przyst pi  do fundacji. By am
zaopatrzona w listy od kanonika Salinas (tego samego, który, jak opowiedzia am w swoim
miejscu, tak skutecznie nas wspomaga  przy fundacji w (s.722) Palencji i tutaj równie
najusilniej by  nam pomocny) i od kilku osób znaczniejszych, gor co nas polecaj cych
krewnym i przyjacio om swoim w Burgos, aby poparli nasz  spraw  swoim wp ywem.

background image

145

19. Wszyscy oni uczynili zado  temu wezwaniu i zaraz nazajutrz przyszli mi  odwiedzi .
Podobnie  i cz onkowie zarz du miasta przyszli do mnie z upewnieniem,  e s owa nam
danego wcale nie 

uj ,  e owszem, bardzo si  ciesz  z mojego przybycia i radzi b

, w

czym zechc , mi us

. O wiadczenie to zupe nie nas uspokoi o, bo poniewa  jedyna

obawa, jak  mia

my, by a o to, by nam miasto nie robi o trudno ci, wi c wobec takiej

uprzejmo ci radnych by

my pewne,  e  adnej ju  przeszkody nie b dzie. W chwili naszego

przyjazdu chcia

my natychmiast, zanim kto  si  o nas dowie, zawiadomi  Arcybiskupa i

prosi  go, aby pierwsza Msza  wi ta u nas mog a by  zaraz nazajutrz; tego bowiem zawsze
we wszystkich prawie fundacjach przestrzega

my. Z powodu jednak deszczu ulewnego, w

jaki zajecha

my do domu kochanej naszej Cataliny de Tolosa, trzeba by o wstrzyma  si  z

tym zawiadomieniem do rana.

20. Noc t  mia

my spokojn  i doskona y po trudach podró y odpoczynek, dzi ki serdecznie

go cinnemu przyj ciu, jakie nam zgotowa a ta pobo na pani. Ja jednak tej nocy du o
ucierpia am; dla osuszenia przemok ej mojej odzie y mocno w pokoju napalono, a ogie  ten,
cho  kominkowy, tak mi zaszkodzi ,  e nazajutrz g owy podnie  nie mog am.
Przychodz cych do mnie zmuszona by am przyjmowa  le c w 

ku i przez zakratowane

okienko, zas on  okryte, z nimi rozmawia . Bardzo to dla mnie uci liwe, ale wobec
konieczno ci traktowania o interesach fundacji, niepodobna mi by o od tych rozmów si
uchyli .

21. Nazajutrz wcze nie O. Prowincja  poszed  do Ekscelencji, prosi  go o b ogos awie stwo,
bo niczego ju  wi cej, zdawa o nam si , nie by o potrzeba. Ale ten przyj  go bardzo
zachmurzony i rozgniewany, objawiaj c mu wielkie swoje niezadowolenie,  e przyjechali my
bez jego pozwolenia, jak (s.723) gdyby sam nie by  kaza  nam przyjecha  i jak gdyby nigdy
nie by o mowy z nim o naszej fundacji. Ostrymi wi c wyrzutami obsypywa  O. Prowincja a,
mocne zw aszcza na mnie okazuj c zagniewanie. Wprawdzie musia  przyzna  w ko cu,  e
sam mi kaza  przyjecha , ale to by o tylko w tej my li, dodawa , abym rozpatrzy a si  na
miejscu i uk ady wszcz a, a nie bym od razu tyle mniszek przywozi a... Niech nas Bóg
strze e od takich przykro ci! Na pró no przedstawia  mu,  e uk ad z miastem, wed ug  dania
jego, ju  stan ,  e zatem ju  nie o uk ady chodzi, jeno o dope nienie przyznanej ju  fundacji;

e przed wyjazdem zapytywa am Biskupa Palencji i otrzyma am od niego zapewnienie,  e

powinnam zaraz jecha  (bez uprzedniego porozumiewania si  jeszcze z Jego Ekscelencj ),  e
nawet trudzenie ksi dza Arcybiskupa nowym jeszcze z mojej strony uprzednim zapytaniem,
by oby rzecz  zbyteczn  i niew

ciw , skoro on ju  o wiadczy ,  e pragnie naszego

przybycia. Wszystkie te racje nie zdo

y go przekona  ani zmieni  nieprzychylnego dla nas

jego usposobienia. Widocznie Bóg sam, chc c tej fundacji, zrz dzi  ten nag y, bez
zapytywania, nasz przyjazd. Gdyby my by y post pi y inaczej, fundacja z pewno ci  nie
przysz aby do skutku. Arcybiskup bowiem, jak potem sam to przyzna , w razie nowej do
niego pro by naszej by by da  odpowied  odmown  i przyjazdu nam zabroni . Ostatecznie

wiadczy  O. Prowincja owi i z tym go odprawi ,  e je li nie wyka emy si  ze sta ego

dochodu na utrzymanie naszego klasztoru i z posiadania w asnego domu, pozwolenia od
niego  adn  miar  nie otrzymamy i mo emy sobie odjecha , sk d przyjecha

my. Odjecha !

Pi kne to by y w

nie do odjazdu drogi i czas na podró  prze liczny.

22. O Panie mój, jaka to prawda,  e kto Tobie odda jak  us ug , temu Ty zaraz odp acasz
jakim dotkliwym strapieniem! I jak e drog  by aby taka zap ata dla duszy prawdziwie Ciebie

background image

146

mi uj cej, gdyby my umieli od razu pozna  si  na jej cenie! My jednak w onej chwili tego
zysku wcale sobie nie  yczyli my. Widzieli my tylko to jedno,  e stawiane warunki gro
nam zupe

 niemo no ci  wykonania naszego zamiaru. (s.724) Nie do  bowiem,  e

wymaga , by my mia y zapewniony sta y dochód i nabyty w asny dom, ale nadto jeszcze
zabroni , by funduszu na to potrzebnego u yto z posagu sióstr. Znalezienie za  innego  ród a
na sum  tak znaczn , przy najusilniejszym nawet szukaniu i obmy laniu, by o widocznym
niepodobie stwem. Mimo to wszystko nie zachwia am si  ani na chwil  w mej ufno ci;
zupe nie by am pewna,  e wszystkie te przeciwno ci zrz dzone s  dla wi kszego naszego
dobra,  e jakkolwiek diabe  k adzie nam w drog  przeszkody dla udaremnienia naszej
fundacji, Bóg przecie w ko cu zwyci

y i spraw  swoj  do pomy lnego skutku przywiedzie.

Snad  O. Prowincja  podziela  t  ufno  moj , bo odpowiedzi  zgo a si  nie trapi  i z
pogodnym u miechem mi j  powtórzy . Bóg  askawy tak go dobrze usposobi , aby si  nie
gniewa  na mnie i nie robi  mi wymówek,  em nie postara a si  z samego pocz tku dosta
pozwolenie na pi mie, jak on wówczas radzi .

23. Dowiedziawszy si  o tym stanie rzeczy, przysz o zaraz do mnie kilku z przyjació  i
krewnych kanonika Salinas, do których ten e — jak mówi am — da  nam listy. Wszyscy oni
byli zdania,  e trzeba prosi  Arcybiskupa o pozwolenie, by my mog y mie  Msz

wi

 w

domu i nie potrzebowa y wychodzi  na ulice, w tej porze pe ne b ota, po którym nie
wypada o nam chodzi  boso. W domu by a sala bardzo przyzwoita, która ojcom Towarzystwa
Jezusowego, od chwili przybycia ich do Burgos, przez dziesi  lat s

a za kaplic ; nie

by oby wi c w tym, zdawa o si  nam,  adnej trudno ci, by my w tej e kaplicy odby y
tymczasowe obj cie w posiadanie, nimby my zdo

y naby  dom w asny i do niego na sta e

mieszkanie si  przenie . Ale Arcybiskup  adn  miar  nie chcia  pozwoli  na odprawianie
Mszy  wi tej w tej sali, cho  dwóch kanoników usilnie go o to prosi o. Tyle tylko zdo ali
uzyska ,  e skoro b dziemy mia y dochód zapewniony, on zgodzi si  na rozpocz cie fundacji
w tym domu, do czasu nabycia w asnego. 

da  jednak, by my przyrzek y,  e dom w asny

kupimy i stawimy na to por czycieli. Szcz ciem por czycieli zaraz znalaz

my: przyjaciele

kanonika Salinas sami si  nam z por

 ofiarowali, a Catalina (s.725) de Tolosa zobowi za a

si  zapewni  nam dochód, bez którego fundacji rozpoczyna  nam broniono.

24. Na tych wszystkich pertraktacjach i obmy laniach, jak i sk d zaradzi  tylu k opotom,
up yn y nam ze trzy tygodnie, w ci gu których by

my bez Mszy  wi tej, z wyj tkiem

wi t, a ja do tego by am mocno chora i wci  trawiona gor czk . Ale Catalina de Tolosa z

ca  troskliwo ci  pami ta a o wszystkich moich potrzebach i wygodach. Da a nam na
mieszkanie ca  cz

 swego domu, gdzie by

my zupe nie same; przez ca y miesi c z tak

serdeczno ci  nas  ywi a, jak gdyby nam wszystkim by a matk . O. Prowincja  z
towarzyszami swymi mieszka  u przyjaciela i dawnego swego kolegi szkolnego, niejakiego
doktora Manso, kanonika i teologa katedralnego. Bardzo by  nierad tym zw okom, które go
tak d ugo w Burgos zatrzymywa y, a nie mia  serca opu ci  nas przed ostatecznym
za atwieniem naszej sprawy.

25. Arcybiskup, na przedstawienie nasze,  e mamy ju

danych por czycieli i zapewnione

utrzymanie klasztoru, odes

 nas do swego oficja a, aby zaraz co nale y zarz dzi . Ale i do

niego diabe  trafi  nie zaniecha . Bo oto, gdy my s dzili,  e ju

adnej nie mo e by

przyczepki,  e Arcybiskup po ca omiesi cznych staraniach naszych poprzestanie wreszcie na
tym, co my wed ug  dania jego spe nili, nowa zasz a przeszkoda. Oficja  po d ugim

background image

147

zastanowieniu si , przys

 mi reskrypt z oznajmieniem,  e pozwolenia dla nas nie b dzie,

(s.726) póki nie b dziemy mia y w asnego domu;  e na rozpocz cie fundacji w tym domu, w
którym sta

my, Arcybiskup ju  si  nie zgadza, bo wielka w nim wilgo  i ci

y ha as z

ulicy. Przy tym i co do zabezpieczenia sta ych dochodów klasztoru podnosi  nie wiem ju
jakie zarzuty i mnóstwo innych robi  trudno ci, jakby sprawa, od miesi ca wlok ca si , teraz
dopiero si  zaczyna a. Wreszcie ko cz c o wiadczy ,  e o tej sprawie wi cej nie ma co
mówi , póki nie b dzie domu takiego, który by si  spodoba  Arcybiskupowi.

26. Wielkie by o oburzenie Ojca Prowincja a i wszystkich po otrzymaniu tego dziwnego
poselstwa. Bo  na znalezienie takiego domu, który by si  zda  na klasztor, ka dy to widzi,  e
potrzeba czasu. A przy tym Prowincja  ju  nie móg  d

ej patrzy  na to,  e zmuszone

by

my wychodzi  na miasto dla s uchania Mszy  wi tej; i cho  ko ció  by  niedaleko i

mia

my w nim osobn  kaplic , gdzie nikt nas nie widzia , zawsze jednak przed

enie,

jakby umy lne, takiego stanu rzeczy bardzo ci

 by o i dla Jego Przewielebno ci, i dla nas

przykro ci . Powa nie ju  wówczas my la , jak s dz , kaza  nam odjecha . Na to jednak ja
nie mog am si  zgodzi . Pomn c na s owa, jakie us ysza am od Pana i na zalecenie Jego, bym
za Niego broni a tej Jego sprawy, tak by am pewna pomy lnego jej skutku,  e wszystkich
tych przykro ci jakby wcale nie czu am. To jedno tylko mi  martwi o,  e O. Prowincja  tyle z
naszego powodu cierpi nieprzyjemno ci. 

owa am,  e z nami przyjecha , nie przewiduj c

wówczas, jak wielk  i skuteczn  przyjaciele jego mieli nam by  pomoc , jak si  to z dalszego
opowiadania mego oka e. Towarzyszki moje tak e mocno by y strapione, ale o nic nie tyle
si  frasowa am, ile o Prowincja a. W ród tego powszechnego strapienia którego  dnia, cho  w
tej chwili nie by am na modlitwie. Pan rzek  do mnie te s owa: Teraz, Tereso, b

 m na!

owa te nowej doda y mi odwagi; nie waha am si  ju  prosi  O. Prowincja a (do czego

zapewne i Pan sam wewn trznie go sk oni ), by, nie czekaj c d

ej, zostawi  nas same i

(s.727) wróci  do domu, tym bardziej,  e zbli

 si  ju  czas Wielkiego Postu, a kazania

postne w jego ko ciele klasztornym z obowi zku na niego przypada y.

27. Przed odjazdem z Burgos, wspólnie z przyjació mi swymi, wystara  si  nam o
pomieszczenie w szpitalu Niepokalanego Pocz cia, gdzie przynajmniej mia

my

Naj wi tszy Sakrament i codziennie Msz

wi

. By o to dla nas ulg , a dla niego niejak

pociech ; ale uzyskanie dla nas tego mieszkania niema o go kosztowa o. Pewna bowiem
wdowa mia a w tym e szpitalu wynaj ty dla siebie obszerny pokój i nie tylko odst pi  go
nam nie chcia a (cho  sama mia a go zaj

 dopiero za pó  roku), ale nadto jeszcze bardzo si

gniewa a,  e nam dano par  pokoi na górze pod dachem, z których jeden mia  wej cie na jej
pokój. Ma o jej by o zamkn  na klucz to przej cie, ale jeszcze je od  rodka zatarasowa a
dr gami. Z drugiej strony znowu, cz onkowie bractwa, zawiaduj cego szpitalem, wyobrazili
sobie,  e na to do niego si  wprowadzamy, aby go zabra  dla siebie; obawa ta nie mia a
sensu, ale dla wi kszej zas ugi naszej Bóg dopu ci  na nas i to utrapienie. Kazali nam tedy,
Ojcu Prowincja owi i mnie, z

 przed notariuszem przyrzeczenie,  e na pierwsze ich

danie natychmiast si  wyniesiemy.

28. Warunek ten wydawa  mi si  szczególnie niebezpieczny i gro ny, bo wdowa ta by a
bogata i mo nych mia a krewnych, mog aby wi c ka dej chwili, skoroby jej przysz a fantazja,
wyrzuci  nas na ulic . Ale Ojciec Prowincja , roztropniejszy ode mnie, uzna ,  e potrzeba
nam zgodzi  si  na wszelkie stawiane nam warunki, aby tylko pr dzej zaj

 to mieszkanie.

Dano nam tylko dwa pokoje i kuchni ; ale ochmistrz szpitalny, niejaki Hernando de Matanza,

background image

148

wielki s uga Bo y, doda  nam drugie dwa, z których jeden nam s

 za rozmównic . Nadto i

w codziennych potrzebach naszych dobry ten cz owiek, pe en mi osierdzia dla bli nich i
wielki ja mu nik, hojnie nas wspiera . Równie  wiele dobrego nam  wiadczy  poczmistrz
miejscowy, Francisco de Cuevas, czynny (s.728) bardzo i gorliwy opiekun tego szpitala; w
ka dej, ile razy si  zdarzy a, potrzebie zawsze gotow  u niego znajdowa

my pomoc.

29. Na to wymieniam tu tylu dobroczy ców, którzy tak wspierali nas w pierwszych naszych
w Burgos pocz tkach, aby siostry — i te, które teraz s , i te, które pó niej nastan  —
pami ta y o nich, jako s uszna, w modlitwach swoich. Wszak e wi cej jeszcze pami  i
modlitwa nale y si  od nas fundatorom. Nie by o zrazu zamiarem moim i ani mi to nawet na
my l nie przysz o, by Catalina de Tolosa mia a zosta  fundatork  tego naszego klasztoru. Ona
jednak  yciem swoim  wi tym zas

a sobie na t

ask  u Pana, który Opatrzno ci  swoj

tak wszystko zrz dzi , i  niepodobna jej tego chwalebnego tytu u zaprzeczy . To jedno ju ,  e
ona da a fundusz na kupienie domu, na co my same nigdy nie by yby my si  zdoby y,
niew tpliwie jej zapewnia prawo do tytu u fundatorki; ale wi cej jeszcze na  zas

a tym,

e niewypowiedzianie bola y j  wszystkie one z Arcybiskupem nieporozumienia i sama my l,
e zamiar nasz mo e spe zn  na niczym, dojmuj cym przejmowa a j  smutkiem.

Niestrudzona te  by a w  wiadczeniu nam coraz nowych dobrodziejstw.

30. Cho  szpital, w którym mieszka

my, w znacznej od jej domu le

 odleg

ci, ona

przecie prawie co dzie  z najwi ksz  serdeczno ci  nas odwiedza a i przysy

a nam, czego

nam by o potrzeba, nie zwa aj c na szemrania i obelgi, jakimi j  za to  cigano, a wobec
których serce mniej odwa ne, ni  ona je mia a, by oby si  z pewno ci  ul

o albo

zniech ci o. Przykro ci te, które ona z naszego powodu cierpia a, wielkim by y dla niej
zmartwieniem. Najcz ciej wprawdzie ukrywa a je przede mn , ale bywa y chwile,  e nie
mog a ich zatai , zw aszcza takie, które dotyka y j  w sumieniu. Sumienie bowiem mia a tak
czyste i prawe,  e jakkolwiek nieraz silne jej dawano powody do  alu i urazy, nigdy przecie z
ust jej nie s ysza am s owa, które by by o z obraz  Boga i mi

ci bli niego. Wymy lano jej

na wszelki sposób:  e idzie prost  drog  do piek a,  e to wstyd, by niewiasta uczciwa i maj ca
(s.729) dzieci trwoni a tak maj tek jak ona. A przecie  ona nic nie robi a, w czym by pierwej
nie zasi gn a rady i zgodzenia si

wiat ych i uczonych teologów. Ja te , gdyby ta

szczodrobliwo  jej nie by a w zgodzie z innymi jej obowi zkami, za nic na  wiecie,
jakkolwiek by o to nastawa a, nie przyj abym jej daru, cho bym za to mia a si  wyrzec
za

enia, nie jednego, ale tysi ca klasztorów. Zreszt  sprawa ta toczy a si  ca kiem mi dzy

nami, i nikt z postronnych nie wiedzia , jak rzeczy stoj  istotnie; nie dziw wi c,  e wi cej si
domy lano ni  by o rzeczywi cie. Ona na wszystkie te napa ci odpowiada a z chrze cija sk ,
jak  w wysokim stopniu posiada, roztropno ci  i cierpliwo ci  niezachwian . Snad  Bóg sam
uczy  jej umiej tno ci  agodzenia jednych, znoszenia drugich i darzy  j  m stwem wy szym
nad wszelkie cierpienia i przeciwno ci. O, jak e wysoko w tej odwadze do czynienia wielkich
rzeczy i znoszenia wielkich cierpie  prawdziwi s udzy Bo y przewy szaj  mo nych tego

wiata, o ile w nich, obok  wietno ci znakomitego rodu, nie ma tej prawdziwej wy szo ci

ducha, któr  daje tylko mi

 Boga! Catalinie de Tolosa ani na jednym, ani na drugim nie

zbywa o, bo i dusz  mia a czyst  i by a córk  wielkiego rodu.

31. Ojciec Prowincja , jak mówi am, umie ciwszy nas w tym szpitalu, gdzie i Msz

wi

mia

my, i mog

my zachowywa  klauzur ,  atwiej ju  zdoby  si  na odwag  opuszczenia

nas i udania si  do Valladolid, gdzie mia  opowiada  s owo Bo e. Odje

 jednak mocno

background image

149

zgryziony tym,  e ze strony Arcybiskupa  adnego nie by o widoku, by my mia y otrzyma
potrzebne nam pozwolenie. Dodawa am mu otuchy, jak mog am, ale daremnie; nie dawa
wiary moim s owom i trzeba przyzna ,  e bardzo powa ne mia  do smutnych przewidywa
swoich powody, nad którymi nie mam potrzeby tutaj si  rozwodzi . Do , ze ma o mia
nadziei, a przyjaciele jego jeszcze mniej, co tym bardziej jeszcze utwierdza o go w
zw tpieniu.

Odjazd jego wielk  mi przyniós  ulg , bo — jak ju  mówi am — najwi kszym zmartwieniem
moim by o to,  e on (s.730) tak si  martwi . Odje

aj c, zaleca  nam, by my si  na wszelki

sposób stara y o nabycie domu, aby my przynajmniej ju  by y we w asnym mieszkaniu. Ale
by o to zadanie trudne; dotychczas, pomimo usilnego szukania,  aden jeszcze dom si  nie
znalaz , który by my mog y kupi .  yczliwi nam, zw aszcza przyjaciele Ojca Prowincja a, po
odje dzie jego gorliwiej jeszcze ni  przedtem zajmowali si  spraw  nasz . Wszyscy oni byli
zdania,  e Arcybiskupowi, dopóki nie b dziemy mia y domu, ani s owem ju  o nas
wspomina  nie b

. Ten jednak wci  powtarza ,  e wi cej od innych pragnie tej fundacji

naszej, i chc  wierzy  temu, bo  taki dobry chrze cijanin, jak on, nie k ama by przecie. Ale w
czynach to pragnienie jego nie bardzo si  okazywa o, skoro  da  od nas takich rzeczy,
których spe nienie widocznym dla nas by o niepodobie stwem. Takie to zdrady knu  diabe ,
aby zamiar nasz nie przyszed  do skutku. Lecz jak e jawnie, o Panie, okaza a si  i w tym
zdarzeniu wszechmocno  Twoja, kiedy z tych w

nie podst pów, które nieprzyjaciel

wynajdywa  na zd awienie tego dzie a Twego, Ty wyprowadzi

 tym  wietniejsze jego

dokonanie. B

 za to b ogos awiony na wieki.

32. Ju  blisko miesi c, od wigilii  w. Macieja do wigilii  w. Józefa, mieszka

my w tym

szpitalu, wci  szukaj c domu. Wszystkie jednak, które nam ofiarowano na sprzeda , tyle
ró nych przedstawia y niedogodno ci,  e  adnego z nich nie mog

my wybra . Mówiono mi

o domu jakiego  pana, od d

szego ju  czasu wystawionym na sprzeda . Dziwnym

zrz dzeniem Bo ym sta o si ,  e cho  tyle naraz Zakonów w tym e czasie, jak mówi am
wy ej, szuka o domu dla siebie, ten  adnemu z nich si  nie spodoba , czemu dzisiaj wszyscy
si  dziwi , a niektórzy nawet i 

uj . S ysza am o tym domu od (s.731) dwóch znajomych,

ale wobec niekorzystnego o nim zdania wielu innych, mia am go za ca kiem dla nas
nieprzydatny i ju  o nim wcale nie my la am.

33. Pewnego razu, w ci gu rozmowy z doktorem Aguiar, przyjacielem, jak mówi am, naszego
Ojca, w której ten e oznajmi  mi ze smutkiem,  e na pró no wiele domów ogl da  i w ca ym
mie cie nic nie znalaz  i prawie ju  zw tpi , czy b dzie podobna co znale , nagle mi si
przypomnia  on dom zapomniany. Przysz a mi te  my l,  e chocia by ten dom by  tak
niedogodny, jak go nam przedstawiano, zawsze jednak, z uwagi na nagl

 potrzeb , w jakiej

jeste my, mo emy w nim znale

 cho  tymczasowe schronienie, a potem go odsprzeda .

Wyjawi am to doktorowi Aguiar, prosz c go, by raczy  potrudzi  si  jeszcze i dom ten
obejrze .

34. Spodoba  mu si  mój pomys , a  e domu tego nie zna , wi c, nie zwa aj c na przykr  tego
dnia niepogod , zaraz tam poszed . Lokator, w tym domu mieszkaj cy i zamierzonej
sprzeda y jego przeciwny, nie chcia  go wpu ci  do  rodka; ale po

enie domu i ca e, o ile je

móg  z zewn trz os dzi , urz dzenie jego bardzo si  doktorowi spodoba o. St d te  na s owo
jego postanowili my wej  w uk ady o kupno. W

ciciel nie by  obecny w mie cie, ale

background image

150

pe nomocnictwo do sprzeda y domu pozostawi  pewnemu pobo nemu kap anowi, który z

aski Boga naj yczliwsz  o ywiony ch ci  u atwienia nam tego kupna, w ca ym toku

uk adów z wielk  post pi  z nami szczero ci .

35. Umówili my si ,  e naprzód sama dom ten obejrz . Pojecha am wi c na miejsce i tak go
znalaz am dla nas dogodnym,  e chocia by dwakro  tyle za

dano, za ile nam go

ofiarowano, jeszcze by mi si  zdawa o,  e to bardzo tanio. Nie przesadzam bynajmniej, czego
najlepszym dowodem to,  e dwa lata przedtem rzeczywi cie ofiarowano w

cicielowi cen  w

dwójnasób wy sz , a on jej nie chcia  przyj

. Zaraz (s.732) nazajutrz przyszed  do mnie ten

kap an razem z doktorem, który równie  zdziwiony,  e w

ciciel na tak umiarkowanej cenie

poprzestaje, od razu chcia  zawrze  umow . Zrobi am mu uwag ,  e niektórzy z przyjació
naszych, których si  radzi am, znajduj ,  e cena  dana jest o pi set dukatów za wysoka; ale
on, obstaj c przy swoim, upewnia  mi ,  e cho  zap ac  co do grosza tyle, ile w

ciciel  da,

zawsze to b dzie tanio. Ja te  zupe nie podziela am jego zdanie, owszem, zdawa o mi si ,  e
to prawie za darmo i gdyby tylko o mnie chodzi o, nie waha abym si  ani chwili z dobiciem
targu. Poniewa  jednak nale no  mia a by  zap acona z funduszów Zakonu, uwa

am sobie

za obowi zek stara  si  o uzyskanie ceny jak najni szej. By o to w wigili

w. Józefa, jeszcze

przed Msz

wi

; uprosi am ich wi c, by po Mszy do mnie wrócili, dla uko czenia sprawy.

36. Doktor, cz owiek rozumny i bystry, nalega  o po piech, dobrze to widz c,  e gdyby rzecz
si  przewlek a i sta a si  g

, wypad oby nam zap aci  du o dro ej, albo mo e i samo

kupno ju  by nie przysz o do skutku. Wzi  wi c od tego kap ana s owo,  e niezawodnie zaraz
po Mszy znowu do mnie si  zg osi. My tymczasem posz

my na Msz

wi

, polecaj c

spraw  nasz  Bogu, a Pan rzek  do mnie: Trosk  o pieni dze dajesz si  wstrzymywa . Da  mi
w ten sposób do zrozumienia,  e dom ten b dzie dla nas odpowiedni i  e powinny my go
naby . Siostry ju  przedtem gor co prosi y  wi tego Józefa, by na dzie  swój  wi ty da  im
dom i  wi ty nasz Ojciec wys ucha  ich pro by, cho  gdy j  zanosi y, nie by o jeszcze ani
widoku, by tak pr dko spe ni  si  mog a. Wszystkie one nalega y na mnie o rych e zawarcie
umowy i sta o si  zado  ich 

daniu. Doktor, wracaj c do nas, we drzwiach spotka

notariusza, jakby go Pan umy lnie dla nas na t  chwil  przys

. Zaraz go zabra  z sob  i do

nas wprowadzi , oznajmuj c mi,  e trzeba ko czy  bez straty czasu. Sprowadzi

wiadków i

zamkn  drzwi od sali, boj c si , by nas kto obcy nie pods ucha . I tak, dzi ki niestrudzonej i
rozumnej gorliwo ci (s.733) tego zacnego przyjaciela, w wigili

w. Józefa, jak mówi am, akt

sprzeda y i kupna naszego domu spisany i podpisany zosta  wed ug wszelkich wymaga
prawa.

37. Na mie cie, skoro wie  o tym si  rozesz a, wielkie powsta o zdziwienie,  e dom ten
dosta  si  nam tak tanio. Zjawili si  ochotnicy do kupienia go; mówiono g

no,  e

pe nomocnik zmarnowa  mienie w

ciciela,  e trzeba zerwa  kontrakt,  e sta o si  jawne

oszustwo. Niema o dobry nasz kap an mia  do zniesienia z tego powodu. Doniesiono zaraz o
tym, co zasz o, w

cicielom, to jest temu panu mo nemu — o którym mówi am — i jego

onie, równie  ze znacznego rodu pochodz cej. Jednak oboje ci pa stwo nie tylko nie chcieli

podnosi

adnego zarzutu przeciw umowie z nami zawartej, ale raczej ucieszyli si  bardzo,  e

dom ich zamieni si  w klasztor i bez  adnych trudno ci, które zreszt  nic by ju  nie pomog y,
zgodzili si  na wszystko. Zaraz nazajutrz nast pi a wymiana kontraktów; z

yli my trzeci

cz

 nale no ci z niejak  jeszcze nad umow  nadwy

, czym cho  by

my nieco

background image

151

poszkodowane, wszak e dla mi

ci tego poczciwego kap ana, który nas o to prosi ,

przysta

my na to jego  danie.

38. Mo e to si  komu wyda niew

ciwe,  e tak szeroko i z takimi szczegó ami rozwodz  si

nad kupnem tego domu. Ale wszystkim, prawdziwie rzec mog , którzy na t  spraw  z bliska
patrzyli, ca y jej przebieg wydawa  si  jakby cudowny: i ta dziwnie niska cena, i to
dziwniejsze jeszcze za lepienie tylu ró nych osób zakonnych, które wszystkie ten dom
ogl da y i  adna go dla zgromadzenia swego wzi  nie chcia a, i samych e mieszka ców
miasta Burgos, którzy nigdy przedtem na ten budynek, jak gdyby go nie by o, uwagi nie
zwracali. A  dopiero teraz ze zdziwieniem spostrzegli, jaki to dobry i wygodny dom, i
wytykali niebaczno  i nierozum tym, którzy go  atwo dosta  mogli, a nie chcieli. By o
mi dzy nimi jedno (s.734) zgromadzenie 

skie, szukaj ce schronienia dla siebie, i drugie

dwa (jedno tylko co za

one, drugie przyby e z dalszych stron, skutkiem po aru, w którym

klasztor jego by  sp on ), i jaka  pani bogata, która, chc c za

 klasztor, na krótko przed

nami ten dom ogl da a i nie znalaz a go odpowiednim. Wszyscy oni teraz bardzo nieuwagi
swojej 

uj .

39. Wrzawa nies ychana, jak  to kupno nasze sprawi o w ca ym mie cie, pokaza a nam jasno,
jak wielk  mia  s uszno  zacny nasz doktor Aguiar,  e tak nastawa  o to, by rzecz si  zrobi a
potajemnie a pr dko. Jemu, po Bogu, prawdziwie rzec mog , dom nasz zawdzi czamy.
Umys  dojrza y i powa ny wielk  jest pomoc  do wszystkiego, doktor nasz posiada  go w
wysokim stopniu, wi c przy serdecznej, jak  mu Bóg da  dla nas  yczliwo ci, szcz liwie za

ask  Jego dokona  tej sprawy. Potem jeszcze przesz o miesi c trudzi  si  dla nas, pomagaj c

nam w urz dzeniu domu i podaj c my li i wskazówki, aby wszystko zrobi o si  dobrze i
tanio. Widocznie Pan zachowywa  ten dom dla siebie, aby my Go w nim chwali y, tak
przedziwnie po

enie i ca y jego rozk ad, jakby umy lnie dla nas przygotowany, odpowiada

wszelkim potrzebom naszym. Gdym go w tak krótkim czasie ujrza a gotowym na nasze
przyj cie, prawdziwie zdawa o mi si ,  e to sen. Zaiste, sowicie Pan wynagrodzi  nam za to,
co my przecierpia y, daj c nam klasztor z takim ogrodem, z tak  obfito ci  wody i z takim
pi knym widokiem,  e prawdziwie rozkosz w nim mieszka . Niech Mu b dzie chwa a i
dzi kczynienie na wieki, amen.

40. Arcybiskup, uwiadomiony o wszystkim, ucieszy  si  bardzo,  e nam si  tak szcz liwie
powiod o, przypisuj c pomy lny ten skutek swojemu wzgl dem nas uporowi, w czym mia
wielk  s uszno . Napisa am do niego, wyra aj c mu rado  moj , i em zdo

a go zadowoli

i zapewniaj c go,  e postaram si  jak najspieszniej doprowadzi  dom nasz do porz dku, dla
otrzymania ju  wreszcie od niego  aski upragnionej. Ale i bez tego pilno mi by o przenie
si , zw aszcza gdy mi  ostrze ono,  e do czasu spisania jakich  tam dokumentów chc  nas
jeszcze w dawnym mieszkaniu zatrzyma . Cho  wi c (s.735) lokator, zajmuj cy ten dom,
jeszcze nie ust pi  i nieco jeszcze czasu up yn o, nim zdo

my go sk oni  do usuni cia si ,

my jednak nie czekaj c przenios

my si , zajmuj c tymczasowo jedn  cz

 domu, dla nas

opró nion . Arcybiskup, jak mi zaraz doniesiono, mocno by  nierad z tego mego po piechu.
Postara am si , jak mog am, uspokoi  go, i udobrucha  si , bo dobre ma serce i, cho

atwo

zagniewa si , gniew jego pr dko przemija. Potem znowu gniewa  si , gdy mu doniesiono,  e
urz dzi

my sobie krat  i ko o; zdawa o mu si ,  e to post pek samowolny, jakobym chcia a

usadowi  si , nie czekaj c upowa nienia od niego. Napisa am znowu, t umacz c mu,  e
wcale nie mia am tego zamiaru, o który mi  pos dza,  e krat  i ko o urz dzi am, bo  aden

background image

152

klasztor 

ski bez nich by  nie mo e; ale  e zreszt  krzy a nawet nad domem umie ci  nie

mia am, aby si  nie zdawa o,  e chc  dzia

 w asn  powag , bez niego, i tak by o istotnie.

Mimo wszelk

yczliwo , jak  nam okazywa , z wydaniem jednak po danego od tak dawna

pozwolenia wci  jeszcze si  oci ga , i nie by o sposobu wydoby  go od niego.

41. Przyjecha  wreszcie zwiedzi  nasz dom, który bardzo mu si  spodoba , okaza  nam wiele

askawo ci, ale pozwolenia nie da . Zrobi  nam tylko nieco wi ksz  nadziej ,  e je

otrzymamy, jak tylko za atwi  si  nie wiem jakie jeszcze uk ady z Catalin  de Tolosa i
odpowiednie dokumenty zostan  spisane. Wielka by a obawa, by go w ko cu ca kiem nie
odmówi . Na szcz cie doktor Manso, drugi on, o którym mówi am wy ej, przyjaciel O.
Prowincja a, nie wypuszcza  nas z swej opieki i korzystaj c ze swojej z nim za

ci, przy

ka dej sposobno ci przypomina  mu nasz  pro

 i nalega  na , aby jej wreszcie

zado uczyni . Bardzo go to bola o,  e i tu znowu zmuszone by

my szuka  Mszy  wi tej na

mie cie. Cho  bowiem by a w domu kaplica, w której dla uprzednich w

cicieli sprawowa a

si  Naj wi tsza Ofiara, i która nigdy do innego u ytku nie s

a, nam jednak za nic nie

chcia  pozwoli , by my w niej mia y Msz

wi

, i tak musia

my co niedziel  i  wi to

chodzi  na nabo

stwo do ko cio a. Szcz ciem,  e przynajmniej (s.736) mia

my go

blisko. Taki stan rzeczy trwa  bez zmiany od dnia naszego przeniesienia si  do tego domu, a
do chwili ostatecznego w nim dokonania fundacji, to jest mniej wi cej ca y miesi c. Wszyscy
teologowie zgadzali si  na to,  e nie ma  adnej racji, aby Msza  wi ta nie mog a si
odprawia  w tej kaplicy, jak odprawia a si  przedtem i Arcybiskup, sam wielki teolog, tak
samo to uznawa  jak i inni. Snad  wi c odmowa jego nie mia a innej przyczyny, jeno t ,  e
Pan chcia , by my cierpia y. Co do mnie, do

atwo znosi am t  prób ; ale mi dzy siostrami

by a jedna, któr  ta konieczno  wystawiania si  na widok publiczny tak g boko
przejmowa a,  e wychodz c na ulic , ca a si  trz

a ze wzruszenia.

42. Dope nienie wymaganych formalno ci niema o nas biedy kosztowa o; raz zgadzano si
przyj  od nas por

, drugi raz znowu  dano gotowych pieni dzy i wiele innych robiono

nam trudno ci. Nie tyle temu by  winien Arcybiskup, ile raczej jego oficja ; ten jawn  i
zawzi

 toczy  z nami wojn  i gdyby go Pan nie sprowadzi  w por  z tej drogi i nie skierowa

na lepsz , sprawa nasza nigdy pewnie nie by aby dosz a do ko ca. O, ile  w tych przej ciach
wycierpia a Catalina de Tolosa! Niepodobna tego i wypowiedzie . Ale wszystko to znosi a z
tak  cierpliwo ci ,  e si  nad ni  zdumiewa am, a przy tym wci  z niestrudzon
troskliwo ci  pami ta a o nas i naszych potrzebach. Da a nam zupe

 wypraw  na

urz dzenie si  w domu, 

ka i sprz ty, i wszelkie inne rzeczy potrzebne. Dom jej zamo ny

sowicie by  w to wszystko zaopatrzony, ale hojno , z jak  nam tych rzeczy dostarcza a,
jawnie  wiadczy a o jej dla nas po wi ceniu, i  wola aby raczej, by u niej czego zabrak o, ni
gdyby my mia y w czymkolwiek cierpie  niedostatek. Niejedn  mia

my fundatork  i

niejedna na za

enie nam klasztoru du o wi cej wyda a pieni dzy; ale takiej, która by

ponios a cho by dziesi

 cz

 tych przykro ci i utrapie , jakie dla nas wycierpia a, nie by o

adnej. Gdyby nie to,  e mia a dzieci, na które musia a si  ogl da , ca y swój maj tek by aby

nam odda a, a tak gor co pragn a szcz liwego dokonania tej naszej fundacji,  e (s.737)
wszelkie jej w tym celu i ofiary, i trudy wydawa y si  jej jakby niczym.

43. Widz c,  e temu zwlekaniu nie ma ko ca, napisa am do Biskupa Palencji, prosz c go, by
znowu wstawi  si  za nami do Arcybiskupa. Biskup by  mocno roz alony na niego, ca e jego
post powanie z nami za osobist  sobie poczytuj c obraz . Przeciwnie Arcybiskup, ku

background image

153

wielkiemu naszemu zdziwieniu, nigdy najmniejszym znakiem nie okaza , by poczuwa  si  do
tego,  e nam czyni krzywd . Prosi am go wi c, by jeszcze raz napisa  do niego,
przedstawiaj c mu,  e kiedy ju  mamy dom i spe ni

my wszystko, czego  da , jemu te

nale

oby ju  dotrzyma  tego, co obieca . Wskutek tej pro by mojej przys

 mi do niego list

otwarty, ale pisany w formie tak stanowczej,  e oddanie jego by oby zepsu o ca  spraw .
Jako  i doktor Manso, u którego si  spowiada am i którego zdania we wszystkim zasi ga am,
nie radzi  mi go oddawa ; bo cho  w wyrazach owszem bardzo umiarkowanych nic nie by o
ubli aj cego, w tre ci swojej jednak list ten wypowiada  pewne prawdy, którymi Arcybiskup,
taki ju  maj c charakter,  atwo móg  si  obrazi . Ju  i bez tego roz alony by  na niego za
niektóre uwagi, jakie mu ten e przys

, cho  do tego czasu w najlepszej z sob

yli przyja ni.

Win  tego poró nienia mnie przypisywa  i w tej my li powiedzia  mi kiedy ,  e jak przez

 Pana naszego przyjació mi si  stali ci, którzy przedtem byli sobie nieprzyjació mi, tak

przeciwnie przeze mnie dawna przyja

 jego zamieni a si  w nieprzyja

. Na to

odpowiedzia am mu tylko,  e mo e si  z tego przekona , jaka ja jestem. Zdaje mi si  jednak,

e wszelkiego z mojej strony dok ada am starania, aby poró nieniu mi dzy nimi zapobiec.

44. W tym te  celu na nowo uda am si  do Biskupa z b agaln  pro

, popieraj c j

wszelkimi racjami, na jakie zdoby  si  mog am, i stawiaj c mu przed oczy,  e chodzi tu o
chwa  Bo

, aby drugi, jak najprzyja niejszy list napisa . Spe ni  pro

 moj , cho  nie bez

wielkiej trudno ci; ale maj c przede wszystkim na wzgl dzie chwa  Bo  i chc c mnie
dogodzi , jak to niezmiennie przez ca e  ycie swoje czyni , (s.738) przezwyci

 siebie i

napisa  tak, jak prosi am, oznajmiaj c mi jednak przy tym,  e wszystko, cokolwiek dla
Zakonu naszego uczyni , nie tyle go kosztowa o, ile napisanie tego listu. B

 co b

 list ten

trafi  wreszcie do jego serca, a doktor Manso dokona  reszty, popieraj c go  yczliwymi dla
nas uwagami i usilnymi przedstawieniami swymi. Tak wi c da  na koniec pozwolenie i pos
z nim do nas zacnego Hernanda de Matanza, który je nam przyniós  z niema  rado ci .

nie tego dnia siostry wi cej ni  kiedy b

 by y zgn bione i kochana nasza Catalina de

Tolosa tak ju  upada a na duchu,  e nie wiedzia am, jak j  pocieszy . Ja sama te , cho  ca y
ten czas nie zachwia am si  w mojej ufno ci, ostatniej nocy zaczyna am traci  nadziej . Tak
to snad  Pan chcia  nas przygotowa  do rado ci, któr  mia  niebawem nam zes

,

dopuszczaj c na nas na chwil  przedtem ci sze strapienie. Niech b dzie pochwalone i

ogos awione Imi  Jego na wieki wieczne amen.

45. Doktorowi Manso da  upowa nienie do odprawienia u nas nazajutrz Mszy  wi tej i
wprowadzenia Naj wi tszego Sakramentu. On wi c pierwszy w kaplicy naszej spe ni
Naj wi tsz  Ofiar . Po nim, z wielk  uroczysto ci  i z udzia em muzykantów, którzy nie
wzywani sami si  zg osili, odprawi  sum  O. Przeor z konwentu  w. Paw a (z Zakonu
Dominika skiego, któremu to Zakonowi równie jak i Towarzystwu Jezusowemu, bardzo
wiele zawdzi czamy)...

Wszyscy przyjaciele nasi byli rozradowani, cieszy o si  z nimi, rzec mo na, prawie ca e
miasto, bo powszechnie nas 

owano, widz c nas w takiej poniewierce, i ostro przymawiano

Arcybiskupowi za jego z nami post powanie tak, i  nieraz to, co przy mnie na niego
wygadywano, wi cej mi  bola o, ni  to, co sama cierpia am. Rado  niezmierna dobrej naszej
Cataliny de Tolosa i wszystkich sióstr prawdziwym by a dla mnie zbudowaniem. “Panie,
wo

am, czegó  wi cej pragn  te s

ebnice Twoje, jeno tego, by mog y Tobie s

 i by , i

background image

154

(s.739) pozosta  wi niami dla mi

ci Twojej w tym  wi tym zamkni ciu, którego ju  nigdy

nie opuszcz ?”

46. Nikt nie zrozumie, kto sam tego nie do wiadczy , jak wielkie jest nasze uszcz liwienie,
gdy za dokonaniem takiej fundacji ujrzymy si  wreszcie za klauzur , za któr  nie mo e mie
wst pu  adna osoba  wiecka. Jakkolwiek mi ujemy wszystkich, którzy  yj  w  wiecie, nigdy
jednak towarzystwo ich nie zdo a nam zast pi  tej wielkiej pociechy, jak  nam daje
samotno . Jako ryba pojmana w sieci i wyci gni ta z wody 

 nie chce, chyba  e puszcz  j

na powrót do wody, tak jest, rzec mog , i z dusz  powo an  do tego, by 

a zanurzona w

zdrojach Oblubie ca swego. Zarzu  na ni  sieci, wyci gnij j  z tej toni Bo ej i ka  jej patrze
na rzeczy tego  wiata, a zobaczysz,  e  ycie prawdziwe ju  dla niej nie jest  yciem, dopóki jej
nie b dzie dano wróci  do swego  ywio u. O tym si  przekonywam na ka dy dzie , patrz c
na wszystkie, ile ich jest, nasze siostry, o tym mi  przekonywa i w asne do wiadczenie. Która
by za  czu a w sobie t sknot  do wychodzenia mi dzy ludzi  wieckich albo do cz stych z
nimi rozmów, taka s usznie si  ba  o siebie powinna; snad  nie zakosztowa a nigdy owej
wody  ywej, o której Pan mówi  w swej boskiej rozmowie z Samarytank . Snad  ukry  si
przed ni  Oblubieniec i sprawiedliwie, skoro jej ma o tego,  e wolno jej si  cieszy  Jego
towarzystwem. Ja przynajmniej boj  si  o tak  dusz  i dwojaki do tego widz  powód: albo
ona obra a sobie ten stan nie dla czystej jedynie Jego mi

ci, albo te , obrawszy go sobie, nie

zrozumie tej wielkiej  aski, jak  Pan jej uczyni , i  raczy  j  wybra  dla siebie i uchroni  j  od
podda stwa pod w adz  m a, pod któr  niejedn  czeka utrata zdrowia i  ycia, a da by Bóg,
by nie utrata i duszy.

47. O prawdziwy Cz owiecze i prawdziwy Bo e, Oblubie cze mój! Czy ma a to  aska i czy
godzi si  j  lekcewa

? Chwalmy Go, siostry moje, i  nam t

ask  uczyni . Bezustannie

wys awiajmy tego wielkiego Pana i Króla, i  za troch  (s.740) cierpienia i trudu, który nam
os adza tysi cem pociech, a który sko czy si  jutro, zgotowa  nam królestwo, które si  nigdy
nie sko czy. Niechaj b dzie b ogos awiony na wieki, amen, amen.

48. W kilka dni po za

eniu naszego domu, naradziwszy si  z O.Prowincja em, przyszli my,

on i ja, do wniosku,  e fundusz darowany przez Catalin  de Tolosa, czyli dochód roczny na
utrzymanie tego klasztoru, przedstawia pewne niedogodno ci,  e mo e da  powód do jakiego
procesu i tym samym sprowadzi  na ni  jakie nieprzyjemno ci. Uznali my zatem,  e lepiej
nam zda  si  z ufno ci  na Opatrzno  Bosk , ni by ona mia a z naszego powodu doznawa
przykro ci. W tej my li, nie mówi c ju  o innych jeszcze wzgl dach, które nas do tego
sk ania y, na ogólnym zgromadzeniu wszystkich sióstr i z upowa nienia Ojca Prowincja a,
zrzek

my si  przed notariuszem dochodu, przez ni  nam darowanego i wszystkie

dokumenty jej zwróci

my. Odby o si  to w najwi kszym sekrecie, aby Arcybiskup nie

dowiedzia  si  o tym naszym kroku i nie wzi  go nam za z e, cho  w rzeczy samej krok ten
dla nas tylko i dla tego domu by  uci

liwy. O klasztor, o którym wiadomo,  e  adnych nie

ma dochodów i utrzymuje si  tylko z ja mu ny, nie ma co si  obawia , bo ka dy go
wspomo e. — Gdy jednak jest o nim powszechne mniemanie,  e ma dostateczne uposa enie,
cho  w istocie go nie ma, jak to by o z tym naszym, taki klasztor  atwo mo e by  nara ony na

ód. Naszemu w

nie, jak mog o si  zdawa , grozi o to niebezpiecze stwo, na razie

przynajmniej, bo na przysz

 Catalina de Tolosa obmy li a ju  dla niego sposób, aby po jej

mierci mia  zapewnione utrzymanie. Dwie jej córki, które w tym roku mia y z

 profesj

w klasztorze naszym w Palencji, zrzek y si  maj tno ci swoich na rzecz matki. Otó  ona

background image

155

uniewa ni a to zrzeczenie si  na jej imi  i da a je przepisa  na rzecz tego domu naszego w
Burgos. Prócz tego, trzecia jej córka, która postanowi a wst pi  do nas tutaj, zapisa a
klasztorowi cz

 przypadaj

 (s.741) na ni  po ojcu i po matce; dwa te zapisy razem

stanowi y sum , równaj

 si  dochodowi wyznaczonemu nam pierwotnie. W tym tylko

trudno ,  e klasztor nie mo e zaraz wej  w ich u ywalno . Mimo to jednak mia am zawsze
i mam t  ufno ,  e siostry nie b

 tu cierpia y niedostatku. Jak innym klasztorom,

za

onym bez sta ych dochodów. Pan zsy a ja mu ny potrzebne, tak i tu wzbudzi serca

lito ciwe, które domowi temu przyjd  w pomoc, albo te  innym jakim sposobem potrzebom
jego zaradzi. Nie przecz  wszak e,  e wyj tkowe to po

enie jego, bo  adna jeszcze z

fundacji naszych nie powstawa a w takich jak ta warunkach, nasuwa o mi niekiedy pewne o
dalszy byt jego obawy. W takich chwilach ucieka am si  do Pana z b agaln  modlitw , aby
jako sam chcia  za

enia tego klasztoru, tak te  sam raczy  zrz dzi , co potrzeba, aby dzie o

Jego istnie  mog o i nie cierpia o niedostatku rzeczy do utrzymania jego niezb dnych. Z tego
te  powodu zwleka am z wyjazdem, nie chc c nowego domu tego opu ci , póki by si  nie
nadarzy a jaka aspirantka z posagiem.

49. A  pewnego dnia, gdy po Komunii znowu by am zaj ta tymi my lami. Pan rzek  do mnie:
Czemu si  smucisz? Ju  wszystko za atwione, mo esz spokojnie odjecha ,  daj c  mi  do
zrozumienia,  e siostry b

 mia y z czego 

 i  e nie zabraknie im rzeczy potrzebnych.

owa te tak mi  uspokoi y,  e gdybym widzia a gotowe dla sióstr i zapewnione najobfitsze

dochody, nie opuszcza abym ich z wi kszym o utrzymanie ich spokojem. Zaraz te  zabra am
si  do odjazdu, bo w tym domu zdawa o mi si ,  e ju  nie mam co robi ,  e tylko wczasu i
rozkoszy u ywam, bo by o mi tam bardzo dobrze, gdy przeciwnie w innych klasztorach, cho
mi  tam czeka o wi cej pracy i trudu, obecno  moja mog a si  jeszcze na co przyda .

Arcybiskup Burgos i Biskup Palencji od tego czasu pozostali serdecznymi przyjació mi. Dla
nas te  Arcybiskup (s.742) stale odt d okazywa  si  bardzo  askawy. Sam osobi cie da  habit
córce Cataliny de Tolosa i drugiej siostrze, która wraz z ni  do tego klasztoru naszego
wst pi a. Znalaz o si  tak e kilka osób mi osiernych, które dot d hojnie ubóstwo nasze
wspieraj . Z pewno ci  i nadal Pan nie dopu ci, by oblubienice Jego g ód cierpia y, je li jeno
one wiernie Mu s

 b

, jak to jest ich obowi zkiem. Niechaj On raczy u yczy  im  aski

ku temu wedle wielkiego mi osierdzia swego i niesko czonej swojej dobroci.

IHS

1. Zdaje mi si ,  e nie b dzie od rzeczy, gdy dodam tu jeszcze, w jaki sposób klasztor  w.
Józefa w Awili, który by  pierwsz  nasz  fundacj  — a którego za

enia w tej ksi dze nie

opisuj , bo ju  je na innym miejscu opisa am — spod w adzy Biskupa miejscowego, pod
któr  zosta  ufundowany, przeszed  pod zwierzchno  Zakonu.

2. W chwili za

enia tego klasztoru, biskupem Awili by  don Alvaro de Mendoza, ten sam,

który obecnie jest biskupem w Palencji. Przez ca y czas rz dów jego w Awili siostry
doznawa y od niego nad wszelki wyraz  askawej opieki i kiedy oddawa

my si  pod jego

pos usze stwo, Pan zatwierdzi  to postanowienie nasze, mówi c mi,  e tak trzeba, jak si  to i
w dalszym nast pstwie jasno okaza o. We wszystkich kolejach i trudno ciach, jakie
przechodzi  nasz Zakon, naj yczliwsze zawsze mia

my od niego poparcie i gorliw  obron .

background image

156

W niezliczonych zdarzeniach jawnie przekona

my si , jak szcz liwie to si  sta o, 

my

si  odda y pod jego w adz . Nigdy tego nie dopu ci , by jaki  duchowny wizytowa  nas w
jego zast pstwie. Nic si  nie dzia o w klasztorze, jeno z mojego rozporz dzenia, za uprzedni
jego zgod . Taki stan rzeczy trwa  mniej wi cej, nie pami tam dok adnie, siedemna cie lat i
przez ca y czas ani mi na my l nie przysz o stara  si  o zmian  zale no ci. (s.744)

3. Po przeniesieniu jednak Biskupa Awili na biskupstwo w Palencji, którego  dnia, w czasie
pobytu mego w klasztorze toleda skim, rzek  Pan do mnie,  e potrzeba, by siostry klasztoru

w. Józefa przesz y pod pos usze stwo Zakonu i bym si  postara a o to, bo gdybym tego

zaniecha a, dom ten rych o uleg by rozlu nieniu. Nie umiej c pogodzi  pozornej sprzeczno ci
mi dzy tym rozkazem a poprzednimi s owami, jakie s ysza am, w których Pan upewnia  mi ,

e dobrze i po yteczne, aby siostry zostawa y pod w adz  miejscowego Biskupa, nie

wiedzia am, co pocz . Uda am si  wi c po rad  do mego spowiednika, m a bardzo
uczonego, który obecnie jest Biskupem w Osmie. On dopiero obja ni  mi ,  e nie mam si
czego trapi , wówczas bowiem potrzeba by o tego, a dzi  potrzeba czego innego, jak si  to
ju  od tego czasu w bardzo wielu zdarzeniach jawnie okaza o. Twierdzi  on,  e zdaniem jego,
lepiej i bezpieczniej b dzie temu klasztorowi, gdy si  po czy z innymi, ni  gdyby pozosta
sam jeden odosobniony.

4. Poleci  mi zatem uda  si  do Awili dla omówienia sprawy na miejscu. Biskup zrazu wr cz
przeciwnego by  zdania i  adn  miar  nie chcia  si  zgodzi  na tak  zmian . Dopiero gdy mu
wymieni am g ówne powody, nalegaj c zw aszcza na szkody, jakie obecny stan rzeczy,
gdyby pozosta  nie zmieniony, móg  sprowadzi  na te siostry, które on tak ojcowskim sercem
mi uje, wzi  to wszystko pod g bsz  rozwag . Maj c za  rozum bardzo bystry, znalaz  wnet
inne jeszcze powody, wa niejsze od tych, które ja mu przedstawi am, za czym i postanowi
uczyni  wed ug mojej pro by, nie zwa aj c ju  na zarzuty kilku duchownych, którzy go od
tego postanowienia chcieli odwie .

5. Potrzebna by a jeszcze zgoda sióstr. Niektóre z nich bardzo by y tej zmianie przeciwne. Ale

e wszystkie one bardzo mi  kochaj , wi c uzna y s uszno  powodów, jakie im (s.745)

podawa am, najwi cej za  tego,  e gdy zabraknie obecnego Biskupa, któremu Zakon nasz tyle
zawdzi cza i którego ja tak mi uj , i mnie tak e ju  nie b

 mia y wpo ród siebie. Ten

wzgl d, w ich oczach stanowczy, pokona  wszystkie trudno ci i tak przysz a wreszcie do
pomy lnego ko ca ta sprawa nies ychanie wa na, bo same potem przekona y si , i ka dy
móg  to widzie , jaka temu domowi grozi a ruina, gdyby si  sta o inaczej.

O, b ogos awiony niechaj b dzie Pan,  e z tak  troskliw  piecz  czuwa nad dobrem s

ebnic

swoich! Niech b dzie b ogos awiony na wieki, amen.