background image

G

RAHAM

 M

ASTERTON

M

OC

 

SEKSU

czyli

C

O

 

KAŻDA

 

PARA

 

WIEDZIEĆ

 

POWINNA

T

YTUŁ

 

ORYGINAŁU

 W

ILD

 

IN

 B

ED

 T

OGETHER

P

RZEŁOŻYŁ

 J

ACEK

 Ł

AWICKI

background image

Dla Wiescki
— bliższej im i droższej niż ktokolwiek

background image

1

T

WÓJ

 

PRAWDZIWY

 

POTENCJAŁ

 

SEKSUALNY

Gdybym ci powiedział, że zarabiasz zaledwie jedną ósmą tej sumy, którą mógłbyś zarabiać, na 

pewno zaniepokoiłbyś się i poszukał przyczyn takiego stanu rzeczy. Nie siedziałbyś spokojnie, 
nic nie robiąc w tej sprawie. Chciałbyś się dowiedzieć, jakie są twoje rzeczywiste możliwości, ile 
naprawdę możesz zarobić i dlaczego nie wykorzystujesz  w pełni swych zdolności. Zrobiłbyś 
wszystko, aby tę sytuację zmienić, najszybciej jak to tylko możliwe.

Jesteś przecież człowiekiem ambitnym. Osoby bez aspiracji w ogóle nie zadają sobie trudu 

czytania  książek,  które mogłyby  im dać klucz do poczucia satysfakcji  z życia.  Osobom bez 
motywacji i bez ambicji nie zależy, inaczej niż tobie, na osiąganiu prawdziwych sukcesów. A nie 
mówimy tutaj tylko o sukcesie finansowym, lecz także o twoich kontaktach z otoczeniem, twoim 
rozwoju fizycznym i psychicznym oraz wyznaczaniu sobie (i osiąganiu) dalekosiężnych celów.

A t o b i e  na tym wszystkim zależy. Właśnie dlatego, jeśli tylko trochę zmienię sformułowanie 

z pierwszego akapitu i powiem ci, że nie chodzi mi o zarabianie pieniędzy, lecz o twój potencjał 
seksualny, na pewno będziesz chciał się dowiedzieć, jak możesz go w pełni wykorzystać.

Kłopot   w   tym,   że   przynajmniej   do   dziś   nie   istniały   żadne   podręczniki   napisane   z   tym 

zamysłem, by pomagać w osiągnięciu maksymalnych doznań seksualnych. Jak sportowcy muszą 
trenować, by dochodzić do coraz lepszych wyników, tak samo muszą trenować kochankowie. 
Oczywiście, nie do końca tak samo, nie mechanicznie i bez uczucia, lecz troskliwie, z oddaniem i 
czule.

Jak   trenować,   żeby   móc   lepiej   się   kochać?   No   cóż,   można   co   noc   wypróbowywać   inną 

pozycję, aby się przekonać, czy ci służy (raczej nie posłuży). Jednak seks bardzo wyczerpuje, 
zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Inaczej niż w przypadku tenisa, biegów sprinterskich czy 
pływania, trudno byłoby podczas jednej nocy wypróbować więcej niż dwie, trzy pozycje, jeśli w 
ogóle aż tyle. Mogłoby to zatem trwać  l a t a m i , zanim metodą prób i błędów udałoby ci się 
odkryć, co podnieca cię najbardziej.

Można jednak inaczej: przeczytaj tę książkę i opierając się na doświadczeniach innych osób, 

przekonaj się, jakie akty seksualne ekscytują cię najmocniej i czy potrafisz się nauczyć nowych 
dla ciebie technik.

Ta  książka,  jak wszystkie  moje  poradniki,  opiera  się na  dziesiątkach wywiadów,  listów i 

rozmów Informuje o prawdziwych przeżyciach osób, którym udało się dla siebie wypracować 
wspaniałe   życie   seksualne   Korzystając   z   ich   relacji,   ty   też   możesz   osiągnąć   sukcesy   w   tej 
dziedzinie.

Często słyszę takie pytania „Co może mi dać k s i ą ż k a ; Czy k s i ą ż k a  naprawdę może coś 

wnieść do mojego życia erotycznego?”

Takie pytania są całkiem zasadne Udzielając na nie odpowiedzi, trzeba przyznać, że wiele 

poradników, mimo że podają podstawowe fakty i rzetelnie informują, jak zadowalać partnera w 
łóżku, w istocie jednak  n i e   pomagają maksymalnie wykorzystać swych możliwości, choć to 
leży w gestu obojga partnerów.

Innymi słowy, te poradniki nie stawiają wymagań i nie rozwijają.
Zapewne masz prawo do zadowolenia z tego, co już osiągnęliście. Przecież wielu narciarzy 

satysfakcjonuje poziom oślej łączki i na nim poprzestają. Niezależnie jednak od tego, kim jesteś i 
jaka jest twoja obecna sytuacja, nawet jeśli akurat jesteś chwilowo sam (sama), stać cię na wiele, 
wiele więcej. Na pełniejsze zaspokojenie, więcej doznań, krótko mówiąc, bardziej „przygodowe” 

background image

życie seksualne, zawsze podniecające, a nieraz wręcz zapierające dech w piersiach. Gwarantuję 
to, pod jednym wszak warunkiem że jesteś gotowy iść na c a ł o ś ć .

Tę książkę od innych, podobnych, różni to, że wymaga ona od ciebie bardzo dużo. Owszem, 

udziela ci informacji, ponadto wspiera cię w twoich wysiłkach, tak jak powinny to robić dobre 
poradniki sztuki miłosnej. Ja jednak nie pozwolę ci wykręcić się sianem chcę, byś wykazał się 
maksymalnymi  umiejętnościami  za każdym  razem,  gdy uprawiasz miłość. Będę nalegał, byś 
poruszył ziemię, nawet wtedy, gdy tylko się masturbujesz.

Rzecz w tym, że nie jestem ani seksuologiem terapeutą, ani lekarzem klinicznym. Nie zajmuję 

się osobami, które cierpią na jakieś konkretne zaburzenia seksualne. Moim celem jest pomagać i 
edukować osoby takie jak ty, będące już doświadczonymi i kompetentnymi kochankami Chcę tak 
nimi pokierować, by odkryły, że seks to coś więcej niż tylko sposób na rozładowanie napięcia 
fizycznego i psychicznego, więcej nawet niż sposób pokazania ukochanej osobie, jak bardzo ci 
na niej zależy.

Mam przy tym podstawy nalegać, byście starali się o to, żeby seks za każdym razem był wręcz 

olśniewający. Wszystkie bowiem wskazówki zawarte w tej książce opierają się nie na pełnej 
dobrych intencji teorii, nie na artykułach w czasopismach kobiecych ani na danych pochodzących 
z   gabinetów   terapeutów.   Moje   wskazówki   opierają   się   na   prawdziwych,   aktualnych 
doświadczeniach seksualnie aktywnych mężczyzn i kobiet, którzy różnymi sposobami dążą do 
udoskonalenia swego życia seksualnego. Niektóre z owych sposobów możesz sobie wyobrazić, 
ale chyba nie wszystkie.

Czytając tę książkę, będziecie poznawali doświadczenia erotycznych  uniesień tych, którzy 

uprawiają   miłość   w   myśl   hasła   maksimum   seksu.   Wasze   informacje   będą   znacznie   bardziej 
instruktażowe niż film erotyczny, ponieważ przeczytacie o tym, co robią, dlaczego to robią, co 
przy tym czują, jak to wygląda i, co najważniejsze, jak możecie to zrobić także wy.

Na przykład na filmie widzimy, że mężczyźnie i kobiecie przyjemność sprawia seks oralny. 

Film jednak nigdy nie może pokazać szczegółów, czyli tego, co czuje kobieta, biorąc do ust penis 
partnera, d l a c z e g o  to robi, czy to lubi, jak to smakuje, w jaki sposób liże i ssie. A rzecz w tym, 
że przy przygotowywaniu się do seksu na najwyższym poziomie znajomość przyczyn i reakcji 
ma zasadnicze znaczenie.

Wyobraźmy   sobie   na   przykład   scenę   filmową,   w   której   do   sypialni   wchodzi   mężczyzna 

wycierający się ręcznikiem po właśnie zakończonej kąpieli pod prysznicem.

Zastaje tam swą młodą żonę, blondynkę, lezącą nago w łóżku. Kładzie się przy niej, całuje ją, 

jego penis się unosi. Żona popycha go na plecy, klęka przy nim i bierze jego penis do ust, drażni 
go szybkimi ruchami języka, jednocześnie pieści jego jądra i zaczyna masować wzdłuż trzon 
penisa. Po chwili mąż wzdycha i drży, a żona siada, ocierając usta wierzchem dłoni.

To na pewno jest erotyczny obrazek, zgoda. Ale co taka scena może nam powiedzieć? Czy 

dowiedziałeś się czegoś o tej parze, dlaczego żona chciała przystąpić do fellatio, czy naprawdę 
jej się to podobało, czy też znosiła to tylko dlatego, by dogodzić mężowi, czy połknęła spermę, 
czy   nie,   czy   już   to   kiedyś   robiła,   czy   jeszcze   kiedyś   to   zrobi,   jakie   były   jego   doznania? 
Satysfakcja? Frustracja? Co pieszczoty oralne w ogóle wnoszą do związku? Czy seks oralny 
sprawia   większą   przyjemność   mężczyźnie   czy   kobiecie?   Jak   smakuje   sperma?   Czy   jest 
szkodliwa, czy korzystna dla zdrowia, czy od niej się tyje? Czy tej kobiecie odpowiadał jej smak?

Film nigdy nie udzieli odpowiedzi na żadne z tych pytań, tak samo zresztą jak większość 

poradników   Zobaczmy,   jak   typowy   pod   tym   względem   jest   fragment   o   seksie   oralnym 
pochodzący z Encyclopedia of Love & Sex [Encyklopedia miłości i seksu].

„Na czym  polegają te techniki seksu, które wywołują tyle dyskusji i zamieszania? Jest to 

szczególny rodzaj stosunku płciowego, w którym mężczyzna drażni językiem łechtaczkę i wargi 

background image

wewnętrzne   kobiety  (cunnilingus),  podczas   gdy   ona   dotyka   jego   penis   swymi   wargami   i 
językiem i bierze go do ust  (fellatio.)  Jak wszystkim innym kontaktom z użyciem ust i języka 
towarzyszy temu lizanie i ssanie.

Mężczyzna zwykle przystępuje do aktu oralnego, gdy kobieta leży na wznak, z nogami lekko 

ugiętymi w kolanach i szeroko rozsuniętymi. Kobieta może wykonywać fellatio, gdy mężczyzna 
leży, ale mężczyzna  może preferować pozycję,  w której on stoi albo siedzi na skraju łóżka, 
kobieta zaś klęczy przed nim. Jeśli oboje chcą to robić równocześnie, powinni się położyć w 
pozycji «69», nazwanej tak że względu na kształt, jaki tworzą ich ciała usytuowane na boku w 
przeciwnych kierunkach twarzami do siebie zagłębionymi między ich nogami” (s 144)

Rzecz jasna każdy, kto kiedykolwiek zapoznał się z pozycją „69”, wie, że ułożenie na boku 

jest najmniej dogodne, wręcz najbardziej niewygodne spośród wszystkich, jakie tylko istnieją. 
Głowę mężczyzny uciskają uda kobiety, chyba że ona jest primabaleriną i umie utrzymać wysoko 
uniesioną nogę przez dziesięć minut, i to bez drżenia. Jeśli nawet, to i tak mężczyzna ma żałośnie 
ograniczony   dostęp   do   jej   pochwy.   A   kobieta   powinna   przecież   „otworzyć   się”   możliwie 
najszerzej,   żeby   partner   mógł   lizać   i   pobudzać   każdy   zakątek   jej   pochwy,   ujście   cewki 
moczowej, wargi mniejsze, łechtaczkę, a nawet odbyt.

Pominąwszy   to,  Encyklopedia  w   ogóle   nie   wspomina   o   kilku   najistotniejszych   kwestiach 

Czytelnik   niczego   się   nie   dowie   o   tym,   jak   skomplikowana   jest   motywacja   skłaniająca   do 
podjęcia seksu oralnego, dlaczego i jak to się robi i jakich doznań można przy tym oczekiwać.

Przypomnijmy   stary   dowcip:   Pytanie   „Jak   było   podczas   twojego   najgorszego   w   życiu 

dmuchania?”   Odpowiedź   „Fantastycznie”   Mimo   to   wielu   mężczyzn   ma   znacznie   mniej 
zmysłowe doznania podczas seksu oralnego niż podczas stosunku. Choć widok ukochanej ssącej 
i liżącej jego penis jest dla mężczyzny ogromnie pobudzający, to jednak często nie wystarczy i 
potrzebuje   dość   zdecydowanego   masturbowania   zarówno   ręką,   jak   i   językiem,   aby   osiągnąć 
orgazm.

Czasami mężczyźni świadomie lub nieświadomie wzbraniają się przed wytryskiem w ustach 

partnerki. Mają zahamowania, bo poniekąd ich rola ma się ograniczać do biernego leżenia i 
czekania,   aż   ona   wszystko   zrobi,   a   nie   odwrotnie,   więc   przekazanie   partnerce   kontroli   nad 
sytuacją wywołuje niepokój. Trzeba podkreślić, że przede wszystkim problem polega po prostu 
na biologii. Mężczyźni czują nieodpartą, naturalną chęć do szczytowania w pochwie kobiety w 
celu przedłużenia gatunku. Oto, co powiedział mi 32–letni Peter z St Louis „Zawsze miałem taką 
fantazję, że wyciągam penis z pochwy mojej żony i sperma ląduje na jej brzuchu, a ja ją w niego 
wcieram. Jednak, gdy zbliżał się orgazm, całe moje ciało pragnęło tylko jednego wejść w nią 
jeszcze głębiej. Mój mózg może chciałby inaczej, ale ciało mówiło nie ma mowy. Wierz mi, po 
prostu nie potrafię wyjąć go z pochwy żony tuz przed orgazmem. Między innymi dlatego nigdy 
nie uznawałem stosunku przerywanego. No bo pokażcie mi faceta, który ma w sobie tyle silnej 
woli!”

W tym  poradniku nie znajdziesz zbyt  wiele teorii seksu, lecz praktyczne,  wypróbowane i 

sprawdzone   metody   pobudzania   erotycznego   opisane   przez   mężczyzn   i   kobiety,   którzy   je 
sprawdzili.   Mówiąc   inaczej,   każde   zalecenie   w   tej   książce   opatrzone   jest   pieczątką   kontroli 
jakości.

W

ARSZTATY

 

SEKSUALNE

background image

Często   muszę   odpowiadać   na   pytanie,   dlaczego   namawiam   partnerów   do   tak   znacznego 

wysiłku   w   celu   doskonalenia   ich   życia   seksualnego   Oto,   co   napisała   do   mnie   27–letnia 
nauczycielka  ze szkoły podstawowej  w  Port  Charlotte na Florydzie  „Jakbym  miała  mało  na 
głowie   praca   zawodowa   i   dzieci,   żona   i   kucharka,   szofer   rodziny,   praczka   i   instruktorka 
pływania, a jeszcze do tego wszystkiego mam mieć lepsze orgazmy!”

Całkiem szczerze powiedziałem jej, że owszem, tak A to, dlatego, że korzyści  płynące  z 

osiągnięcia wszystkiego, co jest dla was dostępne w seksie, mogą być ogromne, zarówno dla 
ciała, jak i dla duszy I to nie tylko dla wysportowanych młodych ludzi, ale także dla mężczyzn i 
kobiet w każdym wieku, w każdej sytuacji życiowej Wykazano już przekonująco, że w pełni 
udane życie seksualne może nam pomóc we wszystkim, co robimy od pracy po rekreację. Jeśli 
chcesz radykalnie zmienić  swe życie, w tym  kontekście słowo  r a d y k a l n i e   wcale nie jest 
przesadzone, nie ma lepszego miejsca, by przystąpić do dzieła, niż sypialnia (czy tam, gdzie 
uprawiacie seks)

Posłuchajmy 38–letniego Dave’a, pośrednika w handlu nieruchomościami z Wheaton w stanie 

Maryland: „Dopiero, gdy przeczytałem pana książkę Rozkosze miłości, czyli co robić, by kochać  
się sześć  razy w tygodniu,  
dotarło  do mnie,  że jestem w  stanie  pobudzić  moją  żonę, Mary, 
znacznie bardziej niż dotychczas. Chociaż w moim pojęciu nasze życie seksualne było w miarę 
regularne i satysfakcjonujące Pomysł, żeby poświęcać na to więcej czasu i eksperymentować z 
nowymi   sposobami,   był   mi   raczej   obcy.   Ale   im   wiecej   czytałem,   tym   bardziej   mi   się   to 
wydawało  logiczne Przecież dosłownie całymi  godzinami  ćwiczę grę w tenisa,  dlaczego nie 
miałbym poświęcić trochę więcej uwagi doskonaleniu techniki seksu?”

Oczywiście powodem tego, że mężczyźni nie pracują nad poprawą swej sztuki miłosnej, jest 

fakt, że zawsze z ciężkim sercem przyznają, iż czegoś im nie dostaje, gdy chodzi o zaspokajanie 
ukochanej kobiety Wiadomo: macho! Jest jeszcze jedna przyczyna po prostu nie mają pojęcia, że 
powinni nad tym pracować równie dużo (jeśli nie więcej), co nad grą w tenisa. A jednak, czy w 
jakimkolwiek   programie   edukacji   seksualnej   chłopcy   i   dziewczęta   dowiadują   się,   że   sztuka 
miłosna to coś, co nie jest instynktowne ani przypadkowe? Sztuka miłosna jest pochodną wiedzy, 
zrozumienia, namiętności, cierpliwości i… praktyki.

Jednak najważniejszy powód niechęci mężczyzn i kobiet do podjęcia próby udoskonalenia 

swojej sztuki miłosnej polega na tym, że po prostu nie wiedzą, jak to robić, a na dodatek wcale 
nie   jest   łatwo   się   tego   nauczyć.   Czasopisma,   takie   jak   „Playboy”   i   „Penthouse   Forum”, 
zamieszczają, co prawda konstruktywne i potrzebne artykuły o doskonaleniu ars amandi, jednak 
wiele osób nadal krępuje się kupować pisma z „górnej półki”, tym bardziej, że w oczywisty 
sposób publikowane są one jako bodziec do masturbacji.

Dla Dave’a to, co napisałem o kobiecych narządach płciowych i o metodach ich pobudzania, 

było  objawieniem. „Dzięki pana książce  pierwszy raz udało mi się nakłonić Mary,  żeby się 
położyła na wznak na kanapie z szeroko rozsuniętymi nogami, bym mógł faktycznie wszystko 
zobaczyć,   co   tam   ma.   Rozchyliłem   jej   wargi   sromowe,   dotykałem   jej   łechtaczkę,   palcem   i 
językiem, poczułem jej smak, odkrywałem ją do samego końca, powoli, bez pośpiechu. Nasze 
podniecenie stopniowo rosło, tak jak opisywała to książka. Dla Mary to też było objawienie, a 
ponieważ dla mnie była to wielka podnieta, ona też się ogromnie rozbudziła. Wkrótce jej pochwa 
połyskiwała od soków, więc mogliśmy przystąpić do seksu w nowym, udoskonalonym wydaniu.”

W podobny sposób penis swego męża „odkrywała” 22–letnia Katherine z Houston: „Wydaje 

mi się że było tak, jakbym się go zawsze bała. Z lekcji w szkole wiedziałam wszystko o seksie, 
ale miałam bardzo skromne doświadczenia z chłopcami. Dziewictwo straciłam w wieku 16 lat i, 
zanim wyszłam za Paula, spotykałam się z trzema chłopcami, to znaczy z trzema, z którymi 
spałam.

background image

Ale, rzecz jasna, nigdy nie oglądałam dokładnie tego, co mają między nogami. To znaczy, 

prawie w ogóle ich tam nie dotykałam. Wchodzili we mnie i na tym się kończyło. Nigdy nie 
przyszło mi do głowy, że powinnam się przekonać, jak wygląda penis z bliska, jak działa i w 
ogóle,   o   co   w   tym   wszystkim   chodzi.   Ile   kobiet   wie,   że   sam   koniec   jest   znacznie   bardziej 
wrażliwy niż trzon, ile wie, jak go trzymać, dotykać i pocierać, żeby było tak, jak mężczyźni 
lubią najbardziej? Nikt ci tego nie powie na lekcjach, a mojej matce w życiu nie przyszłoby do 
głowy, żeby mi wytłumaczyć, «jak trzymać męski organ». Ona chyba wolałaby się zapaść pod 
ziemię.

Ale   gdy   Paul   przyniósł   do   domu   pana   książkę,   zaczęliśmy   przeznaczać   sporo   czasu   na 

poznawanie siebie. Można chyba powiedzieć, że bardzo zaprzyjaźniłam się z jego ptaszkiem już 
się   nie   boję   go   dotykać   ani   całować.   Wcześniej   obawiałam   się   tego   chyba   dlatego,   że   nie 
wiedziałam,  czy Paul to lubi, czy to go nie  boli, czy nie pomyślałby,  że zachowuję  się jak 
dziwka. Tak myśli mnóstwo kobiet, zwłaszcza jeśli ich mężowie są religijni albo pruderyjni. 
Kobiety nie chcą inicjować seksu oralnego z obawy, że mąż pomyśli, iż są ladacznicami. Wydaje 
mi się jednak, że tak naprawdę ci mężowie u w i e l b i a l i b y  to, mówię wam.

Nauczyłam się korzystać z moich dłoni i palców, i to często. Czasami Paul siedzi sobie na 

kanapie i ogląda telewizję, a ja rozpinam mu spodnie, wyjmuję ptaszka i zaczynam go pocierać. 
Nie zdarzyło się, żeby nie miał erekcji, a dla mnie to jest jakby komplement. Nie oczekuję od 
Paula niczego w zamian, choć często się rewanżuje. Czasami wolę, aby tylko siedział i przezywał 
rozkosz.   Lubię   pocierać   go   aż   do   chwili,   gdy   sperma   cieknie   mi   na   palce.   Uwielbiam   ten 
moment. Nigdy wcześniej tego nie obserwowałam. Jego ptak robi się cały wilgotny i śliski na 
końcu, a potem widać jedną, dwie, trzy strugi. Czasami nadal go pocieram, aż znowu robi się 
wiotki. Moje palce, jego ptak i jądra są całe w spermie. Kiedy indziej na oczach Paula oblizuję 
zmysłowo palce. Raz wtarłam sobie spermę w twarz, ale najbardziej Paul podnieca się wtedy, 
gdy rozpinam sobie bluzkę, wyjmuję pierś że stanika i wcieram w nią spermę.

Przed sześcioma miesiącami nawet nie mogłabym p o m y ś l e ć  o czymś takim, a co dopiero 

rozmawiać o tym, mimo że wiem, że moje nazwisko nie zostanie ujawnione. Kocham Paula i ma 
pan całkowitą rację, mówiąc, że w tym, iż dwoje ludzi robi to, co ich wzajemnie podnieca, nie 
ma   nic,   ale   to   nic   złego.   Powiedziałabym   nawet   więcej   dwoje   kochających   się   ludzi   ma 
obowiązek zrobić wszystko, co tylko potrafi, żeby sobie sprawić maksimum przyjemności.”

Jednym   z   najważniejszych   rezultatów   seksualnego   samokształcenia   jest   poczucie 

rozładowania   połączone   z   uświadomieniem   sobie,   że  m o ż e s z   i   p o w i n i e n e ś   zrobić 
wszystko, aby przezywać głęboką radość z seksu.

„N

IGDY

 

NIE

 

BĘDĘ

 

SIĘ

 

TAK

 

OBNAŻAĆ

 

PRZED

 

MĘŻEM

Chociaż   mnóstwo   osób   na   pytanie   o   seks   w   ich   życiu   odpowiada,   że   są   „w   pełni 

usatysfakcjonowani”,   jednak   wciąż   wielu   kochanków   ma   ogromne   zahamowania.   Nie   tyle   z 
własnej   winy,   ile   z   tej   przyczyny,   że   nigdy   nie   mieli   w   ręce   praktycznego   poradnika 
omawiającego arkana seksu.

„Ani   myślę   kłaść   się   na   wznak   z   szeroko   rozsuniętymi   nogami,   po   to   żeby   mąż   mógł 

studiować moją intymną anatomię, co to to nie. A dlaczego miałabym to zrobić? W końcu to 
sprawy intymne”. To jest wypowiedz 34–letniej mieszkanki Livingstone w stanie New Jersey, 
która właśnie dzięki tej „intymnej anatomii” urodziła swemu mężowi czwórkę dzieci. „Nigdy nie 
pozwolę, żeby moja żona mnie masturbowała, mowy nie ma. Mężczyzna ma się kochać że swoją 

background image

żoną, jak Pan Bóg przykazał, a nie żeby ona go spuszczała!” To jest wypowiedź 33–letniego 
mieszkańca Akron w stanie Ohio, który przyznaje się do kupowania pornografii „co najmniej raz 
w miesiącu” i który regularnie się masturbuje.

„Jaki znowu trening seksualny? Seks to jest coś, co samo przychodzi. Jest nawet taka piosenka 

«Jak się włoży, to samo wyjdzie»„ To jest wypowiedź 41–letniego mechanika samochodowego z 
Bethlehem w stanie Pensylwania, dwukrotnie żonatego.

„Mamusia   zawsze   mi   powtarzała,   że   seks   należy   do   obowiązków   żony   wobec   męża.   Z 

rozmów z przyjaciółkami wiem teraz, że seks ma także sprawiać przyjemność. Bardzo długo 
trwało, zanim pokonałam to przeświadczenie, w którym wyrastałam, mianowicie że seks nie jest 
po to, żeby kobiecie było przyjemnie, że to nieciekawa i mechaniczna czynność, którą robi się z 
mężczyzną, tak samo jak naprawia się syfon pod zlewem. Nigdy nie przeżywałam orgazmu. 
Przynajmniej nie mam takiej świadomości. Przyjaciółki mówią mi, że muszę, że mnóstwo tracę, 
ale ja naprawdę nie wiem, co mam zrobić Często chce mi się płakać” To jest wypowiedź 32 
letniej bibliotekarki z Cleveland zatrudnionej na pół etatu.

„Szef zaprosił mnie na kolację Bardzo go lubiłam, więc się zgodziłam. Późnym wieczorem 

poszliśmy do jego pokoju w hotelu, całowaliśmy się i w końcu zdjęliśmy ubrania. Całował moje 
piersi, i to mi się podobało, ale potem zaczął całować mnie między nogami i próbował dotykać 
językiem. Przekulał mnie na łóżku i zaczął lizać moje pośladki. Wtedy już nie wytrzymałam. 
Wstałam i ubrałam się. A on cały czas wrzeszczał na mnie, że jestem oziębłym krówskiem. Do 
końca życia tego nie zapomnę. Wiem, że jestem uczuciowa i namiętna. Wcale nie bałam się 
stosunku.   Ale   to   nie   znaczy,   że   jestem   gotowa   brać   udział   w   dewiacjach.”   Tę   historię 
opowiedziała   28–letnia   sekretarka   z   Norwich   w   stanie   Connecticut,   która   była   trzykrotnie 
zaręczona, i za każdym razem kolejny narzeczony zrywał zaręczyny.

Czy związek seksualny będzie satysfakcjonujący, czyli taki, w którym oboje partnerzy posiądą 

umiejętność   obdarzania   drugiej   osoby   maksimum   rozkoszy   i   (co   równie   ważne)   otwartego 
przyjmowania jej, to nade wszystko zależy od absolutnej o t w a r t o ś c i .

Mam tu na myśli wolę odkrycia się całkowicie tak cieleśnie, jak i psychicznie. Ażeby osiągnąć 

wymarzone rezultaty oboje musicie się nauczyć absolutnej otwartości względem siebie i tego, by 
niczego przed sobą nie ukrywać. Jeśli jedno z was ma jakieś nie spełnione pragnienia, choćby 
wydawały się one najmniej ważne, zawsze powinno podzielić się nimi z ukochaną osobą Jeśli 
jedno z was ma ochotę cos zrobić, albo czegoś zaznać, też trzeba się nauczyć o tym rozmawiać. 
Seks opiera się na pełnej szczerości obojga partnerów i na otwartej, ciągłej wymianie myśli. 
R o z m a w i a j c i e   o   waszych   pragnieniach.  R o z m a w i a j c i e   o   tym,   czego   wzajemnie   od 
siebie oczekujecie. A przede wszystkim niech każdy uświadomi sobie swe potrzeby. Wyzbycie 
się wszelkich zahamowań zaczyna się od samego siebie.  P r z y z n a j   się do tego że pragniesz 
seksu oralnego. P r z y z n a j  się, że chciałbyś zobaczyć partnerkę ubraną w czarne pończochy i 
takież podwiązki. Przyznaj się że marzysz o ssaniu lizaniu i dotykaniu wszystkich tych miejsc, o 
których inne poradniki seksuologiczne w ogolę nie wspominają.

Posłuchajmy 19–letniej Vanessy dekoratorki wnętrz z Hartford w stanie Connecticut: „Kiedy 

zaczęłam chodzie na randki z chłopcami stroniłam od seksu, bo kiedy tylko się pobudziłam, zaraz 
robiłam się bardzo wilgotna. Jak tylko po randce pocałowałam chłopca, już miałam dosłownie 
mokre majtki. Uważałam że to cos nieprzyjemnego  i dlatego zawsze wzbraniałam  się przed 
bardziej intymnymi kontaktami. Za nic na świecie nie pozwoliłabym chłopcu włożyć ręki pod 
spódnicę, bo wiedziałam że mam wilgotne majtki.

Dopiero kiedy poznałam Carla, uświadomiłam sobie, że to mój plus, a nie minus. Teraz wiem, 

że   ta   wilgoć   mężczyznę   bardzo   podnieca.   Poznaliśmy   się   na   przyjęciu   zakładowym,   a   po 
przyjęciu   Carl   zaprosił   mnie   do   siebie   na   kawę   i,   kto   w   to   uwierzy,   na   słuchanie   muzyki 

background image

operowej. Miał że sto kompaktów z Verdim i Puccinim. Zaparzył najlepszą kawę z ekspresu, jaką 
kiedykolwiek piłam i słuchaliśmy Madam Butterfly. Siedzieliśmy na kanapie i całowaliśmy się, a 
ja poczułam, że robię się coraz bardziej wilgotna. Byłam taka zakłopotana, że zastanawiałam się, 
czy   nie   wymyślić   jakiejś   wymówki   i   iść   sobie.   Nie   chciałam,   żeby   Carl   mnie   dotykał, 
przynajmniej nie tam.

A on zaczął pieścić moje piersi przez bluzkę. Bardzo mnie tym podniecał, bo miałam bluzkę z 

jedwabiu  i  od tej   jej  śliskości  poczułam,  jak  sztywnieją   mi  brodawki.  Potem  zaczął  wodzić 
rękoma po moich udach. Choć bardzo chciałam już iść, nie mogłam. Tak bardzo potrzebowałam 
Carla, chciałam, żeby się że mną kochał Pierwszy raz w życiu pomyślałam teraz albo nigdy.

W

ILGOTNA

 

ZNACZY

 

CHĘTNA

Zadarł mi spódnicę, a majtki miałam tak wilgotne, że zrobiły się prawie przejrzyste. Lecz ku 

memu zdumieniu Carl zupełnie na to nie zwracał uwagi, takie przynajmniej odniosłam wrażenie. 
Zachowywał się tak, jakby się tego spodziewał. Ściągnął je i rzucił na podłogę, bez jednego 
słowa.   Starałam   się   trzymać   nogi   razem,   bo   nie   chciałam,   żeby   mnie   oglądał.   Carl   jednak 
rozsunął mi uda, delikatnym,  ale stanowczym  ruchem. Widział  mnie  w całej mojej nagości. 
Miałam kompletnie mokre włoski łonowe, przyklejone do skóry, cały srom połyskiwał wilgocią. 
Czułam   to   falę   chłodu,   to   gorączki,   tak   bardzo   byłam   zażenowana.   A   wiesz,   co   on   zrobił? 
Pocałował   mnie   w   usta,   długo   i   czule.   Potem   skierował   głowę   między   moje   nogi,   palcami 
rozchylił moje wargi sromowe i zanurzył język głęboko w środku. Dokładnie widziałam, jak to 
robi. Widziałam, jak wsuwa język w moją cipkę, a potem liże dookoła. Zobaczyłam, że zlizuje 
całą tę wilgoć, której tak bardzo się wstydziłam. Zobaczyłam, jak cienka nitka łączy koniec jego 
języka z moim sromem. Zobaczyłam nawet, jak sam koniuszek jego języka wnika do środka 
mojej cewki moczowej. Mało brakowało, a zemdlałabym.  W ogóle nie wiedziałam, że takie 
doznania i s t n i e j ą . Zastanawiałam się, jak to możliwe ludzie robią takie rzeczy i nie mdleją.

Na własne oczy widziałam, jak Carl przyszczypuje moją łechtaczkę swymi wargami i pociąga 

ją — bardzo delikatnie, ale zdecydowanie. Powiedzieć, że byłam podniecona, to za mało byłam 
zafascynowana. No, po prostu zafascynowana. Nagle zrozumiałam, że dwoje ludzi, którzy chcą 
się   wzajemnie   pobudzić   w   łóżku,   może   zrobić   wszystko,   czego   tylko   zapragnie,   absolutnie 
wszystko.

Seks z Carlem otworzył mi oczy na piękno erotyzmu.  Czy jest coś piękniejszego na tym 

świecie, niż leżeć w łóżku w słoneczny niedzielny poranek i obdarzać partnera pieszczotami 
oralnymi? Możesz lizać jego jądra i bawić się nimi. Możesz przytulić policzek do jego penisa. 
Możesz go ssać, możesz robić, co tylko zapragniesz. To właśnie uwielbiałam z Carlem. Nie 
istniały żadne bariery między nami, żadne. Jeśli Carl w samo południe powiedziałby do mnie 
«Zdejmij   majtki,   chcę   zobaczyć   twoje   futerko»,   zrobiłabym   to.   Prawdę   mówiąc,   kilka   razy 
zrobiłam to naprawdę i zrobię chętnie z innymi mężczyznami. Pod jednym warunkiem że będę 
miała taką samą możliwość popatrzenia na ich ptaka”

background image

2

J

AK

 

SIEBIE

 

ODKRYĆ

 

DO

 

SAMEGO

 

KOŃCA

Wiele par stwierdza, że kamera wideo, dzięki której mogą sfilmować swe łóżkowe wyczyny 

(jeśli je mają!), jest im bardzo pomocna, gdyż nagranie spełnia rolę silnego bodźca erotycznego 
w ich związku. Ponadto naprawdę zdziwisz się, ile możesz się nauczyć, wielokrotnie oglądając 
siebie na taśmie w momentach najsilniejszej namiętności.

Oczywiście,   na   początku   obecność   kamery   bywa   trochę   deprymująca,   lecz   kiedy   do   niej 

przywykniesz, dzięki filmowi zobaczysz wyraźnie, że w przyszłości możesz spisywać się lepiej. 
Najbardziej instruktywne jest pokazanie seksu w aspekcie czasu. Chodzi o to, że w łóżku niemal 
zawsze tracisz poczucie czasu. Oglądając siebie na wideo, że zdumieniem się przekonasz, że coś 
robiłeś   bardzo   długo,   a   co   innego   znowu   bardzo   krótko.   Mężczyźni   niemal   bez   wyjątku   są 
zdumieni, że tak szybko po immisji mają wytrysk: „Dotychczas wydawało mi się, że jestem 
«długodystansowcem»„ — powiedział 29–letni Clark, elektryk z Terre Haute w stanie Indiana, 
po obejrzeniu swojego nagrania. Wytrysk miał już po minucie i 17 sek(s)undach. A jego żona, 
Pam, powiedziała: „Mnie to wcale nie zaskakuje Kocham go, Clark to fantastyczny facet, mimo 
że gdy on już prawie kończy, ja jeszcze nie zdążę się rozgrzać” W tej sytuacji analiza nagrania 
dała Clarkowi niezbity dowód, że musi nad sobą popracować.

Być może największą zaletą korzystania z techniki wideo jest to, że kamera jest obiektywna. 

Może   bezstronnie   wykazać   mężczyźnie,   że   ma   jakieś   braki.   Jego   partnerka   wcale   nie   musi 
zdobywać się na odwagę, żeby mu wygarnąć, że szczytuje o wiele za szybko albo że nie dość 
czasu poświęca na pieszczoty i karesy, albo że za mocno pociera jej łechtaczkę. Film może do 
tych samych celów posłużyć też mężczyźnie.

Użycie kamery ma jeszcze jedną interesującą zaletę mianowicie kobiety (które niespecjalnie 

pobudzają się pod wpływem zdjęć pornograficznych) stwierdzają, że nagrania wideo są nie tylko 
instruktażowe, ale także erotyczne. Nieruchome zdjęcie przedstawiające nagiego mężczyznę nie 
robi na kobiecie wrażenia, za to oglądanie kolejnych scen łóżkowych często stanowi dla niej 
intensywną podnietę, nawet jeśli ta para w łóżku to ona sama i jej partner.

Posłuchajmy 23–letniej Terri, kosmetyczki Van Nuys  w Kalifornii: „Mój chłopak nakręcił 

film, który zatytułował: Jeden dzień z życia Terri. Zaczyna się od takiej sceny: naga leżę na łóżku 
i udaję, że śpię, a kamera dokładnie pokazuje całe moje ciało. Ta pierwsza scena bardzo mi się 
podoba, bo ma nawet trochę artystyczny wymiar — włosy mam rozrzucone na poduszce, jedną 
dłoń trzymam na piersi, a palcami drugiej delikatnie dotykam łechtaczkę, jakbym bawiła się nią, 
mając erotyczny sen.

Potem kamera ukazuje mnie pod prysznicem. Myję się długo i dokładnie. Wychodzę z kabinki 

i siadam na taborecie w łazience. Rozchylam uda i pociągam włoski łonowe, pokazując, że są za 
długie i trzeba je skrócić. Przycinam je nożyczkami do paznokci, pociągając przy tym tak mocno, 
że odsłaniam srom. Następnie mydlę się obficie między nogami i zaczynam wygalanie. Robię to 
niespiesznie, zmysłowo, raz po raz wsuwając palce między wargi sromowe, mocno naprężając je, 
żeby wygolić włoski przy samej skórze.

Następnie przy umywalce zmywam pianę i wracam do sypialni. Kładę się na plecach i palcami 

odciągam wargi sromowe, żeby można było zrobić ujęcie w zbliżeniu. To ujęcie podoba mi się 
najbardziej. To ogromna podnieta, jeśli się widzi siebie samą w taki sposób. Mam paznokcie 
pomalowane na fioletowo, sama nazwałam ten kolor płomiennym  fioletem. Widać, jak moje 
palce pociągają i pocierają wargi sromowe, a te długie, jaskrawe paznokcie wnikają głęboko do 

background image

środka. To niewiarygodne, że mogę oglądać, jak moje wargi nabrzmiewają i jak pokazują się 
soki.   Przez  całą  tę   scenę  słychać,  że   dyszę   i  wzdycham.   Pod  koniec  moje  palce  nagle  całe 
wnikają we mnie. Nie myślałam, że moja cipka jest aż tak głęboka. Rozciągam ją szeroko. A 
teraz można zajrzeć do środka! Moje palce tak szybko śmigają na łechtaczce, że w zasadzie obraz 
jest zamazany.

Potem następuje orgazm. Mało co widać, bo podskakuję jak szalona.
Następna   scena.   Zakładam   minimajteczki,   właściwie   same   tasiemki   i   trójkącik   łonowy. 

Podciągam je tak wysoko, że prawie znikają między moimi wargami sromowymi, rozdzielając je, 
co wyraźnie widać. Zakładam spódnicę, bluzkę, czeszę się i tak dalej i wychodzę z domu. Dalej 
nie ma nic specjalnie ciekawego, ale jest jedna dobra scena, którą Jim nakręcił w parku. Siedzę 
okrakiem na murku z cegły, w tle widać przechodniów i normalny ruch drogowy, a ja zadzieram 
z tyłu krótką plisowaną spódniczkę, tak że widać moje nagie siedzenie. Jim robi zbliżenie, ja 
lekko się wypinam, i cały kadr wypełniają moje pośladki spłaszczone na tym szorstkim ceglanym 
murku. Widać elastil wciśnięty w przedziałek pośrodku, ręką sięgam do tyłu, odsuwam tasiemkę 
na   bok   i   dotykam   się   między   pośladkami.   To   jest   piękna   scena,   ostra,   i   w   takim   wielkim 
zbliżeniu, że widać absolutnie wszystko .Słońce rozświetla króciutkie, złote włoski na moim 
ciele, palcami wciąż dotykam i pocieram sobie odbyt, taki jak kwiat, wiesz? Oblizuję jeden palec, 
żeby się zrobił śliski i wsuwam go do odbytu, widać, jak znika w nim ten fioletowy paznokieć, 
potem wsuwam dwa palce. Jestem maksymalnie rozciągnięta. Potem wysuwam je i odciągam 
pośladki na boki, jednocześnie delikatnie, okrężnymi ruchami pocieram siedzeniem o ten murek. 
A wszystko to w promieniach słońca, w parku, na świeżym powietrzu.

Następne ujęcia nakręcone są z powrotem w naszym mieszkaniu. Kamera stoi na statywie i 

filmuje, jak się kochamy Jim wchodzi do sypialni ubrany tylko w dżinsy, ja siedzę na łóżku i 
udaję, że czytam jakieś czasopismo. Wciąż czytam, podczas gdy Jim ściąga spodnie. Ma potężną 
erekcję, staje przy łóżku i kilkakrotnie się pociera. Ja nadal nie zwracam na niego najmniejszej 
uwagi, ale on kładzie się obok mnie, zaczyna  całować mój brzuch i uda, a potem liże mnie 
między nogami. To jest moja kolejna ulubiona scena. Następnie zdejmuję kamerę że statywu i 
sama kręcę zbliżenia. Na filmie widać, jak Jim wsuwa we mnie język, widać jego język na mojej 
nabrzmiałej łechtaczce, a przez chwilę pod nią.

K

OCHAJ

 

SIĘ

 

TERAZ

OGLĄDAJ

 

SIEBIE

 

PÓŹNIEJ

Po tym wszystkim kochamy się na całego. Jest taka scena, w której leżę na wznak na łóżku, 

Jim leży na mnie i ja go błagam, żeby we mnie wszedł. Zanim zaczęliśmy kręcić nasze zbliżenie, 
to  się  nigdy  wcześniej   nie  zdarzyło,  ale  przecież   teraz   występujemy   w  filmie   —  jak   to  się 
nazywa?   —   improwizujemy.   Błagam   go   więc   i  b ł a g a m !   Nogi   mam   szeroko   rozsunięte, 
palcami rozchylam wargi sromowe i wciąż go proszę, i błagam. Ale Jim tylko się że mną drażni, 
wsuwa samą główkę penisa i zaraz ją wysuwa. Wreszcie postanawia skrócie moje męki i wsuwa 
penis do samego końca, aż po jądra. Trzeba to widzieć, coś fantastycznego! Kiedy go wyjmuje, 
cały połyskuje od naszych soków.

Jim poruszał się we mnie bardzo powoli, na luzie. Kiedy filmowaliśmy, chcieliśmy, żeby to 

trwało jak najdłużej, ale pominąwszy wszystko inne, wtedy seks naprawdę podobał się nam 
bardziej niż zwykle, to znaczy o wiele bardziej. Największą podnietą było to, że się filmujemy i 
że później będziemy mogli ten film obejrzeć. To prawie tak samo ekscytujące, jakby oglądał nas 
ktoś obcy, ale intymność zostaje zachowana, wiecie, o co mi chodzi.

background image

Na samym końcu nagrania tak kieruję Jimem, żeby jego penis był tylko trochę we mnie, a 

połowa tego jego otworka wystaje tuż nad mój srom. W tej chwili Jim szczytuje i dokładnie 
widać, jak sperma strzela, taka biała i gęsta, i ląduje między moimi nogami”.

Terri jest ekstrawertyczką, wygląda pięknie, jest bardzo zadbana i lubi się pokazywać przed 

kamerą Większość kobiet rzecz jasna jest bardziej nieśmiała i tak łatwo nie godzi się na to, by ją 
nagą i podczas stosunku filmować Mimo to dla seksualnego autotreningu takie nagrania mają 
ogromne   znaczenie.   Jeśli   zdobędziecie   się   na   odwagę   i   nakręcicie   kilka   akcji,   oboje   się 
przekonacie, że wiele z waszych zahamowań będzie należeć do przeszłości.

Kobiety opierają się przed „występem” przed kamerą najczęściej z tego powodu, że wstydzą 

się swego ciała. „O, Boże, nie miałam pojęcia, że mam taki wydatny tyłek!” — zawołała 31–
letnia Candice, ekspedientka z Schaumburga w stanie  Illinois, kiedy pierwszy raz zobaczyła 
siebie nagą na wideo. „Spójrz na mój biust, jaki wielki’”.

Nawet mężczyzn zaskakuje ich wygląd. 38–letni Ken, pracownik ochrony lotniska, powiedział 

„No,   to   koniec.   Żegnajcie   hamburgery,   witaj   korcie   tenisowy!”.   To   prawda,   że   na   filmie 
wyglądamy na tęższych, niż jesteśmy w rzeczywistości. Tak czy inaczej, nie ma tego złego, co by 
na dobre nie wyszło: zawsze warto dobrze się sobie przyjrzeć na ekranie i zadać sobie pytanie, 
czy   w   programie   seksualnego   autotreningu   nie   znalazłoby   się   trochę   miejsca   na   choćby 
umiarkowaną dietę i nieco więcej ruchu.

O   pożytkach   z   filmów   wideo   będziemy   mówili   jeszcze   przy   okazji   oceny   własnych 

możliwości   w   sferze   seksu.   Jednak   bez   wątpienia   kamera   stanowi   dziś   jedno   z   najbardziej 
przydatnych   urządzeń   w   doskonaleniu   sztuki   miłosnej   i   uświadamianiu   sobie   roli   erotyki   w 
naszym  życiu. Nawet wtedy, gdy jesteś sama (sam), też możesz sfilmować swoje reakcje w 
trakcie masturbacji. A kiedy znajdziesz partnera (partnerkę), będziesz doskonale się orientować, 
co cię podnieca najbardziej — i jak to osiągnąć.

Już się na pewno zorientowaliście, że nauka osiągania w seksie szczytu możliwości polega 

między   innymi   na   korzystaniu   z   pochodzących   z   pierwszej   ręki   wnikliwych   informacji   o 
doświadczeniach innych osób i rozmawianiu na ten temat. Wielu z moich rozmówców, z którymi 
przeprowadziłem wywiady o ich życiu intymnym, przypominało Terri: byli bardziej otwarci na 
seks niż przeciętni ludzie (ale i tak Terri w porównaniu z nimi jest wręcz ekshibicjonistką). Wiele 
osób wolało opisać swe przeżycia, niż o nich mówić. Wszyscy jednak byli gotowi podzielić się 
swymi  wrażeniami, ponieważ szczycili się swoimi osiągnięciami i chcieli, by inni ludzie też 
mogli   się   cieszyć   szczęściem   i   niewiarygodnymi   rozkoszami,   jakie   może   zapewnić   udany 
związek.

Czytając o ich doświadczeniach, wzbogacicie swoją wiedzę i umiejętności w ciągu zaledwie 

kilku dni. Dzięki temu, że będziecie się opierać na sprawdzonych metodach, którym towarzyszy 
fachowy   komentarz,   nie   będziecie   musieli   się   zastanawiać   „Czy   my   w   to   dobrze   gramy?” 
Będziecie w stanie bardziej się uwrażliwić na oczekiwania partnera, a w efekcie wzbogacicie swą 
sztukę   miłosną   i   zwielokrotnicie   rozkosz   orgazmu.   Przekonacie   się,   że   warto   korzystać   z 
wszystkiego, od najprostszych, po najbardziej wyrafinowane pomoce seksualne. Zobaczycie tez, 
że wasze szare życie erotyczne zamieniło się w chwile pełne emocji, namiętności i miłości, a 
wasz   związek   się   umocnił.   Wasza   aktualna   sytuacja   nie   ma   tu   żadnego   znaczenia.   Nie   ma 
znaczenia wasz wiek, sprawność fizyczna, osobiste problemy. Możecie wzbogacić swoje życie 
seksualne znacząco i trwale.

background image

3

Ż

EBY

 

DWOJE

 

CHCIAŁO

 

NARAZ

Zwiększenie satysfakcji z życia seksualnego nie jest oczywiście takie proste jak szlifowanie 

techniki pływania czy doskonalenie umiejętności zawodowych. Te ostatnie zależą wyłącznie od 
twojej osobistej inicjatywy, podczas gdy eksplorowanie swego potencjału seksualnego nie zależy 
tylko od ciebie. Musisz nakłonić ukochaną osobę, by ona też chciała poznać maksimum swych 
możliwości  seksualnych,  a  wielu z nas bardzo  trudno przychodzi  złożenie  takiej propozycji. 
Czasami zahamowania partnera okazują się jedyną przeszkodą na drodze do lepszego seksu. Aż 
67%   aktywnych   seksualnie   osób,   z   którymi   przeprowadziłem   wywiad   w   trakcie   zbierania 
materiału do tej książki, oświadczyło, że seks w ich życiu mógłby znaczyć więcej, gdyby tylko 
partner   (partnerka)   był   delikatniejszy,   miał   mniej   zahamowań,   był   lepiej   seksualnie 
wyedukowany lub odczuwał silniejszy popęd płciowy.

Posłuchajmy   33–letniej   Winifred,   pomocy   stomatologicznej   z   Queens   w   Nowym   Jorku: 

„Jestem osobą bardzo zmysłową. Uwielbiam seks i gdybym mogła, kochałabym się noc w noc 
przez   kilka   godzin.   Ale   kiedy   zaczynam   inicjować   seks,   mój   mąż   tylko   się   uśmiecha,   a   w 
najlepszym   razie   okazuje   rezerwę.   On   chyba   ma   poczucie   jakiegoś   zagrożenia,   że   ja   będę 
«rządzić», a nie on, i nie może się pogodzić z tym, że nie kontroluje sytuacji. A jednocześnie 
mam poczucie, że gdyby nie moja inicjatywa, w ogóle nic by się nie działo, żadnego ruchu z jego 
strony, absolutna stagnacja”.

Oto, co powiedział 26–letni Frank, bagażowy z Los Angeles: „Moja sympatia, Cindy, mieszka 

za mną od siedmiu miesięcy Kochamy się dwa lub trzy razy w tygodniu, co moim zdaniem jest 
dobrą średnią. Kocham Cindy. Z całym przekonaniem i najuczciwiej mogę powiedzieć, że ją 
kocham. Ale ona ma takie zahamowania. Nie protestuje, gdy chcę ją oglądać nagą… to nie 
chodzi o taką nieśmiałość. Chodzi o to, że dla niej istnieje tylko klasyczna pozycja: mężczyzna 
leży na kobiecie, a co najwyżej mężczyzna bokiem do kobiety. Tylko tyle. Nie pozwala mi nawet 
dotknąć jednym palcem swego sromu, gdy się kochamy, a już od jej pośladków muszę trzymać 
się w odległości pół kilometra. Całkiem dobiła mnie pewnego wieczoru, kiedy mi powiedziała, 
że   właśnie   odkryła,   na   czym   polega   «głębokie   gardło».   Oznajmiła   mi,   że   nie   może   sobie 
wyobrazić nic bardziej nieprzyzwoitego i odrażającego niż taki seks ustami: «Frank, ty na pewno 
nigdy nie zechcesz, żebym z tobą robiła takie odrażające rzeczy, prawda?» — spytała. No cóż co 
można na to powiedzieć. Jeśli odpowiesz «tak, chcę», ona będzie cię uważała za odpychającego, 
jeśli odpowiesz «nie», skażesz się na życie bez seksu oralnego.

Zupełnie nie wiem, jak sobie poradzić w tej sytuacji. Jestem młody, sprawny fizycznie i wiem, 

że seks może dać mi o wiele więcej. Ale jak mam przekonać Cindy, że to nie tylko zboczenie i 
nieprzyzwoitość?”

Edukowanie   partnerów   i   nakłanianie   ich   do   udziału   w   rozkoszach   seksu   jest   jednym   z 

podstawowych tematów tej książki. Przekonasz się, że czasami potrafi ona mówić za ciebie. 
Otrzymałem dosłownie tysiące listów od czytelników moich poprzednich poradników, między 
innymi Magii seksu, czyli co zrobić, by twój mężczyzna był wspaniały w łóżku Rozkoszy seksu, 
czyli co zrobić, by kochać się sześć razy w tygodniu, 
w których piszą, że dali je do przeczytania 
partnerom, a potem znacznie łatwiej było im rozmawiać o ich życiu erotycznym.

Zawsze podkreślam najistotniejszą zasadę wszystko, co dwie kochające się osoby robią razem 

dla zaspokojenia seksualnego, jest tylko i wyłącznie korzystne dla ich związku, pod dwoma 

background image

wszak warunkami, że nigdy nie zrobią niczego, co mogłoby jednego z nich skrzywdzić, i że 
cokolwiek chcą zrobić, musi być na to obopólna zgoda, a rozkosze odwzajemnione.

Nie   znaczy   to  wcale,   że   oboje   będzie  równo   cieszył   każdy  akt.   Mężczyźnie   może   mniej 

odpowiadać lizanie pochwy kobiety, podczas gdy ona może właśnie to uwielbiać. Kobieta może 
szaleć   za   seksem   analnym   podczas   gdy   dla   jej   partnera   może   on   być   zbyt   wyczerpujący   i 
ograniczający. W każdym związku musi istnieć dawanie i branie, a i tak rzadko kiedy oboje 
partnerzy   osiągają   najwyższy   poziom   pobudzenia   erotycznego   dokładnie   w   tym   samym 
momencie. Z tym że wcale nie na tym polega udany seks.

P

RAWDA

 

O

 

JEDNOCZESNYM

 

ORGAZMIE

Przekonanie, że udany seks zależy od równoczesnego szczytowania obojga partnerów jest 

moim zdaniem, najgłupszym i najbardziej szkodliwym przesądem który wymyślony został przez 
„miękką”   pornografię,   tak   zwane   chciejstwo,   i   autorów   romansów.   Mimo   to   wciąż   straszy, 
chociaż   normalnie   pary   rzadko   przeżywają   jednoczesny   orgazm   i   nawet   najsprawniejsze   i 
najbardziej   zgrane   nie   mogą   go   uzyskać   na   rozkaz.   To   fałszywe   przekonanie   powoduje,   że 
mnóstwo kobiet udaje, iż przezywa orgazm w chwili, gdy partner szczytuje, chociaż wcale nie są 
jeszcze do niego gotowe. To z kolei prowadzi do sytuacji, że mężczyźni sądzą, iż zaspokoili 
partnerkę, a tak po prostu nie jest i nie zadają sobie trudu by się o to zatroszczyć także podczas 
następnego aktu. Tworzy się błędne koło i fakt ten jak żaden inny czynnik, niechybnie prowadzi 
do coraz silniejszej frustracji, do kłótni i niezadowolenia z seksu.

A   oczywista   prawda   jest   taka,   że   większość   kobiet   potrzebuje   intensywniejszego   niż 

mężczyźni pobudzania aby osiągnąć orgazm dłuższego, wolniejszego i bardziej konsekwentnego. 
Niekiedy mężczyzna musi się wykazać ogromną cierpliwością (i wytrzymałością), aby partnerkę 
do niego doprowadzić.  Posłuchajmy 33–letniego Marka kreślarza z Seattle: Zajmowałem  się 
łechtaczką Susan przez pięć minut… potem dziesięć. Już poczułem przykurcz ręki i pomyślałem, 
że   mi   ten   palec   odpadnie.   Przerwałem   a   wtedy   Susan   westchnęła:   «Nie   przerywaj’»   więc 
kontynuowałem.   Stopniowo   zaczęła   rozluźniać   mięśnie   i   szybciej   oddychać   ale   za   każdym 
razem, kiedy myślałem, że już będzie miała orgazm, nagle się dekoncentrowała, a ja miałem 
poczucie   że   muszę   zacząć   od   początku.   Wreszcie   była   już   bardzo   wilgotna,   mocno   napięła 
mięśnie i zaczęła zaciskać. W sumie to musiało trwać dobrych piętnaście minut, a spróbuj równo 
przez kwadrans zaginać palec, to zobaczysz,  jakie to jest trudne. Ale w  końcu Susan  miała 
orgazm, dygotała cała i prawie płakała. Całowałem ją i mocno przytulałem. Pomyślałem sobie a 
co mi tam, warto było!

Czytelniku czy często zadajesz sobie trochę trudu i poświęcasz dość czasu na to by w taki 

sposób przygotować swoją partnerkę? Czytelniczko ile razy wymagałaś od ukochanego, aby cię 
dostatecznie pobudził i czy mu pokazałaś, jak ma to zrobić?

Większość seksualnie aktywnych ludzi uznaje, że dla osiągnięcia pełni życia udany seks ma 

„zasadnicze” znaczenie Ponad 65% osób, z którymi przeprowadziłem wywiady w trakcie pisania 
tej książki zgadza się, że dla nich satysfakcjonujące życie seksualne to jest coś, co pojmują w 
kategoriach obowiązku. Jednak zaledwie 27% uznało swoje życie seksualne za „umiarkowanie 
udane”. Z pozostałych tylko 13% „rozważało swój ewentualny udział w programie edukacyjnym 
w celu osiągnięcia maksimum satysfakcji seksualnej”.

Innymi słowy, wszyscy mamy przeświadczenie, że powinniśmy być lepszymi kochankami, ale 

kiedy   chodzi   o   podjęcie   konkretnych   działań,   większość   z   nas   okazuje   się   zbyt 

background image

leniwa/dumna/nieśmiała/zażenowana/zakłopotana   itd.,   żeby   coś   zrobić   w   celu   poprawy   swej 
formy.

Chciałbym teraz wyjaśnić, co rozumiem przez słowo „forma”. Oczywiście nie mam na myśli 

seksu w wydaniu cyrkowym ani żadnych podobnych sztuczek. Chodzi mi o sprawne i umiejętne 
posługiwanie się swym ciałem i okazywanie uczuć, bo jedno i drugie w sumie sprawi, że nie 
tylko będziesz w stanie d a w a ć  ogromną rozkosz seksualną, ale także ją p r z y j m o w a ć .

Zawsze uważałem za kuriozalne to, że choć większość poradników objaśnia dokładnie, jak 

należy podniecać i pobudzać („uciśnij mu penis”, „drażnij jej łechtaczkę”), to jednak żaden jakby 
nie rozumiał, że równie ważny jest rewanż polegający na o d b i e r a n i u  podniet a prowadzący 
do zaspokojenia.

Seks to skomplikowany splot dawania i brania, aktywności i bierności, a ponadto wiedzy o 

tym, kiedy być aktywnym, a kiedy biernym. On może zadecydować o wszystkim. Kobiety nie 
zawsze   chcą   zachowywać   bierną   postawę   wobec   działań   partnerów.   Czasami   pragną   być 
aktywne, chcą przejąć „stery” i robić to, na co one mają ochotę. Chociaż mężczyźni są fizycznie 
silniejsi   i   tradycyjnie   raczej   uznają,   że   to   oni   powinni   wykazywać   inicjatywę   w   łóżku,   też 
czasami powinni ulec i pozwolić partnerkom, by nimi „rządziły”.

Posłuchajmy 25–letniej Heidi, sekretarki z Milwaukee:  „Mój mąż, Charlie, zawsze jest w 

łóżku bardzo pewny siebie i zazwyczaj to on daje sygnał do seksu. Jeśli nie wyciąga do mnie ręki 
i nie zaczyna mnie pieścić, to tym samym daje mi do zrozumienia, że nie ma odpowiedniego 
nastroju — chyba  rozumiecie, o co mi chodzi — i wtedy po prostu się nie kochamy i już. 
Któregoś dnia, mniej więcej dwa albo trzy miesiące temu, po powrocie z podroży służbowej do 
Kalifornii Charlie od razu poszedł do łóżka, bo był ogromnie zmęczony. Dałam mu pospać kilka 
godzin, a następnie przyszłam do sypialni, rozebrałam się i położyłam. Charlie był poza domem 
prawie tydzień i bardzo do niego tęskniłam.

Zaczęłam od pieszczenia jego ramion i torsu, a potem moja ręka stopniowo przesuwała się 

coraz niżej. Jego palik był początkowo wiotki, ale już po trzy–, czterokrotnym potarciu go dłonią 
zaczął  się  unosić.  Nie  byłam   pewna,  czy Charlie   śpi, czy tylko   udaje.   Tak  czy  inaczej,  nie 
otworzył oczu i nie poruszył się, ani nie dał mi żadnego znaku, że wie, co robię. W dalszym 
ciągu pocierałam go, aż zrobił się ogromny. Po chwili ściągnęłam kołdrę i, proszę bardzo, jaki 
widok!

Dziwne w tym wszystkim było to, że pierwszy raz trzymałam jego pal w dłoni i przyglądałam 

mu   się   z   bliska.   Zdumiało   mnie   to,   że   tak   połyskuje   na   samym   końcu.   Taką   niebieskawą 
różowością. A jaki był mięciutki! Potarłam ten otworek na jego końcu. Normalnie, w stałym 
związku,   nie   robi   się   takich   rzeczy.   Pal   Charliego   był   wilgotny   od   tego   przezroczystego, 
bezbarwnego   i   lepkiego   płynu   nawilżającego.   Gdy   zdjęłam   palec,   została   na   nim   cieniutka 
niteczka,   jakby   sieć   pająka.   Napletek   fantastycznie   się   obsuwał   i   nasuwał   z   powrotem,   gdy 
pocierałam trzon. Jądra miał twarde jak orzechy włoskie, mosznę całą pomarszczoną. Miałam 
możliwość dotykania go wszędzie, pocierania pala i samego p a t r z e n i a . No bo czy tak wiele 
żon naprawdę dobrze zna intymną anatomię swego męża? Ja na przykład odkryłam, że Charlie z 
boku penisa ma pieprzyk, którego nigdy wcześniej nic zauważyłam.

Pocałowałam   główkę   penisa   i   zaczęłam   pieścić   ją   ustami.   Potem   delikatnie   ssałam   i 

wsuwałam koniec języka do tego otworka. Poczułam smak tego płynu… Nie potrafię go opisać, 
ale nie był nieprzyjemny. Taki sobie słonawy i jednocześnie słodkawy, jak roztwór glukozy.

Ssałam   i   pocierałam   przez   dłuższą   chwilę…   a   potem   dosiadłam   Charliego   okrakiem, 

pocałowałam go i skierowałam jego pal między swoje nogi. Uwielbiam to poczucie władzy. Ja 
rządziłam nim, a nie on mną. Ujeżdżałam jego pal, w górę i w dół, jak woltyżerka ulubionego 
konia.

background image

Charlie na pewno już nie spał, a teraz otworzył oczy, uśmiechnął się do mnie i spytał: «Co ty 

robisz?» «Kocham się z tobą, nic innego» — odpowiedziałam. Wtedy zaraz spróbował mnie 
zepchnąć i położyć, żeby to on mógł być górą. Ale pochyliłam się nad nim, pocałowałam go i 
oznajmiłam: «Tym razem nie, teraz kolej na mnie». I musiał leżeć potulnie, podczas gdy ja go 
znowu ujeżdżałam.

Jemu to chyba  niespecjalnie  odpowiadało…  na pewno nie za pierwszym  razem. Czuł się 

bezradny. Nie chciał, żebym go dosiadała okrakiem. Za to mi się to bardzo podobało, bo dzięki 
temu,   kiedy   siedziałam   wyprostowana,   jego   pal   wnikał   we   mnie   bardzo   głęboko,   a   gdy  się 
pochylałam do przodu, fantastycznie pocierał ścianki mojej pochwy. Nagle dotarło do mnie, że 
mogę sobie dawkować doznania, więc korzystałam z tego, dopóki nie poczułam, że za chwilę 
będę musiała mieć orgazm.

To było tak, jakby ktoś wylał na mnie kubeł ciepłej wody. Było tak cudownie, że myślałam, że 

oszaleję. Pochyliłam się i mocno objęłam Charliego, a on wykonał kilka bardzo energicznych 
suwów.   Czułam   na   swoim   uchu   jego   oddech   i   po   chwili   Charlie   też   szczytował.   Poczułam 
wytrysk spermy, coś, czego nigdy wcześniej nie doznałam. Od tego miałam jeszcze jeden jakby 
dreszcz, jakby miniorgazm, a po nim jeszcze jeden i jeszcze jeden.

K

OBIETY

 

NA

 

GÓRZE

Po wszystkim leżeliśmy obok siebie i przez długi czas nic nie mówiliśmy. Nie musieliśmy. 

Sądzę, że oboje się czegoś nauczyliśmy. Charlie zrozumiał, że ja też mogę inicjować seks i że 
będzie się że mną kochał, choć wcale tego nie zamierzał… Coś podobnego zapewne odczuwają 
tysiące kobiet na świecie, które noc w noc muszą ulegać partnerowi, choć w ogóle tego nie 
planowały.

Tak jak pan pisze, to proces zwrotny:  dawania i brania. Nauczyłam  się dawać, a Charlie 

nauczył się brać. Choćby tylko trochę. On nadal woli być u steru. Z tym że kiedy mam ochotę na 
seks, wierz mi, że się kochamy, a Charlie w żaden sposób nie może mnie powstrzymać”.

W tym miejscu zadaj sobie pytanie, czego naprawdę oczekujesz od seksu. Przede wszystkim 

chcesz pokazać ukochanej osobie, że ją bardzo kochasz i że cię ekscytuje. Pragniesz podniety, ale 
i   uczucia.   Pragniesz   zaspokojenia,   co   niekoniecznie   oznacza,   że   oboje   musicie   przeżywać 
orgazm, a już na pewno nie oznacza, że musicie go mieć równocześnie.

Twój wiek i sprawność fizyczna  nie grają roli. Choć mówimy tu o seksie maksymalnych 

doznań, nie chodzi o bicie rekordów. Mówimy o uzyskaniu wszystkiego tego, na co was stać, o 
docieraniu do granic waszych możliwości Jeśli zastosujesz się do zawartych w tym poradniku 
wskazówek, na pewno ci się uda. A raz po raz będziesz nawet sobą zdumiony — obiecuję ci to. 
Musisz jednak dokonać realistycznej i uczciwej samooceny i wyznaczyć sobie serię możliwych 
do osiągnięcia celów.

Zanim przystąpimy do tego zadania, konieczne są całkiem poważne słowa przestrogi:
Kochankowie   zawsze   powinni   skrupulatnie   przestrzegać   podstawowych   zasad   higieny   i 

upewnić się, że partner nie cierpi na żadną chorobę weneryczną, np. zapalenie cewki moczowej, 
rzeżączkę lub opryszczkę genitalną.

Dziś   konieczna   jest   także   ochrona   przed   AIDS.   Wobec   tego   trzeba   uprawiać   tak   zwany 

bezpieczny   seks.   W   grupie   osób   podwyższonego   ryzyka   są   narkomani   używający   igieł, 
mężczyźni  homo– i biseksualni oraz prostytutki.  Nawet wyeliminowanie  ich z kręgu twoich 
potencjalnych partnerów nie jest żadną gwarancją. O ile nie masz s t u p r o c e n t o w e j  pewności, 

background image

że twój partner nie jest nosicielem AIDS, powinniście zawsze nakładać prezerwatywę podczas 
stosunku i zawsze pilnować, żeby partner całkowicie wysunął penis z pochwy, zanim zdejmie 
prezerwatywę.

Unikać seksu oralnego i nigdy nie połykać nasienia ani moczu. AIDS jest przekazywane w 

trakcie wymiany wydzielin ciała, zwłaszcza przez krew i nasienie.

Unikaj seksu analnego bez zabezpieczenia. W trakcie stosunku może dojść do uszkodzenia 

tkanki wyściełającej odbytnicę, a to otwiera wrota zarażeniu.

Dziś nawet najwięksi macho spośród gwiazd porno domagają się wyników badań na obecność 

wirusa   HIV,   zanim   w   ogóle   pomyślą   o   uczestniczeniu   w   seksie   na   ekranie.   A   są 
profesjonalistami. Dobrze będzie, jeśli pójdziecie za ich przykładem.

W tym poradniku znajdziesz liczne opisy stosunków oralnych i analnych. Są to przecież akty 

seksualne powodujące dreszcz emocji, dające zaspokojenie i największą intymność. Pominięcie 
ich w książce o ekscytującym seksie byłoby absurdalne.

Muszę jednak ostrzec was przed każdym stosunkiem bez prezerwatywy, szczególnie oralnym i 

analnym, chyba że partner jest po badaniach na obecność wirusa HIV. Wszystkie omawiane w 
tym poradniku akty seksualne podlegają tej żelaznej zasadzie.

Kolejne ostrzeżenie ten poradnik prezentuje najnowszą i najbardziej zaawansowaną wiedzę o 

seksie i związanych z nim doświadczeniach. Zakładam, ze jeśli zamierzacie przeczytać następne 
rozdziały, jesteście przygotowani na lekturę o praktykach seksualnych, które pięć czy dziesięć lat 
temu uznano by za zbyt ekstrawaganckie, by mogły się znaleźć w poradniku seksuologicznym 
dla szerokiego grona odbiorców. Na przykład nie do pomyślenia byłoby, aby w literaturze tego 
typu reklamować wibratory o kształcie specjalnie predestynującym je do „stymulacji analnej na 
wysokich   obrotach”   albo   „superzmysłowe   dildo   wykonane   według   najnowszej   technologu   z 
miękkiego,   śliskiego,   elastycznego   i   żelowanego   plastyku   wynalezionego   w   Japonii”.   Przed 
pięciu laty tylko tzw. encyklopedie seksu omawiały erotyczne działanie ubiorów wykonanych z 
gumy, wiązania partnerów, łagodnego sadomasochizmu, erotycznej bielizny, golenia owłosienia 
łonowego lub „mokrego” seksu..

Aby jednak osiągnąć więcej w seksie, będziecie musieli się wyzbyć zahamowań i zastrzeżeń i 

pójść   na   całość!   Przeżyjecie   doświadczenia   zapierające   dech   w   piersiach,   podniecające,   a 
czasami niepokojące. Będziecie musieli podjąć ryzyko osobiste i ryzyko wobec drugiej osoby. 
Na końcu jednak na pewno będziesz mogła przyznać, że jesteś znacznie lepszą kochanką i że 
twój partner jest znacznie lepszym kochankiem, a oboje osiągnęliście taki poziom rozkoszy, o 
jakim dotąd nawet się wam nie śniło.

Posłuchajmy, jak 23–letnia Alexandra z Charleston w Południowej Karolinie opisuje moment, 

w którym pierwszy raz uświadomiła sobie, że seks w jej życiu wcale nie musi być ograniczony 
konwencjami wychowania w duchu tego, co „uznawane jest za przyzwoite”.

„Boję się, że tę swobodę dało mi tylko to, że wypiłam o kilka kieliszków szampana za dużo. 

Poszłam z Peterem na takie sztywne przyjęcie przy grillu. To miało coś wspólnego z jego karierą 
prawniczą, więc miałam pięknie wyglądać i robić dobre wrażenie. Ale ja cały dzień nic nie 
jadłam, a nie miałam apetytu na te półsurowe kawałki mięsa. W końcu wypiłam całą butelkę 
szampana na pusty żołądek. O jedenastej byłam wstawiona i głupawo chichotałam.

Peter   odwiózł   mnie   do   domu   i   położył   na   łóżko.   Prosiłam,   żeby   się   ze   mną   kochał,   ale 

odmówił. Powiedział, że bardziej niż seksu potrzebuję kawy. Rozebrałam się, bo jeszcze tyle 
miałam przytomności i siły. Naga położyłam się do łóżka, zamknęłam oczy i czekałam na Petera. 
Moja dłoń zabłądziła między nogi i zaczęłam się masturbować. Nie wiem dlaczego. Rzadko się 
masturbuję, choć robiłam to dość często, kiedy byłam młodsza. Po prostu byłam wstawiona i 

background image

napalona. W każdym razie doszłam do momentu, w którym energicznie się pocierałam, mając 
szeroko rozsunięte uda. Wtedy właśnie wszedł Peter z dwoma kubkami kawy.

Nie wiedział, co robić. A ja powiedziałam «Zostań, zostań i usiądź, zaraz skończę». To, że 

mnie oglądał, spowodowało, że odczułam dodatkowy dreszczyk emocji, chóć przecież wiele razy 
spaliśmy że sobą i on widział mnie nagą, więc niby nie powinno być różnicy. Przysiadł na brzegu 
łóżka i patrzył na mnie. Nic nie mówił. Nie wiem, co sobie myślał. Po prostu obserwował mnie.

Już   dochodziłam,   gdy   nagle   poczułam   ból   pęcherza.   Musiałam   zrobić   siusiu.   Powinnam 

wstać, ale byłam zbyt pijana. Więc pomyślałam: «A co mi tam, widział wszystko, może zobaczyć 
i to.» Uniosłam nogę. W powietrze poleciała struga, długa i ciepła. Dotarła do mojej twarzy, na 
piersi, na brzuch. Wszystko było mokre, ciepłe, pachniało siuśkami, a ja dalej pieściłam swe 
piersi i brodawki i pocierałam się między nogami. Miałam taki orgazm, że myślałam, że mnie 
rozpołowi. Zanim skończyłam szczytować, Peter już zdążył zdjąć spodnie od smokingu i położyć 
się na mnie. Wchodził we mnie ostro i gwałtownie całował, jak nigdy dotąd. Miałam kolejny 
orgazm,   potem   on   szczytował.   Na   końcu   leżeliśmy   obok   siebie   na   łóżku   i   tylko   na   siebie 
patrzyliśmy. Wiesz, co powiedział Peter? Powiedział «Właśnie pokonaliśmy coś, co nas dzieliło, 
jakąś   barierę.   Nie   wiem,   co   to   za   bariera,   ale   wiem,   że   była.   Bariera   seksualna,   bariera 
zażenowania, trudno określić».

Teraz jesteśmy sobie bliżsi, jak… [splotła palce obu dłoni]. Tamtego dnia, wiesz, odkryliśmy, 

że on jest mężczyzną, a ja jestem kobietą, i się kochamy. Czemu cokolwiek przed sobą ukrywać? 
Czemu nie robić tego, na co się ma ochotę, po prostu wszystkiego.

Alexandra   ma   typowe   podejście   do   seksu,   właściwe   dziś   dla   wielu   młodych   mężczyzn   i 

kobiet. Są inni niż ich rówieśnicy z lat sześćdziesiątych. Nie są ani rozwiąźli, ani powierzchowni 
—   są   dojrzali   i   dostatecznie   wyzwoleni,   żeby   tworzyć   trwałe   związki   i   dążyć   w   nich   do 
osiągnięcia wspaniałych erotycznych uniesień. Ty też możesz ich doświadczyć.

background image

4

S

PRAWDŹ

 

JAKOŚĆ

 

SWEGO

 

ŻYCIA

 

EROTYCZNEGO

Poniżej zamieszczam listę pytań zawierającą 37 pozycji, która ma na celu pomóc ci ocenić 

swoją postawę wobec seksu i określić potrzeby. Dzięki tej ocenie będziecie mogli sami ustalić, 
jak się przedstawia wasz seksualizm i co powinniście w waszym życiu erotycznym poprawić. 
Odpowiadaj   tak   uczciwie,   jak   tylko   potrafisz,   ponieważ   im   bardziej   będziesz   wobec   siebie 
szczery,   tym   dokładniejsza   będzie   twoja   samoocena.   Dzięki   niej   będziecie   mogli   szybciej   i 
skuteczniej osiągnąć szczyt swoich możliwości.

1. Na ogól odczuwam pobudzenie seksualne.

TAK/NIE

2. Często jestem za bardzo zmęczony na seks.

TAK/NIE

3. Seks zawsze sprawia mi przyjemność.

TAK/NIE

4. Sądzę, że nie kocham się dostatecznie często.

TAK/NIE

5. Lubię obnażać całe swoje ciało przed partnerem.

TAK/NIE

6. Nie lubię się kochać przy włączonej lampie.

TAK/NIE

7. Jestem gotów wypróbować każdy akt seksualny.

TAK/NIE

8. Mało wiem o seksie.

TAK/NIE

9. Chciałbym się dowiedzieć czegoś’ więcej o seksie i poznać inne pozycje.

TAK/NIE

10. Nigdy nie pozwoliłabym sobie na to, by się masturbować na oczach partnera.

TAK/NIE

11. Często angażuję się w seks oralny.

TAK/NIE

12. Uważam, że miejsce na seks jest tylko w sypialni.

TAK/NIE

13. Opowiedziałam partnerowi moje najbardziej skryte marzenia erotyczne.

TAK/NIE

14. Nigdy nie będę używać wibratorów ani żadnych innych akcesoriów erotycznych.TAK/NIE
15 Powiedziałem partnerowi, co mnie najbardziej podnieca.

TAK/NIE

16. Udawałam, że mam orgazm co najmniej dwa razy.

TAK/NIE

17. Staram się oto, żebyśmy uprawiali seks częściej niż tylko raz na dzień.

TAK/NIE

18. W czasie stosunku mam trudności z pełną koncentracją.

TAK/NIE

19. Lubię częste pieszczoty erotyczne pod czas dnia.

TAK/NIE

20. Uważam, że czasopisma i filmy erotyczne na wideo są odpychające.

TAK/NIE

21. Całkowicie angażuję się w seks.

TAK/NIE

22. Uważam, że rola seksu jest przeceniana

TAK/NIE

23. Mogłabym ubrać się w erotyczną bieliznę, żeby podniecić partnera.

TAK/NIE

24. Sądzę, że niektóre praktyki seksualne są nieprzyzwoite.

TAK/NIE

25. Sądzę, że warto utrzymywać dobrą formę fizyczną choćby że względu na lepszy seks.

TAK/NIE

26. Nie uważam siebie za doskonałego kochanka.

TAK/NIE

27. Zawsze staram się dowiedzieć, jakie potrzeby seksualne ma partner.

TAK/NIE

28. Sądzę, że mój partner jest w pełni zaspokojony seksualnie.

TAK/NIE

29. Zawsze staram się upewnić, że partnerka przeżyła orgazm.

TAK/NIE

30. Nie lubię, gdy partner dotyka mnie analnie.

TAK/NIE

31.   Lubię   całować   i   pieścić   partnera,   niezależnie   od   tego,   czy   wiąże   się   to   z   odbyciem 

stosunku.

TAK/NIE

32 Spodziewam się, że kiedy będę starszy, moje zainteresowanie seksem osłabnie. TAK/NIE
33 Wciąż podnieca mnie oglądanie mojej partnerki nago.

TAK/NIE

background image

34 Seksualne wymagania mojego partnera czasami wydają się zbyt ekstremalne.

TAK/NIE

35 Interesuje mnie doskonalenie mojej sprawności seksualnej.

TAK/NIE

36 Nigdy nie pozwolę, żeby partner filmował mnie w sytuacji erotycznej.

TAK/NIE

37 Chciałbym osiągać bardziej intensywny orgazm.

TAK/NIE

Zapisz   sobie   po   trzy   punkty   za   każde   pytanie   oznaczone   numerem   parzystym,   na   które 

odpowiedziałeś „Tak”, i odejmij trzy punkty za każde pytanie oznaczone numerem parzystym, na 
które   odpowiedziałeś   „Nie”.   Odejmij   trzy   punkty   za   każde   pytanie   oznaczone   numerem 
nieparzystym, na które odpowiedziałeś’ „Tak” i dopisz trzy punkty za każde pytanie oznaczone 
numerem nieparzystym, na które odpowiedziałeś „Nie”.

Maksymalnie można uzyskać 108 punktów. Osoby, które zgromadziły od 93 do 108 punktów, 

prowadzą   bardzo   świadome   życie   erotyczne   i   uznają   nie   tylko   znaczenie   własnych   potrzeb 
seksualnych,   ale   także   potrzeb   partnera.   Są   szczodre   w   miłości,   ponieważ   wiedzą,   że   dając 
rozkosz,  mogą   się  jej   również  spodziewać.   Nie  uchylają   się  przed  eksperymentowaniem  i   z 
szacunkiem, ale w sposób naturalny traktują własne ciało. Są otwarte na nowe doświadczenia 
erotyczne, choć mają skłonność do przekonania, że ich życie seksualne jest tak dobre, iż nie jest 
w nim konieczna żadna istotna zmiana.

Osoby,   które   zgromadziły   od   72   do   93   punktów,   są   niezwykle   czułymi   i   troskliwymi 

kochankami   i   uwielbiają   seks.   Nie   zawsze   jednak   potrafią   całkowicie   skoncentrować   się   na 
sztuce   miłosnej,   bo   pozwalają,   by   ich   uwagę   rozpraszały   niepokoje   rodzinne   i   zawodowe, 
zamiast myśleć tylko o rozkoszy zarówno własnej, jak i partnera. Mają pozytywne nastawienie 
do roli seksu w życiu, ale nie są tak przebojowe, jak być powinny. Są gotowe wysłuchać dobrych 
rad, ale najchętniej tylko tych, które nie wprawiają ich w zakłopotanie ani nie są sprzeczne z ich 
wyobrażeniem o tym, co jest, a co nie jest w seksie akceptowalne.

Osoby, które zgromadziły od 54 do 72 punktów, są świadome, że seks jest bardzo istotnym 

elementem naszego życia, ale brakuje im wiedzy i pewności siebie, co niekoniecznie wynika z 
ich winy. Zahamowania te związane są z przekonaniem, że na seks jest miejsce tylko w łóżku i 
tylko przed zaśnięciem, a o innej porze w ogóle się o nim nie wspomina. Mają bujne fantazje 
erotyczne, ale często boją się je przedstawić partnerowi, sądząc, że dla niego (dla niej) mogą być 
przykre lub niepokojące. Jakkolwiek seks daje im sporo satysfakcji, wolą raczej nie kryty kować 
partnera ani nie pokazywać mu, jak można ich życie erotyczne zintensyfikować. Kobiety wiele 
razy obywają się bez orgazmu albo udają, że go przeżyły.

Osoby, które zgromadziły od 33 do 54 punktów, mają silne zahamowania seksualne, które 

powinny   jak   najwnikliwiej   przeanalizować.   Zastanów   się:   Czy   twoi   rodzice   byli   bardzo 
rygorystyczni   w   sprawach   seksu?   Czy   przeszłaś   bolesną,   nieudaną   lub   wprawiającą   w 
zakłopotanie inicjację seksualną? Czy miałeś nieudany związek? Czy problemy osobiste albo 
rodzinne   utrudniają   ci   koncentrację   podczas   aktu   miłosnego?   Czy   cierpisz   na   zaburzenia 
seksualne, takie jak przedwczesny wytrysk  (mężczyźni)  albo niemożność uzyskania  orgazmu 
(kobiety)? Niezależnie od stwierdzonych trudności nie wpadaj w rozpacz. Zaburzenia seksualne 
ze względu na wiążące się z nimi napięcia i przeżycia prawie zawsze osobie zainteresowanej 
wydają się poważniejsze, niż są w rzeczywistości. Później zobaczymy,  w jaki sposób można 
przeanalizować swe zahamowania bez konieczności kosztownej i częstokroć wprowadzającej w 
błąd profesjonalnej pomocy, a także jak szybko i łatwo pokonać wiele problemów, które wydają 
ci się nie do przezwyciężenia.

Osoby, które zgromadziły mniej niż 33 punkty, być może powinny skorzystać z profesjonalnej 

porady terapeuty i omówić z nim swoje pełne lęków podejście do seksu. Miałem do czynienia z 
wieloma   osobami   cierpiącymi   na   poważne   zaburzenia   seksualne   i   przekonałem   się,   że   jeśli 

background image

komuś naprawdę zależy na jakości jego życia seksualnego, wykonuje pierwszy krok. Zaczynając 
czytać tę książkę, właśnie tyle zdołałeś już osiągnąć. Będziesz musiał wziąć głęboki oddech, 
rozluźnić się, a następnie spokojnie i systematycznie zacząć pracować nad zmianą swoich odczuć 
o miłości i seksie. Seks to przyjemność. Seks to radość. Seks jest źródłem satysfakcji i ekscytacji. 
Nie istnieje nic, czego nie moglibyście razem zrobić, co byłoby złe czy poniżające, jeśli obojgu 
wam sprawiłoby radość.

Oto fragment listu, który otrzymałem od 23–letniej Iris pracującej w salonie psiej kosmetyki w 

Chicago: „Właśnie wróciliśmy z zakupów i razem z Bradem wnosiliśmy pakunki. Nagle Brad 
powiedział   «Kochanie,   spójrz!»   Zobaczyłam,   że   trzyma   wielkiego   zielonego   ogórka 
przyłożonego  z przodu spodni, tak że wyglądał  jak wielki zielony penis. Roześmiałam  się i 
upomniałam   go,   żeby   nie   był   taki   nieprzyzwoity.   Ale   Brad   powiedział:   «Wiesz,   to   ci   się 
spodoba». Zaczął mnie gonić po kuchni z tym ogórkiem. Kilka razy okrążyłam stół, a następnie 
pobiegłam do salonu. Brad wpadł tam za mną i powalił mnie na kanapę. Opierałam się, ale 
ściągnął mi spódniczkę i rajstopy. Potem pamiętam już tylko, że palcami rozchylił  mi wargi 
sromowe i wsunął we mnie tego potężnego ogórka.

Pewnie, że mogłam się rozzłościć. Ale nie złościłam się. Brad jest zawsze dowcipny i czuły, a 

to była w końcu tylko zabawa i nic więcej. Jeśli się kogoś kocha i wiadomo, że nie chodzi o nic 
innego, jak tylko o miłość i zabawę, nie trzeba robić nic więcej, jak tylko przyłączyć się do gry.

Uniosłam nogi, szeroko je rozsunęłam i ciężko dyszałam «Przeleć mnie! Przeleć mnie!» Więc 

Brad   przez   cały   czas   wsuwał   i   wysuwał   że   mnie   tego   guzowatego   ogórka,   aż   usłyszałam 
plaskanie, bo taka się zrobiłam wilgotna. Bardzo mi się to podobało. Było to takie podniecające I 
czemu nie? Gdybyście widzieli tego wielgachnego zielonego połyskującego ogóra wsuwającego 
się i wysuwającego z mojej różowej dziurki, to chyba też bylibyście podnieceni.

W końcu Brad zrobił się zazdrosny o tego zielonego przystojniaka, rozpiął spodnie i zastąpił 

go. Zielony suw, czerwony suw. Niemal od razu miałam taki orgazm, w którym dygocę bez 
końca. Był fantastyczny, naprawdę. A wszystko dzięki temu, że nic pozwoliłam sobie na gniew i 
złość o to, że Brad użył tego ogórka. Jemu wolno wszystko że mną zrobić bo tak bardzo mnie 
kocha  i  zawsze  jest   namiętny.  Ale i  tak  nic  nie  jest  w   stanie  skłonić  mnie  do  przejścia   na 
wegetarianizm, przynajmniej w dziedzinie seksu”.

background image

5

Z

ŁOTA

 

MAKSYMA

MAKSIMUM

 

SEKSU

Często mówi się, że młodość należy spisać na straty, i to powiedzenie poniekąd stosuje się 

bardziej do seksu niż do czegokolwiek innego. W latach młodzieńczych nasze ciało jest sprawne, 
energia prawie nieograniczona, wyglądamy świeżo, a hormony pracują pełną parą. Młodzieniec 
może   mieć   erekcję   na   zawołanie   i   do   tego   trwałą,   od   samego  m y ś l e n i a   o   piersiach,   a 
dziewczyna może mieć wilgotne majtki od samego pocałunku na pożegnanie.

Jedyny problem polega na tym, że nastoletni kochankowie są ignorantami, którym brakuje 

wprawy i pewności siebie. Głowy mają nabite na wpół zapomnianą wiedzą z lekcji biologii i 
plotkami   że   szkolnego   podwórka.   Ich   technikę   miłosną   kształtują   bardziej   przesądy   i 
spontaniczne  zachowania  niż  umiejętności  i doświadczenie.  Nie może  zatem dziwić  fakt,  że 
większość pierwszych zbliżeń nie jest łatwa i często rozczarowuje. To z kolei nierzadko rzutuje 
na naszą postawę wobec seksu w całym przyszłym życiu.

W filmach seks nastolatków często przedstawiany jest jako temat zabawny i źródło różnych 

kłopotów. No bo czy jest taki chłopak, który nie pamięta, że nie mógł wstać od stołu po kolacji, 
bo   miał   nagłą   i   nie   dającą   się   kontrolować   erekcję   jakby   schował   w   spodniach   słupek   od 
namiotu? Która dziewczyna nie rumieni się nadal, kiedy sobie przypomni, jaka była wilgotna, 
gdy chłopiec pierwszy raz ją t a m  dotknął?

Mówiąc poważnie, chodzi o to, że te pierwsze doświadczenia rzutują na nasze nastawienie do 

seksu i czasami wpływają na nie pozytywnie, ale częściej — negatywnie. Na pewno rodzice 
poinformowali nas, że tak naprawdę to dzieci nie przynosi bocian, nasi nauczyciele zapewne 
powiedzieli   co  nieco   o  biologii  człowieka,  a   nawet  próbowali   przysposobić   nas  do  życia   w 
rodzinie. Czy jednak uczono nas o seksie w wymiarze praktycznym? I, co jeszcze ważniejsze, o 
tym, jakich można się spodziewać rozkoszy że zbliżenia seksualnego?

Z tego powodu większość młodych ludzi, mimo szczytowej formy fizycznej, ma nieporadne i 

mało   satysfakcjonujące   życie   seksualne.   Bardzo   mało   ponadto   od   niego   oczekuje   i   ten 
minimalizm czasami przenosi już do dorosłego życia.

Posłuchajmy 47–letniej Norcen, mężatki z Paterson w stanie New Jersey: „Wyszłam za mąż 

za drugiego w moim życiu chłopca, z którym spałam. Miał na imię Eric i podobał mi się już w 
szkole.  Był   kapitanem  drużyny   koszykarskiej   i  był   bardzo  przystojny.   Wychodząc  za  niego, 
miałam 19 lat i wydawało mi się, że moje życie będzie usłane różami. Tak się jednak nie stało. 
Po prostu oboje byliśmy niedoświadczeni w sztuce miłosnej. Eric tak samo mało umiał jak ja, 
choć spotykał się na randkach z dziesiątkami dziewczyn. Wydawało mu się, że seks polega na 
tym, żeby przez chwilę pobawić się moimi piersiami, ale tylko przez chwilę, a potem położyć się 
na mnie i przystąpić do stosunku, bez względu na to czy jestem do tego gotowa, czy nie. Stękał i 
jęczał aż do swego  orgazmu, a potem schodził że mnie  i zapalał papierosa. Przeważnie  nie 
miałam nawet szansy na to, by się z a c z ą ć  rozbudzać.

W   rezultacie   byłam   przez   dwadzieścia   lat   sfrustrowana,   miałam   fatalne   usposobienie, 

przeżywałam depresje i w ogóle byłam okropna. Straciłam dla siebie szacunek i najzwyczajniej 
nie wiedziałam dlaczego. Musiałam brać tabletki na sen. Byłam wybuchowa i kłótliwa. Czułam 
się tak nieszczęśliwa, że zaczęłam myśleć o odejściu od Erica i zamieszkaniu samotnie tam, 
gdzie mnie nikt nie zna. Uważałam, że Eric nie zasłużył sobie na taką zrzędliwą żonę jak ja.

Nie przyszło mi na myśl, że za mało wymagałam od swojego życia seksualnego i że Eric nie 

dawał mi tego, czego mi potrzeba. Po prostu nie przyszło mi to do głowy. Wszystkie przyjaciółki 

background image

mówiły mi, że mam wielkie szczęście, bo wyszłam za takiego przystojniaka. One mdlałyby na 
jego widok i chętnie flirtowały z nim Im częściej tak mówiły, tym bardziej byłam przekonana, że 
to, co się działo złego w naszym małżeństwie, to była m o j a  wina, a nie Erica.

Mieszkałam wtedy w okolicy, którą trudno byłoby zaliczyć do centrów intelektualnych. Moje 

przyjaciółki   zdawało   się   satysfakcjonować   gotowanie,   sprzątanie   i   wychowywanie   dzieci. 
Czasami rozmawiałyśmy o seksie, ale najczęściej w kontekście ciąży i bolesnych miesiączek. Dla 
większości moich przyjaciółek seks stanowił kolejny obowiązek, jak umycie podłogi w kuchni. 
Zapewniam,   że   wtedy   nie   było   jeszcze   mowy   o   programie   szerzenia   oświaty   seksualnej   w 
społeczeństwie.

Moja matka nigdy nie rozmawiała ze mną o seksie, poza tym, że powiedziała mi, skąd się 

biorą   dzieci,   i   że   zawsze   powinnam   podkładać   papier   toaletowy   na   deskę   sedesową   w 
publicznych   toaletach.   Nigdy,   ale   to   nigdy   nie   wspomniała   nawet,   że   seks   powinien   być 
podniecający i przyjemny, i że to jeden ze sposobów okazania mężowi, jak bardzo się go kocha.

Oczywiście czytywałam romanse, ale wówczas jeszcze nie stawiano w nich kropki nad «i», 

jeśli chodzi o seks. Mowa była o fajerwerkach, falowaniu i burzy w łonie bohaterek, ale dalej 
autorzy już się nie posuwali.

„O

RGAZM

 

ZA

 

ORGAZMEM

O orgazmie nie miałam pojęcia. Nigdy go nie przeżyłam. Spytałam przyjaciółkę, jak to jest, 

ale ona tylko się zmieszała i skonsternowana odpowiedziała, że to coś, co występuje podczas 
stosunku. Potem przeczytałam poświęcony orgazmom artykuł w „Cosmopolitan”, ale autor jakby 
milcząco zakładał, że każdy czytelnik już wie, czym jest orgazm, więc niczego więcej się nie 
dowiedziałam — poza tym, że każda kobieta ma do niego prawo.

Z perspektywy dwudziestu lat małżeństwa, wydaje mi się to takie patetyczne i śmieszne, że 

tak długo nie miałam pojęcia o orgazmie. Po prostu zostałam tak wychowana, że to mąż ma 
wszystko wiedzieć o seksie, a ponieważ Eric był usatysfakcjonowany tym, co było między nami, 
ani myślałam kwestionować jego seksualne umiejętności. W końcu mój mąż był szczęśliwy, czyż 
nie tego właśnie oczekuje się od żony?

Punktem zwrotnym było spotkanie z Susan, moją dawną przyjaciółką ze szkoły. Zawsze była 

odważna i przebojowa. Tak jak ja wyszła za mąż zaraz po ukończeniu szkoły, ale odeszła od 
męża i przeniosła się do Kalifornii. Poszłyśmy na lancz i opowiedziała mi wtedy o swym nowym 
chłopcu,   instruktorze   tańca.   Mówiła,   że   jest   fantastyczny   w   łóżku,   że   daje   jej   «orgazm   za 
orgazmem» — właśnie takiego sformułowania użyła.

I wtedy rozmowa zeszła  na temat  orgazmu.  W końcu przyznałam  się, że  w zasadzie nie 

rozumiem,   co   to   znaczy.   Najpierw   myślała,   że   je   przeżywam,   tylko   nie   wiem,   że   tak   się 
nazywają.   Ale   po   następnych   kilku   kieliszkach   wina,   rozluźniłam   się   jeszcze   bardziej   i 
opowiedziałam jej dokładnie, jak wygląda moje pożycie. Była zdruzgotana. Wytłumaczyła mi, na 
czym polega orgazm, co się wtedy czuje i że to jest cos absolutnie koniecznego może nie za 
każdym razem, ale dostatecznie często, by rozładować napięcie seksualne.

Muszę ci powiedzieć, że się rozpłakałam, naprawdę płakałam. Pomyślałam o tych wszystkich 

latach małżeństwa o mojej młodości. Nigdy nie doświadczyłam prawdziwej radości seksu! To 
jest tak, jakby po dwudziestu latach odkryć, że istnieje zjawisko, które nazywa się muzyką.

background image

Susan ogromnie mi pomogła. Cierpliwie wytłumaczyła, jak sama mogę sobie dać orgazm, 

wiesz, przez masturbowanie się. Nigdy się tak nie dotykałam i początkowo byłam zszokowana. 
Jednak powiedziała mi, że to absolutnie normalne i że miliony kobiet regularnie się masturbują.

Potem kazała mi powiedzieć Ericowi, żeby zmniejszył tempo w łóżku i że mam prawo do gry 

wstępnej, by się w pełni przygotować do stosunku. Obiecała nawet, że przyśle  mi wibrator, 
gdybym potrzebowała dodatkowej pomocy. Nadesłała mi też kilka książek, a wśród nich Magię 
seksu.

Tamtego popołudnia wcześnie wróciłam do domu. Poszłam do sypialni i rozebrałam się przed 

lustrem. Byłam sama, wiedziałam, że nikt mi nie będzie przeszkadzał, ale czułam się okropnie 
zdenerwowana i zawstydzona! Nastawiłam płytę z nastrojową muzyką i wtarłam sobie w dłonie 
trochę   ulubionego   balsamu.   Uklęknęłam   przed   lustrem   i   zaczęłam   dotykać   swoich   piersi   i 
brodawek.   Nie   spieszyłam   się,   udało   mi   się   odprężyć.   Wciąż   przypominałam   sobie,   co 
powiedziała mi Susan: «Jesteś kobietą i masz prawo wymagać od mężczyzny twojego życia, 
żeby pięknie się z tobą kochał. Masz prawo się cieszyć swoim ciałem».

Pieściłam   swe   piersi   i   drażniłam   brodawki   tak   długo,   aż   sztywno   się   uniosły.   Potem 

przesunęłam ręce na brzuch, dalej na uda, a następnie między nogi i zaczęłam się tam pocierać.

Jak już mówiłam, nigdy wcześniej tego nie robiłam, tylko podczas mycia  albo zakładania 

tamponu. Nigdy nie dotykałam się tam po to, by się rozbudzić. Czułam się dziwnie zażenowana. 
Ale to uczucie było na swój sposób przyjemne, więc nasiliłam tempo pieszczot. Poczułam to 
samo mrowienie, co wtedy, gdy kocham się Erikiem, ale znacznie intensywniejsze. Po chwili 
wprowadziłam dwa palce lewej ręki do pochwy, prawą masowałam łechtaczkę.

W środku mnie narastało takie napięcie, jakiego wcześniej nigdy nie zaznałam. Zabawne w 

tym było to, że pragnęłam Erica, że pragnęłam, by był we mnie chociaż nigdy nie potrafił dać mi 
takich przeżyć. Wyobrażając sobie, że to jego pal wchodzi i wychodzi że mnie, wcisnęłam sobie 
do pochwy jeszcze dwa palce. Byłam niewiarygodnie wilgotna… Nigdy w życiu nie byłam tak 
rozbudzona. Kiedy się masturbowałam, moje palce wydawały niesamowity odgłos chlup, chlup.

Wtedy to nastąpiło. Poczułam, ze moja pochwa skurczyła się i mocno zacisnęłam powieki. 

Miałam   orgazm,   który   sprawiał   wrażenie   trzęsienia   ziemi.   Drżałam,   jakbym   była   szmacianą 
lalką,   którą   szamocze   jakiś   dzieciak.   Kiedy   otworzyłam   oczy,   naprawdę   przez   sekundę   nie 
widziałam, gdzie jestem ani co się że mną dzieje. Potem dopiero zobaczyłam siebie na klęczkach 
przed lustrem. Pot przykleił mi włosy do czoła, mój dekolt był purpurowy.

Pobiegłam do łazienki i zrobiłam sobie kąpiel w wannie. Potem namydlonymi palcami znowu 

się powolutku masturbowałam i miałam następny orgazm. Wiesz, co czułam? Jakbym odkryła 
tajemnicę wszechświata. I mówiąc nie do końca żartobliwie, odkryłam.

Jeśli chodzi o Erica, rezultaty nie były zachwycające. Nabrał już rutyny i przyzwyczaił się do 

tego,   co   było   dotychczas.   Wcale   nie   podobał   mu   się   pomysł,   żeby   żona   była   w   łóżku   tak 
aktywna. Mimo wszystko, zwłaszcza mimo jego doskonałej prezencji, Eric chyba nie należy do 
osób najbardziej zmysłowych. Nie lubi całować, pieścić i tak dalej. Dla niego seks to po prostu 
chęć   na   coś,   jak   apetyt.   Jesteś   głodny,   jesz   hamburgera.   Czujesz   skurcz   między   nogami, 
odbywasz stosunek. Byliśmy że sobą jeszcze przez mniej więcej sześć, siedem miesięcy, a potem 
odeszłam od niego. Wcale nie do innego mężczyzny, przynajmniej jeszcze nie wtedy, ale po to, 
by studiować w akademii muzycznej w Nowym Jorku. Ten rozwód nawet wyszedł nam na dobre 
nadal jesteśmy przyjaciółmi i od czasu do czasu się spotykamy. Teraz jestem mężatką po raz 
drugi. Mój obecny mąż jest bardzo czuły i kochający i wie, jak mnie zaspokoić w łóżku. W 
przeciwieństwie do Erica nie potrafi zamontować półki, a jego całą wiedzę o koszykówce można 
zapisać na odwrocie znaczka pocztowego, ale wie, jak mi dać szczęście w łóżku, a dla mnie to się 
liczy.

background image

Postanowiłam,   że   opanuję   całą   dostępną   wiedzę   seksuologiczną.   Uznałam,   że   lepiej   jest 

wiedzieć, jak się kochać, niż jak gotować, prowadzić samochód czy dodać dwa do dwóch, żeby 
wyszło cztery. Przez tę swoją ignorancję i naiwność straciłam wiele lat rozkoszy i radości, co 
więcej, w ogóle dobre samopoczucie. Kto wie, co osiągnęłabym w życiu, gdybym miała o sobie 
lepsze  zdanie.  Ale nikt   mi  nic  nie  powiedział.  Ani  rodzice,   ani  nauczyciele,   nikt.  Wolę  nie 
myśleć,   ile   jest   takich   kobiet,   które   nigdy   (albo   rzadko)   mają   orgazm   nigdy   nie   przeżyły 
prawdziwej miłosnej ekstazy, która daje radość życia”.

Fatalne doświadczenia Noreen są udziałem nie tylko bardzo wielu kobiet z jej pokolenia, ale 

także dzisiejszych nastolatek. Młodzi ludzie są nadal żałosnymi dyletantami, jeśli chodzi o seks, 
nie tyle z własnej winy, ile z powodu milczenia ich rodziców i nauczycieli, którzy po prostu nie 
powiedzieli   im   tego,   co   im   powinni   powiedzieć,   a   to   z   powodu   zażenowania   lub 
przeświadczenia, że zbyt rozległa wiedza o seksie skłoni młodych ludzi do masturbowania się i 
do cudzołóstwa, ale także dlatego, że sami nie mają o tym żadnego pojęcia. Niestety, ta ostatnia 
przyczyna często sprawia, że ćwiczenie się w umiejętnościach seksualnych jest nieodpowiednie.

Piszę   „ćwiczenie”,   a   nie   „nauka”,   ponieważ   seks   jest   tak   złożonym   połączeniem   reakcji 

fizycznych i emocjonalnych, że skuteczniej można się go nauczyć przez odpowiednio ułożone 
zadania praktyczne niż teorię i wykłady w sali lekcyjnej. We wszystkich moich książkach opisuję 
sposoby, którymi można wypróbować zdobytą wiedzę. Choć łatwiejsze jest to z partnerem, dobre 
efekty można osiągnąć także samemu poprzez masturbowanie się i różne formy ćwiczeń.

Ciekawy i prowokujący przypadek treningu seksualne go w życiu nastolatki opisała 22–letnia 

Kelly tancerka z Santa Barbara w Kalifornii. Kiedy miała 16 lat, jej rodzice się rozeszli, po czym 
ona i jej matka, Key, przeniosły się do mniejszego mieszkania w Montecito. Obie są uderzająco 
pięknymi blondynkami i jak powiedziała Kelly: „Zawsze byłyśmy sobie bardzo bliskie bo jestem 
jedynaczką, a ponieważ ojciec prawie cały czas przebywał poza domem, byłyśmy z Kay bardziej 
jak siostry niż jak matka i córka Nigdy nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic i dzięki temu 
zapewne byłam w stanie pomoc jej po rozwodzie.

Jeśli chodzi o seks, Kay była zawsze absolutnie otwarta. Powiedziałam wszystko, co trzeba 

wiedzieć, gdy tylko dorosłam na tyle, żeby to zrozumieć. Na przykład kiedy miałam pierwszą 
miesiączkę, nie był to dla mnie żaden szok, inaczej niż dla niektórych moich koleżanek Kay nie 
tylko powiedziała mi, skąd się biorą dzieci, ale przekonywała mnie tez, że seks jest rewelacyjny i 
że kiedy poznam chłopca, którego naprawdę pokocham, to będą najlepsze chwile mojego życia.

„Z

WYKLE

 

SIĘ

 

MASTURBUJĘ

CZEMU

 

WIĘC

 

MAM

 

SIĘ

 

Z

 

TYM

 

KRYĆ

Kay nigdy nie była ani rozpustna, ani zepsuta. Zawsze podkreślała, jak ważne jest to, żebym 

znalazła odpowiedniego dla siebie mężczyznę. Nigdy też nie sypiała z wieloma facetami, jak 
rozgłaszały miejscowe plotkary. One chyba zwyczajnie jej zazdrościły i nie miały nic lepszego 
do roboty. Mężczyźni nas uwielbiają, ale ich połowice nie są dla nas specjalnie miłe. Być może 
to cena, jaką trzeba zapłacie za to, że się jest aż tak atrakcyjną! [śmieje się] Kay ma cudowny, 
żywiołowy charakter i miło na nią popatrzeć. Jest o trzy centymetry niższa od mnie, ale mamy 
identyczne niebieskie oczy i te same wymiary, 95–63–90, więc możemy nosie te same rzeczy i w 
ogóle.

Najbliżej byłyśmy że sobą tuz po przeprowadzce do Montecito. Ja zaczynałam dorastać, a Kay 

czuła się osamotniona, więc byłyśmy dla siebie bardzo dobre. Razem chodziłyśmy na pływalnię, 
razem robiłyśmy moje zadania domowe i spałyśmy w jednym łóżku.

background image

Nigdy się siebie nic wstydziłyśmy. Zwykle brałyśmy prysznic razem, Kay mydliła mnie, a ja 

ją. Kochałam ją i nadal kocham. Nie sądzę, żeby cokolwiek złego było w tym, że dziewczyna 
czuje taki afekt wobec matki.

Kay zawsze mi powtarzała, że należy przywiązywać ogromną wagę do swego wyglądu Robiła 

mi manikiure i pedikiure, pokazała mi, jak się robi makijaż i fryzurę  Woskowała mi nogi i 
wygalała włoski łonowe. Robiła to od czasu, kiedy tylko zaczęły rosnąć czyli gdy weszłam w 
okres dojrzewania.

Pierwszej nocy w nowym mieszkaniu, kiedy się położyłyśmy spać, Kay powiedziała, że będę 

musiała się przyzwyczaić do tego, iż ona często się masturbuje przed snem. Najpierw chciała to 
zachować w sekrecie, ale później uznała, że skoro zawsze była wobec mnie całkowicie szczera i 
otwarta, to dlaczego miałaby kryć się z czymś, co uważała za naturalne i normalne i co musiała 
robić, bo nie miała stałego partnera, a nie zamierzała przecież wyruszać na miasto na podryw.

To, że się masturbuje, wcale mi nie przeszkadzało. Właściwie tej pierwszej nocy poczułam się 

nawet w pewien sposób wyróżniona, dlatego że Kay zechciała podzielić się ze mną czymś tak 
intymnym. Mówiąc szczerze, dla mnie było to także podniecające. Obie sypiałyśmy zawsze w 
koszulach nocnych, ale gdy tylko zgasiłyśmy światło, Kay swoją uniosła, a ja poczułam, że łóżko 
się rytmicznie porusza. Zaczęła też ciężko dyszeć.

Otoczyłam ją ramieniem, bo jakoś chciałam w tym uczestniczyć. Kay przerwała i zapaliła 

światło. Wyglądała pięknie, była rozpalona. «Może zrobimy to razem? — spytała. — Pokażę ci, 
jak się to robi».

Zdjęłyśmy koszule. Kay mnie pocałowała, najpierw w policzek, potem w usta, a następnie 

pogłaskała moje piersi .«Jeśli cokolwiek masz po mnie, to na pewno te piękne, duże piersi» — 
powiedziała. Pocałowała moje brodawki, a ja pomyślałam, że to dziwne, iż własna matka ssie 
moje   brodawki.  Przysunęła  się   do  mnie,   tak  by nasze   biusty  się  stykały   i  pocierała   swoimi 
brodawkami o moje. Potem jedna drugiej pieściłyśmy piersi. Pierwszy raz w życiu doznawałam 
takich pieszczot, do tego całkiem otwarcie. Wcześniej kilku chłopcom udało się wsunąć rękę do 
mojego stanika, ale nic więcej. Teraz, kiedy piersi Kay ocierały się o moje, przekonałam się, że 
to ogromnie podniecające, tym bardziej że to była Kay, moja matka, a nie żadna obca lesbijka.

Nieraz zastanawiałam się, czy w tym, co robiłyśmy, było coś lesbijskiego. Wiem jednak, że za 

bardzo lubię mężczyzn. Kay mnie nie uwodziła ani nie robiła niczego, co by mnie mogło zranić. 
Nie przekupywała mnie. Wręcz przeciwnie. Pokazywała mi, jak bardzo podniecający może być 
seks i że do tego wcale nie muszę spać z jakimś facetem, którego wcale nie kocham.

Wzięła   małe   lusterko   i   umieściła   je   między   moimi   nogami,   palcami   rozchylając   wargi 

sromowe.   Skierowała   lusterko   pod   takim   kątem,   żeby   odbijało   światło   z   nocnej   lampki   i 
oświetlało dokładnie to miejsce. Kay pokazała mi, jak wygląda wnętrze mojej pochwy, którędy 
wypływa mocz i gdzie jest łechtaczka. Pokierowała na nią moją dłoń i pokazała mi swój ulubiony 
sposób masturbowania się — z koniuszkiem środkowego palca na samym szczycie łechtaczki, a 
palcem wskazującym  pocierającym  jej trzon. Pokazała mi, jak pozostałymi  palcami pociągać 
wargi sromowe tak jak robi to penis mężczyzny podczas ruchów frykcyjnych.

Sama zaczęłam się masturbować, ale byłam spięta i onieśmielona. Więc Kay kazała mi się 

położyć na wznak i rozluźnić się — i wtedy zrobiła to za mnie. Pamiętam to do dziś. Myślałam, 
że jestem w niebie. Miała takie zwinne palce i się nie spieszyła. Delikatnie prowadziła mnie na 
coraz   wyższe   poziomy   doznań,   aż   nagle   poczułam,   że   objęła   mnie   wielka,   ciepła,   cicha 
eksplozja. Tamtej nocy zaczęłam naprawdę odkrywać, na czym polega rozkosz seksualna.

Teraz   Kay   się   masturbowała,   całkiem   otwarcie,   leżała   przede   mną   na   łóżku   z   szeroko 

rozłożonymi nogami. Widziałam dwa palce wsunięte w jej pochwę i kciuk pociągający wargi 

background image

sromowe. Powiedziała, że każdy ma swój sposób masturbowania i że ona zna mnóstwo kobiet, 
które potrafią osiągnąć orgazm od samego leżenia na boku i ściskania ud.

Przez   dwa,   trzy   miesiące   masturbowałyśmy   się   razem   prawie   co   noc.   Z   góry   się   na   to 

cieszyłam. Nigdy mnie to już nie zawstydzało i ani przez chwilę nie pomyślałam, że to coś 
innego   niż   tylko   niewinna   zabawa.   Jednak   wiele   się   nauczyłam,   szczególnie   o   moim   ciele. 
Zrozumiałam, że należy ćwiczyć, żeby być lepszym w łóżku. Kay pokazała mi też rzeczy, o 
których nie miałam pojęcia. Któregoś wieczoru otworzyła szufladkę swej nocnej szafki i wyjęła z 
niej dwa wibratory. Jeden był bardzo gruby, jak penis, i cały w żyłkach. Drugi był cieniutki. 
Leżałam   wtedy   na   łóżku   na   brzuchu   i   czytałam   jakieś   czasopismo.   Kay   spytała,   czy   chcę 
wypróbować te wibratory. Uprzedziła, że nie muszę, ale ona z nich skorzysta. Poprosiłam, żeby 
mi   to   najpierw   pokazała.   Położyła   się   więc   na   plecach,   rozsunęła   uda   i   wsunęła   ten   wielki 
penisopodobny wibrator do pochwy. Miał prawie 25 centymetrów długości, ale ona go zmieściła 
w sobie prawie całego. Potem go włączyła i zaczął w niej buczeć. Widziałam, jak drżą jej wargi 
sromowe. Po jakimś czasie Kay wyjęła ten wielki wibrator i wsunęła sobie do pochwy cienki po 
to tylko, by go zwilżyć. Wyłonił się, cały połyskując od jej soków. Natychmiast sięgnęła do tyłu i 
wsunęła ten wibrator między swe pośladki, maksymalnie  głęboko, i też go włączyła.  Wielki 
wibrator   umieściła   z   powrotem   w   pochwie   i   powoli   obracała   nim.   Jednocześnie   drugą   ręką 
pocierała sobie łechtaczkę.

Zaczęła głośno dyszeć, wiercić się i wciąż powtarzała: «Przeleć mnie, przeleć mnie!»
Często widywałam, jak przeżywa orgazm, ale nie taki jak ten. Nastąpił bardzo szybko, a kiedy 

nadszedł, jej brodawki stały sztywno wzwiedzione, a biodra unosiły się. Kay krzyknęła i tak 
gwałtownie zacisnęła mięśnie, że ten cienki wibrator wypadł na łóżko.

Początkowo trochę się bałam tych wibratorów, bo dzięki nim Kay przeżyła  tak szaleńczy 

orgazm. A do tego nigdy nie myślałam, że można sobie wpychać jakieś przedmioty do odbytu. 
Pewnie uznawałam to za coś nieprzyzwoitego. Ale Kay nalegała, żebym spróbowała. Poszła do 
łazienki, aby umyć wibratory. Czekając na nią, leżałam na plecach, i delikatnie pieszcząc swą 
łechtaczkę,   wprawiałam   się   w   odpowiedni   nastrój.   Mimo   to   nadal   się   bałam.   Kay   wróciła, 
uklęknęła przy mnie na łóżku i spytała: «Chcesz sama czy ja mam to zrobić?» Powiedziałam, że 
wolę, gdy ona to zrobi.

Włączyła wibrator i masowała nim moje piersi. Niewiarygodne, ale wyglądał jak prawdziwy 

penis, tyle że buczał! Poczułam niesamowite mrowienie brodawek. Zrobiły się twarde, ale Kay 
wciąż wirowała na nich tym różowym plastykowym penisem, aż już nie mogłam tego dłużej 
wytrzymać.   Potem   delikatnie   rozchyliła   mój   srom   i   wprowadziła   wibrator   do   środka. 
Przeżywałam   to   pierwszy   raz.   Wibrator   był   troszeczkę   większy   od   prawdziwego   męskiego 
organu i rozciągnął mnie, i przewibrował na wskroś. Kay chwyciła moją rękę i pokierowała ją w 
dół, żebym sama mogła trzymać wibrator u podstawy, a opuszkami palców dotykać swych warg 
sromowych.   Doznanie   było   niewiarygodne,   dzięki   temu   że   mogłam   kontrolować   ruchy  tego 
wielkiego   kawałka   plastyku   w   moim   ciele.   Mogłam   nim   pieścić   szyjkę   macicy,   wsuwać   i 
wysuwać, jak tylko chciałam. Zaczynałam rozumieć, dlaczego Kay tak szybko osiągnęła orgazm.

Teraz Kay wsunęła sobie do pochwy ten cienki wibrator po to by go zwilżyć.  Po chwili 

poczułam że dotyka nim mojego odbytu i widocznie zacisnęłam mięśnie bo Kay powiedziała: 
«Musisz się rozluźnić, kochanie. Musisz na niego delikatnie napierać rozwierać mięśnie. Cała 
sztuka   polega   na   kontrolowaniu   mięsni».   Sprobowała   jeszcze   raz   ale   znowu   wzbroniłam   jej 
dostępu. Pomyślałam że pewnie tego nie potrafię. Może też początkowo wcale tego tak bardzo 
nie pragnęłam.

background image

Wtedy Kay oblizała dwa palce. Najpierw jeden z nich wsunęła mi do odbytu, po chwili drugi i 

rozciągnęła mnie  nimi. Nie wiem czemu,  ale sam fakt że to były palce Kay a nie kawałek 
plastyku, sprawił, że się bardziej rozluźniłam. Robiła to moja matka której absolutnie ufałam.

Kiedy maksymalnie szeroko rozciągnęła mój odbyt wsunęła do niego wibrator, najgłębiej jak 

się dało a następnie włączyła go. Wyjęła palce i ująwszy moją drugą dłoń dała mi do trzymania 
koniec wibratora tak samo jak tamtego pierwszego.

Tamtej nocy chyba poszybowałam w kosmos. Mówi się czasem, że ziemia się zatrzęsła to 

właśnie   tak   było.   A   zaczęło   się   od   niezbyt   silnych   nadchodzących   falami   orgazmów,   które 
wydawały   się   trwać   w   nieskończoność.   Następnie   miałam   potężny   orgazm   jakby   mnie   cos 
rozrywało,  a   później  kolejne  mniejsze,  po  nich   znowu  bardzo  silny,  ale  już  nie   tak  jak   ten 
pierwszy. A wibratory cały ten czas pracowały.

Gdy ostatecznie wyjęłam ten wielgachny wibrator pościel była dosłownie mokra. Delikatnie 

wysunęłam   także   ten   cienki,   bo   miałam   obolałą   pupę.   Kay  powiedziała   mi,   że   po   nabraniu 
wprawy przywyknę do seksu analnego. Żeby mi udowodnić, że dla niej to nie jest dyskomfort 
wzięła ten wielki wibrator, jeszcze śliski od moich soków, uniosła obie nogi do góry i aż po 
uchwyt wepchnęła go sobie w pupę — całe osiemnaście centymetrów długości przy pięciu w 
obwodzie

„P

OTRAFI

 

DOSŁOWNIE

 

GO

 

WYDOIĆ

Kay   udowodniła   mi,   że   jeśli   dziewczyna   regularnie   ćwiczy   mięśnie   pochwy   i   odbytu, 

korzystając z czegokolwiek, od marchewki, przez świecę, długopis do grubego wibratora, może 
uzyskać fantastyczną kontrolę w sztuce miłosnej. Może w trakcie stosunku mięśniami pochwy 
uciskać penis mężczyzny tak mocno i tak rytmicznie, że dosłownie doi z niego spermę. To samo 
może zrobić mięśniami analnymi.

Nigdy nie mówiłam przyjaciółkom o tym, co robiłam z własną matką, bo nie zrozumiałyby 

Wiele   byłoby   zszokowanych.   A   ja   nadal   wspominam   tamte   wieczory   jako   nasze   najlepsze 
wspólne chwile. Były bardzo seksowne owszem, i dobrze rozumiem, że rzadko która dziewczyna 
ma tego rodzaju fizyczną więź z matką. Ale Kay nauczyła mnie bardzo dużo i inne matki też 
mogłyby nauczyć córki prawie tyle samo niekoniecznie w tak intymnej zażyłości.

Ile matek rozmawia z córkami o mężczyznach: tych z którymi może im być dobrze i tych, od 

których powinny trzymać się z daleka, tak jak Kay że mną/ Ile matek rozmawia z córkami o 
seksie także o jego anatomii? Ile matek informuje córkę, że większość mężczyzn uwielbia zapach 
i smak soków z ich pochwy i uwielbia je lizać między nogami, tak szczerze, ile?

Ile matek uczy córkę, jak się masturbować, jak wzbogacać swe umiejętności miłosne, jak 

dawać mężczyźnie radość? Ile matek informuje córkę, że mężczyźni lubią seks analny i że dla 
kobiet  też  może być on przyjemny?  Ile  matek informuje córkę  o orgazmie i o tym,  jak  go 
wyćwiczyć? Ile matek informuje córkę o seksie oralnym i o tym czy powinna, czy nie powinna 
połykać nasienia?

Myślę,   że   prawie   nie   ma   takich   matek   jak   Kay.   Ona   jest   absolutnie   wyjątkowa.   Nie 

oczekiwałabym, że inne dziewczęta pójdą z matkami do łóżka i razem będą się masturbować. 
Kay   musiało   bardzo   brakować   seksu   w   tamtym   okresie.   Teraz   ma   partnera,   fantastycznego 
faceta, z którym jest szczęśliwa, jej oczy błyszczą i świetnie się trzyma. A ja wyszłam za mąż 
przed czterema miesiącami. Moje życie seksualne jest satysfakcjonujące. Będzie jeszcze lepsze, 
gdy skończę szkolić mojego męża, by mi dorównał”.

Jakkolwiek należy uznać za mało prawdopodobne, że większa liczba matek dopuszcza myśl o 

aż   tak   wyraźnie   seksualnym   związku   z   własną   córką,   podobnie   jak   ojcowie   nie   myślą   o 

background image

kontaktach intymnych z synem, to jednak nadal na rodzicach i nauczycielach ciąży obowiązek 
szczerego   rozmawiania   o   seksie   z   młodymi   ludźmi.   Zahamowania   w   tej   sferze   życia 
przekazywane   są   z   pokolenia   na   pokolenie.   Rodzice   o   seksualnie   represyjnych   poglądach 
wychowują  seksualnie   niedostosowane  dzieci,  a wynikające  stąd  nieszczęścia  prawie  zawsze 
oddziałują na potomstwo dziecka, a także na inne bliskie mu osoby.

background image

6

U

CZ

 

SIĘ

UCZ

BO

 

NAUKA

 

TO

 

DO

 

SEKSU

 

KLUCZ

Rodzice   nie   pozwoliliby   swemu   dziecku   siąść   za   kierownicą,   nie   poinstruowawszy   go 

wcześniej,   jakie   są   zasady   jazdy   samochodem,   a   także   nie   przekazawszy   mu   maksimum 
własnych doświadczeń w tym zakresie. A jednak bez najmniejszych oporów wysyłają swe dzieci 
w świat, gdy są one w takim wieku, że mogą już podjąć współżycie seksualne, a nawet zawrzeć 
małżeństwo,   nie   podejmując   żadnych   starań,   by   przekazać   im   podstawową   wiedzę   o   sztuce 
miłosnej i uzyskaniu satysfakcji seksualnej.

Zapytałem   ponad   dwieście   młodych   mężczyzn   i   kobiet   z   różnych   środowisk,   jakie 

umiejętności  seksualne  posiedli   dzięki swoim  rodzicom.   Niemal  we  wszystkich  przypadkach 
padła   odpowiedź   „Żadne”.   Następnie   spytałem   o   to,   jakich  i n f o r m a c j i   na   temat   seksu 
udzielili im rodzice 42% kobiet powiedziało, że matka poinformowała je o używaniu tamponów, 
zaś 29% — skąd się biorą dzieci. Rodzice powiedzieli zarówno 33% kobiet, jak i mężczyzn o 
tym, że podczas stosunku trzeba używać prezerwatywy, ale zaledwie 24% badanej młodzieży 
dowiedziało   się,   że   prezerwatywa   to   nie   tylko   ochrona   przed   AIDS,   lecz   także   środek 
antykoncepcyjny.   Wszyscy   młodzi   ludzie   zgodnie   stwierdzili,   że   edukujący   ich   seksualnie 
rodzice „mieli dobre intencje, ale efekty były niemal równe zeru”, że edukacja seksualna, którą 
zdobyli   w   szkole,   „to   wyłącznie   fakty   natury   biologicznej,   ani   słowa   o   tym,   jak   wygląda 
rzeczywiste   życie   seksualne   w   prawdziwym   związku”,   i   że   ani   nauczyciele,   ani   rodzice   nie 
powiedzieli im, że seks może sprawiać wielką radość, ile można dzięki niemu zyskać i jak trzeba 
postępować, by sprawić maksimum przyjemności partnerowi..

Tak ujęła to 23–letnia Bonnie, informatyczka z Butte w stanie Montana: „Wygląda na to, że 

istnieje jakaś wielka tajemnica, której nikt nie chce zdradzić. Moja mama opowiedziała mi, jak 
przebiega ciąża. Mój tata coś tam napomknął o AIDS. W szkole były wykłady o porodzie i 
przezrocza przedstawiające uśmiechniętą i trzymającą się za ręce szczęśliwą rodzinkę na nagusa. 
Na pewno znacie te fotki: mamusia ma tam włoski, a malutka siostrzyczka tylko szparkę. A 
wszystko to objęte jest jakąś wielką tajemnicą, jakby wszyscy byli za bardzo zażenowani, żeby o 
tym mówić; zresztą może się nawet mówi, ale przy mnie nigdy.

W końcu odkryłam, że nie ma żadnego tabu, że każdy ma mniej więcej takie samo ciało i robi 

mniej więcej to samo. Poczułam się fantastycznie. Miałam ochotę głośno wykrzyczeć to na ulicy. 
Cała ta rzekoma tajemnica seksu polega na tym, że właśnie nie ma żadnej tajemnicy… że każdy 
chłopak ma penis, a każda dziewczyna pochwę, a cała zabawa polega na tym, że chłopak chce 
swój penis w nią wprowadzić. No więc pytam się: jak to się stało, że ludzie stworzyli z seksu 
takie wielkie tabu?

Do   tego   odkryłam   jeszcze   dzięki   lekturze   kilku   książek,   w   tym   pana,   a   także   dzięki 

niesamowitemu romansowi z mężczyzną, którego bardzo kocham, że w tym, co dwoje ludzi 
postanawia   robić,   nie   ma   nic   ani   okropnego,   ani   odrażającego.   Jeśli   to   coś   podnieca,   jeśli 
pobudza, jeśli obojgu się podoba… no to czy może być powodem poczucia winy?

Nikt i nigdy nie wytłumaczył  mi, na czym polega seks oralny.  Tylko koleżanki z liceum 

zawsze powtarzały, że to zgroza, żeby tak ssać faceta… brr! Ja natomiast odkryłam, że seks bez 
seksu oralnego w ogóle trudno nazwać prawdziwym seksem. Gdyby mężczyzna mojego życia 
przestał obdarzać mnie pieszczotami oralnymi albo ja nie mogłabym tak zadowalać jego, to cały 
ten seks nie miałby sensu, mam rację? To jest najbardziej intymny, najczulszy sposób kochania 

background image

się, to jest ten moment, w którym jedna osoba chce przychylić nieba drugiej, rozumiecie? Jakby 
naprawdę dawała i ulegała, jeśli wiesz, co chcę powiedzieć.

Przed kilkoma tygodniami leżałam z ukochanym w łóżku, oglądaliśmy telewizję. Trzymałam 

głowę na jego kolanach i powoli lizałam i ssałam jego palik. Wodziłam językiem dookoła i 
wzdłuż niego, całowałam go i ocierałam się twarzą. Całowałam go, przelotnie muskając rzęsami, 
jak   motylek   skrzydełkiem!   I   nie   było   w   tym   nic   złego   ani   nieprzyzwoitego.   Większość 
poradników sugeruje, że każdy akt seksualny musi mieć wymiar trzęsienia ziemi, z fajerwerkami 
i tak dalej. A przecież nie zawsze masz na to ochotę, czasami pragniesz tylko pieszczot, czułości i 
wzajemnej bliskości. Lecz o tym nie wspomina żaden nauczyciel. Ani żaden rodzic. Nie mogę 
sobie wyobrazić, że moja matka mówi: «No cóż, Bonnie, uwielbiałam trzymać w ustach penis 
twego ojca, kiedy oglądaliśmy razem Bill Cosby Show». Ale mogła przynajmniej wspomnieć, że 
taka odmiana seksu w ogóle istnieje. Przynajmniej wskazać mi właściwy kierunek”.

Młodzi ludzie, którzy wcześnie poznają arkana seksu, niemal z reguły przekonują się, że z 

tych doświadczeń korzystają później przez całe swe aktywne życie erotyczne. Ich związki są 
przeważnie trwalsze i bardziej satysfakcjonujące, znacznie rzadziej się rozwodzą. Są pewniejsi 
siebie,   mniej   zestresowani,   spokojniejsi,   tak   samo   zresztą   jak   ich   partnerzy.   Co   ciekawe,   w 
powszechnym rozumieniu tego słowa, żyją też bardziej moralnie. Inaczej mówiąc, uznają trwałe 
związki, w których jest miejsce na miłość i przyjaźń, ale także na seks. Po zawarciu małżeństwa 
znaczny odsetek tych młodych ludzi potwierdza, że ich związki są „stabilne i szczęśliwe”.

Absolutnie nie jest prawdziwe stwierdzenie, że zdobywanie we wczesnej młodości wiedzy o 

seksie i jego technikach prowadzi do rozwiązłości i zerwania tradycyjnych więzi społecznych. W 
istocie jest dokładnie na odwrót. Młodzi mężczyźni i kobiety dysponujące wiedzą miłosną, o 
wiele rzadziej szukają „taniej rozrywki” erotycznej, bo mają świadomość, że wszelkie atrakcje 
mogą   znaleźć   w   związku   ze   stałym   partnerem.   I   choć   dla   wielu   osób,   nie   dość   seksualnie 
wyedukowanych, ich aktywność erotyczna w całej jej różnorodności i intensywności może się 
wydawać  zdumiewająca,  oni, tak jak Bonnie, uznają, że „czasami  pragniesz  tylko  pieszczot, 
czułości i wzajemnej bliskości”.

Ankietowałem   wiele   dziewczyn   na   temat   ich   pierwszych   przeżyć   seksualnych.   Prawie 

wszystkie dziewczęta, z którymi rozmawiałem, nie miały pojęcia o tym, czym jest fizyczny i 
emocjonalny związek. Chłopcy także nie. Wszyscy odpowiadali zuchowato i pyszałkowato, ale 
mało kto z nich rozumiał, że zaliczył zaledwie pierwszą, chwiejną przejażdżkę na dziecięcym 
rowerku bez dodatkowych  kół i że (jeśli  nie pogłębi  swej wiedzy i umiejętności)  nigdy nie 
osiągnie   prawdziwej   sprawności   i   nigdy   nie   będzie   się   w   pełni   cieszył   seksem,   ani   w   jego 
aspekcie fizycznym, ani emocjonalnym.

N

IEDOBRE

 

PIERWSZE

 

DOŚWIADCZENIA

Inicjacja   seksualna   musi   być   powiązana   z   edukacją   i   ćwiczeniami.   Ani   przez   chwilę   nie 

zamierzam udawać, że szczera rozmowa o seksie nie wymaga pewności siebie — niekiedy nawet 
odwagi   że   strony   rodzica   lub   nauczyciela.   Jak   ona   będzie   przebiegać   zależy   od   samego 
zainteresowanego, jego środowiska rodzinnego i sposobu wychowania.

U   schyłku   XX   wieku   seks   to   wciąż   temat   związany   z   uprzedzeniami,   zahamowaniami, 

urazami i lękami. Młodzi ludzie z największym trudem uzyskują obiektywną wiedzę o tym, czym 
w ogóle jest seks, a także co może nam dać. A przecież wystarczy jedno negatywne przeżycie, 
zwłaszcza we wczesnym etapie aktywności seksualnej, by uraz pozostał w nas na zawsze.

Nie potrafię zliczyć, dla ilu kobiet ten „pierwszy raz” był czymś groźnym i przykrym, od 

czego   się   dystansują.   „Było   fatalnie…   W   ogóle   nie   wiedziałam,   że   on   już   był   we   mnie”. 

background image

„Bolało… był taki gwałtowny… to bardziej przypominało walkę niż miłość”. „Kiedy pierwszy 
raz poszliśmy do łóżka, spodziewałam się kwiatów i fajerwerków. Zamiast tego miałam raczej 
poczucie, że mnie ktoś zaatakował. On był taki gwałtowny. Zadawał mi ból, uderzał mnie w 
piersi i siłą pchał się we mnie, kiedy jeszcze w ogóle nie byłam gotowa… Miałam siniaki na 
ramionach. .. A potem, w środku nocy, kiedy spałam, sądząc, że już jest po wszystkim, zaczął we 
mnie wpychać palce. Byłam po prostu wściekła, a on wciąż pytał: «Co jest z tobą? Jesteś taka 
oziębła!» Na koniec spytał, czy go kocham. Kocham go? A ty jak myślisz? Przez ponad dwa lata 
nie kochałam się z żadnym mężczyzną”.

„Bardzo kochałam Johna. Mówiliśmy nawet o ślubie. Wreszcie kiedyś jego rodzice wyjechali 

na weekend i mogliśmy być sami. Kupiłam bieliznę i koszulę nocną. Wzięliśmy do sypialni 
butelkę wina. Całowaliśmy się i John mnie rozebrał. Czułam się tak, jakby to był nasz miesiąc 
miodowy. Potem położyliśmy się tak, że John był na górze i wszedł we mnie. Właśnie tak to 
sobie   wyobrażałam   i   niczego   innego   nie   oczekiwałam.   Było   cudownie.   Pocałował   mnie   i 
powiedział, że mnie kocha… po czym  zrobił się wiotki. I już za nic w świecie nie potrafił 
odzyskać erekcji.

Wtedy stracił zimną krew. Na pewno był zdenerwowany, ale nic go nie tłumaczy, że winę 

zwalił na mnie. A ja byłam taka niedoświadczona, że naprawdę uwierzyłam, że to moja wina… 
no, że to ja coś źle zrobiłam. Okropnie się pokłóciliśmy i poszłam sobie. Jeszcze raz czy dwa 
umawialiśmy się na randki, ale nic z tego nie wynikło. Potem przez długi czas nie spotykałam się 
z żadnym chłopcem, bo naprawdę uważałam, że nie potrafię dobrze się spisać w łóżku i że żaden 
mężczyzna   nie   będzie   mógł   się   ze   mną   kochać.   Miałam   szczęście,   że   moja   nauczycielka 
wychowania fizycznego lubiła mnie i dobrze rozumiała młodzież. Któregoś razu rozmawiałam z 
nią o chłopcach i o randkach i zeszłyśmy na temat seksu. Powiedziałam jej, że pewnie nigdy nie 
będę   miała   normalnego   związku   seksualnego,   więc   ona   oczywiście   spytała   dlaczego. 
Opowiedziałam jej o Johnie, a ona bardzo mi współczuła. Przekonała mnie, że w tym, co się 
stało, nie było mojej winy, a John po prostu nie umiał się opanować.

Gdybyśmy wcześniej oboje więcej wiedzieli o seksie, sami doskonale poradzilibyśmy sobie. 

A tak, wszystko między nami się popsuło z powodu ignorancji w tej dziedzinie”.

Nawet wtedy, gdy rodzice czy nauczyciele nie potrafią mówić o seksie, młodzi ludzie mają do 

dyspozycji wiele wnikliwych poradników, jednak o ile się orientuję, ta książka jest pierwszą, 
która ma na celu pomóc czytelnikowi osiągnąć umiejętność wykorzystania wszystkich swych 
seksualnych możliwości.

Rzecz   jasna,   oświata   seksualna   zawsze   będzie   kwestią   dyskusyjną.   Wielu   rodziców   i 

nauczycieli mówi mi tak: „Czy pan na serio sugeruje, abym pozwolił memu 16–letniemu synowi 
czy córce czytać książkę opisującą masturbację, ćwiczenia mięśni pochwy, orgazmy, technikę 
pocałunku,   seks  oralny,  podniety  analne,  akcesoria   erotyczne,  a  nawet   wiązanie  partnerów   i 
jakieś tam przebieranki?”

Podaję wtedy takie argumenty: im wcześniej młodzi ludzie zdobędą wszechstronną, uczciwą 

wiedzę   o   seksie,   tym   bardziej   zrównoważone   i   satysfakcjonujące   będzie   ich   pożycie   i   tym 
większe będą ich szansę na uzyskanie maksimum rozkoszy seksualnej. Złota reguła każe pokazać 
młodzieży, że na seks w choćby najbardziej „ostrej” odmianie zawsze jest miejsce w kontekście 
dobrego i udanego związku, niekoniecznie wieloletniego, ale takiego związku, w którym oboje 
partnerzy wzajemnie szanują swe uczucia i pragnienia, a także opory i sprzeciwy.

Młodzi   ludzie   dysponują   szczytową   formą   fizyczną.   Dzięki   skutecznemu   treningowi   i 

oświacie  mogą także wcześnie  osiągnąć  szczyt  swych  umiejętności  seksualnych,  a  następnie 
doskonalić je do końca swego aktywnego życia płciowego.

background image

Posłuchajmy Jacka, 19–letniego studenta medycyny z Florissant w stanie Missouri: „Sądzę, że 

studenci medycyny mają pewną przewagę nad innymi, jeśli chodzi o seks, bo siłą rzeczy muszą 
doskonale   znać   fizjologię   człowieka.   Szczerze   mówiąc,   zdumiewa   mnie   ignorancja   moich 
rówieśników, zwłaszcza jeśli chodzi o reakcje seksualne naszego ciała Ale chyba nie można ich 
za to winić, bo to ich rodzice byli zbyt zażenowani, żeby im wyjaśnić te sprawy, a nauczyciele 
też   nie   umieli   ich   zastąpić   To   coś   naprawdę   niewiarygodnego,   skoro   dzisiejsi   rodzice   byli 
dziećmi w latach sześćdziesiątych, kiedy to rzekomo panowała tak wielka wolność obyczajowa 
Może jednak nie przyzwalano na aż tak wiele? Z absolutną pewnością mogę powiedzieć, że nie 
ma   wolności   seksualnej   we   Flonssant   w   stanie   Missouri   I   spójrzmy   prawdzie   w   oczy   te 
rozpuszczone   i   rozwiązłe   dzieciaki,   o   których   się   czyta,   te,   których   rodzice   są   bogatymi 
producentami filmowymi z Hollywoodu, to tylko garstka Większość młodych ludzi mieszka dziś 
na   przedmieściach   i   uznaje   podmiejską   moralność,   aspiruje   do   miłości,   bezpieczeństwa   i 
szczęścia No bo jeśli uda się osiągnąć te trzy rzeczy, to co jeszcze pozostaje? No, może sława.

Cokolwiek robię — studia, sport, cokolwiek — zawsze staram się to robić jak najlepiej Lubię 

pływać, lubię ćwiczenia sprawnościowe, lubię futbol Jestem na pewno wysportowany, ale nic 
ponadto Lubię też ćwiczenia intelektualne, nie tylko fizyczne.

Poznałem Fran, kiedy byliśmy w szkole średniej. Teraz ma 17 lat i pod wieloma względami 

jest aż nadto dojrzała jak na swój wiek. Muszę przyznać, że z miejsca się w niej zakochałem, w 
okamgnieniu. Ma fantastyczne, kasztanowe włosy, zielone oczy i dokładnie takie rysy twarzy, 
jakie mi się podobają, do tego jest szczuplutka i może włożyć na siebie dosłownie wszystko, bo 
we wszystkim wygląda jak marzenie.

Chodzilismy ze sobą około trzech miesięcy i tylko się pocałowaliśmy Na pierwszej randce w 

ogóle nie umiałem się całować, a Fran wciąż się skarżyła, że choć ja wsuwam swój język w jej 
usta, ona nigdy nie może wsunąć swego w moje. To zdumiewające, ale bardzo wielu facetów też 
popełnia ten błąd. Nie mają pojęcia, że dla kobiety to jedyna szansa, by mogła «wniknąć do 
środka»  mężczyzny,  tak  jak zwykle  on wnika w  nią. Jak o tym  pomyśleć,  wychodzi,  że  to 
całkiem seksowne, prawda?

W każdym razie pewnego ciepłego sierpniowego wieczora w zeszłym roku poszliśmy razem 

na prywatkę, a kiedy zrobiło się późno i prawie wszyscy poszli już do domu, my postanowiliśmy 
popływać. Basen był ciemny rozebraliśmy się do naga i przez jakiś czas pływaliśmy w tę i z 
powrotem.   Potem   stanęliśmy   w   płytszym   końcu   basenu   i   całowaliśmy   się.   Pierwszy   raz 
trzymałem  kompletnie  nagą Fran w swych ramionach. Oczywiście  miałem potężny wzwód i 
penisa długiego na milę. Fran chwyciła go i pocierała nim o swe włoski łonowe, i kulała go po 
gołym brzuchu. Robiła to tak naturalnie, że moje podniecenie tylko się wzmogło. W głowie mi aż 
zawirowało!

„U

ŻYŁA

 

NIEPRZYZWOITEGO

 

SŁOWA

Pocałowałem   ją.   Miała   mokre   włosy,   pachniała   basenem   kąpielowym.   Pamiętam,   jak 

nakryłem   dłońmi   jej   piersi.   Fran   ma   malutkie   piersi,   ale   pomarszczone   brodawki   sterczały 
niesamowicie. Wodziłem po nich palcami i pociągałem je.

Znowu zaczęliśmy się całować, a wtedy Fran szepnęła mi do ucha: «Przeleć mnie, Jack!» 

Myślę,  że sam fakt,  że użyła  nieprzyzwoitego  słowa, podniecił mnie  bardziej niż cokolwiek 
innego. Wiedziałem z całą pewnością, że jest dziewicą, ale oczywiście wszystkie jej koleżanki z 
klasy wyrażały się w ten sposób, więc Fran także znała takie słowa.

Wyszliśmy z basenu i rozłożyliśmy ręczniki na trawie, za grillem, tam gdzie nikt nas nie mógł 

zobaczyć. Gospodarze musieli pomyśleć, że wszyscy dawno poszli do domu, bo zaczęli gasić 

background image

światła i usłyszałem, że zamykają drzwi na klucz. Zostaliśmy w ogrodzie sami. Było ciemno, ale 
my leżeliśmy akurat przy lampie oświetlającej jeden z klombów. Z domu nikt nas nie mógł 
widzieć. Fran położyła się na ręczniku z rękoma skrzyżowanymi na piersiach. Wyjąłem z portfela 
jedyną prezerwatywę, jaką miałem przy sobie. Stanąłem przy Fran i zacząłem ją rozwijać, ale ona 
usiadła i powiedziała: «Pozwól… sama chcę to zrobić:». I rzeczywiście umieściła prezerwatywę 
na moim palu. Wzięła moje jądra w dłoń i trzymała je tak, jakby to były jakieś dziwne owoce, o 
których słyszała, ale których nigdy wcześniej nie dotykała.

Położyłem ją na tych ręcznikach i pocałowałem. Głaskałem ją po włosach i całowałem jej 

brodawki. Potem rozchyliłem jej uda i przysunąłem penis do jej cipki. Próbowałem raz i drugi 
wsunąć   go   w   nią,   ale   była   zaciśnięta   i   sucha…   jakby   Fran   w   ogóle   nie   była   rozbudzona. 
Pomyślałem, że to dno i że nic z tego nie będzie.

Ale wtedy przypomniałem sobie to, co kiedyś przeczytałem i czego mnie kiedyś nauczono. W 

jednej z pana książek, chyba w Potędze miłości było coś, co na zawsze utkwiło mi w pamięci, 
ponieważ wydawało mi się takie profesjonalne. Jakiś facet opowiadał tam, że zawsze sobie radzi 
z dziewczynami, bo działa powoli… tak powoli, że po jakimś czasie one dosłownie błagają go o 
dalszy ciąg. Pamiętałem też jeszcze inną sprawę, że jeśli dziewczyna ma opory przed stosunkiem, 
często woli dosiąść partnera okrakiem. Ma wtedy większe poczucie panowania nad tym, co się 
dzieje, i czuje mniejszą presję, chociaż partner może trzymać ją za biodra i przesuwać w górę i w 
dół z taką samą energią, jak gdyby leżał na niej. Przypomniałem sobie jeszcze jedno, mianowicie 
że kiedy dziewczyna siedzi na mężczyźnie, on może z większą łatwością pieścić jej piersi i całe 
ciało, bo ma wolne ręce, nie musi się podpierać, żeby podtrzymywać swój ciężar. Pamiętałem też 
o tym, że w pozycji «na jeźdźca» dziewczyna może się znacznie bardziej pobudzić, bo od niej 
zależy głębokość immisji. Może się pochylić do przodu, jeśli chce, by była płytsza, albo usiąść 
wyprostowana, jeśli pragnie, by penis doszedł aż do macicy.

Całą   tę   wiedzę   zdobyłem   dzięki  lekturze   jednej   z   pana   książek.   Tego   rodzaju   informacji 

zwykle   nie   udziela   nam   poczciwy   tatuś   ani   sympatyczny   nauczyciel   biologii,   prawda? 
Przekulałem się na bok, na te ręczniki, i posadziłem  Fran na sobie.  Na początku wcale nie 
próbowałem   podejmować   nowej   próby   stosunku.   Całowałem   ją   tylko   i   pozwalałem,   by 
odwzajemniała pocałunki, głaskałem ją po plecach — tego też nauczyłem się z tamtej książki: 
głaskanie kobiety po plecach sprawi, że poczuje przyjemne mrowienie.

Fran chwyciła mój penis i pocierała go z góry do dołu. Muszę przyznać, że kiedy się używa 

prezerwatywy, taka dodatkowa podnieta ręką nie zaszkodzi. Po jakimś czasie sięgnąłem między 
jej uda i poczułem, że jest wilgotna i śliska. Delikatnie pieściłem jej wargi sromowe i łechtaczkę, 
a Fran robiła się coraz bardziej wilgotna. Dosiadła mnie okrakiem, oddychała bardzo szybko. 
Obie   ręce   trzymałem   między   jej   udami,   głaszcząc   jej   wargi   sromowe   i   wsuwając   palce   do 
pochwy.

Muszę powiedzieć, że w środku była jak aksamit. Miękka i ciepła, a do tego zwarta i śliska od 

soków. Całowałem ją, wciąż to wsuwając palce do środka, to je wysuwając. Fran odwzajemniała 
pocałunki z taką siłą, że aż poczułem jej żeby na swoich wargach. I wciąż powtarzała: «Przeleć 
mnie, przeleć mnie! Musisz mnie przelecieć!»

Dwoma palcami rozchyliłem jej wargi sromowe, a ona natychmiast przysunęła się do mojego 

penisa ubranego w tę gumkę. Teraz była gotowa… teraz była bardziej niż gotowa — i ja też. 
Bardzo mocno chwyciła trzon, tak że poczułem, jakby moja żołądź miała eksplodować. Przez 
gumę widziałem, jak jej fiolet staje się jeszcze bardziej intensywny. Następnie Fran opadła, a 
moja żołądź zatopiła się w połyskującą głębię jej sromu, a po niej trzon penisa. Fran usiadła na 
mnie, dosłownie usiadła, tak że poczułem jej wilgotne wargi sromowe na moich nagich jądrach. 
Poczułem ciepło jej ciała, poczułem, jak szyjka macicy ociera się o moją żołądź. Powiedziałem 

background image

coś w stylu: «Fran, ja chyba umarłem i już jestem w niebie», ale ona tylko pochyliła się do 
przodu, polizała moją twarz i pocałowała mnie.

Zaczęła   ujeżdżać   mnie   coraz   szybciej.   Ale   ja   cały   czas   przytrzymywałem   jej   biodra   i 

hamowałem tempo. Dzięki temu był czas, aby intensywność doznań mogła narastać. Mieliśmy 
czas, żeby się pławić  w rozkoszy.  To był pierwszy raz Fran, a ja chciałem,  żeby kiedyś,  z 
perspektywy   czasu,   mogła   go   sobie   przypomnieć   i   stwierdzić,   że   był   pierwszy   i   zarazem 
najlepszy.   Uniosła   się   tak   wysoko,   że   mój   penis   prawie   się   z   niej   wysunął,   a   jej   wargi 
przywierały do samego jego końca w tej wilgotnej gumie. Chciała opaść ponownie, ale na chwilę 
ją   powstrzymałem.   Wtedy,   ciężko   dysząc,   powiedziała:   «Proszę   cię,   Jack,   proszę!»   Wtedy 
pozwoliłem jej zsunąć się do samego dołu, aż trzon penisa ponownie zniknął w niej.

Usiadła wyprostowana i kręciła udami na boki i dookoła. Patrzyłem na nią i pieściłem jej 

piersi. Miała głowę odrzuconą do tyłu, wilgotne usta. Nagle zaczęła kwilić i drżeć. Zacisnęła 
pięści, przygarbiła się i przez całe jej ciało przeszedł dreszcz. Jej twarde brodawki sterczały 
niewiarygodnie.

Czułem, że mięśnie jej pochwy zaciskają się i rozluźniają i chociaż bardzo chciałem dać jej 

nie jeden,  a dwa orgazmy, już  nie mogłem  się powstrzymać.  Sperma  gwałtownie  wypełniła 
prezerwatywę, trzema potężnymi falami, a po nich jeszcze dwiema albo trzema mniejszymi.

Zaraz wyszedłem z niej, bo nie chciałem ryzykować. Fran przywarła do mnie, całowała mnie, 

a   choć   była   spocona,   drżała.   «Nie   miałam   zielonego   pojęcia   —   powiedziała.   —   Zielonego. 
Powinniśmy byli to zrobić przed kilkoma miesiącami!»

Zamierzałem zsunąć prezerwatywę, ale kiedy Fran zobaczyła, co robię, poprosiła: «Mogę ja? 

Jeszcze nigdy tego nie widziałam». Delikatnie zsuwała gumkę. Mój pal był znowu częściowo 
wzwiedziony… a może tylko jeszcze nie całkiem wiotki — powiedzmy, że to zależy od tego, czy 
jest się optymistą, czy pesymistą.

Fran wywinęła  prezerwatywę  na drugą stronę, tak  że jej zawartość wypełniła  wnętrze  jej 

otwartej   dłoni.   Roztarła   spermę   między   palcami,   a   potem   powąchała.   «Pięknie   pachnie»   — 
oznajmiła. «Trochę ją czuć gumą» — powiedziałem, ale Fran to najwyraźniej nie przeszkadzało. 
To był zdumiewający widok, gdy tak obserwowałem, jak Fran wszystko  to odkrywa  po raz 
pierwszy w życiu. Nigdy wcześniej nie widziała spermy, a teraz miała jej pełną dłoń. Znowu 
mnie pocałowała, a potem posmarowała spermą piersi i wtarła ją w brodawki. «Julia powiedziała 
mi, że od tego powiększa się biust» — oznajmiła.

«P

RZESĄDY

 

I

 

TYLE

» — 

ODPARŁEM

.

Dla mnie to, co się zdarzyło, to był seks na maks, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że nie 

kochaliśmy się wcześniej ani razu, że dla Fran to był w ogóle pierwszy raz w życiu i że wszystko 
odbywało się poza domem, a ja miałem prezerwatywę. Wydaje mi się, że wystarczyłby jeden z 
tych faktów, żeby wszystko się zawaliło, ajeśli nie zawaliło, to przynajmniej skończyło fiaskiem. 
Wtedy Fran mogłaby pomyśleć, że seks to coś przykrego, a co najmniej nic dobrego.

Fran   mówi,   że   wiele   jej   koleżanek   regularnie   współżyje   że   swymi   chłopcami,   ale   same 

szczerze   mówią,   że   to   nie   jest   nic   wielkiego   ani   specjalnego.   Po   rozmowie   z   kilkoma   ich 
kolegami naprawdę mogę powiedzieć, że wiem, dlaczego tak jest. Zastanawiam się, co z nimi 
będzie za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat. Nadal będą fatalni w łóżku, jak dziś? A może będą tak 
znudzeni seksem, że w ogóle przestaną go uprawiać”.

Chociaż Jack, jak na 19–latka, czasami wydaje się mówić tonem besserwissera i jest trochę za 

bardzo z siebie zadowolony, to jednak rozumie, że sztuka miłosna to nie jest coś, co przychodzi 
samo. Ludzie są jedynym gatunkiem, który uprawia seks dla rozrywki i by okazać uczucia — 

background image

stąd   też   potrzebne   nam   podniety   bywają   bardzo   złożone.   Na   przykład   jednego   wieczoru 
mężczyzna może czuć potrzebę agresywnego seksu nie dlatego, że ma ochotę na przemoc wobec 
partnerki, ale dlatego, że podnieca go doznanie typu „macho”, kiedy wbija swój twardy organ w 
miękkie i bezbronne ciało kobiety. Kiedy będą się kochać następnym razem, ten sam mężczyzna 
może  mieć ochotę  na to, by położyć się na  wznak  i czekać na  awanse  że strony partnerki. 
Problemy  powstają   wtedy,  gdy kobieta  nie   chce   tego,  co   jej  ukochany,  i  nie   zamierza   albo 
przejmować inicjatywy, albo ulegać według jego woli.

Klucz do seksu polega na ustaleniu kto, kiedy i na co ma ochotę, i co w związku z tym należy 

zrobić.   Jak   już   mówiłem,   możesz   być   fizycznie   sprawny,   zręczny   i   doświadczony,   a   także 
emocjonalnie zrównoważony, ale nie tylko o to chodzi. Różnica między seksem poprawnym a 
wspaniałym polega na tym, że w tym drugim ty i twoja partnerka łączycie swoje umiejętności.

Posłuchajmy Debbie, 17–letniej uczennicy liceum z Santa Cruz w Kalifornii: „Jestem bardzo 

wysportowana, bo uprawiam jogging, gimnastykuję się i trenuję lekką atletykę. Jestem dumna że 
swego ciała i jestem dumna z siebie. Jeśli chodzi o umiejętności seksualne, wiadomo, jestem 
bardzo młoda, a człowiek uczy się z czasem. Jednak moi rodzice zawsze bardzo szczerze że mną 
rozmawiali,   a   kiedy   miałam   mniej   więcej   14   lat,   mama   powiedziała   mi,   czego   należy   się 
spodziewać po współżyciu seksualnym.

Ani mi było w głowie spieszyć się do tego, bo mama powiedziała mi także o masturbacji, o 

tym,   że   kiedy   się   czuje   bardzo   silny   popęd   seksualny,   można   zaspokoić   go   w   ten   sposób. 
Mnóstwo moich szkolnych koleżanek wierzy w te dziwaczne historie o masturbacji, że jeśli się 
masturbujesz, to nigdy nie będziesz mogła odbyć normalnego stosunku z chłopcem, albo że 
zaczną   ci   wypadać   włosy,   albo   że   przestaniesz   miesiączkować.   Mama   wytłumaczyła   mi,   że 
masturbacja jest absolutnie nieszkodliwa, a nawet może być pożyteczna, bo pomaga odkrywać 
własne ciało oraz doznania związane z orgazmem i usuwa lęk przed dotykaniem intymnych sfer 
swego ciała. Nie masturbowałam się co minutę tylko dlatego, iż wiedziałam, jak to robić, tak 
samo jak nie szłam do łóżka z pierwszym lepszym chłopakiem, tylko dlatego że wiedziałam, co 
się tam razem robi. Moim zdaniem to, że się w i e o seksie, nie deprawuje człowieka ani nic w 
tym stylu. Wydaje mi się, że jest dokładnie na odwrót. Właśnie te moje przyjaciółki, z którymi 
rodzice nigdy nie rozmawiają o seksie, właśnie one najczęściej mają największe problemy z 
chłopcami.

Pierwszy raz odbyłam stosunek tuż po moich szesnastych urodzinach. On miał na imię Ted i 

znałam   go   od   dzieciństwa.   Jego   rodzice   pracowali,   więc   poszliśmy   do   niego   do   domu. 
Słuchaliśmy płyt, upiekliśmy pizzę i popijaliśmy wino. Pamiętam, że czuliśmy się bardzo dorośli.

Całowaliśmy się i pieściliśmy,  a potem rozebraliśmy się i położyliśmy na podłodze przed 

otwartymi   drzwiami   prowadzącymi   na   patio.   Zdumiewało   mnie   to,   że   penis   Teda   był   taki 
ogromny… Nigdy wcześniej nie widziałam chłopaka z erekcją. Całowałam Teda i głaskałam, 
starając się robić to naturalnie i powoli. To jest bodaj jedyna rzecz, o jakiej powiedziała mi 
mama: w seksie nie spiesz się, bądź na luzie, rozkoszuj się każdą chwilą. Więc się starałam, ale 
Ted zachowywał się jak raptus. Położył się na mnie i już chciał przystąpić do stosunku, nawet 
mnie nie pocałowawszy. Więc powiedziałam mu: «Ted, spokojnie, rozluźnij się». Chwyciłam 
jego penis i nie minęła sekunda, a poczułam na skórze ciepłą spermę.

Później spróbowaliśmy jeszcze raz, ale Ted stracił całą pewność siebie. Czasami myślę, że 

szkoda, iż nie pozwoliłam mu zrobić tego tak, jak zamierzał, błyskawicznie, a dopiero potem 
mogłam   zająć   się   nim   na   serio.   Ale   przecież,   tak   samo   jak   on,   ja   też   nie   miałam   żadnego 
doświadczenia. Jedyna różnica między nami polegała na tym, że ja otrzymałam kilka dobrych 
rad.

background image

Teraz chodzę z Paulem, który ma 19 lat. Kiedy kochaliśmy się pierwszy raz, pomyślałam 

sobie, że nigdy się nie zgramy, bo on ma zupełnie inny rytm niż ja. Ale po dwóch, trzech razach 
dotarliśmy się i teraz jest fantastycznie. Cóż, mówił pan o ekscytującym seksie… My chyba go 
osiągnęliśmy.

W pamięci na zawsze pozostanie mi jeden dzień. Rano poszliśmy razem na plażę. Chcieliśmy 

popływać, ale kiedy tam przyszliśmy, plaża była pusta. Dzień był piękny i ciepły, a ponieważ 
nikogo w pobliżu nie było, rozebraliśmy się do naga. Najpierw Paul gonił mnie po plaży, a potem 
przez   jakiś   czas   pływaliśmy.   Wyszliśmy   z   wody,   wytarliśmy   się,   rozłożyliśmy   koc   i 
zainstalowaliśmy parasol plażowy.

Wstałam,   żeby   zmienić   kąt   jego   nachylenia,   a   wtedy   Paul   pocałował   mnie   w   pupę. 

Powiedziałam mu, że to miłe i jeszcze bardziej się wypięłam w jego stronę. Głaskał moje uda i 
całował pośladki, a potem rozwarł je i wsunął między nie swój język. Lizał, głęboko wsuwając 
koniuszek języka w mój odbyt. Nikt nigdy że mną tego nie robił… To było bardzo dziwne, ale 
bardzo podniecające.

Po chwili Paul zanurzył głowę między moimi nogami i zaczął mnie tam lizać. Już to kiedyś 

robił, ale  nigdy na plaży. Żeby zachować  równowagę,  trzymałam  się parasola  i stanęłam  w 
szerszym   rozkroku.   Paul   klęczał   i   lizał   mnie   jak   szczeniak.   Było   fantastycznie,   po   prostu 
fantastycznie.  Czułam powiew  wiatru, wilgoć  i łaskotanie  jego włosów.  Spojrzałam  w  dół i 
zobaczyłam, że moje soki ciekną mu po brodzie.

Potem   Paul   wstał,   chwycił   mnie   od  tyłu,   w   pasie,   i  wsunął   we  mnie   swój   pal,   gładko   i 

zdecydowanie.   Wciąż   trzymałam   się   parasola,   a   Paul   na   stojąco   że   mną   spółkował.   Oboje 
weszliśmy w ten sam fantastyczny rytm, jakby to był taniec, jak lambada, suw w przód, suw w 
tył, o mało się nie rozpłakałam, tak mi było dobrze.

Byliśmy   jednym   w   uniesieniu.   Pochyliłam   się,   robiąc   skłon   i   dotykając   palców   u   stóp. 

Zobaczyłam, jak jądra Paula rytmicznie się poruszają. Przeżyłam pierwszy w życiu orgazm «na 
stojąco».  Paul  musiał  mnie   przytrzymać,   żebym  nie  upadła.   Chyba  głośno  krzyczałam.  Paul 
trzymał  mnie mocno w ramionach, a ja dosłownie podskakiwałam jak marionetka poruszana 
sznureczkami. To było  zdumiewające… a tym,  co mnie tak zdumiało,  była  nasza wzajemna 
bliskość”.

S

EKS

 

JAK

 

TANIEC

Słowa Debbie, że seks może być jak taniec, świadczą o tym, że udało jej się, mimo młodego 

wieku,   doskonale   opanować   tę   sprawność.   Taniec   kojarzy   się   z   intymnością,   zabawą, 
przyjemnością, wyczuciem rytmu… i gdyby więcej kochanków potrafiło postrzegać go w ten 
sposób, a nie jako wzajemne zmagania, o wiele szybciej i łatwiej nauczyliby się czegoś o seksie.

Dotąd mówiliśmy o tym, jak ćwiczyć umiejętności miłosne w młodości, ale wiek nie jest 

żadnym wyznacznikiem osiągania pełni erotyzmu i satysfakcjonującego współżycia. Zakładając, 
że zachowacie przyzwoitą formę fizyczną, nie ma najmniejszych przeszkód w czerpaniu radości 
z udanego seksu przez całe życie.  Spotykałem  bardzo sprawnych  kochanków, którzy dawno 
przekroczyli  siedemdziesiątkę.  Zapewne  brakuje  im fizycznej  wytrzymałości,  ale  z nawiązką 
wynagradza im to ich doświadczenie i inwencja.

Seksowi   w   późniejszym   wieku   przyjrzymy   się   później.   Tymczasem   zajmiemy   się   dość 

powszechnymi   problemami,  które   kochankom   w  różnym  wieku  przeszkadzają  w   osiągnięciu 
szczytu   swych   możliwości   seksualnych   i   które   muszą   zostać   rozwiązane,   zanim  będą   mogli 
przystąpić do doskonalenia swego życia miłosnego.

background image

7

J

AK

 

SAMEMU

 

ZARADZIĆ

 

SWYM

 

PROBLEMOM

 

SEKSUALNYM

„Myślałem,   że   nasze   życie   seksualne   jest   rewelacyjne.   Myślałem,   że   Susan   jest   zawsze 

zaspokojona.   Przynajmniej   tak   mi   się   wydawało.   Aż   któregoś   dnia   pokłóciliśmy   się   o   coś 
zupełnie   głupiego,   chyba   o   to,   czy   zapłaciłem   jakiś   tam   rachunek,   i   Susan   się   wściekła. 
Powiedziała, że jestem najnudniejszym facetem, jakiego kiedykolwiek znała — a co gorsza, że 
jestem nudny w łóżku”.

Oto słowa Mike’a, 29–letniego inżyniera elektronika z St. Paul w stanie Minnesota, odnoszące 

się do seksualnych  problemów jego i jego 25–letniej żony, Susan. Mike przyznał: „z natury 
jestem osobą stateczną”, i zgodził się, że można przyjąć, iż jego towarzystwo nie zawsze jest 
najmilsze. Ale zupełnie nie rozumiał, co robi źle w łóżku.

„W porządku, nie byłem casanową, ale całowałem ją, pieściłem i dbałem o odpowiednio długą 

grę wstępną, zgodnie z tym, co zalecają poradniki. Zawsze staram się upewnić, że żona jest 
dostatecznie rozbudzona przed stosunkiem, i zawsze się upewniam, czy została zaspokojona”.

Nie potrzebowałem wiele czasu, aby ustalić, na czym polega problem. Mike był  z a w s z e 

troskliwy. Z a w s z e  się upewniał, czy Susan jest gotowa do współżycia, z a w s z e  pytał ją: „Jak 
ci się podobało, kochanie?” Co gorsza, zawsze kochali się w tej samej pozycji: on na górze, ona 
pod nim.

Owszem, należał do czułych kochanków, ale pozwolił, by jego troskliwość przerodziła się w 

rutynę. Rutyna zaś jest tym, co bodaj szybciej studzi miłosne uniesienia niż wiadro zimnej wody. 
Seks   stanowi   wyraz   naszych   odczuć   względem   partnera:   zawsze   powinien   zaskakiwać,   być 
zróżnicowany, spontaniczny, namiętny. Czasami mężczyzna tak bardzo pożąda kobiety, że nie 
zadaje sobie trudu, by sprawdzać, czy jest już dostatecznie wilgotna, tylko od razu przechodzi do 
immisji (zresztą zdumiewająco często kobieta nie potrzebuje dużo czasu, jeśli mężczyzna potrafi 
jej okazać, jak bardzo jej pragnie). Czasami kobieta nie chce czekać, aż partner weźmie prysznic, 
usunie przed lustrem w łazience zbędne włoski w nosie i użyje dezodorantu. Czasami chce, by 
zadarł jej spódnicę, odsunął majtki w kroku i z miejsca ją posiadł.

Oczywiście, w stałych związkach łatwo o rutynę. Kochankowie robią się leniwi i zaczynają 

traktować się z obojętnością. Jeśli jednak zadasz sobie trud, by od czasu do czasu zmienić coś w 
łóżku, przekonasz się, że ten wysiłek naprawdę warto podjąć.

Jeden z powszechnie spotykanych problemów polega na tym, że mężczyzna uważa, iż jego 

ukochana   byłaby   zrażona   albo   wręcz   zaszokowana,   jeśliby   zaproponował   jej   coś   nowego. 
„Wiem, że Marjorie nie miałaby nic przeciwko zmianie pozycji co jakiś czas — powiedział 34–
letni Hector, sprzedawca samochodów z El Paso w Teksasie — ale o akt oralny nie umiałbym jej 
poprosić.  No, jeśli usiłowałbym  ją wziąć oralnie, cóż, pewnie  byłaby zaskoczona. Nie mam 
pojęcia, co by zrobiła, ale myślę, że byłaby zaskoczona, na pewno. Natomiast nie mogę sobie 
wyobrazić   Marjorie,   która   bierze   mój   penis   w   usta.   W   żaden   sposób   nie   mogę   sobie   tego 
wyobrazić. A o seksie analnym w ogóle nie może być mowy”.

Czy Hectorowi bardziej podobałoby się pożycie seksualne, gdyby żona praktykowała z nim 

seks oralny lub inne odmiany? „Oczywiście. Ale ona nie należy do tego typu kobiet”.

Przy okazji porozmawiałem z Marjorie. Zapytałem ją, jak ocenia swe życie seksualne? Jako 

zadowalające? Ekscytujące? Zwyczajne? Rutynowe? Nudne?

„Seks nie jest tak olśniewający,  jak to opisują w książkach i czasopismach i pokazują w 

filmach”.

background image

W jakim sensie?
„Sądząc   według   nich,   powinien   ekscytować,   a   wcale   tak   nie   jest.   Czasami   się   nawet 

zastanawiam, po co Hector w ogóle sobie tym zawraca głowę. On nie odczuwa silnego popędu 
seksualnego.   W   łóżku   jest   taki   zdystansowany   i   ostrożny.   Myślę,   że   seks   wprawia   go   w 
zakłopotanie”.

Czy Marjorie kiedykolwiek pomyślała o tym, by urozmaicić ich pożycie? Co myśli o seksie 

oralnym, o przebierankach albo po prostu o kochaniu się w nowym, podniecającym otoczeniu?

„Nie sądzę, by Hector na to poszedł”.
A czy Marjorie ma jakieś zahamowania w tym względzie?

„N

AGA

 

JESTEM

 

PRZYWIĄZANA

 

DO

 

DRZEWA

„Raczej nie, poza tym że nie przemawia do mnie idea sadyzmu, gdy dla przyjemności ludzie 

zadają sobie wzajemnie cierpienie. Mam taką fantazję, w której naga jestem przywiązana do 
drzewa w lesie i każdy przechodzący obok mężczyzna może że mną zrobić to, na co tylko ma 
ochotę, a ja w żaden sposób nie mogę mu niczego zabronić. Czasami wyobrażam sobie nawet, że 
kiedy przechodzi dwóch, obaj mogą mnie posiąść. Czasami nawet trzech, czterech albo pięciu. 
Jedna z przyjaciółek powiedziała mi, że kiedy była młodsza, kochała się równocześnie z dwoma 
chłopcami, a jej przyjaciółka nawet z p i ę c i o m a  — dwaj po bokach, jeden w pochwie, a dwóch 
w ustach, wszyscy równocześnie”.

Czy jest coś, czego za nic nie zrobiłaby z Hectorem?
„Sądzę, że nie. Ale Hector nie bierze seksu tak lekko. Nie odważyłabym  się na przykład 

zaproponować mu pieszczot oralnych. Pomyślałby, że jestem dziwką”.

Brak porozumienia między Hectorem a Marjorie był niemal stuprocentowy, i wcale nie taki 

rzadki.   Miliony   par   nigdy   nie   wychodzą   poza   bardzo   zwyczajny,   pełen   zahamowań   seks, 
ponieważ partnerzy się siebie wstydzą. Jeden z pierwszych etapów szukania wyjścia z sytuacji 
polega na tym, by usiąść i otwarcie wyjawić oraz przedyskutować swoje pragnienia, zastanowić 
się, czy można je zaspokoić. Musi to być dyskusja bez zahamowań, w której wyjawicie sobie 
wszystkie nie spełnione pragnienia, wszystkie fantazje i fetysze, wszystkie najbardziej skryte 
myśli   erotyczne,   powiecie,   co   was   najmocniej   podnieca.   Jedna   rozmowa   oczywiście   nie 
wystarczy. Na to, by omówić wasze oczekiwania seksualne, o których (dotychczas) milczeliście, 
potrzeba   więcej   czasu.   Możecie   przeżyć   szok.   Ktoś   może   poczuć   się   zdegustowany.   Mogą 
wyniknąć  kłótnie. Ale ta metoda  jest konstruktywna  i celowa, i w rezultacie  z takich obrad 
wynikną tylko rzeczy pozytywne — zaspokojenie seksualne, jak i emocjonalne.

Zaleciłem   Hectorowi   i   Marjorie,   aby   odbyli   taką   właśnie   rozmowę   o   seksie.   Podczas   tej 

rozmowy   ogarnęło   ich   zdumienie,   że   od   tak   dawna   uznawali   się   nawzajem   za   seksualnie 
zahamowanych. Z wiadomości, którą otrzymałem od nich tuż przed napisaniem tego rozdziału, 
wynika,   że   ich   życie   seksualne   „absolutnie   się   zmieniło,   jak   za   dotknięciem   czarodziejskiej 
różdżki”. Marjorie donosi, że regularnie uprawiają seks oralny i raz, kiedy była przywiązana do 
bramki na ranczu u przyjaciół, wypróbowali seks analny. Na marginesie, jeśli ktoś nie wierzy w 
tę   historię   o   pięciu   mężczyznach   jednocześnie,   to   przypominam,   że   znana   dawniej   gwiazda 
porno,  Linda   Lovelace,   wspominała   kiedyś   o  dwóch   potężnych   organach,   którymi   naraz   się 
zabawiała: „Jednocześnie wzięłam je obywa do ust, a potem, także jednocześnie, do odbytu — 
powtarzam:   jednocześnie”.   Oczywiście,   Linda   Lovelace   miała   w   tamtych   czasach 
ponadprzeciętny apetyt seksualny, ale wiele z jej dawnych umiejętności i praktyk seksualnych 
przydałoby się także dzisiejszej przeciętnej parze, która pragnie maksymalnie korzystać z radości 
seksu.

background image

Wiele osób niechętnie przyjmuje do wiadomości, że w ogóle potrzebna jest im rozmowa na 

temat ich problemów seksualnych. W celu umożliwienia wam oceny, czy w waszym związku 
panuje otwartość i intymna bliskość, zamieszczam poniższy test. Warunkiem powodzenia jest 
absolutna szczerość odpowiedzi.  Można nie odpowiedzieć na trzy pytania  (a partner  nie ma 
prawa spytać, dlaczego „pasujesz”), ale warto wziąć pod uwagę pominięte punkty jako temat 
dociekań na przyszłość.

Co ukrywasz przed swoim partnerem?

1. Czasami po stosunku czuję frustrację.

TAK/NIE/PASUJĘ

2. Czasami mam ochotę na miłość w nowym miejscu.

TAK/NIE/PASUJĘ

3. Mam fantazje seksualne, które boję się przedstawić swemu partnerowi.

TAK/NIE/PASUJĘ

4. Część zachowań partnera w łóżku irytuje mnie.

TAK/NIE/PASUJĘ

5. Chciałabym, aby partner częściej mnie rozbierał.

TAK/NIE/PASUJĘ

6. Chciałabym, by ukochany częściej mówił mi romantyczne i czułe słówka.  TAK/NIE/PASUJĘ
7. Mój partner nigdy nie całuje mnie tak często, jak tego pragnę.

TAK/NIE/PASUJĘ

8. Ukochany za bardzo się spieszy podczas gry wstępnej.

TAK/NIE/PASUJĘ

9. Ukochany nigdy nie trudzi się, by prowadzić grę wstępną.

TAK/NIE/PASUJĘ

10. Chciałabym, aby od czasu do czasu partner pieścił mnie, nie dając mi odczuć, że musimy 

odbyć stosunek.

TAK/NIE/PASUJĘ

11. Chciałabym, aby partner częściej obdarzał mnie seksem oralnym.

TAK/NIE/PASUJĘ

12. Chciałabym, aby partner zaczął inicjować seks oralny.

TAK/NIE/PASUJĘ

13.   (dla   mężczyzn)   Moja   partnerka   potrzebuje   bardzo   dużo   czasu,   aby   się   rozbudzić.

 

TAK/NIE/PASUJĘ

14. (dla kobiet) Mój partner często przystępuje do odbycia stosunku w chwili, gdy ja jeszcze nie 

jestem gotowa.

TAK/NIE/PASUJĘ

15. Nie lubię pewnych rzeczy, które partner robi w łóżku. 

TAK/NIE/PASUJĘ

16. Chciałbym, aby partnerka aktywniej reagowała w łóżku.

TAK/NIE/PASUJĘ

17.   Chciałbym,   aby   partnerka   częściej   pozwoliła   mi   się   oglądać,   kiedy   jest   naga.

TAK/NIE/PASUJĘ

18. Chciałbym podczas stosunku oglądać erotyczne filmy wideo, ale nie wiem, co na to powie 

partnerka.

TAK/NIE/PASUJĘ

19. Czasami kusi mnie, aby kupić akcesoria erotyczne, ale nie wiem, czy taki zakup spodobałby 

się mojemu partnerowi.

TAK/NIE/PASUJĘ

20. Mam sekretne pragnienia seksualne, które być może nie spodobałyby się mojemu partnerowi

TAK/NIE/PASUJĘ

21. Moje sekretne pragnienia seksualne (zaznacz odpowiednio jedno lub kilka:

(i) seks w niezwykłym miejscu []
(ii) erotyczna bielizna, np. baskijki, pończochy i paski do pończoch, podwiązki []
(iii) ubiory że skóry []
(iv) ubiory z gumy []
(v) klapsy []
(vi) wiązanie partnera []
(vii) mundury (wojskowy, pielęgniarski itp.)
[] (viii) seks oralny []
(xi)   odgrywanie   fantazji   seksualnych:   niewolnica   i   jej   pan,   pani   i   jej   służący,   szejk   i 
dziewczyna z haremu itp. []
(x) masturbacja, w pojedynkę lub wzajemna []

background image

(xi) wspólne czytanie lub oglądanie pornografii []
(xii) kręcenie filmów erotycznych kamerą wideo albo robienie sobie nawzajem erotycznych 
zdjęć []
(xiii) golenie owłosienia łonowego []
(xiv) mokry seks []
(xv) seks analny []
(xvi) inne (wpisać).

22. Pewne rzeczy w wyglądzie zewnętrznym partnera można by poprawić.

TAK/NIE/PASUJĘ

23. Chciałabym, aby mój partner był bardziej sprawny fizycznie.

TAK/NIE/PASUJĘ

24. Gdyby mój partner bardziej dbał o higienę osobistą, byłby dla mnie o wiele bardziej ponętny 

seksualnie.

TAK/NIE/PASUJĘ

25.   Pragnę,   żeby   mój   partner   zadał   sobie   trud   sprawdzenia,   co   mnie   najbardziej   podnieca.

TAK/NIE/PASUJĘ

26. Wiem, że są pewne rzeczy, których partner oczekuje ode mnie, aleja ich nie chcę, więc udaję, 

że nic o nich nie wiem albo podchodzę do nich obojętnie.

TAK/NIE/PASUJĘ

27. Chciałabym, by partner częściej że mną flirtował i uwodził. 

TAK/NIE/PASUJĘ

28.   Chciałbym   bez   pośpiechu   obejrzeć   z   bliska   i   pieścić   narządy   płciowe   partnerki.  

TAK/NIE/PASUJĘ

29. Czasami pragnę, by partner zrobił w łóżku pierwszy krok. 

TAK/NIE/PASUJĘ

30. Uważam, że moglibyśmy udoskonalić nasze życie seksualne, gdybyśmy byli wobec siebie 

bardziej otwarci.

TAK/NIE/PASUJĘ

Nie ma odpowiedzi „dobrych” ani „złych”, test ten został po prostu opracowany po to, byście 

oboje   go   wypełnili,   porównali   swoje   odpowiedzi,   a   następnie   skorzystali   z   wyników   jako 
podstawy do dalszych rozmów. Na przykład, jeśli kobieta oznaczyła punkt 21 (viii), musicie 
poruszyć wiele tematów. Czy ona chce uprawiać seks oralny biernie czy czynnie? Niektórzy 
mężczyźni nie aprobują całowania i lizania pochwy kobiety, bo nie lubią tego smaku albo też 
uważają,  że taki akt ich deprecjonuje. Długo korespondowałem z pewną 25–letnią kobietą z 
Bostonu. Jej mąż lubił ją obdarzać seksem oralnym, ale nagle przestał to robić. Nie miała pojęcia, 
dlaczego tak się stało, a ponieważ on był z natury drażliwy, nie chciała poruszać tego tematu. W 
końcu   okazało   się,   że   kiedyś,   mając   głowę   między   jej   udami,   spojrzał   na   nią,   a   ona   się 
roześmiała. Rozśmieszył ją jego widok, bo jej włoski łonowe wyglądały, jakby były wąsami jej 
kochanka. I wtedy przestał inicjować seks oralny, choć go tak lubił.

Zaproponowałem jej, by wygoliła włosy łonowe, i tak właśnie zrobiła. Później napisała do 

mnie, że efekt był znacznie lepszy, niż sobie mogła wyobrazić. Jej samej goły srom się podobał, 
a   dla   jej   ukochanego   okazał   się   wielką   podnietą.   Seks   oralny   powrócił,   ku   ogromnemu 
zadowoleniu i satysfakcji obojga.

P

OŁYKAĆ

 

ALBO

 

NIE

 

POŁYKAĆ

?

Dość osobliwy problem z seksem oralnym wynikł wtedy, gdy pewna 21–letnia mieszkanka 

Berkeley w Kalifornii poprosiła mnie o radę w sprawie połykania nasienia. Lubiła „dmuchać” 
swego 26–letniego chłopca i wiedziała, że jemu sprawia tym wielką rozkosz. Jedyny problem 
polegał   na   tym,   że   nie   odpowiadał   jej   smak   i   konsystencja   nasienia.   Niektóre   kobiety   je 
uwielbiają, niektórym to jest obojętne, inne tego nienawidzą.

Najpierw próbowała jakoś pokazać partnerowi, że nie chce połykać spermy, ale on zawsze tuż 

przed orgazmem mocno przytrzymywał jej głowę — nie przemocą, lecz zdecydowanie — więc 

background image

nie miała żadnych szans, chyba że wyrwałaby się mu siłą. Całkiem słusznie uważała ten przymus 
za nie do przyjęcia. Więc przestała „dmuchać”, odwracając głowę, gdy partner jednoznacznie to 
sugerował. On z kolei, choć czuła, że jest coraz bardziej rozczarowany, głośno się nie skarżył.

Wciąż powtarzam, że seks nie ma być przyjemnością tylko dla jednego z partnerów, ale dla 

o b o j g a . Jeden jego rodzaj może bardziej odpowiadać jednemu z nich, wtedy drugi powinien 
czerpać przyjemność z dawania mu tej rozkoszy, aby w perspektywie móc cieszyć się równie 
wielką wzajemnością.

Stąd   też   nasza   mieszkanka   Berkeley   miała   pełne   prawo   odmówić   połykania   spermy   i 

powiedzieć   partnerowi,   dlaczego   odmawia.   Na   marginesie:   nasienie   jest   absolutnie 
nieszkodliwe… składa się głównie z prostych cukrów.

Po moim liście podjęła ten temat w rozmowie z partnerem i choć początkowo był oburzony, 

wkrótce zmienił zdanie, gdy poinformowała go, jakie zaproponowałem wyjście (na które ona 
entuzjastycznie przystała). Chodziło po prostu o to, by w chwili wytrysku partner wyjął penis z 
jej ust, tak by nasienie trafiło na jej twarz i piersi.

Odpisała mi tak: „Nasze życie całkiem się zmieniło. Ja to zawsze uwielbiałam i teraz mogę 

trzymać  jego penis w ustach do woli, bez tej ponurej perspektywy, że będę musiała połykać 
spermę. Teraz jest cudownie. Przytrzymuję go tak, żeby struga nasienia trafiła dokładnie na moją 
twarz,   na   policzki,   czoło   i   usta.   Potem   ścieka   mi   po   twarzy,   takie   ciepłe   i   gęste,   i   muszę 
powiedzieć, że to mnie bardzo, bardzo podnieca”.

background image

8

J

EST

 

CO

 

OGLĄDAĆ

.

Powszechną przeszkodą na drodze do uzyskania szczytowej formy seksualnej jest po prostu 

niewiedza. Można by pomyśleć, że w dzisiejszych czasach ani dla mężczyzn, ani dla kobiet nie 
ma  wymówki  usprawiedliwiającej  ignorancję  w  dziedzinie   seksu.  W  końcu  mamy   tak  wiele 
poradników,   artykułów   w   czasopismach,   dyskusji   w   telewizji.   Kiedy   przed   dwudziestu   laty 
pisałem pierwsze wydanie Magii seksu, młody mężczyzna czy kobieta, chcąc się dowiedzieć, jak 
wyglądają narządy płciowe płci przeciwnej, napotykali trudności że znalezieniem jakiegokolwiek 
materiału   ilustracyjnego.   Nie   mówię   tu   o   rysunkach   i   rycinach   dostępnych   w   różnych 
encyklopediach   seksuologicznych   i   poradnikach   medycznych.   Choć   są   one   przydatne   w 
nauczaniu i wprowadzają tak zwane nazewnictwo, nie dają pojęcia o rzeczywistym wyglądzie 
penisa czy pochwy ani o tym, jak dalece genitalia tej samej płci mogą się różnić.

Dziś   natomiast   mamy   dziesiątki   czasopism,   w   których   są   zdjęcia   kobiet   z   szeroko 

rozchylonymi   udami,   a   także   sporo,   choć   mniej,   czasopism   zawierających   zdjęcia   nagich 
mężczyzn.   W   moim   przekonaniu   te   publikacje   stanowią   tabu   tylko   dla   osób,   które   mają 
całkowicie bezzasadne zahamowania. Oczywiście, ani myślę  twierdzić, że takie pisma trzeba 
narzucać tym, którzy nie chcą ich oglądać, ale powinny być dostępne dla tych, którzy chcą. Jedno 
popołudnie   spędzone   z   wiarygodnym   i   wszechstronnym   poradnikiem   seksuologicznym   oraz 
kilkoma numerami „Cats” lub „Playgirl” może zdziałać cuda w życiu mężczyzny lub kobiety w 
k a ż d y m  wieku, którzy mają pytania dotyczące seksu i budowy ciała ludzkiego.

W kolejnych rozdziałach przyjrzymy się ciału mężczyzny i kobiety, ich reakcjom seksualnym 

i temu, co można zrobić, by ich przeżycia były jeszcze silniejsze. Wspomniałem już wcześniej, 
że   bardzo   interesującym,   nowym   sposobem   wzbogacania   podstawowej   wiedzy   o   anatomii   i 
sztuce erotycznej, tak dla osób samotnych, jak dla par, jest wykorzystanie kamery wideo.

Dla osób robiących to w pojedynkę nieocenione jest duże lustro. Oprzyj je tak, byś mogła 

wygodnie usiąść przed nim z rozsuniętymi nogami i bez przeszkód oglądać swe narządy płciowe. 
Lustro ustaw pod takim kątem, by były  one dobrze oświetlone  przez  słońce albo przenośną 
lampkę. Warto także zainwestować w statyw do kamery, ale równie dobrze można ją postawić na 
krześle lub na stole, tak by była skierowana na właściwe miejsce. Możesz także trzymać ją w 
ręce podczas ćwiczeń, choć to na pewno jest gorsze rozwiązanie.

Lepiej   zrozumiesz   to,   co   widzisz   i   robisz,   jeśli   wcześniej   trochę   poczytasz   o   anatomii 

człowieka. Zalecam zwłaszcza rozdziały poświęcone poznawaniu swego ciała z mojej książki 
Rozkosze miłości, czyli co zrobić, by kochać się sześć razy w tygodniu. Szczególnie dziewczęta 
mają nikłe  pojęcie  o własnej  budowie  po części  dlatego, że  ich narządy płciowe  nie są tak 
widoczne jak u chłopców, a do tego dziewczęta mają o wiele mniej możliwości porównania 
swych genitaliów z narządami innych dziewczyn, choć pochwy różnią się wyglądem i kształtem, 
a nawet barwą w takim samym zakresie, jak różnią się penisy.

Nawet   najbardziej   pobieżne   przeglądnięcie   odpowiednich   czasopism   ujawnia,   że   niektóre 

kobiety mają bardzo uwypuklony wzgórek łonowy, podczas gdy u innych, zwłaszcza młodych, 
które   jeszcze   nie   rodziły,   jest   on   płaski.   Dysponuję   zdjęciami   młodej   kobiety   z   wargami 
sromowymi mniejszymi długimi na siedem centymetrów, a także innymi zdjęciami, na których 
jest   młoda   kobieta   z   wargami   sromowymi   małymi   i   wąskimi.   Sromy   kobiet   różnią   się 
zawartością pigmentu, jedne są czerwonawe, inne jasnoróżowe albo bardzo ciemne. Nie istnieje 

background image

coś takiego jak standardowy srom, tak samo jak nie istnieje standardowa twarz ani standardowy 
biust.

Narządy   płciowe   mężczyzn   ogromnie   różnią   się   kształtem   i   wielkością,   a   także   barwą. 

Mężczyźni o ciemnych włosach zwykle mają także penis ciemniejszy. Czasami wygląda to tak, 
jakby opalali go na słońcu przez dziurę w płocie — tak wyraziła się pewna dama, którą mam 
przyjemność znać. Kształtem „główka” penisa, czyli żołądź, może przypominać klin albo kopułę, 
napletek zaś (jeśli mężczyzna nie został obrzezany) może sięgać daleko poza żołądź albo ledwo 
ją   zakrywać.   Niektórzy   mężczyźni   mają   żołądź   jasnofioletową,   niektórzy   purpurową,   inni 
brązową. Kolor nie ma znaczenia dla ich funkcjonowania, tak samo jak wibrator działa z równym 
efektem niezależnie od tego, czy jest wykonany z różowego, czy z niebieskiego plastyku.

Nawet trzon penisa może być bardzo różny W erekcji niektóre są lekko wygięte w prawo lub 

w   lewo   (to   mieści   się   w   parametrach   różnic   między   osobniczych,   jest   normalne   i   całkiem 
nieszkodliwe — więc, chłopaki, nic próbujcie tego prostować!). Jedne trzony są cienkie i wąskie, 
podczas gdy inne grube i lekko łukowate. Nawet moszny są bardzo różne — pod względem 
barwy,   wielkości,   tego   czy   są  luźne   czy  napięte.   Także   jądra   mają   najróżniejszą   wielkość   i 
kształt,   ale   jeśli   działają   prawidłowo,   nie   ma   się   czym   przejmować.   Nie   każdy   może   mieć 
„wyposażenie” jak orangutan.

Od lat otrzymuję mnóstwo pytań dotyczących wyglądu narządów płciowych — rodzi on bodaj 

więcej   wątpliwości   niż   jakikolwiek   inny   temat.   Kobiety   pytają,   czy   ich   łechtaczka   jest   we 
właściwym miejscu, niektóre piszą, że chyba jej w ogóle n i e   m a j ą . Mężczyźni są niezmiennie 
niespokojni   co   do   wielkości   ich   penisów.   „Nie   wiem,   czy   będę   w   stanie   zaspokoić   moją 
sympatię” — wyznał swe obawy pewien zrezygnowany młodzian, który po dokonaniu pomiaru 
przekonał   się,   że   w   pełnej   erekcji   ma   tylko   13,5   centymetra.   Także   kobiety   martwią   się 
wymiarami   partnera:   „On   ma   takiego   małego,   że   ledwo   go   czuję.   Czy   można   go   jakoś 
powiększyć?”

Każda   kobieta   ma   oczywiście   łechtaczkę,   choć   z   powodu   niesamowitej   różnorodności 

kształtów   sromu,   u   jednych   jest   bardziej   wyeksponowana,   podczas   gdy   u   innych   niemal 
całkowicie schowana w ciele.

C

ZY

 

WIELKOŚĆ

 

PENISA

 

MA

 

ZNACZENIE

?

Każdy mężczyzna, niezależnie od wymiarów jego penisa, potencjalnie jest w stanie zaspokoić 

seksualnie każdą kobietę. Można ją pobudzić do orgazmu poprzez wprowadzenie do jej pochwy 
choćby np. długopisu, penisa lub całej pięści mężczyzny.  Tu nie chodzi o wielkość — rzecz 
polega na umiejętnościach i w mniejszym stopniu na praktyce, co dotyczy zarówno kobiet, jak i 
mężczyzn.

Do kwestii tych jeszcze wrócimy. A teraz posłuchajmy o tym, jak dwoje zwyczajnych ludzi 

skorzystało z kamery wideo, aby dokładnie poznać siebie, czego się nauczyli i w jaki sposób 
zastosowali tę nowo nabytą wiedzę, by udoskonalić swe życie seksualne.

Maureen, 18–letnia studentka Akademii Sztuk Pięknych w Madison w stanie Wisconsin jest 

jedynaczką mającą rodziców w starszym wieku. Otrzymała surowe, purytańskie wychowanie. 
Będąc nastolatką, o seksie wiedziała ledwo tyle, że służy do prokreacji. Rodzice zdawali się 
sugerować, że seks to „coś zbędnego, niezbyt przyzwoitego. Miałam wrażenie, że planeta Ziemia 
podobałaby się im o wiele bardziej, gdyby nie było  na niej seksu” Zanim skończyła  16 lat, 
kojarzył jej się że „śmichami–chichami, klapą sedesową i tamponami, nieustannymi dyskusjami 
koleżanek na temat rozmiarów wypukłości dżinsów w kroku ich szkolnych kolegów”.

background image

Maureen straciła dziewictwo, gdy miała 17 lat. Jednak spała że swym chłopcem, Mikiem, „nie 

więcej niż pięć albo sześć razy”. Nie dlatego, że seks jej nie satysfakcjonował, ale po prostu nie 
mieli warunków do częstszych spotkań. Powiedziała, że lubi się kochać, choć „w łóżku nie wiem, 
co się że mną dzieje, ani co robię. To jest jakaś wielka tajemnica. Moje doznania są bardzo 
intensywne, lecz nie rozumiem ich i nie umiem nimi kierować”.

Szczególnie   dokuczała   Maureen   nieznajomość   kobiecej   i   męskiej   anatomii,   a   także   brak 

wiedzy o reakcjach podczas stosunku: „Odkrywałam, że nagle mogłabym latać, ale nie miałam 
pojęcia, jak to się dzieje i dlaczego, i czy to się jeszcze kiedyś powtórzy”.

Kiedy jej rodzice wyjechali na weekend, ustawiła kamerę w sypialni, włożyła nową kasetę, 

którą specjalnie kupiła na tę okazję („nie chciałam, żeby rodzinka usiadła przed telewizorem, 
myśląc,   że   zobaczy   nagranie   z   wieczerzy   wigilijnej,   a   zamiast   tego   otrzymała   przegląd   mej 
intymnej anatomii w żywych kolorach”).

„Wzięłam  lustro  z  korytarza,  a  obok ustawiłam  na  podłodze  moją   lampkę z  biurka  i  tak 

pochyliłam abażur, by światło padało prosto między moje nogi. Nie mamy statywu do kamery, 
więc postawiłam ją na taborecie i ustawiłam pod odpowiednim kątem, podkładając pod nią dwie 
książki. Potem się rozebrałam. Z jakiegoś powodu brakowało mi tchu i czułam się winna, a choć 
w domu było ciepło, drżałam. Kiedy usiadłam na podłodze przed lustrem, miałam gęsią skórkę i 
sztywne   brodawki.   Zrobiłam   kilka   głębokich   wdechów,   spojrzałam   na   siebie   w   lustrze   i 
powiedziałam sobie, że muszę się rozluźnić. Miałam się uczyć, a w dodatku nauka miała być 
przyjemna”.

Stosując się do moich zaleceń, Maureen zrobiła „przegląd ogólny”.
„Obejrzałam swoje jasnoblond włosy i uznałam, że mi się podobają. Może warto byłoby je 

jeszcze trochę rozjaśnić,  ale generalnie mi się podobały.  Przyjrzałam  się też z bliska swojej 
twarzy. Moje silne punkty to duże niebieskie oczy i ładne zęby. Nigdy nie lubiłam swojego nosa. 
Jest zbyt zadarty. W sumie jednak pozytywy przeważały nad minusami.

Moje  piersi, cóż, są niezłe. Do czternastego roku życia  w ogóle nie miałam biustu, choć 

większość moich szkolnych koleżanek paradowała w stanikach o rozmiarze 90C.

Nadal mam małe piersi, ale sprężyste, więc mogę nosić wszystko, podczas gdy koleżanki 

skarżą się, że nie mogą wejść w kostium kąpielowy albo letnią sukienkę, a kiedy uprawiają 
jogging albo inny sport, piersi wyraźnie im podrygują.

Co   do   reszty   mojego   ciała,   także   mi   się   podoba.   Jestem   szczupła   i   w   sumie   wyglądam 

korzystnie. Jeszcze nigdy nie siedziałam nago przed lustrem i tak się sobie nie przyglądałam. 
Normalnie nikt tego nie robi, prawda. Ale jeśli podejść do tego z pozytywnym nastawieniem, 
można   zyskać   większą   pewność   siebie.   Nawet   jeśli   się   widzi   coś,   co   niespecjalnie   nam   się 
podoba, można sobie powiedzieć dobrze, tak jest teraz, ale skoro już wiem, co mi się nie podoba, 
zrobię wszystko, żeby to zmienić. Pójdę do fryzjera, będę bardziej dbała o linię albo zrobię 
regulację brwi — cokolwiek trzeba, zrobię to. A po siedmiu dniach powtórzę ten «przegląd», 
zgodnie z pana zaleceniami. Dobrze jest się przekonać, że robimy postępy, że jest o czym napisać 
w swym pamiętniku, że coś już w i d a ć .

Z trudem zdobyłam się na to, by spojrzeć w lustro między swe uda, zwłaszcza przy włączonej 

kamerze. Na początek położyłam dłoń na sromie, w ogóle nie patrząc na niego. Ale po chwili 
pomyślałam sobie, że to przecież moje ciało i mogę z nim robić, co mi się podoba. Więc szerzej 
rozsunęłam nogi i spojrzałam w lustro. Obok mnie leżał poradnik seksuologiczny, więc mogłam 
z nim skonfrontować to, co widzę. Zobaczyłam oczywiście wargi większe, czyli  labia maiora 
Moje   intymne   włoski   są  bardzo   jasne   i   zwykle   przycinam   je   bardzo   krótko   nożyczkami   do 
paznokci, golić się nie muszę, bo po bokach mój wzgórek łonowy jest praktycznie nagi.

background image

Palcami obu dłoni rozchyliłam  wargi wewnętrzne, inaczej mówiąc  labia minora,  prawda? 

Moje są jasnoróżowe i dość cienkie. W tym momencie były wilgotne, bardziej niż normalnie. 
Myślę,   że  pobudził  mnie  fakt,   iż  to   wszystko  jest   filmowane.   Opuszkami  palców   wodziłam 
wzdłuż nich, po bokach i między wargami większymi i mniejszymi, a potem niżej, w miejscu 
gdzie się schodzą. Poznałam, jakie czułe są zakończenia nerwów, poczułam jeszcze większą ich 
wrażliwość,   gdy   mój   palec   zbliżył   się   do   pochwy   —   przy   czym   wargi   były   zdecydowanie 
bardziej czułe na skraju niż po bokach. Moje soki były śliskie i miały konsystencję rzadkiego 
miodu. Kiedy odsuwałam palce od warg, na chwilę łączyła je cienka niteczka płynu, która zaraz 
się rwała. Powąchałam palec, popróbowałam, ale nie poczułam żadnego wyraźnego smaku, no, 
może leciutko słodkawy, dziwny.

„S

ZEROKO

 

ROZCHYLIŁAM

 

WARGI

 

SROMOWE

Rozchyliłam wargi mniejsze i obnażyłam pochwę. Wewnątrz była jaskraworóżowa, prawie 

szkarłatna.   Lekko   się   przesunęłam,   aby   kamera   miała   lepszy   kąt   do   filmowania   w   środku. 
Oglądając film na kasecie, można zobaczyć połyskujące wilgocią ścianki pochwy. Wsunęłam w 
nią dwa palce, wprowadzając je maksymalnie głęboko. Najprzyjemniejsze było doznanie, gdy 
zaginając palce, przyciskałam je rytmicznie do przedniej części pochwy”. (W tym momencie 
Maureen pobudzała tak zwany punkt G, o którym więcej powiemy później). „Tak bardzo mi się 
to   podobało,   że   zgodnie   z   instrukcją   zamknęłam   oczy   i   przez   dłuższy   czas   po   prostu 
rozkoszowałam się tym. Zrobiłam się bardzo wilgotna, od moich soków na dywanie powstała 
mokra plama.

Wysunęłam palce i szeroko rozchyliłam wargi sromowe, abym mogła zobaczyć ujście cewki 

moczowej. Znałam jej położenie, to znaczy wiedziałam, że siusiam inną dziurką, choć moje 
koleżanki,   gdy   były   młodsze,   nie   wiedziały   tego.   Ale   z   takiego   bliska   nigdy   się   temu   nie 
przyglądałam.   Normalnie   nie   myślimy   o   tym,   to   jasne.   Delikatnie   dotykałam   się   tam   i 
spostrzegłam, że tam też są bardzo czułe zakończenia nerwów. Udało mi się wycisnąć jedną 
kropelkę z cewki, po to żeby zobaczyć, jak się stamtąd wydostaje. Odkrywałam nie tylko to, jak 
niesamowite jest moje ciało, ale także to, że mogę je kontrolować.

Mam dość wydatną łechtaczkę, moje wargi nie zakrywają jej całej, więc nie miałam kłopotu z 

jej   zlokalizowaniem.   Wypróbowałam   różne   sposoby   dotykania   jej   i   pocierania.   Najwięcej 
przyjemności   dostarczyło   mi   bardzo   delikatne   drażnienie   jej   od   spodu   koniuszkiem   palca 
środkowego   z   jednoczesnym   szybkim   muskaniem   jej   trzonu   boczną   powierzchnią   palca 
wskazującego. Robiłam to bardzo, bardzo szybko, ale bardzo delikatnie, ledwo ją dotykając. 
Robiłam   to   już   nieraz,   leżąc   w   łóżku   i   rozmyślając   o   Berniem   [jej   chłopcu],   ale   nigdy   nie 
o g l ą d a ł a m  wtedy siebie.

Potem wykonywałam ćwiczenia mięśni pochwy, po prostu napinałam je, żeby się przekonać, 

jaki   to   ma   wpływ   na   zmianę   jej   kształtu.   To   coś   zdumiewającego,   prawda?   Zaciskasz   je 
dwadzieścia   czy   trzydzieści   razy   i   zaczynasz   odczuwać   ogromne   podniecenie!   I   to   właśnie 
odkryłam, nakręcając ten film: że mogę doskonale kontrolować reakcje swojego ciała. Nigdy na 
przykład nie przyszło mi do głowy, że jeśli podczas stosunku rozluźnię mięśnie pochwy, penis 
Berniego nie będzie tak mocno pocierany, dzięki czemu wytrysk nastąpi później. Wiem, że to 
brzmi jak coś oczywistego, ale to jest jedna z tych prawd, do których trzeba dojść samemu, 
samemu je p r z e t r e n o w a ć .

Nie miałam dildo ani wibratora, więc zamiast tego posłużyłam się marchewką. Mam nadzieję, 

że tak też jest okay! Przykucnęłam i wprowadziłam ją do pochwy tak daleko, jak tylko było to 
możliwe. Była większa niż ptak Berniego, ale mówił pan, że to nie ma znaczenia. Wsuwałam ją i 

background image

wysuwałam z siebie, wypróbowując różne pozycje: na wznak z rozsuniętymi udami, na boku, na 
czworakach. Najwięcej podniet dawała mi pozycja na boku. Mogłam wtedy drażnić łechtaczkę… 
albo Bernie mógłby to robić, równocześnie kochając się że mną w pozycji tylnej.

W   końcu   wszystkie   te   pieszczoty   tak   bardzo   mnie   rozbudziły,   że   już   się   nie   mogłam 

powstrzymać. W końcowych scenach leżę na plecach z szeroko rozsuniętymi nogami. Widać, jak 
na przemian to wsuwam, to wysuwam z pochwy tę wielką jaskrawopomarańczową marchew, a 
moje palce śmigają po łechtaczce tak szybko, że obraz jest w zasadzie zamazany. Wtedy też 
słychać, jak krzyczę. Ten głos nie jest podobny do mojego. Starałam się nie zwierać nóg, żebym 
mogła zobaczyć moment samego orgazmu, ale się nie udało… dopiero po wszystkim. Wargi 
zewnętrzne miałam czerwone, rozchylone i mokre.

Ta sesja nauczyła mnie bardzo dużo. Wcześniej czytałam o seksie, o budowie ciała kobiety, 

ale kiedy się to samemu zobaczy, wtedy jest zupełnie inaczej. Zwłaszcza kiedy się widzi takie 
reakcje własnego ciała.

Nauczyłam  się, że nie  można  się wstydzić.  Można  się dotykać  w intymnych  miejscach i 

pobudzać je. Teraz też wiem, że ciekawość własnego ciała jest absolutnie naturalna. Jeśli mam 
ochotę popatrzeć na swoją cipkę, to patrzę i już. Jeśli mam ochotę się przekonać, jak to jest, gdy 
się wsuwa tam marchew, to wsuwam i już. Kiedy robiłam to pierwszy raz, to przede wszystkim 
myślałam,   że   nie   będę   umiała   tego   zrobić,   a   po   drugie,   że   nigdy  nie   będę   w   stanie   o   tym 
komukolwiek opowiedzieć, zwłaszcza tak szczerze i używając słów takich jak c i p k a . Ale jest 
mi z tym bardzo dobrze, nie tylko w sferze seksu, ale tak w ogóle. Nadal uważam, że w seksie 
jest   tajemnica,   ale   już   mam   przygotowanie   do   jej   wyświetlenia.   Znam   własne   ciało.   Teraz 
zaczynam także ustalać, jakie są moje seksualne pragnienia. Nigdy wcześniej nie przychodziło 
mi do głowy, że kobieta może mieć seksualne preferencje. Sądziłam wcześniej, że po prostu 
kładzie się na wznak i tyle. A mnie pociąga seks pod prysznicem, który chciałabym przeżyć, 
będąc kompletnie ubrana, podczas gdy Bernie byłby nagi. Lubię też, kiedy dotyka mnie, gdy 
jesteśmy   w   towarzystwie,   tak   by   nikt   tego   nie   zauważył.   Któregoś   dnia   przed   południem 
poszliśmy   na   kawę   do   jego   matki.   Siedzieliśmy   na   kanapie   przez   prawie   pół   godziny   i 
gawędziliśmy,   a   on   przez   cały   ten   czas   trzymał   palec   w   mojej   cipce.   Jeszcze   bardziej 
podniecające było to, że kochaliśmy się tuż przed wyjściem z domu, więc jego palec zanurzał się 
teraz w jego własnej spermie. Wydawało mi się, że jego matka musi czuć jej zapach. Ja go 
czułam, a jej pies cały czas domagał się, by mu pozwolić powęszyć pod moją spódniczką.

Mówiąc   jednak   serio,   moim   zdaniem   nie   ma   dla   dziewczyny   lepszego   sposobu   poznania 

własnego ciała niż nakręcenie filmu kamerą wideo. Oglądałam swoje nagranie cztery albo pięć 
razy, i myślę już o następnym. Może sfilmuję Berniego. Taki seans w łóżku byłby fantastyczny, 
jak sądzicie?”

Zanim przejdziemy do następnych zagadnień, warto wspomnieć o tak zwanym punkcie G. 

Być może już o nim słyszeliście albo czytaliście. Rzekomo to kobiecy odpowiednik męskiego 
gruczołu prostaty. Ma się znajdować w przedniej ściance pochwy, trzy do pięciu centymetrów od 
wejścia do niej. Przypisuje mu się wrażliwość na rytmiczne podniety palcem lub wibratorem. 
Niektórzy producenci   akcesoriów  erotycznych  sprzedają   nawet  specjalny  wibrator  punktu G, 
który ma zagiętą do góry końcówkę, po to by kobieta mogła wsunąć go do pochwy i zapewnić 
sobie   dodatkowe   podniety.   Podobno   dają   one   kobietom   szczególny   rodzaj   orgazmu,   niczym 
erupcja   wulkanu.   Posłuchajmy   wypowiedzi   pewnej   27–letniej   Niemki,   gospodyni   domowej: 
„Dwoma palcami pocierałam przednią ściankę pochwy,  tuz ponad wejściem do niej, i nagle 
wyczułam   w   środku   coś   zupełnie   nowego.   Jednocześnie   przytrafiło   mi   się   coś   dziwnego, 
cudowne doznanie. W chwili gdy to pocierane miejsce nabrzmiało, utworzył się twardy gruzełek, 
który zrobił się duży jak orzech laskowy. Pocierałam go nieustannie, przezywając niesamowite 

background image

szczęście. I wtedy to się stało. Najpierw poczułam w sobie potężną falę ciepła, a krótko potem 
miałam taki orgazm, że cała się przygięłam i głośno krzyczałam. Zauważyłam tez, że zmoczyłam 
całą pościel”.

„G

ŁĘBOKIE

 

ORGAZMY

” — 

PRAWDA

 

CZY

 

FAŁSZ

?

Trochę   trudno   wyobrazić   sobie   27–letnią   niemiecką   gospodynię   domową   mówiącą   o 

„gruzełkach”, jednakże były  pewne poważne doniesienia, że punkt G naprawdę istnieje i że 
dzięki niemu występują nie tylko „głębokie” orgazmy, ale także kobieca ejakulacja — wytrysk 
płynu, który na pewno nie jest moczem. Ponoć wiele kobiet przezywa zakłopotanie z powodu 
obfitości tego płynu i udaje się do lekarza z prośbą o radę, jak go powstrzymać.

Poza   takimi   stwierdzeniami,   nie   ma   żadnego   dowodu,   iż   taki   gruczoł   istnieje,   natomiast 

zdrowy rozsądek  podpowiada,  że  każda  kobieta,  która  odpowiednio  długo  pobudza  przednią 
część   ścianki   pochwy,   z   pewnością   osiągnie   efekt   —   głównie   dlatego,   iż   już   czuje   się 
dostatecznie podniecona, by tego chcieć.

Ponadto   partner,   który   pobudza   ją   w   zalecanej   w   niektórych   znanych   mi   poradnikach   i 

broszurkach specjalnej pozycji dla podniet punktu G, z dwoma zagiętymi palcami głęboko w 
pochwie i kciukiem przyciśniętym  od zewnątrz  naprzeciwko tamtych  dwóch palców, stosuje 
mocny, rytmiczny i stały nacisk na łechtaczkę. Łechtaczka nie jest tylko małym groszkiem w 
kobiecym   sromie   —   to   tylko   wierzchołek   góry   lodowej,   sama   żołądź.   Cały   zaś   organ   jest 
schowany niżej i (przeciętnie) ma około 2,5 centymetra długości. U każdej kobiety ma nieco inny 
kształt, jest krótszy i gruby, dłuższy i cienki, tak samo jak różnią się wargi sromowe. Zatem ów 
orzech  laskowy to  nic innego,  jak  pobudzona łechtaczka  wyczuwana  od  ś r o d k a , a  nie od 
zewnątrz.

Nie   jest   niczym   zaskakującym,   że   kobiety   mają   intensywny   i   bardzo   satysfakcjonujący 

orgazm od silnego i konsekwentnego pobudzania łechtaczki, punkt G zaś jest raczej t e c h n i k ą 
niż   organem.   Także   idea   „kobiecej   ejakulacji”   moim   zdaniem   jest   wysoce   podejrzana. 
Seksuolodzy od lat spierają się między sobą o to, skąd faktycznie pochodzi ów płyn. Niektórzy 
twierdzą, że z gruczołu Bartholina (dziś się to raczej odrzuca), niektórzy, że z gruczołu Skene’a 
(czyjego??), a wszyscy rzecznicy punktu G utrzymują, że w ciele kobiety jest jeszcze całkiem 
inny, nowy gruczoł.

Kobieta umiejętnie i przemyślnie pobudzana przez partnera, który ma na względzie jej rozkosz 

i pragnie ją zaspokoić, niemal zawsze robi się bardzo wilgotna — tak bardzo, że mogą stąd 
wynikać opowieści o przemoczonych prześcieradłach i „kobiecej ejakulacji”.

Zasadniczo nie mam  nic przeciwko technice punktu G. Z zadowoleniem dowiaduję się o 

wszystkim, co daje mężczyźnie i kobiecie intensywniejszą rozkosz seksualną i co inspiruje ich do 
starań ojej uzyskanie. Uważam jednak, że powinienem uprzedzić, iż nie ma żadnego magicznego 
pstryczka w pochwie kobiety. Silne „niczym trzęsienie ziemi” orgazmy uzyskuje się dzięki wielu 
różnym czynnikom, przy czym niektóre z nich zawsze będą przypadkowe: odpowiedni nastrój, 
odpowiedni mężczyzna, odpowiedni moment; coś, co ona zobaczyła, coś, o czym usłyszała, coś, 
co   wypiła.   Wszystko   to   może   wpłynąć   na   kobietę,   wraz   z   jej   własnymi   umiejętnościami 
seksualnymi, jak też z talentami mężczyzny, z którym podejmuje współżycie.

Kolejny   aspekt   teorii   punktu   G,   którego   nie   lubię,   to   kładzenie   nadmiernego   nacisku   na 

przeżywanie orgazmu. Jakkolwiek jest on jak najbardziej pożądany, a wiele kobiet, które nigdy 
go nie doświadczyło, wpada w depresję, to jednak kobieta na pewno może cieszyć się stosunkiem 
bez konieczności osiągnięcia orgazmu.

background image

Oto, co powiedziała mi 35–letnia Cheryl z Houston w Teksasie: „Są takie dni, zwłaszcza tuż 

przed   miesiączką,   kiedy   bardzo   trudno   przychodzi   mi   uzyskanie   orgazmu.   Czuję   się   bardzo 
pobudzona i mogłabym się kochać przez całą noc, ale nie przeżywam orgazmu. Czuję, jak we 
mnie narasta, ale potem zamiera, i tak w kółko. Mogłoby to trwać dosłownie godzinami, a ja 
czerpię przyjemność z każdej minuty. Ostatecznie do zakończenia doprowadza dopiero orgazm 
mojego męża”.

Te   same   trudności   ma   większość   kobiet   —   tyle   tylko,   że   słowo   „trudności”   nie   jest 

najwłaściwsze, bo chodzi tu o naturalny cykl psychiczny i fizyczny. Zrozumienie, że nie zawsze 
musimy   osiągnąć   orgazm,   potrafi   złagodzić   ogromnie   dużo   napięć   związanych   z   życiem 
seksualnym tak u mężczyzn, jak i u kobiet. Mężczyzna też nie zawsze może mieć orgazm. Może 
być   zmęczony,   może   wypić   za   dużo,   może   dokuczać   mu   stres.   Najlepiej   się   wtedy   nie 
zamartwiać. Najlepszy seks daje rozkosz, satysfakcję i poczucie absolutnej bliskości, i jeśli uda 
się wam to osiągnąć, przekonacie się, że orgazm nie jest najważniejszy.

Przejdźmy teraz do relacji Grega, 22–letniego inżyniera ciepłownika z Seattle, który wyraził 

chęć eksperymentowania z wykorzystaniem kamery. Greg ma dwóch starszych braci i otrzymał 
„piekielnie szczere” wychowanie seksualne. Kiedy miał dziesięć lat, jego rodzice się rozwiedli i 
zanim osiem  lat później  matka ponownie  wyszła  za  mąż,  związała  się na  krótko z kilkoma 
mężczyznami. Wielokrotnie Greg i jego bracia podglądali matkę w sypialni, więc: „chyba można 
spokojnie powiedzieć, że w wieku dwunastu lat już wszystko widziałem”.

Mimo to Grcgowi w jego własnym życiu seksualnym brakowało pewności siebie. Miał sześć 

lub siedem sympatii i z każdą z nich sypiał, ale coś mu mówiło, że czegoś w tym brak. „Miałem 
poczucie działania po omacku, bez celu. Wiedziałem, że mnie to podnieca, ale za każdym razem 
była to ta sama podnieta. I zawsze pozostawało we mnie uczucie pustki. Zrywałem z moimi 
sympatiami, bo czułem się znudzony. Teraz jestem zakochany i myślę o ślubie, ale przeraża mnie 
myśl, że Suzie też mnie znudzi. A może to j a  jestem nudny?”

Znaczną   część   problemów   seksualnych   Grega   można   przypisać   jego   zaburzonej   sytuacji 

rodzinnej i niechęci do zaangażowania się w stały związek. Jego narzeczona, Suzie, w rozmowie 
ze mną skarżyła się, że: „Greg zawsze wydaje się taki opanowany i zamknięty… jakby nie chciał 
podzielić się ze mną całym sobą”.

Wiele   dzieci   rozwiedzionych   rodziców,   albo   żyjących   w   separacji,   ma   trudności   z 

nawiązywaniem bliskich kontaktów, a kiedy już im się to uda, że statystyki wynika, że częściej 
niż   dzieci   ze   stabilnych   rodzin   wiążą   się   z   nieodpowiednim   partnerem   i   z   niewłaściwych 
powodów. To zrozumiałe zjawisko i można mu zaradzić, zwłaszcza jeśli zainteresowany postara 
się popracować nad poczuciem pewności siebie i wzbogaci swoje umiejętności seksualne. Jeśli 
się   wie,   jak   dawać   i   jak   otrzymywać   rozkosz,   można   skutecznie   wpływać   także   na   swą 
osobowość i równowagę emocjonalną. W końcu udany i świadomy seks zależy od tego, czy 
potrafisz się zaangażować w dawanie radości i rozkoszy, a jednocześnie samemu czerpać z tego 
maksimum przyjemności.

Greg   dysponował   wiedzą   o   podstawowych   faktach.   Przynajmniej   wiedział,   że   dzieci   nie 

przynosi   bocian.  Znał  metody  antykoncepcji,  a  także  kobiecy  organizm.   Jednak  podglądanie 
matki   poważnie   spaczyło   jego   wyobrażenie,   jak   powinno   wyglądać   współżycie.   Mamy  tutaj 
kolejny dowód na to, że jakkolwiek edukacja seksualna zawsze winna być szczera, to jednak 
należy starannie ją stopniować, zależnie od dojrzałości emocjonalnej młodej osoby. Greg, mając 
10 lat, widział, jak obcy mężczyźni spółkują z jego matką, i słyszał, jak niektórzy wykrzykują 
przy tym sprośne słowa. Wobec tego wyobrażał sobie seks jako coś, co odbywa się chybcikiem i 
czemu towarzyszy gwałtowność połączona z używaniem obscenicznych wyrażeń.

background image

Żadne 10–letnie dziecko nie może, rzecz jasna, zrozumieć, że seks jest gwałtowny,  kiedy 

zbliżenie   prowadzi   bezpośrednio   do   orgazmu   (Greg   nie   widział   pieszczot   i   gry   wstępnej, 
zapamiętał   tylko   moment   orgazmu).   Dziecko   nie   ma   też   możliwości   zrozumienia   roli 
„nieprzyzwoitych  słów” w seksie. Nawet najbardziej pruderyjne matki potrafią wykrzykiwać: 
„Pieprz   mnie,   pieprz   mnie!”,   w   miłosnym   ferworze,   i   to   jest   wyłącznie   jej   sprawa   i   jej 
ukochanego.   Nie   uważam   też,   by   szkodliwe   skutki   wywierała   pornografia:   sądzę   wręcz,   że 
zasadniczo jest ona instruktażowa i że zapewnia wielu normalnym ludziom zabawę, podnietę i 
uwolnienie napięć seksualnych. W żadnym jednak razie nie zalecam jej młodym ludziom, którzy 
nie   są   dostatecznie   dojrzali,   by   zrozumieć,   co   oglądają.   Jestem   też   zwolennikiem   otwartych 
rozmów rodziców i nauczycieli z młodzieżą, zanim zetknie się ona z seksem, przyznawania, że 
seks istnieje i ukazania go we właściwej perspektywie. Ludziom, których pornografia obraża, nie 
należy jej podsuwać pod nos, natomiast ci, którym  się podoba, powinni mieć możliwość jej 
kupowania bez poczucia, że są traktowani jak zboczeńcy albo potencjalni seryjni zabójcy.

Oto relacja Grega o tym, jak poznawał własne ciało. „Wybrałem wczesne popołudnie, bo 

chciałem to zrobić za dnia, przy naturalnym świetle. Chyba coś mi mówiło, że tak będzie mi 
łatwiej. Poza tym mam balkon, przez który po południu wpada słońce, więc mogłem, siedząc na 
podłodze przy otwartych drzwiach balkonowych, oprzeć lustro o ich framugę i naprawdę dobrze 
się sobie przyjrzeć.

„Z

MIERZYŁEM

 

SWÓJ

 

PENIS

Nie   mam   własnej   kamery   wideo,   więc   ją   wypożyczyłem   wraz   że   statywem   że   sklepu 

fotograficznego.   Był   to   sprzęt   wysokiej   klasy,   profesjonalny.   Cóż,   jeśli   chce   się   sfilmować 
najlepsze wyposażenie, to potrzeba do tego najlepszego sprzętu, prawda? Ustawiłem statyw i 
kamerę   na   balkonie   i   kilkakrotnie   sprawdziłem   jej   działanie   Potem   poszedłem   do   łazienki, 
rozebrałem się i wziąłem prysznic. Czułem się dziwnie, bo normalnie nie jestem nerwowy, ale 
wtedy ściskało mnie w żołądku, jakbym miał przystąpić do egzaminu czy coś takiego.

Wytarłem   się   i   podszedłem   do   drzwi   balkonowych.   Usiadłem   na   podłodze   z   szeroko 

rozsuniętymi nogami. Już miałem erekcję. Na początku nie bardzo rozumiałem, co właściwie 
mam tak długo oglądać. W końcu każdy facet patrzy na ten swój interes dzień w dzień przez 
okrągły rok, bo nie da się go nie  zauważyć.  W każdym  razie  zrobiłem to, co pan zaleca,  i 
wycisnąłem na dłoń trochę kremu do rąk, i tak długo się pocierałem, aż uzyskałem pełny wzwód.

Sądzę, że mam dość okazały penis. Zmierzyłem go w stanie pełnej erekcji ma prawie 18 

centymetrów  długości i 6,5 centymetra  w obwodzie”.  [Długość penisa zasadniczo mieści się 
między 13,5 a 17,5 cm, natomiast obwód jest zwykle jednakowy, w małym przedziale od 6,8 do 
7,5 cm ] „Nie jestem obrzezany, bo wszyscy rodziliśmy się w domu, a nasz lekarz rodzinny był 
temu  przeciwny.  Myślę,  że  dziewczynom  taki  podoba się  bardziej lubią  obciągać napletek  i 
ponownie go nasuwać Słyszałem, że penis nie obrzezany jest mniej wrażliwy niż obrzezany, ale 
słyszałem także, że obrzezane są mniej czułe niż nie obrzezane, bo żołądź cały czas pociera o 
bieliznę i przyzwyczaja się do dotyku”.

Oczywiście nie ma niezawodnego sposobu, by ustalić, czy mężczyźni mający penis obrzezany 

są mniej czy bardziej czuli na bodźce niż nie obrzezani. Obie strony posługują się tu pewną dozą 
nienaukowej   demagogii.   Masters   i   Johnson   w   laboratoryjnych   eksperymentach   nie   wykryli 
żadnej różnicy w tempie dochodzenia do orgazmu u mężczyzn obrzezanych i nie obrzezanych. W 
moim przekonaniu, jeśli nie ma powodów natury religijnej lub medycznej, wówczas napletek 
należy zostawić w spokoju.

background image

„Główka mojego penisa jest o wiele bardziej czuła niż trzon, nie mam co do tego wątpliwości. 

Niektóre   dziewczyny   chyba   o  tym   nie   wiedzą.   Nie  rozumieją,   że   mogą   trzymać   trzon   dość 
mocno, natomiast delikatniejsze pieszczoty rezerwować dla żołędzi, zwłaszcza przy samym jej 
otworku i tuz poniżej. Jeśli dziewczyna pociera to miejsce opuszkiem palca, jest fantastycznie. 
Co ciekawe, mój pal jest bardziej czuły pod spodem niż na górze, i to na całej swej długości.

Przez jakiś czas powoli się pocierałem, aż w otworku pojawiło się trochę przezroczystego 

śluzu. Było tego tylko kilka kropelek, ale wtarłem je w główkę, która zrobiła się śliska. Nie 
miałem pojęcia, że w tym płynie może się znajdować kilka zbłąkanych plemników. To mnie 
nauczyło, żeby się mieć na baczności! Kilka razy korzystałem z metody stosunku przerywanego, 
czyli wysuwania penisa z pochwy tuz przed wytryskiem, żeby dziewczyna nie zaszła w ciążę Nie 
zdawałem sobie sprawy, że to takie ryzykowne”.

Greg nie zdawał sobie także sprawy z tego, że tak zwany płyn przedejakulacyjny zawiera 

także   substancje   chemiczne,   które   neutralizują   to,   co   w   pochwie   mogłoby   potencjalnie 
zaszkodzić plemnikom, stąd też te zbłąkane (i wszystkie następne, pochodzące z wytrysku) mają 
większe szansę przeżycia. Z kolei wiele prezerwatyw nie tylko zapobiega dostaniu się plemników 
do pochwy, ale także zawiera substancje niszczące je.

„Zawsze nakładam prezerwatywę. Nie mogę powiedzieć, że je lubię, bo nie lubię, nawet tych 

udziwnionych, z żebrowaniem i wypustkami. Ale godzę się z tym, ze w obliczu ryzyka zajścia w 
ciążę   i   AIDS   trzeba   je   stosować,   i   koniec.   Zakładanie   prezerwatywy   należy   traktować   jako 
naturalny element  sztuki miłosnej…  Coś, co mężczyzna  i kobieta mogą zrobić razem… Ale 
dziewczyny   musiałyby   się   nauczyć,   jak   naciągnąć   gumkę   na   penis.   Przecież   nie   musiałyby 
ćwiczyć na prawdziwym, to jasne. No bo czyż nie uczą ich, jak wałkować ciasto? A co jest 
bardziej przydatne?

Teraz, według pana książek, wykonywałem «badania medyczne». Wyczułem te dwa twarde… 

jak one się nazywają?… ciała jamiste, czyli corposa cavernosa. Następnie wyczułem tę kolumnę 
pod spodem, no, ciało gąbczaste, czyli corposum spongiosum. Kiedy wypełniają się one krwią, w 
chwili gdy jestem podniecony, naczynia krwionośne, którymi krew odpływa, zamykają się. Mój 
penis jest wypełniony krwią jak balon powietrzem.

Dla   mnie   ciekawe   było   zaobserwowanie   mechanizmu   erekcji.   Zdecydowanie   ważne   jest 

odpowiednie   nastawienie   psychiczne.   Kiedy   miałem   14   i   15   lat,   osiągałem   często 
natychmiastowy wzwód. Siedziałem na lekcji matematyki i mogłem go mieć na zawołanie. Ale 
teraz   muszę   najpierw   wprawić   się   w   odpowiedni   nastrój.   Mogę   wywołać   wzwód   poprzez 
masturbację, lecz jeśli się zdekoncentruję, erekcja z miejsca zanika. Z drugiej strony bywa tak, że 
leżę w łóżku i fantazjuję na tematy erotyczne, wtedy mogę osiągnąć stan bliski wytrysku, w 
ogóle nie dotykając penisa.

U

SZTYWNIĆ

 

I

 

TAK

 

TRZYMAĆ

Myślę, że mnóstwo dziewcząt naprawdę nie rozumie, że jeśli zepsują nastrój, mogą zakłócić 

koncentrację partnera, a jeśli tak się stanie, może on stracić erekcję. Do tego mężczyzna musi 
widzieć, że jego pieszczoty odnoszą jakiś skutek. Nie do wiary, ile dziewczyn leży tylko i nic. 
Podczas gdy on pieści jej piersi i srom i daje z siebie wszystko, ona tylko leży i nie wiadomo, czy 
jej się to podoba, czy nie. Po dłuższej chwili można pomyśleć: co ja tu, do licha, robię, równie 
dobrze   mogę   iść   do   domu   i   manipulować   gałkami   wieży   stereo.   I   właśnie   wtedy   traci   się 
erekcję… traci się nastrój. I rzecz jasna wtedy ona pyta: «Co, co się dzieje?», a ty uświadamiasz 
sobie, że jednak to ją rozbudzało. Problem zaś polega wyłącznie na tym, że nie dawała tego po 
sobie poznać.

background image

Jak   myśli   mężczyzny   mogą   spowodować   erekcję   i   mogą   też   ją   osłabić,   tak   nastawienie 

dziewczyny może wywołać podniecenie. Jeśli da poznać, czego od ciebie pragnie, nawet nie 
musi   cię   dotknąć…   choć   ja   nie   mam   nic   przeciwko   dotykaniu.   Bo   tutaj   chodzi   o   to,   żeby 
usztywnić i tak trzymać. Trzeba panować przede wszystkim nad myślami, a dopiero potem nad 
ciałem.

Następnie   zająłem   się   jądrami.   Dopóki   się   ich   nie   dotknie,   nie   masz   pojęcia,   jakie   są 

skomplikowane. Większość dziewczyn, z którymi sypiałem, albo ściskała je za mocno, albo w 
ogóle bała się ich dotknąć. A delikatne ich t r z y m a n i e  jest bardzo miłe, zwłaszcza gdy masz 
cały penis w jej ciele. Do tego trochę pocierania, trochę ssania… ale nie za mocno.

Przez dłuższy czas pocierałem i pal, i jądra, aż zaczęły się kurczyć i poczułem, że zbliża się 

orgazm. Więc przerwałem na chwilę i rozluźniłem się. Zauważyłem teraz sporą ilość tego płynu 
przedejakulacyjnego.  Skorzystałem  z niego, żeby zwilżyć kciuk przed kolejnym ćwiczeniem. 
Trochę miałem przed nim opory, ale uznałem, że jak trzeba, to trzeba.

Położyłem się na wznak na podłodze, z podgiętymi nogami. Następnie delikatnie wsunąłem 

zwilżony   kciuk   do   odbytnicy,   maksymalnie   głęboko.   Jednocześnie   pozostałymi   palcami 
pieściłem   jądra.   Przycisnąłem   kciuk   do   przedniej   ścianki   odbytnicy   i   pomasowałem   ją. 
Początkowo   nie   mogłem   wyczuć   gruczołu   prostaty,   ale   później   się   udało   —   był   miękki, 
gąbczasty. To doznanie zaliczyłem zaledwie do takich sobie, muszę szczerze przyznać. Dziwne, 
niepodobne   do   żadnego,   jakie   znałem.   Ale   po   chwili   okazało   się   podniecające,   zacząłem 
fantazjować o dwóch dziewczynach jednocześnie ssących mój pal. Powoli masturbowałem się, 
wyobrażając sobie, że te dwie nagie dziewczyny mnie oglądają.

Nagle poczułem między nogami coś niewiarygodnego i nastąpił wypływ spermy. Faktycznie 

w y p ł y n ę ł a , a nie wytrysnęła. Leżąc na plecach, miałem swe nasienie na brzuchu i czułem się 
rozbity.   Rozbity,   ale   zaspokojony.   Gdyby   kobiety   wiedziały,   co   mogą   dać   mężczyźnie!   Na 
pewno spotykalibyśmy więcej uśmiechniętych twarzy”.

Aby   kobieta   mogła   w   taki   sposób   masować   prostatę   partnera,   musi   się   tego   nauczyć   (i 

dysponować pewną siłą). Jest to jednak na ogół skuteczniejsze jako technika masturbacji niż 
element   gry   wstępnej   czy   właściwego   stosunku.   Kobieta   może   z   tej   techniki   skorzystać   na 
przykład wtedy, gdy nie może współżyć z powodu miesiączki lub ciąży, albo kiedy po prostu nie 
ma ochoty na stosunek, ale jest gotowa zaspokoić partnera.

Tak czy inaczej, kobiecie trudno jest powstrzymać się przed dotykaniem albo pocieraniem 

penisa   ukochanego,   więc   ten   efekt  w y p ł y w a n i a   prawdopodobnie   przepadnie   i   wystąpi 
zwyczajny, typowy skurcz szczytowania.

Mimo wszystko  o tej technice warto wiedzieć, ponieważ daje mężczyźnie  innego rodzaju 

przeżycia   i   możliwość   większego   kontrolowania   aktu   seksualnego.   Mężczyzna   może   napiąć 
mięśnie   między   nogami   i   ogromnie   przyspieszyć   tempo   oraz   intensywność   szczytowania, 
ponieważ w ten sposób masuje swoją prostatę. Każdy mężczyzna może o każdej porze trenować 
to   zaciskanie   mięśni.   To   doskonałe   ćwiczenie,   dające   możliwość   przeżycia   orgazmu   bez 
dotykania penisa, nawet wtedy, gdy się siedzi w biurze.

O

NA

 

W

 

NIM

Fakt, że kobieta może mieć trudności że zlokalizowaniem prostaty partnera w niczym nie 

przeszkadza, by podczas współżycia pobudzała go analnie. Sam odbyt jest wyposażony w czułe 
unerwienie, stąd też poprzez wsunięcie koniuszka palca do odbytu partnera i delikatne pocieranie 
kobieta  może   go  mocno   rozbudzić,   znacznie   wzmagając   intensywność   jego   orgazmu.   Wielu 
mężczyzn  (gdyby tylko  chcieli się do tego przyznać!)  bardzo lubi mieć wibrator  w odbycie 

background image

podczas stosunku. Użycie wibratora także kobiecie może dać wysoce erotyczne poczucie, że 
wnika do jego ciała, w tym samym czasie gdy on jest w niej.

Jednak wielu mężczyzn ma zahamowania w związku z seksem analnym, ponieważ obawiają 

się, że wygląda to na homoseksualizm. W istocie wcale nie aż tak wielu homoseksualistów, jak 
się powszechnie  uważa,  praktykuje  stosunki analne, a  nawet ci,  którzy uprawiają  ten  rodzaj 
seksu, robią to zaskakująco rzadko. Znacznie więcej stosunków analnych odbywa się między 
mężczyzną a kobietą. Istnieją dosłownie dziesiątki publikacji ze Skandynawii i Holandii (a także 
że Stanów Zjednoczonych) poświęcone wyłącznie temu.

Wróćmy jednak do Grega. Oto, co powiedział na koniec swej sesji: „Wyszedłem z tego z 

poczuciem, że w czasie pobudzenia seksualnego dzieje się we mnie o wiele więcej, niż sobie 
wyobrażałem,   a   także   że   powinienem   postarać   się   jeszcze   więcej   nauczyć   o   fizjologii. 
Wielokrotnie oglądałem moje nagranie i dowiedziałem się z niego, jak reaguje mój penis i jak 
można mu dostarczyć największych podniet.

Przekonałem się także, że pragnę więcej wiedzieć o ciele kobiety. One nie mają po prostu 

szparki,   w   którą   mężczyzna   wkłada   penis,   choć   sądzę,   że   wielu   tak   właśnie   uważa.   Można 
powiedzieć, że moje podejście do seksu się zmieniło. Nie mam poczucia, że wiem już wszystko 
na ten temat, a tak mi się wcześniej zdawało, bo spałem z kilkoma dziewczynami. Jestem gotów 
dowiedzieć się więcej. Ale uważam, że dziewczyny też powinny się uczyć w taki sam sposób. 
Czyli jak reaguje ciało mężczyzny, jak go dotykać, co go pobudza, a co go zraża.

Muszę przyznać, że już z mniejszą obawą myślę o ślubie z Suzie. Właściwie to już nie mogę 

się go doczekać. Odkryłem, że seks to nowy świat, który czeka na to, by śmiało zajść tam, gdzie 
nie był jeszcze żaden mężczyzna”.

Możesz posłużyć się kamerą wideo, aby ponownie sprawdzić swoje reakcje, reakcje partnera 

albo was obojga. Co zdumiewające, choć większość ludzi filmowanie w normalnych warunkach 
usztywnia   i   onieśmiela   pozują,   robią   dziwne   miny   i   w   ogóle   zachowują   się   nienaturalnie, 
występując   nago,   podczas   masturbacji   lub   stosunku,   wydają   się   znacznie   bardziej   naturalni. 
Posłuchajmy 35–letniego mieszkańca Filadelfii: „Moja żona bardzo niechętnie pozwala mi, bym 
patrzył na nią, gdy jest naga albo się masturbuje. Jednak kiedy moje oko było wyposażone w 
kamerę, to się zmieniło. Pozowała, występowała przed nią. Na końcu położyła  się na łóżku, 
rozchyliła wargi sromowe i powiedziała: «Zrob takie ujęcie». To faktycznie jest bardzo erotyczny 
kadr, zapewniam. Kamera robi zbliżenie, potem obiektyw robi najazd do środka. Z największą 
ostrością widać każdy szczegół. Nigdy nie oglądaliście tego w takim zbliżeniu. A potem jest już 
tylko ciemność”. W podobnym zbliżeniu ujęła na filmie swojego partnera, Billy’ego, 28–letnia 
Joan, sekretarka z Flint w stanie Michigan: „Główka jego penisa zajmuje cały ekran i podskakuje 
na nim, bo on się spuszcza. Potem widać jak strzela sperma, trafia w obiektyw i cieknie po nim”.

background image

9

M

AKSYMALNE

 

POBUDZENIE

Kolejna zaleta filmowania kamerą wideo polega na tym, że dzięki temu możesz spojrzeć na 

siebie oczyma swojego partnera, a nie tylko tak, jak widzisz siebie w lustrze. Masz przy tym 
możliwość „na zimno” obserwować siebie w stanie pobudzenia seksualnego, a twój odbiór tego, 
co robisz i jak to robisz, nie jest już specyficznie ukształtowany w sposób właściwy dla kogoś, 
kto jest bezpośrednio zaangażowany w akt seksualny.

Przypatrzmy się, w jaki sposób posłużyli  się kamerą 41–letni Dean i jego 37–letnia żona 

Maria z Los Angeles Pragnęli dokonać analizy tego, co stoi im na przeszkodzie w osiągnięciu 
przez nich maksymalnie satysfakcjonującego seksu.

„Jak wiesz, mieliśmy z Marią permanentne problemy seksualne przez jakieś pięć, sześć lat. 

Maria coraz trudniej osiągała orgazm, więc w końcu pomyślałem, że to ja coś źle robię albo że 
nasze pożycie stało się zbyt rutynowe, albo że po prostu już jej nie podniecam. Wtedy zacząłem 
kwestionować swoje umiejętności seksualne i zdarzało mi się cierpieć na impotencję. Zacząłem 
się bać pójścia do łóżka, bo nigdy nie wiedziałem, czy powinienem inicjować seks, czy nie, a 
jeśli tak, to czy potrafię utrzymać wzwód. Nie ma chyba nic gorszego na świecie niż pobudzić 
żonę i podniecić ją tylko po to, by się przekonać, że nie możesz wywołać erekcji. Patrzysz wtedy 
między swoje nogi i  c h c e s z , żeby ci stanął, ale nic z tego. Zwisa bezużytecznie, całkiem do 
niczego.

Wobec tego zgodnie postanowiliśmy, że sfilmujemy nasz seks, chociaż wcale nie mieliśmy 

pewności, czy to się uda. Na szczęście sam pomysł był dla nas obojga znaczną podnietą. Maria 
była   pobudzona,   a   ja   uzyskałem   tę   cenną   erekcję.   Sfilmowaliśmy   się   trzykrotnie,   w   trzech 
różnych pozycjach”.

Na kasecie widać sypialnię Marii i Deana i ich ogromne podwójne łóżko. Maria pojawia się w 

kadrze pierwsza. Ma ciemne włosy, ciemną karnację i południową urodę, ostro zarysowane kości 
policzkowe i pełne, zmysłowe usta. Ma trochę zbyt szerokie biodra i zaokrąglony po porodach 
brzuch, ale ma duże, sprężyste piersi i bardzo gładką, aksamitną skórę. Kładzie się naga na łóżku, 
czekając na Deana, który pojawia się po chwili. Ma już słabą erekcję.

Dean ma słuszną budowę, wzrost średni, posiwiałe włosy i mocną linię podbródka. Ma co 

najmniej   14   kilogramów   nadwagi   i   okazały   brzuszek   piwosza:   „Owszem,   nie   da   się   ukryć, 
popijam piwko”. Kładzie się obok Marii, podpiera na łokciu i zaczynają całować i pieścić. Na 
jego udzie  widać  penis w  coraz większej  erekcji.  Maria  sięga  ręką i pociera  go rytmicznie. 
Wszystko wydaje się przebiegać doskonale.

Jednak nagle Dean kładzie się na Marii, rozsuwa jej uda i wchodzi w nią. Zaczynają szybkie 

ruchy frykcyjne w rytmie stosunku, choć niezbyt płynne. Innymi słowy, to nie jest erotyczny 
taniec.   Wyraźnie   widać,   że   Dean   pręży   plecy   i   mocno   się   podpiera.   Suwy   są   szybkie   i 
gwałtowne, i już po trzech minutach następuje wytrysk. Jest po wszystkim, Dean zsuwa się z 
partnerki i całuje ją.

Drugim razem kochają się w pozycji bocznej. Znowu Dean całuje żonę, pieści jej piersi i 

znowu   nagle   dokonuje   immisji.   Wysoko   unosi   lewe   udo   Marii,   żeby   móc   wniknąć   w   nią 
najgłębiej, jak tylko można, i trzyma rękę pod jej kolanem, żeby przez cały akt podtrzymywać w 
górze jej uniesioną nogę. Zaczyna suwy w bardzo ostrym tempie, po czym jakby brakuje mu sił, 
więc robi przerwę. Po chwili zaczyna znowu, tym razem także z krótkimi przerwami. Wreszcie, 
wyczerpany, rezygnuje, nie dochodząc do wytrysku.

background image

Trzecim razem kochają się w pozycji od tyłu. Maria leży na boku z podciągniętymi kolanami. 

Dean całuje jej plecy i pieści delikatnie jej lewą pierś. Potem wchodzi w nią, odchylając tors pod 
lekkim kątem. Suwa bardzo powoli i dopiero po dziesięciu minutach następuje wytrysk. Przez 
cały czas brak widocznej reakcji Marii na jego poczynania.

Zastanawiające w tym eksperymencie z taśmą wideo było to, co powiedział Dean: „Nasze 

życie seksualne poprzednio było fantastyczne. Jeszcze pięć czy sześć lat temu w łóżku było nam 
rewelacyjnie. Robiliśmy wszystko jak leci, znaliśmy wszystkie pozycje. I nadal to robimy. Ale 
już   nie   ma   tego   zapału   i   żaru.   Nie   wiem   dlaczego.”   Maria   to   potwierdziła:   „Nasze   życie 
seksualne było doskonałe. Byliśmy sobie bardzo bliscy, wszystko układało się bardzo dobrze. 
Dean był bardzo troskliwym kochankiem.”

Z   taśmy   wideo   jednak   absolutnie   jednoznacznie   wynikało,   że   Dean   nie   osiągnął   nawet 

przeciętnych   umiejętności   w   tej   sferze.   Nie   rozumiał,   że   Maria   potrzebuje   pieszczot,   zanim 
przystąpi do immisji, ani też tego, że potrzebuje stałego pobudzania podczas całego aktu. Gdy 
przybyło jej lat, a oni coraz bardziej byli sobą znudzeni, potrzebowała intensywniejszych podniet. 
I nie tylko  tego,  potrzebowała także stałego  upewniania  jej,  że jest  wciąż  atrakcyjna,  wciąż 
seksowna, a Dean wcale nie wykorzystuje jej ciała po prostu dla zaspokojenia własnych potrzeb i 
uwolnienia napięć seksualnych.

Dean nie uświadamiał sobie, że powinien ją inaczej traktować.

Z

WĄTPIŁ

 

W

 

SWOJĄ

 

MĘSKOŚĆ

Mówiąc jednak obiektywnie, Dean nie dysponował niezbędną wiedzą ani doświadczeniem 

koniecznym   dla   zaradzenia   ich   trudnościom,   zresztą   to   samo   dotyczy   Marii.   Dopiero   po 
dłuższym czasie uświadomili sobie, że w ogóle mają jakieś problemy, a wtedy było już prawie za 
późno,   żeby   to   naprawić.   Niezdolność   Marii   do   uzyskania   orgazmu   i   nawracające   ataki 
impotencji Deana stały się tymczasem niczym dwa zazębione że sobą koła. Jednak z pomocą 
taśmy wideo sami zdołali dostrzec i poprawnie ocenić swoje trudności stosunkowo obiektywnie, 
ponieważ wtedy żadne z nich nie było seksualnie pobudzone, ani nie  s t a r a ł o   s i ę   uzyskać 
pobudzenia.

Po urodzeniu ich ostatniego dziecka Maria przez pewien czas mniej interesowała się seksem, a 

kiedy jej apetyt zaczął powracać, przekonała się, że nie umie równie szybko jak przed porodem 
uzyskać orgazmu, co wcale nie jest zjawiskiem rzadkim. W tych miesiącach obniżonych potrzeb 
Marii, Dean zaczął wątpić w swoją seksualną atrakcyjność i swoją męskość, zaczął też cierpieć 
na impotencję. Bardzo trudno jest utrzymać erekcję, kiedy partnerce jest obojętne, czy ją masz, 
czy nie — a tak naprawdę, wolałaby raczej, żebyś jej nie miał.

W   okresie   gdy   Maria   na   nowo   zaczęła   się   interesować   seksem,   Dean   tak   bardzo   się 

przejmował tym, by uzyskać i utrzymać wzwód, że gdy tylko mu się ta sztuka udała, bardzo 
szybko przystępował do spółkowania, żeby zdążyć, zanim erekcja ustąpi. Kiedy kończył, Maria 
jeszcze nie była rozbudzona, a już na pewno nie była przygotowana do przeżycia orgazmu. Dean 
oczywiście widział, że jest rozczarowana, wobec czego robił się jeszcze bardziej niespokojny i 
miał jeszcze mniejszą szansę na pełną i trwałą erekcję.

Zarówno Dean, jak i Maria zaniedbywali swój wygląd. Skoro ich pożycie było taką porażką, 

nie widzieli powodu, by o niego dbać. Maria zaczęła palić, Dean zaczął pić, przybrał na wadze, 
stał   się   ospały   i   w   ogóle   do   niczego.   Na   taśmie   wideo   wyraźnie   widać,   że   brakuje   mu 
wytrzymałości. Do jego niepowodzeń przyczyniał się też jego wielki brzuch, bo gdy Dean chciał 
mocniej wniknąć w partnerkę,  musiał się od niej odsunąć, wskutek czego w nikłym  stopniu 

background image

pobudzał łechtaczkę. Marii, choć wcale nie jest tak, że jej uciskanie samo w sobie wystarczy, by 
pobudzić kobietę do orgazmu.

Wciąż licząc na kamerę wideo jako na środek umożliwiający im kontrolowanie ich postępów, 

zaleciłem Deanowi, by następnym  razem, będąc w łóżku z Marią, wcale nie przejmował się 
erekcją.   Powiedziałem   mu,   żeby   się   o   nią   w   ogóle   nie   martwił.   Powinien   natomiast 
skoncentrować   się   na   doprowadzeniu   Marii   do   szczytowania.   Powinien   ją   całować,   pieścić, 
bawić  się   jej  brodawkami  —  całym  sobą  powinien   jej   zapewnić   wiele   erotycznych  doznań. 
Powinien zajmować się łechtaczką, wsuwać palce w pochwę, a potem język, i robić to długo i 
zmysłowo.   Dopiero   wtedy,   gdy   potrafi   dać   Marii   satysfakcjonujący   ją   orgazm,   powinien 
pomyśleć o sobie. Ale wówczas będzie to już raczej niepotrzebne, ponieważ bez problemów 
uzyska pełną i trwałą erekcję.

Maria potrzebowała więcej flirtowania, więcej pieszczot, o wiele więcej. Dean musiał zadbać 

o to, by żonę konsekwentnie i odpowiednio pobudzać. Oznaczało to pieszczenie jej łechtaczki i 
robienie tego n a d a l , nawet po własnym orgazmie, bo tylko w ten sposób mógł zagwarantować 
jej, że ona też będzie szczytować.

Zaleciłem   mu   także   dietę   i   ćwiczenia   sprawnościowe.   Niespecjalnie   męczące,   nie 

oczekiwałem,   że   będzie   startował   w   maratonie   na   olimpiadzie.   Każdy   kochanek   ma   jednak 
obowiązek utrzymywania przyzwoitej formy, aby móc się kochać twórczo i energicznie, a nie 
padać po chwili bez życia jak worek siana.

Ponieważ   Maria   odczuwała   coraz   większą   satysfakcję   seksualną,   zaczęła   okazywać   swe 

reakcje, a to z kolei pomogło przywrócić żar (niemal wygasły) ich związkowi.

Nigdy nie dość podkreślania, jak ważne może się okazać korzystanie z kamery wideo dla 

przeprowadzenia   analizy   życia   seksualnego   każdej   pary.   Przeglądając   swoje   nagranie, 
powinniście zwrócić uwagę między innymi na następujące kwestie:

1. Miejsce: Czy wasza sypialnia jest wygodna, romantyczna i niekrępująca? Wcale nie musi to 

być pałac, byle tylko miała miły wystrój i wyglądała przytulnie.

2.   Wygląd   zewnętrzny:   Przyjrzyj   się   sobie   na   ekranie.   Czy   uważasz,   że  w y g l ą d a s z 

atrakcyjnie? Czy masz świeżo umyte włosy, czyste, lśniące zęby, obcięte paznokcie? Czy 
jesteś ogolony i pachniesz wodą kolońską? Starania o higienę pokazują, że zależy ci na 
partnerce.

3. Całowanie: Czy w ogóle się całujecie? Które z was bardziej tego pragnie? Kto trzyma język 

w czyich ustach? Czy pocałunki ustają z chwilą, gdy zaczyna się właściwy stosunek?

4. Gra wstępna: Czy jego ręka zmierza bezpośrednio ku pochwie? Czy on zapomina całkiem o 

twych   piersiach   (zdumiewające,   jak   wielu   zapomina!)?   Czy   są   jakieś   inne   pocałunki   i 
pieszczoty, oprócz piersi i narządów płciowych?

5. Pieszczoty oralne: Czy ona całuje twój penis? Jeśli tak, czy robi to dobrze, rozkoszuje się 

tym? Czy on liże twą pochwę?

6. Immisja: Czy obojgu sprawia przyjemność? Czy oboje jesteście na nią przygotowani? Czy 

działacie zgodnie i razem? Czy mężczyzna zwraca uwagę na stopień twego pobudzenia? 
Czy ona pomaga ci wsunąć w siebie penis?

7. Stosunek: Czy wasza pozycja zapewnia wam wygodę? Czy macie poczucie komfortu? Czy 

wasze ciała sprawiają wrażenie, że tańczą, czy że zmagają się ze sobą? Czy widać, jak 
systematycznie narasta rytm współżycia? Czy mężczyzna robi coś, aby cię pobudzić (pieści 
piersi i łechtaczkę albo i jedno, i drugie)?

8. Orgazm: Czy wygląda na to, że któreś z was albo oboje staracie się o to, by orgazm nastąpił 

równocześnie, a przynajmniej prawie jednocześnie?

background image

9.   Orgazm   II:   Kto   szczytuje   pierwszy   i   czy   stara   się   zapewnić   orgazm   partnerowi   (z 

entuzjazmem, to nie nudny obowiązek!)?

10. Po stosunku: Czy widać, że panuje atmosfera zaspokojenia, zadowolenia, aż okazujecie 

sobie wzajemnie uczucie, łącznie z długimi pocałunkami i delikatnymi pieszczotami?

11.   Odmiany   seksu.   Wynotuj   różne   odmiany   seksu   (na   przykład   z   wiązaniem   partnera, 

erotycznymi ubiorami itr;.) i zapytaj partnera, czy to go podnieca?

background image

10

J

EGO

 

CIAŁO

 

I

 

CO

 

ONO

 

POTRAFI

Uderzający jest fakt, że większość mężczyzn wie o wiele więcej o tym, jak działa silnik w 

samochodzie, niż o tym, jak działają męskie narządy płciowe. A pomimo to oczekuje od nich 
wielu lat szczęśliwego funkcjonowania, bez (miejmy nadzieję) jednej naprawy.

Czytelniczko, przeprowadź następujący test z mężczyzną swojego życia: spytaj go, (a) jaki 

jest   mechanizm   wtrysku   paliwa,   a   następnie,   (b)   jaki   jest   mechanizm   męskiego   wytrysku? 
Stawiam dziesięć do jednego, że na pytanie (a) potrafi odpowiedzieć znacznie bardziej wnikliwie 
niż na pytanie (b).

Dla   satysfakcjonującego   i   świadomego   seksu   sprawą   podstawową   jest   zrozumienie   przez 

mężczyznę tego, co dzieje się w jego ciele podczas całego aktu. Tylko wtedy będzie w stanie 
zmaksymalizować   podniety,   jakie   może   zapewnić   kobiecie,   i   tylko   wtedy   będzie   mógł   sam 
przeżywać intensywne doznania erotyczne.

Kiedy już osiągniecie szczyt swych możliwości seksualnych i zdacie sobie sprawę, jak wielką 

rozkosz jesteście w stanie dawać i otrzymywać, wówczas spojrzycie na to, jak kochaliście się 
kiedyś i uświadomicie sobie, że seks dawał wam ledwie  p o ł o w ę   podniet i ledwie  p o ł o w ę 
zadowolenia.

Jak   widzieliśmy   w   poprzednim   rozdziale,   pierwszy   krok   w   tym   kierunku   polega   na 

wnikliwym poznaniu swego ciała i zrozumieniu, że pomyślność w życiu erotycznym zaczyna się 
od wiedzy i wiary we własne siły. W trakcie samopoznania i pobudzania powinieneś bez obaw 
dotykać i oglądać własne genitalia, bez zakłopotania i bez poczucia winy z tego powodu. N i c , 
co robisz sam że sobą (jeśli tylko nie powoduje to fizycznego bólu), w żadnym razie nie może 
być złe.

Oto, co pisze do mnie wielu mężczyzn: „Czuję się zawstydzony i mam poczucie winy, bo się 

masturbuję.   Wielokrotnie  próbowałem   z  tym   zerwać,  ale  nie   potrafię.  Rzuciłem   palenie,  ale 
dlaczego nie potrafię się pozbyć tamtego nałogu?”

Największe poczucie winy mają ci mężczyźni, którzy nadal się masturbują, mimo że mają 

żonę lub stałą partnerkę. „Moja żona wściekłaby się, gdyby wiedziała, że kiedy ona idzie po 
zakupy,   ja   biorę   czasopisma   pornograficzne   i   masturbuję   się   przez   pół   godziny   A   przecież 
naszemu życiu seksualnemu nic a nic nie dolega Jest wręcz doskonałe”

Ci mężczyźni powinni przestać się obwiniać Tak jak nie jest szkodliwe masturbowanie się 

młodych chłopców, tak samo nie jest ono szkodliwe w przypadku dojrzałych mężczyzn, nawet 
żonatych, i znaczny odsetek z nich to robi. Wcale nie znaczy to, że są niezadowoleni ze swych 
partnerek, po prostu angażują się w fantazje erotyczne, których (z takiego czy innego powodu) 
nie chcą albo nie mogą zdradzie. Zwykle są one bardzo skrajne.

Posłuchajmy 32–letniegoGeorge’a, nauczyciela przedmiotów ścisłych z Pittsburgha: „Podczas 

masturbacji   mam   fantazje,   od   których   sam   się   czerwienię,   kiedy   myślę   o   tym   później 
.Wyobrażam sobie, że kilkanaście moich uczennic chwyta mnie, rozbiera i robi że mą wszystko, 
co tylko można pomyśleć no, na przykład trzy z nich jednocześnie ssą mojego ptaka. Nigdy nie 
czułem pociągu do żadnej z moich wychowanek i ani mi w głowie nadużywanie zaufania w tak 
odpowiedzialnej pracy jak moja ale ta fantazja jednak jest. Mówię o mej pierwszy raz, nikt o niej 
nie wie, także moja żona”.

Każdemu   mężczyźnie   wychowanemu   tradycyjnie   i   mającemu   takie   poglądy   na   seks   i 

małżeństwo   wyjawienie   partnerce   swoich   najbardziej   skrytych   marzeń   erotycznych   sprawia 
trudności,  zresztą  nie  zawsze  jest  to  celowe  ani   niezbędne. Wszyscy  przechowujemy  pewne 

background image

ekstremalne   autobodźce,   które   przywołujemy   tylko   w   chwilach   intensywnego   pobudzenia 
seksualnego.   Kiedy   takie   momenty   przemijają,   zapewne   lepiej   jest   ponownie   zamknąć   je   w 
swych   myślach.   W   świetle   dnia   mogą   wydawać   się   perwersyjne,   wręcz   groźne,   i   mogą   do 
udanego związku seksualnego wprowadzić zamieszanie i niepewność.

Przykładowo   oto   co   napisała   34–letnia   Davina,   ekspedientka   z   butiku   w   Fort   Worth   w 

Teksasie: „Kiedy czuję się bardzo podniecona, przywołuję to, co nazywam fantazją o lochach. 
Mój chłopiec, Ned, jest kompletnie nagi i przykuty łańcuchem do ściany. Ja jestem ubrana w 
obcisły staniczek z czarnej skóry, który ma wycięte otworki na brodawki, oraz w obcisłe szorty z 
czarnej skóry z wycie ciem w kroku Mam też nabijane ćwiekami bransoletki na przegubach dłoni 
i czarne skórzane kozaczki na szpilkach oraz splatany biczyk, którym coraz częściej smagam 
Neda po ramionach i torsie, aż na jego skórze pojawiają się czerwone prążki. Jest zlany potem i 
ma gigantyczny wzwód. Raz po raz smagam jego penis, który przy każdym uderzeniu podryguje, 
aż w końcu strzela z niego sperma. Nigdy ani słowem nie wspomniałam Nedowi o tej fantazji i 
pewnie nigdy mu o niej nie opowiem. W rzeczywistości wcale nie chciałabym go tak biczować, 
choć w łóżku jestem dosyć agresywna (na przykład lubię gryźć i drapać, lubię również skórzane 
spódniczki i szorty). Chciałabym jednak się dowiedzieć, czy w tym, że mam taką fantazję, jest 
coś złego, a także, czy nie mówiąc o nich Nedowi, postępuję wobec niego fair. Zawsze pisał pan, 
że pary powinny być względem siebie absolutnie szczere, a ja mam poczucie, że nie mówiąc mu 
o tej fantazji z lochem (i o innych), czegoś go pozbawiam”.

O

BCISŁA

 

SKÓRA

 

I

 

LŚNIĄCA

 

GUMA

Zasadniczo Davina sama sobie udzieliła odpowiedzi. Uznała, że wcale nie musi opowiadać 

swojemu   chłopcu   swych   fantazji   po   prostu   dlatego,   że   mógłby   mieć   poczucie,   iż   jest 
niezaspokojona. Mógłby także pomyśleć, że dla jej pełnej satysfakcji powinien tę jej fantazję 
wcielić w życie.  N i e   ma w ogóle konieczności, ani że względu na potrzeby seksualne, ani 
emocjonalne, urzeczywistniania takich fantazji. Częstokroć pary, które starają się je zrealizować, 
przezywają   druzgocące   rozczarowanie.   Fantazje   o   smaganiu   biczem   to   jedno,   zaś   w 
rzeczywistości   jest   ono   wyjątkowo   bolesne.   Fantazje   o   obcisłej   skórze   i   lśniącej   gumie   są 
podniecające,   ale   skóra   może   się   okazać   niewygodna   i   po   prostu   cisnąć,   a   guma   nigdy   w 
rzeczywistości nie wygląda tak erotycznie jak w wyobraźni.

Rob, 51–letni księgowy z Chicago, miał taką fantazję: Niespodziewanie wraca do domu i 

znajduje   swoją   żonę   spółkującą   z   wielkim   psem.   „To   wyobrażenie   pojawia   się   w   mojej 
wyobraźni tuż przed orgazmem. Otwieram drzwi sypialni, a ona jest naga, na czworakach, i 
dosiada  jej  potężny dalmatyńczyk.  Żona głośno jęczy, jej piersi kołyszą  się w rytm  suwów. 
Widzę   czarny   penis   psa   wchodzący   w   jej   różową   cipkę,   tak   wyraźnie   jakby   to   była 
rzeczywistość.  Czerń i róż. Zwierzę i człowiek. To jest wszystko:  do tego sprowadza się ta 
fantazja. Opowiadając ją tutaj, w tym gabinecie, wstydzę się, bo wydaje się odpychająca. Mowy 
nie ma, żebym o niej powiedział Hattie. Pomyślałaby, że jestem stuprocentowym zboczeńcem. 
Kocham ją do szaleństwa, i to po 26 latach szczęśliwego związku. Jest dobra w łóżku. Chciałbym 
kochać się trochę częściej niż teraz, ale kto by tego nie chciał?9 Tylko raz zrobiłem «skok w 
bok», wtedy gdy żona była w ciąży z naszym drugim dzieckiem, ale to było bez znaczenia, 
skończyło się po dwóch czy trzech tygodniach, i też nic jej o tym nie powiedziałem”.

Jakie zatem podstawowe zasady przesądzają o tym, czy opowiadać, czy  n i e   opowiadać o 

swoich fantazjach? Mówiąc ogólnie, waszemu związkowi dobrze zrobi, jeśli przedyskutujecie 
wszystkie wasze najbardziej plastyczne wizje. Jednak tylko ty sam możesz osądzić, jaka będzie 
prawdopodobna reakcja partnera. Niektóre kobiety są przerażone, dowiadując się, o czym mąż 

background image

myśli w łóżku. Większość z tych kobiet, które tak reagują, nie ma poczucia pewności siebie i 
interpretuje   fantazje   ukochanego   jako   oznakę   potrzeby,   którą   będzie   teraz   zobowiązana 
zaspokoić.

Nie tylko kobiety mają takie odczucia. Wielu mężczyzn reaguje podejrzliwie i wrogo, kiedy 

odkrywają fantazje kobiet. Są niespokojni i zadrosni o tych facetów, którzy w myślach uwodzą 
ich żony i sympatie, o wszystkich tych wysportowanych przystojniaków, aktorów filmowych i 
członków zespołu Chippendales.

Nie powinniście jednak zapominać, że fantazja jest tylko fantazją, bodźcem zrodzonym w 

wyobraźni. Nawet jeśli marzysz o seksie że swoją sekretarką, dwoma setkami nagich dziewic i 
dwoma osłami, to tylko marzenia, które się nie materializują i (niezależnie od tego, co Jimmy 
Carter powiedział o cudzołóstwie popełnianym w myślach) nie znaczy to wcale, że w twoim 
związku czegoś brakuje.

Ponadto, niezależnie od tego, o czym fantazjujesz, dozujesz sobie bodźce erotyczne. A im 

bardziej jesteś podniecony, tym lepiej pobudzisz swoją partnerkę. Trudno zatem uznać fantazje 
za przejaw niewierności.

Opowiedzenie  wszystkiego  jest  jednak, w moim  przekonaniu, najlepszym  sposobem. Jeśli 

oboje jesteście otwarci w sprawie fantazji i z góry uzgodnicie, że choćby były one nie wiem jak 
perwersyjne, uznacie je tylko za to, czym są, czyli po prostu za fantazje, wówczas rozmawiając o 
nich, możecie się fantastycznie bawić i mogą one zainspirować was i obdarzyć pomysłami, które 
ożywią wasze życie seksualne.

Posłuchajmy 26–letniej Rity, stewardesy z St Louis „Któregoś wieczoru rozmawialiśmy z 

Judem o naszych fantazjach erotycznych. Wróciliśmy z przyjęcia u przyjaciół, gdzie wypiliśmy 
sporo wina, i byliśmy mocno wstawieni. Leżeliśmy na sofie przy kominku. Spytałam Juda, czy 
Laura (jedna z naszych przyjaciółek) podoba mu się na tyle, że mógłby z nią pójść do łóżka. Jud 
powiedział   szczerze,   że   w   swoich   fantazjach   idzie   do   łóżka   z   nami   dwiema,   Laurą   i   mną. 
Najpierw byłam zła, ale on odparł «Tylko nie wmawiaj mi, że ty nie masz żadnych fantazji». 
Więc uzgodniliśmy, że po kolei każde z nas opowie swoje ulubione fantazje. Rzucaliśmy kostką, 
żeby wybrać, kto będzie pierwszy.

„W 

FANTAZJI

 

MIAŁAM

 

DWÓCH

 

ALBO

 

TRZECH

 

MĘŻCZYZN

Okazało się, że wypadło na mnie już takie mam szczęście! Musiałam opowiedzieć Judowi o 

mojej ulubionej fantazji, którą mam od mniej więcej sześciu czy siedmiu miesięcy, od czasu gdy 
obejrzałam w telewizji konkurs kulturystów. W marzeniach do moich obowiązków należy przed 
pokazem wysmarowanie muskularnych ciał zawodników olejkiem. Z jakiegoś powodu muszę 
pracować nago, więc jestem w szatni z kilkunastoma przystojniakami o fantastycznych torsach, 
wąskich w pasie, ubranych tylko w skąpe satynowe szorty i nic więcej. Wcieram olejek w ich 
torsy i plecy, ocieram się o nich piersiami, a im bardzo się to podoba. Niemal wyczuwam twarde 
sploty mięśni ich brzucha. Następnie smaruję sobie dłonie olejkiem i wsuwam je z tylu w ich 
szorty. Uwielbiam męskie pośladki, krągłe, twarde i małe. Uwielbiam ściskać te ich tyłeczki, 
wpychać palce między ich pośladki i pocierać odbyt. Potem wsuwam ręce z przodu w te ich 
jedwabne majtki i nacieram oliwką ich całkowicie bezwłose jądra i penisy.  Pamiętam,  że w 
jakimś czasopiśmie przeczytałam, że kulturyści się wygalają i to musiało mi utkwić w głowie! 
Masując ich, mam poczucie, że masuję wielką i twardą rzeźbę. W mojej fantazji wszyscy oni 
mają potężne, długie na prawie 30 centymetrów pale, które z ledwością mogę objąć dłonią.

W końcu jednemu z tych facetów ściągam z przodu spodenki, a za chwilę następnemu, i 

jednocześnie pocieram ich obnażone pale. Kiedy to robię, od tyłu  podchodzi do mnie trzeci 

background image

mężczyzna, chwyta mnie za biodra i wpycha we mnie ten potężny kutas. Więc pocieram dwa, a 
trzeci przelatuje mnie od tyłu. Kiedy zamykam oczy, penis Juda suwający się we mnie staje się 
penisem tego kulturysty. To jest marzenie, ale zarazem rzeczywistość. Miałam tę fantazję sześć 
lub   siedem   razy,   ale   nigdy   nie   doczekałam   końca.   Kiedy   zaczynam   myśleć   o   tych   dwóch 
kutasach,   już   jestem   bliska   orgazmu   więc   gdzieś   tam   w   krainie  fantazji   musi   być   mnóstwo 
rozczarowanych kulturystów!

Ciekawe w tym jest to, że nigdy nie widzę twarzy żadnego z nich. Wiem, że są przystojni, ale 

nic więcej. Dla mnie istnieją tylko ich ciała i narządy płciowe. Nie są to moi znajomi. A kiedy w 
fantazji idę do łóżka z dwoma albo trzema mężczyznami równocześnie, też nie są oni nikim 
realnym. Mówiąc absolutnie szczerze, chciałabym zaznać seksu z dwoma albo trzema partnerami 
naraz, ale każdy z nich musiałby być Judem.

Najpierw Jud był trochę zły, kiedy usłyszał o moich fantazjach, ale gdy dotarło do niego, że 

zależy  mi  wyłącznie   na nim,  uspokoił  się  i  szczegółowo  opowiedział  mi  o  swoich  wizjach, 
których   inaczej   nigdy   by   mi   nie   zdradził.   Wypróbowaliśmy   kilka   z   tych   rzeczy,   o   których 
fantazjuje. Zaraz w sobotę Jud pozwolił mi wygolić mu włosy łonowe i wetrzeć olejek w jego 
ptaka. To było  zdumiewające. Opowiedziałam  o tym  moim  przyjaciółkom. Czuć kompletnie 
gładkie jądra i penis mężczyzny, wodzić ręką wzdłuż ciepłego, twardego trzonu i po mosznie, 
która jest kompletnie goła i gładka — nie może być nic lepszego pod słońcem. Jud postanowił 
nawet, że tak już zostanie bo kiedy raz kochałeś się z kobietą bez włosów łonowych, powrót do 
starego jest prawie tak fatalny jak noszenie prezerwatywy. Ja oczywiście nie mam nic przeciwko 
temu,   kocham   go,   a   w   przypadku   seksu   oralnego   to   rewelacja.   Mogę,   nie   krztusząc   się   tą 
gęstwiną włosków, wziąć całego ptaka do ust.

Jud ma bardzo dziwną fantazję o nagiej dziewczynie, która klęczy pod jego biurkiem i ssie 

jego pal, w czasie gdy on pracuje. Jeszcze tego nie wypróbowałam, ale myślę, że to byłoby 
ekscytujące. Jedyny problem polega na tym, że biurko Juda nie ma przedniej ścianki, więc każdy 
widziałby, co się tam wyprawia. Jednak jedną z jego fantazji urzeczywistniliśmy. Jud zawiązał 
mi opaskę na głowie zasłaniającą mi oczy, rozebrał mnie do naga i zaprowadził do ogródka za 
domem, w ulewnym deszczu. Okręcał mną w kółko, aż w końcu nie wiedziałam, gdzie jestem, a 
wtedy kazał mi się położyć na mokrej trawie i dotykał penisem po całym ciele. Potem położył się 
na mnie i odbył stosunek. Było fantastycznie, było zdumiewająco dobrze. Lało jak z cebra, nawet 
grzmiało, ale deszcz był ciepły, a mi i tak było wszystko jedno”.

Z relacji Rity wynika, że postanowili z Judem zrealizować tylko te fragmenty swych fantazji, 

które były realne i dla obojga przyjemne. Niektóre skrajne marzenia erotyczne są możliwe do 
spełnienia,   ale   są   niemiłe   dla   którejś   że   stron   (na   przykład   oglądanie   stosunku   żony   z 
dalmatyńczykiem). Należy kierować się tutaj własnym osądem.

Uporczywie powracająca fantazja seksualna może oznaczać, że masz jakieś silne pragnienie 

erotyczne, które pozostaje nie spełnione. Bądź wobec siebie szczery czy istnieje coś, co chciałbyś 
zrobić z partnerką albo chciałbyś, by partnerka zrobiła z tobą, i to coś n a p r a w d ę  sprawiłoby 
wam radość, ale nie zdobyłeś się na odwagę, by jej o tym powiedzieć. W tym momencie musisz 
poddać   próbie   swoje   zaufanie   do   niej   i   powiedzieć   jej   o   tym,   jakie   snujesz   fantazje.   Do 
maksymalnie udanego seksu prowadzi też rozmowa o twoich pragnieniach i możliwościach. Nie 
da się osiągnąć sukcesu, jeśli zawsze będziesz myślał o czymś, czego nie możesz otrzymać.

Często zdumiewają mnie opory, jakie mają niektórzy kochankowie wobec przeprowadzenia ze 

sobą rozmowy o seksie. Nieraz dzielą to samo łóżko od wielu lat. Wychowali razem dzieci. A 
jednak nie potrafią znaleźć słów albo odwagi, żeby powiedzieć, że na przykład chcieliby się 
kochać   na   świeżym   powietrzu,   albo   żeby   partner   ubrał   się   w   erotyczną   bieliznę,   zechciał 
wypróbować jakieś erotyczne akcesoria albo razem obejrzeć film erotyczny na kasecie wideo.

background image

Wielu kochanków w ogóle n i g d y  nie rozmawia o swoich fantazjach seksualnych. Czego się 

boją? Zażenowania? Tego, że wyjdą na zboczeńców albo nimfomanki? Tego, że okażą pozory 
braku zaspokojenia?

Żadne z was nie ma powodu do obaw. Fantazja to nic więcej, jak tylko sposób na to, by się 

rozbudzić seksualnie. Poprzez nie nasza wyobraźnia i myśli wyrażają podniecenie seksualne. 
Wielu terapeutów uważa nawet, że im bardziej nasze fantazje są „ostre”, tym bardziej powinno to 
pochlebiać naszemu partnerowi. Fantazje są bowiem barwną ilustracją stanu pobudzenia, jaki 
uzyskujemy dzięki niemu.

Tak samo jak Jud i Rita, wcale nie musisz urzeczywistniać swoich fantazji w całości, a nawet 

w ogolę nie musisz ich wprowadzać w życie Czasami wystarczą jako pod meta, jeśli się tylko o 
nich razem porozmawia. Michael, 39 letni technik z Seattle, od wielu lat snuł fantazje o tym, że 
zabiera żonę na zakupy, ubraną tylko w czerwony pas do pończoch i czerwone pończochy, a 
także  płaszcz   przeciwdeszczowy  z   czerwonej   gumy.   Wreszcie   któregoś   wieczoru   wyznał   jej 
swoją fantazję, spodziewając się, że żona będzie zszokowana lub co najmniej zaniepokojona. Nic 
podobnego. Nie tylko nie była zszokowana, ale dokładnie omówiła z nim ten temat i wzbogaciła 
jego fantazję własnymi pomysłami: „Jane powiedziała, że będzie musiała mieć z tyłu płaszcza 
długie rozcięcie, abym mógł wsunąć rękę pod spód, podczas gdy będziemy robili zakupy”.

Żona   Michaela   nie   tylko   wykazała   zrozumienie   dla   jego   fantazji,   ale   także   ją   doceniła. 

Zamówiła z katalogu wysyłkowego kilka ubiorów wykonanych z gumy. Kiedy któregoś dnia 
wieczorem Michael wrócił z pracy, „otworzyła drzwi ubrana w majteczki z czerwonej gumy, 
czerwone gumowe pończochy i spytała «No i co o tym myślisz ?» Co myślałem”? Myślałem, że 
głowa mi pęknie z emocji”

Jane stwierdziła, że jej  guma w ogóle nie pociąga. „Nigdy nie rozumiałam,  dlaczego tak 

bardzo podnieca Michaela, i pewnie nigdy tego nie zrozumiem Ale pogodziłam się z tym, że go 
pociąga, czy mi się to podoba, czy nie, tak samo jak musi pociągać wiele osób, bo przecież w 
przeciwnym   razie   nie   zadawaliby   sobie   trudu,   aby   w   tym   chodzić,   prawda?   I   uznałam,   że 
byłabym złą, nieczułą żoną, gdybym nie spróbowała ubrać tego, co jest tak bardzo atrakcyjne dla 
mojego męża Mnie podnieca samo to, że widzę, jak bardzo jego to raduje”

Działanie   męskich   narządów   płciowych   opisałem   szczegółowo   w   moich   poprzednich 

książkach,   zwłaszcza   w   rozdziałach   dotyczących   wzajemnego   poznania   swej   anatomii   w 
Rozkoszach miłości, czyli co zrobić, by kochać się sześć razy w tygodniu. Teraz skoncentrujemy 
się nie na fizjologii,  ale na procesach psychicznych  i na tym,  co zrobić (z tego, co leży w 
ludzkich możliwościach), by można nimi sterować i je kontrolować.

W nowoczesnym samochodzie liczy się nie tylko dobrze wyregulowany silnik i poprawnie 

skonstruowana karoseria, ale także komputer oceniający sytuację zewnętrzną i dostosowujący do 
niej funkcjonowanie różnych podzespołów (wtrysku paliwa, hamulców, zawieszenia), aby pojazd 
osiągał optymalne wyniki eksploatacyjne.

O

LŚNIEWAJĄCY

 

SEKS

 

A

 

TWOJE

 

MYŚLI

Podobnie   sprawność   seksualna   człowieka   zależy   nie   tylko   od   jego   formy   fizycznej   i 

zrozumienia   mechanizmu   współżycia,   ale   także   od   nastawienia   psychicznego   i   myśli,   które 
można wytrenować tak samo jak ciało, a może nawet lepiej.

Na optymalny seks składają się w 10% sprawność fizyczna, w 20% wiedza i doświadczenie 

oraz w 60% procesy myślowe.  Od  tego nie da się uciec, stąd też tak obszernie  omawiałem 
fantazje seksualne. Olśniewający seks nie zależy od tego, co masz między nogami, ale od tego, 

background image

co dzieje się w twojej głowie. Możesz być najlepszym kochankiem dla twojej partnerki, pod 
warunkiem że masz motywację.

Przyjrzyjmy się teraz poszczególnym męskim organom płciowym i temu, co mężczyzna i jego 

partnerka mogą zrobić, by poprawić ich działanie.

Jak się już przekonaliśmy, zewnętrzne narządy płciowe mężczyzny stanowią penis i jądra. 

Główka penisa to inaczej żołądź, która jest bogato unerwiona, zwłaszcza  w miejscu  styku  z 
trzonem penisa, szczególnie na spodniej powierzchni, blisko otworka (czyli bardziej naukowo, 
ujścia cewki moczowej). Żołądź tworzy corposum spongiosum, jedną z trzech kolumn gąbczastej 
tkanki, która wypełnia się krwią w stanie pobudzenia seksualnego i usztywnia penis. Pozostałe 
dwie kolumny, corposa cavernosa, znajdują się na górze i są umocowane do kości miednicy.

Penis usztywnia się z wielu powodów. Jest to działanie automatyczne, wywoływane przez 

sygnały  przesyłane  z  nerwów   z  rdzenia  kręgowego.  Sygnały  te  mogą  być   wynikiem  bardzo 
różnych bodźców, z których nie wszystkie dają się kontrolować. Erekcję może wywołać widok 
nagiej kobiety albo z d j ę c i e  nagiej kobiety, zmysłowa rozmowa lub oczekiwanie na seks czy 
też bezpośredni dotyk.

Główną   rolę   w   wywołaniu   wzwodu   odgrywa   jednakże   świadoma   myśl.   Jeśli   mężczyzna 

potrafi wytrenować się tak, by wywołać u siebie pobudzające go myśli i zachować koncentrację, 
będzie miał znacznie większą szansę na uzyskanie i utrzymanie pełnej erekcji.

Samą wolą niekoniecznie wywołuje się erekcję. Mężczyzna nie może, wpatrując się po prostu 

w   swój   penis,   siłą   woli   spowodować,   by   się   uniósł   (a   szkoda!).   Może   jednak   radykalnie 
zwiększyć szansę na wywołanie wzwodu i następnie jego utrzymanie.

Oto kilka kwestii, o których warto pamiętać:
1. Bądź spokojny. Kiedy się kochasz, nie martw się, czy będziesz miał erekcję, czy nie, ani 

czy dotrwasz do chlubnego końca. Jak świat światem, zawsze obowiązkiem mężczyzny 
była  erekcja umożliwiająca  odbycie  stosunku,  a jak wiadomo, okazywało  się to nieraz 
niemożliwe. Ten fakt ma się jednak nijak do twojej męskości. Więc się nie martw i przede 
wszystkim  nie wpadaj w panikę  (to tylko  pogorszy twoją sytuację)  i nie wściekaj  się. 
Kobiety rozumieją, że czasem partnerowi nie staje, natomiast źle się czują w obecności 
mężczyzny,   który   zaczyna   wtedy   przewracać   meble   w   sypialni,   by   dać   upust   swemu 
przygnębieniu.

2. Nie myśl o erekcji, myśl o zadowoleniu partnerki. Powiedz sobie tak: „Zrobię wszystko, 

żeby   ta   dziewczyna   poczuła   się   jak   w   siódmym   niebie”.   Zatem   nie   koncentruj   się   na 
własnych małych niepowodzeniach, koncentruj się na n i e j , zwłaszcza na tym, co się tobie 
w niej najbardziej podoba, jej ustach i piersiach. Zobacz, jakie są miękkie i gładkie, jakie 
ciepłe.

3. Jeśli nie możesz od razu mieć erekcji, zaangażuj partnerkę, by ci w tym pomogła. Nie 

szukaj usprawiedliwień. Nie przepraszaj. To nie twoja wina (chyba że przed pójściem do 
łóżka wypiłeś ćwiartkę). A przede wszystkim nie wstydź się pokazać jej wiotki penis i 
pozwól jej się nim bawić. Będzie bardzo ucieszona, kiedy w końcu uda się go pobudzić do 
wzwodu.   Jeśli   twoje   zadanie   polega   na   podnieceniu   partnerki   i   przygotowaniu   jej   do 
odbycia   stosunku,   to   takie   samo   jest   jej   zadanie   względem   ciebie.   W   tym   momencie 
wysoce  skuteczny  może   się  okazać   seks   oralny.  Oto  co  powiedziała  23–letnia   Joanna, 
plastyczka z Sausalito w Kalifornii: „W głębi ducha cieszę się, kiedy mój chłopak ma z tym 
kłopoty. Każę mu wtedy położyć się na łóżku na plecach, całuję jego ptaka i kulam z jednej 
strony na   drugą.  Potem  biorę  go  do  ust,  razem  z  jądrami,   i  delikatnie  ssę.   Czuję,   jak 
stopniowo rośnie w mojej buzi. To taka wielka podnieta. Robi się coraz większy, aż w 
końcu nie mieści się w niej, a wtedy mój chłopak jest gotów i jest już po kłopocie”.

background image

4. Jeśli  miałeś  trudności z  uzyskaniem  erekcji, ale  ostatecznie  się udało,  nie spiesz się  z 

immisją, w obawie że wzwód zaniknie. Pośpiech tylko powiększy twój niepokój i wzrośnie 
możliwość, że znowu ją stracisz, albo nastąpi przedwczesny wytrysk, pozbawiając was 
cennego przeżycia. Zbyt wczesny wytrysk jest jedną z postaci impotencji. Nie spiesz się, 
nadal myśl o tym, jak możesz partnerce sprawić przyjemność. Całuj jej piersi, a potem 
srom. Liż ją między nogami, rozkoszuj się tym  i myśl tylko o tym,  co cię najbardziej 
podnieca. Dokonaj przeglądu swoich ulubionych fantazji.

5. Rytmicznie napinaj mięśnie krocza i mocno ściskaj penis ręką, pociągając lekko napletek, 

żeby pobudzić   receptory nerwowe   na żołędzi.  Jednocześnie   drugą ręką  możesz   pieścić 
partnerkę, która może wtedy pobudzać także ciebie.

6.   Penisem   masuj   jej   piersi   i   brodawki   Pokaz   jej,   że   wzwiedziona   brodawka   pasuje   do 

zwilżonego otworka w twoim penisie. Wsuń penis partnerce pod pachę, przyciskaj go do 
jej policzka, zawijaj  na nim pasemka jej włosów. Korzystaj z niego, to przecież część 
twojego ciała i wcale nie jest przeznaczona wyłącznie do odbywania stosunku.

7. Kiedy już dokonasz immisji, nie powinieneś mieć problemu z zachowaniem erekcji, jeśli 

jednak   problem   taki   występuje,   wybieraj   pozycje   współżycia,   w   której   twój   penis 
maksymalnie   intensywnie   pociera   o   ścianki   pochwy.   Pozycja   „misjonarska”,   czyli 
mężczyzna na górze, kobieta na dole, może być tutaj całkiem dobra, pod warunkiem że 
partnerka nie rozsuwa nóg zbyt szeroko, a ty utrzymujesz bardzo swobodny rytm kołyszący 
suwów, wnikając w nią maksymalnie  głęboko. W innym przypadku dobra jest pozycja 
boczna, w której noga partnerki spoczywa na twojej. Możesz przyciągnąć jej drugą nogę ku 
sobie lub ściskać nogi partnerki razem, powiększając ucisk penisa przez pochwę. Możesz 
także jej sokami zwilżyć palec i wsunąć go do jej odbytu, by pobudzać nim penis przez 
tkankę oddzielającą jej pochwę od odbytnicy.

T

AJEMNICA

 

D W Ó C H

 

WYTRYSKÓW

8. Już po swoim orgazmie możesz zwiększyć szansę na przeżycie drugiego, jeśli pozostawisz 

penis   w   pochwie   partnerki.   Utrata   erekcji   następuje   w   dwóch   etapach   w   pierwszym   penis 
zmniejsza się częściowo, tak że jest mniej więcej półtora raza większy niż wtedy gdy jest wiotki, 
w drugim — wraca do normalnej wielkości w stanie spoczynku.

Po   orgazmie   poprzednio   miłe   uczucie   pocierania   penisa   o   wnętrze   pochwy   staje   się 

nieprzyjemne i już nie chcesz go przedłużać. Jeśli jednak będziesz spokojnie leżeć z penisem w 
pochwie i nadal pieścić partnerkę i przywoływać w głowie erotyczne obrazy, przekonasz się, że 
penis   pozostaje   w   stanie   półerekcji,   a   po   mniej   więcej   pięciu   minutach   zacznie   nawet   się 
usztywniać   i   będziesz   miał   znowu   ochotę   na   ponowne,   nieśmiałe   ruchy   frykcyjne.   Jeśli 
podejdziesz do tego na luzie i będą ci towarzyszyć erotyczne wyobrażenia, uda ci się uzyskać 
drugi orgazm, kilka razy donoszono mi nawet o trzech.

Jeśli jednak podejmiesz jakiekolwiek działanie lub zaczniesz myśleć o czymś innym, twój 

penis niemal niezwłocznie powróci do wielkości w stanie spoczynku. Jeśli wstaniesz i będziesz 
chodzić, jeśli pójdziesz do łazienki, jeśli sięgniesz po papierosa, stracisz wzwód.

Nigdy nie dość podkreślania, że dla sprawnego i zadowalającego aktu miłosnego niezbędna 

jest koncentracja. Potrafisz nauczyć się koncentracji podczas prowadzenia samochodu. Potrafisz 
posiąść tę umiejętność podczas gry na jakimś instrumencie, podczas serwu piłką tenisową albo w 
trakcie   gry   komputerowej.   Dlaczego   nie   miałbyś   potrudzić   się   dla   koncentracji   podczas 
stosunku? Koncentruj się, wykorzystuj całą swoją wiedzę, całe doświadczenie i każdą informację 

background image

oraz radę, jakiej kiedykolwiek ci udzielono. To skupienie myśli jest tak zwanym sekretem bycia 
wspaniałym kochankiem. Kiedy wspaniały kochanek jest z nią w łóżku, myśli tylko o tym, jak 
rozbudzić kobietę, którą trzyma w ramionach, każdym możliwym sposobem, i o tym, jak bardzo 
ona w zamian go podnieci. Dzięki koncentracji sztuka miłosna elektryzuje, a wobec jej braku, w 
łóżku jest nudno i zwyczajnie. Od chwili gdy pierwszy raz zatrzyma na niej swój wzrok, do 
momentu   kiedy   da   jej   rewelacyjny   i   satysfakcjonujący   orgazm,   wspaniały   kochanek   daje 
partnerce odczuć, iż myśli tylko o tym, jak sprawić, by czuła, że jest dla niego kimś wyjątkowym 
i że nic innego go nie interesuje.

Koncentracja   jest  także   sekretem   tego,  co  moglibyśmy  nazwać  dobrą  „dyspozycją  mocy” 

penisa. Jeśli myślisz o seksie, o kochaniu się, myśli te przejawią się w postaci potężnej i trwałej 
erekcji, która daje zaspokojenie.

Wcale nie twierdzę, że zawsze łatwo jest skoncentrować się wyłącznie na seksie. Większość z 

nas   ma   pracę   zawodową,   rachunki   do   zapłacenia,   odczuwa   stresy   właściwe   współczesnej 
cywilizacji. Wszelki stres może radykalnie oddziaływać  na wydolność seksualną mężczyzny, 
podobnie jak zmęczenie, alkohol, a nawet niepewna pozycja społeczna.

Jednak wpływ stresu na życie  erotyczne  mężczyzny  prawie zawsze można wyeliminować 

dzięki samoanalizie. Ty sam znasz siebie lepiej niż ktokolwiek inny. Co może być czynnikiem 
oddziałującym   na   ciebie   negatywnie?   Odpowiedź   nie   zawsze   jest   jasna   i   oczywista. 
Rozmawiałem z 45–letnim biologiem oceanologiem z San Diego, który od przeszło pół roku nie 
potrafił osiągnąć erekcji i zaczął popadać w rozpacz. Okazało się, że zamartwiał się o zdrowie i 
bezpieczeństwo kilku delfinów powierzonych jego opiece, co przejawiało się w zahamowaniu 
jego   życia   seksualnego.   Kiedy  uświadomił   sobie   źródło   swojego   niepokoju,   szybko   pokonał 
problem i w ciągu kilku dni wszystko wróciło do normy.

Już słyszę, jak pytacie: „d e l f i n y ?”, ale prawda jest taka, że niepokoje oddziaływające na 

sferę naszych  przeżyć  erotycznych  wcale nie muszą być  w jakiś sposób związane  z naszym 
życiem miłosnym. Zatem kiedy analizujesz swe problemy seksualne, nie ograniczaj dociekań do 
sypialni ani do osoby partnera i swojej rodziny. Każda trapiąca nas od jakiegoś czasu sprawa 
może mieć z nimi bezpośredni związek, począwszy od kłopotów w pracy zawodowej, przez lęk 
przed przeprowadzką, po przygotowania do wyjazdu na urlop.

Wakacje powinny być tym okresem, kiedy nasze życie seksualne jest najbujniejsze, jednak 

zdumiewające jest to, że tak wiele par ma rajzefiber i w rezultacie pakowanie się, podróżowanie i 
ustalanie planu relaksu okazuje się poważną przeszkodą dla sztuki miłosnej. Wiele par twierdzi, 
że podczas urlopu kocha się znacznie rzadziej, a spotykałem także takie, które twierdziły, że w 
ogóle nie uprawiają seksu podczas wakacji.

I   w   tym   przypadku   chodzi   o   brak   koncentracji.   Łatwo   się   rozpraszamy   w   nieznanym 

otoczeniu, każda zaś przyczyna może spowodować zanik wzwodu u mężczyzny.

Oto co opowiedział mi 39–letni Phil z Darien w stanie Connecticut: „Nagle przekonałem się, 

że nie potrafię osiągnąć pełnej erekcji. Jeszcze, jeszcze wystarczała, bym mógł w ogóle kochać 
się  z  Sylvią,   ale   to  nie   był  satysfakcjonujący  seks.  Nie  dawałem   jej  tego  doznania,  jakiego 
potrzebuje. Nie rozumiałem,  skąd się wziął ten problem. Byłem  w dobrej  formie,  nie piłem 
alkoholu. Miałem ochotę na seks. Dopiero po dłuższym czasie dotarło do mnie, co jest nie w 
porządku. Spadała wartość nieruchomości w naszej dzielnicy, a ja przejmowałem się, że niektóre 
większe domy wyceniliśmy za wysoko. Wyszło na to, że mój penis wpadł w depresję, jakby 
utożsamiał się z rynkiem nieruchomości”.

Przyjrzyjmy się temu, czym jest męski orgazm: jak przebiega i co mężczyźni, jak i kobiety 

mogą zrobić, aby z niego wycisnąć maksimum rozkoszy.

background image

Męski orgazm obejmuje wiele podobnych reakcji fizycznych jak te, które zachodzą podczas 

szczytowania u kobiety, rzecz jasna z pewnymi specyficznymi różnicami wynikającymi z ich 
odmiennej budowy. Na przykład: szczytowaniu mężczyzny rzadko towarzyszy kurcz stopy, czyli 
mimowolne skurczenie mięśni stóp występujące podczas orgazmu, od którego kobieta dosłownie 
zawija palce do środka (choć zdarza się, że mężczyzna przeżywa to doświadczenie, kiedy leży na 
wznak, a partnerka na nim).

Przed orgazmem z penisa wydziela się kilka kropel przezroczystego płynu, który działa jak 

środek nawilżający, a ponadto chemicznie przygotowuje pochwę partnerki do wytrysku. Jak już 
mówiłem, ten płyn może zawierać zdolne do życia plemniki, stąd też mężczyzna jest w stanie 
zapłodnić kobietę, nawet jeśli nie szczytuje w jej pochwie albo w ogóle nie będzie szczytował. 
Miej się zatem na baczności: pamiętaj o zabezpieczeniu.

Ten przezroczysty płyn powstaje w gruczole Cowpera umiejscowionym głęboko u podstawy 

penisa,   tuż   poniżej   prostaty.   Wydzielaniu   się   go   nie   towarzyszy   żadne   szczególne   doznanie 
(innymi  słowy, mężczyźni nie czują jego wypływania), chyba jednak więcej się go wydziela 
podczas stosunku niż podczas masturbacji lub seksu oralnego. Dzieje się tak dlatego, że podczas 
stosunku   mężczyzna   stara   się   jak   może,   by   powstrzymać   swój   orgazm,   natomiast   podczas 
masturbacji lub seksu oralnego chce, by nastąpił on możliwie jak najszybciej.

Im więcej  tego płynu  wydzieli  się podczas stosunku, tym  lepiej, ponieważ  sprawi on, że 

główka penisa zrobi się bardziej śliska, co z kolei znacznie ułatwia mu wniknięcie do pochwy 
kobiety. Niektórzy lekarze dowodzą, że zwilżanie wcale nie jest naczelną funkcją tego płynu, i 
być może mają rację, ponieważ (sam z siebie) po prostu tylko sączy się na zewnątrz i wcale nie 
zwilża całej powierzchni żołędzi. Jednak zwinny palec może niezwłocznie go rozprowadzić i tym 
samym, czy takie jest przeznaczenie płynu, czy nie, tak właśnie działa.

Jeśli   mężczyzna   maksymalnie   długo  przeciągnie   moment   immisji,   przekona   się,   że   płynu 

przedejakulacyjnego   wydzieli   się   dość   dużo.   Może   wtedy   skierować   dłoń   partnerki   na   swój 
wzwiedziony   penis,   po   to   by  wmasowała   tę   śliską   substancję   w   żołądź.   Ta   mała   przysługa 
udowodni jej, że mocno rozbudziła partnera, a to z kolei wpłynie na nią. Często mówi się, że 
kobieta robi się wilgotna między nogami, ale rzadko kiedy wspomina się o wydzielanym przez 
mężczyznę płynie przedejakulacyjnym.

Posłuchajmy 22–letniego Brada, stażysty w firmie sprzedającej komputery w Birmingham w 

stanie   Alabama:   „Oczywiście,   zaliczyłem   mnóstwo   dziewczyn,   ale   Cindy   jest   po   prostu 
fantastyczna. Dzięki niej poczułem się jak dynamit. Jest brunetką z kręconymi włosami, ustami 
jak anioł i takimi długimi rzęsami, że jak nimi zamruga, to od powiewu powietrza można się 
przewrócić. Poszliśmy do restauracji na żeberka z grilla, a potem pojechaliśmy na przejażdżkę. 
Zaparkowaliśmy nad jeziorem i zaczęliśmy się pieścić. Całowała tak, jakby była nadal głodna i 
chciała mnie zjeść. Unosiła nogę i ocierała nią o moje uda. Jest inna niż wszystkie dziewczyny, 
nie mam wątpliwości. Ma stosunkowo szerokie biodra i bardzo, bardzo długie nogi.

Ubrana była w bluzkę w czerwoną kratę i najkrótsze dżinsowe szorty na szeleczkach, jakie 

kiedykolwiek   widziałem.   Odpiąłem   te   szelki   i   wsunąłem   rękę   pod   jej   bluzkę.   Miała   tylko 
półstaniczek, który nie zakrywa brodawek. Kulałem je w palcach i byłem w niebie przez duże N. 
Później   rozpiąłem  guziki  i   obnażyłem  jej  piersi:   duże,  miękkie   i  opalone  na  brązowo,   więc 
musiała się opalać nago. Podtrzymywał je ten biały koronkowy staniczek z połową miseczki, a 
kiedy oddychała, unosiły się rytmicznie i opadały.  Miałem erekcję jak stalowy pręt, a kiedy 
znowu zacząłem ją całować i pieścić jej piersi, Cindy przez materiał spodni chwyciła mój penis i 
zaczęła pocierać. W końcu rozpięła mi spodnie i wsunęła rękę w slipy. Chwyciła mój nagi pręcik 
i pocierała go powolutku. Następnie wydostała go ze spodni i zaczęła ściskać trzon, dość mocno 
zaciskając na nim swoją dłoń. Wycisnęła kropelkę płynu i kiedy drżała na samym czubku penisa, 

background image

Cindy wysunęła język i zlizała ją. Zrobiła to cztery albo pięć razy, a następnie oblizała wargi i 
powiedziała: «Bardzo mi smakuje». Dotychczas sobie nie uświadamiałem, że aż tyle go mam”.

Większość   mężczyzn   przekonuje   się,   że   przedłużony   stan   pobudzenia   seksualnego   (na 

przykład gdy ogląda się pornograficzne filmy na wideo albo czyta literaturę erotyczną) sprzyja 
wydzielaniu płynu przedejakulacyjnego. Ten sam efekt mogą wywołać podniety analne przed 
stosunkiem,   zwłaszcza   jeśli   obejmują   intensywny   masaż   przedniej   ścianki   odbytnicy,   mniej 
więcej na głębokości równej długości kciuka. Kobieta może w ten sposób, w ogóle nie dotykając 
penisa, wywołać wydzielanie niezwykle dużej ilości płynu, a nawet doprowadzić partnera do 
orgazmu.   Jeśli   zrobi   to   podczas   stosunku,   ale   użyje   dildo   lub   stymulatora   analnego,   może 
ogromnie wzmocnić intensywność jego orgazmu.

Podczas gry wstępnej i stosunku mężczyzna staje się bardzo wrażliwy na wszelkie bodźce w 

okolicy genitalnej, a mimo to zdumiewająco mało kobiet w ogóle w tym czasie dotyka jąder lub 
odbytu   partnera   albo   kieruje   palec   partnera   na   swe   wargi   sromowe,   żeby   oboje   w   jeszcze 
większym stopniu poczuli radość fizycznego zbliżenia.

Niektóre kobiety twierdzą, że nie lubią takiego dotykania własnego ciała, „zwłaszcza wtedy, 

gdy jestem taka wilgotna”. Inne żywią przekonanie, że to w jakiś sposób mogłoby się kłócić z 
zachowaniem partnera. W istocie zaś większość mężczyzn uwielbia dotykanie ich penisa podczas 
stosunku,   pochlebia   im   to,   że   kobieta   sama,   jedną   lub   obiema   dłońmi,   rozchyla   swe   wargi 
sromowe, po to by on mógł wniknąć w nią jeszcze głębiej.

Sama kobieta może wiele zyskać na intymnych pieszczotach swego ciała podczas stosunku. 

Niektóre lubią w tym czasie bawić się łechtaczką, a nawet (w pewnych pozycjach, na przykład od 
tyłu) masturbować się. To w żadnym razie nie świadczy o braku męskości partnera, znaczy to po 
prostu,   że   kobieta   pobudzi   się   szybciej   i   skuteczniej,   a   także   że   większe   będą   szansę   na 
równoczesny albo prawie równoczesny orgazm.

Podczas   stosunku   mężczyzna   oddycha   szybciej,   zamiast   12   do   16   oddechów   na   minutę 

wykonuje się 40, a nawet 50. Serce szybciej pompuje krew, następuje tak zwany częstoskurcz. 
Tętno wzrasta wprost proporcjonalnie do poziomu pobudzenia seksualnego, zatem serce bije 
najszybciej w chwili orgazmu, normalnie 110 do 180 razy na minutę. Ciśnienie krwi także rośnie, 
czyli występuje nadciśnienie.

Z   tego   też   powodu   względnie   dobry   stan   zdrowia   jest   dla   zadowalającego   seksu   rzeczą 

zasadniczą. Im zdrowszy jest mężczyzna, tym niższa liczba uderzeń serca i tym mniej podniesie 
się ona w trakcie stosunku. Mężczyzna będzie bardziej wytrzymały, będzie się bardziej cieszył 
orgazmem,   a   możliwość   wystąpienia   ataku   serca   zmaleje.   Nie   chcę   jednak   sugerować,   że 
wszystko   zależy   od   niezliczonych   godzin   uprawiania   joggingu   i   zajęć   gimnastycznych. 
Intensywne ćwiczenia nie służą nikomu. Każdy jednak mężczyzna powinien robić wszystko, co 
w jego mocy, by zachować dobry stan zdrowia i kondycję: spacerując codziennie przynajmniej 
przez pół godziny, ćwicząc na rowerze treningowym czy to w domu, czy w sali gimnastycznej. 
Kobiety także powinny to robić.

Jeśli   tego   rodzaju   reżim   wyda   ci   się   nudny,   spróbuj   zamontować   na   kierownicy   roweru 

treningowego uchwyt przytrzymujący książkę albo, idąc na spacer, weź ze sobą walkmana i 
słuchaj ulubionych taśm, na przykład tych romantycznych i namiętnych.

Do   najlepszych   ćwiczeń   wyrabiających   kondycję   należą   pompki.   Jeśli   ich   ostatnio   nie 

uprawiałeś, zacznij od pięciu i stopniowo dojdź do dwudziestu dziennie. Wykonuj je starannie, 
aby maksymalnie wzmocnić mięśnie i uzyskać kontrolę nad nimi.

Dysponujemy dziś wieloma rodzajami diety nisko–cholesterolowej, które nie tylko pomagają 

nam zachować zdrowie i kondycję, ale także zachować linię (wszyscy mężczyźni z brzuszkami i 
kobiety z fałdkami tłuszczyku  na biodrach, proszę o uwagę!). Wpisz pozbycie  się zbędnych 

background image

kilogramów do swojego planu. Te starania wynagrodzi ci lepszy seks, a także aprobata twojego 
wyglądu ze strony partnera. Choć on może uważać, że jesteś wręcz perfekcyjna, nigdy do końca 
mu   nie   wierz,   jeśli   sama   nie   będziesz   przekonana   o   swej   atrakcyjności   i   umiejętnościach 
łóżkowych.

Dlatego zawsze warto się starać zlikwidować nadwagę i zachować dobrą kondycję fizyczną. 

Jeśli będziesz mieć lepsze samopoczucie i wyglądać korzystniej, w łóżku będziesz tez lepsza.

Wiele osób pyta mnie, czy znane są mi jakieś substancje, które (a) wpływają pozytywnie na 

potencję i (b) działają jako afrodyzjaki.

W   pierwszym   przypadku   najlepsza   jest   po   prostu   zrównoważona   dieta   (dużo   owoców, 

warzyw,   świeże   ryby,   chude   mięso   i   chleb   pełnoziarnisty).   Nie   istnieją   żadne   magiczne 
witaminy, które poprawiałyby potencję, a nawet jeśli będziesz je zażywał w nadziei, ze uzyskasz 
większą   wytrzymałość,   twój   organizm   zwyczajnie   wydali   ich   nadmiar,   gdy   przekroczą   jego 
normalne dzienne potrzeby.

Żeń–szeń   ma   rzekomo   sprzyjać   zachowaniu   długiej   młodości   i   przedłużeniu   aktywności 

seksualnej, ale nie zawiera on nic, co naukowo uzasadniałoby takie stwierdzenia Inne „panacea” 
na starzenie się i impotencję także nie mają żadnego racjonalnego potwierdzenia, ze dobrze służą 
człowiekowi.

Jeśli chodzi o afrodyzjaki, odpowiedz jest prosta nie istnieją. Możesz zjeść ostrygi z całej 

zatoki, ale to w ogóle nie pomoże ci w seksie i nie usztywni tego, co trzeba. W sprzedaży są 
rzekomo skuteczne produkty kapsułki z hiszpańską muchą („Przygotowuje cię, wzmacnia bodźce 
i   ani   się   obejrzysz,   a   już   pałasz   miłosnym   zapałem”),   Mui–ra   Puama   („Na   najlepsze   ruchy 
frykcyjne,  jakie  tylko   są możliwe  do  uzyskania”),  cukier  miłości  („Zamiast  zwykłego  cukru 
dosypać do napoju — jest silnym afrodyzjakiem, będziesz zdumiony jego skutecznością”), jest 
nawet sproszkowany róg nosororzca (tak, tak, pisane przez „rz”!) — „Słynna naturalna receptura 
rozpuścić w napoju, a w twoim partnerze obudzi się zwierzę”, i wreszcie moje ulubione (szczyt 
bezczelności!)   ogniste   krople   sporządzone   przez   lekarza   później   skreślonego   z   listy 
uprawiających ten zawód Ogniste krople należy „przemycić” do napoju, „są bez koloru, smaku 
ani zapachu 20 kropli wystarczy, żeby wywołać specyficzne doznania i nabrzmienie łechtaczki”

Żaden   z   tych   i   podobnych   produktów   nie   ma   w   najmniejszym   nawet   stopniu   działania 

afrodyzjaku i z całą pewnością nie ma w nich prawdziwego rogu nosorożca (co wcale nie znaczy, 
ze to coś zmienia) ani prawdziwej hiszpańskiej muchy Na marginesie, prawdziwa hiszpańska 
mucha   to   sproszkowana   kantaryda,   która   niebezpiecznie   drażni   przewody   płciowo–moczowe 
Sławny kochanek, Casanovą, podał ją pewnej dziewczynie, mając nadzieję na doskonały seks z 
nią, ale ona od tego umarła.

Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że nie ma 

żadnych

żadnych napojów, kremów ani pigułek, które by 

w jakikolwiek sposób wzmacniały potencję, doznania seksualne albo sztywność penisa. Jeślibym 
znał coś, co ma takie działanie, wprowadziłbym to na rynek przed wielu laty i od dawna byczył 
się jako multimilioner na wyspach Bahama.

Niektóre leki, w tym nitrozwiązki, podobno mają takie działanie, ale korzystanie z nich dla 

wzmocnienia doznań seksualnych jest bardzo niebezpieczne Mogą one spowodować zawał serca, 
i powodują, a po dłuższym stosowaniu ich skuteczność znacznie maleje. Osoby, które korzystają 
z leków celem wzmocnienia doznań seksualnych, ostatecznie utracą zdolność do spontanicznego 
i  niczym  nie   uwarunkowanego   seksu,   a  także  w   dość  krótkim  czasie  mogą  w   ogóle  stracić 
zdolność   do   jego   przeżywania.   To   nie   jest   moralizowanie   ani   wygrażanie   palcem,   tylko 
klinicznie zaobserwowany fakt.

Maksimum doznań można osiągnąć bez jakichkolwiek sztucznych pomocy, czy to w zakresie 

diety, czy środków mechanicznych lub chemicznych.

background image

W   tym   miejscu   warto   także   wspomnieć   o   „powiększaczach”   penisa.   Są   to   przezroczyste 

plastykowe cylindry, w których można stworzyć próżnię dzięki ręcznie poruszanemu tłokowi. 
Penis wsuwa się do tego cylindra przez uszczelkę (żeby powietrze nie mogło z powrotem się do 
niego dostać),  a następnie  wypompowuje  powietrze.  Każdy, kto w  szkole średniej  uczył się 
fizyki, wie, że natura nie znosi próżni, więc penis nabrzmiewa do ogromnych rozmiarów, żeby 
zastąpić brak powietrza. Niektóre z tych urządzeń mają nawet wibratory o zmiennej szybkości, 
aby podczas powiększenia można się było jednocześnie masturbować („Zapewnia stałą erekcję i 
wytrysk w próżnię”).

Nie mam nic przeciwko tak zwanym  powiększaczom jako pomocom erotycznym  podczas 

masturbacji. Owszem, to jest dość emocjonujące, jeśli się ogląda własny wiotki penis, jak wciąż 
rośnie   w   czasie   wypompowywania   powietrza.   Jeśli   mężczyzna   ma   uporczywy   problem   z 
uzyskaniem erekcji albo z jej utrzymaniem, to urządzenie może mu przywrócić wiarę w zdolność 
do osiągnięcia wzwodu. Moim zdaniem, to może być jedyny powód nabycia takiego urządzenia. 
Muszę jednak ostrzec, że jeśli myślisz o tym, by je kupić i stosować do powiększenia penisa, nie 
rób tego, oszczędź pieniądze. To urządzenie po prostu n i e  powiększa t r w a l e , a jeśli w ogóle, 
to tak nieznacznie, że tego nawet nie daje się zmierzyć.

background image

11

E

REKCJA

 

DO

 

POTĘGI

Dążąc   do   osiągnięcia   swych   maksymalnych   możliwości   seksualnych,   trzeba   wytrenować 

myśli   i   ciało   tak,   by   zgodnie   współdziałały   w   celu   umożliwienia   uzyskania   erekcji   w   jak 
najkrótszym czasie. Ten trening ma ci zapewnić zarówno zaufanie do swoich umiejętności w 
wywoływaniu erekcji na zawołanie, jak też możliwość sprawowania nad nią później skutecznej 
kontroli.

Normalnie penis zaczyna się powiększać mimowolnie w momencie, kiedy przystępujesz do 

aktu seksualnego, ale jeśli tak nie jest i nie rośnie, co wtedy, a jeśli podczas gry wstępnej lub w 
połowie stosunku erekcja zanika? Co wtedy zrobić?

Przede   wszystkim   nigdy   nie   należy   wpadać   w   panikę   ani   tracić   wiary   w   możliwość 

ponownego uzyskania wzwodu. Jesteś w stanie go kontrolować w znacznie większym stopniu, 
niż to sobie wyobrażasz: poprzez procesy psychiczne i bodźce fizyczne, a także przez pokazanie 
partnerce, jak może ci pomóc, i zachęcenie jej do tego w danej sytuacji.

Przygotuj   teraz   notatnik.   Jeśli   z   pełnym   oddaniem   podejdziesz   do   ćwiczeń,   po   dwóch 

tygodniach   powinieneś   nie   tylko   potrafić   uzyskać   erekcję,   kiedy   tylko   zechcesz,   ale   także 
wywołać ją w połowie tego czasu, jaki potrzebujesz na to obecnie.

Podziel notatnik na czternaście sekcji, po jednej na każdy dzień treningu. Następnie podziel 

każdą   sekcję   na   działy:   „Czas   erekcji”,   „Czas   orgazmu”,   „Czas   odprężenia”,   „Długość”, 
„Obwód” oraz „Uwagi”. Do ćwiczeń będziesz potrzebował jeszcze tylko metrówkę, stoper, jeśli 
go masz, albo zegarek ze wskazówką sekundową oraz pióro.

Znajdź pomieszczenie, w którym codziennie o   t e j   s a m e j   porze będziesz sam i na pewno 

nikt ci nie będzie przeszkadzał. Zdaję sobie sprawę, że to nie zawsze będzie łatwe, ale mimo to 
spróbuj. W tym pokoju powinno być ciepło i wygodnie, ale jeśli okoliczności zmuszają cię do 
korzystania z łazienki albo WC, wtedy trudno, to też musi wystarczyć. W WC nie uzyskasz 
oczywiście  pełnego rozluźnienia i twoje  wyniki  mogą nie  być aż tak dobre, jak wtedy, gdy 
miałbyś możliwość prowadzenia ćwiczeń w prywatności własnej sypialni, ale i tak powinieneś 
odnotować w z g l ę d n ą  poprawę.

Jeśli możesz, rozbierz się do naga i przyjmij  taką pozycję,  jaka najbardziej ci odpowiada 

podczas masturbacji. Nie powinieneś mieć przy sobie żadnych erotycznych zdjęć ani czasopism, 
żadnych  sztucznych  bodźców. Wszystkie podniety mają pochodzić z twoich własnych myśli, 
ponieważ to jest jeden ze sposobów, dzięki któremu można osiągnąć ścisłe współdziałanie myśli 
i penisa.

Włącz stoper i rozpocznij masturbację, możliwie w jak najszybszym tempie. Twoim celem 

jest s z y b k i  orgazm. Myśl o tym, co cię najbardziej podnieca. Powinny to być te najczęstsze, i 
wypróbowane   fantazje   erotyczne,   które   zawsze   cię   rozbudzają.   Mogą   to   też   być   po   prostu 
odczucia, jakie wywołuje stanie nago w tym pokoju w środku dnia i zapalczywe masturbowanie 
się.

Jeśli na początku nie miałeś erekcji, zapisz, jak dużo czasu upłynęło, nim ją spowodowałeś. 

Następnie masturbuj się nieprzerwanie aż do orgazmu, koncentrując się tylko na tym, co stanowi 
dla ciebie największą podnietę.

Naucz się skupiania na jednej rzeczy. Naucz się myśleć wyłącznie o swym silnym pobudzeniu 

seksualnym i o fantazjach, które coraz szybciej prowadzą cię do orgazmu. Całe twoje jestestwo 
ma być w twoim penisie i żądać, byś je uwolnił.

background image

Posłuchajmy 28–letniego Kevina, ekspedienta w domu towarowym z White Plains w stanie 

Nowy Jork: „Mam uporczywie powracającą fantazję o tym, że zostałem porwany przez mniej 
więcej piętnaście dziewczyn że szkoły żeńskiej. Zaciągają mnie do swojej bursy i rozbierają, a 
następnie same też pozbywają się ubrań. Jedna po drugiej dotykają mnie, pieszczą i ssą mojego 
ptaka.   Pocierają   mnie   swoimi   biustami,   trącają   nimi   moją   twarz.   Nie   mogę   nic   zrobić. 
Przyszpiliły mnie do łóżka i jest ich za dużo. Zaczynają mnie spuszczać, szybko pocierając. W 
tym momencie fantazja zaczyna się przeradzać w rzeczywistość. Fantazjuję, że ręka, która mnie 
pociera, należy do jednej z tych dziewczyn, a nie do mnie. Stosuję naprawdę lekkie, szybkie 
muśnięcia żołędzi opuszkami palców. Czasami drugą ręką pieszczę sobie jądra i udaję przed 
samym sobą, że robi to jedna z tych dziewczyn. Wyobrażam sobie, że jeszcze inna kuca mi nad 
głową. Jej srom tak mocno przylega do mojej twarzy, że ledwo mogę oddychać, a ona tak się 
wierci, że całą twarz mam w jej sokach. Z otwartymi ustami dziewczyna pochyla się nad moim 
ptakiem, czekając na pojawienie się spermy. Dalej już na ogół nie muszę fantazjować, bo wtedy 
następuje wytrysk”.

Wielu mężczyzn donosi, że korzysta z podobnych fantazji podczas masturbacji, choć prawie 

wszyscy mówią, że kiedy kochają się z żoną lub sympatią, korzystają z nich zupełnie inaczej i 
znacznie rzadziej. „Czasami snuję różne fantazje, kiedy jestem w łóżku z Fredą, ale ona stanowi 
integralny element tej fantazji — powiedział 35–letni Leonard z San Francisco. — Zwykle jest 
niewolnicą, choć o tym nie wie. Kupiłem ją na targu albo dostałem w prezencie. Cały czas musi 
być naga, a ja mam prawo spółkować z nią, kiedy tylko zechcę i tak często, jak tylko mam na to 
ochotę”.

Zaciekawiło mnie to, co Freda pomyślałaby o tej fantazji. „Trudno powiedzieć. To dzieje się 

w mojej głowie. Nigdy jej o tym nie opowiadałem. Czasami to tylko przelotna myśl. Sądzę, że 
uznałaby mnie za dziwaka”.

Nakłoniłem Leonarda, żeby opowiedział Fredzie swoją fantazję, i oto co się okazało: ani przez 

chwilę nie pomyślała, że jest „dziwakiem”, ale że taki pomysł jest ekscytujący. Później odegrali 
wizje Leonarda kilkakrotnie, tak dokładnie, że Freda była przywiązana szalami w nadgarstkach i 
kostkach stóp do łóżka, a usta przepasywała jej chusta. Oboje stwierdzili, że ta zabawa odnowiła 
ich zainteresowanie seksem, a Leonard dodał: „Dzięki temu fantazja ta opuściła moją głowę i 
zadomowiła się naprawdę w naszej sypialni”.

W tym momencie, w którym następuje orgazm, kiedy pojawia się pierwsza struga nasienia, 

naciśnij przycisk  stopera i zanotuj, ile  czasu potrzebowałeś na osiągnięcie orgazmu. Możesz 
także zapisać, ile mniej więcej było nasienia i ile przeżyłeś skurczy.

Przy pierwszej takiej próbie prawdopodobnie będziesz miał orgazm dość szybko. Lecz na 

drugi, trzeci i czwarty dzień, kiedy wrócisz do swego pokoju, by ponownie się masturbować, 
przekonasz się, że na dojście do finału potrzebujesz znacznie więcej czasu. Przekonasz się także, 
że twoja uwaga zacznie się rozpraszać, ponieważ, przynajmniej z punktu widzenia fizjologii, 
dotychczasowa dawka seksu na ten tydzień już cię całkiem usatysfakcjonowała.

Od tej chwili w twoim treningu zaczyna się liczyć koncentracja. Możesz nie mieć ochoty na 

orgazm,   możesz   nawet   nie   mieć   ochoty   na   masturbację,   mimo   to   przywołaj   w   wyobraźni 
najbardziej   sugestywne   erotycznie   obrazy,   jednocześnie   pocieraj   swój   penis   w   sposób 
maksymalnie   cię   pobudzający,   tak   szybko   i   intensywnie,   jak   tylko   potrafisz.   W   trakcie 
masturbacji nieustannie napinaj mięśnie krocza, ponieważ to pomaga utrzymać wzwód i sprzyja 
wytwarzaniu płynu nasiennego przez gruczoł prostaty.

Możesz sobie pozwolić na najbardziej nawet ekstremalne fantazje, to jest bez znaczenia. Masz 

być   „szybkim   Billem”,   bo   twoim   celem   jest   jak   najszybsze   osiągnięcie   erekcji,   a   następnie 
orgazmu.   W   piątym,   szóstym   dniu   powinieneś   zauważyć,   że   poprawiła   się   twoja   zdolność 

background image

koncentracji,   a   dziesiątego   dnia   powinieneś   poczuć,   że   potrafisz   panować   nad   erekcją   i 
decydować o tym, w którym momencie ma nastąpić orgazm.

Prawdopodobnie zauważysz, że ilość nasienia w wytrysku za każdym razem jest mniejsza niż 

pierwszego dnia, lecz może się zwiększyć wraz ze wzrostem kontroli nad mięśniami krocza — 
przede wszystkim dlatego, że będziesz pobudzał prostatę do wydzielania większej ilości płynu 
nasiennego.

Niekoniecznie   dzień   w   dzień   będziesz   obserwował   poprawę.   Lecz   na   niepowodzeniach 

będziesz   się   uczył.   Sprawdzisz,   które   fantazje   gwarantują   ci   erekcję,   a   które   nie.   Zapewne 
stworzysz sobie nowe fantazje, jeszcze bardziej erotyczne niż poprzednie. Nauczysz się także 
większej koncentracji.

Warunkiem najlepszego seksu jest twoje c a ł k o w i t e  oddanie się temu, co robisz, całkowite 

oddanie w dawaniu rozkoszy partnerce, całkowite oddanie się radości z otrzymywanej w zamian 
miłości.

Wiele osób, które uczyły się medytacji, stwierdza, że umiejętność usunięcia zmyśli drobnych, 

codziennych   niepokojów   jest   nader   pomocna,   kiedy   przygotowują   się   do   seksu.   Oto   co 
powiedziała mi 27–letnia Denise z Los Angeles: „Nie można w pełni cieszyć się seksem, kiedy 
masz głowę zaprzątniętą budżetem domowym albo tym, co podasz jutro na kolację. Bywało, że 
kochałam się w takiej sytuacji. Dopiero gdy kiedyś Rick spytał mnie wprost: «Do diabła, co jest z 
tobą? Czemu jesteś taka  o z i ę b ł a ?», uświadomiłam sobie, że tak nie można. Seks staje się 
rutyną, jak robienie zakupów. Kochałam się w taki sam sposób, jak robię turę po megasamie albo 
odbieram dzieciaki że szkoły”.

Po dwóch tygodniach masturbacji na „tempo” powinieneś stwierdzić znaczną poprawę, jeśli 

chodzi o umiejętność szybkiego uzyskania erekcji i wytrysku. Te ćwiczenia możesz prowadzić o 
każdej   porze,   niekoniecznie   przez   całe   dwa   tygodnie,   ale   tak   długo,   jak   długo   trzeba,   byś 
opanował arkana koncentracji i zwiększył swoją wrażliwość na bodźce seksualne.

Co   ciekawe,   nasze   ćwiczenia   mogą   także   pomóc   mężczyznom,   którym   doskwiera 

przedwczesny wytrysk. Choć mogłoby się wydawać, że ostatnią rzeczą, jakiej tym mężczyznom 
potrzeba, jest zdolność szybkiego uzyskania orgazmu. Jednak gwarantowana przez te ćwiczenia 
kontrola nad wytryskiem pomaga także we wszelkich problemach, jakie mężczyzna napotka w 
zakresie uzyskania erekcji i osiągnięcia pożądanego orgazmu.

Jeśli   po   dwóch   tygodniach   ćwiczeń   szybkiej   masturbacji   mężczyzna   nadal   cierpi   na   zbyt 

wczesny wytrysk, powinien przejść do ćwiczenia powolnej masturbacji. Chodzi w nich o to, by 
to   robić   powoli   i  p r z e r y w a ć ,   gdy   tylko   orgazm   wydaje   się   już   bliski.   Innymi   słowy, 
mężczyzna powinien maksymalnie długo opóźniać moment nieuchronnej ejakulacji, pobudzając 
się seksualnie.

Po trzech tygodniach ćwiczeń w powolnej masturbacji mężczyzna, który „prawie zawsze” 

miał   wytrysk   niemal   natychmiast   po   immisji   do   pochwy   partnerki,   przekona   się,   że   potrafi 
kontynuować stosunek bez wytrysku przez „trzy do czterech minut na początek… dopóki nie 
zacząłem się niepokoić”, a później „nawet przez pięć minut i dłużej, aż wreszcie tak długo, jak 
tylko   chciałem”.   Podświadomie   ten   mężczyzna   zaczął   rozumieć,   że   jego   penis   nie   jest 
samodzielnym bytem, nad którym on nie ma kontroli, ale stanowi integralną część jego ciała, 
która mu podlega.

Mężczyzna   wcale   nie   musi   sam   prowadzić   ćwiczeń   w   szybkiej   (lub   wolnej)   masturbacji. 

Zależnie od jego sytuacji osobistej bardzo pomocny może być udział kobiety.

Posłuchajmy Clyde’a, 32–letniego naftowca z Pascagoula w stanie Missisipi: „Mój problem 

polegał na zbyt szybkim szczytowaniu. Zaczęło się to z moją pierwszą żoną, o dwa lata starszą 
ode mnie. Zawsze to  o n a   rządziła w naszym związku i chyba dlatego stałem się nerwowy… 

background image

Mój wytrysk wyzwalał pierwszy lepszy bodziec. Czasami wystarczyło, że dotknąłem ją między 
nogami. Kiedy poślubiłem drugą żonę (Belindę) na początku wszystko było okay, ale później 
znowu zacząłem się martwić  swoimi umiejętnościami  i stało się to samo… orgazm od byle 
czego. Wypróbowałem  metodę szybkiej  masturbacji. Nie bardzo pojmowałem,  jak to ma mi 
pomóc, skoro mój problem polega na zbyt szybkim orgazmie, wydawało mi się, że raczej nie jest 
mi potrzebna wiedza o tym, jak to robić jeszcze szybciej. Lecz faktycznie dzięki ćwiczeniom 
uzyskałem lepszą kontrolę nad ejakulacją, ponieważ umożliwiły mi one w ogóle lepszą kontrolę 
nad sobą. Zacząłem odczuwać, że panuję nad swoim ciałem i jego reakcjami”.

Po dwóch tygodniach samodzielnego ćwiczenia szybkiej masturbacji Clyde spróbował przez 

tydzień   bardzo   wolnej   masturbacji   z   Belindą.   Miał   na   celu   możliwie   najdłuższe   opóźnianie 
swojego orgazmu, a jednocześnie szkolenie Belindy w tym, jak powinna trzymać jego penis, by 
mu w tym pomagać.

„Nadzy   położyliśmy   się   na   łóżku   bokiem   do   siebie   i   Belinda   dłonią   bardzo   powoli 

doprowadziła mnie do erekcji. Chciałem, by robiła to szybciej, ale ona w wolnym rytmie suwała 
góra–dół, góra–dół, ściskała trzon i masowała żołądź opuszkami palców.

Już po kilku chwilach głęboko między nogami poczułem pierwsze zwiastuny skurczy przed 

orgazmem. Z penisa zaczął wypływać płyn, a Belinda wcierała go w całą powierzchnię żołędzi, 
aż zrobiła się od niego śliska. Wiedziałem, że zaraz po dwóch, trzech suwach będę szczytował, 
więc poprosiłem, aby przerwała. Mocno przytrzymała trzon, przyciskając swój kciuk tuż poniżej 
otworka   na   główce,   i   wykręcała   go   nieznacznym   ruchem   dłoni   w   nadgarstku;   dzięki   temu 
stopniowo potrzeba wytrysku zanikała.

Powtarzaliśmy to wielokrotnie, mój wzwód przetrwał prawie 45 minut. Jeszcze nigdy nie 

wytrzymałem tak długo. Z tym że po tych trzech kwadransach już marzyłem o wytrysku. Za 
każdym   razem,   kiedy   czułem,   że   jestem   u   kresu   wytrzymałości,   prosiłem   Belindę,   żeby 
przerwała i powtórzyła tamten ucisk.

Wreszcie uznaliśmy, że potrafię się opanować dostatecznie długo. Belinda położyła się na 

mnie i skierowała mojego ptaka do swej pochwy. Niespecjalnie lubiłem to, że ona na mnie siedzi, 
ponieważ miałem to stare poczucie braku kontroli, poczucie, że nie jestem mężczyzną. Jednak 
teraz inaczej na to patrzę. Wsunąłem się w nią jeszcze głębiej. Uniosłem biodra tak, że faktycznie 
oderwałem ją od łóżka, a dzięki temu wszedłem w nią aż po macicę. Belinda głośno krzyknęła.

Wykonywałem   energiczne   suwy   i   nagle   uświadomiłem   sobie,   że   wcale   nie   będę   miał 

natychmiast   orgazmu,   potrafiłem   zapanować   nad   swoimi   doznaniami.   Belinda   szczytowała 
pierwsza, co było zdumiewające, stało się to w ogóle pierwszy raz, zawsze była druga. Czułem, 
jak jej mięśnie się kurczą i zaciskają na moim ptaku, że aż nie do wiary. Dopiero wtedy ja też 
szczytowałem, i to było zdumiewające, a zaliczyłem jakieś pięć, sześć fal. Pomyślałem, że stracę 
przytomność.  Po prostu zdumiewające.  Belinda uniosła się, a wtedy z jej  rozwartego sromu 
wypłynęła sperma i pociekła na jej udo”.

Clyde to klasyczny przykład mężczyzny cierpiącego na przedwczesny wytrysk. Częściowo 

przyczynił się do tego jego pierwszy związek małżeński. Oto co w  Human Sexual Inadeąuacy 
napisali   Masters   i   Johnson:   „Impotent   postrzega   swoją   żonę   jako   szczególne   zagrożenie   dla 
swojej   wiary  we   własne  siły.  Ona   jest   jedyną   osobą,  która   w   całej   rozciągłości   wie   o  jego 
niedomodze: to daje mu poczucie, że przy niej nie może być mężczyzną. Seksualnie sfrustrowana 
kobieta czasami bierze odwet albo szuka usprawiedliwienia swojej swarliwości, napomykając o 
niedostatkach męża lub deprecjonując go w jakiś inny sposób. Jeśli powstanie taka sytuacja, 
należy gorąco zachęcać żonę, by współpracowała w trakcie kuracji”.

Pierwsza żona Clyde’a, choć on wyraża się o niej po dżentelmeńsku, uważała jego wczesny 

wytrysk   za   osobisty   afront   i   oznakę   tego,   że   Clyde’owi   w   ogóle   nie   zależy   na   tym,   by   ją 

background image

zaspokoić. Jej postawa jest całkowicie zrozumiała, ponieważ frustracja seksualna łatwo wypacza 
naszą ocenę nawet najbardziej czułego związku. Jednak nie okazała krzty gotowości, by mu 
pomóc   to   przezwyciężyć,   a   kiedy   Clyde   sugerował   skorzystanie   z   profesjonalnej   porady, 
odmówiła swego udziału, mówiąc mu, że: „wystarczy, jak będziesz postępował jak mężczyzna”.

Rzadko kiedy niezdolność do uzyskania erekcji albo zapanowania nad wytryskiem świadczy o 

tym,  co mężczyzna  naprawdę czuje do swej ukochanej. Większość panów cierpiących  na tę 
przypadłość   gorąco  kocha   swoje  partnerki   i  czuje  się  mocno   przez   nie  pobudzana.   Problem 
polega na tym, że mężczyźni stracili wiarę w to, że mogą zaspokoić kobietę, i z jakiegoś powodu 
wydaje im się, iż tej pewności siebie już nie potrafią odzyskać.

„Czasami udaje mi się uzyskać wzwód i wtedy myślę: «Udało się, mam erekcję! Oby tylko 

zaraz nie zanikła!» Ale z tego właśnie powodu, że tak pomyślałem, że tak się tym przejmowałem, 
od razu tak się stało. Mógłbym się rozpłakać, wierz mi, że mógłbym płakać rzewnymi łzami”.

Uciskanie   penisa,   które   zastosowała   Belinda   po   to,   aby   opóźnić   orgazm   Clyde’a,   jest 

zmodyfikowaną   wersją   „techniki   ucisku”,   którą   odkryli   Masters   i   Johnson   podczas   sesji 
terapeutycznych z mężczyznami cierpiącymi na przedwczesny wytrysk. Okazała się rewelacyjnie 
skuteczna — w ciągu jedenastu lat w Fundacji Mastersa i Johnson w St. Louis w stanie Missouri 
wyleczono dzięki niej 186 mężczyzn, a tylko w czterech przypadkach kuracja się nie powiodła.

Rzecz  polega na tym,  że kiedy mężczyzna  jest  tuż—tuż przed orgazmem,  jego partnerka 

mocno uciska penis palcem wskazującym  od spodu trzonu, tuż poniżej korony, a opuszkiem 
kciuka   przyciska   mocno   wędzidełko   (cienki   powrózek   skórny   tuż   pod   otworkiem   żołędzi). 
Zazwyczaj,   by   powstrzymać   wytrysk,   wystarcza   pięcio–,   dziesięciosekundowe   uciskanie. 
Oczywiście, wszystko to ma na celu pokazanie mężczyźnie, że potrafi utrzymać erekcję przez 
dłuższy czas.

Pary,   które   wypróbowały   tę   technikę   w   ćwiczeniach   przygotowujących   je   do   dobrego   i 

świadomego seksu, przekonują się, że ucisk jest jeszcze skuteczniejszy,  jeśli towarzyszy mu 
wykręcenie trzonu penisa o około 90°, tak by otworek przesunął się na bok. Żony i kochanki 
mogą być absolutnie spokojne, ponieważ penis w erekcji można uciskać bardzo mocno, gdyż to 
nie spowoduje ani bólu, ani żadnej kontuzji.

Wreszcie nadchodzi moment, kiedy mężczyzna chce szczytować. Prawdą jest, że gdy osiągnie 

fazę nieuchronnej ejakulacji, będzie miał wytrysk, czy tego chce, czy nie. Zewnętrzną oznaką 
zbliżającego   się   orgazmu   jest   znaczne   zwiększenie   tempa   suwów,   mocniejsze   przyciskanie 
partnerki do siebie i wsuwanie się w nią najgłębiej, jak tylko można.

W   momencie   tak   zwanej   nieuchronności   orgazmu   wszystkie   wtórne   narządy   płciowe 

mężczyzny   angażują  się w   przekazanie  płynu   nasiennego  do  prostaty.   W tym   momencie,   w 
pierwszym etapie orgazmu, mięśnie miednicy kurczą się mimowolnie, podobnie jak się kurczą 
mięśnie miednicy kobiety, podczas gdy przeżywa ona orgazm.

Plemniki   wypływają   z   jąder   przewodami   zwanymi  vasa   efferentia  do   najądrza,   czyli 

epididymis, które poczujesz jako splecione rurki, kiedy dotkniesz jąder mężczyzny. Stąd plemniki 
przemieszczają się przez następną rurkę zwaną vas deferens, aż dotrą do małego „zbiorniczka” 
znanego jako ampulla. Tutaj czekają do chwili ejakulacji.

W tym samym czasie, gdy trwa podróż plemników do zbiorniczka, prostata rytmicznie się 

kurczy i wydziela białawy śluz, który stanowi bazę nasienia. Z pęcherzyka nasiennego dochodzi 
jeszcze jeden rodzaj płynu. Kiedy pęcherzyk go wydala, jednocześnie wydostają się też z ampulli 
plemniki i łączą w prostacie z płynem nasiennym. Bańka w kroczu powiększa swoją objętość, 
przygotowując się na ostateczny silny wyrzut nasienia.

Na ułamek sekundy przed ejakulacją zwiera się wewnętrzny mięsień pęcherza, aby nasienie 

nie mogło się do niego dostać i mogło zostać wydalone tylko w jednym kierunku, i to pod 

background image

możliwie największym ciśnieniem. Zapewnia to ponadto, że podczas ejakulacji nie wydostanie 
się mocz.

Następnie   zwalnia   się   zewnętrzny   mięsień   pęcherza,   w   przeciwieństwie   do   wszystkich 

pozostałych mięśni miednicy. Naukowcy wciąż nie wiedzą, jak działa ten refleks nerwowy, ale 
umożliwia on przepływ płynu nasiennego z prostaty do powiększonej bańki u podstawy penisa. 
Można ją porównać do gumowej pompki staroświeckiego klaksonu samochodowego.

Kiedy bańka wypełni się płynem, kurczy siei następuje wyrzucenie płynu nasiennego z penisa. 

Jednocześnie kurczą się dwa duże mięśnie dna miednicy mężczyzny, powiększając siłę wytrysku. 
Jeśliby nic nie stało mu na drodze, nasienie mogłoby pokonać odległość ponad pół metra, a 
czasami jeszcze większą. Skurcze drugorzędnych organów płciowych występują trzy do czterech 
razy, nieco częściej niż raz na sekundę.

S

EKS

 

NA

 

MAKS

Mężczyzna może na wiele sposobów zintensyfikować swój orgazm. Jeden z nich polega na 

możliwie jak najdłuższym jego opóźnianiu. Wzmaga to nie tylko jego rozkosz, ale także rozkosz 
jego partnerki. Jednak powstrzymanie  orgazmu wcale nie jest  takie łatwe,  jak by się mogło 
wydawać. Naturalny instynkt mężczyzny każe mu zmierzać do wytrysku najszybciej, jak tylko 
potrafi, by zapewnić zapłodnienie. U zarania dziejów, gdy przetrwanie gatunku było  sprawą 
zasadniczą, mężczyźni nie troszczyli się o jakość swojego orgazmu ani o to, czy przeżyła go 
także kobieta.

Opóźnienie orgazmu można uzyskać na wiele sposobów. To, jaki wybierzesz, zależy od twojej 

seksualnej wrażliwości. Jeśli masz skłonność do zbyt szybkiego wytrysku, być może uznasz za 
celowe całkowite wyjęcie swojego penisa z pochwy partnerki, a nawet zastosowanie techniki 
ucisku. Możesz to robić wielokrotnie, aż do momentu, w którym uznasz, że wreszcie nastąpi 
„wybuchowy”   orgazm.   Istnieje   jednak   ryzyko,   że   przegapisz   swoje   szczytowe   podniecenie. 
Tylko poprzez stałe ćwiczenia zdołasz ustalić, ile razy powtórzyć uciskanie, aby efekt był dla 
c i e b i e  najlepszy. Oczywiście, bardziej pożądane jest to, by ucisk wykonywała twoja partnerka, 
ale równie skutecznie możesz to robić sam.

Być może będziesz wolał po prostu wycofać penis z pochwy w trakcie stosunku i innymi 

sposobami  nadal  pobudzać  partnerkę.  W efekcie opóźnisz  swój orgazm, a  zarazem będziesz 
podtrzymywał i zwiększał jej napięcie.

Ta   metoda   znalazła   uznanie   u   33–letniej   Sherri,   ekspedientki   z  Austin   w   Teksasie,   która 

wypróbowała ją ze swoim 31–letnim mężem, Rickiem, agentem handlu nieruchomościami. „Rick 
jakoś nigdy nie potrafił długo wytrzymać. Nie wiem, czy to była jego wina, bo zawsze miał 
orgazm za szybko, czy też moja, bo zawsze miałam go za późno. A może to nie była niczyja 
wina.   Tak   czy   inaczej   byłam   stale   sfrustrowana,   nawet   jeśli   Rick   działał   potem   językiem   i 
palcami. On z kolei zawsze miał wrażenie, że nie potrafi mnie odpowiednio zaspokoić.

Zaczęliśmy więc od przerywania stosunku w połowie. To wcale nie jest takie proste, jak się 

wydaje. To znaczy: gra wstępna w sposób naturalny prowadzi do stosunku, a następnie stosunek 
w sposób naturalny prowadzi do przeżycia orgazmu. Więc takie przerywanie w środku wydaje 
się nienaturalne, a mimo to wyjmowaliśmy penis.

Pierwszą próbę podjęliśmy w długi weekend w motelu za miastem, dokąd pojechaliśmy na 

wypoczynek razem z przyjaciółmi. Nie wiem, czy to pomogło, że byliśmy w nowym miejscu i 
czuliśmy się trochę tak jak kochankowie, a nie jak mąż i żona, jeśli wiesz, co chcę powiedzieć.

Rick uraczył mnie wspaniałą kolacją ze stekiem i butelką czerwonego wina. Następną butelkę 

zabraliśmy   do   pokoju.   Gdy   tylko   zamknęliśmy   za   sobą   drzwi,   Rick   zaczął   mnie   całować   i 

background image

pieścić, jakby ogromnie mnie pożądał. To miłe uczucie tak wielkie pożądanie ze strony męża, 
zwłaszcza   jeśli,   tak   jak   ja,   jest   się   od   niego   kilka   lat   starszą   i   potrzebuje   się   dodatkowego 
potwierdzenia, że partner wciąż uważa cię za tak samo atrakcyjną.

Rick rozpiął zamek błyskawiczny mojej sukienki i pozwolił, by opadła na podłogę. Znowu 

mnie pocałował, pogłaskał po plecach, przez stanik dotykał moich piersi, delikatnie przez jedwab 
pocierając kciukami brodawki, które się mocno uniosły. Nie miałam na sobie majtek, tylko same 
rajstopy,   a   Rick   nakrył   dłonią   mój   wzgórek   łonowy   i   pocierał   palcem.   Poczułam,   że   moje 
rajstopy zrobiły się wilgotne. Właściwie były wilgotne prawie przez cały wieczór, bo panowała 
romantyczna atmosfera i już wtedy wiedziałam, że pójdziemy do łóżka.

Rick rozpiął mi stanik i zdjął go. Ściskał i pieścił moje piersi, całował i ssał brodawki. Zawsze 

uważałam, że mam o wiele za duży biust. Kiedyś poszłam nawet do lekarza, żeby porozmawiać o 
jego zmniejszeniu. Ale Rick uwielbia moje piersi, uwielbia je lizać i wtulać w nie twarz, to co 
mam zrobić? Jest moim mężem i jest moim kochankiem, więc jestem taka, jak mu się podobam.

Rick zaprowadził mnie do łóżka i położył, cały czas całując i pieszcząc. On naprawdę umie 

całować. Niektórzy faceci tak to robią, jakby wiedzieli, że to ich obowiązek, ale chcieliby już 
mieć go jak najszybciej za sobą i móc przystąpić do stosunku. Rick nigdy nie całuje w ten 
sposób.   Całuje   tak,   jakby   dzielił   się   ze   mną   swoją   duszą.   Dzięki   temu   ogromnie   się 
roznamiętniam, czuję, jak bardzo mu na mnie zależy i jak bardzo mnie kocha. Sądzę, że to jest 
jedna z tych rzeczy, które w seksie naprawdę się liczą. Znałam wielu mężczyzn, którzy traktują 
to jak coś całkowicie mechanicznego, jakby naprawiali swój samochód czy coś w tym stylu.

Rick ściągnął mi rajstopy, a kiedy to robił, rozpinałam mu koszulę i pasek od spodni. Jest 

szczupły, ale muskularny, a ja uwielbiam wodzić rękoma po jego plecach i nagim torsie. Jego pal 
sterczał już w slipach, wsunęłam w nie rękę i pocierałam go i pieściłam. Był gorący i bardzo 
twardy,  f a n t a s t y c z n y . Wsunęłam się pod Ricka i ściągnęłam mu slipki, a potem wzięłam 
jego ptaka w usta i systematycznie lizałam i ssałam. Nie ma nic lepszego niż ten zapach penisa 
tuż po tym, jak się go wyciągnie ze slipków… inny niż wtedy, gdy mężczyzna właśnie wziął 
prysznic. Smakuje podnieconym mężczyzną, nie kosmetykami, chyba mnie rozumiecie.

Rick głaskał moje uda i pieścił mnie między nogami. Zna taki sposób delikatnego kulania 

mojej łechtaczki między palcami, delikatnie, delikatnie, aż po jakimś czasie zaczynam czuć falę 
ciepła między nogami. Sięgnęłam ręką, żeby mu pomóc wejść we mnie, a potem zaczął wolne, 
bardzo wolne suwy. Uniosłam głowę, aby spojrzeć w dół. Zobaczyłam, jak jego ptak wsuwa się 
głęboko we mnie, tak że nasze włoski łonowe połączyły się i już nie było wiadomo, które są jego, 
a które moje.

Już wiedzieliśmy, że spróbujemy opóźnić orgazm Ricka, wysuwając jego penis ze mnie, ale 

chcę podkreślić z całą mocą, iż bardzo tego nie chciałam. Chciałam po prostu, żeby suwał dalej, 
bo było mi bardzo dobrze. Czułam się taka wypełniona, czułam jego jądra uderzające o moje 
pośladki przy każdym potężnym i ciepłym suwie.

Jednak Rick już po dwóch, trzech minutach zaczął przyspieszać i zorientowałam się, że za 

szybko   się   podniecił.   To   właśnie   jest   to,   co   zdarzało   się  z a w s z e   i   z   czym   był   problem. 
Wysunęłam  więc jego  ptaka  z siebie,  chwyciłam  go i  powiedziałam:  «Rick,  wypróbujmy  tę 
metodę… może naprawdę poskutkuje».

Rick zszedł ze mnie i uklęknął przy mnie na łóżku. Całował moje piersi. Przytrzymałam pierś 

w ten sposób, że włożyłam mu brodawkę w usta, żeby mógł ją ssać. On bardzo lubi delikatnie 
ssać moje brodawki i jednocześnie muskać je koniuszkiem języka. Ja też to lubię.

Rick nie przerywał pieszczot mojej łechtaczki, więc wciąż mnie rozbudzał. Rzecz w tym, że 

kobieta nie powinna się wyłączać… i to było skuteczne. Pocieranie łechtaczki zapewnia zupełnie 
inny rodzaj pobudzenia niż podczas stosunku, ale jest równie wielką podnietą, jest tak samo 

background image

ekscytujące. Podobało mi się to, że pieszcząc mnie i całując, Rick zwalniał tempo własnego 
pobudzenia, tak by dorównało mojemu.

Uklęknął tuż przy mnie, a ja odwróciłam się twarzą w jego stronę i wzięłam w usta jego penis. 

Tym razem smakował m n ą  i nim. Ssałam go bardzo delikatnie, starając się nie wywoływać zbyt 
intensywnych   podniet,   i   aby   powstrzymać   orgazm   Ricka,   mocno   uciskałam   trzon,   według 
instrukcji.

„B

 

TWARDY

 

JAK

 

SKAŁA

Kiedy ptak Ricka zrobił się śliski od mojej śliny, Rick masował nim moje piersi, wodził jego 

główką wokół brodawek. Ścisnęłam piersi razem, a on powoli suwał nim w przedziałku mojego 
biustu. Widziałam, jak między moim piersiami ta czerwona główka to się pojawia, to znika. 
Przedziałek biustu miałam cały lśniący od śluzu i śliny.

Następnie   Rick   znowu   położył   się   na   mnie   i   przystąpił   do   suwów   w   pochwie.   Trudno 

powiedzieć, jak bardzo już tego potrzebowałam. Doznanie było fenomenalne. Rick był twardy 
jak skała i dawał mi wszystko to, czego najbardziej pragnęłam.

Sama   nie   wiem,   jak   to   się   stało,   że   przeżyłam   orgazm.   Jakoś   tak   nastąpił   całkiem 

niespodziewanie.   W   jednej   sekundzie   Rick   powolutku   suwał   we   mnie,   a   w   następnej   już 
podskakiwałam, miaucząc z rozkoszy jak kotka. Wciąż czułam skurcze mięśni w chwili, gdy 
Rick po mniej więcej pięciu, sześciu suwach też szczytował. Coś do mnie powiedział, ale nie 
wiem co, zresztą on też nie pamięta.

Wtedy pierwszy raz w życiu poczułam, jak wystrzeliła sperma. Poczułam, jakby miało go 

rozsadzić, a po chwili całą tę ciepłą powódź głęboko we mnie. Przeżyłam jeszcze kilka skurczy. 
Mogło ich być sześć, a może nawet siedem, a kiedy było już po wszystkim, czułam się jak 
wyżęty ręcznik do naczyń.

A było jeszcze coś, coś w rodzaju dalszego ciągu. Poszłam do łazienki, a Rick poszedł za mną. 

Usiadłam na sedesie i rozchyliłam nogi, żeby mógł zobaczyć, jak wypływa ze mnie sperma: 
«Patrz, to wszystko twoje» — powiedziałam. Stał przy mnie i pocałował moje włosy. Chwyciłam 
jego półsztywny palik i wzięłam do ust. Na trzonie wciąż było jeszcze trochę spermy,  którą 
wyssałam tak, jak dopija się mleczny koktajl przez słomkę. Rick zaczął odzyskiwać erekcję i po 
chwili oboje leżeliśmy w łóżku i robiliśmy to jeszcze raz. Tym razem Rick nie miał wytrysku, ale 
ja   przeżyłam   ponowny   orgazm   już   po   kilku   miuntach.   Było   mi   fantastycznie,   naprawdę 
fantastycznie. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, ile w nas jest energii i seksu… i jaki on może 
być wspaniały”.

Oczywiście,   każdy   mężczyzna   reaguje   odmiennie.   Niektórzy,   gdyby   partnerka   w   połowie 

stosunku obdarzyła ich seksem oralnym, z pewnością mieliby od tego orgazm znacznie szybciej, 
a   nie   wolniej.   To   kwestia   praktyki   i   znajomości   swojego   organizmu.   Rozmawiałem   z 
mężczyznami, którzy są tak bardzo czuli na punkcie piersi, że wystarczy, iż dotkną penisem 
brodawki ukochanej, a natychmiast mają orgazm.

Mięsień krocza umiejscowiony u dołu miednicy jest jednym z tych, które kurczą się podczas 

orgazmu u mężczyzny. Ten skurcz nie tylko wypycha dalej jego nasienie, ale także wzmacnia 
intensywność doznań erotycznych, jakie odczuwa w chwili wytrysku. Jeśli teraz, tak jak siedzisz, 
napniesz ten mięsień kilkakrotnie, powinieneś poczuć między nogami dość przyjemne doznanie.

Napinaj ten mięsień przy każdej sposobności tak długo, jak potrafisz. Kiedy pracujesz przy 

biurku, kiedy lecisz samolotem w podróż służbową, kiedy prowadzisz samochód. Gdy podczas 
stosunku   dojdziesz   do   momentu   orgazmu,   napnij   go  ś w i a d o m i e   tak   mocno,   jak   tylko 

background image

potrafisz. To nie jest łatwe, ale kiedy opanujesz sztukę synchronizacji, przekonasz się, że orgazm 
da ci znacznie większą rozkosz.

„Próbowałem tego cztery czy pięć razy. Któregoś ranka kochaliśmy się z żoną i świadomie 

ścisnąłem  mięsień  między  moimi   nogami.  Ach, mówię  wam,  poczułem,  jakbym   miał napęd 
rakietowy. Poczułem skurcze, które trwały w nieskończoność i orgazm nad orgazmy”.

background image

12

P

ODNIETY

 

SPECJALNE

… 

I

 

COŚ

 

JESZCZE

Inna metoda radykalnego zintensyfikowania doznań mężczyzny podczas orgazmu polega na 

pobudzaniu analnym w trakcie stosunku. Można to zrobić na kilka sposobów, zaś który z nich 
wybierzesz,   zależy   od   twoich   upodobań   i   reakcji.   Niektóre   pary   mają   opory   przed   seksem 
analnym, ponieważ boją się, że to jest niehigieniczne. Jednak w odbytnicy rzadko pozostaje treść 
fekalna i jeśli starannie umyjesz ręce, a także wszelkie wykorzystane akcesoria erotyczne, nie 
spotkają cię żadne przykrości.

Niektóre katalogi polecają „intymny żel nawilżający o smaku cynamonowym”, który stosuje 

się wraz ze stymulatorami analnymi, „aby złagodzić dyskomfort, nadać skórze elastyczność i 
analny kontakt intymny uczynić bezbolesnym… Silny zapach likwiduje wszelkie nieprzyjemne 
wonie”. Wcale nie musicie się posuwać do kupowania takich specjalnych środków, ponieważ do 
kontaktów analnych zupełnie wystarczy zwykły nawilżający żel intymny dla kobiet, na przykład 
Feminum.

Jak już mówiliśmy, kobieta może włożyć swój palec do odbytnicy partnera i silnie masując 

przednią jej ściankę, pobudzać prostatę. W efekcie da mu poczucie głębokiego zadowolenia i 
zintensyfikuje jego orgazm. Wpłynie to nawet na ilość nasienia w wytrysku.

Wada tej metody polega na tym, że nie każdemu mężczyźnie odpowiada, szczególnie w ciągu 

kilku pierwszych minut trwania aktu miłosnego, taki masaż, który może być odczuwany bardziej 
jako przykry niż pobudzający. „Bardzo dziwne doznanie — powiedział pewien mężczyzna. — 
Trudno orzec, czy przyjemne, czy nieprzyjemne”. Dodatkowy problem polega na tym, że kobiety 
mają długie paznokcie, a to co najmniej stwarza poczucie dyskomfortu, w najgorszym zaś razie 
sprawia ból i rani.

Tak mężczyźni, jaki kobiety mają jednak do dyspozycji bezpieczne i funkcjonalne stymulatory 

analne, dostępne na rynku w dużym wyborze. Jest „zestaw wibro”, w którym znajduje się cienki 
wibrator   o   zmiennej   szybkości   obrotów,   do   którego   można   założyć   trzy   różne   nasadki 
przeznaczone   do   wywoływania   zróżnicowanych   doznań.   Jedna   jest   cała   pokryta   małymi 
guzełkowatymi wypustkami, druga ma kształt bardzo cienkiego penisa, z żołędzia i trzonem z 
żyłkami, trzecia natomiast przypomina długi palec na szerokiej podstawie z wypustkami. Nadal 
są   w   sprzedaży   najstarsze   stymulatory   analne   świata   —   paciorki   miłości   —   tyle   że   w   ich 
współczesnych   wersjach.   Chińskie   paciorki  to   sznur   pięciu  małych   plastykowych   koralików, 
które się lekko zwilża, a następnie tuż przed stosunkiem wciska jeden po drugim do odbytu. Na 
końcu sznura jest mosiężne kółko, które w chwili orgazmu mężczyzny należy lekko pociągać, tak 
by paciorki wyskakiwały na zewnątrz, wzmagając doznania.

Tajlandzkie   paciorki   miłosne   są   podobne,   ale   mniejsze   i   nadziane   na   sztywniejszą   żyłkę 

plastykową. U podstawy mają uchwyt, dzięki któremu można nimi podczas stosunku kręcić, a 
następnie wyciągnąć je na zewnątrz w chwili wytrysku.

Do stymulacji analnej może też posłużyć każdy inny wibrator, ale z całą pewnością należy 

unikać wszelkich przedmiotów, które mogłyby pozostać w odbytnicy. Mogłoby to sprawić ból, a 
nawet   spowodować   konieczność   chirurgicznego   wydobycia   tego   przedmiotu.   Podobnie   jak 
wszystkie   inne   akty   seksualne,   także   seks   analny   wymaga   od   nas   kierowania   się   zdrowym 
rozsądkiem.

Sądzę, że najlepszym z dostępnych na rynku stymulatorów analnych jest „wibrujący czop”, 

wibrator w kształcie zatyczki z miękkiego, elastycznego plastyku, z bardzo szerokim kołnierzem 

background image

u podstawy, dla zabezpieczenia przed zbyt głębokim jego wniknięciem do środka. W komplecie 
jest ponadto „mechanizm wibrujący o zmiennych obrotach”. Otrzymałem wiele relacji od par, 
które go stosują, i wszystkie są niemal entuzjastyczne. Wiele osób kupuje po dwa wibratory, aby 
oboje kochankowie mogli zaznawać analnych podniet, podczas gdy się kochają.

„O

SCYLUJE

 

I

 

WIBRUJE

Innym   urządzeniem   zapewniającym   podniety   analne   obojgu   partnerom   jest   bardzo   długie 

dildo   z   dwoma   zakończeniami,   popularnie   znane   w   handlu   jako   „Podwójny   doktor   David”. 
Urządzenie „oscyluje i wibruje”, partnerzy mogą je równocześnie włożyć do swych odbytów, 
albo j e j  do pochwy, a j e m u  do odbytu (partner może wtedy wsunąć penis do odbytu partnerki).

Niektórzy   mężczyźni   mający   trudności   z   utrzymaniem   pełnej   erekcji   w   czasie   całego 

stosunku, a następnie mający problem z uzyskaniem orgazmu, przekonali się, że stosunek analny 
z partnerką może mieć niezwykłe efekty terapeutyczne. Ponieważ odbyt jest znacznie ciaśniejszy 
niż pochwa, mężczyzna otrzymuje silny i ciągły masaż. Dodatkowo kobieta może bardzo mocno 
napinać zwieracz, żeby penis partnera był obejmowany jeszcze mocniej przez mięśnie.

John, 29–letni inżynier budowlany z Boise w stanie Idaho, przeżył „siedem miesięcy niedoli i 

frustracji”, zanim zastosował seks analny ze swoją 26–letnią żoną, Pat, który przywrócił mu 
wiarę w to, że potrafi utrzymać pełną erekcję i uzyskać orgazm.

„Miałem kłopoty w pracy. Kolejne zimy były ostre, było też mnóstwo zwolnień pracowników. 

Do   tego   jeden   z   naszych   klientów   splajtował   w   trakcie   budowy  dużego   obiektu   i   my   sami 
nieomal znaleźliśmy się na skraju bankructwa. Wciąż myślałem o pracy i chyba dlatego nasze 
życie seksualne doznało uszczerbku. Pobudzałem się bez problemu, bez problemu zaczynaliśmy, 
ale potem moje myśli błądziły gdzie indziej, a penis robił się wiotki. Nie całkowicie, ale to już 
nie było to doznanie, jakie normalnie dawały mi suwy w pochwie Pat.

Rezultat był w sumie taki, że nie potrafiłem osiągnąć orgazmu, bo nie miałem dostatecznie 

silnych podniet, no a Pat, oczywiście, też nie przeżywała orgazmu, bo czuła moje przygnębienie i 
przeszkadzało jej to, że nie osiągam pełnego wzwodu. Coraz częściej myślała, że już mnie nie 
podnieca i że wszystko to j e j wina. Jestem zdumiony, że nasze małżeństwo w ogóle przetrwało. 
Zostaliśmy razem chyba tylko z jednego względu: bo bardzo się kochamy i uczepiliśmy się myśli 
o tym, że jakoś to się musi dobrze skończyć.

Ale nawet wtedy, gdy w interesach zaczęło mi się lepiej powodzić, moje erekcje pozostały 

takie jak wcześniej. Zacząłem się zastanawiać nad terapią seksualną… no wiesz, może zastępcza 
partnerka   dałaby   mi   ponowny   start.   Nawet   brałem   pod   uwagę   pójście   do   prostytutki.   Nie 
chciałem widzieć, że wina jest po mojej stronie, więc oskarżałem Pat. Często się kłóciliśmy.

Stosunku analnego osobiście nie byłbym skłonny traktować jako terapii. Zrobiłem to tylko raz 

w życiu, i nie z Pat. Sądziłem, że odrzuciłaby ten pomysł, bo nigdy specjalnie nie lubiła, jak 
dotykałem ją między pośladkami, a kiedy wsuwałem między nie palce, robiła uniki. Ale po 
rozmowie na ten temat postanowiła spróbować, pod warunkiem że to nie będzie bolało. Chyba 
była zdesperowana tak samo jak ja. Kłopot z problemami seksualnymi polega na tym, że trudno o 
nich rozmawiać, nawet z własną żoną, być może szczególnie z własną żoną, ponieważ zawsze 
pozostaje kwestia winy i wzajemnego oskarżania się. Zawsze jest też w tym to poczucie, że: «Ty 
nie kochasz mnie tak mocno, jak ja ciebie». A człowiek po prostu osłania się tą tarczą, żeby się 
ochronić przed urazami.

No, ale w końcu poszliśmy do łóżka, zabierając z sobą tubę żelu. Żeby osiągnąć odpowiedni 

nastrój,   oglądaliśmy   w   sypialni   film   pornograficzny.   Była   tam   scena   z   dziewczyną   w   typie 
sek(s)retarki, w okularach, która siedziała na brzegu biurka z zadartą spódniczką i pocierała się 

background image

między nogami, głośno przy tym jęcząc i wzdychając. Następnie wzięła potężne czarne dildo i 
zaczęła je pchać sobie między pośladki. Musiało mieć z siedem centymetrów, potężne. Nie wiem, 
jak je tam zmieściła. Nogi trzymała tak szeroko rozsunięte, że myślałem, iż ją rozedrze na dwoje. 
W tym samym czasie pieściła swą łechtaczkę.

Kiedy oglądaliśmy ten film, wycisnąłem trochę żelu na końce palców i zacząłem nimi wodzić 

wokół odbytu Pat. Czułem, jak prze, tak właśnie, jak to trzeba robić. Dzięki temu odbyt się 
rozwarł   i   mogłem   wsunąć   palec   do   środka.   Było   ciepło   i   ciasno.   Nadal   wcierałem   żel,   aż 
wreszcie byłem w stanie wsunąć do środka drugi palec. Kilkakrotnie Pat tak mocno ścisnęła 
mięśnie, jakby chciała mi zakleszczyć palce, ale zaraz sobie przypominała, żeby przeć, aby jej 
odbyt otworzył się maksymalnie szeroko.

Rozprowadziłem trochę żelu na swoim ptaku. Był absolutnie twardy, absolutnie — ale taki był 

zawsze na początku każdego aktu. Palcami rozchyliłem odbyt Pat i wsunąłem do środka koniec 
penisa.

Znowu zwarła mięśnie, zrobiło się ciasno. Musiałem chwilę poczekać, aż się odpręży. A na 

ekranie naszego telewizora ta sekretarka na czworakach na dywanie prezentowała potężne czarne 
dildo w sobie i krzyczała z rozkoszy. Chyba dzięki temu Pat łatwiej to zaakceptowała. W końcu 
po dwóch, trzech bardziej zdecydowanych suwach wprowadziłem trzon aż do połowy do środka. 
Na   początku   czułem   niesamowitą   ciasnotę.   Tak   wielką,   że   pomyślałem,   iż   nie   ma   mowy   o 
żadnych suwach. Pat tak zwarła się na nim, że ściskała jak jaskrawoczerwony elastyczny bandaż.

Po   chwili   jednak   delikatnie   zacząłem   się   poruszać,   to   w   przód,   to   w   tył.   Jej   mięśnie 

zareagowały, masując trzon. Mogłem już wykonać suw, choć nadal ściśle przywierała do mnie.

Miałem   zupełnie   inne   doznania   niż   podczas   seksu   w   pochwie.   Czułem,   jakbym   się 

intensywnie, świadomie masturbował. Całkiem zapomniałem o zaniku wzwodu. Mój pal przy 
każdym ruchu robił się jakby coraz większy i twardszy. W końcu suwałem w niej jak wielki 
czerwony tłok. Pat szczytowała już po trzech, czterech minutach, mocno przywierając do mnie 
pośladkami. Ja też szczytowałem, wytrysk nastąpił głęboko w niej.

Po wszystkim pomyślałem, że może zrobiłem jej jakąś krzywdę. Trzeba użyć trochę siły, żeby 

się   tam   wcisnąć,   i   trzeba   suwać   dostatecznie   energicznie,   aby   doprowadzić   do   orgazmu… 
zwłaszcza jeśli partnerka jest «od tyłu» dziewicą. Odbyt Pat był czerwony i nabrzmiały, lekko 
rozwarty. Jednak nic a nic jej to nie przeszkadzało. Powiedziała, że jej się bardzo podobało i że 
chętnie to powtórzy, gdy tylko będę miał ochotę. Myślę, iż największą przyjemność sprawiło jej 
to, że po siedmiu długich miesiącach dała mi orgazm i że ona też go przeżyła. Poszedłem do 
łazienki, a kiedy wróciłem, Pat leżała na wznak, z szeroko rozłożonymi nogami, i obserwowała, 
jak spomiędzy jej pośladków sączy się gęste, białe nasienie, jakby to był jakiś cud czy coś w tym 
rodzaju. Mówiąc żartem, to poniekąd był cud. Coś, co ocaliło nasze życie miłosne, tak bardzo 
pokiereszowane, zasługiwało na to miano”.

Każde   dodatkowe   doznanie   może   wzmóc   rozkosz   przeżywania   orgazmu.   Niektórzy 

mężczyźni lubią, gdy partnerka drapie ich wtedy po plecach, aż do krwi. Inni chcą, by nagle 
wrzucić im pomiędzy nogi kostki lodu albo posmarować maścią mentolową. Zetknąłem się z 
niesamowicie   różnorodnymi   bodźcami   wzmagającymi   intensywność   orgazmu,   od   pocierania 
mężczyźnie pośladków twardą szczotką do włosów, przez pociąganie jego włosków łonowych, 
po ukąszenia w szyję. Pewien 41–letni mąż pragnął, by w chwili orgazmu wylewać mu na plecy 
ciepłą oliwę z oliwek. Inny chciał, by mu wciskano do odbytu rozgrzaną lokówkę do włosów (co 
może   grozić   utratą   owej   lokówki,   znacznie   bezpieczniej   jest   posłużyć   się   dostępnym   w 
katalogach   sprzedaży   wysyłkowej   wibratorem,   który   można   włączyć   na   dogrzewanie   „do 
temperatury rozpalonego penisa w akcji”).

background image

Jednak,   zmierzając   do   uzyskania   szczytowej   formy   w   seksie,   zawsze   pamiętajcie,   że   od 

wszelkich urządzeń o wiele ważniejsze jest nastawienie psychiczne. Jeśli skoncentrujesz się na 
obdarzaniu   partnerki   rozkoszą,   tak   by   wyeliminować   wszelkie   inne   sprawy,   będziesz   blisko 
uzyskania   statusu  kochanka   doskonałego.  Wtedy  będziesz   miał  w   perspektywie   wiele,  wiele 
nocy, których żadne z was na pewno nigdy nie zapomni.

Przyjrzeliśmy się dość wnikliwie temu, w jaki sposób wspomóc radość seksu u mężczyzny, a 

teraz…

background image

13

M

AKSIMUM

 

PRZYJEMNOŚCI

 

DLA

 

NIEJ

Obecnie  prawie wszystkie  kobiety mają nie tylko  świadomość potrzeby istnienia udanego 

seksu w ich życiu, ale także poczucie, że mają prawo go oczekiwać. Jednak z prawami łączą się 
obowiązki, a wiele kobiet wciąż zdaje się nie rozumieć, że seks zależy od nich w takiej samej 
mierze jak od ich partnera.

Jeśli   kobieta   ma   jakieś   zahamowania   w   sferze   seksu,   mogą   one   być   tak   samo   poważną 

przeszkodą dla satysfakcjonującego życia erotycznego jak niemożność uzyskania erekcji przez 
mężczyznę.

Zanim kobieta w ogóle pomyśli o osiągnięciu czegoś w seksie, musi przeanalizować swoją 

postawę wobec męża lub kochanka, i to nie tylko swe uczucia, ale także swój stosunek do niego 
w aspekcie społecznym. Czy to brzmi dziwnie? Być może. Lecz seksualne reakcje kobiety wobec 
mężczyzny mogą poważnie zaburzyć nie tylko niepokoje związane z takimi problemami w ich 
związku, jak przedwczesny wytrysk lub impotencja, ale także sposób, w jaki ona patrzy na niego 
jako na mężczyznę.

Według Mastersa i Johnson: „Postawa kobiety wobec męskości jej partnera, jego inteligencji, 

cech charakteru, wyglądu, popędu i wielu innych zmiennych, musi odpowiadać wymaganiom 
psychospołecznego   systemu   wartości   uznawanego   przez   tę   kobietę,   po   to   aby   mogła   ona 
okazywać swą seksualną reaktywność”.

Badacze   ci   opisali   parę   będącą   od   23   lat   w   związku   małżeńskim,   którą   skierowano   do 

Fundacji Mastersa i Johnson na leczenie. Podczas pierwszych 12 lat małżeństwa żona osiągała 
orgazm, czasami nawet wielokrotny. Jednak później mąż został zwolniony z firmy,  w której 
pracował   od   czasu   ich   ślubu.   Przez   półtora   roku   nie   mógł   znaleźć   stałej   posady.   Popadł   w 
depresję, rozpił się. W rezultacie częstotliwość współżycia tej pary zmalała. Po jakimś czasie 
mąż nawiązał romans, a kiedy jego żona dowiedziała się o tym, „pokłócili się na śmierć i życie”. 
Żona wymogła, żeby spali w osobnych sypialniach.

Przez mniej więcej pół roku para ta w ogóle nie odbywała żadnych intymnych zbliżeń, ale w 

tym czasie mąż znalazł stałą pracę, rzucił picie i zerwał z tamtą kobietą. Jednak po okresie tej 
sześciomiesięcznej separacji żona przekonała się, że nie reaguje pozytywnie na chęć zbliżenia ze 
strony męża i że nie potrafi osiągnąć orgazmu. Przestała go poważać jako mężczyznę, straciła dla 
niego szacunek i przestała mu ufać. To, że nie mógł znaleźć przyzwoitej pracy,  to, że pił i 
spotykał   się  z tamtą  kobietą  —  wszystko   to wpłynęło   na zmianę  jej   postawy wobec  niego. 
Masters i Johnson ujęli to tymi słowy: „Jej system wartości psychospołecznych wysłał tak wiele 
negatywnych sygnałów, że zablokował jej seksualną reaktywność”.

Jeśli   kobieta   żywi   jakiekolwiek   negatywne   odczucia   co   do   swego   ukochanego,   rzeczą 

niezwykle   ważną   jest,   by   je   zidentyfikowała   i   postarała   się   je   odwrócić,   lub   co   najmniej 
zanegować.   W   swojej   fundacji   Masters   i   Johnson   korzystali   z   terapeutów,   którzy   pomagali 
kobietom ustalić przyczyny ich seksualnych zahamowań i przezwyciężyć je. Ty możesz zrobić to 
samo, sporządzając wykaz, bardzo szczery wykaz, tego wszystkiego, co cię w partnerze irytuje, a 
następnie zadając sobie dwa pytania: (a) czy to jest dla ciebie aż tak ważne, jak ci się wydaje; (b) 
jeśli jest ważne, co zrobić, żeby to zmienić?

„Uwielbiałam   swojego   chłopca   —   powiedziała   22–letnia   Ellen,   asystentka   wydawcy   z 

Nowego Jorku. Jedyny kłopot polegał na tym, że kiedy chodziliśmy na przyjęcia, on zawsze 
zachowywał się dziwacznie. Na przykład zaczynał się przechwalać, że jest w klasie szachowych 

background image

mistrzów świata i miał inne, podobnie niezdrowe pomysły. Chodziło mu o zrobienie wrażenia na 
obecnych, a po tym jak się od niego odsuwali, łatwo było się zorientować, że mu nie wierzą. Był 
przystojny,   seksowny,   dowcipny,   kiedy   byliśmy   sami…   Choć   mnie   też   wciąż   usiłował 
okłamywać. Na początku nasz seks był rewelacyjny, ale później przestał mnie interesować. Nie 
wiedziałam, z kim mam przyjemność iść do łóżka: z szachowym mistrzem świata, z narciarzem
—olimpijczykiem   czy   z   autorem   powieści   szpiegowskich   («O   mojej   ostatniej   książce   nie 
mogliście   słyszeć…   Właśnie   miała   się   ukazać,   ale   w   CIA   powiedzieli,   że   fabuła   za   bardzo 
przypomina prawdziwe wydarzenia, więc kazali wydawcy oddać cały nakład na przemiał. Na 
dzień przed dystrybucją zniszczyli sto tysięcy egzemplarzy»)”.

Ellen   straciła   zdolność   reagowania   w   kontaktach   intymnych   ze   swoim   chłopcem   i   przez 

pewien czas uważała, że jest oziębła. Rzecz jasna, on ją o to oskarżał, a jest to klasyczny (a 
niesprawiedliwy)   męski   atak   na   każdą   kobietę,   która   nie   chce   się   kochać   tak   często   jak 
mężczyzna.

C

ZYTAJ

 

Z

 

MOICH

 

UST

ŻADNYCH

 

UDAWANYCH

 

ORGAZMÓW

Nie   ma   czegoś   takiego   jak   oziębłość.   Istnieje   natomiast   zjawisko   niemożności   uzyskania 

orgazmu (z takiego czy innego powodu). Posłuchajmy jednak doktora Mastersa: „Oziębłość nie 
znaczy nic. Oznacza kobietę, która nie osiąga orgazmu, i oznacza też kobietę, która ma orgazm 
raz na tydzień, a jej mąż uważa, że powinna mieć go dwa razy. Jeśli chodzi o mnie, to słowo z 
żargonu,   kiepskiego   żargonu.   Musiał   je   wprowadzić   jakiś   mężczyzna,   który  traktuje   kobiety 
tylko jako przedmioty seksualne, ponieważ kobieta nie zastosowałaby tego terminu do nazwania 
tego, co jest jedną z form jej reakcji”.

Problem Ellen nie polegał na tym, że nie reagowała czynnie, ani też na tym, że zawsze nie 

miała ochoty na seks, kiedy miał ją jej chłopak. Jej nie pobudzał mężczyzna, który nie miał wiary 
w siebie.

Jeśli chciała kontynuować tę znajomość, miała oczywiście obowiązek szukania profesjonalnej 

porady   lub   sposobu   przeanalizowania   swych   negatywnych   reakcji.   Powinna   wytłumaczyć 
partnerowi sytuację i wyjaśnić mu, że od tego zależy być albo nie być ich związku. Szczerość i 
otwartość są absolutnie najważniejsze  w dążeniu do osiągnięcia najlepszej formy seksualnej. 
Czytaj z moich ust: żadnych udawanych orgazmów.

Niektóre dolegliwości w życiu erotycznym kobiety mogą być stosunkowo niewinne. Pewna 

kobieta stwierdziła,  że  jej   ukochany  coraz  bardziej  ją  zraża,   ponieważ  jest  taki  niechlujny i 
niezorganizowany. Znajdowała pod łóżkiem jego brudne skarpetki, które wrzucił tam w gorączce 
chwili:   „Choć   w   tym   momencie   to   mi   się   podobało,   później   ten   widok  trochę   mnie   zrażał, 
zwłaszcza   gdy   znajdowałam   przepocone   skarpetki   pod   łóżkiem   mniej   więcej   po   dziewięciu 
dniach”.

Niektóre kobiety zaczynają okazywać swojemu partnerowi brak zaangażowania, gdy wchodzi 

on w wiek średni, ponieważ zaczyna się zachowywać całkowicie przewidywalnie. ,,Jestem w 
stanic przewidzieć co do sekundy, kiedy odłoży gazetę, ziewnie, przeciągnie się i spyta: «Co 
powiesz na szklaneczkę ciepłego mleka przed pójściem do łóżka?» Czasami dziękuję Bogu, że 
nie mamy w domu siekiery, bo gdybyśmy mieli, to chyba wbiłabym mu ją w sam środek głowy”.

Problemy tego rodzaju wydają się trywialne, ale muszą zostać rozwiązane, zanim dana para 

może myśleć o jakichś osiągnięciach w seksie.

U   młodszych   kobiet   mogą   także   występować   pewne   zasadnicze   kłopoty,   które   swymi 

korzeniami sięgają ich sytuacji w domu rodzinnym i tego, jak do seksu podchodziła ich matka. 
Posłuchajmy 24–letniej Debbie, fryzjerki  z Santa Fe: „Zawsze sądziłam, że moja matka  jest 

background image

bardzo   otwarta   i   szczera   w   sprawach   seksu.   Podejmowała   ten   temat   w   rozmowie   bez 
zażenowania,  a  kiedy  wspominałam  o  tym   moim  koleżankom,  bardzo  mi   zazdrościły takich 
bliskich   kontaktów.   Problem   jednak   polegał   na   tym,   że   miała   ona   strasznie   staroświeckie 
poglądy.   Całkiem   poważnie   uważała,   że   kobieta   sama   z   siebie   nie   jest   obdarzona   żadnym 
seksualizmem,   ale   ma   jedynie   zaspokajać   potrzeby   mężczyzny.   Powtarzała   na   przykład: 
«Mężczyźni   potrzebują   tego   dwa   czy   trzy   razy   w   tygodniu,   a   ty   im   to   musisz   dawać».   W 
rezultacie, kiedy pierwszy raz poszłam z chłopcem do łóżka, wiedziałam, co robić, wiedziałam 
wszystko o narządach płciowych i gumkach, ale zachowywałam się tak, jakbym spełniała swój 
obowiązek. Nie myślałam o sobie… o tym, czy m i  się to podoba. Leżałam biernie, a on robił 
swoje.   Kiedy   tak   podskakiwał   na   mnie,   pomyślałam   sobie:   «Boże,   to   coś   okropnego,   czy 
naprawdę muszę to znosić dwa czy trzy razy na tydzień? Wolę nie wychodzić za mąż. Wolę 
zostać zakonnicą». Podczas wszystkich tych pierwszych lat doświadczeń erotycznych w moim 
życiu ani razu nie przeżyłam orgazmu — ale to zdawało się nie przeszkadzać żadnemu z moich 
chłopców.   Jeśli   tylko  i m   się   podobało,   jeśli  o n i   byli   zaspokojeni,   zakładali   wówczas,   że 
wszystko jest w porządku”.

Debbi miała szczęście, ponieważ ostatecznie poznała mężczyznę, który pomógł jej zrozumieć, 

że ma własny seksualizm i że ma prawo spodziewać się takich podniet, które „spełniałyby swą 
rolę, jak też były do przyjęcia”.

W   dobrym   seksie   niezbędny   jest   wysoki   poziom   ekscytacji.   Tak   ujął   to   doktor   Masters: 

„Mężczyzna, który uzyska  wysoki stopień podniecenia, na pewno jest w stanie doprowadzić 
mocno pobudzoną kobietę do orgazmu, bez myślenia o tym, jak to robi, lecz jeśli kobieta czuje, 
że brakuje napięcia, samo jego pobudzenie nie wystarczy”.

Debbie była zaskoczona, kiedy jej nowy chłopak całował ją i pieścił, a potem nagle przestał. 

„Spytałam go: «Co się stało? O co chodzi?» A on na to: «Czy to ci nie odpowiada?» Byłam 
zdumiona. Nie  rozumiałam   do końca,  o  co  mu chodzi.   Powiedziałam,   że  wręcz  przeciwnie, 
podoba mi się. A on spytał: «W takim razie, czemu nie powiesz swojemu ciału, że ci się to 
podoba?»

Tamtego wieczoru Mark zaczął mnie uczyć tego, czego powinna mnie nauczyć moja matka: 

że kobieta ma własny seksualizm i własne potrzeby, tak jak mężczyzna. Nauczył mnie, że seks to 
partnerstwo, a nie usługi, jakie kobiety zapewniają napalonym mężczyznom.

Najbardziej niesamowitą rzeczą, która zaszła tamtego wieczoru, było to, że Mark wziął mnie 

oralnie,   no…   lizał   moją   pochwę.   Byłam   przerażona.   Byłam   piekielnie   przerażona!   Matka 
powiedziała   mi,   że   czasami   mężczyźni   lubią   kobiety   całować  i n t y m n i e ,   tak   właśnie   się 
wyraziła, ale z jej ust to słowo padło w kontekście przykrości, czegoś, co trzeba ścierpieć, wiesz, 
zacisnąć powieki, zatkać uszy palcami i powtarzać sobie: «Ku chwale ojczyzny!», aż będzie po 
wszystkim.

A   okazało   się   to   czymś   najbardziej   delikatnym,   erotycznym,   intymnym,   co   kiedykolwiek 

spotkało mnie w życiu.

Leżeliśmy   na   grubym   kocu   na   podłodze   przed   kominkiem.   Popijaliśmy   czerwone   wino   i 

słuchaliśmy Vana Morrisona.  Mark pocałował  mnie w usta, potem pocałował moje piersi, a 
następnie niżej, i brzuch. Od tych jego pocałunków cała drżałam jak nigdy dotąd. Delikatnie 
rozchylił moje uda. Wtedy już domyślałam się, co będzie dalej, ale nie mogłam uwierzyć, że 
zdarzy się to mnie. Mark wodził językiem wzdłuż moich warg sromowych, co było dziwnie 
podniecające. Potem palcami rozchylił moje wargi sromowe i wsunął język prosto do środka, 
zaczął mnie tam lizać. Jeszcze szerzej rozchylił moje uda. Spojrzałam między nie i zobaczyłam, 
jak językiem muska moją łechtaczkę. Byłam spięta i on to chyba wyczuł, bo spojrzał na mnie i 
powiedział: «Rozluźnij się. Nie myśl o niczym. Nie zrobię ci krzywdy».

background image

Więc położyłam się na tym kocu i pomyślałam, niech się dzieje co chce. Jego język wnikał 

wszędzie, jakby chciał mnie dokładnie poznać. Lizał na całej długości rowek między moimi 
pośladkami i odbyt. Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że mężczyzna może robić takie rzeczy… 
a co dopiero, że to jest takie erotyczne. Następnie znowu zanurzył język w mojej pochwie, ssał 
wargi sromowe i drażnił łechtaczkę.

Ponownie   spojrzałam   między   swoje   nogi.   Usta   i   policzki   Marka   w   ogniu   z   kominka 

połyskiwały od wilgoci, tak samo jak wewnętrzne powierzchnie moich ud. Wtedy już chciałam, 
żeby się ze mną kochał, chciałam czuć jego penis w sobie, bardzo tego pragnęłam. Ale Mark 
wciąż lizał i lizał, aż poczułam taką potężną ciepłą falę jakby eksplozji. Dopiero kiedy minęła, 
uświadomiłam   sobie,   że   przeżyłam   orgazm,   bo   nie   było   to   żadne   ze   znanych   mi   wcześniej 
przeżyć.

Kiedy byłam młodsza, czasami się masturbowałam, zwłaszcza podczas erotycznej  lektury. 

Zawsze pobudzały mnie książki Judith Krantz. Ale te pierwsze orgazmy były całkiem inne… 
takie spokojne, jeśli wiesz, co chcę przez to powiedzieć. Teraz przeżywałam pierwszy w swoim 
życiu orgazm, który z kimś dzieliłam, dzieliłam z mężczyzną. To było nie tyle zaspokajanie 
siebie, ile wyrażanie siebie, wyrażanie swojego seksualizmu, wyrażanie swoich potrzeb, a także 
wyrażanie tego, co czuję do Marka”.

Rzadko który mężczyzna toleruje krytykę swych „łóżkowych” osiągnięć i wskutek tego tak 

często   kobieta   nie   może   otrzymać   w   seksie   tego,   co   potencjalnie   mogłaby.   Ze   wszystkich 
problemów seksualnych, z jakimi się stykam, brak podstawowej wiedzy z zakresu fizjologii i 
brak podstawowych umiejętności w sztuce miłosnej są najczęstsze i najtrudniej im zaradzić.

Wielu mężczyzn  dobrze zna takie odmiany seksu jak seks oralny czy grupowy, ale kiedy 

trzeba  się zająć pobudzeniem  ukochanej kobiety, mają bardzo  mgliste pojęcie  o tym,  jak ją 
dotykać, całować, pieścić, zwiększać uczucie podniecenia i zagwarantować wreszcie osiągnięcie 
najbardziej satysfakcjonującego ją orgazmu.

To nie jest ich wina. Po prostu nikt i nigdy im nie pokazał, jak to należy robić. Jakże wiele 

kobiet   skarży   się   na   szybkie   tempo,   szorstkość   i   apodyktyczność   partnera,   i   jakże   wielu 
mężczyzn ze zdumieniem i przykrością dowiaduje się, że nie są w łóżku specjalnie dobrzy.

Jeśli   kobiety   nie   satysfakcjonuje  ars   amandi  ukochanego,   wówczas   jej   zadaniem   jest 

pokazanie mu, jak ma się z nią kochać, żeby jej było możliwie jak najlepiej. Zwracam uwagę, że 
napisałem p o k a z a ć , a nie p o w i e d z i e ć . M ó w i e n i e  mężczyźnie, iż sobie nie radzi, może 
spowodować  jego gniew i niepotrzebnie  zagrozić związkowi, który,  poza seksem, może być 
całkiem udany.

Na przykład: kiedy mu powiedzieć? Tuż przed pójściem do łóżka? Jeśli zrobisz to w tym 

momencie, wywołasz jedynie kłótnię, w chwili kiedy oboje jesteście seksualnie i emocjonalnie 
rozbudzeni. Jeśli to zrobisz podczas odbywania stosunku, prawdopodobnie przekonasz się, że 
partner stracił pewność w siebie i erekcję, a zbliżenia nie da się dokończyć. Jeśli mu powiesz p o 
zbliżeniu, będzie (i słusznie) domagał się odpowiedzi na pytanie, dlaczego mu nie powiedziałaś 
wcześniej.

Czy masz mu to powiedzieć podczas kolacji? Podczas spaceru? Kiedy się obudzi?
Z   mojego   dwudziestoletniego   doświadczenia   w   zakresie   poradnictwa   kobiety   mające 

niezręcznych kochanków ignorantów muszę ostrzec, że właściwie nie istnieje idealna pora na to, 
by wywołać ten temat.

Ostatecznie, jeśli partner nadal nie pojmuje, gdy mu subtelnie pokazujesz, co lubisz, będziesz 

musiała wystąpić otwarcie. Jednak mimo wszystko najlepszy jest sposób dyplomatyczny: choćby 
wręczenie mu książki takiej jak ta z następującym komentarzem: „Wiesz co… w tej książce jest 

background image

napisane, że jeśli się dotyka łechtaczki w taki sposób… [i tak dalej, i tak dalej] Ja o tym nie 
wiedziałam, a ty? Może byśmy spróbowali?”

Trochę to za bardzo upraszczam. Ty sama lepiej znasz swojego partnera niż ja. Jednakże 

większość   mężczyzn   cechuje   drażliwość,   jeśli   chodzi   o   ich   męskość.   Zatem   dla   twojego 
własnego dobra lepiej zrobisz, nie podważając jego wiary we własne siły.  Jeśli sprawisz, że 
partner poczuje, iż nie potrafi cię zadowolić w łóżku, wówczas oznacza to pierwszy krok na 
drodze do zrobienia z niego impotenta, a to jest ostatnia rzecz, jakiej pragniesz.

Kiedy się kochacie, wcale nie jest trudno skłonić partnera, by całował cię znacznie dłużej. 

Przytrzymaj jego głowę, tak by nie mógł się odsunąć, i dalej go całuj, nawet jeśli on najwyraźniej 
już chciałby przejść do dalszego ciągu. Jeśli mu pokażesz, że jego pocałunki cię podniecają, 
wówczas zwróci na nie więcej uwagi. Korzystaj z warg i języka, postaraj się uwięzić jego język 
między swoimi zębami (nie za mocno). Odwzajemniaj jego pocałunki. Całuj go w szyję, lekko 
przygryzając (ale nie powyżej linii kołnierzyka, jeśli pracuje w biurze, a w ogóle nie, jeśli jest 
żonaty — chodzi mi o to, że jego żoną jest inna kobieta. Jeden ślad po miłosnym ukąszeniu może 
być śmiertelnym zagrożeniem dla twojego związku).

Spraw, by partner odpowiednio długo pieścił twoje piersi. Tak wielu mężczyzn zaczyna seks 

od skierowania ręki albo języka prosto między nogi ukochanej, a kompletnie ignoruje jej biust, 
nawet jeśli jest hojnie obdarzona przez naturę.

Możesz opóźnić tempo poczynań partnera, podsuwając mu piersi do pocałowania, najpierw 

jedną, a potem drugą, dotykając jego twarzy i ciała brodawkami. Pamiętaj, że abyś mogła się 
kochać, tak jak lubisz najbardziej i w takim tempie, jakie tobie najbardziej odpowiada, będziesz 
musiała być aktywna i wyraźnie pokazywać partnerowi swoje reakcje. Nie ma nic złego nawet w 
pewnej   dozie   aktorstwa   podczas   gry   wstępnej,   lekkiej   przesadzie   w   tym,   jak   bardzo   jesteś 
pobudzona,   połączonej   z   markowaniem   cięższego   oddechu,   wzdychaniem   i   mruczeniem   z 
zadowolenia.

Twój ukochany nie jest jasnowidzem, podobnie jak ty, więc po prostu nie może wiedzieć, ile 

potrzebujesz pieszczot i jakich, jeśli mu tego wyraźnie nie dasz poznać. Wielu mężczyzn ma 
sporo kłopotu, by szybko pojąć, w czym rzecz, więc upewnij się, czy twoje informacje do niego 
dotarły. Możesz aprobująco wzdychać i wydawać okrzyki zachwytu, kiedy ssie i drażni twoje 
brodawki, albo powiedz mu coś w tym stylu: „Ach… uwielbiam gdy ściskasz moje piersi/ssiesz 
brodawki/drażnisz je w taki sposób” i tak dalej.

Istnieje wiele możliwości opóźniania immisji, po to byś mogła nacieszyć się potrzebną ci grą 

wstępną. Możesz po prostu, przytrzymując swoją ręką jego penis, powoli go masować. Partner 
nie będzie miał nic przeciwko temu, ty zaś możesz go odsunąć odpowiednio daleko od swojej 
pochwy, dopóki nie będziesz gotowa.

Możesz się wsunąć pod niego (na niego, przysunąć bliżej albo zająć jeszcze inną pozycję) i 

masować   jego   penis   pomiędzy   swoimi   piersiami.   Jeśli   delikatnie   rozciągniesz   jego   otworek, 
przekonasz się, że twoja wzwiedziona brodawka mieści się w nim. Mężczyźnie taka rzecz w 
ogóle nie przyszłaby do głowy, ale doskonale ją (i ciebie) będzie dzięki temu pamiętał.

Możesz też przejść do seksu oralnego. Nie znam mężczyzny, któremu by on nie odpowiadał, 

jeśli partnerka  chciałaby go podjąć  w ramach  gry wstępnej. Nie musisz doprowadzać  aż do 
wytrysku, wystarczy, jak będziesz lizać, całować jego penis i trzymać go w ustach. Jeśli twoim 
życzeniem będzie, by p r z y s p i e s z y ć  pobudzenie partnera, możesz podczas delikatnego ssania 
główki   penisa   jednocześnie   koniuszkiem   języka   muskać   go   szybkimi   ruchami   tuż   poniżej 
otworka. Jeśli twoim życzeniem będzie, by  o p ó ź n i ć   pobudzenie partnera, możesz delikatnie 
ssać trzon z boku jak kaczan kukurydzy, precyzyjnie dozując intensywność bodźców, ssąc albo 

background image

bliżej   żołędzi   (większa   intensywność)   albo   bliżej   podstawy   trzonu   (słabszy   efekt).   Możesz 
partnera rozbudzić znacznie bardziej, liżąc wokół rowka oddzielającego żołądź od trzonu.

Zapewne możesz jeszcze bardziej skutecznie (i miło!) opóźnić moment podjęcia stosunku, 

jeśli będziesz pieścić jądra partnera albo nawet weźmiesz do ust i (delikatnie!!) będziesz kulać 
językiem. Nie ssij ich zbyt mocno, bo spowodujesz trwały i mocny ból, który na pewno wam w 
niczym nie pomoże.

Podczas tych wszystkich zabiegów możesz zadbać o to, by partner pobudzał także ciebie, 

kładąc się w takiej pozycji, żeby miał łatwy dostęp do twoich piersi i pochwy. Jeśli na przykład 
zdecydujesz  się na  seks oralny, możesz uklęknąć  przy nim, mając  udo przyciśnięte  do jego 
ramienia; możesz też położyć się okrakiem na jego klatce piersiowej, tak by twoja łechtaczka 
znalazła się w zasięgu jego języka. To jest owa słynna pozycja, znana jako „soixante–neuf’, 
ponieważ leżycie w kształcie liczby „69” (pewien mój tęższy przyjaciel przyznaje, że kiedy z 
żoną uprawiają seks oralny, to bardziej przypominają „88” niż „69”).

background image

14

J

EJ

 

CIAŁO

 

I

 

CO

 

ONO

 

POTRAFI

Teraz przekonamy się, że kobieta może w zasadniczy sposób wpływać na to, jak przebiega 

współżycie, wcale nie wywołując u mężczyzny poczucia, że został pozbawiony dominacji. W 
kontekście związku  seksualnego  wcale nie używam  terminu  „dominacja”, by powiedzieć, że 
kobieta stanowi zabawkę w rękach mężczyzny i że może on ją traktować wedle swojego uznania. 
Jednak z  czysto  biologicznych  i  kulturowych  względów,  które  w  ogóle  nie  mają  związku  z 
wzajemnym odnoszeniem się do siebie mężczyzny i kobiety, on cechuje się instynktem, który 
każe mu wprowadzić penis w swoją partnerkę i pokazać jej, że jest silny i męski i że potrafi ją 
zaspokoić.   Jest   to   zachowanie  o  rodowodzie   jaskiniowym,   stanowiące   ważny   element   jego 
pobudzenia seksualnego. Właśnie dlatego w poradnictwie zawsze kładę tak wielki nacisk na to, 
by kobieta  p o k a z y w a ł a   partnerowi i  k i e r o w a ł a   nim, a nie mówiła lub (nie daj Boże!) 
dokuczała mu i poniżała go, a niestety zbyt wiele kobiet tak właśnie czyni.

Jeśli będziesz krytykować mężczyznę za jego zachowanie w łóżku, stworzysz tylko nowe 

problemy i jeszcze bardziej pogorszysz sytuację. Za to jeśli  p o k a ż e s z   mu  i  p o k i e r u j e s z 
nim, jeśli będziesz  r e a g o w a ć   (nawet jeśli częściowo będą to kobiece sztuczki), w efekcie 
zaczniesz korzystać z możliwości twojego ukochanego, który w pełni cię zadowoli.

Nie spodziewaj się, że wasze życie seksualne radykalnie odmieni się na lepsze w ciągu jednej 

nocy. Stare nawyki trudno wykorzenić, a stare przyzwyczajenia seksualne tym bardziej. Poza 
nieporadnością i brakiem wiedzy, mężczyźni grzeszą też powszechnie seksualnym lenistwem, 
najczęściej w długotrwałych związkach. Skoro już nie musi jej ścigać i co noc ciągnąć za włosy 
do swojego łóżka, nasz jaskiniowiec traci zainteresowanie seksem i całkowicie oddaje się pracy, 
golfowi i spożywaniu piwa. Wcale nie jest tak, że tylko kobiety unikają seksu z powodu „bólu 
głowy” lub zmęczenia.

Seksualnie leniwego mężczyznę możesz jednak podniecić, jeśli wprowadzisz coś nowego i 

ekscytującego do jego śmiertelnie nudnej rutyny. Dziś wieczorem wypróbuj jedną lub kilka z 
poniższych metod i sprawdź, jaki będzie skutek.

1. Wejdź z nim do wanny albo pod prysznic i umyj go żelem lub mydłem o nowym zapachu.
2. Zamiast ciepłego mleka przynieś mu butelkę schłodzonego szampana i powiedz, że chcesz 

uczcić   rocznicę   waszego   pierwszego   zbliżenia   (albo,   jeśli   twój   partner   należy   do   tych 
wyjątkowych mężczyzn, którzy pamiętają tę datę, powiedz mu, że ta rocznica związana jest 
z dniem, w którym dał ci wielokrotny orgazm. Tego nie będzie wiedział za żadne skarby!).

3. Jeśli normalnie wkładasz koszulę nocną, idź do łóżka nago albo ubierz staniczek, który nie 

zasłania brodawek, albo seksowne body lub też majteczki z wycięciem w kroku.

Jeśli chodzi o erotyczne stroje, ważne jest, by nosić to, w czym ty się czujesz seksownie, jak 

też to, co na pewno podnieci twojego partnera. Jeśli w fioletowych satynowych minimajteczkach 
nie czujesz się dobrze, nie zakładaj ich. Twoja niepewność udzieli się partnerowi i na pewno nie 
wywoła odpowiedniego nastroju. Niektórych mężczyzn krępuje to, że podnieca ich erotyczna 
bielizna, i mogą zareagować negatywnie, jeśli partnerka całkiem niespodziewanie „wyskoczy” z 
czymś takim. „Nic z tego nie rozumiałam — powiedziała 31–letnia Jennie ze Springfield w stanie 
Massachusetts, która postanowiła podniecić swojego ospałego męża, ubierając się w długą, białą 
koszulę nocną bez góry. — Uważałam, że jest seksowna, a przy tym elegancka. Billy jednak się 
wściekł   i   powiedział,   że   wyglądam   jak   dziwka.   Dopiero   znacznie   później   mnie   przeprosił   i 
poprosił, abym się w nią znowu ubrała. Sądzę, że poczuł zakłopotanie z tego powodu, iż ten strój 

background image

tak bardzo go podniecił. Nie spodziewał się zobaczyć swojej starej, nudnej żony wyglądającej tak 
seksownie”.

Moja rada jest taka: jeśli kobieta waha się, czy nosić erotyczne ubiory, jeśli ją to na przykład 

krępuje albo obawia się, że partner zareaguje negatywnie, wówczas nie powinna próbować robić 
z tego niespodzianki tuż przed pójściem do łóżka. Chodzi o to, że to także mogłoby stanowić 
zagrożenie dla owej cennej męskiej dominacji: mianowicie fakt, że to ty zrobiłaś pierwszy i nader 
jednoznaczny krok. Z całą pewnością kobieta może zainteresować swojego partnera, ubierając się 
w erotyczną bieliznę. Mnóstwo katalogów oferuje różnego rodzaju seksowne stroje. Jednak wiele 
kobiet przekonało się, że lepiej je kupić i zacząć nosić, nie robiąc wokół tego wielkiego szumu. 
Na przykład Norma, 27–letnia sekretarka z Buffalo w stanie Nowy Jork, która zamówiła sobie 
cały zestaw erotycznej bielizny (w tym majteczki na zamek błyskawiczny od przodu do samego 
tyłu) i czarny kombinezon z siateczki, zaczęła w niej chodzić bez żadnej okazji, a już po trzech 
dniach oświadczyła: „Moje życie seksualne nagle nabrało rozmachu”.

W większości katalogów z erotyczną bielizną są także „kostiumy”, czyli na przykład stroje 

pielęgniarki albo kelnerki. Heidi, energiczna 44–letnia mężatka z Indianapolis, kupiła sobie strój 
pielęgniarki, ponieważ jej drugi mąż, George, kilkakrotnie wspomniał o tym, że bardzo mu się 
podobało   w   szpitalu,   gdzie   przebywał   po   zwichnięciu   nogi   na   skutek   wypadku   drogowego. 
Pytany   dlaczego,   mówił:   „Siostry   się   mną   tak   fantastycznie   opiekowały.   Robiły   za   mnie 
wszystko,   dosłownie   wszystko”.   Choć   George   nie   rozwijał   tego   tematu,   Heidi   zakładała,   że 
siostry   własną   ręką   uwalniały   go   od   napięć   seksualnych   albo   też   że   George   wciąż   o   tym 
fantazjuje. Tak czy inaczej wiedziała, że podniecają go pielęgniarki i postanowiła się wcielić w tę 
rolę.

„Strój kosztował mnie tylko 35 dolarów i moim zdaniem to były najlepiej przeze mnie wydane 

pieniądze od wielu lat. Dostałam biały czepek z czerwonym krzyżem, krótki fartuszek z białego 
jedwabiu zapinany na guziki od góry do dołu. Do kompletu należały białe kolanówki i białe 
tenisówki.

Było dość późno. George leżał w łóżku i pracował nad jakimiś dokumentami. Wyszłam z 

łazienki z ciepłą myjką w ręce i ręcznikiem. Powiedziałam: «George, czas na toaletę». Roześmiał 
się, ale był zachwycony. Odsunęłam te jego papiery na bok i położyłam go na wznak. Rozpięłam 
mu piżamę, umyłam twarz i tors, a potem wytarłam ręcznikiem. Miał tak wielką erekcję, że penis 
wystawał mu z rozporka spodni. Nie dotykałam go na razie, ale niby to przypadkiem muskałam 
fartuchem, ręcznikiem albo ramieniem.

George usiłował mnie chwycić, ale uderzyłam go w dłoń i skarciłam: «Nie wolno… Jestem 

pielęgniarką i ja tu rządzę». Rozpięłam mu spodnie piżamy i umyłam penis, bardzo delikatnie 
pocierając  go w górę  i w  dół. George ciężko dyszał,  jak po długim biegu!  Potem  wreszcie 
położyłam się na nim i zadarłam swój fartuch. Pierwszy raz w życiu wygoliłam włosy łonowe, a 
George   na   ten   widok   zbaraniał.   Miał   taką   erekcję,   że   pomyślałam,   iż   go   rozsadzi.   «Dzisiaj 
musimy zastosować specjalną indywidualną kurację» — oznajmiłam i skierowałam jego penis do 
mojej pochwy. Ujeżdżałam George’a w takim tempie, jakie mi odpowiadało, pod takim kątem, że 
było mi fantastycznie.

Wszystko to miało tę zaletę, że robiłam coś, co podniecało George’a, ale jednocześnie robiłam 

to, co mi było potrzebne. George zazwyczaj jest o wiele za gwałtowny i za szybki. Tamtej nocy 
unosiłam się i opadałam tak wolno i delikatnie, jak pragnęłam. Przez fartuch George pieścił moje 
piersi,  pocierał   mi  brodawki   przez  jedwab,   a  to   mnie  jeszcze   bardziej  podnieciło.   W  końcu 
pacjentowi się poprawiło, naprawdę poczuł się lepiej. Przewrócił mnie na wznak i położył sobie 
moje   nogi   w   tych   kolanówkach   na   ramiona   i   tak   głęboko   suwał,   że   pamiętam,   jak   głośno 
krzyczałam. Miałam dwa i pół orgazmu, jeden po drugim. Dwa potężne i jeden mały. Następnie 

background image

George wyjął penis z mojej pochwy i cała ta ciepła sperma wylądowała na moim wygolonym 
sromie. Powoli wcierał ją w niego, a ja poczułam setki małych skurczy, b a r d z o  przyjemnych, 
prawie z b y t  przyjemnych.

Opowiedziałam   przyjaciółce,   że   przebrałam   się   za   pielęgniarkę,   aby   pobudzić   George’   a. 

Chyba była zaszokowana, choć nie pokazała tego po sobie. Chyba myślała, że takich rzeczy nie 
powinno się robić, aby zadowolić własnego męża. Aleja wiem z doświadczenia, jak nudne może 
być życie seksualne, i wiem też, ile oboje partnerzy mogą zyskać dzięki takiej przebierance.

Nadal od czasu do czasu ubieram się w ten strój… może raz na miesiąc, raz na dwa miesiące. 

To jest bardziej ekscytujące, jeśli się tego nie nadużywa. I do tego tylko wtedy golę się między 
nogami, więc George zawsze wie, że może jeszcze tego oczekiwać, kiedy podniosę do góry 
fartuszek”. Rozmawiałem z innymi kobietami, które ubierają się w najróżniejsze stroje, od białej 
koronki do czarnej skóry, zależnie od upodobań partnera (i własnych). 28–letnia Katie, fotografik 
z Lansing w stanie Michigan, kupiła sobie czarną skórzaną baskijkę, która nie zakrywa jej lewej 
piersi, a między nogami jest tylko cienki, czarny, skórzany rzemyczek „zapięty bardzo ciasno, tak 
że cały znika w mojej cipce”, czarne skórzane kozaczki, czarne skórzane rękawiczki do łokci i 
czarne   skórzane   paseczki,   które   spinają   ręce   w   nadgarstkach   w   odległości   zaledwie   15 
centymetrów od siebie, a stopy w kostkach rozstawione na 30 centymetrów. Ubrana w ten sposób 
zrobiła sobie dziesiątki zdjęć, a później ubrała się tak dla swojego 32–letniego partnera, Jima. 
Nadal czasami tak się ubiera. „Takich radykalnych inicjatyw seksualnych nie trzeba podejmować 
za często. Szybko okazałoby się, że potrzebujesz czegoś jeszcze bardziej ekstremalnego, a żadne 
z nas nie miało ochoty na takie skrajności jak fetyszyzm czy krępowanie partnera. Jednak kiedy 
to zakładam, Jim szaleje z podniecenia. Powtarza, że widzi we mnie tę część mojej osobowości 
seksualnej, którą nie zdołał zawładnąć. Dzięki temu rozumie, że mam własną indywidualność, 
własną tożsamość seksualną, że nie jestem tylko cała jego. Lubię, jak przywiązuje moje ręce i 
stopy do górnej i dolnej poręczy łóżka, a potem robi ze mną, co chce, a ja mu w niczym nie mogę 
przeszkodzić.  To jest trochę groźne, ale  zarazem fascynujące.  Oczywiście,  trzeba partnerowi 
bezgranicznie ufać, żeby się na to zgodzić, ale ja ufam Jimowi, mimo że czasami mnie zaskakuje. 
Kiedyś   kupił   dwa   potężne   wibratory.   Mam   je   jeszcze   gdzieś   schowane.   Są   jakby 
półprzeźroczyste, wykonane z elastycznego plastyku, a w środku mają dziesiątki kuleczek, które 
kotłują się po włączeniu urządzenia. Jim zwilżył te wibratory, a następnie wsunął jeden do mojej 
cipki, a drugi do odbytu. Potem nastawił maksymalną szybkość i zostawił je we mnie, a ja nijak 
nie mogłam ich wyjąć. Jim wciąż mnie całował, całował moje piersi, po mniej więcej pięciu 
minutach miałam orgazm, a za chwilę następny i jeszcze jeden. W końcu błagałam go, żeby je 
wyjął.   Tego   było   mi   już   za   dużo.   Innym   razem   Jim   przyprowadził   młodego   owczarka 
niemieckiego   z   nabijaną   ćwiekami   obrożą   i   kazał   psu   lizać   mnie   między   nogami.   Coś 
przerażającego, ale dało mi to niesamowite doznanie, a ten pies na pewno nie miał nic przeciwko 
temu. Pewien weterynarz powiedział mi później, że sporo kobiet szkoli psy, żeby to robiły”.

Oczywiście, ani myślę sugerować, żebyś koniecznie zgłębiała tajniki takich ekstremalnych 

form seksu, aby móc uzyskać maksimum rozkoszy. Powtarzam wielokrotnie: jeśli dana czynność 
pobudza oboje partnerów i obojgu sprawia przyjemność (nawet jeśli jednemu z nich większą niż 
drugiemu) oraz nie wyrządza nikomu krzywdy, wówczas nie istnieją granice tego, co możecie 
zrobić. To jest twoje ciało, twoje życie. Nie ma powodu się obawiać ani wstydzić czegoś, co 
może się okazać dla was seksualnie ekscytujące.

Po tej krótkiej dygresji, wróćmy do tego, co możesz zrobić już dziś wieczorem.
4. Gdy tylko się położysz do łóżka, zsuń się odpowiednio nisko i zacznij całować jego penis. 

Jeśli spyta, co się dzieje, powiedz, że zaplanowałaś sobie ucztę o północy.

background image

5. Wypożycz albo kup kasetę wideo z filmem pornograficznym dobrej klasy i włącz telewizor. 

Jeśli nie macie telewizora w sypialni, kup zamiast filmu czasopisma pornograficzne. Ich 
kupno zapewne wymaga pewnej odwagi, ale efekty (u partnera) mogą być spektakularne.

Głębokie gardło  i podobne filmy obecnie mogą się wydawać zdecydowanie staroświeckie, 

tym  bardziej że występujące w nich gwiazdy porno są dziś szacownymi  paniami w średnim 
wieku. Jednak pośród wielu dostępnych dziś nowych pozycji filmowych jest na przykład Health 
Spa, 
w którym występują Abigail Clayton i Kay Parker: „Akcja toczy się w ośrodku gimastyki 
sportowej… W programie są «seksćwiczenia»„. Z kolei Traci Duzit i Fawn Paris grają w Cherry 
Busters: 
„Zobaczycie Mindy w akcie lesbijskim z jej piękną przyjaciółką, która później bierze na 
raz   trzech   mężczyzn,   tracąc   w   ekstazie   panowanie   nad   sobą,   kiedy   tych   trzech   bierze   ją 
jednocześnie”.   Są   też   filmy   Teresy   Orłowskiej   (ponad   200   dolarów   za   kasetę,   jedne   z 
najdroższych na rynku): „Szczyt erotyzmu! Teresa ma piękne, olśniewające ciało z największym 
biustem,   jaki   kiedykolwiek   zobaczysz…   Uwielbia   seks   z   trzema   lub   czterema   mężczyznami 
naraz… w cipce, odbycie, ustach… albo ma butelkę wina w cipce i penis w pupie”. Niektóre 
filmy   adresowane   są   do   osób   o   jeszcze   bardziej   wyrafinowanych   gustach.   Chociaż   wielu 
uznałoby je za niespecjalnie podniecające, a niektórzy nawet za odpychające, przekonałem się, że 
dzięki ich oglądaniu wiele par cierpiących na brak pomysłów zyskało nowe możliwości, a co 
najmniej zrobiło pierwszy krok w walce z zahamowaniami seksualnymi. Niektórzy mężczyźni i 
kobiety przekonywali się też, że jedno z nich głęboko tłumi pewne pragnienia seksualne, mając 
przeświadczenie, że to coś „nieprzyzwoitego” albo „zboczonego” i żadna osoba na świecie nie 
zniosłaby tego. Czasami oboje tłumili te same pragnienia i ze zdumieniem odkrywali, że będąc 
razem całe tygodnie, miesiące, a nawet lata, nie uświadamiali sobie tego.

Zatem jeśli nawet nie masz w planie wypożyczenia ani kupienia kasety z „ostrym” seksem, 

warto przejrzeć katalogi, aby się przekonać, czy jakaś szczególna jego odmiana wzbudzi twoją 
ciekawość. Pamiętaj  o jednym:  sam fakt, że ciebie lub twojego  partnera  podnieca oglądanie 
„ostrego” seksu, nie oznacza, że jesteś perwersyjna, ani że którekolwiek z was ma obowiązek 
wypróbować   to,   co   zobaczyliście   na   ekranie.   Może   cię   ekscytować   film   o   akrobacjach 
spadochroniarzy, ale wcale nie musisz czuć natychmiast potrzeby wyskoczenia z samolotu.

Niektóre   filmy   wideo   są  b a r d z o   dziwaczne,   na   przykład  Bizarre   Special:  „Liliputka, 

tłuścioszka z ogromnym biustem, dziewczyna punk z tatuażem i dziewczyna wysoka jak tyka — 
wszystkie   bawią   się   w   niezwykle   erotyczną   grę”.   Na   ogół   jednak   filmy   takie   dzielą   się   na 
kategorie   przypisywane   dobrze   znanym   odmianom   seksu.   Liczne   filmy   mają   za   temat   seks 
analny, na przykład  W potrzasku od tyłu:  „W obsadzie są utalentowane i piękne dziewczyny 
głodne seksu, Rambone i jego niewiarygodna, 40–centymetrowej  długości rozkosz penetracji 
analnej”. Są też filmy o seksie wykonywanym zaciśniętą dłonią, w których mężczyzna wsadza 
swoją pięść do pochwy kobiety. Sporo tytułów dotyczy też krępowania partnera, choćby Kobiecy 
rozum: 
„Jan jest bogata i wpływowa, ale seksualnie ożywia się tylko wtedy, kiedy jej ciało jest 
związane,   a   ona   ma   knebel   w   ustach”.   Znaczna   jest   liczba   filmów   z   udziałem   kobiet   w 
zaawansowanej   ciąży   lub   karmiących   piersią,   na   przykład  Mleczna   droga,  w   której   „cztery 
aktorki pokazują swoje nabrzmiałe od pokarmu, olbrzymie piersi… ale mleko nie jest jedynym 
płynem płynącym tam wartko”, albo Matki bez ślubu: „Tajemne pragnienia dziewczyn w ciąży i 
lesbijska orgia karmiących matek”.

Są   też   filmy   pokazujące   mężczyzn   z   niesamowicie   wielkimi   penisami   oraz   kobiety   z 

niesamowicie   wielkimi   piersiami,   kobiety   uprawiające   seks   z   psami,   wieprzami   i   osłami, 
mężczyznę uprawiającego seks z drugim mężczyzną, kobietę uprawiającą seks z drugą kobietą, 
golenie włosów łonowych, mokry seks i lewatywy, transwestytów, transseksualistów oraz zmianę 
płci. Nakręcono filmy praktycznie o każdej odmianie seksu, jaka tylko przychodzi nam do głowy.

background image

Jeśli   zaakceptujesz   te   filmy   jako   erotyczną   rozrywkę,   absolutnie   nieszkodliwy   sposób 

osiągnięcia podniecenia, wówczas i ty, i twój partner możecie z nich sporo skorzystać. Jesteście 
dorośli, odpowiedzialni, więc was nie zdeprawują, nie wsączą trucizny, nie spowodują kwaśnych 
deszczy, skażenia środowiska ani powstania dziury ozonowej. Filmy te mogą być edukujące i 
mogą wielu parom pomóc w przezwyciężeniu ich zhamowań.

Posłuchajmy 24–letniej Nadine, mężatki z Tucson w Arizonie: „W wieku 19 lat zaszłam w 

pierwszą ciążę. Oczywiście wiedziałam, skąd się biorą dzieci, ale w sumie w sprawach seksu 
byłam ignorantką. Mama powiedziała mi, że w ogóle nie wolno uprawiać seksu, będąc w ciąży, 
bo jeśli penis uderzy płód w główkę, może spowodować uszkodzenie mózgu. Mówiła też, że 
kobieta tak bardzo przybiera na wadze, obrzmiewają jej piersi i tak dalej, po to by podczas ciąży 
była mniej atrakcyjna dla partnera, żeby nie miał ochoty się z nią często kochać.

Wobec   tego   nie   pozwoliłam   Rayowi,   żeby   mnie   choćby   dotknął,   gdy   tylko   w   klinice 

dowiedziałam się o ciąży. Po prostu nie pozwalałam mu nawet zbliżyć się do mnie. Ale on chyba 
wcale o tym nie marzył. Kiedy mówił, że wyglądam pięknie, sądziłam, że chciał mi tylko sprawić 
przyjemność. No, a ja z całą pewnością nie chciałam urodzić dziecka z uszkodzonym mózgiem.

„Z

ACHWYCAŁ

 

SIĘ

 

MNĄ

KIEDY

 

BYŁAM

 

W

 

CIĄŻY

Aż kiedyś w rozmowie przy kawie z przyjaciółką podjęłam ten temat. Powiedziała mi, że jej 

mąż   widział   mnie   przed   kilkoma   dniami   i   wyraził   życzenie,   aby   znowu   zaszła   w   ciążę; 
oczywiście ona o tym w ogóle nie myślała. Powiedziałam, że nie miałam pojęcia, iż jej mąż tak 
bardzo lubi dzieci. Ale ona zaprzeczyła. Chodziło o to, że on po prostu zachwycał się nią, kiedy 
była w ciąży. Podobał mu się jej okrągły brzuch i ogromnie podniecała go myśl, że kocha się z 
kobietą, która nosi w sobie jego dziecko.

Po tym, co mówiła moja matka, byłam zdumiona. Lara jednak wytłumaczyła mi, że seks w 

ciąży jest dozwolony, pod warunkiem że będzie niezbyt gwałtowny i że lekarz nie stwierdzi 
przeciwwskazań. Powiedziała, że Mike’a tak bardzo podniecał jej wygląd, gdy była w ciąży, że 
nawet  kupił   kilka   kaset  z   filmami   z  udziałem   ciężarnych  dziewczyn.  Opowiedziałam   o  tym 
Rayowi,   gdy   tylko   wieczorem   wrócił   z   pracy.   Najpierw   był   zły   na   moją   matkę,   za   to   że 
naopowiadała mi takich głupstw. Potem był zły na mnie, za to że w nie uwierzyłam. A na końcu 
śmiał się z tego wszystkiego. Sądził, że przeżywam jakąś «burzę» hormonalną związaną z ciążą i 
dlatego straciłam zainteresowanie seksem.

Nazajutrz rano przyszła Lara i przyniosła ze sobą tamte taśmy.  Wieczorem wcześniej niż 

zwykle poszliśmy z Rayem do łóżka, żeby je obejrzeć. Tylko raz, tuż przed naszym ślubem 
oglądaliśmy jeden film pod tytułem  Pragnienia młodych dziewcząt,  a potem już nigdy więcej. 
Nie   jestem   pruderyjna   ani   nic   z   tych   rzeczy.   Właściwie   nawet   lubię   erotyczne   filmy,   pod 
warunkiem że oglądam je z Rayem. Jednak tamte były całkiem inne.

W pierwszym występowały dwie bardzo młode dziewczyny. Były w siódmym albo w ósmym 

miesiącu   ciąży   i   przelatywało   je   naraz   dwóch   facetów.   Potem,   kiedy   oni   skończyli,   one   na 
zmianę lizały się między nogami. W następnej scenie obie leżą na łóżku, jedna ma głowę przy 
stopach   drugiej.   Jedna   z   nich   kładzie   się   na   drugiej,   tak   że   przywierają   do   siebie   wielkimi 
brzuchami, wtedy ta, która leży pod spodem, rozwiera pośladki tej drugiej, z której pochwy i 
odbytu wypływa sperma i cieknie na biust pierwszej z dziewczyn. Potem przyciska ona swoje 
piersi jedną do drugiej, i widać, jak z jej brodawek kapie siara. Następnie wciera w siebie spermę 
i siarę, a ta dziewczyna, która na niej siedzi, musi lizać jej brodawki. Owszem, to jest dość 
ekstremalny   seks,   a   ja   z   całą   pewnością   nie   kochałabym   się   ani   z   dwoma   mężczyznami 

background image

jednocześnie, ani z inną dziewczyną, ale oglądanie tego było wielką podnietą. Zachęciło Raya i 
mnie do tego, by na nowo podjąć współżycie… aż do siódmego miesiąca.

Kiedy stało się to trudne, Ray zazwyczaj raz, dwa razy na tydzień zaspokajał mnie oralnie. 

Lubił lizać mój nabrzmiały srom, podobało mu się, że mam więcej soków niż normalnie. Kiedy 
przeżywałam   orgazm,   mój   brzuch   robił   się   twardy   jak   skała,   a   dziecko   kopało   jak   szalone. 
Córeczka urodziła się zdrowa, co nie może dziwić, zważywszy, że ma zdrowych i szczęśliwych 
rodziców”.

Lekarz lub położna poinformują cię, czy z kontynuowaniem pożycia seksualnego podczas 

ciąży wiąże się jakieś ryzyko. Na pewno jednak nie istnieje niebezpieczeństwo, że penis twojego 
partnera   zrobi   krzywdę   dziecku   (choć   z   pewnością   należałoby   czasowo   zrezygnować   z 
wibratorów), a seks podczas ciąży jest bardzo korzystny dla twojego dobrego samopoczucia.

Pamiętaj, że dla mężczyzny ciąża jego partnerki jest prawie zawsze powodem do dumy i 

zadowolenia z siebie. Wszędzie, gdzie chodzi z partnerką, publicznie pokazuje dowód, że się z 
nią kochał i że ona z radością nosi w sobie jego dziecko.

6. I wreszcie ostatnia rzecz, jaką możesz zrobić już dziś: nad ranem objąć go ramieniem i 

powoli zacząć masować jego penis. A potem czekaj na miłe tego następstwa. Będziesz 
zdumiona, ilu mężczyzn lubi takie budzenie przed pianiem koguta.

Zapewne   zauważyłaś,   że   każde   z   tych   sześciu   zaleceń   wymaga   od   kobiety,   by  wykazała 

więcej inicjatywy,  niż być  może przywykła  okazywać. Wymaga  się od niej sporej wiedzy o 
seksie, sporej tolerancji i odwagi, by śmiało wkroczyć w sferę erotycznych przeżyć, które wiele 
kobiet uważa za perwersyjne, dziwne, a nawet groźne.

Z   całą   mocą   pragnę   podkreślić   rolę   kobiety   we   wzbogacaniu   praktyk   seksualnych   i 

możliwości   każdego   związku.   Mężczyźni   są  z   reguły   gotowi   wypróbować   niemal   wszystko. 
Zapytaj   jakiegokolwiek   mężczyznę,   czy   życzy   sobie   mniej   czy   więcej   seksu   oralnego   od 
partnerki,   mniej   czy   więcej   seksu   analnego,   mniej   czy   więcej   seksu   w   różnych   odmianach. 
Następnie te same pytania zadaj kobiecie. Szybko dojdziesz do wniosku (podobnie jak ja już 
przed   wielu   laty),   że   z   zasady   wyznacznikiem   nieudanego   lub   satysfakcjonującego   pożycia 
seksualnego danej pary są kobiece zahamowania i opory (lub ich brak).

W   ostatecznym   efekcie   właśnie   podejście   do   seksu   kobiety   zadecyduje   o   tym,   czy   para 

osiągnie  szczyty  swych  możliwości  seksualnych.  Sprawność  mężczyzny  oczywiście  odgrywa 
ważną   rolę,   jednak   kobieta   (poprzez   swoje   reakcje)   decyduje   o   zasadniczym   erotycznym 
klimacie związku, a im dłużej on trwa, tym bardziej jej stosunek do seksu będzie przesądzał o 
poziomie ich pożycia na co dzień.

Czy jest nieśmiała, ostrożna i czy ma zahamowania? Czy seks sprawia jej przyjemność, czy 

się   go   boi?   Czy   do   seksu   podchodzi   z   rezerwą   i   w   milczeniu   znosi   afekty   partnera?   Czy 
przeciwnie, otwarcie okazuje swą namiętność i gotowość do czerpania zmysłowej rozkoszy, jaką 
może zapewnić wzajemny pociąg seksualny dwojga osób?

Jeśli kobieta dysponuje odpowiednią wiedzą na temat seksu, uwierzy we własne siły, a jeśli 

będzie pewna siebie, bez obawy podejmie próby zgłębienia granic swej namiętności i będzie to 
robić   we   właściwym   dla   siebie   rytmie.   W   celu   osiągnięcia   maksymalnych   doznań   w   życiu 
miłosnym   ważne   jest,   by   każda   para   potrafiła   zniwelować   przeszkodę,   którą   seksuolodzy 
nazywają „rozziewem w tempie pobudzenia”.

Oto   co   napisał   jeden   z   ekspertów:   „Jedno   z   najbardziej   ewidentnych   zjawisk   z   zakresu 

seksualizmu człowieka przejawia się w tym,  że większość mężczyzn  łatwo się pobudza pod 
wpływem   czysto   fizycznego,   cielesnego   bodźca,   podczas   gdy   u   kobiety   pełna   zdolność   do 
reagowania zależy w o wiele większym stopniu od jej psychicznego nastawienia i całkowitego 
aprobowania działań partnera. Mężczyzna szybciej pobudza się w pierwszym etapie zbliżenia i 

background image

potrzebuje do tego o wiele mniej bodźców, wystarczy widok brodawki czy uda, a dla naszych 
dziadków — nawet kostki”.

Co   ciekawe,   przekonałem   się,   że   kobiety   dysponujące   wiedzą   o   seksie   i   pewne   siebie 

rozbudzają   się   niemal   równie   szybko   jak   mężczyźni,   a   zatem   są   w   stanie   osiągnąć   szczyty 
rozkoszy o wiele szybciej niż ich mniej seksualnie świadome i mniej pewne siebie siostry. Dość 
wolne tempo pobudzania seksualnego, jakie cechuje kobiety, wydaje się bardziej powiązane z ich 
psychicznym nastawieniem i uwarunkowaniami społecznymi niż z ich fizyczną i emocjonalną 
zdolnością do czerpania radości z udanego seksu.

Potwierdzają   to   obserwacje   Mastersa   i   Johnson.   Byli   oni   pierwszymi   badaczami,   którzy 

szczegółowo   analizowali   wszelkie   zmiany   w   organizmach   obojga   partnerów   podczas   aktu 
seksualnego. Uderzające w wynikach ich dociekań było to, że fizycznie kobiety i mężczyźni 
wcale aż tak bardzo się od siebie nie różnią.

Przyjrzyjmy się teraz kobiecym narządom płciowym i temu, co się z nimi dzieje w czasie 

pobudzania   seksualnego   i   orgazmu.   Jednocześnie   zobaczymy,   jak   kobieta   może   nauczyć 
partnera, by ją pieścił tak, jak ona najbardziej  lubi, a także co oboje mogą zrobić,  aby ona 
przeżywała najbardziej ekstatyczne orgazmy.

Sam fakt, że kobieta może urodzić dziecko, w sposób oczywisty świadczy o elastyczności jej 

pochwy, ale złożoność kobiecych narządów płciowych przez setki lat pozostawała tajemnicą. 
Fizjologowie po prostu nie wiedzieli, co dzieje się w organizmie kobiety, być może też wcale się 
nie kwapili, by się tego dowiedzieć. Z historii i z mitologii wynika, że mężczyźni zawsze trochę 
się bali tajemniczej pochwy, choć bardzo ich ona również intrygowała.

Dopiero   w   minionym   ćwierćwieczu   fizjolodzy   i   seksuolodzy   terapeuci   zaczęli   poznawać 

skomplikowane   funkcje   kobiecych   narządów   płciowych   podczas   stosunku,   a   jeszcze   później 
ustalili, jak tę wiedzę najpełniej wykorzystać, by móc zapewnić kobiecie maksimum rozkoszy 
seksualnej.

Już   omówiliśmy   zewnętrzne   organy   płciowe   kobiety,   jej   srom,   zlokalizowaliśmy   również 

wargi sromowe większe i mniejsze, łechtaczkę, cewkę moczową i przedsionek pochwy. Zawsze 
żałuję, że nazwy najpiękniejszych i budzących największe pożądanie części kobiecego ciała są 
albo   wulgarne   i   niemal   obsceniczne,   albo   pompatyczne   i   archaiczne.  Vulva  to   po   łacinie 
„macica”,   ale   termin  ten   jest  nieprecyzyjny,   jak  i   nadmiernie   naukowy. Angielskie  cunt  (ze 
staroangielskiego) także znaczy „macica” i jest pokrewne skandynawskiemu  kunte.  Być może 
najbardziej romantyczne są nazwy mindj lub minsh pochodzące z języka Romów, też określające 
zewnętrzne narządy płciowe kobiety. Być może Cyganie lepiej znali ars amandi niż Rzymianie 
czy średniowieczni Anglicy.

Kiedy   kobieta   jest   seksualnie   pobudzona,   jej   wargi   sromowe   mniejsze,  labia   minora, 

nabrzmiewają,   osiągając   swą   trzykrotną   wielkość   spoczynkową,   i   przesłaniają  labia   majora. 
Każda kobieta sama to wyraźnie zauważy, jeśli będzie się masturbować lub kochać przed lustrem 
albo przed obiektywem kamery. Jej wargi mniejsze zmieniają też kolor, czasami bardzo znacznie, 
od różowego lub brązowaworóżowego do jaskrawoczerwonego albo barwy dojrzałego wina.

Już na początku aktu miłosnego twojego partnera może kusić, by niezwłocznie zacząć pieścić 

twoją łechtaczkę. Dziś większość mężczyzn wie o łechtaczce, ale niestety wielu traktuje ją jak 
coś w rodzaju guzika, którego przyciśnięcie wywołuje  natychmiastowe pobudzenie kobiety i 
gwarantuje   jej   osiągnięcie   orgazmu.   Rzeczywiście   w   utworach   erotycznych   i   w   slangu 
najczęściej łechtaczkę opisuje się jako „guzik miłości”.

Posłuchajmy,   jak   24–letnia   Rhoda,   asystentka   dyrektora   z   St.   Louis,   opisuje   zbliżenie   ze 

swoim 33–letnim szefem, który najpierw zaprosił ją do lokalu na kolację: ,,Po kolacji odwiózł 
mnie   do   domu   i   zapytał,   czy   może   do   mnie   zajść   na   kawę   albo   na   drinka.   Odmówiłam. 

background image

Wiedziałam, że moja współlokatorka jest już w domu, więc sytuacja byłaby niezręczna. Poza tym 
to była nasza pierwsza randka i choć on mi się bardzo podobał, wcale nie byłam pewna, czy chcę 
z nim iść do łóżka.

Próbował nakłonić mnie, bym go wpuściła, ale kiedy zrozumiał, że tego nie zrobię, spytał, czy 

przynajmniej   może   mnie   pocałować   na   dobranoc.   Nie   sprzeciwiłam   się,   bo   on   mi   się 
rzeczywiście bardzo podobał.

Pocałował mnie i był w tym bardzo dobry. Przez sukienkę pieścił moje piersi, wsunął dłoń do 

stanika i bawił się moimi brodawkami. Potem zaczął sięgać pod spódniczkę. Nie opierałam się, 
bo to było miłe. Dotknął moich majtek i powiedział: «Jesteś wilgotna». Faktycznie byłam. A to 
chyba dla niego komplement, ponieważ był to efekt tego, że tak pięknie mnie całował.

Po chwili odsunął mi majtki na bok i zaczął mnie pieścić palcem, dość zdecydowanie i dość 

szorstko,  przynajmniej   tak  to  odczuwałam. Kazałam  mu  przerwać  ale   nie  słuchał.  W  końcu 
musiałam cofnąć jego rękę i odepchnąć go. Był bardzo rozgoryczony. «Co jest z tobą? Jesteś 
oziębła czy co?» — spytał.

No cóż, czyż nie tak właśnie bronią się wszyscy mężczyźni, kiedy się wygłupią? Nie byłam 

oziębła. Stanowiłam przeciwieństwo oziębłości. Byłam gotowa kochać się z nim tam i teraz, na 
przednim   siedzeniu   samochodu,   gdyby   tego   chciał.   Ale   on   pocierał   moją   łechtaczkę,   jakby 
papierem ściernym szlifował belkę, a to  b o 1 a ł o . I tylko tyle mu powiedziałam: «Odsuń się 
trochę, trzesz za mocno i wcale mnie nie pobudzasz, tylko denerwujesz».

Ale problem polegał na tym,  że on nie mógł pogodzić się z tym, że nie jest kochankiem 

doskonałym ani ekspertem w sprawach seksu. Zamiast pozwolić mi pokazać mu, jak to robić, tak 
jak lubię, wściekł się. Powiedziałam mu: «Nie wściekaj się, nie złość się, pokażę ci, jak to robić». 
Ale on nie chciał wiedzieć. Rzucił tylko: «Słyszałem o takich jak ty. Wszystkie jesteście lesbije, 
jeśli o to chodzi, jesteście lesbije i tyle»„.

Jednak   jej   szef   się   mylił.   Rhoda   nie   była   lesbijką   i   na   pewno   nie   była   oziębła.   Jak   już 

wcześniej podkreślałem, „oziębłość” z punktu widzenia fizjologii i psychologii seksu nic nie 
znaczy. Zwykle jest obelgą, którą się posługują mężczyźni nie potrafiący pobudzić kobiety tak 
szybko i z tak spektakularnym efektem, na jaki w ich wyobrażeniu zasługuje ich męskość.

Kobieca   łechtaczka   rzeczywiście   jest   bogato   unerwiona.   Między   zakończeniami   nerwów 

znajdują   się   mikroskopijne   twory   zwane   ciałkami   Paciniego,   bardzo   wrażliwe   na   ucisk. 
Koniuszek łechtaczki (jej żołądź) jest bardziej unerwiony niż jakakolwiek inna część sromu, a 
ciałka   Paciniego   są   tam   rozmieszczone   jeszcze   gęściej.   Stąd   też,   kiedy   mężczyzna   dotykają 
palcem, wysyłają do mózgu kobiety silne sygnały nerwowe.

Jednak dotykanie łechtaczki to nic jest to samo, co dotykanie penisa. Łechtaczka pobudza się 

znacznie   później.   Podczas   gdy   penis   u   mężczyzny   powiększa   się   po   pierwszych   bodźcach 
erotycznych, jej reakcja tego typu występuje później, po tym jak w pochwie zacznie wydzielać 
się   śluz   nawilżający.   Bezpośrednie   pocieranie   łechtaczki,   zwłaszcza   jej   koniuszka,   nie   jest 
zalecaną techniką gry wstępnej. Każdy mężczyzna, który będzie chciał od razu i bezpośrednio 
nacisnąć „guzik miłości”, prawdopodobnie spotka się z taką samą reakcją, z jaką spotkał się szef 
Rhody.

Znacznie   rozsądniejsze   jest,   jeśli   mężczyzna   odpowiednio   dużo   czasu   przeznacza   na 

całowanie partnerki, na pieszczoty jej piersi i pokazanie jej, że je uwielbia, wodzenie rękoma po 
jej plecach i udach, i dopiero wtedy pomyśli o dotykaniu jej sromu. Takie było też zdanie ponad 
80%   kobiet,   z   którymi   rozmawiałem   na   temat   podniet   łechtaczkowych.   Najczęstsza   skarga 
brzmiała następująco: „Mam poczucie, że on się uczył seksu z podręcznika, w którym napisano: 
«Łechtaczka jest dla kobiety najważniejszym ośrodkiem reakcji seksualnej», więc pociera ją, 
jakby to był jego penis, a ja od tego mam tylko podrażnienie i czuję się p o d r a p a n a ”.

background image

Oto   jak   powinno   to   wyglądać:   „Lubię,   kiedy   pieści   dłonią   okolice   mojego   sromu,   kiedy 

pociąga lekko moje włoski łonowe, kiedy bardzo delikatnie wodzi palcami wzdłuż szparki od 
góry do dołu, a potem powoli rozchyla wargi sromowe. Lubię wszystkie pieszczoty przedsionka 
pochwy,   a   także   kiedy   mężczyzna   raz   po   raz   wsuwa   częściowo   palec   do   mojej   pochwy, 
delikatnieją   rozchylając,   abym   miała   poczucie,   że   pokazuję   mu   wszystko…   nawet   wnętrze 
mojego ciała, które może sobie dokładnie obejrzeć i dotykać do woli. Lubię, gdy głaszcze moje 
wargi sromowe, tak miękko jakby to były pocałunki — delikatne palce i miękkie ciało. Lubię, 
gdy pieści trzon mojej łechtaczki, na początku powoli i tak delikatnie, że ledwo to czuję, jakby 
muskanie   skrzydełek   motyla…   a   następnie   stopniowo   silniej   i   szybciej,   jeszcze   szerzej 
rozchylając   palcami   moje   wargi   sromowe   i   eksponując   łechtaczkę…   później   szybko   i   tak 
delikatnie, że ledwo to czuję… ale głęboko we mnie coś wciąż narasta… a kiedy to dociera na 
powierzchnię, wykwita jak wielki, ciemny kwiat, a ja kompletnie się w tym zatracam…”

Powyższy opis jest kompilacją nagranych na taśmę magnetofonową wypowiedzi 25 kobiet i 

dziewczyn,  odpowiadających  na zadany im przeze  mnie temat:  „Proszę, opowiedz własnymi 
słowami, jak najbardziej lubisz, by partner dotykał twój srom?”

Zauważmy,   że   kobiety   wielokrotnie   używają   słów   „delikatnie”   i   „miękko”.   Cenią   sobie 

mężczyznę, który ma pełną erekcję, a wraz z rozwojem wydarzeń i narastaniem ich namiętności 
sprawia   im   przyjemność   coraz   głębszymi   i   intensywniejszymi   suwami   twardego   penisa   w 
pochwie. Jednak pierwsze intymne pieszczoty powinny być delikatne, zręczne i prowokujące.

Oto co powiedziała mi 39–letnia Maggie, kelnerka z South Bend w stanic Indiana: „Wolę być 

dotykana zbyt delikatnie niż zbyt mocno. Szorstkość mnie zraża. Nie twierdzę, że czasami nie 
chcę, by mężczyzna chwycił mnie zdecydowanie za ramiona, ściągnął mi majtki i przeleciał na 
stojąco, opartą o drzwi… ale to musi być mężczyzna, którego doskonale znam, natomiast taki, 
który jest zawsze brutalny, zdecydowanie mi nie odpowiada. To, że mężczyzna stosuje delikatne 
pieszczoty,   wcale   nic   znaczy,   że   jest   słaby,   skądże   znowu!   Może   mocno   cię   trzymać   w 
ramionach, ale dotykać z wyczuciem.

Lubię, kiedy zaczyna od dotykania, a nie zaraz na początku od ściągnięcia mi majtek, kiedy 

drażni mnie, wodząc opuszkami palców między moimi nogami. Lubię, kiedy sprawia, że robię 
się   wilgotna,   jeszcze   zanim  mnie   rozbierze.   Potem   może   już   ściągnąć   ze   mnie   majtki,   albo 
odsunąć je na bok, obnażając srom. Lubię też, jak nakrywa go następnie swoją dłonią, jakby 
trzymał w niej na przykład gruszkę, i palcem środkowym wodzi w mojej szparce z góry do dołu, 
tak by moje wargi sromowe po troszeczku się rozwierały. Takie rzeczy mężczyzna może ze mną 
robić przez całą noc, a ja się nie poskarżę.

Czasami  mam  wielką   ochotę,  żeby  od razu  wszedł  we  mnie,  ale  się  opanowuję,  bo  jeśli 

potrafię się opanować, to wiem, że kiedy ostatecznie to zrobi, będzie mi jeszcze lepiej. Lubię, by 
mężczyzna najpierw wsunął palce do środka, a dopiero potem dotykał łechtaczki. Lubię czuć, że 
on studiuje moje ciało. Lubię czuć, że chce poznać mnie całą. Uwielbiam, gdy mężczyzna wsuwa 
swój kciuk do mojej cipki, a potem dwa palce do odbytnicy. Uwielbiam to doznanie, szczególnie 
jeśli pociera palcami tę cienką oddzielającą je błonę i delikatnie przy tym pociąga ją, najlepiej w 
rytmie bossa novy [śmieje się].

„Z

OSTAŁAM

 

PORWANA

 

PRZEZ

 

KRZEPKIEGO

 T

ATARA

Wielu mężczyznom wydaje się, że wszystkie kobiety marzą o tym, by je zgwałcono, o sile i 

przemocy. Rzeczywiście, często o tym fantazjują. Kiedyś widziałam film o Dżyngis–chanie i 
później przez długi czas miałam erotyczne fantazje o tym, że zostałam porwana przez słusznej 
postury, spoconego, krzepkiego Tatara w rogatym hełmie, no wiesz, wciągnął mnie na swego 

background image

konia. Siedzę skulona za jego plecami, mocno obejmując go w pasie. W czasie jazdy moje ręce 
zaczynają masować jego muskularne, potężne uda… Mój Tatar ma na sobie skórzane spodenki, 
pod którymi uwypuklają się jego jądra. Mogę wsunąć rękę w te jego spodenki i pocierać jego 
penis i jądra. Tatar ma od tego wielką erekcję, jego penis liczy około 30 centymetrów długości, 
jest gruby i śliski, z potężnymi żyłami i śliwkowoczerwoną żołędzia, która pachnie skórą, potem i 
moczem. W tej fantazji jakimś cudem przesiadam się do przodu i w trakcie jazdy opadam na ten 
penis. Jest tak wielki, że krzyczę. Mój Tatar oczywiście pędzi galopem przez jakieś równiny, a 
jego masywny pal to wchodzi, to wychodzi z mojej cipki w rytm tego galopu.

Mam nic kończący się orgazm i krzyczę do niego, żeby się zatrzymał, bo już nie mogę tego 

znieść, ale on nie słucha.

No, to jest bardzo seksowna fantazja, którą miałam przez długi czas. Myślałam o niej prawie 

co wieczór i wymyślałam coraz to nowe szczegóły. Nawet z a p a c h . Ale to jest tylko fantazja, 
nic więcej, jak artykuł w kobiecym piśmie albo powieść historyczna. Gdyby takie coś naprawdę 
mi   się   przydarzyło,   byłabym   zdruzgotana.   Absolutnie   nie   życzę   sobie   żadnego   seksu   z 
niechlujnym   Tatarem.   I   uważam,   że   mężczyźni   powinni   to   zrozumieć.   Muszą   się   nauczyć 
odróżniać to, o czym kobieta fantazjuje, od tego, czego rzeczywiście pragnie.

Moim   zdaniem,   kobiety   pragną   męskości,   która   dla   mnie   oznacza   zdecydowanie,   siłę   i 

orientację w różnych sprawach, a także poczucie, że on troszczy się o mnie. Ale myślę też, że w 
przypadku seksu, kobiety pragną sprawnego partnera, faceta, który wie, na czym to polega i nie 
grzebie się nieporadnie, a do tego takiego, który wie, czego sam chce, ale przy tym  się nie 
spieszy. Jak to było w tej piosence? «Nie bądź taki szybki Bili, wstrzymaj się na kilka chwil…» 
To lubią kobiety.

Szanuję mężczyznę i nigdy, kiedy dotykam jego penis, nie szarpię go, jakby to był hamulec 

bezpieczeństwa w pociągu. Trzymam go mocno, ale delikatnie, tak jak odpowiada to mężczyźnie 
i tak jak lubi, pocieram od góry do dołu, w tę i z powrotem. Kiedy on pierwszy raz dotyka moją 
cipkę, chciałabym, aby traktował ją z takim samym szacunkiem. To zdumiewające, ale tak wielu 
mężczyzn nadal chyba nie rozumie, że kobieta nie ma po prostu dziurki, po to by on się w nią 
ładował.   Nie   ma   najmniejszego   usprawiedliwienia   dla   męskiej   ignorancji.   Jest   przecież   tyle 
czasopism,   w   których   widać   absolutnie   wszystko:   wargi   sromowe,   łechtaczkę,   przedsionek 
pochwy, odbyt, wszystko. W kolorze i wyraźnie. A mimo to, kiedy taki facet jest z prawdziwą 
kobietą, myśli chyba, że nie ma nic innego do roboty, jak tylko szybko trochę pomanipulować i 
zaraz   pakować   się   do   środka.   Kiedy   mężczyźni   się   nauczą,   że   kobietę   trzeba   dotykać 
d e l i k a t n i e ?”

Zacytowałem prawie całą wypowiedź Maggie na temat sposobu pobudzania kobiety przez 

partnera,   ponieważ   podejmuje   ona   wiele   ważnych   kwestii,   łącznie   z   fascynującym   tematem 
fantazji seksualnych. Wyobraźnia w przypadku obu płci jest teatrem, w którym wystawiane są 
bardzo erotyczne sztuki, jednak z samego faktu, że zaznajemy satysfakcji, oglądając je, wcale nie 
wynika, iż naprawdę chcemy w nich zagrać.

Fantazja   seksualna   odgrywa   istotną   rolę   w   trakcie   stosunku,   nadaje   naszym   pragnieniom 

erotycznym kształt i formę, a także koloryt. Jednak dojrzały i wyedukowany kochanek wie, że 
fantazje   to   fantazje   i   że   kobieta,   którą   podnieca   lektura   o   zbiorowym   gwałcie,   byłaby   (w 
rzeczywistości)   takim   przeżyciem   załamana.   Mężczyzna   może   dotykać   ją   i   pobudzać”   z 
delikatnością i zręcznością, którą ona uwielbia, jednocześnie wykonywać mocne suwy i mocno ją 
obejmować, aby dać partnerce w r a ż e n i e  siły fizycznej i dominacji (a proszę pamiętać o tym, 
co powiedziałem o tej potrzebie: należy ona do psychologicznych uwarunkowań towarzyszących 
stosunkowi i wcale nie musi świadczyć o nadrzędnej roli mężczyzny ani o tym, że dąży on do jej 
uzyskania).

background image

Vera, 24–letnia projektantka mody z Atlanty w stanie Georgia, ma od czasu gdy wyszła za 

35–letniego Bradleya, powracające od sześciu, siedmiu miesięcy fantazje. Bradley pracował jako 
pilot, zatem Vera dwie lub trzy noce w tygodniu spędzała sama.

„Zaczęłam fantazjować o związku lesbijskim. Wiązało się to częściowo z moją nauczycielką 

wychowania   fizycznego   z liceum.  Kiedy miałam  około  15  lat,  bardzo  mnie   pociągała.  Była 
brunetką i zaczesywała włosy do tyłu. Miała słowiańskie rysy i absolutnie największy biust. Do 
tego  była   bardzo  surowa.  Wyobrażałam  sobie,  że  chciałabym   razem  z  nią  wykąpać  się  pod 
prysznicem i pieścić jej piersi. Bardzo mnie to zawsze podniecało. Oczywiście, nic takiego nigdy 
się nic wydarzyło. Była mężatką, jej mężem był wyniosły profesor chemii, a ona nawet na nas, 
dojrzewające dziewczyny, nigdy nic spojrzała.

Jednak w te wieczory, kiedy Bradley był poza domem, zaczęłam fantazjować o związku z 

kobietą bardzo podobną do mojej wuefistki. Wyobrażałam ją sobie dominującą, bardzo piękną, w 
czarnej baskijce, czarnych pończochach i bucikach na wysokim obcasie. Miała czarny biczyk i 
jeśli nie byłam natychmiast posłuszna każdemu jej słowu, smagała mnie nim. Kazała mi całować 
swe piersi i przygryzać brodawki. Następnie siadała na mnie okrakiem i żądała ode mnie seksu 
oralnego. Palcami rozchylała swoją pochwę i przyciskała mi ją do ust, prawie mnie dusząc. Jeśli, 
jej zdaniem, słabo się spisywałam, znowu mnie smagała. Gdy wreszcie była gotowa do przeżycia 
orgazmu, moja skóra cała była w prążki od czerwonych smagnięć. A kiedy już szczytowała, 
pocierała pochwą o moją twarz, tak że nawet rzęsy miałam sklejone od jej soków.

Kiedy uznawała, że byłam grzeczna, łaskawie wciskała mi głęboko między pośladki nabijany 

paciorkami uchwyt  lego bicza i pozwalała mi na czworakach czołgać się po sypialni, z tym 
biczykiem wystającym mi z pupy jak długi ogon.

Podczas tych fantazji na ogół się masturbowałam i zawsze osiągałam orgazm, choć oczywiście 

nie miałam tego uczucia zaspokojenia co z Bradleyem. Z całą pewnością nie. Jest doskonałym 
kochankiem. W końcu jednak zaczęłam się przejmować nawrotami tej fantazji. Nie uważałam 
siebie za masochistkę i wiedziałam na pewno, że nic jestem lesbijką. Lubię inne kobiety, nie 
przeczę, ale one mnie po prostu nie podniecają.

Wreszcie zebrałam się na odwagę i opowiedziałam Bradleyowi o czym fantazjuję. Byłam 

przestraszona,   że   on   to   wszystko   źle   zinterpretuje   i   pomyśli,   iż   w   ten   sposób   próbuję   mu 
przekazać, że jestem lesbijką. Ale on słuchał, bardzo spokojnie i z wyrozumiałością, a potem 
potrząsnął głową i się roześmiał. Powiedział, że on wciąż snuje różne fantazje, kiedy jest z dala 
ode mnie. Jedna z nich, dodał, całkiem przypomina moją. Fantazjuje o tym, że musi podawać do 
stołu,  golusieńki,  a  wytwornie   i seksownie   ubrane  kobiety każą  mu  przynosić  sobie  dania  i 
nalewać wino, a następnie domagają się, by mogły wziąć jego penis w swoje usta.

Długo o tym wszystkim rozmawialiśmy. I wiesz, dla nas obojga było to oczywiste, że kobiety 

mnie nie interesują i że naprawdę nie chciałabym mieć wetkniętego w pupę biczyka. Bradleyowi 
zaś   wcale   nie   chodziło   o   to,   by   naprawdę   serwować   dania   dwudziestu   półnagim   kobietom. 
Jednak podzieliliśmy się treścią swoich fantazji i to było wspaniałe. A potem kochaliśmy się, 
znacznie bardziej namiętnie niż kiedykolwiek, bo wydaje mi się, że czuliśmy się sobie bliżsi.

Nie   zawsze   jest   łatwo   opowiedzieć   osobie,   którą   kochamy   i   szanujemy,   jakie   mamy 

nieprzyzwoite marzenia na jawie… ale powinno się to robić. Dla mnie była to ważna lekcja. 
Dowiedziałam się, że seks to coś, czym się dzielimy.

Ach, nadal miewam tamtą starą fantazję. I czemuż by nie?”

background image

15

C

LITORIS

CZYLI

 

ŁECHTACZKA

Jak już mówiliśmy, żołądź kobiecej łechtaczki jest bogato unerwiona, dzięki czemu kobieta 

może   odczuwać   intensywną   rozkosz   seksualną.   Jednak   niewłaściwe,   szorstkie   postępowanie 
mężczyzny   może   kobietę   rozdrażnić.   Sposób   pobudzania   narządów   płciowych   kobiety   w 
początkowych etapach stosunku jest zasadniczy dla przebiegu i jakości całego zbliżenia, które ma 
nastąpić  między nimi.  To właśnie  wybór  metody pobudzania  decyduje  o tym,  czy dany akt 
będzie pamiętny i satysfakcjonujący czy też chaotyczny, powierzchowny, niezsynchronizowany. 
Poza tym, że fizycznie połączy kochanków, nie da im niczego więcej.

Z tego względu uważam za tak  ważne, by swobodnie i otwarcie  kochankowie poznawali 

wzajemnie   swoje   narządy   płciowe.   Kobieta   powinna   mieć   możliwość   dotykania   i   oglądania 
penisa partnera, kiedy tylko wyrazi taką chęć. Na podobnej zasadzie mężczyzna powinien mieć 
możliwość oglądania i dotykania pochwy partnerki.

Kochankowie powinni siebie nawzajem masturbować, tak często, jak tylko mają na to ochotę, 

niekoniecznie do orgazmu, lecz po to, by odkryć, co jest dla nich miłe, co nieco mniej, a co 
całkowicie nie do przyjęcia. Rozmawiałem z 55–letnią Megan, mężatką z Vineland w stanie New 
Jersey, która poskarżyła się, że w ciągu 32 lat jej mąż, Lyle, ani razu nie masturbował jej aż do 
uzyskania orgazmu. „On nigdy nie korzysta ze swoich palców… tylko wtyka go we mnie, i 
więcej nic. Wydaje mu się, że na wszystko inne szkoda czasu i atłasu”.

Wcale nie należy do rzadkości, że kochankowie w średnim wieku nie są już skłonni uczyć się 

tych odmian seksu, których nie opanowali wtedy, gdy byli młodsi. Ponadto częstokroć ulegają 
przesądom i mają zahamowania. Wcale też nie jest czymś  niespotykanym,  że gdy ich dzieci 
dorastają i opuszczają dom rodzinny, oni ograniczają seks do rutynowego „raz na miesiąc” albo 
w ogóle rezygnują ze współżycia.

Kochankowie w średnim wieku mają jednak niepowtarzalną szansę, by kochać się do woli i 

kiedy tylko zechcą. A co jest jeszcze ważniejsze, powinni być ze sobą do tego stopnia zżyci, aby 
umieć wyjaśnić sobie, jakie mają nie spełnione fantazje i nie zaspokojone potrzeby.

Kiedy mężczyźnie i kobiecie przybywa lat, ich aktywność erotyczna obniża się. To jednak 

wcale nie znaczy, że już nie potrzebują zaspokojenia i rozkoszy seksualnej, które nadal, aż będą 
dobrze po sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce, może im zapewnić ich związek. Po menopauzie 
wiele kobiet zaczyna myśleć, że są dla partnera nieatrakcyjne, bo już nie mogą rodzić. Mężczyźni 
z kolei zaczynają się martwić, że potrzebują więcej czasu na uzyskanie erekcji.

Jednak seks, którego tu się uczymy, oznacza korzystanie ze swoich wszystkich możliwości, 

niezależnie  od  wieku   i  kondycji.   Dojrzali   kochankowie   mogą  czerpać   z  seksu  równie   wiele 
zadowolenia, co pary o czterdzieści lat od nich młodsze. Nigdy nie jest za późno na to, by się 
nauczyć, jak zadowalać partnera. Mówię to na podstawie własnej praktyki. Przeprowadziłem 
rozmowy z dwudziestolatkami, którzy nie wiedzieli, jak należy dotykać  narządów płciowych 
ukochanej. Rozmawiałem  też z pięćdziesięciolatkami,  którzy mieli  ten sam problem. Jedni i 
drudzy   jednak   uświadamiali   sobie   w   końcu,   że   chcąc   zadowolić   swoją   partnerkę,   muszą 
wiedzieć, jak to się robi.

Istnieje istotne podobieństwo łechtaczki i penisa. Kiedy płód rozwija się w łonie matki, ma 

między nogami małą grudkę tkanki, więc długo nie można określić jego płci. Jeśli będzie to 
chłopiec, z tej tkanki powstanie penis, jeśli dziewczynka, tkanka ta nie rozwinie się i powstanie z 
niej łechtaczka.

background image

Nie ma ona otworka, jaki ma penis, jednak pod wieloma względami budowa obu narządów 

jest   bardzo   podobna.   Trzon   łechtaczki   tworzą   dwie   kolumny   gąbczastej   tkanki,  corposa 
cavernosa,  
które, tak samo jak ich odpowiedniki w penisie mężczyzny,  podczas podniecenia 
seksualnego wypełniają się krwią. Dzięki temu łechtaczka powiększa się, choć nie ma wzwodu.

Mężczyźni powinni sobie uzmysłowić, że oba ciała jamiste łechtaczki odchylają się ku tyłowi 

i po obu bokach pochwy łączą się z kośćmi miednicy. Ciała jamiste opasują mięśnie, które się 
kurczą,  gdy  kobieta jest  pobudzona  seksualnie   i nie  pozwalają  odpłynąć   krwi.  Inny  mięsień 
podtrzymuje jej trzon od spodu. Jest on bezpośrednim odpowiednikiem tego mięśnia, który u 
mężczyzny   kurczy   się   podczas   orgazmu   i   wyrzuca   nasienie   przez   otwór   penisa.   U   kobiety 
mięsień ten poza łechtaczką rozdziela się na dwa i dochodzi do pochwy z obu jej stron.

Teraz widzimy, dlaczego z punktu widzenia fizjologii początkowe, delikatne pieszczoty warg 

sromowych  i samej pochwy mogą skuteczniej pobudzić kobietę do orgazmu niż bezpośredni 
szturm na jej łechtaczkę. Mięśnie wokół pochwy kurczą się i nie tylko dają kobiecie doznania 
rozkoszy, ale także pomagają powiększyć jej łechtaczkę.

Do dziś, mimo połączonych wysiłków profesjonalistów seksuologów (ze mną włącznie), nadal 

panują liczne błędne teorie na temat łechtaczki. Postaraj się o to, byś  t y   nie należał do grona 
osób zdezorientowanych.

Dokonajmy krótkiego przeglądu owych „teorii” po to, by je po kolei odrzucić.

1.   Wielkość   łechtaczki   wiąże   się   ze   stopniem   ekscytacji,   jaki   kobieta   może   osiągnąć. 

Nieprawda! Łechtaczki różnią się wielkością i kształtem dokładnie w ten sam sposób, jak 
różnią się wielkością i kształtem penisy. Stąd też każda kobieta, jeśli jest odpowiednio 
pobudzana, jest w stanie uzyskać maksimum seksualnej rozkoszy.

2. Kobiety potrzebują nieustannego pobudzania łechtaczki, po to by mogły uzyskać orgazm. 

Nieprawda! A zatem zupełnie niepotrzebnie są (mówiąc delikatnie!) wszelkie nasadki „do 
stymulacji   łechtaczkowej”,   jakie   niektórzy   mężczyźni   zakładają   na   penis.   Tuż   przed 
osiągnięciem przez kobietę orgazmu, jej łechtaczka cofa się, ale choć jej nie widać i nie 
można   jej   bezpośrednio   dotykać,   to   jednak   nadal   jest   pobudzana   dzięki   rytmicznemu 
naciskowi na tę sferę ciała kobiety.

3.   Bezpośredni   nacisk   na   łechtaczkę   jest   nieodzowny,   aby   podniecić   kobietę   przed 

stosunkiem.   Nieprawda!   Oto   co   napisał   jeden   z   seksuologów:   „Kiedy   kobieta   się 
masturbuje, a większość robi to od czasu do czasu, prawie nigdy nie dotyka bezpośrednio 
żołędzi łechtaczki. Wiele kobiet pociera albo uciska jej trzon, ale wiele nawet tego nie robi. 
Natomiast pobudzają one łechtaczkę pośrednio (podkr. G.M.), dotykając jej okolic. Wolą 
uciskać wzgórek łonowy, znajdujący się tuż powyżej sromu, albo pocierać wargi sromowe 
mniejsze. Dotykanie samej łechtaczki może wywołać nieprzyjemne uczucie”.

4.   Istnieją   różne   rodzaje   orgazmu:   pochwowy,  łechtaczkowy   i   w   punkcie   G.   Nieprawda! 

Chociaż   orgazm   mogą   wywołać   różnego   rodzaju   podniety:   łechtaczkowe,   pochwowe, 
analne, a nawet same pieszczoty piersi, to jednak każdy orgazm jest przejawem tej samej 
reakcji — skurczu zewnętrznej części  pochwy,  co z kolei powoduje  serię rytmicznych 
skurczy dających rozkosz.

Ze   względu   na   to,   że   istnieje   wiele   sposobów   na   podniecenie   kobiety,   ze   względu   na 

atmosferę, otoczenie i jej odczucia wobec mężczyzny, który ją pobudza, orgazmy na pewno są 
o d c z u w a n e  odmiennie. Podobnie to, że kobiety płaczą z wielu różnych powodów, wcale nie 
znaczy, że są różne rodzaje łez.

W żadnym podręczniku nie znalazłem informacji o tym, że orgazmy mężczyzn  są równie 

zróżnicowane jak orgazmy kobiet, choć w istocie są one odmienne. Raz orgazm może się łączyć 

background image

z poczuciem eksplodowania żołędzi penisa, innym razem z poczuciem wypompowywania przez 
głęboko   położone   mięśnie.   Może   on   też   przypominać   wypływ   z   bardzo   ograniczoną   akcją 
mięśni. I w tym przypadku zależy to od okoliczności i od tego, jaki był przebieg danego aktu. 
Jednak w rzeczywistości wszystkie męskie i wszystkie kobiece orgazmy zasadniczo polegają na 
tych samych reakcjach fizycznych.

A nam zależy przede wszystkim na tym, by je maksymalnie z i n t e n s y f i k o w a ć .
Kiedy zbliża się moment orgazmu, łechtaczka robi się sztywna, twarda i przybiera kształt 

łukowaty — „jak dziobek”, takiego kiedyś użyłem określenia. Następnie jednak cofa się, więc 
mężczyzna, który sprawnie masturbował partnerkę, nagle stwierdza (ojej!), że nie bardzo jest co 
pieścić. To n i e  oznacza, że partnerka straciła zainteresowanie. Mówi to coś wręcz przeciwnego 
— że jest bliska orgazmu.

W   tym   momencie   mężczyzna   powinien   delikatnie,   ale   zdecydowanie   przycisnąć   opuszki 

dwóch lub trzech palców do trzonu łechtaczki i masować go szybko i rytmicznie w kierunku 
przeciwnym   do   ruchu   wskazówek   zegara,   najlepiej   trochę   mocniej   naciskając   środkowym 
palcem. Jego kciuk i mały palec wcale nie muszą w tym czasie pozostawać bezczynne, mogą 
pocierać wargi sromowe zewnętrzne albo delikatnie, ale konsekwentnie, pociągać włoski łonowe 
partnerki.

Intensywność  i rozkosz  orgazmu kobiety mogą  osiągnąć  szczyt,  jeśli  mężczyzna  pobudza 

mięsień wokół przedsionka pochwy, ten sam, który zaczepiony jest do trzonu łechtaczki. Może to 
robić w trakcie stosunku, kręcąc biodrami podczas wykonywania ruchów frykcyjnych, tak by 
pociągać pochwę do dołu i jednocześnie silniej pocierać żołędzia penisa punkt G — innymi 
słowy, tył cofniętej łechtaczki.

M

ETODA

 M

ASTERTONA

Mężczyzna  może też skorzystać z metody Mastertona, którą stworzyłem,  opierając się na 

doświadczeniach   setek   kochających   się   par,   i   która   gwarantuje   obojgu   partnerom   uzyskanie 
bardziej intensywnego orgazmu. Metoda jest prosta, a dzięki temu znacznie skuteczniejsza niż 
większość metod zalecanych dla wywołania orgazmu. Dzięki niej zyskuje nie tylko kobieta, ale 
także mężczyzna, podczas gdy na przykład w jego wypadku metoda punktu G zawodzi.

Jak już mówiliśmy, seks, w którym wykorzystuje się wszystkie swe możliwości, łączy się z 

wzajemnym pobudzaniem i obopólną satysfakcją, a w jego efekcie oboje partnerzy powinni się 
czuć zaspokojeni.

Metoda Mastertona jest najefektywniejsza w takiej pozycji, w której kobieta leży na boku, a 

jej partner dokonuje immisji od tyłu.

Załóżmy,   że   nasza   idealna   para   najpierw   flirtowała,   całowała   się,   zjadła   dobry   posiłek   z 

winem, zaliczyła rozbieranie się, położyła się do łóżka i jest tuż po grze wstępnej. Doszła do 
punktu, w którym mężczyzna powoli, ale systematycznie wykonuje ruchy frykcyjne w pochwie 
partnerki, leżąc za jej plecami.

Ta pozycja ma szereg zalet. Przede wszystkim partner ma wolne ręce, może więc pieścić i 

pobudzać kobietę. W tradycyjnej pozycji (mężczyzna na górze, kobieta na dole) mężczyzna musi 
się podpierać na rękach, aby unieść ciężar ciała, więc nie ma możliwości obdarzania ukochanej 
subtelnymi, nieustannymi pieszczotami, na jakie zasługuje.

Bywa, że pozycja tradycyjna jest szczególnie pożądana, na przykład podczas romantycznego 

seksu w walentynkową noc, poza domem, pod chmurką. Jeśli jednak dążysz do tego, by uzyskać 
naprawdę intensywny orgazm w domu, pozycja od tyłu ma wiele zalet i nagrodzi cię tym, o czym 
nawet nie marzyłaś.

background image

Metodą Mastcrtona może się posłużyć każdy. Nie jest ona skomplikowana, ale jest skuteczna. 

Spośród 225 par, które ją wypróbowały, zaledwie cztery doniosły: „nic zauważyliśmy żadnej 
różnicy, ani na lepsze, ani na gorsze”. Wszystkie pozostałe pary orzekły, że „było to naprawdę 
bardzo   satysfakcjonujące   przeżycie”,   „orgazm   lepszy   od   wielu   lat,   wierz   mi”,   jednoczesny 
orgazm, jakiego w ogóle się nie spodziewaliśmy”, „jak w niebie”, „fale orgazmu, które zdawały 
się nie mieć końca”.

Kiedy mężczyzna wykonuje ruchy frykcyjne w pochwie partnerki, powinien także delikatnie 

unieść jej nogę i przytrzymać ją w powietrzu, wspierając na własnej. Wtedy powinien pogłębić 
suwy, rytmicznie, mocno, ale nic gwałtownie — „ruchem swingującym”, jak zwykł to nazywać 
nieżyjący   już   doktor   Robert   Chartham,   w   czasie   kiedy   pisywał   do   „Penthouse   Forum”. 
Doskonałe określenie!

Pogłębiając   suwy,   mężczyzna   powinien   po   cztery   palce   obu   dłoni   położyć   na   wargach 

sromowych (lewej dłoni na lewej wardze, a prawej po drugiej stronie). Następnie powinien je 
szeroko rozchylić (tak szeroko, jak pozwoli mu partnerka) i zacząć szybko masować jej lewą 
wargę przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, a prawą zgodnie z nim, lekko, ale stale uciskając i 
leciuteńko pociągając ku dołowi. Mężczyzna powinien wykonywać ten masaż przez cały czas 
trwania stosunku.

Ta   metoda   ma   szereg   wyraźnych   zalet   w   porównaniu   z   innymi   metodami   pobudzania 

seksualnego. Przede wszystkim angażuje ona oboje partnerów. Po drugie, w znacznym stopniu 
umożliwia mężczyźnie kontrolowanie momentu, w którym nastąpi jego orgazm. W pozycji tylnej 
mężczyzna może odchylić się do tyłu, aby zwiększyć pobudzanie pochwy partnerki penisem, 
albo pochylić się do przodu, aby je z m n i e j s z y ć . Może także zmniejszyć bodźce dla samego 
penisa, jeśli delikatnie nieco szerzej rozchyli wargi sromowe partnerki.

Jeśli   mimo   to   mężczyzna   czuje,   że   jego   podniecenie   narasta   zbyt   szybko,   może   łatwo 

całkowicie   wycofać   penis   z   pochwy,   lecz   nadal   pocierać   nim   o   nią   w   celu   zachowania 
podniecenia płynącego z intymnego kontaktu genitalne—go. W pozycji tylnej najmniej wrażliwa 
część jego żołędzi pociera o pochwę, zatem jest mało prawdopodobne, że ten przedłużany masaż 
doprowadzi mężczyznę do orgazmu.

Korzystając   z   metody   Mastertona,   mężczyzna   bezpośrednio   pobudza   nie   tylko   łechtaczkę 

partnerki, ale także przedsionek pochwy,  i to oba te miejsca jednocześnie, ponieważ masuje 
mięsień   opasujący   wejście   do   pochwy,   który   złączony   jest   także   z   trzonem   łechtaczki. 
Konsekwentny,   szybki   i   czuły   masaż   przyniesie   w   efekcie   nabrzmienie   warg   sromowych, 
nabrzmienie łechtaczki i wypływ śluzu z pochwy oraz orgazm, dzięki któremu kobieta będzie 
długo pamiętała swego partnera.

Na uzyskanie orgazmu metodą Mastertona zwykle potrzeba trochę więcej czasu. Jednak, jak 

twierdzą kobiety, które tę metodę wypróbowały, warto trochę poczekać. Spośród 30 kobiet aż 25 
ocenia, że „orgazm był przynajmniej o 10 % bardziej satysfakcjonujący niż zwykle”. Wszystkie 
zaś powiedziały, że cały stosunek dał im więcej rozkoszy głównie dlatego, że „trwał dłużej i 
miałam mnóstwo czasu na to, by się pobudzić”.

Posłuchajmy 28–letniej Giny, tancerki z San Francisco: „Zawsze potrafiłam osiągnąć orgazm, 

ale zawsze potrzebowałam długiej gry wstępnej i oczywiście  niewielu jest mężczyzn,  którzy 
wiedzą, że powinni na ciebie poczekać, i którzy mają tyle cierpliwości. Miałam trzy dłuższe 
związki z mężczyznami, którzy bardzo mi się podobali, ale w każdym z tych związków musiałam 
się uciekać do masturbacji po stosunku, aby pozbyć się napięcia seksualnego. W dodatku w cyklu 
menstruacyjnym   są  dni,   kiedy  jeszcze   trudniej  mi   osiągnąć  orgazm.  Czuję,   jak   on  we  mnie 
narasta, ale kiedy już się wydaje, że właśnie nastąpi, zanika.

background image

Metoda Mastertona okazała się doskonała. Jest w niej miejsce na bardzo czuły uścisk, a ja 

uwielbiam,   kiedy   mężczyzna   obejmuje   mnie   od   tyłu.   Jest   wygodnie   i   ma   się   wolne   ręce. 
Zachwycił  mnie ten okrężny masaż. Czasami partner przyciska moje wargi sromowe mocno 
wokół trzonu swojego penisa, czasami odciąga je szeroko na boki. Mam od tego takie bardzo 
głębokie doznanie między nogami, zupełnie niepodobne do tych, jakie znałam wcześniej”.

Oto   co   powiedziała   46–letnia   Loreen,   nauczycielka   ze   szkoły   podstawowej   z   Houston   w 

Teksasie: „Sądziłam, że osiągnęłam już wiek, w którym już nie mogę oczekiwać rewelacyjnych 
orgazmów.   Przeżywałam   prawdziwą   burzę   hormonalną,   a   kiedy   miałam   41   lat   przeszłam 
operację częściowego usunięcia macicy, która rozwiązała moje problemy z krwawieniami, ale w 
najmniejszym stopniu nie uspokoiła mnie ani nie zlikwidowała napięcia przedmenstruacyjnego. 
Nadal są takie dni w miesiącu, kiedy potrafię być piekielnie nieprzyjemna.

Jednak   razem   z   Jakiem   wypróbowaliśmy   tę   metodę.   Kiedy   ją   zastosować,   ten   powolny, 

nieustanny masaż wydaje się czymś oczywistym. Jak poprzednio już mnie dotykał w podobny 
sposób, ale nie tak konsekwentnie i świadomie aż do szczytowania. Można powiedzieć, że to 
sport dla długodystansowców. Ale po mniej więcej 10 minutach zaczęłam sobie uświadamiać, że 
będę   miała   orgazm   i   że   będzie   on   bardzo   intensywny.   Kiedy   nastąpił,   prawie   straciłam 
przytomność. A najbardziej zdumiewającym, dodatkowym plusem było to, że Jake szczytował 
niemal jednocześnie ze mną. To był nasz pierwszy wspólnie przeżywany orgazm od wielu, wielu 
lat.

Jake powiedział, że bardzo odpowiada mu taki sposób kontrolowania się, a jeszcze bardziej 

podobało   mu   się   to,   że   dokładnie   wiedział,   jak   może   mnie   pobudzać   i   dać   mi   prawdziwą 
rozkosz”.

Tajemnica   metody   Mastertona   polega   przede   wszystkim   na   konsekwentnym   pobudzaniu. 

Podczas normalnego stosunku mięsień opasujący wejście do pochwy jest pociągany i masowany 
dokładnie w taki sam sposób, a częściowo dzięki temu właśnie pociąganiu kobieta osiąga orgazm 
od samego wprowadzenia penisa w jej pochwę. Jednak niewielu mężczyzn potrafi, korzystając z 
samego tylko penisa, utrzymać  to stałe, rytmiczne  i stopniowo narastające masowanie, które 
prawic na sto procent gwarantuje doprowadzenie kobiety do orgazmu.

Ileż kobiet narzeka, że partner „ledwie zacznie coś robić, coś, co lubię, zaraz zmienia pozycję i 

wypada  z rytmu,  a całe moje pobudzenie po prostu diabli biorą”. Podobnie jak każda nowa 
technika,   metoda   Mastertona   wymaga   ćwiczeń   i   cierpliwości,   szczególnie   w   odniesieniu   do 
synchronizacji masażu i suwów, a także siły nacisku na wargi sromowe. Aby wszystko odbyło 
się   prawidłowo,   kobieta   musi   powiedzieć   swemu   ukochanemu,   jakie   preferuje   tempo   i   jaki 
nacisk. Nie zaszkodzi, jeśli powie: „Mocniej! Szybciej!” albo „Mocniej! Wolniej!” lub „Nie tak 
mocno, nie tak szybko” i tym podobne.

Giną przyznała: „Potrzebowaliśmy dłuższego czasu, aby się do tej metody wdrożyć”. Jednak 

wciąż dochodzą do mnie  potwierdzenia, że jest bardziej skuteczna  dla zapewnienia kobiecie 
głębokiego   i   zaspokajającego   orgazmu   niż   inne   techniki,   łącznie   z   wątpliwą   celowością   (i 
prowadzonego często na próżno) poszukiwania punktu G.

Para, która regularnie będzie stosowała metodę Mastertona, przekona się, że połączy ją nowa 

intymność, że potrafi lepiej zaspokajać potrzeby zmysłów, że uzyska o wiele większą satysfakcję 
seksualną   ze  stosunku.   Innymi  słowy,  kochankowie  zbliżą  się  do  osiągnięcia   szczytu  swych 
seksualnych możliwości.

Na koniec poznamy cztery pary, którym się to udało dzięki samokształceniu, samopoznaniu i 

podjęciu decyzji, że kiedy idą do łóżka, pragną bardziej zróżnicowanego seksu.

background image

Jeśli bierzesz pod uwagę możliwości radykalnej zmianę w swoim życiu miłosnym, ty i twój 

ukochany powinniście razem szczerze odpowiedzieć na pytania zawarte w zamieszczonym niżej 
teście.

Czy naprawdę zależy ci na bardziej ekscytującym życiu seksualnym?
1. Czy chciałabyś wiedzieć więcej o własnym ciele i własnych reakcjach seksualnych?
2. Czy jesteś gotowa pozwolić swojemu partnerowi na to, by długo, z bliska i do woli oglądał 

twoje genitalia?

3. Czy dopuszczasz, że w celu poznania swych możliwości, będziesz dotykać i pobudzać 

własne narządy płciowe?

4. Czy godzisz się na to, by razem z partnerem oglądać erotyczne filmy i czasopisma?
5. Czy ubierzesz się (rozbierzesz) tak, aby podniecić partnera?
6. Czy interesuje cię wypróbowanie nowych metod pobudzania siebie i partnera?
7. Czy chciałabyś,  aby twój partner więcej  czasu przeznaczał na grę wstępną  (pocałunki, 

pieszczoty piersi itd.)?

8. Czy uważasz, że powinnaś poświęcać więcej czasu na grę wstępną?
9. Czy uważasz, że powinnaś intensywniej pobudzać partnera, oralnie lub genitalnie?
10. Czy chciałabyś, aby partner intensywniej pobudzał ciebie, oralnie lub genitalnie?
11. Czy bierzesz pod uwagę intensywniejsze analne pobudzanie partnera?
12. Czy chciałabyś, aby partner ciebie intensywniej pobudzał analnie?
13. Czy chciałabyś dysponować lepszą kondycją fizyczną, żeby seks był bardziej udany?
14.   Czy   godzisz   się   wykonywać   ćwiczenia   seksualne   (napinanie   mięśni   krocza, 

masturbowanie itd.)?

15. Czy opiszesz partnerowi swoje najbardziej podniecające fantazje?
16. Czy chciałabyś, aby partner opowiedział ci swoje najbardziej erotyczne fantazje?
17. Czy rozważasz urzeczywistnienie tych fantazji, ich części albo całości?
18. Czy zgoliłabyś włosy łonowe tylko po to, by pobudzić seksualnie partnera?
19. Czy potrafiłabyś oddać mocz na oczach partnera?
20. Czy dopuszczasz  możliwość nakręcenia kamerą wideo filmów erotycznych  z waszym 

udziałem?

21. Czy zgodziłabyś się na wypróbowanie jakiejś odmiany seksu, która podnieca partnera, jak 

wiązanie, noszenie strojów z gumy lub ze skóry, przebieranie się w męskie ubrania?

22. Czy jesteś gotowa opowiedzieć partnerowi swoje najbardziej sekretne fantazje seksualne?
23. Czy jesteś przygotowana na to, by z partnerem odegrać część lub całą swoją fantazję 

seksualną?

24. Czy jesteś gotowa pokazać partnerowi, jakie pieszczoty najbardziej lubisz?
25. Czy jesteś gotowa bardziej otwarcie dyskutować z partnerem o seksie niż dotychczas?

Pytania te nie służą do formułowania żadnych ocen, więc nie bój się o swoje konto punktowe. 

Jednakże   jeśli   odpowiedziałaś   TAK   na   więcej   niż   20   z   nich,   najwyraźniej   masz   właściwe 
nastawienie do doskonalenia swojego życia miłosnego. Przede wszystkim mają one posłużyć 
jako wskazówki i podpowiedzieć ci, jakie etapy prowadzą do prawdziwych osiągnięć w seksie. 
Przyjmowanie bodźców erotycznych, jak każdy inny rodzaj pobudzania człowieka, jest sprawą 
gustu. Jednak w przeciwieństwie do słuchania muzyki albo spożywania egzotycznych potraw, 
seks musi być kompromisem między dwoma osobami, które mogą mieć całkowicie rozbieżne 
zdanie o tym, co jest podniecające, co jest do przyjęcia, a co jest całkowicie niedopuszczalne.

background image

„D

AWNIEJ

 

BAŁAM

 

SIĘ

 

SEKSU

Jak wspomniałem na samym początku tej książki, dla uzyskania szczytowej formy seksualnej 

absolutnie nieodzowna jest otwarta postawa względem seksualnych skłonności partnera, a także 
jego oporów. Być może ktoś wychował się w rodzinie bardzo rygorystycznie nastawionej do 
seksu. Ktoś inny może się obawiać nowych pozycji współżycia. Kogoś innego może przejmować 
grozą   myśl,   że   miałby   otwarcie   pokazywać   swoje   narządy   płciowe,   nawet   osobie,   którą 
najbardziej kocha.

Jednak budująca prawda jest taka, że jeśli ufasz partnerowi i kochasz go, a on z kolei ufa tobie 

i kocha cię,  n i e   p o w i n n a ś   się niczego bać i powinnaś pozbyć się swych zahamowań. W 
zamian odkryjesz, że prawda o seksie nie tylko wyswobadza cię, ale także może ci dać fizyczne i 
emocjonalne doznania, o jakich nie miałaś najmniejszego pojęcia.

Seksowne są nic tylko wspaniałe modelki i śmietanka towarzyska oraz elity Hollywoodu. 

Olśniewający seks jest w zasięgu każdego z nas, choćby już dziś wieczorem.

Oto co opowiedziała mi 36–letnia Velma, mężatka z Scattle: „Nie wiem, czemu dawniej tak 

bardzo bałam się seksu. John wciąż namawiał mnie, bym razem z nim oglądała filmy erotyczne, 
ale one wydawały mi się takie dziwaczne i wulgarne: kobiety z wielkimi biustami w czarnej 
bieliźnie, mężczyźni z potężnymi jaskrawoczerwonymi penisami. Dopiero kiedy przeczytałam 
pana ostatnią książkę, zaczęłam rozumieć, że właśnie ta wulgarność podnieca… że w mniejszym 
lub większym stopniu ona podnieca w i ę k s z o ś ć  mężczyzn. Zaczęłam rozumieć, iż John wcale 
mnie nie poniża, dlatego że chce, abym oglądała erotyczne filmy i czasopisma. Wcale nic chciał 
mi przez to powiedzieć, że jestem mało seksowna. Po prostu usiłował mnie nakłonić do udziału 
w czymś, co jego raduje, a czym i ja mogłabym się cieszyć…

Wychowałam   się   w   religijnej   i   konserwatywnej   rodzinie,   w   której   nikt   nikogo   nigdy   nie 

oglądał nago w wannie. A lekcje w szkole na temat życia seksualnego nazywały się «higiena 
seksualna». Nadal bardzo szanuję moich rodziców i jestem wciąż osobą głęboko religijną, lecz 
Bóg dał nam ciała i umysły, abyśmy okazywali sobie miłość i w tym, że okazuje się tę miłość 
maksymalnie, nie ma nic złego.

Teraz mam duży wybór erotycznej bielizny, a nawet, przyznaję się, wibrator. Nie czuję się ani 

zdeprawowana, ani zepsuta pod jakimkolwiek względem. Nasze życie rodzinne jest szczęśliwe i 
stabilne, każdy chciałby mieć taką rodzinę, jaką mamy z Johnem. Dziękuję Bogu za to, że dał mi 
tyle   radości   w   moim   małżeństwie.   Dziękuję   Bogu   za   moje   życic   seksualne.   I   błogosławię 
wszystkich, łącznie z panem, którzy tak długo i z takim uporem walczyli o to, by zwyczajni 
ludzie, tacy jak my, mogli cieszyć się bożymi darami w całej pełni.

Kiedy pomyślę, że mogłabym do grobowej deski nie zaznać takich rozkoszy, wtedy boję się 

znacznie bardziej niż dawniej, kiedy bałam się seksu”.

background image

16

D

RESZCZYK

 

EMOCJI

Obecnie łatwo można kupić dużo dobrych i kompetentnych poradników miłosnych. Ponadto 

nauczyciele, popularyzatorzy i sławni seksuolodzy, tacy jak doktor Ruth Westheimer, podejmują 
ogromne i twórcze wysiłki na rzecz edukacji seksualnej. Mimo to wciąż przekonuję się, że wiele 
par nadal się oszukuje, ponieważ kochankowie nie potrafią zrobić pierwszego kroku na drodze do 
nawiązania porozumienia w sferze życia seksualnego.

Częstokroć wynika to ze zwykłego zażenowania i obaw. Jak on ma powiedzieć swojej dobrze 

wychowanej, przyzwoitej żonie, matce jego dzieci, rok w rok przygotowującej karpia na Wigilię, 
że  ma   plastyczną  i   gorącą  fantazję   o  tym,   by  zobaczyć  ją  ubraną   w   czerwone  pończochy  i 
czerwony pas do pończoch, buciki na szpilkach i nic więcej, za to z kompletnie wygolonym 
wzgórkiem łonowym?

Jak   ona   ma   powiedzieć   swojemu   statecznemu,   solidnemu   mężowi   i   żywicielowi   rodziny, 

który co rano wyjeżdża do pracy i co wieczór wraca wykończony, wzorowemu ojcu i rodzinnemu 
szoferowi, że zawsze pozostawia ją w łóżku ledwie zaspokojoną i że chciałaby, aby lizał jej 
łechtaczkę,   aż   zacznie   krzyczeć   z   rozkoszy,   a   potem   dał   je   trzy   orgazmy   na   dywaniku   w 
łazience?

On jest przerażony, że jego fantazje ją zaszokują. Ona jest przerażona, że jej niezadowolenie 

zrazi go i rozeźli. I rzeczywiście są po temu powody. Najczęściej reakcją na rewelacje: „Nigdy 
nie nosisz erotycznej bielizny” albo „Nigdy nie starasz się o to, żebym ja też miała orgazm”, jest 
pytanie: „Dlaczego, do diabła, mi tego nie powiedziałaś(łeś) wcześniej?”, a towarzyszy mu krzyk 
adekwatny do braku porozumienia.

Ten   krzyk  i  nieporozumienia   są  całkiem  zrozumiałe.  Służą:  (a)   zatuszowaniu   prawdziwej 

frustracji tej pary, że te objawienia nie nastąpiły wcześniej; (b) zatuszowaniu złości, że partnerzy 
nie   spełniają   swych   wzajemnych   oczekiwań   seksualnych;   (c)   zatuszowaniu   zażenowania   z 
powodu tego, co ostatecznie zdołali sobie wyjawić.

Po krzykach i nieporozumieniach zazwyczaj następują tłumaczenia: „Przecież nie chodzi mi o 

to, że jesteś całkiem do niczego w łóżku. Chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że…”. „Przecież 
wcale nie musisz ubierać czarnej gumy, jeśli taki pomysł cię zraża”. Po takich wystąpieniach 
sytuacja tej pary staje się jeszcze gorsza niż poprzednio: jest nadal nieusatysfakcjonowana, nadal 
niespokojna z powodu wzajemnego zażenowania i zaszokowania, i nadal nie potrafi porozumieć 
się w sprawie swoich potrzeb seksualnych.

W erze tak zwanego wyzwolenia seksualnego socjologowie wciąż pytają, dlaczego rozpada 

się tak wiele długoletnich związków, dlaczego rozpada się tak wiele małżeństw i dlaczego tak 
wielu mężczyzn i wiele kobiet wciąż jeszcze niespokojnie poszukuje zapewnień, że seksualne 
gusta partnera i ich własne zachowania w łóżku są normalne.

Prawda zaś jest taka, że nadal partnerzy nie potrafią rozmawiać ze sobą o swych potrzebach 

seksualnych. Pierwszym przejawem tego braku porozumienia jest osławiona, patetyczna „wojna 
płci”, która sądząc po liczbie zerwanych związków, wydaje się nasilać, a nie wygasać. Narasta 
skłonność   do   pokazywania   w   filmach   i   opisywania   w   literaturze   sadystycznego   traktowania 
kobiet, wyraźnie narasta też wrogość ruchów feministycznych wobec mężczyzn.

Jednak ty i twój ukochany możecie być chlubnymi wyjątkami. Możecie mieć nic tylko bardzo 

intymny i otwarły na siebie związek seksualny, ale możecie też rozwijać go i doskonalić za 
każdym razem, kiedy się kochacie.

background image

Wiele osób uważa seks za akt, który należy powtarzać zawsze tak samo, bez jakiejkolwiek 

zmiany. Masz pragnienie dziś wieczorem, pijesz zimne piwo. Poczujesz pragnienie w przyszły 
czwartek, wypijesz  zimne piwo. Poczujesz pragnienie w niedzielny wieczór, wypijesz  zimne 
piwo. Seks jednak nie jest ani zwyczajnym pragnieniem, ani zwyczajnym apetytem. Seks jest 
kwestią zarówno myśli, jak i instynktu oraz uczuć i formy fizycznej. Dlatego trzeba, by wasze 
pożycie dojrzewało, rozwijało się i  z m i e n i a ł o   wraz z upływem czasu, w przeciwnym razie 
stanie się nudne, rutyniarskie i bez polotu. Innymi słowy, nie dopuśćcie, by stało się tak mało 
znaczące, jak następne zimne piwo.

Opracowałem   plan   pod   nazwą   „Seks   maksymalnych   doznań”   i   poprosiłem   o   jego 

zastosowanie dwanaście par. Dwie z nich oznajmiły, że ich związek jest „doskonały”, siedem, że 
„zupełnie dobry”, a trzy, że przeżywały ostatnio pewne trudności natury seksualnej.

Poprosiłem wszystkich uczestników, by wspólnie zebrali się na odwagę i wszystko zdradzili 

swym partnerom, obnażyli przed nimi ciało i wypowiedzieli każde nie spełnione pragnienie, jakie 
być może tłamszą w sobie.

Jako   warunek   wstępny   musieli   ogłosić   dla   siebie   nawzajem   bezwarunkową   amnestię: 

cokolwiek powiedzą, jakiekolwiek mają fantazje lub uwagi krytyczne, wszystko to musi zostać 
zaakceptowane bez gniewu i wypominania sobie tego. Zakazane są też pytania typu: „Dlaczego 
nic mi wcześniej nie mówiłeś(łaś) o tym”?

Już po miesiącu jedenaście par donosiło o „naprawdę zachęcających” zmianach w ich życiu 

erotycznym. Jedna para niestety się rozeszła, ale w większym stopniu winiła za to silny konflikt 
osobowości, a nie życie seksualne.

Przyjrzyjmy  się jednej z najbardziej typowych  par. Udało się jej dzięki naszemu planowi 

ułożyć na nowo życic i ogromnie się do siebie zbliżyć. Fred ma 22 lata, studiuje zarządzanie na 
uniwersytecie   w   Michigan.   Jest   wysoki,   wysportowany   i   fizycznie   bardzo   sprawny.   Poznał 
Charlene przed trzema laty, kiedy miała zalewie 16 lat. Zaczęli wspólne życie przed rokiem, 
kiedy zamieszkali  w mieszkaniu,  za które prawie cały czynsz  płaci Charlene pracująca jako 
kosmetyczka. Jest filigranową blondynką. Według określenia Freda „jest udoskonaloną wersją 
Barbie”.

Posłuchajmy ich historii, opowiedzianej przez Frcda: „Kiedy poznałem Charlene była bardzo 

młoda i niewinna. Wtedy grałem w  piłkę nożną w drużynie  college’u, a ona nam aktywnie 
kibicowała. Wpadła mi w oko i pomyślałem, że jest piękna, ale wtedy raczej umawiałem się ze 
starszymi kobietami. Chyba podobała mi się w nich ta ich pewność siebie i wyrafinowanie, a 
także to, że gdy miały ochotę iść z tobą do łóżka, to szły. Nic trzeba trzech godzin na tylnym 
siedzeniu corvetty pożyczonej od kolegi na namawianie smarkatej, żeby raczyła zdjąć staniczek.

Jednak któregoś razu Leanne, moja ówczesna sympatia, wystawiła mnie do wiatru. No i w 

ramach zemsty umówiłem się na randkę z pierwszą ładną dziewczyną, jaką spotkałem, a była to 
akurat Charlene. Nie miałem pojęcia, że Charlene chodzi za mną wpatrzona we mnie jak w obraz 
i że na okładce swojego podręcznika do angielskiego wypisała moje imię chyba z tysiąc razy.

Zaprosiłem ją na kolację, a potem poszliśmy na dyskotekę. W porównaniu z Leanne Charlene 

była niewinna i spontaniczna, tak że naprawdę dobrze się bawiłem w jej towarzystwie. Nagle 
uświadomiłem sobie, że fajnie jest chodzie na randki z młodszymi dziewczynami. No bo Leanne 
była fantastyczna, ale wciąż dawała mi do zrozumienia, że jestem ignorantem. A kiedy kochała 
się   ze   mną,   to   jakby   nie   ze   mną.   No,   tak   jakby   była   sama.   Równie   dobrze   mógłbym   być 
nadmuchiwaną kukłą faceta z różowego plastyku. No wiesz, taką, jakich używają sfrustrowane 
stare panny.

Charlene o seksie nie miała zielonego pojęcia, ale była bardzo seksowna. Jej rodzice to bardzo 

mili   ludzie.   Jej   staruszek   pracował   w   zakładach   Forda   i   uznawał   ideały   uczciwości, 

background image

przyzwoitości i ciężkiej pracy. Pierwszy raz kochałem się z nią wtedy, gdy jej rodzice na tydzień 
pojechali do Chicago. Tuliliśmy się na kanapie, wsunąłem rękę pod jej bluzkę z białej bawełny, z 
krótkimi rękawkami. Nigdy tego nie zapomnę. I jej krótkiej plisowanej czerwonej spódniczki, i 
białych kolanówek. Nie miała na sobie stanika, jej piersi były niesamowicie podniecające, spore 
jak na dziewczynę o wzroście tylko półtora metra, sprężyste i sterczące, z brodawkami w erekcji.

Przez chwilę pieściłem je, a potem rozpiąłem jej bluzkę i zdjąłem ją. Charlene wyglądała 

rewelacyjnie.  Krótkie włosy,  nagi biust, różowe brodawki. I wielkie, szeroko rozwarte oczy. 
Zacząłem wsuwać dłoń pod jej spódniczkę, ale złączyła uda i nie pozwalała mi na to. Kilka razy 
pocałowałem ją i powiedziałem: «Chcę się z tobą kochać». A ona odparła: «Ja też chcę się z tobą 
kochać… tylko poczekaj».

Poszła do sypialni i nie do wiary, ale zamknęła za sobą drzwi na klucz. Siedziałem, dopijając 

wino i oglądając Rewolwerowców w telewizji. Po mniej więcej kwadransie Charlene otworzyła 
drzwi i zawołała mnie. Kołdra była starannie zaścielona, a ona miała wyszczotkowane włosy i 
ubrana była w krótką różową koszulę nocną.

Poprosiła, żebym zgasił światło, ale stanowczo odmówiłem. Rozpięła mi koszulę i pasek od 

spodni, po czym powiedziała: «Położę się do łóżka i poczekam na ciebie». Rozebrałem się do 
końca i położyłem obok niej. Powiedziała, że jestem drugim chłopcem w jej życiu, z którym 
idzie   do   łóżka.   «No,   to   przynajmniej   nie   jestem   pierwszy   —   powiedziałem.   —   Chyba   mi 
pomożesz to założyć». Rozerwałem opakowanie z prezerwatywą i odsunąłem kołdrę na bok. 
Chwyciłem penis, bardzo wielki, bo byłem już bardzo podniecony. Był też cały wilgotny od tych 
pieszczot jej piersi.

Charlene powiedziała: «Nie umiem. Nie wiem, jak to się robi». Więc jej pokazałem, jak ma ją 

naciągnąć na żołądź, i w końcu zaczęła ją rozwijać. Ręce jej się trzęsły, jak nie wiem co, ale to 
zrobiła. Jak tylko skończyła, zaraz wsunęła się głęboko pod kołdrę i mnie też nią przykryła. Była 
niewiarygodnie   nieśmiała,   ale   przy   tym   taka   młoda   i   niewinna,   że   nie   zamierzałem   na   nic 
nalegać. A nawet spodobało mi się to. Leanne często kucała nade mną, rozchylała swoje wargi 
sromowe i drażniła się ze mną, opadając tak nisko, że prawie dotykała mojego pala, a następnie 
unosiła się poza jego zasięg. Charlene czegoś takiego z całą pewnością by nie zrobiła!

Uniosłem jej koszulę nocną i pocałowałem piersi. Była miękka i ciepła i pachniała czystością. 

Też mnie pocałowała i pogłaskała po plecach, ale nie dotknęła między nogami. Kiedy zacząłem 
wodzić ręką między jej nogami, przekonałem się, że jest już mocno wilgotna. Miękkie, mokre 
futerko — tak to czułem. Charlene zadrżała, a ja byłem już zdecydowany przystąpić do dalszego 
ciągu. Zwilżyłem penis jej sokami z pochwy i wprowadziłem w nią. Była ciepła. Po Leanne 
wydawała się b a r d z o  ciasna. Poczułem się jak w niebie. I tak jest zawsze!

Pomyślałem   sobie:   ta   młoda   dama   jest   naprawdę   podniecona.   Nigdy   nie   spotkałem 

dziewczyny, która byłaby aż tak wilgotna. Do tego Charlene była taka drobna. Mogłem w niej 
silnie pompować, dosłownie pompować. Usłyszałem, jak powiedziała: «Mocno, Fred, mocno!» i 
wtedy miałem orgazm jak bomba atomowa, przysięgam. Opadłem bezwładnie na poduszkę i 
ciężko dyszałem. Czegoś takiego jeszcze w życiu nie zaznałem. Tylko z nią.

Później kochaliśmy się przy każdej nadarzającej się okazji. Charlene stopniowo wyzbyła się 

tej nieśmiałości i po pewnym  czasie razem śmialiśmy się z tego, jak wtedy brała prysznic i 
chowała   się   pod   kołdrą.   Przyznała,   że   była   skrępowana,   bo   jej   majtki   zrobiły   się   wilgotne. 
Sądziła, że mi się to nie spodoba albo że pomyślę, iż jest nadmiernie rozbudzona, albo że w ogóle 
z nią jest coś nie w porządku. Powiedziałem jej, że to absolutnie normalne i że prawie wszystkie 
dziewczyny mają wilgotne majtki, kiedy się podniecą, a ona akurat jest bardziej wilgotna niż 
większość.

background image

Jeździliśmy   na   przejażdżki   samochodem,   a   ja   wsuwałem   rękę   pod   jej   spódnicę   i   celowo 

pocierałem ją przez majtki, żeby się robiły mokre. Charlene udawała, że się broni, ale bardzo to 
lubiła.   Miała   chyba   dzięki   temu   poczucie,   że   jest   dorosła.   Siadywała   też   z   podciągniętymi 
kolanami,   tak   że   prowadząc   samochód,   mogłem   zaglądać   pod   jej   spódnicę.   Widać   było 
faktycznie   tylko   ten   mały   trójkącik   przesiąkniętej   wilgocią   bawełny   i   jej   włoski   łonowe 
wystające po obu stronach. Była seksowna jak nie wiem co. Może troszkę za bardzo lubiła się 
drażnić.

Teraz jesteśmy ze sobą już ponad rok i nie wiem, co się z nami dzieje. Charlene nadal prawie 

nie dotyka mojego penisa, kiedy się kochamy… a do tego w ogóle kochamy się niespecjalnie 
często. I z jakiegoś powodu cała ekscytacja jakby całkiem przepadła. Czasami myślę o Leanne i o 
tym, jak paradowała w samych butach i niczym więcej i o tym, jak popychała mnie na łóżko i 
ssała mój penis, dopóki sperma nie ciekła jej po brodzie, a nawet wtedy nie przestawała ssać. A 
kiedy miała nastrój, kochaliśmy się w pozycji  od tyłu. Kazała mi leżeć na wznak na łóżku, 
podczas gdy ona chodziła  dookoła niego,  wcierając  pachnący żel nawilżający między  swoje 
pośladki. Cały czas mnie prowokowała, zadając takie pytania: «Chcesz tego? Chcesz? Cóż, może 
ci to dam, a może nie».

„P

OPATRZ

JAK

 

PIĘKNIE

 

JESTEŚMY

 

ZŁĄCZENI

Wtedy kładła się na mnie, plecami do mnie, i przez chwilę wierciła i wygodnie układała. 

Następnie   masowała   mój   penis   między   swoimi   nogami.   Na   końcu   unosiła   pupę   o   kilka 
centymetrów  i   przyciskała   główkę  penisa   do  swojego   odbytu,   zwartego,   ale  śliskiego.  Brała 
głęboki wdech, a potem mówiła coś w stylu: «Ty brudny diabliku» albo «Ty bękarcie» lub coś 
podobnego   i   opadała,   a   mój   penis   wsuwał   się   maksymalnie   głęboko   w   jej   odbytnicę.   Nie 
pozwalała mi się ruszyć, dopóki nic wyraziła na to zgody. To zasadniczo różniło mój związek z 
Leanne od związku z Charlene: Leanne mi rozkazywała.

Leanne czasem trzymała w ręce lustro, żebyśmy oboje wszystko widzieli. Widać było moje 

jądra, jej odbyt, rozciągnięty i czerwony,  i trzon mojego penisa. Głębiej już nie dało się go 
wprowadzić. «Popatrz, jak pięknie jesteśmy złączeni» — mówiła wtedy i kręciła pupą. Potem mi 
wręczała to lustro, żebym mógł zobaczyć, co robi, a ona szeroko rozchylała wargi sromowe, 
przyciskała do nich dwa palce i od środka pochwy zaczynała pocierać mój penis. Miewała też 
wielokrotne orgazmy. Czasami myślałem, że nigdy się nie skończą.

Niespecjalnie przejmowała się tym, czy ja jestem zaspokojony, czy nie. Jak już mówiłem, 

interesowałem   ją   wyłącznie   jako   sposób   na   zapewnienie   sobie   rozładowania.   Jednak   kiedy 
przeżywało się tego rodzaju seks, naprawdę trudno jest wrócić do tradycyjnego, takiego jakiego 
oczekiwała Charlene. Raz spróbowałem włożyć palec w odbyt Charlene, w połowie stosunku, ale 
choć nic nie powiedziała, zacisnęła mięśnie tak mocno, że nic dałoby się tam wcisnąć źdźbła 
trawy, a co dopiero twardego pala.

Kilkakrotnie przymierzałem się też do seksu oralnego, ale Charlene zawsze tak się wywijała, 

że nijak nie mogłem jej dosięgnąć ustami. A ona sama nie okazywała krzty zainteresowania tym, 
żeby w ten sposób się mną zająć”.

Jak zatem Fred ocenia swój związek z Charlene? Początkowo określił go jako „dość dobry”, 

ale  po szczegółowej  rozmowie  na ten  temat  zmienił  zdanie i podsumował  go jako „ogólnie 
katastrofalny. Sądzę, że odszedłbym już kilka miesięcy temu, gdyby mi tak bardzo nie zależało 
na   Charlene.   Tak,   kocham   ją.   Ale   nie   sposób   dalej   kochać   kogoś,   kto   ma   tak   wielkie 
zahamowania, że nawet nie można mu pokazać, jak chcesz uprawiać miłość”.

background image

Charlene   opowiedziała   całkiem   inną   historię,   lecz   dzięki   pogodzeniu   obu   tych   punktów 

widzenia ostatecznie udało się im pokonać ich problemy.

„Tak, to prawda, byłam niewinna, kiedy pierwszy raz spałam z Fredem. O seksie plotkowało 

się na boisku szkolnym, a moje przyjaciółki prawie o niczym innym nie mówiły, tylko o tym, jak 
t o będzie za pierwszym razem. Moja rodzina była staroświecka, moi rodzice sami pochodzili z 
konserwatywnych domów. Pamiętam, że kiedy miałam około siedmiu lat i powiedziałam babci, 
że muszę iść się wypulać, mało się nie przewróciła.

W szkole mieliśmy całkiem przyzwoite lekcje wychowania seksualnego, ale choć obejmowało 

ono całą tę biologię i całą antykoncepcję, nikt nam nie powiedział, co się czuje, gdy się jest z 
chłopcem w łóżku, i jak rozmawiać z nim, czy później z mężem, o seksie. To, że nie potrafiłam o 
tym rozmawiać, zawsze stanowiło mój zasadniczy problem z Fredem.

W   niektórych   rzeczach   Fred   był   bardzo   dobry.   Ach,   wspominał   o   moich   wilgotnych 

majtkach? No jasne! Ale był w tym dobry. Dał mi odczuć, że coś, co mnie krępowało, w istocie 
jest bardzo seksowne. Potem sama się tym prawie pyszniłam. Jemu to się podobało, a skoro jemu 
się   podobało,   to   mi   także.   Na   ogół   problem   polegał   na   tym,   że   ja   nie   wiedziałam,   co   mu 
odpowiada, co lubi i czego pragnie, a ja miałam za mało doświadczenia, aby samej się tego 
domyślić.

Kiedy pierwszy raz się kochaliśmy, byłam bardzo onieśmielona, ale starałam się, jak mogłam, 

żeby   wszystko   było   prawidłowo.   Teraz   można   się   z   tego   śmiać,   bo   to   nie   było   ani   trochę 
spontaniczne, prawda? A ja po prostu przeczytałam w jakiejś książce o «nocy poślubnej». Było 
tam napisane, że panna młoda powinna wziąć prysznic, założyć nową koszulę nocną, starannie 
ułożyć   kołdrę  i   zrobić  wszystko,   by  sypialnia  wyglądała  zachęcająco   dla  pana   młodego.   To 
pewnie była książka napisana około 1901 roku, co?

Jednak już pierwszej nocy przekonałam się, że Fred jest w łóżku bardzo gwałtowny. W jednej 

sekundzie delikatnie mnie całował, a w następnej już macał między nogami, żeby sprawdzić, czy 
jestem wilgotna. A potem to już tylko prosto we mnie i bam! bam! bam! Tak mną potrząsał, 
jakbym była nie wiem czym. Potem znowu bam! i już po wszystkim. On skończył. Kładł się przy 
mnie   i   włączał   telewizor,   żeby   obejrzeć  Rewolwerowców.  Jego   samego   powinnam   nazwać 
Rewolwer, czyż nie?

Myślę, że gros problemów wynikało z mojej winy. Fred po prostu nie uświadamiał sobie, że w 

ogóle nie daje mi zaspokojenia. Ponieważ on szczytował, uważał, że mi to też wystarczy. A do 
tego z jego wypowiedzi wynikało, że dzięki niemu jestem taka szczęśliwa. On naprawdę w to 
uwierzył.   Nawet   wtedy,   gdy   byliśmy   w   większym   towarzystwie,   czasami   obejmował   mnie 
ramieniem i dawał do zrozumienia, że wiedziemy najszczęśliwsze życic miłosne na świecie. A 
skutek tego wszystkiego był taki, że stawałam się coraz bardziej nerwowa. On nie rozumiał, że 
choć robię się mokra między nogami, to nie zmienia faktu, że potrzebuję od niego wiele więcej, 
żeby   móc   osiągnąć   orgazm.   Potrzebuję   dłuższego   czasu,   żeby   się   pobudzić.   Kiedy   się 
masturbuję,   czasami   to   trwa   dwadzieścia   minut,   pół   godziny,   a   nawet   dłużej.   Lecz   kolejny 
problem polegał na tym, że nie wiedziałam, jak Fred ma to ze mną robić. To, że się masturbuję, 
wprawiało mnie w zakłopotanie i nie miałam pojęcia, że mężczyzna może to zrobić dla kobiety, 
no wiesz, swoimi palcami, i że w tym nic ma nic zdrożnego.

Nic mówiłam Fredowi, co czuję, bo bałam się, że zranię jego dumę i że pewnie będziemy 

musieli się rozstać. Kocham go i to jeszcze w pewnym sensie pogarsza sprawę. Ale nie mogłam 
znieść  tej  jego  szorstkości, tego  dwuminutowego  jęczenia  i  wzdychania,  a potem  nic, cisza. 
Doszło do tego, że zaczęłam nienawidzić seksu i Freda też.

Zgodziłam  się zamieszkać  z nim między innymi  z tego powodu, że wydawało  mi  się, iż 

potrafi się opanować i zwolnić tempo, ponieważ nie będzie musiał się przejmować powrotem 

background image

moich rodziców do domu ani niczym innym. Ale to nic a nic nie pomogło. Wręcz pogorszyło 
sytuację, gdyż Fred zaczął się robić przykry.

Kiedy   usiedliśmy   razem,   żeby   omówić   plan   poprawy   naszego   życia   seksualnego,   nasze 

potrzeby, pragnienia i fantazje, to muszę powiedzieć, że jakby zaświeciło dla mnie słońce. Tylko 
tak to mogę określić. Jakby wszędzie się rozjaśniło, jakby zapanowała nowa aura i rozdzwoniły 
się wszystkie dzwony. Kiedy zrozumiałam, że ja frustruję Freda, a on zrozumiał, że frustruje 
mnie, i d l a c z e g o  tak jest, wtedy otworzyliśmy butelkę szampana, właściwie wina musującego, 
tylko takie mieliśmy w domu.

Jakie to było niemądre z naszej strony, że w ogóle nie rozmawialiśmy ze sobą na ten temat. 

Rozumiem co prawda, dlaczego Fred nic chciał mi opowiedzieć o Leanne i o tym wszystkim. Bał 
się,   że   będę   zdegustowana   i   zazdrosna.   Do   tego   bał   się,   że   nic   zechcę   spróbować   niczego 
nowego. Tak samo ja się bałam, że on się wścieknie, jeśli skrytykuję go za seks, i odejdzie ode 
mnie.

Nie miałam wtedy pojęcia o żadnych odmianach seksu, jak seks oralny i inne. W liceum 

chichotałyśmy, plotkując na takie tematy, ale nie miałam zielonego pojęcia, jak się to robi. Czy 
mam nagle zrobić skłon, otworzyć usta i zacząć go ssać? Czy mam ssać mocno, jak nowy zelmer, 
czy jak? Po prostu nie wiedziałam tego, a ponieważ nie wiedziałam, bałam się spróbować.

Na naszą wspólną sesję wybraliśmy popołudnie tego dnia, w którym Fred nie miał wykładów i 

był wolny. Nie umiem opowiedzieć, co czułam. Byłam zdenerwowana, bardzo niespokojna… 
Bardzo bałam się powiedzieć Fredowi, że ani razu nie dał mi orgazmu przez cały ten czas, odkąd 
ze sobą śpimy. Jednak dzięki odpowiedniej lekturze doskonale wiedziałam, co każda para może 
razem zrobić, i przynajmniej poznałam podstawy seksu oralnego.

W salonie na podłodze rozłożyłam poduchy z sofy. Fred przyniósł dwa duże lustra, byśmy 

mogli wszystko wyraźnie zobaczyć. Rozebraliśmy się i coś niewiarygodnego, jacy byliśmy sobą 
wzajemnie onieśmieleni! Jak dwoje ludzi, którzy pierwszy raz oglądają siebie nago.

Fred   zaczął   pierwszy.   Usiadł   na   poduszce   przed   lustrem.   Miał   potężną   erekcję..   .jakby 

spodziewał się czegoś niesamowicie seksownego. Pokazał mi żołądź i to, jak lubi, by ją dotykać. 
Poprosiłam, żeby mi pokazał, jak on sam to robi. Byłam zafascynowana, obserwując, jak szybko 
i swobodnie się masturbuje, pocierając przy tym kciukiem szczyt żołędzi. Potem ja spróbowałam. 
Fred poprosił, żebym przerwała, bo za bardzo się podniecił.

Pokazał mi, jak pocierać jego jądra tak, by go to nie bolało. Wtedy nastąpiła wielka chwila! 

Pocałowałam   żołądź   i   ją   oblizałam,   a   Fred   pokazał   mi,   co   lubi   najbardziej.   Bardziej 
poklepywanie   językiem   i   całowanie   niż   faktyczne   ssanie.   Ssałam   też   trzon   penisa,   a   potem 
wzięłam do ust nawet jądra. Fred cały czas szeptał mi do ucha, że bardzo mnie kocha.

Stwierdził, że seks analny odłożymy sobie na później, ale ja się sprzeciwiłam. Skoro on mógł 

to robić ze mną, to ja mogę z nim. Posmarowałam sobie palce żelem, on szeroko rozsunął nogi, 
żebym mogła wsunąć palec w jego odbytnicę. Najpierw było mi trudno, bo Fred niespecjalnie mi 
pomagał i zwierał mięśnie. Więc po chwili poprosiłam, żeby się rozluźnił, i to poskutkowało. 
Zdołałam wepchnąć do środka dwa palce. Wyczułam, gdzie jest gruczoł prostaty. Kilka razy 
potarłam ją i na moich oczach z penisa Freda zaczął kapać ten przezroczysty płyn.

Tym razem już nie byłam nieśmiała. Wzięłam go w usta i oblizałam.
Potem nadeszła moja kolej. Fred pieścił moje piersi i brodawki, a ja pokazałam mu, że lubię 

ich delikatne przyszczypywanie i wykręcanie… nie za mocno, ale w sam raz, by się uniosły 
sztywno.   Potem   przed   lustrem   rozchyliłam   uda   i   razem   zlokalizowaliśmy   pochwę,   wargi 
sromowe, cewkę moczową i łechtaczkę. Sama mogłam siebie oglądać w tym  lustrze. Byłam 
rozpalona,   choć   zażenowana.   A   Fred   powiedział:   «Coś   pięknego!   Pokaż   mi,   jak   najlepiej 
dotykać».

background image

Nigdy w życiu przed nikim nie przyznawałam się do tego, że się masturbuję, a co dopiero 

mówić   o  z r o b i e n i u   tego   na   oczach   drugiej   osoby,   w   jasnym   świetle   dnia,   z   szeroko 
rozchylonymi udami. Ale zdobyłam się na to… i Fred mnie obserwował, ucząc się, jak mnie 
dotykać, żeby mi się to podobało. Bardzo długo mnie masturbował, a ja tylko leżałam, coraz 
szerzej rozkładając nogi, i pozwalałam mu to robić. Wiedziałam, że po tym wszystkim, co mu 
powiedziałam,   bardzo   ważne   jest,   żeby   doprowadził   mnie   do   orgazmu…   Zresztą   dlaczego 
miałabym go powstrzymywać?

Jego   palce   dotykały   i   pieściły.   Kiedy   lekko   mijały   się   z   celem,   delikatnie   chwytałam 

nadgarstek Freda i kierowałam go tam, gdzie trzeba. Nie miał nic przeciwko temu. Nagle dotarło 
do mnie, że już nie potrafię się opanować”. Ścisnęłam uda, położyłam się na boku i drżałam w 
nieskończoność.

Fred z miejsca położył mnie na wznak, uklęknął między moimi nogami i wsunął we mnie 

swój penis. Poczułam kolejne wstrząsy, wtuliłam się w jego ramiona i rzeczywiście łkałam. Fred 
suwał tak wolno, tak zdecydowanie, tak delikatnie, rozkoszował się każdym suwem. Pierwsza 
struga jego nasienia poleciała we mnie… ale wtedy wyjął penis na zewnątrz i reszta wylądowała 
na moich włosach łonowych. Potem Fred położył się przy mnie i powoli wcierał w nie spermę, 
dotykając łechtaczkę dokładnie tak, jak trzeba.

Od początku żadnemu z nas plan osiągnięcia możliwie największej poprawy naszego życia 

seksualnego nie wydawał się łatwy. Łatwe było nauczenie się fizjologii, tego, jak mamy siebie 
nawzajem dotykać. Najtrudniejsze było powiedzenie partnerowi: «Kocham cię i cokolwiek ty 
chcesz robić, ja o tym chcę wiedzieć», a następnie wszystko zaakceptować i wypróbować… To 
jest najtrudniejsze.

Ale dzięki temu całkiem się odmieniło  między nami. Powinniście zobaczyć,  jak się teraz 

kochamy!”

background image

E

PILOG

Osiemnaście   sposobów   na   osiągnięcie   maksymalnych   doznań   seksualnych   już   dziś 

wieczorem:

1. Wyjdźcie razem do sklepu i kupcie kilka erotycznych czasopism i kaset. Weźcie je ze sobą 

do sypialni. Wybierzcie te, które podniecają was najbardziej.

2. Rozbierzcie się i po kolei zróbcie sobie wzajemnie masaż, wcierając w skórę oliwkę o 

subtelnym zapachu. Szczególną uwagę zwróćcie na narządy płciowe.

3. Powoli razem się masturbujcie przez trzy minuty, potem masturbujcie jedno drugie przez 

następne trzy minuty, potem wróćcie do pierwszej wersji i tak na przemian. Dokładnie 
obserwujcie, jak partner sprawia sobie rozkosz, i uczcie się.

4.   Na   przemian   przez   trzy   minuty   obdarzajcie   siebie   seksem   oralnym.   Powtórzcie   to 

kilkakrotnie. Pokażcie, jakie pieszczoty najbardziej wam odpowiadają.

5. Razem kupcie sobie jakieś akcesoria erotyczne, przynajmniej po dwa różne przyrządy dla 

każdego z was. Wypróbujcie je i sprawdźcie, które są najlepsze.

6.   Opowiedzcie   sobie   nawzajem   własne   fantazje.   Urzeczywistnijcie   te,   które   do   was 

najbardziej przemawiają i najbardziej się wam podobają.

7.   Połóżcie   się   obok   siebie   i   wykonujcie   ćwiczenia   „mięśni   seksu”   między   nogami, 

maksymalnie intensywnie i rytmicznie. Kobiety powinny ćwiczyć wypychanie wibratora z 
pochwy, a następnie ponowne jego wprowadzanie, korzystając z pomocy partnera.

8. Ubierzcie się w jakieś erotyczne stroje, według życzenia partnera.
9. Na przemian bądźcie swoimi niewolnikami, ty jego, a on twoim. Przez całe przedpołudnie 

niewolnik musi być nagi i wykonywać absolutnie wszystkie polecenia swojego pana. Nie 
ma żadnych wymówek!

10. Masturbujcie się razem najszybciej, jak potraficie, aż oboje osiągniecie orgazm. Następnie 

sprawdźcie, czy potraficie masturbować jedno drugie w jeszcze szybszym tempie.

11. Wieczorem kochajcie się gdziekolwiek, byle nic w sypialni.
12. Weźcie razem kąpiel, dokładnie myjąc jedno drugie, a następnie nawzajem ogolcie sobie 

włosy łonowe.

13. Zostawcie odkręcony kran i w strumieniu wody nasiusiajcie na genitalia partnera.
14. Kochajcie się w najwolniejszym tempie, w jakim tylko potraficie. Macie czasu w bród.
15.   Zróbcie   dla   partnera   coś   seksownego,   czego   nigdy   dotąd   nie   robiliście   (nawet   jeśli 

miałoby to być tylko ten jeden jedyny raz). Smaganie biczykiem? Krępowanie sznurem? 
Połykanie nasienia, podczas gdy (n)or(m)alnie nigdy nie połykasz?

16.   Niech   każde   z   was   zacznie   prowadzić   erotyczny   dziennik.   Na   koniec   miesiąca 

porównajcie ich treść. Pamiętajcie o absolutnej szczerości, zapisujcie zarówno porażki, jak 
i sukcesy.

17.   Podejmijcie   postanowienie,   że   jeśli   będziecie   myśleć   o   czymś   erotycznym,   zawsze 

powiecie o tym partnerowi.

18. Podejmijcie postanowienie, że maksymalnie zaangażujecie się w swoje życie seksualne i 

za każdym razem, kiedy będziecie się kochać, będzie to seks na najwyższym poziomie.


Document Outline