background image

Jay Friedman Explaining the unexplainable, Jan 11, 2007 

tłum. Łukasz Michalski

 

98. Objaśnić niewytłumaczalne         Explaining the unexplainable

                              

 
Jay Friedman, styczeń 2007

  

 
Sporo  mówiłem  o  puzonowym  legato,  chcę  też  powiedzieć  o  różnych  jego  stylach,  które 

napotkałem  w  mojej  karierze  wykonawczej  i  nauczycielskiej-  od  zupełnego  nieużywania  języka 
legatowego,  aż  do  artykułowania  każdego  dźwięku  i  nazywania  tego  legatem.  Od  zawsze 
admirowałem  europejskie  podejście,  próbujące  uniknąć  surowej  twardości  w  legato.  Wahało  się 
ono od dawnej Europy Wschodniej, zwykle niestosującej języka legatowego wcale (mówiono mi 
o tym,  ale  nigdy  nie  słyszałem  tego  na  żywo),  do  środkowoeuropejskiego  sposobu  czynienia 
raczej  niewielkich  przerw  w  strumieniu  powietrza,  dla  uniknięcia  glissanda,  niż  stosowania 
w legato uderzeń języka. Wschodnioeuropejska wersja legato, całkowicie pozbawiona języka jest 
już,  wobec  łatwego  przepływu  informacji  między  kontynentami,  nie  do  zaakceptowania  dla 
dzisiejszych gustów i stylów. Oczywiście istnieją pewne różnice regionalne, a nawet w regionach 
między  poszczególnymi  wykonawcami  i  w  konkretnych  szkołach  pedagogicznych,  ponieważ 
puzonowe legato jest sprawą bardzo osobistą i nie da się znaleźć dwóch takich samych. 

Mając  doświadczenie  grania,  słuchania  i  nauczania  poprzez  większą  część  połowy  stulecia, 

chciałbym się podzielić przemyśleniami na temat potraktowania owego skomplikowanego tematu 
w  sposób  zapewniający  sukces,  mając  na  uwadze,  czym  było  stare  europejskie  podejście  i co 
chciano  w  ten  sposób  osiągnąć.  Przykro  mi  to  mówić,  ale,  rzecz  ujmując  ogólnie,  stan  legato 
w dzisiejszym  symfonicznym  światku  puzonowym  przedstawia  smutny  widok.  Zdaje  się,  że 
odrzucono stare porzekadło o puzonie, który może grać płynniej, niż jakikolwiek inny instrument; 
zastąpiła  je  żądza  grania  wyraźniejszego  i  mechanicznie  bardziej  poprawnego.  Też  całkowicie 
jestem  za  wyrazistością  i  techniczną  poprawnością,  ale  nie  kosztem  gładkości  i dźwięczności 
legato. 

Poszukując  legato  idealnego  (przynajmniej  dla  mnie),  próbowałem  różnych  metod–  od  tych 

opisanych  powyżej,  do  prawie  wszystkich  pośrednich.  Myślę,  że  to,  do  czego  doszedłem,  łączy 
w sobie najlepsze  zalety  starego, stawiającego  na  gładkość, stylu europejskiego  i  współczesnego, 
amerykańskiego  stylu  wyraźnych  i  bezbłędnych  łuków.  Najważniejszą  cechą,  której  poszukuję 
w każdym rodzaju legato, jest wielkość uzyskanego wybrzmienia. Innymi słowy, szukam takiego 
stylu,  który  legato  daje  największy  dźwięk  w  poszczególnych  głośnościach.  Na  pewno  miałeś 
okazję  słyszeć  dwóch  wykonawców,  grających  etiudę  tym  samym  stylem  legato  i  w  tej  samej 
dynamice;  jeden  grał  pełnym,  bogatym  i  dźwięcznym  brzmieniem,  podczas  gdy  drugi  wydawał 
wątły i nędzny dźwięk. W starym stylu europejskim, w którym języka używano bardzo niewiele, 
jedynym  sposobem  na  uniknięcie  glissanda  w  łukach  legatowych  było  zmniejszenie  przepływu 
powietrza  między  nutami,  co  skutkowało  pewną  utratą  brzmienia.  Myślę,  że  próbowano  w  ten 
sposób uniknąć nadmiernego użycia języka, powodującego przerywanie brzmienia. Rzeczywistym 
problemem była jednak niewystarczająca ilość powietrza przepływającego obok języka, mającego 
utrzymać  płynność  brzmienia.  Uważano,  ze  jedynym  sposobem  na  to  będzie  zminimalizowanie 
użycia języka, nakreślającego łuk legatowy. 

Podoba mi się taki pomysł, w którym brzmienie, od jednej nuty do drugiej, nie zmienia się, ani 

nie zmniejsza. Inaczej mówiąc, obie nuty, a także dźwięki pomiędzy nimi, brzmią dokładnie tak 
samo.  Daje  to  linię,  czy  przepływ  dźwięku  przez  frazę,  a  w  rezultacie  znakomite  brzmienie. 
Wyobraźmy  sobie  spokojny  strumień  w  lesie,  z  wodą  przepływającą  ponad  kamieniami.  Jeśli 
poziom wody będzie nieco wyższy, niż wysokość kamieni, to woda przepłynie nad nimi gładko, 
nie  odsłaniając  głazów.  Strumień  będzie  płynął  spokojnie  i łagodnie,  bez  żadnych  zawirowań. 
Jeśli  poziom  wody  się  nieco  obniży,  woda  popłynie  dookoła  kamieni,  powodując  szum  i  wiry 
w potoku,  a  przepływ  nie  będzie  już  gładki  i  spokojny.  Istotna  jest  też  wielkość  kamieni,  nad 

background image

Jay Friedman Explaining the unexplainable, Jan 11, 2007 

tłum. Łukasz Michalski

 

którymi woda przepływa. Jeśli są duże i gładkie, to woda popłynie ciszej, ale jeśli małe i kanciaste, 
to  woda  będzie  wirować  i  bulgotać  wokół  nich.  Chcę,  żebyś  myślał  o  wodzie,  jak  o powietrzu 
w legato,  a  o  języku–  jak  o  kamieniach,  ponieważ  uważam,  a tak  naprawdę  po  prostu  wiem,  że 
powietrze  płynące  (jak  woda  w  strumieniu)  i  wypełniające  wszelkie  szczeliny,  w połączeniu 
z językiem legatowym, naśladującym kamienie tuż pod powierzchnią wody, daje wspaniałe legato 
i świetny  dźwięk.  Kłopoty  grających  zaczynają  się,  gdy  strumień  powietrza  nie  wystarcza  do 
pokrycia  użytego  języka  legatowego,  a  dźwięk,  choćby  na  ułamek  sekundy,  zatrzymuje  się.  By 
uzyskać  najlepsze  legato  i  brzmienie,  sprawę  należy  raczej  wykonać  w  czasie  dłuższym,  niż 
rzeczywiście potrzebny na zmianę dźwięków; a nie, jak się to powszechnie zdarza, wykonać tak 
szybko, jak to możliwe, dla uniknięcia rozmazania.  Język legatowy powinien być stosowany tylko 
wówczas,  gdy  jest  konieczny  w  łuku  legatowym,  a nigdy  przy  łukach  naturalnych.  Grający 
powinien starać się upodobnić łuki naturalne do najpiękniejszych łuków legatowych, ze względu 
na to, że przy łukach legatowych mamy znacznie więcej możliwości, niż przy łukach naturalnych. 

Ponadto ważne jest uświadomienie sobie, że większa odległość między pozycjami suwaka daje 

większe  możliwości  dla  każdego  legato–  dla  łuków  legatowych  i  łuków  naturalnych.  O  ile 
doskonałość łuku naturalnego osiągana jest przez długie przesunięcie suwaka, to brzmienie łuku 
legatowego powinno być upodobnione do krótszego przesunięcia między pozycjami. Spowoduje 
to konieczność wydłużenia łuku suwakiem i językiem. Ilość powietrza przepływającego przez łuk 
określi  konieczną  do  zastosowania  ilość  języka  legatowego;  zrównoważenie  tych  czynników  to 
coś,  czym  powinien  się  zająć  każdy  grający.  Uważam,  że  stosowanie  odpowiedniego  języka 
legatowego,  połączone  z  odpowiednim  przepływem  powietrza,  oraz płynnymi,  posuwistymi 
ruchami  suwaka, da  najlepsze  legato  i,  co  najważniejsze,  najlepsze  brzmienie.  A  to prowadzi do 
bardzo ważnego aspektu w graniu legato: SUWAK NIGDY NIE POWINIEN PORUSZAĆ SIĘ 
BEZ PRZYKLEJONEGO DO NIEGO POWIETRZA. Jeśli suwak przesuwa się bez zważania 
na powietrze, to mamy znaczną utratę brzmienia. 

Używam też innych analogii, by dobrze przekazać tę myśl: 1. przedmuchuj suwak od pozycji 

do pozycji. 2. Wyobraź sobie, że poprzeczki wewnętrznych i zewnętrznych rur suwaka połączone 
są  gumką,  obrazującą  powietrze;  gdy  przesuwasz  suwak,  to  za  każdym  razem  wraz  z nim 
przeciągasz  powietrze.  3.  Grając  łuk  od  1  do  6  pozycji  wyobrażaj  sobie,  że  zarzucasz  wędkę 
z przynętą,  a  nie  przecinasz  linę.  4.  Brzmienie  podobne  ma  być  do  maszyn  produkujących 
cukierki- ciągutki. Ciągną i rozciągają masę, ale nigdy jej nie przerywają. 5. Suwak powinien iść za 
powietrzem,  nigdy  na  odwrót.  6.  Suwak  i  język  powinny  stąpać  na  paluszkach,  by  nie 
przeszkadzać  strumieniowi  powietrza.  7.  Między  nutami  ma  trwać  dokładnie  takie  samo 
brzmienie,  jak  na  nutach,  dlatego  wynaleziono  język  legatowy.  8.  Wyobraź  sobie  warstwę 
powietrza  między  wewnętrznymi,  a  zewnętrznymi  rurami  suwaka,  podobnie  jak  u  pojazdów, 
poruszających się na poduszce powietrznej. 9. Wyobraź sobie, że wnętrze Twojego instrumentu 
jest  jak  opony  w  samochodzie-  jeśli  za  każdym  przesunięciem  suwaka  łapiesz  kapcia,  to  droga 
będzie dość wyboista. 10. Pewnie widziałeś na basenie liny, którymi połączone są małe pływające 
bojki, oddzielające tory. Wyobraź sobie te bojki jako nuty; woda niech będzie powietrzem. 

Nawiasem  mówiąc,  w  starym  wydaniu  Rochuta  znalazłem  notkę,  którą  zapisał  mi  mój 

nauczyciel, John Swallow. „Twoje legato jest za twarde: trochę z powodu złej koncepcji, a trochę 
przez  Twój  sposób  wykonywania  naturalnych  łuków”.  Nie  muszę  dodawać,  że  ciężko 
pracowałem, aby to zmienić. 

Ostatecznie  mam  taką  koncepcję  legato:  dużo  brzmienia  między  nutami,  tyle,  ile  to  tylko 

możliwe  bez  rozmazania.  Teraz  już  znacie  wszystkie  moje  sekrety,  mogę  przejść  na  emeryturę 
i zakończyć szerzenie całemu światu poglądu, ze puzon potrafi grać legato......... NIE! 

 
oryginał artykułu: 

http://jayfriedman.net/articles/explaining_the_unexplainable