background image

Podróż do początku wszechświata 
Nasz Dziennik, 2011-03-13 

Następca teleskopu Hubble´a James Webb Space 
Telescope (JWST) został zaprojektowany tak, by 
oglądać początki wszechświata. Będzie więc on 
mógł dostrzec wybuchy pierwszych gwiazd sprzed 
13,5 mld lat oraz badać narodziny galaktyk. Zajrzy 
również w głąb galaktycznych obłoków gazu i pyłu.
 
 
Rozwój techniki rakietowej i technologii 
kosmicznych, który umożliwia wyniesienie aparatury 

badawczej poza atmosferę ziemską, radykalnie zwiększył możliwości badania wszechświata. 
Badania te są prowadzone w różnych kierunkach, takich jak na przykład: badanie Układu 
Słonecznego, poszukiwanie pozasłonecznych systemów planetarnych czy pomiary przy 
pomocy sondy kosmicznej Planck, mikrofalowego promieniowania reliktowego tła, 
docierającego z największej możliwej odległości (13,7 mld lat świetlnych), wyznaczającej 
promień obserwowalnego wszechświata, mającego postać kuli, w której centrum znajduje się 
Ziemia. Największe zainteresowanie i emocje wzbudzają jednak loty załogowe w kosmos 
oraz obserwacje optyczne przy pomocy teleskopu kosmicznego skraju obserwowalnego 
wszechświata. Przyjrzyjmy się, czego możemy oczekiwać w najbliższej przyszłości w tych 
dwóch obszarach badań - bliskiego i dalekiego kosmosu. 
 
Amerykański program lotów załogowych 
14 stycznia 2004 r. prezydent George W. Bush przedstawił nowy program załogowej 
eksploracji kosmosu przez Stany Zjednoczone, który później nazwano programem 
Constellation (konstelacja, gwiazdozbiór). Program ten zakładał eksploatację wahadłowców 
(promów kosmicznych) tylko do 2010 r., zbudowanie statku kosmicznego umożliwiającego 
loty poza niską orbitę okołoziemską (w sierpniu 2006 r. statkowi temu nadano nazwę 
"Orion"), powrót człowieka na Księżyc w 2020 r., zbudowanie po 2020 r. stałej 
międzynarodowej bazy na Księżycu, a w dalszej perspektywie lot na planetę Mars. 
Program Constellation opierał się na kilku podstawowych założeniach: 
- nowy system transportu kosmicznego musi mieć rozdzielone funkcje transportu ludzi i 
ładunków, 
- transport ludzi na orbitę okołoziemską musi być dziesięciokrotnie bezpieczniejszy niż przy 
pomocy wahadłowców, 
- przy budowie nowego systemu transportu kosmicznego w maksymalnym stopniu należy 
wykorzystać infrastrukturę naziemną i technologie stosowane w programie wahadłowców 
(Space Shuttle), 
- statek kosmiczny Orion, który ma odbywać loty poza orbitę okołoziemską, nie może mieć 
formy samolotu kosmicznego, lecz formę powiększonej kapsuły podobnej do statków Apollo, 
- Orion ma umożliwić dotarcie czterem astronautom na powierzchnię Księżyca. 
W celu spełnienia tych wymogów NASA projektowała budowę dwóch rakiet Ares 1 i Ares 5. 
Dwustopniowa rakieta Ares 1 miała służyć wyłącznie do transportu ludzi w statku Orion na 
niską orbitę okołoziemską. Gigantyczna rakieta Ares 5 miała natomiast służyć głównie do 
transportu ładunków. Zakładano, że będzie ona w stanie umieścić na orbicie okołoziemskiej 
ładunek o masie do 170 ton (rakieta Ares 1 - tylko 25 ton). Oczekiwano, że przy pomocy 
jednej rakiety Ares 1 i jednej rakiety Ares 5 czterech astronautów odbędzie w latach 
dwudziestych tego wieku podróż na Księżyc. Natomiast przy pomocy ośmiu do dziesięciu 
rakiet Ares 5 i jednej Ares 1 za dwadzieścia kilka lat być może czterech astronautów odbędzie 

background image

kilkuletnią podróż na Marsa. 
W czterdziestą rocznicę pierwszej wyprawy ludzi statkiem Apollo 11 na Księżyc oceniono, że 
mimo pewnych problemów technicznych amerykański program powrotu ludzi na Księżyc jest 
realny i rozsądny (patrz artykuł Jacyna-Onyszkiewicz "Człowiek wraca na Księżyc", "Nasz 
Dziennik", sobota-niedziela, 25-26 lipca 2009 r.) jako najbardziej naturalny krok w rozwoju 
kosmicznych lotów załogowych. 
Administracja nowego prezydenta USA Baracka Obamy zadecydowała o powołaniu 
specjalnej komisji, która miała ocenić w szczególności program załogowy NASA. Komisja ta, 
o oficjalnej nazwie United States Human Space Flight Plans Committee, pracowała od 
czerwca do października 2009 r. i otrzymała nieformalną nazwę komisji Augustine. 
Wyniki prac komisji Augustine ogłoszono pod koniec października 2009 roku. Okazało się, 
że program Constellation nie jest możliwy do zrealizowania przy zakładanym poziomie 
finansowania. Co więcej, wyliczenia wykazały, że proponowany poziom finansowania 
pozwoli na pierwszy lot na srebrny glob nie w roku 2020, lecz dopiero po 2030 r. przy 
jednoczesnym wyraźnym ograniczeniu rozwoju technologii oraz misji bezzałogowych. 
Ponadto Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS), największy zrealizowany projekt 
międzynarodowy w historii, zakończyłaby swój żywot już w 2015-2016, po czym przez 
następne półtorej dekady loty załogowe straciłyby swój cel. 
W tej sytuacji komisja Augustine postanowiła przeanalizować alternatywne opcje rozwoju 
amerykańskiej astronautyki załogowej. Wśród nich znalazł się pomysł tzw. Flexible Path 
(elastyczna ścieżka) - czyli lotów do wielu różnych celów, które początkowo nie wymagałyby 
skomplikowanych, ciężkich i drogich systemów technicznych. Pierwszymi celami dla tej 
strategii byłyby bliskie Ziemi planetoidy oraz orbita geostacjonarna. W porównaniu z 
Księżycem te cele wydają się mało atrakcyjne, jednak pozwalają one na stopniowe 
zdobywanie praktycznej wiedzy i rozwój technologii. Ponadto lot do tych celów nie wymaga 
budowy bardzo drogiego lądownika księżycowego Altair, co oznacza bardziej zbilansowany 
budżet, niewymagający nakładów na wszystkie elementy projektu w tym samym czasie. 
Na podstawie wniosków komisji Augustine szef NASA Charles Bolden przedstawił 31 
stycznia 2010 r. nowy program lotów załogowych prezydenta Obamy. Jego najważniejsze 
elementy to: 
- anulowanie w całości z dniem 1 lutego 2010 r. programu Constellation, 
- przedłużenie obecności na orbicie okołoziemskiej ISS przynajmniej do 2020 r., 
- powierzenie lotów załogowych i transportowych do ISS firmom prywatnym (np. firmie 
SpaceX). 
 
Powrót na Księżyc jeszcze nie teraz 
15 kwietnia 2010 r. prezydent Barack Obama odwiedził Kennedy Space Centre na Florydzie, 
gdzie wygłosił ważne przemówienie na temat przyszłości NASA. Zaprezentowana przez 
prezydenta USA wizja rozwoju odpowiadała wspomnianej strategii "Flexible Path", a celem 
nadrzędnym pozostawała czerwona planeta, która zostałaby osiągnięta ok. 2040 roku. Padła 
również zapowiedź wyprawy do bliskiej Ziemi planetoidy w okolicach 2025 roku. 
Decyzja prezydenta spotkała się z ostrą i wielostronną krytyką, w tym w Kongresie USA. 
Bardzo ostro skrytykował ją Neil Armstrong, pierwszy człowiek, który wyszedł na 
powierzchnię Księżyca w lipcu 1969 roku. Komisja Augustine stwierdziła bowiem, że 
wystarczyło zwiększyć fundusze NASA tylko o 3 mld USD rocznie, aby w pełni i w terminie 
zrealizować program powrotu ludzi na Księżyc, zaproponowany przez prezydenta Busha. 
Po prawie półrocznej batalii, przede wszystkim w Kongresie USA, uzyskano kompromis. 
Zamiast budowy dwóch rakiet Ares 1 i Ares 5 planowanych w programie Constellation, w 
2011 r. rozpocznie się budowa jednej rakiety o wielkości pośredniej o udźwigu na niską orbitę 
Ziemi nie mniej niż 130 ton (na ten cel w tym roku budżetowym zaplanowano 1,8 mld USD). 

background image

Zdecydowano o kontynuowaniu budowy uniwersalnego załogowego statku kosmicznego 
Orion (za sumę 1,2 mld USD, wydaną w tym roku budżetowym), który ma być gotowy w 
2016 roku. W 2011 r. zostanie zaś definitywnie zakończony program lotów wahadłowców. 
W ten sposób załamał się amerykański program powrotu ludzi na Księżyc. Szkoda go, 
ponieważ niedawno odkryto w kraterach okołobiegunowych Księżyca spore ilości wody, co 
znacznie ułatwiłoby budowę i eksploatację na nim stałej międzynarodowej bazy kosmicznej 
planowanej pierwotnie w ramach programu Constellation. Cięcia budżetowe w NASA 
prawdopodobnie oddalają w czasie także perspektywy załogowego lotu na Marsa. 
Warto zauważyć, że agencje kosmiczne Rosji, Chin, Indii i Europy nie planują, w 
przewidywalnej przyszłości, lotów załogowych poza niską orbitę okołoziemską. 
 
Nowy teleskop kosmiczny 
24 kwietnia 1990 r. został wyniesiony na orbitę okołoziemską przez wahadłowiec Discovery 
kosmiczny teleskop Hubble´a (Hubble Space Telescope - HST), nazwany tak dla 
uhonorowania amerykańskiego astronoma Edwina Hubble´a, który dokonał jednego z 
największych odkryć XX wieku polegającego na stwierdzeniu w 1929 r., że wszechświat się 
rozszerza. 
Od momentu wystrzelenia HST stał się jednym z najważniejszych przyrządów w historii 
astronomii. Do najważniejszych odkryć uzyskanych za pomocą HST należą: 
- zmniejszenie błędu względnego wieku wszechświata z ponad 50 proc. do 10 proc., który to 
wiek szacowany jest obecnie na 13,7 mld lat, 
- udział w największym odkryciu naukowym ostatnich dekad - przyspieszonej ekspansji 
wszechświata, 
- wykazanie, że masy czarnych dziur w centrach galaktyk są skorelowane z ich rozmiarami. 
HST będzie funkcjonował tylko przez kilka następnych lat, dlatego już od 2002 r. 
realizowany jest projekt jego zaawansowanego następcy, nazwanego James Webb Space 
Telescope (JWST). 
Projekt ten powstaje we współpracy między NASA, Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) 
oraz Kanadyjską Agencją Kosmiczną (CSA). JWST został zaprojektowany tak, by oglądać 
początki wszechświata. Będzie więc on mógł dostrzec wybuchy pierwszych gwiazd sprzed 
13,5 mld lat oraz badać narodziny galaktyk. Zajrzy również w głąb galaktycznych obłoków 
gazu i pyłu.  
JWST, aby to osiągnąć, musi radykalnie różnić się od HST. Lekkie zwierciadło JWST o 
średnicy ponad 6,5 m będzie zbierać sześciokrotnie więcej światła niż 2,4-metrowe 
zwierciadło HST. Jego 18 powleczonych złotem, sześciokątnych berylowych paneli będzie 
działać jak jedna powierzchnia zwierciadlana. Instrumenty JWST będą działały głównie w 
zakresie podczerwieni, w zakresie widma promieniowania niedostępnym dla HST, ponieważ 
takie promieniowanie jest głównie emitowane przez najdalsze obiekty kosmiczne.  
Instrumenty te muszą być schłodzone do temperatury poniżej minus 230 st. C, aby umożliwić 
obserwację obiektów astronomicznych emitujących słabe promieniowanie podczerwone. W 
tym celu JWST zostanie także wyposażony w duże wielowarstwowe osłony termiczne (o 
rozmiarach 11 x 19 m) blokujące promieniowanie podczerwone emitowane przez Słońce i 
Ziemię oraz zostanie umieszczony w odległym od Ziemi tzw. drugim punkcie Lagrange´a 
(L2) dla układu Ziemia - Słońce. Warto podkreślić, że JWST w stanie ciasno złożonym 
zostanie wystrzelony w kosmos przy pomocy europejskiej rakiety Ariane 5. Lot sondy do 
punktu L2 potrwa kilka miesięcy. W tym czasie teleskop wykona serię manewrów za pomocą 
własnych silników korekcyjnych. Podczas lotu na pozycję docelową zostanie wykonana seria 
wstępnych testów. Rozłożone zostanie też zwierciadło i termiczna osłona przeciwsłoneczna. 
Około 28 dni po starcie temperatura teleskopu spadnie na tyle, że mogą być wykonane 
wstępne testy instrumentów. 

background image

Ostatecznie JWST zostanie umieszczony w punkcie L2 układu Słońce - Ziemia, położonym w 
odległości 1,5 mln km od Ziemi, w kierunku przeciwnym niż Słońce. Wybrana pozycja jest 
optymalna do obserwacji w zakresie podczerwieni, ponieważ znajduje się daleko od Ziemi, 
obficie promieniującej w podczerwieni i odbijającej rozproszone światło, a ponadto teleskop 
zawsze będzie się znajdował za Ziemią względem Słońca i pole widzenia teleskopu nie będzie 
zasłaniane przez Słońce, Ziemię i Księżyc. Kierunek do Słońca i Ziemi będzie zawsze 
jednakowy, dzięki czemu termiczna osłona przeciwsłoneczna pozwoli na ich jednoczesne 
zasłonięcie.  
Czas obiegu wokół Słońca obiektu, który znajdujące się dalej od Słońca niż Ziemia, 
normalnie byłby dłuższy niż rok. Jednak suma sił grawitacyjnych Słońca i Ziemi w L2 
sprawi, że JWST będzie nadążał za ruchem Ziemi i znajdował się w stałej pozycji względem 
niej. Ułatwi to komunikację z Ziemią, a okresowo pozycja teleskopu będzie korygowana za 
pomocą własnych silników JWST. 
Przewiduje się, że JWST będzie działał przez 5-10 lat. Początkowo koszt jego uruchomienia 
oszacowano na 3,5 mld USD. W 2008 r. okazało się, że będzie trzeba wydać 5 mld USD, a 
nowe dane mówią już o 6,5 mld USD. Okazuje się, że może JWST poleci w kosmos we 
wrześniu 2015 r., jeśli NASA znajdzie dodatkowe 250 mln USD rocznie. 
Program nowego teleskopu kosmicznego jest bardzo kosztowny, nadzwyczaj skomplikowany, 
ambitny i ryzykowny. Spodziewane jednak korzyści naukowe niewątpliwie warte są takiego 
ryzyka i poniesionych kosztów. Program JWST jest wielką nadzieją astronomów i 
kosmologów całego świata. 
  

Prof. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz 

  

Autor jest kierownikiem Zakładu Fizyki Kwantowej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w 
Poznaniu.