background image

Wyzwania 

macierzyństwa 

 
 

Katleen Kendall Tackett 

Wyzwania 

macierzyństwa 
Jak być szczęśliwą matką 

przekład: 

Marek Orski 

Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie 
 

 

lDDD273b5fl 

GWP 
GDAŃSKIE WYDAWNICTWO PSYCHOLOGICZNE 

Gdańsk 2003 

O 'i O ,i -t i 

Tytuł oryginału: 7%e Hidden Feelings of Motherhood. 
Coping wiłh Stress, Depression, and Burnout 

Copyright ©   2001 by New Harbinger Publications, Inc. 

5674 Shattuck Avenue 

Oakland, CA 94609 
Copyright ©   for the Polish edition by 

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 

Gdańsk 2003 

Wszystkie prawa zastrzeżone. Książka ani jej część nie może być 
przedrukowywana ani w żaden inny sposób reprodukowana lub 

odczytywana w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody 

Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego. 

Wydanie pierwsze w języku polskim 
Redakcja: Urszula Dzieciątkowska 

Korekta: Anna Świtalska-Jopek 

Projekt okładki: Agnieszka Żelewska 

Skład: Piotr M. Rogalski 

'?'    'ISBN 83-89120-32-1 
 

 

S\ 

--?-*' 
 WDG Drukarnia w Gdyni Sp. z o.o. 

ul. Św. Piotra 12, 81-347 Gdynia 

tel. (58) 660-73-10; tel./fax (58) 621-68-51 

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne s. c. 
ul. Bema 4/la, 81-753 Sopot, tel./fax: (0-prefiks-58) 551-61-04 

e-mail: gwp@gwp.gda.pl 

http://www.gwp.pl 

Książkę tę poświęcam pamięci mojej przyjaciółki, 
Dianę Kay 

(1959-2001) 

Opuściła nas stanowczo zbyt szybko, 

ale dla wszystkich, którzy mieli zaszczyt ją znać, 
była wzorem odwagi i uosobieniem wdzięku 

BUW-Eo-   Q9   / 

Ib 

Spis treści 

background image

Przedmowa  

.........................................................................

......11 
Podziękowania 

.........................................................................

....14 

Wstęp 
.........................................................................

..................17 

Macierzyństwo po amerykańsku: gdzie tkwi błąd?..............17 

Kim jestem i dlaczego napisałam tę książkę?.......................18 
O czym jest ta 

książka?.........................................................19 

Możesz zmienić swoje 

życie...................................................20 
Rozdział 1 

Stres. Dotrzymać życiu 

kroku.....................................................21 

Opowieść o dwóch 
matkach..................................................21 

Dlaczego matki są 

zestresowane?.........................................23 

Konsekwencje zawrotnego tempa życia...............................26 
Co możesz 

zrobić?..................................................................

29 

Rozdział 2 
Depresja. Życie bez 

radości........................................................32 

Dlaczego matki cierpią na 

depresję?.....................................32 
Depresja: choroba ciała i 

duszy............................................36 

Dlaczego depresja 

szkodzi?...................................................37 

Co możesz 
zrobić?..................................................................

39 

Rozdział 3 

Wypalenie. Kiedy jesteś u 
kresu.................................................46 

Objawy syndromu 

wypalenia................................................47 

Przyczyny syndromu wypalenia...........................................48 
Co możesz 

zrobić?..................................................................

59 

8_______________________Wyzwania macierzyństwa________________________ 
Rozdział 4 

Serce i dom. 

Fascynująca historia domowej pracy 

kobiet...............................62 
Kobiety przed wojną 

secesyjną.............................................63 

Upadek znaczenia ogniska domowego: 1865-1920..............66 

Industrializacja i konsumeryzm a praca kobiet: 

background image

1920-

1960.....................................................................

.........66 
„Przemilczany problem": 

Betty Friedan i The Feminine Mistiąue...............................73 

Lata pięćdziesiąte: złoty wiek rodziny?................................74 

Odrodzenie ogniska 
domowego.............................................75 

Rozdział 5 

Z miłości czy dla pieniędzy? 

Wybierz odpowiedni rodzaj 
pracy...............................................79 

Dlaczego kobiety 

pracują?.....................................................80 

Ile kosztuje cię 
praca?............................................................83 

Wybierz odpowiednią dla siebie formę zatrudnienia...........84 

Zalety alternatywnych form zatrudnienia...........................88 

Wady alternatywnych form zatrudnienia............................90 
Co możesz 

zrobić?.................................................................9

Rozdział 6 
Jak zmniejszyć liczbę domowych obowiązków?........................96 

Matki na drugiej 

zmianie......................................................96 

Paradoks urządzeń gospodarstwa domowego......................97 
Analiza i eliminacja 

czynności..............................................99 

Dobrze zorganizuj 

pracę......................................................100 
Dzielenie się 

obowiązkami..................................................104 

Co możesz 

zrobić?.................................................................1

12 
Rozdział 7 

Tak bardzo zmęczona. Wyczerpanie matki...............................114 

______________________________Spis treści_____________________________9 

Dlaczego matki są tak zmęczone?.......................................114 
Co możesz 

zrobić?.................................................................1
24 

Rozdział 8 
Bolesna pamięć. Maltretowanie w dzieciństwie.......................130 

Rodzaje maltretowania dzieci 

............................................130 

Trwałe efekty przemocy i zaniedbania w dzieciństwie......137 
Co możesz 

zrobić?.................................................................1

44 

Rozdział 9 
Opieka nad dzieckiem sprawiającym kłopoty wychowawcze ...149 

Chimeryczny 

temperament.................................................150 

Zespół nadpobudliwości psychoruchowej 
z deficytem 

uwagi................................................................153 

background image

Jak żyć z dzieckiem nadaktywnym: 

historia pewnej 

matki.........................................................156 
Uczucia 

matek....................................................................

.158 

Twoje inne 
związki..............................................................160 

Druga strona 

medalu..........................................................161 

Co możesz 
zrobić?.................................................................1

62 

Rozdział 10 

Opieka nad dzieckiem z problemami zdrowotnymi...................165 
Wcześniactwo  

................................................................165 

Choroby przewlekłe i upośledzenia ...................................169 

Uczucia matek 
.....................................................................173 

Potencjał radości 

.................................................................177 

Co możesz 
zrobić?................................................................17

Rozdział 11 

Witaj-żegnaj. Strata 
dziecka.....................................................181 

Formy utraty 

dziecka...........................................................182 

Pieśń Jonathana: 
przypadek zespołu nagłej śmierci niemowląt......................187 

10 

Wyzwania macierzyństwa 

Typowe 

reakcje..................................................................
...189 

Twoje pozostałe 

dzieci..........................................................194 

Co możesz 
zrobić?.................................................................1

96 

Epilog   

.........................................................................
.........199 

Poszukaj jasnych stron 

życia...............................................199 

Znajdź czas dla 
siebie...........................................................200 

Zmień rozkład codziennych obowiązków............................200 

Zacznij się znowu 

śmiać.......................................................200 
Poszukaj 

autorytetu.............................................................20

Połącz się z 
siecią..................................................................2

01 

background image

Znajdź odpowiedni dla siebie rytm pracy............................202 

Zatrudnij 

trenera.................................................................2
02 

Kultywuj życie 

duchowe......................................................202 

Otaczaj się 
pięknem.............................................................202 

Bibliografia.............................................................

.......................205 

Indeks 
rzeczowy.................................................................

.........211 

Indeks 

osobowy..................................................................
..........215 

Przedmowa 

Książka Kathleen Kendall-Tackett to niezwykły, pełen ciepła tekst 

o wielu problemach, których kobiety doświadczają w związku z poro- 
dem. Nie dotyczy ona jednak tylko porodu. Opowiada również o życiu 

kobiet w naszych czasach, o wielu nieoczekiwanych dylematach, którym 

muszą one stawić czoło. 

Dr Kendall-Tackett pisze o ciężarze obowiązków, które spoczywają 
na kobietach - związanych z domem, pracą zawodową, opieką nad 

dzieckiem - a także o nie zawsze uświadamianych zmianach w życiu 

emocjonalnym, w relacjach z ludźmi oraz w pozycji społecznej, które 

niesie ze sobą macierzyństwo. 
Życie domowe coraz rzadziej przystaje dziś do tradycyjnych 

wyobrażeń. Zmienia się struktura rodzinna (coraz więcej jest matek 

samotnych, rozwiedzionych, w dojrzałym wieku). Zwiększają się też 

wymagania, które sobie stawiają kobiety. Wszystko to oznacza, że każda 
rodzinna jest inna, a kobiety muszą podejmować nadludzkie wysiłki, 

by sprostać ogromowi obowiązków. 

Wprawdzie zawsze wychowywały one dzieci i zajmowały się domem, 

ale dzisiaj borykają się jeszcze z wywoływaną wygórowanymi wyma- 

ganiami presją emocjonalną, której wytrzymanie często przekracza 
możliwości adaptacyjne ludzkiego systemu nerwowego. Dr Kendall- 

-Tackett omawia nie tylko tak istotne problemy młodych matek, jak 

na przykład izolacja, lecz wskazuje również na nieoczekiwane konsek- 

wencje nowej sytuacji - depresję, chorobę lub utratę dziecka, problemy 
zdrowotne samej matki. Pisze również o tym, jak molestowanie seksu- 

alne w dzieciństwie może odbić się na porodzie lub połogu. 

Dr Kendall-Tackett zajmuje się nie tylko tym, co przeżywa kobieta 

w trudnych chwilach, lecz wskazuje również na przyczyny stresu. 
Radzi, w jaki sposób stawić czoło problemom. Uświadamia kobietom, że 

nie ma sytuacji bez wyjścia, że nie muszą ze wszystkim borykać się 

same, że nie one jedne mają podobne kłopoty. Idee samoświadomości 

12 
Wyzwania macierzyństwa 

i samopomocy, jakie popularyzuje ta książka z pewnością pomogą wielu 

kobietom przetrwać ten trudny okres w życiu. 

Popatrzmy jednak trochę wstecz. Już od pierwszych chwil po po- 
rodzie sposób traktowania kobiety oraz jej macierzyństwa ma daleko 

idące konsekwencje, zwłaszcza jeśli po powrocie do domu musi ona 

stawić czoło samotności i wielu trudnościom wynikającym ze współczes- 

nych uwarunkowań. 
Wydanie tej książki zbiega się w czasie z odkryciem pewnych pod- 

stawowych zasad procesu porodowego, dokonanym podczas badań nad 

background image

okresem okołoporodowym. Mają one zasadnicze znaczenie dla prob- 

lemów omawianych przez dr Kendall-Tackett, ponieważ właściwa 

opieka nad matką i dzieckiem w tym okresie może zapobiec wielu 
późniejszym problemom. 

Aby w pełni zrozumieć kliniczne i teoretyczne znaczenie czasu poro- 

du oraz kilku następnych dni, trzeba posłużyć się biologiczną kategorią 

„okresu podwyższonej wrażliwości". Matka gotowa jest wówczas doko- 
nać zasadniczych zmian w swoim zachowaniu, ale wiele zależy od tego, 

jak ona sama jest traktowana. Im więcej ciepła doświadczy, tym lepszą 

opieką otoczy swoje dziecko. 

Donald Winnicott opisał szczególny stan psychiczny kobiety w okre- 
sie okołoporodowym, charakteryzujący się niezwykłym wyczuleniem na 

potrzeby dziecka. Ten stan „instynktownej troski macierzyńskiej" za- 

czyna się pod koniec ciąży i trwa przez kilka pierwszych tygodni życia 

dziecka. W tym okresie matka powinna być otoczona niezwykle 
staranną opieką. Tylko wtedy potrafi wczuć się w pełni w sytuację dziec- 

ka, rozumieć płynące od niego sygnały i właściwie reagować na jego 

potrzeby. Dzięki temu wytwarza się między nimi silna i korzystna dla 

obu stron więź. Jeżeli stanowi ona podstawę codziennych kontaktów, 
dziecko doświadcza poczucia bezpieczeństwa, które będzie procentować 

przez całe jego życie. 

Stwierdzono, że matki, które w czasie porodu korzystają z emocjo- 

nalnego i fizycznego wsparcia douli1, mniej się boją i mają większe 
poczucie własnej wartości. Sześć tygodni po porodzie różnice te jeszcze 

się nasilają. Kobiety, które podczas porodu korzystały z pomocy douli, 

mają o 50% niższy wskaźnik depresji oraz niższe wskaźniki poziomu 

lęku i niepokoju. Łatwiej radzą sobie z obowiązkami macierzyńskimi 
1 Doula - słowo wywodzące się z tradycji greckiej, oznaczające kobietę 

wspierającą psy- 

chicznie matkę w okresie porodu; doula nie pełni funkcji medycznych; 

obecnie w Stanach 
Zjednoczonych praktyka korzystania z tego typu pomocy jest coraz bardziej 

rozpowszech- 

niona - przyp. tłum. 

Przedmowa 

13 
i już trzeciego dnia czują, że naprawdę mają dziecko (podczas gdy u ko- 

biet niekorzystających z pomocy douli takie przeświadczenie pojawia się 

dopiero dziewiątego dnia po porodzie). Uważają też, że ich dziecko jest 

silniejsze, ładniejsze i zdrowsze niż przeciętne, podczas gdy matki po- 
zbawione pomocy douli uważają na ogół, że ich dziecko jest tylko tak 

samo piękne, silne i zdrowe jak przeciętne. 

Inne badania, prowadzone dwa miesiące po porodzie, wskazują, że 

kobiety, które miały przy sobie pomocną doulę, są bardziej wyczulone 
na sygnały ze strony dziecka i lepiej potrafią na nie reagować niż kobie- 

ty z grupy kontrolnej lub też te, które rodziły w znieczuleniu. Z tych 

i innych obserwacji wynika, że niektóre praktyki położnicze nie za- 

spokajają biologicznych potrzeb matki i dziecka, są szkodliwe dla rodzą- 
cej się więzi między nimi i mogą ctać się przyczyną niektórych oma- 

wianych przez dr Kendall-Tackett problemów. 

Czytając więc wiele cennych rad przeznaczonych dla matek cierpią- 

cych z powodu depresji, silnego stresu, syndromu wypalenia, porodu 
przedwczesnego lub urodzenia chorego dziecka, musimy również zas- 

tanowić się nad zmianami koniecznymi w opiece położniczej. W pier- 

wszych tygodniach po porodzie kobieta potrzebuje wsparcia emocjonal- 

nego i praktycznej pomocy, a także atmosfery zrozumienia doniosłości 
macierzyństwa. 

Phyllis Klaus oraz Marshall Klaus, 

background image

autorzy książki Your Amazing Newborn 

(Twój cudowny noworodek) 

Podziękowania 
15 

Podziękowania 

Wielu ludzi poświęciło mi swój czas, podzieliło się ze mną wiedzą i do- 

świadczeniem. Bez ich pomocy książka ta nigdy by nie powstała. 
Jeśli pisanie książki przypomina rodzenie dziecka, to wymienione 

tu kobiety można nazwać akuszerkami. Nigdy nie wiedziały, czy odpo- 

wiedzią na zwykłe „Co słychać?" nie będzie perora na temat spraw, nad 

którymi pracowałam w ostatnich tygodniach. Mimo to nie przestawały 
pytać. Składam więc serdeczne podziękowania Marcy Alves, Donnie 

Barton, Margaret Jeffers, Marie Goodwin, Mary Beth Magan, Lucie 

Eldridge, Sue Moulton, Michelle Paąuin, Marj Johns, Kathie Martin 

oraz Debbie Rhoades. 
Pisząc książkę, pragnie się czasem, by ktoś dodał otuchy. Dziękuję 

z całego serca Marcie Vendt, Heather Martin, Annette Dietermann, 

Nancy Mohrbacher, Ruth Lawrence, Phylłis i Marshallowi Klausom. 

Byli przy mnie zawsze wtedy, gdy ich najbardziej potrzebowałam. 
Znajomość z nimi jest dla mnie zaszczytem. 
Na specjalne podziękowania zasługuje Gerry Koocher, główny psy- 

cholog ze szpitala dziecięcego w Bostonie. Jego zaangażowanie, wiedza 

oraz mądrość znalazły swój wyraz w rozdziałach od dziewiątego do jede- 
nastego. 

Joan Valk i Kathy Whelan mają wielki udział w powstaniu rozdzia- 

łu poświęconego śmierci dziecka przy porodzie. Stykając się z niewy- 

obrażalnym cierpieniem, są zawsze pełne ciepła i poświęcenia. Mickey 
Sperlich oraz uczestniczki programu „Matki obarczone wspomnienia- 

mi" bardzo pomogli mi w pisaniu rozdziału o maltretowanych dzieciach. 

Ich gotowość spieszenia z pomocą nieznanej osobie bardzo mnie poru- 

szyła. Brandi Valentine opowiedziała mi o życiu z synem cierpiącym na 
zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Wierzę, że 

jej doświadczenia pomogą innym matkom z podobnymi problemami. 

Michelle Winkler, poprzedni wydawca magazynu „Doula", pod- 

sunęła mi kilka lat temu pomysł na tytuł tej książki i zainspirowała 

do podjęcia wielu poruszanych w niej kwestii. Moje koncepcje kształ- 
towały się również pod wpływem rozmów z mamą, Pat Kendall, oraz 

z przyjaciółmi, Marią Tock, Hoke Shirley, Kathy Flannery, Jan Tuxbury, 

Gerry Ann Dubis oraz Tedem Crossem. 

Kate Pennington, lokalna koordynatorka liderek La Leche Ligue 
w stanach Maine i New Hampshire, wspomogła mnie trafnymi uwaga- 

mi dotyczącymi rozdziału o historii oraz pomogła znaleźć matki gotowe 

opowiedzieć mi o swoich przeżyciach. Dziękuję jej i liderkom z tych 

dwóch stanów (a także z innych miejsc) za chęć dzielenia się ze mną 
swoimi radościami i smutkami. Dziękuję również Cindy Johnson, Lynn 

Duffy, Pauli Oliveira oraz członkiniom New Hampshire Breastfeeding 

Promotion Task Force (Komitet na Rzecz Karmienia Piersią w stanie 

New Hampshire) za rady, uwagi, pomoc i przyjaźń, którymi obdarzały 
mnie w ciągu ostatnich pięciu lat. Dzięki nim zajmowanie się prob- 

lematyką zdrowia w okresie okołoporodowym było prawdziwą przyjem- 

nością. Moja kuzynka Connie McLennan podzieliła się ze mną doświad- 

czeniami z zakresu opieki nad przewlekle chorym dzieckiem. Jej uwagi 
wpłynęły na kształt rozdziału dziesiątego. Mam nadzieję, że pomoże on 

matkom znajdującym się w podobnej sytuacji. 

Mam również szczęście znać wspaniałych ludzi z Family Research 

Lab (Laboratorium Badań nad Rodziną), którzy życzliwie przyjęli mnie 
do swej akademickiej społeczności i udzielili entuzjastycznego wsparcia 

podczas pracy z matkami. Pragnę szczególnie gorąco podziękować 

background image

Davidowi Finkelhorowi, Glendzie Kaufman Kantor oraz Murrayowi 

Strausowi za ich wieloletnią przyjaźń, liczne rady oraz wszechstronną 

pomoc. Liza Little dzieliła się ze mną wiedzą na temat dzieci 
niepełnosprawnych, uświadamiając mi wiele problemów, z których nie 

zdawałam sobie sprawy. Doreen Cole, uważna czytelniczka kolejnych 

rozdziałów, przez wszystkie lata naszej znajomości była moim wiernym 

sprzymierzeńcem. Jestem pod wielkim wrażeniem jej mądrości i życzli- 
wości. Sarah Giacomoni wykonała korektę tekstu, wyłapując rozmaite 

naprawdę zawstydzające błędy, z których nie zdawałam sobie sprawy. 

Jej rzetelności i profesjonalizmowi towarzyszy poczucie humoru, więc 

praca z nią była prawdziwą przyjemnością. 
Wielką radość sprawiła mi też współpraca z wydawnictwem New 

Harbinger. Patrick Fanning dostrzegł wartość całego pomysłu, kiedy 

miałam zaledwie chwytliwy tytuł i połowę rozdziału. Bez zachęty z jego 

strony prawdopodobnie nie doprowadziłabym sprawy do końca. Kristin 
Beck również od samego początku zachęcała mnie do pracy i pomogła 

16 

Wyzwania macierzyństwa 

we właściwym ujęciu tematu. Heather Garnos wsparła mnie podczas 
wstępnego redagowania tekstu, kiedy to byłam pewna, że umrę. A jed- 

nak nie umarłam! Skoro zaś mowa o redakcji, to Clancy Drakę z wiel- 

kim wyczuciem poprawiła wiele słabości książki. Robiła to taktownie 

i z dużym poczuciem humoru, włączając mnie w cały proces pracy nad 
tekstem. Jeśli ta książka w ogóle daje się czytać, jest w tym jej wielka 

zasługa. 

Na koniec pragnę podziękować rodzinie. Mąż, Doug, jest zawsze 

moim oddanym sprzymierzeńcem. W domu wziął na siebie obowiązki 
obsługi technicznej; dbał, aby mój komputer był sprawny, a baterie 

w laptopie - zawsze naładowane. Przez wiele godzin naprawiał kompu- 

ter, gdy pewien dostawca usług internetowych (którego nazwa zaczyna 

się na literę „A") wykasował mój system operacyjny. Chętnie czytał 
również robocze wersje kolejnych rozdziałów (zwykle stałam mu nad 

głową), dzieląc się ze mną trafnymi uwagami i dodając mi otuchy. Bez 

jego pomocy nigdy nie napisałabym tej książki. 

Synowie, Ken i Chris, są radością mojego życia. Nauczyli mnie, co to 

znaczy być matką. Wciąż się od nich uczę. Pozwolili mi również praco- 
wać, choć niekiedy całymi tygodniami mogli czuć się osieroceni. Jestem 

im wdzięczna za to, że są. 

Wstęp 

Wiosną 1998 roku występowałam na konferencji poświęconej związkom 
między karmieniem piersią a molestowaniem seksualnym. W przerwie 

podeszła do mnie młoda kobieta. Powiedziała, że w wieku kilkunastu lat 

została zgwałcona przez kolegów z klasy. Zdarzenie to wpłynęło na całe 

jej życie, w tym na relacje z własnymi dziećmi. Nigdy przedtem nie mó- 
wiła nikomu ani o gwałcie, ani o bieżących problemach. 

Zajmując się problemami przemocy w rodzinie od prawie dwudzies- 

tu lat, słyszałam wiele podobnych historii. Uderzyły mnie jednak dwie 

rzeczy. Po pierwsze to straszne, że w wieku kilkunastu lat nie miała 
nikogo, z kim mogłaby się podzielić swoim cierpieniem. Po drugie, choć 

macierzyństwo było dla niej trudne, robiła wszystko, co w jej mocy, aby 

być dobrą matką. 

Podróżując po całym kraju, spotykam wiele podobnych matek. Nie- 
które są przygnębione, inne spięte i znużone. To kobiety wyczerpane, 

przytłoczone ogromem obowiązków i ciągłym brakiem czasu. Jedna 

z nich powiedziała mi, że nie śmiała się od wielu lat. Co gorsza, każda 

z nich myśli, że tylko ją spotyka taki los. Jeśli zaczęłaś czytać tę 
książkę, 

to bardzo możliwe, że masz podobne problemy. Macierzyństwo jest 

background image

ciężką pracą, niezwykle odpowiedzialną, nisko płatną i mało prestiżową. 

Wszystkie to wiemy, ale mało która chce rozmawiać o ciemnych stro- 

nach bycia matką. Niektóre z nas, aby stanąć na nogi, potrzebują kilku 
słów otuchy i prostych rad, innym trzeba pomóc w dokonaniu rady- 

kalnych zmian życiowych. W obu wypadkach książka ta może okazać się 

przydatna. 

Macierzyństwo po amerykańsku: gdzie tkwi błąd? 
Czy pamiętasz te rysunki, na których trzeba znaleźć błąd? Na pierwszy 

rzut oka wszystko wydaje się w_porządku, ale gdy spojrzeć uważniej, 

18 

Wyzwania macierzyństwa 
widać, że coś jest nie tak. Podobnie było, kiedy zaczęłam się zastanawiać 

nad sytuacją matek w Ameryce. Na pierwszy rzut oka wszystko działa 

bez zarzutu. Matki, które znam, wydają się dobrze funkcjonować. Matki 

w czasopismach i telewizji wyglądają świetnie i są świetnie zorganizo- 
wane. Kiedy jednak lepiej się przyjrzeć, widać wiele kobiet, które są 

osa- 

motnione i cierpią w milczeniu. Życie jest dla nich kieratem, pozbawio- 

nym jakichkolwiek radości. Myślą, że tak musi być. Tkwią w potrzasku. 
Brakuje nam czasu, by podrapać się po plecach, tymczasem artyku- 

ły w czasopismach obiecują pomoc w zagospodarowaniu każdej minuty, 

radząc nam, co absolutnie musimy zrobić w tym i tak wypełnionym 

po brzegi dniu. Nikt nie pyta, czy to wszystko naprawdę jest nam po- 
trzebne. A przecież za przemęczenie płacimy cenę. Liczba chorób zwią- 

zanych ze stresem stale rośnie - nawet u dzieci. Zamiast jednak walczyć 

z przyczynami stresu, sięgamy po pigułki. 

t         Depresja, która i tak częściej dotyka kobiety, matkom zagraża 
-^    I    w szczególności. Według Komitetu do spraw Depresji u Kobiet 

Ame- 

'     I    rykańskiego  Towarzystwa  Psychologicznego  sam  fakt bycia 

matką 
'—małego dziecka zwiększa zagrożenie tą chorobą. Kiedy mówię o tym na 

spotkaniach, słyszę śmiech, w którym pobrzmiewa zrozumienie. Uzna- 

jemy jednak ten fakt za oczywisty i nie zastanawiamy się nad nim 

więcej. Pytam więc jeszcze raz: gdzie tkwi błąd? 

Kim jestem i dlaczego napisałam tę książkę? 
Jestem matką dwóch synów, więc stres macierzyński nie jest mi obcy. 

Piszę tę książkę z różnych perspektyw: jako matka, żona, naukowiec, 

człowiek przewlekle chory oraz autorka książki na temat depresji u mło- 

dych matek. 
 Jeśli chodzi o życie zawodowe, to jestem przedstawicielką dyna- 

 *} micznie rozwijającej się, nowej dyscypliny: psychologii zdrowia. 

Zajmuję 

 się problemami przemocy w rodzinie (zwłaszcza seksualnym moles- 
towaniem dzieci), depresji u matek oraz karmienia piersią. W roku 1993 

napisałam z Glendą Kaufman Kantor książkę o zjawisku depresji 

poporodowej. Przez ostatnich siedem lat doradzałam, jak karmić pier- 

sią. Bezpośrednie kontakty z setkami matek nie pozwoliły mi zamknąć 
się w akademickiej wieży z kości słoniowej i nauczyły umiejętności ob- 

cowania z ludźmi. Pomysł napisania tej książki powstał właśnie dzięki 

licznym rozmowom z innymi kobietami. 

Wstęp 
19 

Choć osobiście bliska jest mi idea „matki ziemi", kontakty z tyloma , , , 

kobietami umożliwiły mi spojrzenie na sprawę z innej perspektywy.            


Pracowałam z matkami młodymi i starszymi, pochodzącymi z różnych f 

środowisk etnicznych, samotnymi, lesbijkami, zamożnymi i bardzo 

background image

ubogimi. 

Ostatnio w moim życiu nastąpił kolejny zwrot. Zrozumiałam, co 

znaczy przewlekła choroba. Przed czterema laty rozpoznano u mnie li- 
szaj rumieniowaty układowy, zwany też toczniem. Jest to choroba ukła- 

du odpornościowego, przebiegająca w rytmie remisji i nawrotów, któ- 

rych nie da się przewidzieć. W fazie ostrej często naprawdę brakuje mi 

sił. 
Choroba zmusiła mnie do przewartościowania moich matczynych 

obowiązków. Mając ograniczone zasoby energii, musiałam dokonywać 

wyborów, wyznaczać priorytety, ciągle pytać siebie, które aspekty macie- 

rzyństwa uważam za najważniejsze. Co to znaczy „być dobrą matką"? 
Dlaczego czuję się źle, jeśli nie zrobię czegoś idealnie? Trudna lekcja 

choroby okazała się ostatecznie korzystna dla jakości mojego życia. 

Patrzę więc na problemy stresu macierzyńskiego, depresji oraz syn- 

dromu wypalenia z wszystkich tych punktów widzenia. Teraz, skoro już 
się przedstawiłam, chciałabym w skrócie zaprezentować tę książkę. 

O czym jest ta książka? 

W pierwszej części tej książki (rozdziały od pierwszego do trzeciego) 

zaj- 
muję się stresem, depresją oraz syndromem wypalenia. Łączy je zresztą 

wiele wspólnych cech. To, co jeden człowiek nazwie wypaleniem, inny 

uzna za depresję. Może się okazać, że we wszystkich trzech rozdziałach 

znajdą się fragmenty odnoszące się do twojego życia. Sama nazwa nie 
jest istotna. Chodzi o to, aby nauczyć się rozpoznawać objawy i walczyć 

z nimi. 

Kolejne trzy rozdziały (od czwartego do szóstego) dotyczą jednego 

z najważniejszych źródeł stresu w naszym życiu - pracy. Mam tu na 
myśli zarówno wykonywanie obowiązków domowych, jak i pracę za- 

wodową. Ponieważ przekonałam się, że liczne powinności, którymi się 

obarczamy, tkwią korzeniami w zbiorowej przeszłości, w jednym z tych 

rozdziałów zajmuję się historią pracy kobiet w Ameryce. Zrozumienie 
historycznej i społecznej natury oddziałujących na nas presji pomoże 

nam uwolnić się od nich i świadomie wybierać to, co najlepsze dla nas 

i dla naszych rodzin. 

20 

Wyzwania macierzyństwa 
Przedmiotem pozostałych rozdziałów są pewne szczegółowe proble- 

my, takie jak zmęczenie, choroba lub niepełnosprawność dziecka czy 

wreszcie śmierć dziecka przy porodzie. Możesz przeczytać je wszystkie 

lub tylko ten, który wiąże się bezpośrednio z twoją sytuacją. W każdym 
rozdziale znajdują się konkretne rady, co można robić, zawsze też 

szukaj odpowiednich książek na ten temat. 

Możesz zmienić swoje życie 

Wydaje ci się, że znalazłaś się w sytuacji bez wyjścia. To nieprawda. 
Zawsze jest jakieś wyjście. Chciałabym, abyś w trakcie czytania tej 

książki uświadomiła sobie niezwykłą siłę, jaka w tobie drzemie. Możesz 

dokonać wielkiej zmiany - nie tyle warunków swojego życia, ile sposobu, 

w jaki na nie reagujesz. Odpowiesz, że to udaje się tylko ludziom, którzy 
mają łatwe życie. Jeśli tak sądzisz, to zainteresuje cię pewnie historia 

życia psychiatry Victora Frankla. On rzeczywiście prowadził łatwe życie 

- do czasu, gdy faszyści napadli na jego kraj. Jego cała rodzina, łącznie 

z niedawno poślubioną żoną, zginęła w obozach koncentracyjnych. 
On sam przebywając w obozie - kiedy z jego dawnego życia nic już nie 

zostało - dokonał ważnego odkrycia: wprawdzie faszyści kontrolują 

warunki, w jakich żyje, ale nie mają wpływu na jego reakcje. Prawo wyboru 

stało się treścią życia zawodowego Frankla przez następne 22 lata. 
Claudia Panuthos i Cathy Romeo (1984) podobnie piszą o najcięż- 

szym chyba przeżyciu, jakie matka może sobie wyobrazić - o śmierci 

background image

dziecka. Poniższy cytat znajduje zastosowanie również w innych sytu- 

acjach: 

Ktoś, kto przeżył śmierć dziecka, nigdy nie będzie już taki sam; albo 
doświadczamy duchowego oświecenia i żyjemy w harmonii z naszymi 

wierzeniami, albo też zamykamy się w mroku goryczy, urazy i żalu nad 

sobą. Jakkolwiek zrozumiałe, takie uczucia zabijają naszą duszę. Miłość 

nie idzie w parze z goryczą i urazą, a z żalu nad sobą nic nie wyrośnie 
(XVI). 

Chciałabym zaproponować ci refleksję nad własnym życiem. Macie- 

rzyństwo może być jego największą radością. Może też być źródłem fru- 

stracji i rozpaczy. Ty o tym decydujesz. Nie będę ci radzić, co jeszcze 
wcisnąć w przeładowany rozkład dnia, lecz jak żyć zgodnie z własnymi 

priorytetami i przekonaniami. Chcę dodać ci otuchy i siły, byś nauczyła 

się rozpoznawać - i pokonywać - ciemne strony macierzyństwa. 

ROZDZIAŁ 1 
Stres 

Dotrzymać życiu kroku 

Czy czujesz się jak w kieracie? Czy dzień się kończy, zanim zdążysz zro- 

bić wszystko, co sobie zaplanowałaś? Czy zdarza ci się warczeć na ludzi, 
których kochasz? Czy czujesz się na służbie przez dwadzieścia cztery 

godziny na dobę? Jeśli odpowiedziałaś „tak" na choćby jedno z tych py- 

tań, nie jesteś sama. Krótki rzut oka na tytuły poradników psycholo- 

gicznych wystarczy, by stwierdzić, że żyjemy w kulturze stresu. Jak 
często słyszysz to słowo w ciągu doby? Jak często go używasz? Czy kiedy 

ktoś cię spyta, jak się masz, odpowiadasz: „zajęta", „zagoniona", „za- 

kręcona"? Tina, matka samotnie wychowująca trójkę dzieci, mówi: „Nie 

jestem w stanie wcisnąć nic więcej do mojego życia". Jeśli tak właśnie 
się czujesz, pragnę cię pocieszyć: można żyć spokojniej. 

Opowieść o dwóch matkach 

Przyjrzyjmy się życiu dwóch matek. Mary pracuje zawodowo, Cindy 

przebywa w domu. Mary zaczyna dzień o szóstej. Ma pół godziny na pry- 
sznic, ubranie się i doprowadzenie do porządku. O 6.30 zaczyna robić 

śniadanie. Przygotowuje wszystko, co dzieci muszą zabrać do szkoły, 

włączając w to rzeczy do zabawy na śniegu. Czy odrobiły prace domowe 

i czy mają pieniądze na lunch? Czy trzeba napisać jakieś usprawiedli- 

wienie? Kiedy o 7 rano dzieci wsiadają do autobusu, Mary wskakuje do 
22 

Wyzwania macierzyństwa 

Stres. Dotrzymać życiu kroku 

23 
samochodu i jedzie do biura, przebijając się przez korek. Wpada do pra- 

cy chwilę po ósmej, od razu biegnąc na umówione spotkanie. Po połud- 

niu znowu rusza na zatłoczone ulice, zawożąc dzieci na dodatkowe zaję- 

cia czy trening piłki nożnej. Po powrocie do domu zaczyna się rytuał 
przygotowywania kolacji, odrabiania lekcji oraz wykonywania licznych 

prac domowych - jeżeli, rzecz jasna, nie wypadną jej inne obowiązki. 

Niekiedy przed kolacją trzeba jeszcze zrobić pranie. Późnym wieczorem 

zabiera się za robotę, którą wzięła z biura, albo piecze ciasto na 
szkolną 

zabawę syna. Pada do łóżka wyczerpana, by od rana znowu stanąć do 

kieratu. 

Brzmi znajomo? Jeśli tak, to już wiesz, co się dzieje, gdy coś zawie- 
dzie: prześpisz dźwięk budzika, w domu zabraknie mleka, dzieci spóźnią 

się na autobus, rozlejesz kawę na bluzkę, matka Tima, która miała po 

południu zawieźć dzieci na zajęcia, zachorowała na grypę, twoje dziecko 

jest chore, a w pracy gonią terminy. 
Matki niepracujące poza domem również mają swoje stresy, co wi- 

dać na przykładzie Cindy. Ona też wstaje wcześnie. Jej dzieci są jeszcze 

background image

małe, więc nie musi się spieszyć, żeby wyprawić je do szkoły. Ma jednak 

wiele obowiązków. Tammy choruje na zapalenie ucha i nie spał całą noc, 

więc Cindy jest zmęczona. Od razu o ósmej dzwoni do lekarza, ale odzy- 
wa się sekretarka. Po śniadaniu spróbuje ponownie. Stara się utrzymać 

porządek w domu, co przy trójce małych dzieci i psie nie jest łatwe. 

Kiedy wraca z porannych zakupów, z przerażeniem stwierdza, że prze- 

szła przez cały sklep z wielką plamą od jedzenia na bluzce. 
Kiedy idzie z mężem na jakieś spotkanie, ludzie często pytają: 

„Czym się zajmujesz?". Usłyszawszy, że siedzi w domu i zajmuje się 

dziećmi, pytający natychmiast rozgląda się za jakimś innym, „intere- 

sującym" rozmówcą. Cindy czuje się bardzo osamotniona. Z wszystkich 
matek, które zna, tylko ona nie pracuje zawodowo. Wieczorem łaknie 

rozmowy z dorosłymi niczym powietrza. Ponieważ „nie pracuje", znajo- 

mi chętnie proszą ją o przysługi: „Odebrałabyś paczkę dla mnie?", 

„Wpuściłabyś fachowca?", „Odebrałabyś moje chore dziecko ze szko- 
ły?", „Zrobiłabyś kostiumy na konkurs tańca?", „Upiekłabyś ciasto?", 

„Pomogłabyś przygotować przyjęcie na Halloween?". Niektóre z tych 

zajęć mogą nawet być przyjemne; zawsze to jakaś odmiana po siedzeniu 

w domu z dziećmi. Marzy się jej jednak chwila samotności: prysznic, 
kilka stron książki, może nawet kąpiel w wannie. Okazuje się jednak, że 

Cindy, podobnie jak pracująca zawodowo Mary, nie panuje nad włas- 

nym życiem. 

Są to przykłady stresu wywoływanego codziennym kieratem. 
Nagromadzenie drobnych napięć może przekraczać ludzką wytrzy- 

małość. Co jednak z silnymi stresami? Co się dzieje, jeśli twój partner 

cię opuszcza, ciężko choruje albo umiera? Victoria Moran w książce 

Creating a Charmed Life (Zaczarowany świat, czyli rady, które ułatwią 
życie każdej zabieganej kobiecie, 1999), opowiada, jak jej mąż umarł na- 

gle, zostawiając ją samą z czteroletnią córeczką. Przedtem poświęciła 

się wychowaniu dziecka, a teraz nagle, z dnia na dzień, jej życie stanęło 

na głowie. Bywa też tak, że choruje lub umiera dziecko. Czy mamy na 
resztę życia pogrążyć się w żałobie? A jeśli ty zachorujesz? Z własnego 

doświadczenia mogę powiedzieć, że kiedy chora jest matka, wiele rzeczy 

w życiu rodziny ulega zmianie. 

Dlaczego matki są zestresowane? 

Powinnyśmy zacząć sobie zdawać sprawę, że niektóre postacie stresu 
nierozerwalnie wiążą się z macierzyństwem, a inne z kolei są typowe dla 

naszych czasów. Sprawdź, czy któreś z wymienionych tu rodzajów stre- 

su wydają ci się znajome. 

Za dużo, za wiele 
Nie zdając sobie nawet z tego sprawy, jesteśmy nękane przekleństwami 

naszych czasów. Źródłem stresu jest często wszelki nadmiar: zbyt wielu 

ludzi na ograniczonej przestrzeni, co prowadzi do kolejek, korków 

samochodowych i zatrucia środowiska; zbyt dużo bodźców w postaci 
reklam, billboardów i hałasu; za wiele przedmiotów i za dużo czasu po- 

święcanego na ich zdobywanie, przesuwanie, czyszczenie i chronienie. 

Wyprawa na pocztę, do sklepu czy wydziału komunikacji może trwać 

godzinami i zupełnie nas wyczerpać. Oto kilka innych przykładów stre- 
su wynikającego z nadmiaru. 

Prowadzenie samochodu 

Zgodnie z pewnym dowcipem, „miejsce matki jest w samochodzie". 

Szczera prawda! Ministerstwo Transportu Stanów Zjednoczonych oce- 
nia, że osoby z dziećmi przejeżdżają dziennie około 70 km, i to na osobę, 

nie na rodzinę. Matki wożą dzieci do szkoły, na dodatkowe zajęcia i na 

umówione wizyty. Średnio wychodzi 4,3 wyjazdów dziennie na jedną 

matkę, a w wypadku wielu kobiet jest to szacunek zaniżony. 
24 

Wyzwania macierzyństwa 

background image

Stres. Dotrzymać życiu kroku 

25 

Samochodem dojeżdżamy również do pracy, a droga ta się wydłuża. 
Od roku 1983 ilość czasu poświęcanego na dojazd do pracy zwiększyła 

się o 36% i obecnie wynosi średnio 21 minut (U.S. Department of 

Transportation, 1999). Liczba ta jednak jest zaniżona w stosunku do 

wielkich aglomeracji; tam dojazd trwający nawet godzinę jest czymś 
zwyczajnym. 

Dom 

W wielu częściach Stanów Zjednoczonych ceny domów są astronomicz- 

ne. Wpływa to na wiele decyzji życiowych, takich jak rodzaj wykony- 
wanej pracy czy ilość czasu jej poświęcanego, a także na odległość od 

miejsca pracy. W południowej Kalifornii, Nowym Jorku, Bostonie czy 

Chicago domy kosztują 350 tysięcy dolarów i więcej. Ludzie szukają 

więc tańszych domów na obrzeżach miast, co dodatkowo wydłuża czas 
dojazdu do pracy. 

Ceny rosną, ale nasze oczekiwania też. Młodzi małżonkowie często 

pragną zamieszkać w domu tej samej wielkości jak ten, w którym się 

wychowali. Zapominają, że rodzice pracowali na niego latami. Nowe 
domy są średnio dwukrotnie większe niż te budowane pokolenie temu, 

choć przeciętna rodzina jest mniej liczna. 

Papier 

Zużycie papieru od roku 1950 zwiększyło się ponad sześciokrotnie 
(Abramovitz, Mattoon, 1999). Przeciętny człowiek styka się dziennie 

z około trzystu stronami papieru, w postaci katalogów, czasopism, 

ulotek, gazet, notatek, przysyłanych reklam, faksów czy dokumentów 

szkolnych. W ciągu pięciu dni pięcioosobowa rodzina zetknie się z sied- 
mioma tysiącami stron, a w ciągu miesiąca - z czterdziestoma pięcioma 

tysiącami (Aslett, 2000). Niektóre badania wskazują, że przeglądanie 

przysyłanych pocztą ulotek reklamowych zabiera nam osiem miesięcy 

życia (Davidson, 1991). 
Praca zawodowa 

Amerykanie pracują za dużo. Ostatnio prześcignęliśmy Japończyków 

i mamy najdłuższy tydzień pracy spośród wszystkich uprzemy- 

słowionych państw świata. Liczba ludzi wykonujących dodatkową pracę 

osiągnęła rekordowy poziom (Armey, 1996). Pracujemy rocznie średnio 
o osiem tygodni dłużej niż w roku 1969 i czujemy to. Steven Sauter 

z Narodowego Instytutu Bezpieczeństwa i Higieny Pracy pisze o tym 

w następujących słowach (cyt. za: McGuire, 1999): 

Codziennie widzimy raporty donoszące o coraz większym obciążeniu 
zawodowym mężczyzn i kobiet w naszym kraju. Niedawno mówiliśmy 

o przeciążeniu pracą. Następnie pojawił się zwrot „brak czasu". Teraz zaś 

powszechnie mówi się o „straszliwym głodzie czasu". 

Czas spędzony w pracy kradniemy naszym rodzinom i znajomym, 
naszym zainteresowaniom. Niektóre firmy w reakcji na ten problem 

dbają o „domową" atmosferę, w efekcie czego spędzamy w pracy jeszcze 

więcej czasu (Hochschild, 1997). 

Długi 
Amerykanie zaciągają rekordowe długi. Wielu uważa, że cnota oszczęd- 

ności jest anachronizmem. Po co czekać, kiedy można mieć coś od razu? 

Amerykanie ślepo uwierzyli w tę filozofię. Karta kredytowa pozwala 

średnio na wykorzystanie siedmiu tysięcy dolarów, a przeciętna rodzina 
amerykańska ma 10 takich kart. W roku 1997 Amerykanie zapłacili 

65 miliardów odsetek od kredytów (American Debt Management Ser- 

vices, 1998). Zadłużenie kredytowe wzrosło z 796 miliardów dolarów 

w roku 1990 do 1,4 biliona dolarów w roku 1999, co znaczy, że uległo 
niemal podwojeniu. Podobnie długi hipoteczne wzrosły z 3,8 biliona 

dolarów w roku 1990 do 6,4 biliona w roku 1999 (U.S. Census Bureau, 

background image

2000). Nic dziwnego, że oszczędności stanowią jedynie 4% naszych 

dochodów, podczas gdy Japończycy oszczędzają średnio 16% swoich do- 

chodów (Affluenza, 2000). 
Długi odbijają się na życiu rodziny. Wpływają na to, ile ojciec i mat- 

ka pracują, i są źródłem chronicznego stresu. Kobiety czują, że nie mają 

wyboru i muszą iść do pracy, a czasami pracują na dwóch etatach. 

W rodzinach zadłużonych brakuje poczucia bezpieczeństwa finan- 
sowego. Nawet rodziny w dość dobrej sytuacji finansowej zdają sobie 

sprawę, że od katastrofy dzieli je tylko jedna lub dwie raty długu. 

Technologia 

Współczesna technologia wzbogaciła nas o takie wynalazki jak telefon 
komórkowy, laptop, poczta elektroniczna czy Internet. Bez wątpienia 

ułatwiły one życie w wielu dziedzinach. Jednocześnie jednak technolo- 

gia sprawiła, że jesteśmy bardziej dostępni. Jeszcze niedawno po wyj- 

ściu z pracy byliśmy dla naszego pracodawcy nieosiągalni, przynajmniej 
do następnego dnia albo tygodnia. Teraz sprawdzamy pocztę elektro- 

niczną - nawet na wakacjach - i nie zamierzamy czekać na potrzebną 

nam informację, choćby tylko dwadzieścia cztery godziny, skoro mo- 

żemy ją mieć od razu. Całodobowa dostępność zwiększyła obciążenie 
pracą i tempo naszego życia. 

26 

Wyzwania macierzyństwa 

Wakacje 
Podczas podróży niejednokrotnie dziwię się, że rodziny na wakacjach są 

tak zestresowane. Teoretycznie powinien to być czas relaksu i wypo- 

czynku. Często jednak upodabnia się on do pracy. Pracujemy do ostat- 

niej chwili, by potem z obłędem w oczach pakować się i przygotowywać 
do wyjazdu. Godzinami jedziemy lub lecimy na miejsce odpoczynku, by 

tam z kolei pędzić od jednej rozrywki do drugiej. Idziemy do pracy 

następnego dnia po powrocie. Czy można się dziwić, że często jesteśmy 

bardziej zmęczeni niż przed wyjazdem? 
Suma naszych napięć 

W książce Gracious Liuing in the New World (Wspaniałe życie w nowym 

świecie, 1996) Aleksandra Stoddard tak pisze o chorobie toczącej współ- 

czesne rodziny: 

Żyjemy w świecie, który stanowi wyzwanie dla naszego spokoju ducha 
i ładu wewnętrznego. Ze swoim szalonym tempem i ciągłą zmiennością, 

współczesne życie jest chaotyczne i niestabilne; usuwa nam grunt spod 

stóp. Technologia, zapewniając wiele korzyści, każe zarazem biec tak 

szybko, że już nie wiemy, co byśmy robili, gdyby przyszło nam trochę 
zwolnić. Wynalazki, które miały zaoszczędzić nam pracy, nie poprawiły 

jakości naszego życia. Znaleźliśmy się w kleszczach: z jednej strony za- 

lew zmysłowych, szybkich przyjemności, z drugiej - coraz silniejsza pres- 

ja zwiększania aktywności. Wielu z nas czuje się odciętych od do- 
brodziejstw życia, od sąsiadów, od uroków natury i od poczucia, że jest 

się na swoim miejscu w porządku świata. Współczesne życie skazuje 

nas na duchową głodówkę (XI—XII). 

W następnych rozdziałach będę omawiała wiele problemów poru- 
szonych przez A. Stoddard. Najpierw jednak chcę wskazać na konsek- 

wencje życia w stresie. 

Konsekwencje zawrotnego tempa życia 

Taki styl życia ma oczywiście swoją cenę. Płacimy zań zdrowiem psy- 
chicznym i fizycznym. Ciągła pogoń wpływa źle na ciebie, na twoją rodzinę 

i na twoje otoczenie. 

Dlaczego stres nam szkodzi? 

W ciągu ostatnich czterdziestu lat wiele napisano o skutkach przewle- 
kłego stresu. Nasz organizm ma wbudowany mechanizm obrony przed 

Stres. Dotrzymać życiu kroku 

background image

27 

zagrożeniem. W sytuacji krytycznej wydziela on hormony stresu, takie 

jak epinefryna (adrenalina), norepinefryna oraz kortyzol. Reakcja taka, 
zwana reakcją typu „walcz lub uciekaj", ma uratować nam życie w mo- 

mencie niebezpieczeństwa. 

Jest ona bardzo pożyteczna, ale może też stać się przyczyną pro- 

blemów, jeśli uruchamia się zbyt często. Wiele przykrych konsekwencji 
przewlekłego stresu wiąże się z działaniem kortyzolu, jednego z hor- 

monów wydzielanych w warunkach stresu. Osłabia on funkcjonowanie 

układu odpornościowego, przez co zwiększa się podatność na grypę, 

przeziębienie, a także poważniejsze choroby, takie jak rak. Kortyzol 
spowalnia gojenie się ran i wydłuża okres rekonwalescencji po operacji. 

Przewlekły stres zwiększa zagrożenie cukrzycą, osteoporozą, chorobami 

serca i nadciśnieniem. Łatwiej też nabawić się egzemy i łuszczycy. 

Człowiek czuje się przemęczony. Stale podniesiony poziom kortyzolu 
może nawet uszkodzić mózg. Stres może być zatem powodem 

poważnych chorób i doprowadzić człowieka do stanu, w którym doko- 

nanie zasadniczych zmian w stylu życia stanie się nieuniknione. 

Przewlekły stres niesie również poważne konsekwencje emocjonalne. 
Zastanów się, czy żyjąc w stresie, jesteś pogodna, radosna, towarzyska. 

Skoro nie, to nic dziwnego, że zwiększa się twoja podatność na depresję. 

Biochemikę stresu wiele łączy z biochemika depresji (zob. rozdział 

drugi). 
Przewlekły stres wpływa również źle na twoje związki z innymi 

ludźmi. Jeśli jesteś mężatką, częściej kłócisz się z partnerem. Nie macie 

czasu, by ze sobą rozmawiać i dbać o wasz związek. W ostatniej ankiecie 

czasopisma „Working Mother" 18% respondentek stwierdziło, że chcia- 
łoby mieć więcej czasu dla swoich partnerów, a dwie trzecie - że nie 

mają czasu na seks (Cassidy, 1999). Cierpią jednak nie tylko dorośli. 

Stres wpływa również na nasze dzieci. 

Dlaczego stres szkodzi naszym dzieciom? 
Spójrzmy prawdzie w oczy: kiedy jesteśmy zdenerwowane, przestajemy 

reagować na potrzeby innych ludzi. A nasze dzieci, choć może niemod- 

nie tak mówić, zwyczajnie nas potrzebują. Nie znaczy to, że nie odczu- 

wają innych potrzeb. Jako matki mamy jednak do spełnienia rolę 

wyjątkową, choć niedocenianą we współczesnej kulturze. Przeciążone 
pracą, nie zawsze wiemy, czy naszemu dziecku nie dokuczają w szkole 

koledzy, czy nie ma ono kłopotów z matematyką, czy nie skrzyczała go 

nauczycielka. Bliższe poznanie własnych dzieci - tak jak kogokolwiek 

innego - wymaga czasu i spokoju. Spontaniczne pogawędki mogą zda- 
28 

Wyzwania macierzyństwa 

rzyć się na przechadzce czy podczas zmywania naczyń, ale na pewno nie 

podczas zaplanowanego „kwadransa dla rodziny". 
Kiedy rodzice są przepracowani, brakuje czasu na wspólne posiłki. 

W środkach komunikacji publicznej wisi dużo plakatów zachęcających 

do jedzenia przynajmniej jednego wspólnego obiadu w tygodniu. Tym- 

czasem młodzież mieszkająca na przedmieściach coraz częściej jada 
w okolicznych barach, bo obiad rodzinny uchodzi za przeżytek. Takie 

odżywianie jest nie tylko drogie, ale i niebezpieczne dla zdrowia. 

Dlaczego stres jest zły 

dla naszego otoczenia i dla naszej kultury? 
Spróbuj teraz popatrzeć trochę szerzej, nie tylko na krąg własnej ro- 

dziny. Codzienna, pełna nerwów gonitwa źle wpływa również na twoje 

otoczenie. Najpierw dlatego, że sprzyja marnotrawstwu. Czy zdarzyło ci 

się, że w lodówce zepsuło się jedzenie? Albo musiałaś kupić coś, co już 
miałaś, bo nie pamiętałaś, gdzie to położyłaś? Albo musiałaś coś wymie- 

nić na nowe, bo nie miałaś czasu na naprawę? Każdemu zdarza się cza- 

background image

sem kupić coś, co już ma. Problem zaczyna się wtedy, gdy staje się to na- 

wykiem olbrzymiej liczby rodzin. Skłonność do kupowania i wyrzucania 

ma coraz bardziej szkodliwy wpływ na otoczenie. 
Nawyki charakterystyczne dla naszej kultury wpływają na życie 

ludzi w innych krajach. Nasze zapotrzebowanie na tanie produkty jed- 

norazowego użytku staje się podstawą takich haniebnych praktyk, jak 

praca niewolnicza czy wyzysk taniej siły roboczej. Choć zazwyczaj 
kupując jakiś towar nie wiemy, czy powstał on w obozie pracy, czy nie, 

to przecież możemy poważnie utrudnić takie praktyki, jeśli zmienimy 

nasze nastawienie do kupowania. Trudno jednak dbać o rzeczy, żyjąc 

w ciągłym biegu i w stresie. 
Z powodu przepracowania zanika działalność społeczna. Kiedy 

mamy zbyt wiele obowiązków, z niej właśnie rezygnujemy w pierwszej 

kolejności. Konsekwencje są jednak poważne. Cierpią szkoły, gdyż zaan- 

gażowanie rodziców w ich działalność ma bezpośredni wpływ na jakość 
pracy dydaktycznej i wychowawczej. Przez wiele pokoleń praca społecz- 

na umożliwiała działanie wielu organizacji charytatywnych. Teraz pow- 

staje po nich luka, której nie ma kto wypełnić. 

Piszę o tym nie dlatego, aby cię obwiniać albo dodawać kolejne pozy- 
cje do twojej listy rzeczy „na wczoraj". Chcę cię przekonać, że próba 

ograniczenia stresu w życiu nie jest przejawem egoizmu. Przeciwnie. 

Ty, twoja rodzina i twoje otoczenie mogą tylko na tym skorzystać. 

Stres. Dotrzymać życiu kroku 
29 

Co możesz zrobić? 

Omówiłam tu pokrótce wiele źródeł stresu. W następnych rozdziałach 

poruszę problematykę stresu bardziej szczegółowo, napiszę też o tech- 
nikach radzenia sobie z nim. Przygnieciona ciężarami życia, nie wiesz 

pewnie, jak zacząć uwalniać się od niego. Myśl o tym raczej jak 

o pieszej wycieczce niż o biegu sprinterskim. Redukowanie poziomu 

stresu może ci zabrać tygodnie, a nawet miesiące. Oto, co możesz zrobić 
od razu. 

Przestań mówić, że jesteś zajęta 

Kiedy jesteś zagoniona, łatwo przychodzi ci narzekanie na natłok zajęć. 

Z następnych rozdziałów dowiesz się, że twoje myśli są bardzo ważne. 

Postrzeganie sytuacji w negatywnym świetle uwalnia kortyzol. To ci 
szkodzi! Powtarzanie sobie, że jesteś zajęta, niczemu dobremu nie 

służy. Przestań więc tak o sobie myśleć. Zresztą dzisiaj, kiedy każdy 

jest 

zajęty, mówienie o tym staje się strasznie nudne. 
Pilnuj swoich myśli 

Uważaj, co dopuszczasz do swoich myśli. Mamy dziś dostęp do olbrzy- 

miej liczby informacji na każdy temat. Większość nie jest wiele warta. 

Uważaj, na co patrzysz, czego słuchasz, co czytasz. Nawet artystyczne 
filmy czy literatura piękna mogą źle na ciebie wpływać. Wybieraj więc 

starannie, szukając tego, co sprzyja twojemu rozwojowi wewnętrznemu. 

Czy musisz oglądać aż tyle dzienników, czytać tyle gazet? Znaj- 

dujesz tam wiele złych wiadomości o wydarzeniach, na które zazwyczaj 
nie masz żadnego wpływu. Wielu lekarzy radzi samoograniczanie w tej 

mierze. Andrew Weil zaproponował nawet „dietę informacyjną". (Będąc 

na takiej diecie od lat, mogę cię zapewnić, że rzadko kiedy zdarza mi się 

przeoczyć coś ważnego. Naprawdę istotne kwestie są wielokrotnie pow- 
tarzane i omawiane). Możesz interesować się otaczającym światem, nie 

próbując zrozumieć każdej sprawy. Jeżeli zaś coś naprawdę przyciągnie 

twoją uwagę, to lepiej skupić się właśnie na tym, niż oglądać wszystkie 

dzienniki telewizyjne. 
Dbaj o swój organizm 

Instrukcje w samolocie informują, że w razie awarii powinnaś najpierw 

background image

nałożyć maskę sobie, a później dzieciom. Nie pomożesz im przecież, jeśli 

stracisz przytomność. Podobna zasada powinna obowiązywać w życiu 

codziennym. Matki zwykle dają pierwszeństwo innym. Choć w pewnym 
30 

Wyzwania macierzyństwa 

Stres. Dotrzymać życiu kroku 

31 
sensie jest to godne najwyższego podziwu, to na długą metę się nie 

sprawdza. Nie zachowasz równowagi między własnymi potrzebami 

a potrzebami rodziny, jeśli podupadniesz na zdrowiu. Musisz więc 

pamiętać, by się dobrze odżywiać, gimnastykować, spać ile trzeba i regu- 
larnie chodzić do lekarza. Skończ z praktyką wstawania o świcie czy 

chodzenia spać w środku nocy, by wypełnić wszystkie obowiązki. Jeśli 

chcesz uwolnić się od stresu, musisz zadbać o własny organizm. 

Nie jesteś na każde wezwanie 
Jeśli chcesz się odstresować, musisz codziennie zadbać o takie chwile, 

kiedy nie ma cię dla nikogo. Wyłączasz pager i telefon komórkowy, nie 

odbierasz faksów i telefonów, nie sprawdzasz poczty elektronicznej. 

W godzinach pracy można się z tobą skontaktować, ale nie jesteś na 
każde wezwanie. Dotyczy to również matek zajmujących się domem. 

One również muszą mieć czas tylko dla siebie, choćby pół godziny. 

Carpe diem 

To zadziwiające, jak wiele czasu poświęcamy na myślenie o przeszłości 
lub przyszłości. Choćby dla zabawy, postaraj się świadomie skupić na 

chwili bieżącej. Zamiast połykać pospiesznie jedzenie, pomyśl o każdym 

kęsie. Rozkoszuj się jego fakturą, temperaturą, smakiem. Kiedy jesteś 

z dziećmi, naprawdę ich słuchaj. Jakże często jesteśmy z nimi ciałem, 
ale nie duchem. Skup się na tym, co się dzieje. Ciesz się tym. Carpe 

diem. 

Zaplanuj prawdziwy odpoczynek 

Zastanów się, jak spędzasz wolny czas. Czy po wakacjach czujesz się 
wypoczęta, czy też wracasz z nich wyczerpana? Każda rodzina lubi coś 

innego i inaczej wypoczywa, ale można sformułować kilka ogólnych rad. 

•      Nie przekraczaj możliwości budżetu domowego. Istnieje wiele 

tanich sposobów spędzania wakacji. Nie potęguj stresu, płacąc 

za wycieczkę przez cały następny rok (albo i dłużej). 
•      Wybierz miejsce bliżej domu 

•      Jedź tam, gdzie naprawdę odpoczniesz, nie będziesz musiała 

sprzątać i gotować. 

•      Nie daj się zapędzić w kierat rozmaitych zajęć. 
•      Zaplanuj dzień przed wyjazdem na pakowanie i przygotowanie 

domu. Po powrocie również powinnaś mieć co najmniej jeden 

dzień na rozpakowanie i powrót do normalnego życia. 

Ciesz się tym, co masz 
Radość życia trzeba pielęgnować. W codziennej bieganinie skupiamy się 

na tym, czego nie mamy, co nam się nie udało, co nam nie wychodzi. 

Rzadko kiedy uświadamiamy sobie, jakie mamy szczęście. Czy potra- 

fimy sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby połowa naszych dzieci 
umierała, nie dożywszy piątego roku życia? Gdybyśmy musiały całymi 

dniami nosić wodę? Gdybyśmy musiały codziennie martwić się o jedze- 

nie? Nawet mając kłopoty finansowe i tak jesteśmy w o wiele lepszej 

sytuacji niż większość kobiet w innych czasach czy w innych krajach. 
Czasami warto więc pomyśleć o tym, co się ma, i umieć się z tego 

cieszyć. 

Niekiedy warto też spojrzeć na własne życie trochę z zewnątrz. 

W filmie zatytułowanym While You Werę Sleeping (Ja cię kocham, a ty 
śpisz) jest piękna scena. Rodzice głównej bohaterki, Lucy, umarli. Nie 

ma też ona żadnych krewnych. Lucy ratuje życie nieznajomemu i zosta- 

background image

je zaproszona przez jego hałaśliwą rodzinę. Podczas kolacji wszyscy 

głośno rozmawiają, przerywają sobie, nie mówiąc przy tym niczego 

szczególnie interesującego. Lucy jednak chłonie wszystko wokół. Nie 
myśli, że ci ludzie są denerwujący, ale cieszy się, że jest z nimi, 

choćby 

tylko na pewien czas. Jeśli potrafisz spojrzeć na swoje życie z dystansu, 

widzisz rzeczy, które naprawdę mogą być powodem do radości. 
Depresja. Życie bez radości 

33 

ROZDZIAŁ 2 

Depresja 
Życie bez radości 

Czy życie wydaje ci się ciągłym mozołem? Czy zazwyczaj jesteś smutna? 

Czy doświadczasz pustki? Czy to, co dawniej lubiłaś, dziś nie sprawia ci 

radości? Jeśli odpowiedziałaś twierdząco na któreś z tych pytań, być 
może cierpisz na depresję. Zdarza się to wielu ludziom. Depresja jest 

tak powszechna wśród chorób psychicznych, jak zwykłe przeziębienie 

wśród chorób somatycznych. Kobiety zapadają na nią dwukrotnie częś- 

ciej niż mężczyźni, a szczególnie zagrożone są matki małych dzieci 
(McGrath i in., 1990). 

Dlaczego matki cierpią na depresję? 

Dlaczego kobiety częściej cierpią na depresję? To pytanie intryguje 

badaczy. W prasie popularnej za winowajcę uznaje się „hormony". 
Literatura naukowa dowodzi jednak, że to nieprawda. Gdyby zmiany 

hormonalne zwiększały podatność na depresję, to wskaźnik zachorowań 

nie rósłby przez cały pierwszy rok po porodzie, a tylko przez kilka pier- 

wszych dni, kiedy kobieta przeżywa prawdziwą burzę hormonalną. 
Hormony nie tłumaczą też depresji u matek dzieci w wieku szkolnym. 

Istnieją inne konkretne przyczyny depresji u kobiet - związane z wa- 

runkami życia. 

W rozdziale pierwszym omówiłam kilka źródeł stresu: poczucie 
braku kontroli nad swoim życiem oraz braku czasu na wypełnienie 

wszystkich obowiązków. Uczucia takie, zwłaszcza, jeśli doświadcza się 

ich stale, mogą również powodować depresję. Istnieje jednak również 

wiele innych przyczyn tej choroby, takich jak zmęczenie, traumatyczne 

wydarzenia, brak wiary we własne umiejętności macierzyńskie czy brak 
pomocy i wsparcia ze strony innych ludzi. Przyczyny depresji bywają 

różne u różnych kobiet; to, co u jednej wywołuje poważne przygnębie- 

nie, innej może zupełnie nie dotknąć. 

Następne strony poświęcone są podstawowym przyczynom depresji. 
Nie jest to lista kompletna, ale stanowi dobry punkt wyjścia. Bardziej 

konkretne uwagi na ten temat znajdziesz również w pozostałych roz- 

działach. 

Przemoc wobec kobiet 
Przemoc - stały element życia wielu kobiet - jest prawdopodobnie naj- 

większym zagrożeniem dla ich zdrowia. Wpływa ona na wszystkie sfery 

życia kobiety, także na relacje z partnerem i z własnymi dziećmi. 

Średnio jedna kobieta na pięć była molestowana seksualnie w dzie- 
ciństwie. Nie to jest jednak najpowszechniejszą formą przemocy w ro- 

dzinie. Według Third National Incidence Study of Child Abuse and 

Neglect (Trzecie narodowe badanie problemu znęcania się nad dziećmi 

i zaniedbywania ich), jeszcze większy zasięg ma maltretowanie i zanied- 
bywanie dzieci (Sedlak, Broadhurst, 1996). Przemoc wobec kobiet nie 

kończy się w dzieciństwie. Przez całe życie są one narażone na gwałt 

i przemoc fizyczną. Te, które w dzieciństwie doznały złego traktowania, 

są w późniejszym życiu bardziej zagrożone molestowaniem seksualnym 
i przemocą. 

Naturalnym efektem maltretowania - czy to w przeszłości, czy w te- 

background image

raźniejszości - jest depresja. Na przykład zdaniem Briere i Elliota 

(1994) kobiety, które w dzieciństwie padły ofiarą molestowania seksual- 

nego, są na nią narażone czterokrotnie bardziej. Najnowsze badania 
nad zjawiskiem znęcania się prowadzą do podobnych wniosków. 

Omawiam je w rozdziale ósmym. 

Koszty depresji 

W ostatnim badaniu przeprowadzonym przez Światową Organiza- 
cję Zdrowia stwierdzono, że wprawdzie depresja nie ma wielkiego 

wpływu na poziom śmiertelności, ale odpowiada za 28% wszystkich 

chorób (Holden, 2000). 

34 
Wyzwania macierzyństwa 

Ubóstwo 

Komisja Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego ds. Depresji 

u Kobiet uznała ubóstwo za ważny czynnik ryzyka (McGrath i in., 
1990). W ostatnich latach wiele napisano o „feminizacji nędzy", czyli 

o tym, że kobiety są bardziej zagrożone biedą niż mężczyźni. Co cieka- 

we, w jeszcze większym stopniu dotyczy to kobiet, które w dzieciństwie 

były molestowane lub zaniedbywane (Amundson, 2000). Szczególnie 
narażone na życie w ubóstwie są matki samotnie wychowujące dzieci. 

Takie rodziny stanowią większość (55%) biednych rodzin w naszym kra- 

ju (U.S. Census Bureau, 1998a) i są grupą, której liczebność najszybciej 

wzrasta (Scoon-Rogers, 1999). Nie chodzi tu jedynie o problem samot- 
nego wychowywania dzieci. Znajdujący się w takiej samej sytuacji 

mężczyźni są średnio dwukrotnie bardziej zamożni od kobiet (Scoon- 

-Rogers, 1999). 

Z nędzą wiąże się wiele problemów. Ubogie kobiety mają mniejsze 
możliwości działania i trudniej im uzyskać pomoc. Często mieszkają 

w niebezpiecznej okolicy, więc boją się o dzieci przebywające w przed- 

szkolu czy w szkole. Martwią się stale, czy otrzymają pieniądze na 

utrzymanie dziecka. Ostatnie badania nad czynnikami zwiększającymi 
prawdopodobieństwo załamania nerwowego wykazały, że najbardziej 

zagrożone są biedne, młode kobiety, samotnie wychowujące dzieci i nie- 

związane z żadnymi organizacjami religijnymi (Swindle i in., 2000). 

Kobiety należące do klasy średniej są zagrożone ubóstwem w mo- 

mencie rozwodu. Niekiedy muszą zmienić miejsce zamieszkania i stają 
w obliczu nieznanych dotąd kłopotów finansowych. Badania wykazały, 

że kobiety, których dochody po rozwodzie się nie zmniejszyły, były 

mniej przygnębione, miały lepsze kontakty z dziećmi i mniejsze skłon- 

ności autorytarne niż kobiety, u których rozwód dramatycznie 
pogorszył sytuację materialną. Dzieci wychowywane w rodzinach stabil- 

nych finansowo lepiej funkcjonowały społecznie, nie miały problemów 

z zachowaniem i rozwojem intelektualnym. Zdaniem badaczy może to 

wynikać z tego, że ich matki nie były silnie przygnębione (Murray, 
2000). 

Zmęczenie i brak snu 

Brak snu może być zabójczy dla stanu psychicznego kobiety. Ponieważ 

jednak jest zjawiskiem powszechnym, jego wpływ na psychikę młodych 
matek często bywa lekceważony. Mało kto wie, że niektóre dzieci nie 

Depresja. Życie bez radości 

35 

śpią w nocy całymi latami. Matki zwykle nie rozgłaszają tego wszem 
i wobec, ponieważ przesypianie nocy przez dziecko uważa się za oznakę 

prawidłowego wypełniania obowiązków przez rodziców. Przyznać, że 

dziecko nie śpi w nocy, to kręcić na siebie bicz. Nawet jednak, kiedy 

dzieci śpią, matki często wykorzystują ten czas nie na sen, lecz na wy- 
konywanie prac domowych. Brak snu jest zjawiskiem powszechnym 

i ma fatalny wpływ na zdrowie nasze i innych ludzi. Więcej piszę o tym 

background image

w rozdziale siódmym. 

Doświadczenie straty 

Setki tysięcy kobiet przeżywa co roku poważne kryzysy związane 
z doświadczeniem straty. Wynikają one na przykład ze śmierci dziecka 

w czasie porodu, z choroby dziecka, kłopotów okołoporodowych lub 

z poczucia utraconego - na skutek molestowania czy przemocy - dzie- 

ciństwa. Kobietom nie daje się jednak okazji, by w pełni doświadczyły 
swego smutku lub choćby zdołały uznać, że coś takiego naprawdę się 

wydarzyło. Oczekuje się od nich, że szybko staną na nogi. 

W kolejnych rozdziałach omawiam sytuacje kryzysowe związane 

z różnego rodzaju doświadczeniami straty. 
Izolacja społeczna i brak wsparcia 

Kobiety, które mają oparcie w innych ludziach, są mniej zagrożone de- 

presją. Potwierdzają to wszystkie badania i codzienne doświadczenie. 

W nawale bieżących zajęć łatwo jednak o tym zapominamy. W ostatniej 
ankiecie magazynu „Working Mother" respondentki często pomijały 

pozycje „czas spędzany z mężem" i „czas spędzany z przyjaciółmi" 

(Cassidy, 1999). 

Szczególnie zagrożone izolacją są matki przebywające w domu z ma- 
łymi dzieci, a także te, które spędzają czas samotnie w domu. Wiele 

matek mieszka z dala od ludzi. Izolrje je geografia, brak samochodu czy 

dostępu do środków komunikacji. Niektóre natomiast unikają kontaktu 

z kobietami w podobnej sytuacji, ponieważ boją się krytyki. Najsurow-~ 
szym sędzią dla matki bywa bowiem często druga kobieta, także matka. 

Spodziewając się negatywnej oceny, nie prosimy nikogo o pomoc. 

Mężowie czy partnerzy życiowi również mogą stanowić oparcie. 

Jeśli tak nie jest, matki same dźwigają ciężar odpowiedzialności za 
emocjonalne i fizyczne zdrowie rodziny. Marianna pisze, jak nadmiar 

odpowiedzialności przyczyniał się do jej depresji. Jej walka z tą chorobą 

zaczęła się po serii nieprzespanych nocy: 

36 
Wyzwania macierzyństwa 

Mój mąż jest przedsiębiorcą budowlanym. Z powodów finansowych mu- 

siał zwolnić sekretarkę i pracownika. Odbierałam więc wszystkie telefony 

związane z jego firmą. Prowadził w tym okresie budowę trzech dużych 

domów, a ja zajmowałam się pracami wykończeniowymi. Zaczęłam też 
uczyć w domu nasze pięcioletnie dziecko, jednocześnie zajmując się 

niemowlęciem. Ponadto dwie godziny w tygodniu pracowałam jako 

opiekunka do dzieci, i to w czasie największego natężenia prac 

wykończeniowych. Czułam, że jestem odpowiedzialna za powodzenie 
budowy tych trzech drogich domów i przestałam sypiać. 

Wszystkie omówione tu czynniki zwiększają prawdopodobieństwo 

depresji. Jeśli zaś w nią popadniesz, bardzo ważne, abyś zdała sobie 

z tego sprawę i dowiedziała się, jak walczyć z chorobą. W następnej czę- 
ści piszę, czym jest depresja, a później - jak sobie z nią radzić. 

Depresja: choroba ciała i duszy 

Depresja to choroba ciała i duszy. Wiąże się ona i z naszą fizjologią, i 

z wa- 
runkami, w których żyjemy. Można ją uważać za rodzaj emocjonalnego 

dzwonka alarmowego, odzywającego się, kiedy w naszym życiu dzieje się 

coś złego. Przyczyną może być zarówno zwyczajny brak snu, jak i o wie- 

le bardziej skomplikowane problemy, takie jak na przykład urazy z dzie- 
ciństwa. 

„Lepsze życie dzięki chemii" 

Jeden z wielkich producentów w dziedzinie chemii gospodarczej zach- 

walał swoje produkty, posługując się hasłem: „Lepsze życie dzięki 
chemii". Podobnie traktujemy depresję; uważamy, że jej powodem jest 

brak równowagi chemicznej, usunąć zaś ją można za pomocą lekarstw. 

background image

Choć depresji rzeczywiście towarzyszą zaburzenia równowagi chemicz- 

nej, jest to tylko jedna strona medalu. 

Zgodnie z biologiczną teorią depresji u jej podłoża tkwi niedobór 
neuroprzekaźnika zwanego serotoniną. Walka z depresją polegałaby za- 

tem na zwiększaniu poziomu serotoniny w mózgu. Najnowsza grupa 

środków przeciwdepresyjnych - inhibitory zwrotnego wychwytu sero- 

toniny - oddziałują wprost na ten neuroprzekaźnik. Należą do niej takie 
leki, jak: Prozac, Zoloft, Paxil czy Celexa. 

Teoria ta najczęściej się potwierdza, ale prawda jest o wiele bardziej 

złożona. Wiemy na przykład, że niektóre skuteczne środki przeciwde- 

presyjne oddziałują na inne neuroprzekaźniki niż serotoniną. Jeśli 
Depresja. Życie bez radości 

37 

depresja wynika wyłącznie z obniżonego poziomu serotoniny, to jak 

wytłumaczyć skuteczność tych lekarstw? Wiemy również, że niektóre 
środki przeciwdepresyjne obniżają poziom serotoniny, a mimo to dzia- 

łają skutecznie. Poza tym, jak dotąd, udało się wyodrębnić przynajmniej 

piętnaście rodzajów receptorów serotoniny. Skuteczność rozmaitych 

leków zależy więc również od tego, na jaki typ receptora oddziałują. 
Ludzie cierpiący na depresję, zwłaszcza poważną, mają ponadto 

podniesiony poziom hormonu stresu, kortyzolu. Związki między sero- 

toniną a kortyzolem nie są w pełni poznane, ale wydaje się, że serotoni- 

ną reguluje poziom kortyzolu. Jak wspominałam w poprzednim 
rozdziale, podniesiony poziom kortyzolu prowadzi do różnych zaburzeń 

organizmu. Depresja również nie pozostaje bez wpływu na organizm - 

jest on bardziej podatny na stresory, a to z kolei potęguje depresję. 

Można jednak spojrzeć na depresję inaczej - uznać ją za chorobę 
ciała i duszy. Koncepcja nierównowagi chemicznej zakłada, że organizm 

wpływa na psychikę. W istocie jednak ruch odbywa się w obydwu 

kierunkach. Biochemia wpływa na stan naszych emocji, na nasze myśli 

i zachowania, a to, co przeżywamy, wpływa z kolei na reakcje bio- 
chemiczne w naszym mózgu. Znaczy to, że można dokonywać korzyst- 

nych zmian w biochemii mózgu także innymi środkami. Na przykład 

zarówno ćwiczenia fizyczne, jak i spożywane węglowodany, podnoszą 

poziom serotoniny. Kiedy zaś ulegamy negatywnym myślom, rośnie 

poziom kortyzolu. Skłonność do postrzegania rzeczywistości w sposób 
negatywny zwiększa więc podatność na depresję. 

Dlaczego depresja szkodzi? 

Kiedy cierpisz na depresję, trudno ci myśleć o tym, jak bardzo bywa ona 

niebezpieczna. Tymczasem szkodzi ona zarówno tobie, jak i twojej ro- 
dzinie. 

Dlaczego depresja ci szkodzi? 

Zacznijmy od ciebie. Oprócz tego, że marnie wyglądasz i źle się czujesz, 

depresja bardzo źle wpływa na twoje zdrowie. Wynika to z podniesio- 
nego poziomu kortyzolu, co osłabia system odpornościowy organizmu 

(Weisse, 1992). Masz mniej białych ciałek krwi, a te, które masz, mniej 

skutecznie chronią cię przed czynnikami chorobotwórczymi (Avissar 

iin., 1997). Jeśli kiedyś brałaś leki pochodne kortyzonu (np. Prednizon), 
38 

Wyzwania macierzyństwa 

to wiesz, że ich zadaniem jest stłumić działanie zbyt wrażliwego syste- 

mu odpornościowego, tkwiące u podłoża alergii, astmy czy choroby 
autoimmunologicznej. Kortyzol robi to samo. 

Depresja może mieć również poważne skutki długofalowe. Badacz 

związków między stresem a chorobami, Robert Sapolsky (1996), 

stwierdził, że może prowadzić ona do atrofii hipokampu, struktury 
w mózgu odpowiedzialnej za pamięć i uczenie się. I tu winowajcą jest 

kortyzol. Uczeni zastanawiają się, czy ma to związek z chorobą Alz- 

background image

heimera oraz innymi chorobami przejawiającymi się zaburzeniami 

pamięci. 

Dlaczego depresja szkodzi twojej rodzinie? 
Depresja wpływa nie tylko na ciebie, ale i na twoje otoczenie. Cierpią 

wówczas twoje związki z innymi ludźmi, twoje małżeństwo. Może uni- 

kasz ludzi, którzy chcą ci pomóc. Może to ludzie unikają ciebie. Osoby 

przygnębione łatwo się denerwują, są nastawione krytycznie do wszyst- 
kiego, a ich towarzystwo bywa męczące. 

Najbardziej zdradliwie twoja depresja oddziałuje jednak na dzieci. 

Wpływa ona na sposób, w jaki się z nimi kontaktujesz. Charakter tych 

interakcji tkwi zaś u podłoża wielu dziecięcych problemów. Setki badań 
wykazały, że przewlekła depresja matki źle oddziałuje na dzieci, nawet 

te zupełnie małe. Hamuje ona rozwój mózgu, co może nawet dopro- 

wadzić do obniżenia ilorazu inteligencji dziecka. Wpływa też na jego 

relacje z rówieśnikami, a także zwiększa podatność na depresję u sa- 
mych dzieci (National Institute of Child Health and Human Develop- 

ment, 1999). 

Z badań wynika, że matki cierpiące na depresję powtarzają jeden 

z dwóch wzorców interakcji z dziećmi: unikający lub agresywno-natręt- 
ny. Pierwszy z nich charakteryzuje się dystansem, brakiem zaanga- 

żowania. Takie matki nie nawiązują kontaktu wzrokowego i są mało 

wrażliwe na sygnały płynące od dzieci. Matki agresywno-natrętne 

poświęcają dzieciom więcej czasu, ale często okazują im złość i niechęć. 
Obydwa te wzorce interakcji wywołują u dzieci wzrost poziomu korty- 

zolu; stwierdzono to nawet u niemowląt (Radke-Yarrow, 1998). 

Nie chcę, byś obwiniała się o swoją depresję. Pewnie zresztą i tak to 

robisz. Ryzyko, że wyrządzisz dziecku nieodwracalną krzywdę, jest 
niewielkie. Na szczęście dzieci są bardzo odporne na problemy rodziców 

i nie wymagają bezbłędnego wychowania. Namawiam cię jednak gorąco, 

byś potraktowała swoją depresję poważnie.  Czasami matki sądzą, 

Depresja. Życie bez radości 
39 

że poświęcając trochę czasu sobie i zmniejszając zakres swoich obo- 

wiązków, postępują samolubnie. Pamiętaj, że twoje zdrowie jest warun- 

kiem zdrowia całej rodziny. 

Co możesz zrobić? 
Na szczęście można wiele zrobić, by poczuć się lepiej. Poprawę może 

przynieść terapia poznawcza, lepsze odżywianie się, preparaty wita- 

minowe, ćwiczenia fizyczne, zioła czy środki przeciwdepresyjne. Piszę 

o tych sposobach w dalszej części rozdziału. 
Zrób wszystko, aby poczuć się lepiej 

Przede wszystkim musisz powiedzieć sobie, że nie chcesz już dłużej 

tkwić w depresji. Niezbędna jest tu stanowczość i konsekwencja, bo zna- 

lezienie remedium może wymagać czasu. Nawet lekarstwa nie zawsze 
są skuteczne. Bywa, że lekarz mus' kilka razy próbować, zanim ustali 

właściwą dawkę czy kombinację. Jeśli uświadomisz sobie, że z depresji 

nie da się wyjść w jednej chwili, będzie ci ją łatwiej pokonać. 

Wyklucz przyczyny somatyczne 
Leczenie depresji dobrze jest zacząć od gruntownego zbadania stanu 

zdrowia. U jej podłoża tkwią bowiem niekiedy anemia czy niski poziom 

hormonów tarczycy. Wystarczy zwykłe badanie krwi, by wykluczyć te 

przyczyny. Powodem depresji może być też brak snu, więc warto zwró- 
cić uwagę na tę sprawę. Zadbaj o dobry sen w nocy: zaplanuj regularne 

godziny snu (jeśli to możliwe); na godzinę przed pójściem do łóżka 

spróbuj się odprężyć; nie gimnastykuj się ani nie pij kawy wieczorem; 

kontroluj też ilość alkoholu wypijanego przed snem. Więcej informacji 
na temat wypracowania właściwych nawyków związanych ze spaniem 

znajdziesz w rozdziale siódmym. 

background image

Poznaj metody przezwyciężania depresji 

W ciągu ostatnich dwudziestu lat nasza wiedza na temat sposobów 

przezwyciężania depresji bardzo się rozwinęła. Masz wiele możliwości, 
zwłaszcza w wypadku depresji łagodnej lub umiarkowanej. Jeśli jed- 

nak twój stan jest tak poważny, że nie możesz normalnie 

funkcjonować czy wręcz wstać z łóżka, myślisz o samobójstwie 

lub czujesz, że depresja się pogłębia, natychmiast skontaktuj 
40 

Wyzwania macierzyństwa 

Depresja. Życie bez radości 

41 
się z lekarzem. Prawdopodobnie niezbędne będzie leczenie farmako- 

logiczne. Pamiętaj jednak, że w trakcie leczenia możesz korzystać 

z omówionych tutaj środków wspomagających. 

Dobre odżywianie 
Podstawą zdrowia psychicznego jest właściwe odżywianie. Lekarze 

naturopaci, tacy na przykład jak doktor Michael Murray (1966), pod- 

kreślają wielkie znaczenie zrównoważonej diety przy leczeniu depresji. 

Zalecają dietę ubogą w tłuszcze, cukier i kofeinę, a bogatą w warzywa, 
owoce i pełne ziarna zbóż. 

Lecznicze działanie może też mieć kuracja węglowodanowa. 

Zdaniem Judith Wurtman z Massachusetts Institute of Technology wę- 

glowodany wspomagają wytwarzanie serotoniny w mózgu. Jeśli zjesz 
w ciągu godziny 45 g węglowodanów, bez dodatku tłuszczu i białka, to 

zadziała to przeciw depresji. O metodzie tej możesz przeczytać więcej 

w książce Judith Wurtman pt. The Seretonin Solution (Kuracja sero- 

toninowa, 1997). Dotyczy ona żywienia, ale zawiera też bardzo intere- 
sujące omówienie funkcji spełnianych przez serotoninę. Znajdziesz 

w niej również specjalny jadłospis „dla zestresowanych mam". 

Preparaty witaminowe i mineralne 

W utrzymaniu dobrej formy psychicznej pomagają również preparaty 
witaminowe i mineralne. U kobiet w stanie depresji często występują 

niedobory witaminy B6 i B12, kwasu foliowego, choliny oraz kwasów 

tłuszczowych omega-3. Ich podawanie łagodzi stany depresyjne. 

Ćwiczenia fizyczne 

Dobrym sposobem na depresję są również ćwiczenia fizyczne. Codzien- 
na gimnastyka poprawia nastrój, ponieważ podnosi poziom neuro- 

przekaźników, serotoniny i dopaminy, a także wyzwala endorfiny. 

Endorfiny uśmierzają ból i sprzyjają dobremu samopoczuciu; u ludzi 

cierpiących na depresję stwierdza się ich niedobory. Dwadzieścia do 
sześćdziesięciu minut spaceru lub innych ćwiczeń, choćby treningu 

siłowego, poprawia nastrój, powodując takie same zmiany biochemiczne 

w organizmie, jak środki farmakologiczne. Ćwiczenia fizyczne wspoma- 

gają również inne metody leczenia. Najlepsze zestawy ćwiczeń, jakie 
znam, przedstawia Miriam Nelson w książce Strong Women Stay Young 

(Silne kobiety pozostają młode, 1998). Były one stosowane podczas 

badań na Uniwersytecie Tufts, przeznaczonych dla kobiet w wieku od 

sześćdziesięciu do osiemdziesięciu lat. Nelson, matka trojga małych 
dzieci, pokazuje, jak ważną rolę mogą spełniać ćwiczenia fizyczne 

w życiu człowieka. Program adresowany jest do wszystkich kobiet, 

niezależnie od sprawności fizycznej. 

Terapia poznawczo-behawioralna 
Terapia poznawczo-behawioralna to bardzo skuteczna metoda leczenia 

depresji. Jest ona jedyną formą „terapii rozmową", która przynosi 

równie dobre efekty w zwalczaniu depresji, stanów lękowych i innych 

zaburzeń psychicznych, jak środki farmakologiczne. U jej podstaw tkwi 
założenie, że powodem depresji są wadliwe schematy poznawcze. Nie 

chodzi tu o zastąpienie myśli negatywnych pozytywnymi, lecz o uświa- 

background image

domienie sobie wzorca takiego negatywnego myślenia, a następnie 

o próbę oceny, czy naprawdę odpowiada on rzeczywistości. W książce 

zatytułowanej Feeling Good (Dobre samopoczucie, 1999), psychiatra 
David Burns wyodrębnia dziesięć wadliwych schematów poznawczych, 

a wśród nich: 

•     Myślenie w kategoriach „wszystko albo nic". Postrze- 

ganie rzeczywistości w barwach czarno-białych. Jeśli sytuacja 
nie jest idealna, uznajesz ją za „całkowitą klęskę". 

•     Nadmierne uogólnianie. Myślenie, że jeden błąd wszystko 

zmienia. Jeśli używasz słów „zawsze" albo „nigdy", myślisz 

może właśnie w ten sposób. 
•     Myślenie w kategoriach powinności. Nierealistyczne wy- 

magania stawiane sobie i innym. 

Terapia poznawcza pomaga ludziom uświadomić sobie, jakimi 

wadliwymi schematami poznawczymi się posługują, i zastąpić je wzor- 
cami bardziej odpowiadającymi rzeczywistości (a zarazem korzyst- 

niejszymi dla danego człowieka). Jeśli chcesz poddać się tej formie 

terapii, gorąco polecam wyżej wymienioną książkę Davida Burnsa. 

Terapeutę wykorzystującego tę metodę możesz również znaleźć za po- 
średnictwem lokalnego oddziału Towarzystwa Psychologicznego albo 

przez Internet (np. www.feelinggood.com). 

Zioła 

Ziołowe środki przeciwdepresyjne przeżywają w Stanach Zjednoczonych 
prawdziwy renesans. Ludzie chętnie po nie sięgają, ponieważ są natura- 

lne, dużo tańsze od tradycyjnych farmaceutyków i powodują mniej efek- 

tów ubocznych. Można je ponadto kupić bez recepty, co daje poczucie 

panowania nad własnym leczeniem. (Lekarze jednak na ogół nie lubią 
42 

Wyzwania macierzyństwa 

Depresja. Życie bez radości 

43 
pacjentów, którzy sami się leczą). Trzeba pamiętać, że substancje te, 

naturalne czy nie, są mimo wszystko lekami, więc powinno się z nich 

korzystać ostrożnie. Jeśli zażywasz zioła, powiedz o tym lekarzowi i za- 

chowaj wielką przezorność, łącząc je z przepisanymi środkami. 

Zioła są zwykle łagodniejsze niż zwykłe farmaceutyki, więc zaczy- 
nają działać później. Trzeba je stosować przynajmniej przez dwa miesią- 

ce, zanim nabierze się pewności, że są skuteczne - lub nie. 

Dziurawiec zwyczajny (tzw. ziele świętojańskie). Najczęściej 

stosowanym ziołowym środkiem przeciwdepresyjnym jest dziurawiec 
zwyczajny. Trzeba czterech do sześciu tygodni, aby ten bezpieczny 

i skuteczny środek złagodził objawy lekkiej i umiarkowanej depresji. 

Liczne badania kliniczne wykazały, że jego skuteczność jest porówny- 

walna ze skutecznością trójpierścieniowych środków przeciwdepre- 
syjnych, a nie wywołuje on skutków ubocznych (Murray, 1996). Nie 

należy go natomiast stosować w przypadku ciężkiej depresji. Dziurawiec 

stosuje się również przeciw stresowi i bólom. Pomaga on także złago- 

dzić objawy menopauzy, zewnętrznie - leczy rany, sińce i oparzenia 
(Khalsa, 2000). 

Nie jest natomiast pewne, czy jest całkowicie bezpieczny dla kar- 

miących matek. Zdaniem farmakologa Thomasa Hale (1999) za mało 

jeszcze wiemy na ten temat, aby go rekomendować, ale według niemiec- 
kiego przewodnika lekarskiego, German Commission E Monographs 

(Blumenthal, 1996), ziele świętojańskie jest całkowicie bezpieczne dla 

kobiet w ciąży i matek karmiących piersią. 

Pojawiły się głosy, że dziurawiec jest inhibitorem oksydazy 
monoaminowej (patrz poniżej). Nie jest to jednak pewne - działa tak 

u myszy, ale nie u ludzi. Pacjenci zażywający te inhibitory nie mogą jeść 

background image

ani pić niczego, co zawiera tyraminę, będącą składnikiem sezonowanych 

potraw i napojów. Zioło to stosuje się jednak bez żadnych ograniczeń we 

Francji, znanej przecież z wielkiego upodobania do zawierających tyra- 
minę serów i czerwonego wina. 

S-adrenozylometionina. Jest wytwarzana przez ludzki organizm 

z aminokwasu metioninowego. Działa przeciwdepresyjnie, uwalniając 

serotoninę i dopaminę. Produkcja s-adrenozylometioniny spada przy 
niedoborach witaminy B6, B12 oraz kwasu foliowego, które są charak- 

terystyczne dla stanu depresji. Szeroko stosuje się ją we Włoszech 

i w Niemczech - nie tylko przeciw depresji, ale i przy zapaleniu stawów. 

W przeciwieństwie do innych środków antydepresyjnych, zaczyna dzia- 
łać w ciągu tygodnia. Wadą środka jest wysoka cena, której towarzystwa 

ubezpieczeniowe często nie chcą pokrywać. Nie wiadomo też, czy jest 

bezpieczny podczas karmienia piersią. 

Środki przeciwdepresyjne 
Ostatecznym rozwiązaniem jest leczenie depresji za pomocą środków 

farmakologicznych. Wyróżniamy trzy podstawowe rodzaje takich środ- 

ków. Wszystkie podnoszą poziom neuroprzekaźników (serotoniny, no- 

repinefryny lub dopaminy) w mózgu. 
Środki trójpierścienowe. Są najstarszymi i najtańszymi środka- 

mi przeciwdepresyjnymi. Należą do nich takie leki jak Pamelor 

(nortryptylina) i Elavil (amitryptylina). Są one dosyć skuteczne, ale 

wywołują przykre efekty uboczne, takie jak suchość w ustach i zaparcia. 
Inhibitory oksydazy monoaminowej. Są to również bardzo sku- 

teczne środki, ale zażywając je, nie można jeść ani pić niczego, co za- 

wiera tyraminę, która występuje na przykład w czerwonym winie 

i serze. Jeśli się o tym zapomni, skutkiem może być atak serca, a nawet 
śmierć. Środki te w Stanach Zjednoczonych nie są szeroko stosowane, 

ale sięga się po nie, gdy wszystko inne zawiedzie. 

Wybiórcze inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny. Jest 

to najnowsza generacja środków przeciwdepresyjnych. Należą do niej 
takie szeroko znane leki, jak: Prozac, Zoloft, Paxil i Celexa. Jak sama 

nazwa wskazuje, oddziałują one wybiórczo na receptory serotoniny. 

Powodują wprawdzie efekty uboczne, ale znacznie łagodniejsze niż inne 

środki, a sposób ich podawania jest dużo prostszy. 

Podejmowanie decyzji o braniu leków 
Decyzja o braniu leków ma charakter bardzo osobisty. Nie oznacza ona, 

że „zawiodłaś", ani nie dowodzi twojej słabości. Zawsze czułam się 

nieswojo, gdy jakaś matka mówiła mi, że żadna technika nie przyniosła 

efektów, więc teraz można sięgnąć po farmaceutyki. Nie trzeba pró- 
bować wszystkich możliwości, zanim nabędzie się prawa do stosowania 

leków. Spotkałam jednak również matki, które stanowczo nie chciały 

brać leków, a robiły to pod naciskiem lekarza lub rodziny. 

Pamiętaj, że jest to twoja decyzja, twój organizm i twoje życie. Moim 
zadaniem, zadaniem każdego lekarza, jest dostarczyć ci informacji 

i pomóc w rozważeniu plusów i minusów takiego rozwiązania. Zastanów 

się, jakie masz objawy. Leki pomogą w przezwyciężeniu: zaburzeń snu, 

zwłaszcza polegających na wczesnym lub częstym budzeniu się nie- 
związanym z opieką nad dzieckiem; zaburzeń apetytu (przejawiających 

 

44 

Wyzwania macierzyństwa 
Depresja. Życie bez radości 

45 

się niedojadaniem lub objadaniem się); zmęczenia; osłabionego popędu 

płciowego, niepokoju i pobudzenia; zaburzeń koncentracji; silnej anhe- 
donii, czyli niezdolności odczuwania jakiejkolwiek przyjemności (Pre- 

ston, Johnson, 1997). Jeśli cierpisz na głęboką depresję i obserwujesz 

background image

u siebie wymienione tu objawy, leki mogą być najlepszym rozwiąza- 

niem. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w książkach Feeling 

Good (Dobre samopoczucie, 1999) Davida Burnsa oraz When Words Are 
Not Enough (Kiedy słowa nie wystarczą, 1997) Valerie Raskin. 

Melłisa opisuje, jakie leki postawiły ją z powrotem na nogi, choć mu- 

siało to trochę potrwać: 

Ciągle biorę Pamelor. Lekarz zwiększył mi dawkę, tak że jest teraz 
trzykrotnie silniejsza niż na początku. Dopiero po miesiącu pojawiły się 

pierwsze efekty, ale od około półtora miesiąca czuję się świetnie. Jestem 

pewna, że leki pomagają. Potrafię teraz spojrzeć nieco bardziej obiekty- 

wnie na miniony rok. Nie byłam w stanie sama sobie poradzić, nie miałam 
wpływu na mój stan. Cieszę się więc, że wyszłam z dołka. Nie spo- 

dziewam się, że moje życie będzie usłane różami, ale przynajmniej po- 

trafię znowu odczuwać radość. Dobrze, że zaczęłam brać leki. Modlę się, 

aby nigdy więcej nie wpaść w depresję. 
Po leki warto sięgnąć również wtedy, gdy w przeszłości pomogły ci 

już przezwyciężyć ataki depresji. Jest wielka szansa, że sytuacja się po- 

wtórzy. Stosuje się je też w przypadku dwubiegunowych zaburzeń afek- 

tywnych, zwanych też depresją maniakalną. 
Środki ostrożności podczas karmienia piersią 

Kobiety karmiące niechętnie sięgają po leki. Niektóre matki odstawiają 

dziecko od piersi wcześniej, niżby chciały, inne odmawiają przyjmowa- 

nia lekarstw, które są niezbędne. Na szczęście wybór nie jest aż tak dra- 
matyczny. Można bezpiecznie brać leki podczas karmienia piersią. 

Trzeba tylko wiedzieć, kiedy stężenie leku w pokarmie osiąga naj- 

wyższy poziom i jak dany środek jest wchłaniany przez organizm. Jeżeli 

rozkłada się on na cząstki aktywne (zwane aktywnymi metabolitami), 
wówczas jego stężenie w pokarmie będzie większe. Jeśli natomiast 

rozkłada się na nieaktywne metabolity, to jego stężenie będzie o wiele 

niższe. Wśród inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny Prozac 

i Celexa mają metabolity aktywne, a Paxił i Zoloft nieaktywne. Karmią- 
cym matkom zaleca się więc te drugie. 

Czas najwyższego stężenia leku w pokarmie mierzy się od momentu 

wzięcia leku. Dla Paxilu wynosi on 4 godziny, dla Zoloftu - 7-8 godzin, 

dla Elavilu - 2-4 godziny, dla Pameloru - 7-8,5 godziny, dla Toranilu - 

1-2 godziny. W tym okresie należy unikać karmienia. Nie trzeba jednak 
odciągać pokarmu, aby się pozbyć leku. Zostaje on ponownie wchłonię- 

ty przez organizm. Więcej informacji na ten temat zawiera książka 

Thomasa Hale'a Medications and Mother's Milk (Leki a pokarm matki, 

1999). Jest ona rokrocznie aktualizowana, więc jeśli masz pytania, sięg- 
nij po nią lub załoguj się na odpowiednią stronę w Internecie. 

Ku pokrzepieniu 

W obliczu depresji nie jesteś bezradna. Możesz podjąć wiele rozmaitych 

działań. Mam nadzieję, że znajdziesz takie sposoby walki z nią, które 
okażą się dla ciebie skuteczne. Jesteś tego warta. 

Wypalenie. Kiedy jesteś u kresu 

47 

ROZDZIAŁ 3 
Wypalenie 

Kiedy jesteś u kresu 

Czujesz się wypalona? Zaraz po przebudzeniu zastanawiasz się, jak 

dotrwać do zmierzchu? Wszyscy ludzie cię drażnią? Wątpisz, czy to, co 
robisz, ma jakikolwiek sens? 

Jesteś u kresu. Jeśli doświadczasz właśnie tego, być może cierpisz 

na syndrom wypalenia. Przejawia się on utratą entuzjazmu, energii, 

ideałów, perspektywy i celu życia. Stan ten można porównać do stanu 
człowieka, który próbuje przebiec cały maraton z maksymalną prędkoś- 

cią. Dochodzi do całkowitego wyczerpania - fizycznego, psychicznego 

background image

i duchowego - spowodowanego przewlekłym stresem. Człowiek przesta- 

je angażować się w pracę, zrywa związki z ludźmi. W ciągu ostatnich 

dwudziestu lat opisywano objawy syndromu wypalenia u przedstawi- 
cieli rozmaitych stresujących zawodów, od nauczycieli poprzez pielęg- 

niarki po policjantów. 

Uczucie wypalenia nie oznacza, że poniosłaś porażkę. Przeciwnie. 

Często podatne są nań te matki, które w spełnianie obowiązków wkła- 
dają najwięcej serca. Pediatra William Sears (1991) stwierdził, że matki 

„aby doznać wypalenia, muszą znaleźć się w ogniu" (s. 195). W artykule 

poświęconym napięciom emocjonalnym związanym z opieką nad rodzi- 

cami w podeszłym wieku psycholog Avrene Brandt (1998) dokonuje 
podobnych spostrzeżeń: 

Najbardziej narażone na wyczerpanie fizyczne i emocjonalne są te oso- 

by, które najsilniej się angażują. Mit, zgodnie z którym „im więcej 

pracujesz, 
tym lepsze masz efekty", zupełnie się w takiej sytuacji nie sprawdza. 

Prawda jest inna. Im mocniej wierzysz w ten mit i im uporczywiej starasz 

się go realizować, tym bardziej zaniedbujesz inne ważne aspekty życia, 

ryzykujesz utratę poczucia własnej wartości i narażasz się na konfron- 
tację z reakcjami emocjonalnymi, które jeszcze potęgują twój stres. 

Nie jest jednak jeszcze za późno. Uczucie wypalenia oznacza sygnał 

od twojego ciała i umysłu, że musisz coś zmienić. W rozdziale tym przed- 

stawię niektóre objawy i etapy syndromu wypalenia, a także te aspekty 
macierzyństwa, które mogą prowadzić do wyczerpania. 

Objawy syndromu wypalenia 

Liczne objawy mogą wskazywać na to, że cierpisz na syndrom wypale- 

nia. Oto niektóre z nich. Możesz doświadczać jednego z nich lub kilku 
naraz (Potter, 1998). 

Negatywne emocje 

Każdy od czasu do czasu czuje smutek albo złość. Jeśli jednak doświad- 

czasz tych uczuć codziennie, może to być oznaką wypalenia. Negatywne 
uczucia przybierają też niekiedy postać utraty wiary we własne możli- 

wości: „Gdyby inni wiedzieli, jaka jestem naprawdę, nigdy nie powie- 

dzieliby, że jestem dobrą matką". Czujesz się jak oszustka. 

Niektóre z tych negatywnych uczuć są wynikiem nierealistycznie 

zawyżonych wymogów, jakie sama sobie stawiasz. Sądzisz na przykład, 
że matka powinna bez przerwy dawać albo że nie wolno mówić „nie", 

zwłaszcza własnym dzieciom. Nieumiejętność odmawiania jest zjawis- 

kiem powszechnym. Ankieta przeprowadzona przez magazyn „Working 

Mother" wykazała, że tylko jedna trzecia matek ustanawia w sto- 
sunkach z innymi wyraźne granice. Aż 54% ankietowanych kobiet 

odpowiedziało, że chciałyby nauczyć się mówić „nie", kiedy ktoś je o coś 

Prosi (Cassidy, 1999). 

Problemy interpersonalne 
Oznaką wypalenia mogą być również problemy w kontaktach z innymi 

•udźmi. Ich przejawem bywa wycofanie, poczucie rozdrażnienia w towa- 

rzystwie lub przesadne reakcje na niewłaściwe zachowanie ze strony 

mnych. Stajesz się szorstka i opryskliwa. Niekiedy jest to forma samo- 
obrony przed poczuciem bezradności. 

48 

Wyzwania macierzyństwa 

Ludzie pracujący w zawodach związanych z niesieniem pomocy in- 
nym stają się w takiej sytuacji cynikami, ignorującymi potrzeby tych, 

którym służą. Ty możesz stwierdzić, że partner czy dzieci ciągle cię 

drażnią, i zacząć zamykać się przed bliskimi. 

Problemy ze zdrowiem 
Podobnie jak stres czy depresja, wypalenie może stać się przyczyną 

wielu problemów zdrowotnych. Należą do nich rozmaite dolegliwości 

background image

bólowe, przeziębienia, bezsenność czy ciągłe zmęczenie. Wieczorem 

jesteś tak wyczerpana, że stać cię tylko na to, by bezmyślnie wpatrywać 

się w telewizor. Każdemu się to czasem zdarza. Jeśli jednak tak jest 
codziennie, potraktuj to jako znak ostrzegawczy. Wyczerpanie może być 

też oznaką depresji lub choroby somatycznej, takiej jak niedoczynność 

tarczycy. Trzeba więc uwzględnić także i te możliwości (zob. rozdział 

siódmy). 
Utrata entuzjazmu, poczucie bezsensu 

Wypalenie bywa też okresem kryzysu egzystencjalnego. Zaczynasz wąt- 

pić, może po raz pierwszy w życiu, w siebie i w to, co robisz. Praca, 

a nawet własne dzieci, przestają cię interesować. Wszystko wydaje się 
zbyt trudne i bez znaczenia. Pytasz samą siebie: „Komu to potrzebne, 

kogo to obchodzi?". 

Na tym etapie psychiczne mechanizmy obronne zawodzą. Powra- 

cają urazy i bolesne wspomnienia. Wybuchasz z najbłahszych powodów 
i przez cały czas czujesz się fatalnie. Bywa nawet tak, że sama siebie 

nie 

poznajesz. 

Nałogi i szkodliwe nawyki 
W trudnych sytuacjach ludzie często sięgają po alkohol lub inne używ- 

ki. Niektórzy zaczynają obsesyjnie się objadać, palić papierosa za pa- 

pierosem czy wypijać hektolitry kawy. Wszystkie te czynności szkodzą 

zdrowiu i tylko potęgują problem. 
Przyczyny syndromu wypalenia 

Stawianie sobie nierealistycznych wymagań 

Z powodu charakterystycznego dla naszej kultury oddzielenia matek 

z małymi dziećmi od reszty społeczeństwa wiele kobiet, zanim zostanie 
Wypalenie. Kiedy jesteś u kresu 

49 

matkami, ma bardzo mało doświadczenia w kontaktach z niemowlęta- 

mi i małymi dziećmi. I oto nagle zostają same z bezbronnym maleńst- 
wem. Nie mając doświadczenia, nie zdajesz sobie sprawy z ogromu 

czekających cię obowiązków. Możesz naiwnie sądzić, że poradzisz sobie 

sama, bez niczyjej pomocy. 

Matki często narzucają sobie bardzo wysokie wymagania. Bywają 

one nierealistyczne, a wręcz szkodliwe, zwłaszcza wtedy, gdy przybiera- 
ją postać myślenia w kategoriach powinności, takich jak: „Matka powin- 

na zawczasu znać wszystkie potrzeby swojej rodziny"; „Matka powinna 

o wszystko zadbać"; „Matka, która robi przerwy na odpoczynek, jest 

leniwa"; „Matka nie powinna się nigdy złościć". 
Przekazy kulturowe 

Jako dzieci (i rodzice) ery informacji, codziennie jesteśmy bombar- 

dowani setkami przekazów. Nigdy w dotychczasowej historii nie było 

takiego natłoku obrazów służących sprzedawaniu towarów. W więk- 
szości rodzin głównymi konsumentami są matki, więc większość tych 

obrazów jest kierowana do nich. Reklamodawcy sieją w nas zwątpienie 

co do naszej wartości jako kobiet i matek. To ich cel. Obrazy reklamowe 

są tak sugestywne, że nawet gdy wiemy, że jest inaczej, wierzymy 
kłamstwom. Zastanów się: jak wiele znasz kobiet mających nieskazitel- 

nie piękne ciało - takie, jakie oglądasz w reklamach? Jak wiele znasz 

rodzin mieszkających w idealnie wysprzątanym i wychuchanym domu? 

Siła obrazów reklamowych jest tak wielka, że to my same, w swoich 
umysłach, zaczynamy tworzyć kłamstwa. Gdyby reklamodawcy wprost 

mówili, że jeśli kupimy ich towary, będziemy miały więcej przyjaciół, 

będziemy bardziej atrakcyjne, będziemy lepszymi matkami, od razu uz- 

nałybyśmy, że to kłamstwo. Jeśli jednak zestawiają oni po prostu swoje 
towary z symbolami „lepszego życia", same w swoich umysłach two- 

rzymy kłamstwo i nie zastanawiamy się nad nim. 

background image

Ogromna większość kobiet nie jest zadowolona ze swojego ciała. 

Często więc robimy rzeczy szkodliwe dla zdrowia, aby zbliżyć się do 

ideału pokazywanego w reklamach. Jeśli zaś tego nie robimy, to cier- 
pimy w milczeniu, że nie potrafimy dorównać ideałowi. Mężczyźni tego 

me robią. Pewna sławna reklama pokazuje mężczyzn narzekających na 

swoje ciało. Występujący w niej robotnik mówi: „Mam uda po matce. 

Zawsze miałem uda po matce". Łatwo sobie wyobrazić tkwiący w tej 
sytuacji potencjał komizmu. Gdyby jednak chodziło o grupę kobiet, uz- 

nalibyśmy ową sytuację za zupełnie normalną. 

50 

Wyzwania macierzyństwa 

Wypalenie. Kiedy jesteś u kresu 

51 

Niemało reklamówek pokazuje również, co matka powinna robić. 
Rzadko w telewizji oglądamy chrupki rozsypane na podłodze, stosy 

brudnej bielizny czy nieposprzątaną łazienkę - chyba że jako przykład 

działania złej lub niezorganizowanej matki. Dokumentalny film pod 

tytułem Killing Us Softly (Siewcy łagodnej śmierci) pokazuje przykłady 
szkodliwych obrazów reklamowych. W jednym z nich cała rodzina złoś- 

ci się na matkę za to, że upiekła za dużo ciasta. Dla większości rodzin 

nie byłby to problem. Film jest zabawny, ale zawiera jasne przesłanie: 

nie popsuj niczego, bo rodzina się na ciebie wścieknie. Reklama stwarza 
zapotrzebowanie na towary. Aby to osiągnąć, wywołuje w nas złe samo- 

poczucie. 

Perfekcjonizm 

Perfekcjonizm jest pułapką, w którą wpada wiele z nas. Jeśli uważasz, 
że wszystko powinnaś robić dobrze, i nigdy nie jesteś z siebie zado- 

wolona, to syndrom wypalenia szczególnie ci zagraża. Przekonałam się, 

że bardzo podatne na perfekcjonizm są matki, które wyniosły ciężkie 

urazy psychiczne z dzieciństwa. Przejawia się to zwłaszcza w kwestiach 
dotyczących wypełniania obowiązków rodzicielskich. Bardzo pragną być 

dobrymi matkami, więc sądzą, że nie wolno im popełnić żadnego 

błędu, że nawet w myślach muszą być zawsze kochające i oddane. 

Perfekcjonizm to często wynik wadliwych schematów poznawczych, 

0  których pisałam w rozdziale drugim. Najbardziej rozpowszechnione 
jest myślenie w kategoriach „wszystko albo nic". Jeśli nie robię wszys- 

tkiego idealnie, to jestem do niczego. Ponieważ nikt nie jest doskonały, 

perfekcjonista często po prostu poddaje się, dystansuje wobec ludzi 

1 przyjmuje cyniczną postawę, wyrażającą się słowami: „A co za różnica?". 
Praca nie do wykonania 

Nierealistyczne wymagania wobec siebie to jednak tylko część proble- 

mu. Drugą częścią są obowiązki związane z macierzyństwem. Gdyby- 

śmy robiły wszystko, co w naszej kulturze uważa się za niezbędne w tej 
mierze, byłaby to praca nie do wykonania, tym bardziej że wymogi te są 

niekiedy ze sobą sprzeczne. Matki próbują jednak sprostać narzucanym 

wymaganiom, nie zdając sobie sprawy z licznych sprzeczności oraz 

karkołomności zadania. Jak ćma lecąca wprost do ognia, starasz się zro- 
bić wszystko, co przekaz kulturowy ci dyktuje. 

Często więc oczekuje się od ciebie rozwoju zawodowego, krzewienia 

własnych zainteresowań, udanego małżeństwa, zaangażowania w życie 

społeczności, orientacji w bieżących sprawach - oraz robienia wypieków 
a zawołanie. Twoje dzieci powinny być śliczne, mądre, wysportowane 

? dobrze wychowane. Twój dom zaś - ładny, urządzony ze smakiem 

i oczywiście zawsze wysprzątany. 

W dalszej części rozdziału opisuję niektóre z obowiązków narzuca- 
nych matkom. Nie chodzi tu o oczywiste zajęcia wynikające z opiekowa- 

nia się dzieckiem czy z wymogów pracy zawodowej. Niektóre z tych 

background image

czynności możesz nawet lubić. To, że umieściłam je na liście, nie znaczy, 

że musisz z nich rezygnować. Zastanów się tylko, czy naprawdę musisz 

je wykonać, czy musisz to zrobić już w tej chwili, i czy obowiązki 
rozkładają się równo na wszystkich członków rodziny. Prawdopodobnie 

niektóre z nich może wypełniać ktoś inny (wrócimy do tego w rozdziale 

piątym i szóstym). 

Planowanie posiłków 
Jednym z twoich obowiązków jako matki jest wyżywienie rodziny. Jeśli 

nawet sama nie gotujesz, często sporządzasz listę, robisz zakupy i kieru- 

jesz całą sprawą. 

Urządzanie domu i podejmowanie gości 
Często odpowiadasz za urządzenie domu, choć nie masz w tym wzglę- 

dzie doświadczenia. Do twoich obowiązków należy również podejmo- 

wanie gości i przygotowywanie uroczystości rodzinnych. 

Kontakt ze szkołą 
To matki najczęściej spotykają się z nauczycielami, pilnują odrabiania 

zadań domowych, piszą usprawiedliwienia i pieką ciasto na urodziny. 

Niektóre z tych obowiązków możesz powierzyć innym, ale i tak ty nimi 

kierujesz. Jeśli w szkole pojawi się jakiś problem, wzywa się matkę. 
Musisz pamiętać o kupieniu szkolnych ubrań i przyborów oraz o rze- 

czach, które dziecko bierze do szkoły, takich jak drugie śniadanie czy 

in- 

strument na lekcje muzyki. 
Koordynacja zajęć 

W jednej ze scen filmu zatytułowanego Baby Boom mamy z pokolenia 

yuppie próbują z kalendarzami w rękach znaleźć dzień, w którym ich 

dzieci mogłyby się razem pobawić. Okazuje się, że nawet trzy-, cztero- 
latki mają kalendarz szczelnie wypełniony. Choć jest to karykatura, to 

w niektórych rodzinach niebezpiecznie zbliża się ona do rzeczywistości. 

Harcerstwo, piłka nożna, muzyka; zajęcia pozalekcyjne i kościół. Nic 

dziwnego, że niektórym matkom wydaje się, że spędzają życie w samo- 
chodzie. 

52 

Wyzwania macierzyństwa 

Wypalenie. Kiedy jesteś u kresu 

53 
Zdrowie i bezpieczeństwo 

Kto w twojej rodzinie pamięta o wizytach u lekarza i dentysty? Kto wie, 

gdzie znajduje się tabela szczepień? Kto wozi dzieci na badania? Kto zaj- 

muje się zwierzętami? Kto dba o kwiaty? Kto uprawia ogród? Kto odpo- 
wiada za zaprowadzenie zwierząt domowych do weterynarza? Kto musi 

pamiętać o paście do zębów, papierze toaletowym i lekach na przeziębie- 

nie? Kto odbiera recepty? Kto dba o bezpieczeństwo dzieci w domu? Kto 

pilnuje, aby dzieci jadły owoce i warzywa? Zdrowie i bezpieczeństwo 
rodziny jest w twoich rękach. 

Rozrywki i wakacje 

Kto planuje wyjścia rodzinne? A wakacje? A spotkania towarzyskie? Kto 

robi lub kupuje kostiumy na bale przebierańców? Kto przygotowuje po- 
trawy na świąteczny stół? Kto dba o przystrojenie choinki na Boże 

Narodzenie, o świąteczne prezenty i o to, aby wszyscy byli odpowiednio 

ubrani? Znajomi Żydzi powiedzieli mi, że Święto Chanuka również 

wymaga wielu przygotowań. A niektóre rodziny obchodzą oba święta! 
Dbanie o związki z innymi 

Jeśli zbliża się jakaś ważna rocznica, kto kupuje prezent? Kto go paku- 

je i wysyła? Kto pamięta o urodzinach? Kto wysyła kartki? Kto kupuje 

film, robi zdjęcia, daje je do wywołania i wkłada do albumu? Kto pamię- 
ta o aktualizowaniu adresów członków całej rodziny? 

Rola matki obejmuje wiele obowiązków. Niektóre z nich nie są 

background image

wypełniane. Matki często czują się jak w kieracie. Przepracowanie zaś 

to kolejna przyczyna wypalenia. 

Przepracowanie 
Pamiętasz stare przysłowie: „Mężczyzna pracuje od świtu do zmie- 

rzchu, ale praca kobiety nigdy się nie kończy"? Uporczywe próby 

ukończenia prac, które „nigdy się nie kończą" prowadzą do wypalenia. 

Czy masz wrażenie, że twoje życie składa się wyłącznie z pracy? Czy 
chciałabyś, aby doba miała czterdzieści osiem godzin? Sama ilość czasu, 

jaką w ciągu doby kobiety poświęcają na pracę, wyczerpuje organizm. 

Kiedy zaś usiłujesz sprostać codziennym obowiązkom, czując coraz 

większe zmęczenie fizyczne, czy może to pozostać bez wpływu na psy- 
chikę i emocje? Praca, zarówno w domu, jak i na zewnątrz, jest tak 

ważnym źródłem stresu dla matek, że poświęcam jej trzy kolejne 

rozdziały. 

Obowiązki opiekunki 
Czy nam się to podoba, czy nie, w większości rodzin ciężar opieki nad 

innymi spoczywa na barkach kobiet. Przybiera ona różne formy. Opie- 

kujemy się dziećmi, starzejącymi się rodzicami, chorymi partnerami 

i przyjaciółmi. Opieka nad innymi może cię wzbogacić, ale może cię 
również wyczerpać, jeśli nie otrzymujesz żadnej pomocy i nie masz cza- 

su dla siebie. 

Opieka nad dzieckiem 

Nawet pracując zawodowo, kobiety wykonują większą część pracy zwią- 
zanej z opieką nad dziećmi. W wielu związkach jest to punkt zapalny 

i nie chodzi tylko o to, kto zmienia pieluchy. Problem dotyczy wielu 

czynności. Kto karmi dzieci? Kto zostaje w domu z chorym dzieckiem? 

Kto wstaje do niego w nocy? Kto dowozi je na zajęcia pozaszkolne? 
W niektórych rodzinach takie obowiązki są równo podzielone lub mat- 

ka podejmuje się ich zupełnie dobrowolnie. W innych zakłada się, że na- 

leżą one do kobiety (powrócę do tego zagadnienia w rozdziale szóstym). 

Dzieci specjalnej troski 
Nie wszystkie dzieci rodzą się takie same. Niektóre mają specjalne 

potrzeby, a to wymaga od ciebie więcej czasu i pracy. Bez pomocy innych 

ludzi możesz nie dać sobie rady. Niektóre dzieci mają trudniejszy tem- 

perament i większe potrzeby niż inne. Chodzi o dzieci, które odczuwają 

szczególnie silną potrzebę bycia z matką. Źle znoszą rozdzielenie, ciągle 
chcą być noszone na rękach i wykazują niemal nieludzki brak zaintere- 

sowania snem. Wystarczy jedno takie dziecko, aby matka zupełnie 

opadła z sił. Sytuacja staje się jeszcze bardziej krytyczna, gdy matka, 

opiekując się tego rodzaju dzieckiem - bądź dziećmi - musi również 
dbać o pozostałe. 

Dzieci mogą mieć również kłopoty w szkole - może cierpią na upo- 

śledzenie uczenia się lub na zespół nadpobudliwości psychoruchowej 

z deficytem uwagi. Rodzice poświęcają niekiedy ogromną ilość czasu, 
organizując pomoc dla dziecka lub sami pomagając mu w odrabianiu 

lekcji. Co gorsza, dziecko przeżywające kłopoty szkolne często staje się 

łatwym obiektem szykan i zachowuje się w sposób, który odstręcza od 

niego rówieśników. 
Przewlekła choroba dziecka również oznacza dodatkowe obowiązki 

dla rodziców. Ich liczba zależy, rzecz jasna, od stanu dziecka. Opieka 

nad  dzieckiem   specjalnej   troski  jest  jednak   zawsze   niezwykle 

54 
Wyzwania macierzyństwa 

Wypalenie. Kiedy jesteś u kresu 

55 

czasochłonna i może doprowadzić cię „do stanu cięższego niż zmęczenie, 
podobnego do rozpaczy" (Greenspan, 1998, s. 42). Dzieje się tak zwła- 

szcza wtedy, gdy są w domu jeszcze inne dzieci. Możesz czuć się osamot- 

background image

niona, bo innym ludziom trudno jest zrozumieć, co przeżywasz (zob. 

rozdziały dziewiąty i dziesiąty). 

Czy możemy winić protestancką etykę pracy? 
W ostatnich latach słyszałam wielu ludzi upatrujących przyczyn 

naszego pracoholizmu w protestanckiej etyce pracy. To interesujący 

pogląd, ale nie całkiem słuszny. Purytanie zalecali wprawdzie, by lu- 

dzie ciężko pracowali i nie próżnowali („próżniacze ręce to narzędzie 
diabła"), ale istniała istotna różnica między tym, co oni robili, a tym, 

co 

robimy my. Purytanie, a także przedstawiciele innych odłamów protes- 

tantyzmu, świętowali co tydzień niedzielę - dzień, w którym praca była 
zakazana lub przynajmniej źle widziana. Praca obejmowała również 

gotowanie i inne rodzaje zajęć domowych, polowanie, łowienie ryb, 

pływanie na łódce, palenie tytoniu lub żucie tabaki, korzystanie z ko- 

nia, muła lub powozu, jeśli można było do kościoła pójść pieszo. 
Mężczyźni i kobiety mieli spędzać niedziele w kościele. 

W naszym kraju przez wiele lat świętowano niedzielę, nawet gdy 

straciła ona czysto religijny charakter. W ten dzień sklepy były za- 

mknięte. Teraz zaś możemy pracować przez siedem dni w tygodniu. 
Co powiedzieliby purytanie o pracy i kupowaniu przez dwadzieścia 

cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu? Czy rzeczywiście do- 

brze na tym wychodzimy? 

Dzieci w podobnym wieku 
Opiekowanie się dziećmi w podobnym wieku również może prowadzić 

do przepracowania, z uwagi na ogromną liczbę obowiązków. Zwłaszcza 

na początku wszystko inne musi zejść na drugi plan: dom, praca, przy- 

jaciele. Zdaniem Karen Gromady, autorki książki Mothering Multiples 
(Matkowanie wieloraczkom, 1999), matka tak bardzo skupia się na pra- 

cy, że przestaje myśleć o dzieciach. Dni zamieniają się w nieustanny ciąg 

karmienia i przewijania, karmienia i przewijania. W tej rutynie łatwo 

zatracić siebie, co opisuje Suzanne, matka bliźniąt: 
Te dwa malutkie stworzonka całkowicie mnie zdominowały. Czy wszyscy 

inni są jakimiś nadludźmi lub mają tyle pieniędzy, że stać ich na armię 

po- 

mocników? Jak, no jak radzicie sobie w pojedynkę z opieką nad bliźnia- 

kami? Kiedy zaczynają jednocześnie płakać i nie ma nikogo, kto ukoiłby 
jedno, gdy ja biorę na ręce drugie, a ja padam z braku snu, TO CO 

WTEDY MAM ROBIĆ?? 

 w domu jest kilkoro małych dzieci, nie masz chwili wytchnie- 

nia Szczególnie poważnym problemem jest brak snu. Niekiedy matki są 
przytłoczone samą ilością pracy związanej z opieką nad dziećmi. 

Pojawienie się w domu kilkorga dzieci naraz potęguje stres i kon- 

flikty między małżonkami. Oto jak pisze o tym pewna matka: 

Jesteśmy małżeństwem od sześciu lat, ale ostatnie trzy, od kiedy pojawi- 
ły się dzieci, to czas obłędu przekraczającego wszelkie wyobrażenia. 

Teraz rozumiem aż za dobrze, dlaczego rodzice wieloraczków się roz- 

wodzą, więc miło było usłyszeć, że nie ja jedna tak się męczę. Wieloracz- 

ki to najcięższe wyzwanie dla małżeństwa, jakie znam. 
Codzienne obowiązki domowe oraz opieka nad dziećmi to dwie naj- 

ważniejsze przyczyny konfliktów. Często obydwoje rodzice pracują tak 

ciężko i śpią tak mało, że zaczynają na siebie warczeć. W pierwszych 

miesiącach życia dzieci robi się tylko rzeczy najbardziej podstawowe, 
więc gromadzą się zaległości. Kiedy rodzice mają więcej niż jedno małe 

dziecko, muszą zliberalizować standardy czystości i porządku, jakie 

obowiązywały w ich domu poprzednio. 

Szczególnie trudna jest sytuacja matek, które mają dzieci, własne 
lub adoptowane, po latach leczenia bezpłodności. Jeśli dzieci są adop- 

towane, to matka może czuć się osamotniona, ponieważ jej doświad- 

background image

czenia różnią się od doświadczeń innych matek. Tak czy inaczej, bardzo 

chciała mieć te dzieci, więc jak może teraz narzekać? Taki sposób myśle- 

nia nie pozwala ci otwarcie mówić o problemach i trudnościach zwią- 
zanych z urodzeniem lub adoptowaniem kilkorga dzieci. Bardzo poma- 

ga wówczas wsparcie innych kobiet, znajdujących się w podobnej 

sytuacji. Dowodzi tego ta relacja: 

Na pierwsze spotkanie klubu „Matki Bliźniąt" poszłam w piątym miesiącu 
ciąży. Wydawało mi się, że to, co tam się mówi, w ogóle mnie nie doty- 

czy. Wszystkie kobiety narzekały, jak trudno jest wychowywać bliźniaki 

czy trojaczki. Sądziłam, że będę umiała opiekować się moimi bliźniakami, 

unikając narzekania, frustracji czy negatywnych uczuć. Przecież z tak ol- 
brzymią determinacją dążyłam do tego, by zajść w ciążę. Czy miałabym 

prawo czuć cokolwiek innego niż absolutne szczęście? Teraz kiedy znam 

już stan przytłaczającego wyczerpania, którego doświadczają rodzice 

wieloraczków w pierwszych miesiącach ich życia, bez chwili zas- 
tanowienia dołączyłam do tych rozładowujących napięcie konwersacji. 

Samotna opieka nad dziećmi 

Według U.S. Census Bureau (Biuro ds. Ludności USA) w Stanach Zjed- 

noczonych mieszka obecnie 10 milionów matek samotnie wychowują- 
56 

Wyzwania macierzyństwa 

Wypalenie. Kiedy jesteś u kresu 

57 
cych dzieci. Oznacza to wzrost o 133% od roku 1970 (Bryson, Casper, 

1998). Rodzice samotnie wychowujący dzieci często mówią mi, że nie 

wiedzieli, co to stres, zanim nie przejęli całego ciężaru opieki nad 

nimi. 
Mówią również, że nie mają chwili wytchnienia ani czasu dla siebie. 

Szczególnie uciążliwa jest samotność i izolacja. Jak wspominałam w roz- 

dziale drugim, samotne matki są również bardziej zagrożone widmem 

ubóstwa. 
Wyzwaniom tym nieco łatwiej sprostać, gdy samotne wycho- 

wywanie dzieci jest wynikiem świadomego wyboru. Jeśli jednak jest to 

skutek śmierci partnera lub rozwodu z nim, łatwo o uczucia złości, 

przygnębienia i wypalenia. Mężowie Devon i Elizabeth odeszli do in- 

nych kobiet. Obie miały trójkę małych dzieci i żadnej pomocy. Devon 
popadła w depresję. Brakowało jej pieniędzy na podstawowe wydatki. 

Nie chciała oddać dzieci do żłobka, więc musiała zajmować się nimi 

w domu. Cały czas miała kłopoty finansowe, przez kilka lat żyła na 

granicy ubóstwa. Elizabeth również popadła w depresję i nie nadążała 
z obowiązkami. Zdarzały się dni, kiedy nie dawała rady zaspokoić 

potrzeb dzieci. Była również wściekła na męża, na jego przyjaciół, 

którzy nie namówili go, by z nią został, na inne kobiety, których 

mężowie nie opuścili, i na Boga, który na to wszystko pozwolił. 
Gdy partner odchodzi lub umiera, tego rodzaju złość, którą odczuwa 

Elizabeth, a nawet jeszcze większa, nie jest niczym niezwykłym. Nieste- 

ty, niekiedy jej ofiarą padają dzieci. Dlatego bardzo ważne jest, aby 

szukać pomocy i znaleźć właściwe sposoby rozładowywania gniewu. 
Można na przykład napisać do gazety, porozmawiać z terapeutą lub za- 

pisać się do grupy samopomocy. 

Anna wychowuje samotnie dwoje nastolatków. Pisze o wielkim wy- 

czerpaniu, wynikającym z opieki nad dziećmi, z których jedno wymaga 
specjalnej troski, a także z braku czasu dla siebie. Jeszcze przed rozwo- 

dem czuła, że nie panuje nad swoim życiem. Po długiej chorobie prze- 

prowadziła się z dziećmi do swoich rodziców. Okres ten uważa za Jeden 

z najtrudniejszych w życiu": 
Leżąc w łóżku w domu rodziców, odczuwałam straszliwe pragnienie 

śmierci dla mnie i mojego syna. Czułam się kompletnie stłamszona przez 

background image

męża i dzieci. Nie miałam im niczego do ofiarowania i niczego od nich 

nie otrzymywałam. Byłam pewna, że kiedy wraz z synem zniknę z życia 

innych ludzi, wszyscy lepiej na tym wyjdą. Od sześciu lat zajmowałam się 
dwójką dzieci. Urodziłam je, wykarmiłam i wychowywałam, a także uczy- 

łam w domu. 

Sześć lat później, już po rozwodzie, dowiedziałam się, że mój syn cierpi 

autyzm. Nic dziwnego, że tak się męczyłam! Ta informacja wiele 
zmieniła w moim życiu. Choć syn otrzymuje teraz pomoc, moje życie 

stało się jeszcze bardziej skomplikowane. Jako samotna matka muszę 

zapewnić mu jak najlepszą edukację, znosić konsekwencje szykan i zło- 

śliwości, których on doświadcza, i wykonywać jednocześnie pełnoeta- 
tową, nisko płatną pracę. Musiałam zrezygnować z kariery zawodowej 

i skupić się na zaspokajaniu potrzeb dwójki bardzo różnych dzieci. Chwile 

dla siebie mogę co najwyżej wykradać. 

Nie prowadzę żadnego życia towarzyskiego. Rzadko kiedy jestem sama. 
Wychowuję dwójkę kilkunastoletnich już teraz dzieci. Wszystkie te zmar- 

twienia i utrata złudzeń nauczyły mnie, że jesteśmy istotami duchowymi. 

Przypominam sobie o tym co dnia. Inaczej nie dałabym rady. Pragnę we 

własnym sumieniu mieć pewność, że zrobiłam wszystko, co było w mojej 
mocy. 

Opieka nad rodzicami 

W miarę starzenia się populacji coraz więcej kobiet opiekuje się swoimi 

rodzicami. Niemal jedna czwarta rodzin w Stanach sprawuje obecnie 
opiekę nad członkiem rodziny lub przyjacielem w starszym wieku i licz- 

ba ta prawdopodobnie ulegnie zwiększeniu (U.S. Department of Labor, 

1998). W 41% przypadków opiekunami są dorosłe dzieci (National Aca- 

demy on an Aging Society, 2000). Według amerykańskiego Depar- 
tamentu Pracy 72% opiekunów to kobiety. To głównie one zajmują się 

krewnymi w podeszłym wieku. Kobiety poświęcają opiece nad innymi 

19,9 godzin tygodniowo, podczas gdy mężczyźni - 11,8 godzin (U.S. 

Department of Labor, 1998). 
Kobiety między 30. a 50. rokiem życia często muszą opiekować się 

jednocześnie swoimi dziećmi i rodzicami. Około 41% kobiet opieku- 

jących się krewnymi w podeszłym wieku wychowuje jednocześnie dzieci 

poniżej 18. roku życia. W Departamencie Pracy opracowano typowy 

profil opiekunki. Jest to czterdziestosześcioletnia kobieta, pracująca 
zawodowo i poświęcająca 18 godzin tygodniowo opiece nad mieszkającą 

w pobliżu matką. W niektórych rodzinach jest to jeszcze większa liczba 

godzin. Około 1,5 miliona rodzin spędza 20-40 godzin tygodniowo na 

opiece nad starszym członkiem rodziny, a kolejne cztery miliony po- 
święcają temu jeszcze więcej czasu. Z badań wynika również, że spra- 

wowanie opieki nad starszym człowiekiem wpływa na życie zawodowe 

opiekuna, który częściej się spóźnia, pracuje krócej, a niekiedy nawet 

zupełnie rezygnuje z pracy lub przechodzi na wcześniejszą emeryturę. 
58 

Wyzwania macierzyństwa 

Wypalenie. Kiedy jesteś u kresu 

59 
Niekiedy opieka nad starszymi rodzicami jest wynikiem dobrowol- 

nego wyboru, czasem jednak - koniecznością. Nakład pracy też bywa 

różny, w zależności od tego, czy rodzic mieszka niedaleko i jaki jest 

jego 
stan zdrowia. Ludzie ciężko chorzy często popadają w depresję lub doz- 

nają poważnego osłabienia władz umysłowych, na skutek czego wyma- 

gają jeszcze staranniejszej opieki. Ojciec Mary na przykład z każdym 

dniem stawał się coraz bardziej agresywny werbalnie, a matka Rhondy 
z roku na rok była coraz słabsza fizycznie i potrzebowała coraz więcej 

pomocy w codziennych czynnościach. 

background image

Trudności związane z opieką nad starszym członkiem rodziny 

potęgują się, gdy czujesz, że nie masz żadnego wyboru. Czujesz wówczas 

złość i niechęć. Jeśli rodzic ten krzywdził cię lub zaniedbywał w dzie- 
ciństwie, to konieczność opieki nad nim może wywołać twój gniew. 

Zjawisko poniewierania starszymi ludźmi i zaniedbywania ich pokazu- 

je, że opiekunowie czasem nie dają sobie rady i zachowują się w sposób 

destrukcyjny. 
Współuzależnienie i nadopiekuńczość 

„Współuzależnienie" jest słowem tak często używanym, że stało się nie- 

omal sloganem. Tym niemniej to właśnie kobiety, które przejmują się 

kłopotami innych ludzi, są najbardziej zagrożone wypaleniem. Troska 
o innych nie jest oczywiście niczym złym, ale cudze problemy mogą cię 

przytłoczyć. Musisz postępować mądrze i stanowczo, by dobrze wyko- 

rzystać tę niewielką ilość czasu, jaką masz do dyspozycji, a także okre- 

ślić wyraźne granice zaangażowania w problemy innych ludzi. 
Skłonność do przekraczania tych granic często tkwi korzeniami 

w atmosferze rodziny, w której się wychowałaś. Badania wykazały, 

że kobiety pochodzące z rodzin, w których dochodziło do przemocy 

wobec dzieci, w których rodzice byli ofiarami jakiegoś nałogu lub cier- 
pieli na jakąś chorobę, są bardziej zagrożone współuzałeżnieniem 

(Fuller, Warner, 2000). Czasami nadmierne zaangażowanie w życie in- 

nych jest wynikiem jakiegoś traumatycznego przeżycia w wieku 

dorosłym. Opowieść Lynn pokazuje, jak wielkim ciężarem może być 
nadmierne przejęcie się problemami innych ludzi. Lynn wiąże sposób 

swojego postępowania ze śmiercią syna. 

Mam 52 lata. Jestem mężatką, matką dwóch córek. Czternaście lat temu 

mój synek umarł z powodu zespołu nagłej śmierci niemowląt. Pracuję 
ochotniczo w ośrodku karmienia piersią, jestem skarbniczką lokalnego 

oddziału partii politycznej. Pracuję również na pół etatu jako 

recepcjonist- 

ka w przedsiębiorstwie budowlanym. Dwukrotnie miałam raka piersi. 
p0 Lynn zadzwoniła karmiąca piersią kobieta, której dziecko nie 

bierało na wadze. p0 rozpoznaniu sytuacji Lynn doszła do wniosku, 

że dziecko może umrzeć. 

Nie spałam przez całą noc. Nie mogłam się uspokoić. Cały czas płakałam 

i myślałam o tym dziecku. Rano zadzwoniłam do tej kobiety i powiedzia- 
łam jej, że bardzo się martwię i że natychmiast musi podać dziecku odpo- 

wiednie środki. 

Następnej nocy jednak również nie spała - przepłakała ją. Wtedy 

uświadomiła sobie, że musi przekazać tę sprawę komuś innemu. 
Było jasne, że się wypaliłam. Dzwoniłam jak szalona, szukając kogoś, kto 

zająłby się tą matką. Udało się. Przekazałam jej wszystkie potrzebne in- 

formacje i następne trzy dni spędziłam w łóżku. 

Sądzę, że cała ta sytuacja przypomniała mi nagłą śmierć mojego małego 
synka. Kiedy zaczęłam płakać, uczucia z tamtego czasu powróciły. Nie 

mogłam powstrzymać łez i to był znak, że tracę panowanie nad sobą. 

Nadal czuję się wyczerpana, choć funkcjonuję teraz normalnie. Wiem, 

że muszę pewne rzeczy zostawić wreszcie za sobą, ale zarazem 
dostrzegam wartość także i tych trudnych momentów mojego życia. 

Co możesz zrobić? 

Zauważyłaś prawdopodobnie, że wiele objawów syndromu wypalenia 

przypomina depresję. Jednym z aspektów wypalenia może zresztą być 
przewlekła depresja. Jeśli objawy są poważne, trzeba się zgłosić do spec- 

jalisty. Istnieje jednak wiele sposobów, których możesz spróbować sa- 

ma. Zastanów się, czy dostrzegasz u siebie jakieś oznaki wypalenia. Na 

szczęście, nie oznaczają one wcale, ?e musisz cierpieć przez całe życie. 
Przestań zaprzeczać 

Możesz nie zdawać sobie sprawy, że cierpisz na syndrom wypalenia. 

background image

Jeśli jednak każdy dzień jest dla ciebie udręką, przyznaj się do tego 

i podejmij konstruktywne działania. Spróbuj uświadomić sobie, jakie 

przeżywasz stresy i jakim podlegasz presjom; zacznij zwracać uwagę na 
objawy stresu. Najwyższy czas na zmiany. 

Otwórz się na innych 

Ludzie w warunkach stresu zamykają się przed innymi. Wypalenie 

jeszcze tę skłonność potęguje, bo stajemy się drażliwi i niecierpliwi. 
Jeśli 

60 

Wyzwania macierzyństwa 

w dodatku jesteś perfekcjonistką, zamykasz się przed innymi ze stra- 
chu, że odkryją to, w czym odbiegasz od ideału, lub też dlatego, że de- 

nerwują cię ich potknięcia. 

Jeśli czujesz się wypalona, przede wszystkim musisz zadbać o więź 

z innymi ludźmi. Zacznij od rodziny. Znajdź czas dla partnera i dzieci. 
Spotkaj się z przyjaciółmi, których od dawna nie widziałaś. Ważne, abyś 

wiązała się z ludźmi, od których możesz spodziewać się oparcia. 

Zastanów się też, czy nie zająć się jakąś pracą społeczną. Może to 

być dziwna rada dla osoby, która nie radzi sobie z dotychczasowymi 
obowiązkami. Nie dla każdego też jest odpowiednia. Czasami jednak 

zaangażowanie w sprawy innych ludzi pomaga spojrzeć z dystansu 

na własne problemy. Nie wolno oczywiście angażować się zanadto. 

We wszystkim trzeba umieć zachować umiar. 
Wyznacz granice 

Czasami okazuje się, że wzięłaś na siebie za dużo. Czy ludzie zawsze 

przychodzą do ciebie ze swoimi problemami? Czy starasz się wszystko 

zrobić sama? Czy masz kłopoty z mówieniem „nie"? Musisz nauczyć się 
wyznaczać granice. Przecież jesteś tylko człowiekiem. Nie staraj się za- 

dowolić wszystkich. Czy to znaczy, że powinnaś przestać przejmować się 

innymi? Oczywiście nie! Musisz jednak podchodzić do ich próśb i oczeki- 

wań z rozsądkiem. Jeśli przyjaciele zawsze chcą rozmawiać o swoich 
problemach, a nigdy o twoich, może będziesz w stanie ograniczyć czę- 

stotliwość takich spotkań i przestać wciąż analizować ich sprawy. 

Możesz też ograniczyć czas trwania takich rozmów. Niewykluczone, że 

będzie to dla nich korzystne. Kiedy zaś ktoś cię o coś poprosi, zastanów 

się, czy naprawdę w danej chwili możesz się na to zgodzić. Czasami 
odmawiaj. Jeśli z własnej woli zdecydujesz się coś zrobić, będzie to o 

wiele przyjemniejsze, niż gdybyś czuła się przymuszona. Jeśli zaś 

mówienie „nie" sprawia ci trudność - podobnie jak wielu kobietom - 

sięgnij do książki Henry'ego Clouda i Johna Townsenda Boundaries 
(1992) (Sztuka mówienia nie, 1997). 

Poszukaj pomocy 

Kiedy masz zbyt wiele pracy, postaraj się sobie ulżyć. Prace, które bez- 

względnie trzeba wykonać, przekaż w miarę możliwości innym. Nie 
jesteś jedyną osobą, która może je wykonać. Jakaś nastolatka może 

pomóc ci w sprzątaniu domu. Możesz też umówić się z inną matką, że 

będziecie na zmianę opiekować się swoimi dziećmi. Bądź pomysłowa. 

Wypalenie. Kiedy jesteś u kresu 
61 

Rzecz się nieco komplikuje, gdy chodzi o opiekę nad innymi. Czasa- 

' nikt cię nie zastąpi. Zastanów się wówczas, czy ktoś może cię choć 

hę odciążyć, na przykład pielęgniarka przychodząca do twoich rodzi- 
'W Nie zapominaj też o domownikach. Wszyscy, z wyjątkiem małych 

dzieci, mogą po sobie posprzątać czy wynieść śmieci. Dotyczy to również 

rtnera. chodzi o to, abyś nie próbowała wszystkiego robić sama 

(wrócimy do tej sprawy w rozdziale szóstym). 
Lecz depresję 

Depresja może stanowić ważny aspekt syndromu wypalenia. Jeśli są- 

background image

dzisz, że na nią cierpisz, poszukaj środków zaradczych (zob. rozdział 

drugi)- 

Przestań ciągle myśleć o kłopotach 
Jak wspominałam w poprzednich rozdziałach, musisz uważać na nega- 

tywne myśli, zwłaszcza jeśli doświadczasz wypalenia. Jeśli przez cały 

dzień myślisz, że twoje życie jest do niczego, to tylko pogarszasz 

sprawę. 
W danej chwili może tak nawet być, ale bezustanne myślenie o tym nic 

ci nie pomoże. Zastanów się więc lepiej, jak to zmienić. 

Myśli na koniec 

Cierpiąc na syndrom wypalenia, możesz czuć się zupełnie bezradna. Na 
szczęście nie musisz. Nie odkładaj książki. W kolejnych rozdziałach po- 

ruszam sprawy i problemy, które cię gnębią. W tym tunelu widać 

światło. 

 
ROZDZIAŁ 4 

Serce i dom 

Fascynująca historia 

domowej pracy kobiet 
Matki są bombardowane tysiącami rad i wskazówek na temat sprzą- 

tania domu, wychowywania dzieci i spędzania czasu. Ile byśmy nie ro- 

biły, wciąż towarzyszy nam nieuchwytne poczucie winy, że czegoś nie 

dopatrzyłyśmy. 
Jeśli rzeczywiście czujesz się winna, a nie rozumiesz dlaczego, czy- 

taj dalej. Twoje poglądy na temat tego, kim jesteś i co powinnaś w życiu 

osiągnąć, zostały ukształtowane przez historyczne i kulturowe siły, któ- 

rych możesz nie być świadoma. Ruth Schwartz Cowan w swojej historii 
gospodarstwa domowego (1983) tak opisuje ich działanie: 

Panie domu nie są świadome wielu tyranizujących je zasad. Analizując 

ich historię, wprowadzamy je w obręb świadomości i osłabiamy tym 

samym ich moc [...]. Jeśli nauczymy się akceptować tylko te zasady, które 
mają dla nas sens w chwili obecnej, zaczniemy kontrolować funkcjo- 

nowanie gospodarstwa domowego, zamiast pozostawać w jego władaniu 

(s. 219). 

Historia jest wielką nauczycielką. Pokazuje to, czego nie można 

zobaczyć, nie znając jej. Może być też wspólnym punktem odniesienia. 
Zarówno konserwatyści, jak i liberałowie, chętnie mówią o „rodzinie 

tradycyjnej". Zwykle rozumie się przez to strukturę rodzinną z lat 

pięćdziesiątych. Jak jednak zobaczymy, aby zrozumieć, gdzie znajduje- 

my się teraz, musimy cofnąć się w czasie więcej niż o 50 lat. Tradycyjna 
Serce i dom. Fascynująca historia domowej pracy kobiet                / 

63 

odzina - tak jak się ją teraz rozumie - tkwi korzeniami w okresie 

sprzed wojny secesyjnej. 
W rozdziale tym naszkicuję historię pracy kobiet, zarówno w domu, 

iak i poza nim, w ciągu ostatnich 175 lat. Opieram się głównie na trzech 

pracach historycznych: Domestic Reuolutions: A Social History of Ame- 

rican Family Life (Domowe rewolucje: społeczna historia amerykań- 
skiego życia rodzinnego; Mintz, Kellogg, 1988); Morę Work for Mother 

(Więcej pracy dla matki; Schwartz Cowan, 1983); „Just a House- 

wife": The Rise and Fali of Domesticity in America (Po prostu gospo- 

dyni: wzlot i upadek ogniska domowego w Ameryce, Matthews, 1987). 
Moje uwagi nie odnoszą się, rzecz jasna, do każdej kobiety. We wszyst- 

kich opisywanych przeze mnie dziedzinach, niektóre matki z pewnością 

potrafiły ukształtować swoje życie w sposób satysfakcjonujący, mimo 

niesprzyjających obyczajów czy norm kulturowych. Istnieją też ogrom- 
ne różnice w stylu życia, zależne od miejsca zamieszkania, klasy 

społecznej i korzeni etnicznych danej kobiety. Muszę też przyznać, że 

background image

nawet tam, gdzie normy kulturowe były sprzyjające, niektóre kobiety 

czuły się ograniczane swoją rolą i nieszczęśliwe. Sama kultura nie decy- 

duje o relacjach wewnątrz rodziny. Mam jednak nadzieję, że przedsta- 
wiony tu zarys pomoże ci uświadomić sobie, jakie siły kulturowe kształ- 

tują twoje życie. 

Kobiety przed wojną secesyjną 

W latach 1830-1860 wzorzec Amerykanki-strażniczki ogniska domo- 
wego osiągnął szczyt swej popularności. Historyk Glenna Matthews 

wymienia kilka przyczyn tego stanu rzeczy. Po rewolucji amerykańskiej 

dom stał się ostoją, rajem pośród surowej rzeczywistości, oparciem dla 

dzieci i dorosłych. Był to przejaw zasadniczej zmiany kulturowej. Przed 
rewolucją to ojcowie odpowiadali za wychowanie dzieci. W sporach 

sądowych o prawo do opieki nad dzieckiem prawie zawsze wygrywali 

mężczyźni. Nieliczne wówczas książki o wychowaniu dzieci były 

adresowane właśnie do nich. Miało upłynąć wiele lat, zanim to matki 
uznano za lepsze opiekunki dzieci. 

Wraz ze wzrostem znaczenia ogniska domowego ważniejsza 

również stała się rola matki. W młodym kraju, przeprowadzającym wiel- 

ki eksperyment demokracji, matki zaczęto uważać za opokę moralności 
i krzewicielki ideałów obywatelskich. Aby temu sprostać, musiały być 

64 

Wyzwania macierzyństwa 

Serce i dom. Fascynująca historia domowej pracy kobiet 
65 

Trzeba pamiętać, że kobieta prowadząca dom musi mieć absolutną 

władzę i rządzić jak królowa. Bez tego nie będzie porządku ani 

wygody [...]. Kobieta zajmująca to stanowisko musi pamiętać, że 
codzienne szczęście wszystkich członków rodziny leży w jej rękach; 

to od niej przede wszystkim zależy, czy dom będzie siedliskiem 

szczęścia, czy miejscem, które należy omijać (M.C., Everybody's 

Book of Correct Conduct, Being the Etiquette of Every-day Life [Po- 
radnik dobrych obyczajów. Codzienna etykieta, 1893]). 

wykształcone i rozumieć bieżące problemy. Po raz pierwszy w historii 

umiejętność czytania i pisania wśród chłopców i dziewcząt była niemal 

taka sama (Matthews, 1987). 

Pojęcie ogniska domowego cieszyło się wielkim poważaniem. Jego 
strażniczka była częstą, pozytywną bohaterką powieści. Taka rola wy- 

magała wielu umiejętności. Tradycyjne zajęcia kobiece, takie jak goto- 

wanie, pieczenie czy wyszywanie, stały się zazdrośnie strzeżonymi 

tajemnicami rodzinnymi, przekazywanymi z matki na córkę. 
Nie należy idealizować pracy matek w tamtym okresie. Była ona 

wyczerpująca i mozolna. Kobiety miały ograniczone prawa. Nie mogły 

głosować, a mężatki nie posiadały prawa do własności. Patrząc na ich 

życie przez pryzmat współczesnych doświadczeń, mogłybyśmy powie- 
dzieć, że ich praca była zdeterminowana przez płeć - ograniczona do 

sfery domowej. Niektóre kobiety pisały w listach bądź pamiętnikach, że 

czują się przytłoczone obowiązkami związanymi z opieką nad dziećmi 

i z prowadzeniem domu. 
Choć ciężka, praca domowa kobiet kryła w sobie pewien sens tran- 

scendentny - pochodzący zarówno ze źródeł religijnych, jak i świeckich. 

Kobietom przez cały czas mówiono, że wnoszą wielki wkład w rozwój 

kraju. Przed wojną secesyjną matki wychowywały obywateli dla nowej 
republiki. Doniosłość tego dzieła sławiono z ambony. Zdaniem 

Matthews (1987) surowy kalwinizm purytan zaczęła wówczas za- 

stępować nauka akcentująca łaskę Bożą. Wpłynęło to na sposób trak- 

towania dzieci w domu. Matki i ojcowie mieli stać się dla nich wzorami 
Bożej miłości. 

Idea kobiety jako szlachetnej strażniczki ogniska domowego 

background image

wywodzi się z Biblii. W starotestamentowej Księdze Przysłów znajduje- 

my przykład „dzielnej niewiasty" (Prz, 10, 31). Zajmuje się ona domem, 

ale interesuje również problemami otaczającego świata. Pracuje ciężko; 
jest kompetentna; prowadzi rachunki; sprzedaje i kupuje ziemię; wyt- 

warza przedmioty dla siebie,  swojej rodziny i na sprzedaż;  służy 

rodzinie; wspomaga biednych i potrzebujących. Zabiega o wysoką pozycję 

męża w społeczności. Dzieci i mąż „sławią ją i nazywają błogosławioną". 
Świeckie wsparcie idei strażniczki ogniska domowego przyszło od 

dziewiętnastowiecznych filozofów, takich jak Ralph Waldo Emerson, 

jeden z najważniejszych intelektualistów tego czasu. O domu pisał 

również Nathaniel Hawthorne. Zarówno dla Hawthorne'a, jak i dla 
Emersona, modelowy dom amerykański był pełen miłości, otwarty dla 

gości, wolny od podziałów społecznych i zamieszkany przez rodzinę, 

która mogła być wzorem do naśladowania. 

Postać matki oraz inne domowe wątki odgrywały również kluczową 
rolę w powstających ruchach na rzecz zniesienia niewolnictwa oraz 

wyzwolenia kobiet. Zdaniem Matthews (1987) „[...] dom nie był postrze- 

gany jako ahistoryczna enklawa, gdzie ludzie mogą zaspokoić podsta- 

wowe potrzeby [...], lecz raczej jako dynamiczna scena działań, które 
wpływają na bieg historii" (57). Kobiece reformatorki wykorzystywały 

moralny autorytet domu do ukazania smutnej doli ludzi pokrzyw- 

dzonych. Jednym z najsławniejszych przykładów jest Harriet Beecher 

Stowe. Wszyscy znamy ją jako autorkę Chaty wuja Toma, książki, o któ- 
rej Abraham Lincoln powiedział, że doprowadziła do zniesienia niewol- 

nictwa. Dom i postać matki zajmują w niej poczesne miejsce. 

Chatę wuja Toma, pierwszą książkę podejmującą problem niewol- 

nictwa, Stowe napisała wkrótce po śmierci synka Charleya. Żałoba po 
dziecku pozwoliła jej zrozumieć uczucia niewolnicy, która może stracić 

dzieci, wystawione na sprzedaż. Jedną z głównych bohaterek jest nie- 

wolnica Eliza, która ucieka ze swoim małym synkiem, chroniąc go w ten 

sposób przed sprzedażą. 
W Chacie wuja Toma domy bohaterów współgrają z ich postawą 

moralną. Dom małżeństwa kwakrów, którzy oferują Elizie schronienie, 

jest pogodny, czysty i pełen ciepła. Odzwierciedla to najgłębsze ideały 

Beecher Stowe. Natomiast dom nikczemnego Simona Legree jest brud- 

ny, zagracony i niechlujny. Czystość w domu jednak nie wystarczy, 
strażniczka ogniska domowego musi mieć również dobry charakter. Za 

przykład służy tu kuzynka, która przejmuje gospodarstwo. Potrafi ona 

dobrze wypełniać obowiązki, ale dopiero kiedy pozbędzie się przesądów, 

osiągnie pozycję strażniczki ogniska domowego. 
Beecher Stowe całe życie wierzyła, że kobiety powinny być świado- 

mymi obywatelkami, wykorzystującymi swe wpływy dla wspólnego do- 

bra. Po wojnie secesyjnej kulturowy wizerunek roli kobiety uległ jednak 

zasadniczej zmianie. 
66 

Wyzwania macierzyństwa 

Serce i dom. Fascynująca historia domowej pracy kobiet 

67 
Upadek znaczenia ogniska domowego: 

1865-1920 

Po wojnie secesyjnej, zakończonej w roku 1865, idea ogniska domowego 

zaczęła tracić na znaczeniu. Jego strażniczka zniknęła z kart powieści. 
Zastąpiła ją apodyktyczna matka, Jędza domowa", która wkrótce stała 

się wiodącym stereotypem literackim. Matthews (1987) cytuje liczne 

przykłady z dzieł Sinclaira Lewisa i George'a Pecka, autora serii Peck's 

Bad Boy (Zły chłopiec Pecka). Matki przestały być moralną ostoją 
rodziny, a stały się rodzinnym problemem. 

Matthews sądzi, że przyczyną pojawienia się tych negatywnych wi- 

background image

zerunków kobiecych stała się coraz większa siła kobiet-aktywistek. 

Wiele organizacji kobiecych, na przykład potężna Women's Christian 

Temperance Union (Kobieca Chrześcijańska Unia Wstrzemięźliwości), 
wykorzystywało swoje wpływy do ukrócenia tradycyjnych męskich 

rozrywek, takich jak picie alkoholu czy hazard. Odwet był nieu- 

nikniony: „Upolitycznienie domu, a następnie wykorzystywanie go 

w interesie kobiet, nieuchronnie przysporzyło domowym wartościom 
wrogów, którzy przychylnym okiem patrzyli na osłabianie świętości do- 

mowego ogniska" (Matthews, 1987, s. 19). 

Negatywne wizerunki literackie były tylko pierwszym zwiastunem 

głębokich zmian w sposobie postrzegania kobiet. Industrializacja i no- 
woczesna nauka miały wkrótce zupełnie odmienić rolę żony i matki. 

Industrializacja i konsumeryzm a praca kobiet: 

1920-1960 

W pierwszej połowie dwudziestego wieku pozycję amerykańskiej 
strażniczki domowego ogniska osłabiały liczne siły kulturowe. 

Najsilniejszą z nich była niewątpliwie forsowna industrializacja, która 

rozpoczęła się około roku 1860. Doprowadziła ona do jeszcze większego 

podziału pracy między przedstawicielami obojga płci. Mężczyźni wyszli 
z domu, aby pracować w biurach i fabrykach. Ale jej znaczenie nie 

kończyło się na tym. 

Mechanizacja gospodarstwa domowego 

Industrializacja wywarła wielki wpływ na charakter prac domowych, 
przyniosła bowiem  mechanizację  gospodarstwa  domowego.  Takie 

urządzenia jak pralki, maszyny do szycia czy odkurzacze miały złago- 

dzić uciążliwości związane z prowadzeniem domu. Miały też wyelimi- 

nować konieczność korzystania ze służby. Intencje nie były złe, ale no- 
we urządzenia wywarły również inny, nieprzewidywany, długofalowy 

^yptyw na pracę kobiet. 

Maszyny rzeczywiście ułatwiły wiele czynności, ale zarazem do- 

prowadziły do podniesienia standardów. Ponieważ sprzątanie zajmo- 
wało mniej czasu, norma czystości uległa podwyższeniu. Pralki 

znacznie ułatwiły pranie, więc kobiety mogły teraz robić je częściej. 

Jadłospis rodzinny stał się bardziej urozmaicony, a gotowanie - bardziej 

skomplikowane. Większe domy oznaczały więcej sprzątania. Wreszcie 

prace, do których dotychczas wynajmowano ludzi (przynajmniej 
w zamożniejszych rodzinach), takie jak pranie, czyszczenie dywanów 

czy polerowanie podłóg, stały się na powrót obowiązkiem gospodyni 

(Schwartz Cowan, 1983). 

Wcześniej w większości domów klasy średniej korzystano z pomocy 
służby. W epoce maszyn wszystkie uciążliwe prace domowe spadły na 

barki gospodyni. Schwartz Cowan opisuje, jak przeciętna gospodyni 

z lat pięćdziesiątych XX sama musi zapewnić rodzinie to, do czego jej 

odpowiedniczka sto lat wcześniej potrzebowała pomocy trzech lub czte- 
rech osób: sama zajmuje się utrzymaniem czystości i dbaniem o zdrowie 

rodziny. Maszyny uprościły wiele czynności, ale nie skróciły czasu pra- 

cy domowej. Kobiety wciąż pracowały w domu tyle samo godzin, co ich 

poprzedniczki. „W nowoczesnym domu matka miała więcej pracy, 
ponieważ nikt jej nie pomagał" (Schwartz Cowan, 1983, s. 201). 

Mechanizacja spowodowała jeszcze jeden problem. Kuchnie i całe 

gospodarstwa trzeba było dostosować do nowych technologii. Kobiety 

musiały polegać na specjalistach, a nie - jak dotąd - na wiedzy 
przekazywanej z matki na córkę. To, co tradycyjnie było ich specjalnoś- 

cią, teraz przejęli we władanie obcy fachowcy. 

Ponadto wyeliminowano wiele prac wymagających szczególnych 

umiejętności. Specjaliści od planowania czasu radzili kobietom, aby jak 
najbardziej zautomatyzowały swoje czynności, aby wykonywały je „bez- 

myślnie". Nikt jednak nie przewidział, że prace domowe „w dalszym 

background image

C13gu będą zajmowały kobietom czas, rozwadniając im jednocześnie 

mózg" (Matthews, 1987, s. 195). Syndrom gospodyni domowej pierwszy 

opisał doktor Abraham Myerson w książce pt. Neroous Housewife 
(Nerwowa gospodyni) z roku 1920. Za szczególne problemy, z jakimi 

zmaga się kobieta prowadząca dom, uznał on izolację, automatyzm 

68 

Wyzwania macierzyństwa 
codziennych czynności oraz spadek prestiżu jej pracy. W roku 1930, 

w „Ladies' Home Journal" dodał do tej listy jeszcze jeden problem; 

dewaluację macierzyństwa (cyt. za: Matthews, 1987). 

Armia specjalistów 
Wiedza tradycyjnie przekazywana z matki na córkę zaczęto uważać za 

przestarzałą. Oczekiwano, że to specjaliści nauczą kobiety gotować, 

wychowywać dzieci i prowadzić dom. Imigrantów namawiano, aby 

odrzucili swoje tradycje na rzecz nowoczesnych technik. Jeśli tego nie 
robili i dalej żyli po swojemu, często spotykali się z szyderstwem 

i litością. Dominująca kultura białych przedstawicieli klasy średniej 

narzucała w ten sposób swój styl życia kobietom z innych kultur - częs- 

to z powodzeniem. 
W tym samym czasie ekonomistki, na przykład Charlotte Perkins 

Gilman, z irytacją wskazywały na niską wydajność pracy amerykańskiej 

gospodyni. Gilman twierdziła, że należy uwolnić kobiety od prac do- 

mowych, aby mogły poświęcić się „ważniejszym" sprawom. Propa- 
gowała więc ideę kuchni komunalnych, gdzie wszystkie rodziny danej 

społeczności mogłyby razem jeść; wspólnego wychowywania dzieci oraz 

wykonywania prac domowych, takich jak pranie, przez odpowiednie 

służby. Uważała ona, że prace domowe powinni wykonywać profesjo- 
naliści, a nie amatorzy. Ekonomistka Juliet Schor (1992) przychylnie 

pisze o propozycjach Gilman, zwraca też uwagę, że urządzenia gospo- 

darstwa domowego dlatego nie są łatwe w obsłudze, bo czas kobiety nie 

jest w cenie. To może być prawda. Nie znaczy to jednak, że należy go- 
dzić się na obecne w naszej kulturze negatywne nastawienie do prac 

wykonywanych przez kobiety w domu, wyrażające się twierdzeniami 

o ich „niskiej wydajności" czy „nieważności". 

Im więcej rzeczy produkowano na skalę masową, tym mniej wyt- 

warzano w domu. Kobiety nie musiały już zajmować się wyrobem 
ubrań, mydła czy świec. I oczywiście wiele z nich, a może nawet wszys- 

tkie, przyjęły to z ulgą. A jednak coś zostało utracone. Dawniej kobiety 

widziały namacalne dowody swojej przydatności. Mogły wskazać na 

rosnące warzywa w ogródku, słoiki z przetworami, pocerowane ubrania 
zrobione na drutach swetry. Często wyrażały w ten sposób tkwiący 

w nich potencjał twórczy. Szycie, dzierganie, wyszywanie oraz niektóre 

rodzaje gotowania w ciągu XX wieku stawały się coraz mniej p"' 

wszechne, bo zwyciężył pogląd, że produkty fabryczne są lepsze niż do' 
mowę. Po wielu pracach wykonywanych dziś przez kobiety nie zostaj' 

Serce i dom. Fascynująca historia domowej pracy kobiet 

69 

aden namacalny ślad. Sprzątaniem, zmienianiem pieluszek czy pro- 
wadzeniem samochodu można zajmować się bez przerwy i nie pozosta- 

,e po nich nic trwałego. W książce Motherhood Stress (Stres macie- 

rzyństwa, 1989) Debbie Lewis pisze o tym braku wymiernych efektów 

j stwierdza, że może to być przyczyna, dla której tak wiele matek zaj- 
mujących się domem lubi robić na drutach. Kobiety wiedzą wtedy, 

że efekt ich pracy przetrwa dłużej niż pięć minut. 

Naukowe jedzenie 

Z nieprawdopodobną arogancją ekonomiści zajmujący się gospodarst- 
wem domowym oraz inni specjaliści oświadczyli kobietom, że nie 

wystarczy już polegać na podniebieniach członków ich rodzin, by 

background image

wiedzieć, jakie jedzenie jest dobre. Kobiety powinny słychać specja- 

listów do spraw żywienia. Naukowo opracowane substytuty jedzenia 

zaczęły znajdować drogę do amerykańskich domów. Szlak przecierały 
kobiece czasopisma, podkpiwając z ludzi, którzy nie odpowiadają na 

wyzwania nowoczesności. Co ciekawe, mniej podatne na zmiany 

okazały się narodowe kuchnie imigrantów. Rodziny takie nie zwracały 

uwagi na wrzawę dokoła naukowo przetwarzanego jedzenia i dalej kul- 
tywowały swoje żywieniowe obyczaje. 

Chleb pieczony na skalę przemysłową stał się popularny na po- 

czątku XX wieku, a inne substytuty domowej żywności zdobyły rynek 

dopiero w okresie braku żywności spowodowanego II wojną światową. 
Po wojnie produkty takie reklamowano jako lepsze od tych, które 

zastąpiły. Sprzedawane w puszkach, ładnie opakowane i agresywnie 

reklamowane towary spożywcze ostatecznie zwyciężyły i stały się 

normą. Dziś doszło do tego, że potrawy przygotowywane ze świeżych 
składników smakują dziwnie, zwłaszcza dzieciom. Matthews (1987) 

opisuje swoją konsternację tym spowodowaną: 

Najgorszym okresem dla kuchni amerykańskiej były lata pięćdziesiąte. 

Szczyty popularności przeżywały potrawy przetworzone oraz krem 
z zupy grzybowej. Kucharz mógł wylać całą puszkę na dowolny produkt, 

z wyjątkiem deseru, i w ten sposób przyrządzić danie odpowiadające ów- 

czesnym standardom (s. 211). 

Tego typu kuchnia przeżywa obecnie renesans, ponieważ producen- 
ci wykorzystują w reklamach nostalgię pokolenia powojennego za wła- 

sną młodością. 

Ciągle ponosimy konsekwencje kampanii reklamowych, które 

wprowadziły naukowo przetwarzane potrawy do naszych domów. 

70 

Wyzwania macierzyństwa 

Serce i dom. Fascynująca historia domowej pracy kobiet 
71 

Weźmy na przykład kampanię promującą margarynę jako produkt 

zdrowszy od masła. Teraz okazuje się, że kwasy transtłuszczowe (które 

znajdują się zarówno w margarynie, jak i w większości przemysłowo 

pieczonych towarów) są równie, a może nawet bardziej, szkodliwe jak 
tłuszcz nasycony i cholesterol w maśle. Zastanawiam się, czy nasycone 

chemikaliami towary beztłuszczowe, zalewające obecnie rynek, spotka 

podobny los. Spożywamy ich coraz więcej, a jednocześnie otyłość jest 

w naszym kraju coraz poważniejszym problemem. Wiele badań wskazu- 
je na związek między tymi zjawiskami. 

W latach dwudziestych oprócz innych postaci preparowanej 

żywności pojawiły się też substytuty pokarmu matki. W Stanach 

określono je pojęciem formuła (ang. formuła, przepis, recepta, wzór), 
aby podkreślić ich naukowe pochodzenie. Przez kilkadziesiąt lat 

reklamowano mieszanki jako lepszy pokarm dla dzieci. Już badania 

z tamtej epoki wykazały fałsz tego sloganu - w jednym z nich stwier- 

dzono, że śmiertelność wśród dzieci karmionych mieszanką była trzy do 
sześciu razy większa niż wśród dzieci karmionych piersią (Woodbury, 

1925). Osiemdziesiąt lat później liczne badania potwierdziły, że ten 

naukowo preparowany wyrób jest zdecydowanie gorszy od naturalnego. 

Naukowe matkowanie 
Podobne zmiany zaszły w dziedzinie wychowania dzieci. Zamiast 

karmić dzieci wtedy, kiedy wydają się głodne, kobiety miały przestać 

ufać naturalnym sygnałom. To specjaliści decydowali, kiedy i jak często 

niemowlęta powinny jeść. Wywarło to katastrofalny wpływ na karmie- 
nie piersią. Kiedy dziecko przystawia się do piersi tylko w ściśle 

określonych porach, organizm matki wytwarza mniej pokarmu. Ów- 

background image

cześni specjaliści akceptowali to, ponieważ karmienie butelką pozwalało 

na stosowanie bardziej naukowego podejścia - można było dokładnie 

określić ilość zjadanego przez dziecko pokarmu. Niestety, metoda ta, 
w rozmaitych odmianach, pokutuje do dzisiaj. 

Zdaniem psychologów, takich jak na przykład John B. Watson, 

rodzice mieli kształtować zachowania dzieci poprzez proces wzmocnień 

pozytywnych i negatywnych. Watson zastanawiał się, czy to naprawdę 
matki powinny sprawować opiekę nad dzieckiem, skoro nie mają 

naukowego przygotowania. (Ja zaś zastanawiam się często, czy John 

Watson znał chociaż jedno dziecko). 

Zadaję sobie pytanie, czy dzieci powinny znać swoich rodziców. Niewątpli- 
wie istnieją bardziej naukowe sposoby wychowywania dzieci, dzięki którym 

byłyby one prawdopodobnie lepsze i szczęśliwsze (cyt. za: Matthews, 1987, 

s. 183). 

Jego uwagi nie pozostały bez echa. W książce z 1997 roku, poświę- 
conej autorytarnej polityce społecznej oraz jej szkodliwemu wpływowi 

na rodzinę, Dana Mack stwierdza: 

Wydaje się, że nasza polityka rodzinna opiera się na trwałym przekona- 

niu nauczycieli, psychologów oraz pracowników opieki społecznej, że ro- 
dzice nie powinni angażować się zanadto w proces wychowania dzieci; 

powinni raczej zostawić go specjalistom (s. 21). 

W XX wieku nakłaniano matki, by odchodziły od metod wychowa- 

nia znanych poprzednim pokoleniom, kiedy to dzieci całowano, przytu- 
lano i obdarzano pieszczotami. Radzono rodzicom, aby nie reagowali 

na płacz dziecka. Polecano utrzymywanie ścisłego reżimu w dziedzinie 

jedzenia, spania i zaspokajania innych potrzeb fizjologicznych. Miało to 

prowadzić do ukształtowania dziecka grzecznego i czystego. Mówiono 
matkom, by uczyły już jednomiesięczne niemowlęta kontrolowania 

czynności fizjologicznych poprzez wkładanie im na trzy do pięciu minut 

kawałka mydła do odbytu (Mintz, Kellogg, 1988). Dzisiaj rady takie 

wydają się nie tylko śmieszne, ale wręcz okrutne. 
Inne tradycyjne zajęcia kobiece, jak zielarstwo czy akuszerka, 

również zostały wyparte przez konwencjonalną (czytaj: naukową) me- 

dycynę. Ludowe formy leczenia uznano za zabobony. Choć w wieku XIX 

i wcześniej były one bardzo popularne, w ciągu pierwszych sześćdziesię- 

ciu czy siedemdziesięciu lat XX wieku zupełnie zanikły. Dopiero teraz 
zaczynamy uświadamiać sobie, co straciliśmy. I choć alternatywna (czy- 

taj: tradycyjna) medycyna wraca obecnie do łask, wciąż wywołuje bar- 

dzo silny opór ze strony pewnej części środowisk naukowych. 

Konsumeryzm 
Uprzemysłowienie przyniosło ze sobą jeszcze jedno zjawisko charak- 

terystyczne dla współczesnego życia: konsumeryzm. Około roku 1920 

wiele masowo produkowanych towarów znalazło się w zasięgu możli- 

wości finansowych przeciętnej rodziny. Aby zapewnić im zbyt, potrzeb- 
ny był przemysł reklamowy, a w jego ramach - strategie „przesta- 

rzałego produktu" oraz „twórczego marnotrawstwa". Chodziło o to, 

by kobiety przywykły do kupowania nowych rzeczy, zamiast używania 

starych, czyli - by umiały „marnotrawić raczej więcej niż mniej", jak 
trafnie ujęła to Christine Frederick w swojej książce z roku 1929 Sełling 

72 

Wyzwania macierzyństwa 

Serce i dom. Fascynująca historia domowej pracy kobiet 
73 
to Mrs. Consumer (Sprzedawanie dla pani Konsumenckiej, podaję za: 

Matthews 1987, s. 170). U podłoża konsumeryzmu tkwi nieustanna 

potrzeba kupowania nowych dóbr bez zastanawiania się, czy są one 
naprawę konieczne, czy są trwałe i jak zostały wytworzone. Trend ten 

ciągle się nasila, a jego efekty widać nie tylko w naszych przepełnionych 

background image

przedmiotami domach, lecz również na naszej przepełnionej planecie. 

Jak pisałam w rozdziale trzecim, reklama podważa również często 

poczucie własnej wartości kobiet. Matkom mówi się, że jeśli ich rodzina 
nie jest zdrowa, atrakcyjna i popularna, a one wyglądają mizernie, to 

same są sobie winne, bo przecież proste remedium leży w zasięgu 

ręki. Wzbudzanie poczucia winy jest jednym z najczęściej wykorzysty- 

wanych narzędzi w reklamach adresowanych do kobiet (Schwartz 
Cowan, 1983). 

Uprzemysłowienie i rozwój konsumeryzmu wywierają również 

wpływ na stosunki międzyludzkie. Kiedy coraz więcej rzeczy można 

kupić, traci na znaczeniu pomoc sąsiedzka. W pracy opublikowanej 
w roku 1898/1992, Alice Morse Earle pisała o zaniku tradycyjnej spo- 

łeczności lokalnej: 

W dzisiejszych czasach nasze uczucia stały się bardziej abstrakcyjne; 

mamy wokół więcej filantropii, a mniej więzów sąsiedzkich; bardziej 
kochamy ludzkość, a mniej - ludzi. Uniezależniliśmy się od sąsiadów, ale 

staliśmy się nieporównanie bardziej zależni od całego świata. Z moral- 

ności społecznej w znacznym stopniu wyeliminowano akcenty osobiste. 

Kupujemy opiekę nad dzieckiem i wyżywienie tak, jak wynajmujemy dom 
czy kupujemy pole uprawne. Niewątpliwie to, co nabywamy, jest o wiele 

lepsze niż kiedyś, ale ponosimy jednocześnie niepowetowane straty 

emocjonalne (s. 390). 

Bez wątpienia korzystanie z usług specjalistów, a nie znajomych, 
podoba się tym, którzy hołdują podejściu naukowemu. Inni jednak 

widzą, jak wiele się wówczas traci. 

Samochód 

Inny rezultat uprzemysłowienia to coraz większa dostępność samo- 
chodów. Już w roku 1925 były one w powszechnym użyciu. Amery- 

kańska kobieta wykorzystywała samochód do pracy i spędzała w nim 

większość czasu (Schwartz Cowan, 1983), wożąc różnych członków 

rodziny. Sytuacja do dzisiaj nie uległa zmianie, choć wywołała wiele 
problemów. Po pierwsze pod koniec dnia kobieta nie miała żadnego 

namacalnego efektu swojej pracy. Po drugie prowadzenie samochodu 

izolowało ją od innych. Kobiety, zamiast przebywać ze sobą, przemie- 

rzały ulice i drogi, zamknięte w metalowych pudełkach. 

Niski status kobiety zajmującej się domem 
Amerykańska literatura popularna kontynuowała atak na kobiety. 

Niektóre sztuki teatralne, powieści i filmy wyszydzały ideę ogniska do- 

mowego i prezentowały kobiety jako osoby wiodące próżniaczy, a nawet 

pasożytniczy tryb życia. W tym samym czasie magazyny kobiece i re- 
klamy doradzały kobietom, co robić, by ich mąż czuł się w domu jak 

w raju. Inaczej jednak niż 100 lat wcześniej, tworzenie tego raju wyma- 

gało kompletnej ignorancji w sprawach świata zewnętrznego. W latach 

trzydziestych i czterdziestych „Ladies' Home Journal" ustawicznie 
powtarzał swoim czytelniczkom, by nie zajmowały się niczym innym 

poza własnym domem. W artykule opublikowanym we wrześniu 1938 

roku Bruce i Beatrice Gould pisali: 

Ciesz się, że nie masz pojęcia o tym, co dzieje się teraz na świecie. Nie 
ma to dla ciebie takiego znaczenia, jak rzeczy znajdujące się bliżej 

twego 

domu (...). Wielkie problemy tego świata to dla ciebie chińszczyzna; two- 

ją domeną są sprawy domu, rodziny i lokalnej społeczności. Ciesz się, że 
jesteś ignorantką, gdy twój mąż ratuje świat; wykaż odwagę, a ocalisz 

swój dom (cyt. za: Matthews, 1987, s. 198). 

Przypomnij sobie dla kontrastu, co mówiłyśmy o matkach sprzed 

stu lat, które ponosiły odpowiedzialność za wychowanie światłych oby- 
wateli nowej republiki. 

Choć rozwój techniczny w pierwszej połowie XX wieku uwolnił ko- 

background image

biety od najcięższych prac, to wywołał zarazem wiele trudnych pytań. 

Czy rzeczywiście wszystkie te zmiany oznaczają postęp? Co czują kobie- 

ty zajmujące się domem, kiedy z producentek dóbr na potrzeby rodziny 
stają się po prostu konsumentkami? Co się dzieje, kiedy kobiety muszą 

o wszystko pytać specjalistów, począwszy od spraw związanych z jedze- 

niem, a skończywszy na wychowywaniu dzieci? Co się dzieje, kiedy każe 

nam się pracować bezmyślnie i spędzać większość czasu w samochodzie? 
Odpowiedzi przynosi samo życie. 

„Przemilczany problem": 

Betty Friedan i The Feminine Mystiąue 

Wydana w roku 1963 książka Betty Friedan pt. The Feminine Mystiąue 
(Mistyka kobiecości) była niczym salwa inaugurująca współczesny ruch 

74 

Wyzwania macierzyństwa 

wyzwolenia kobiet. Autorka opisała w niej „przemilczany problem": 
niezadowolenie kobiet z roli, jaką narzuciła im kultura. Stwierdziła, że 

kobietę trzeba „wyzwolić" z zajęć domowych, aby mogła zrealizować się 

w pracy zarobkowej. Idea ta znalazła posłuch u milionów kobiet. 

Betty Friedan wyraziła w swej pracy rosnące niezadowolenie kobiet 
amerykańskich. Co ciekawe, laureatka literackiej Nagrody Nobla, Pearl 

S. Buck, już w roku 1941 poczyniła wiele podobnych uwag na temat 

niedoli kobiet amerykańskich. Kiedy po wielu latach pobytu w Chinach 

wróciła do Stanów, zdziwiło ją, że pozycja społeczna kobiet jest tu taka 
niska. Izolowane, zniechęcane do jakiejkolwiek pracy umysłowej poza 

wąsko pojętą sferą domu, odcięte od wszelkich twórczych wymiarów og- 

niska domowego, Amerykanki, zdaniem Buck, „głodowały u źródła". 

Wskazywała na brak jakiegokolwiek wpływu kobiet na amerykańskie 
życie publiczne i podkreślała pogardę, którą żywi się wobec wartości ko- 

biecych. Alarmowała również, że tę pogardę dla wszystkiego, co kobiece, 

matki przekazują swoim dzieciom. „Co można myśleć o kobiecie - py- 

tała - która uczy synów pogardzać kobietami?" (Buck, 1941, s. 44). 
Zdaniem historyka Glenny Matthews nie były to jednak dobre cza- 

sy na otwarte wyrażanie niezadowolenia kobiet z przypisywanej im roli. 

Ameryka dźwigała się z recesji i stała u progu II wojny światowej. 

Trzeba też pamiętać, że tendencja do pomniejszania znaczenia kobiecej 

pracy pełną siłę oddziaływania zdobyła sobie dopiero w latach pięć- 
dziesiątych. 

Lata pięćdziesiąte: złoty wiek rodziny? 

Lata pięćdziesiąte często nazywa się „złotym wiekiem" rodziny ame- 

rykańskiej. To prawda, że większość kobiet w tym czasie zajmowała się 
domem i dziećmi. Przekaz kulturowy był jednak jasny - nie mówił nic 

dobrego na temat kobiety prowadzącej dom. Ów negatywny stereotyp, 

a także nieosiągalny wizerunek doskonałej kobiecości, rozpowszechnia- 

ny był za pomocą nowego wynalazku - telewizji. 
Tymczasem brak ciągłości w przekazywaniu wiedzy z matek na cór- 

ki, połączony ze stałym oddziaływaniem reklamy, doprowadził do za- 

niku tradycyjnych umiejętności. Kobiety zostały zmuszone do korzysta- 

nia z dóbr i usług dostarczanych przez innych ludzi i ostatecznie już 
przekształciły się z producentek w konsumentki - i to, jeśli wierzyć 

reklamom, konsumentki bezmyślne. Najbardziej kłopotliwym aspektem 

Serce i dom. Fascynująca historia domowej pracy kobiet 

75 
owego zaniku umiejętności jest, moim zdaniem, przymus finansowy, 

produkty kupowane są prawie zawsze droższe niż te, które można zro- 

bić w domu. Ponieważ jednak wydaje nam się, że nie mamy wyboru, 

dalej kupujemy drogie towary i usługi, nawet jeśli balansujemy przez 
to na granicy ubóstwa. 

Tradycjonalistki często winią Betty Friedan i inne feministki za to, 

background image

że pomniejszały wartości pracy w domu i przyczyniły się przez to do ko- 

biecej niedoli. Nie jest to jednak zarzut uczciwy ani trafny. Istnieje 

wiele 
innych powodów niedoli kobiet amerykańskich. Friedan po prostu 

nazwała problem. Matthews, zajmująca się historią feminizmu, wskazu- 

je z kolei, że wczesne ruchy wyzwolenia kobiet rzeczywiście popełniły 

błąd, przejmując z dominującej kultury pogardę dla zajęć domowych. 
Dwa pokolenia później kobiety zastanawiają się, czy rzeczywiście 

odrzucenie wszystkiego, co ma związek z rolą kobiety-gospodyni jest 

właściwym rozwiązaniem. Wiele kobiet pracuje zawodowo, a ponadto 

zajmuje się domem i dziećmi. Pytają więc, czy nie zamieniłyśmy jednej 
formy niewoli na drugą; czy opieka nad dziećmi i prowadzenie domu nie 

mogą przynosić satysfakcji; czy czasem nie wylałyśmy dziecka z kąpielą. 

Odrodzenie ogniska domowego 

Idea ogniska domowego znowu zyskuje na popularności. Książki o ra- 
dościach macierzyństwa oraz o tworzeniu ciepłego, pięknego domu, 

trafiają na listy bestsellerów. Należą do nich na przykład: Simple 

Abundance (Prosta obfitość, 1995) Sarah Ban Breathnach, Shelter for 

the Spirit (Schronienie dla ducha, 1997) Victorii Moran, a także wiele 
książek Alexandry Stoddard, na przykład Creating a Beautiful Home 

(Tworzenie pięknego domu, 1992). Za uosobienie jednak owego 

odrodzenia idei ogniska domowego uznać można jedną kobietę. 

Martha Stewart: powrót strażniczki ogniska domowego 
„Business Week" nazwał Marthę Stewart „królową amerykańskiego 

stylu życia", stwierdzając, że „nawet ci, którzy drwią z jej wizerunku 

doskonałej gospodyni domowej przyznają, że jest bardzo przedsiębior- 

cza" (Brady, 2000). Wydaje ona magazyn „Martha Stewart Living", 
Prowadzi show telewizyjny i zarządza stroną internetową, która w ze- 

szłym roku przyniosła rekordowe dochody, sprzedaje też rzeczy do do- 

mu i ogrodu. Jest obecnie jedną z najbogatszych kobiet w Ameryce. Ktoś 

76 
Wyzwania macierzyństwa 

Serce i dom. Fascynująca historia domowej pracy kobiet 

77 

musi zatem kupować jej produkty. Dianę Fisher (1996) pisze o przyczy- 

nach popularności lansowanego przez Stewart modelu domu: 
Być może wiele z nas, należących do pokolenia kobiet, które muszą po- 

trafić wszystko - noszą przy sobie telefon komórkowy, dokumenty, hantle 

i torbę z pieluchami - wreszcie dojrzało do tego, aby zrezygnować z tego 

nieludzkiego scenariusza (...). Przy całej nierealności swoich zaleceń, 
Martha Stewart przypomina nam, ilo radości daje układanie kwiatów, pra- 

ca w ogrodzie czy nakrywanie do stołu. Jesteśmy niemal gotowe przyz- 

nać, że tęsknimy za sztuką prowadzenia domu! (s. 133). 

Przypuszcza się na nią bezwzględne ataki, w których nie brakuje 
uszczypliwych uwag na temat jej pochodzenia. Jeden złośliwiec nazwał 

ją „domina domostwa". Pamiętając przeszłość, powinnyśmy niepokoić 

się powrotem stereotypu domowej jędzy. Wielu ludzi podkpiwa ze Ste- 

wart, ponieważ umieściła poprzeczkę bardzo wysoko. Podoba mi się jed- 
nak to, że odsłania pozytywne aspekty zajmowania się domem, pokazu- 

je kobietom, jak robić to pięknie i z klasą, zachęca je do nauki nowych 

umiejętności. Niewielu śmiertelników potrafiłoby dokonać choćby częś- 

ci tego, co ona - i na szczęście nie musimy. Mam nadzieję, że gdy na- 
bierzemy zaufania do własnych decyzji, zaczniemy traktować ją jak 

źródło inspiracji, zamiast czuć frustrację, że nie jesteśmy takie jak 

ona. 

Kobiecy sposób pojmowania 
Ostatnio odnotowujemy wzmożone zainteresowanie „kobiecym sposo- 

bem myślenia". Jedną z najbardziej znaczących książek na ten temat 

background image

jest Toward a New Psychology of Women (Nowa psychologia kobiety, 

1995) Jean Baker Miller. I ta praca, i inne, które wydano później, oparte 

są na założeniu, że kobiety podchodzą do życia inaczej niż mężczyźni. 
Rozwój psychiczny kobiety zależy od związków z innymi; z członkami 

rodziny i znajomymi. Mężczyźni są bardziej niezależni; kobiety szukają 

więzi. Zamiast pogardzać naszą kobiecością, powinnyśmy ją propago- 

wać. Teoria więzi znalazła oddźwięk u wielu kobiet. 
Chęć zrozumienia kobiecej historii i kultury doprowadziła również 

do ponownego zainteresowania tradycyjnymi umiejętnościami kobiecy- 

mi, takimi jak tkanie, wyszywanie czy gotowanie. Wyroby tradycjona- 

listycznych grup, na przykład patchworkowe kołdry amiszów, uznaje się 
obecnie za dzieła sztuki i sprzedaje za setki dolarów. Starsze przedmio- 

ty tego typu są jeszcze droższe i trafiają do muzeów sztuki ludowej. 

Troska o środowisko 

Zmiany mogą również pochodzić z innego źródła, które samo w sobie 
ma niewiele wspólnego z domem, może jednak wywierać wielki wpływ 

na rodzinę. Wzrastająca troska o środowisko naturalne sprawia, że 

coraz większą uwagę zwracamy na nasz sposób konsumpcji. Zdaniem 

Vicki Robins z New Road Map Foundation (Fundacja „Nowe Kierunki 
Żyda") nadmierna konsumpcja jest z wielu względów szkodliwa. Pro- 

wadzi ona do pogorszenia jakości życia. Pracujemy coraz dłużej, często 

wykonując czynności, których nie cierpimy, po to tylko, aby kupić więcej 

rzeczy. Taka nadmierna konsumpcja prowadzi do długów, problemów 
finansowych oraz do najniższego wskaźnika oszczędności na świecie. 

Jest ona również szkodliwa dla środowiska, bo przyczynia się do gro- 

madzenia toksycznych odpadów, zanieczyszczenia wody i powietrza, 

a także do ubożenia zasobów odnawialnych (Robins, 1994). 
Śmieci są bezpośrednim efektem konsumeryzmu. Reklamowa stra- 

tegia „przestarzałego produktu" prowadzi do powstania ogromnej iloś- 

ci odpadów. Producenci często zmieniają barwę czy styl swoich wy- 

robów, aby nakłonić cię do kupowania. Dotyczy do wszystkich dóbr, od 
ubrań i plastikowych pojemników po sprzęt gospodarstwa domowego 

(przypomnij sobie zgniłozielone lodówki). 

Problemem szkodliwego wpływu konsumeryzmu na środowisko 

naturalne zajmowano się podczas obrad na dwóch szczytach w Japonii, 

poświęconych konsumpcji racjonalnej, to znaczy takiej, która nie 
powoduje degradacji warunków życia na naszej planecie (Myers, 2000). 

Gdyby sformułowane tam wskazania udało się wprowadzić w życie, 

miałoby to ogromny wpływ na nasze zachowania rynkowe. Jednym 

z kierunków działań byłoby wyeliminowanie dopłat do ropy naftowej 
i gazu, a także do żywności i innych towarów, co spowodowałoby 

gwałtowny wzrost ich cen. To z kolei ograniczyłoby konsumeryzm 

i mentalność typu „kup i wyrzuć", ciągle dominującą w Stanach. Jeśli 

brzmi to dla ciebie nazbyt lewicowo, to warto przypomnieć, że prawie 
sto lat temu zagorzały konserwatysta Theodore Roosevelt ostrzegał, iż 

nieokiełznany konsumeryzm może zniszczyć Amerykę (Wills, 1937). 

Powrót matki-działaczki 

Podobnie jak w połowie XIX wieku, matki znowu wykorzystują swój au- 
torytet moralny do walki o zmiany społeczne. Ostatnie lata dostarczyły 

wielu przykładów ich działania. Wybrałam dwa. Pierwszy to organizac- 

ja Matki Przeciw Pijanym Kierowcom, założona w roku 1980 przez 

grupę matek po wypadku, w którym trzynastoletnia dziewczynka 
została zabita przez pijanego kierowcę. W tym okresie sądy traktowały 

pijanych kierowców z dużym pobłażaniem. W ciągu zaledwie paru lat 

organizacja ta doprowadziła do zmiany nastawienia opinii publicznej 

wobec pijanych kierowców. 
78 

Wyzwania macierzyństwa 

background image

Inny przykład działania matek to „Marsz miliona matek", zorgani- 

zowany w Waszyngtonie w Dzień Matki w roku 2000. Tym razem 

chodziło o ograniczenie dostępu do broni palnej. Celem marszu, według 
cytatu ze strony internetowej (www.millionmom.com), było „zapobie- 

ganie zabójstwom i postrzałom oraz wspieranie ofiar przemocy z uży- 

ciem broni palnej. Chcemy także rozsądnych przepisów regulujących 

posiadanie broni. Walczymy o bezpieczeństwo naszych dzieci, żyjących 
w kraju zalewanym nierejestrowaną, pozostającą poza wszelką kontrolą 

bronią". Dzieci lub mężowie wielu uczestniczek marszu zostali zabici 

przy użyciu broni palnej. 

Podobnie jak niegdyś Harriet Beecher Stowe, kobiety stowarzy- 
szone w obu tych organizacjach przekształciły swój ból w działanie spo- 

łeczne, odwołując się przy tym do etosu matki. 

Dyskusja nad możliwościami pracy dla matek 

Nasz wywód zatoczył pełne koło. Zaczęłam od tego, że kobiety często 
czują się winne. Jak widzicie, na tryb naszego życia i podejmowane 

przez nas wybory wpływa wiele czynników kulturowych. Nie wszystkie 

z nich działają na naszą korzyść. 

Jako matka, musisz mieć prawo swobodnej oceny stojących przed 
tobą możliwości i dokonywać wyborów podyktowanych interesem two- 

jej rodziny. W niedawno udzielonym wywiadzie senator Hillary Rodham 

Clinton - od wyborów prezydenckich w 1992 roku symbol pracującej 

matki - stwierdziła, że kobieta powinna mieć swobodę decydowania 
o tym, czy woli zostać w domu z dziećmi, czy też pracować zarobkowo 

(Stan, 2000): 

Myślę, że powinniśmy zrobić wszystko, aby rodzice mieli swobodę wy- 

boru w kwestii swojej pracy zarobkowej, kiedy dziecko jest małe. Nie 
mam bowiem żadnych wątpliwości, że najważniejszą pracą każdej z nas 

jest opieka nad dziećmi (s. 63). 

Mam nadzieję, że ten rys historyczny pomógł ci zrozumieć, dlaczego 

czujesz przymus wykonywania rozmaitych obowiązków. Warto, byś so- 
bie uświadomiła, że wielu rzeczy, które robimy, i norm, które przy- 

jęłyśmy, nie wybrałyśmy dobrowolnie, lecz nakłonił nas do nich prze- 

mysł reklamowy i armia specjalistów. Abyśmy naprawdę mogły spełniać 

nasze obowiązki, musimy zacząć dokonywać świadomych wyborów, 

dotyczących pracy w domu oraz zachowań konsumenckich. To będzie 
temat kolejnych dwóch rozdziałów. 

ROZDZIAŁ 5 

Z miłości czy dla pieniędzy? 

Wybierz odpowiedni rodzaj pracy 
Matki zajmujące się domem przeciw matkom pracującym zawodowo: 

media szybko zaczęły pisać o napięciu między tymi grupami, nazywając 

je „wojną matek". Prawdę powiedziawszy, poruszam ten temat z pew- 

nym wahaniem. Każdy ma swoje zdanie, a dyskusja bywa mało sympa- 
tyczna. Praca zawodowa jest jednak dla matki potencjalnym źródłem 

ogromnego stresu. Trzeba więc o tym porozmawiać. 

Włączam się do tej dyskusji jako ktoś, kto próbował wszystkiego. 

Pracowałam na pełen etat i w niepełnym wymiarze godzin, wykony- 
wałam prace chałupnicze, a także zajmowałam się wyłącznie domem. 

Z tych rozmaitych doświadczeń wyciągnęłam dwa wnioski: 

1.     Żaden wybór nie jest idealny. Każda sytuacja ma swoje wady 

i zalety. 
2.     Cokolwiek byś wybrała, zawsze ktoś będzie niezadowolony. 

Matki potrafią być dla siebie okropne. Ani te, które zajmują się 

domem, ani te, które pracują zawodowo, nie mogą rościć sobie prawa 

do jakiejkolwiek wyższości nad innymi. Tymczasem słyszałam takie 
głosy z obu stron, podobnie zresztą, jak wiele innych matek. 

Jeżeli twoja obecna sytuacja zawodowa odpowiada ci, możesz przejść 

background image

do następnego rozdziału. Jeśli jednak pragniesz przeanalizować roz- 

maite możliwości, czytaj dalej. Może szukasz takiej pracy, której godziny 

byłyby dla ciebie bardziej odpowiednie. Może pragniesz wykorzystywać 
swoje umiejętności, mając jednocześnie czas dla dzieci, albo też na kilka 

lat zupełnie wyłączyć się z pracy zawodowej. Może obecnie zajmujesz się 

80 

Wyzwania macierzyństwa 
domem, a myślisz o powrocie do pracy. Pamiętaj, że idealne rozwiązanie 

to iluzja, ale dobre rozwiązanie jest całkowicie możliwe. 

Dlaczego kobiety pracują? 

Matki pracują z rozmaitych przyczyn. Jeśli uświadomisz sobie, dlaczego 
pracujesz, łatwiej ci będzie zadbać o jak najkorzystniejszą sytuację za- 

wodową. 

Dla pieniędzy 

Zarabianie pieniędzy jest najbardziej oczywistym celem pracy i nie jest 
to cel trywialny. Jeśli samotnie wychowujesz dzieci, musisz je utrzymać. 

Do wyboru masz pracę lub pomoc społeczną, zwłaszcza jeśli nie otrzy- 

mujesz żadnych środków od ojca dzieci. Może zaś pracujecie oboje - ty 

i mąż - i obie pensje są niezbędne do utrzymania rodziny. 
Jeśli macie niewysokie dochody, twoja pensja może oznaczać 

różnicę między Jako tako" a nędzą. Według danych amerykańskiego 

Ministerstwa Pracy (U.S. Department of Labor, 1997b) w rodzinach 

pochodzenia hiszpańskiego średni roczny dochód matek samotnie wy- 
chowujących dzieci wynosi 13 474 dolary. Średni dochód rodzin, w któ- 

rych to mężczyzna samotnie wychowuje dzieci wynosi 22 257 dolarów. 

Średni dochód pełnych małżeństw wynosi zaś 29 861 dolarów na rodzi- 

nę. Jeszcze bardziej uderzające statystyki dotyczą rodzin afroamery- 
kańskich, gdzie dochód rodziny zmienia się zasadniczo w zależności od 

tego, czy żona jest, czy nie jest zatrudniona. Tam gdzie mąż i żona pra- 

cują, średni dochód na rodzinę wynosi 48 533 dolary; gdy żona nie 

pracuje, wynosi on zaledwie 25 507 dolarów. Średni dochód matek 
samotnie wychowujących dzieci wynosi zaś 15 004 dolary (U.S. Depar- 

tment of Labor, 1997a). Nawet jeśli twojej rodzinie nędza nie zagraża, 

druga pensja może stanowić rezerwę finansową, która zapewnia bez- 

pieczeństwo, zwłaszcza w obecnym czasie kryzysu. W wielu częściach 

kraju druga pensja może być niezbędna, jeśli zamierzacie kupić dom. 
Pieniądze są również ważne z psychologicznego punktu widzenia. 

Często zapewniają one pozycję w rodzinie. Kobiety mogą doświadczać 

mniej lub bardziej subtelnego przesunięcia rozkładu sił w rodzinie, 

kiedy przestają zarabiać. Na osobę zarabiającą mniej pieniędzy często 
spadają dodatkowe obowiązki domowe. Znając charakterystyczny dla 

naszej kultury brak szacunku dla matek zajmujących się domem, trud- 

no się temu dziwić. 

Z miłości czy dla pieniędzy? Wybierz odpowiedni.. 
81 

Aby spłacić kredyt 

Wiele kobiet musi spłacać duży kredyt. Czasami wiąże się on z pokry- 

ciem kosztów studiów - kobiety wykształcone często muszą pracować, 
aby spłacić pożyczkę zaciągniętą na edukację; niekiedy natomiast 

chodzi o spłatę kredytu zaciągniętego przez partnera. Innym źródłem 

stresów w rodzinie może być kredyt na bieżącą konsumpcję lub debet 

na koncie. Stopy procentowe bywają w takich wypadkach tak wysokie, 
że trudno je spłacić. Rodzinom zdarza się przez całe lata tkwić w pu- 

łapce kredytowej. Niestety pożyczkodawcy nie przestają zachęcać ludzi 

do życia ponad stan. 

Dla ubezpieczenia 
Niektóre matki pracują po to, aby pracodawca opłacał im ubezpieczenie. 

Rezygnacja z pracy lub choćby tylko przejście na część etatu, może oz- 

background image

naczać jego utratę. Jeśli w rodzinie ktoś od dawna choruje, to matka 

może się bać, że nowy ubezpieczyciel nie będzie chciał pokrywać ko- 

sztów choroby. 
Dla satysfakcji 

Nie istnieją, niestety, jednoznaczne kryteria jakości opieki nad 

dzieckiem; 

dopiero po latach okazuje się, czy sprawdziłaś się jako matka. Praca 
zarobkowa jest bardziej wymierna - otrzymujesz konkretne zadania, 

ich realizacja ma swój początek i koniec. Może też być tak, że posiadasz 

wysokie kwalifikacje. Wspaniałe jest posiadać umiejętności i móc je 

wykorzystywać. Obowiązki macierzyńskie nie zawsze dają tego rodzaju 
poczucie spełnienia. 

Z miłości do pracy 

Możesz też pracować, ponieważ kochasz to, co robisz; praca stanowi in- 

tegralną część twojej osobowości i nie wyobrażasz sobie życia bez niej. 
Jest to poważny problem dla mnie i dla wielu innych matek, które spot- 

kałam. 

Bo potrzebujesz stymulacji intelektualnej 

Opieka nad dzieckiem jest zajęciem bardzo pochłaniającym, możesz 
Wlec pragnąć rozmowy z dorosłymi, uczenia się nowych rzeczy, śledze- 

nia Ważnych wydarzeń czy uczestniczenia w życiu kulturalnym. Czasa- 

mi Praca pozwala zrealizować te potrzeby. 

I! 
82 

Wyzwania macierzyństwa 

Bo inni oczekują, że będziesz pracowała 

Niekiedy kobiety pracują zarobkowo również dlatego, że oczekują tego 
od nich znajomi czy rodzina, wywierając mniej lub bardziej jawną 

presję. Możesz słyszeć, że swoją postawą obniżasz pozycję kobiet lub 

marnujesz swoje wykształcenie. Czasami nacisk wywiera matka, która 

sama nie lubiła zajmować się domem, albo mąż czy partner, pragnący 
wyższego poziomu życia. 

Aby różnić się od matki 

Jako dziecko mogłaś obserwować własną matkę, niezadowoloną ze sta- 

tusu gospodyni domowej, i postanowiłaś nie iść w jej ślady. Nawet gdy 

twoja matka lubiła zajmować się domem, mogłaś nieświadomie przejąć 
z otaczającej cię kultury pogardę dla gospodyń domowych i urządzić 

swoje życie inaczej. 

Dla kariery 

Możesz również pragnąć robić karierę zawodową. Może ciężko pra- 
cowałaś nad tym, aby osiągnąć swoją pozycję. Może brakuje ci roku lub 

dwóch do realizacji konkretnego celu, takiego jak obrona pracy dyplo- 

mowej czy wejście do elitarnej grupy zawodowej. Może z wielkim tru- 

dem zdobyłaś licencję, którą pragniesz teraz utrzymać. 
Aby uciec z domu 

Idziesz do pracy, bo przeraża cię chaos panujący w domu albo nie 

możesz wytrzymać ciężaru odpowiedzialności. Może twoje dzieci są szcze- 

gólnie dokuczliwe. Susan wróciła do pracy nie tylko dlatego, że obo- 
wiązki rodzicielskie oraz konieczność opiekowania się matką przytła- 

czały ją, lecz również dlatego, że jej dom stał na pustkowiu i przez 

większą część dnia było w nim ciemno, więc czuła się uwięziona. 

Aby czuć się potrzebna 
I wreszcie, niektóre matki pracują zawodowo, ponieważ chcą czuć się 

potrzebne. Możesz mocno zaangażować się w jakąś sprawę i uważać, 

że nie wolno z nią czekać pięć czy dziesięć lat. Może masz taki zawód (na 

przykład jesteś lekarką albo pielęgniarką), w którym efekty pracy są na- 
macalne - wiesz, że ratujesz ludzkie życie. Także w innych zawodach 

możesz mieć poczucie, że wpływasz na ludzkie życie. Nie znaczy to, że 

background image

będąc w domu z dziećmi nie czujesz się potrzebna. Chodzi o to, że rezul- 

taty twojego zaangażowania będą widoczne dopiero po wielu latach. 

Z miłości czy dla pieniędzy? Wybierz odpowiedni... 
83 

Ile kosztuje cię praca? 

Następną sprawą, którą musisz rozważyć, są koszty twojej pracy. Nie- 

kiedy bierzemy pod uwagę tylko koszty najbardziej oczywiste, na przy- 
kład żłobka czy przedszkola, podczas gdy są i inne, o których nie pomy- 

ślałaś. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że praca ci się opłaca. 

Jeśli jednak policzysz wszystkie koszty, może się okazać, że do niej 

dopłacasz. 
Musisz więc policzyć, ile ci zostaje, kiedy odejmiesz wszystkie wy- 

datki związane z pracą. Dopiero kiedy znasz tę kwotę, możesz dalej się 

zastanawiać. Istnieje wiele możliwych powodów pracy zarobkowej, 

a pieniądze są tylko jednym z nich. Jeśli jednak uświadomisz sobie, 
że w istocie dopłacasz do pracy, to być może uda ci się znaleźć taką for- 

mę zatrudnienia, która będzie bardziej opłacalna, zarówno finansowo, 

jak i pod względem wydatkowanej energii fizycznej i psychicznej. 

Jeśli pracujecie oboje, zastanówcie się, ile kosztuje praca każdego 
z was. Możecie uznać, że korzystniej będzie, jeśli twój partner zostanie 

w domu z dziećmi, a ty będziesz pracować. Jeśli zaś nie wiesz, jak 

policzyć, ile dochodu netto przynosi druga pensja, kliknij „second in- 

come calculator" na msn.com. 
Przekroczenie wyższego progu podatkowego 

Możesz ku swojemu zaskoczeniu stwierdzić, że wyższy podatek jest 

twoim największym obciążeniem finansowym. Twoja pensja może zade- 

cydować o przekroczeniu przez was progu wyższego opodatkowania. 
Zamurowało mnie, gdy dowiedziałam się, że 48% mojego wynagrodzenia 

zabiera fiskus. Z pozostałych pieniędzy musieliśmy pokrywać wszystkie 

inne koszty, w tym koszt przedszkola dla dwójki dzieci. Odkryłam jed- 

nak, że kiedy przejdę na pół etatu, nie przekroczymy tego progu. Pra- 
cując na pół etatu zarabiałam netto prawie tyle samo, co na pełen etat, 

i to przy znacznie niższym poziomie stresu. 

Żłobek lub przedszkole 

Wiele pieniędzy pochłaniają również opłaty za żłobek czy przedszkole. 

Póki masz jedno dziecko, może się to opłacać. Koszty żłobka lub przed- 
szkola dla dwójki (czy większej liczby) dzieci mogą jednak przekraczać 

korzyści z pracy. Znalezienie dobrego żłobka lub przedszkola za niską 

cenę ciągle jest jednym z największych problemów matek pracujących 

zawodowo. 
84 

Wyzwania macierzyństwa 

Dojazd do pracy 

W rozdziale pierwszym pisałam o tym, że dojazd do pracy pochłania 
wiele czasu i szarpie nerwy. Teraz pomówmy o pieniądzach. Ame- 

rykański urząd pracy ocenia, że mila (1,609 km) dojazdu do pracy kosz- 

tuje 3,45 dolara. Policz, ile kosztuje on ciebie, pamiętając, że podana 

liczba jest prawdopodobnie zaniżona. Nie zapomnij o opłatach 
parkingowych. Musisz też zdawać sobie sprawę, że koszty dojazdu rosną 

wraz z cenami paliwa. Jeśli korzystasz z publicznego transportu, policz, 

ile wydajesz na tydzień lub na miesiąc. 

Ubranie 
Nie ulega wątpliwości, że pracując zawodowo, potrzebujesz lepszych 

ubrań, niż kiedy siedzisz w domu. W różnych zawodach obowiązują 

różne normy. Praca w kancelarii adwokackiej wymaga większej ele- 

gancji niż praca w fabryce. Pamiętaj, aby uwzględnić również koszty 
rajstop, makijażu, kosmetyczki i niezbędnych akcesoriów. 

Usługi 

background image

Kiedy matki pracują zawodowo, rodzina częściej korzysta z rozmaitych 

usług. Podstawową jest oczywiście żłobek lub przedszkole. Częściej ró- 

wnież je się poza domem lub zamawia gotowe potrawy. Możesz też zle- 
cać sprzątanie domu, prace ogrodowe, mycie samochodu czy wypro- 

wadzanie psa. W korzystaniu z pomocy usługodawców nie ma niczego 

złego. W kolejnym rozdziale będę to nawet doradzać. Jeśli jednak 

obliczasz koszty swojej pracy, musisz uwzględnić także i tę pozycję. 
Sprawianie sobie prezentów 

Kiedy jesteś zestresowana, łatwiej usprawiedliwiasz sprawianie sobie 

lub dzieciom rozmaitych niespodzianek. Przecież tak ciężko pracujesz! 

Taką niespodzianką może być danie w McDonald'sie, biżuteria, a nawet 
luksusowy samochód. Oczywiście, to twoja sprawa, na co wydajesz swo- 

je pieniądze. Powinnaś jednak zdawać sobie sprawę, że kiedy pracujesz, 

masz skłonność do kupowania droższych rzeczy. 

Wybierz odpowiednią dla siebie formę zatrudnienia 
W tej części wskażę na kilka podstawowych możliwości. Niezależnie bo- 

wiem od tego, jaką pracę wykonujesz, istnieją rozmaite opcje, o których 

Z miłości czy dla pieniędzy? Wybierz odpowiedni... 

85 
mogłaś nigdy nie pomyśleć. Czasami matki nie mają odwagi prosić 

o specjalne przywileje z powodu opieki na dzieckiem. Tymczasem warto 

spojrzeć na to nieco szerzej. Przecież coraz więcej ludzi dostosowuje 

tryb pracy do swoich potrzeb, nie tylko z powodu opieki nad dzieckiem. 
Niektórzy przechodzą na niepełny wymiar godzin, aby mieć czas na 

pracę społeczną albo na inną ważną dla nich działalność. Inni wolą 

nienormowany czas pracy, aby móc opiekować się starymi rodzicami lub 

dziećmi wymagającymi specjalnej troski. Dla ludzi niepełnosprawnych 
elastyczny czas pracy oznacza możliwość uczestniczenia w życiu zawo- 

dowym - zamiast całkowitego uzależnienia od zasiłków. Ponadto możli- 

wość wykonywania pracy w domu, a także nienormowany czy skonden- 

sowany czas pracy, zmniejszają intensywność ruchu samochodowego na 
szczególnie zatłoczonych obszarach, są więc korzystne dla środowiska. 

CZY MĘSKI MODEL SUKCESU JEST NAJLEPSZY? 

Myślimy często, że tylko kobiety mają kłopoty z pogodzeniem pracy 

zawodowej i życia rodzinnego. Wydaje nam się, że mężczyźni nie sta- 

ją przed takimi problemami, nie muszą niczego poświęcać. Czy jest 
to jednak prawda? Czy nasze życie byłoby lepsze, gdybyśmy miały 

„żonę" zajmującą się domem? 

W książce zatytułowanej The Paradox of Success (Paradoks suk- 

cesu, 1993) były biznesmen John O'Neil opisuje swoją wspinaczkę po 
szczeblach kariery w wielkiej korporacji. Zawsze w drodze, załatwiał 

ważne sprawy, był naprawdę kimś. Pewnego ranka, gdy wyruszał 

w kolejną podróż, jego mała córeczka przylgnęła mu do nogi, prosząc, 

by został. Kierowca, który po niego przyjechał, nie powiedział ani 
słowa, ale O'Neil zobaczył jego pełne dezaprobaty spojrzenie w lus- 

terku. Jeszcze po wielu latach na myśl o tym spojrzeniu przechodzą 

mu ciarki po plecach. Wtedy po raz pierwszy zaczął się zastanawiać, 

czy kieruje się właściwymi priorytetami. Swojej książce dał wiele 
mówiący podtytuł: Kiedy wygrana w pracy oznacza przegraną w ży- 

ciu. Zanim bezkrytycznie przyjmiemy męski model sukcesu, powin- 

nyśmy dowiedzieć się, co mężczyźni, którzy zaszli wysoko, naprawdę 

myślą o swoim życiu. 
Wykonywanie pracy na odległość, za pośrednictwem łącz interne- 

towych, otwiera nowe perspektywy pracy zawodowej w małych lub 

izolowanych geograficznie społecznościach, w których koszty życia są 

zazwyczaj zdecydowanie mniejsze niż w wielkich aglomeracjach. W ten 
sposób rzeczywistość wirtualna przyczynia się do rozwoju gospodarki 

86 

background image

Wyzwania macierzyństwa 

w małych miasteczkach i na terenach wiejskich, na które przenoszą się 

ludzie pracujący na odległość. Mały stan New Hampshire (1,1 miliona 
ludności) ma najwyższy w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ludzi 

pracujących za pośrednictwem nowych technologii. Pojawiają się coraz 

to nowe możliwości zawodowe. 

Imperatyw demograficzny 
W książce zatytułowanej Breaking with Tradition: Women and Work, 

the New Facts of Life (Przełamywanie tradycji: kobiety i praca w no- 

wych warunkach, 1992) Felice Schwartz opisuje zjawisko, które na- 

zwała imperatywem demograficznym. Zmusi ono przedsiębiorstwa 
do dokonywania zmian w strukturze zatrudnienia. W przyszłości biali 

mężczyźni będą stanowili coraz mniejszy procent siły roboczej, więc 

firmy, którym zależy na kompetentnym personelu, zaczną zatrudniać 

kobiety, przedstawicieli mniejszości etnicznych oraz (dodałabym) ludzi 
niepełnosprawnych. Zdaniem Schwartz przed tymi grupami otwierają 

się wielkie perspektywy zawodowe. Jeśli zaś pracodawcy chcą zatrud- 

niać kobiety w wieku rozrodczym, będą musieli przystosować się do ich 

potrzeb. 
W dalszej części rozdziału omawiam podstawowe możliwości 

ułożenia sobie życia zawodowego. W rodzinie, w której dwie osoby pra- 

cują, można zastosować wiele wariantów. Oboje z mężem od wielu lat 

pracujemy na odległość. Ja wykonuję również sporo innych prac zorga- 
nizowanych w sposób nietradycyjny. 

Nienormowany oraz skondensowany czas pracy 

Nienormowany czas pracy polega na tym, że nie ma ustalonych godzin 

rozpoczynania i kończenia pracy. Można więc przychodzić i wychodzić 
wcześnie albo zaczynać później i pracować do wieczora. W niektórych 

zawodach nie jest to możliwe, ale tam, gdzie jest, daje możliwość za- 

czekania z dzieckiem na szkolny autobus, omijania godzin szczytu ko- 

munikacyjnego czy spokojniejszego wykonania wszystkich porannych 
obowiązków. 

Przy skondensowanym czasie pracy pracuje się przez cztery dni 

w tygodniu po dziesięć godzin lub przez trzy dni po dwanaście godzin. 

Pozwala to spędzać więcej dni w domu, przy zachowaniu pełnych do- 

chodów. 
Niepełny wymiar godzin pracy 

Inną popularną możliwością jest praca na część etatu. Liczba godzin 

może być różna, od kilku godzin tygodniowo do niemal pełnego etatu. 

Z miłości czy dla pieniędzy? Wybierz odpowiedni... 
87 

Niekiedy pracownicy dzielą się swoimi obowiązkami z inną osobą, 

niekiedy zaś pracują niezależnie - na godziny bądź na podstawie 

umowy. Pracodawcy zwykle nie zamieszczają ogłoszeń o posadach 
niepełnoetatowych, ale w ten sposób można zorganizować wiele zajęć, 

tym bardziej że jest to również korzystne dla drugiej strony, bo pozwala 

zmniejszyć koszty. 

Praca na odległość 
Praca na odległość, z wykorzystaniem nowoczesnych technologii telein- 

formatycznych, zyskuje na popularności. Może się ona odbywać w peł- 

nym lub ograniczonym wymiarze godzin i polega na wykonywaniu 

obowiązków zawodowych w domu i kontaktowaniu się z pracodawcą 
za pomocą telefonu, faksu i poczty elektronicznej. Mój mąż, Dough, 

pracuje tak na pełen etat od 12 lat. Jego pracodawcą jest firma kompu- 

terowa mająca siedzibę w Kalifornii. My mieszkamy w innej części 

Stanów Zjednoczonych, w stanie New Hampshire, w miasteczku liczą- 
cym 3200 mieszkańców. Oboje zaczynaliśmy pracować na odległość, 

kiedy nie było to jeszcze rozpowszechnione, i znajomi powątpiewali, czy 

background image

to się uda. Udało się. 

Praca w domu i przez Internet 

Inną możliwością jest założenie własnej firmy. Według Business 
Women's Network (Stowarzyszenie Firm Kobiecych) w roku 2005 

4,7 miliona kobiet będzie pracować na własny rachunek. Oznaczałoby 

to wzrost o 77%. Firma może zajmować się nieomal wszystkim: wyro- 

bem towarów na sprzedaż, publikowaniem informacji czy marketin- 
giem. Moja fryzjerka jednocześnie sprzedaje antyki przez Internet. 

Lokalna firma produkująca kawę prowadzi mały punkt sprzedaży de- 

talicznej, ale równocześnie rozprowadza po całym świecie unikalny 

gatunek kawy „New Hampshire" (możesz to sprawdzić na www.nhcof- 
feeroasters.com). 

Jeśli masz duże doświadczenie zawodowe, możesz również 

sprzedawać swój czas jako konsultantka lub szkolić ludzi w swojej 

dziedzinie. Jeżeli znasz się na prowadzeniu biura i na obsłudze kompu- 
tera, spróbuj zatrudnić się jako „wirtualna" sekretarka. Istnieje coraz 

większe zapotrzebowanie na ludzi, którzy współpracują z przedsiębior- 

cami z odległych miejsc, głównie za pomocą Internetu. Wiele pomysłów 

dotyczących firmy prowadzonej we własnym domu znajdziesz w książce 
Barbary Brabec pt. Homemade Money (Pieniądze zarabiane w domu, 

1997). 

88 

Wyzwania macierzyństwa 
Stary dowcip, że pracę ludzką zastąpił komputer, ustępuje miejsca 

nowemu truizmowi: człowiek z komputerem zastępuje przedsię- 

biorstwo. 

Z magazynu „Working Mother" 
Sekwencjonowanie 

Sekwencjonowanie jest innym jeszcze sposobem skutecznego kierowa- 

nia własnym życiem. Pojęcia tego użyła po raz pierwszy Arlene Cardozo 

w dość dziwnym, przyznajmy, tytule książki wydanej w roku 1996. 
Chodzi o to, by spojrzeć na życie z pewnego dystansu - realizować 

wszystko, na czym człowiekowi zależy, ale niekoniecznie w tym samym 

czasie. W pewnym okresie życia można koncentrować się na karierze 

zawodowej, by w następnym przerwać pracę i poświęcić kilka lat wy- 

chowaniu dzieci. 
Kiedy dzieci pójdą do szkoły lub nieco podrosną, możesz wrócić do 

pracy. Z wszystkich książek, jakie czytałam, wspomniana tu udziela naj- 

bardziej konkretnych rad, jak łączyć wychowanie dzieci z karierą za- 

wodową. Cardozo radzi na przykład matkom, by dbały o aktualizowanie 
posiadanych uprawnień, uczestniczyły w życiu swoich organizacji za- 

wodowych i wiedziały, co się dzieje w ich dziedzinie. Matki małych 

dzieci powinny ograniczyć czas pracy do dziesięciu godzin tygodniowo 

i nie przyjmować żadnych zleceń, które trzeba wykonać w napiętym ter- 
minie. Daje to swobodę, pozwalającą skupić się na potrzebach dzieci. 

Ideę tę możesz wykorzystać również, jeśli chcesz wziąć długi urlop 

z powodu choroby lub kryzysu rodzinnego. Ja sama dwukrotnie mu- 

siałam brać półroczny urlop z powodu zaostrzenia mojej choroby. Nie 
mogłam wówczas w ogóle pracować. Korzystając ze wskazówek udzie- 

lanych przez Cardozo, nie przestałam jednak czytać. Dzięki temu nie 

tylko wiedziałam, co dzieje się w mojej dziedzinie, ale również broniłam 

się przed depresją i nie skupiałam się bez reszty na chorobie. 
Zalety alternatywnych form zatrudnienia 

Alternatywne formy zatrudnienia nie tylko pozwalają ci lepiej gospo- 

darować czasem, lecz mają również inne zalety, z których mogłaś dotąd 

nie zdawać sobie sprawy. 
Z miłości czy dla pieniędzy? Wybierz odpowiedni... 

89 

background image

Podatki 

Zarówno praca na odległość, jak i prowadzenie własnej firmy w domu, 

pozwalają na dokonywanie rozmaitych odliczeń podatkowych. Jeśli pod- 
stawowym miejscem twojej pracy jest dom, możesz odjąć od podatku 

pewną część wszystkich wydatków z nim związanych. Jeśli na przykład 

biuro zajmuje 20% powierzchni całego domu, możesz uznać, że 20% 

kosztów prądu, gazu oraz innych wydatków na utrzymanie domu to 
twoje koszty uzyskania przychodu. Nawet jeśli dochody z pracy w domu 

są mniejsze niż ewentualne dochody z pracy poza domem, to musisz 

uwzględnić owe odliczenia podatkowe i porównać kwoty netto. 

Pamiętaj jednak, że jeśli sama się zatrudniasz, musisz zapłacić spec- 
jalny podatek, w postaci ubezpieczenia społecznego, który zwykle po- 

krywa pracodawca. Może to być znacząca kwota. Zanim dokonasz ja- 

kichkolwiek odliczeń, powinnaś też skonsultować się z doradcą podatkowym, 

znającym aktualne przepisy dotyczące pracy w domu. Urząd Skarbowy 
często sprawdza odliczenia tego typu, więc pamiętaj, by koniecznie za- 

chowywać wszystkie rachunki. 

Obniżone koszty pracy 

Alternatywne formy zatrudnienia pozwalają zasadniczo obniżyć koszty 
pracy. Mniej płacisz za dojeżdżanie do niej, a jeśli pracujesz w domu, 

mniej wydajesz na ubrania. Nie ponosisz również kosztów jedzenia poza 

domem. 

Zmniejszeniu, ale nie całkowitej eliminacji, ulegną koszty opieki 
nad dzieckiem. Choć pracujesz w domu, to jednak ciągle praca zabiera 

ci sporo czasu. Potrzebujesz przynajmniej kilku godzin tygodniowo, aby 

skupić się wyłącznie na pracy - uporządkować dokumenty i wykonać 

niezbędne telefony. Ponieważ jesteś w domu, w każdej chwili możesz 
służyć pomocą osobie opiekującej się w tym czasie dzieckiem. 

Więcej swobody 

Alternatywne formy zatrudnienia pozwalają ci również pełniej uczest- 

niczyć w życiu dzieci. Jeśli zadzwoni szkolna higienistka, możesz jechać 
i odebrać dziecko ze szkoły. Możesz zrobić sobie wolne, aby obejrzeć 

Przedstawienie, w którym występuje twoje dziecko, albo pomóc w ja- 

kichś szkolnych pracach. Możesz załatwiać bieżące sprawy, które zwyk- 

le pozostawały do uporządkowania podczas weekendu. Alternatywne 

formy zatrudnienia dają ci zatem możliwość lepszego panowania nad 
Własnym życiem. 

90 

Wyzwania macierzyństwa 

Przykład dla dzieci 
Jeśli pracujesz w domu, twoje dzieci widzą, z czego się utrzymujesz. 

Tym samym pełniej uczestniczą w twoim życiu i widzą, na czym polega 

praca zawodowa. Obserwują również kogoś, kto potrafi dobrze połączyć 

pracę zawodową z życiem rodzinnym. Kiedy zaś podrosną, możesz je 
u siebie zatrudnić. 

Alternatywne formy zatrudnienia są korzystne dla gospodarki 

Korzyści odnoszą również przedsiębiorstwa zezwalające na alternaty- 

wne formy zatrudniania. Pracownicy mają lepsze samopoczucie, dzięki 
czemu są mniej podatni na choroby związane ze stresem. Obniża to ko- 

szty opieki zdrowotnej. Pracownicy tacy są również bardziej wydajni 

i trzymają się swojej firmy, co pozwala zmniejszyć koszty fluktuacji 

kadr. Tam zaś, gdzie na rynku pracy przedsiębiorstwa konkurują o pra- 
cowników, firmom przyjaznym rodzinie łatwiej jest ściągnąć do siebie 

nowe talenty. 

Wady alternatywnych form zatrudnienia 

Jak już wspomniałam, każdy układ ma swoje wady. Nie znajdziesz ideal- 
nej formy zatrudnienia, ale zdając sobie sprawę z pewnych problemów, 

możesz zawczasu im przeciwdziałać. 

background image

Niewidzialność 

Jeśli nie ma cię codziennie w biurze lub przychodzisz tam w nietypo- 

wych godzinach, możesz stać się niewidzialna dla współpracowników. 
Istnieje wówczas niebezpieczeństwo, że zostaniesz pominięta przy roz- 

dziale zadań, nie będziesz uczestniczyć w zebraniach - po prostu wypad- 

niesz z obiegu. Stanowi to problem, zwłaszcza jeśli chcesz awansować. 

Możesz temu przeciwdziałać na kilka sposobów. Przede wszystkim 
regularnie informuj szefa, czym się zajmujesz i jak przebiega twoja pra- 

ca. Bardzo ważny jest również bieżący kontakt ze współpracownikami. 

Mogą oni na przykład myśleć, że muszą za ciebie pracować. Stały kon- 

takt z miejscem pracy pozwala ci orientować się, co się tam dzieje, 
i przypomina innym o twoim istnieniu. Warto kultywować znajomość 

z kolegami i koleżankami z pracy i wyrażać im swoje uznanie. 

Regularne wizyty w miejscu pracy mogą zresztą być niezbędne ze 

względów zawodowych. Dawid, programista komputerowy, przez cztery 
Z miłości czy dla pieniędzy? Wybierz odpowiedni... 

91 

dni w tygodniu pracuje w domu, a piątego dnia idzie do firmy. Mój mąż 

jeździ do biura w Kalifornii cztery razy w roku. Pamiętaj jednak, że 
jeśli 

pracujesz w domu i gdzieś jeszcze, to może to niekorzystnie wpłynąć na 

poziom przewidzianych prawem odliczeń podatkowych. 

Opinia innych 
W niektórych przedsiębiorstwach człowiek, który chce pracować mniej 

niż 60 (a nawet 70 lub 80) godzin na tydzień, jest źle widziany. W książ- 

ce The Time Bind (W okowach czasu, 1997), respondenci Arlie 

Hochschild wskazują, że nawet w firmach oficjalnie prowadzących poli- 
tykę przyjazną rodzinie, dochodzi do głosu podskórna, a czasem nawet 

otwarta presja, aby jej nie realizować. 

Byłam zaskoczona, kiedy dowiedziałam się, że nawet poważna 

choroba dla niektórych ludzi nie jest wystarczającym powodem, by tro- 
chę zwolnić tempo pracy. Świadomość, że poglądy na temat tego, ile 

inni powinni pracować, bywają naprawdę niedorzeczne, podziałała na 

mnie wyzwalające Uznałam, że nikt nie ma prawa dyktować mi, jak 

mam sobie organizować pracę. 

Jeśli pracujesz w systemie skondensowanego lub nienormowanego 
czasu pracy, innym może się nie podobać, że wychodzisz wcześniej niż 

oni albo przez dzień lub dwa w tygodniu w ogóle się nie pojawiasz. Szef 

może zwoływać zebrania, kiedy ty masz wolne. Czujesz presję otoczenia, 

byś została dłużej, nawet jeśli przyszłaś do pracy przed wszystkimi. 
Jeśli wykorzystujesz jedną z alternatywnych form zatrudnienia, 

możesz być odsuwana od ważnych przedsięwzięć i kierowana na boczny 

tor. Julie, młoda asystentka na pewnym znanym uniwersytecie, usły- 

szała, że jeśli myśli o stałym zatrudnieniu, powinna dużo czasu spędzać 
w pracy. Miała doskonałe osiągnięcia zawodowe, ale wieczory wolała 

spędzać w domu z rodziną. Co zrobiła? Każdego wieczora zakradała się 

do swojego biura, włączała światło, zamykała drzwi na klucz - i uciekała 

do domu! Ostatnio podpisała stałą umowę. 
Tego typu podstępy mogą wzbudzać twoją niechęć. Tylko od ciebie 

zależy, na ile pozwolisz, by inni tobą kierowali. Pamiętaj, że w końcu 

wszyscy przyzwyczajają się do nietypowych rozwiązań. Jeśli będziesz 

dobrze wykonywała swoje obowiązki, to inni zrozumieją, że też ciężko 
pracujesz. Gdyby jednak okazało się, że mimo to twoja pozycja słabnie, 

przede wszystkim przypomnij sobie, dlaczego zabiegałaś o alternatywną 

formę zatrudnienia, a potem spróbuj zmienić zaistniałą sytuację. Jeśli 

uznasz, że sprawa jest dla ciebie ważna, postaraj się sprostać wyzwaniu. 
92 

Wyzwania macierzyństwa 

background image

Jeśli jednak nie możesz nic zmienić, zignoruj złe nastawienie otoczenia 

lub zmień pracę. Ciągłe nerwy są bowiem szkodliwe dla zdrowia. 

Niektórzy ludzie mogą też zazdrościć ci twojego sposobu pracy i da- 
wać ci to odczuć. Wobec werbalnych ataków lepiej nie przyjmować 

postawy obronnej; odpowiadaj po prostu szczerze. Kiedy ktoś powie: 

„To musi być fajne", odpowiedz: „Zgadza się". Kiedy usłyszysz: „Ale 

masz szczęście", odpowiedz: „Szczęście nie ma z tym nic wspólnego". 
Kiedy ktoś powie: „Chciałabym tak pracować", odpowiedz: „Na pewno 

możesz". Takie odpowiedzi pozwalają zareagować na sarkastyczne uwa- 

gi bez konieczności usprawiedliwiania się. Pamiętaj, nie musisz każdej 

wścibskiej osobie tłumaczyć się ze swojego sposobu pracy. Jeżeli ktoś 
jest naprawdę tym zainteresowany, możesz podzielić się z nim informa- 

cjami. W przeciwnym razie uznaj sposób pracy za swoją prywatną 

sprawę. 

Izolacja 
Izolacja - poważny problem matek zajmujących się domem - dotyczy 

również osób pracujących w domu. Koniecznie trzeba wyjść od czasu do 

czasu, choćby na spacer lub w celu pozałatwiania różnych spraw. Nie 

wolno siedzieć całymi dniami przed komputerem, bez żadnego kontak- 
tu z ludźmi. Jeśli tracisz umiejętność rozmowy z innymi lub cały dzień 

chodzisz w piżamie, to znak, że powinnaś nawiązać kontakt ze światem 

zewnętrznym. 

Musisz również zastanowić się nad swoim temperamentem. Czy lu- 
bisz pracować w samotności? Czy nie przeszkadza ci, że jesteś sama 

przez dłuższy czas? Jeśli musisz mieć dokoła siebie ludzi, praca w domu 

w pełnym wymiarze godzin może ci nie odpowiadać. 

Brak granicy między pracą a domem 
Innym realnym niebezpieczeństwem jest to, że w rezultacie będziesz 

pracować więcej niż przedtem. Osoby pracujące na część etatu dobrze 

wiedzą, że ich praca lubi się wydłużać, osiągając niemal wymiar pełnego 

etatu (przy tej samej płacy). Ścisłe rozgraniczenie pracy i domu jest 
szczególnie trudne, gdy pracujesz u siebie. Zaglądasz do swojego gabine- 

tu o dowolnej porze dnia i nocy, pracujesz w porze posiłków czy do sa- 

mego brzasku. Firma mojego męża mieści się w Kalifornii (różnica cza- 

su wynosi trzy godziny), więc telefony o ósmej czy dziewiątej wieczorem 

nie są rzadkością. Jeśli to możliwe, załóż oddzielną linię telefoniczną 
w swoim gabinecie. Gdy wyjeżdżasz na cały dzień, zamknij drzwi i wy- 

łącz telefon. Czasami bywa to trudne, ale musisz wytyczyć tę granicę, 

Z miłości czy dla pieniędzy? Wybierz odpowiedni.. 

93 
;eśli chcesz, aby wybrana organizacja pracy okazała się naprawdę dla 

ciebie korzystna. 

Aby rozgraniczyć życie rodzinne i zawodowe, musisz też nauczyć 

członków rodziny szacunku dla swojego czasu pracy. Jeśli chcesz mieć 
dla nich dużo czasu, to powinnaś dać im znać, że są takie chwile, kiedy 

skupiasz się tylko na pracy. Oddzielne miejsce, do którego nikt inny nie 

ma wstępu, może być problemem, jeżeli wasze mieszkanie jest 

niewielkie. Wybierając alternatywną formę zatrudnienia, warto więc 
również pomyśleć o odpowiedniej aranżacji przestrzeni. 

Co możesz zrobić? 

Ponieważ mój tryb pracy jest nietypowy, ludzie często pytają mnie, jak 

to zorganizowałam. Mój mąż i ja zastosowaliśmy metodę prób i błędów. 
Oto kilka rad dla matek zainteresowanych alternatywnymi formami 

pracy. 

Wyobraź sobie idealną pracę 

Podejdź do kwestii zatrudnienia z otwartą głową. Często zaskakiwało 
mnie, jak wiele pomysłowości wykazują w tej kwestii małżonkowie. 

Czasami różnicują pory pracy, czasami przechodzą na część etatu, a cza- 

background image

sami to mężczyzna zajmuje się domem i dziećmi. Słyszałam o matkach- 

-listonoszkach, które miały przedszkole na swojej trasie, dzięki czemu 

mogły odwiedzać dzieci w porze lunchu. 
Jeśli do każdej możliwości podchodzisz, mówiąc: „Tak, ale...", to 

trudno ci będzie znaleźć rozwiązanie. Zastanów się przez chwilę, jak 

wyglądałoby twoje idealne życie - ale tym razem nie ograniczaj się żad- 

nymi „tak, ale...". Jaki zawód byś wybrała i ile czasu zajęłoby ci jego 
wykonywanie? Jak daleko miałabyś do pracy? Jak zorganizowałabyś 

opiekę nad dzieckiem (włącznie z możliwością samodzielnego zajmowa- 

nia się domem i dzieckiem)? Zapisz wszystkie pomysły. Ćwiczenie takie 

często pomaga wyodrębnić te obszary życia, które wywołują stres. 
Wróć do stron, na których piszę, dlaczego pracujemy. Która z tych 

przyczyn jest ważna dla ciebie? Pamiętaj o niej, myśląc o nowej organi- 

zacji pracy. 

Oceń realistycznie, ile zarabiasz 
Policz, ile zarabiasz netto w swojej obecnej pracy. Nawet jeśli pracujesz 

głównie dla pieniędzy, może się okazać, że mając teoretycznie o wiele 

94 

Wyzwania macierzyństwa 
niższe dochody, na czysto będziesz zarabiać tyle samo. Zastanów się 

również, czy możesz mniej wydawać. Pomogą ci w tym dwie znakomite 

książki: The Tightwad Gazette (Poradnik dusigrosza) Amy Dacyczyn 

(wszystkie trzy tomy) oraz Your Money or Your Life (Pieniądze albo 
życie, 1992) Dominguez i Robin. Poradzą ci one, jak oszczędzać 

pieniądze, poprawiając jednocześnie jakość życia. 

Rozważ możliwość zmiany pracy 

Może się okazać, że twój pracodawca nie chce ci iść na rękę. W takiej 
sytuacji rozejrzyj się za inną pracą. Zastanów się, jakie masz możliwoś- 

ci. Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, zajrzyj do magazynu „Working 

Mother". Co roku publikuje się tam wykaz przedsiębiorstw przyjaznych 

rodzinie - włącznie z adresami i telefonami kontaktowymi. W biblio- 
tekach znajduje się wiele książek poświęconych różnym formom zatrud- 

nienia. Czasami sama świadomość, że w każdej chwili możesz zmienić 

pracę, czyni sytuację łatwiejszą do zniesienia. 

Ułóż plan 

Jeśli chcesz ułożyć sobie pracę po swojemu, musisz przejąć inicjatywę. 
Może kiedyś firmy dojrzeją do tego, by wychodzić z własnymi propo- 

zycjami, ale na razie tak nie jest. Zastanów się, jakie masz możliwości 

i przedstaw plan. Pomyśl o obawach swojego obecnego czy przyszłego 

pracodawcy i postaraj się wyjść im naprzeciw. Na przykład obecny szef 
mojego męża bał się zatrudniać kogoś, kto mieszka tak daleko. Mąż za- 

proponował więc, że przez trzy miesiące będzie pracował na próbę. Było 

to siedem lat temu. 

Nie działaj gwałtownie 
Niekiedy zmiany, które przeprowadzasz, są naprawdę bardzo duże. 

Twój plan będzie miał znacznie większe szansę powodzenia, jeśli nie 

będzie realizowany pod presją nagłego impulsu. Zewsząd słychać pełno 

pouczających opowieści o mężczyznach i kobietach, którzy porzucili in- 
tratne posady dla małego sklepu czy zajazdu i powodzi im się marnie. 

Nawet mając plan, musisz być przygotowana na rozczarowanie. Szansę 

powodzenia są jednak większe, jeśli zarezerwujesz sobie czas, by wszys- 

tko dobrze przemyśleć i rozważyć rozmaite możliwości. 
Z miłości czy dla pieniędzy? Wybierz odpowiedni... 

95 

Wierz w siebie 

Wiara w siebie jest zaraźliwa. Zaraź nią pracodawcę, nawet jeśli 
początkowo będziesz trochę udawała. Nie musisz przepraszać za to, 

że domagasz się udogodnień. Wielu innych ludzi również tego pragnie. 

background image

Możesz być wzorem dla innych kobiet. Bądź pewna własnych kompe- 

tencji zawodowych. Przedstaw szczerze swoje potrzeby i ograniczenia, 

a także plan radzenia sobie z nimi. Miej świadomość, że nie każdy 
zgodzi się na proponowane przez ciebie rozwiązania. W takim wypadku 

udaj się do kogoś innego. Pamiętaj, że alternatywne formy zatrudnienia 

są korzystne również dla pracodawców. 

ROZDZIAŁ 6 
Jak zmniejszyć liczbę 

domowych obowiązków? 

Czterdzieści lat temu Betty Friedan napisała, że kobiety trzeba uwolnić 

od prac domowych. Obserwując dzisiaj nasze życie, muszę zapytać: czy 
rzeczywiście zostałyśmy uwolnione od prac domowych? Odpowiedź na- 

suwa się sama. W ciągu ostatnich stu lat zmienił się bardzo rodzaj prac 

wykonywanych przez matki, ale ilość czasu poświęcanego domowi 

i opiece nad dziećmi pozostała taka sama - waha się ona od 49 do 65 
godzin tygodniowo (Schor, 1992). Co się dzieje? Dlaczego kobiety w dal- 

szym ciągu pracują tak ciężko? 

W pewnym sensie łatwo jest odpowiedzieć na to pytanie. Dom to 

miejsce, w którym karmisz i ubierasz swoją rodzinę, dbasz o swój 
związek, gimnastykujesz się, śpisz, bawisz się. To tu przez twoje ręce 

przechodzą stosy papierów. Tutaj przychodzą ci do głowy rozmaite 

pomysły, tu obchodzisz ważne rocznice i podejmujesz gości. Wiele tego 

rodzaju zajęć spoczywa na barkach matek. 
W rozdziale tym wskażę na kilka czynników wpływających na do- 

mowe obowiązki kobiet. Zachęcam cię, byś przeanalizowała, jak sobie 

radzisz z tą codzienną rutyną; poprawa w tym zakresie może korzystnie 

wpłynąć na całe twoje życie. 
Matki na drugiej zmianie 

Kiedy byłam na studiach, uczono nas, że mężczyźni i kobiety powinni 

dzielić się obowiązkami domowymi i opieką nad dziećmi. Nikt wówczas 

Jak zmniejszyć liczbę domowych obowiązków? 
97 

nie uważał, że to zły pomysł; wszyscy z naszej grupy jeszcze teraz by się 

pod tym podpisali. Rzeczywistość w wielu rodzinach jest jednak 

zupełnie inna. Mężczyźni zajmują się domem o wiele mniej niż kobiety, 

nawet gdy ich żony pracują zawodowo. Czasami na początku mał- 
żonkowie dzielą się pracą, ale gdy przychodzą na świat dzieci, wracają 

do sztywnego podziału na role determinowane płcią. 

W książce The Second Shift (Druga zmiana, 1989) Arlie Hochschild 

stwierdziła, że kobiety pracujące zawodowo w dalszym ciągu wykonują 
większość obowiązków domowych oraz prac związanych z opieką nad 

dziećmi. Pierwszą zmianą jest zatem praca zawodowa; w domu pracują 

na drugą zmianę. Matki pracujące zawodowo często wracają do niepo- 

sprzątanego domu, stosów prania i głodnej rodziny. 
Z najnowszych badań wynika, że dom jest miejscem wytchnienia dla 

mężczyzny, ale nie dla kobiety z dziećmi. Naukowcy porównali ciśnienie 

krwi u pracujących zawodowo mężczyzn posiadających dzieci oraz u ko- 

biet w tej samej sytuacji. Mężczyźni mieli wyższe ciśnienie w pracy niż 
w domu. U kobiet natomiast utrzymywało się ono na tym samym 

poziomie (Marco i in., 2000). 

Kobiety zajmujące się wyłącznie domem również pracują na dwie 

zmiany. Matki niemowląt muszą zajmować się nimi przez całą dobę; 
kiedy zaś dzieci podrosną, trzeba je wozić na rozmaite zajęcia, co oz- 

nacza niekiedy cały dzień spędzony w samochodzie. Zwykle trudno 

nawet znaleźć czas, by wziąć prysznic. Kiedy mąż wraca do domu, żona 

przygotowuje obiad, robi pranie, idzie do sklepu lub sprząta. 
Samotne matki pracują jeszcze ciężej. Muszą one zupełnie same wy- 

chowywać dzieci, zarabiać na chleb i dbać o dom. To one najczęściej 

background image

czują się wyczerpane nadmiarem obowiązków i przytłoczone odpo- 

wiedzialnością. 

Paradoks urządzeń gospodarstwa domowego 
W rozdziale czwartym pisałam, że urządzenia, które miały skrócić czas 

wykonywania prac domowych, zmieniły ich charakter. Sprzęt gospo- 

darstwa domowego miał uwolnić kobiety od wielu obowiązków. Teraz 

widzimy, że wszystkie te urządzenia po prostu zmieniły naturę prac 
domowych, niekoniecznie zmniejszając ilość czasu potrzebnego do ich 

Wykonywania. Ruth Schwartz Cowan w książce Morę Work for Mother 

(Więcej pracy dla matki, 1983) wymownie pokazuje, dlaczego maszyny 

nie przyniosły oszczędności czasu. Przytoczę tutaj trzy z jej przykładów. 
98 

Wyzwania macierzyństwa 

Pierwszym z nich jest piec. Kiedy kobiety gotowały na wolnym og- 

niu, potrawy były stosunkowo proste. Kobiety zajmowały się goto- 
waniem, ale mężczyźni i dzieci dbali o drewno. W momencie pojawienia 

się kuchenek na opał, kobiety w dalszym ciągu gotowały, ale mężczyźni 

musieli zebrać o połowę drewna mniej. „Kuchenki oszczędzały czas, ale 

był to czas mężczyzny, nie kobiety" (s. 61). Kiedy wprowadzono kuchen- 
ki gazowe i elektryczne, kobiety w dalszym ciągu gotowały, ale 

mężczyźni przestali w tym uczestniczyć. Ponieważ można było gotować 

kilka potraw jednocześnie, posiłki stawały się coraz bardziej skomp- 

likowane, co zabierało kobietom więcej czasu. 
Drugi przykład dotyczy ubrań. Przemysłowa produkcja tkanin 

zwolniła rodziny z obowiązku przędzenia. Mężczyźni nie musieli tkać, 

dzieci nie musiały gręplować. Kobiety jednak w dalszym ciągu musiały 

szyć. Te z klasy średniej wyręczały się służbą lub zatrudniały szwaczki, 
ale wraz z pojawieniem się maszyn do szycia i one zaczęły same obszy- 

wać swoje rodziny. Kiedy zaś sklepy zapełniły się gotowymi ubraniami, 

to kobiety odpowiadały za ich zakup i utrzymanie we właściwym stanie. 

Obecnie wiele czasu zajmuje im kupowanie, zanoszenie ubrań do czysz- 
czenia, pranie, naprawianie i prasowanie. 

Lodówka również wpłynęła na domową pracę kobiet. Nie musiały 

już codziennie robić zakupów, a mężczyźni nie musieli przynosić lodu. 

Wskutek tego wynalazku pracę stracili jednak wędrowni domokrążcy. 

Kobiety zaczęły się zaopatrywać w wielkich supermarketach, tracąc 
dużo czasu i na same zakupy, i na wyprawę do sklepu. Kiedy nieda- 

leko nas otworzono nowy Wal-Mart Superstore, wszyscy narzekali, 

że do kasy jest tam „ze cztery mile". Nie sposób w tak wielkim sklepie 

zrobić szybkich zakupów. 
Schwartz Cowan wskazuje także, że choć charakter niektórych za- 

jęć domowych uległ zmianie, to kobiety w dalszym ciągu odpowiadają 

za gotowanie, opiekę nad dziećmi, pielęgnowanie chorych, kupowanie 

ubrań i dbanie o nie. Uprzemysłowienie niewiele w tej mierze zmieniło. 
Sprzęt gospodarstwa domowego nie tyle oszczędza czas, ile podnosi 

poprzeczkę oczekiwań w stosunku do kobiet. 

Najprawdopodobniej czynności domowe oraz opieka nad dziećmi 

zajmują ci wiele godzin dziennie. W pozostałej części tego rozdziału 
znaj- 

dziesz rady, jak ograniczyć obowiązki do poziomu, nad którym można 

zapanować. Proponuję trzy podstawowe strategie: analizy wykonywa- 

nych czynności i eliminacji tych, które są zbędne; dobrej organizacji 
Jak zmniejszyć liczbę domowych obowiązków? 

99 

pozostałych; podzielenia się obowiązkami z innymi- z partnerem, dzieć- 

mi i usługodawcami. 
Analiza i eliminacja czynności 

Najpierw zastanów się, jak spędzasz czas w domu. Czy są jakieś czyn- 

background image

ności, które możesz wyeliminować? Bądź otwarta i nie mów od razu 

nie". Najlepsze pomysły często przychodzą do głowy wtedy, kiedy bez 

uprzedzeń rozpatrzy się wszystkie koncepcje. 
Sporządź spis zajęć 

Zacznij od sporządzenia wykazu wszystkich czynności, które wykonu- 

jesz. Zwróć szczególną uwagę na te z nich, które zabierają dużo czasu. 

Jeśli nie jesteś pewna, od czego zacząć, popatrz na listę w rozdziale 
trzecim. Matki zawsze mają wiele rzeczy do zrobienia, a to, co udaje im 

się zrobić, zawsze pozostaje w cieniu tego, co jeszcze zostało. Kiedy 

spiszesz to wszystko, będziesz zaskoczona, jak wiele udaje ci się 

osiągnąć. 
Z gotową listą w ręce, zastanów się nad każdą czynnością i zapytaj 

sama siebie, czy jest ona konieczna. Jeśli za każdym razem odpowiesz 

„tak", zastosuj inną metodę. Zapytaj siebie, co najgorszego mogłoby się 

stać, gdybyś danej czynności nie wykonała. Odpowiedzi bywają zaska- 
kujące. 

Na liście powinny się znaleźć również zajęcia, na które zawozisz 

dzieci. Matki chętnie zapisują dzieci na rozmaite zajęcia, które dają 

ogładę i wróżą dobre perspektywy na przyszłość. Często jednak wymy- 
ka się to spod kontroli. Każde popołudnie zajęte jest lekcjami, treninga- 

mi, zawodami i tym podobnymi. Wszystko to również zajmuje ci czas. 

Zastanów się, czy nie ograniczyć liczby tych dodatkowych zajęć. 

Oszczędzisz swój czas, a dzieci nauczą się rozróżniać między „wystar- 
czająco" a „zbyt wiele". Na pewno uda się wam też pogłębić rodzinne 

więzi, gdy znajdziecie czas na serdeczną rozmowę, zamiast z obłędem 

w oczach gonić z jednych zajęć na drugie. 

Wszystko to jest kwestią osobistego uznania. Rozwiązania dobre dla 
mojej rodziny nie muszą być równie dobre dla twojej. Zauważyłam też, 

że pewne rozwiązania odpowiednie pięć lat temu, dziś już takie nie są, 

ponieważ zmieniły się potrzeby mojej rodziny. Pamiętaj również, że de- 

cyzja o wyeliminowaniu niektórych pozycji z listy nie znaczy, że musisz 
to zrobić natychmiast. Na niektóre zajęcia dzieci mogą chodzić do końca 

100 

Wyzwania macierzyństwa 

roku szkolnego, a dopiero potem się z nich wycofać. Bądź elastyczna 

i szukaj rozwiązań, które okażą się dla ciebie najkorzystniejsze. 
Wprowadź realistyczne normy: 

opcja „względnego porządku" 

Inną dziedziną, dzięki której możesz zaoszczędzić nieco czasu, jest 

sprzątanie. Jak wszędzie, także i tutaj łatwo popaść w przesadę. Dom 
służy do mieszkania. Moim zdaniem powinno się dążyć do tego, aby 

panował w nim „względny porządek". Co to znaczy? Od pewnego mo- 

mentu porządek staje się kwestią osobistych preferencji. Proponuję 

przyjęcie dwóch kryteriów, by ustalić, co jest konieczne, a z czego można 
zrezygnować. Po pierwsze chodzi o dobrą organizację codziennego życia. 

Czy zawsze znajdujesz to, czego szukasz, bez przewracania całego domu 

do góry nogami? Czy płacisz na czas rachunki? Czy przepływ poczty 

i dokumentów jest właściwy? Czy zawsze wiesz, gdzie masz klucze, 
czystą bielizną lub okulary? Czy masz zapas takich rzeczy, jak papier 

toaletowy, pasta do zębów albo mleko? 

Drugie kryterium dotyczy czystości. Minimalny standard określany 

jest podstawowymi wymogami zdrowia i bezpieczeństwa. Powyżej tego 
poziomu czystość staje się sprawą subiektywnej oceny. Kiedy zapra- 

szasz gości, czy potrafisz odprężyć się i cieszyć ich obecnością, czy też 

modlisz się, aby sobie poszli, bo będziesz mogła odkurzyć dywan? Czy 

przed ich przyjściem kilka dni zajmuje ci sprzątanie? Jeśli tak, to praw- 
dopodobnie nie masz zbyt licznego grona przyjaciół (i jesteś zbyt wy- 

czerpana sprzątaniem, by cieszyć się ich obecnością). W książce Dona 

background image

Asletta No Time to Clean (Nie ma czasu na sprzątanie, 2000) znajduje 

się rozdział poświęcony tym czynnościom, które można wyeliminować. 

Jeśli sprzątasz i porządkujesz rzeczy, przekraczając standard 
„względnego porządku", prawdopodobnie możesz pewne czynności wy- 

eliminować. Jeśli jednak odpowiesz „nie" na większość pytań, to być 

może ciągle nadrabiasz czas stracony na poszukiwanie rozmaitych 

przedmiotów. Jeśli tak właśnie jest, następny rozdział powinien ci po- 
móc. 

Dobrze zorganizuj pracę 

Kiedy już wyeliminowałaś zbędne czynności, zastanów się, czy tych, 

które pozostały, nie dałoby się lepiej zorganizować. Odpowiedź najczęś- 
ciej jest twierdząca, tym bardziej że dobrej organizacji można się 

Jak zmniejszyć liczbę domowych obowiązków? 

101 

nauczyć. Przez wiele lat mojego dorosłego życia sprawy domowe były 
dla mnie wielkim problemem. Dopiero kiedy urodził się mój drugi syn, 

zrozumiałam, że muszę nauczyć się pewnych podstawowych umiejęt- 

ności organizacyjnych. Jeśli ja mogłam się ich nauczyć, to ty też. 

Poniżej 
znajdziesz kilka sugestii. 

Przeanalizuj sytuację 

Zdaniem zawodowej organizatorki, Julie Morgenstern (1998), podsta- 

wowym elementem każdej pracy organizacyjnej jest uświadomienie so- 
bie, co sprawia nam największą trudność. Czy zawsze gubisz klucze? 

Czy każdy poranek to katastrofa? Czy kiedy nie możesz czegoś znaleźć, 

to kupujesz kolejny egzemplarz? Dla mnie prawdziwym problemem 

stało się ostatnio zapanowanie nad przychodzącą pocztą. Ustal więc, 
z czym masz największy problem i od tego zacznij. Nie staraj się robić 

od razu wszystkiego. 

Kiedy już wiesz, co chcesz zmienić, przeanalizuj sytuację, by znaleźć 

właściwe rozwiązanie. Jeśli gubisz klucze, zastanów się, z których drzwi 
zwykle korzystasz, kiedy wracasz do domu. Może wystarczyłoby przybić 

haczyk blisko nich? Jeśli podłoga koło twojego łóżka cała zasłana jest 

książkami i czasopismami, może należałoby postawić obok stojak? Myśl 

o tym, co rzeczywiście robisz, a nie co powinnaś robić. Jeśli twoje 

przed- 
sięwzięcia organizacyjne opierają się na tym, co powinnaś robić, cały 

zaprojektowany przez ciebie system pozostanie bezużyteczny. 

Pozbądź się niepotrzebnych rzeczy 

Nagromadzenie niepotrzebnych rzeczy powoduje, że na sprzątanie 
potrzebujesz dużo więcej czasu. Porządki się wydłużają, jeśli dokoła stoi 

pełno bibelotów, a pokój jest zagracony meblami. Praca w przełado- 

wanej rzeczami kuchni również jest nieprzyjemna i prowadzi do straty 

czasu. Upychanie ubrań w wypełnionej po brzegi szufladzie także nie 
należy do przyjemności, a dorzucanie kolejnej zabawki do metrowego 

stosu może przyprawić o ból żołądka. 

Rozejrzyj się. Czy nie czas, aby niektóre rzeczy wyrzucić na śmiet- 

nik? Nie mówię o ulubionych przedmiotach albo pamiątkach. Co jednak 
z zepsutymi sprzętami? Czy da się je naprawić, czy trzeba je zastąpić 

nowymi, a może po prostu pozbyć się ich? Czy masz rzeczy, których nie 

potrzebujesz, ale które przydadzą się komuś innemu? Czy w twojej szu- 

fladzie nie leżą ubrania w czterech różnych rozmiarach? 
102 

Wyzwania macierzyństwa 

Kiedy już wyrzucisz zbędne rzeczy, pamiętaj o pułapce, która może 

obrócić wniwecz wszystkie twoje dotychczasowe wysiłki. Julie Morgen- 
stern nazywa ją „zygzakowaniem". Zaczynasz porządkować szufladę 

i znajdujesz w niej książkę, która powinna stać na półce. Wtedy 

background image

stwierdzasz, że w biblioteczce panuje straszny bałagan. Zaczynasz 

układać książki i widzisz, że miejsce jednej z nich jest na górze. 

Idziesz 
tam i zaczynasz z kolei sprzątać szafę w tamtym pokoju. Pod koniec 

dnia masz rozgrzebane różne miejsca w całym domu, ale niczego nie 

skończyłaś. Lepiej więc robić jedną rzecz naraz. Jeśli natkniesz się na 

coś, co powinno stać gdzie indziej, wrzuć to do pudła. Kiedy skończysz, 
odstaw całe pudło. Podczas pracy zorientujesz się, jakie miejsca wyma- 

gają jeszcze porządków. Ustal, za co zabierzesz się następnym razem. 

Powstało wiele doskonałych książek poświęconych pozbywaniu się 

zbędnych rzeczy. Moją ulubioną jest książka Dona Asletta pod tytułem 
Clutter's Last Strand (Ostatni szaniec bibelotów, 1984). 

Dbaj o miejsca pracy 

Dbałość o miejsca pracy ułatwia i przyspiesza wykonywanie obo- 

wiązków, zachęca też do pracy innych. Zwróć szczególną uwagę na 
kuchnię i miejsce prania, ale ta sama zasada dotyczy wszystkich innych 

miejsc pracy w domu. Zastanów się, co w danym miejscu robisz, i jak 

powinno być ono urządzone. 

Po pierwsze usuń stamtąd wszystkie zbędne przedmioty. Zwłaszcza 
kuchnia jest miejscem, które chętnie ozdabiamy. Trzeba zwalczyć tę 

pokusę. Wszystkie powierzchnie powinny być puste, a ozdóbki na ścia- 

nach trzeba zawieszać oszczędnie i z rozmysłem. W kuchni i łazience 

jest dużo wilgoci, która w połączeniu z kurzem daje lepki osad. Wszyst- 
ko w tych pomieszczeniach powinno więc być łatwo zmywalne. 

Miejsce prania często staje się magazynem zagubionych rzeczy, 

brakujących skarpetek, części garderoby i przedmiotów zostawianych 

w kieszeniach. Musisz mieć tam śmietnik i pojemnik na przypadkowe 
rzeczy. Warto wygospodarować też miejsce do składania bielizny i gar- 

deroby. Znacznie ułatwi ci to pracę. 

Po drugie zadbaj, aby wszystko, czego potrzebujesz, było pod ręką. 

Każde zajęcie staje się koszmarem, kiedy towarzyszy mu ciągłe 
szukanie czegoś. Konieczność chodzenia do drugiego pokoju staje się 

również przyczyną odkładania pewnych czynności na później, a nawet 

zupełnego rezygnowania z nich. Wszystkie potrzebne rzeczy i narzędzia 

powinnaś mieć pod ręką. 

Jak zmniejszyć liczbę domowych obowiązków? 
103 

Po trzecie pomyśl o komforcie pracy. Czy masz dość światła? Zwykle 

zastanawiamy się nad oświetleniem w kuchni, ale już na przykład pral- 

nia często pozostaje źle oświetlona. Tymczasem właściwe oświetlenie 
uprzyjemnia i ułatwia pracę. Pomyśl też o temperaturze. Czy nie jest za 

gorąco lub za zimno? W odpowiedniej temperaturze praca jest znacznie 

łatwiejsza. Jeśli zaś dużo stoisz, zwłaszcza na cementowej podłodze lub 

kafelkach, pomyśl o odpowiedniej macie, która pomoże zapobiec bólowi 
pleców bądź nóg. 

Ułatwiaj sobie sprzątanie 

Ponieważ sprzątanie zajmuje dużo czasu, powinnaś zadbać o to, aby 

było ono jak najłatwiejsze. Przede wszystkim musisz mieć wszystkie 
niezbędne sprzęty. Wiesz, co się dzieje, jeśli sprzątając łazienkę, 

musisz 

pójść po przybory do specjalnej szafki? Odkładasz to na później. Jeśli 

natomiast masz wszystko pod ręką, cała praca zabiera ci parę minut. 
Możesz ją wówczas wykonać w jakiejś wolnej chwili, bez wcześniejszego 

planowania i rezerwowania sobie czasu - na przykład podczas przerw 

na reklamy w telewizji. 

Pamiętaj, aby korzystać ze środków wysokiej jakości. Nie wydasz 
majątku, kupując środki, które zaoszczędzą ci wiele godzin, takie jak: 

skondensowane płyny czyszczące, gumowe ściągaczki do mycia szyb, 

background image

dobry odkurzacz czy porządne ściereczki. To także sposób dbania 

o miejsce pracy. Twój czas jest zbyt cenny, byś go marnowała, używając 

złej jakości środków i narzędzi. Na szczęście dobre środki czystości są 
obecnie stosunkowo tanie i łatwo dostępne. 

Zastanów się wreszcie, czy naprawdę musisz tak dużo sprzątać. 

Prawdę powiedziawszy, zbyt częste sprzątanie nie jest zazwyczaj 

naszym problemem. Chodzi o to, że możesz poświęcać za dużo czasu na 
sprzątanie w niektórych miejscach. Niekiedy najlepszym rozwiązaniem 

jest nie sprzątać wcale lub robić to rzadziej. Pomyśl też o pozbyciu się 

z domu tych przedmiotów, które wymagają zbyt pracochłonnej pielę- 

gnacji, i o zastąpieniu ich innymi. 
Czy jesteś „ponad" sprzątanie? 

Całe stulecie pogardy dla prac domowych musiało wywrzeć określone 

skutki. Wiele młodych kobiet uznaje, że jest „ponad to". Uważają one, 

że prace w domu nie przystoją inteligentnym kobietom, a jednym ze spo- 
sobów udowodnienia owej inteligencji jest posiadanie dwóch lewych rąk. 

Te młode kobiety słusznie odrzucają wizerunek gospodyni domowej, 

104 

Wyzwania macierzyństwa 
która zamartwia się, czyjej pościel jest dosyć biała. Lekceważą one jed- 

nak fakt, że każdy musi jeść i od czasu do czasu wyprać sobie ubranie. 

Jeśli nie jesteś tak bogata, by za to wszystko płacić, to rozsądniej jest 

nauczyć się przynajmniej podstawowych czynności. Sprawnie działający 
dom wywiera korzystny wpływ na wszystkich członków rodzin. W książ- 

ce The Time Bind (W okowach czasu, 1997) Arlie Hochschild zauważa 

z pewnym niepokojem, że wiele kobiet pracuje dłużej, aby nie wracać 

zbyt prędko do domu! Dobrze funkcjonujący dom sprawi, że chętniej 
będziesz przebywała w towarzystwie innych członków rodziny. 

Zwróć też uwagę na inne korzyści. Pomyśl o zajęciach porannych. 

Zamiast z obłędem w oczach szukać kluczy, książek czy butów, o ile 

przyjemniej byłoby zjeść razem śniadanie i spokojnie rozejść się do swo- 
ich codziennych obowiązków. Czy nie myślisz, że mogłoby to mieć pozy- 

tywny wpływ na samopoczucie dzieci? A co z twoim samopoczuciem? 

Dobrze funkcjonujący dom może je poprawić. 

Porządek wiele ułatwia i sprawia, że członkowie rodziny chętniej 

sprzątają po sobie. Ludzie chętniej kładą rzeczy na swoje miejsce, jeśli 
takie miejsce istnieje i jeśli nie muszą walczyć z zawartością szuflady 

czy szafy za każdym razem, kiedy ją otworzą. Nawet małe dzieci po- 

trafią się nauczyć, gdzie mają kłaść swoje rzeczy, jeśli precyzyjnie 

określisz miejsce (na przykład szufladę albo półkę). To zaś wiąże się 
z następną kwestią - dzieleniem się obowiązkami. 

Dzielenie się obowiązkami 

Jak widzisz, tytuł tego podrozdziału nie brzmi: „Namawienie innych do 

pomocy". Oznaczałoby to bowiem, że to ty ponosisz pełną odpowie- 
dzialność za dom i dzieci, a inni mogą ci co najwyżej pomagać. 

W wielu rodzinach większość domowych obowiązków wykonują 

matki. Czasami jest to kwestia świadomego wyboru. Może nie pracujesz 

zawodowo i umówiłaś się z partnerem, że najlepiej będzie, jeśli to ty 
zajmiesz się domem. Świetnie! Jeśli ci to odpowiada, trzymaj się tego. 

Często jednak ciężar domowych obowiązków spada na kobiety, ponie- 

waż uważają one, że tak powinno być. Tymczasem to nie jest uczciwe 

postawienie sprawy. Uważam, że każdy, kto mieszka w domu, powinien 
uczestniczyć w jego prowadzeniu. 

Nakłonienie innych do pomocy nie uda się z dnia na dzień. Chętnie 

podpowiedziałabym ci jakieś magiczne zaklęcie, dzięki któremu wszyscy 

nagle stanęliby do szeregu. Niestety, niczego takiego nie ma. Prawdo- 
Jak zmniejszyć liczbę domowych obowiązków? 

105 

background image

podobnie sama już znasz dwie metody, które nie działają: zrzędzenie 

i udawanie męczennicy. 

Możesz się zastanawiać, dlaczego to ty miałabyś inicjować te zmia- 
ny. Z prostej przyczyny - tylko nad swoim postępowaniem możesz mieć 

całkowitą kontrolę i w pełni nim kierować. Jeśli nie zmienisz swojego 

podejścia i nadal będziesz wykonywała większość obowiązków domo- 

wych, inni nie będą mieli żadnego interesu, by to zmieniać. W ten spo- 
sób braliby na siebie więcej pracy. Poniżej opisuję trzy sposoby dziele- 

nia się obowiązkami: z partnerem, z dziećmi i z usługodawcami. 

Wojna domowa: 

różnica płci a opieka nad domem i dzieckiem 
Jak już pisałam, istnieją wielkie różnice w ilości czasu poświęcanej 

przez kobiety i mężczyzn na zajęcia domowe. Kobiety niepracujące za- 

wodowo poświęcają domowi i dzieciom około 50 godzin tygodniowo. 

Kobietom pracującym zawodowo zajmuje to około 35 godzin. Mężczyźni 
natomiast poświęcają temu około 11 godzin tygodniowo, przy czym 

mężowie kobiet pracujących zawodowo zajmują się domem średnio o 10 

minut więcej, a ojcowie małych dzieci - o kolejne 10 minut więcej 

(Schwartz Cowan, 1983). Ostatni komentarz w „Business Week" wska- 
zuje, że coś w tej dziedzinie drgnęło i mężczyźni poświęcają obecnie 

sprawom domowym około 14 godzin tygodniowo (Hammonds, 1998). 

Odmienne traktowanie obowiązków domowych jest świetną po- 

żywką dla komediopisarzy. Żartują oni, że mężczyźni mają uszkodzony 
gen sprzątania. Przez sprzątanie łazienki rozumieją spuszczanie wody 

w toalecie. Żarty żartami, ale problem porządków w domu oraz opieki 

nad dziećmi to jedno z poważniejszych źródeł konfliktów rodzinnych. 

Spór o to, kto ma wyrzucać śmieci, bywał przyczyną rozpadu wielu 
związków. 

W najnowszej ankiecie pisma „Ladies' Home Journal" zapytano: 

„Gdyby twój mąż mógł się poprawić w jakiejś dziedzinie, wolałabyś, aby 

był lepszym kochankiem czy wykonywał więcej prac domowych?". 16 % 
respondentek pragnęło męża, który byłby lepszy w łóżku, a 46% - takie- 

go, który „ścieliłby łóżko" (Johnson, 2000). 

Czasami mężczyznom się zdaje, że naprawdę wykonują połowę prac 

domowych. Stwierdziła to Arlie Hochschild w książce The Second Shift 

(Druga zmiana, 1989). Pytani przez nią mężczyźni uważali, że do ich 
obowiązków należy dbanie o samochód i trawnik, zarabianie pieniędzy, 

zabijanie pająków oraz przyrządzanie grilla. Żony natomiast miały 

106 

Wyzwania macierzyństwa 
zajmować się wszystkim innym. Mężczyźni ci naprawdę sądzili, że w ich 

domu obowiązki są dzielone po połowie. 

Schwartz Cowan (1983) dokonuje podobnych spostrzeżeń. Obo- 

wiązki, do których mężczyźni się poczuwają, to: wynoszenie śmieci, 
strzyżenie trawnika, zabawa z dziećmi, malowanie lub naprawianie 

różnych rzeczy oraz - od czasu do czasu - robienie zakupów. Nie zaj- 

mują się oni natomiast praniem, sprzątaniem czy gotowaniem. Zwykle 

też nie karmią, nie ubierają, nie kąpią i nie wożą dziecka. Tymczasem 
czynności te zajmują dużo czasu i nie muszą być wykonywane wyłącznie 

przez matkę, lecz mogą być dzielone między oboje partnerów. 

Czasami niechęć do dzielenia się obowiązkami domowymi jest prze- 

jawem głębszych problemów, nękających dany związek. W takim wy- 
padku warto się udać do specjalisty. Wojna domowa może jednak wy- 

buchnąć w każdej rodzinie. Poniżej znajdziesz rady, jak tego uniknąć. 

Oczekiwania i wadliwe schematy poznawcze 

W sprawie obowiązków domowych opieramy się zwykle na zasadach, 
których nie jesteśmy świadomi. Obejmują one na przykład to, co uzna- 

jesz za uczciwość w stosunku do innych; poglądy na temat męskich 

background image

i kobiecych obowiązków; przekonania religijne i kulturowe; a także 

wspomnienia i nawyki wyniesione z domu rodzinnego. Wszystko to uk- 

ształtowało w tobie nie tylko określone oczekiwania dotyczące prac 
męskich i kobiecych, lecz również pogląd na to, jak powinno się wyko- 

nywać poszczególne czynności. Możesz uważać, że daną rzecz robi się 

tylko w jeden sposób, a wszystkie inne sposoby są „głupie". Twój part- 

ner może zaś być tak samo przywiązany do własnej metody pracy. 
W twoim domu rodzinnym mogły obowiązywać pewne obyczaje lub ry- 

tuały, które są według ciebie uniwersalne i powinny być kultywowane 

przez wszystkich. Kiedy partner nieświadomie złamie jedną z takich 

zasad, wyciągasz z tego zbyt daleko idące wnioski. 
Problemy tego rodzaju mogą istnieć, zanim jeszcze pojawią się dzie- 

ci. Po ich narodzinach jednak, gdy w domu jest coraz więcej pracy, na- 

bierają one szczególnej wagi. Oto, co pisze Ron: 

Największym problemem w moim związku z Sarah był odmienny styl 
wykonywania obowiązków domowych. Jej matka robiła to inaczej niż mo- 

ja. Nie chodzi o to, że robiła to źle czy niewłaściwie, po prostu nie 

mogłem 

się do tego przystosować. 
Z powodu naszych oczekiwań mało istotne drobiazgi, takie jak 

niezakręcenie tubki z pastą do zębów, urastają do rangi wielkich prob- 

Jak zmniejszyć liczbę domowych obowiązków? 

107 
leniów. Jak pisałam w rozdziale drugim, u podłoża wielu konfliktów 

leżą wadliwe schematy poznawcze. Na przykład bałagan w pokoju uzna- 

jesz za dowód lekceważącego stosunku partnera do ciebie. Kate pisze, 

że ona i mąż mają odmienne standardy czystości: 
Niektóre sprawy są ważne dla mnie, ale nie dla niego. Potrafi leżeć i 

czy- 

tać w łóżku, w którym pościel nie była zmieniana od trzech miesięcy. 

Nigdy nie kupuje szamponu; jeśli go zabraknie, bierze mydło. 
Jej mąż, Stefan, mówi o swoich obowiązkach domowych: 

Kate najchętniej co wieczór jadłaby Cheerios, więc zwykle to ja gotuję. 

Jeśli mam ochotę na spaghetti, kupuję wszystko i przyrządzam (Johnson, 

2000). 

Ważne, aby zdawać sobie sprawę, w jakich sytuacjach ulegasz 
wpływowi wadliwych schematów poznawczych. Jeśli na przykład 

mówisz „nigdy" albo „zawsze" („On mi nigdy nie pomaga"), może to być 

znak, że myślisz w kategoriach „wszystko albo nic". Kiedy się uspo- 

koisz, zapytaj sama siebie, czy on naprawdę nigdy ci nie pomaga. 
Może pomaga za mało, ale niedocenianie tego, co mimo wszystko robi, 

nic ci nie da. 

Szukaj kompromisu 

Może naprawdę macie na tyle odmienne standardy, że musicie zawrzeć 
jakiś kompromis, aby w domu zapanował spokój. Porozmawiajcie o kon- 

kretnym problemie, kiedy jesteście spokojni, i starajcie się myśleć kon- 

struktywnie. Jeśli na przykład wpadasz w szał na widok zostawionej 

przez niego zakrętki od pasty do zębów, możecie kupować pastę 
z wieczkiem przymocowanym do tubki. Jeśli problemem jest brudna 

bielizna w łazience, to może wstawić tam kosz z przykrywką? Jeśli stół 

w jadalni zarzucony jest pocztą i innymi papierami, może postawić 

nieopodal odpowiedni pojemnik? Rozmawiajcie konkretnie o tym, co 
kogo boli i czego każde z was potrzebuje. Tylko wtedy można znaleźć 

satysfakcjonujące obie strony rozwiązanie. 

Bałagan kontrolowany 

Strategia bałaganu kontrolowanego to przykład kompromisu. Polega 
ona na tym, że pozwala się partnerowi robić tyle bałaganu, ile chce, ale 

na ograniczonej przestrzeni. Na przykład możecie się zgodzić, że nie 

background image

zaglądacie do swoich gabinetów, albo ustalacie, że twój partner rzuca 

swoje ubranie na określone krzesło, zamiast na podłogę. Zgadzasz się 

utrzymywać nieskazitelny porządek w jednym pokoju, pod warunkiem 
 

108 

Wyzwania macierzyństwa 

że drugi będzie bardziej dla ludzi. Warto również mieć pod ręką szufladę 
albo pojemnik w miejscach, gdzie lubią się gromadzić rozmaite drobiaz- 

gi, takich jak kuchnia, korytarz wejściowy czy (w naszym domu) szczyt 

schodów. 

Uwaga: godzina czarownic 
Niezależnie od tego, czy jesteś w domu, czy chodzisz do pracy, najtrud- 

niejszą porą w ciągu całego dnia jest godzina przed obiadem. Matki 

przebywające w domu po całym dniu zajmowania się dziećmi tęsknią 

za rozmową z dorosłym albo za chwilą samotności. Te, które pracują, 
wracają do nawału rozmaitych prac - trzeba przygotować obiad, przy- 

pilnować dzieci, by odrobiły lekcje i tak dalej. Ty i twój mąż po powro- 

cie z pracy również potrzebujecie chwili oddechu. Tymczasem dzieci 

o tej porze mają do was najwięcej spraw. Zapobieganie konfliktom w tej 
„godzinie czarownic" bardzo się opłaca. Każda rodzina musi opracować 

własną strategię, ale można wykorzystać pewne ogólne zasady. 

Jeśli pracujesz zawodowo, może po powrocie do domu dobrze ci zro- 

bi chwila ciszy i relaksu. Wystarczy dwadzieścia minut. Nawiąż kontakt 
z dziećmi lub posiedź w spokoju. Jeśli nie pracujesz zawodowo, spróbuj 

przygotować obiad wcześniej, abyś nie musiała zajmować się kapry- 

szącymi dziećmi w czasie, kiedy sama jesteś najbardziej rozdrażniona. 

Trzymaj na podorędziu przekąski, aby każdy mógł oszukać narastający 
głód i dotrwać do obiadu. Możesz też zatrudnić na kilka godzin dziennie 

jakąś pomoc albo przygotowywać posiłki na zmianę z inną matką. 

Pomyśl o zapasie łatwych do przyrządzania potraw, którymi mogą się 

zająć inni członkowie rodziny. Bądź pomysłowa. 
Wdrażanie dzieci do obowiązków domowych 

Dzieci od najmłodszych lat powinno się uczyć dbania o dom. Nie ma na 

to żadnego magicznego zaklęcia, ale dwa bardzo dobre sposoby zostały 

opisane w książkach The Seuen Habits ofHighly Effective People (1989) 

(Siedem nawyków skutecznego działania, 2001) Stephena Coveya oraz 
No Time to Clean (Nie ma czasu na sprzątanie, 2000) Dona Asletta. 

Obaj autorzy mają duże rodziny i wiele doświadczenia. Poniżej 

streszczam ich sugestie. Jeśli jednak potrzebujesz dodatkowych infor- 

macji, sięgnij do źródła. 
Jak zmniejszyć liczbę domowych obowiązków? 

109 

Świeć przykładem 

Najlepszy sposób, aby nauczyć dzieci wykonywania obowiązków domo- 
wych, to dawanie dobrego przykładu. Zamiast kazać dzieciom coś zro- 

bić, zrób to z nimi. Może ociągają się z pracą, bo nie bardzo rozumieją, 

co mają zrobić. Może nie wiedzą, gdzie położyć niepotrzebne rzeczy. 

A może polecenie posprzątania pokoju odbierają jako karę i czują się 
odizolowane od reszty rodziny. Prawdopodobnie sama zrobiłabyś to szy- 

bciej, ale raczej opłaca się uczyć dzieci sprzątania po sobie. One zaś 

chęt- 

niej się tym zajmą, jeśli wykonywanie obowiązków domowych będzie 
zarazem czasem spędzanym z mamą lub z tatą. 

Połącz przyjemne z pożytecznym 

Dzieci chętniej wykonują prace domowe, jeśli są one łatwe i zabawne. 

Czy nie dotyczy to również nas wszystkich? Łatwiej się sprząta, jeśli 
narzędzia są pod ręką i wiadomo, gdzie odkładać niepotrzebne rzeczy. 

Małym dzieciom trzeba wyraźnie pokazać, gdzie co kłaść. Jeśli nie 

background image

umieją czytać, można im narysować. Pamiętaj też, aby im przygotować 

duży pojemnik na śmieci, taki, który się nie przepełni, a także kosz na 

rzeczy do prania. 
Zastanów się, czy prace, których wymagasz od dziecka, nie są dla 

niego za trudne. Jeśli na przykład chcesz, aby słało łóżko, sprawdź, czy 

nie ma zbyt wielu poduszek, czy narzuta nie jest zbyt ciężka, czy dostęp 

nie jest utrudniony z powodu innych mebli albo ściany. Jeśli chcesz, aby 
chowało swoje rzeczy, zobacz, czy poprzeczka na wieszaki w szafie nie 

jest umieszczona zbyt wysoko. Może korzystanie z wieszaków jest dlań 

za trudne? Czy szuflady są dobrze oznakowane (jest to ważne zwłaszcza 

dla młodszych dzieci)? Czy wyznaczyłaś miejsce na brudne ubrania? 
Postaraj się spojrzeć na każdą czynność z perspektywy dziecka. 

Ułatwienie pracy dziecku wymaga również posegregowania jego 

rzeczy. Kiedyś czytałam, że zabawki przeciętnego amerykańskiego pię- 

ciolatka ważą pięć razy tyle, co on. Większość dzieci potrafi rozstać się 
z niektórymi zabawkami, zwłaszcza takimi, z których wyrosły. Kiedy są 

małe, sama musisz posegregować rzeczy, gdyż maluchy niechętnie rozs- 

tają się z jakąkolwiek zabawką. Kiedy są nieco starsze, namów je do 

dzielenia się z innymi dziećmi, które mają mniej niż one. Jest to dos- 
konała lekcja życia. Możesz nawet pozwolić im sprzedać stare zabawki 

na podwórkowej lub szkolnej giełdzie i zatrzymać pieniądze. Jeśli 

poświęcisz czas na sprzątanie razem z dziećmi, zaowocuje to, gdy szyb- 

ciej zaczną one robić porządki samodzielnie. 

110 

Wyzwania macierzyństwa 

Zastanów się też, jak wprowadzić do prac domowych element zaba- 
wy. Jedna z matek rzucała do zlewu garść drobniaków. Dziecko, na któ- 

re wypadała kolej zmywania, mogło je zatrzymać. Dzieci wprost nie 

mogły doczekać się swojej kolejki. 

Pozwól im doświadczyć konsekwencji 
Czasami dzieci nie uczą się odpowiedzialności za wykonywanie okreś- 

lonych obowiązków domowych, ponieważ matki ciągle je wyręczają, na 

przykład piorąc ich bieliznę pomimo umowy, że dzieci wezmą to na sie- 

bie. Jeśli pozwolisz, by dziecko któregoś dnia nie miało czystych skar- 

petek lub bielizny, następnym razem będzie pamiętało o praniu (choć 
niektórym dzieciom jest wszystko jedno). Ta strategia działa szczegól- 

nie dobrze w odniesieniu do starszych dzieci i nastolatków. 

Konsultant Kevin Leman (1987) opisuje skuteczne zastosowanie 

strategii konsekwencji przez samotną matkę w stosunku do nastolet- 
niego syna i córki. Umówili się, że dzieci będą przygotowywały wieczo- 

rem kolację. One jednak wciąż wisiały na telefonie albo bawiły się gra- 

mi wideo, nie myśląc wcale o robieniu kolacji. Konsultant poradził więc 

kobiecie, żeby w takiej sytuacji - gdy po powrocie do domu nie widzi 
przygotowań do kolacji - chwytała za torebkę i szła zjeść coś na mieście, 

oczywiście sama. W domu było dość jedzenia, więc wiedziała, że dzieci 

nie będą głodować. Po trzech dniach dzieci zrozumiały, o co chodzi, 

i zgodnie z umową zaczęły odtąd co wieczór przygotowywać kolację. 
Błędy, które popełniamy 

Często matki swoim postępowaniem sprawiają, że trudniej włączyć 

dzieci do wykonywania obowiązków domowych. Dzieje się tak na przy- 

kład, gdy żywisz przekonanie, że dla swojego dziecka musisz zrobić 
wszystko. Czasami wynika to z tradycji kulturowej, czasami z wychowa- 

nia. Może twoja matka robiła dla ciebie wszystko, a ty starasz się ją 

naśladować. Mogło też być odwrotnie: wzrastałaś w domu pełnym chao- 

su, więc chcesz, aby twoje dziecko miało lepiej. Matki zajmujące się 
domem robią wszystko za dziecko, bo „od tego są". Matki pracujące za- 

wodowo postępują tak samo z poczucia winy, że nie mogą poświęcić 

background image

dziecku więcej czasu. 

Niektóre matki sądzą, że obciążając dziecko obowiązkami wy- 

rządzają mu krzywdę. Proponuję odmienne spojrzenie. Dzieci w końcu 
opuszczą twój dom. Czy sądzisz, że wyrządzasz im przysługę, przyzwy- 

czajając je do tego, że świeżo wyprane rzeczy pojawiają się w szafie jak 

za dotknięciem czarodziejskiej różdżki lub że jedzenie automatycznie 

Jak zmniejszyć liczbę domowych obowiązków? 
111 

ląduje na stole? Czy nie będą lepiej przygotowane do życia, wiedząc, 

jak o siebie zadbać? Jeśli zaś to cię nie przekonuje, zastanów się: jaką 

prawdę o kobietach przekazujesz swoim dzieciom, jeśli to właśnie ty za- 
wsze sprzątasz po innych? 

Innym powszechnym błędem wielu matek jest krytyczne nastawie- 

nie do efektów pracy dzieci. Gdyby po tobie ktoś ustawicznie wszystko 

poprawiał, czy ofiarowałabyś się z pomocą? Wprawdzie trzymanie się 
określonych norm jest rzeczą zrozumiałą, ale przy ich wdrażaniu trze- 

ba zachować ostrożność. To jest dom, a nie obóz szkolenia wojskowego. 

Jeśli nie jesteś zadowolona z czyjejś pracy, zastanów się, dlaczego. Może 

nie wyjaśniłaś dokładnie, o co ci chodzi. Może praca jest zbyt ciężka. 
Pamiętaj, że prosząc dziecko o pomoc w wykonywaniu domowych 

obowiązków, masz na uwadze dwa cele: samą pracę oraz wyrobienie 

w nim właściwej postawy. 

Wynajmowanie płatnej pomocy 
Ostatnia rada może być bardzo przydatna dla osób pracujących w domu. 

Oboje z mężem lubimy wszystko robić sami. Mieszkanie w domu liczą- 

cym prawie 200 lat stwarza ku temu wiele okazji. Stwierdziliśmy jed- 

nak, że często lepiej jest zlecić niektóre prace komuś innemu. W ciągu 
minionych lat płaciliśmy za różne usługi, od sprzątania domu poprzez 

przygotowanie posiłków i zakupy, aż po remont domu. Wszystkie te 

rzeczy robiliśmy też sami. 

Korzystając z czyichś usług, zamieniasz pieniądze na czas. Niekiedy 
zlecając jakąś czynność, płacisz o wiele więcej, niż gdybyś sama ją 

wykonała. Jeśli jednak usługodawca dysponuje odpowiednim sprzętem 

i umiejętnościami, może okazać się, że koszt nie jest wcale wyższy, 

a praca zostanie wykonana lepiej i szybciej. Dobrze się zastanów, jakie 

usługi warto zlecić, a przekonasz się, że może cię to znacznie odciążyć. 
Zlecanie usług może polegać na wynajmowaniu kogoś do pomocy 

lub na płaceniu za prace wykonywane na twoją rzecz. Do tej drugiej ka- 

tegorii zaliczyłabym gotowe jedzenie, mrożone, w puszce czy kupowane 

na wynos. Ostatni atak choroby nauczył mnie, że powinnam mieć go- 
towe jedzenie pod ręką na wypadek, gdybym nie czuła się zbyt dobrze. 

Gotowe potrawy są zwykle droższe niż przygotowane samodzielnie, ale 

za to znacznie tańsze niż w restauracji. 

Zastanawiając się nad skorzystaniem z czyichś usług, bierz pod 
uwagę nie tylko koszty, ale i czas. Jeśli musisz przywozić lub odwozić 

usługodawców albo na nich wyczekiwać, to niewiele zyskujesz na czasie. 

112 

Wyzwania macierzyństwa 
Uwzględnij również swoje nastawienie do danej pracy. Może tak bardzo 

nie lubisz jej wykonywać, że wolisz kogoś nająć. Nawet jeśli kosztuje 

to więcej, a zysk w postaci wolnego czasu nie jest znaczący, to i tak 

wynajęcie fachowca może być lepszym rozwiązaniem niż samodzielna 
udręka lub konieczność opłacania kogoś, kto będzie musiał poprawiać 

po tobie. 

Kiedy wprowadziliśmy się do naszego starego domu, przerażało 

mnie, że cały wymaga malowania. Postanowiłam zatrudnić malarza, 
by wykonał część tej pracy. Nad resztą mogłam sama zapanować. Jedna 

z moich znajomych z kolei zajmuje się domem i trójką małych dzieci. 

background image

Ostatnio zdecydowała się wynająć osobę do sprzątania domu raz w mie- 

siącu, bo sama nie dawała rady. Uważam, że to świetny pomysł! Oto 

przykładowa lista usług, z których możesz skorzystać. Pamiętaj też, że 
nieustannie powstają nowe punkty usługowe: 

•     Gotowe posiłki 

•     Sprzątanie (na bieżąco oraz „wielkie porządki") 

•     Opieka nad dziećmi i starszymi ludźmi 
•     Pakowanie i wysyłanie paczek 

•     Pielęgnacja zieleni 

•     Pranie 

•     Opieka nad zwierzętami domowymi 
•     Zakupy 

•     Naprawy i remonty domowe 

•     Szycie 

•     Mycie samochodu 
•     Załatwianie spraw 

•     Prowadzenie dokumentacji i korespondencji 

•     Usługi  finansowe   (bankowość,   prowadzenie  księgowości, 

płacenie rachunków, obliczanie podatków) 
•     Organizacja 

Jak zmniejszyć liczbę domowych obowiązków? 

113 

Metoda małych kroków 
Jeśli nigdy dotąd nie próbowałaś zmienić organizacji prac domowych, 

to informacje zawarte w tym rozdziale mogą cię przytłoczyć. Nie znie- 

chęcaj się jednak. Nie od razu Kraków zbudowano. Wdrożenie właści- 

wego planu pracy może zająć kilka tygodni, a nawet miesięcy. Twoje 
potrzeby się zmieniają, więc co pewien czas musisz aktualizować opra- 

cowany plan. 

Nie możesz zrobić wszystkiego od razu. Lepiej więc zacząć od roz- 

wiązania jednego, konkretnego problemu. Upłynie nieco czasu, zanim 
odczujesz te zmiany. Pamiętaj jednak, że każdy krok przybliża cię do 

celu. 

Bądź elastyczna 

Zastanawiając się nad podziałem pracy w domu, unikaj myślenia w kate- 

goriach obowiązków męskich i kobiecych. Nie zakładaj na przykład, że 
sprawy finansowe, naprawy sprzętu domowego (czy zabijanie pająków) 

należą do mężczyzn. Kto wie, czy nie poradzisz sobie z tym lepiej od 

partnera. Podziel prace na takie, które lubisz, które są ci obojętne i 

któ- 
rych nie cierpisz. Może się okazać, że czynności, których nie znosisz, 

twój partner traktuje obojętnie. Prosta wymiana bywa świetnym roz- 

wiązaniem. Jeśli zaś jakiejś czynności oboje nie cierpicie, możecie ją 

zle- 
cić komuś z zewnątrz. Posługuj się więc raczej kryterium umiejętności 

i osobistych preferencji niż zasad określających sztywno, kto powinien 

daną rzecz wykonać. 

Ciesz się efektami swojej pracy 
Bywa, że to my jesteśmy dla domu, a nie dom dla nas. Sprzyja temu 

brak czasu i ogrom obowiązków. Zmniejszasz liczbę swoich obowiązków 

po to, aby mieć więcej czasu dla swoich najbliższych, a nie po to, aby 

za- 
oszczędzony czas przeznaczyć na dodatkowe prace. 

Co możesz zrobić? 

W rozdziale tym radziłam ci, jak ułatwić sobie pracę w domu. Na koniec 

pragnę dorzucić kilka rad, które pozwolą powiązać wszystkie te infor- 
macje ze sobą. 

ROZDZIAŁ 7 

background image

Tak bardzo zmęczona 

Wyczerpanie matki 

Zmęczenie jest doskonałym miernikiem samopoczucia, ponieważ bardzo 
trudno je ukryć. Aby się go pozbyć, trzeba dotrzeć do źródeł. Przejawia 

się ono na wiele sposobów, ale u podłoża zawsze znajdziemy to samo - 

zbyt duże obciążenia psychiczne i fizyczne. 

(Atkinson, Women and Fatigue (Kobiety i zmęczenie), 1985, s. 6) 
Zmęczenie wśród kobiet, a zwłaszcza wśród matek, osiągnęło rozmiary 

epidemii. Ekonomistka Juliet Schor w książce zatytułowanej Over- 

worked American (Przepracowane Amerykanki, 1992) pisze, że rozma- 

wiające  z  nią kobiety  mówią  o  spaniu  tak, jak  głodujący  mówi 
0  jedzeniu. Zmęczenie może zupełnie zatruć życie, każda czynność 

wydaje się wtedy zbyt trudna. Jeśli każdy kolejny dzień to dla ciebie 

udręka, czytaj dalej. 

Brak snu jest szkodliwy dla zdrowia. Nie tylko ty padasz jednak 
ofiarą swojego zmęczenia. Przemęczona częściej popełniasz błędy i jes- 

teś niebezpieczna za kierownicą. Brak snu obniża zdolność koncen- 

tracji, wytrzymałość na stres, umiejętność rozwiązywania problemów 

1 podejmowania decyzji. Łatwo wpadasz w złość i stajesz się mniej wyda- 
jna (National Sleep Foundation, 2000a). 

Dlaczego matki są tak zmęczone? 

Zmęczenie jest zjawiskiem powszechnym, ale dlaczego w tak wielkim 

stopniu dotyka ono matek? W rozdziale tym omówię kilka czynników 
wpływających na ten stan rzeczy. 

Tak bardzo zmęczona. Wyczerpanie matki 

115 

Przepracowanie 
Najbardziej oczywistą przyczyną zmęczenia matek jest ogrom wykony- 

wanej przez nie pracy. Dotyczy to w równym stopniu kobiet zajmują- 

cych się domem i tych pracujących zawodowo. W klasycznej dziś już 

pozycji pt. Morę Work for Mother (Więcej pracy dla matki, 1983), Ruth 
Schwartz Cowan stwierdza: 

Mimo wszystkich ułatwień i udogodnień, status „pracującej matki" w Sta- 

nach Zjednoczonych (...) stanowi gwarancję przepracowania i perma- 

nentnego wyczerpania (s. 213). 

Jak podaje Schwartz Cowan, kobiety pracujące zawodowo zajmują 
się domem i dziećmi 35 godzin tygodniowo, a pracą zawodową - 40 

godzin. 75 godzin tygodniowo na nogach to prawdziwa katorga, a trze- 

ba przy tym pamiętać, że czterdziestogodzinny tydzień pracy nie należy 

do najdłuższych. Łatwo wyobrazić sobie matkę pracującą 80 i więcej 
godzin w tygodniu. 

A przecież, jak wspominałam w poprzednich rozdziałach, praca za- 

wodowa nie jest jedynym źródłem zmęczenia. Dochodzi do tego samotne 

dźwiganie ciężaru obowiązków domowych, opieka nad dziećmi, choroby 
dzieci czy konieczność zajmowania się starszymi członkami rodziny. 

Brak snu 

Inną oczywistą przyczyną zmęczenia jest brak snu, zjawisko w Stanach 

Zjednoczonych nagminne. Najnowsza ankieta przeprowadzona przez 
National Sleep Foundation (Narodowa Fundacja na rzecz Snu) 

dowodzi, że większość ludzi dorosłych śpi mniej niż powinna. Dorośli 

śpią przeciętnie niecałe siedem godzin na dobę, a jedna trzecia ankie- 

towanych odpowiedziała, że śpi mniej niż sześć i pół godziny na dobę. 
45 % ankietowanych stwierdziło, że rezygnuje ze snu na rzecz pracy. 

Jeśli kobieta pracuje 75-80 godzin tygodniowo, to nic dziwnego, że nie 

dosypia. Wspomniana fundacja pisze o tym następująco: 

Brak snu przybrał współcześnie rozmiary epidemii, która destrukcyjnie 
wpływa na nasze ciała i umysły (...). Kradniemy bezcenne godziny snu, 

by nadążyć z codziennymi czynnościami. W minionym stuleciu średni 

background image

czas przeznaczony na sen zmniejszył się o 20%, a w ciągu ostatnich 

dwudziestu pięciu lat czas poświęcony na pracę zawodową, wraz z do- 

jazdami, wzrósł o miesiąc rocznie. Wszystko to dzieje się kosztem snu. 
Warunki życia uległy zmianie, ale nasze organizmy pozostają takie same, 

i to one płacą najwyższą cenę. 

Na brak snu wpływa jednak nie tylko zbyt późne kładzenie się. 

Poniżej omawiam najczęstsze powody niedosypiania. 
116 

Wyzwania macierzyństwa 

Tak bardzo zmęczona. Wyczerpanie matki 

117 
Bezsenność 

Mało która rzecz jest tak przygnębiająca jak bezsenność. Leżysz w łóżku 

i patrzysz na zegar: druga, trzecia, czwarta w nocy. Za kilka godzin mu- 

sisz wstać, a jeszcze nie zasnęłaś. Przychodzi ranek, a ty u progu dnia 
już jesteś wyczerpana. 

Praca zmianowa 

Praca zmianowa bywa przyczyną zaburzeń snu i utrzymującej się sen- 

ności w ciągu dnia. Człowiek pracujący w nocy często próbuje spać 
w dzień. Bywa to jednak trudne. Dokoła jest jasno i dużo się dzieje. 

Człowiek pracujący na drugą zmianę kończy pracę około jedenastej 

wieczorem, do łóżka kładzie się około 1-2 w nocy. Czasu na sen zostaje 

niewiele, bo rano trzeba zająć się dziećmi. 
Ludzie pracujący w systemie zmianowym śpią średnio 4-6 godzin 

na dobę. Matki często świadomie wybierają pracę na drugą lub trzecią 

zmianę, aby w dzień być z dziećnr.. W niektórych rodzinach to się 

sprawdza. Pamiętaj jednak, że może to stanowić ważną przyczynę zmę- 
czenia. Jeśli zdecydujesz się na taką pracę, postaraj się trzymać tej sa- 

mej zmiany przez co najmniej trzy tygodnie. Tyle czasu potrzebuje orga- 

nizm na przystosowanie. 

Złe nawyki dotyczące spania 
Czasami powodem zbyt małej ilości snu są złe nawyki. W przeszłości 

mogły one nie stanowić problemu, ale obecnie, skoro zaczyna ci doku- 

czać brak snu, warto zastanowić się nad nimi. 

Może tu chodzić o picie kawy czy alkoholu lub uprawianie ćwiczeń 

fizycznych krótko przed udaniem się na spoczynek. Alkohol często 
powoduje ospałość, ale upośledza jakość snu i bywa przyczyną kaca. Nie 

jest również dobrze zamieniać łóżka w biuro lub miejsce oglądania 

telewizji. 

Zaburzenia snu 
Najczęściej spotykane zaburzenia snu to czasowy bezdech i zespół nie- 

spokojnych nóg. Pierwsze z nich polega na zwieraniu się gardła podczas 

snu, co przeszkadza w oddychaniu. Człowiek cierpiący na tę dolegliwość 

budzi się wiele razy w nocy, przez co w dzień jest bardzo zmęczony. 
Ludzie tacy ponadto często głośno chrapią, zakłócając sen partnera. 

Natomiast osoby cierpiące na zespół niespokojnych nóg, kiedy tylko się 

położą, czują, jakby coś im pełzało pod skórą. Przez całą noc wiercą się 

i ruszają nogami. Nic dziwnego, że tego typu zaburzenia również 
zakłócają sen i są trudne do wytrzymania dla partnera. 

Opieka nad dziećmi 

Opieka nad dzieckiem często wymaga nocnego czuwania. Zwłaszcza nie- 

mowlęta muszą być często karmione, bo mają malutki żołądek. Coraz 
więcej dowodów przemawia również za tym, że na ich rozwój neurolog- 

iczny dobrze wpływają kontakty z matką w nocy. Dla matki jest to jed- 

nak duże obciążenie. Ankieta przeprowadzona przez National Sleep 

Foundation (2000a) wykazała, że opieka nad dziećmi zaburza sen 21% 
kobiet i 12% mężczyzn. Nawet kiedy dzieci wyrosną z wieku niemow- 

lęcego, zdarza im się źle spać. Zaspokajanie ich nocnych potrzeb zwyk- 

background image

le spada na barki matek. 

Wspólne spanie 

Chrapanie partnera bardzo przeszkadza w spaniu. Skarżą się na nie 
zwłaszcza kobiety. 22% kobiet (i 7% mężczyzn) zgłasza, że chrapanie 

partnera przeszkadza im spać (National Sleep Foundation, 2000a). Naj- 

nowsze badania wykazały, że kobiety śpiące z chrapiącym mężczyzną 

budziły się aż 21 razy na godzinę i spały jedynie 74% przeznaczonego 
na to czasu. Co noc traciły więc około godziny z czasu przeznaczonego 

na sen („Health", 2000). 

Niektóre matki rozwiązują problem dzieci mających kłopoty ze spa- 

niem w ten sposób, że biorą je ze sobą do łóżka. Niekiedy pozwala to 
wszystkim porządnie się wyspać. Może się jednak zdarzyć, że przeszka- 

dza wam to we śnie, zwłaszcza gdy dzieci są starsze i zajmują więcej 

miejsca. Jeśli pragniesz być w nocy blisko dzieci, postaw ich łóżeczka 

obok swojego, tak aby każdy miał miejsce dla siebie. 
Sen mogą również zakłócać zwierzęta domowe. Bywa, że kot na- 

biera ochoty na kontakty towarzyskie w środku nocy lub pies trąca cię 

nosem o brzasku. Jeśli odczuwasz ciągłe zmęczenie, możesz na pewien 

czas wyrzucić zwierzaki ze swojej sypialni. 
Stres 

Stres często zakłóca sen, bo wprawdzie ciało odpoczywa, ale w głowie 

trwa ciągła gonitwa myśli. Przeprowadzona przez National Sleep 

Foundation w roku 2000 ankieta wykazała, że 26% kobiet (w porówna- 
niu z 16% mężczyzn) stres przeszkadza w spaniu. 

Depresja 

Zmęczenie jest wprawdzie nieodłącznym objawem depresji, ale często 

bywa również jej przyczyną. Depresja prowadzi do zmian w rytmie snu 
i czuwania. Uwidacznia się to zwłaszcza u ludzi w ciężkiej depresji. 

Rytm ich snu różni się znacznie od rytmu snu ludzi niecierpiących na tę 

 

118 
Wyzwania macierzyństwa 
chorobę. Faza REM występuje u nich w pierwszej części snu (patrz: 

uwagi w ramce na temat prawidłowego rytmu snu). Mózg wykazuje 

wówczas dużą aktywność, prawie tak jak podczas czuwania. Wcześ- 

niejsze pojawienie się fazy REM wyjaśnia również jeden z podsta- 
wowych objawów depresji, jakim jest bardzo wczesne budzenie się. 

Ponieważ mózg jest w tej fazie taki aktywny, obudzenie przychodzi 

łatwiej. U ludzi cierpiących na depresję obserwuje się również krótszą 

fazę snu głębokiego. Jest to źródło nie tylko zmęczenia, ale także bólu, 
ponieważ to właśnie w fazie głębokiego snu następuje regeneracja 

mięśni. 

Czym jest normalny sen? 

W ciągu nocy przechodzimy przez powtarzające się fazy snu. Zaczy- 
namy od snu lekkiego, następnie zapadamy w sen głęboki. Bywa on 

nazywany snem fal wolnych (SWS) - w zapisie EEG obserwuje się 

wówczas wolne, o dużej amplitudzie, fale delta. Następnie wracamy 

do fazy lżejszego snu, z którego przechodzimy z kolei do fazy REM. 
Jest to skrót od słów rapid eye movement (szybkie ruchy gałek 

ocznych). Gałki oczne ruszają się wówczas, choć powieki pozostają 

zamknięte. To właśnie w tej fazie doświadczamy marzeń sennych. 

Zapis aktywności mózgu podobny iest do tego, który występuje na 
jawie. 

W ciągu nocy coraz mniej czasu zajmują fazy snu fal wolnych 

(SWS), a coraz więcej - fazy REM. Prawidłowy sen składa się w około 

75% z faz nie-REM, a w 25% - z faz REM. 
Zespół stresu pourazowego 

Bezsenność może być również efektem silnego urazu lub traumatycz- 

background image

nego przeżycia. Zespół stresu pourazowego jest częstą przyczyną prob- 

lemów ze spaniem. Natrętne myśli, które prześladują człowieka w ciągu 

dnia, nocą przybierają postać koszmarów. Potrafią one nękać również 
tych ludzi po ciężkich przejściach, u których nie diagnozuje się pełnego 

zespołu stresu pourazowego. 

W najnowszych badaniach wykazano związek między natręctwami 

myślowymi a poziomem norepinefryny: im wyższy poziom, tym większa 
intensywność natrętnych myśli (Lemieux, Coe, 1995). Jak pamiętasz, 

norepinefryna jest jednym z hormonów stresu. Traumatyczne wydarze- 

nie może wyzwolić w mózgu reakcje, które powodują, że cały organizm 

znajduje się w stanie nadmiernego pobudzenia. Warto wówczas skorzys- 
tać z technik, które oddziałują zarazem na ciało i na psychikę, takich 

jak 

Tak bardzo zmęczona. Wyczerpanie matki 

119 
trening relaksacyjny. Przeciwdziałasz wówczas niepożądanym reak- 

cjom fizjologicznym wywoływanym przez traumatyczne wydarzenie. 

Może się okazać, że po „oswojeniu" urazu normalny sen powróci. 

Teresa pisze, jak rozpacz przyczynia się do uczucia ciągłego zmę- 
czenia: 

Nasze pierwsze dziecko, Miranda, umarło w wieku trzech miesięcy. Miała 

zespół Downa i zmarła w wyniku komplikacji podczas operacji serca. 

Świadomie natychmiast po tym poczęliśmy następne dziecko. Gwen 
urodziła się rok i dwa tygodnie po Mirandzie. Obie ciąże znosiłam bardzo 

ciężko. Żałoba po pierwszym dziecku, bardzo duże potrzeby Gwen oraz 

moja skłonność do depresji szybko dały o sobie znać. Kiedy Gwen miała 

siedem miesięcy, zgłosiłam się do lekarza i zaczęłam przyjmować środki 
przeciwdepresyjne. Pomogło. 

Braciszek Gwen, Duncan, ma teraz roczek. Jeszcze nie odstawiłam 

Zoloftu. Podjęłam trudną decyzję brania go w czasie ciąży i później 

(kilka 
prób odstawienia nie przyniosło zachęcających rezultatów). Nie mam 

wyrzutów sumienia, tym bardziej że radzimy sobie oboje o wiele lepiej niż 

w przypadku Gwen. Wygląda jednak na to, że brak snu i zmęczenie są 

moimi stałymi towarzyszami. 

Przyczyny organiczne 
Zmęczenie może być też objawem (i to jedynym) rozlicznych zaburzeń 

0  charakterze organicznym, takich jak: anemia, niedoczynność tarczy- 

cy, cukrzyca,  sezonowe zaburzenia afektywne,  zespół przewlekłego 

zmęczenia, fibromyalgia, choroby autoimmunologiczne i wiele innych, 
włączając w to nawet niektóre nowotwory. Może też być sygnałem, że 

jesteś w ciąży. 

Anemia wynikająca z braku żelaza 

Anemia jest jedną z najbardziej powszechnych przyczyn zmęczenia. 
Występuje ona bardzo często u kobiet w wieku rozrodczym. Około 7,8 

miliona kobiet w Stanach cierpi na niedobór żelaza, z czego u 3,3 mi- 

liona stwierdzono anemię. Niedobór żelaza może wynikać z wielu po- 

wodów.  Najczęstszym jest spożywanie pokarmów ubogich w żelazo 
1  niewłaściwy sposób odżywiania się. Anemię wywołują również niek- 

tóre choroby, zwłaszcza powiązane z przewlekłym stanem zapalnym, 

a także obfite krwawienia miesiączkowe, wrzody czy też krwotok 

poporodowy. Anemię wiąże się też z niedoborem kwasu foliowego. 
Objawia się ona zmęczeniem, bladą lub szarą cerą (również w okolicy 

120 

Wyzwania macierzyństwa 

oczu i ust), słabością, omdleniami oraz uczuciem braku powietrza. Wy- 
krywa się ją za pomocą badania krwi. 

Niedoczynność tarczycy 

background image

Inną częstą przyczyną zmęczenia u kobiet jest niedoczynność tarczycy. 

Hormon tarczycy reguluje naszą przemianę materii. Jego niedobór wy- 

wołuje rozmaite objawy, z których wiele przypomina symptomy depre- 
sji. Należą do nich kłopoty z koncentracją, zmęczenie oraz zapominanie. 

Niski poziom hormonu tarczycy prowadzi również do zwiększonej 

wrażliwości na chłód, obniżonej temperatury ciała, niskiego ciśnienia 

krwi, przyboru masy ciała, podpuchniętej twarzy i oczu, zaparć, su- 
chych włosów i skóry. 

Zaburzenia pracy tarczycy mogą wystąpić krótko po porodzie i by- 

wają przyczyną depresji u młodych matek. W miarę upływu czasu jesteś 

coraz bardziej narażona na niedoczynność tarczycy. Cierpi na nią około 
20% kobiet w wieku 60 lat. Występuje ona również powszechnie u ludzi 

cierpiących na zespół przewlekłego zmęczenia, fibromyalgię oraz nie- 

które choroby autoimmunologiczne. Teitelbaum (1996) podaje na przy- 

kład, że około połowy pacjentów leczonych przez niego z powodu ze- 
społu przewlekłego zmęczenia cierpi również na niedoczynność 

tarczycy. Kobiety dotknięte jednym z powyższych zaburzeń, a tym 

bardziej kilkoma z nich, są dwu-, a nawet trzykrotnie bardziej zmę- 

czone. 
Cukrzyca 

Cukrzyca jest również przyczyną silnego zmęczenia, a wiele osób nie 

wie nawet, że na nią cierpi. Inne jej objawy to częste oddawanie moczu, 

pragnienie, zaburzenia ostrości wzroku, utrata wagi i głód, ale zdarza 
się, że zmęczenie jest jedynym objawem. Cukrzycę wykrywa się za po- 

mocą badania krwi. 

Sezonowe zaburzenia afektywne 

Sezonowe zaburzenia afektywne (SAD) to rodzaj depresji występującej 
wtedy, gdy jest mniej światła, na przykład zimą. Nie musi ona przy- 

bierać postaci depresji, może objawiać się zwyczajnym brakiem 

energii. Jeśli tam, gdzie mieszkasz, przeważają krótkie, zimowe dni, 

często pada deszcz lub niebo jest zachmurzone, możesz cierpieć na se- 
zonowe zaburzenia afektywne, sama o tym nie wiedząc. Czy wiosną lub 

latem masz więcej energii? Czy zimą śpisz więcej i masz ochotę na 

pokarmy zawierające węglowodany? Czy przybierasz wówczas na wadze 

5-10 kilogramów, które łatwo zrzucasz, kiedy dni się wydłużają? Każdy 

Tak bardzo zmęczona. Wyczerpanie matki 
121 

z tych objawów może wskazywać na omawiane zaburzenia. Łatwo je 

usunąć za pomocą terapii światłem. 

Ciąża 
Nie zawsze traktujemy ciążę jako przyczynę zmęczenia, a przecież w jej 

wczesnej i późnej fazie kobieta zwykle odczuwa silne wyczerpanie. Im 

więcej dzieci urodziłaś, tym bardziej jesteś narażona na zmęczenie 

w kolejnych ciążach. Podczas trwania pierwszej ciąży ma się zazwyczaj 
dużo czasu na odpoczynek. O wiele trudniej o to, gdy w domu są już 

starsze dzieci. Również dochodzenie do siebie po porodzie jest trud- 

niejsze, gdy w domu są już dzieci. Jak wiele amerykańskich matek, po 

kilku dniach możesz zostać zupełnie sama, zmagając się z połogiem 
i koniecznością zajmowania się starszymi dziećmi. 

Zespół przewlekłego zmęczenia 

Zespół przewlekłego zmęczenia zyskał status oficjalnie klasyfikowanej 

jednostki chorobowej zaledwie kilka lat temu, ale zjawisko to jest znane 
od dawna. Obejmuje ono szereg objawów, takich jak niska temperatura, 

podatność na infekcje, ból gardła, bóle głowy, mięśni i stawów oraz po- 

większone węzły chłonne. Podstawowym objawem jest jednak silne 

zmęczenie, które pogłębia się przy podejmowaniu jakiejkolwiek aktyw- 
ności. Towarzyszy mu przygnębienie i lęk. 

Zespół przewlekłego zmęczenia często zaczyna się od infekcji lub 

background image

choroby, której nie można zwalczyć. Jego zdiagnozowanie nie jest spra- 

wą łatwą, ponieważ nie istnieją badania laboratoryjne, które by go wy- 

krywały (choć u niektórych chorych stwierdzono obecność wirusa 
Epsteina-Barra). Lekarze najczęściej stawiają diagnozę drogą eliminacji 

innych chorób, które mogłyby powodować zmęczenie. 

Jak w wielu innych chorobach przewlekłych, stres może spowo- 

dować nawrót objawów tego zespołu. Rosę, u której stwierdzono tę 
chorobę kilka łat wcześniej, doznała takiego nawrotu, kiedy u jej męża 

odkryto raka. Ponadto w domu miała dwoje małych dzieci, z których 

jedno urodziło się z zespołem Downa. 

Diagnozowanie zespołu przewlekłego zmęczenia wciąż wywołuje 
kontrowersje. Ci, którzy wątpią w jego istnienie, nazywają go „grypą 

pokolenia yuppie". Powszechny sceptycyzm pogłębia złe samopoczucie 

ludzi, którzy na niego cierpią i wzmaga przekonanie, że nikt ich nie 

rozumie. Badacze sądzą jednak, że kiedy uda się ów zespół w pełni 
udokumentować, wielu ludzi spłonie wstydem z powodu sposobu, w ja- 

ki traktowali chorych. 

122 

Wyzwania macierzyństwa 
Fibromyalgia 

Fibromyalgia jest również nową jednostką chorobową. Ma ona wiele 

cech wspólnych z zespołem przewlekłego zmęczenia. Charakteryzuje ją 

ból tkanki miękkiej. Innym charakterystycznym objawem jest zmęcze- 
nie. Ponieważ na chorobę tę cierpią głównie kobiety, niektórzy kwe- 

stionują jej istnienie, tym bardziej że nie można jej stwierdzić za 

pomocą 

badań laboratoryjnych. Podstawą diagnozy jest występowanie pewnych 
szczególnie wrażliwych miejsc na ciele. U ludzi zdrowych miejsca te nie 

są szczególnie czułe, ale osoby cierpiące na fibromyalgię skarżą się na 

występujący w nich silny ból. Diagnozę zwykle stawia reumatolog, 

lekarz specjalizujący się w zapaleniach stawów oraz innych chorobach 
reumatycznych. Choć fibromyalgia nie jest zapaleniem stawów, to wła- 

śnie reumatolodzy opracowali kryteria diagnostyczne i jako pierwsi za- 

jęli się badaniami tej choroby. Często występuje ona wraz z pewnymi 

rodzajami zapalenia stawów, na przykład reumatoidalnym zapaleniem 

stawów oraz z toczniem. 
Kobiety cierpiące na fibromyalgię często wiążą jej rozwój z trau- 

matycznym wydarzeniem, takim jak wypadek samochodowy, gwałt czy 

napad. Wiele z nich wspomina również o podobnych objawach u człon- 

ków rodziny, co może wskazywać na predyspozycje genetyczne. 
Fibromyalgia ma też prawdopodobnie związek z rytmem snu. U pa- 

cjentów w fazie snu fal wolnych obserwuje się fale alfa (charakterysty- 

czne dla fazy czuwania), na skutek czego faza ta trwa zbyt krótko. 

Tymczasem jest ona niezbędna do regeneracji mięśni i naprawienia 
mikrourazów. Jeśli proces naprawy i regeneracji zostaje przerywany, 

pacjent odczuwa ból. Badaczom udało się odtworzyć ten proces w labo- 

ratorium. Gdy ochotnicy zapadali w głęboki sen, budzono ich. Po nocy 

takiego przerywanego spania badane osoby skarżyły się na ból w całym 
ciele. 

Fibromyalgia sprzyja utrzymywaniu się bólu i zmęczenia również 

dlatego, że zniechęca do ćwiczeń fizycznych. Kiedy jesteś wyczerpana, 

nie masz ochoty na gimnastykę; możesz też łatwo się przeforsować, co 
wywołuje ból, zmuszający do zaprzestania aktywności fizycznej na ty- 

dzień lub więcej. W każdym razie brak ćwiczeń prowadzi do zwiotczenia 

mięśni, co z kolei staje się przyczyną jeszcze silniejszego zmęczenia. 

Choroby autoimmunologiczne 
Statystycznie rzecz biorąc, choroby autoimmunologiczne zdarzają się 

rzadko. Piszę o nich jednak, ponieważ kobiety w wieku rozrodczym są 

background image

Tak bardzo zmęczona. Wyczerpanie matki 

123 

na nie szczególnie narażone, a w ich wyniku doznają silnego prze- 
męczenia. Autoimmunizacja polega na tym, że organizm traci zdolność 

odróżniania komórek swoich od obcych i atakuje własne narządy, jakby 

były obcym ciałem. 

Choroby te obejmują 150 rodzajów zapalenia stawów, z których dwa 
najpowszechniejsze to reumatoidalne zapalenie stawów oraz toczeń ru- 

mieniowaty. Z innych, mniej powszechnych, warto wymienić sarkoidozę 

oraz sklerodermię (twardzinę skóry). Inną chorobą autoimmunolo- 

giczną atakującą kobiety w wieku rozrodczym jest stwardnienie 
rozsiane. Pojawia się ono często w czasie ciąży lub zaraz po porodzie. 

Choroby te leżą też często u podłoża wielokrotnych poronień oraz 

bezpłodności. 

W artykule, który ukazał się niedawno na łamach pisma Arthritis 
and Rheumatism (Artretyzm i reumatyzm) stwierdzono, że hormony 

związane z karmieniem piersią mogą wywołać atak reumatoidalnego 

zapalenia stawów lub innej formy zapalenia stawów (Barrett i in., 

2000). Zdaniem autorów takie oddziaływanie może mieć prolaktyna. 
Atak choroby wywołuje też czasem zabieg chirurgiczny, więc kobiety, 

które miały cesarskie cięcie, są bardziej zagrożone. Przyczyną choroby 

może być wreszcie brak snu. 

Zmęczenie jest wynikiem nie tylko samych chorób autoimmunologi- 
cznych, lecz również niektórych metod ich leczenia. Często podaje się 

w takich sytuacjach Prednisolonum oraz inne kortykosteroidy, 

zwłaszcza w okresie nasilenia choroby. Prednisolonum powoduje nie 

tylko gwałtowny przybór wagi, lecz również zwiotczenie mięśni. Spadek 
napięcia mięśniowego oraz dodatkowe kilogramy przyczyniają się zaś do 

braku energii. U pacjentów, którzy przez pewien czas przyjmują stery- 

dy, stwierdza się również podatność na grzybicę. Wprawdzie jednostka 

chorobowa „przerostu drożdżycy" („yeast overgrowth") również wywo- 
łuje kontrowersje, ale zwolennicy medycyny alternatywnej od dawna 

znają jej wpływ na ciągłe przemęczenie (Goldberg, 1998). 

Przemęczenie może również wywołać wiele innych objawów 

chorobowych. Kiedy nie śpisz, organizm wyzwala reakcje obronne. 

Pierwsze oznaki braku snu uruchamiają działanie systemu odpornoś- 
ciowego. Tymczasem system ten u ludzi cierpiących na choroby autoim- 

munologiczne jest i tak niezwykle wrażliwy, więc brak snu prowadzi 

do dodatkowego nasilenia objawów. 

124 
Wyzwania macierzyństwa 

Co możesz zrobić? 

Na szczęście z przemęczeniem można walczyć. Nie musi ono wcale za- 

truwać ci całego życia i pozbawiać go smaku. 
Określ, ile snu potrzebujesz 

Często wydaje się nam, że śpimy wystarczająco długo, podczas gdy w is- 

tocie jest inaczej. Jak można to stwierdzić? Odpowiedz sobie na nastę- 

pujące pytania: 
•      Czy rano musisz korzystać z budzika? 

•      Czy rano przewracasz się na drugi bok i jeszcze podsypiasz? 

•      Czy w weekendy próbujesz nadrobić zaległości w spaniu? 

•      Czy czujesz ospałość po obfitym posiłku, w przegrzanym pomie- 
szczeniu lub w czasie długiego spotkania? 

Jeśli naprawdę się wysypiasz, to na wszystkie te pytania powinnaś 

odpowiedzieć „nie" (National Sleep Foundation, 2000b). Aby spraw- 

dzić, ile snu potrzebujesz, poczekaj do następnych wakacji. Idź do łóżka, 
kiedy poczujesz zmęczenie, i wstań, kiedy się obudzisz. Przez pier- 

wszych kilka dni będziesz odrabiać zaległości w spaniu. Potem jednak 

background image

okaże się, jak dużo snu potrzebujesz, aby zregenerować siły. 

Pamiętaj o higienie snu 

Jeśli masz problemy ze spaniem, zastanów się, co może ci przeszkadzać. 
Przede wszystkim wypracuj stałe zasady związane z udawaniem się 

na spoczynek. Znajdź nieco czasu, aby się wyciszyć. Nie jedz niczego 

ciężkostrawnego później niż dwie godziny przed pójściem do łóżka. 

Wieczorem pij nie więcej niż jeden kieliszek alkoholu, unikaj kofeiny, 
a także ćwiczeń fizycznych później niż na 2-3 godziny przed snem. 

Pobudzają one organizm, a to nie pozwala potem zasnąć. 

Przyjmij zasadę, że łóżko służy wyłącznie do spania i do uprawiania 

seksu. Ludzie cierpiący na bezsenność często oglądają w łóżku telewiz- 
ję, czytają, nadrabiają zaległości w pracy. Jeśli nie możesz spać, wstań 

i zajmij się czymś, co cię nudzi. Kiedy poczujesz senność, połóż się 

znowu. Chodzi o to, by łóżko kojarzyło się ze snem; jeśli robisz w nim 

inne rzeczy lub przewracasz się z boku na bok, powstają wręcz przeciw- 
ne skojarzenia. Podobnie dzieje się, jeśli zamieniasz je w swoje biuro. 

Zadbaj o przytulność sypialni 

Jeśli masz kłopoty ze spaniem, musisz zadbać, aby twoja sypialnia była 

oazą spokoju i ciepła. Ponieważ jest to miejsce prywatne, często o nim 
Tak bardzo zmęczona. Wyczerpanie matki 

125 

zapominasz,  gromadzisz w nim przypadkowe sprzęty, gdzie indziej 

zbędne. 
W sypialni powinna panować odpowiednia temperatura - nie może 

być ani za ciepło, ani za zimno. Jeśli masz zbyt twardy materac, pomyśl 

0 wyściółkach piankowych. Głowa powinna swobodnie opierać się na po- 

duszce, bez potrzeby załamywania karku. Zastanów się, co może ci 
przeszkadzać w spaniu. Czy masz wygodną piżamę? Czy nie zaplątujesz 

się w prześcieradła? W normalnych warunkach takie drobiazgi nie prze- 

szkadzają, ale jeśli masz kłopoty ze spaniem, weź pod uwagę wszystko. 

Jeśli okna sypialni wychodzą na ruchliwą ulicę lub masz hałaśli- 
wych sąsiadów, zastanów się, jak ustrzec się przed hałasem. Jeśli 

księżyc lub latarnie uliczne świecą ci w twarz, zasłoń okno lub przestaw 

łóżko. 

Staraj się oddzielić miejsce pracy od sypialni. Jeśli to niemożliwe, 

»wieczorem przykrywaj biurko. Widok stosów nieprzeczytanych książek 
i czasopism może cię drażnić, przypominając o pracy, której nie dajesz 

rady dokończyć. 

Dbaj o swój organizm 

Wiedziałaś, że o tym napiszę. Jak mówiłam w innym miejscu, musimy do- 
brze się odżywiać, uprawiać ćwiczenia fizyczne, pić odpowiednią ilość 

wody 

1 się nie denerwować. Często jednak łatwiej to powiedzieć, niż zrobić. 

Jadłospis 
Docierające do nas informacje na temat właściwego odżywiania się mo- 

gą naprawdę pomieszać w głowie. Czy powinnyśmy stosować dietę wy- 

sokobiałkową, czy bogatą w węglowodany? Zwolennicy obu metod uwa- 

żają własną za najlepszą i twierdzą, że inna cię zabije. 
Co więc robić? Ja sama doszłam do kilku wniosków. 

Po pierwsze organizm człowieka łatwo dostosowuje się do warun- 

ków życia. Możemy żywić się zarówno białkiem, jak i węglowodanami. 

Najbezpieczniej wybrać drogę pośrednią między tymi skrajnościami. 
Spożywaj węglowodany, najlepiej w formie nieprzetworzonej, na przy- 

kład w ziarnach, owocach i warzywach, oraz w słodyczach. Pij dużo 

wody i spożywaj odpowiednią ilość białka. Sprawdź metodą prób i błę- 

dów, jaka ilość jest dla ciebie odpowiednia. 
Po drugie to, co dobre dla ciebie, niekoniecznie musi być równie do- 

bre dla drugiej osoby. Każdy wywodzi się z innej tradycji, inaczej reagu- 

background image

je na poszczególne składniki odżywcze, co innego lubi i tak dalej. Trzeba 

to uszanować. 

126 
Wyzwania macierzyństwa 

Po trzecie jedzenie musi być smaczne i dobrej jakości. Jeśli masz 

ochotę na czekoladę, to zjedz niewielką ilość produktu markowego. Jeśli 

zjadłabyś ciasto, upiecz je sama lub kup w dobrej cukierni. Nie zado- 
walaj się beztłuszczowym substytutem, mającym dwa tygodnie albo 

i więcej. 

Inną ważną rzeczą dotyczącą białka i węglowodanów jest pora po- 

siłku. Białko daje ci energię, po węglowodanach czujesz się ociężała. 
Lepiej więc jeść je na kolację, a białko na obiad. Metodą prób i błędów 

sprawdź, co jest dla ciebie najlepsze. 

Ćwiczenia fizyczne 

Oprócz właściwego odżywiania się niezbędne są ćwiczenia fizyczne. 
Wiem, że kiedy jesteś zmęczona, nie masz na to ochoty. Ćwiczenia do- 

dają jednak energii. 

Jeśli dotychczas ich nie uprawiałaś, zacznij ostrożnie, od pięciomi- 

nutowego spaceru dziennie czy podnoszenia lekkich hantli. Stopniowo 
zwiększaj obciążenia, uważnie obserwując reakcje organizmu. Pomy- 

słowość w planowaniu czasu i miejsca ćwiczeń pozwoli naturalnie 

wkomponować je w porządek dnia, tak aby nie była to kolejna rzecz, 

którą „musisz" zrobić. Kiedy zmywasz lub rozmawiasz przez telefon, 
możesz ćwiczyć łydki. Podczas oglądania telewizji możesz wykorzysty- 

wać sprzęt sportowy. W przerwie na lunch albo drugie śniadanie zrób 

krótki spacer, nawet jeśli zostało ci tylko dziesięć minut. Ćwiczenia 

fizy- 
czne są jedną z najbardziej skutecznych form walki ze zmęczeniem 

i złym samopoczuciem. Musisz znaleźć na nie czas. 

Jeśli cierpisz na zespół przewlekłego zmęczenia, fibromyalgię czy 

chorobę układu odpornościowego, niezbędna może okazać się pomoc 
lekarza czy instruktora. Zaczynaj powoli, aby uniknąć przetrenowania. 

Skuteczny może się też okazać umiarkowany trening siłowy, pozwa- 

lający odbudować siłę mięśni, osłabionych bezczynnością lub lekami. 

Odpoczynek 

Krótka drzemka czyni cuda, postaraj się więc znaleźć na nią czas. Jeśli 
całą noc spędziłaś przy dziecku, spróbuj w dzień wykroić czas na od- 

poczynek. Jeśli to możliwe, śpij, kiedy śpi dziecko. Nie wykorzystuj tego 

czasu na nadrabianie zaległości. Kiedy drzemiesz, rezygnujesz z innych 

zajęć. Przekaż na ten czas obowiązki komuś innemu lub wykreśl je. 
Nawet jeśli pracujesz zawodowo, możesz w ciągu dnia spróbować się 

zdrzemnąć. Pracodawcy coraz lepiej rozumieją, że pracownicy, którzy 

Tak bardzo zmęczona. Wyczerpanie matki 

127 
mają okazję uciąć sobie drzemkę, są bardziej wydajni i powodują mniej 

wypadków w pracy. Sprawdź, czy możesz sobie na to pozwolić. 

Jedno zastrzeżenie: drzemka nie powinna trwać zbyt długo, nie uci- 

naj jej też wieczorem, bo to może zakłócać normalny, nocny sen. 
Poczyń niezbędne przygotowania 

Jeśli borykasz się z jakąś przewlekłą chorobą, toczysz ciągły bój ze zmę- 

czeniem, nawet jeśli została ona rozpoznana i jest leczona. Musisz wów- 

czas ograniczyć ćwiczenia fizyczne, a także inne zajęcia, aby zachować 
energię. 

Podczas wystąpienia na zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa 

Reumatologicznego w Bostonie w roku 1999 dr David Isenberg mówił 

o swoich doświadczeniach w leczeniu tocznia. Poprosił pacjentów, aby 
opowiedzieli mu o najtrudniejszych doznaniach związanych z chorobą. 

Sądził, że będą mówili o lęku przed śmiercią czy o zniekształceniu 

background image

twarzy. Ku jego zaskoczeniu, pacjenci za najgorsze doświadczenie uz- 

nali uczucie ciągłego przemęczenia. 

Ellen pisze, w jaki sposób zmieniła tryb życia ze względu na cho- 
robę, która często była przyczyną silnego przemęczenia. Postanowiła 

odejść z pracy, aby móc lepiej dysponować swoim czasem: 

Praca nauczycielki była dla mnie wspaniałym doświadczeniem, ale uwiel- 

białam również przebywać w domu z naszymi trzema synami. Czułam się 
lepiej fizycznie i psychicznie, kiedy nie doświadczałam presji związanej 

z pracą zawodową. W dzieciństwie chorowałam na polio, chodziłam 

w szynach lub o kulach. Dawałam sobie ze wszystkim radę, ale bardzo 

źle znosiłam stres. Kiedy zrezygnowałam z pracy w szkole i sama dys- 
ponowałam  swoim  czasem,  mogłam wszystko  lepiej  zorganizować. 

W miarę jednak, jak chłopcy rośli, byłam coraz mniej aktywna. Zwykła 

wyprawa do szkoły była ponad moje siły, a nie chciałam jeździć na wózku. 

Jakiś czas później okazało się, że mam nowe problemy ze zdrowiem, 
związane z dawno przebytą chorobą: moje nerwy i mięśnie zanikają. Mu- 

siałam zrezygnować z pracy w wydziale zdrowia, gdzie byłam instruk- 

torką do spraw karmienia piersią i odżywiania. W efekcie popadłam w de- 

presję. Dużą część dnia przesypiałam. Nie przestałam jednak aktywnie 
współpracować przy redagowaniu strony intemetowej poświęconej odży- 

wianiu się ludzi, którzy niegdyś chorowali na polio i cierpieli na różne 

dolegliwości związane z tą chorobą. Dzięki temu mogłam pomagać 

ludziom, którzy zaczynali zdawać sobie sprawę, że polio w dalszym cią- 
gu wpływa na ich zdrowie i życie. To dawało mi siłę. Wiele otuchy doda- 

je mi również rodzina, która pomaga mi w przezwyciężaniu kolejnych 

problemów zdrowotnych. 

Staram się jak najpełniej wykorzystywać każdy dzień i cieszyć się 
każdą chwilą. Muszę dużo wypoczywać, ale się nie poddaję. Właśnie 

128 

Wyzwania macierzyństwa 

wróciliśmy z podróży po Europie. Przez cały miesiąc przemierzaliśmy ją 
pociągami. Zaplanowaliśmy wyprawę w ten sposób, bym mogła odpoczy- 

wać. Wzięliśmy też skuter, bo nie mogę zbyt dużo chodzić. Dzięki temu 

mogłam zwiedzić Rzym i odwiedzić najstarszego syna i jego żonę na Sy- 

cylii. W maju oczekują dziecka. Będzie to nasz pierwszy wnuk. Życie jest 

piękne! 
Jeśli jesteś niepełnosprawna, a nie nakleiłaś jeszcze na samochód 

odpowiedniej nalepki, powinnaś to zrobić jak najszybciej. Ja postarałam 

się o nią kiedyś, aby móc łatwiej ograniczać długość przebywania na 

słońcu (upał zwiększa ryzyko wystąpienia ataku tocznia, a z nalepką 
mam między innymi specjalne przywileje w strefie parkowania). Za- 

skoczyło mnie jednak, jak bardzo korzystne okazało się to dla mojego 

samopoczucia. 

Czy potrzebna ci pomoc lekarza? 
Ludzie często zgłaszają się do lekarza pierwszego kontaktu, skarżąc się 

na przemęczenie. Postawienie w takim wypadku jednoznacznej diagno- 

zy bywa trudne. Warto jednak poradzić się lekarza, jeśli: 

•      zmęczenie utrzymuje się ponad trzy tygodnie, 
•      twój stan się pogarsza, 

•      zmęczenie przeszkadza ci w pracy lub w stosunkach z rodziną. 

Kiedy pójdziesz do lekarza, poproś o wykonanie pełnego badania 

krwi. Wykaże ono, czy masz anemię lub nadmiar żelaza w organizmie. 
Jeśli w ciągu ostatniego roku przeszłaś krwotok poporodowy, poziom 

żelaza może być niski. Badanie krwi wykaże również, czy nie masz 

jakiejś infekcji. Możesz też poprosić o określenie poziomu glukozy i hor- 

monu tarczycy. Jeśli w twojej rodzinie zdarzały się przypadki choroby 
autoimmunologicznej lub też zauważyłaś u siebie objawy niepokojące, 

takie jak na przykład bóle stawów, niska temperatura ciała albo częste 

background image

infekcje, możesz również poprosić o badanie OB. Wskazuje ono na 

ewentualne stany zapalne w organizmie. Podwyższone OB może być 

sygnałem infekcji, choroby układu odpornościowego, a nawet choroby 
nowotworowej. Dzięki niemu lekarz będzie mógł z większą precyzją 

ustalić przyczyny przemęczenia. 

Jeżeli wizyta u lekarza nie przyniesie ci ulgi, możesz sięgnąć po 

ziołowe leki nasenne. Poradź się zielarza lub lekarza specjalizującego 
się w ziołolecznictwie. Lepiej nie leczyć się ziołami na własną rękę. 

Należy też poinformować swojego stałego lekarza o ziołach, które za- 

mierzasz przyjmować, ponieważ mogą one reagować z innymi lekami, 

które zażywasz. 

Tak bardzo zmęczona. Wyczerpanie matki 

129 

Śpij swobodnie! 
Amerykanie mają bardzo sztywne poglądy na temat tego, gdzie powin- 

no się spać. Rodzicom mówi się, że dzieci nie powinny spać z nimi w po- 

koju. Partnerzy z kolei powinni zawsze spać razem. Jeśli śpi ci się do- 

brze, nie zmieniaj nic! Jeśli jednak czujesz ciągłe zmęczenie, to może 
warto zrezygnować z niektórych uświęconych tradycją zasad, przynaj- 

mniej na jakiś czas. 

Może się na przykład okazać, że i tobie, i twojemu dziecku (lub 

dzieciom) śpi się lepiej w tym samym pokoju. W wielu krajach świata, 
także w tych uprzemysłowionych, na przykład w Japonii, matki śpią 

razem z dziećmi. Pomyśl, czy nie chciałabyś wziąć dziecka do swojego 

łóżka, a jeśli wydaje ci się to niewygodne, to może mogłabyś ustawić 

łóżeczko lub kołyskę obok łóżka. 
Trudniejszym do rozwiązania problemem jest partner, który 

chrapie lub cierpi na inne zaburzenia snu. Na początek spróbuj mu 

wytłumaczyć, że chrapanie bardzo ci przeszkadza. Zachowaj wielką de- 

likatność, bo przecież nie robi tego specjalnie. Przedstaw to jako wasz 
wspólny problem, któremu pragnęłabyś zaradzić. Może wystarczy, jeśli 

partner zmieni pozycję spania, może powinien sprawdzić, czy nie cierpi 

na bezdech w trakcie snu, może trzeba zastosować specjalne urządze- 

nie. Niektórym problemom, takim jak zespół niespokojnych nóg, można 

zaradzić za pomocą leków. Są też inne rozwiązania, na przykład zatycz- 
ki do uszu albo spanie w innym łóżku lub pokoju. Może się okazać, że 

po nocy spędzonej osobno czujesz się dużo lepiej. Dla wielu kobiet jest 

to jednak ostateczność, bo ich partnerzy czują się wówczas odrzuceni. 

Konkluzja 
Wiele kobiet czuje się przemęczonych. Wcale jednak nie musisz wyglą- 

dać jak śmierć na chorągwi. Może wystarczy dobrze się wyspać, aby 

stawić czoło wyzwaniom, które niesie dzień. 

ROZDZIAŁ 8 
Bolesna pamięć 

Maltretowanie w dzieciństwie 

Obecnie tak często mówi się o dysfunkcyjnej rodzinie, że pojęcie to 

brzmi jak slogan. Mimo to kryje się za nim smutna rzeczywistość: niek- 
tóre rodziny są toksyczne. Przemoc pozostawia w dzieciach głęboki ślad, 

wpływa na ich życie emocjonalne i stosunki z innymi. Dysfunkcyjność 

zresztą nie polega tylko na maltretowaniu. Szkodliwy wpływ na dzieci 

wywierają również skłonności depresyjne, choroba psychiczna czy nałóg 
jednego z rodziców. Dzieciństwo w takiej rodzinie sprawia, że jesteś źle 

przygotowywana do wychowywania własnych dzieci. W rozdziale tym 

piszę, jak bolesne doświadczenia z dzieciństwa wpływają na życie 

człowieka i jak wyzwolić się z tego ponurego dziedzictwa. 
Rodzaje maltretowania dzieci 

Maltretowanie dzieci przyjmuje wiele postaci. Niektóre z nich są łagod- 

background image

ne, inne - poważne. Nawet w najlepszych rodzinach dorośli popeł- 

niają błędy i miewają gorsze chwile. Do maltretowania może dojść 

zarówno w rodzinie, jak i między ludźmi niespokrewnionymi. Tutaj 
skupiam się tylko na tym, co dzieje się w czterech ścianach rodzinnego 

domu. W głęboko dysfunkcyjnych rodzinach występuje często kilka 

rodzajów nieprawidłowości jednocześnie. Na przykład człowiek ze skłon- 

nościami do przemocy seksualnej bywa zwykle również agresywny fizy- 
cznie. W rodzinach, w których jedno z partnerów pada ofiarą przemocy, 

nierzadko zdarza się również depresja lub uzależnienie od alkoholu 

Bolesna pamięć. Maltretowanie w dzieciństwie 

131 
bądź narkotyków. Decydujący wpływ na dalszy rozwój dziecka ma jed- 

nak nie tyle rodzaj patologii, ile jej stopień. 

Molestowanie seksualne 

Jedną z najczęściej badanych form znęcania się nad dziećmi jest mo- 
lestowanie seksualne. Przybiera ono różne postacie, od lubieżnych 

pieszczot do penetracji oralnej, waginalnej czy analnej. Jego ofiarami 

częściej padają dziewczynki niż chłopcy (Sedlak, Broadhurst, 1996). 

Około 20% kobiet (jedna na pięć) i 5-10% mężczyzn (jeden na dziesięciu 
do dwudziestu) miało tego typu doświadczenia. Najczęściej zdarza się 

to między siódmym a trzynastym rokiem życia, ale molestowane seksu- 

alnie bywają również dzieci starsze i znacznie młodsze (Finkelhor, 

1994). 
Dlaczego to dziewczęta są częściej molestowane seksualnie? 

Przedstawia się zwykle dwa wytłumaczenia, z których żadne nie jest 

całkowicie zadowalające. W pierwszym mówi się o dominacji mężczyzn 

nad kobietami. W tym kontekście mężczyzn przedstawia się jako cie- 
mięzców nękających kobiety i dziewczęta, zwłaszcza należące do ich 

kręgu rodzinnego. Badania potwierdzają, że sprawcami przestępstw 

na tle seksualnym są głównie mężczyźni, a ich ofiarami przede wszyst- 

kim kobiety. To jednak nie tłumaczy wszystkich przypadków moles- 
towania seksualnego. Zdarza się również, że sprawcami są kobiety, 

a ofiarami - chłopcy. 

W drugim wyjaśnieniu zwraca się uwagę na kwestię dostępu do ofia- 

ry. Dziewczęta są najczęściej wykorzystywane przez członków rodziny, 

zwłaszcza ojczymów, chłopcy - poza kręgiem rodzinnym. Dziewczęta 
mogą być częściej molestowane, ponieważ mieszkają ze sprawcą pod jed- 

nym dachem, więc są niejako „pod ręką". Mniej więcej w połowie przy- 

padków sprawcami molestowania dziewcząt są członkowie rodziny; 

u chłopców wskaźnik ten wynosi 10-20%. Zwykle chodzi o ojczymów 
i ojców, ale bywają to również bracia, wujowie, dziadkowie i „przyjaciele 

rodziny". 

Sprawczyniami molestowania seksualnego bywają również matki 

lub inne spokrewnione kobiety. Jak dotąd mało jednak o tym wiemy. 
Zdaniem niektórych dlatego, że molestowanie przez matkę zdarza się 

bardzo rzadko. Inni natomiast, w tym ludzie, którzy w dzieciństwie byli 

molestowani przez matki, twierdzą, że jest to najbardziej ukrywana, 

potajemna postać wykorzystywania seksualnego. 
132 

Wyzwania macierzyństwa 

Maltretowanie fizyczne 

Wprawdzie molestowanie seksualne jest lepiej zbadane, ale fizyczne 
znęcanie się jest bardziej powszechne. Tym razem jednak dotyczy ono 

w równym stopniu chłopców i dziewcząt (Sedlak, Broadhurst, 1996). 

Przybiera ono rozmaite formy, od zwykłego bicia, które przekracza do- 

puszczalne granice (wciąż trwa dyskusja, gdzie te granice leżą), do tor- 
turowania, a nawet zbrodni. 

Najbardziej narażone na maltretowanie są dzieci w pierwszych 

background image

trzech latach życia, ale zdarza się ono również później. Małe dzieci są 

częściej bite przez matki, ale sprawcą może być każdy członek rodziny. 

Jak piszę w następnych dwóch rozdziałach, dzieci o trudnym charak- 
terze oraz dotknięte upośledzeniami, zwłaszcza takimi, które wymagają 

specjalnej pielęgnacji, są bardziej narażone na znęcanie się (Sullivan, 

Knutson, 2000). 

Niedawno badacze zaczęli interesować się przemocą między rodzeń- 
stwem. Jest to jedna z najbardziej powszechnych form przemocy w rodzinie. 

W większości rodzin ma ona charakter dosyć łagodny. Ponieważ jest 

powszechna, często bywa uważana za coś normalnego. Przemoc między 

rodzeństwem bywa jednak bardzo poważna i miewa podobne konsek- 
wencje, jak znęcanie się osób dorosłych. Rozmawiając z dorosłymi, któ- 

rzy w dzieciństwie byli wykorzystywani seksualnie, przekonałam się, 

że wykorzystywanie przez brata lub siostrę było często bardzo brutalne 

i sadystyczne (zwłaszcza w wypadku dużej różnicy wieku). Nie zdzi- 
wiłabym się, gdyby w wypadku fizycznego znęcania się obowiązywała 

podobna prawidłowość. 

Przemoc wśród rodzeństwa, zwłaszcza poważna, często odzwier- 

ciedla ogólny poziom patologii w rodzinie. Jest bardzo prawdopodobne, 
że towarzyszą jej inne formy nękania. Rodzice mogą być agresywni lub 

w najlepszym razie - obojętni. Jeśli ma się w rodzinie kilku ciemięzców, 

to życie staje się bardzo ciężkie. 

Zaniedbywanie 
Zaniedbywanie to najczęstszy rodzaj złego traktowania dzieci. W prze- 

ciwieństwie do maltretowania czy wykorzystywania seksualnego - wte- 

dy dziecku robi się krzywdę - zaniedbywanie polega na nierobieniu 

czegoś, co jest dziecku potrzebne. Może tu chodzić o karmienie, ubie- 
ranie, dbanie o zdrowie dziecka, ale również nadzorowanie go, stwa- 

rzanie mu poczucia bezpieczeństwa czy warunków umożliwiających 

zdobycie wykształcenia. (Niestety, rodziny decydujące się same kształ- 

Bolesna pamięć. Maltretowanie w dzieciństwie 
133 

cić swoje dzieci są często prześladowane na podstawie tej części prze- 

pisów o zaniedbywaniu, która dotyczy edukacji). 

Rodziny zaniedbujące dzieci są często chaotyczne. Brak należytej 

troski o dzieci do pewnego stopnia wynika z ubóstwa, ale zazwyczaj nie 
jest to jedyna przyczyna, zwłaszcza w rodzinach stale zaniedbujących 

dzieci. Na przykład matka i ojciec Beth byli alkoholikami. Dziewczynka 

często chodziła głodna, bo rodzice wydawali pieniądze na alkohol. 

W artykule zatytułowanym The Psychological Ecology ofthe Neglectful 
Mother (Psychologiczne środowisko matki zaniedbującej dziecko, 1985) 

Norman Polansky wraz z zespołem porównał grupę matek charaktery- 

zowanych przez pracowników pomocy społecznej jako zaniedbujące 

dzieci z matkami znajdującymi się w podobnej sytuacji społecznej i ro- 
dzinnej - brano pod uwagę: poziom zarobków, wykształcenia, sytuację 

rodzinną, pochodzenie etniczne, miejsce zamieszkania - które jednak 

prawidłowo wypełniały swoje obowiązki. Wnioski okazały się bardzo in- 

teresujące. Matki zaniedbujące dzieci były przygnębione, miały niewielu 
przyjaciół i nie potrafiły wykorzystać możliwości leżących w ich zasięgu. 

Depresja matki czy ojca również wpływa na zaniedbywanie. Jak 

pisałam w rozdziale drugim, depresja przeszkadza matce w nawiązywa- 

niu prawidłowego kontaktu z dzieckiem. Matki takie często charak- 
teryzuje styl interakcji zwany unikającym. Polega on na braku więzi 

emocjonalnej z dzieckiem oraz na ignorowaniu go. Inny styl, zwany 

agresywno-natrętnym, niesie ze sobą niebezpieczeństwo przemocy fizycz- 

nej (omówię go za chwilę). 
Zaniedbywanie w zamożniejszych rodzinach przybiera bardziej sub- 

telne formy. Nie ma problemów z jedzeniem czy ubraniem, ale rodzice 

background image

są nieobecni emocjonalnie i nie interesują się własnymi dziećmi. Matki 

czy ojcowie bywają tak niedojrzali emocjonalnie, że to dzieci muszą się 

nimi opiekować, a nie na odwrót. Rodzice tacy często nie widzą, że z ich 
dziećmi dzieje się coś naprawdę niedobrego. Marilyn i Sandy wycho- 

wywały się w tak zwanych dobrych domach. Matki - uzależnione od 

leków - nie interesowały się nimi. Obie nastolatki zostały zgwałcone 

przez kolegów ze szkoły. Rodzice żadnej z nich nie zauważyli 
uderzającej zmiany w zachowaniu dziewcząt, jaka zaszła po gwałcie. Nie 

zapytali też, dlaczego ich córki tak dziwnie się zachowują. 

Agresja emocjonalna i werbalna 

W ostatnich latach przeprowadzono wielką kampanię uświadamiającą 
nam, że „słowa mogą ranić jak pięści". Dla wielu ludzi agresja emocjo- 

134 

Wyzwania macierzyństwa 
nalna i werbalna to najgorszy rodzaj przemocy. Przybiera ona wiele roz- 

maitych form. Może przejawiać się wyzwiskami oraz pełnym nienawiś- 

ci językiem. Może polegać na ustawicznym porównywaniu członków 

rodzeństwa albo na nazywaniu dziecka „głupim", „grubym", „brzyd- 
kim" czy „beznadziejnym". Bywa też tak, że dziecko jest zawstydzane 

w obecności znajomych, a nawet obcych. Czasem wreszcie dochodzi do 

porzucenia lub groźby porzucenia. Zwłaszcza u małych dzieci groźba 

taka wywołuje straszny szok. Każde takie doświadczenie głęboko zapa- 
da w pamięć i wywiera wpływ na całe późniejsze życie. 

Agresji emocjonalnej i werbalnej często towarzyszą inne formy 

przemocy i szykanowania. Niektórzy ludzie wspominają, że byli obwi- 

niani przez matkę czy ojca za przemoc, której padali ofiarą. Skutki 
takiej strategii są szczególnie niebezpieczne dla młodych dziewcząt, 

którym wmawia się, że są odpowiedzialne za „uwiedzenie" tego, kto je 

wykorzystuje seksualnie. Dorośli, którzy wzrastali w takich rodzinach, 

często również wchodzą w patologiczne związki, nierzadko z agresora- 
mi, którzy ich winią za własne postępowanie. „Gdyby w domu był 

porządek, nie musiałbym tego robić". Kobiety uwewnętrzniają takie 

przesłania i trwają w szkodliwym dla siebie związku, wierząc, że „nikt 

inny by ich nie chciał". 

W wielu rodzinach przejawy agresji emocjonalnej traktuje się nie- 
stety jako dowcipy. Zdaniem niektórych rodziców wyszydzanie drugiego 

człowieka jest śmieszne. Takie podejście spotykamy nawet w filmach 

familijnych (przykładem mogą być początkowe sceny filmu Kevin sam 

w domu). Czasami postępują tak rodzice, czasami - rodzeństwo. W więk- 
szości rodzin bracia i siostry przezywają się i drwią z siebie. Jako 

rodzi- 

ce, możemy jednak się na to godzić lub nie. 

Szczególnie odrażającą formą przemocy emocjonalnej jest znęcanie 
się nad ukochanym zwierzęciem dziecka. Frank Ascione ze Stanowego 

Uniwersytetu Utah przeprowadził gruntowne badania tego problemu 

(Ascione, 1995). Na podstawie wywiadów z pensjonariuszkami schro- 

nisk dla maltretowanych kobiet stwierdził, że często pozostawały one 
w związku z prześladowcą tylko dlatego, że bały się o życie ukochanego 

kota lub psa. Kiedy zwierzę zostało zabite, kobieta odchodziła. Widok 

cierpiącego, maltretowanego zwierzęcia był dla kobiet i dzieci znaj- 

dujących się w takiej sytuacji najbardziej traumatycznym przeżyciem. 
Nałóg i choroba psychiczna rodziców 

Rodziny, w których występuje nałóg lub choroba psychiczna, stawiają 

dzieci w szczególnie trudnej sytuacji. Dzieci alkoholików czy narko- 

Bolesna pamięć. Maltretowanie w dzieciństwie 
135 

manów, zwłaszcza najstarsze córki, często zmuszone są pełnić rolę 

background image

„małych dorosłych". Jeśli miałaś rodziców-nałogowców, to często wła- 

śnie ty musiałaś zaspokajać ich potrzeby emocjonalne, a nie na odwrót. 

Musiałaś też być może zajmować się innymi dziećmi, pamiętać, 
by w domu było jedzenie, by bracia i siostry mieli się w co ubrać i odra- 

biali lekcje. Może dalej masz skłonność do opiekowania się innymi ludź- 

mi, nigdy nie odwzajemnianą. Nałóg rodziców może też zwiększać za- 

grożenie przemocą seksualną i fizyczną. Nie znaczy to, że alkohol lub 
narkotyki są przyczyną przemocy. Sprawiają one jednak, że człowiek 

łatwo traci wszelkie zahamowania i dopuszcza się czynów, których 

nigdy nie popełniłby w normalnym stanie umysłu. 

Depresja i choroby psychiczne zwiększają nie tylko zagrożenie 
zaniedbywaniem, lecz również przemocą fizyczną. Pamiętajmy, że dla 

matek cierpiących na depresję charakterystyczny jest styl agresywno- 

-natrętny w interakcjach. Zachowanie takiej matki cechuje wrogość i sil- 

na złość. Łatwo wówczas przekroczyć granicę, za którą rozpoczyna się 
I przemoc fizyczna. 

Nałogi i choroby psychiczne osłabiają również zdolność rodziców 

do ochrony własnych dzieci. Osoba w stanie pobudzenia, upojenia alko- 

holowego lub niezdolności do działania nie umie zadbać o bezpieczeńst- 
wo dziecka. Łatwo może przyprowadzić do domu ludzi, którzy mają 

wobec niego złe zamiary. Rodzice uzależnieni sami kierują dziecko 

w stronę nałogu, ułatwiając mu dostęp do alkoholu lub narkotyków 

bądź wręcz namawiając do ich spożywania. 
Dzieci obserwujące przemoc w rodzinie 

U dzieci obserwujących maltretowanie jednego z rodziców - zwykle 

matki - często występują objawy zaburzeń, nawet gdy one same nigdy 

nie padły ofiarą przemocy. Catherine Koverola z Uniwersytetu 
Maryland w Baltimore stwierdziła niedawno u dzieci będących świad- 

kiem maltretowania matki symptomy stresu, kłopoty z przystosowa- 

niem się oraz oznaki szoku o tym samym, a nawet większym natężeniu, 

jak u dzieci wykorzystywanych seksualnie (Koverola, Morohan, 2000). 
Gdy w rodzinie dochodzi do przemocy, pozostawanie razem „dla dobra 

dzieci" jest tragicznym rozwiązaniem. 

Dzieci są świadkami rozmaitych form przemocy, od względnie 

łagodnej do poważnej. Niektóre widziały nawet śmierć matki, zadaną 

jej przez ojca. Dzieci, które obserwują przemoc między rodzicami, czę- 
sto same padają jej ofiarą. Na przykład rodzice agresywnie nastawieni 

do siebie biją lub wykorzystują również dzieci. Sprawca przemocy tkwi 

136 
Wyzwania macierzyństwa 
często w szponach nałogu lub cierpi na chorobę psychiczną, u wyko- 

rzystywanych partnerów i dzieci obserwuje się zaś liczne przypadki de- 

presji. Osoby będące w dzieciństwie świadkami przemocy rodzinnej 
zakładają później rodziny, w których również dochodzi do maltretowa- 

nia. Zetknęłam się z pewną szczególnie patologiczną sytuacją, w której 

czwórka dzieci widziała, jak matka jest maltretowana. Dwójka chłop- 

ców, gdy dorosła, biła swoje żony, a obie dziewczynki wiązały się z 
wielo- 

ma agresywnymi partnerami. Kiedy rodzicom przybyło lat, również 

zdarzało się im dostawać razy od własnych dzieci. Nie zdziwi chyba 

nikogo, że zarówno rodzice, jak i czworo dzieci, byli uzależnieni od sub- 
stancji psychoaktywnych. 

Długotrwała rozłąka, choroba lub śmierć rodziców 

Trudne dzieciństwo nie musi wynikać z dysfunkcji w rodzinie. Może być 

również rezultatem długiej rozłąki dziecka z rodzicami. Także konflikt 
polityczny, klęska żywiołowa, choroba lub śmierć mogą wywrzeć podob- 

ny wpływ na życie człowieka jak przemoc w rodzinie. 

background image

Jeśli w dzieciństwie chorowałaś, mogło to się wiązać z długą rozłąką 

z rodziną i koniecznością poddania się przykrym i bolesnym zabiegom. 

Dzieci często trafiające do szpitala są narażone na depresję oraz zespół 
stresu pourazowego. Wiadomo przecież, że nawet ludzie dorośli, pod- 

dani bolesnym zabiegom medycznym, wykazują niekiedy objawy tego 

zaburzenia. Dzieci znoszą to jeszcze gorzej, zwłaszcza jeśli procedury 

medyczne - co dawniej było normą - wymagają trwałego oddzielenia 
ich od rodziców. Suzanne pisze, jak przymusowa rozłąka z rodziną 

w wieku pięciu lat wpłynęła na decyzje, jakie podejmowała jako matka 

własnych dzieci: 

Nigdy nie zastanawiałam się, dlaczego postanowiłam zrezygnować 
z obiecującej kariery zawodowej, zostać w domu i zająć się trójką włas- 

nych dzieci. Było to o tyle łatwiejsze, że mogliśmy sobie na to pozwolić. 

Kiedy jednak później przypominałam sobie moje w zasadzie szczęśliwe 

dzieciństwo, jedno wspomnienie wywoływało we mnie uczucie smutku. 
Kiedy miałam pięć lat, zachorowałam na polio. Prawie cały rok spędzi- 

łam w dwóch różnych szpitalach. Rodzina mogła mnie odwiedzać tylko 

w niedziele, przez dwie godziny. To było zbyt krótko, by pozbyć się lęku 

przed odrzuceniem. W głębi serca czułam, że w końcu wrócę do domu, 
ale bałam się, bo nie miałam pojęcia kiedy. Lęk tej małej, przerażonej 

dziewczynki do dzisiaj mi towarzyszy. 

Choroba albo śmierć matki czy ojca również prowadzi do zmiany 

sytuacji rodzinnej i może przysporzyć dziecku dodatkowych problemów. 
Bolesna pamięć. Maltretowanie w dzieciństwie 

137 

Jeśli twoja matka umarła, kiedy byłaś dzieckiem, mogły spaść na ciebie 

jej obowiązki. Choć jest to zrozumiałe, wpłynęło to znacząco na twoje 
samopoczucie. Od dawna wiadomo, że osoby, które straciły matki, zwła- 

szcza przed ukończeniem trzynastego roku życia, są przez całe życie 

bardziej narażone na depresję. Wynika to na pewno z poczucia żalu, ale 

możliwa jest jeszcze inna przyczyna. Badacze zastanawiają się, czy źród- 
łem reakcji dziecka nie jest również niewłaściwa opieka przed śmiercią 

matki (Bifulco i in., 1992). 

Trwałe efekty przemocy 

i zaniedbania w dzieciństwie 

Choć przemoc czy zaniedbanie w dzieciństwie nie zawsze objawiają się 
w widoczny sposób w wieku dojrzałym, to jednak mogą one wywrzeć 

trwały wpływ na całe życie człowieka. W tej części rozdziału omawiam 

niektóre ich konsekwencje. Czasami zdarza się, że bolesne wspomnienia 

powracają, gdy zostajesz matką. Doświadczenie przemocy czy zaniedba- 
nia w dzieciństwie może rzutować na zdrowie psychiczne i fizyczne 

I w wieku dojrzałym, co z kolei wpływa na sposób wypełniania obowiąz- 

ków macierzyńskich. 

Czasami dzieci same potrafią szukać racjonalnych rozwiązań trud- 
nej sytuacji (na przykład zabiegają o pomoc przychylnej im osoby 

dorosłej), a kiedy dorosną, w ich zachowaniu nie widać wpływów doz- 

nanej przemocy. Czasami jednak nie dają sobie z tym rady, a kiedy 

dorosną, ich zachowanie jest naturalnym przedłużeniem dysfunk- 
cyjnych mechanizmów adaptacyjnych ukształtowanych w dzieciństwie 

(Briere, Elliot, 1994). W swoim czasie mechanizmy te mogły być po- 

żyteczne, ale teraz są zdecydowanie szkodliwe. John Briere i Diana 

Elliot wyszczególnili sześć grup trwałych efektów traumatycznych prze- 
żyć z dzieciństwa. Ta klasyfikacja pomoże ci zrozumieć własne zachowa- 

nia. Dodałam do tego grupę siódmą, związaną ze stanem zdrowia fizy- 

cznego. 

Zespół stresu pourazowego 
Zespół stresu pourazowego wyodrębniono jako osobną jednostkę cho- 

robową w wyniku doświadczeń związanych z leczeniem weteranów 

background image

wojny wietnamskiej. Wiele ofiar przemocy fizycznej, seksualnej lub 

emocjonalnej wykazuje jego objawy. Formalne kryterium diagnostyczne 

 
138 

Wyzwania macierzyństwa 

wymaga, aby dana osoba przeżyła konkretny uraz, na przykład epizod 

przemocy seksualnej, i wykazywała następujące objawy: 
1.     Częste powracanie do traumatycznego wydarzenia w myślach 

czy snach. 

2.     Odrętwienie psychiczne, brak zaangażowania w sprawy otacza- 

jącego świata lub zamykanie się w sobie. 
3.     Trwałe oznaki pobudzenia, takie jak podenerwowanie, zabu- 

rzenia snu i kłopoty z koncentracją. 

Briere i Elliot zauważają, że wiele ofiar przemocy i zaniedbywania 

w dzieciństwie wykazuje pewne objawy zespołu stresu pourazowego, 
nawet jeśli nie spełnia jego wszystkich kryteriów. Zdaniem tych bada- 

czy około 80% ofiar przemocy seksualnej ma takie objawy, jak przesad- 

na czujność czy natrętne myśli i wspomnienia. 

Wspomnienia mogą zostać wyzwolone przez rozmaite bodźce, takie 
jak: aktualne wykorzystywanie przez inną osobę dorosłą, rozmowa 

z kimś na temat własnych przeżyć lub słuchanie opowiadań innych 

ludzi o podobnych doświadczeniach. Mogą też powracać za pośred- 

nictwem bodźców zmysłowych związanych z okolicznościami aktu prze- 
mocy, takich jak: zapach (np. wody kolońskiej używanej przez prześla- 

dowcę), smak, kształt lub dotyk. 

U niektórych kobiet wspomnienia przemocy seksualnej doznanej 

w dzieciństwie powracają podczas porodu. Sprzyja temu ból, szorstkie 
podejście personelu, poczucie braku kontroli nad wydarzeniami czy par- 

cie na okolice krocza w drugiej fazie porodu. Jak stwierdzono w pewnym 

badaniu, sytuacja porodu może przywołać tak żywe wspomnienia aktu 

seksualnej przemocy, jakby rozgrywał się on na nowo (Rhoades, 
Hutchinson, 1994). 

Doznanie przemocy w dzieciństwie zwiększa również podatność na 

stres w wieku dojrzałym. W pewnym badaniu stwierdzono, że weterani 

wojny wietnamskiej, którzy byli maltretowani w dzieciństwie, częściej 

niż pozostali cierpieli na zespół stresu pourazowego w wyniku działań 
wojennych (Bremner i in., 1993). Badanie objęło żołnierzy, którzy brali 

taki sam udział w walce. 

Wynika z tego, że jeśli w dzieciństwie padłaś ofiarą przemocy lub 

zaniedbania - dowolnego rodzaju - to w wieku dojrzałym jesteś bardziej 
podatna na stres pourazowy. Reakcja taka może pojawić się zwłaszcza 

wtedy, gdy jesteś przez kogoś prześladowana, przeżywasz poród i lęk 

z nim związany lub gdy kogoś z twojej rodziny (włączając w to także 

ciebie i dziecko) dotknęła ciężka choroba. 
Bolesna pamięć. Maltretowanie w dzieciństwie 

139 

Wadliwe schematy poznawcze 

Jeśli w dzieciństwie padłaś ofiarą przemocy, postrzegasz świat jako 
miejsce niebezpieczne. Ponieważ byłaś wówczas bezbronna, nęka cię lęk 

i przeceniasz zagrożenia płynące z otoczenia. W obliczu zagrożenia, re- 

alnego czy wyimaginowanego, czujesz się całkowicie bezsilna. Sądzisz, 

że nie dajesz rady chronić swoich dzieci ani dbać o nie. Takie wadliwe 
schematy poznawcze wpływają również na to, co sądzisz o własnym 

dziecku. Z przeprowadzonego niedawno badania wynika, że kobiety, 

które były maltretowane w dzieciństwie, znacznie częściej mają złą 

opinię o własnym dziecku niż kobiety niemające za sobą takich doświad- 
czeń (Gara, 2000). Wadliwe schematy poznawcze prowadzą też do ciąg- 

łego napięcia psychicznego i zwiększają zagrożenie depresją. 

background image

Napięcie psychiczne 

Inną konsekwencją zetknięcia się z przemocą w dzieciństwie może być 

napięcie psychiczne, wyrażające się między innymi depresją, lękiem lub 
złością. Najczęściej w takich okolicznościach obserwuje się depresje. 

Osoby dorosłe, które były w dzieciństwie maltretowane, wykorzys- 

tywane lub zaniedbywane, są czterokrotnie bardziej zagrożone depresją 

(Johnson i in., 1999). Przyczynia się do tego czynnik fizjologiczny. 
Silny 

lub przewlekły stres może zmienić sposób, w jaki mózg reaguje na stre- 

sujące wydarzenia, zwiększając prawdopodobieństwo wystąpienia obja- 

wów depresji w okresach napięcia (Weiss i in., 1999). 
Trauma z okresu dzieciństwa zwiększa również prawdopodobień- 

stwo wystąpienia zaburzeń lękowych, zaburzeń z napadami lęku pani- 

cznego, fobii oraz zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. Wszystkie one 

mają podłoże lękowe, często wiążą się z zespołem stresu pourazowego 
oraz z wadliwymi schematami poznawczymi. Lęk może się nasilić na 

skutek ciężkiego lub przedwczesnego porodu, a także urodzenia dziecka 

chorego lub upośledzonego. 

Złość, będąca innym symptomem napięcia psychicznego, przejawia 
się ciągłym rozdrażnieniem, napadami szału oraz niezdolnością 

wyrażania gniewu w konstruktywny sposób. Osoby maltretowane 

w dzieciństwie często tłumią złość, uważając, że nie mają prawa czuć jej 

w stosunku do partnera, współpracowników, znajomych czy dzieci. 
Tłumione uczucia niekiedy jednak wybuchają ze zwielokrotnioną siłą. 

Claire, molestowana seksualnie w dzieciństwie, opisuje, w jaki 

sposób przeżycia te wpłynęły na jej własne macierzyństwo. Przez pier- 

wszy rok po porodzie przytłaczał ją smutek. Później poczuła złość. Jej 

140 

Wyzwania macierzyństwa 

opowieść rozpoczyna się od kontrolnej wizyty pielęgniarki środo- 
wiskowej: 

W następnych tygodniach zdarzyło się kilka podobnych wizyt. Niektóre 

z nich miały charakter rutynowy, inne wynikały z tego, że miałam kłopoty 

z karmieniem piersią. Kontakt z pielęgniarkami sprawiał mi ulgę, bo w tym 

okresie nie mogłam powstrzymać się od płaczu. Byłam dumna z tego, 
czego dokonałam, a jednak patrząc na to śliczne maleństwo czułam je- 

dynie wszechogarniający smutek i żal. Zupełnie tego nie rozumiałam. 

Uczucia te były takie intensywne, że nie mogłam nad nimi zapanować ani 

się uspokoić. 
Wyczerpało mnie to. Spokój jednak nie przyszedł. Czułam się jak su- 

chy, jesienny liść. Zrezygnowana. Rozbita. Pusta. Jakbym miała za chwi- 

lę rozpaść się na drobne kawałki. Później pojawiły się również normalne 

uczucia, takie jak: zmęczenie, rozbawienie, nuda, tęsknota za rozmową 
z dorosłymi, za pracą zawodową, za opiekunką. Istniała duża luka między 

moimi wyobrażeniami na temat macierzyństwa a rzeczywistością. Sądzę 

jednak, że to normalne. Czułam się normalnie. 

Potem synek zaczął wyrażać swoje chęci. Czasami płakał ze złości, 
demonstrując w ten sposób własną niezależność. Przerażało mnie to. 

Kiedy nagle zaczynał płakać w ten sposób, czułam potężny strumień 

adrenaliny, jakby moje lub jego życie było w niebezpieczeństwie. Bałam 

się, że go uderzę lub zrobię mu krzywdę. Zdarzało się, że wybiegałam na 
werandę, podczas gdy on bezpiecznie kwilił w łóżeczku. 

Inne rzeczy również odbiegały od normy. Czasami nie mogłam po- 

wstrzymać się od płaczu albo od wymiotów. Czasami oddawałam dziecko 

do żłobka, a sama leżałam cały dzień w łóżku. Z jednej strony chciałam 
być z nim, z drugiej strony czułam, że oszukuję siebie i jego. Pojawiły 

się 

background image

też silniejsze niż zwykle reakcje na bodźce związane ze wspomnieniem 

molestowania seksualnego: przypływy adrenaliny, dziwne uczucia, pani- 

ka i przerażenie. Zaczęłam się czuć, jakbym „wszystko traciła" lub je- 
szcze gorzej. Może były to pierwsze objawy choroby psychicznej, jak 

u mojej matki. 

Słabe poczucie siebie 

Kobiety, które w dzieciństwie padły ofiarą przemocy lub zaniedbania, 
często mają utrudniony kontakt z własną psychiką. Nierzadko zmu- 

szone są obserwować reakcje innych ludzi, by zorientować się, co czują 

w danej sytuacji. Z tego powodu bywają łatwowierne i poddają się ma- 

nipulacji. Często nie umieją wyznaczyć odpowiednich granic, nawet 
w stosunkach z własnymi dziećmi, a także przyjmują na siebie rolę opie- 

kunek innych osób z kręgu rodziny lub znajomych. Słabe poczucie 

siebie sprawia, że łatwo dostają się pod władzę kolejnych prześladow- 

ców, padają ofiarą gwałtu lub przemocy domowej. Proszenie innych 
Bolesna pamięć. Maltretowanie w dzieciństwie 

141 

o pomoc, organizowanie wsparcia innych ludzi i korzystanie z niego 

przychodzi im z trudnością. To zaś wpływa bezpośrednio na samopoczu- 
cie oraz na jakość wypełniania macierzyńskich obowiązków. 

Unikanie 

Unikanie to kolejny trwały efekt traumy dzieciństwa, leżący u podłoża 

wielu poważniejszych zaburzeń. Ma ono racjonalne uzasadnienie: 
pozwala chwilowo zmniejszyć ból emocjonalny. Jednym z rodzajów uni- 

kania jest dysocjacja. Jej pierwsze objawy pojawiają się już w dzieciń- 

stwie - dziecko w ten sposób odcina się od przemocy czy bólu. Dorośli 

mający za sobą tego typu przeżycia wspominają często, że potrafili 
świadomie „znieczulić" określone części ciała albo „obserwować" 

dokonujący się na nich gwałt jakby z zewnątrz. Niektóre matki 

posługują się tą umiejętnością, aby łagodzić przykre uczucia, które 

rodzą się w nich podczas intensywnego kontaktu emocjonalnego z włas- 
nymi dziećmi. Dysocjacja może jednak stać się pułapką, bo zdarza się, 

że kobieta przestaje nad nią panować. 

Odrętwienie w poszczególnych częściach ciała i inne rodzaje reakcji 

dysocjacyjnej obserwuje się również podczas porodu. W pracy poświęco- 

nej zachowaniu kobiet, które przeżyły dziecięcą traumę podczas porodu, 
Rhoades i Hutchinson (1994) opisują, jak niektóre z nich potrafiły od- 

ciąć się mentalnie i emocjonalnie od tego, co się działo. Ich poród prze- 

biegał nad wyraz sprawnie, bo nie krzyczały i nic nie wskazywało, żeby 

odczuwały duży ból. Pielęgniarki i położne były jednak zaniepokojone, 
bo miały wrażenie, że matki te są zupełnie nieobecne duchem. Podobne 

reakcje dysocjacyjne pojawiają się przy karmieniu piersią. 

Innym rodzajem unikania jest amnezja obejmująca wydarzenia 

związane z traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa. Nie dotyka ona 
wszystkich, ale nie jest też bynajmniej zjawiskiem wyjątkowym. Linda 

Williams z Wellesley College przeprowadziła badanie podłużne kobiet 

(1994), które jako dzieci trafiły na izbę przyjęć pewnego dużego szpita- 

la miejskiego z powodu napaści na tle seksualnym. Kiedy Williams 
przeprowadziła z nimi wywiad 20 lat później, okazało się, że 38% tych 

kobiet w ogóle nie pamięta tamtego wydarzenia, choć było ono udoku- 

mentowane. Jeśli masz spore luki w pamięci o przeżyciach z dzieciń- 

stwa, bardzo możliwe, że jest to rezultat traumatycznych doświadczeń. 
Nasza pamięć sięga zwykle trzeciego - czwartego roku życia. Jeśli ktoś 

mówi, że nie pamięta niczego sprzed trzynastego roku życia, to prawie 

zawsze jest to oznaka poważnego urazu psychicznego z dzieciństwa. 

142 
Wyzwania macierzyństwa 

Gwan opisuje, jak powróciły do niej wspomnienia molestowania z dzie- 

background image

ciństwa. Stało się to, kiedy jej syn osiągnął wiek, w którym ona wtedy 

była: 

Kiedy mój syn miał pięć lat, powróciły do mnie własne przeżycia z dzie- 
ciństwa. Gdy ja byłam w tym wieku, zaczęto mnie wykorzystywać seksu- 

alnie. Przez cały rok czułam się zupełnie rozbita. Bałam się go kąpać czy 

dotykać. Pojawiały się myśli, by molestować go seksualnie. Chodziłam 

w tym czasie na terapię indywidualną, gdzie dowiedziałam się, że myśli 
takie są normalne, o ile tylko nie próbuję ich realizować. Jeśli jeszcze 

raz 

znajdę się w podobnej sytuacji, natychmiast zwrócę się do kogoś o po- 

moc. 
Jest zupełnie zrozumiałe, że kobiety mające za sobą podobne prze- 

życia częściej sięgają po używki, angażują się w niebezpieczne związki 

seksualne, cierpią na zaburzenia odżywiania i przejawiają skłonności 

do samookaleczeń, a nawet do wielokrotnych prób samobójczych. Wszyst- 
kie takie zachowanie są niebezpieczne dla nich samych i dla ich dzieci. 

Jeśli zauważasz u siebie podobne skłonności, natychmiast zwróć się o po- 

moc do psychologa. 

Problemy interpersonalne 
Osoby, które w dzieciństwie padły ofiarą przemocy lub zaniedbania, ma- 

ją również kłopoty w stosunkach z innymi ludźmi - partnerami, znajo- 

mymi, członkami rodziny i własnymi dziećmi. Ewie Becker-Lausen 

i Sharon Mallon-Kraft (1997) omawiają dwa dysfunkcyjne style inter- 
personalne, które najczęściej kształtują się w efekcie przeżytego urazu. 

Styl zwany unikającym polega na ograniczaniu więzi z innymi ludźmi, 

zamykaniu się i braku ciepła w stosunkach interpersonalnych. Z kolei 

styl zwany natrętnym przejawia się ogromną potrzebą bliskości, nad- 
miernym otwarciem oraz skłonnością do zasypywania pieszczotami, 

wymagania i kontrolowania. Jeśli znasz psychologiczną kategorię współ- 

uzależnienia, to zauważysz liczne zbieżności między nią a stylem natręt- 

nym. Łatwo również stwierdzić, że obydwa style podobne są również do 
typów relacji interpersonalnych charakterystycznych dla matek cierpią- 

cych na depresję. Co ciekawe, oba style prowadzą do osamotnienia. 

Traumatyczne przeżycia z przeszłości kształtują relacje w wieku doj- 

rzałym. Poddane badaniom ofiary związków kazirodczych, zwłaszcza te, 

którym nie udało się założyć udanej, bezpiecznej rodziny, częściej zapa- 
dały na depresję (Alexander i in., 1998). Doświadczenie przemocy lub 

zaniedbywania podważa wiarę w innych, utrudnia zawieranie przyjaźni 

Bolesna pamięć. Maltretowanie w dzieciństwie 

143 
czy tworzenie związków, w których nie dochodzi do wykorzystywania. 

Ludzie tacy często są osamotnieni, a związki dają im mniej satysfakcji 

niż ludziom, którzy nie mieli podobnych przeżyć. Jeśli znajdujesz się 

w takiej sytuacji, możesz mieć kłopoty ze znalezieniem wsparcia, które 
pomogłoby ci złagodzić stresy macierzyństwa. 

Czy będziesz znęcać się nad własnymi dziećmi? 

Często stykam się z pytaniem, czy osoby, które padły ofiarą przemo- 

cy  lub zaniedbania,  w  podobny  sposób traktują własne dzieci. 
Rzeczywiście, w takiej sytuacji ryzyko się nasila, ale większości 

dorosłych udaje się tego uniknąć. 

Badacze wyodrębnili trzy czynniki, które zmniejszają niebezpie- 

czeństwo maltretowania czy zaniedbywania dziecka przez matkę 
- ofiarę tego rodzaju doświadczeń: 

1.      Emocjonalne wsparcie ze strony przynajmniej jednej przyjaźnie 

nastawionej osoby dorosłej w dzieciństwie. 

2.      Uczestniczenie w terapii. 
3.      Stabilny, satysfakcjonujący związek w wieku dojrzałym. 

Każdy z tych czynników zwiększa prawdopodobieństwo, że kobieta 

background image

przerwie zaklęty krąg przemocy (Buist, 1998; Egeland i in., 1988; 

Zuravin i in., 1996). 

Choroby somatyczne 
Dotychczas omawiane zaburzenia dotyczyły głównie psychiki. Urazy 

psychiczne z dzieciństwa mogą jednak także poważnie wpłynąć na stan 

zdrowia fizycznego. Kobiety po takich traumatycznych doświadcze- 

niach częściej chodzą do lekarza i skarżą się na zdrowie. Stwierdzono 
też, że przechodzą operacje chirurgiczne dwukrotnie częściej niż kobie- 

ty, które nie doznały urazów w dzieciństwie (Kendall-Tackett i in., 

2000). Są także bardziej podatne na choroby związane ze stresem, takie 

jak cukrzyca. Narażone są również na chroniczne osłabienie i przemę- 
czenie (Kendall-Tackett, Marshall, 1999). 

Jednym z najbardziej powszechnych objawów w takich sytuacjach 

jest przewlekły ból. Podwyższony poziom hormonów stresu po trau- 

matycznym wydarzeniu, uwrażliwia ciało i obniża próg bólu. Osoby, 
które w dzieciństwie padły ofiarą przemocy fizycznej lub seksualnej, 

często skarżą się na ból brzucha, miednicy, głowy oraz fibromyalgię 

(Kendall-Tackett, 2000). 

144 
Wyzwania macierzyństwa 

Co możesz zrobić? 

Doznanie przemocy lub zaniedbania w dzieciństwie może wpłynąć na 

wszystkie dziedziny twojego życia, także na macierzyństwo i sposób 
odnoszenia się do własnych dzieci. Wiele jednak zależy od ciebie. 

Przeszłość nie musi rządzić przyszłością. 

Różne reakcje na przemoc z okresu dzieciństwa 

Niektórzy ludzie ciągle borykają się z bolesną pamięcią przeszłości, 
podcz.as gdy inni nie wykazują żadnych tego typu objawów. Twoje 

reakcje mogą być różne - od jednej skrajności do drugiej. Przemoc 

nie zawsze pozostawia po sobie trwały uraz. Badacze wyodrębnili 

kilka czynników potęgujących ryzyko trwałych i poważnych konsek- 
wencji. 

Mówiąc ogólnie, uraz jest silniejszy, jeśli prześladowcą okazuje się 

ktoś znajomy i zaufany. Poczucie więzi emocjonalnej i zdrady po- 

głębia konsekwencje dokonanych czynów. Innym ważnym czynnikiem 

jest dotkliwość odniesionych obrażeń. W wypadku przemocy seksual- 
nej chodzi głównie o to, czy doszło do penetracji (oralnej, waginalnej 

lub analnej). Dotkliwość maltretowania fizycznego mierzy się rozmia- 

rem uszkodzeń ciała. Miarą dotkliwości zaniedbywania jest rozmiar 

strat, które ponosi dziecko. 
Przemoc lub zaniedbywanie trwające przez dłuższy czas mają za- 

zwyczaj poważniejsze konsekwencje niż epizody sporadyczne lub 

krótkotrwałe. Wyjątkiem jest jednorazowy, gwałtowny napad (Kendall- 

-Tackett i in., 1993). Molestowanie seksualne ma poważniejsze kon- 
sekwencje, jeśli towarzyszy mu przemoc fizyczna. Wprawdzie mo- 

lestowanie z definicji odbywa się bez zgody ofiary, ale często 

prześladowca używa podstępu lub przemocy psychicznej, a nie tylko 

siły. Jeżeli jednak sprawca napada na dziecko, bije je czy krępuje, 
pozostawia to bardziej trwały uraz psychiczny, podobnie zresztą jak 

w wypadku połączenia rozmaitych form przemocy i zaniedbywania. 

Czy powinnaś po prostu „dać sobie z tym spokój"? 

Przez wiele lat uważano, że ofiary przemocy i zaniedbywania w dzie- 
ciństwie powinny po prostu o wszystkim zapomnieć. Taka postawa 

wciąż zresztą pokutuje w postaci beztroskiej rady, by „dać sobie z tym 

spokój". Czy jest to jednak dobra rada? Często za przykład ludzi, którzy 

przeszli piekło, a jednak potrafili zostawić je za sobą, podaje się 
ofiary 

holocaustu. Wydaje się, że ludzie ci funkcjonują normalnie. Kiedy jed- 

background image

nak osiągają starszy wiek, przeszłość staje się dla nich coraz większym 

Bolesna pamięć. Maltretowanie w dzieciństwie 

145 
ciężarem. Autorzy fascynującego studium stwierdzają, że ludzie, którzy 

ocaleli z holocaustu, wraz z upływem lat coraz gorzej radzą sobie z taki- 

mi wydarzeniami życiowymi jak usamodzielnienie się dzieci, przejście 

na emeryturę czy choroba. Gorzej znoszą także wieść o nowotworze. 
Odczuwają silniejszy ból. Bardziej przeżywają pobyt w szpitalu. Nawet 

polityczne wydarzenia, takie jak bombardowania podczas wojny w Za- 

toce, znoszą gorzej niż pozostali (Solomon, Ginzburg, 1999). W miarę 

upływu lat słabnie aktywność zawodowa, a traumatyczne wspomnienia 
przybierają na sile. 

W moim sąsiedztwie mieszka zaskakująco wiele kobiet w wieku 

przekwitania, mających problemy związane z traumatycznymi wyda- 

rzeniami z przeszłości. Lekarze wszystko kładą na karb hormonów. 
Rzeczywiście, wiele zaburzeń da się wytłumaczyć mechanizmami fizjo- 

logicznymi. Możliwe jednak również, że kiedy obowiązki rodzicielskie, 

rodzinne i zawodowe przestają być tak absorbujące, wracają wspom- 

fnienia. Strategia „dawania sobie spokoju" ma więc krótkie nogi. Wyni- 
ka z tego moja kolejna sugestia. 

Staw czoło temu doświadczeniu 

 

Aby wyzdrowieć, musisz przepracować własne przeżycia. Dobrym spo- 
sobem jest terapia psychologiczna. Pamiętaj, że to jeden czynników za- 

pobiegających maltretowaniu własnych dzieci. Terapia może być indy- 

widualna (tylko ty i terapeuta) lub grupowa (niewielka grupa ludzi 

mających podobne kłopoty, prowadzonych przez terapeutę). Poszukaj 
kogoś, kto ma doświadczenie w leczeniu traumy z dzieciństwa. Infor- 

macji mogą ci udzielić towarzystwa psychologiczne. Ważne również, byś 

miała dobry kontakt z terapeutą. Już samo powierzenie komuś swoich 

tajemnic miewa moc uzdrawiającą. 
Dziedziną, którą terapia powinna koniecznie objąć, są wadliwe 

schematy poznawcze. Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa mogły wy- 

robić w tobie przekonanie, że jesteś głupia, leniwa albo brudna, i myśli 

takie do dzisiaj wpływają na twoje życie. Krzywda, jaką ci kiedyś 

wyrządzono, nierzadko przybiera postać negatywnych osądów samej 
siebie. 

Innym sposobem przepracowania traumatycznych przeżyć jest 

opisanie ich. Jak wykazuje James Pennebaker, możliwość wyrażenia 

emocji na piśmie ma wielką moc uzdrawiającą. Wiele badanych przez 
niego osób - kobiet i mężczyzn - miało przeżycia podobne do twoich. 

Dopiero kiedy je gruntownie opisali, mogli naprawdę zostawić je za 

146 

Wyzwania macierzyństwa 
sobą. Przynosiło to gwałtowną poprawę zdrowia fizycznego i psychicz- 

nego. Jeśli taka możliwość brzmi dla ciebie zachęcająco, sięgnij po 

książ- 

kę Pennebakera, zatytułowaną Opening Up (Otwieranie się, 1997). 
Zawiera ona wiele konkretnych, szczegółowych porad, które mogą ci 

w tym pomóc. 

Poszukaj pomocy 

Proces powracania do równowagi po traumatycznych przeżyciach może 
zabrać sporo czasu. Dobrze jest mieć wokół siebie ludzi, którzy to rozu- 

mieją i będą cię wspierać. Ważna jest również pomoc ludzi, którzy mają 

za sobą podobne doświadczenia. 

Wsparcie innych jest szczególnie istotne, jeśli łatwo się denerwu- 
jesz, zamykasz w sobie lub nie potrafisz zapanować nad złością. Mogą 

to być objawy depresji, która często występuje u ludzi po takich przej- 

background image

ściach. Jeśli czujesz chęć wyładowania się na dziecku albo jesteś 

osamotniona, poszukaj kogoś, kto pomoże ci przez to przejść. Oceniaj 

swoje możliwości realistycznie. Możesz czuć niechęć do swoich dzieci za 
to, że nie doceniają tego, co dla nich robisz, ani tego, że ich 

dzieciństwo 

jest znacznie lepsze od twojego. Kiedy jednak czujesz, że przestajesz nad 

sobą panować, zadzwoń do kogoś. W dużych miastach funkcjonują roz- 
maite telefony zaufania. Ich numery znajdują się w każdej książce tele- 

fonicznej. Skorzystaj z nich, kiedy jesteś w potrzebie. 

Sugestie dla kobiet karmiących piersią 

Kobiety, które w dzieciństwie padły ofiarą przemocy lub zaniedbania, 
stają w obliczu zupełnie nieoczekiwanych wyzwań, kiedy zaczynają 

karmić piersią. Bliski, intymny kontakt fizyczny bywa dla nich bardzo 

nieprzyjemny. Mogą też odczuwać ból, bo traumatyczne przeżycia ob- 

niżyły próg ich wrażliwości. Karmienie piersią wyzwala też niekiedy 
przykre wspomnienia. 

Jedne matki, z którymi rozmawiałam, karmiły piersią dla dobra 

dziecka, ale robiły to wbrew sobie. Inne wzdrygają się z kolei na widok 

laktatora. Czasami kobiety mówią, że spełnią każdą potrzebę swojego 
dziecka, łącznie z karmieniem piersią, choć na samą myśl o tym dostają 

dreszczy. 

Kilkanaście lat temu wygłosiłam pierwszy wykład na temat zwią- 

zków między karmieniem piersią a doświadczeniem przemocy seksual- 
nej w dzieciństwie. Następnego dnia przyszła do mnie młoda kobieta, 

'I 

Bolesna pamięć. Maltretowanie w dzieciństwie 

147 
która wykarmiła piersią jedno dziecko, a teraz karmiła kolejną dwójkę. 

Zapytała, czy kiedykolwiek to polubi. Nie wiedziałam, co jej odpowie- 

dzieć. Od tego czasu spotkałam wiele kobiet, które mówiły, że wpraw- 

dzie nigdy tej czynności nie pokochały, ale z czasem potrafiły ją zaak- 
ceptować. 

Jeśli w dzieciństwie padłaś ofiarą przemocy lub zaniedbania, a te- 

raz masz kłopoty z karmieniem piersią, mam dla ciebie kilka rad. Po 

pierwsze zastanów się, który moment jest dla ciebie szczególnie nie- 

przyjemny. Karmienie nocne? Dotykanie przez dziecko innych części 
twojego ciała? Przystawianie do piersi? Po drugie wprowadź zmiany 

w tych właśnie sytuacjach. Jeśli przeszkadza ci bezpośredni kontakt 

z dzieckiem, możesz włożyć ręcznik między was. Spróbuj, o ftle to możli- 

we, wyeliminować te karmienia (na przykład nocne), które najgorzej 
znosisz. Może wolałabyś odciągać pokarm i podawać go dziecku z butel- 

ki? Spróbuj też trzymać je za rączkę, aby cię nie dotykało. Pomóc może 

też czytanie książki lub oglądanie telewizji podczas karmienia, 

pozwalające oderwać od niego uwagę (wiele matek mówiło mi, że dobrze 
to na nie działało). Metodą prób i błędów szukaj skutecznych rozwiązań. 

Po trzecie pamiętaj, że każde karmienie piersią jest lepsze niż żadne 

- nawet jeśli musiałabyś odciągać pokarm i podawać go w butelce albo 

karmić dziecko tylko raz na dobę. Jeśli jednak podczas karmienia od- 
czuwasz złość, to będzie lepiej dla ciebie i dla dziecka, gdy 

przestaniesz. 

Macierzyństwo nie może mylić się z męczennictwem. Jeśli nienawidzisz 

karmienia piersią, nie karm. Nie musisz się z tego przed nikim tłu- 
maczyć. To wyłącznie twoja sprawa. Ciekawskim możesz to powiedzieć 

prosto w oczy. 

Wyznacz granice 

Kiedy byłaś dzieckiem, inni ludzie ustawicznie łamali granice twojej 
prywatności. Teraz, kiedy dorosłaś, nie zawsze umiesz powiedzieć „nie" 

dzieciom, partnerowi lub innym dorosłym. W naszej kulturze matki 

background image

znajdują się pod ustawiczną presją. W wypadku kobiet, które doznały 

w dzieciństwie przemocy, presja ta jest jednak wielokrotnie silniejsza, 

ponieważ nie umieją one wyznaczyć granic, które regulowałyby ilość 
czasu i energii poświęcanych innym ludziom. Jeśli nauczysz się je wyz- 

naczać, twoje życie może ulec radykalnej poprawie. Szczegółowe rady, 

jak to zrobić, znajdziesz we wspomnianej w rozdziale trzecim książce 

Henry'ego Clouda i Johna Townsenda pt. Boundaries (1992). (Sztuka 
mówienia nie, 1997). 

148 

Wyzwania macierzyństwa 

Odkryj w sobie możliwość przemiany 
Badania nad zjawiskiem przemocy w rodzinie rozpoczęłam w roku 1983. 

Miałam okazję uczestniczyć w realizacji jednego z pierwszych w naszym 

kraju programów terapii dla ludzi, którzy byli ofiarami kazirodztwa. 

Uczestniczący w nim kobiety i mężczyźni przeżyli najcięższe formy 
wykorzystywania seksualnego. Podczas jednej z sesji nadzorująca te- 

rapeutka powiedziała coś, czego nigdy nie zapomnę: że musimy dostrze- 

gać w naszych pacjentach potencjał przemiany. Musimy go widzieć 

i musimy im o tym mówić. Terapeutka ta pracowała z ludźmi, w których 
psychice doznania z dzieciństwa poczyniły wielkie spustoszenia, ale mi- 

mo to podtrzymywała w nich nadzieję, że można dać sobie z tym radę. 

Doświadczenie przemocy lub zaniedbania w dzieciństwie musi po- 

zostawić po sobie ślad. Trudności jednak mogą stać się źródłem siły. 
Osoby po takich przeżyciach mówiły nieraz, że ostatecznie z tych 

strasznych doświadczeń zaczynało płynąć dobro (McMillen i in., 1995) 

- uwrażliwiły ich one na przykład na potrzeby innych. Wielu tych ludzi 

niesie dziś pomoc tym, których dotknęły podobne przeżycia. Uraz bywa 
zatem źródłem dobra i siły. 

Wniosek 

Ludzie różnie reagują na przeszłe doświadczenia. Niektórzy przechodzą 

nad nimi do porządku, inni żyją przez cały czas, borykając się z bolesną 
pamięcią. Nawet wtedy jednak, gdy doznanie przemocy było źródłem 

silnego urazu, istnieje nadzieja na powrót do zdrowia. Życie znów może 

być dobre. 

ROZDZIAŁ 9 

Opieka nad dzieckiem 
sprawiającym 

kłopoty wychowawcze 

Kilka lat temu czekałam na syna na obozie treningowym piłki nożnej. 

Przyłączyła się do mnie inna matka. W trakcie rozmowy zaczęła opo- 
wiadać mi o swoim nadaktywnym synu. Kilkakrotnie z góry przeprosiła 

mnie za zachowanie swojego dziecka, przewidując, że zaraz narozrabia. 

Choć spotkałyśmy się dopiero przed chwilą, opowiadała mi, jak wycho- 

wywanie syna zachwiało jej wiarą w siebie, odizolowało ją od innych 
rodziców, wystawiło na szwank jej małżeństwo i zniechęciło do posiada- 

nia kolejnych dzieci. A nie ona jedna jest w takiej sytuacji. 

Dzieci z zaburzeniami zachowania mogą doprowadzić rodziców 

do ostateczności. Artykuł opublikowany niedawno w magazynie Child 
Abuse and Neglect (Maltretowanie i zaniedbywanie dzieci) pokazał 

wagę problemów, z którymi mogą zetknąć się rodzice. Sullivan i Knut- 

son (2000) przeprowadzili badania nad 50 tysiącami dzieci ze środko- 

wego zachodu i stwierdzili, że dzieci z zaburzeniami zachowania są sied- 
miokrotnie bardziej narażone na złe traktowanie (zaniedbywanie oraz 

przemoc fizyczną i emocjonalną). Do aktów przemocy lub zaniedbania 

dochodzi najczęściej w środowisku domowym, a ich sprawczyniami są 

w 67% wypadków matki. 
W rozdziale tym omówię dwa rodzaje zaburzeń zachowania: 

chimeryczny temperament oraz zespół nadpobudliwości psychoru- 

background image

chowej z deficytem uwagi (ADHD). Choć są to oddzielne kategorie, mają 

150 

Wyzwania macierzyństwa 
 

wiele cech wspólnych. Łączy je też zbieżność reakcji i odczuć matek ta- 

kich dzieci. Skupiam się na zachowaniu, ponieważ to właśnie ono jest 

przyczyną problemów wychowawczych u tych dzieci. 
Chimeryczny temperament 

Dzieci przychodzą na świat z określonym charakterem. Niektóre z nich 

są „łatwe", inne „trudne". Tutaj zajmiemy się tymi trudnymi. 

Zauważyłaś może, że nie użyłam słowa „trudne" w tytule tego roz- 
działu. Mary Kurcinka, autorka książki pt: Raising Your Spirited Child 

(Wychowanie chimerycznego dziecka, 1991) wskazuje, że przymiotnik 

„trudne" podkreśla ujemne strony tego typu osobowości, a pomija te do- 

datnie. Woli więc mówić o chimerycznym temperamencie, bo w ten 
sposób zwraca uwagę na wyzwania, przed którymi matka staje, suge- 

rując jednocześnie pewne zalety dziecka. Takie określenie daje tobie 

i dziecku nadzieję. 

Jakie jest chimeryczne dziecko? 
Temperament dziecka określa kilka czynników: częstotliwość płaczu, 

zdolność adaptacji do nowych sytuacji, drażliwość, aktywność i tak da- 

lej. Kurcinka (1991) wymienia dziewięć cech charakteryzujących chime- 

ryczne dziecko; twoje dziecko może przejawiać jedną, kilka, a nawet 
wszystkie. Oto one: 

1.   Gwałtowność.   Chimeryczne  dzieci  są bardzo gwałtowne. 

Często reagują negatywnie i często płaczą, zazwyczaj głośno. 

Emocje pozytywne również wyrażają gwałtownie (i głośno). 
2.   Upór. Chimeryczne dzieci są też uparte. Kiedy się czymś zajmą, 

trudno je od tego oderwać. 

3.   Wrażliwość. Dzieci te są bardzo wrażliwe na dźwięki, zapachy 

i dotyk. Tłum ludzi albo duża liczba jednoczesnych bodźców zbi- 
ja je z tropu. Kiedy ich zmysły są przeciążone, dzieci takie dosta- 

ją ataku szału. Może to stać się równie dobrze w domu, jak 

w miejscu publicznym. 

4.   Spostrzegawczość. Chimeryczne dzieci wszystko widzą. Często 

zatrzymują się, przypatrując czemuś, co przyciąga ich uwagę. 
Mogą nagle przerwać to, co robią, jeśli zainteresuje je coś innego. 

5.   Małe zdolności adaptacyjne. Chimeryczne dzieci mają nie- 

kiedy kłopoty z zaakceptowaniem nowych doświadczeń. 

Nie lubią niespodzianek i często przejście od jednej czynności 
do drugiej sprawia im trudności. 

6.   Nieregularność. Dzieci takie zwykle nie angażują się w żadne 

regularne zajęcia. Trudno z nimi realizować jakikolwiek har- 

monogram. Wiele z nich wykazuje niemal nieludzką odporność 
na brak snu. Już sama ta cecha jest przyczyną wielu trudnych 

chwil dla ich matek. 

7.   Energiczność. Chimeryczne dzieci potrafią tryskać energią. 

Nawet jeśli nie biegają jak szalone, to rozkładają rzeczy na czę- 
ści, badają otoczenie czy wykonują rozmaite przedmioty. 

8.   Często pierwsza reakcja jest negatywna.  Chimeryczne 

dzieci często reagują na nowe sytuacje lub czynności negaty- 

wnie. Ich pierwszą odpowiedzią jest zwykle „nie". 
9.   Popadają w posępny nastrój. Chimeryczne dzieci bywają 

również bardzo poważne, a nawet ponure. Potrafią być pesymis- 

tami, podkreślającymi złe strony danej sytuacji. 

Wyodrębnione tu cechy mogą występować w różnym natężeniu. 
Chimeryczne dzieci różnią się po prostu od siebie. Twoje dziecko może 

być umiarkowanie chimeryczne lub klasyfikować się na drugim końcu 

background image

skali, gdzie lepiej już mówić o wybuchowości. 

Dzieci z takim temperamentem potrafią doprowadzić matki do gra- 

nic wytrzymałości, i to jeszcze w wieku niemowlęcym. Antropolog 
Sheila Kitzinger badała 1400 kobiet z Australii i Anglii. Porównywała 

matki dzieci dużo płaczących (ponad sześć godzin dziennie) z matkami 

dzieci mało płaczących (poniżej dwóch godzin dziennie). 80 % kobiet z 

pier- 
wszej grupy było przygnębionych, 57% mówiło o „rozpaczliwej potrze- 

bie ucieczki", 50% przyznawało się do chęci „trzaśnięcia dziecka", 

a 33% wyrażało krytyczne uwagi na temat swojego partnera. Matki te 

czuły się osaczone, winne, bezużyteczne, wyczerpane, niekompetentne 
oraz zdezorientowane (Kitzinger, 1990). Referując te ustalenia, 

Kitzinger poczyniła interesującą uwagę. Przed przystąpieniem do ba- 

dań nie rozumiała, jak ktokolwiek może uderzyć dziecko. Po badaniach 

była zdumiona, że te kobiety potrafią się opanować. 
W okresie niemowlęctwa chimeryczne dzieci domagają się ciągłego 

noszenia na rękach. Nie lubią się z tobą rozstawać. Zostawione z opie- 

kunką, potrafią przepłakać cały czas twojej nieobecności. W takiej sytu- 

acji możesz czuć się kompletnie wyczerpana. Inni ludzie tymczasem 
zarzucają ci, że to ty źle wychowałaś dziecko. 

W miarę upływu czasu dziecko płacze mniej. W dalszym ciągu jednak 

jego zachowanie bywa irytujące. Przykładem może być relacja Lynn: 

Jestem matką trzyipółletniego chimerycznego dziecka. Mój syn jest bar- 
dzo inteligentny i dużo mówi. Ma jednak zmienne humory. Potrafi być 

152 

Wyzwania macierzyństwa 

bardzo rozsądnym, kochającym, wielkodusznym dzieckiem. Czasami 
jednak życie z nim zmienia się w koszmar. Gryzie napotkane na swojej 

drodze dzieci. Z każdego starcia musi wyjść zwycięską ręką. Kiedy ma 

zły nastrój, zrobi wszystko, aby ci uprzykrzyć życie. Nie zastanawia się 

nad konsekwencjami i nie można go z takiego stanu wyciągnąć. Szcze- 
gólnie dokuczliwy bywa wówczas dla mojego męża. 

Czy należy czekać, aż dziecko „się wypłacze"? 

Rodzice chimerycznych dzieci często słyszą, że powinni poczekać, 

aż dziecko się wypłacze. Według tej opinii, jeśli reagujesz na płacz 

dziecka, „wzmacniasz" jego zachowanie. Jeśli już skorzystałaś z tej 
rady, prawdopodobnie wiesz, że w wypadku dzieci chimerycznych się 

ona nie sprawdza. Robert Wright w artykule poświęconym spaniu 

rodziców razem z dziećmi (1997) stwierdza, że jego pierwsze dziecko 

mogło płakać przez dwie godziny bez przerwy. Dzieci chimeryczne 
czasami same się pobudzają własnymi emocjami. Zdarza się im 

raczej płacz kilkugodzinny, a nie kilkuminutowy. Niekiedy płaczą tak 

zapamiętale, że dochodzi do wymiotów. 

Czy reagowanie na płacz rzeczywiście go wzmacnia? Teoretycznie 
rzecz ujmując, wzmocnienie oznacza zwiększenie prawdopodobień- 

stwa ponownego wystąpienia danego zachowania. Zgodnie więc 

z tym poglądem reagowanie na płacz prowadziłoby do jeszcze częst- 

szego płaczu w przyszłości. Tymczasem z badań wynika coś wręcz 
przeciwnego (Cassidy, Shaver, 1999). Podczas pewnego badania 

matki trzymiesięcznych dzieci za każdym razem reagowały na ich 

płacz i starały się je ukoić (Cronkenberg, McCIuskey, 1986). Dzieci 

te (a były wśród nich dzieci z trudnym temperamentem) w wieku dwu- 
nastu miesięcy rzadziej reagowały płaczem na wyjście matki i miały 

silniejsze poczucie bezpieczeństwa. 

Czynniki wpływające na twoje samopoczucie 

Chimeryczne dzieci różnią się od siebie. Każde jest niepowtarzalną 
osobą, wzrasta w innej rodzinie i w innych okolicznościach. Niektóre 

sytuacje są jednak trudniejsze niż inne i stawiają cię przed cięższymi 

background image

wyzwaniami. 

Brak snu 

Chimeryczny temperament jest czasami widoczny już od urodzenia. 
Dzieci takie źle śpią i wydają się potrzebować mniej snu niż ich ró- 

wieśnicy. Jeśli dziecko budzi się w nocy siedem razy, to musi to źle 

153 
oddziaływać na twój stan emocjonalny. Często przypominam matkom, 

że brak snu był torturą stosowaną wobec jeńców wojennych. Nie powin- 

naś więc się dziwić, że mało śpiąc, nie jesteś w najlepszej formie. (W 

roz- 
dziale siódmym radzę, co zrobić w takiej sytuacji). 

Wybuchowość 

Jeszcze, większym problemem jest wybuchowość dziecka, przejawiająca 

się napadami szału, wybuchami złości, krzykami, bieganiną oraz agre- 
sją w stosunku do dzieci lub dorosłych. Inni zwracają wówczas na ciebie 

i na dziecko uwagę, której bynajmniej nie pragniesz. Wybuchowość 

dziecka jest czynnikiem izolującym cię od innych ludzi. 

Utrata wiary w siebie i brak zaufania 
do własnych umiejętności rodzicielskich 

Bardzo ważne jest również to, co myślisz o zachowaniu dziecka. Znacz- 

na część cierpienia związanego z wychowywaniem chimerycznego dziec- 

ka tkwi korzeniami w twojej psychice. Jeśli obwiniasz się za jego za- 
chowanie, to cierpisz bardziej, niż gdybyś przyczyn upatrywała w jego 

osobowości. Matki mające również inne, niechimeryczne dzieci, potrafią 

lepiej ocenić, jak duży wpływ ma tu osobowość, niż kobiety, które mają 

tylko jedno, chimeryczne dziecko. Podobnie kobiety zachowujące pe- 
wien dystans do siebie i swojego macierzyństwa są w lepszej sytuacji niż 

te, które starają się wszystko kontrolować. 

Brak pomocy 

Niezwykle ważna jest także pomoc innych ludzi. Matki, które mają się 
na kim oprzeć, są w znacznie lepszej sytuacji niż te, którym nie ma kto 

pomóc albo, co gorsza, które stykają się wyłącznie z krytyką. 

W następnej części rozdziału zajmuję się dziećmi cierpiącymi na ze- 

spół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Obydwa typy 

nieprawidłowości łączy wiele cech wspólnych, a u niektórych dzieci 
stwierdza się łączne występowanie chimerycznego temperamentu i owe- 

go zespołu. Mimo to mamy do czynienia z odrębnymi zaburzeniami. 

Zespół nadpobudliwości psychoruchowej 

z deficytem uwagi 
Łatwo je zauważyć: dzieci, które nie mogą spokojnie usiedzieć lub się 

skupić. Rodzice i nauczyciele nazywają je nadaktywnymi. Dzieci takie 

154 
Wyzwania macierzyństwa 

często   przyciągają   uwagę   swoją   hałaśliwością   oraz   skłonnością 

do wpadania w kłopoty, zarówno w szkole, jak i w domu. 

Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi to w is- 
tocie kilka rodzajów zaburzeń. Ocenia się, że występuje on u 3-5% 

dzieci w wieku szkolnym. Chłopcy są nim zagrożeni 2-3 krotnie bardziej 

(National Institute of Mental Health, 2000a). Jeśli jednak z listy obja- 

wów skreślisz nadaktywność, wówczas liczba chorych chłopców i dziew- 
cząt jest nieomal równa. Liczba stwierdzonych przypadków tego zespo- 

łu ciągle, rośnie i stanowi coraz większy problem dla systemu opieki 

zdrowotnej. Ankieta przeprowadzona w wśród 2400 lekarzy wykazała 

w roku 1990 2 miliony wizyt związanych z tą jednostką chorobową. 
W roku 1994 było to już 4,7 miliona wizyt (Sears, Thompson, 1998). 

We wprowadzeniu do The A.D.D. Book (Zespół zaburzeń równowa- 

background image

gi) pediatra William Sears omawia trzy kategorie dzieci, u których zdia- 

gnozowano zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. 

Pierwsza obejmuje dzieci, u których stwierdzono jakąś anomalię biolo- 
giczną, na skutek której myślą one, zachowują się i uczą inaczej niż inne 

dzieci. W takich wypadkach zaleca on trojakiego rodzaju działania - 

leczenie farmakologiczne, terapię behawioralną oraz wdrażanie nowych 

strategii uczenia się. Do drugiej kategorii zalicza się dzieci, u których 
zaburzenia uwagi mają charakter sytuacyjny, czyli objawiają się tylko 

w określonym otoczeniu (takim jak klasa szkolna) i wynikają z roz- 

bieżności między daną sytuacją a potrzebami dziecka. Trzecie wreszcie 

obejmuje dzieci zdolne, energiczne i pomysłowe, które wprawdzie za- 
chowują się i uczą w inny sposób niż reszta grupy, ale nie cierpią na 

żadne zaburzenia. Dzieci takie często jednak sprawiają kłopoty nauczy- 

cielom, zwłaszcza jeśli klasy są liczne, a szkoła promuje przeciętność. 

Zdaniem Searsa dzieci te potrzebują otoczenia adekwatnego do ich po- 
trzeb. W tym samym tonie wypowiadają się inni lekarze o orientacji al- 

ternatywnej, tacy jak Andrew Weil, którzy zastanawiają się, czy nie zbyt 

szybko diagnozujemy ów zespół u aktywnych dzieci, zwłaszcza u chłop- 

ców (Weil, 2000). Czy naprawdę mamy tu do czynienia z zaburzeniami, 
czy też z -normalnym rozwojem? 

Objawy ADHD 

Wyróżnia się cztery podstawowe objawy zespołu nadpobudliwości psy- 

choruchowej z deficytem uwagi, U twojego dziecka może występować 
jeden z nich, kilka, a nawet wszystkie. Pierwszym jest nieuwaga. 

Nieuważne dziecko nie umie się skoncentrować i łatwo się nudzi. Takie 

Opieka nad dzieckiem sprawiającym kłopoty... 

155 
dzieci mają często kłopoty z kończeniem wypracowań czy wypełnianiem 

rutynowych obowiązków, ponieważ łatwo się rozpraszają. 

Drugi objaw to wybiórczość uwagi. Dzieci tego typu często kon- 

centrują się na jednej rzeczy, ignorując wszystkie inne bodźce. To dlate- 
go dzieci, które nie są w stanie dokończyć wypracowania, mogą godzina- 

mi grać w gry komputerowe. Jak jeszcze wskażę, wybiórczość uwagi 

może również być zaletą. Jeśli jednak dziecko nie zostanie odpowiednio 

pokierowane, stanie się ona źródłem problemów. 

Kolejnym objawem jest nadaktywność. Nie u wszystkich dzieci 
cierpiących na ADHD się ją stwierdza. Dzieci nadaktywne są zawsze 

w ruchu. Nawet kiedy siedzą, wybijają rytm nogą albo stukają ołów- 

kiem. Wszędzie ich pełno i bez przerwy mówią. Bywa to bardzo dokucz- 

liwe dla innych domowników. Brak tego objawu często powoduje, że 
ADHD nie zostają zdiagnozowane, ponieważ dzieci takie nie przeszka- 

dzają w lekcjach. Nieumiejętność skupienia uwagi traktuje się wówczas 

jako przejaw lenistwa albo braku motywacji. 

Ostatni podstawowy objaw to impulsywność. Dzieci tego typu nie 
panują nad sobą i często nie pomyślą, zanim coś zrobią. Mogą więc ko- 

goś uderzyć, powiedzieć coś niestosownego, nie umieją czekać na swoją 

kolej w grze i zabierają zabawki innym dzieciom. Często też gubią lub 

niszczą rozmaite rzeczy i ulegają wypadkom (National Institute of 
Mental Health, 2000b). Wskutek tego często sprawiają wrażenie mniej 

dojrzałych od swoich rówieśników, przez co z kolei łatwo padają ofiarą 

szkolnych chuliganów (Sears, Thompson, 1998). 

Niektóre inne objawy ADHD są podobne do właściwości tempera- 
mentu chimerycznego. Taką cechą jest, po pierwsze, gwałtowność. 

Nauczyciele i inni ludzie często uważają takie dzieci za zbyt emocjonal- 

ne. Dziecko ma skłonność do przesadnych reakcji oraz do ignorowania 

na dotychczasowych konsekwencji czy ewentualnych przyszłych korzyś- 
ci swoich działań. Dzieci takie często też mają brzydki charakter pisma. 

Domagają się częstych pochwał i wiele rzeczy uważają za nudne (Sears, 

background image

Thompson, 1998). 

Czynniki wpływające na twoje samopoczucie 

Rodzice dzieci z ADHD napotykają problemy podobne do tych, z który- 
mi borykają się rodzice dzieci chimerycznych. 

Wybuchowość 

Im bardziej wybuchowe jest dziecke cierpiące na omawiany zespół, tym 

większe wyzwania stają przed matką. Wstydzisz się wyjść gdziekolwiek 

156 

Wyzwania macierzyństwa 

z dzieckiem, bo nie wiesz, jak się zachowa. Może zabierać zabawki in- 
nym dzieciom lub wprawiać w zakłopotanie krewnych. Może też mieć 

kłopoty ze zdawaniem z klasy do klasy, a ty musisz się liczyć z tym, że 

będziesz częstym gościem w szkole. Każde wyjście wymaga od ciebie 

specjalnych przygotowań. 
Ciężary leczenia 

Innym czynnikiem wpływającym na twoje samopoczucie jest obciążenie 

wynikające z trybu leczenia. Może się okazać, że najskuteczniejsza jest 

metoda obejmująca wiele działań - zmiany w jadłospisie, terapię far- 
makologiczną oraz stymulowanie odpowiednich zachowań. Twoje dziec- 

ko może być na przykład uczulone na sztuczne barwniki czy dodatki 

smakowe w pożywieniu albo na cukier. Jak na złość, jest ich pełno w po- 

trawach ulubionych przez dzieci. Wyodrębnienie alergizujących skład- 
ników i konsekwentne wystrzeganie się zawierających je potraw może 

być bardzo trudnym zadaniem. 

Jeśli dziecko musi przyjmować leki, to dobranie właściwego farma- 

ceutyku i odpowiedniej dawki może wymagać kilku prób. Starsze dzieci 
potrafią uprzeć się i odmówić przyjmowania leku. Jeżeli lekarstwo trze- 

ba podawać kilka razy dziennie, stopień trudności zwiększa się. Niekiedy 

trzeba zorganizować podawanie lekarstwa w szkole, w godzinach nauki. 

Wreszcie, stymulowanie zachowań również wymaga starannego 
planowania. Musisz umieć przewidzieć sytuacje, w których dziecko prze- 

staje nad sobą panować, wymyślić nagrody za dobre zachowanie i pomóc 

dziecku radzić sobie z problemami. 

Brak wsparcia 

Nie zdziwi cię prawdopodobnie, że matki dzieci cierpiących na zespół 
nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi bardzo potrzebują 

pomocy. Tym, które jej nie otrzymują, jest dużo ciężej. Często same ob- 

winiają się za złe zachowanie dziecka, nierzadko też słyszą takie zarzu- 

ty od innych. Potrzebują ludzi, którzy potrafią przeciwstawić się takim 
negatywnym opiniom i zaoferować konkretne wsparcie. 

Jak żyć z dzieckiem nadaktywnym: 

historia pewnej matki 

Poniżej zamieszczam fragment wspomnień Brandi Valentine (2000), doty- 
czących wychowywania syna cierpiącego na ADHD. Łatwo zauważyć 

Opieka nad dzieckiem sprawiającym kłopoty... 

157 

w nim pewne poruszane wcześniej wątki. Zachowanie syna wystawiło 
na ciężką próbę jej stosunki z rodzicami oraz z partnerem, który ostate- 

cznie odszedł. Syn miał również problemy w kontaktach z innymi dzieć- 

mi w szkole. 

W wieku trzech lat James już zyskał złą reputację. Nie umiał bawić się 
z dziećmi. Starsze dzieci, w tym kuzynowie i starsza siostra, nie chcieli 

się z nim bawić, więc większą część czasu spędzał samotnie. Jeśli już 

bawił się z dziećmi, to z młodszymi od siebie. 

James często miał konflikty z sąsiadami, a ze starszą siostrą ciągle się 
bił. Mój ojciec wykazywał dla niego najmniej zrozumienia, mówiąc wszy- 

stkim, że będzie to pierwszy członek naszej rodziny, który trafi do wię- 

background image

zienia. Uważał, że gdybym go biła, wyszedłby na ludzi. Każda wizyta 

u moich rodziców zamieniała się w kłótnię na temat moich rodziciel- 

skich umiejętności i mojej niechęci do bicia własnego dziecka. Mój ojciec 
bił Jamesa, ilekroć ten nie chciał mu się podporządkować. Szybko więc 

przestałam ich odwiedzać. W domu było jednak niewiele lepiej. Między 

Jamesem a jego siostrą panował stan wiecznej wojny. Ojciec Jamesa 

krytykował mnie za to, że nie potrafię zapanować nad dzieckiem i szy- 
dził z moich „kiepskich umiejętności rodzicielskich". 

Kiedy James skończył cztery lata, zapisałam go do grupy przedszkol- 

nej zorganizowanej w ramach systemu szkół publicznych. W grupie 

dzieci jego zachowanie jeszcze się pogorszyło. Personel przedszkola po- 
stawił diagnozę: „Pani dziecko jest psychotyczne". Poszłam więc do pe- 

diatry. Tam usłyszałam, że dziecko jest zdrowe, ale jeśli się lękam, 

lekarz 

może mnie zapisać na listę osób oczekujących na terapię. Odesłano 
mnie do domu. 

W wieku pięciu lat James poszedł do przedszkola. Tam jego nadakty- 

wność i zaburzenia uwagi ujawniły się w całej pełni. Nie potrafił wykony- 

wać prostych czynności, takich jak cięcie, rysowanie czy pisanie. Nie 
umiał usiedzieć w miejscu. Często całe cztery godziny pobytu w przed- 

szkolu spędzał, leżąc na podłodze pod stołem lub spacerując bez celu 

po sali i dotykając wszystkiego. Nie potrafił skupić się na jednej 

rzeczy, 
cokolwiek by to było. Przedszkolanka, mająca mnóstwo pracy z trzy- 

dzieściorgiem dzieci, nie miała czasu dla Jamesa. Jeśli tylko nie prze- 

szkadzał innym dzieciom, mógł chodzić po klasie do woli. Z powodu 

braku funduszy w grupie mojego syna nie było osoby wspomagającej, 
więc wzięłam tę rolę na siebie. Pękało mi serce, gdy widziałam, że nigdy 

nie daje mu się do odegrania żadnej roli w scenkach, które przygo- 

towywali, jego rysunków nie wiesza się na ścianie, nie zachęca się go 

do zabawy z innymi dziećmi, nie prosi o zaniesienie listy obecności 
do sekretariatu, nie zabiera na wycieczki z powodu złego zachowania. 

Przybył mi jeszcze jeden powód do zmartwienia - o jego poczucie włas- 

nej wartości. 

Historia Brandi pokazuje, że zaburzenia uwagi przeszkadzają w za- 

wieraniu przyjaźni i w postępach w nauce. Impulsywność takich dzieci 
158 

Wyzwania macierzyństwa 

sprawia, że bywają one agresywne w stosunku do innych. Łatwo też 

padają ofiarą szkolnych prześladowców. Rówieśnicy od razu orientują 
się, jak można sprowokować gwałtowne reakcje twojego dziecka, więc 

szybko ląduje ono w gabinecie dyrektora - po raz kolejny! Dziecko za- 

czyna czuć się „złe". Nic więc dziwnego, że dzieci z ADHD często mają 

niską samoocenę i są bardziej niż inne zagrożone depresją. Jeśli 
zaburzenia nie zostają zdiagnozowane, dziecko może mieć kłopoty 

w nauce, co jeszcze bardziej zwiększa niebezpieczeństwo późniejszych 

problemów, łącznie z możliwością wkroczenia na drogę przestępstwa 

(Sears, Thompson, 1998). 
Uczucia matek 

Jeśli twoje dziecko ma chimeryczny temperament lub cierpi na ADHD, 

pracujesz o wiele ciężej niż inne matki. Problemem stają się nawet 

proste, codzienne czynności. Zwyczajne ubieranie może zamienić się 
w wojnę, jeśli dziecko zapragnie włożyć krótkie spodenki, kiedy jest zim- 

no. Musisz przygotować dziecko na każdą najmniejszą zmianę, bo w prze- 

ciwnym razie może ono być przez cały dzień „nieobecne". Wystarczy 

pokroić kanapkę w kwadraty, zamiast w trójkąty, aby zrodził się problem. 
Matki tego typu dzieci otrzymują mnóstwo nieproszonych rad. 

Wywołuje to w nich odruch niechęci, poczucie braku zrozumienia u in- 

background image

nych lub wątpliwości co do własnych, matczynych kompetencji. Opieka 

nad dzieckiem wykazującym zaburzenia w zachowaniu jest niezwykle 

ciężką, stresującą pracą. Oto refleksja Ellen: „Podczas jednej z wizyt 
u psychologa leczącego naszego syna usłyszałam, że gdyby to była moja 

praca zawodowa, mogłabym domagać się dodatku za uciążliwość". 

Depresja 

Matki dzieci mających problemy z zachowaniem są również bardziej za- 
grożone depresją, a ryzyko to pojawia się już w pierwszych dniach po po- 

rodzie. W jednym z badań stwierdzono bezpośredni związek między 

trudnym charakterem niemowlęcia a depresją u matki (Cutrona, 

Troutman, 1986). W tym samym badaniu stwierdzono, że opiekowanie 
się dzieckiem chimerycznym prowadzi do erozji poczucia własnej 

wartości u matki. Inne badanie wykazało, że przygnębione matki czę- 

sto winią siebie za zachowanie dziecka, mimo że obiektywne oceny po- 

twierdzają jego trudny charakter (Whiffen, Gotlib, 1989). 
Opieka nad dzieckiem sprawiającym kłopoty.. 

159 

Podatność na depresję zwiększa również wychowywanie dziecka 

z zaburzeniami uwagi (McCormick, 1995). Obwiniasz siebie za proble- 
my dziecka i wydaje ci się, że popełniłaś jakiś błąd. Jeśli zaś nawet nie 

masz takiego wrażenia, inni w twojej obecności zastanawiają się głośno, 

co takiego zrobiłaś, że dziecko tak się zachowuje- Niektórzy dają ci od- 

czuć, że nie pragną waszego towarzystwa. 
Jeśli nie otrzymasz znikąd pomocy, zaczniesz najprawdopodobniej 

dystansować się wobec własnego dziecka, będziesz mówić o nim głównie 

źle. Coraz częściej możesz postrzegać je jako ciężar, wskutek czego za- 

czniesz stosować surowe kary. Wiąże się to z tematem następnego pod- 
rozdziału: złością. 

Złość 

Inną powszechną reakcją na kontakt z dzieckiem chimerycznym lub 

mającym ADHD jest złość. Możesz doświadczyć jej wkrótce po narodzi- 
nach dziecka. Rodzice często wstydzą się za własne dzieci, które dostają 

przy ludziach ataku szału, wykluczane są ze wspólnej zabawy, usuwane 

ze żłobka lub z przedszkola, gryzą lub biją inne dzieci. Również inni 

rodzice mogą odczuwać złość na twoje dziecko. Ciebie samą zaś kontakt 

z nim może męczyć, zwłaszcza jeśli dziecko domaga się go nieustannie. 
W okresie niemowlęctwa dzieci takie często mają kłopoty ze snem. 

W związku z tym ty również mało śpisz, a W efekcie łatwo wpadasz 

w rozdrażnienie i gotowa jesteś nawet posunąć się do użycia siły. Sytu- 

ację taką opisuje Barbara: 
Kiedy dziecko zaczęło wymiotować, czułam się okropnie. Nigdzie z nią 

nie chodziłam, bo nie chciałam, by ludzie widzieli, jak płacze. Pragnęłam 

być idealną matką. Moja teściowa powiedziała: „Musisz się odprężyć. 

Ona reaguje na twój nastrój". 
Dziecko miało trudny charakter. Jeszcze teraz jest bardzo uparta i lu- 

bi stawiać na swoim. Kwestia kontroli ma dla mnie duże znaczenie. 

Zawsze byłam perfekcjonistką. Nie chcę, aby dziecko eksperymentowało 

z jedzeniem, choć wiem, że to normalne. 
Tak bardzo chciałam ją mieć, a kiedy się urodziła, znienawidziłam ją. 

Myślałam, żeby wyrzucić ją przez okno. Chciałam, żeby umarła. Biłam ją, 

kiedy miała trzy czy cztery tygodnie, i ciągle mam z tego powodu wyrzu- 

ty sumienia. Wrzeszczałam jej proyto w twarz: „Nienawidzę cię. Chcę, że- 
byś umarła". 

Jak już wspomniałam, dzieci z zaburzeniami zachowania są szcze- 

gólnie narażone na maltretowanie i zaniedbywanie. Pamiętaj, że wszy- 

scy rodzice czują niekiedy złość do swoich dzieci, ale nie zapominaj też, 

160 

background image

Wyzwania macierzyństwa 

że potrzebujesz pomocy i musisz nauczyć się wyładowywać złość w bez- 

pieczny sposób, a nie na własnym dziecku. 
Poczucie winy 

Matki dzieci, które mają problemy z zachowaniem, często nęka też po- 

czucie winy. Uważają one, że są odpowiedzialne za zachowanie włas- 

nych dzieci. Tak dzieje się zwłaszcza w wypadku matek jedynaków lub 
dzieci pierworodnych. Jeśli bowiem w rodzinie są również inne dzieci, 

które nie mają podobnych problemów, matka łatwiej dostrzega, że w ni- 

czym nie zawiniła. 

Poczucie winy może również wynikać z tego, że źle myślisz o włas- 
nym dziecku lub wręcz go nie lubisz. Może nawet zdarza ci się stracić 

panowanie nad sobą i uderzyć je. Inni opowiadają o swojej miłości do 

dzieci, więc zaczynasz się zastanawiać, czy wszystko jest z tobą w po- 

rządku. 
Izolacja 

Izolacja to kolejne powszechne doświadczenie rodziców dzieci cier- 

piących na zaburzenia zachowania. Ich kontakty z innymi są bardzo 

utrudnione. Spotkania rodzinne i towarzyskie bywają często niemożli- 
we, bo duża liczba ludzi w jednym miejscu, hałas czy intensywność 

bodźców wizualnych stanowią zbyt wielkie obciążenie dla możliwości 

percepcyjnych dziecka. Boisz się też z nim dokądkolwiek wyjść, bo nie 

wiesz, jak się zachowa. Ludzie często żądają, abyś „coś zrobiła", ale tak 
naprawdę zostawiają cię samą z tym problemem. 

Twoje inne związki 

Jeśli masz dziecko z zaburzeniami zachowania, wpływa to na twoje 

związki z ludźmi. Partner może sugerować lub otwarcie twierdzić, 
że wkładasz za mało wysiłku w wychowanie dziecka. Może się też oka- 

zać, że cały wspólnie spędzany czas zajmuje wam opieka nad dzieckiem, 

w związku z czym nie macie kiedy pielęgnować waszego związku. Na 

skutek długotrwałego niedosypiania obydwoje stajecie się przewrażli- 
wieni na punkcie rzeczywistych lub rzekomych zniewag. Wywiera to 

bardzo realny wpływ na związek. Rodzice dzieci cierpiących na opisy- 

wane tu zaburzenia rozwodzą się dwukrotnie częściej niż rodzice dzieci 

bez takich problemów (Sears, Thompson, 1998). 

Opieka nad dzieckiem sprawiającym kłopoty... 
161 

Opieka nad dzieckiem może poważnie ograniczyć możliwość zaj- 

mowania się innymi sprawami, nawet tymi najprostszymi. Nie masz 

czasu się wykąpać, nie mówiąc już o sprzątaniu czy gotowaniu obiadu. 
To również staje się źródłem konfliktów. Mąż wraca do domu i zasta- 

nawia się, co robiłaś cały dzień. Mary, matka niezwykle chimerycznego 

dziecka, pisze, że w jej rodzinie wszystkie inne zajęcia są ciągle odkła- 

dane na później. W domu panuje bałagan, więc kiedy pewnego dnia 
wezwała firmę sprzątającą, jej pracownicy musieli dzwonić do biura 

po pomoc. Jest to tak ciężka sytuacja, że kobiety niekiedy szukają pra- 

cy tylko po to, by uciec z domu. Wówczas zaś nierzadko stają przed in- 

nym problemem: nikt nie chce podjąć się opieki nad ich dzieckiem. 
Wychowywanie dziecka chimerycznego lub z ADHD może cię do- 

prowadzić na skraj kompletnego wyczerpania. Nie marzysz o niczym in- 

nym, jak tylko o tym, aby przeżyć do wieczora. Myśl, że także i ten 

medal ma dwie strony, nawet nie przychodzi ci do głowy. A jednak niek- 
tórym rodzicom udało się wychować dziecko takie jak twoje i mogą 

podzielić się swoimi doświadczeniami. 

Druga strona medalu 

W najnowszym wydaniu klasycznej już pozycji Parenting the Fussy Baby 
and the- High-Need Child (Wychowywanie kapryśnego dziecka o silnej 

potrzebie bliskości, 1996) William i Martha Sears piszą o swojej siedem- 

background image

nastoletniej córce, która była bardzo kapryśnym dzieckiem i zain- 

spirowała ich do napisania tej książki. Wyrosła na błyskotliwą, 

wrażliwą, utalentowaną młodą kobietę. Chimeryczne dzieci są często 
bardzo spostrzegawcze, dociekliwe i wrażliwe. Widzą i przeżywają 

wszystko głębiej niż inni. Cechy, które dla rodziców są źródłem stresu, 

mogą stanowić silne strony dziecka. 

Dzieci z zaburzeniami uwagi są również często bardzo inteligentne. 
Umiejętność całkowitego wyłączania się w pewnych sytuacjach może 

być zaletą, na przykład w różnych dyscyplinach sportowych. Rzadko 

które dziecko potrafi skupić się na jednej rzeczy tak intensywnie, 

że żaden widok ani dźwięk nie jest w stanie go rozproszyć. Taka 
umiejętność stanowi wielką zaletę w każdej rywalizacji. 

Na wielką próbę wystawia też nauczycieli i rodziców nadmiar 

energii u takich dzieci. Gdy dorosną, potrafią one jednak bardzo spraw- 

nie funkcjonować. Sears pisze o własnych doświadczeniach dziecka 

162 

Wyzwania macierzyństwa 

i dorosłego z ADHD. Jeszcze w czasie studiów na medycynie profesorów 
martwił jego nadmiar energii. A przecież napisał 23 książki i wychował 

ośmioro dzieci! 

Wreszcie, dzieci z ADHD są często bardzo twórcze, bo inaczej po- 

strzegają wiele rzeczy. Potrafią szybko myśleć i patrzeć na sprawy 
całościowo. Bywają również bardzo dociekliwe i wytrwałe. Choć mogą 

mieć w szkole problemy, często przodują w zajęciach, które wymagają 

chwytania czegoś w lot i pomysłowości. 

Co możesz zrobić? 
Możesz podjąć wiele kroków, które pozwolą ci wychowywać dziecko 

w większym spokoju. Jest niezwykle ważne, aby były to działania pozy- 

tywne. Bez tego problemy, z którymi borykają się takie dzieci, będą 

coraz większe. Sears i Thompson (1998) zauważają, że ADHD -jeśli nie 
rozpozna się go i nie zapanuje nad nim - mogą prowadzić do upośle- 

dzenia. Jeśli natomiast zostanie „zrozumiany, zaakceptowany, doce- 

niony i świadomie kształtowany", może przynieść korzyści i samemu 

dziecku, i ludziom je otaczającym. Podobnie ma się sprawa z dziećmi 

chimerycznymi. 
Zostań ekspertem od własnego dziecka 

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, przeczytaj wszystko, co można, o zabu- 

rzeniach, na które cierpi dziecko. Sięgnij po książki na temat wychowa- 

nia dzieci, przeszukuj Internet, bierz udział w spotkaniach grupy 
wsparcia. Obserwuj też dziecko. Jeśli nastąpi atak, zastanów się, co go 

wywołało. Może warto prowadzić dziennik. Łatwiej uchwycić wówczas 

pewne prawidłowości. Sears twierdzi, że nikt nie zrobi tego lepiej niż 

rodzice. Nawet jeśli inni ludzie troszczą się o dziecko i życzą mu jak 
naj- 

lepiej, to nie przejmują się nim tak bardzo jak ty. Naucz się być adwo- 

katem własnego dziecka. 

Twórz sytuacje, w których dziecko 
może pokazać swoje dobre strony 

Jeśli już wiesz, w jakich sytuacjach twoje dziecko wybucha, staraj się 

stwarzać takie okoliczności, w których może pokazać się od najlepszej, 

a nie od najgorszej strony. Spróbuj na przykład unikać sytuacji, w 
których 

jest wielu nieznajomych lub dużo hałasu. Planuj spotkania z innymi 

Opieka nad dzieckiem sprawiającym kłopoty... 

163 
ludźmi w takich porach, w których twoje dziecko jest w najlepszej 

formie. Pozostaw nieco czasu na aklimatyzację albo rób przerwy między 

background image

zajęciami, aby nie zaskakiwać dziecka nagłymi zmianami. 

Niektórzy rodzice nie lubią wszystkich tych specjalnych przygo- 

towań. Dlaczego mieliby wkładać tyle dodatkowego wysiłku w wycho- 
wanie jednego ze swoich dzieci? Znajomi patrzą na to ze zdziwieniem 

albo mówią, że zepsujesz dziecko. Zastanów się jednak, jaką masz alter- 

natywę. Możesz próbować zmusić dziecko, by się dobrze zachowywało, 

zwiększyć częstość i uciążliwość kar lub wykłócać się o wszystko. Praw- 
dopodobnie już tego próbowałaś i wiesz, że nie tylko nic to nie daje, 

ale jeszcze dramatycznie pogarsza atmosferę w domu. 

Jeżeli nauczysz się przewidywać reakcje dziecka i podejmować dzia- 

łania zapobiegawcze, nie unikniesz, rzecz jasna, przykrych sytuacji. Ich 
liczba zmniejszy się jednak na tyle, że będziesz w stanie nad nimi za- 

panować. 

Unikanie Konfliktów 

W podobny sposób należy unikać codziennych konfliktów. Spróbuj wyo- 
drębnić punkty zapalne i ustanów jasne reguły postępowania. Możesz 

na przykład pozwolić dziecku, by samo dobierało sobie garderobę, ale 

spośród rzeczy przez ciebie wskazanych (w zimie schowaj krótkie spo- 

denki i koszulki trykotowe). Pytając dziecko, co chce na śniadanie, ofe- 
ruj mu tylko dania możliwe do zaakceptowania. Niech wybierze między 

płatkami owsianymi a zupą mleczną. Unikasz tym samym konfliktu, 

który nieuchronnie by powstał, gdyby dziecko w odpowiedzi na twoje 

pytanie zażyczyło sobie cukierków. 
Przykładaj właściwą miarę do zachowania dziecka 

Wiele problemów, z którymi borykasz się jako matka dziecka z zabu- 

rzeniami, wynika ze sposobu traktowania dzieci w naszej kulturze. Ceni 

się w niej niezależność dziecka od najmłodszych lat. Zaleca się, aby od 
pierwszych dni spało w osobnym łóżeczku i jak najszybciej oddzieliło 

się od ciebie. Jeśli dziecko sprzeciwia się temu, słyszysz, że tobą mani- 

puluje. 

Tymczasem dzieci chimeryczne mają szczególnie silną potrzebę 
kontaktu z matką. Nie dają się łatwo oddzielić od niej i potrafią płakać 

tak długo, aż zwymiotują. Rodzice stawiają na swoim, bo sądzą, że tak 

będzie lepiej dla dziecka. Korzenie takiego podejścia tkwią w behawio- 

ryzmie lat dwudziestych, kiedy to John B. Watson napominał matki, 


164 

Wyzwania macierzyństwa 

by nie „psuły" dzieci nadmiarem uczucia. Dzisiaj niedorzeczność tej 

opinii jest dla nas oczywista, ale pozostałości myślenia tego rodzaju 
nadal na nas wpływają. 

W innych kulturach niektóre nasze praktyki wychowawcze uchodzą 

za dziwaczne, a nawet okrutne. Dzieci o łagodniejszym temperamencie 

łatwiej dostosowują się do surowych zasad, ale dzieci chimeryczne i cier- 
piące na ADHD - nie. Przejawianą przez dziecko potrzebę naszej 

bliskości powinnyśmy traktować jako coś normalnego, a nie jako próbę 

manipulacji. Jak już wspomniałam, dzieci o zaspokojonej potrzebie 

bliskości mają większe poczucie bezpieczeństwa i płaczą mniej niż te, 
które zmusza się do „właściwego" zachowania. 

Poszukaj pomocy 

Pisałam już o tym kilkakrotnie w tej książce, ale powtórzę raz jeszcze: 

jeśli masz dziecko z zaburzeniami zachowania, porozmawiaj z innymi 
rodzicami, którzy borykają się z podobnymi problemami. To bardzo po- 

maga. Rozmawiając z rodzicami, których dziecko zachowuje się tak 

samo jak twoje, przekonasz się, że to nie ty jesteś wszystkiemu winna. 

Dzieci z zaburzeniami zachowania potrafią doprowadzić rodziców 
i nauczycieli do ostateczności. Jeśli czujesz, że tracisz panowanie nad 

sobą, bezwzględnie musisz poszukać pomocy. Dzieci takie są bardzo 

background image

często bite i prawdę powiedziawszy nietrudno się domyślić dlaczego. 

Bardzo ważne jest, abyś miała wokół siebie ludzi, którzy pomogą 

ci rozładować emocje w bezpieczny sposób. Wtedy nie będziesz musiała 
wyładowywać się na dziecku. 

Nie podejmuj przedwcześnie ostatecznych decyzji 

W książę Parenting the Fussy Baby and the High-Need Child 

(Wychowywanie kapryśnego dziecka o silnej potrzebie bliskości, 1996) 
William i Martha Searsowie przestrzegają rodziców przed podej- 

mowaniem nieodwracalnych decyzji dotyczących posiadania kolejnych 

dzieci. Ludzie tacy często żałują swojej decyzji. Jeżeli to możliwe, 

lepiej 
poczekać z podjęciem nieodwracalnych kroków do momentu, gdy sytu- 

acja się ustabilizuje. 

Konkluzja 

Wychowywanie dziecka z zaburzeniami zachowania może pochłonąć 
wszystkie twoje siły i doprowadzić na skraj wytrzymałości nerwowej. 

Możesz poczuć się przytłoczona i zupełnie osamotniona. Jeśli tak jest, 

nie załamuj się. Są ludzie, którzy przeszli to przed tobą i pokażą ci 

drogę. 
ROZDZIAŁ 10 

Opieka nad dzieckiem 

z problemami zdrowotnymi 

Dla Mary każdy dzień zaczyna się wcześnie, bo przygotowanie dziecka 
do szkoły trwa dwie godziny. Jej dni i tygodnie wypełnione są wizytami 

u lekarzy, zajęciami rehabilitacyjnymi, spotkaniami z nauczycielami 

oraz intensywną opieką nad dzieckiem. Wieczorem pada z nóg. Bywa, że 

pragnie mieć kogoś do pomocy, ale spokój ducha i cicha godność córki 
dodają jej sił. 

Opieka nad chorym dzieckiem może być nieustannym mozołem 

i stresem, ale może również stać się źródłem rozwoju i satysfakcji. Oba 

doświadczenia nie wykluczają się zresztą. W rozdziale tym opisuję nie- 
które z wyzwań, przed którymi stają matki dzieci z problemami zdro- 

wotnymi. Choć istnieje wiele chorób, o których mogłabym tu napisać, 

skupię się na dwóch szerokich kategoriach: wcześniactwie oraz choro- 

bach przewlekłych. 

Wcześniactwo 
Co roku ponad 400 tysięcy dzieci rodzi się przedwcześnie. Dzisiaj na 

szczęście większość przeżywa. Wcześniaki i dzieci o niskiej masie uro- 

dzeniowej ciała są jednak narażone na wiele poważnych komplikacji, ta- 

kich jak krwotok do mózgu, przewlekła choroba płuc, zaburzenia odde- 
chowe, ślepota lub uszkodzenie wzroku, porażenie mózgowe czy 

opóźnienie funkcji mowy (American Association for Premature Infants, 

2000). 


166 

Wyzwania macierzyństwa 

Przedwczesny poród jest niemal zawsze zaskoczeniem. Matki i ojco- 

wie są przerażeni, a wygląd oddziałów intensywnej opieki noworodków 
napawa lękiem. Dzisiaj personel takich oddziałów potrafi lepiej współ- 

pracować z matką i łagodzić psychologiczne skutki przedwczesnego 

porodu. Twoje dziecko mogło jednak urodzić się przed wprowadzeniem 

tych zmian, mogłaś też natknąć się na ludzi z personelu szpitalnego, 
którzy nie przykładali do nich należytej wagi. 

Sytuację młodych matek pogarsza presja ekonomiczna, jakiej podle- 

gają dzisiaj placówki służby zdrowia. Czas pobytu w szpitalu ogranicza 

się do minimum, a wiele wymagających troskliwej opieki dzieci wypisu- 
je się do domu, nie udzielając ich matkom żadnej pomocy. Według 

American Association for Premature Infants (Amerykańskie Stowarzy- 

background image

szenie na rzecz Wcześniaków) dzieci takie umykają uwadze systemu 

opieki zdrowotnej. Ich rodzice często nie mogą znaleźć niezbędnej po- 

mocy - a dzieci takie potrzebują terapii zajęciowej i językowej oraz re- 
habilitacji fizycznej. 

Matki wcześniaków często obawiają się o zdrowie swoich dzieci. Lęk 

ten może trwać dużo dłużej niż realne zagrożenie. Sandy opowiadała mi, 

że urodziła się jako drobniutki, chudziutki wcześniak. Kiedy przygo- 
towywała się do uroczystości zakończenia studiów, matka zapytała ją: 

„Naprawdę nic ci nie dolega?". Sandy mówiła o tym z rozbawieniem, ale 

ta historia pokazuje, w jak wielkim strachu żyła matka przez cały czas. 

To tak, jakby przez te wszystkie lata wstrzymywała oddech, patrząc, 
czy jej dziecku nic nie dolega. Reakcja matki Sandy nie była niczym 

niezwykłym. Linda, która urodziła syna w 27. tygodniu ciąży, kiedy 

ważył niespełna kilogram, opisuje podobną sytuację: 

Kiedy mój syn miał około szesnastu miesięcy, zaczęły mnie nękać ataki 
lęku. Nie wiem, czy kiedykolwiek uwolnię się od bólu, który czułam na 

oddziale intensywnej opieki noworodków. Niezależnie od tego, ile lat na- 

sze dziecko miałoby i jak duże by było, dla nas zawsze pozostanie 

wcześniakiem. 
Podobne reakcje odnotowano w rozmaitych badaniach. Stwier- 

dzono, że matki wcześniaków mają więcej wątpliwości co do swoich ma- 

cierzyńskich kompetencji, zwłaszcza jeśli zabroniono im kontaktowania 

się z dziećmi zaraz po porodzie. Trudniej też przychodzi im odczytywa- 
nie sygnałów płynących od dziecka, rzadziej biorą je na ręce, nawiązują 

kontakt wzrokowy czy uśmiechają się. Problemy te znikały lub przynaj- 

mniej zmniejszały się, gdy matki miały dostęp do dziecka, otrzymywały 

Opieka nad dzieckiem z problemami zdrowotnymi 
167 

pomoc i wsparcie (Kendall-Tackett, Kantor, 1993). Patricia opowiada, 

czym dla niej było przedwczesne urodzenie poważnie chorego dziecka: 

Moje pierwsze dziecko urodziło się w 35. tygodniu ciąży z chorobą szkli- 
stej błony. Syn spędził w szpitalu pięć miesięcy - cztery miesiące na od- 

dziale intensywnej opieki, a jeden - na zwykłym oddziale. Kiedy miał trzy 

lub cztery tygodnie, pojawiły się u mnie objawy depresji. Do tego czasu 

wszystko działo się tak nagle. Przechodził kilka kryzysów. Byłam zupełnie 

rozbita. I nagle jego stan się poprawił. Dlaczego więc czułam się tak 
źle? 

Miałam kłopoty ze spaniem. Zrywałam się kilka razy w nocy. Za to rano 

nie mogłam się obudzić. Całe dnie spędzałam niczym w letargu, przery- 

wanym jedynie telefonami do szpitala. Kiepsko jadłam. Przytłaczało mnie 
poczucie nadciągającego przeznaczenia. 

Twoje uczucia związane z przedwcześnie urodzonym dzieckiem za- 

leżą w znacznym stopniu od tego, jak wcześnie się urodziło i jak po- 

ważne są jego dolegliwości. Na twój stan wpływa również przebieg poro- 
du, zachowanie personelu szpitalnego oraz to, jaką pomoc zaoferowano 

ci po wypisaniu dziecka ze szpitala. 

Poziom wcześniactwa i choroby 

Jeśli twoje dziecko urodziło się bardzo wcześnie (poniżej 30. tygodnia 
ciąży), bardzo małe (poniżej 1500 gramów) lub bardzo chore, twój stan 

psychiczny będzie gorszy, niż gdyby dziecko było zdrowe i względnie 

duże, a na świat przyszło jedynie kilka tygodni za wcześnie. Nawet 

u dzieci urodzonych tylko nieco wcześniej zdarzają się kłopoty ze zdro- 
wiem, takie jak niedorozwój płuc, porażenie mózgowe czy krwotok 

wewnętrzny. Także dzieci, które nie są poważnie chore, mogą wydawać 

się słabe i drobne. Nic dziwnego, że - jak stwierdził Blumberg (1980) 

- im poważniej chore dziecko, tym bardziej przygnębiona matka. 
Przebieg porodu 

Mogło się zdarzyć, że rodziłaś w szczególnie dramatycznych okolicznoś- 

background image

ciach. Przedwczesny poród mogły wywołać odniesione obrażenia, na 

przykład podczas wypadku samochodowego albo napaści. Mógł on też 

wynikać z komplikacji w przebiegu ciąży, na przykład z przodującego 
łożyska. Do porodu mogło dojść z dala od domu, w karetce, taksówce czy 

na izbie przyjęć przypadkowego szpitala. Silnym wstrząsem jest rów- 

nież rozdzielenie z dzieckiem. Może zabrano ci dziecko, zanim zdążyłaś 

je przytulić, jak to się stało w przypadku Helen: 
Zabrali ją od razu po porodzie. Nigdy jej nie przytuliłam. Przynieśli ją 

wprawdzie z powrotem, ale miałam ręce przywiązane do łóżka. Szkoda, 

 

168 
Wyzwania macierzyństwa 

że nie odwiązali mi przynajmniej jednej ręki. Wyjście ze szpitala bez 

dziecka było bardzo przykre. Wyszłam wcześniej, bo nie chciałam 

opuszczać szpitala o 11, z matkami trzymającymi swoje dzieci. 
Szpital 

Opieka nad oddziałach intensywnej opieki noworodków znacznie się 

poprawiła, więc możesz być przy dziecku w sytuacjach, do których daw- 

niej rodziców nie dopuszczano. Obserwowanie personelu medycznego 
w akcji bywa jednak dużym przeżyciem. Dla Jan najgorszy był widok 

rurki wpychanej dziecku do gardła. Słyszała, jak dziecko płacze i krztusi 

się, ale nie mogła mu w niczym pomóc. Jeszcze kilka lat później na myśl 

o tym łzy napływały jej do oczu: „Nie mogłam narzekać, bo nie była 
poważnie chora. Stan pozostałych dzieci na oddziale był o wiele gorszy. 

Było to jednak straszne przeżycie". 

Personel medyczny potrafi być mało delikatny, pozwalając sobie na 

bardzo bolesne i pozbawione wyczucia uwagi. Patricia mówi, że więk- 
szość lekarzy i pielęgniarek opiekujących się jej synkiem była wspania- 

ła. Jeszcze po 10 latach jednak usłyszana wówczas uwaga ją boli: 

Najgorsza była rozmowa ze studentką II roku medycyny. „Widzi pani tam- 

to dziecko? - zapytała. - Wezwaliśmy rodziców (co znaczyło, że dziecko 
umrze). Ale najpoważniej chore na całym oddziale jest pani dziecko". 

Wynikało z tego, że moje dziecko jest bardziej chore niż to, które umie- 

rało! 

Przedwczesna żałoba 

Jest to inna często spotykana reakcja, która może okazać się poważnym 
problemem. Kiedy zaczęłaś sądzić, że twoje dziecko nie przeżyje, na- 

brałaś wobec niego dystansu, przygotowując się na ewentualną śmierć. 

Jeśli jednak dziecko przeżyło, żałoba została przerwana i musiałaś 

zmienić nastawienie. Ktoś, kto otarł się o śmierć, potrzebuje nieco cza- 
su, aby przyzwyczaić się do myśli, że jego dziecko jednak żyje. 

Przyjazd do domu 

Przyjazd dziecka do domu może być dla rodziców problemem, zwłaszcza 

po dłuższym pobycie w szpitalu. Wcześniaki często zachowują się ina- 
czej niż dzieci w tym samym wieku, urodzone o czasie. Są bardziej 

wrażliwe na bodźce, a ich układ nerwowy łatwiej przeciążyć. Kiedy 

dziecko się zamyka, matka może myśleć, że ją odrzuca. W efekcie nie- 

które matki zamykają się przed swoimi dziećmi. Tak dzieje się zwłaszcza 
Opieka nad dzieckiem z problemami zdrowotnymi 

169 

w wypadku ciężkiej choroby dziecka, co wykazało pewne badanie (Jarvis 

i in., 1989). Badacze porównywali trzy grupy dzieci w wieku czterech 
i ośmiu miesięcy, które urodziły się przedwcześnie: te, u których nie 

stwierdzono żadnych komplikacji zdrowotnych; umiarkowanie chore 

(na przykład z zaburzeniami oddechu) oraz poważnie chore (dysplazja 

oskrzelowo-płucna). Stwierdzono, że stopień zaburzeń wpływał na in- 
terakcje między matką a dzieckiem. Matki dzieci, które jako niemowlę- 

ta chorowały najciężej, były bardziej emocjonalnie zamknięte i z czasem 

background image

słabiej reagowały na ich sygnały. Natomiast matki dzieci umiarkowanie 

chorych w miarę upływu czasu reagowały coraz lepiej. 

Ciągłe problemy ze zdrowiem mogły utrudnić również twój powrót 
do domu. Choć dziecko czuło się wystarczająco dobrze, by wyjść ze szpi- 

tala, ciągle nie było w pełni zdrowe. Musiałaś więc biegać do specjalis- 

tów i robić dodatkowe badania. Andrea pisze, jak wielki stres wywołały 

u niej niefrasobliwość lekarzy oraz ciągła choroba syna: 
Podczas wypisywania syna lekarka stwierdziła, że może on chorować 

na coś jeszcze, na przykład na mukowiscydozę. Mało nie oszalałam, 

czekając na wyniki. Zrobiła również badania immunoglobuliny, ale nie 

powiadomiła nas o rezultatach. Uznałam, że pewnie są dobre. Syn przez 
pierwsze półtora roku bez przerwy chorował. Potem dowiedziałam się, 

że wynik tego badania był pozytywny. Nikt nic nie zrobił. Mój syn mógł 

umrzeć. To był koszmar. 

Wcześniak jest bardziej narażony na choroby przewlekłe i upośle- 
dzenia. Dla wielu matek, które rodziły przedwcześnie, jest to drugi etap 

problemów zdrowotnych dziecka. Dla innych matek i dzieci walka z cho- 

robą dopiero się zaczyna. W następnej części rozdziału opisuję niektóre 

problemy, przed którymi stają matki przewlekle chorych dzieci. 
Choroby przewlekłe i upośledzenia 

Dzieci zapadają na wiele chorób. Najczęściej występujące choroby chro- 

niczne wieku dziecięcego to na przykład astma, cukrzyca i choroby au- 

toimmunologiczne, takie jak reumatoidalne zapalenie stawów czy wrzo- 
dziejące zapalenie okrężnicy. Nowotwór dziecięcy, dawniej prawie 

zawsze kończący się śmiercią, obecnie daje się leczyć i jest uważany 

raczej za chorobę przewlekłą niż śmiertelną. 

Dzieci mogą również cierpieć na wiele różnego rodzaju upośledzeń. 
Zaliczamy do nich upośledzenia zmysłów, takie jak ślepota czy głucho- 

ta, upośledzenia motoryczne, takie jak porażenie mózgowe, oraz upo- 

170 
Wyzwania macierzyństwa 

śledzenia rozwojowe, na przykład opóźnienie umysłowe, autyzm, całoś- 

ciowe zaburzenie rozwoju oraz zespół Aspergera. Zdarzają się również 

zaburzenia emocjonalne, takie jak depresja czy zespół stresu pourazo- 

wego. Nawet upośledzenie uczenia się oraz zespół nadpobudliwości psy- 
choruchowej z deficytem uwagi znajdują się na tej liście. 

Choroby omawiane w tym i poprzednim rozdziale mogą występować 

łącznie. Dziecko urodzone przedwcześnie jest bardziej zagrożone pora- 

żeniem mózgowym, ADHD oraz upośledzeniem uczenia się. U około 
20% dzieci cierpiących na upośledzenie uczenia się obserwuje się 

również zespół zaburzeń uwagi. Według obecnego stanu wiedzy na te- 

mat zaburzeń rozwojowych, ADHD klasyfikuje się w tej samej grupie 

zaburzeń, co całościowe zaburzenie rozwoju, autyzm i zespół Aspergera, 
choć trzeba podkreślić, że nie przekształca się on w żadną z tych powa- 

żniejszych chorób. 

Główny ciężar kłopotów zdrowotnych dziecka spoczywa najczęściej 

na barkach matki. Prowadzone niedawno badania, podczas których 
przez rok obserwowano rodziców dzieci z wadami wrodzonymi, wyka- 

zały, że matki w takiej sytuacji przeżywają o wiele silniejszy stres niż 

ojcowie (Hunfeld i in., 1999). Przewlekła choroba może nadwerężyć 

finanse rodziny, związki z innymi ludźmi, a także odciąć rodzinę od 
ważnych źródeł wsparcia (LaPłante i in., 1996). 

Niektórzy rodzice są tak przeciążeni, że posuwają się do rzeczy 

niewiarygodnej - biją i wykorzystują swoje dzieci. Sullivan i Knutson 

(2000) przebadali ponad 50 000 dzieci na Środkowym Zachodzie. Stwier- 
dzili, że dzieci upośledzone były trzykrotnie częściej zaniedbywane, 

maltretowane fizycznie lub psychicznie i wykorzystywane seksualnie. 

background image

Z wyjątkiem wykorzystywania seksualnego do większości tych aktów 

przemocy dochodziło w kręgu rodziny. W 67% przypadków prześladow- 

czyniami były matki. 
Jeśli borykasz się z podobnymi problemami, musisz pamiętać, że je- 

dną z reakcji na silny stres jest wyładowywanie go na dziecku. Wię- 

kszość matek od czasu do czasu złości się na dziecko. Jeśli jednak prob- 

lem jest poważny, musisz zwrócić się po pomoc, aby nauczyć się radzić 
sobie ze złością w inny sposób. 

Samopoczucie matki wychowującej dziecko specjalnej troski 

kształtują czynniki do pewnego stopnia niezależne od natury scho- 

rzenia. To od nich zależy, jakim ciężarem jest dla ciebie stan dziecka. 
Opieka nad dzieckiem z problemami zdrowotnymi 

171 

Stopień zagrożenia zdrowia 

Im ciężej twoje dziecko choruje, tym trudniejsze jest to dla ciebie. W 
sy- 

tuacji zagrożenia życia wszystko inne przestaje się liczyć. Żyjesz z dnia 

na dzień, a nawet z godziny na godzinę. 

Jeśli stan dziecka jest poważny, ale jego życiu nie zagraża niebez- 
pieczeństwo, liczba obowiązków wcale nie ulega zmniejszeniu. Wiele za- 

leży od tego, ile pomocy potrzebuje dziecko w związku z codziennymi 

czynnościami życiowymi, a także od tego, czy przebywa cały czas w do- 

mu, czy chodzi do szkoły. Cały twój dzień może być wypełniony opieką 
nad dzieckiem oraz wożeniem go na badania, zajęcia rehabilitacyjne czy 

wizyty u rozmaitych specjalistów. 

Widoczne oznaki choroby lub upośledzenia 

Na twoje zachowanie w stosunku do dziecka, a także na samopoczucie, 
wpływa również charakter objawów choroby oraz stopień ich uwi- 

docznienia. Może to wydawać się dziwne, ale społeczna akceptacja roz- 

maitych chorób układa się w pewną hierarchię. Niektóre choroby 

przewlekłe wywołują większą sympatię otoczenia niż inne. Po analizie 
badań na ten temat psycholog Rhoda Olkin (1999) doszła do wniosku, 

że podstawowe znaczenie mają tu: stopień zaawansowania choroby, 

widoczność objawów, uleczalność, rokowania na przyszłość oraz zaraźli- 

wość. Choroby takie jak astma i cukrzyca nie są widoczne, więc cieszą 

się większą akceptacją. Choroby bardziej widoczne rzadziej spotykają 
się z akceptacją, a ich objawy piętnują niejako osoby cierpiące. Olkin 

dowodzi, że najbardziej piętnującymi chorobami są paraplegia 

(porażenie kończyn dolnych), tetraplegia (porażenie czterokończyno- 

we), stwardnienie rozsiane, porażenie mózgowe i deformacje twarzy. 
Próbując wyjaśnić przyczynę funkcjonowania owego piętna w świa- 

domości społecznej, Olkin stwierdza, że wszyscy mamy pewne wyo- 

brażenie wyglądu człowieka, jego ruchów, funkcjonowania, myślenia, 

zachowania i komunikowania. Jeśli ktoś wykazuje odstępstwa od tego 
wyobrażenia, piętnujemy go. Im większe odstępstwa, tym silniejsze 

piętno (Olkin, 1999). Ludzie odgradzają się od dziecka, które wygląda 

inaczej, nawet jeśli nie jest ono poważnie chore czy upośledzone. 

Uciążliwość codziennej pielęgnacji 
Niektóre choroby nie wymagają wielu specjalnych zabiegów, a inne 

tak. Im bardziej uciążliwa opieka nad dzieckiem, tym więcej spada na 

ciebie obowiązków. Na przykład matki dzieci, którym nie wolno jeść 

 
172 

Wyzwania macierzyństwa 

określonych potraw, muszą nie tylko bardzo starannie planować jadłos- 

pis, ale również zachowywać stałą czujność. Dzieci uczulone na orzechy 
ziemne mogą umrzeć na skutek zjedzenia czegokolwiek, co je zawiera. 

Trzeba więc bardzo starannie sprawdzać skład wszystkich produktów, 

background image

aby wyeliminować zagrożenie. Na skutek apelu matek w niektórych 

okręgach szkolnych wystosowano wręcz prośbę do wszystkich rodziców, 

by nie dawali dziecku do szkoły masła orzechowego, jeśli uczęszcza do 
niej dziecko uczulone na orzechy. Inna choroba wymagająca przestrze- 

gania ścisłej diety to cukrzyca. Zjedzenie zabronionej potrawy może 

wywołać śpiączkę, a nawet śmierć. Rodzice dziecka chorego na cukrzy- 

cę muszą monitorować poziom cukru w jego krwi oraz pilnować, by otrzy- 
mywało zastrzyki z insuliny. Wymaga to codziennej pracy. 

Innym schorzeniem wymagającym codziennych, systematycznych 

zabiegów, są upośledzenia narządów ruchu. Niezbędne są tutaj codzien- 

ne ćwiczenia, wzmacniające mięśnie i chroniące stawy. Nierzadko mu- 
szą być one nadzorowane przez wykwalifikowanego rehabilitanta. 

Bardzo dużej pomocy w wykonywaniu codziennych czynności, ta- 

kich jak ubieranie się, kąpanie czy korzystanie z ubikacji, wymagają 

dzieci poruszające się na wózkach. Codzienna toaleta poranna zabiera 
więcej czasu, więc matka musi to wszystko zaplanować. Kiedy takie 

dziecko podrośnie, pielęgnowanie go wiąże się z coraz większym wysił- 

kiem fizycznym. 

Pytanie o przyczynę 
Zdaniem Gerry'ego Koochera (2000), głównego psychologa ze szpitala 

dziecięcego w Bostonie, nastawienie rodziców do choroby dziecka może 

im albo pomóc, albo przeszkadzać w zmaganiu się z nią. Jeśli rodzice ob- 

winiają siebie albo uważają, że Bóg zesłał na nich karę w postaci choro- 
by dziecka, to o wiele trudniej im żyć. Jeśli natomiast dostrzegają 

również jaśniejsze strony sytuacji, wówczas jest im o wiele łatwiej. Oto, 

co pisze na ten temat Elena: 

Kiedy pytałam sama siebie, dlaczego właśnie mnie to się przydarzyło, za- 
wsze przychodziła mi na myśl siła ducha Billy'ego i ogarniało mnie odczu- 

cie, że dzieje się coś, co mnie przerasta. Dziękowałam za to, że zjawił 

się 

w naszym życiu i zawsze czułam dumę z każdego jego osiągnięcia. To, 
że mogę żyć razem z nim, jako jego matka, czując jego ciągłą obecność, 

jest dla mnie wielkim darem. 

Próba zrozumienia, dlaczego tak się stało, jest naturalną potrzebą 

człowieka. Jeżeli jednak zamienia się w szukanie winnych, przestaje być 

skuteczną strategią walki z przeciwnościami losu. 
Opieka nad dzieckiem z problemami zdrowotnymi 

173 

Gwałtowność 

Choroba zwykle spada na nas nagle, bez znaków ostrzegawczych. W ksią- 
żce Healing the Child (Leczenie dziecka, 1996), Nancy Cain opisuje, jak 

jej syn nagle znalazł się w stanie krytycznym po zakażeniu bakterią 

E. coli. W jedną noc ten zdrowy, bystry chłopiec stanął na progu śmier- 

ci. Kiedy zakażenie się cofnęło, pojawiły się ataki, które również często 
zagrażały życiu. Choroba dziecka trwale zmieniła świat tej rodziny. 

Z czymś, co pojawia się nagle, bez żadnej zapowiedzi, o wiele trudniej 

walczyć. 

Kumulacja czynników stresujących 
W życiu rodziny może się pojawić wiele problemów naraz, wskutek 

czego ogólny poziom stresu rośnie. Najczęstszymi problemami, nękają- 

cymi osoby opiekujące się dziećmi chorymi lub upośledzonymi, są: zła 

sytuacja finansowa, konflikty między małżonkami, a także konflikty z 
członkami dalszej rodziny, konieczność samotnego wychowywania 

dziecka, kłopoty w pracy oraz brak jakiejkolwiek pomocy. Poziom stre- 

su zależy również, rzecz jasna, od liczby dzieci w rodzinie. Jeśli matka 

ma tylko jedno dziecko, wówczas łatwiej jej skupić się na jego chorobie. 
Przy większej liczbie dzieci przewlekła choroba jednego z nich jest 

źródłem dodatkowego stresu, ponieważ może oznaczać konieczność za- 

background image

niedbywania pozostałych dzieci. 

Uczucia matek 

Opieka nad chorym dzieckiem wywołuje u rodziców różne uczucia. 
Poniżej opisuję najbardziej typowe z nich. Jest bardzo ważne, aby nie 

tłumić ich, lecz dopuścić je do świadomości. Nie mniej istotne jest 

również, aby uzyskać niezbędną pomoc. Zdaniem Olkin (1999) przed 

rodzicami dziecka chorego lub upośledzonego stają dwa podstawowe 
zadania: zaakceptowanie go jako pełnoprawnego członka rodziny oraz 

zaakceptowanie jego choroby. Łatwiej je zrealizujesz, jeśli nie będziesz 

próbowała wszystkiego zrobić sama. 

Niechęć i złość 
Typowym uczuciem żywionym przez rodziców dzieci chorych i upośle- 

dzonych jest niechęć. Myślisz z niechęcią o zmianach, których musiałaś 

dokonać w swoim życiu na skutek choroby dziecka. Może musiałaś 

174 
Wyzwania macierzyństwa 

odejść z pracy, ograniczyć popołudniowe wyjścia, przeprowadzić się 

bliżej szpitala i tym podobne. Dziecko potrzebujące stałej pomocy medy- 

cznej stanowi też duże obciążenie finansowe dla rodziny. 
Niewykluczone, że uczucie niechęci rozciąga się na stosunki z inny- 

mi ludźmi. Jeśli jesteś mężatką, to choroba dziecka może wystawić na 

szwank twój związek. W istocie wiele małżeństw w takiej sytuacji się roz- 

pada. Jeśli masz inne, zdrowe dzieci, twoją niechęć wywołuje to, że do- 
magają się one, abyś poświęciła im więcej czasu, a nawet sam fakt, że są 

zdrowe. 

Źródłem frustracji i złości może być również konieczność ciągłego 

borykania się z biurokracją systemu służby zdrowia i edukacji. Wście- 
kasz się na inne matki, które „nic nie rozumieją", na społeczeństwo, 

marginalizujące rodziny z dziećmi specjalnej troski, wreszcie na Boga, 

który sprawił, że nieszczęście dotknęło ciebie i twoją rodzinę. 

Poczucie winy 
Matki dzieci chorych lub upośledzonych często nęka poczucie winy. 

Sądzą one, że w jakiś sposób przyczyniły się do problemów dziecka. Źró- 

dłem poczucia winy bywają również instytucje opieki zdrowotnej. 

W epoce drobiazgowego liczenia kosztów leczenia możesz czuć się win- 

na, że narażasz ubezpieczycieła na zwiększone wydatki. Wielu rodziców 
mówi, że nakłaniano ich do przeprowadzenia badań prenatalnych 

i przerwania ciąży w wypadku wykrycia anomalii. Jeśli nie zdecydo- 

wałaś się na takie badanie lub nie przerwałaś ciąży, możesz czuć się 

winna wydania na świat dziecka niepełnosprawnego. Jeśli nawet ty 
sama nie masz wątpliwości co do swojej decyzji, inni mogą ją kwe- 

stionować i zarzucać ci, że specjalnie urodziłaś upośledzone dziecko. 

Jest to poważny problem, poruszany przez społeczność ludzi niepeł- 

nosprawnych. 
Poczucie winy może również wynikać z niemożności zaspokajania 

potrzeb bliskich ci osób - z tego, że spędzasz sporo czasu z dala od 

part- 

nera i pozostałych dzieci. Jego źródłem bywa wreszcie przekonanie, 
że zawiodło się oczekiwania swoje i innych i nie jest się idealną matką. 

Zdaniem Miriam Greenspan (1998) na matki wywiera się presję spo- 

łeczną, by zachowywały milczenie na temat trudności związanych 

z opieką nad dziećmi chorymi i upośledzonymi. Jeśli nie demonstrują 
łagodności i pełnej akceptacji, uważa się, że mają mieszane uczucia 

w związku z chorobą swojego dziecka: 

Opieka nad dzieckiem z problemami zdrowotnymi 

175 
Wiele matek dzieci chorych i upośledzonych woli ukrywać ból i zmęcze- 

background image

nie, nie chcąc potwierdzać poglądu, że dzieci takie są ciężarem dla 

rodzi- 

ców i społeczeństwa. Owa wymuszona cisza jest elementem margina- 
lizacji (s. 43). 

Czasami mawia się, że każda matka musi sprostać zadaniom nie- 

możliwym do wykonania. W stosunku do matek dzieci specjalnej troski 

powiedzenie to jest prawdziwe w dwójnasób. Jak zawsze w wypadku 
wychowywania dzieci, zdarzają się gorsze i lepsze dni. Twierdzenie, że 

można osiągnąć stan pełnej akceptacji - stan idealny - jest fałszywe 

i nakłada na twoje barki dodatkowy ciężar. 

Izolacja 
Izolacja jest kolejnym typowym problemem rodzin, w których wycho- 

wują się dzieci specjalnej troski. Zdarza się, że inne matki zakazują 

swoim pociechom bawić się z twoim dzieckiem, bo obawiają się jego 

choroby. Bywa też, że inni przestają was zapraszać na uroczystości całą 
rodziną. 

Rozmawiając z innymi matkami, możesz dojść do przekonania, 

że ich zmartwienia są niczym w porównaniu z twoimi. Uważasz, że in- 

ni nie mają pojęcia o tym, co musisz przechodzić. Jak można wysłowić 
twój codzienny mozół? Jak rozmawiać o karmieniu za pomocą zgłębni- 

ka, o pielęgnacji dziecka cierpiącego na kostniak czy o prawidłowym 

zakładaniu szyny na nogę? Jak wyjaśnić, że kontakt ze zwykłą chorobą 

wieku dziecięcego, taką jak ospa wietrzna, może grozić twojemu dziecku 
śmiercią? Margaret zrezygnowała z pracy społecznej, którą bardzo lu- 

biła, ponieważ na spotkaniach nie była w stanie poradzić sobie z za- 

chowaniem syna: 

U mojego syna stwierdzono hipeneksję i autyzm, a także ADHD. Zanim 
wprowadzono zmiany dietetyczne (obecnie ma przepisaną dietę bez- 

kazeinową i bezglutenową, zgodnie z zaleceniami książki Special Diets 

for Special Kids [Specjalne potrawy dla specjalnych dzieci] Lisy Lewis), 

kładł się spać o pierwszej w nocy albo też zrywał się w środku nocy 
i przez kilka godzin biegał po domu. Teraz sypia regularnie, chyba że zje 

coś, co zawiera gluten czy kazeinę - albo naje się Snickersów. Kiedyś nie 

spał po czekoladzie przez pełne 24 godziny. A ja? Po ciężkich przejściach 

z innym dzieckiem specjalnej troski, które straciliśmy w 1992 roku (Brian 

cierpiał na białaczkę od trzeciego roku życia; umarł trzy miesiące przed 
ukończeniem trzynastu lat) znajduję się pod opieką lekarza i biorę środki 

przedwiekowe. 

176 
Wyzwania macierzyństwa 

Do izolacji przyczynia się również reakcja (lub brak reakcji) innych 

ludzi na kryzysy, w których dochodzi do zagrożenia życia. W takich 

sytuacjach nagle zdajesz sobie sprawę, że świat toczy się dalej, a twój 
dramat mało kogo interesuje. Po takich doświadczeniach czujesz się 

wyobcowana. 

Niepewność 

Niepewność odczuwasz, kiedy wiesz, że dzieje się coś złego, ale nie wiesz 
co. Sformułowanie diagnozy trwa niekiedy miesiącami, a nawet latami. 

Choroba jest trudna do uchwycenia, objawy pojawiają się i znikają, a ba- 

dania nie przynoszą jednoznacznego wyniku. Możesz usłyszeć kilka 

różnych diagnoz, zanim zostanie sformułowana ta właściwa. 
Niepewność dręczy cię również wtedy, gdy patrzysz w przyszłość 

i zastanawiasz się, co ona przyniesie. Czy twoje dziecko nie padnie ofia- 

rą ludzkiej złośliwości? Czy otrzyma wszelką pomoc, jakiej będzie 

potrzebowało? Czy ukończy szkołę średnią i studia? Czy założy rodzinę? 
Jak będzie wyglądało jego życie? Czy nazajutrz jego stan nie ulegnie 

gwałtownemu pogorszeniu? Czy nie umrze? Co się z nim stanie po two- 

background image

jej śmierci? 

Depresja i syndrom wypalenia 

Możesz być tak wyczerpana i wypalona, że tracisz kontakt z innymi 
i popadasz w depresję lub rozpacz. Spróbuj nauczyć się doceniać sam 

fakt życia. Nie możesz jednak zrobić tego sama. Od czasu do czasu 

każdy potrzebuje pomocy - także ty. 

Smutek i strata 
Z depresją wiąże się też smutek wywołany przez to, że twoje dziecko jest 

inne, niż sobie wymarzyłaś. Choroba czy upośledzenie sprawiają, że mu- 

sisz mniej lub bardziej zmniejszyć oczekiwania w stosunku do niego. 

Wszyscy pragniemy, aby nasze dzieci były zdrowe, mądre, wyspor- 
towane, atrakcyjne i popularne - nawet jeśli my sami tacy nie jesteśmy. 

Kiedy dziecko rośnie, wielokrotnie przekonujemy się, że nie spełnia 

tych pragnień. I to bywa powodem smutku. 

Niedawno uczestniczyłam w spotkaniu rodziców dzieci specjalnej 
troski, zorganizowanym podczas konferencji na temat karmienia pier- 

sią. Jeden z bardziej bolesnych momentów nastąpił, kiedy zgromadzone 

tam matki przyznały, że rozwiało się piękne złudzenie: iż jeśli będą 

karmić piersią dziecko, wszystko będzie wspaniale. Kobiety te karmiły 
piersią, a mimo to ich dzieci były poważnie chore. 

Opieka nad dzieckiem z problemami zdrowotnymi 

177 

Potencjał radości 
Omówione tu uczucia pomagają zrozumieć, jakim wyzwaniom muszą 

stawić czoło rodzice dzieci specjalnej troski. Uczucia te muszą się uze- 

wnętrznić. Nie wolno ich tłumić ani się ich wstydzić. Nie oznacza to jed- 

nak, że oprócz nich nie doświadczysz niczego więcej. Rodzice takich 
dzieci nie kryją swoich problemów, ale wskazują również na jasne stro- 

ny sytuacji. 

Wiele takich dzieci wykazuje na przykład ogromne zrozumienie dla 

innych. Upośledzenie czy przewlekła choroba pozwalają wcześniej doj- 
rzeć. W wieku dorosłym często interesują się dziećmi z podobnymi pro- 

blemami, nawet tymi spoza rodziny. Miriam Greenspan (1998) przy- 

tacza zapierające dech w piersiach trafnością i przenikliwością uwagi jej 

córki na temat innych ludzi. Skąd ta sześcioletnia dziewczynka to wie? 

Również sami rodzice wiele się uczą. Matki zdobywają wiedzę na 
temat schorzenia, które dotknęło ich dziecka. Często wiedzą na ten te- 

mat tyle samo, co lekarze, a nawet więcej. Niektóre z nich, jak działacz- 

ki opisane w rozdziale czwartym, zabiegają o wprowadzenie zmian le- 

gislacyjnych, które wpływają na życie wielu rodzin z dziećmi specjalnej 
troski. 

Rodzice dzieci z problemami zdrowotnymi często mówią, że stali się 

wyrozumiali. Doświadczenie prawdziwych kryzysów sprawiło, że prze- 

stali denerwować się sprawami, które wcześniej wyprowadzały ich 
z równowagi lub które często irytują innych rodziców. Nauczyli się 

zwracać uwagę na rzeczy naprawdę ważne i nie przejmować się drobia- 

zgami. Wielu nauczyło się też prostoty, o jakiej inni mogą tylko marzyć. 

Poza tym dzieci specjalnej troski mają często wiele wdzięku, którym 
przełamują fizyczne ograniczenia. Oto, co pisze Miriam Greenspan: 

Odwagę i wytrwałość, niezbędną do opiekowania się moją córką, czerpię 

z niej samej. Ona nauczyła mnie cieszyć się każdą chwilą, doznawać 

szczególnego rodzaju radości. Jeśli można mówić o koszmarze, to wy- 
nika on jedynie ze strachu o to, czy Esther poradzi sobie, kiedy mnie 

zabraknie, i czy świat będzie umiał ją docenić. Pytanie, na które nie 

znam 

odpowiedzi, brzmi: czy jej talenty będą mogły się rozwinąć w świecie, 
który na razie nie jest wart ani jej, ani żadnego z naszych dzieci? 

(s. 58-59). 

background image

Psycholog Rhoda Olkin (1999) wskazuje, że literatura badawcza 

często przedstawia rodziny z dziećmi specjalnej troski w sposób bardzo 

jednostronny. Podkreśla się ciężary opieki nad dzieckiem, rzadko wspo- 
minając o jasnych stronach. Tymczasem, zachowując realizm w opisie 

i' 

178 

Wyzwania macierzyństwa 
trudności, z jakimi takie rodziny się borykają, oraz zabiegając o za- 

pewnienie im wszelkiej możliwej pomocy, nie możemy zarazem stwa- 

rzać wrażenia, że dzieci te „nie są tego warte" i wnoszą w życie swoich 

rodzin jedynie mrok. 
Co możesz zrobić? 

Można podjąć konkretne kroki, aby przełamać izolację i zmniejszyć cię- 

żar spoczywający na twoich barkach. Przede wszystkim pamiętaj, że nie 

jesteś sama. 
Zostań ekspertem w sprawie choroby dziecka 

Jak radziłam w poprzednim rozdziale, spróbuj dowiedzieć się jak naj- 

więcej o chorobie dziecka. To ty wraz z mężem będziesz je prowadziła 

po zawiłych ścieżkach systemu opieki zdrowotnej i systemu edukacji. 
Zebrane informacje pomogą ci nie tylko w rozmowach z lekarzami 

i nauczycielami. Dzieci specjalnej troski często zachowują się inaczej 

niż 

dzieci zdrowe. Gdy zrozumiesz ich potrzeby i ograniczenia, łatwiej ci 
będzie przewidywać trudne sytuacje i zapobiegać im. 

Dołącz do innych i poszukaj pomocy 

Jeśli chcesz przełamać izolację, musisz znaleźć innych rodziców, którzy 

mają podobne problemy. Na szczęście istnieje wiele różnych grup 
wsparcia. Znakomitym źródłem informacji jest Internet, dostępny 24 

godziny na dobę. Stanowi on szczególny skarb dla rodziców, którzy 

mieszkają z dala od większych ośrodków lub nie mogą osobiście uczest- 

niczyć w spotkaniach grupy wsparcia. Wystarczy poczytać wypowiedzi 
innych rodziców, by przekonać się, że nie jest się samemu. Inni rodzice 

są przy tym doskonałym źródłem informacji na temat skutecznych 

i nieskutecznych sposobów radzenia sobie z problemami. 

Korzystając z tych źródeł, trzeba jednak mieć się na baczności. 

Grupa wsparcia nie spełnia swojego zadania, jeśli koncentruje się na ne- 
gacji i narzekaniu, zamiast szukać konstruktywnych rozwiązań. Choć 

negatywnym uczuciom trzeba dać ujście, to poświęcanie temu zbyt 

dużej ilości czasu może jedynie pogorszyć sytuację. Jeśli zorientujesz 

się, że wracasz ze spotkania w gorszym nastroju, niż na nie szłaś, 
powinnaś rozejrzeć się za inną grupą. 

Opieka nad dzieckiem z problemami zdrowotnymi 

179 

Dbaj o związki z innymi ludźmi 
Jeśli opiekujesz się dzieckiem specjalnej troski, na związki z innymi 

ludźmi nie pozostaje wiele czasu. Starając się zaspokoić potrzeby dziec- 

ka, zaniedbujesz partnera, innych członków rodziny, znajomych i przy- 

jaciół. Wydaje ci się, że to tylko kolejna grupa ludzi, którzy cię 
potrze- 

bują, a przecież ty również ich potrzebujesz. Zdrowe, oparte na 

wzajemności związki z innymi stanowią doskonałą obronę przed stre- 

sem. Pielęgnowanie związków z innymi może ci się wydać jeszcze jedną 
pozycją na długiej liście twoich obowiązków; w istocie jednak chodzi tu 

0 ciebie. 

Bywa jednak i tak, że najbliżsi ludzie mówią najboleśniejsze rzeczy. 

Szukając wytłumaczenia choroby dziecka, starają się znaleźć winnego. 
Zastanawiają się, czy w twojej rodzinie nie było chorób genetycznych 

albo czy nie za wiele pracowałaś w ciąży. Potrafią również natrętnie 

background image

udzielać nieproszonych rad. W takiej sytuacji musisz pamiętać, że masz 

prawo otrzymać wszelką pomoc, jakiej potrzebujesz. Jeśli ktoś z twoich 

bliskich rani cię swoimi uwagami, powiedz mu spokojnie, że bolą cię one 
1  w niczym nie pomagają. Jeśli sytuacja się nie zmieni, możesz być 

zmuszona do zerwania kontaktu z taką osobą. 

Pomóż swoim pozostałym dzieciom 

Jeśli całą uwagę skupiasz na chorym dziecku, inne mogą poczuć się 
odrzucone. Jest to zrozumiała reakcja. Musisz więc znaleźć dla nich 

czas. Będzie to z korzyścią dla wszystkich. Oznacza to, że czasami 

powinnaś powierzyć opiekę nad chorym dzieckiem komuś innemu. 

Postaraj się również zrozumieć, że twoje pozostałe dzieci może złościć 
wpływ choroby brata czy siostry na ich życie. Wstydzą się zachowania 

chorego w miejscu publicznym albo znaczących spojrzeń innych ludzi. 

Muszą mieć sposobność rozładowania tych emocji bez wyrządzania 

choremu dziecku krzywdy. 
Nawet małe dzieci mogą pomóc ci w opiece nad dzieckiem chorym. 

Kontakt z bratem czy siostrą uwrażliwi je na potrzeby innych - może 

w przyszłości zapragną dzięki temu pracować w służbie zdrowia. 

Angażując pozostałe dzieci do pomocy, nie zapominaj, że nie możesz 
zabierać im dzieciństwa. Powinnaś jednocześnie zadbać, by miały kon- 

takt z innymi dorosłymi, z kręgu rodziny lub spoza niego. 

 

180 
Wyzwania macierzyństwa 

Naucz się właściwego dzielenia informacjami 

Stawiając czoło tego rodzaju trudnym problemom rodzinnym, musisz 

nauczyć się - zwykle metodą prób i błędów -jak wiele rzeczy powinnaś 
mówić innym. Czasami matki mają skłonność do przesadnego tłu- 

maczenia się, zwykle w tonie przepraszającym. Z drugiej jednak strony 

bezpośrednia, niedefensywna prośba o pomoc dla dziecka potrafi 

zdziałać cuda. Możesz na przykład wyjaśnić matce kolegi dziecka z kla- 
sy, że twój syn nie może odwiedzić jej syna, bo u nich w domu nie ma 

niezbędnych udogodnień, ale byłoby ci bardzo miło, gdyby dzieci mogły 

razem bawić się u ciebie. 

Nauczyłam się, że lepiej wprost prosić o pomoc, której potrzebuję, 

niż liczyć na to, że inni sami się domyśla. Większość ludzi rozumie takie 
prośby i z ochotą wychodzi im naprzeciw. Istnieją jednak i tacy ludzie, 

którzy nie wykazują żadnego zrozumienia i potrafią zarzucać mi, że do- 

magam się specjalnego traktowania, choćby to dotyczyło zwykłej nalep- 

ki na szybę samochodu. Pewnie, że byłoby miło, gdyby wszyscy byli 
wyrozumiali, ale życie takie nie jest. Z czasem zorientujesz się, komu 

możesz przedstawić swoją sytuację, a kto i tak nie będzie cię słuchał. 

Warto też mieć na podorędziu kilka niedefensywnych odpowiedzi, w ro- 

dzaju: „To jest najkorzystniejsze dla mojej rodziny". Kiedy zyskasz 
więcej zaufania do siebie, łatwiej ci będzie prosić innych o pomoc bez 

konieczności tłumaczenia się przed ludźmi, którzy nie wykazują zrozu- 

mienia. 

Otwarcie przyznając się przed sobą do swoich problemów i zwra- 
cając się szczerze do innych o pomoc, łatwiej otworzysz się na pozyty- 

wne aspekty opiekowania się dzieckiem specjalnej troski. Na zakończe- 

nie pragnę przytoczyć słowa Amy, matki chłopca z zespołem Aspergera: 

Aby zaakceptować swoje chore dziecko, musisz przejść żałobę. Opłaku- 
jesz wyśniony obraz dziecka, którego oczekiwałaś. Tylko wtedy będziesz 

w stanie otworzyć się na dziecko, które rzeczywiście pojawiło się w twoim 

życiu, przestaniesz skupiać się na jego ułomnościach, a zaczniesz cie- 

szyć się z jego niepowtarzalności. 
ROZDZIAŁ 11 

Witaj - żegnaj 

background image

Strata dziecka 

W jednej chwili nasz świat rozpada się na kawałki jak filiżanka z 

chińskiej 
porcelany. Przychodzi mrok. Czasami zwiastunem jest telefon od lekarza. 

Czasami przeżywasz to w samotności. Może znalazłaś swoje dzieciątko 

leżące nieruchomo w łóżeczku; jego serce przestało bić. Może - tak jak 

ja - leżałaś w chłodnym, ciemnym pokoju i patrząc w czarny, milczący ul- 
trasonograf czułaś, jak z twojego dziecka uchodzi życie. Historia zawsze 

jest inna, ból -taki sam (Linda DeYmaz, 1996, s. 1). 

Strata dziecka jest dla matki największą tragedią. Zdarza się ona częś- 

ciej, niżby się wydawało. Ocenia się, że ponad jedna trzecia dzieci 
poczę- 

tych każdego roku w Stanach Zjednoczonych traci życie (Panuthos, 

Romeo, 1984) na skutek poronienia, urodzenia martwego płodu, porodu 

przedwczesnego, śmierci w czasie porodu lub zespołu nagłej śmierci 
niemowląt. Powodem może być też wypadek przy porodzie lub wady 

genetyczne. Dziecko może też paść ofiarą śmiertelnej infekcji. 

Zastanawiasz się, jak można żyć po śmierci ukochanego dziecka. 

Jakkolwiek jednak głęboka byłaby twoja rozpacz, zawsze istnieje szansa 
odzyskania spokoju ducha. W gorzkiej książce zatytułowanej Ended 

Beginnings (Początek i koniec, 1984) Claudia Panuthos i Cathy Romeo 

opisują ten proces następująco: 

Nie ma tutaj żadnej drogi na skróty ani cudownych sposobów. Rozpacz 
jest nieubłagana i nie da się jej oszukać. Nie możemy jej uniknąć, 

jakkol- 

wiek byśmy się starali. Spokój ducha i serca można osiągnąć dopiero 

wtedy, gdy da się pełny wyraz odczuwanemu bólowi. 

182 

Wyzwania macierzyństwa 

Formy utraty dziecka 
Śmierć nie zważa na osobę. Strata dziecka zdarza się kobietom wszyst- 

kich narodowości i wszystkich warstw społecznych. Niektóre doświad- 

czają jej w jednej formie, inne w kilku różnych. Lata leczenia 

niepłodności mogą doprowadzić do zajścia w ciążę, która kończy się 

poronieniem. Mogłaś urodzić dziecko tak wcześnie, że nie przeżyło, lub 
stracić je na skutek zespołu nagłej śmierci niemowląt, a następnie 

poronić kolejną ciążę. Każde z takich doświadczeń niesie ze sobą 

straszny ból. W tej części rozdziału omawiam najbardziej typowe rodza- 

je straty dziecka. Choć skupiam się głównie na śmierci dziecka w łonie 
matki oraz śmierci noworodka (to się bowiem zdarza, najczęściej), to wie- 

le z tego, co tu piszę, dotyczy również śmierci starszego dziecka. 

Poronienie 

Ocenia się, że co roku około 600-800 tysięcy kobiet w Stanach Zjed- 
noczonych przechodzi poronienie, a jest to prawdopodobnie liczba 

zaniżona. To najczęstsza i najbardziej lekceważona forma utraty dziec- 

ka. Często nikt poza daną kobietą o niej nie wie, więc matka przeżywa 

ją w samotności. 
Niektóre kobiety szybko dochodzą do siebie i są gotowe po raz kolej- 

ny zajść w ciążę. Inne jednak przeżywają tę stratę bardzo głęboko. Prob- 

lem pojawia się, gdy twoi bliscy sądzą, że pogodziłaś się ze stratą, 

a następnie zaskakuje ich twoja rozpacz. 
Sam przebieg poronienia również może pozostawić po sobie uraz. 

Pierwszym sygnałem zagrożenia bywa niewielkie krwawienie. Zdarza 

się, że kobieta przerażona dzwoni do lekarza i słyszy, że nic się nie da 

zrobić albo że plamienie w ciąży jest czymś normalnym. Plamienie 
trwa kilka dni, a ty umierasz ze strachu, że stracisz ciążę. 

Zamiast niewielkiego krwawienia zdarza się często gwałtowny lub 

background image

stopniowy krwotok. Strumień krwi z zakrzepami, które są zwiastunami 

poronienia, wywołuje panikę. Krwawieniu towarzyszą bolesne skurcze 

o zaskakującej intensywności. 
Dla wielu kobiet najbardziej bolesny jest jednak okres następujący 

po poronieniu. Mogło się ono zdarzyć w domu albo na izbie przyjęć. Per- 

sonel mógł cię potraktować szorstko lub niefrasobliwie. O śmierci dziec- 

ka mogłaś się dowiedzieć, wpatrując się w czarny ekran ultrasonografu. 
Po poronieniu kobieta poddana jest łyżeczkowaniu, w celu usunię- 

ciu ewentualnych pozostałości ciąży. Zabieg ten wzbudza lęk i bywa 

Witaj - żegnaj. Strata dziecka 

183 
bolesny - jeśli wykonuje się go bez znieczulenia - a przy tym wzmaga 

poczucie bezradności. Nawet jeśli personel zachowuje delikatność, nie 

zmienia to faktu, że zabieg ma charakter inwazyjny. 

Psychiczny i emocjonalny wstrząs wywoływany przez poronienie 
potęguje się u kobiet, które przeżyły je kilka razy. Często utrzymują one 

ciążę w tajemnicy, co znaczy, że cierpią samotnie w milczeniu. Każda 

kolejna ciąża napawa je lękiem, bo nie wiadomo, czy tragedia się nie po- 

wtórzy. Oto, jak Kathleen Diamond (1991) opisuje swoje wielokrotne 
poronienia: 

Proces żałoby po każdym kolejnym poronieniu trwał krócej, bo byłam 

zrezygnowana i nie traktowałam ciąży jako rzeczywistego faktu. Za- 

chowywałam się więc, jakby nic się nie stało. Czułam się jednak kosz- 
marnie, było mi strasznie wstyd i przytłaczała mnie świadomość porażki 

(s. 67). 

Poronienie może również nastąpić podczas leczenia niepłodności, 

po miesiącach terapii hormonalnej, badań inwazyjnych, codziennego za- 
pisywania temperatury ciała. Ciąża mogła być rezultatem jednej lub 

kilku prób zapłodnienia pozaustrojowego. Z każdym poronieniem szan- 

sę posiadania dziecka maleją, pozostawiając przytłaczające uczucie bez- 

nadziei. Myśl o zajściu w ciążę i donoszeniu jej nabiera siły obsesji. 
Niezależnie od tego, czy przeżyłaś jedno poronienie czy więcej, 

przekonasz się, że masz niewiele możliwości wyrażenia swojego bólu. 

Pozostaje ci cierpieć w samotności (Panuthos, Romeo, 1984). 

Bezpłodność 

Poronienie oznacza utratę ciąży; bezpłodność zaś polega na niemożnoś- 
ci zajścia w nią. Jest to obecnie poważny problem społeczny. W prze- 

prowadzonym w roku 1995 Narodowym Spisie Rodzinnym (National 

Survey of Family Growth) ponad 6 milionów kobiet sygnalizowało 

„problemy z płodnością", polegające na niemożności zajścia w ciążę lub 
jej donoszenia (Fidler, Bernstein, 1999). Dotyczą one około 10% kobiet 

między piętnastym a czterdziestym czwartym rokiem życia. Poronienia, 

nawet kilkukrotne, zdarzają się w trakcie leczenia bezpłodności, przed 

nim i po nim. Niektórzy specjaliści zalecają rozpoczynanie leczenia bez- 
płodności dopiero po trzecim poronieniu. 

Bezpłodność pociąga za sobą poważne konsekwencje emocjonalne. 

Po pierwsze przeszkadza ona w realizacji jednej z podstawowych po- 

trzeb ludzkich. Zdaniem Fidlera i Bernsteina (1999) wywołuje ona 
podobne uczucia jak nowotwór czy choroba serca. Do jej negatywnych 

184 

Wyzwania macierzyństwa 

skutków należą izolacja, depresja, gorsze wyniki w pracy zawodowej 
i brak satysfakcji życiowej. Leczenie bezpłodności może stać się treścią 

życia. Prowadzone w jego trakcje badania są inwazyjne, kosztowne, 

a często również bolesne. Zmuszona jesteś do obnażania najbardziej in- 

tymnych szczegółów swojego życia. Seks traci spontaniczność i staje się 
mechaniczny. Każda kolejna miesiączka oznacza, że znowu nie zaszłaś 

w ciążę. Zaczynasz się zastanawiać, dlaczego akurat tobie to się przy- 

background image

trafia, podczas gdy inne kobiety, które wcale nie pragną mieć dzieci, za- 

chodzą w ciążę bez trudu. 

Bezpłodność ma również swoje konsekwencje zdrowotne. Podczas 
leczenia kobieta przyjmuje leki stymulujące owulację, które radykalnie 

zwiększają prawdopodobieństwo zajścia w ciążę mnogą. Dzieci z ciąży 

mnogiej są o wiele bardziej narażone na rozmaite problemy zdrowotne, 

takie jak na przykład wcześniactwo i niska masa urodzeniowa ciała. 
Wyższy jest również odsetek śmiertelności. W wypadku trojga i więcej 

dzieci z jednej ciąży jest on piętnastokrotnie większy niż w ciążach po- 

jedynczych (Kiely i in., 1992). Może się zdarzyć, że będziesz musiała 

opiekować się dziećmi, które przeżyły, opłakując jednocześnie te, które 
umarły. 

Prawdopodobieństwo zajścia w ciążę mnogą rośnie również w wy- 

padku zapłodnienia pozaustrojowego. Lekarze nierzadko umieszczają 

w macicy kilka zarodków. Wywołuje to dylematy etyczne nieznane 
poprzednim pokoleniom. Jednym z nich jest problem selekcji: z większej 

liczby zarodków wybiera się kilka, bo mniej zarodków oznacza większe 

szansę przeżycia. Z drugiej strony matki tak usilnie starające się o 

dzie- 
cko często nie chcą się zgodzić na eliminację jakichkolwiek zarodków. 

W niektórych krajach, na przykład w Wielkiej Brytanii, ustawowo 

ogranicza się obecnie liczbę umieszczanych w macicy zarodków do 

trzech. 
Warto pamiętać, że leczenie niepłodności nie zawsze kończy się 

urodzeniem dziecka. Niektóre pary całymi latami przechodzą uciążliwe 

badania, leczenie i kolejne poronienia, by ostatecznie dojść do wniosku, 

że nie mogą mieć biologicznego dziecka. Jest to zwykle dla kobiety 
ciężki cios. Nawet jeśli zaadoptuje ona dziecko, często czuje się gorsza, 

choć jej droga do macierzyństwa jest nie mniej heroiczna niż innych 

matek. Cierń niepłodności potrafi uwierać przez długie lata (Smith i in., 

1998). 
Witaj - żegnaj. Strata dziecka 

185 

Urodzenie martwego płodu 

Inną formą straty dziecka jest jego śmierć w okresie ciąży lub w trakcie 

porodu. Zdarza się to średnio raz na 80 porodów, co daje 195 tysięcy 
przypadków śmiertelnych rocznie. Istnieje wiele przyczyn urodzenia 

martwego płodu, takich jak uszkodzenie pępowiny lub łożyska, infekcja 

czy toksemia u matki. 

Czasami zdarza się, że dziecko umiera przed rozpoczęciem się czyn- 
ności porodowej. Matki często przeczuwają, że dzieje się coś złego. Nie 

czują ruchów, zaczynają krwawić albo doświadczają nagłego, ostrego 

bólu. Niekiedy natomiast nie ma żadnych znaków ostrzegawczych. 

Możesz się też dowiedzieć o śmierci dziecka podczas rutynowego bada- 
nia lekarskiego, kiedy lekarz lub pielęgniarka nie usłyszą bicia serca 

płodu. 

Mogłaś też przeżyć koszmar - twoje dziecko umarło, a ty nosiłaś 

je w łonie przez kilka dni lub nawet tygodni, czekając na poród. Choć 
trudno w to uwierzyć, musiałaś przeżyć poród, mając świadomość, 

że dziecko nie będzie żyło. Niewykluczone, że podano ci silne środki 

przeciwbólowe, wzmacniając poczucie, że wszystko to dzieje się gdzieś 

obok. 
Twoje dziecko mogło umrzeć również podczas porodu. Niekiedy 

przebiega on normalnie do momentu, aż wypadnie pępowina lub pęknie 

macica. Dziecko w czasie porodu może ulec zakażeniu albo mieć wady 

genetyczne, które pozwalają mu żyć jedynie krótki czas po urodzeniu. 
W niektórych wypadkach przyczyną śmierci dziecka bywa błąd per- 

sonelu medycznego, wynikający z niekompetencji lub zaniedbania. 

background image

Mogli zostawić cię samą mimo oznak komplikacji. Mogli zignorować 

twoje prośby o pomoc lub mylnie zinterpretować sygnały podczas mo- 

nitorowania płodu. Z taką śmiercią najtrudniej się pogodzić, bo można 
jej było zapobiec. Nienawidzisz ludzi, którzy twoim zdaniem są za to 

odpowiedzialni, i może nawet rozważasz możliwość skierowania sprawy 

na drogę sądową. 

Twoje ciało zachowuje się tak, jakbyś urodziła żywe dziecko, mimo 
że ono umarło. Piersi wypełniają się pokarmem, pojawia się wydzielina 

połogowa. Niektóre matki odczuwają to tak, jakby ich całe ciało płakało 

po zmarłym dziecku. 

Przedwczesny poród i śmierć noworodka 
Przedwczesny poród (wcześniej niż w 37. miesiącu ciąży) jest drugą co 

do częstości przyczyną zgonów dzieci w Stanach Zjednoczonych. Wiąże 

186 

Wyzwania macierzyństwa 
się z nim niska masa urodzeniowa ciała (poniżej 2500 gramów). 

Najbardziej zagrożone są dzieci o bardzo niskiej masie urodzeniowej, 

ważące poniżej 1500 gramów. Około 7% noworodków ma niską masę 

urodzeniowa, a około 1,5% - bardzo niską. Według Centers for Disease 
Control and Prevention (Ośrodek Kontroli i Profilaktyki Zdrowotnej) 

w roku 1997 około 65% przypadków śmierci zdarzyło się wśród 7,5% 

dzieci o niskiej masie urodzeniowej ciała. 

Przyczyny przedwczesnego porodu nie są znane, ale pewne czynni- 
ki ryzyka udało się wyodrębnić. Ciąża w wieku dojrzewania, ubóstwo 

czy brak opieki prenatalnej wpływają na niską masę urodzeniowa ciała. 

Matki palące papierosy dwukrotnie częściej rodzą wcześniaki lub dzieci 

o niskiej masie urodzeniowej. Jeśli już raz urodziłaś przedwcześnie, 
ryzyko ponownego takiego porodu wzrasta. Zagrożenie zwiększa się 

również w wypadku ciąży mnogiej. Afroamerykanki rodzą dwukrotnie 

więcej dzieci o niskiej masie urodzeniowej niż białe kobiety. Różnicy tej 

nie da się całkowicie wytłumaczyć niezależnymi czynnikami ryzyka, 
takimi jak ubóstwo. W wielu jednak wypadkach dochodzi do porodu 

przedwczesnego, choć nie występuje żaden z wymienionych tu czyn- 

ników. Tysiąc razy zadajesz sobie pytanie, czy nie zrobiłaś czegoś, co 

spowodowało przedwczesny poród. 

Matki wcześniaków często stają przed dylematem, na ile inter- 
wencji pozwolić. Jeśli dziecko rodzi się zbyt wcześnie lub zbyt małe, ma 

niewielkie szansę przeżycia. Granica owego „za wcześnie" jest jednak 

często płynna. Dzięki rozwiniętej medycynie rutynowo ratuje się dzisiaj 

dzieci, które jeszcze piętnaście lat temu skazane byłyby na niechybną 
śmierć. Jeśli rodziłaś jakiś czas temu, możesz nagle uświadomić sobie, 

że gdyby twoje dziecko przyszło na świat teraz, prawdopodobnie by żyło. 

Bywa też tak, że matka przez tydzień, miesiąc, a nawet dłużej ma 

nadzieję, że dziecko będzie żyło, a w końcu musi je pochować. Takie 
dzieci najczęściej nie wychodzą ze szpitala. Możliwe, że zabrano je od 

ciebie i przeniesiono na oddział intensywnej opieki noworodków. Choć 

sama zmagałaś się poporodowymi dolegliwościami, musiałaś pokonywać 

długie kilometry, aby być u boku dziecka. Niekiedy wiąże się to z ko- 
niecznością przebywania z dala od domu i spędzaniem wieczorów 

w pustym pokoju hotelowym. Nikt z twojej rodziny czy znajomych nie 

widział dziecka, co sprawia, że masz nieraz poczucie nierealności jego 

urodzin i śmierci. 
Witaj - żegnaj. Strata dziecka 

187 

Zespół nagłej śmierci niemowląt 

Zespołem nagłej śmierci niemowląt nazywamy nagły zgon dziecka poni- 
żej pierwszego roku życia, który pozostaje niewyjaśniony nawet po prze- 

prowadzeniu sekcji zwłok, zbadaniu wszystkich okoliczności oraz 

background image

przeanalizowaniu dokumentów z przeszłości. Około 90% przypadków 

takich zgonów występuje w pierwszych sześciu miesiącach życia dziec- 

ka. Zdarza się on średnio u jednego na 700 dzieci urodzonych w Stanach 
Zjednoczonych. W innych krajach ten wskaźnik jest niższy (Sears, 

1995). Według danych Ośrodka Kontroli i Profilaktyki Zdrowotnej, ze- 

spół nagłej śmierci niemowląt jest trzecią co do częstości przyczyną 

zgonów wśród dzieci. 
Choć potrafimy wyodrębnić niektóre czynniki ryzyka, przyczyny 

tego rodzaju śmierci pozostają nieznane. Wiadomo, że bardziej zagro- 

żone są dzieci mające kontakt z dymem papierosowym, sztucznie 

karmione, urodzone przedwcześnie i śpiące na brzuchu. Istnieje jednak 
wiele dzieci, które pomimo zagrożenia wszystkimi tymi czynnikami 

rozwijają się dobrze. I przeciwnie: zdarza się, że umierają dzieci, 

u których nie stwierdza się żadnego z wymienionych czynników. 

Matki dzieci, które umierają z powodu zespołu nagłej śmierci 
niemowląt, doznają szoku. Śmierć zdarza się wieczorem po rutynowej 

wizycie lekarskiej, podczas której stwierdzono, że stan dziecka jest 

bardzo dobry; czasami dziecko umiera na piersi matki albo podczas snu 

w jej łóżku. W następnej części przedstawię historię kobiety, której 
dziecko umarło w taki właśnie sposób. 

Pieśń Jonathana: 

przypadek zespołu nagłej śmierci niemowląt 

Dla Joan Valk ósmy grudzień 1989 roku rozpoczął się jak każdy zwykły 
dzień. To jednak, co się wówczas zdarzyło, odmieniło jej życie na za- 

wsze. Kiedy Joan podeszła do łóżeczka Jonathana, stwierdziła, że dziec- 

ko nie oddycha. Serce jej zamarło. Sąsiad natychmiast zadzwonił na 

pogotowie i dziecko przewieziono na sygnale do szpitala. Po godzinie 
lekarz powiedział Joan i jej mężowi, Henkowi, że dziecko zmarło. 

Jonathan, jej drugi syn, zmarł z powodu zespołu nagłej śmierci nie- 

mowląt. Miał trzy miesiące. 

Myślałam tylko o jednym: że muszę być z Jonathanem. - Chcę go 
zobaczyć. Muszę być z nim - powiedziałam. - Oczywiście - odparła 

188 

Wyzwania macierzyństwa 

pielęgniarka. Zaprowadzili nas do sali, gdzie leżał mój synek, zawinięty 

w białe prześcieradło. 
Podeszłam do łóżka i odchyliłam prześcieradło. Zobaczyłam jego 

blade, malutkie ciało. - Jonathan, Jonathan, tak cię kochałam, tak bardzo 

cię kochałam - szlochałam. Pieściłam rękami jego nagie ciałko, dotyka- 

jąc każdej części, starając się wyrzeźbić w pamięci postać, której nie 
będę mogła już oglądać. Popatrzyłam na Henka. Płakał. Łzy płynęły mu 

strumieniami po policzkach. Głowę odchylił do tyłu z niedowierzaniem. 

Pielęgniarki szybko podsunęły nam krzesła. Chyba bały się, że któreś 

z nas zemdleje. Przykryłam z powrotem Jonathana i wzięłam go na ręce. 
Z buzi wystawała mu rurka, a z prawego ramienia igła. Zapytałam siostrę, 

czy można je wyjąć. Odparła, że nie. Przytulając go, głaskałam jego 

kasztanowe włosy. Powiedziałam do siostry, że właśnie zaczęły mu ros- 

nąć. Miała zaczerwienione powieki. Płakała razem z nami. 
- Go teraz zrobimy? - zapytałam Henka. - Nie mogę tak po prostu ode- 

jść i go zostawić. Siostry zapewniły nas, że możemy zostać tak długo, jak 

chcemy, trzymać naszego synka, być z nim. Wyciągnęłam spod prze- 

ścieradła jego małą rączkę, pieściłam paluszki. Dotykałam stopek. Przy- 
glądałam się twarzy i włosom. Nawet z tą rurką i przebarwieniem dokoła 

oczu, na jego twarzy malował się spokój. Zawsze bałam się śmierci 

i martwych ciał, ale przy Jonathanie nie czułam lęku. Był po prostu moim 

synkiem. 
Henk wziął mi Jonathana z rąk. Nie wiedziałam, co chce zrobić. Bałam 

się, że chce mi go zabrać, ale on chciał się tylko pomodlić. Przekazał 

background image

naszego syna z powrotem w ręce Boga i podziękował Mu za chwile, które 

mogliśmy spędzić z Jonathanem. Potem oddał mi go z powrotem. 

Przedtem bałam się rozstania z Jonathanem. Po modlitwie poczułam, że 
już czas, aby go zostawić i wracać do domu. Przyszła siostra. Przekaza- 

łam jej Jonathana. Pocałowałam go w głowę i po raz ostatni uścisnęłam. 

Wyszliśmy z pokoju na korytarz. 

Życie toczy się dalej. Pożegnaliśmy Jonathana najlepiej, jak potrafi- 
liśmy, i próbowaliśmy się pozbierać. Ból i uczucie pustki są wciąż dojmu- 

jące, ale nie przytłaczają już nas każdego dnia. Imię naszego syna 

znaczy „drogocenny dar Boga". Umieściliśmy taki napis na grobie. Wtedy 

zdałam sobie sprawę, że dotyczy to wszystkich dzieci. Dzieci są drogo- 
cenne, ludzie są drogocenni, każdy dzień jest drogocenny. Tego właśnie 

nauczyło mnie krótkie życie mojego syna i jego śmierć. Bardzo za nim 

tęsknimy. Zawsze będzie nam go brakowało. Wiem, że jest z Ojcem 

w niebiosach i to mi pomaga, ale czasami po prostu pragnę go przytulić, 
nakarmić, dotknąć, usłyszeć - chociaż jeden raz. 

Ilekroć jednak czuję stratę i przejmującą pustkę, jednocześnie pojawia 

się wdzięczność za te dni, które mogliśmy spędzić z tym niezwykłym, 

małym chłopczykiem. Dał nam tyle radości w tak krótkim czasie, że nigdy 
go nie zapomnimy. Żadna gorycz nie potrafiłaby zatruć tej słodyczy, 

której 

doświadczyliśmy z naszym synem, Jonathanem Gerhardem Yalkiem. 

Witaj - żegnaj. Strata dziecka 
189 

Typowe reakcje 

Każdy rozpacza inaczej, z różną intensywnością. Zdaniem Saula 

Blooma, mężczyzny, którego dziecko zmarło wskutek zespołu nagłej 
śmierci niemowląt, gładkie przejście przez żałobę jest mało prawdopo- 

dobne. Proces ten lepiej charakteryzuje zwrot „dwa kroki do przodu, 

jeden krok w tył" (Whelan, 2000). 

Poniżej opisuję niektóre reakcje matek, ojców i innych członków 
rodziny. 

Przytłaczająca rozpacz 

W pierwszych dniach i tygodniach po stracie dziecka przytłacza cię 

ogromna rozpacz. Ból jest tak wielki, że boisz się o swoje zmysły. 

Niektóre matki obawiają się, że rozpacz je pochłonie, że nigdy nie dojdą 
do siebie. Kiedy zaś rozpacz przestanie być jedynym uczuciem, to i tak 

powraca raz po raz silnymi falami. 

Wpływa ona, rzecz jasna, na twoje codzienne życie. Nie jesz, nie 

śpisz, pojawiają się myśli samobójcze. Może nie planujesz odebrania 
sobie życia, ale marzysz o tym, aby zasnąć i się nie obudzić, aby za- 

chorować i umrzeć, aby połączyć się ze swoim dzieckiem. 

Niektóre matki hołubią pamiątki po dziecku, na przykład ulubioną 

zabawkę czy fotografię, albo dalej noszą ubrania z okresu ciąży. Rozpacz 
może sprawić, że twój umysł robi ci psikusy. „Słyszysz" płacz dziecka 

lub myślisz, że za chwile zobaczysz je leżące w łóżeczku. Ramiona bolą 

cię od noszenia dziecka, piersi są obrzmiałe od pokarmu. Cierpisz całym 

swoim ciałem. 
Odrętwienie i wyparcie 

Odrętwienie i wyparcie to dwie inne typowe reakcje. W pierwszym okre- 

sie po stracie dziecka czujesz się, jakbyś dryfowała we mgle, jakby to 

wszystko przydarzyło się komuś innemu. Nie potrafisz nawet płakać. 
Czujesz, jakby to był tylko sen, z którego się wkrótce obudzisz, by zno- 

wu cieszyć się obecnością dziecka. 

Odrętwienie i wyparcie spełniają określoną funkcję. Na pewien czas 

chronią cię przed bólem i pozwalają kontemplować niewysłowione uczu- 
cia. Reakcje te wysyłają jednak również fałszywy sygnał otoczeniu. Brak 

łez czy wyraźnych objawów rozpaczy bliscy odbierają jako znak, że 

background image

„znosisz to dobrze". Kiedy po kilku dniach odrętwienie mija, ci sami 

ludzie mogą być zdumieni siłą twoich reakcji. Bywa też tak, że ludzie, 

 
190 

Wyzwania macierzyństwa 

których prosisz o pomoc, widząc, że dobrze sobie radzisz, rozchodzą 

się do swoich spraw, a ty sama musisz stawić czoło przypływowi gwał- 
townych emocji. 

Poczucie nierealności 

W pierwszym okresie po śmierci dziecka może cię nękać poczucie niere- 

alności. Zaskakuje cię, że życie toczy się dalej, jakby nic się nie 
stało; 

dla ciebie przecież zmieniło się wszystko. Poczucie nierealności bywa 

szczególnie dotkliwe, jeśli nikt nie wie, że byłaś w ciąży lub że twoje 

dziecko nigdy nie wyszło ze szpitala. Może przywiązałaś się do lekarzy 
i pielęgniarek, którzy znali twoje dziecko. Ono jednak umarło, przesta- 

łaś ich spotykać, zajmują się teraz innymi rodzinami. 

Kiedy wracasz po wszystkim do normalnego życia, jesteś już innym 

człowiekiem. Ludzie, chcąc zaoszczędzić ci bólu, nie rozmawiają z tobą 
o dziecku. Ale ból i tak czujesz, a niemożność rozmowy pogłębia tylko 

nierealność całej sytuacji. 

Twoi bliscy mogli usunąć wszystkie ślady dziecka, zanim wróciłaś 

ze szpitala. To jednak tylko potęguje problem. Pragniesz czuć jego za- 
pach, pozostały w ubrankach, lub siedzieć u wezgłowia łóżeczka, skąd 

brałaś je na ręce. Tylko w ten sposób możesz teraz być blisko dziecka. 

Nawet jeśli nigdy nie trafiło ono do domu, to ty powinnaś zdecydować, 

co zrobić z jego rzeczami. Dzięki temu przeżyta strata stanie się dla 
ciebie realna. Uzyskasz też sposobność pożegnania się z dzieckiem, 

kiedy poczujesz, że nadszedł właściwy czas. 

Złość 

Złość może być najbardziej uporczywie powracającym uczuciem. W cią- 
gu tygodni, miesięcy, a nawet lat po śmierci dziecka, możesz czuć, że je- 

steś naprawdę bardzo, bardzo zła. Możesz czuć złość na partnera, że tak 

mało ci pomógł, kiedy go najbardziej potrzebowałaś, lub że za mało roz- 

pacza. Możesz być wściekła na niego z powodu czegoś, co zrobił lub 

powiedział, lub dlatego, że nie potrafił zapobiec śmierci dziecka. Gniew 
może też być przejawem smutku, a partner - jedynie wygodnym celem. 

Twoja złość może też obrócić się przeciw matce, ojcu, rodzeństwu 

lub własnym dzieciom. Stres wywołany stratą dziecka może wydobyć 

na powierzchnię inne problemy. Dlaczego pozostałe dzieci są zdrowe, 
skoro jedno umarło? Dlaczego one tak bardzo cię potrzebują? Dlaczego 

są teraz takie niegrzeczne? 

Witaj - żegnaj. Strata dziecka 

191 
Gniew może też skierować się przeciw Bogu. On mógł ocalić twoje 

dziecko; dlaczego tego nie zrobił? Dlaczego zdarzyło się to właśnie 

tobie, 

skoro zawsze starałaś się być dobrym człowiekiem? Dlaczego Bóg zabrał 
dziecko, którego tak bardzo pragnęłaś, a daje dzieci ludziom, którzy je 

maltretują? Dlaczego Ten, który jest miłością, pozwala ci cierpieć tak 

bardzo? 

Może personel szpitalny źle cię traktował; może policja bezmyślnie 
sugerowała, że masz coś wspólnego ze śmiercią dziecka; może adminis- 

trację szpitala bardziej interesowała polisa ubezpieczeniowa niż śmierć 

dziecka; może twój lekarz lub ktoś inny próbował cię pocieszyć, mówiąc: 

„Możesz mieć następne" albo „Dobrze, że umarło, zanim zdążyłaś się do 
niego przywiązać". Takie uwagi niszczą więź, która powstała między 

tobą a dzieckiem przed jego śmiercią, ale ludzie wypowiadają je z czys- 

background image

tej ignorancji. Ich brak wyczucia i zakłopotanie w obliczu silnych emocji 

przejawiają się w sposób, który jest dla ciebie bolesny. 

Po okresie rozpaczy złość może dodawać energii, ale musisz ją 
wyrażać w bezpieczny sposób. Twoja złość jest zrozumiała i usprawiedli- 

wiona. Atakując jednak partnera, znajomych, krewnych czy pozostałe 

dzieci, łatwo możesz zniszczyć ważne dla ciebie związki. Deidre miała 

siostrę bliźniaczkę, która umarła wkrótce po urodzeniu. Pewnego dnia 
w napadzie złości matka Deidre powiedziała jej, że żałuje, że to Terry 

umarła, a nie ona. Te słowa wypowiedziane w złości uwierały Deidre, 

niczym cierń, przez długie lata i położyły się cieniem na jej stosunki 

z matką. 
Saul Bloom, którego synek umarł z powodu zespołu nagłej śmierci 

niemowląt, radzi, aby poszukać jakiejś formy fizycznego rozładowania 

złości, która nie rani innych ludzi. Sam wybrał rąbanie drewna i prze- 

sadzanie roślin w ogrodzie (Whelan, 2000). Kiedy czujesz, że ogarnia cię 
rozpacz i złość, idź na szybki spacer, porzucaj kamieniami lub wyładuj 

się na poduszce. Niektórym pomaga również prowadzenie pamiętnika 

lub dzielenie się swoimi uczuciami z grupą wsparcia. 

Izolacja 
Matki, które straciły dziecko, często stwierdzają, że muszą przeżywać 

swoją rozpacz w samotności. Ludzie unikają ich, bo nie wiedzą, co po- 

wiedzieć. Znajome mają dzieci w tym samym wieku, są w ciąży lub 

opiekują się noworodkiem i obawiają się, że może ci być przykro. 
Są nawet tacy, którzy nie nawiązują bliższych kontaktów z kimś, komu 

umarło dziecko, ponieważ boją się, że to samo mogłoby im się przytrafić. 

192 

Wyzwania macierzyństwa 
Możesz zdać sobie też sprawę z tego, że twoi bliscy stanowią dla 

ciebie oparcie tylko do pewnego momentu. Pomagają ci do czasu, gdy 

stwierdzą, że powinnaś stanąć wreszcie na nogi, i są zdziwieni, że ciągle 

rozpaczasz. 
Może się wreszcie okazać, że nie potrafisz rozmawiać z kobietami, 

które nie straciły dziecka. Kiedy słyszysz, jak narzekają na nawał obo- 

wiązków, myślisz, że chciałabyś mieć tego typu zmartwienia, choćby 

przez jeden dzień. Jak mogą narzekać, skoro ciągle mają przy sobie 

ukochane dziecko? 
Wyrzuty sumienia 

Inną typową reakcją na śmierć dziecka są wyrzuty sumienia. Wiele 

matek ma duże poczucie winy. Zastanawiają się one, czy nie mogły cze- 

goś zrobić, aby zapobiec tej śmierci. Czy rozmaite zajęcia w czasie ciąży 
nie przyczyniły się do poronienia lub przedwczesnego porodu? Czy to, że 

miałaś mieszane uczucia, kiedy dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży, nie 

wpłynęło w jakiś sposób na tę tragedię? A może przedtem zdarzyło ci się 

dokonać aborcji i teraz rozpaczasz po dwójce dzieci? 
Wyrzuty sumienia mogą też dotyczyć tego, że pozwoliłaś dziecku 

spać, nie przeczuwając w najczarniejszych myślach, że ono już nie żyje. 

Gdybyś sprawdziła to wcześniej! Przypominasz sobie każde surowe 

słowo albo myśl. Do pamięci powracają sytuacje, w których kończyłaś 
wykonywaną czynność, a dopiero później odpowiadałaś na wezwanie 

dziecka, albo byłaś zbyt zmęczona lub roztargniona, by umieć cieszyć 

się każdą chwilą spędzaną z nim. Gdybyś tylko wiedziała, wszystkie ro- 

boty domowe świata mogłyby poczekać! 
Kiedy minie najgorsze, przyjdą momenty lepszego nastroju. Na two- 

jej twarzy zagości uśmiech, poczujesz jeszcze lekkość serca. Przyjem- 

ność sprawi ci promień słońca na twarzy, towarzystwo partnera, dzieci 

lub znajomych. A wtedy natychmiast pojawią się wyrzuty sumienia. Jak 
mogę czuć się dobrze, skoro moje dziecko nie żyje? 

Zależnie od okoliczności śmierci dziecka, możesz czuć wyrzuty su- 

background image

mienia lub żal z powodu tego, co stało się w szpitalu. Żałujesz, że cię 

nie 

było, kiedy dziecko umierało. Żałujesz, że nie uścisnęłaś go ostatni raz, 
nie zrobiłaś zdjęcia, nie zachowałaś pukla włosów, nie pożegnałaś się, 

jak należy. 

Czasami matki muszą zdecydować, jak daleko może sięgać lekarska 

interwencja. Takie decyzje podejmuje się częściej w wypadku ludzi znaj- 
dujących się u kresu życia, a nie na jego progu. Czy dziecko należy 

Witaj - żegnaj. Strata dziecka 

193 

podłączyć do respiratora lub podtrzymywać jego czynności życiowe? Czy 
te zabiegi są bolesne? A może lepiej pozwolić mu spokojnie odejść? Jeśli 

zdecydujesz, by odłączyć je od aparatury podtrzymującej życie, możesz 

czuć się odpowiedzialna za jego śmierć. Jeśli zaś zdecydujesz się sztu- 

cznie podtrzymywać czynności życiowe, możesz z kolei czuć się odpo- 
wiedzialna za cierpienie, którego doświadcza. 

Lęk 

Jeśli masz jeszcze inne dzieci, zaczynasz się o nie bać. Godzinami obser- 

wujesz je w czasie snu, sprawdzając, czy oddychają. Jeśli po śmierci 
dziecka znowu zaszłaś w ciążę, przez cały czas jej trwania żyjesz w cią- 

głym lęku, który nie ustępuje, nawet gdy dziecko przekroczy wiek, 

w którym nastąpiła tamta śmierć. Przy każdej chorobie wstrzymujesz 

oddech. Teraz, kiedy już wiesz, jak kruche jest życie, zdajesz sobie 
sprawę, że w każdej chwili możesz stracić kogoś, kogo kochasz. Pisze 

o tym Kathy Whelan (2000): 

Przeżywszy jedną tragedię, ciągle czekam na drugą. Kiedy Anna po raz 

pierwszy się przeziębiła, skuliłam się w pozycji embrionalnej, pewna, że 
do rana umrze. Kiedy po raz pierwszy pojechaliśmy z Michelle do szpita- 

la z powodu bólu brzucha, byłam przekonana, że to rak. Ilekroć Steve 

wyjeżdża w delegację, boję się, że nie wróci. Jestem bardzo przewrażli- 

wiona. W przeciwieństwie do koćci, które po złamaniu są jeszcze sil- 
niejsze, złamane serce słabnie, a mięśnie wiotczeją (s. 191-192). 

Mogą minąć lata, zanim twój lęk osłabnie. 

Bezradność 

Inną typową reakcją jest poczucie bezradności. Miałaś świadomość, że 

trwa poronienie, i nie mogłaś nic zrobić. Dziecko umierało, a ty nie by- 
łaś w stanie temu zapobiec. Czasami bierzesz na siebie winę, by prze- 

ciwdziałać poczuciu bezradności. Wprawdzie poczucie winy boli, ale lep- 

sze to niż przekonanie, że nic nie można było zrobić. 

Poczucie bezradności często potęgują wydarzenia dziejące się pod- 
czas śmierci dziecka lub po niej. Procedury szpitalne są bezwzględne. 

Może podczas porodu musiano nagle zdecydować o konieczności ce- 

sarskiego cięcia, pod znieczuleniem ogólnym. Może nie było czasu, aby 

z tobą o tym rozmawiać lub choćby wyjaśnić, co się stało. Może sądzisz, 
że lekarze popełnili błąd i pozwolili twojemu dziecku umrzeć. 

Po śmierci dziecka może ruszyć jeszcze bardziej bezduszna machi- 

na prawa. Przeprowadza się sekcję zwłok, aby ustalić przyczynę śmier- 

ci. Może się nawet zdarzyć, że zostaniesz przesłuchana w charakterze 
podejrzanej. 

194 

Wyzwania macierzyństwa 

Utrata tożsamości 
Kiedy umiera twoje dziecko, wraz z nim umiera część ciebie. Jeśli było 

to twoje pierwsze dziecko, to czy jesteś w dalszym ciągu matką? Poro- 

nienie mogło nastąpić, zanim zdążyłaś komukolwiek powiedzieć, że je- 

steś w ciąży. Czy masz teraz o wszystkim mówić? Z drugiej strony, czy 
jesteś w stanie zachowywać się tak, jakby nic się nie stało, kiedy coś 

w twojej duszy skowycze: „Moje dziecko umarło!". 

background image

Nawet jeśli w domu są inne dzieci lub też kolejne dzieci pojawią się 

po śmierci pierwszego, matka często nie wie, co odpowiedzieć na py- 

tanie, ile ma dzieci. Czy liczyć to, które umarło? Nie zawsze chce się 
mówić nieznajomym o śmierci dziecka. Pomijanie go jednak może 

wywołać uczucie głębokiego smutku. Czy mówić ludziom, że ma się 

trójkę dzieci, kiedy miało się czwórkę, lub że nie ma się wcale, gdy w 

is- 
tocie miało się jedno? 

Depresja 

W ciągu tygodni i miesięcy po śmierci dziecka jesteś przygnębiona. Masz 

kłopoty z jedzeniem i spaniem, każdy dzień to udręka. Pojawiają się 
nawet myśli samobójcze. Jeśli przeżywasz depresję, to niezwykle ważne 

jest, abyś jak najszybciej poszukała pomocy. Nie walcz z nią w samot- 

ności. Potrzebna ci grupa wsparcia, terapeuta mający doświadczenie 

w pracy z osobami przeżywającymi żałobę lub i jedno, i drugie. Dobrym 
rozwiązaniem mogą być środki przeciwdepresyjne, do czasu, aż poczu- 

jesz, że możesz normalnie funkcjonować. 

Twoje pozostałe dzieci 

Utrata dziecka nie nastąpiła w próżni. Może ona mieć wpływ na to, jak 
traktujesz dzieci, które już masz lub które przyjdą na świat po śmierci 

tamtego dziecka. 

Dzieci, które już masz 

Utrata jednego dziecka może cię przepełnić lękiem o życie pozostałych. 
Stajesz się nadopiekuńcza. Czasami z kolei opiekowanie się nimi stra- 

sznie ci ciąży. Przypominają ci o przeszłych dniach, o tym, co minęło 

bezpowrotnie. Pełni najlepszych intencji znajomi i krewni nie wiedzą, 

jak ci pomóc: trzymać dzieci z dala od ciebie, czy pozwolić im być blisko 
ciebie? 

Witaj - żegnaj. Strata dziecka 

195 

Przepełniona rozpaczą, nie zawsze potrafisz myśleć o potrzebach in- 
nych. Twoje dzieci jednak również czują żal, choć nie zawsze wyrażają 

go w sposób, który uznajesz za właściwy. Mogą też być za małe, by rozu- 

mieć, dlaczego wszyscy są tacy smutni i dlaczego ich brat czy siostra już 

nigdy nie przyjdzie do domu. Czują napięcie w powietrzu i zaczynają 

rozrabiać albo też odczuwają wyrzuty sumienia. Może pragnęły 
przedtem, aby nowe dziecko się nie pojawiło, i teraz czują się 

odpowiedzialne za jego śmierć. Twoje dzieci muszą mieć możliwość 

otwartego wyrażenia takich myśli. Jest zupełnie zrozumiałe, że możesz 

nie być w stanie zaspokajać ich potrzeb emocjonalnych. Przyznaj się jed- 
nak do tego i poszukaj pomocy. Zwróć się do bliskich, aby twoje dzieci 

miały z kim porozmawiać i opowiedzieć o swoich problemach. 

Czy powinnaś mieć następne dziecko? 

To jest, oczywiście, bardzo osobista decyzja. Niektórzy rodzice za bardzo 
się boją, by myśleć o szybkim, lub choćby i odległym w czasie, poczęciu 

kolejnego dziecka. Możesz zdecydować, że nie chcesz mieć więcej dzieci. 

Jeśli jednak tak postanowisz, nie podejmuj nieodwracalnych kroków, 

kierowana rozpaczą. Kiedy rozpacz przeminie, możesz ich bardzo ża- 
łować. 

Możesz też postanowić zajść w ciążę wkrótce po śmierci dziecka. 

Domagać się może tego twoje ciało. Czasami lepiej jednak zaczekać, 

aż ból zelżeje. Musisz się również zastanowić, czy jesteś fizycznie przy- 
gotowana do kolejnej ciąży. Twój organizm mógł jeszcze nie dojść do 

siebie po poprzedniej. 

Musisz również mieć świadomość, że kolejne dziecko nie zastąpi 

tego, które straciłaś. Będzie ono miało własną osobowość. Nie wolno ci 
oczekiwać, że będzie takie jak to, które umarło. Byłby to dla dziecka 

straszny ciężar - takie oczekiwanie nieuczciwe w stosunku do ciebie 

background image

samej i do niego. 

Utrata dziecka z ciąży mnogiej 

Dzieci z ciąży mnogiej (bliźnięta i więcej) są bardziej zagrożone śmier- 
cią. Może jedno z dzieci, które nosiłaś w łonie, było słabsze i umarło. 

Mogło się to zdarzyć w macicy lub już po urodzeniu, na oddziale inten- 

sywnej opieki. Doświadczasz wówczas czegoś trudnego - cieszysz się 

zarazem i rozpaczasz. Tak właśnie było z Tammy (2000): 
Wszyscy mówili, że powinnam si? cieszyć, bo jedno dziecko przeżyło. 

Cieszyłam się i nadal się cieszę. Przeżywałam (i wciąż przeżywam) 

196 

Wyzwania macierzyństwa 
jednocześnie radość i rozpacz. Jestem szczęśliwa, że mam Matthew - 

zdrowego - ale czuję zarazem wielki smutek, że Mark nie żyje. Wszyscy 

dookoła oczekują, że przejdę nad tym do porządku dziennego i nie będę 

długo opłakiwała Marka. Nawet członkowie rodziny. 
Utrata dziecka z ciąży mnogiej może również stanowić dla ciebie do- 

datkowe obciążenie. W domu masz wcześniaka (lub wcześniaki), które 

wymagają stałej opieki, a jednocześnie musisz jeździć do szpitala, na 

oddział intensywnej opieki noworodków. Nic dziwnego, że jesteś na skra- 
ju wyczerpania. 

Co możesz zrobić? 

Nic nie przywróci ci dziecka. Możesz jednak podjąć kroki, dzięki którym 

powrócisz do równowagi i zamkniesz przeżytą tragedię. 
Zadbaj o swoje zdrowie 

Po stracie bliskiej osoby organizm człowieka jest bardziej podatny na 

choroby. Jak pisałam w rozdziale drugim, wydzielanie hormonów stre- 

su osłabia działanie systemu immunologicznego. Po śmierci dziecka mo- 
żesz mieć kłopoty ze snem i jedzeniem, a zarazem musisz zaspokajać 

potrzeby innych ludzi. O chorobę w takich warunkach nietrudno. 

Nawet jeśli nie masz na to specjalnej ochoty, trzeba zadbać o własne 

zdrowie. Jest to ważny element procesu żałoby. 
Zastanów się też, czy nie byłoby dobrze regularnie brać masaże. 

Rozpacz przeżywa się nie tylko w głowie czy w sercu, ale w całym ciele. 

Ma- 

saż pomoże rozładować stres, który kumuluje się w całym ciele, i wzmo- 

cni system immunologiczny. 
Zadbaj o życie uczuciowe 

W okresie żałoby potrzebujesz pomocy. Może o nią być trudniej, niżby 

się na pierwszy rzut oka wydawało. Członkowie rodziny na początku do- 

dają ci otuchy, ale później oczekują, że wrócisz do normalnego życia. 
Bywa, że śmierć dziecka prowadzi do poważnych rozdźwięków 

między małżonkami. Twój partner może rozpaczać w zupełnie inny 

sposób niż ty. Dozwolone obyczajowo sposoby wyrażania uczuć przez 

kobiety i mężczyzn różnią się między sobą. Ty możesz odczuwać potrze- 
bę rozmawiania o tym, co się stało. Pomaga ci to uporządkować uczucia 

i nadać zdarzeniom bardziej realny charakter. Twój partner, rozmawiając 

Witaj - żegnaj. Strata dziecka 

197 
o tym, co się stało, może czuć się gorzej, a najskuteczniejszą strategią 

jest dla niego niemyślenie o przeżytej tragedii. Łatwo wówczas o sytu- 

ację, w której każdemu z partnerów zdaje się, że drugie jest pozbawione 

wrażliwości. Pamiętaj, że każdy członek rodziny ma prawo rozpaczać po 
swojemu. 

Musisz zarazem mieć prawo szukania pomocy poza kręgiem rodzin- 

nym, jeśli najbliżsi ci jej nie zapewniają. Grupa wsparcia dla rodziców, 

którzy przeżyli stratę dziecka, może przywrócić cię do życia, podobnie 
jak kontakt z doświadczonym terapeutą, specjalizującym się w procesie 

żałoby. 

background image

Nie zapominaj też o Internecie. Istnieje wiele adresów poświęco- 

nych rozmaitym rodzajom śmierci dziecka. Nawet jeśli nie chcesz dzielić 

się swoim doświadczeniem, czytanie o przeżyciach innych może ci 
pomóc. Internet jest dostępny 24 godziny na dobę - skorzystaj z niego, 

gdy masz kłopoty ze snem. 

Wreszcie, choć nie jest to wsparcie w podstawowym znaczeniu tego 

słowa, niektórym ludziom bardzo pomaga spisywanie własnych przeżyć. 
Papier pozwala w bezpieczny sposób dać upust uczuciom, a także zrozu- 

mieć, co się stało. Jeśli nie prowadziłaś nigdy dziennika, zerknij do 

książki Opening up (Otwieranie się, 1997) Jamesa Pennebakera. Autor 

omawia psychiczne i emocjonalne zalety porządkowania najbardziej 
bolesnych przeżyć za pomocą spisywania ich oraz radzi, w jaki sposób 

to robić. 

Zachowanie dziecka w pamięci 

Jeśli straciłaś ciążę lub urodziłaś martwe dziecko, nie możesz zapisać 
w pamięci żadnych faktów z jego życia. Całe doświadczenie nabierze dla 

ciebie większej realności, jeśli znajdziesz sposób zachowania dziecka 

w pamięci. Niektórzy ludzie w tym celu sadzą drzewo, przekazują 

darowiznę lub zakładają fundację dobroczynną. Służyć temu może 
również album ze zdjęciami czy notatkami, tyle że jego układanie jest 

działaniem jednorazowym. Córeczka jednej z moich sąsiadek umarła 

w wieku czterech lat. Co roku matka czci jej pamięć, ozdabiając w świę- 

ta choinkę jedynie aniołami. 
Pogodzenie się z losem 

Miej realistyczne oczekiwania. Możesz przystosować się do nowej sytu- 

acji, ale na pewno nie zapomnisz o tej śmierci, ani nie przejdziesz nad 

nią 
do porządku dziennego. Tragiczne przeżycia zmieniły twoje spojrzenie 

198 

Wyzwania macierzyństwa 

na świat, więc już nigdy nie będziesz tym samym człowiekiem. Możesz 
jednak nauczyć się znowu żyć, cieszyć się i kochać inne dzieci. Wielu ko- 

bietom udało się przekuć rozpacz w siłę i uczynić z własnych doświad- 

czeń pomost ku innym ludziom. Oto jak 10 lat po śmierci dziecka z po- 

wodu zespołu nagłej śmierci niemowląt Kathy Whelan (2000) opisuje 

swój powrót do równowagi: 
Najtrudniej było pogodzić się z tym wszystkim. Z tym, że jestem matką, 

która straciła syna; z tym, że on był ze mną i odszedł. Nie mogę już 

opiekować się Mikey'em, ale mogę pomagać innym ludziom, którzy 

przeżywają podobną tragedię. 
Teraz, dziesięć lat po śmierci syna, ciągle żyję. Nie, właściwiej byłoby 

powiedzieć - kwitnę. Przeżyłam strach o następne dzieci. Pięć ciąż, jed- 

no poronienie, trzykrotny lęk przez pierwsze lata życia każdego dziecka. 

Wychowuję trójkę wspaniałych dzieci, kochających, uczuciowych, twór- 
czych. Ból pomógł mi pisać opowiadania i wiersze, które poruszyły serca 

innych ludzi. Tworząc, mogłam dać upust miłości do zmarłego syna, który 

nigdy nie czytał moich książek, ale który dzięki nim żyje w moim sercu. 

Jestem przykładem możliwości przetrwania dla innych rodziców, którzy 
pogrążają się w rozpaczy. Wykorzystałam ból, by ukazać dzieciom głębię 

mojej miłości do nich. 

Mój ojciec potrafił wspaniale mówić o rozpaczy. Z czasem powinna 

ona znaleźć w sercu spokojne miejsce. Od czasu do czasu wracam tam 
i ogarnia mnie uczucie wielkiego smutku, podobne do tego, które ogar- 

nęło mnie wtedy, ale pozbawione już tej wszechpotężnej siły i władzy 

nade mną. Noszę więc żal po Mikey'u w sercu, blisko powierzchni duszy. 

Niekiedy wylewa się on i łączy z miłością, przypominając o tym, co 
czułam do pierworodnego syna. Żyję z tym, potrafię z tym żyć (s. 192). 

Śmierć dziecka jest dla matki najcięższą tragedią. Jak jednak wyni- 

background image

ka z zamieszczonych w tej książce opowieści kobiet, które ją przeżyły, 

nie warto tracić nadziei. Naprawdę można żyć dalej. Na koniec chcia- 

łabym przywołać słowa Lindy DeYmaz, z jej niezwykle poruszającej 
książki pt. Mommy, Please Don't Cry (Mamo, nie płacz, proszę, 1996): 

Pewnego dnia, Mamusiu, padniemy sobie w objęcia 

Ty weźmiesz mnie na ręce 

Pogłaszczesz moje włosy 
I znowu nasze serca 

uderzą jednym rytmem 

Mamusiu, nie płacz, proszę 

Ja czekam na ciebie 
Epilog 

We wstępie do tej książki zachęcałam cię, byś zaczęła wprowadzać do 

swego życia korzystne zmiany. Nie zawsze jednak wiadomo, od czego 

zacząć. Na koniec pragnę więc zebrać poruszane wcześniej wątki i po- 
móc ci postawić pierwszy krok. 

Poszukaj jasnych stron życia 

W książce tej koncentrowałam się na trudnościach związanych z macie- 

rzyństwem. Nie mogłam inaczej. Aby określić, co sprawia nam proble- 
my, musiałam skupić się na negatywnych aspektach tego doświad- 

czenia. Teraz jednak chciałabym, abyś spojrzała na wszystko z drugiej 

strony. Zastanów się przez chwilę, co ci się udaje. 

Nauczyłam się tego z dwóch znakomitych źródeł. Pierwsze to książ- 
ka Julie Morgenstern pt. Organizing from the Inside Out (Tajniki orga- 

nizowania, 1998). Julie jest zawodową organizatorką. Pomaga ludziom 

zdać sobie sprawę, z czym mają problemy. Uważa przy tym jednak, 

że zanim zacznie się dokonywać zmian, powinno się najpierw określić, 
co idzie dobrze. Daje to siłę niezbędną do przeprowadzenia zmian. 

Jon Kabat-Zinn, w książce pt. Fuli Catastrophe Living (Życie w sta- 

nie katastrofy, 1991) wyznaje tę samą zasadę. Jon prowadzi zajęcia 

z medytacji dla pacjentów Centrum Medycznego Uniwersytetu Massa- 
chusetts. Wielu z nich to ludzie ciężko, a nawet śmiertelnie chorzy. Jon 

przekonuje ich jednak, że bez względu na stan zaawansowania choroby, 

większość narządów w ich organizmie działa dobrze. Po raz pierwszy 

przeczytałam tę książkę, kiedy byłam ciężko chora, i zaskoczył mnie ten 

 
200 

_Wyzwania macierzyństwa 

punkt widzenia. Kiedy chorujesz, skupiasz się na tym, co szwankuje. 

Jon spojrzał na problem szerzej i otworzył mi oczy na wszystko to, co 
znajdowało się poza moimi kłopotami zdrowotnymi. 

Zastosuj tę samą zasadę. Teraz życie cię przygniata. Dostrzegasz 

wyłącznie problemy. Jeśli jednak znajdziesz w swoim życiu chociaż je- 

dną jasną stronę, masz na czym budować. 
Znajdź czas dla siebie 

Musisz zacząć traktować własny organizm z należnym mu szacunkiem. 

Dotąd wmawiałaś sobie, że nie masz czasu na gimnastykę, prawidłowe 

odżywianie się, odpoczynek. Trzeba jednak spojrzeć na to inaczej: jeśli 
zachorujesz, obowiązków ci nie ubędzie. Macierzyństwo przypomina 

maraton, a nie sprint. Jeśli masz wytrzymać cały dystans, musisz już 

teraz inwestować w swoje zdrowie. 

Zmień rozkład codziennych obowiązków 
Przeanalizuj swoje codzienne obowiązki - te, które lubisz, i te, których 

nie lubisz. Skoncentruj się na tych drugich. Czy możesz je zmienić? 

Jeżeli na przykład pracujesz zawodowo i jest to dla ciebie źródło stresu, 

to trzeba się zastanowić, jak poprawić sytuację. Czy możesz zmienić 
pracę? Czy możesz zmniejszyć długość czasu pracy lub zorganizować 

ją w sposób bardziej elastyczny? Może warto wziąć udział w jakichś kur- 

background image

sach, aby zwiększyć swoje kompetencje? Elaine St. James w książce pt. 

Liuing the Simple Life (Prostota w życiu, 1999) daje wiele praktycznych 

rad, jak można zmienić rozkład codziennych obowiązków. Nie wszys- 
tkie zmiany da się przeprowadzić od razu, ale warto sporządzić plan. 

Świadomość tego, że istnieje jakieś rozwiązanie, pomaga sprostać 

bieżącej sytuacji - nawet jeśli jego wdrożenie musiałoby zająć kilka lat. 

Uświadomienie sobie, w których obszarach życia napotykasz najwięcej 
trudności, pomoże ci szukać właściwych rozwiązań. Dzięki temu przes- 

taniesz uważać całą sytuację za pozbawioną wyjścia. 

Zacznij się znowu śmiać 

Często rozmawiam z matkami. Nie mogę powstrzymać się więc od 
stwierdzenia, że bywamy bardzo ponurym towarzystwem. Bierzemy 

siebie zb}'t poważnie. Król Salomon powiedział, że „Radość serca 

Epilog 

201 
wychodzi na zdrowie" (Księga Przysłów 17, 22). Współczesna nauka 

potwierdza tę starą mądrość. Śmiech i lekkość ducha wzmacniają sys- 

tem immunologiczny i poprawiają samopoczucie. Kiedy zaś jesteśmy 

zestresowane, brakuje nam poczucia humoru. 
Jeśli zapomniałaś już, co to śmiech, pomóc ci może kilka rad. Wypo- 

życz kilka komedii. Przeczytaj kilka śmiesznych książek. Miej na podo- 

rędziu coś, co cię śmieszy, i sięgaj do tego zawsze, kiedy czujesz się 

zestresowana. Naucz się naturalnej radości od dzieci. W codziennym 
życiu zdarza się mnóstwo komicznych sytuacji. Nie traktuj wszystkiego 

z taką śmiertelną powagą, rozejrzyj się i naucz cieszyć się tym, co cię 

otacza. 

Poszukaj autorytetu 
Przytłoczona codziennymi zmaganiami, łatwo możesz zatracić obraz 

całości. Zastanawiasz się, czy ta niewolnicza praca ma jakiekolwiek 

znaczenie. Autorytet może dodać ci otuchy. Zapracowana po uszy, zaję- 

ta praniem, karmieniem, usypianiem i zaspokajaniem rozlicznych 
potrzeb dzieci, myślisz, że tak będzie zawsze. Rozmowa ze starszą ko- 

bietą pomoże ci spojrzeć na ten etap z perspektywy całego życia 

i uświadomić sobie, jak krótko on trwa. Autorytetem musi jednak być 

kobieta, która ma pozytywne doświadczenia macierzyńskie. Z tego, 

że jest starsza, nie musi bowiem wynikać, że miło wspomina czas 
wychowywania dzieci. Jeśli jest przepełniona goryczą, to może tylko 

spotęgować w tobie uczucia, które pragniesz wyeliminować. Można 

przecież pamiętać o wszystkich kłopotach i trudnościach macierzyń- 

stwa, a mimo to zachować dobre wspomnienia z tego okresu. Taka 
właśnie kobieta powinna być dla ciebie autorytetem. 

Połącz się z siecią 

Jeśli nie masz jeszcze połączenia z Internetem, gorąco cię do tego na- 

mawiam. Jest tam wprawdzie dużo śmieci, ale znajdziesz również wiele 
pożytecznych informacji. Jak z każdego narzędzia, z Internetu trzeba 

korzystać rozsądnie. Wybieraj to, co jest ci naprawdę potrzebne. 

Jeśli nie stać cię na komputer, możesz z niego korzystać w różnych 

miejscach publicznych. Organizuje się też wiele kursów dla począt- 
kujących. Nie zapominaj również o swoich dzieciach. One bardzo szybko 

się w tym orientują i mogą cię wszystkiego nauczyć. 

II 

202 
Wyzwania macierzyństwa 

Znajdź odpowiedni dla siebie rytm pracy 

Często zdaje się nam, że wszystko powinnyśmy zrobić natychmiast. 

Rządzi nami fałszywe przekonanie, że jeśli tylko będziemy wystarcza- 
jąco ciężko pracować, ze wszystkim damy sobie radę. Tymczasem to 

nieprawda. Zawsze zostanie coś do zrobienia, ale przecież nie musisz 

background image

tego robić od razu. Ludzie, którzy umieją odpoczywać i znajdują właści- 

wy dla siebie rytm pracy, są bardziej wydajni. 

Zatrudnij trenera 
Jeśli wskazówki zawarte w tej książce nie wystarczą, zastanów się, czy 

nie powinnaś zatrudnić trenera. Nie chodzi o terapeutę, ani o trenera 

sportowego. Myślę o ludziach, którzy pomagają innym żyć w zgodzie 

z wyznawanymi przez nich wartościami. Jeśli potrzebujesz więcej infor- 
macji, sprawdź adres internetowy www.coachu.com. 

Kultywuj życie duchowe 

Jak wiele z was, wyznaję konkretną religię i czuję się nieco zakłopotana, 

zachęcając do kultywowania nieokreślonej „duchowości". Nie wyba- 
czyłabym sobie jednak, gdybym nie wspomniała o niezwykłych korzyś- 

ciach zdrowotnych płynących z wiary, modlitwy i medytacji. Ludzie 

wierzący żyją zwykle dłużej i cieszą się lepszym zdrowiem. Psycho- 

logowie czują się skonsternowani tym odkryciem i nie za bardzo wiedzą, 
jak się do niego ustosunkować. Nawet oni jednak przyznają, że życie 

duchowe ma wielkie znaczenie (Benson, 1997). 

Otaczaj się pięknem 

Moja końcowa rada również dotyczy pielęgnowania duszy. Rób to dla 
siebie i dla swojej rodziny. Poddane stresowi, stajemy się strasznie 

prak- 

tyczne albo zaczynamy sądzić, że piękno jest tylko dla bogatych. 

Myślimy wówczas o wielkich dziełach sztuki czy eleganckich meblach, 
nie uświadamiając sobie, że piękno możemy odkryć we własnym domu. 

Wszyscy możemy z nimi obcować, płacąc bardzo niską cenę. 

Niekiedy wystarczą rzeczy, które już masz. Czy nie można ustawić 

ich bardziej atrakcyjnie? Sięgnąć do jakichś pamiątek rodzinnych albo 
Epilog 

203 

do innych przedmiotów, które lubisz? Oprawić fotografii? Zadbać o to, 

by w pokojach było bardziej kolorowo? Samo zaprowadzenie porządku 
znacznie poprawia wygląd pomieszczenia. Rozejrzyj się po domu. Czy 

podoba ci się wszystko, co się w nim znajduje? Jeśli nie, czemu to trzy- 

masz? Przenieś to gdzie indziej, sprzedaj lub wyrzuć. Nie otaczaj się 

przypadkowymi sprzętami, wybieraj je świadomie. 

Piękno nie ogranicza się do zmysłu wzroku. Można je odbierać 
również słuchem. Rozkoszuj się dobrą muzyką. Nie musi to być muzy- 

ka klasyczna, choć dostępnych jest kilka bardzo dobrych zestawów. 

Powinna to jednak być muzyka, która cię uwzniośla. Doskonałe płyty 

czy nagrania znajdziesz w wielu bibliotekach. Możesz też wymieniać się 
z przyjaciółmi. Na szczęście muzyka to bardzo tanie źródło piękna. 

Pamiętaj też o zapachach. To miło, gdy w twoim domu czy miejscu 

pracy ładnie pachnie. Różne zapachy wpływają korzystnie na akty- 

wność (mięta), nastrój (owoce cytrusowe), sprzyjają relaksacji (lawenda) 
lub przywołują obrazy przytulnego domu (pieczony chleb, cynamon). 

Zastanów się, jak włączyć zapachy do swojego życia. 

Inną drogą do piękna jest zmysł smaku. Jeśli nie czujesz się w kuch- 

ni zbyt pewnie, naucz się kilku podstawowych technik gotowania, aby 
jadać smacznie. Często najlepsze są proste dania. Glenna Matthews 

w książce pt. Just a Housewife (Pc prostu gospodyni, 1987) pisze, jak 

masowa produkcja żywności wpływa na upodobania smakowe Ame- 

rykanów. Nie znamy smaku świeżych warzyw i owoców czy starannie 
przyrządzonego mięsa. Kiedy urządzisz kuchnię tak, że będziesz lubiła 

tam przebywać, może znowu nauczysz się doceniać rozkosze jedzenia 

przyrządzanego w domu. 

Nie należy wreszcie zapominać o pięknie płynącym z dotyku. Czy 
w twoim domu znajduje się miejsce, w którym można spokojnie 

posiedzieć? Niektóre meble bywają bardzo niewygodne. Nie poświęcaj 

background image

wygody dla wyglądu. W domu muszą być również miejsca, w których 

rodzina może przebywać razem. W wielu domach nie ma pokoju, 

w którym byłyby miejsca do siedzenia dla wszystkich członków rodziny. 
Niewielka zmiana przyniesie wam duże korzyści. 

I tak dotarłyśmy do końca naszej wspólnej podróży. Macierzyństwo 

jest ciężką pracą, ale może stać się też źródłem ogromnej dumy i jednym 

z naszych największych życiowych osiągnięć. Na koniec chciałabym 
przytoczyć słowa Alexandry Stoddard z książki pt. Mothers: A Celebra- 

tion (Na cześć Matki): 

204 

Wyzwania macierzyństwa 
Słowo „matka" oznacza coś więcej niż osobę. Matka to siła życiowa, 

duch. To energia życia i miłości, przekazywana innym. Bycie matką 

oznacza posiadanie dzieci, ale wpływ matki nie ogranicza się tylko do 

własnego potomstwa, sięga znacznie dalej. Matka to osoba uniwersalna. 
Jej siła jest delikatna, pochodzi z wrodzonego instynktu macierzyńskiego. 

To najpotężniejsza siła na świecie. 

Każda kobieta stanowi część tej uniwersalnej, szczodrze obdarowującej 

energii. Kobiety żywią, wskazują kierunek i zapewniają ciągłość. 
Matki matkują. To robimy. Tym jesteśmy. Błogosławione. 

Bibliografia 

Abramowitz, J. N.t Mattoon, A. T. (1999), Cutting the Costs of Paper: 
Sauing Forests, Water, Energy ... 

and Money. Worldwatch Institute, www.worldwatch.org. 

Affluenza. 2000. www.pbs.org. 

Alexander P. (1998). Adult attachment and long-term effects in survivors 
of incest. Child Abuse and Neglect 

22, 45-61. 

American Association for Premature Infants. (2000). www.aapi-online.org 

www.beevy.com/american/statis- 
tics?58-2749. 

Amundson, K. (2000). Breaking the cycle of violence. Consortium 

Connections, 9, 8. 

Armey, D. (1996). Time is money: Economic crunch is taking time from 

parents and children. World, 
Sierpień 3/10, 24. 

Ascione, F. R. (1995). Domesłic Violence and Cruelty to Animals. Praca 

wygłoszona 

na Czwartej Międzynarodowej Konferencji poświęconej Przemocy w Rodzinie, 
Durham, N. H., Lipiec. 

Aslett, D. (1984). Clutter's Last Stand. Cincinnati: Writer's Digest 

Books. 

Aslett, D. (2000). No Time to Clean. Pocatello, Ida.: Marsh Creek Press. 
Atkinson, H. (1985). Women and Fatigue. New York: Pocket Books. 

Avissar, S., Nechamkin, Y., Roitman, G., Schreiber, G. (1997). Reduced G 

protein functions and 

immunocreative Ievels in mononuclear leukocytes of patients with 
depression. American Journal 

of Psychiatry, 154, 211-217. 

Baker Miller, J. (1995). Toward a New Psychology of Women. Boston: Beacon 

Press. 
Banyard, V. (1997). The impact of childhood sexual abuse and family 

functioning on four dimensions 

of women's later parenting. Child Abuse and Neglect, 21, 1095-1107. 

Barrett, J. H., Brennan, P., Fiddler, M., Silman, A. (2000). 
Breastfeeding and postpartum relapse in women 

background image

with rheumatoid arthritis and inflammatory arthritis. Arthritis and 

Rheumatism, 43, 1010-1015. 

Becker-Lausen, E., Mallon-Kraft, S. (1997). Pandemie outeomes: The 
intimacy variable. W: G. K. Kantor, 

J. Jasinski (red.), Out of Darkness: Contempornry Perspectiues on Family 

Violence, Newbury Park, 

California: Sagę Publications. 
Beecher Stowe, H. (1853, 1997). Uncle Tom's Cabin. New York: Dutton 

Signet. 

Benson, H., Stark, M. (1997). Timeless Healing: The Power and Biology 

ofBelief. New York: Fireside. 
Bifulco, A., Harris, T., Brown, G. W. (1992). Mourning or early 

inadeąuate care? Reexamining the relation- 

ship  of maternal  loss  in  childhood  with  adult  depression  and  

anxiety.  Development  and 
Psychopathology, 4, 433-451. 

Blumberg, N. L. (1980). Effects of neonatal risk, maternal attitude, and 

cognitive style on early postpartum 

adjustment. Journal ofAbnormal Psychology, 89, 139-150. 
Blumenthal, M. (1999). The Complete German Commision E Monographs: 

Therapeutic Guide to Herbal 

Medicine. Newton, Mass.: Integrative Medicine Communication. 

Brabec, B. (1997). Homemade Money: How to Select, Start, Manage, Market 
and Multiply the Profits 

of a Bussiness at Home. Cincinnati: F and W Publications. 

Brady, D. (2000). Martha Inc.: Inside the growing empire of America's 

lifestyle ąueen. Business Week 
Online, www.businessweek.com, Styczeń, 17. 

Brandt, A. (1998). Understanding and Acknowledge Negatiue Emotions. 

ElderCare Online, www.ee- 

-ortline.net. 
Breathnach, S. B. (1995). Simple Abundance: A Daybook ofComfort and Joy. 

New York: Warner Books. 

206 

Wyzwania macierzyństwa 

Bremner,.J. D., Southwick, S. M., Johnson, D. R., Yehuda, R., Charney, D. 
S. (1993). Childhood physical 

abuse and combat-related posttraumatic stress disorder in Vietnam 

veterans. American Journal 

of Psychiatry, 150, 235-239. 
Briere, J. N., Elliot, D. M. (1994). Immediate and long-term impacts of 

child sexual abuse. The Future 

of Children, 4, 54-69. 

Bryson, K., Casper, L. M. (1998). Current population reports. Household 
Characteristics March 1997. 

Washington, D. C: U. S. Department of Comerce. 

Buck, P. S. (1941). OfMen and Women. New York: John Day. 

Buist, A. (1998). Childhood abuse, postpartum depression and parenting 
difficulties: A literaturę review 

of associations. Australian and New Zealand Journal of Psychiatry, 32, 

370-378. 

Burkett, L. (1999). Women Leauing the Workplace: How to Make the 
Transition from Work to Home. 

Chicago: Moody Press. 

Burns, D. (1989). The Feeling Good Handbook. New York: Penguin. 

Burns, D. (1999). The Feeling Good: The New Mood Therapy. New York: Avon. 
Cain, N. (1996). Healing the Child: A Mother's Story. New York: Rawson 

Associates. 

background image

Cardozo, A. R. (1996), Seąuencing: A New Solution for Women Who Want 

Marriage, Career and Family. 

San Bernardino, Calif.: Borgo Press. 
Cassidy, A. (1999). Time sąueeze: Can working moms beat the clock? 

Results from our exclusive survey. 

Working Mother, Listopad, 48-54. 

Cassidy, J., Shaver, P. R. (1999). Handbook of Attachment: Theory, 
Research, and Clinical Applications. 

New York: Guilford. 

Centers for Disease Control and Prevention. (1999). National Vital 

Statistics Reports 47. www.cdc.gov. 
Cloud, H., Townsend, J. (1992). Boundaries: When to Say „Yes", When to 

Say „No". Take Control ofYour 

Life. Grand Rapids, Mich.: Zondervan. 

Covey, S. R. (1989). The Seuen Habits ofHighly Effectiue People. New 
York: Fireside. 

Crockenberg, S., McCluskey, K. (1986). Change in maternal behaviour 

during the baby's first year of life. 

Child Development, 57, 746-753. 
Cutrona, C. E., Troutman, B. R. (1986). Social support, infant 

temperament, and parenting self-efficacy: 

A medical model of postpartum depression. Child Development, 57, 1507-

1518. 
Dacyczyn, A. (1992). The Tightwad Gazette. New York: Villard Books. 

Dacyczyn, A. (1995). The Tightwad Gazette II. New York: Villard Books. 

Dacyczyn, A. (1996). The Tightwad Gazette III. New York: Villard Books. 

Davidson,' J. (1991). Breathing Space: Liuing and Working at a 
Comfortable Pace in a Sped-up Society. 

New York: MasterMedia. 

Davis, D. L. (1996). Emply Cradle, Broken Heart: Suruiuing theDeath 

ofYour Baby. Golden, Colo.: Fulcrum 
Publishing. 

DeYmaz, L. (1996). Mommy, Please Don't Cry. Sisters, Org.: Multnomah 

Press. 

Diamond, K. (1991). Motherhood after Miscarriage. Holbrook, Mass.: Adams 

Media. 
Dominguez, J., Robin, V. (1992). Your Money or YourLife: Transforming 

Your Relationship with Money and 

Achieuing Financial Independence. New York: Viking. 

Earle, A. M. (1898, 1992). Home Life in Colonial Days. Stockbridge, 
Mass.: Berkshire House. 

Egeland, B., Jacobvitz, D., Sroufe, L. A. (1988). Breaking the cycle o 

abuse. Child Deuelopment, 59, 

1080-1088. 
Fidler, A. T., Bernstein, J. (1999). Infertility: From a personal to a 

public health problem. Public Health 

Reports, 114, 494-511. 

Finkelhor, D. (1994). Current information on the scope and naturę of 
child sexual abuse. Future 

of Children, 4, 31-53. 

Fisher, D. G. (1996). Mothers at home. New Beginnings, 

Wrzesień/Październik, 132-135. 
Friedan, B. (1963). The Feminine Mystigue. New York: Dell. 

Fuller, J. A., Warner, R. (2000). Family stressors as predictors of 

codependency. Genetic, Social, and 

General Psyehology Monographs, 126, 5-22. 
Bibliografia 

207 

background image

Gara, M. A., Allen, L. A., Herzog, E. P., Woolfolk, R. L. (2000). The 

abused child as parent: The structure 

and content of physically abused mothers' perceptions of their babies. 
Child Abuse and Neglect, 24, 

627-639. 

Gibson, R. L., Hartshorne, T. S. (1996). Childhood sexual abuse and adult 

loneliness and network 
orientation. Child Abuse and Neglect, 20, 1087-1093. 

Goldberg, B. (1998). Alternatiue Medicine Guide to Chronić Fatigue, 

Fibromyalgia, and Enuironmental 

Illness: 26 Doctors Show You How Reuerse These Conditions with Clinically 
Prouen Alternatiue 

Therapies. Tiburon, Calif: Future Medicine Press. 

Greenspan, M. (1998). „Exceptional" mothering in a „normal" world. W: C. 

Garcia Coli, J. L. Surrey, 
K. Weingarten (red.), Mothering Against the Odds: Diuerse Voices of 

Contemporary Mothers. New York: 

Guilford. 

Gromada, K. (1999). Mothering Multiples. Schaumburg, Illinois: La Leche 
League International. 

Hale, T. W. (1999). Medications and Mothers' Milk. Amarillo, Tex.: 

Pharmason Medical Publishing. 

Hammods, K. H. (1998). There really aren't enough hours in the day. 
Business Week Online, www.business- 

week.com, Kwiecień, 15. 

Health. (2000). The alarming truth about his snoring. Health, 

Styczeń/Luty, 22. 
Hochschild, A., Machung, A. (1989). The Second Shift. New York: Avon 

Books. 

Hochschild, A. R. (1997). The Time Bind: When Work Becomes Home and Homes 

Work. New York: 
Metropolitan Books. 

Holden, C. (2000). Global survey examines impact of depression. Science, 

288, 39-40. 

Hunfeld, J. A., Tempels, A., Passchier, J., Hazebroek, F. W. J. (1999). 

Parental burden and grief one year 
after the birth of a child with a congenial anomaly. Journal of Pediatrie 

Psyehology, 24, 515-520. 

Isenberg, D. A. (1999). Complicated Systemie Lupus Erythematous: How to 

Assess It, How to Treat It. 
Address at the annual meeting of American Collage of Rheumatology, 

Boston, Mass., Listopad. 

Jarvis, P. A., Myers, B. J., Creasey, G. L. (1989). The effects of 

infants' illness on mothers' interactions with 
prematures at 4 and 8 months. Infant Behauior and Deuelopment, 12, 25-35. 

Johnson,   J.   G.,   Cohen,   P.,   Brown,   J.,   Smailes,   E.   M.,   

Bernstein,   D.   P.   (1999).   Childhood 

maltreatment inereases risk for personality disorders during early 
adulthood. Archiues of General 

Psychiatry, 56, 600-606. 

Johnson, S. K. (2000). Chore wars. Ladies' Home Journal, Marzec. 

Kabat-Zinn, J. (1991). Fuli Catastrophe Lioing: Using the Wisdom of Your 
Body and Mind to Foce Stress, 

Pain and Illness. New York: Dell Publishing Company. 

Kelch, S. (1999). Another option for figthing the blues. Herbs for 

Health, September/October, 74-75. 
Kendall-Tackett, K. A. (2000). Physiological correlates of childhood 

abuse: Chronić hyperarousal in PTSD, 

background image

depression and irritable bowel syndrome. Child Abuse and Neglect, 24, 

799-810. 

Kendall-Tackett, K. A., Kaufman Kantor, G. (1993). Postpartum Depression: 
A Comprehensioe Approach 

for Nurses. Newbury Park, Kalifornia: Sagę Publications. 

Kendall-Tackett, K. A., Marshall, R. (1999). Victimization and diabetes: 

An exploratory study. Child Abuse 
and Neglect, 23, 593-596. 

Kendall-Tackett, K. A., Marshall, R., Ness, K. E. (2000). Victimization, 

healthcare use, and health mainte- 

nance. Family Violence and Sexual Assault Bulletin, 16, 18-21. 
Kendall-Tackett, K. A., Williams, L. M., Finkelhor, D. (1993). The impact 

of sexual abuse on children: 

A review and synthesis of recent empirical studies. Psychological 

Bulletin, 113, 164-180. 
Khalsa, K. P. S. (2000). Don't take your herbs for granted. Herbs for 

Health, Lipiec/Sierpień, 52-55. 

Kiely, J. L., Kleinman, J. C, Kiely, M. (1992). Triplets and higher-order 

multiple births: Time trends and 
infant mortality. American Journal of Diseases of Childhood, 146, 862-

868. 

Kitzinger, S. (1990). The Crying Baby. New York: Penguin. 

Koocher, G. (2000). Personal communication with author. 
Koverola, C, Morahan, M. (2000). Differential Impact of Domestic Violence 

and Child Sexual Abuse: 

Maternal Functioning as a Mediating Variable. Paper presented at 

„Victimization of Children and 
Youth: An International Research Conference". Durham, N. H., Lipiec. 

Kurcinka, M. S. (1991). Raising Your Spirited Child: A Guide for Parents 

Whose Child Is Morę. New York: 

HarperPerennial. 
 

208 

Wyzwania macierzyństwa 

LaPlante, M/P., Carlson, D., Kaye, H. S., Bradsher, J. E. (1996). 

Families with Disabilities in the United 
States: Executiue Summary. Washington, D. C: U. S. Department of Health 

and Human Sendces. 

Leman, K. (1987). Women ho Try Too Hard: Breaking the Pleaser Habits. 

Grand Rapids, Michigan: 
Fleming H. RevelL 

Lemieux, A. M., Coe, C. L. (1995). Abuse-related post-traumatic stress 

disorder: Evidence for Chronić 

neuroendocrine activation in women. Psychosomatic Medicine, 57, 105-115. 
Lenz, E., Baugh-Meyer, A. (2000). The scary herbs: Are they really so 

scary? Herbs for Health, 

Lipiec/Sierpień, 48-51. 

Lewis, D. S., Lewis, G. (1989). Motherhood Stress. Dallas, Tex.: Word 
Publishing. 

M. C. (1893). Euerybody's Book of Correct Conduct, Being the Etiąuette of 

Euery-day Life. London: Saxon 

and Co. 
Mack, D. (1997). The Assault on Parenthood: How Our Culture Undermines 

the Family. 

New York: Simon and Schuster. 

Marco, C. A., Schwartz, J. E., Neale, J. M., Shiffman, S., Catley, D., 
Stone, A. (2000). Impact of gender and 

background image

having children in the household on ambulatory blood pressure in work and 

nonwork settings: 

A partial replication and new findings. Annals ofBehauioral Medicine, 22, 
110-115. 

Matthews, G. (1987). „Just a Housewife": The Rise and Fali of Domesticity 

in America. New York: Oxford 

University Press. 
McCormick, L. (1995). Depression in mothers of children with Attention 

Deficit Hyperactivity Disorder. 

Family Medicine, 27, 176-179. 

McGrath, E., Keita, G. P., Strickland, B. R., Russo, N. F. (1990). Women 
and Depression: Risk Factors 

and Treatment Issues. Washington. D. C: American Psychological 

Association. 

McGuire, P. A. (1999). Worker stress, health reaching critical point. APA 
Monitor Online, 

www.apa.org/monitor, Maj. 

McMillen, C., Zuravin, S., Rideout, G, (1995). Perceived benefit from 

child sexual abuse. Journal of 
Consulting and Clinical Psychology, 63, 1037-1043. 

Mintz, S.; Kellog, S. (1988). Domestic Reuolutions: A Social History of 

American Family Life. New York: 

Free Press. 
Moran, V. (1997). Shelter for the Spirit: Create Your Own Hauen in a 

Hectic World. New York: 

HarperPerenniaf. 

Moran, V. (1999). Creating a Charmed Life: Sensible, Spiritual Secrets 
Euery Busy Woman Should Know. 

New York: HarperSanFrancisco. 

Morgenstern, J. (1998). Organizing front the Inside Out. New York: Henry 

Holt and Company. 
Murray, B. (2000). Family income predicts children's postdivorce well-

being. Monitor on Psychology, 

Czerwiec, 14. 

Murray, M. T. (1996). Natural Alternatiues to Prozac. New York: William 

Morrow and Co. 
Myers, N. (2000). Sustainable consumption. Science, 287, 2419. 

National Academy on an Aging Society. (2000). Caregiuing: Helping the 

Elderly with Activity Limitations, 

www.agingsociety.org. 
National Institute of Child Health and Human Development. (1999). 

Chronicity of maternal depressive 

symptoms, maternal sensitivity, and child functioning at 36 months. 

Deuelopmental Psychology 35, 
1297-1310. 

National  Institute of Mental Health.  (2000a). NIMH Research on  

Treatment for Attention Deficit 

Hyperactiuity Disorder (ADHDj: The Multimodal Treatment Study. 
www.nimh.nih.gov. 

National Institute of Mental Health. (2000b). Attention Deficit 

Hyperactivity Disorder. www.nimh.nih.gov. 

National Sleep Foundation. (2000a). 2000 Omnibus Sleep in American Poll. 
www.sleepfoundation.org. 

National Sleep Foundation. (2000b). The Naturę of Sleep. 

www.sleepfoundation.org. 

Nelson, M. E., Wernick, S. (1998). Strong Women Stay Young. New York: 
Bantam. 

background image

Olkin, R. (1999). What Psychotherapists Know about Disability. New York: 

Guilford. 

O'Neil, J. R. (1993). The Paradox of Success: When Winning at Work Means 
Losing at Life. New York: 

G. P. Putnam's Sons. 

Panuthos, C, Romeo, C. (1984). Ended Beginnings: Healing Childbearing 

Loses. Westport, Conn.: Bergin 
and Garvey. 

Pennebaker, J. W. (1997). Opening Up: The Healing Power ofEzpressing 

Emotions. New York: Guilford. 

Bibliografia 
209 

Polansky,   N.   A.,   Gaudin,   J.   M.t   Ammons,   P.   W.,   Davies,   

K.   B.   (1985).   The   psychological 

ecology of the neglectful mother. Child Abuse and Neglect, 9, 265-275. 
Potter, B. (1998). Ouercoming Job Burnout: How to Renew Enthusiasm for 

Work. Berkeley, Kalifornia: 

Ronin. 

Preston, J., Johnson, J. (1997). Clinical Psychopharmacology Madę 
Ridiculously Simple (wyd. 3). Miami: 

MedMaster, Inc. 

Radke-Yarrow, M. (1998). Children ofDepressed Mothers. Cambridge, U. K.: 

Cambridge University Press. 
Raskin, V. (1997). When Words Are Not Enough: The Women's Prescńption for 

Depression and Anxiety. 

New York: Broadway. 

Rhoades, N., Hutchinson, S. (1994). Labor experiences of child sexual 
abuse survivors. Birth, 21, 213-220. 

Robins, V. (1994). A Declaration of Independence from Overconsumption. 

New Road Map Foundation, 

www.newroadmap.org. 
Rosenthal, N. E. (1998). Winter Blues: Seasonal Affective Disorder. What 

it Is and How to Ouercome It. 

New York: Guilford. 

St. James, E. (1999). Liuing the Simple Liue: A Guide to Scaling Down and 

Enjoying Morę. New York: 
Hyperion. 

Sapolsky, R. M. (1996). Why stress is bad for your brain. Science, 273, 

749-750. 

Schor, J. (1992). The Ouerworked American: The Unexpected Deeline 
ofLeisure. New York: Basic Books. 

Schwartz, F. N., Zimmerman, J. (1992). Breaking with Tradition: Women and 

Work, the New Facts ofLife. 

New York: Warner Books. 
Schwartz Cowan, R. (1983). Morę Work for Mother: The Ironies of Household 

Technology from the Open 

Hearth to the Microwaue. New York: Basic Books. 

Scoon-Rogers, L. (1999). Child Support for Custodial Mothers and Fathers: 
1995. Washington, D. C: 

U. S. Department o Commerce, Economics and Statistics Administration. 

www.census.gov. 

Sears, W (1991). Christian Parenłing and Childcare. Nashville, Tenn.: 
Thomas Nelson. 

Sears, W (1995). SIDS: A Parent's Guide to Understanding and Preuenting 

Sudden Infant Death Syndrome. 

New York: Little, Brown. 
Sears, W., Sears, M. (1996). Parenting the Fussy Baby and High-Need 

Child. New York: Little, Brown. 

background image

Sears, W., Thompson, L. (1998). The A. D. D. Book: New Understandings, 

New Approaches to Parenting 

Your Child. New York: Little, Brown. 
Sedlak, A., Broadhurst, D. D. (1996). Third National Incidence Study of 

Child Abuse and Neglect, Finał 

Report. Washington, D. C: U. S. Department of Health and Human Services. 

Smith, B., Surrey, J. L., Watkins, M. (1998). „Real mothers": Adoptive 
mothers resisting marginization and 

re-creating motherhood. W: C. Garcia Coli, J. L. Surrey, K. Weingarten 

(red.), Mothering Against the 

Odds: Dioerse Voices of Contemporary Mothers, New York: Guilford. 
Solomon, Z., Ginsburg, K. (1999). Aging in the shadow of war. W: A. 

Maerchkern, M. Schutzwohltz, 

Z. Solomon (red.), Post-Traumatic Stress Disorder: A Lifespan Deuelopment 

Perspectiue, Seattle: 
Hognefe and Huber Publishers. 

Stan, A. (2000). Woman on the verge: On the eve of her run for the 

Senate, Hillary Rodham Clinton reflects 

on a very public life transition. Working Woman, Wrzesień, 60-63. 
Stoddard, A. (1988). Liuing a Beautiful Life: 500 Ways to Add Elegance, 

Order, Beauty and Joy to Euery Day 

of Your Life. New York: Morrow. 

Stoddard, A. (1992). Creating a Beautiful Home. New York: Avon Books. 
Stoddard, A. (1996). Gracious Liuing in the New World: Finding Joy in 

Changing Times. New York: 

Avon Books. 

Stoddard, A. (1996). Mothers: A Celebration. New York: Avon. 
Sullivan,   P.   M.,   Knutson   J.   F.   (2000).   Mal-reatment   and   

disabilities:   A   population-based 

epidemiological study. Child Abuse and Neglect, 24, 1257-1273. 

Swindle, R., Heller K., Pescosolido B., Kikuzawa S. (2000). Responses to 
nervous breakdowns in America 

over a 40-year period. American Psychologist, 55, 740-749. 

Tammy. (2000). Personal story of the loss of multiple. 

www.angels4ever.com. 

Teitelbaum, J. (1996). From Fatigued to Fantastic. Garden City Park, New 
York: Avery. 

U. S. Census Bureau. (1998a). The Official Statistics, www.census.gov, 

Wrzesień, 9. 

210 
Wyzwania macierzyństwa 

U- S. Census Bureau. (1998b). Census Bureau Facts for Features, 

www.census.gov. 

U. S. Census Bureau. (2000). USA Statistics in BHef-Agriculture, 
Business, Finance, and Foreign 

Commerce, www.census.gov. 

U. S. Department of Labor. (1998). Work and Elder Care: Facts for 

Caregiuers and Their Employers, 
www.dol.gov. 

U. S. Department of Labor, Bureau of Labor Statistics. (1996). Consumer 

Expenditure Survey, www.dol.gov. 

U. S. Department of Labor, Women's Bureau. (1997a). Black Women in the 
Labor Force, www.dol.gov. 

U. S. Department of Labor, Women's Bureau. (1997b). Women of Hispanic 

Origin in the Labor Force, 

www. dol.gov. 
U. S. Department of Transportation. (1999). Transportation Statistics 

Annual Report, www.dot.gov. 

background image

Valentine, B. (2000). Personal story of ADHD. www.adhdnews.com. 

Weil, A. (1999). Natural help for depression. SelfHealing, Wrzesień, 1, 

6-7. 
Weil, A. (2000). ADHD: Are we overmedicating children? Seif Healing, 

Sierpień, 8. 

Weiss, E. L., Longhurst J. G., Mazure C. M. (1999). Childhood sexual 

abuse as a risk factor for depression 
in women: Psychological and neurobiological correlates. Archwes of 

General Psychiatry, 156, 816-828. 

Weiss, C. S. (1992). Depression and immunocompetence: A review of the 

literaturę. Psychological Bulletin, 
111, 475-489. 

Whelan, K. A. (2000). Grief Songs: Stories, Letters, and Poems That 

Chronicie the Recouery and Suruiual of 

a Community after the Sudden Death of a Baby. Boston: Massachusetts 
Center for Sudden Infant 

Death Syndrome. 

Whiffen, V. E., Gotbb I. H. (1989). Infants of postpartum depressed 

mothers: Temperament and cognitive 
status. Journal of Abnormal Psychology, 98, 274-279. 

Williams, L. M. (1994). Recall of childhood trauma: A prospective study 

of women's memories of child 

sexual abuse. Journal of Consulting and Clinical Psychology, 62, 1167-
1176. 

Wills, J. A. (1937). The Letters and Speeches of Theodore Rooseoelt. New 

York: Billington. 

Women's Business Network. (2000). Self-employed women. Working Woman, 
November, 4. 

Woodbury, R. M. (1925). Infant Mortality and Its Causes. Baltimore: 

Williams and Wilkins. 

Working Mother. (2000). Setting up home office. Special Advertising 
Section. Kwiecień. 

Wright, R. (1997). Go ahead ... sleep with your children. APA Monitor, 

Czerwiec, 16-17. 

Wurtman, J. J., Suffes S. (1997). The Serotonin Solution to Achieue 

Permanent Weight Control. New York: 
Fawcett Columbine. 

Zuravin 

n, S., McMillen C, DePanfilis D., Risley-Curtiss C. (1996). The 

intergenerational cycle o: 
altreatment: Continuity vs. discontinuity. Journal of lnterpersonal 

Violence, 11, 315-334. 

>f child 

Indeks rzeczowy 
adrenalina (epinefryna) 27 

alergie 38 

alternatywne formy zatrudnienia 88-93 

wady 90-93 
zalety 88-90 

anemia 119-120 

anhedonia 44 

autyzm 170, 175 

behawioryzm 163-164 

bezpłodność 183-184 

konsekwencje zdrowotne 184 
leczenie 184 

negatywne skutki 183-184 

background image

bezradność 193 

bezsenność 116, 118 

bliźnięta 54 
ból 143 

Celexa 36 

chimeryczny temperament u dziecka 
(dziecko chimeryczne) 150-153,  158,  159, 

161, 163-164 

cechy 150-151 

choroba rodzica 135-136 
psychiczna 135 

choroby   autoimmunologiczne   119,   120, 

122-123 

choroby   chroniczne   wieku    dziecięcego 
169-170 

choroby, społeczna akceptacja 171 

ciąża mnoga 184, 195 

cukrzyca 119, 120, 143, 172 
ćwiczenia fizyczne 40 

deformacje twarzy, wrodzone 171 

depresja 18, 32, 36-37, 44-45, 48, 133, 135, 
146, 176, 194 

a doznanie przemocy w dzieciństwie 139 

a hormony 32 

przyczyny 33 
u dzieci 136, 137 

u kobiet 32 

u matek 32, 142, 158 

depresja maniakalna 44 
depresji biologiczna teoria 36 

depresji leczenie 39-44 

ziołowe środki przeciwdepresyjne 41 

dieta bezglutenowa 175 

dieta bezkazeinowa 175 
„dieta informacyjna" 29 

domowe ognisko 

odrodzenie 75-76 

znaczenie 63, 66 
doula 12-13 

dwubiegunowe zaburzenia afektywne 44 

dysfunkcyjne style interpersonalne 142 

natrętny 142 
unikający 142 

współuzależnienie 142 

związki kazirodcze 142 

dysocjacja 141 
działalność społeczna 28 

dzieci z ciąży mnogiej 184 

dziecka 

impulsywność 155 
nieuwaga 154 

wybiórcza uwaga 155 

dziecko alkoholików 134-135 

dziecko chimeryczne, patrz temperament 
chimeryczny u dziecka 

dziecko nadaktywne 153, 155 

background image

chłopiec 154 

dziewczynka 154 

dziecko narkomanów 134-135 
dziecko obserwujące maltretowanie jednego 

z rodziców 135—136 

dziecko specjalnej troski 53-54 

dziecko twórcze 162 
dziecko z zaburzeniami uwagi 161 

epinefryna (adrenalina) 27 

„feminizacja nędzy" 34 
fibro myalgia 119, 120, 122 

diagnoza 122 

fobie 139 


gospodyni domowej syndrom 67-69 

granic wyznaczanie 60, 147 

grupy wsparcia 178 

grzybica 123 
gwałt 17 

hiperleksja 175 

hormon stresu 27, 196 
imperatyw demograficzny 86 

industrializacja 66 

instynktowna troska macierzyńska 12 

Internet 201 
izolacja 35, 175, 191-192 

kobiet 92 

212 

Wyzwania macierzyństwa 
matki 160 

przełamywanie 178 

karmienie piersią 44, 141, 146, 147 

a branie leków 44 
a doznanie przemocy (seksualnej) 

w dzieciństwie 146 

kazirodztwo 142 

kobiece organizacje 66 
kobiecy sposób myślenia 76 

kobiety a praca zawodowa 79-95 

dochody 80 

koszty 83 
ubezpieczenie 81 

zaciąganie kredytu 25, 81 

kobiety jako konsumentki 74 

kobiety jako producentki 74 
kobiety jako strażniczki ogniska domowego 

64,65 

kobiety w USA przed wojną secesyjną 63-66 

konfliktów unikanie 163 
konsumeryzm 71-72, 77 

konsumpcja nadmierna 77 

kortyzol 27, 37-38 

kultura stresu 21 
lekarze naturopaci 40 

lęk 193 

background image

liszaj rumieniowaty układowy, patrz toczeń 

19 


maltretowanie 33 

maltretowanie dzieci 130 

agresja emocjonalna 133, 134 

agresja werbalna 133, 134 
fizyczne 132, 144 

przez rodziców chorych psychicznie 

134-135 

przez rodziców uzależnionych 134-135 
zaniedbywanie 132-133, 144 

znęcanie się nad ukochanym zwierzęciem 

dziecka 134 

matka wychowująca dziecko specjalnej 
troski 170-171 

a pozostałe dzieci 179 

opieka nad dzieckiem 173, 179 

proszenie o pomoc 180 
uczucia 173-176 

- depresja 176 

- izolacja 175 

- niechęć 173 
- niepewność 176 

- poczucie winy 173 

- rozpacz 176 

- smutek 176 
- wypalenie 176 

- złość 173 

związki z innymi ludźmi 179 

matka, rola 63 
matki agresywno-natrętne 38 

matki bliźniąt 54-55 

matki jako działaczki 77-78 

matki  samotnie  wychowujące  dzieci  34, 

55-56 
mechanizacja    gospodarstwa    domowego 

66-68 

medycyna alternatywna (tradycyjna) 71 

medycyna konwencjonalna (naukowa) 71 
męski model sukcesu 85 

molestowanie seksualne 33, 131, 144 

napady paniki 139 
napięcie psychiczne 139 

natręctwa myślowe 118 

a norepinefryna 118 

niedoczynność tarczycy 48, 120 
a depresja 120 

niepełnosprawność 128 

nierealistyczne  wymagania  wobec  siebie 

50-52 
niewolnictwo 65 

niska masa urodzeniowa ciała 186 

norepinefryna 27 


odpornościowy system 38 

odżywianie 40 

background image

ofiary holocaustu 144 

ofiary przemocy w dzieciństwie 138 

seksualnej 138 
ofiary zaniedbywania w dzieciństwie 138 

opieka nad dzieckiem 53 

opieka nad rodzicami 57-58 

organizm, dbałość o 125 
ćwiczenia fizyczne 126 

odpoczynek 126-127 

odżywianie się 125-126 

paraplegia 171 
Paxil 36 

perfekcjonizm 50 

płacz dziecka 152 

płeć  a opieka nad domem  i  dzieckiem 
105-108 

kompromis 107 

podłoże konfliktów 107 

strategia bałaganu kontrolowanego 
Indeks rzeczowy 

213 

107-108 

poczucie winy 62, 160, 174, 192, 193 
wzbudzane przez reklamy 72 

pokarm matki i jego substytuty 70 

porażenie mózgowe 170, 171 

poronienie 182-183 
a leczenie niepłodności 183 

łyżeczkowanie 182 

poród a wspomnienie przemocy seksualnej 

doznanej w dzieciństwie 138, 141 
poród przedwczesny 166, 185-186 

przebieg 167 

praca zawodowa 24-25 

na część etatu 86-87 

na odległość 87 
nienormowany czas 86 

przez Internet 87 

w domu 87 

prace domowe 98 
analiza i eliminacja 99-100 

pracy domowej organizacja 100-112 

dbałość o miejsce pracy 102 

dzielenie się obowiązkami 104-112 
strategia konsekwencji 110 

wdrażanie dzieci do obowiązków domo- 

wych 108-111 

wynajmowanie płatnej pomocy 111-112 
Prednisolonum 123 

protestancka etyka pracy 54 

Prozac 36 

przemoc 33 
między rodzeństwem 132 

wobec kobiet 33 

w rodzinie 17 

przepracowanie 28, 52-59 
psychologia zdrowia 18 

purytanie 54 

background image

reakcja typu „walcz lub uciekaj" 27 

reakcje na przemoc doznaną w dzieciństwie 
144 

reklamowe obrazy 49 

szkodliwe 50 

reklamowy przemysł 71 
„przestarzałego produktu" strategia 77 

reumatoidalne zapalenie stawów 123 

rodzice dzieci specjalnej troski 177 

uczucia 177 
opieka nad dzieckiem, jasne strony 

177-178 

rodzina 

dysfunkcyjna 130 
tradycyjna 62 

rozłąka dziecka z rodzicami 136 

rozwód 34, 160 

ruch wyzwolenia kobiet 73-74 

S-adrenozylometionina 42 

schematy poznawcze wadliwe 41, 107, 139, 

145 
sekwencjonowanie 88 

sen, brak 34, 39, 115 

sen, fazy 118 

sen, higiena 124 
sen, zaburzenia 116 

depresja 118 

chrapanie 117, 129 

czasowy bezdech 116, 129 
zespół niespokojnych nóg 116, 129 

serotonina 36, 37 

sezonowe zaburzenia afektywne (SAD) 119, 

120-121 

a depresja 120 
terapia światłem 121 

sklerodermia (twardzina skóry) 123 

służby medyczne 

oddział intensywnej opieki noworodków 
168 

sprzęty gospodarstwa domowego 96-100 

a oszczędność czasu 97-100 

strata dziecka a pozostałe dzieci 194-196 
strata dziecka z ciąży mnogiej 195 

strata dziecka, powody 181 

poronienie 181 

poród przedwczesny 181 
śmierć w czasie porodu 181 

śmiertelna infekcja 181 

urodzenie martwe płodu 181 

wady genetyczne 181 
wypadek przy porodzie 181 

zespół nagłej śmierci niemowląt 181 

strata dziecka, typowe reakcje na 

bezradność 193 
depresja 194 

izolacja 191 

background image

lęk 193 

odrętwienie 189 

poczucie nierealności 190 
poczucie winy 192 

rozpacz 189 

wyparcie 189 

złość 190 
stres 173 

rodzaje 23 

stres przewlekły, skutki 27 

stwardnienie rozsiane 123, 171 
śmierć rodziców 136 

środki przeciwdepresyjne 36 

środki przeciwdepresyjne, farmakologiczne 

43 
214 

Wyzwania macierzyństwa 

inhibitory oksydazy monoaminowej 43 

środki trójpierścieniowe 43 
wybiórcze inhibitory zwrotnego wychwy- 

tu serotoniny 43 

środowisko naturalne, troska o 77 

telefon zaufania 146 
temperament dziecka 150 

terapia farmakologiczna 156 

terapia poznawczo-behawioralna 41 

terapia psychologiczna 145 
tetraplegia 171 

toczeń rumieniowaty (liszaj rumieniowaty 

układowy) 19, 123 

leczenie 127 
traumatyczne   przeżycia   z   dzieciństwa, 

trwale efekty 137 

choroby somatyczne 143 

napięcie psychiczne 139 

problemy interpersonalne 142-143 
słabe poczucie siebie 140-141 

unikanie 141-142 

zaburzenia lękowe 139 

tyramina 42, 43 

ubóstwo 34 

a rozwód 34 

uczulenie na orzechy ziemne 172 
unikanie 141-142 

amnezja 141 

upośledzenie 162 

motoryczne (narządów ruchu) 169, 172 
rozwojowe 170 

uczenia się 170 

oznaki 171 

urodzenie martwego płodu 185 
przyczyny 185 

wcześniactwol65-169 

a choroby 167 
wcześniak 168-170, 186 

wiara 202 

background image

„wojna matek" 79 

współuzależnienie 58 

wybuchowość dziecka 153 
wyczerpanie 48 

u matki 161 

wypalenia syndrom 46-61, 176 

a depresja 59 
objawy 47-48 

przyczyny 48-49 

u kobiet 58 

wzorzec interakcji z dziećmi 
agresywno-natrętny 38, 133, 135 

unikający 38, 133 

zaburzenia emocjonalne u dzieci 170 

zaburzenia lękowe 139 
zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne 139 

zakażenie bakterią E. coli 173 

zapłodnienie pozaustrojowe 184 

dylematy etyczne 184 
zespół Aspergera 170, 180 

zespół   nadpobudliwości   psychoruchowej 

z deficytem uwagi (ADHD) 153-155, 159, 

162, 164, 170, 175 
objawy 154-155 

zespół nagłej śmierci niemowląt 187 

zespół  przewlekłego  zmęczenia   119-120, 

121 
a stres 121 

diagnoza 121 

wirus Epsteina - Barra 121 

zespół stresu pourazowego  118-119,  136, 
137-138 

a zaburzenia snu 118 

zioła 41-42 

dziurawiec zwyczajny (ziele świętojań- 

skie) 42 
złość 139, 159-160, 190-191 

„złoty wiek" rodziny amerykańskiej 74 

zmęczenie 34, 114 

a ciąża 121 
a depresja 117-118 

a stres 117 

zmęczenie matek, przyczyny 115 

brak snu 115 
organiczne 119 

przepracowanie 115 

znęcanie się nad dziećmi 143 

Zoloft 36 
Żałoba 180, 189, 196-198 

przedwczesna 168 

Indeks osobowy 

Abramovitz, J. N. 24 
Alexander, P. 142 

American Association for Premature 

Infants (Amerykańskie Stowarzyszenie 

na rzecz Wcześniaków) 165, 166 
Amundson, K. 34 

Armey, D. 24 

background image

Ascione, F. 134 

Aslett, D. 24, 100, 102, 108 

Atkinson, H. 114 
Avissar, S. 37 

Baker Miller, J. 76 

Ban Breathnach, S. 75 
Barrett, J. H. 123 

Becker-Lausen, E. 142 

Beecher Stowe, H. 65 

Benson,H. 202 
Bernstein, J. 183 

Bifulco, A. 137 

Blumberg, N. L. 167 

Blumenthal, M. 42 
Brabec, B. 87 

Brady, D. 75 

Brandt, A. 46 

Bremner, J. D. 138 
Briere, J. 33, 137, 138 

Broadhurst, D. D. 33, 131, 132 

Bryson, K. 56 

Buck, S. P. 74 
Buist, A. 143 

Burns, D. 41, 44 

Cain, N. 173 
Cardozo, A. 88 

Casper, L. M. 56 

Cassidy, A. 27 

Cassidy, J. 35, 47, 152 
Cloud, H. 60, 147 

Coe, C. L. 118 

Covey, S. 108 

Cronkenberg, S. 152 

Cutrona, C. E. 158 

Dacyczyn, A. 94 

Davidson, J. 24 

DeYmaz, L. 181, 198 
Diamond, K. 183 

Dominguez, J. 94 

Egeland, B. 143 

Elliot, D. 33, 137, 138 
Emerson, R. W. 65 

Epstein-Barr 121 

Fidler, A. T. 183 

Finkelhor, D. 131 
Fisher, D. 76 

Franki, V. 20 

Frederick, C. 71 

Friedan, B. 73-75, 96 
FuUer, J. A. 58 

Gara, M. A. 139 

Ginsburg, K. 145 
Goldberg, B. 123 

Gotlib, I. H. 158 

background image

Gould, B. 73 

Gould, B. 73 

Greenspan, M. 54, 174, 177 
Gromady, K. 54 

Hale, T. 42, 45 

Hammonds, K. H. 105 
Hawthorne, N. 65 

Hochschild, A. 25, 91, 97, 104, 105 

Holden, C. 33 

Hunfeld, J. A. 170 
Hutchinson, S. 138, 141 

Isenberg, D. 127 

Jarvis, P. A. 169 

Johnson, J. G. 44 
Johnson, S. K. 105, 107,139 

Kabat-Zinn, J. 199 

Kantor, G. 167 

Kellogg, S. 63, 71 
Khalsa, K. P. S. 42 

Kiely, J. L. 184 

Kitzinger, S. 151 

Knutson, J. F. 132, 149, 170 
Koocher, G. 172 

Koverola, C. 135 

Kurcinka, M. 150 

216 
Wyzwania macierzyństwa 

LaPlante, M. P. 170 

Leman, K. 110 

Lemieux, A. M. 118 
Lewis, D. S. 66, 69 

Lewis, L. 175 

Lincoln, A. 65 

Mack, D. 71 
Mallon-Kraft, S. 142 

Marco, C. A. 97 

Marshall, R. 143 

Matthews, G. 63-69, 71-75, 203 
Mattoon, A. T. 24 

McCluskey, K. 152 

McCormick, L. 159 

McGrath, E. 32, 34 
McGuire, P. A. 24 

McMillen, C. 148 

Mintz, S. 63, 71 

Moran, V. 23, 75 
Morgenstern, J. 101, 199 

Morse Earle, A. 72 

Murray, M. 34, 40, 42 

Myers, N. 77 
Myerson, A. 67 

National   Sleep   Foundation   (Narodowa 

Fundacja na rzecz Snu) 114, 115, 117, 124 
Nelson, M. 40 

background image

O'Neil, J. 85 

Olkin, R. 171, 173, 177 

Panuthos, C. 20, 181, 183 
Peck, G. 66 

Pennebaker, J. 145-146, 197 

Perkins Gilman, C. 68 

Polansky, N. 133 
Potter, B. 47 

Preston, J. 44 

Radke-Yarrow, M. 38 
Raskin, V. 44 

Rhoades, N. 138, 141 

Robins, V. 77, 94 

Rodham Clinton, H. 78 
Romeo, C. 20, 181, 183i 

Roosevelt, T. 77          / 

Sapolsky, R. 38 

Sauter, S. 24 
Schor, J.68, 96, 114 

Schwartz Cowan, R. 62-63, 67, 72, 97-98, 

105-106, 115 

Schwartz, F. 86 
Scoon-Rogers, L. 34 

Sears, M. 161, 164 

Sears, W. 46, 154, 155, 158, 160-162, 164, 

187 
Sedlak, A. 33, 131-132 

Shaver, P. R. 152 

Smith, B. 184 

Solomon, Z. 145 
St. James, E. 200 

Stan, A. 78 

Stewart, M. 75-76 

Stoddard, A. 26, 75, 204 

Sullivan, P. M. 132, 149,170 
Swindle, R. 34 

Teitelbaum, J. 120 

Thompson, L. 154-155, 158, 160,162 

Townsend, J. 60, 147 
Troutman, B. R. 158 

Valentine, B. 156 

Warner, R. 58 
Watson, J. B. 70, 163 

Weil, A. 29, 154 

Weiss, E. L. 139 

Weisse, C. S. 37 
Whelan, K. 189 

Whelan, K. 191,193, 198 

Whiffen, V. E. 158 

Williams, L. 141 
Wills, J. A. 77 

Winnicott, D. 12 

Woodbury, R. M. 70 

Wright, R. 152 
Wurtman, J. 40 

Zuravin, S. 143 

background image

 

2003 -10- 0 2 

2 8 STY 2004 
2004. WRZ 2 8