background image

 Technologie mikroelektroniczne

Wstęp
1. Podstawy fizyki półprzewodników

1.1. Model pasmowy ciała stałego
1.2. Model pasmowy półprzewodnika
1.3. Półprzewodnik domieszkowany
1.4. Złącze PN

2. Budowa i działanie tranzystora MOS
3. Procesy technologiczne wytwarzania układów scalonych

3.1. Wytwarzanie podłoży krzemowych
3.2. Wytwarzanie nowych warstw
3.3. Odwzorowanie kształtów na powierzchni
3.4. Zmiana własności materiału
3.5. Ogólne zasady przeprowadzania procesów technologicznych

4. Proces technologiczny produkcji tranzystora MOS i inwertera CMOS

4.1. Proces wykonania tranzystora NMOS
4.2. Proces wytwarzania inwertera CMOS

Podsumowanie
Bibliografia

„Nie ma na tyle skompilkowanych problemów, których 
nie można by rozwiązać bez komputera.”

Matematycy podczas prezentacji pierwszego na świecie  

komputera ogólego zastosowania, 1947

background image

2

 Wstęp

Jesteśmy już na półmetku naszego kursu. Potrafisz już zbudować działający cyfro-
wy układ elektroniczny — począwszy od pomysłu, aż do schematu, na którym są 
już  podstawowe  przyrządy.  Gdyby  nie  było  układów  scalonych,  to  w tym  miej-
scu zakończylibyśmy nasz kurs. Co najwyżej poświęciłbym jeszcze kilka stron, aby 
opowiedzieć o tym, jak dobrać tranzystory do takiego układu, jak je zlutować, jak 
zbadać, czy taki układ działa, jak wyszukać błędy, zachęciłbym jeszcze do wyko-
nania tego układu i na tym koniec. Ty zapewne poszedłbyś do sklepu, kupił od-
powiednią liczbę tranzystorów, uzbroił się w dużą dawkę cierpliwość, poskładał 
układ według otrzymanego schematu i przy odrobinie szczęścia zobaczyłbyś swoje 
dzieło w działaniu. Na szczęście układy scalone istnieją.

Jak wspomniałem, umiesz już przejść od pomysłu układu do jego schematu elek-
trycznego złożonego z tranzystorów. A więc do całości brakuje ci już jedynie wie-
dzy na temat tego, jak zbudowany jest sam tranzystor MOS i jak go wykonać. Do 
tej pory tranzystor MOS traktowaliśmy jak „czarną skrzynkę” — wiesz jak działa, 
do czego służy, jak nim sterować, ale nie wiesz, jak jest zbudowany, co jest w je-
go wnętrzu. Gdyby nie istniały układy scalone, wiedza ta nie byłaby ci do niczego 
potrzebna — kupiłbyś w sklepie gotowy tranzystor i nie interesowałoby ciebie jak 
on jest wykonany, ważne byłoby, że działa. Jednak w układach scalonych będziesz 
musiał wykonywać właśnie pojedyncze tranzystory i aby móc je wykonać, musisz 
poznać  ich  budowę.  Od  tego  zaczniemy  ten  moduł  —  konkretnie  od  pokazania 
co znajduje się wewnątrz tranzystora MOS, jak jest on zbudowany. W dalszej czę-
ści zajmiemy się technologią wykonania takiego tranzystora — najpierw opowiem 
o procesach technologicznych, które stosuje się do podczas wytworzenia tranzysto-
ra, a następnie, krok po kroku, pokażę jak się go wykonuje. Na koniec przedstawię 
sposób wykonania najprostszej bramki CMOS, czyli inwertera. 

Podobnie jak poprzednio, przed nami sporo pracy — i to bardzo ważnej pracy. Po-
cieszę cię jednak, że najtrudniejsze masz już za sobą! Zapraszam do lektury. 

background image

3

 1. Podstawy fizyki półprzewodników

Współczesne tranzystory, a co za tym idzie i układy scalone, buduje się z materiału 
półprzewodnikowego, którym najczęściej jest krzem. Zanim więc poznamy budo-
wę samego tranzystora MOS, musimy najpierw poznać podstawy fizyki półprze-
wodników, czyli podstawowe zjawiska, jakie wykorzystuje się do budowy przyrzą-
dów elektronicznych. Wiem, że większość osób wręcz alergicznie reaguje na słowo 
fizyka i choć właśnie zawodowo zajmuję się fizyką półprzewodników, to obiecuję,
że powiem na jej temat tylko tyle, ile potrzeba. 

 1.1. Model pasmowy ciała stałego

Półprzewodniki to nazwa pewnej grupy materiałów. Generalnie materiały można 
podzielić na trzy grupy: 
— przewodniki,
— półprzewodniki,
— izolatory. 

Pierwsza grupa to materiały doskonale przewodzące prąd (przykładem mogą być 
metale, np. miedź). Ostatnia grupa, to materiały izolacyjne, a więc praktycznie nie-
przewodzące prądu (np. szkło, większość tworzyw sztucznych). Natomiast półprze-
wodniki to taka pośrednia grupa materiałów, które przewodzą prąd, ale nie najle-
piej. Nie wiem, czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, czemu jedne materiały prze-
wodzą prąd, a inne nie. Odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta, ale spróbuję 
możliwie prosto to wytłumaczyć. Oczywiście zajmiemy się wyłącznie materiałami 
stałymi, przewodnictwo w cieczach i gazach w ogóle nas nie będzie interesowało. 

Przypomnijmy, każdy materiał składa się z atomów, a atom z jądra i krążących wo-
kół niego elektronów (rys. 1). Elektrony znajdują się na powłokach. Liczba elektro-
nów na każdej powłoce jest ściśle określona, podobnie odległość powłok od jądra. 
Tak więc elektrony nie mogą krążyć wokół jądra gdzie chcą, lecz wyłącznie w pre-
cyzyjnie określonych miejscach! Im dalej od jądra znajduje się elektron, tym ma 
większą energię, jeśli więc chcemy przenieść elektron na dalszą powłokę, musimy 
dostarczyć mu energii. Natomiast kiedy elektron spada na bliższą, to musi energię 
oddać. Zapewne nie raz zastanawiałeś się, czemu przedmioty spadają, woda rozle-
wa się, a gorąca herbata stygnie. Wynika to z faktu, że każdy układ fizyczny dąży
do jak najmniejszej energii. I podobnie jest z atomami — one też chcą mieć jak naj-
niższą energię, dlatego elektrony najpierw zajmują wszystkie możliwe miejsca naj-
bliżej  jądra,  a dopiero  później  dalsze.  Zatem  elektrony  na  ostatnich  powłokach 
mają największą energię i jednocześnie najłatwiej „oderwać” je od 
atomu. W ciele stałym, w przeciwieństwie do gazów i cieczy, atomy 
są ze sobą związane. Mówiąc nieprecyzyjnie, ich ostatnie powłoki 
łączą się ze sobą tak, że elektrony mogą bez zmiany energii poru-
szać się między atomami. Mówi się wówczas o powstaniu tzw. pasm 
energetycznych (rys. 2). Ostatnie (licząc od jądra atomu) pasmo, na którym znaj-
dują się elektrony nazywane jest pasmem walencyjnym, natomiast pierwsze, które 
nie jest w całości obsadzone (są wolne miejsca dla elektronów) nazywane jest pa-

Rysunek 1 

Model atomu

Rysunek 2 

Powstanie pasm 

energetycznych

background image

4

smem przewodnictwa. Zatem pasmo przewodnictwa może być położone dalej od 
pasma walencyjnego lub oba pasma mogą się pokrywać. Jeśli ostatnie pasmo jest 
całkowicie zapełnione, to jest ono walencyjne, a kolejne, całkowicie puste jest pa-
smem przewodnictwa. Natomiast gdy ostatnie pasmo nie jest całkowicie zapełnio-
ne, to oczywiście spełnia warunki bycia zarówno pasmem walencyjnym, jak i pa-
smem przewodnictwa. 

Prąd to uporządkowany ruch ładunków. Jądro atomu ma ładunek dodatni, ale jest 
duże i nie bardzo może się poruszać, często nawet tkwi w sieci krystalicznej. Na-
tomiast poruszać mogą się elektrony — są bardzo małe i ujemnie naładowane. Jed-
nak nie wszystkie! Te leżące bliżej jądra są z nim mocno związane i trudno je „wy-
rwać”. Za przepływ prądu odpowiadają tylko elektrony leżące na zewnątrz atomu. 
Stwierdzenie na zewnątrz atomu jest bardzo nieprecyzyjne i powinienem powie-
dzieć leżące w paśmie przewodnictwa. Elektrony znajdujące się właśnie w paśmie 
przewodnictwa mogą poruszać się między atomami, powodując przepływ prądu. 
I właśnie od liczby tych elektronów w paśmie przewodnictwa zależy czy dany ma-
teriał jest przewodnikiem, czy izolatorem, czy wreszcie półprzewodnikiem. Im jest 
ich więcej, tym oczywiście dany materiał lepiej przewodzi prąd. 

W przewodnikach,  np.  metalach,  ostatnie  pasmo  nie  jest  całkowicie  zapełnione 
przez elektrony — oznacza to, że pasmo przewodnictwa pokrywa się z pasmem 
walencyjnym (rys. 3a). Zatem w paśmie przewodnictwa znajduje się sporo elektro-
nów i dlatego materiały te dobrze przewodzą prąd. Zupełnie inaczej wygląda sytu-
acja w przypadku półprzewodników i izolatorów. Tam pasmo przewodnictwa jest 
puste i obie grupy materiałów słabo przewodzą prąd! Jaka jest więc między nimi 
różnica? Otóż różnicą jest energetyczna odległość pasma przewodnictwa od pa-
sma walencyjnego — w półprzewodnikach (rys. 3b) jest ona znacznie mniejsza niż 
w izolatorach  (rys.  3c).  Odległość  energetyczna  między  pasmem  przewodnictwa 
a pasmem walencyjnym nazwana jest przerwą zabronioną. W obszarze przerwy za-
bronionej nie może znaleźć się żaden elektron! Zatem, aby go przenieść do pasma 
przewodnictwa, należy dostarczyć większej energii niż wynosi wartość przerwy. 
Zatem, aby półprzewodnik lub izolator zaczął przewodzić, należy przenieść część 
elektronów z pasma walencyjnego do przewodnictwa, czyli należy dostarczyć im 
energii większej niż wynosi wartość przerwy zabroniona. Jeśli tej energii będzie 
mniej, to nic się nie stanie. 

I to cała tajemnica pasmowego modelu ciała stałego! Najważniejsze, abyś zapamię-
tał co to jest pasmo przewodnictwa i pasmo walencyjne oraz jak one wyglądają 
w poszczególnych grupach materiałów. W dalszej części skupimy się wyłącznie na 
własnościach półprzewodników. 

Rysunek 3 

Pasma: a) w półprzewodniku,  

b) w izolatorze,  

c) w przewodniku 

background image

5

 1.2. Model pasmowy półprzewodnika

W półprzewodnikach pasmo przewodnictwa jest oddalone od pasma walencyjne-
go  o pewną  —  niedużą  —  ilość  energii.  Wystarczy  zatem  dostarczyć  elektrono-
wi  z pasma  walencyjnego  pewną  niedużą  energię,  aby  przeskoczył  on  do  pasma 
przewodnictwa i półprzewodnik zaczął przewodzić prąd. Nic prostszego, tylko jak 
dostarczyć elektronowi tej energii? Stosunkowo prostym i pewnym sposobem jest 
podwyższenie temperatury. Im jest ona wyższa, tym elektrony mają większą ener-
gię i chętniej przechodzą na wyższy poziom — do pasma przewodnictwa. Okazu-
je się, że przerwa między pasmami jest na tyle mała, że w normalnej temperaturze 
pokojowej część elektronów przechodzi do pasma przewodnictwa i półprzewodnik 
przewodzi prąd. Jeśli zacząłbyś podgrzewać półprzewodnik, to coraz lepiej prze-
wodziłbym on prąd, coraz mniejsza byłaby jego rezystywność. Inaczej jest w izola-
torze, tam przerwa jest na tyle duża, że praktycznie w ogóle nie przewodzi on prą-
du, nawet w podwyższonej temperaturze. 

Przyjrzyj się jeszcze przez chwilę mechanizmowi przeniesienia elektronu do pasma 
przewodnictwa.  W wyniku  wzrostu  temperatury,  elektron  znajdujący  się  w pa-
śmie  walencyjnym  ma  coraz  większą  energię. 
Jednak dopóki nie będzie ona większa niż war-
tość przerwy zabronionej (W

g

), to nic nie będzie 

się działo. Elektron nadal znajduje się w paśmie 
walencyjnym, gdyż nie może znaleźć się w prze-
rwie zabronionej. Kiedy jego dodatkowa energia 
przekroczy W

g

, to zostanie przeniesiony do pa-

sma przewodnictwa (rys. 4). Ale w paśmie wa-
lencyjnym zostaje dziura! Jest wolny stan, a więc 
pasmo walencyjne też staje się pasmem przewodnictwa! Zatem zysk jest podwójny 
— mamy elektron w paśmie przewodnictwa, a pasmo walencyjne też staje się pa-
smem  przewodnictwa.  Zatem  elektrony  znajdujące  się  w paśmie  przewodnictwa 
i w paśmie  walencyjnym  mogą  przewodzić. 
O ile mechanizm przewodzenia elektronów 
w paśmie  przewodnictwa  jest  prosty,  elek-
trony mają dużo wolnego miejsca i bez prze-
szkód poruszają się, o tyle w paśmie walen-
cyjnym  wygląda  to  ciekawej.  Otóż  do  po-
wstałej luki przeskakują sąsiednie elektrony, 
powodując, że luka przemieszcza się (rys. 5). 
Luka ta nazywana jest dziurą. Jako że jest to 
po prostu brak elektronu, dziura ma ładunek dodatni. W półprzewodnikach prze-
wodzą zatem zarówno elektrony, jak i dziury. Właśnie dzięki istnieniu tych dwóch 
mechanizmów przewodzenia półprzewodniki można wykorzystać do budowy pod-
stawowych elementów elektronicznych, o czym za chwilę się przekonasz. Jedyną 
wadą czystego półprzewodnika jest to, że wstępuje w nim taka sama liczba dziur 
i elektronów, ale ten problem rozwiążemy już w następnym podtemacie. 

Typowym i najbardziej znanym materiałem półprzewodnikowych jest oczywiście 
krzem. Ale półprzewodnikiem może być również german, węgiel oraz związki, np. 
węglik krzemu, krzemogerman czy arsenek galu. 

Rysunek 4 

Generacja pary dziura–elektron

Rysunek 5 

Przewodzenie 

w półprzewodniku

background image

6

 1.3. Półprzewodnik domieszkowany

Czysty półprzewodnik na niewiele może się w praktyce przydać. Jedynym prak-
tycznym  zastosowaniem,  jakie  w tej  chwili  przychodzi  mi  do  głowy  jest  czujnik 
temperatury. Im wyższa temperatura, tym mniejsza rezystancja. Mierząc tę rezy-
stancję, można stwierdzić jaka jest temperatura. 

Natomiast  najważniejsze  z punktu  widzenia  elektroniki  są  półprzewodniki  do-
mieszkowane. Proces domieszkowania polega na wprowadzeniu do materiału pół-
przewodnikowego innych atomów, które pozwolą na wygenerowanie dodatkowej 
dziury albo dodatkowego elektronu. Domieszki dzielimy na dwie grupy: 
— domieszki typu N — powodujące wygenerowanie dodatkowych elektronów, 
— domieszki typu P — powodujące wygenerowanie dodatkowych dziur. 

Typową domieszką typu N jest fosfor, natomiast typu P bor. 

Wprowadzenie domieszki powoduje wytworzenie dodatkowego poziomu energe-
tycznego  w przerwie  zabronionej.  Zobaczmy  jak  to  wygląda  na  przykładzie  do-
mieszki typu N (rys. 6). W pobliżu pasma przewodnictwa prowadzony jest dodat-
kowy poziom zawierający elektrony. Odległość od pasma przewodnictwa jest bar-
dzo mała i elektrony z tego dodatkowego pasma bez większego problemu nawet 
w niskich temperaturach przechodzą do pasma przewodnictwa. Tak więc w takim 
półprzewodniku jest więcej elektronów w paśmie przewodnictwa niż dziur w pa-
śmie walencyjnym. I o to chodziło. Oczywiście im więcej wprowadzimy atomów 
domieszki, tym większa będzie przewaga elektronów nad dziurami. 

Odwrotnie jest w półprzewodniku typu P. Tam wprowadzony jest dodatkowy pu-
sty poziom w pobliżu pasma walencyjnego (rys. 7). Elektrony znajdujące się w pa-
śmie  walencyjnym,  nawet  w niskich  temperaturach  posiadają  energię,  która  po-
zwala mi przejść do tego dodatkowego pasma, pozostawiając w paśmie walencyj-
nym dziury. Oczywiście liczba miejsc na elektrony w tym dodatkowym paśmie jest 
ograniczona przez liczbę wprowadzonych domieszek. Im jest ich więcej, tym więcej 
dziur powstanie. 

Rysunek 6 

Półprzewodnik domieszkowany 

typu N

Rysunek 7 

Półprzewodnik domieszkowany 

typu P

background image

7

 1.4. Złącze PN

Ostatnim ważnym dla nas tematem z fizyki półprzewodników jest złącze PN. Jak
sama nazwa wskazuje jest to po prostu połączenie ze sobą dwóch półprzewodników: 
typu P i typu N. Okazuje się, że takie złącze ma własności prostujące — w jedną stro-
nę przewodzi prąd, a w drugą nie. Czy to nie przypomina ci własności diody? 

Spróbujmy najpierw przyłożyć do półprzewodnika N mniejszy po-
tencjał (–), a do P większy (+). Jak wiesz, w półprzewodniku typu 
N jest zdecydowanie więcej elektronów, które mają ładunek ujemny, 
natomiast w półprzewodniku typu P dziur, które są dodatnie. Elek-
trony są więc odpychane z przez przyłożony „–”, a przyciągane po 
drugiej stronie przez „+”, a więc elektrony z warstwy N przechodzą 
do P (rys. 8). Dziury odwrotnie, są odpychane przez „+”, a przycią-
gane przez „–”, a więc będą przechodziły z P do N. Zatem prąd przez takie złącze 
będzie mógł płynąć. Aby łatwiej zapamiętać, kiedy złącze jest stanie przewodzenia, 
proponuję ci zapamiętać zasadę trzech P — „Aby złącze było w 

P

rzewodzeniu, do 

warstwy 

trzeba przyłożyć 

P

lus”. 

Teraz zobaczmy co dzieje się, kiedy odwrócimy polaryzację, a więc 
do warstwy P przyłożymy „–”, a do N „+” (rys. 9). W tym wypadku 
dziury z P są przyciągane przez „–” i nie przechodzą na drugą stro-
nę złącz, a wręcz przeciwnie — uciekają w kierunku „–”. Podobnie 
elektrony — nie przechodzą na druga stronę do P, lecz są przyciąga-
ne przez „+” i w jego kierunku się udają. Przez złącze nie może więc 
płynąć prąd, mamy więc stan zaporowy. 

I tak właśnie działa złącze PN. Jeśli teraz dołożylibyśmy do obu warstw elektro-
dy, do P anodę, a do N katodę, otrzymalibyśmy gotową diodę. Oczywiście mecha-
nizm działania złącza PN jest o wiele bardziej skomplikowany i zachęcam cię do 
zapoznania się z nim z dostępnej literatury. Z własności złącza PN będziemy już za 
chwilę korzystali przy budowie tranzystora MOS. 

Rysunek 8 

Złącze PN spolaryzowane 

w kierunku przewodzenia

Rysunek 9 

Złącze PN spolaryzowane 

w kierunku zaporowym

background image

8

 2. Budowa i działanie  

tranzystora MOS

Przed chwilą poznałeś podstawowe własności materiałów półprzewodnikowych. 
Wystarczą one do tego, abyś mógł poznać budowę i zrozumieć działanie tranzy-
stora MOS. Podobnie jak w przypadku bramek CMOS, zbudujemy sobie 
taki tranzystor sami, od podstaw. 

Na początek połączmy ze sobą trzy warstwy półprzewodników, np. N, 
P i N (rys. 10). Mamy zatem do czynienia z dwoma złączami, jednym po 
lewej (oznaczmy je nr 1), drugim po prawej stronie (oznaczmy je nr 2). 
Zobaczmy teraz, co się stanie, jeśli do skrajnych warstw przyłożymy na-
pięcie. 

Jeśli do lewej strony struktury podłączymy „–”, a do prawej „+” (rys. 11a), to złą-
cze nr 1 będzie w stanie przewodzenia (minus na N), natomiast złącze nr 2 będzie 
w stanie zaporowym (plus na N). Zatem przez tę strukturę nie może płynąć prąd. 
Odwróćmy polaryzację, a więc do lewej strony struktury podłączmy „+”, a do pra-
wej  „–”.  Tym  razem  złącze  nr  1  jest  w stanie  zaporowym,  
a nr 2 w przewodzeniu. Niemniej jednak i tym razem przez 
strukturę nie może płynąć prąd. 

Jest nieźle, mamy strukturę, przez którą nie płynie prąd bez 
względu na polaryzację. Teraz jednak należy coś zrobić, żeby 
w pewnych  warunkach  zaczęła  ona  przewodzić.  Pomysłów 
jest wiele i prowadzą one do różnych tranzystorów. My sko-
rzystajmy z następującego: spróbujmy połączyć ze sobą obie 
warstwy  N.  Czym  połączyć?  Najlepiej  metalem,  ale  z tym 
może być ciężko, ponieważ trudno się go potem pozbyć. Na-
tomiast dobry i stosunkowo prostym pomysłem jest połącze-
nie po prostu półprzewodnikiem typu N! A więc trzeba jakoś 
wytworzyć  w półprzewodniku  typu  P  półprzewodnik  typu 
N, który połączy ze sobą oba obszary N i będzie mógł mię-
dzy nimi płynąć prąd. Jak to zrobić? Rozwiązaniem jest zna-
ny z drugiego moduły kondensator. 

Kładziemy na warstwie typu P izolator. Z jednej strony styka 
się on z półprzewodnikiem, z drugiej z dodatkową elektrodą 
(rys. 12), którą nazwiemy bramką. Dokładamy jeszcze jedną elektrodę na dole war-
stwy P, którą nazwiemy podłożem. Jeśli już nazywamy wszystkie elektrody, to po le-
wej stronie do warstwy N będzie dołączona elektroda źródła, a po prawej elektroda 
drenu. To już chyba bardzo przypomina tranzystor MOS. Zobaczmy jak on działa. 

Rysunek 10 

Struktura trójwarstwowa

Rysunek 11 

Polaryzacja struktury 

trójwarstwowej

background image

9

Jeśli między bramką a podłożem napięcie jest równe 0 V, to nic nie będzie się działo, 
a więc niezależnie od polaryzacji źródła i drenu, przez strukturę nie popłynie prąd, 
ponieważ któreś ze złącz jest w stanie zaporowym, co uzasadniałem przed 
chwilą. Teraz przyłóżmy do bramki wyższy potencjał (+) niż do podłoża 
(–). „+” przyciąga elektrony, a „–” dziury, a więc pod izolatorem zaczyna-
ją gromadzić się elektrony, a dziury są odpychane w kierunku elektrody 
podłoża (rys. 13). Im większe jest to dodatnie napięcie bramka–podłoże, 
tym więcej elektronów przypływa pod izolator. Ze względu na izolator nie 
mogą one przepłynąć do elektrody bramki, tylko gromadzą się pod nim. 
A jak pamiętasz, półprzewodnik jest typu N, gdy ma więcej elektronów niż 
dziur.  Dziury  zostały  odepchnięte,  elektrony  przyciągnięte  i w pewnym 
momencie okazuje się, że elektronów jest więcej niż dziur, a więc mamy 
półprzewodnik typu N, który łączy ze sobą obszary źródła i drenu (rys. 
14). Teraz prąd bez przeszkód może płynąć od źródła przez utworzony ka-
nał do drenu. Cały czas płynie po jednym typie półprzewodnika, nie na-
potyka na żadne złącza, przeszkody. I o to właśnie chodziło! Przypomnij
sobie teraz jak działał tranzystor MOS z kanałem typu N (NMOS). Kiedy napięcie 
bramka–podłoże było równe 0 V, tranzystor nie przewodził, gdy było dodatnie prze-
wodził. I dokładnie tak samo jest w naszej strukturze. Pozostaje wyjaśnić jeszcze tyl-
ko dwie kwestie, mianowicie: skąd nazwa z kanałem typu N oraz czemu tranzystor 
nie  przewodzi  od  razu,  tylko  po  przekroczeniu  pew-
nego napięcie progowego. Odpowiedź na pierwsze py-
tanie narzuca się sama, kiedy spojrzysz na rysunek 14 
— po prostu tworzy się przewodzący kanał, który jest 
półprzewodnikiem typu N. Natomiast czemu nie prze-
wodzi od razu? Otóż, jeśli przyłożysz nieduże napię-
cie bramka–podłoże, to przyciągnięte zostanie za mało 
elektronów  i odepchnięte  za  mało  dziur.  Zatem  pół-
przewodnik nadal będzie typu P, ponieważ będzie miał 
więcej  dziur  niż  elektronów.  Natomiast  jeśli  napięcie 
będzie dostatecznie duże, nastąpi inwersja, a więc bę-
dzie więcej elektronów niż dziur, zmieni się typ pół-
przewodnika i utworzy się kanał, którym będzie mógł popłynąć prąd. Jeśli nadal bę-
dziesz zwiększał napięcie bramka–podłoże, to elektronów będzie coraz więcej, kanał 
będzie coraz lepiej przewodził prąd, a więc będzie miał coraz mniejszą rezystancję. 

Na koniec pozostaje wyjaśnić jeszcze jak zbudowany jest tranzystor z kanałem typu 
P. Otóż niemal identycznie jak z kanałem typu N, zamienione są tylko ze sobą do-
mieszkowania. Pod źródłem i drenem jest półprzewodnik typu P, a pośrodku typu N. 
Jeśli napięcie bramka–podłoże wynosi 0 V, to zawsze jedno ze złącz jest spolaryzowa-
ne w kierunku zaporowym. Jeśli przyłożysz ujemne napięcie bramka–podłoże, a więc 

Rysunek 12 

„Prawie tranzystor” MOS

Rysunek 13 

Działanie „prawie NMOS-a”

Rysunek 14 

Stan przewodzenia  

„prawie NMOS-a”

background image

10

na bramce będzie „–”, a na podłożu „+”, to do bramki przyciągane są do-
datnio naładowane dziur, a odpychane elektrony (rys. 15). Tak więc two-
rzy się warstwa półprzewodnika typu P, która łączy obszary źródła i drenu. 
Mamy zatem dokładnie strukturę, która działa jak tranzystor PMOS. 

Budowa tranzystora NMOS i PMOS

Choć  przedstawione  powyżej  struktury  działają  jak  opisywane  w mo-
dule trzecim tranzystory MOS, to nazywałem je „prawie MOS-y”. I to 
„prawie” robi różnicę! Otóż tranzystory MOS, szczególnie te stosowane 
w mikroelektronice, wykonuje się w postaci planarnej (a więc cały przy-
rząd leży na powierzchni). 

Przyjrzyjmy  się  najpierw  budowie  tranzystora  z kanałem  typu  N  (rys. 
16).  Cały  przyrząd  wykonany  jest  w półprzewodniku  typu  P. Obszary 
źródła i drenu są to domieszkowane wysepki typu N. Na te wysepki na-
łożona jest warstewka metalu, która stanowi elektrodę źródła i drenu. Na półprze-
wodnik naniesiona jest warstwa izolatora, którym najczęściej jest dwutlenek krze-
mu (SiO

2

), a na niego warstwa silnie domieszkowanego polikrzemu, która stanowi 

elektrodę bramki. Działanie jest dokładnie takie jak „prawie MOS-a”. 

Budowa tranzystora PMOS jest niemal identyczna jak NMOS-a, z tą różnicą, że 
wykonywany jest on na podłożu typu N, a domieszkowania źródła i drenu są typu 
P (rys. 17). Pozostałe szczegóły są identyczne. 

Rysunek 15 

Działanie tranzystora  

„prawie PMOS”

Rysunek 16 

Budowa tranzystora NMOS

Rysunek 17 

Budowa tranzystora PMOS

background image

11

Na koniec chciałbym jeszcze wytłumaczyć, skąd wzięła się nazwa tranzystor MOS. 
Otóż MOS jest skrótem od słów 

M

etal, 

O

xide (tlenek), 

S

emiconductor (półprze-

wodnik). Jeśli spojrzysz na konstrukcję bramki, zauważysz, że są tam nałożone są 
na siebie półprzewodnik, izolator, którym najczęściej jest właśnie tlenek krzemu 
oraz polikrzem. Współcześnie, ze względów technologicznych, metal został zastą-
piony przez polikrzem, jednak nazwa pozostała. 

background image

12

 3. Procesy technologiczne 

wytwarzania układów scalonych

Przed chwilą poznałeś kolejny element w mikroelektronicznej układance — wiesz 
już jak zbudowany jest i jak działa tranzystor MOS. Znasz już więc dokładnie bu-
dowę  wnętrza  „czarnej  skrzyneczki”.  Do  ukończenia  układanki  brakuje  jeszcze 
tylko jednego etapu! Jak w praktyce wykonać tranzystor? Tym właśnie zajmiemy 
się teraz. Zanim jednak przejdziemy do samej technologii produkcji tranzystorów 
MOS, musimy poznać procesy technologiczne, za pomocą których będziemy wy-
twarzali tranzystor, a w konsekwencji układy scalone. Proces wytwarzania układu 
scalonego można zamknąć w pewnym schemacie (rys. 18). 

Na początku bierzemy płytkę podłożową, na której w pętli wykonujemy następu-
jące operacje: 
—  zmieniamy własności materiału i/lub wytwarzamy nową warstwę (warstwy) na 

powierzchni, 

— odwzorowujemy kształty na powierzchni, 
— trawimy (usuwamy niepotrzebnych elementów warstw). 

Taką pętlę powtarzamy, aż powstanie struktura, którą planowaliśmy. Następnie 
powstały układ sprawdzamy, opakowujemy i wysyłamy do klienta. 

W tym temacie zajmiemy się dwoma pierwszymi etapami, a więc wytworzeniem 
podłoża oraz procesami zachodzącymi w pętli. Pozostałe omówimy w następnym 
module. 

 3.1. Wytwarzanie podłoży krzemowych

Zanim zaczniemy mówić o wytwarzaniu układów scalonych musimy wziąć pod-
łoże, na którym będziemy wytwarzali cały układ. Najczęściej podłożami są płytki 
krzemowe (rys. 19) i każdy szanujący się podręcznik mikroelektroniki zawiera opis 
ich wytwarzania, stworzony przez Jana Czochralskiego (widziałem nawet kiedyś 

Rysunek 18 

Schemat wytwarzania układu 

scalonego

background image

13

podręcznik w języku japońskim, który zawierał opis tej metody). Pomysł prosty, 
mający już niemal 100 lat, ale nadal bezkonkurencyjny. 

W technologii układów scalonych stosuje się krzem monokrystaliczny, czyli cała 
płytka jest wielkim jednorodnym kryształem. Do tego krzem musi być bardzo wy-
sokiej czystości! Trudno sobie to wyobrazić, ale zanieczyszczeń i defektów musi 
być mniej niż 0,000001%! Jest to wręcz niewyobrażalnie mała liczba i oznacza, 
że na 10 miliardów atomów krzemu może być tylko jeden atom zanieczyszczenia 
lub jeden defekt. Najczystsza sala operacyjna jest dosłownie przesypownią węgla 
w porównaniu z czystością, jaka musi być zachowana przy produkcji podłoży krze-
mowych.  Natomiast  płytki  krzemowe  są  już  najczęściej  wstępnie  domieszkowa-
ne. Praktycznie nie produkuje się płytek z czystego krzemu (byłoby to niezwykle 
kosztowe i bezsensowne). Przypomnij sobie budowę tranzystora MOS — widziałeś
tam, że cały obszar jest praktycznie jednego typu, domieszkowane są tylko niewiel-
kie obszary źródła i drenu. 

Jak wykonuje się płytkę podłożową? Do tygla wrzuca się czysty, ale nie 
monokrystaliczny krzem oraz pierwiastki domieszki. Całość rozgrzewa 
się do temperatury topnienia krzemu. Następnie w takim roztworze za-
nurza  się  mały  kawałek  bardzo  czystego  krzemu,  zwanego  zarodkiem. 
Następnie bardzo powoli wyciąga się zarodek do góry, jednocześnie rów-
nie powoli obracając go. W ten sposób wyciąga się okrągły monokrysta-
liczny pręt. Aby poprawić jego czystość i zmniejszyć liczbę defektów czę-
sto po drodze dodatkowo się go wygrzewa. 

Na koniec pozostaje pociąć taki pręt na płytki. Oczywiście proces cięcia 
jest również niezwykle precyzyjny, aby nie uszkodzić struktury krzemu 
oraz nie wprowadzić zanieczyszczeń. Po pocięciu płytki myje się, oczysz-
cza dodatkowo ich powierzchnię, aby miała jak najmniej defektów. Na-
stępnie pakuje się je i wysyła do fabryki układów scalonych, aby wykonać 
na nich układy scalone. Takie płytki są poddawane w pętli poszczegól-
nym procesom technologicznym, które teraz omówię. 

 3.2. Wytwarzanie nowych warstw

Kiedy spojrzysz na budowę tranzystora MOS, od raz możesz dostrzec, że na po-
wierzchni półprzewodnika muszą zostać wytworzone warstwy dwutlenku krzemu, 
polikrzemu oraz metalizacje. W rzeczywistości jest ich znacznie więcej, ponieważ 
dochodzą warstwy izolujące, zabezpieczające i maskujące. Przyjrzyjmy się możli-
wym procesom wytwarzania nowych warstw na powierzchni płytki podłożowej. 

Utlenianie termiczne 

Proces  utleniania  termicznego  polega  na  wytworzeniu  na  powierzchni  półprze-
wodnika warstwy tlenku krzemu. Tlenek powstaje w wyniku reakcji chemicznej 
atomów krzemu z tlenem lub parą wodną: 

Si + O

2

 → SiO

2

Si + 2H

2

O → SiO

2

 + 2H

2

Aby wytworzyć na powierzchni warstwę dwutlenku krzemu, umieszcza się płytkę 
w piecu w atmosferze tlenu (O

2

) lub pary wodnej (H

2

O), podgrzewa do odpowied-

niej temperatury (ok. 1000°C) i czeka. Na powierzchni zachodzą procesy utlenia-
nia i powstaje warstwa dwutlenku krzemu. Tlenek wytworzony w atmosferze tlenu 

Rysunek 19 

Podłoża krzemowe

Rysunek 20 

Wykonanie płytki podłożowej 

metodą Czochralskiego

background image

14

ma zdecydowanie lepsze własności izolacyjne, choć proces zachodzi zdecydowanie 
wolniej i powstające warstwy są bardzo cienkie. Dlatego jest stosowany najczęściej 
jako tlenek bramkowy. Natomiast w atmosferze pary wodnej tlenek powstaje bar-
dzo szybko, jednak jest on kiepskiej jakości, ma wiele defektów. Stosuje się go jako 
tlenek maskujący i polowy (o czym powiemy więcej w kolejnym podtemacie). Nie-
wątpliwą zaletą tlenku wytwarzanego metodą termiczną jest doskonała przyczep-
ność do podłoża, jako że tlenek ten powstaje z atomów znajdujących w płytce pod-
łożowej. 

CVD

 

CVD (ang. Chemical Vapor Deposition) jest to proces chemicznego osadzania z fa-
zy lotnej. Jak się on odbywa? Otóż do komory reakcyjnej wkładana jest płytka, 
a następnie są do niej dostarczane odpowiednie gazy (reagenty). Reakcja za-
chodzi  między  wprowadzonymi  gazami,  najczęściej  w podwyższonej  tem-
peraturze, a produkt reakcji osadza się na płytce (rys. 21). Atomy krzemu 
z płytki w większości przypadków nie biorą udziału w reakcji, stanowią tyl-
ko podłoże, na którym osadza się warstwa. W ten sposób można wytwarzać 
warstwy: 
— tlenków (głównie maskujące ze względu na kiepską jakość) i azotków, 
— krzemu monokrystalicznego i polikrystalicznego (na bramkę), 
— metaliczne, szczególnie metali trudno topliwych (metalizacje). 

Największym problemem CVD jest to, że reakcje między gazami zachodzą 
nie tylko na powierzchni płytki, ale także w całej objętości komory. Aby ten 
efekt zminimalizować, stosuje się często bardzo skomplikowane konstruk-
cje komór reakcyjnych, dodatkowe nawiewy kierujące gazy w odpowiednie 
miejsce reakcji, obniżone lub podwyższone ciśnienie, wspomaganie plazmą 
i wiele innych metod. Poniżej podaję przykładowe reakcje CVD:
— osadzenie warstwy azotku krzemu (Si

3

N

4

):

3SiCl

2

H

2

 + 4NH

3

 (amoniak) → Si

3

N

4

 + 6H

2

 + 6HCl

— osadzenie polikrzemu (rozpad w wysokiej temperaturze silanu): 

SiH

4

 → Si + 2H

2

 

Metoda CVD jest bardzo często stosowana w technologii mikroelektronicznej. Jej 
podstawową zaletą jest szybkość, duża wydajność oraz stosunkowo niski koszt. 

Epitaksja

Jedną z odmian CVD jest epitaksja. Jest to nanoszenie na warstwę podłoża war-
stwy krzemu. Zapewne zapytasz się: po co nanosić krzem na krzem? Okazuje się, 
że często potrzebne są warstwy o całkowicie innych własnościach niż podłoże, któ-
rych nie da się uzyskać przez modyfikację własności podłoża. Klasycznym przykła-
dem jest warstwa o niższym poziomie domieszkowania niż podłoże. Można wpro-
wadzić dodatkowe atomy domieszki do podłoża, lecz praktycznie nie ma sposobu, 
aby  je  usunąć.  Dlatego  na  podłoże  należy  nanieść  warstwę  o niższym  poziomie 
domieszkowania. Innym przykładem jest wytworzenie dużej (głębokiej) warstwy 
o bardzo  równomiernym  poziomie  domieszkowania.  Metodami  modyfikacji po-
wierzchni bardzo trudno jest uzyskać równomierny poziom domieszkowania, na-
tomiast metodą epitaksji można uzyskać bardzo głębokie warstwy o niemal iden-
tycznej koncentracji domieszki. 

Jedną z klasycznych reakcji chemicznego osadzania krzemu jest: 

SiCl

4

 + 2H

2

 → Si + 4HCl.

Rysunek 21 

Schemat CVD

background image

15

Proces zachodzi w atmosferze gazów, które dostarczają odpowiednich atomów do-
mieszki, np. B

2

H

6

 (domieszki typu P), PH

3

 (domieszka typu N). W ten sposób po-

wstaje warstwa krzemu, odpowiednio domieszkowanego, osadzona na powierzch-
ni płytki podłożowej. 

PVD 

PVD (ang. Phisical Vapor Deposition) jest to proces fizycznego osadzania mate-
riału z fazy lotnej. Jak on się odbywa? W komorze reakcyjnej (rys. 22), w której 
znajduje się płytka panuje bardzo wysoka próżnia. Nanoszony materiał jest od-
parowywany ze źródła, jego atomy poruszają się w komorze, docierając do płyt-
ki i na niej się osadzają. Otrzymuje się w ten sposób najczęściej warstwy meta-
liczne. W tej metodzie nie zachodzą żadne reakcje chemiczne, źródłem jest jeden 
materiał, który jest przenoszony i osadzany na płytkę podłożową. Zaletą tej me-
tody jest stosunkowo duża szybkość tworzenia się warstwy, natomiast wadą są 
trudności w zapewnieniu stałej grubości warstwy na całej powierzchni płytki. 

Przedstawionymi powyżej metodami tworzy się nowe warstwy na powierzchni 
płytki podłożowej. Oczywiście każdą warstwę można utworzyć na wiele sposo-
bów, czego przykładem jest choćby pokrycie dwutlenkiem krzemu, który można 
uzyskać utlenianiem w atmosferze tlenu, pary wodnej lub CVD. Metodę nano-
szenia warstwy dobiera się na podstawie parametrów, jakie musi spełniać warstwa 
oraz parametrów, jakie pozwala uzyskać dana metoda. Oczywiście bardzo ważnym 
kryterium jest rachunek ekonomiczny. Jeśli daną warstwę można uzyskać szybciej 
i taniej, a do tego spełnia ona zakładane wymagania, to taką właśnie metodę po-
winno się wybrać. Obecnie wiodącą technologią nanoszenia warstw jest CVD. 

 3.3. Odwzorowanie kształtów na powierzchni

Nowa warstwa najczęściej nanoszona jest na całą powierzchnię płytki podłożowej. 
Natomiast przeważnie potrzebujemy jej wyłącznie na niewielkim obszarze (tlenek 
bramkowy, metalizacja źródła i drenu itp.). Pozostaje więc pytanie jak usunąć te 
nadmiarowe warstwy. Odpowiedzią są właśnie procesy odwzorowywania odpo-
wiednich kształtów na powierzchni, a następnie usunięcia tych, które są zbędne. 
Wykonuje się to w kilku etapach: 
—  naniesienie na powierzchnię warstwy fotorezystu, a więc materiału światłoczu-

łego,

—  nałożenie odpowiedniej maski, przez którą przepuszczane jest światło, powodu-

jące zmianę własności fotorezystu tam, gdzie pada na niego światło oraz pozo-
stawienie bez zmian obszarów, gdzie był on zakryty,

— wywołanie fotorezystu, 
— strawienie warstwy niepokrytej fotorezystem, 
— usunięcie fotorezystu. 

Rysunek 22 

Schemat PVD

background image

16

Powyższe procesy, za wyjątkiem trawienia, noszą wspólną nazwę litografii. Są to
najbardziej krytyczne procesy w całym cyklu produkcji układu scalonego. To wła-
śnie jakość litografii decyduje o możliwości wykonania jak najmniejszych elemen-
tów i najczęściej stanowi ograniczenie w dalszym rozwoju technologii. Można po-
wiedzieć, że postęp w mikroelektronice mierzony jest postępem w litografii. Czę-
sto możesz usłyszeć o wymiarze technologii, np. procesor został wykonany w tech-
nologii 90 nm. To jest właśnie minimalny wymiar, jaki można odwzorować w pro-
cesie litografii. Z tego względu, przyjrzyjmy się bliżej jak przebiega ten proces.

Litografia

Proces litografii zaczyna się od nałożenie warstwy fotorezystu. Jest to najczęściej
gęsta ciecz, którą nakłada się równomiernie na całą płytkę. Jest to substancja świa-
tłoczuła, tzn. zmieniająca swoje własności fizyczne pod wpływem światła. Wyróż-
nia się dwa rodzaje fotorezystów: 
— pozytywowy,
— negatywowy. 

Pierwszy  z nich  pozostaje  po  wywołaniu  w obszarach  zaciemnionych,  natomiast 
drugi  w obszarach  naświetlanych  (rys.  24).  Zatem  pierwszy  daje  dokładnie  taki 
sam obraz jak wyglądała maska i dlatego jest nazywany pozytywowym, natomiast 
drugi obraz odwrotny, dlatego jest nazywany negatywowym. 

Rysunek 23 

Proces odwzorowywania 

kształtu na powierzchni

background image

17

Po naniesieniu fotorezystu następuje jego wygrzanie. Powoduje ono utwardzenie 
fotorezystu  i jego  przywarcie  do  powierzchni  płytki.  Następnie  nakłada  się  ma-
skę. Maska jest to po prostu płytka, na którą naniesiony jest wzór, który chcemy 
uzyskać. Działa ona tak jak klisza fotograficzna — tam, gdzie chcemy, aby świa-
tło przeszło i naświetliło fotorezyst znajduje się otwór, natomiast tam, gdzie nie 
chcemy, obszar jest zakryty. Na temat masek, ich konstrukcji, technologii produk-
cji itp., napisano wiele książek. Wytworzenie maski jest procesem niezwykle trud-
nym, a przede wszystkim bardzo kosztownym. Głównie z tego względu wyróżnia 
się dwie możliwości ich nakładania (rys. 25): 
— kontaktową,
— zbliżeniową. 

Rysunek 24 

Rodzaje fotorezystów

background image

18

W pierwszym przypadku maskę kładzie się na płytce podłożowej pokrytej foto-
rezystem. Dzięki temu można uzyskać zdecydowanie lepszą rozdzielczość i lepsze 
odwzorowanie kształtów, kosztem natomiast jest możliwość uszkodzenia fotorezy-
stu oraz płytki. Dodatkowo w tej metodzie maski zużywają się 
zdecydowanie szybciej. Metoda zbliżeniowa polega na umiesz-
czeniu maski bardzo blisko płytki, ale bez styku. Dzięki temu 
nie uszkadza się powierzchnia płytki i nie zużywają się maski. 
Gorsze  jest  natomiast  odwzorowanie  kształtów.  W metodzie 
zbliżeniowej  często  poniżej  maski  umieszcza  się  dodatkowy 
układ optyczny, który pomniejsza obraz (rys. 26). Dzięki temu 
można uzyskać jeszcze lepszą rozdzielczość procesu litografii
oraz obniżyć koszty masek, które mogą być wykonane z mniej-
szą dokładnością. 

Po nałożeniu maski następuje naświetlenie. Oczywiście zwy-
kłe widzialne światło nie nadaje się do tego celu, ze względu 
na zbyt dużą długość fali. Światło widzialne ma zakres długo-
ści  fal:  0,38–0,76  µm,  natomiast  wymiary  elementów,  które 
wykonuje  się  współcześnie  mają  poniżej  0,1  µm.  Dlatego  do 
naświetlań stosuje się światło ultrafioletowe, a nawet promie-
niowanie X (rentgenowskie). 

Po naświetleniu fotorezyst jest wywoływany, a więc zmyta zostaje ta jego część, 
która nie jest już potrzebna. W przypadku fotorezystu pozytywowego będą to ob-
szary naświetlone, natomiast przy negatywowym nienaświetlone (rys. 24). 

Przedstawiony  proces  często  nazywany  jest  fotolitografią.
Inną odmiana litografii jest elektrono- i jonolitografia (rys.
27). Zamiast światła wykorzystuje się w nich strumień elek-
tronów lub jonów, które padają na płytkę pokrytą emulsja 
czułą na elektrony lub jony. Dodatkowo nie stosuje się ma-
sek, lecz skanowanie powierzchni płytki strumieniem ładun-
ków.  Takie  rozwiązanie  pozwala  na  uzyskanie  lepszej  roz-
dzielczości,  jednak  jest  zdecydowanie  kosztowniejsze  oraz 
wolniejsze. 

Po zakończeniu procesu litografii uzyskujemy płytkę, na któ-
rej  obszary  przeznaczone  do  wytrawienia  są  bezpośrednio 
dostępne,  natomiast  pozostałe  pokryte  są  zabezpieczającą 
warstwą utwardzonego fotorezystu. W tym momencie moż-
na przystąpić do kolejnego procesu, a więc wytrawiania niepotrzebnych elemen-
tów warstw. 

Rysunek 25 

Metody nakładania masek

Rysunek 26 

Schemat fotolitografii

Rysunek 27 

Litografia elektronowa i jonowa

background image

19

Trawienie

Trawienie polega na usunięciu zbędnych elementów warstw niepokrytych fotorezy-
stem. Jedną z najważniejszych cech procesu trawienia jest selektywność, czyli tra-
wienie tylko jednego rodzaju materiału. Przykładem może być trawienie nieosło-
niętego tlenku bramkowego, po zakończeniu którego nie chcemy, aby zaczęło tra-
wić się podłoże krzemowe (rys. 28). Drugą ważną cechą procesu trawienia jest ani-
zotropowość, czyli trawienie tylko w jednym wybranym kierunku (rys. 29). Przeci-
wieństwem trawienia anizotropowego jest trawienie izotropowe, a więc przebiega-
jące w każdym kierunku tak samo. Powstają jednak wówczas bardzo niekorzystne 
efekty podtrawienia. Jeśli trawiona warstwa jest gruba, to efekt podtrawienia może 
całkowicie wypaczyć otrzymaną strukturę. 

Wyróżniamy dwa rodzaje procesów trawienia: 
— na mokro, 
— na sucho. 

Pierwszy z nich polega na zanurzeniu płytki w cieczy trawiącej. Metoda ta jest sto-
sunkowo prosta, tania, zapewnia dobrą selektywność, natomiast ma cechę izotro-
powości. Ciecz obmywa każdą część płytki i trawi w każdy kierunku wybrany ma-
teriał.  Oczywiście  stosuje  się  wiele  zabiegów,  mających  na  celu  ukierunkowanie 
procesu trawienia, np. wspomaganie plazmą oraz bombardowanie trawionej po-
wierzchni jonami. Oba zabiegi powodują zwiększenie szybkości reakcji na wybra-
nej powierzchni, a więc w tym samym czasie zostanie ona strawiona w większym 
stopniu w wybranym kierunku. 

Trawienie na sucho polega na umieszczeniu płytki w komorze próżniowej i bom-
bardowaniu jej powierzchni rozpędzonymi jonami lub cząstkami neutralnymi, np. 
argonem. Pędzące atomy przy zderzeniu z płytką wybijają atomy z jej powierzchni.
W miejscach, w których jest fotorezyst, wybijane są jego atomy, natomiast w miej-
scach, w których go nie ma, wybijane są atomy warstwy, powodując zmniejszanie
jej grubości. Jeśli bombardowanie trwa dostatecznie długo, cała warstwa zostanie 
usunięta. Trawienie na sucho jest oczywiście anizotropowe, gdyż trawieniu pod-
lega jedynie powierzchnia, na którą padają jony (podtrawienia są znikome). Nato-

Rysunek 28 

Trawienie selektywne 

i nieselektywne

Rysunek 29 

Trawienie izotropowe 

i anizotropowe

background image

20

miast nie jest to trawienie selektywne. Po strawieniu jednej warstwy, jony zaczyna-
ją padać na kolejną, powodując wybijanie z niej atomów. Proces trawienia na sucho
trzeba więc precyzyjnie planować, dobierając czas jego trwania, użyte jony, pręd-
kości, do jakich są rozpędzane itp. 

W praktyce oba rodzaje trawień często łączy się ze sobą, uzyskując najlepsze efekty. 

 3.4. Zmiana własności materiału

Ostatnim zabiegiem technologicznym, jaki omówimy jest modyfikacja własności
materiałów. Procesy w tej grupie można podzielić na: 
— domieszkowanie,
— wygrzewanie. 

Pierwszy  z procesów  polega  na  wprowadzeniu  atomów  domieszki  do  podłoża. 
Może  to  spowodować  zmianę  typu  półprzewodnika,  np.  z P  na  N,  ewentualnie 
zwiększenie koncentracji domieszki. Natomiast drugi proces ma za zadanie zmie-
nić rozkład domieszki wewnątrz struktury oraz zlikwidować niektóre jej defekty. 
Przyjrzymy się najpierw procesom domieszkowania. 

Dyfuzja

Proces dyfuzji polega na ruchu atomów w wyniku różnicy ich koncen-
tracji. Jest on szczególnie widoczny w gazach. Jeśli w powietrzu w jed-
nym miejscu pojawi się zapach, to rozprzestrzenia się on. Oczywiście 
traci przy tym na „sile”, ale rozprzestrzenia się w każdym kierunku. 
Podobnie  jest  w ciałach  stałych  —  oczywiście  proces  ten  jest  w nich 
zdecydowanie powolniejszy, lecz zachodzi i jest wykorzystywany wła-
śnie w procesie domieszkowania dyfuzyjnego. 

Dyfuzja wykonywana jest w piecu dyfuzyjnym (rys. 30), w którym umieszcza się 
płytki  podłożowe  oraz  źródło  domieszki.  Cały  proces  przeprowadza  się  w pod-
wyższonej temperaturze, która znacznie przyspiesza dyfuzję. Źródłem mogą być 
zarówno  gazy,  ciecze,  jak  i ciała  stałe.  Zasadą  jest  dostarczenie  do  powierzchni 
atomów domieszki, które w wyniku zjawiska dyfuzji wnikają do wnętrza struktu-
ry krzemowej i rozchodzą się w niej. W rzeczywistości proces ten zachodzi dwu-
etapowo:
— na powierzchni tworzą się tlenki domieszki,
—  następuje odłączenie od nich atomu tlenu i utworzenie tlenków krzemu, 

a pozostałe atomy domieszki wnikają do wnętrza płytki i tam dyfundują 
w głąb w wyniku różnicy koncentracji. 

Proces dyfuzji jest stosunkowo powolny i trudny w kontrolowaniu, dlatego 
we współczesnej mikroelektronice jest rzadko stosowany. 

Implantacja jonowa 

Proces implantacji jonowej jest bardzo zbliżony do przedstawionego już tra-
wienia na sucho. Podobnie jak w przypadku trawienia, pierwiastki są roz-
pędzane i „wbijane” w strukturę krzemu (rys. 31). Jedyna różnica polega na
zastosowanych pierwiastkach oraz ich energiach. W przypadku trawienia 
muszą to być duże atomy, niezbyt mocno rozpędzone, które wybiją atomy
z warstwy wierzchniej. Natomiast przy implantacji są to po prosty atomy 
domieszki rozpędzone do wysokich energii, tak aby mogły wbić się na pewną głę-
bokość w strukturę. 

Rysunek 30 

Proces dyfuzji

Rysunek 31 

Implantacja jonowa

background image

21

Implantacja  jonowa  jest  obecnie  najważniejszym  dla  mikroelektroniki  procesem 
domieszkowania.  Pozwala  bardzo  precyzyjnie  umieścić  odpowiednią  liczbę  ato-
mów domieszki na odpowiedniej głębokości. Wadą tego procesu jest uszkadzania 
struktury przez wbijające się atomy. Jednak po procesie implantacji stosuje się naj-
częściej wygrzewanie, które naprawia powstałe uszkodzenia. 

Procesy domieszkowania wykonuje się najczęściej tylko na ograniczonym obszarze. 
W procesie  dyfuzji  wystarczy  zamaskować  fotorezystem  obszary,  które  nie  mają 
być domieszkowane. Natomiast przed procesem implantacji jonowej wykonuje się 
najczęściej grube tlenki maskujące, które zatrzymują w sobie padające atomy i nie 
dają im dojść do powierzchni krzemu. 

Wygrzewanie

Ostatnim procesem modyfikującym własności powierzchni jest wygrzewanie. Pro-
ces ten powoduje redyfuzję, czyli przemieszczanie się atomów domieszek wewnątrz 
płytki podłożowej. Mówiąc obrazowo, powoduje to „rozmycie” wprowadzonej do-
mieszki. Drugim efektem wygrzewania jest naprawa defektów struktury, szczegól-
nie po procesie implantacji jonowej. Wygrzewanie można prowadzić celowo, ewen-
tualnie przy okazji innych procesów, np. utleniania termicznego. 

 3.5. Ogólne zasady przeprowadzania procesów technologicznych

Najważniejszą  zasadą  prowadzenia  procesów  technologicznych  jest  zachowanie 
jak  największej  czystości.  Większość  procesów  prowadzonych  jest  w tzw.  clean- 
-roomach, czyli pomieszczeniach o niewyobrażalnej wręcz 
czystości.  Miarą  tej  czystości  jest  liczba  zanieczyszczeń, 
jaka znajduje się w jednej stopie

1

 sześciennej i wynosi ona 

od  1  do  1000.  Dla  porównania  w najczystszych  salach 
operacyjnych liczba zanieczyszczeń to więcej niż dziesiąt-
ki milionów w stopie sześciennej, a więc tysiące razy wię-
cej! Do tego znajdujące się w clean-roomie zanieczyszcze-
nia muszą być bardzo małe, gdyż w przeciwnym wypadku 
mogą uszkodzić produkowane elementy. 

Aby zapewnić tak ogromną czystość, pomieszczenia mu-
szą być w specjalnych sposób zaprojektowane (rys. 32). 
Wyróżnia się w nich dwie strefy: 
— białą — o najwyższej czystości,
— szarą — o podwyższonej czystości. 

Strefa biała to miejsce, gdzie wykonuje się wszystkie naj-
bardziej  krytyczne  procesy  technologiczne.  Aby  ich  nie 
zanieczyścić,  człowiek  wchodzi  do  nich  tylko  w sytu-
acjach  absolutnej  konieczności,  w specjalnych  kombi-
nezonach  i maskach.  Co  więcej,  zanim  wejdzie,  nawet 
ubrany w kombinezon, poddawany jest w specjalnej ślu-
zie procesowi wielokrotnego nadmuchu powietrzem. Po-
nadto wszystkie urządzenia znajdujące się w strefie białej muszą być wykonane ze
specjalnych materiałów oraz mieć taką konstrukcję, aby nie mogły się w nich gro-
madzić zanieczyszczenia. 

W całym clean-roomiem panuje podwyższone ciśnienie, tak aby powietrze ciągle 
wydobywało się z pomieszczenia i nie pozwalało na wnikanie do wnętrza zanie-

1

 Jedna stopa to 32 cm.

Rysunek 32 

Schemat clean-roomu

background image

22

czyszczeń. Powietrze, które dostaje się do pomieszczenia jest ciągle i wielostopnio-
wo filtrowane, oczyszczane, infrastruktura pracuje przez całą dobę, aby utrzymać
tę nieskazitelną czystość. Oczywiście koszty tego są ogromne, dlatego dąży się do 
jak największego ograniczenia powierzchni strefy białej. Stąd wokół niej znajduje 
się tzw. strefa szara, a więc miejsce o podwyższonej czystości, ale już nie tak kry-
tycznej jak w strefie białej. W strefie szarej znajdują się m.in. urządzenia lub ich czę-
ści, które nie są niezbędne w procesie technologicznym. 

Samo zachowanie czystości laboratorium nie jest wystarczające. Do procesów tech-
nologicznych należy używać specjalnych oczyszczanych odczynników chemicznych, 
produkowanych wyłącznie na potrzeby przemysłu półprzewodnikowego. Wszyst-
kie  użyte  materiały,  m.in.  płytki  podłożowe,  pojemniki  z odczynnikami,  zanim 
znajdą się w clean-roomie, muszą zostać dodatkowo oczyszczone w strefie szarej.

Drugą ważną zasadą jest umiejętne planowanie procesów technologicznych, szcze-
gólnie ich kolejności. Chodzi o to, aby poszczególne procesy nie wpływały nega-
tywnie na siebie, a ich liczba była jak najmniejsza. Jako przykład można podać fakt, 
że wszystkie procesy wykonywane w podwyższonych temperaturach powodują re-
dyfuzję domieszek w podłożu. Dlatego po wykonaniu domieszkowania nie nale-
ży wykonywać utleniania termicznego, tylko nanosić tlenek metodą CVD. Innym 
przykładem mogą być procesy litografii, które są krytyczne w technologii mikro-
elektronicznej i ich liczbę należy ograniczyć do minimum. Zatem w jednym proce-
sie litografii należy wykonać możliwie jak największą liczbę odwzorowań.

background image

23

 4. Proces technologiczny produkcji 
tranzystora MOS i inwertera CMOS

Poznałeś przed chwilą podstawowe procesy technologiczne umożliwiające wytwo-
rzenie tranzystora MOS. Czas wypełnić ostatnią lukę w naszej mikroelektronicznej 
układance, a mianowicie poznać proces produkcji tranzystora MOS oraz inwertera 
CMOS. Analogicznie wykonuje się pozostałe bramki logiczne, połączenia między 
nimi oraz całe układy scalone. 

 4.1. Proces wykonania tranzystora NMOS

Poniżej  został  przedstawiony  proces  technologiczny  wykonania  tranzystora 
NMOS. Należy zwrócić szczególną uwagę na proces nr 14, nazywany 

samocentro-

waniem bramki

. Pomysł samocentrowania umożliwia tak ogromną miniaturyzację 

poszczególnych przyrządów, jaką obecnie mamy okazję obserwować. Polega on na 
wykorzystaniu polikrzemu i tlenku bramkowego jako maski przy procesie dyfuzji! 
Dzięki temu samoczynnie powstaje niedomieszkowany obszar kanału, bez koniecz-
ności późniejszego dopasowywania bramki i domieszkowań. Ponadto proces ten 
powoduje dodatkowe domieszkowanie polikrzemowej elektrody bramki (powinna 
być ona jak najsilniej domieszkowana). Właśnie od momentu wykorzystania tego 
pomysłu zaczął się tak szalony postęp w dziedzinie mikroelektroniki. 

Zwróć również uwagę na wykorzystanie tlenków jako substancji izolującej połącze-
nia metaliczne. Pozwala to na uniknięcie ewentualnych zwarć w układzie oraz za-
bezpiecza układ od strony mechanicznej. 

    

1. Utlenianie powierzchni

2. Nałożenie fotorezystu

    

3.  Nałożenie maski i naświetlanie 4. Wywołanie fotorezystu

    

5. Wytrawienie tlenku

6. Usunięcie fotorezystu

background image

24

    

7. Nałożenie cienkiego tlenku

8. Nałożenie polikrzemu

    

       9. Nałożenie fotorezystu

10. Nałożenie maski i naświetlenie

    

11. Wywołanie

12. Wytrawienie polikrzemem

    

13. Usunięcie fotorezystu

  

14.

  

Dyfuzja drenu i źródła  
(samocentorwanie)

    

15.

  

Nałożenie warstwy  
izolacyjnej

16. Nałożenie fotorezystu

    

17.

  

Nałożenie maski  
i naświetlenie

  18. Wywołanie

    

19. Trawienie tlenku

 20. Usunięcie fotorezystu

    

          21. Pokrycie warstwą metalu

22. Pokrycie warstwą fotorezystu

background image

25

    

23.  Nałożenie maski  

i naświetlenie

24. Wywołanie fotorezystu

    

      25. Wytrawienie metalizacji

26. Usunięcie fotorezystu

27. Nałożenie warstwy pasywacyjnej

 4.2. Proces wytwarzania inwertera CMOS

Poniżej został przedstawiony proces produkcji inwertera CMOS. Polega on na wy-
tworzeniu dwóch tranzystorów MOS: jednego NMOS, drugiego PMOS. Jako że 
wiesz już jak tworzy się tranzystor MOS, część etapów została pomięta. Najwięk-
sza różnica między wytworzeniem tych dwóch tranzystorów polega na zaimple-
mentowaniu  na  początku  studni  dla  tranzystora  PMOS.  Jak  pamiętasz,  podłoże 
tranzystora PMOS jest typu N, a więc należy wykonać w podłożu typu P duży ob-
szar domieszkowania typu N, w którym zostanie wykonany tranzystor PMOS. 

    

                1. Utlenianie powierzchni

2. Pokrycie warstwą fotorezystu

    

                 3. Maskowanie i naświetlanie

4. Wywołanie fotorezystu

Rysunek 33 

Wytwarzanie tranzystora NMOS

background image

26

    

                 5. Wytrawienie tlenku

6. Implantacja jonów

    

                 7. Wygrzewanie

8. Wytworzenie tlenku bramkowego

    

                 9. Osadzenie, maskowanie  
                     i wytrawianie polikrzemu

10. Wytworzenie tranzystorów NMOS

    

                 11. Wytworzenie tranzystorów  
                       PMOS

12.  Nałożenie pierwszej warstwy  

izolacyjnej

    

                 13. Wytrawienie otworów pod  
                       kontakty

14. Kontakty i metalizacja I

    

                 15. Nałożenie drugiej warstwy  
                       izolacyjnej

16. Otwory pod przeplotki (VIAs)

    

                 17. Przeplotki i metalizacja II

18. Pasywacja końcowa

Rysunek 34 

Wytwarzanie inwertera CMOS

background image

27

 Podsumowanie

W tym module poznałeś wewnętrzną budowę tranzystora MOS. Teraz już nie tyl-
ko wiesz jak działa tranzystor MOS, ale i to, dlaczego tak działa. Poznałeś również 
podstawowe procesy technologiczne, które umożliwiają jego wytworzenie. Na ko-
niec zobaczyłeś jak wygląda proces produkcji tranzystora MOS oraz najprostszej 
bramki CMOS, czyli inwertera. 

Ułożyłeś więc naszą mikroelektroniczną układankę. Znasz już cały proces — od 
pomysłu na układ, przez jego projektowanie, aż do fizycznego wykonania. Myślę,
że wiele pojęć związanych z technologią produkcji układów scalonych (szczególnie 
procesorów), z którymi często spotykasz się w literaturze informatycznej, stało się 
jasne. 

background image

28

 Bibliografia

1.  Beck R., 1991: Technologia krzemowa, PWN, Warszawa.
2.  Europractice. Witryna internetowa. 

http://www.europractice.com/

, stan z 26 wrze-

śnia 2006 r.

3.  IBM. Witryna internetowa

http://www.ibm.com

, stan z 26 września 2006 r.

4.  Intel. Witryna internetowa. 

http://www.intel.com

, stan z 26 września 2006 r.

5.  International Technology Roadmap for Semiconductors. Witryna internetowa. 

http://pu b l i c . i t

, stan z 26 września 2006 r.

6.  Kalisz  J.,  1998:  Podstawy  elektroniki  cyfrowej,  Wydawnictwa  Komunikacji 

i Łączności, Warszawa.

7.  Marciniak W., 1984: Przyrządy półprzewodnikowe i układy scalone, Wydaw-

nictwa Naukowo-Techniczne, Warszawa.

8.  Marciniak W., 1991: Przyrządy półprzewodnikowe MOS, Wydawnictwa Na-

ukowo-Techniczne, Warszawa.

9. Massucci J., 2001: Projekt Milenium, Wydawnictwo Amber sp. z o. o., Warszawa.

10.  Napieralska  M.,  Jabłoński  G.,  2002:  Podstawy  mikroelektroniki,  Wydawnic-

twa PŁ, Łódź.

11.  University  of  California,  Berkeley.  Witryna  internetowa. 

http://www-device.

eecs.berkeley.edu/

, stan z 26 września 2006 r.


Document Outline