background image

MBA 1/2005

25

Mgr

 Wojciech Matuszczak

wmatuszczak@poczta.wprost.pl

Finanse 

behawioralne

W powszechnej opinii giełda koja-

rzy się przede wszystkim z pieniędzmi. 

Zarówno z tymi, które można na niej 

stracić,  jak  i  z  tymi,  które  można  na 

niej zarobić. O tym, czy dany inwestor 

zyska, czy straci decyduje trafność pod-

jętych  przez  niego  decyzji.  W  ocenie 

tego, czy akcje spółek będą rosły czy 

też nie, pomaga mu wiedza z zakresu 

analizy  fundamentalnej  lub/i  anali-

zy  technicznej.  Zgodnie  z  pierwszą  z 

nich, ruchy cen akcji spółki mają swoje 

uzasadnienie w zmianach sytuacji eko-

nomicznej  danego  przedsiębiorstwa 

oraz ogólnej sytuacji gospodarczej w 

kraju i za granicą. Druga zaś głosi, że 

notowania  akcji  podlegają  pewnym 

powtarzalnym  trendom.  Wynika  z 

tego, że badając zachowania rynku w 

przeszłości oraz porównując je z jego 

obecnym stanem, można przewidzieć, 

co  będzie  się  działo  w  niedalekiej 

przyszłości. Czasami jednak ogromna i 

długoletnia wiedza oraz doświadczenie 

zawarte w tych obu technikach nie są w 

stanie wytłumaczyć wydarzeń na par-

kiecie. Wtedy zdesperowani i doprowa-

dzeni do ostateczności komentatorzy i 

eksperci twierdzą, że przyczyn należy 

upatrywać  wyłącznie  w  czynnikach 

psychologicznych. W ten sposób doce-

niają oni rolę i znaczenie psychologii 

na rynkach finansowych.

Doświadczeni inwestorzy od daw-

na  przywiązywali  dużą  wagę  do  za-

chowań graczy i ich reakcji na różne 

wydarzenia na parkiecie. Dawali temu 

wyraz,  poświęcając  wspomnianym 

zagadnieniom  znaczące  miejsce  w 

swoich wspomnieniach i poradnikach. 

Niektórzy  z  nich,  jak  na  przykład 

Andre  Kostolany  (1999)  psychologii 

giełdy  poświęcili  całą  książkę.  Były 

to  jednak  tylko  doświadczenia  i  ob-

serwacje  poszczególnych  osób,  nie 

miały  więc  charakteru  badań  na-

ukowych. Dopiero w ciągu ostatnich 

dziesięciu lat XX wieku psychologowie 

bardzo  intensywnie  zajęli  się  giełdą 

i  jej  uczestnikami.  Badaniom  w  tym 

zakresie nadano wspólne określenie: 

finanse behawioralne.

Zanim  omówione  zostaną  podsta-

wy  finansów  behawioralnych,  warto 

dowiedzieć się, co przyczyniło się do 

powstania i popularności tych badań. 

U źródeł finansów 

behawioralnych

Wydarzenia  związane  z  rynkami 

kapitałowymi  i  giełdą  są  opisywane 

i  tłumaczone  teoretycznie  przez  no-

woczesną  teorię  finansów.  Z  kolei 

teoretyczne  podstawy  nowoczesnych 

finansów  wywodzą  się  z  klasycznej 

oraz neoklasycznej ekonomii. To wła-

śnie od wyznawców idei „niewidzialnej 

ręki rynku” zapożyczono bezpośrednio 

podstawowe  założenie  nowej  teorii 

–  koncepcję  racjonalnej  istoty  tzw. 

homo oeconomicus. Zakłada ona, że 

każdy z uczestników gry rynkowej po-

stępuje  zawsze  w  sposób  racjonalny 

ekonomicznie. Istnieje więc kryterium 

racjonalności, którym jest dążenie do 

maksymalizacji zysku uczestników gry 

rynkowej. Zgodnie z tą tezą, inwestorzy 

w każdym momencie będą chcieli ku-

pować i sprzedawać akcje w taki spo-

sób, aby osiągnąć maksymalny zysk. 

Kolejnym  elementem  leżącym  u 

podstaw nowoczesnych finansów było 

opracowane w 1965 roku przez profe-

sora Uniwersytetu w Chicago Eugene 

Famę zasady efektywnego rynku pod 

względem informacyjnym. Głosi ona, 

że  wszystkie  informacje,  które  mogą 

mieć wpływ na ceny akcji zostały już w 

nich zawarte

1

. Ponieważ gracze postę-

pują racjonalnie, więc odpowiednio re-

agują na pojawiające się wiadomości, 

kupując lub sprzedając akcje stosownie 

do zakładanego wpływu, jaki te infor-

macje mają wywołać. Rynek powinien 

więc  pozostać  w  równowadze  i  ulec 

zmianie dopiero wtedy, gdy pojawi się 

kolejna,  istotna  wiadomość.  Ponadto 

decydenci  są  doskonale  poinformo-

wani o wszystkich wydarzeniach  oraz 

interpretują i reagują w ten sam sposób 

na napływające wiadomości mogące 

mieć wpływ na ceny akcji. 

Wykorzystanie  założeń  klasycznej  i 

neoklasycznej ekonomii i opracowanie 

podstaw  teoretycznych  nowoczesnej 

teorii inwestowania było (i jest nadal) 

dużym  sukcesem,  który  przyczynił  się 

do rozwoju tej dziedziny wiedzy. Mię-

dzy  innymi  dzięki  temu  możliwe  było 

opracowanie  wykorzystywanych  po-

wszechnie modeli konstrukcji portfela 

inwestycji.

Jednak  wkrótce  okazało  się,  że 

dopiero  co  opracowana  teoria  nie 

jest idealna. Pojawiły się pierwsze od-

stępstwa od zasad efektywnego rynku 

–  anomalie,  które  nie  mogły  zostać 

wytłumaczone przez nową naukę. Jed-

ną z nich był znany powszechnie tzw. 

„efekt  stycznia”.  Rozeff  i  McKinney  w 

1976 w swych badaniach wykazali, że 

stopy zwrotu w styczniu są statystycznie 

wyższe niż w innych miesiącach (Tyszka 

2003) – czyli w styczniu można uzyskać 

zyski znacznie wyższe niż w innych mie-

siącach. Kolejnym znanym przykładem 

odstępstwa  od  teorii  jest  tzw.  „efekt 

wielkości firmy” (Tyszka 2003). Wraz z 

upływem czasu naukowcy zaczęli wska-

zywać coraz więcej anomalii.

Ekonomia behawioralna  

i finanse behawioralne

Dość  częstą  reakcją  na  prezento-

wanie  odstępstw  praktyki  od  założeń 

teoretycznych, szczególnie w środowi-

skach  akademickich,  było  stwierdze-

nie, że jest to tym gorzej dla praktyki. 

Istnienie  anomalii  nie  powodowało 

dużych zmian w teorii. Niemniej jednak, 

problem  pozostawał  –  coraz  częściej 

informowano  o  faktach  sprzecznych 

z teorią, które na pewno można by w 

jakiś sposób wyjaśnić. 

Skąd się wzięły  

te dziedziny wiedzy?

Pod koniec ubiegłego wieku bardzo 

powszechne stały się badania interdy-

scyplinarne. Następowało przenikanie 

dyscyplin naukowych oraz współpraca 

między uczonymi z różnych dziedzin zaj-

mujących się tymi samymi lub podob-

nymi zagadnieniami. Jednym z efektów 

takich działań było powstanie ekonomii 

behawioralnej, zwanej też psychologią 

ekonomiczną. Ponieważ jest to bardzo 

młoda dziedzina wiedzy, trudno podać 

precyzyjną definicję tego, czym się ona 

zajmuje. Ogólnie można stwierdzić, że 

obiektem jej zainteresowania jest bada-

nie zjawisk ekonomicznych jako efektu 

psychologicznych postaw poszczegól-

nych  ludzi.  Innymi  słowy,  zajmuje  się 

tym, w jaki sposób poszczególni ludzie 

reagują na bodźce ekonomiczne oraz 

background image

MBA 1/2005

26

jaki to z kolei ma wpływ na zjawiska 

ekonomiczne. 

W ramach tego nurtu, badając zjawi-

ska z różnych dziedzin ekonomii, uczeni 

zainteresowali się również finansami. W 

ten sposób powstały finanse behawio-

ralne.  Za  ich  początek  przyjmuje  się 

(Peters 1997)) opublikowanie przez De-

Bondta i Thalera w 1986 roku artykułu 

zatytułowanego Does the Stock Market 

Overreact?. Również i w tym przypadku 

trudno o jednoznaczną i precyzyjną de-

finicję. Przyjmuje się, że „istotą behawio-

ralnego podejścia do finansów jest (...) 

poszukiwanie psychologicznych mecha-

nizmów zachowania uczestników rynków 

finansowych”(Tyszka  2003).  Martin 

Weber, jeden z czołowych badaczy, po-

daje następujące określenie tego, czym 

się zajmuje – „finanse behawioralne są 

ścisłą kombinacją indywidualnego za-

chowania oraz fenomenów rynkowych 

i stosują wiedzę zapożyczoną zarówno 

z  psychologii,  jak  i  z  teorii  finansów” 

(Fromlet 2001). Trudno podać tu bardzo 

precyzyjną definicję. Istnieje kilka defini-

cji behawioralych finansów, ale można 

zauważyć  znaczące  zbieżności  między 

nimi. Lintner (1998) definiuje behawio-

ralne finanse jako studia na temat tego, 

jak ludzie interpretują i operują informa-

cją w celu podejmowania świadomych 

decyzji  inwestycyjnych.  Olsen  (1998) 

podkreśla,  że  behawioralne  finanse 

nie próbują zdefiniować „racjonalnego 

zachowania” lub określać decyzji jako 

błędnych lub nieprawidłowych, próbu-

ją  za  to  zrozumieć  i  przewidzieć  stałe 

implikacje psychologicznych procesów 

decyzyjnych na rynki finansowe. Nale-

ży wspomnieć, że  obecnie nie istnieje 

zunifikowana  teoria  finansów  beha-

wioralnych. Olsen (1998) wskazuje na 

to,  że  jak  dotąd  większość  uwagi  we 

współczesnej  literaturze  przypisuje  się 

„identyfikacji atrybutów podejmowania 

behawioralnych decyzji, które z dużym 

podobieństwem  mają  wpływ  na  sys-

tematyczne efekty zachowania rynków 

finansowych” (Barbaz 2000).

Dlaczego „behawioralne”?

Ponieważ w obu przytoczonych na-

zwach pojawiło się słowo „behawioral-

ny”, warto pozwolić sobie na dygresję i 

wytłumaczyć jego użycie. Behawioryzm 

kojarzy się powszechnie z prostymi ba-

daniami  typu  bodziec-reakcja,  jak  to 

ma  miejsce  na  przykład  w  przypadku 

odruchów Pawłowa. Współczesna be-

hawiorystyka jest dziedziną interdyscy-

plinarną, zawierającą elementy różnych 

nauk społecznych. „Wkład psychologii 

jest największy na poziomie analizy in-

dywidualnej, czyli mikro, pozostałe dys-

cypliny zaś (...) socjologia, psychologia 

społeczna i antropologia (...) przyczyniły 

się do zrozumienia przez nas koncep-

cji makro-, czyli procesów grupowych 

(Robbins 1998:7). W ten sposób moż-

liwe jest wszechstronne badanie postaw 

ludzi zarówno jako poszczególnych jed-

nostek, jak i ich zbiorowości, np. inwe-

storów giełdowych. Ważne jest przy tym 

podkreślenie, że przedmiotem analiz są 

postawy, czyli to, co ludzie robią, a nie 

intencje, czyli to, co ludzie myślą. 

Podsumowując, należy stwierdzić, że 

finanse behawioralne zajmują się bada-

niem zachowania uczestników rynku i na 

tej podstawie dokonywane są próby wy-

jaśniania przyczyn takiego zachowania. 

Zarówno ekonomia behawioralna, jak i 

finanse behawioralne stosują podobne 

metody  badawcze;  różni  je  natomiast 

przedmiot analiz. Obok typowych dla 

psychologii  zestawów  pytań  kierowa-

nych  do  badanych  osób,  stosowane 

są również dość atrakcyjne formy ba-

dania.  Bardzo  często  wykorzystuje  się 

kwestionariusze  zawierające  zadania 

do  rozwiązania  przypominające  bar-

dziej logiczne łamigłówki. Stosowane są 

także powszechnie gry oraz coraz czę-

ściej komputerowe symulacje badanych 

sytuacji.  Oprócz  tego  prowadzone  są 

badania z wykorzystaniem dostępnych 

danych instytucji giełdowych. Przykłado-

we zadania przedstawia ramka 1.

Metody finansów 

behawioralnych, czyli o co  

w tym wszystkim chodzi

Jak wspomniano w poprzedniej części 

artykułu, finanse behawioralne zajmują 

się badaniem zachowań inwestorów, za-

równo indywidualnych, jak i tych, którzy 

reprezentują  inwestorów  instytucjonal-

nych. Efektem tych analiz są próby wy-

jaśnienia przyczyn danego zachowania. 

Finanse behawioralne są więc zbiorem 

opisów  badań  konkretnych  zachowań 

oraz próbami ich interpretacji. Od cen-

nych uwag i wniosków doświadczonych 

inwestorów różnią się tym, że ich pod-

stawą nie są obserwacje, choćby bardzo 

wnikliwe, tylko jednej osoby, lecz badania 

przeprowadzone na odpowiedniej wiel-

kości (reprezentatywnej) próbie osób. 

Ze względu na ograniczony rozmiar 

tego opracowania, nie można przedsta-

wić  wszystkich  najciekawszych  badań. 

Nie jest to również sensowne, ponieważ 

niedawno w Polsce ukazała się drukiem 

pierwsza praca z tej dziedziny, w której 

zawarto doskonały wybór badań z tego 

zakresu  (Zaleśkiewicz  2003).  Zamiast 

tego, przedstawione zostaną tu wyniki 

badań finansów behawioralnych, doty-

czących odbioru i przetwarzania przez 

ludzi informacji oraz racjonalności za-

chowań ludzkich.

Jak ludzie radzą sobie  

z przetwarzaniem informacji?

Pod  koniec  ubiegłego  wieku  dużo 

można było przeczytać o nadejściu tzw. 

ery  informacji.  Nośnikiem  postępu  o 

niemal nieograniczonych możliwościach 

miał być Internet. Za pomocą tego me-

dium  każdy  mógł  uzyskać  dostęp  do 

dowolnej,  potrzebnej  mu  informacji. 

Zakładano przy tym, że ludzie powinni 

dążyć do uzyskania jak największej ilości 

danych, ponieważ im więcej ich otrzyma-

ją, tym lepsze będą podejmowane przez 

nich  decyzje.  Brak  dostatecznej  ilości 

informacji był nota bene dość powszech-

nym wytłumaczeniem tego, że podejmo-

wane działania nie były optymalne. 

Badania psychologów wykazują, że 

ludzie mają dość ograniczoną zdolność 

przetwarzania  komunikatów.  „Nasz 

umysł  jest  w  stanie  przetwarzać  jed-

nocześnie tylko bardzo niewielką ilość 

informacji.  Gdy  próbujemy  wtłoczyć 

do mózgu za dużo danych są one albo 

ignorowane, albo analizowane w spo-

sób  bardzo  pobieżny”  (Zaleśkiewicz 

2003).  „Taki  stan  rzeczy  powoduje 

coraz bardziej powszechne stosowanie 

heurystyk, które mogą być zdefiniowa-

ne jako zastosowanie doświadczenia i 

praktycznych wysiłków w celu udzielenia 

odpowiedzi na pytania lub polepszenia 

wyniku.  Heurystyki  oznaczają  szybkie, 

selektywne interpretacje informacji do-

konywane w przeważającej mierze przez 

intuicję – biorąc pod uwagę, że analizy 

dokonywane  są  w  pośpiechu  mogą 

nie  przynieść  pożądanych  rezultatów, 

ze względu na szybkość i/lub niekom-

pletność  (Fromlet  2001).  Przykładem 

background image

MBA 1/2005

27

takiego  działania  na  giełdzie  jest  np. 

podawanie  przez  instytucje  rządowe 

kilku wskaźników gospodarczych w tym 

samym czasie. Wtedy trzeba podjąć de-

cyzję, które z nich są najbardziej istotne 

dla  rynków  finansowych,  oraz  odpo-

wiednio odczytać ich wpływ na rynek. 

Stosowanie heurystyk jest jedną ze zna-

czących różnic pomiędzy teoretycznym, 

perfekcyjnym światem teorii finansów a 

rzeczywistością giełdy. 

W  badaniach  eksperymentalnych 

(Tyszka  2003,  Peters  1997,  Zaleśkie-

wicz 2003, Shiller 1999) ludzie bardzo 

często  wykazują  nadmierne  zaufanie 

do posiadanych przez nich informacji, 

własnej wiedzy oraz ocen. W ekspery-

mentach tego typu badani proszeni są 

z reguły o podanie odpowiedzi na pew-

ne, bardzo proste pytania, na przykład 

„Czy  Quito  jest  stolicą  Ekwadoru?”. 

Następnie ci sami ludzie proszeni są o 

określenie prawdopodobieństwa tego, 

że  podane  przez  nich  odpowiedzi  są 

prawidłowe. Okazuje się, że mają oni 

skłonność  do  podawania  nadmiernie 

wysokiego  prawdopodobieństwa  traf-

ności swoich odpowiedzi, co jest okre-

ślane jako nadmierna pewność siebie 

(overconfidence).  Międzynarodowe 

badania udowadniają, że to złudzenie 

nie jest zależne od warunków kulturo-

wych – ulegają mu w równym stopniu 

Polacy,  Amerykanie  i  np.  Japończycy. 

Co  ciekawsze,  podlegają  mu  również 

osoby uważane za ekspertów w danej 

dziedzinie.  Kahneman  (1998)  broni 

jedynie  meteorologów  twierdząc,  że 

ta  grupa  zawodowa  ma  do  czynienia 

na co dzień z podobnymi problemami 

–  określaniem  prawdopodobieństwa 

wystąpienia  zjawisk  pogodowych.  Po-

nadto ich sądy są szybko sprawdzane 

–  otrzymują  precyzyjną  i  prawidłową 

ocenę prognozy. Dlatego w tym przy-

padku siła oddziaływania tego zjawiska 

jest mniejsza. Twersky i Griffin wysunęli 

hipotezę,  że  „(...)  w  sądach  ludzkich 

przeważa  nadmierna  pewność  siebie, 

gdy siła odbieranej przez nich informacji 

jest duża, a jej waga mała, natomiast 

brak pewności siebie występuje wtedy, 

gdy  siła  informacji  jest  mała  a  waga 

duża.  Siła  informacji  rozumiana  jest 

jako jej ekstremalność, natomiast waga 

informacji  jest  związana  z  wielkością 

próby, której informacja dotyczy” (Tysz-

ka 2003). Podano też ciekawe wytłu-

maczenie tego zjawiska: „ludzie często 

prognozują zdarzenia, wybierając wer-

sję stanowiącą najlepszą reprezentację 

posiadanych przez nich informacji (...). 

Im liczniejsze informacje o charakterze 

opisowym potwierdzają nasz wybór, tym 

więcej mamy do niego zaufania nawet 

wtedy, gdy są silnie powiązane z tym, co 

już wiemy” (Peters 1997). 

Innym zjawiskiem, związanym z nad-

mierną pewnością siebie, jest iluzja kon-

troli. Okazuje się (Tyszka 2003, Zaleś-

kiewicz 2003, Shiller 1999, Kahnemann 

1998),  że  ludzie  sądzą,  iż  posiadają 

kontrolę nad przebiegiem zdarzeń. W 

podanym w ramce 1. przykładzie więk-

szość (około 70%) osób była skłonna 

wybrać pierwszy wariant, mimo że na to, 

czy kurs akcji wzrośnie jutro nie mamy 

wpływu tak samo, jak na to, czy wzrósł 

on  wczoraj.  Niemniej  jednak,  ludzie 

wybierają  pierwszą  możliwość,  mając 

nadzieję, że mogą w ten sposób wpły-

nąć na to, co się jeszcze nie dokonało. 

Iluzję kontroli wzmacnia ilość informacji. 

Im więcej informacji zostało dostarczone 

decydentowi, tym większa jest szansa, że 

pojawi się u niego złudzenie kontroli. 

Bardzo  powszechnym  zjawiskiem, 

obserwowanym  nie  tylko  na  giełdzie 

jest efekt zakotwiczenia. Polega on na 

tym, że ludzie często tworzą jakąś war-

tość początkową, która jest traktowana 

jako wartość odniesienia. Dość często 

spotkać się można z poglądem, że cena 

spółki X nie powinna przekroczyć puła-

pu  xx,xx  złotych,  czy  indeks  nie  może 

przekroczyć „magicznej” bariery xxxxx 

punktów.  To  zjawisko  jest  szczególnie 

często spotykane na giełdzie, gdzie je-

dyną realną ceną danej spółki jest ta, 

którą  ustalono  właśnie  na  parkiecie  i 

brak jest wartości absolutnych. 

Zakotwiczenie często występuje wraz 

z  efektem  konfirmacji.  Błąd  myślenia 

konfirmacyjnego polega na skłonności 

ludzi do akceptowania jedynie tych in-

formacji, które potwierdzają dokonany 

wybór  oraz  unikania  tych  informacji, 

które  mogłyby  podważyć  sensowność 

powziętej  decyzji.  Wybierając  akcje, 

np.  spółek  informatycznych,  badamy, 

czy wśród akcji rosnących znajduje się 

dużo  akcji  takich  spółek.  Jeżeli  wynik 

badania będzie pozytywny, gotowi je-

steśmy  wysunąć  tezę,  że  akcje  spółek 

tej branży rosną i warto w nie zainwe-

stować. Mało kto z nas sprawdzi, czy 

przypadkiem wśród firm, których kursy 

akcji  maleją  nie  ma  przedsiębiorstw 

z  branży  informatycznej.  Odmiana 

efektu zakotwiczenia polega na tym, że 

ludzie co prawda odbierają informacje 

negujące ich wybór, starają się jednak 

pomniejszyć ich znaczenie. Ileż to razy 

gracze twierdzili, że rynek jest w błędzie 

w stosunku do akcji X, widać bowiem 

bardzo  pewne  symptomy  tego,  że  jej 

kurs wkrótce pójdzie do góry.

Dość ciekawym efektem jest skłon-

ność  ludzi  do  podejmowania  decyzji 

wtedy, gdy dostępna jest informacja na-

wet, jeżeli nie ma ona żadnego znacze-

nia dla dokonywanego wyboru. Wydaje 

się, że w ten sposób można wyjaśnić, 

dlaczego obroty i zmienność cen akcji 

na giełdzie są niskie przed podaniem 

ważnej informacji, a następnie gwałtow-

nie rosną po jej publicznym ogłoszeniu. 

Shafir i Twerski (za: Shiller 1999) jako 

przykład  podają  wybory  prezydenckie 

w USA, które często powodują wzrost 

zmienności  rynku  wtedy,  gdy  wyniki 

elekcji  są  neutralnie  ekonomicznie. 

Oznacza  to,  że  większość  sceptyków 

wątpi  w  to,  że  wyniki  wyborów  mogą 

mieć jakikolwiek bezpośredni wpływ na 

sytuację na giełdzie.

Na zakończenie tej części artykułu, 

dotyczącej  operowania  informacją, 

warto  wspomnieć  o  pewnym  bardzo 

symptomatycznym  rodzaju  myślenia. 

Jedną z charakterystycznych cech prze-

łomu wieku wydaje się skłonność ludzi 

do  myślenia  magicznego.  Erik  Davis 

w  swojej  książce  Techgnoza  sugeruje, 

Zadanie. Masz do wyboru jeden z następujących wariantów. Który z nich wybierzesz?

Wariant 1.

Akcja jest wybierana losowo z tabeli notowań Giełdy Warszawskiej. Należy odgadnąć,  

czy cena tej akcji wzrośnie, czy spadnie na jutrzejszej sesji.

Wariant 2.

Akcja jest wybierana losowo z tabeli notowań Giełdy Warszawskiej. Należy odgadnąć,  

czy cena tej akcji wzrosła czy spadła na wczorajszej sesji.

Ramka 1.

background image

MBA 1/2005

28

że im bardziej skomplikowane i mniej 

przewidywalne  staje  się  otoczenie,  a 

w szczególności im szybszy jest postęp 

techniki, tym bardziej ludzie skłonni są 

przypisywać  pewnym  zachowaniom 

znaczenie  magiczne.  B.  F.  Skinner 

przeprowadził klasyczny eksperyment z 

udziałem  gołębi.  Dostarczał  im  poży-

wienie  w  regularnych  odstępach,  nie-

zależnie od tego, jakie było ich zacho-

wanie. Pomimo tego, że jedzenie było 

dostarczane niezależnie od zachowania, 

po pewnym czasie gołębie zaczęły się 

zachowywać w taki sposób, jakby w ich 

zachowaniu było coś, co powodowało 

dostarczanie im pokarmu. Wydaje się, 

że pewne działania ekonomiczne dość 

często przypominają postępowanie go-

łębi. Na przykład decyzje inwestycyjne 

firm,  poprzedzające  wzrost  sprzedaży 

w warunkach wychodzenia z recesji, są 

następnie powtarzane w nadziei, że to 

właśnie one spowodowały zwiększenie 

liczby sprzedanych produktów. Wydaje 

się, że tego typu myślenie na giełdzie, 

jest  bardzo  rozpowszechnione.  Każdy, 

kto choć przez krótki czas interesował 

się  inwestowaniem  w  akcje,  z  pewno-

ścią znajdzie dostateczną ilość przykła-

dów  potwierdzających  istnienie  tego 

zjawiska. 

Robert Shiller (1999) podaje godny 

uwagi przykład funkcjonowania pewnej 

odmiany myślenia magicznego, jaką są 

głosowania. „(...) W przypadku większo-

ści wyborów ludzie muszą zdawać sobie 

z tego sprawę, że prawdopodobieństwo, 

iż to oni będą decydowali o wyniku wy-

borów  musi  być  astronomicznie  małe 

i  w  związku  z  tym  racjonalne  będzie 

wstrzymanie się od brania udziału w gło-

sowaniu. Myślenie, że w dobrych społe-

czeństwach ludzie powinni brać udział 

w głosowaniu i jeżeli ja oddam głos, to 

mogę zwiększyć prawdopodobieństwo, 

że będziemy mieli dobre społeczeństwo 

lub firmę może wyjaśniać takie (...) qu-

asi-magiczne  myślenie”.  Warto  o  tym 

pamiętać, szczególnie w kraju, w któ-

rym  ludzie  tęsknią  do  „prawdziwych” 

mechanizmów demokracji. 

Jak  wspomniano  na  początku  tej 

części artykułu, pod koniec ubiegłego 

wieku  entuzjastycznie  odnoszono  się 

do zmian, jakie w naszym życiu miały 

wprowadzić nowe techniki informacyjne, 

między  innymi  dostępność  Internetu. 

W świetle najnowszych badań psycho-

Tabela 1. Unikanie popełniania błędów w decyzjach inwestycyjnych poprzez zastosowanie finansów 

behawioralnych

Źródło: opracowanie na podstawie Fromlet, H. (2001) „Behavioral Finance – Theory and Practical 

Application” – Statistical Data Included. Business Economics, July.

Sprawdzaj źródło informacji

Czy postępujesz zgodnie z powszechną opinią, 

czy stosujesz prognozę mniejszości? Czy masz 

do czynienia z graczami czy bardziej ostroż-

nymi doradcami/partnerami?

Staraj się uzyskać „prywatne” informacje

Informacja, która nie jest dostępna dla wszyst-

kich, może być istotna. Badaj opinię większo-

ści i jej wiarygodność.

Analiza fundamentalna? Sprawdź!

Analiza  fundamentalna  może  czasami  pro-

wadzić  do  błędnych  wniosków,  szczególnie 

na rynkach pieniężnych. Psychologiczne na-

stroje na rynku mogą mieć większy wpływ niż 

czynniki fundamentalne.

Czy Twój doradca jest nadmiernie pewny 

siebie?

Bądź ostrożny. Szczególnie wtedy, gdy masz 

do  czynienia  z  serią  dobrych  rezultatów  w 

trwającym „cyklu rekomendacji”. Czy dorad-

ca często powołuje się na opinie innych, czy 

tylko  tych,  którzy  potwierdzają  jego  własne 

opinie?

Dyskutuj  ze  swoimi  strategicznymi  opo-

nentami

Unikaj ogólnej tendencji do zapoznawania się 

jedynie z argumentami innych osób, które są 

zgodne z Twoimi opiniami. 

Czy Ty sam jesteś zbyt pewny siebie?

Czy przetrzymujesz zbyt długo akcje tanieją-

cych spółek, czy nie dostrzegasz negatywnych 

wiadomości dotyczących swoich inwestycji?

Porównuj pozytywne i negatywne opinie

Staraj się ustalić, kto jest twórcą najbardziej 

negatywnych i pozytywnych ocen na rynku i 

jaki jest tego powód.

„Zakotwiczenie” może być ryzykowne

„Zakotwiczenie”  w  stosunku  do  oczekiwań 

może  być  rozsądne,  ale  jakość  zakotwiczo-

nego materiału/liczb może okazać się niewy-

starczająca i powinna być sprawdzana, jeżeli 

jest to możliwe. 

Jak świeża jest informacja lub prognoza?

Doświadczenie i badania finansów behawio-

ralnych  wykazały,  że  niektórzy  analitycy  są 

niechętni zmianom przestarzałych prognoz.

Jak  silna  jest  „mentalność  zbiorowa” 

grupy?

Silne  działania  zbiorowe  w  długim  czasie 

zwiększają  ryzyko  nieracjonalnego  entuzja-

zmu.  Rozważ,  czy  nie  za  późno  dołączyłeś 

do grupy. 

Czy  prawidłowo  odczytujesz  negatywne 

informacje finansowe?

Czy ważna wiadomość jest przedstawiana w 

pozytywny, neutralny czy negatywny sposób i 

jak to się ma do Twojej opinii?

Staraj się zrozumieć liczby

Poznanie  i  zrozumienie  danych  liczbowych 

daje przewagę psychiczną w dyskusjach i de-

cyzjach inwestycyjnych. 

Próbuj podważać rekomendacje

Kwestionowanie argumentów zmusza dorad-

ców do bycia bardziej dokładnymi i precyzyj-

nymi w ich analizach – klasyczne zastosowanie 

behawioralnych finansów. 

Postrzegaj finanse behawioralne jako stra-

tegiczne narzędzie

Wiedza dotycząca finansów behawioralnych 

może  pomóc  uniknąć  złych  inwestycji.  Nie 

zapomnij  o  analizowaniu  spółek  lokalnej 

giełdy. 

Na  koniec:  Czy  coś  wygląda  nieracjo-

nalnie?

Pomyśl  dwa  razy.  Twoja  intuicja  może  mieć 

rację.

background image

MBA 1/2005

29

logów  okazuje  się,  że  to  udogodnie-

nie  wcale  nie  musi  przynosić  dobrych 

efektów.  Nie  chodzi  przy  tym  jedynie 

o to, że dzięki sieci ludzie otrzymują o 

wiele więcej informacji niż są w stanie 

przetworzyć, co nie jest dla nich korzyst-

ne.  Stwierdzono  bowiem,  że  skutkiem 

łatwiejszego  komunikowania  się  jest 

częstsze  składanie  zleceń  za  pomocą 

Internetu, co powoduje zwiększenie czę-

stotliwości wykonywania operacji. W ten 

sposób „wirtualni gracze nie tylko osią-

gają wyniki gorsze od pozostałych, ale 

dodatkowo ich portfele cechują się niż-

szymi stopami zwrotu niż indeks (otrzy-

mują mniejszy zysk niż średnia giełdowa, 

WM). Przyczyną tego stanu rzeczy jest 

nadmierny wzrost pewności inwestorów, 

wynikający  z  dysponowania  ogromną 

ilością  informacji  rozpowszechnianych 

w sieci” (Zaleśkiewicz 2003).

Homo oeconomicus  

kontra neuro oeconomicus

Jak wspomniano, w teorii inwestowa-

nia, jak również w tym nurcie ekonomii, z 

którego ta teoria pochodzi zakłada się, 

że podstawowym elementem, mającym 

wpływ na dokonywanie decyzji ekono-

micznych przez ludzi, jest racjonalność. 

Ma  ona  charakter  ekonomiczny,  co 

oznacza,  że  ludzie  postępują  zgodnie 

z zasadami ekonomii. Ponieważ są oni 

perfekcyjni, nigdy nie odstępują od tych 

zasad. 

Opisane powyżej wnioski z badań, 

mimo  że  dotyczą  operowania  przez 

inwestorów  informacją,  prezentują 

działania,  które  trudno  posądzić  o 

ekonomiczną  racjonalność.  Przykłady 

przedstawione  w  dalszej  części  arty-

kułu pokazują, że istnieją inne, oprócz 

ekonomicznych, motywy działania ludzi. 

Co więcej, ekonomiczny motyw maksy-

malizacji zysku dość często przegrywa 

z motywami psychologicznymi. Osoby, 

które żyły w tzw. „poprzednim systemie” 

pamiętają zapewne, że dość często ra-

cje ekonomiczne przegrywały w nim z 

innymi – dobrem społeczeństwa, wzglę-

dami solidarności społecznej itp. Rów-

nież w skali mikro, ekonomia przegrywa 

na przykład ze zmęczeniem; kiedy nie 

chce się nam iść do sklepu oddalonego 

o  kilkaset  metrów  i  kupujemy  piwo  w 

najbliższym sklepiku, mimo iż wiemy, że 

tu kosztuje ono 25 groszy drożej.

Okazuje  się,  że  istnieją  dwie  pod-

stawowe  przyczyny  oddziałujące  na 

podejmowane przez nas działania. Są 

to: unikanie strat, które jest bardzo silne, 

oraz dążenie do przyjemności. Te uczu-

cia są podświadome, a więc leżą poza 

naszą kontrolą. Stąd określenie neuro 

oeconomicus.

Dążenie do przyjemności

Jak  pokazują  badania,  staramy  się 

unikać przykrych sytuacji i dążymy do 

przyjemności.  Takie  postawy  noszą 

nazwę hedonistycznych. Na podstawie 

wyników eksperymentów, opracowano 

cztery zasady hedonistycznego wyboru 

(Zaleśkiewicz 2003):

•  Rozdzielanie  zysków.  Osiągnięcie 

kilku  niewielkich  zysków  wywołuje 

bardziej korzystny efekt emocjonalny 

niż jeden, duży zysk, którego kwota 

jest  równa  sumie  tych  mniejszych 

sukcesów.

•  Łączenie  strat.  Odwrotna  sytuacja 

ma  miejsce  w  przypadku  strat. 

Korzystniejsze  emocjonalnie  jest 

poniesienie  jednej  dużej  straty  niż 

kilku małych. Zgodnie z arytmetyką 

psychologii, suma kilku małych strat 

jest odbierana jako znacznie więk-

sza  niż  jednej  dużej,  nawet  wtedy, 

gdy pieniężne wartości strat w obu 

przypadkach są równe.

•  Łączenie mniejszej straty z większym 

zyskiem. Ze względu na subiektywne 

odbieranie strat i zysków, korzystne 

jest  łączenie  mniejszej  straty  z  du-

żym zyskiem. Wtedy osiągnięty zysk 

„zneutralizuje”  nieprzyjemny  efekt 

związany ze stratą. 

•  Wydzielanie  mniejszego  zysku  z 

większej straty. Odmienna sytuacja 

następuje wtedy, gdy stale ponosimy 

straty.  Ponieważ  umysł  bardzo  ne-

gatywnie reaguje na taką sytuację, 

warto znaleźć nawet mały dochód 

wśród ogólnych strat, aby zmniejszyć 

nieprzyjemne doznania.

Powyższe  wnioski  wynikają  z  tzw. 

teorii perspektywy. Zgodnie z nią, ludzie 

silniej  odczuwają  nawet  małe  straty. 

Przy  tym,  jeżeli  straty  ponoszone  są 

przez dłuższy czas, każda kolejna, na-

wet znacznie większa, ma już mniejsze 

znaczenie dla osób je ponoszących. Tak 

więc  początkowe,  nawet  małe  straty, 

odczuwane  są  bardziej  dotkliwie  niż 

kolejne, nawet znacznie większe. Z kolei 

w  przypadku  zysków  nie  działamy  już 

tak spontanicznie. Radość odczuwana z 

kolejnych zysków jest mniejsza. Oznacza 

to, że subiektywnie odczuwamy większe 

zadowolenie z pierwszych, małych zy-

sków niż z kolejnych, znacznie większych. 

Kolejne, małe zyski nie zwiększają naszej 

satysfakcji z ich osiągnięcia. Oznacza 

to, paradoksalnie, że bardziej cieszymy 

się  z  pierwszych  100  zł  „wygranych” 

na  giełdzie  niż  z  kolejnych,  większych 

zysków.  Natomiast  nawet  najmniejsza 

strata  jest  odbierana  bardzo  silnie  i 

może  zepsuć  humor  na  dłuższy  czas. 

Jeżeli nam się nie wiedzie i ponosimy 

same straty, umysł „łagodzi” oddziały-

wanie kolejnych strat.

Teoria perspektywy ma bardzo ważne 

znaczenie w przypadku podejmowania 

decyzji  w  warunkach  ryzyka.  Okazuje 

się, że ludzie nie są skłonni do pono-

szenia ryzyka wtedy, gdy osiągają zyski, 

natomiast chętnie podejmują je wtedy, 

gdy ponoszą straty. Bardziej przyjemne 

jest  wybieranie  pomiędzy  większą  a 

mniejszą  wygraną  niż  w  kategoriach 

strat. „(...) nasze preferencje nie są stałe. 

Zmieniają się one wraz z kontekstem sy-

tuacyjnym i są konstruowane w taki spo-

sób, aby zwiększać przyjemne uczucia i 

zmniejszać niezadowolenie. Taka umy-

słowa manipulacja na danych może jed-

nak powodować rozmaite nieracjonalne 

działania (...) ludzie, którzy dopiero co 

wygrali w jakiś sposób znaczną kwotę 

pieniędzy stają się bardziej niż zazwyczaj 

skłonni do podejmowania ryzyka finan-

sowego” (Zaleśkiewicz 2003).

Bardzo  podobną  właściwością  jest 

tzw. mentalne księgowanie (mental ac-

counting). Zjawisko to polega na przy-

wiązywaniu  innej  wagi  do  uzyskanych 

korzyści majątkowych w zależności od 

źródeł  ich  pochodzenia.  Oznacza  to, 

że inaczej traktujemy np. pieniądze uzy-

skane z wygranej w kasynie, a inaczej 

pieniądze zarobione wskutek dodatko-

wego zlecenia, które było wykonywane 

w trudnych warunkach. Wydaje się, że to 

zjawisko jest przechodnie. Oznaczałoby 

to, że również rzeczy zakupione za takie 

pieniądze będą inaczej traktowane. Je-

żeli inwestor otrzymał dodatkowy pakiet 

akcji na przykład na skutek uzyskania 

prawa poboru, a więc bez wydawania 

dodatkowych pieniędzy, będzie je ina-

czej  traktował  niż  te,  na  które  musiał 

przeznaczyć  część  swoich  zarobków. 

background image

MBA 1/2005

30

Paradoksalnie będzie „mentalnie” wy-

dzielał akcje kupione taniej lub uzyska-

ne za darmo od tych samych walorów 

kupionych po „normalnej” cenie. 

Kolejnym  efektem,  w  którym  psy-

chika bierze górę nad racjonalnością 

ekonomiczną jest tzw efekt utopionych 

kosztów  (sunk  costs  effect)  (Tyszka, 

Zaleśkiewicz  2001).  Osoby,  które 

obserwowały  praktykę  gospodarczą 

minionej epoki, znają to zjawisko do-

skonale.  Było  ono  niemal  oficjalną 

strategią inwestowania. Cała trudność 

tego procesu polegała na znalezieniu 

się w rozdzielniku centralnego planisty, 

który  przydzielał  środki.  W  tym  celu 

zwiększano  atrakcyjność  inwestycji, 

argumentując, że jest ona społecznie 

niezbędna i przyniesie wszystkim duże 

korzyści.  Dodatkowo  przedstawiano 

znacznie  obniżoną  kalkulację  kosz-

tów,  co  miało  zachęcić  planistę  do 

przyznania środków. Po ich przyznaniu 

inwestycja  musiała  być  realizowana, 

ponieważ argumentowano, że byłoby 

społecznie szkodliwe marnowanie po-

niesionych  już  nakładów.  Inwestorzy 

również  dość  często  postępują  w  ten 

sposób  –  zamiast  sprzedawać  akcje, 

które tanieją, starają się czasami doku-

pywać, wierząc, że wkrótce sytuacja się 

zmieni. Często wskazuje się najbardziej 

znany przypadek takiego postępowa-

nia, który był przyczyną upadku jedne-

go z najstarszych banków angielskich 

– Barringsa.

Dość często inwestorzy przywiązani 

są  do  zakupionych  przez  siebie  wa-

lorów  i  przywiązują  do  nich  większą 

wagę niż wynika to z ich realnej war-

tości. Nosi to nazwę efektu przywiąza-

nia (zaangażowania). Co ciekawsze, 

posiadacze  danej  rzeczy  wcale  nie 

muszą  oceniać  jej  jako  wyjątkową 

czy  atrakcyjną.  Dodatkowa  wartość 

wynika jedynie z samego faktu posia-

dania.  Psychologowie  za  przyczynę 

tego  zjawiska  uważają  emocjonalne 

zaangażowanie  w  posiadanie  rzeczy 

i związane z tym negatywne emocje, 

które pojawiają się w przypadku, gdy 

trzeba się tej rzeczy pozbyć. Inwesto-

rzy,  szczególnie  indywidualni,  dość 

często przywiązują pewną sentymen-

talną wartość do akcji pewnych spół-

ek, co powoduje, że niechętnie się ich 

pozbywają.

Innym,  bardzo  silnym  uczuciem, 

wpływającym na podejmowane decy-

zje, jest żal. Pojawia się on wtedy, gdy 

podjęta została decyzja, która przynio-

sła skutki niekorzystne dla decydenta. 

Jest on szczególnie silny, kiedy okazuje 

się, że inne rozwiązanie, niż to, które 

zostało wybrane, okazało się znacznie 

lepsze.

Podsumowując  tę  część  artykułu, 

warto  przede  wszystkim  zauważyć, 

że  działania  ludzi  bywają  racjonalne 

ekonomicznie. Istnieją inne, pozaeko-

nomiczne  podstawy  podejmowania 

decyzji. Zgodnie z wynikami badań mó-

zgu

2

, dążenie do przyjemności i unika-

nie strat generowane jest w najstarszej 

ewolucyjnie części mózgu. Można więc 

postawić  hipotezę,  że  racjonalność 

ekonomiczna,  która  wykształciła  się 

znacznie później, jest efektem działania 

spekulacyjnej, młodszej części mózgu. 

Wynikałoby stąd, że silniej odczuwamy 

te pierwotne uczucia niż w pewnym sen-

sie wtórną, koncepcyjną racjonalność 

ekonomiczną.

Niezależnie od tej spekulacyjnej hi-

potezy, trzeba stwierdzić, że nie zawsze 

postępujemy zgodnie z regułami teorii 

ekonomi  neoklasycznej  i  nie  zawsze 

mamy na to wpływ. Co więcej, nasze 

preferencje  nie  są  stałe.  Oznacza  to, 

że podejmujemy często różne decyzje w 

zależności od kontekstu – na przykład 

wcześniejsza wygrana skłania do postaw 

bardziej ryzykownych.

Krytyka finansów 

behawioralnych

Jak  każda  nowa  dziedzina  wiedzy, 

również  finanse  behawioralne  są 

krytykowane przez wielu międzynaro-

dowych  specjalistów  z  zakresu  finan-

sów.  Jednym  z  pierwszych  krytyków 

był  Eugene  Fama.  W  swoim  artykule 

zamieszczonym w „Journal of Finance 

Economics” w 1998 roku podawał w 

wątpliwość tezę, że finanse behawio-

ralne  mogą  zastąpić  teorię  rynków 

efektywnych  nad  nią  zatryumfować. 

Twierdził, że za pomocą współczesnych 

narzędzi Data Mining

3

 można znaleźć 

powiązania  miedzy  danymi,  których 

faktyczne  znaczenie  jest  nieistotne 

statystycznie. Oznacza to, że wszystkie 

przypadki  badane  przez  zajmujących 

się finansami behawioralnymi są jedy-

nie anomaliami i brak jest dostatecznie 

dużej (statystycznie istotnej) ilości fak-

tów podających w wątpliwość zasady 

ekonomii  neoklasycznej  i  finansów. 

Ten  argument  podnosił  również  inny 

krytyk,  A.  Craig  MacKinlay,  profesor 

finansów Wharton School of Business. 

Trzy lata później Fama podtrzymywał 

swoją opinię twierdząc, że „finanse be-

hawioralne nie dowiodły, że tendencje 

reprezentowane przez jednostki mają 

wpływ  na  światowe  ceny”

4

.  Tak  więc 

istnieją dwa główne argumenty kryty-

ków.  Pierwszym  jest  obawa,  że  nowe 

finanse  zastąpią  tradycyjną  naukę  o 

finansach. Argumentowano przy tym, 

i  słusznie,  że  finanse  behawioralne 

nie  mają  do  tego  wystarczającego 

potencjału. Drugi argument był natury 

ilościowej. Negowano wyniki finansów 

behawioralnych argumentując, że nie 

są one udokumentowane dostateczną 

ilością przypadków.

Nawet naukowcy zaliczani do grona 

twórców tej idei, tacy jak np. Gervais 

czy Shefrin przyznają, że ma ona słabe 

strony.  Są  one  głównie  konsekwen-

cją  „wieku  młodzieńczego”.  Brak  jest 

przede  wszystkim  specjalistów,  którzy 

posiadają  wiedzę  zarówno  z  zakresu 

psychologii,  jak  i  finansów.  Ponadto, 

sama  materia  badań,  jaką  jest  inwe-

stowanie, objęta jest tajemnicą. Trud-

no więc uzyskać dostęp do wszystkich 

niezbędnych  danych.  Ogranicza  to 

również  dość  często  zakres  badań. 

Uczeni uważają jednak, że mimo tego 

finanse  behawioralne  rozwijają  się  w 

dobrym kierunku. Podstawy klasycznej 

teorii ekonomii dotyczące racjonalności 

oraz idealnych rynków wydają się nie do 

obrony.  Są  one  atakowane  z  różnych 

stron, nie tylko ekonomii behawioralnej 

i  finansów.  Jednak  przedstawiciele  tej 

dyscypliny argumentują, że nie starają 

się  oni  zastąpić,  a  jedynie  uzupełnić 

ekonomię.  Argument  ilościowy  jest  o 

tyle nieistotny, że jest to bardzo młoda 

dziedzina, a więc zbadano jeszcze zbyt 

mało przypadków. Jak wskazują sympa-

tycy finansów behawioralnych, już sam 

fakt  tak  nasilonej,  międzynarodowej 

krytyki świadczy o sukcesie. Poza tym, w 

badania zaangażowało się sporo sław-

nych  uczonych.  Wystarczy  wspomnieć 

choćby wymienionego w tym opracowa-

niu  zeszłorocznego  laureata  Nagrody 

Nobla – Daniela Kahnemana. 

background image

MBA 1/2005

31

Co z tego wynika...

Na  zakończenie  warto  zastanowić 

się, czy ta nowa dziedzina wiedzy bę-

dzie miała istotnie tak duże znaczenie, 

jak sugerują jej twórcy.

... dla makroekonomii

Przede  wszystkim  finanse  beha-

wioralne  oraz  ekonomia  behawio-

ralna  mają  znaczenie  dla  ekonomii, 

szczególnie w jej „wersji” makro, czyli 

zajmującej  się  zagadnieniami  natury 

ogólnej. Wykazane anomalie związa-

ne  z  przetwarzaniem  informacji  oraz 

fakt,  że  zaledwie  bywamy  idealnymi 

istotami ekonomicznymi, przyczynią się 

zapewne do rozwoju prac nad nowym 

paradygmatem,  uwzględniającym  te 

anomalie.  Powinno  to  przyczynić  się 

również  do  zmiany  nastawienia  neo-

klasycznych makroekonomistów, które 

najlepiej  charakteryzuje  wypowiedź 

Miltona  Friedmana.  Stwierdził  on,  że 

„(...)  Teoria  nie  może  być  testowana 

poprzez  porównanie  jej  założeń  bez-

pośrednio z rzeczywistością. Wręcz nie 

istnieje sensowny sposób, w jaki może 

to  być  wykonane.  Kompletny  realizm 

jest oczywiście nie osiągalny” (Fromlet 

2001). Może nareszcie to, co Friedman 

uważał  za  niewykonalne,  stanie  się 

realne  i  ekonomia  zbliży  się  do  rze-

czywistości, wypełniając w ten sposób 

definicję  nauki,  jako  „teoretycznego 

modelu rzeczywistości”.

... dla inwestorów

Finanse behawioralne dają również 

wymierne korzyści indywidualnym inwe-

storom. Pokazują, w jaki sposób unikać 

pewnych typowych błędów inwestowa-

nia. Z drugiej strony, badania wskazują, 

że ujawnienie takich faktów powoduje 

ich  zanikanie.  Jako  przykład  wskazu-

je  się  na  wspominany  już  tzw.  „efekt 

stycznia”, który zaniknął z chwilą po-

dania go do publicznej świadomości. 

Wydaje się, że znajomość rynku, a więc 

wiedza o tym, w jaki sposób postępują 

inni inwestorzy może przyczynić się do 

generowania zysków tych osób, którzy 

tę wiedzę umiejętnie zastosują.

Innym  praktycznym  wymiarem  jest 

powstanie tzw. behawioralnych portfeli 

inwestycyjnych. Ich konstrukcja polega 

na kolekcji „(...) aktywów o różnym po-

tencjale ryzyka i powiązanych z różny-

mi celami finansowymi” (Zaleśkiewicz 

2003).  Mówiąc  inaczej:  „(...)  gracze 

starają się włączyć do swoich portfeli 

część takich aktywów, które zapewniają 

im poczucie bezpieczeństwa i pozwa-

lają zachować spokój wówczas, gdyby 

na rynku nastąpił spadek kursów lub 

nawet poważny krach. Z drugiej strony, 

inwestor kupuje także takie akcje, które 

zapewnią mu wysoki dochód w sytuacji 

hossy i silnego wzrostu cen” (Zaleśkie-

wicz 2003). Taki portfel nie musi być 

optymalny z punktu widzenia ekonomii 

– maksymalizacji zysku.

Na  pewno  zarobić  mogą  na  tym 

sami twórcy tej teorii i już to czynią. W 

oparciu o swoje badania prowadzą oni 

szkolenia dla zarządzających fundusza-

mi, na których  prezentują  praktyczne 

wskazówki wynikające z prowadzonych 

przez nich badań. Przykład takich wska-

zań zawarto w tabeli 1. 

I jeszcze jeden element, który świad-

czy  o  tym,  że  teoria  ta  ma  również 

znaczenie praktyczne. Otóż jej twórcy 

nie tylko wierzą w opracowywane przez 

siebie wyniki badań i teorie. Większość 

z nich jest również aktywnymi praktyka-

mi, zarządzającymi funduszami lub im 

doradzającymi. I tak, Josef Lakonishok 

zarządza 7,5 mld USD w LSV Asset Ma-

nagement i jest profesorem finansów 

behawioralnych  na  Uniwersytecie  w 

Illinois 

5

. Richard H. Thaler, ekonomista 

z Uniwersytetu w Chicago jest partne-

rem funduszu Fuller&Thaller Asset Ma-

nagement Inc. zarządzającym 1,4 mld 

USD. Mark W. Riepe, autor wielu prac 

z zakresu finansów behawioralnych, jest 

wiceprezydentem Investment Products 

and Mutual Fund Research firmy Char-

les Schwab & Co. Inc.

Spojrzenie w przyszłość

Ekonomia behawioralna i finanse są 

bardzo młodą dziedziną nauki. Należy 

sądzić, że o ich popularności zadecydo-

wały niedostatki klasycznego podejścia 

ekonomii  i  wiele  wątpliwości,  których 

nie można było wyjaśnić w „klasyczny” 

sposób. Wyniki tych bardzo ciekawych 

badań mogą znaleźć zastosowanie nie 

tylko  w  finansach  i  ekonomii.  Wydaje 

się, że na przykład współczesna infor-

matyka (cokolwiek miałoby to znaczyć) 

może, a raczej powinna, sięgnąć do wy-

ników badań dotyczących operowania 

informacją przez ludzi. Pomimo licznej 

krytyki wydaje się, że to bardzo obiecu-

jący początek nowej dziedziny wiedzy. 

Na jej bazie rozwijają się już kolejne, 

arcyciekawe  dziedziny,  pozostające  w 

modnym obecnie w nauce nurcie „bio” 

– biofinanse oraz neuroekonomia. 

1

 Fama poszedł dalej i zbadał, jak efektywna 

jest  dla  efektywnych  rynków  kapitałowych, 

dochodząc  do  wniosku,  że  istnieją  trzy  różne 

rodzaje efektywności. Dla uproszczenia wywodu 

zagadnienie to będzie pominięte.

2

 Informacja pochodzi z wykładu Tomasza Zaleś-

kiewicza „Mózg inwestora”, WSPiZ 2003.

3

 Data Mining – znajdowanie wzorców w dużych 

ilościach danych. Znajdowanie reguł, które mają 

słabą liczebną reprezentację jest jedną ze stoso-

wanych technik (wykrywanie anomalii). 

4

 „Is Behavioral Finance a Growth Industry?” 

Artykuł  Wharton  School  of  University  of  Pen-

sylvania,  Wydawnictwo  internetowe  knowled-

ge@wharton.

5

  ”Don’t  just  analyze  the  market,  analyze  the 

investor” Artykuł Wharton School of University 

of  Pennsylvania,  Wydawnictwo  internetowe 

knowledge@wharton.

Bibliografia

Barbaz, T. (2000) Behavioural finance: anew 

sunrise or false down?, CoIL Summer School.

Davis, E. (2002) TechGnoza. Mit, Magia + Mi-

stycyzm w wieku Informacji, Dom Wydawniczy 

Rebis, Poznań.

Fromlet, H. (2001) Behavioral Finance – The-

ory and Practical Application – Statistical Data 

Included. Business Economics, July.

Kahneman, D., Repie, M. W. (1998) Aspects of 

Inwestor Psychology. Journal of Portfolio Mana-

gement, 24, s. 52-65.

Kostolany,  A.  (1991)  Kostolanys  Boersenpsy-

chologie. Vorlesungen am Kafeehaustisch, Econ 

Verlag; wyd. polskie – Kostolany, A. (1999) Psy-

chologia Giełdy, Wydawnictwo Europa.

Lintner,  G.  (1998)  Behavioral  Finance.  Why 

Investors make bad decisions. The Planner, 13 

(1), s. 7-8.

Olsen,  R.  (1998)  Behavioral  Finance  and  its 

implications for stock price volatility. Financial 

Analysts Journal, 54 (2), s. 10-18

Peters, E. E. (1997) Teoria chaosu a rynki kapi-

tałowe, WIG Press, Warszawa.

Robbins, S. P. (1998) Zachowania w organizacji, 

PWE, Warszawa.

Shiller, R. (1999) Human Behavior and Efficiency 

of the Financial System, for Handbook of Ma-

croeconomics, Vol. 1.

Tyszka, T. (red.) (2003) Psychologia ekonomicz-

na, GWP, Gdańsk.

Tyszka, T., Zaleśkiewicz, T. (20001) Racjonal-

ność decyzji“, PWE, Warszawa.

Zaleśkiewicz, T. (2003) Psychologia inwestora 

giełdowego. Wprowadzenie do behawioralnych 

finansów”, GWP, Gdańsk.