background image

D

ANIEL

  G

UBRIN

NURT  ANARCHISTYCZNY

REWOLUCJI   HISZPAŃSKIEJ

113

Zielona Góra  2005

background image

NURT ANARCHISTYCZNY REWOLUCJI HISZPAŃSKIEJ 

MIRAŻ ZWIĄZKU RAD 

Świadomość   niemal   zawsze   pozostaje   w   tyle   za   realnym   ukształtowaniem   sytuacji
historycznej. Anarchiści rosyjscy - i pozostali bezstronni świadkowie rosyjskiego dramatu -
już   w   roku   1920   pojęli   lekcję,   która   stała   się   powszechnie   znana   i   uznana   dopiero
znacznie później. Pierwsza rewolucja proletariacka, zwycięska na szóstej części globu,
długo   roztaczała   blask,   którym   ruch   robotniczy   pozostawał   zahipnotyzowany.   W   całej
niemal Europie - we Włoszech i Niemczech, na Węgrzech i w Austrii - zakładano rady na
wzór   rosyjski.   Stworzenie   demokracji   rad   należało   do   głównych   haseł   programowych
niemieckiego   Związku   Spartakusa,   któremu   przewodzili   Róża   Luksemburg   i   Karl
Liebknecht.   W   roku   1919,   prezydent   Republiki   Bawarskiej,   Kurt   Eisner,   został
zamordowany w Monachium. Proklamowano wówczas Bawarską Republikę Rad, której
przywódca,   anarchizujący   literat   Gustav   Landauer,   sam   wkrótce   padł   ofiarą   zamachu
dokonanego  przez  kontrrewolucjonistów.  Jego przyjaciel  i  towarzysz  walki, poeta  Erich
Mühsam, ułożył "Marsyliankę Rad" (Rate-Marsellaise), wzywającą robotników już nie do
formowania batalionów, lecz - rad typu rosyjskiego i węgierskiego, które miały położyć
kres   wieloletnim   dziejom   niewoli.   Wiosną   roku   1920   niemiecka   frakcja   opozycyjna,
opowiadająca   się   za   "Komunizmem   Rad"   (Rate-Kommunismus),   wystąpiła   jednakże   z
partii komunistycznej, tworząc własne odrębne ugrupowanie: Niemiecką Komunistyczną
Partię Robotniczą (KAPD). Idea władzy rad zainspirowała podobną grupę w Holandii - na
jej   czele   stanęli   Hermann   Gorter   i   Anton   Pannekoek.   Ten   pierwszy,   podczas   ostrej
polemiki   z   Leninem,   nie   zawahał   się   sprzeciwić   nieomylnemu   przywódcy   Rewolucji
Październikowej.   W   czysto   anarchistycznym   stylu:   "Ciągle   czekamy   na   prawdziwych
przywódców, którzy nie będą próbowali władać masami ani ich nie zdradzą. Dopóki ich nie
ma,   wszystko   trzeba   budować   od   dołu   -   masy   mogą   zostać   podporządkowane   tylko
własnej, przez nie same sprawowanej dyktaturze. Jeśli przewodnik wskazuje mi drogę w
przepaść,   wolę   obywać  się   bez  niego".  Pannekoek   stwierdził,   że rady  stanowią  formę
samorządu   społecznego,   który   powinien   zastąpić   systemy   władzy   starego   świata   -
podobnie jak Gramsci, nie dostrzegał on zasadniczej różnicy między nimi a bolszewicką
dyktaturą proletariatu. W  szeregu krajów, zwłaszcza w Bawarii, Niemczech i w Holandii,
anarchiści wnieśli poważny wkład do teoretycznego i praktycznego rozwoju społeczeństwa
rad. Anarchosyndykaliści hiszpańscy podzielali fascynację Rewolucją Październikową. Na
kongresie w Madrycie (10-20 grudnia 1919 r.), CNT przyjęła oświadczenie, głoszące, iż
"epos   ludu   rosyjskiego   wstrząsnął   światowym   proletariatem".   Przez   aklamację   -   "bez
wahania,   tak   jak   piękność   oddaje   się   ukochanemu"   -   kongres   przegłosował   również
przyłączenie   się   do   Międzynarodówki   Komunistycznej,   doceniając   jej   rewolucyjne
zdecydowanie;   równocześnie   wyrażono   jednak   nadzieję,   że   o   kształcie
międzynarodowego   ruchu   robotniczego   zadecyduje   ostatecznie   przyszły   powszechny
zjazd delegatów. Odezwało się, mimo wszystko, parę odosobnionych głosów sprzeciwu:
według   nich,   rewolucja   rosyjska   miała   charakter   polityczny   i   wskutek   tego   nie   zdołała
urzeczywistnić anarchistycznych ideałów. Kongres nie zwrócił na nie uwagi i postanowił
wysłać delegację na II Zjazd Trzeciej Międzynarodówki, rozpoczynający się w Moskwie 15
lipca 1920 r. Wyjazd ten okazał się milowym krokiem do zerwania rosyjskiego romansu.
Przedstawiciela   hiszpańskich   anarchosyndykalistów   wciągnięto   na   zjeździe   do   prac
komisji zajmującej się rewolucyjnymi związkami zawodowymi; obruszył się on jednak na
projekt rezolucji mówiącej o "zdobywaniu władzy politycznej" i "dyktaturze proletariatu", i
rekomendował raczej "organiczną więź" między organizacjami pracowniczymi a partiami
komunistycznymi.   Spór   o   słowa   nie   mógł   ukryć   istniejącego   realnie   ścisłego
podporządkowania   związków   wobec   partii.   Na   następnych   zjazdach   Międzynarodówki
Komunistycznej,   struktury   związkowe   poszczególnych   krajów   mieli   reprezentować
delegaci mianowani przez władze partyjne - w efekcie projektowana Międzynarodówka
Czerwonych  Związków  Zawodowych  znalazła  się   pod   jawną  kontrolą   Międzynarodówki

background image

Komunistycznej oraz jej sekcji krajowych. Angel Pestana, przedstawiciel Hiszpanii, broniąc
anarchistycznej   wizji  rewolucji   społecznej   zawołał:   "Rewolucja   nie   jest   i   nie   może   być
dziełem partii. Partia może co najwyżej przeprowadzić zamach stanu - ale to jeszcze nie
rewolucja".   Pestana   podsumował:   "Tłumaczycie   nam,   że   nie   ma   rewolucji   bez   partii
komunistycznej   ani   wyzwolenia   bez   zdobycia   władzy  -   te   dogmatyczne   twierdzenia   są
kompletnie   bezpodstawne.   Wobec   wątpliwości,   które   podniósł   delegat   CNT,   do
dyskutowanej   rezolucji   wprowadzono   na   pokaz   trochę   poprawek   -   w   punktach
dotyczących "dyktatury proletariatu". Jednakże rosyjski przywódca związkowy, Łozowski,
opublikował w końcu jej tekst bez zmian sugerowanych przez Pestanę, a za to z jego
podpisem.   Trocki   przez   blisko   godzinę   atakował   delegata   hiszpańskiego   z   mównicy
zjazdowej, lecz przewodniczący zamknął dyskusję, gdy Pestana poprosił o głos, aby mu
odpowiedzieć. Pestana wyjechał z Rosji 6 września 1920 r., głęboko rozczarowany tym
wszystkim,   co   zdążył   tam   zaobserwować.   Wspominając   spotkanie   z   nim,   do   którego
wkrótce   doszło   w   Berlinie,   Rudolf   Rocker   pisał,   że   wyglądał   on   jak   "rozbitek".   Mimo
wszystko, Pestana nie zdobył się na powiedzenie prawdy swym hiszpańskim towarzyszom
-   sądził   bowiem,   że   odbierać   im   niebywałe   nadzieje,   wzbudzone   przez   Rewolucję
Październikową,   byłoby  "morderstwem".   Gdy   w  końcu   przekroczył  granicę   hiszpańską,
został   natychmiast   wtrącony   do   więzienia,   co   oszczędziło   mu   bolesnego   obowiązku
wystąpienia w roli pierwszego świadka. Latem roku 1921, inni delegaci CNT wzięli udział
w   obradach   kongresu   założycielskiego   Międzynarodówki   Czerwonych   Związków
Zawodowych.   Oprócz   młodych   adeptów   rosyjskiego   bolszewizmu,   takich   jak   Joaquin
Maurin i Andres Nin, znajdował się wśród nich również francuski anarchista, Gaston Leval,
wyróżniający   się   trzeźwym   spojrzeniem.   Nie   chcąc   milczeć,   wolał   on   wystawić   się   na
ryzyko oskarżeń o "wspomaganie kontrrewolucji" i "podejrzane gierki z burżuazją". Jego
zdaniem,   za   wszelką   cenę   trzeba   było   powiedzieć   masom,   iż   w   Rosji   zawodzi   nie
rewolucja, lecz państwo, które "paraliżuje i zabija żywy organizm rewolucyjny". Napisał o
tym w lipcu 1921 na łamach Le Libertaire. 

Leval doszedł do wniosku, że wszelka "uczciwa i lojalna współpraca" z bolszewikami stała
się   niemożliwa   i  -  po   powrocie   do   Hiszpanii   -  doradzał  CNT   wycofanie   się   z  Trzeciej
Międzynarodówki oraz manipulowanego przez nią ruchu związkowego. Otrzymawszy taką
zachętę,   Pestana   zdecydował   się   opublikować   swój   pierwszy   raport   i   wkrótce   potem
rozbudował go w następnym wystąpieniu, gdzie ujawnił już w pełni swe poglądy na temat
bolszewizmu: "Zasady partii komunistycznej stanowią dokładne przeciwieństwo tego, w co
wierzono   i   co   głoszono   po   wybuchu   rewolucji.   Podobnie,   wzajemnie   wykluczają   się
metody i ostateczne cele partii oraz rewolucji... Gdy tylko partia zdobyła absolutną władzę,
zadekretowała, że wszyscy, którzy nie myślą jak komuniści (wedle jej własnej definicji), w
ogóle nie mają prawa do myślenia... W  ten sposób odmówiła rosyjskiemu proletariatowi
tych   wszystkich   świętych   praw,   które   nadała   mu   rewolucja".   Idąc   dalej,   Pestana
zakwestionował prawomocność Międzynarodówki Komunistycznej, twierdząc, że jest ona
prostym przedłużeniem partii rosyjskiej i dlatego nie może reprezentować rewolucji wobec
proletariatu   światowego.   Wysłuchawszy   tego   sprawozdania,   kongres   krajowy   CNT,   w
czerwcu roku 1922 obradujący w Saragossie, podjął decyzję o wystąpieniu z jednolitego
frontu   związkowego:   Międzynarodówki   Czerwonych   Związków   Zawodowych.
Postanowiono   również   wysłać   delegatów   na   międzynarodową   konferencję
anarchosyndykalistyczną,   zaplanowaną   na   grudzień   w   Berlinie   -   doprowadziła   ona   do
powołania "Międzynarodowego Zrzeszenia Robotników". Jego międzynarodowy zakres był
fikcją o tyle, że - prócz silnej frakcji hiszpańskiej - prawie nie miała ona sympatyków w
pozostałych krajach. Poczynając od tego rozłamu, Moskwa żywiła uporczywą nienawiść
wobec   anarchizmu   hiszpańskiego.   Joaquin   Maurin

 

i   Andres   Nin   zostali   zdezawuowani

przez CNT, którą opuścili, żeby wstąpić do Hiszpańskiej Partii Komunistycznej. W  maju
1924,   Maurin   opublikował   pamflet,   w   którym   wypowiedział   wojnę   swym   byłym
towarzyszom: "Pełne pozbycie się anarchizmu jest trudnym zadaniem w kraju, gdzie ruch
robotniczy   nosi   na   sobie   piętno   rozpowszechnianej   od   półwiecza   propagandy

background image

anarchistycznej. Ale musimy się z tym rozprawić". Tę groźbę wprowadzono niedługo w
życie.

TRADYCJE HISZPAŃSKIEGO ANARCHIZMU 

Anarchiści hiszpańscy bardzo wcześnie przemyśleli zatem nauki z rewolucji rosyjskiej - i to
zainspirowało   w   pewnej   mierze   ich   wizję   dokonania   u   siebie   rewolucji   o   odwrotnych
skutkach. Degeneracja autorytarnego komunizmu zdecydowanie ożywiła ich poszukiwania
siły sprawczej, jego konkurencyjnej, anarchistycznej odmiany. Doświadczywszy bolesnego
rozczarowania mirażem Związku Rad, postrzegali anarchizm jako - mówiąc słowami Diego
Abad de Santillana - "ostatnią nadzieję odnowy w tym ponurym czasie". Idea rewolucji
anarchistycznej   znajdowała   mocne   oparcie   tak   w   świadomości   mas   ludowych,   jak   w
przemyśleniach   teoretyków.   Według   Josepa   Peiratsa,   anarchosyndykalizm   był   -   ze
względu na psychologię ludu, jego temperament i nawyki - możliwie najbardziej hiszpański
ze   wszystkiego".   Stanowił   on   podwójny   efekt   złożonego   rozwoju,   odpowiadając   tyleż
zacofanej   kondycji   kraju   słabo   rozwiniętego,   gdzie   warunki   życia   zwłaszcza   na   wsi
pozostawały   archaiczne,   co   narastaniu   nowoczesnego   proletariatu   w   regionach
selektywnej industrializacji. Cechą szczególną  hiszpańskiego anarchizmu była osobliwa
synteza   przeszłości   i   przyszłości.   Nigdy   jednak   nie   udało   mu   się   w   pełni   zjednoczyć
obydwu tych czynników. W  roku 1918, CNT liczyła ponad milion członków. Jeśli idzie o
ośrodki   uprzemysłowienia,   dysponowała   poważną   siłą   w   Katalonii   i   nieco   mniejszą   w
Madrycie   czy   Walencji.   Zapuściła   głębokie   korzenie   także   w   środowiskach   wiejskich:
wśród biednych chłopów, którzy - wraz z patriotyzmem lokalnym i duchem współpracy -
przechowali tradycje wspólnoty. W  roku 1898, literat Joaquin Costa opisał te przeżytki
pierwotnego kolektywizmu agrarnego. W wielu wsiach utrzymywała się wspólna własność
ziemska, z której wydzielano działki dla bezrolnych. Albo też korzystano z niej razem z
sąsiadami:   np.   celem   wypasu   bydła.   Tam,   gdzie   na   wielką   skalę   występowały  wielkie
majątki - na południu - robotnicy rolni opowiadali się raczej za uspołecznieniem ziemi niż
za jej podziałem. Szereg dziesięcioleci propagandy anarchistycznej na wsi, posługującej
się   treściwymi,   popularnie   zredagowanymi   broszurkami,   zapewniło   ideom
kolektywistycznym jeszcze mocniejsze podwaliny. 

CNT cieszyła się szczególnie rozległymi wpływami wśród chłopów z południa (Andaluzja),
wschodu   (okręg   Walencji)   oraz   północnego   wschodu   (Aragonia,   okolice   Saragossy).
Podwójność zaplecza społecznego - zarówno przemysłowego, jak wiejskiego - zwracała
ewolucję   hiszpańskiego   anarchosyndykalizmu   w   nieco   odmiennych   kierunkach:   z
tradycyjnym komunalizmem rywalizowały nowocześniejsze kierunki syndykalistyczne. Ten
pierwszy odznaczał się lokalnym, wiejskim kolorytem, który można nazwać południowym,
gdyż jego bazę tworzyła Andaluzja. Syndykalizm, z drugiej strony, był znacznie bardziej
miejski   i   uniwersalny   -   a   ponadto   bardziej   północny,   ponieważ   jego   centrum   leżało   w
Katalonii.   Teoretycy   anarchistyczni   byli   podobnie   podzieleni.   Wielu   z   nich   ulegało
fascynacji   Kropotkinem   i   jego   erudycyjną,   lecz   pełną   uproszczeń   idealizacją
średniowiecznych komun, które w Hiszpanii utożsamiano z tamtejszą tradycją pierwotnych
chłopskich wspólnot. Ich ulubionym hasłem stała się "wolna komuna". Podczas chłopskich
powstań, które wybuchły zaraz po ogłoszeniu Republiki w roku 1931, na rozmaite sposoby
eksperymentowano  praktycznie z anarchistycznym komunizmem.   Sporo  grup drobnych
gospodarzy   postanawiało   za   powszechną   zgodą   pracować   wspólnie,   dzielić   zyski   na
równie   części   i   pobierać   dobra   konsumpcyjne   "ze   wspólnej   puli".   Usuwano   lokalną
administrację, wierząc naiwnie, iż dzięki temu można w ogóle się uwolnić od otaczającego
własną   wieś   świata   podatków   i   służby   wojskowej.   Założycielem   kolektywistycznego,
syndykalistycznego   i   posiadającego   ponadnarodowe   horyzonty   ruchu   robotniczego   w
Hiszpanii był Bakunin. Ci spośród anarchistów, którzy wyróżniali się większym realizmem i
ponadto interesowali się bardziej teraźniejszością niż złotym wiekiem, zwykle szli za nim
oraz jego uczniem, Ricardo Mellą. Troszczyli się oni o gospodarcze ujednolicenie kraju,

background image

żywiąc przekonanie,  iż nadejście  monizmu  poprzedzi  długi  okres przejściowy, podczas
którego   najlepiej   będzie   wynagradzać   pracę   stosownie   do   jej   czasu   i   wydajności   niż
kierować się zasadą "każdemu według potrzeb". Ich programem na przyszłość była, pod
względem   ekonomicznym,   kombinacja   lokalnych   zrzeszeń   związkowych   ze
skonfederowanymi  strukturami  wielkiego  przemysłu.  Syndicatos  unicos  (lokalne  związki
zawodowe) długo dominowały w CNT. Organizacje te, działające blisko robotników i wolne
od   egoizmu   korporacyjnego,   stały   się   dla   proletariatu   tak   materialnym,   jak   duchowym
domem. Odbyta w nich edukacja zaszczepiała szeregowym aktywistom przywiązanie do
idei związkowych i komunistycznych. 

Debata teoretyczna, w której syndykaliści starli się z anarchistami na Międzynarodowym
Kongresie   z   roku   1907   podzieliła   hiszpańskich   anarchosyndykalistów.   Walka   w   imię
doraźnych   roszczeń   robotniczych   wyłoniła   w   CNT   tendencję   reformistyczną,   a   tej
przeciwstawiła   się   z   kolei   FAI,   założona   w   roku   1927,   broniąc   pierwotnej   czystości
doktryny. W roku 1931 powstał "Manifest Trzydziestu", dający wyraz poglądom kierunku
syndykalistycznego:   potępiał   on   "dyktaturę"   mniejszości   w  ruchu   związkowym,   głosząc
jego   pełną   suwerenność   i  stwierdzając,   iż powinien  on   być  samowystarczalny.  Z  CNT
wystąpiły  niektóre  organizacje  związkowe, a dążenia  reformistyczne  występowały  w tej
centrali nawet po tym, jak ów rozłam został przezwyciężony w przeddzień rewolucji.

TEORIA 

Anarchiści hiszpańscy ciągle tłumaczyli i wydawali tak główne, jak pomniejsze rozprawy
teoretyczne   anarchizmu   międzynarodowego.   Dzięki   temu   ocalili   oni   od   niepamięci,   a
zapewne   i  od   lirycznego  zniszczenia,   tradycję   socjalizmu   zarazem   rewolucyjnego   jak  i
wolnościowego. Augustyn Souchy, niemiecki pisarz anarchosyndykalistczny, który oddał
się   w   służbę   hiszpańskiej   sekcji   tego   ruchu,   odnotował,   że   "problematyka   rewolucji
społecznej   była   nieustannie   dyskutowana   na   zebraniach   związkowych,   w   referatach,
pismach ulotnych i książkach". Ustanowienie republiki w roku 1931 wywołało eksplozję
pism "przyszłościowych": Peirats wymienia kilkadziesiąt tytułów, zaznaczając że było ich o
wiele więcej; podkreśla on również, iż "obsesyjna fascynacja rewolucyjnymi projektami"
wywołała   rozpowszechnienie   się   wydawnictw,   które   zwróciły   ludzi   na   szlak   rewolucji.
Rozprawka Jamesa Guillaume'a, Ide'es sur L'organisation Sociale, dotarła do anarchistów
hiszpańskich za pośrednictwem książki Pierre'a Besnarda, Les Syndicates Ouvriers et la
Revoluttion   Sociale
,   wydanej   w   Paryżu   w   roku   1930.   Gaston   Leval   wyemigrował   do
Argentyny i w roku 1931 opublikował tam Społeczną rekonstrukcję Hiszpanii, która z kolei
zainspirowała ważne dzieło Diega Abad de Santillana. W roku 1932, lekarz wiejski Isaac
Puente wydał dość naiwny i idealistyczny zarys anarchistycznego komunizmu - jego idee
znalazły oddźwięk na odbywającym się w Saragossie kongresie CNT z maja 1936. Sam
Puente   został   duchowym   przewodnikiem   powstańczego   komitetu,   zawiązanego   w
Aragonii   w  roku   1933.   Przyjęty   w   Saragossie   program   z   roku   1936   dość   precyzyjnie
określał   kształt   wiejskiej   demokracji   bezpośredniej.   Powszechne   zgromadzenie
mieszkańców   miało   wybierać   radę,   do   której   wchodziliby   ponadto   przedstawiciele
rozmaitych komisji  technicznych.   Mieszkańcy spotykaliby  się  na zgromadzeniu  również
wówczas,   gdy   wymagałyby   tego   bieżące   interesy   wspólnoty   -   bądź   na   ich   własne
życzenie,   bądź   na   wezwanie   rady.   Odpowiedzialność   decyzyjna   winna   uwolnić   się   od
zbiurokratyzowania. Jej powiernicy (z wyjątkiem  paru ekspertów od techniki i statystyki
spełnialiby   swoje   obowiązki,   pozostając   równocześnie   wytwórcami,   wciąż   należąc   do
ogółu - po zakończeniu dnia pracy odbywaliby oni swe narady, omawiając szczegółowe
kwestie,   niewymagające   absorbowania   nimi   zgromadzenia.   Pracujący   członkowie
wspólnoty   mieli   otrzymać   kartę   producenta,   na   której   rejestrowano   by   -   szacowaną   w
jednostkach   umownych,   ilość   pracy   wykonanej   przez   nich   w   danym   dniu,   która
podlegałaby   wymianie   na   dobra   konsumpcyjne.   Niepracujący   -   dysponowaliby   kartą
konsumenta.   Szanując   autonomię   komun,   zamierzano   unikać   ogólnych   unormowań.

background image

Gdyby   im   to   odpowiadało,   poszczególne   komuny   miałyby   prawo   wprowadzić   odrębny
system   wymiany   wewnętrznej   -   pod   jedynym   warunkiem   ograniczającym,   że   nie
zaszkodziłoby   to   interesom   innych.   Autonomiczność   nie   znosiła   jednak   obowiązku
solidaryzowania   się   z   federacjami   komun   swojego   okręgu   i   prowincji.   Kongres   w
Saragossie poświęcił dużo uwagi kształceniu umysłu. Wszyscy, przez całe życie, powinni
korzystać   ze   swobodnego   dostępu   do   wiedzy,   z   możliwości   uprawiania   sztuki   i   pracy
badawczej   -   o   ile   tylko   ta   ich   aktywność   nie   będzie   się   kłóciła   z   uczestnictwem   w
wytwarzaniu   materialnych   zasobów   wspólnoty.   Zniknąć   miał   podział   społeczeństwa   na
pracowników fizycznych oraz intelektualistów - wszyscy pełniliby równocześnie obydwie te
role. Nawyk przenoszenia się od refleksji do pracy i na odwrót, gwarantowałby równowagę
pomiędzy przeciwstawnymi wymiarami ludzkiej osobowości. Kończąc swą dzienną pracę
wytwórcy,   każdy   zostawałby   absolutnym   władcą   swojego   czasu   wolnego.   CNT
spodziewała się, że ludzie zaczną o wiele silniej okazywać swe pragnienia duchowe, gdy
tylko   wyzwolone   społeczeństwo   zaspokoi   ich   potrzeby   materialne.   Hiszpańscy
anarchosyndykaliści   troszczyli   się   o   autonomię   -   tak   przez   nich   nazwanych   -   "grup
powinowactwa   z   wyboru".   Wśród   ich   sympatyków   nie   brakło   wyznawców   naturyzmu   i
wegetarianizmu, które cieszyły się popularnością zwłaszcza wśród biednych  chłopów z
południa.   Doceniano   wkład   tych   stylów   życia   do   gruntownego   przekształcenia   natury
ludzkiej, przygotowującego nadejście społeczeństwa pełnej wolności. Delegaci na kongres
w  Saragossie nie zapomnieli o zrzeszeniach naturystów, "nieprzystosowanych"  - w ich
ocenie - do "wymagań industrializacji". Ponieważ nie były one w stanie zapewnić sobie
samodzielnego bytu, kongres liczył na to, że ich delegaci na federacyjne zgromadzenie
lokalnych komun, zdołają wynegocjować porozumienie na specjalnych prawach ze swymi
rolniczymi i  przemysłowymi  partnerami.  Czy  mamy  się  z  tego   podśmiewać?   Na  progu
kolosalnej i grożącej przelewem krwi transformacji ustrojowej, CNT nie bało się myśleć
awansem   o   wychodzeniu   naprzeciw   nieskończenie   zróżnicowanym   oczekiwaniom
jednostek ludzkich. W kwestii zbrodni i kary, kongres poszedł za Bakuninem, uznając, że
niesprawiedliwość społeczna jest głównym źródłem zbrodni - jeśli się ją usunie, zbrodnie
zaczną należeć do rzadkości. Według głębokiego przekonania delegatów, człowieka nie
wolno nazywać złym z natury. Słabości jednostek - tyleż jako podmiotów praktyki moralnej,
co   wytwórców   -   trzeba   poddawać   ocenie   zgromadzeń   ludowych,   które   dla   każdego
poszczególnego przypadku winny szukać sprawiedliwych względem niego rozstrzygnięć.
Anarchistyczny   komunizm   nie   przewidywał   stosowania   innych   metod   nadzorowania   i
karania   prócz   opieki   zdrowotnej   i   reedukacji.   Jeśli   wskutek   takich   czy   innych
patologicznych uwarunkowań - jednostka zakłóciłaby harmonię panującą z natury między
równymi,   wypadałoby   poddać   ją   terapii,   która   -   z   jednej   strony   -   uwolniłaby   ją   od
wewnętrznego   niezrównoważenia,   wzmacniając   -   z   drugiej   -   jej   wrażliwość   etyczną   i
społeczną.   Gdyby   czyjeś   namiętności   erotyczne   przełamały   granicę   narzuconą   przez
imperatyw   szacunku   dla   innego   człowieka,   niezbędne   byłoby   -   zalecał   kongres   w
Saragossie - zalecenie takiej kłopotliwej jednostce "zmiany klimatu", równie skutecznej -
zakładano   -   na   kłopoty   ze   zdrowiem,   jak   na   zawód   miłosny.   Federacji   związkowej
wydawało się nieprawdopodobne, żeby do takich konfliktowych przypadków dochodziło w
warunkach wolności seksualnej. Gdy kongres z Saragossy przegłosowywał swój program
w maju  1936,   mało  komu  przychodziło do  głowy, że czas  jego  wprowadzania  w życie
nadejdzie za dwa miesiące. Uspołecznienie ziemi i fabryk, które nastąpiło w konsekwencji
rewolucyjnego zwycięstwa z 19 lipca, niewiele miało wspólnego z jego idylliczną wizją.
Podczas gdy słowo "komuna" występowało w niemal każdym gazetowym wierszu, ukute
na   dole   określenie   uspołecznionych   jednostek   produkcyjnych   mówiło  o  collectividades.
Nie   szło   tu   wyłącznie   o   zmianę   terminologii:   twórcy   hiszpańskiego   samorządu   odkryli
inspirację gdzie indziej, aniżeli w anarchistycznym komunizmie. Na dwa miesiące przed
kongresem   w   Saragossie,   Diego   Abad   de   Santillana   wydał   książkę  El   Organismo
Economico de la Revolucion
. Jego zarys ekonomicznej formacji przyszłego społeczeństwa
odbiegał   dość   znacząco   od   ideałów   kongresu.   W   przeciwieństwie   do   wielu   swoich
współczesnych,   Santillana   nie   należał   do   ortodoksyjnie   wiernych   uczniów

background image

dziewiętnastowiecznego   anarchizmu.   Niepokoiło   go,   że   piśmiennictwo   anarchistyczne
ostatniego ćwierćwiecza przechodziło mimo konkretnych zagadnień rozwoju nowoczesnej
produkcji i - i dlatego nie udało mu się stworzyć oryginalnej wizji przyszłości. Anarchizm
zdobył się, z drugiej strony, na - obfitą we wszystkich językach - nadprodukcję utopijnych
dzieł, w których obracano na wszystkie strony abstrakcyjne pojęcie wolności. Santillana
zestawił   tę   ciężkostrawną   bibliotekę   ze   znacznie   bliższymi   konkretu   sprawozdaniami,
sporządzanymi   na   zamówienie   lokalnych   i   powszechnych   kongresów   Pierwszej
Międzynarodówki, które w jego mniemaniu, mówiły nieporównanie więcej o rzeczywistości.
Zawarte   w   nich   analizy   kwestii   ekonomicznych,   jakościowo   przewyższały   wszelkie
późniejsze ujęcia. Santillana nie grzeszył zacofaniem, lecz przeciwnie - nadążał za swoim
czasem.   Był   on   świadomy   tego,   że   "nowoczesny   przemysł   stwarza   wskutek   swego
niebywałego   wzrostu   -   kolosalny   blok   problemów,   których   nie   dawało   się   wcześniej
przewidzieć". Nie ma sensu nawracać ani do rzymskiego rydwanu, ani do pierwotnych
form wytwórczości rzemieślniczej. Ekonomiczne robinsonady, drogie parafialnemu stylowi
myślenia, "małe ojczyzny" (patria chica), o których śnią Hiszpanie tęskniący po wsiach za
złotym   wiekiem,   zakrojone   na   lilipucią   skalę   średniowieczne   "wolne   wspólnoty",   które
opiewał Kropotkin - wszystkie te bajki trzeba odesłać do lamusa. Są one bowiem reliktami
anachronicznych   utopii   wspólnotowych.   Z   ekonomicznego   punktu   widzenia,   "wolne
wspólnoty"   są   skazane   na   zagładę:   "Naszym   ideałem   jest   wspólnota   zrzeszona,
skonfederowana   i   zintegrowana   z   ekonomiczną   totalnością   danego   kraju,   jak   również
innych krajów w stanie rewolucyjnego wrzenia". Zastąpić właściciela pojedynczego przez
"wielogłowego"   -   to   jeszcze   nie   kolektywizm,   ani   nie   samorządność.   Ziemia,   fabryki,
kopalnie czy środki transportu są przedmiotem społecznej pracy i dlatego muszą zostać
oddane   na   usługi   całego   społeczeństwa.   Współczesna   ekonomia   nie   zamyka   się   w
wymiarze   lokalnym   bądź   nawet   krajowym   -   obejmuje   cały   świat.   Wyznacznikiem
nowoczesności   jest   zjednoczenie   wszystkich   cząstkowych   sił   produkcji   i   wymiany.
"Gospodarka   uspołeczniona,   świadomie   kierowana   i   planowana,   stanowi   kategoryczny
imperatyw, odpowiadając przy tym stanowi nowoczesnej wytwórczości". Santillana pragnął
powierzyć funkcję gospodarczego koordynowania i planowania - radzie federacyjnej. Nie
byłaby ona  organem   władczym,   ograniczając  się  wyłącznie do   regulowania  swobodnej
współpracy   i   wyznaczając   jej   ekonomiczne   i   administracyjne   warunki.   Jej   zalecenia
wychodziłyby od dołu: od rad fabrycznych zrzeszonych w szersze struktury związkowe,
które   odpowiadałyby   poszczególnym   gałęziom   przemysłu.   W   radzie   federacyjnej
zbiegałyby   się   zatem   dwie   więzi   prawomocnego   wpływu   na   postępowanie   grup   i
jednostek:   współzależność   lokalna   i   zawodowa.   Organizacyjna   baza   dostarczałaby   jej
danych   statystycznych,   dzięki   którym   zdawałaby   ona   sobie   sprawę   z   płynnie
zmieniającego   się   w  czasie  stanu   gospodarki.  Dzięki  temu   mogłaby  ona   uporać   się   z
najbardziej rażącymi niedostatkami, jak również - wyznaczyć dziedziny produkcji, gdzie
wzrost   wydajności   i   wobec   tego   napływ   nowych   technologii,   są   najpilniej   pożądane.
"Policjant   przestanie   być   potrzebny   tam,   gdzie   najwyższą   władzę   obejmą   liczby   oraz
konkretne   informacje   statystyczne".   W   takim   systemie   społecznym,   odgórny   prymus
utraciłby wszelką użyteczność, stając się bezproduktywnym i wręcz niemożliwym. Rada
federacyjna zajmuje się upowszechnianiem nowo powstałych norm, zabiega o narastanie
wzajemnych   zależności   między   regionami   i   wreszcie   pielęgnuje   poczucie   narodowej
solidarności.   Jej   domeną   jest   również   inspirowanie   badań   nad   nowymi   technologiami,
ułatwiającymi   pracę   w   przemyśle   i   rolnictwie   oraz   zwiększającymi   ich   produktywność.
Nadzoruje ona dystrybucję siły roboczej: z jednego regionu do drugiego, i z jednej gałęzi
produkcji   do   innej.   Nie   ma   wątpliwości,   że   Santillana   sporo   przejął   z   doświadczeń
rewolucji rosyjskiej. Wpoiła mu ona, z jednej strony, wrażliwość na groźbę odradzania się
aparatu  państwowej biurokracji, a z drugiej -  pouczyła  go,  że zwycięska  rewolucja  nie
może   uniknąć   przejściowych   etapów   formacji   ekonomicznej,   w   których   utrzymuje   się
jeszcze panowanie - określonego tak przez Marksa - "burżuazyjnego prawa wartości". Nie
ma wówczas mowy, powiedzmy, o natychmiastowym zniesieniu bankowości ani systemu
monetarnego. Trzeba je przekształcić i dzięki temu wykorzystać jako doraźnie użyteczne

background image

narzędzia   wymiany,   wprawiające   w   ruch   życie   społeczne   i   torujące   drogę   ku   jego
przyszłym   formom.   Santillanowi   przeznaczone   było   odegrać   poważną   rolę   w   rewolucji
hiszpańskiej: został on, kolejno, członkiem Komitetu Centralnego Milicji Antyfaszystowskiej
(pod   koniec   lipca   1936),   członkiem   Katalońskiej   Rady   Gospodarki   oraz   ministrem   do
spraw ekonomicznych w rządzie rewolucyjnej Katalonii (w połowie grudnia tegoż roku). 

APOLITYCZNA REWOLUCJA 

Rewolucja hiszpańska została zatem dość dobrze przygotowana - tak w przemyśleniach
teoretyków anarchizmu, jak w świadomości zwykłych ludzi. Trudno się dziwić wobec tego,
że hiszpańska prawica uznała sukces wyborczy, odniesiony przez Front Ludowy w lutym
1936,   za  właściwy  początek   rewolucji.   W   rzeczy  samej,   masy  wyłamały  się   wkrótce   z
wąskich ram zwycięstwa przy urnie wyborczej. Zignorowały one reguły gry parlamentarnej,
nie   czekając   ze   spontanicznym   uwolnieniem   więźniów   choćby   na   sformowanie   rządu.
Chłopi   przestali   opłacać   czynsz   ziemiańskim   właścicielom,   robotnicy   rolni   zajmowali
nieuprawiane grunty i przystępowali do ich zagospodarowania, mieszkańcy wsi i małych
miasteczek - pozbywając się urzędujących dotychczas rad komunalnych - tworzyli własną
administrację. Kolejarze ogłosili strajk, żądając nacjonalizacji linii kolejowych, a robotnicy
budowlani z Madrytu domagali się samorządu, pierwszego kroku w stronę uspołecznienia
ich pracy. Dowódcy sił zbrojnych, pod przewodem generała Franco, na pierwsze przejawy
rewolucji odpowiedzieli puczem. Swymi działaniami jednakże tylko przyspieszyli rewolucję
tam, gdzie ona była już w toku. W Madrycie, Barcelonie, zwłaszcza w Walencji i w ogóle
wszędzie, z wyjątkiem Sewilli, masy przystąpiły do ofensywy, oblegając koszary, stawiając
barykady   na   ulicach   i   zajmując   strategiczne   pozycje.   Robotnicy   odpowiedzieli
powszechnie na apel związków zawodowych: atakowali ośrodki zwolenników Franco, nie
dbając o swe życie - z gołymi rękami i odsłoniętymi piersiami. Udało im się zdobyć broń na
wrogu   i   zwerbować   do   swych   szeregów   żołnierzy   zawodowych.   Dzięki   wybuchowi
ludowego   gniewu,   pucz   został   powstrzymany   już  w  ciągu   pierwszej   doby,   a   rewolucja
rozpoczęła się całkiem spontanicznie. Naturalnie, w poszczególnych miastach i regionach
postępowała   ona   nierównomiernie,   nabierając   największego   impetu   w   Katalonii   i
szczególnie   w   jej   stolicy,   Barcelonie.   Kiedy   miejscowe   władze   otrząsnęły   się   z
zaskoczenia, okazało się, że już ich nie ma. Struktury państwa, policji, armii i administracji
utraciły   rację   bytu.   Przepędzono   z   ulic   i   rozwiązano   Gwardię   Narodową   -   porządku
pilnowali zwycięscy robotnicy. Do najbardziej palących problemów należała organizacja
dostaw   żywności;   specjalne   komórki   rozdzielały   racje   żywnościowe   z   barykad,
przekształconych   na   tę   okoliczność   w   jadłodajnie.   Powołano   również   restauracje
komunalne. Zadania lokalnej administracji zostały przejęte przez komisje osiedlowe; inne
komisje,   wojenne,   czuwały   nad   wyprawianiem   na   front   oddziałów   milicji   robotniczej.
Centrala związków zawodowych zamieniła się w ratusz. Nie chodziło już tylko o "obronę
republiki" przed faszyzmem - to była autentyczna rewolucja. W przeciwieństwie do Rosji,
organów władzy rewolucyjnej nie musiano rozpoczynać od zera: ogłaszanie wyborów do
rad   robotniczych   stało   się   zbędne,   skoro   działały   już   wszechobecne   organizacje
anarchosyndykalistyczne ze swymi wyspecjalizowanymi komisjami. W Katalonii, CNT i jej
najbardziej świadoma frakcja mniejszościowa, FAI, dysponowały znacznie większą siłą,
niż oficjalne struktury polityczne, którym ostało się jedynie widmo władzy. Zwłaszcza w
Barcelonie nic nie mogło powstrzymać robotników od objęcia władzy, którą już sprawowali
de   facto.   Mimo   wszystko,   nie   zdecydowali   się   oni   na   ten   formalny   akt.   Od   wielu
dziesięcioleci,   anarchizm   hiszpański   ostrzegał   masy   przed   oszustwem   immanentnym
świata   polityki,   uwydatniając   w   zamian   prymat   czynnika   ekonomicznego.   Starano   się
odwrócić   emancypacyjne   dążenia   ludu   od   mieszczańskiej   rewolucji   demokratycznej,
kierując   je   ku   akcji   bezpośredniej   na   rzecz   rewolucji   społecznej.   U   progu   rewolucji,
anarchiści   argumentowali   mniej   więcej   w   tym   duchu:   niech   politycy   robią,   co   im   się
podoba,   natomiast   my,   siła   "apolityczna",   przejmiemy   kontrolę   nad   gospodarką.   W
biuletynie informacyjnym CNT-FAI z 3 września 1936 r. ukazał się artykuł, zatytułowany

background image

"Nędza władzy politycznej"; sugerowano tam, że dokonujące się żywiołowo wywłaszczenie
posiadaczy doprowadzi ipso facto do "likwidacji państwa mieszczańskiego, które po prostu
umrze wskutek uduszenia". 

ANARCHIŚCI W RZĄDZIE 

Niedocenianie władzy politycznej musiało się skończyć, gdy anarchiści weszli w jej skład.
Wkrótce po rewolucji z 19 lipca, w Barcelonie doszło do nawiązania kontaktów między
działaczem   anarchistycznym,   Garcią   Oliverem,   a   szefem   rządu   katalońskiego,
mieszczańskim liberałem Companysem, który zgłosił gotowość ustąpienia. Zalecono mu,
mimo to, by pełnił dalej swoje obowiązki. CNT i FAI nie chciały ustanawiać anarchistycznej
"dyktatury",   deklarując   za   to   chęć   współpracy   z  innymi   ugrupowaniami   lewicowymi.   W
połowie  września,   CNT   wezwała  premiera   sądu   republikańskiego,   Largo  Cabaltero,   do
utworzenia piętnastoosobowej "komisji obrony", w której planowała zadowolić się pięcioma
miejscami.   Nie   różniło   się   to   niczym,   poza   nazwą,   od   zamiaru   współtworzenia   rządu.
Anarchiści   objęli   w   końcu   teki   w   dwóch   rządach:   najpierw   w   Katalonii,   a   potem   w
Madrycie.   Włoski   anarchista,   Camillo   Berneri,   który   przebywał   wówczas   w  Barcelonie,
wystosował   14   kwietnia   roku   1937   list   otwarty   do   swej   towarzyszki   ideowej,   ministra
Federici Montseny, wyrzucając jej, iż anarchiści w rządzie służą wyłącznie za zakładników
i   fasadowe   postacie   dekoracyjne   tym   politykom,   którzy   "flirtują   z   wrogiem   klasowym.
Prawdą jest, że państwo, z którym anarchiści dobrowolnie się zintegrowali, pozostawało
burżuazyjne;   lojalność   jego   prominentnych   funkcjonariuszy   i   niższego   aparatu
urzędniczego   wobec   republiki,   była   ograniczona   i   niepewna.   Co   skłoniło   ich   do   tak
radykalnej   zmiany   postawy?   Rewolucja   hiszpańska   była   pośrednim   efektem
proletariackiego   kontrataku  przeciw kontrrewolucyjnemu   zamachowi  stanu.  Od   samego
początku   polegała   ona   na   samoobronie   typu   wojskowego:   falangom   generała   Franco
należało   przeciwstawić   antyfaszystowską   milicję.   Anarchiści   sądzili,   że   -   w   obliczu
śmiertelnego zagrożenia - nie ma innego wyjścia, jak tylko połączyć siły ze wszystkimi
organizacjami   związkowymi   i   nawet   partiami   politycznymi,   gotowymi   do   walki   z
frankistowską   rebelią.   Gdy   państwa   faszystowskie   udzieliły   Franco   poważniejszego
poparcia,   zbrojna   konfrontacja   z  faszyzmem   przekształciła   się   w  wojnę   regularną   typu
tradycyjnego. Aby brać w niej udział, anarchiści musieli poświęcać coraz więcej ze swych
zasad - tak w wymiarze politycznym, jak wojskowym. Aby rewolucja zwyciężyła, trzeba
najpierw   rozstrzygnąć   wojnę   na   swoją   korzyść.   Berneri   argumentował   na   próżno
przeciwko przyznawaniu jej bezwzględnego priorytetu, głosząc, że do pokonania Franco
może   doprowadzić   jedynie   wojna   rewolucyjna.   Hamowanie   rewolucji   demontowało,   w
rzeczy samej, najskuteczniejszą broń, na którą mogła liczyć republika; osłabiało bowiem
zaangażowanie   mas.   Jego   jeszcze   poważniejszą   konsekwencją   stało   się   to,   że
republikańska   Hiszpania   aby   przetrwać   potrzebowała   radzieckiej   pomocy   wojskowej.
Otrzymała ją pod dwoma warunkami: 1. partia komunistyczna ma wynieść z tego możliwie
najwięcej korzyści, zaś anarchiści - jak najmniej, oraz 2. rewolucji społecznej w Hiszpanii
trzeba było - zgodnie z życzeniem Stalina - zapobiec za wszelką cenę. Stalin nie chciał tej
rewolucji nie tylko dlatego, że miałaby ona charakter anarchistyczny. Blokował ją również z
tego powodu, że dokonana przez nią nacjonalizacja zagranicznego kapitału zaszkodziłaby
inwestorom   z   Wielkiej   Brytanii,   którą   upatrzył   sobie   na   przyszłego   partnera   ZSSR   w
"demokratycznej wielkiej koalicji" przeciwko Hitlerowi. Komuniści hiszpańscy patrzyli tak
na rewolucję: ich zdaniem, legalny rząd bronił się po prostu przed wojskową ruchawką. W
maju 1937, na ulicach Barcelony wybuchły krwawe walki, w których rezultacie robotnicy
zostali rozbrojeni przez siły porządku pod stalinowską komendą. W imię zjednoczonego
frontu walki z faszyzmem, anarchiści nie zezwolili robotnikom na uderzenie odwetowe.
Pożałowania godnym uporem, z jakim ulegali oni iluzji Frontu Ludowego, nie możemy się
tu szerzej zajmować. 

background image

SAMORZĄD W ROLNICTWIE 

W dziedzinie gospodarki, która była dla nich najistotniejsza, anarchiści wykazali się jednak
znacznie   większą   konsekwencją,   skuteczniej   unikając   tam   kompromisów.   Samorządy
rolnicze i przemysłowe powstawały w dużej mierze wskutek spontanicznego porywu mas.
W   miarę   jak   państwo   stawało   się   coraz   potężniejsze,   a   wojna   nabierała   charakteru
totalnego,   zaostrzała   się   sprzeczność   pomiędzy   mieszczańską   republiką,   prowadzącą
wojnę,   a   eksperymentami   w   duchu   komunistycznego   -   czy   raczej   anarchistycznego   -
kolektywizmu.   W   końcu   to   samorząd   -   złożony   w   ofierze   "antyfaszyzmowi"   -   musiał
ustąpić.   Według   Peiratsa,   systematyczne   badania   nad   dorobkiem   hiszpańskiej
samorządności pozostają zadaniem na przyszłość; uporać się z nim będzie tym trudniej,
że konkretne modele samorządów wyglądały odmiennie w różnych miejscach i okresach.
Sprawa   ta   wymaga   tym   więcej   uwagi,   im   mniej   o   niej   wiemy.   Nawet   w   szeregach
republikańskich była ona ignorowana i wręcz niedoceniana. Przesłoniła ją wojna domowa,
która w ludzkiej pamięci do dziś kładzie się na niej głębokim cieniem. O samorządach, dla
przykładu,   nie   wspomina   się   nawet   w   filmie   "Umrzeć   w   Madrycie"   -   a   jednak,   mimo
upartego przemilczania, stanowią one najbardziej twórczą część dziedzictwa anarchizmu
hiszpańskiego. Rewolucja z 19 lipca 1936 była, powtórzmy, bezzwłocznym aktem ludowej
samoobrony   przed   frankistowskim  pronunciamento.   Przemysłowcy   i   ziemianie
natychmiast porzucili swą własność, szukając schronienia za granicą. Robotnicy i chłopi
przejmowali   tę   opuszczoną   własność,   robotnicy   rolni   zdecydowali   uprawiać   ziemię   na
własną rękę. Całkiem spontanicznie zjednoczyli się w "kolektywy". W Katalonii, 5 września
został zwołany przez CNT regionalny kongres chłopów i wyraził zgodę na kolektywizację
gruntów   pod   zarządem   i   kontrolą   związku   zawodowego.   Duże   majątki   i   własności
faszystów   miały   być   uspołecznione,   a   drobni   właściciele   ziemscy   mieli   mieć   wolność
wyboru pomiędzy własnością prywatną i kolektywną. Prawnie usankcjonowanie nastąpiło
później:   7   października   1936   roku   republikański   rząd   centralny   skonfiskował   bez
odszkodowania własność "osób skompromitowanych w faszystowskiej rebelii". Miara ta
była   niekompletna   z   prawnego   punktu   widzenia,   gdyż   sankcjonowała   ona   jedynie
niewielką część przeprowadzonych już konfiskat; chłopi przeprowadzili wywłaszczenie nie
biorąc pod uwagę różnic pomiędzy tymi, którzy wzięli udział w puczu wojskowym, a tymi,
którzy udziału w nim nie brali. W krajach niedorozwiniętych gospodarczo, gdzie brak jest
niezbędnych do rozwoju rolnictwa na wielką skalę środków technicznych, biedny chłop jest
bardziej zainteresowany własnością prywatną, której jeszcze nie mógł doświadczyć, niż
rolnictwem   skolektywizowanym.   Jednak   w   Hiszpanii   wolna   edukacja   i   tradycja
kolektywizacji   skompensowały   niedorozwój   techniczny,   sprzeciwiły   się
indywidualistycznym   tendencjom   chłopów   i   zwróciły   ich   bezpośrednio   w   kierunku
socjalizmu.   Taką   decyzję   podjęli   biedniejsi   chłopi,   ci   w   nieco   lepszej   sytuacji,   jak   na
przykład   w   Katalonii,   pozostali   przy   indywidualizmie.   Większość   (90%)   pracowników
ziemskich   już   na   wstępie   podjęła   decyzję   o   dołączeniu   do   kolektywów.   Decyzja   ta
stworzyła   bliski   sojusz   pomiędzy   chłopami   i   robotnikami   miejskimi,   którzy   stanowili
podporę dla uspołecznienia środków produkcji ze względu na naturę swojej pracy. Wydaje
się, że świadomość socjalna na wsi była nawet wyższa niż w mieście. Kolektywy rolnicze
zorganizowały sobie podwójny zarząd, ekonomiczny i terytorialny. Obie te funkcje były od
siebie   odrębne,   ale   w   większości   przypadków   to   związki   zawodowe   wybierały   je   i
kontrolowały.   Zgromadzenie   ogólne   pracujących   chłopów   w   każdej   wsi   wybierało   i
zarządzało   komitetem,   który   był   odpowiedzialny   za   administrację   ekonomiczną.   Z
wyjątkiem sekretarza, wszyscy pozostali członkowie nadal pracowali na roli. Praca była
obowiązkowa   dla   wszystkich   zdrowych   mężczyzn   pomiędzy   osiemnastym   i
sześćdziesiątym rokiem życia. Chłopi podzieleni byli w minimum dziesięcioosobowe grupy,
z których każda kierowana była przez delegata i miała konkretny obszar do uprawy lub
inną   pracę   odpowiednią   do   wieku   swoich   członków.   Komitet   zarządzający   przyjmował
delegatów   grup   codziennie   wieczorem.   Co   zaś   się   tyczy   miejscowej   administracji,   to
komuna często zwoływała mieszkańców w zgromadzenie ogólne w celu przedstawienia

background image

raportów o podjętych działaniach.  Wszystko z wyjątkiem  odzieży, mebli,  oszczędności,
małych   domowych   zwierząt,   przydomowych   ogródków   i   drobiu   hodowanego   na   użytek
rodziny, było włączane do wspólnej puli. Rzemieślnicy, fryzjerzy, szewcy itp. zrzeszani byli
w kolektywy; owce należące do społeczności dzielone były w stada liczące kilkaset sztuk i
wypasane na górskich pastwiskach przez pasterzy. Jeśli chodzi o dystrybucję produktów,
to próbowano różnorodnych systemów. Niektóre oparte były na kolektywizmie, inne na
mniej   lub   bardziej   totalnym   komunizmie,   pozostałe   zaś   na   kombinacji   dwóch   wyżej
wymienionych.   Najczęściej   zapłata   zależała   od   potrzeb   rodziny.   Głowa   każdej   rodziny
otrzymywała dniówkę w specjalnie oznaczonych pesetach, które mogły być wymienione
jedynie na towary konsumenckie w sklepach komunalnych, lokowanych często w kościele
lub   jego   budynkach.   Każdą   kwotę   nie   przeznaczoną   na   konsumpcję   umieszczano   w
pesetach na rachunku kredytowym, gdzie procentowała na korzyść jednostki. Można było
pobrać ograniczoną ilość pieniędzy z tego rachunku. Czynsz, prąd, opieka medyczna, leki,
opieka nad starszymi itd. były bezpłatne. Również nauka była bezpłatna, a szkoły często
mieściły   się   w   byłych   klasztorach.   Do   szkoły   chodziły   obowiązkowo   dzieci   poniżej
czternastego roku życia, które nie mogły pracować fizycznie. Członkostwo w kolektywie
było nieobowiązkowe. Drobni farmerzy nie byli poddawani żadnym naciskom. Gdy rolnik
postanowił   pozostać   poza   społecznością,   nie   mógł   korzystać   z   jej   usług,   gdyż
przeznaczone   one   były   tylko   dla   jej   potrzeb.   Jednakże   mogli   oni,   jeśli   tylko   chcieli,
uczestniczyć   we  wspólnej   pracy  i  sprzedawać   swoje   towary  w  komunalnych   sklepach.
Mogli   także   uczestniczyć   w   zgromadzeniach   ogólnych   i   korzystać   z   niektórych   usług
świadczonych dla członków kolektywu. Nie wolno im było jedynie przejąć więcej ziemi, niż
byli w stanie uprawiać i podlegali jednej restrykcji: ich obecność lub własność nie powinna
zakłócać socjalistycznego porządku. W  niektórych miejscach skolektywizowane obszary
były   przekształcane   w   większe   jednostki   poprzez   swobodne   wymiany   gruntów   z
poszczególnymi chłopami. W większości wsi liczba indywidualistów, zarówno chłopów, jak
i  handlowców, z biegiem  czasu  malała.  Czuli się  oni  wyizolowani  i woleli dołączać  do
kolektywów. Jednostki, które stosowały kolektywistyczne zasady dotyczące dniówek były
bardziej stabilne niż te, które próbowały zaprowadzić całkowity komunizm zbyt szybko,
bez   brania   pod   uwagę   egoizmu,   nadal   głęboko   zakorzenionego   w   naturze   ludzkiej,
szczególnie wśród kobiet. W  niektórych wioskach, gdzie pieniądze zostały zniesione, a
społeczność   korzystała   ze   wspólnych   zasobów,   produkując   i   konsumując   w   wąskich
granicach   kolektywów,   dały   się   odczuć   wady   tej   paraliżującej   samowystarczalności   i
indywidualizm   szybko   wysunął   się   na   czoło,   powodując   rozbicie   społeczności   przez
wycofanie się wielu dawnych drobnych farmerów, którzy dołączyli do kolektywu, ale nie
przejawiali prawdziwie komunistycznego sposobu myślenia. Komuny były jednoczone w
federacje   kantonalne,   ponad   którymi   znajdowały   się   federacje   regionalne.   W   teorii
wszystkie   ziemie   należące   do   federacji   kantonalnej   były   traktowane   jako   pojedyncza
jednostka   bez   wewnętrznych   granic.   Solidarność   pomiędzy   wioskami   wymuszono   do
granic,   a   fundusze   wyrównawcze   umożliwiły   opiekę   dla   najbiedniejszych   kolektywów.
Narzędzia, surowce i dodatkowi pracownicy udostępniani byli kolektywom znajdującym się
w   potrzebie.   Wielkość   socjalizacji   wsi   była   różna   w   różnych   prowincjach.   Jak   już
wspomniano,   Katalonia   stanowiła   obszar   małych   i   średnich   gospodarstw   rolnych,   a
rolnictwo   miało   silne   indywidualistyczne   tradycje,   tak   więc   na   tym   terenie   powstało
zaledwie kilka pionierskich kolektywów. W  Aragonii natomiast ponad trzy czwarte ziemi
zostało   skolektywizowane.   Twórczą   inicjatywę   pracowników   rolnych   w   tym   regionie
stymulowała jednostka wyzwoleńczej milicji, Kolumna Durrutiego, przemierzająca region w
drodze   na   front   północny,   do   walki   z   wojskami   Franco,   oraz   utworzenie   władzy
rewolucyjnej, jedynej w swoim rodzaju w republikańskiej Hiszpanii. Powstało około 450
kolektywów,   liczących   w   przybliżeniu   pół   miliona   członków.   W   regionie   Lewant   (pięć
prowincji, ze stolicą w Walencji), najbogatszym w Hiszpanii, założonych zostało około 900
kolektywów, pokrywając 43% powierzchni geograficznej, 50% produkcji cytrusów i 70%
handlu cytrusami. W Kastylii stworzono około 300 kolektywów, ze 100 tysiącami członków.
Socjalizacji   poddana   została   również   Estramadura   i   część   Andaluzji,   jednak   kilka

background image

wczesnych   prób   zostało   szybko   stłumionych   w  prowincji   Asturia.   Należy  pamiętać,   że
oddolny   socjalizm   nie   był   jedynie   dziełem   anarcho-syndykalistów,   jak   się   często
przypuszcza.   Według   Gastona   Levala,   samo   zarządzanie   wspomagali   "nieświadomi
wolnościowcy". W Estramadurze i Andaluzji chłopi będący socjaldemokratami, katolikami,
a w Asturii nawet komunistami, przejęli inicjatywę w kolektywizacji. Jednakże na terenach
południowych, będących poza kontrolą anarchistów, gdzie samorządy zajęły duże obszary
w sposób nakazowy, robotnicy niestety nie odczuli tego jako rewolucyjnej transformacji:
ich płace i warunki nie uległy zmianie, brak było samodzielnego zarządzania. Rolnicza
samorządność odniosła bezdyskusyjny sukces za wyjątkiem miejsc, w których sabotowali
ją   jej   oponenci,   lub   gdzie   została   przerwana   przez   wojnę.   Przekroczenie   poziomu
produkcji   sprzed   rewolucji   nie   stanowiło   wielkiego   problemu,   gdyż   wielka   prywatna
własność   ziemska   w   Hiszpanii   znajdowała   się   w   żałosnym   stanie.   Około   10   tysięcy
właścicieli   ziemskich   posiadało   połowę   terytoriów   Półwyspu   Iberyjskiego.   Woleli   oni
dzierżawić   wielką   część   swych   leżących   odłogiem   ziem,   niż   pozwolić   rozwinąć   się
warstwie niezależnych farmerów, lub dać swoim robotnikom przyzwoite wynagrodzenie.
Przyczyna   była   prosta,   realizacja   którejś   z   tych   możliwości   mogłaby   podważyć
średniowieczną władzę feudalną latyfundystów. Tak więc ich istnienie spowolniło naturalny
rozwój zamożności hiszpańskiej wsi. Po rewolucji, ziemie zostały połączone w sensowne
jednostki, uprawiane na wielką skalę zgodnie z ogólnym planem i wytycznymi agronomów.
Studia prowadzone przez techników rolnych powiększyły plony o ok. 30-50% względem
uprzednich. Obszary uprawiane powiększyły się, ludzka, zwierzęca i mechaniczna energia
była wykorzystywana w bardziej racjonalny sposób, ulepszono też metody pracy. Zboża
były dzielone, rozwinięto nawadnianie, zapoczątkowano zalesianie, a wreszcie rozpoczęto
prowadzenie szkółek leśnych. Budowano tuczarnie i wiejskie szkoły techniczne, zakładano
farmy   pokazowe,   rozwijano   selektywny   chów   bydła   i   zaczął   działać   przemysł
wspomagający rolnictwo. Rolnictwo skolektywizowane pokazało swoją wyższość z jednej
strony nad ogromnymi obszarami będącymi w posiadaniu nieobecnych właścicieli, którzy
pozostawiali   ziemie   odłogiem,   a   z   drugiej   strony   nad   małymi   farmami   uprawianymi
prymitywnymi   technikami,   ze   słabym   ziarnem   i   bez   nawożenia.   Pierwsza   próba
planowania   rolnictwa   przeprowadzona   została   na   podstawie   statystyk   dotyczących
kolektywnej produkcji i konsumpcji, zebranych przez odpowiednie komitety kantonalne i
następnie   regionalne,   które   kontrolowały   ilość   i   jakość   produkcji   na   danym   obszarze.
Handel poza regionem był kierowany przez komitet regionalny, który zbierał towary na
sprzedaż   i   w   zamian   za   nie   kupował   towary   niezbędne   dla   całego   regionu.   Wiejski
anarcho-syndykalizm   pokazał   swoją   organizacyjną   zdolność   i   możliwość   koordynacji
przede   wszystkim   w   regionie   Lewantu.   Eksport   cytrusów   wymagał   metodycznych   i
nowoczesnych technik handlowych, były one fantastycznie zastosowane w praktyce, na
przekór kilku sporom z bogatymi producentami. Rozwój kulturalny szedł ręka w rękę z
dobrobytem   materialnym:   podjęta   została   kampania   kształcenia   dorosłych;   regionalne
federacje   wdrożyły   program   wykładów,   filmów   i   występów   teatralnych   we   wszystkich
wioskach. Sukcesy te dokonały się nie tylko dzięki sile organizacji związków zawodowych,
lecz także w pewnym stopniu, dzięki inteligencji i inicjatywie ludności. Chociaż większość
chłopów   była   analfabetami,   wykazali   oni   pewien   poziom   świadomości   socjalistycznej,
zmysłu   praktycznego,   ducha   solidarności   i   poświęcenia,   które   podziwiane   były   przez
zagranicznych   obserwatorów.   Farmer   Brockway,   wtedy   członek   Brytyjskiej   Niezależnej
Partii   Robotniczej,   obecnie   Lord   Brockway,   odwiedził   kolektyw   w   Segorbe   i   tak   to
relacjonował: "Duch chłopów, ich entuzjazm, sposób, w jaki przyczyniają się do wspólnego
wysiłku i duma, którą okazują, są godne podziwu". 

SAMORZĄDNOŚĆ W PRZEMYŚLE 

Samorządność została również sprawdzona w przemyśle, w szczególności w Katalonii,
najbardziej   uprzemysłowionym   regionie   Hiszpanii.   Robotnicy,   których   pracodawcy
znienacka   opuścili   fabryki   podjęli   się   ich   prowadzenia.   Przez   ponad   cztery   miesiące

background image

fabryki w Barcelonie, nad którymi powiewały czerwono-czarne flagi CNT, kierowane były
przez rewolucyjne komitety robotnicze bez pomocy lub wpływów państwa, czasami nawet
bez pomocy doświadczonego kierownictwa. Szczęściem proletariatu było to, że otrzymał
pomoc techniczną. W  Rosji w latach 1917-1918 i we Włoszech w roku 1920, podczas
podobnych eksperymentów z okupacją fabryk, inżynierowie odmówili swojej pomocy. W
Hiszpanii   wielu   z   nich   od   samego   początku   blisko   współpracowało   z   robotnikami.   W
październiku   1936   w   Barcelonie   odbyła   się   konferencja   związków   zawodowych,
reprezentująca 600 tysięcy robotników. Celem jej był rozwój uspołecznienia przemysłu.
Inicjatywa   robotników   została   zinstytucjonalizowana   dekretem   rządu   Katalonii   z   24
października   1936   roku.   Zatwierdził   on   wprawdzie   fakty   dokonane,   lecz   pojawił   się
element   kontroli   rządowej   nad   samorządami.   Zostały   utworzone   dwa   sektory,   jeden
socjalistyczny, drugi prywatny. Wszystkie fabryki liczące ponad stu robotników miały być
uspołecznione (a te pomiędzy pięćdziesiąt a sto mogły być, na wniosek trzech czwartych
robotników), tak jak te, których właściciele albo zostali obwołani wywrotowcami przez sąd
ludowy, albo zatrzymali produkcję i te, których znaczenie usprawiedliwiało ich przejęcie z
sektora prywatnego (w rzeczywistości wiele przedsiębiorstw uspołecznionych z powodu
gigantycznego zadłużenia). Fabryka zarządzana przez samorząd prowadzona była przez
komitet   kierowniczy,   liczący   od   pięciu   do   piętnastu   członków,   reprezentujących   różne
gałęzie handlu i usług. Byli oni nominowani przez robotników na zgromadzeniu ogólnym i
sprawowali   kierownictwo   przez   dwa   lata,   a   połowę   wymieniano   co   roku.   Komitet
wskazywał kierownika, na którego delegował całość lub część swojej władzy. W  bardzo
wielkich   fabrykach   wybór   kierownika   wymagał   aprobaty   organizacji   nadzorującej.   Co
więcej,   dla   każdego   komitetu   zarządzającego   był   wyznaczany   kontroler   rządowy.   W
efekcie   nie   był   to   do   końca   samorząd,   ale   rodzaj   wspólnego   kierownictwa   w   bliskim
związku z rządem  Katalonii. Komitet  zarządzający mógł być zwoływany ponownie albo
przez ogólne zebranie robotników, albo przez radę generalną konkretnej gałęzi przemysłu
(składającą się z czterech przedstawicieli komitetów zarządzających, ośmiu ze związków
zawodowych i czterech techników wyznaczonych przez organizację nadzorującą). Ta rada
generalna planowała prace i wyznaczała podział zysków, a jej decyzje były obowiązujące.
W   tych   przedsiębiorstwach,   które   pozostały   w  rękach   prywatnych,   wybierane   komitety
robotnicze  miały  kontrolować  proces   produkcji   i  warunki  pracy  "w ścisłej  współpracy z
pracodawcą". System płac pozostał nienaruszony w fabrykach uspołecznionych. Każdy
robotnik miał płaconą stałą pensję. Zyski nie były dzielone na poziomie fabryki i zarobki
niewiele   urosły   po   uspołecznieniu.   W   rzeczywistości   pozostały   nawet   niższe   niż   w
sektorze, który pozostał w rękach prywatnych. Dekret z 24 października 1936 roku był
zarówno   kompromisem   pomiędzy   dążeniami   do   samorządności   i   tendencją   do
sprawowania kurateli przez rząd lewicowy, jak i kompromisem pomiędzy kapitalizmem i
socjalizmem.   Zarządzony   został   przez   anarchistycznego   ministra   i   zatwierdzony   przez
CNT,   ponieważ   liderzy   tej   organizacji   byli   w   rządzie.   Jak   mogli   się   oni   sprzeciwiać
interwencji rządu w samorządność, skoro sami pociągali za sznurki władzy? Na przekór
znacznej władzy, która dana była radom generalnym różnych gałęzi przemysłu, w praktyce
okazało się, że samorządy robotników wykazywały pewien rodzaj małomiasteczkowego
egoizmu,   rodzaj   "burżuazyjnego   kooperatywizmu",   jak   nazywał   to   Peirats.   Każda
jednostka produkcji brała pod uwagę tylko siebie i swoje interesy. Były bogate i biedne
kolektywy. Niektóre mogły płacić relatywnie wysokie pensje, podczas gdy inne nie mogły
nawet utrzymać pensji na poziomie sprzed rewolucji. Niektóre miały mnóstwo surowców,
inne   bardzo   mało.   Ten   brak   równowagi   został   stosunkowo   szybko   uleczony   dzięki
powstaniu   centralnego   funduszu  wyrównawczego,   który  umożliwił sprawiedliwy  rozdział
zasobów.   W   grudniu   1936   roku,   w   Walencji,   podczas   zgromadzenia   związków
zawodowych,   zadecydowano   o   planowej   koordynacji   różnych   sektorów   produkcji,   aby
zapobiec   szkodliwej   konkurencji   i   rozproszeniu   wysiłków.   W   tym   miejscu   związki
zawodowe   podjęły   systematyczną   reorganizację   stosunków   pracy,   zamykając   setki
drobnych   przedsiębiorstw   i   koncentrując   produkcję   w   tych,   które   posiadały   lepsze
wyposażenie. Na przykład w Katalonii liczba odlewni została zredukowana z 70 do 24,

background image

garbami   z   71   do   40,   hut   szkła   z   około   100   do   około   30.   Jednakże   scentralizowanie
przemysłu pod kontrolą związków zawodowych nie mogło być rozwijane tak gwałtownie i
konsekwentnie,   jak   życzyli   sobie   tego   anarchosyndykalistyczni   planiści.   Dlaczego?
Powodem   była   polityka   stalinistów   i   reformistów,   którzy  uznawali   niezbędność   sektora
prywatnego   w   gospodarce   republiki,   i   w   związku   z   tym   oponowali   przeciwko
wywłaszczaniu   własności   klasy   średniej.   W   innych   centrach   przemysłowych   Hiszpanii
kataloński dekret o uspołecznieniu nie był w mocy i kolektywizacje nie były tak częste, jak
w   Katalonii,   jednakże   prywatne   przedsiębiorstwa   były   często,   jak   w   rejonie   Asturii,
zapisywane robotniczym komitetom. Przemysłowi - samorząd ogólnie przyniósł podobny
sukces, jak samorząd rolniczy. Obserwatorzy już w pierwszej chwili byli pełni podziwu,
szczególnie   dla   wspaniałej   pracy   miejskich   służb   publicznych   pod   kierownictwem
samorządów. Niektóre fabryki, jeśli nie wszystkie, kierowane były w znakomity sposób.
Uspołeczniony przemysł przyczynił się znacznie do walki z faszyzmem. Niewiele fabryk
broni wybudowanych w Hiszpanii przed rokiem 1936 znajdowało się na terenie Katalonii:
pracodawcy, bali się po prostu tamtejszego proletariatu. W regionie Barcelony, niezbędne
stało się zatem przekształcenie fabryk w wielkim pośpiechu tak, by mogły służyć obronie
republiki. Robotnicy i technicy konkurowali pomiędzy sobą w manifestowaniu entuzjazmu i
inicjatywy, i wkrótce sprzęt wojenny pochodzący głównie z Katalonii popłynął na front. Nie
mniejszy   wysiłek   kładziono   na   wytwarzanie   produktów   chemicznych   niezbędnych   dla
celów  wojennych.   Uspołeczniony   przemysł  równie   szybko   parł   do   przodu   w  dziedzinie
potrzeb cywilnych. Po raz pierwszy w Hiszpanii podjęto przystosowanie włókien tkackich i
przetwarzano konopie, ostnicę, słomę ryżową i celulozę. 

TORPEDOWANIE SAMORZĄDNOŚCI 

W  tym czasie kredyty i handel zagraniczny pozostawały w rękach sektora prywatnego,
ponieważ   życzył   sobie   tego   faszyzujący   rząd   republiki.   Prawdą   jest,   że   państwo
kontrolowało banki, ale jednocześnie dbało ono o to, by nie przeszły one pod kierownictwo
samorządów.   Wielu   kolektywom   brakowało   kapitału   i   musiały   one   funkcjonować   na
dostępnych  funduszach  przejętych w czasie rewolucji, w lipcu  1936  roku. Musiały one
funkcjonować dzięki okazyjnemu nabywaniu dóbr, na przykład w formie konfiskat biżuterii i
precjozów   należących   do   kościołów,   zakonów   lub   popleczników   Franco.   CNT
zaproponował utworzenie "banku konfederacyjnego" w celu finansowania samorządności.
Jednakże   utopią   były   próby   konkurowania   z   prywatnym   kapitałem,   który   nie   został
uspołeczniony. Jedynym rozwiązaniem mogło być oddanie kapitału finansowego w ręce
zorganizowanego proletariatu, ale CNT został uwięziony w strukturach Frontu Ludowego i
nie śmiał pójść tak daleko. Ogromną przeszkodę stanowiła wzrastająca otwarta wrogość
do   samorządności   manifestowana   przez   klasę   polityczną   republikańskiej   Hiszpanii.
Anarchistom zarzucano łamanie "zjednoczonego frontu" pomiędzy klasą robotniczą i małą
burżuazją, oraz tym samym "uprawianie gierek" w stylu faszystowskiego wroga. (Doszło
nawet   do   odmowy   dostarczenia   broni   wojskom   frontu   aragońskiego,   co   spowodowało
konieczność walki gołymi rękami przeciwko faszystowskiej broni maszynowej a następnie
do   wytykania   tymże   wojskom   "braku   aktywności").   Vicente   Urribe,   stalinowski   minister
rolnictwa, jest twórcą dekretu z 7 października 1936 roku, który legalizował część wiejskich
kolektywów.   Był   on   przesiąknięty   duchem   antykolektywistycznym   i   uważano,   że
demoralizuje chłopów żyjących w zsocjalizowanych grupach. Zatwierdzanie kolektywizacji
poddano   wielu   skomplikowanym   prawnym   regulacjom.   Kolektywy   były   zobowiązane
dotrzymywać   bardzo   restrykcyjnych   limitów   czasowych,   a   te,   które   nie   zostały
zalegalizowane w odpowiednim  czasie  umieszczano automatycznie poza prawem  i ich
ziemie   mogły   być   zwrócone   byłym   właścicielom.   Urribe   zniechęcał   chłopów   do
wstępowania do kolektywów i podżegał niezadowolenie względem nich. W grudniu 1936
roku wygłosił mowę skierowaną do indywidualistycznie nastawionych drobnych właścicieli,
deklarując, że karabiny Partii Komunistycznej i rządu są do ich dyspozycji. Dał im także
importowane   nawozy,   których   odmówił   kolektywom.   Razem   ze   swoim   stalinowskim

background image

towarzyszem, Juanem Comorera, będąc odpowiedzialnym za ekonomię Katalonii, zebrał
małej   i  średniej   skali  właścicieli  ziemskich   w  reakcyjny   związek,  do   którego   stopniowo
dołączali   handlowcy   i   nawet   niektórzy   właściciele   dużych   majątków   ukrytych   pod
płaszczykiem   drobnych   właścicieli.   Odebrali   oni   organizowanie   dostaw   żywności   dla
Barcelony związkom robotniczym i przekazali je prywatnemu handlowi. Ostatecznie, gdy w
Barcelonie   w   maju   1937   roku   załamała   się   rewolucja,   koalicyjny   rząd   poszedł   aż   tak
daleko,   że   zlikwidował   rolniczą   samorządność   przy   pomocy   wojska.   Regionalna   Rada
Obrony   Aragonii,   pod   pretekstem,   że   pozostała   "poza   nurtem   centralizacji",   została
rozwiązana dekretem z 10 sierpnia 1937 roku. Jej twórca, Joaquin Ascaso,  oskarżony
został o poważne nadużycia finansowe, co w rzeczywistości było próbą zdobycia funduszy
dla   kolektywów.   Wkrótce   potem,   Zmotoryzowana   Dywizja   komendanta   stalinisty,
wspomagana przez czołgi, ruszyła przeciwko kolektywom. Aragonia została zaatakowana
jak   wrogi   kraj,   odpowiedzialni   za   uspołecznione   przedsiębiorstwa   -   aresztowani,   ich
nieruchomości   -   zajęte,   a   następnie   zamknięte.   Komitety   zarządzające   zostały
rozwiązane,   sklepy   komunalne   opustoszały,   meble   zniszczono,   a   tłumy   rozpędzono.
Prasa komunistyczna zdemaskowała "zbrodnie przymusowej kolektywizacji". Zniszczono
30% kolektywów w Aragonii. Jednakże nawet tą brutalnością stalinizm nie odniósł pełnego
zwycięstwa   w   przymusowym   przekształcaniu   aragońskich   chłopów   w   prywatnych
właścicieli. Chłopi zmuszani byli pistoletami do podpisywania aktów prawnych dotyczących
własności, ale gdy tylko dywizja odeszła, natychmiast kolektywy odbudowano. Jak napisał
G.   Munis,   hiszpański   trockista:   "Był   to   jeden   z   najbardziej   inspirujących   epizodów
hiszpańskiej rewolucji. Chłopi ponownie pokazali swoje socjalistyczne poglądy na przekór
terrorowi   rządowemu   i   ekonomicznemu   bojkotowi,   którego   byli   przedmiotem".   Istniał
jeszcze   inny,   mniej   heroiczny   powód   odbudowy   aragońskich   kolektywów:   Partia
Komunistyczna   zdała   sobie   sprawę,   że   naruszyła   siły   życiowe   wiejskiej   ekonomii,
demobilizując   pracowników   naraziła   na   niebezpieczeństwo   plony,   zdemoralizowała
walczących   na   froncie   aragońskim   i   niebezpiecznie   umocniła   klasę   średnią   właścicieli
ziemskich. Partia próbowała zatem naprawić szkody, które wyrządziła i odtworzyć część
kolektywów. Jednakże nowe kolektywy nigdy nie uzyskały takiego rozmiaru i jakości ziemi,
jak ich poprzednicy, ani siły ludzkiej, gdyż wielu walczących o nie zostało uwięzionych lub
uciekło   przed   prześladowaniami   do   anarchistycznych   dywizji   na   froncie.   Republikanie
przeprowadzali tego samego rodzaju wojskowe ataki przeciwko samorządności rolniczej w
regionie Lewant, w Kastylii i prowincjach Huesca i Teruel. Jednak przetrwała ona w wielu
rejonach,   które   nie   wpadły   jeszcze   w   ręce   wojsk   Franco,   szczególnie   w   Lewancie.
Niejasna, delikatnie mówiąc, postawa sądu Walencji w stosunku do wiejskiego socjalizmu
przyczyniła się do pokonania hiszpańskiej republiki: biedni chłopi nie zawsze byli jasno
poinformowani, że w ich interesie leży walka o republikę. Na przekór swoim sukcesom
przemysłowa   samorządność   sabotowana   była   przez   administracyjną   biurokrację   i
autorytarnych   socjalistów.   Radio   i   prasa   przypuściły   kampanię   oczerniania   i   kalumnii,
kwestionując   uczciwość   rad   zarządzających   fabrykami.   Republikański   rząd   centralny
odmówił   udzielenia   jakiegokolwiek   kredytu   samorządowi   Katalonii   nawet   wtedy,   gdy
anarchistyczny   minister   ekonomii   Katalonii,   Fabregas,   zaoferował   miliard   peset   z
bankowych depozytów jako zabezpieczenie. W  czerwcu 1937  roku stalinista Comorera
przejął   zarządzanie   ekonomią   i  pozbawił   samorządowe   fabryki  surowców,   a   następnie
obdarzył   nimi   sektor   prywatny.   Nie   dopuścił   również   do   dostarczenia   socjalistycznym
przedsiębiorstwom   zapasów,   które   zamówiła   dla   nich   administracja   Katalonii.   Rząd
centralny trzymał za gardło kolektywy; nacjonalizacja transportu umożliwiła dostawy dla
jednych   i   odcięcie   dostaw   dla   innych.   Co   więcej,   importował   on   mundury   armii
republikańskiej, zamiast korzystać z kolektywów tekstylnych Katalonii. 22 sierpnia 1937
roku przegłosował dekret zawieszający zastosowanie dekretu o socjalizacji z października
1936   roku   w  stosunku   do   przemysłu  metalowego   i  wydobywczego.  Odbyło  się  to  pod
pretekstem   konieczności   obrony   narodowej;   dekret   kataloński   nazwany   został
"niezgodnym z duchem Konstytucji". Przywódcy i kierownicy, którzy zostali odsunięci od
władzy   przez   samorządy   lub   raczej   ci,   którzy   nie   chcieli   przyjąć   stanowisk   w

background image

przedsiębiorstwach samorządowych, wrócili przepełnieni żądzą zemsty. Koniec nastąpił
wraz z dekretem z 11 sierpnia 1938 roku, militaryzującym wszystkie gałęzie wojennego
przemysłu   pod   kontrolą   Ministerstwa   Zasobów   Wojennych.   Fabryki   dotknięte   zostały
napompowaną i chorą biurokracją w postaci inspektorów i dyrektorów zawdzięczających
swoje   stanowiska   politycznym   afiliacjom,   w  szczególności   członkostwu   w   stalinowskiej
Partii Komunistycznej. Robotnicy demoralizowani byli faktem pozbawiania ich kontroli nad
przedsiębiorstwami,   które   sami   podnieśli   z   gruzów   podczas   pierwszych   krytycznych
miesięcy   wojny,   na   czym   w   konsekwencji   ucierpiała   produkcja.   W   innych   gałęziach
przemysłu katalońskie samorządy przetrwały aż do upadku hiszpańskiej republiki. Jednak
produkcja została spowolniona przez skalę wielu miejsc zbytu i braku surowców, na które
rząd obciął kredyty. Nowonarodzone hiszpańskie kolektywy wciśnięto w rysy klasycznych
metod  militarnych,  w imię  których  republika  sama   sobie  związała  skrzydła i  poszła  na
kompromis   z   reakcją.   Jednakże   lekcja,   jakiej   doświadczyły   na   sobie   kolektywy   jest
niezwykłe   stymulująca.   W   roku   1938   Emma   Goldman   wychwalała   je   w   ten   sposób:
"Kolektywizacja ziemi i przemysłu jaśnieje wielkim blaskiem jako największe osiągnięcie
jakiegokolwiek   okresu   rewolucyjnego.   Nawet   jeśli  Franco   miałby   wygrać,   a   hiszpańscy
anarchiści zostaliby wytępieni, idea, którą zapoczątkowali, przeżyje". 21 lipca 1937 roku w
Barcelonie,   przemowę   wygłosiła   Federica   Montseny;   jasno   przedstawiła   następującą
alternatywę:   "Z   jednej   strony   poplecznicy   władzy   i   państwa   totalitarnego,   z   kierowaną
przez nie ekonomią, będącego formą organizacji socjalnej militaryzującej wszystkich ludzi
i   przekształcającej   państwo   w   jednego   wielkiego   pracodawcę,   jednego   wielkiego
przedsiębiorcę; z drugiej strony kierowanie działalnością kopalni, pól, fabryk i warsztatów
przez klasę robotniczą zorganizowaną w federacje związków zawodowych". To właśnie był
dylemat hiszpańskiej rewolucji, lecz w niedalekiej przyszłości stać się może dylematem
socjalizmu na całym świecie. 

tłumaczyli: Justyna Nowodworska i Jacek Zychowicz

background image

SPIS TREŚCI

NURT ANARCHISTYCZNY REWOLUCJI HISZPAŃSKIEJ ............................................... 2

MIRAŻ ZWIĄZKU RAD .................................................................................................................2

TRADYCJE HISZPAŃSKIEGO ANARCHIZMU ...........................................................................4
TEORIA ........................................................................................................................................5

APOLITYCZNA REWOLUCJA .....................................................................................................8
ANARCHIŚCI W RZĄDZIE ...........................................................................................................9

SAMORZĄD W ROLNICTWIE ...................................................................................................10
SAMORZĄDNOŚĆ W PRZEMYŚLE ..........................................................................................12

TORPEDOWANIE SAMORZĄDNOŚCI .....................................................................................14

R

ED

  R

AT

http://red-rat.w.interia.pl