background image

Papka nieczystości dla małolatów 

Czy  zdajemy sobie  sprawę  z tego,  co nasi milusińscy i nasze milusińskie czytają  z 
wypiekami  na  twarzy  jadąc  tramwajem,  przyklejeni  do  jego  okien?  Na  naszych 
oczach duch nieczystości toczy zażartą walkę o przystęp do serc młodych ludzi. O jej 
rozmiarach nawet nie wiemy, może nie chcemy wiedzieć, ponieważ stanęlibyśmy oko 
w oko z naszym osobistym wezwaniem do świętości. 

1.  Wyzwolony idol. 

"Są  moimi  ideałami,  chociaż  ich  przeszłość  nie  była  nieskazitelna...  Nie 
znoszę wszystkiego, co ulizane, ugłaskane, ugrzecznione, miłe i słodkie a taki 
przecież jest prawdziwy ideał. Mój ideał nie jest idealny. To jest właśnie to, o 
co  mi  chodzi.  Kocham  ekscentryków,  dziwaków,  ludzi  interesujących 
wewnętrznie - a taki przecież jest prawdziwy ideał. ,a nie odbitych od szablonu 
i tuzinkowych" pisze czytelniczka Bravo. Takiej definicji ideału chyba najlepszy 
sofista  mógłby  pozazdrościć.  Z  pozoru  wszystko  się  zgadza.  Co  jednak  jest 
wewnątrz młodego człowieka, który tak myśli? Co sprawia, że pragnie on tego, 
co  nierzeczywiste,  fałszywe?  Jak  bardzo  został  on  usmażony  w  piecu 
mediów?  Dla  ułatwienia  w  naszych  rozważaniach  ograniczymy  się  do 
czasopism  młodzieżowych  Bravo  i  Popcorn.  Rzeczywistość  codzienna  ta  ze 
szkołą,  domem,  rodzeństwem  jawi  się  młodemu  człowiekowi  jako  szara, 
zwykła  i  nieciekawa.  Oderwaniem  od  niej  staje  się  współcześnie  medium 
środek przekazu: TV, gra komputerowa, kolorowe czasopismo. Sensacyjność 
środków przekazu połączona z treściami dotyczącymi muzyki i współczesnych 
wrzasków,  przyprawiona  elementami  pseudoedukacji  seksualnej,  tworzą 
system  manipulacji  człowiekiem.  System  ten  (obok  innych)  określany  jest 
przez literaturę fachową jako obliczony na wzniecanie  chaosu w szczególnie 
ważnych  dziedzinach:  idei,  pojęć  i  wartości.  System  S-M-S  opiera  się  na 
odpowiednio dozowanej eskalacji sensacji, muzyki i seksu. Manipulacja w tych 
dziedzinach odwołuje się do aktualnych potrzeb społeczeństwa, tak jednak je 
kierunkując,  że  wzbudzone  i  wyzwolone  zostają  sztucznie  nowe  potrzeby. 
Wpływy  te,  szczelnie  kamuflowane,  adresowane  są  szczególnie  do  młodego 
pokolenia,  które  jest  głęboko  bezkrytyczne  dla  działań  mediów.  Świetnym 
przykładem zastosowania tegoż systemu są właśnie wymienione czasopisma: 
w "Bravo" 96,6% objętości czasopisma poświęconych jest tym zagadnieniom 
(8  stron  na  sensację,  18  muzykę,  3  seks  w  30  stronicowym  numerze); 
Popcorn  poświęca  90%  swojej  objętości  (odpowiednio  18,  27  i  6  na  ok.  56 
stron). Wszystko to prowadzi z powodzeniem do poruszenia całego człowieka. 
Zgodność  oddziaływania  systemu  S-M-S  z  aktualnymi  potrzebami  odbiorców 
gwarantuje  zabiegom  manipulacyjnym  wysoki  stopień  skuteczności. W  takiej 
atmosferze  szczególnie  udane  są  pociągnięcia  związane  z  preparowaniem 
nowego  systemu  wartości.  Zatem  chodzi  o  wytworzenie  utylitarnego, 
konsum

pcyjnego  stylu  życia  bez  odniesienia  do  nadprzyrodzonego  systemu 

wartości. Stąd jako ciekawi jawią się ludzie, których opisuje czytelniczka. Myli 
ona  jednak  swojego  idola  z  ideałem.  Dzisiejsi  idole  (gr.  to  eidwlon  =  bożek) 
głoszą  quasi  światopoglądy  w  dziedzinie  obyczajów.  Gwiazdorzy  i  idole  to 
namiastki prawdziwych wzorców osobowych. Naśladowanie ich jest namiastką 
rozwoju,  ponieważ  skupia  całą  uwagę  na  sobie.  Idol  głosi  idee,  ale  im  nie 
służy.  Jacy  są  więc  ci  idole  młodzieży?  Oto  krótkie  zestawienie  cech 

background image

przedstawianego idola: mając kilkanaście lat młody artysta zaczyna pracę na 
scenie;  nierzadko  rezygnuje  z  wykształcenia  ogólnego;  zmienia  często 
partnerów  życiowych  i  seksualnych;  ma  za  sobą  kurację  odwykową 
alkoholową  lub  narkotykową;  prowadzi  żywiołowe  życie  towarzyskie, 
świadomie  nie  zakładając  rodziny  lub  odkładając  na  później  decyzję  jej  zał 
ożenia;  niekiedy  bywa  niezrównoważony  emocjonalnie.  Całość  takiego 
życiorysu  traci  swój  dramatyczny  wydźwięk,  bo  opisana  jest  w  konwencji 
sensacyjnej  lub  humorysty

cznej.  Prowadzi  to  do  wrażenia,  iż  opisywane 

problemy są nierzeczywiste albo też nie są tak groźne, jak w rzeczywistości. 
Ale  przejdźmy  do  konkretów...  W  jednym  z  pośmiertnych  artykułów 
dowiadujemy  się  o  "braku  wewnętrznej  orientacji"  (inaczej  mówiąc:  o 
ro

zchwianej  emocjonalności)  Kurta  Cobaina,  której  wyrazem  ma  być 

destrukcja  artystyczna  gitary  podczas  koncertu  (to  artystyczne  działanie 
ukazuje  jedno  ze  zdjęć)  oraz  dziwne  przebrania.  Swoją  niepewność  muzyk 
grupy  Nirvana  próbuje  pokryć  niekonwencjonalnym  zachowaniem.  Podobno 
nienawidzi występów przed tłumami ludzi. Podpis pod jednym ze zdjęć głosi: 
Nieśmiały  i  wrażliwy  Kurt  nigdy  nie  chciał  być  idolem.  W  wywiadzie  dodaje: 
mam  tak  wiele  problemów  z  samym  sobą,  jak  więc  mógłbym  być  dla  kogoś 
wzorem?.  Bravo  do

daje:  Stał  się  nim  jednak  i  jest  nadal,  po  swej  tragicznej 

śmierci.  Jak  opisuje  periodyk,  był  nieśmiały  i  wrażliwy,  troskliwy  ojciec  (!!!) 
dwuletniej  córeczki  Frances.  Jednak  w  wieku  27  lat  popełnia  samobójstwo 
zastrzeliwszy  się  we  własnym  domu.  Oto  wzór  wrażliwości  i  ojcowskiej 
troskliwości. Również o braku równowagi emocjonalnej, tym razem Johnnyego 
Deppa, trzydziestodwuletniego aktora, dowiadujemy się z wywiadu. Przyczyną 
tego stanu rzeczy jest według niego rozwód rodziców. Na postawione pytanie 
o  zdemol

owanie  pokoju  hotelowego  w  Nowym  Jorku,  tłumaczy:  mam  swoje 

emocje,  frustracje...  Czasami  po  prostu  puszczają  mi  nerwy,  kiedy  czuję,  że 
jestem  niesprawiedliwie  traktowany.  O  swoim  rodzinnym  miasteczku  mówi: 
groziło mi tam, że zgniję. Bravo przedstawia również bez komentarza taki oto 
tekst idola: Kiedy miałem 12 lat zacząłem palić, w wieku 13 lat straciłem cnotę, 
a kiedy byłem czternastolatkiem, wypróbowałem już wszystkie narkotyki. Inny 
wzór  osobowy,  seksowny,  nieśmiały  i  tajemniczy  dżentelmen  z  poczuciem 
h

umoru  Keanu  Reeves,  na  pytanie,  czy  próbował  narkotyków,  odpowiada: 

Tak.  I  stąd  wiem,  że  narkotyki  mogą  zabić.  Robiłem  doświadczenia  z 
halucynogenami, które dostarczyły mi niezwykłych uczuć i pozwoliły zajrzeć w 
głąb  mojego  życia.  W  żaden  inny  sposób  nie  da  się  tego  zrobić.  Ale  teraz 
upajam się  innymi rzeczami. Np. jazdą na motocyklu  albo przyrodą.  Świetne 
ostrzeżenie  przed  narkomanią.  Doprawdy,  trudno  o  lepsze.  Szczególnie 
specyficzna  jest  wizja  rodziny  podawana  przez  idoli  młodzieży. Wspomniany 
wyżej Johnny Depp był żonaty już z dwoma kobietami, z jedną zaręczony, a 
teraz  jest  zakochany  w  Kate  Moss:  Kiedy  po  raz  pierwszy  ją  widziałem, 
wiedziałem, że będziemy razem i że do siebie pasujemy... Odniosłem sukces i 
jestem bardzo zakochany w Kate, może nawet pewnego dnia pobierzemy się. 
Wierność  jako  coś  wartościowego  należy  więc  do  przeszłości.  Np.  życie  z 
jedną żoną przez dwa i pół roku jest dla Saula Hudsona (29 lat, ps. Slash) z 
zespołu  Guns  N'Roses  niełatwe.  Wyznaje:  Trudno  pozostać  wiernym  i  nie 
skakać  w  bok,  pomimo  równoczesnego  twierdzenia:  Jestem  z  nią  naprawdę 
szczęśliwy. Moja żona jest super. Kariera zawodowa przedstawianego idola i 
jej wymogi stoją w hierarchii wartości wyżej niż ognisko domowe. Na razie nie 
myślimy  o  dziecku.  Zbyt  często  i  zbyt  długo  jestem  poza  domem.  Szczerze 

background image

mówiąc:  dzieciaki  wnerwiają  mnie  mówi  wspomniany  już  Saul  Hudson. 
Podobnie  myśli  Fabio  Fritelli  (28  lat)  z  zespołu  MODO,  który  rezygnuje  z 
małżeństwa z dziewczyną, bo wykonywana praca całkowicie pochłania oboje. 
"Jest z" Catią od 2 lat, ale na małżeństwo jeszcze za wcześne. Jako wyjątek 
zatem  jawi  się  w  pierwszym  momencie  Pamela  Anderson  (lat  28),  aktorka 
filmu  Słoneczny  patrol.  Stwierdza,  że  marzy  o  dziecku  z  Tommym  Lee.  To 
głęboka,  prawdziwa  miłość,  jakiej  nigdy  przedtem  nie  przeżyłam  -  głosi.  W 
dniu  poprzedzającym  pobranie  się  zrobili  sobie  test  na  AIDS.  (Cóż  za 
zaufanie!)  Tommy  ma  bowiem  byłą  żonę  Heather  Locklear.  Życie  seksualne 
wobec tak pojętej więzi małżeńskiej nie może ograniczać się do współżycia z 
jedną osobą. Ray (23 lata) z zespołu 2 Unlimited, stwierdza w wywiadzie, że 
ma  wiele  dziewczyn  w  różnych  miastach,  a  na  pytanie  o  to,  czy  zawsze 
uprawia  bezpieczny  seks,  odpowiada:  Oczywiście.  To  w  końcu  sprawa 
honoru!.  Kiedy  indziej  zaś  ten  sam,  interesujący  wewnętrznie,  nietuzinkowy 
idol  opowiada:  ja  nigdy  nie  mam  dosyć.  Seks  jest  dla  mnie  jak  jedzenie: 
potrzebuję  go  codziennie  i  przynajmniej  jeden  raz...  Dopóki  seks  jest 
bezpieczny, bawię się w to. Charakterystycznie traktuje szkołę i czasy szkolne 
Bill  Joe  Armstrong  (23  lata

), gitarzysta Punk Power, mówiąc: zasrane czasy! 

To było piekło! Usiłuję zapomnieć o tym smutnym rozdziale. Nienawidzę szkół, 
dyscypliny,  nauczycieli...  Usiłowałem  być  niezauważalny,  aż  skończyłem  14 
lat.  Wtedy  to  po  prostu  olałem.  Świetna  recepta!  Coś  na  temat  religijności  i 
wiary?  Proszę  bardzo.  Na  pytanie:  Czy  wierzycie  w  Boga?,  członkowie 
zespołu  Fun  Factory  odpowiadają  całą  gamą  możliwych  rozwiązań.  Marie 
Anett (24 lata) mówi: ja wierzę w samą siebie; Rod (26 lat): ja wierzę w Boga. 
Od  małego  zawsze  się  modliłem.  Poza  tym  w  Stanach…  przez  osiem  lat 
śpiewałem  w  chórze  kościelnym;  Toni  (24  lata)  odpowiada:  jestem  bardzo 
religijny, chociaż nikt mnie nie wychowywał w tym duchu. Gdybym miał czas, 
to chodziłbym nawet w niedzielę na msze. Natomiast wychowana w Irlandii w 
bardzo katolickiej rodzinie Dolores ORiordan, wokalistka zespołu Cranberries, 
po porzuceniu praktyk religijnych w wieku 18 lat twierdzi: wiedziałam, że Jezus 
jest  przy  mnie,  że  nade  mną  czuwa.  Kiedy  ogarniał  mnie  lęk,  modliłam  się. 
Dzisiaj  też  tak  robię.  Kiedy  podrosłam,  medytowałam  i  w  ten  sposób 
komunikowałam  się  z  Bogiem.  W  każdym  razie  wciąż  wierzę  w  siły 
nadprzyrodzone.  Bardzo  ciekawe.  Zdaje  się,  że  wierzący  w  Jezusa  wciąż 
wierzą w Boga osobowego. Zaiste, nietuzinkowi ludzie. Są wolni, decydują o 
sobie.  Są  więc  takimi,  jakim  chce  stać  się  potencjalny  czytelnik  czasopisma. 
Idol  jest  więc  w  pewnym  zakresie  wzorem  zachowań.  Przemyślne  wzorce. 
Mylilibyśmy  się,  gdybyśmy  uznali,  iż  nie  mają  one  dużej  siły  oddziaływania. 
Badania  naukowe  wykazały  bowiem,  że  młodzi  i  dzieci  znacznie  częściej 
przejawiają  zachowania  zaobserwowane  u  modela,  jeśli  jest  on:  pod  jakimś 
względem do nich podobny, posiada władzę czy sprawuje kontrolę nad jakimiś 
wartościowymi  w  oczach  dziecka  rzeczami  lub  dobrami,  jest  nagradzany  za 
swoje zachowania, jest ciepły i opiekuńn 

 

2. 

Nazwij to "miłość" i rób co chcesz.  

Kochaj i czyń co chcesz. Chyba dawno minął czas, kiedy wypowiedzenie tych 
słów czyniło człowieka wolnym "dla" kogoś drugiego i Kogoś Jedynego. Dziś 

background image

są to słowa, którymi pozwala się kochać (?) swoje zachcianki, także cielesne, 
odrzucać  wszystko,  co  trudne  i  naprawdę  piękne.  Przyjrzymy  się  zatem  jak 
pojmowana jest miłość w analizowanych czasopismach i co liczy się w życiu 
młodego czytelnika (lub też co ma się liczyć w jego życiu). Warto ustalić jaką 
treść  podkłada  się  pod  pojęcie  miłości.  Sformułowanie  "kochać  się"  ma  u 
młodych  czytelników  to  samo  znaczenie,  co  w  ustach  tych,  którzy  udzielają 
porad  na  łamach  interesujących  nas  czasopism.  Tyle  tylko,  że  ci  ostatni 
okraszają  swe  wypowiedzi  pseudonaukowymi  elementami  psychologii  "bez 
wymagań". Dr Anna Oleszkowicz pisze: "Seksu i miłości oddzielać nie wolno. 
Jest  to  wymóg  kategoryczny  psychicznej  natury  człowieka  (człowiek  nie  jest 
zwierzęciem) i należy on, obok wymogu prawdomówności, do najważniejszych 
atrybutów człowieczeństwa. Kochanie się bez miłości obniża poczucie własnej 
wartości  i  na  dłuższą  metę  może  prowadzić  do  zaburzenia  równowagi 
psychicznej,  psychonerwicy  i  depresji".  Osiemnastoletnia  Danka  bez  wstydu 
pisze więc w Bravo, że od roku "ma przyjaciela, z którym często się kochają". 
Renia (14 lat) pisze o swoim problemie: cztery miesiące temu z chłopcem (17 
lat)  "kochaliśmy  się  bez  zabezpieczenia.  Niedługo  potem  nie  dostałam 
miesiączki.  Pojechałam  do  miasta  wykonać  test  ciążowy.  Ku  mojemu 
przerażeniu wynik był pozytywny". Przedziwna to miłość, której owocem może 
być przerażenie. Nie zapominajmy słów dr Oleszkowicz, że kochanie się bez 
miłości  jest  szkodliwe.  Otóż  Renia  postąpiła  -  zdaje  się  -  zgodnie  z  tymi 
słowami: według niej kochała... Bałagan w pojęciach miłości i miłości fizycznej 
jest pogłębiany przez wracające co jakiś czas uwagi o negatywnym stosunku 
Kościoła do miłości. Jedna z czytelniczek pisze: "Dla mnie miłość fizyczna to 
coś  bardzo  pięknego  i  wartościowego.  Dlaczego  katolicyzm  nie  zezwala 
dwojgu  kochającym  się  ludziom  na  całkowite  oddanie  się  sobie?"  Miłość 
fizyczna  oddzielona  jest  więc  od  odpowiedzialności  za  siebie  i  drugą  osobę. 
Powstaje  w  ten  sposób  poczucie  zagrożenia  płynącego  z  relacji  seksualnej. 
Nic  bard

ziej  błędnego  niż  antropologia  i  psychologia  propagowana  w 

czasopismach.  Człowiek  w  dziedzinie  płciowości  z  natury  wymaga  poczucia 
bezpieczeństwa i stałości. Stałość zaś i wynikające z niej bezpieczeństwo jako 
atrybuty  wierności  są  skrzętnie  pomijane  w  rozważaniach  na  temat  seksu. 
"Bezpieczeństwo"  w  tej  dziedzinie  (w  oderwaniu  od  wierności)  oznacza 
ochronę  przed  podstawowym  zagrożeniem,  jakim  jest  ciąża.  Niekiedy  pod 
pojęcie  miłości  podstawiane  jest  także  uczucie  zakochania  się. 
Szesnastoletnim  dziewczynkom

,  które  jedyne  w  klasie  nie  mają  za  sobą 

inicjacji  seksualnej  i  są  z  tego  powodu  wyśmiewane,  Bravo  radzi:  "znacznie 
bardziej normalne jest czekanie na prawdziwą miłość, niż bezmyślne uleganie 
modzie  tylko  po  to,  by  zaimponować  koleżankom".  W  "teście" 
przep

rowadzanym  przez  Popcorn  miłość  utożsamiana  jest  z  wylewnością 

uczuć;  pytania  odnoszą  się  ciągle  do  wzruszeń,  zakochań,  pieszczotliwych 
przezwisk. Wstęp  do  testu  głosi:  "Miłość  to  wszechogarniające  uczucie,  lecz 
nie każdy potrafi poddać mu się bez reszty. A Ty? Czy w sprawach sercowych 
zachowujesz  zawsze  zimną  krew…  czy  też  należysz  do  ludzi  tkliwych  i 
namiętnych, którzy łatwo zatracają się w miłości?". Miłość bywa utożsamiana 
także  ze  współżyciem  płciowym.  Dla  młodego  człowieka,  w  którego  ciele 
następuje  burza  hormonów  i  uczuć,  takie  utożsamienie  służy  łatwemu 
usprawiedliwieniu  wczesnego  rozpoczęcia  życia  seksualnego.  Kiedy  zatem 
można  rozpocząć  współżycie?  Na  tak  postawione  pytanie  pismo odpowiada: 
"Trudno  wskazać  konkretny  termin,  każda  dziewczyna  dorasta  bowiem  w 

background image

innym,  właściwym  dla  siebie,  tempie  i  czasie".  Warunkami  koniecznymi  do 
tego - jak wynika to z innej odpowiedzi - 

są: gotowość na konsekwencje ("Jest 

ich  wiele.  Najważniejszą  jest  ciąża")  oraz  wzajemne  poznanie  się,  gdyż 
stosunek płciowy jest ponoć wyrazem bliskości, zaufania i miłości. Odpowiedź 
taka 

została 

udzielona 

piętnastoletniej 

dziewczynce, 

która 

ma 

trzynastoletniego  chłopca  i  zadała  pytanie:  czy  nie  jest  za  wcześnie,  aby 
rozpocząć  współżycie?  Czy  podobna  odpowiedź  dana  tak  młodym  ludziom, 
skutecznie ich powstrzyma? Przecież ona i on z pewnością pragnęliby wyrazić 
swoją bliskość, zaufanie i miłość. Ani słowa o odpowiedzialności za siebie, za 
drugiego człowieka i mogącego przyjść na świat trzeciego. Ów "trzeci" jawi się 
jako 

konsekwencja 

"błędu 

sztuce", 

potencjalne 

zagrożenie. 

Siedemnastoletnia  dziewczyna  stwierdza,  że  kochała  się  już  wcześniej  ze 
swoim chłopakiem, ale z powodu strachu stosunek nie był przyjemny, podjęła 
więc decyzję nie uprawiania seksu. Jest ona chwalona przez czasopismo, bo 
wykazała  "dużą  odpowiedzialność  i  dojrzałość  podchodząc  poważnie  do 
konsekwencji podejmowania  współżycia  w młodym wieku". Jako minusy zbyt 
wczesnego  rozpoczęcia  współżycia  podaje  się  rozchwianie  emocjonalne  i 
konflikty  w  późniejszym  małżeństwie,  które  mogą  zakończyć  się  rozwodem. 
Mówi  się  także  o  tym,  że  zbyt  wczesne  zbieranie  doświadczeń  seksualnych 
może być przypłacone lękiem o własną przyszłość. Tak naprawdę jest to lęk 
przed ciążą. Gdy jednak czternastoletnia dziewczynka zachodzi w ciążę, winę 
za  za

istniałą  sytuację  zrzuca  się  na  skrajną  nieodpowiedzialność 

siedemnastoletniego  chłopaka  i  zachęca  do  rozmowy  z  rodzicami,  aby  nie 
popadła  w  depresję  i  nie  popełniła  samobójstwa.  Podaje  się  wtedy  także 
adresy  instytucji  należących  do  ruchów  ProFamilia,  świadczących  pomoc 
młodym  matkom.  Z  jednej  strony  nie  podaje  się  więc  podstawowych, 
prawdziwych  warunków  rozpoczęcia  współżycia,  z  drugiej  zaś,  gdy  gdzieś 
nawet pojawi się informacja o "wpadce", zawsze winny jest ktoś inny. Szkoda 
tylko, że redaktorzy czasopisma nie zauważają winy u siebie, lecz u innych... 
Niejasno  i  nieprecyzyjnie  sformułowane  odpowiedzi  na  pytanie  kiedy  można 
zacząć  współżycie  są  także  wspomagane  w  sposób  zakamuflowany:  np. 
poprzez  pośrednie  mówienie  o  stosunku  osobom  niepełnoletnim.  Oto 
si

edemnastoletni  chłopak  zapytawszy  o  właściwości  i  nieszczelności 

prezerwatywy otrzymuje w odpowiedzi dokładny instruktaż dobrego założenia 
prezerwatywy,  dobrego  jej  używania  i  jakości  (zalecane  używanie 
prezerwatyw  testowanych  i  z  dobrych  firm). "Tak  więc  przy  zakupie  patrz  na 
datę  ważności".  Pisma  zajmują  się  także  lekarskimi  i  psychologicznymi 
poradami  z  dziedziny  seksualności  człowieka.  Należy  -  dla  zachowania 
prawdy - 

stwierdzić, iż porady te są z punktu widzenia psychologii rozwojowej 

po  prostu  niekomp

etentne.  Widzą  i  chcą  widzieć  człowieka  w  okrojonym 

świetle,  nie  dostrzegając  sfery  ducha  i  psychiki  rozwijającej  się  przez 
odpowiedzialność i pokonywanie trudności. Niejako "przy okazji" podawane są 
normy  postępowania  w  dziedzinie  seksu.  Pisma  młodzieżowe  zajmują  się 
zatem  wszystkim:  od  braku  orgazmu,  przez  promocję  pettingu  do  akceptacji 
onanizmu. Brak orgazmu np. u osiemnastoletniej letniej dziewczyny może być 
wynikiem  "zbyt  rygorystycznego  wychowania  albo  wręcz  negatywnego 
nastawienia  do  spraw  seksu".  W

szelkie  zatem  działania  ograniczające 

zachowania  w  tej  dziedzinie  (czyli  de  facto  normy)  są  krzywdzące  dla 
naturalnego i spontanicznego wyrażania siebie. Normą staje się brak norm. W 
"leksykonie  Ars  amandi",  kiedy  jest  opisywany  przedwczesny  wytrysk  u 

background image

chłopców, jako poradę na tę anomalię podawane są: petting, zmiana pozycji w 
czasie  stosunku  lub  też  zmiana  częstotliwości  ruchów  frykcyjnych.  Jeśli 
weźmie się pod uwagę fakt, iż pismo jest czytane przez chłopców w wieku 15 - 
18  lat,  to  porady  powyższe  zachęcają  do  sprawdzenia,  czy  nie  cierpi  się  na 
podobną anomalię. Osiemnastoletniemu letniemu mężczyźnie, który podczas 
próby współżycia zawodzi się na całej linii z powodu braku wzwodu (ma tzw. 
"kompleks  onanisty"),  zaleca  się  właśnie  petting  i  "danie  sobie  czasu",  aby 
obniżyć  napięcie  psychoseksualne.  Nabawienie  się  takiego  kompleksu  nie 
przeszkadza 

jednak 

autorom 

Bravo 

propagowaniu 

masturbacji. 

Piętnastoletniemu  chłopcu,  który  usiłuje  bezskutecznie  walczyć  z  nałogiem 
onanizmu  radzi:  "Musisz  zdawać  sobie  sprawę,  że  w  twoim  wieku  masz 
bardzo  wysoką  wydolność  seksualną.  Jeśli  odczuwasz  silną  potrzebę 
masturbacji,  nie  powinieneś  narzucać  sobie  niepotrzebnej  dyscypliny.  Stałe 
napięcie,  spowodowane  niezaspokojeniem  popędu  seksualnego  może 
bowiem  doprowadzić  do  nadmiernej  nerwowości,  a  nawet  nerwicy".  W  tym 
samym wieku chłopak zastanawiając się nad kształtem swojego penisa pyta, 
czy może się on zmienić pod wpływem jego rocznej masturbacji. "Jeśli chodzi 
o  masturbację,  jeszcze  do  niedawna  propagowano  pogląd,  że  jest  ona 
naganna i szkodliwa". Według rubryki "Psycho - porady" ten rodzaj zachowań 
seksualnych  zaobserwowany  u  młodzieży  "nie  jest  przejawem  choroby  czy 
…odchylenia  seksualnego".  W  sensie  zdrowotnym  masturbacja  nie  jest 
szkodliwa,  może  jednak  być  przyczyną  problemów  natury  moralnej,  obaw  o 
własną  "moralność"  lub  lęku  przed  reakcją  rodziców  i  otoczenia  (...)  Można 
oczywiście  starać  się  świadomie  ograniczać,  czy  wprost  unikać  uprawiania 
masturbacji  np.  ze  względów  estetycznych  czy  moralnych".  Jeśli  zaś  innego 
piętnastolatka bolą jądra, a on jeszcze nie współżyje ani się nie onanizuje, to 
pismo  radzi:  niech  idzie  do  lekarza  (mogą  to  być  żylaki  jąder)  albo  zacznie 
zaspokajać popęd seksualny, tak jak inni - przez onanizm (ból bowiem może 
być wynikiem... niezaspokojonego popędu seksualnego). 

Słowem rób, co chcesz, nazwij to "miłością", a jeśli to cię zawiedzie i sam się 
zniszczysz, to już wina albo czyjaś, albo twoja. Nie miej oczywiście pretensji 
do tego, kto tych bzdur ci nagadał. 

 

3. 

Wierność? Miłość? Uczciwość małżeńska?  

Powołanie człowieka do świętości realizuje się na różnych drogach. Można je 
realizować  między  innymi  w  małżeństwie.  Większość  młodych  zapewne 
wejdzie  w  niedalekiej  przyszłości  w  związek  małżeński.  Należy  więc  zwrócić 
uwagę  na  to  jak  i  kiedy  -  według  wydawców  czasopism  -  trzeba  zawierać 
małżeństwo, jaki jest jego model i czy w ogóle trzeba je zawrzeć. "Obietnica 
bycia ze sobą na dobre i na złe byłaby bezsensowna, gdyby człowiek z góry 
zakładał  możliwość  rozwodu,  jeśli  się  coś  nie  powiedzie.  Jeśli  ktoś  nie  jest 
pewny  swoich  uczuć,  nie  powinien  decydować  się  na  ślub".  Pod  taką 
deklaracją mógłby się  podpisać  niejeden wierzący.  Jednak dalej posiadająca 
już  dziecko  Dolores  O…Riordan  prowadzi  swój  wywód  następująco:  "Lepiej 
pobyć ze sobą na próbę. Przez wiele lat mieszkałam z kimś, choć wiedziałam, 
że  nie  jest  to  materiał  na  męża".  Pierwszą  zatem  propozycją  dla  młodego 

background image

czytelnika  jest  "małżeństwo  na  próbę".  Drugie  rozwiązanie  jest  prostsze:  nie 
potrzebna jest jakakolwiek instytucja i legalizacja małżeństwa. Dlaczego? "Nie 
jestem zwolennikiem małżeństwa. Widzę te huczne śluby, te piękne suknie, a 
zaraz potem rozwody i tragedie rodzinne  - 

nie pcham się do tej instytucji. Do 

niczego nie jest to człowiekowi potrzebne. Można bez tego żyć" - mówi Jarek 
Jakimowicz  -  Krieg

l,  aktor  filmu  "Młode  wilki".  Dr  Alban  dodaje,  że  nie 

zamierza zalegalizować swojego związku, choćby dlatego, że będąc "tytanem 
pracy"  nie  ma  nawet  dwóch  minut,  by  wybrać  się  do  kościoła.  W  takiej 
perspektywie  małżeństwo  jawi  się  jako  zupełnie  niepotrzebne  zobowiązanie, 
nakładające  jedynie  ciężar  odpowiedzialności  lub  też  jako  "dodatek 
nadzwyczajny" do istniejącego już związku. Życie w dobrze rozumianej miłości 
zawiera  w  sobie  trwanie  w  prawdzie.  Co  do  prawdomówności,  to  "zasada 
mówienia  prawdy,  ze  wszech  miar  pożądana,  powinna  być  stosowana  w 
każdej  niemalże  sytuacji.  Należy  jej  przestrzegać  w  trosce  o  higienę 
psychiczną  i  pozytywny  obraz  siebie  samego"  -  jak  radzi  świetny  psycholog 
czasopisma  (oczywiście  prawdomówny).  Słabość  tak  postawionej  motywacji 
dla 

młodego  człowieka  jest  ewidentna.  Jednym  z  głównych  problemów 

młodych są ich relacje w rodzinie, a szczególnie z rodzicami. Właśnie dlatego 
duża część listów zawartych w rubrykach "Wypowiedz się" (Bravo) i "Psycho - 
porady"  (Popcorn)  mówi  o  trudnościach  w  tych  relacjach.  Charakterystyczne 
jest  to,  że  czasopisma  te  raczej  nie  atakują  autorytetu  rodziców  wprost. 
Przykładem  nie  atakowania  wprost  jest  ewidentnie  spreparowany  list  do 
redakcji  następującej  treści:  "Mam  16  lat  i  bardzo,  bardzo  ogromny  kłopot. 
Pros

zę o pomoc! Mój problem to to, że mam wspaniałego chłopaka, z którym 

jestem w ciąży. Problem w tym, że chodzę jeszcze do szkoły podstawowej, a 
naprawdę  chciałabym  bardzo  tego  dziecka.  (...)  Rodzice  jeszcze  o  tym  nie 
wiedzą,  ale  myślę,  że  zaakceptowaliby  to,  ponieważ  mam  wspaniałych 
rodziców.  Naprawdę  liczę  na  waszą  pomoc.  Zrozpaczona  Aneta".  Wspaniali 
rodzice  Anety  wyjechali  chyba  na  Majorkę,  skoro  nie  są  pierwszymi,  do 
których  się  zwróciła.  Autorytet  można  jednak  naruszyć  przez  ciągłe 
ukazywanie rodziców jako tych, którzy są źródłem nieustannych ograniczeń i 
zakazów  wprowadzanych  w  życie  młodego  człowieka.  Zagadnienie  obszaru 
wolności  udostępnionej  dziecku  wysuwa  się  na  pierwszy  plan  i  jest  ono 
najczęściej poruszanym problemem. W naruszaniu tego obszaru celują matki: 
jedna  nie  pozwala  chodzić  do  kosmetyczki  z  trądzikiem,  inna  nakazuje 
nieustannie  przykładanie  się  do  nauki  albo  zmusza  do  gry  na  fortepianie  i 
szkoły muzycznej, jeszcze inna ogranicza kontakt z koleżankami. Często też 
zarzut  ten  stawiany  jest  wo

bec  obojga  rodziców:  Siedemnastoletniej 

dziewczynie  zabraniają  wyjazdu  we  dwoje  w  góry  z  trenerem  tańca,  nie 
dopuszczają  do  głosu  albo  do  sprowadzenia  kota  do  domu.  Niekiedy  też 
zabraniają  spotykać  się  z  sympatią.  Rodzice  przedstawiani  są  zatem 
najczęściej  jako  "despotyczni  i  nie  na  czasie".  Typowo  przedstawiany  obraz 
rodziców  ograniczających  dziecko  można  zauważyć  w  takim  oto  liście 
trzynastoletniej dziewczynki: "Nie pozwalają mi mieć zdania na żaden temat. 
Ciągle śmieją się ze mnie i krzyczą na mnie. Gdy rozmawiają przy stole nawet 
o rzeczach mało ważnych, nim otworzę usta, każą mi je zamknąć. Twierdzą, 
że nic nie wiem. (...) wyrzucają bez pytania moje rzeczy, wyłączają telewizor, 
nie  martwiąc  się,  że  akurat  oglądam  program.  Ciągle  żyję  w  świecie  pełnym 
ka

prysów  i  praw  dorosłych".  Na  brak  zaufania  i  rozmów  również  zdarza  się 

narzekać  młodym.  Rodzice  nie  dają  miłości  i  zrozumienia,  naśmiewają  się  z 

background image

idoli,  nie  są  godni  zaufania  córki  obawiającej  się  ciąży,  jedna  z  matek 
zaniedbała  obowiązek  rozmowy  z  córką  o  nadchodzącej  miesiączce,  inna 
lekceważy  zwierzenia  dziecka  albo  odrzuca  swoje  dziecko  będące  w  ciąży. 
Ogólnie  problem  można  przedstawić  tak,  że  rodzice  albo  niczym  się  nie 
interesują  albo  interesują  się  zbyt  wieloma  rzeczami.  Kiedy  czasopisma 
zajmują  się  obrazem  samego  ojca,  charakteryzuje  się  on  zupełnie  czym 
innym.  Opisywany  jest  również  w  rubrykach  "Wypowiedz  się"  i  "Psycho  - 
porady".  Ojciec  najczęściej  jest  alkoholikiem  i  notorycznie  pije.  Dochodzą  do 
tego  akty  przemocy  seksualnej  wobec  córek,  niewierności  małżeńskie  i 
wyzywanie w rodzinie. Niekiedy jest przyczyną rozwodu w rodzinie. Jednak o 
rozwodach  czasopisma  mówią  bardzo  rzadko.  W  badanym  przeze  mnie 
materiale  temat  ten  poruszony  został  trzykrotnie.  Raz  piętnastoletnia 
dziewczyna,  5  lat  po  rozwodzie 

rodziców  chce  mieszkać  z  ojcem.  Opisana 

została  także  sytuacja,  kiedy  przez  pijącego  ojca  rozpada  się  rodzina.  Gdy 
rozpada  się  ona  z  nieznanych  dziecku  przyczyn,  Bravo,  któremu  obce  jest 
pojęcie  wierności  i  jedności  rozkłada  ręce:  "czasem  rozwód  jest  najlepszym 
rozwiązaniem zarówno dla rodziców, jak i dla dzieci". Pozytywnie o rodzicach 
Popcorn  pisze  tylko  raz  - 

w  przypadku  szantażowania  i  bicia  dziecka  przez 

kolegów szkolnych, polecając młodym szukania ratunku właśnie u rodziców. 

Obraz  rodziny  jest  więc  obrazem  nacechowanym  mnóstwem  negatywnych 
cech.  Jeżeli  nawet  obraz  rodziny  jest  w  pewnej  części  prawdziwy,  to  po 
pierwsze bywa nieproporcjonalnie przesadzony, a co za tym idzie niepełny. Po 
drugie zaś powstaje pytanie o cel kreowania i utrwalania tego typu obrazu. 

 

4. 

Manipulacja pojęciami dobra i zła.  

Manipulacją  nazywamy  "celowe  i  skryte  działanie,  przez  które  narzuca  się 
jednostce lub grupie ludzi fałszywy obraz pewnej rzeczywistości". Przyjrzyjmy 
się  zatem,  jakimi  metodami  i  całymi  systemami  manipulacji  w  różnych 
dziedzinach  posługują  się  autorzy  analizowanych  czasopism.  Już 
dotychczasowe  rozważania  prowadzą  do  wniosku,  że  proponowana  wizja 
człowieka jest niepełna. Stanowią o niej: zawężanie zainteresowań czytelnika 
do  osiągania  szybkiej  i  łatwej  przyjemności,  prawdomówność  wyłącznie  dla 
higieny  psychicznej,  świat  pozbawiony  wartości  nadprzyrodzonych.  Ten 
sposób  manipulacji  określa  się  jako  technikę  fragmentacji.  Zaciekawiający 
czytelnika  sposób  opisywania  zdarzeń  należy  do  manipulacji  zwanej 
ingracjacją.  Technika  ta  często  połączona  jest  z  fragmentacją,  co  widać 
zwłaszcza  w  rubryce  "Mój  pierwszy  raz".  Występujące  tam  modele  mają 
zwykle  cechy  podobne  do  cech  czytelników:  wiek,  środowisko  miejskie, 
problemy  emocjonalne,  nieśmiałość,  zakochanie  przeszkadzające  w  nauce, 
znajomości  zawarte  na  dyskotece,  w  szkole  lub  na  kursie  tańca.  Sposób 
opisywania  sytuacji  i  przeżyć  służy  pobudzeniu  wyobraźni  i  ciekawości.  Już 
same  tytuły  sugerują  tajemniczość  i  piękno  przeżyć,  np.:  "Byliśmy  dla  siebie 
stworzeni

…",  "Pieszczotom  nie  było  końca",  "Zasnęliśmy  wtuleni  w  siebie", 

"Między niebem a ziemią", "Ja również tego pragnęłam", "Moje życie stało się 
inne",  "Cudowny  zapach  lasu",  "To  nie  cud,  to  tylko  miłość",  "Wdychałem 
zapach jej włosów", "Byliśmy tylko my…". Choć autorzy tych tekstów mają od 

background image

17  do 23  lat,  to  niekiedy  opisują  przeżycia  sprzed  kilku  lat.  Daje  to  w  sumie 
obraz  człowieka  rozpoczynającego  współżycie  około  granicy  pełnoletności. 
Należy  jednak  brać  pod  uwagę  wiek  adresatów  przekazu,  aby  zauważyć 
oczywistą manipulację redakcji prowadzących rubryki typu "Mój pierwszy raz". 
Sposób opisywania samego "pierwszego razu" służy rozbudzeniu ciekawości. 
Oto  przykłady:  "chcę  spuścić  zasłonę  na  to,  co  stało  się  potem",  "to  była  po 
prostu wirtuozeria w duecie", "staje się to, o czym marzyłam przez tyle długich 
miesięcy", "mogę tylko powiedzieć, że nigdy nie zapomnę jego pocałunków", 
"to było jak wiosenna burza, ba, nawet huragan", "cudowne uczucie, którego 
nie  sposób  opisać  słowami".  Całość  zdarzenia  dzieje  się  w  romantycznej 
scener

ii: plaża dzika i wyludniona, "ciepły miękki jego głos", grająca piosenka 

budząca wspomnienia, jezioro nocą po kąpieli; "Rozpiera mnie szczęście, że 
to  właśnie  Darek  jest  moim  pierwszym  mężczyzną.  Tracimy  poczucie  czasu, 
przytuleni karmimy się truskawkami, popijamy szampana, a w powietrzu unosi 
się cudowny zapach lasu", "za oknem gwizdał wiatr, a my kołysaliśmy się jak 
fala  w  takt  tej  osobliwej  melodii",  "nie  istniało  dla  nas  nic",  ciepły  piasek  i 
zachód słońca nad morzem, łono przyrody, całkowicie oddalone od cywilizacji. 
Niemal  w  każdej  opisywanej  sytuacji  w  tejże  rubryce,  zanim  dojdzie  do 
"pierwszego razu" obowiązuje pytanie: czy pragniesz tego tak bardzo jak ja? 
Zawsze na tak postawione pytanie pada odpowiedź twierdząca. Jeśli nie ma 
zadanego pytania wpr

ost, to obowiązuje wyznanie w stylu: "wiedziałam, że on 

pragnie  tego tak bardzo jak  ja".  Sugeruje  to  - 

zgodnie z praktyką manipulacji 

poprzez  technikę  perswazji  ukrytej  -  że  jedynym  kryterium  rozpoczęcia 
współżycia  płciowego jest pragnienie.  Perswazja  ukryta odnosi się do świata 
wartości  i  polega  na  tym,  że  nową  hierarchię  wartości  przedstawia  się 
publicznie  jako  porządek  wręcz  oczywisty  i  aprobowany  przez  wszystkich 
dokoła. Zakończenia miłosnych historii w rubryce "Mój pierwszy raz" są niemal 
jednakowe. W 

badanych numerach nie odnalazłem żadnego listu mówiącego 

o  konsekwencjach  wczesnego  współżycia.  Wyjątkiem  jest  jeden  list, 
pozostawiony  bez  komentarza,  w  którym  dziewiętnastoletnia  dziewczyna 
opisuje  wydarzenia  sprzed  dwóch  lat,  kiedy  została  przez  swojego  chłopaka 
zgwałcona  podczas  jednej  z  prywatek.  Przyznaje,  że  marzyła  o  stosunku, 
ale...  nie  w  taki  sposób.  Problemem  jest  zatem  nie  tyle  fakt  rozpoczęcia 
współżycia, ale  poniżający sposób jego dokonania. Wszystkie pozostałe  listy 
mają  zakończenia  bardzo  piękne.  "Jesteśmy  ze  sobą  już  3  lata.  Myślę,  że 
nasze uczucie dojrzało razem z nami. Takiej miłości życzę wszystkim" - pisze 
dwudziestolatka, która rozpoczęła  współżycie mając 17 lat. Osiemnastoletnia 
dziewczyna  po  wakacyjnej  znajomości  ukoronowanej  "pierwszym  razem", 
pisze:  "Do  dziś  kochamy  się  i  każde  z  nas  ma  w  woreczku  piasek  z  tego 
miejsca". Siedemnastolatka zakochała się do szaleństwa podczas wakacyjnej, 
wiejskiej  dyskoteki.  Przy  następnym,  parę  miesięcy  późniejszym  spotkaniu  - 
współżyje.  Zakończenie  tak  krótkiej  znajomości:  "Nasz  związek  trwa  już 
prawie  rok  i jest nam ze sobą cudownie. Od tego czasu zupełnie zmienił się 
mój  stosunek  do  życia.  Bo  to  właśnie  miłość  nadaje  mu  sens".  "Kłamstwo 
utwierdzenia  miłości"  osiągnęło  czystą  postać  w  stwierdzeniu:  "Nie 
przypuszczałem, że fizyczna bliskość kochanej osoby może dostarczyć takich 
doznań  i  wzruszeń.  Nadal  jesteśmy  razem,  a  nasze  wspólne,  seksualne 
doświadczenia  umocniły  tylko  wzajemną  miłość.  Wkrótce  zamierzamy  się 
pobrać".  Technika  perswazji  ukrytej  łączona  bywa  z  techniką  sugestii,  to 
znaczy z utrwalaniem w świadomości często powtarzanych treści. Dotyczy to 

background image

szczególnie  kwestii  nieplanowanej  ciąży  -  zagadnienia,  które  łączone  jest 
nieustannie z poczuciem strachu. "Zrozpaczona Anetka", która po "uprawianiu 
tylko  miłości  francuskiej"  od  czterech  miesięcy  nie  ma  okresu,  a  ma  inne 
objawy  ciążowe,  "bardzo  się  boi".  Osiemnastolatka  opisuje  przeżycia  po 
swoim  "pierwszym  razie"  z  szesnastolatkiem:  "Gdy  już  było  po  wszystkim, 
ogarnął  nas  strach.  Przecież  zapomnieliśmy  o  zabezpieczeniu.  My,  tacy 
odpowiedzialni

… Przez trzy tygodnie  żyliśmy  w strachu,  ale  na szczęście  nic 

się  nie  stało".  Ciąża,  czyli  poczęcie  nowego  życia  jest  czymś,  czego  należy 
wystrzegać  się  za  wszelką  cenę.  W  świadomości  młodego  czytelnika 
oczywisty

m staje się zatem rozerwanie naturalnej więzi między seksualnością 

a  prokreacją.  Specjalnej  obróbce  manipulacyjnej  zostało  poddane  pojęcie 
odpowiedzialności.  Siedemnastoletniej  dziewczynie,  która  stwierdziła,  iż 
uprawianie seksu jest ryzykowne i jest jeszc

ze zbyt młoda, Bravo odpowiada: 

"Wykazałaś  dużą  odpowiedzialność  i  dojrzałość,  podchodząc  poważnie  do 
konsekwencji  podejmowania  współżycia  w  młodym  wieku".  W  tym  wypadku 
odpowiedzialność  w  sferze  seksu  równa  się  wstrzemięźliwości.  Motywacją 
takiej  wstrzemi

ęźliwości  nie  jest  czystość,  lecz  lęk  przed  ryzykiem  zajścia  w 

ciążę. Szczyt nieodpowiedzialności stanowi więc poczęcie nowego człowieka. 
Stosuje  się  tu  tak  zwany  manewr  podmiany  stereotypu:  w  miejsce  już 
ustalonej  wartości  wyrażanej  przez  stereotyp  wprowadza  się  szereg  pojęć 
zastępczych,  które  tę  wartość  mają  za  zadanie  rozmydlić,  a  następnie  ją 
usunąć  lub  zmienić  jej  znaczenie.  Potwierdza  to  inna  odpowiedź  udzielona 
również  siedemnastoletniej  dziewczynie,  która  współżyła  z  dwudziestoletnim 
chłopakiem stosując metodę stosunku przerywanego: "Jeśli uznałaś, że jesteś 
już  na  tyle  dojrzała,  że  możesz  podjąć  współżycie,  to  niech  twoja 
odpowiedzialność  przejawi  się  także  w  przyjęciu  konkretnej  metody 
antykoncepcji". 

Zastosowanie  wyżej  wymienionych  technik  i  systemów  manipulacyjnych  (  z 
wymienionym  już  systemem  S-M-S)  prowadzi  do:  uzyskania  sympatii 
czytelników  i  przynajmniej  częściowego  utożsamienia  się  z  opisywanymi 
wzorcami  przeżyć  i  zachowań;  zawężenia  obrazu  człowieka  jako  istoty 
odpowiedzialnej i wolnej od sw

oich emocji; przekonania, że jedynym kryterium 

obowiązującym  przy  rozpoczynaniu  współżycia  jest  pragnienie  oraz 
przeświadczenie, że …pierwsze razy… są cudownymi przeżyciami, za które się 
nie  płaci,  a  które  nawet  są  w  stanie  scementować  związek;  rozerwania 
naturalnej  więzi  między  seksualnością  a  prokreacją;  wytworzenia  stylu  życia 
bez  odniesienia  do  nadprzyrodzonego  systemu  wartości;  liberalizacji 
seksualnej i permisywizmu moralnego. 

 

5. 

Sumienie wdrukowane, czyli jak wychować duże dzieci.  

Zagadnienie  szczerości  i  prawdomówności  rozwinięto  w  odpowiedzi  na  list 
jednej  z  czytelniczek,  która  nauczyła  się  kłamać  niemal  zawsze  i  wszędzie. 
Jest to przyczyną jej życia w ciągłym napięciu. Człowiek "nie może bezkarnie 
łamać  praw  rządzących  jego  psychiką.  Nieczyste  sumienie  zakłóca  jego 
spokój  i  staje  się  powodem  wielkiej  udręki...  Staraj  się  więc  nie  robić  nigdy 
tego, czego musiałabyś się wstydzić. Postępuj zgodnie ze swoim sumieniem. 

background image

Zanim skłamiesz, zastanów się, czy ci się to opłaci. Prawdę mówiąc, nie opłaci 
się  nigdy...  Nie  postępuj  nigdy  tak,  żebyś  musiała  mieć  o  sobie  złe  zdanie". 
Prawdomówność  zakłada  jednak  istnienie  obiektywnej  prawdy,  która  może 
być  ujęta  w  normy  moralne.  Brak  tychże  widać  w  analizowanych 
czasopismach niemal na każdym kroku. W jednym z numerów do psychologa 

dr Anny Oleszkowicz, skierowany został taki oto list chłopca: "Patryk ma 15 

lat...,  a  ja  mam  14  lat.  Chodzimy  ze  sobą  już  od  2  lat.  Wiele  razy  mieliśmy 
kontakty  seksualne,  bo  mieszkamy  obok  siebie,  robimy  to  w  różnych 
miejscach. Nie robimy tego z zastosowaniem prezerwatywy, bo nas na to nie 
stać.  Czy  mamy  AIDS?  Bo  po  ostatnim  stosunku  Patryk  powiedział,  że  ma 
jakieś  nieopisane  pryszcze,  a  ja  mam  pryszczatego  członka.  Czy  to  jest 
choroba?".  Pani  psycholog  skierowuje  chłopca  do  dermatologa  lub  poradni 
"W".  Właściwie  można  stwierdzić,  że  brak  podania  w  tym  wypadku  norm 
moralnych  jest  spowodowany  celowym  "zawężeniem"  kompetencji 
psychologa.  Jednak  pozostaje  pytanie:  właściwie  po  co  drukować  taki  list? 
Dlaczego  nie  ma  jednoznacznej  postawy  osoby, 

z  której  zdaniem 

prawdopodobnie  liczą  się  młodzi  ludzie,  co  do  stosunków  homoseksualnych 
chłopców w wieku 13 i 12 lat, jeśli odjąć dwa lata "chodzenia ze sobą"? 

Wolność rozumiana jako brak norm, twórcy pism stawiają na piedestale. Taką 
wolność  bardzo  dobrze  ilustruje  tekst  piosenki  Liroy'a  "Śleboda" 
(wydrukowane przez Bravo niecenzuralne wyrażenia zastąpiono myślnikami): 

"Wolność  w  Polsce  przecież  jest,  a  ja  na to  mówię:  gówno  prawda,  ty  (-)  (-) 
wolność  to  my  mamy  jaką  nam  narysują  wciąż  zakazy,  nakazy,  przykazania 
moralne  sterowana  wolność  to  jest  właśnie  anormalne  Nie  wolno  mówić  o 
seksie  głośno  i  dosadnie  o  idecha,  o  kościele  i  o  wielu  jeszcze  Taka  jest 
rzeczywistość,  każdy  dobrze  to  wie  Więc  lepiej  przestań  (-),  przestań  (-) 
mnie". 

Promowana  jest  więc  wolność  pojęta  jako  brak  norm.  Wymóg 
prawdomówności  pojawia  się  ze  względu  na  higienę  psychiczną,  jednak 
wobec przyjęcia za prawdę tej wartości, życie w prawdzie staje się wymogiem 
zbyt daleko idącym. Proponowaną filozofią życia staje się filozofia relatywizmu 
i  hedonizmu.  "Lepiej  żałować  czegoś,  co  się  przeżyło  niż  czegoś,  czego  się 
nigdy nie zrobiło" - powie Keanu Reeves, zapytany o swoją filozofię życia. W 
odpowiedzi  na  pewien  list  (w  związku  z  nieudanym  życiem  seksualnym 
czytelniczki) mówi się o zakazach i tabu, których źródłem jest społeczeństwo, 
rodzina  lub  religia:  "Czasami  pełnią  rolę  zbawienną,  lecz  zdarza  się,  że  są 
irracjonalne i głupie". Zawarte  jest tam swoistego rodzaju  credo relatywizmu: 
"Masz  prawo  do  dokonywania  przewartościowań,  do  patrzenia  na 
rzeczywistość z własnej perspektywy. Aby sobie pomóc, zbuduj od nowa taki 
świat  wartości,  którego  realizacja  przyniesie  Ci  zadowolenie  i  który  będziesz 
mogła pogodzić z wymogami sumienia". Słowem: jeśli masz wyrzuty sumienia, 
to wymień sumienie. Celem życia staje się szybka i łatwa przyjemność. To, co 
przyjemne, to również jest dobre, a wszystko, co normuje sferę zmysłów - jeśli 
wprowadza  zakazy,  należy  odrzucić.  Zasadą  działania  staje  się  unikanie 
prawdy,  miłości  i  przyjaźni.  Efektem  tego  może  być  faktyczne  zawężenie 
zainteresowań czytelników do tych aspektów życia. 

background image

 

6. 

Do przemyślenia.  

Szczególnie  interesujące  wydają  się  cechy  sumienia  uformowanego  pod 
wpływem  kultury,  tworzonej  przez  dyskutowane  czasopisma.  Warto  się  nad 
tymi  cechami  zatrzymać.  Wiek  czytelników  czasopism  wskazuje  na  to,  iż 
sumienia przeważającej ich części znajdują się na poziomie konwencjonalnym 
(zgodnie  z  klasyfikacją  stadiów  rozwoju  moralnego  według  Lawrence'a 
Kohlberga).  Poziom  konwencjonalny  ma  dwa  stadia:  pierwotne  i  wtórne.  W 
stadi

um  pierwotnym  najważniejszym  motywem  działania  jest  osiągnięcie 

akceptacji  przez  społeczność.  Stadium  wtórne  charakteryzuje  się  już 
szacunkiem  dla  autorytetów,  choć  także  zwiększa  się  znaczenie  postulatu 
zachowania norm społecznych, to znaczy uznawanych w danej społeczności. 
Po  tymże  stadium  rozpoczyna  się  już  poziom  postkonwencjonalny,  czyli 
autonomia  sumienia.  Poziom  konwencjonalny  jest  więc  ostatnim  przed 
osiągnięciem  autonomii  sumienia.  Jeśli  zatem  w  rozwoju  sumienia  na  tymże 
poziomie  nastąpi  fiksacja,  będziemy  mieli  do  czynienia  z  sumieniem 
heteronomicznym, niedojrzałym, infantylnym. Dla rozwoju sumienia konieczne 
wydaje  się  poznanie  zasad  moralnych,  moralnych  konfliktów  i  ich 
rozwiązywania.  Analiza  treści  czasopism  pozwala  stwierdzić  brak  tych 
elementów. Nadto wyraźnie można dostrzec, że wszelkie zasady moralne są 
lekceważone, co więcej przekonuje się młodego człowieka o ich szkodliwości. 
Konflikty  moralne  są  tam  wysoce  niepożądane,  a  ich  rozwiązanie  postępuje 
zawsze  po  linii  łatwiejszego  wyboru.  Jest  więc  rzeczą  prawdopodobną,  iż 
człowiek,  który  przyjmie  zasady  promowane  w  analizowanych  czasopismach 
za  własne,  nie  osiągnie  poziomu  postkonwencjonalnego  …  nastąpi  fiksacja 
sumienia  na  poziomie  konwencjonalnym.  Powstanie  wówczas  sumienie 
heteronomiczne,  czy

li  uzależnione  od  podmiotów  zewnętrznych.  Sumienie 

heteronomiczne  kieruje  się  "sumieniem"  wychowawców  lub  grupy,  do  której 
człowiek  należy.  Jest  ono  rzeczą  normalną  na  jednym  z  etapów  rozwoju 
sumienia,  jednak  nie  u  człowieka  dorosłego.  Człowiek  o  takim  sumieniu  nie 
jest w stanie samodzielnie podejmować decyzji moralnych. Ponadto cierpi na 
brak  lub  silną  redukcję  wrażliwości  moralnej,  właściwych  ocen  moralnych 
(gdyż  są  niezobiektywizowane)  i  brak  poczucia  odpowiedzialności. 
Zastosowanie  w  szerokim  zakresie  m

etod manipulacyjnych wpływa poniekąd 

na  kształtowanie  sumienia  zniewolonego  lub  zakłamanego.  Sumienie 
zakłamane  jest  owocem  silnego  działania  mechanizmów  obronnych  - 
służących  utrzymaniu  dobrego  mniemania  o  sobie.  Szczególnie  dotyczy  to 
mechanizmu  racjonal

izacji,  który  wtórnie  uzasadnia  fałszywe  sądy  moralne, 

oraz  mechanizmu  projekcji  i  resentymentu,  które  pomagają  znaleźć  winnych 
złego stanu rzeczy i zrezygnować z wysiłku kształtowania sumienia. Ponieważ 
sumienie  zakłamane  opiera  się  na  mechanizmach  służących  zapewnieniu 
spokoju sumienia, trudne jest do odkłamania. 

Proponowany  zatem  w  czasopismach  świat  wartości  jest  charakterystyczny  dla 
relatywizmu  moralnego,  gdyż  polega  na  odrzuceniu  absolutnego  charakteru  norm 
moralnych,  pominięciu  ważnych  dla  rozwoju  sumienia  czynników  i  użyciu  metod 
manipulacyjnych 

powoduje 

zatrzymanie 

rozwoju 

sumienia 

na 

poziomie 

konwencjonalnym.  Cechami  takiego  sumienia  są:  niedojrzałość,  zakłamanie, 

background image

zniewolenie  i  sterowalność  osądami  podmiotów  zewnętrznych.  Następuje  tedy 
blokada  pr

ocesu  prowadzącego  do  osiągnięcie  pełnej  autonomii  sumienia. 

Obserwujemy  więc  człowieka  niezdolnego  do  samodzielności  w  sferze  moralnej, 
uzależnionego  od  kogoś,  kto  wcale  nie  musi  chcieć  jego  dobra.  Taka  sytuacja  nie 
wróży nic dobrego. 

 

Powyższy  materiał  to  fragmenty  pracy  magisterskiej  księdza  Jacka  Grabowskiego,  za  której 
udostępnienie winien jestem Mu głęboki ukłon, co niniejszym czynię.

 

© Gracjan Lipiński