background image

       Niniejszy e-book pochodzi ze strony 

www.chomikuj.pl/e-Darmo

                  Licencja: Creative Commons BY-NC-SA 3.0 PL

                                        Internet 2015-2016

background image

Wstęp

Od czego zacząć zmianę swojego życia? Można by rzec,

że od czegokolwiek. Liczy się bowiem to, aby elementy negaty-
wne zamienić na pozytywne. Co za różnica w jakiej kolejności?
Najważniejsze   jest   to,   aby   w   tym   odmienianiu   postępować,
odzyskiwać kolejne obszary, które źle funkcjonują lub w ogóle
nie   funkcjonują.   Nie   jest   to   jednak   do   końca   dobra   metoda.
Można   ją   stosować   tylko   w   sytuacji,   kiedy   nie   dysponujemy
lepszą metodą. Lepsze wtedy to niż nic. 

Od sposobu zmieniania swojego życia dużo będzie zależa-

ło. Jeżeli nasze działania będą chaotyczne i nieprzemyślane,
końcowe rezultaty mogą być niezadowalające, a czasami ba-
rdzo skąpe. Wyobraźmy sobie przypadek kierowcy, który stwie-
rdza, że hamulce w jego samochodzie nie działają zbyt dobrze.
Po   szybkiej   analizie   okazuje   się,   iż   przyczyną   problemu   jest
mała ilość płynu hamulcowego. Dolewa więc nową porcję, która
usuwa problem. Po kilku jednak dniach sytuacja się powtarza.
Hamulce szwankują, a przyczyną znowu okazuje się być zbyt
mała ilość płynu. W ten sposób można naprawiać w nieskoń-
czoność. Puki nie rozpozna się prawdziwego problemu, w po-
staci ujawnienia i załatania małej dziurki w przewodzie hamu-
lcowym, przez którą płyn ucieka, problem nie zostanie nigdy
trwale zlikwidowany. Warto więc przed rozpoczęciem naprawy
swojego życia dokładnie je przeanalizować, rozpoznać prawdzi-
we   problemy   i   ustalić   plan   działania   na   najbliższy   czas.   Nie
może on być zbyt długi, ponieważ w miarę poprawy i odzyski-
wania utraconej energii, rosnąć będą nasze możliwości, oraz
będą   się   odsłaniać   kolejne   problemy,   których   wcześniej   nie
dostrzegaliśmy.   Po   pewnym   czasie   trzeba   będzie   więc   i   tak
zmodyfikować   nasz   plan   długoterminowy.   Należy   go   zatem
ustalać dosyć pobieżnie i umownie, mając świadomość, że po
pewnym czasie nasze priorytety się zmienią. Będzie to uzale-
żnione od aktualnych zapotrzebowań i naszych fizycznych, czy
psychicznych możliwości. 

Rozpoznanie problemu to raz, a siły lub umiejętność jego

background image

rozwiązania to dwa. Czasem rozwiązanie problemu trzeba zo-
stawić na czas późniejszy. Przyczyn może być kilka. Jak wyka-
zaliśmy w przytoczonym wyżej przykładzie, należy wstrzymać
się   z   uzupełnieniem   płynu   hamulcowego   do   czasu   załatania
dziury. Dopiero wtedy uzupełnienie płynu będzie miało sens. To,
co często przeszkadza ludziom w samorozwoju, to brak cierpli-
wości, a cierpliwość jest przecież wpisana w przyrodę. Trudno
zbierać z pola płody rolne, kiedy dopiero co się posiało. Potrze-
bny jest czas na wzrost. Tak samo jest z nami. Czasami musi-
my poczekać na właściwy czas. Może to być miesiąc, dwa, pół
roku,   a   nawet   kilka   lat.   Musimy   czekać   na   większe   siły,   na
rozwiązanie wpierw innego problemu lub na dojrzenie do niego.
Czasami jesteśmy po prostu mentalnie, emocjonalnie lub du-
chowo nieprzygotowani na to, chociaż nam samym może się
wydawać co innego. 

Pamiętam z początku, jak wielokrotnie z ciężkim sercem

odpuszczałem sobie dany problem, mając podświadomą wie-
dzę,   że   jeszcze   nie   czas   na   to.   Bardzo   mnie   to   zasmucało,
ponieważ zakosztowawszy słodkiego smaku odmieniania swo-
jego życia, chciałem działać. Czekanie było dla mnie stratą cza-
su. Na szczęście dzięki mądrości pokoleń, ludzi, którzy prze-
chodzili wcześniej przez to samo co ja, poddałem się tej wiedzy.
Nie   siedziałem   jednak   bezczynnie.   Szybko   znalazłem   sobie
inne problemy do rozwiązywania takie, które były na miarę mo-
ich możliwości. Czas płynął a ja w ferworze działań, nie dostrze-

background image

głem   nawet,   kiedy   przyszedł   czas   na   te   odłożone   kwestie.
Same zaczęły się rozwiązywać jako niewielkie problemy. Byłem
w stu procentach na nie przygotowany, nawet nie spodziewając
się tego. Czasami warto więc sobie odpuścić, złapać oddech.
Brnięcie   wciąż   do   przodu,   za   wszelką   cenę   nie   jest   dobrą
metodą. Wyobraźcie sobie trębacza, który dmie w trąbkę. Bez
krótkiej chociaż przerwy na złapanie oddechu długo by tręba-
czem nie był. Po kilku minutach wyniesiono by go martwego.
Stąd też tak ważne jest korzystać z wiedzy ludzi, którzy zmie-
rzyli się z tymi problemami wcześniej. Ich cenne wskazówki, na
różnych poziomach mojego samorozwoju (szczególnie ducho-
wego) były bezcenne. Wskazywały mi kierunek akurat w tym
momencie,   kiedy   uporałem   się   (całkowicie   lub   częściowo)   z
danym problemem i nie wiedziałem jaki następny krok postawić.
Drugą ważną pomocą były wskazówki Boga jako odpowiedzi na
moje   prośby   o   pomoc.   W   tym   początkowym   czasie   Bóg   nie
skąpił mi  swej łaski i  spełniał prawie  wszystkie moje  prośby,
czasem wręcz natychmiastowo (Szerzej o tym będę opowiadał
w książce pt. „Czy Bóg istnieje naprawdę”). Zauważyłem wtedy
trzy prawidłowości:

1. Najchętniej Bóg spełniał moje prośby dotyczące pomocy w

odmienianiu mojego życia i siebie samego,

2. Pomoc zazwyczaj była zminimalizowana jakby skompreso-

wana.   Swoją   wielkość   ukazywała   dopiero   wtedy,   kiedy
„rozpakowałem” ją swoim działaniem i zaangażowaniem,

3. Prawie zawsze była to pomoc pozwalająca mi zrobić tylko

jeden krok do przodu. Potem musiałem prosić znowu.

W jaki sposób Bóg pomagał mi w moich zamierzeniach?

Różnie.   Ludzie,   którzy   prosząc   Boga   o   pomoc,   oczekują,   że
przyjdzie On osobiście z pomocą, są nie tylko naiwni, ale także
zdradzają swoje religijne niedouczenie. Zazwyczaj Bóg pomaga

background image

poprzez innych ludzi, choć niekoniecznie. Mogą to być także
zwierzęta, przyroda, cokolwiek... Są to natchnienia w postaci
ujrzenia czegoś, usłyszenia (nawet urywka czyjejś rozmowy),
czegokolwiek co sprawia, że nagle nas olśniewa. Pomimo tego,
że samo zdarzenie miało się nijak do naszej sytuacji, jednak
wskazówka,   która   dzięki   temu   pojawiła   się   w   naszej   głowie,
okazuje się bardzo cenna i przydatna, akurat na ten czas, w
jakim   jesteśmy.   Miałem   na   przykład   takie   momenty,   że   nie
mogąc usnąć danej nocy, niejako lekceważąc ją, włączałem o
drugiej, czy trzeciej w nocy telewizor i akurat leciał program,
który   był   odpowiedzią   na   palący   mnie   od   kilku   dni   problem.
Czasem zamiast całego programu było to tylko jedno zdanie lub
scena z filmu, która spełniała to samo zadanie. Rozumiejąc to
dokładnie,   co   się   wydarzało,   dziękowałem   Bogu   za   okazaną
pomoc, wyłączałem telewizor i bez problemu usypiałem. Tego
typu   „zbiegów   okoliczności”   jak   kto   woli   miałem   dużo,   co   w
połączeniu z innymi dowodami na istnienie Boga, jakie doświa-
dczyłem w swoim życiu, dawało mi pewność, skąd one pocho-
dzą.   Ponieważ   nie   jest   to   temat   tej   książki,   zakończmy   ten
wątek uwagą dla wszystkich, którzy proszą Boga o pomoc, i
pomoc   tę   otrzymują.   Nigdy   nie   zapominajcie   Bogu   za   to
podziękować. Należy podziękować od razu po uzyskaniu pomo-
cy, a także warto powtórzyć to jeszcze raz podczas wieczornej
modlitwy. Bóg chce, aby wychwalać Jego miłość i wielkość. Dla
tych więc bardziej zaangażowanych proponuję skorzystać z tej
okazji, jaka się nadarzyła i poza podziękowaniem wychwalać
także Jego imię albo własnymi słowami, albo słowami którejś z
modlitw uwielbienia, które bez problemu znajdziemy w interne-
cie lub w książeczce do nabożeństwa.

Czasami jakiś problem jest zbyt złożony, zbyt wielki, aby go

za pierwszym razem rozwiązać. Trzeba mieć tego świadomość i
dopuszczać wieloetapowość w procesie zmiany życia. W miarę
swoich aktualnych możliwości należy zrobić tyle, ile jesteśmy w
stanie, a następnie odczekać jakiś czas, aż intuicyjnie poczuje-
my gotowość do przeprowadzenia kolejnego etapu. Mogą zda-
rzyć się także takie sytuacje, że pomimo zaangażowania i sta-

background image

rań nie uda się nam ukończyć jakiegoś etapu. Nie należy się
tym   zrażać.   Pomimo   świadomości   istnienia   problemu   i   chęci
rozwiązania go, bywają takie przypadki, że problem przerasta
nasze   aktualne  możliwości.   Sam  miałem  kilka   takich  przypa-
dków. Pomimo usilnych starań problem ani drgnął. Zdawałem
sobie sprawę, że jest on ogromny, dlatego zachowałem spokój.
Co jakiś czas wracałem do niego, próbując uporać się z nim,
ale bezskutecznie. Wiedziałem, że gdyby udało się go rozwią-
zać,  byłby  to  mój  wielki  sukces,  a  korzyść  dla  mojego  życia
byłaby ogromna. Po jakimś czasie (około roku) problemy te sa-
me   się   nagle   rozwiązały,   jako   konsekwencja   moich   innych
działań   związanych   z   rozwojem   duchowym.  Tak   więc   nic   na
siłę. 

Niektóre problemy są zbyt potężne, dlatego też potrzebują

potężnej   mocy,   aby  poradzić   sobie   z  nimi.  To   jest  tak,   jak  z
rozbijaniem młotem żeliwnego pancerza. Nie uda się go rozbić
jednym   uderzeniem.   Potrzeba   dużej   ilości   mocnych   uderzeń,
aby   skruszyć   taki   pancerz.   Problemy,   które   narastały   w   nas
latami, skamieniały tworząc skorupę, którą ciężko ruszyć. Cza-
sami   problemy   te   mają   swoje   źródło   sprzed   kilkunastu,   czy
kilkudziesięciu lat, a często wręcz jeszcze w dzieciństwie, co
dobrze rozpoznali pierwsi psychoanalitycy, Freud i Jung, choć
to była przesada z ich strony -dzisiaj to wiemy-, że wszystkie
problemy człowieka ze swoim życiem wynikają z negatywnych
doświadczeń w dzieciństwie. Prawdą jednak jest to, że rzeczy-
wiście, bardzo dużo naszych problemów osobowościowych ma
swoje   korzenie   w   czasach   dzieciństwa.   Uprzywilejowany   jest
ten, kto potrafi dostrzec w swoim życiu te zależności. Wiedza ta
pozwoli mu lepiej poradzić sobie z rozwiązaniem tych proble-
mów.

background image

Jeżeli chcemy zmienić swoje życie w sposób kompleksowy,

na całej linii, należy usystematyzować swoje działania. Potrze-
bny będzie jakiś plan, koncepcja pracy, która pozwoli wyodrę-
bnić problemy i wybrać odpowiednie metody naprawy. W przy-
padku drobnych korekt swojego życia wystarczy nam działanie
ad hoc, gdyż problemów do rozwiązania będzie niewiele, łatwo
więc   zapanować   nad   tym   wszystkim.   Czasami   problemy   tak
bardzo obrosły nasze życie, że sami staliśmy się jednym wiel-
kim problemem. Każda cząstka naszej jaźni jawi się nam jako
wielki problem. Powoduje to dyskomfort psychiczny, zniechęce-
nie do życia i obrzydzenie do samego siebie. Pod względem
negatywnej energii, jaka przebywa w nas, nasze życie przypo-
mina stajnie Augiasza, zapchane do granic możliwości odcho-
dami i nieczystościami. Wydaje się niemożliwością, aby istniała
realna   szansa   na   oczyszczenie   tego   wszystkiego.   Jest   to
jednak możliwe i to nawet w sposób niezbyt trudny jak pokazał
Herkules. Sedno sprawy nie leży bowiem w tym, aby porywać
się z motyką na słońce, bo wtedy rzeczywiście niewiele uda się
zrobić. Odpowiednia strategia i organizacja pracy to elementy
działania, które potrafią w sposób istotny poprawić naszą wyda-
jność. Praca zostaje wykonana szybciej, a jednocześnie przy
mniejszym nakładzie sił. Zamiast wylewać bezsensownie wodę
z   pogrążającej   się   w   odmętach   łódce,   bardziej   celowe   jest
zatkanie   najpierw   dziury   w   burcie,   przez   którą   woda   ta   się
wlewa. Dopiero wtedy opróżnienie łodzi z wody będzie miało

background image

sens, a cała operacja przebiegnie szybko tak, że nie zdążymy
się zmęczyć. W przeciwnym wypadku bardzo się namęczymy, a
i tak nasz wysiłek na niewiele się zda. Jak widzimy odpowiednia
metodyka pracy ma duże znaczenie.

Myśląc o zmianie swojego życia, nigdy nie uważajmy, że

jest to niemożliwe. Zawsze jest to możliwe, choć w wielu przy-
padkach,   na   samym   początku,   jest   to   dosyć   trudne   i   często
należy liczyć się z ciężką pracą przez długi czas. Przy braku
kontroli   nad   swoim   życiem   bardzo   łatwo   doprowadzić   je   do
ruiny,   ale   chcąc   później   odbudować   je,   staje   się   to   bardzo
trudne.   Poza   swoją   wolą   nie   mamy   innego   sprzymierzeńca.
Nawet   my   sami   jesteśmy   swoim   wrogiem   w   tym   momencie.
Nasza psychika pogrążona w depresji i zniechęceniu, pomimo
szczerej chęci nie ma siły na aktywne działanie, a każdy wysiłek
staje się drogą przez mękę. W tym początkowym okresie po-
trzeba dużo samozaparcia, aby w ogóle ruszyć z miejsca. Jak
już ruszymy, to przy odpowiednim zaangażowaniu i nadzorze z
naszej strony jakoś zaczyna to wszystko iść.

To, co powinniśmy zrobić na samym początku, to wgląd we

własne życie i w siebie. Ponieważ jesteśmy emocjonalnie zwią-
zani z tematem naszej analizy, dlatego najlepiej jest oceniać
swoje życie w emocjonalnym oderwaniu od siebie, przyjmując
mentalnie, że oceniamy nie swoje życie, tylko kogoś innego.

background image

Wyobraźmy sobie, że ktoś, kogo dobrze znamy, poprosił nas o
pomoc   w   analizie   swojego   życia.   Na   podstawie   szczegółów,
które znamy, charakteryzujemy je, wytykając wszystkie błędy i
wady. Metoda ta pozwoli nam w sposób bardziej obiektywny i
-co najważniejsze- na chłodno zanalizować swoje życie. Łatwiej
jest przecież wydawać opinie lub radzić komuś niż samemu te
prawdy wykonywać. To prawda stara jak świat. W tym momen-
cie   musimy   najpierw   rozpoznać   realny   problem.   Nie   musimy
martwić   się   trudnościami   związanymi   z   rozwiązywaniem   go.
Tym zajmiemy się później. Teraz najważniejsze jest rozłożenie
swojego życia na czynniki pierwsze i zdiagnozowanie ukrytych
w nim problemów. Trudno walczyć z nieznanym wrogiem. Musi-
my więc w pierwszej kolejności zdemaskować go, zobaczyć z
kim mamy do czynienia. Znając swego przeciwnika, wiedząc o
nim   dużo,   będziemy   mogli   poszukać   jego   słabych   stron.   Za-
wsze jest sposób na pokonanie nawet największego mocarza.
Trzeba tylko poznać jego słabą stronę. Także i nasze problemy
nie są nie do ruszenia. Można z nimi zrobić porządek. Trzeba
tylko znaleźć właściwy sposób. Przedstawiamy zatem plan na-
szego działania, a następnie w kolejnych podrozdziałach zaj-
miemy się nim szerzej.

1.  Analiza swojego życia i rozpoznanie problemów,
2.  Znalezienie źródła problemu,
3.  Wybranie odpowiedniej metody i naprawa problemu,
4.  Profilaktyka.

1. Analiza swojego życia i rozpoznanie problemów

Warunkami   niezbędnymi   do   przeprowadzenia   skutecznej

analizy życia są: cisza, spokój i czas, dużo czasu. Trzeba się
odpowiednio wyciszyć, wejść głęboko w siebie. Trudno to zrobić
w głośnym otoczeniu, w którym co chwila ktoś nam przeszka-
dza. Potrzebne jest skupienie, oderwanie się od swojego „ja” i

background image

spojrzenie na siebie, na swoje życie z boku. Zazwyczaj nie uda
się tego zrobić za jednym razem. Jeżeli nasze życie przypo-
mina   stajnie  Augiasza,   to   możemy   być   pewni,   że   na   pewno
będziemy potrzebować na analizę wielu seansów rozłożonych
w czasie. Mnogość problemów sprawia, że początkowo odczu-
wamy mętlik w głowie, uczucie, że nie sposób nad tym wszy-
stkim   zapanować.   Należy   w   tym   momencie   zachować   bez-
emocjonalny   spokój   i   jak   bezduszny   oprawca   przypatrywać
wijącej się w konwulsjach duszy. Stąd zalecenie, aby na czas
analizy oderwać się od siebie i spojrzeć jak na kogoś obcego.
Po pewnym czasie podświadomość zacznie wyrzucać z siebie
wszelkie zło, jakie się w nas zalęgło. Naszym zadaniem wtedy
jest zapamiętywanie każdego z nich. Wiedza ta przyda się nam
później do rozpracowania ich. 

Rozpoczynając   analizę,   usiądźmy   wygodnie   lub   połóżmy

się na wygodnym łóżku, spróbujmy się zrelaksować, wyciszyć...
Jeżeli nasze działania w pozycji leżącej sprawiają, że zasypia-
my przed zakończeniem procesu, należy  zmienić  pozycję na
siedzącą lub półleżącą. Nie ma to zresztą znaczenia, w jakiej
pozycji odbywa się cały proces. Istotne jest tylko to, aby pozycja
była wygodna i dawała nam komfort psychiczny. Musimy więc
dobrać taką pozycję, która spełniając powyższe warunki, będzie
dla nas najlepsza.

Po   wprowadzeniu   się   w   stan   wyciszenia   spróbujmy   na

chłodno   zastanowić   się   nad   swoim   życiem,   nad   sobą...   Nie
śpieszmy się. Pośpiech nie jest tu wskazany. Musimy mieć ten
komfort wolnego czasu, aby problemy powychodziły ze swoich
kryjówek. Niektóre z nich bowiem są tak straszne dla psychiki,
że ta, chroniąc nas, ukryła je głęboko w podświadomości. O
istnieniu   niektórych   z   nich   nie   zdajemy   sobie   nawet   sprawy.
Szczególnie dotyczy to problemów, które mają swoje źródło w
negatywnych przeżyciach z dzieciństwa. Dostrzegamy tylko ich
niszczące działanie, skutki, jakie wywołują, nie wiedząc dokła-
dnie, dlaczego tak się dzieje. W psychoanalizie takich zesta-
wień   negatywnych   zachowań   dorosłego   człowieka   a   ich
źródłem z dzieciństwa jest mnóstwo. Oto jeden z klasycznych

background image

przykładów:

Kobieta ma problemy z interakcjami z mężczyznami, od-

czuwa podświadomy lęk przed nimi, który sprawia, że jej zwią-
zki są nietrwałe. Nie wie czemu tak się dzieje. Przecież jako
dorosła osoba, w pracy lub w życiu prywatnym, poznała wielu
wspaniałych mężczyzn i dobrze się przy nich czuje, ale kiedy
jest sama, odczuwa lęk przed nimi. Dopiero psychoanaliza daje
odpowiedź,   ujawniając   wyparte   ze   świadomości   zdarzenie   z
dzieciństwa. Może to być gwałt, molestowanie przez ojca, brata
lub na przykład sytuacja, w której ojciec wyszedł z domu i już
więcej   nie   wrócił.   Była   to   dla   małej   dziewczynki   tak   wielka
trauma, że psychika wymazała to wspomnienie ze świadomo-
ści, jednak rana psychiki nie zniknęła.    

Wszystko,   co   przeżywamy   i   doświadczamy,   pozostaje   w

nas na zawsze, nawet jeżeli tego sobie nie uświadamiamy. Z
rany tej sączą się później, jak z zatrutego źródła, negatywne
uczucia i emocje, które przedostają się do naszej świadomości.

Powyższy   przykład   pokazuje,   dlaczego   tak   ważne   jest

dogłębne   poznanie   problemu   i   źródła   jego   pochodzenia.   Za-
miast   „leczyć”   lęk   tej   kobiety   przed   mężczyznami   (skutek)
należy uleczyć ranę, która powstała w podświadomości (przy-
czyna). Kiedy zlikwiduje się źródło problemu po pewnym, krót-
kim czasie znikną także negatywne skutki, jakie ono wywoły-
wało. Jest to jedyna skuteczna metoda na pozbycie się proble-
mu raz na zawsze. Inny przykład:

Lekarz psychiatra leczy farmakologicznie człowieka z cięż-

ką   depresją,   kilka   razy   w   roku   umieszczając   go   na   swoim
oddziale. Bez problemu udaje się mu „uzdrowić” człowieka, je-
dnak ten po kilku miesiącach powraca z tym samym proble-
mem.   „No   cóż   -myśli   lekarz-  Taka   choroba”.   Wydaje   się   nie
dostrzegać, że leczy tylko skutki. Wracając bowiem do domu
„uleczony” pacjent zostaje na powrót wciągnięty w bagno rodzi-
nnej tragedii. Okazuje się, że apodyktyczna matka niszczy jego
psychikę, znęcając się nad nim psychicznie i fizycznie. Z powo-
du swojej „choroby” nie pracuje także, bo któż by chciał praco-

background image

wnika,  który  wiele  miesięcy  spędza  w  szpitalu.  W   związku  z
powyższym zostaje on w domu z matką. Nic dziwnego, że po
kilku   miesiącach   popada   znowu   w   ciężką   depresję.   Dopiero
kiedy matka umiera, znika źródło problemu, człowiek ten zosta-
je „uleczony”. Lekarz w karcie pacjenta zapisuje: „Terapia no-
wym lekiem powiodła się. Pełny sukces”. A wystarczyło tylko
wejść głębiej w problemy tego człowieka, aby zorientować się
gdzie   leży   źródło   jego   nieszczęścia.   Dbajmy   więc   o   to,   aby
leczyć źródła naszych problemów, a nie ich skutki.

Analizując   nasze   życie,   analizujmy   każdy   jego   element,

każdy, jaki się  pojawi. Jeżeli  zajdzie  taka potrzeba  idźmy za
nim. Zobaczmy, gdzie nas zaprowadzi. Czy wskaże nam swoje
źródło? Zazwyczaj tak, ale bez wiedzy psychologicznej trudno
będzie czasem powiązać skutki z przyczynami, gdyż mogą być
pojęciowo bardzo od siebie oddalone.

Drugim ważnym czynnikiem, o którym już wspominaliśmy,

to bezemocjonalność i obiektywizm. Nie możemy bać się pra-
wdy, jaka się objawi. Psychika wyczuje ten lęk i zapobiegawczo
zablokuje co straszniejsze prawdy o nas. Nie dowiemy się o
nich. Przed przystąpieniem do analizowania swego życia musi-
my więc wyrobić w sobie tę odwagę spojrzenia prawdzie w oczy
oraz   samoakceptację,   że   cokolwiek   się   okaże,   akceptujemy
siebie, wiedząc, że nie jest to nasza wina, co się stało. Powie-

background image

dzmy sobie tak: „Zależy mi na uzdrowieniu swojego życia, dla-
tego   chcę   przez   to   przejść,   aby   dowiedzieć   się,   gdzie   tkwi
problem i jak sobie z nim poradzić”. 
Oto lista pytań i tematów do
rozważenia:

Co w tej chwili jest dla mnie dobre, a co złe?

Czego oczekuję po zmianie swojego życia?

Co przeszkadza lub nie pozwala mi być szczęśliwym?

Kiedy najczęściej jest mi źle?

Co lub kto sprawia, że czuję się źle?

Kiedy ostatnio odczuwałem radość lub szczęście i co 
sprawiło, że przestałem je odczuwać?

W jakich sytuacjach czuję się najgorzej i dlaczego akurat w
tych?

Co zrobiłem do tej pory, aby poprawić swoje życie i jakie
przyniosło to efekty?

Co sprawiło, że efekty były nietrwałe lub niezadowalające?

Co sprawiło, że jestem taki, jaki jestem?

Czy   zawsze   taki   byłem?   Jeżeli   nie,   to   co   spowodowało
zmianę?

Kiedy jestem sam, jakie pojawiają się we mnie myśli, dobre
czy   złe?   Skąd   one   pochodzą,   z   czego   wynikają?   Czy
mówią mi o jakimś problemie?

Jakie doświadczam uczucia i emocje, kiedy jestem sam, a
jakie w towarzystwie innych?

Które   negatywne   doświadczenia,   jakie   przeżyłem,   mogą
wywoływać we mnie złe emocje? Które z nich mogą być
zatrutym źródłem?

Jakie zarzuty wobec mojej natury lub mojego zachowania
mieli inni ludzie? Czy mają rację? Naprawdę taki jestem?

Analizując swoje życie, nie należy zbyt szybko poruszać

się między tymi pytaniami. Lepiej wybrać sobie wcześniej kilka
z nich i tylko na nich skupić się podczas danego seansu anali-

background image

zującego. Zastanawiajmy się dogłębnie, pamiętając o tym, że
większość problemów pochowana jest w głębszych pokładach
naszej   jaźni.   Jeżeli   nie   posiadamy   dużej   wiedzy   psychologi-
cznej, większość źródeł może być przez nas nie dostrzegana,
ale z pewnością zaobserwujemy negatywne skutki, jakie wywo-
łują. To dobry początek. Po nitce do kłębka i w końcu te źródła
odnajdziemy. Pamiętajmy, że nie każdy problem ma swoje oso-
bne źródło. Niektóre z nich będą posiadać wspólne źródło. Z
jednego źródła będzie wypływać kilka różnych problemów tak,
jak w tym przypadku:

Zła sytuacja materialna

niska samoocena,

frustracja,

kłótnie rodzinne,

przygnębienie lub depresja,

rozpacz,

myśli samobójcze.

Jakie problemy najczęściej zaobserwujemy? Oprócz tych,

przedstawionych   powyżej,   zazwyczaj   towarzyszyć   będą   nam
także i takie:

zniechęcenie do życia,

nienawiść do ludzi lub do świata,

pragnienie śmierci,

złość,

agresja,

psychiczny ból, wręcz krwawiące rozdarcie duszy,

złe relacje z innymi ludźmi,

nerwica,

brak radości życia,

czujemy się nieszczęśliwi,

background image

źle myślimy o innych,

otoczenie nas nie akceptuje, wyśmiewa się i dokucza nam
bez powodu,

nie   odczuwamy   w   sobie   miłości   ani   innych   pozytywnych
uczuć,

nie mamy ochoty na nic, na żadne działanie, żadną akty-
wność życiową,

koszmary senne lub sny o negatywnym zabarwieniu,

jesteśmy jak kipiący wulkan. Nie jesteśmy w stanie go uga-
sić,

najlepiej czujemy się w domu. Nie chcemy nigdzie wycho-
dzić ani z nikim się spotykać,

czujemy wewnętrzną pustkę,

stres zalewa nasz organizm swoimi toksynami, nawet wte-
dy, gdy nie ma sytuacji stresującej,

odczuwamy monotonię życia,

negatywne uczucia i emocje zżerają nas od środka,

nasze życie to pasmo niepowodzeń,

apatia oraz ogólny paraliż psychiczny,

nie akceptujemy siebie,

natrętne, negatywne myśli,

negatywne wspomnienia z przeszłości.

2. Znalezienie źródła problemu.

Znalezienie źródła problemu bez wiedzy psychologicznej to

dla zwykłego człowieka trudne zadanie. Niektóre problemy są
blisko swoich źródeł, nie trudno je więc rozpoznać i powiązać.
Najtrudniej jest z tymi ukrytymi głęboko w nas, które nie ogląda-
ły światła dziennego od wielu, wielu lat. Jak wspominaliśmy w
poprzednim podrozdziale psychika, nie mogąc sobie z nimi po-
radzić, wyparła je ze świadomości. Nie musimy tak bardzo prze-
jmować się tym. Naprawmy to, co jesteśmy w stanie naprawić.

background image

To pomoże nam zyskać nową siłę i nowe narzędzia do dalszej
terapii. Pamiętajmy o tym, że człowiek jest bardzo skompliko-
waną całością psycho-fizyczno-duchową. Poprawiając jedną z
tych sfer, wpływamy jednocześnie na poprawę pozostałych sfer,
które z kolei tworzą dla nas nowe, bardziej rozbudowane mo-
żliwości, które możemy wykorzystać do naszych dalszych dzia-
łań.   Rozwiązując   problem   w   jednej   sferze,   możemy   niejako
przez przypadek usunąć źródło innego problemu, nawet jeżeli
nie udało się go nam zidentyfikować. Najwięcej korzyści w tej
materii odniesiemy, rozwijając swoją duchowość. Jest to najwię-
ksza siła jaką możemy użyć przy zmianie swojego życia. 

Średnio zaawansowany poziom duchowy sprawia, że pro-

blemy same od nas odpadają, podobnie jak dojrzałe owoce z
drzewa, kiedy się nim potrząśnie. Jeżeli przy okazji uda się nam
zaskarbić sobie łaskę Boga, to jesteśmy na najlepszej i najszy-
bszej drodze do zmiany swego życia w trwałe, niekończące się
szczęście. Cały czas powinniśmy się więc rozwijać w każdej z
tych   trzech   sfer.   Tylko   wtedy   osiągniemy   trwałe   szczęście.
Zmiana życia jest tylko podstawą, punktem wyjścia. Równolegle
z tym powinniśmy zmieniać także i siebie.

W jaki sposób można znaleźć źródło problemu?

W jednym z rozdziałów wspominamy, że każde działanie

background image

niesie ze sobą konsekwencje, które prędzej czy później wrócą
do   nas.   Kiedy   przychodzą,   łatwo   wtedy   ustalić   skąd   się   one
wzięły.   Wystarczy   cofać   się   wstecz   i   patrzeć   jak   jedne   ko-
nsekwencje wynikają z drugich. Podobną metodę możemy za-
stosować tutaj. Obserwując nasze problemy i reakcje negaty-
wne naszego organizmu i psychiki, cofamy się wstecz, próbując
powiązać  zdarzenia  w  naszym  życiu,  co  wzięło  się  z  czego.
Przecież   naraz   wszystkie   problemy   w   naszym   życiu   się   nie
pojawiły.   Narastały   stopniowo.   Można   więc   pogrupować   po-
szczególne problemy, przypisując je do wspólnego źródła. Pa-
trząc teraz na nie i na moment, kiedy pojawiły się w naszym
życiu, poszukajmy w nim momentu tuż przed, co wtedy zdarzyło
się   takiego   złego   i   czy   zdarzenie   to   może   być   źródłem   tych
negatywnych reakcji, jakie obserwujemy w sobie.

Jeżeli   na   przykład   reagujemy   w   sposób   negatywny   na

widok śmiejących się głośno młodych ludzi, tak iż pojawia się w
nas   nerwica,   spróbujmy   przypomnieć   sobie,   kiedy   to   się   za-
częło. Załóżmy, że zaczęło się to rok temu. Łatwo wtedy trafimy
na zdarzenie, które zdarzyło się dwa miesiące wcześniej, kiedy
to zostaliśmy zaatakowani przez grupkę pijanych młodzieńców.
Widocznie nabawiliśmy się urazu psychicznego. Ilekroć słyszy-
my śmiejących się głośno młodych ludzi, tylekroć włączają się
psychice   negatywne   wspomnienia   z   podświadomości,   które
wywołują konkretne reakcje stresowe organizmu. Sytuacja taka
będzie trwała wiele lat, w skrajnych przypadkach, choć nie ta-
kich znowu rzadkich, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Wyobra-
żacie sobie ten dramat? Po kilku latach samo zdarzenie pójdzie
w niepamięć, ale zatrute źródło nadal będzie produkowało ko-
lejne dawki negatywnej energii. Będzie ona jednym z czynników
psujących nasze szczęśliwe dotąd życie. Negatywne przeżycia,
które zakorzeniły się w podświadomości, same nie znikną. Mo-
gą   tylko   z   biegiem   czasu   schodzić   w   coraz   głębsze   pokłady
jaźni, redukując część swoich negatywnych reakcji. Po jakimś
czasie   z   naszego   przykładu   pozostanie   tylko   podświadoma
antypatia do młodych ludzi, która będzie skutkowała podcho-
dzeniem   do   nich   z   dystansem.   Do   tak   głęboko   schowanych

background image

negatywnych źródeł trudno już wtedy dotrzeć. Nie sposób po
wielu latach skojarzyć i powiązać obu faktów. Potrzebna jest
profesjonalna psychoanaliza, a w poważniejszych przypadkach
można zastosować hipnozę i za jej pomocą szukać przyczyn
problemów. 

Najlepiej z takimi problemami radzą sobie ludzie wierzący,

gdyż   religia   wręcz   nakazuje   wybaczać,   uzależniając   od   tego
łaskę   Boga.   Modlimy   się   przecież   do   Niego:  „...i   odpuść   mi
moje   winy,   jak   i   ja   odpuszczam   moim   winowajcom”
.   Uznano
więc, że sztuka wybaczania jest bardzo ważna.  Sztukę tę w
różnej   formie   wykorzystują   także   psychoterapeuci   w   swojej
pracy z pacjentami. Dzięki niej -skądinąd bardzo trudnej często-
jesteśmy w stanie w sposób znaczący poprawić swoje życie i
siebie samego. Zajmiemy się tym szerzej w następnej książce.

3. Wybranie odpowiedniej metody i naprawa problemu

Kontynuując naszą opowieść, nakreślimy teraz ogólnie ko-

lejny etap, który szerzej będziemy omawiać w kolejnych roz-
działach. Podobnie, jak istnieje wiele lekarstw, a każde z nich
skuteczne jest na określone schorzenie, tak samo i tu, nie ma
jednej   metody,   która   uleczyłaby   wszystko.   W   zależności   od
problemu   musimy   zaaplikować   sobie   odpowiednie   antidotum.
Istnieje jednak kilka metod, zazwyczaj gorzkich dla nas pigułek,
które działają podobnie jak leki o szerokim spektrum działania.
Stosując je, możemy za jednym zamachem usunąć ze swojego
życia wiele problemów. Nie ma jednak nic za darmo. Zazwyczaj
trzeba   się   bardziej   zaangażować,   często   wręcz   zmuszać   do
połknięcia tak gorzkiej pigułki, ale kiedy w końcu uda się nam
to, wtedy jej zbawienne skutki będą nieocenione. Nie od razu
jednak.   W   zależności   od   naszego   stanu   poprawa   może   być
zauważalna dopiero nawet po roku, ale kiedy w końcu uda się
przebić tę skorupę, to później tempo pozytywnych zmian będzie
narastało coraz szybciej. Nie będzie to trwało w nieskończo-
ność. Po osiągnięciu punktu kulminacyjnego nastąpi stan rów-

background image

nowagi. Będziemy w tym momencie odczuwali, że na drodze
swojego rozwoju i zmiany życia zrobiliśmy kolejny krok do przo-
du. Musimy wtedy przekierować uwagę na poszukiwanie innych
sposobów, aby móc wykonywać następne kroki w swym rozwo-
ju.

Czy warto łykać tak gorzkie pigułki, które kosztują nas tak

wiele   wysiłku   i   samozaparcia?   Może   wystarczy   poruszać   się
małymi kroczkami? Uzyskać mniejsze efekty, ale za to z o wiele
mniejszym zaangażowaniem, wręcz bezboleśnie? Z punktu wi-
dzenia naszego rozwoju i szczęścia im szybciej przez to prze-
brniemy, tym lepiej. Wynika to z dwóch powodów. Po pierwsze,
poruszając się małymi kroczkami, dotrzemy do celu swojej po-
dróży po bardzo długim czasie. Lata będą mijały, a my wciąż
będziemy   w   drodze.   W   tym   czasie   nadal   będziemy   jeszcze
poszukiwać swojego szczęścia. Kiedy je znajdziemy, niewiele
zostanie nam już lat do zaznania szczęścia i radości w życiu.
Będzie się już zbliżała powoli pora umierania. Aby lepiej sobie
to wyobrazić, posłużymy się przykładem młotka. Możemy wbi-
jać   gwóźdź   w   ścianę   lekkimi   uderzeniami,   bawiąc   się   w   ten
sposób cały dzień, albo użyć większej siły i uderzając mocno
dwa, trzy razy zrobić to samo w ciągu kilku sekund. Zaoszczę-
dzony   w   ten   sposób   czas   możemy   wykorzystać   na   swoje
przyjemności. Nie opłaca się nam tracić czasu na likwidowanie
wielu   problemów   z   osobna,   za   pomocą   wielu   bezbolesnych
metod, skoro ten sam efekt szybko uzyskamy dzięki mocniej-
szej metodzie, wymagającej od nas jednak większego samoza-
parcia.

Drugi powód, dla którego powinniśmy się zdecydować na

trudniejszą drogę, jest taki, że małymi kroczkami nie uda się
nam wszędzie dotrzeć. Niektóre problemy naszego życia są jak
głębokie przepaści. Nie da się ich normalnie przejść ani ominąć.
Prędzej,  czy  później  staniemy  przed  taką  przeszkodą   nie  do
przebycia. Jedyny sposób wtedy to kosztujący wiele odwagi i
wysiłku   przeskok   ponad   przepaścią   na   drugą   stronę.   Stąd
nasze poprzednie porównanie o rozbiciu skorupy. To jest wła-
śnie ten moment, kiedy przezwyciężywszy siebie, pozostawia-

background image

my   za   sobą   ogromny   problem,   zazwyczaj   tkwiący   w   naszej
świadomości lub psychice. Uwolniwszy się od niego, możemy w
końcu nabrać wiatru w żagle i szybko nadrobić ten, zdawałoby
się, stracony do tej pory czas. 

Czym jest ten obrazowy przeskok ponad przepaścią? Jest

to   zmierzenie   się   z   naszym   ogromnym   problemem   na   samą
myśl,   którego   ciarki   nas   przechodzą.   Musimy   przezwyciężyć
strach, ból lub inne pęta, które zniewalają nas, nie pozwalają
stawić czoła temu, następnie musimy zdemaskować całą jego
iluzoryczność i pokonać go. Cała tajemnica walki z tego typu
demonami polega na niewalczeniu. Im bardziej będziemy z nimi
walczyć,   tym   większą   moc   niszczenia   im   damy.   Jedynie   siłą
spokoju ich pokonamy, beznamiętną analizą, która pozwoli nam
na właściwe, chłodne spojrzenie na dany problem. Co wtedy
zobaczymy?  Ujrzymy potwora na glinianych nogach, który pod
naporem naszego przenikliwego spojrzenia zacznie się rozsy-
pywać. To my sami dajemy mu energię do życia i niszczenia
nas. Kiedy zrozumiemy, że to, co się stało, zdarzyło się dawno
temu i nie możemy tego już zmienić, ale możemy zmienić to, co
jest teraz, sprawi, że poprzez odpowiednie „wytłumaczenie” so-
bie   tego   zaczniemy   pozbywać   się   tych   demonów   z   naszego
życia.

Jak już mówiliśmy, na duży problem potrzebujemy dużego

(gorzkiego)   lekarstwa.   Takich   lekarstw   o   szerokim   spektrum
działania jest kilka. O jednym z nich, najważniejszym na tym
etapie już mówiliśmy. Jest to sztuka wybaczania, niechowania
urazy   w   sercu.   Niewiele   jest   takich   demonów,   które   niszczą
nasze życie tak bardzo, jak właśnie trzymanie w sercu urazów,
pielęgnowanie, a wręcz kultywowanie ich. Jak tylko wstajemy z
łóżka, nasze myśli już zostają zdominowane przez te negaty-
wne wspomnienia. Mogły się one zdarzyć kilka lat temu, ale
nadal są tak żywe, jakby to stało się wczoraj. Wspomnienia te
wywołują w organizmie negatywne reakcje, które nie pozwalają
nam   cieszyć   się   życiem.   Kiedy   sprawimy,   że   te   negatywne
wspomnienia odejdą, nasze życie znacznie poprawi się w wielu
obszarach. Stąd jedna z odpowiedzi, trochę żartobliwa, na pyta-

background image

nie „Co to jest szczęście?” brzmi następująco:  „Szczęście jest
to dobre zdrowie i krótka pamięć”.
 Nie chowając w sercu urazy,
nasza psychika nie będzie generatorem negatywnej energii, w
związku z tym będziemy mogli skupić się na sprawach obecny-
ch, bez tego całego negatywnego bagażu z przeszłości.

Bez wątpienia drugą taką gorzką pigułką o szerokim spe-

ktrum i podobnym działaniu jak poprzednia jest wiara. W na-
szym ziemskim życiu mamy zmierzać do Boga naśladując Je-
zusa. Poza prawem miłości, jakie przyniósł, najważniejszym bo-
skim prawem, Jezus zapowiada nam wprost cierpienie, mówiąc,
że   kto   chce   iść   za   nim,   musi   zaprzeć   się   sam   siebie   i   bez
szemrania dźwigać swój krzyż. Jakby tego było mało, pozbawia
nas reszty złudzeń, mówiąc, że tak, jak Jego znienawidzono i
skazano   na   okrutną   śmierć,   tak   i   Jego   naśladowców   będzie
czekał nie lepszy los. Jak to ma się do poprawy swego życia,
skoro cierpienie ma stać się jego częścią? Przecież od tego
właśnie chcemy uciec. Nie chcemy cierpieć. Chcemy żyć sp-
okojnie i szczęśliwie. Czy Bóg chce zrobić z nas masochistów,
skoro oczekuje od nas (dobrowolnego!) cierpienia? Oczywiście,
że nie. Omawiając filozofię wiary, wspomnieliśmy o mocy płyną-
cej z niej. Kiedy przepełnia nas miłość i cierpimy w cichości tak,
jak Bóg sobie tego życzy, nie pozostawia nas samych. Razem z
cierpieniem daje nam siłę do jego zniesienia. Mówi o tym wielu

background image

świętych i mistyków. Mówią oni także o tym, że Bóg nigdy nie
daje cierpienia ponad nasze siły. Zawsze daje tyle, ile jesteśmy
w stanie znieść, chociaż prawdą jest, że bardzo często daje On
po   same   brzegi   naszej   wytrzymałości   tak,   że   jeszcze   jedna
kropelka, a już by się przelało. Warto więc wytrwać ten okres,
utrzymać się przy życiu za wszelką cenę, bo kiedy skończy się
czas próby,  przyjdzie wzmożona  łaska Boża.  Wykorzystać  ją
będzie   jednak   mógł   tylko   człowiek   o   rozwiniętej   duchowości.
Dla   pozostałych   będzie   to   tylko   niezrozumiałe,   bezsensowne
cierpienie, które sprawi, że jeszcze bardziej znienawidzą Boga.

Odnajdywanie się w tej rzeczywistości polega na świado-

mości,   że   to,   co   doświadczamy,   przychodzi   od   Boga   i   jest
częścią Jego planu względem nas. Zazwyczaj plan Boga różni
się   diametralnie   od   naszych   oczekiwań,   co   wywołuje   nasz
sprzeciw i opór. Ci, którzy poddadzą się Jego woli, rozpoczną
życie w głębinach życia duchowego,  o jakim nawet  nie śnili.
Niewielu na to stać, stąd też tak duża gorzkość tej pigułki.

Trzecią i ostatnią pigułką, która pomaga na wiele proble-

mów naraz, jest uczucie miłości. Nie mówimy tutaj  o miłości
zmysłowej   między   mężczyzną   a   kobietą.   Mówimy   o   miłości
transcendentalnej,   bezosobowej,   miłości   do   wszystkich   istot,
także -co bardzo ważne- do samego siebie, miłości do świata,
do   wszystkiego,   co   nas   otacza.   Jest   to   trudna   sztuka,   zwła-

background image

szcza gdy wręcz topimy się w tym bagnie zła naszego życia.
Znalezienie w sobie w takim stanie jakiegokolwiek pozytywnego
uczucia graniczy z cudem. Przenika nas bowiem złość niena-
wiść, zniechęcenie, rozpacz, frustracja... Jak w tym bagnie zna-
leźć coś pozytywnego? Czy warto tak się męczyć i wyzwalać w
sobie miłość? Co nam ona da, skoro świat nie zasługuje na
miłość.   Są   to   typowe   myśli   na   początkowym   etapie   zmiany
swojego życia. Ponieważ w takim stanie postrzeganie rzeczy-
wistości jest zniekształcone, nie myślimy zbyt jasno, więc także
i te  opinie są  niewłaściwe. Warto  dbać  o  rozwijanie  w sobie
miłości, bo tylko ona daje trwałe poczucie szczęścia. Złość i
nienawiść tylko nas pobudzają, demobilizują spokój, wprowa-
dzając niekorzystne napięcie. Będąc opanowanym przez niena-
wiść   i   inne   negatywne   uczucia,   nie   sposób   znaleźć   w   sobie
miłości. Jest to niemożliwe. Mało tego, uważamy ją za wroga,
za   coś   przereklamowanego,   coś,   czego   nie   potrzebujemy,
wręcz nie chcemy. W ten sposób negatywne uczucia zakorze-
niają się w nas coraz mocniej. Skoro nie możemy znaleźć w
sobie miłości, musimy posłużyć się fortelem. Będziemy do tego
potrzebowali naszego umysłu i świadomości oraz prawdy starej
jak świat, że miłość i nienawiść odpychają się tak, jak magnesy.
Tam,   gdzie   jest   nienawiść,   tam   nie   może   być   miłości,   bo
nienawiść wypiera ją całkowicie.

Aby miłość mogła pojawić się w nas, wystarczy więc „wyłą-

background image

czyć” nienawiść. Jak tylko zrobi się wolne miejsce, po odpowie-
dnim nakierowaniu pojawi się miłość. Najpierw pojawią się małe
zalążki, ale po pewnym czasie i pielęgnacji będzie tej miłości
coraz więcej. Spokój i zrównoważenie emocjonalne, jakie nam
przyniesie,   będzie   jak   ciepły   powiew   wiatru,   który   pocznie
roztapiać nasze zlodowaciałe wnętrze. Nie musimy wiele robić.
Wystarczy, jak pozwolimy miłości powiewać nad naszym życie-
m. Delektując się jej smakiem, w którymś momencie zauważy-
my, że zmieniliśmy się samoistnie. Nasze postrzeganie rzeczy-
wistości nie jest już takie negatywne, a my sami jesteśmy bar-
dziej otwarci na innych, na świat, na życie...

Proces zmiany życia za pomocą samej miłości jest bardzo

długi, lepiej więc przyśpieszyć go włączając do naszej terapii
dodatkowe   metody   i   sposoby   leczenia.   Poza   wspomnianymi
wyżej metodami o szerokim spektrum działania wykorzystywać
będziemy także mniejsze metody, przystosowane do konkretny-
ch przypadków. Jest ich wiele. Korzystając ze swojej dość sze-
rokiej wiedzy, korzystałem z metod praktykowanych w różnych
gałęziach   nauki   współczesnej,   przez   różne   dawne   kultury,   a
także tworzyłem własne metody, tworząc je w sposób intuicyjny.
Będziemy więc wykorzystywać metody stosowane w psychote-
rapii, psychoanalizie, psychologii, psychiatrii, rozwoju duchowe-
go,   rozwoju   mentalnego,   medycynie   naturalnej,   a   nawet   w
okultyzmie.   Nie   będziemy   jednak   wykorzystywać   jakiś   magi-
cznych zaklęć, broń Boże. Wykorzystamy tylko wiedzę teorety-
czną,   aby   lepiej   móc   zrozumieć   niektóre   kwestie   ważne   z
punktu widzenia rozwoju osobistego.

4. Profilaktyka

Kończąc streszczać nasz plan działania, zwrócimy uwagę

jeszcze na ostatnią bardzo ważną kwestię: Nic nam w życiu nie
jest  dane  raz  na  zawsze.  Nawet  jeżeli  uda   się   nam  zmienić
swoje życie, nie oznacza to, że tak już będzie zawsze. Jeżeli
nie   będziemy   poświęcać   odpowiednio   dużej   uwagi   temu,   to

background image

może zdarzyć się tak, że po jakimś czasie problemy powrócą.
Nauczeni   dotychczasowymi   doświadczeniami   musimy   więc
mieć się na baczności, aby nasze postępowanie nie zamieniło
życia z powrotem w bagno. Wyobraźcie sobie działkowca, który
doprowadził  do   ładu   bardzo   zaniedbaną   i  zarośniętą   działkę.
Poświęcił temu wiele swojej energii i czasu, ale dzięki temu jego
działka   wygląda   jak   rajski   ogród.   Jeżeli   uzna   on,   że   już   nic
więcej   nie   musi   robić,   to   po   pewnym   czasie   działka   znowu
zarośnie.   Nie   od   razu.   Najpierw   pojawią   się   małe   chwasty,
szkodniki,   chaszcze   dopiero   będą   wzrastać.   Nic   nie   będzie
niepokoić działkowca. W którymś momencie spada deszcz, a
następnie   w   ciągu   kilku   bardzo   gorących   i   słonecznych   dni
chaszcze   wyrastają   nagle   jak   spod   ziemi.   Wtedy   dopiero
przerażony działkowiec ocknie się, kiedy jego życie (działka) na
powrót zarosła chaszczami.

Nigdy nie możemy spocząć na laurach. Cały czas musimy

kontrolować siebie i analizować swoje życie, a wszelkie jego
chwasty wyrywać z korzeniami puki są jeszcze małe. Bezmy-
ślne życie zawsze będzie dla nas ze szkodą, dlatego ważne
jest, aby przynajmniej co jakiś czas poświęcić mu trochę uwagi i
wykonać jego przegląd. Skoro wykonujemy  przeglądy techni-
czne   swoich   samochodów,   aby   mieć   pewność,   że   nie   będą
zagrożeniem dla naszego zdrowia i życia, o ile bardziej więc
powinniśmy mieć kontrolę nad swoim życiem. Nie jest przecież
tajemnicą, że jeżeli coś pozostawimy samemu sobie, to zawsze
będzie to zmierzało w stronę destabilizacji i chaosu. Nadzór i
kontrola jest więc konieczna. Od tego więc zacznijmy. Stańmy
się dla swojego życia dobrym gospodarzem. Zajmijmy się nim
nie   tylko   w   kryzysowych   sytuacjach,   ale   także   na   co   dzień,
próbując do tych kryzysowych sytuacji nie dopuścić. 

background image

                                   Pierwsze działania

Zanim rozwiniemy pełną moc w swoich działaniach zmiany

życia, warto na początek zacząć od czegoś łatwego, niewyma-
gającego od nas dużej energii, ani siły. Z początku trudno nam
będzie   zrobić   cokolwiek.   Depresja   i   zniechęcenie   będą   nas
trzymały tak mocno, że uczynienie czegokolwiek wydawać się
będzie ponad nasze siły. To jest jeden z najtrudniejszych dla
nas  okresów.  Później  już  jakoś  idzie.  Energia  życiowa,  która
zacznie być uwalniana, zasili nas do dalszych działań. Będzie
jej na tyle dużo, że zamiast myśleć o śmierci, powoli zaczniemy
wracać   do   życia,   a   nawet   angażować   się   w   nie.   Nie   ma   co
ukrywać, że w tym pierwszym okresie do większości będziemy
musieli się wręcz przymuszać. Dla naszego własnego dobra nie
możemy sobie odpuścić. Choć to będzie niemiłosiernie ciężkie,
musimy poprzez rozum zmusić się do działania. Nie ma innego
sposobu. Jeżeli sami się nie zaangażujemy, to nikt, ani nic nam
nie pomoże, żadne tabletki, żadni terapeuci. Każdy psychote-
rapeuta wymaga od swojego pacjenta zaangażowania i działa-
nia. W końcu nie jest on cudotwórcą. Jest tylko kimś w rodzaju
przewodnika, który uzbrojony w naukową wiedzę prowadzi nas
krok po kroku, aż uznamy, że jesteśmy już na tyle silni, iż dalej
sami sobie poradzimy. 

background image

Jeżeli czujemy w sobie dość mocy na samodzielne odmie-

nianie swojego życia, terapeuci nie będą nam potrzebni. Każdy
jest w stanie zrobić to sam, choć musi się w to mocno zaanga-
żować. Ten pierwszy okres można porównać do siłacza, który
próbuje   przeciągnąć   kilkutonowy   tir,   ciągnąc   go   za   linę.   Ci,
którzy   oglądali   w   telewizji   pokazy   siłaczy   wiedzą,   że   jest   to
możliwe.   Wiedzą   także,   że   najtrudniejszy   okres   to   pierwsze
sekundy,   kiedy   musi   wytężyć   siły,   aby   ruszyć   samochód   z
miejsca. Potem już idzie w miarę łatwo, pod warunkiem jednak,
że się nie zatrzyma. Z odmienianiem swojego życia jest podo-
bnie. Najtrudniej jest ruszyć z miejsca. Potem już jakoś będzie
szło. Nie martwy się więc na zapas skąd weźmiemy na to siły i
czy w ogóle temu podołamy. Skupiajmy się zawsze na bieżą-
cym, małym kroczku, który zamierzamy zrobić. Nie myślmy o
tym, jak daleka droga jeszcze przed nami, ani o tym, kiedy to
się   w   końcu   skończy.   Skoczy   się   wtedy,   jak   przyjdzie   czas.
Potrzebne są tutaj cierpliwość i spokój. Panika ani rozpacz nie
tylko, że w niczym nam nie pomogą, ale wręcz będą spowalniać
nasze działania. Bądźmy jak ta mała mrówka, która bierze się
za odbudowę swojego mrowiska, nie tracąc czasu na zbędne,
bezowocne jęki i żale.

Duża część metod pomocnych nam w zmianie życia będzie

wymagała od nas dużo siły i zaangażowania. Aby więc rozru-
szać tę bezwładną masę, jaką jest nasze życie, posłużymy się
na początek prostszymi metodami. Przygotują one podstawy do

background image

dalszych,   trudniejszych   działań,   oraz   dadzą   nam   siłę   do   ich
wykonania. Poniżej omówimy poszczególne metody. Nie należy
za bardzo sugerować się kolejnością, w jakiej są tu przedsta-
wione. Wszystkie one są istotne w tym pierwszym okresie i w
miarę możliwości należy je stosować równolegle z pozostałymi.

Oczyść swoje życie z negatywnych sytuacji

Jak często sprzątamy w swoim mieszkaniu? Zazwyczaj na

tyle często, aby nie widzieć na meblach kurzu. Gdybyśmy nie
sprzątali   nasze   gniazdko,   szybko   zamieniłoby   się   w   chlew.
Podobnie jest z naszym komputerem. Jeżeli nie będziemy sy-
stemu co jakiś czas oczyszczać i optymalizować, zacznie on
coraz bardziej spowalniać, aż w końcu praca na nim stanie się
nie do zniesienia. Jak widzimy, czystość i porządek potrzebne
są wszędzie. Odnosi się to także do naszego życia. Krocząc
nim,   zbieramy   po   drodze   różne   rzeczy.   Nie   mówimy   tutaj   o
rzeczach materialnych. Mamy na myśli różnego rodzaju sytua-
cje, doświadczenia, przeżycia, znajomości, zachowania, przy-
zwyczajenia itd. Chcąc brać większy (aktywny) udział w kszta-
łtowaniu naszego życia, powinniśmy co jakiś czas robić w nim
porządek, podobnie jak w domu. 

Nie wszystkie rzeczy są nam potrzebne. Niektóre z nich są

wręcz szkodliwe dla naszego szczęścia. Należy je zatem „wy-
rzucić”.   Trudno   budować   swoje   szczęście,   kiedy   w   naszym
życiu są dywersanci w postaci działających na nas negatywny-
ch sytuacji. Musimy się ich pozbyć. Najpierw musimy przyjrzeć
się naszemu życiu i otoczeniu... Ponieważ analizę siebie i swo-
jego życia mamy już za sobą, nie powinno to nastręczać nam
większych problemów. W tej chwili szukamy takich sytuacji w
naszym życiu, które źle na nas wpływają, które w jakiś sposób
sprawiają,   że   czujemy   się   źle   i   nieszczęśliwie.   Możliwości
wbrew pozorom nie ma dużo. Przedstawimy je kolejno, razem
ze sposobami ich oczyszczenia.

background image

1. Zła praca

Jest   to   jeden   z   klasyków.   Duża   część   ludzi   narzeka   na

swoją pracę. Jedni czują się w niej trochę lepiej, inni wręcz nie
mogą   jej   znieść.   Narzekamy   na   małe   zarobki,   wyzysk,   brak
szacunku względem nas ze strony kierownictwa, dokuczanie ze
strony współpracowników i wiele innych powodów. Cokolwiek
by to nie było, wywołuje w nas szereg negatywnych uczuć i
emocji. Niszczą nas one każdego dnia, zabierają bardzo dużą
część radości z naszego życia. Jest to sytuacja tak oczywista,
że nie potrzebujemy nawet długo się nad tym zastanawiać. 

Chcąc poprawić swoje życie, poziom szczęścia, jakie od-

czuwamy, dobrze byłoby więc, gdybyśmy takiego zgnitka wy-
rzucili ze swojego życia. Należy sobie uzmysłowić, że przecież
z zakładem pracy nie braliśmy ślubu. W każdej chwili możemy
się przecież rozstać. Jedną z cech człowieka, która może spra-
wiać po pewnym czasie problemy to właśnie przywiązanie. Zbyt
łatwo przywiązujemy się do kogoś lub czegoś. Uważamy, że tak
musi być. Choć zdajemy sobie sprawę z tego, że możemy to w
każdej   chwili   zakończyć,   jednak   jakoś   brakuje   nam   ikry,   aby
pozbyć się tego balastu. Trudno jednak oczekiwać, aby coś sa-
mo zmieniło się na lepsze. Oczywiście zwalnianie się z pracy
natychmiastowo byłoby bardzo nierozsądne, aczkolwiek w nie-
których przypadkach, zwłaszcza mając odłożone jakieś oszczę-
dności, możemy to zrobić, jeżeli uznamy, że tak będzie najle-
piej. Praca jest bardzo ważna, ale nie najważniejsza. Najwa-
żniejsze   jest   to,   abyśmy   w   tym   życiu   nie   czuli   się   jak   na
zesłaniu. Prędzej, czy później znajdziemy w końcu inną pracę.
Czy lepszą? Nie wiadomo. Czas pokaże. 

Jeżeli tylko jesteśmy w stanie, powinniśmy zostać na razie

w tej pracy, w jakiej jesteśmy. Musimy przecież z czegoś żyć.
Chodzi o to, aby rozpoznać problem i go naprawić. Nie zawsze
trzeba się zwalniać. Czasami wystarczy tylko porozmawiać ze
źródłem naszych problemów, jeżeli jest to człowiek. W niektóry-
ch przypadkach wystarczy rozmowa z majstrem lub kierowni-
kiem, aby skierował nas na inną zmianę lub na inne stanowisko.

background image

Dopiero po wyczerpaniu wszystkich możliwości, jeżeli nic już
nie pomaga, pomyślmy o zmianie pracy. Nie róbmy jednak tego
nieprzemyślanie. Nie sztuka się zwolnić. To każdy głupi potrafi.
Sztuka znaleźć pracę, zwłaszcza lepszą od poprzedniej. Miejmy
więc w postanowieniu, że chcemy zmienić pracę, ale nie róbmy
tego do czasu, puki nie znajdziemy sobie innej.

Kiedy   znajdziemy   ofertę   pracy,   która   nas   zainteresuje,

dobrze jest przed ubieganiem się o nią lub w trakcie ubiegania
się,   przeprowadzić   coś   w   rodzaju   wywiadu   środowiskowego.
Powinny nas zainteresować następujące kwestie:

Jak się tam pracuje: dobrze, średnio, czy źle,

Ile godzin dziennie trzeba pracować: 8, 12, a może więcej?

Czy sobota i niedziela to dni wolne, czy trzeba przyjść do
pracy,

Jaka jest atmosfera wśród pracowników,

Czy kierownictwo zakładu, zwłaszcza nasi przyszli przeło-
żeni są „normalnymi” ludźmi, czy szanują swoich podwła-
dnych,

Czy zawierana umowa będzie umową o pracę, czy umową-
zlecenie, bez płaconego ZUS-u,

Jakich zarobków możemy się spodziewać,

Czy firma wypłaca wynagrodzenia w terminie, czy zdarza
się jej zalegać z płatnościami.

Odpowiedzi na powyższe pytania uzyskamy od ludzi, od

znajomych,   rodziny,   sąsiadów,   którzy   tam   pracują   lub   znają
kogoś,   kto   tam   pracował   lub   nadal   pracuje.   Wystarczy   tylko
popytać, jeżeli nie osobiście (bo np. nie lubimy rozmawiać z
ludźmi lub odepchnęliśmy od siebie innych), to przez kogoś, z
kim   utrzymujemy   jakąś   znajomość   i   zrobiłby   to   dla   nas.   Na
część   z   tych   pytań   uzyskamy   odpowiedź   bezpośrednio   u
przyszłego pracodawcy. Jeżeli warunki nie będą nam odpowia-
dać i nie chcemy, zmieniając pracę, trafić z deszczu pod rynnę,

background image

odpuśćmy sobie taką ofertę. Będą jeszcze inne. Nawet jeżeli
przeszliśmy już rozmowę kwalifikacyjną, możemy się wycofać.
Nikt nas przecież nie zmusi do pracowania w firmie, która nam
nie odpowiada.

Tak się przyjęło, że to pracodawca wybiera sobie pracowni-

ków,   którzy   w   jego   firmie   będą   pracować.   Stąd   konieczność
zgłaszania swoich aplikacji, CV, przechodzenia przez rozmowy
kwalifikacyjne   itd.   Ludzie   godzą   się   na   to   z   uwagi   na   duże
bezrobocie i biorą, co jest. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie,
aby   nie   tylko   pracodawca   wybierał   dla   siebie   odpowiednich
ludzi. Ubiegający się o pracę także mogą wybierać dla siebie
odpowiedniego   pracodawcę.   Zazwyczaj   tego   się   nie   robi,
ponieważ ludzie są zbyt stłamszeni przez życie, przez państwo i
raczej będą się cieszyć (choć z czasem z wielkim bólem), że w
ogóle mają pracę. Jeżeli stać nas na to, nie tylko mentalnie, ale
także finansowo, możemy z pracodawcą postępować podobnie,
jak on to robi z kandydatami. Nie musimy wtedy przychodzić do
niego na kolanach i całować po rękach za to, że dał nam pracę.
Możemy spotkać się z nim jak równy z równym. Jeżeli dogada-
my się i będziemy chcieli ze sobą współpracować to dobrze.
Jeżeli nie, to nie. Świat się nie zawali. Taką pozycję możemy
sobie   zbudować   tylko   wtedy,   kiedy   mamy   odłożonych   dość
pieniędzy   na   życie,   aby   pozostać   dłuższy   czas   bez   pracy,   a
mimo   to   dyktować   warunki.   Aby   pomóc   sobie   zdobyć   taką
pozycję skorzystajmy z rozdziału pt. „System zabezpieczenia
finansowego”.

2. Nuda

Bardzo cenimy sobie wolny czas, kiedy po wielu godzinach

spędzonych   w   pracy   możemy   w   końcu   usiąść   wygodnie   w
fotelu i wypocząć. Marzymy wręcz o długim urlopie, podczas
którego rozplackowani na plaży oddawać się będziemy słodkie-
mu nieróbstwu. Bywają jednak ludzie, którym nadmiar wolnego
czasu szkodzi. Są dwie grupy takich osób. Pierwszą stanowią

background image

ludzie   prości,   którzy   nie   mają   żadnych   lub   prawie   żadnych
zainteresowań,   pasji,   niczego   czemu   mogliby   się   oddać.   W
drugiej grupie znajdują się osoby o różnym poziomie rozwoju.
Utknęli   oni   jednak   w   pewnego   rodzaju   zamkniętym   kręgu
problemów ze swoją psychiką. Ich siły witalne zostały sparaliżo-
wane. Mogliby coś robić, zająć się czymś, jednak depresja  i
apatia zbyt mocno ich zniewoliły.

Cechą wspólną obu grup jest problem z wolnym czasem.

Nie wiedzą jak go zapełnić. Przychodzą z pracy do domu i czują
się jak w więzieniu. Bardzo często są to ludzie samotni, tacy,
którzy nie założyli własnej rodziny. Nie jest to przypadek. Ludzie
świadomie   lub   podświadomie   wyczuwają,   że   mamy   ze   sobą
problem, w związku z tym nie jesteśmy dla nich zbyt atrakcyjni,
nie uważają nas za dobry materiał do zakładania rodziny. Jest
to taki mechanizm obronny matki Natury, aby ciągłość gatunku
zapewniały tylko najsilniejsze i najzdrowsze osobniki. Mecha-
nizm ten widoczny jest w całym świecie zwierząt.

Panosząca się wszędobylska nuda oraz poczucie osamo-

tnienia   sprawiają,   że   zaczynają   nas   nękać   negatywne   myśli,
które jeszcze bardziej wzmagają cierpienie. Odczuwamy znie-
chęcenie do wszystkiego oraz żal, że nikt się nami nie interesu-
je, że moglibyśmy umrzeć i nikt by się tym nie przejął. Mamy

background image

wręcz żal do całego świata. Trudno nam sprecyzować dlacze-
go. Po prostu winimy go za nasze nieszczęście w życiu. Do-
strzegając w sobie taką cechę, musimy zrobić z nią porządek.
Wolny czas jest błogosławieństwem, ale wykorzystywanie go do
dołowania się jest bardzo dla nas szkodliwe. 

Terapię musimy prowadzić dwutorowo. Z jednej strony mu-

simy poprawić funkcjonowanie swojej psychiki, aby generowała
inne (czytaj: pozytywne) myśli. Jest to trudne zadanie, wymaga-
jące   wielu   miesięcy   pracy   nad   sobą,   więc   w   tym   pierwszym
okresie   nie   uda   się   tego   zrobić.   Wystarczy   na   początek,   że
zrealizujemy drugą, łatwiejszą część tej terapii. Jest ona bardzo
prosta,   nie   musimy   posiadać   żadnej   zaawansowanej   wiedzy.
Wystarczy   tylko   rozpoznać   problem.   Polega   on   na   wolnym
czasie, który pozwala „zainfekowanym” myślom panoszyć się w
naszym życiu. Musimy więc znaleźć coś, co pozwoli nam ten
wolny czas zapełnić. Najlepiej jakby było to jakieś wciągające
zainteresowanie. Kiedy umysł będzie zajęty rozwijaniem pasji,
nie będzie miał dużo okazji na wytwarzanie „chorych” myśli. Nie
załatwi   to   problemu   całkowicie,   ale   z   pewnością   mocno   go
ograniczy. Będzie to dobry zaczątek do dalszych działań. Pa-
miętajmy, że w tym pierwszym okresie ważny jest jakikolwiek
sukces, nawet mały. Niech to będzie ograniczenie negatywnych
myśli tylko o dwadzieścia procent. W naszej sytuacji będzie to
jednak dużo. Kiedy nabierzemy sił i wprawy będziemy osiągać
znacznie większe sukcesy. Na razie musimy zadowolić się tym,
co jest w naszym zasięgu.

Znalezienie sobie zainteresowania to najlepsza w tym przy-

padku metoda. Szerzej piszemy o niej w osobnym rozdziale.
Jeżeli nie jesteśmy w stanie na razie niczego dla siebie znaleźć,
pomyślmy o innych sposobach zajmowania sobie czasu. Jest
ich wiele, aczkolwiek każdy z nich wymaga od nas zaangażo-
wania i często trzeba ruszyć się z domu. Przedstawmy kilka
najbardziej powszechnych sposobów:

Spacery

background image

Spacerować można na łonie natury lub na łonie cywilizacji,

oglądając   na   przykład   sklepowe   wystawy.   Jeżeli   nie   chcemy
spacerować sami, znajdźmy w swoim otoczeniu kogoś, kto też
nie chce samemu spacerować i chętnie z nami pójdzie. Space-
rując we dwójkę, zajmiemy czas rozmową. Wymienimy swoje
poglądy, czasem się może wyżalimy... Zawsze coś się będzie
działo.   Spacerując   samemu   na   łonie   natury,   w   parku   czy   w
lesie, poobserwujmy przyrodę, drzewa, kwiaty, zwierzęta duże i
małe. Niech będą dla nas nauką i inspiracją. Nawet najmniejszy
robaczek pokaże nam, że w życiu nie ma czasu na zamartwia-
nie się. Trzeba po prostu robić swoje. Możemy nawet poekspe-
rymentować i stawiać im na drodze różne przeszkody. Nigdy nie
ujrzymy z ich strony wyciągniętej łapki i nie usłyszymy złorze-
czeń pod naszym adresem ani nigdy też nie ujrzymy ich siedzą-
cych i płaczących nad swoim ciężkim losem. Ujrzymy tylko chęć
pokonania przeszkody lub zmianę swojego „rozkładu jazdy” i
szybkie dostosowanie się do nowych warunków. Przypatrzmy
się także ptakowi, który siedząc na gałęzi, wyśpiewuje swoje
arie w próżnię. Nie zastanawia się, czy ktoś go słucha i czy w
związku z tym jest sens śpiewania. On po prostu robi swoje. Są
to dla naszego rozstrojonego życia nieocenione nauki. Czerpmy
z tego korzyść. W końcu jesteśmy częścią tej przyrody.

background image

Imprezy i spotkania okolicznościowe

Zapoznajmy się z ofertą naszego Domu Kultury. Co jakiś

czas organizuje on różne wydarzenia, wystawy fotografii, mala-
rstwa,   programy   artystyczne,   kabaretowe,   wieczorki   poezji...
Nie musimy się tym bardzo interesować. Najważniejsze, aby-
śmy wyszli z domu, z tego zaklętego kręgu. Zmienimy w ten
sposób na chwilę otoczenie, zobaczymy coś innego niż cztery
ściany, może z kimś porozmawiamy... Już tę godzinę lub dwie
zagospodarujemy w jakiś bardziej sensowny sposób niż doło-
wanie się.

Wstąpmy do Domu Kultury. Zazwyczaj prowadzi on różne-

go rodzaju spotkania i kółka pasjonatów. Najczęściej spotkamy
się z klubem przyjaciół książki, filmu, fotografii, z jakimś kółkiem
poetyckim lub muzycznym... Mogą być też inne, związane na
przykład   z   tańcem,   śpiewem,   robótkami   ręcznymi,   cokolwiek.
Spróbujmy znaleźć coś dla siebie. Jeżeli nie chcemy brać akty-
wnego udziału w takich grupach, możemy przecież przychodzić
jako sympatycy kółka, aby posiedzieć i popatrzeć.

Nie tylko Dom Kultury organizuje czas mieszkańcom. Jeżeli

w naszym mieście znajduje się Szkoła Muzyczna lub Ognisko
Muzyczne,   oni   także   organizują   różnego   rodzaju   koncerty   i
występy, często wręcz za darmo, nie trzeba nawet nic płacić.
Mogą   także   istnieć   w   naszym   mieście   różne   prywatne   kluby
typu Klub Kobiety Aktywnej lub Klub Seniora... Warto zapoznać
się z ich ofertą i spróbować znaleźć coś dla siebie. Nie możemy
narzekać   na   brak   sposobów   spędzania   wolnego   czasu.   Jak
dobrze rozejrzymy się po swoim mieście, znajdziemy ich wiele.
Zechciejmy tylko ruszyć się z domu. Jeżeli w naszym mieście
oferta jest za skromna, skorzystajmy z ofert innych, okolicznych
miast.   Nikt   nas   stamtąd   nie   wygoni   za   to,   że   pochodzimy   z
innego miasta.

Działalność charytatywna i wolontariat

Masz za dużo wolnego czasu? Nie wiesz co z nim zrobić?

background image

Poświęć   go   innym.   Nie   musisz   robić   tego   sam,   aczkolwiek
możesz. To od ciebie zależy. Możesz pomagać osobom starym,
zniedołężniałym, chorym dzieciom, komukolwiek. Na pewno w
twoim   mieście   znajdują   się   instytucje   pomagające   innym.
Zapytaj,   czy   nie   przydałbyś   się   do   czegoś.   Gdziekolwiek   nie
trafisz, będzie to dla ciebie z korzyścią. Szybko zauważysz, że
nie tylko ty pomagasz, ale także sam korzystasz z „pomocy”
swoich podopiecznych. Spotkanie i pomoc ludziom, którzy mają
w życiu o wiele gorzej niż ty, zacznie cię odmieniać. Tę zmianę
zauważysz bardzo szybko. Jest to dobra terapia dla wszystkich
życiowych malkontentów. Z pewnością pomoże i tobie.

Czytanie książek

Czytanie   książek   było   kiedyś   czymś   tak   normalnym,   jak

powszedni chleb. Z chwilą rozwoju telewizji i internetu zostało
przez nie wyparte. To błąd. Czytanie bardzo nas rozwija. Rozwi-
ja   naszą   wyobraźnię,   wrażliwość,   emocjonalność,   świado-
mość... Wiele różnorodnych korzyści. Może powstać pytanie, po
co czytać, skoro można obejrzeć film w telewizji? Różnica jest
jednak spora. Po pierwsze, oglądanie telewizji nie rozwija nas
tak bardzo, jak czytanie książek. W telewizji wszystko mamy
podane  na tacy.  Przy czytaniu  książek musimy  jednak szare
komórki bardziej wysilić, chociażby po to, aby wyobrazić sobie
to, co czytamy. Drugą ważną różnicą jest to, że telewizja coraz
bardziej zalewa nas mentalnym badziewiem. Oglądacie  dużo
filmów,   zwłaszcza   amerykańskich?   Zwróćcie   uwagę,   że   wię-
kszość z nich ma stałe elementy, takie jak:

pościg samochodem,

podczas pościgu zawsze zostaje rozwalony kosz na śmie-
ci,   budka   telefoniczna,   wóz   z   warzywami   lub   cokolwiek
innego, co można by „rozwalić”,

obecność   pięknej,   seksownej   kobiety   w   głównym   wątku

background image

filmu, często bardzo agresywnej, wykorzystującej przemoc
wobec innych,

sceny erotyczne, często bardzo odważne, nawet w filmach
dalekich od erotyzmu, np. w filmach sensacyjnych.

To   sprzedaje   się   najlepiej.   Aby   podnieść   „atrakcyjność”

filmu prawie każdy film posiada więc ww. elementy. Nie będzie
to przesadą, jeżeli powiemy, że oglądanie współczesnej kine-
matografii masowej jest w większości przypadków ze szkodą
dla nas. Ubożeje nasza wrażliwość, mentalność, osobowość,
moralność, wszystko po kolei. 

Obcowanie z książką sam na sam daje nam sposobność

do wejścia w inny świat. Nie jest on tak zły i agresywny jak w
filmie. Poznajemy różne sposoby wypowiadania swoich myśli,
dzięki czemu sami stajemy się później bardziej elokwentni. 

Trudno przeczytać książkę w jeden dzień. Takie rozłożenie

poznawanej   historii   w   czasie   sprawia,   że   -jeżeli   historia   jest
wciągająca-   zaczynamy   inaczej   w   ciągu   dnia   funkcjonować.
Przeżycia bohaterów książki zaczynają nas rozpalać do tego
stopnia, że nie możemy doczekać się, kiedy znów będziemy
mogli przeczytać choć jeden rozdział. Ten płomień, który w nas
powstanie przyda się do pobudzenia naszej psychiki i zwiększy
energię potrzebną do zmiany swojego życia.

background image

3. Awersja do ludzi

Nie lubisz kontaktów z ludźmi? Nie lubisz z nimi rozma-

wiać,   patrzeć   na   nich?   Nie   zmuszaj   się.   Co   prawda   jest   to
oznaka   zachowania   aspołecznego,   ale   jeżeli   będziesz   się
zmuszał, to i tak niewiele dobrego z tego wyjdzie. Bez względu
na to, skąd ta niechęć wypływa, zaakceptuj to, jako część twojej
obecnej   natury.   Jeżeli   jesteś   typem   samotnika   i   dobrze   się
czujesz w swoim towarzystwie, nie potrzebujesz bliskich konta-
któw z ludźmi, zaakceptuj to. Nie dręcz się z tego powodu, że
nie   jesteś   taki,   jak   inni.   Masz   prawo   do   swojej   inności.   Być
może za jakiś czas, jak bardziej rozwiniesz się duchowo, coś
się w tym względzie zmieni. W tej chwili jednak niech nie zajmu-
je to twojej uwagi. 

Jeżeli   twoja   niechęć   do   ludzi   ma   podłoże   psychiczne   i

wynika ze złych doświadczeń życiowych, także pozostaw ten
problem na później. Niech cię on nie dręczy. Unikaj spotkania z
ludźmi, jeżeli sytuacje te źle na ciebie wpływają. Nie potrzebu-
jesz w tej chwili aktywnych ognisk zapalnych dla twojej psychiki,
przeciwnie wręcz, musisz ograniczyć ich ilość do minimum, aby
nie bombardowały cię negatywnymi odczuciami. Nie przejmuj
się swoją aspołecznością. Kiedy zaczniesz rozwijać się emocjo-
nalnie   i   duchowo   zmiana   zacznie   zachodzić   samoistnie,   bez
specjalnego zaangażowania z twojej strony. Twój stan bowiem
jest reakcją wtórną innych problemów. Kiedy zaczniesz zmie-
niać swoje życie, usuniesz źródła problemów, to znikną także
negatywne reakcje, jakie wywoływały. Uzbrój się więc w cierpli-
wość i pozwól sobie na izolację od ludzi. Pamiętaj, że zawsze
był to dobry sposób dla tych, którzy chcieli bardziej zaangażo-
wać   się   w   swój   rozwój.   Niektórzy   pustelnicy   pozostawali   na
całkowitym   odludziu   przecież   wiele   długich   lat,   zanim   nie
wracali odmienieni do społeczeństwa. Bądź więc takim współ-
czesnym pustelnikiem, jeżeli czujesz się przez to lepiej. Ogra-
niczy to twoje negatywne emocje i pozwoli bardziej skupić się
na rozwiązywaniu swoich problemów.

background image

4. Oglądanie telewizji

Jeżeli   oglądanie   filmów   lub   innych   programów   telewizyj-

nych wyzwala w tobie wiele negatywnych emocji i ogólnie źle
wpływa na twoją psychikę, samopoczucie, to zrób z tym porzą-
dek. Jedną z pierwszych wielkich zmian w moim życiu (jeszcze
w dzieciństwie), oprócz przyjęcia filozofii anty-kariery, było wła-
śnie   uświadomienie   sobie,   że   oglądanie   telewizji   to   nie   jest
żaden obowiązek. Jeżeli nie ma niczego ciekawego lub odpo-
wiedniego dla nas, wcale nie musimy siedzieć i oglądać. Może-
my przełączyć kanał, a jeżeli nigdzie nie ma nic mądrego, nic
nie stoi na przeszkodzie, aby telewizor wyłączyć. Po to ma on
taki czerwony przycisk, aby decyzja należała do nas. 

W późniejszym czasie stworzyłem sobie wideotekę z odpo-

wiednimi dla siebie filmami i, jak tylko nie ma w telewizji nic
ciekawego   (czyli   zazwyczaj),   to   oglądam   wyselekcjonowane
filmy z własnej filmoteki. Co zrobić, kiedy nie posiadamy takiego
zaplecza?   Po   raz   kolejny   kłania   się   tu   problem   z   brakiem
zainteresowań.   Jeżeli   posiadamy   wiele   zainteresowań,   wyłą-
czenie   telewizora   będzie   dla   nas   bardzo   łatwe,   ale   jeżeli
telewizja jest jedynym sposobem organizowania swojego wo-
lnego czasu, będzie to dla nas coś tak strasznego, jak ampu-
tacja ręki.

W jaki sposób telewizja może źle wpływać na naszą psy-

chikę?   Przeważnie   dotyczy   to   ludzi,   którzy   zainfekowani   są

background image

różnego rodzaju negatywnymi wspomnieniami lub którym nega-
tywne doświadczenia z ludźmi wpłynęły na prawidłowe funkcjo-
nowanie psychiki, jak chociażby ludzie z poprzedniego przykła-
du.   Ludzie   tacy   są   nieustannie   bombardowani   negatywnymi
myślami, które zaraz wywołują w organizmie także negatywne
reakcje takie, jak złość, żal, smutek, nerwicę, rozpacz i wiele
innych. Podczas oglądania filmu, różnych sytuacji i zachowań,
psychika odnajduje skojarzenia do swoich negatywnych prze-
żyć   z   przeszłości   i   nasz   wewnętrzny   horror   zaczyna   się   od
nowa. W ten sposób film skądinąd neutralny w wymowie staje
się dla nas źródłem negatywnych emocji i reakcji. Jeżeli więc
uważamy,   że   ludzie   są   podli   i   nie   godni   zaufania   i   dlatego
brzydzimy   się   nimi,   to   jak   tylko   w   filmie   zobaczymy   takie
zachowania, zaraz wywoła to w nas negatywne reakcje psychiki
i   organizmu.   W   innym   przypadku,   jeżeli   w   swoim   życiu
doświadczyliśmy zdradę ukochanej osoby i mocno to przeżyli-
śmy, więc ilekroć podobną sytuację ujrzymy w filmie, tylekroć
wywoła ona w nas odnowienie się rany i wywoła negatywne
reakcje organizmu. Nasz nastrój popsuje się na pewno. 

Przeanalizujmy   swój   czas   spędzany   przed   telewizorem.

Czy nie jest on źródłem negatywnych emocji w naszym życiu?
Jeżeli tak, zdemaskujmy te źródła, czy są to przeważnie filmy
sensacyjne, dramaty, horrory, może programy publicystyczne, a
może dziennik telewizyjny? Znając dokładnie typy programów,
które   źle   na   nas   wpływają,   ograniczajmy   ich   oglądanie.   Nie
musimy   przecież   ich   oglądać.   Nikt   nas   do   tego   nie   zmusza.
Podobnie jest na przykład z horrorami. Jeżeli są one źródłem
naszych późniejszych koszmarów sennych bądź wywołują lęk
przy wchodzeniu do ciemnych pomieszczeń lub, jak tylko coś
stuknie, my siedzimy już jak na szpilkach, to oglądanie kolej-
nych takich filmów jest przecież bardzo niemądre. To my wybie-
ramy, co będziemy oglądać i od naszego wyboru dużo będzie
też później zależało.

Możemy także wykorzystać telewizję do poprawy swojego

życia. Jeżeli lubimy się śmiać, oglądajmy dużo filmów komedio-
wych i programów kabaretowych. Pozwolą nam one w jakiejś

background image

części rozładować swoje napięcia i poprawią ogólną kondycję
naszej psychiki. To świetny sposób na położenie podwalin pod
zmianę swojej psychiki. Od dawien dawna wiadomo, że śmiech
leczy,   a  ci,   którzy  dużo   się   śmieją,   wiodą   lepsze  i   zdrowsze
życie. Jest nawet taka forma psychoterapii, zwana śmiechote-
rapią. To naprawdę pomaga. W naszych domowych warunkach
oglądajmy codziennie jeden, dwa filmy lub odcinki serialu kome-
diowego, kabarety, a po kilku miesiącach zauważymy wyraźną
poprawę naszego samopoczucia i odczuwania świata. Dlacze-
go musi to trwać tak długo? Spowodowane jest to tym, że psy-
chika człowieka jest bardzo delikatna i jeżeli coś zostanie w nią
wgrane, to potrzeba potem długiego czasu, aby mogła się na
powrót   przestawić.   Warunek   jest   jednak   taki,   że   poprzednie
negatywne   bodźce   muszą   zostać   wyeliminowane,   a   przynaj-
mniej mocno ograniczone, a nowe, pozytywne bodźce, muszą
być pobudzane i wzmacniane. Dopiero w tych warunkach mo-
żna psychice „wgrać” nowy soft, używając języka technicznego.

Zwróćmy więc uwagę na to, co oglądamy i zadbajmy o to,

aby były to produkcje pozytywne. Jeżeli oglądając filmy, będzie-
my bombardować się widokiem zła, przemocy i demoralizacji
trudno oczekiwać, abyśmy mogli wznieść się na wyższy poziom
rozwoju.  To   zło,   które   oglądamy,   będzie   nas   ciągnęło   w   dół,
zamiast wzwyż. 

background image

Oczyść swoje życie z negatywnych ludzi

Nie tylko z sytuacjami w naszym życiu należy zrobić porzą-

dek.   Drugą   taką   grupą,   która   może   źle   na   nas   wpływać,   są
niektórzy   ludzie.   Obcując   z   nimi,   grzęźniemy   w   negatywnej
energii.   Mogą   to   być   znajomi,   przyjaciele,   rodzina,   sąsiedzi,
współpracownicy w zakładzie pracy, ktokolwiek. Charakteryzuje
ich wszystkich jedna cecha: po spotkaniu z nimi czujemy się
gorzej lub wręcz bardzo źle. Przyczyny tego mogą być dwoja-
kie: albo swoją osobowością i sposobem zachowania tłamszą
nas, albo biorąc udział w ich poczynaniach lub za ich sugestią,
źle na tym w życiu wychodzimy.

Likwidując źródła zła w naszym życiu dobrze więc zrobić

porządek i z takimi toksycznymi dla nas ludźmi. Przeanalizujmy
swoje życie pod tym kątem, czy nie ma w nim ludzi, którzy źle
na nas wpływają. Najlepiej zrobić to odcinając się emocjonalnie
od tych osób tak, jakbyśmy analizowali czyjeś życie. Nie bójmy
się   wniosków,   jakie   będą   się   pojawiać.   Świadomość   swoich
problemów jest bardzo ważna. Dzięki niej możemy w później-
szym czasie podjąć stosowne kroki naprawcze. Na tym pierw-
szym etapie analizy nie martwy się, że nie sposób zerwać z
nimi kontaktu, wyrzucić ich ze swojego życia. Tym będziemy
zajmować się później. W tej chwili najważniejsze jest to, aby
uświadomić sobie, że są oni jednym ze źródeł zła w naszym
życiu. Zatrzymajmy się na moment w tym miejscu i ukażmy ich
negatywny wpływ na nas i nasze życie. Nie personalizujemy tu
problemu,   ponieważ   źródłem   zła   w   naszym   życiu,   jak   już
wspomnieliśmy, może być ktokolwiek.

1. Krytykanci

Są to ludzie, którzy bez względu na to, co byśmy zrobili,

krytykują nas, wytykając błędy i podając przykłady, jak oni by to
zrobili   znacznie   lepiej.   Nie   zawsze   mają   zresztą   rację,   gdyż
może istnieć wiele równie dobrych rozwiązań, a poza tym, nie

background image

zawsze dobre rozwiązane dla jednego człowieka, będzie równie
dobre   dla   drugiego.   Każdy   musi   więc   wybierać   odpowiednie
rozwiązanie dla siebie.

Takie   demotywujące   słowa   krytyki   są   nie   tylko   źródłem

sporu, ale także źródłem niskiej samooceny dla ludzi o słabszej
psychice. Bez wątpienia tacy ludzie, którzy uprawiają krytykę
dla   samej   krytyki,   są   niekorzystni   dla   nas.   Jedyny   wyjątek
stanowi krytyka konstruktywna. Charakteryzuje się ona tym, że
jest   prawdziwa   i   poprzez   nią   otrzymujemy   od   świata   zewnę-
trznego informację zwrotną na temat siebie i swojego zachowa-
nia. Nie powinniśmy więc gardzić taką krytyką ani unikać ludzi,
którzy nam ją wypowiadają, wręcz przeciwnie, powinniśmy im
błogosławić za to, że dzięki ich sugestiom możemy dostrzec
swoje błędy i poprawić je. W ten sposób przecież też możemy
poprawiać swoje życie. 

Najgorzej   jest   wtedy,   gdy   w   towarzystwie,   nawet   swoich

przyjaciół nie ma nikogo, kto zechciałby nam zwrócić uwagę.
Jak   w   takiej   sytuacji   możemy   zmieniać   się   na   lepsze   bez
informacji zwrotnej z otoczenia? Warto to jasno podkreślić, że
często   sami   jesteśmy   temu   winni,   reagując   negatywnie   lub
agresywnie na takie zachowania. Zastanówmy się więc w tym
miejscu   także   nad   sobą,   czy   przypadkiem   swoją   reakcją   nie
zamykamy ust ludziom, których krytyka konstruktywna mogłaby
nam w czymś pomóc.

2. Szydercy

Szydercy, podobnie jak krytykanci lubują się w odnajdywa-

niu   w   nas   słabych   stron   i   ośmieszaniu   ich.   Często   ofiarami
takich ludzi stają się osoby w jakiś sposób odmienne od wię-
kszości ludzi. Mogą się różnić strojem, uczesaniem, pełnospra-
wnością, zachowaniem, wiarą, poglądami, wrażliwością, menta-
lnością,   duchowością,   czymkolwiek.   Szczególnie   narażeni   są
ludzie o słabej psychice. Kiedy szyderca wyczuje, że jego słowa
trafiają   na   podatny   grunt,   zaczyna   zachowywać   się   jak   wilk,

background image

który poczuł w walce krew, to znaczy nie odpuści już, puki nie
zagryzie swojej ofiary. Osoba taka z braku sił na podjęcie walki
stanie się źródłem uciechy dla otoczenia.

3. Ludzie złośliwi

Podobnie jak w poprzednim przypadku, kiedy ludzie tacy

wyczują podatny grunt, szybko staniemy się ofiarą ich niewy-
brednych   żartów.   Będą   nam   dokuczać   na   każdym   kroku,
czerpiąc z tego wyraźną przyjemność. Ich zaczepki, popycha-
nia, podstawianie nogi, czy inne działania sprawiają, że trudno
o tym zapomnieć i cieszyć się spokojnym, szczęśliwym życiem.

4. Ludzie kłótliwi

Są   ludzie,   którzy   z   byle   powodu   wszczynają   kłótnie   lub

tacy, którzy czerpią przyjemność z intelektualnych sporów. Ich
cechą  jest  to,  że  cokolwiek  byśmy  nie  zrobili  lub  powiedzieli
zawsze będzie źle. Zanegują wszystko. Relacje z takimi ludźmi
nie należą do najprzyjemniejszych. Nawet jeżeli -nauczeni do-
świadczeniem- przestaliśmy się denerwować w takich sporach
to   i   tak   odczuwamy   znużenie   i   zniechęcenie   w   obcowaniu   z
takim człowiekiem.

5. Ludzie agresywni

Do   ludzi   tych   zaliczamy   wszystkich,   którzy   cechują   się

agresją   słowną   lub   fizyczną,   także   tych   niezrównoważonych
emocjonalnie, którzy są bardzo wybuchowi tak, że bez kija nie
podchodź. Obcowanie z nimi podobne jest do przebywania w
pobliżu wulkanu. Nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnie  i jakie
przyniesie szkody. Iskrą zapalną może być cokolwiek: niewła-
ściwe słowo, gest, spojrzenie, zachowanie... Dla własnego bez-

background image

pieczeństwa i spokoju lepiej unikać takich ludzi.

6. Plotkarze

Nikt chyba nie lubi, kiedy ktoś zdradza innym nasze sekre-

ty. Jeżeli mówimy komuś coś w zaufaniu, oczekujemy, że słowa
te pozostaną między nami. Czasami ludzie tacy swoim gadul-
stwem   mogą   nam   bardzo   zaszkodzić.   Miejmy   to   zawsze   na
uwadze.

7. Wampiry energetyczne

Mianem tym określa się ludzi, którzy nie mają jakiś wido-

cznych negatywnych cech, ale po spotkaniu z nimi czujemy się
wyraźnie gorzej. Wygląda to tak, jakby wyssali z nas pozytywną
energię, stąd też ich nazwa. Nie robią ani nie mówią oni nicze-
go, co mogłoby nam sprawić przykrość lub ból, ale ich osobo-
wość i sposób zachowania sprawia, że czujemy, jak nasza ene-
rgia umyka z nas. 

Nie ulega wątpliwości, że przecież każdy z nas czerpie dla

siebie pozytywną energię z obcowania z drugim człowiekiem,
ale wampiry energetyczne w sposób naturalny dla siebie pusto-
szą   naszą   energetyczność   doszczętnie.   Poniekąd   to   nie   ich
wina. Tacy po prostu są. Więcej biorą, niż dają, często nawet
nie zdając sobie ze swojej właściwości sprawy.

8. Ludzie zdemoralizowani

Często w naszych otoczeniu znajdują się ludzie o bardzo

niskim poziomie rozwoju, wręcz ludzie zdemoralizowani, którzy
swoją postawą ciągną nas w dół. Należy wystrzegać się ich jak
ognia, gdyż w ich towarzystwie nic dobrego nas nie spotka. Jak
mówi   Pismo   Święte:  „Lepiej   z   mądrym   zgubić,   niż   z   głupim

background image

znaleźć”

Poziom naszego życia i szczęścia w nim uzależniony jest w

pewnym stopniu od środowiska, w którym się poruszamy. Jeżeli
otaczamy   się   ludźmi   złymi   i   zdemoralizowanymi   trudno   jest
prowadzić szczęśliwe życie, ponieważ jego elementy są nego-
wane przez takich ludzi. Trudno w takim towarzystwie znaleźć
wzmocnienie dla takich cech jak uczciwość, szczerość, praco-
witość, miłość, wrażliwość itp. Będą wzmacniane za to nasze
negatywne   cechy.   Bardzo   szybko   spowoduje   to,   że   zamiast
rozwijać się, nastąpi degradacja naszej moralności i mentalno-
ści.

9. Ludzie nadużywający alkoholu lub narkotyków

O szkodliwym wpływie nadużywania alkoholu lub narkoty-

ków nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Nie ma jednak nic
złego, jeżeli w towarzystwie spędzamy miło czas przy alkoholu.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczynamy go nadużywać.
Jest wyraźna różnica między piciem niedużych ilości alkoholu a
upijaniem się. Zachowanie takie jest ze wszech miar szkodliwe:

1. Degradacja wyższych uczuć (w dłuższej perspektywie cza-

sowej),

2. Kac trzymający nas przez prawie cały następny dzień,

3. Wzrost   prawdopodobieństwa   zrobienia   czegoś   złego   lub

głupiego, co zmieni nasze życie na gorsze.

Działania oczyszczające

Jak   widzimy,   wiele   jest   typów   człowieka,   które   będą   dla

naszego rozwoju szkodliwe lub niekorzystne. Jeżeli zbyt często

background image

przebywamy  w   towarzystwie  takich   ludzi,  nie   dziwmy  się,   że
trudno nam zmienić swoje życie na lepsze. Nie są oni oczy-
wiście   jedynym   winowajcą,   ale   z   pewnością   nie   stwarzają
dobrego dla nas podłoża do zmian. Ich działanie będzie wręcz
podcinało nam skrzydła i -jeżeli posiadamy słabą psychikę- bu-
rzyło pozytywne zmiany jakie uda się nam uzyskać. Tak, jak w
życiu codziennym omijamy na drodze przeszkody, aby nie zro-
biły nam krzywdy, tak samo musimy unikać ludzi, którzy źle na
nas wpływają. Przecież to nie jest żaden obowiązek, że konie-
cznie musimy wszystkich lubić i akceptować. Powinniśmy więc
zwracać uwagę na to, z kim się wiążemy lub z kim zacieśniamy
znajomość. Zawsze przecież mówiło się, że lepiej mieć jednego
prawdziwego przyjaciela, niż dziesięciu fałszywych. Nie patrzmy
na ilość, lecz na jakość.

Po zakończeniu analizy i wytypowaniu niekorzystnych dla

nas   ludzi   zastanówmy   się   teraz,   co   możemy   z   nimi   zrobić.
Możliwości jest trzy:

1. Porozmawianie   z   nimi,   aby   zmienili   swoje   zachowanie

względem nas,

2. Ograniczenie kontaktów z nimi,
3. Całkowite zerwanie kontaktów.

Nie bójmy się walczyć o swoje szczęście. Jeżeli są w na-

szym życiu ludzie, którzy niszczą naszą radość życia, zróbmy z
nimi porządek. Tam, gdzie jest to możliwe, zakończmy całkowi-
cie z nimi znajomość. Jeżeli nie jest to do końca możliwe, przy-
najmniej maksymalnie ograniczmy kontakt z nimi. To akurat nie
jest trudne. Wybierajmy zawsze to, co będzie dla nas lepsze.
Nie   musimy   przecież   spędzać   swego   czasu   w   towarzystwie
ludzi, którzy nas destabilizują. Nie bójmy się samotności. Odsu-
nąwszy od siebie gorsze towarzystwo i poprawiając swoją wa-
rtość jako człowieka, bez problemu znajdziemy ludzi z lepszego
towarzystwa, z którymi możemy się zapoznać. Nawet jeżeli nie
poznamy i tych znajomych w naszym życiu będzie mniej, to też
przecież   nie   będzie   to   koniec   świata.   Czasem   lepiej   pobyć

background image

trochę w samotności, niż w towarzystwie ludzi, którzy nas ogra-
niczają i deprymują. Przecież to dla nas ani przyjemność, ani
pożytek. Weźmy więc odpowiedzialność za siebie i nie zgadzaj-
my się na wszystko, co nam przynosi los. 

Zastanówmy się, kto z ludzi, którzy nas otaczają, jest szko-

dliwy i powiedzmy mu głośno: „Nie! Dosyć tego! Od tej chwili
nie masz wstępu do mojego nowego, lepszego życia!”. Otaczaj-
my się zawsze tylko ludźmi wartościowymi i pozytywnymi. Nie
degradujmy swojego człowieczeństwa w otoczeniu ludzi złych i
zdemoralizowanych. Nic pożytecznego z tego dla nas nie wyj-
dzie. Aby otoczyć się ludźmi wartościowymi, szlachetnymi, sami
nie możemy być gorsi. Dbajmy więc o to, abyśmy zasługiwali na
szacunek innych. Uzyskamy to dzięki swojemu zachowaniu  i
postawie życiowej. Nie bądźmy w ich oczach kimś wulgarnym i
aroganckim, bo zaliczą nas do grupy ludzi, których sami odrzu-
camy. Na zakończenie prezentujemy świetną naukę, w jaki spo-
sób kontrolować pod tym względem siebie:

Kiedy widzisz mędrca,

patrz jak mu dorównać,

kiedy widzisz głupca- 

zastanów się nad samym sobą.

                                    

(powiedzenie dalekowschodnie)

Oczyść siebie z negatywnej energii

Przygotowując grunt pod bardziej zaawansowane działania

mające   na   celu   zmianę   nas   samych,   musimy   na   tym   etapie
poczynić   odpowiednie   podstawowe   zmiany,   bez   których   nie
sposób będzie w późniejszym czasie, cokolwiek sensownego
zrobić. Do tej pory zajmowaliśmy się uporządkowywaniem świa-
ta zewnętrznego. To jednak nie wystarczy, aby w pełni osiągnąć

background image

trwałe   szczęście.   Musimy   jeszcze   zrobić   porządek   z   samym
sobą. Najwięcej bowiem zła w nasze życie wprowadzamy wła-
śnie   my   sami,   poprzez   niewłaściwe   myślenie,   niewłaściwe
postawy lub przyzwalając na opętanie się negatywnej energii.
Zazwyczaj jej źródłem są nasze obawy o przyszłość, negaty-
wne wspomnienia, żal do kogoś, zraniona miłość, kompleksy,
depresja lub inne zaburzenia psychiczne i wiele innych przy-
czyn. Nie sposób wszystkich wymienić.

Nic   tak   nie   psuje   naszego   życia   i   nie   niszczy   poczucia

szczęścia, radości jak negatywne myśli i emocje, które przejęły
nad   nami   kontrolę.  Aby   realnie   myśleć   o   poprawie   swojego
życia,   musimy   od   razu,   na   samym   początku   zrobić   z   nimi
porządek. Bez tego nigdy nie uda się nam wygrzebać z tego
bagna, w jakie zamieniło się nasze życie.

Opisywane poniżej techniki są więc punktem obowiązko-

wym dla każdego, kto chce trwale zmienić swoje życie. Są to
bardzo potężne działa zdolne rozbić każde mury i fortyfikacje,
które   w   nas   powstały,   a   z   których   zło   atakuje   nasze   życie
każdego dnia. Wysyłanie w tej chwili wojska będzie taktyczną
pomyłką. Puki nie zniszczymy tych murów, nic oni nie wskórają.
Stracimy tylko czas i energię. Najpierw musimy więc, przynaj-
mniej z grubsza, oczyścić się z tych negatywnych energii, jakie
w nas są, porobić jakieś wyrwy w murach, przez które mogli-
byśmy wprowadzić żołnierzy (bardziej subtelne techniki) i ataku-
jąc przeciwnika z dwóch stron, pokonać go w szybkiej walce.

Ta część zmiany swojego życia należy do najprzyjemniej-

szych, aczkolwiek przyjemność ta okupiona jest bardzo dużym
wysiłkiem i samozaparciem. Kiedy poczujemy dzięki tym działa-
niom moc i przypływ nowej, pozytywnej energii, stanie się ona
źródłem inspiracji do dalszych zmian, które zaczną następować
coraz szybciej. Najgorzej jest na początku, kiedy te mury zdają
się nie do skruszenia. Musimy włożyć w te techniki ogromne
zaangażowanie, pomimo braku w tym momencie sił i energii.
Jest   to   bardzo   trudne.   Musimy   zaprzeć   się   samego   siebie,
zacisnąć zęby i zmuszając się poprzez rozum zastosować te
techniki. Jest to często bardzo bolesne przejście, ale niezbę-

background image

dne.   Wytłumaczmy   to   sobie   na   przykładzie   bolącego   zęba.
Musimy w którymś momencie zdobyć się na odwagę i zmusić
się do pójścia do dentysty. Będzie to bolesne i nieprzyjemne dla
nas przejście, ale poprzez rozum tłumaczymy sobie, że jest to
konieczne. Po wyrwaniu zęba nasze życie się odmienia. Doty-
chczasowy ból znika, a my szybko zapominamy o całym nie-
przyjemnym zdarzeniu i znowu zaczynamy cieszyć się życiem.
Aby to osiągnąć, musieliśmy jednak na początku przemóc się i
chwilę pocierpieć u dentysty. Czasami, po prostu inaczej się nie
da. Im szybciej zdobędziemy się na zastosowanie tych metod,
tym szybciej będziemy mogli zastosować kolejne metody, które
nie są już tak bardzo bolesne. Ten etap zmiany swojego życia
jest   najważniejszy.   Jest   to   trampolina,   od   której   możemy   się
odbić i szybko pokonać wiele swoich problemów osobowościo-
wych. Przyłóżmy się więc do niego rzetelnie. To w końcu dla
naszego dobra!

I. Zrób porządek ze swoim zdrowiem

Będąc rozłożonym na łopatki przez źle pracującą psychikę,

kiedy na nic nie mamy ochoty w życiu, często przytrafiają się
nam różne stany chorobowe. Wynika to bezpośrednio z faktu,
że zdołowany organizm ma zmniejszoną odporność immunolo-
giczną, w związku z czym łatwiej łapie różne zarazki. Skoro nie
mamy siły do życia, to, w jaki sposób organizm ma znaleźć siłę
do zwalczania choroby? W moim przypadku, w tym „przedpoto-
powym” okresie, zanim zacząłem zmieniać swoje życie, scena-
riusz   był   zawsze   taki   sam.   Po   krótkiej   infekcji   górnych   dróg
oddechowych choroba przenosiła się do gardła, a stamtąd do
oskrzeli.   Kiedy   w   dużej   mierze   zrobiłem   porządek   ze   swoim
życiem, odzyskałem znaczną część energii (około 40 % całej
mojej   energii   życiowej),   która   do   tej   pory   szła   na   „obsługę”
negatywnych   wspomnień.   Kiedy   po   tym   przychodziły   kolejne
infekcje nosa, choroba dalej się już nie rozwijała, ale po kilku
dniach była likwidowana w zarodku. Czułem to wyraźnie, jak

background image

moja energia witalna wręcz miażdży chorobę. Warto tu jeszcze
zaznaczyć, że ilość tych infekcji zmniejszyła się kilkukrotnie, w
stosunku do tego, co było przedtem. Ludzki organizm posiada
naprawdę ogromne możliwości, ale do ich wykorzystania po-
trzebuje energii i silnej psychiki, która zmobilizuje go do działa-
nia.

Wiadome jest, że każda choroba lub stan chorobowy nie

poprawia   naszego   samopoczucia,   tylko   go   jeszcze   bardziej
psuje.   Najlepiej   zrozumianym   przykładem   będzie   chyba   ból
zęba.  Trudno   wtedy   skakać   z   radości.   W   pierwszym   okresie
zmiany   swojego   życia   potrzebujemy   jak   najwięcej   sukcesów.
Zrobienie   porządku   ze   swoim   zdrowiem,   choćby   ze   stanem
swojego uzębienia tak, aby nic nas nie bolało, to dobry sposób
na   poprawę   nie   tylko   swojej   kondycji   zdrowotnej,   ale   także
będzie   to   czynnik   mobilizujący   do   dalszych   zmian   w   swoim
życiu. Przenikać nas będzie pozytywna energia, że w końcu, w
sposób realny, zaczęliśmy zmieniać swoje życie i poprzez to
działanie widać już pierwsze efekty.

II. Redukcja negatywnych odczuć

Jeżeli myślimy o zmianie swojego życia, to z pewnością nie

obce są nam negatywne uczucia i emocje, które rozgościły się
w nas na dobre. Całe nasze życie przesiąknięte jest negatywną
energią. Wypływa ona z nas, ale w pewnym stopniu pracuje
ona także jako magnes,  przyciągając  z zewnętrznego świata
zło, które wyzwala w nas kolejne ilości negatywnej energii. To
głównie   przez   nią   nie   jesteśmy   w   stanie   poradzić   sobie   z
naprawą   swojego   życia.   Trzyma   nas   ona   w   swych   pętach
bardzo mocno niczym olbrzymi mocarz. Chcąc zmienić swoje
życie trwale, musimy za wszelką cenę zredukować ją do granic
możliwości. W tym pierwszym okresie będzie to trudne zadanie
i wiele tej negatywnej energii nie zredukujemy, ale zbawienna
będzie   dla   nas   każda   ilość,   choćby   najmniejsza.   Niektóre   z
poprzednich metod pomogą nam w tym. Takie jest bowiem ich

background image

działanie. 

Ogólna   strategia   walki   jest   taka,   aby   ograniczyć   dopływ

nowych, negatywnych emocji, zredukować negatywną energię,
która w nas już jest, oraz aby wprowadzić i wzmacniać potem
pozytywne emocje. Istnieje kilka metod redukcji negatywnych
emocji. Te, które teraz opiszemy, stanowią podstawowy zestaw
pomocnych   nam   narzędzi   w   tym   pierwszym   okresie   zmiany
swojego życia.

Medytacja

Są   różne   techniki   medytacji.   Dla   nas   najlepsza   będzie

forma bezmyślności, całkowitego wyciszenia się. Siadamy lub
kładziemy się wygodnie (najlepiej w pozycji półleżącej) i wyci-
szamy   wszelką   aktywność   świadomości.   Nie   pozwalamy   jej
wytwarzać żadnych myśli, wspomnień, emocji, analiz, niczego...
Ma to być w głowie zupełna pustka. Jak tylko pojawi się coś,
spokojnie i bez emocji wyciszamy to, usuwamy ze świadomo-
ści. Z początku mogą być problemy, aby wyciszyć rozkrzyczany
umysł, ale cierpliwością uda się nad nim zapanować. Jeżeli zbyt
męczymy się przy tej metodzie, to z początku możemy stoso-
wać ją tylko przez kilka minut, ale z biegiem czasu musimy ten
czas wydłużyć do kilkunastu przynajmniej minut. Niektórzy tera-
peuci radzą stosować taką medytację kilka razy dziennie, nawet
do godziny czasu. Inni z kolei ograniczają czas trwania do 45
minut.   Należy   więc   bardziej   kierować   się   swoją   intuicją   i
predyspozycjami. Za wszelką cenę powinniśmy unikać przesa-
dy. Jeżeli czujemy w sobie, że tyle wystarczy, to zaprzestańmy
dalszego praktykowania. Zalecane  jest jednak stosowanie tej
metody   codziennie   minimum   1-2   razy   w   ciągu   dnia.   W   ten
sposób uspokajamy zmysły i równoważymy psychikę.

Technika uziemienia

Technikę tę możemy stosować osobno lub jako procedurę

background image

wstępną przed medytacją. Polega ona na mentalnym odprowa-
dzaniu negatywnej energii z naszego organizmu, podobnie jak
robi to piorunochron, przyjmując energię pioruna i neutralizując
ją w ziemi. Podobną praktykę stosuje technika uziemienia. Po-
zbywa się negatywnej energii, wysyłając ją mentalnym kanałem
w głąb ziemi. Choć to może wydawać się irracjonalne, jednak
ważne jest to, że działa. Jest to jedna z najbardziej skutecznych
metod tego pierwszego okresu. Za jej pomocą możemy równo-
ważyć i oczyszczać psychikę. To bardzo ważne działanie. Bez
tego trudno nam będzie efektywnie zmieniać siebie.

Przystępując   do   tej   techniki,   dobrze   jest   umieścić   stopy

bezpośrednio   na   ziemi.   Nie   jest   to   jednak   warunek.   Równie
dobrze przeprowadzimy tę metodę u siebie w mieszkaniu na
czwartym piętrze. Ważne jest to, aby mentalne „połączenie” z
ziemią było mocne. Po kilku próbach bez problemu poradzimy
sobie z tym. Kolejnym ważnym elementem jest wprowadzenie
się w stan odprężenia. Jest to warunek konieczny dla wszy-
stkich metod; pisaliśmy już o tym, więc przyjmujemy, że Czyte-
lnik wie jak to zrobić. Przedstawmy teraz krok po kroku metodę
uziemienia.

1. „Otwieramy” połączenie z ziemią

a) (gdy stopy mamy położone bezpośrednio na ziemi)

Wyobrażamy sobie, że z naszych stóp wrastają w ziemię

korzenie, które zagłębiają się aż do środka ziemi, gdzie znajdu-
je się morze kipiącej, ognistej magmy. W pobliżu tego morza
nasze   korzenie   rozdzielają   się   gęsto   na   szereg   mniejszych   i
bocznych   korzeni,   które   zatapiają   się   w   tym   ogniu,   lecz   nie
płoną. Dzięki temu negatywna energia rozdzieli się i poprzez
liczne odnogi szybciej zostanie unicestwiona w magmie.

b) (gdy stopy nie są położone bezpośrednio na ziemi)

background image

Zanim będziemy mogli zastosować opis z punktu a), naj-

pierw musimy te główne korzenie doprowadzić do ziemi. Jeżeli
znajdujemy się w mieszkaniu, np. na czwartym piętrze, musimy
wyobrazić sobie, że korzenie, które wychodzą z naszych stóp,
przechodzą przez podłogę, wędrują w dół przez pokój sąsiada i
tak przebijają się przez kolejne piętra, aż do parteru. Pod nim
zazwyczaj jest piwnica, więc chcąc zachować realizm sytuacji,
nasze korzenie muszą przejść także przez nią. Kiedy przejdą
przez podłogę piwnicy, następuje wbijanie się korzeni w ziemię
podobnie jak w poprzednim punkcie.

Zamiast   korzeni,   ja   wykorzystywałem   wyobrażenie   rury,

która była wypuszczana prosto z psychiki, przez stopy i piętra
domu   w   ziemię.   Ma   ona   większą   „przepustowość”   i   pozwala
odprowadzić z organizmu nie tylko energię, ale także większe
kawałki   (w   postaci   wyimaginowanej   flegmy   i   ekskrementów)
takie, jak negatywne wspomnienia, uczucia, obawy, lęki, myśli...

2. Przygotowanie negatywnej energii do uziemienia

Mając już pełne połączenie psychiki z jądrem ziemi, pora

przygotować niepożądane przez nas energie do wydalenia. Z
początku będzie ich zawsze dużo, więc nie ma problemu z ich
określaniem.   Same   będą   się   ujawniać   podobnie   jak   woda   w
wannie, która z nadmiaru aż wylewa się na zewnątrz. Naszym
zadaniem   jest   tylko   pokierowanie   nią   jak   stadem   owiec,   aby
poszła w wyznaczonym kierunku.

Korzystając z czasu, zanim rozpoczniemy procedurę, za-

stanówmy   się   przez   chwilę   i   umieśćmy   na   liście   kolejnych,
mniej widocznych kandydatów. Dzięki temu usprawnimy proces
odprowadzania   negatywnej   energii.   Nie   będziemy   musieli   go
przerywać, rozmyślając o tym, kogo by tu jeszcze wyrzucić z
naszego wnętrza.

Dzięki zastosowaniu łączy o odpowiedniej przepustowości,

możemy w ten sposób oczyszczać z siebie, wszelkie negaty-
wne elementy jak już wspominaliśmy, nie tylko energię. Choć

background image

prawdziwe problemy przez to nie zginą, jednak ich mentalne
twory zostaną usunięte ze świadomości, wpływając znacząco
na poprawę ogólnej kondycji psychicznej. Pozwoli nam to zna-
leźć w sobie dość siły na zastosowanie metod wymagających
od   nas   większego   wysiłku,   które   realnie   będą   rozwiązywać
nasze problemy.

3. Uziemienie negatywnej energii

Będąc już w pełni przygotowanym do oczyszczenia psychi-

ki, nie pozostaje nic innego, jak wysłać pierwszy transport w
dół.   W   tym   celu   możemy   wyobrazić   sobie,   że   poszczególne
energie, myśli i emocje zostają poprzez korzenie, które wytwo-
rzyliśmy wchłonięte w głąb ziemi. Nie róbmy tego ze wszystkimi
naraz. Należy każdą negatywną  energią zająć się z osobna,
nadzorując ją przez cały czas. Kiedy doprowadzimy do tego, że
energia ta została wchłonięta, śledzimy mentalnie jej ruch, jak
po kolei, mijając poszczególne etapy, odprowadzana jest aż do
centrum ziemi. Tam musimy dopilnować, aby rozlała się po sieci
korzeni i została uziemiona w morzu magmy. Dla podniesienia
skuteczności tej metody wyobrażajmy sobie, że w momencie
zetknięcia z morzem pojawiają się błyski i ogień, który pochła-
nia je raz na zawsze. Mając pewność, że negatywna energia
została zniszczona, możemy teraz uziemiać kolejną, także i jej
towarzyszyć aż do końca.

W przypadku, gdy wykorzystujemy rurociąg zamiast korze-

ni,   postępujemy   podobnie.   Możemy   sobie   nawet   wyobrazić
pracowników,   którzy   wrzucają   w   czeluść   rury   kolejne   porcje
flegmy i fekaliów. Jeżeli w naszym wnętrzu pełno jest zła i ne-
gatywnej energii, nie traćmy czasu na uziemianie pojedynczych
energii. Niech robotnicy wezmą łopaty i wrzucają wszystko, jak
leci. Nadzorując ten proces, będziemy tylko pilnować, aby nie
powstał   gdzieś   zator,   oraz,   co   jakiś   czas   (dosyć   często)
sprawdzać, czy zostały one zniszczone w morzu ognia.

Mając do czynienia z tak gęstą materią, nie raz spotkamy

się z zatorem. Od razu go wyczujemy poprzez nagły spadek

background image

wydajności całego procesu, poprzez spowolnienie i zmniejsze-
nie   efektywności.   Należy   wtedy   przepłukać   cały   system   rur,
pociągając,   chociażby   za   wyimaginowany   sznurek   spłuczki.
Uwolniona woda spływając energicznie w dół, raz-dwa udrożni
rurę, porywając ze sobą wszystkie nieczystości, które osiadły
na ściankach. Oczywiście dopilnowujemy, aby i ona miała swój
koniec w morzu ognia. Możemy także sami co jakiś czas, nie
czekając   na   zator,   w   ten   sposób   przepłukiwać   cały   system   i
podnosić jego wydajność. 

Nie musimy za jednym razem pozbywać się wszystkiego.

Jeżeli nagromadziło się w nas naprawdę dużo zła, proces oczy-
szczania podzielmy na etapy. Kiedy poczujemy w sobie, że na
dzisiaj wystarczy, przerwijmy proces. Nie róbmy nic na siłę.

4. Zakończenie procesu uziemienia

Proces   uziemiania   kończymy   w   odwrotnej   kolejności   do

jego uruchomienia, czyli poczynając od  samego dołu, należy
wycofywać   i   zwijać   cały   system.   Zanim   to   jednak   zrobimy,
zadbajmy o to, aby był on dobrze wyczyszczony i suchy. Prze-
płuczmy go wodą kilka razy i sprawdźmy, czy nie zalegają w
nim jakieś nieczystości. Kiedy system gotowy jest do schowa-
nia,  wycofujmy  go,  obserwując  jak  od  środka  ziemi,  poprzez
ziemię, piwnicę, parter, piętra i nasze stopy wraca do psychiki.
Tutaj pracownicy chowają go do szafy i idą spać.

5. Wypełnienie pustki

Przyroda nie lubi próżni. W miejscu, gdzie były dotąd nega-

tywne   emocje,   po   ich   usunięciu   powstaje   wolna   przestrzeń.
Jeżeli jej nie zagospodarujemy, zostanie na powrót zapełniona
inną,   negatywną   energią,   uczuciami   i   myślami,   ponieważ   jej
adres nadal będzie brzmiał „negatywna energia”. Musimy więc
sami, za pomocą świadomości umieścić w niej nowych (pozyty-

background image

wnych) lokatorów, aby poprzez zasiedzenie zmienić adres na
„pozytywna energia”. Nie jest to trudne. W zależności od na-
szego stanu i możliwości różnie będziemy postępować. Jeżeli
wciąż jesteśmy owładnięci zbyt dużą negatywną energią, to na
początek wystarczy wpuścić jakiekolwiek, choć małe światełko.
Jeżeli nie stać nas na pozytywne myśli ani energię, niech to
będzie,   choć   iskierka   nadziei,   przekonania,   że   w   ten   i   inne
sposoby, krok po kroku odmieniamy swoje życie. Teraz efekty
są małe, wynika to z tego, że dopiero zaczynamy, ale za nie-
długo przyjdzie czas, że te efekty będą większe, a my bardziej
realnie odczujemy tę pozytywną zmianę. 

Przy większej mocy możemy pustkę zapełnić czymś wię-

kszym.   Najlepiej   sprawdzi   się   niezachwiane   przekonanie,   że
jesteśmy na najlepszej drodze do odmienienia swego życia, że
teraz to już tylko kwestia czasu, kiedy zmienimy się całkowicie.
Stosowane przez nas metody doprowadzą nas do szczęśliwego
końca. Przekonanie to da nam pozytywną energię i sprawi, że
stosując   następnym   razem   technikę   uziemienia,   będzie   ona
bardziej efektywna, a po krótkim czasie sprawi, że z praktyki tej
czerpać będziemy radość i moc.

Choć technika uziemienia może wydawać się zbyt niedo-

rzeczna,   tego   typu   mentalne   metody   są   bardzo   skuteczne.
Nasz mózg bowiem pełni rolę automatu, który, aby zmniejszyć
zużycie energii w organizmie, zazwyczaj korzysta z gotowych,
przygotowanych   wcześniej   przez   siebie   szablonów.   Zamiast
więc tracić energię i zwiększać moc obliczeniową na podejmo-
wanie   decyzji   na   temat   tego,   jaką   podjąć   reakcję   na   znany
czynnik, korzysta z gotowych rozwiązań, które sprawdzały się
do tej pory. Stąd powstają w nas, chociażby stereotypy i stąd
też,   po   usunięciu   negatywnej   energii,   nadal   pozostaje   w
psychice stary adres. Możemy go zmienić, wykorzystując inną
cechę automatu mózgu. Korzysta z niej także metoda uziemie-
nia. Chodzi mianowicie o fakt, że jeżeli mózg otrzyma wysta-
rczająco   wiarygodne   informacje   od   świadomości,   nie   będzie
wnikał w to, czy jest to prawdziwa rzeczywistość. Przyjmuje on
z automatu, że jest to prawda i zaczyna w odpowiedzi na to

background image

reagować.   Jeżeli   dosyć   wyraziście   i   przekonująco,   a   nade
wszystko dbając o najdrobniejsze szczegóły, wyobrazimy sobie
coś, to dla mózgu będzie to prawda. Jeżeli „wmówimy” mózgo-
wi, że zniszczyliśmy negatywne myśli, czy energie, przyjmie to
za prawdę i zmodyfikuje swoje działanie, nie podtrzymując już
ich. O takiej właściwości mózgu łatwo przekonać się na przy-
kład   podczas   erotycznego   snu   lub   wyobrażania   sobie   nagiej
kobiety   (lub   mężczyzny-   w   przypadku   pań),   kiedy   organizm
podnieca się, pomimo braku prawdziwego obiektu pożądania.
Mózg otrzymał bodźce erotyczne ze świadomości i nie spraw-
dził, czy obiekt pożądania istnieje. Podobnie, jak leniwy praco-
wnik uznał to za prawdę i bezmyślnie przestawił wajchę, aby
wykonać procedurę podniecenia organizmu. Ten automat móz-
gu wykorzystuje wiele metod m.in. hipnoza i autosugestia. My,
w swoich działaniach zmiany życia także często będziemy uży-
wać metod, które wykorzystują tę cechę mózgu.

Technika pozytywnego myślenia

Technika pozytywnego myślenia to bodaj najpotężniejsza

metoda pierwszego okresu zmiany swojego życia, która uzupeł-
niona o inne metody przygotuje nas do bardziej zaawansowa-
nych działań. Nie jest ona trudna, ale kiedy jesteśmy rozłożeni
na łopatki przez negatywną energię, z początku kosztuje nas
dużo samozaparcia.

Ogólnie mówiąc, polega ona na negacji negatywnych myśli

i zamianie ich na pozytywne. Jeżeli powstaje w nas myśl, że nie
chce się nam np. żyć, poprzez rozum zmieniamy tę wypowiedź i
mówimy sobie: „właśnie, że chce mi się żyć”. Kiedy pojawi się
myśl „jestem do niczego”, natychmiast zamieniamy ją na „nie
jestem do niczego”. Każdą taką myśl o negatywnym zabarwie-
niu, jak tylko się pojawi, od razu zamieniamy na jej pozytywne
przeciwieństwo, nawet jeżeli to nieprawda. Nie przejmujmy się
więc tym. Jeżeli pojawi się myśl „jestem nieszczęśliwy”, zamień-
my ją od razu na myśl „jestem szczęśliwy”. Nie analizujmy tego

background image

i nie udowadniajmy sobie, że to nieprawda. Jak wykazaliśmy w
poprzednim punkcie na temat mózgu, nie w tym rzecz, co jest
prawdą, tylko w tym, aby mózg uwierzył, że to prawda. Jeżeli w
to uwierzy, będzie musiał zmodyfikować swoje działanie. Skoro
mózg   bez   naszej   woli   generuje   myśli   negatywne,   musimy   to
zmienić.  Poprzez   takie   usilne   poprawianie  myślenia   mózgu
sprawiamy,   że   w   końcu   sam   w   to   zaczyna   wierzyć.   Jego
negatywne działanie jest obniżane, a nasze pozytywne odpo-
wiedniki są wzmacniane. Mózg podda się w końcu temu, zmie-
niając   swoje   szablony   myślenia.   Później   „obsługując”   naszą
świadomość sam już będzie używał tych nowych, poprawionych
szablonów,   bez   naszego   zaangażowania.   Aby   to   osiągnąć
należy spełnić trzy warunki:

1. Dzień w dzień, za każdym dosłownie razem, jak tylko poja-

wi się w nas negatywna myśl, musimy ją zamienić na jej
pozytywny odpowiednik. Nie stosujemy tu selekcji. Zamie-
niamy każdą myśl, nawet jeżeli w naszej ocenie to wierutna
nieprawda.

2. Nie   wzmacniamy   negatywnych   myśli,   nie   dajemy   się   im

rozwinąć, ani wciągnąć w dyskusję. Jak tylko pojawią się,
zaraz je „bezkonfliktowo” blokujemy.

3. Cała technika wymaga od nas matczynej miłości i cierpli-

wości. Tak, jak mama po raz setny wstrzymuje rękę dzie-
cka i mówi delikatnie, że tak nie wolno, tak my blokujmy
negatywne myśli ze spokojem i świętą cierpliwością.

Prawdopodobnie z początku trzeba będzie się zmuszać do

takiego działania, używać dużo siły psychicznej, aby się przeła-
mać i kłamać sobie tak w żywe oczy, ale tak trzeba. Wiem, że
trudno będzie wydusić z siebie słowa „chce mi się żyć”, skoro
każda nasza cząstka krzyczy wręcz z bólu, że nie chce żyć, ale
trzeba się za wszelką cenę zmusić. Trzeba sobie wmówić, że to

background image

dla naszego dobra i poprzez rozum nakazać sobie taki sposób
działania. 

Tylko na początku jest tak trudno. W późniejszym czasie

tak się w to wciągniemy, że zauważymy, jak mózg sam zaczyna
negować swoje negatywne myśli, zanim my zdążymy zareago-
wać i skorygować je. W którymś momencie stwierdzimy, że nie
pojawiają się już w nas te negatywne myśli. Ten typ myślenia
został przez mózg zamieniony na inny, pozytywny. Nie będzie
to jednak tak, że teraz będziemy myśleli bez przerwy „chce mi
się   żyć”,   „jestem   szczęśliwy”,   „czuję   się   świetnie”.   Będziemy
mieć myśli raczej takie zwyczajne, jak każdy człowiek, może
tylko bardziej nakierowane na myślenie o swoim rozwoju i zmia-
nie swojego życia. 

Zadaniem techniki pozytywnego myślenia jest tylko zmienić

charakter generowanych przez mózg myśli, aby nie miały one
tak negatywnego zabarwienia. Stosując tę technikę sumiennie
za   każdym   razem,   jak   pojawi   się   negatywna   myśl,   możemy
oczekiwać,   że   w   najgorszym   wypadku   po   dwóch   miesiącach
zauważymy znaczną poprawę, jeżeli chodzi o naturę naszych
myśli. Nie będą już one tak negatywne. Zazwyczaj, w typowym
przypadku, po dwóch, trzech miesiącach stosowania tej techniki
-z braku negatywnych myśli- sama się ona wyłączy. W którymś
momencie skonstatujemy, że mieliśmy stosować technikę pozy-

background image

tywnego myślenia, a zapomnieliśmy o niej. Gdy zaczniemy się
nad tym zastanawiać, stwierdzimy ze zdziwieniem, ale jedno-
cześnie   i   z   radością,   że   nie   ma   w   nas   negatywnych   myśli.
Znikły. To częsta cecha rozwoju osobistego i pracy nad sobą, że
zmiany, choć czasem bardzo wielkie, zachodzą w nas niepo-
strzeżenie i dopiero po pewnym czasie, patrząc wstecz, widzi-
my, jak bardzo się zmieniliśmy.
   

III. Eliminacja negatywnych wspomnień

Niewiele jest źródeł zła w naszym życiu, które by siały takie

spustoszenie jak negatywne wspomnienia z przeszłości. Wspo-
minaliśmy już o tym, wykazując, jak duże znaczenie ma wyba-
czanie innym win. Kiedy trzymamy w sobie urazy, rozpamiętuje-
my je każdego dnia, doprowadzamy do tego, że przejmują one
kontrolę nad nami. Nie jesteśmy w stanie cieszyć się życiem ani
czerpać z niego radość, ponieważ zanurzyliśmy się w ciemno-
ściach negatywnej energii. To ona nie pozwala dojrzeć jasnych
stron życia, gdyż najlepiej czuje się w świecie zła. Negatywne
wspomnienia dręczą nas często latami, wysysając każdą wolną
energię. Gdyby udało się wyeliminować te powracające wspo-
mnienia,   które   zatruwają   nam   życie,   byłby   to   wielki   sukces   i
ogromny krok do przodu. Odzyskalibyśmy dużą część energii,
którą moglibyśmy wykorzystać do działania oraz -oswobodzeni
mentalnie- bardziej skupić się na innych działaniach zmierzają-
cych do zmiany naszego życia. Puki będą w nas negatywne
myśli i wspomnienia jesteśmy na pozycji przegranej. To byłoby
tak, jakbyśmy próbowali rozpędzić samochód przy włączonym
hamulcu ręcznym. Nie da się tego zrobić. Aby ruszyć ostro do
przodu w zmienianiu swojego życia, musimy najpierw zwolnić
ten hamulec, jakim są negatywne myśli i wspomnienia.

Prezentowana technika jest jedną z najlepszych metod na

pozbycie się negatywnych, wręcz toksycznych już wspomnień.
Za   jej   pomocą   usuniemy   z   siebie   ból,   żal,   smutek   i   nerwicę
spowodowaną rozpamiętywaniem tego, co zdarzyło się w na-

background image

szym życiu, w przeszłości. Doprowadzimy do tego, że staną się
one częścią naszej historii, bez wpływania na teraźniejszość.
Co było, to było. Nie sposób tego cofnąć. Trzeba skupić się na
swoim życiu obecnym, bo tylko w nim możemy znaleźć spokój i
szczęście. Przeszłość należy zostawić w spokoju.

Technika   ta   wykorzystuje   mechanizm   wybaczania   oraz

automat mózgu. Możemy ją nazwać uwalnianiem negatywnych
wspomnień   lub   uzdrawianiem   przeszłości.   Jak   już   zapewne
intuicyjnie   domyślacie   się,   jest   to   metoda   bardzo   trudna   do
przeprowadzenia. Nie chodzi tutaj bynajmniej o skomplikowa-
ność techniki, tylko o znalezienie w sobie dość siły i odwagi,
aby zmierzyć się ze swoimi demonami z przeszłości. Często nie
sposób nawet pomyśleć o tym, a co dopiero rozgrzebywać rany,
a   to   będziemy   musieli   zrobić.   Cena   jest   bardzo   wysoka,   ale
warta do zapłacenia. Jest to najszybszy i najskuteczniejszy spo-
sób na uzdrowienie swojego życia. Zrzuciwszy w ten sposób
największy balast, będziemy mogli łatwo wznieść się na wyżyny
swoich możliwości.

Ogólna   idea   techniki   uzdrawiania   przeszłości   polega   na

psychicznym „cofnięciu się w czasie”, aby negatywne zdarzenie
z naszego życia przeżyć jeszcze raz, jednak tym razem „uzbro-
jeni” w nowe (lepsze) możliwości przeżyjemy je inaczej niż wte-

background image

dy;   doprowadzimy   do   rozwiązania   problemu,   pozwalając   tym
samym na odejście wspomnienia w przeszłość. Zerwiemy w ten
sposób wszystkie emocjonalne więzy, które łączyły nas z nim.
Nadal będziemy o tym, co się stało pamiętać, jednak nie będzie
to już nas dręczyć ani negatywnie wpływać na nasze obecne
życie.

Aby skutecznie przeprowadzić tę metodę musimy rzeczywi-

ście mentalnie przenieść się w czasie. Mózg musi uwierzyć, że
znalazł się tam naprawdę. Musimy więc odtworzyć wszystko w
najdrobniejszych   szczegółach,   dosłownie.   Im   więcej   szcze-
gółów   odtworzymy,   im   będą   one   bardziej   żywe,   realistyczne,
tym lepiej. Odtwarzamy wszystko tak, jak było. Aby pomóc w
zbudowaniu tamtej rzeczywistości, przedstawiamy poniżej kilka
sugestii:

1. Otoczenie

Musimy   je   odtworzyć   jak   najdokładniej,   a   więc   nie   tylko

gdzie to było, ale także jak ono wyglądało w najdrobniejszych
szczegółach:

czy były drzewa, ławki, jeżeli tak, to, jak wyglądały,

background image

czy chodnik był wykonany z płyt betonowych, czy kostki
brukowej,

czy w pokoju były meble, jeżeli tak, to jakie. Wyobrażamy
sobie dokładnie, jak wyglądały, łącznie z tym, co było na
półkach,

co było widać za oknem,

czy było słychać śpiew ptaków lub jakieś inne odgłosy,

czy było zimno, ciepło, wietrznie...

2. Osoby biorące udział w zdarzeniu

Podobnie jak otoczenie, tak i tutaj wyobrażamy sobie ludzi

w jak najdrobniejszych szczegółach, jak wyglądali i jak się za-
chowywali:

jak byli uczesani,

w jakim ubraniu byli, czyli rodzaj ubrania, jego kolor, fason i
wzór,

jakie wykonywali gesty,

jak się zachowywali,

co mówili,

w jaki sposób mówili,

jakie emocje im towarzyszyły.

Po wyobrażeniu sobie wszystkiego jak najdokładniej prze-

nosimy się mentalnie w tamten czas, inicjując całe zdarzenie od
nowa. Musimy odtworzyć po kolei, krok po kroku, co działo się
wtedy, jakie były słowa, jakie reakcje, jakie emocje. Kiedy doj-
dziemy do punktu kulminacyjnego, do źródła naszego proble-
mu, nie powtarzamy po raz drugi tego, co wtedy. Cała moc tej
metody polega na tym, że mając teraz kontrolę nad tą rzeczywi-
stością (bo w końcu sami ją stworzyliśmy), możemy ją zmodyfi-
kować. 

background image

W czasie, kiedy doświadczaliśmy to zdarzenie naprawdę,

mogliśmy być nieprzygotowani, za mali, za słabi lub mniej mą-
drzy na właściwe stawienie temu czoła. Teraz jesteśmy starsi,
bardziej mądrzy, silniejsi, bardziej odporni psychicznie, bardziej
doświadczeni...   W   odpowiedzi   na   zaistniałą   sytuację   inaczej
możemy pokierować swoimi emocjami, słowami, zachowaniem.
Modyfikujemy w ten sposób oryginalny scenariusz, który miał
miejsce. W tym miejscu bardzo ważna rada. Jest to najważniej-
szy   element   całej   techniki,   mianowicie   emocje.   Wyobrażenie
sobie   tamtej   rzeczywistości   w   najdrobniejszych   szczegółach
jest bardzo ważne, ale o wiele ważniejsze jest wyzwolenie w
sobie autentycznych emocji. Łatwiej będzie mózgowi uwierzyć
w to wyimaginowane zdarzenie, jeżeli sami w nie uwierzymy i
damy się wciągnąć w te emocje, jakie będą się wyzwalać. Za-
pomnijmy   o   tym,   że   nie   dzieje   się   to   naprawdę.   Przeciwnie,
poddajmy się temu całkowicie. Jeżeli będą targać nami emocje,
niech targają, nawet gdybyśmy mieli płakać rzewnymi łzami i
wyć z bólu. Im bardziej przeżyjemy to z autentycznymi emocja-
mi, tym większa pewność, że uda się nam pozbyć tych proble-
mów. Z jednej strony musimy więc zapomnieć o tym, że nie
dzieje się to naprawdę, ale z drugiej, musimy pamiętać o tym,
bo dzięki temu możemy za pomocą woli zmienić tę rzeczywi-
stość, możemy inaczej pokierować swoim zachowaniem.

Przy modyfikacji swojego zachowania pamiętajmy o tym,

że zmieni się wtedy także reakcja naszego krzywdziciela lub
otoczenia. Jeżeli daliśmy się wciągnąć w tę historię, wszelkie
zmiany   otoczenia   nastąpią   samoczynnie.   Naszym   zadaniem
jest   wtedy   nie   ograniczać   ich   swoim   umysłem,   który   może
próbować wtrącać swoje trzy grosze co do tego, jak powinien
zachować   się   agresor.   Jego   reakcja   nastąpi   sama.   Historia
zacznie żyć swoim nowym życiem, w którym będziemy musieli
się odnaleźć. Z uwagi na to, że teraz mamy więcej odwagi i siły,
a także, jesteśmy kreatorem tej rzeczywistości, nie pozwolimy
zrobić sobie krzywdy. W najgorszym wypadku wkroczymy do
akcji i za pomocą umysłu „zmusimy” agresora do innego zacho-
wania względem nas. Nie możemy wyjść z tej historii przegra-

background image

nymi.   Końcowy   efekt   będzie   więc   inny   od   tego,   który   był   w
rzeczywistości. Musimy przerobić tę historię na swoją korzyść.

Kiedy zdarzenie się zakończy, musimy przejść do drugiego

etapu tej techniki. Jest on ważniejszy od poprzedniego, ponie-
waż niejako przypieczętowuje wprowadzone zmiany, sprawia,
że zrywamy emocjonalne więzy i pozwalamy odejść temu zda-
rzeniu w emocjonalny niebyt. Będąc w wyimaginowanym przez
nas   zdarzeniu   zwycięzcami,   możemy   teraz   krzywdzicielowi
okazać akt naszej woli i ułaskawić go. Robimy to z przyjemno-
ścią, podobnie jak wielki i mocarny władca, który okazuje swoje
miłosierdzie skazańcom, aby zobaczyli jego wielkość.

Czując się mocnym i miłosiernym możemy teraz ojcowskim

okiem spojrzeć na naszego krzywdziciela. Pozwólmy mu wypo-
wiedzieć się, dlaczego to wtedy zrobił, co ma na swoją obronę.
Całą sytuację możemy wyobrazić sobie na różne sposoby, wy-
bierając dla siebie najbardziej przemawiające do nas. Oto kilka
propozycji na jej oprawę:

- Rozprawa sądowa

My jesteśmy litościwym sędzią, a nasz krzywdziciel oska-

rżonym, który mówi o swoich motywach, jakie nim kierowały.

- Władza królewska

Podobnie jak wyżej, jesteśmy litościwym władcą, który słu-

cha oskarżonego skazańca, który klęcząc przed nami tłumaczy
się, dlaczego był taki zły.

- Wyznanie win spowiednikowi

Wyobraźmy   sobie,   że   jesteśmy   świętym   spowiednikiem,

który   rozmawia   z   wielkim   grzesznikiem   (naszym   krzywdzicie-
lem). Może to być w konfesjonale, na plebani, w kościele, w
więzieniu, gdziekolwiek.

background image

- Rodzic i dziecko

Możemy wcielić się w rolę rodzica, a nawet Boga, który

swym miłościwym wzrokiem patrzy na wyznanie win swojego
dziecka.

- Przyjacielska rozmowa

Krzywdziciel wciela się w rolę przyjaciela, który przeprasza

nas za swoje złe zachowanie.

Po wybraniu odpowiedniej oprawy i scenografii, a także po

wznieceniu w sobie miłości i mocy dobrego władcy, przywołuje-
my   teraz   z   pamięci   to   rzeczywiste   zdarzenie,   które   miało   w
naszym życiu miejsce. Postarajmy się nie wywoływać w sobie
negatywnych uczuć i emocji, lecz przedstawmy je bezemocjo-
nalnie podobnie, jak mama tłumaczy dziecku, dlaczego źle po-
stąpiło.   Spróbujmy   wysłuchać   „oskarżonego”,   niech   wypowie
się, dlaczego to zrobił, jakie pobudki nim kierowały. Jako ktoś
wyżej   rozwinięty   od   niego,   posiadający   większą   moc   i   rozu-
mienie doskonale rozumiemy, dlaczego tak postąpił. Mogło to
być ze strachu, z głupoty, z winy alkoholu, chciał się przed kimś
popisać, nie mógł nad sobą zapanować, nie myślał, że sprawi
nam   ból,   różnie...   Musiał   być   jakiś   powód,   że   tak   postąpił.
Poszukajmy czegoś na jego usprawiedliwienie. Może był zro-
zpaczony, może przepełniała go frustracja, gniew, żal, zazdro-
ść, desperacja, zniechęcenie do życia, nienawiść do ludzi, mo-
że kierowały nim kompleksy, uprzedzenia, poczucie winy, czy
niska   samoocena,   może   był   zaślepiony   przez   miłość,   żądzę
pieniądza, bał się o siebie, swoją rodzinę... 

Człowiek sam z siebie nie jest raczej zły. Jego złe zacho-

wanie zazwyczaj jest efektem jakiś problemów wewnętrznych
lub życiowych. Znajdźmy je. Choć to może nie być łatwe, musi-
my to zrobić. Musimy naszego krzywdziciela „ubrać” w ludzką
twarz, zobaczyć, że tak naprawdę nie jest to bestia, tylko ktoś

background image

bardzo skrzywdzony przez innych, przez los, często jeszcze w
dzieciństwie. Jest to osoba godna użalenia się nad nią, która
prowadzi bardziej nieszczęśliwe życie niż my. Może dlatego tak
często się upija, wybucha złością i agresją? Spróbujmy dobrze
zrozumieć całą zaistniałą sytuację. Dla lepszego zrozumienia
postarajmy się wejść w jego skórę i prześledźmy całą sytuację z
jego   punktu   widzenia,   co   mógł   czuć   i   myśleć   podczas   tego
zdarzenia, jakie motywy nim kierowały. Z pewnością pomoże to
nam dostrzec w nim podobnie nieszczęśliwą duszę jak nasza,
która straciła panowanie nad swoim życiem.

Uczłowieczywszy naszego krzywdziciela, rozumiejąc jego

zachowanie, zlitujmy się nad nim. Przestańmy go oskarżać i
nienawidzić,   raczej   zasmućmy   się   nad   jego   losem.   Mając   w
sobie moc płynącą ze swojej siły, szczerze przebaczmy mu jego
winy. Okażmy mu miłosierdzie. Przecież sami też bez winy nie
jesteśmy i często sami wyrządzany innym krzywdę. Chcemy,
aby   nam   wybaczyli.   Pokażmy   im,   że   zasługujemy   na   to,   że
pomimo tego, iż jest to bardzo trudne, sami zdobyliśmy się na
to i wybaczyliśmy naszym krzywdzicielom. Jak inaczej mogliby-
śmy   się   modlić   do   Boga:  „I   odpuść   mi   moje   winy,   jak   i   ja
odpuszczam moim winowajcom”
. To prawda bardzo oczyszcza-
jąca. Pamiętam pierwszy raz, jak świadomie wypowiedziałem te
słowa podczas modlitwy, kiedy rzeczywiście w tym momencie
odpuściłem   winę   swojemu   winowajcy.   To   było   niesamowite
uczucie i takie pełne orzeźwiającej mocy...

Przebaczywszy naszemu winowajcy, pogódźmy się z nim

(cały czas będąc w tej naszej wyimaginowanej rzeczywistości) i
pozwólmy mu odejść. Pożegnajmy się z nim jak z przyjacielem i
powiedzmy mu coś w tym rodzaju:

Przykro mi przez to, co się stało, ale wybaczam ci.

Choć pozostanie to w mojej pamięci, nie mam już do
ciebie żalu. Teraz pozwalam ci odejść. Nie możesz zo-
stać ze mną. Należysz do przeszłości, a ja chcę iść da-
lej. Muszę odzyskać swoje życie. Żegnaj zatem. Roz-
staję się z tobą w zgodzie, ale nie wracaj do mnie wię-

background image

cej. Twoje miejsce jest w przeszłości. Wracaj więc do
siebie.

Po   takim   bardzo   wymownym   pożegnaniu   wyobrażamy

sobie, jak odchodzi on w przeszłość, jak oddala się od nas,
robiąc się coraz mniejszym, aż znika gdzieś za horyzontem,
czy za drzwiami. Musimy to sobie bardzo realistycznie wszy-
stko wyobrazić, aby nasz mózg przyjął z założenia, że to pra-
wda i przeniósł te negatywne wspomnienie ze swojej teraźniej-
szości do przeszłości.

Na   zakończenie   pozostaje   jeszcze   do   wykonania   jeden

ważny element tej techniki. Pozostając nadal w przyjętej przez
nas scenerii, musimy zebrać wszystkie rzeczy, myśli, emocje i
uczucia, które wiążą się z tym tematem i zapakować na przy-
kład do ciemnego worka, uprzątając tym psychikę z niepotrze-
bnych śmieci. Mając w ten sposób zebrane wszystko w jednym
miejscu, pozbywamy się tego. Różne są sposoby. Można na
przykład wyrzucić przez okno, do studni, zakopać w ziemi czy
spalić w piecu. Ja stosowałem metodę wystawiania worka za
okno i tam spaleniu go do cna tak, aby nawet popiół z tego nie
pozostał. W ten sposób miałem gwarancję, że nic już z tego nie
zanieczyści mojej psychiki. Wysprzątawszy psychikę, możemy
teraz   zakończyć,   albo   zająć   się   następnym   negatywnym
wspomnieniem, powtarzając całą technikę od nowa.

Pierwszym razem, jak użyłem tej metody, miałem zaplano-

wane   trzy   wspomnienia   do   rozpracowania.   Jakie   było   moje
zaskoczenie, kiedy po zakończeniu ostatniego, nagle same za-
częły zgłaszać się inne wspomnienia, wołając prosząco: „Je-
szcze ja! Jeszcze ja!”. Widząc pozytywne efekty poprzednich
działań,   z   ochotą   zgodziłem   się   na   to   i   jeszcze   trzy   kolejne
przerobiłem. Potem, z uwagi na późną nocną godzinę zaprze-
stałem dalszych działań, odkładając je na inny czas. Dzieląc się
swoim   doświadczeniem   muszę   powiedzieć,   że   takie   drobne
żale, urazy, nieporozumienia z przeszłości uwalniały się bardzo
łatwo,   często   hurtowo.   Były   jednak   także   niektóre   „potężne”

background image

negatywne przeżycia, które nie dawały się za pierwszym razem
uwolnić. Po zastosowaniu tej techniki i zrobieniu wszystkiego
„jak należy”, pojawiały się następnego dnia na nowo. Czasem
dopiero za trzecim razem dawały się trwale usunąć. 

Należy tu wspomnieć także o tym, jak już zaznaczaliśmy to

w innych rozdziałach, że takie negatywne wspomnienia ciągną
z nas energię do swojego funkcjonowania. W momencie uwo-
lnienia się od nich ta zajęta przez nie energia zostaje odzyska-
na,   zwiększając   ogólne   zasoby   naszej   energii   życiowej.   W
przypadku niewielkich wspomnień ta odzyskana energia będzie
nieduża, ale już w przypadku takiego „dużego” wspomnienia,
przypływ sił witalnych będzie bardzo odczuwalny, co z pewno-
ścią ucieszy nas i wleje jeszcze większą chęć do zmiany kolej-
nych elementów swojego życia.

Na zakończenie tych porad polecam po każdym uwolnie-

niu, jeżeli nie z miłością, to przynajmniej z pokorą pomodlić się
za naszego krzywdziciela, aby Bóg użyczył mu łaski i dopomógł
się zmienić. Możemy do tego celu użyć np. modlitwy „Ojcze
nasz”, przed którą wyrażamy swoją prośbę. Jeżeli szczerze i
prawdziwie wybaczyliśmy naszemu winowajcy, to nie będziemy
mieli większych problemów ze zrobieniem tego. Z jednej strony
pomoże to nam bardziej „przypieczętować” całą sprawę, a z
drugiej będzie to niezła okazja do pozyskania dla siebie zasługi
u Boga, bo przecież tego od nas oczekuje, mówiąc słowami
swego Syna: „Módlcie się za nieprzyjaciół swoich”. 

Podsumujmy teraz całą technikę w kilku prostych punktach:

1. Usiądź w wygodnej pozycji,

2. Wycisz się i zrelaksuj,

3. Wybierz negatywne przeżycie do uwolnienia,

4. Przypomnij sobie, jak to było,

background image

5. Zbuduj   w   myślach   całą   scenerię   i   okoliczności,   które

wtedy były,

6. Cofnij się  w czasie,  wchodząc w  swoje wyobrażenie  i

zainicjuj zdarzenie tak, jakbyś włączył odtwarzanie filmu,

7. Daj   się   ponieść   tej   rzeczywistości,   niech   wciągnie   cię

całego. Nie myśl o tym, że nie dzieje się to naprawdę,

8. Mając w obecnym czasie większą siłę, mądrość, większe

możliwości, reaguj na to zdarzenie po nowemu. Zmień
swoje ówczesne zachowanie w taki sposób, abyś z ofia-
ry stał się zwycięzcą,

9. Zwyciężywszy i zapanowawszy nad ową sytuacją, poro-

zmawiaj ze swoim krzywdzicielem. Postaraj się zrozu-
mieć, dlaczego tak postąpił,

10. Ulituj   się   nad   swoim   krzywdzicielem.   Niech   przestanie

być dla ciebie bestią a stanie się biednym, zagubionym
człowiekiem,

11. Wybacz mu szczerze wszystkie jego złe czyny wzglę-

dem ciebie i pogódź się z nim,

12. Pożegnaj się z nim i pozwól mu odejść do przeszłości,

13. Pozbieraj do worka wszystko, co wiąże się z całym tym

zdarzeniem   (scenografię,   myśli,   uczucia,   emocje...)   i
wyrzucając ze swojej psychiki, zniszcz go,

14. Pomódl się za swego krzywdziciela, aby Bóg pomógł mu

zmienić jego życie,

15. Poczuj, jak uwalnia się energia i rozjaśnia cię od środka,

jak wywołuje w tobie spokój i przyjemność,

background image

16. Weź kilka głębszych oddechów i wróć do teraźniejszości

lub przejdź do kolejnego, negatywnego wspomnienia.

W rozdziale tym skupiliśmy się na najbardziej powszechny-

m przejawem negatywnych wspomnień, to jest, na ciągnącym
się latami żalu i cierpienia spowodowanego negatywnymi prze-
życiami   z   przeszłości,   których   byliśmy   ofiarą.   Istnieje   jednak
jeszcze druga grupa negatywnych wspomnień, znacznie mniej
liczna od poprzedniej. Jest to poczucie winy. W zdarzeniach
tych nie byliśmy ofiarą, tylko krzywdzicielem. Różne były tego
powody. Nie wnikamy w to. Nie wszystkie krzywdy, jakie czyni-
my innym, są celowe. Czasami po prostu tak się okoliczności
ułożą. Ciężko potem z tym żyć, zwłaszcza jeżeli nie załatwili-
śmy   sprawy   i   nie   przeprosili   za   to   zło,   które   wyrządziliśmy.
Podobnie jak w poprzednim przypadku negatywne odczucia i
emocje ciągną się za nami latami i wysysając energię, niszczą
nasze życie. Technika uzdrawiania przeszłości pomaga także i
na te przypadki. Wystarczy tylko w swoim wyobrażeniu zmody-
fikować fabułę i poprawić swoje negatywne zachowanie. 

Nie zawsze jednak przyniesie to pozytywne skutki. Jeżeli w

świecie   realnym   nie   przeprosiliśmy   do   tej   pory   osobę   skrzy-
wdzoną przez nas, to nadal mogą pojawiać się wyrzuty sumie-
nia. Bez względu na powodzenie tej techniki, powinniśmy mimo
wszystko   prosić   tę   osobę   o   wybaczenie   w   świecie   realnym,
nawet jeżeli od tamtego czasu minęło wiele lat. Trudno nam
będzie po kilku latach udać się do tej osoby i powiedzieć, że
zrozumieliśmy swój błąd i prosimy teraz o wybaczenie, ale jest
to dla nas najlepsze rozwiązanie. Swoim postępowaniem nie
tylko   siebie   uzdrowimy,   ale   także   bardzo   często   i   tę   osobę.
Opisywaliśmy taką osobę powyżej.

Skoro to przez nas osoba ta cierpi teraz tyle lat, to powinno

to   być   naszym   obowiązkiem,   aby   to   naprawić.   Osoba,   która
myśli o nas jak o krzywdzicielu, wysyła w przestrzeń negatywne
fluidy, które atakują nas na poziomie metafizycznym. Uzdrawia-
jąc ją, podwójnie więc sobie pomożemy. Trzecia korzyść jest
taka, że naprawimy swój błąd w oczach Boga, co zawsze bę-

background image

dzie dla nas z korzyścią. Warto też pamiętać o tym, że „lepiej
mieć dziesięciu przyjaciół, niż jednego wroga”, jak mówi powie-
dzenie.

Często we właściwej percepcji pomaga zamiana ról. Wczu-

jmy się w emocje tej osoby i zastanówmy się, czego sami ocze-
kiwalibyśmy od takiego krzywdziciela jak my. Mamy nadzieję,
że nie trzeba tutaj akcentować faktu, że wszelkie wyrządzone
przez nas zło należy naprawić. Sama prośba o wybaczenie to
za mało. Powinniśmy się poczuć zobligowani do tego, aby to,
co   jest   możliwe   do   naprawienia,   naprawić.   Nie   należy   tego
ważnego dla zmiany naszego życia elementu odwlekać w cza-
sie. Ludzie przecież odchodzą. Możemy w późniejszym czasie
nie zdążyć już załatwić tej pozytywnej dla nas sprawy. Zosta-
niemy z tym kamieniem u szyi już na zawsze.

Podsumowanie

Chcąc zmienić swoje życie szybko i sprawnie, powinniśmy

skorzystać z powyższych rozwiązań, które od dawna są wyko-
rzystywane   w   różnych   wariantach   przez   wielu   ludzi.   Są   one
bardzo   skuteczne,   ale   wymagają   od   nas   maksymalnego   za-
angażowania i dużej ilości czasu. Nie bez znaczenia jest też
systematyka i obowiązkowość. Umysł musi przejąć władzę nad
naszym życiem i kierować naszymi czynami jak dobry zarzą-
dca. Jeżeli trzeba coś zrobić, to nie ma gadania, że nie chce mi

background image

się albo, że nie mam siły. Umysł musi być stanowczy: Trzeba i
już. Koniec gadania. Często więc na początku tej drogi będzie-
my się zmuszać do działania, ale musimy to przezwyciężyć.
Samo nic nie przyjdzie. Skoro poprzez swoją nierozwagę lub
bezrozumność   doprowadziliśmy   do   upadku   swoje   życie,   to
teraz niestety, trzeba zakasać rękawy i w pocie czoła odbudo-
wywać to, co tak lekką ręką straciliśmy.

Nie ukrywamy, że chcąc realnie i trwale zmienić swoje ży-

cie powyższe działania stanowią tylko wstęp do innych, bar-
dziej zaawansowanych technik. W tej chwili jednak niech bę-
dzie to  dla  nas bez  znaczenia,  gdyż i  tak największy  ciężar
poniesiemy teraz, na samym początku. W późniejszym czasie
wszelkie   działania,   w   porównaniu   z   tymi   to   będzie   łatwizna.
Wynikać to będzie z trzech powodów:

1. Kiedy   odzyskamy   większą   część   energii,   na   kolejne

działania będziemy mieli już więcej siły,

2. Kolejne techniki zazwyczaj nie są już tak trudne i wyma-

gające jak te,

3. Najgorzej ruszyć z robotą. Jak już wprawimy całą tę ma-

chinę w ruch, to potem będzie nam szło znacznie łatwiej.

Niniejsza książka ma na celu wskazanie technik potrzebnych
do zmiany swojego życia, ale jeżeli ktoś uważa, że to wysta-
rczy, to się myli. Nie sposób uzyskać trwałego szczęścia, nie
zmieniając siebie. Po przygotowaniu sobie gruntu należy prze-
jść do kolejnego etapu i zaangażować się w zmianę samego
siebie. Zajmiemy się tym w kolejnej książce tego cyklu.

    

Jeżeli podoba Ci się ta książka, wesprzyj finansowo Autora. 

  Sam ustal wysokość datku. (patrz szczegóły na końcu książki)

 

                          

background image

                                    Dalsze działania

Wstęp

W   pierwszym   etapie   zmiany   swojego   życia   największy

nacisk   musimy   położyć   na   zredukowanie   negatywnej   energii
oraz na wyzwoleniu energii pozytywnej. W poprzednim rozdzia-
le poznaliśmy najważniejsze metody, które nam w tym pomogą.
Bez nich niewiele uda się zrobić w żadnym z kolejnych etapów.
Są działaniami podstawowymi. Poza nimi zastosujemy jeszcze
metody uzupełniające lub wspomagające, które w sposób kom-
pleksowy oczyszczą nas z większości negatywnej energii. Tylko
wtedy dalsza praca nad sobą będzie miała sens.

Działanie 1- Blokowanie negatywnych myśli i uczuć.

Technika   pozytywnego   myślenia,   poznana   w   poprzednim

rozdziale, pomaga nam „naprostować” psychikę, aby nie gene-
rowała tylu negatywnych, irracjonalnych myśli. To duża i bardzo
skuteczna metoda, ale musimy ją wzbogacić o dodatkową me-
todę, nie tak wielką, ale równie istotną. Polega ona na wyro-
bieniu w sobie takiej właściwości, aby w chwili pojawienia się

background image

jakiegokolwiek negatywnego uczucia, emocji, czy myśli, zaraz
przerywać „połączenie”. Nie możemy dopuszczać do ich rozwi-
nięcia się. Jak tylko zauważymy je w sobie, zaraz korygujemy
zachowanie w taki sposób, aby nie pozostawało w nas nic, co
negatywne.   Każdej   pojawiającej   się   negatywnej   emocji,   czy
uczuciu od razu „odcinamy” prąd, aby nie mogły dalej działać i
wpuszczać w organizm swoich negatywnych energii. Nie może-
my pozwolić, aby rozwinęły się w treści, aby rozlały się i zatruły
świadomość. Poprzez wolę umysłu odrzucamy je natychmiast.
Wszystko, co negatywne powinno być przez nas niepożądane i
od razu wyrywane z korzeniami.

Zło, jak i negatywna energia posiada cechę hipnotyzującą,

zniewalającą i obezwładniającą. Tutaj też odnajdujemy jeden z
najczęstszych błędów ludzi nimi dotkniętych: dają się im prowa-
dzić. Karmią się tym złem, które rozlewa się po psychice, które
wyzwala w organizmie negatywne reakcje, jak stres, lęk, ból,
zgorzknienie,   smutek...   Z   jednej   strony   nie   chcą   tego,   ale   z
drugiej poddają się temu złu. Po pewnym czasie nie wyobrażają
sobie już innego życia, a nawet perspektywa lepszego (norma-
lnego) życia, napawa ich lękiem: jak to tak można by normalnie
żyć?   Toż   to   zakrawa   wręcz   na   bluźnierstwo!   W   ten   sposób
człowiek trwa w swojej malignie, nieustannie ją podtrzymując i
aktywując wciąż na nowo. Musimy to zmienić. W miarę swoich
możliwości ukracajmy negatywne myśli i odczucia, jak tylko się
pojawią,   zanim   obezwładnią   nas   swoim   hipnotycznym   wzro-
kiem. Nie jest to trudne. Wystarczy tylko ich nie podsycać, gdy
się pojawią, wręcz przeciwnie, poprzez nakaz rozumu musimy
je zablokować, a w ich miejsce wygenerować inną myśl (najle-
piej   pozytywną-   może   być   np.   jakieś   miłe   wspomnienie),   lub
wrócić do poprzedniego zajęcia, które zostało przerwane przez
pojawienie się tych negatywnych elementów. Nawet jeżeli będą
one   nachalnie   wracały   do   nas,   niejednokrotnie   kilka   razy   w
ciągu minuty, za każdym razem powinniśmy zatrzymać je i po-
kazać   bez   emocjonalnie   czerwoną   tablicę   z   napisem   „Zakaz
wstępu”. Nie możemy w stosunku do nich używać agresji ani
żadnego innego, negatywnego uczucia. To kolejny błąd. Wspo-

background image

minaliśmy już o tym. Wzbudzając w sobie negatywną energię,
sprawimy tylko, że staną się one jeszcze mocniejsze. Jedyny
skuteczny sposób to walczyć z nimi bez używania siły. Tylko
bez   emocjonalny   spokój   i   systematyczne,   aż   do   znudzenia
działanie, może nam pomóc.

Będą   one   próbowały   wyprowadzić   nas   z   równowagi   lub

zaszczepić myśl, że lepiej pozostać przy nich, bo choć nie są
najlepsze, jednak wiemy czego się spodziewać. Zmianę, którą
wprowadzamy, przedstawiają nam jako coś złego i niepewnego,
na   potwierdzenie   czego   podając   przykład   uczucia   bólu   i
dyskomfortu   psychicznego,   który   dzięki   temu   się   pojawia.  To
prawda. Działania te rozstroją nam psychikę, ale jest to norma-
lna   reakcja.   Nie   jest   ona   bynajmniej   z   naszej   winy.   Jest   to
reakcja obronna tych negatywnych elementów, które nas do tej
pory obezwładniały. Chcąc wrócić do normalności poprzez te
działania, odnosimy wrażenie, że przewracamy w głowie wszy-
stko do góry nogami. Dopiero po uwolnieniu się od tego widzi-
my, jak bardzo nasza psychika została zniekształcona przez te
negatywne   elementy.   Bezwzględnie   więc   musimy   usunąć   z
siebie wszystko, co negatywne: myśli, uczucia i emocje.

Z uwagi na to, że rozum jest bez emocjonalny, to on musi

sprawować kontrolę nad naszą psychiką, podobnie jak czyni to
program antywirusowy w komputerze. Jak tylko pojawi się ne-
gatywna myśl lub uczucie, musi on natychmiast je zablokować i

background image

zneutralizować.

Oto wykaz najbardziej rozpowszechnionych myśli, uczuć i

emocji, które należy od razu blokować:

zazdrość,

nienawiść,

złe myślenie o innych,

wyobrażanie sobie jak kogoś krzywdzimy,

przejawy agresji w każdej formie,

czarnowidztwo,

wyobrażanie sobie, co to za złego może nas spotkać w ży-
ciu,

wyobrażanie sobie makabrycznych scen,

przypominanie   sobie   lub   rozpamiętywanie   drastycznych,
lub pełnych przemocy scen filmowych, lub z prawdziwego
życia,

rozpamiętywanie zła, które nas w życiu spotkało,

gniew, żal, lub inne uczucie wywołane ujrzeniem kogoś, lub
przypomnieniem sobie o tej osobie,

przekleństwa i wulgaryzmy,

potępianie kogoś w myślach lub w mowie,

myśli samobójcze lub autodestrukcyjne,

poczucie winy,

knowania przeciw komuś,

spodziewanie się czegoś złego od życia lub ludzi,

martwienie się na zapas,

strach przed życiem lub ludźmi,

mściwość,

zgorzkniałość,

krytykanctwo,

apatia fizyczna i psychiczna,

popadanie w umysłowy letarg,

lenistwo,

myślenie o śmierci, jako o rozwiązaniu swoich problemów,

background image

roztrząsanie swoich wad i ułomności,

użalanie się nad sobą,

wszelkiego rodzaju czarne myśli,

podejrzliwość,

budowanie w myślach negatywnych w wymowie historii,

zniechęcenie.

Działanie 2- Pozyskiwanie pozytywnej energii.

Samo   minimalizowanie   negatywnych   elementów   naszej

psychiki to za mało, aczkolwiek czasami dobrze opróżnić swoje
wnętrze ze wszystkiego. Można wtedy zacząć budować psychi-
kę niejako od nowa, podobnie jak robimy porządki w szopie lub
graciarni. Po wyniesieniu wszystkiego na zewnątrz układamy od
nowa, wyrzucając to, co niepotrzebne. Z pomocą przyjdzie nam
medytacja z poprzedniego rozdziału. Po wyciszeniu i uspokoje-
niu psychiki można ją zacząć odbudowywać, odejmując to, co
negatywne, a dodając to, co pozytywne.

Jakąkolwiek drogę nie wybierzemy, w którymś momencie

dojdzie ona do punktu wspólnego wszystkich dróg. Jest to mo-
ment, w którym po usunięciu negatywnego elementu powstaje
pustka, wyrwa w psychice. Musimy wtedy w to miejsce umieścić
element pozytywny, obojętnie jaki. Będzie on jakościowo lepszy
od   poprzedniego   materiału,   przez   co   będzie   wzmacniał   całą
psychikę. Tłumacząc to w sposób bardziej obrazowy, wyobraź-
my sobie mur z drewnianych gałązek (negatywne  elementy).
Chcąc   ulepszyć   go,   w   miarę   swoich   możliwości   i   działań,
wymieniamy   poszczególne   gałązki   na   kamienie   (elementy
pozytywne). W ten sposób, po pewnym czasie uzyskamy jakby
nowy, mocniejszy mur.

Nie   można   ze   swojej   psychiki   tylko   odejmować.   Równie

ważne   jest   pozyskiwanie   dla   siebie   elementów   pozytywnych.
Niech   to   będą   nawet   bardzo   drobniuteńkie   elementy,   ledwo

background image

zauważalne, ale w tym pierwszym okresie będą na wagę złota.
Im więcej, patrząc sumarycznie, uda się nam wyzwolić w sobie
pozytywnej   energii,   tym   lepiej.   Będzie   ona   dla   nas   środkiem
tonizującym,  uśmierzającym  dyskomfort  psychiczny,  który  po-
wstał po tym, jak wzruszyliśmy tę całą skorupę napchaną nega-
tywnymi emocjami i uczuciami.

Usuwając   elementy   negatywne   i   pozyskując   pozytywne,

sprawiamy,   że   nasza   ogólna   kondycja   emocjonalna   ulegnie
poprawie. Po pewnym czasie nabierzemy takiego rozpędu, że
nie będziemy musieli bawić się w pozyskiwanie drobnych, pozy-
tywnych elementów, tylko zaczniemy rozglądać się za czymś o
wiele   mocniejszym,   co   pozwoli   nam   szybko   zrobić   krok   do
przodu. Zanim to jednak nastąpi, musimy brać wszystko, co się
da. Poniżej przedstawiamy niektóre sposoby na pozyskiwanie
dla siebie pozytywnej energii.

Sposób 1: System małych nagród.

Na   początku   swoich   działań,   kiedy   jeszcze   jesteśmy   w

dużej mierze obezwładnieni przez zło, kiedy nie mamy siły na
aktywną walkę, pierwsze pozytywne elementy możemy sobie
kupić. Możemy na przykład stworzyć tzw. System małych na-
gród. Polega on na tym, aby za swoje pozytywne działania i
starania   przyznawać   mniejsze   lub   większe   nagrody.   Możemy
sobie   ustalić,   że   jeżeli   zrobimy   to,   co   musimy,   a   czego   nie
chcemy, w „nagrodę” otrzymamy coś specjalnego, coś, co spra-
wi nam przyjemność. W tym momencie sami musimy wyper-
traktować  ze   sobą,   co  by   to  miało   być.  Nie   musi  to   być  nic
wielkiego. Najważniejsze, aby „chciało się” nam dla tego za-
angażować. Oto kilka klasycznych propozycji:

Kupić sobie coś smacznego do jedzenia (pizza, frytki, lody,
ciastka...),

Pójść na piwo,

Kupić gazetę lub czasopismo,

background image

Kupić książkę,

Obejrzeć film, 

Godzina leniuchowania,

Puścić totolotka.

Powyższy system dobrze sprawdza się w tym pierwszym

okresie,   zwłaszcza   w   przypadku   osób   depresyjnych,   którzy
zostali owładnięci psychiczną i fizyczną niemocą. Jakiekolwiek
działanie w tym stanie jest ogromnym wysiłkiem, często ponad
nasze   siły.   Mając   w   perspektywie   otrzymanie   czegoś   przyje-
mnego za nasze „poświęcenie”, łatwiej będzie się nam zmobi-
lizować. Jest  to pierwszy, z  trzech pozytywnych  wpływów  tej
metody. Drugi jest taki, że zaczyna przenikać nas niewielka (ale
dobre i to), pozytywna energia, wynikająca z oczekiwania na
obiecaną   nagrodę.   Nie   należy   tego   lekceważyć.   W   ciemnej
nocy depresji ważne jest każde, nawet najmniejsze światełko.
Dodając je do poprzednich, małych iskierek sprawiamy, że w
połączeniu z innymi metodami, powoli wychodzimy z depresyj-
nego otępienia. Trzeci pozytywny efekt jest taki, że dostając w
końcu wyczekiwaną nagrodę, wprowadzamy do psychiki kolej-
ną (tym razem większą niż poprzednio), pozytywną energię.

Sposób 2: Relaksacja.

Znajdując się w ciemnościach swego życia, gdzie negaty-

wne   emocje   i   depresja   wywołują   w   nas   różnorakie   napięcia,
zbawienna   będzie   standardowa   metoda   rozwoju   osobistego,
czyli relaksacja. Jest ona przeważnie wstępem dla innych me-
tod, ale stosuje się ją także często jako samodzielną metodę. W
połączeniu z innymi technikami stosuje się jej skróconą wersję,
aby nie wydłużać zanadto całej procedury. Wykorzystując je-
dnak oddzielnie, rozciągamy ją, wprowadzając dodatkowe ele-
menty, które podnoszą jej skuteczność.

Metoda relaksacji polega na wszechstronnym rozluźnieniu i

background image

odprężeniu   całego   organizmu,   nie   tylko   ciała   fizycznego,   ale
często także psychiki (zależnie od wersji). Za pomocą odpowie-
dnich poleceń, które wypowiadamy w myślach sami lub słyszy-
my z odtwarzanej taśmy, rozluźniamy kolejne partie mięśni.

Wiele jest wersji tej metody, można także tworzyć własne

lub kompilować wersję odpowiednią dla siebie z kilku innych.
Nie   ma   to   aż   tak   dużego   znaczenia.   Metoda   ma   po   prostu
działać. Musimy więc poszukać dla siebie takiej, która będzie w
naszym przypadku najbardziej skuteczna. Najlepiej wybrać so-
bie kilka różnych wariantów, jedne dłuższe, inne krótsze, nakie-
rowane na konkretne działanie i wykorzystywać je odpowiednio
do swoich aktualnych potrzeb.

Poniżej przedstawiamy przykład takiej techniki relaksacyj-

nej. W tym, jak i w innych przypadkach podstawą jest wygodna
pozycja leżąca lub półleżąca, oraz cisza i spokój. Poszczególne
polecenia   powinny   być   wypowiadane   wolno,   delikatnym   gło-
sem, z dużymi przerwami między poszczególnymi zdaniami.

Przykładu   tego   można   używać   jako   gotową   technikę   lub

potraktować jako punkt wyjścia dla stworzenia własnej wersji.
Można ją skrócić lub nakierować na konkretne działanie. Najle-
piej instrukcje te nagrać na płytę CD lub chociażby na dyktafon
w telefonie, a jeszcze lepiej wzbogacić je o spokojną, relaksują-
cą muzykę. Można także skorzystać z gotowych, profesjonalnie
przygotowanych   płyt   do   relaksacji,   których   w   internecie   nie
brakuje.

Relaksacja ciała i umysłu- polecenia

Zamknij oczy... Ręce ułóż wzdłuż ciała... Stopy skieruj

na zewnątrz... Odpręż się... Poczuj, jak twoje ciało przy-
wiera do podłoża, jak pod naporem swojego ciężaru wta-
pia się w nie... 

Teraz   skup   się   na   oddychaniu...   Zrób   powoli   pięć

głębokich wdechów nosem, poczuj, jak powietrze wędruje
po twoim organizmie... jak przewietrza zatęchłe zakamarki

background image

świadomości...   Z   każdym   kolejnym   wdechem   odprężasz
się coraz bardziej... zatapiasz się świadomością w swoim
wewnętrznym świecie... Każdy twój kolejny wydech staje
się spokojniejszy i dłuższy... 

Nigdzie nie musisz się śpieszyć... To jest chwila tylko

dla ciebie... Nie myślisz o niczym... Pozwól, aby wszelkie
sprawy, wszelkie troski odpłynęły od ciebie... Oddychasz
swobodnie,   równomiernie...   Cały   czas   zagłębiasz   się
świadomością   coraz   niżej...   Pogrążasz   się   w   spokoju...
Odpoczywasz... Jeśli pojawią się jakieś myśli, pozwól im
przepłynąć i wróć do ćwiczenia...

Teraz   skieruj   uwagę   na   prawą   nogę...   Napręż   mię-

śnie... Poczuj ich działanie... Teraz powoli, wraz z wyde-
chem, rozluźnij je... Poczuj, jak twoja noga staje się cię-
żka... bardzo ciężka... tak ciężka, że nie możesz jej unie-
ść...   Skieruj   uwagę   na   stopę...   Wyobraź   sobie   ją   i
rozluźnij... Teraz przesuń uwagę wyżej, na łydkę i także ją
rozluźnij...   To   samo   zrób   z   kolanem   i   mięśniami   uda...
Wyobraź sobie je i rozluźnij... Cały czas oddychaj swobo-
dnie i powoli...

Teraz skieruj uwagę na lewą nogę... Napręż mięśnie...

Poczuj   ich   działanie...   Teraz   powoli,   wraz   z   wydechem,
rozluźnij   je...   Poczuj,   jak   twoja   noga   staje   się   ciężka...
bardzo   ciężka...   tak   ciężka,   że   nie   możesz   jej   unieść...
Skieruj uwagę na stopę... Wyobraź sobie ją i rozluźnij...
Teraz przesuń uwagę wyżej, na łydkę i także ją rozluźnij...
To samo zrób z kolanem i mięśniami uda... Wyobraź sobie
je i rozluźnij... Cały czas oddychaj swobodnie i powoli...

Teraz skieruj uwagę na prawe ramię... Napręż mię-

śnie... Poczuj ich działanie... Teraz powoli, wraz z wyde-
chem, rozluźnij je... Poczuj, jak twoje ramię staje się cię-
żkie... bardzo ciężkie... tak ciężkie, że nie możesz je unie-
ść...   Teraz   rozluźnij   mięśnie   od   barku   do   dłoni...   Niech
spoczywają spokojne, rozluźnione...

Teraz   skieruj   uwagę   na   lewe   ramię...   Napręż   mię-

śnie... Poczuj ich działanie... Teraz powoli, wraz z wyde-

background image

chem, rozluźnij je... Poczuj, jak twoje ramię staje się cię-
żkie...   bardzo   ciężkie...   tak   ciężkie,   że   nie   możesz   je
unieść... Teraz rozluźnij mięśnie od barku do dłoni... Niech
spoczywają spokojne, rozluźnione...

Teraz skieruj uwagę na pośladki... Napręż mięśnie...

Poczuj   ich   działanie...   Teraz   powoli,   wraz   z   wydechem,
rozluźnij je... Poczuj, jak twoje pośladki stają się ciężkie...
bardzo ciężkie... tak ciężkie, że nie możesz ich unieść...
Przylegają swobodnie do podłoża...

Teraz   skieruj   uwagę   na   plecy...   Napręż   mięśnie...

Poczuj   ich   działanie...   Teraz   powoli,   wraz   z   wydechem,
rozluźnij   je...   Poczuj,   jak   twoje   plecy   stają   się   ciężkie...
bardzo cięż-kie... tak ciężkie, że nie możesz ich unieść...
Pozwól plecom całkowicie przylgnąć do podłoża... Wszy-
stko jest w tobie spokojne i wyciszone...

Skieruj uwagę na mięśnie kręgosłupa i rozluźnij je...

Rozluźnij   je   dokładnie...   Niech   spoczywają   odprężone
razem z plecami...

Teraz skieruj uwagą na brzuch... Napnij jego mięśnie

wraz z wdechem, a następnie, rozluźnij je na wydechu...
Poczuj,   jak   twój   brzuch   powiększa   się,   a   na   wydechu
opada rozluźniony... Wykonaj kilka oddechów i dobrze go
rozluźnij...

Teraz   skieruj   uwagę   na   klatkę   piersiową...   Wraz   z

wdechem napełnij ją powietrzem, poczuj, jak się poszerza,
a przy wydechu rozluźnia się... Wykonaj kilka oddechów i
rozluźnij ją...

Teraz skieruj uwagę na szyję... Poruszaj nią powoli na

boki... Rozluźnij jej mięśnie i pozostaw w najwygodniejszej
pozycji...

Teraz skieruj uwagę na głowę... Poczuj, jak staje się

ciężka...   bardzo   ciężka...   tak   ciężka,   że   nie   możesz   jej
unieść... Twoja głowa spoczywa teraz swobodnie...  Wraz
z szyją jest zupełnie rozluźniona i odprężona...

Skup swoją uwagę na gardle... Rozluźnij je... Rozlu-

źnij też mięśnie karku i barków... Pooddychaj powoli, ale

background image

głęboko przez gardło... Poczuj jak mięśnie gardła, karku i
barków rozluźniają się... To jest bardzo ważne miejsce...
Wróć do oddychania przez nos...   Pooddychaj tym miej-
scem przez chwilę, aby rozluźniło się dokładnie... Nigdzie
nie musisz się śpieszyć...

Teraz skieruj uwagę na brwi... Wraz z wdechem unieś

je wysoko do góry, a na wydechu rozluźnij...

Teraz   skieruj   uwagę   na   usta...   Wraz   z   wdechem

otwórz je bardzo szeroko... Poczuj napięcie mięśni... Przy
wydechu, zamykając usta, rozluźnij ich mięśnie... Są teraz
całkowicie rozluźnione...

Skup się teraz na czole... Rozluźnij je bardzo dokła-

dnie...   Rozluźnij   też   mięśnie   policzków   i   mięśnie   wokół
oczu...   Rozluźnij   całą   twarz...   Twarz   jest   teraz   zupełnie
odprężona...

Całe twoje ciało jest już rozluźnione i odprężone... jest

bardzo   ciężkie...   tak   ciężkie,   że   nie   możesz   je   unieść...
Poczuj teraz przyjemne ciepło, które wypełnia twoje ciało...
Z każdym oddechem wypełnia cię coraz bardziej, rozlu-
źniając kolejne części ciała... Jest ci miło i przyjemnie...
Powtarzaj sobie: „Jestem zupełnie spokojny i wyciszony...,
wyciszony i odprężony..., wyciszony i odprężony... To takie
przyjemne być w głębokim relaksie... Po prostu być...

W łagodny i delikatny sposób sprawdź teraz wszystkie

zakamarki twojego ciała, czy gdzieś nie pozostały jakieś
napięcia... jeżeli je znajdziesz, weź głęboki oddech i rozlu-
źnij je... Napięcia nie są ci potrzebne... Stres nie jest ci
potrzebny... Uwalniasz się od nich...

Teraz twój organizm odpoczywa i regeneruje się... Z

każdym wdechem wprowadzasz nowe ilości energii, które
dodają   ci   sił...   Z   każdym   wydechem   wydalasz   z   siebie
wszelkie   napięcia   fizyczne   i   psychiczne...   Regenerujesz
się teraz... Twój oddech jest spokojny i regularny... Czuje-
sz,   jak   ciepło   wewnątrz   ciebie   uspokaja   cię,   odpręża   i
wzmacnia...

Teraz wejdź w swoją psychikę... Niech wraz z tobą

background image

wejdzie   świeże   powietrze,   niech   odświeży   twoje   myśli...
Po-czuj   jak   wszelkie   napięcia   psychiki   rozluźniają   się...,
wyciszają..., odpływają... Jesteś spokojny i zrównoważo-
ny... Znika wszelkie napięcie...  

Wejdź   teraz   w   swoją   emocjonalność...   Odpręż   ją...

Niech wszelkie jej napięcia rozluźnią się i zrównoważą...
Poczuj,   jak   przenika   cię   miłość   i   spokój...   Ciepło,   które
pochodzi   z   miłości,   rozgrzewa  całe   twoje   ciało   i  myśli...
świadomość i psychikę... Poczuj to dobrze... Pozostań w
tym stanie trochę...

Weź głęboki wdech i na wydechu, rozluźnij całe swoje

ciało...   Weź   jeszcze   jeden   wdech   i   na   wydechu   odpręż
swój umysł... Wszelkie jego napięcia rozluźniają się...

Będę teraz odliczał od 10 do 1, a ty coraz bardziej

będziesz się rozluźniał..., zapadał w przyjemne odpręże-
nie... 10..., 9..., zapadasz się coraz głębiej i głębiej..., 8...,
7..., zapadasz w głęboki relaks..., 6..., 5..., pozwalasz, aby
odeszły od ciebie stresy i wyzwoliły się wszystkie napię-
cia... 4..., 3..., czujesz, jak twoje ciało jest coraz bardziej
rozluźnione...,   2...,   odprężasz   się   coraz   bardziej...   1...
Jesteś teraz zupełnie odprężony... wolny od napięć i stre-
sów...

Weź oddech i wyobraź sobie, że wdychasz ożywiają-

cą energię, przy wydechu przekazujesz tę energię niżej,
całemu ciału... Powtórz to jeszcze raz... Wyobraź sobie, że
energia ta oczyszcza cię i umacnia... Oddychaj nią... Bę-
dzie ona trwała w tobie cały czas... Z każdym oddechem
będziesz ją odnawiał i przyjmował do siebie... Pozostań
trochę w tym stanie...

Powracasz teraz do pełnej świadomości swojego ciała

i   umysłu...   Zrób   głęboki   wdech   i   długi   wydech...   Poczuj
swoje   ciało...   każdą   jego   cząstkę...   Zacznij   poruszać
swoim   ciałem   od   dołu...,   najpierw   palce   stóp...,   potem
stopy..., teraz całe nogi... Poruszaj dłońmi i ramionami...
Poruszaj plecami..., biodrami..., głową... Jeżeli odczuwasz
taką potrzebę, przeciągnij się lub przetrzyj twarz rękoma...

background image

Z każdym oddechem poziom twojej energii witalnej wzra-
sta... Umysł jest spokojny i odprężony... Jesteś wypoczęty
i radosny... Wróć świadomością do świata zewnętrznego,
ale pozostań jeszcze trochę w tej pozycji...  Wróć teraz do
swoich codziennych zajęć...
 

Poprzez   technikę   relaksacji   usuwamy   nagromadzone   w

nas   napięcia,   wprowadzając   delikatny   spokój   i   odprężenie.
Elementy te dobrze wpływają na psychikę, zwłaszcza wtedy,
gdy ją także odprężymy. Wyciszamy w ten sposób pobudzone
zmysły i mózg, który niejako „zaciął się” i produkuje wyłącznie
negatywne odczucia. Po dłuższym stosowaniu tej techniki zau-
ważymy ogólny spadek wewnętrznej agresji i nerwowego pobu-
dzenia psychiki. Jest to więc doskonała metoda wspomagająca
inne stosowane przez nas techniki, chociażby te, z poprzednie-
go rozdziału.

Sposób 3: Wizualizacja

Drugą klasyczną techniką rozwoju osobistego, którą użyje-

my w pierwszym okresie zmiany swojego życia, jest technika
wizualizacji. Jej skuteczność nie jest już tak uniwersalna, jak
techniki relaksacji. Stosując ją, dużo zależy od indywidualnych
cech człowieka, od jego wrażliwości, wyobraźni, a nawet nasta-
wienia. Nie bez znaczenia są także cechy osobowości. Najle-
psze efekty przyniesie ludziom słabym psychicznie, podatnym
na wpływy, mniej logicznym, a bardziej emocjonalnym.

Technika ta wykorzystuje ten sam mechanizm, co technika

pozytywnego myślenia, czyli automatyzm mózgu. Poprzez no-
toryczne   wmawianie   mózgowi   pewnych   „prawd”,   zmieniamy
jego   dalsze   funkcjonowanie.   Technika   ta   różni   się   jednak   w
dwóch istotnych punktach. Po pierwsze, w technice pozytywne-
go myślenia tylko poprawiamy myśli generowane przez mózg.
W tej technice nie tyle poprawiamy, ile sami tworzymy pożąda-

background image

ne   przez   nas   treści.   Druga   zasadnicza   różnica   jest   taka,   że
technika   wizualizacji   używa   przede   wszystkim   obrazów   do
przekonywania   mózgu.   Ma   ona   więc   wiele   wspólnego   z
techniką uwalniania negatywnych wspomnień z poprzedniego
rozdziału.   Zaznaczaliśmy   wtedy,   jak   ważne   jest   zadbanie   o
pełny realizm naszej projekcji. To samo musimy zrobić tutaj. W
tamtej   technice   odtwarzaliśmy   zdarzenie   rzeczywiste   z   prze-
szłości, w tej tworzymy swoją historię wymyśloną, nie konie-
cznie rzeczywistą.

Głównym celem tej techniki jest „przyzwyczajanie” mózgu

do   lepszego   (pozytywnego)   życia   i   odnajdywanie   się   w   tych
nowych warunkach. Dzięki niej możemy rozświetlać ciemności
swojego zepsutego życia i niejako „zaklinać” rzeczywistość, aby
poprzez takie projekcje „przerabiać” zainfekowany mózg. Prze-
cież   to   od   niego   zależy,   w   jaki   sposób   będziemy   odczuwali
świat, a w odpowiedzi na to, jaka rzeczywistość będzie do nas
przychodziła. Technikę tę dosyć powszechnie stosuje się także
w   rozwoju   osobistym,   aby   zwiększyć   swoją   siłę   przebicia   w
życiu codziennym, zawodowym lub biznesowym.

Cóż takiego możemy sobie w projekcji umysłu wytworzyć?

Cokolwiek. W zależności od naszych cech osobowościowych i
zapotrzebowania wykreujemy taką historię, która będzie pozy-
tywnie na nas oddziaływać. Jeżeli na przykład mamy trudności,
aby odnaleźć się w grupie ludzi i prowadzić z nimi konwersację,
możemy poprzez wizualizację, potrenować sobie w rzeczywi-
stości urojonej. Tworzymy więc w wyobraźni odpowiednią sce-
nografię, historię, w której bierzemy udział i włączamy przycisk
„start”. W fabule, która zacznie się tworzyć (często w sposób
spontaniczny i nieprzewidziany), próbujemy się odnaleźć tak,
jak w prawdziwym życiu. W ten sposób możemy, bez narażania
się na jakąś krytykę, ćwiczyć różne warianty swojego zachowa-
nia, a gdy zajdzie potrzeba „cofnąć taśmę” i spróbować jeszcze
raz.

Innym przykładem na zastosowanie tej techniki jest proje-

kcja otoczenia lub swojej natury w tych elementach, jakich nam
w prawdziwym życiu brakuje. Jeżeli na przykład żyjemy w śro-

background image

dowisku ludzi zdemoralizowanych lub takich, których bardzo nie
lubimy, a brakuje nam kontaktów z innymi (wg nas „normalny-
mi”) ludźmi, możemy w tym pierwszym okresie wykreować so-
bie w wyobraźni taki świat, w jakim dobrze się czujemy i czer-
pać z tego pierwsze, pozytywne emocje i wibracje. W później-
szym   czasie,   gdy   uda   się   nam   choć   trochę   odzyskać   swoje
życie, pozytywną energię będziemy czerpać już z prawdziwego
życia.

W   przypadku   swojej   natury   tworzymy   w   wyobraźni   taki

swój obraz, jaki chcemy, abyśmy byli w rzeczywistości. Poprzez
pokazywanie mózgowi i sobie samemu własnego ideału, prze-
programowujemy powoli swoją naturę i sposób bycia, dążymy
do niego swoim staraniem i postępowaniem.

Opisując tę technikę, należy ostrzec ludzi o słabej psychi-

ce, aby nie przesadzali z nią. Jeżeli uznają, że w swoich wyo-
brażeniach odnajdują jedyny azyl i szczęście, że technika wizu-
alizacji jest remedium na ich życiowe problemy, ich psychika
może zamknąć się na inne zmiany. Nie chodzi nam przecież o
zamianę jednego więzienia na inne. Chcemy z tego więzienia,
jakim   jest   nasze   życie,   wyzwolić   się,   wyjść   na   wolność   i   w
końcu zacząć cieszyć się nim. Życie w iluzji na dłuższą metę
będzie dla nas niekorzystne i może doprowadzić nawet do cho-
roby psychicznej (schizofrenia, podwójna osobowość, neuroza,
a nawet psychoza). Należy pamiętać, że jest to tylko technika,
środek transportu, który ma nas doprowadzić do celu. Wizua-
lizacja nie może stać się celem samym w sobie. Nie skupiajmy
się zanadto  na  niej, ale  uzbrojeni  w inne  jeszcze narzędzia,
stańmy odważnie naprzeciw swoich problemów i realnie roz-
wiązujmy je. Tylko w ten sposób możemy wyzwolić się ze swo-
jego życiowego bagna.

Ostatnia uwaga, jaką podajemy, dotyczy w zasadzie tego,

o czym mówiliśmy już w poprzednich rozdziałach. Przypomina-
my więc jeszcze raz, że technikę wizualizacji, jak i każdą inną,
należy stosować tylko do wyzwalania pozytywnej energii. Za-
strzeżenie   to,   z   racji   swej   wyobrażeniowo-obrazowej   mocy,
szczególnie   dotyczy   właśnie   wizualizacji.   Gdybyśmy   używali

background image

tych   technik   do   wyzwalania   negatywnych   energii,   w   postaci,
chociażby   wyobrażeń   lub   myśli   o   czymś   złym,   negatywnym,
wtedy na poziomie duchowym, otwieramy wrota przed naszym
wrogiem, szatanem i demonami. Jeżeli wyczują w nas przychy-
lność   lub   przyzwolenie   na   zło,   wtedy   pojawią   się   w   naszym
życiu niechybnie i bagno, w którym jesteśmy, jeszcze bardziej
się pogłębi. Dla tych, którzy nie wierzą w szatana bardzo ważna
informacja w tym miejscu, że nie jest to nauka tylko religijna,
duchowa. Rzeczywiście, jest w tym coś takiego, że gloryfikując
zło   lub   rozmyślając   o   nim,   sprowadzamy   na   siebie   realne
problemy   i   z   pewnością   cieszyć   się   spokojnym   życiem   nie
będziemy.   Naukę   tę   odnajdujemy   więc   także   w   metafizyce,
okultyzmie, psychologii, ale także w życiu codziennym, patrząc
na siebie lub innych, którzy emanują negatywną energią. Nie
wiodą   oni   przecież   spokojnego,   szczęśliwego   życia.   Należy
więc skorzystać z rad zawartych wcześniej i unikać wszystkie-
go, co ma, choć cień zła w sobie, szczególnie jeżeli wypływa to
z naszego wnętrza.

Sposób 4- Krzykoterapia

Jedną z ciekawszych metod wykorzystywanych w psycho-

background image

terapii jest tak zwana krzykoterapia. Jak można spodziewać się
po   nazwie,   w   metodzie   tej   za   formę   terapii   służy   krzyk.   Nie
będziemy tu podawać sposobu wykonania tej metody krok po
kroku, ponieważ wariantów jest dużo, a wszystkie sprowadzają
się do tego samego: Należy z całej siły wykrzyczeć swoje fru-
stracje, negatywne emocje, ból, żal..., obojętnie co.

Ogólnie możemy dokonać podziału na dwie szkoły. Pierw-

sza mówi, że należy werbalnie (za pomocą słów) wykrzyczeć
wszystko, co w nas siedzi, a druga twierdzi, że wystarczy sam
krzyk, nie trzeba artykułować swoich problemów. Musimy więc
wybrać dla siebie taki wariant, który będzie najlepiej pasował do
naszej   natury.   Po   krótkim   zastanowieniu   lub   kilku   próbach,
intuicyjnie znajdziemy dla siebie odpowiednią formę. W każdym
wariancie, jaki użyjemy, poza krzykiem musimy wyzwolić z sie-
bie negatywne emocje, złość, agresję, wszystko, co jest w nas
złe.   Niech   to   będzie   naprawdę   niepohamowany   krzyk,   dzika
rozpacz, która wypływa z głębi naszego serca, naszego jeste-
stwa. 

Technikę tę możemy stosować samemu, krzycząc w próż-

nię gdzieś z dala od ludzi, lub krzyczeć w poduszkę w swoim
pokoju. Można także stosować ją z drugim człowiekiem, trzy-
mając go za ręce lub za barki i wykrzykiwać mu swój ból. Jeżeli
powodem naszych problemów jest jakiś człowiek, można ode-
grać nawet scenkę, w której pomocnik będzie udawał naszego
krzywdziciela, któremu wykrzykujemy zarzuty.

Metoda ta jest bardzo prosta w użyciu, choć energetycznie

dosyć   wyczerpująca.   Przynosi   emocjonalne   oczyszczenie   i
zrównoważenie. Nie możemy trzymać w sobie frustracji, gdyż
są one zatrutym źródłem, które każdego dnia zalewa nas swo-
imi toksynami. Krzykoterapia jest jedną ze skutecznych metod
pozwalających   na   zredukowanie   frustracji,   choć   jest   ona   ich
skrajnym   reprezentantem.   Za   jej   pomocą   likwidujemy   jednak
tylko skutki, a nie przyczyny, więc nie jest ona tak skuteczna i
wszechstronna jak chociażby technika wybaczania.

Z uwagi na sporą prymitywność, wręcz barbarzyńskość tej

metody, w tym pierwszym okresie walki ze złem, które w nas

background image

jest,   możemy,   stosując   ją,   wyzwalać   z   siebie   agresję   także
fizyczną. Możemy wzmocnić efekty tej metody poprzez fizyczne
wyżycie się, uderzając na przykład w ścianę czy w drzewo, lub
łamiąc patyki, rozbijając deski, cegłówki, różne rzeczy. W tym
pierwszym okresie możemy sobie na to pozwolić bez obawy o
jej szkodliwe działanie, o którym mówiliśmy w poprzednim roz-
dziale, ponieważ z początku jest w nas tyle zła i negatywnej
energii, że zbytnio nie wpłynie to na nas. Jeżeli jednak mamy w
sobie dość siły i uważamy, że jesteśmy w stanie obyć się bez
tej techniki, to nie wyzwalajmy w sobie agresji. Im mniej w nas
zła, tym lepiej. Przejdźmy od razu do bardziej subtelnych metod
lub ograniczmy się tylko do samego dzikiego krzyku, aby wy-
rzucić z siebie emocje.

Sposób 5- Zwierzenie się komuś

Jest to kolejna, po krzykoterapii, forma wyrzucania z siebie

negatywnych emocji. Człowiek jako istota społeczna potrzebuje
do normalnego funkcjonowania kontaktu z drugim człowiekiem.
Potrzeba ta wzrasta znacznie w trudnych chwilach, w których
możność   wyżalenia   się   komuś   lub   otrzymanie   „duchowego”
wsparcia jest bezcenna. Poprzez takie zachowanie łatwiej nam
przejść przeciwności losu. Metoda ta służy wyłącznie do zmobi-
lizowania i aktywowania rezerwowych sił psychicznych, które

background image

każdy organizm  ludzki  posiada. Po  rozmowie z  drugim czło-
wiekiem, kiedy powie nam, chociażby proste „Nie martw się.
Wszystko będzie dobrze” nic się w naszej sytuacji życiowej nie
zmieni, ale słowa te wleją w nas energię i moc, dzięki której nie
tylko, że przetrzymamy ciężkie chwile, ale też odnajdziemy w
sobie siłę do działania. W ten sposób rozmowa z drugim czło-
wiekiem pośrednio wpłynie realnie na nasze życie.

Ludzie często lekceważą potęgę słowa. Najczęściej mówi

się tylko o tym, że słowem można kogoś zranić tak, jak praw-
dziwym nożem. To prawda. Jest to jednak połowa prawdy. Dru-
ga połowa nie jest tak często artykułowana, a szkoda. To powa-
żny błąd. Słowem można nie tylko zranić, ale także uleczyć.
Wystarczy   powiedzieć   do   kogoś   będącego   w   smutku:   „Nie
martw się” lub „Głowa do góry!”, a automatycznie wlewamy w
jego psychikę zastrzyk pozytywnej energii, moc wystarczającą
mu do wyrwania się ze swojego marazmu.

Będąc częścią większej całości, jaką jest ludzkość, powi-

nniśmy   zwracać   baczną   uwagę   na   naszych   współbraci,   czy
któryś z nich nie potrzebuje naszej pomocy. Nie musimy dużo
robić. Zazwyczaj wystarczy tylko nasze zainteresowanie, wysłu-
chanie   jego   wynurzeń   i   dodanie   mu   otuchy.   Z  naszej   strony
niewiele to znaczy, ale dla przybitego człowieka to ogromna po-
moc. Za pomocą kilku słów, kilku zdań możemy mieć tak wielki
wpływ na życie drugiego człowieka. Pewnie dlatego w Piśmie

background image

Świętym   odnajdujemy   przestrogę:  „Kto   może   pomóc,   a   nie
pomaga, grzeszy”.  
Weźmy sobie to do serca i poprzez swoje
słowa i czyny stawajmy się częścią lepszego życia innych ludzi.
Niewiele nas to przecież kosztuje. Obdarowujmy siebie nawza-
jem miłym, życzliwym słowem. Przy spotkaniu kogoś, życzmy
mu miłego dnia. To tak niewiele, a ile pozytywnej energii wlewa
w serce drugiego człowieka.

Będąc samemu w trudnych chwilach, ciężko nam zastoso-

wać się do powyższych rad. Nawet gdybyśmy zdobyli się na to,
efekty tego przesłania będą małe, gdyż nasze słowa, przesią-
knięte będą negatywnym odcieniem. Nie będzie w nich mocy.
Życząc komuś miłego dnia, moc będą miały tylko słowa wypo-
wiadane przez ludzi, którzy cali goreją ogniem miłości i radości.
Już po nich samych widać, jak wielka jest to moc. Mocą tą dzie-
lą się więc z innymi. W sytuacji, kiedy ugrzęźliśmy w bagnie
swojego życia, tej mocy mieć nie będziemy. W oczach rozmów-
cy będziemy nieautentyczni, nieprzekonujący. Spróbujmy więc
sami poszukać kogoś, kto mógłby nas wesprzeć dobrym sło-
wem, kto poświęciłby nam trochę swojego  czasu i uwagi, komu
moglibyśmy się zwierzyć lub wyżalić. To naprawdę pomaga. 

Nie każda osoba jednak nadaje się do tego. Niektórzy lu-

dzie są zbyt nieczuli, zbyt pochłonięci sobą, by udzielić odpo-
wiedniego wsparcia drugiemu człowiekowi. Czasami wręcz nie
wiedzą jak się zachować. Nie robią wtedy nic lub -jeżeli robią-
robią to niezgrabnie i grubiańsko. Zamiast pomocy, otrzymuje-
my od nich tylko pogłębienie się swojej samotności i cierpienia.
Niektórym trudno okazać czułość, zainteresowanie, wsparcie,
bo nie mają punktu odniesienia. Nie znajdują go w sobie ani w
swoich   doświadczeniach   życiowych.   Nie   wiedzą   więc,   czego
taki człowiek tak naprawdę potrzebuje. Brakuje im empatii.

Szukając   dla   siebie   odpowiedniego   człowieka,   któremu

moglibyśmy   się   wyżalić   bez   obawy   o   wyśmianie   i   brak
zrozumienia, starajmy się wybierać osoby spokojne, zrównowa-
żone, ciepłe, miłe i życzliwe innym. Wśród takich ludzi bowiem
najszybciej   znajdziemy   to,   czego   potrzebujemy.   Możemy   też
wysyłać w ich stronę krótkie komunikaty słowne o tym, że coś

background image

nas   trapi.   Jeżeli   zainteresują   się   i   zaoferują   swoją   pomoc,
skorzystajmy   z   niej.   Nie   bójmy   się   okazać   emocje,   a   nawet
płacz. Im więcej podczas takiego spotkania wyzwoli się z nas
emocji, tym lepiej. Nie bójmy się też tego, że osoba ta zacznie
rozpowiadać innym o naszej słabości lub naszych problemach.
To w końcu ludzka cecha, że w obliczu nieszczęścia szuka ona
pomocy   drugiego   człowieka.  To   tylko   współczesny,   zdziczały
świat promuje człowieka jako bez emocjonalną, nieczułą ma-
szynę, dla której liczy się tylko swoje dobro. Nie dajcie się w to
wciągnąć. To jest niewłaściwa droga.

Jeżeli nie uda się znaleźć nikogo, kto by umiał nam pomóc,

wesprzeć nas, skorzystajmy z wizyty u psychologa. Możemy
udać się do ośrodka zdrowia lub do psychologa, prowadzącego
praktykę prywatną (niestety płatną i to dosyć sporo). Nie bójmy
się tej otoczki, jaka wytworzyła się wokół lekarzy psychiatrów i
psychologów, że kto korzysta z ich pomocy, to znaczy, że jest
wariat, psychicznie chory. To jest właśnie jeden z elementów tej
naszej współczesnej zdziczałości, o której przed chwilą mówili-
śmy. Jak każdy lekarz-specjalista służą oni pomocą w zakresie
odpowiadającym swojej specjalizacji, a psychika jest przecież
takim samym elementem organizmu, jak płuca czy serce. W
odróżnieniu jednak od nich psychika jest bardzo delikatną stru-
kturą, którą bardzo łatwo zaburzyć, zwłaszcza w tak niesprzy-
jających warunkach, jakie daje współczesny świat. Widząc, że
sami nie dajemy sobie rady ze swoim życiem, nie bójmy się
skorzystać z pomocy specjalisty. Nie musimy koniecznie zaży-
wać jakichś tabletek, zwłaszcza psychotropowych, często wy-
starczy wizyta u psychologa, który odpowiednio nami pokieruje
lub tylko wysłucha.

    

Jeżeli podoba Ci się ta książka, wesprzyj finansowo Autora. 

  Sam ustal wysokość datku. (patrz szczegóły na końcu książki)

 

background image

Działanie 3- Pomoc Pana Boga

Bez względu na to, czy jesteśmy osobą wierzącą, czy nie,

nie zmienia to faktu, że jesteśmy dzieckiem bożym. Bóg chce,
abyśmy zmienili się na lepsze, abyśmy odmienili swoje życie,
dlatego w Jego osobie mamy naturalnego sprzymierzeńca. Nie
dajmy się wciągnąć w intelektualną polemikę, że Boga nie ma.
Tak mówią ci, którzy Go w swoim życiu nie doświadczyli. Nie
oznacza   to   jednak,   że   Boga   nie   ma.   Za   dużo   ludzi   doświa-
dczyło Jego  pomocy  i łaski,  aby zanegować  Jego  istnienie  i
moc sprawczą. Nie dajmy się także obezwładnić myśleniu, że
za bardzo oddaliliśmy się od Boga lub za bardzo nagrzeszyli,
aby   teraz   zechciał   nam   pomóc.   Nic   bardziej   mylnego.   W
objawieniach   świętej   Faustyny   mówi   przecież   o   tym   bardzo
otwarcie, że otwiera swoje Miłosierdzie dla wszystkich, nawet
dla   największych   grzeszników,   a   im   większy   grzesznik,   tym
większe ma prawo do skorzystania z tego miłosierdzia (!). W
objawieniu danym z kolei mistyczce Eugenii Ravasio mówi:

Gdybyście nazwali Mnie Ojcem i dalibyście Mi świa-

dectwo waszej miłości, czyż moglibyście znaleźć we Mnie
serce tak zatwardziałe i tak nieczułe, że pozwoliłoby wam
zginąć? Nie, nie! Nie wierzcie w to! Jestem najlepszym z
ojców!   Znam   słabość   Moich   stworzeń!   Przyjdźcie   do
Mnie,   przyjdźcie   z   ufnością   i   miłością,   a   Ja   po   waszej

background image

skrusze   przebaczę   wam!   Nawet   gdyby   wasze   grzechy
były   tak   odrażające   jak   bagno,   wasza   ufność   i   wasza
miłość pozwoli Mi o nich zapomnieć do tego stopnia, że
nie   zostaniecie   osądzeni!   Jestem   sprawiedliwy,   to   pra-
wda, ale Miłość odpłaca za wszystko! 

Nigdy nie jest za późno na powrót do Boga, a chęć zmiany

swojego życia  jest idealnym  momentem,  aby odzyskać  Jego
łaskę i swoją wiarę. Tak samo dla ludzi wierzących jest to dobry
moment, aby „nawrócić się” do Boga. Dlaczego? Ano dlatego,
że skoro osoba wierząca ma problemy ze sobą, swoim życiem i
chce je zmienić, znaczy to, że jej dotychczasowa wiara była
martwa. Gdyby postępowała w pełni tak, jak Bóg tego oczekuje
i miałaby żywą wiarę, nie musiałaby odmieniać swojego życia,
nie wywoływałoby ono w niej psychicznego dyskomfortu.

Pomimo   naszej   obojętności   i   zatwardziałości,   Bóg   cały

czas jest przy nas. Nie udziela nam jednak tak dużego wspa-
rcia, jak mógłby, a wręcz często zsyła na nas różne przeciwno-
ści i nieszczęścia, abyśmy się ocknęli i opamiętali. Po czym
poznać (już z daleka), że człowiek jest blisko Boga? Po tym, że
bije od niego święty spokój i radość, tak wielka, że wydaje się
nam,   że   cała   jego   twarz   jaśnieje.   Ludzie   pozbawieni   Boga,
uwikłani w zło tego świata, przesyceni są złością, agresją i nie-
nawiścią. Bez problemu ich odróżnimy już z samego wyglądu.

Pomimo tego, że Bóg zawsze przy nas jest i widzi, jak bar-

background image

dzo potrzebujemy pomocy, nie zawsze nam pomaga. Owszem,
nie skąpi swej miłości nawet tym, którzy Go lekceważą, choć
często ludzie tacy nawet nie zauważają interwencji Boga w ich
życiu, lub zrzucają ją na zbieg okoliczności.

Nie wystarczy wyrazić swoją wolę, ani nawet pomodlić się

do Boga o pomoc. Nie dopuszczalne jest także proponowanie
jakiś układów w stylu: „Jeżeli mi pomożesz, to zacznę chodzić
do   kościoła”.   Nasze   intencje   powinny   być   zawsze   czyste   i
szczere. Niewdzięcznym jest człowiek, który skorzystał z pomo-
cy Boga, a następnie na powrót odwrócił się od Niego. Często
też potem  taki  człowiek  odpokutuje  za  to, aby  poznał,  co to
znaczy utracić łaskę Boga.

Zmieniając   swoje   życie,   podejdźmy   do   tego   poważnie   i

zadbajmy o jego pełną zmianę. Nawet jeżeli w tej chwili nie
odczuwamy w sobie wiary lub nie wierzymy w Boga, otwórzmy
się na Niego, ufając tym, którzy Boga już znaleźli. Skoro im się
udało, to i nam się uda. Istotną informacją tutaj jest fakt, że to
my musimy zrobić pierwszy krok. Bóg jest przy nas, ale czeka
na nasze zaproszenie, na naszą wolę i zgodę. Musimy zatem,
poprzez swoją wolę zwrócić się do Boga w modlitwie, a jeszcze
lepiej swoimi słowami, że pragniemy wrócić do Niego, ale nie
wiemy   jak.   Prosimy   Go   zatem   o   łaskę   i   miłosierdzie   oraz   o
pomoc w odmienianiu swojego życia. Nie należy się ograniczać
tylko do jednego razu. W miarę potrzeby, w kolejnym czasie
powtarzajmy naszą deklarację i prośby o pomoc.

background image

Poza samym  zaproszeniem,  aby odzyskać  Boga,  należy

od razu podjąć kolejne działania. Najważniejsze z nich to:

Ufność w Miłosierdzie Boże, że nas wysłuchał i przyjął z
powrotem do siebie, 

Zwracanie się w ciągu dnia myślami do Boga, aby pomógł
nam w naszych działaniach zmiany życia, 

Modlitwy do Boga, minimum dwa razy dziennie: na rozpo-
częcie dnia i jego zakończenie. Standardowa modlitwa to
„Ojcze nasz”,

Chęć zbliżania się do Boga coraz bardziej,

Realne działania zmierzające do poprawy swojego życia i
odmienienia swojej natury,

Dziękowanie Bogu za okazaną łaskę i pomoc,

Poznawanie bożych praw i zaleceń w Piśmie Świętym, jak
mamy żyć i postępować.

Przedstawione powyżej warunki są niezbędne do tego, aby

móc liczyć  na pomoc  Pana  Boga. Bez  ich  spełnienia trudno
oczekiwać od Niego, aby zaangażował się w nasze życie, skoro
sami   tego   nie   zrobiliśmy.   Naszą   wolę   otwarcia   się   na   Boga
musimy zatem podeprzeć realnym działaniem. Spełniając po-
wyższe warunki, sprawiamy, że jeszcze przed pojawieniem się
pomocy, zaczynamy doświadczać pierwsze pozytywne zmiany
w naszym życiu, ponieważ jak już mówiliśmy na temat mądro-
ści   pokoleń,   nauki   płynące   z   Biblii   dają   lepsze   i   mądrzejsze
życie nawet ludziom niewierzącym.

Korzystając z pomocy Boga oraz stosując techniki opisane

w poprzednich rozdziałach, szczególnie medytację, a także po-

background image

święcając część swojego czasu na zastanawianie się nad sobą,
swoim życiem, będziemy co rusz doświadczać różnego rodzaju
myśli i natchnień, co dalej mamy robić. Potrzebne będzie do te-
go wyciszenie się i skupienie, ponieważ „głos boży” jest bardzo
cichy i łatwo go zagłuszyć przez sprawy tego świata.

Nie należy prosić Boga o pomoc, a następnie usiąść i cze-

kać na nią. Bóg szczególnie chętnie pomaga tym, którzy sami
sobie pomagają. Wtedy najchętniej wspiera ich i prowadzi. Jak
już wspominałem, zazwyczaj Bóg pomaga zrobić tylko jeden
krok do przodu. Należy więc przygotować się na tego typu kro-
czenie w swoim samorozwoju i dosyć często dziękując Bogu za
okazaną pomoc, prosić o kolejną. Jeżeli zakończymy jakiś etap
i nie wiemy, co jeszcze moglibyśmy zrobić, jaką drogą pójść,
prośmy Pana Boga o pomoc, o wskazówki. W moim przypadku
nigdy mi nie odmawiał i najpóźniej po kilku dniach miałem już
wytyczony kolejny cel, zadanie do zrealizowania.

Nie ograniczajmy swego działania względem Boga tylko do

korzystania   z   Jego   pomocy.   Niech   to   będzie   tylko   pierwszy
etap. Razem z odmienianiem siebie samego, zadbajmy także o
swój   rozwój   duchowy   i   wiarę.   Jest   to   najszybszy   i   najskute-
czniejszy   sposób   na   odmienienie   swojego   życia   i   uzyskanie
trwałego szczęścia i radości w nim.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. W zależności od „warun-

background image

ków startowych” czas między wygłoszeniem swojej deklaracji a
uzyskaniem pomocy Boga, może być długi, dochodzący nawet
do kilku miesięcy. Spowodowane jest to różnymi czynnikami, z
których najważniejsze to nasze zaangażowanie i realne działa-
nie, oraz boski plan względem nas. Kiedy Pan Bóg uzna, że
zasłużyliśmy już na Jego pomoc, pomoże nam. Do tego czasu
powinniśmy   robić   wszystko,   co   w   naszej   mocy,   aby   zmienić
siebie i swoje życie we własnym zakresie. Nie niecierpliwmy się
ani nie zniechęcajmy. Pamiętajmy, że przez długi czas lekcewa-
żyliśmy Boga i mocno Go ranili swoim nieodpowiednim zacho-
waniem. Ja, na przykład, z początku czułem się tak brudny, że
nawet nie śmiałem pomyśleć o tym, aby w modlitwie stanąć
przed Bogiem, a co dopiero prosić Go o cokolwiek. Uznałem
więc za właściwe, chociaż z grubsza oczyszczenie się z tego
brudu,   poprzez   częściową   zmianę   siebie   i   swojego   życia,   a
dopiero wtedy miałem nadzieję, że Bóg dostrzeże moje stara-
nia i pociągnie mnie ku sobie. Tak też stało się po pół roku,
odkąd zacząłem walczyć o swoje życie. Nie odbyło się to je-
dnak w jednej chwili. Był to proces rozłożony w czasie, podczas
którego ta bliskość z Bogiem wzrastała i wzrasta zresztą do tej
pory, choć już na innym poziomie.

Bez wątpienia ci, którzy zdecydują się rzucić w ramiona

Boga i przywrzeć do Niego całym swym jestestwem, nie będą
tego żałowali. Warunek jednak jest taki, aby cały czas dosko-
nalić się i chcieć zbliżać się do Niego jeszcze bardziej. Doświa-
dczą wtedy łask duchowych, których próżno szukać w zmysło-
wym, ziemskim świecie.

background image

Zakończenie

Rady zawarte w tej książce są bez wątpienia bardzo pomo-

cne, sprawdzone przez innych -podobnych Tobie- ludzi na ca-
łym świecie. Nie są one łatwe do zastosowania, zwłaszcza na
początku, ale wierz mi, że nie ma lepszego sposobu na wydo-
stanie się ze swojego psychicznego bagna. Postaraj się zatem
znaleźć w sobie wystarczająco dużo siły i zaangażowania, aby
osiągnąć postawione tu cele. Jeżeli ich nie znajdziesz, zmuś się
poprzez rozum: masz się wziąć do roboty i tyle. Nie ma gada-
nia. Nie rozmyślaj, nie zastanawiaj się i nie mów, że to za cię-
żkie dla Ciebie. Owszem, jest to ciężkie, ale na miarę Twoich
możliwości. To tylko z początku jest tak ciężko. Z tygodnia na
tydzień będzie coraz lżej. Sam zobaczysz. Zaufaj tym, którym
się to udało. Po prostu zaufaj...

  

Więcej darmowych e-booków znajdziesz na stroni

www.chomikuj.pl/e-Darmo

    

Zapraszam także na moje blogi:

   

www.wiedza-jest-super.blogspot.com/

    

Blog tematyczny o szeroko rozumianej wiedzy: wiedzy zarówno praktycznej, 

doświadczalnej, naukowej, jak i wiedzy duchowej, religijnej i metafizycznej.

        

 www.jakzmnienicswojezycie.blox.pl/

                 

 Blog poświęcony rozwojowi osobistemu, duchowemu i religijnemu.

Szanowny Czytelniku,

       Niniejsza publikacja elektroniczna jest darmowa, niemniej jednak,
gdybyś   zechciał   wesprzeć   finansowo   autora,   proszę   o   przelew   w

background image

dowolnej wysokości (wg uznania) na konto:
  
Robert Trafny
nr konta: 72 1140 2004 0000 3702 6043 7322

   W tytule przelewu proszę wpisać "datek" lub "darowizna".

Zgodnie   z   ideą   Uwolnionej   Książki   sam   decydujesz   w   jakiej

wysokości złożysz datek. Może to być nawet 1 zł, to od Ciebie zależy,
od tego, jak bardzo podobała Ci się książka, oraz od Twojej hojności.

Pamiętaj, że Autor poświęca swój czas, a niejednokrotnie także

pewne   koszta   na   przygotowanie   książki.   Kiedy   otrzyma   od   Ciebie
datek,   będzie   mu   miło,   że   ktoś   docenił   jego   starania,   a   i   przecież
"szczodrego dawcę wspiera Pan Bóg swoją hojnością". 

(Prawo Dawania)

Za wszelkie datki serdecznie dziękuję. Bóg zapłać!

                                                                                 Autor
 

Zapisz się na newsletter.

Jeżeli chciałbyś otrzymywać informacje o moich nowych książkach

i   publikacjach,   proszę   o   wiadomość   zwrotną   z   wyborem   kategorii
tematycznej i adresu e-mail, na jaki informacja ma trafiać. Można podać
kilka kategorii. Będzie to tylko informacja na e-maila, bez przymusu i
żadnych zobowiązań.

W temacie listu wpisz: Zapisz do newslettera

Oto kategorie do wyboru:

1. Wszystkie książki
2. Tylko darmowe książki
3. Książki dla dzieci
4. Sztuki teatralne

background image

5. Poezja
6. Proza
7. Książki popularno-naukowe
8. Poradniki
9. Inne kategorie

e-mail kontaktowy: robert-trafny@wp.pl

LICENCJA:

Niniejszy   e-book   jest   całkowicie   darmowy   do  niekomercyjnego

użytku. Możesz go w  niezmienionej postaci  pobrać na swój komputer,
stronę internetową, bloga, a także nieodpłatnie rozprowadzać dalej.