background image

 

Raede 

Michele Bardsley 

 

Tłumaczenie: aksela 

 
 

 

 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Prolog 

Tysiąc lat temu 

Nieznany ląd 

   

-  Znani  i  nieznani,  wszyscy  zapłacicie  –  zaintonowała  stara  wiedźma, 

kiedy  zlustrowała  wzrokiem  trzech  mężczyzn  zgromadzonych  w  jej  jaskini. 

Trzymali  ciała  jej  córki  i  jej  wnuczki.  Ich  zbroja  była  prosta,  spływała  krwią 

bitwy, ale nie uchroniła ich przed gniewem potężnej staruchy. 

Znali cenę, kiedy wynosili zwłoki Aliei i jej dziecka z płonącego domu, a 

mimo to ochoczo odbyli podróż ku pewnej śmierci. 

Dake kochał swoją żonę i dopiero co narodzoną córkę. Zobaczenie ich nie 

tylko  na  wieczność  martwych,  ale  i  spalonych  i  pokrytych  dymem,  rozcięło 

jego serce i pozbawiło jego duszy współczucia. 

- Jantra, wybacz nam. 

- Ostrzegałam cię, Dake. Pojmałeś ją za żonę  i musiałeś  jej chronić. Ona 

jest cenna. Cenna. 

-  Kocham  Alieę.  I  kocham  moją  córkę  –  jego  głos  załamał  się  na  tych 

słowach i ukrył twarz w dłoniach. 

- To wiem – odwróciła się do pozostałych. – Co z Delicią? 

- Zniknęła, pani. 

- Jest martwa? 

- Nie wiemy. 

Jej  westchnienie  zagrzechotało  w  jej  wątłym  ciele.  Brzmiało  jak  patyki 

uderzające się o siebie nawzajem. 

- Raede i Zemna… wy też zawiedliście mnie? 

- Wszyscy zawiedliśmy cię, Jantra – wyszeptał Zemna. – Nie wiemy, kto 

zaatakował wioskę. Nie wiemy, kto odebrał im życia – omiótł wzrokiem ciała, 

teraz owinięte w pachnące tkaniny, używane jedynie w przypadku śmierci. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

-  Odczuwam  współczucie.  Miłość  do  was  wszystkich  –  Jantra  chwyciła 

swoją ochronną laskę w jedną, starą rękę, następnie wskazała zakrzywionymi 

palcami  na  sponiewieranych  mężczyzn.  –  Aliea  i  Delicia  były  ostatnimi  ze 

swojego rodzaju. Ostatnimi z mojego. Z ich śmiercią, nie ma nas więcej. Moje 

córki… - jej mleczno- niebieskie oczy odszukały Dake’a. – Tylko jeden sposób 

istnieje, aby zabezpieczyć nasze przetrwanie. 

-  Nie!  –  serca  Dake’a  biło  w  przerażeniu.  –  Wszyscy  dzieliliśmy  naszą 

krew  i  nasze  łoża  z  Alieą  i  Delicią.  Zrobiliśmy  wszystko  o  co  nas  prosiłaś  i 

znacznie więcej. 

- Aliea wybrała cię, jako swojego jedynego żywiciela. Zerwała z tradycją i 

pozwoliłam  jej  na  to.  Miłość,  to  czuła.  Nie  mogłam  jej  odmówić…  -  Jantra 

zacisnęła  usta.  –  Ochraniałyśmy  tę  wioskę.  Dałyśmy  wam  dobre  zdrowie  i 

obfite  plony.  Nauczyłyśmy  was  naszej  magii.  Zawarliśmy  pakt,  Dake,  kiedy 

przybyłeś na tę ziemię i żądałeś jej dla siebie. Przyprowadź tych mężczyzn… i 

każdy z was powie tak, kiedy wymagać będę zapłaty. 

- Nie jesteśmy Spragnionymi Krwi. Nie jesteśmy tacy sami, jak ty i twoje 

córki. Jak możesz od nas wymagać… 

-  Zrzucicie  swoje  stare  skóry,  to  zrobicie.  Nowe  imiona,  to  wam  dam. 

Nowe życia – potrząsnęła kościstym palcem. – Odmówisz mi, Dake? 

Ich życie na tej ziemi było proste, ale szczęśliwe. Mężczyźni mieli chętne, 

nienasycone  piękne  kobiety,  zmysłowe  bliźniaczki  jako  kochanki,  pełne 

brzuchy i, z narodzeniem jego córki, nadzieję na potomstwo. Pracowali ciężko 

i wszystkiego, czego pragnęli to spokojnego życia. Kiedy przybyli najeźdźcy, 

nie byli przygotowani. Zbroja, która przybyła wraz z nimi ze starej ojczyzny 

była  zardzewiała  i  zniszczona,  ale  założyli  ją  i  użyli.  Zmusili  do  odwrotu 

ciemnoskórych ludzi z pomalowanymi twarzami i dziwnymi głosami. 

Zwycięstwo było krótkie. 

Kiedy wrócili, domostwo Dake’a stało w płomieniach, a jego rodzina… 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

-  Nie  odmówię  ci,  Jantra  –  spojrzał  na  swoich  towarzyszy,  mężczyzn, 

którzy podążyli za nim przez ocean do tego miejsca z nietkniętym pięknem i 

dziką ziemią.  Długo żyli bez rozlewu krwi. A teraz… teraz już nigdy się  od 

tego nie uwolnią. - Ofiarujemy ci nasze życia. 

-  Życia?  Tych  nie  wezmę.  Zamienię  je  na  wieczność.  Nauczę  was 

sposobów  i  zaklęć  naszych  ludzi,  dzięki  którym  można  przetrwać  –  zsunęła 

swój kaptur i odkryła długie, szare włosy. Jej wcześniej niebieskie oczy teraz 

świeciły  ciemnością  mroczniejszą  nic  noc  a  jej  usta  otworzyły  się,  ukazując 

szpiczaste  kły.  –  Ale  wiedzcie  też,  nie  wybaczę  straty  moich  córek.  Dlatego 

musicie zostać ukarani. 

 

Tylko zmysły mogą uleczyć duszę, tak samo, jak dusza może uleczyć zmysły. 

Oscar Wilde 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Rozdział 1 

Dwa lata wcześniej 

 

- Składam ci ofiarę, święty – rozgniewany głos kobiety przeczył błagalnej 

prośbie. Trzymała kilkunastoletnią dziewczynę za ramiona, czuły chwyt matki 

zadawał kłam strachowi przed obudzeniem potwora. 

Raede stał w głębi jaskini, wiedząc, że  ludzie  wyczuwali jego obecność, 

ale  nie  widzieli  go.  Gniew  matki  walczył  z  przerażeniem.  Nie  chciała 

wydawać  swojej  córki  wioskowemu,  mrocznemu  bogu.  Wcześniej, 

mieszkańcy  wsi  oferowali  jedynie  mężczyzn…  początkowo  starzec,  później 

chory,  i  w  końcu  młodzieniec.  Odprawił  mężczyzn  z  ich  pierwszym 

rumieńcem  na  twarzach,  z  jakiegoś  niejasnego  poczucia  honoru  albo 

przyzwoitości, której od dawna nie czuł, i wieśniacy, przerażeni tym, że może 

sam wybrać własną ofiarę, losowali. 

Jego  nagroda?  Apetyczna,  ładna  dziewica.  Bezczelna  dziewczyna  z 

ciemnymi oczami i włosami tak czarnymi jak skrzydła kruka próbowała ukryć 

swoje przerażenie za maską odwagi. 

- Idź, Mama – wyślizgnęła się z objęć matki. – To mój czas. 

Madre Santa de Dios!

1

 – matka upadła na kolana, błagając.  – Weź mnie, 

Mroczny. Oszczędź moje córki. 

Córki?  

Zbadał umysł matki i zobaczył, że ma dwie bliźniacze dziewczyny. Była 

wdową,  odkąd  jej  śmiertelnie  chory  mężczyzna  zaproponował  siebie  jako 

ofiarę kilka lat temu. Teraz wieśniacy zmusili ją, aby wybrała między córkami. 

Ta – Roja? – zrobiła krok do przodu, aby chronić swoją siostrę. 

Raede patrzył, jak dramat się rozwija, z nieznacznym zainteresowaniem. 

Był dla wioski przez ostatni wiek Mrocznym, zahaczając o nią podczas swojej 

                                                             

1

 Matko święta! 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

podróży do wyleczenia. W końcu zrozumiał, że nie ma rozwiązania dla jego 

wygłodniałej  potrzeby  picia  krwi  i  uprawiania  seksu.  Również  dla  jego  rasy 

nie było Śmierci. Więc zrobił to, co zrobili jego przeklęci bracia, szukał swojej 

własnej  przyjemności.  Nie  robiło  mu  różnicy,  kobieta  czy  mężczyzna,  pod 

warunkiem,  że  mógł  pieprzyć  i  pożywiać  się,  i  ukoić  nieludzki  ból  głodu, 

który zawsze go dręczył. 

 Co  miesiąc  w  zamian  za  jednego  człowieka,  chronił  mieszkańców  wsi, 

tak  jak  kiedyś  chroniła  go  Jantra  i  jej  córki.  Mieli  rekordowe  zbiory,  dobrą 

pogodę i proste, szczęśliwe Zycie. Co najmniej do chwili, kiedy nadejdzie czas 

składania ofiary. 

Spojrzał na dziewczynę, sprawdzając jej umysł i zatrzymał się. Umysłowe 

blokady,  prawdopodobnie  dla  niej  nieświadome,  powstrzymały  go  przez 

zobaczeniem  jej  myśli.  Również  silna.  Zabrało  mu  pełne  trzydzieści  sekund 

przedarcie  się  przez  nie.  Ćwicząc,  mogłaby  udoskonalić  swoje  wrodzone, 

paranormalne zdolności. 

- Ona ma jedynie szesnaście lat. 

-  Mam  osiemnaście  –  jej  słodki  głos  brzmiał  czysto,  nie  ujawniając 

strachu, który, jak wiedział, sprawiał że drżała w środku. 

- Kłamiesz, moja droga Ro. 

-  Por  favor,  tomami  a  mi,  El  Oscuro

2

  –  oczy  starej  kobiety  wypełniły  się 

łzami. 

No, esta noche no voy a tomar a nadie. Agarre a su hija y vayase

3

- Pero que le voy a Decin a los aldeanos?

4

-  Powiedz  mieszkańcom  wsi,  że  akceptuję  ich  ofiarę  i  powrócę  na  jej 

osiemnaste  urodziny,  aby  domagać  się  jej  –  wyszedł  z  cienia  i  podszedł  do 

                                                             

2

 Proszę, weź mnie, Mroczny 

3

 Nie, tej nocy nie wezmę żadnej. Bierz swoją córkę i odejdźcie. 

4

 Ale co powiemy wieśniakom? 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

nich, upewniając się, że młoda Roja pozna jego zmysłowe  zamiary z żaru  w 

jego  spojrzeniu.  –  Powiedz  im,  że  jest  wspaniałym  darem…  jest  tak 

wspaniałym darem, że nie będę już potrzebował żadnego innego od nich. 

Oczy matki rozszerzyły się. 

- Ale co z naszą wioską? Liczymy na twoją dobroć. Nasze uprawy, nasze 

rodziny… 

- Nie opuszczę wsi – podniósł czarny lok, który przykrywał ramię Roji i 

pociągnął  za  jedwabisty  kosmyk.  Niewidocznym  dotknięciem  pogłaskał 

krągłości jej pośladków, wzdłuż klatki piersiowej i nacisnął kciukiem miejsce 

poniżej  piersi.  Został  nagrodzony  niewielkim  dreszczem  i  nagim  błyskiem 

pożądania.  Uśmiechnął  się.  –  Będziecie  traktować  ją  jak  boginię.  Najlepsze 

posiłki, najlepsze mieszkanie, wszystko najlepsze, dopóki nie wrócę. 

Skierował wzrok na matkę i poczuł jej ulgę z powodu niespodziewanego 

odroczenia. Mogła mieć córkę przez dwa kolejne lata, ale nie przejmował się, 

co da jej jego decyzja. Dawno  wymarłe  poczucie  honoru wciąż w nim żyło i 

nie mógł pozwolić sobie na wzięcie dziecka. 

Ale weźmie kobietę. 

 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Rozdział 2 

Dzień dzisiejszy 

Tydzień przed  osiemnastymi urodzinami Roji 

   

- To prawda, Zemna? 

- Narażasz się na śmierć, aby pytać? 

Raede  przemierzył  nawę  starożytnego  kościoła,  jego  szybkie  ruchy  w 

oczach człowieka sprawiały, że wyglądał jak niewyraźna plama. 

- Dlaczego mieszkasz w tym miejscu? Bóg porzucił nas. 

- My porzuciliśmy Boga – Zemna lewitował nad ołtarzem, jego nogi były 

skrzyżowane  a  jego  ręce  oparte  były  na  udach,  kiedy  patrzył  na  wzburzone 

ruchy przyjaciela. – Odczuwam tu spokój. 

- Nie robisz tego, prawda? Nie zabijasz i nie pieprzysz. Jak? 

- Jestem tak samo przeklęty jak ty. Robię obydwie te rzeczy i wiesz o tym. 

- Ale nie zapomniałeś jak to jest odczuwać winę. 

Zemna wybuchnął śmiechem. 

- To prawda. 

- Dake… jest znów człowiekiem? 

- Dlaczego nie zapytasz Dake’a? 

Raede przestał spacerować i westchnął.  

-  Ostatnim  razem,  kiedy  widziałem  go  walczyliśmy.  To  była  krwawa, 

brzydka  bitwa.  Ciężko  jest  rozmawiać,  kiedy  ktoś  próbuje  pozbyć  się  twojej 

głowy. 

- Dlaczego przyszedłeś do mnie? 

- Jesteś jedynym z nas, któremu udało się podtrzymywać stare zwyczaje. 

Wciąż możesz odczuwać. 

- Pamiętam, jak to jest odczuwać. To nie to samo, co czucie. 

- Zemna, czy ponownie jest człowiekiem? 

- Dowiedz się sam. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Raede przewrócił oczami. 

- Świetnie  – usiadł na jednej z rozpadających się, drewnianych ławek.  – 

Znalazłem  kobietę.  Jest  bliźniaczką  z  paranormalnymi  zdolnościami. 

Wiadomość,  którą  wysłałeś…  skąd  mam  wiedzieć,  że  pochodzi  ona  z  linii 

Delicii? Czy może mnie uratować? 

- Dowiesz się. 

- Jak? 

-  Czy  muszę  ci  znów  mówić,  żebyś  odnalazł  Dake’a  i  zadał  mu  te 

pytania?  –  Zemna  pomknął  w  dół,  rozłożył  nogi  i  pozwolił  stopom  dotknąć 

podłogi.  Podszedł  do  ołtarza  i  wpatrzył  się  w  ofiarę  z  ziół,  dwa  posągi 

mężczyzny  i  kobiety  bez  twarzy  i  długi,  zakrzywiony  nóż,  który  dała  mu 

Jantra. – Druga bliźniaczka – czy wciąż żyje? 

- Tak. 

-  Więc  może  i  znalazłeś  nadzieję  dla  mnie  też  –  odwrócił  się  i 

zaryzykował spojrzenie prosto na Raede’a. – Znajdź Dake’a. 

Raede  pochylił  głowę  i  przez  krótką  chwilę  Zemna  mógł  przysiąc,  że 

widział żal w oczach starego przyjaciela. 

 

 

Kiedy  Raede  dotarł  do  magazynu,  służącego  jako  dom  Dake’a,  jego 

kobieta  już  przygotowała  herbatę.  Kazała  mu  usiąść  przy  małym  stoliku, 

nakrytym dla dwojga i nalała mu zaparzonej z ręcznie zebranych ziół herbaty. 

Uniósł filiżankę i upił wolno łyk naparu. Uśmiechnął się. 

- Skąd wiedziałaś, że jest to moja ulubiona mieszanina ziół? 

Uniosła lewą brew i jedyną jej odpowiedzią był uśmiech. 

- Gdzie Dake? 

- Jestem Charron. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

- Wiem – Raede wypił więcej herbaty, chociaż przyjemność ze znajomego 

smaku  już  przygasła.  –  Herbaty  Jantry  są  jedynym  płynem,  jaki  możemy 

przyjmować poza krwią. 

-  Wyszłam  za  jednego  z  twojego  gatunku  i  nie  potrzebuję  nauk  o 

preferencjach, rytuałach czy zachowaniach twojego rodzaju. 

Rozczarowanie zatrzymało jego ręce na delikatnej porcelanowej filiżance. 

Stuknęła o pasujący talerzyk, kiedy upuścił ją. 

- Nie jest człowiekiem? Zemna popełnił błąd? 

-  Raede  –  westchnęła  ze  zrozumieniem.  –  Dake  jest  pierwszym,  który 

przeszedł przez proces i minęły dopiero trzy miesiące. Czy jest człowiekiem? 

Czy  jest  potworem?  Jest  obydwoma.  Wciąż  potrzebuje  krwi,  ale  tylko  mojej. 

Zachował zdolność czytania w myślach i wpływania na ludzkie zachowanie, 

ale nie może już czarować i przemieszczać się. 

- Utracił swoją magię? 

- Większość z niej. 

- Czy odczuwa? 

-  Tak  –  głos  Dake  przerwał  im  i  odwrócili  się,  aby  zobaczyć,  jak 

przechodzi  przez  drzwi,  które  otworzyły  się  ze  schodów.  Uśmiechnął  się  i 

Raede  zobaczył  prawdziwą  radość  w  spojrzeniu  Dake’a.  Jego  niebieskie 

oczy… Czarne spojrzenie potwora zniknęło. Kiedy doszedł do nich potrząsnął 

dłonią  Raede’a  i  poklepał  po  plecach.  –  Raede!  Dobrze  cię  widzieć.  Jedynie 

Zemna  odwiedza  nas  teraz,  ale  cieszę  się,  że  mój  inny  brat  odszukał  nas. 

Jesteśmy pozbawieni towarzystwa. 

Usta Charron wykrzywiły się w uśmiechu. 

- Jesteśmy? 

 Dake  pochylił  się  i  pocałował  ją,  gest  tak  czuły,  tak  prawdziwy,  że 

zaskoczył  on  Raede’a.  Dake  mógł  ponownie  czuć.  Cień  zazdrości,  tęsknoty, 

nadziei pogłaskał go upiornymi placami. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

- Jesteś człowiekiem? 

- Nie wiem. Wydaje się, że klątwa powoli znika – Dake rozpiął koszulę i 

ściągnął  ją  z  ramienia.  Mały  tatuaż,  trzy  liście  w  kole,  znikał.  To  był  znak 

Jantry. Stałe przypomnienie o ich karze. 

- Wierzymy, że kiedy tatuaż zniknie, Dake stanie się w pełni człowiekiem 

–  rozkochane  spojrzenie  Charron  poszukało wzroku męża. Ponownie, Raede 

poczuł ukłucie zazdrości. 

-  Śmiertelny?  –  Raede  przeciągnął  palcem  po  obwódce  filiżanki.  – 

Umrzesz. 

- Tak powinno to działać, przyjacielu. Żyć i kochać, i kiedy nadejdzie czas 

przenieść  się  na  następną  płaszczyznę  egzystencji.  Każdy  jest  nieśmiertelny. 

Ale jedynie ludzie wyzbywają się swoich ciał. 

- To okropna wizja – Raede potrząsnął głową. – Zbyt długo rozmawiałeś 

z Zemną. 

- Więc wpadaj częściej – Dake wyciągnął krzesło i usiadł, splatając palce z 

placami żony i unosząc  jej dłoń do szybkiego pocałunku.  – Powitamy cię  za 

każdym razem. 

- Dlaczego nie czujemy potrzeby zabicie siebie nawzajem? 

-  Nie  czujesz  potrzeby  zabicia  człowieka,  dopóki  głód  nie  przyjdzie  po 

ciebie. Nie czuję potrzeby zabijania innego przeklętego nieśmiertelnika, który 

znalazł się na moim terenie, ponieważ moje człowieczeństwo wróciło. 

- Jesteś bardziej człowiekiem niż wampirem. 

Szczęście  Dake’a  było  prawie  namacalne.  Raede  wyczuł  je  w  ten  sam 

sposób, w jaki wyczuwał emocje ludzi. Posmakował tego, niczym spragniony  

mężczyzna,  który  spróbuje  kropli  wody  i  chce,  nie,  potrzebuje  napić  się  ze 

źródła. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

-  Odnalazłem  bliźniaczkę  z  paranormalnymi  zdolnościami.  Skąd  mam 

wiedzieć, że pochodzi ona z linii Delicii? Co, jeśli zaryzykuję… co, jeśli zabiję 

ją? 

- Jeśli jest twoją bratnią duszą, to nie będzie możliwe. 

 

 

W noc kiedy Roja Sanchez kończyła osiemnaście lat i  musiała wrócić do 

jaskini Mrocznego, kobiety z wioski przyszyły do domu, aby przygotować ją. 

Wmasowały  w  nią  specjalnie  oleje,  następnie  wymyły  ją  w  gorącej  kąpieli, 

szorując jej delikatną skórę, dopóki nie stała się tak gładka jak płatki kwiatów. 

Jej  włosy  były  wyczesane,  że  aż  lśniły.  Nie  miała  makijażu,  ale  nie 

potrzebowała  go.  Nie  pozwolono  jej  również  na  bieliznę.  Jaki  sens  miały 

majki, kiedy każdy wiedział, że krwawa ofiara Mrocznego oznaczała również 

odebranie jej dziewictwa? 

Odziali  ją  w  suknię  z  cienkimi  ramiączkami,  uszytą  z  czerwonego 

jedwabiu. Suknia sięgała jej tuż nad kolanami i oferowała kuszący widok na jej 

piersi. Była uszyta, aby zadowolić bestię, która chciała jej życia. Przez dłuższy 

czas  debatowano  nad  kolorem  sukni.  Nie  powinni  wybrać  czerni  i 

zasugerować Mrocznemu, że jej ludzie będą za nią tęsknić? 

Ha! Co za kłamstwo! 

W  końcu  została  wybrana  czerwień  z  powodu  jej  imienia  i 

temperamentu. Był to też kolor krwi, ofiary. Czerwień pasowała do niej. Poza 

tym, co ją obchodził kolor ostatniej sukni, którą założy? 

Wieśniacy  zrobili  tak,  jak  rozkazał  potwór  tylko  dlatego,  że  lękali  się  o 

swoje  życie.  Nawet  jej  matka  opadła  z  gniewu  i  oburzenia.  Stała  się 

męczennicą  we  wsi,  prawdziwą  ofiarą  bestii,  ponieważ  to  jej  ciało  i  jej  krew 

stanie się ich ostatnią ofiarą. Tak, upewniła się, że Roja będzie miała najlepsze 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

jedzenie, ale pozwalała swojej córce jedynie na kilka kęsów, zanim zabierała je, 

aby  zjeść  je  sama.  Żyły  w  najlepszym  domu,  zamieszkiwanym  kiedyś  przez 

ich  uzdrowiciela,  który  opuścił  ich  wioskę  w  wstręcie  do  tych  tchórzy.  Nie 

pracowały. Roja łaknęła działania, aby pracować i zapewnić sobie przyszłość, 

ale zakazano jej tego, ponieważ rozgniewa to wiadomo-kogo. 

Jej matka stała się gruba, chciwa i leniwa. Zniknęła kobieta, która kochała 

ją i jej siostrę, Azure. Może… może ta kobieta nigdy nie istniała. Wszystko w 

życiu  Roji  było  kłamstwem.  I  co  z  Azure?  Była  chora  i  blada,  rzadko 

wychodziła z pokoju. Odmawiała rozmowy z kimkolwiek, zwłaszcza z Ro. Ro 

wiedziała,  że  Azure  kocha  ją,  ale  jej  słabsza  bliźniaczka  nie  była  zdolna 

poradzić sobie z emocjonalną stratą. Odcięła się od siostry, aby chronić swoje 

kruche zdrowie. 

Jedyną  prawdą  był  Mroczny.  Nie  okłamał  jej.  Weźmie  ją.  Zabije  ją. 

Szanowała  go  za  to,  jednak  po  minionych  dwóch  latach  łaszenia  się  do  niej, 

ofiarowania jej wszystkiego najlepszego, co miała ich mała wieś, bycia  ofiarą 

zarówno współczucia jak i nienawiści… chciała, aby wziął ją tej nocy. 

Wioska  planowała  wielkie  świętowanie.  Kobiety  spędziły  ostatnie  kilka 

dni gotując i piekąc. Mężczyźni zbudowali wielkie ognisko. Dekoracje zostały 

zawieszone.  Ludzie  śmiali  się  i  żartowali,  ich  serca  były  rozpalone.  Roja 

uwolni ich od potrzeby krwi i zapłaty Mrocznemu, ale oni wciąż będą zbierać 

jego hojne dary. 

Kiedy  nadszedł  czas,  wioskowe  kobiety  zostawiły  Roję  z  matką,  aby 

mogły  się  pożegnać.  Wieśniacy  odprowadzą  Roję  do  granicy  ścieżki, 

prowadzącej  do  jaskini,  pożegnają  ją  i  pozwolą  jej  na  samotny  spacer  ku 

śmierci, podczas gdy oni wrócą do wioski świętować ich wolność. 

Jej  matka  spojrzała  na  nią,  usta  zacisnęła  w  wąską  linię.  Jej  serce 

zamieniło się  w kamień i  Roja  rozpaczała nad tą stratą. Czy była to kobieta, 

która kiedyś zaoferowała swoje życie w zamian za ocalenie córki? 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

- Ocalisz wieś. Powinnaś być dumna. 

- Boję się, Mama

- To twój obowiązek. 

-  Dlaczego?  Nikt  oprócz  Azure  nie  zasługuje  za  ocalenie.  Wszyscy 

jesteście źli i samolubni. 

Jej  matka  uniosła  dłoń,  jak  gdyby  chciała  uderzyć  ją,  wówczas  opuściła 

drżącą rękę. Roja uśmiechnęła się z wyższością, chociaż serce ją bolało. Matka 

nie chciała rozgniewać Mrocznego, pozostawiając skazę na jego ofierze. Tylko 

on mógł dopuścić się przemocy wobec niej.  

-Que sus pecados sean castigados

5

-  Zostaliśmy  ukarani  za  nasze  grzechy.  Przez  sto  lat  cierpieliśmy.  Zbyt 

długo  oddawaliśmy  naszych  ukochanych  bestii,  aby  zwiększyć  dobrobyt  – 

twarz jej matki złagodniała. –Jest jak jest. Będziesz ostatnia. Ciesz się z naszego 

szczęścia. 

Ro  nie  powiedziała  słowa.  Jej  matka  prosiła  ją,  aby  cieszyła  się  ze 

szczęścia  ludzi,  którzy  nie  troszczyli  się  o  nią  i  ze  swojego  tak  zwanego 

poświęcenia? Czy będą pamiętali, że jej krew została rozlana, aby mogli mieć 

obfite polny, dobre zdrowie i nietknięte rodziny? Nigdy więcej nie martwiliby 

się o straszne potrzeby Mrocznego i jak je uśmierzyć. 

Łzy były blisko, ale odepchnęła je. Nie będzie płakać. Nie da swojej matce 

i  innym  wieśniakom  jej  łez.  Już  posiadali  jej  życie.  Obowiązek?  Nie.  Nie 

pójdzie Ścieżką Śmierci z obowiązku, ale z miłości, dla Azure. Przed tym, nim 

oferuje siebie Mrocznemu, będzie błagała o lepsze życie dla jej bliźniaczki. Jej 

siostra potrzebowała pomocy i musiała znaleźć się w miejscu, gdzie mogłaby 

zakwitnąć i ktoś troszczyłby się o nią. Musi opuścić wioskę i iść gdzieś, gdzie 

jest  bezpiecznie,  w  innym  przypadku  potwór  cofnie  swoje  słowo  i  będzie 

żądał  innej  dziewicy  z  pragnienia.  Lub  co  gorsza,  wieśniacy  zaniosą  Azure 

                                                             

5

 Bądźcie ukarani za wasze grzechy 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

jako  dobrowolną  ofiarę  w  ich  chciwości  pragnienia  jeszcze  więcej.  Jeśli  nie 

zrobi nic innego, znajdzie chociaż sposób, aby ochronić swoją siostrę.   

 

 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Rozdział 3 

 

Zemna  patrzył,  jak  Azure  wymyka  się  z  maleńkiego  domu  przez  okno 

swojej  sypialni.  Była  drobna,  słaba  i  chorowita.  Martwiło  go  to.  Jak  wiele 

bliźniaczek  z  linii  Delicii  istnieje?  Jeśli  Azure  nie  była  jego  partnerką  i  nie 

przeżyje  przemiany…  czy  jego  nadzieja  szczęścia,  które  spotkało  Dake’a 

zniknie na wieczność? 

Zbadał umysł Azure i znalazł naturalną paranormalną tarczę, ale szybko 

przedarł się przez blokadę. Bała się o swoją siostrę Roję, a także o siebie. Jeśli 

wieśniacy byli skłonni poświęcić jedną córkę, dlaczego i nie drugą? 

Myśli wieśniaków były brzydkie i złe. Nie podobało mu się małe, górskie 

miasteczko  Raede’a  w  Meksyku.  Po  wieku  tracenia  ukochanych,  którzy 

zaspokoją  apetyt  wampira  dla  rosnących  przysług,  stali  się  zachłanni  i 

pozbawieni  duszy.  Zaśmiał  się.  Zachłanni  i  pozbawieni  duszy.  Dwie 

szczególne cechy, które znał zbyt dobrze.  

Podążył za nią w las, do małego obozu, gdzie kobieta, prawdopodobnie 

tuż  po  czterdziestce  pilnowała  ogniska.  Azure  rzuciła  się  do  stóp  kobiety  i 

zaszlochała. 

- To również twoje urodziny, Azure. 

- Nie obchodzi mnie to, Maria. Wkrótce zabiorą Roję na Ścieżkę Śmierci. 

- Wiedziałaś, że ten dzień nadejdzie. 

-  Odeszłaś,  ponieważ  nienawidziłaś  tego,  czym  się  stali,  co  robią,  aby 

zachować swoje życia i swój dobytek. 

Kobieta objęła dłońmi twarz Azure i pocałowała ją. 

Żołądek  Zemny  skurczył  się  z  szoku  i  pożądania.  Patrzył,  przestał 

oddychać,  kiedy  starsza  kobieta  rozebrała  Azure  i  pocałowała  jej  piersi.  Jej 

dłonie odkrywały cynamonową skórę, zanurzyły się miedzy uda, aby wsunąć 

się w słodką cipkę Azure.  

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Azure pomogła Marie rozebrać się i chciwie possała napięte sutki wciąż 

sprężystych  piersi.  Oczy  Marie  zamknęły  się,  kiedy  Azure  czciła  te  piersi  z 

większym  zapałem  niż  doświadczeniem.  Azure  opadła  na  kolana,  całując 

lekko zaokrąglony brzuch i każde udo, zanim zaczęła lizać szparkę cipki i ssać 

obolałe ciało.  

Erekcja Zemny szarpnęła się. 

- Wyjdź – zażądała Maria. – Wiem, że patrzysz. 

Zemna wyszedł, wypowiedział zaklęcie, które rozebrało go i stanął przed 

kobietami nagi, jego twardy fiut sterczał w obietnicy rozkoszy i bólu. 

- Jesteś  jak Mroczny  – spojrzenie  Marii oceniło go.  – Czy weźmiesz  nas 

obydwie? 

- Zadowól mnie dobrze, Uzdrowicielko i Azure przeżyje.  

- Naturą twojego przekleństwa jest zabicie. 

- Więc rozumiesz.  

Uzdrowicielka przytaknęła, w jej oczach była rezygnacja i żal. Poświęcała 

siebie, aby ocalić dziewczynę. Azure wpatrywała się w niego, zafascynowana i 

pełna strachu, nie rozumiejąc ceny, na jaką jej kochanka właśnie się zgodziła, 

aby ją ocalić. 

- Żaden mężczyzna nie zagłębił się w niej. 

Zamna przytaknął, idąc w ich kierunku. 

- Azure. Weź sutek Marii w swoje usta. Possij go. 

Oczy  Azure  rozszerzyły  się  i  uśmiechnął  się,  kiedy  wyczuł  pożądanie 

zwijające się w jej brzuchu. Pochyliła się i possała sutek Marii. Starsza kobieta 

jęknęła, jej ręce utonęły w gęstych włosach Azure.  

- Ten drugi – wyszeptała. – Weź ten drugi. 

Azure posłuchała. 

Zemna  stanął  za  młodszą  kobietą  i  przycisnął  swojego  fiuta  do  jej 

pośladków. Przesunął rękami w dół jej brzucha do drobnych bioder, w górę, 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

aby  objąć jej piersi. Idealnie  pasowały do jego rąk. Uszczypnął twarde  sutki, 

upajając się jej westchnieniami i jękami. Pocałunkami znaczyła drogę od piersi 

Marii  w  górę  do  jej  szyi,  wtedy  pocałowała  ją,  przyciskając  swoje  ciało  do 

Marii.  

Zemna odciągnął ją. 

Jedno zaklęcie  i ogromne  łóżko z baldachimem pojawiło się  na  polanie. 

Azure  i  Maria  wpatrywały  się  w  niego,  to  w  łóżko  szerokimi  oczami  i 

otwartymi ustami. Inne zaklęcie i ich trójka leżała na łóżku z Zemną pośrodku 

i kobietą po każdej z jego stron. 

Azure oczywiście bardziej obeznana w dawaniu rozkoszy kobietom, niż 

mężczyzną,  po  prostu  muskała  jego  pierś  nerwowymi  palcami.  Maria 

wczołgała  się  miedzy  jego  nogi  i  wzięła  do  ust  jego  fiuta.  Jej  doświadczony 

język przyniósł mu rozkosz. Pocałowała i lizała jego jądra, jej język wyznaczał 

mokrą ścieżkę od podstawy do główki jego fiuta, którego przesuwała między 

swoimi wargami i ssała. 

- Azure, usiądź nad moją twarzą i zbliż do mnie swoją cipkę. 

Zrobiła,  jak  ją  prosił,  bez  pytania,  chociaż  jej  spojrzenie  przemknęło  do 

Marii, zaspokajającej jego fiuta z zapałem, który sprawiał mu przyjemność. 

-  Kiedy  będą  lizał  twoją  piękną,  soczystą  cipkę,  chcę,  abyś  bawiła  się 

swoimi piersiami. 

Jej spojrzenie nie oderwało się od jego, kiedy jej ręce przesunęły się pod 

piersi, aby  je  ugniatać. Jej palce  otoczyły jej sutki i uszczypnęła je, jej jęk  był 

długi i niski. 

Chciał, aby doszła, i to szybko, ponieważ biegła Maria w obciąganiu fiuta 

doprowadzała go do szaleństwa. 

Wkrótce, zbyt szybko, mgła szaleństwa pokona go i życie Marii zostanie 

odebrane. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Liżąc i ssąc i próbując jak diabli zachować zdrowe zmysły, użył każdego 

sposobu,  jakiego  nauczył  się  od  bardzo  utalentowanej  Delicii,  aby  przynieść 

jego partnerce, tak, do diabła, jego partnerce, zadowolenie. 

- O! O Boże! – natarła na niego, pragnąć orgazmu. Wiedział, że jest blisko. 

Tak blisko. 

Zemna  chwycił  jej  uda  i  liznął  jej  łechtaczkę,  niezdolny  powstrzymać 

wysunięciu  się  kłów  i  przekłucia  jej  ciała.  Pił  jej  życiodajną  krew,  ssąc  jej 

łechtaczkę z taką siłą, że doszła, jej soki wpłynęły do jego ust z jej krwią, kiedy 

jej krzyk uwolnienia rozbrzmiał echem w niekończącej się nocy. 

Zemna  liźnięciem  zamknął  rany  Azure,  nim  została  odepchnięta  przez 

Marię. 

- Odeślij ją i zrób co musisz, zanim zabijesz nas obydwie. 

- Zabić nas?  – wzrok Azure  przemknął od Zemny do Marii.  – Nie!  Ona 

jest jedyną, która mnie kocha. Nie możesz… 

- Idź Azure. Dokonałam wyboru. 

- Nie! Nie! – Azure pociągnęła Marię za ramię,  nieświadoma, że jej eks-

kochanka została złapana w seksualną furię. To była część umysłowej lawiny, 

wytworzonej  przez  poszukiwacza  rozkoszy,  znajdującego  się  w  szale. 

Paranormalne  obrazy  Zemny  były  tak  niekontrolowane  jak  jego  żądza.  Ale 

niejasno zauważył, że Azure nie odczuwa szumu umysłowej energii. 

Zaklęciem odesłał ją do kościoła, który był jego domem, zamykając ją w 

piwnicy, gdzie żył. 

- Jest bezpieczna? 

Kiwnął głową, niezdolny do wypowiedzenia słowa. Jego całe ciało drżało 

z potrzeby, jego wnętrze zacisnęło się z wygłodzenia. 

Głodny. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Maria  wsunęła  w  siebie  jego  fiuta  i  zaczęła  się  poruszać,  jej  cipka  była 

wąska,  mokra  i  gotowa.  Przestał  się  przejmować  rozkoszą  kobiety.  Chciał, 

potrzebował jedynie swojej własnej. Pieprzyć i pożywić się. 

Jej orgazm zacisnął się  na jego fiucie, jej krzyk  spełnienia rozbrzmiewał 

echem  w  jego  umyśle…  przystawka  przed  głównym  daniem.  Podniósł  ją, 

odwrócił  z  ostatnią  siłą  woli,  używając  zaklęcia,  aby  pokryć  jego  fiuta 

smarowidłem,  nim  wślizgnął  się  do  wnętrza  jej  odbytu.  Mgła  szaleństwa 

opadła.  Nic  nie  widział.  Nic  nie  słyszał.  Nie  czuł  nic,  jedynie  swoją  własną 

rozkosz, rozbijającą go. 

Głodny. 

Była na czworaka, jej głowa opadła na dół, aby jej włosy rozdzieliły się i 

ukazały  gładką  skórę  szyi.  Widok  jego  fiuta  wślizgującego  się  raz  po  razie 

między  okrągłe  pośladki…  Tak!  Obraz  był  piękny,  intensywny…  cholera… 

był tak blisko dzięki Azure… 

Doszedł,  jego  orgazm  przeszył  go,  tak  silny  i  gorący  jak  głód,  który  go 

pochłaniał.  Jak  jego  nasienie  rozlało  się,  runął  na  nią  i  przycisnął  do  łóżka. 

Przekłuł  jej  szyję,  pijąc  jej  krew  jako  kontynuację  przyjemności,  która 

przetoczyła się przez niego i wzrosła dziesięciokrotnie, kiedy ucztował. 

Na  długo  po  tym  Zemna  skończył,  wycofał  się  z  bezwładnej  kobiety  i 

przewrócił ją. Była blada, jej usta wyschnięte, blask w oczach przygaszony. 

- Umieram – wyszeptała. 

- Wiem. 

Jej usta wykrzywiły się w fałszywym uśmiechu. 

- Nie. Już wcześniej umierałam. Rak. 

Zemna  wypowiedział  dwa  zaklęcia.  Pierwsze,  które  wyczyściło  ją  i 

drugie, które odziało ją w szatę z najcieńszego niebieskiego jedwabiu. 

- Wiem, Mario. 

- Musisz jej powiedzieć. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

- Nie uwierzy mi. 

- Kocham ją. 

 - Jest teraz moja. Nie dzielę się. 

- Moja także – jej drżące ręce uniosły się i dotknęły jego policzka. - Que el 

amor le levante la maldición.

6

  

Może miłość przełamie klątwę. 

Gracias, Maria. Que el Senor te tenga en la Gloria.

7

 

- Pewnego dnia może i ty zaznasz radości niebiańskiej. 

Zemna  poczuł  szept  żalu.  Wówczas  Maria  zamarła,  jej  ręka  opadła  na 

łóżko, jej niewidzące oczy wpatrywały się w gwiaździste niebo. 

 

                                                             

6

 Może miłość wyzwoli cię z klątwy. 

7

 Dziękuję, Mario. Niech Pan ma cię w swojej opiece. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

 

Rozdział 4 

 

Wieśniacy wiwatowali, kiedy Roja opuściła o zmierzchu dom. Ich radość 

przeczyła uciskowi w jej brzuchu. 

Tej nocy umrę. 

Chciała  płakać,  uciec,  uskarżać  się  na  tę  niesprawiedliwość.  Ale  nie 

zrobiła tego. Nie uśmiechnie się do nich, nie będzie przed nimi udawała, nie 

pozwoli, niech cholera wszystko weźmie, aby jakiekolwiek sumienie, które im 

pozostało  zostało  uciszone  przez  przekonanie,  że  poszła  w  mrok  z  własnej 

woli. 

Z wielkim rozradowaniem mieszkańcy wyszli z Roją z wioski. Śmiechy, 

muzyka i improwizowany taniec otaczały ją, spróbowała ochronić siebie przed 

tym  wszystkim.  Zdawała  sobie  sprawę,  że  miała  zdolności  telepatyczne. 

Wiedziała  różne  rzeczy  o  ludziach,  o  naturze  i  nauczyła  się  z  grubsza 

blokować emocje.  

Poza tą nocą. Dziś  wieczorem nie  mogła  zebrać dość siły, aby  uspokoić 

napięcie w jej brzuchu lub aby w mgnieniu oka oddalić się od pustej radości jej 

ludzi. 

Zbyt  szybko  dotarli  do  końca  ścieżki.  Tylko  kilka  stóp  wyżej,  w  gęstej 

dżungli  znajdowała  się  jaskinia  Mrocznego.  Wyczuła  zniecierpliwienie 

mieszkańców  wsi,  ich  ochotę,  aby  pozbyć  się  jej  i  klątwy.  Jej  matka,  z 

brązowymi  oczami  rozjaśnionymi  niczym  więcej  niż  litością,  ucałowała  ją  w 

czoło i odwróciła się, aby wraz z mieszkańcami świętować.  

Jej rozgoryczenie smakowało łzami. 

Azure,  jedyna  osoba,  która  kiedykolwiek  ją  kochała,  nie  zdobyła  się  na 

dość odwagi, aby wyjść z pokoju i pożegnać się. Ostatnie odrzucenie przez jej 

siostrę raniło głębiej niż radość mieszkańców z jej śmierci, która przyniesie im 

długie życie. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

-  Więc  samotnie  przejdę  Ścieżką  Śmierci  –  spojrzała  w  ciemność  i 

zadrżała.  Nie  miała  żadnej  latarki  ani  broni,  którą  mogłaby  wziąć  ze  sobą. 

Nikt  nie  przeszedł  tej  ścieżki  z  zamiarem  powrotu.  Po  co  marnować  cenne 

źródło światła lub nóż na zmarłego? 

Z  głębokim  wdechem  weszła  na  brudną  drogę.  Zanim  mogła  zrobić 

jeszcze jeden krok, pojawiła się w jaskini, cała drżąc od stóp do głów. 

Strach zaatakował ją pazurami. 

Co się stało? 

Jak dostała się tu bez przejścia Ścieżki? 

Trzask.  Pochodnie  na  wilgotnych  ścianach  zapaliły  się  same.  Przełknęła 

gulę  w  gardle,  trzymając  kurczowo  krawędź  swojej  ładnej,  czerwonej 

sukienki. 

-  Przeniosłem  cię  tu,  Roja  –  Mroczny  wyszedł  z  cienia,  jego  wzrok  był 

nieprzenikniony i beznamiętny kiedy na nią patrzył.  – Zawsze uważałem, że 

cała ta Ścieżka Śmierci jest melodramatyczna. 

-  Byłam  zbyt  mała,  aby  pomóc  mojemu  ojcu  przebyć  ją  –  jej  głos  ze 

strachu  był  jedynie  szeptem.  Dotknęła  gardła,  jak  gdyby  ten  gest  mógł 

przynieść siłę jej głosowi.  

-  Był  dobrym  człowiekiem,  twój  ojciec.  Przeprowadziliśmy  miłą,  długą 

rozmowę, zanim… 

- Zabiłeś go. 

- Uśmierzyłem jego cierpienie. Był bardzo chory. 

- Ale ja nie. Zamordujesz jego córkę.  

- Zamorduję?  – podszedł do niej  i chwycił ją palcami lekko za brodę.  – 

Mógłbym  zniszczyć  takie  piękno  moim  głodem?  Pić  twoją  życiową  esencję, 

dopóki stałabyś się pustą skorupą? 

Jej  serce  przyśpieszyło,  uderzając  tak  głośno  i  z  taką  siłą,  że  mogła 

przysiąc,  że  demon,  który  trzyma  ją  dotknięciem  dwóch  palców  słyszy  to.  

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Jego obsydianowe oczy opadły na jej klatkę, na szybkie unoszenie i opadanie 

jej piersi, kiedy próbowała zapanować nad przerażeniem, które obezwładniało 

ją. 

- Mam prośbę, Mroczny. 

- Każda ofiara zazwyczaj ma – pozwolił swojej ręce opaść. 

- Moja siostra, Azure… Proszę o jej ochronę. Zabranie ją ze wsi, wysłanie 

jej tam, gdzie bezpiecznie. 

Jego wargi uniosły się w tajemniczym uśmiechu. 

- Ach, tak, Azure. Załatwione. 

Spuściła  wzrok,  zastanawiając  się,  kiedy  ją  uderzy,  kiedy  zabierze  jej 

dziewictwo  i  jej  życie.  Zadrżała,  łzy  zbierały  się    jej  oczach,  kiedy  stała  i 

czekała. 

Wiatr wdarł się do jaskini i zgasił pochodnie. W ciemności szept głosów, 

dotyk  dłoni,  wilgotność  warg  zalały  ją.  Pożądanie  sprawiło,  że  jej  sutki 

stwardniały, jej cipka stała się mokra i potrzebująca. Strach oddalił się i nowe 

uczucia  ogarnęły  wszystkie  jej  zmysły.  Pragnęła  tak  bardzo  czegoś 

nieznanego,  jej  dłonie  ześlizgnęły  się  pomiędzy  jej  uda  i  przykryły  jej 

kobiecość. 

Jesteś moja. 

Tak, Mroczny. 

Och,  na  miłość  boską.  Więcej  nonsensownych  bzdur  od  tych  idiotycznych 

mieszkańców wsi! Mam na imię Raede. 

Raede. 

Zostaniesz tu, dopóki nie wrócę. 

Ciemność zniknęła i ponownie, jej ciało doznało tego samego dziwnego, 

drżącego  uczucia  co  wcześniej.  Roja  odkryła,  że  nie  jest  w  małej,  ciemnej 

jaskini,  tylko  w  olbrzymiej,  dobrze  oświetlonej  grocie  ze  wszystkimi 

luksusami zamożnego domu. 

Jej sapnięcie odbiło się echem od ścian. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

- Gdzie jesteś? 

Niedaleko.  Baw  się  dobrze,  kiedy  mnie  nie  będzie.  Wszystko  co  widzisz,  jest 

twoje. Rób, co chcesz. 

- Ale co z… 

Ofiarą? W swoim czasie, ukochana. 

Wyczuła moment, w którym zniknął z jej myśli. To było tak, jak gdyby w 

jednej chwili stał obok niej, a w następnej wyszedł z pokoju. Wciągnęła głośno 

powietrze,  próbując  przyjąć  wszystko  do  wiadomości.  W  kącie  zauważyła 

wielkie  łóżko  z  baldachimem  z  nieskończoną  ilością  białych,  jedwabnych 

poduszek.  Wyglądało  tak  miękko  jak  chmura.  Kilka  stóp  od  łóżka  stał 

największy  telewizor  jaki  kiedykolwiek  widziała  –  jedyny  raz  kiedy  miała 

przyjemność zobaczenia jednego, dawno temu  było wtedy, kiedy jej rodzina 

pojechała do miasta, aby spotkać się z lekarzem w związku z chorobą jej ojca. 

Obracając  się  zobaczyła  wielką  kuchnię  z  dużą,  srebrną  lodówką  i 

pasującą  kuchenkę,  mikrofalówkę  i  inne  roboty  kuchenne.    Naprzeciwko 

łóżku stałą gigantyczna zielona kanapa i kolejny olbrzymi telewizor. Podeszła 

do wysokiego stojaka obok niego i zobaczyła przynajmniej sto płyt CD i DVD, 

wypełniających stojak. Gdyby tylko Azure była tu i zobaczyła to! Przeglądały 

stare  katalogi  i  zrobiły  listę  życzeń.  Nigdy  nie  oglądały  filmu  i  nie  używały 

mikrofalówki.  Jak  ta  istota  mogła  zdobyć  niezbędną  elektryczność  w  jaskini, 

aby użytkować rzeczy? 

Kogo to obchodzi, Roja? Działają i teraz są twoje! 

To było tak, jak gdyby Mroczny zabrał ją do jej własnego raju, pozwalając 

jej na cudowne wytchnienie, do czasu aż wypełni przyrzeczenie wobec niego. 

Zakręciła  się  wokół  siebie  i  zaśmiała.  Nawet  jeśli  to  wytchnienie  nie  będzie 

trwało długo, wykorzysta je jak tylko się da. 

- Dziękuję ci, Raede! – zawołała. – Dziękuję! 

Milę dalej w małej jaskini, gdzie wciąż się znajdował, Raede uśmiechnął 

się.

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

  

Rozdział 5 

 

W piwnicy w starym kościele Azure usiadła na zakurzonych betonowych 

schodach  i  rozpaczała.  Ledwo  zauważyła,  że  jest  czysta  i  ubrana  w  prostą, 

niebieską  koszulę  nocną.  Wciąż  w  szoku,  płakała.  Łzy  spadały  na  jej  nogi, 

niekończący  się  smutek  utkwił  w  jej  klatce,  a  rosnący  węzeł  nienawiści 

wypełniał jej brzuch. 

Potwór zabrał Marię. 

Jaki  będzie  je  los,  kiedy  jedyna  kochanka  nie  żyje?  Czy  ta…  ta  istota 

zamknęła ją, aby delektować się jakiegoś okropnego rodzaju deserem? 

Każdy, kto kiedykolwiek ją kochał, odszedł. Jej ojciec, Roja, Maria… och, 

Boże,  ta  lista  jest  zbyt  krótka.  Inny  przypływ  żalu  zaatakował  ją.  Nawet  nie 

pożegnała się z Ro. Jej siostra została zabrana na Ścieżkę Śmierci sama. Myśli, 

że ją porzuciłam. 

Ssshhh, Malutka. 

-  Kto  to?  –  zeszła  ze  schodów,  ślizgając  się  na  zakurzonej  podłodze.  Jej 

serce uderzało gwałtownie, a zimny strach wił się w górę jej pleców. Obróciła 

się  wokół,  szukając  źródła  głosu.  Zobaczyła  jedynie  podwójne  łóżko, 

niewielką  lodówkę,  półki  wypełnione  książkami.  Na  stole  przy  łóżku 

znajdowało się jedyne źródło światła, duża, kwadratowa lampa. 

Była  sama  w  pomieszczeniu.  Ale  nie  w  swojej  głowie.  Potwór  znalazł 

sposób, aby dostać się do jej myśli. 

Proszę, uwierz mi, Azure, że Maria już dłużej nie cierpli. Pewnego dnia zabiorę 

cię na jej grób. 

- Zabiłeś ją! 

Umierała, ukochana. Miała raka mózgu. 

-  Nie!  Kłamiesz!  –  upadła  na  kolana,  płacząc  i  zawodząc.  –  Przyjdź  do 

mnie, potworze. Przyjdź i zabij mnie też, skoro już wydarłeś moje serce. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Proszę,  Azure.  Rozpacz  wypełniła  słowa.  Jesteś  moją  partnerką.  Jesteśmy 

związani. 

Prędzej umrę niż spędzę z tobą moje życie. 

Mam  nadzieję,  że  to  nie  prawda.  Czekałem  na  ciebie  więcej  niż  tysiąc  lat,  ale 

poczekam jeszcze trochę. 

Zostawisz mnie w tej ruderze do rozbiórki? Oszalałabym, zastanawiając 

się, czy jest dzień czy czas, kiedy przyjdziesz, posiąść mnie. 

Przyrzekam ci, Azure. Czas będzie moim prezentem dla ciebie. Ale jesteś moja i 

nikogo więcej. 

-  Wtedy  kradniesz,  o  honorowy.  Nigdy  nie  dam  ci  niczego  poza 

nienawiścią. 

Czas, Azure. Kiedyś. Ale nie wieczność. 

 

 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Rozdział 6 

 

Miesiąc później 

 

Wezmę cię. 

Jeszcze raz? Jesteś wygłodniały, mój kochany. 

Roja wygięła się w łuk, ku palcom pieszczącym jej ciało, oferując jej piersi 

ustom  człowieka  z  kasztanowymi  włosami  i  piwnymi  oczami.  Był  silny  i 

piękny. Przeniknął jej sny w noc, kiedy miała zostać poświęcona Mrocznemu. 

Każdej nocy czekał, aż uśnie. Uwiódł ją ładnymi słowami i czułym dotykiem, 

który  sprawiał,  że  chciała,  aby  był  rzeczywisty.  Ale  nie,  był  jedynie  jej 

wyśnionym kochankiem. 

Jego  fiut  przytulił  się  do  miękkiego  sedna  jej  kobiecości.  Jej  łechtaczka 

była  opuchnięta  i  dojrzała  i  zwykle  dotknięcie  jej  jego  męskością  przyniosło 

wprawiającą w dreszcze przyjemność. Pierwszej nocy, kiedy się z nią kochał, 

pokazał jej drogę ku przyjemności. I w snach dziewica nie czuła żadnego bólu, 

żadnej niezdarności, żadnej nieśmiałości. 

- Chcę cię we mnie – wyszeptała, jej ręce  zjechały w dół jego pośladków. 

Chwyciła  jego  tyłek,  wbijając  paznokcie  w  ciało.  Zadrżał,  jego  fiut  drgnął 

pomiędzy wargami jej cipki. 

-  Jesteś  nienasycona  –  pocałował  ją  w  szyję,  skubiąc  drogę  w  dół  do  jej 

obojczyka. – Uwielbiam twoje piersi. 

- Są zbyt małe. 

- Są idealne – pocałował otoczki, jego język rysował wilgotne kółka wokół 

sutków.  Wziął  jeden  ze  ściągniętych  szczytów  do  ust,  za  chwilę  następny. 

Wiła się, kiedy uczucia rozprzestrzeniły się w niej. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Tómame por favor!

8

 - naparła na niego, pragnąć poczuć jego fiuta w sobie, 

chcąc  zaznać  tej  samej  rozkoszy,  którą  pokazał  jej  poprzedniej  nocy. 

Zaśmiał  się  i  bawił  się  jej  sutkami,  odmawiając  jej  żądaniom. 

Paciencia, mi amor, paciencia.

9

  

-  Cierpliwości?  –  pchnęła  go,  aż  przewrócił  się,  wtedy  wspięła  się  na 

niego.  Jego  twarda  długość  wślizgnęła  się  do  jej  mokrej,  gotowej  cipki  i 

zadrżała.  Poruszyła  się,  bardziej  ochocza  niż  doświadczona,  jej  oczy  były 

zamknięte. Poczuła drżenie mięśni jego brzucha, kiedy starał się kontrolować 

własną  żądzę.  Och,  sprawił,  że  czuła  się  silna,  piękna  i  kobieca.  Jego  dłonie 

objęły jej piersi, ciągnąc i łagodnie skręcając sutki. Znał jej słabość zbyt dobrze. 

Jej piersi były wrażliwe, zwłaszcza sztywne szczyty i odkryła, że uwielbia jego 

usta i palce bawiące się z nimi. 

Ślizgała się po jego fiucie w dół i górę, ujeżdżając go mocno, jęcząc, kiedy 

skręcał  jej  sutki  mocniej,  mocniej…  och,  tak.  Rozkosz,  która  przychodziła  z 

uprawiania  miłości  wzrastała  w  niej  w  szybkim  tempie,  ciasny  krąg  emocji, 

który groził, że obezwładni ją. Wtedy jej kochanek włożył sutek do swoich ust 

i ugryzł obolałe ciało. 

Roja krzyknęła, kiedy orgazm płonął, fala za falą rozkoszy obmywała ją. 

Jego  fiut  wysunął  się  z  jej  pulsującej  pochwy  i  potarła  mokrą  cipką  o  jego 

brzuch. Jej kochanek uwolnił drżący sutek, chwycił jej biodra i poprowadził jej 

cipkę do swoich ust. 

- Nie – zaprotestowała. Jej  łechtaczka była zbyt wrażliwa, aby przetrwała 

kolejne natarcie. – Proszę. 

Musnął językiem guziczek – szybki, krótki ruch, który sprawił, że zaczęła 

się  wić.  Poruszyła  się  o  jego  usta,  jej  uda  trzęsły  się,  kiedy  zabiegała  o 

niemożliwe do spełnienia uwolnienie. Jej ręce chwyciły własne piersi, masując 

                                                             

8

 Weź mnie, proszę! 

9

 Cierpliwości, miłości, cierpliwości. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

je…  wtedy  pociągnęła  sutki  i  doszła  ponownie,  niemal  opadając  do  przodu, 

kiedy jej kochanek pił z niej. 

 

 

Kiedy  Roja  otworzyła  oczy,  odkryła,  że  Raede  stoi  obok  łóżka.  Strach 

uformował  zimny  węzeł  w  klatce.  Wyglądał…  Madre  de  Dios

10

  jedynym 

stosownym słowem było głodny. Nie, wygłodniały. Jego oczy były czarne, jak 

kamienie  rzeczne, jego dłonie  zaciśnięte  w pięści a jego wargi wygięły się  w 

niebezpiecznym  uśmiechu.  Jego  kły  błyszczały  biało  na  tle  wydatnej, 

czerwonej dolnej wargi. 

- To mój czas? – spytała szeptem. 

- Czy nie dałem ci miesiąca wolności? I tygodnia przygotowania? 

Chciała  wślizgnąć  się  pod  okrycie  i  ukryć  swoje  spocone,  nagie  ciało  – 

wciąż syte z satysfakcji, którą dał jej sen. Wtedy słowa Raede’a dotarły do niej. 

Tydzień przygotowania? 

- Ty… to byłeś ty? 

- Tak, mi corazón

11

. Chciałem, żebyś wiedziała jak wspaniały mógłby być 

seks z właściwą osoba. Z jedyną osobą, jaką kiedykolwiek będziesz mieć. 

-  Więc…  będziesz  mnie  miał…  i  ja  będę  –  Roja  przełknęła  szloch.  Jak 

mogła  osiąść  w  tak  wygodnym  życiu?  Dlaczego  nie  próbowała  znaleźć 

uwolnienia lub mentalnie błagać go o łaskę? 

Ubrany od stóp do głów w czerń – jedwabna koszula, spodnie, wojskowe 

buty – wyglądał jak Szatan, który przyszedł, aby żądać swojej oblubienicy. Jej 

serce  waliło  w  klatce,  mieszanina  strachu  i  pożądania.  Raede  był  jej 

wyśnionym  kochankiem.  Był  łagodny,  miły  i  oddany.  Prawdziwy  potwór 

                                                             

10

 Matko Święta! 

11

 Moje serce 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

zauroczyłby ją w jaskini. Diabeł siłą wyssałby z niej życie bez żalu, sprawiając, 

że  stałaby  się  ludzką skorupą,  przykrytą kurzem. Mroczny nie  okaże żadnej 

łaski. 

Miał  moc  i  siłę,  aby  wziąć  ją,  aby  rzucić  się  na  nią  i  rozerwać  jej  ciało. 

Pomimo  ponurego  uśmiechu,  wahał  się,  jak  chłopiec  rozważający  stygnący 

pasztecik  na  parapecie.  Skuszony,  ale  wystraszony.  Tak,  zdawał  się 

desperacko  pragnąć  zakosztować  jej,  ale  przestraszony  był  odwetem.  Co 

mogła mu powiedzieć lub zrobić, że sprawiła, że drży? 

-  Do  diabła  –  z  ostatnim  spojrzeniem  żalu,  odwrócił  się  i  zniknął, 

zostawiając jedynie złoto i czerń skrzące się w jego śladzie. 

  

 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Rozdział 7 

 

 

- Myślę, że powinieneś się z nią umówić. 

Raede spojrzał na Charron z niedowierzaniem. 

-  Wszedłem  do  jej  snów  i  kochałem  się  z  nią.  Nie  mogę  dać  jej  róż  i 

posiłku  i  mieć  nadzieję,  że  kocha  mnie  wystarczająco,  aby  możliwie  złożyć 

ofiarę z własnego życia, żeby sprawdzić, czy może mnie uratować. 

- Prosiłeś ją o to? 

- Żeby się ze mną umówiła? 

- Żebyście się kochali i sprawdzili, czy jej życie ocali twoje. 

-  Nie!  –  Raede  wyjrzał  przez  okna,  obok  małego  stolika.  Ledwo  tknął 

ulubioną  herbatę,  którą  Charron  przyrządziła  specjalnie  dla  niego.  Dake 

wyszedł, aby zrobić zakupy. Nie do wiary, że znalazł sobie doradcę w mądrej 

i uroczej żonie jego przyjaciela. 

-  Gdzie  mógłbym  ją  zabrać,  Charron?  Gdzie  mógłbym  pójść,  aby  nie 

przyciągnąć uwagi.  

-  Masz  na  myśli,  gdzie  mógłbyś  pójść,  aby  nie  dać  Roji  szansy  na 

ucieczkę. 

Gdyby  to  było  możliwa,  a  nie  było,  Raede  poczułby  zażenowanie,  że 

Charron  zauważyła  to,  co  miał  na  celu.  Tak  bardzo  jak  pragnął,  aby  Roja 

chciała go i tego, co mogliby stworzyć razem, nie mógł zrzec się kontroli nad 

nią. 

-  Raede,  myślę,  że  musisz  zrobić  to,  czego  się  najbardziej  boisz… 

pozwolić jej odejść. 

- Co? 

- Pozwól jej odejść, mój drogi przyjacielu. Zobacz, co się stanie. 

Raede westchnął. 

- Jest moją ostatnią ofiarą. Chciałbym ją zatrzymać. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Śmiejąc się, Charron sięgnęła prze stół i chwyciła jego rękę. 

- Miłość to poświęcenie. 

- Miłość? Myślisz, że ją kocham? To niemożliwe. Nie odczuwam emocji. 

-  To  stek  bzdur.  Samcze  usprawiedliwienie  dla  pieprzenia  przez 

wszystkie te lata. Uwolnij swoją kobietę, Raede. Może cię zaskoczyć. 

 

 

Azure  wpatrzyła  się  w  drobne  szpary  w  ceglanych  ścianach, 

odwzorowując każdą jedna po jednej. 

Jej zęby szczękały, jej odzież była rozdarta, a jej ciało brudne i śmierdziało 

od odmawiania kąpieli. Ignorowała piękną wannę z magicznie niekończącym 

się  zapasem  gorącej  wody.  Odmówiła  ciepłych  koców  i  miękkich  poduszek, 

oferowanych  przez  potwornego  porywacza.  Przez  miesiąc  trzymał  ją  w  tym 

pokoju. W tym okropnym, strasznym pokoju. 

Wypełnił  go  książkami,  jedzeniem,  rozrywkami,  takimi  jak  telewizja  i 

odtwarzacz CD. Nie chciała tych świecidełek, tych prezentów, tych łapówek. 

Myślała tylko o Marii. Jej drogiej, pięknej Marii, zabitej przez kreaturę, która 

chciała jej ciała. I o swojej siostrze, Roji, wziętej przez  Mrocznego. Nie  miała 

teraz nikogo - matki, siostry, kochanki. 

On pragnie mojego ciała. 

Ze  wstrętu  poczuła,  jak  robaki  pełzną  po  jej  skórze.  Myśl,  że  Zemna 

pewnego dnia  próbowałby wziąć ją, przyprawiła ją o mdłości. 

On pragnie mojego ciała. 

Pożreć jej mięśnie, obgryźć jej kości, pić jej krew, jak dobre wino. Chciał 

wciągnąć ją cal po calu, dopóki przestałaby istnieć. 

On pragnie mojego ciała. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Kołysząc się do przodu i do tyłu, jej potłuczona skóra skrobała o szorstką 

betonową  podłogę.  Azure  wpatrywała  się  w  drobne  szczeliny  na  ceglastej 

ścianie, odwzorowując każdą jedną po drugiej. 

 

 

 

 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Rozdział 8 

 

 

-  Nie  rozumiem  –  Roja  wpatrywała  się  w  gruby  zwitek  banknotów  o 

nominale  stu  dolarów  w  swojej  dłoni.  Spojrzała  na  Raede’a,  który  stał  pięć 

stóp  o  niej,  patrząc  na    nią  z  tym  samym  wyrazem  twarzy  małego  chłopca-

który-chce-ciasto, który zauważyła podczas jego ostatniej wizyty. – Dajesz mi 

pieniądze i uwalniasz mnie? 

Przewrotnie, Roja odniosła wrażenie, że w jakiś sposób go zawiodła. Czy 

nie  powinna  przyjąć  tej  oferty  wolności?  Mogła  odnaleźć  Azure  i  razem 

stworzyłyby  nowe  życie.  A  jednak  miała  wrażenie,  że  powinna  zostać. 

Zastanawiała  się  wiele  razy  od  chwili,  w  której  odkryła,  że  Raede  jest  jej 

wyśnionym kochankiem, jak byłoby kochać się z nim naprawdę? 

- Jeśli zgodziłabyś się, czy mógłbym ciebie odwiedzać, Roju? 

- Odwiedzać mnie? 

Odwrócił  wzrok,  odchrząkając.  Kiedy  spojrzał  na  nią  raz  jeszcze, 

przyrzekłaby,  że  na  jego  bladych  policzkach  pojawił  się  lekki  odcień 

czerwieni.  

– Chciałbym cię gdzieś zabrać? 

- Z jaskini? 

- Nie. Tak. Kurwa. Zabrać na kolację. 

- Kolację – chciał ją na kolację? 

- Właściwie, wolałbym cię na deser – uśmiechnął się chłopięco. – To, o co 

próbuję  cię  zapytać,  to  czy  nie  uczyniłabyś  mi  zaszczytu  i  wyszła  gdzieś  ze 

mną – na kolację, cóż, w każdym razie dla ciebie. Może film też? 

Roja  opadła  na  łóżko  z  baldachimem,  plik  studolarowych  banknotów 

ciążył  w  jej  ręce  jak  kamień.  Mroczny  chciał  z  nią  iść  na  randkę.  Wioskowy 

potwór, który odkąd ktokolwiek pamiętał wymieniał ludzkie życia w zamian 

za dobrobyt… chciał się z nią umówić. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

- Jestem bardzo zmieszana. 

Raede usiadł obok niej, jego umięśnione udo ogrzało jej.  

- Równie  dobrze  mógłbym  to wszystko wymyślić, Roja. Tysiąc lat temu 

czarownica  wymierającej  rasy  przeklęła  mnie  i  dwóch  innych  mężczyzn, 

których  uważałem  za  moich  braci.  Przemierzaliśmy  tą  Ziemię  samotnie, 

poszukując  jedynie  tego,  co  zaspokajało  nasze  potrzeby.  I,  nie  oszukując,  mi 

corazon, moimi potrzebami był seks i krew. 

Roja  zadrżała,  kiedy  strach  został  zalany  podnieceniem.  Zbyt  dobrze 

pamiętała,  jak  odczuwała  ciało  Raede’a  na  swoim,  sposób,  w  jaki  jego 

łagodnie, silne ręce głaskały jej ciało, sposób w jaki jego męskość przeszywała 

ją długimi, mocnymi uderzeniami. 

-  Hm…  Możesz  chcieć  nie  myśleć  o  tym  –  powiedział  Raede.  –  Nie 

używasz swoich mentalnych blokad i mogę słyszeć o czym myślisz. 

- Mentalne blokady? 

-  Jesteś  medium.  Możesz  ochronić  swoje  myśli  przede  mną  poprzez 

wyobrażenie  sobie  bardzo  silnej  ściany.  Do  diabła.  Prawdopodobnie  nie 

powinienem  ci mówić, że. 

-  Nie  potrzebuję  ściany  –  powiedziała.  –  Opowiedz  mi  więcej  twojej 

historii. 

-  Odkryliśmy,  że  jeżeli  odnajdziemy  partnerkę  w  pewnego  rodzaju 

kobiecie  –  krótka  wersja  jest  prosta,  bliźniaczka  z  paranormalnymi 

umiejętnościami – będziemy mogli zakończyć przekleństwo i odzyskać naszą 

śmiertelność.  

Roja  spojrzała  na  pieniądze,  trzymane  kurczowo  w  jej  pięści.  Wolność. 

Od  Raede’a,  od  wioski,  od    życia,  którego  tak  bardzo  nienawidziła.  Wtedy 

rzuciła  okiem  na  Raede.  W  jego  oczach  zobaczyła  słabą  nadzieję,  cień 

desperacji.  Jak  samotny  musiał  być  przez  te  wszystkie  lata,  jak  okropnie 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

złapany  w  pułapkę  życia  bez  końca,  życia  jedynie  utrzymanego  przemocą  i 

śmiercią.  

Był  potworem,  ale  był  jedynym,  który  okazał  jej  dobroć.  Wieśniacy 

śpiewali  i  tańczyli  z  okazji  jej  śmierci,  nie  przejmując  się  jej  łzami,  nie 

przejmując się jej życiem. I Raede, kreatura, która mogła zabić ją i zostawić ej 

kości,  aby  rozłożyły  się  w  tej  małej  jaskini,  dał  jej  miesiąc  wolności,  tydzień 

miłości. 

Teraz  dostrzegła,  że  została  obdarowana  wolnością,  której  pragnęła 

bardziej niż czegokolwiek innego zaledwie kilka tygodni temu. Tak. Wolność. 

Lub ofiara. 

- Uważasz, że mogę cię uratować? – zapytała. 

- Nie wiem. Podejrzewam, że możesz zbyć moją życiową partnerką. Ale 

jedyny sposób, aby dowiedzieć się prawdy, to kochać się z tobą… i nie zabić 

cię w tym czasie. 

 

 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Rozdział 9 

 

 

-  Wybrałam  zostanie  twoją  ofiarą  już  wcześniej.  Wybieram  nią  zostanie 

ponownie. 

Raede wpatrywał się w prowokująco młodą piękność.  

- Nie jesteś mi winna życia. 

- Och, więc powinnam wziąć twoje pieniądze i uciekać? Myślisz, że twoja 

życiowa partnerka ma tak mało odwagi?  

Jego  serce  zabiło  gwałtownie.  Jego  partnerka  życiowa.  To  było 

prawdziwe?  Była  jego  wiecznością?  Roja  była  uparta.  Wiedział  to  o  niej  od 

pierwszej sekundy kiedy  ją zobaczył jako szesnastoletnią dziewczynę  stojącą 

w jego jaskini, kłamiącą na temat swojego wieku, blefującą, aby jej bliźniaczka 

mogła żyć.  Raede przyglądał się jej, kiedy troszczyła się o miejsce, w którym 

żyła, walcząc z kurzem, przeganiając nietoperze i zmuszając odtwarzacz DVD, 

aby wykonywał jej polecenia. 

-  Myślę,  że  mogę  cię  kochać  –  powiedział  cicho.  –  Nie  wiem  jak  to  jest 

czuć miłość, nie naprawdę. Nawet kiedy byłem śmiertelnikiem, nie mógłbym 

powiedzieć, że wiedziałem co to za uczucie. Co, jeśli się mylę, Roja? Nie mogę 

znieść  myśli,  że  mógłbym  cię  skrzywdzić.  Nie  zasługuję  na  ciebie.  Zrobiłem 

zbyt  wiele  strasznych  rzeczy,  aby  dać  podstawę  do  współczucia  lub 

odkupienia. 

- Czego chcesz, Raede? Przebaczenia? Czystej karty? Przeszłość nie może 

być  wytarta.  Możesz  jedynie  żyć  z  dnia  na  dzień.  Jeśli  dziś  jesteś  dobry,  w 

takim razie kim jesteś. 

Zaśmiał się, zakłopotany jej prostą logiką.  

- Naprawdę uważasz, że… 

- Tak. I mam rację – pociągnęła nosem, udając, że sprawił jej ból.  – Żyję 

jedynie osiemnaście lat a ty tysiąc, a mimo to wiem więcej niż ty. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

- Och, naprawdę? 

- Tak, naprawdę. 

Ku  jego  radości  rzuciła  pieniądze  na  podłogę  i  zanurkowała  ku  niemu, 

rozkładając go na łopatki na łóżku. 

- Kochaj się ze mną, Raede – wymruczała w jego pierś.  

Jednym zaklęciem zrzucił z nich odzież. Jej nagie ciało otarło się  o jego, 

powodując  wzbudzenie  dzikiego  pożądania  –  niczym  smaganie  wiatru 

tornada. Przetoczył ją na plecy i pocałował łagodnie, lekko. Chciał pochłonąć 

ją,  ale  nie  w  uniesieniu  i  szale,  które  znał  jako  przeklęty  nieśmiertelny.  Nie, 

chciał  powoli  rozkoszować  się  Roją,  posmakować  ją  cal  po  calu  i  pokazać 

prawdziwe znaczenie rozkoszy.  

Ale jego Roja nie była ani cierpliwa ani delikatna. Nie doceniła jego prób 

łagodnego  oczarowania.  Jej  ręce  i  usta  były  wszędzie,  całując,  przygryzając, 

chwytając i wbijając paznokcie… w gorączce pragnienia, potrzeby. Jego zęby 

wydłużyły się i znajoma mgiełka uniosła się, otaczając jego umysł. 

Głodny. 

W  jakiś  sposób  Roja  przewróciła  go  na  plecy.  Była  wszędzie,  mały 

ciemnowłosy  demon  z  jej  ustami  na  wnętrzu  jego  ud,  jej  dłonie  pobożnie 

okryły jego piłki. Poczuł drobne zęby na swoim fiucie, długie, mokre gorąco jej 

języka wirowało wokół… wówczas wessała czubek, wciągając nasienie, które 

tam  się  perliło  w  jej  usta  i  rozkoszując  się  nim  z  długim  westchnieniem 

radości. 

Wielbiła go ustami i językiem, jej ręka zawinęła się wokół podstawy jego 

koguta,  głaszcząc,  głaszcząc,  głaszcząc,  kiedy  ssała  go.  Mgiełka  bestialskiej 

potrzeby, która oznaczała jedynie śmierć jego ofiary rozmyła się. To było tak, 

jakby  Roja  przyjęła  szał  i  on  został  ofiarą  innej  potrzeby.  Była  wygłodniała, 

potrzebująca, wymagająca. Zanim mógł zrobić cokolwiek więcej niż jęknąć jej 

imię, wśliznęła się na jego fiuta i przebiła swoje dziewicze ciało. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Wąska.  Była  tak  pieprzenie  wąska.  Chwycił  jej  biodra  i  czekał,  czując 

każdy  cal  mokrego  ciała,  kiedy  zniżała  się  powoli,  dopóki  nie  znalazł  się  w 

niej  w  pełni.  Zamarła,  dysząc  jak  maratończyk  i  wpatrzyła  się  w  niego  z 

dziwnym wyrazem w oczach. 

- Czy to boli? – zapytał. 

- Pomóż mi – powiedziała. – Jest inaczej niż w snach. Nie wiem co robić. 

- Nie mogę… po prostu… och, Boże. Roja, zatrzymaj to. Boli cię… tak? 

Kontynuowała ściskanie jego penisa mięśniami pochwy, mały, arogancki 

uśmiech przemknął przez  jej usta. Kładąc dłonie  na  jego  pierś, poruszyła się 

niezgrabnie  do  przodu.  Uwolniła  jego  fiuta  i  powolne  przesuwanie  z 

powrotem  przyniosło  mu  drżącą  przyjemność.  Zrobiła  to  jeszcze  raz.  I 

ponownie. I ponownie. 

- Do diabła, wampirze! – trzasnęła jego pierś pięścią. – Raede! Chcę, aby 

było lepiej. Pomóż mi! 

W mniej czasu niż zajęło jej mrugnięcie, oderwał ją i postawił twarzą do 

łóżka.  Jej  tyłek  błagał,  aby  był  wzięty  i  pewnego  dnia,  niedługo,  pokaże  jej 

rozkosz  seksu  analnego,  ale  teraz…  ta  piękna  cipka  potrzebowała  uwagi.  Z 

jedynie ukłuciem żalu, rzucił ją na plecy, oparł nogi o swoją pierś i wszedł w 

nią tak łagodnie, jak tylko potrafił. Jej brązowe  oczy błysnęła, kiedy  patrzyła 

na  niego,  kiedy  objęła  własne  piersi  i  bawiła  się  naprężonymi,  małymi 

sutkami. 

- Tak. W ten sposób – powiedział z aprobatą. – A ja zrobię to. 

Jego  kciuk  rozdzielił  mokre  fałdy  jej  sromu  i  naparł  na  łechtaczkę. 

Szarpnęła się. 

- Jeszcze raz – powiedziała. – Jeszcze raz, mój wampirze. 

Patrząc  jak  jego  kobieta  rozkoszuje  się  piersiami,  błagając  go  o 

uwolnienie…  patrząc  jak  jego  fiut  wbija się  w  jej  dziewicze  ciało,  kiedy  jego 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

kciuk  głaskał  ją  do  orgazmu…  mgła  powróciła  z  nawiązką.  Poczuł  jej  płeć, 

kremowe pożądanie, kiedy namawiała go, proponują siebie bez strachu. 

Raede stracił zmysły. 

Doszła,  cichy  krzyk  utkwił  w  jej  gardle,  kiedy  chwyciła  się  kurczowo 

narzuty i zwinęła się. Jej silne pulsowanie wydoiło go  i z ochrypłym krzykiem 

też  doszedł,  jego  nasienie,  jak  jego  orgazm  przetoczyło  się  przez  niego. 

Wówczas odsunął jej nogi i położył się na niej, jego fiut wciąż był w niej. 

Głodny. 

Poczuł zapach krwi, pulsującej w jej żyłach, usłyszał echo jej myśli, kiedy 

zastanawiała  się,  co  będzie  teraz  i  poczuł  swoją  erekcję  ślizgającą  się  w 

dowodach ich orgazmów. 

Wiedział, że musi pieprzyć ją raz jeszcze…teraz…właśnie kiedy wiedział, 

że musi… zrobić… to… 

Jego zęby przebiły miękkie ciało jej szyi i boska, ciepła krew wpłynęła do 

jego  ust.  Ostatnią  rzeczą,  którą  słyszał  zanim  jego  głód  przejął  kontrolę  nad 

jego zmysłami był przerażający krzyk Roji. 

 

 

 

 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Rozdział 10 

 

Trzy miesiące później 

 

-  Mogłeś  mnie  ostrzec  –  powiedziała  Roja,  kiedy  opowiedziała  historię 

Charron.  Dwie  pary  usiadły  przy  stoliku  do  herbaty  w  domu  Dake’a 

mieszczącym się w magazynie, dzieląc razem ciche popołudnie. 

Roja spojrzała na Raede’a, jej wargi w grymasie, który wiedziała uważał 

za  zachwycający.  Zabawny  skręt  w  jego  brzuchu,  niepokój,  który  odczuwał, 

kiedy  nie  była  z  nim,    irytacja,  która  rozszerzała  się,  kiedy  upierała  się,  aby 

robić  rzeczy  na  jej  sposób…  wiedział  teraz,  to  były  oznaki  miłości.  Miłość 

mąciła w głowie. Była wspaniała i straszna. Ale nie oddałby swojej miłości do 

Roji za kolejny tysiąc lat nieśmiertelności. Byli życiowymi partnerami. 

- Byłaś  smaczna  – powiedział w końcu.  – I kiedy  wyzdrowiałaś  po tym 

doświadczeniu, które przypominam bardzo polubiłaś, to błagałaś o więcej. 

- Prawda – położyła dłoń na jego policzku. – Och, czy mój wampir nie ma 

najpiękniejszych piwnych oczu? 

Charron  i  Dake  wymienili  dziwne  spojrzenia.  Raede  zauważył  blask 

wokół Charron, kiedy przybyli na późny lunch. I Dake wyglądał tak, jakby się 

spalał, nie mogąc powiedzieć długo trzymanego sekretu. 

- Powiecie nam? – spytał. – Czy powinniśmy odgadnąć? 

- Jesteśmy w ciąży – powiedział Dake. 

- Więc będziesz nosił dziecko przez pół czasu? – spytała Roja z uniesioną 

brwią. 

- Może dostać drugą połowę, to cięższa część – powiedziała Charron. 

Dake  poczuł  się  w  obowiązku  wyglądać  na  zażenowanego.  Ale  Raede 

znał prawdziwe znaczenie takiego wyrażenia. 

- Tatuaż? Klątwa? 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Rozpinając  koszulę,  Dake  ukazał  gładkie  ciało  na  ramieniu.  Żadnego 

znaku klątwy Jantry. 

- Jesteś człowiekiem. 

- Tak. Żadnej magii ani nakłaniania ludzi do mojej woli. 

-  Próbował  diabolicznego  spojrzenia  i  przyprawiającego  o  dreszcze 

żądania w Babies R Us

12

 i ekspedient zasugerował, abyśmy kupili łóżeczka dla 

dziecka gdzie indziej.  

-  Ha,  ha  –  Dake  chwycił  ją  za  brodę  i  pocałował  w  to  samo  miejsce.  – 

Charron  i  ja  nadal  dzielimy  naszą  psychiczną  więź,  ale  nie  więcej  niż  to  – 

jestem człowiekiem. 

-  Więc  to  samo  czeka  mnie  –  Raede  uśmiechnął  się  do  Roji  i  poruszył 

brwiami. – Będziemy mieć niezłą zabawę starając się o dziecko. 

Roja  pacnęła  go  w  ramię,  ale  znał  jej  myśli.  Chciała  sprawić  mu 

przyjemność,  ale  również  chciała  trochę  pożyć,  zanim  zabraliby  się  do 

rodzicielstwa.  Mógł  zabrać  ją,  aby  zobaczyła  świat,  pokazałby  jej  wszystko  i 

wtedy byliby razem szczęśliwi. 

- Co z Zemną i Azure? – spytała Charron. 

Roja potrząsnęła głową, a Raede chwycił ją za rękę i ścisnął. – Zabrał ją w 

góry blisko wioski, ale odmawia jedzenia i rozmowy. 

- Jest duchem – powiedziała Roja. – Nie zauważa mnie wcale. Mówi bez 

końca o Marii. Boję się, że moja siostra jest dla mnie martwa… - westchnęła. – 

On  chce  związać  się  nią,  on  chce  ją  kochać.  Nie  widzi,  że  nie  jest  dla  niego. 

Biedny Zemna. 

Jak  gdyby  jego  imię  wyczarowało  jego  obecność,  wampir  pojawił  się. 

Wyglądał  na  wyczerpanego,  chudego  i  bladego.  Jego  blond  włosy  były 

osowiałe  i  tłuste,  jego  ubranie  wisiało  na  nim  luźno,  wyglądał  jak 

przemoczony strach na wróble. 

                                                             

12

 Sklep dziecięcy gdzie można kupić przeróżne akcesoria dla dziecka. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

-  Zemna  –  powiedziała  Charron,  szok  w  jej  głosie  przemówił  za  nich 

wszystkich. – Mój Boże! Wszystko z tobą dobrze? 

-  Pomyślałem,  że  powinniście  wiedzieć  –  powiedział,  słaby  ślad  łez 

znaczył  jego  słowa.  –  Że  Azure  rzuciła  się  z  klifu  dziś  rano.  Nie  zdołałem 

dotrzeć  do  niej  na  czas  i  nie  mogłem  przywrócić  jej.  Wyglądała  jak 

roztrzaskana porcelanowa lalka. Ja… pochowałem ją obok Marii – spojrzał na 

Roję, jego twarz był maską bez emocji. – Przykro mi z powodu twojej straty. 

-  A  mi  z  twojej  –  powiedziała.  –  Pochowałam  ją  już  dawno,  mój 

przyjacielu. Musisz zrobić to samo. 

- Była moją życiową partnerką. I teraz nie mam z kim stworzyć więzi. Nie 

ma osoby aby mnie uratowała. Aby kochała. 

Bez  dalszych  słów  Zemna  zniknął,  ostatni  z  trzech  przeklętych  braci, 

jedyny  naprawdę  pozbawiony  nadziei.  Jak  mógł  jedyny  z  nich,  który  nigdy 

nie poddał się w szukaniu ratunku, nigdy nie przestawał łączyć się z Bogiem, 

nigdy  nie  ulegał  przygnębieniu…  jak  mógł  być  zostawiony  w  rozpaczy,  bez 

wiary? 

- Gdzie on się uda? – spytała Roja. – Musimy go odnaleźć. 

-  Nie  –  powiedział  Raede.-  Musimy  dać  mu  trochę  czasu  samotności. 

Wtedy znajdziemy go i pomożemy mu. 

- Czy tego chce czy nie – obiecał Dake. 

Charron wzięła wolną dłoń Roji ponad stołem i chwyciła. 

- Pójdziemy na miejsce pochówku i pożegnamy się z nią. 

- Dziękuję ci. 

Raede w milczeniu pobłogosławił dobroć Charron. Roja akceptowała, że 

Azure  została  dla  niej  stracona,  ale  wiedział,  że  wciąż  rozpacza  po  swojej 

bliźniaczce. 

background image

Bardsley Michele - Raede 

 

 

by aksela 

Roja dzieliła  dziecięce wspomnienia o Azure i wkrótce będą śmiać się  i 

rozmawiać, składając hołd młodej kobiecie, która wybrała samobójstwo ponad 

miłością do poszukiwacza rozkoszy. 

Później zatonęli w rozmowie o dzieciach, bezsennych nocach i o tym, że 

chłopcy  byli  łatwiejsi  w  wychowaniu  niż  dziewczynki.  Raede  pragnął 

długiego  życia  i  dzieci  z  Roją,  i  ucieszył  się  że  wkrótce  również  stanie  się 

śmiertelnym i otrzyma szansę na normalne, śmiertelne życie. 

Byli prawie osadą ponownie. 

Prawie.