background image

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

MĘKA JEZUSA 

W WIZJACH CATALINY RIVAS 

*** 

Pamiętaj  o  tym,  co  mówiłem  ci  na  początku  że  zbliża  się 
godzina  ciemności  dla  świata,  która  wstrząśnie  jego 
posadami,  zburzy  wszelkie  ludzkie  konstrukcje,  a  razem  z 
nimi zgubi wielu ludzi. (Jezus do Cataliny Rivas) 

 

background image

 

MĘKA JEZUSA W WIZJACH CATALINY RIVAS  

Catalina  Rivas,  boliwijska  mistyczka,  pod  koniec  lat  dziewięddziesiątych 
otrzymała wizję ostatnich godzin życia Jezusa i objaśnienia Jego ostatnich słów: 
“Są  to  godziny  Jezusa  na  krzyżu,  które  dziś  zostają  odtworzone  na  nowo, 
abyście  nad  nimi  głęboko  rozmyślali  i  w  zjednoczeniu  z  naszym  Zbawicielem 
przeżywali  ostatnie  chwile  Jego  życia  w  ludzkim  ciele,  zanim  wrócił  do  Ojca  i 
zesłał nam Ducha Świętego”. 

Władze kościelne w Cochabambie, archidiecezji z której wywodzi się mistyczka, 
z  Arcybiskupem  Renę  Fernandezem  Apaza  na  czele,  uznały  doświadczenia 
mistyczne Cataliny oraz jej pisma za prawdziwe znaki Boże, dlatego zezwoliły na 
ich publikację. 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Catalina_Rivas

 

http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=966

 

http://www.loveandmercy.org/

 

Póki co nie udało mi się znaleźd bardziej wiarygodnego potwierdzenia (jakiegoś 
dokumentu  ww.  arcybiskupa),  poza  tym  że  faktyczni

Rene  Fernandez  Apaza 

był  arcybiskupem

  tej  diecezji  do  1999  roku.  W  każdym  razie  mnie  to  dotyka  i 

pozwala mi jakoś głębiej ‘kontemplowad’ drogę krzyżową-mękę Jezusa. 

OSTATNIA WIECZERZA 

Noc  przedtem,  nim  zostałem  zdradzony,  była  nocą  pełną  radości  Wieczerzy 
Paschalnej – inauguracji Mszy Świętej. 

Są  dusze,  które  przyjmują  Komunię  świętą  nie  dla  radości,  jakiej  same 
doświadczają,  ale  dla  radości,  którą  czuję  Ja.  Jest  ich  niewiele,  ponieważ 
pozostałe dusze przychodzą do Mnie tylko po to, aby wypraszad dary i łaski. 

Obejmuję  wszystkie  dusze,  które  do  Mnie  przychodzą,  ponieważ  po  to 
przybyłem  na  ziemię,  aby  moja  miłośd,  w  której  objęcia  je  przygarniam,  była 
jeszcze większa.  

A  ponieważ  miłośd  nie  wzrasta  bez  cierpienia,  stopniowo  odbieram  duszom 
słodycz,  aby  zostawid  je  w  oschłości.  Czynię  tak,  aby  mogły  zrozumied,  że 
powinny się koncentrowad nie na swoich, lecz moich pragnieniach. 

Dlaczego  mówicie,  że  gdy  doświadczacie  stanu  oschłości,  to  jest  znakiem,  że 
moja miłośd słabnie? Czy zapomnieliście, że jeżeli nie daję szczęścia, znaczy to, 
że musicie poznad smak oschłości i innych cierpieo? (…) 

Miłośd wzrasta w miarę, jak postępuje wyrzeczenie się samego siebie. 

background image

 

Jest  wielu  księży,  którzy  są  nimi  dlatego,  że  Ja  ich  wybrałem  na  swoich 
kapłanów,  a  nie  dlatego,  że  naprawdę  za  Mną  podążają.

  Módlcie  się  za  nich! 

Powinni  oni  ofiarowad  memu  Ojcu  cierpienie,  jakie  doświadczyłem,  kiedy 
przewracałem  w  świątyni  stoły  sprzedawców  i  pouczałem  ówczesnych 
kapłanów, zarzucając im, że zrobili z Domu Bożego zbiorowisko handlarzy. 

Kiedy spytali Mnie,  kto  dał Mi  prawo, aby tak robid,  poczułem jeszcze większe 
cierpienie, ponieważ moi kapłani okazali się tymi, którzy najbardziej sprzeciwiali 
się mojej misji. 

Dlatego  módlcie  się  za  księży,  którzy  sprawując  Eucharystię  traktują  z  rutyną 
moje Ciało, a przez to z bardzo niewielką miłością. 

JEZUS MODLI SIĘ W OGRODZIE OLIWNYM 

Nikt  tak  naprawdę  nie  wierzy  w  to,  że  tamtej  nocy  w  Getsemani  pociłem  się 
krwią,  a  tylko  niewielu,  że  w  tamtych  godzinach  cierpiałem  dużo  więcej  niż 
podczas ukrzyżowania. Było to tym bardziej bolesne, że zostało mi wtedy jasno 
objawione,  iż  grzechy  wszystkich  ludzi  stały  się  moimi  i  że  powinienem 
odpowiedzied za każdy z nich.  

I tak Ja, będąc bezgrzesznym i czystym, odpowiadałem przed Ojcem tak, jakbym 
naprawdę  zawinił  wszystkimi  grzechami  nieczystości  i  nieuczciwości, 
popełnionymi przez was, moi bracia.  

Znieważacie Boga, który was stworzył po to, abyście byli narzędziami wielkości 
Stworzenia,  a  nie  odwracali  się  od  darowanej  wam  natury.  Ona  stopniowo 
miała was prowadzid do poznania Mego prawdziwego oblicza, oblicza waszego 
Stworzyciela. 

Dlatego  zrobiono  ze  Mnie  złodzieja,  mordercę,  cudzołożnika,  kłamcę, 
świętokradcę, bluźniercę, oszczercę i buntownika przed Ojcem, którego zawsze 
kochałem. 

Byłem Mu posłuszny do kooca i z miłości do wszystkich dusz wziąłem na siebie 
całą  winę,  aby  wypełnid  wolę  mojego  Ojca  i  ocalid  was  od  wiecznego 
potępienia. (…) 

CZEKAM NA WAS W TABERNAKULUM 

Umyłem  nogi  swoim  apostołom,  ponieważ  pragnąłem,  aby  dusze,  które 
przyjmują Mnie w sakramencie miłości, były w tym momencie czyste. Zrobiłem 
to  również  po  to,  aby  pokazad,  czym  jest  sakrament  pojednania.  W  nim  to 
mogą  umyd  się  i  odzyskad  utraconą  czystośd  dusze,  które  miały  nieszczęście 
popaśd w grzech. (…) 

background image

 

W tamtej chwili czułem do  ludzi nieskooczoną miłośd i  nie chciałem zostawiad 
ich sierotami… Aby żyd z wami aż do kooca czasu i pokazad wam moją miłośd, 
chciałem  byd  waszym  oddechem,  waszym  życiem,  waszą  podporą,  waszym 
wszystkim!  Zobaczyłem  wówczas  wszystkie  dusze,  które  będą  w  przyszłości 
spożywad  moje  Ciało  i  Krew,  zobaczyłem  też  boskie  skutki,  jakie  ten  pokarm 
przyniesie wielu duszom… 

Wiedziałem,  że  ta  niepokalana  Krew  w  wielu  duszach  zrodzi  czystośd  i 
dziewictwo,  a  w  innych  rozpali  ogieo  miłości  i  zapału.  W  tej  godzinie  przed 
moimi  oczami  i  w  moim  Sercu  ukazało  się  wielu  męczenników  miłości!  Wiele 
innych  dusz,  które  popełniły  liczne  grzechy  i  zostały  osłabione  przez  moc 
własnych  namiętności,  przyjdzie  do  Mnie,  aby  odzyskad  siły  dzięki  Chlebowi 
silnych dusz: (…) 

Z  miłości  do  dusz  pozostaję  więźniem  Najświętszej  Eucharystii,  abyście  w 
chwilach  cierpienia  i  smutku  mogli  pocieszyd  się  przy  najczulszym  z  Serc, 
najlepszym  z  Ojców,  najlojalniejszym  z  przyjaciół.  Jednak  ta  miłośd,  którą 
ofiaruję dla dobra ludzkości, nie zostaje odwzajemniona. 

Żyję  między  grzesznikami,  aby  byd  ich  zbawieniem  i  życiem,  lekarzem  i 
lekarstwem, a oni w zamian,  mimo swej chorej natury, oddalają się ode Mnie, 
obrażają Mnie i gardzą Mną. 

Są  dusze,  które  przyjmują  Komunię  świętą  nie  dla  radości, jakiej  same 
doświadczają, a dla radości, jaką czuję Ja. 

Moje  dzieci,  biedni  grzesznicy!  Nie  oddalajcie  się  ode  Mnie.  W  dzieo  i  w  nocy 
czekam  na  was  w  tabernakulum.  Nie  będę  wymawiał  wam  przestępstw,  jakie 
popełniliście,  nie  będę wam  wyrzucał  waszych grzechów. Będę za  to obmywał 
was  Krwią  ze  swoich  ran.  Nie  bójcie  się,  przyjdźcie  do  Mnie.  Nie  wiecie,  jak 
bardzo was kocham. 

A  wy,  drogie  dusze,  dlaczego  jesteście  chłodne  i  obojętne  na  Moją  miłośd? 
Wiem, że musicie dbad o potrzeby waszych rodzin, domów i świata, który was 
nieustannie wzywa. 

Aby  żyd  z  wami  aż  do  kooca  czasu  i  pokazad  wam  moją  miłośd, chciałem  byd 
waszym oddechem, waszym życiem, waszą podporą, waszym wszystkim! 

Czy  nie  macie  jednak  nawet  chwili,  aby  przyjśd  i  dad  Mi  dowód  swej  miłości  i 
wdzięczności?  Nie  pozwólcie,  aby  tak  wiele  niepotrzebnych  zmartwieo 
odciągało  was  ode  Mnie,  zarezerwujcie  sobie  chwilę  na  odwiedziny  Więźnia 
Miłości.  Kiedy  wasze  ciało  jest  chore,  czy  wtedy  nie  macie  kilku  minut,  aby 
poszukad  lekarza,  który  by  was  uleczył?  Przyjdźcie  do  Tego,  który  może 
ofiarowad  siły  i  zdrowie  waszym  duszom.  Dajcie  jałmużnę  miłości  temu 
Boskiemu Żebrakowi, który was woła, pragnie i czeka na was. (…) 

background image

 

Dla niektórych moje Ciało będzie lekarstwem na ich słabości, dla innych będzie 
ogniem, który  pochłonie ich zmartwienia, rozpalając w nich żar miłości. Och!… 
Dusze  te,  zgromadzone  przede  Mną,  będą  ogromnym  ogrodem,  w  którym  z 
każdej  rośliny  wyrasta  inny  kwiat,  a  jednak  wszystkie  urzekają  Mnie  swym 
zapachem. Moje Ciało będzie słoocem, które przywraca je do życia. Do jednych 
będę  przychodził  po  pocieszenie,  do  innych  po  schronienie,  a  u  innych 
odpocznę.  Gdybyście  tylko  wiedzieli,  jak  łatwo  jest  pocieszyd  Boga,  dad  mu 
schronienie i pozwolid Mu u siebie odpocząd. (…) 

Córeczko!  Dlaczego  tak  wiele  dusz,  po  tym  jak  ofiarowałem  im  tyle 
błogosławieostw  i  tyle  czułości,  musi  byd  przyczyną  tak  wielkiego  smutku  w 
moim  Sercu?  Czy  Ja  nie  jestem  zawsze  taki  sam?  Czy  się  zmieniłem?…  Nie, 
nigdy  się  nie  zmienię  i  do  kooca  będę  was  kochał  i  darzył  upodobaniem  oraz 
czułością. 

JEZUS WYPEŁNIA WOLĘ OJCA 

Chciałbym,  abyście,  rozmyślając  o  mojej  męce,  rozważali  przede  wszystkim 
gorycz,  jaką  wzbudziła  we  Mnie  świadomośd  grzechów,  które  sprowadzają 
ciemnośd na duszę ludzką i wywołują w niej bezład. W większości przypadków 
grzechy te akceptuje się jako owoce naturalnych skłonności, którym, jak to się 
mówi, nie można się oprzed siłą swojej woli. W dzisiejszych czasach, wiele osób 
żyje  w  grzechu  ciężkim  i  wini  za  to  innych  lub  los,  wyrzekając  się  możliwości 
odrzucenia  tych  grzechów.  Widziałem  to  wszystko  w  Getse-mani  i  rJoznałem 
ogrom zła, jakie miała na siebie przyjąd moja dusza. (…) 

Drogie  dusze,  uczcie  się  od  waszego  Wzoru,  nawet  gdy  wasza  natura  się 
buntuje;  jedynym,  czego  wam  potrzeba,  jest  pokorne  podporządkowanie  się 
Bogu i oddanie Jego woli. 

Chciałem  nauczyd  dusze  również  tego,  że  wszystkie  ważne  dzieła  muszą  byd 
przygotowane  i  ożywione  poprzez  modlitwę.  W  modlitwie  dusza  jest 
umacniana do spraw najtrudniejszych, a Bóg porozumiewa się z nią wtedy, daje 
radę i inspiruje, nawet gdy *dusza+ nie zdaje sobie z tego sprawy. (…) 

Pozwólcie,  aby  przez  modlitwę  w  ustronnym  miejscu  i  w  ciszy,  wasza  wola 
została poruszona do intensywnego i najlepszego działania dla Boga; pozwólcie, 
aby  wasza  wola  została  poświęcona  dla  zbawienia  dusz,  czy  to  poprzez  pracę 
apostolską, czy życie w ukryciu. 

Padnijcie  pokornie  na  kolana,  jako  stworzenia  w  obecności  swego  Stwórcy  i 
adorujcie  Jego  zamysł  względem  was,  jakikolwiek  by  on  nie  był,  powierzając 
swoją wolę woli Bożej. 

background image

 

W ten sposób ofiarowałem siebie, aby wykonad dzieło odkupienia świata. Och, 
cóż  to  była  za  chwila,  kiedy  poczułem,  jak  nachodzą  mnie  wszystkie  udręki, 
które  miałem  cierpied  podczas  mojej  męki:  oszczerstwo,  obelgi,  biczowanie, 
kopnięcia, korona cierniowa, pragnienie, krzyż… 

Ujrzałem to wszystko w tym samym momencie, w którym ogromny ból przeszył 
moje Serce (…). 

Ogarnął  Mnie  wielki  smutek,  ponieważ  widziałem  wszędzie  wielkie 
nagromadzenie  popełnionych  grzechów.  A  jeżeli  z  powodu  jednego  grzechu 
doświadczyłem śmierci, której nie da się porównad z niczym, to czego mogłem 
doświadczyd  z  powodu  ich  wszystkich  razem?  Smutna  jest  dusza  moja  aż  do 
śmierci…  Smutkiem,  który  spowodował,  że  opuściły  Mnie  wszystkie  siły; 
smutkiem,  który  skoncentrował  sif  w  mojej  Boskości.  W  niej  skupiała  się  fala 
grzechu  i  smrodu  dusz  wyniszczanych  przez  różne  słabości.  Dlatego  byłem 
jednocześnie  tarczą  i  strzałą:  jako  Bóg  –  tarczą,  jako  człowiek  –  strzałą.  Kiedy 
tylko  wziąłem  na  siebie  wszystkie  grzechy,  stanąłem  przed  Ojcem  jako  jedyny 
winowajca.  Nie  ma  większego  smutku,  niż  ten,  jaki  wtedy  czułem,  a  jednak 
chciałem  przyjąd  go  w  całości,  z  miłości  do  Ojca  i  z  miłosierdzia  dla  was 
wszystkich. 

Jeżeli  człowiek  nie  skupi  na  tym  swojej  uwagi,  rozmyśla  na  próżno  nad 
znaczeniem  tych  słów,  w  których  zawiera  się  cała  Moja  istota  –  jako  Boga  i 
człowieka.  (…)  Czy  nie  zasługuję  na  miłośd,  skoro  tak  wiele  przeszedłem  i 
wycierpiałem? (…) Pijcie z moich niewyczerpanych źródeł. Pijcie! Ofiaruję wam 
swój  smutek  w  Ogrodzie,  oddajcie  Mi  wasz  smutek,  cały  wasz  smutek.  Chcę 
stworzyd z niego bukiet fiołków, których wonny zapach nieustannie towarzyszy 
mojej Boskości. 

Ojcze  mój,  jeśli  to  możliwe,  niech  Mnie  ominie  ten  kielich!  Wszakże  nie  jak  Ja 
chcę,  ale  jak  Ty  –  powiedziałem  to,  przepełniony  ogromną  goryczą,  kiedy 
brzemię, które nade Mną ciążyło, stało się tak krwawe, że moja dusza znalazła 
się  w  niewiarygodnej  ciemności.  Powiedziałem  to  do  Ojca,  ponieważ  po 
przejęciu na siebie wszystkich win, jawiłem się przed Nim jako jedyny grzesznik, 
w  którego  wymierzona  jest  cała  Jego  Boska  Sprawiedliwośd.  I  czując  się 
pozbawiony Boskości, byłem w swoich oczach jedynie człowiekiem. 

Zabierz  ode  Mnie,  mój  Ojcze,  ten  niezwykle  gorzki  kielich,  który  przede  Mną 
stawiasz, a który Ja zaakceptowałem z  miłości do Ciebie, kiedy przyszedłem na 
ten  świat.  Doszedłem  do  punktu,  w  którym  nie  rozpoznaję  nawet  samego 
siebie.  Ty,  mój  kochający  Ojciec,  sprawiłeś,  że  grzech  stał  się  moim 
dziedzictwem, a moja obecnośd przed Tobą – nie do zniesienia. Niewdzięcznośd 
ludzka  nie  jest  Mi  tajemnicą,  jednak  jak  zniosę  to,  że  zostanę  sam?  Mój  Boże, 
miej litośd nad ogromną samotnością, której doświadczam. Dlaczego nawet Ty 

background image

 

chcesz  Mnie  opuścid?  Jaką  pomoc  znajdę  wówczas  w  tak  wielkim 
osamotnieniu?  Dlaczego  i  Ty  wymierzasz  mi  te  ciosy?  Tak,  pozbawiasz  Mnie 
siebie.  Czuję,  jak  zapadam  się  w  przepaśd  tak  głęboką,  że  w  tej  tragicznej 
sytuacji nie widzę już nawet Twojej ręki… 

PRZYJDŹCIE DO TEGO JUŻ DZIŚ, KTÓRY MOŻE OFIAROWAĆ WAM SIŁY I 
ZDROWIE DUSZY 

Powiedziawszy  to,  zapłakałem,  upadłem.  Ale  potem  mówiłem  dalej:  to 
sprawiedliwe, Ojcze Święty, że robisz ze Mną to, co chcesz. Moje życie nie jest 
moje, należy całkowicie do Ciebie. Nie chcę, żeby spełniła się moja wola, tylko 
Twoja.  Zaakceptowałem  śmierd  na  krzyżu,  akceptuję  również  pozorną  śmierd 
mojej Boskości. 

To  jest  sprawiedliwe.  Wszystko  to  powinienem  oddad  Tobie  i  złożyd  Ci 
przedtem  ofiarę  ze  swojej  Boskości,  która  Mnie  z  Tobą  jednoczy.  Tak,  Ojcze, 
Krwią, którą widzisz, potwierdzam swoją ofiarę i zgodę na nią: niech stanie się 
Twoja wola, nie moja… 

PIERWSZE SŁOWO 

Kiedy  zdarto  z  Niego  ubrania,  wszyscy  w  zupełnej  ciszy  czekali,  aby  się 
zbuntował  lub  prosił  swych  oprawców  o  litośd.  Niektórzy  się  spodziewali,  że 
będzie  protestował  lub  błagał  o  łaskę.  Inni  –  że  jako  Syn  Boży,  za  którego  się 
podawał, będzie prosił Ojca, aby zesłał z nieba ogieo na tych, którzy tak się nad 
Nim znęcali. Wydawało się *otaczającym Go ludziom+, że czas stanął w miejscu. 
On jednak cicho się modlił, ledwo poruszając ustami. 

Wtedy  powtórzył  mi  słowa  z  Ewangelii:  “Więc  się  (…)  nie  bójcie!  Nie  ma 
bowiem  nic  (…)  tajemnego,  o  czym  by  się  nie  miano  dowiedzied.  Co  mówię 
wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie 
na dachach!” (Mt 10,26-27). (…) 

Niedługo  potem  męski,  łagodny  głos  Pana  w  przerywanych  słowach  Wyrwał 
mnie z teraźniejszości i słuchałam tego, czego byd może nikt z tam obecnych nie 
spodziewał  się  usłyszed  z  ust  skazaoca  przeznaczonego  na  śmierd:  “Ojcze, 
przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34). W obliczu tych słów wszyscy 
zamilkli,  wielu  zaszokowanych  ich  mocą,  ponieważ  dopiero  teraz  zdali  sobie 
sprawę, w czyjej obecności się znajdują. 

Co  za  niesprawiedliwośd  i  ironia!  Skazany  za  ogłoszenie  się  Synem  Bożym  – 
ponieważ  śmiał  nazwad  Boga:  “Ojcem”,  “Abbą”  –  ukochanym  Tatą,  Tatusiem, 
jak powiedziałoby dziś wielu z nas. Dlatego go skazali… I nawet wtedy On prosi 

background image

 

Ojca o miłosierdzie dla swoich oprawców. Prosi o to, aby Bóg, Jego Ojciec, nie 
policzył  im  tego  śmiertelnego  grzechu.  Tym  samym  zostawia  nam  najlepszy 
przykład  ze  wszystkich,  jakie  przekazał  ludziom  w  okresie  swego  nauczania. 
Swoim czynem Jezus daje żywe świadectwo tego, czego nas uczył: aby kochad i 
modlid się za swoich wrogów i krzywdzicieli. Słowa wypowiedziane kiedyś Jego 
ustami  na  Górze  Błogosławieostw  teraz  przemieniał  w  czyn  na  górze  zwanej 
“miejscem Czaszki” Syn Boży na Golgocie. (…) 

Wróg  dusz  Lucyfer  zwija  się  i  wyje;  rycząc  ze  wściekłości,  ponieważ  wyrok 
został wykonany: 

Syn Niewiasty z Księgi Rodzaju zmiażdżył mu jego obrzydliwą 

głowę (…), zyskując dla nas wstęp do nieba.

  

I  stało  się  to  nie  za  sprawą  miecza  czy  innej  broni,  nie  dzięki  czołgom  czy 
samolotom  wojskowym,  jak  wygrywa  się  bitwy  na  ziemi.  Dokonał  tego  jeden 
Człowiek-Bóg, zabity na krzyżu. 

Ten,  który  wybaczył  Piotrowi,  cudzołożnicy  Marii  Magdalenie  i  tylu  innym… 
Podobnie  pokornie  wyprasza  u  swego  Ojca  przebaczenie,  aby  nauczyd  nas,  że 
słodycz  i  miłośd  mogą  więcej  niż  duma,  poniżanie  innych,  bicz,  postawa 
samowystarczalna i arogancja. 

Aby  nauczyd  nas,  że  szlachetną,  mądrą  i  świętą  osobę  poznad  można  po  jej 
prostocie  i  pokorze,  a  nie  po  krzykach,  ziemskich  dobrach,  jakie  posiada;  po 
tym, jak przyjmuje cierpienie, a nie po tym, jak wzbudza cierpienie u innych. (…) 

“Jeżeli  dotrzymasz  tych  dwóch  poniższych  przykazao,  spłynie  na  ciebie  cała 
rzeka  łask  miłosierdzia  i  zostaniesz  zbawiona.  Jest  tylko  jeden  warunek: 
»Kochad Boga nade wszystko, a bliźniego swego jak siebie samego«”. (…) 

Nasze zasługi nie mogą nas zbawid, ponieważ w obliczu bezmiaru wszechmocy 
Bożej nie mamy żadnych. Nie zostaniemy zbawieni, ponieważ byliśmy dobrymi 
rodzicami,  bradmi,  siostrami,  synami,  córkami  czy  przyjaciółmi.  To  nasz 
obowiązek.  

Zostaniemy zbawieni,  ponieważ Jezus  był, jest i będzie miłością, i czeka, aż Go 
takim  przyjmiemy…  Ta  miłośd  w  połączeniu  z  Jego  nieskooczonymi  zasługami 
uzyskała dla nas przebaczenie. Na krzyżu Chrystus prosił o nie swego Ojca. (…) 

Tylko  prosta  i  pokorna  dusza  jest  w  stanie  upraszad  u  Pana,  aby  odpuścił 
grzechy jej wrogom – wymaga to dużo odwagi i oddania. (…)  

Jeżeli mówimy: “wybaczamy, ale nie zapominamy”, prosimy Ojca, aby tak samo 
postąpił z nami.

 Jeżeli, przeciwnie, z serca wybaczamy tym, którzy nam zawinili, 

i  podczas  modlitwy  zwracamy  się  do  Boga,  aby  wybaczył  nam,  tak  jak  i  my 
wybaczamy,  wtedy  możemy  błagad  Pana,  aby  okazał  nam  swe  miłosierdzie, 
ponieważ i my postąpiliśmy miłosiernie. 

background image

 

DRUGIE SŁOWO 

Później  Jezus  powiedział  do  mnie:  “Moje  umęczone  cierpieniem  serce 
współczuło  innej  cierpiącej  istocie  obok  Mnie.  Mężczyzna  ukrzyżowany  po 
mojej prawej stronie, Dyzma, nazywany również “dobrym łotrem”, obserwował 
Mnie  współczującym  wzrokiem  –  on,  który  również  cierpiał.  Jednym 
spojrzeniem  sprawiłem,  że  miłośd  w  jego  sercu  wzrosła.  Tak,  to  był  grzesznik, 
ale  zdolny  do  współczucia  drugiemu  człowiekowi.  Ten  przestępca,  bandyta 
wiszący na krzyżu – to kolejna Magdalena, kolejny Mateusz, kolejny Zacheusz… 
kolejny  grzesznik,  który  uznał  Mnie  za  Syna  Bożego…  Dlatego  chciałem,  aby 
tego  samego  popołudnia  towarzyszył  Mi  w  drodze  do  raju;  żeby  był  ze  Mną, 
kiedy  będę  otwierał  bramy  niebios  dla  sprawiedliwych.  To  była  moja  misja  i 
taka  jest  też  wasza  misja:  otwierad  drzwi  niebios  skruszonym  grzesznikom, 
kobietom i mężczyznom zdolnym do proszenia o wybaczenie; wiązad nadzieję z 
istnieniem życia wiecznego i składad ją przy moim krzyżu… 

Dyzma,  “dobry  łotr”,  po  mojej  prawej  stronie  i  Gestas,  “zły  łotr”  –  po  lewej. 
Gestas pełen nienawiści, Dismas – w jednej chwili przemieniony, kiedy usłyszał, 
jak wypowiadam słowa: “Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. 

W obliczu mojej świętej Obecności, cierpiącej, ale nie pogrążonej w rozpaczy  – 
Obecności tego, który przynosi pokój – czuł, jak wiele się w nim przełamuje. Nie 
było już miejsca na nienawiśd. Nie było miejsca na grzech, przemoc czy gorycz. 

Tylko dobre serce zdolne jest uznad to, co przychodzi z nieba. Dismas uznawał 
to  przed  samym  sobą.  Prosiłem  o  wybaczenie  dla  tych,  którzy  Mnie 
ukrzyżowali, błagałem o miłosierdzie dla grzeszników jak on. A jego mała dusza 
otworzyła  się,  aby  przyjąd  to  miłosierdzie.  Dlatego  Dyzma  poczuł  bojaźo  Bożą, 
kiedy usłyszał, jak Gestas – “zły łotr” – szyderczo mówi do Mnie, abym uratował 
siebie  samego  i  ich,  jeżeli  jestem  Synem  Bożym. 

Dyzma  wiedział,  jak  żałosne 

było ich życie – tak nędzne, że prawdopodobnie zasługiwali na cierpienie gorsze 
od tego, na jakie zostali skazani. 

Ta  bojaźo,  to  uznanie  jaśniejącego  przed  nim  światła  sprawia,  że  Dyzma 
odpowiada:  “Ty  nawet  Boga  się  nie  boisz,  chociaż  tę  samą  karę  ponosisz?  My 
przecież  sprawiedliwie,  odbieramy  bowiem  słuszną  karę  za  nasze  uczynki,  ale 
On nic złego nie uczynił”. 

Wtedy  Pan  pozwolił,  abym  dostrzegła  spojrzenie,  jakie  wymienił  z  dobrym 
łotrem  –  spojrzenie  wdzięczności,  spojrzenie  wybaczenia,  spojrzenie  ojca 
zadowolonego z odpowiedzi syna. 

Przed moimi oczami pojawia się teraz inna scena i rozumiem, że Jezus pozwala 
mi  byd  świadkiem  tego,  jak  wspominał  czas  sprzed  jeszcze  niedawna,  kiedy 
zaczął  przebywad  między  uczniami…  (…)  O  tamtych  dniach  mówi:  “Chciałem, 

background image

10 

 

żeby  byli  moimi  uczniami,  bradmi,  przyjaciółmi.  Człowiek  sam  wybiera  sobie 
przyjaciół i Ja też wybrałem swoich… Ileż to razy musiałem wprowadzad między 
nich  pokój,  aby  nauczyd  ich  wartości  przyjaźni!  Nawet  dziś  próbuję  nauczyd 
ludzi znaczenia wspólnoty i chrześcijaoskiej miłości w relacji przyjaźni ze Mną i 
innymi. 

Kochałem  ich  nie  tylko  jako  Bóg,  ale  również  jako  Człowiek.  Mogłem  z  nimi 
rozmawiad i się bawid – i tak robiłem… Kiedy schodziliśmy w dół rzeki popływad, 
bawiliśmy  się  i  chlapaliśmy  wodą  jak  małe  dzieci.  Jak  w  konkursie  rzucaliśmy 
kamykami,  a  najdłuższemu  i  najzgrabniejszemu  rzutowi  towarzyszyły  oklaski  i 
śmiech. 

Jak  wszyscy  młodzi  wspinaliśmy  się  po  drzewach.  Ścigaliśmy  się  pod  górę,  aby 
się tam modlid lub zjeśd drobny posiłek. Opowiadaliśmy sobie zabawne historie 
i  wspólnie  się  śmialiśmy,  jak  wszyscy  ludzie  żyjący  we  wspólnocie.  Zawsze 
jednak  kooczyliśmy  swoje  spotkania  modlitwą  dziękczynienia  Ojcu  za 
ofiarowanie nam tych chwil. 

Było również wiele dni, kiedy nie mieliśmy nawet czasu zjeśd, jednak Ja zawsze 
starałem  się  sam  wykonywad  ich  pracę,  aby  mogli  docenid  przykład,  jaki  im 
dawałem. Moim pożywieniem  było wypełnianie  woli  Ojca. To był mój cel, mój 
odpoczynek,  moje  szczęście…  Mogłem  ich  pouczad  i  słuchad  ich  zmartwieo, 
sekretów.  Mimo  że  czytałem  w  ich  najskrytszych  myślach,  cieszyłem  się,  że 
chcą,  aby  łączyła  nas  silna  więź…  Ja  sam  dałem  im  tyle  miłości,  cierpliwości, 
nauk,  przytuleo…  wszystko,  co  można  ofiarowad  przyjacielowi…  To  jednak  nie 
wystarczało: musiałem oddad za nich swoje życie i nie wahałem się tego zrobid. 
Dlatego  jestem  teraz  przybity  do  krzyża,  w  agonii  —  dla  nich,  dla  was 
wszystkich…”. 

Mój  Boże,  jaki  głęboki  ból,  jaka  ogromna  miłośd!  Zobaczyłam,  jak  dwie  łzy 
spływają z oczu Jezusa, i oddałabym życie, aby osuszyd je swymi ustami. Te łzy, 
wypełnione  cierpieniem  i  miłością!  Właśnie  wtedy  zrozumiałam,  że  nikt  nie 
zasługuje  na  względy  Jezusa.  Nie  zasługiwali  na  to  Jego  ziemscy  uczniowie  i 
towarzysze, my również na nie nie zasługujemy. 

Jezus  był  wtedy  sam  i  znalazł  w  Dyzmie  całą  miłośd,  jaką  pragnął  znaleźd  u 
apostołów.  (…) 

Ten  człowiek  –  Dyzma  –  w  kilka  minut  uwierzył  w  boskośd 

Chrystusa,  ponieważ  usłyszał  z  Jego  ust  słowa  błagania  skierowane  do  Ojca.

 

Dyzma odkrył Prawdę, Drogę i Życie. (…) 

W  stanie  wielkiego  wycieoczenia  spowodowanego  wysiłkiem  i  bólem,  jednak 
wzruszony  faktem  dostrzeżenia  Światła,  Dyzma  wypowiada  słowa,  które 
uczynią  go  świętym:  ,Jezu,  wspomnij  na  mnie,  gdy  przyjdziesz  do  swego 

background image

11 

 

królestwa”.  Słowa  te  równe  są  tym,  jakie  wypowiadamy  dziś  w  konfesjonale: 
“Wybacz mi, Ojcze, bo zgrzeszyłem”. (…) 

Spojrzenie  Jezusa  zastąpiło  objęcia,  w  jakie  chciał  wziąd  Dyzmę.  W  ten  sam 
sposób  Jezus  obejmuje  dzisiaj  wszystkich,  którzy  zawierzają  i  poświęcają  Mu 
swe  dusze.  Pośród  łez  i  bolesnych  spazmów  uśmiechnął  się  i  głosem  pełnym 
czułości  obiecał:  “Zaprawdę  powiadam  ci:  dziś  ze  Mną  będziesz  w  raju”.  Raz 
jeszcze  Jezus  wyciąga  swe  kochające  ramiona  do  grzesznika,  nawet  ponad 
sprawiedliwych  wywyższając  tego,  który  żałuje  za  swoje  grzechy  i  uniża  się 
przed  Panem.  Ten,  który  pierwszy  wejdzie  do  nieba,  nie  będzie  najświętszym 
spośród wszystkich  do tej pory zmarłych… nie będzie  to żaden z proroków czy 
męczenników,  na  którego  cześd  zostanie  w  niebie  wydana  uczta.  Będzie  to 
złodziej,  byd  może  zabójca,  człowiek  odrzucony  przez  społeczeostwo  –  to  on 
będzie  pierwszym  świętym  kanonizowanym  za  życia  przez  samego  Chrystusa: 
“Święty Dyzma”. (…) 

Błogosławiony  jesteś,  dobry  łotrze,  bo  potrafiłeś  zapomnied  o  własnych 
cierpieniach, aby współczud innym. (…) 

Bóg kocha radosnego dawcę. Pan zaspokaja nasze potrzeby. Kiedy swoją wiarę i 
miłośd  szczęśliwi  ofiarujemy  w  radości,  jesteśmy  jak  ogromne  spichlerze,  do 
których  inni  mogą  przyjśd  i  czerpad  dobre  ziarno,  aby  zanieśd  je  bardziej 
potrzebującym. 

Podczas  jednego  z  moich  spotkao  z  Jezusem  w  ciągu  ostatnich  dni,  kiedy 
doszłam do tego punktu, Pan powiedział do mnie: “Istotą mego przesłania było 
pragnienie,  by  radośd,  którą  miałem,  była  owocem  miłości  i  oddania  się  Ojcu, 
jak również i  wam – ludziom. Wszystko, co zrobiłem  i  powiedziałem,  miało na 
celu,  aby  moja  głęboka  radośd  przelała  się  na  innych  –  aby  radośd  moich 
uczniów była prawdziwa i pełna”. 

JUDASZ WYDAJE JEZUSA 

“W pewnym momencie zobaczyłem zbliżającego się do mnie Judasza, a za nim 
tych,  którzy  Mnie  później  aresztowali.  Mieli  ze  sobą  sznury,  kije  i  kamienie… 
Wyszedłem  im  naprzeciw  i  zapytałem:  «Kogo  szukacie?·,  podczas  gdy  Judasz, 
kładąc rękę na mym ramieniu, pocałował Mnie. 

Tak  wiele  dusz  już  Mnie  sprzedało  i  tak  wiele  jeszcze  sprzeda  za  nędzną  cenę 
rozkoszy, chwilowej i przemijającej przyjemności… Biedne dusze, które szukają 
Jezusa tak, jak robili to żołnierze. (…) Bądźcie uważni i módlcie się! Walczcie bez 
ustanku  i  nie  pozwólcie,  aby  uleganie  wadom  i  złym  skłonnościom  stało  się 
waszym  nawykiem.  (…)  Nie  wierzcie,  że  dusza,  która  Mnie  sprzedaje,  a  sama 
oddaje się grzechowi ciężkiemu, od takiego grzechu zaczęła. 

background image

12 

 

Zazwyczaj  wielki  upadek  miał  swoje  źródło  w  czymś  małym:  czymś,  co 
sprawiało  duszy  przyjemnośd,  w  słabości,  cichym  przyzwoleniu;  nie  zakazanej, 
ale też niezbyt odpowiedniej przyjemności… W ten sposób dusza zaczyna sama 
się oślepiad, jest coraz mniej zanurzona w łasce, a namiętności rosną w siłę, aż 
w koocu zwyciężają.
 (…)  

Chciałbym, abyście się nauczyli, jak postępowad wobec wrogów. Ten, który jest 
podobny  do Mnie,  pozwala, aby zabrali go tam,  gdzie chcą. W chwilach takich 
zostanie on obdarzony siłą. 

Dlatego nie wymierzajcie piotrowych ciosów waszym wrogom, ponieważ wtedy 
nie  przyjmujecie  w  pełni  kielicha,  jaki  wam  ofiaruję.  Zobaczycie  w  nim  moją 
wolę,  tak  jak  Ja  widziałem  wolę  mego  Ojca,  kiedy  zapytałem  ukochanego 
Piotra: «Czy nie chcesz, abym pił z kielicha, który podał Mi Ojciec?·”. 

JEZUS PRZED KAJFASZEM 

“Zabrano  Mnie,  abym  stanął  przed  Kajfaszem,  gdzie  zostałem  przyjęty 
szyderstwami i obelgami. Jeden z żołnierzy kapłana uderzył Mnie w policzek. To 
był  pierwszy  cios,  jaki  otrzymałem.  Zobaczyłem  w  nim  pierwszy  grzech 
śmiertelny, popełniony przez liczne dusze, które żyły wcześniej w łasce… Po tym 
pierwszym  grzechu  nastąpiło  tak  wiele  innych,  które  stały  się  przykładem  dla 
kolejnych dusz, aby one również je popełniały. 

Moi apostołowie opuścili Mnie, a Piotr stał ukryty za bramą pośród sług, którzy, 
kierowani  ciekawością,  przyglądali  się  wszystkiemu.  (…)  Gdzie  jesteście  – 
apostołowie  i  uczniowie,  którzy  byliście  świadkami  mojego  życia,  nauczania  i 
moich cudów? Z wszystkich tych, od których oczekiwałem dowodu miłości, nie 
został  nikt,  aby  Mnie  bronid.  Zostałem  sam,  otoczony  przez  żołnierzy,  którzy 
chcieli Mnie rozszarpad jak wilki. 

Rozważajcie sposób, w jaki się nade Mną znęcali: jeden uderzył Mnie w twarz, 
drugi  wykrzywił  Mi  ją  dla  zabawy,  inny  splunął  na  Mnie  swoją  brudną  śliną, 
następny  ciągnął  za  brodę,  kolejny  wykręcał  ręce,  jeszcze  kolejny  kopał  w 
genitalia, a kiedy upadłem, dwóch z nich ciągnęło Mnie do góry za włosy”. 

JEZUS W WIĘZIENIU 

“Kiedy  żołnierze  prowadzili  Mnie  do  więzienia,  Piotr  stał  ukryty  w  tłumie  na 
jednym z dziedzioców. Nasze spojrzenia się spotkały; jego wzrok był rozbiegany 
i  trwało  to  tylko  ułamek  sekundy,  a  tak  wiele  mu  powiedziałem!  Zobaczyłem, 
jak  płacze  gorzko  nad  swoim  grzechem  i  Sercem  powiedziałem  mu:  «Wróg 
próbował  cię  posiąśd,  jednak  Ja  cię  nie  opuszczam.  Wiem,  że  twoje  serce  się 

background image

13 

 

Mnie  nie  zaparło.  Bądź  gotowy  na  walkę  każdego  dnia,  na  nowe  walki  z 
duchową  ciemnością,  i  przygotuj  się  na  przyjęcie  Dobrej  Nowiny.  Żegnaj, 
Piotrze. 

Tak  często  spoglądam  w  duszę,  która  zgrzeszyła  –  a  czy  ona  również  patrzy  w 
moją stronę? Nasze spojrzenia nie zawsze się spotykają. Jakże często patrzę na 
duszę,  a  ona  nie  patrzy  na  Mnie,  nie  widzi  Mnie,  jest  ślepa…  Wołam  ją  po 
imieniu,  ale  ona  nie  odpowiada.  Posyłam  jej  ból  i  cierpienie,  żeby  mogła  się 
ocknąd się z tego odrętwienia, ale ona nie chce. 

Moje ukochane  dusze, jeżeli nie spoglądacie w Niebo,  będziecie żyd tak, jakby 
wasze  istnienie  nie  miało  sensu.  Podnieście  głowę  i  myślcie  o  domu,  który  na 
was  czeka.  Szukajcie  Boga,  a  zawsze  Go  znajdziecie  ze  wzrokiem  w  was 
wpatrzonym. W Jego spojrzeniu odnajdziecie spokój i życie. 

Rozważajcie  chwile,  które  spędziłem  w  więzieniu.  Trwało  to  prawie  całą  noc. 
Żołnierze przyszli, aby obrażad Mnie swoimi słowami i czynami; popychali Mnie, 
bili  i  wyśmiewali  się  z  mojego  stanu  jako  człowieka.  (…)  Kiedy  te  brudne  i 
odrażające dłonie uderzały Mnie w twarz i biły, widziałem, jak wiele razy będę 
bity  i  raniony  przez  liczne  dusze,  które  przyjmą  Mnie  do  swoich  serc,  nie 
obmywszy  się  wcześniej  z  grzechu,  nie  oczyściwszy  swojego  domu  dobrą 
spowiedzią. Te notoryczne grzechy wielokrotnie będą wymierzad mi ciosy. 

(…) Dusze wybrane (…), jeżeli chcecie dad Mi dowód  waszej miłości, otwórzcie 
serca,  abym  mógł  uczynid  z  nich  swoje  więzienie.  Okryjcie  Mnie  swoją 
łagodnością,  nakarmcie  dobrocią.  Zaspokójcie  moje  pragnienie  waszą 
żarliwością, smutek i opuszczenie zastąpcie Mi swoim wiernym towarzystwem. 
Sprawcie,  aby  mój  wstyd  zniknął  za  sprawą  waszej  czystości  i  szczerych 
intencji”. 

JEZUS PONOWNIE PRZED PIŁATEM 

“Pozwoliłem, żeby traktowali Mnie jak szaleoca i przykryli białą tuniką na znak 
szyderczej  zabawy  i  pośmiewiska,  jakie  ze  Mnie  urządzili.  Później,  pośród 
wściekłych, drwiących okrzyków, ponownie zabrali Mnie przed Piłata. 

Spójrzcie,  jak  ten  zadziwiony  i  skonsternowany  człowiek  nie  wie,  co  ze  Mną 
począd. I żeby uciszyd tłum, każe Mnie wy chłostad. 

W  Piłacie  ujrzałem  dusze,  którym  braknie  odwagi  i  wielkoduszności,  aby 
ostatecznie  oderwad  się  od  własnej  natury  i  wymogów  tego  świata.  Zamiast 
odciąd się od niebezpieczeostw, (…) które, jak im mówi sumienie, nie pochodzą 
od  dobrego  ducha,  dusze  te  ulegają  kaprysom,  chwilowemu  zadowoleniu  i 
częściowo  poddają  się  żądaniom  własnych  namiętności.  Chcąc  zagłuszyd 

background image

14 

 

wyrzuty  sumienia,  mówią  do  siebie:  «Przecież  już  zrezygnowałam  z  tego  czy 
tamtego, to wystarczy·. 

Takiej duszy powiem tylko tyle: «Biczujesz Mnie tak samo jak Piłat. Zrobiłaś już 
jeden  krok,  jutro  następny.  Myślisz,  że  zadowolisz  w  ten  sposób  swoje 
namiętności?  Nie!  Wkrótce  zażądają  więcej.  Nie  miałaś  dośd  odwagi,  aby 
zwalczyd  własną  naturę  w  rzeczach  małych,  dlatego  kiedy  nadejdą  rzeczy 
wielkie, tej odwagi będziesz miała jeszcze mniej·”. 

BICZOWANIE JEZUSA 

“Moje  drogie  dusze,  spójrzcie,  jak  z  łagodnością  baranka  pozwoliłem  się 
zaprowadzid  na  straszne  tortury  biczowania.  Kaci  bezlitośnie  chłostali  moje 
pobite  i  słaniające  się  z  wycieoczenia  Ciało  biczami  z  kijów  i  skręconych 
sznurów.  Poniosłem  karę  tak  brutalną,  że  każdą  moją  cząstkę  przeszywał 
najprzenikliwszy ból. Ciosy i kopnięcia zadawały najgłębsze rany… Kije odrywały 
kawałki  skóry  i  ciała.  Krew  spływała  ze  wszystkich  moich  członków.  Z  powodu 
ciosów  zadawanych  mojej  męskości  raz  po  raz  upadałem.  Moje  Ciało  było  w 
takim  stanie,  że  bardziej  przypominałem  potwora  niż  człowieka.  Na  mojej 
twarzy nie można już było dostrzec rysów – cała była spuchnięta. (…) 

Podczas  tych  samotnych  godzin  wielkiego  bólu  pałałem  coraz  większym 
pragnieniem  doskonałego  wypełnienia  woli  mego  Ojca.  Ofiarowałem  siebie 
jako  zadośduczynienie  za  wielką  obrazę  wyrządzoną  Jego  Chwale!  Tak  i  wy, 
pobożne  dusze,  które  znalazłyście  się  w  dobrowolnym  więzieniu  dla  miłości, 
które wielokrotnie odbierane jesteście przez innych jako istoty bezużyteczne, a 
może  nawet  szkodliwe,  nie  bójcie  się.  Pozwólcie,  aby  przeciw  wam 
występowali, a podczas tych godzin samotności i bólu zjednoczcie swoje serca z 
Bogiem  –  jedyną  waszą  miłością.  Przywródcie  pełnię  Jego  Chwały, 
zbezczeszczonej przez tak wiele grzechów”. 

JEZUS PRZED PIŁATEM 

“O  świcie  Kajfasz  kazał  zaprowadzid  Mnie  do  Piłata,  aby  ten  wydał  na  Mnie 
wyrok śmierci. Nie odpowiadałem na żadne z pytao Piłata. Jednak kiedy chciał 
wiedzied:  «Czy  ty  jesteś  królem  żydowskim?,  wtedy  z  pełną  powagą  i 
uczciwością  odparłem:  «Powiedziałeś  tak,  jestem  królem,  jednak  moje 
królestwo nie jest z tego świata… ·. Tymi słowami chciałem pokazad duszom, że 
kiedy  stają  przed  możliwością  cierpienia  lub  upokorzenia,  którego  można  by 
łatwo uniknąd, powinny wielkodusznie odpowiedzied: «Moje królestwo nie jest 
z tego świata…·. To znaczy: nie szukam chwały wśród ludzi. Nie tu jest mój dom, 
jednak  znajdę  odpoczynek  tam,  gdzie  on  jest  naprawdę.  Miejcie  odwagę,  aby 

background image

15 

 

wypełniad  wasze  obowiązki  względem  Mnie,  nie  oglądając  się  na  opinie  tego 
świata. Naprawdę ważne jest nie poważanie, jakim się cieszycie, ale podążanie 
za głosem łaski. Ona zwalcza pokusy, na które wystawia was natura”. 

JEZUS UKORONOWANY CIERNIEM 

“Kiedy ręce moich oprawców zmęczyły się od wymierzania ciosów, nałożyli Mi 
oni na głowę koronę uplecioną z ciernia i paradując przede Mną, mówili: «Więc 
ty jesteś królem? Pozdrawiamy cię!·. Niektórzy Mnie opluwali, inni znieważali, a 
kolejni od nowa bili po głowie. Każdy cios dodawał cierpienia mojemu Ciału, tak 
już poranionemu i zmaltretowanemu. 

Jestem  zmęczony,  nie  mam  gdzie  odpocząd.  Użycz  Mi  swego  serca  i  ramion, 
abym  mógł  okryd  się  twoją  miłością.  Moje  Ciało  jest  rozpalone  i  czuję  zimno. 
Obejmij Mnie przez krótką chwilę, zanim znowu zaczną wyniszczad tę świątynię 
miłości. 

Żołnierze i kaci popychają moje Ciało brudnymi dłoomi, a inni, z obrzydzenia do 
mojej  Krwi,  popychają  Mnie  oszczepami,  na  nowo  otwierając  rany.  Silnym 
ruchem  sadzają  Mnie  na  ostrych  kamieniach;  cicho  płaczę  z  bólu.  Wtedy  moi 
oprawcy, przedrzeźniając Mnie, wyśmiewają się z tych łez. W koocu rozdzierają 
Mi skronie, na siłę wciskając na nie koronę cierniową. 

Rozważajcie, jak poprzez tę koronę chciałem zadośduczynid za grzech pychy tak 
wielu  dusz.  Pragną  one  byd  wychwalane  ponad  miarę  i  dają  kierowad  sobą 
fałszywym opiniom tego świata. To przede wszystkim tym duszom pozwoliłem 
ukoronowad moją głowę cierniem. Tak wielki ból ogarnął ją po to, aby poprzez 
dobrowolne upokorzenie zadośduczynid za ich wygórowane żądania i wstręt do 
ścieżki  wyznaczonej  przez  moją  Opatrznośd.  Dusze  te  uważają  ją  za  niegodną 
swojego stanu i pozycji, dlatego nie chcą nią podążad. (…) 

W  koronie  cierniowej  na  głowie,  okrytego  purpurowym  płaszczem,  żołnierze 
znowu  zaprowadzili  Mnie  przed  Piłata.  Ten,  nie  znajdując  przestępstwa,  za 
które mógłby Mnie ukarad, zadał mi kilka pytao. Chciał się dowiedzied, dlaczego 
mu nie odpowiadałem, wiedząc, że miał nade Mną wszelką władzę. 

Wtedy,  przełamując  milczenie,  odparłem:  «Nie  miałbyś  tej  władzy,  gdybyś  nie 
otrzymał  jej  wcześniej  z  góry;  potrzeba  jednak,  aby  wypełniły  się  Pisma·. 
Następnie, oddając się memu Niebieskiemu Ojcu, ponownie zamilkłem”. 

BARABASZ UWOLNIONY 

“Piłat  szukał  sposobu,  aby  Mnie  uwolnid.  Był  zmartwiony  ostrzeżeniem  od 
swojej żony; z jednej strony bał się poczucia winy, z drugiej – buntu ludności. W 

background image

16 

 

tak  żałosnym  stanie,  w  jakim  się  znajdowałem,  Piłat  wystawił  Mnie  na  widok 
tłumu.  Zaproponował,  że  daruje  Mi  wolnośd,  a  w  zamian  na  śmierd  skaże 
Barabasza,  sławnego  grabieżcę  i  mordercę.  Ludzie  odpowiedzieli  jednym 
głosem: «Ukrzyżuj go i uwolnij Barabasza! (…) 

Nie  wierzcie,  że  moja  ludzka  natura  nie  czuła  wtedy  odrazy  ani  bólu. 
Przeciwnie, chciałem czud tę odrazę i byd przez nią ogarnięty. Mój przykład da 
wam siłę potrzebną do wszystkich życiowych okoliczności i nauczy, jak zwalczad 
odrazę, której jesteście poddani, kiedy przychodzi wam wypełniad moją wolę.  

Dusze wybrane, osiągnięcie szczęścia i doskonałości nie polega na podążaniu za 
przyjemnościami  i  skłonnościami  natury  ludzkiej,  na  byciu  znanym  czy  też 
nieznanym,  na  wykorzystywaniu  lub  ukrywaniu  swoich  talentów.  Polega  ono 
raczej  na  zjednoczeniu  z  wolą  Boga  i  całkowitym  podporządkowaniu  się  jej  w 
miłości, ku Jego większej chwale i waszemu uświęceniu”. 

JEZUS WYBACZA NAWET NAJWIĘKSZYM GRZESZNIKOM 

Piłat  ogłosił  wyrok.  Moje  dzieci,  rozważajcie  z  uwagą  cierpienie  mego  Serca. 

Judasz, po tym jak w Ogrodzie Oliwnym wydał Mnie w ręce żołnierzy, oddalił się 
i  uciekł  jak  zbieg.

  Nie  mógł  uciszyd  krzyku  własnego  sumienia,  które  oskarżało 

go  o  najstraszniejsze  świętokradztwo.  Kiedy  dotarła  do  niego  wiadomośd  o 
moim wyroku, pogrążył się w głębokiej rozpaczy i powiesił. 

Kto zrozumie dotkliwy ból mego Serca, kiedy zobaczyłem tę duszę rzucającą się 
w  otchłao  wiecznego  potępienia?  On,  który  spędził  trzy  lata  w  szkole  mojej 
miłości,  przyjmując  i  studiując  moje  nauki,  słysząc  wiele  razy,  jak  moje  usta 
wypowiadają słowa przebaczenia dla największych grzeszników. 

Judaszu!  Dlaczego  nie  przyjdziesz  i  nie  rzucisz  mi  się  do  stóp,  abym  mógł  ci 
przebaczyd? Jeżeli nie śmiesz zbliżyd się do Mnie ze strachu  przed tymi, którzy 
są wokół i tak źle Mnie traktują, przynajmniej popatrz na Mnie, a zobaczysz, jak 
szybko zwrócę na ciebie swoje oczy. 

Dusze, które tkwicie w najcięższych grzechach… Jeżeli czasem z powodu swoich 
przestępstw błąkacie się jak zbiegowie, jeżeli popełnione grzechy oślepiły was i 
uczyniły wasze serca zatwardziałymi, jeżeli w pogoni za namiętnością wpadacie 
w  jeszcze  większy  chaos,  nie  pozwólcie,  aby  zawładnęła  wami  rozpacz,  kiedy 
zostaniecie opuszczeni przez wspólników w grzechu, a wasze dusze zrozumieją 
swoją winę. Dopóki człowiek ma przed sobą chod chwilę życia, jest jeszcze czas, 
aby odwoład się do mego miłosierdzia i błagad o wybaczenie. 

Jeżeli jesteście młodzi i z powodu swojej przeszłości żyjecie w poniżeniu wobec 
innych, nie bójcie się! Nawet jeżeli świat będzie wami pogardzał, traktował jak 
złych ludzi i obrażał, nawet jeżeli świat was opuści, możecie byd pewni, że Bóg 

background image

17 

 

nie  chce,  aby  waszymi  duszami  żywiły  się  ognie  piekielne.  Chce,  abyście  mieli 
odwagę  do  Niego  przemówid,  skierowad  na  Niego  swoje  spojrzenie  i 
westchnienia  serca.  Wtedy  przekonacie  się,  że  Jego  pełna  dobroci  ojcowska 
dłoo poprowadzi was do źródła przebaczenia i życia. (…) 

Dusza, która pewnego dnia doznaje silnego wstrząsu i przebudzenia, dostrzega 
nagle  bezużytecznośd  własnego  życia  –  pustego,  wolnego  od  zasług  dla 
wieczności.  Zły,  w  swej  diabelskiej  zazdrości,  atakuje  wtedy  tę  duszę  na  tysiąc 
sposobów, wyolbrzymiając jej winy. Wzbudza w niej smutek i powoduje utratę 
ducha, a w koocu doprowadza do lęku i rozpaczy. 

Duszo, która należysz do Mnie, nie zwracaj uwagi na okrutnego wroga. Od razu 
gdy  na  początku  walki  odczujesz  poruszenie  łaski,  przyjdź  do  mego  Serca. 
Wiesz,  gdzie  jestem,  ukryty  pod  zasłoną  wiary…  Podnieś  ją  i  z  pełnym 
zaufaniem  powiedz  Mi  o  wszystkich  swoich  nieszczęściach,  cierpieniach  i 
upadkach… 

JEZUS W DRODZE NA KALWARIĘ 

Moje zmęczenie jest tak wielkie, a krzyż tak ciężki, że w połowie drogi upadam. 
Zobaczcie, w jak niezwykle brutalny sposób ci bezlitośni ludzie podnoszą Mnie z 
ziemi. Jeden z nich chwyta moją rękę, drugi ciągnie za szaty, które przylgnęły do 
ran.  Rany  otwierają  się  na  nowo.  Ten  sam  łapie  Mnie  później  za  szyję,  a 
następny za włosy, inni pięściami, a nawet stopami wymierzają straszliwe ciosy 
całemu mojemu ciału.  

Krzyż spada na Mnie i swoim ciężarem otwiera nowe rany. Moja twarz kaleczy 
się  o  leżące  na  drodze  kamienie,  spływająca  po  niej  krew  zalepia  Mi  oczy,  już 
prawie całkowicie zamknięte przez otrzymane ciosy. Kurz i błoto mieszają się z 
krwią. Stałem się odrażający. 

Ojciec posyła Mi anioły, które pomagają Mi zachowad przytomnośd, kiedy moje 
ciało  upada  –  aby  walka  nie  zakooczyła  się  przed  czasem,  a  moje  dusze  nie 
zostały stracone. 

Idę  po  kamieniach,  które  ranią  moje  stopy.  Raz  po  raz  potykam  się  i  upadam. 
Spoglądam na obie strony drogi, szukając drobnego spojrzenia miłości, oddania, 
zjednoczenia z moim bólem, ale… nie widzę nic. 

SZYMON POMAGA JEZUSOWI NIEŚĆ KRZYŻ 

Jestem w  drodze na  Kalwarię. W obawie,  że umrę przed  dotarciem  do celu, ci 
okrutni  ludzie  szukają  kogoś,  kto  mógłby  pomóc  Mi  w  niesieniu  krzyża. 
Chwytają Szymona, który jest w pobliżu. 

background image

18 

 

Spójrzcie,  jak  idzie  za  Mną,  pomagając  Mi  nieśd  krzyż.  Rozważcie  przede 
wszystkim dwie kwestie: temu mężczyźnie brak dobrej woli. Jest najemnikiem – 
przychodzi  i  dzieli  ze  Mną  mój  krzyż,  ponieważ  jest  to  od  niego  wymagane.  Z 
tego powodu, jeżeli czuje się zbyt zmęczony, ciężar krzyża przekłada bardziej na 
moje ramiona. Dlatego dwa razy upadam. 

Ten człowiek nie pomaga mi nieśd całego krzyża, a tylko jego częśd. 

Są  dusze,  które  idą  za  Mną  w  ten  sam  sposób.  Zgadzają  się  pomóc  Mi  w 
niesieniu  krzyża,  jednak  ciągle  martwią  się  o  wygodę  i  odpoczynek.  Wielu 
innych chce za Mną podążad (…), nie zostawiają jednak własnych korzyści, które 
często  ciągle  są  dla  nich  najważniejsze.  Dlatego  słabną  i  upuszczają  mój  krzyż, 
kiedy  za  bardzo  im  ciąży.  Chcą  cierpied  jak  najmniej.  Wyliczają  swoje 
wyrzeczenia,  unikają  upokorzeo  i  zmęczenia  jak  tylko  można.  Próbują  uzyskad 
jak  najwięcej  wygód  i  przyjemności,  byd  może  z  żalem  wspominając  te,  które 
zostawili za sobą. 

Jednym  słowem,  są  dusze  tak  samolubne  i  egoistyczne,  że  przychodzą,  aby  za 
Mną podążad bardziej dla siebie, własnych korzyści, niż dla Mnie. Godzą się, aby 
oddad  Mi  tylko  to,  co  im  przeszkadza  i  z  czym  nie  mogą  sobie  poradzid. 
Pomagają mi nieśd jedynie bardzo niewielką częśd krzyża, i to w taki sposób, że 
ż  trudem  zdobywają  zasługi  niezbędne  do  zbawienia.  Jednak  w  wieczności 
zobaczą, jak daleko zostawiły drogę, którą powinny były obrad. 

Z  drugiej  strony  są  również.  dusze  (a  jest  ich  niemało),  które  nie  tylko 
poruszone pragnieniem zbawienia, ale głównie z miłości, jaką wzbudziła w nich 
wizja tego, ile dla nich wycierpiałem, decydują się podążad za Mną w drodze na 
Kalwarię. Przyjmują życie doskonałe i oddają mi się na służbę po to, aby pomóc 
Mi nieśd cały krzyż, a nie tylko jego częśd. Ich jedynym pragnieniem jest dad mi 
odpoczynek  i  pocieszenie.  (….)  Jeżeli  krzyżem  w  ich  życiu  jest  choroba,  praca 
niezgodna  z  ich  skłonnościami  i  umiejętnościami,  jeżeli  cierpią  z  powodu 
osamotnienia – przyjmują to z całkowitym posłuszeostwem. (…) 

Jeżeli  nie  widzicie  rezultatu  waszych  cierpieo  i  wyrzeczeo  lub  jeżeli  wiecie,  że 
byd  może  zobaczycie  je  dopiero  później,  bądźcie  pewni,  że  nie  były  one 
poniesione  na  próżno,  bez  żadnego  pożytku.  Przeciwnie  –  ich  owoce  będą 
obfite. (…) 

Jesteśmy na Kalwarii! Tłum jest podekscytowany, ponieważ” zbliża się tragiczny 
moment…  Wyczerpany  ze  zmęczenia,  ledwo  idę.  Moje  poranione  przez 
kamienie stopy krwawią… Podczas drogi upadałem trzy razy: po raz pierwszy – 
aby  grzesznikom  nawykłym  do  grzechu  dad  siłę  do  nawrócenia;  po  raz  drugi  – 
aby  dodad  odwagi  duszom,  które  upadają  z  powodu  swojej  słabości,  oraz 
duszom  zaślepionym  przez  smutek  i  niepokój,  aby  powstały  i  z  odwagą 

background image

19 

 

wkroczyły  na  drogę  cnoty;  po  raz  trzeci  –  aby  pomóc  duszom  wyrzec  się 
swojego grzechu w godzinie śmierci. 

JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻA 

Nadszedł już czas. Oprawcy rozciągają Mnie na krzyżu, wyciągają moje ręce tak, 
aby  sięgały  już  przygotowanych  dziur  w  krzyżu.  Moje  ciało  załamuje  się  i 
chwieje  na  boki,  kolce  korony  cierniowej  jeszcze  głębiej  wbijają  się  w  głowę. 
Wsłuchajcie  się  w  pierwsze  uderzenie  młota,  które  przybija  do  krzyża  moją 
prawą  dłoo…  Jego  dźwięk  rozbrzmiewa  aż  po  głębiny  ziemi.  Słuchajcie  dalej… 
do  krzyża  przybijają  moją  lewą  dłoo.  Na  ten  widok  trzęsą  się  niebiosa,  a 
aniołowie  padają  na  twarz.  Ja  pozostaję  zupełnie  milczący.  Z  moich  ust  nie 
wydobywa się skarga ani jęk. Jedynie łzy mieszają się z krwią, która zalewa Mi 
twarz. 

Po przybiciu do krzyża dłoni żołnierze brutalnie ciągną Mnie za nogi… Otwierają 
się  rany,  nerwy  w  dłoniach  i  rękach  zrywają  się,  kości  wyłamują…  Przenikliwy 
ból przechodzi przez całe moje ciało. Moje stopy są przybite do krzyża, a krew 
wsiąka w ziemię!… 

Kontemplujcie  przez  chwilę  te  zakrwawione  dłonie  i  stopy…  To  nagie  ciało 
pokryte ranami, moczem i krwią. Brudne… Tę głowę przebitą ostrymi cierniami, 
mokrą od potu, całą w kurzu i krwi… 

Teraz  uważajcie,  niebiescy  aniołowie  i  wy  –  dusze,  które  Mnie  kochacie… 
Żołnierze  obrócą  krzyż  i  zabezpieczą  gwoździe  z  drugiej  strony  tak,  aby  ciężar 
mego  ciała  ich  nie  wyrwał,  abym  nie  spadł  z  krzyża.  Moje  ciało  odda  ziemi 
pocałunek pokoju. I  kiedy  w  powietrzu rozlegają się odgłosy walenia  młotami, 
na szczycie Kalwarii dokonuje się zachwycające widowisko.  

Moja  Matka,  która,  obserwując  wszystko,  nie  jest  w  stanie  Mi  ulżyd,  błaga  o 
miłosierdzie mego Ojca w niebie…  

Legiony  aniołów  schodzą  na  ziemię  uwielbiad  i  podtrzymywad  moje  ciało,  aby 
nie upadło i nie zostało przygniecione przez ciężar krzyża. 

Kontempluj  twojego  Jezusa,  wiszącego  na  krzyżu,  niezdolnego  do  uczynienia 
nawet najmniejszego ruchu… nagiego, bez uznania, honoru i wolności… Zabrali 
Mu wszystko! Nie ma nikogo, kto by się nad Nim ulitował, kto by Mu współczuł 
w bólu! Mają dla Niego tylko tortury, kpiny i szyderstwa! 

Jeżeli Mnie naprawdę kochasz, czy jesteś gotowa byd do Mnie podobna? Czego 
się  wyrzekniesz,  aby  byd  Mi  posłuszną,  sprawid  Mi  przyjemnośd  i  Mnie 
pocieszyd?… 

Padnij na twarz i pozwól, abym powiedział ci tych parę słów: 

background image

20 

 

Niech moja wola w tobie zwycięży! 

Niech moja miłośd cię wyniszczy! 

Wysławiaj Mnie w swojej niedoli! 

JEZUS WYPOWIADA SWOJE OSTATNIE SŁOWA 

Tobie  oddaję  mego  ducha.  Teraz  dusze,  które  wypełniają  moją  wolę,  mogą 
powiedzied w prawdzie: “Wykonało się…”. Panie mój i Boże, przyjmij do siebie 
moją duszę, składam ją w Twoje ukochane dłonie. 

Swoją śmierd darowałem  Ojcu  w ofierze za dusze umierające, a one będą żyd. 
Ostatnim  okrzykiem,  jaki  wydałem  z  krzyża,  objąłem  całą  ludzkośd:  w 
przeszłości,  teraźniejszości  i  przyszłości.  Przeszywający  spazm,  którym 
uwolniłem się z tego świata, został przyjęty przez Ojca z nieskooczoną miłością; 
radowało  się  całe  niebo,  ponieważ  moja  ludzka  postad  weszła  do  chwały.  W 
chwili, w której oddałem ducha, spotkała Mnie ogromna liczba dusz: tych, które 
pragnęły Mnie w ubiegłych wiekach, miesiącach i dniach, a ich pragnienie było 
wielkie. (…) 

Wcześniej  cały  dwór  niebieski  szybko  zgromadził  się,  aby  czekad  na  moment 
mojej  śmierci.  Chwila,  kiedy  ich  zobaczyłem,  pełna  była  najwyższej  radości. 
Jednak  pośród  wszystkich  otaczających  Mnie  dusz  jedna  była  szczególnie 
poruszona, poruszona tak bardzo, że jaśniała z radości, z miłości… Był to Józef, 
który  bardziej  niż  ktokolwiek  inny  rozumiał  chwałę,  w  jaką  wstąpiłem  po  tak 
ciężkiej  walce.  To  on  prowadził  czekające  na  Mnie  dusze.  Aniołowie  według 
kolejności  oddawali  Mi  chwałę,  tak  że  całą  moją  jaśniejącą  już  postad  otaczali 
niezliczeni święci, wysławiając Mnie i uwielbiając. 

ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA 

Po  Wielkim  Piątku  nadeszła  cudowna  Niedziela  Zmartwychwstania.  Jeżeli 
zdecydowałem,  że  nie  zniszczę  świata,  to  znaczy,  że  chcę  go  odnowid.  Stare 
drzewa muszą byd przycięte i zrzucid swoje liście, aby wydad nowe pędy. Stare 
gałęzie i suche liście muszą byd spalone. 

Oddzielcie  młode  koźlęta  od  jagniąt.  Niech  znajdą  gotowe  bujne  pastwiska, 
gdzie  będą  mogły  zaspokoid  swój  głód,  czerpiąc  z  czystych  źródeł  wody 
zbawienia. To moja odkupieocza krew nawadnia wysuszone ziemie, które stały 
się pustyniami świata dusz. Dopóki chod jeden człowiek potrzebuje zbawienia, 
ta krew na ziemi będzie płynęła zawsze… 

„JEZU MARYJO KOCHAM WAS RATUJCIE DUSZE”