background image

 

 

Opatrzność 

Boża 

 

Inna wizja śmierci 

 

 

 

 

 
 

Świadectwo Cataliny 

 

na temat

 

 

sakramentów pojednania 

 

 

namaszczenia chorych 

 
 
 
 
 
 
 
 

 

background image

  

II

 

Copyright © 2004 Great Crusade of Love and Mercy (Wielka Krucjata Miłości I 
Miłosierdzia)
, towarzystwo poświęcone rozpowszechnianiu książek Cataliny (Katji) 
Rivas w wielu językach, we współpracy z międzynarodowym Apostolatem Nowej 
Ewangelizacji. Wszystkie Prawa Zastrzeżone. Towarzystwo jest wspierane przez 
inne organizacje oraz osoby, które drukują/kopiują oraz rozprowadzają kopie 
książek Cataliny. Jeżeli Państwo i/lub Państwa organizacja jesteście tym 
zainteresowani, proszę napisać na adres: 
 

w języku angielskim: ane-usa@mindspring.com 

w języku hiszpańskim: ane@a-n-e.net 

 

 
Zezwala się na powielanie tej broszury, przy zachowaniu integralności tekstu, bez 
jakichkolwiek zmian i dodatków oraz pod warunkiem, że powielanie i dystrybucja 
odbywa się wyłącznie dla celów niekomercyjnych. 
 
 
Broszura ta dostępna jest bezpłatnie na poniższych stronach Wielkiej Krucjaty 
Miłości i Miłosierdzia, może być z nich ściągnięta i wydrukowana : 
 

w języku angielskim: www.greatcrusade.org 

w języku hiszpańskim: www.grancruzada.org 

 
Wraz z pojawianiem się  tłumaczeń książek i broszur Cataliny na inne języki, będą 
one udostępniane bezpłatnie na powyższych stronach internetowych. Będą tam 
umieszczane informacje na temat adresów niezależnych, niekomercyjnych 
organizacji, gdzie dostępne będą wydane drukiem kopie tej broszury, jak również 
innych broszur i  książek Cataliny. 
 
 
W Stanach Zjednoczonych książki i broszury nabyć można, pisząc do poniższego 
niezależnego, niekomercyjnego, religijnego towarzystwa wydawniczego lub 
odwiedzając jego stronę internetową: 
 

Love and Mercy Publications 

P.O.Box 857, Lithonia, Georgia 30058 USA 

www.loveandmercy.org 

 

 

Podzielcie się tym darem z innymi! 

 

 

Jeżeli Jezus przemawia do Waszych serc podczas czytania tej broszury, podzielcie się 
tym słowem z innymi poprzez kopiowanie i rozpowszechnianie jej między ludźmi, 
którzy chcą otworzyć swoje serca na Nowa Ewangelizację. Przywołajcie Ducha 
Świętego, aby Was prowadził i obdarzył Was darami potrzebnymi do całkowitego 
nawrócenia. 

background image

  

III

 

S

PIS TREŚCI 

 

Rekomendacja wydana przez arcybiskupa 

  

seniora 

Cochabamby 

Wstęp  

 

C

ZĘŚĆ PIERWSZA – 

Ś

MIERĆ, SMUTEK I NADZIEJA

 

Rozdział I 

Miłość puka do moich drzwi 

Pan mnie pociesza 

Rozdział II 

Nawrócenie - słodki podarunek od Boga 

Nigdy nie jesteś sama 

Pomoc Maryi, naszej Matki 

Rozdział III 

Choroba, cierpienie i ulga 

Przygotowanie duszy 

Jezus i Jego zawsze żywa obecność 9 
Przede wszystkim wola Boża 10 

Rozdział IV 

Uroczystość Najświętszego Serca 

12 

Pana Jezusa, czas pożegnania 
Muszę iść; pozwólcie mi odejść 14 

Rozdział V 

Jej spuścizna: miłosierdzie, pokora, 

16 

odwaga 

Duch ulatuje ku Bogu 

16 

Ból i miłosierdzie 17 

Rozdział VI 

Spowiedź, śmierć i przemiana 

18 

Czułe objęcia Matki 

20 

background image

  

IV

 

Rozdział VII 

Pilne zadanie: Pomoc umierającym 21 
 

C

ZĘŚĆ

 D

RUGA

 – S

AKRAMENT POJEDNANIA 

Rozdział VIII 

Który gładzisz grzechy świata 23 

Rozdział IX 

Delikatna chwila pojednania 

26 

Dar ofiarowany księżom 27 
 

Krótka refleksja na zakończenie 28 
 
 

 
 

 
 

 
 
 

 
 

 
 
 

 
 

 
 

 
 
 

background image

  

i

 

Poniższy tekst jest polskim tłumaczeniem rekomendacji tej broszury przez 

arcybiskupa seniora Cochabamby: 
 
Mons. René Fernández 

Tel: 4-4533926      Fax: 4-523928 

C. P. 129 Avenida Ballivián 737 

E-mail: Monrefe@hotmail.com 

Cochabamba, Bolivia 
 
 
Zapoznałem się z treścią tej broszury, w której Catalina opisuje swoje duchowe 
doświadczenia w obliczu smutku wywołanego przez śmierć jej brata i matki. 
Znalazłem w nich szereg pożytecznych nauk o Nieskończonym Miłosierdziu Boga w  
tej niezwykłej chwili życia. Broszura ta prowadzi nas po części ku medytacji nad 
znaczeniem  śmierci, według boskiego Objawienia będącej w ludzkim życiu 
ostatecznym przejściem do innego, nadprzyrodzonego życia, ustanowionego przez 
samego Boga. Śmierć jest końcem i przeznaczeniem każdego z nas, ponieważ 
wszyscy bez wyjątku umieramy i otrzymujemy nowe życie. W książeczce tej 
podkreślone jest przede wszystkim przebaczenie, którego Bóg udziela każdemu 
człowiekowi o skruszonym sercu, nawet jeśli zwróci się on do Boga dopiero w chwili 
swego ostatniego tchnienia. Dzieje się to tak samo, jak wtedy, kiedy łotr wiszący 
obok Krzyża konającego Chrystusa, otrzymuje życie wieczne w raju, jedynie w 
nagrodę za uznanie swoich grzechów i błaganie o Boże Miłosierdzie. 
 
Śmierć naszych najbliższych napełnia nas ogromnym cierpieniem, jednak nasza 
wiara i pewność zmartwychwstania pomagają nam pokonać smutek, zamieniając go 
w duchową radość i głęboki spokój ducha. Niniejsza relacja Cataliny prowokuje nas 
do rozważania tych kwestii, co bez wątpienia będzie miało znaczny wpływ na naszą 
drogę ku ostatecznemu momentowi naszego życia. Bóg oczekuje nas wszystkich, 
jednak nie wszyscy będą godni Bożych dobrodziejstw. Agonia matki Cataliny, choć 
wzbudza smutek, jest cudownym momentem, uświęconym przez obecność Pana, 
który jest gotowy powitać  ją w Królestwie Niebieskim wraz  z chórem aniołów 
otaczających ją w tej niezwykłej chwili. Jeśli przemijające, ludzkie zwycięstwo 
napełnia tych, którzy je osiągnęli, ogromnym zadowoleniem i wielką radością, o ile 
bardziej nasza dusza byłaby napełniona nieskończoną radością, jeśli byśmy 
wiedzieli, że właśnie w śmierci znajdziemy zwycięstwo nad nią samą. To jest scena, 
którą przeżywamy w relacji Cataliny. W obliczu smutku i cierpienia wywołanych 
przez  śmierć ukochanej matki, odczuwa ona głęboką przyjemność na myśl,  że 
kobieta, która wydała ją na  świat, przechodzi z tego świata do wieczności w 
towarzystwie Chrystusa, Maryi Dziewicy - naszej Matki oraz aniołów Bożych, aby 
odebrać koronę zwycięstwa. 
 
Niech Bóg w Jego Nieskończonym Miłosierdziu da nam łaskę  żalu za grzechy i 
udzieli nam swego przebaczenia, aby nasza śmierć była  święta. Treści wyrażone 
przez Catalinę dodadzą otuchy osobom, które je czytają z uwagą i bez uprzedzeń 
oraz napełnią je całkowitą ufnością w Miłosierdzie Boże. Jednocześnie pokazują one, 
że sprawą najwyższej  wagi  jest  potrzeba  pojednania  się z Bogiem przez sakrament 
odpuszczenia grzechów. 

background image

  

ii

 

Powyższe względy skłaniają mnie do rekomendacji tej małej książeczki, której 
lektura przyniesie cenne owoce duchowe. 
 
 

Podpisano – 

+ René Fernández A. 

arcybiskup senior Cochabamby 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

  

iii

 

 

 

 
 

Umacniajcie się modlitwą, ponieważ 

w czasie zdania sprawy przede Mną 

będziecie sami i nadzy... 

z waszymi rękami pełnymi lub pustymi 

 

[słowa Jezusa do Cataliny – czerwiec 2003] 

 
 
 
 
 

 

 

Pamięci mojej mamy... 

+ 27 czerwca 2003 

(Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz 

Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy) 

 
 

 

Pamięci mojego brata Carlosa... 

+ 7 czerwca 2003 

(wigilia Zesłania Ducha Świętego i  

Pierwsza Sobota miesiąca...) 

 

 
 

...Zostawili nam przykład miłości i pokoju, 

ofiarując swoje bóle i cierpienia 

za zbawienie dusz 

 

 

 
 

 

 

 

 
 

background image

  

iv

 

Poniższe książki, podyktowane przez Jezusa i Maryję Dziewicę Catalinie (Katji) 
Rivas po hiszpańsku, zostały przetłumaczone na angielski i wydane w tym języku do 
maja 2004 r.: 
 

•  „The Passion”  („Pasja”) 

 

•  „ Words of Jesus and Mary” („Słowa Jezusa i Maryi”) zawierająca: „The Holy 

Mass” („Msza Święta”),  „The Holy Hour” („Świętą Godzinę”) – modlitwę 
przed Najświętszym Sakramentem, „Divine Providence” („Opatrzność Bożą”) 
dotyczącą  śmierci oraz sakramentu łaski i pojednania (niniejszy tekst), jak 
również  „The Stations of the Cross” („Droga Krzyżowa”) – rozważania stacji 
drogi krzyżowej 

 

•  „The Great Crusade of Love” („Wielka krucjata miłości”) 

 

•  „The Door to Heaven” („Drzwi do nieba”) 

 
 
 
Ponadto we wrześniu 2004 r. Dostępna będzie poniższa książka: 
 

•  „From Sinai to Cavalry” („Z Synaju na Kalwarię”), gdzie Jezus wyjaśnia 

głębokie znaczenie swoich siedmiu ostatnich słów wypowiedzianych na 
krzyżu 

 
 
 
Wszystkie wydane książki dostępne są na stronie 

www.greatcrusade.org

, gdzie 

można je bezpłatnie przeczytać i wydrukować. Aby zamówić wydane drukiem 
wersje książek, proszę odwiedzić tę stronę lub napisać na adres: 
 
 
 

Love and Mercy Publications 

P.O.Box 857 

Lithonia, Georgia 30058 

 
 
 
 
 
 
 
 

 

background image

  

1

 

 

WSTĘP 

 

Drodzy Bracia i Siostry – Czytelnicy! 
 
Macie w swoich rękach zapis doświadczenia tej, która jest Waszą siostrą, która z 
polecenia Boga dzieli się z Wami głębokimi życiowymi doświadczeniami, ważnymi 
dla duszy każdego człowieka. 
 
My, którzy śledziliśmy jej doświadczenia przez lata, składamy wam szczere 
świadectwo o autentyczności i wiarygodności tych słów. Wierzymy, że ten Boski 
podarunek jest odpowiedzią na potrzebę informowania kobiet i mężczyzn o 
sprawach, które myśl współczesna traktuje zbyt powierzchownie. 
 
Śmierć nie oznacza aktu zniszczenia życia. Jest ona raczej „narodzinami do życia 
wiecznego”, jednak człowiek buntuje się przeciwko niej, przeciwstawia się jej i , w 
wielu wypadkach, ją odrzuca. Demonstruje w ten sposób niewystarczające 
przygotowanie do stawienia czoła jej następstwom, które kierują los jego duszy do 
wieczności z Bogiem lub z dala od Niego. 
 
Rozliczenie to wpisane jest w egzystencję każdego człowieka od poczęcia, 
niezależnie od tego, czy jest on wierzący, czy nie. Wszyscy będziemy musieli stawić 
czoła śmierci i proces kształtowania naszego losu dobiegnie wtedy końca. 
 
Niniejsza relacja uczula nas na wagę  życia w łasce Boga, oddania się bez lęku w 
kochające objęcia Jezusa Chrystusa poprzez środki ustanowione przez Niego 
samego: spowiedź, Eucharystię, namaszczenie chorych – sakramenty, które nas 
uzdrawiają, uświęcają i przywracają do stanu łaski. 
 
Podsumowując, wzywamy wszystkich braci i siostry, którzy chcą  słuchać, aby nie 
czekali zbyt długo z powrotem do Pana... Kto może Wam zagwarantować, że jutro 
będziecie mieli na to czas? Biegnijcie do źródeł  łaski! Znowu zacznijcie 
kontemplować krzyż i oddajcie pokłon Jezusowi, Bogu Miłości, który trwa w 
oczekiwaniu na szczęśliwy powrót swoich dzieci.  
 

Wydawcy 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

  

2

 

 
 
 
 

 

 

 

 

A to powiedziawszy, 

pokazał im ręce i bok. 

Uradowali się zatem uczniowie 

ujrzawszy Pana. A Jezus 

znowu rzekł do nich: 

«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, 

tak i Ja was posyłam». 

Po tych słowach tchnął na nich 

i powiedział im: 

«Weźmijcie Ducha Świętego! 

Którym odpuścicie grzechy, 

są im odpuszczone, 

a którym zatrzymacie, 

są im zatrzymane». 

 

 

(J 20, 20-23) 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

  

3

 

C

ZĘŚĆ 

P

IERWSZA 

Ś

MIERĆ, SMUTEK 

I NADZIEJA 

 

Lecz Bóg rzekł do niego: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają 
twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś 

przygotował?" Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi 
dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem».
 (Łk 12, 20–21) 

 
 

R

OZDZIAŁ  

 

M

IŁOŚĆ PUKA DO MOICH DRZWI 

 

końcu maja pojechałam w towarzystwie mojego kierownika duchowego i 
pary naszych drogich przyjaciół do Orange County (Kalifornia) w Stanach 
Zjednoczonych, aby wypełnić pewne zobowiązanie. W tym czasie moja 

matka była bardzo chora i Pan poprosił, abym zajęła się zakupem czarnych ubrań na 
czas żałoby w mojej rodzinie. 
 
Zadzwoniłam do domu, żeby zapytać o stan zdrowia mojej matki i dowiedziałam 
się,  że jest stabilny. Poinformowano mnie również,  że mój brat Carlos przyjedzie, 
aby towarzyszyć nam w tych trudnych chwilach. 
 
Choć wiedziałam, że szukanie czarnych ubrań żałobnych dla mojej rodziny nie jest 
najważniejsze, było to dla mnie wyjątkowym doświadczeniem, ponieważ miało 
związek ze śmiercią kogoś, kogo kochałam, w tym wypadku myślałam o swojej 
matce. Przez sposób, w jaki Pan mnie prowadził, zrozumiałam,  że powinnam 
przygotować swoją duszę, swoje nastawienie oraz nastawienie całej mojej rodziny. 
 
Kilka dni wcześniej Pan poprosił mojego kierownika duchowego i mnie, abyśmy  
przez okres jednego miesiąca odprawiali godzinę nocnej adoracji jako 
wynagrodzenie za grzechy nasze, naszych rodzin oraz całego świata. 
 
6 czerwca, dwa dni przed Zesłaniem Ducha Świętego, Pan tak jak zazwyczaj 
podyktował mi parę cytatów z Biblii do medytacji. Później dodał: 
 

„Poproś o dodatkową pomoc w pracach domowych na sobotę; chcę, abyś była w 
komunii ze Mną prawie w odosobnieniu.” 
 

background image

  

4

 

Zrozumiałam,  że Pan nie chciał, aby rozpraszały mnie inne sprawy, ponieważ 
musiałam poświęcić Mu swój czas, modląc się i czekając na Jego słowa. Powiedziano 
mi, że mój brat Carlos może jeszcze nie przyjechać z powodu problemów z nerką. 
 
W sobotę rano, 7 czerwca, w wigilię Zesłania Ducha Świętego, po tym jak 
odśpiewałam godzinki, Pan powiedział do mnie: 

 

„Chcę, żebyś poświęciła Mi swój czas; nie myśl o innych sprawach. Liczę na was 
oboje. Niech inni robią, cokolwiek zaplanowali. Wy musicie wiedzieć, jak 

zachować się w sposób pewny i opanowany. Ważne jest, aby we wszystkim, co 

robicie, była miłość.” 
 
Podczas naszych porannych modlitw pewna osoba odwiedziła mojego kierownika 
duchowego i mnie, aby dołączyć do nas w modlitwie. Później przyszedł mój syn, 
który przyniósł straszną i niespodziewaną wiadomość,  że w Boliwii – mojej 
ojczyźnie – zmarł mój brat Carlos. 
 
Pobiegłam przed Najświętszy Sakrament i rozpłakałam się, pytając Pana, dlaczego 
zabrał mojego brata w czasie, kiedy ten nie był na to przygotowany, ponieważ tak 
właśnie myślałam. Martwiłam się z powodu mojego brata, który był rozwiedziony, 
a teraz ożenił się ponownie i nie mógł przyjmować Komunii świętej. Bardzo przez to 
cierpiał, tym bardziej że przystąpił do naszego Apostolatu i zaczął się intensywnie 
modlić. 
 
Nie mogliśmy podzielić się  tą wiadomością z moją matką, jako że była ona już w 
końcowym stadium choroby. Postanowiliśmy, że następnego dnia odjadę do Boliwii 
razem z moim synem. Wróciłam do swojego pokoju, aby modlić się za duszę mojego 
brata. Prosiłam o łaskę zbawienia dla niego i o to, aby moje modlitwy zdążyły 
uratować go od zatracenia. 
 
 

P

AN MNIE POCIESZA 

 
niewytłumaczalny sposób, odczułam głęboki spokój i tak ogromną radość 
wewnętrzną, że zachciało mi się śmiać i śpiewać. Wystraszyłam się swoją 
reakcją i poprosiłam Pana, aby pokierował mną w tym, co się ze mną 

działo. 
 
Wtedy Bóg powiedział: „Spójrz na Mnie!” 
 
Utkwiłam wzrok w krucyfiksie przy moim łóżku, który zaczął się wtedy świecić, a 
Pan mówił dalej: 
 

„Powtarzam Ci znowu: czy nie widzisz jak stoję przed tobą z otwartymi 

ramionami?... Twój ojciec i brat już są przy Mnie. .. ze Mną, ponieważ otoczyło ich 
Moje Miłosierdzie. Oto twoja radość; on już jest zbawiony.” 
[Uwaga: Catalina 

background image

  

5

 

używa w tej książce znaku „...”, żeby zaznaczyć przerwę w dyktowaniu lub 
potrzebę zatrzymania się w refleksji nad słowami Boga.] 
 
Później, podczas wieczornego posiłku, rozmawialiśmy o śmierci mojego brata, a Pan 
podyktował nam fragment z Pisma Świętego -  Dz 7, 55-56, gdzie jest napisane: „A 
on pełen Ducha Świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po 
prawicy Boga. I rzekł: «Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po 
prawicy Boga».” 
 
Po przeczytaniu tych wersetów poczułam, jak ogarnia mnie jeszcze większa otucha. 
Mój kierownik duchowy sprawował tej nocy mszę  świętą w intencji mego brata. 
Wcześniej poprosiłam Pana, aby dał mi poznać stan duszy mojego brata, abym coś 
poczuła. Bóg, w swym Nieskończonym Miłosierdziu, pozwolił mi usłyszeć 
wewnętrznie głos mojego brata mówiącego, że jest bardzo szczęśliwy, a brzmiał  on 
przy tym niezwykle radośnie i entuzjastycznie. 
 
Następnego dnia, w niedzielę 8 czerwca, kiedy przygotowywałam się do wyjazdu 
na pogrzeb i szykowałam swój bagaż, zaczęły mnie boleć lewa ręka i klatka 
piersiowa. Rozmawiałam ze swoja rodziną w Boliwii, a oni doradzili mi, żebym nie 
jechała, ponieważ w tych okolicznościach bali się, że moje zdrowie się pogorszy. Ja 
jednak wciąż głęboko pragnęłam być przy moim bracie. On był dla mnie jak syn – 
był sześć lat młodszy i mówił do mnie „mamusiu”. 
 
Jak zawsze, postanowiłam złożyć wszystko w rękach Pana, prosząc o Jego 
przewodnictwo. Weszłam do pokoju mojej matki, ponieważ chciałam,  żeby mnie 
pobłogosławiła  przed podróżą. Powiedziałam jej, że muszę wyjechać za granicę. 
Jednak moja matka rozpłakała się tak mocno, jak nigdy wcześniej i poprosiła mnie, 
żebym została, mówiąc, że mnie bardzo kocha i potrzebuje. Wtedy zrozumiałam, że 
taka  jest  wola  Boża. Zamiast mnie pojechał mój syn. Moja córka już załatwiała 
wszystkie sprawy, a mąż przygotowywał miejsce na stypę. Ta decyzja była dla mnie 
bardzo bolesna, ale musiałam dokonać  tego  wyboru  i  zostać z moją matką,  żeby 
spędzić z nią dni, które miały okazać się jej ostatnimi. 
 
 

R

OZDZIAŁ  

II 

 

N

AWRÓCENIE - SŁODKI PODARUNEK OD 

B

OGA 

 

óźniej dowiedzieliśmy się,  że po swojej styczniowej wizycie u nas, podczas 
podróży powrotnej do kraju, Carlos poprosił księdza o spowiedź. Sam mu 

powiedział,  że rozumie, że nie może na razie uzyskać rozgrzeszenia, jednak już 
odpokutowuje za swoje grzechy, których bardzo żałuje. Powiedział też,  że wie, że 
poprzez księdza wyznaje swoje grzechy Bogu oraz że odwołuje się do Jego 
nieskończonego Miłosierdzia. 
 

background image

  

6

 

Poprosił księdza o modlitwę w intencji szybkiego rozpatrzenia jego wniosku o 
stwierdzenie nieważności małżeństwa. Z niecierpliwością czekał na czas, kiedy 
będzie mógł w pełni skorzystać ze spowiedzi i otrzymać upragnione rozgrzeszenie. 
Chciał przyjąć Komunie świętą,  żeby zjednoczyć się z nami w duchowym 
doświadczeniu, którym wszyscy żyliśmy. Poprzez swoje czyny i nawrócenie 
rozpoczął już zadośćuczynienie za błędy swojej przeszłości. 
 
Następnie dowiedziałam się,  że Carlos codziennie wraz z rodziną modlił się na 
różańcu.  Ćwiczył fizycznie z powodu swoich problemów z sercem i podczas 
spacerów często zmawiał wszystkie piętnaście tajemnic różańca  świętego. Co 
niedziela razem z całą rodziną odwiedzali kaplicę maryjną, gdzie uczestniczyli we 
mszy  świętej, a po jej zakończeniu zostawali jeszcze pół godziny, aby adorować 
Najświętszy Sakrament. 
 
Niestety, jego śmierć przyszła nagle, po krótkiej, ale bardzo niespodziewanej i 
wyniszczającej chorobie – jego życie zakończył atak serca. Nikt nie podejrzewał, że 
stan mojego brata jest aż tak poważny. W rezultacie, większą uwagę skupiono na 
jego medycznych potrzebach. Nie wystarczyło czasu na szukanie pomocy duchowej. 
W ich ostatnich wspólnych chwilach żona poprosiła go, aby się modlił i wtedy mój 
brat, uroniwszy łzę, umarł. 
 

 
N

IGDY NIE JESTEŚ SAMA 

 

czerwca był bardzo smutnym dniem, przede wszystkim dlatego, że 
musiałam tłumić swoje łzy, musiałam powstrzymywać się od płaczu, żeby 

niczego nie zauważyła moja matka. Bardzo trudno było mi zaakceptować  śmierć 
mojego brata i czułam się opuszczona. Widziałam, jak bardzo cierpi mój drugi brat, 
musiałam być silna. 
 
Coś się wydarzyło, musiałam ukryć swój ból, jak gdybym odsuwała to na bok, żeby 
móc zaakceptować nieuchronną śmierć mojej matki, ponieważ wiedziałam, że są to 
ostatnie dni jej życia. Dwa miesiące wcześniej, podczas innej podróży, sama siebie 
zaskoczyłam, zapewniając swoich bliskich znajomych, że Pan zabierze moja matkę w 
uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Miałam to przekonanie, przeczucie tak 
silne, jak gdyby było to zapisane gdzieś wewnątrz mnie. 
 
Tamtej nocy, 11 czerwca, po tym, jak skończyłam się modlić, Pan podyktował mi 
słowa: 
 

„Córko moja, nigdy cię nie opuściłem. Chcę, abyś poświęciła wiele swych rozważań 
tym nocom, podczas których pozwoliłem Ci doświadczyć cząstki niebiańskiego 

raju. 

 

background image

  

7

 

„ Myśl o obcowaniu świętych, a w ten sposób odkryjesz, że pozorne pożegnanie z 

drogim bratem musi się w twojej rodzinie przemienić w radość, radość, która ich 
pocieszy. 

 

„Pamiętaj, że święci zsyłają na was wszystkich swoje światło i bądź pewna, że z 
powodu komunii istniejącej w Kościele, ci, którzy byli przed wami i odeszli 

napełnieni miłością, wspierają was swoimi modlitwami. Są blisko Was wszystkich, 

aby Was pocieszać w smutkach, umacniać w chwilach próby, niszczyć przeszkody, 

które napotykacie na swojej drodze i pomagać Wam ominąć pułapki sprytnie 
zastawione na Was przez naszego stałego nieprzyjaciela . 

 

„Przygotowałem cię  i pokierowałem tobą, abyś poprowadziła swoją rodzinę w 
żałobie. Czy zaakceptowałabyś to  z taką samą uległością, jeśli powiedziałbym ci, 

że będzie to żałoba po twoim młodszym bracie? I postawiona wobec Bożej woli, co 

byś wtedy zrobiła, biedne stworzenie?” 

 
 

P

OMOC 

M

ARYI, NASZEJ 

M

ATKI 

 

ezus mówił dalej: 

 
„To Moja Matka przygotowała tę duszę, aby była gotowa przyjąć Moje 

Miłosierdzie. Niech to odejście, przedwczesne według ludzkich kryteriów, nauczy 

was wszystkich żyć z zapalonymi lampami, dążąc do świętości w życiu 
codziennym, a nie do takiej, która byłaby na pokaz, ponieważ nie ma ona wartości 

w moich oczach, a raczej tylko mnie zasmuca. 

 

„Zasmuca mnie, kiedy widzę, jak wiele moich dzieci dalekich od życia wiarą, 
okazuje na zewnątrz swoją religijność, co ma służyć jedynie osiągnięciu ich 

własnych celów. Oszukują oni ludzi po to, żeby zdobyć  władzę i, poprzez 

manipulację prowadzoną według ich zachcianek, wykorzystać  ją do wybicia się 

ponad innych. 
 

„A co myśli Jezus? Takie pytanie powinni sobie zadawać, kiedy ich duszę ogarnia 

pycha i duch obłudnego krytycyzmu. 
 

„Moja mała nic, ofiaruj mi całe to brzemię, które wydaje się, że może złamać twoje 

siły. Jest tyle dusz do ocalenia! Przez ten cały tydzień, ty i ksiądz będziecie 

sprawowali Godzinę nocnej adoracji, zaczynając od czwartku, kiedy uczczone 
będzie Moje odwieczne Kapłaństwo, a kończąc w następny czwartek. W tym czasie 

będziecie się modlić na różańcu, a swoją modlitwą wynagradzającą pocieszycie 

mnie za wszystkich, którzy odrzucają Moje Eucharystyczne Serce. 
 

„(...) Umacniajcie się modlitwą, ponieważ w godzinie zdania sprawy przede Mną 

będziecie sami i nadzy... ze swoimi rękami pełnymi lub pustymi, (...) Bądźcie hojni w 

waszym osobistym poddaństwie, bądźcie poza samolubstwem, chęcią zemsty, 
nieczystością i niewdzięcznością. Decyzją każdego z was jest, czy będzie on należał 

background image

  

8

 

do grupy, która się na to zgadza, czy też  będzie rozmyślał nad zawodem, jaki Mi 

sprawił w sprawach dla Mnie bardzo ważnych. 
 

„To bardzo smutne, kiedy w każdym momencie widzę, jak przykazanie miłości 

bliźniego jest na ziemi niszczone przez egoizm, zazdrość, nienawiść i  podziały oraz 
jak w ten sposób kowadło wewnętrznego zniewolenia czyni ze stworzeń Bożych 

ofiary nieuporządkowanych pragnień i miażdży przez to ich godność (...) Uchwyć 

mocno rękę Mojej Matki i przyjmuj trudy każdego dnia, będąc pewną, że Mój Duch 

umacnia, zachęca i prowadzi twego ducha. 
 

„Czy nie wierzysz, że Moja Miłość jest nieskończona i że może wypełnić wszystko? 

Uśmiechnij się i odpocznij w Moim Sercu.” 
 
 

 

R

OZDZIAŁ 

III 

 

C

HOROBA,

 

CIERPIENIE I

 

ULGA 

 

nocy z 21 na 22 czerwca moją mamę zaczęły męczyć bardzo silne bóle. Noc 
spędziłyśmy, czuwając z pielęgniarką, bez żadnego odpoczynku. Patrzenie 
na cierpienie mojej matki sprawiało, że byłam niezwykle zmartwiona. Ciągle 

prosiłam Pana, żeby pozwolił mi przeżywać jej bóle, aby mogła zaznać choć trochę 
ulgi. Rozumiałam jednak, że dla swojego oczyszczenia musiała przejść przez to 
sama. Jedynym, co, jęcząc z bólu, ciągle powtarzała, było: „Matko moja, Matko 
moja!” 
 
W niedzielę 22 czerwca moja matka bardzo cierpiała i nieustannie jęczała. Kiedy 
byłam w kościele, modliłam się przed krucyfiksem do Pana i mówiłam do Niego 
mniej więcej te słowa: „Panie, Ty, wisząc na krzyżu, ulitowałeś się nad męką swojej 
Matki. Jednak myślę, że nie widziałeś jej w takim stanie, w jakim ja cały czas widzę 
swoją matkę – cierpiącą i nieustannie jęczącą. Błagam Cię, Jezu,... niech ona żyje tyle 
czasu, ile chcesz, według Twojej woli, ale nie pozwól jej tak cierpieć. Ulituj się nad jej 
bólem, bo każde cierpienie, które ją dotyka, przeszywa moje serce jak miecz.” 
(Prosiłam Go o to, płacząc). 
 

 

Lekarz przepisał jej środek przeciwbólowy w kroplach. Kiedy przyjechałam do 
domu, podałam go jej, jednak wiem, że to nie ten środek, ale Pan odebrał jej 
cierpienie. Dał  mi  to,  o  co  Go  prosiłam w mojej modlitwie. Bóle ustały niemal 
natychmiastowo i całkowicie. Aż do swojej śmierci mama już więcej na nie nie 
narzekała. 
 
Sam lekarz był zaskoczony tym, co się stało, ponieważ wiedział,  że lekarstwo nie 
przyniosłoby tak natychmiastowego, silnego i trwałego efektu. 
 
 

background image

  

9

 

P

RZYGOTOWANIE DUSZY 

 

koło dziesięciu dni przed śmiercią mojej matki zaproponowałam podczas 
naszej rozmowy, abyśmy, dla jej odpoczynku, pojechały na parę dni nad 
wodę. Wtedy jednak ona zaczęła mi mówić, że może „zobaczyć” różne osoby 

(z których wiele już umarło).  Jako że bywały chwile, kiedy z powodu złego stanu 
wątroby traciła przytomność umysłu, nie przykładaliśmy wagi do tych zwierzeń, aż 
do momentu, kiedy powiedziała, że widziała mojego brata Carlosa, który jej wyjawił, 
że w niebie ocean jest dużo większy i piękniejszy niż na ziemi. 
 
Właśnie wtedy zrozumiałam, że moja mama widzi ludzi, których już nie ma na tym 
świecie (ponieważ nikt jej nie powiedział,  że mój brat umarł) i pomyślałam,  że to 
dobrze, że te dusze przychodziły, aby ją przygotować. 
 
Jednak, w ciągu swoich ostatnich dni mówiła też, że widzi ludzi, którzy przychodzą, 
aby ją dręczyć, ubliżać jej i się nad nią znęcać. 
 
Mój brat, Eduardo, powiedział jej, że te osoby nie chcą, aby  dobrze przyjęła 
Komunię  świętą i poradził jej, żeby ich przepędziła, mówiąc,  że należy do Jezusa. 
Zauważyliśmy, że mama bardzo mało spała, tak jakby z kimś walczyła. Budziła się 
przez dręczące ją koszmary i mówiła nam, żebyśmy odegnali męczących ją ludzi. 
 
Ze względu na tę sytuację postanowiliśmy,  że w ciągu dnia cały czas włączona 
będzie Matka Angelica [katolicka stacja telewizyjna EWTN], aby pomóc mojej matce 
w skupieniu się na Bogu oraz w trwaniu na modlitwie. W nocy zmienialiśmy się z 
bratem i bratową, aby modlić się przy mamie na różańcu. 
 
Kiedy próbowałam zrozumieć, dlaczego mama jest „atakowana”, przypomniałam 
sobie, jak mi kiedyś opowiadała,  że znajoma zabrała ją ze sobą do wróżki... 
Podejrzewałam,  że mogła nie wyznać tego podczas spowiedzi, dlatego poprosiłam 
swojego kierownika duchowego, aby jako kapłan udzielił jej pomocy. Przypuszczam, 
że musiała się wyspowiadać z tego wydarzenia, gdyż od tamtej pory wszelkie ataki 
ustały. Nawet jej twarz się zmieniła, przyjmując zauważalny wyraz łagodności i 
słodyczy. Znajomi, którzy ją odwiedzali, mówili, że wydawała się inną osobą. 
 
Muszę w tym miejscu uczynić dygresję. Ludzi, którzy to czytają i którzy 
kiedykolwiek byli zaangażowani w sprawy związane z wróżbiarstwem, 
przepowiadaniem przyszłości, magią, czarami czy kartami tarota, zachęcam do 
odbycia dobrej spowiedzi, ponieważ nigdy nie jesteśmy  świadomi tego, z czym 
igraliśmy ani możliwych konsekwencji tych działań w naszym życiu. 
 
 

J

EZUS I 

J

EGO ZAWSZE ŻYWA OBECNOŚĆ 

 

czerwca, podczas modlitwy, Pan, wiedząc,  że czuję się bardzo samotna, 
przemówił do mnie tymi słowami: 

background image

  

10

 

 

„Moja ukochana, jestem tutaj w odpowiedzi na twoje wezwanie. Ani na chwilę cię 
jednak nie opuściłem... Pozornie jesteś sama, ale ja jestem z tobą. 

 

„Pomyśl o Mojej męce w Ogrodzie Oliwnym; czułem się samotny. 

 
„Czy się boisz? Ja też się bałem. 

 

„Potrzebujesz rozmowy? Porozmawiaj ze Mną. 
 

„Potrzebujesz czyjejś czułej dłoni? Oto Moje dłonie. 

 

„Potrzebujesz ramienia, na którym mogłabyś się wypłakać? Wypłacz się na Moim, a 
Ja osuszę twoje łzy swoimi pocałunkami... Twoje łzy zmieszają się z Moimi. Nie 

jestem obojętny na Twoje cierpienia. 

„Potrzebujesz towarzystwa w modlitwie? Oto są Moi święci i aniołowie... Ofiaruj 
Mi swoją cierpliwość w tym życiu na wygnaniu, a dzięki temu, za każdym razem 

kiedy przyjdę szukając ciebie, nie będziesz miała w sobie żalu, a będziesz mogła się 

cieszyć wielkim wewnętrznym pokojem. 

 
„Powierzaj wszystko, co Twoje, wyłącznie Mojej Boskiej woli. Pozwól, aby Mój 

Święty Duch cię uniósł i bądź wdzięczna za Jego hojne dary...” 

 
Później zapytałam Pana, jak to często czynię, czy On jest we mnie, a ja w Nim. 
Odpowiedział mi: 

 

„Tak, ty we Mnie, a  Ja w tobie,  i zawsze, w każdej chwili, o tym pamiętaj. Teraz 

módl się Psalmem 121...” 
 

 

P

RZEDE WSZYSTKIM WOLA 

B

OŻA 

 
czerwca, z powodu cierpienia wewnętrznego, czułam się bardzo zmęczona. 
Obawiałam się też dalszych cierpień.  Usłyszałam wtedy głos Najświętszej 

Dziewicy: 
 

„Dzieci, nie powinnyście bać się cierpienia, bo strach uniemożliwia wam pełnienie 

woli Bożej. 
 

„Czy stajecie naprzeciw szczęśliwych czy też niechcianych i nieprzyjemnych 

wydarzeń, musicie przyjąć wolę Boga ponad wszystko. 

 
„Wszyscy musicie prosić o ducha nieustannej modlitwy, abyście byli zdolni do 

istnienia i kierowania swoim życiem z odwagą, z miłości do Pana, nawet wtedy, 

gdy życie wydaje się gorzkie i pełne cierpienia. 
 

„Niestety, wiele moich dzieci szuka tego czy tamtego, a kiedy to zdobywają, 

uświadamiają sobie, że nie przyniosło im to szczęścia, na które mieli nadzieję... 

background image

  

11

 

 

„Jakże smutne jest moje matczyne serce, kiedy narzekają na ludzi wokół nich i 
miejsce, w którym w tym czasie żyją.  Dzieci te, niezależnie od okoliczności i osób, z 

którymi przebywają, zawsze będą się czuły tak samo, ponieważ zmiana musi 

przyjść z wnętrza ich samych. 
 

„[Moje dzieci,] pomyślcie,  że tylko pokonując swoje słabości i odwracając się od 

własnego „ja”, dosięgniecie  ścieżki  świętości. Nie zawierajcie paktów z waszymi 

słabościami; zamiast tego atakujcie je, całym sercem kierując się cnotami do nich 
przeciwnymi. Okazujcie więcej troski o innych i zapomnijcie trochę o sobie. 

Pogardzajcie grzechem za to, czym jest naprawdę: zniewagą Boga oraz waszą 

własną porażką. 
 

„Ukochana moja, schronienia przed cierpieniami szukaj na kolanach swojej 

Niebieskiej Matki. Ja cię nigdy nie opuszczam i modlę się o twoją siłę. Pomyśl o św. 

Janie Chrzcicielu i, tak jak on, błogosław matczyne łono, na które spłynęło pełne 
miłości spojrzenie Najwyższego. 

 

„Pokój, pokój, pokój... Proś Pana, aby obdarzył cię  łaską pokoju w każdym 

momencie.” 
 
I stało się tak, że z ogromną miłością podeszłam do mojej ukochanej mamusi i, 
kładąc rękę na jej łonie, powiedziałam: „Mamusiu, niech błogosławione będzie twoje 
łono, ponieważ spłynęło na nie pełne miłości spojrzenie Pana, abyś obdarzyła nas 
życiem.” 
 
Całując mnie, mama odpowiedziała: „Bądź  błogosławiona, moja miłości nad 
miłościami, ponieważ byłaś matką dla swego ojca, a teraz jesteś matką dla swojej 
matki...” Myślę,  że najpiękniejszą spuścizną, jaką otrzymałam od obojga moich 
rodziców były te słowa, wypowiedziane przez nich przed śmiercią. 
 
Tej nocy po modlitwie, kiedy żegnałam się z Jezusem, powiedziałam do Niego: 
„Panie, zawrę z Tobą umowę: na trochę zamienię swoje serce na Twoje... Bez 
wątpienia stracisz, ale czy wiesz, dlaczego Cię o to proszę? Ponieważ, jeżeli dasz mi 
swoje Serce, Ono mnie uświęci, tak jak  Ty uświęcisz moje ohydne, małe i niegodne 
serce, kiedy je otrzymasz i ono stanie się częścią Ciebie...” 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

background image

  

12

 

R

OZDZIAŁ

 IV 

 

U

ROCZYSTOŚĆ 

N

AJŚWIĘTSZEGO

 S

ERCA

 P

ANA

 J

EZUSA, CZAS 

POŻEGNANIA 
 

pierwszych minutach Uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa, 27 
czerwca, około 10 minut po północy, przystąpiłam do modlitwy, w czasie 
której wywiązał się następujący dialog. Jezus powiedział do mnie: 

 
„Kochaj Mnie!” 

 
„W kim mam Cię dziś kochać, Panie?” 
 

„W tych, którzy cię ranią.” 
 
„W takim razie będę musiała kochać wielu.” 
 

„Nie tak wielu, jak wielu jest tych, którzy Mnie ranią, a Ja ich kocham.” 

 
Poczułam ogromną  słodycz. Myślałam o wszystkich ludziach, którzy mnie zranili 
lub skrzywdzili. Czułam jedynie miłość. Miałam ogromne pragnienie, aby ją wyrazić 
i powiedzieć to im wszystkim. Bez wątpienia ta wielka miłość, to miłość, którą czuje 
do nas Jezus. Powiedziałam do Pana: 
 
„Chciałam pierwsza ucałować dziś Twoje Najświętsze Serce.” 

 
Jezus odpowiedział: „Kiedy zegar wybijał północ, Moje Serce całowało Twoje. 

 
„Przez cały dzisiejszy dzień pamiętaj, że cię wspieram.” 

 
Rano, podczas modlitwy, powiedziałam Panu, że jeśli miałabym wybrać dzień, w 
którym chciałabym, aby zabrał  do  siebie  moją matkę, byłaby to Uroczystość 
Najświętszego Serca Pana Jezusa, czyli ten dzień. Powiedziałam wtedy Panu słowa 
podobne do tych: „Jeżeli Ty byłbyś na moim miejscu, na pewno również wybrałbyś 
ten dzień na odejście Twojej Matki do nieba. Dziś, z całą swoją miłością, przekazuję 
ją Tobie.” 
 
Mniej więcej o 14:45 stan mojej matki uległ pogorszeniu. W jej przełyku pękła żyła, 
agonia się rozpoczęła. Inaczej niż w dniach poprzednich, tego dnia mama obudziła 
się z jasnością umysłu, jak gdyby po to, aby powiedzieć wszystko, co miała do 
powiedzenia. Podbiegliśmy, żeby jej pomóc, a ona nas uspokoiła. Poprosiła, abyśmy 
się pomodlili koronką do Miłosierdzia Bożego. Słowa modlitwy powtarzała między 
atakami silnych skurczów, w których traciła mnóstwo krwi, była jednak całkowicie 
przytomna... W ten sposób ból zaczął się mieszać z radością, strach z zaufaniem, 
bezsilność z nadzieją i miłością... w atmosferze nabożnych modlitw i pieśni. 
 

background image

  

13

 

Mój kierownik duchowy musiał odprawić mszę  świętą w parafii, więc, zanim 
wyszedł, poprosiłam go, aby jeszcze raz udzielił mamie [sakramentu] namaszczenia 
chorych. Codziennie przyjmowała ona Komunię  świętą, przygotowując się na tę 
ważną chwilę. Mama poprosiła księdza o błogosławieństwo i powiedziała do niego: 
„Niech ksiądz mnie zawsze pamięta i nie zapomina o mnie w swoich modlitwach.” 
 
To, co wydarzyło się w domu, będzie niezapomnianym przeżyciem dla wszystkich, 
którzy byli przy mojej matce. Mogliśmy doświadczyć miłości Boga żywego i 
obecnego w tak słabej i kruchej kobiecie. 
 
Dla lekarza, który opiekował się moją matką podczas jej choroby, ofiarować mogę 
jedynie słowa wdzięczności. Nie tylko dlatego, że jest on jednym z najlepszych 
specjalistów, jakich spotkaliśmy, ale również dlatego, że  żyje on wiarą katolicką i 
wykonując swój zawód, daje cenne  świadectwo. Lekarz ten musiał jechać na 
konferencję,  skutkiem czego byliśmy zmuszeni wezwać innego lekarza, aby go 
zastąpił, niestety, nie miał on już takiej samej postawy. Z tego powodu cały czas 
musiałam zwracać się do Pana z prośbą o Jego kierownictwo. 
 
Czuję,  że w tym momencie bardzo ważna jest sugestia, aby w trudnych chwilach 
znaleźć lekarza, który jest praktykującym katolikiem, lekarza wrażliwego na 
cierpienie rodziny zebranej wokół  śmiertelnie chorej osoby. Lekarze muszą 
zrozumieć,  że pacjenci to istoty ludzkie i potrzebują one nie tylko recepty, ale 
również bliskości, poczucia bezpieczeństwa, szacunku i zaufania oraz miłości, jakiej 
wymaga zawód tego typu. 
 
Kiedy zrozumiałam, że nadszedł koniec, pomyślałam, że powinniśmy się pożegnać z 
mamą w sposób godny tych, którzy żyją i umierają w łasce Bożej. Zaczęliśmy się 
znowu modlić, a w tle grała muzyka uwielbieniowa. Mama mogła słuchać psalmów, 
pieśni religijnych i [odmawianego przez nas] różańca. Pośród swoich cierpień, 
wydawała się zachwycona tym, co słyszała. 
 
Widziałam ból mojego brata Eduarda, a jego cierpienie raniło mnie jeszcze bardziej, 
ponieważ  jest  on  bardzo  wrażliwą osobą. W pewnym momencie poprosiłam moją 
matkę o błogosławieństwo, a ona dała je każdemu z nas. 
 
W pewnej chwili, około 18:30, powiedziała, że musi z „nimi” iść i zrobiła gest, jakby 
chciała wstać. Powiedziałam jej, żeby trochę poczekała i uspokoiła się. Ona 
popatrzyła na mnie rozszerzonymi źrenicami i powiedziała „Teraz, teraz!...” Na 
początku nie wiedziałam, o co jej chodzi, ale kiedy zobaczyłam, jak wykonuje tę 
samą czynność dwa albo trzy razy, zrozumiałam, że chce, abyśmy zmówili modlitwę 
kończącą koronkę do Miłosierdzia Bożego, ponieważ mówiła: „Święty Boże, Matko 
moja, Matko moja.” Wtedy poprosiliśmy, aby powtarzała za nami: „Święty Boże, 
Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny...  zmiłuj się nad nami”, „Jezu, Maryjo, Józefie, 
ratujcie dusze i uratujcie moją duszę”, „Panie, w Twoje ręce powierzam ducha 
mojego”, a mama powtórzyła modlitwy parę razy. 
 

background image

  

14

 

Sprawiała wrażenie, jakby jej dusza chciała opuścić ciało, mama chciała jednak iść 
równocześnie ciałem i duszą, z takim entuzjazmem, że naprawdę nas to zdziwiło. 
 
Znowu zaczęła krwawić z nosa i ust. Położyliśmy ją. 
 
W pewnym momencie mama zawołała młodą kobietę, która pomagała w domu i 
opiekowała się mamą przez blisko cztery lata, i powiedziała do niej: „Doris, dbaj o 
moją córkę i moich synów.” Następnie powiedziała do mnie: „Teraz będziesz matką 
swoich braci, tak jak byłaś moją matką”... Na koniec, skierowała parę  słów 
pożegnania do każdego z nas. 
 
 

M

USZĘ IŚĆ; POZWÓLCIE MI ODEJŚĆ! 

 

ama dosyć szeroko otworzyła oczy, jak gdyby szukając czegoś, i powtarzała: 
„Ojcze, ducha mojego...” i znowu: „teraz, teraz!...” Zrozumieliśmy,  że 
chciała powiedzieć: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego.”  

Pomogliśmy jej i powtórzyła modlitwę cztery razy... Potem powiedziała: „Nie 
zatrzymujcie mnie, muszę iść, pozwólcie mi odejść.” 
 
Jej dłonie, włożone w moje, były bardzo zimne. Powiedziałam jej, aby bez strachu 
poszła w ramiona Jezusa, że jest wspaniały dzień, Uroczystość Najświętszego Serca 
Pana Jezusa, że wszyscy odprowadzamy ją z radością... Zaczęłam  śpiewać: ”Po 
drugiej stronie słońca, mam swój dom...”, a ona dołączyła do mnie.  Potem 
zaśpiewałam jej kołysankę, a mama również mi towarzyszyła. Inni tymczasem 
pozostawali wokół niej i czuwali, modląc się na różańcu świętym.  
 
Po chwili mama powiedziała: „Nie mogę odejść! Muszę najpierw zobaczyć Pannę 
Maryję...” Podaliśmy jej obrazek Najświętszej Maryi Panny, Wspomożycielki 
Wiernych i powiedzieliśmy: „Już tu jest”. 
 
Ale mama spojrzała w innym kierunku i odpowiedziała: „Tak, Ona już tu jest; jak ją 
nazywamy?” Moja bratowa, Anita, zapytała: „Czy to Maryja, Wspomożycielka 
Wiernych?” Mama odpowiedziała: „Nie”. Wtedy Anita zapytała, czy to Matka Boża 
z Guadalupe. Mama odpowiedziała: „Tak, to Ona, to tak Ją nazywamy... Zróbcie 
miejsce Mateńce, rozsuńcie się...  Święty Boże...! Matko moja...! Ojcze, w Twoje 
ręce...!” I, podniósłszy rękę, jak gdyby chciała złapać  dłoń kogoś, kogo nie 
widzieliśmy, straciła przytomność. W tym stanie trwała jeszcze mniej niż minutę, a 
potem odeszła... 
 
Tak wiele cierpień, szczególnie tych doświadczonych w ostatnich miesiącach, 
wyczerpało jej siły. Myślę,  że nie mogliśmy jej życzyć  świętszej i łagodniejszej 
śmierci. 
 
Stypa po niej była tak samo skromna jak ona. Nie chcieliśmy umieszczać jej w 
trumnie. Położyliśmy ją na łóżku wypożyczonym ze szpitala. Skłoniło mnie to do 

background image

  

15

 

ponownej refleksji nad tym, jak próżne jest przywiązanie do rzeczy materialnych, 
ponieważ do czasu, kiedy opuszczamy [ten świat], nie mamy tak naprawdę nic. 
 
Ubraliśmy ją w białą sukienkę. Parę dni wcześniej nalegała, abyśmy ją dla niej 
przyszykowali. Przyjechali ludzie z domu pogrzebowego, aby przygotować ciało 
mamy. Poprosiłam jedynie o krucyfiks z dwoma światełkami, bez żadnych 
sznurków ani ozdób, gdyż ich krzykliwość nie pasowałaby do uczuć i żałoby 
rodziny. 
 
W stypie [w jej domu] uczestniczyli jedynie członkowie mojej rodziny mieszkający w 
tym mieście, główna grupa z naszego Apostolatu, nasz drogi przyjaciel – Analupe, 
który przyjechał do mojego brata ze stolicy Meksyku, aby towarzyszyć nam w 
drodze do krematorium, jak również ja sama.  
 
Pośród bólu dziękowaliśmy Panu za wszystkich ludzi, których moja matka bardzo 
kochała, m.in. za Davida Lagę, który zajął się wszystkim jak rodzony syn, doktora 
Williama Rosadę, który odłożył na bok obowiązki rodzinne i pomógł nam przejść 
przez wszystkie konieczne dokumenty medyczne, za Miguela, Cecilię, Pepego... i 
resztę tych ludzi, z których każdy solidaryzował się z nami i okazywał nam swoją 
życzliwość. 
 
Ksiądz, który przewodniczy naszej grupie, odprawił mszę  świętą za zmarłą w jej 
sypialni, przy łóżku, na którym leżała, jak gdyby tylko pogrążona we śnie. 
 
Nasz wspaniały Pan chciał jednak ofiarować nam coś więcej dla niej, jak przesłaną z 
nieba kartkę z kondolencjami. Siostry dominikanki, nasze kochane,  bardzo nam 
drogie przyjaciółki, przyszły do naszego domu, aby zaśpiewać na mszy świętej. 
Naprawdę, można było odnieść wrażenie, jak gdybyśmy byli w jakimś odległym 
miejscu, daleko od bólu i świata. W pewnym momencie wydawało się nam, że 
słyszeliśmy chór samych aniołów. 
 
Czuwaliśmy przy niej całą noc, jej twarz nie była osłonięta. Na parę godzin przyszedł 
do nas ksiądz – przyjaciel, którego darzę wyjątkowym szacunkiem i który, w bardzo 
hojnym geście, zaofiarował swój kościół na miejsce odprawienia mszy świętej oraz 
złożenia prochów mojej matki. 
 
Ileż miłości od bliskich nam ludzi! Szczególnie od młodej kobiety, którą kocham jak 
własną córkę i która trwała przy moim boku przez kolejne 24 godziny: Martho, niech 
Bóg Ci odpłaci za Twoją życzliwość i dotrzymywanie mi towarzystwa. 
 
Tak, były  łzy, ale nie rozpaczliwy płacz. Całą noc pozostawaliśmy na modlitwie. 
Następnego dnia o 13 mamę zabrano do krematorium. Zadzwoniłam wcześniej do 
arcybiskupa z prośbą, aby mnie w tym względzie pouczył, ponieważ w moim kraju 
[ojczystym] nie mamy takiego zwyczaju, ale jego odpowiedź mnie uspokoiła. 
 

background image

  

16

 

Kiedy mama opuszczała dom, ja poszłam do kaplicy, aby pomodlić się na różańcu 
razem z moim kierownikiem duchowym (błogosławionym człowiekiem, który został 
zesłany przez Pana, aby umocnić i ocalić moją ukochaną mamę). Wiedziałam,  że 
tylko dzięki modlitwie zaznam pokoju, jakiego z nadzieją oczekiwałam. Członkowie 
naszego Apostolatu odprowadzali ciało mamy, śpiewając do Najświętszej Dziewicy: 
„Idź z nami, Święta Maryjo, idź...” 
 
Później, w Kaplicy Bożego Miłosierdzia, w atmosferze głębokiej duchowej radości 
oraz wewnętrznego pokoju, odprawiona została msza święta. Tam, w krypcie 
spoczywały teraz prochy kobiety, która tak bardzo ufała Miłosierdziu Boga. 
 
 

R

OZDZIAŁ

 V 

 

J

EJ SPUŚCIZNA: MIŁOSIERDZIE, POKORA, ODWAGA 

 
dziedziczyliśmy po mamie tylko miłość, jaką nam zostawiła, jej ogromne 
miłosierdzie względem innych, godną podziwu pokorę, którą widzieli w 

mamie ci, którzy ją znali, wyjątkową odwagę i pragnienie odpokutowania za swoje 
winy, aby być bardziej oczyszczoną, kiedy trafi w ramiona naszego Pana… 
 
Z uśmiechem myślę, jak musiała być zdumiona, widząc dwoje swoich dzieci 
żegnających ją tutaj i spotykając tam czekające na nią swoje najmłodsze dziecko! Nie 
przestaję dziękować  Panu  za    Jego  kontrolę nad każdym szczegółem oraz 
cudownemu sercu naszej Mamy w niebie, która od momentu rozpoczęcia agonii 
mojej matki napełniała cały dom intensywną kwiatową wonią. 
 
 

D

UCH ULATUJE KU 

B

OGU 

 
koło  21 modliłam się przed wizerunkiem Najświętszego Serca Pana Jezusa.  
Nagle obraz zaczął wypełniać się światłem. Serce zaczęło rosnąć do takiego 
rozmiaru, że przede mną było już tylko złote światło i nic więcej; wszystko 

inne zniknęło. 
 
Pośród tego światła zobaczyłam kobietę. Była do mnie odwrócona plecami, ubrana w 
długą białą suknię, wykonaną jak gdyby z gazy. Odniosłam wrażenie, że kobieta leci, 
ale pionowo, jakby biegła, nie ruszając stopami. Długie włosy sięgały jej do połowy 
pleców, były koloru kasztanowego, trochę faliste, upstrzone pięknymi, naturalnymi, 
białymi kwiatkami podobnymi do bratków.  
 
Razem z nią do przodu posuwały się dwa rzędy ludzi znajdujących się po jej obu 
stronach. Byli oni ubrani w tuniki o pastelowych kolorach – jasnoniebieskie, różowe, 
zielone... Ledwo je dostrzegałam. 
 

background image

  

17

 

Nagle pomyślałam,  że to może być moja mama, jednak kobieta była młoda, a ja 
pamiętałam,  że nigdy nie widziałam swojej matki z tak długimi włosami... Na 
ułamek sekundy kobieta obróciła się i spojrzała na mnie, a ja rozpoznałam moją 
mamę! Niezwykle pięknie się  uśmiechała, ale młodzieńczo, bardzo młodzieńczo. 
Przez cały czas leciała ku potężnemu  światłu, które prawie na pewno płynęło z 
miejsca, gdzie znajduje się tron Boży. 
 
Wizja złagodziła mój ból i poczułam głęboki pokój. Otaczała mnie taka cisza, jak ta, 
którą czasami odczuwam, kiedy ksiądz, kładąc na mnie swoje dłonie, pomaga mi 
doświadczyć tego wyjątkowego stanu nazywanego „odpoczywaniem w Duchu”. 
 
Muszę wyznać,  że podczas mszy świętej za zmarłą, odprawianej przy ciele mojej 
mamy [w jej sypialni], kiedy ksiądz wypowiadał słowa: „Niech aniołowie zawiodą 
cię do raju, a gdy tam przybędziesz, niech przyjmą cię męczennicy i wprowadzą cię 
do krainy życia wiecznego...”, Jezus przemówił do mnie: 
 
„To jest to, co widziałaś..” – powiedział. 
 
Krzyknęłam ze szczęścia, będąc wdzięczną Panu za każde z Jego delikatnych 
dotknięć w tych chwilach jakże wielkiego bólu. Dziękuję Ci, Panie, ponieważ 
zadbałeś o każdy szczegół, aby okazać Twoją nieskończoną miłość do mnie! 
 
 

B

ÓL I MIŁOSIERDZIE 

 
czerwca Pan powiedział do mnie: 
 

„Złoto próbuje się w rozpalonym tyglu. Wszystko, co teraz przeżywacie, 

potrzebne jest do wzrostu... Bardzo cię kocham. Uwierz mi i mocniej Mnie kochaj. 

Nawet jeśli myślisz,  że niezdolna jesteś kochać jeszcze bardziej, nie przestawaj 
wytężać  swoich sił w tym celu, ponieważ miłość jest jak gumowy pojemnik, który 

zwiększa swoją objętość, z tą jedynie różnicą, że ten pojemnik nigdy nie pęka, a jest 

udoskonalany, aż stanie się materiałem szlachetnym.” 
 
Później Pan mówił dalej: 
 

„Moim pragnieniem jest, aby każda dusza była święta, aby mogła przyjść do Mnie 

w chwili swojej śmierci i pozostać w Królestwie, które przed wiecznością 
przygotował na to Ojciec. Pragnę, jednak, oczyszczać tę duszę jeszcze na ziemi tak, 

aby, w stopniu w jakim jest to możliwe, dusza nie musiała być obmywana z czegoś, 

z czego miała być oczyszczona za życia. To dlatego, kiedy osoba jest nastawiona 
przyjaźnie, pragnie Mnie znać, kochać i głosić innym oraz kiedy pragnie być 

oczyszczona na ziemi, Ja wykonuję wtedy pracę garncarza i kształtuję  tę glinę, 

czasem dodając trochę więcej wody, aby udoskonalić masę, czasem ściskając i 

uderzając w nią, aby ją wygładzić, a kiedy jest gotowa, piekę  ją w rozżarzonym 
piecu cnót, aby była gładka w dotyku, lśniąca oraz godna przedstawienia i 

ofiarowania Królowi.” 

background image

  

18

 

 
Chociaż byłam pewna, że widziałam podróż mojej matki do tronu Pana, 
zastanawiałam się, czy jej dusza nie musiała przez jakiś czas odbyć pokuty w 
czyśćcu... Wtedy Pan mi powiedział: 
 

„Dlaczego pozwalasz diabłu zasiewać w twoim umyśle zwątpienie? Ufaj i módl 

się... Nikt z was nie zrozumie, dopóki nie znajdzie się po tej stronie, ale nawet jeżeli 
jesteście prawie pewni (gdyż wyjawiłem to niektórym duszom), że wasi zmarli już 

cieszą się rajem, nie ustawajcie w modlitwie za nich, gdyż w ten sposób uzupełnicie 

to, czego im brakowało lub powiększycie to, co miały w swoich dłoniach dusze 

innych bliskich wam osób, kiedy stanęły przede Mną. 
 

„Kiedy mówiłem << Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni 

jesteście...>>, mówiłem to również do ciebie. Wiele rzeczy, które dopuszczam lub 
zsyłam, uznajecie często za niemądre lub niesprawiedliwe. Wiara musi nauczyć 

wszystkich was, że Ja zawsze planuję tak, aby było dobrze. Pamiętaj,  że dusza, 

która w obliczu przeciwności zachowuje swój pokój i wiarę, ma prawo oczekiwać 

Mojej miłości i korzyści z niej płynących.” 
 
Szczególnym darem od Pana było dla nas to, że odwiedził nas nasz duszpasterz na 
świat -  wspaniały przyjaciel i niezwykle namaszczony przez Pana ksiądz, który 
wraz z moim kierownikiem duchowym odprawił mszę o  uzdrowienie i łaskę 
przebaczenia. Podczas mszy  świętej poczuliśmy żywą obecność Jezusa w miłości i 
miłosierdziu dla tej części Jego cierpiącego ludu.  
 
Moja rodzina wraz z parą małżeńską, którą bardzo kochamy i której zawsze 
pozostaniemy wdzięczni, uczestniczyła w tej Eucharystii. Jak wiele musi być 
uzdrowione w duszy każdego człowieka! Z wdzięcznością mogliśmy doświadczyć 
tego sami. 
 
 

R

OZDZIAŁ

 VI 

 

S

POWIEDŹ,

 

ŚMIERĆ I

 

PRZEMIANA 

 
ewnego poranka, w 

 

dziesięć dni od śmierci mojej ukochanej mamy, kiedy w 

swoim pokoju właśnie kończyłam moje pierwsze modlitwy na ten dzień, Pan 

poprosił, abym pozostała tam jeszcze przez parę chwil. Nagle, tak jak w filmie, przed 
moimi oczami ukazała się scena śmierci mojej mamy. 
 
Dlatego też muszę powrócić do swojej relacji i powtórzyć niektóre rzeczy, o których 
już opowiadałam. Umożliwi to wam lepsze zrozumienie wszystkiego, co wydarzyło 
się tego dnia, a co Pan pozwolił mi w pełni zobaczyć, jednak już po śmierci mamy, w 
wizji, którą wam właśnie przekażę. 
 

background image

  

19

 

Wracam więc do dnia, w którym umierała moja mama; dokładnie tak, jak widziałam 
to w swojej wizji. 
 
Była w swoim łóżku. Właśnie położyliśmy ją na prawym boku, a ja wycierałam 
krew, która leciała z jej nosa. Mama patrzyła gdzieś ponad mną, w kierunku okna. 
Ścisnęła moją dłoń i powiedziała: „Chcę być z tobą.” 
 
„Mamusiu kochana, boisz się?” - zapytałam trochę zmartwiona. 
 
„Nie, nie boje się, ale chcę być z tobą”. 
 
Wtedy zobaczyłam ludzi, którzy podeszli tuż za mnie i za mamę, z jej prawej strony. 
Rozpoznałam w nich św. Józefa, św. Antoniego z Padwy, św. Różę z Limy, św. 
Dominika Guzmana i św. Sylwestra. Stali za głową mamy, obok „Leopolda” – tak się 
nazywał jej Anioł Stróż, bardzo przystojny młodzieniec. Wyglądał, jakby się modlił 
na kolanach, swymi dłońmi głaszcząc jednocześnie głowę mamy. 
 
Byli tam również inni mężczyźni i kobiety, młodzi i starzy, około czterdziestu ludzi, 
wszyscy pogrążeni w modlitwie. Ubrany w białą albę  młody mężczyzna niósł w 
swoich dłoniach złotą misę. Czasem wkładał do niej rękę i wydobywał dym, który 
unosił się jak z kadzidła. 
 
Wydawało się, jakby w ten sposób zabraniał zbliżyć się ciemnym cieniom, które 
widać było w pewnym oddaleniu od sypialni. Bały się podejść bliżej. 
 
Młody mężczyzna ruszał ustami, jakby się modlił. Przełożył małą misę do drugiej 
ręki i powtórzył nią tę samą czynność, wyrzucając w powietrze z misy dym. Chodził 
wokół ludzi, którzy stojąc za nami, otaczali łóżko mamy. Byłam zadziwiona 
widokiem tylu osób. Wtedy Jezus przemówił do mnie tymi słowami: 
 

„To są jej święci patronowie i dusze, którym swymi modlitwami i cierpieniami 
pomogła osiągnąć zbawienie. Choć ich nie znała, one przybyły, aby towarzyszyć jej 

w tej podróży.” 

 
Kiedy położyliśmy mamę na drugi bok, żeby ją przebrać w inne ubrania, ona, 
patrząc w przestrzeń nad moim ramieniem, powiedziała: „Już czas, żebym z nimi 
poszła”. 
 
Powiedzieliśmy jej, żeby się uspokoiła. Zaśpiewaliśmy jej psalm, a ona powtarzała za 
nami. Otworzyła oczy prawie w zdumieniu, jakby rozmyślała nad czymś, czego nie 
mogła wyrazić i powiedziała: „Zapalcie światło!” Zrobiliśmy to, rozumiejąc jednak, 
że nie widziała już tego, co działo się na ziemi, lecz to, co było poza tym światem. 
Mama  ścisnęła wtedy moją  rękę i powiedziała: „Święty Boże, teraz!... Święty 
Boże...teraz!” Wydawało się, jakby chciała mnie skłonić do modlitwy, do 
powtarzania słów krótkiej modlitwy: Święty Boże,  Święty Mocny, Święty 
Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem.” 
 

background image

  

20

 

Mama powtarzała wielokrotnie tekst modlitwy, nalegając jednocześnie: 
 
„Muszę  iść.” Poruszyła stopami, jakby chciała na nich odejść i wykrzyknęła: „Nie 
zatrzymujcie mnie”... I jeszcze raz powtórzyła: „Święty Boże, Święty Mocny, Święty 
Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem!” 
 
Ci z nas, którzy zgromadzili się wokół niej, zaczęli odmawiać koronkę do 
Miłosierdzia Bożego. W tym samym czasie mama powtarzała jednak własne 
modlitwy, nieustanne wykrzykując: „Ojcze, ducha mojego! Teraz!... Teraz!....” Nie 
pamiętała całej modlitwy. Zaczęliśmy mówić: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam 
ducha mojego...”, rozumiejąc,  że to właśnie chciała powiedzieć... Mama zgodnie 
powtarzała nasze słowa. 
 
W wizji, którą otrzymałam, zauważyłam,  że po lewej stronie mamy, za miejscem 
gdzie byliśmy my, zaczęła pojawiać się następna grupa ludzi, a między nimi 
rozpoznałam sylwetkę swego ojca, moją babcię, ciotkę, która za życia mieszkała z 
nami i innych ludzi, których twarzy nie widziałam dokładnie. Byłam oczarowana 
tym widokiem, jednocześnie starałam się jednak skupić swą uwagę na mamie.  
 
Przed nią znajdowało się światło, a ja zobaczyłam, jak  gdyby schodzący z wysokości 
sufitu, zbliżający się chór śpiewających aniołów. Tworzyli oni dwa rzędy 
niebiańskich postaci, które, kiedy do nas dotarły, rozdzieliły się, aby otoczyć pokój. 
Wszystko to było bardzo uroczyste. Wtedy mama, jak gdyby zwracając się do osób, 
które, jestem pewna, przyszły, aby towarzyszyć jej w podróży, powiedziała: 
 
„Poczekajcie, muszę najpierw zobaczyć Najświętszą Dziewicę!” 
 
Mój brat powiedział : „Mamusiu, Pan jest tu. Czeka na ciebie...” Powiedział to, 
ponieważ wcześniej moja matka wspominała,  że widziała Pana. Teraz 
odpowiedziała: „Muszę jeszcze zobaczyć Najświętsza Dziewicę...” 
 
Mama wcześniej wiele razy słyszała,  że Najświętsza Panna przychodziła po dusze, 
które oczekiwały śmierci, modląc się na różańcu. 
 
Daliśmy mojej matce obraz Maryi Wspomożycielki Wiernych, żeby mogła spojrzeć 
na Najświętszą Dziewicę, ponieważ myśleliśmy, że to właśnie chciała zobaczyć. Ona 
jednak patrzyła ponad obrazem. Wydawało się nam, że widzi już tylko to, co dzieje 
się na tamtym, a nie na tym świecie.... Nagle mama powiedziała: „Widzę ją tam; tam 
jest... Zróbcie miejsce Mateńce! Musimy prosić Najświętszą Dziewicę o 
przebaczenie...” 
 

 
C

ZUŁE OBJĘCIA

 M

ATKI 

 
obaczyłam wtedy schodzącą z nieba Najświętszą Dziewicę. Pozostając 
zawieszoną w powietrzu, zatrzymała się przy stopach mojej matki. 

background image

  

21

 

Widziałam, jak wyciągnęła do niej swoje dłonie.  W swej jednej ręce trzymała białą 
suknię. Moja matka wyciągnęła dłoń, jak gdyby chciała coś otrzymać lub czegoś 
dotknąć. Zauważyłam,  że Najświętsza Dziewica ujęła jej dłoń. Mama na mniej niż 
minutę straciła wtedy przytomność, a potem odeszła. 
 
Kiedy poczułam,  że jej głowa, którą trzymałam w swoich dłoniach, stała się 
nieruchoma, pomyślałam,  że wizja się skończy, w tym momencie zobaczyłam 
jednak, jak dusza mojej matki, oddzielając się od ciała, uniosła się. 
 
Zbliżyła się do Najświętszej Dziewicy, która obiema dłońmi podarowała jej wtedy 
białą suknię, przykładając ją do koszuli nocnej mamy, jak gdyby chciała sprawdzić 
rozmiar. Mama natychmiast miała suknię na sobie. Sposób zachowania Najświętszej 
Dziewicy był pełen delikatności. Z uśmiechem objęła Ona mamę, kładąc dłoń na jej 
plecach. Moja matka zrobiła to samo, opierając głowę o ramię Najświętszej Dziewicy 
i obie wzniosły się razem, wraz ze świtą osób, które były obecne przy tej scenie. 
 
Sypialnia stała się prawie pusta. Św. Józef spojrzał na nas, dotknął  dłoni  św. 
Sylwestra,  a ten udzielił nam wszystkim błogosławieństwa. Następnie odwrócił się i 
odszedł, a za nim również św. Józef. 
 
Bardzo uroczyście Jezus powiedział do mnie: 
 

„Opowiedz to światu,  żeby wszyscy ludzie cenili łaskę wypływającą z 

towarzyszenia zmarłym, którzy odchodzą z pomocą nieba. Jego część jest wtedy 
obecna w tym pokoju, dlatego na chwili tej należy skupić całą swoją uwagę. Jest to 

chwila, kiedy miejsce to odwiedza Pan.” 

 
Po zakończeniu wizji, uklękłam i płacząc, dziękowałam Panu za to, że obdarował nas 
tyloma  łaskami i pozwolił mi zobaczyć ten cud. Cud, o którym mogę dziś 
opowiedzieć  światu, aby ludzie rozumieli znaczenie [tych spraw] oraz obowiązek, 
jakim jest pomoc naszym najbliższym umierającym, jak również wszystkim innym 
umierającym, aby mogli oni szczęśliwie rozpocząć swoją podróż do wieczności 
wypełnionej miłością Boga. 
 
 

R

OZDZIAŁ

 VII 

 

P

ILNE ZADANIE: 

P

OMOC UMIERAJĄCYM 

 
iedy parę dni później odmawiałam koronkę do Miłosierdzia Bożego, 
usłyszałam głos Pana, który mówił: 

 

„Przyjrzyj się temu, co zaraz zobaczysz. Nie bój się; trzeba, abyś to zobaczyła.” 
 

background image

  

22

 

W tym momencie otrzymałam wizję sali szpitalnej. Był w niej mężczyzna w wieku 
około 50-65 lat. (Nie mogę lepiej określić jego wieku, ponieważ wyglądał na bardzo 
chorego i był zmizerniały). 
 
Blisko niego znajdowało się kilku ludzi, niektórzy płakali, wszyscy oczekiwali jego 
śmierci... Słychać było rozpaczliwy płacz; ciało mężczyzny wyginało się z bólu. 
Wiedział,  że umiera. Widać było,  że jest zdenerwowany, bo gwałtownie trzęsąc 
ciałem, mówił gniewnie: 
 
„Dlaczego mam umrzeć...! Jak Bóg może pozwolić mi umrzeć...! Zróbcie coś... Nie 
chcę umierać!” 
 
Buntował się przeciw nieuchronności  śmierci. Jego walka, udręka i brak pokoju 
wewnętrznego były widoczne. I patrząc  na  ludzi,  którzy byli  przy  nim,  odnosiłam 
wrażenie, że nie robili niczego, aby przywrócić tej duszy pokój. Nikt się nie modlił. 
 
W korytarzu na zewnątrz sali zobaczyłam niewielki dziedziniec, gdzie jacyś ludzie 
rozmawiali i śmiali się, niektórzy coś pili i palili. Byli kompletnie nieświadomi 
wzniosłego momentu, który przeżywał buntujący się chory człowiek w ich pobliżu. 
Cała ta scena mogła mieć miejsce podczas jakiegokolwiek codziennego spotkania 
towarzyskiego. 
 
Wtedy zobaczyłam zbliżającą się zakonnicę i Pan powiedział do mnie: 
 

„Przysłała ją Moja Matka.” 
 
Dostrzegłam wtedy Najświętszą Dziewicę, która, zamyślona, obserwowała scenę z 
oddali. Jej ręce były złożone do modlitwy, po twarzy ciekły Jej łzy. Przy chorym 
człowieku był anioł o bardzo smutnym spojrzeniu. Jedną  ręką przykrywał swoją 
twarz, drugą dotykał chorego mężczyzny. Anioł wstał i próbował odpędzić dłońmi 
wiele cieni, które zbliżały się do mężczyzny. Ich kształty były zdeformowane, jakby 
miały głowy jeleni, niedźwiedzi i koni. Nie widziałam ich wyraźniej, ponieważ były 
cieniami. 
 
Kiedy zakonnica weszła do pokoju, zbliżyła się do łóżka i wzięła umierającego 
mężczyznę za rękę. Mówiąc coś do niego, próbowała dać mu święty obrazek. 
Mężczyzna podniósł swoją  dłoń na znak odmowy. Zakonnica nalegała, ponownie 
ofiarując mu święty obrazek, jednak umierający mężczyzna, z resztką sił, które w 
nim zostały, oburzony, zatrząsł w jej kierunku dłońmi na znak sprzeciwu. 
Wykrzyknął ze zdenerwowania. Zakonnica opuściła salę bardzo smutna. 
 
Na korytarzu wyjęła swój różaniec i zaczęła się modlić. Ludzie, którzy na nią 
patrzyli, uśmiechali się drwiąco. W najmniejszym stopniu nie rozumieli znaczenia, 
jakie w tej niezwykle delikatnej chwili miały jej modlitwy. Zakonnica zaprosiła ich 
do modlitwy, jednak w ich oczach i wykrzywionych twarzach wyraźnie widać było 
odmowę. 
 

background image

  

23

 

Parę minut później mężczyzna umarł. Widziałam,  że kiedy jego dusza unosiła się, 
wszystkie te cienie skoczyły na niego, każde z nich ciągnęło go i szarpało, jak dzikie 
zwierzęta, wilki, psy, które rozrywały swoja zdobycz. Nagle anioł stanął przed nimi 
i, podnosząc dłoń, rozkazał: 
 
„Koniec! Puśćcie go. Najpierw musi stanąć przed tronem Boga i zostać osądzony!” 
 
Niektórzy ludzie zaczęli płakać nad zmarłym w bardzo rozpaczliwy, wręcz 
histeryczny, sposób. 
 
Zrozumiałam wtedy różnicę, jaka jest, kiedy żegnamy się z duszą pełną pokoju, 
która odchodzi, pokładając nadzieję w Miłosierdziu Boga.  
 
 
 

C

ZĘŚĆ

 D

RUGA 

S

AKRAMENT POJEDNANIA 

 

„Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie 

zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za 
zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością 

na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i 

mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi 
zginęła. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie 

radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z 

dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie 
potrzebują nawrócenia.” 

(Łk 15, 4-7) 

 
 

R

OZDZIAŁ

 VIII 

 

K

TÓRY GŁADZISZ GRZECHY ŚWIATA... 

 

e wtorek 8 lipca pojechaliśmy na wyspę Cozumel, ponieważ zostaliśmy 
zaproszeni, aby przemawiać na tamtejszej konferencji. Pan podyktował mi 
wiadomość dla młodej kobiety. Wiadomość brzmiała: 

 

„Powiedz jej, że długo czekałem na ten moment i oczekuję jej oddania.” 
 
Była to młoda kobieta, która szukała naszego kierownika duchowego, aby odbyć 
spowiedź z całego  życia. Kiedy przekazałam jej wiadomość, rozpłakała się. Pan 
poprosił, żebym jej pomogła. 

background image

  

24

 

Rozmawiałyśmy do przyjścia księdza. Kiedy opuścili razem pokój i zmierzali w 
stronę innego pomieszczenia na spowiedź, niespodziewanie zobaczyłam, że wokół 
niej było bardzo dużo ludzi, może nawet dziesięciu lub dwunastu, którzy próbowali 
wejść razem z nią do pokoju spowiedzi. Byłam zaskoczona tym widokiem, jednak 
wkrótce zrozumiałam, że było to doświadczenie mistyczne i zaczęłam się modlić. 
 
Z jednej strony słychać było jakieś hałaśliwe głosy i muzykę z szokującym rytmem 
bębnów. Jednocześnie słychać było też chór ludzi śpiewających pieśń fatimską oraz 
inny chór, który śpiewał z daleka „Cześć i chwała Bogu Stwórcy, Synowi 
Odkupicielowi i Duchowi Świętemu...!” 
 
Uklękłam i poprosiłam Pana, aby oświecił  tę spowiedź. Nagle usłyszałam krzyki 
wielu ludzi. Natychmiast spojrzałam w kierunku miejsca, skąd wydobywał się 
hałas, a był to balkon pokoju, w którym spowiadała się młoda kobieta. 
 
To, co zobaczyłam, było przerażające: wyjątkowo nieprzyjemne postacie, 
zdeformowane istoty, które wybiegały z krzykiem i rzucały się z balkonu w pustą 
przestrzeń pod nimi. Kiedy w pierwszym impulsie dotarłam do okna, aby zobaczyć 
ich upadek, nikogo już nie dostrzegłam. 
 
Wtedy przyszedł znajomy, który poprosił księdza o wyspowiadanie jej [młodej 
kobiety]. Obydwoje wyraźnie słyszeliśmy hałas  łańcuchów i trącego metalu. 
Wydawało się,  że przez te dźwięki zawalą się  ściany z dachem. Zaczęliśmy się 
modlić, a ja powiedziałam mu, żeby się nie bał, że są to typowe hałasy i ataki diabła, 
ponieważ odebrano mu duszę [którą uważał za swoją]. Znajomy jeszcze przez parę 
minut towarzyszył mi w modlitwie, a później musiał już odejść.  
 
Kilka minut modliłam się sama, nie wiem ile. Nagle jakieś światło zmusiło mnie do 
otwarcia oczu. Uświadomiłam sobie, że ściana, która znajdowała się przede mną i 
oddzielała moje pomieszczenie od pomieszczenia, gdzie odbywała się spowiedź, 
zniknęła.  
 
Widziałam, jak młoda kobieta siedziała podczas spowiedzi, jednak nie przed 
księdzem, a przed samym Jezusem. Nie widziałam księdza; to Jezus zajął Jego 
miejsce. Nasz Pan siedział bokiem do mnie, opierając brodę na dłoniach splecionych 
jak do modlitwy, i słuchał uważnie. 
 
Za młodą kobietą, blisko drzwi do pokoju, stała grupa ludzi. Między nimi 
dostrzegłam ubraną na niebiesko zakonnicę z czarnym welonem. Obok stał 
wyróżniający się z grupy anioł z bardzo dużymi skrzydłami - bardzo majestatyczna 
postać z bardzo dużą włócznią w prawej dłoni, i czujnie rozglądał się na lewo i na 
prawo. Pomyślałam,  że to może być  św. Michał Archanioł lub jeden z dowódców 
zastępów niebieskich. 
 
Z tyłu, po prawej stronie Jezusa i spowiadającej się kobiety, dostrzegłam Dziewicę 
Maryję. Stała Ona ubrana jak Najświętsza Maryja Panna Nieustającej Pomocy, w 

background image

  

25

 

sukni jakby z jedwabiu, koloru perłowego oraz w ciemnożółtym albo karmelowym 
płaszczu z symbolami zazwyczaj kojarzonymi z tym wizerunkiem. 
 
Dwa bardzo wysokie anioły stały i każdy trzymając w dłoni włócznię, badawczo 
obserwowały otoczenie, dokładnie tak jak anioł przy drzwiach. Były czujne i 
uważne, jakby strzegły Najświętszej Panny, która trwała stojąc z dłońmi złożonymi 
do modlitwy i patrzyła ku niebu, a anioły tymczasem wydawały się strzec całego 
miejsca. 
 
Było tam też wiele małych aniołów, które przychodziły i odchodziły, jakby były 
przezroczyste. W pewnym momencie Jezus podniósł  rękę, zatrzymując dłoń w 
pewnej odległości od głowy młodej kobiety. Jego cała ręka była pełna  światła, od 
którego odchodziły złote promienie, okrywając kobietę największą wspaniałością i 
przemieniając ją. Zobaczyłam, jak stopniowo zmieniała się jej twarz, jak gdyby ktoś 
zdejmował z niej maskę… Widziałam, jak wcześniejsza harda twarz zmienia się w 
twarz inną, szlachetniejszą, słodszą i spokojniejszą. 
 
W chwili, kiedy Jezus udzielał rozgrzeszenia, Najświętsza Dziewica uklękła i 
pochyliła głowę, a wszystkie istoty, które były wokół niej, zrobiły tak samo. Jezus 
wstał, zbliżył się do kobiety i dopiero wtedy zobaczyłam księdza siedzącego tam, 
gdzie wcześniej był Jezus. 
 
Pan objął  młodą kobietę i pocałował  ją w policzek. Następnie obrócił się, objął 
księdza i jego również pocałował w policzek. W tej chwili wszystko wypełniło się 
intensywnym  światłem, które, jak gdyby wznosząc się do sufitu, zniknęło w tym 
samym czasie, co moja wizja i znowu patrzyłam na znajdującą się przede mną 
ścianę. 
 
Po zesłaniu na mnie tak wyjątkowego doświadczenia mistycznego, Pan przemówił 
do mnie tymi słowami: 
 

„Gdybyście tylko wiedzieli, jak przemienia się dusza po dobrej spowiedzi, wszyscy 
będący w pobliżu witaliby te duszę na kolanach, ponieważ dzięki mocy łaski 

uświęcającej dusza ta wypełniona jest Duchem Świętym.” 

 
Kiedy młoda kobieta wyszła ze spowiedzi, poczułam prawdziwie pragnienie, aby 
przed nią uklęknąć, jednak zamiast tego objęłam ją z całą swoją miłością, ponieważ 
wiedziałam,  że wcześniej osobę te obejmował Pan. Wyglądała ona inaczej, dużo 
młodziej i bardzo radośnie. Opowiedziałam wszystko mojemu kierownikowi 
duchowemu i oboje modliliśmy się, składając Panu dzięki. 
 
Tej nocy Pan poprosił, abym przygotowała się do zapisania wszystkiego, co wtedy  
widziałam, w publikacji poświęconej sakramentowi miłosierdzia, pojednania. Tą 
publikacją jest niniejszy tekst. 
 
 
 

background image

  

26

 

 
 

R

OZDZIAŁ

 IX 

 

D

ELIKATNA CHWILA POJEDNANIA 

 
wa dni później Pan powiedział,  że będziemy kontynuować nasza pracę i 
nagle znalazłam się w kościele, przed grupą ludzi czekających w kolejce do 

spowiedzi. 
 
Moim oczom ukazało się wiele cieni, postaci o ludzkich ciałach i zwierzęcych 
głowach. Były one w trakcie łapania na lasso pewnego człowieka idącego do 
spowiedzi. Istoty zarzucały i okręcały sznury wokół jego szyi i czoła, jednocześnie 
szepcząc mu coś do ucha. 
 
Nagle jeden z cieni dyskretnie oddzielił się  od  reszty  i  przyjął postać kobiety, 
ubranej i umalowanej w bardzo prowokujący sposób. Przechodziła ona przed 
idącym do konfesjonału mężczyzną, który wtedy rozproszył się i zaczął 
obserwować kobietę. Potworne stworzenia były zadowolone i głośno się  śmiały. 
Anioł, walcząc rękoma, próbował odepchnąć te dzikie bestie. 
 
Inna osoba oczekująca spowiedzi, bardzo cicha i skromna młoda kobieta z małym 
modlitewnikiem w dłoniach, czytała, a następnie oddawała się medytacji. Cienie 
zbliżały się do niej tylko na pewną odległość, jednak nie mogły schwytać jej na lasso. 
Wydawało się, jak pomyślałam, jak gdyby anioł  będący przy niej był silniejszy od 
cieni. 
 
Nadal obserwowałam sytuację, a kiedy młoda kobieta skończyła swoją spowiedź, 
nie była już ubrana tak samo jak poprzednio. Miała na sobie długą suknię koloru 
perłowego, prawie białą, oraz diadem z kwiatów na głowie. Otoczyły ją cztery 
anioły, który szły za nią do ołtarza. Jej twarz była pełna pokoju. Kobieta uklękła, aby 
się pomodlić, zapewne odmówić pokutę, a anioły trwały na modlitwie ze złożonymi 
dłońmi. Wtedy wizja się zakończyła i znowu zobaczyłam meble w swoim domu. 
 
Pan powiedział do mnie: 
 

„Widziałaś właśnie dwie osoby przystępujące do sakramentu pojednania. Jedna z 

nich podeszła do konfesjonału rozproszona i bez wcześniejszego przygotowania. W 

takich okolicznościach wszystko, co robią złe duchy, przybiera na sile. 
 

„Z drugiej strony widziałaś młodą kobietę, która się modliła, przygotowywała do 

spowiedzi i prosiła niebo o pomoc. To dlatego diabeł nie mógł podejść blisko niej, a 

jej anioł stróż mógł jej lepiej bronić, jako że go przywoływała.” 
 
Następnie Pan dodał: 

background image

  

27

 

„Każdy powinien modlić się za tych, którzy idą do spowiedzi, aby mogli oni odbyć 

dobrą spowiedź, ponieważ może ona być ostatnią w ich życiu”. 
 
Pan dał mi zrozumieć,  że wszyscy obecni w kościele ludzie również mogą pomóc 
swoimi modlitwami, wstawiając się za spowiednika i tych, którzy idą do spowiedzi. 
Byłam zaskoczona, że Pan poprosił o modlitwy za księży, ponieważ kilka dni 
wcześniej osobiście widziałam, jak to Jezus przebaczał, a nie ksiądz. 
 
Wtedy Jezus powiedział: 
 

„Oczywiście,  że oni również potrzebują modlitwy. Oni także narażeni są na 

pokusy, rozproszenia, zmęczenie. Pamiętaj, że są ludźmi.” 
 

 

D

AR OFIAROWANY KSIĘŻOM 

 

nocy Pan pouczył mnie o tym, co się dzieje, kiedy ktoś prosi o spowiedź, a 
ksiądz z powodu niedbalstwa lub zlekceważenia, nie udziela jej. Jezus 
powiedział: 

 

„Jeżeli dusza pragnąca się wyspowiadać szuka księdza, za wyjątkiem sytuacji, 

gdzie występuje wielka przeszkoda, ma on obowiązek wysłuchać spowiedzi 
wiernego. Jest tak dlatego, że jeżeli grzesznik umrze, zostanie natychmiast wzięty 

do nieba na mocy skruchy i pragnienia, aby się oczyścić. Ja sam go rozgrzeszę. 

 

„Jednak ksiądz, który dla wygody lub z niedbalstwa odmówił spowiedzi 
grzesznikowi, bez uzasadnionego powodu przed Panem, będzie musiał odpowiadać 

przed Bożą sprawiedliwością. Będzie musiał wyznać bardzo poważne winy, tak 

jakby to on był odpowiedzialny za grzechy, których wysłuchania i przebaczenia 

odmówił, chyba że wcześniej wyznał i naprawił swoją winę. 
 

„Ksiądz otrzymał dar, który nie został nadany nawet Mojej Matce. Kapłan jest ze 

Mną zjednoczony i pracuje we Mnie. Dlatego też zasługuje na szacunek osoby 
pragnącej  przystąpić do sakramentu pojednania, szacunek wyrażający się w 

traktowaniu księdza, w ubiorze oraz w sposobie, w jaki się przyjmuje jego rady 

oraz zadaną pokutę. 

 
„To dlatego proszę o modlitwę za księży, aby wierni swemu powołaniu oraz łasce, 

która została na nich nałożona przeze Mnie samego (in persona Christi), udzielali 

duszom przebaczenia i miłosierdzia. 
 

„Pamiętaj, Moja córko, że na ziemi wszystko ma wartość względną. Niektóre 

rzeczy mogą mieć dużą wartość materialną, a jeśli jakaś osoba je straci, popada w 

finansową ruinę... ale to jest wszystko. Można próbować odzyskać całą lub część 
straty. Jednak, jeśli straci się duszę, nic już nie będzie w stanie uratować jej od 

ognia wiecznego”. 
 

background image

  

28

 

 

K

RÓTKA REFLEKSJA NA ZAKOŃCZENIE 

 

Bracia i Siostry, którzy dotarliście do tego miejsca mojego świadectwa, czy 
zapytaliście siebie: jak dawno temu odbyłem dobrą i sumienną spowiedź? 
 
Gdyby Pan powołał was do siebie w tej chwili, czy myślicie,  że zostalibyście 
zbawieni? Czy poświęcaliście się sprawom Bożym z zaangażowaniem? Czy też 
byliście tylko wygodnymi, okresowymi Chrześcijanami, uczęszczającym na 
niedzielną mszę świętą bardziej z przyzwyczajenia i dla zachowania pozorów niż z 
autentycznego zapału? Czy kiedyś zapytaliście siebie, ile dusz pomogłem zbawić? 
Czy zawsze uważaliście, aby przyjąć Eucharystię świętą będąc w łasce Boga, czy też 
może jesteście jednymi z tych, którzy sądzą,  że powinno się spowiadać jedynie 
przed Bogiem, a nie przed księdzem? 
 
W czasie, kiedy będziecie czytali te słowa, będzie ktoś, kto ofiaruje za was modlitwę 
po to, abyście w momencie swej śmierci, która jest nieunikniona, nie byli 
pozbawieni pomocy płynącej z sakramentów. Dzięki temu, wasze odejście z tego 
świata zostanie uczczone w niebie i na ziemi, a wy sami nie doświadczycie strachu, 
tylko miłość i radość! 
 
Otwórzcie drzwi swego serca na łaskę i przebaczenie, których wszyscy 
potrzebujemy! Proście Najświętszą Maryję Pannę o pomoc, abyście od dziś już 
zawsze żyli podporządkowani woli Ojca! 
 
W miłosiernej miłości Jezusa, pragnę tego dla Was,  
 

Catalina 

 

Świecka Misjonarka Eucharystycznego Serca Jezusa 

18 lipiec 2003 

Święto Najdroższej Krwi Chrystusa 

 
 
 
 

O

D WYDAWCÓW 

 

Książka niniejsza jest własnością prywatną, jednakże 
zezwala się na jej kopiowanie, pod warunkiem zachowania 
formy graficznej, okładki oraz całości niezmienionego tekstu 
wraz z zawartymi treściami. 
 
 
 
 

background image

  

29

 

 
mierć nie stanowi kresu życia. Jest ona raczej „narodzinami do życia 
wiecznego”. Człowiek jednak przeciwstawia się jej, buntuje, a w niektórych 
wypadkach nawet ją odrzuca, ukazując w ten sposób niewystarczające 

przygotowanie na to, aby sprostać jej następstwom kierującymi los jego duszy do 
życia wiecznego blisko Boga lub też do ostatecznego oddzielenia od Niego. 
 
Perspektywa ta wpisana jest w egzystencję każdego człowieka od jego poczęcia, 
niezależnie od tego, czy jest on wierzący, czy też nie... Wszyscy musimy stawić czoła 
śmierci, po której naszemu losowi nie będzie już końca. 
 
Poczynając od historii pewnych wydarzeń z życia autorki, książka ta próbuje 
przekazać całej ludzkości nową perspektywę postrzegania tej „nieuchronnej 
podróży”. Z punktu widzenia wiary, jest to prawdziwa pomoc w odnalezieniu w 
Bogu pokoju, który ma moc przywracania nadziei.  
 
Na końcu drogi, nasza bliskość do Boga, lub też oddalenie od Niego, zaznaczy 
prawdziwy sukces lub porażkę, nieodwołalność oraz istotne znaczenie naszego 
życia. 
 

 

 
 

Apostolat Nowej Ewangelizacji 

 

w języku hiszpańskim: www.a-n-e.net - www.jesucristovlvo.org 

 

ane@a-n-e.net 

 

w języku angielskim: www.apostolate.org 

 

  

 

Calle 1H No.104 esquina 20 

Col. México Norte, C.P. 97128 

Tel: (52) (999) 944-05-40 Fax: (52) (999) 948-17-77 

Mérida, Yucatán, México