background image

 

 

 

 

 

 

Przemysław Jackowski 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Za Chrystusa Króla 

(Prześladowania Kościoła w Meksyku 1825—1938) 

background image

 

SPIS TREŚCI 

PRZEŚLADOWANIA KOŚCIOŁA W MEKSYKU 1825—1938......................................................... 3 

HISZPAOSKIE SŁOOCE ................................................................................................................................ 3 

CZARNE CHMURY GROMADZĄ SIĘ ............................................................................................................ 4 

NAWAŁNICA .............................................................................................................................................. 5 

CISZA PRZED BURZĄ .................................................................................................................................. 7 

BURZA ........................................................................................................................................................ 8 

¡VIVA CRISTO REY! ..................................................................................................................................... 9 

O. MICHAŁ PRO ..................................................................................................................... 10 

POWOŁANIE ZAKONNE ............................................................................................................................ 10 

WIR PRACY APOSTOLSKIEJ....................................................................................................................... 11 

MĘCZEOSTWO ......................................................................................................................................... 13 

KLĘSKA CRISTEROS ................................................................................................................ 15 

DLACZEGO CRISTIADA UPADŁA, SKORO POWSTAOCY ZWYCIĘŻALI? ...................................................... 15 

PRZYPISY: ............................................................................................................................. 16 

KRÓLUJ NAM CHRYSTE

 

*** 

1

Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie, 

To nasze rycerskie hasło, 

Ono nas zawsze prowadzid będzie, 2x 

I świecid jak słooce jasno. 

 

2. Naprzód przebojem młodzi rycerze, 

Do walki z grzechem swej duszy, 

Wodzem nam Jezus w Hostii ukryty, 2x 

Z Nim w bój nasz zastęp wyruszy. 

 

3. Pójdziemy naprzód, naprzód radośnie 

Podnosząc w górę swe czoła; 

Przed nami życie rozkwita w wiośnie; 2x 

Odważnie, bo Jezus woła. 

 

4. Odważni, ufni w przyszłośd my spójrzmy.  

Przecież nie jesteśmy sami.  

Szataoskiej złości nic się nie bójmy, 2x 

Bo Jezus wszechmocny z nami.  

 

5. Zapalmy młodych życia przykładem 

Do wiernej służby Królowi 

Niech idą śmiało za naszym przykładem, 2x 

W walce wydanej grzechowi. 

 

background image

 

PRZEŚLADOWANIA KOŚCIOŁA W MEKSYKU 1825—1938  

Biedny Meksyk: tak daleko od Boga, tak blisko Stanów Zjednoczonych! (przysłowie 
meksykaoskie)  

Meksyk  początku  XX  wieku  był  krajem  ogromnych  kontrastów;  można  tam  było 
spotkad  zarówno  żarliwą  wiarę  tłumów  pielgrzymujących  na  kolanach  do 
sanktuarium Matki Boskiej w Guadalupe – oraz niespotykany gdzie indziej (może z 
wyjątkiem  Hiszpanii)  krwawy  antyklerykalizm;  bose  Indianki,  zapalające  świece 
przed  posągami  Najświętszej  Dziewicy  –  oraz  ubranych  w  czerwone  koszule 
rewolucjonistów,  którzy  z  okrzykiem  „Niech  żyje  diabeł!”  niszczyli  katolickie 
świątynie.  

Coś  z  tej  ambiwalencji  przetrwało  do  naszych  czasów:  z  jednej  strony  jeszcze  do 
niedawna były w mocy przepisy antykatolickiej konstytucji z 1917 r.; z drugiej – 30 
lipca br., podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Meksyku, prezydent Wincenty Fox 
zaskoczył wszystkich, uroczyście całując pierścieo papieski.  

HISZPAŃSKIE SŁOŃCE  

Nowoczesna  historia  Meksyku  rozpoczęła  się  w  1521  r.,  kiedy  Ferdynand  Cortez 
podbił  kraj  i  zaprowadził  rządy  w  imieniu  króla  Hiszpanii.  W  dziesięd  lat  później 
„podbite”  zostały  dusze  Meksykanów,  a  za  nimi  również  innych  mieszkaoców 
Ameryki  Łacioskiej  –  w  1531  r.  miało  bowiem  miejsce  objawienie  N.M.Panny  w 
Guadalupe.  

Od  tamtego  czasu  Kościół  katolicki  położył  nieocenione  zasługi  w  rozwoju  kraju 
(jak  i  całego  kontynentu),  łagodząc  twardą  władzę  hiszpaoskich  gubernatorów, 
przyczyniając się do rozwoju przemysłu, handlu i szkolnictwa.  

Dośd  wspomnied,  że  już  na  sto  lat  przed  założeniem  słynnego  uniwersytetu 
harvardzkiego  w  stołecznym  uniwersytecie  Meksyku  odbywały  się  już  wykłady  z 
prawa,  filozofii,  medycyny  i  nauk  przyrodniczych;  z  kolei  pierwsza  drukarnia 
powstała  tam  w  1544  r.,  gdyż  książki  sprowadzane  z  Europy  nie  były  w  stanie 
zaspokoid popytu na słowo drukowane (J. S. Kopczewski w książeczce 500 zagadek 
dla miłośników książek podaje natomiast, iż miało to miejsce w roku 1539, oraz że 
pierwsze  książki  na  kontynencie  amerykaoskim  były  drukowane  czcionkami  z 
drukarni  Stanisława  Polaka  *znanego  jako  Stanislaus  Polonus+,  słynnego  w 
średniowiecznej  Europie  drukarza;  drukarnię  w  Meksyku  założył  jego  wspólnik  i 
spadkobierca, Jakub Cromberger – przyp. P. J.).  

background image

 

CZARNE CHMURY GROMADZĄ SIĘ  

Sytuacja  zaczęła  się  psud  pod  koniec  XVIII  w.,  na  co  z  pewnością  miało  pewien 
wpływ  usunięcie  z  Meksyku  jezuitów  (1767),  rewolucja  we  Francji  (1789)  oraz 
zdetronizowanie  przez  Napoleona  króla  Hiszpanii  (1808).  Bogate  mieszczaostwo 
kreolskie zapragnęło uwolnid się spod dominacji Hiszpanów.  

Pierwszy  bunt  miał  miejsce  w  1810  r.,  a  na  jego  czele  stanął  ksiądz  Hidalgo  y 
Costilla,  proboszcz  z  Grito  de  Dolores,  biorąc  jeszcze  za  godło  wizerunek 
N.M.Panny z Guadalupe. Powstanie to, podobnie jak i następne w 1815 r., zostało 
jednak stłumione. Mimo tych niepowodzeo wybuchały kolejne zamieszki – w 1820 
r.  w  porozumieniu  z  indiaoskimi  powstaocami  doszedł  do  władzy  gen.  Augustyn 
Iturbide, który proklamował niepodległośd Meksyku i obwołał się cesarzem.  

Władza  Augustyna  I  trwała  zaledwie  rok;  jego  upadek  stał  się  początkiem  ery 
krwawych zamachów stanu, wojen domowych, powstao i rewolucji. Cesarz cztery 
lata  później  został  rozstrzelany  podczas  próby  restauracji  monarchii,  w 
międzyczasie  zdołał  jednak  poczynid  obietnice  wolności  religijnych;  zostały  one 
włączone do konstytucji, kiedy w 1825 r. Meksyk ogłoszono republiką.  

Kościół  czynił  próby  utworzenia  silnego  obozu  katolickiego,  który  byłby  w  stanie 
przeciwstawid się liberalnym zmianom, jednak po ogłoszeniu republiki uchwalono 
wygnanie z kraju wszystkich Hiszpanów, w związku z czym wielu księży i biskupów 
musiało opuścid Meksyk.  

„Idee masooskie, przeszczepione przez pierwszego konsula amerykaoskiego, Joela 
Ponsetta,  mogły  się  więc  już  szerzyd  bez  przeszkód,  a  masoni  zaczęli  otwarcie 
nawoływad do walki z Kościołem jako „najniebezpieczniejszym wrogiem paostwa”.  

Tymczasem  na  północy  Meksykowi  wyrastał  groźny  konkurent  –  Stany 
Zjednoczone Ameryki Północnej. Wrogośd USA wobec Meksyku wynikała po części 
z  geopolityki,  po  części  –  z  antykatolickiego  nastawienia  dominujących  w  życiu 
politycznym  Ameryki  Północnej  protestantów  i  wolnomularzy.  W  1836  r., 
wykorzystując  słabośd  władzy  centralnej,  należący  do  Meksyku  Teksas  ogłosił 
niepodległośd. Nie został została ona uznana przez władze paostwowe, ale te nie 
były w stanie zapobiec aneksji Teksasu przez Stany Zjednoczone (1845).  

Wybuchła  wojna;  wojska  amerykaoskie  zajęły  Mexico  City.  Traktat  w  Guadalupe 
(1848)  cedował  na  rzecz  Stanów  prawie  połowę  obszaru  paostwa  –  terytoria 
Teksasu,  Nowego  Meksyku  oraz  północnej  Kalifornii,  (w  której  nb.  do  dzisiaj 
dominują  hiszpaoskojęzyczne  nazwy  miast  –  vide  np.  Los  Angeles  czy  San 
Francisco). O roli, jaką USA odegrały w klęsce cristiady, będzie jeszcze mowa.  

background image

 

W 1857 r. wybuchła kolejna wojna na skutek ogłoszenia przez nowego prezydenta, 
Benito  Juareza,  osławionych  „praw  reformy”,  które  zabraniały  wyznawad  religię 
katolicką, konfiskowały dobra klasztorne i wprowadzały śluby cywilne. Krótki okres 
panowania  cesarza  Maksymiliana  Habsburga  (1864–1867)  tylko  na  krótko 
poprawił położenie katolików.  

Po  rozstrzelaniu  cesarza  do  władzy  powrócił  Juarez  i  na  nowo  rozpoczął  walkę  z 
Kościołem. Jeden z jego  następców, Sebastian Lerdo de Tejada, zdołał  go jeszcze 
prześcignąd w nienawiści do religii katolickiej: zniósł święta kościelne, zlikwidował 
klasztory  i  szkoły  zakonne,  zakazał  noszenia  szat  kościelnych.  Zakonników,  który 
powrócili za czasów Maksymiliana, ponownie wygnano.  

Pewne  uspokojenie  nastąpiło  w  1877  r.,  kiedy  prezydentem  Meksyku  został 
Porfirio Diaz. Jego rządy, zwane Porfiriato, były przez katolików wspominane dośd 
dobrze,  jako  że  dyktator  okazał  się  doskonałym  organizatorem  i  zdołał 
przeprowadzid  szereg  bardzo  korzystnych  dla  kraju  reform.  Jego  stosunek  do 
Kościoła  był  w  miarę  życzliwy,  bo  chociaż  nie  zniósł  praw  wprowadzonych  przez 
Juareza,  to  jednak  egzekwował  je  w  sposób  umiarkowany,  dając  w  ten  sposób 
Kościołowi pewną swobodę działania.  

De  iure  katolicy  nie  posiadali  więc  swobód,  ale  posiadali  je  de  facto:  pomimo 
zakazu do kraju mogli powrócid zakonnicy, szkolnictwo katolickie rozwijało się na 
równi  z  paostwowym,  Kościół  odzyskał  seminaria,  a  zakony  mogły  otwierad 
szpitale  i  szkoły.  Pomimo  tych  niewątpliwych  pozytywów  prezydentury  Diaza, 
Meksykiem nadal rządziła masoneria.  

NAWAŁNICA  

W 1910 r. wybuchła rewolta przeciwko Diazowi, która wkrótce przemieniła się w 
walkę wszystkich przeciwko wszystkim (sam Diaz podał się do dymisji i wyjechał do 
Francji, gdzie zmarł w 1915 r.). Władza szybko przechodziła z rąk do rąk, a od 1913 
roku rozpoczęła się formalna wojna domowa (liczba jej ofiar szacowana jest na od 
pół do dwóch milionów). W tym czasie na widownię wstąpił bowiem Venustiano 
Carranza, gubernator Coahuili, z zawodu adwokat.  

Popierany  przez  prezydenta  USA  Wilsona,  w  sojuszu  z  notorycznym  kryminalistą 
Pancho Villą jak tornado ruszył z północy na stolicę, znacząc ślady swego pochodu 
krwią  pomordowanych  ofiar  i  dymiącymi  zgliszczami  osiedli. Przekonany,  że  jego 
głównego  konkurenta  do  władzy,  Vichiriano  de  la  Huertę,  popierają  katolicy, 
postanowił krwawo się z nimi rozprawid. 20 sierpnia opanował stolicę i ogłosił się 
prezydentem.  

background image

 

Rozpoczął  się  okres  najgorszych  prześladowao 

(...)  szczególnie  przeciwko 

duchowieostwu.  W odpowiedzi  na  gwałty  brutalnych  zwycięzców,  biskupi  wydali 
16  lipca  list  zbiorowy,  by  zaprotestowad  przeciw  niesłychanym  nadużyciom. 
Wystąpienie to posłużyło samozwaoczym despotom za nowy pretekst: biskupi są 
wrogami i burzycielami porządku publicznego. 

 

Z  tym  większą  więc  zajadłością  wykonywano  program  antyreligijny,  którego 
świętokradzki  cynizm  i  bezczelnośd  urągały  wszelkiemu,  boskiemu  czy  ludzkiemu 
prawu.  Żołnierze  plądrowali  po  kościołach,  urządzali  w  nich  zabawy  taneczne, 
rozsypywali  po  posadzce  komunikanty.  Niekiedy  strzelali  do  krucyfiksów, 
tabernakulów,  raz  nawet  do  monstrancji  podczas  wystawienia  Najświętszego 
Sakramentu. Sam Villa chełpił się później, że własnoręcznie przygwoździł pewnego 
kapłana do trumny, w której umarł śmiercią głodową.  

Mury miejskie pokrywały się dzieo w dzieo dekretami. Przeważna ich częśd tyczyła 
się duchownych. Zmuszono ich zamknąd szkoły katolickie. Trzydziestu nieuległych 
kapłanów  wtrącono  do  więzienia.  Zakonników  wygnano.  Dzienniki  katolickie 
zniesiono. Kościół św. Brygidy zamieniono w stajnię

1

.  

Wiktor  Messori  w  Czarnych  kartach  Kościoła  cytuje  Feliksa  Zubillagę:  W  latach 
1914  i  1915  biskupi  albo  zostali  aresztowani,  albo  wygnani;  wszyscy  kapłani 
uwięzieni,  siostry  zakonne  usunięte  z  klasztorów,  szkoły  kościelne  zamknięte,  a 
dobra  kościelne  skonfiskowane.  Konstytucja  z  1917  roku  zalegalizowała  i  jeszcze 
bardziej zradykalizowała atak na Kościół.  

Sojusz  Carranzy  z  Villą  nie  trwał  długo  i  rozpadł  się  we  wrześniu  1914  r.,  jednak 
prezydent  znalazł  sojusznika  w  generale  Alwarze  Obregonie,  który  najpierw 
rozprawił się z Zapatą, buntownikiem na południu kraju, a następnie – na północy 
– z Villą. W ten sposób Carranza, z wydatną pomocą prezydenta Wilsona (liczoną 
w  dziesiątkach  tysięcy  karabinów  i  milionach  sztuk  amunicji),  zdołał  umocnid 
władzę, którą 19 października 1915 r. oficjalnie uznały Stany Zjednoczone.  

Rok później rządził już niepodzielnie i mógł sobie pozwolid na rozpisanie wyborów, 
które  oczywiście  wygrał...  Kolejny  rok  (1917)  przyniósł  osławioną,  otwarcie 
antykatolicką konstytucję, uchwaloną przez parlament w Queretaro 5 lutego. Oto 
jej fragmenty: „Cudzoziemcy nic nie mogą posiadad w Meksyku”. „Śluby zakonne 
są  wzbronione”  (art.  3)  „Dobra  kościelna  i  kościoły  są  własnością  paostwa”  (art. 
27)  „Rząd  federalny  zastrzega  sobie  egzekutywę  praw  religijnych.  On  również 
oznacza  liczbę  duchownych.  Kapłani  zagraniczni  nie  mają  prawa  wykonywad 
swego urzędu. Księża natomiast meksykaoscy nie mają praw cywilnych. Zabrania 
się bezwzględnie krytykowad konstytucję” (art. 130).  

background image

 

Prawa  te  szybko  weszły  w  życie.  Wygnano  kilkunastu  arcybiskupów  i  biskupów, 
setki  kapłanów  i  zakonników;  dwa  tysiące  szkół  katolickich  zostało  zamkniętych. 
Sytuacja taka trwała... dwa lata.  

CISZA PRZED BURZĄ  

Na  początku  1919  r.  Carranza  niespodziewanie  zmienił  postępowanie.  Katolicy 
odzyskali  nadzieję  na  lepszą  przyszłośd;  biskupi  jeden  po  drugim  wracali  z 
wygnania  i  wiele  wskazywało  na  to,  że  zostaną  przywrócone  swobody  religijne. 
Sam  Carranza  przyznawał,  że  paragrafy  konstytucji,  odnoszące  się  do  religii, 
przebrały miarę.  

Stało  się  to  przyczyną  jego  upadku,  bowiem  gen.  Obregon,  nienawidzący 
katolików,  porozumiał  się  z  dawnym  gubernatorem  stanu  Sonora,  Plutarchem 
Callesem,  i  wypowiedział  walkę  Carranzy.  Prezydent,  wplątany  w  walkę  uliczną, 
zginął razem ze swym synem podczas próby ucieczki do Veracruz.  

Władzę objął Obregon, jednak i on nie egzekwował ściśle postanowieo konstytucji, 
będąc raczej pragmatykiem niż doktrynerem. Za jego rządów do bujnego rozkwitu 
doszła  Akcja  Katolickiej  Młodzieży  Meksykaoskiej  (ACJM);  tysiące  dzieci  należały 
do  Krucjaty  Eucharystycznej.  A  jednak  nadzieje  na  osiągnięcie  trwałego  pokoju 
szybko  się  rozwiały  –  cztery  lata  później  w  kolejnych  wyborach  prezydenckich 
władzę  zdobył  współpracownik  Obregona,  „osobisty  wróg  Pana  Boga”

2

,  mason 

wysokiego stopnia – Plutarch Eliasz Calles

3

.  

Wybrany na urząd 1 grudnia 1924 r., rozpoczął – tuż po elekcji – prawdziwą wojnę 
z  Kościołem,  zdecydowany  zniszczyd  katolicyzm  w  swoim  kraju.  Zaczął,  wzorem 
rewolucji  1789  roku,  od  próby  stworzenia  religii  narodowej;  kiedy  te  plany 
zawiodły,  polecił  wcielid  w  życie  wszystkie  antykatolickie  artykuły  konstytucji,  do 
których dodał nowe przepisy. W jednym z przemówieo oznajmił, że „jak pochodnia 
oświeci najbardziej zacofane zakątki gór meksykaoskich”. Oświecanie rozpoczął od 
zamknięcia  szkół  katolickich

4

,  wyrzucenia  z  kraju  wszystkich  zagranicznych 

kapłanów  oraz  zmuszenia  meksykaoskich  księży  do  uznania  konstytucji  z  1917  r. 
Kiedy  przeciwko  tym  gwałtom  zaprotestował  arcybiskup  Mexico  City,  został 
pozwany przed sąd jako „zdrajca narodu”.  

Katolicy  nie  pozostawali  bezczynni,  prowadzili  jednak  walkę  środkami 
pokojowymi,  m.in.  poprzez  petycje  do  prezydenta  (jedną  z  nich  podpisało  2  mln 
obywateli!).  W  marcu  1926  r.  papież  Pius  XI  wystosował  list  do  biskupów 
meksykaoskich, w którym podnosił ich na duchu i pochwalał ich protest przeciwko 
bezbożnej konstytucji z 1917 r., polecał jednak nadal unikad otwartej konfrontacji. 

background image

 

W miesiąc później biskupi wydali list pasterski, w którym komentowali myśli Piusa 
XI  oraz  żądali  reformy  prawa.  Odpowiedź  Callesa  była  zdecydowana:  14  czerwca 
wydał złożony z 33 artykułów dekret, zwany nieoficjalnie „ustawą Callesa”, która 
odbierała Kościołowi resztki swobód:  

  Art. 3: We wszystkich szkołach publicznych i prywatnych nauczanie religijne 

jest zakazane.  

  Art. 6: Wszelkie zakłady zakonów religijnych są zniesione 
  Art.  10:  Wszelka  krytyka  praw  i  władz  przez  duchownych  nawet  na 

zebraniach prywatnych jest zakazana pod surowymi karami.  

  Art. 12: Nauki ukooczone w seminariach nie mają żadnego znaczenia wobec 

Paostwa.  

  Art.  17:  Wszystkie  czynności  religijne  odbywad się  mogą  tylko  we  wnętrzu 

kościołów, które będą pod nadzorem Paostwa.  

  Art. 18: Na zewnątrz kościołów zabrania się nosid stroju duchownego.  
  Art.  21:  Wszystkie  kościoły,  budynki  zakonne,  tak  przytułki,  jak  klasztory, 

ogłasza się za własnośd Paostwa.  

BURZA  

Trzydzieści  trzy  artykuły  przybito  na  drzwiach  wszystkich  świątyo;  nowe  prawo 
miało obowiązywad od 31 lipca. Tymczasem 11 lipca episkopat meksykaoski wydał 
odezwę, ogłaszającą zawieszenie kultu publicznego od 1 sierpnia:  

Warunki  nałożone  przez  *nowe  przepisy+  uniemożliwiają  dalsze  sprawowanie 
wszelkich posług kapłaoskich. Porozumiawszy się więc z Najwyższym Pasterzem i 
otrzymawszy jego przyzwolenie i błogosławieostwo, rozporządzamy, że począwszy 
od 31 lipca aż do odwołania naszego zarządzenia, wszelkie akty, wszelkie czynności 
religijne,  publiczne,  wymagające  uczestnictwa  kapłana,  będą  zawieszone  we 
wszystkich  kościołach  Republiki.  Kościoły  nie  będą  zamknięte,  wierni  będą  mogli 
nadal chodzid do nich na modlitwę. Ale kapłani, którzy je obsługiwali, będą musieli 
z  nich  się  usunąd.  Kościoły  powierzamy  dozorowi  wiernych.  Oni  ustrzegą,  ufamy 
im, z zazdrosną troską, sanktuariów, które odziedziczyli po swych przodkach.  

W  koocu  niech  wstąpi  w  serca  nasze  odwaga  na  wspomnienie  słów 
Chrystusowych,  wyrzeczonych  do  Apostołów,  kiedy  obwieszczał  im  swą  śmierd  i 
bliskie  zmartwychwstanie:  „Oto  wstępujemy  do  Jeruzalem;  tam  spełni  się 
wszystko, co napisali o Synu Człowieczym Prorocy. Wydadzą go poganom, będą się 

background image

 

zeo  naigrawad,  plud  nao  i  ubiczują  go,  zabiją  go,  a  zmartwychwstanie  dnia 
trzeciego”.  

Nie  znaczy  to  jednak,  że  biskupi  chcieli  w  ten  sposób  doprowadzid  do  wybuchu 
powstania;  ceniąc  dobro,  jakim  jest  pokój  publiczny,  zamierzali  doprowadzid  do 
ustąpienia Callesa na drodze bojkotu ekonomicznego. Plan ten miał wszelkie dane 
ku  temu,  aby  się  powieśd,  bowiem  katolicy  masowo  przestali  korzystad  z 
transportu publicznego, uczęszczad do kin, teatrów, kawiarni i restauracji, przestali 
kupowad gazety, wreszcie zaczęli wycofywad oszczędności z banków i przesyład za 
granicę.  Nad  sektorem  paostwowym  w  Meksyku  zawisło  widmo  bankructwa; 
niestety,  w  październiku  akcja  –  wskutek  braku  dostatecznej  solidarności 
społecznej – załamała się.  

Tymczasem władze federalne poczynały sobie coraz bezczelniej, a i katolicy zaczęli 
zachowywad  się  coraz  bardziej  nerwowo.  Dochodziło  do  pierwszych  zbrojnych 
incydentów. Jeden z nich, który wydarzył się 14 sierpnia w Chalchihuites, stał się 
brzemienny  w  skutki.  Żołnierze  federalni  zlikwidowali  miejscowy  oddział  ACJM  i 
rozstrzelali  ks.  Ludwika  Batiza  Sainza

5

,  który  podczas  egzekucji  wzniósł  okrzyk, 

który  niebawem  miał  się  stad  zawołaniem  bojowym  potężnej  armii  katolickich 
powstaoców.  

¡VIVA CRISTO REY!  

Przywódcy  licznych  lokalnych  powstao  porozumieli  się,  co  do  konieczności 
zorganizowanej  walki  zbrojnej  z  bezbożnym  rządem.  Wybuch  powstania 
zaplanowano  na  1  stycznia  1927  r.  Jego  wódz  naczelny,  a  zarazem  szef  ACJM 
Renat  Capistran  Garzo  w  Nowy  Rok  wydał  rezolucję  Do  Narodu,  w  której 
zapowiadał „godzinę zwycięstwa należącą do Boga”. I rzeczywiście  – wkrótce nie 
posiadający 

formalnego 

wykształcenia 

wojskowego 

dowódcy 

cristeros 

(‘chrystusowcy’) zaczęli odnosid znaczące sukcesy w walce z oddziałami federales. 
Nie  na  długo  jednak,  bowiem  oddziały  rządowe  rozpoczęły  stosowanie 
barbarzyoskiej  taktyki  spalonej  ziemi,  słusznie  dostrzegając  oparcie,  jakie 
powstaocy mieli w chłopach. Latem wydawało się, że cristiada upadnie; Capistran 
Garzo podał się do dymisji.  

W  tej  sytuacji  kierująca  powstaniem  Krajowa  Liga  Obrony  Wolności  Religijnej 
(LNDLR) zdecydowała się na... wynajęcie naczelnego wodza. Wybór padł na byłego 
generała  armii  federalnej,  masona  i  ateistę,  ale  dobrego  stratega,  Henryka 
Gorostietę,  któremu  zaproponowano  dwukrotnie  wyższą  pensję  niż  jego  żołd 
oficerski.  Nowy  wódz  energicznie  zabrał  się  do  przekształcenia  nieregularnych 
partyzanckich oddziałów w zdyscyplinowaną armię. Cristeros znów zaczęli odnosid 

background image

10 

 

sukcesy  militarne,  a  sam  Gorostieta,  pod  wpływem  żarliwości  religijnej  swoich 
podkomendnych, nawrócił się na katolicyzm.  

Cristeros  na  kontrolowanych  przez  siebie  terenach  organizowali  własną 
administrację  i  starali  się  przygotowad  podstawy  ustrojowe  przyszłego, 
katolickiego paostwa, które mieli nadzieję założyd. 1 stycznia  1928 r., w  rocznicę 
wybuchu cristiady, ogłosili konstytucję (La Constitucion de los Cristeros), która już 
w  pierwszym  artykule  uznawała  i  składała  wielki  hołd  Bogu-Stwórcy;  ponadto 
określała,  że  przyszły  Meksyk  będzie  paostwem  zdecentralizowanym  i 
odbiurokratyzowanym,  w  którym  najwyższą  władzę  będzie  sprawował  Chrystus 
Król (niewątpliwy wpływ encykliki Piusa XI Quas primas).  

Żarliwośd religijna cristeros zadaje kłam twierdzeniom protestanckich historyków, 
głoszących, że hiszpaoscy misjonarze, zamiast nawracad, wyzyskiwali i mordowali 
Majów  i Azteków.  Jak  pisze  Messori,  najbardziej  heroiczny  opór  stawiali  Indianie 
ze  środkowego  Meksyku,  który  był  właśnie  kolebką  Azteków  oraz  ich  czarnych 
kultów.  Rząd,  kasta  ludzi  „bez  Boga”,  pochodził  regionów  północnych, 
powierzchownie  schrystianizowanych  z  powodu  zlikwidowania  misji  jezuickich  w 
wieku XVIII.  

Przez  następne  półtora  roku  cristeros  zmagali  się,  ze  zmiennym  powodzeniem, 
chod  wciąż  z  dużymi  szansami  na  zwycięstwo,  z wojskami  federalnymi.  Udało  im 
się  wyzwolid  spory  obszar  kraju,  a  inicjatywa  wojskowa  praktycznie  przez 
większośd  czasu  należała  do  ich  armii.  A  jednak,  chociaż  należy  przypuszczad,  że 
wszyscy  polegli  za  Chrystusa  Króla  i  N.M.Pannę  z  Guadalupe  zwyciężyli, 
zasłużywszy na niebieską nagrodę, cristeros jako całośd ostatecznie ponieśli klęskę.  

O. MICHAŁ PRO 

POWOŁANIE ZAKONNE  

Cofnijmy się teraz do okresu Porfiriato. Na północny zachód od stolicy Meksyku, w 
prowincji  Zacatecas  (w  tej  samej  prowincji  znajduje  się  wspomniane 
Chalchihuites),  leży  górnicza  osada  Concepcion  de  Oro.  Tam właśnie,  13 stycznia 
1891  r.,  w  rodzinie  inżyniera  górniczego  przyszedł  na  świat  Michał  Augustyn  Pro 
Juarez,  jako  drugi  z  siedmiorga  dzieci.  Jego  rodzice  byli  głęboko  religijni,  lecz  on 
sam w wieku młodzieoczym nie był specjalnie pobożny; wolał również zapuszczad 
się z ojcem (albo nawet sam) w głąb kopalni niż ślęczed nad książkami. Wieczory 
spędzał na zabawie, zawsze w towarzystwie swych dwóch ukochanych sióstr.  

background image

11 

 

Pewnego  ranka,  kiedy  Michał  Pro  liczył  sobie  19  lat,  obie  siostry  opuściły  dom 
rodzinny,  aby  wstąpid  do  klasztoru.  Było  to  ogromne  zaskoczenie  dla  Michała, 
przed  którym  siostry  ukrywały  swe  powołanie,  a  także  ogromny  cios  dla  jego 
wesołego  trybu  życia.  Rozgniewany  na  jezuitów,  którzy  byli  kierownikami 
duchowymi jego sióstr i których obwiniał o skłonienie ich do wybrania powołania 
zakonnego,  uciekł  z  domu  i  –  jak  się  zdaje  –  poprzysiągł  samym  jezuitom 
śmiertelną nienawiśd...  

Cóż,  najwyraźniej  Pan  Bóg  lubi  tego  rodzaju  paradoksy,  gdyż  niebawem,  pod 
wpływem  matki,  Michał  nie  tylko  powrócił  do  domu,  ale  i  odbył  rekolekcje 
ignacjaoskie, by z kolei pod wpływem rekolekcji... wstąpid 10 sierpnia 1911 r. do 
nowicjatu jezuickiego w El Lano. Jak zawsze pogodny, stał się odtąd dla wszystkich, 
którzy  mieli  go  poznad,  najlepszym  wzorem  pobożności  i  świętości.  Nawet  ci, 
którzy  dobrze  go  znali,  byliby  zdziwieni,  że  ten  tytan  pracy  i  modlitwy  cierpiał 
poważnie na żołądek, a od czasu operacji, którym poddał się później w Belgii, jego 
bóle jeszcze się nasiliły – o. Pro ukrywał je pod maską najlepszego humoru, który, 
zdawało się, nigdy go nie opuszczał.  

W kraju szalał ogieo wojny domowej, kiedy 15 sierpnia 1913 r. Michał Pro składał 
pierwsze  śluby  zakonne.  Rozpoczął  się  okres  czteroletnich  studiów,  przerwany 
jednak  po  upływie  roku  w  następstwie  zagrożenia  seminarium  przez  wojska 
Carranzy. Przez rok seminarzyści przebywali na terenie Kalifornii, potem przełożeni 
polecili  im  popłynąd  do  Hiszpanii,  gdzie  w  1920  r.  Michał  Pro  ukooczył  studia 
filozoficzne.  Po  dwóch  latach  pracy  w  internacie  dla  chłopców  w  Ameryce  Pd., 
kolejnych  dwóch  spędzonych  w  Hiszpanii  i  roku  studiów  w  Belgii  został 
wyświęcony  na  kapłana  31  sierpnia  1925  r.  Niecały  rok  później  powrócił  do 
Meksyku.  

WIR PRACY APOSTOLSKIEJ. 

Od razu po powrocie do kraju o. Pro wpadł – jak pisał – „nieprzerwany ciąg posług 
kapłaoskich, wśród mieszkaoców stolicy”, był to bowiem okres tuż przed wejściem 
w życie „ustawy Callesa”.  

Począwszy od 1 sierpnia o. Pro odprawiał już tylko prywatne Msze św. w domach 
wiernych. Jak sam pisał: Kiedy czynności religijne po kościołach zostały przerwane, 
stworzyłem  organizację,  zwaną  „stacjami  eucharystycznymi”.  Wyznaczyłem  kilka 
miejsc  wiernym,  gdzie  udzielałem  Komunii  św.  każdego  dnia.  W  pierwszy  piątek 
miesiąca liczba rozdanych Komunii św. była większa niż zazwyczaj.  W ostatni np. 
piątek dosięgła ona tysiąca dwustu.  

background image

12 

 

W innym liście określał już dokładnie: Krążąc po domach rozdzielam Komunie św. 
codziennie  od  200  do  300.  To  mi  zabiera  czas  aż  do  godz.  8  rano,  nie  licząc 
spowiedzi, której słucham regularnie w środę, czwartek i piątek po południu.  

O.  Pro  niestrudzenie  zajmował  się  wszystkimi  potrzebującymi,  chod  szczególnie 
umiłował najbiedniejszych, którzy stanowili jego przybraną rodzinę.  

Dniem i nocą chodzę po schodach, pokrytych dywanami, po domach bogaczów, po 
lepkich posadzkach szynków i po brzydkich i ubogich dzielnicach stolicy. Dewotki 
mię  bardzo  uwielbiają,  pijacy  się  ze  mną  tykają,  handlarze  mrugają  na  mnie 
porozumiewawczo,  a  wyborowa  częśd  uliczników  uważa  mnie  za  swego 
serdecznego przyjaciela! (13 listopada 1926 r.)  

By  nie  siedzied  bezczynnie  zaopatruję  się  w  zboże  i  wszelkiego  rodzaju  żywnośd. 
Nawet  wynajmuję  wolne  mieszkania  dla  rodzin  tej  dzielnej  młodzieży,  która  ma 
bronid  naszych  swobód.  Mam  kilku  agentów,  mniej  lub  więcej  zorganizowanych, 
którzy mi zbierają to wszystko, znoszą w bezpieczne miejsce i stamtąd rozdzielają 
najbardziej  potrzebującym.  W  ten  sposób  zaopatrzyłem  dotąd  18  rodzin  na  dwa 
miesiące (List do o. Prowincjała z 19 lutego 1927 r.).  

O. Pro pracował bez wytchnienia, do późnej nocy, i chociaż czuł się jeszcze bardzo 
słaby po pobycie w szpitalu, żarliwa wiara dodawała mu sił, podczas gdy polityka 
Callesa codziennie dodawała mu ubogich, nad którymi roztaczał opiekę.  

Niech  będzie  Jezus  uwielbiony!  Nie  mam  nawet  chwilki  wytchnienia.  Pracy  mam 
po uszy. Ubogich, których muszę żywid, jest wielu. Chodzę to tu, to tam, jak trąba 
morska  (przywilej  wyłączny  oszustów!).  A  jednak  nie  trapię  się  zbytnio,  kiedy 
otrzymam taką mniej więcej wiadomośd:  

Rodzina  X....  znajduje  się  w  okropnej  nędzy.  Wszystkie  jej  środki  żywności 
wyczerpane.  Jest  ich  dwanaścioro.  Bielizna  w  strzępach.  Troje  z  nich  ciężko 
chorych. W domu ani odrobiny chleba, ni szczypty soli.  

W  ogóle  w  mojej  sakiewce  pustka  jak  w  duszy  Callesa.  Lecz  nie  mam  czasu 
zaprzątad sobie tym głowy, bo Opatrznośd jest tak wspaniałomyślna!  

Skąd brała się siła duchowa o. Pro? Nie jest trudno odpowiedzied na to pytanie – z 
żarliwego  nabożeostwa  do  Najświętszego  Serca  Pana  Jezusa.  Tak  mówił  do 
jednego z zaufanych współpracowników:  

W  otwartym  boku  Jezusa  Chrystusa  widzimy  Jego  serce,  płonące  z  miłości  ku 
tobie,  ku  mnie  i  ku  wszystkim  ludziom.  Widzimy  je  otoczone  cierniem  z  krzyżem 
pośrodku. Ten święty ogieo miłości powinien zapłonąd w naszym biednym sercu, 

background image

13 

 

aby się udzielid innym. Okolone to serce cierniem, by w nas obudzid czujnośd przed 
samolubnymi dążeniami miłości własnej; tkwi w nim krzyż z rozpiętymi ramionami, 
aby  objąd  wszystkich,  którzy  nas  otaczają,  ucząc  nas  nie  ograniczad  naszej 
gorliwości do poszczególnych osób.  

Drugim  źródłem  miłości  do  dusz  było  dla  o.  Pro  nadzwyczajne  nabożeostwo  do 
Najświętszej Maryi Panny:  

Już  od  dawna  Najświętsza  Panna  raczyła  przyjmowad  ode  mnie  upominki  w 
miesiącu  maju.  To  weszło  u  mnie  w  zwyczaj.  Starałem  się  zawsze  ofiarowad  coś 
miłego  i  drogiego  w  Jej  oczach.  Ach,  nawet  się  nie  wysilam,  by  wymyślid  coś,  co 
mógłbym Jej złożyd w ofierze. Modlę się tylko do Najświętszej Panny, a Ona z iście 
macierzyoską miłością wręcza mi podarek, który ja powinienem Jej ofiarowad.  

Nieustannie  się  modląc,  pełnił  „wszystkie  swoje  czynności  w  obecności  Bożej”, 
powtarzając,  że  to  nie  on  działa,  ale  łaska  Boża  w  nim.  Jego  olbrzymia  praca,  w 
ciągłym  zagrożeniu  aresztowaniem,  (na  które  zresztą  o.  Pro  nie  zwracał  większej 
uwagi), trwała aż do listopada 1927 r.  

MĘCZEŃSTWO  

13  listopada  1927  r.  stolicą  Meksyku  wstrząsnęła  wiadomośd  o  (nieudanym) 
zamachu na generała Obregona. Calles postanowił wykorzystad okazję, aby pozbyd 
się  o.  Pro,  którego  działalnośd,  szeroko  znana  w  mieście,  denerwowała  go  i 
mieszała mu szyki. Na skutek aresztowania dobrodziejki o. Pro, Józefiny Montes de 
Oca,  agenci  policji  zdołali  odkryd,  gdzie  znajduje  się  poszukiwany  jezuita. 
Wczesnym  rankiem  17  listopada  żołnierze  wtargnęli  do  mieszkania,  w  którym 
przebywali o. Pro i jego bracia Humbert i Robert, i aresztowali ich. Gazety podały 
informacje o tym dopiero w cztery dni później.  

Całe  absurdalne  oskarżenie  opierało  się  na  tak  wątłych  podstawach,  że  w  winę 
ojca  Pro  nie  uwierzył  sam  Obregon,  który  –  podejrzewając,  że  za  zamachem  na 
jego  życie  może  stad  Calles  –  postanowił  podjąd  własne  śledztwo.  Tymczasem 
bracia  Pro  przebywali  w  więzieniu;  o.  Michał  podtrzymywał  współwięźniów  na 
duchu,  wygłaszał  do  nich  kazania,  a  nawet  dawał  na  odległośd  rozgrzeszenia. 
Codziennie wspólnie odmawiano pacierze, a o. Pro głośno modlił się na różaocu. 
Trójka więźniów, przekonana o swej niewinności, liczyła na to, że zostanie wkrótce 
wypuszczona,  miała  bowiem  odpowiadad  z  wolnej  stopy  w  zapowiadanym 
procesie. Informacja o ich rychłym uwolnieniu znalazła się w gazetach 23 listopada 
1927  r.  Był  to  jednak  podstęp  szefa  policji,  generała  Roberta  Cruza,  gdyż  tego 
samego  dnia  o  godz.  8  rano  przed  frontem  gmachu,  gdzie  trzymano  braci  Pro, 

background image

14 

 

ustawiły  się  dwa  szwadrony  żandarmerii  konnej,  ściągając  tłumy  ciekawskich.  W 
mgnieniu oka rozeszła się wiadomośd, że mają zostad straceni „sprawcy zamachu 
na  gen.  Obregona”,  tzn.  m.  in.  bardzo  popularny  wśród  katolików  o.  Pro;  tłum 
gęstniał.  

Egzekucji  miano  dokonad  w  ogrodzie  komendy  policji;  był  on  już  zapełniony 
stojącym po trzech stronach wojskiem, podczas gdy czwarty bok zajmował gruby 
mur  drewniany,  pod  którym  stały  tarcze  strzelnicze  o  ludzkich  kształtach, 
przeznaczone do nauki celowania dla rekrutów.  

Wśród ciszy, która zapadła, na plac wszedł pluton konwojujący z więzienia o. Pro, 
który  miał  zostad  rozstrzelany  jako  pierwszy.  Po  drodze  jeden  z  eskortujących 
żołnierzy poprosił jezuitę o przebaczenie. 

„Nie tylko ci przebaczam – odparł o. Pro 

– ale będę się za ciebie modlił. Dziękuję ci za wielką łaskę, którą mi wyświadczasz”

Podobno wśród świadków egzekucji znajdował się kapłan, którego gen. Cruz chciał 
zastraszyd pokazując, jak kooczą „uparci księża”; jeśli to prawda, to w takim razie 
zapewne skazaocom udzielono tuż przed śmiercią rozgrzeszenia.  

Major  Torres,  dowodzący  plutonem  egzekucyjnym,  zapytał  o.  Pro  o  ostatnie 
życzenie. „Chciałbym się chwilę pomodlid” – odparł skazaniec.  

Gdy zgodzono się na to, ukląkł bez okazania najmniejszego wzruszenia, przeżegnał 
się powoli, złożył ręce, i pogrążył się w gorącej modlitwie, ofiarując zapewne Bogu 
swe życie. Następnie ucałował z największym wylaniem krucyfiks, który trzymał w 
ręku  i  powstał.  Sam  stanął  naprzeciwko  przedstawicieli  rządu  i  plutonu 
egzekucyjnego, zdumionego tą zimną krwią.  

„Bóg  mi  świadkiem  –  odezwał  się  Ojciec  do  swych  oprawców,  –  że  jestem 
niewinny zbrodni, którą mi zarzucacie!”.  

Po tych słowach zakreślił krucyfiksem wielki znak krzyża nad tłumem, mówiąc:  

„Niech Bóg ma nad wami miłosierdzie!”.  

Z  różaocem  przewieszonym  przez  lewą  rękę,  a  w  drugiej  trzymając  krucyfiks, 
rozłożył  ramiona  w  krzyż,  by  umrzed  jak  Chrystus.  Powtórzył  też  słowa 
umierającego Zbawiciela:  

„Przebaczam z całego serca mym nieprzyjaciołom”.  

Po  tych  słowach  zawołał  głośno 

„¡Viva  Cristo  Rey!”

  i  dał  znak  żołnierzom,  iż  jest 

gotów.  Zagrzmiała  salwa  –  i  martwe  ciało  zakonnika,  trafione  pięcioma  kulami, 
wolno osunęło się na ziemię. Do leżącego podszedł sierżant i przyłożywszy karabin 
do  głowy,  wypalił  w  oko.  Była  godzina  10:30.  W  kilka  minut  później  zginął 

background image

15 

 

rozstrzelany  brat  o.  Michała,  Humbert;  drugi  brat,  Robert,  został  uwolniony  i 
towarzyszył swemu sędziwemu ojcu w jego wygnaniu na Kubę.  

KLĘSKA CRISTEROS  

DLACZEGO CRISTIADA UPADŁA, SKORO POWSTAŃCY ZWYCIĘŻALI?  

Odpowiadając  na  to  pytanie,  należy  wziąd  pod  uwagę  co  najmniej  dwa  fakty: 
postawę  USA  oraz  zbliżające  się  wybory  prezydenckie.  Stosunek  Stanów 
Zjednoczonych  do  walk  w  Meksyku  wiąże  się  z  kolei  z  dwoma  aspektami  – 
ideologicznym  oraz  ekonomicznym.  Elita  polityczna  USA  była  wroga 
katolicyzmowi;  Callesa  popierały  wszystkie  loże  masooskie  z  USA  oraz  wiele 
organizacji  antykatolickich  (takich  jak  YMCA  czy  Ku-Klux-Klan).  Na  tę  niechęd 
nałożyła  się  sprawa  meksykaoskich  pól  naftowych,  na  eksploatację  których 
patrzyły  łakomym  wzrokiem  amerykaoskie  korporacje.  Było  to  niemożliwe  w 
czasie,  kiedy  trwały walki, a  prezydent  Stanów Zjednoczonych  Coolidge  uznał,  że 
korzystniej  będzie  popierad  Callesa,  dostarczał  mu  więc  pomocy  wojskowej, 
jednocześnie wprowadzając embargo na dostawy broni dla cristeros.  

Drugim  wydarzeniem,  które  zadecydowało  o  klęsce  powstaoców,  były  – 
paradoksalnie – wysokie szanse na zwycięstwo w wyborach prezydenckich (miały 
się odbyd w listopadzie 1929 r.) Józefa Vasconcelosa, który nie tylko zawarł pakt z 
cristeros,  ale  zdołał  zjednoczyd  wszystkich  niezadowolonych  z  dotychczasowych 
rządów.  Popełnił  on  jednak  poważny  błąd,  próbując  postępowad  „uczciwie”,  tzn. 
poczekad  do  wyborów.  Calles,  stanąwszy  przed  widmem  utraty  władzy, 
zdecydował się na zawieszenie broni i zawarcie pokoju z Kościołem. Z Kościołem, 
ale nie z powstaocami, którzy zostali postawieni przed faktem dokonanym.  

Papież  Pius  XI  wielokrotnie  próbował  mediacji  podczas  trwania  konfliktu. 
Przekonany,  że  dalsza  walka  może  doprowadzid  do  całkowitego  wyniszczenia 
katolicyzmu w Meksyku oraz widząc postawę rządu amerykaoskiego, przeciwnego 
powstaocom,  polecił  biskupom  przyjąd  propozycje  Callesa.  21  czerwca  1929  r.  w 
wyniku  negocjacji  pomiędzy  sprawującym  nominalnie  władzę  prezydentem 
Emilem  Portesem  Gilem  a  dwoma  biskupami:  Leopoldem  Ruizem  y  Florez  oraz 
Paschalisem  Diazem,  przy  mediacji  ambasadora  USA  Morrowa,  zawarto 
porozumienie:  następnego  dnia  zostają  wstrzymane  walki  oraz  zostaje 
przywrócona  wolnośd  kultu.  Cristeros,  posłuszni  biskupom,  pod  groźbą 
ekskomuniki (!) złożyli broo.  

Niedaleka przyszłośd miała pokazad, że biskupi (i papież) pomylili się; praktycznie 
natychmiast  po  ogłoszeniu  amnestii  rozpoczęło  się  wielkie  polowanie  na 

background image

16 

 

powstaoców; zamordowano ok. 500 dowódców i ponad 5.000 cristeros  – było to 
więcej,  niż  wynosiły  straty  powstaoców  podczas  trzech  lat  wojny!  Francuski 
historyk cristiady, Jan Meyer, w  wywiadzie zamieszczonym we „Frondzie”

6

 

broni 

decyzji Piusa XI, twierdząc, że „papiestwo na dłuższą metę miało rację”, ponieważ 
– po kolejnej krwawej guerilli w latach 1932–1938 – zawarto w koocu pokój, który 
nigdy  nie  został  naruszony.  Meyer  nie  dostrzega  jednak  analogii  sytuacji  w 
Meksyku  do  sytuacji  we  Francji  na  początku  XIX  wieku.  Napoleon  Bonaparte 
zlikwidował  wprawdzie  brutalne  ekscesy  rewolucji  1789  r.,  ale  zachował  i 
rozpowszechnił  jej  wątpliwe  zdobycze  w  postaci  kodeksu  cywilnego,  który 
powprowadzał  w  podbitych  przez  siebie  krajach

7

.  Chociaż  więc  po  1938  r.  w 

Meksyku nie było już prześladowao, ale paostwo pozostało oficjalnie ateistyczne, a 
Cristo Rey nie panował. Czy można to nazwad zwycięstwem? 

PRZYPISY:  

 

1.

 Ks. Antoni Dragon SI, Za Chrystusa Króla. Żywot o. Michała Augustyna Pro 

T.J., Kraków 1931. Stamtąd pochodzą wszystkie cytowane fragmenty.  

 

2.

 Tak kazał sobie wydrukowad na wizytówkach.  

 

3.

  Calles  był  –  o  ile  można  to  stwierdzid  z  pewnością  –  nieślubnym  synem 

Marii de Jesús Campuzano i Plutarcha Eliasa; nazwisko „Calles” przybrał po 
wuju.  Jego  wrogowie  głosili,  że  był  Żydem;  z  kolei  inni  utrzymywali,  że 
rodzina Elias była pochodzenia libaoskiego.  

 

4.

  Zapewne  oprócz  szkoły  prowadzonej  przez  Siostry  Najświętszej  Panny 

Pokoju, do której uczęszczała jego córka!  

 

5.

  Beatyfikowany  razem  z  innymi  kapłanami-męczennikami  meksykaoskimi 

przez Jana Pawła II 22 XI 1992 r.  

 

6.

 „Fronda” nr 15/16 z 1999 r., s. 112.  

 

7.

 Jeszcze inna analogia dotyczy liturgii katolickiej, „zreformowanej” (czytaj: 

zniszczonej) po Soborze Watykaoskim. Po licznych nadużyciach lat 70-tych i 
80-tych  kard.  Ratzinger  zaczyna  nawoływad  do  „reformy  reformy”.  Może 
więc  doczekamy  się  powrotu  pewnych  elementów  liturgii  trydenckiej, 
jednak sprawowanych przez księży, których święcenia budzą coraz większe i, 
niestety,  uzasadnione  wątpliwości,  w  kościołach,  w  których  pozostanie 
garstka wiernych, nie wierzących na ogół w Rzeczywistą Obecnośd.