background image

Media publiczne w Polsce 

Piotr Bielawski 

bielawski2@wp.pl 

 

Wbrew powszechnemu przekonaniu na świecie istnieją trzy, 

 a nie dwa systemy polityczne – 

 po pierwsze: kapitalizm, po drugie: komunizm i wreszcie po trzecie: chuliganizm.  

My żyjemy w tym trzecim systemie. 

 

Bogusław Kantor, Posiedzenie Kapituły Klubu 6,60;  

Wrocław, 16 grudnia 1999 r.  

 

 

Zabieganie  o  obecność  w  mass  mediach  przybrało,  w  krajach  o ustabilizowanej  demokracji  i  gospodarce 

wolnorynkowej,  formę  zinstytucjonalizowaną.  W kontaktach  z  redakcjami  pośredniczą  wyspecjalizowane  firmy 

public  relations,  które  wiedzą  jakimi  metodami  można  uzyskać  dostęp  do  telewizji  i innych  mass  mediów.  Jest 

rzeczą  zaskakującą  w  polskich  mediach  publicznych,  że  ich  kierownictwa  nie  uświadamiają  sobie  znaczenia 

stosowania technik public relations w promowaniu rozgłośni Polskiego Radia i programów TVP, nie wykorzystują 

tej dziedziny do zdobywania słuchaczy i telewidzów. Zarządzający polskimi mediami publicznymi nie rozróżniają 

równocześnie tego czym jest misja firmy od zapisów ustawowych nakładających na instytucję określone obowiązki 

(1). 

 

W demokracjach typu zachodniego telewizja i inne mass media funkcjonują w oparciu o przepisy prawa, które mają 

przeciwdziałać  tendencjom  monopolistycznym.  Telewizja  publiczna,  zyskuje  formalną  niezależność  od  rządu 

i parlamentu. Intencją prawodawców jest zwykle stworzenie takich warunków funkcjonowania mediów, by osiągnąć 

maksymalne zbliżenie do modelu określonego m.in. w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (2). 

 

Należy  przy  tym  zwrócić  uwagę,  że  dążenie  do  owego  ideału  nie  wynika  ze  szczególnego  przywiązania 

poszczególnych ludzi do zasad. Jest ono przede wszystkim wynikiem gry różnych sił, mających sprzeczne interesy - 

również w odniesieniu do  mass  mediów. To prawda, że na rynku telewizyjnym dominują wielcy potentaci (jest to 

naturalne  ze  względu  na  techniczne  skomplikowanie  tego  środka  przekazu  i  konieczność  dużych  inwestycji),  to 

prawda,  że  różne  sieci  telewizyjne  powiązane  są  z  grupami  kapitałowymi,  politykami...  Równocześnie  jednak  i 

politycy, i przedsiębiorcy uzależnieni są od mass mediów. Nie jest możliwe uzyskanie przez jedną grupę interesów 

wpływu - kapitałowego czy politycznego - na wszystkie sieci telewizyjne, radiowe i na prasę. 

 

Ciągłe  doskonalenie  prawa,  mającego  chronić  wartości  demokratyczne  -  również  w  mass  mediach  -  wynika 

jednocześnie ze świadomości, że każde istotne zachwianie pewnej równowagi zapewniającej „równość szans” jest 

niebezpieczne  dla  ustroju  demokratycznego  jako  systemu  korzystnego  dla  wszystkich  jego  uczestników.  Mario 

background image

 

2

Vargas Llosa zauważa, że „gdy legalność jest przywilejem tych, którzy posiadają władzę ekonomiczną i polityczną

jedyną alternatywą dla klas mniej uprzywilejowanych jest nielegalność (3) 

 

Telewizja (i inne mass media) określana jest jako „czwarta władza”, ponieważ mimo wspomnianych uwarunkowań 

ma  jednak  zwykle  znaczną  niezależność.  Ona  właśnie,  stanowiąc  swoisty  hamulec  bezpieczeństwa,  ogranicza 

władze polityczne i gospodarcze, które muszą nie tylko brać pod uwagę opinie artykułowane w środkach masowego 

przekazu,  ale  również  je  przewidywać  przy  podejmowaniu  konkretnych  decyzji  i  działań.  Co  więcej,  władze 

wykonawcze i ustawodawcze (a nawet pojedyncze przedsiębiorstwa) podejmują często działania postulowane przez 

media. 

 

Publikacje z czasów PRL, podejmujące problematykę mass mediów, usiłowały dowodzić, że telewizja, niezależnie 

od  tego,  czy  funkcjonuje  w  krajach  demokracji  zachodniej,  czy  w  państwach  bloku  „socjalistycznego”,  działa 

właściwie  podobnie  i  ma  podobne  mankamenty.  Jedną  z  takich  prób  podjął  Krzysztof  T.Toeplitz,  który  pisał,  że 

„wolnorynkowa  i  często,  jak  na  przykład  w  wypadku  afery  Watergate,  popadająca  w  otwarty  konflikt 

z administracją państwową telewizja amerykańska wcale nie jest przez to w mniejszym stopniu eksponentem systemu 

niż  telewizje  państwowe  i  kontrolowane  przez  rządy”.  (4)

 

Pozornie  stwierdzenie  to  wydaje  się  słuszne,  a  nawet 

zgodne z wcześniej postawioną tezą. Przecież na podstawie analizy mass mediów można określić nie tylko miejsce, 

jakie  zajmują  w  systemie  politycznym  danego  państwa,  ale  również  zebrać  informacje  o  sposobie  sprawowania 

władzy, organizacji społeczeństwa etc. Jednakże przypisywanie telewizji osiągania podobnych efektów - niezależnie 

od  tego,  czy  wraz  z  innymi  mediami  stanowi  „czwartą  władzę”,  czy  jest  jednym  z  narzędzi  sprawowania  władzy 

w państwie  totalitarnym  -  jest  próbą  symetrycznego  traktowania  systemu  demokracji  zachodniej  i  „demokracji 

socjalistycznej”. Przed takim rozumowaniem wielokrotnie ostrzegał politologów zachodnich Alain Besançon. Jeden 

system  polityczny  nie  jest  prostą  negacją  drugiego.  Nie  można  -  bez  absolutnej  pewności  popełnienia  błędu  -  do 

opisywania  danej  rzeczywistości  stosować  aparatu  pojęciowego  przystosowanego  do  opisywania  innej. 

Zastosowanie schematu: i tu, i tu jest stacja telewizyjna, i tu, i tu obywatele mają telewizory, i tu, i tu telewizja nie 

jest  całkiem  samodzielna,  nie  doprowadzi  do  żadnych  sensownych  wniosków.  Tak  jak  przywoływany  przez  KTT 

fakt zlikwidowania monopolu TV państwowej w Wielkiej Brytanii i powstania „nowego monopolu prywatnego” nie 

ś

wiadczy  o niczym  innym,  jak  tylko  o  tym,  że  ówczesna  struktura  telewizji  rządowej  nie  przystawała  do  rzeczy-

wistości państwa demokratycznego, a tym samym nie mogła być efektywna. 

 

Zasadnicza  różnica  pomiędzy  telewizją  w  państwie  demokratycznym  i w państwie  totalitarnym  polega  na  tym,  że 

gdy  w  pierwszym  przypadku  występuje  relacja  zwrotna  pomiędzy  mediami  a  podmiotami  „władzy”,  to  w  drugim 

przypadku  mass  media  traktowane  są  tylko  jako  jedno  z  narzędzi  sprawowania  władzy  -  są  przedmiotem,  a  nie 

jednym z podmiotów uczestniczących w systemie społecznym. 

 

Proces komunikacji był i jest niedoskonały. Ludzkość usiłuje doskonalić sposób porozumiewania się w taki sposób, 

by  przekazywane  informacje  docierały  „do  celu”  możliwie  nie  zakłócane.  „Komunikowanie  się  to  wzajemne 

przekazywanie informacji, umiejętności, pojęć, idei, uczuć itp. za pomocą symboli tworzonych przez słowa, dźwięki, 

background image

 

3

obrazy czy dotyk” (5).

 

„Sygnały przekazujące symbole poddane są zakłóceniom. Zakłócenia te występują zarówno w 

układach kodującym i dekodującym, jak i w torze przesyłowym...” (6) 

 

Ograniczmy  się  do  próby  określenia,  czym  w  obu  przypadkach  są  „zakłócenia”.  W  przypadku  systemów 

demokratycznych  „zakłócenia”,  powstające  w  procesie  nadawczo-odbiorczym,  powodują  pewne  zniekształcenie 

informacji.  Informacja  dekodowana  jest  przez  odbiorcę  w  sposób  odbiegający  w  pewnym  stopniu  od  intencji 

nadawcy  i  od  opisywanej  rzeczywistości.  Miarą  niedoskonałości  przekazu  będzie  owa  niezgodność  z 

rzeczywistością i intencjami nadawcy. Niedoskonałość ta będzie do pewnego stopnia niwelowana przez pojawienie 

się informacji na ten sam temat w innych mediach (przygotowanej przez innych nadawców). 

 

W  przypadku  informacji  przygotowywanej  przez  mass  media  w  państwach  totalitarnych  jej  podstawowym  celem 

jest zakłamanie rzeczywistości. Niezgodność z faktami nie jest w tym przypadku wadą, a zaletą nadanej informacji. 

Zakłócenie  w  procesie  nadawczo-odbiorczym  określi,  tak  jak  w  pierwszym  przypadku,  niezgodność  z  intencjami 

nadawcy, ale również (odwrotnie niż tam) stopień jej zgodności z rzeczywistością. (7) 

 

Alain Besançon w rozmowie z George Urbanem tak mówi: 

Propaganda sowiecka jest świadectwem obecności władzy. Jak długo zwyczajni ludzie zachowują się zgodnie z tym 

rytuałem,  są  świadomi  swej  sytuacji  niewolników  (8).  Nikt  rozważny  nie  ośmieli  się  stwierdzić,  że  rządy  państw 

demokratycznych dzięki mass mediom są właśnie w taki sposób obecne w świadomości społecznej. 

 

Zrozumienie  fundamentalnej  odmienności  w  funkcjonowaniu  telewizji,  radia  i prasy  w  zależności  od  systemu 

politycznego  i  gospodarczego  ma  zasadnicze  znaczenie  dla  próby  oceny  mechanizmów  powodujących  zmiany  w 

polskich  mass  mediach  po  1989  r.  Wówczas  Polsce  rozpoczynają  się  próby  budowania  systemu  politycznego  na 

wzór demokracji typu zachodniego. Tym próbom towarzyszy niejednokrotnie dziecięca naiwność adeptów, których 

zmiana sytuacji w skali globalnej wprowadziła na polską scenę polityczną. Oczywiście skutki 50 lat funkcjonowania 

w Polsce systemu totalitarnego, który charakteryzował się trzema najważniejszymi cechami: stworzeniem monopolu 

w sferze politycznej, zcentralizowaniem gospodarki oraz – co może w tym miejscu najważniejsze – wprowadzeniem 

reglamentacji  informacji  i  uznaniem  za  jedno  z  najważniejszych  narzędzi  sprawowania  władzy  (i  represji) 

zarządzania  informacjami,  nie  miną  w krótkim  czasie.  W  odróżnieniu  od  rządzących  PRL  dzisiejsze  elity 

niezależnie  od  rodowodu  i  orientacji  politycznej,  nie  doceniają  znaczenia  mediów  publicznych  w  przyspieszeniu 

budowania  systemu  demokratycznego  w  Polsce  (9).  Media  publiczne  mogłyby  stać  się  użytecznym  narzędziem 

kreowania  nowych  lub  „regenerowania”  niemal  doszczętnie  zniszczonych  mechanizmów  społecznych, 

nieodzownych  dla  funkcjonowania  demokratycznego  państwa.  Z  całą  mocą  podkreślam:  narzędziem,  a  nie 

kreatorem  czy  jeszcze  jednym  centrum  politycznym.  Politycy  obawiają  się  mediów  uznając  je  za  niebezpiecznie 

nieprzewidywalne.  Tam  gdzie  jest  to  tylko  możliwe  usiłują  zapewnić  sobie  bezpośredni  wpływ  na  mass  media  – 

zwłaszcza na telewizję publiczną (10). Osiągają w tej mierze w Polsce spore sukcesy (11) powodując, że PR i TVP 

stają  się  w niebezpiecznym  stopniu  agendami  rządowymi  lub  opozycyjnymi  ośrodkami  politycznymi  (12). 

Oczywiście  wszystkie  strony  sceny  politycznej  mają  do  Polskiego  Radia  i  TVP  pretensje,  które  z  jednej  strony 

background image

 

4

potwierdzają  uzyskanie  przez  media  publiczne  bardzo  jeszcze  ograniczonej  niezależności,  z  drugiej  dowodzą,  że 

polscy politycy nie potrafią w sposób profesjonalny posługiwać się podstawowym narzędziem uprawiania polityki 

w systemie  demokratycznym.  Jest  też  faktem,  że  media  publiczne  nie  mogą  przekroczyć  pewnych  reguł 

informacyjnych i dość często są obiektem całkowicie nieuzasadnionej krytyki.  

 

Zatem  w  naszym  życiu  politycznym  i  gospodarczym  pozostało  jeszcze  wiele  elementów  tzw.  „minionej  epoki”  - 

zarówno w prawodawstwie, jak i mentalności ludzi. Również w mass  mediach obecny jest nadal homo sovieticus. 

Model telewizji funkcjonującej na Zachodzie postrzegany był, jako niedościgły ideał. Dzisiaj, kiedy Polskie Radio i 

TVP zrobiły pierwsze kroki w kierunku przeniesienia modelu z „lepszej części świata”, przychodzą także pierwsze, 

bolesne  rozczarowania.  Telewizja  nie  jest  bowiem  czymś  wyodrębnionym  z całokształtu  stosunków  społeczno-

politycznych danego kraju. Przeciwnie, skupia ona w sobie i odbija te wszystkie procesy i zjawiska, które występują 

w  realnym  świecie.  Dotyczy  to  nie  tylko  informowania  o  tym  przez  telewizję,  ale  i  wpływu  czynników 

zewnętrznych  na  sposób  funkcjonowania  telewizji  publicznej  jako  instytucji.  Na  polskiej  scenie  politycznej  (a 

ś

ciślej  rzecz  ujmując  w  krajach  pozostających  w  niedalekiej  przeszłości  w  orbicie  ZSRR)  widoczna  jest  wyraźnie 

tęsknota  za  Radiokomitetem,  jako  dobrym,  zrozumiałym  instrumentem  sprawowania  władzy.  Coraz  bardziej 

jednorodna  politycznie  Krajowa  Rada  Radiofonii  i  Telewizji  traci  sukcesywnie  znaczenie  i  gubi  misję,  do 

wypełniania której została powołana. Beata Ociepka pisze: W polskim konflikcie wokół Krajowej Rady Radiofonii i 

Telewizji bardzo wyraźnie można zaobserwowaćże wszyscy politycy – zarówno koalicji, jak i opozycji – cierpią na 

syndrom wrogich mediów. Polega on na przekonaniu, że media traktują polityków nie fair. Niewątpliwie każdy rzą

chciałby mieć kontrolę nad mediami, oznaczałoby to jednak utratę możliwości krytyki partii politycznych i rządu, a 

więc zanik funkcji kontrolnej, jaką pełnią media (13).  

 

Biorąc  pod  uwagę  ułomności  telewizji  wynikające  z  jej  specyfiki,  ale  uwzględniając  równocześnie  jej  szczególne 

znaczenie w funkcjonowaniu demokratycznego społeczeństwa, warto podjąć próbę rozważenia roli, jaką może ona 

odegrać  „w  okresie  transformacji  ustrojowej”.  Wydaje  się  bowiem,  że  publiczne  radiofonie  i  telewizja  wraz  z 

innymi mediami mogą, w sposób istotny wpłynąć na złagodzenie lub zwielokrotnienie szoku, jaki przeżywają kraje 

dawnego „obozu socjalistycznego”. 

 

Szczególnie ważnym elementem „odchodzenia od realnego socjalizmu” jest budowanie demokracji lokalnej” (14). 

Publiczna telewizja regionalna oraz Polskie Radio mogłyby stać się istotnym katalizatorem tych zmian, ale równie 

skutecznie mogą te zmiany opóźniać (15). W ciągu ostatnich kilku lat rozpoczął się jednak proces zmierzający do 

marginalizowania  lub  wręcz  likwidacji  publicznej  telewizji  regionalnej.  Regionalne  ośrodki  TVP  zostały 

zorganizowane  w  ułomnie  zresztą  funkcjonującą  sieć  i  stają  się  elementem  III  programu  TVP.  Czas  antenowy 

przewidziany dla ośrodków regionalnych jest sukcesywnie redukowany. Marek Jachimowski podczas konferencji w 

Katowicach ponad trzy lata temu mówił: Przytaczane argumenty za tego typu rozwiązaniami – słabość finansowa, 

kadrowa czy organizacyjna – są z punktu widzenia telewizji jako instytucji [spółki prawa handlowego – przyp. PB] 

zapewne  uzasadnione.  Kiedy  jednak  spojrzymy  na  telewizję  regionalną,  szczególnie  publiczną,  jako  na  element 

regionalnego systemu informacji społecznej, i miejsce, jakie ta telewizja zaczyna zajmować jako źródło informacji 

background image

 

5

regionalnej i lokalnej, to te argumenty należy rozpatrywać z innej perspektywy (16). Dalej Jachimowski uzasadnia 

bezsens budowania ułomnego programu III TVP i podkreśla znaczenie publicznej telewizji regionalnej w systemie 

komunikacji  społecznej  w  regionach.  W  moim  przekonaniu  patologia  w  funkcjonowaniu  regionalnych  stacji  TVP 

wynika  z  dwóch  przyczyn.  Po  pierwsze  ze  sposobu  zorganizowania  TVP  po  likwidacji  Komitetu  ds.  Radia 

i Telewizji, po drugie z absurdalnego systemu finansowania mediów publicznych w Polsce. Trzecim obciążeniem są 

rzecz  jasna  niekończące  się  spory  i  gry  polityczne  wokół  tych  mediów,  ale  jest  to  zjawisko,  którego  nie  da  się 

ograniczyć w krótkim czasie. 

 

Kiedy słyszy się uzasadnienia mówiące o ograniczonych możliwościach finansowych TVP, o konieczności szukania 

oszczędności i kiedy obserwuje się oszczędzanie w wydatkach przede wszystkim na ośrodki regionalne, nasuwa się 

pytanie:  Czy  osoby  zarządzające  TVP  oraz  KRRiT  rozumieją  zadania  mediów  publicznych  określone,  ułomnie 

zresztą, w Ustawie o Radiofonii i Telewizji ? (17) 

Najważniejsze zadania jakie powinny spoczywać na mass mediach publicznych sformułowałbym następująco:  

 

główny nacisk powinien być położony na rozwój programów i ośrodków regionalnych Polskiego Radia i TVP; 

ich zadaniem powinno być:  

-

 

działanie na rzecz odtwarzania mechanizmów demokracji lokalnej i regionalnej 

-

 

działanie  na  rzecz  świadomego  uczestniczenia  w  wyborach:  m.in.  przez  prezentowanie  polityków 

działających  na  arenie  ogólnopolskiej  a  wywodzących  się  z  regionu  oraz  osób  aspirujących  do  takich  funkcji 

(parlamentarzyści, liderzy ugrupowań politycznych, ministrowie etc.) 

-

 

prezentowanie osób pełniących ważne funkcje dla społeczności lokalnych i regionalnych oraz osób, które 

pretendują do zajmowania takich stanowisk 

-

 

prezentowanie i działanie na rzecz rozwoju nauki i kultury w regionie  

-

 

działanie na rzecz tożsamości regionalnej 

-

 

oświata wyborcza (związek między wyborami a zajmowaniem stanowisk, procedury wyborcze etc.) 

-

 

współpraca  z  mediami  z  innych  regionów  i  mediami  ogólnopolskimi,  zagranicznymi  mająca  na  celu 

promocję danego regionu 

-

 

animowanie i uczestniczenie w przedsięwzięciach istotnych dla regionu... 

 

publiczne media ogólnopolskie (w największym skrócie) powinny: 

-

 

informować  –  tak  jak  to  zresztą  czynią  –  o  ważnych  wydarzeniach  politycznych,  społecznych  i 

gospodarczych mających znaczenie dla naszego kraju 

-

 

działać w większym niż dotąd stopniu na rzecz świadomego uczestniczenia obywateli w wyborach 

-

 

podejmować  inicjatywy  na  rzecz  „podnoszenia  poziomu  intelektualnego  i  kulturalnego”  Polaków  (w  tym 

unikać emitowania telenowel na skandalicznie niskim poziomie tak jak to czynią obecnie) 

-

 

w konstruowaniu programu we wszystkich przypadkach dopuszczając materiał do emisji należy przyjąć, że 

kryterium decydującym jest poziom intelektualny i artystyczny etc.  

 

Inna  perspektywa  spojrzenia  na  problemy  finansowe  TVP,  o  której  mówi  Jachimowski,  powinna  raczej  nasuwać 

pytanie:  Czy  państwo  polskie  stać  na  rezygnowanie  z  tak  istotnego  instrumentu  odtwarzania  demokracji  lokalnej 

background image

 

6

i regionalnej, jakim są sprawnie funkcjonujące media publiczne w regionach? Można postawić równocześnie dalej 

idące, a zarazem retoryczne pytanie: Co w działalności TVP powinno być ważniejsze - programy ogólnopolskie czy 

regionalne?  

 

W sondażach ośrodków badania opinii publicznej, powszechnie krytykowana TVP zajmuje wysokie miejsce wśród 

instytucji  cieszących  się  największym  zaufaniem  polskiego  społeczeństwa  (18).  Słowo  telewizja  jest  używane  – 

zwłaszcza  w  środowiskach  politycznych,  jako  synonim  mass  mediów.  Nawet  ludzie  silnie  związani  ze 

ś

rodowiskiem dziennikarskim mówiąc o mediach publicznych często zapominają o Polskim Radio.  

 

Radiokomitet,  najwyraźniej  uważany  jeszcze  przez  kilka  lat  po  1989  r.  za  dobry  instrument  sprawowania  władzy, 

umierał  długo.  Oczywiście  dyskutowano  o odpolitycznieniu  mediów  państwowych,  padało  określenie  media 

publiczne,  ale  rzeczywisty  spór  toczył  się  właściwie  od  „okrągłego  stołu”  tylko  o  to  kto  będzie  mediami,  a 

zwłaszcza  TVP,  dysponował.  Wiesław  Godzic  stwierdza:  Charakterystyczny  wydaje  się  fakt,  że  widzowie  uznają

telewizję publiczną za jedną z najbardziej wiarygodnych instytucji życia publicznego, formułują jednocześnie wobec 

niej szereg uwag krytycznych. Część z nich wynika z wielkich oczekiwań w stosunku do tego medium (szczególnie w 

konfrontacji ze stacjami komercyjnymi), inne zaś dotyczą odstępstw od – na ogół nieartykułowanego – wzorca tego, 

jak ma wyglądać telewizja publiczna w powszechnym odczuciu (19).  

 

I tak naprawdę niewielu wie, że Telewizji Polskiej nadano inną formę organizacyjną niż Polskiemu Radiu. TVP jest 

jedną  instytucją  z  oddziałami  regionalnymi,  Polskie  Radio  zostało  podzielone.  Z  centrali  warszawskiej  utworzono 

odrębną  spółkę  –  kilkanaście  rozgłośni  regionalnych  działa  także  jako  samodzielne  organizmy  z  „własnymi” 

Radami  Nadzorczymi.  To  jedna  z najbardziej  interesujących  spraw,  determinująca  funkcjonowanie  mediów 

publicznych  w Polsce.  Dlaczego  dwa  organizmy  –  Polskie  Radio  i  Telewizję  Polską  –  „zrestrukturyzowano”  w 

różny sposób. Jaki to ma wpływ na ich funkcjonowanie? Które rozwiązanie ma więcej zalet? To pytania istotne, ale 

nie najistotniejsze... (20). Zarówno TVP, jak i poszczególne rozgłośnie PR funkcjonują w schizofrenicznej sytuacji 

prawnej.  Z  jednej  strony  są  spółkami  prawa  handlowego,  z  drugiej  mają  obowiązki  nałożone  na  nie  w  ustawie  o 

radiofonii i telewizji. Muszą podejmować działania non profit lub wręcz przedsięwzięcia deficytowe. Chodzi  tutaj 

przede wszystkim o programy kulturalne, oświatowe, część programów poświęconych polityce..., które zwykle mają 

niewielką « oglądalność i słuchalność ». Spełnianie zaleceń ustawy oznacza właściwie działanie na szkodę spółki, a 

takie postępowanie zagrożone jest karami na mocy odpowiednich przepisów Kodeksu Karnego.  

 

Dawno  już  minęły  czasy  kiedy  Krajowa  Rada  Radiofonii  i  Telewizji  była  instytucją,  którą  opinia  publiczna 

obserwowała  nie  tylko  z  zainteresowaniem,  ale  i z  nadzieją.  Nadzieją,  że  KRRiT,  wbrew  doświadczeniom  innych 

krajów  naszej  części  Europy,  stanie  się  faktycznym  « strażnikiem  pieczęci »  pilnując  niezależności  mediów 

publicznych,  czuwając  na  wypełnianiem  przez  nie  obowiązku  podejmowania  działań  mających  służyć  rozwojowi 

społeczeństwa:  zarówno  pod  względem  politycznym,  jak  i  kulturalnym.  Oczekiwano  również,  że  KRRiT  będzie 

pozytywnie  wpływała  na  rozwój  rynku  elektronicznych  mediów  komercyjnych  oraz,  co  chyba  najistotniejsze,  na 

background image

 

7

kształtowanie  prawa  dotyczącego  radia  i  telewizji.  „Niewidzialna  ręka  wolnego  rynku...”  niewątpliwie  najbardziej 

pomogła KRRiT w sprawie mediów komercyjnych. Z pozostałymi dwoma sprawami jest znacznie gorzej.  

 

Radiofonie publiczne i TVP usiłują lawirować pomiędzy obowiązującymi je sprzecznymi przepisami. Jest to jeden – 

nie jedyny co trzeba bardzo wyraźnie podkreślić – z czynników mających wpływ na jakość programów Polskiego 

Radia i Telewizji Polskiej, zmuszonych do emitowania „produkcji” schlebiających gustom publiczności spod znaku 

„Zbuntowanego Anioła”, stanowiącej niestety zdecydowaną większość oraz programów z niewielką widownią, ale 

spełniających  wymogi  misji  mediów  publicznych  określonych  w  ustawie.  O  „oglądalność”  będą  pytali 

reklamodawcy, o programy narzucone przez ustawę przedstawiciele KRRiT. W sprawozdawczości podobno nawet 

da  się  mierzyć  tę  „misyjność”  w  procentach.  Ale  to  problem  dla  językoznawców  (nie  jedyny  jak  widać  wyżej  w 

związku z mediami), a być może również dla innych specjalistów... 

 

To, że  media publiczne powinny  mieć specjalny status uwzględniający ich szczególne powinności wobec państwa 

jest chyba oczywiste. Trzeba równocześnie mieć świadomość, iż w Polsce system demokratyczny dopiero powstaje. 

Nasza  sytuacja  pod  każdym  względem,  również  jeśli  chodzi  o  rynek  mediów,  o  sytuację  publicznego  radia  i 

telewizji  (a  tym  samych  ich  szczególne  zadania)  znacznie  różni  się  od  problemów  mających  miejsce 

w ustabilizowanej demokracji typu zachodniego i gospodarce wolnorynkowej (21).  

 

Kwestie  finansowania  mediów  publicznych  rozwiązano  na  zachodzie  Europy  w różny  sposób.  Np.  francuska 

telewizja  publiczna  emituje  reklamy,  a  brytyjskiej  robić  tego  nie  wolno.  Dla  nas  jednakże  z  tych  przykładów 

niewiele  wynika,  ponieważ  powinniśmy  szukać  rozwiązań  dostosowanych  do  naszej  szczególnej  sytuacji  (dla  nas 

powinny być istotne doświadczenia, najczęściej negatywne, krajów Europy Środkowo-Wschodniej znajdujących się 

w  podobnej  do  nas  sytuacji).  Czytelność  finansów  i  zadań  mediów  publicznych  jest,  co  oczywiste,  sprawą 

najwyższej  wagi.  Należałoby  więc  –  obok  poszukiwania  dla  nich  odpowiedniej  formuły  prawnej  –  usunąć  z  nich 

reklamę. Do mediów komercyjnych, siłą rzeczy musieliby przejść dotychczasowi reklamodawcy Polskiego Radia i 

Telewizji.  Natomiast  reklama  w  elektronicznych  mediach  komercyjnych  powinna  zostać  obłożona  dodatkowym 

podatkiem, który byłby przeznaczony w całości na finansowanie Polskiego Radia i Telewizji. Sposób finansowania 

tych  mediów,  po  trosze  z  abonamentu,  po  trosze  z  własnych  wpływów,  nigdy  nie  będzie  dobrze  funkcjonował. 

Sławomir  Zieliński,  dyr.  I programu  TVP,  podczas  spotkania  na  Uniwersytecie  Wrocławskim  stwierdził:  ile 

wpływów z abonamentu tyle misji - miał zapewne na myśli „misyjność”: tę mierzoną w procentach. Taka postawa 

jest o tyle usprawiedliwiona, że prawo nie przewiduje poważnych konsekwencji z powodu niewywiązywania się z 

misji  mediów  publicznych,  choćby  dlatego,  że  misja  nie  została  sformułowana;  natomiast  zaniedbywanie  interesu 

finansowego spółki prawa handlowego powoduje poważne skutki prawne. 

 

Takie  rozwiązanie  oznaczałoby  pokrywanie  przez  budżet  wszystkich  wydatków  mediów  publicznych  i  wiązałoby 

się z koniecznością usprawnienia systemu kontroli rozgłośni Polskiego Radia i Telewizji Polskiej w taki sposób, by 

maksymalnie ograniczyć marnowanie pieniędzy przeznaczanych na ich funkcjonowanie (nie mówiąc już o korupcji, 

obecnej  zwłaszcza  w  TVP),  a  przede  wszystkim  zmuszałoby  do  jasnego  określenia  misji  mediów  publicznych  w 

background image

 

8

naszym kraju... 

 

 

Adres bibliograficzny:  

Piotr Bielawski. Media publiczne w Polsce, [w:] Nowe media, nowe w mediach, pod red. Igora Borkowskiego i 

Aleksandra Woźnego, Oficyna Arboretum 2002 (na zlecenie Uniwersytetu Wrocławskiego). 

 

 

Przypisy: 
 
1  Jeden  z  członków  zarządu  Radia  Wrocław,  poproszony  o  przytoczenie  misji  kierowanej  przez  niego 
firmy,  odesłał  nas  do  ustawy  o  Radiofonii  i  Telewizji,  gdyż  w  jego  mniemaniu  misja  stacji  publicznej 
właśnie tam jest sformułowana. 
Paweł Ciećkiewicz  i  Dominik Kurpiel,  Polskie Radio  Wrocław SA – Zarządzanie Strategiczne  (projekt), 
Wydział Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej, Wrocław 2001, str. 8 
 
2  Artykuł  19  Powszechnej  Deklaracji  Praw  Człowieka  mówi:  Każdy  ma prawo  do  wolności  poglądów  i 
wypowiedzi;  to  prawo  zawiera  w  sobie  wolność  głoszenia  poglądów  bez  ingerencji  oraz  swobodę 
poszukiwania,  otrzymywania  i udzielania  informacji  i  idei  poprzez  środki  masowego  przekazu, 
niezależnie od granic. 
 
3 Mario Vargas Llosa, Cicha rewolucja peruwiańska. CR1515, lipiec/sierpień 1987 
 
4 Krzysztof Teodor Toeplitz, Szkice edynburskie czyli system telewizji, PIW, Warszawa 1979. s. 13 
 
5  Dominic.  A  Infante,  Andrew  5.  Rancer,  Denna  F.  Won1ack,  Building  communication  theory, 
Wayeland Press Inc., 1993 
 
6 Andrzej Wiszniewski, Jak przekonująco mówić i przemawiać, PWN, Warszawa-Wrocław 
1994, s. 14 
 
7  Krótko  mówiąc:  ponieważ  totalitaryzm  oznacza  całkowitą  kontrolę  państwa  nad  wszystkim 
dziedzinami życia oraz nieograniczoną władzę sztucznej ideologii państwowej nad ludzkimi umysłami, 
może  on  dojść  do  doskonałości  tylko  wówczas,  jeżeli  uda  mu  się  wyeliminować  opór  zarówno 
naturalnej,  jak  i umysłowej  rzeczywistości.  czyli,  innymi  słowy,  całkowicie  znieść  rzeczywistość. 
Dlatego,  kiedy  mówimy  o  totalitarnych  reżimach,  nie  mamy  na  myśli  systemów  doskonałych,  lecz 
raczej  takie,  które  dążą  bezustannie  do  osiągnięcia  doskonałości,  do  wchłonięcia  wszystkich  kanałów 
ludzkiej komunikacji i wykorzenienia wszystkich spontanicznie powstających form życia społecznego. 
Leszek Kołakowski, Totalitaryzm i zalety kłamstwa, W: Aneks nr 36, Londyn 1984, s.108 
 
8  George  Urban,  Alain  Besançon,  Czy  Gorbaczow  może  zmienić  system  -  Język  i  władza 
w społeczeństwie sowieckim, ENCOUNTER, maj-czerwiec 1987 
 
9 Sytuacja podobna, a nawet gorsza, ma miejsce we wszystkich krajach znajdujących się do niedawna 
pod dominacją ZSRR. Patologia, występująca m.in. na scenie, z którą mamy do czynienia w tej części 
Europy  jest  bolesną  spuścizną  ponad  50  lat  okupacji  sowieckiej.  Szczególnie  dotkliwe  konsekwencje 
będziemy  odczuwać  nie  w  gospodarce,  jak  się  dość  powszechnie  sądzi,  ale  w  naszej  zmienionej 
mentalności. 
 
10  Por.  Telewizja  publiczna  powinna  być  telewizją  odważną  -  tak  prezes  TVP  Robert  Kwiatkowski 
uzasadnił  emisję  filmu,  w  którym  oskarżono  polityków  PC  o  przyjmowanie  pieniędzy  z  FOZZ.  Z 
naszych  informacji  wynika,  że  oskarżenie  braci  Kaczyńskich  odbije  się  echem  także  w  innych 
programach TVP.  
Kazimierz Groblewski, TVP w ogniu walki, „Rzeczpospolita”, 20.6.2001 

background image

 

9

Nie  sposób  oprzeć  się  wrażeniu,  że  odwaga  prez.  Kwiatkowskiego  w  krytykowaniu  braci  Kaczyńskich 
jest porównywalna z odwagą prez. Walendziaka krytykującego ekipę SLD-PSL 
 
11 W opozycji do rządzącej koalicji SLD-PSL postawił TVP Wiesław Walendziak twierdząc, że kierowana 
przez  niego  telewizja  będzie  równoważyła  lewicowy  układ  w  państwie;  opozycja  TVP  pod 
kierownictwem

 

Roberta

 

Kwiatkowskiego  wobec  rządu  Buzka  była  bardziej  subtelna,  bardziej 

konsekwentna i nigdy nie została zadeklarowana. 
 
12  Por.  Krajowa  Rada  Radiofonii  i  Telewizji  najprawdopodobniej  nie  zajmie  się  wypowiedzią  byłego 
naczelnego  "Trybuny",  który  ujawnił,  że  lider  SLD  regularnie  spotykał  się  z  wysokimi 
funkcjonariuszami mediów publicznych, by ustalać strategię propagandową tego ugrupowania. 
Luiza Zalewska, Rolicki powiedział inni zaprzeczają, „Rzeczpospolita”. 30.3.2001 
 
13  Bogusława  Dobek-Ostrowska,  Janina  Fras  i  Beata  Ociepka,  Teoria  i  praktyka  propagandy, 
Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1997, 59-60 
 
14  Podmiotowość  regionów  może  mieć  wyraźny  wymiar  polityczny,  jeśli  odpowiada  jej  struktura 
władzy  podmiotowość  tę  stymulująca  i  afirmująca.  Ma  też  ważniejszy  z  naszego  punktu  widzenia 
wymiar  społeczny.  Na  bazie  poczucia  identyfikacji  z  regionem  i  regionalnego  patriotyzmu  tworzy  się 
cała  sieć  powiązań  (przede  wszystkim  służących  celom  komunikacyjnym)  o  różnym  stopniu 
sformalizowania,  ale  o  regionalnym  charakterze.  To  dzięki  nim  ulegają  nagłośnieniu  przeróżne  idee, 
pomysły,  programy  wokół  których  z  kolei  organizuje  się  zbiorowy  wysiłek.  Ale  też  sieć  ta  służy  do 
konfrontowania  tego typu  programów  ze  sobą -  jest  narzędziem  dyskursu  w  skali  regionu,  spotkania 
różnych  podmiotów.  /.../  Jednym  z  warunków  koniecznych  dla  ekspresji  podmiotowości  i  dla 
skutecznego  prowadzenia  dyskursu  jest  odpowiedni  poziom  infrastruktury  -  istnienie  lokalnej  prasy, 
radiostacji, stacji, gdzie mogą być eksponowane stanowiska i opinie interesujące ogół. 
Jan  Waszkiewicz,  Komunikacyjne  problemy  rozwoju  regionalnego,  w:  Komunikacja  społeczna 
w procesach transformacyjnych, Ośrodek Badań Prognostycznych, Wrocław 1994, 5. 118-122 
 
15  Obawiam  się,  że  podsumowując  sposób  funkcjonowania  mediów  państwowych  po  1989  r.,  potem 
mediów  publicznych,  można  mówić  o  paśmie  zaniechań,  niekompetencji  i  irracjonalnym 
upolitycznieniu decyzji personalnych w TVP i PR. 
 
16 Marek Jachimowski, Telewizja regionalna w regionalnym systemie informacji, [w:] Radio i telewizja 
(informacja,  kultura,  polityka),  Materiały  Ogólnopolskiej  Konferencji  Naukowej,  Katowice  –  19/20 
listopada 1998 r., Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2000, str. 112 
 
17 Do zadań publicznej radiofonii i telewizji należy w szczególności:  
1)  tworzenie  i  rozpowszechnianie  ogólnokrajowych  i  regionalnych  programów  radiowych  i 
telewizyjnych,  
2) budowa i eksploatacja nadawczych i przekaźnikowych stacji radiowych i telewizyjnych,  
3) rozpowszechnianie przekazów tekstowych,  
4)  prowadzenie  prac  nad  nowymi  technikami  tworzenia  i  rozpowszechniania  programów  radiowych  i 
telewizyjnych,  
5)  prowadzenie  działalności  produkcyjnej,  usługowej  i  handlowej  związanej  z  twórczością 
audiowizualną, w tym eksportu i importu,  
6) popieranie twórczości artystycznej, literackiej, naukowej oraz działalności oświatowej,  
7) tworzenie i udostępnianie programów edukacyjnych na użytek środowisk polonijnych oraz Polaków 
zamieszkałych za granicą.  
2. Programy publicznej radiofonii i telewizji powinny:  
1) kierować się odpowiedzialnością za słowo i dbać o dobre imię publicznej radiofonii i telewizji,  
2) rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą,  
3) sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej,  
4)  umożliwiać  obywatelom  i  ich  organizacjom  uczestniczenie  w  życiu  publicznym  poprzez 
prezentowanie  zróżnicowanych  poglądów  i  stanowisk  oraz  wykonywanie  prawa  do  kontroli  i  krytyki 
społecznej,  
5)  służyć  rozwojowi  kultury,  nauki  i  oświaty,  ze  szczególnym  uwzględnieniem  polskiego  dorobku 
intelektualnego i artystycznego,  
6) respektować chrześcijański system wartości, za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki,  

background image

 

10

7) służyć umacnianiu rodziny,  
7a) służyć kształtowaniu postaw prozdrowotnych,  
8) służyć zwalczaniu patologii społecznych,  
9) uwzględniać potrzeby mniejszości narodowych i grup etnicznych. 
Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, Dziennik Ustaw z dnia 29 stycznia 1993 r.   
 
18  Po  zmianie  ustrojowej,  zapoczątkowanej  w  1989  roku,  argumenty  krytyczne  dotyczące  telewizji 
publicznej  posiadają  nieco  inne  źródło  [niż  w  czasach  PRL  –  przyp.  PB].  Telewizja  zdobywała 
(i utrzymywała)  wysoką  pozycję  w  rankingach  wiarygodności  instytucji  życia  publicznego,  jednakże 
oczekiwania  wobec  niej  były  ogromne.  Powinna  pełnić  rolę  najpoważniejszego  (bo  najczęściej 
oglądanego)  kanału,  wspomagającego  transformacje  ustrojowe,  do  jej  obowiązków  należeć  powinna 
szeroko pojęta edukacja (dotycząca także zachowań w społeczeństwie demokratycznym).  
Wiesław Godzic, Telewizja jako kultura, RABID, Kraków 1999, str. 24 
 
19 Wiesław Godzic, op. cit., str. 24 
 
20 Uważam,  że  rozwiązanie zastosowane w Polskim Radio (polegające na uzyskaniu  przez  rozgłośnie 
regionalne samodzielnego statusu prawnego - regionalne PR to spółki z własnymi radami nadzorczymi, 
całkowicie niezależne od rozgłośni warszawskiej) umożliwia rozwój programów regionalnych. Nie idąc 
aż tak daleko w dezyderatach dotyczących TVP, jak Andrzej Wajda (postulował skomercjalizowanie I i 
II programu TVP oraz „uwolnienie” programów regionalnych), sądzę, iż dużo ważniejsze jest działanie 
programów  regionalnych  Polskiego  Radia  i  TVP  od  programów  ogólnopolskich  mediów  publicznych. 
Jednym  z  najważniejszych  mechanizmów  zapewniających  powodzenie  transformacji  ustrojowej  (od 
totalitaryzmu  do  demokracji  typu  zachodniego)  jest  odtworzenie  mechanizmów  demokracji  lokalnej 
i regionalnej,  które  powinny  stanowić  fundament  dla  stabilnego,  demokratycznego  państwa.  Media 
publiczne mogą odegrać w tym względzie znaczącą rolę.

 

 
21  Z  tego  względu  odwołuję  się  do  sytuacji  w  RFN,  która  miała  miejsce  kilkadziesiąt  lat  temu. 
Tworzenie  porządku  prawnego  dotyczącego  mediów  publicznych  rozpoczęło  się  pod  nadzorem 
aliantów,  którzy  rozumieli  to,  iż  sposób  funkcjonowania  mediów  jest  jednym  z  najistotniejszych 
warunków  wprowadzenia  systemu  demokratycznego  w społeczeństwie,  które  doświadczyło  systemu 
totalitarnego.