background image

 

www.mostwantedbooks.pl

 

 

 
 

Rozdział 4 

RETURN TO THE ROCKPORT’S STREETS 

POWRÓT NA ULICE ROCKPORT 

 
 
 

 

Thomas  i  Mia  wciąż  czuli  się  zmieszani  po  wczorajszym  dniu.  Bardzo 

trudno  było  odgadnąć,  co  kryje  się  w  głowie  Razora  i  jego  kumpli.  Może 
rzeczywiście  chcieli  współpracować,  a  może  po  prostu  w  odpowiednim 
momencie wykorzystać zaufanie Thomasa i na przykład wystawić go policji, albo 
ukraść  samochód  lub  pieniądze.  Możliwości  są  różne,  ale  pewne  jest  to,  że  
w ich obecnym położeniu przydałyby się im samochody i kasa. 
 

Thomas  kończył  śniadanie.  Planował  dzisiejszy  dzień.  Już  wczoraj 

postanowił  odwiedzić  swoje  kryjówki  sprzed  dwóch  lat  i  sprawdzić,  czy  wciąż 
znajdują  się  tam  samochody,  które  wygrał  w  pojedynkach  Czarnej  Listy. 
Przypomniał sobie, że powinien mieć też wozy Ronniego i Toru. 
- Mia, pojeżdżę dziś po mieście i sprawdzę kryjówki. 
- No pewnie, bardzo dobry pomysł. – odpowiedziała, siadając w fotelu. 
-  Tak  sobie  pomyślałem,  że  przecież  mam  też  wozy  chłopaków.  Chyba  je  im 
oddam. 
- A może im właśnie o to chodzi. Czekają, aż oddasz im samochody i wtedy się 
okaże, że nie są już tak chętni na współpracę. 
- Tak myślisz? Możliwe, ale jeżeli co krok będziemy szukać podstępu, to nigdy 
się  nie  zorganizujemy.  Nie  mamy  zbyt  wiele  czasu  do  spotkania  z  Mingiem,  
a jeżeli chłopaki mają dobre intencje, to na pewno damy sobie radę. Tylko jest 
jeden problem - potrzebne im samochody. Po co kupować nowe, jeżeli ja mam 
ich zaufane i odpowiednio wypracowane maszyny.  
-  Racja.  Gdyby  kupili  nowe  wozy,  trochę  by  jeszcze  zajęło  tuningowanie  ich.  
Dobrze się złożyło, że nie musisz jechać do Minga sam. 
-  O tym samym pomyślałem, kiedy Razor zaproponował mi współpracę. W  ten 
sposób będzie nas czterech. 

background image

 

-  Ja  też  jadę.  –  rzuciła  szybko  Mia,  a  Thomas  poczuł  się  nieco  zdziwiony  tym 
oświadczeniem. 
-  Moja  droga,  jeszcze  tego  brakuje,  żeby  w  razie  problemów  coś  ci  się  stało. 
-  No  przecież  ustaliliśmy,  że  nie  będzie  żadnych  problemów.  –  mówiąc  to, 
uśmiechnęła się. 
- No tak, ale nadal myślę, że powinnaś uważać na siebie. 
- No i będę, ale tam na miejscu. 
- Dobrze, nie będę cię powstrzymywał bo i tak z tobą nie wygram. – zaśmiał się. 
– A teraz biorę się do roboty, jadę szukać samochodów. 
- Może pojadę z tobą? Przecież nie mam nic lepszego do roboty. 
- Jeśli tylko chcesz, to pewnie. 
- W takim razie jadę. 
 

Po chwili oboje byli już na zewnątrz i podążali w kierunku garażu. Mia 

wcisnęła przycisk w kluczu i brama zaczęła się powoli otwierać. 
- Myślę, że warto by było skontaktować się z Crossem i zapytać go, czy w ogóle 
jest sens czegokolwiek szukać. Może tych samochodów już dawno tam nie ma. 
- Zadzwoń do niego. On na pewno będzie wiedział, czy policja je znalazła, czy 
nie. 
 

Thomas wyciągnął telefon z kieszeni kurtki i wybrał numer do Crossa. 

Przez chwilę czekał na odpowiedź. 
- Słucham. – odezwał się głos w słuchawce. - Jak tam u was leci?  
-  Cześć.  Bardzo  dobrze.  Mam  do  ciebie  pytanie.  Wiesz  może,  czy  moje 
samochody są nadal w kryjówkach? Pytam, bo nie wiem, czy w ogóle mam ich 
szukać. 
- Dobrze, że pytasz. Zupełnie o tym zapomniałem. Wiesz... te wszystkie sprawy 
w  Palmont,  twój  wypadek,  Darius  i  tak  dalej...  –  tłumaczył  się  policjant.  –  Nie 
było czasu na takie drobiazgi. Zebrałem wszystkie twoje wozy i skumplowałem 
je  w  jednej  kryjówce.  W  tej,  którą  Mia  pokazała  ci  na  samym  początku  twojej 
kariery na Czarnej Liście. 
- W Rosewood koło Diamond Park?

 

- Tak, właśnie tam. 
- Pomieściły się wszystkie? 
- Tak, bez problemu. To była chyba twoja największa kryjówka. 
- A nie brakuje żadnego? 
- Nie, wszystkie są. W niezmienionym stanie, tak, jak je zostawiłeś. 

background image

 

-  Bardzo  się  cieszę.  –  chociaż  była  to  tylko  rozmowa  telefoniczna,  to  i  tak 
Thomas  uśmiechał  się,  rozmawiając  z  Crossem.  –  Powiedz  mi,  dlaczego  nie 
wydałeś moich kryjówek i nie pozwoliłeś tych samochodów po prostu skasować? 
- A po co? Szkoda takich pięknych wozów. Chyba by mi serce pękło... – śmiał się 
policjant. 
-  Jestem  ci  bardzo  wdzięczny.  Te  samochody  na  pewno  mi  się  jeszcze 
przydadzą. 
- Bez wątpienia. Jak tam Razor i jego koledzy? 
-  O  właśnie,  to  jest  druga  sprawa,  o  której  chciałem  z  tobą  pogadać.  Nie 
obawiałeś się nieco o Mię, kiedy podawałeś mu jej adres? 
-  Nie,  przecież  jesteś  z  nią.  Spokojnie  w  razie  draki  w  dwójkę  byście  się 
obronili.  Śmiem  nawet  stwierdzić,  że  Mia  sama  również  dałaby  sobie  radę.  Po 
drugie,  Razor  nie  wyglądał  na  kogoś,  kto  chciałby  się  w  jakikolwiek  sposób 
mścić. Raczej wychodził w ciupy z pozytywnym nastawieniem do świata. 
-  Tak,  zgodzę  się  z  tym.  Wczoraj  dwukrotnie  się  spotkaliśmy  i  muszę 
stwierdzić,  że  zachowuje  się  zupełnie  inaczej,  niż  kiedyś.  A  tak  właściwie, 
powiedział ci, po co mu namiary na mnie? 
- Tak. Na początku chodziło mu o Mię. 
- O Mię? – zapytał Thomas, żeby upewnić się, że wszystko dobrze rozumie. Ona 
z  kolei  przybliżała  się  do  niego  i  próbowała  usłyszeć  choć  część  rozmowy 
prowadzonej  przez telefon. Miała coraz poważniejszą minę, słysząc że, po raz 
kolejny  wymieniono  jej  imię.  Była  ciekawa,  o  co  chodzi,  ale  postanowiła 
zaczekać i zapytać go o wszystko później.  
- Tak. O Mię. – odpowiedział Cross. – Chciał się z nią spotkać, żeby powiedzieć 
jej,  że  jest  już  na  wolności  i  że  jednocześnie  nie  musi  się  niczego  obawiać  
z jego strony, bo nie  ma do niej  żalu.  Wtedy jeszcze nie byłem taki chętny na 
dzielenie  się  jej  adresem,  ale  w  pewnym  momencie  wspomniałem  o  tobie.  On 
wtedy stwierdził, że to może nawet lepiej, że jesteś w Rockport, bo z tobą też 
chce pogadać. No i wtedy się zgodziłem. 
 

Thomas  przez  chwilę  nie  odpowiadał,  musiał  się  zastanowić  nad  tym 

wszystkim. Mia z kolei przestała się przybliżać – i tak nie mogła usłyszeć nawet 
jednego słowa. 
-  A  masz  może  jakiś  pomysł,  w  jaki  sposób  Razor  dał  radę  uratować  swój 
samochód  przed  kasacją?  –  zapytał,  mając  nadzieję,  że  policjant  nieco  mu 
rozjaśni tę kwestię. 
-  Mam  pomysł.  Sprawa  jest  prosta.  O  wszystko  zadbali  rodzice  tego  całego 
Ronniego. Zarówno o samochody jak i o nich samych. Wyrok był taki, a nie inny 

background image

 

z  powodu  ich  wpływów.  Jeśli  chodzi  o  wozy,  to  był  w  policji  taki  facet,  który 
szczególnie się nimi interesował. Teraz już nawet nie pracuje, ale pamiętam, jak 
wtedy chciał je wykupić. Prawdopodobnie mu się to udało. 
- Nawet na pewno. Razor mówił to samo. Czyli sugerujesz, że Ronnie też może 
mieć gdzieś tę swoją Toyotę? 
- Tak. To znaczy – bardzo możliwe. 
- Wielkie dzięki, Cross. Jestem twoim dłużnikiem. 
-  Daj  spokój,  nie  zrobiłem  niczego  wielkiego.  –  śmiał  się.  –  A  wracając  do 
Razora... – tu zrobił małą przerwę. 
- Tak? 
- Musisz na niego uważać... Wydaje mi się, że ma słabość do Mii. Trzymaj się i 
powodzenia. 
 

Thomas  był  zaintrygowany  ostatnimi  słowami  policjanta,  jednak 

postanowił już nie pytać, skąd u niego takie podejrzenia. 
- Jeszcze raz dzięki i do usłyszenia. – powiedział, rozłączając się. 
 

Z nieco zszokowaną miną spojrzał na Mię. Trudno mu było zebrać teraz 

myśli, trochę było tego za dużo. 
- Co powiedział? – zapytała. 
- Wszystkie wozy są w kryjówce w Rosewood. 
- To chyba dobrze. 
-  Bardzo  dobrze.  –  odpowiedział,  lecz  jego  twarz  wskazywała  na 
zdenerwowanie. 
- Więc czemu wyglądasz na niezadowolonego? 
-  To  nie  o  to  chodzi.  Cross  powiedział  mi,  że  chłopaki  w  głównej  mierze 
uratowali  się  od  dłuższej  odsiadki  dzięki  rodzicom  Ronniego.  –  powiedział, 
próbując ukryć przed Mią ostatnią kwestię, o której wspomniał policjant. 
- To wiadome. Przecież ci mówiłam. Rozmawialiście też o mnie. O co chodziło? 
- O to, że Cross podał Razorowi twój adres. Według mnie to nie był najlepszy 
pomysł. 
- Może i nie najlepszy, ale jak widać – nic złego się nie stało. 
- Jeszcze... 
-  Jeszcze?  Obawiasz  się  czegoś  z  jego  strony?  Przecież  sam  mówiłeś,  że 
wszystko będzie w porządku i że chyba się zmienił. 
- No tak. W sumie... masz rację.  
 

Thomas postanowił nie przejmować się tym, co powiedział Cross. Może 

nie miał racji? A nawet jeśli, to raczej trudno będzie Razorowi osiągnąć jego cel.  

background image

 

 

Pozostawiając  te  myśli  za  sobą,  postanowił  kontynuować  swój  zamiar 

odnalezienia samochodów. 
- To co, jedziemy zobaczyć moje wózki? – zaproponował z uśmiechem. 
- Taki był plan. Jedziemy. 
 

Po paru chwilach oboje znaleźli się we wnętrzu BMW. Wyjechali z garażu 

i  pojechali  w  kierunku  Rosewood.  Po  drodze  minęli  skrzyżowanie,  na  którym 
skręcić można było do doków – najczęstszego miejsca spotkań wyścigowców za 
czasów  Czarnej  Listy.  Później  kierowali  się  już  w  stronę  centrum.  W  tamtych 
rejonach  mieścił  się  też  rockporcki  szpital  uniwersytecki,  a  kilkaset  metrów 
przed nim - główna kryjówka Thomasa. Tam właśnie miały się znajdować ukryte 
przez Crossa samochody. 
-  Chyba  przydałyby  się  nam  jakieś  klucze,  żeby  otworzyć  te  drzwi.  – 
powiedziała  Mia,  kiedy  dojechali  już  na  miejsce.  –  Szkoda,  że  nie  pomyślałam  
o tym wcześniej, bo jestem prawie pewna, że nadal mam je gdzieś w domu. 
-  Spokojnie.  Ja  też  mam  klucze.  Od  kiedy  wyjechałem  z  Rockport,  cały  czas 
mam  je  tutaj.  –  powiedział,  wyciągając  je  ze  schowka  przed  siedzeniem 
pasażera. – Mam tylko nadzieję, że Cross nie zmienił zamka. 
 

Oboje  wysiedli  z  samochodu  i  podążyli  w  stronę  bramy.  Po  obu  jej 

stronach założone były kłódki. Dokładnie jak przed dwu laty. 
Thomas z miłym zaskoczeniem na twarzy otwarł je obie i podciągnął bramę do 
góry.  Oczom  obojga  ukazały  się  dwa  szeregi  aut.  Uśmiechnęli  się  do  siebie 
nawzajem,  widząc  znajome  maszyny.  Ustawione  były  po  dwóch  stronach 
garażu,  a  na  środku  wciąż  znajdowało  się  dużo  pustego  miejsca.  Thomas 
natychmiast to wykorzystał, wjeżdżając swoim BMW do środka. Po tym podszedł 
do  bramy  i  zaciągnął  ją  od  wewnątrz  do  samej  ziemi.  W  ten  sposób  oczy 
przypadkowych  ciekawskich  lub  nawet  policyjnych  patroli  nie  były  w  stanie 
zobaczyć, co kryje w swoim wnętrzu ten ogromny garaż. 
-  Pamiętam  to  wszystko,  jakby  to  było  wczoraj.  –  powiedział  Thomas, 
podchodząc  do  tablicy,  gdzie  dwa  lata  temu  Mia  wypisała  mu  wszystkich 
kierowców Czarnej Listy. 
-  Ja  też.  Pamiętam  dzień,  kiedy  pokazałam  ci  ten  garaż  i  powiedziałam,  że 
czeka  cię  dużo  pracy,  jeśli  chcesz  odzyskać  samochód.  –  rzekła,  spoglądając  
z sentymentem na biało-niebieskie BMW. – Teraz to wszystko jest już dawno za 
tobą. Odzyskałeś swój wóz, a przy tym zdobyłeś wiele innych. 
 

Oboje  spoglądali  to  na  jedną  stronę  garażu,  to  na  drugą.  Nie  mogli 

oprzeć  się  widokowi  tych  wszystkich  samochodów,  szczególnie  ustawionych 
jeden przy drugim. 

background image

 

-  To  co  w  końcu  zrobisz  z  autami  Ronniego i  Toru? Oddasz  je  im?  –  zapytała 
Mia. 
- Chyba jednak nie. Przynajmniej na razie. 
- Nie? Wcześniej mówiłeś coś innego. Czemu zmieniłeś zdanie? 
- Razor ma swój samochód. Od Crossa dowiedziałem się dzisiaj, że Ronnie też 
najprawdopodobniej ma swoją Toyotę.  
- Tak? Nie chwalił się tym wczoraj. 
-  Może  jeszcze  nie  wiedział,  gdzie  na  niego  czeka.  W  każdym  razie,  jeśli  ją 
znajdzie,  to  nie  ma  na  razie  potrzeby  dawania  mu  kolejnego  wozu.  Problem 
pojawia  się  jedynie  z  Toru,  ale  i  on  może  się  chwilowo  obyć  bez  swojego 
własnego  auta.  Przynajmniej  do  czasu  spotkania  z  Mingiem.  To  będzie  ich 
pierwszy test na współpracę. Jeśli się dobrze spiszą, wtedy powiem im, że mam 
ich samochody. Tymczasem umówmy się, że nie muszą o tym wiedzieć, dobrze? 
-  Oczywiście.  Całkowicie  cię  popieram.  –  odpowiedziała  Mia,  podchodząc  do 
Thomasa i całując go w policzek. 
-  Jestem  taki  rozsądny.  –  śmiał  się,  przypominając  sobie  wczorajsze  słowa 
Razora. 
- Owszem, jesteś. – potwierdziła, przytulając się do niego. 
 

Trwali  tak  przez  chwilę,  ciesząc  się  po  raz  kolejny  swoją  wzajemną 

obecnością.  Oboje  dziękowali  losowi,  że  pozwolił  im  się  znów  spotkać.  Mia 
przez  te  dwa  lata  zdążyła  prawie  całkiem  stracić  nadzieję,  że  ponownie  ujrzy 
swojego  ukochanego.  On  z  kolei  żył  w  tym  czasie  tak  intensywnie,  że 
jakiekolwiek  myśli  o  Rockport  zostawały  natychmiast  wypierane  przez 
codzienne problemy.  
Teraz  jednak  już  nic  nie  stało  im  na  drodze  do  szczęścia.  Byli  tutaj  razem  i 
wszystko wskazywało na to, że już tak pozostanie.   
-  Który  najładniejszy?  –  zapytał  Thomas,  patrząc  na  samochody.  –  Mnie 
najbardziej podoba się Mitsubishi Evo Earla. 
-  Mitsubishi  Eclipse  Big  Lou’a  też  jest  niezłe.  Mnie  jednak  najbardziej  podoba 
się  Mazda  RX-8  Izzy.  Chyba  już  zawsze  będę  mieć  sentyment  do  tego  auta.  
W końcu miałam identyczne.  
- Wychodzi na to, że wszyscy będą mieć swoje dawne auta, a ty swoje straciłaś 
bezpowrotnie. 
-  Raczej  tak.  Do  tej  pory  policja  już  je  sprzedała  albo  nawet  skasowała.  – 
powiedziała ze smutkiem. 
- Nie przejmuj się. W razie czego możesz wziąć tę Mazdę. – powiedział Thomas, 
wskazując na wóz swojej dawnej rywalki z Czarnej Listy. 

background image

 

- To już nie będzie to samo, ale w razie czego wezmę ją. – powiedziała nieco się 
rozweselając. – Co zrobisz z autami? Zabierasz je gdzieś, czy zostawiasz tutaj? 
- Zostawiam. Jeżeli przez tak długi czas nigdzie stąd nie zniknęły, to myślę, że 
nadal są tu bezpieczne. Właściwie tylko ja, ty i Cross wiemy, gdzie ich szukać. 
- Ja też myślę, że to dobre rozwiązanie. Poza tym, nie mam za bardzo pomysłu, 
gdzie  mógłbyś  je  wszystkie  zabrać.  W  moim  garażu  nie  ma  aż  tyle  miejsca.  – 
roześmiała się Mia. 
 

Oboje przez chwilę jeszcze spacerowali po garażu i oglądali samochody 

ze  wszystkich  stron.  Rzeczywiście  były  w  idealnym  stanie,  a  ich  oryginalne 
malowania zachwycały oczy. Była to kolekcja czternastu wozów, które za czasów 
Czarnej Listy były pożądaniem każdego kierowcy. Wszyscy znali je perfekcyjnie 
– były legendami, tak samo, jak ich właściciele. 
- Chodź na zewnątrz. Usiądziemy sobie w parku. Skoro już tu jesteśmy, trzeba 
skorzystać z okazji. – zaproponował Thomas. 
 

Wyszli  na  zewnątrz,  korzystając  z  bocznych  drzwi  znajdujących  się 

obok bramy wyjazdowej z garażu. Zamknęli je na klucz i skierowali się na drugą 
stronę  ulicy.  Tam  znajdował  się  Diamond  Park  –  najmniejszy  i  jednocześnie 
najpiękniejszy  park  w  całym  Rockport.  Po  chwili  oboje  siedzieli  na  jednej  
z ławeczek, za którą rosły wysokie drzewa i krzewy. 
-  Życie  jest  piękne.  Gorące  lato,  wolność,  piękny  park  i  ukochana  kobieta  tuż 
obok. – powiedział Thomas, całując dłoń Mii. – Niczego więcej do szczęścia mi 
nie potrzeba. 
- A wyścigi? Tego chyba ci jeszcze brakuje. 
- Po tym, co ostatnio przeszedłem w Palmont, mały urlop by mi nie zaszkodził. 
Z drugiej strony masz rację, w głębi duszy czuję tę potrzebę prędkości. 
-  No  właśnie.  Nie  ma  się  jednak  czym  przejmować,  już  niedługo  spotkasz  się  
z  Mingiem.  To  będzie  początek.  Już  czuję,  że  później  posypie  się  lawina  i  nie 
będzie  takiego  dnia,  w  którym  ktoś  w  Rockport  by  się  nie  ścigał.  Wszyscy 
kierowcy wrócą na ulice i będą marzyć o tym, by móc się z tobą zmierzyć. 
 

Thomas na chwilę się zamyślił. Mia zaszczepiła w jego umyśle cudowną 

wizję Rockport, które znów będzie pełne wyścigowców i szybkich samochodów, 
a on sam będzie mógł teraz stworzyć potężny zespół, który wyznaczałby zasady 
w tym nowym świecie wyścigów.  
 

Wszystko  teraz  zależało  od  Razora  i  tego,  co  kryje  się  w  jego  głowie. 

Jeśli okazałoby się, że jest szczery i naprawdę szuka współpracownika, to wizja 
potężnego zespołu szybko by się spełniła. Jeśli jednak kłamie i liczy z jakiegoś 
powodu  na  łatwowierność  Thomasa,  to  w  tym  miejscu  zaczyna  się  poważny 

background image

 

problem. Ponowne użeranie się z nim nie jest tym, o czym marzy Thomas. Teraz 
postanowił zrobić kolejny krok w wielką przyszłość. 
-  Tak  odnośnie  przygotowań  do  spotkania  z  Mingiem,  muszę  zadzwonić  do 
Razora i spytać o tę Toyotę Ronniego. 
- Dobry pomysł. Bardzo ciekawe, czy rzeczywiście ją ma. 
 

Wyciągnął  więc  telefon  z  kieszeni  spodni  i  wybrał  numer.  Po  kilku 

sekundach doczekał się odpowiedzi. 
- Halo.  
- Cześć Razor. Mam pytanie. Słyszałem, że ktoś wykupił z policji nie tylko twoje 
auto, ale też Suprę Ronniego. To prawda? 
- Tak, zgadza się. Wszystko załatwił jakiś jego znajomy. Ja osobiście nie znam 
gościa,  ale  wiem,  że  dawniej  miał  spore  możliwości  w  policji.  –  tłumaczył.  -  
A skąd wiesz o tym facecie? 
- Cross wspomniał, że kiedyś ktoś chciał kupić wasze auta.  
- Tak. Co najlepsze, ja znalazłem mój wózek dość szybko. Jeszcze w więzieniu 
dostałem info, gdzie mam go szukać. Ronnie natomiast teraz musiał się trochę 
poużerać  ze  swoimi  starszymi,  żeby  w  ogóle  chcieli  mu  wydać  jego  brykę.  – 
roześmiał się  Razor.  – Dziwaczni ludzie, niby zawsze dawali mu kasę na auta, 
części i wyścigi, a teraz zrobili mu zadymę o tę Suprę. 
- Może ich wkurzyło to, że Ronnie z powodu wyścigów wylądował w ciupie. Dla 
bogatych ludzi taka wpadka jest trudna do zniesienia. 
- Chyba tak. Powiedz, Thomas, co dziś porabiasz? Może chciałbyś razem z nami 
pojeździć.  –  zaproponował.  –  Musimy  trochę  poćwiczyć,  bo  chyba  wypadliśmy 
nieco z formy przez te dwa lata. – znów się zaśmiał. 
 

W tej chwili Thomas skojarzył, że z parku, w którym właśnie siedzi z Mią 

do  miejsca,  gdzie  umówił  się  z  Mingiem  jest  bardzo  niedaleka  droga.  Dobrze 
byłoby  tam  jechać  i  rozejrzeć  się,  co  i  jak.  Tam  też  mógłby  ściągnąć  Razora  
i  chłopaków  i  powiedzieć  im  o  planowanych  wyścigach.  Na  pewno 
zmotywowałoby ich to do wzmożonego treningu. 
- Słuchaj, Razor. Spotkajmy się na parkingu koło uniwersytetu w Rosewood. Ja 
akurat jestem w okolicy. Zaraz mogę się tam pojawić. 
- Super. No to my też się zbieramy z chłopakami. Będziemy za piętnaście minut. 
- Ok. To do zobaczenia. 
 

Rozłączył się, wkładając z powrotem telefon do kieszeni. 

-  Co  jest?  Planujesz  przeszkolić  chłopaków  przed  spotkaniem  z  Mingiem?  – 
zapytała Mia. 

background image

 

-  Dokładnie  tak.  Za  piętnaście  minut  będą  koło  uniwersytetu.  Musimy  się 
zbierać. 
 

Po  kilku  minutach  wyjeżdżali  już  z  garażu  kryjącego  samochody  

z Czarnej  Listy. Wszystko dokładnie za sobą zamknęli tak, by nikt się tam nie 
dostał.  Skierowali  się  teraz  drogą  na  północ.  Po  chwili  mijali  już  szpital 
uniwersytecki.  
-  Pamiętaj,  żeby  się  nie  wysypać  z  samochodami.  Nie  muszą  na  razie  o  nich 
wiedzieć. 
- Pamiętam.  
- To samo tyczy się spotkania z Mingiem. Niech myślą, że umówiłem się z nim 
dopiero dzisiaj.  
 

Po chwili byli na miejscu. Wjeżdżali na prawie pusty parking znajdujący 

się  koło  frontowego  wejścia  do  uniwersytetu.  Thomas  zatrzymał  się  na  jego 
środku tak, by Razor go nie przeoczył.  Oboje wysiedli z BMW i usiedli na jego 
masce, czekając na przybycie chłopaków. 
- Mam tylko nadzieję, że nie zainteresuje się nami policja. Trochę ludzi się tu 
kręci, ktoś może postanowić uprzykrzyć nam życie. 
- Nie martw się. Chociaż z drugiej strony mogłoby być ciekawie. – zaśmiała się 
Mia. 
 

Dwie  minuty  później  po  drugiej  stronie  parkingu  pojawił  się  czarny 

Mustang i Toyota Supra. Oba samochody podjechały na odległość kilku metrów 
od  BMW.  Z  Toyoty  wysiadł  rozbawiony  Ronnie,  a  z  Mustanga  Razor  i  Toru. 
Wszyscy trzej podeszli podając Thomasowi rękę.  
- Cześć wam. – powiedział ściskając akurat dłoń Razora. 
- Cześć. – odpowiedzieli Razor i Toru. Ronnie z kolei podniósł jedynie rękę do 
góry. Jak to było w jego stylu – nie chciało mu się odzywać. 
-  Słuchajcie,  chłopaki.  Mam  świetną  wiadomość.  Spotkałem  kolegów  Minga. 
Pamiętacie go jeszcze?  
-  No  jasne,  że  tak.  –  odpowiedział  Toru.  –  Strasznie  się  rozpychał  podczas 
wyścigów.  Dopiero  mu  trochę  przeszło,  kiedy  zaczął  jeździć  tym  swoim 
odpicowanym Gallardo. 
-  Dokładnie.  – wtrącił  Razor.  –  Poza  tym  był  strasznie  zarozumiałym  gościem. 
Chociaż...  nie  wiem,  czy  powinienem  go  oceniać,  skoro  sam  nie  byłem  wcale 
lepszy. – uśmiechnął się, patrząc teraz na Mię. 
- No właśnie. – zgodziła się, kiwając głową i również się uśmiechając. 
-  Dobra, te kwestie odstawcie na bok. Najważniejsze  jest to,  że gość  chce się 
ścigać. 

background image

10 

 

- Dzisiaj? – ożywił się nagle Ronnie. 
-  Nie,  za  dwa  tygodnie.  Umówiłem  się  na  spotkanie  z  nim  tutaj.  Dlatego  jeśli 
mamy ćwiczyć, to powinniśmy zacząć właśnie w tych okolicach. 
- Nie ma problemu. – powiedział Razor. 
- Co prawda Ming myśli, że będę sam, ale zrobimy mu małą niespodziankę. 
- Już my mu przypomnimy, kim jesteśmy. – mówił z pasją Ronnie. – Będzie miał 
do czynienia z czteroma najlepszymi kierowcami Czarnej Listy. – dodał z dumą. 
-  Ronnie,  mów  za  siebie.  –  oburzył  się  Toru.  –  Ja  raczej  z  nim  nie  wygram, 
chodząc na nogach. 
-  Spokojnie,  Toru.  Nie  denerwuj  się.  –  uspokajał  go  Razor.  –  Zarobimy  jakąś 
kasę na wyścigach, to kupimy ci auto. Cierpliwości, bracie. 
 

Thomas  w  tym  czasie  próbował  za  wszelką  cenę  wyglądać  na 

obojętnego, tak, by nie wydać się z tym, że wciąż ma jego Mercedesa. Tak, jak 
postanowił,  powie  chłopakom  o  ich  samochodach  dopiero  po  spotkaniu  
z Mingiem. 
- Albo znowu pomęczę trochę ojca. – roześmiał się Ronnie. 
 

Kilka  minut  później  panowie  usadowili  się  w  swoich  wozach.  Toru 

towarzyszył Razorowi na miejscu pasażera w jego Mustangu. Ronnie sprawdzał 
głośność silnika parząc jednocześnie gumy. Thomas z Mią zasiedli w BMW. 
Po  chwili  wszyscy  opuścili  parking.  Najpierw  postanowili  przejechać  się  kilka 
razy wokół uniwersytetu, żeby poznać teren. Budynek otaczało ogromne rondo, 
które było dość wąskie, a strony jezdni były rozdzielone pasem zieleni. Trudno 
było znaleźć idealny tor jazdy, co chwilę trzeba było zmieniać pas tak, by omijać 
jeżdżące tu samochody. Ruch był dość duży. Ludzie ze zdziwieniem przyglądali 
się  sportowym  samochodom.  Tempo  jazdy  stawało  się  coraz  szybsze. 
Prowadzące kolumnę BMW jechało z każdą chwilą szybciej  i szybciej.  Chłopaki 
jadący za nim dawali sobie jednak świetnie radę.  
 

Thomas  miał  już  wizję  pojedynku  z  Mingiem.  Trzeba  wyzwać  go  na 

wyścig  właśnie  na  tym  rondzie.  Jeździ  się  tu  bardzo  trudno  i  łatwo  o  błąd 
skreślający  zwycięstwo.  Jeśli  Ming  nie  będzie  przygotowany,  natychmiast 
poniesie  porażkę.  Z  kolei  teraz  trzeba  zrobić  wszystko,  by  samemu  być 
perfekcyjnie przygotowanym na ten slalom między samochodami i zadbać o to, 
by również chłopaki czuli się tu pewnie.  
 

Po  kilku  następnych  kółkach  wokół  uniwersytetu,  Thomas  zjechał 

wreszcie  w  jedną  z  uliczek  sąsiadujących  z  rondem.  Tam  minęli  parking,  na 
którym  dziś  się  spotkali.  Później  pokonali  dwa  długie  zakręty,  które  były 
jednocześnie  drogą  biegnącą  między  dwoma  częściami  budynku  szpitala. 

background image

11 

 

Następnie  znaleźli  się  w  okolicach  odwiedzonego  dziś  przez  Mię  i  Thomasa 
Diamond  Parku.  Stamtąd  skierowali  się  wąskimi  uliczkami  w  stronę  stadionu. 
Cały czas wymijali kolejne samochody, często korzystając z chodników.  
 

Thomas  był  zachwycony  tym,  w  jak  dobrej  jest  formie.  Wypadek  

w  kanionach  odebrał  mu  nieco  pewności  siebie.  Teraz  okazało  się  jednak,  że 
prędkość nie sprawia mu żadnych problemów. W jeszcze większe zadowolenie 
wprawiał go fakt, że chłopaki mimo tak  długiej  przerwy od wyścigów, również 
świetnie dają sobie radę. 
Przez  paręnaście  minut  jeździli  jeszcze  po  ulicach  sąsiadujących  
z uniwersytetem, aż w końcu Thomas ponownie wjechał na otaczające go rondo 
i po chwili pokierował kolumnę na parking – miejsce dzisiejszego spotkania. 
Wyhamował  teraz  samochód,  a  kolejne  zatrzymały  się  w  bliskiej  odległości  od 
niego. Wszyscy wysiedli ze swoich wozów z rozradowanymi twarzami.  
- Idzie nam świetnie. – pochwalił Thomas. – Jeśli poćwiczymy jeszcze trochę, to 
Ming będzie mógł się schować. 
-  Rzeczywiście,  jest  dobrze.  Nie  sądziłem,  że  tak  szybko  się  pozbieramy.  – 
powiedział Razor. 
- Hej, Toru. – krzyknął Ronnie. – Trzymaj. Teraz ty prowadzisz, a ja będę twoim 
pilotem. – powiedział, rzucając kluczyki swojego wozu w stronę przyjaciela. 
- Dzięki. – odpowiedział, łapiąc je. 
- To co, ćwiczymy dalej? – zaproponował Thomas. 
-  Jeśli  się  nie  obrazicie,  to  ja  na  razie  pauzuję.  –  powiedział  Razor.  –  Muszę 
zajrzeć pod maskę, silnik łapie zbyt wysoką temperaturę.  
- Nie ma problemu. Mia, jedziesz? 
-  Nie,  ja  też  chwilowo  pasuje.  Muszę  rozprostować  nogi.  Poza  tym  już  mi  się 
zakręciło w głowie od tego jeżdżenia po rondzie. 
- No dobrze. 
 

Thomas  nie  był  jednak  zachwycony.  Musiał  zostawić  Mię  na  parkingu 

razem  z  Razorem.  Od  razu  przypomniało  mu  się  to,  o  czym  wspomniał 
wcześniej  przez  telefon  Cross.  Co  prawda  sam  nie  zauważył  jeszcze  nic 
podejrzanego, ale policjant mógł mieć rację. Z drugiej jednak strony, nie należy 
się  przejmować.  Mia  tak  strasznie  nie  lubi  Razora,  że  w  ogóle  przebywanie  
w  jego  towarzystwie  jest  dużym  wysiłkiem  dla  jej  dobrej  woli.  Nie  było 
absolutnie mowy o tym, by Razor mógł cokolwiek zdziałać. 
-  W  takim  razie  pakujcie  się  do  auta.  –  powiedział  do  Ronniego  i  Toru.  - 
Pojeździmy  jeszcze  chwilę  i  na  dziś  koniec.  Mamy  jeszcze  sporo  czasu  do 
spotkania z Mingiem.  

background image

12 

 

 

Po tych słowach sam wsiadł do BMW i uruchomił silnik. Widząc, że Toru  

i  Ronnie  są  już  gotowi,  ruszył  i  skierował  się  w  stronę  północnego  wyjazdu  
z  parkingu.  Spojrzał  jeszcze  w  lusterko,  by  zobaczyć  oddających  się  Mię  
i Razora po czym, znalazł się już na ulicy. Po raz kolejny zwiedzał z chłopakami 
ulice  Rosewood  zwiększając  z  każdą  minutą  prędkość,  tak,  by  sprawdzić,  jak 
daje sobie radę Toru. 
 

Tymczasem  na  parkingu,  zgodnie  ze  wcześniejszą  zapowiedzią,  Razor 

otworzył maskę swojego Mustanga. Zaglądał teraz z uwagą do chłodnicy. Chciał 
sprawdzić, czy to ona jest powodem przegrzewania się silnika. Nie mógł jednak 
jednoznacznie  tego  stwierdzić.  Usterka  wydawała  się  być  czymś  bardziej 
skomplikowanym.  Na  krótką  metę  nie  utrudniała  ona  jazdy,  jednak  po 
kilkunastu  minutach  silnik  osiągał  temperaturę,  która  martwiła  Razora. 
Najwyraźniej  jego  auto  nie  miało  tyle  szczęścia,  co  Ronniego  i  w  czasie  jego 
nieużywania coś się zepsuło. 

Ani  Mia,  ani  Razor  nie  przerywali  ciszy  panującej  na  parkingu.  Oboje 

czuli  się  dość  dziwnie  ze  swoją  wzajemną  obecnością.  Żadne  z  nich  nie 
wiedziało,  jak  zacząć  rozmowę.  Kiedyś  zdecydowanie  nie  pałali  do  siebie 
sympatią. A przynajmniej Mia do Razora na pewno nie. Teraz sytuacja nieco się 
zmieniła.  Postanowił  stanąć  po  stronie  Thomasa  i  razem  z  nim  się  ścigać,  co  
w  pewnym  stopniu  wymazywało  jego  dawne  występki.  Zdawał  sobie  jednak 
sprawę z tego, że to tak łatwo nie odmieni jego wizerunku w oczach Thomasa  
i  Mii.  Postanowił  więc  starać  się  ze  wszystkich  sił,  by  kiedyś  zyskać  ich  pełne, 
niewymuszone zaufanie.  

Mia  przez  cały  czas  obserwowała  Razora,  spacerując  jednocześnie  po 

parkingu.  Nie  oddalała  się  jednak  zbyt  daleko  od  jego  wozu.  On  z  kolei  
w  chwilach,  kiedy  była  odwrócona  do  niego  plecami,  spoglądał  na  nią 
ukradkiem.  Po  chwili  znów  patrzył  pod  maskę,  tak,  by  nie  dostrzegła  jego 
spojrzeń. W końcu postanowiła przełamać tę ciszę i jako pierwsza odezwała się. 
- Wiesz już, co jest nie tak? – zapytała, podchodząc bliżej Mustanga. 
Jej głos zaskoczył Razora. Przez jego ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Kiedy 
zapanował już nad emocjami, odpowiedział: 
-  Niestety  nie.  –  zaczął  łagodnym  głosem,  wciąż  zaglądając  pod  maskę.  –  Na 
początku wydawało mi się, że to chłodnica, ale to jednak coś poważniejszego. 
- Masz jeszcze jakiś inny pomysł? 
Teraz wyprostował się, przecierając ręce w białą ścierkę. 
-  Termostat. Nie przesyła  odpowiednich impulsów do układu chłodzenia. Albo 
całkiem padł, albo już ledwo zipie.  

background image

13 

 

 

Mia  znów  zaczęła  krążyć  w  tę  i  z  powrotem.  Wyraźnie  się  nad  czymś 

zastanawiała.  Z  oddali  dobiegały  niesione  echem  dźwięki  silników.  Po  chwili 
znów przerwała ciszę. 
-  Clarence.  –  zwróciła  się  do  niego  imieniem  zamiast  używanym  przez 
wszystkich pseudonimem. 
- Tak? – spojrzał na nią z zaciekawieniem.  
- Przesadziłam wczoraj. Przepraszam za tego „idiotę” na ulicy. 
-  Nie  gniewam  się.  –  uśmiechnął  się  pod  nosem  sam  do  siebie.  –  Zasłużyłem 
sobie. 
Przetarł  ręce  do  końca,  wsadził  ścierkę  do  tylnej  kieszeni  spodni  i  zatrzasnął 
maskę. 
-  Dwa  lata  temu  naprawdę  zachowywałem  się  idiotycznie.  –  kontynuował, 
siadając  teraz  na  niej.  –  Będąc  w  więzieniu  przemyślałem  sporo  spraw.  Kilka 
rzeczy do mnie dotarło. – mówił, spoglądając w dal. – Muszę je teraz naprawić. 
Mia  przyglądała  mu  się  z  coraz  większym  zaciekawieniem.  Czekała,  co  powie 
dalej. 
-  Mam  nadzieję,  że  kiedyś  zdobędę  twoje  zaufanie.  –  spojrzał  na  nią.  –  
I Thomasa również. Bardzo żałuję, że zamiast uczynić z was swoich przyjaciół, 
doprowadziłem do tego, że byliśmy wrogami. 
- Tak, jak sam powiedziałeś – teraz wszystko możesz zmienić. 
- I tak zrobię. Obiecałem to już sobie, teraz obiecuję również tobie. 
 

W  tej  chwili  ich  rozmowę  przerwał  nasilający  się  dźwięk  silników 

samochodowych. Gdzieś niedaleko było też słychać syrenę radiowozu. 
Razor  z  wrażenia  wstał  na  równe  nogi.  Chwilę  później  po  zachodniej  stronie 
parkingu, za plecami Mii pojawiły się samochody Thomasa i Ronniego. Jechały  
w ich kierunku.  
-  Już  myślałem,  że  to  ich  ściga  policja.  –  powiedział  z  uśmiechem  Razor.  – 
Byłoby nieciekawie, gdyby tu za nimi wpadli. 
- Nie, ten radiowóz jedzie gdzieś zupełnie indziej. – powiedziała, przysłuchując 
się  jego  dźwiękowi.  –  A  co,  boisz  się,  że  znowu  cię  złapią?  –  zapytała, 
uśmiechając się. 
-  Nie.  Nie  tym  razem.  –  mówił,  przechodząc  obok  niej  i  kierując  się  w  stronę 
Toyoty Ronniego. – Nie teraz, kiedy ty już nie jesteś w policji. 
Mia  pozostała  sama  przy  Mustangu  Razora  uśmiechając  się  na  jego  ostatnie 
słowa. 
On podszedł już do wysiadających z samochodów chłopaków. 
- I jak, Toru? – zapytał. 

background image

14 

 

- Jest dobrze. Niedługo będę w dawnej formie. – pochwalił się. 
- Rzeczywiście. – wtrącił Thomas. – Nie zrobił nawet jednego błędu. 
- Super.  
- A teraz proponuję się stąd zwijać, ktoś chyba zadzwonił po policję. 
-  Popieram.  Tym  bardziej,  że  muszę  nieco  głębiej  zajrzeć  pod  maskę.  Albo 
chłodnica, albo termostat nawala. 
- Zajmiemy się tym. A teraz zbieramy się. 
 

Wsiedli  zatem  do  samochodów.  Toru  nadal  prowadził  Toyotę.  Mia 

usiadła na miejscu pasażera BMW, uśmiechając się do Thomasa. 
Po chwili wszyscy opuścili parking, kierując się w stronę Ocean Hill. 
 
 

*** 

 
 

 

Mijały  kolejne  dni.  Mustang  Razora  został  doprowadzony  do 

perfekcyjnego  stanu.  Temperatura  już  nie  wzrastała  do  zbyt  wysokiego 
poziomu,  a  wymiana  opon  na  nowe  sprawiła,  że  auto  stało  się  zdecydowanie 
bardziej  przyczepne.  Równie  wiele  czasu  Ronnie  spędził  pielęgnując  swoją 
Toyotę.  Z  braku  własnego,  Toru  postanowił  pomagać  kolegom  przy  ich 
samochodach. 
 

Thomas  w  tym  czasie  nie  musiał  zajmować  się  żadnymi  renowacjami 

swojego  wozu.  Był  on  w  idealnym  stanie.  Miał  jednak  na  głowie  inne  sprawy. 
Między  innymi  zastanawiał  się,  jakie  kroki  jeszcze  podjąć,  by  być  lepiej 
przygotowanym  do  wyścigów  z  Mingiem.  Drugą  rzeczą,  która  zaprzątała  mu 
myśli,  był  samochód  dla  Mii.  Miał  wystarczająco  dużo  pieniędzy,  by  kupić  jej 
nawet najdroższe auto, ale jak sama powiedziała  – „to już nigdy nie będzie to 
samo.”  Dla  niej  najważniejszym  wozem  w  życiu  na  zawsze  stała  się  Mazda 
RX-8  z  czasów  pracy  w  policji.  Jak  Thomas  zauważył  zaraz  po  przyjeździe  do 
Rockport, oddanie go było dla Mii wielką stratą. 
Będąc  obecnie  w  garażu  w  Rosewood  i  przeglądając  po  raz  kolejny  wozy 
kierowców  z  Czarnej  Listy,  wpadł  nagle  na  genialny  pomysł.  Postanowił 
zadzwonić do Crossa.  
- Witaj ponownie. 
- Cześć. W czym mogę pomóc? – zapytał wesoło policjant. 
- Zastanawiam się, co stało się z samochodem Mii po tym, jak go oddała. Masz 
może jakieś informacje na ten temat? 

background image

15 

 

- Szczerze mówiąc nie, ale mogę spróbować coś się dowiedzieć. Tylko od razu 
uprzedzam, że to trochę może potrwać. 
- Zdaje sobie z tego sprawę. 
-  A  jeśli  mogę  zapytać,  co  właściwie  kombinujesz?  –  zapytał  Cross  
z zaciekawieniem. 
-  Chciałbym  zrobić  Mii  niespodziankę.  –  mówił  Thomas,  uśmiechając  się.  – 
Gdyby  ten  samochód  gdzieś  jeszcze  stał,  a  byłaby  możliwość  go  stamtąd 
wyciągnąć... chętnie bym go przygarnął i podarował byłej właścicielce.  
- Aaaaha. Bardzo dobry pomysł. Tym bardziej postaram się coś dowiedzieć. 
- Dzięki wielkie. W takim razie do usłyszenia. 
- Do usłyszenia. 
 

Teraz Thomas powrócił do przeglądania samochodów. Wciąż tak samo 

mocno go fascynowały. Zatrzymał się przy Lamborghini Gallardo Minga. Założył 
ręce i przez chwile intensywnie się nad czymś zastanawiał.  
- Mam pomysł. – zaczął mówić sam do siebie. – Zagramy na starych zasadach. 
Jeśli  jakimś  sposobem  wygra,  dostanie  swoje  Gallardo.  Jeśli  przegra,  w  tym 
garażu pojawi się kolejne cacko. 
 

W ten sposób chciał zachęcić Minga do bardziej  brawurowej  jazdy, ale 

jednocześnie zdecydowanie bardziej niebezpiecznej. Jeśli zobaczy swój dawny, 
ukochany  wózek,  wytrąci  się  z  równowagi  i  będzie  łatwiej  go  pokonać.  Prosta 
psychologia. 
Thomas  nie  mogąc  nacieszyć  się  swoim  genialnym  pomysłem,  opuścił  garaż  
i  skierował  się  BMW  w  stronę  Ocean  Hill.  Jak  najszybciej  chciał  podzielić  się 
swoim pomysłem z Mią. 

 
 

*** 

 
 

Kiedy  nadszedł  już  dzień  spotkania  z  Mingiem,  Thomas  umówił  się  

z  Razorem  na  parkingu  obok  uniwersytetu  o  12:30  –  na  pół  godziny  przez 
pojawieniem się tam ich rywala. 
 

Thomas wraz z Mią udali się do garażu w Rosewood. Zgodnie z planem 

chcieli  wyprowadzić  Minga  z  równowagi  poprzez  pokazanie  mu  jego  dawnego 
auta. Dlatego ustalili, że w odpowiednim momencie Mia podjedzie jego Gallardo 
na parking.  

background image

16 

 

-  Za  pół  godziny  Ming  powinien  być  na  miejscu.  –  mówił  Thomas,  patrząc  na 
zegarek  na  ręce.  –  Ja  muszę  jechać  pod  uniwersytet.  Teraz  pozostaje  tylko 
kwestia, czy poczekasz tutaj, czy gdzieś bliżej.  
- Mogę zaparkować koło szpitala na tym wyższym poziomie.  
-  Dobry  pomysł,  tylko  trzeba  uważać,  żeby  cię  nie  zauważył,  jeśli  będzie 
tamtędy przejeżdżał.  
- Spokojnie, nie zauważy. 
- Ok, no to zbierajmy się. 
 

Mia  wsiadła  do  czarno-srebrnego  Gallardo  i  wyjechała  przed  garaż. 

Obok niej pojawił się Thomas w BMW. Wysiadł z auta i zamknął bramę. Po chwili 
oboje odjechali w stronę uniwersytetu. 
 

Thomas  wjechał  na  parking.  Czekali  tam  już  Razor,  Toru  i  Ronnie. 

Wysiadł z samochodu, podchodząc do nich. 
- Cześć chłopaki. – witał się, podając im rękę. 
- Cześć. Mii nie będzie? – zapytał Razor. 
-  Będzie,  będzie.  Tylko  po  prostu  w  odpowiedniej  chwili.  –  odpowiedział 
Thomas z uśmiechem. – Zobaczycie, o co chodzi już niedługo.  
- No dobra, w takim razie o nic nie pytam. 
-  Mamy  jeszcze  jakieś  20-25  minut.  Trzeba  posprawdzać  wszystko  bardzo 
dokładnie.  Wy  przez  ostatnie  paręnaście  dni  nie  odchodziliście  od  swoich 
samochodów, ja z kolei nie zajrzałem do swojego wcale.  
 

Po  tych  słowach  Thomas  wziął  się  za  sprawdzanie  wszystkiego,  co 

możliwe. Jego uwadze nie uciekły nawet najmniejsze szczegóły.  
Chłopaki  mimo  wszystko  wzięli  przykład  z  Thomasa  i  również  postanowili 
wszystko przejrzeć. Kiedy skończyli, wrócili do rozmowy. 
-  Nie  wiem,  co  dokładnie  planuje  Ming.  –  zaczął  Thomas.  –  Trudno  mi  nawet 
powiedzieć, w jaki sposób on chciałby się ścigać. Jestem pewien, że on myśli, że 
będę  sam.  Ja  z  kolei  jestem  pewien,  że  on  będzie  w  towarzystwie. Muszę was 
uprzedzić, że raczej pokojowo do mnie nie jest nastawiony. A przynajmniej tak 
wynika z rozmowy z jego koleżkami. 
-  Właśnie  nad  tym  się  zastawiałem.  –  mówił  Razor.  –  Czy  będziemy  się  z  nim 
obchodzić delikatnie, czy raczej nie. W takim razie już znam odpowiedź. 
- Spokojnie. Nie nastawiajmy się negatywnie już na starcie. Nie mamy pewności, 
czy  Ming  jest  tak  samo  nabuzowany,  jak  jego  koledzy.  Najlepiej  po  prostu 
zobaczyć, jak się będzie zachowywał, kiedy się tu pojawi. 

background image

17 

 

Na  odpowiedź  nie  trzeba  było  długo  czekać.  Z  przeciwnej  strony 

parkingu nadjeżdżały właśnie trzy samochody. Dwa z nich to czarne Hummery 
H2. Między nimi dostrzec można było czarnego Mercedesa-Benza CLK 500. 
- Toru. – mówił Thomas, patrząc na nadjeżdżające samochody. – Chyba widzę 
fajny wózek dla ciebie. 
- No, byłby. – odpowiedział, zakładając ręce i kiwając głową. 
 

Po  chwili  samochody  zatrzymały  się,  a  z  ich  wnętrza  wyłaniały  się 

kolejne postacie. Z Mercedesa wysiadł Ming. Wyglądał na mocno zadziwionego. 
Po  pierwsze  nie  spodziewał  się,  że  Thomas  będzie  czekał  na  niego  
w towarzystwie. Po drugie nie przypuściłby nigdy, że tym towarzystwem mogą 
być  Razor  i  jego  kumple.  Dwa  lata  temu  wszyscy  wiedzieli,  że  owi  panowie 
raczej za sobą nie przepadają i teraz widok ich wszystkich w jednym miejscu był 
naprawdę niewiarygodny. 
- Witam panów. – powiedział Ming, zbliżając się do swoich dawnych rywali. Za 
jego plecami podążali czterej „ochroniarze”. – Nie spodziewałem się, że zastanę 
tutaj panów razem. 
 

Ming  podał  wszystkim  rękę,  jednak  w  jego  zachowaniu  było  można 

wyczuć wrogość i jednocześnie wciąż nieustępujące zaskoczenie. 
-  Tak  samo  ja  się  nie  spodziewałem,  że  kiedyś  będzie  nam  dane  jeszcze  się 
spotkać.  –  odpowiedział  Thomas.  –  Jest  mi  również  niezmiernie  miło,  że  twój 
znajomy postanowił umówić nas na to spotkanie. – dodał z ironią w głosie. 
-  Jestem  mu  za  to  nieprawdopodobnie  wdzięczny.  Mam  teraz  okazję  się 
odegrać. 
- Możesz spróbować odegrać się na nas wszystkich. – wtrącił Razor. – W końcu 
wszyscy wygraliśmy kiedyś z tobą, idąc w górę Czarnej Listy. 
- Ja nie tylko spróbuje, ale po prostu to zrobię. Wy siedzieliście w pace i jakoś 
nie  wierzę  teraz  w  wasze  umiejętności.  Najgorzej  będzie  z  tobą,  –  pokazał 
palcem na Thomasa. – ale i tobie dam radę.  
-  Odnoszę  wrażenie,  że  jesteś  zbyt  pewny  siebie.  –  odpowiedział,  zakładając 
ręce. – Myślisz, że wygrasz z nami? 
-  Tak  właśnie  myślę.  Poza  tym  widzę,  że  macie  jakieś  braki  w  samochodach. 
Cztery osoby, a tylko trzy samochody. 
- A może byłbyś chętny zobaczyć piątą osobę i czwarty samochód? 
 

 
W  tym  czasie  Mia  czekała  na  parkingu  obok  szpitala.  Siedziała  za 

kierownicą  Gallardo.  Przyglądała  się  wnętrzu  samochodu,  w  końcu  znudzona 
oczekiwaniem zaczęła przeglądać płyty, które znalazła w schowku.  

background image

18 

 

- Czego ten człowiek słuchał. – mówiła do siebie, odrzucając jedną po drugiej 
na siedzenie pasażera. – Może to będzie dobre. 
Włożyła  jedną  z  płyt  do  odtwarzacza,  a  po  chwili  z  głośników  rozległa  się 
muzyka rockowa.  

Kilka minut później gitarę elektryczną i  krzyk wokalisty rozdarł dźwięk 

telefonu.  Thomas  wysłał  Mii  sygnał,  dając  jej  tym  samym  znak,  że  już  czas 
pojawić się na uniwersyteckim parkingu. 
Nie  wyłączając  muzyki,  a  rozkręcając  ją  jeszcze  głośniej,  ruszyła  w  stronę 
miejsca spotkania. 
 
-  A  teraz  pora  porozmawiać  poważnie.  –  mówił  Thomas  do  Minga.  –  O  co  się 
ścigamy? Przygotowałeś sobie jakąś kasę? 
- Eee, szczerze mówiąc to nie. – odpowiedział z zażenowaniem. 
-  Czyli  rozumiem,  że  zgodnie  z  zasadami  Czarnej  Listy  będziemy  się  ścigać  
o samochód. 
- Chyba żartujesz. – oburzył się Ming. 
- Nie, mówię całkowicie poważnie. 

Za  plecami  Thomasa  rozległ  się  teraz  dźwięk  nadjeżdżającego 

samochodu  i  głośnej  muzyki.  Wszyscy  spojrzeli  w  tamtą  stronę.  Ich  oczom 
ukazało się czarno-srebrne Lamborghini. 
- Tym bardziej, że mam dla ciebie świetną propozycję. – dodał po chwili. 
- Moje Gallardo! – krzyknął Ming. 
 

Wszyscy na parkingu byli zdumieni. Razor, Toru i Ronnie przyglądali się 

zbliżającemu autu z ciekawością. Jedynie Thomas będąc zorientowany w tym, co 
się  dzieje,  zachował  spokój.  Lamborghini  zatrzymało  się,  ustawiając  się  
w rzędzie z wcześniej zaparkowanymi tutaj samochodami chłopaków. Po chwili 
otwarły  się  drzwi  kierowcy.  Muzyka  z  wnętrza  uderzyła  jeszcze  głośniej  
i wyraźniej. W końcu ku zdziwieniu wszystkich, z auta wyłoniła się Mia. Najpierw 
spojrzała w stronę Minga, potem skierowała się w stronę zebranych.  
- Cześć chłopaki. – powiedziała, stając między Thomasem a Razorem. 
- Cześć. – odpowiedział Razor. – Ładne wejście. 
-  Wiem.  –  odpowiedziała  z  uśmiechem,  cały  czas  patrząc  w  stronę 
zaszokowanego Minga. 
-  Ty  też  tutaj?  –  zapytał.  –  Muszę  przyznać,  że  jeszcze  nigdy  w  życiu  nie 
zostałem tyle razy zaskoczony i to w tak krótkim czasie. 
- Chyba nie spodziewałeś się, że będziemy tutaj wszyscy. 

background image

19 

 

-  Zdecydowanie  się  nie  spodziewałem.  W  ogóle  to,  o  co  tu  chodzi?  Co  to  za 
szopka? Po co ten samochód tutaj? 
- Nie chciałbyś go odzyskać? – odpowiedział pytaniem Thomas. 
- Oczywiście, że tak. Jednak domyślam się, że nie oddasz mi go tak po prostu. 
- To chyba jasne. Tak, jak powiedziałem, będziemy się ścigać zgodnie z regułą 
Czarnej Listy. Postawimy na szali samochody – Gallardo i twojego Mercedesa.  
Ming spojrzał na Thomasa z przerażeniem. 
- A jakie są zasady zwycięstwa? – zapytał. 
- Proste i z korzyścią dla ciebie. Jeśli pokonasz jednego z nas – mnie, Razora, 
Ronniego lub  Toru,  dostaniesz  swoje  Gallardo.  Jeśli jednak  każdy  z  nas  wygra 
swój wyścig z tobą, będziesz musiał oddać swojego Mercedesa. 
- Dobra, zgadzam się. – powiedział Ming z chytrym uśmiechem na twarzy. 
- Za chwilę będziesz inaczej śpiewał. – wtrącił Razor. – Każdy by się zgodził na 
takie zasady. Ale to i tak cię nie uratuje. Szykuj papiery Ming, ten Merc jest już 
nasz. 
- A wy macie papiery do Gallardo? 
- Tak. – odpowiedziała Mia, wyciągając je z tylnej kieszeni spodni i pokazując je 
tak, by nie było wątpliwości, że wszystko jest w porządku. – Zaufasz mi na tyle, 
żeby pożyczyć mi swoje na czas wyścigów. Po wszystkim oddam je zwycięzcy.  
-  Nie  widzę  problemu.  –  odpowiedział,  wręczając  Mii  swoje  dokumenty,  które 
chwilę wcześniej  wyciągnął z kieszeni ukrytej  po wewnętrznej  stronie kurtki. – 
To który z Was pierwszy?  
- Ja. – odpowiedział natychmiast Thomas. 
- Świetnie. Jaką trasą będziemy jechać?  
-  Wyjeżdżając  z  parkingu,  pojedziemy  w  stronę  stadionu.  Objedziemy  go  na 
około zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Będąc pod stadionem pojedziemy 
w  lewo,  potem  na  autostradę,  a  później  z  powrotem  pod  uniwersytet  i  na 
parking. Kto wjedzie tu jako pierwszy, wygrywa. 
- Ok. Z którego wyjazdu ruszamy? 
- Z tego za twoimi plecami. 
 

Nie  odpowiadając  już  na  ostatnie  słowa  Thomasa,  Ming  skierował  się  

w stronę swojego Mercedesa. Po chwili znajdował się już w jego wnętrzu.  
 

W tym samym czasie Thomas odwrócił się do Mii i chłopaków. 

-  Pokaże  mu,  jak  się  powinno  jeździć.  W  czasie  naszego  wyścigu  Mia 
wytłumaczy wam, co zrobić, żebyśmy wygrali. 

background image

20 

 

-  Nie  wiem,  czy  dobrze  robisz  tak  bardzo  wierząc  w  nasze  umiejętności.  – 
powiedział cicho Razor. – Jeśli któryś z nas przegra, a jest to bardzo możliwe, to 
stracisz Gallardo i możliwość zdobycia tego Merca. 
-  Jestem  całkowicie  pewny  tego,  że  każdy  z  was  wygra.  –  odpowiedział, 
otwierając  drzwi  swojego  BMW.  –  Toru,  dasz  radę  zapanować  nad  tym 
potworem? – zapytał, wskazując na dawne auto Minga. 
- Jasne. To będzie czysta przyjemność. – odpowiedział z ekscytacją w głosie. 
-  W  takim  razie  wszystko  załatwione.  –  Thomas  usiadł  za  kierownicą  swojego 
wozu. – Mia, gdybyś mogła, wyłącz już tę muzykę. Uszy od niej bolą. Mingowi 
też już chyba wystarczy. – powiedział, śmiejąc się. 
- Też mi się tak wydaje. Zaraz to wyłączę. 
 

Thomas  ruszył  w  stronę  wyjazdu  po  drugiej  stronie  parkingu.  Ming 

czekał  już  na  niego,  próbując  zrobić  wrażenie  na  przeciwniku  dźwiękiem 
zwiększania obrotów silnika. 
Biało-niebieskie BMW ustawiło się po lewej stronie Mercedesa. 
Obaj kierowcy opuścili szyby by ustalić, kiedy ruszą.  
-  Startujemy,  kiedy  te  światła  –  Thomas  wskazał  na  światła  znajdujące  się  na 
wprost od głównego wejścia do uniwersytetu. – znowu zapalą się na zielono.  
Ming na potwierdzenie pokiwał głową. 
 

Teraz  uwagę  obu  kierowców  przykuwał  tylko  i  wyłącznie  kolor 

oświetlenia  przed  ich  wozami.  Światła  zmieniły  się  na  czerwone.  Po  parunastu 
sekundach  na  pomarańczowe.  Thomas  wcisnął  sprzęgło  i  wbił  pierwszy  bieg.  
Z niecierpliwością czekał na znak do startu. Powoli spuszczał nogę ze sprzęgła. 
Auto  zaczęło  drgać,  przypominając  tym  uwięzione  zwierzę,  które  próbuje 
zerwać  się  z  łańcucha.  Jedyne,  co  wciąż  trzymało  je  na  wodzy  to  zaciągnięty 
hamulec ręczny.  
Ming  w  tym  czasie  wciąż  zwiększał  i  zmniejszał  obroty  silnika.  Thomas  już 
wiedział, że jego przeciwnik w ten sposób nie będzie miał szans na dobry start. 
Światła  zmieniły  się  na  zielone.  BMW  wyrwało  się  do  przodu,  pozostawiając 
ślady spalonej gumy na asfalcie.  
Zgodnie  z  podejrzeniami  Thomasa,  Ming  nie  trafił  w  dobre  obroty  i  już  na 
samym  początku  został  kilka  metrów  w  tyle.    Przewaga  została  natychmiast 
odpowiednio  wykorzystana.  Thomas  zajechał  drogę  Mingowi,  utrudniając  mu 
tym  samym  możliwość  wyprzedzenia.  Żeby  tego  dokonać  musiałby  jechać  na 
rondzie pod prąd, co raczej o tej porze dnia nie byłoby proste. 

background image

21 

 

Oba  samochody  skręciły  teraz  w  lewo,  kierując  się  w  stronę  stadionu. 
Znajdujące  się  tutaj  wąskie  zakręty  sprawiły,  że  Thomas  jadąc  optymalnym 
torem, zdobył nad rywalem jeszcze większą przewagę. 
Ciasne rondo również sprawiło Mingowi sporo problemów, przez co jego szanse 
na wygraną drastycznie spadły. 
 

Tymczasem  Mia  przedstawiała  chłopakom  strategię,  która  miała 

zapewnić zwycięstwo każdemu z nich.  
- Jak chyba każdy z nas wie, Ming jest specem od autostrad, długich prostych  
i rozwijania dużych prędkości. Jednak, kiedy musi ścigać się na trasie o ciasnych 
lub ostrych zakrętach, nie jest już taki sprytny.  
-  Kiedy  ścigałem  się  z  nim  podczas  pojedynku  Czarnej  Listy,  zauważyłem,  że 
gość lubi się rozpędzać do dużej prędkości, ale później za wcześnie hamuje i na 
tym dużo traci. – dodał Toru.  
-  Dokładnie  tak.  Dlatego  musicie  wyciągnąć  go  właśnie  na  takie  trasy,  gdzie 
będzie musiał dużo używać hamulca. 
- Dla Toru i Ronniego to będzie bułka z masłem. – powiedział Razor. – Toyota 
Ronniego  jest  stworzona  do  takiej  jazdy,  Gallardo  zdaje  się  również  dobrze 
sprawować  na  takich  trasach,  jeśli  tylko  ma  dobrego  kierowcę.  Ja  z  kolei  ze 
swoim  Mustangiem  jestem  spisany  na  szerokie  ulice.  Sama  wiesz,  jak  jest.  – 
dodał rozkładając ręce. 
-  Wiem,  ale  myślę,  że  coś  wykombinujesz.  –  odpowiedziała,  uśmiechając  się 
przy tym znacząco. 
- Sugerujesz, że powinienem zadrapać mu lakier? 
-  Dokładnie.  Jeśli nie  swoim  własnym  autem,  to  przynajmniej  spychając  go  na 
jakieś przeszkody. W końcu on jeździł właśnie w taki sposób. 
- No, mnie zepchnął kiedyś w parasolki pod barem. Jedna z nich jakoś dziwnie 
zaczepiła się do dachu mojego wozu i jeździłem jak ta pierwsza oznaka lata. – 
emocjonował się Ronnie. 
 

Wszystkich  to  rozśmieszyło.  Nawet  Ronnie  nie  będąc  zbytnio 

zadowolony z tego, co mu się przypomniało odnośnie Minga, teraz poczuł się 
rozbawiony. 
-  W  takim  razie  –  zaczął  znów  Razor.  –  zabiorę  go  w  podróż  po  ciasnych  
i  trudnych  skrótach.  Jeśli  będzie  chciał  ze  mną  wygrać,  będzie  musiał  nimi 
jechać. Jak nic wystraszy się o lakier na swoim Mercu i zwolni.  
- Bardzo dobrze. – pochwaliła Mia. – A ty, Toru, jak widzisz swój wyścig? 
- Trzy rundki wokół uniwersytetu – tak, jak nas uczył Thomas. Ming całkowicie 
się tu pogubi. 

background image

22 

 

- Ronnie? 
- Ja zabiorę go tam, gdzie jego miejsce – na dworzec autobusowy. 
 

Mia  ze  śmiechu  aż  złapała  się  za  brzuch,  Razor  zaczął  ocierać  łzy,  

a Toru poklepał przyjaciela po ramieniu na znak poparcia jego pomysłu. 
- Ronnie, - zaczęła znów Mia, wciąż głośno się śmiejąc. – Musisz uważać. Na tej 
trasie  będzie  sporo  prostych  odcinków,  gdzie  Ming  może  poczuć  się  zbyt 
pewnie.  
-  No  i  bardzo  dobrze.  Ciekawe,  czy  spakował  sobie  walizki…  -  powiedział, 
teatralnie  przykładając  dłoń  do  brody  i  spoglądając  w  niebo  na  znak 
zastanowienia. 
-  Proszę  cię,  skończ  już  chłopie,  bo  nie  mogę  oddychać  ze  śmiechu.  – 
powiedział Razor. 
 

Parę  chwil  później  w  oddali  zaczęły  rozbrzmiewać  dźwięki 

samochodowych  silników. Choć wszyscy zebrani na parkingu byli wręcz pewni 
zwycięstwa Thomasa, z ciekawością i ekscytacją spoglądali w stronę wjazdu. Po 
chwili ku radości Mii i chłopaków, na miejscu pojawiło się biało-niebieskie BMW. 
Dopiero po kilkunastu sekundach na parking wjechał Ming. Wysiadając z wozu, 
wyglądał na mocno zdenerwowanego, co tylko ułatwiało zadanie jego kolejnym 
rywalom.  
- Thomas, teraz moja kolej. – powiedział Razor, gdy ten już do nich podszedł. 
- Ok. Pamiętaj, że jesteś lepszy od niego. Panuj nad samochodem i nad samym 
sobą. To wszystko, co musisz zrobić, żeby z nim wygrać. 
-  Nie  obraź  się  Toru,  ale  lakier  na  twoim  nowym  wozie  po  tym  wyścigu  nie 
będzie w najlepszym stanie.  
- Spoko. Później się tym zajmiemy. – odpowiedział. 
 

Razor  wsiadł  do  Mustanga  i  uruchomił  silnik.  Ming  siedząc  z  swoim 

wozie, wyglądał na bardzo pewnego siebie. Prawdopodobnie również postanowił 
wyprowadzić rywala z równowagi. 
- Clarence, - zaczęła Mia, podchodząc do jego auta. – pamiętaj, co ustaliliśmy 
parę minut temu. 
 

Razor uśmiechnął się i kiwnął głową. 

- Już wiem, jak go załatwię. Mam nadzieję, że żaden chory nie dostanie zawału 
z mojego powodu. 
- Co wykombinowałeś? – zaciekawiła się Mia. 
- Jak mi się to uda i wrócę tu w całości, to ci powiem. 
 

Razor ruszył w stronę wyjazdu. Obok niego zatrzymał się Ming. 

- Jaka trasa? – zapytał. 

background image

23 

 

- Szpital, Diamond Park, stadion i powrót tutaj. 
- Dobra, ruszamy na zielonym. 
 

Razor już od kilku sekund obserwował palące się na czerwono światło. 

-  Hej, tylko niech ci auto nie zgaśnie.  – dodał jeszcze po chwili Ming, śmiejąc 
się przy tym bezczelnie. 
 

W  odpowiedzi  kierowca  Mustanga  obdarzył  go  jedynie  spojrzeniem 

godnym  seryjnego  mordercy  i  nie  dając  się  wyprowadzić  z  równowagi,  znów 
skierował wzrok w stronę świateł. 
 

Te  zmieniły  się  teraz  na  pomarańczowe.  Razor  poczuł  miłe  ukłucie  w 

sercu  i  gdy  po  ulicy  rozlał  się  zielony  blask,  ruszył  wciskając  gaz  do  dechy  i 
zmuszając swoje auto do kilkusekundowej jazdy tylnym zderzakiem po ziemi. 
Ming w swojej pewności siebie, znów popełnił błąd i po raz kolejny mógł tylko 
oglądać dym, który pozostał po jego rywalu.  
Zgodnie z ustaleniami, Razor pojechał w stronę szpitala. Ming co nieco odrobił  
i dlatego udało mu się go dogonić. Nie cieszył  się jednak  z tego długo.  Razor 
postanowił wykonać numer, którego bałby się zrobić nawet za czasów Czarnej 
Listy.  Zbliżając  się  do  szpitala,  nie  skręcił  -  pojechał  prosto.    Z  szaleńczą 
prędkością  przepruł  przez  kolejne  poziomy,  dosłownie  lecąc  nad  szpitalnym 
parkingiem. Ming był w szoku, jechał krętą uliczką, a tymczasem jego rywal był 
już na prostej drodze do Diamond Park. 
Przejeżdżając  koło  parku,  Razor  już  nieco  ochłonął  po  swoim  wyczynie  i  z 
radością stwierdził, że po Mingu nie ma ani śladu. Teraz skierował się w stronę 
stadionu i przejeżdżając koło niego, skręcił w prawo by znów jechać w kierunku 
uniwersyteckiego parkingu. Po krótkiej chwili był na miejscu. 
Zatrzymał  się  kilka  metrów  od  zebranych  i  wysiadł  z  samochodu,  podnosząc 
zaciśnięte pięści do góry na znak zwycięstwa. Z jego twarzy nie znikał uśmiech.  
Mniej  zadowoleni  byli  koledzy  Minga,  którzy  z  coraz  większym  niepokojem 
obserwowali to, co działo się tu już od dwudziestu paru minut. 
- Gdzie go zgubiłeś? – zapytała Mia. 
- Wiedziałem, że nie pojedzie za mną. Jest na to za cienki, przecież nie chciałby 
sobie porysować autka. 
- Czy mnie się dobrze wydaje, że pojechałeś pod szpitalem prosto? – zapytała, 
patrząc na swojego rozmówcę badawczo. 
-  Dokładnie  tak.  –  odpowiedział,  po  raz  kolejny  zaciskając  pięści  z  radości.  –  
A on oczywiście pojechał na około. 
 

Dopiero w tej chwili na parkingu pojawił się Ming. Natychmiast wysiadł  

z samochodu i żywiołowo podszedł do zebranych. 

background image

24 

 

- Tego nie było w zasadach. – powiedział z gniewem w głosie. 
- W jakich zasadach? – roześmiał się Razor. – Czy my ustalaliśmy jakieś zasady? 
– zapytał, rozkładając ręce. – Widziałeś, gdzie jadę. Mogłeś pojechać za mną. 
- Chyba cię pogrzało człowieku. 
- Dlaczego? Co prawda raz uderzyłem głową w sufit auta, spadając na ulicę za 
szpitalem,  ale  jak  widać  –  żyję.  Moje  auto  też  jest  całe.  Więc,  w  czym  widzisz 
problem? 
Mingowi  zabrakło  argumentów  do  dalszych  sprzeciwów.  Mia,  Thomas,  Ronnie  
i Toru stojący za Razorem mieli równie rozbawione twarze, co on. 
-  Teraz  pora  na  mnie.  –  powiedział  Ronnie,  poprawiając  swoje  okulary 
przeciwsłoneczne. 
-  Teraz  pora  na  was  obu.  –  odpowiedział  Ming.  –  Mam  już  powoli  dość  tej 
zabawy. Chcę jechać z wami oboma na raz. 
 

Na te słowa, Ronnie i Toru uśmiechnęli się idealnie w tym samym czasie, 

jak gdyby byli częściami tego samego zegarka. 
- Powracając do naszej początkowej umowy, - zwrócił się teraz do Thomasa. – 
jeśli wjadę na metę przed którymś z nich, Gallardo jest moje. 
- Oczywiście. – odpowiedział, dodając do tego raczej średnio miły uśmiech. 
 

Ming  wsiadł  do  swojego  Mercedesa  i  znów  ruszył  w  stronę  wyjazdu  

z parkingu. 
-  Jaki  to  jest  bałwan.  –  roześmiał  się  Ronnie.  –  Przecież  to  jest  oczywiste,  że  
z nami oboma na raz on nigdy nie wygra. Jak w ogóle na to wpadł? 
- Zielonego pojęcia nie mam, dlaczego na koniec postanowił sobie zaszkodzić, 
ale  odnoszę  wrażenie,  że  teraz  on  spróbuje  coś  wykombinować.  –  mówił 
Thomas. – I to w dodatku coś wrednego. 
-  Według  mnie,  -  zaczął  Razor.  –  Toru  jest  bezpieczny,  bo  nie  będzie  chciał 
porysować Gallardo, ale Ronniego może próbować gdzieś zepchnąć tak, by nie 
mógł dalej jechać, albo przynajmniej dużo stracił i dojechał na metę jako trzeci. 
-  O  nie,  nie  tym  razem.  –  oburzył  się  Ronnie.  –  Teraz  to  ja  już  znam  te  jego 
sztuczki. Nie wepchnie mnie w parasolki. 
- Co? – zaciekawił się Thomas. 
- To długa historia. 
- Dobra, nie wnikam. Skupmy się lepiej na trasie. 
-  Ja  to  proponuję  zrobić  tak,  jak  powiedział  Toru  –  trzy  rundki  wokół 
uniwersytetu.  Ja  będę  się  trzymał  z  przodu,  a  Toru  będzie  mnie  od  niego 
oddzielał, tak żeby nie miał mnie jak zaatakować. 

background image

25 

 

-  Dobrze  gadasz.  Mnie  wtedy  też  nie  zaatakuje,  bo  będzie  się  bał  o  lakier  na 
Gallardo. 
- I w dodatku na rondzie będzie jeździł raczej powoli, bo boi się też o lakier na 
swoim  Mercu.  –  dodał  Thomas.  –  Teraz  tylko  trzymać  kciuki,  żeby  ten  plan 
wypalił. 
 

Trzy minuty później Toru i Ronnie stali już na starcie po dwóch stronach 

Mercedesa Minga. Jak wcześniej, ruszyć należało na zielonym świetle.  
Ming zdawał się być całkowicie zdekoncentrowany widokiem swojego dawnego 
wozu. Co chwilę spoglądał w prawo, by się mu przyjrzeć.  
Gdy  zaświeciło  się  zielone  światło,  auta  ruszyły  z  piskiem  opon.  Początkowo 
Ming  wysunął  się  na  prowadzenie,  ale  bardzo  szybko  obok  znalazł  się  Toru. 
Zgodnie  z  podejrzeniami,  jechał  tak,  by  nie  uszkodzić  nawet  w  najmniejszym 
stopniu  Gallardo  i  swojego  Mercedesa.  Ten  brak  agresji  szybko  wykorzystał 
Toru,  wysuwając  się  na  prowadzenie  i  zajeżdżając  przeciwnikowi  drogę.  Teraz 
postanowił niepozornie blokować Minga i nadzorować prędkość, tak by Ronnie 
mógł ich obu wyprzedzić. 
Będąc już na drugim kółku, udało się chłopakom wykonać ten plan. Żółta Supra 
znalazła się na prowadzeniu, będąc jednocześnie zabezpieczoną przed atakiem 
Minga. 
Ta sytuacja nie spodobała mu się i kiedy domyślił się, co jest grane, postanowił 
jak najszybciej wyprzedzić Toru.  
Zaczęło  się  trzecie  kółko,  a  Ming  z  coraz  większą  zaciętością  próbował 
wyprzedzić  swój  dawny  wóz.  Nie  mogąc  skorzystać  z  chodnika  po  prawej 
stronie jezdni, którym poruszał się właśnie Toru, postanowił zjechać do środka.  
Ronnie spoglądając do lusterka, zorientował się w sytuacji i postanowił zwolnić, 
tak, by razem z przyjacielem wziąć Minga w kleszcze. 
Jego  atak  skończył  się  tym,  że  chłopaki  uwięzili  go  między  swoimi  autami, 
zmuszając  do  jazdy  po  pasie  zieleni  dzielącym  strony  jezdni.  Rosnące  tam 
krzewy zmusiły go do zwolnienia i zjechania za wóz Toru.  
Toyota i Lamborghini wjechały na parking  jako pierwsze,  tym samym niszcząc 
jakiekolwiek nadzieje Minga na odzyskanie dawnego wozu. 
Thomas  i  Razor  z  radością  na  twarzach  ruszyli  w  kierunku  nadjeżdżających 
wozów,  przybijając  jednocześnie  piątkę.  Mia  szła  tuż  za  nimi,  wyciągając 
dokumenty z kieszeni. 
Po chwili wręczyła je Ronniemu, który natychmiast oddał papiery do Mercedesa 
Toru. 
- Jesteś całkowicie pewny, że mogę sobie wziąć to auto? – zapytał Thomasa. 

background image

26 

 

-  Jasne,  że  tak.  Jeszcze  postaramy  się  o  kluczyki  do  niego.  –  odpowiedział, 
robiąc kilka kroków w stronę wysiadającego właśnie z wozu Minga. 
–  Trzeba  wam  przyznać,  że  wiedzieliście,  jak  sobie  ze  mną  poradzić.  -  zaczął  
z rezygnacją w głosie. - I widzę też, że zdecydowanie bardziej ode mnie lubicie 
ryzyko.  Kluczyki  są  w  środku.  –  zakończył  sucho  i  odszedł  w  kierunku  swoich 
kolegów. 
 

Toru  do  tej  pory  starał  się  powściągać  emocje,  ale  teraz  wybuchł 

radością i przybił głośną piątkę z Ronnim. 
- Widzisz bracie, już masz swoją własną furę.  
- I to jaką. – odpowiedział, wsiadając teraz do swojego nowego nabytku. 
- To nie koniec radosnych nowin. – zaczął teraz Thomas. – Mam dla was jeszcze 
niespodziankę.  Dowiecie  się,  o  co  chodzi  jutro.  Spotkajmy  się  o  pierwszej 
popołudniu na placu w Diamond Park. 
-  Ok.  A  możesz  nam  chociaż  w  jakimś  małym  ułamku  zdradzić,  co  nas  tam 
czeka? – zapytał Razor. 
-  Wtedy  to  przestanie  być  niespodzianka.  –  odpowiedział  z  uśmiechem.  – 
Generalnie chodzi o nasz dalszy rozwój jako zespołu. 
- Zmiłuj się, przecież nie zasnę w nocy. – wtrącił Ronnie, poprawiając okulary. 
-  Skąd  ty  w  ogóle  wziąłeś  to  jego  Lambo?  –  przypomniał  sobie  teraz  o  tej 
zagadce Razor. 
- Tego też dowiecie się jutro. 
 

W czasie tej rozmowy, Ming wraz ze swoimi kolegami zapakował się do 

jednego z Hummerów i cała ekipa zniknęła z parkingu, jadąc w stronę stadionu. 
-  Nic  tu  po  nas.  –  kontynuował  Thomas.  –  My  zbieramy  się  z  Mią  do  domu. 
Pamiętajcie o jutrzejszym spotkaniu. Miłej jazdy Toru. – dorzucił na koniec. 
- Dzięki. Do jutra. 
 

Thomas  wsiadł  do  swojego  BMW,  a  Mia  do  Gallardo  i  po  chwili 

wyjeżdżali  już  z  parkingu.  Skierowali  się  w  stronę  szpitala,  potem  Diamond 
Park, doków i stamtąd już wprost do Ocean Hill. 
Tam  umieścili  oba  samochody  w  garażu  za  domem  Mii  i  udali  się  do  jego 
wnętrza by przygotować i zjeść obiad. 
 

Chłopaki  wiedzieli  już  o  tym,  że  następnego  dnia  będzie  ich  czekać 

niespodzianka ze strony Thomasa. Mia nie spodziewała się jednak, że i dla niej 
szykuje równie miłą niespodziankę. 
Wieczorem Thomas dostał wiadomość SMS od Crossa: 

background image

27 

 

„Panie Tomaszu, samochód dla Pana ukochanej zgodnie z naszą umową znalazł 
się właśnie w garażu przy parku. Pozdrawiam was oboje i życzę dużo szczęścia 
oraz szerokości.” 
Thomasa  rozbawił  oficjalny  styl,  który  przybrał  Cross.  Postanowił  odpisać 
policjantowi:  „Dziękuje  Panu  bardzo  i  cieszę  się,  że  udało  się  Panu  ku  radości 
mej  ukochanej  wykupić  to auto  i  doprowadzić  je  do  naszego  garażu.  Również 
pozdrawiam i życzę skuteczności w łapaniu drogowych piratów.” 
- Z kim piszesz? – zaciekawiła się Mia. 
- To Cross. Pozdrawia nas i życzy nam dużo szczęścia. 
 
 

*** 

 

 

 

Następnego  dnia  chłopaki  pojawili  się  na  placu  w  parku  o  umówionej 

godzinie, parkując swoje wozy w równym rzędzie. Wysiadając z nich, rozglądali 
się z ciekawością zastanawiając nad powodem, dla którego Thomas postanowił 
ich tu ściągnąć. Toru przez cały czas przyglądał się swojemu nowemu wozowi, 
wciąż nie mógł się nim nacieszyć. 
Chwilę  później  na  placu  zjawiło  się  biało-niebieskie  BMW  i  Lamborghini 
Gallardo. Z ich wnętrza wyłoniły się postacie Mii i Thomasa. 
- Cześć. – przywitali się. 
- Jak wóz? – zapytał Thomas, wskazując na czarnego Mercedesa. 
- Bardzo dobrze. Jeździ jak demon. – roześmiał się Toru. 
- Wczoraj ciężko było to zauważyć, ale według mnie to kwestia kierowcy. 
- Ming to cieniarz. – wtrącił Ronnie. – Jeździ jak rencista. 
 

Wszyscy  wybuchli  śmiechem,  a  kiedy  rozbawienie  nieco  ustąpiło, 

Thomas kontynuował: 
-  Tak,  jak  wczoraj  powiedziałem,  mam  dla  was  niespodziankę.  Widzicie  ten 
garaż? – zapytał, wskazując na bramę do swojej kryjówki. 
- Kupiłeś nam garaż? – zapytał Razor. 
- Nie, to coś znacznie lepszego. Zostawmy tu wozy i zapraszam was do środka. 
 

Thomas  ruszył  pierwszy,  a  Mia  i  chłopaki  poszli  jego  śladem, 

przechodząc na drugą stronę ulicy. Zatrzymali się na chwilę przed bramą. 
- Trzymajcie się mocno. – powiedział. – Mam nadzieję, że macie mocne serca. 
 

Mia  przyglądała  się  chłopakom  z  pokerową  miną.  Wiedziała,  co  ich 

czeka po otworzeniu garażu. 

background image

28 

 

- Mia, - zwrócił się teraz do niej. – ty też się przygotuj. 
- Ja? Dlaczego? 
- Zobaczysz. – odpowiedział, uśmiechając się do niej. 
-  Facet,  otwieraj  już  tę  bramę.  –  zniecierpliwił  się  Ronnie.  –  Bo  zaczynam  się 
bać, że trzymasz tam jakiś czołg albo bombę atomową. 
- Ok. 
 

Thomas  podszedł  do  bocznych  drzwi  i  po  otworzeniu  ich,  zniknął  we 

wnętrzu  garażu.  Po  chwili  usłyszeć  można  było  dźwięk  otwieranych  kłódek.  
W  końcu  brama  uniosła  się  i  oczom  wszystkich  ukazało  się  kilkanaście 
samochodów.  Mia  widząc  jeden  z  nich,  natychmiast  weszła  do  środka, 
przyglądając  się  mu  z  niedowierzaniem  i  jednocześnie  ekscytacją  w  oczach. 
Zobaczyła bowiem stojącą na samym środku garażu Mazdę RX-8, którą jeździła 
dwa  lata  temu.  Chodziła  wokół  samochodu,  wciąż  nie  wierząc  w  to,  co  widzi. 
Parę kroków za nią znajdowali się Razor, Ronnie i Toru. Ich miny wskazywały na 
równie wielkie zaskoczenie. Po chwili zorientowali się w końcu, że i ich dawne 
samochody również się tutaj znajdują.  
- Mój Aston! – krzyknął Ronnie, spoglądając na rząd samochodów znajdujących 
się po lewej stronie garażu. 
- I mój Mercedes! – ucieszył się Toru. 
 

 Panowie  trzymali  się  za  głowę,  oglądając  samochody  ze  wszystkich 

stron.  Razor  dołączył  do  nich,  przyglądając  się  dokładnie  to  jednemu,  to 
drugiemu autu. 
- Kochanie, mieliśmy zrobić niespodziankę chłopakom, - zaczęła Mia. – ale nie 
spodziewałam  się,  że  i  mnie  miała  tu  czekać  niespodzianka.  Skąd  ono  się  tu 
wzięło? Przecież jeszcze wczoraj go tu nie było. 
- W największym skrócie? - Cross. – rzekł Thomas, robiąc kilka kroków w stronę 
Mii i jej samochodu. 
-  W  sumie,  mogłam  się  tego  spodziewać.  –  odpowiedziała,  przytulając  się  do 
niego. – Piękna niespodzianka, dziękuje. 
- Nie ma, za co. Podziękuj raczej Crossowi.  
- Obydwaj jesteście kochani. 
 

Razor po raz kolejny poczuł się zazdrosny o to, jak Mia i Thomas są dla 

siebie bliscy. Postanowił to jednak znieść i ukryć swoje emocje.  
Toru  i  Ronnie  w  tym  czasie  nerwowo  kręcili  się  wokół  swoich  dawnych  aut. 
Wyglądali  dokładnie  tak,  jak  małe  dzieci,  które  czekają  na  ten  moment,  kiedy 
będą mogły otworzyć prezent znaleziony pod choinką. 

background image

29 

 

-  A  wy  panowie,  czemu  się  tak  przyglądacie?  –  zwrócił  się  do  nich  Thomas.  – 
Wsiadajcie do środka, w końcu to wasze samochody. - zakończył z uśmiechem.