background image

 

Marek Czyżewski 

Uniwersytet Łódzki 

 

„Język wrogości” w perspektywie analizy dyskursu publicznego. 

Wybrane rezultaty projektu badawczego oraz uwagi metodologiczne 

 

Celem  projektu  jest  analiza  problematycznych  zjawisk  w  dziedzinie  publicznego 

komunikowania lat 2005-2007.

1

 Do monitoringu i analizy wybrano cztery „sprawy” 

(„issues”,  tematycznie  zogniskowane  strumienie  dyskursu),  wokół  których  na 

przełomie 2006 i 2007 roku kolejno ogniskowało się zainteresowanie medialne oraz 

polaryzowały się spory publiczne: „sprawę” taśm Renaty Beger, „sprawę” wiecu w 

stoczni, „sprawę” likwidacji WSI oraz „sprawę” abp. Wielgusa i ustawy lustracyjnej. 

Monitoring  obejmował  okres  od  15  września  2006  do  15.  lutego  2007.  Prócz 

„spraw”  przedmiotem  badania  stały  się  dwa  „toposy”  (związki  tematyczno-

argumentacyjne),  układające  się  niejako  w  poprzek  sekwencji  „spraw”:  topos 

„Kaczyńscy” oraz topos „Michnik”. Toposy obejmują wypowiedzi dotyczące postaci 

stanowiących  „ikony”  stron  zasadniczego  sporu  o  III  i  IV  RP  –  Jarosława  i  Lecha 

Kaczyńskich  oraz  Adama  Michnika.  Postaci  te  były  w  analizowanym  okresie 

traktowane  jako  uosobienie  stron  politycznego  sporu  o  III  i  IV  RP  (także  na 

poziomie retorycznym, o czym świadczą m.in. pejoratywne neologizmy „kaczyzm” i 

„michnikowszczyzna”)  i  stawały  się  przedmiotem  szczególnie  wyrazistych 

komentarzy i jaskrawych ocen. 

 

Jakościowej  analizie  sekwencyjnej  poddano  korpus  materiałów  prasowych  i 

telewizyjnych  wyselekcjonowany  z  ogólnej  puli  materiałów  uzyskanych  drogą 

monitoringu.  Przyjęty  sposób  postępowania  badawczego  (analiza  konwersacyjna, 

strategia teorii ugruntowanej) wykluczał precyzyjne definiowanie kluczowych pojęć 

przed  badaniem.  To  właśnie  prezentowana  poniżej  precyzacja  pojęcia  „języka 

wrogości”  i  jego  części  składowych  stała  się  jednym  z  celów  badania.  W  artykule 

zarysowane zostanie także podejście do analizy dyskursu, roboczo określane mianem 

                                                 

1

  Projekt  afiliowany  jest  przy  Collegium  Civitas,  a  sfinansowany  został  przez  Fundację  Batorego. 

Współautorami  analiz  i  opracowań  są  studenci  socjologii  Uniwersytetu  Łódzkiego:  Martyna 
Dominiak, Jędrzej Słodkowski, Piotr Szrajber, Maciej Tomczak i Joanna Tomczyk. 

background image

 

„pośredniczącej analizy dyskursu”, które odnosi się nie tylko do strategii badawczej, 

lecz  także  do  wypracowywanej  równolegle  teoretycznej  ramy  projektu,  dotyczącej 

relacji  między  wzorami  publicznego  komunikowania  i  wymogami  nowoczesnej 

demokracji. 

 

Obszar badawczy – język wrogości 

 

Analiza materiałów projektowych wymaga uwzględnienia obszaru obejmującego nie 

tylko mowę nienawiści, lecz ogół wypowiedzi, które można uznać za przejaw języka 

wrogości. 

 

Prócz  precyzacji  odmian  języka  wrogości  (o  czym  niżej)  warto  na  wstępie 

wspomnieć o tym, co należy do szerszej dziedziny języków problematycznych, lecz 

nie  spełnia  cech  języka  wrogości.  Ilustracją  jest  tu  np.  prostactwo  w  jego  dwóch 

głównych  wariantach.  Możemy  mieć  do  czynienia  bowiem  albo  ze  zwykłym 

nieokrzesaniem albo z prostactwem demonstracyjnym. W tym drugim wypadku 

mówca dysponuje umiejętnością tzw. code-switching i używa języka prostackiego z 

premedytacją,  w  wybranych  sytuacjach  i  w  określonym  celu  (np.  wulgarne  żarty 

Mozarta  –  młodego  mieszczanina  –  były  wyrazem  jego  buntu  wobec 

konwencjonalnej  kultury  dworskiej;  por.  Elias  2006).  Obu  odmianom  prostactwa 

zazwyczaj  brakuje  agresji  i  brutalności,  osiowych  cech  języka  wrogości.  Warto 

wszakże  dodać,  że  prostactwo  może  nabrać  cech  języka  wrogości  wtedy,  gdy 

inscenizowane jest w trybie agresywnym w ramach publicznej polemiki. 

 

Wśród odmian języka wrogości wyróżnić można m.in. (wszystkie wskazane poniżej 

te odmiany znajdują odzwierciedlenie w materiałach): 

 

1)  Chamstwo  –  zawiera  element  agresji,  która  może,  lecz  nie  musi  być 

ukierunkowana na określoną grupę. Chamstwo spotykamy w dwóch odmianach: 

-  chamstwo  zwykłe  często  ma  swoje  społeczne  źródła  w  poczuciu  wykluczenia, 

wywodzi się wtedy zazwyczaj z niższych warstw społecznych i bywa ostentacyjne, 

przyjmując  kształt  inscenizacji.  Dla  przykładu  –  Andrzej  Lepper  w  swej  znanej 

background image

 

rozmowie  z  Janem  Rokitą  w  Radiu  Zet  (13.  marca  2004)  dopuścił  się  dosadnego 

komentarza  na  temat  łysiny  Rokity.  Łysi  jak  wiadomo  nie  stanowią  grupy 

historycznie dyskryminowanej (co by kwalifikowało wypowiedź Leppera do mowy 

nienawiści), jednak wrogość Leppera wobec Rokity miała charakter grupowy: była 

wyrazem  (politycznie  inscenizowanego)  dyskursu  grup  „wychodzących  z  cienia” 

(por. Foucault 1998); 

-  arogancja  władzy  lub  „chamstwo  w  rękawiczkach”  –  o  ile  chamstwo  zwykłe 

polega  zazwyczaj  na  robieniu  tego,  czego  nie  należy,  o  tyle  arogancja  władzy, 

odwrotnie, na braku robienia tego, co należy (np. na braku reakcji na prośbę). 

 

2) Mowa nienawiści w ścisłym sensie – obejmuje wypowiedzi lżące, wyszydzające 

lub  poniżające  jednostki  lub  grupy.  Środowiska  zajmujące  się  przeciwdziałaniem 

ksenofobii  zawężają  często  pojęcie  mowy  nienawiści  do  agresji  werbalnej  wobec 

tych  grup  i  osób,  które  uważane  są  za  obce  rasowo,  etnicznie,  obyczajowo  lub 

religijnie

2

. Charakterystyczne dla mowy nienawiści jest to, że adresowana jest ona do 

zbiorowości, a nie pojedynczych osób – nawet skierowana do konkretnego człowieka 

ma  na  celu  jego  redukcję  do  typowego  przedstawiciela  znienawidzonej  grupy. 

Motywy  i  cechy  tej  grupy  zostają  mu  wtedy  niejako  mechanicznie  przypisane.  To 

odbiera  jednostce  jej  unikalność  i  indywidualność,  redukując  cechy  jednostki  do 

jakoby  nieuniknionych  deficytów  związanych  z  rzekomo  grupowymi 

właściwościami 

rasowymi, 

etnicznymi, 

narodowymi, 

religijnymi 

lub 

przysługującymi ze względu na płeć, preferencje seksualne czy niepełnosprawność. 

Ważną cechą mowy nienawiści jest to, że skierowana jest przeciwko zbiorowościom, 

w  których  udział  postrzegany  jest  jako  niezależny  od  danej  jednostki.  Udział  w 

takich zbiorowościach miałby być zdeterminowany biologicznie (np. poprzez kolor 

skóry,  płeć,  wiek,  preferencję  seksualną)  lub  społecznie  (m.in.  poprzez  język, 

obywatelstwo, religię), a nie przez wybór jednostki. 

 

3)  Język  obcości    pojmowany  jest  tu  w  pierwszym  rzędzie  jako  uwzorowana 

struktura  argumentacyjna  polegająca  na  stosowaniu  atrybucji  wewnętrznych  wobec 

cudzych  zachowań  problematycznych  (czyli  na  przypisywaniu  niskich  motywów 

                                                 

2

 Por. definicję zamieszczoną w: Kowalski, Tulli 2003: 21-23. 

background image

 

sprawcom  czynów  powszechnie  uznawanych  za  problematyczne)  i  jednoczesnym 

unikaniu  usprawiedliwiających  atrybucji  zewnętrznych,  odnoszących  się  do  tzw. 

obiektywnych  okoliczności.  Dla  przykładu  –  zgoda  abp  Wielgusa  na  kontakty  ze 

Służbą  Bezpieczeństwa  tłumaczona  była  w  ramach  spolaryzowanej  debaty 

publicznej albo przede wszystkim przez wskazanie na osobiste deficyty arcybiskupa 

(nadmierna  uległość,  dążenie  do  kariery,  grzech)  albo  przez  wskazanie  na 

nieuchronne uwarunkowania polityczne w czasach PRL. Użycie języka obcości jest 

silnie związane z naganną oceną moralną zachowań uznawanych za problematyczne. 

Dlatego zaliczanie języka obcości do obszaru języka wrogości może budzić opór ze 

strony  tych,  którzy  sprawcom  problematycznych  zachowań  przypisują  moralną 

odpowiedzialność i winę. Byliby oni skłonni co  najwyżej zaakceptować pogląd, że 

jeśli  w  ogóle  stosują  język  obcości  (wrogości),  to  czynią  to  „w  słusznej  sprawie”. 

Warto  zatem  rozróżniać  ocenę  moralną  określonego  czynu  od  analitycznej 

kwalifikacji  określonych  wypowiedzi  ocennych  jako  języka  obcości  (i  w 

konsekwencji – jako szeroko pojmowanego języka wrogości).

3

 

 

4)  Konfrontacyjne  sposoby  prowadzenia  rozmów  (jako  odmiana  tzw.  media 

talk) – chodzi o zjawiska charakterystyczne dla publicystyki telewizyjnej i radiowej 

nastawionej  na  inscenizację  konfliktowych  dyskusji  w  ramach  tzw.  infotainment  i 

należące do szerszej dziedziny „mowy medialnej”.

4

 Z analitycznego punktu widzenia 

warto  tu  zwrócić  uwagę  na  dominację  mechanizmu  dyskursowego  „rytualnego 

chaosu” (Czyżewski 1997) oraz na silną obecność „forsowania” (w sensie Wernera 

Kallmeyera). Ogólnie rzecz biorąc forsowanie to „poszerzanie własnych możliwości 

i  zawężanie  możliwości  cudzych”  w  rozmowie,  lub  inaczej  –  procedury 

konwersacyjne  stosowane  w  warunkach  ograniczonej  kooperacyjności  (np.  w 

kłótniach i sporach). Spośród wariantów forsowania wymienić warto tu „forsowanie 

znaczenia  cudzej  wypowiedzi”  (np.  selektywne  przetworzenie  sensu  cudzej 

wypowiedzi;  wyprowadzanie  nieuprawnionych  wniosków  z  cudzej  wypowiedzi; 

„trzymanie  za  słowo”)  i  „forsowanie  sposobności  do  mówienia”  (np.  irytujące 

odbieranie lub przydzielanie głosu) (Kallmeyer, Schmitt 1996). 

                                                 

3

  Por.  szersze  uwagi  na  temat  atrybucji  wewnętrznych  i  zewnętrznych  i  ich  funkcji  w  debatach 

publicznych (zwłaszcza na w debatach na temat ekstremistycznej przemocy) w: Czyżewski 2005. 

4

 Całościowego przeglądu odmian „mowy medialnej” dokonują: Hutchby 2006 i Tolson 2006. 

background image

 

 

5)  Binarny  dyskurs  społeczeństwa  obywatelskiego  –  ten  typ  dyskursu  jest 

dwutorowy  (binarny)  w  tym  sensie,  że  operuje  podziałem  za  obywatelskie  i  anty-

obywatelskie  motywy,  relacje  i  instytucje. Polega  z  reguły  na  przypisywaniu  sobie 

kodu  obywatelskiego,  a  przeciwnikom  politycznym  –  kodu  anty-obywatelskiego. 

Propagatorzy  tego  pojęcia  (Alexander,  Smith  1993;  Alexander  2006)  wskazują,  że 

tego  rodzaju  dyskurs  jest  stosowany  wzajemnie  przez  głównych  adwersarzy  w 

sytuacjach politycznego przesilenia (np. w czasie kampanii prezydenckich w Stanach 

Zjednoczonych). Warto zauważyć, że analogiczne tendencje zaznaczały się w Polsce 

po  1989  roku  nie  tylko  w  czasie  kampanii  wyborczych,  lecz  także  w  ramach 

znacznie dłuższych okresów napięcia politycznego, w tym także w latach 2005-2007. 

Jak  podkreśla  Alexander,  binarny  dyskurs  społeczeństwa  obywatelskiego  jest 

typowym  środkiem  symbolicznego  wykluczenia  stosowanym  przez  liberalno-

demokratyczne centrum wobec ugrupowań radykalnych i populistycznych. 

 

6)  Techniki  retoryczne  –  opis  i  systematyzację  rozmaitych  środków  retorycznych 

można  odnaleźć  w  licznych  podręcznikach  retoryki,  lecz  w  omawianym  projekcie 

techniki retoryczne analizowane są także w optyce tzw. socjologii interpretatywnej, 

oferującej  m.in.  takie  kategorie,  jak  „ceremonia  degradacji”  (Garfinkel  1956; 

kategoria dobrze dopasowana do sytuacji podważania dotychczasowych autorytetów 

poprzez  publiczne  wskazanie  na  to,  że  dana  osoba  była  „TW”),  czy  zbliżoną 

znaczeniowo  „stygmatyzację”  (Goffman  2005).  Szerszą  kategorię  analityczną 

stanowi  „złośliwa  dyskredytacja”  (Karwat  2006).  Do  bogatego  zasobu  wiedzy 

zgromadzonego  przez  „krytykę  retoryczną”  należy  m.in.  kategoria  „uwłaczania” 

(vilification, Vanderford 1989), stosująca się do sytuacji publicznego sporu, w której 

przeciwnik  nie  jest  traktowany  jako  oponent  o  odmiennych  poglądach  lecz  jako 

wrogo nastawiony i podstępny orędownik przeciwstawnego stanowiska. Zajmowanie 

przeciwnego  stanowiska  w  sporze  pozbawione  zostaje  prawomocności  poprzez 

przypisanie jej eksponentom problematycznej tożsamości. 

 

7) Dyskursy problematyzujące – zgodnie z perspektywą socjologii interpretatywnej 

(Alfred  Schutz  1984;  Harold  Garfinkel  2007)  na  szczególną  uwagę  zasługuje 

background image

 

okoliczność,  iż  badacz  zajmujący  się  rzeczywistością  społeczną  zastaje  swój 

przedmiot  badania  już  w  postaci  zinterpretowanej  przez  jego  uczestników.  Ta 

fundamentalna  własność  badań  społecznych  (w  tym  także  analizy  dyskursu,  badań 

nad  użyciem  języka,  itd.)  oznacza  w  tym  wypadku,  że  uczestnicy  sporów 

publicznych  w  ramach  debat  publicznych  sami  problematyzują  (wskazują  jako 

problem) sytuacje komunikacyjne, z reguły innym przypisując przekroczenie reguł i 

norm  komunikowania  (np.  wrogość,  agresję,  stygmatyzację).  Ten  aspekt  analizy 

dyskursu  ma  absolutnie  podstawowe  znaczenie,  gdyż  zwraca  uwagę  na  to:  czy,  na 

ile,  i  w  jaki  sposób  zagadnienie  języka  wrogości  jest  formułowane  w  tzw.  języku 

pola, czyli przez samych uczestników rzeczywistości, w której toczy się spór. Warto 

zwrócić  uwagę  na  dodatkowy  ale  bynajmniej  nie  poboczny  aspekt  dyskursów 

problematyzujących:  agresywne  wskazywanie  komunikacyjnych  przewin  samo  w 

sobie  bywa  w  tym  sensie  zdarzeniem  problematycznym,  że  kwalifikuje  się  do 

obszaru języka wrogości, czyli że – innymi słowy – w debatach publicznych można 

oczekiwać także problematycznych dyskursów problematyzujących. 

 

Kwestie metodologiczne – kwestie polityczne i edukacyjne 

 

W obszarze języka wrogości kwestie metodologiczne mieszają się z politycznymi i 

edukacyjnymi.  Złożona,  wielowątkowa  i  wielowarstwowa  materia  języka  wrogości 

wymaga  już  na  wstępie  uwzględnienia  dwóch  komplikacji.  Po  pierwsze,  język 

wrogości może występować w postaci jawnej, niemal ostentacyjnej, może wszakże 

przyjąć  postać  niejawną,  którą  jest  w  stanie  odsłonić  dopiero  skrupulatna, 

pozbawiona  pochopnych  sądów  analiza.  Odsłanianie  niejawnych  form  języka 

wrogości oznacza zawsze przypisanie wagi zjawisku, które do tej pory powszechnie 

traktowano jako nieistotne. Analiza języka wrogości włącza się zatem w społeczny 

obszar  sporów  o  hierarchię  spraw  ważnych  i  nieważnych.  Ilustracją  może  tu  być 

społeczne  oddziaływanie  analiz  niejawnych  form  szowinizmu  etnicznego  czy 

„genderowego”. 

 

Po wtóre, przeciwdziałanie językowi wrogości, tam gdzie wydaje się to wskazane i 

pożądane,  jest  niejako  z  definicji  uwikłane  w  dylemat  przeciwskuteczności: 

background image

 

problematyzacja  wypowiedzi  problematycznych,  nawet  ta  podejmowana  w  dobrej 

wierze, zazwyczaj napotyka na zarzuty stronniczości i agresji i prowadzi często do 

skutków  odwrotnych  do  zamierzonych  –  do  umocnienia  się  strony  przeciwnej  w 

poczuciu  własnej  racji  oraz  do  zablokowania  samokrytycznej  refleksji,  która 

powinna  stać  się  jej  udziałem.  Wiedza  o  tym  mechanizmie  jest  rzadko  brana  pod 

uwagę  przez  stronę  krytykującą,  co  więcej  –  w ferworze  walki  politycznej  nie  jest 

traktowana  jako  istotna  i  godna  uwzględnienia.  Uczestniczący  w  publicznym 

dyskursie  socjologowie  i  językoznawcy  zdają  się  być  bardziej  zainteresowani 

ekspresją  swych  politycznych  afektów,  niż  skutecznością  krytyki,  nie  mówiąc  o 

zapośredniczaniu  sporów  poprzez  oferowanie  „metajęzyka”  pozwalającego  na 

analityczny  dystans  do  różnych  idiomów  politycznej  komunikacji.  W  ten  sposób 

deficyt  samokrytycyzmu  pojawia  się  także  po  stronie,  która  nawołuje  innych  do 

samokrytycyzmu. 

 

Kluczową  kwestią  metodologiczną  o  szczególnej  wadze  politycznej  i  edukacyjnej 

jest  rozróżnienie  wrogiej  postawy  i  języka  wrogości  (np.  antysemityzmu  jako 

postawy  i  języka  antysemickiego,  i  szerzej  –  nienawistnych  postaw  i  mowy 

nienawiści).  Reguły  zdroworozsądkowego  rozumowania,  a  także  tradycyjna 

perspektywa  socjologii  i  psychologii  społecznej  skłaniają  nas  jako  badaczy  i  jako 

zwykłych  ludzi  do  tego,  by  na  podstawie  charakteru  wypowiedzi  wnioskować  o 

rzekomych  postawach  mówcy.  Czym  innym  wszakże  jest  (niekiedy  mylne  i 

krzywdzące)  określenie  kogoś  mianem  rasisty  czy  antysemity,  a  czym  innym 

dostarczenie  argumentów,  na  rzecz  tezy,  że  ktoś  świadomie  lub  nie  użył  zasobów 

języka rasistowskiego czy antysemickiego. W pierwszym wypadku opór i odrzucenie 

zarzutu są niejako wpisane w często powtarzany scenariusz interakcyjny, natomiast 

druga  metoda  otwiera  mozolną  drogę  do  wglądu  i  samokrytycyzmu  strony 

krytykowanej, a także do wzrostu dyskursowej samoświadomości. 

 

Równie  istotna  jest  wieloaspektowa  kwestia  ideologii.  Socjologowie  i  lingwiści 

nazbyt  często  sięgają  do  klasycznego  pojęcia  ideologii  –  zupełnie  tak,  jak  gdyby 

świat nie uległ zmianie w  ciągu ostatniego  stulecia; tak, jak gdyby nadal ideologie 

były  względnie  trwałymi  światopoglądami  o  stabilnych  i  zobiektywizowanych 

background image

 

źródłach  kulturowych  i  społeczno-ekonomicznych;  i  tak,  jak  gdyby  nie  istniała 

wokół  nas  wielość  quasi-ideologicznych  symulakrów  (np.  w  postaci  przekazów 

medialnych  na  temat  ideologii).  Tymczasem  medializacja,  a  szerzej  witualizacja 

sporów politycznych spowodowała, że klasyczne pojęcie ideologii (Mannheim 2008) 

straciło  w  dużej  mierze  swój  desygnat  i  coraz  częściej  bywa  modyfikowane  lub 

zastępowane  przez  kategorie  bardziej  dopasowane  do  komunikacyjnego  statusu 

ideologii  jako  społecznej  konstrukcji,  związanej  raczej  z  określonym  idiomem 

komunikacyjnym, niż z trwałym politycznym poglądem (Czyżewski 2005). 

 

Prawdziwym  wyzwaniem  metodologicznym,  politycznym  i  edukacyjnym  staje  się 

utrzymanie  zasady  bezstronności  w  ramach  analizy  dyskursu  (czy  krytyki 

retorycznej),  w  tym  także  w  ramach  analizy  języka  IV  RP.  Jest  oczywiste,  że 

badacze  powinni  zajmować  stanowisko  wobec  kontrowersyjnej  rzeczywistości. 

Byłoby  jednak  wskazane,  gdyby  oceny  były  w  mniejszym  stopniu  efektem 

zapotrzebowań w dziedzinie ekspresji politycznych afektów, a w większym stopniu 

wspierały  się  na  gruntownym  uzasadnianiu,  a  także,  by  więcej  wysiłku  kierowane 

było, w duchu socjologii wiedzy Mannheima, na rzecz formułowania ujęć możliwie 

zdystansowanych i syntetyzujących, dających szansę na przeglądowe rozpatrzenie i 

zapośredniczenie  różnych  punktów  widzenia  zawartych  z  polu  badawczym,  i  tym 

samym na dźwignięcie debaty publicznej w całości na wyższy poziom. 

 

Postulując zasadę bezstronności wypada odnotować, że do tzw. języka IV RP (oraz 

do języka wrogości w tym obszarze) należy nie tylko dziedzina zwykle z tą nazwą 

kojarzona  (retoryka  PiS-u,  retoryka  publicystów  pro-pisowskich,  retoryka  liderów 

PiS-u;  obszar  polemicznie  i  dyskredytująco  określany  jako  „pisomowa”),  czyli 

retoryka  „za”  IV  RP  i  „przeciw”  III  RP,  ale  także  retoryka  „anty-pisowska”, 

mobilizowana  w  obronie  III  RP  i  przeciw  IV  RP.  Wydaje  się,  że  główne  pytanie 

badawcze  w  dziedzinie  „języka  IV  RP”  powinno  brzmieć:  jakie  są  podobieństwa  i 

różnice  między  tymi  dwoma  językami  (dyskursami)?  W  dziedzinie  analiz 

socjologicznych  i  językoznawczych  zaznacza  się  dominacja  „anty-pisowskich” 

filipik w kostiumie naukowym. Ten stan rzeczy oznacza, że podejmowane w dobrej 

wierze inicjatywy przekonują jedynie już przekonanych, a wśród nie przekonanych 

background image

 

przynoszą  skutki  odwrotne.  Pośrednicząca  analiza  dyskursu  składa  podwójną 

obietnicę: korzyściom poznawczym może i powinien towarzyszyć rozwój myślenia 

politycznego.

5

 

 

Wybrane zjawisko: negatywne wizje retoryczne – wstępne hipotezy 

 

Gdyby  istniał  polski  odpowiednik  amerykańskiego  zbioru  Pros  and  Cons  (Sather 

1999),  aktualizowanego  od  około  100  lat  zestawienia  głównych  kontrowersji 

publicznych  oraz  najważniejszych  argumentów  „za”  i  „przeciw”  stosowanych  w 

poszczególnych  sprawach,  wydanie  najnowsze  zawierałoby  na  poczesnym  miejscu 

kontrowersję wokół III i IV RP. To zagadnienie ma kluczowe znaczenie w zebranych 

materiałach,  a  jego  analiza  dostarczyła  asumptu  do  sięgnięcia  po  nieco  już 

zapomniany  kierunek  krytyki  retorycznej  o  nazwie  „analiza  tematów  fantazji” 

(Fantasy Theme Analysis, w skrócie FTA) Ernesta Bormanna. Najważniejsze prace 

Bormanna  a  także  okres  największego  zainteresowania  tą  koncepcją  przypadają  na 

lata 70-te i 80-te minionego wieku (m.in. Bormann 1985). Z perspektywy dzisiejszej 

amerykańskiej krytyki retorycznej FTA to podejście nieco przestarzałe, bo operujące 

zdezaktualizowanym  już  wyobrażeniem  o  trwałym  i  spajającym  oddziaływaniu 

retoryki na grupę i osobowość. Wydaje się, że mimo swych oczywistych deficytów 

(a  także  przy  próbie  ich  neutralizacji  poprzez  selektywne  wykorzystanie 

instrumentarium  FTA)  analiza  tematów  fantazji  może  być  nadal  atrakcyjnym 

narzędziem  analizy  retoryki  poruszającej  wyobraźnię  w  okresach  politycznych 

przesileń i owocującej potężnym oparciem elektoratu. 

 

Inspiracją była dla Bormanna socjologiczna analiza małych grup w wydaniu klasyka 

mikrosocjologii, Robert Bales’a. Drugi z wymienionych w swoich badaniach zwrócił 

uwagę  na  rolę  tematów  fantazji  i  typowych  historyjek  (fantasy  theme  oraz  fantasy 

type) w rodzaju „co bym zrobił szefowi, gdybym go spotkał w ciemnej ulicy”, lub 

„co bym zrobił, gdybym wygrał w totka”. Bormann oderwał kwestię „fantazjowania” 

od  małych  grup  i  przeniósł  ją  na  obszar  retoryki  publicznej.  Terminem  „wizja 

retoryczna” Bormann określił całość „tematów fantazji” danej grupy, przekraczającą 

                                                 

5

 Dalsze dylematy metodologiczne analizy dyskursu omawiam w: Czyżewski, w druku. 

background image

 

10 

ich sumę i stanowiącą swoisty (wyobrażony) „świat”. Ów „świat” może być realny 

lub fikcyjny; „fantazje” mogą być prawdziwe lub fikcyjne – nie chodzi tutaj bowiem 

o  stosunek  fantazji  do  rzeczywistości,  lecz  o  siłę  wyobraźni  uruchamianej  przez 

potężną retorykę. Bormanna fascynowała dynamika wizji retorycznych, ich rozwój, 

oraz to, czy wizja „chwyta”, czyli czy ma miejsce proces „nakręcania się” (chaining 

out)  w  postaci  silnego  odzewu  publiczności  i  uwalniania  reakcji  łańcuchowej. 

Fenomen polegający na tym, że jedna fantazja „chwyta”, a inna nie, nigdy nie został 

przez  Bormanna  przekonująco  opisany,  choć  przy  jego  udziale  powstał  kierunek 

badań  nad  recepcją  tematów  fantazji  zawartych  w  wypowiedziach  politycznych 

liderów,  np.  kluczowych  przemówieniach,  doniosłych  frazach,  itp.  (por.  Jasinski 

2001: 246-253). 

 

Zarys  FTA  w  zastosowaniu  do  polskiej  sfery  publicznej  po  1989  roku  można 

przedstawić w postaci kilku hipotez: 

 

a) Retoryczna słabość wolnej Polski 

Po  1989  roku  w  głównych  obszarach  publicznego  komunikowania  odstąpiono  od 

idei  narodowego  dramatu  na  rzecz  cywilizacyjno-oświeceniowego  racjonalizmu. 

Tym samym w dziedzinie środków dyskursowych (zarówno po stronie stosowanych 

mechanizmów  dyskursowych,  jak  i  po  stronie  formułowanych  komentarzy) 

zrezygnowano z eksponowania „dramatu społecznego” na rzecz „porozumienia”, co 

zawsze  jest  narażone  na  zarzut  porozumienia  pozornego,  czyli  „ceremonii”.

6

 

Widomymi  oznakami  tej  tendencji  były:  retoryka  ekonomicznego  planu 

Balcerowicza,  brak  publicznego  obrzędu  przejścia  do  nowego  systemu  (takie  „ryty 

przejścia”  budują  wspólnotę,  choć  oznaczają  jednocześnie  włączenie  do  wspólnoty 

jednych  i  wykluczenie  z  niej  innych);  unikanie  silnych  wizji  retorycznych  (bo  te 

musiałyby  się  skoncentrować  na  symbolicznych  narodowo-religijnych  zasobach 

„polskości”,  a  tego  nie  chciały  pro-cywilizacyjne  elity);  brak  czegoś  na  kształt 

American  Dream,  potężnej  retoryki  politycznej  pełniącej  rolę  utrwalonego  w 

zbiorowej  pamięci  i  wyobraźni  mitu  założycielskiego  (podobnej  do  religijno-

                                                 

6

 Pojęcia „porozumienia”, „ceremonii”, „dramatu społecznego” i „rytualnego chaosu”, a także pojęcia 

mechanizmy dyskursowego i komentarza wprowadzam w: Czyżewski 1997. 

background image

 

11 

politycznej  wizji  założycielskiej  Stanów  Zjednoczonych  analizowanej  przez 

Bormanna 1985). 

 

Polski mit założycielski, nad wyraz wpływowy w okresie Okrągłego Stołu, w wolnej 

Polsce  szybko  tracił  masowy  rezonans  społeczny.  Do  dzisiaj  pozostaje  kwestią 

sporną (m.in. wśród ekonomistów), na ile przekonująca była argumentacja zawarta w 

projekcie wolnej Polski Mazowieckiego i Balcerowicza. Różnicy zdań nie ma jednak 

w  odniesieniu  do  słabości  retoryki  tego  projektu.  Trudno  żeby  było  inaczej,  skoro 

retoryka  ta  wspierała  się  na  figurze  „światłego  obywatela”  pouczającego  masy  w 

imię  wiedzy  masom  niedostępnej,  a  nie  np.  na  figurze  „przedstawiciela”  (czy 

„rzecznika  narodu”),  który  usiłowałby  skłonić  elity  do  przyjęcia  punktu  widzenia 

mas.

7

  Mocna  retoryka  wspierająca  III  RP  zmobilizowana  została  dopiero  znacznie 

później,  w  połowie  lat  10-tych  nowego  stulecia,  w  odpowiedzi  na  atak  ze  strony 

retoryki wspierającej IV RP (jako kontrofensywa – patrz niżej). 

 

b) Negatywna wizja retoryczna zawarta w projekcie politycznym IV RP (III RP 

jako obiekt demonizującej demaskacji

 

Przed  wyborami  2005  roku  zwolennicy  IV  RP  akcentowali  jej  wizję  pozytywną 

(wystarczy  wspomnieć  hasła  „rewolucji  moralnej”  i  „Czwartej  RP”,  publicystykę 

Pawła  Śpiewaka  czy  wypowiedzi  Jarosława  Kaczyńskiego),  choć  już  wtedy  –  na 

zasadzie  oczywistego  kontrastu  –  posługiwali  się  także  wyrazistą  negatywną  wizją 

III RP. Po wyborach na pierwszy plan zdecydowanie wysunęła się negatywna wizja 

retoryczna III RP. Zgodnie z nią III RP miała być rzeczywistością dwuwarstwową: 

pod  blichtrem  powierzchni  miało  się  ukrywać  zepsucie  moralne  i  ciemne  interesy. 

Dla historii kultury politycznej w Polsce znamienne jest to, że negatywna wizja III 

RP  zajęła  niejako  pozostawione,  puste  miejsce  w  polu  nośnej  retoryki  –  była 

pierwsza potężną wizją retoryczną, jaka ukształtowała się po 1989 roku.  

 

W  czasach  umownie  określanych  mianem  „III  RP”  (1989-2005)  zakładano 

powszechnie,  że  do  rządzenia  (i  zarządzania)  społeczeństwem  wystarczy  „rozum”, 
                                                 

7

  Pojęcia  „światły  obywatel”  i  „rzecznik  narodu  (lub  „przedstawiciel”)  wprowadzone  zostały  w: 

Czyżewski, Dunin, Piotrowski 1991. 

background image

 

12 

podczas  gdy,  jak  widać,  potrzebne  było  także  „serce”  –  do  tego  Pascalowskiego 

rozróżnienia  nawiązują  Perelman  i  Olbrechts-Tyteca  (1969),  by  nakreślić  różnicę 

między  argumentacją  i  retoryką,  między  przekonywaniem  innych  i  wpływem  na 

innych.  Argumentowano  jednak  także  nieprzekonująco,  zostawiając  puste  pola 

argumentacyjne,  np.  to  ulokowane  między  dyskursem  liberalno-elitarnym  i 

narodowo-ludowym, skądinąd domagające się również odpowiedniej retoryki. Prawo 

i  Sprawiedliwość  skorzystało  z  sytuacji,  proponując  trzecie  wyjście:  argumenty  i 

hasła twardego pragmatyzmu i racji stanu. 

 

W  negatywnej  wizji  retorycznej  III  RP  dominował  dyskurs  winy  (tendencja  do 

akcentowania moralnej odpowiedzialności za korupcję, współpracę z SB lub innego 

rodzaju  naganne  postępowanie),  ale  obecne  tam  były  także  elementy  dyskursu 

strachu,  wskazującego  na  wszechwładne  i  w  pewnym  stopniu  podobne  do 

biologicznego zagrożenie ze strony „układu” czy „szarej sieci”.

8

 Typowym (lecz nie 

jedynym)  tematem  fantazji  (fantasy  theme)  jest  w  tej  wizji  retorycznej  „układ”, 

pojmowany  jako  sieć  nieformalnych  i  szkodliwych  powiązań  między  światem 

polityki, biznesu, mediów i dawnych tajnych służb. Warto dodać, że „układ” to także 

słowo,  i  to  słowo  szczególne  (patrz  niżej).  Typowa  historyjka  (fantasy  type

opowiada tu o kimś, kto był na świeczniku (był „autorytetem”), a okazał się aferzystą 

lub  byłym  tajnym  współpracownikiem  SB.  Przykładami  są  m.in.  teksty  prasowe 

Piotra Gontarczyka, a także program telewizji publicznej „Errata do biografii”. Rolę 

symbolicznych wyzwalaczy (symbolic triggers), a zatem lapidarnych i powszechnie 

rozpoznawalnych  określeń,  zdolnych  do  wywołania  wizji  retorycznych,  odegrały 

m.in.  takie  sformułowania,  jak  „łże-elity”,  „porażająca  wiedza”,  „TW”,  „wściekły 

atak”,  a  także  „układ”  i  „Ubekistan”.  Słowo  „układ”  pełni  zatem  w  języku  IV  RP 

dwie  funkcje:  z  jednej  strony  jest  „słowem-wyzwalaczem”,  z  drugiej  strony  jest 

nazwą  uwalnianej  w  ten  sposób  fantazji.  Dodać  warto,  że  słowo  „układ”  zostało 

laureatem  konkursu  na  „Antysłowo  IV  RP”,  zorganizowanego  przez  tygodnik 

Polityka w 2007 r. 

 

                                                 

8

 Pojęcia „dyskursu winy”, „wstydu” i „strachu” wprowadza Andrzej Piotrowski (1997). 

background image

 

13 

Demonizująca  demaskacja  III  RP  zawiera  często  element  drwiny  i  szyderstwa, 

widoczny  m.in.  w  degradujących  przetworzeniach  nazwiska  Adama  Michnika 

(„Michnikowszczyzna”  –  termin  Waldemara  Łysiaka,  przejęty  przez  Rafała  A. 

Ziemkiewicza;  „michnikowe”  jako  określenie  o  konotacji  negatywnej  –  np. 

„michnikowa prawda”; itp.). Ośmieszanie stanowi tu dodatkowy wymiar odsłaniania 

drugiego  dna  tego,  co  miało  być  wzniosłe  i  szlachetne.  Perspektywa  podwójnej 

(przejmująco  poważnej  i  zarazem  szyderczo  prześmiewczej)  retoryki  ma  starą 

tradycję  w  obszarze  walki  z  przemożnym  przeciwnikiem  (lub  jako  takim 

postrzeganym),  zwłaszcza  w  dyskursach  antytotalitarnych  oraz  w  propagandzie 

wojennej.  Gdyby  przemożny  przeciwnik  był  tylko  demonizowany,  walka  z  nim 

byłaby bezcelowa. Drwina, sarkazm i karykatura w symboliczny sposób pozbawiają 

mocy  stronę  definiowaną  jaka  silniejsza  i  zawierają  sygnał  szansy  na  zwycięstwo 

tych, którzy rzucają jej wyzwanie. 

 

Negatywna wizja retoryczna „III RP” zwrócona była zatem w przeszłość i polegała 

na odbrązowieniu i demistyfikacji III RP i jej „autorytetów”, na walce z iluzją oraz 

na  zabiegach  dyskredytacyjnych  realizowanych  za  pomocą  demonizującej 

demaskacji rzekomego dotychczasowego stanu rzeczy. 

 

c) Negatywna wizja retoryczna zawarta w kontrofensywie obrońców III RP (IV 

RP jako obiekt demonizującej przestrogi

 

Zwolennicy III RP zmobilizowali swoje retoryczne umiejętności dopiero w obliczu 

ofensywy ze strony jej przeciwników. Negatywna wizja retoryczna, w ramach której 

obrońcy III RP przedstawiali IV RP, zwrócona była w przyszłość i operowała przede 

wszystkim  kategorią  „zagrożenia”  (zwłaszcza  „zagrożenia  demokracji”). 

Demonizacji  w  trybie  przestrogi  podlegała  tu  przyszłość  Polski  rządzonej  przez 

Prawo  i  Sprawiedliwość  oraz  „braci  Kaczyńskich”.  Tym  samym  za  pomocą 

demonizującej przestrogi dyskredytowani byli zwolennicy IV RP (i przeciwnicy III 

RP). Zasadniczy temat fantazji był zgodny z maksymą „od rzemyczka do koziczka” 

i głosił: populizm już jest, a populizm to przecież wstęp do autorytaryzmu; jak tak 

dalej  pójdzie  grozi  nam  (nieomal  albo  wręcz)  faszyzm.  W  celu  wzmocnienia 

background image

 

14 

wymowy tej wizji nierzadko sięgano do rzekomych analogii między rządami PiS-u i 

rozwojem  faszyzmu  w  Niemczech.  Typowa  historyjka  dotyczyła  zazwyczaj 

wybranego  lidera  PiS-u  bądź  prezydenta  Lecha  Kaczyńskiego  (lub  środowiska 

politycznego  PiS-u  w  całości)  i  opowiadała  o  tym,  jak  bardzo  „on”/„oni”  są 

groteskowi,  prowincjonalni  i  żałośni,  ale  jednak  także  niebezpieczni  i  groźni. 

Symboliczne  wyzwalacze  wywodziły  się  często  z  szyderczych  i  degradujących 

przetworzeń  nazwiska  Kaczyński,  np.:  „kaczory”  (to  określenie  bywało 

przejmowane  autoironicznie  rozbrajane  przez  środowisko  pro-pisowskie)  oraz 

„kaczyzm”  (amalgamat  słów  „faszyzm”  i  „Kaczyński”  –  określenie  o  szczególnej 

intensywności retorycznej, szyderstwo wiąże się tu z obraźliwą degradacją). 

 

Warto rozważyć pytanie, na ile wizja retoryczna, o której tu mowa, jest demonizacją 

w  pełnym  znaczeniu  tego  słowa,  a  na  ile  raczej  na  poły  demonizującym 

„uwłaczaniem” w  sensie wprowadzonym przez Vanderford (1989). Niektóre teksty 

krytykujące  środowisko  IV  RP  zawierają  bowiem  silną  ambiwalencję,  wyrażaną  w 

stanowisku,  iż:  z  jednej  strony  nie  warto  się  tym  środowiskiem  zajmować  (bo  to 

postaci i działania niedorzeczne, wręcz nieestetyczne), z drugiej jednak strony trzeba 

koniecznie  się  nim  zajmować  (bo  to  groźne  dla  demokracji).  Analiza  sekwencyjna 

tych tekstów pokazuje nie tylko ambiwalencję, ale także jej „lokalne wytwarzanie” 

(local  production,  termin  Garfinkela),  wspartą  na  retoryczno-argumentacyjnej 

konstrukcji  „wprawdzie,  jednak”  („wprawdzie”  niepoważne  i  niewarte  zajmowania 

się,  „jednak”  poważne  i  wymagające  zajmowania  się).  Tym  samym  ośmieszanie 

pojawia się jako pierwsze ogniwo w dwuelementowym rozumowaniu praktycznym, 

inicjując  przejście  od  dyskursu  wstydu  („oni”  przynoszą  nam  wstyd)  do  dyskursu 

strachu  („oni”  w  przyszłości  będą  stanowić  zupełnie  podstawowe  zagrożenie  dla 

demokracji).  Warto  dodać,  że  ważną  rolę  w  demonizacji  IV  RP  odegrały  prace 

socjologów  i  lingwistów,  a  zatem  teksty,  po  których  można  było  się  spodziewać 

większej gotowości do uwzględniania różnych punktów widzenia. 

 

 

 

 

background image

 

15 

Podsumowanie 

 

Analiza  materiałów  wskazuje  na  obecność  potężnych  (i  rozbieżnych)  negatywnych 

wizji  retorycznych  odnoszących  się  do  III  i  IV  RP.

9

  Rozpatrywane  w  duchu 

socjologii  wiedzy  Mannheima  rezultaty  analizy  wskazują  na  potrzebę  pracy 

pośredniczącej  między  spolaryzowanymi  stanowiskami  w  sporze  jak  również  na 

potrzebę  pośredniczącej  analizy  dyskursu.  Przedstawiony  tekst  zawiera  wstępny 

zarys  takiego  dwutorowego  postępowania.  Jak  wskazywał  Karl  Mannheim,  kryzys 

polityczny  jest  zawsze  także  kryzysem  myślenia,  a  „[k]ryzys  myślowy  nie  jest 

kryzysem  jednego  stanowiska,  lecz  kryzysem  świata,  który  osiągnął  już  pewien 

stopień  myślowy.  […]  Nie  jest  bankructwem  myślenia,  jeśli  rozum  zagląda  coraz 

głębiej we własną strukturę, ani nieudolnością, gdy ogromne rozszerzenie spojrzenia 

skłania do rewizji podstaw” (Mannheim 2008: 137). Wydaje się, że zadaniem myśli 

naukowej w dziedzinie socjologii, językoznawstwa, analizy dyskursu itp. winna być 

w większym stopniu próba zapośredniczenia (Vermittlung) myślenia politycznego i 

dźwignięcia  go  w  całości  na  nowy  etap,  niż  sama  jedynie  krytyka  wybranego, 

negatywnie ocenianego punktu widzenia (por. także Kettler, Meja, Stehr 1989: 32). 

 

Literatura 

 

Alexander Jeffrey C., 2006, The Civil Sphere, Oxford. 

Alexander Jeffrey C., Philip Smith, 1993, The Discourse of American Civil Society: A New Proposal 

for Cultural Studies, „Theory and Society“, tom 22, nr 2, s. 151-207. 

Bormann Ernest, 1985, The Force of Fantasy. Restoring the American Dream, Carbondale. 

Czyżewski  Marek,  1997,  W  stronę  teorii  dyskursu  publicznego,  [w:]  Rytualny  chaos.  Studium 

dyskursu publicznego, red. M. Czyżewski, A. Piotrowski, S. Kowalski, Kraków, s. 42-115. 

Czyżewski Marek, 2005, Rechtsextremismus und öffentliche Kommunikation, Łódź. 

Czyżewski  Marek, 2008, Debata na temat Jedwabnego oraz spór o „politykę historyczną” z punktu 

widzenia analizy dyskursu publicznego, [w:] Pamięć i polityka historyczna. Doświadczenia Polski i jej 

sąsiadów, red. S.M. Nowinowski, J. Pomorski, R. Stobiecki, Łódź, s. 117-140. 

Czyżewski  Marek,  w  druku,  Elementy  i  całości.  O  niektórych  dylematach  analizy  dyskursu,  [w:] 

Analiza dyskursu w socjologii i dla socjologii, red. A. Horolets, Toruń. 

                                                 

9

 Spór o III i IV RP dotyczy także kwestii polityki historycznej (por. Czyżewski 2008).  

background image

 

16 

Czyżewski Marek, Kinga Dunin, Andrzej Piotrowski (red.), 1991, Cudze problemy. O ważności tego 

co nieważne, Warszawa. 

Elias Norbert, 2006, Mozart. Portret geniusza, Warszawa 2006 

Foucault Michel, 1998, Trzeba bronić społeczeństwa, Warszawa. 

Garfinkel  Harold,  1956,  Conditions  of  Successful  Degradation  Ceremonies,  „American  Journal  of 

Sociology”, tom 61, nr 5, s. 420-424. 

Garfinkel Harold, 2007, Studia z etnometodologii, Warszawa. 

Goffman Erving, 2005, Piętno, Gdańsk. 

Hutchby Ian, 2006, Media Talk. Conversation Analysis and the Study of Broadcasting, New York. 

Jasinski  James,  2001,  Sourcebook  on  Rhetoric.  Key  Concepts  in  Contemporary  Rhetorical  Studies

London. 

Karwat  Mirosław,  2006,  O  złośliwej  dyskredytacji.  Manipulowanie  wizerunkiem  przeciwnika

Warszawa. 

Kettler  David,  Volker  Meja,  Nico  Stehr,  1989,  Politisches  Wissen.  Studien  zu  Karl  Mannheim

Frankfurt n. Menem. 

Kowalski Sergiusz, Magdalena Tulli, 2003, Zamiast procesu. Raport o mowie nienawiści, Warszawa. 

Mannheim Karl, 2008, Ideologia i utopia, Warszawa. 

Perelman  Chaim,  Lucy  Olbrechts-Tyteca,  1969,  The  New  Rhetoric:  A  Treatise  on  Argumentation

Notre Dame. 

Piotrowski  Andrzej,  1997,  Tożsamość  zbiorowa  jako  temat  dyskursu  polityki.  Dwa  przemówienia 

parlamentarne  –  analiza  przypadku,  [w:]  Rytualny  chaos.  Studium  dyskursu  publicznego,  red.  M. 

Czyżewski, A. Piotrowski, S. Kowalski, Kraków, s. 187-224. 

Sather Trevor, 1999, Pros and Cons. A Debater’s Handbook, New York (wydanie 18) 

Schutz Alfred, 1984, Potoczna i naukowa interpretacja ludzkiego działania, [w:] Kryzys i schizma, t. 

1, red. E. Mokrzycki, Warszawa, s. 137-192. 

Tolson Andrew, 2006, Media Talk. Spoken Discourse on TV and Radio, Edinburgh. 

Vanderford Marsha L., 1989, Vilification and Social Movements: A Case Study of Pro-Life and Pro-

Choice Rhetoric, „Quarterly Journal of Speech”, tom 75, s. 166-182.