background image

UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA

CZĘŚĆ PIERWSZA

Wcale nie planowałem napisania książki Bloodline ofthe Hoty Grail (Krew z 

krwi Jezusa

1

). Jest ona dziełem przypadku, a nie zamysłu. Powstała w 

rezultacie pełnienia przeze mnie przez ostatnie 10 lat funkcji historyka i 

genealoga 33 rodzin królewskich. Jest wynikiem dokumentowania przeze 

mnie we wczesnym okresie mojej działalności w powyższym charakterze 

dziejów tych rodzin oraz ich szlachetnych odgałęzień, a także studiowania 

rycerskich archiwów rodzin tych szlachetnie urodzonych suwerenów.

Moja praca polegała między innymi na gromadzeniu chronologicznych 

zapisów spraw, które te rodziny znały, ale nie zawsze dostatecznie 

szczegółowo. Z tego tez względu znacznie mniej czasu poświęciłem w 

Brytanii i Europie studiowaniu biblijnego aspektu zagadnienia, o którym 

będzie tu mowa, a także, dlatego, ze większość tego materiału jest w Europie 

dobrze znana. Kiedy ukazała się moja książka, dla większości tych ludzi nie 

była ona zaskoczeniem, ponieważ nigdy nie było dla nich tajemnicą, ze Jezus 

był żonaty i miał potomków, gdyż było to zapisane w ich rodzinnych 

archiwach, z których część stanowi własność publiczną. Opublikowane pisma 

Mary, Królowej Szkotów

2

, mówią o tym bardzo obszernie. Pisma króla Anglii, 

Jakuba II

3

, również zawierają obszerne fragmenty poświęcone tej sprawie.

Dopasowując mozolnie szczegół do szczegółu, pokolenie po pokoleniu, 

dokonaliśmy kompilacji czegoś, co może być użyteczne dla przyszłych 

pokoleń, czegoś, co w chwili, gdy zaczynaliśmy pracę, było zamknięte w 

skrzyniach i szafach. Byłem osobą, której dane było usłyszeć: “Niech pan 

background image

spojrzy, tu jest napisane, że otwierano to po raz ostatni w roku 1732!" Tak 

więc dotarliśmy do bardzo, bardzo starych dokumentów, i to me tylko 

otwieranych po raz ostatni w tysiąc siedemset którymś roku, ale rzeczywiście 

spisanych setki lat wcześniej.

Książka ta powstała przypadkiem. W pewnym okresie, jakieś 10 do 12 lat 

temu rozpocząłem pracę na zlecenie różnych rodzin mającą na celu spisanie 

ich genealogu. W czasie jej wykonywania okazało się, ze zaczynają się one 

ze sobą zbiegać. Stało się to wręcz oczywiste, lecz dojście do tego zajęło mi 

sporo czasu, ponieważ kiedy spisuje się genealogię, pracę wykonuje się do 

tym, składa się poszczególne elementy cofając w czasie, aż w końcu piramida 

uformowana z dużej ilości danych dotyczących różnych linii genealogicznych, 

zaczyna schodzić się w jej wierzchołku.

Nagle zdałem sobie sprawę, co ten punkt zbieżności oznacza i 

powiedziałem: “No, no, czy macie pojęcie, co ja tu znalazłem?" W odpowiedzi 

usłyszałem: “Och, nic wielkiego. Ojca tego to a tego i nic więcej". A ja im na 

to: “O nie, odkryłem, że to pochodzi z Domu Judy z okresu pierwszego 

stulecia". “Tak, wiemy o tym" – odparli – “nam chodziło jednak o to, abyś..." Ja 

zaś na to: “Otóż są na świecie miliony ludzi, którzy nic nie wiedzą na ten 

temat, odwróćmy więc tę piramidę do góry nogami i zamieńmy jaw książkę!" I 

tak oto doszło do napisania tej książki.

Co więcej, od 6 lat pełnię funkcję Wielkiego Brytyjskiego Przeora Kościoła 

Uświęconej Rodziny Świętego Kolumby

4

, który jest siedzibą Królewskiego 

Kościoła Celtyckiego

5

. Dzięki temu miałem dostęp do pism Kościoła 

Celtyckiego pochodzących z 37 roku n.e. Za sprawą osobistych kontaktów z 

background image

zakonami rycerskimi miałem również dostęp do dokumentów Templariuszy, 

tych, które przywieźli oni do Europy w roku 1128 i przedstawili hierarchom 

Kościoła Rzymskokatolickiego, śmiertelnie ich tym przerażając, gdyż odnosiły 

się one do rodowodów i genealogii, do czego wrócimy później.

Tak więc wyruszamy na poszukiwanie przemierzając minione stulecia. 

Niektórzy nazywają je nawet poszukiwaniem ostatecznym. Kościół 

Chrześcijański potępił je jako herezję. Chodzi tu oczywiście o poszukiwanie 

Świętego Graala

6

.

Definicja herezji podawana we wszystkich słownikach brzmi następująco: 

“poglądy przeciwne w stosunku do ortodoksyjnych dogmatów 

chrześcijańskich biskupów" W świetle tej definicji wszystkie inne 

poszukiwania, w których mieści się większość współczesnych naukowych i 

medycznych dociekań, to również herezja Słowo “herezja" to nic innego jak 

obraźliwa etykietka stosowana przez lękliwą hierarchię kościelną, która od 

wieków stara się rządzie ludźmi za pomocą strachu przed nieznanym Tak 

więc herezją są wszystkie te aspekty filozofii i badań, które usiłują poznać to, 

co nieznane, i które znajdują czasami rozwiązania będące w całkowitej 

sprzeczności z doktryną Kościoła.

Wszelkie poszukiwania są z natury pasjonujące Historia i poszukiwania 

historyczne mają charakter pouczający, lecz odkrycia z nich wynikające będą 

bezużyteczne, dopóki me znajdziemy dla nich współczesnych zastosowań, 

jak to ma miejsce w nauce i medycynie, które staną się zalążkiem lepszej 

przyszłości.

Historia jest niczym więcej jak zapisem doświadczeń, zazwyczaj tych, 

background image

którym udało się wyjść z nich zwycięsko Uczenie się na doświadczeniach 

starszych pokoleń jest sprawą zdrowego rozsądku To właśnie to 

doświadczenie jest fundamentem, na którym spoczywają moralne, kulturowe, 

polityczne i społeczne klucze do przyszłości, i w tym kontekście Święty Graal 

podtrzymuje to, co zwykliśmy nazywać “Mesjanistycznym Posłannictwem" 

Jest to posłannictwo społecznej działalności ustanowionej przez Jezusa, 

kiedy obmywał stopy swoich apostołów podczas Ostatniej Wieczerzy 

Oznacza to obowiązek świadczenia i uzyskiwania usług, określa zasadę, 

zgodnie z którą ci, którzy w drodze wyboru znaleźli się na pozycjach dających 

im władzę i wpływy, winni zawsze być świadomi swoich obowiązków jako 

przedstawiciele społeczeństwa, tego ze winni mu służyć, a nie stawiać władzy 

nad mm Posłannictwo to stanowi podstawę rządów demokratycznych Określa 

się je jako rządy ludzi dla ludzi Bez zastosowania Posłannictwa Graala mamy 

do czynienia jedynie z – niestety zbyt popularnymi – rządami ludzi To me jest 

demokratyczny sposób rządzenia.

W trakcie naszej wyprawy będziemy omawiać wiele spraw, które są nam 

dokładnie znane, lecz przyjrzymy się im pod trochę innym kątem niż ten, do 

którego przywykliśmy Właśnie z tego względu może się wydawać ze 

wstąpiliśmy na zupełnie nowy teren, lecz w rzeczywistości jest to teren, który 

istniał JUŻ wcześniej, lecz został przykryty kobiercem tajemnicy przez tych, 

którzy kierują się w swoim działaniu partykularnymi interesami Tylko wtedy, 

kiedy uda się nam zdjąć tę zasłonę tajemnicy, nasze poszukiwania Świętego 

Graala zakończą się sukcesem.

Nasze poszukiwania rozpoczniemy w Ziemi Świętej, w Judei w czasach 

Jezusa, gdzie spędzimy dużo czasu Nie ruszymy się stamtąd, dopóki me 

background image

ustalimy obrazu, który stał się zalążkiem wydarzeń, które następowały przez 

kolejne 2000 lat.

Później ruszymy do średniowiecznej Europy gdzie tajemnica Graala 

zaprowadzi nas do Brytanii króla Ar tura, a stamtąd do Stanów 

Zjednoczonych Ameryki, której założyciele byli jednymi z największych 

rzeczników Posłannictwa Świętego Graala Dostojni obywatele Stanów 

Zjednoczonych tacy jak Jerzy Waszyngton, John Adams, Benjamin Franklin, 

Charles Thompson, Thomas Jefferson byli me mniejszymi orędownikami 

Świętego Graala niż kroi Artur, sir Lancelot czy Galahad.

To, że Jezus miał potomków, może dla wielu okazać się nie lada 

niespodzianką. Należy jednak wiedzieć, że fakt ten był szeroko znany w 

Brytanii i Europie aż do schyłku średniowiecza.

Książka Bloodline of the Holy Grail (Krew z krwi Jezusa) została określona 

jako “księga zstąpienia mesjasza" Tak nazwał ją pewien dziennikarz radiowy i 

jest to trafne określenie, jako ze jej podtytuł brzmi The Hidden Lineage of 

Jesus Revealed (Święty Graal i tajemnica potomków Jezusa) Podtytuł ten 

wskazuje oczywiście na to, ze Jezus miał dzieci i co za tym idzie, był 

żonaty.Zatem był żonaty czy nie? Miał dzieci czy nie? Jeśli tak, to co się z 

nimi stało? Czy jego potomkowie nadal żyją? Odpowiedz na te wszystkie 

pytania brzmi tak Przyjrzymy się dokładnie wyłaniającej się przed naszymi 

oczami linii rodowej Pójdziemy jej tropem, tropem jej dziejów, przemierzając 

stulecie po stuleciu, tropem dziejów mężnej królewskiej dynastii, dziedziców 

Jezusa, którzy walczyli z wszelkimi przeciwnościami, jakie napotykali przez 

stulecia w swoim dziele zachowania do dzisiejszego dnia Królewskiego 

background image

Mesjanistycznego Posłannictwa.

Historia, którą przesiedzimy, to opowieść o charakterze spiskowym – 

historia uzurpatorów królewskich, procesów i oskarżeń, morderstw oraz 

bezpodstawnego skrywania informacji przed ludźmi Zachodniego Świata Jest 

to historia o złych i dobrych rządach, a także o tym, jak patriarchalny system 

władzy ludu został zastąpiony przez dogmatyczną tyranię i dyktatorskie 

panowanie nad licznymi krajami To owoc przemożnej chęci dokonania 

odkrycia, spojrzenia na minione wieki ze wzrokiem zwróconym ku przyszłości 

To historia, którą kiedyś napisano, ale nikt jej me wyraził mową.

Zacznijmy od najoczywistszego z pytań, czym jest Święty Graal?

 

W jaki 

sposób wiąże się on z potomkami, spadkobiercami Jezusa?

 

To, ze Jezus miał 

potomków, może dla wielu okazać się me lada niespodzianką Należy jednak 

wiedzieć, ze fakt ten był szeroko znany w Brytanii i Europie aż do schyłku 

średniowiecza.

W okresie średniowiecza mesjanistyczną linię zstępującą określało 

francuskie słowo Sangreal Pochodzi ono od słów Sang Real oznaczających 

“krew królewska Była mą krew królewska Judei, krew rodu dawidowego, która 

płynęła w żyłach Jezusa i jego potomków W angielskim tłumaczeniu 

określenie Sangréal stało się "San Gréal" podobnie jak w nazwie “San" 

Francisco. Zapisane w pełniejszej formie stało się “Saint Grailem" z "Saint" w 

znaczeniu oczywiście "Holy" (święty), a z czasem w wyniku naturalnego 

procesu lingwistycznej transformacji uzyskało romantyczną formę w postaci 

“Holy Grail"

7

, która prze trwała do naszych czasów.

W okresie średniowiecza w Brytanii i Europie powstał cały szereg 

background image

rycerskich zakonów o charakterze wojskowym związanych z Krwią Królewską 

Mesjasza (niejako spowinowaconych z nim – przyp. tłum) Należały do nich 

Zakon Królestwa Syjonu Zakon Rycerzy Świętego Grobu i cieszący się 

największym prestiżem Królewski Zakon Sangreal Rycerzy Świętego Graala 

Był to dynastyczny zakon szkockiej rodziny królewskiej Stuartów.

W znaczeniu symbolicznym Graal jest często przed stawiany jako kielich 

zawierający krew Chrystusa lub jako winorośl Wino powstaje z winogron i 

właśnie kielich i wino stanowią w tradycji Graala podstawę komunii, mszy, 

eucharystii – ich symbol. Święty Kielich, zawiera wino reprezentujące 

odradzającą się w nieskończoność krew Jezusa.

Jest zupełnie oczywiste, że zachowując starożytny zwyczaj komunii Kościół 

Chrześcijański postanowił dla swojej wygody pomijać w swoich naukach jego 

prawdziwe znaczenie i pochodzenie. Bardzo niewielu ludzi zastanawia się 

nad rzeczywistym znaczeniem sakramentu kielicha i wina i jednocześnie 

sądzi, że wywodzi się on z odpowiednich ustępów ewangelii nawiązujących 

do Ostatniej Wieczerzy. W rzeczywistości obrazuje on wiecznie odradzającą 

się krew Jezusa. W jaki sposób krew Jezusa lub kogokolwiek innego może 

odradzać się w nieskończoność? Odpowiedź jest prosta – poprzez rodzinę i 

dziedziczenie.

Dlaczego zatem hierarchowie kościoła postanowili ignorować symbolikę 

związaną z linią krwi (pokrewieństwem) w sakramencie Graala? Sam 

sakrament zachowali, czemu jednak posunęli się do przypisania podaniu o 

Graalu i jego symbolice miana herezji?

Jak wiadomo, każdy rząd i każdy kościół nauczają takiej formy historii i 

background image

dogmatów, jakie są im wygodne do realizacji ich własnych interesów. Biorąc 

to pod uwagę musimy pamiętać, że my wszyscy jesteśmy uwarunkowywani 

na przyjęcie bardzo selektywnych nauk. Uczy się nas tego, co powinniśmy 

wiedzieć, i mówi się nam to, w co powinniśmy wierzyć. W ten oto sposób 

uczymy się głównie historii politycznej i religijnej, którą państwowa i klerykalna 

propaganda podaje nam zwykle jako absolutny dogmat – naukę, której nie 

wolno krytykować pod groźbą narażenia się na prześladowanie.

Jeśli chodzi o stosunek Kościoła do symboliki kielicha i wina, od początku 

było wiadomo, że biskupi muszą na nowo ją zinterpretować, ponieważ 

wskazywała ona, że Jezus miał potomków, czyli połączył się cieleśnie z 

kobietą.

I nie był to jedyny sakrament i zwyczajowy rytuał, który uległ wtórnej 

interpretacji. Przeinaczono nawet ewangelie. Zrobiono to, aby dopasować je 

do poglądu, że Kościół Rzymskokatolicki został ustanowiony wyłącznie przez 

osobników płci męskiej, podobnie jak współczesny producent filmowy 

selekcjonuje i dobiera taśmy, tak, aby otrzymać pożądany rezultat, który jest 

zgodny z jego interesem.

Wszyscy znamy ewangelie Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, a co z 

pozostałymi. Co z ewangeliami Filipa, Tomasza, Marii i Marii Magdaleny? Co 

z całym szeregiem prawd wiary, aktów i listów, które nie zostały 

zaaprobowane przez synody Kościoła w okresie weryfikacji Nowego 

Testamentu. Z jakiego powodu odrzucono je podczas tej selekcji?

Przy doborze prawd wiary do Nowego Testamentu kierowano się dwoma 

kryteriami, które w roku 397 określił synod w Kartaginie. Pierwsze kryterium 

background image

mówiło, że Nowy Testament musi składać się z pism podpisanych imionami 

bezpośrednich apostołów Jezusa. Marek nie był jednak apostołem Jezusa i 

jak nam wiadomo, również Łukasz. Byli to koledzy późniejszego świętego 

Pawła. Z drugiej strony Tomasz był jednym z dwunastki apostołów, a mimo to 

ewangelia podpisana jego mieniem został odrzucona. Co więcej, została nie 

tylko odrzucona, ale razem z wieloma innymi prawdami wiary i tekstami 

skazana na zniszczenie.

Tak więc w całym średniowiecznym świecie Ewangelia według św. 

Tomasza oraz wiele innych ksiąg były w V wieku palone i ukrywane. Dopiero 

w ostatnich latach udało się odkopać niektóre z tych manuskryptów. Wśród 

nich największym odkryciem było to, którego dokonano w roku 1945 w Nag 

Hammadi w Egipcie, gdzie znaleziono zakopane 1500 lat wcześniej 

dokumenty

8

.

Chociaż ksiąg tych nie odnaleziono aż do naszego stulecia, były one 

otwarcie używane przez pierwszych chrześcijan. O niektórych z nich, tych, 

które już wymieniłem, oraz Ewangelii Prawdy, Ewangelii Egipcjan i innych, 

liczne wzmianki znaleźć można w pismach wczesnochrześcijańskich 

kronikarzy kościelnych. Klemens z Aleksandrii, Ireneusz z Lyonu, Origen z 

Aleksandrii – wszyscy oni wspominają o nich w swoich pismach.

Dlaczego więc ewangelie według św. Marka i Łukasza zostały 

zaakceptowane, mimo iż ci dwaj nie byli apostołami Jezusa? Ponieważ obaj w 

rzeczy samej byli nimi i ojcowie wczesnochrześcijańskiego kościoła wiedzieli 

o tym. W tamtych czasach, przed zafałszowaniem Nowego Testamentu, 

wiedziano dobrze, że Jezus przeżył ukrzyżowanie. We wczesnych 

background image

ewangeliach nie było mowy o Zmartwychwstaniu. Dodano to do nich później.

Dlaczego odrzucono ewangelie innych apostołów? Ponieważ było jeszcze 

drugie kryterium, znacznie ważniejsze, według którego dokonano właściwej 

selekcji. Było to kryterium płci, w myśl którego odrzucano wszystko, co 

podtrzymywało status kobiety w Kościele lub społeczeństwie.

Właśnie na tej regule został zbudowany kościelny system praw i zasad. 

Powiedziane jest: “Nie pozwalamy, by nasze kobiety nauczały w Kościele, 

wolno im tylko modlić się i słuchać tych, co nauczają. A jest tak, ponieważ 

głową kobiety jest mężczyzna, a czyż przystoi, by ciało nauczało głowę?"

Była to oczywista bzdura, lecz właśnie za jej sprawą odrzucono wiele 

ewangelii, gdyż zawierały one dane świadczące o tym, że w służbie Jezusa 

uczestniczyło wiele kobiet. Maria Magdalena, Marta, Salome, Maria żona 

Kleofasa, Joanna byty nie tylko służebnicami, ale również kapłankami 

prowadzącymi godne naśladowania szkoły wiary w tradycji nazareńskiej.

W liście do Rzymian Paweł wspomina o swoich służebnicach: Febe, którą 

zwie siostrą Kościoła, Julii i Prysce. Nowy Testament żyje imionami służebnic, 

lecz Kościół zignorował je wszystkie. Kiedy stanowiono zasady zawodu 

duchownego, powiedziano: “Nie wolno kobiecie w Kościele głosić nauk ani też 

rościć jakichkolwiek pretensji do którejkolwiek z męskich funkcji". Lecz 

przecież to sam Kościół określił, co jest męską funkcją.

Kościół tak bardzo bał się kobiet, że wprowadził obowiązujący księży 

celibat, który w roku 1138 stał się prawem. Ta zasada nigdy nie była tym, 

czym wydaje się być przy pobieżnym spojrzeniu. Ktoś, kto ją czyta, kto 

studiuje historię, widzi wyraźnie, że to nie seksualna aktywność była 

background image

powodem troski Kościoła. Konkretną przyczyną sankcjonującą wprowadzenie 

tego prawa były stosunki intymne księży z kobietami. Dlaczego? Ponieważ 

kobiety stają się żonami, kochankami. Szczególną własnością macierzyństwa 

jest przekazywanie linii krwi. Właśnie to niepokoiło Kościół: temat tabu – 

macierzyństwo, genealogia. Ta sprawa musiała być całkowicie odseparowana 

od pożądanego wizerunku postaci Jezusa.

Lecz to wcale nie Biblia głosiła takie zasady. Święty Paweł stwierdza w 

swoim liście do Tymoteusza, że biskup winien mieć jedną żonę i dzieci, że 

mężczyzna z doświadczeniami pochodzącymi z jego własnej rodziny ma 

znacznie lepsze kwalifikacje do zajmowania się sprawami Kościoła (3,2 

Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony... 3,4 ...dobrze 

rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. 

3,5 Jeśli bowiem ktoś nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż 

będzie się troszczył o Kościół Boży? – Pierwszy List do Tymoteusza). 

Chociaż władze Kościoła Rzymskokatolickiego podtrzymują nauki Świętego 

Pawła, zdecydowały się na kompletne pominięcie tej jednoznacznej 

dyrektywy w celu zachowania własnych interesów, tak, aby cywilny status 

Jezusa można było ze strategicznych względów zignorować.

Rzecz w tym, że celibat kościelny oraz wizerunek nieżonatego Jezusa stały 

w opozycji do innych opisów tamtych czasów. Było to przedmiotem otwartych 

publicznych sprzeciwów, dopóki nie ogłoszono, że mówienie prawdy na ten 

temat jest herezją podlegającą karze. Stało się to zaledwie 450 lat temu, w 

roku 1547, w którym w Anglii zmarł król Henryk VIII.

Nie tylko chrześcijański Nowy Testament cierpi z powodu restrykcji 

background image

płciowych. Podobnemu procesowi edytorskiemu poddano żydowskiego 

pochodzenia Stary Testament, dzięki czemu stał się on wygodny i pasujący 

do chrześcijańskiej Biblii. Jest to szczególnie widoczne za sprawą kilku 

wyjątków, którym udało się ujść uwadze cenzorów.

Księga Jozuego i II Księga Samuela odwołują się do znacznie starszej 

Księgi Jaszera

9

. W obu księgach znajdujemy stwierdzenie, że jest ona bardzo 

ważna. Lecz gdzie ona jest? Nie ma jej w Biblii. Podobnie jak wiele innych 

ksiąg została z rozmysłem pominięta. Czy jeszcze istnieje? Otóż tak. 

Mierzący 9 stóp (2,7 m) długości hebrajski zwój Księgi Jaszera istnieje. Od 

dawna jest to historycznie bardzo ważny dokument. Był on skarbem dworu 

cesarza Karola Wielkiego, zaś jej przekład był bezpośrednią przyczyną 

założenia w roku 800 Uniwersytetu Paryskiego, to znaczy sto lat przed 

nadaniem Staremu Testamentowi formy, w jakiej znamy go dzisiaj.

Jaszer był opiekunem laski Mojżesza. Jego zapiski mają ogromne 

znaczenie i dotyczą pobytu Izraelitów w Egipcie aż do exodusu do ziemi 

kananejskiej. Opisane przez niego dzieje różnią się znacznie od wersji, którą 

znamy dzisiaj. Według niego to nie Mojżesz był duchowym przywódcą 

plemion, które przeszły przez Morze Czerwone do góry Synaj, ale Miriam

10

.

W owych czasach Żydzi nie słyszeli o Jahwe i czcili boginię Aszirat

11

, zaś 

ich duchowymi przywódcami były głównie kobiety. Miriam stała się według 

Księgi Jaszera (Sprawiedliwego) dla Mojżesza tak dużą przeszkodą w jego 

dążeniu do ustanowienia męskiej dominacji, że musiał ją uwięzić. Jednak 

Naród Żydowski powstał zbrojnie przeciwko niemu w obronie Miriam. Tego 

nie ma w Biblii.

background image

Przejdźmy teraz do momentu narodzin wiary chrześcijańskiej. Weźmy 

ewangelie, przyjrzyjmy się im i sprawdźmy, co one w rzeczywistości nam 

mówią, nie bacząc na to, co nam się wydaje, że mówią, a co jest swego 

rodzaju nawykiem myślowym wpojonym nam w szkole i kościele. Czy 

wykładnia nauk zawsze jest właściwa? Czy zgadza się z tym, co zostało 

zapisane? To zadziwiające, jak wiele rzeczy, które wydają się nam znane, 

wpojono nam w szkolnych ławkach z pomocą obrazkowych historyjek nie 

zawsze opartych na oryginalnych tekstach.

Historia narodzin (Jezusa) jest bardzo dobrym tego przykładem. 

Powszechnie uważa się – mówią nam o tym również pocztówki 

bożonarodzeniowe, – że Jezus urodził się w stajni. Ewangelie tego nie mówią. 

W żadne] z autoryzowanych ewangelii nie ma najdrobniejszej wzmianki o 

stajni. W ewangeliach Marka i Jana w ogóle nie ma mowy o narodzinach 

Jezusa, zaś Mateusz oświadcza, wprost, że urodził się on w domu.

Skąd więc wzięła się stajnia? Po prostu z błędnej interpretacji ewangelii 

Łukasza, w której jest mowa, ze Jezus został położony w żłobie – nie 

urodzony, ale położony! Żłób był w owych czasach i nadal jest dzisiaj niczym 

innym jak zwierzęcym karmnikiem. Wystarczy jednak zajrzeć do historii 

społecznej tamtych czasów, aby dowiedzieć się, że używanie żłobu w 

charakterze kołyski dla niemowląt było wówczas rzeczą powszechną i były 

one w takim przypadku wnoszone do wnętrza domu.

Dlaczego więc przyjęto, że ten konkretny żłób stał w stajni? Otóż dlatego, 

że angielski przekład ewangelii Łukasza mówi nam, ze w zajeździe nie było 

miejsca. Zatem musiało być w stajni! Co ciekawe, inne wcześniejsze od 

background image

angielskiego przekłady ewangelii Łukasza nic nie mówią na temat 

jakiegokolwiek zajazdu. W rękopisie ewangelii Łukasza nie ma mowy o braku 

miejsca w zajeździe. W rzeczywistości w tamtych czasach w ogóle nie było na 

Wschodzie żadnych zajazdów. Nawet teraz jest ich tam niewiele. Ludzie 

zatrzymywali się w tamtych czasach w prywatnych domach – był to popularny 

wówczas zwyczaj. Nazywało się to gościnnością rodziny. Domy były otwarte 

dla podróżnych.

Gwoli ścisłości należy również stwierdzić, ze w tamtych czasach nie było 

również stajen. W rzeczywistości “stable"

12

 (“stajnia") jest angielskim słowem i 

określa miejsce, w którym trzyma się konie, i to konie jakiejś szczególnej 

stajni. Któż, u licha, jeździł w Judei na koniach? Na wołach, wielbłądach, 

owszem. Konia mógł mieć co najwyżej jakiś rzymski oficer. Nawet woły i muły, 

jeśli już je trzymano pod dachem, to pod czymś w rodzaju wiaty, zadaszenia, 

a nie stajni, jakie znamy.

Jeśli chodzi o ten mityczny zajazd, tekst grecki wcale nie mówi, że nie było 

w nim miejsca. Jak zostało powiedziane w ewangelii Mateusza, Jezus urodził 

się w domu i, co zostało tam właściwie przetłumaczone, został położony w 

żłobie, karmniku dla zwierząt, ponieważ nie było kołyski. Będąc przy 

narodzinach Jezusa, warto przyjrzeć się dokładnie chronologii, co jak sądzę, 

może być ważne, ponieważ ewangelie, dwie ewangelie, które mówią o 

narodzinach Jezusa, podają zupełnie inne daty tego wydarzenia.

Według ewangelii Mateusza Jezus urodził się w czasie panowania króla 

Heroda – Heroda Wielkiego, – który po naradzie z magami zarządził rzeź 

niemowląt. Jak wiadomo, Herod zmarł w 4 roku przed Chrystusem (przed 

background image

naszą erą), podczas gdy ewangelia Mateusza podaje, że Jezus urodził się 

przed jego śmiercią. I właśnie dlatego większość popularnych wersji Biblii 

przyjmuje, że Jezus urodził się w 5 roku p.n.e., czyli rok przed śmiercią 

Heroda... i wszystko wydaje się już być w porządku.

Lecz u Łukasza jest zupełnie inaczej. Łukasz nie opowiada nam o królu 

Herodzie ani niczym podobnym. Twierdzi on, że Jezus urodził się w czasach, 

gdy Kwiryniusz był gubernatorem Syrii, dokładnie w roku, w którym cesarz 

August (Oktawian) zarządził spis powszechny. I aby wziąć w nim udział, Józef 

i Maria udali się do Betlejem.

Znajdujemy tu dwie istotne informacje, o których jest mowa również w 

żydowskich annałach pochodzących z pierwszego stulecia naszej ery. 

Kwiryniusz został wyznaczony na gubernatora Syrii w 6 roku n.e. (po 

narodzeniu Chrystusa). Był to rok, w którym przeprowadził on na mocy 

zarządzenia cesarza Augusta spis ludności. Według Łukasza był to pierwszy i 

jedyny spis ludności wykonany w tym regionie.

Tak więc Jezus musiał urodzić się pomiędzy 4 rokiem p.n.e. a 5 rokiem n.e. 

Czy to jakiś błąd? Niekoniecznie, ponieważ na podstawie sposobu, w jaki to 

zostało oryginalnie przedstawione, mamy do czynienia z dwoma różnymi 

urodzinami.

Obie ewangelie mówią prawdę. Chodzi tu o datę fizycznych urodzin Jezusa 

oraz datę jego urodzin społecznych. W owym czasie obie daty byty określane 

jako pierwsze i drugie narodziny i stosowało się je w przypadku ludzi z 

pewnych grup społecznych, zwłaszcza dziedziców tronu.

Drugie urodziny chłopców były obchodzone w formie rytuału powtórnego 

background image

urodzenia. Miał on charakter bardzo fizyczny: owijano chłopców w powijaki i 

rodzili się oni na nowo z matczynego łona. W przypadku chłopców rytuał ten 

odbywał się po ukończeniu przez nich dwunastego roku życia.

Wiemy zatem, że w roku 6 n.e. Jezus miał 12 lat, a to oznacza, że urodził 

się w 7 roku p.n.e., co dokładnie zgadza się z opisem Mateusza mówiącym, 

że urodził się on pod koniec panowania króla Heroda.

I oto dochodzimy do czegoś, co wydaje się być kolejną niezgodnością, 

ponieważ Łukasz w dalszej części swojej ewangelii mówi, że kiedy Jezus miał 

12 lat, jego rodzice, Maria i Józef, zabrali go na jeden dzień do Jerozolimy. Po 

jej opuszczeniu udali się w towarzystwie przyjaciół w całodniową podróż 

powrotną do domu, w trakcie której zauważyli, że nie ma go z nimi. Wrócili do 

Jerozolimy i znaleźli go w świątyni dyskutującego z nauczycielami o sprawach 

swojego Ojca. Cóż to za rodzice, którzy wędrując przez cały dzień przez 

pustynię nie widzą, że w ich grupie nie ma ich dwunastoletniego syna?

Rzecz w tym, że sens tego akapitu gdzieś się zagubił. Między określeniami 

“dwunastoletni syn" i “syn w dwunastym roku życia" była ogromna różnica. 

Kiedy syn po ukończeniu pierwszych dwunastu lat życia, to znaczy na swoje 

trzynaste urodziny, był wprowadzany w czasie ceremonii drugich narodzin do 

społeczności, traktowano go tak, jakby wkraczał w pierwszy rok życia. Takie 

są korzenie współczesnego prawa żydowskiego. Kolejna inicjacja miała 

miejsce w dziewiątym roku, kiedy kończył 21 lat, co leży również u podstaw 

współczesnego prawa do pewnych przywilejów po osiągnięciu 21 roku życia. 

Potem następowały kolejne wtajemniczania. Następny wielki sprawdzian miał 

miejsce w dwunastym roku, to znaczy w wieku 24 lat, a dokładniej w dniu 

background image

dwudziestych czwartych urodzin. Kiedy Jezus został w świątyni w wieku 

dwunastu lat, w rzeczywistości miał już 24 lata, przeto nic dziwnego, że 

rodzice nie spodziewali się po nim, iż będzie się trzymał blisko nich w czasie 

podróży przez pustynię!

Jego dyskusja z nauczycielami dotyczyła jego kolejnej inicjacji. Musiał 

przedyskutować tę sprawę z duchowym ojcem, ojcem społeczności, co też 

uczynił. To były sprawy tego ojca, o których dyskutował. Wiemy, kim był ów 

ojciec. Otóż ojcem duchowym społeczności był w tym czasie esseńczyk

13

 

Symeon i jeśli cofniemy się w ewangelii Łukasza o kilka wersetów, 

zobaczymy, że to właśnie o niego chodziło, o sprawiedliwego i pobożnego 

Symeona, który zalegalizował Jezusa wobec prawa.

Czy możemy zatem wierzyć ewangeliom? Jak z tego widać, tak, możemy 

wierzyć im, ale tylko do pewnego stopnia, to znaczy w samą ich treść. Nie 

możemy jednak ufać ich przeinaczeniom i zniekształceniom, które wpajali w 

nas ludzie nie rozumiejący tego, czego nauczają.

Obecne anglojęzyczne ewangelie sięgają czasów tak zwanej 

Autoryzowanej Biblii opracowanej na zlecenie króla Anglii Jakuba I (z dynastii 

Stuartów) na początku XVII wieku.

14

 Została ona opublikowana i wydana 

drukiem kilka lat przed odpłynięciem pierwszych Pilgrim Fathers

15

 oraz 165 lat 

przed ogłoszeniem Amerykańskiej Deklaracji Niepodległości.

Ewangelie wczesnochrześcijańskiego kościoła były napisane w II i III wieku 

greką i razem z innymi tekstami zostały w IV wieku przetłumaczone na łacinę 

jako Biblia. Wszystko to działo się ponad tysiąc lat przed pierwszym 

angielskim przekładem.

background image

Tłumaczenie Biblii było w owych czasach przedsięwzięciem ryzykownym. 

Czternastowieczny reformator John Wycliff został ogłoszony heretykiem za 

przełożenie jej na język angielski. W rezultacie jego książki spalono. Kolejną 

ofiarą był William Tyndale, który za przekład Biblii na angielski został na 

początku XVI wieku uduszony w Belgii, po czym jego ciało na wszelki 

wypadek spalono. Nieco później kolejnego przekładu dokonał jego uczeń, 

Miles Coverdale, który miał więcej szczęścia, bowiem Kościół był już w tym 

czasie podzielony. Jego wersja została przyjęta przez Kościół Protestancki, 

co nie przeszkadzało jednak Rzymowi traktować go jako heretyka.

Chodziło o to, że dopóki drukowany tekst pozostawał niejasny (nie była to 

zwykła łacina, lecz koszmarna forma łaciny kościelnej) i tylko księża potrafili 

go zrozumieć, mogli oni nauczać, czego tylko chcieli. Przełożenie Biblii na 

inne języki sprawiało, że również inni ludzie mogli ją przeczytać i 

zrozumiawszy zawarte w niej przekazy, zacząć zadawać kłopotliwe dla 

Kościoła pytania, a nawet podważać jego nauki.

Przypisy: 

1. Laurence Gardner, Krew z krwi Jezusa – Święty Graal i tajemnica 

potomków Jezusa (Bloodline ofthe Holy Grail: The Hidden Lineage ofJesus 

Revealed), przekład Paweł Korombel, Wydawnictwo Da Capo, Warszawa, 

1998.

2. Chodzi tu o Mary, Królową Szkotów, katoliczkę, wnuczkę Henryka 

VIII, która od roku 1568 była przez 19 lat nie chcianym więźniem królowej 

Elżbiety I i po procesie o zdradę stanu ścięta w roku 1586. – Przyp. tłum.

3. Król Anglii w latach 1685-1688, ostatni król z dynastii Stuartów, 

background image

również katolik. – Przyp. tłum.

4. Inaczej Kolumban, święty, 521-597, irlandzki misjonarz, założyciel 

misji na wyspie łona, schrystianizował pomocną Szkocję. – Przyp. tłum.

5. Kościół Celtycki – wczesnochrześcijański kościół na Wyspach 

Brytyjskich założony w drugim lub trzecim wieku o charakterze bardzo 

ascetycznym, zasłużony w nawracaniu Anglo-Saksonów w siódmym wieku, 

przetrwał w Walii do 11 wieku, a w Szkocji i Irlandii do 12 wieku. – Przyp. 

tłum.

6. Jak podaje Almerican Hentage Dictionary, “Graal, z angielska Grail, to 

puchar, naczynie, którego Jezus używał w czasie Ostatniej Wieczerzy, 

który stał się później celem wielu wypraw poszukiwawczych. Z kolei 

Encyklopedia Britannica podaje: “Grail, zwany również Świętym Graalem, 

obiekt legendarnych poszukiwań rycerzy czasów króla Artura, nazwa 

niewątpliwie pochodząca od naczynia o szerokim wejściu lub płytkiego, 

jednakowoż dokładne jej pochodzenie nie Jest znane. Legenda Graala 

powstała w wyniku inspiracji klasyczne] i celtyckie] mitologii... Pierwszym 

tekstem przywiązującym do tego naczynia symbolikę chrześcijańską, jako 

tajemniczego, świętego obiektu podał Chrétien de Troyes w swym nie 

dokończonym dwunastowiecznym romansie Perceval, or Le Conte du 

Graal (Percewal z Walii), w którym występuje postać naiwnego 

prowincjonalnego rycerza Percewala, którego podstawową zaletą jest 

niewinność..." Natomiast w Słowniku Mitów i Tradycji Kultury Władysława 

Kopalińskiego czytamy: “Graal to sławny talizman przedstawiany jako 

kamień, talizman (do którego biblijny Józef z Arymatei miał zebrać krew 

background image

Chrystusa, spływającą z grota lancy), będący tematem przewodnim 

licznych legend..." – Przyp. tłum.

7. W języku angielskim istnieją dwa odpowiedniki polskiego słowa 

“święty": “saint", który jest rzeczownikiem, i “hoły", który jest 

przymiotnikiem. Pierwsze z nich, “saint", oznacza osobę formalnie uznaną 

przez kościół za świętą, zaś w potocznym znaczeniu osobę o 

niepodważalnych zaletach i cnotach, podczas gdy drugie, “holy", jest 

przede wszystkim przymiotnikiem określającym przymioty osób lub rzeczy 

świętych. – Przyp. tłum.

8. W roku 1945 w Nag Hammadi położonym między Bahgura i Hiw 

znaleziono zbiór papirusów składający się z 13 rękopisów pism gnostycz-

nych oraz komentarzy spisanych w III wieku. – Przyp. tłum.

9. Chodzi o tak zwaną Księgę Sprawiedliwego według Biblii Tysiąclecia 

lub Księgę Jaszera według innych wydań. W Księdze Jozuego jest do niej 

odwołanie (Jozue 10:13) "I zatrzymało się słońce, i stanął księżyc, aż 

pomścił się lud nad wrogami swymi. Czyż nie jest napisane w Księdze 

Sprawiedliwego:..."

10. Przybrana siostra Mojżesza. – Przyp. tłum.

11. Ugarycka bogini, żona najwyższego boga panteonu Ela (u 

Hebrajczyków Aszera, u Akadyjczyków Aszratum). Jej pełne imię brzmiało 

prawdopodobnie “Ta Która Chodzi Po Morzu" – Przyp. tłum.

12. Słowo “stable" ma w języku angielskim aż trzy znaczenia: stabilny, 

stajnia, stado koni. – Przyp. tłum.

background image

13. Esseńczycy byli ascetyczną sektą żydowską, która istniała w 

starożytnej Palestynie w okresie od II wieku p.n.e. do końca I wieku n.e. – 

Przyp. tłum.

14. Pierwszego przekładu Biblii na język angielski dokonał John Wycliffe 

(1380-1382). 150 lat później kolejnego przekładu podjął się William 

Tyndale. Jego dzieło dokończył Miles Coverdale. Pierwszą Biblią wydaną 

po angielsku w Anglii była Biblia Mateusza (1537) stanowiąca zestawienie 

tekstów Tyndale'a i Coverdale'a autorstwa niejakiego Rogersa piszącego 

pod pseudonimem Mateusz. Wielka Biblia, opublikowana w roku 1539 i 

wznowiona w roku 1568 jako Biblia biskupia, była pierwszą oficjalną Biblią 

w języku angielskim. Kolejna Biblia wydana po angielsku zwana genewską 

została przetłumaczona przez emigrantów i wydana w roku 1560 w 

Genewie i Londynie. Najsłynniejszą datą w dziejach angielskich 

przekładów Biblii jest rok 1611, kiedy to po raz pierwszy ukazała się Wersja 

Autoryzowana (Authorized Version), zwana czasem Biblią króla Jakuba. 

Nad jej poszczególnymi częściami pracowało 6 grup tłumaczy. W dalszym 

etapie prac po dwóch członków z każdej grupy utworzyło komisję 

redakcyjną. Ten najsłynniejszy angielski przekład stał się i jest nadal dla 

Anglików najbardziej autorytatywnym i najulubieńszym przekładem, nawet 

jeśli nie zawsze jest należycie rozumiany. Nowe odkrycia naukowe 

wykazały konieczność ponownego zredagowania Authorized Version z 

1611 roku. Miało to miejsce pod koniec XIX wieku – powstała wtedy tzw. 

Wersja poprawiona (1881-1895). – Przyp. red.

15. Mianem Pilgrim Fathers – najczęściej spotykane polskie tłumaczenie 

tej nazwy to Ojcowie Założyciele – określa się grupę pierwszych 102 

background image

angielskich osadników zamieszkałych w Ameryce w Nowej Anglii, wśród 

których znajdowało się 35 członków Angielskiego Kościoła 

Separatystycznego (radykalna frakcja purytanów), którzy jeszcze przed 

odpłynięciem do Nowego Świata zbiegli do Holandii uciekając przed 

prześladowaniami religijnymi w swoim kraju. Statek, na którym płynęli, nosił 

nazwę MayfIower. – Przyp. tłum.

16. Jakobitami nazywano po roku 1688 zwolenników Jakuba II i 

pretendentów do tronu Anglii z dynastii Stuartów.

UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA

CZĘŚĆ DRUGA

Pierwsza możliwa do zaakceptowania anglojęzyczna Biblia została 

opracowana na zlecenie króla Szkotów Jakuba VI (Stuarta

1

) i zarazem króla 

Anglii Jakuba I

dopiero w początku siedemnastego wieku. Była to tak zwana 

Autoryzowana Wersja, na której bazowała większość kolejnych 

anglojęzycznych Biblii. Ale nawet ta wersja nie była bezpośrednim 

tłumaczeniem oryginału. Większość jej tekstu to tłumaczenie z greki, a część 

z łaciny, co więcej, niektóre jej fragmenty pochodziły z innych, 

wcześniejszych, nielegalnych przekładów.

W opracowaniu Nowego Testamentu tłumacze króla Jakuba I usiłowali 

pogodzić protestantów z katolikami. Był to jedyny sposób stworzenia ogólnie 

akceptowalnego tekstu, lecz ich wysiłki nie były w pełni udane. Katolicy 

uważali, że tłumacze wzięli stronę protestantów i starali się przeciwstawiać 

królowi Jakubowi na forum parlamentu, zaś protestanci twierdzili, że tłumacze 

background image

byli w zmowie z katolikami.

Nawiasem mówiąc Biblia ta przetrwała, zaś j ej tłumacze usiłowali osiągnąć 

coś, co nazwa się “polityczną poprawnością". Dziś wiemy, co to znaczy, i jak 

widać, funkcjonowało to również w tamtych czasach. W całym tekśde można 

znaleźć liczne przykłady zastosowania tej zasady -jednym z nich może być 

przekład tekstu mówiącego o grupie ludzi zwanych “niebiańskimi żołnierzami". 

To określenie im się nie podobało i zamienili je na “niebiańską armię". Ale 

zjawił się ktoś jeszcze i stwierdził: “Nie, to nie tak, to sugeruje, że tu chodzi o 

uzbrojoną jednostkę, a to nie jest politycznie w porządku". Przeto wykreślono 

to sformułowanie i zastosowano od dawna nie używane w języku angielskim 

słowo “host" (“heavenly host"

3

). Nikt nie wie co to takiego “niebiańskie 

zastępy". To niezwykłe jak wiele niezrozumiałych, starych, nie używanych 

słów wprowadzono z powrotem do obiegu, aby zapewnić Biblii króla Jakuba 

polityczną poprawność, tyle że nikt tych słów nie rozumiał. W tym samym 

czasie William Szekspir uprawiał ten sam proceder w swoich sztukach.

Jeśli zajrzymy do odpowiednich książek, tych, które napisano przed królem 

Jakubem i Szekspirem, a potem do tych, które ukazały się po Jakubie i 

Szekspirze, bez trudu można się zorientować, że zasób słów języka 

angielskiego zwiększył się o ponad 50 procent w wyniku przyjęcia słów 

wymyślonych bądź wydobytych z zapomnienia. Problem polegał na tym, że 

nikt, łącznie z twórcami słowników, nie wiedział, co większość z nich znaczy. 

Trzeba je było jakoś zdefiniować i “niebiańskie zastępy" określono jako 

“niebiańskie mnóstwo ludzi"!

Tak więc, aczkolwiek dostojnie poetycki, język Autoryzowanej Biblii 

background image

Angielskiej jest zupełnie niepodobny do żadnego z języków, jakimi 

kiedykolwiek mówiono w Anglii lub gdzie indziej. Nie ma on żadnego związku 

z greką lub łaciną, z których jej tekst był tłumaczony. Z pewnością nie był to 

język, którym posługiwał się Bóg, jak oświadczyli mi sami księża, lecz to 

właśnie z tej kanonicznej interpretacji wywodzą się wszystkie pozostałe 

anglojęzyczne Biblie w całej różnorodności ich form. Mimo wszystkich jej 

błędów, przepięknej stylistyki wersetów i wszystkich nowych stów, wersja ta 

wciąż jest najbliższa oryginalnym greckim rękopisom spośród wszystkich 

anglojęzycznych wersji Biblii. Wszystkie inne tłumaczenia, Wersja 

Standardowa, Nowa Wersja, wersje Poprawione, Nowoczesna Wersja 

Angielska są mocno przekłamane i nie stanowią materiału odpowiedniego do 

studiów, ponieważ stworzono je w konkretnych celach.

Oto jeden z najbardziej wyrazistych przykładów w tej materii. Zajrzyjmy do 

Biblii wydawanej obecnie w Papui i Nowej Gwinei, gdzie żyją plemiona, które 

nie zetknęły się nigdy w codziennym życiu z innym zwierzęciem niż świnia. W 

obecnym wydaniu ich Biblii wszystkie zwierzęta występujące w normalnej 

Biblii, bez względu na to, czy był to wół, lew, osioł, owca, czy jeszcze inne 

zwierzę, są świnią! Nawet Jezus tradycyjnie określany jako “Baranek Boży" w 

ich Biblii nazwany jest “Świnią Bożą"!

Tak więc, aby móc pokładać wiarę w treści zawarte w ewangeliach, 

musimy wrócić do oryginalnych greckich rękopisów wraz z występującymi w 

nich wtrętami w postaci słów i wyrażeń hebrajskich i aramejskich. Kiedy to 

zrobimy, odkryjemy, że już w rodowodzie Jezusa duża część istotnych 

danych została źle zinterpretowana, błędnie zrozumiana, błędnie 

przetłumaczona lub po prostu pominięta. Czasami przyczyną tego był brak 

background image

odpowiednich słów w językach, na które je tłumaczono.

Wszystkich nas uczono, że ojciec Jezusa, Józef, był stolarzem. “Czemu 

nie? Przecież tak mówią ewangelie". Rzecz w tym, że w oryginalnych 

ewangeliach nie ma o tym mowy. Najlepsze tłumaczenie podaje, że Józef był 

“Mistrzem Rzemiosła" lub “Mistrzem Sztuk". Słowo “stolarz" było 

uproszczonym wyobrażeniem tłumacza na temat znaczenia słowa 

“craftsman" (rzemieślnik, mistrz w zawodzie). Każdy, kto zetknął się z 

współczesną masonerią, z miejsca rozpozna znaczenie słowa “the Craft" 

(sztuka). Nie ma ono nic wspólnego ze stolarką. Tekst po prostu informował, 

że Józef był mistrzem, człowiekiem wykształconym.

Inny przykład dotyczy konceptu Niepokalanego Poczęcia. Nasze 

anglojęzyczne ewangelie mówią nam, że matka Jezusa Maria była dziewicą.

4

 

Powtarzają to nieustannie. Zastanówmy się więc nad znaczeniem słowa 

“dziewica". Rozumiemy, że jest to kobieta, która nie odbyła jeszcze stosunku 

seksualnego z mężczyzną. Ustęp dotyczący tej sprawy nie był tłumaczony z 

greki, lecz z łaciny. Tłumaczenie było łatwe, ponieważ w łacinie określano ją 

słowem “virgo", czyli Maria była “virgo". Ale to wcale nie znaczyło wtedy tego, 

co dziś kryje się pod słowem “dziewica". “Virgo" w znaczeniu łacińskim to po 

prostu “młoda kobieta". Aby znaczenie było identyczne z tym, jakie się temu 

słowu przypisuje dziś, jej łacińskie określenie musiałoby brzmieć “virgo 

intacta", co tłumaczy się jako “nietknięta młoda kobieta".

Przyjrzyjmy się raz jeszcze tekstowi łacińskiemu, aby zobaczyć, dlaczego 

nazwano ją “virgo" – młoda kobieta. Być może chodziło o coś, co było 

prawdą, a co my wypaczyliśmy później. Otóż okazuje się, że słowem, które 

background image

przetłumaczono na “virgo", było starohebrajskie “almah", które znaczyło 

właśnie “młoda kobieta". Nie miało ono żadnego seksualnego podtekstu. 

Gdyby Maria była fizycznie rzeczywiście “virgo intacta", w oryginale użyto by 

wówczas hebrajskiego słowa “bethula", a nie “almah".

Czy to znaczy, że zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez ewangelie? Otóż 

nie, zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez angielskie tłumaczenie ewangelii. 

Zostaliśmy również wprowadzeni w błąd przez kościelny establishment, który 

zrobił wszystko, co było w jego mocy, aby pozbawić kobiety występujące w 

ewangelii wszelkich normalnych cech ich płci. Najważniejsze kobiety Nowego 

Testamentu są dziewicami, ladacznicami

5

 bądź wdowami, nigdy zaś 

przyjaciółkami, żonami lub matkami, a już z pewnością nie osobami 

duchownymi lub świętymi siostrami (siostrami w Chrystusie).

Poza tym ewangelie mówią nam, i to kilkakrotnie, że rodowód Jezusa 

wywodzi się od króla Dawida poprzez jego ojca Józefa. Nawet święty Paweł 

mówi o tym w swoim Liście do Hebrajczyków. Mimo to naucza się nas, że 

ojciec Jezusa był człowiekiem prostym, stolarzem, zaś jego matka była 

dziewicą, z których to określeń żadne nie znajduje potwierdzenia w tekście 

oryginalnym. Wynika z tego, że aby wydobyć z ewangelii to co najlepsze, 

należy przeczytać je w tym języku, w jakim zostały napisane, a nie 

interpretować ich treści z punktu widzenia współczesnych języków.

Nie wiadomo, kiedy dokładnie napisano pierwsze cztery ewangelie. Wiemy 

jedynie, że po raz pierwszy opublikowano je w różnych etapach w drugiej 

połowie pierwszego wieku naszej ery. Wszystkie zgodnie twierdzą, że Jezus 

był Nazareńczykiem (a nie Nazaretańczykiem). Potwierdzają to również 

background image

roczniki rzymskie, poza tym kroniki żydowskie z pierwszego wieku naszej ery 

oraz Dzieje Apostolskie stwierdzają, że brat Jezusa, Jakub, i święty Paweł byli 

przywódcami sekty nazareńczyków.

Określenie “nazareński" jest bardzo istotne w historii Świętego Graala, 

ponieważ narosło wokół niego nieporozumienie, w wyniku którego 

zapanowało przekonanie, że Jezus pochodzi z Nazaretu. Przez ostatnie 400 

lat anglojęzyczne ewangelie powtarzają ten błąd mylnie tłumacząc “Jezus 

nazareńczyk" na “Jezus Nazaretańczyk". Nie ma żadnego związku między 

Nazaretem i nazareńczykami. W rzeczy samej osiedle o nazwie Nazaret 

zostało założone w latach sześćdziesiątych pierwszego wieku n.e., czyli około 

30 lat po ukrzyżowaniu Jezusa, co oznacza, że nikt, zwłaszcza w pierwszych 

latach jego życia, nie mógł stamtąd pochodzić, bo po prostu Nazaretu jeszcze 

nie było!

Nazareńczycy byli liberalną żydowską sektą sprzeciwiającą się zasadom 

ostrego hebrajskiego obrządku saduceuszy i faryzeuszy. Kultura i język 

nazareńczyków pozostawały pod silnymi wpływami filozofów starożytnej 

Grecji, poza tym ich sekta głosiła równość mężczyzn i kobiet. Dokumenty 

pochodzące z tamtych czasów nie odnoszą się do Nazaretu, lecz do 

społeczności nazareńczyków. W społeczności tej byli zarówno duchowni 

męskiego, jak i żeńskiego rodzaju i różniła się ona znacznie od zdominowanej 

przez mężczyzn społeczności żydowskiej i tego, czego wymagał w 

późniejszym czasie zdominowany przez mężczyzn Kościół Rzymskokatolicki.

Należy pamiętać, że Jezus nie był chrześcijaninem – był nazareńczykiem, 

pozostającym pod zachodnimi wpływami Żydem. Ruch chrześcijański został 

background image

założony przez kogoś innego na podstawie jego (Jezusa) misji. Słowo 

“chrześcijanin" zostało po raz pierwszy zapisane i użyte w roku 44 n.e. w 

Antiochii w Syrii.

W świecie arabskim słowem, którego używa się dzisiaj, tak jak i w tamtych 

czasach, na określanie Jezusa i jego wyznawców, jest Nazara. Potwierdzają 

to zapisy Koranu: Jezus jest Nazara; jego wyznawcy są Nazara. Słowo to 

oznacza “podtrzymujący" lub “strażnicy". Jego pełne brzmienie to “Nazrie ha-

Brit" i oznacza ono “podtrzymujący przymierze". Przy okazji mamy tu brytyjski 

aspekt, ponieważ słowo Brit jest źródłosłowem nazwy Brytania, zaś słowa 

Brit-ain znaczą “kraj przymierza" lub “kraj ugody".

W czasach Jezusa nazareńczycy mieszkali w Galilei oraz w tajemniczym 

miejscu określanym w Biblii jako “Puszcza"

6

. W rzeczywistości Puszcza była 

dokładnie określonym miejscem. Były to przede wszystkim ziemie wokół 

Qumran ciągnące się aż do Mird i innych miejsc. To właśnie tam zostały 

stworzone, a następnie odkryte w roku 1948 tak zwane Zwoje znad Martwego 

Morza

7

.

Jakiś czas po ukrzyżowaniu Piotr i jego przyjaciel Paweł wyruszyli do 

Antiochii, a następnie do Rzymu, gdzie założyli ruch, który stał się 

chrześcijaństwem. Z kolei w innych annałach zapisano, że Jezus, jego brat 

Jakub i większość pozostałych apostołów kontynuowali działalność ruchu 

nazareńskiego i przenieśli się do Europy. Ruch ten stał się Kościołem 

Celtyckim. Zgodnie z udokumentowanymi zapisami Kościoła Celtyckiego w 

roku 37 n.e., czyli cztery lata po ukrzyżowaniu, ruch nazareński przekształcił 

się formalnie w Kościół Jezusowy. Kościół Rzymskokatolicki został stworzony 

background image

300 lat później, po 3 wiekach od stracenia Piotra i Pawła.

Kościół Celtycki, którego korzenie tkwiły w ruchu nazareńskim, stał przez 

wiele stuleci w opozycji do Kościoła Rzymskokatolickiego. Różnica między 

nimi była prosta – wiara nazareńska opierała się na naukach samego Jezusa. 

Ich sednem były zasady moralne, wzorce zachowań, praktyka społeczna, 

prawo i sprawiedliwość wywodzące się ze Starego Testamentu i połączone z 

liberalnym przekazem równości. Rzymska chrześcijańskość była 

“kościelnością". Nie było w niej ważne, czego nauczał Jezus. Kościół ten 

uczynił religie z samego Jezusa. Krótko mówiąc Kościół Nazareński był 

prawdziwie społecznym kościołem, podczas gdy Kościół Rzymskokatolicki 

kościołem cesarzy i papieży – hybrydą ruchu imperialnego.

Poza oczywistymi niezrozumieniami, błędnymi interpretacjami i chybionymi 

tłumaczenia kanoniczne ewangelie cierpią z powodu wielu rozmyślnie 

wprowadzonych poprawek. Pewne oryginalne akapity zostały zmienione, inne 

usunięte, a jeszcze inne dodano tak, aby zadowolić partykularny interes 

kościoła. Większość z tych poprawek wprowadzono w czwartym wieku, kiedy 

dokonywano przekładu na łacinę z oryginalnych greckich i semickich tekstów.

Nawet jeszcze wcześniej, około roku 195 n.e., czyli 1800 lat temu, biskup 

Klemens z Aleksandrii dokonał pierwszej znaczącej poprawki tekstu 

ewangelii. Usunął on istotną część z ewangelii Marka napisanej około sto lat 

wcześniej i uzasadnił swój czyn w liście: “Bo gdyby one nawet mówiły coś, co 

jest prawdą, ten, który kocha Prawdę, nie... zgodziłby się z nimi... Albowiem 

nie wszystkie prawdy będą ogłoszone wszystkim ludziom". Interesujące. 

Chodziło mu o to, że nawet w tym wczesnym okresie istniały już rozbieżności 

background image

między tym, co napisali twórcy ewangelii, a tym, czego chcieli nauczać 

biskupi.

Tej usuniętej przez biskupa Klemensa części do dziś brak w ewangelii 

Marka. Ale jeśli porównamy Marka z wersją jego ewangelii, jaką znamy 

dzisiaj, okaże się, że nawet bez tej usuniętej części jest ona znacznie dłuższa 

od oryginalnej! Jedna z dodatkowych jej części opisuje proces 

zmartwychwstania i składa się z 12 pełnych wersetów umieszczonych pod jej 

koniec, rozdział 16.

Obecnie wiadomo, że wszystko, co dotyczy wydarzeń po ukrzyżowaniu, 

zostało dodane przez biskupów Kościoła lub ich skrybów około czwartego 

wieku. Chociaż watykańskie archiwa potwierdzają to, większość ludzi ma 

utrudniony do nich dostęp, a nawet jeśli im się to uda, to okazuje się, że stara 

greka jest bardzo trudna do zrozumienia.

Co znajdowało się w tej części ewangelii Marka, którą Klemens postanowił 

usunąć? Była to część dotycząca wskrzeszenia Łazarza. W oryginalnym 

tekście ewangelii Marka Łazarz został przedstawiony jako osoba 

ekskomunikowana-jednostka w stanie śmierci duchowej w wyniku wyklęcia, a 

nie w stanie śmierci fizycznej. Opisana była nawet scena, w której Jezus i 

Łazarz nawołują się nawzajem przed otwarciem grobu. Ten opis kolidował z 

chęcią biskupa do przedstawienia podniesienia Łazarza jako cudu, a nie 

zwykłego uwolnienia go ze stanu ekskomuniki. Co więcej, to ustawiało w 

pewien sposób scenę ukrzyżowania samego Jezusa, którego 

zmartwychwstanie z duchowej śmierci podobnie jak w przypadku Łazarza 

również nastąpiło w podobnym trzydniowym trybie.

background image

W wyniku wyroku Jezus został podniesiony (uwolniony lub 

zmartwychwstały) ze stanu śmierci zgodnie z obowiązującym prawem 

trzeciego dnia. Jednak w przypadku Łazarza Jezus pogwałcił prawo przez 

podniesienie swojego przyjaciela po trzydniowym okresie symbolicznej 

choroby. W oczach rady starszych prawna śmierć Łazarza oznaczała w tym 

momencie śmierć fizyczną. Łazarzowi groziło w tej sytuacji wpakowanie do 

worka i pogrzebanie żywcem. Jego zbrodnia polegała na tym, że poprowadził 

zbuntowanych ludzi do zabezpieczenia wodociągu, którego bieg zmieniono 

puszczając wodę poprzez nowy rzymski akwedukt w Jerozolimie. Jezus 

dokonał uwolnienia nie mając do tego uprawnienia (nie był kapłanem, którym 

przysługiwało to prawo). Potem Herod-Antypas Galilejski zmusił najwyższego 

kapłana Jerozolimy do złagodzenia swojego wyroku na korzyść Jezusa i 

właśnie to było potraktowane jako niezwykły cud!

Było jednak jeszcze coś więcej, co spowodowało usunięcie części 

ewangelii Marka. Otóż w opisie przypadku Łazarza Marek stwierdził wyraźnie, 

że Jezus i Maria Magdalena byli w rzeczywistości mężem i żoną. Historia o 

Łazarzu w ewangelii Jana zawiera dosyć dziwne zdanie, które mówi, że Marta 

przybywa od grobu Łazarza, aby pozdrowić Jezusa, podczas gdy jej siostra, 

Maria Magdalena, pozostaje w domu i czeka na wezwanie Jezusa. Natomiast 

w oryginalnym tekście Marka, jest mowa, że Maria Magdalena w 

rzeczywistości wyszła z domu z Martą i po upomnieniu przez uczniów Jezusa 

została odesłana z powrotem do domu, gdzie miała czekać na jego 

wezwanie. Była to szczególna zasada prawa judaistycznego, zgodnie z którą 

żonie w czasie uroczystości żałobnych nie wolno było wyjść z domu, dopóki 

nie zezwoli jej na to mąż.

background image

Jest wiele informacji, już pozabiblijnych, dowodzących, że Jezus i Maria 

Magdalena byli mężem i żoną, lecz czy w samych ewangeliach jest coś na 

ten temat, coś, co uszło uwadze redaktorów i potwierdza to przypuszczenie? 

Otóż jest kilka szczegółów potwierdzających ten fakt.

Jest w ewangeliach siedem list kobiet, które cały czas kręcą się wokół 

Jezusa. Na listach tych znaj duj e się oczywiście matka Jezusa, lecz na 

sześciu z nich imię Marii Magdaleny znajduje się na pierwszym miejscu, 

nawet przed jego matką. Studiując inne listy z tego okresu można zauważyć, 

że nazwisko “First Lady" (“Pierwszej Damy") było zawsze umieszczane na 

pierwszym miejscu. Zwrot “First Lady" jest do dziś stosowany w Ameryce. 

Była to zawsze kobieta najstarsza rangą i zawsze wymieniano ją na 

pierwszym miejscu. I Królowa Mesjasza, Maria Magdalena, powinna być 

wymieniana na pierwszym miejscu, co faktycznie miało miejsce.

Ale czy małżeństwo to jest opisane w ewangeliach? Otóż jest. Wielu ludzi 

sugerowało, że ślub w Kanie był ślubem Jezusa i Marii Magdaleny. Nie była to 

ceremonia ślubna jako taka, aczkolwiek w ewangeliach jest mowa o ślubie. 

Ślub jest zupełnie odrębnym namaszczeniem w Betanii. U Łukasza mamy 

pierwsze namaszczenie Jezusa przez Marię, dwa i pół roku przed drugim 

namaszczeniem. U niewielu ludzi zdarza się, aby były to dwa wydarzenia, a w 

tym wypadku są to wydarzenia odległe od siebie w czasie o dwa i pół roku.

Czytelników z pierwszego stulecia naszej ery wcale nie zdziwiłaby 

dwuetapowa ceremonia zaślubin następcy tronu. Jezus był, jak wszystkim 

wiadomo, “Mesjaszem", co po prostu oznacza “Namaszczony". Tak naprawdę 

wszyscy wyżsi kapłani i królowie z rodu Dawida byli Mesjaszami. Jezus nie 

background image

był tu wyjątkiem. Chociaż nie miał święceń kapłańskich, zyskał prawo to tytułu 

Mesjasza z uwagi na to, że był potomkiem króla Dawida i pochodził z rodu 

królewskiego, lecz nie nadano mu tego tytułu, dopóki nie został fizycznie 

namaszczony przez Marię Magdalenę, z racji je] uprawnień jako wyższej 

kapłanki– nie długo przed ukrzyżowaniem.

Słowo “Mesjasz" pochodzi od żydowskiego czasownika “namaszczać", 

który wywodzi się z kolei od staroegipskiego słowa “messeh", czyli “święty 

krokodyl". To właśnie sadłem messeha siostry-panny młode faraonów 

namaszczały swoich mężów w czasie zaślubin. Ten egipski zwyczaj ma swoje 

źródło w królewskich obyczajach starożytnej Mezopotamii.

W Pieśni nad Pieśniami Starego Testamentu znajdujemy również 

namaszczanie króla podczas zaślubin. Mówi się, że olejem używanym w 

Judei był wonny olejek ze spikanardu

8

 (Nardostachysjatamansi) -bardzo drogi 

olejek z korzenia krzewu rosnącego w Himalajach. Rytuał namaszczania miał 

zawsze miejsce wtedy, gdy mąż / król zasiadał do stołu. W Nowym 

Testamencie namaszczenie Jezusa przez Marię Magdalenę rzeczywiście 

odbyło się w chwili, gdy zasiadł on do stołu, i to ślubnym olejkiem nardowym. 

Następnie Maria omiotła jego stopy swoimi włosami i przy pierwszym 

namaszczeniu dwuczęściowych zaślubin zapłakała. Wszystkie te fakty 

świadczą, że chodziło o małżeńskie namaszczenie następcy tronu.

Inne namaszczenia Mesjaszy, w czasie koronacji lub uzyskiwania 

wyższych święceń kapłańskich, były zawsze dokonywane przez mężczyzn, 

Wysokiego Zadoka

9

 lub najwyższych kapłanów. Przy tych okazjach 

stosowano olej z oliwek zmieszany z cynamonem i innymi korzennymi 

background image

przyprawami – nigdy nie stosowano do tego olejku nardowego.

Olejek nardowy miał wyrażać prerogatywy żony Mesjasza, którą musiała 

być Maria, siostra świętego zakonu. Matka Jezusa również była Marią i Marią 

miała być także jego żona, jeśli nie z imienia, to przynajmniej tytularnie. 

Niektóre zakony do dzisiaj kontynuują tradycję dodawania tytułu “Maria" do 

chrzestnych imion swoich mniszek, na przykład siostra Maria Teresa czy 

siostra Maria Luiza.

Śluby Mesjaszy były zawsze dwuetapowe. Według Łukasza pierwszy etap 

namaszczenia był aktem zobowiązania do wejścia w związek małżeński 

(zaręczyny), natomiast drugi, opisany przez Mateusza, Marka i Jana, był już 

właściwym aktem zawarcia małżeństwa. W przypadku Jezusa i Marii drugie 

namaszczenie w Betanii miało duże znaczenie i właśnie tu zaczyna się 

historia Graala, bowiem jak podają księgi praw żydowskich oraz Józef 

Flawiusz

10

 w dziele Dawne dzieje Izraela, druga część ceremonii ślubnej 

następowała dopiero po stwierdzeniu, że żona jest już w trzecim miesiącu 

ciąży.

Kontynuatorzy dynastii, tacy jak Jezus, mieli obowiązek przedłużenia 

dynastii. Małżeństwo było istotnym elementem tego obowiązku, zaś prawo 

chroniło ich przed małżeństwem z kobietą, która mogłaby się okazać 

bezpłodna bądź miała częste poronienia. Z tego też względu ta ochrona 

prawna wyrażała się zasadą trzymiesięcznej ciąży, gdyż poronienia rzadko 

zdarzają się w późniejszym okresie ciąży. Uważano, że kiedy żona przeszła 

już bezpiecznie przez ten okres, można bez zbytniego ryzyka potwierdzić 

kontrakt ślubny. Podczas namaszczania męża na tym etapie, o żonie 

background image

Mesjasza mówiło się, że namaszcza go na pogrzeb. Potwierdzenie tego 

znajdujemy w ewangeliach. Od tego dnia żona nosiła zawieszone na szyi 

naczynie z olejkiem nardowym aż do końca życia swojego męża. Po raz drugi 

używała go w chwili złożenia męża do grobu.

Właśnie dlatego Maria Magdalena poszłaby do grobu, co też zrobiła, w 

Szabat po ukrzyżowaniu. W związku z drugim namaszczeniem w Betanii 

ewangelie przytaczają słowa Jezusa: “Gdziekolwiek po całym świecie głosić 

będą tę ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła".

W słynnej interpretacji tego wydarzenia renesansowy artysta Angelico Fra

11

przedstawia Jezusa koronującego Marię Magdalenę. Pomijając to, że 

Angelico Fra był wykształconym, piętnastowiecznym dominikaninem, czy 

władze Kościoła Chrześcijańskiego honorowały jednak Marię Magdalenę i 

mówiły o tym akcie jako czynionym “na jej pamiątkę"? Niestety nie. Całkowicie 

zignorowały dyrektywę samego Jezusa i ogłosiły Marię jako jawnogrzesznicę.

W kościele ezoterycznym oraz wśród Templariuszy Maria Magdalena 

zawsze była traktowana jako święta i jako taka do dziś jest czczona przez 

wielu, zaś najbardziej interesującą częścią tego kultu, zwłaszcza mając na 

uwadze sprawę Graala, jest to, że podaje się ją jako patronkę hodowców 

winorośli, strażniczkę winorośli, strażniczkę Świętego Graala, strażniczkę 

świętej krwi.

W ewangeliach jest wiele rzeczy, których nie podejrzewamy, że tam są, 

ponieważ nikt nas nigdy nie zachęcał do ich uważnego studiowania. Ostatnimi 

laty dużą pomocą w tym względzie okazały się Zwoje znad Morza Martwego 

oraz doniosłe badania australijskiej teolog, dr Barbary Thiering.

background image

Badania Zwojów znad Morza Martwego udostępniły nam nową wiedzę na 

temat ówczesnego żargonu i zyskaliśmy dzięki nim olbrzymi zasób wiedzy na 

ten temat. Określają one nam społeczne instytucje Mesjasza Izraela. Mówią o 

dwunastu apostołach-delegatach, którzy byli na stałe oddelegowani do 

przewodniczenia pewnym działom działalności rządu i pewnym rytuałom. 

Prowadzi to do lepszego poznania samych apostołów. Znamy obecnie nie 

tylko ich imiona – znaliśmy je zawsze – ale potrafimy teraz zrozumieć, kim 

byli, jakie były ich rodziny, jakie mieli obowiązki i jaka była ich pozycja.

Studiując obecnie ewangelie zrozumieliśmy, że są w nich alegorie, słowa, 

których dotychczas nie rozumieliśmy. Wiemy obecnie, że kapłanów chrzcicieli 

nazywano “rybiarzami"; wiemy, że tych, którzy pomagali im przy wciąganiu 

chrzczonych do łodzi przy pomocy wielkich sieci nazywano “rybakami", a 

także i to, że samych kandydatów do chrztu nazywano “rybami". Apostołowie 

Jakub i Jan byli wyświęconymi “rybiarzami". Bracia Piotr i Andrzej byli 

“rybakami" i Jezus przyrzekł im kapłaństwo w nowej służbie, mówiąc: 

“Uczynię was «rybiarzami» ludzi".

Wiemy obecnie, że był to specyficzny żargon czasów ewangelicznych i że 

byłby on z łatwością zrozumiały dla każdego, kto żył w pierwszym wieku n.e. i 

wcześniej. Znaczenie tych specyficznych wyrażeń zatraciło się w 

późniejszych interpretacjach. Na przykład naszych teatralnych mecenasów 

nazywamy obecnie “aniołami"

12

, zaś największe osobistości ze świata 

rozrywki “gwiazdami" (“stars"). Jak zrozumiałby czytelnik odległy w czasie o 

2000 lat i pochodzący z innej kultury słowa: “Anioł poszedł porozmawiać z 

gwiazdami"? Ewangelie pełne są takich żargonowych wyrażeń. “Biedacy", 

“trędowaci", “zastępy", “ślepi" – żadne z tych słów nie znaczyło tego, co się im 

background image

dziś przypisuje. Definicje słów takich jak “chmury", “owce", “ryby", “bochenki" 

oraz wielu innych były związane z ludźmi, podobnie jak dziś słowo “gwiazda".

Kiedy pisano w pierwszym wieku naszej ery ewangelie, wprowadzono je w 

środowisko kontrolowane przez Rzym, przeto ich treść musiała być ukryta 

przed rzymską cenzurą. Informacje te często miały charakter polityczny, przez 

co były zawoalowane, zakodowane. Miejsca, w których występowały ważne 

informacje, często poprzedzały słowa: “To jest dla tych, którzy potrafią 

słuchać" – czyli dla tych, którzy rozumieją szyfr. Nie różniły się one niczym od 

informacji przekazywanych między członkami prześladowanych grup w całej 

historii ludzkości. W dokumentach przekazywanych między Żydami w 

Niemczech w latach trzydziestych i czterdziestych również stosowano 

kodowanie.

Dzięki dzisiejszej wiedzy dotyczącej tej piśmienniczej krypto-logii potrafimy 

obecnie z dużą dokładnością określić datę i miejsce danego wydarzenia. 

Potrafimy odkodować wiele ukrytych znaczeń znajdujących się w 

ewangeliach, tak że nawet cuda zyskują zupełnie inne znaczenie. Czyniąc to, 

wcale nie umniejszamy znaczenia takich postaci jak Jezus i z całą powagą 

stwierdzam, że był on postacią szczególną, obdarzoną niezwykłą mocą, 

niemniej ewangelie opisują pewne związane z nim zdarzenia jako “cuda". Nie 

chodziło tu wcale o to, że były one rzeczywiście cudownymi, 

ponadnaturalnymi wydarzeniami, lecz że w świetle wówczas panujących 

obyczajów i warunków politycznych były bezprecedensowymi aktami, które 

skutecznie omijały prawo.

Wiemy jeszcze wiele innych rzeczy. Wiemy, dlaczego poszczególne 

background image

ewangelie nie zgadzają się ze sobą. Na przykład w ewangelii Marka czytamy, 

że Jezus został ukrzyżowany w trzeciej godzinie, podczas gdy w ewangelii 

Jana to samo wydarzenie dzieje się w szóstej godzinie. Ten szczegół wydaje 

się z pozoru niezbyt ważny, lecz jak zobaczymy później, ta trzygodzinna 

różnica w czasie była bardzo istotna dla dalszych wydarzeń.

Przyjrzyjmy się wydarzeniom związanym z wodą i winem w Kanie, 

przyjrzyjmy się dokładnie, co Biblia mówi na ten temat, wbrew temu, co się 

nam wydaje, że wiemy. Temu, co kiedyś było zupełnie zrozumiałą sprawą, 

nadaje się obecnie ponadnaturalny charakter. Ślub w Kanie opisany jest tylko 

w jednej z czterech ewangelii, w ewangelii Jana. Jeśli był to, jak twierdzi 

Kościół, cud i jeśli przypisuje mu on tak duże znaczenie, to dlaczego tak 

doniosłe wydarzenie nie znalazło się w pozostałych trzech ewangeliach? 

Ewangelia wcale nie mówi, jak to często słyszymy z ambon, że “skończyło się 

im wino". Ewangelia mówi: “A kiedy zapragnęli wina, matka Jezusa 

powiedziała: «0ni nie mają wina»".

Ewangelia mówi nam, że osobą odpowiedzialną był gospodarz wesela / 

uczty. Informacja ta determinuje fakt, że nie była to ceremonia zaślubin, lecz 

przedślubna uczta zaręczynowa. Wino pite w czasie ceremonii zaręczyn było 

podawane tylko kapłanom i Żydom żyjącym w celibacie, nie pili go żonaci 

mężczyźni, nowicjusze i inni, którzy byli traktowani jako nie posiadający 

święceń. Tym wolno było pić tylko wodę – jak podaje Jan, stanowiło to rytuał 

oczyszczenia.

Kiedy nadszedł czas tego rytuału, Maria, najwidoczniej niezbyt szczęśliwa 

z powodu dyskryminacji, chcąc skierować uwagę Jezusa na gości bez 

background image

święceń, powiedziała: “Oni nie mają wina" . Nie będąc jeszcze 

namaszczonym Mesjaszem, Jezus odrzekł: “Moja godzina jeszcze nie 

nadeszła"

14

. W ten sposób Maria wywarła presję na Jezusa, który złamał 

zwyczaj i odrzucił wodę. Wino dla wszystkich! Gospodarz uczty nie uczynił 

żadnej uwagi na temat cudu, po prostu wyraził zdziwienie, że wino pojawiło 

się na tym etapie ceremonii.

Często pada przypuszczenie, że ślub w Kanie Galilejskiej był ślubem 

samego Jezusa, ponieważ zarówno on, jak i jego matka mieli prawo do 

wydawania poleceń, co nie było przywilejem zwykłych gości. Ucztę tę można 

datować na lato 30 roku n.e. w miesiącu będącym odpowiednikiem czerwca. 

Pierwsze zaślubiny zawsze odbywały się w miesiącu Pokuty (wrzesień), zaś 

związane z nimi uczty zaręczynowe były wydawane trzy miesiące wcześniej. 

W naszym przypadku więc, pierwsze małżeńskie namaszczenie Jezusa przez 

Marię Magdalenę odbyło się w miesiącu Pokuty (wrzesień) w 30 roku n.e., 

trzy miesiące po ceremonii w Kanie Galilejskiej, która zdaje się być ich ucztą 

zaręczynową.

Ewangelie opowiadają historie, które mimo iż nie zawsze są zgodne ze 

sobą, można także prześledzić na podstawie informacji pozabiblijnych. Opis 

działalności Jezusa aż do chwili jego ukrzyżowania można znaleźć w różnych 

zapiskach pochodzących z tamtego okresu. W oficjalnych rocznikach 

Imperium Rzymskiego jest wzmianka na temat procesu pod przewodnictwem 

Piłata oraz o ukrzyżowaniu. Możemy na podstawie tej chronologicznie 

spisanej kroniki rzymskich gubernatorów ściśle określić datę ukrzyżowania na 

Paschę w marcu 33 roku n.e. Drugie namaszczenie w Betanii miało miejsce w 

tygodniu poprzedzającym ukrzyżowanie. Wiemy, że Maria Magdalena 

background image

musiała być już zgodnie z prawem od trzech miesięcy brzemienna, co 

oznaczało, że winna była urodzić we wrześniu roku 33 n.e., ale do tego 

wrócimy później.

Traktując ewangelie dosłownie, tak jak zostały napisane, widzimy Jezusa 

jako dziedzicznego władcę, wyzwoliciela starającego się zjednoczyć ludzi z 

tamtych terenów przeciwko uciskowi Rzymu. W tym czasie Judea miała 

status podobny do tego, jaki Francja miała pod niemiecką okupacja w czasie 

drugiej wojny światowej. Władze były pod nadzorem wojsk okupacyjnych i 

częste były przejawy sprzeciwu przeciwko temu stanowi rzeczy.

Jezus był oczekiwany, spodziewany, i pod koniec historii staje się 

namaszczonym Mesjaszem. W Dawnych dziejach Izraela Józefa Flawiusza 

pochodzących z pierwszego wieku naszej ery Jezus nazywany jest “mądrym 

człowiekiem", “nauczycielem" i “królem". Nie ma tam nic na temat jego 

boskości.

Zwoje znad Morza Martwego określają Mesjasza Izraela jako Naczelnego 

Dowódcę Sił Zbrojnych Izraela, przeto nie będzie zaskoczeniem fakt, że 

apostołowie byli uzbrojeni. Z chwilą ich zwerbowania Jezus sprawdzał, czy 

każdy ma miecz. Pod sam koniec całej historii (Ewangelia według św. Jana, 

Pojmanie Jezusa) Piotr zwraca swój miecz przeciwko Malchosowi, zaś Jezus 

powiada: “Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz".

W Jerozolimie było wielu wysoko postawionych Żydów zajmujących 

wysokie stanowiska, których trwałość gwarantowały obce (rzymskie) wojska i 

którzy nie mieli nic przeciwko temu. Poza tym żydowskie grupy miały 

charakter sekciarski i nie chciały dzielić swojego boga Jahwe z nikim innym, a 

background image

zwłaszcza z nieczystymi gojami. Dla faryzeuszy i saduceuszy Żydzi byli 

narodem wybranym przez Boga – On należał do nich, a oni do Niego. Byli 

jednak oprócz tego inni Żydzi, na przykład nazareńczycy i esseńczycy, którzy 

pozostawali pod wpływami bardziej liberalnej, zachodniej doktryny. Misja 

Jezusa nie udała się i powstał rozłam nie do pokonania. Goje, czyli 

innowiercy, to we współczesnym języku nieżydowskie rasy, zwłaszcza 

arabskie, między którymi po dziś dzień istnieje nieprzezwyciężony rozdźwięk.

Wyrok wydał rzymski gubernator Poncjusz Piłat, lecz w rzeczywistości 

Jezus został wcześniej wyklęty i ekskomunikowany przez Sanhedryn

15

. Aby 

zrzucić z siebie odpowiedzialność, pokierowano sprawą tak, aby Jezus został 

skazany przez rzymskiego gubernatora, który już wcześniej skazał innych 

więźniów za udział w powstaniu przeciwko niemu.

Według najwyższego sędziego i naczelnego prokuratora Izraela Sanhedryn 

nie miał prawa obradować nocą lub w czasie Paschy, co stanowiło dla niego 

doskonałą okazję, aby umyć ręce od tej sprawy i móc oświadczyć: “Przykro 

nam, ale nie możemy tego zrobić. To Ty, Rzymski Gubernatorze, musisz to 

zrobić".

Jeśli chodzi o śmierć Jezusa na krzyżu, jest oczywiste, ze chodziło 

wyłącznie o śmierć duchową, a nie śmierć fizyczną, co określała zasada 

trzech dni i co wszyscy czytelnicy żyjący w pierwszym wieku zrozumieliby bez 

najmniejszych wątpliwości. Z chwilą umieszczenia go na krzyżu Jezus stał się 

z miejsca w świetle prawa osobą martwą. Został oskarżony, skazany i 

przygotowany na śmierć. Dzisiaj taki stan nazywamy “ekskomuniką". 

Nominalnie przez trzy dni pozostawałby chory, po czym czwartego dnia 

background image

nadeszłaby śmierć fizyczna. Tego dnia zostałby pochowany, zakopany 

żywcem, lecz w czasie trzech pierwszych mógł być podniesiony, 

wskrzeszony. W rzeczy samej przewidział, że tak się stanie.

Podniesienia i wskrzeszenia mógł dokonać jedynie (wyłączając przypadek, 

kiedy to Jezus sam pogwałcił prawo, co było właśnie cudem!) Najwyższy 

Kapłan lub Ojciec Społeczności. Najwyższym Kapłanem był wtedy Józef 

Kajfasz, który wyklął Jezusa, i dlatego podniesienia musiał dokonać 

patriarcha, Ojciec Społeczności. Jest w ewangelii rozmowa między wiszącym 

na krzyżu Jezusem i Ojcem, której kulminacją są słowa: “Ojcze, w ręce twoje 

polecam ducha mego". Jak wiemy z zapisów historycznych, w tym czasie 

Ojcem Społeczności był mędrzec Magi apostoł Szymon Zelota .

Uczono nas, że fizyczna śmierć Jezusa została potwierdzona przez krew i 

wodę, która wypłynęła z jego ciała, kiedy został przebity włócznią. W 

rzeczywistości ustęp ten został błędnie przetłumaczony. Słowa oryginału nie 

znaczą “przebity', ale “ukłuty" lub “zadrapany". Słowa te przetłumaczono na 

łaciński czasownik “otworzyć", a ten na angielskie słowo “przebity".

To nie były prymitywne czasy, ale czasy, w których byli już lekarze, ludzie 

zajmujący się medycyną; były nawet swego rodzaju szpitale. I tak jak dziś, tak 

i wtedy testem na sprawdzenie istnienia odruchów było zadrapanie lub ukłucie 

skóry ostrym narzędziem.

W moim posiadaniu znajduje się list od chirurga z Brytyjskiej Rady 

Medycznej, w którym stwierdza on, “że z punktu widzenia medycyny wypływ 

wody jest niewytłumaczalny. Krew wypływająca z rany kłutej jest dowodem 

życia, a nie śmierci. Należałoby wykonać bardzo dużą, ciętą ranę, aby 

background image

spowodować wypłynięcie kropli krwi z martwego ciała, a to dlatego, że nie ma 

już akcji naczyniowej".

Zobaczmy, co dokładnie mówią ewangelie na ten temat. Józef z Arymatei 

zdjął ciało Jezusa z krzyża. Gwoli ścisłości wyrazem, który przetłumaczono na 

angielskie “body" (ciało), było greckie słowo “soma" oznaczające “żywe ciało". 

Gdyby chodziło o “martwe ciało", czyli “zwłoki", użyto by słowa “ptoma".

Jezus przeżył ukrzyżowanie i jest to wyraźnie widoczne w innych księgach. 

Nawet Koran mówi o tym otwarcie.

W piątkowe popołudnie, kiedy Jezus wisiał na krzyżu, wypadało 

trzygodzinne przesunięcie czasu do przodu. Czas odmierzany był wtedy za 

pomocą zegarów słonecznych przez kapłanów, którzy odznaczali upływ 

godzin poprzez mierzony czas sesji modlitewnych. Chodziło w tym o to, że 

były godziny dzienne i godziny nocne. Dziś mamy dwudziestoczterogodzinną 

dobę. W ewangelii Jana Jezus mówi: “Czyż dzień nie ma dwunastu godzin?" 

Tak, było dwanaście godzin dnia i dwanaście godzin nocy, zaś dzień zaczynał 

się o wschodzie słońca. Od czasu do czasu początek dnia ulegał zmianie, w 

związku z czym ulegał jej również początek nocy. W marcu, jak wiadomo, 

początek dnia wypadałby około szóstej rano.

Wiemy, że Józef z Arymatei negocjował z Poncjuszem Piłatem w sprawie 

zdjęcia Jezusa z krzyża po jego kilkugodzinnym wiszeniu na nim. Ewangelie 

nie są w tym miejscu zgodne co do kolejności zdarzeń – niektóre podają czas 

przed jego zmianą, inne czas po jego zmianie. Jest jednak pewne, że z czasu 

dnia znikają trzy godziny i przechodzą do czasu nocnego. Godziny dnia 

zostają zastąpione godzinami nocy. Jak mówią ewangelie, kraj pogrążył się w 

background image

ciemności na trzy godziny. Dziś te trzy nocne godziny dodalibyśmy bez 

wahania do godzin dziennych.

Te trzy godziny stanowiły jednak najistotniejszy punkt każdego z 

następnych wydarzeń, ponieważ hebrajscy lunarzyści

17 

dokonywali zmian 

czasu w ciągu dnia, zaś solarzyści

18

, których frakcją byli esseńczycy i mędrcy 

Magi, nie dokonywali zmian przed północą, co oznacza, że według czasu 

ewangelii, który odnosi się do czasu hebrajskiego, Jezus został ukrzyżowany 

w trzeciej godzinie, zaś według czasu solarnego (słonecznego) został 

ukrzyżowany w szóstej godzinie.

Tego wieczora Żydzi rozpoczęli Szabat o dziewiątej godzinie starego 

czasu, zaś esseńczycy i Magi mieli jeszcze do jego rozpoczęcia trzy godziny. 

To właśnie te trzy godziny umożliwiły im przeprowadzenie działań w sprawie 

Jezusa i na jego rzecz, ponieważ w ciągu tych trzech godzin nikt inny nie 

mógł podjąć się jakiejkolwiek pracy fizycznej.

Tak więc doszliśmy do jednego z najbardziej błędnie zinterpretowanych 

elementów Biblii i od tego miejsca zaczniemy posuwać się do przodu, do 

okresu nie opisanego w Biblii, aby opowiedzieć, jak przebiegł poród dziecka 

Jezusa i Marii Magdaleny we wrześniu 33 roku n.e. Jednym z najbłędniej 

rozumianych ustępów Biblii jest sprawa Wniebowstąpienia i omawiając ten 

temat rozważymy narodziny trojga dzieci Jezusa i ich potomków.

Przypisy: 

1. Istnieją dwie pisownie tego nazwiska. Obecnie nazwisko te] rodziny 

królewskie) pisze się jako Stuart, jednak pierwotnie pisało się Stewart.

2. Król Szkotów Jakub VI (panował w latach 1567-1625) i król Anglii 

background image

Jakub I (panował w latach 1603-1625) to jedna i ta sama osoba, pierwszy 

król z dynastii Stuartów na tronie angielskim, zwolennik absolutyzmu, zaś 

jego konflikty z parlamentem stanowiły powód do buntu przeciwko jego 

sukcesorowi, Karolowi I. – Przyp. tłum.

3. Niebiańskie zastępy lub niebiański gospodarz, bądź niebiańska 

hostia – Przyp. tłum.

4. Nie tyko anglojęzyczne, polskojęzyczne również – Przyp. tłum.

5. Autor używa tutaj bardziej wulgarnego określenia, lecz ze względu 

na to, ze nasze życie publiczne jest już i tak przeładowane wulgaryzmami, 

pozwalam sobie trochę je złagodzić – Przyp. tłum.

6. “Głos wołającego na Puszczy" – chodzi tu jednak raczej o pustkowie 

a nie teren porośnięty lasami. – Przyp. tłum.

7 Zwoje znad Martwego Morza to starożytne rękopisy wykonane na 

skórze, papirusie i miedzi odkryte w pustynnych grotach i starożytnych 

ruinach znajdujących się na pustkowiach Judei. Jest to jedno z 

ważniejszych odkryć współczesne] archeologu. Odkrycie ich pozwoliło na 

ustalenie daty ustabilizowane) żydowskie] Biblii na nie później niż 70 rok 

n.e, zrekonstruowanie historii Palestyny w okresie pomiędzy 4 wiekiem 

p.n.e. a rokiem 135 n.e. oraz rzuciło nowe światło na powstanie 

chrześcijaństwa i rabinicznego judaizmu, jak również na zależności 

między wczesnochrześcijańskimi i żydowskimi tradycjami. – Przyp. tłum.

8 Chodzi tu o olejek nardowy. – Przyp. tłum

9. Zadok byt jednym z kapłanów popierających króla Salomona w jego 

background image

walce o tron. – Przyp. tłum.

10. Josef Ben Matatia, żydowski kapłan, nauczyciel i historyk, autor 

wartościowych pozycji opisujących dzieje Żydów. Jego główne dzieła to 

Dzieje wojny żydowskie] przeciwko Rzymianom, Dawne dzieje Izraela 

oraz Przeciwko Aplonowi – Przyp. tłum.

11. Guldo di Piętro, zwany również II Beato lub Fra Giovanm da 

Fiesole, jeden z największych włoskich malarzy XV wieku; większość jego 

prac to freski, które wykonał w Klasztorze San Marco we Florencji oraz w 

kaplicy papieskie] (tzw. Capella Niccolina) i prywatnych apartamentach 

papieskich w pałacu watykańskim, a także malowidła nadrzwiowe w 

sanktuarium Kościoła Santissima Annunziata we Florencji. – Przyp. tłum

12 Bardzo popularne w języku angielskim określenie mecenasa 

teatralnego brzmi “angel" – Przyp. tłum.

13. Brzmienie tego zdania w wersji autora artykułu jest podobne do 

brzmienia: “Wina nie mają" – które występuje w polskojęzyczne) wersji 

Biblii wydanej w roku 1982 przez Tnę British and Foreign Bibie Society, 

natomiast Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu opracowane przez 

Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Benedyktynów Tynieckich i wydane 

przez Wydawnictwo Pallottinum w roku 1980, opatrzone wstępem 

kardynała Wyszyńskiego, podaje ten tekst w brzmieniu: “Nie mają już 

wina". – Przyp. tłum

14. Odpowiednie teksty z wyże) cytowanych Biblii brzmią: “Jeszcze me 

nadeszła moja godzina" i “Czyż jeszcze me nadeszła godzina moja?" – 

Przyp. tłum.

background image

15. Synedrion, żydowska instytucja religijna i sądownicza w starożytne) 

Judei; sanhedryn składał się z 71 członków, głównie arystokracji 

saducejskie); od czasu Machabeuszów w skład sanhedrynu wchodzili 

także faryzeusze.

16. Szymon Zelota lub Kananejczyk, jeden z 12 apostołów. Chociaż me 

wiadomo mc pewnego o jego życiu, sądzi się, ze był jednym z Zelotów, 

czyli członkiem ruchu wolnościowego w Palestynie wymierzonego 

przeciwko panowaniu Rzymu, które było nie do pogodzenia z 

monoteistyczną religią żydowską. – Przyp. tłum.

17. Przypuszczalnie chodzi o astronomów opierających swoje 

obliczenia na obserwacji Księżyca – Przyp. tłum.

18. Przypuszczalnie chodzi o astronomów opierających swoje 

obliczenia na obserwacji Słońca. – Przyp. tłum

UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA

CZĘŚĆ TRZECIA

Na podstawie chronologii Ewangelii wiadomo nam, że drugie małżeńskie 

namaszczenie Jezusa przez Marię Magdalenę w Betanii miało miejsce w 

tygodniu poprzedzającym ukrzyżowanie. Wiemy również, że Maria była wtedy 

w trzecim miesiącu ciąży i w związku z tym powinna była urodzić we 

wrześniu.

Co zatem mówią nam Ewangelie na temat wydarzeń, które miały miejsce 

we wrześniu roku pańskiego 33? W rzeczy samej nic, niemniej sprawa ta 

została podjęta w Dziejach Apostolskich, gdzie podane są szczegóły 

background image

wrześniowego wydarzenia, które znamy jako “Wniebowstąpienie".

W Dziejach Apostolskich nie ma jednak mowy o jednej rzeczy, to jest o 

“Wniebowstąpieniu". Nazwa ta została nadana temu rytuałowi trzy wieki 

później, kiedy Kościół Rzymskokatolicki ustalał swoje doktryny. Oto, jak 

brzmią dosłownie stosowne słowa tekstu: “I gdy to powiedział, a oni patrzyli, 

został uniesiony w górę i obłok wziął go sprzed ich oczu". Dalej mówi się, że 

“mężowie w białych szatach" rzekli do uczniów: “...czemu stoicie patrząc w 

niebo? Ten Jezus... tak przyjdzie, jak go widzieliście idącego". Nieco dalej w 

Dziejach mówi się, że “niebo" musi przyjąć Jezusa aż do czasu jego 

“powrotu"

1

.

Wiedząc, że był to właśnie miesiąc, w którym Maria Magdalena 

spodziewała się dziecka, zastanówmy się zatem, czy istnieje jakiś związek 

między połogiem Marii a tak zwanym “Wniebowstąpieniem"? Otóż istnieje i 

wynika on z istoty czasu powrotu.

Istniały zasady nie tylko rządzące ceremonią zaślubin sukcesorów rodów 

mesjanistycznych, ale również rządzące samym małżeństwem. Zasady 

dynastycznych więzów małżeńskich różniły się od obowiązujących w 

przeciętnej rodzinie, zaś rodzice mesjanistyczni byli formalnie rozdzielani na 

czas porodu. Nawet zbliżenia między dynastycznym mężem i żoną były 

dozwolone jedynie w grudniu, tak aby urodziny następców zawsze wypadały 

we wrześniu, miesiącu Atonement, najświętszym miesiącu żydowskiego 

kalendarza.

To właśnie tę zasadę złamali rodzice Jezusa (Józef i Maria) i było to 

przyczyną, dla której Żydzi nie byli zgodni co do tego, czy Jezus jest ich 

background image

prawdziwym Mesjaszem.

Kiedy dynastyczne dziecko było poczęte w niewłaściwej porze roku, matka 

bywała zazwyczaj umieszczana na czas porodu pod klasztornym nadzorem, 

aby uniknąć publicznego zawstydzenia. Nazywało się to “oddaleniem 

prywatnym / potajemnym" i święty Mateusz całkiem wyraźnie podaje, że kiedy 

odkryto ciążę Marii, “Józef, jej mąż, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie 

chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie".

W tym przypadku na urodzenie została udzielona dyspensa przez 

archanioła Simeona, który piastował wówczas stanowisko “Gabriela" będąc 

anielskim kapłanem dyżurnym. Zarówno Zwoje znad Morza Martwego, jak i 

Księga Enocha (która została usunięta ze Starego Testamentu) definiują 

“archaniołów" (lub głównych ambasadorów) jako starszych kapłanów w 

Qumran noszących tradycyjnie tytuły “Michał", “Gabriel", “Rafael", “Sariel" etc.

W przypadku Jezusa i Marii Magdaleny wszelkie zasady więzów 

małżeńskich zostały zachowane i ich pierwsze dziecko zostało poczęte w 

grudniu roku pańskiego 32 i urodzone we wrześniu roku 33.

Z chwilą urodzenia się dynastycznego dziecka rodzice byli rozdzielani na 

sześć lat, jeśli to był chłopiec, i na trzy lata, jeśli urodziła się dziewczynka. Ich 

małżeństwo było restytuowane dopiero po tym czasie. W międzyczasie matka 

z dzieckiem udawała się do odpowiednika klasztoru, zaś o małżonku mówiło 

się, że wstępuje do “Królestwa Niebios". To Królestwo Niebios było w 

rzeczywistości Esseńskim Nadrzędnym Klasztorem w Mird nad Morzem 

Martwym, zaś ceremonia wstępowania była prowadzona przez anielskich 

kapłanów pod nadzorem wyznaczonego przywódcy pielgrzymów.

background image

W Księdze Wyjścia Starego Testamentu izraelskich pielgrzymów prowadził 

do Ziemi Świętej “obłok". Kontynuując tę tradycję kapłan, przywódca 

pielgrzymów, nosił od tamtego czasu tytuł “Obłok".

Jeśli przeczytamy teraz Dzieje Apostolskie zgodnie z intencją autorów, 

zobaczymy, że Jezus został wzięty przez “Obłok" (czyli wodza pielgrzymów) 

do Królestwa Niebieskiego (czyli do Nadrzędnego Klasztoru w Mird), zaś 

człowiek w bieli (anielski kapłan) powiedział, że Jezus powróci, kiedy 

nadejdzie czas restytucji (kiedy przywrócone zostanie fizyczne małżeństwo).

Jeśli rzucimy teraz okiem na List św. Pawła do Hebrajczyków, zauważymy, 

że wyjaśnia on bardziej szczegółowo wydarzenie noszące nazwę 

Wniebowstąpienia. Św. Paweł opowiada, jak Jezus został przyjęty do 

Kapłaństwa Niebiańskiego, ponieważ w rzeczy samej nie miał uprawnień do 

tak uświęconego tytułu. Tłumaczy on, że Jezus urodził się (poprzez ojca 

Józefa) w żydowskiej linii Dawida, linii, która miała prawo do tytułu 

królewskiego, lecz nie miała prawa do kapłaństwa, ponieważ to ostatnie było 

wyłącznym przywilejem rodu Aarona i Lewiego.

Paweł powiada, że udzielono jednak specjalnej dyspensy, i dodaje, że 

“skoro bowiem zmienia się kapłaństwo, musi nastąpić zmiana zakonu" (zakon 

= prawo). Jako wynik tej zmiany zakonu (prawa) Jezus miał prawo wejścia do 

Królestwa Niebieskiego według kapłańskiego porządku Melchizedeka.

Tak więc we wrześniu roku pańskiego 33

2

 rodzi się pierwsze dziecko, zaś 

Jezus zgodnie z prawem wstępuje do Królestwa Niebieskiego. Nie ma żadnej 

wzmianki na temat męskiej płci tego dziecka (są natomiast w przypadku 

kolejnych dwóch narodzin) i widząc, że Jezus wraca trzy lata później, w roku 

background image

36, wiemy, że Maria urodziła dziewczynkę.

Śledząc chronologię Dziejów Apostolskich widzimy, że we wrześniu roku 

37 rodzi się drugie dziecko, a następnie kolejne w roku 44. Okres, jaki upływa 

między tymi dwoma urodzinami a drugą restytucją (małżeństwa) w roku 43, 

wynosi sześć lat, co wskazuje, że drugie dziecko było chłopcem. Fakt ten 

potwierdzają również użyte słowa kryptologiczne – takich samych użyto w 

stosunku do dziecka z roku 44, co oznacza, że trzecie dziecko również było 

chłopcem.

Zgodnie z tym, co znajdujemy w Zwojach znad Morza Martwego, wszystko, 

co ma charakter kryptologiczny w Nowym Testamencie, zostało ustalone z 

góry przez inny termin, który wyjaśnia, że dany termin oznacza coś ukrytego 

zgodnie z zasadą: “To jest dla tych z uszami do słuchania". Kiedy już się 

zrozumie te kody i alegorie, łatwiej jest rozumieć inne przekazy, bowiem ich 

znaczenie nie zmienia się. Znaczą dokładnie to samo za każdym razem, 

kiedy zostają użyte – inaczej mówiąc, zawsze są używane, kiedy chodzi o to 

samo.

I tak na przykład Ewangelie wyjaśniają, dlaczego Jezus był nazywany 

“Słowem Boga": “A słowo ciałem się stało i mieszkało między nami... w pełni 

gracji i prawdy". Jan bardzo długo wyjaśnia znaczenie tego wyrażenia, zaś 

kolejne przykłady cytatów brzmią następująco: “Słowo Boga stało nad 

jeziorem" i “Słowo Boga było w Samarii".

Przesłania dotyczące żyzności i nowego życia są sformułowane w 

Przypowieści o siewcy, którego ziarno “wydało plon". I stąd, ilekroć jest mowa, 

że “Słowo Boga plon wydało" oraz “to jest dla tych z uszami do słuchania", 

background image

oznacza to, że Jezus miał syna. Są dwa takie wyrażenia w “Dziejach 

Apostolskich" i przypadają one dokładnie na rok 37 i 44.

Przypuszczalnie najgorzej zinterpretowaną księgą Nowego Testamentu 

jest Apokalipsa św. Jana (inaczej Objawienie św. Jana). Chodzi tu o błędną 

interpretację przez Kościół a nie błędy w samej księdze. Księga ta jest 

niepodobna do pozostałych. Jest wypełniona okropnymi, nadprzyrodzonymi 

podtekstami, zaś jej bezpośredni charakter wyobrażeniowy został skażony 

przez Kościół, który przeobraził jej tekst w pewien rodzaj ostrzeżenia, 

przepowiedni katastrofy! Lecz księga ta nie ma w tytule słowa 

“Przepowiednia" lub “Ostrzeżenie". Nazywa się “Objawienie"

3

.

Cóż zatem ta księga objawia? Chronologicznie opisane tam wydarzenia 

następują po tych, jakie opisane są w Dziejach Apostolskich, czyli księga 

Objawienia św. Jana jest w rzeczywistości kontynuacją historii Jezusa, Marii 

Magdaleny i ich synów, w szczególności starszego syna, Jezusa Justusa. 

Podaje ona szczegóły jego życia i małżeństwa wraz z urodzinami jego syna. 

Ta błędnie interpretowana przez Kościół księga Nowego Testamentu nie jest 

ani ostrzeżeniem, ani pełną grozy przepowiednią. Jest dokładnie tym, co 

mówi jej tytuł: objawieniem (lub raczej: ujawnieniem – przyp. tłum.).

Jak już wcześniej zauważyliśmy, wyświęceni księża w tamtych czasach 

nosili przydomek “rybiarzy", ich pomocników nazywano z kolei “rybakami", zaś

kandydatów do chrztu – “rybami". Po wstąpieniu do Królestwa Niebieskiego 

Jezus stał się wyświęconym “rybiarzem", lecz do chwili wstąpienia tam (jak 

wyjaśnia św. Paweł) nie posiadał tytułu kapłańskiego. W trakcie rytuału 

wyświęcania prowadzący ceremoniał kapłani z sanktuarium, Lewici, podawali 

background image

kandydatom pięć bochenków chleba i dwie ryby. Prawo w tej mierze było 

bardzo rygorystyczne. Kandydat musiał być obrzezanym Żydem. Innowiercy i 

nie obrzezani samarytanie nie mogli w żadnym wypadku dostąpić tego 

zaszczytu.

I to właśnie był ten szczególny kapłański rytuał, który Jezus pogwałcił w 

czasie tak zwanego “nakarmienia pięciu tysięcy"

4

, ponieważ w ten sposób dał 

dostęp do swojej nowej, liberalnej posługi ofiarowując bochenki chleba nie 

uświęconemu zgromadzeniu ludzi. Poza tym, z uwagi na to, że stał się 

“rybiarzem", o Jezusie mówiono również jako o “Chrystusie" – jest to grecka 

definicja i znaczy “Król". Wymawiając słowa Jezus Chrystus faktycznie 

mówimy Jezus Król, zaś jego królewskie pochodzenie wywodziło się z 

Królewskiego Domu Judy (Domu Dawidowego), jak to wielokrotnie 

podkreślają ewangelie oraz listy świętego Pawła.

Tak więc poczynając od roku 33 n.e. Jezus wyłania się w podwójnej roli: 

jako “Kapłan Chrystus", a jeszcze częściej jako “Rybiarski Król" (“Fisher 

King"). Definicja ta, jak zobaczymy, miała przerodzić się w dziedziczny i 

dynastyczny urząd potomków Jezusa i następni “Rybiarscy Królowie" byli 

dominującymi postaciami w historii linii krwi Graala.

Przed urodzeniem drugiego syna w roku 44 Maria Magdalena została 

wydalona z Judei w związku z zaangażowaniem się jej w powstanie o 

charakterze politycznym. Wraz z Filipem, Łazarzem i kilkoma innymi wiernymi 

przyjaciółmi udała się (w myśl umowy z królem Herodem Agryppą II) do 

posiadłości Herodów w pobliżu Lionu w kraju Gaul (który stał się później 

Francją).

background image

Od najwcześniejszych czasów przez średniowiecze aż do renesansu jej 

emigracja z Judei była portretowana w rękopisach luminarzy i podobnych im 

dziełach sztuki. Jej życie i praca we Francji, a w szczególności w 

Langwedocji, została opisana nie tylko w pracach dotyczących historii 

europejskiej, ale nawet w liturgii rzymskokatolickiej, dopóki Watykan nie 

usunął jej stamtąd.

Deportacja Mary Magdaleny jest opisana w Apokalipsie św. Jana (inaczej 

Objawieniu św. Jana), która podaje, że była ona w tym czasie w ciąży. 

Opowiada ona również, jak rzymskie władze oskarżyły ją, jej syna i jego 

następców: “A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia... Oto 

wielki smok barwy ognia mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach 

jego siedem diademów... I stanął smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby, 

skoro porodzi, pożreć jej dziecię. I porodziła syna – Mężczyznę... A niewiasta 

zbiegła na pustynię... I rozgniewał się smok na niewiastę i odszedł rozpocząć 

walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają 

świadectwo Jezusa". (Apokalipsa św. Jana, 12,1-18).

Jest powiedziane, że to do kraju Gaul (Francji) Maria zaniosła Sangreal 

(Krew Królewską, Świętego Graala), i to właśnie w Gauł potomkowie sławnej 

linii Jezusa i Marii, “Rybiarscy Królowie", rozkwitali przez 300 lat.

Odwiecznym mottem Rybiarskich Króli było “W Sile". Wywodziło się ono od 

imieniem ich przodka, Boaza (pradziadka króla Dawida), które znaczyło “W 

Sile". Po przetłumaczeniu na łacinę brzmiało ono “In Forte" (Głośno), co 

później zostało zniekształcone na “Anfortas", które stało się imieniem 

Rybiarskiego Króla w romansie mówiącym o Graalu

5

.

background image

Możemy obecnie powrócić do tradycyjnej symboliki Graala jako kielicha 

napełnionego krwią Jezusa. Możemy również zastanowić się nad graficzną 

symboliką stworzoną na długo przed Wiekami Ciemnoty, około 3500 lat p.n.e. 

Kiedy tego dokonamy, zauważymy, że kielich lub puchar jest najstarszym 

symbolem kobiety. Jego reprezentacją było Święte Naczynie – macica.

Tak więc uciekając do Francji, Maria Magdalena przeniosła Sangreal w 

Uświęconym Kielichu swojej macicy, tak jak to opisuje Księga Objawienia. 

Imię tego drugiego syna było Józef.

Równoważnym tradycyjnym symbolem mężczyzny było ostrze rogu 

przedstawiane zazwyczaj w postaci miecza lub jednorożca. W Starym 

Testamencie w Pieśni nad Pieśniami oraz w Księdze Psalmów płodny 

jednorożec symbolizuje królewski ród Judy i właśnie z tego względu katarowie 

z Prowansji używali tej mistycznej bestii jako symbolu linii krwi Graala.

6

Maria Magdalena zmarła w Prowansji w roku 63 n.e. W tym samym roku 

Józef z Arymatei zbudował sławną kaplicę w Glastonbury w Anglii jako 

pomnik Mesjanistycznej Królowej. Był to pierwszy “nie podziemny" kościół 

chrześcijański na świecie, zaś w następnym roku syn Marii, Jezus Justus, 

poświęcił go swojej matce. Jezus Młodszy był już przedtem w Anglii z 

Józefem, w wieku dwunastu lat, w roku 49. To właśnie to wydarzenie 

zainspirowało sławną pieśń Williama Blake'a, Jeruzalem; “I te stopy w 

starożytności, stąpały po zieleni Anglii gór".

7

Kim był Józef z Arymatei, człowiek, który przejął kontrolę nad biegiem 

wypadków w czasie ukrzyżowania? I dlaczego matka Jezusa, jego żona i 

reszta rodziny zaakceptowała interwencję Józefa bez zadawania 

background image

jakichkolwiek pytań?

Dopiero w roku 900 n.e. Kościół Rzymski zdecydował się wydać 

oświadczenie, że Józef z Arymatei był wujem matki Jezusa, Marii. Od tego 

czasu obrazy zaczęły ukazywać go w chwili ukrzyżowania jako stosunkowo 

starego człowieka, kiedy matka Maria miała już ponad pięćdziesiąt lat. 

Dokumenty historyczne dotyczące Józefa sprzed oświadczenia Rzymu 

przedstawiają go jako znacznie młodszego człowieka. Podają one, że zmarł 

on w wieku 80 lat 27 lipca 82 roku n.e., czyli w chwili ukrzyżowania Jezusa 

musiał mieć 32 lata.

Józef z Arymatei był w rzeczywistości nikim innym jak bratem Jezusa 

Jakubem, zaś tytuł, jakim się go obdarza, nie ma nic wspólnego z nazwą 

jakiegokolwiek miejsca. Arymatea nigdy nie istniała. Nie powinno więc dziwić, 

że to właśnie on negocjował z Piłatem sprawę umieszczenia Jezusa w swoim 

własnym grobie rodzinnym.

Rodowy przydomek “Arymatea" wziął się z angielskiego zniekształcenia 

grecko-hebrajskiego terminu ha Rama Theo – “Boska Wysokość" lub 

“Królewska Wysokość", jak to dziś mówimy. Ponieważ Jezus był najstarszym 

mesjanistycznym potomkiem – Chrystusem, Kristosem lub po prostu królem – 

jego młodszy brat był księciem krwi królewskiej, Królewską Wysokością, 

Rama-Theo. W nazareriskiej hierarchii książę krwi królewskiej zawsze 

posiadał patriarchalny tytuł “Józefa" – podobnie jak Jezus był tytularnie 

“Dawidem", a jego żona “Marią".

Na początku V wieku potomkowie Jezusa i Marii skoligacili się poprzez 

małżeństwo z Frankami sigambryjskimi. Z tego związku wyłoniła się nowa 

background image

rodzina “panująca", która zapoczątkowała dynastię Merowingów. 

Merowingowie założyli królestwo Francji i wprowadzili dobrze znany “fleur-de-

lys" (kwiat lilii – starożytny, żydowski symbol obrzezania) jako symbol królów 

francuskich.

Z Merowingów wyłoniła się kolejna linia, która założyła niezależne 

żydowskie królestwo w południowej Francji, Królestwo Septimanii, znanej 

obecnie jako Langwedocja. Pierwsi książęta Tuluzy, Akwitanii i Prowansji 

wywodzili się z mesjanistycz-nej linii krwi Świętego Graala. Septimania 

otrzymała Królewski Dom Dawidowy w roku 768, zaś jej książę Bernard 

poślubił później córkę cesarza Charlemagne (Karola Wielkiego).

Spośród “Rybiarskich Króli" wyłoniła się również kolejna linia sukcesji w 

Gaul. Podczas gdy Merowingowie kontynuowali patrymonialną “męską" linię 

dziedzictwa Jezusa, druga linia przedłużała matriarchalne dziedzictwo Marii 

Magdaleny w “żeńskiej" linii. Były to dynastyczne królowe Avallonu w 

Burgundii, z domu del Acqs – co znaczy “wody" – tytuł nadany Marii 

Magdalenie wcześniej, kiedy udała się morzem do Prowansji.

Ci z nas, którym nie są obce tradycje arturiańskie i św. Graala, zorientowali 

się w tej chwili w ostatecznej doniosłości tej mesjanistycznej rodziny 

Rybiarskich Królów, królowych Avallonu i domu del Acqs (przekształconego w 

arturiańskim romansie na “du Lac").

Potomkowie Jezusa stanowili potężne zagrożenie dla Kościoła 

Rzymskokatolickiego, ponieważ byli dynastycznymi przywódcami Kościoła 

Nazareńskiego. W rzeczywistości Kościół Rzymskokatolicki nie powinien był 

nigdy powstać, ponieważ nie był on niczym innym jak ruchem “hybrydowym" 

background image

złożonym z najróżniejszych doktryn pogańskich przyklejonych do 

podstawowej żydowskiej bazy.

Jezus urodził się w 7 roku p.n.e. i jego urodziny przypadają na dzień 

będący odpowiednikiem l marca, z “oficjalnymi" urodzinami w dniu 15 

września, aby zadowolić wymagania dynastyczne. W chwili ustanawiania 

zasad Kościoła Rzymskokatolickiego w czwartym stuleciu naszej ery cesarz 

Konstantyn zignorował jednak obie daty i zamiast nich ustanowił 25 grudnia 

jako dzień Bożego Narodzenia, tak aby zbiegało się ono z pogańskim 

Świętem Słońca.

Później, na Synodzie w Whitby, w roku 664, biskupi przejęli celtyckie 

święto Eostre, bogini wiosny i urodzaju, i przywiązali do niego nowe, 

chrześcijańskie znaczenie. Czyniąc to zmienili datę celtyckiego święta, by 

oddzielić ją od tradycji żydowskiej Paschy.

8

Chrześcijaństwo ewoluowało, jak wiadomo, jako “religia kompozytowa", 

zupełnie niepodobnie do innych. Gdyby Jezus miał być jego żywym 

katalizatorem, wówczas chrześcijaństwo bazowałoby na jego naukach – 

moralnych i społecznych zasadach uczciwego, tolerancyjnego kapłaństwa z 

ludźmi w charakterze udziałowców tej religii.

Ortodoksyjne chrześcijaństwo nie jest zbudowane na podstawie nauk 

Jezusa, bazuje ono na naukach Kościoła Rzymskiego, które różnią się 

całkowicie od nauk Jezusa. Istnieje cały szereg przyczyn takiego stanu 

rzeczy, z których najważniejszą jest to, że nauki Jezusa zostały z rozmysłem 

zepchnięte na bok na rzecz nauk Piotra i Pawła, które nie były uznawane 

przez Kościół Nazareński jako legalne dziedzictwo Jezusa i jego brata 

background image

Jakuba.

Papieże i kardynałowie mogli rządzić niepodzielnie jedynie poprzez 

usunięcie Jezusa z czołowego miejsca. Konstantyn orzekł, że to “on sam" jest 

“Zbawicielem Mesjaszem" a nie Jezus! Jeśli chodzi o biskupów Rzymu 

(papieży), to przydzielono im apostolskie dziedzictwo świętego Piotra, nie 

będącego spadkobiercą Jezusa i jego braci, co zachował Kościół Nazareński.

Jedynym sposobem, przy pomocy którego Kościół Rzymski mógł zapobiec 

wpływom potomków Marii Magdaleny, było zdyskredytowanie jej samej i 

zaprzeczenie, że była żoną Jezusa. Ale co z bratem Jezusa Jakubem? On' 

również miał potomków, mieli ich również jego pozostali bracia, Simon, Joses 

i Jude. Kościołowi nie udało się uciec od ewangelicznego stwierdzenia, że 

Jezus był Błogosławionej Matki Maryi “pierworodnym synem", przeto 

macierzyństwo samej Marii też musiało zostać ukryte.

W wyniku tej opcji Matka Maria została przedstawiona jako dziewica, zaś 

Maria Magdalena jako ladacznica, o czym nie wspominają oryginalne 

Ewangelie. Następnie, w celu umocnienia pozycji Marii, zaczęto głosić, że jej 

własna matka, Anna, urodziła ją w sposób “bezgrzeszny"!

Z upływem czasu te wyrachowane doktryny zaczęły odnosić skutek. Na 

samym początku jednak trzeba było czegoś więcej, aby scementować te idee, 

ponieważ kobiety z ruchu nazareńskiego, takie jak Maria Magdalena, Marta, 

Maria żona Kleofasa i Salome, które prowadziły szkoły i misje w całym 

śródziemnomorskim świecie, miały znaczne wpływy w Kościele Celtyckim. 

Wszystkie one były uczennicami Jezusa i bliskimi przyjaciółkami jego matki, 

Marii, której towarzyszyły w chwili jego ukrzyżowania, co potwierdzają 

background image

Ewangelie.

Jedyną drogą ocalenia dla kościoła było usunięcie kobiet, i to nie tylko 

usunięcie ich ze stanowisk kościelnych, ale odmówienie im także 

jakichkolwiek praw w społeczeństwie. Tak więc Kościół ogłosił, że wszystkie 

kobiety są heretyczkami i czarownicami!

W dziele tym biskupów wspomagały słowa Piotra i Pawła. Opierając się na 

ich naukach Kościół Rzymskokatolicki mógł przyjąć ideę absolutnego 

seksizmu. W Liście do Tymoteusza Paweł napisał: “Nauczać zaś kobiecie nie 

pozwalam ani też przewodzić nad mężem, lecz [chcę, by] trwała w cichości". 

(Pierwszy List do Tymoteusza, 2,12). W Ewangelii według św. Filipa (w 

apokryfach) cytuje się nawet następującą wypowiedź Piotra: “Kobiety nie są 

warte życia". Biskupi cytowali nawet słowa Księgi Rodzaju, kiedy to Bóg mówi 

do Ewy na temat Adama tymi słowy: “...on zaś będzie panował nad tobą" 

(Księga Rodzaju, 3,16).

Ojciec Kościoła Tertulian podsumowuje całość poglądów kościoła, kiedy 

mówi o uczennicach Marii Magdaleny: “Te heretyckie kobiety! Jak one śmią! 

Są na tyle bezwstydne, by nauczać, by angażować się w dyskusje i spory, by 

chrzcić... Nie wolno kobiecie przemawiać w kościele... ani pretendować... do 

udziału w jakichkolwiek męskich funkcjach – a już na pewno nie mogą być 

kapłankami".

Następnie, jako ukoronowanie wszystkiego, pojawia się najbardziej 

zadziwiający dokument Kościoła Rzymskokatolickiego, Apostolski Porządek 

(The Apostolic Order). Dokument ten został pomyślany jako 

“wyimaginowana" dyskusja tocząca się między apostołami po Ostatniej 

background image

Wieczerzy. W przeciwieństwie do Ewangelii dokument ten sugeruje udział 

Marii Magdaleny w Ostatniej Wieczerzy i wszyscy zgadzają się, że powodem, 

dla którego Jezus nie przekazał przy stole Marii ani kropli wina było to, że 

zauważył, iż się ona śmieje!

Na podstawie tego osobliwego, fikcyjnego dokumentu biskupi postanowili, 

że mimo iż Maria być może była towarzyszką Jezusa, kobietom nie należy się 

żadne miejsce w Kościele, ponieważ nie są one poważne! Postawa 

seksistowska przetrwała w Kościele do dzisiaj. Dlaczego? Ponieważ należało 

zdyskredytować Marię Magdalenę i pozbawić uznania, tak aby można było 

ignorować jej spadkobierców. Ale czasy zmieniają się i przynajmniej w 

Kościele Anglikańskim kobietom przywraca się prawo do stanu kapłańskiego.

Mimo zakusów seksistów, mesjanistyczni dziedzice utrzymali swoją 

pozycje społeczną poza establishmentem Kościoła Rzymskokatolickiego. 

Utworzyli własne kościoły, Kościół Nazareński i Kościół Celtycki, i założyli 

własne królestwa w Brytanii i Europie. Stali się zagrożeniem dla Kościoła 

Rzymskokatolickiego i figuranckich monarchów oraz rządów przezeń 

animowanych. To właśnie z ich powodu utworzono brutalną inkwizycję, jako 

że podtrzymywali oni moralne i społeczne zasady, które stały w opozycji do 

doktryny Kościoła Rzymskokatolickiego.

Stało się to bardzo wyraźne w Wieku Rycerskości, w którym kultywowano 

szacunek dla kobiet, czego przykładem mogą być templariusze, których 

zakonna przysięga odzwierciedlała szacunek dla “Matki Graala", Królowej 

Marii Magdaleny.

W okresie poprzedzającym średniowiecze historie poszczególnych 

background image

członków tego rodu były dobrze znane. Lecz kiedy Kościół rozpoczął swoje 

rządy i zaczął wysuwać oskarżenia (Wielka Inkwizycja), cały dorobek 

nazareński musiał zejść do podziemia.

Po co jednak komu była potrzebna rządna odwetu Inkwizycja? Kiedy zakon 

templariuszy wrócił do Europy, nie tylko przywiózł ze sobą dokumenty, które 

poddawały w wątpliwość nauki Kościoła, lecz zaczął zakładać własne kościoły 

cysterskie przeciwstawiające się Rzymowi. Nie były to byle jakie kapliczki, ale 

największe religijne pomniki, jakie kiedykolwiek wystrzeliły ku niebu 

zachodniego świata, na przykład katedra Notre Dame we Francji.

Wbrew ich dzisiejszemu obliczu te wywierające olbrzymie wrażenie 

gotyckie katedry nie miały nic wspólnego z oficjalnym Kościołem 

Rzymskokatolickim. Zostały ufundowane i zbudowane przez templariuszy i 

były dedykowane Marii Magdalenie – Notre Dame, Naszej Pani – którą 

nazywali “Graalem świata".

Tego rodzaju działalność pozostawała oczywiście w sprzeczności z 

wszystkimi dogmatami Kościoła Rzymskokatolickiego i biskupi przemianowali 

je, poświęcając je Marii, matce Jezusa. Czyniąc to wydali nakaz ścisłego 

przestrzegania sposobu przedstawiania na artystycznych portretach Matki 

Marii, Madonny. Musiała być odziana w szaty w kolorze “wyłącznie białym i 

niebieskim", tak aby nie wywołać przeświadczenia, że przyznano jej prawo do 

piastowania jakichkolwiek stanowisk w wyłącznie męskim stanie kapłańskim.

Z drugiej strony Maria Magdalena była portretowana (przez największych 

artystów świata) w czerwonej pelerynie (mantyli), podobnej do tych, jakie 

noszą kardynałowie, lub w czarnej szacie wyższej kapłanki nazareńskiej, i 

background image

Kościół nic nie mógł na to poradzić. Biskupi twierdzili jedynie, że jest to 

praktyka grzeszna i heretycka, jako że Maria Magdalena była poza ich 

jurysdykcją, gdyż zgodnie ze swoimi intencjami postanowili ignorować ją i jej 

następców.

Było to w czasie, kiedy tradycja Graala została ogłoszona przez Watykan 

jako herezja. Pochodzące z VI wieku pisma Merlina zostały potępione przez 

Radę Ekumeniczną, zaś oryginalny Kościół Nazareński stał się “nurtem 

podziemnym" wspomaganym przez tak znaczących sponsorów, jak Leonardo 

da Vinci i Sandro Botticelli.

W tamtych czasach Kościół kontrolował większość literatury wydawanej na 

użytek ogólny i dlatego w celu uniknięcia represji ze strony jego cenzury 

wszelkie wzmianki o Graalu były czynione w postaci alegorii. Wiadomości 

przekazywane były w postaci tajnych znaków wodnych, ezoterycznych pism, 

kart Taro-ta i symbolicznych dzieł sztuki.

Dlaczego tradycja Graala i pisma Merlina stanowiły taki problem dla 

Kościoła Rzymskokatolickiego? Otóż, dlatego że między wierszami tych 

tekstów o charakterze przygodowym przemycana była historia rodowodu 

Graala – rodu, który został usunięty z należnej mu dynastycznej pozycji przez 

papieży i biskupów rzymskich, którzy zdecydowali się na rządy w drodze 

“sukcesji apostolskiej".

Twierdzono, że to apostolskie dziedzictwo wywodzi się od pierwszego 

biskupa, świętego Piotra (ta wersja obowiązuje do dzisiaj). Jeśli ktoś przejrzy 

Konstytucje Apostolskie Kościoła Rzymskokatolickiego, dojdzie do wniosku, 

że nie jest to prawda, bowiem Piotr nigdy nie był biskupem Rzymu ani 

background image

jakiegokolwiek innego miasta!

Watykańskie Konstytucje zawierają zapis mówiący, że pierwszym 

biskupem Rzymu był książę Brytanii, Linus, syn Caractacusa Pendragona. 

Został tam osadzony przez św. Pawła w roku 58 n.e., jeszcze za życia Piotra.

Od początku XII wieku potężni wówczas templariusze i ich katedry 

stanowili poważne zagrożenie dla “wyłącznie męskiego" Kościoła, dlatego że 

uświadamiali całej społeczności spuściznę, jaka została po Jezusie i Marii 

Magdalenie.

Kardynałowie zdawali sobie sprawę z tego, że jeśli pozwolą na to, aby 

potomkowie mesjaszowego rodu doszli do głosu, ich gmach runie. Należało 

zatem ich zniszczyć! I utworzono wówczas brutalną inkwizycję, która 

oskarżała wszystkich, którzy wyłamywali się z zasad ustanowionych przez 

biskupów.

Wszystko zaczęło się w roku 1208, kiedy to papież Innocenty III wysłał 

30000 żołnierzy do Langwedocji w południowej Francji, która była siedliskiem 

katarów (czystych), o których mówiono, że są strażnikami wielkiego, świętego 

skarbu – tajemnicy, która może przewrócić do góry nogami ortodoksyjne 

chrześcijaństwo. Krucjata papieska, zwana także “krucjatą przeciwko 

albigensom", trwała 36 lat. W jej trakcie wyrżnięto dziesiątki tysięcy 

niewinnych ludzi, ale skarbu nie znaleziono.

9

Główny okres działalności inkwizycji przypada na pontyfikat papieża 

Grzegorza IX, kiedy to w roku 1231 miała miejsce masakra wszystkich, którzy 

popierali “herezję Graala". W roku 1252 wydano oficjalne zezwolenie na 

torturowanie ofiar oraz wykonywanie egzekucji poprzez palenie na stosie.

background image

“Herezja" była bardzo wygodnym oskarżeniem, ponieważ tylko Kościół 

mógł definiować, co to słowo znaczy. Ofiary były torturowane aż do momentu 

przyznania się do jej popełnienia, a następnie były tracone. Jeśli nie chciały 

się przyznać, tortury kontynuowano, w konsekwencji czego i tak umierały. 

Jedną ze stosowanych wówczas form tortur było rozciąganie ofiary, a 

następnie pieczenie jej żywcem nad ogniem, kawałek po kawałku, kończyna 

po kończynie.

Te barbarzyńskie oskarżenia i kary były utrzymywane w mocy przez ponad 

400 lat i działanie ich rozciągnięto na żydowskich, muzułmańskich i 

protestanckich odszczepieńców. Inkwizycja nigdy nie została formalnie 

zniesiona. Nie dalej jak w roku 1965 jej nazwę zmieniono na “Święta 

Kongregacja". Jej prerogatywy są wciąż w mocy.

Nie złamany przez inkwizycję ruch nazareński prowadził nadal swoją 

działalność i historia linii krwi była kontynuowana w literaturze w takich 

dziełach jak Grand Saint Grail (Wielki Święty Graal) oraz High History ofHoly 

Grail (Dostojna historia świętego Graala). Dzieła te były sponsorowane 

głównie przez francuskie, wierne Graalowi, dwory (dwór Szampanii, Anjou i 

inne), jak również przez templariuszy. Arturiańskie romanse stały się na tym 

etapie popularnym nośnikiem tradycji Graala.

Właśnie z tych przyczyn templariusze stali się w roku 1307 celem 

inkwizycji, kiedy zausznicy papieża Klemensa V i króla Francji Filipa IV 

skierowali przeciwko nim swoje ostrze. Papieskie armie przetrząsały Europę 

w poszukiwaniu ich dokumentów i skarbów, lecz podobnie jak w przypadku 

katarów, nic nie znaleziono, co nie przeszkadzało poddawać templariuszy 

background image

torturom. Wielu z nich zginęło, zaś ich towarzysze zbiegli do krajów 

położonych z dala od władzy papieskiej.

Lecz ich skarb nie przepadł. W czasie gdy watykańscy emisariusze 

przeczesywali Europę, dokumenty spoczywały zamknięte w zbiorach Skarbca 

Sali Kapitulnej w Paryżu. Znajdowały się pod opieką Wielkiego Zakonu 

Rycerzy Templariuszy pod wezwaniem św. Antoniego (Templar Grand 

Knights of St Anthony), który zwano też “Opiekuńczą Księżną Królewskiej 

Tajemnicy". Zakon ten załadował pewnej nocy w porcie La Rochelle skarb na 

18 należących do niego galeonów, i wyruszył z mm o świcie do Szkocji, gdzie 

został serdecznie powitany przez władcę Szkocji, Roberta I Bruce, który 

został ekskomunikowany wraz z całym narodem szkockim przez papieża za 

przeciwstawienie się katolickiemu królowi Anglii, Edwardowi. Templariusze 

pozostali razem ze swoimi skarbami w Szkocji i walczyli u boku Roberta w 

bitwie pod Bannockburn w roku 1314 w obronie niepodległości Szkocji i o jej 

uniezależnienie od Anglii Plantagenetów.

10

W wyniku zwycięstwa pod Bannockburn Bruce i templariusze z zakonu pod 

wezwaniem św. Antoniego założyli w roku 1317 Zakon Starszych Braci 

Różanego Krzyża i od tej chwili królowie Szkocji posiadają dziedzicznie tytuł 

Wielkich Mistrzów, zaś każdy król z dynastii Stewartów (Stuartów) był 

uhonorowany tytułem Wielkiego Opata “Księcia Saint Germain".

Dlaczego więc król Artur, celtycki wódz z VI wieku, był osobą tak ważną dla 

templariuszy oraz dworów europejskich wiernych tradycji Graala? Otóż, 

dlatego że była to postać wyjątkowa o “podwójnym" pochodzeniu w linii 

mesjanistycznej.

background image

Król Artur nie był postacią mityczną, jak wielu sądzi. W żadnym wypadku. 

Lecz szukano go zazwyczaj nie tam, gdzie trzeba. Badacze zmyleni fikcyjną 

lokalizacją podawaną w romansach, bezowocnie przeszukiwali archiwa i 

kroniki Brytanii, Walii i zachodniej Anglii. Informacje o Arturze znajdują się 

jednak w szkockich i irlandzkich annałach. Był on “dostojnym królem 

Celtyckiej Wyspy" i w rzeczywistości suwerenem, dowódcą brytyjskich 

oddziałów pod koniec VI wieku.

Artur urodził się w roku 559 i zmarł w 603. Jego matką była Ygerna del 

Acqs, córka królowej Avallonu, Viviane, która pochodziła od Jezusa i Marii 

Magdaleny. Jego ojcem był król Aedan z Dalriady (wyżyna szkocka nosząca 

obecnie nazwę Argyll od nazwy klanu Campbell of Argyle, byłego hrabstwa w 

zachodniej Szkocji) będący brytyjskim Pendragonem (“Head Dragon" – 

“Główny Smok" lub “Król Królów") pochodzącym od Jakuba, brata Jezusa. 

Właśnie z tego powodu historie Artura i Józefa z Arymatei są tak mocno ze 

sobą związane w romansach osnutych na legendzie Graala.

I rzeczywiście, zapisy koronacyjne szkockiego króla Kennetha Mac-

Alpina

11

, potomka Aedana Pendragona, mówią, że pochodzi on z dynastii 

królowych Avallonu.

Dziedzictwo po ojcu, królu Aedanie, wywodzi się w prostej linii z 

najstarszego domu Camulot (Angielski Królewski Dwór Colchester) od 

pierwszego Pendragona, króla Cymbehne'a, który jest dobrze znany 

badaczom zajmującym się twórczością Szekspira.

W owym czasie potomkowie rodu mesjaszy założyli królestwa w Walii w 

rejonie Strathciyde i Gór Kambryjskich. Ojciec Artura, król Szkotów Aedan, był 

background image

pierwszym królem brytyjskim osadzonym na tronie według rytuału 

kościelnego. Został on w roku 574 koronowany i namaszczony przez 

świętego Kolumbę z Kościoła Celtyckiego. Doprowadziło to oczywiście 

biskupów Kościoła Rzymskiego do wściekłości, ponieważ uważali oni, że 

wyznaczanie królów jest wyłącznie ich przywilejem, zaś ich koronowanie 

należy wyłącznie do papieża!

Koronacja ta stała się bezpośrednią przyczyną wysłania w roku 597 z 

Rzymu św. Augustyna, którego zadaniem było rozmontowanie Kościoła 

Celtyckiego. Trzy lata później ogłosił się on arcybiskupem Canterbury, lecz 

jego misja nie powiodła się i nazereńska tradycja utrzymała się w Szkocji, 

Walii, Irlandii oraz pomocnej Anglii.

Należy pamiętać, że monarchowie z linii Graala nigdy nie byli zarządcami 

ziem. Tak jak i Jezus, byli oni wyznaczonymi “Strażnikami" ludzi. 

Merowingowie z Gauł (Francji) byli na przykład królami Franków – nigdy 

królami Francji. Król Aedan, Robert I Bruce i ich sukcesorzy w linii Stewartów 

byli królami Szkotów – nigdy królami Szkocji.

Kościół Rzymskokatolicki nie mógł pogodzić się ze “społecznym" aspektem 

nazareńskiej tradycji, ponieważ biskupi woleli być nadrzędni w stosunku do 

“terytorialnych królów", zaś najstarszym rangą duchowym mistrzem ludzi miał 

być papież. Kościół Rzymskokatolicki mógł rządzić jedynie utrzymując 

kontrolę duchową i z tego względu każdy dynastyczny następca z linii Graala 

spotykał się ze wściekłymi atakami machiny papieskiej.

W roku 751 biskupom udało się odsunąć od władzy w Gaul dynastię 

Merowingów i ustanowić nowy zwyczaj, zgodnie z którym królowie z linii 

background image

Karolingów (z której pochodził Karol Wielki) musieli być zatwierdzani i 

koronowani przez papieża. Kościołowi nigdy jednak nie udało się usunąć ze 

Szkocji linii wywodzących się od Jezusa, mimo iż celtyckie królestwa Anglii 

zniknęły w wyniku germańskich i anglosaksońskich najazdów z VI wieku.

Nawet w średniowieczu, wiele lat po normandzkim najeździe na Anglię, 

Kościół Nazareński i pielęgnowany przezeń kult Marii Magdaleny był obecny 

w Europie. Walkę o prawa kobiet podtrzymywały celtyckie organizacje i 

stanowiło to olbrzymi problem dla wyłącznie męskiego kapłaństwa 

ortodoksyjnego chrześcijaństwa.

U podstaw działania monarchów z linii Graala zawsze leżała zasada służby 

zgodnie z tradycją ustanowioną przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy, 

kiedy to obmywał on stopy swoich apostołów. Tak więc prawdziwi królowie 

Graala byli zawsze strażnikami swoich domen, nigdy zaś ich rządcami.

Ten kluczowy aspekt tradycji Graala zawsze istniał w samym sercu 

wszelkich opowieści opiekuńczych i ludowych na ten temat. Nigdy nie 

zdarzyło się, aby jakiś odważny kardynał czy też biskup jechał z pomocą 

komuś, kto był uciskany, lub młodej kobiecie w niebezpieczeństwie. Tego 

rodzaju działalność była zawsze domeną książąt Graala i rycerzy spod tego 

znaku.

W prawach Graala postęp oznacza wyższą jakość, wiedzę o strukturze 

społecznej, ale nade wszystko – demokrację. Bez względu na zrozumienie 

należą one zarówno do przywódców, jak i tych, którzy za nimi idą. Są one 

również częścią składową krainy i środowiska, wymagają, aby wszystko było 

“jednością" we wspólnej, zunifikowanej Posłudze.

background image

Poprzez wieki rządy miały równie wielkie jak Kościół trudności w 

konfrontacji z mesjanistycznym, społecznym prawem i trwa to do dzisiaj. 

Prezydenci i premierzy są “wybierani" przez ludzi, których mają 

reprezentować. Lecz czy jest tak naprawdę? Otóż, wcale nie. Zawsze są oni 

związani z jakąś partią polityczną i osiągają swoją pozycję poprzez uzyskanie 

większości głosów swojej partii. Lecz nie wszyscy głosują, poza tym często 

jest więcej niż jedna partii, na które można głosować. W rezultacie zwykle 

ponad połowa społeczeństwa nie jest reprezentowana przez partię polityczną, 

która jest akurat u władzy. Tak więc, mimo iż system głosowania jest 

demokratyczny, nie jest zachowana zasada demokracji. W wyniku wyborów 

nie mamy “rządów ludzi dla ludzi" lecz “rządy ludzi nad ludźmi".

Jezus stał przed bardzo podobną sytuacją w I wieku. W owych czasach 

Jerozolima i Judea znajdowały się pod rzymską okupacją. Był król Herod i 

gubernator Poncjusz Piłat, obaj mianowani przez Rzym. A kto reprezentował 

ludzi? Ludzie nie byli Rzymianami, byli to Żydzi Ziemi Świętej – faryzeusze, 

saduceusze, esseńczycy i inni. Nie mówiąc już o znacznej liczbie samarytan i 

innowierców (nie-żydów, Arabów). Kto ich reprezentował? Otóż, “nikt" – aż do 

chwili, kiedy stało się to misją Jezusa.

Taki był początek systemu Graala, nie związanej z żadną partią królewskiej 

służby, systemu powielanego przez mesjanistycznych dynastów w ich nie 

kończącej się roli “wspólnych ojców" ludzi. System Graala bazuje na 

zasadach wolności, braterstwa i równości i uwidocznił się szczególnie w 

rewolucji amerykańskiej i francuskiej, które pozbawiały władzy despotyczną 

arystokrację. Lecz co zastąpiło ideały, które przyświecały tym rewolucjom? 

Zastąpił )e system partii politycznych i w większości przypadków nie 

background image

reprezentatywne składy rządów.

Poczynając od średniowiecza, w Europie i Wielkiej Brytanii powstał cały 

szereg zakonów kawalerskich i wojskowych w szczególny sposób związanych 

z linią królewską mesjaszy. Był wśród nich Zakon Królestwa Syjonu, Zakon 

Świętego Grobu, lecz najważniejszym, cieszącym się największym 

poważaniem, był Królewski Zakon Sangreal – Rycerzy Świętego Graala. Był 

to dynastyczny zakon Szkockiego Domu Królewskiego Stewartów, domu, 

który w XIV wieku wprowadził jednorożca katarów jako królewski symbol 

Szkocji. Wkrótce potem założono Zakon Jednorożca, którego graalowskie 

motto głosiło: “Wszystko w jedności".

Podobnie jak król Artur, również królowie z dynastii Stewartów szczycili się 

podwójnym pochodzeniem: od Jezusa i jego brata Jakuba. Od lat 

siedemdziesiątych XIV wieku stali się najstarszym domem szczycącym się 

mesjanistycznym pochodzeniem i byli najdłużej w Europie panującą dynastią, 

która utrzymywała koronę przez 317 lat, dopóki nie została w roku 1688 

zdetronizowana przez Kościół Anglikański. Zdetronizowano ich, ponieważ w 

myśl zasad Graala utrzymywali swoją przynależność do Boga i narodu, a nie 

do parlamentu, Kościoła i arystokracji.

Obecnie najstarszym legalnym spadkobiercą tej linii jest HRH książę 

Michael Stewart, hrabia Albany, którego książka The Forgotten Monarchy of 

Scotland (Zapomniana monarchia Szkocji) ma się ukazać w roku 1998 

nakładem wydawnictwa Element Books.

Przejdźmy obecnie do pytania, które często jest mi zadawane od chwili 

opublikowania Bloodline of the Holy Grail (Krew z krwi Jezusa). Pytanie to 

background image

brzmi: Dlaczego te wszystkie informacje ujrzały światło dzienne właśnie 

teraz?

W rzeczy samej informacje te nigdy nie były ukrywane przez tych, których 

dotyczą. Były one tłumione z zewnątrz – przez tych, którzy starają się 

zaspokajać swoje własne interesy, zamiast służyć społeczeństwu, które 

powinni reprezentować.

Żyjemy obecnie w okresie “pytań", jako że coraz więcej ludzi rozczarowuje 

się wpajanymi nam przez rządzących dogmatami. Żyjemy w epoce 

komunikacji satelitarnej, podróży z prędkościami przekraczającymi barierę 

dźwięku, komputerów i Internetu, dzięki czemu świat stał się znacznie 

mniejszy, niż wydawał się przedtem. W takim środowisku wiadomości 

przemieszczają się znacznie szybciej i znacznie trudniej jest stłamsić prawdę.

Jest to również okres, w którym cała tkanka “zdominowanego przez 

mężczyzn" kościoła i rządów jest poddawana w wątpliwość i panuje ogólne 

odczucie, że stare metody kontroli dusz i zarządzania terytoriami nie działają. 

Coraz więcej ludzi poszukuje oryginalnych, nie zafałszowanych korzeni swojej 

wiary oraz swojego miejsca w społeczeństwie.

Poszukują bardziej efektywnych metod administrowania, które pozwolą na 

przeciwstawienie się wyraźnie widocznemu moralnemu i społecznemu 

upadkowi. De facto, szukają oni Świętego Graala.

Poszukiwanie nowego oświecenia potęguje zbliżanie się nowego 

tysiąclecia. Panuje powszechne przekonanie, że winno ono przynieść ze sobą 

nowy renesans, erę odrodzenia, w której zasady praw Graala zostaną 

ujawnione i wdrożone w życie, erę zasad wolności, braterstwa i równości.

background image

Tradycja Graala głosi, że rana “Rybiarskiego Króla" musi zostać uleczona, 

jeśli to duchowe pogorzelisko ma znowu rozkwitnąć. Skoro zatem obdarzono 

mnie przywilejem dostępu w kilku ostatnich latach do archiwów templariuszy, 

Kościoła Celtyckiego oraz królewskich domów europejskich wywodzących się 

z mesjanistycznej linii Świętego Graala, nadszedł czas, abym wniósł swój 

wkład w próbę uleczenia rany Rybiarskiego Króla. Owocem tych starań jest 

moja książka Bloodline of the Holy Grail (Krew z krwi Jezusa).

Przypisy: 

1 Zarówno polski tekst Biblii wydane] w roku 1982 przez Brytyjskie i 

Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, jaki i wydanej przez Wydawnictwo 

Pallottinum w roku 1980 wyraźnie zaznaczają, ze Jezus udał się do nieba 

– przyp. tłum.

2 Chrześcijańskie kraje anglojęzyczne używają zamiast naszego skrótu 

n.e. (naszej ery) skrótu A.D. (Anno Domini) – przyp. tłum.

3. Jeśli angielski tytuł tej księgi jest właściwy “Revelation", to po polsku 

powinien on raczej brzmieć “Ujawnienie" – przyp. tłum.

4. W polskiej wersji nazywa się to “Pierwsze rozmnożenie chleba" – 

przyp. tłum.

5 Prawdopodobnie chodzi o poemat Perceval, or Le Conte du Graal 

(Percewal z Walii) autorstwa Chretiena de Troyesa – przyp. tłum.

6. Katarowie byli członkami jednej z wielu sekt dualistycznych znanych 

pod takimi nazwami, jak albigensi, bogomolcy itd. W walce z katarami 

rozwinęła się ostatecznie inkwizycja, zaś krucjaty, które wysyłał przeciw 

background image

nim papież Innocenty III, zrujnowały doszczętnie kulturę prowansalską. – 

Przyp. tłum

7. Do słów tej pieśni Milton Pany napisał później, w 1916 roku, muzykę 

i stała się ona niemal drugim narodowym hymnem angielskim podczas i 

po pierwsze] wojnie światowej. – Przyp. tłum.

8. Synod w Whitby to zjazd Kościoła Chrześcijańskiego Królestwa 

Anglosaksońskiego Noorthumbrn, który odbył się w latach 663-664 l 

którego celem było zdecydowanie się na obrządek celtycki lub rzymski. 

Szalę na rzecz obrządku rzymskiego przeważył król Oswiu, ponieważ 

uważał, ze Rzym idzie za wskazaniami świętego Piotra, który jest 

strażnikiem kluczy do Królestwa Niebieskiego. Decyzja ta spowodowała 

akceptację obrządku rzymskiego w pozostałej części Anglii i zbliżyła 

Kościół Angielski z Kontynentem (Europą).

9. Albigensi byli mieszczącą się w Langwedocji sektą chrześcijańską, 

która wyróżniała się pobożnością i cnotami w wieku rozwiązłości 

Oskarżeni o manicheizm (system religijno-filozoficzny utworzony w Persji 

w III w n.e. przez Marnego, który uznawał za podstawę bytu dwa 

przeciwstawne pierwiastki: światło i dobro oraz ciemność i zło; 

rozpowszechnił się w Azji, północne] Afryce i południowej Europie) zostali 

bezlitośnie wytępieni, najpierw przez tę krucjatę, a później przez 

inkwizycję. – Przyp. tłum.

10. Bitwa ta odbyła się 23-24 czerwca 1314 roku i była przełomowa dla 

Szkocji. Dowodzeni przez Roberta I Bruce'a Szkoci pokonali Anglików, na 

których czele stał Edwarda II, i odzyskali niepodległość. – Przyp. tłum

background image

11. Kenneth MacAlpin, pierwszy król zjednoczonych Szkotów i Piktów 

Uważa się, ze to on dostarczył Skałę Przeznaczenia (Stone of Scone), na 

które) aż do roku 1651 byli koronowani wszyscy szkoccy królowie. – 

Przyp. tłum.

GWIEZDNY OGIEŃ – ZŁOTO BOGÓW

CZĘŚĆ PIERWSZA

Minęły już prawie dwa lata od wydania mojej książki Bloodline ofthe Holy 

Grail (Krew z krwi Jezusa

1

). Tych, którzy jej nie czytali (ani trzyczęściowego 

artykułu, który ukazał się w poprzednich numerach Nexusa

2

) wyjaśniam, że 

chodziło tam o badania mesjanistycznej linii krwi Jezusa, która istnieje do 

dzisiaj. Mowa tam była również o ewangeliach Nowego Testamentu w 

odniesieniu do materiałów historycznych pochodzących z tamtych czasów z 

“pierwszej ręki" wymienianych zarówno w chrześcijańskich, jak i żydowskich 

archiwach. W ich kontekście omówione zostało także, w jaki sposób Kościół 

Rzymskokatolicki zniekształcił najwcześniejsze przekazy, tak aby mogły one 

służyć jego politycznym celom.

Pomijając kontrowersyjną doktrynę głoszącą, że Jezusa zrodziła dziewica i 

że był on “jedynym i tylko jedynym" synem Boga (definicje te nie istniały w 

oryginalnych, przedrzymskich tekstach), zawarte w Nowym Testamencie 

ewangelie Mateusza i Łukasza podają rodowód Jezusa, wywodząc go z rodu 

Dawida Izraelskiego, rodu królów Izraela. Doprowadziło to do pytania, które 

zadawałem sobie częściej od innych. A brzmi ono (w różnych formach) 

następująco: Co było takiego niezwykłego w tej szczególnej linii krwi?

background image

Zważywszy na to, że dynastyczni spadkobiercy Jezusa wyraźnie 

zaznaczyli swoją obecność w ciągu ostatnich 2000 lat w sprawach 

dotyczących królów i polityki – rodzina ta niezmiennie popierała demokrację 

konstytucyjną przeciwstawiając ją kontroli hierarchii kościelnej. Jej status 

wynika z tego, że Jezus był w prostej linii potomkiem króla Dawida.

Co uczyniło linię krwi Dawida tak ważną i tak różną od pozostałych? 

Właśnie to pytanie skierowało mnie na drogę, która zaowocowała kolejną 

książką, Genesis of the Grail Kings (Potomkowie Dawida i Jezusa

3

przedstawiającą historię linii mesjanistycznej od samego jej początku.

Biblia podaje, że wywodzi się ona od Adama i Ewy, których trzeci syn. Set, 

założył ród, który poprzez Matuzalema i Noego dochodzi ostatecznie do 

Abrahama, Wielkiego Patriarchy Narodu Żydowskiego. Mówi ona, że 

Abraham poprowadził swoją rodzinę z Mezopotamii (obecnie Irak) na zachód 

do Kanaanu (Palestyny), skąd część jego potomków przeniosła się do Egiptu. 

Po kilku pokoleniach wrócili oni do Kanaan, gdzie ostatecznie Dawid 

Betlejemski został królem nowo powstałego Królestwa Izraela.

Jeśli przyjrzymy się tej historii, tak jak jest ona przedstawiana w księgach 

Starego Testamentu, ujrzymy fascynującą opowieść, ale nie zobaczymy 

niczego, co by wyjaśniało, dlaczego ród Dawida jest szczególny. W 

rzeczywistości sprawa wygląda wręcz odwrotnie. Jego przodkowie 

przedstawiani są jako włóczykije poszukujący nowych terytoriów, którzy nic 

nie znaczyli, aż do czasu nastania króla Dawida. Biblijna historia tego rodu 

pod żadnym względem nie przypomina dziejów innych współczesnych mu 

rodów, na przykład faraonów Starożytnego Egiptu. Ich znaczenie, jak się nam 

background image

mówi, opiera się na tym, że (od czasów Abrahama) są oni uważani za 

“wybrańców Boga". Ale nawet to określenie nas nie zadowala, ponieważ ich 

Bóg, jak podaje Biblia, prowadził ich przez kolejne klęski głodu, wojny i inne 

nie kończące się udręki. Co więcej, biorąc to wszystko pod uwagę. 

Hebrajczycy tamtych czasów sprawiają wrażenie niezbyt bystrych!

Tak więc mamy do wyboru dwie możliwości: albo Dawid wcale nie był 

potomkiem Abrahama i został, po prostu, dopisany do tej listy przez 

późniejszych autorów, albo przedstawiono nam mocno zniekształconą historię 

początków tej rodziny – wersję stworzoną w celu podtrzymania tworzącej się 

żydowskiej wiary, która nie była odzwierciedleniem prawdy historycznej.

Zastanawiając się nad tą sprawą przypomniały mi się moje doświadczenia 

z badaniem Nowego Testamentu. Znane nam od stuleci teksty ewangelii mają 

niewiele wspólnego z relacjami pochodzącymi z pierwszej ręki z czasów, w 

których rozgrywały się opisywane wydarzenia. Nowy Testament, jak już 

wiemy, został poddany w IV wieku przez biskupów kompilacji, w taki sposób, 

aby wspierał nowo narodzoną wiarę chrześcijańską. Czyżby żydowscy 

skrybowie zrobili wcześniej to samo?

Było oczywiste, że aby to stwierdzić, będę musiał dotrzeć do starszych 

tekstów. Problem polegał na tym, że najwcześniejsze pisma hebrajskie (które 

zostały zinterpretowane wiele stuleci później) były spisane między VI i I 

wiekiem przed naszą erą, przeto jest mało prawdopodobne, aby były 

wiarygodne, jeśli chodzi o wydarzenia, które miały miejsce tysiące lat 

wcześniej. Stało się niemal pewne, że ta sprawa tak właśnie się ma, bowiem 

kiedy pisano te księgi po raz pierwszy, ich zadaniem było przekazanie historii, 

background image

która podtrzymywała zasady wiary żydowskiej – wiary, która wyłoniła się 

dopiero w następnych pokoleniach.

Zważywszy że pierwsza grupa tych ksiąg napisana została w czasach, 

kiedy Żydzi znajdowali się w babilońskiej niewoli, to znaczy w VI wieku przed 

naszą erą, jest oczywiste, że to właśnie w księgach babilońskich należy 

szukać oryginalnych zapisów z tamtych czasów. Niezaprzeczalnym faktem 

jest to, że całość patriarchalnej historii Starego Testamentu, począwszy od 

Adama, przez około 19 kolejnych pokoleń, aż do Abrahama, to dzieje 

mezopotamskie. A dokładniej, historia ta zaczyna się w czasach Sumerów 

zamieszkujących południowe tereny Mezopotamii, gdzie znajdowała się 

porośnięta trawą delta Eufratu, którą ich starożytni przodkowie nazywali 

Edenem.

W czasie badań prowadzonych podczas pracy nad książką Bloodline ofthe 

Holy Grail (Krew z krwi Jezusa) odkryłem, że dobrym źródłem informacji 

przedstawiającym kulisy wydarzeń są różne ewangelie i teksty, które nie 

zostały włączone do kanonicznego Nowego Testamentu. Pomyślałem także, 

że niektóre z nich mogą odnosić się do Starego Testamentu. Na przykład 

księgi Henocha i Jubileuszy należą do tych, które nie zostały doń włączone.

Kolejną księgą, do której jest wiele odnośników w Starym Testamencie, w 

księgach Jozuego i Samuela, jest Księga Jaszara

4

 (10.13). Pomimo jej 

bezspornego znaczenia nie została ona ostatecznie włączona do Starego 

Testamentu.

Jeszcze dwie inne prace są cytowane w Biblii. Księga Liczb powołuje się 

na Księgę Wojen Jehowy

5

 (21.14), zaś Księga Izajasza odsyła nas do Księgi 

background image

Jehowy

6

 (34.16).

Co to za księgi? Gdzie one są? Są wymieniane w Starym Testamencie (co 

oznacza, że go poprzedzają) i wszystkie są cytowane z racji ich wagi. 

Dlaczego redaktorzy uznali za konieczne usunięcie ich w czasie selekcji?

W trakcie szukania odpowiedzi na to pytanie oraz analizy zawartości 

Starego Testamentu przed jego wypaczeniem okazało się, że w 

anglojęzycznych bibliach słowa “Pan" używa się w ogólnym kontekście, 

podczas gdy w tekstach wcześniejszych występuje wyraźne zróżnicowanie 

między “Jehowa" i “Pan".

Często zastanawiano się, dlaczego biblijny Bóg Hebrajczyków prowadził 

ich poddając ich próbom i cierpieniom, sprowadzając na nich powodzie i 

katastrofy, a (od czasu do czasu) ukazywał zupełnie odmienne, pełne litości 

oblicze. Odpowiedź na ten dylemat brzmi następująco: chociaż obecnie obie 

religie, żydowska i chrześcijańska, uznają “jednego i jedynego Boga", 

początkowo występowała znaczna różnica między Jehową i Panem. Były to w 

rzeczywistości dwa różne bóstwa. Bóg, którego zastępczo (ponieważ jego 

imię było niewymawialne) nazywano Jehową, był tradycyjnie bogiem burz, 

gniewu i zemsty, natomiast bóg, którego zwano Panem, był bogiem żyzności, 

płodności i mądrości.

Jak zatem nazywano Pana we wczesnych rękopisach? Określano go, po 

prostu, dominującym hebrajskim słowem “Adon" odpowiadającym 

znaczeniowo słowu “Pan". Z kolei Jehowy nie nazywano na początku żadnym 

konkretnym imieniem i nawet Biblia powiada, że Bóg Abrahama nazywany był 

“El Szaddai", co znaczy “Wyniosła Góra".

background image

Zastępcza nazwa, Jehowa, pochodzi od oryginalnego hebrajskiego 

tetragramu, to jest czterech hebrajskich liter, YHWH, które oznaczają “Jestem 

tym, który jest" – podobno tym słowem Bóg zwrócił się do Mojżesza na górze 

Synaj, setki lat po Abrahamie. “Jehowa" nie był więc imieniem, zaś wczesne 

manuskrypty mówią po prostu o “El Szaddai", a o jego odpowiedniku o 

przeciwnym charakterze – “Adon".

Wśród Kananejczyków bogowie ci nosili odpowiednio imiona “El Eljon" 

(“Alijan") i “Baal", które miały dokładnie takie same znaczenia (“Wyniosła 

Góra" i “Pan").

W naszych współczesnych bibliach określenia “Bóg" i “Pan" używane są 

wymiennie, jak gdyby dotyczyły jednej i tej samej postaci, lecz początkowo 

wcale tak nie było. Jeden z nich był bogiem mściwym (nienawidzącym ludzi), 

a drugi bogiem o charakterze socjalnym (podporą ludzi), i każdy z nich miał 

żony, synów i córki. Stare pisma mówią, że przez cały patriarchalny okres 

Izraelici pasjonowali się czczeniem Adona, Pana, lecz przy każdej okazji El 

Szaddai (bóg burzy, Jehowa) brał odwet w postaci powodzi, burz, głodu i 

destrukcji. Nawet przy samym końcu (około roku 600 p.n.e.) Biblia podaje, że 

Jerozolima została zniszczona z rozkazu Jehowy, zaś dziesiątki tysięcy 

Żydów dostały się do babilońskiej niewoli, dlatego że ich król (potomek króla 

Dawida) wzniósł ołtarze na cześć Baala, czyli Adona.

To właśnie w czasie tej niewoli Izraelici osłabli i ostatecznie dali za 

wygraną. Zdecydowali poddać się “Bogu Gniewu" i stworzyli nową religię z 

najzwyklejszego strachu przed jego karą. Właśnie w tym czasie po raz 

pierwszy pojawiło się imię Jehowa – było to zaledwie 500 lat przed Jezusem.

background image

Konsekwentnie Kościół Chrześcijański przyjął również Jehowę nazywając 

go po prostu “Bogiem", zaś wszystkie społeczne aspekty Adona zostały 

odrzucone. Obie religie zaczęły od tego momentu opierać się na wierze w 

strach, obawie przed karą. Nawet jeszcze dziś ich wyznawcy określani są 

jako żyjący w “bojaźni bożej".

Gdzież zatem jesteśmy? Otóż wiemy, że w ramach całego panteonu 

bogów i bogiń (z których wiele ma swoje odnośniki w Biblii) istniało dwóch 

głównych przeciwstawnych bogów. W różnych religiach znani oni byli pod 

nazwami El Eljon i Baal, El Szaddai i Adon, Aryman i Mazda (Ormuzd), 

Jehowa i Pan, Bóg i Ojciec – wszystko to są nazwy o charakterze tytularnym, 

nie ich nazwy własne.

Kim więc w rzeczywistości byli ci bogowie? Aby znaleźć odpowiedź na to 

pytanie, nie musimy szukać zbyt daleko, wystarczy tylko sprawdzić miejsce, w 

którym ci bogowie działali. Starokananejskie teksty (odkryte w Syrii w latach 

dwudziestych) powiadają, że ich dwory znajdowały się w dolinach Tygrysu i 

Eufratu, w Mezopotamii, w sumeryjskiej delcie położonej nad Zatoką Perską 

zwanej Eden.

Jak zatem starożytni Sumerowie nazywali tych dwóch bogów? Jakie mieli 

imiona? Jesteśmy w stanie śledzić sumeryjskie teksty wstecz aż do 3 700 lat 

p.n.e. Wszystkie one mówią, że interesujący nas bogowie byli braćmi. W 

Sumerze bóg burz, który ostatecznie stał się znany pod imieniem Jehowy, 

nazywany był “Enlil" lub “Ilu-kur-gal" (co znaczyło “Władca Gór"), zaś jego 

brat, który stał się Adonem, nazywany był “Enki". Imię to ma duże znaczenie 

w naszej historii, ponieważ “Enki" znaczy “archetyp" (pierwowzór, prototyp).

background image

To właśnie te wczesne syryjskie manuskrypty powiadają nam, że to Enlil 

sprowadził Potop, a także zniszczył Ur i Babilon, to on cały czas sprzeciwiał 

się kształceniu i oświeceniu rodzaju ludzkiego. Wczesnosumeryjskie teksty 

podają także, że to Enlil zrównał z ziemią Sodomę i Gomorę nad Martwym 

Morzem i wcale nie dlatego, że były to siedliska nieprawości, jak się nas uczy, 

ale dlatego że były to ośrodki mądrości i nauczania.

Z kolei Enki był tym, który mimo sprzeciwu swojego brata, obdarował 

Sumerów dostępem do Drzewa Wiedzy i Drzewa Życia. To właśnie on 

opracował strategię ucieczki przed Potopem i przekazał Tablice 

Przeznaczenia, które przetrwały czas – tablice praw naukowych, które stały 

się fundamentem pierwszych szkół tajemnic w Egipcie.

W wielu księgach jest mowa o hermetycznej szkole Tutmosisa III, który 

panował w Egipcie około roku 1450 p.n.e. Nie jest jednak powszechnie 

wiadome, że szkoła, którą odziedziczył, była z Królewskiego Dworu Smoka i 

została założona przez kapłanów Mendes około roku 2200 p.n.e., a następnie 

ratyfikowana przez pochodzącą z dwunastej dynastii królową Sobeknefru.

Ten królewsko-kapłański zakon przeszedł z Egiptu do królów Jerozolimy; 

do czarnomorskich książąt Scytii i na Bałkany – w szczególności do 

węgierskiego domu królewskiego, wywodzący się z którego król Sigizmund 

(Zygmunt) restytuował 600 lat temu dwór. Dziś istnieje on pod postacią 

Królewskiego Dworu Smoczej Monarchii i po 4000 lat jest to najstarszy 

monarszy dwór na świecie.

Jakie były jednak najwcześniejsze cele i ambicje zakonu – jeszcze w 

czasach faraonów? Chodziło o zachowanie i rozwinięcie alchemicznej mocy 

background image

Królewskiej Krwi Pana Enki, Archetypu (Pierwowzoru).

Królowie wczesnej sukcesji (którzy panowali w Sumerze i Egipcie, zanim 

stali się królami Izraela) byli namaszczani w chwili koronacji tłuszczem smoka 

(świętego krokodyla). Ta święta bestia nosiła w Egipcie nazwę Messeh (od 

której pochodzi hebrajskie słowo oznaczające “namaszczać"), zaś królów tej 

dynastycznej sukcesji zawsze nazywano “Smokami" lub “Mesjaszami" (czyli 

“Namaszczonymi").

W czasach wojen, kiedy łączyły się armie kilku królestw, wybierano 

naczelnego dowódcę i nazywano go “Wielkim Smokiem" (“Królem Królów") 

lub “Pendrago-nem" od starej celtyckiej formy tej nazwy.

Jedną z bardziej interesujących rzeczy pochodzących z archiwów 

Smoczego Dworu jest źródłosłów słowa “monarchia". Wywodzi się ono z 

początków kultury sumeryjskiej, gdzie słowa “monarchia" (“kingship") i 

“pokrewieństwo" (“kinship") miały to samo znaczenie, przy czym słowo “kin" 

oznacza “najbliższy w krwi", czyli krewny. Oryginalną formą słowa “kinship" 

było “kainship", zaś pierwszym królem z mesjanistycznej, smoczej sukcesji był 

biblijny Kain, głowa królewskiego sumeryjskiego domu Kish.

Ustaliwszy to, z miejsca dostrzegamy pierwszą anomalię w tradycyjnie 

podawanej Genesis (Księdze Rodzaju), ponieważ historycznie linia Dawida i 

Jezusa wcale nie wywodzi się od Seta, syna Adama i Ewy. Pochodzi ona od 

syna Ewy Kaina, którego odnotowani sukcesorzy (aczkolwiek w Biblii 

poświęca się im bardzo mało miejsca) byli pierwszymi królami (lub inaczej 

Kainami) Mezopotamii i Egiptu.

Mając to na względzie, ponowna lektura Biblii ujawnia dwa kolejne ważne 

background image

fakty. Wszyscy sądzimy, że Kain był pierwszym synem Adama i Ewy, lecz tak 

nie było. Nawet Księga Rodzaju mówi nam, że nie był nim, co znajduje 

potwierdzenie w stwierdzeniu Ewy, kiedy oświadcza ona Adamowi, że ojcem 

Kaina jest Pan. Kim był ten “Pan"? Pan to Adon, zaś Adon to Enki. Nawet 

dane pochodzące spoza Biblii, hebrajskiego Talmudu i Midrasz, wyraźnie 

stwierdzają, że Kain nie był synem Adama.

Czego jeszcze błędnie uczono nas na temat tego okresu historii? Księga 

Rodzaju (w formie anglojęzycznej) powiada nam, że Kain “uprawiał rolę" 

(tekst polskojęzycznej wersji Biblii brzmi identycznie – Księga Rodzaju 4.3). 

Jednak oryginalne teksty wcale tego nie mówią. Podają one, że “miał on 

zwierzchnictwo nad Ziemią", co znaczy zupełnie co innego, biorąc pod uwagę 

jego królewski status.

Wydaje się, że interpretatorzy Biblii mieli nieustające kłopoty ze słowem 

“Ziemia", często tłumacząc je jako “grunt", “glina" lub “pył". Pierwotne teksty 

odnosiły się jednak do “Ziemi". Nawet jeśli chodzi o Adama i Ewę tłumacze 

wszystko poplątali. Biblia mówi: “Stworzył mężczyznę i kobietę i nazwał ich 

imieniem Adam". Starsze zapiski używają pełniejszej nazwy: “Adama", co 

oznacza “Ziemi", lecz nie znaczy, że stworzył ich z ziemi, a jedynie, że byli 

“Ziemi" lub, jak to bardzo precyzyjnie tłumaczy Anchor Hebrew Bibie, byli oni 

“ziemscy, śmiertelni".

Można by jeszcze wiele mówić na temat historii Adama i Ewy i o tym, jak 

powstali oni w wyniku klinicznego klonowania. Pisarze, tacy jak na przykład 

Zecharia Sitchin, napisali wiele na ten temat, zaś moja nowa książka porusza 

ten temat jeszcze dogłębniej. Nie będę snuł obecnie rozważań w tej sprawie, 

background image

ponieważ chcę przejść bezpośrednio do alchemii Mesjanistycznej Linii Krwi 

Smoczych Królów Ziemi. Dodam jedynie, że sumeiyjskie zapisy głoszą, iż 

około 6 000 lat temu Adam i Ewa (znani wówczas pod imionami “Atabba" i 

“Awa", zaś łącznie jako “Adama") byli wychowywani przez Enki i jego siostrę-

żonę Nin-khursag w celu królowania w Domu Shimti. W języku sumeryjskim 

słowo Shi-im-ti oznacza “oddech-wiatr-życie".

Adam z całą pewnością nie był pierwszym człowiekiem na Ziemi, lecz był 

pierwszym z alchemicznie pomyślanego rodu królewskiego. Nin-khursag 

zwana była “Panią Zarodka" lub “Panią Życia" i była zastępczą matką Attaba i 

Awa, którzy zostali stworzeni z ludzkiego jaja zapłodnionego przez Pana Enki.

Właśnie dlatego, że Nin-khursag nosiła tytuł “Pani Życia", Hebrajczycy 

nadali później Awie (Ewie) ten sam tytuł. I rzeczywiście imię Awa (lub Ewa) 

znaczyło później “Życie". Jest tu jeszcze jedna interesująca paralela, która 

wynika z różnicy znaczeń między podobnie brzmiącymi wyrażeniami w języku 

sumeryjskim. Otóż “Pani Życia" brzmi po sumeryjsku Nin-ti (przy czym Nin 

znaczy “Pani", zaś “ti" – “Życie"), zaś inne sumeryjskie słowo, “ti" (z dłużej 

wymawianym “i"), oznacza żebro. Stąd też wzięło się pomieszanie przez 

Hebrajczyków znaczeń tych dwóch stów – “ti" i “ti" – czego konsekwencją było 

powiązanie Ewy z żebrem Adama.

Zarówno Enki, jak i Nin-khursag (wraz z ich bratem Emilem, późniejszym 

Jehową) należeli do panteonu bogów i bogiń, który nazywano Anunnaki, czyli 

“Niebo zstąpiło na Ziemię". W Psalmie 82 jest wzmianka o Wielkim 

Zgromadzeniu Anunnaki (w późniejszym czasie zwanym Dworem Elohima), 

podczas którego Jehowa próbuje przejąć władzę nad pozostałymi bogami.

background image

Zgodnie z tradycją Smoka ważność Kaina polegała na tym, że był on 

bezpośrednim dziełem Enki i Awy (Ewy), w związku z czym jego krew była w 

trzech czwartych krwią Anunnaki. Jego przyrodni bracia Hevel i Satanael 

(bardziej znani pod imionami Abel i Set) mieli mniej niż połowę krwi Anunnaki, 

ponieważ byli synami Atabba i Awa (Adama i Ewy).

Krew (pochodzenie) Kaina była tak bardzo nadrzędna, że mówiono, iż krew 

jego brata, Abla, była w porównaniu z nią “Ziemska". Kain, jak mówią 

starożytne teksty, “wznosił się wysoko ponad Ablem", tak że krew jego brata 

wsiąkła w ziemię. Niestety to oryginalne określenie zostało błędnie 

przetłumaczone i włączone do współczesnej Biblii w postaci: “Kain wzniósł się 

ponad Abla i rozlał jego krew po ziemi". Znaczenie tego, jak widać, jest 

zupełnie inne.

Możemy teraz przenieść się bliżej współczesności i rozważyć sprawę 

najstarszego “Grant of Arms" (dar szlachectwa, uszlachcenie, nadanie herbu) 

w dziejach monarchów – uszlachcenia, które wyznacza Mesjanistyczną Krew 

Smoka na wsze czasy. Sumerowie określali to insygnium słowem Gra-al

Brzmi znajomo, nieprawdaż? Jednak z Biblii znamy to jako “Znamię Kaina" 

(“Dał też Pan znamię Kainowi..." – Księga Rodzaju, 4.15).

Znamię to Kościół przedstawia nam jako swego rodzaju przekleństwo. Lecz 

wiedząc już to, co wiemy, Biblia faktycznie tego nie mówi. Mówi ona, że w 

wyniku wdania się w spór z Jehową dotyczący posłuszeństwa Kain obawiał 

się o swoje życie. Podaje się nam, że Pan naznaczył Kaina znamieniem i 

zaprzysiągł siedmiokrotną zemstę jego nieprzyjaciołom.

Nikt nie potrafił nigdy wytłumaczyć, dlaczego Jehowa miałby chronić Kaina, 

background image

który się mu sprzeciwiał. W rzeczywistości to nie było postanowienie Jehowy. 

To nie on był protektorem Kaina. Jest powiedziane, że “znamię" nadane 

zostało Kainowi przez Pana (Adon, Enki), który był jego ojcem.

Mało kto zastanawiał się kiedykolwiek, kim są nieprzyjaciele Kaina, o 

których mówi Księga Rodzaju. Któż to mógł być? Skąd się wzięli? Według 

Biblii na Ziemi byli w owym czasie tylko Adam i Ewa oraz ich synowie Kain i 

Abel, przy czym Kain miał niebawem zabić Abla. Jeśli uznamy ten tekst za 

prawdziwy, to będziemy musieli stwierdzić, że nie było wówczas nikogo, kto 

mógłby być nieprzyjacielem Kaina!

Czymże więc był ten sumeryjski Gra-al, który Biblia zwie “Znamieniem 

Kaina"? Był to pełen godności herb w postaci “Pucharu Wody" lub Rosi-

Crucis (“Puchar Rosy"), który istnieje we wszystkich zapiskach (włącznie z 

egipskimi, fenickimi i hebrajskimi annałami) w postaci zwróconego ku górze 

czerwonego krzyża umieszczonego w środku koła. Na przestrzeni wieków 

znak ten ulegał różnym modyfikacjom i upiększeniom, lecz jego istota 

pozostała nie zmieniona i uznaje się go za oryginalny symbol Świętego 

Graala.

Kolejna nieprawidłowość zawarta w Księdze Rodzaju znajduje się w 

miejscu, w którym mówi ona, że Kain znalazł sobie żonę. Należy zatem 

zapytać, kim byli jej rodzice, skoro Adam i Ewa byli wówczas jedyną żyjącą 

parą? Nie wdając się w wyjaśnienie tej niedorzeczności Księga Rodzaju 

przechodzi do wyliczania imion potomków Kaina!

To oznacza, że pewne bardzo ważne informacje zostały usunięte ze 

Starego Testamentu. Jest oczywiste, że w tamtych czasach na Ziemi było już 

background image

wielu ludzi i ich dzieje znaleźć można w źródłach pozabiblijnych. Pomijając 

teksty sumeryjskie, znacznie więcej informacji na ten temat znaleźć można 

nawet w tekstach hebrajskich i wczesnochrześcijańskich.

W celu przedłużenia linii Kaina został on ożeniony ze swoją siostrą 

przyrodnią – księżniczką czystej krwi Anunnaki, Luluwą. Jej ojcem był Enki, 

zaś matką Lilith, wnuczka Enlila. Biblia nie podaje imienia żony Kaina, 

niemniej podaje imię ich młodszego syna, Henocha, z kolei teksty sumeryjskie 

podają imię ich starszego syna, dziedzica tronu, Atuna, który jest bardziej 

znany pod imieniem Etana, król Kish.

O Etanie mówi się, że “przechadzał się z bogami" i był karmiony z “Rośliny 

Narodzin" (lub “Drzewa Życia", jak podaje Księga Rodzaju). Od tej chwili 

królowie tej linii byli określani jako gałęzie Drzewa, przy czym starożytnym 

odpowiednikiem słowa “gałąź" było słowo klone (“klon"). Później owa 

“Roślina" lub “Drzewo" zostało przedefiniowane na “Winorośl" i stąd Gra-al. W 

ten sposób Winorośl i Mesjanistyczna Linia Krwi (rodowód) zespoliły się w 

jedno pojęcie w literaturze kolejnych stuleci.

Poprzez tworzenie odpowiednich związków ta królewska linia była tak 

kształtowana, aby móc pełnić przywódczą rolę. Jej sukcesorzy zawsze 

przewyższali sobie współczesnych pod względem wiedzy, kultury, 

świadomości, mądrości i intuicji. Aby zachować czystość krwi, zawsze 

zawierali małżeństwa ze ściśle spokrewnionymi ze sobą partnerami.

Wiedziano, że dominujący gen dziedzictwa jest przenoszony z krwią matki. 

Dziś nazywamy to “mitochondrialnym DNA". W ten oto sposób zrodziła się 

tradycja, którą odziedziczyli ich królewscy spadkobiercy w Egipcie i późniejsi 

background image

władcy celtyccy. Prawdziwy status królewski był utrzymywany i przekazywany 

poprzez kobietę i z tego względu królewskie małżeństwa były strategicznie 

zawierane z przyrodnimi maternalnymi siostrami (wspólna matka) lub 

ciotecznymi kuzynami.

Dotarłszy do miejsca, w którym po raz pierwszy padła nazwa Drzewo 

Życia, to znaczy do około 3 500 roku p.n.e., zaczniemy teraz poznawać 

zasady, przy pomocy których ród królewski od jego prapoczątków odżywiany 

był doustnie składnikami pochodzącymi z ludzkiego ciała. Praktyka ta była 

kontynuowana przez ponad 1000 lat, aż do chwili gdy program żywienia 

zyskał postać w pełni naukową i alchemiczną.

Zanim zagłębimy się w szczegóły królewskiej diety, warto zastanowić się, 

dlaczego tak ważna, pochodząca od Kaina, linia krwi królewskiej została ze 

względów strategicznych zignorowana przez Hebrajczyków i Kościół Katolicki 

na rzecz równoległej, młodszej linii wywodzącej się od syna Adama, Seta. 

Dlaczego bojaźliwi uczniowie EnhIa-Jehowy ostatecznie odżegnali się od 

dynastii Kaina?

Księga Rodzaju Starego Testamentu podaje rodowody pochodzące od 

Kaina i jego przyrodniego brata Seta. Warto jednak zauważyć, że imiona 

figurujące na tych listach w pierwszych pokoleniach są bardzo podobne, 

mimo iż podawane są w innym porządku: Henoch – Enosz, Irad – Jered, 

Machujael – Mahalaleel, Metuszael – Metuszelach i Lamek – Lamek.

Biorąc to pod uwagę, często wysuwano przypuszczenie, że linia 

pochodząca od Seta aż do Noego, syna Lameka, była (niezbyt zręcznie) 

zakamuflowana przez kompilatorów Biblii w celu ukrycia, że w rzeczywistości 

background image

pochodziła ona aż do czasów Noego od Kaina. Jeśli rzeczywiście tak było, 

wówczas w czasie życia Noego musiało wydarzyć się coś, co spowodowało 

konieczność ukrycia przez późniejszych historiografów rzeczywistego 

pochodzenia jego przodków. Odpowiedzi na to należy szukać w samej Biblii.

W tym momencie historii rodziny mściwy Jehowa najwidoczniej ostrzegł 

Noego i jego synów przed spożywaniem krwi – edykt ten stał się bardzo 

ważny i zaważył na późniejszym stylu życia żydów. Od dawna żydowskim 

zwyczajem jest wieszanie mięsa, aby ściekła z niego krew, zanim zostanie 

ono ugotowane i zjedzone.

Natomiast w tradycji chrześcijańskiej, wręcz przeciwnie, symboliczne 

spożywanie krwi jest bardzo ważne. Zwyczajem chrześcijan jest 

przyjmowanie sakramentu Komunii, w czasie którego pite jest wino z 

poświęconego kielicha symbolizujące krew Jezusa, życiodajną krew 

Mesjanistycznej Winorośli.

Być może ten chrześcijański zwyczaj jest nawrotem do odległego, 

pochodzącego jeszcze z czasów sprzed Noego, rytuału, któremu sprzeciwił 

się Jehowa? Jeśli tak rzeczywiście jest, to być może kielich będący symbolem 

kobiety odnoszącym się od zarania dziejów do macicy, odnosił się również do 

ekstraktu z krwi menstruacyjnej? Odpowiedź na te pytania brzmi: “Tak". Taki 

był właśnie ten zwyczaj, lecz nie był on aż tak podejrzany (odpychający), jak 

to się może wydawać. Kto z nas wie lub stara się dociec, skąd biorą się 

spożywane dziś leki oraz różne suplementy. Co więcej, ci, którzy to wiedzą, 

niechętnie o tym mówią. I tak na przykład hormon Premarin wytwarzany jest z 

moczu klaczy, a niektóre hormony wzrostu z Escherichia coli (pałeczka 

background image

okrężnicy), bakterii znajdującej się w kale.

Ekstrakt krwi, o który chodzi, nie pochodził pierwotnie z ludzkiej krwi, lecz z 

poświęconej księżycowej esencji Anunnaki, to znaczy od Nin-khursag, siostry 

Enki, zwanej Panią Życia. Uważano go za najpotężniejszą siłę życiową i 

nazywano “Gwiezdnym Ogniem". Królewska linia została zrodzona z łona Nin-

khursag i to właśnie jej krwią, boskim Gwiezdnym Ogniem, dokarmiano 

dodatkowo Smoczy ród.

W Starożytnym Egipcie Nin-khursag była czczona pod postacią Izis i pod 

obydwoma imionami była ona matką mesjanistycznej linii (rodu), ponieważ to 

jej gen był twórcą “Początku", “Gene-Izis", lub – jak określali to Grecy – 

Genesis.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że edykt zabraniający spożywania krwi 

nie pochodził od Enki Mądrego, lecz Enlila-Jehowy – Boga Gniewu, który 

zesłał Potop, spustoszył Ur i Babilon oraz usiłował zmylić Adama, mówiąc, że 

umrze, jeśli spróbuje zjeść owoc z Drzewa Wiedzy. Nie był to bóg kochający 

ludzi i sumeryjskie teksty mówią to jasno. Ponieważ zabronił on spożywania 

krwi, należy sądzić, że nie był to edykt mający na celu dobro Noego i jego 

następców, ale raczej ich szkodę.

W ścisłej recepturze Gwiezdnego Ognia znajdowała się księżycowa 

esencja Bogini, lecz nawet w warunkach naszego ziemskiego środowiska 

wydzielina menstruacyjna zawiera w sobie najwartościowsze 

endokrynologiczne składniki, w szczególności pochodzące z szyszynki i 

przysadki mózgowej. To właśnie szyszynka była zawsze łączona 

bezpośrednio z Drzewem Życia, gdyż uważano, że ten maleńki gruczoł 

background image

wydziela substancję zapewniającą długie aktywne życie zwaną somą lub 

według Greków – ambrozją.

W kręgach mistycznych menstruacyjnej “flow-er" (“ta, która płynie") od 

dawna przypisuje się nazwę “flower" (“kwiat") i przedstawia się ją 

symbolicznie jako kwiat lilii lub lotosu. W rzeczywistości definicja “flow-er" 

stanowi rdzeń współczesnego słowa “flower". W starożytnym Sumerze 

najważniejsze kobiety z rodu Smoka traktowano jak lilie i nadawano im takie 

imiona, jak Liii, Luluwa, Lilith, Lilutu czy Lillette.

W wyobrażeniach malarskich Mesjanistyczny Smok zdradzał niewielkie 

podobieństwo do uskrzydlonej, dyszącej ogniem bestii z późniejszej 

zachodniej mitologii. Był to zasadniczo wąż o olbrzymich szczękach 

posiadający cztery nogi, podobny do krokodyla lub warana. Był to święty 

Messeh, który nosił imię “Draco". Draco był symbolem boskości egipskich 

faraonów, egipskiego lecznictwa, esseńczyków z Qumran, a także Bistea 

Neptunisem (wężem morskim) europejskich następców rybiarskich królów z 

dynastii Merowingów.

W starych hebrajskich Bibliach wszystkie odniesienia do węży czynione są 

za pomocą słowa nahash (od źródło-słowu NHSH), lecz nie odnosi się ono do

węży, jakie znamy, to znaczy jadowitych gadów, lecz do węży w ich 

tradycyjnym znaczeniu, symboli mądrości i oświecenia, bowiem słowo nahash 

jest czasownikiem określającym czynność rozszyfrowywania, wynajdywania.

Węże, w tej lub innej formie, zawsze były wiązane z mądrością i 

uzdrawianiem i zwyczajowo Drzewa Życia i Wiedzy są z nimi łączone. W 

insygniach wielu stowarzyszeń medycznych do dzisiaj znajduje się wąż 

background image

owinięty wokół Drzewa Narodzin (Drzewa Życia). Wizerunek ten 

przedstawiany jest na wielu reliefach starożytnego Sumeru jako symbol Enki.

Warto również podkreślić, że innym pospolitym symbolem medycznej 

profesji są dwa węże wijące się wokół uskrzydlonej laski Hermesa. W tym 

przypadku również przekazywana jest prawdziwa symbolika Gwiezdnego 

Ognia, zaś pochodzenia tego symbolu można doszukiwać się w początkach 

szkół tajemnic i instytucji gnostycznych

8

.

Starożytne teksty wyjaśniaj ą, że laska i bliźniacze węże symbolizują rdzeń 

kręgowy i sprzężony ze zmysłami system nerwowy. Dwa górne skrzydła 

symbolizują dwuczłonową strukturę mózgu. Między skrzydłami, na 

zwieńczeniu kolumny rdzenia, znajduje się małe wybrzuszenie, które 

reprezentuje szyszynkę.

Kombinację centralnie położonego symbolu szyszynki i bocznych skrzydeł 

przez długi czas nazywano “Łabędziem", który w tradycyjnej symbolice Graala 

(tak jak w niektórych kręgach jogistycznych) oznacza w pełni oświeconą 

istotę. Chodzi tu o stan świadomości osiąganej przez średniowiecznych 

Rycerzy Łabędzia uosabianych przez takie postacie, jak Perceval i Lohengrin.

Tym, którzy nie znają funkcji szyszynki i pozostałych gruczołów 

dokrewnych, wyjaśniam, że szyszynka jest bardzo małym gruczołem w 

kształcie stożka wielkości ziarenka kukurydzy. Położona jest ona w centralnej 

części mózgu na zewnątrz półkul mózgowych i nie jest jego częścią.

Według siedemnastowiecznego francuskiego uczonego, Renę Descartesa 

(Kartezjusz), szyszynka jest siedliskiem ducha – miejscem, w którym ciało i 

rozum łączą się ze sobą. Starożytni Grecy traktowali ją podobnie, zaś 

background image

Herofilos opisał ją w IV wieku p.n.e. jako organ regulujący przepływ myśli. 

Gruczoł ten od dawna intryguje badaczy ludzkiego ciała, ponieważ w 

przeciwieństwie do pozostałych części mózgu nie jest zdublowany.

W czasach starożytnego Sumeru kapłani Anu (ojca Enhia i Enki) rozwijali i 

doskonalili wielokierunkową wiedzę medyczną dotyczącą substancji 

ożywionych, z menstruacyjnym Gwiezdnym Ogniem jako źródłem istotnych 

składników włącznie. Na początku była to czysta księżycowa esencja 

Anunnaki zwana “Złotem Bogów" podawana wyłącznie królom i królowym z 

rodu Smoka. Później, w Egipcie i krajach śródziemnomorskich, menstrualny 

“Gwiezdny Ogień" był zbierany od świętych dziewic-kapłanek, które czczono 

jako “Szkarłatne Kobiety". Wydaje się, że słowo “rytualny" ma swoje źródło w 

tych praktykach i pochodzi od słowa ritu, które określało świętą ceremonię 

“Czerwonego Złota".

Wydzieliny gruczołów dokrewnych są, oczywiście, do dzisiaj używane w 

terapii, lecz ich składniki, takie jak melatonina i serotonina, są uzyskiwane z 

gruczołów martwych zwierząt i wykazują brak bardzo ważnych elementów, 

które są obecne jedynie w wydzielinach gruczołów żywych ludzi.

W symbolice ognia starożytnej alchemii “czerwień" jest synonimem 

metalicznego “złota". W niektórych tradycjach (na przykład hinduskiej) 

“czerwień" identyfikuje się z “czernią". Stąd bogini Kali jest zarówno 

“czerwona", jak i “czarna". Kali pochodzi jednak od Sumerów, którzy twierdzili, 

że jest ona Kalimath, siostrą żony Kaina, Luluwy.

Kali była główną księżniczką Domu Smoka i za sprawą jej związku z 

Gwiezdnym Ogniem stała się boginią czasu, pór roku, okresów i cykli. Z tego 

background image

też względu imię jej stało się rdzeniem słowa kalendarz (kalindar) 

oznaczającego podział na pory roku.

Jak z tego wynika, na początku metale alchemików nie były zwykłymi 

metalami, lecz żywymi esencjami, zaś starożytne misteria nie miały 

charakteru metafizycznego, ale czysto fizyczny. Pochodzenie słowa “sekret" 

wynika z ukrytej wiedzy o wydzielinach (sekrecjach) gruczołów dokrewnych. 

Ritu (“czerwień" lub “czerń") oznaczało prawdę. Pochodzi od niego nie tylko 

słowo “rytualny", ale również “rite" (“obrządek"), “root" (“korzeń") i “red" 

(“czerwień"). Powiadano, że ritu objawia się w formie materii fizycznej 

najczystszego i najszlachetniejszego ze wszystkich metali – złota. Stąd też 

złoto uważane było za “ostateczną prawdę".

Podobnie jak ze słowem “sekret" ma się sprawa z innymi słowami. W 

starożytnym Egipcie słowo Amen było używane do podkreślania czegoś 

ukrytego lub zatajonego. Słowo “occult" (“okultystyczny", “tajemny") znaczyło 

dokładnie to samo, niemniej dziś na zakończenie modlitw używamy słowa 

Amen", podczas gdy słowo “okultyzm" kojarzy się z czymś złowrogim. W 

rzeczywistości oba one są związane ze słowem “sekret" i wszystkie one były 

w pewnych okresach związane z mistyczną nauką o sekrecjach,

Ponieważ Kali była związana z “czernią" (będąc “czarną i piękną"), od jej 

imienia wywodzi się również angielskie słowo “coal" (“węgiel"), znaczące “ten, 

który jest czarny", tyle że poprzez pośrednie słowo kol. W hebrajskiej tradycji 

Bath-Kol (odpowiedniczka Kali) zwana była “Córą Głosu", zaś głos był 

związany z okresem dojrzewania kobiety. Tak więc łono było związane z 

głosem i uważano, że Gwiezdny Ogień jest “Słowem Łona" mającym 

background image

charakter wyroczni. Przeto łono nazywano “utterer" (“przepowiadacz") lub 

“uterus" (“macica").

Nazwa “Szkarłatne Kobiety" jest pochodną ich bezpośredniego związku ze 

źródłem Gwiezdnego Ognia. W Grecji zwano je hierodulami (“Święte 

Kobiety"). W późniejszym czasie słowo to przekształcono (poprzez 

średniowieczny francuski na angielski) na “harlot" (“prostytutka", “dziwka", 

“kurwa"). W jeżyku wczesnogermańskim były one zwane Horesami i z 

czasem słowo to zostało zangielszczone na “whores" (“kurwy"). Początkowo 

słowo to oznaczało jednak “Ukochane". Jak podkreślają dobre słowniki 

etymologiczne, słowa te były opisami wielkiej czci i w żadnym wypadku nie 

były odpowiednikami takich stów, jak “prostytutka" i “cudzołożnica". Ich 

obecne potoczne znaczenie jest wynikiem ukartowanych działań 

średniowiecznego Kościoła Rzymskokatolickiego mających na celu 

zdeprecjonowanie szlachetnego statusu tych świętych kapłanek.

Wycofanie z życia publicznego wiedzy o prawdziwej tradycji Gwiezdnego 

Ognia nastąpiło, kiedy wiedza wczesnych adeptów i późniejszych gnostyków 

(prawdziwych przedchrześcijańskich chrześcijan) została zdeformowana 

przez fałszerzy historycznego chrześcijaństwa. Pewien zasób oryginalnej 

gnosis (wiedzy o sprawach duchowych) jest zachowany w talmudycznej i 

rabinicznej tradycji, lecz żydzi i chrześcijanie głównego nurtu tych religii 

uczynili, ogólnie mówiąc, wszystko, aby zniekształcić wszelkie pozostałości tej 

starożytnej sztuki.

Oprócz bycia “Złotem Bogów" esencja menstruacyjna Anunnaki zwana była

również “Wehikułem Światła" i stawiana na równi z mistycznymi “Wodami 

background image

Kreacji" – przepływem nieskończonej wiedzy. Dlatego Rosi-Crucis (Puchar 

Rosy lub Puchar Wód identyfikowany z czerwonym krzyżem wewnątrz koła) 

stał się Znamieniem Kaina i późniejszym herbem Jego królewskiego rodu.

Mówiono, że Światło pozostaje w osobie duchowo nie rozbudzonej w 

stanie uśpienia i że można je pobudzić i umotywować przy pomocy duchowej 

energii własnej woli oraz poprzez stałe sprawdzanie samego siebie. Nie jest 

to jednak jakikolwiek proces umysłowy, ale prawdziwie wolna od myśli 

świadomość – bezcielesna forma czystego Bytu.

Przypisy: 

1. Laurence Gardner, Krew z krwi Jezusa – Święty Graal i tajemnica 

potomków Jezusa, przekład Pawet Korombel, Wydawnictwo Da Capo, 

Warszawa, 1998. – Przyp. red.

2. W polskiej edycji Nexusa artykuł ten ukazał się w poprzednich trzech 

numerach: 4 (2/1999), 5 (3/1999) i 6 (4/1999). – Przyp. red.

3. Laurence Gardner, Genesis of the Grail Kings: The Pendragon 

Legacy of Adam And Eve (Potomkowie Dawida i Jezusa), przekład 

Grażyna Gasparska, Wydawnictwo Amber, Warszawa, 1999.

4. W Piśmie Świętym Starego t Nowego Testamentu w przekładzie z 

jeżyków oryginalnych (Biblii Tysiąclecia) nosi ona nazwę Księgi 

Sprawiedliwego, natomiast w Piśmie Świętym w Przekładzie Nowego 

Świata (Biblia Świadków Jehowy) Księgi Jaszara. – Przyp. red.

5. W “Biblii Tysiąclecia" nosi ona nazwę Księgi “Wojen Pana", 

natomiast w Biblii Świadków Jehowy Księgi Wojen Jehowy. – Przyp. red.

background image

6. W “Biblii Tysiąclecia" nosi ona nazwę Księgi Pańskiej, natomiast w 

“Biblii Świadków Jehowy" Księgi Jehowy. – Przyp. red.

7. W przypisach do polskojęzycznej wersji Biblii jest taka próba: “Owo 

znamię było czymś co chroniło Kaina – może cechą przynależności do 

szczepu, który stosuje prawo krwawej zemsty za zabicie swego członka". 

– Przyp. tłum.

8. Gnostycyzm to religijno-filozficzny kierunek powstały w pierwszych 

wiekach chrześcijaństwa na wschodzie Cesarstwa Rzymskiego łączący 

elementy chrześcijaństwa, filozofii hellenistycznej i religii wschodnich. – 

Przyp. tłum.

GWIEZDNY OGIEŃ – ZŁOTO BOGÓW

CZĘŚĆ DRUGA

Tym, co stanowiło kluczowy problem dla EnIiIa-Jehowy, była koncepcja 

“istoty" lub “samokompletności". Z kolei jego brat Enki wiedział, że ludzie, 

którzy spożywali owoc Drzewa Wiedzy (mądrości Anunnaki) oraz Rośliny 

Narodzin (Gwiezdnego Ognia), mogą stać się niemal równi bogom. Jehowa 

doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Księga Rodzaju mówi, że kiedy Adam 

zerwał owoc z Drzewa, Jehowa rzekł: “Oto człowiek stał się taki jak My..." 

(Księga Rodzaju, 3.21).

Enki Mądry, Strażnik Drzewa Wiedzy, również miał inne imię w tradycji 

hebrajskiej. Nazywano go Samael (Sama-El), ponieważ został mianowany 

Panem Sama w północnej Mezopotamii. Nauki wczesnych szkół wiedzy 

tajemnej wyrażały się bardzo zdecydowanie na temat Drzew Życia i Wiedzy i 

background image

było to dokładne powtórzenie nauk samego Enki. Było tam powiedziane:

Niczego nie można zdobyć tylko pragnieniem lub zrzucaniem 

odpowiedzialności na wyższe autorytety. Wiara jest aktem “uwierzenia", bo 

“żyć" znaczy “wierzyć"...

1

 a Wola jest ośrodkiem decyzyjnym jaźni.

Sumeryjskie teksty podają, że syn Kaina, król Etana, spożywał z Rośliny 

Narodzin w celu usynowienia swojego własnego syna i następcy, króla Baali, 

zaś Roślina Narodzin była bezpośrednio wiązana z indywidualną 

długowiecznością oraz urzędem Kainowym lub inaczej królewskością. Sama 

w sobie była związana z Gwiezdnym Ogniem i czynnościami szyszynki, zaś 

spożywanie z Rośliny Narodzin było rytuałem przyjęcia Gwiezdnego Ognia – 

czystej żeńskiej esencji Anunnaki, Nektaru Najwyższej Doskonałości.

W tym znaczeniu “flow-er" (kwiat lub lilia) Anunnaki była postrzegana jako 

posiadaczka czary, przekazicielka Bogatego Pokarmu Macierzy. W tym 

wcieleniu zwano ją Różą Sharon (od słowa Sha znaczącego “orbita" wraz ze 

słowami Ra i On odnoszącymi się do świątyni “Światłości"). Znaczenie tej 

wysoko czczonej godności jest w pełni uwidocznione w Pieśni Salomona, w 

której mesjanistyczna oblubienica zwraca się do króla następującymi słowy: 

“Jam narcyz Saronu lilia dolin" (Pieśń nad Pieśniami, 2.1 – jest to tekst wg 

polskojęzycznej wersji Biblii, natomiast tekst podany przez autora artykułu 

brzmi: “Jam róża Sharon i lilia dolin").

Odbiorca Gwiezdnego Ognia, król, był uważany za tego, który 

zakwalifikował się na to stanowiska po osiągnięciu predestynującej do tego 

stanu oświeconej świadomości – stanu, w którym jego uzdolnienia z poziomu 

mądrości i przywództwa wzniosły się na poziom królewskości zwany Malkű. 

background image

To właśnie z mezopotamskiego słowa Malku Hebrajczycy utworzyli swoje 

słowa Malchus (król) i Malkhut (królestwo).

Dopiero w ostatnich czasach naukowcom udało się odkryć hormonalną 

wydzielinę szyszynki, którą wyodrębniono ostatecznie w roku 1968. Jej 

zasadniczy składnik nazwano melatoniną, co oznacza “nocny pracownik" (od 

greckich słów: “melos" – “czarny" i “tosos" – “praca"). Ci, u których 

obserwujemy wysoki poziom melatoniny, silnie reagują na słońce, ponieważ 

ma ono wpływ na ich poziom umysłowy, są oni zdecydowanie bardziej czynni 

nocą. Melatoniną nosi nazwę “hormonu ciemności", jako że jest wytwarzana 

tylko nocą, w ciemności. Wystawienie się na działanie promieni słonecznych 

powoduje zmniejszenie rozmiaru szyszynki i zmniejsza duchową 

świadomość, podczas gdy ciemności i wysoka aktywność szyszynki 

zwiększają intuicyjną wiedzę i subtelne myślenie, zmniejszając jednocześnie 

czynniki stresotwórcze.

Warto w tym miejscu zastanowić się, jak to się stało, że Kościół 

Chrześcijański ostatecznie zniszczył prawdziwe znaczenie rytuału 

Gwiezdnego Ognia przenosząc go w obszar złowrogiej legendy gotyckiej. 

Według dawnych tradycji władcy (posiadacze) Malkhut byli znani pod 

imieniem Smoków lub inaczej Pendragonów, zaś głowa panująca zawsze 

zwana była Draco (co również znaczy Smok).

Z racji ich cielesnych zalet, które zawdzięczali dodatkowej ilości melatoniny 

oraz innych hormonalnych wydzielin, byli w rzeczy samej “Książętami 

Ciemności", a wyższy poziom świadomości, wyższą od przeciętnej moc i 

długowieczność, uzyskiwali spożywając Gwiezdny Ogień wytwarzany z 

background image

miesiączkowej krwi królowych Anunnaki i kapłanek zwanych Szkarłatnymi 

Kobietami.

Jak podałem w Krew z krwi Jezusa, brutalni średniowieczni katoliccy 

inkwizytorzy zostali skierowani przeciwko wszystkim – tak zwanym – 

heretykom, którzy wspierali w ten lub inny sposób mesjanistyczną linię krwi 

(Sangreal) Smoczych Królów stojącą w opozycji do skorumpowanych 

dogmatów biskupów. Wiele ich ofiar uznano za okultystów lub wiedźmy i 

oskarżono o wspieranie starożytnego, heretyckiego kultu Smoka, Księcia 

Ciemności. Władcy Kościoła ogłosili, że są oni wampirami.

Już wcześniej wspomniałem o znaczeniu starożytnego Egipskiego Dworu 

Smoka, podkreślając, że ten królewski Zakon działa od około 4000 lat do 

dzisiaj. W XV wieku dostojnym kanclerzem tego Dworu (Zakonu) był książę 

Transylwanii-Wołoszczyzny Wład III, ten sam, który zbudował bukareszteńską 

cytadelę. Wład zapadł jednak bardziej w ludzkiej pamięci jako hrabia Drakula, 

co znaczy “syn Drakula". Drakul (Smok) było imieniem jego ojca, pod którym 

występował on w Zakonie (Dworze) od roku 1431.

Wład był zwolennikiem ostrej dyscypliny, zaś karą za wykroczenia 

przeciwko państwu było nadziewanie na pal. Metoda ta była kompatybilna z 

pozostałymi okropnymi karami stosowanymi w tamtych czasach (gotowanie 

we wrzącym oleju, palenie na stosie, rozciąganie, ćwiartowanie etc.). Ta 

szczególna kara obróciła się w końcu przeciwko jemu samemu w późniejszej 

gotyckiej powieści, która mówiła, że on sam powinien być nadziany na 

drewniany pal.

Rzeczywistą przyczyną obaw ówczesnego establiszmentu przed Drakula 

background image

nie było jednak brutalne traktowanie przez niego swoich wrogów (tego rodzaju 

praktyki były na porządku dziennym), ale jego rozległa wiedza alchemii i 

starożytnego rytuału Gwiezdnego Ognia. Ucząc się w Austriackiej Szkole 

Salomona w Hermannstadzie zdobył dogłębną wiedzę na temat cielesnych 

efektów melatoniny i serotoniny, które wpływają dodatnio na długość życia 

oraz świadomość.

Z rzymskich kronik jasno wynika, że należał do ludzi, których organizm 

wytwarzał dużo melatoniny, a tacy ludzie, jak już wiemy, są uczuleni na 

słońce. Są aktywni nocą (melas tosos), z czego właśnie bierze się ów 

transylwański mit i wydana w roku 1897 powieść Briana Stokera Dracula 

(Drakula), w której Wład-Drakula został opisany jako wampir, Książę 

Ciemności, który wysysał krew dziewic!

Pomijając ten fakt, podstawą licznych wczesnych baśni i ludowych podań 

stały się tradycje Graala i Smoka, z których wywodzi się koncepcja “fairies" 

(“wróżek") oznaczająca “fair folk" (“sprawiedliwy lud"), której nazwa pochodzi 

od słów fee lub “fey" odnoszących się w szczególności do “fate" (“los"). W 

świecie celtyckim mówiło się, że pewne rodziny królewskie noszą w sobie 

“fairy blood" (“krew wróżów"), co oznaczało, że ich los, przeznaczenie, 

związane są z linią krwi Graala, zaś o księżniczkach z tej linii występujących 

w historycznych romansach często mówi się jako o “elf-maidens" (“elfowych 

pannach"). Był to lud desygnowany do pełnienia roli strażników ziemi, światła 

gwiazd i lasów, którą Tolkien, autor słynnej książki Lord of the Rings (Władca 

pierścieni), przypisał z kolei rasie elfów.

W języku południowej Europy, elf rodzaju żeńskiego nosił nazwę ylbi i 

background image

między innymi od tego słowa pochodzi nazwa miasta Albi, langwedockiego, 

średniowiecznego centrum gnostycznych katarów (Czystych)

2

. Kiedy papież 

Innocenty III rozpoczął w roku 1208 swoją brutalną, trzydziestopięcioletnią 

kampanię przeciwko katarom, nazwano ją “krucjatą przeciwko albigensom", 

bowiem została ona wysłana przeciwko zwolennikom albi-genów (“elfiej 

krwi").

Melatonina wzmacnia system odpornościowy organizmu i 

prawdopodobieństwo zapadnięcia na raka przez ludzi charakteryzujących się 

wysokim poziomem wydzielania hormonów przez szyszynkę jest znacznie 

niższe. Wysoki poziom melatoniny zwiększa energię, wytrzymałość i fizyczną 

tolerancję i zależy bezpośrednio od trybu snu, utrzymując ciało w stanie 

zrównoważonym przy pomocy czynników, które oddziałują na nie poprzez 

układ krążenia. Jest to w rzeczywistości najefektywniejszy przeciw-utleniacz 

organizmu, który posiada ponadto dodatnie własności mentalne i 

przeciwstarzeniowe. Produkuje go szyszynka poprzez uaktywnienie 

chemicznego przekaźnika o nazwie serotonina, która przekazuje odpowiednie 

impulsy poprzez pary chromosomów w momencie podziału jądra komórki i 

chromosomów (proces ten nosi nazwę meiosis), aby mogły się one w końcu 

połączyć z drugim zestawem w procesie zapłodnienia.

Żywica sosen była przez długi czas identyfikowana z wydzieliną szyszynki 

(stąd podobieństwo nazw: pine – sosna i pineal – szyszynkowy) i była 

stosowana do produkcji kadzideł (kadzideł kościelnych). Z drugiej strony 

tradycyjnym symbolem królewskości było złoto. Tak więc złoto, kadzidło i 

mirra (żywica stosowana w charakterze środka uspokajającego i jednocześnie 

symbol śmierci) były tradycyjnym symbolem królów-kapłanów z mes-

background image

janistycznej linii krwi.

W starożytności wyższy poziom wiedzy kojarzono ze słowem daath (od 

którego pochodzi angielskie słowo death – śmierć). Jak doskonale wiemy, 

Nowy Testament podaje, że magi (mędrcy) podarowali Jezusowi trzy rzeczy: 

mirrę, kadzidło i złoto – co było wyrazem uznania go jako dziedzica, króla-

kapłana, z linii Smoka.

Mistrzowie jogi sugerują, że szyszynka, którą zwą “trzecim okiem" lub 

“okiem mądrości", ma olbrzymie znaczenie w procesie rozwijania 

świadomości, jako że jest ona ostatecznym źródłem Oświecenia. Iluminiści 

oraz inni adepci spod znaku różokrzyżowców od dawna traktują szyszynkę 

jako tajemne ayin (starożytne słowo oznaczające oko). Pisownia tego słowa 

(a-y-i-n) jest dosyć istotna, ponieważ pierwotnie słowo Kain (bez względu czy 

pisało się je na początku przez K, C, czy Q) pisano nie tak jak obecnie (Kain 

lub Cain), ale “C-a-y-i-n". Imię Kain oznaczało w rzeczywistości w swoich 

różnych formach “Jeden z [posiadaczy, kręgu] Wewnętrznego Oka". Od słowa 

Kayin pisanego przez K wywodzi się słowo “King" (król), zaś od jego odmiany 

pisanej w postaci Qayin – słowo “Queen" (królowa). Co ciekawe, ojciec Kaina, 

Enki-Samael, był sumeryjskim Panem Świętego Oka.

Mówi się, że prawdziwie uduchowiona osoba potrafi w sposób 

automatyczny postrzegać przy pomocy trzeciego oka (subtelnego oka 

wnętrza), nie dając się mamić obrazom ukazywanym przez zwykłe oczy, które 

ujawniają jedynie fizyczny obraz rzeczy zajmujących ściśle określone miejsce 

w czasoprzestrzeni. Osoby potrafiące posługiwać się możliwościami 

stwarzanymi przez szyszynkę potrafią przekraczać granice czasu i 

background image

przestrzeni, przenikać do wymiaru, w którym nie ma oddziaływania czasu i 

przestrzeni. Odkrycie tego wymiaru wcale nie jest zasługą współczesnej 

nauki, bowiem znany jest on od tysięcy lat pod nazwą Poziomu Sharon lub 

Poziomu Orbity Światła.

Tak więc kainowi królowie Mezopotamii (pierwsi pen-dragoni

3

 z 

mesjanistycznej linii krwi), będący wysoko urodzonymi, jako że pochodzili od 

bogów Anunnaki, byli karmieni Gwiezdnym Ogniem Anunnaki mającym na 

celu podnoszenie ich percepcji, świadomości i intuicji, tak by stali się 

mistrzami wiedzy w niemal takim samym stopniu, jak bogowie. Jednocześnie 

wzmocnieniu ulegał poziom ich wytrzymałości i system odpornościowy, tak że 

zapobiegające starzeniu własności regularnie spożywanej melatoniny i 

serotoniny Anunnaki dawały im możliwość przeżycia większej ilości lat. 

Wszystkie zapisy z tamtych czasów potwierdzają, że tak właśnie miała się 

sprawa z pochodzącymi z królewskiej linii, którzy żyli setki lat. Biorąc to pod 

uwagę należy zrezygnować z nadmiernego sceptycyzmu w kwestii długich 

okresów życia wczesnych patriarchów podanych w Księdze Rodzaju.

Oprócz Gwiezdnego Ognia, królowie należący do królewskiej linii krwi 

spożywali Mleko Bogini, które zawierało, jak się wydaje, enzym sprzyjający 

długowieczności. Obecnie naukowcy zwą go telomerazą. Jak ostatnio doniósł 

magazyn Science (Nauka), nr 279 z 16 stycznia 1998 roku, badania 

prowadzone w Southwestern Medical Center (Zakład Medycyny) na 

Uniwersytecie Stanu Teksas prowadzą do wniosku, że telomerazą posiada 

unikalne własności zapobiegające procesowi starzenia.

Komórki zdrowego ciała są zaprogramowane na wielokrotny podział w 

background image

okresie życia organizmu, przy czym ilość podziałów jest ograniczona, tak że w 

końcu organizm dochodzi do momentu, w którym jego komórki nie mogą się 

już dzielić. Jest to najistotniejszy czynnik procesu starzenia. Zdolność do 

podziału określają kapsle znajdujące się na końcach łańcucha DNA (podobnie 

jak metalowe lub plastykowe skuwki na końcach sznurowadeł). Za każdym 

razem, gdy komórka ulega podziałowi, znika pewna część telomeru. Kiedy 

telomery osiągają krytyczną długość, proces podziału ustaje. Wówczas 

proces replikowania komórki zanika i następuje jej śmierć.

Prowadzone w laboratoriach na próbkach tkanek badania wykazały, że 

działanie genetycznym enzymem telomerazy może zapobiec skracaniu się 

telomeru w czasie podziału komórki. W związku z tym komórki mogą 

kontynuować proces podziału w okresie dłuższym od wynikającego z 

naturalnego zaprogramowania (podobnie jak komórki rakowe, które mogą 

osiągnąć nieśmiertelność poprzez wzbogacenie w telomerazę). Telomerazą 

nie występuje zazwyczaj w normalnych tkankach i oprócz guzów złośliwych 

jest obecna jedynie w komórkach reprodukcyjnych. Wygląda więc na to, że 

gdzieś w strukturze DNA zawarta jest genetyczna zdolność do produkowania 

tego przeciwstarzeniowego enzymu, lecz potencjał jego wytwarzania został w 

jakiś sposób wyłączony i prawdopodobnie jest zawarty w tych strukturach 

DNA, które naukowcy nazywają obecnie “złomowiskiem".

Kanoniczna Biblia mówi, że w czasie życia Noego i jego synów Jehowa 

wydał zakaz spożywania krwi – w każdym bądź razie temu okresowi dziejów 

ludzkości tłumacze Starego Testamentu z VI wieku p.n.e. przypisują 

wprowadzenie tego zakazu. Jest jednak mało prawdopodobne, że nastąpiło to 

właśnie wtedy, ponieważ w tamtym czasie EnIiI-Jehowa nie mógł jeszcze 

background image

mieć tak dużej przewagi nad Enkim i Wielkim Zgromadzeniem Anunnaki.

Tym niemniej faktem jest, że od tamtego czasu wiek członków rodu 

patriarchów zaczął się systematycznie skracać i od czasów Abrahama i 

Izaaka nie przekraczał już on normalnej długości. Z kolei okresy życia królów 

Sumeru, potomków Kaina i Etany, pozostały długie.

Tym, co wiemy ponad wszelką wątpliwość, jest to, że bez względu na 

realia i chronologię wydania tego zakazu, wprowadzenie głównej zmiany w 

praktyce Gwiezdnego Ognia nastąpiło około 1960 roku p.n.e. To właśnie 

wtedy, jak podaje Biblia, Abraham przeniósł się wraz z rodziną z 

chaldejskiego Ur (stolicy Sumeru) na północ do Haranu (w polskiej wersji 

Biblii – Charan), a następnie do Kanaanu.

Pochodzące z tamtych czasów teksty mówią, że Ur zostało wówczas 

zdobyte przez króla pobliskiego Elamu – tuż po roku 2000 p.n.e. – i chociaż 

miasto to zostało odbudowane, ośrodek władzy przesunął się na pomoc, do 

Haranu w Królestwie Mari. Haran było nie tylko nazwą kwitnącego miasta, ale 

również imieniem brata Abrahama (ojca Lota). Istniejące dokumenty 

(odnalezione w roku 1934) podają, że również inne miasta w Mezopotamii 

nosiły nazwy nadane im na cześć przodków Abrahama – na przykład Terah 

(imię ojca Abrahama), Nahor (imię ojca Teraha), Serug (imię ojca Nahora) czy 

Peleg (imię dziadka Seruga).

Pozostając w zgodzie ze wszystkimi sumeryjskimi dowodami opisującymi 

królewską linię wywodzącą się od Kaina, ostatnio odkryte zapisy 

potwierdzają, że członkowie najbliższej rodziny Abrahama (potomkowie 

Noego) byli wysokimi rangą dostojnikami tamtego regionu. Jest oczywiste, że 

background image

patriarchowie nie pochodzili z byle jakiej rodziny, lecz byli członkami potężnej 

dynastii. Co było przyczyną, która położyła kres tej długotrwałej linii i zmusiła 

Abrahama do opuszczenia Mezopotamii i przeniesienia się do Kanaanu?

Odpowiedź na to pytanie można znaleźć na glinianych tabliczkach 

datowanych na około 1960 rok p.n.e. Podają one, że w tym czasie wszystko 

uległo zmianie na świętej ziemi Sumeru, który został najechany ze wszystkich 

stron – przez Akadów z północy, Amorytów z Syrii i Elamitów z Persji. W 

opisującym to tekście czytamy:

Gdy obalili, kiedy ład zniszczyli, wówczas niczym potop wszystko 

pochłonęli. Co z tobą będzie, Sumerze! Czy cię zmienili? Świętą dynastię ze 

świątyni wygnali.

To właśnie na tym etapie dziejów Sumeru nastąpił upadek imperium i 

Abraham został zmuszony do ucieczki na północ od Ur.

Co stało się jednak z Anunnaki, Wielkim Zgromadzeniem Bogów, które 

stanowiło o wszystkim? W tekście tym czytamy dalej:

Ur zniszczone, przejmujący jest jego lament. Krew kraju wypełnia teraz 

jego dziury jak gorący brąz formę. Ciała rozpuszczają się jak tłuszcz na 

słońcu. Nasza świątynia zniszczona. Dym całunem zasnuł nasze miasta 

Bogowie opuścili nas jak migrujące ptaki.

W kategoriach historycznych ten kompletny upadek sumeryjskiego 

imperium nastąpił po założeniu około roku 2000 p.n.e. Babilonu przez króla 

Ur-Babę. Tak więc historia o Wieży Babel i wynikający z niej gniew Jehowy 

dokładnie pasuje do ram czasowych odejścia Anunnaki z Sumeru.

background image

Księga Rodzaju podaje, ze ludzie, o których Jehowa mówił, ze są “bardzo 

dobrzy", zostali surowo ukarani z powodu dziwnego wykroczenia, które 

wcześniej nim nie było. Polegało ono na tym, ze wszyscy ludzie mówili tym 

samym językiem, którym był oczywiście język sumeryjski – pierwszy język na 

Ziemi posiadający formę pisemną.

Z przyczyn, których Biblia nie podaje jasno, w Księdze Rodzaju czytamy, 

ze Jehowa me był szczęśliwy z powodu Wieży Babel, przeto “zstąpił i 

pomieszał języki całej Ziemi".

4

Sumeryjskie dokumenty mówią prawie to samo, tyle ze pomieszanie 

języków jest w nich wyjaśnione znacznie lepiej i przypisane hordom 

najeźdźców, którzy przybyli do tego regionu. Okazuje się, ze najazd był 

wynikiem tarć wewnątrz Anunnaki, ponieważ po odejściu Anu z Wielkiego 

Zgromadzenia przewodnictwo nad mm objął jego najstarszy syn EnIil-

Jehowa. Ogłosił on, ze jest panem całej Ziemi, pozostawiając swojemu bratu 

Enki-Samaelowi zwierzchność nad morzami. Enki wcale me był szczęśliwy z 

powodu roszczeń swojego brata, ponieważ mimo iż był on starszy, jego 

matka, Ki, była młodszą siostrą ich ojca Anu, podczas gdy matka Enki, Antu, 

była jego starszą siostrą. Prawdziwe dziedziczenie, twierdził Enki, następuje 

w linii matriarchalnej, w związku z czym to on jest pierworodnym synem, 

któremu należy się sukcesja:

— Jam jest Enki.. wielki brat bogów.

— jam jest ten, który został zrodzony jako pierwszy syn boskiego Anu.

W rezultacie Babilończycy oświadczyli, ze uznają Enki i jego syna 

Marduka, czego EnIil-Jehowa nie mógł JUŻ znieść. Straciwszy popularność 

background image

otworzył najeźdźcom bramy Sumeru. Kronikarze piszą, ze przepełniony 

chęcią odwetu, sprowadził “wielką i okropną burzę", która spowodowała 

kompletne zniszczenie całej kultury Sumeru, tak ze język sumeryjski przestał 

być językiem dominującym i nastąpiło “wielkie pomieszanie języków".

Cały trud włożony w budowanie unikalnej cywilizacji został zniszczony 

jednym pociągnięciem EnhIa-Jehowy, który me chciał się dzielić władzą ze 

swoim bratem Enki. Pochodzące z tamtego okresu zapisy potwierdzają, ze w 

tym momencie historii Sumeru Wielkie Zgromadzenie Anunnaki opuściło 

swoją siedzibę l odeszło “jak migrujące ptaki".

Wszystko to zbiegło się w jednym czasie i ponieważ Gwiezdny Ogień 

Anunnaki nie był już dostępny, zaistniała pilna potrzeba zmiany procedury 

wprowadzania na tron królewski. Należało stworzyć substytut Gwiezdnego 

Ognia. Jak JUŻ wcześniej wspomniałem, kapłanki zwane Szkarłatnymi 

Kobietami były specjalnie do tego celu przygotowywane, niemniej było 

oczywiste, ze mimo starannego doboru partnerów ich esencja z biegiem 

pokoleń osłabnie.

Tak się złożyło, ze stworzenie bardziej trwałego i bardziej uniwersalnego 

substytutu me stanowiło problemu, ponieważ była to prowincja dobrze 

wyszkolonych metalurgów, którym Enki nadał nazwę Mistrzów Rzemiosła. 

Pierwszym z nich był Tu-bal-kain zwany Wulkanem – potomek Kaina w 

szóstej generacji, o którym pamięć przetrwała do dziś w kręgach masonem.

Warto w tym miejscu zauważyć, ze znany z Nowego Testamentu ojciec 

Jezusa, Józef, był we wczesnych wersjach ewangelii opisywany jako Mistrz 

Rzemiosła W Bibliach napisanych nowoczesnym językiem angielskim 

background image

Józefowi w wyniku błędnego tłumaczenia przypisuje się zawód stolarza. 

Słowo “stolarz" zostało błędnie przetłumaczone z greckiego słowa ho-tekton, 

które w rzeczywistości określa mistrza w rzemiośle, czyli alchemika-metalurga 

wyszkolonego według nauk jego przodków.

Księga Wyjścia Starego Testamentu podaje, ze w czasach Mojżesza żył 

człowiek imieniem Besaleel (syn Un Ben Hura), o którym mówi się, ze został 

obdarzony duchem Elohima w mądrości, rozumieniu i wiedzy. Dowiadujemy 

się również, ze był on biegłym złotnikiem i Mistrzem Rzemiosła oraz ze został 

mianowany kierownikiem zespołu, któremu zlecono budowę Arki Przymierza.

5

 

Tekst Biblii podaje szczegółowo, jak Besaleel ma wykonać z czystego złota 

różne korony, pierścienie, naczynia i lichtarze, a na końcu wymienia bez 

słowa komentarza coś, co nazywa się chlebem pokładnym

6

 przymierza.

Chociaż słowo “przymierze" kojarzy się obecnie z kontraktowymi ugodami, 

pierwotnie znaczyło “jeść chleb z". Warto tu zauważyć, ze modlitwa Ojcze 

Nasz (która jest kopią jej egipskiego odpowiednika) mówi “chleba naszego 

powszedniego daj nam dzisiaj.. " Obecnie tym słowom przypisuje się 

powszechnie ogólnikowe znaczenie, pierwotnie jednak była to konkretna 

prośba dotycząca enigmatycznego chleba pokładnego – Złotego Chleba 

Besaleela.

Księga Lewicka (w języku polskim przyjęła ona nazwę Księgi Kapłańskiej) 

również wspomina o chlebie pokładnym: “Następnie weźmiesz najczystszej 

mąki i upieczesz z niej dwanaście placków... (24.5) Położysz na każdym 

stosie trochę czystego kadzidła... (24.7).

Użycie słowa “mąka" w anglojęzycznej wersji Biblii (polskojęzycznej 

background image

również – przyp. tłum.) jest w rzeczywistości błędem. Bardziej właściwe 

byłoby w tym miejscu słowo “proszek" lub “puder". Kroniki szkół wiedzy 

tajemnej podają precyzyjniejszy opis mówiący, że chleb pokładny był 

wyrabiany z białego proszku złota, co jest szczególnie istotne, ponieważ w 

Księdze Wyjścia mówi się, że Mojżesz wziął złotego cielca, którego 

sporządzili Izraelici, i “spalił go w ogniu i starł na biały proch"

7

. W tym 

przypadku tłumacze stosują właściwe słowo – “proch" – lecz jak wiadomo, 

palenie złota nie daje prochu, a jedynie stopione złoto.

Czym więc był ten magiczny biały proch? Czy przy pomocy podgrzewania 

można zamienić metaliczne złoto w biały pył, który można spożywać i to z 

pożytkiem? Oczywiście, że tak, i to właśnie w tym momencie ma 

zastosowanie główna chemiczna formuła Mistrzów Rzemiosła: “Aby robić 

złoto, należy brać złoto".

Złoto jest najszlachetniejszym z metali i zawsze było symbolem prawdy. 

Poprzez regularne zażywanie Gwiezdnego Ognia Anunnaki (Złota Bogów) ci, 

którzy je spożywali, przechodzili na wyższe poziomy świadomości i sumienia 

za sprawą wchłanianej przez nich melatoniny i serotoniny. Była to dziedzina 

wyższego oświecenia, którą zwano Równiną Sharon

8

, zaś złoto Gwiezdnego 

Ognia było traktowane jako ostateczna droga ku Światłości. W ten sposób 

ciężki, przyziemny człowiek (ołów) mógł wznieść się na wyższy poziom 

świadomości (postrzegany jako złoto). Ten pogląd stał podstawą całej 

późniejszej tradycji alchemicznej.

Chleb pokładny lub, jak nazywali go Egipcjanie, pożywienie scheffa 

stanowił tradycyjne wtajemniczenie izraelskich i egipskich mesjaszy (królów), 

background image

jako że pierwsi faraonowie byli w pełni wyświęconymi kapłanami-królami z linii 

Graala, będąc poprzez Nimrod potomkami z linii Kaina.

W starożytnym Egipcie scheffa, chleb pokładny, był zawsze przedstawiany 

w postaci stożkowatego ciastka. Jak można wyczytać w starych tekstach ten 

metaliczny chleb był używany do karmienia świetlistego ciała będącego 

przeciwieństwem ciała fizycznego, przy czym świetliste ciało było traktowane 

jako świadomość. Już w roku 2 200 p.n.e. faraonowie używali tego środka 

zastępczego w celu zwiększenia aktywności szyszynki, czyli zwiększenia 

zdolności percepcji, rozszerzenia świadomości i intuicji, lecz jedynie adepci 

wydziału metalurgicznego szkół wiedzy tajemnej (Mistrzowie Rzemiosła 

Dworu Smoka) znali sekret jego produkcji.

W egipskiej Księdze Umarłych (to najstarsza kompletna książka świata) 

szukając najlepszego pożywienia oświecającego faraon zadaje na każdym 

etapie swojej podróży jedno powtarzające się pytanie: “Co to jest?" – pytanie, 

które w języku hebrajskim (jak podają Dawne dzieje Izraela) było zadawane 

za pomocą jednego słowa: “Manna?"

Kiedy ukończono budowę Arki Przymierza, podobno Aaron, brat Mojżesza, 

włożył do niej omer

9

 manny. Ta święta manna była powszechnie 

identyfikowana jako mistyczna forma chleba (chleb pokładny) lub -jak go 

nazywano w Mezopotamii – Tubal-kain, shem-an-na.

W tym momencie doszliśmy do szczególnie ważnej definicji shem-an-ny, 

ponieważ według Mistrzów Rzemiosła to stożkowate (lub shemo-ksztattne) 

pożywienie było wykonane z materiału, który mieszkańcy Sumeru zwali 

Wysoko-chronionym Ogniowym Kamieniem (Highward Fire-stone).

background image

W Apokalipsie Świętego Jana (2.17) napisano: “Zwycięzcy dam manny 

ukrytej i dam mu biały kamyk..."

Zanim przyjrzymy się dokładnie naturze białego kamienia shem-an-ny – 

chleba wykonanego z proszku alchemicznego złota – przyjrzyjmy się najpierw 

sławnemu posągowi kapłana-króla Melchizedeka w katedrze Chart-res we 

Francji.

Pomnik przedstawia Melchizedeka z czarą zawierającą kamień będący 

symbolem chleba i wina, które ofiarował on Abrahamowi, jak to napisano w 

Księdze Rodzaju. Wino, jak wiemy, reprezentuje święty Gwiezdny Ogień 

(podobnie jak wino komunijne jest dziś symbolem mes-janistycznej krwi), lecz 

najważniejsze w tym wyobrażeniu jest to, że chleb-kamień znajduje się 

wewnątrz czary, co oznacza, że w czasach Melchizedeka i Abrahama 

Gwiezdny Ogień został zamieniony na zastępcze pożywienie. Substytut ten 

został wykonany z shem-an-ny – białego proszku złota lub inaczej z “wyso-ko-

chronionego ognistego kamienia". Substytut spełniał proste zadanie. Zamiast 

karmić biorcę gotowymi wydzielinami hormonalnymi, podawano mu proszek, 

który oddziaływał na jego układ endo-krynalny (w szczególności szyszynkę) 

wymuszając produkcję znacznie większej ilości hormonów takich jak 

melatonina.

W słynnym średniowiecznym romansie o Parsifalu autorstwa Wolframa von 

Eschenbacha o Rycerzach Świątyni z Zamku Graala mówi się:

Żyją oni z racji najczystszego kamienia. Jeśli nie znasz jego imienia, 

dowiedz się teraz: zwą go lapis exilis. Mocą tego kamienia feniks zostaje 

spalony na popiół, lecz popiół szybko przywraca mu życie. Feniks linieje i 

background image

wydziela z siebie jasne światło, tak że staje się równie piękny jak był 

poprzednio.

Wielu ludzi zastanawiało się nad nazwą lapis exilis, ponieważ wydaje się 

ona stanowić grę słów łączącą dwa elementy. Po pierwsze, chodzi o lapis ex 

caelis, co oznacza “kamień niebiański", i, po drugie, jest to lapis elixir – 

Kamień Filozoficzny, przy pomocy którego pierwiastki są transformowane na 

wyższy stopień istnienia. W każdym bądź razie wiąże się on bezpośrednio z 

“wysoko-chronionym ognistym kamieniem" – shem-an-ną egzotycznego 

substytutu Gwiezdnego Ognia.

Klucz do alegorii z Parsifalem mieści się w opisie mówiącym, że Feniks 

zostaje “spalony na popiół", lecz z tego popiołu powstaje Wielkie Oświecenie. 

Czym więc dokładnie jest Feniks? Moglibyśmy odpowiedzieć, że jest to 

mityczny ptak, ale nie mielibyśmy racji! Słowo “feniks" jest znacznie starsze 

od mitów o ptaku Bennu

10

 i jego pochodzenie jest grecko-fenickie. “Feniks" 

znaczy “kar-mazyn" lub “czerwone złoto".

Jeszcze dzisiaj odprawia się Mszę Feniksa jako symbol rytuału 

Gwiezdnego Ognia w ramach Ordo Templi Orientis. Co ciekawe, Brian 

Stoker, autor Drakuli, był oficerem tego zakonu, w konsekwencji czego jego 

książka zawiera zakodowaną treść dotyczącą wiedzy tajemnej. Dwa symbole 

tej ceremonii dziewiątego stopnia to zwrócony jednym wierzchołkiem pionowo 

do góry trójkąt Złota i Światła (reprezentujący ducha), oraz skierowany do 

dołu trójkąt Krwi i Wody (reprezentujący materię). Połączone z sobą trójkąty 

tworzą znaną Pieczęć Salomona, znaną również pod nazwą Klejnotu 

Alchemii.

background image

Stary aleksandryjski tekst alchemiczny podaje charakterystykę 

szczególnego ciężaru Kamienia Filozoficznego, który zwany jest w nim 

Rajskim Kamieniem:

Kiedy umieścimy go na wadze, kamień przeważy równą mu ilość złota, zaś 

kiedy jest w postaci pyłu nawet najlżejsze piórko zdolne jest do przeważenia 

szali.

W kategoriach matematycznych zależność ta ma postać: O = (+1) + (-1). 

Suma ta wydaje się być bardzo prosta na pierwszy rzut oka, jako że (+1) + (-

1) rzeczywiście daje zero. Lecz zastosowana do fizycznej materii okazuje się 

niedorzeczna, ponieważ odnosi się do “pozytywu" i odpowiadającego mu 

“negatywu" mających wytworzyć “nic". Mając kawałek czegoś dodatniego nie 

jest możliwe doprowadzenie do anihilacji dodając coś równego o ujemnym 

charakterze. W najlepszym przypadku można “dodatni" element usunąć z 

zasięgu wzroku, niemniej będzie on nadal istniał nie zmieniając się w nicość.

Jedynym sposobem zamiany czegoś w nic jest, jeśli chodzi o sferę 

materialną, przeniesienie tego czegoś do innego wymiaru, tak że przestanie 

to istnieć w otaczającym nas środowisku. Jeśli uda się to uczynić, ciężar tego 

czegoś również zniknie.

Czymże w takim razie jest coś, co jest w stanie przeważyć siebie samego i 

jednocześnie niedoważyć się i stać się niczym – nicością? Czym jest to coś, 

co może być złotem, a jednocześnie można to spalić i zmienić w proszek? 

Tym czymś jest feniks – czerwone złoto, które spala się w proch, po czym jest 

odzyskiwane w postaci oświecenia. Złoty cielec, którego Mojżesz spalił na pył. 

To właśnie wysoko-chroniony ognisty kamień shem-an-ny. Z sumeryjskich 

background image

zapisów wiemy, że nie był on wcale robiony z kamienia, lecz ze świecącego 

metalu.

W alchemicznej tradycji kamień filozoficzny to coś takiego, co zamienia 

podstawowe pierwiastki w złoto. Uważa się, że jest to prawda zarówno w 

znaczeniu metalurgicznym, jak i duchowym wyższego oświecenia. W 

znaczeniu fizycznym musimy odwołać się jednak do najstarszego ze 

wszystkich alchemicznych praw najdawniejszych szkół wiedzy tajemnej, które 

mówi: “Aby robić złoto, należy brać złoto".

Tak więc ustalono, że istnieją dwie różne formy fizycznego złota: 

metaliczna, którą dobrze znamy, i znacznie “wyższa", mająca postać białego 

proszku, która istnieje w innym wymiarze postrzegania materii – ukryta 

manna, której sekret produkcji znany był jedynie Mistrzom Rzemiosła.

Czym jest ów “wysoko-chroniony" lub inaczej “wysokospinowy" stan 

zamieniający złoto (i inne metale z grupy platynowców) w biały niewyczuwalny

proszek o słodkawym smaku?

Normalny atom posiada wokół siebie ekranujący potencjał – dodatnie 

ekranowanie wytwarzane przez jądro. Większość, z wyjątkiem najbardziej 

zewnętrznych, elektronów krążących wokół jądra znajduje się wewnątrz tego 

ekranującego potencjału. Jądro przechodzi w stan wysoko-chroniony lub 

wysokospinowy, gdy dodatni potencjał ekranujący obejmuje swoim zasięgiem 

wszystkie elektrony i podporządkowuje je kontroli jądra.

W normalnych warunkach elektrony krążą wokół jądra w parach – elektron 

o spinie przednim i elektron o spinie wstecznym. Dostawszy się pod wpływ 

wysokospinowego jądra, wszystkie elektrony o spinie przednim zostają 

background image

skorelowane z elektronami o spinie wstecznym. Kiedy dochodzi do 

doskonałego skorelowania, elektrony zamieniają się w białe światło i jest 

niemożliwe, aby pojedyncze atomy substancji znajdującej się w stanie 

wysokospinowym łączyły się ze sobą. Tak więc nie mogą one przyjąć formy 

metalu i przyjmują postać niewyczuwalnego białego proszku.

Prawdziwie niezwykłą własnością tego proszku jest to, że przy pomocy 

różnych procesów można zmieniać jego ciężar o kilkaset procent, redukując 

go nawet do zera. Co więcej, jego optymalna waga wynosi 56 procent wagi 

metalu, z którego powstał. Gdzie więc podziewa się pozostałe 44 procent? 

Staje się nicością, czyli czystym światłem, i przechodzi do innego wymiaru, 

poza nasz fizyczny świat. Zgadza się to dokładnie z aleksandryjskim tekstem, 

który mówi, że Rajski Kamień umieszczony na szalkach wagi przeważa równą 

mu ilość złota, a kiedy przyjmuje postać pyłu, nawet najlżejsze pióro zdolne 

jest przeważyć go na szali.

Niektórzy z czytelników być może przypominają sobie opublikowany w roku 

1996 przez Nexusa odczyt Davida Hudsona z ORMES LLC w Arizonie." 

David opisał w nim, w jaki sposób doszedł zupełnie przypadkowo do metody 

produkcji białego proszku badając laboratoryjnie próbki gruntu i rudy.

W rezultacie szeroko zakrojonych badań odkrył, że ten proszek jest nie 

tylko wysoko-chronionym ognistym kamieniem zdolnym do podnoszenia 

ludzkiej świadomości, ale również monoatomowym nadprzewodnikiem, na 

który nie oddziałuje pole grawitacyjne.

Pragnąłbym w tym miejscu ostrzec, że biały proszek złota, o którym mowa, 

nie ma nic wspólnego z substancjami dostępnymi obecnie na rynku pod 

background image

nazwami Etherium Gold (Złoto Eteryczne), Isis Gold (Złoto Izis) i Manatau 

Gold (Złoto Manatau). Bez względu na opisane w materiałach reklamowych 

zalety tych substancji żadna z nich nie zawiera ani szczypty złota w stanie 

wysoko-chronionym.

Jednym z wielkich badaczy grawitacji, poczynając od lat sześćdziesiątych, 

jest rosyjski fizyk Sacharow. Stworzoną przez niego teorię z grawitacją jako 

punktem zerowym opisał matematycznie i opublikował w roku 1989 (Physical 

Review A, vol. 35, nr 5, l marzec 1989) Hal Puthoff z Institute of Advanced 

Studies (Instytut Zaawansowanych Badań). W sprawie monoatomowego 

białego proszku Puthoff wysunął przypuszczenie, że z uwagi na określanie 

czasoprzestrzeni przez grawitację ma on zdolność zaginania 

czasoprzestrzeni. To “egzotyczna materia" o przyciąganiu grawitacyjnym 

mniejszym od zera – stwierdził.

Aby spojrzeć na tę sprawę szerzej, należy pamiętać, że wszystko, co 

wiemy na temat życia i poziomu starożytnej cywilizacji sprzed naszej ery, 

zostało odkryte w okresie od końca XIX wieku do chwili obecnej. Przedtem 

Stary Testament był jednym z bardzo niewielu dokumentów podających realia 

tamtych czasów i nigdy nie było zamiarem jego autorów składanie dokładnej, 

historycznej relacji o tamtych czasach. Była to święta księga stworzona 

wyłącznie w celu podtrzymania rosnącego ruchu religijnego.

Pisma hebrajskie bazowały do pewnego stopnia, podobnie jak święte 

księgi innych religii, na mitologicznej tradycji, lecz ze względu na to, że 

zawarte w nich historie nie zostały nigdy i nigdzie, aż do niedawna, 

potwierdzone w jakiejkolwiek innej dokumentalnej formie. Stary Testament był 

background image

przez wiele wieków traktowany tak, jakby zawarte w nim treści były 

ostateczne i jedynie prawdziwe.

Tak więc mitologia została przez rządzące i nauczające nas establiszmenty 

przekształcona w historię, której naucza się w szkołach i kościołach od 

dawien dawna.

Obecnie po odkopaniu wielkiej ilości starożytnych dokumentów, z których 

wiele jest starszych od Genesis (Księgi Rodzaju) o ponad 2 000 lat, 

uzyskaliśmy ogromną liczbę oryginalnej literatury dostarczającej znacznie 

pełniejszych informacji.

Wbrew oczekiwaniom, że tego rodzaju odkrycia zostaną przyjęte z 

entuzjazmem, tak się nie stało. Zamiast entuzjazmu spotkały się one z ostrym 

sprzeciwem; zamiast być traktowane jako coś dobrego, uważa się je za 

zagrożenie. Czemu zagrażają? Otóż grożą zniszczeniem zaufania do dawnej 

mitologii, którą uznano kiedyś za zapis historyczny. W jaki sposób 

establiszment daje sobie radę z tym zagrożeniem? Otóż kurczowo trzyma się 

ukartowanej wersji historii i twierdzi, że to właśnie pochodzące z pierwszej 

ręki historyczne dokumenty są mitologicznym opisem!

W latach 1850-1930 zapisy, które przez niezliczone pokolenia były ukryte 

pod warstwą przemieszczanych wiatrem piasków pustyni, nagle ujrzały 

światło dzienne i okazało się, że nawiązują do imion tak znanych postaci, jak 

Abraham, Esau, Israel, Hęber, Nahor, Terah i wielu innych, które wymienia 

Biblia. Dokumenty te zostały spisane przez ludzi współczesnych opisywanym 

postaciom, którzy byli z nimi bezpośrednio związani, podczas gdy księgi 

Starego Testamentu zostały opracowane ponad 1000 lat później. Mimo to 

background image

dokumenty te jeden po drugim degradowano do rangi mitu. Czemu? Ano 

dlatego, że opowiadają zupełnie inną wersję historii, niż ta, której naucza 

Biblia.

Przypisy:

1. W języku angielskim mamy tu do czynienia z pewnego rodzaju grą 

stów polegającą na tym, ze “żyć" pisane po angielsku “be live" znaczy po 

połączeniu tych dwóch członów w “belive" – “wierzyć". – Przyp. red.

2. Katarowie lub katarzy to członkowie ruchu rehgijno-społecznego 

rozwijającego się w południowej Francji i północnych Włoszech w XI-XIII 

wieku skierowanego przeciwko ustrojowi feudalnemu i hierarchii 

kościelnej. – Przyp. tłum.

3. Pendragon to inaczej przywódca smoków, król nad królami. – Przyp. 

tłum.

4. W polskim tłumaczeniu Biblii, tak zwanej Biblii Tysiąclecia, czytamy: 

“A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali 

ludzie, i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest 

przyczyną, ze zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla 

nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy zatem i 

pomieszajmy tam im język, aby jeden nie rozumiał drugiego!»" (Księga 

Rodzaju, 11.5-7). W świetle tego tłumaczenia powód pomieszania 

języków jest oczywisty – Przyp tłum

5. W polskojęzycznym tekście brzmi to następująco: “I rzekł Pan do 

Mojżesza. «0to wybrałem Besaleela, syna Unego, syna Chura z pokolenia 

background image

Judy. Napełniłem go duchem Bożym, mądrością i rozumem, i 

umiejętnością wykonania wszelkiego rodzaju prac, pomysłowością w 

pracach w złocie, w srebrze, w brązie i w rzeźbieniu kamieni do oprawy, i 

w rzeźbieniu drzewa oraz wykonaniu różnych dzieł. A dodam mu 

Oholiaba, syna Achisamaka z pokolenia Dana. Napełniłem umysł 

wszystkich rękodzielników mądrością, aby mogli wykonać, co ci 

rozkazałem:... » (Księga Wyjścia, 31.1-6). – Przyp tłum

6. W języku angielskim ten rodzaj chleba opisany jest słowem 

shewbread lub showbread, które Wielki Słownik Angielsko-Polski Jana 

Stanisławskiego tłumaczy jako “chleb pokładowy wystawiany w świątyni 

żydowskiej w starożytności", natomiast w Biblii Tysiąclecia nosi on nazwę 

chleba pokładnego i tę nazwę przyjęliśmy w naszym tłumaczeniu. – 

Przyp. red.

7. Biblia Tysiąclecia podaje to następująco– “spalił go w ogniu, starł na 

proch..." (Księga Wyjścia, 32.20) – Przyp. tłum.

8 Sharon to nazwa żyznej równiny w zachodniej części Izraela 

rozciągającej się wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego na południe od 

Hajfy – Przyp. tłum.

9. Omer to stara hebrajska miara objętości równa dziesiątej części 

ephaha, który jest równy z kolei mniej więcej jednemu bushelowi 

odpowiadającemu 35 litrom; innymi słowy Aaron włożył do Arki 3,5 litra 

manny. – Przyp. tłum.

10. Chodzi o egipskiego świętego ptaka słońca Bennu 

przedstawianego w postaci czapli – Przyp. tłum

background image

GWIEZDNY OGIEŃ – ZŁOTO BOGÓW

CZĘŚĆ TRZECIA

W latach osiemdziesiątych XIX wieku elity rządzące chrześcijaństwa 

odczuwały paniczny strach przed słowem “archeolog" i dlatego prowadzenie 

wykopalisk objęto ścisłą kontrolą. Ich podejmowanie i prowadzenie wymagało 

aprobaty specjalnie utworzonych do tego celu instytucji.

Jedną z nich była utworzona w Wielkiej Brytanii w roku 1891 Fundacja 

Eksploracji Egiptu (Egypt Exploration Fund). Na pierwszej stronie jej statutu 

mówi się, że jej głównym zadaniem jest promowanie prac wykopaliskowych 

“w celu objaśnienia lub zobrazowania Starego Testamentu". Krótko mówiąc, 

przyjęto, że jeśli znajdzie się coś, co będzie wspierało nauki płynące z Biblii, 

wówczas poinformuje się nas (społeczeństwo). Wszystko, co nie było zgodne 

z kościelną interpretacją Biblii, miało nie oglądać światła dziennego.

Obecnie przyjrzymy się jednemu z odkryć tego rodzaju, o którym wie 

zaledwie niewielka garstka ludzi. W rzeczywistości jest to prawdopodobnie 

najważniejsze z odkryć dotyczących Biblii, jakich kiedykolwiek dokonano. Co 

więcej, wynikające z niego implikacje są znacznie donioślejsze niż ono samo, 

jako że jest to ostateczna historia Feniksa i Ogniowego Kamienia.

W Księdze Wyjścia pojawia się nazwa pewnej ważnej góry biblijnej. Leży 

ona w rozległym paśmie na Półwyspie Synaj – trójkątnym, wypiętrzonym 

masywie lądowym położonym nad Morzem Czerwonym między Zatokami 

Sueską i Akaba. W Starym Testamencie góra ta początkowo określana jest 

mianem Horeb, potem nazywa się Synaj, a na końcu wraca do początkowej 

background image

nazwy – Horeb.

Historia ta dotyczy oczywiście Mojżesza i wyjścia Izraelitów z Egiptu. Była 

to góra, na której według Księgi Wyjścia Mojżesz zobaczył gorejący krzak, 

rozmawiał z Jehową i gdzie otrzymał Dziesięcioro Przykazań oraz Tablice 

Świadectwa (prawo mojżeszowe).

Należy wiedzieć, że w czasach Mojżesza (około 1350 roku p.n.e.) nie było 

góry Synaj. Nie było góry o tej nazwie nawet w czasach Jezusa, a także przez 

następne 300 lat. Ważne podkreślenia jest również to, że Stary Testament, 

który dziś znamy, jest tłumaczeniem tekstu hebrajskiego opracowanego 

zaledwie 1000 lat temu, w związku z czym jest on o kilkaset lat młodszy od 

kanonicznego Nowego Testamentu.

Góra znana dziś jako Synaj znajduje się w południowej części Półwyspu 

Synaj, dosyć blisko podstawy wypiętrzonego trójkąta. Nazwę tą otrzymała w 

IV wieku n.e. od misji chrześcijańskich greckich zakonników, czyli 1700 lat po 

czasach, w których żył Mojżesz. Niekiedy nazywa się ją dziś Dżabal Musa 

(Góra Mojżesza), zaś wzniesiona na niej chrześcijańska pustelnia. Klasztor 

Świętej Katarzyny, wciąż tam stoi. Czy ta góra była jednak tą, którą Stary 

Testament określa mianem Horeb? Otóż, jak się okazuje, nie.

Księga Wyjścia podaje pewne szczegóły dotyczące drogi, którą 

przemierzał Mojżesz i Izraelici w drodze z delty Nilu do kraju Goszen, w 

poprzek Synaju przez pustynne obszary Shur i Paran aż do krainy Midian 

(położonej na północ od współczesnej Jordanii). Na podstawie tej trasy łatwo 

określić położenie góry Horeb. Leży ona dość daleko na północ od Dżabal 

Musa (Góry Mojżesza).

background image

Słowo “horeb" znaczy po prostu “pustynia" i ta wielka pustynna góra, która 

wznosi w środku skalistego płaskowyżu nad równiną Paran aż do wysokości 

ponad 2 600 stóp (780 m) nazywa się dziś Serabit, a dokładniej Serabit el-

Khadim (Dostojeństwo Khadima).

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych XIX wieku brytyjski egiptolog William 

Flinders Petrie, profesor University College w Londynie wystąpił do Fundacji 

Eksploracji Egiptu z propozycją zorganizowania ekspedycji na Półwysep 

Synaj. Przybył lam razem ze swoim zespołem w roku 1904 i w marcu tego 

samego roku zorganizował wyprawę na szczyt góry Serabit.

W następnym roku opublikował dokładne sprawozdanie ze swojej wyprawy 

z adnotacją, że nie może być ono oficjalnie udostępnione prenumeratorom 

wydawnictw Fundacji Eksploracji Egiptu. Udostępnione mogły być im jedynie 

mapy i ogólnikowy opis. Co więcej, Petrie wyznał, że początkowo jego 

zespoły były finansowane przez Fundację, lecz od chwili wyprawy na 

Półwysep Synaj Fundacja przestała go sponsorować. Co było tego 

przyczyną? Czyżby chodziło o to, że złamał zasady statutu, ujawniając coś, 

co nie było zgodne z naukami Biblii? W rzeczywistości tak właśnie było.

Otóż Petrie odkrył wielki sekret świętej Góry Mojżesza, który nie tylko 

tłumaczył to, co zostało opisane w Księdze Wyjścia, ale podważył 

jednocześnie powszechnie obowiązującą jej interpretację.

Tym, czego Biblia nie mówi jasno, jest to, że Półwysep Synaj nie był dla 

Egiptu ziemią położoną poza jego granicami, bowiem znajdował się on pod 

kontrolą faraona i był uważany za część Egiptu. Tak więc Mojżesz i Izraelici 

znalazłszy się na wschód od Delty Nilu wcale nie byli poza granicami Egiptu, 

background image

ale wciąż na jego terytorium i mieli przed sobą do pokonania cały Półwysep 

Synaj przed wejściem do palestyńskiej krainy Kanaan.

W czasach Mojżesza Synaj podlegał dwóm dostojnikom egipskim: 

królewskiemu kanclerzowi i królewskiemu namiestnikowi. Był to okres 

panowania XVIII dynastii, z której pochodzili faraonowie Totmes i Amenhotep, 

a także Echnaton i Tutanchamon. Królewskim namiestnikiem był w tym czasie 

Neby, który był również głównodowodzącym wojsk w Żaru w regionie Gozen 

w Delcie Nilu, czyli w miejscu, w którym Izraelici mieszkali przed exodusem.

Stanowisko królewskiego kanclerza było dziedziczne i należało do 

hyksoskiego rodu Pa-Nehas, zaś Panahesy pochodzący z tego rodu 

sprawował funkcję oficjalnego gubernatora Synaju. Bardziej znany jest pod 

imieniem Phinehas, pod jakim występuje w Biblii. Stał się jednym z 

pierwszych kapłanów nowego mojżeszowego wyznania, lecz zanim do tego 

doszło, był arcykapłanem w świątyni faraona Echnatona w Amarnie.

Zanim wrócimy do Williama F. Petrie'ego, warto dokonać rozróżnienia 

między Izraelitami i Hebrajczykami epoki Mojżesza, aby zrozumieć znaczenie 

jego odkrycia. W tamtych czasach nie stanowili oni jedności i nie byli tym 

samym, jak to sugeruje Biblia. Hebrajczycy byli rodziną, potomkami 

Abrahama, którzy zamieszkiwali głównie Kanaan (Palestynę). Izraelici byli 

natomiast rodziną wywodzącą się od jednego z wnuków Abrahama, Jakuba, 

którego imię zostało zmienione na Izrael. To jedynie rodzina Jakuba 

przeniosła się do Egiptu i to ich potomkowie wrócili z Mojżeszem, aby po 

wielu pokoleniach ponownie połączyć się ze swoimi współbraćmi 

Hebrajczykami.

background image

Różnica między tymi dwiema gałęziami polegała na tym, że Izraelici przez 

długi czas znajdowali się pod wpływem praw i religii Egiptu i niewiele wiedzieli 

o zwyczajach swoich kuzynów z Kanaanu. Przez ponad 400 lat przebywali w 

środowisku zasiedlonym przez panteon bogów i chociaż rozwinęli w ramach 

swojej wspólnoty koncepcję “jedynego boga", tym bogiem nie był Jehowa

1

 

kananejskich Hebrajczyków.

Bóg Izraelitów był postacią bez twarzy, którego nazywali oni po prostu 

“Pan". W języku Izraelitów nosił on imię Adon. Z tego właśnie względu imiona 

“Pan" i “Jehowa" były w najwcześniejszych tekstach zawsze rozróżniane, 

chociaż w późniejszym czasie zlały się w postać jedynego Boga, który 

pasował zarówno do rodzącej się religii żydowskiej, jak i chrześcijańskiej. U 

Egipcjan imię Pan (Adon) było bardzo podobne i brzmiało Aton. Od niego też 

pochodzi imię faraona Echnatona, które znaczyło “sługa Atona".

Tak więc kiedy Mojżesz i Izraelici udali się na Półwysep Synaj, nie przybyli 

tam jako czciciele Jehowy, ale Atona, i z tego też względu dano im nowy 

zestaw praw i przykazań, aby przystosować ich do kultury mieszkańców 

Kanaanu, gdzie miała być ich nowa ojczyzna.

Gdy Mojżesz i Izraelici opuścili deltę Nilu, ich najprostsza droga do 

Kanaanu (do którego zmierzali) winna była prowadzić przez pustkowia 

północnego Synaju. Co sprawiło, że poszli na południe w wysoko położone, 

trudne do przebycia okolice, aby spędzić pewien czas pod górą Horeb – 

Serabit? Właśnie to pytanie nie dawało spokoju Petrie'emu i jego zespołowi.

Cóż więc znaleźli oni wysoko na biblijnej, świętej górze? Na początku 

niewiele, niemniej na obszernym płaskowyżu w pobliżu szczytu było wyraźnie 

background image

widać ślady starożytnego siedliska – kilka filarów i pionowych obelisków 

wystających z rumowiska. Rumowisko to było skutkiem postępującej przez 3 

000 lat erozji powodowanej przez wiatr i osunięcia gruntu. Kiedy je 

oczyszczono, ukazała się cała prawda o biblijnej historii. Petrie pisał:

Nie ma żadnego innego zabytku, którego byśmy bardziej żałowali, że nie 

zachował się w lepszym stanie. Cały był pogrzebany i nikt nie miał o nim 

pojęcia, dopóki nie oczyściliśmy tamtego miejsca.

Pod rumowiskiem znajdował się ogromny kompleks świątynny. W obrębie 

murów znajdowała się zewnętrzna świątynia ponad siedemdziesięciometrowej

długości, która wychodziła z wewnętrznej świątyni wyciosanej w wielkiej 

grocie w zboczu góry. Z różnych kartuszy

2

, rzeźb i inskrypcji wynikało, że 

świątynia ta była użytkowana już w czasach faraona Snofru, który żył około 

2600 lat p.n.e. i którego bezpośredni potomkowie zbudowali piramidy w Gizie.

Nadziemna część świątyni zbudowana była z piaskowca wyciętego z góry i 

składała się z szeregu przylegających do siebie przedsionków, kaplic, 

dziedzińców, kabin i komór. Najważniejszymi z nich, które odkopano, były: 

główne sanktuarium, kaplica królów, dziedziniec portykowy i sala bogini 

Hathor, której zresztą poświęcony był cały ten świątynny kompleks.

Wszędzie wkoło stały filary i stele poświęcone królom (faraonom) 

panującym na przestrzeni wieków w Egipcie. Wizerunki niektórych z nich, jak 

na przykład Totmesa III (założyciela ruchu różokrzyźowców w Egipcie) 

widniały na wielu obeliskach i ściennych reliefach.

Znajdująca się obok grota Hathor była wykuta w skale. Jej ściany były 

płaskie i gładkie. W środku stał (od około 1820 roku p.n.e.) wielki filar faraona 

background image

Amenemhata III, zięcia Esaua. Byli tam również przedstawieni jego główny 

szambelan i strażnik pieczęci.

Głęboko w grocie Petrie odnalazł wapienną płytę faraona Ramzesa I 

(uważanego przez egiptologów za przeciwnika kultu Atona), na której, co 

ciekawe, określa on siebie jako “władcę wszystkiego, co podlega Atonowi". 

Znaleziono również popiersie matki Echnatona, królowej Egiptu Teje, z jej 

kartuszem osadzonym w koronie.

Na dziedzińcach i w holach zewnętrznej świątyni znajdowały się liczne 

zbiorniki i okrągłe baseny wraz z szeregiem dziwnie ukształtowanych ławo-

stołów z niszami z przodu i blatami na różnych poziomach. Były tam również 

okrągłe stoły, tace i talerze, oraz alabastrowe wazy i pojemniki, z których 

wiele miało kształt kwiatu lotosu. W pomieszczeniach znajdowała się też 

pokaźna kolekcja płytek o szklistej powierzchni, kartuszy, skarabeuszy i 

świętych ornamentów ozdobionych spiralami, rombami i koszyczkami. Były 

tam ponadto magiczne pałeczki z nieznanego, twardego materiału, a w 

portyku dwa stożkowate kamienie o wysokości 6 i 9 cali (15 i 23 cm).

Znaleziska te zaskoczyły odkrywców, lecz w jeszcze większe zdumienie 

wprawiły ich metalurgiczne tygle. Egip-tolodzy do dzisiaj nie są zgodni co do 

przeznaczenia tygli w świątyni... a także w kwestii tajemniczej substancji 

zwanej mfkzt, która, jak się zdaje, jest w jakiś sposób związana z tymi tyglami 

i stożkowatymi kamieniami, o których mówiły liczne wzmianki na ściennych 

napisach i stelach.

Niektórzy sugerowali, że mfkzt może oznaczać miedź, inni, że turkus, a 

jeszcze inni, że malachit. Były to jednak przypuszczenia pozbawione 

background image

podstaw, zwłaszcza że nigdzie w pobliżu nie było żadnego z tych materiałów.

Synaj znany jest z kopalni turkusów, lecz jeśli wydobywanie tych kamieni 

było jednym z zadań świątynnych mistrzów przez tyle stuleci, wówczas 

należałoby spodziewać się ich obfitości w egipskich świątyniach. Tak jednak 

nie jest. Znajdowano je tam bardzo rzadko.

Kolejną przyczyną wątpliwości były niezliczone inskrypcje dotyczące 

“chleba" w połączeniu z wyraźnie widocznym hieroglifem oznaczającym 

“światło", które znaleziono w kaplicy królów.

Jednak odkryciem, które wywołało największą konsternację, było 

odkopanie czegoś, co zidentyfikowano jako enigmatyczną substancję mfkzt

do której zdawał się odnosić symbol “chleba". Była to znaczna ilość czystego, 

nie postarzałego białego proszku, który spoczywał na głębokości kilku cali w 

pomieszczeniu magazynowym.

Niektórzy sugerowali, że to pozostałość po wytopie miedzi, lecz bardzo 

szybko odrzucono tę hipotezę, z uwagi na to, że proces wytopu miedzi nie 

pozostawia białego proszku, ale gęstą czarną szlakę. Co więcej, w promieniu 

wielu mil od świątyni nie było żadnych źródeł miedzi, zaś dawne warsztaty 

hutnicze znajdowały się w odległych dolinach.

Inni sądzili, że ten proszek jest popiołem powstałym z palenia roślin w 

procesie uzyskiwania zasad, lecz nie znaleziono najdrobniejszych śladów 

jakichkolwiek osadów roślinnych.

Z braku innego wyjaśnienia uznano, że biały proszek i stożkowate naczynia 

były prawdopodobnie związane z jakąś formą obrządku składania ofiar, lecz 

background image

część uczonych zakwestionowała tę wersję, wskazując na fakt, że świątynia 

była egipska i że w tym kraju nie istniał zwyczaj składania ofiar ze zwierząt. 

Co więcej, nie odnaleziono żadnych resztek kości lub jakiejkolwiek obcej 

substancji w mfkzt, który wyglądał dla wszystkich jak sakralny talk w proszku.

Część tego tajemniczego proszku zabrano do Wielkiej Brytanii w celu jego 

zbadania, jednak wyników tych badań nigdy nie opublikowano. Resztę 

(otwartą po 3 000 lat i wystawioną na działanie żywiołów) zostawiono na 

pastwę pustynnych wiatrów.

Wkrótce stało się oczywiste, że ten proszek wygląda bardzo podobnie do 

mezopotamskiego Ogniowego Kamienia lub shem-an-ny – substancji, która 

była sporządzana w postaci chleba i używana do karmienia świetlistych ciał 

babilońskich królów i egipskich faraonów.

To tłumaczy również znalezione w świątyni inskrypcje podkreślające 

znaczenie chleba i światła. Ten biały proszek (shem-an-na) był 

identyfikowany ze świętą manną, którą Aaron umieścił w Arce Przymierza. W 

Egipcie ciastka wykonane z tego proszku zwano “pokarmem scheffa", z kolei 

Izraelici nazywali je “chlebem pokładnym".

Księga Wyjścia mówi, że Mistrzem Rzemiosł, tym, który sporządził 

oryginalny chleb pokładny dla Mojżesza na Synaju, był Besaleel, syn Uriego 

Ben Hura. Besaleel nie był jednak piekarzem, ale znanym złotnikiem, tym, 

który wykonał złote ozdoby do Tabernakulum i Arki Przymierza. Jest to 

zgodne z funkcją kapłanów – Mistrzów Rzemiosł w Mezopotamii. Byli oni 

wielkimi Wulkanami i metalurgami Tubal-kaina, którzy produkowali shem-an-

nę z czystego złota.

background image

Liczne tygle, stożkowate naczynia, różnorodne zbiorniki, stoły i inne sprzęty 

sprawiały, że ta synajska świątynia bardziej przypominała laboratorium niż 

miejsce kultu. Tak też i było.

To, co znalazł Petrie, było w rzeczywistości laboratorium alchemicznym 

Echnatona i osiemnastu dynastii faraonów, którzy panowali przed nim. Była to 

świątynia-laboratorium, w której piec metalurgiczny ryczał i dymił w procesie 

wytwarzania świętego ogniowego kamienia wysokospinowej shem-an-ny.

I oto zupełnie nieoczekiwanie słowa Księgi Wyjścia nabierają sensu, kiedy 

je analizujemy ze zupełnie innego punktu widzenia:

Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i 

uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. [19.18]

W Księdze Wyjścia czytamy, że Mojżesz wziął złotego cielca, którego 

wykonali Izraelici, i spalił go w ogniu, obracając go w biały proszek. Jest to 

właśnie opis procesu wytwarzania shem-an-ny. Jest również oczywiste, że 

egipscy kapłani bogini Hathor od niezliczonych pokoleń podsycali swój ogień, 

dopóki w czasach Mojżesza do głosu nie doszli kapłani Atona.

Tym, który zreorganizował starożytne szkoły nauk tajemnych Thota i 

założył Królewska Szkołę Mistrzów Rzemiosła w Karnaku, był faraon Totmes 

III. Nazywano ich Wielkim Białym Bractwem ze względu na ich 

zainteresowanie tajemniczym białym proszkiem. Jeden z jego odłamów 

zajmował się medycyną i uzdrawianiem i stał się znany jako Egipscy 

Terapeuci. W późniejszym czasie Terapeuci rozciągnęli swoją działalność na 

Palestynę, a w szczególności na judejs-ką osadę Oumran, gdzie przeszli do 

background image

historii jako esseńczycy.

Czym szczególnym wyróżniała się bogini Hathor? Dlaczego synajscy 

kapłani wybrali ją na swoje bóstwo? Otóż była ona najważniejszą z bogiń 

opiekuńczych i mówiło się, że jako córka boga Ra dała życie słońcu. 

Pierwotnie nazywano ją Królową Zachodu i Panią Piekieł, dokąd wiodła, jak 

mówiono, tych, którzy znali właściwe zaklęcia. Była czczona jako protektorka 

macierzyństwa, bogini miłości, grobów i pieśni. Mówiono, że to właśnie za 

sprawą jej mleka faraonowie zyskiwali boskość i stawali się prawomocnymi 

bogami.

Na jednej z kamiennych tablic w pobliżu wejścia do jaskini na górze Serabit 

przedstawiony jest Totmes IV w towarzystwie Hathor. Przed nim znajdują się 

dwa ofiarne podwyższenia zakończone ornamentem z kwiatów lotosu, a za 

nim mężczyzna trzymający stożkowe ciasto z białego chleba. Na innym 

reliefie widać masona Anchiba ofiarowującego królowi dwa stożkowe ciasta 

chlebowe z shem-an-ny. Podobne wizerunki znajdują się w całej świątyni. 

Jednym z najbardziej znaczących jest wizerunek Hathor i Amen-hotepa III. 

Bogini trzyma w ręku naszyjnik, a drugą ofiarowuje faraonowi symbol życia i 

zwierzchnictwa. Za nią stoi skarbnik Sobekhotep, który trzyma w pogotowiu 

stożkowe ciasto z białego chleba. Sobekhotepa określa się jako “Nadzorcę 

Sekretów Domu Złota, który dostarczył szlachetny i cenny kamień Jego 

Wysokości".

Już wcześniej mówiłem, że w chwili wyjścia z Egiptu na Synaj Izraelici w 

drodze do Kanaan mieli zapoznać się z prawami i zasadami panującymi w ich 

nowej ojczyźnie. Chociaż rzeczywiście tak się częściowo stało, to jednak w 

background image

sprawach dotyczących religii było odwrotnie – egipskie zwyczaje i tradycje 

zostały zaszczepione Hebrajczykom.

To właśnie na górze Synaj Jehowa po raz pierwszy uświadomił Mojżeszowi 

swoje istnienie. Będąc wyznawcą Atona Mojżesz zapytał swojego nowego 

pana i mistrza, kim jest, i w odpowiedzi usłyszał: “Jam Jest, Który Jest", co w 

fonetyce hebrajskiego zabrzmiało “Jehowa", jednak przez bardzo długi czas 

Izraelitom nie wolno było używać tego imienia, z wyjątkiem najwyższego 

kapłana, któremu wolno było szeptać je raz w roku i to w kompletnym 

odosobnieniu. To zrodziło problem, który polegał na tym, że modły miały być 

skierowane do tego nowego boga, lecz skąd miał on wiedzieć, że są one 

skierowane właśnie do niego, skoro jego imię w nich się nie pojawiało?

Izraelici wiedzieli, że Jehowa nie jest Atonem (ich tradycyjnym Adonem lub 

inaczej Panem) i przyjęli, że musi on być odpowiednikiem wielkiego, 

państwowego boga Egiptu, mimo iż w rzeczy samej nim nie był. 

Postanowiono zatem, że do wszystkich modlitw należy dodawać imię tego 

państwowego boga, które brzmiało Amen (w obowiązującej w języku polskim 

pisowni: Amon – przyp. red.). Do dzisiaj imię to jest wypowiadane na 

zakończenie każdej modlitwy. Nawet dobrze znana chrześcijańska Modlitwa 

Pańska (Ojcze nasz, który jesteś w niebie... – znana z Ewangelii św. 

Mateusza) wywodzi się z egipskiej modlitwy zaczynającej się od słów: “Amen, 

Amen, który jesteś w niebie..."

Dziesięć Przykazań, o których mówi się, że zostały dane Mojżeszowi przez 

Boga na górze Synaj, jest również egipskiego pochodzenia i wywodzi się 

bezpośrednio z Zaklęcia 125 z egipskiej Księgi umarłych. Nie był to nowy 

background image

kodeks postępowania wymyślony na użytek Izraelitów, ale nowa wersja 

wyznania faraona. Na przykład wyznanie: “Nie zabijałem" – zostało 

przetłumaczone na: “Nie będziesz zabijał". Wyznanie: “Nie kradłem" – stało 

się: “Nie będziesz kradł", “Nie mówiłem kłamstw" stało się: “Nie będziesz 

mówił przeciw bliźniemu swemu kłamstwa jako świadek" i tak dalej.

Nie tylko Dziesięcioro Przykazań zostało skopiowane z egipskiego rytuału, 

ale również psalmy, które stanowią transpozycję egipskich hymnów (mimo iż 

są przypisywane królowi Dawidowi). Nawet Księga Przysłów Starego 

Testamentu, tak zwane Słowa Mądrości Salomona, są niemal dosłownym 

tłumaczeniem na hebrajski przypowieści egipskiego mędrca zwanego 

Amenemopem. Znajduje się ona obecnie w British Museum i porównując ją 

wiersz po wierszu z Księgą Przysłów na każdym kroku można znaleźć jej 

odpowiedniki. Obecnie odkryto, że nawet pisma Amenemopego są kopią 

jeszcze starszych Nauk Ptahhotepa, które powstały co najmniej 2000 lat 

przed Salomonem.

Poza Księgą umarłych i Mądrościami Ptahhotepa istnieje cały szereg 

innych tekstów egipskich, których użyto przy pisaniu Starego Testamentu. Są 

wśród nich na przykład Teksty Piramid i Teksty Sarkofagów, z których 

zaczerpnięto odniesienia do bogów egipskich i tak je przekształcono, żeby 

odnosiły się do hebrajskiego Jehowy.

W Krew z krwi Jezusa podkreślam, że współczesne chrześcijaństwo, które 

rozwinęło się z Rzymskiego Kościoła z IV wieku n.e., jest faktycznie religią 

hybrydową, która opiera się na zasadach innych religii, w tym, oczywiście, na 

judaizmie.

background image

Obecnie widać, że judaizm także był od początku hybrydą stworzoną z 

egipskich, kananejskich i mezopotamskich tradycji, z przypowieściami, 

hymnami, modlitwami i rytuałami odnoszącymi się do najróżniejszych bogów, 

które zebrano razem i odniesiono do nowo utworzonej koncepcji “Jedynego 

Boga".

Z historycznego punktu widzenia szczególnie interesujące jest to, że nie 

wszystko zostało ukartowane w czasach Abrahama ani nawet później, w 

czasach Mojżesza. Zaczęło się to dopiero w VI wieku p.n.e., kiedy to 

dziesiątki tysięcy Izraelitów zostało wziętych do niewoli przez babilońskiego 

króla Nabuchodono-zora. Do tego czasu hebrajskie i izraelskie zapisy 

odnosiły się do poszczególnych bogów poprzez ich indywidualne imiona oraz 

przy pomocy ogólnego, odnoszącego się do liczby mnogiej, identyfikatora 

“Elohim"

3

.

Przez około 500 lat od czasu niewoli babilońskiej pisma te istniały 

wyłącznie w postaci oddzielnych zapisków i dopiero w czasach, które nastały 

po Chrystusie, zebrano je w jedno dzieło. Jezus nigdy nie słyszał o Starym 

Testamencie, a tym bardziej o Biblii. Teksty, do których miał dostęp, zawierały 

wiele ksiąg, które pominięto w kompilacji, którą dziś znamy.

O dziwo, o niektórych z nich wciąż są wzmianki we współczesnej Biblii jako 

o ważnych dla tradycji. Mowa tu o Księdze Pana, Księdze Wojen Jehowy i 

Księdze Jaszara. Dlaczego je pominięto? Po prostu dlatego, że ich kontekst 

nie pasował do koncepcji nowo tworzonej religii opierającej się na wierze w 

Jehowę. Jaszar był na przykład urodzonym w Egipcie synem Kaleba, 

szwagrem pierwszego izraelskiego sędziego Othneila, a także nosicielem 

background image

laski Mojżesza. Jest ogólnie przyjęte, że miejsce Księgi Jaszara w Biblii jest 

między Księgą Powtórzonego Prawa i Księgą Jozuego, lecz redaktorzy 

odrzucili ją, ponieważ w zupełnie innym świetle przedstawia wydarzenia, które 

miały miejsce na Synaju i górze Horeb.

Znana nam Księga Wyjścia podaje, że Jehowa wydał Mojżeszowi 

instrukcje dotyczące panów i sług, chciwości, sąsiedzkich stosunków, zbrodni, 

małżeństwa, moralności i wielu innych zagadnień, łącznie z prawami 

dotyczącymi Szabatu i Dziesięciu Przykazań.

Natomiast w Księdze Jaszara, która została napisana wcześniej niż Księga 

Wyjścia, to nie Jehowa przekazuje Mojżeszowi te prawa i przykazania. W 

rzeczywistości w ogóle nie ma tam mowy o Jehowie. Nowe prawa, jak głosi 

Księga Jaszara, zostały przekazane Mojżeszowi i Izraelitom przez Jetro, 

Najwyższego Kapłana Midian i Pana Góry, co czyniło go generalnym 

zarządcą świątyni synajskiej. Pan Góry (lub Ten Wysoki) tłumaczy się na 

hebrajski jako El Szaddai, co ma szczególne znaczenie, jako że było to imię, 

które Mojżesz usłyszał, kiedy poprosił Pana, aby ujawnił, kim jest. Pan rzekł: 

“Jam jest, który jest. Jestem ten, którego Abraham zwał El Szaddai". 

Ostatecznie “Jam jest, który jest" stało się po przetłumaczeniu imieniem 

Jehowa, lecz jak podaje Księga Jaszara (co również potwierdza Księga 

Wyjścia, jeśli czyta się ją właściwie) ów Pan nie był wcale bóstwem. Był to 

Jetro El Szaddai, wielki wulkan i Mistrz Rzemiosł świątyni Hathor.

Pomijając fakt, że jesteśmy uczeni interpretacji pewnych aspektów tekstu 

biblijnego, niewielu z nas samodzielnie ją studiuje. W rezultacie obrazy 

powstałe w naszym umyśle są zazwyczaj odzwierciedleniem tego, co widzimy 

background image

na ilustracjach w książkach i w kinie. Hollywood wprawia nas, oczywiście, w 

dumę swoimi wyobrażeniami Mojżesza na górze i Boga wypalającego słowa 

Dziesięciu Przykazań na wielkich, trudnych do uniesienia, granitowych 

płytach. W Księdze Wyjścia nie ma jednak odpowiadającego tej scenie opisu, 

natomiast w kwestii Przykazań mówi się, że Mojżesz sam je spisał (pod 

dyktando Pana), po tym jak stłukł pierwsze tablice, które otrzymał.

Jeśli chodzi o drugą część synaj-skiego przekazu, Tablice Świadectwa, w 

Kabale

4

 i Midraszu

5

 mówi się, że jest on zawarty w świętym kamieniu 

szlachetnym, który Mojżesz umieścił w “dłoni swej ręki". Mówi się, że jest to 

ten sam Boski Kamień Mądrości, który odziedziczył Salomon. We 

wcześniejszych tekstach egipskich nosił on nazwę “Tabliczki Hermesa", która 

ucieleśniała mądrość Thota.

Według pism starożytnego Dworu Smoka Egiptu (założonego przez 

królową Sobeknefru w roku 1785 p.n.e) strażnikiem Stołu był Chem, Wysoki 

Kapłan Mendes. Słowo chem (lub khame) znaczy “czerń" i z tego rdzenia 

zrodziło się słowo “alchemia" – nauka wydobywania światła z czerni. Jeśli 

chodzi o nas, to Chem jest nam bardziej znany jako biblijny Cham, dziadek 

Nimroda, którego rodzina została wyklęta przez Hebrajczyków, ponieważ jego 

historyczne tradycje pozostawały w konflikcie z rodzącą się, bazującą na 

pojęciu Jehowy, kulturą.

Czytelnicy gotyckich powieści i książek na temat czarno-księstwa 

oczywiście z miejsca rozpoznają imię Chema z Mendes. Często 

przedstawiany jest on w nich symbolicznie w postaci kozła, który był właśnie 

symbolem Chama w starożytnym Egipcie. Jedyną różnicą jest to, że w 

background image

okresie współczesnego chrześcijaństwa kozioł stał się symbolem diabła. Idąc 

śladami historii Chema z Mendes dochodzimy jednak do synajskiej świątyni i 

białego proszku złota.

Mendes było głównym miastem Egipskiej Delty, zaś Chem był 

mianowanym przez świątynię Archonem (dostojnikiem) X Wieku Koziorożca. 

Z tego właśnie względu jego symbolem był kozioł, przedstawiany zazwyczaj w 

postaci odwróconego pentagramu

6

. Pięcioramienna gwiazda ma dwa 

promienie zwrócone ku górze, które symbolizują rogi Kozła z Mendes. Dwa 

promienie zwrócone ku dołowi symbolizują uszy, zaś pojedynczy promień 

reprezentuje podbródek i brodę.

Kiedy pentagram jest przedstawiony w pozycji odwróconej uważa się go za 

symbol męskości, lecz gwiazda pentagramu jest, oczywiście, symbolem 

kobiecości (symbol Wenus) i zazwyczaj jest przedstawiana z jednym 

promieniem skierowanym prosto do góry.

Kiedy pentagram jest w męskiej pozycji, Chem jest upostaciowiony przez 

szmaragd osadzony centralnie w punkcie połączenia rogów. Kiedy go 

obrócimy, zyskuje status żeński, zaś najwyższy punkt promienia zwróconego 

pionowo do góry symbolizuje głowę bogini, boczne promienie reprezentują jej 

ramiona, a bliźniacze promienie zwrócone teraz ku dołowi (które były 

poprzednio rogami) stają się jej nogami, natomiast centralny szmaragd jest 

wyobrażeniem sromu.

Czasami odwrócony pentagram Chema jest przedstawiany z płomieniami 

wydobywającymi się ze świętego klejnotu między rogami. Płomienie te są 

odpowiednikiem Astralnego Światła. Kiedy go jednak odwrócimy do pozycji 

background image

Wenus, płomienie wychodzące z macicy reprezentują Gwiezdny Ogień, 

księżycową esencję bogini.

Od najwcześniejszych czasów pentagram zawsze był, bez względu na to, 

czy reprezentuje Astralne Światło, czy też Gwiezdny Ogień, symbolem 

oświecenia. Był związany z przedżydowskim szabatem – rytualnym okresem 

refleksji nad doświadczeniami poza obszarem codziennego trudu. Z tego 

względu Chem z Mendes był zwany Szabatowym Kozłem, skąd wzięło się 

obecne znaczenie przymiotnika “szabatowy" używanego w kręgach 

akademickich.

7

Mając na względzie tę wiekową tradycję, nie należy się dziwić, że 

pentagram i Szabatowy Kozioł zadomowiły się w tradycjach innowierczych 

chrześcijan (na przykład katarów z Langwedocji) z okresu średniowiecza. Z 

kolei ortodoksyjny Kościół Chrześcijański usiłował zniwelować respekt dla 

starych mądrości szkół wiedzy tajemnej poprzez utworzenie hybrydowej religii 

przyjmującej za postawę zbawienie od nieznanego – zbawienie, które można 

osiągnąć jedynie w drodze podporządkowania się autorytetowi biskupów. W 

rezultacie opierające się na spirytyzmie doktryny ruchu gnostycznego (który 

usiłował odkryć “nieznane"), zostały uznane przez Inkwizycję za bluźniercze, 

a pentagram i kozła ogłoszono symbolami czarnej magii i czarów.

W tamtych czasach, a nawet obecnie, osobiste zaangażowanie się kogoś 

w nauki nie aprobowane przez biskupów jest traktowane w pewnych kręgach 

jako herezja, zaś strach przed indywidualnie (samodzielnie) zyskaną wiedzą 

jest tak przemożny, że Kozioł z Mendes został uznany za uosobienie samego 

diabła. Taka jest wymowa licznych bezwartościowych książek o charakterze 

background image

propagandowym (autorstwa Dennisa Wheatleya i innych) głoszących, że 

krucyfiks i polewanie święconą wodą stanowią jedyną broń przeciwko tak 

zwanym emisariuszom szatana.Cham (lub Chem) jest opisany w Starym 

Testamencie jako syn Noego, lecz w najstarszych zapiskach figuruje zgodnie 

z prawdą (razem z Jafetem) jako syn wielkiego Wulkana i złotnika Tubal-

kaina, który historykom znany jest bardziej jako król Meskalam-dug, bohater 

Dobrej Ziemi.

We wczesnych palestyńskich podaniach Chem był synonimem niejakiego 

Azazel Koziorożca, który (według nie włączonej do Starego testamentu Księgi 

Enocha) udostępnił ludziom “wszelkie metale, nauczył ich artystycznej obróbki 

i stosowania antymonu". Antymon (Sb) to czarny pierwiastek znany również 

pod nazwą stibium. Stanowi on zasadniczy element służący alchemikom do 

produkcji Kamienia Filozoficznego. W starożytnym świecie arabskim 

nazywano go khol, skąd pochodzi słowo “coal" (“węgiel") oznaczające “ten, 

który jest czarny". Słowo pochodne “alkohol" pochodzi od arabskiego “al-

kohul" – “filozoficznej rtęci" o wysokim stopniu czystości wyprodukowanej ze 

spirytusu winnego oczyszczonego antymonem.

Azazel Koziorożca rzeczywiście występuje w Biblii, lecz nie w 

autoryzowanej wersji anglojęzycznej. W Wulgacie

3

 jest wzmianka o zwyczaju 

Zadośćuczynienia i mowa o tym, że Aaron rzuci losy na dwie kozy, “jeden dla 

Pana i drugi dla Azazela". Ta, na którą padnie los dla Pana, zostanie 

poświęcona jako “ofiara grzechu", natomiast druga będzie odesłana na 

pustkowie jak “zadośćuczynienie".

Bardziej znana wersja anglojęzyczna jest nieco myląca, jako że imię 

background image

Azazel zostało tam zmienione na “kozioł ofiarny". Powodem tego 

podstawienia było to, że oryginalny tekst mówił jasno, iż Hebrajczycy składali 

ofiary zarówno Jehowie, jak i Chem-Azazelowi, z kolei Księga Enocha 

wskazywała na bezpośredni związek między Azazelem i alchemią.

W tradycji różokorzyźowcowych szkół wiedzy tajemnej prace Chema 

(Tabula Smaragdina Hermetis) były określane jako “najstarszy pomnik 

Chaldejczyków dotyczący Kamienia Filozoficznego". Związane z mądrością 

Thota (lub Hermesa) były one określone jako nauki hermetyczne i miały 

bezpośredni związek z alchemią ognia stosowaną przy budowie piramid.

Imię Hermes wywodzi się od słowa herma, które oznacza “stos kamieni", z 

kolei Wielką Piramidę zwano Sanktuarium Thota. Słowo pyr, od którego 

pochodzą “pyre" i “pyramid" (piramida), w rzeczywistości znaczy “ogień", 

natomiast piramidom nadano tę nazwę, dlatego że były “zrodzone z ognia".

To prowadzi nas do jednego z najbardziej zagadkowych pytań: Jak 

zbudowano piramidy? Czy tysiące potężnych bloków uniesiono na dużą 

wysokość i osadzono z tak wielką precyzją przy pomocy tysięcy niewolników 

nie dysponujących niczym poza sznurami i rampami i pracujących przez bliżej 

nie określony okres czasu, jak się powszechnie sądzi? Oczywiście, że nie. 

Pochyła rampa biegnąca aż do szczytu Wielkiej Piramidy nachylona w 

stosunku 1:10 musiałaby mieć długość około 1500 metrów i trzy razy większą 

objętość od samej piramidy.

Jak już wcześniej wspomniałem, wysokochroniony (wysokospinowy) 

Ogniowy Kamień jest jednoatomowym nad-przewodnikiem. Jest to wielce 

egzotyczna materia o przyciąganiu grawitacyjnym mniejszym od zera. 

background image

Ostatnie eksperymenty z tym zadziwiającym białym proszkiem złota dowodzą, 

że w pewnych warunkach substancja ta waży mniej niż nic (ma ujemną wagę) 

i można zniknąć przechodząc do innego wymiaru. Najbardziej interesującą 

własnością tego proszku jest jednak to, że może on “jeździć" na 

magnetycznym polu ziemskim, tak że kiedy jest w stanie zerowej grawitacji, 

może przekazywać swoją nieważkość swojemu “nosicielowi", a więc 

wywoływać jego lewitację. Tym nosicielem może być naczynie laboratoryjne, 

pojemnik... bądź kamienny blok!

Stare przekazy mówią, że w tajnym schowku Komory Królewskiej 

znajdującej się wewnątrz Wielkiej Piramidy budowniczowie umieścili 

“instrumenty z żelaza, i broń, która nie rdzewieje, oraz szkło, które daje się 

giąć i nie pęka, a także dziwne zaklęcia". Cóż jednak znaleźli pierwsi 

odkrywcy po wdarciu się do opieczętowanej komory? Jedyną rzeczą, jaką tam 

ujrzeli, była pozbawiona wieka kamienna skrzynia, której dno pokrywała 

warstwa tajemniczego proszku. Na pierwszy rzut oka wyglądał on jak 

ziarenka szpatu polnego i miki – minerałów z grupy glinokrzemianów.

W trakcie ostatnich badań białego proszku konwencjonalne metody 

analityczne wykryły w nim obecność krzemu i glinu, mimo iż było wiadomo, że 

badana próbka składała się w 100 procentach z pierwiastków należących do 

grupy platynowców.

Standardowy test laboratoryjny polega na poddaniu próbki przez 15 sekund 

wyżarzaniu łukiem elektrycznym w temperaturze 5 500 "C. W przypadku 

białego proszku kontynuacja wyżarzania poza okres standardowy ujawniła 

obecność szlachetnych metali z grupy platynowców, z których w 

background image

rzeczywistości składała się ta substancja.

Z powodu ograniczeń konwencjonalnych metod analiz chemicznych uważa 

się, że 5 procent suchej masy naszego mózgu stanowi węgiel, podczas gdy 

bardziej szczegółowa analiza ujawnia, że są to metale z grupy platynowców – 

iryd i rod w stanie wysokospinowym.

Komora Królewska była w rzeczywistości wykonana jako nad-przewodnik 

zdolny do przeniesienia faraona w inny wymiar czasoprzestrzeni. I to właśnie 

w tym miejscu odbywał się zgodnie z tym, co podaje Księga umarłych, 

Obrządek Przejścia faraona.

Klucz do tego obrządku zdefiniowany jest pojedynczą, stożkową inskrypcją 

umieszczoną w pobliżu wejścia do Komory. Znaczenie tego hieroglificznego 

symbolu – jedynego weryfikowalnego hieroglifu na całym płaskowyżu w Gizie 

i jednocześnie dokładnie takiego samego jak ten, który występuj e w wielu 

miejscach w świątyni na górze Synaj – brzmi po prostu “chleb".

W czasie tego wykładu wykroczyliśmy daleko poza granice Biblii, aby być 

świadkami alchemicznych i naukowych procesów, które legły u genezy królów 

z linii Graala. Ta linia sukcesji, poczynając od Kaina i dalej poprzez Egipt, 

króla Dawida aż do Jezusa, była “hodowana" przez ziemskich dostarczycieli 

Światłości. Jej sukcesorzy byli prawdziwymi Synami Bogów, którzy od około 

3800 roku p.n.e. byli karmieni Gwiezdnym Ogniem Anunnaki, a od mniej 

więcej 2000 roku p.n.e. – “wysokospinowymi" materiałami zastępczymi. 

Krótko mówiąc “hodowano" ich na przywódców ludzkości i byli oni, zarówno 

fizycznie, Jak i umysłowo, utrzymywani w stanie “wysokochronionym" 

(“wysokiej odporności"): ostatecznym wymiarze brakujących 44 procent – 

background image

wymiarze Orbity Światła lub Równiny Sharon.

W ciągu zaledwie 150 ostatnich lat, a właściwie ostatnich 80 lat, z piasków 

pustyń wykopano wielkie egipskie, mezopotamskie, syryjskie i kananejskie 

biblioteki dokumentów. Te pochodzące z pierwszej ręki z czasów 

poprzedzających opisane w Biblii wydarzenia dowody o dokumentalnym 

charakterze wyłoniły się w postaci tekstów zapisanych w kamieniu i glinie, a 

także na pergaminie i papirusie. Te dziesiątki tysięcy dokumentów dają 

świadectwo znacznie bardziej fascynujących historii niż te, które nam dotąd 

opowiadano.

Gdyby te dokumenty były dostępne przez cały czas, koncepcja wybranego 

narodu czerpiącego korzyści z objawienia pojedynczej istoty nadprzyrodzonej 

nigdy by się nie narodziła, a zwłaszcza koncepcja Jehowy, która oślepia nas 

już od długiego czasu czyniąc z nas bojowników wojujących z wyznawcami 

innej wiary, nigdy by nie nabrała tak aroganckiego wymiaru.

Wraz z nowymi odkryciami stopniowo staje się jasne, że dopiero teraz 

zaczynamy wychodzić z mroku fałszywych, nie znajdujących potwierdzenia w 

faktach, przekonań. Mimo to całe wieki prowadzonej pod przewodnictwem 

Kościoła indoktrynacji stanowią poważną trudność w odrzuceniu 

ograniczających dogmatów, pochodzących ze skorumpowanych źródeł z 

trzeciej ręki, na rzecz oświecenia, którego podstawą są przekazy tych, którzy 

byli uczestnikami tamtych zdarzeń.

Prawdziwie inspirującym faktem jest to, że krzywa uczenia się wciąż pnie 

się do góry. Starożytne mądrości, które wpadają nam w ręce jedna po drugiej, 

są wraz z każdym nowym aspektem poznania gotowym do wypełnienia luki w 

background image

dawnej wiedzy elementem niczym lodowiec będący rezultatem nawarstwiania 

się wiekowych wydarzeń.

Na szczęście świt świadomości mamy już za sobą i chociaż niektórzy 

wybiorą spojrzenie wstecz, wielu z wigorem wkroczy w następne milenium, 

aby być świadkiem nowego wschodu słońca – ujawnienia nieograniczonych 

możliwości i przywrócenia naszego prawdziwego, uniwersalnego dziedzictwa.

Przypisy: 

1. Jehowa lub Jahwe to współczesna rekonstrukcja starożytnego, 

niewymawialnego imienia boga Hebrajczyków – transliteracja tzw. 

tetragramu, tj. czterech liter hebrajskich YHWH tworzących 

niewymawialne i nieprzekazywalne imię Boga – Przyp. tłum

2. W starożytnym Egipcie owalna ramka zakończona z jednej strony 

kreską (schematyczny rysunek pierścienia), w piśmie hierograficznym w 

kartuszu umieszczano imiona królów egipskich. – Przyp. red

3. W liczbie pojedyncze] Eloah, Bóg Hebrajczyków – Bóg Izraela w 

Starym Testamencie. W znaczeniu mnogim używany jest w sensie 

“majestaticus pluralis" – dostojna liczba mnoga – cos jak Wasza (nie 

Twoja) Wysokość, zarówno do Boga Jedynego, jak l – czasami – w 

stosunku do innych bogów, takich jak moabicki bóg Chemos, sydońska 

bogini Astarte, również w stosunku do innych dostojnych postaci, takich 

jak aniołowie, królowie, sędziowie l Mesjasz – Przyp. tłum.

4. Kabała to ustna tradycja prawa mojżeszowego, która we wczesnym 

średniowieczu rozwinęła się w mistyczny system interpretacji Biblii – 

Przyp. tłum.

background image

5. Midrasz to komentowanie ksiąg Starego Testamentu zawierające 

normy postępowania przekazywane ustnie przez rabinów i uczonych, 

spisane w XI wieku – Przyp. tłum.

6. Chodzi o pięcioramienną gwiazdę narysowaną na bazie pięciokąta l 

zawierającą wewnątrz pięciokąt. – Przyp. tłum

7. Chodzi o okres czasu, często cały rok, raz na siedem lat, w którym 

ktoś, w szczególności nauczyciel uniwersytecki, nie wykonuje swoich 

normalnych obowiązków i może sobie podróżować, zająć się studiami itp., 

lecz w dalszym ciągu otrzymuje pensję – Przyp. tłum.

8. Przekład Biblii na łacinę dokonany w latach 382-406 przez św 

Hieronima ze Strydonu na zlecenie papieża Damazego I Począwszy od 

VII-VIII wieku Wulgala była najczęściej używaną w liturgii Kościoła 

zachodnią wersją Biblii W roku 1546 sobór trydencki uznał ją za oficjalny l 

autentyczny przekład Biblii obowiązujący w Kościele rzymskokatolickim 

Od roku 1979 w liturgii łac. Kościoła rzymskokatolickiego powszechnie 

używa się poprawionej wersji Wulgaty zwanej Neowulgatą – Przyp. red.

W KRÓLESTWIE WŁADCÓW PIERŚCIENIA

CZĘŚĆ PIERWSZA

Minęło dziesięć miesięcy od czasu, gdy byłem tu po raz ostatni, a mimo to 

mam wrażenie, jakby to było wczoraj. Kilka miesięcy temu ukończyłem 

książkę Genesis of the Grail Kings (Potomkowie Dawida i Jezusa

1

), która 

właśnie niedawno ukazała się w Wielkiej Brytanii, gdzie spotkała się z dużym 

oddźwiękiem.

background image

Duncan poprosił mnie, abym na początku opowiedział jeszcze raz o sobie. 

Otóż działam w wielu organizacjach, zwłaszcza w Kościele Celtyckim, w 

którym jestem Wielkim Przeorem na obszar Wielkiej Brytanii (chodzi o 

Celtycki Kościół Uświęconej Rodziny Świętego Kolumby). Jestem również 

akredytowany w charakterze Prezydenckiego Attache organizacji o nazwie 

Europejska Rada Książąt (The European Council of Princes).

Radę tę założono tuż po wojnie, w roku 1946, a jej cel był całkiem prosty. 

(Część funduszy przeznaczonych na jej działalność pochodzi z Australii, 

najwięcej jednak z Ameryki). Były to czasy, w których narastał strach przed 

wzrostem wpływów prawicowych ugrupowań ekstremistycznych, jak również 

przed przejęciem władzy w Europie przez komunistyczne elementy lewackie. 

Postanowiono więc stworzyć coś w rodzaju komitetu, któremu nadano nazwę 

The International Council of Government (Międzynarodowa Rada Rządu), 

który miał śledzić ekstremalne ugrupowania polityczne. Po powstaniu 

Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej okazało się, że nie bardzo jest już co 

śledzić, i już w latach sześćdziesiątych Rada zaangażowała się w działalność 

na jej rzecz. Rada jest zwolennikiem umów handlowych i ogólnej wspólnoty, 

aczkolwiek nie zawsze zgadza się z metodami ich wdrażania wewnątrz Unii 

Europejskiej.

Mniej więcej dziesięć lat temu Międzynarodowa Rada Rządu zmieniła 

nazwę na Europejską Radę Książąt (The European Council of Princes). W 

związku z utworzeniem Parlamentu Europejskiego nie można było 

utrzymywać czegoś, co nazywało się Radą Rządu. W rzeczywistości Rada 

nigdy nie była rządem, a jedynie ciałem doradczym, w którego skład wchodzili 

przedstawiciele trzydziestu trzech europejskich domów panujących. Mogły to 

background image

być domy faktycznie panujące, odsunięte od władzy, zdetronizowane – bez 

względu na swój rzeczywisty status ich przedstawiciele utworzyli Radę, której 

głównym zadaniem było czuwanie nad zgodnością prawa z konstytucjami 

poszczególnych krajów (wszystkie kraje europejskie, z wyjątkiem Wielkiej 

Brytanii, posiadają pisane konstytucje). Kiedy więc Parlament Europejski 

postanawia wprowadzić nowe prawo lub nowe przepisy, Rada Książąt może 

na przykład powiedzieć: “Słuchajcie, nie wolno wam tego robić, ponieważ to 

jest sprzeczne z paragrafem 7 punkt b konstytucji danego kraju".

Rada Książąt nie jest organem politycznym – ma raczej charakter 

społeczny, zaś ja zostałem mianowany jej attache, dlatego że od roku 1992 

jej przewodniczącym jest Jego Królewska Wysokość Książę Michael of 

Albany, obecny spadkobierca Królewskiego Domu Stuartów, który 

zdetronizowano w Wielkiej Brytanii w roku 1688.

Dom Stuartów po przejęciu przewodnictwa w Radzie od Domu 

Habsburgów Austriackich związał Radę ze swoją dawną Akademią 

Królewską, która ma ściśle naukowy charakter. W XVIII wieku miała charakter 

różokrzyżowcowy – ściśle naukowy i alchemiczny. Od czasów Roberta I 

Bruce'a, jej kanclerzom nadawano tytuł Księcia Saint Germain. Tytuł ten ma 

niewiele wspólnego z rzeczywistym świętym Hermanem żyjącym w V wieku 

n.e. (oczywiście są takie związki, ale nie bezpośrednie) i wiąże się z 

Królewskim Domem Stuartów we Francji oraz Pałacem Saint Germain.

Tytuł należny kanclerzowi zmieniono w XVIII wieku na Hrabiego Saint 

Germaina, a w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku na Kawalera Saint 

Germaina (Chevalier Saint Germain). Mój obecny tytuł brzmi właśnie 

background image

Chevalier Saint Germain i wskazuje na źródło mojego szlachectwa. W 

odróżnieniu od szlachectwa angielskiego moje ma korzenie frankońsko-

szkockie związane z Królewskim Dworem Stuartów we Francji poprzez 

Szlachecką Straż Domową założoną w roku 1692 (i ratyfikowaną w tym 

samym roku przez króla Francji Ludwika XIV) w Saint Germain-en-Laye w 

pobliżu Paryża.

Będąc poplecznikiem Stuartów nie jestem, jak zapewne zdają sobie 

państwo sprawę, wielbicielem Domu Hanowers-kiego

2

, tym niemniej 

związałem się z pewną instytucją hanowerską. Założone w połowie XVIII 

wieku przez Dom Hanowerski najstarsze towarzystwo antykwaryczne świata 

(na mocy statutu brytyjskiego króla Jerzego III) za sprawą swoich związków 

zwane jest Towarzystwem Antykwariuszy, które w Szkocji stanowi filię 

Historie Scotland (Historyczna Szkocja) będącego jednym z resortów 

rządowych. Mimo iż nie jestem zwolennikiem Domu Hanowerskiego, kilka 

miesięcy temu dostąpiłem zaszczytu nadania mi członkostwa Towarzystwa 

Antykwariuszy Szkocji (Society of Antiquaries of Scotland) – wygląda więc na 

to, że dopuszczono mnie nieco do akademickiego establiszmentu.

To tyle, jeśli chodzi o mnie.

W październiku 1997 roku po raz pierwszy zacząłem publicznie mówić o 

sprawach poruszanych w książce Potomkowie Dawida i Jezusa i na lipcowej 

konferencji Nexusa omówiłem znaczną część tych zagadnień. Kiedy 

skończyłem tę książkę i ukazała się ona drukiem, nadszedł czas, aby przejść 

do kolejnych zagadnień w ramach przygotowań do przyszłych opracowań.

Pisząc Bloodline of the Holty Grail (Krew z krwi Jezusa

3

), planowałem, że 

background image

będą to trzy książki dotyczące zagadnienia Graala przedstawiające 6 000 lat 

mesjanistycznego dziedzictwa, poczynając od czasów Adama, poprzez króla 

Dawida i Jezusa, aż do czasów współczesnych. W trakcie kompilowania tego 

historycznego rodowodu i fascynujących, związanych z nim wydarzeń, wpadł 

mi do głowy pomysł jeszcze jednej książki. Zrodził się on bardziej ze 

społecznego zapotrzebowania niż ze strategicznego planowania i tak się do 

niego zapaliłem, że w końcu powstaną cztery książki z tej serii. I dzisiaj, tak 

naprawdę, będę mówił raczej o tej czwartej książce (niż kontynuacji 

Potomków...).

Krew z krwi Jezusa obejmuje okres od czasów Jezusa, to znaczy ostatnie 

2 000 lat. Z kolei Potomkowie Dawida i Jezusa udziela odpowiedzi na 

najczęściej powtarzane przez czytelników pytanie: “Dlaczego linia krwi Graala 

była tak ważna? Dlaczego królewska linia, której spadkobiercą był Jezus i 

jego następcy, wywodząca się ze starożytnej Mezopotamii, była tak 

wyjątkowa od samego początku?"

Był to temat, który omawialiśmy tu rok temu. Poznaliśmy, w jaki sposób 

mesjanistyczna sukcesja władców Graala (lub Królów Smoków) była 

alchemicznie poczęta i celowo chowana do roli ziemskich przywódców. 

Przyjrzeliśmy się pismom starożytnych Sumerów, które opowiadały o bogach 

Anunnaki i ich “komorze tworzenia". Poznaliśmy, jak wielcy Wulkani tamtych 

czasów produkowali enigmatyczny Tajemniczy Kamień Ogniowy (biały 

proszek monoatomowego złota), którego używano do karmienia świetlistych 

ciał (dusz) babilońskich królów i egipskich faraonów, i jak oszałamiający 

wpływ miała ta substancja na układ endokrynologiczny. W końcu 

prześledziliśmy główną linię dziedziczenia królewskości (linii, która była 

background image

genetycznie określona mitochondrialnym DNA Smoczych Królowych) aż do 

czasów Mojżesza. Odwiedziliśmy również odkrytą w roku 1904 na biblijnej 

górze Horeb świątynię, w której produkowano monoatomowy kamień 

ogniowy.

Obecnie przyjrzymy się szerszemu wachlarzowi zagadnień zawartych w 

folklorze, legendach i przypowieściach, które wywodzą się z alchemicznego 

królestwa Pendragonów. Rozważymy również sprawę długotrwałych sporów, 

jakie narosły między linią świętej krwi i hierarchami Kościoła. Historie te i ich 

korzenie przedstawiane w bajkach o wróżkach, kołysankach dla dzieci lub 

powieściach gotyckich, będą stanowiły podstawę przyszłej książki 

zatytułowanej Ring Lords of the Dragon: Beyond the Portal of the Twilight 

Realm (Władcy Pierścienia z rodu Smoka – poza portalem wiodącym do 

Królestwa Brzasku).

Tak więc, spojrzymy dziś na słowo “oczarowanie" (lub “czar") biorąc pod 

uwagę otaczającą je legendę, magię, jak również liczne historyczne fakty, 

jako że wielu bohaterów legend ma swoje odpowiedniki w realnej 

rzeczywistości, a na koniec naszych rozważań otworzymy szeroko drzwi do 

jednego z najbardziej intrygujących i jednocześnie zakazanych sekretów 

naszego dziedzictwa.

Otóż historie związane z Graalem, czy to będą opowieści o Kopciuszku, 

Robin Hoodzie, Śpiącej Królewnie, czy też hrabim Drakuli, zawierają osobne 

tajemnice i czary i, co więcej, mało kto wie, że wszystkie one wywodzą się ze 

wspólnej historycznej podstawy, której korzenie tkwią w kulturze królów 

Graala. Mimo iż niektóre z tych historii wywodzą się z bardzo starych podań, 

background image

większość opowieści w postaci, w jakiej je znamy – uzyskała swoją postać w 

czasach Średniowiecza, kiedy to oskarżenia kierowane przez Kościół pod 

adresem heretyków spod znaku Graala osiągnęły swoje apogeum i 

doprowadziły do utworzenia Świętej Inkwizycji.

Do najbardziej znanych heterodoksyjnych chrześcijan (heretyków) należeli 

w Średniowieczu katarzy, tak zwani “Czyści", z Langwedocji leżącej na 

południu Francji. Zgodnie z tradycją smoczych Władców Pierścienia 

Ouroborosa

4

 odnosili się oni do mesjanistycznej linii krwi jako do Rasy Elven . 

Jak później zobaczymy, terminy takie jak “elf, “wróżka", skrzat i inne im 

podobne określały różne kasty w ramach sukcesji królewskiej linii krwi.

Ouroboros (omówiony szczegółowo w Potomkach Dawida i Jezusa) to 

symbol określający wszechrzecz, jedność i nieskończoność, przedstawiany 

zazwyczaj w postaci węża (zwiniętego w pierścień) z ogonem we własnym 

pysku. Jeśli do tego pierścienia z węża dodamy u dołu krzyż, otrzymamy 

dobrze nam znany symbol żeńskości – symbol Wenus (jak to widać na 

okładce książki Potomkowie Dawida i Jezusa). Jeśli krzyż umieścimy z kolei 

nad pierścieniem z węża, otrzymamy męskie jabłko regaliów królewskich. 

Umieszczając krzyż w środku pierścienia uzyskujemy symbol Świętego 

Graala określany jako Puchar Rosy lub Rosi-crucis.

W języku katarów starej Prowansji elf rodzaju żeńskiego nosił nazwę albi 

(elbe lub ylbi). Albi było też nazwą głównego ośrodka katarów w Langwedocji. 

Nazwa ta była przejawem szacunku, jakim darzono dziedziczoną w żeńskiej 

linii dynastię Graala, jako że katarzy byli zwolennikami Albi-genscw – linii krwi 

elfiańskiej, która ciągnęła się poprzez dawne Królowe Smoka, takie jak Lilith, 

background image

Miriam, Batszeba i Maria Magdalena. To właśnie dlatego, kiedy Simon de 

Montfort i armie papieża Innocentego III najechali ten region w roku 1209, 

napaść tę nazwano krucjatą przeciwko albigensom. W ciągu blisko 35 lat 

trwania tej kampanii wyrżnięto dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi, tylko 

dlatego, że byli zwolennikami oryginalnej koncepcji królewskości Graala 

stojącej w opozycji do pseudomonarchii w stylu popieranym przez papieską 

machinę.

W kategoriach praktycznych kościelna monarchia dominuje od VIII wieku 

do dzisiaj, lecz pozostaje niezaprzeczalnym faktem, że w świetle ścisłych 

reguł praktyk królewskich wszystkie ustanowione w ten sposób monarchie 

były i są nielegalne.

Czym więc jest kościelna monarchia? Jest dokładnie tym, do czego 

przywykliśmy. Dotyczy wszystkich monarchów, których królewskość została 

potwierdzona w drodze koronacji uświęconej przez Kościół – przez papieży 

lub, jak to ma miejsce w Wielkiej Brytanii, arcybiskupa Canterbury. W 

przypadku prawdziwej królewskości nie istnieje potrzeba koronacji, ponieważ 

w wyniku dziedziczenia płynęła i płynie ona “w krwi", a ściślej w 

mitochondrialnym DNA Sangreala.

Dawniej królewskość była sprawą automatyczną, ponieważ była ona 

przekazywana w drodze alchemicznej dziedziczności, która nie miała w 

praktyce nic wspólnego z rządzeniem kimkolwiek lub gdziekolwiek. Za sprawą 

nielegalnego dyktatu monarchie zostały podporządkowane kontroli Kościoła i 

magiczne Królestwo Panów Pierścienia zostało zastąpione przez materialne i 

terytorialne królestwa papieskich królów.

background image

Można by zapytać, jak do tego mogło dojść. Dlaczego nikt nie ujął się za 

prawowitością Świętego Graala? Otóż byli tacy, którzy się ujęli – katarzy, 

templariusze, różokrzyżowcy. W rzeczywistości czyniło to wiele grup o 

charakterze gnostycznym, bractw, i był to ten rodzaj wsparcia, który prowadził 

do okropnych tortur i egzekucji w wykonaniu papieskiej Świętej Inkwizycji, do 

polowań na czarownice, które trwały przez wiele pokoleń.

W średniowieczu Kościół kontrolował już większość europejskich monarchii 

(z godnym podziwu wyjątkiem Szkocji, w wyniku czego król Robert I Bruce i 

cały naród szkocki zostali ekskomunikowani). Tak więc Kościół miał 

bezpośredni wpływ na rządy, parlamenty i instytucje edukacyjne i sytuacja ta 

nie zmieniła się do dzisiaj. Często poprzez sugerowanie, jeśli nie przez 

bezpośrednie instruowanie, sprawiał, że siły wojskowe pseudokrólów działały 

pod jego dyktando.

Kościół posiadł tak wielką finansową, polityczną i wojskową siłę, że 

zwolennicy Graala musieli zejść do “podziemia" żyjąc w ciągłej obawie o 

życie. Byli traktowani nie tylko jako heretycy, ale i odizolowywani jako siły 

nieczyste, jako nekromanci. Ponieważ nie podporządkowywali się dyktatowi 

papieża, musieli być satanistami! Wszystkie ich kobiety były nierządnicami, co 

nie było nowym wynalazkiem – Kościół Rzymskokatolicki stworzył tę 

dogmatyczną klasyfikację już we wcześniejszych stadiach swojego rozwoju!

Zanim przyjrzymy się pewnym aspektom spuścizny Pierścienia należy 

zapoznać się z treścią dokumentu, który umożliwił powstanie kościelnego 

hieratyzmu. Z rozmysłem używam słowa “należy", ponieważ wprowadzenie w 

życie tego szczególnego dokumentu 1248 lat temu doprowadziło do 

background image

wszystkich społecznych krzywd i niesprawiedliwości, które są udziałem świata 

chrześcijańskiego. Dokument, o którym mówię, nosi nazwę “Donacja 

Konstantyna". Podstawą wszelkich monarchicznych i rządowych praktyk była i 

jest od stuleci interpretacja wyrażonych w tym dokumencie zasad,

lecz jak się o tym przekonamy, ta interpretacja była całkowicie błędna.

Są w naszej obecnej rzeczywistości tacy, którzy zgodnie z dynastycznymi 

zasadami Graala mają prawo do tytułu królewskiego, i wiele dynastii, które w 

rzeczywistości panowały i panują z niewielkimi lub bez żadnych do tego 

uprawnień. Uzyskali swoje pozycje dzięki temu, że Kościołowi odpowiadało 

ukoronowanie ich w charakterze swoich marionetkowych przedstawicieli.

Przemieszczając się zgodnie z biegiem czasu od egipskich faraonów 

poprzez dawidowych królów Judei i smoczych królów Scytii docieramy do 

Średniowiecza z celtyckimi królestwami Europy i – głównie dla potrzeb 

niniejszej historii – z Rybiarskimi Królami w Galii (która później stała się 

Francją).

To właśnie z powodu kontynuacji okresu panowania dziedzictwa Graala w 

celtyckich królestwach obecna historiografia używa pojęcia “Wieki 

Ciemności"

7

, na których temat, jak się nam wmawia, istnieje niewiele 

dokumentów. W rzeczywistości istnieje wiele ocalałych dokumentów 

dotyczących tego okresu. Ten okres jest “ciemny" tylko dlatego, że Kościół i 

cesarscy władcy uznali, iż należy otoczyć go zasłoną i uniemożliwić jego 

badanie, usuwając dowody i dokumenty z zasięgu środowiska naukowców, 

aby zapewnić dalsze trwanie mitowi mówiącemu, że wszyscy, którzy nie 

należeli do rzymskiego establiszmentu, byli ignorantami i barbarzyńcami.

background image

Jak to szczegółowo opisuję w Krew z krwi Jezusa, Kościół 

Rzymskokatolicki (założony przez cesarza Konstantyna Wielkiego w IV wieku 

p.n.e.) miał niewiele wspólnego z nazareńskim stylem chrześcijaństwa, który 

jest oficjalnie zakazany i nadal wyklęty. Była to kompletnie nowa hybrydowa 

forma zdominowanego przez mężczyzn “chrześcijaństwa" bazująca na 

narzuconej doktrynie o apostolskiej sukcesji papieży. Oddzielny nazareński 

nurt (zwany często Kościołem Celtyckim) był w opozycji do Kościoła 

Rzymskokatolickiego, pozostając pod przywództwem spadkobierców Graala z 

rodziny Jezusa, którzy byli kształtowani jako Desposyni, co znaczyło 

Spadkobiercy Pana.

W tamtych czasach domy wywodzące się z tej linii krwi, domy 

Desposynów, utrzymywały linię smoczej królewskości w Europie, zaś biskupi 

Kościoła Rzymskokatolickiego starali się podważyć tę tradycję, co się im 

ostatecznie udało w VIII wieku n.e., kiedy zdetronizowali frankońskich 

Rybiarskich Królów z dynastii Merowingów po ich ponad trzechsetletnim 

panowaniu.

Po tym nagłym, podstępnym obaleniu owej dynastii Graala w roku 751 na 

Zachodzie wprowadzono nowy styl władzy królewskiej – królowanie nie na 

podstawie prawa sukcesji, lecz indywidualnego dekretu papieża – i właśnie to 

stało się przyczyną powstania opowieści o wróżkach i różnych legend 

znanych nam po dzień dzisiejszy. Ten nowy styl papieskiego królowania był 

możliwy dzięki zasadom zawartym w tak zwanej “Donacji Konstantyna", która 

mimo iż była, jak dziś wiemy, sfałszowana, nie była dostępna w owym czasie.

Kiedy “Donacja" ujrzała po raz pierwszy światło dzienne w połowie VIII 

background image

wieku n.e., miała liczyć sobie już 400 lat i przez cały ten czas od chwili jej 

spisania przez cesarza Konstantyna nie była, co jest bardzo dziwne, 

przedstawiona publicznie. Była ona rzekomo datowana i opatrzona jego 

podpisem. Dokument ten głosił, że papież jest wybieralnym następcą 

Chrystusa na Ziemi i zostaje wyposażony w przywilej “powoływania" królów 

jako swoich podwładnych. Watykan zastosował ten przywilej w praktyce 

dopiero w roku 751 detronizując na jego mocy panujących od dawna 

Merowingów, na których miejsce podstawił dynastię Karolingów wywodzącą 

się z rodziny, której członkowie piastowali poprzednio stanowisko mayorów 

(burmistrzów) pałacu królewskiego (odpowiadające w przybliżeniu 

dzisiejszemu premierowi). Nadano im nazwę Karolingów, a ich jedynym 

znaczącym królem był legendarny Charlemagne (Karol Wielki).

W wyniku tego posunięcia charakter monarchii uległ całkowitej zmianie – 

ze służenia ludziom i ich ochrony na rządzenie nimi. Tak więc papiescy 

królowie stali się bardziej lokalnymi gubernatorami niż patriarchami, 

nauczycielami ludzi. Ta zasadnicza zmiana sprawiła, że stosowany od wieków 

Kodeks Graala mówiący o służbie szlachetnie urodzonych na rzecz swojego 

ludu został odrzucony i europejscy królowie stali się sługami Kościoła, który 

od tego momentu był w mocy wynosić ich na trony i obalać.

Skąd dziś wiadomo, że “Donacja" była oszustwem? Otóż przemawia za 

tym wiele przesłanek, z których najbardziej oczywistą jest to, że powołuje się 

ona na Nowy Testament w wersji Biblii zwanej popularnie Wulgatą. Wersja ta 

została przetłumaczona i opracowana przez świętego Heronima, który urodził 

się w roku 347 n.e., czyli jakieś 33 lata po tym, jak cesarz Konstantyn (który 

zmarł w roku 337) podpisał rzekomo ten dokument! Tak więc upłynęło co 

background image

najmniej pół wieku między domniemanym spisaniem “Donacji" i ukazaniem 

się łacińskiej wersji Biblii, która była w niej cytowana. Poza tym język, którym 

spisano “Donację", był typowy dla VIII wieku i w najmniejszym stopniu nie 

przypominał stylu obowiązującego w czasach Konstantyna.

Mocno ośmieszającym aferę z “Donacją" był również fakt, że to fałszerstwo 

udowodniono już blisko 550 lat temu, w czasach renesansu, lecz jej 

przemożna treść, która czyniła z papieża najwyższego duchowego i 

świeckiego władcę chrześcijaństwa, przeważyła zarzuty.

Jak podałem w Potomkach Dawida i Jezusa, monarchowie z linii Graala 

byli nazywani mesjaszami (namaszczonymi), ponieważ na początku istnienia 

Mezopotamii i Egiptu byli namaszczani tłuszczem Messeha (świętego smoka 

lub krokodyla). Dlatego między innymi nazywano ich smokami. Będąc 

symbolem mądrości, smok był upostaciowieniem Świętego Ducha, który 

unosił się według Biblii nad wodami czasu, zaś Graal był wieczną Krwią 

Królewską – Sangrealem. Na początku w starożytnej Mezopotamii nazywano 

go Gra-a/em

8 – 

Świętą Krwią Królowych Smoka – i mówiło się o nim, że 

stanowi “nektar najwyższego dostojeństwa". Starożytni Grecy zwali go 

ambrozją.

Właśnie stąd pochodzi pojęcie wróżek lub wróżów (w języku angielskim 

“fairies") będące pochodną słów “fey" (nieziemski, nadprzyrodzony) i “fate" 

(los). W świecie celtyckim o pewnych rodzinach królewskich (w szczególności 

Pendragonów lub Head Dragons) mówiło się, że noszą w sobie krew wróżów 

(Fairy Blood), inaczej mówiąc krew nadprzyrodzoną, losu i przeznaczenia, lub 

że są z linii krwi Graala, zaś Elf Maidens (Elfowe Panny) Albi-gensów były 

background image

wyznaczonymi strażniczkami Ziemi, światła gwiazd i lasów.

Lecz jak to się stało, że historycznie istniejące smoki, wróżki, wróżę i elfy 

zostały osłonięte mgiełką nadprzyrodzonej tajemnicy? Dlaczego ich historie 

zostały przemieszczone ze świata rzeczywistego w świat romansów i bajek 

dla dzieci? Jaki to wszystko ma związek z “Donacją Konstantyna"?

Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy przekroczyć Portal Krainy Czarów 

i wstąpić do Królestwa Brzasku Jaśniejących, jako że ich jest Królestwo 

Władców Pierścienia.

Trzy pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem,

Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach,

Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych,

Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie

W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie,

Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć,

Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać

W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie.

9

 

Tak brzmią słowa Gandalfa, czarodzieja, postaci z trylogii Tolkiena 

zatytułowanej Władca Pierścieni (The Lord of the Rings), jednej z 

najpopularniejszych opowieści wszechczasów. Rywalizacja o posiadanie 

Jednego Pierścienia rożni się w rzeczy samej od nie kończących się 

poszukiwań Świętego Graala. Chociaż oba te zmagania prowadzone są z 

innych punktów widzenia, zarówno jedno, jak i drugie dotyczy poszukiwania 

królewskości, jednak w różnych okresach dziejów zabierano się do tego 

niewłaściwie, bowiem ci, którzy ich poszukiwali, postrzegali Pierścień i Graala 

background image

jako potężne bronie. Stąd (w odnoszących się do nich opowieściach) pojawiał 

się wymóg istnienia odpowiednich zabezpieczeń chroniących dostęp do 

Graala. Podobnie kluczową sprawą było utrzymanie Jednego Pierścienia z 

dala od złego Saurona z Mordom, który utracił ostatecznie swoją moc, gdy 

Pierścień został zniszczony w ogniu Góry Przeznaczenia.

Jest jednak zasadnicza różnica między tolkienowskim Jednym 

Pierścieniem, który jest opisany jako ciemny i tworzący podziały, a Złotym 

Pierścieniem romansu Graala, który jest pierścieniem miłości i oświecenia. 

Symbolem tego ostatniego był pierścień rycerzy zakutych w stal siedzących 

przy Okrągłym Stole – pierścień, który został przerwany (co doprowadziło kraj 

do chaosu i upadku), kiedy Artur porzucił Celtycki Kodeks na rzecz rzymskich 

racji (co późniejsza, schrystianizowana wersja tej historii, wyjaśnia zdradą 

Ginew-ry z Lancelotem).

Czasami mówi się, że wielki geniusz XIX wieku, kompozytor Ryszard 

Wagner, traktował historię-sagę o Pierścieniu jako jedną z wersji dotyczących 

poszukiwań Graala. Cokolwiek by o tym nie sądzić, to z pewnością 

twierdzenie odwrotne jest prawdziwe. Według niego popularne legendy o 

Świętym Graalu stanowiły stylizowane przetworzenie bardziej tradycyjnych 

poszukiwań Pierścienia.

Zarówno Ryszard Wagner jak i Alfred, lord Tennyson

10 

rozumieli (co 

znajduje swoje odzwierciedlenie w ich twórczości dotyczącej czasów 

arturiańskich), że poszukiwania Graala stanowią duchowy aspekt poszukiwań 

Pierścienia i że w gruncie rzeczy są one do siebie podobne, jeśli nie takie 

same. Zdawali sobie również sprawę, że zarówno Pierścień, jak i Graal mogą 

background image

być przyczyną katastrofy, choć z różnych powodów. Mocy Pierścienia 

należało przeciwstawić się, bowiem w przeciwnym przypadku uzależniał on 

swojego właściciela, z kolei moc Graala powodowała odwet, zemstę, jeśli była 

błędnie użyta. W każdym przypadku płynący z tego morał jest taki sam i brzmi 

następująco: moc jest samoniszcząca, kiedy dochodzi się do niej poprzez 

zaprzedanie własnej duszy. Inaczej mówiąc Pierścień Ouroborosa może 

stanowić aureolę korony, ale równie dobrze może zamienić się w pętlę.

Fanatyczna obsesja Adolfa Hitlera na punkcie szukania relikwii zamku 

Graala jest doskonałym przykładem tego poronionego poglądu na potęgę. W 

trakcie tych poszukiwań Hitler zdobył starożytną lancę (o której mówiono, że 

była używana przez Karola Wielkiego), twierdząc, że była ona własnością 

Longinusa, który przekłuł nią bok Jezusa wiszącego na krzyżu. Była więc ona, 

jak twierdził, czczoną w tradycji Graala świętą Włócznią Przeznaczenia. 

Mając ją, Hitler uważał, że jego imperium będzie tak potężne, jak imperium 

Karola Wielkiego. Lecz legenda mówi również, że po wielu wspaniałych 

zwycięstwach został on (Karol Wielki) skazany na przegraną, w chwili gdy 

utracił swoją magiczną broń. Podobnie potoczyły się wypadki po 30 kwietnia 

1945 roku, kiedy to dowodzona przez generała Pattona VII Armia Stanów 

Zjednoczonych przejęła lancę z Zamku Nuremberg – Adolf Hitler pogodził się 

wówczas z przegraną i (najwidoczniej) zastrzelił się.

Bez względu na to, czy pojęcie Pierścienia i Graala odnosiło się do faktów, 

czy fantazji, miało tę własność, że pobudzało nadzieję na przywrócenie 

społecznego porządku i naturalnego środowiska. Graalowskie relikwie (Miecz, 

Kielich, Ouroboros i Włócznia) byty tradycyjnie traktowano jako narzędzia 

książęcej służby, ale kiedy używano ich jako broni, zawsze obracały się 

background image

przeciwko swojemu użytkownikowi i niszczyły go. Relikwie te są 

reprezentowane w czterech głównych arkanach taro-ta w postaci Mieczy, 

Pucharów, Pentagramów (Monet) i Różdżek, po czym przekształciły się w 

znane nam dzisiaj piki (łopatki), kiery (serca), kara (romby) i trefle (pałki).

Przez większą część obecnego tysiąclecia żadnej innej organizacji nie 

udało się równie błędnie i z większym skutkiem wykorzystać symbolu Kielicha 

Graala, niż Kościołowi. Będąc emblematem królewskiej krwi w łonie Królowej 

Smoka, Rosi-crucis (kielich wina sakramentu Graala) od najwcześniejszego 

okresu był prerogatywą Albi-gensów. Kościół od dawna błędnie interpretuje 

ten aspekt ceremonii uświęcenia, który w jego wydaniu stał się potężnym 

narzędziem-bronią eucharystii, prawdopodobnie po to, aby związać swoich 

wyznawców w jedno z kościelnym dogmatem. Wraz z upływem czasu ta 

szczególna moc wyraźnie jednak maleje, podobnie jak maleją kongregacje w 

poszukiwaniu większych prawd i bardziej rzeczowego oświecenia 

pochodzącego z uprawnionych do nauczania źródeł.

W szekspirowskim Śnie nocy letniej (Midsummer Night's Dream) królową 

wróżek jest Tytania, której imię jest symbolem przedolimpijskiej rasy tytanów. 

Konkretnie jest ona Księżycową Boginią Dianą. Natomiast występujący tam 

król, Oberon, ma pochodzenie historyczne i został zainspirowany postacią 

przodka kolegi Szekspira, Edwarda de Vere, XVII Hrabiego Oksfordu. Był on 

członkiem-założycielem szesnastowiecznego elżbietańskiego Syndykatu 

Dworu Poezji i Magii, wspólnie z Francisem Baconem, Johnem Dee, 

Edmundem Spenserem i innymi różokrzyżowcami z “podziemnego nurtu", z 

których inicjatywy i przy których pomocy powstało wiele dzieł Szekspira.

background image

Edward de Vere był wówczas lordem kanclerzem Anglii, podobnie jak to 

miało miejsce w wielu generacjach jego przodków łącznie z Albreyem, 

dwunastowiecznym Księciem Anjou i Guisnes, którego tytularna nazwa 

brzmiała Albe-Righ, co znaczyło Król Elfów. Syndykat doskonale zdawał sobie 

sprawę, mimo lojalności wobec królowej Elżbiety I, że Tudorzy nie mieli 

żadnych praw do angielskiego tronu i zagarnęli go siłą od poprzedzającej ich 

dynastii Plantagenetów.

Pomijając to, sami Plantageneci byli młodszym odgałęzieniem Domu 

Anjou, którego starszą linią był Dom Vere. W roku 1861 znany królewski 

historyk, baron Thomas Babington Macaulay opisał dom Vere jako 

“najdłuższą i najznakomitszą linię szlachecką, jaką Anglia kiedykolwiek 

oglądała". Wywodzili się oni zarówno od Piktów, jak i Merowin-gów, 

pochodząc bezpośrednio od starożytnego Domu Graala Scytii. Była to 

prawdziwa linia rasy Elfów i właśnie dlatego Oberon (wariant imienia Aubrey / 

Albrey, historyczny król Elfów) stał się szekspirowskim królem Wróżek / 

Wróżów. Taka była wymowa całej różokrzyźańskiej symboliki, bez względu na 

to, gdzie ją przedstawiano, w opowiadaniach, dziełach artystów, znakach 

wodnych czy tarocie.

Nieco wcześniej, w roku 1408, przodek Edwarda de Vere, Richard (XI 

baron Oksfordu), został mianowany w zamku Windsor przez króla Henryka IV 

Kawalerem Orderu Podwiązki. W tym samym czasie nominację otrzymał król 

Węgier Sigismund (Zygmunt), który wskrzesił starożytny egipski Zakon 

Smoka, w którym Richard de Vere dzierżył dziedziczny tytuł Lorda Draconisa 

(Pana Smoków).

background image

Dziecięce bajki, które wyłoniły się z “podziemnego nurtu", były historiami o 

utraconych narzeczonych i królach uzurpatorach wynikającymi z 

podporządkowania sobie przez Kościół Rzymskokatolicki królewskiej linii krwi 

Graala, a w późniejszych czasach także przez purytanów i protestantów. 

Katolicy mieli swojego dominikańskiego Wielkiego Inkwizytora, Tomasa de 

Torquemadę, a purytanie Mathew Hopkinsa, Generalnego Poszukiwacza 

Wiedźm. W obu przypadkach ulubionymi sposobami egzekucji było 

wieszanie, topienie lub palenie na stosie, zaś najczęściej stosowanym 

rozkazem było: “Zbić wszystkich – Bóg będzie wiedział swoje!"

Koncept opowieści o wróżkach był skierowany głównie na historie 

dotyczące tych właśnie oskarżeń, był to alegoryczny przekaz kłopotliwego 

położenia prawdziwie królewskiej rodziny – Władców Pierścienia Sangreala, 

których wróżki, wróżę i elfy (po wymanewrowaniu ze śmiertelnego planu 

ortodoksji i status quo) zostali skazani na egzystencję w zaświatach.

Były to opowieści o Księciach Graala zamienionych w żaby, o Księciach 

Łabędzia, którzy wędrowali po pustkowiach, i o Księżniczkach Smoka 

zamkniętych w wieżach lub uśpionych na setki lat. W wyniku oskarżeń panny 

Elfów były kłute szpilami, karmione zatrutymi jabłkami lub skazywane na 

służbę, podczas gdy ich obrońcy przepływali wielkie jeziora, przedzierali się 

przez gąszcze i wdrapywali na potężne wieże, aby zabezpieczyć i ochronić 

przekazywaną w linii żeńskiej spuściznę Albi-gensów. Chodzi tu o takie 

opowieści, jak Śpiąca Królewna, Kopciuszek, Królewna Śnieżka i Roszpunka.

We wszystkich przypadkach myśl przewodnia jest taka sama, zawsze 

chodzi o księżniczkę krwi trzymaną (przy pomocy narkotyzowania, uwięzienia 

background image

lub innej formy ograniczenia wolności) poza zasięgiem księcia Graala, który 

musi odnaleźć ją i uwolnić w celu zachowania linii krwi. W większości tych 

opowieści “Kościół-Matka" jest przedstawiany w postaci wrogiej macochy, złej 

wiedźmy lub innych zazdrosnych kobiet starających się do tego nie dopuścić. 

Historie te zawsze przypominają Utraconą Narzeczoną Króla ze 

starotestamentowej Pieśni nad Pieśniami. Ich treść odzwierciedla również 

rozpaczliwą sytuację Marii Magdaleny, panny młodej Jezusa, której 

królewskie pochodzenie i spuścizna w linii żeńskiej zostały starannie 

zniszczone przez katolickich biskupów.

Interesującym aspektem wielu klasycznych bajek jest to, że są one bardzo 

stare. Jako przykład weźmy Kopciuszka. Gdyby zapytać o jej autora, wielu 

ludzi odpowiedziałoby, że są nim bracia Grimm, a inni, że Karol Perrault. 

Jednak to nie oni stworzyli te bajki, mimo iż tak się powszechnie uważa. Oni 

je tylko zebrali, zredagowali i zinterpretowali. Dzieje Kopciuszka sięgają aż do 

czasów Karolingów – pierwsza znana jej wersja pochodzi z roku 850. Perrault 

opublikował swoją dobrze dziś znaną wersję w roku 1697 we Francji, a Jakub 

i Wilhelm Grimm stworzyli jej niemiecką wersję w roku 1812.

Przez lata wielu ludzi wiązało tolkienowskiego czarownika Gandalfa z 

Merlinem, a Aragorna z królem Arturem. Jednak – jak to podkreśla sam 

Tolkien – Aragorn to bardziej Charlemagne (Karol Wielki).

Wyzwanie, przed którym stanął Karol Wielki, będąc oskarżonym przez 

Kościół o utworzenie imperium z różnych skłóconych królestw, nie różniło się 

zbytnio od tego, przed którym stanął Aragom, który połączył podzielone 

królestwa Środkowej Ziemi. Zaistniała tu jednak znaczna różnica w 

background image

praktykach, ponieważ Aragom znacznie bardziej przypominał Artura za 

sprawą swojego doradcy czarownika niż Karola Wielkiego, który takiego 

doradcy nie miał, jako że Kościół nie wyraziłby zgody na doradcę spoza 

swojego grona.

Środowisko Aragorna miało więc bardziej celtycki charakter, z wrogiem w 

postaci złego Saurona. Z drugiej strony Karol Wielki był obrońcą Kościoła 

Rzymskokatolickiego, którego adwersarzami byli zwolennicy nielegalnie 

usuniętego rodu Merowingów, do którego Aragorn osobiście bardzo by 

pasował.

Kościołowi bardzo zależało, aby ustanowić wokół osoby Karola Wielkiego 

pewien rodzaj uprawnień związanych z Pierścieniem i wywołać w ten sposób 

wrażenie, że jest on związany z tradycją Smoka. W tym celu wymyślono 

odpowiednią historię mówiącą, że na jego dworze pojawił się wąż ze złotym 

pierścieniem w pysku, który był zaczarowany i zmuszał go do kochania tego, 

na czyim palcu się znajdował.

W tym momencie warto odnotować, że nowo proponowany trzyczęściowy 

serial na podstawie Władcy pierścienia Tolkiena znajduje się we wczesnym 

stadium realizacji. Po około osiemnastomiesięcznych negocjacjach z 

amerykańską wytwórnią filmową Newline Cinema dwustusześćdziesięcio-

milionowy kontrakt powędrował do nowozelandzkiego producenta Petera 

Jacksona.

Niektóre części Nowej Zelandii świetnie pasują do obrazu Środkowej Ziemi 

i spodziewamy się, że pierwszy film kręcony na podstawie pierwszej części 

trylogii Tolkiena zostanie zakończony w ciągu kilku najbliższych lat. Po tym 

background image

filmie zatytułowanym Fellowship ofthe Ring (polski tytuł tej części trylogii 

brzmi Wyprawa) zostaną nakręcone dwa następne The Two Towers (Dwie 

wieże) i The Retum ofthe King (Powrót króla).

W filmie ma wystąpić około 60 aktorów i wiele tysięcy statystów, krążą też 

pogłoski, że rolę Gandalfa ma zagrać Sean Connery. Biorąc pod uwagę, że 

Władca Pierścieni została okrzyknięta “najpopularniejszą książką stulecia" 

oraz obsadę złożoną z gwiazd dużego kalibru, oczekujemy jednego z 

pierwszych, mamucich kasowych przebojów nowego tysiąclecia,

Z uwagi na osobisty związek Ryszarda Wagnera z tradycją Pierścienia i 

jego słynny cykl oper dotyczących tego tematu, jest chyba słuszne, że jednym 

z bardzo obiecujących pretendentów do skomponowania muzyki do tych 

filmów jest jego potomek, Adrian Wagner, który prowadzi obecnie negocjacje 

w tej sprawie z wytwórnią filmową.

Wieść, że wagnerowska tradycja Graala upostaciowiona w kolejach losów 

Lohengrina

11

 i Parsifala

12

 wciąż cieszy się dużym zainteresowaniem, dotarła 

do mnie po ukazaniu się Krew z krwi Jezusa i bardzo podniosła mnie na 

duchu. To właśnie wtedy, równolegle z moją książką, Adrian Wagner wydał 

album Duch Święty i Święty Graal, a obecnie skomponował i wydał jako dzieło

towarzyszące mojej ostatniej książce suitę muzyczną o tym samym tytule 

Genesis of the Grail Kings (Narodziny królów z rodu Graala).

Jedną z głównych różnic między tolkienowskim ludem elfów a milutkimi 

elfami z bajek dla dzieci jest to, że ci pierwsi są więksi i potężniejsi od 

zwykłych śmiertelników. Są oni również wyposażeni w znacznie większą 

mądrość, jeżdżą na czarodziejskich koniach i bardzo przypominają starożytne 

background image

irlandzkie królewskie plemię Tuatha DeDanann. Pod tym względem Tolkien 

był dokładny w swojej ocenie oryginalnych Władców Pierścienia Albi-gensow, 

którzy w odległych czasach przed Chrystusem byli nazywani Panami Sidhe 

(wymawiać “szii").

Sidhe było transcendentalnym intelektem znanym Druidom pod nazwą Sieć 

Mądrości, zaś słowo “druid" (druidhe) było pochodzenia celtyckiego i znaczyło 

“witch" (czarownica), które było anglojęzyczną formą saksońskiego 

czasownika wicca

13

 oznaczającego “giąć" lub “wydzielać", jak to ma miejsce 

w przypadku “willow" (wierzby) i “wicker" (łozy).

Tuatha De Danann (Smoczy Władcy Anu) byli panami transcendentalnego 

Sidhe i byli traktowani jako “fates" (parki, władcy losu) lub “fairies" (wróżki, 

wróżę). Przed osiedleniem się w Irlandii (od około 800 roku p.n.e.) byli obok 

wczesnych królów Egiptu najszlachetniejszą rasą świata, Czarnomorskimi 

Książętami Scytii (obecnie Ukraina). Podobnie jak faraonowie z oryginalnych 

dynastii wywodzili swoje pochodzenie od wielkich Pendragonów Mezopotamii 

i to ich odroślami były królewska linia irlandzkich Bruithnighów i Pik-tów 

szkockiej Kaledonii. W Walii założyli królewski dom Gwyneddów, a w 

położonej na południowym zachodzie Anglii Komwalii, byli świętą szlachtą 

znaną pod nazwą Pict-sidhe, skąd wziął się termin “pixie" (skrzat).

Tak więc znaleźliśmy wiele opisowych słów tworzących jądro popularnych 

ludowych opowieści wywodzących się z jednego szczepu oryginalnej krwi 

królewskiej, znanego jako Sangreal, Albi-gens lub Władcy Pierścienia (Ring 

Lords). Stało się tak, ponieważ mamy w tej szlachetnej rasie “elves" (elfy), 

“fairies" (wróżki) i “pixies" (skrzaty), które wcale nie są małymi złudnymi 

background image

stworzeniami, ale znaczącymi królami i królowymi z sukcesji Smoka.

Jednym z najważniejszych słów scytyjskich było uper, które znaczyło 

“ponad" lub “powyżej" i którego wciąż używamy we współczesnym jeżyku 

angielskim między innymi w takich określeniach jak “superintendent" 

(kierownik, inspektor) lub “supervisor" (kierownik, opiekun, promotor). W 

formie tytularnej scytyjski Uper był nadzorcą lub suwerenem, inaczej mówiąc 

Pendragonem. Później, w rejonach obecnych Węgier i Rumunii, słowo to 

uzyskało postać Oupire (Nadprzyrodzeni).

Do momentu popełnienia w średniowieczu przez Kościół Rzymskokatolicki 

fałszerstw nie było nic złowróżbnego lub nadprzyrodzonego w znaczeniu 

słowa Oupire. Zmieniło się to, kiedy nastały czasy polowań na czarownice, 

ponieważ kapłańscy / królewscy Oupire byli w oczach Rzymu odpowiednikami 

Czarowników-Druidów. Zostali zatem czarnoksiężnikami, zaś definicja słowa 

Sidhe (Sieć Mądrości) nabrała nowego znaczenia – “Sieć Niesamowitości".

Poza celtyckimi regionami Brytanii tradycyjni Oupire występowali jeszcze 

na Bałkanach, w rejonie Karpat – w czasach starożytnych zdominowali 

obszary od Transylwanii do Morza Czarnego. Byli więc spokrewnieni nie tylko 

z czarownicami, ale również z Cyganami. Biskupi Kościoła i inkwizytorzy 

podejrzewali, że byli oni niepodzielnymi władcami Elfanii – królestwa brzasku, 

czarodziejskiego złota, magicznych źródeł i przestrzegania tradycji zielonych 

kniei, które były znienawidzone przez Kościół. Mówiło się o nich, że byli 

błąkającymi się nocą ludźmi, którzy zadawali się ze złymi duchami. Na tym 

właśnie etapie powstało nowe słowo chrześcijańskiej Europy będące 

bezpośrednim wykoślawieniem Oupire, które brzmiało vampire (wampir).

background image

W dodatku do wampirów w słowniku inkwizycyjnym pojawiła się wkrótce 

kolejna klasyfikacja, kiedy to Czarni Bracia Dominikanie i Szarzy Bracia 

Franciszkanie utworzyli swoje listy niepożądanych na tym świecie. Wykroczyli 

oni teraz znacznie poza domenę zwykłych heretyków i pogan i równolegle do 

sfabrykowanego mitu o wampirach wyczarowali kolejną postać – wilkołaka.

Nagle okazało się, że nie ma końca niesamowitym stworom, które 

zaludniały drogi i lasy w poszukiwaniu niewinnych, niczego nie 

spodziewających się ofiar. Artyzm (perfidia) tego rodzaju działania polegała 

na tym, że przerażeni ludzie oddawali się pod opiekę Kościoła jako jedynego, 

który może doprowadzić ich do zbawienia. Wampirów i wilkołaków nie dawało 

się zabić prostymi metodami. Nawet Bóg nie wchodził w rachubę, jako że 

jedynie Jezus Chrystus (zbawiciel ludzkości) mógł pokonać swoją mocą te 

diaboliczne potwory. Przedstawiano je pod postaciami diabłów, demonów i 

emisariuszy Szatana, którzy musieli być traktowani egzorcyzmami i 

zniszczeni przez zakonników i księży. W ten sposób Kościół otworzył nowy 

interes z kompletnie nowym asortymentem przerażających opowieści 

ludowych, których celem było przeciwstawienie się legendom o poszukiwaniu 

Graala i ezoterycznym arcydziełom sztuki “podziemnego nurtu".

Z jednej strony mieliśmy opowieści Albigensów o Łabędzich Książętach, 

Królowych Smoka i Pannach Elfowych stanowiących odzwierciedlenie tradycji 

zapomnianej linii krwi Utraconej Narzeczonej, w których rycerze i szlachetni 

kawalerowie zwalczali wszelkie przeciwności stojące na drodze wiodącej do 

zachowania uświęconego dziedzictwa Świętego Graala. W historiach tych 

występowali czarownicy ze szkoły Druidów i mądrzy pustelnicy, którzy 

wskazywali kierunek rycerzom w ich podróżach i misjach. Nigdy jednak nie 

background image

zdarzyło się, aby ksiądz lub biskup ruszyli z pomocą damie będącej w 

potrzebie, jako że Kościół był w rzeczywistości ich przeciwnikiem.

Przypisy: 

1. Laurence Gardner, Genesis of the Grad Kings The Pendragon 

Legacy of Adam And Eve (Potomkowie Dawida i Jezusa – rodowód 

królów Świętego Graala), przekład Grażyna Gasparska, Wydawnictwo 

Amber, Warszawa, 1999. – Przyp. red.

2. Dom Hanowerski, inaczej dynastia Hanowerska, to brytyjska 

dynastia królewska niemieckiego pochodzenia wywodząca się od 

Jerzego-Ludwika, elektora Hanoweru, który zasiadł na tronie brytyjskim w 

roku 1714 jako Jerzy I. Ostatnim władcą z tej dynastii była Królowa 

Wiktoria (1937-1901). Kolejna dynastia brytyjska to Saxe-Coburg-Gotha, 

która w roku 1917 zmieniła nazwę na House of Wmdsor. Nazwa dynastii 

pochodzi od nazwiska małżonka królowej Wiktom, księcia Alberta, również 

pochodzenia niemieckiego, wywodzącego się z niemieckiej dynastii Saxe-

Coburg-Gotha (oryginalna nazwa niemiecka Sach-sen-Coburg-Gotha lub 

Sachsen-Coburg und Gotha). W wyniku antyniemieckich nastrojów w 

czasie I wojny światowe] Jerzy V ogłosił w roku 1917, ze wszyscy 

następcy królowe] Wiktom w linii męskiej, którzy są obywatelami 

brytyjskimi, przyjmą nazwisko “Windsor". Dzieci obecnej królowe] Elżbiety 

II w normalnych warunkach nosiłyby nazwisko Mountbatten 

(zangielszczone z “Battenberg"), jednak w roku 1952 ogłosiła ona, ze je] 

następcy będą nosili nazwisko “Windsor". Decyzja ta została 

zmodyfikowana w roku 19601 głosi, ze potomstwo wszystkich, z 

wyjątkiem noszących tytuły książąt, księżniczek oraz “ich królewskich 

background image

wysokości", będzie nosiło nazwisko Mountbatten-Windsor, zaś dodatek 

Mountbatten to zangielszczona forma nazwiska Battenberg, 

hrabiowskiego rodu niemieckiego wymarłego około roku 1314, z siedzibą 

w zamku Kellerburg w pobliżu Battenberg w Hesji. Tytuł ten został 

przywrócony w roku 1851, kiedy Aleksander (1823-1888), młodszy syn 

Ludwika II, Wielki Książe Hesji, zawarł morganatycz-ny związek małżeński 

z polską hrabiną Julią Teresą von Hauke, która otrzymała tytuł hrabiny 

Battenberg W roku 1858 hrabina i jej dzieci zostali uhonorowani tytułami 

książąt i księżniczek Battenberg. W roku 1917 najstarszy syn z tego 

związku, Ludwik Aleksander (1854-1921), który dosłużył się stopnia 

admiralskiego w marynarce brytyjskie], uzyskał tytuł markiza Milford 

Haven Na żądanie króla Jerzego V, wszyscy członkowie te] rodziny 

mieszkający w Anglii zrzekli się w roku 1917 niemieckiego tytułu księcia 

Battenberg i przyjęli jego anglojęzyczną formę Mountbatten Milford Haven 

był ojcem księżne] Alicji (1885-1969), która wyszła za greckiego księcia 

Andrze]a (1882-1944), a ich jedyny syn, książę Filip (ur. 1921) przyjął 

nazwisko Mountbatten i otrzymał tytuł księcia Edynburga, kiedy to w roku 

1947 poślubił księżniczkę Elżbietę (obecną królową Elżbietę II) i uzyskał 

obywatelstwo brytyjskie. – Przyp. tłum.

3. Laurence Gardner, Bloodime ofthe Holy Grali (Krew z krwi Jezusa – 

Święty Graal i tajemnica potomków Jezusa), przekład Paweł Korombel, 

Wydawnictwo Da Capo, Warszawa, 1998 – Przyp. red.

4 Ouroboros to staroegipski i grecki symbol przedstawiający węża z 

ogonem w pysku, węża bez przerwy pożerającego samego siebie l 

odradzającego się z siebie Jako symbol gnostyków i alchemików, 

background image

ouroboros wyraża jedność duchową i fizyczną wszechrzeczy, która nigdy 

me zaniknie i będzie trwać w nieskończoność w formie ciągłej destrukcji i 

odradzania się. – Przyp. tłum

5. Elven to przymiotnik pochodny od słowa “elf" – Przyp. tłum.

6. “Wróżka" w języku angielskim to – w przeciwieństwie do naszych 

wyobrażeń związanych z tym terminem – zwykle małe stworzenie o 

ludzkiej postaci, które cechuje chytrość, skłonność do psot i posiadanie 

nadprzyrodzonych mocy. – Przyp. tłum.

7. Wieki Ciemności to wczesne średniowiecze w historii 

zachodnioeuropejskie) trwające w latach 476-800, kiedy me było cesarza 

na zachodzie, lub traktując ten okres bardziej ogólnie – okres między 

rokiem 500 i 1000, który charakteryzuje się częstymi konfliktami i 

zamkiem miast. Obecnie termin ten jest używany przez historyków rzadko 

ze względu na konotację, jaką zawiera ta nazwa. Tym niemniej używa się 

go czasami, zakładając, ze ta nazwa wynika me tyle z braku materiałów o 

tamtych czasach, co z faktu, ze był to okres intelektualnej ciemnoty i 

barbarzyństwa. – Przyp. tłum na podstawie Encyclopaedia Britannica

8. Obecnie anglojęzyczna pisownia tego słowa brzmi “Grali", podczas 

gdy w języku polskim, jak widać, jest zgodna z brzmieniem oryginalnym. – 

Przyp. thim.

9. J.R.R. Tolkien, Wladca pierścieni (The Lord ofthe Rings), przekład 

Maria Skibmewska, przekład wierszy Włodzimierz Lewik, Czytelnik, 

Warszawa, 1981.

background image

10. Alfred Tennyson, Pierwszy Baron Tennyson znany jako Alfred, Lord 

Tennyson (1809-1892). Brytyjski poeta, którego twórczość odzwierciedla 

wiktoriańską romantykę i estetykę W roku 1850 za swoje poezje otrzymał 

nagrodę. W roku 1859 wydał Sielanki króla (Idylis of the King) stanowiące 

cykl 12 połączonych ze sobą poematów na kanwie legendy o królu 

Arturze, jego miłości

do Gmewry i ostatecznie upadku jego królestwa Poematy opisują 

głównie proces wkraczania zła do Camelotu z powodu cudzołożnej miłości 

między Ginewrą i Lancelotem – Przyp. tłum

11. Lohengrm to Rycerz Łabędzia, bohater niemieckiej wersji legendy, 

znane] dobrze od czasów średniowiecza w Europie Widać w niej wyraźne 

związki z północnoeuropejską legendą o siedmiu łabędziach, jednak je) 

faktyczne pochodzenie nie jest znane. Historia dotyczy tajemniczego 

rycerza, który przybywa łodzią ciągniętą przez łabędzie, aby pomoc 

szlachetnej pani w niebezpieczeństwie Poślubiają, ale me pozwala pytać 

o swoje pochodzenie. Po pewnym czasie zapomina ona o swoim 

przyrzeczeniu, a on opuszcza ją i nigdy me powraca – Przyp. tłum.

12. Percewal to bohater arturianskiego romansu charakteryzujący się 

wręcz dziecinną niewinnością, która chrom go przed pokusami świata i 

stawia na boku w stosunku do pozostałych Rycerzy Okrągłego Stołu W 

poemacie Perceval, or Le Conte du Graal (Percewal z Walii) Chretiena de 

Troyesa Percewal odwiedza zamek zranionego Króla Rybiarza, gdzie 

ogląda tajemnicze naczynie (Graala), ale ponieważ jest strofowany za 

zadawanie zbyt wielu pytań, zapomina zadać pytanie, które uzdrowiłoby 

background image

króla. Historia duchowego rozwoju Parsifala od naiwnego rycerzyka do 

obrońcy Graala swoją ostateczną formę uzyskała w trzynastowieczne) 

opowiesci-poemacie epickim Wolframa von Eschenbacha Parzi-val, na 

podstawie którego Ryszard Wagner napisał swoją ostatnią operę Parsifal 

(1882). – Przyp tłum.

13. Wicca to pogańska religia tkwiąca korzeniami w 

przedchrześcijańskiej zachodniej Europie, która przezywa okres 

odrodzenia w XX wieku, głównie w USA i Wielkie) Brytanii

W KRÓLESTWIE WŁADCÓW PIERŚCIENIA

CZĘŚĆ DRUGA

To, co zrobili biskupi na soborze w Trydencie w roku 1545 w północnych 

Włoszech, było formalnym wyklęciem proroctw Merlina, w następstwie 

którego z publicznie dostępnych materiałów usunięto wszelkie dotyczące go 

dane. W celu przechylenia wagi na rzecz Kościoła stworzono nawet nowy 

gatunek literacki, który znamy dziś pod nazwą romansu gotyckiego.

Przesłanką kryjącą się za tymi historiami nie było ocalenie ofiar, ale raczej 

zniszczenie wrogów ukartowanego “chrześcijaństwa" – za pomocą krucyfiksu 

i ton święconej wody będących podstawową bronią w ponurych zmaganiach 

ze złowrogimi “siłami zła".

Po pewnym czasie ruch chrześcijański wpadł na genialny pomysł 

ustanowienia własnego konkurenta Merlina, który nie był czarownikiem, ale 

kanonizowanym biskupem wczesnego Kościoła. Wybór, jakiego dokonano, 

był nadzwyczaj dziwny!

background image

W roku 325 n.e. jednym z uczestników soboru nicejskiego zwołanego za 

czasów cesarza Konstantyna był biskup Myry, Mikołaj. Na soborze tym 

biskupi debatowali na temat natury Świętej Trójcy i tego, że Jezus nie był 

jedynie synem Boga, ale jego inkamacją. To nowe podejście nie podobało się 

sędziwemu biskupowi Aleksandrii, Ariuszowi, który postanowił wyrazić w tej 

kwestii swoje zdanie. Kiedy wstał, aby przemówić, biskup Myry, Mikołaj, z 

miejsca uderzył go w twarz.

To zdarzenie od razu skierowało dyskusję na właściwe tory, w efekcie 

czego krewki dyskutant został nagrodzony za swoją postawę, stając się 

wkrótce Świętym Mikołajem (Saint Nicholas). To tytularne imię zostało w 

części Europy zniekształcone i uzyskało brzmienie Sinterklaas lub Sintniklaus, 

zaś w krajach anglojęzycznych uzyskało w końcu swoją obecną postać 

“Santa Ciaus" (“Święty Mikołaj"). W ramach strategicznej propagandy jest on 

lansowany obecnie w postaci przynoszącego dzieciom prezenty “Father 

Christmasa"

1

 – jakże odległego w swojej naturze od swojego historycznego 

pierwowzoru, zapalczywego biskupa.

W ramach Kościoła Celtyckiego z okresu wczesnego średniowiecza (w 

czasach kiedy Merlin i Taliesin

2

 przedstawiali swoje widzenia królom) działali 

wpływowi adepci starych mądrości, opaci i tak zwani Clid lub Culdees

3

, tacy 

jak święty Dawid, święty Patryk i święty Kolumba

4

, których Kościół 

Rzymskokatolicki potępił jeszcze za ich życia za rzekome szarlataństwo i 

pogańskie obyczaje. Hierarchia kościelna przez długi czas traktowała ich jako 

nekromantów i czarowników i dopiero w ostatnim okresie zmieniła wobec nich 

zdanie. Chociaż proroctwa Merlina zostały ostatecznie potępione przez sobór 

trydencki, nauki Dawida, Patryka i Kolumby tak mocno zakorzeniły się wśród 

background image

ludzi, że Kościół był zmuszony zastosować wobec nich trochę inną strategię.

Tysiąc lat po śmierci tych druidycznych mędrców Watykan wprowadził ich 

do panteonu ortodoksyjnych świętych, chcąc w ten sposób ukryć ich 

prawdziwy, celtycki charakter. Kilka lat temu Poczta Brytyjska i Kościół 

Anglikański połączyły swoje siły w promowaniu łagodnego św. Kolumby obok 

jego zgorzkniałego katolickiego konkurenta, św. Augustyna z Rzymu, który 

przybył do Anglii zaraz po śmierci św. Kolumby w roku 597 n.e. z papieskim 

poleceniem zniszczenia kierującego się jego naukami ruchu. Nie bacząc na 

prawdę historyczną, jubileuszowe znaczki pocztowe i odpowiednie materiały 

propagandowe z roku 1997 przedstawiają tych przeciwników jako niemal 

braci w walce o wspólną sprawę, co dowodzi, że w kościele do dzisiaj trwa 

proces kreowania mitów.

Pojęcie wilkołaków

5

, o których mówiono, że pokazują się w pełni księżyca, 

pochodzi prawdopodobne z okresu istnienia kasty druidów zwanych “Wood 

Lords" (“Panowie Lasu"), których nazywano “Wereami" lub “Wallanami". Ich 

zwierzęcym symbolem, totemem, był wilk, tak jak w przypadku innych plemion 

na przykład niedźwiedź lub koń. Totemy te były prekursorami znaków 

heraldycznych, przy pomocy których rozpoznawano poszczególne rody. 

Często zawierały one symbole zwierząt, roślin i innych rzeczy, które 

umieszczano na proporcach.

Jak wiadomo z historycznych źródeł Wallanowie osiągnęli wielkie wpływy i 

stali się założycielami wielkich królewskich dynastii irlandzkich, walijskich i 

angielskich. Wielki Cadwallan Walijski

6

 pochodził właśnie z tego rodu 

Druidów, jak również król Casswallan, nieustraszony syn Beli Mawra, 

background image

największego ze wszystkich Panów Lasu z około 100 roku p.n.e.

Inne totemy były, oczywiście, wyobrażeniami różnych bogów i boginek i, co 

ważne podkreślenia, jeden z nich przetrwał przez stulecia od początków 

kultury Panów Lasu i wciąż utrzymuje swoją dominującą pozycję wśród 

brytyjskich symboli.

Pierwotni Wallanowie żyli w Mezopotamii około 3 800 lat temu, czyli około 

roku 1800 p.n.e. Nazywano ich wówczas Yulannu, co znaczyło, po prostu, 

Panowie Lasu. To właśnie z ich kultury wywodzi się tradycja Yule

7

, która 

przeszła tryumfalnie przez Europę i zawędrowała aż do Skandynawii.

Boginią Yulannu była Barat An-na (Wielka Matka Ogniowego Kamienia). 

Sumerowie nazywali ją Antu. Była żoną króla Anu i matką Enkiego. W 

późniejszych czasach była identyfikowana z Dianą z Efezu (Diana Dziewięciu 

Ogni). Kult Barat An-ny rozprzestrzenił się poprzez Syrię do Feni-cji, gdzie jej 

wyobrażenie zaczęto przedstawiać na monetach. W tej wersji siedziała na 

brzegu morza z zapaloną pochodnią i okrągłą tarczą z symbolem krzyża różo-

krzyżowców u boku.

Wraz z druidami Wallanami na Wyspy Brytyjskie trafiła kultura Barat An-ny, 

gdzie z czasem jej imię zmieniło brzmienie na Bratanna. Jej kult był tu tak 

wielki, że stała się wielką boginią plemienną, która mimo stuleci 

chrześcijaństwa przetrwała do dzisiaj. Jej wizerunek na monetach niewiele się 

zmienił, z wyjątkiem tego, że zamiast pochodni jest teraz na nich latarnia 

morska, a zamiast krzyża różokrzyżowców Union Jack (flaga brytyjska, na 

której wyobrażone są trzy krzyże w kolorach białym, niebieskim i czerwonym). 

Mimo upływu wieków jest ona nadal Boginią Matką lądu. Panią Ogniowego 

background image

Kamienia – Brytanią.

Wcześniej wymieniłem króla Casswallana, który panował w Brytanii w 

mniej więcej tych samych czasach co Herod Wielki w Juei. Będąc synem 

wielkiego Beli Mawra, był nie tylko Panem Lasu, ale również Panem 

Pierścienia Cassi, czyli Cassi-Wallanem lub Casswallanem.

Rody Cassi również pochodzą z Mezopotamii. Wcześniej były to rody 

karpackich książąt Sidhe, które osiadły wcześniej wraz z Yulannu w pomocnej 

części gór Zargos. Pochodzili z linii wróżów Tuatha De Danann i panowali w 

rejonie Mezopotamii od XVIII wieku p.n.e. i od około 1600 roku p.n.e. przez 

500 lat rządzili Babilonią.

Ten szczególny szczep rozwinął się w jedną z najstarszych kultur 

Pierścienia i w starożytnej Irlandii stanowił święty ród “god-men" (“ludzi-

bogów") zwanych tam Vere-Bolg. Najbardziej znane miejsce ich kultu wciąż 

istnieje i znane jest dziś pod nazwą Newgrange – pierwotnie była to święta 

królewska siedziba nazywana Rath. Te miejsca kultu (“magiczne pierścienie") 

nosiły nazwę Creachaire (świątynia-grobowiec) i mieściły się w Rathach, które 

były pokrytymi darnią kopcami-siedliskami zbudowanymi na szkielecie z pali. 

W późniejszych czasach nazywano je Tepesami – od których pochodzą 

amerykańscy Indianie tepee – i były one uważane za “Bramy do Krainy 

Zmarłych", świętego królestwa duchów przodków.

To właśnie od tej praktyki zasiedlania kopców powstała rodowa nazwa 

królów Cassi, jako że Cassi znaczy “miejsce lasu". Były to siedziby 

Strażników Bram, zwanych też Oupire lub Władcami Pierścienia Sidhe, 

których przechrzczono później, jak już wcześniej wspomniałem, na 

background image

“wampirów".

Jedną z bardziej znanych w historii wróżek Graala była księżniczka 

Meluzyna, córka króla Piktów, Elinasa z Alby, potomka panującego w II wieku 

króla Kaledonii, Vere'a, Władcy Smoka. W roku 733 Meluzyna poślubiła 

(podtrzymując ciągłość linii rodowej) Rainfroi de Vere'a, księcia Anjou. Do ich 

potomków zaliczał się późniejszy hrabia Maelo, dowódca armii Karola 

Wielkiego. Z jego związku z siostrą Karola Wielkiego narodziła się hrabiowska 

linia Vere z Guisnes, której członkowie byli, jak już wspomniałem, zwani 

Królami Elfami i stali się Wielkimi Szambelanami Anglii oraz Hrabiami 

Oxfordu.

W tradycji arturiańskiej i magdaleńskiej Pań Jeziora (jak to zostało 

omówione w Krew z krwi Jezusa) Meluzyna była “fontanną nieziemskości", 

czarodziejką Underwood. Jej fontanna w Verrieres en Forez została nazwana 

Lusina (co znaczy “dostarczycielka światła"), od którego to imienia wywodzi 

się nazwa królewskiej dynastii Lusignan – dynastii królów Jerozolimy z okresu 

wypraw krzyżowych. Mówiono, że Źródło Meluzyny tryskało w głębi zarośli 

lasu Anjou, zaś ją samą przedstawiano często w postaci syreny, jak to w 

czarujący sposób ukazuje stary obraz w zamku Bran hrabiego Drakuli w 

Rumunii.

W XII wieku potomek Meluzyny, Robert de Vere, trzeci hrabia Oxfordu i 

prawowity pretendent do tytułu hrabiego Huntingdonu, został zarządcą lasów 

Fitzooth króla Ryszarda I. Jako Pan na Greenwood i tytularny Herne

8

 Dzikich 

Łowów był popularnym wśród ludzi przedstawicielem linii Sidhe – ostatecznie 

został banitą za zbrojne wystąpienie przeciwko królowi Janowi. To właśnie on, 

background image

późniejszy Robin Fitzooth, stał się pierwowzorem bohatera popularnych 

legend o Robin Hoodzie.

Spośród wszystkich monarchów, jacy kiedykolwiek zasiadali na tronie 

Anglii, najbardziej zharmonizowana ze starożytną kulturą i tradycją lasu była 

królowa Elżbieta I z dynastii Tudorów. Nazywano ją nawet Królową Wróżką, a 

przed oficjalną koronacją lud ustanowił ją swoją Królową Zielonego Lasu. Był 

to starożytny rytuał Oświeconych – Rasy Elven Albi-gensów. Ceremonię 

odprawiono o świcie w głębi Puszczy Windsor i w celu uświetnienia tej 

nominacji przekazano jej zwyczajowo dziedzictwo Robin Hooda będące 

spuścizną domu Vere.

W tym czasie lordem szambelanem królowej był Edward de Vere Loxley, 

XVII hrabia Oxfordu. Do jego obowiązków należało wyniesienie podczas tej 

ceremonii Elżbiety na tron po uprzednim zdetronizowaniu Caille Doauine'a, 

tradycyjnego Króla Puszczy (od którego imienia wywodzi się nazwa 

szkockiego piktyjskiego królestwa Kaledonii) – potężnego Rogacza Siedmiu 

Szpikulców, na którego grzbiecie Lord Vere jechał na ceremonialną polanę.

W czasach studenckich Edward de Vere z Orfordu był przyjacielem 

różokrzyżańskiego alchemika i agenta tajnych służb Johna Dee oraz bliskim 

współpracownikiem męża stanu i filozofa Francisa Bacona (późniejszego 

wicehrabiego St Albans). Utworzyli oni (wraz z innymi) elżbietański Syndykat 

Dworu Poezji i Magii, który dostarczał ich koledze, dramato-pisarzowi 

Williamowi Szekspirowi, materiałów do jego sztuk.

Jak już wspomniałem przy okazji omawiania Meluzyny, fontanny, źródła i 

wody wiązano zazwyczaj z linią żeńską Władców Pierścienia. Wywodzi się to 

background image

z czasów bogów Anunnaki, których rodu matką założycielką była (według 

tekstów starożytnej Mezopotamii) Tiamat, Morski Smok. W późniejszych 

czasach królowe te były przedstawiane zazwyczaj w postaci syren (ich 

anglojęzyczna nazwa to mermaids od łacińskiego merę maids, co po polsku 

znaczy “morskie panny") i często nazywano je Paniami Jeziora. Był to 

zwyczaj, który przypisano Marii Magdalenie, kiedy osiadła w Prowansji w roku 

44 n.e.

Podczas gdy męscy potomkowie Marii Magdaleny i Jezusa stali się 

znanymi Królami Rybiarzami w Galii, linia żeńska zachowała swój status 

Smoczych Królowych w całkiem innej dynastii – jako matriarchalne królowe 

Avallonu w Burgundii. Dynastia ta znana była pod nazwą Domu delAcqs 

(Domu Wód) i to z niego pochodzi żyjąca w VI wieku wielka królowa Viviane 

znana z arturiańskich romansów jako Pani Jeziora. To pochodzenie było tak 

ważne dla Celtyckiego Kościoła, że kiedy w roku 844 król Kenneth MacAlpin 

zjednoczył Szkotów i Piktów, jego dokument koronacyjny w sposób 

szczególny podkreślał jego pochodzenie od królowych Avallonu.

Najbardziej istotnym, jeśli chodzi o króla Artura, było jego pochodzenie 

zarówno od męskiej, jak i żeńskiej linii Albigensów. Jego ojcem był król Aedan 

Dalriada, Pendragon Brytanii w roku 559 i potomek Władcy Lasów Beli 

Mawra. Jego matką była Ygerna del Acqs, córka królowej Viviane, której wnuk 

(z matki Viviane II, siostry Ygerny) był legendarnym Lancelotem del Acqs. 

Ygerna (w tradycji arturiańskiej czasami nazywa się ją Igraine) była Wysoką 

Królową Celtyckich Królestw, zaś jej siostra Morgaine (po jej pierwszym mężu 

Gwyr Llewie z Carlisle) była Wysoką Kapłanką Sióstr Avallonu.

background image

Od wielu lat trwają spekulacje na temat historycznego Artura, lecz są to 

głównie zabiegi ludzi zaangażowanych w turystykę, którzy usiłują wykorzystać 

jego pochodzenie do zainteresowania turystów konkretnymi częściami Anglii i 

Walii. W rzeczywistości (w zgodzie z tradycyjnymi relacjami) był tylko jeden 

Wysoki Król Brytanii zwany Arturem. Zawsze był tylko jeden Artur, syn 

Pendragona. Ten sam, którego matką była Igraine'a z Avallonu, córka 

królowej Viviane, znanej jako Pani Jeziora. Był tylko jeden Artur, który miał 

syna Modreda i siostrę o imieniu Morgaine (lub Morgana, jak się ją nazywa w 

niektórych relacjach).

Dawne annały Szkocji i Irlandii oraz zapiski Kościoła Celtyckiego zgodnie 

identyfikują Artura mac Aedana z Dalriady. W roku 575 druid Merlin Emrys 

ogłosił go Królewskim Dowódcą i Wysokim Królem. Jego główną siedzibą było 

Carlisle na północy Anglii, skąd dowodził obroną granicy oddzielającej 

Szkocję od Anglii.

Wracając do Rathów (inaczej królewskich kopców-siedlisk) powinniśmy 

zastanowić się nad nazwą tych Bram do Świata Zmarłych – Tepes – jako że 

był to przydomek przypisywany jednej z najbardziej enigmatycznych postaci 

późnego średniowiecza – hrabiemu Drakuli. Traktując rzecz historycznie, nie 

biorąc pod uwagę chrześcijańskiego mitu propagandowego, w który spowito 

wampiryczną postać bohatera książki Brama Stokera, Drakula był księciem 

wołoskim o imieniu Wład III, którego często nazywa się również Władem 

Tepesem.

Ponieważ słowo tepes jest pokrewne “drewnianym palom", często uważa 

się, że opisowy przydomek Włada ma związek z jego surową metodą 

background image

wykonywania egzekucji na więźniach, czyli z nadziewaniem ich na drewniany 

pal. Przeto imię Wlad Tepes tłumaczy się jako Wład Falownik. Jest to jednak 

wierutne kłamstwo. Przydomek Tepes nadano mu (podobnie jak wielu innym 

druidzkim dostojnikom przed nim), ponieważ w ramach starożytnej kultury 

Władców Pierścienia Sidhe został mianowany Creachai-re'em, Strażnikiem 

Wrót.

Piętnastowieczny książę rumuński Wład Tepes był założycielem stolicy 

tego kraju, Bukaresztu. Jego popularne imię, Drakula (Dracula), oznaczało 

“Syn Drakula", z kolei Drakul (Dracuł) znaczyło Smok i było formą, jaką 

bractwo Graala z Ordo Daconis (Imperialny Dwór Smoka) określało od roku 

1431 jego ojca.

W ostatnim stuleciu, od czasu wydania w roku 1897 powieści Drakula, 

Wład stał się archetypem promowanej przez Kościół gotyckiej tradycji. Jednak 

rzeczywisty lęk hierarchii kościelnej przed nim nie dotyczył jego surowych 

metod traktowania wrogów, jak się często uważa, i tego, że był on pijącym 

krew wampirem z horroru Stokera

9

, ale jego głębokiej wiedzy alchemicznej i 

tego, że był on działającym Oupire – szacownym Suwerenem Rath, 

Strażnikiem Wrót w starożytnym rytuale Yulannu Władców Pierścienia.

Ci, którzy czytali Krew z krwi Jezusa l Potomków Dawida i Jezusa, znają 

terakotową mozaikę sprzed około 2000 latp.n.e. przedstawiającą sumeryjską 

boginię Lilith. Na tym wizerunku (tak jak i innych przedstawiających 

najwyższych rangą bogów Anunnaki) widzimy Lilith trzymającą Pręt i 

Pierścień Bosko Mierzonej Sprawiedliwości. Pręt był w rzeczywistości miarą i 

na niektórych obrazach jest on przedstawiany z oznakowaniem pozwalającym 

background image

na wykonanie pomiaru w określonych jednostkach (tak jak współczesne nam 

linijki z podziałką). W czasach babilońskich była ona określana jako Rule 

(reguła, panowanie, liniał) i ten, kto ją dzierżył, był Rulerem (władcą lub 

miarą), skąd wywodzi się nasze określenie rządzących.

Jak wspomniałem na wstępie, pierścień był symbolem kompletności, 

jedności i wieczności. Reprezentował kontynuację Boskiej Sprawiedliwości, 

sprawiedliwości mierzonej przy pomocy pręta (lub miarki). Pierścień stanowił 

więc symbol władców wywodzących się z Anunnaki – tajemniczych Oupires 

odpowiedzialnych za ustanawianie rządów i władzy królewskiej – którzy byli 

potomkami cywilizacji powstałej około 4 000 lat p.n.e.

Biorąc to pod uwagę, warto odnotować, że kiedy zapytano Tolkiena o 

środowisko Środkowej Ziemi występujące w jego trylogii Władca Pierścieni, 

odrzekł on, że pochodzi ono z około 4000 roku p.n.e. “W kotle zawsze wrzało 

i wrze" – odrzekł. – “My tylko dodajemy nowe składniki do zupy". Jego 

ciesząca się dużą popularnością powieść, aczkolwiek fascynująca, wcale nie 

jest jakimś nowym pomysłem. Od najdawniejszych czasów uważano w 

Europie, że saksoński bóg Wotan (lub Odyn – odpowiednik sumeryjskiego 

Anu) rządzi światem za pomocą ośmiu pierścieni, będąc w posiadaniu 

jeszcze jednego, dziewiątego pierścienia (Pierścienia Jeden), który pozwalał 

mu władać pozostałymi.

W czasie średniowiecznych procesów kościelnych prowadzonych 

przeciwko heretykom, a także w późniejszym okresie, wszystko, co było 

związane z Graalem, padało łupem wściekłości biskupów i braci zakonnych. 

Nie spodziewające się niczego ofiary oskarżano o cały szereg podejrzanych 

background image

praktyk. Zakazany był jakikolwiek związek z kulturą Pierścienia.

Kiedy oskarżono Joannę d'Arc, jednym z głównych zarzutów, jakie biskupi 

wysunęli przeciw niej, było używanie przez nią do leczenia magicznych 

pierścieni i czarów. W rezultacie spalono ją w roku 1431 na stosie. W roku 

1920 Kościół ponownie rozpatrzył jej sprawę, w rezultacie czego ułaskawił ją i 

kanonizował!

Jak to szczegółowo omówiłem w Krew z krwi Jezusa, zakazy nie dotyczyły 

tylko pism Merlina, ale także całego szeregu innych prac, które rzekomo 

zaginęły w okresie wczesnego średniowiecza. Zakazami objęto również 

malarstwo i ustanowiono wiele nowych zasad. Jedna z nich mówiła, że 

Dziewica Maria może być przedstawiana jedynie w szatach niebieskich i 

białych, jak jest obecnie najczęściej malowana, bowiem inne kolory, 

zwłaszcza czerwień, mogłyby sugerować, że piastowała jakieś stanowisko w 

Kościele, który nie dopuszczał, aby kobiety pełniły w nim jakiekolwiek funkcje.

Mało kto wie, że kościelne zasady stosują się również do muzyki, w 

szczególności muzyki starożytnej, która wywodzi się z kultur innych niż 

rzymska, grecka lub lidyjska. To właśnie z powodu tych religijnych ograniczeń 

współczesne książki poświęcone muzyce podają, ze jej korzenie tkwią w 

kulturze Grecji lub różnych części Rzymskiego Imperium.

Podobnie jest z językiem angielskim, o którym mówi się błędnie, że 

pochodzi głównie z greki i łaciny. Aby wpoić nam ten pogląd, uczy się nas 

takich klasyków literatury, jak Homer i Wirgiliusz, zupełnie zapominając, że 

zarówno łacina, jak i greka rozwinęły się z innych, znacznie starszych 

języków. Pochodzenie większości języków europejskich, włącznie z 

background image

angielskim, można prześledzić cofając się w czasie aż do okresu starożytnej 

Fenicji, Syrii, Egiptu, Indii i Mezopotamii. Wiele słów liczy sobie tysiące lat.

Podobnie jest z muzyką. Na podstawie odkryć dokonanych w kilku 

ostatnich dziesięcioleciach można stwierdzić, że muzyka odgrywała bez 

wątpienia dużą rolę w czasach babilońskich królestw, a nawet 

wcześniejszych. W pokładach datowanych na sześć tysięcy lat położonych na 

terenie starożytnego Sumeru znajdowano srebrne fujarki, dzwonki i bębny 

oraz pięknie zdobione harfy i liry. Wiadomo także, że już wtedy używano lutni.

Te precyzyjnie wykonane instrumenty pogrzebane u boku królów i 

królowych z rodu Smoka miały z całą pewnością charakter ceremonialny i 

wygląda na to, że używano ich w rytuałach starożytnego Gwiezdnego Ognia i 

Ogniowego Kamienia, co opisałem w Potomkach Dawida i Jezusa. Rytuał 

Ogniowego Kamienia (rytuał bogini Antu lub Barat An-ny) był głównie 

ceremonią o charakterze lewitacyjnym odprawianą z zastosowaniem 

monoatomowego, nadprzewodnikowego pierwiastka – Ogniowego Kamienia 

(białego proszku złota).

Muzyka nawet współcześnie jest używana do kreowania zjawiska lewitacji, 

zwłaszcza w Tybecie, gdzie wysoko w górach unoszono przy zastosowaniu 

antygrawitacyjnych częstotliwości dźwiękowych bardzo ciężkie bloki skalne. 

W rytuale tym bierze udział dziewiętnastu muzyków i dwustu mnichów 

ustawionych wzdłuż promieni w grupach po pięć osób i w odstępach co pięć 

stopni, z twarzami zwróconymi w kierunku górskiej jaskini. Muzycy używali 

trzynastu bębnów beczkowych różnych rozmiarów i wadze do 150 kilogramów 

zawieszonych na drewnianych ramach i skierowanych ku położonej między 

background image

muzykami i jaskinią miskowatej niecce, w której ustawiano kamienny blok. 

Było tam jeszcze dodatkowo sześć długich trąb umieszczonych w odstępach 

między muzykami grającymi na bębnach. Na dany znak muzycy zaczynali 

grać na bębnach i trąbach, a mnisi śpiewać. Po czterech minutach kamienie 

zaczynały lewitować i wznosić się 400 metrów w górę, a następnie opuszczać 

na właściwe miejsce w górskiej świątyni.

Po intensywnych badaniach zawiłości tej starożytnej procedury Adam 

Wagner odtworzył ten muzyczny rytuał w utworze “Feniks i ogniowy kamień" 

na płycie Genesis of the Grail Kings – kompozytor strategicznie przerywa 

sekwencję Złotego Środka, po czym następuje czterominutowa cisza, w 

czasie której odtwarzane są tak niskie częstotliwości, że są one niesłyszalne. 

Chociaż nie docierają do naszej świadomości, rezonują bezpośrednio z 

szyszynką, która, jak wiadomo, jest odpowiedzialna za stany wyższej 

świadomości i percepcji.

Do albumu Genesis of the Grail Kings włączone zostały również aspekty 

muzycznych współbrzmień, których używania Watykan zakazał w 

średniowieczu, ponieważ Templariusze i Cystersi wykorzystywali je w swoich 

poświęconych Marii Magdalenie katedrach Notre Damę, które są znane z 

tego, że ich architektoniczna konstrukcja przeczy prawom grawitacji. Rycerze 

tego szczególnego odłamu Templariuszy (założonego w roku 1118 przez 

króla Jerozolimy Baldwina) zwani byli Książętami, Strażnikami Królewskiej 

Tajemnicy.

Jedna z tych muzycznych sekwencji jest bardzo sławna – jest to trójdźwięk 

ochrzczony przez Kościół “diabelskim interwałem" będący bezpośrednim 

background image

wyciągiem z harmonicznych skal starożytnych mezopotamskich bóstw, które 

obejmują skalę Enkiego, skalę Eniiia, skalę Anu, skalę Marduka, skalę Kingu, 

skalę Inanna i inne.

Żaden z kompozytorów nie zrobił tyle dla zachowania tradycji Pierścienia, 

co prapradziadek Adriana Ryszard Wagner. Jego słynna szesnastogodzinna 

tetralogia Pierścień Nibelunga (Złoto Renu, Walkiria, Zygfryd i Zmierzch 

bogów) została w znacznej części oparta na folklorze burgundzkim, jednak jej 

główną osnową jest bardzo stara mitologia skandynawska nosząca nazwę 

Saga Volsunga.

Głównym bohaterem Pierścienia Nibelunga jest wojownik Zygfryd, który 

znajdując się pod wpływem czarów płynących z magicznego napoju zdradza 

ukochaną kobietę – przemienioną w śmiertelniczkę boginię Brunhildę, która 

aranżuje następnie jego śmierć. Brunhilda zdaje sobie w końcu sprawę ze 

swojego błędu i rzuca się na stos pogrzebowy, aby połączyć się w zaświatach 

ze swoim ukochanym. Panny Renu, prawowite Wodne Strażniczki Złota 

wydobywają z prochu stosu pogrzebowego magiczny pierścień, który Zygfryd 

dał Brunhildzie. Dzięki temu oraz dzięki poświęceniu Brunhildy zniesiona 

zostaje klątwa (rzucona na ten Pierścień przez Alberyka Nibelunga, Władcę 

Karłów Podziemi).

Pierścień został wykradziony Pannom Renu przez Nibelunga, który stracił 

go na korzyść ojca Brunhildy, boga nieba, Wotana. Potem zdobywa go 

Zygfryd zabijając smoka, lecz w chwili ostatecznego oczyszczania pierścienia 

przez Panny Renu, Wotan ginie razem ze swoim wymarzonym królestwem 

Walhallą. Kiedy Pierścień trafia w końcu w prawowite ręce, świat zostaje 

background image

uratowany i następuje zamknięcie pełnego Cyklu.

Tradycja Pierścienia jest tu wyraźnie widoczna, podobnie jak w historii 

Tolkiena i legendach Graala – Pierścień niszczy ostatecznie tego, który 

wchodzi w jego posiadanie nie odczuwając właściwej z nim więzi. Ten złoty 

Pierścień, wykuty z zaczarowanego płaskiego kamienia złota Renu, dawał 

jego posiadaczowi władzę nad całym światem, lecz pod warunkiem 

wyrzeczenia się miłości i zaprzedania duszy budzącej grozę mocy 

Pierścienia.

Najpotężniejszym z Władców Pierścienia w kategoriach bezpośredniej linii 

mesjanistycznej króla Dawida i Jezusa był król Solomon, którego żydowski 

Talmud określa jako najpotężniejszego czarodzieja tamtych czasów. Jego 

wielka mądrość i rozważny królewski osąd były przypisywane posiadaniu 

przezeń czarodziejskiego pierścienia. To właśnie legenda o pierścieniu króla 

Solomona zainspirowała Tolkiena.

Podobnie jak Solomon tolkie-nowski Władca Pierścienia, Sau-ron, używał 

swojego Jednego Pierścienia do rządzenia wszystkimi demonami Ziemi. 

Solomon użył demonów do budowy świątyni w Jerozolimie, podczas gdy Sau-

ron użył ich do budowy wieży w Mordorze. Podobne były również pierścienie 

(takie, jakie występują zazwyczaj w tej tradycji), jako że każdy z nich był 

zdolny zniszczyć swojego pana. Pierścień Solomona osiąga swój cel poprzez 

demona Asmodeusza, natomiast w przypadku Saurona zniszczenia dokonuje 

jego własny demon destrukcji.

W obu historiach są jeszcze inne podobieństwa. W obu przypadkach 

występują klejnoty wypromieniowujące światło, w przypadku Solomona jest to 

background image

Schamir, a w przypadku króla elfów Thingola – Silmaril. Każdy z nich jest 

skarbem rodzinnym odpowiedniego rodu królewskiego.

Tego rodzaju żydowskie pisma skierowały wściekłość dominikanów 

kierujących hiszpańską inkwizycją (od około 1480 roku) głównie na Żydów, 

zwłaszcza tych, którzy zajmowali się studiowaniem kabały. To właśnie z tego 

powodu zaczęły się polowania na czarownice.

Wcześniej rzymska inkwizycja zajmowała się głównie heretykami – 

heterodoksyjnymi chrześcijanami należącym do różnych odłamów (arianami, 

nestorianami, nazareńczykami i innymi), którzy nie byli członkami Kościoła 

Rzymskokatolickiego i których kultura była w jakiś sposób związana z 

tradycjami magii i alchemii pozostającymi poza kontrolą Kościoła. I oto 

pojawili się Żydzi ze swoimi wersjami dawnych dziejów, zwłaszcza Żydzi z 

regionu Narbonne hiszpańskich Marchii, gdzie kiedyś domowi Dawida Karol 

Wielki udzielił przywileju niezależności na prawach księstwa.

To oznaczało, że sieć należy zarzucić znacznie szerzej, tak aby objąć nią 

również ludzi o zupełnie innej orientacji.

Sprawa przestała już dotyczyć pragnień Kościoła, aby oczyścić swoje 

chrześcijańskie szeregi. A co Żydami? Muzułmanami? I wreszcie poganami?

I tak oto począwszy od XV wieku inkwizycja przystąpiła do etnicznej 

czystki. Nikt poza czystej krwi zdeklarowanymi chrześcijanami nie był 

bezpieczny. Zaistniała konieczność stworzenia nowego rodzaju klasyfikacji 

zdolnej do wciągnięcia zdobyczy w nadzwyczaj rozciągliwą sieć. W owych 

czasach stanowisko wielkiego inkwizytora piastował brutalny Tomas de 

Torquemada, starszy spowiednik Ferdynanda II i królowej Hiszpanii Izabeli. 

background image

Pod jego kierunkiem znaleziono rozwiązanie i wkrótce zakonnicy postawili 

swoje znaki na “najbardziej diabolicznych poganach, jacy kiedykolwiek 

konspirowali w celu obalenia Kościoła Rzymskokatolickiego".

W roku 1484 dwaj dominikanie, Heinrich Kramer i James Sprenger 

opublikowali księgę Młot na czarownice. To przesiąknięte złem, lecz napisane 

z wyobraźnią dzieło podawało szczegółowo, jak należy rozpoznawać nowe 

podstępne zagrożenie ze strony praktykujących sataniczną magię. Księga 

była tak przekonująca, że dwa lata później papież Innocenty VIII wydał bullę 

autoryzującą prześladowania tej bluźnierczej sekty. Do tego momentu kult 

znany jako Czary (jeśli w ogóle istniał) nie zagrażał nikomu. Ostał się on 

głównie w pozostałościach pogańskich zwyczajów oraz w obrządkach 

związanych z urodzajem i klasą wieśniaczą. W rzeczywistości była to jedynie 

pozostałość pierwotnych wierzeń w nadludzkie moce sił natury ogniskujących 

się głównie na Panie, psotnym arkadyjskim bożku pasterzy.

Pan był tradycyjnie przedstawiany z kozimi nogami, uszami i rogami, lecz 

twórczy dominikanie mieli inny pogląd na temat grającego na fujarce rogacza i 

zaczernili jego obraz tak, aby przypominał samego diabła. Ponieważ jednak 

inkwizytorzy byli mężczyznami, ustalono, że czary są formą deprawacji 

związaną z niestabilnością natury kobiecej.

Problem polegał na tym, że, tak naprawdę, nikt nie wiedział, jak rozpoznać 

czarownice, i w związku z tym wymyślono do tego celu szereg tragicznie 

śmiesznych prób i testów. W całej tej aferze bezwzględna sekta purytan stała 

się bliska politycznie rzymskiej strategii wprowadzając swoje własne 

polowania na czarownice w Anglii, a później w Ameryce. W czasie ponad 250 

background image

lat upoważnieni przedstawiciele poszukiwaczy czarownic zamordowali ponad 

milion niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci.

To właśnie przeciwko religijnemu fanatyzmowi i oskarżeniom zrodził się 

ruch, który zyskał miano renesansu – okres odrodzenia i wskrzeszenia 

wspomagany środowiskiem demokratycznego sposobu myślenia. W okresie 

tym, którego apogeum przypadło na początek XVI wieku, Leonardo da Vinci, 

Rafael i Michał Anioł rozwinęli harmonię sztuki klasycznej w jej najwyższej 

formie. Był to czas ponownej fascynacji pogańskimi naukami, które 

eksplodowały szerokim wachlarzem barw, przekraczając nowe horyzonty 

nauki, architektury i sztuki.

Właśnie wtedy, w latach 1614-1615, powstały w Niemczech dwa traktaty 

zatytułowane Manifesty Różokrzyżow-ców. Po nich pojawił się romans 

Chemiczny Ślub napisany przez luterańskiego pastora Johanna Valentina 

Andreae. Publikacje te były zapowiedzią odrodzenia hermetyzmu i nastania 

okresu Oświecenia, w którym ujawnione zostaną pewne uniwersalne 

tajemnice.

Biorąc pod uwagę pojawienie się w Brytanii Królewskiego Towarzystwa 

(Royal Society) naukowego i genialne opracowania Izaaka Newtona, Roberta 

Boyle'a, Roberta Hooka, Edmunda Halleya, Christophera Wrena i wielu 

innych, które pojawiły się kilkadziesiąt lat później, przepowiednie były w 

zasadzie prawidłowe, lecz w tamtych czasach były zawoalowane w postaci 

alegorii i zdawały się przekazywać jeszcze bardziej adekwatny przekaz.

Piśmiennictwo koncentrowało się na podróżach i naukach tajemniczej 

postaci imieniem Christian Rosenkreutz, brata Różanego Krzyża. Jego imię 

background image

zostało tak dobrane, aby świadczyło o jego różokrzyżańskiej przynależności, i 

był on przedstawiany zazwyczaj w stroju templariuszy.

Akcja Chemicznego Ślubu rozgrywa się w magicznym zamku panny i pana 

młodego – miejscu wypełnionym wizerunkami lwów, w którym dworzanami są 

badacze nauk Platona. W scenerii godnej romansu Graala Dziewica 

Lamplighter aranżuje ważenie wszystkich obecnych na wadze, podczas gdy 

zegar odmierza ruchy nieba, zaś gościom przedstawiane jest Złote Runo. 

Cały czas grają instrumenty strunowe i trąby, zaś wszystko odbywa się w 

atmosferze rycerskości pod przewodnictwem rycerzy świętych zakonów.

Poniżej zamku znajduje się tajemniczy grób z dziwnymi inskrypcjami, a w 

porcie stoi dwanaście zacumowanych statków Złotego Kamienia, z których 

każdy ma flagę z innym znakiem Zodiaku. W zamku oprócz dziwnego 

przyjęcia grana jest przykuwająca uwagę fantazyjna sztuka opowiadająca o 

bezimiennej księżniczce, którą wyrzuconą na brzeg w drewnianej skrzyni 

znajduje książę. Księżniczka poślubia wkrótce księcia, dzięki czemu odradza 

się pozbawiony niegdyś praw prawowity królewski ród.

Jest to kolejna opowieść z rodzaju “zagubionej narzeczonej", któremu już 

się przyglądaliśmy. Kiedy połączy się znaczenia wynikające z Chemicznego 

Ślubu z dwoma wcześniejszymi traktatami, staje się jasne, że chodzi tu o ideę 

Graala, i Kościół z miejsca potępił odradzający się ruch różokrzyźowców.

Po przeanalizowaniu historycznych wróżek/wróżów (Fairies), skrzatów 

(Pixies) i elfów (Elves) możemy obecnie przyjrzeć się innym, tak zwanym 

“oświeconym": krasnoludkom (Sprites), chochlikom (Goblins) i gnomom 

(Gnomes).

10

background image

Definicja “sprite" oznacza ni mniej, ni więcej tylko “spirit person" (“osoba 

duchowa") – jedna z tych, które należą do transcendentalnego królestwa 

Sidhe. Oryginalni sprite'owie to starożytni scytyjscy wojownicy-duchy, którzy 

malowali swoje ciała szaroniebieską farbą, aby wyglądać na polu walki jak 

zwłoki.

Występująca w szekspirowskim Śnie nocy letniej postać o imieniu Puck jest 

opisywana jako “sprite", zaś w tradycy-jonej angielskiej legendzie leśnej Puck 

jest określany jako Robin Goodfellow, o którym mówiono, że jest “gob-linem". 

Jego ojcem był Hern the Hunter (Hern Łowca). Jak z tego wynika, Oberon i 

Hern to jedna i ta sama osoba. Imię Oberon (to, jak już mówiliśmy, wariant 

imienia króla Elfów, Albreya) jest pochodną scytyjskiego Oupire (znaczącego 

“ponad") i Roń (znaczącego “panować"). Tak więc Oberon oznacza “Ponad 

Panujący", czyli dokładnie to samo co High King (Wysoki Król) lub Pendragon.

Słowo “goblin" (chochlik) wywodzi się bezpośrednio ze starogermańskiego 

kobelin określającego robotników kopalnianych lub tych, którzy pracują pod 

ziemią. W kontekście kultury Pierścienia gobliny były w zasadzie 

pomocnikami Strażników Bram Rath – mieszkańcami kopców Tepes 

będących bramami do świata zmarłych przodków – i byli takimi samymi 

ludźmi, jak Strażnicy.

O gnomach, podobnie jak i o goblinach, mówiło się, że są strażnikami 

podziemnych skarbów i z tego względu słowo to jest dziś wiązane z bankami, 

jak w przypadku tak zwanych “Gnomów Zurichu". Rdzeń tego słowa 

odpowiada w greckiemu gno- , które występuje w takich słowach jak “gnosis" i 

“gnoble" (czyli “noble" – “szlachetny"). To oznacza, że gnomy pochodziły ze 

background image

szlachetnej (szlacheckiej) rasy. Określano ich także mianem “Mądrzy". Ich 

zajęciem była rzeczywiście ochrona – byli strażnikami gnosis (wiedzy) i 

Świętej Linii Krwi Albi-gensów. To właśnie z racji szlachetnego (inaczej 

gnomicznego) wyróżnienia rasa wró-żów (Fairies) była w stosunku do nas 

szlachtą – w szczególności kasta druidów Pict-sidhe (Pixies – skrzatów), 

którzy byli ostatecznymi strażnikami praw i kultury. Ich żeńskie partnerki 

nosiły nazwę Behn-sidhe (Banshee), co w staroiriandzkim znaczy po prostu 

“mądra kobieta".

Jeśli ktoś staje w życiu przed trudnym do pokonania problemem, może ulec 

wywołanemu przezeń stresowi i presji bądź go rozumowo pomniejszyć. Nie 

oznacza to oczywiście, że problem zniknie, będzie jednak wydawać się 

znacznie mniej dokuczliwy i możliwy do kontrolowania. Tak właśnie postąpił 

Kościół z problemem sukcesji Smoka – Władcami Pierścienia Albigensów. 

Uświęconą Linią Krwi Świętego Graala. Redefiniując oryginalne znaczenia 

Fairies (wróżek / wróżów), Elves (elfów), Pixies (skrzatów), Gnomes 

(gnomów), Goblins (chochlików), Sprites (krasnoludków) i innych postaci 

zmniejszył rozmiary problemu poprzez miniaturyzację ich rzeczywistego 

znaczenia. W procesie tym transcendentalną rasę Sidhe sportretowano jako 

malutkie postacie i przesunięto ją do królestwa mitów. Potem wprowadzono w 

życie fałszywą Donację Konstantyna, w myśl której jedynie Kościół mógł 

decydować, kto jest królem, a kto nie!

Kiedy ta strategia przestała dawać zadowalające wyniki, jak to miało 

miejsce w okresie renesansu (kiedy to nastąpił okres względnej odwilży, 

rozwoju myśli racjonalistycznej i oświecenia), wdrożono drugą część planu. 

Tym razem działania Kościoła były bardziej ukierunkowane i zostały zwrócone 

background image

na kluczowych członków mesjanistycznego rodu – stojących najwyżej w 

sukcesji Smoka Albigensów, dynastycznych królów i królowych Sangreala i 

ich starszych Ouipre'ów. Ludzie ci byli postaciami historycznymi i wszyscy o 

tym wiedzieli, w związku z czym nie dało się ich wtłoczyć w ramy 

nadprzyrodzonego królestwa fantazji. Ponieważ byli z linii krwi Smoka, można 

ich było jednak przedstawić jako szczep niesamowitych półludzi, 

niemożliwych do zaakceptowania dla chrześcijan. W najlepszym przypadku 

przekształcano ich w syreny, a w najgorszym w wampiry – w każdym z tych 

wariantów byli złymi, zmiennokształtnymi emisariuszami szatana!

Dziś, w czasach znacznie większego racjonalizmu, doprawdy trudno pojąć, 

że można było poważnie traktować te bzdury. Jednak ten mit jest nadal 

aktualny i do pewnego stopnia spełnia swoją dyskryminacyjną rolę. Działa 

nawet w stosunku do tych, których misją jest obnażanie tego rodzaju 

propagandowych dogmatów, którzy w wyniku tej chytrze obmyślanej strategii 

sami stają się jej ofiarą. Jeszcze dziś nie brak ludzi, często znanych i 

podobno inteligentnych, którzy wszystko wiedząc najlepiej utrzymują, że 

Brytyjska Rodzina Królewska i ja razem z nią to w rzeczywistości pochodzące 

z innej planety szkaradne gady!

Jednym z najbardziej szokujących faktów dotyczących scytyjskich 

Władców Pierścienia jest to, że ich zachowane szczątki, pochodzące sprzed 

tysięcy lat (odkryte daleko na północ na Syberii), ukazują ich ciała pokryte 

tatuażem wyobrażającym lemury z ogonami pokrytymi pierścieniami".

Jak nas uczono, lemury pochodzą (prawie wyłącznie) z Madagaskaru oraz 

Komorów leżących na wschód od Mozambiku. I oto mamy je tam, gdzie, jak 

background image

się nas uczy, nigdy ich nie było – w północnej Europie i w rejonie Morza 

Czarnego!

Od dawna wiadomo, że istniał kiedyś znany z lemurów kontynent 

zamieszkany przez potężny królewski szczep. Stąd Jego nazwa “Lemuria". 

Wielu entuzjastów poszukuje go pod powierzchnią Atlantyku, Pacyfiku i 

Oceanu Indyjskiego niczym zaginionej Atlantydy. Być może taki zaginiony ląd 

istnieje, niemniej niezaprzeczalnym faktem jest, że największa część Lemurii 

(bez względu na to, jak się rzeczywiście nazywała) nigdy nie zaginęła. Był to 

wielki kontynent, który istnieje do dziś i rozciąga się od wschodniej Europy na 

obszar byłego Związku Radzieckiego.

To właśnie tam 40000 lat temu znajdowała się kraina wielkich Władców 

Pierścienia – ojczyzna Oupire'ów Pict-Sidhe. Był to kraj potężnych 

wojowników Smoka, dopóki nie wyemigrowali oni i me wywalczyli sobie drogi 

na południe z powodu stale ochładzającego się klimatu podczas ostatniej 

epoki lodowcowej. Nie ulega wątpliwości, że klimat był tam kiedyś bardzo 

ciepły, czego dowodzi dotarcie tam z południa lemurów drogą lądową, zanim 

Madagaskar i Komory oderwały się od Afryki.

Jak wyglądali ci najwcześniejsi królowie-bogowie? Są oni obecnie dobrze 

znani dzięki zachowanym szczątkom, które udało się odnaleźć podczas prac 

wykopaliskowych prowadzonych w Transylwanii i Tybecie. Mieli jasnobrą-

zowe włosy, jasne oczy i ubierali się w zwierzęce skóry. Mężczyźni mierzyli 

około 2 metrów wzrostu, a kobiety ponad 1,8 metra. Ci przodkowie celtyckich i 

galijskich Wysokich Króli byli bez wątpienia jednymi z budzących największy 

respekt wojownikami wszechczasów.

background image

Co ciekawe, bogowie Anunnaki byli w tym samym stopniu częścią kultury 

Sidhe, co tradycji mezopotamskiej. Nie bez przyczyny było to, ze siedziba 

Anu znajdowała się setki mil na pomoc od Sumeru, nad Morzem Kaspijskim, 

jak również to, że starożytny ośrodek Scytopolis (Sidhe-opolis), który 

Syryjczycy nazywali Beth-Shean (Dom Mocy), znajdował się 800 mil (1290 

km) dalej, w Galilei. Obecnie przypuszcza się, że cywilizacja Ubaid z 

południowej Mezopotamii, która wprowadziła 5 000 lat p.n.e. strukturę 

miejską, była w rzeczywistości cywilizacją Uper-ad, czyli stworzoną przez 

scytyjskich władców, Uperów lub inaczej Oupire'ów.

Uważa się również, że kolejna cywilizacja tego regionu, sumeryjska, była w 

rzeczywistości cywilizacją Sidhe-mu-rian. Ma to istotne znaczenie, jako że 

wczesnych Władców Pierścienia Scytii (ród królewski Tuatha De Danann) w 

rzeczywistości nazywano Sumatrę. Z kolei Sumatrę w języku staroirlandzkim 

(dokąd zawędrowało wiele kast) znaczy ni mniej, ni więcej tylko “smok".

Dlaczego zatem nie uczymy się o tych ludziach na lekcjach historii? 

Odpowiedź jest prosta. Dlatego że byli oni w rzeczywistości Elfami i Wróżami, 

naszą spuścizną. Ich historia została już na samym początku rzymskich 

zakazów i podporządkowania poddana represjom. Zmniejszenie ich rangi 

spowodowało zmniejszenie znaczenia ich dziejów.

Nie ulega wątpliwości, że wszystko, czego nas uczono na temat naszej 

kulturowej tożsamości jako wywodzącej się z Grecji i Imperium Rzymskiego, 

jest nieprawdą. Ta wersja historii narodziła się stosunkowo niedawno.

Prawdziwa królewska spuścizna zachodniej kultury, na której gruncie 

powstały wszystkie tak zwane mity i legendy, na stałe umiejscowione w 

background image

kolektywnej pamięci rasy – bez względu na to, co Kościół i akademicy uczeni 

będą twierdzić, aby nami sterować – pochodzi wyłącznie z jednego miejsca i 

czasu, który z powodzeniem można nazwać Średnią Ziemią bądź w 

jakikolwiek inny sposób. Pochodzi z odległego Królestwa Władców 

Pierścienia.

Przypisy: 

1 W dosłownym tłumaczeniu “Bożonarodzeniowy Ojciec" Mimo nie tak 

dawnych starań zmierzających do przechrzczenia go na Dziadka Mrożą 

nadal pozostał Świętym Mikołajem – Przyp. tłum

2 Jeden ze znanych poetów walijskich z VI wieku n e Spisana 700 lat 

później Księga Tabesma, najstarsza istniejąca kopia jego dzieł, zawiera 

liczne wiersze i pewne opracowania o charakterze religijnym wywodzące 

się z celtyckiej tradycji Na brzegu jeziora Geinonydd w hrabstwie Caer-

narvonshire w Wału do dziś stoi jego pomnik. – Przyp. tłum.

3 Na początku VII wieku Piktowie i Szkoci zaakceptowali rzymską 

interpretację problemów dotyczących religii, zaś kościół szkocki pozostał 

celtycki aż do XI wieku i pozostawał pod silnymi wpływami swojego 

własnego kleru, którego członkowie nosili nazwę Clid lub Culdees. – Przyp 

tłum.

4. Także Kolumban (521-597), irlandzki zakonnik, misjonarz; pochodził 

z królewskiego rodu 0'Neill. W roku 563 założył klasztor na wyspie łona w 

Hebrydach Wewnętrznych, którego został później opatem i skąd prowadził 

chrystianizację plemion Piktów w obecnej zachodniej i północnej Szkocji – 

Przyp. tłum.

background image

5 Po angielsku werewolf, gdzie “were" oznacza “człowieka", zaś 

“wolf" – “wilka"; inaczej mówiąc, “werewolf to “człowiek-wilk". – Przyp. 

tłum.

6. Cadwallon, można również spotkać pisownię Caedwalla lub 

Cadwalder, brytyjski król na Gwynedd (obecnie kraina w pomocnej Wału). 

– Przyp. tłum.

7. Yule Log to polano spalane w kominku w Wigilię Bożego 

Narodzenia, zaś samo Yule odnosi się ogólnie do świąt Bożego 

Narodzenia – Przyp. tłum.

8 Heme oznacza leśnego ducha, półboga lub herosa. – Przyp. tłum

9. Brytyjski pisarz Abraham Stoker, znany pod imieniem Bram, (1847-

1912), jest autorem wydanego w roku 1897 gotyckiego horroru 

zatytułowanego Dracula (Drakula). – Przyp. tłum.

10. Ze względu na znacznie mniejszy, a przynajmniej mniej znany 

zakres nazewnictwa polskiego dotyczącego tych mityczno-bajkowych 

postaci, będę posługiwał się anglojęzyczną wersją, podając w nawiasie 

polskie znaczenia, które często są niestety zbyt uproszczone. Wszystkie 

wymienione w tym akapicie w nawiasach nazwy są w liczbie mnogie), 

dlatego dla zainteresowanych, którzy me znają języka angielskiego, 

podaję, ze ich formy w liczbie pojedynczej przedstawiają się następująco: 

Fairy, Pixie, Elf, Spnte, Goblin i Gnomę. – Przyp. tłum.

11. Lemury mają długie ogony porośnięte futrem w prążki, jak gdyby w 

pierścienie. – Przyp. tłum

background image

TAJEMNICZY BIAŁY PROSZEK

David Hudson

Wykład wygłoszony 28 lipca 1995 roku w Portland w stanie Oregon. 

Niniejszy tekst pochodzi z australijskiego dwumiesięcznika Nexus, vol. 3, nr 5, 

(sierpień-wrzesień 1996). Tytuł oryginalny “White Powder Gold: a Miracle of 

Modern Alchemy".

Nazywam się David Hudson. Jestem od trzech pokoleń mieszkańcem 

Phoenix

1

 wywodzącym się ze starej osiadłej w jego okolicach rodziny. 

Jesteśmy rodziną o bardzo konserwatywnych poglądach i nigdy nie przyszło 

mi do słowy, że kiedykolwiek będę robił, to co teraz robię. W latach 1975-

1976 bardzo rozczarowałem się amerykańskim systemem bankowości. Byłem 

właścicielem mającej 70000 akrów (28 350 hektarów) powierzchni farmy 

położonej w dolinie Yuma w pobliżu Phoenix. Byłem facetem dużego formatu. 

Do uprawy tej ziemi zatrudniałem około 40 robotników. Miałem w banku 

otwartą linię kredytową do wysokości 4 milionów dolarów. Jeździłem 

Mercedesem i miałem dom o powierzchni 15 000 stóp kwadratowych (l 394 

metry kwadratowe). Byłem Kimś przez duże “K".

W roku 1975 zająłem się analizą naturalnych produktów pochodzących z 

terenów, na których położona była moja farma. Musicie państwo wiedzieć, że 

w Arizonie mamy problem ze zbyt dużą zawartością sodu w glebie. Gleba ta, 

przypominająca kolorem czekoladowe lody, wygląda z wierzchu jak 

chrzęszczący pod nogami czarnoziem. Nie wchłania wody i sód nie jest z niej 

wypłukiwany. Nazywamy ją tu czarną ziemią alkaliczną.

background image

Radziliśmy sobie z tym problemem w ten sposób, że w arizońskich 

kopalniach miedzi kupowaliśmy dziewięćdziesięciotrzyprocentowy kwas 

siarkowy. Dla ciekawości podaję, że stężenie kwasu w akumulatorach 

samochodowych wynosi od 40 do 60 procent. Stężenie używanego przez nas 

kwasu wynosiło 93 procent, czyli było bardzo wysokie. Przywoziliśmy ten 

kwas na farmę cysternami i zakwaszaliśmy nim ziemię w ilości 30 ton na 

jeden akr. Następnie rozkładaliśmy na gruncie sześciocalowe (15 cm) paski, 

które zagłębiał)' się weń na głębokość od 3 do 4 cali (7,5-10,0 cm). Po 

nawodnieniu – w Arizonie nic nie wyrośnie bez nawodnienia – grunt ulegał w 

wyniku działania kwasu spienieniu – musował. Prowadziło to do 

przekształcenia czarnych gruntów alkalicznych w grunty alkaliczne białe, 

rozpuszczalne w wodzie. W ten sposób można było w ciągu półtora lub 

dwóch lat doprowadzić ziemię do stanu umożliwiającego uprawę.

W czasie przekształcania tego gruntu w ziemię uprawną ważne było 

utrzymanie wysokiej zawartości wapnia w postaci węglanu wapnia. Węglan 

wapnia buforuje działanie kwasu siarkowego. Jeśli nie ma wystarczającej 

ilości węglanu wapnia kwasowość gleby spada, pH obniża się do 4-4,5, co 

powoduje związanie wszystkich śladowych mikroelementów i jeśli uprawia się 

na przykład bawełnę, to wyrasta ona do pewnej wysokości, a następnie 

przestaje rosnąć. W czasie aplikowania tych środków do ziemi bardzo ważne 

jest pamiętanie o wszystkich elementach, które się w niej znajdują – ile jest w 

niej żelaza, wapnia etc.

W czasie badania składu gruntu natknęliśmy się na pewien materiał, 

którego nikt nie potrafił zidentyfikować. Zaczęliśmy badać jego pochodzenie i 

stwierdziliśmy, że bierze się on z pewnych tworów geologicznych. Doszliśmy 

background image

do wniosku, że, czymkolwiek on jest, najlepiej będzie badać go w miejscu, 

gdzie jest go najwięcej.

Zabraliśmy go do laboratorium chemicznego, rozpuściliśmy i otrzymaliśmy 

krwistoczerwony roztwór. Kiedy jednak doprowadziliśmy go do strącenia za 

pomocą sproszkowanego cynku, otrzymaliśmy czarny osad, którego należało 

się spodziewać w przypadku pierwiastka szlachetnego, który po chemicznym 

wyizolowaniu go z kwasu nie podlega powtórnemu w nim rozpuszczeniu.

Wyizolowawszy tę substancję z czarnej ziemi alkalicznej, wysuszyliśmy ją. 

Użyliśmy do tego celu dużego porcelanowego lejka Buchnera wysłanego 

papierowym filtrem. Substancja osiadła na filtrze tworząc warstwę grubości 

około 1/4 cala (0,635 cm). Nie miałem wtedy do dyspozycji pieca 

suszarniczego, więc skorzystałem z ciepła dostarczanego przez arizońskie 

słońce, które podgrzało ją do temperatury około 115 stopni, dzięki czemu przy 

wilgotności powietrza wynoszącej 5 procent wyschła bardzo szybko.

Po wyschnięciu substancja ta nagle wybuchła. Eksplozja ta nie 

przypominała żadnej z tych, jakie widziałem w swoim życiu, a miałem już do 

czynieni z różnymi materiałami wybuchowymi. Nie było ani eksplozji ani 

implozji. Wyglądało to tak jakby ktoś jednocześnie odpalił około 50000 

żarówek błyskowych – puff!... i po wszystkim. Cala substancja zniknęła, 

podobnie jak i filtr, zaś lejek pękł.

Wziąłem więc nowiutki ołówek, który jeszcze nie był temperowany, 

postawiłem go pionowo obok lejka i zacząłem suszyć kolejną próbkę tej 

substancji. Kiedy ponownie nastąpił wybuch, okazało się, że ołówek został 

spalony w około 30 procentach, ale nie przewrócił się. Cała próbka znowu 

background image

zniknęła. Nie była to więc ani eksplozja, ani implozja. Było to coś w rodzaju 

potężnego błysku światła. Wyglądało tak, jakby ktoś postawił ten ołówek obok 

kominka i po 20 minutach stwierdził, że z jednej strony on dymi i jednocześnie 

pali się z obu stron. Tak właśnie wyglądał on tuż po błysku. Najbardziej 

zastanawiało mnie to nieoczekiwane zachowanie tej substancji. Odkryliśmy, 

ze jeśli wysuszy się ją bez dostępu światła słonecznego, nie wybucha, a jeśli 

na słońcu – wybucha,

Następnie wzięliśmy trochę tej substancji, wysuszonej bez dostępu światła 

słonecznego, i poddaliśmy procesowi redukcji w tyglu. Reakcję tę 

przeprowadziliśmy w porcelanowym tyglu w kształcie filiżanki, do którego 

włożyliśmy nasz proszek zmieszany z ołowiem i innymi topnikami i 

podgrzewaliśmy, dopóki ołów nie uległ stopieniu. Dzięki temu zabiegowi 

metale cięższe od ołowiu pozostają w nim, a lżejsze wypływają na wierzch. 

Na tej zasadzie opiera się znana od setek lat metoda ogniowego oznaczania 

metali szlachetnych. W jej wyniku złoto i srebro pozostają w ołowiu, zaś 

wszystkie pozostałe lekkie pierwiastki wypływają z niego. Jest to 

wypróbowana metoda analizy metali.

Nasza substancja przemieściła się na dno roztopionego ołowiu, jakby była 

złotem lub srebrem. Zdawała się mieć większą od niego gęstość. Następnie 

zlaliśmy szlakę, która nie mogła zawierać żadnych pierwiastków 

szlachetnych, po czym odlaliśmy ołów. Okazało się wówczas, że nasza 

substancja uformowała na dnie roztopionego ołowiu wyraźnie oddzielającą się 

od niego zwartą grudkę. Kiedy następnie umieści się ołów w kupelce z 

popiołem kostnym, ołów wsiąka w popiół, pozostawiając na wierzchu grudkę 

złota i srebra. Wykonaliśmy identyczną operację i również uzyskaliśmy 

background image

grudkę, która powinna była składać się z mieszaniny złota i srebra.

Przekazaliśmy ją do zbadania wszelkim możliwym prywatnym laboratoriom 

chemicznym i wszędzie uzyskaliśmy jednobrzmiącą odpowiedź: “To jest 

wyłącznie złoto ze srebrem". Wszystko w porządku, tylko że kiedy umieściło 

się próbkę tej substancji na stole i uderzyło w nią młotkiem, rozpryskiwała się, 

jakby była ze szkła, a przecież jak dotąd nie są znane żadne stopy złota i 

srebra, które nie byłyby kowalne. Złoto i srebro rozpuszczają się w sobie i 

tworzą trwałe stopy. Oba metale są miękkie i ich stop również. Jeśli to, co 

otrzymaliśmy, było mieszaniną złota i srebra, to powinno być miękkie i 

kowalne. Stop złota i srebra można rozwałkować, zrobić z niego naleśnik. 

Nasza próbka natomiast rozpryskiwała się jak szkło. Powiedziałem więc:

— Dzieje się tu coś, czego nie rozumiemy. Coś bardzo niezwykłego. Cóż 

więc zrobiliśmy. Ano oddzieliliśmy chemicznie złoto i srebro i jako pozostałość 

otrzymaliśmy sporą ilość jakiejś czarnej substancji. Kiedy dałem ją do analizy 

laboratoryjnej, powiedziano mi, że to mieszanina żelaza, krzemionki i 

aluminium.

— To niemożliwe — stwierdziłem — to nie może być żelazo, krzemionka i 

aluminium. Po pierwsze, kiedy już zostanie wysuszona, nie da się jej 

rozpuścić w żadnym kwasie lub zasadzie. Nie rozpuszcza się w dymiącym 

kwasie siarkowym, siarkowo-azotowym czy solno-azotowym. Kwasy te 

rozpuszczają nawet złoto, ale nie potrafią rozpuścić naszej czarnej substancji.

Uważałem, że zachowuje się ona bardzo dziwnie i że musi istnieć 

wytłumaczenie tego zachowania. Jednak nikt nie potrafił mi jego podać.

Udałem się przeto na Uniwersytet Cornella i powiedziałem:

background image

— Panowie, mamy zamiar wydać trochę forsy na rozwiązanie tej zagadki. 

Wynająłem w końcu pewnego doktora z tej uczelni, który uważał się za 

specjalistę od pierwiastków szlachetnych, bowiem sądziłem, że mamy tu do 

czynienia z którymś z nich.

Powiedziałem mu krótko:

— Chcę się dowiedzieć co to takiego.

Zapłaciłem mu i wróciłem da Arizony, on zaś przyjrzał się naszym 

dotychczasowym ustaleniom i stwierdził:

— Mamy w Cornell urządzenie zdolne do wykrywania stężeń rzędu jednej 

miliardowej. Proszę mi dać próbkę tego materiału do zbadania w Cornell, a 

powiem panu, z czego się ona składa, pod warunkiem że nie jest to chlor, 

brom lub któryś z lżejszych pierwiastków, bowiem w takim przypadku nie 

jestem w stanie wykonać odpowiedniej analizy. Jeśli jednak jest to pierwiastek 

cięższy od żelaza, to znajdziemy go.

Niestety, kiedy przyjechałem po wyniki, oświadcz)'! mi, że to wyłącznie 

żelazo, krzemionka i aluminium. Zapytałem go wówczas:

— Doktorze, czy zna pan jakieś laboratorium chemiczne, które moglibyśmy 

wynająć?

— Tak — odrzekł doktor.

— Zatem chodźmy tam.

Pracowaliśmy w laboratorium przez resztę dnia i udało nam się oddzielić 

całą krzemionkę, całe żelazo i aluminium. To, co pozostało, stanowiło 98 

background image

procent całej próbki – i to miało być to nic.

Oświadczyłem wówczas:

— Niech pan spojrzy, mogę to wziąć do ręki, mogę to zważyć, mogę 

przeprowadzić reakcje chemiczne. To jest coś. Wiem, że to jest coś. To nie 

jest nic. A on na to:

— Widma absorpcyjne i emisyjne nie zgadzają się z tym, co zostało 

zaprogramowane w naszych przyrządach.

Odpowiedziałem mu, że to jest jednak coś i że zamierzam dowiedzieć się, 

co to takiego.

— Panie Hudson — odrzekł doktor — gdyby przydzieliłby pan nam 

stypendium w wysokości 350 000 dolarów, moglibyśmy zlecić naszym 

dyplomantom dokładne zbadanie tej próbki.

Zapłaciłem temu facetowi 22000 dolarów, ponieważ twierdził, że potrafi 

zbadać wszystko, ale jak się okazało, nie potrafił. Nawet nie zaproponował 

zwrotu choćby części tej sumy, w związku z czym powiedziałem mu:

— Proszę pana, nie wiem, ile pan tu płaci ludziom. Jeśli o mnie chodzi, 

płacę robotnikom na farmie minimalne pobory i za 350000 dolarów mogę 

uzyskać znacznie więcej niż pan. Dlatego wracam do siebie i postaram się 

wykonać to zadanie sam.

Wróciłem do Phoenix całkowicie rozczarowany nauką uniwersytecką. Nie 

wywarły na mnie wrażenia doktoraty tamtych ludzi. Byłem zdegustowany 

ludźmi, którym płaciłem pieniądze. Odkryłem, że to potężny system, który 

generuje dyplomantów produkujących dużą ilość zapisanego papieru, z 

background image

którego nic nie wynika. Mimo to rząd płaci im za każdy papierek, jaki zapiszą, 

dzięki czemu dostają pieniądze proporcjonalnie do ilości zapisanego papieru. 

Wszyscy twierdzą to samo, że otrzymują nagrodę za to, co napisali, i 

zabierają się do zapisywania kolejnego papieru. Kiedy się człowiek dowiaduje, 

co się teraz robi na uniwersytetach, doznaje głębokiego rozczarowania.

Prowadząc poszukiwania na własną rękę, dowiedziałem się, że w okolicy 

Phoenix mieszka człowiek, który jest specjalistą od spektroskopii i przez wiele 

lat pracował w zachodnioniemieckim Instytucie Spektroskopii. Przez jakiś 

czas pracował jako główny specjalista do spraw spektroskopii w spółce Lab 

Test w Los Angeles, która zajmuje się budową sprzętu spektroskopowego. 

Był tym, który projektował, a następnie sprawdzał w działaniu te urządzenia. 

Powiedziałem sobie: “Oto właściwy człowiek. Jest nie tylko technikiem, ale 

wie również jak działają te urządzenia".

Udałem się do niego z rosyjską książką, którą podarował mi człowiek od 

analizy płomieniowej. Nosiła ona tytuł Chemiczna analiza pierwiastków z 

grupy platynowców i była napisana przez Ginzburga i jego współpracowników.

Wydana została przez Akademię Nauk ZSRR. Pisało w niej, że w celu 

wykrycia tych pierwiastków należy poddać je wyżarzaniu przez 300 sekund.

Biorąc pod uwagę, że niektórzy z państwa nigdy nie mieli do czynienia z 

spektroskopią, pragnę wyjaśnić, że proces ten polega na tym, że bierze się 

węglową elektrodę z wgłębieniem na jednym końcu, do którego wkłada się 

badany materiał, po czym zbliża się do niej drugą elektrodę i inicjuje łuk 

elektryczny. W powstałej w ten sposób wysokiej temperaturze w ciągu 15 

sekund wypala się węgiel i elektroda znika wraz z próbką. Tak więc wszystkie 

background image

laboratoria w naszym kraju wykonują piętnastosekundowe wyżarzanie i 

podają jego wynik jako miarodajny. Zdaniem uczonych z Akademii Nauk 

ZSRR temperatura wrzenia wody ma się tak do temperatury wrzenia żelaza, 

jak ta ostatnia do temperatury wrzenia tych pierwiastków.

Jak wszystkim wiadomo, silnik samochodowy nagrzewając się nie 

przekroczy temperatury wrzenia wody dopóty, dopóki w chłodnicy znajduje się 

woda. Jeśli ktoś podgrzewał wodę w garnku na płytce, wie doskonale, że 

garnek nie osiąga temperatury większej od temperatury wrzącej w nim wody. 

Ale kiedy woda wygotuję się, jego temperatura zaczyna bardzo szybko 

rosnąć.

Analogicznie jest z tą próbką. Dopóki jest w niej żelazo, dopóty nie 

przekroczy ona temperatury wrzenia żelaza. Dopiero kiedy ono wyparuje, 

można podnosić temperaturę dalej. Dosyć trudno jest pojąć, że coś topiącego 

się i wrzącego w tak wysokiej temperaturze, jak ma to miejsce w przypadku 

żelaza, może spełniać w stosunku do innych pierwiastków rolę wody, ale tak 

właśnie jest. Aby zrealizować nasz cel, musieliśmy zbudować komorę 

wyżarzania, w której elektroda w osłonie argonowej zapobiegającej jej 

kontaktowi z tlenem lub powietrzem pozwoliłaby na wyżarzanie próbki nie 

przez 15 sekund, ale przez 300 sekund, który to czas był zdaniem Akademii 

Nauk ZSRR konieczny do oznaczenia składników naszej próbki.

Byliśmy dobrze przygotowani – mieliśmy wskaźniki pK, określiliśmy 

standardy, zmodyfikowaliśmy urządzenie, wykonaliśmy wszystkie analizy 

niezbędne do uzyskania wyniku i oznaczyliśmy wszystkie linie spektralne na 

mierzącym trzy i pół metra instrumencie. Te wymiary pokazują, jak duży 

background image

musiał być nasz pryzmat, który służy do tworzenia linii spektralnych. Dla 

porównania podam, że większość uniwersytetów posługuje się przyrządami 

wielkości 1,5 metra. Nasz miał 3,5 metra. Była to ogromna maszyna, która 

zajmowała prawie cały garaż. Miała około 30 stóp (9 m) długości i prawie 9 

stóp (2,7 m) wysokości.

Przejdźmy jednak do konkretów. Kiedy rozpoczęliśmy doświadczenie, w 

ciągu pierwszych 15 sekund uzyskaliśmy potwierdzenie istnienia żelaza, 

krzemionki i aluminium, śladowych ilości wapnia, sodu i tytanu. Potem, pod 

koniec pierwszych 15 sekund, odczyty urwały się. Nic nie pojawiło po 

kolejnych 20, 25, 30 i 40 sekundach. Minęło 45, 50, 55, 60, 65 sekund i wciąż 

nic się nie pokazywało. Patrząc na elektrodę przez kolorowe szkło, widać było 

jednak, że wciąż znajduje się na niej mała kuleczka jakiejś białej substancji, 

lecz mimo to nie pojawiały się żadne odczyty.

Po 70 sekundach, dokładnie jak to opisywał podręcznik Akademii Nauk 

ZSRR, ukazał się odczyt palladu a potem platyny. Po platynie wystąpił rod, po 

rodzie ruten, potem iryd, a na końcu osm.

Nie wiem, czy w przypadku innych ludzi jest tak samo, jak było w moim 

przypadku, ale jeśli mam być szczery, nie miałem pojęcia co to za pierwiastki. 

Wiedziałem, że w grupie platynowców w okresowym układzie pierwiastków 

znajduje się sześć pierwiastków – nie tylko platyna. Nie odkryto ich 

jednocześnie, lecz były stopniowo dodawane. Są to odrębne pierwiastki, tak 

jak odrębne są żelazo, kobalt i nikiel. Ruten, rod i pallad to tak zwane lekkie 

platynowce, zaś osm, iryd i platyna to ciężkie platynowce.

Dowiedzieliśmy się, że cena rodu wynosi około 3 000 dolarów za uncję

2

background image

złota – 400 dolarów, irydu – 800 dolarów, a rutenu – 150 dolarów.

“No, no!" – pomyśleliśmy – “to chyba bardzo ważne pierwiastki?"

I rzeczywiście to ważne pierwiastki a ich największe znane złoża znajdują 

się w Południowej Afryce. Aby się do nich dostać i móc eksploatować złoże o 

grubości 18 cali (45 cm), trzeba wryć się w ziemię na pół mili (800 m). Kiedy 

już wydobędzie się urobek na powierzchnię, okazuje się, że w jedna jego tona 

zawiera zaledwie jedną trzecią uncji tych cennych pierwiastków.

Wielokrotnie sprawdziliśmy wszystkie analizy, które wykonaliśmy w okresie 

dwóch i pół roku. Sprawdziliśmy przebieg każdej linii spektralnej, wszystkie 

potencjały interferencyjne – sprawdziliśmy wszystko bardzo dokładnie.

Kiedy zakończyliśmy analizę jakościową, mój człowiek zajął się analizą 

ilościową

1 w końcu oświadczył:

— Wiesz Dave, w jednej tonie masz 6 do 8 uncji palladu, 12 do 13 uncji 

platyny, 150 uncji osmu, 250 uncji rutenu, 600 uncji irydu i 800 uncji rodu, 

inaczej mówiąc masz około

2 000 uncji tych pierwiastków w jednej tonie surowego materiału, podczas 

gdy w znanych obecnie najbogatszych złożach zawartość tych pierwiastków 

w jednej tonie rudy nie przekracza 1/3 uncji.

Jak można zauważyć, stymulatorem naszej pracy nie było to, że 

znajdziemy tam te pierwiastki. Były one tam jednak i to w bardzo znacznych 

ilościach. I mówiły do nas:

background image

“Słuchaj, głupcze, spójrz na to uważnie, próbujemy ci coś pokazać". Gdyby 

okazało się, że są one tam w niewielkich ilościach, prawdopodobnie bym na 

tym poprzestał zadowolony, że udało mi się w końcu ustalić, co to jest. Ale 

było ich zbyt dużo i zadałem sobie kolejne pytanie: “Boże, jak to możliwe, aby 

były one tam w takich ilościach i nikt o tym nie wiedział?"

Proszę nie zapominać, że nie chodzi tu o jedną analizę, ale całą ich serię 

wykonaną w ciągu dwóch i pół roku codziennej mozolnej pracy. Co więcej, 

człowiek, który wykonywał dla mnie te badania, po zapoznaniu się z ich 

wynikami, odesłał mnie z kwitkiem, ponieważ nie mógł w nie uwierzyć. 

Pracował nad tym jeszcze przez dwa miesiące, po czym zadzwonił do mnie i 

stwierdził krótko:

— Miałeś rację, Dave.

Aż takim był sceptykiem. Nie był w stanie sam mnie przeprosić. To 

niemiecki badacz z niemiecką dumą. Poprosił więc swoją żonę, aby 

zadzwoniła do mnie i przeprosiła mnie w jego imieniu.

Był pod tak silnym wrażeniem, że wyjechał do Niemiec, do Instytutu 

Spektroskopii. Opisano go później w specjalistycznych magazynach 

naukowych poświęconych spektroskopii jako tego, który udowodnił 

występowanie wspomnianych pierwiastków w naturalnych tworach 

geologicznych południowo-zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Nie są 

to magazyny powszechnie dostępne, niemniej udało mi się do nich dotrzeć i 

przeczytać o nim.

W Instytucie nie miano pojęcia, skąd dokładnie pochodził materiał 

poddawany analizie, jaka była jego koncentracja – nic nie wiedzieli. 

background image

Przeprowadzili tylko analizę małej ilości proszku. Najbardziej szalone w tym 

wszystkim było to, że usunęliśmy z proszku jedynie krzemionkę i przesłaliśmy 

im to, co pozostało. Wyniki były wręcz nieprawdopodobne.

Kiedy już poznaliśmy końcowe wyniki, stwierdziliśmy, że cały problem 

sprowadzał się to odpowiedniej ilość pieniędzy, gdyż one, jak zapewne 

państwo wiedzą, rozwiązują wszystko.

Tak więc po wyżarzaniu próbki przez 69 sekund przerwałem proces. 

Pozwoliłem aparaturze ostygnąć, wyjąłem kieszonkowy nóż i wydłubałem z 

wierzchołka elektrody maleńką kulkę, która po wyłączeniu łuku elektrycznego 

zapadła się w jej głąb. Następnie wysłałem ją do analizy do Laboratorium 

Harwella w Londynie, gdzie wykonano analizę na zawartość metali 

szlachetnych. W swoim sprawozdaniu napisali: “Nie wykryto pierwiastków 

szlachetnych". A przecież przerwałem proces na sekundę przed 

rozpoczęciem uwalniania się palladu. Zastosowali pobudzanie neutronowe, a 

mimo to nie wykryli obecności pierwiastków szlachetnych. To nie miało 

żadnego sensu. Musiało istnieć na to jakieś wytłumaczenie. Albo pierwiastek 

został przemieniony w inny, albo istniał w jakiejś formie, której nie znaliśmy. 

Postanowiłem zebrać więcej danych na ten temat.

Udałem się do laboratorium drą Johna Sickafoose'a, człowieka biegłego w 

wydzielaniu i oczyszczaniu pierwiastków z materiałów o nieznanym składzie. 

Jest absolwentem Uniwersytetu Stanowego w Iowa i doktorem w dziedzinie 

wydzielania metali. To on zajmował się problemem ścieków w firmach 

Motorola i Sperry położonych w Arizonie. W swojej karierze zawodowej miał 

do czynienia ze wszystkimi pierwiastkami znajdującymi się w układzie 

background image

okresowym z wyjątkiem czterech. Miał do czynienia ze wszystkimi 

pierwiastkami ziem rzadkich, a także wszystkimi stworzonymi przez 

człowieka. Wyizolował wszystkie pierwiastki z układu okresowego z wyjątkiem 

czterech. Tak się złożyło, że to ja zwróciłem się do niego z prośbą 

wyizolowania sześciu pierwiastków, wśród których były owe cztery, z którymi 

nie miał do tej pory do czynienia. W odpowiedzi na tę propozycję powiedział:

— Panie Hudson, słyszałem o tym już wcześniej. Odkąd sięgam pamięcią, 

a musi pan wiedzieć, że tak jak i pan jestem rodowitym Arizończykiem, 

dochodziły mnie słuchy o tych szlachetnych pierwiastkach. Jestem pod silnym 

wrażenie sposobu, w jaki pan się do tego zabrał, a także systematycznością 

pańskiego działania. Nie mogę obecnie umawiać się z panem na zapłatę za 

moją ewentualną pracę, ponieważ jeśli to zrobię, będę zmuszony do 

napisania pisemnego sprawozdania. A wszystko, co mam do sprzedania, to 

moja reputacja, moja wiarygodność. Jestem w Arizonie przysięgłym 

ekspertem w dziedzinie sposobów wydzielania metali. Mogę się zgodzić 

pracować dla pana bez żadnej zapłaty, dopóki nie odkryję, w którym miejscu 

popełnia pan błąd. Kędy już to odkryję, dam panu sprawozdanie na piśmie i 

wówczas zapłaci mi pan po 60 dolarów za każdą przepracowaną na pańską 

rzecz godzinę.

Obliczyłem, że suma ewentualnego wynagrodzenia wynosiłaby od 12 000 

do 15 000 dolarów. Pomyślałem sobie, że jeśli to ma zdjąć ze mnie 

przekleństwo niepowodzeń, jeśli uzyskam ostateczną odpowiedź, to gra jest 

warta świeczki. Tak wtedy uważałem i powiedziałem mu, że zgadzam się na 

jego propozycję.

background image

Po trzech latach oświadczył mi:

— Mogę z całą stanowczością stwierdzić, że to nie jest jakiś inny 

pierwiastek. Jesteśmy w końcu ludźmi wykształconymi, nauczono nas jak 

chemicznie oddzielać od siebie pierwiastki, a następnie poddawać je ścisłemu 

określaniu.

Jako przykład podam rod. A to dlatego, że w roztworze chlorkowym ma on 

charakterystyczny żurawinowy kolor, bardzo zbliżony do koloru soku z 

czerwonych winogron. Żaden inny pierwiastek nie daje takiego koloru w 

roztworze chlorkowym. Kiedy już rod zostanie wydzielony z pozostałych 

pierwiastków, daje właśnie ten kolor w roztworze chlorkowym. Ostatnią 

czynnością, jaką wykonuje się przed wydzieleniem pierwiastka, jest 

neutralizacja kwaśnego roztworu, w czasie której następuje jego wytrącenie z 

roztworu w postaci czerwonobrązowego dwutlenku, który jest podgrzewany 

potem przez godzinę do temperatury 800 stopni w kontrolowanej atmosferze, 

co powoduje powstanie bezwodnego dwutlenku, z którego po poddaniu go 

redukcji wodorowej w kontrolowanej atmosferze wydziela się czysty 

pierwiastek, zaś nadmiar wodoru zostaje wypalony.

Tak więc przeprowadziliśmy neutralizację kwaśnego roztworu i wytrąciliśmy 

zeń czerwonobrązowy dwutlenek, czyli w takim kolorze, jakiego należało się 

spodziewać. Odfiltrowaliśmy go, podgrzewaliśmy przez godzinę w atmosferze 

tlenowej w piecu tunelowym, po czym poddaliśmy redukcji wodorowej, aż 

otrzymaliśmy szarobiały proszek, czyli w takim kolorze, jaki powinien mieć 

czysty rod. Następnie w celu jego wyżarzenia pogrzaliśmy go do temperatury 

1400 stopni w atmosferze argonu i wówczas zmienił on kolor na śnieżnobiały, 

background image

co nie powinno mieć miejsca. Widząc to John powiedział:

— Dave, mam zamiar podgrzać to aż do momentu uzyskania bezwodnego 

tlenku, a następnie oziębić, oddzielić jedną trzecią próbki i włożyć ją do 

szczelne zakorkowanej i opieczętowanej fiolki. Pozostałe dwie trzecie próbki 

włożę z powrotem do pieca tunelowego i będę podgrzewał w atmosferze 

tlenowej, następnie jeszcze raz oziębię ją, oczyszczę gazem szlachetnym i 

pogrzeję w atmosferze wodoru w celu zredukowania tlenków. Wodór wejdzie 

w związek z tlenem tworząc wodę i oczyści w ten sposób metal. Potem 

oziębię go aż do otrzymania białoszarego proszku, którego połowę włożę do 

następnej szczelnie zakorkowanej i opieczętowanej fiolki. Pozostałą część 

proszku ponownie włożę do pieca, utlenię, zredukuję wodorem i wyżarzę do 

momentu otrzymania śnieżnobiałego proszku, który włożę do kolejnej, 

zakorkowanej i opieczętowanej fiolki. Wszystkie trzy fiolki prześlę do Pacific 

Spectrochem w Los Angeles, która jest jedną z najlepszych firm w USA 

zajmujących się spektroskopią.

Wkrótce nadeszła analiza pierwszej próbki: czerwonobrązowy dwutlenek 

okazał się tlenkiem żelaza. W następnej fiolce wykryto wyłącznie krzemionkę i 

aluminium – ani śladu żelaza. To oznaczało, że działanie wodorem na tlenek 

żelaza przekształciło go w krzemionkę i aluminium. W trzeciej fiolce wykryto 

wapń i krzemionkę – a gdzie podziało się aluminium?

John westchnął i rzekł:

— Dave, moje życie było takie proste, zanim cię poznałem. Przecież to 

wszystko nie ma najmniejszego sensu. To, nad czym pracujesz, spowoduje 

rewizję podręczników fizyki i konieczność napisania od nowa podręczników 

background image

chemii oraz wyciągnięcia zupełnie nowych wniosków.

Następnie dał mi rachunek, który opiewał na sumę 130 000 dolarów. 

Zapłaciłem mu, zaś on rzekł:

— Dave, wyizolowałem pierwiastki i sprawdziłem je chemicznie na 50 

różnych sposobów. W tonie materiału wyjściowego masz od 4 do 6 uncji 

palladu, od 12 do 14 uncji platyny, 150 uncji osmu, 250 uncji rutenu, 600 uncji 

irydu i 800 uncji rodu.

Były to prawie identyczne ilości z tymi, które podał mi specjalista od 

spektroskopii, i były tak duże, że John oświadczył:

— Dave, muszę się udać tam, skąd to wziąłeś, i osobiście pobrać próbki. 

Pojechał więc ze mną, schodził na piechotę prawie całą moją posiadłość, 

pobrał osobiście próbki, wsadził je do swojej torby, zawiózł do laboratorium, 

sproszkował i zaczął badać. Ponieważ próbki pochodziły z różnych miejsc, 

stanowiły ogólny przegląd geologiczny terenu. Otrzymane wyniki były 

identyczne.

Badanie tej sprawy trwało od roku 1983 do 1989. W tym czasie zajmował 

się nią jeden doktor i trzech magistrów chemii oraz dwóch techników – 

wszyscy w pełnym wymiarze godzin. Wykorzystując jako punkt wyjścia 

metody podane przez Akademię Nauk ZSRR oraz Biuro Normalizacyjne 

Stanów Zjednoczonych

3

 nauczyliśmy się ilościowego i jakościowego 

wyodrębniania i oznaczania pierwiastków z grupy platynowców. Nauczyliśmy 

się, jak sprawić, aby znikały dostępne w handlu metale. Dowiedzieliśmy się 

jak po kupieniu od firmy Johnson, Matthey & Engelhardt trójchlorku rodu w 

postaci metalicznej rozerwać wszelkie więzy między metalami aż do 

background image

otrzymania czerwonego roztworu, w którym nie można już było wykryć rodu. 

A przecież to było nic innego jak tylko rod kupiony w firmie Matthey & 

Engelhardt. Dowiedzieliśmy się, jak wykonywać identyczne sztuczki z irydem, 

złotem, osmem i rutenem. To właśnie odkryliśmy, kiedy kupiliśmy urządzenie 

do wysokociśnieniowej chromatografii cieczy.

Jako ciekawostkę mogę podać, że to właśnie John Sickafoose był osobą, 

która obroniła na Uniwersytecie Stanowym w Iowa pracę doktorską 

poświęconą zasadom budowy i działania takiego przyrządu. Koncepcję 

budowy tego przyrządu stworzył on już w latach 1963-1964. Po ukończeniu 

przez niego studiów część współpracujących z nim studentów 

podyplomowych podjęła i rozwinęła jego myśl, co zaowocowało zakupieniem 

tego pomysłu przez firmę Dow Chemical, która przekształciła go w najbardziej 

wyrafinowane obecnie urządzenie do chemicznego wyodrębniania 

pierwiastków. Instrument jest sterowany komputerowo, zapewnia wysokie 

ciśnienie i można przy jego pomocy precyzyjnie odseparowywać pierwiastki. 

Ponieważ to on był człowiekiem, który stworzył koncepcję, opracował 

konstrukcję i określił ograniczenia tego przyrządu, był idealną osobą do 

posługiwania się i udoskonalenia tej technologii.

W ten oto sposób byliśmy w stanie zastosować ich technologię i rozwinąć 

sposób wyodrębniania pierwiastków w odniesieniu do trójchlorku rodu. Z jego 

handlowej postaci wyizolowaliśmy pięć różnych pierwiastków. Słowo “metal" 

ma w tym przypadku znaczenie bardziej zbliżone do słowa “armia". Nie 

można mieć armii składającej się z jednego żołnierza. Słowo “metal" odnosi 

się tu do całego konglomeratu, który posiada pewne szczególne właściwości: 

przewodnictwo elektryczne, przewodnictwo cieplne i wiele innych cech. Kiedy 

background image

rozpuści się metale w kwasie, otrzymuje się roztwór bez jakichkolwiek ciał 

stałych. Można założyć, że jest to roztwór wolnych jonów. Kiedy jednak mamy 

do czynienia z pierwiastkami szlachetnymi, nie mamy do czynienia z wolnymi 

jonami. Mamy tu do czynienia z tak zwaną “chemią klastrową".

Na początku lat pięćdziesiątych rozwinęła się na uczelniach cała dziedzina 

badań z zakresu chemii klastrowej i materiałów katalitycznych. Co się jednak 

dzieje, kiedy wiązania typu metal-metal są nadal zachowywane w materiale. 

Otóż, kiedy kupuje się trójchlorek rodu w firmie Johnson, Matthey & 

Engelhardt, to w rzeczywistości otrzymuje się Rh

12

Cl

36

 lub Rh

15

Cl

45

, a nie 

RhCl

3

. Istnieje istotna różnica między materiałem posiadającym wiązania typu 

metal-metal a materiałem całkowicie dysocjującym na wolne jony. Jeśli 

poddamy ten pierwszy badaniu instrumentalnemu, to w rzeczywistości 

poddamy badaniu wiązania klastra – przyrząd nie bada w tym przypadku 

wolnych jonów.

Dowiedziałem się, że firma Generał Electric buduje ogniwa paliwowe 

wykorzystujące rod i iryd. Skontaktowałem się z ich ludźmi zajmującymi się tą 

sprawą w Massachusetts, po czym pojechałem z nimi porozmawiać. Na 

naszą rozmowę przybyło także trzech wyznaczonych przez firmę prawników, 

których zadaniem była ochrona Generał Electric przed ludźmi, którzy 

twierdzą, że wynaleźli nową technologię, którą przedstawili tej firmie i że 

następnie ona im ją ukradła. Potem w celu obrony Generał Electric musi 

ujawniać szczegóły swoich technologii i udowadniać, że stworzyła ją sama. 

Dlatego właśnie Generał Electric odnosi się bardzo sceptycznie do ludzi 

twierdzących, że wymyślili coś nowego, i zawsze na rozmowy z nimi delegują 

prawników, których zadaniem jest sprawdzenie, czy rozmówca nie jest 

background image

zwykłym naciągaczem.

Po godzinnej rozmowie z nami padło stwierdzenie: “Ci faceci nie są 

naciągaczami. Prawnicy mogą odejść". Ich ludzie doszli do tego wniosku, 

ponieważ u nich również miały miejsce eksplozje. Wiedzieli, że po kupieniu 

handlowej postaci trójchlorku rodu bardzo dobrze poddaje się on analizie, ale 

żeby móc wprowadzić go do ogniw paliwowych, należy poddać go efuzji. 

Wiedzieli, że po tym zabiegu nie da się już wykryć tego metalu. Kiedy więc 

powiedzieliśmy im, że posiadamy materiał, który w ogóle nie poddaje się 

analizie, wiedzieli, że to możliwe. Nigdy czegoś takiego jednak nie widzieli, 

przeto powiedzieli:

— Jesteśmy zainteresowani.

Potem przedstawili mi następującą propozycję:

— Dave, może zrobiłbyś trochę rodu i przesłał go nam, a my wprowadzimy 

go do naszych ogniw paliwowych. Zobaczymy, czy to będzie działać, tam 

gdzie działa tylko rod. Sprawdzimy, na czym polega mechanizm przemiany 

jednoatomowego rodu na rod metaliczny w tych ogniwach paliwowych.

Jak dotąd nie odkryto innego metalu poza rodem i platyną, który działałby 

katalitycznie w procesach wodorowych wykorzystywanych w ogniwach 

paliwowych. Rod jest wyjątkowy w porównaniu z platyną, ponieważ w 

przeciwieństwie do niej nie łączy się z tlenkiem węgla. Powiedzieli mi:

— Dave, sprawdzimy, czy jest to czynnik katalizujący w procesach 

wodorowych i jeśli okaże się, że tak jest, będzie to oznaczało, że to rod albo 

jakaś jego odmiana.

background image

Pracowaliśmy przez sześć miesięcy i oczyściliśmy pewną ilość materiału, 

potem oczyściliśmy ją jeszcze raz i jeszcze raz. Chcieliśmy mieć absolutną 

pewność, że materiał jest czysty. Chcieliśmy uniknąć jakichkolwiek 

związanych z tym problemów. W końcu przesłaliśmy gotową próbkę do 

Tony'ego LaConti w Generał Electric.

Generał Electric odsprzedało w międzyczasie swoją technologię ogniw 

paliwowych firmie United Technologies, która miała już swoją własną 

technologię ogniw tego typu. Wszyscy ludzie z Generał Electric pracowali dla 

United Technologies, ale ponieważ United Technologies miała swoje własne 

zespoły ludzie z Generał Electric nie zostali do nich włączeni. Stali się 

młodszym personelem – nie byli już najważniejsi i po kilku miesiącach zwolnili 

się z United Technologies. Jose Giner, który był szefem działu ogniw 

paliwowych w United Technologies, również się zwolnił i założył w Waltham w 

stanie Massachusetts własną firmę o nazwie Giner Incorporated. Tony i 

reszta ludzi z Generał Electric poszła za nim.

W czasie kiedy nasz materiał dotarł tam, zdążyli już założyć swoje własne 

przedsiębiorstwo w Waltham, przeto zleciliśmy im budowę ogniw paliwowych 

dla nas.

Kiedy otrzymali nasz materiał i przeprowadzono jego analizę, okazało się, 

że w ogóle nie ma w nim rodu. Tym niemniej kiedy dołączyli go do węgla w 

ramach ich technologii ogniw paliwowych, wszystko działało jak należy, to 

znaczy, nasz materiał działał tak jak rod i co ciekawe nie łączył się z tlenkiem 

węgla.

Trzy tygodnie później wyłączyli ogniwa paliwowe, wyjęli elektrody i przesłali 

background image

je w to samo miejsce, z którego otrzymali ekspertyzę mówiącą, że w 

oryginalnej próbce nie było rodu. Obecnie okazało się, że w oryginalnej 

próbce jest ponad 8 procent rodu. Rod zaczął wydzielać się na węglu. W 

rzeczywistości zaczął już wytwarzać wiązania typu metal-metal. I na 

elektrodzie znalazł się metaliczny rod, tam gdzie go przedtem w ogóle nie 

było. Ludzie z Generał Electric stwierdzili wówczas:

— Dave, jeśli okaże się, że jesteś pierwszym, który to odkrył, jeśli będziesz 

pierwszym, który potrafi wytłumaczyć, jak to się dzieje, jeśli będziesz 

pierwszym, który powie światu, że coś takiego istnieje, będziesz mógł to 

opatentować.

A ja im na to:

— Nie jestem zainteresowany opatentowywaniem tego. Wtedy wyjaśnili mi, 

że jeśli ktoś inny odkryje to i opatentuje, wówczas może zmusić mnie, abym 

więcej tego nie robił, nawet jeśli do tego czasu robiłem to codziennie.

— W takim razie — odrzekłem — chyba będę musiał to opatentować. W 

marcu 1988 roku przesłaliśmy do urzędów patentowych USA i całego świata 

opis patentowy pod nazwą Orbitally Rearranged Monatomic Elements 

(Jednoatomowe pierwiastki o przekształconych orbitach). Ponieważ nazwa ta 

jest nieco długa, nazywamy to po prostu ORME. Można więc mieć złoto 

ORME, pallad ORME, iryd ORME, ruten ORME, osm ORME lub ORME-y.

W czasie trwania procedury patentowej Biuro Patentowe oznajmiło mi:

— Dave, potrzebujemy bardziej dokładnych danych, potrzebujemy więcej 

informacji na temat procesu przekształcania do postaci tego białego proszku.

background image

Jednym z problemów, na jaki natknęliśmy się, było to, że kiedy już 

wytworzy się ten biały proszek i wystawi go na działanie atmosfery, z miejsca 

zaczyna przybierać na wadze. I nie chodzi to o jakiś niewielki przyrost, mowa 

tu o dwudziesto– a nawet trzydziesto– procentowym przyroście ciężaru. W 

normalnych warunkach można by to potraktować jako absorpcję gazów 

atmosferycznych: powietrze wchodzi w związek z proszkiem i powoduje 

przyrost jego ciężaru, lecz nie aż o 20 do 30 procent.

Tym niemniej musieliśmy uczynić zadość żądaniom Biura Patentowego. 

Musieliśmy podać im dokładne dane.

Wzięliśmy więc przyrząd do analizy termo-grawimetrycznej, który 

umożliwia pełną kontrolę atmosfery, w której znajduje się próbka. Można ją 

utleniać, odtleniać wodorem i wyżarzać i jednocześnie cały czas ważyć ją w 

kontrolowanej atmosferze. Całość jest absolutnie szczelna. Brakowało już 

nam pieniędzy i nie stać nas było na zakup takiego przyrządu, więc 

wynajęliśmy go od korporacji Vanana w Bay Area. Kiedy go otrzymaliśmy, 

podłączyliśmy go do naszych komputerów.

Podgrzewaliśmy materiał z prędkością 1,2 stopnia na minutę i chłodziliśmy 

z prędkością 2 stopni na minutę. Okazało się, że przy utlenianiu materiał waży 

102 procent, a kiedy się go odtleni wodorem, waży 103 procent. Jak dotąd nic 

nadzwyczajnego. Nie ma żadnych problemów. Ale kiedy proszek przechodzi 

w śnieżnobiałą postać, waży tylko 56 procent! Wydało nam się to niemożliwe! 

Kiedy się go wyżarzy i zamieni się w śnieżnobiałą postać, waży tylko 56 

procent pierwotnej wagi! Jeśli pogrzeje się go do punktu zeszklenia, czernieje 

i cała jego pierwotna waga wraca.

background image

To oznacza, że ta substancja się nie ulatnia. Wciąż tam jest, tylko nie da 

się jej zważyć. I właśnie w tym momencie wszyscy powiadają: “Tak być nie 

może, coś tu jest nie tak!"

Proszę sobie wyobrazić, że kiedy podgrzewaliśmy, a następnie 

oziębialiśmy naszą substancję w atmosferze helu lub argonu, a powtarzaliśmy 

tę procedurę trzy razy, próbka zyskiwała na wadze od 200 do 300 procent 

początkowego ciężaru. Kiedy ją następnie podgrzewaliśmy, ważyła mniej niż 

mc? Gdyby zważyć pustą szalkę, okazałoby się, że waży ona więcej niż kiedy 

znajduje się na niej ta substancja!

Muszę podkreślić, że przyrząd ten obsługiwali ludzie o wysokich 

kwalifikacjach, a mimo to przychodzili i mówili: “Proszę na to spojrzeć, to w 

ogóle nie ma sensu!"

Ten przyrząd jest bardzo dobrze zaprojektowany i kontrolowany. Mają do 

testów pewien materiał, który w temperaturze pokojowej nie posiada 

właściwości magnetycznych, ale kiedy włoży się go do tego urządzenia i 

podgrzeje do temperatury 300 stopni, namagnesowuje się. Staje się wówczas 

silnym magnesem. Następnie po pogrzaniu do temperatury 900 stopni traci 

SWOJO właściwości magnetyczne. Pozwala on stwierdzić, czy oddziaływanie 

jego pola magnetycznego na podgrzewaną substancję powoduje jakiekolwiek 

zmiany jej ciężaru.

Ogrzewany materiał owinięty jest w dwa zwoje. Jeden zwój zwinięty jest w 

jednym kierunku, a drugi w przeciwnym. Jeżeli przepuścimy przez nie prąd 

elektryczny, to wytworzą one pola elektromagnetyczne, których linie sił są 

skierowane przeciwnie i znoszą się nawzajem. Jest to ten sam rodzaj 

background image

uzwojenia, który używany jest w telewizji w celu zniesienia pola 

magnetycznego. Intencją konstruktorów była chęć wyeliminowania wszelkich 

wpływów pola magnetycznego na pomiar.

Kiedy wkładaliśmy ten materiał do przyrządu i ważyliśmy go, cały czas 

ważył tyle samo, zarówno kiedy stawał się magnetykiem, jak i kiedy 

przestawał nim być. Kiedy jednak wkładaliśmy naszą substancję i 

przekształcała się w śnieżnobiały proszek, jej ciężar zmniejszał się do 56 

procent pierwotnej wagi. Kiedy wyłączano przyrząd i pozostawiano go, aby 

ostygł, ciężar próbki nadal wynosił 56 procent. Po jej kolejnym pogrzaniu jej 

ciężar zanikał zupełnie, zaś po ochłodzeniu zyskiwał od 200 do 300 procent 

pierwotnego ciężaru, ale w końcu zawsze powracał do 56 procent.

Skontaktowaliśmy się z korporacją Variana w Bay Area i powiedzieliśmy 

im:

— Słuchajcie, to nie ma sensu. Coś jest nie w porządku z waszym 

przyrządem. Za każdym razem gdy go używamy, pracuje dobrze aż do 

momentu wytworzenia przez nas czystego, monoatomowego materiału. 

Ilekroć dochodzimy do tego momentu, otrzymujemy śnieżnobiały proszek i 

urządzenie przestaje działać prawidłowo.

Ludzie z Variana obejrzeli wyniki i powiedzieli:

— Wie pan, panie Hudson, gdyby pan oziębiał swoją substancję, 

powiedzielibyśmy, że ma pan do czynienia z nadprzewodnictwem, ale 

ponieważ pan ją podgrzewał, nie wiemy, z czym ma pan do czynienia.

Postanowiłem podszkolić się w chemii, tak jak poprzednio w fizyce, z tym 

background image

że teraz musiałem jeszcze dodatkowo nauczyć się fizyki nadprzewodników. 

Pożyczyłem całą stertę książek na temat nadprzewodnictwa i zacząłem je 

studiować.

Zrobiliśmy następującą rzecz: wzięliśmy nasz biały proszek i ponieważ miał 

być on nadprzewodnikiem, umieściliśmy go na stole, i przyłączyliśmy doń 

woltomierz. Jak wiadomo, woltomierz ma dwie elektrody. Kiedy przyłączymy 

do nich drut i włączymy baterię, woltomierz wskaże nam opór drutu.

Jeśli jedną elektrodą dotkniemy nasz proszek z jednej strony a drugą z 

drugiej i włączymy prąd, to wskazówka miernika powinna zająć taką pozycję 

(pokazuje na ekranie wskazanie na tablicy miernika), co oznacza doskonałą 

nadprzewodliwość. Nic z tego, figa, zero, żadnego nadprzewodnictwa. 

Zaczęliśmy się zastanawiać, o co tu chodzi.

Z definicji nadprzewodnika wynika, że nie jest możliwe zaistnienie w nim 

jakiegokolwiek potencjału elektrycznego lub pola magnetycznego. Aby 

odprowadzić prąd z drutu, potrzeba napięcia, podobnie jak aby go doń 

wprowadzić. Skoro tak, skoro nie można otrzymać prądu z samego przewodu, 

przeto nie da się również uzyskać energii nadprzewodnictwa w przewodzie 

bez przyłożenia doń napięcia.

Wiem, jakie zadajecie sobie państwo w tym momencie pytanie. Brzmi ono: 

“Do czego więc, u diabła, nadaje się ta substancja?" Jeśli nie można do niej 

wprowadzić energii i jeśli nie można jej z niej wyprowadzić, to do czego, u 

diabła, może się ona nadawać? Otóż, okazuje się, że przez nadprzewodnik 

przepływa światło o jednej długości fali, jednorodne, takie jak w laserze, i że 

płynie ono w nim bez przerwy, nieskończenie, zaś przepływając przezeń 

background image

wytwarza wokół niego pole noszące nazwę pola Meissnera, które występuje 

wyłącznie w nadprzewodnikach.

Pole Meissnera eliminuje z próbki wszelkie zewnętrzne pola magnetyczne. 

Jakiego wiec to musi być koloru? Otóż, musi być białe. Cokolwiek odcina 

wszelkie światło od próbki, musi być białe, zaś to, co je absorbuje, musi być 

czarne. (Jak to się jednak ma do błysku w naczyniu wystawionym na działanie 

promieni słonecznych)? Jeśli to odbija wszelkie światło, musi być białe – 

mówię tu teraz o czystym, pojedynczym elemencie nadprzewodnikowym. 

Musi być biały, kiedy jest w stanie nadprzewodzenia.

Należy więc wziąć nadajnik radiowy i dostroić częstotliwość rezonansową 

nadprzewodnika do częstotliwości przewodu, a właściwie dostroić 

częstotliwość przewodu do częstotliwości nadprzewodnika. Wówczas fale 

elektronowe przewodu oscylują dokładnie tak samo, jak nadprzewodnik. W 

tym stanie para elektronów może przejść na nadprzewodnik bez żadnego 

dodatkowego impulsu, ponieważ elektrony przemieszczają się bez przerwy i 

szukają drogi najmniejszego oporu. Jeśli więc zsynchronizuje się je z 

nadprzewodnikiem przechodzą parami bez żadnego dodatkowego impulsu.

To wymaga oczywiście pewnych wyjaśnień, ponieważ spin połowy 

elektronu plus spin połowy elektronu to dwie cząstki. Kiedy jednak te dwie 

cząstki utworzą parę i każda z nich stanowi idealne, lustrzane odbicie drugiej, 

tracą własności cząstki i stają się czystym światłem. Bez sensu, prawda? Ale 

tak jest. Spin jednej drugiej plus spin jednej drugiej daje spin jedności, który 

staje się czystym światłem. Proszę mi wierzyć, że tak jest. Tak więc nie mogą 

one poruszać się jako pojedyncze elektrony, ale mogą przemieszczać się w 

background image

postaci światła.

Elektrony wykazują pewną zwariowaną właściwość, mianowicie to, że 

elektron istniejący w jednej czasoprzestrzeni przechodząc do innej 

czasoprzestrzeni emituje lub absorbuje światło. Przenosi się z jednej 

czasoprzestrzeni do drugiej. Mamy więc światło, które składa się z dwóch 

elektronów. Światło nie istnieje w żadnej czasoprzestrzeni. Można zapalić 50 

miliardów świateł w jednej i tej samej przestrzeni i wszystko jest w porządku.

Ale nie mamy jeszcze przewodnika. Przewodnika, którym popłynie prąd do 

przewodu i którym zeń odpłynie. Bez niego nie będzie przepływu prądu. 

Trzeba go uziemić, prawda? W przypadku nadprzewodnika tak nie jest. Prąd 

może płynąć i płynąć, i płynąć... i wcale nie musi z niego odpływać. Jeśli 

chcemy, aby odpłynął musimy podłączyć szeregowo przewodnik i dostroić 

jego częstotliwość rezonansową do nadprzewodnika. I kiedy oba znajdą się w 

harmonii, przykładamy napięcie... i ciach, i energia ulatnia się.

Tak więc, gdybyśmy chcieli stworzyć nadprzewodnik, który ciągnąłby się od 

Portland do Nowego Jorku, i ładowali go tu energią przez dwa lub trzy dni, nie 

musielibyśmy go jednocześnie rozładowywać w drugim miejscu. Wszystko 

byłoby w porządku, można byłoby go ładować w dalszym ciągu. A kiedy tym z 

Nowego Jorku potrzebna byłaby energia, dostroiliby częstotliwość 

rezonansową swojego przewodu, przyłożyli napięcie i wyssali całą energię z 

nadprzewodnika. Energia zostałaby “bezpłatnie", bez strat, 

przetransportowana z Portland do Nowego Jorku na fali kwantowej 

nadprzewodnika, przeniesiona pod postacią światła a nie elektryczności.

Jak zmierzyć tę energię, skoro nie ma ona napięcia? W jaki sposób 

background image

zbudować urządzenie, które potrafiłoby zmierzyć to światło? No i proszę sobie 

wyobrazić, że nie da się tego zrobić, a to z tego względu, że wszystkie 

przyrządy pomiarowe, jakie wymyślił człowiek, opierają się na zasadzie 

pomiaru różnic, zaś w nad-przewodniku nie ma żadnego napięcia, to znaczy 

różnicy potencjałów. Przepływ w nadprzewodniku zostaje zainicjowany 

przyłożeniem pola magnetycznego. Reaguje on na nie przepływem światła w 

swoim wnętrzu i powstaniem większego pola Meissnera wokół niego.

Następnie można odłożyć magnes i pójść sobie, i wrócić za sto lat. I okaże 

się, że płynie w nim nadal to samo światło, które płynęło w nim, kiedy 

odjęliśmy magnes. Przepływ nie ulega spowolnieniu. Nadprzewodnik nie 

eliminuje 99,9999 procenta, ale dokładnie 100 procent wszystkich 

zewnętrznych pól magnetycznych. Nie istnieje jakikolwiek opór, ruch odbywa 

się na zasadzie perpetum mobile, może trwać całą wieczność.

Rosyjski fizyk Sacharow stwierdził w latach sześćdziesiątych, że szukając 

istoty ciążenia nigdy nie odnajdziemy jej w postaci pola magnetycznego. 

Ciążenie jest rezultatem wzajemnych oddziaływań między protonami, 

neutronami, elektronami i energią próżni. Tą energią, która znajduje się 

wszędzie, w całym wszechświecie, i jest ponadczasowa. Ta energia to tak 

zwany eter. Gdybyśmy wypompowali z wszechświata całe ciepło i całą 

materię, dokładnie wszystko, pozostałaby w nim jeszcze ta energia, którą 

nazywamy energią próżni. Kiedy protony, neutrony i elektrony wchodzą w 

reakcję z tą energią, wytwarzają ciążenie. Jeśli nie ma materii, nie ma również 

ciążenia. Interesująca teoria. Jak dotąd wszyscy ją ignorują.

No, jest jeszcze facet o nazwisku Hal Puthoff z Teksasu, który pochodzi z 

background image

Bay Area w Kalifornii, gdzie rozpoczął eksperymenty ze zdalnym widzeniem. 

Teraz pracuje w Austin w Teksasie. (H.E. Puthoff pracuje w Instytucie 

Zaawansowanych Badań w Austin w Teksasie). To właśnie on opisał 

matematycznie teorię grawitacji Sacharowa. Opublikował ją w roku 1993 w 

jednym z najbardziej liczących się pism naukowych. (W rzeczywistości po raz 

pierwszy opublikowano ją w Physical Review A

4

 z 1 marca 1989 roku. Artykuł 

nosił tytuł: “Gravity as a zero-point-fluctuation force"

5

.

Z matematycznego modelu (to on wykonuje osobiście wszystkie obliczenia 

matematyczne) wynika, że kiedy materia reaguje w dwóch wymiarach, w 

przeciwieństwie do reakcji zachodzących w przestrzeni trójwymiarowej, (zaś z 

definicji nadprzewodnik to parzysty kwantowy oscylator rezonujący w dwóch 

wymiarach, a nie w trzech), kiedy reaguje w dwóch wymiarach, to powinna 

według wzorów matematycznych tracić cztery dziewiąte swojego ciężaru. Czy 

wiecie państwo, że to, co zostaje po odjęciu czterech dziewiątych, to 

dokładnie 56 procent?

Postanowiłem więc pojechać do Hala Puthoffa. Wziąłem wszystkie swoje 

wyniki i pojechałem do niego. Po przybyciu oświadczyłem:

— Słuchaj, Hal, mamy eksperymentalne potwierdzenie słuszności twoich 

wzorów matematycznych, co stanowi dodatkowo potwierdzenie słuszności 

założeń teorii grawitacji Sacharowa. A jest tak, ponieważ nasza substancja 

waży tylko 56 procent tego, co na początku, kiedy przechodzi w stan 

nadprzewodnictwa.

— Dave, czy zdajesz sobie sprawę, że grawitacja jest czynnikiem 

determinującym czasoprzestrzeń — odrzekł Hal. — Skoro ta substancja waży 

background image

tylko 56 procent swojej rzeczywistej wagi, to musisz zdawać sobie sprawę, że 

w rzeczy samej zakrzywia ona czasoprzestrzeń.

Jeśli się nad tym zastanowić, ma rację.

— Posłuchaj, Dave — ciągnął dalej. — To, czego naprawdę nam potrzeba, 

to materiał, który całkowicie zakrzywia czasoprzestrzeń. Materiał, który w 

ogóle nie podlega przyciąganiu grawitacyjnemu.

Chodziło mu o coś, co waży mniej niż zero. W swoich pracach nazywa on 

tę materię materią egzotyczną. Słysząc to powiedziałem:

— Hal, czy wiesz, że jeśli ogrzejemy tę substancję, przestaje ona podlegać 

przyciąganiu grawitacyjnemu?

Przeczytałem wiele prac na temat energii próżni. Czy wiecie państwo, że 

spektrum termalne nakłada się na spektrum punktu zerowego. Te dwa widma 

nakładają się na siebie. Tak więc jeśli coś podgrzejemy, to powinno to 

reagować wewnętrznie z energią punktu zerowego. Rezonując w 

dwuwymiarowej przestrzeni materiał ten dosłownie traci cały ciężar. Czy 

wiedzą państwo, co mi powiedział Puthoff? Otóż stwierdził:

— Dave, w tym momencie nie powinieneś widzieć tego materiału.

— Masz rację, Hal — odrzekłem. — Kiedy zagląda się do naczynia przez 

kwarcowy wziernik, okazuje się, że nic w nim nie ma, przy czym ciężar 

naczynia jest inny, niż wtedy gdy jest ono puste.

Okazało się, że popełniłem błąd, zakładając, że nasza substancja rezonuje 

przy częstotliwości, której nie byliśmy w stanie określić, jako że Hal stwierdził:

background image

— Dave, teoretycznie powinien on zniknąć z przestrzeni trójwymiarowej. 

Wręcz nie powinien w niej istnieć.

— No, no... — mruknąłem ze zdumienia.

— Dave, musisz zaplanować takie doświadczenie, w którym będziesz w 

stanie wykonać następującą rzecz: kiedy materiału już nie będzie, przesuń 

ręką nad naczyniem, i jeśli okaże się, że tam jest i rezonuje przy 

częstotliwości, której nie jesteś w stanie ustalić, strącisz go z naczynia.

Dzieje się tak dlatego, że kiedy materiał zostaje oziębiony i zaczyna się 

ponownie ukazywać, zawsze ukazuje się w tym samym kształcie, jaki miał, 

zanim zniknął.

— Jeśli znajduje się tam, zsuniesz go z naczynia, a kiedy zaczniesz go 

ochładzać, wróci dokładnie w to miejsce, gdzie był poprzednio, i będzie to 

stanowiło dowód, że opuścił naszą trójwymiarową przestrzeń — dodał. — 

Dave, jeśli ci się to uda, nigdy już nie odczujesz braku pieniędzy.

Czy myślicie, że samoloty typu “stealth" są naprawdę czymś ważnym? Co 

by się stało, gdyby mogły dosłownie znikać?

Jakie są jeszcze inne właściwości nadprzewodników? W roku 1988 

zgłosiłem wnioski patentowe na ORME-y, a następnie na S-ORME-y. 

Sprzężony rezonują-co-kwantowy system oscylacyjny wieloatomowych 

ORME-ów. Mam 11 patentów na ORME-y i 11 patentów na S-ORME-y – 

łącznie 22 patenty.

A co z kolejnymi własnościami nadprzewodnika? Nadprzewodnik – jak 

udowodnić, że to nadprzewodnik? Bierze się więc stałe pole magnetyczne i 

background image

wkłada do niego badany materiał. Jeśli nie jest on nadprzewodnikiem, to po 

przyłożeniu doń pola magnetycznego uzyskamy dodatnią indukcyjność. Jeśli 

przedstawimy to na wykresie w postaci wartości przyłożonego pola 

magnetycznego na jednej osi i indukcyjności na drugiej, to w przypadku 

doskonałego izolatora otrzymamy prostą równoległą. Bez względu na to jak 

silne pole magnetyczne przyłożymy, nie będzie żadnej indukcji. Jeśli nasz 

materiał jest doskonałym przewodnikiem, to w jego przypadku pewna 

niewielka ilość pola magnetycznego sprawi, że wykres skieruje się w górę. 

Tak więc mniej więcej w tym zakresie (pokazuje na planszy) będą mieściły się 

wykresy większości metali.

Jeśli jednak mamy do czynienia z nadprzewodnikiem, to po przyłożeniu 

pola magnetycznego stanie się ono ujemne. Dosłownie zjada on pole 

magnetyczne, żywi się nim i wchłania je w siebie. Ujemna indukcja przy 

dodatnio przyłożonym polu magnetycznym stanowi dowód, że mamy do 

czynienia z nadprzewodnikiem. Innymi słowy, gdyby ktoś miał urządzenie, 

które byłoby zbudowane z nad-przewodnika, to przy przesuwaniu go 

wewnątrz linii pola magnetycznego spowodowałoby ono unicestwienie 

potencjału tego pola. Gdyby zabrać takie urządzenie do domu, w którym 

znajdują się elektryczne mechanizmy, zostałyby one wyłączone, nastąpiłoby 

zahamowanie i wyłączenie.

6

Czy wiecie państwo, że gdybyście posiadali urządzenie mogące to robić, 

mogłoby ono dosłownie przenosić się w czasoprzestrzeni. Tak twierdzi Hal. 

Mogłoby znikać i ponownie pojawiać się w naszej czasoprzestrzeni? Mogłaby 

przenieść się z naszej trójwymiarowej czasoprzestrzeni w przestrzeń 

pięciowymiarową, w której pomiędzy nami a jakimś odległym układem 

background image

gwiezdnym nie istnieje ani odległość, ani czas i wyłonić się z tej 

pięciowymiarowej przestrzeni właśnie w tym układzie. Słyszeliście państwo o 

czymś takim?

Pomijając to wszystko, ta substancja jest bardzo ważna – ona sama i 

sposób, w jaki ona działa. Chodzi tu o to, że wkraczamy w dziedzinę kontroli 

grawitacji oraz czasoprzestrzeni.

Aby to wyjaśnić, posłużę się analogią. Jeśli... jeśli byłoby możliwe 

skurczenie państwa molekuł do takich rozmiarów, że znaleźliby się państwo 

wewnątrz atomu, znaleźliby się państwo w świecie kwantów, gdzie nie ma 

przyszłości i przeszłości, gdzie wszystko jest nawzajem wymienialne. Nie 

istnieje tam czas taki, jakim go znamy. Staliby się państwo nieśmiertelni. W 

świecie kwantów mogliby państwo żyć wiecznie.

Nadprzewodnik składa się miliardów miliardów miliardów atomów i 

wszystkie one działają jak jeden wielki makroatom. Tak więc można stworzyć 

sobie pojazd, do którego można by wejść, do tego nadprzewodnika, można 

by go naładować energią i wyłączyć wszystkie zewnętrzne pola magnetyczne 

i grawitacyjne. Wtedy bylibyście państwo w naszym świecie, lecz 

jednocześnie bylibyście nie z tego świata. Podkreślam: w tym świecie, ale nie 

z tego świata. I dosłownie poprzez ogrzanie go moglibyście zniknąć z tej 

czasoprzestrzeni. Po prostu, brzdęk i nie ma was. Ale wy nadal moglibyście 

widzieć wszystko i wszystkich w tym świecie, tylko oni nie mogliby widzieć 

was. To coś podobnego do tego, kiedy jest się nad wodą i patrzy w dół na 

ryby. Nie jest się w ich rybim świecie, ale widzi się je.

[— Ale nie mielibyśmy również żadnych myśli, ponieważ myśli wytwarzają 

background image

pola elektromagnetyczne — wtrąca się słuchacz z sali.

Dave Hudson milknie i ktoś inny odzywa się z widowni:

— Znajdowalibyśmy się w stanie czystej świadomości. Dave Hudson 

odzyskuje rezon i powiada.}

— Tak jest. Jak widać sprawa bardzo szybko zaczyna się komplikować i 

wkracza na obszary czysto filozoficzne. Kiedy państwo to zrozumiecie, tak jak 

my, to nie zdziwi was, że powiedzieliśmy sobie: dobrze, skoro posiadamy tę 

analityczną zdolność, jesteśmy chyba w stanie ilościowo i jakościowo 

przeanalizować, gdzie to wszystko w końcu się znajduje?

Udaliśmy się więc do A.J. Baylessa i kupiliśmy kilka krowich i świńskich 

mózgów. Zwęgliliśmy je w dymiącym kwasie siarkowym. Był to bardzo 

wulgarny

sposób, ale nic lepszego nie przyszło nam do głowy. Nie jesteśmy 

specjalistami od chemii organicznej, lecz nieorganicznej, więc zniszczyliśmy 

węgiel, zwęgliliśmy, dodaliśmy kwasu azotowego, znużyliśmy znowu w 

dymiącym kwasie siarkowym, jeszcze raz w azotowym, znowu w siarkowym i 

jeszcze raz w azotowym, aż zupełnie pozbyliśmy się węgla. Potem to, co 

zostało, płukaliśmy wodą, aż wymyliśmy wszelkie związki azotu.

Czy wiecie państwo, że ponad pięć procent ciężaru suchej masy tkanki 

mózgowej stanowią rod i iryd i to w stanie wysokospinowym? Że komórki 

komunikują się między sobą za pomocą nadprzewodnictwa? Że instytucja o 

nazwie U.S. Naval Research Facility (Instytut Badań Marynarki Wojennej 

Stanów Zjednoczonych) wie, że drogi porozumiewania się między komórkami 

background image

wiodą przez nadprzewodnictwo? Że zmierzyli oni to zjawisko stosując SQUID-

y? Nadprzewodnikowe Kwantowe Urządzenia Interferencyjne 

(Superconducting Quantum Interference Device) wyposażone w 

nadprzewodnikowy pierścień otaczający ciało. Dzięki tym urządzeniom 

stwierdzili, że to właśnie światło przepływa między komórkami, z komórki do 

komórki i tak dalej. Czy wiecie państwo, że wasze impulsy nerwowe nie są 

elektrycznością, że przemieszczają się z prędkością bliższą prędkości 

dźwięku niż światła? Czy wiecie państwo, z jaką prędkością przemieszcza się 

fala nadprzewodnictwa? Właśnie z prędkością dźwięku. To jest właśnie to, co 

znajduje się w naszych ciałach, co nazywamy świadomością i co różni nas od 

komputera.

To jest dosłownie światło życia. To ta część naszego ciała, która jest w nim 

cały czas i której naukowcy nie mogli wykryć, ponieważ nie dawała się 

zmierzyć przyrządami, które posiadali. Nazywali ją węglem, ponieważ nie 

posiada ona widma emisyjnego ani absorpcyjnego i w związku z tym 

zakładali, że to węgiel, podczas gdy naprawdę to wcale nie węgiel. Jest 

jedenaście pierwiastków, które mogłyby tym być, ale głównie w naszych 

ciałach znajduje się rod i iryd. I to właśnie one łączą się rezonansowe i 

dosłownie podtrzymują nieprzerwanie nić życia w naszym ciele. Zaś wokół 

naszego ciała znajduje się niespolaryzowane pole magnetyczne zwane 

również polem Meissnera lub aurą.

Właśnie one są atomami duszy naszego ciała. Atomami znajdującymi się w 

harmonii rezonansowej z energią próżni. Zaś energia próżni stanowi kolejny 

wymiar, w którym nie istnieje czas. Wszystko, co kiedykolwiek istniało i co 

będzie istnieć, jest odnotowane właśnie tam, w próżni. I powiadam wam, 

background image

przyjaciele, że kiedy spotkacie się z Bogiem, to spotkacie go w próżni. 

Stamtąd wzięła się materia, stamtąd ona pochodzi i tam wszystko jest 

odnotowywane. I wasz związek z nią dokonuje się za pośrednictwem tych 

rezonujących oscylatorów znajdujących się w stanie kwantowego rezonansu z 

jej energią. To jest właśnie to, co przenosi światłość życia ze świata kwantów 

do makroskopowego ciała, które nazywacie swoją fizyczną formą.

Atomy te w stanie makro i po wysuszeniu wyglądają jak biały proszek. Jeśli 

jednak przyjrzymy się im pod mikroskopem to okaże się, że wyglądają jak 

szkło. Można podgrzać ten biały proszek do temperatury l i 60 stopni w 

warunkach próżni i przekształci się on w szkło bardzo podobne do tego, jakie 

mamy w oknach. Jest to inna forma istnienia tego pierwiastka.

Każdy z tych atomów rezonuje z energią próżni. Nie można pojedynczego 

atomu okiełznać. Tej maszyny pracującej na zasadzie perpetum mobile nie 

można ograniczyć i kazać jej pracować dla nas. Kiedy jeden atom rezonuje w 

dwóch wymiarach, wytwarza fale kwantową, która się z niego wydobywa. 

Następny atom zagnieżdża się w niej i przekazuje ją dalej.

Atomy znajdują się zbyt daleko od siebie, aby wywoływać jakieś reakcje 

chemiczne, lecz jednocześnie znajdują się dostatecznie blisko, aby 

rezonować w doskonałej harmonii. Energia, która dosłownie przelewa się 

nieustannie wokół atomu. Czy zastanawiali się kiedykolwiek państwo, 

dlaczego atom nigdy się nie wyczerpuje? Jest tak dlatego, że cały czas nurza 

się on w energii punktu zerowego. Mamy więc wszystkie atomy pozostające w 

rezonansowej harmonii ze sobą i każdy z nich nurza się w energii punktu 

zerowego. Mamy więc ich nieskończoną liczbę i wszystkie robią to samo. 

background image

Mamy więc machinę ruchu wykonywanego w nieskończoność. Mamy coś, co 

porusza się w nieskończoność na paliwie energii punktu zerowego. Można by 

zbudować pierścień z tego materiału, który płynąłby i reagował na ziemskie 

pole magnetyczne.

Czy wiecie państwo, że jednoelementowy nadprzewodnik, nadprzewodnik 

pierwszego rodzaju, będzie reagował z polem magnetycznym o mocy dwa 

razy dziesięć do minus piętnastej erga (2 x 10

-15

 erga)? A czy wiecie, że pole 

o natężeniu jednego Gausa ma moc dziesięć do osiemnastej ergów (10

18

 

ergów)

7

?

Ziemskie pole magnetyczne oddziaływujące na igłę kompasu ma moc 

około 0,5 Gausa? Zatem jeden erg energii stanowi miarę natężenia pola 

magnetycznego wokół jednego elektronu, zaś nadprzewodnik reaguje na pole 

magnetyczne o wielkości dwa razy dziesięć do minus piętnastej erga?

Mój Boże. Kiedy myślimy, on to rejestruje. Kiedy pracujemy z tym 

materiałem, nasze myśli są w nim rejestrowane.

Pewnie niektóre z pań wezmą mi za złe, kiedy powiem, że doszliśmy do 

wniosku, że są to pierwiastki żeńskie. Ponieważ powiedzieliśmy sobie: 

“Wiecie co, podenerwujmy te pierwiastki. Pokonamy je. Dostarczając im 

energii sprawimy, aby robiły to, na co mamy ochotę?" Kupiliśmy piec łukowy, 

wzięliśmy około trzydziestu gramów naszego białego proszku i włożyliśmy go 

do niego. Piec ma odizolowany tygiel, nasz miał miedziany tygiel w wannie 

wodnej pozwalającej utrzymywać go w niskiej temperaturze. Tygiel przykrywa 

się pokrywką. W tyglu zanurzony jest wolframowy pręt i między nim i tyglem 

przepływa prąd wytwarzający łuk elektryczny.

background image

Siedzi się przy tym tyglu i przy włączonym łuku miesza się elektrodą 

wolframową do czasu, aż wszystko się stopi. Tak więc odpompowaliśmy z 

wnętrza pieca powietrze, wypełniliśmy tygiel helem, aby uzyskać plazmę 

gazową, i włączyliśmy łuk. Łuk zabzyczał i wyłączył się. Kiedy otworzyliśmy 

piec, okazało się, że wolframowa elektroda zniknęła. Elektroda ta jest mniej 

więcej wielkości mojego kciuka. Wolfram to materiał, z którego produkuje się 

włókna do żarówek. Ludzie, którzy zbudowali piec, twierdzili, że możemy 

używać go od 35 do 40 razy bez potrzeby wymiany elektrody. Mogliśmy palić 

go przez wiele, wiele minut. My natomiast nie zdążyliśmy używać go dłużej 

niż przez sekundę.

Wysłaliśmy więc reklamację do producenta i w odpowiedzi otrzymaliśmy 

nową elektrodę, założyliśmy ją, wypompowaliśmy powietrze, wpompowaliśmy 

szlachetny gaz, włączyliśmy łuk, bzyknęło i łuk się wyłączył. Otworzyliśmy i 

znowu okazało się, że wolframowa elektroda przekształciła się w proszek.

Kiedy poddaliśmy go analizie, stwierdziliśmy, że to nie jest ten sam 

pierwiastek, co przedtem. Ustaliliśmy również, że nastąpił około tysiąckrotny 

wzrost ciepła i nie było to ciepło pochodzące z reakcji chemicznych, ale z 

reakcji jądrowych. Zauważyliśmy również, że wszystkie przewody w 

laboratorium zaczynają rozpadać się na kawałki. Można było podejść do 

miedzianego przewodu, ruszyć go i rozsypywał się w proszek.

W szkle laboratoryjnej zlewki znajdującej się w pobliżu pieca pojawiły się 

pęcherzyki powietrza i kiedy usiłowaliśmy dotknąć ich, rozlatywały się na 

kawałki. Wszystkie te zniszczenia spowodowane były radiacją. Nie da się 

tego inaczej wyjaśnić. Jutro pokażę państwu ekspertyzę laboratorium Berkley-

background image

Brookhaven, które ustaliło, że były to fotony o energii 25000 elektronowoltów. 

Kiedy tym wysokospinowym atomom dostarczy się za dużo energii, emitują 

promieniowanie typu gamma. Tak jak w przypadku wszystkiego, co żeńskie, 

kiedy się mu powie, że zostanie zmuszone do czegoś, nie osiągnie się nic, 

ale jeśli da się mu to, czego chce, to otrzyma się to, co się chce samemu. Tak 

więc należy te pierwiastki hołubić, a nie z nimi walczyć. Są one żywe. To, co 

należy zrobić, to dać im właściwe środowisko chemiczne, którego potrzebują, 

współpracować z nimi, dać im to, czego chcą, a wrócą do stanu 

niskospinowego i wtedy można je przekształcić w metale lub używać w 

postaci wysokospinowej.

Wszystko układało się jak należy, dopóki mój wuj nie pokazał mi w roku 

1991 książki Secrets of Alchemists (Sekrety alchemików). Stwierdziłem, że 

nie interesuje mnie to, nie mam ochoty czytać na temat alchemii, o czasach 

kiedy kościół włączał się w te sprawy. Uważałem, że wszystko na ten temat 

było przesadzone. Mówiłem, że nie jestem tym zainteresowany. Chcę 

zajmować się fizyką i chemią. Jednak mój wuj nie dawał za wygraną:

— Dave, ależ tam jest mowa o białym proszku złota — powiedział.

— Czyżby? — rzuciłem w odpowiedzi. I w ten sposób zainteresowałem się 

alchemią. Okazało się, że kamień filozoficzny, źródło światłości życia, był 

białym proszkiem złota.

I zadałem sobie pytanie: “Czy to możliwe, aby ten biały proszek, który 

mam, był białym proszkiem złota, o którym oni mówią? Czy też istnieją dwa 

różne białe proszki złota? Opisy mówią, że jest to źródło, esencja życia, że 

przenosi on światło życia. To już zostało udowodnione. To jest nadprzewodnik 

background image

i przenosi światło znajdujące się w naszym ciele. Alchemicy twierdzili, że 

poprawia on komórki ciała.

Otóż mogę jutro państwu pokazać wyniki badań przeprowadzonych przez 

Bristol-Myers-Squib, z których wynika, że ten materiał wchodzi w reakcje z 

DNA, że je koryguje. Wszelkie rakowe deformacje, popromienne deformacje, 

wszystko to jest korygowane przez te pierwiastki. Nie wchodzą w chemiczne 

reakcje z DNA, a jedynie je korygują.

Bardzo mnie to zaintrygowało. Co by się stało, gdybyśmy podali tę 

substancję ludziom? Nie jest to wiązanie typu metal-metal, nie ma więc 

właściwości ciężkich metali. Aby to sprawdzić, poszukaliśmy biorcy. Był nim 

pies, któremu daliśmy tę substancję. Był chory na gorączkę odkleszczową, 

gorączkę dolinną i miał duży wrzód, tu (pokazuje), po tej stronie. W związku z 

kombinacją tych trzech chorób żaden weterynarz nie mógł znaleźć leku na 

jego dolegliwości. W pewnym momencie poddano się i przestano go leczyć. 

Zaczęliśmy aplikować mu zastrzyki w ilości l miligrama białego proszku na l 

centymetr sześcienny roztworu. Jeden zastrzyk w okolice wrzodu i drugi 

dożylnie. Po półtorej tygodnia zarówno gorączka odkleszczową, jak i dolinną 

zniknęły, zaś wrzód skurczył się i zapadł. Przestaliśmy więc robić mu 

zastrzyki. Po tygodniu nastąpił nawrót choroby, więc wznowiliśmy iniekcje i 

choroba znowu się cofnęła, ale tym razem kontynuowaliśmy iniekcje przez 

kolejny tydzień i choroba już nie wróciła. Pies czuł się wspaniale.

Wówczas lekarz, z którym współpracowaliśmy, powiedział:

— Wiecie, to naprawdę wspaniała rzecz. Mam pomocnika, który pracuje w 

moim gabinecie i którego od śmierci dzielą dosłownie dni, umiera na AIDS. W 

background image

tej chwili odżywiany jest już tylko dożylnie. Nie może już mówić, nie potrafi 

sam się ubrać, umiera. Wiecie, chciałbym podawać mu w niewielkich ilościach 

tę substancję i zobaczyć, jaki będzie efekt.

Półtora tygodnia później odłączył mu wszystkie kroplówki, całe zewnętrzne 

odżywianie, facet zaczął sam jeść i sam ubierać się – robił ogromne postępy. 

Półtora miesiąca później siedział w samolocie w drodze na rodzinny ślub w 

stanie Indiana i nikomu nie przyszło do głowy, że kiedykolwiek był chory na 

AIDS.

Lekarz był zachwycony wynikiem leczenia. Wziął kolejnego pacjenta, który 

cierpiał na KS, Karposi Sarcoma (...), raka, który występuje na skórze całego 

ciała, i zaczął podawać mu dożylnie l centymetr sześcienny dziennie. Po 

niespełna dwóch miesiącach zniknęły wszystkie aktywne ogniska KS. Tylko 

jeden miligram dziennie! Ci, którzy słyszeli o KS, wiedzą zapewne, że 

chorobę tę można leczyć jedynie przy pomocy promieniowania, którego ilość 

jest ograniczona i po pewnym czasie, po maksymalnej dawce, lekarze muszą 

przerwać kurację, ponieważ choroba nasila się i pacjent umiera. Nasza 

substancja natomiast całkowicie usunęła ogniska KS.

Potem przystąpiliśmy do pracy z kolejnym pacjentem – była to kobieta, 

która została zarażona AIDS w czasie zapłodnienia in vitro. Stało to się na 

Uniwersytecie Stanowym w Arizonie. Dziesięć kobiet otrzymało wówczas 

spermę od pacjenta zarażonego wirusem HIV. Była jedyną, która zapadła na 

tę chorobę. Była chora od 11 lat. Właśnie była w okresie schyłkowym 

choroby. Liczba białych krwinek i limfocytów T stanowiła klasyczny obraz tej 

choroby. Po raz pierwszy podaliśmy jej nasz proszek doustnie, ale nie 

background image

spowodowało to żadnych zmian w obrazie białych krwinek i limfocytów T. 

Natomiast po podaniu proszku w postaci zastrzyku liczba jej białych ciałek w 

ciągu półtorej godziny wzrosła z 2 200 do 6 500. Niesamowite, prawda?

Kiedy podawaliśmy to doustnie, nic się nie działo z liczbą białych krwinek, a 

jest to jedyny dostępny nam analityczny wskaźnik. Po miesiącu pacjentka 

stwierdziła: “Chcę zastrzyki. Chcę, aby nastąpił wzrost białych krwinek". 

Przygotowaliśmy więc zestaw, który miała przyjmować w iniekcjach. 

Jednocześnie pobraliśmy próbki jej krwi i wysłaliśmy do laboratorium w 

południowej Kalifornii z poleceniem oznaczenia ilości komórek zakażonych 

wirusami w jednym milimetrze krwi. W tym czasie przyjęła pierwszy zastrzyk.

Dostała wysokiej gorączki, podobnie jak to było u innych pacjentów, więc j 

zmniejszyła dawkę o połowę (w rzeczywistości to lekarz polecił zmniejszyć tę 

s dawkę). Wzięła ją następnego dnia, dostała konwulsji i zmarła. Zaraz potem 

j otrzymaliśmy wyniki z laboratorium i okazało się, że procent komórek 

zarażonych był tak mały, że nie powinna nawet myśleć o AIDS.

Do tej pory nie robiliśmy takich analiz przed rozpoczęciem podawania tego 

preparatu. Od tego czasu postanowiliśmy najpierw robić te analizy. 

Pracowaliśmy z człowiekiem, który miał liczbę zakażonych komórek w ilości 

57 000. Był tak słaby, że chodząc musiał wspierać się na lasce. Lekarz dawał 

mu dwa, najwyżej trzy tygodnie życia. Przyjął nasz preparat doustnie i po 

około 60 dniach zaczął się spadek liczby zarażonych komórek. Po okresie 

pierwszych 60 dni liczba zarażonych komórek zmniejszała się o 30 procent w 

ciągu każdych kolejnych 30 dni. Po upływie siedmiu miesięcy liczba komórek 

zarażonych zmalała do tego stopnia, że ledwie można było je wykryć. Był to 

background image

rezultat doustnego przyjmowania 50 miligramów dziennie.

Proszę pamiętać, że nie jestem lekarzem i nie mam zamiaru nim zostać. 

Chciałem się tylko dowiedzieć, czy moja substancja działa. Tylko to chciałem 

wiedzieć !

W pomocnym Phoenix był pewien lekarz, któremu dałem dwie buteleczki 

suchego preparatu. Podał on go dwóm pacjentkom chorym na raka. Były to 

kobiety, jedna w wieku 42 lat, druga zaś – 57. Obie cierpiały na raka piersi. 

Czterdziestodwuletniej pacjentce usunięto pierś dwa lata wcześniej i poddano 

ją intensywnej radioterapii. Po dwóch latach zaczęła odczuwać bóle szyi i 

żeber. Poszła do kręglarza, ale nie był on w stanie jej pomóc. W końcu trafiła 

do onkologa, który stwierdził u niej raka szyi, ramion, pleców, kręgosłupa i 

żeber. Powiedział, że to już czwarte stadium i że powinna jak najszybciej 

pozałatwiać swoje doczesne sprawy. Stwierdził, że można jeszcze 

zastosować chemoterapię, ale i tak umrze.

W końcu trafiła do wyżej wymienionego lekarza, który dał jej nasz preparat 

w ilości wystarczającej na przyjmowanie go przez półtora miesiąca. 

Przyjmowała go w dawkach 100 miligramów dziennie przez około 1,5 

miesiąca. Pod koniec tego okresu poszła powtórnie do onkologa. Okazało się, 

że w ogóle nie ma raka. Nawet nie wiedziałem, kim jest ta kobieta. Nie 

miałem nic wspólnego z podawaniem jej tego preparatu w charakterze leku. 

Pewnego dnia zadzwonił telefon i w słuchawce usłyszałem jej głos:

— Panie Hudson, nie wiem, kim pan jest ani czym był pański preparat, ale 

to jest fantastyczne. — No i opowiedziała mi swoją historię.

W przypadku pięćdziesięciosiedmioletniej kobiety sprawa nie wyszła.

background image

Udaliśmy się więc na Uniwersytet Chicagowski, aby przeprowadzić 

badania na myszach. I co się okazało? Otóż połowa myszy zginęła od raka, 

zaś u drugiej zaczął się on rozwijać znacznie szybciej. Pod koniec badań 

prowadzący badania wstrzyknęli myszom estrogen, który powinien 

spowodować jeszcze szybszy rozwój raka. Efekt był wręcz przeciwny. Po 

wstrzyknięciu estrogenu, po upływie zaledwie 24 godzin, rak znikał. Sugeruję 

więc teraz ludziom, aby każdy, kto przekroczył 40 lat, zaczął przyjmować 

DHEA (jeden z androgenów – dehydroepiandrosteron) lub jakiś inny żeński 

hormon, ponieważ w leczeniu raka piersi żeńskie hormony odgrywają bardzo 

dużą rolę.

Nie podaję tego państwu jako informacji o charakterze technicznym. Mówię 

o tym, ponieważ takie są moje doświadczenia. I dlatego właśnie mogę 

państwu o nich opowiadać.

Mamy również lekarza na Florydzie, który podawał w listopadzie nasz 

specyfik choremu na raka trzustki. Pacjent w sposób zatrważający tracił 

wagę. Lekarz nie dawał mu nadziei na utrzymanie go przy życiu, w związku z 

czym pacjent gotów był na wszystko. Brał nasz specyfik przez 60 dni i 

obecnie odzyskał już normalną wagę i czuje się wspaniale. Lekarz nie może 

zrozumieć, jak to się stało. Jest zupełnie zdezorientowany, ponieważ nikomu 

jak dotąd nie udało się przeżyć z rakiem trzustki.

Nasza substancja nie stanowi panaceum na wszystko. Nie jest to lek 

przeciwko AIDS. Nie jest to lek przeciwrakowy. To jest dosłownie duch. Ten 

preparat nie jest po to, aby leczyć AIDS czy raka. Jest po to, aby 

doprowadzać do doskonałości nasze ciała. Sprawia, że nasze ciała wracają 

background image

do stanu, w którym być powinny. To nasz własny system immunologiczny 

zwalcza chorobę. Jeśli można poprawić DNA w każdej komórce ciała, jeśli 

można naprawić zniszczenia spowodowane przez wirusa, nawet AIDS, to 

można stać się istotą idealną. Można wrócić do pierwotnego stanu zdrowia, w 

którym powinniśmy się znajdować.

To nie jest lekarstwo. Materiał ten jest w rzeczy samej substancją o 

charakterze filozoficznym. Jest po to, aby oświecić i wznieść na wyższy 

poziom świadomość rodzaju ludzkiego. Jeśli w trakcie wykonywania 

powyższych zadań leczy przy okazji choroby, to dobrze. Dla większości z nas 

trudno jest zrozumieć, o co tu naprawdę chodzi.

Zbliża się już dziewiąta godzina. Jutro postaram się przedłożyć państwu 

wszystkie procesy fizyczne, które zostały odkryte i opisane od czasu, kiedy 

uzyskałem patenty. Przedłożę państwu wszystkie teorie dotyczące 

nadprzewodnictwa oraz atomów w stanie wysokiego spinu. Zorientujemy się 

w całości literatury opublikowanej na ten temat; wyświetlę państwu przy 

pomocy rzutnika wyniki badań, abyście mogli państwo przeczytać, kto jest ich 

autorem, a są wśród nich Państwowe Laboratoria Brookhaven, Państwowe 

Laboratoria Oakridge, Instytut Nielsa Bohra z Kopenhagi i wiele innych. 

Udostępnię państwu wszystkie prace na temat nadprzewodników w ciele. 

Obejrzycie wszystkie prace dotyczące światła życia w postaci 

nadprzewodników. Przedyskutujemy dogłębnie sprawę energii punktu 

zerowego, energii próżni, czasoprzestrzeni i grawitacji. Postaram się to 

wszystko państwu wytłumaczyć – mam nadzieję przejrzyście. Opowiem o 

tym, że Jesteśmy tylko hologramem, obrazem przedstawiającym nas samych, 

że nie jesteśmy rzeczywistością. Potem cofniemy się w przeszłość, cztery lub 

background image

pięć tysięcy lat przed naszą erą, do dolin Tygrysu i Eufratu, do pism Zecharii 

Sitchina, do faraonów egipskich i ich najwyższych kapłanów. Do 

Hebrajczyków i Biblii. Do proroctw Nostradamusa i Kluczy Henocha, do 

wszystkich przepowiedni dotyczących tego zagadnienia. Przepowiedni 

mówiących, że to pojawi się tu i stanie się znane nauce około roku 1999. 

Taka jest tego historia. Zobaczymy się jutro, jeśli będziecie mieli ochotę 

przyjśćJB

Przypisy: 

1. Stolica i największe miasto Arizony.

2. l uncja równa się 28,35 grama.

3. United States Bureau of Standards.

4. Przegląd fizyczny A.

5. “Grawitacja jako fluktuacja siły bez punktu przyłożenia".

6. Jest to szczególnie interesujący akapit z punktu widzenia ufologii, 

bowiem zjawisko wyłączania urządzeń elektrycznych przez NOLe jest 

niezwykle często opisywanie przez świadków. Czyżby latające spodki lub 

ich powłoki były wykonane z nad-przewodników i znikając podobnie jak 

one przechodziły do innowymiarowej przestrzeni? Inną ciekawą 

informacją z tym związaną jest to, że kiedy świadkowie próbowali dotknąć 

powłoki latającego spodka zaraz po jego wylądowaniu, kierujące nim 

istoty ostrzegały ich, aby tego nie robili, gdyż mogą się poparzyć. Może to 

oznaczać – choć niekoniecznie! – że tak jak w opisanym w tym artykule 

przypadku do przejścia nadprzewodzącej powłoki latającego spodka do 

background image

innego wymiaru trzeba ją podgrzać. – Przyp. R.Z.F.

7. Autor dokonał tu skrótu myślowego polegającego na odniesieniu 

natężenia pola magnetycznego do pracy, jakie może ono wykonać (Gaus 

jest jednostką indukcji magnetycznej, zaś erg jednostką pracy).

Zainteresowani dalszymi informacjami na ten temat oraz opisaną w tym 

artykule substancją mogą pisać na adres (w języku angielskim oczywiście!): 

Science of the Spirit Foundation, P.O. Box 25709, Tempe, AŻ 85285, USA.

Sir Laurence Gardner 

"UKRYTE DZIEJE JEZUSA I

ŚWIĘTEGO GRAALA"

część pierwsza

część druga

część trzecia

"GWIEZDNY OGIEŃ –

ZŁOTO BOGÓW"

część pierwsza

część druga

część trzecia

"W KRÓLESTWIE

WŁADCÓW PIERŚCIENIA"

część pierwsza

część druga

Sir Laurence Gardner, Kt St Gm, KCD, jest znanym na całym świecie 

genealogiem rodzin królewskich i rycerskich. Piastuje stanowisko Brytyjskiego 

Wielkiego Przeora Kościoła Uświęconej Rodziny Świętego Kolumby i nosi 

tytuł Chevalier Labhran de Saint Germain. Jest również Głównym Attache 

Europejskiej Rady Książąt, konstytucyjnego ciała doradczego założonego w 

roku 1946. Formalnie należy do Szlacheckiej Straży Domowej Królewskiego 

Domu Stuartów założonej w roku 1692 w St Germain-en-Laye i jest 

Królewskim Historiografem Jakobitów.

MATERIAŁ UZUPEŁNIAJĄCY

David Hudson 

"Tajemniczy biały proszek"