background image

UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA

CZĘŚĆ PIERWSZA

Wcale nie planowałem napisania książki Bloodline ofthe Hoty Grail (Krew z  

krwi Jezusa

1

). Jest ona dziełem przypadku, a nie zamysłu. Powstała w rezultacie 

pełnienia   przeze   mnie   przez   ostatnie   10  lat   funkcji  historyka  i  genealoga   33 

rodzin królewskich. Jest wynikiem dokumentowania przeze mnie we wczesnym 

okresie mojej działalności w powyższym charakterze dziejów tych rodzin oraz 

ich szlachetnych odgałęzień, a także studiowania rycerskich archiwów rodzin 

tych szlachetnie urodzonych suwerenów.

Moja   praca   polegała   między   innymi   na   gromadzeniu   chronologicznych 

zapisów spraw, które te rodziny znały, ale nie zawsze dostatecznie szczegółowo. 

Z   tego   tez   względu   znacznie   mniej   czasu   poświęciłem   w   Brytanii   i   Europie 

studiowaniu biblijnego aspektu zagadnienia, o którym będzie tu mowa, a także, 

dlatego, ze większość tego materiału jest w Europie dobrze znana. Kiedy ukazała 

się moja książka, dla większości tych ludzi nie była ona zaskoczeniem, ponieważ 

nigdy nie było dla nich tajemnicą, ze Jezus był żonaty i miał potomków, gdyż 

było to zapisane w ich rodzinnych archiwach, z których część stanowi własność 

publiczną. Opublikowane pisma Mary, Królowej Szkotów

2

, mówią o tym bardzo 

obszernie. Pisma króla Anglii, Jakuba II

3

, również zawierają obszerne fragmenty 

poświęcone tej sprawie.

Dopasowując   mozolnie   szczegół   do   szczegółu,   pokolenie   po   pokoleniu, 

dokonaliśmy kompilacji czegoś, co może być użyteczne dla przyszłych pokoleń, 

czegoś, co w chwili, gdy zaczynaliśmy pracę, było zamknięte w skrzyniach i 

szafach. Byłem osobą, której dane było usłyszeć: “Niech pan spojrzy, tu jest 

napisane, że otwierano to po raz ostatni w roku 1732!" Tak więc dotarliśmy do 

bardzo, bardzo starych dokumentów, i to me tylko otwieranych po raz ostatni w 

tysiąc siedemset którymś roku, ale rzeczywiście spisanych setki lat wcześniej.

1

background image

Książka ta powstała przypadkiem. W pewnym okresie, jakieś 10 do 12 lat 

temu rozpocząłem pracę na zlecenie różnych rodzin mającą na celu spisanie ich 

genealogu. W czasie jej wykonywania okazało się, ze zaczynają się one ze sobą 

zbiegać. Stało się to wręcz oczywiste, lecz dojście do tego zajęło mi sporo czasu, 

ponieważ kiedy spisuje się genealogię, pracę wykonuje się do tym, składa się 

poszczególne elementy cofając w czasie, aż w końcu piramida uformowana z 

dużej   ilości   danych   dotyczących   różnych   linii   genealogicznych,   zaczyna 

schodzić się w jej wierzchołku.

Nagle zdałem sobie sprawę, co ten punkt zbieżności oznacza i powiedziałem: 

“No, no, czy macie pojęcie, co ja tu znalazłem?" W odpowiedzi usłyszałem: 

“Och, nic wielkiego. Ojca tego to a tego i nic więcej". A ja im na to: “O nie, 

odkryłem, że to pochodzi z Domu Judy z okresu pierwszego stulecia". “Tak, 

wiemy o tym" – odparli – “nam chodziło jednak o to, abyś..." Ja zaś na to: “Otóż 

są na świecie miliony ludzi, którzy nic nie wiedzą na ten temat, odwróćmy więc 

tę   piramidę   do   góry   nogami   i   zamieńmy   jaw   książkę!"   I   tak   oto   doszło   do 

napisania tej książki.

Co więcej, od 6 lat pełnię funkcję Wielkiego Brytyjskiego Przeora Kościoła 

Uświęconej   Rodziny   Świętego   Kolumby

4

,   który   jest   siedzibą   Królewskiego 

Kościoła   Celtyckiego

5

.   Dzięki   temu   miałem   dostęp   do   pism   Kościoła 

Celtyckiego pochodzących z 37 roku n.e. Za sprawą osobistych kontaktów z 

zakonami   rycerskimi   miałem   również   dostęp   do   dokumentów   Templariuszy, 

tych, które przywieźli oni do Europy w roku 1128 i przedstawili hierarchom 

Kościoła Rzymskokatolickiego, śmiertelnie ich tym przerażając, gdyż odnosiły 

się one do rodowodów i genealogii, do czego wrócimy później.

Tak   więc   wyruszamy   na   poszukiwanie   przemierzając   minione   stulecia. 

Niektórzy   nazywają   je   nawet   poszukiwaniem   ostatecznym.   Kościół 

Chrześcijański   potępił   je   jako   herezję.   Chodzi  tu   oczywiście   o   poszukiwanie 

Świętego Graala

6

.

2

background image

Definicja   herezji   podawana   we   wszystkich   słownikach   brzmi   następująco: 

“poglądy przeciwne w stosunku do ortodoksyjnych dogmatów chrześcijańskich 

biskupów"   W   świetle   tej   definicji   wszystkie   inne   poszukiwania,   w   których 

mieści   się   większość   współczesnych   naukowych   i   medycznych   dociekań,   to 

również herezja Słowo “herezja" to nic innego jak obraźliwa etykietka stosowana 

przez lękliwą hierarchię kościelną, która od wieków stara się rządzie ludźmi za 

pomocą   strachu   przed   nieznanym   Tak   więc   herezją   są   wszystkie   te   aspekty 

filozofii i badań, które usiłują poznać to, co nieznane, i które znajdują czasami 

rozwiązania będące w całkowitej sprzeczności z doktryną Kościoła.

Wszelkie   poszukiwania   są   z   natury   pasjonujące   Historia   i   poszukiwania 

historyczne mają charakter pouczający, lecz odkrycia z nich wynikające będą 

bezużyteczne, dopóki me znajdziemy dla nich współczesnych zastosowań, jak to 

ma miejsce w nauce i medycynie, które staną się zalążkiem lepszej przyszłości.

Historia jest niczym więcej jak zapisem doświadczeń, zazwyczaj tych, którym 

udało   się  wyjść  z  nich  zwycięsko  Uczenie  się   na  doświadczeniach   starszych 

pokoleń   jest   sprawą   zdrowego   rozsądku   To   właśnie   to   doświadczenie   jest 

fundamentem, na którym spoczywają moralne, kulturowe, polityczne i społeczne 

klucze   do   przyszłości,   i   w   tym   kontekście   Święty   Graal   podtrzymuje   to,   co 

zwykliśmy   nazywać   “Mesjanistycznym   Posłannictwem"   Jest   to   posłannictwo 

społecznej działalności ustanowionej przez Jezusa, kiedy obmywał stopy swoich 

apostołów  podczas Ostatniej  Wieczerzy Oznacza to obowiązek świadczenia  i 

uzyskiwania usług, określa zasadę, zgodnie z którą ci, którzy w drodze wyboru 

znaleźli   się   na   pozycjach   dających   im   władzę   i   wpływy,   winni   zawsze   być 

świadomi   swoich   obowiązków   jako   przedstawiciele   społeczeństwa,   tego   ze 

winni   mu   służyć,   a   nie   stawiać   władzy   nad   mm   Posłannictwo   to   stanowi 

podstawę rządów demokratycznych Określa się je jako rządy ludzi dla ludzi Bez 

zastosowania Posłannictwa Graala mamy do czynienia jedynie z – niestety zbyt 

popularnymi – rządami ludzi To me jest demokratyczny sposób rządzenia.

3

background image

W   trakcie   naszej   wyprawy   będziemy   omawiać   wiele   spraw,   które   są   nam 

dokładnie znane, lecz przyjrzymy się im pod trochę innym kątem niż ten, do 

którego   przywykliśmy   Właśnie   z   tego   względu   może   się   wydawać   ze 

wstąpiliśmy na zupełnie nowy teren, lecz w rzeczywistości jest to teren, który 

istniał JUŻ wcześniej, lecz został przykryty kobiercem tajemnicy  przez tych, 

którzy kierują się w swoim działaniu partykularnymi interesami Tylko wtedy, 

kiedy  uda  się  nam  zdjąć  tę  zasłonę  tajemnicy,  nasze  poszukiwania  Świętego 

Graala zakończą się sukcesem.

Nasze   poszukiwania   rozpoczniemy   w   Ziemi   Świętej,   w   Judei   w   czasach 

Jezusa, gdzie spędzimy dużo czasu Nie ruszymy się stamtąd, dopóki me ustalimy 

obrazu, który stał się zalążkiem wydarzeń, które następowały przez kolejne 2000 

lat.

Później   ruszymy   do   średniowiecznej   Europy   gdzie   tajemnica   Graala 

zaprowadzi nas do Brytanii króla Ar tura, a stamtąd do Stanów Zjednoczonych 

Ameryki,   której   założyciele   byli   jednymi   z   największych   rzeczników 

Posłannictwa Świętego Graala Dostojni obywatele Stanów Zjednoczonych tacy 

jak   Jerzy   Waszyngton,   John   Adams,   Benjamin   Franklin,   Charles   Thompson, 

Thomas Jefferson byli me mniejszymi orędownikami Świętego Graala niż kroi 

Artur, sir Lancelot czy Galahad.

To,   że   Jezus   miał   potomków,   może   dla   wielu   okazać   się   nie   lada 

niespodzianką. Należy jednak wiedzieć, że fakt ten był szeroko znany w Brytanii 

i Europie aż do schyłku średniowiecza.

Książka Bloodline of the Holy Grail (Krew z krwi Jezusa) została określona 

jako “księga zstąpienia mesjasza" Tak nazwał ją pewien dziennikarz radiowy i 

jest to trafne określenie, jako ze jej podtytuł brzmi The Hidden Lineage of Jesus 

Revealed (Święty Graal i tajemnica potomków Jezusa) Podtytuł ten wskazuje 

oczywiście na to, ze Jezus miał dzieci i co za tym idzie, był żonaty.Zatem był 

żonaty czy nie? Miał dzieci czy nie? Jeśli tak, to co się z nimi stało? Czy jego 

4

background image

potomkowie   nadal   żyją?   Odpowiedz   na   te   wszystkie   pytania   brzmi   tak 

Przyjrzymy się dokładnie wyłaniającej się przed naszymi oczami linii rodowej 

Pójdziemy jej tropem, tropem jej dziejów, przemierzając stulecie po stuleciu, 

tropem dziejów mężnej królewskiej dynastii, dziedziców Jezusa, którzy walczyli 

z wszelkimi przeciwnościami, jakie napotykali przez stulecia w swoim dziele 

zachowania do dzisiejszego dnia Królewskiego Mesjanistycznego Posłannictwa.

Historia, którą przesiedzimy, to opowieść o charakterze spiskowym – historia 

uzurpatorów królewskich, procesów i oskarżeń, morderstw oraz bezpodstawnego 

skrywania informacji przed ludźmi Zachodniego Świata Jest to historia o złych i 

dobrych rządach, a także o tym, jak patriarchalny system władzy ludu został 

zastąpiony przez dogmatyczną tyranię i dyktatorskie panowanie nad licznymi 

krajami To owoc przemożnej chęci dokonania odkrycia, spojrzenia na minione 

wieki   ze   wzrokiem   zwróconym   ku   przyszłości   To   historia,   którą   kiedyś 

napisano, ale nikt jej me wyraził mową.

Zacznijmy   od   najoczywistszego   z   pytań,   czym   jest   Święty   Graal?

 

W   jaki 

sposób wiąże się on z potomkami, spadkobiercami Jezusa?

 

To, ze Jezus miał 

potomków, może dla wielu okazać się me lada niespodzianką  Należy jednak 

wiedzieć, ze fakt ten był szeroko znany w Brytanii i Europie aż do schyłku 

średniowiecza.

W okresie średniowiecza mesjanistyczną linię zstępującą określało francuskie 

słowo   Sangreal   Pochodzi   ono   od   słów   Sang   Real   oznaczających   “krew 

królewska Była mą krew królewska Judei, krew rodu dawidowego, która płynęła 

w żyłach Jezusa i jego potomków W angielskim tłumaczeniu określenie Sangréal 

stało   się   "San   Gréal"   podobnie   jak   w   nazwie   “San"   Francisco.   Zapisane   w 

pełniejszej formie stało się “Saint Grailem" z "Saint" w znaczeniu oczywiście 

"Holy"   (święty),   a   z   czasem   w   wyniku   naturalnego   procesu   lingwistycznej 

transformacji uzyskało romantyczną formę w postaci “Holy Grail"

7

, która prze 

trwała do naszych czasów.

5

background image

W okresie średniowiecza w Brytanii i Europie powstał cały szereg rycerskich 

zakonów o charakterze wojskowym związanych z Krwią Królewską Mesjasza 

(niejako   spowinowaconych   z   nim   –   przyp.   tłum)   Należały   do   nich   Zakon 

Królestwa Syjonu Zakon Rycerzy Świętego Grobu i cieszący się największym 

prestiżem   Królewski   Zakon   Sangreal   Rycerzy   Świętego   Graala   Był   to 

dynastyczny zakon szkockiej rodziny królewskiej Stuartów.

W   znaczeniu   symbolicznym   Graal   jest   często   przed   stawiany   jako   kielich 

zawierający   krew   Chrystusa   lub   jako   winorośl   Wino   powstaje   z   winogron   i 

właśnie   kielich   i   wino   stanowią   w   tradycji   Graala   podstawę   komunii,   mszy, 

eucharystii   –   ich   symbol.   Święty   Kielich,   zawiera   wino   reprezentujące 

odradzającą się w nieskończoność krew Jezusa.

Jest zupełnie oczywiste, że zachowując starożytny zwyczaj komunii Kościół 

Chrześcijański postanowił dla swojej wygody pomijać w swoich naukach jego 

prawdziwe znaczenie i pochodzenie. Bardzo niewielu ludzi zastanawia się nad 

rzeczywistym znaczeniem sakramentu kielicha i wina i jednocześnie sądzi, że 

wywodzi się on z odpowiednich ustępów ewangelii nawiązujących do Ostatniej 

Wieczerzy. W rzeczywistości obrazuje on wiecznie odradzającą się krew Jezusa. 

W   jaki   sposób   krew   Jezusa   lub   kogokolwiek   innego   może   odradzać   się   w 

nieskończoność? Odpowiedź jest prosta – poprzez rodzinę i dziedziczenie.

Dlaczego   zatem   hierarchowie   kościoła   postanowili   ignorować   symbolikę 

związaną z linią krwi (pokrewieństwem) w sakramencie Graala? Sam sakrament 

zachowali, czemu jednak posunęli się do przypisania podaniu o Graalu i jego 

symbolice miana herezji?

Jak   wiadomo,   każdy   rząd   i   każdy   kościół   nauczają   takiej   formy   historii   i 

dogmatów, jakie są im wygodne do realizacji ich własnych interesów. Biorąc to 

pod   uwagę   musimy   pamiętać,   że   my   wszyscy   jesteśmy   uwarunkowywani  na 

przyjęcie   bardzo   selektywnych   nauk.   Uczy   się   nas   tego,   co   powinniśmy 

wiedzieć,   i  mówi   się   nam  to,   w  co   powinniśmy   wierzyć.  W  ten   oto   sposób 

6

background image

uczymy się głównie historii politycznej i religijnej, którą państwowa i klerykalna 

propaganda podaje nam zwykle jako absolutny dogmat – naukę, której nie wolno 

krytykować pod groźbą narażenia się na prześladowanie.

Jeśli chodzi o stosunek Kościoła do symboliki kielicha i wina, od początku 

było   wiadomo,   że   biskupi   muszą   na   nowo   ją   zinterpretować,   ponieważ 

wskazywała ona, że Jezus miał potomków, czyli połączył się cieleśnie z kobietą.

I   nie   był   to   jedyny   sakrament   i   zwyczajowy   rytuał,   który   uległ   wtórnej 

interpretacji. Przeinaczono nawet ewangelie. Zrobiono to, aby dopasować je do 

poglądu,   że   Kościół   Rzymskokatolicki   został   ustanowiony   wyłącznie   przez 

osobników   płci   męskiej,   podobnie   jak   współczesny   producent   filmowy 

selekcjonuje i dobiera taśmy, tak, aby otrzymać pożądany rezultat,  który  jest 

zgodny z jego interesem.

Wszyscy   znamy   ewangelie   Mateusza,   Marka,   Łukasza   i   Jana,   a   co   z 

pozostałymi. Co z ewangeliami Filipa, Tomasza, Marii i Marii Magdaleny? Co z 

całym szeregiem prawd wiary, aktów i listów, które nie zostały zaaprobowane 

przez synody Kościoła w okresie weryfikacji Nowego Testamentu. Z jakiego 

powodu odrzucono je podczas tej selekcji?

Przy   doborze   prawd   wiary   do   Nowego   Testamentu   kierowano   się   dwoma 

kryteriami, które w roku 397 określił synod w Kartaginie. Pierwsze kryterium 

mówiło, że Nowy Testament musi składać się z pism podpisanych imionami 

bezpośrednich apostołów Jezusa. Marek nie był jednak apostołem Jezusa i jak 

nam wiadomo, również Łukasz. Byli to koledzy późniejszego świętego Pawła. Z 

drugiej strony Tomasz był jednym z dwunastki apostołów, a mimo to ewangelia 

podpisana   jego   mieniem   został   odrzucona.   Co   więcej,   została   nie   tylko 

odrzucona, ale razem z wieloma innymi prawdami wiary i tekstami skazana na 

zniszczenie.

7

background image

Tak więc w całym średniowiecznym świecie Ewangelia według św. Tomasza 

oraz wiele innych ksiąg były w V wieku palone i ukrywane. Dopiero w ostatnich 

latach   udało   się   odkopać   niektóre   z   tych   manuskryptów.   Wśród   nich 

największym   odkryciem   było   to,   którego   dokonano   w   roku   1945   w   Nag 

Hammadi w Egipcie, gdzie znaleziono zakopane 1500 lat wcześniej dokumenty

8

.

Chociaż ksiąg tych nie odnaleziono aż do naszego stulecia, były one otwarcie 

używane   przez   pierwszych   chrześcijan.   O   niektórych   z   nich,   tych,   które   już 

wymieniłem,   oraz   Ewangelii   Prawdy,   Ewangelii   Egipcjan   i   innych,   liczne 

wzmianki   znaleźć   można   w   pismach   wczesnochrześcijańskich   kronikarzy 

kościelnych. Klemens z Aleksandrii, Ireneusz z Lyonu, Origen z Aleksandrii – 

wszyscy oni wspominają o nich w swoich pismach.

Dlaczego więc ewangelie według św. Marka i Łukasza zostały zaakceptowane, 

mimo iż ci dwaj nie byli apostołami Jezusa? Ponieważ obaj w rzeczy samej byli 

nimi i ojcowie wczesnochrześcijańskiego kościoła wiedzieli o tym. W tamtych 

czasach, przed zafałszowaniem Nowego Testamentu, wiedziano dobrze, że Jezus 

przeżył   ukrzyżowanie.   We   wczesnych   ewangeliach   nie   było   mowy   o 

Zmartwychwstaniu. Dodano to do nich później.

Dlaczego   odrzucono   ewangelie   innych   apostołów?   Ponieważ   było   jeszcze 

drugie   kryterium,   znacznie   ważniejsze,   według   którego   dokonano   właściwej 

selekcji.   Było   to   kryterium   płci,   w   myśl   którego   odrzucano   wszystko,   co 

podtrzymywało status kobiety w Kościele lub społeczeństwie.

Właśnie   na   tej   regule   został   zbudowany   kościelny   system   praw   i   zasad. 

Powiedziane   jest:   “Nie   pozwalamy,   by   nasze   kobiety   nauczały   w   Kościele, 

wolno im tylko modlić się i słuchać tych, co nauczają. A jest tak, ponieważ 

głową kobiety jest mężczyzna, a czyż przystoi, by ciało nauczało głowę?"

Była   to   oczywista   bzdura,   lecz   właśnie   za   jej   sprawą   odrzucono   wiele 

ewangelii,   gdyż   zawierały   one   dane   świadczące   o   tym,   że   w   służbie   Jezusa 

8

background image

uczestniczyło   wiele   kobiet.   Maria   Magdalena,   Marta,   Salome,   Maria   żona 

Kleofasa,   Joanna   byty   nie   tylko   służebnicami,   ale   również   kapłankami 

prowadzącymi godne naśladowania szkoły wiary w tradycji nazareńskiej.

W liście  do Rzymian Paweł wspomina o swoich służebnicach: Febe, którą 

zwie siostrą Kościoła, Julii i Prysce. Nowy Testament żyje imionami służebnic, 

lecz   Kościół   zignorował   je   wszystkie.   Kiedy   stanowiono   zasady   zawodu 

duchownego, powiedziano: “Nie wolno kobiecie w Kościele głosić nauk ani też 

rościć   jakichkolwiek   pretensji   do   którejkolwiek   z   męskich   funkcji".   Lecz 

przecież to sam Kościół określił, co jest męską funkcją.

Kościół tak bardzo bał się kobiet, że wprowadził obowiązujący księży celibat, 

który w roku 1138 stał się prawem. Ta zasada nigdy nie była tym, czym wydaje 

się być przy pobieżnym spojrzeniu. Ktoś, kto ją czyta, kto studiuje historię, widzi 

wyraźnie,   że   to   nie   seksualna   aktywność   była   powodem   troski   Kościoła. 

Konkretną   przyczyną   sankcjonującą   wprowadzenie   tego   prawa   były   stosunki 

intymne   księży   z   kobietami.   Dlaczego?   Ponieważ   kobiety   stają   się   żonami, 

kochankami.   Szczególną   własnością   macierzyństwa   jest   przekazywanie   linii 

krwi. Właśnie to niepokoiło Kościół: temat tabu – macierzyństwo, genealogia. 

Ta   sprawa   musiała   być   całkowicie   odseparowana   od   pożądanego   wizerunku 

postaci Jezusa.

Lecz to wcale nie Biblia głosiła takie zasady. Święty Paweł stwierdza w swoim 

liście do Tymoteusza, że biskup winien mieć jedną żonę i dzieci, że mężczyzna z 

doświadczeniami   pochodzącymi   z   jego   własnej   rodziny   ma   znacznie   lepsze 

kwalifikacje do zajmowania się sprawami Kościoła (3,2 Biskup więc powinien 

być   nienaganny,   mąż   jednej   żony...   3,4   ...dobrze   rządzący   własnym  domem, 

trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. 3,5 Jeśli bowiem ktoś nie umie 

stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? – 

Pierwszy List do Tymoteusza). Chociaż władze Kościoła Rzymskokatolickiego 

podtrzymują nauki Świętego Pawła, zdecydowały się na kompletne pominięcie 

9

background image

tej jednoznacznej dyrektywy w celu zachowania własnych interesów, tak, aby 

cywilny status Jezusa można było ze strategicznych względów zignorować.

Rzecz w tym, że celibat kościelny oraz wizerunek nieżonatego Jezusa stały w 

opozycji do innych opisów tamtych czasów. Było to przedmiotem otwartych 

publicznych   sprzeciwów,   dopóki   nie   ogłoszono,   że   mówienie   prawdy   na   ten 

temat jest herezją podlegającą karze. Stało się to zaledwie 450 lat temu, w roku 

1547, w którym w Anglii zmarł król Henryk VIII.

Nie   tylko   chrześcijański   Nowy   Testament   cierpi   z   powodu   restrykcji 

płciowych.   Podobnemu   procesowi   edytorskiemu   poddano   żydowskiego 

pochodzenia Stary Testament, dzięki czemu stał się on wygodny i pasujący do 

chrześcijańskiej Biblii. Jest to szczególnie widoczne za sprawą kilku wyjątków, 

którym udało się ujść uwadze cenzorów.

Księga Jozuego i II Księga Samuela odwołują się do znacznie starszej Księgi 

Jaszera

9

. W obu księgach znajdujemy stwierdzenie, że jest ona bardzo ważna. 

Lecz gdzie ona jest? Nie ma jej w Biblii. Podobnie jak wiele innych ksiąg została 

z rozmysłem pominięta. Czy jeszcze istnieje? Otóż tak. Mierzący 9 stóp (2,7 m) 

długości hebrajski zwój Księgi Jaszera istnieje. Od dawna jest to historycznie 

bardzo ważny dokument. Był on skarbem dworu cesarza Karola Wielkiego, zaś 

jej   przekład   był  bezpośrednią   przyczyną  założenia   w   roku   800   Uniwersytetu 

Paryskiego, to znaczy sto lat przed nadaniem Staremu Testamentowi formy, w 

jakiej znamy go dzisiaj.

Jaszer był opiekunem laski Mojżesza. Jego zapiski mają ogromne znaczenie i 

dotyczą   pobytu   Izraelitów   w   Egipcie   aż   do   exodusu   do   ziemi   kananejskiej. 

Opisane przez niego dzieje różnią się znacznie od wersji, którą znamy dzisiaj. 

Według niego to nie Mojżesz był duchowym przywódcą plemion, które przeszły 

przez Morze Czerwone do góry Synaj, ale Miriam

10

.

10

background image

W owych czasach Żydzi nie słyszeli o Jahwe i czcili boginię Aszirat

11

, zaś ich 

duchowymi przywódcami były głównie kobiety. Miriam stała się według Księgi 

Jaszera (Sprawiedliwego) dla Mojżesza tak dużą przeszkodą w jego dążeniu do 

ustanowienia męskiej dominacji, że musiał ją uwięzić. Jednak Naród Żydowski 

powstał zbrojnie przeciwko niemu w obronie Miriam. Tego nie ma w Biblii.

Przejdźmy   teraz   do   momentu   narodzin   wiary   chrześcijańskiej.   Weźmy 

ewangelie,   przyjrzyjmy   się   im   i   sprawdźmy,   co   one   w   rzeczywistości   nam 

mówią, nie bacząc na to, co nam się wydaje, że mówią, a co jest swego rodzaju 

nawykiem myślowym wpojonym nam w szkole i kościele. Czy wykładnia nauk 

zawsze   jest   właściwa?   Czy   zgadza   się   z   tym,   co   zostało   zapisane?   To 

zadziwiające, jak wiele rzeczy, które wydają się nam znane, wpojono nam w 

szkolnych ławkach z pomocą obrazkowych historyjek nie zawsze opartych na 

oryginalnych tekstach.

Historia narodzin (Jezusa) jest bardzo dobrym tego przykładem. Powszechnie 

uważa się – mówią nam o tym również pocztówki bożonarodzeniowe, – że Jezus 

urodził się w stajni. Ewangelie tego nie mówią. W żadne] z autoryzowanych 

ewangelii nie ma najdrobniejszej wzmianki o stajni. W ewangeliach Marka i 

Jana   w   ogóle   nie   ma   mowy   o   narodzinach   Jezusa,   zaś   Mateusz   oświadcza, 

wprost, że urodził się on w domu.

Skąd   więc   wzięła   się   stajnia?   Po   prostu   z   błędnej   interpretacji   ewangelii 

Łukasza, w której jest mowa, ze Jezus został położony w żłobie – nie urodzony, 

ale położony! Żłób był w owych czasach i nadal jest dzisiaj niczym innym jak 

zwierzęcym   karmnikiem.   Wystarczy   jednak   zajrzeć   do   historii   społecznej 

tamtych czasów, aby dowiedzieć się, że używanie żłobu w charakterze kołyski 

dla niemowląt było wówczas rzeczą powszechną i były one w takim przypadku 

wnoszone do wnętrza domu.

Dlaczego więc przyjęto, że ten konkretny żłób stał w stajni? Otóż dlatego, że 

angielski   przekład   ewangelii   Łukasza   mówi   nam,   ze   w   zajeździe   nie   było 

11

background image

miejsca.   Zatem   musiało   być   w   stajni!   Co   ciekawe,   inne   wcześniejsze   od 

angielskiego   przekłady   ewangelii   Łukasza   nic   nie   mówią   na   temat 

jakiegokolwiek zajazdu. W rękopisie ewangelii Łukasza nie ma mowy o braku 

miejsca w zajeździe. W rzeczywistości w tamtych czasach w ogóle nie było na 

Wschodzie   żadnych   zajazdów.   Nawet   teraz   jest   ich   tam   niewiele.   Ludzie 

zatrzymywali się w tamtych czasach w prywatnych domach – był to popularny 

wówczas zwyczaj. Nazywało się to gościnnością rodziny. Domy były otwarte dla 

podróżnych.

Gwoli   ścisłości   należy   również   stwierdzić,   ze  w  tamtych  czasach   nie   było 

również stajen. W rzeczywistości “stable"

12

 (“stajnia") jest angielskim słowem i 

określa miejsce, w którym trzyma się konie, i to konie jakiejś szczególnej stajni. 

Któż, u licha, jeździł w Judei na koniach? Na wołach, wielbłądach, owszem. 

Konia mógł mieć co najwyżej jakiś rzymski oficer. Nawet woły i muły, jeśli już 

je trzymano pod dachem, to pod czymś w rodzaju wiaty, zadaszenia, a nie stajni, 

jakie znamy.

Jeśli chodzi o ten mityczny zajazd, tekst grecki wcale nie mówi, że nie było w 

nim miejsca. Jak zostało powiedziane w ewangelii Mateusza, Jezus urodził się w 

domu  i, co zostało tam właściwie przetłumaczone, został położony w żłobie, 

karmniku   dla   zwierząt,   ponieważ   nie   było   kołyski.   Będąc   przy   narodzinach 

Jezusa, warto przyjrzeć się dokładnie chronologii, co jak sądzę, może być ważne, 

ponieważ ewangelie, dwie ewangelie, które mówią o narodzinach Jezusa, podają 

zupełnie inne daty tego wydarzenia.

Według   ewangelii   Mateusza   Jezus   urodził   się   w   czasie   panowania   króla 

Heroda   –   Heroda   Wielkiego,   –   który   po   naradzie   z   magami   zarządził   rzeź 

niemowląt. Jak wiadomo, Herod zmarł w 4 roku przed Chrystusem (przed naszą 

erą), podczas gdy ewangelia Mateusza podaje, że Jezus urodził się przed jego 

śmiercią. I właśnie dlatego większość popularnych wersji Biblii przyjmuje, że 

12

background image

Jezus urodził się w 5 roku p.n.e., czyli rok przed śmiercią Heroda... i wszystko 

wydaje się już być w porządku.

Lecz   u   Łukasza   jest   zupełnie   inaczej.   Łukasz   nie   opowiada   nam   o   królu 

Herodzie ani niczym podobnym. Twierdzi on, że Jezus urodził się w czasach, 

gdy Kwiryniusz był gubernatorem Syrii, dokładnie w roku, w którym cesarz 

August (Oktawian) zarządził spis powszechny. I aby wziąć w nim udział, Józef i 

Maria udali się do Betlejem.

Znajdujemy   tu   dwie   istotne   informacje,   o   których   jest   mowa   również   w 

żydowskich   annałach   pochodzących   z   pierwszego   stulecia   naszej   ery. 

Kwiryniusz   został   wyznaczony   na   gubernatora   Syrii   w   6   roku   n.e.   (po 

narodzeniu   Chrystusa).   Był   to   rok,   w   którym   przeprowadził   on   na   mocy 

zarządzenia cesarza Augusta spis ludności. Według Łukasza był to pierwszy i 

jedyny spis ludności wykonany w tym regionie.

Tak więc Jezus musiał urodzić się pomiędzy 4 rokiem p.n.e. a 5 rokiem n.e. 

Czy to jakiś błąd? Niekoniecznie, ponieważ na podstawie sposobu, w jaki to 

zostało   oryginalnie   przedstawione,   mamy   do   czynienia   z   dwoma   różnymi 

urodzinami.

Obie ewangelie mówią prawdę. Chodzi tu o datę fizycznych urodzin Jezusa 

oraz datę jego urodzin społecznych. W owym czasie obie daty byty określane 

jako pierwsze i drugie narodziny i stosowało się je w przypadku ludzi z pewnych 

grup społecznych, zwłaszcza dziedziców tronu.

Drugie   urodziny   chłopców   były   obchodzone   w   formie   rytuału   powtórnego 

urodzenia. Miał on charakter bardzo fizyczny: owijano chłopców w powijaki i 

rodzili się oni na nowo z matczynego łona. W przypadku chłopców rytuał ten 

odbywał się po ukończeniu przez nich dwunastego roku życia.

13

background image

Wiemy zatem, że w roku 6 n.e. Jezus miał 12 lat, a to oznacza, że urodził się w 

7 roku p.n.e., co dokładnie zgadza się z opisem Mateusza mówiącym, że urodził 

się on pod koniec panowania króla Heroda.

I   oto   dochodzimy   do   czegoś,   co   wydaje   się   być   kolejną   niezgodnością, 

ponieważ Łukasz w dalszej części swojej ewangelii mówi, że kiedy Jezus miał 

12 lat, jego rodzice, Maria i Józef, zabrali go na jeden dzień do Jerozolimy. Po 

jej   opuszczeniu   udali   się   w   towarzystwie   przyjaciół   w   całodniową   podróż 

powrotną do domu, w trakcie której zauważyli, że nie ma go z nimi. Wrócili do 

Jerozolimy i znaleźli go w świątyni dyskutującego z nauczycielami o sprawach 

swojego   Ojca.   Cóż   to   za   rodzice,   którzy   wędrując   przez   cały   dzień   przez 

pustynię nie widzą, że w ich grupie nie ma ich dwunastoletniego syna?

Rzecz w tym, że sens tego akapitu gdzieś się zagubił. Między określeniami 

“dwunastoletni syn" i “syn w dwunastym roku życia" była ogromna różnica. 

Kiedy syn po ukończeniu pierwszych dwunastu lat życia, to znaczy na swoje 

trzynaste urodziny, był wprowadzany w czasie ceremonii drugich narodzin do 

społeczności, traktowano go tak, jakby wkraczał w pierwszy rok życia. Takie są 

korzenie współczesnego prawa żydowskiego. Kolejna inicjacja miała miejsce w 

dziewiątym   roku,   kiedy   kończył   21   lat,   co   leży   również   u   podstaw 

współczesnego prawa do pewnych przywilejów po osiągnięciu 21 roku życia. 

Potem następowały kolejne wtajemniczania. Następny wielki sprawdzian miał 

miejsce  w dwunastym roku, to  znaczy  w wieku 24 lat,  a dokładniej w dniu 

dwudziestych   czwartych   urodzin.   Kiedy   Jezus   został   w   świątyni   w   wieku 

dwunastu lat, w rzeczywistości miał już 24 lata, przeto nic dziwnego, że rodzice 

nie spodziewali się po nim, iż będzie się trzymał blisko nich w czasie podróży 

przez pustynię!

Jego   dyskusja   z   nauczycielami   dotyczyła   jego   kolejnej   inicjacji.   Musiał 

przedyskutować   tę   sprawę   z   duchowym   ojcem,   ojcem   społeczności,   co   też 

uczynił. To były sprawy tego ojca, o których dyskutował. Wiemy, kim był ów 

14

background image

ojciec.   Otóż   ojcem   duchowym   społeczności   był   w   tym   czasie   esseńczyk

13 

Symeon i jeśli cofniemy się w ewangelii Łukasza o kilka wersetów, zobaczymy, 

że to właśnie o niego chodziło, o sprawiedliwego i pobożnego Symeona, który 

zalegalizował Jezusa wobec prawa.

Czy   możemy   zatem   wierzyć  ewangeliom?   Jak   z   tego   widać,   tak,   możemy 

wierzyć im,  ale  tylko  do pewnego stopnia,   to  znaczy  w samą  ich  treść.   Nie 

możemy jednak ufać ich przeinaczeniom i zniekształceniom, które wpajali w nas 

ludzie nie rozumiejący tego, czego nauczają.

Obecne anglojęzyczne ewangelie sięgają czasów tak zwanej Autoryzowanej 

Biblii opracowanej na zlecenie króla Anglii Jakuba I (z dynastii Stuartów) na 

początku XVII wieku.

14

  Została ona opublikowana i wydana drukiem kilka lat 

przed odpłynięciem pierwszych Pilgrim Fathers

15

 oraz 165 lat przed ogłoszeniem 

Amerykańskiej Deklaracji Niepodległości.

Ewangelie wczesnochrześcijańskiego kościoła były napisane w II i III wieku 

greką i razem z innymi tekstami zostały w IV wieku przetłumaczone na łacinę 

jako Biblia. Wszystko to działo się ponad tysiąc lat przed pierwszym angielskim 

przekładem.

Tłumaczenie   Biblii   było   w   owych  czasach   przedsięwzięciem   ryzykownym. 

Czternastowieczny   reformator   John   Wycliff   został   ogłoszony   heretykiem   za 

przełożenie jej na język angielski. W rezultacie jego książki spalono. Kolejną 

ofiarą   był   William   Tyndale,   który   za   przekład   Biblii   na   angielski   został   na 

początku XVI wieku uduszony w Belgii, po czym jego ciało na wszelki wypadek 

spalono.   Nieco   później   kolejnego   przekładu   dokonał   jego   uczeń,   Miles 

Coverdale, który miał więcej szczęścia, bowiem Kościół był już w tym czasie 

podzielony.   Jego   wersja   została   przyjęta   przez   Kościół   Protestancki,   co   nie 

przeszkadzało jednak Rzymowi traktować go jako heretyka.

15

background image

Chodziło o to, że dopóki drukowany tekst pozostawał niejasny (nie była to 

zwykła łacina, lecz koszmarna forma łaciny kościelnej) i tylko księża potrafili go 

zrozumieć, mogli oni nauczać, czego tylko chcieli. Przełożenie Biblii na inne 

języki sprawiało,  że również inni ludzie mogli ją przeczytać i zrozumiawszy 

zawarte  w niej przekazy, zacząć zadawać kłopotliwe  dla Kościoła  pytania, a 

nawet podważać jego nauki.

Przypisy: 

1.   Laurence   Gardner,   Krew   z   krwi   Jezusa   –   Święty   Graal   i   tajemnica 

potomków Jezusa (Bloodline ofthe Holy Grail: The Hidden Lineage ofJesus 

Revealed),   przekład   Paweł   Korombel,   Wydawnictwo   Da   Capo,   Warszawa, 

1998.

2. Chodzi tu o Mary, Królową Szkotów, katoliczkę, wnuczkę Henryka VIII, 

która od roku 1568 była przez 19 lat nie chcianym więźniem królowej Elżbiety 

I i po procesie o zdradę stanu ścięta w roku 1586. – Przyp. tłum.

3. Król Anglii w latach 1685-1688, ostatni król z dynastii Stuartów, również 

katolik. – Przyp. tłum.

4. Inaczej Kolumban, święty, 521-597, irlandzki misjonarz, założyciel misji 

na wyspie łona, schrystianizował pomocną Szkocję. – Przyp. tłum.

5.   Kościół   Celtycki   –   wczesnochrześcijański   kościół   na   Wyspach 

Brytyjskich   założony   w   drugim   lub   trzecim   wieku   o   charakterze   bardzo 

ascetycznym, zasłużony w nawracaniu Anglo-Saksonów w siódmym wieku, 

przetrwał w Walii do 11 wieku, a w Szkocji i Irlandii do 12 wieku. – Przyp. 

tłum.

6. Jak podaje Almerican Hentage Dictionary, “Graal, z angielska Grail, to 

puchar, naczynie, którego Jezus używał w czasie Ostatniej Wieczerzy, który 

stał się później celem wielu wypraw poszukiwawczych. Z kolei Encyklopedia 

Britannica   podaje:   “Grail,   zwany   również   Świętym   Graalem,   obiekt 

16

background image

legendarnych poszukiwań rycerzy czasów króla Artura, nazwa niewątpliwie 

pochodząca   od   naczynia   o   szerokim   wejściu   lub   płytkiego,   jednakowoż 

dokładne jej pochodzenie nie Jest znane. Legenda Graala powstała w wyniku 

inspiracji   klasyczne]   i   celtyckie]   mitologii...   Pierwszym   tekstem 

przywiązującym   do   tego   naczynia   symbolikę   chrześcijańską,   jako 

tajemniczego,   świętego   obiektu   podał   Chrétien   de   Troyes   w   swym   nie 

dokończonym dwunastowiecznym romansie Perceval, or Le Conte du Graal 

(Percewal z Walii), w którym występuje postać naiwnego prowincjonalnego 

rycerza Percewala, którego podstawową zaletą jest niewinność..." Natomiast w 

Słowniku   Mitów   i   Tradycji   Kultury   Władysława   Kopalińskiego   czytamy: 

“Graal to sławny talizman przedstawiany jako kamień, talizman (do którego 

biblijny   Józef  z   Arymatei   miał   zebrać   krew  Chrystusa,   spływającą   z  grota 

lancy), będący tematem przewodnim licznych legend..." – Przyp. tłum.

7.   W   języku   angielskim   istnieją   dwa   odpowiedniki   polskiego   słowa 

“święty":   “saint",   który   jest   rzeczownikiem,   i   “hoły",   który   jest 

przymiotnikiem.   Pierwsze   z   nich,   “saint",   oznacza   osobę   formalnie   uznaną 

przez kościół za świętą, zaś w potocznym znaczeniu osobę o niepodważalnych 

zaletach   i   cnotach,   podczas   gdy   drugie,   “holy",   jest   przede   wszystkim 

przymiotnikiem określającym przymioty osób lub rzeczy świętych. – Przyp. 

tłum.

8.   W   roku   1945   w   Nag   Hammadi   położonym   między   Bahgura   i   Hiw 

znaleziono zbiór papirusów składający się z 13 rękopisów pism gnostycz-nych 

oraz komentarzy spisanych w III wieku. – Przyp. tłum.

9. Chodzi o tak zwaną Księgę Sprawiedliwego według Biblii Tysiąclecia lub 

Księgę   Jaszera   według   innych   wydań.   W   Księdze   Jozuego   jest   do   niej 

odwołanie (Jozue 10:13) "I zatrzymało się słońce, i stanął księżyc, aż pomścił 

się   lud   nad   wrogami   swymi.   Czyż   nie   jest   napisane   w   Księdze 

Sprawiedliwego:..."

17

background image

10. Przybrana siostra Mojżesza. – Przyp. tłum.

11. Ugarycka bogini, żona najwyższego boga panteonu Ela (u Hebrajczyków 

Aszera, u Akadyjczyków Aszratum). Jej pełne imię brzmiało prawdopodobnie 

“Ta Która Chodzi Po Morzu" – Przyp. tłum.

12.   Słowo   “stable"   ma   w   języku   angielskim   aż   trzy   znaczenia:   stabilny, 

stajnia, stado koni. – Przyp. tłum.

13. Esseńczycy byli ascetyczną sektą żydowską, która istniała w starożytnej 

Palestynie w okresie od II wieku p.n.e. do końca I wieku n.e. – Przyp. tłum.

14. Pierwszego przekładu Biblii na język angielski dokonał John Wycliffe 

(1380-1382). 150 lat później kolejnego przekładu podjął się William Tyndale. 

Jego dzieło dokończył Miles Coverdale. Pierwszą Biblią wydaną po angielsku 

w   Anglii   była   Biblia   Mateusza   (1537)   stanowiąca   zestawienie   tekstów 

Tyndale'a   i   Coverdale'a   autorstwa   niejakiego   Rogersa   piszącego   pod 

pseudonimem   Mateusz.   Wielka   Biblia,   opublikowana   w   roku   1539   i 

wznowiona w roku 1568 jako Biblia biskupia, była pierwszą oficjalną Biblią w 

języku   angielskim.   Kolejna   Biblia   wydana   po   angielsku   zwana   genewską 

została przetłumaczona przez emigrantów i wydana w roku 1560 w Genewie i 

Londynie. Najsłynniejszą datą w dziejach angielskich przekładów Biblii jest 

rok   1611,   kiedy   to   po   raz   pierwszy   ukazała   się   Wersja   Autoryzowana 

(Authorized   Version),   zwana   czasem   Biblią   króla   Jakuba.   Nad   jej 

poszczególnymi częściami pracowało 6 grup tłumaczy. W dalszym etapie prac 

po   dwóch   członków   z   każdej   grupy   utworzyło   komisję   redakcyjną.   Ten 

najsłynniejszy angielski przekład stał się i jest nadal dla Anglików najbardziej 

autorytatywnym   i   najulubieńszym   przekładem,   nawet   jeśli   nie   zawsze   jest 

należycie   rozumiany.   Nowe   odkrycia   naukowe   wykazały   konieczność 

ponownego zredagowania Authorized Version z 1611 roku. Miało to miejsce 

pod   koniec   XIX   wieku   –   powstała   wtedy   tzw.   Wersja   poprawiona   (1881-

1895). – Przyp. red.

18

background image

15. Mianem Pilgrim Fathers – najczęściej spotykane polskie tłumaczenie tej 

nazwy to Ojcowie Założyciele – określa się grupę pierwszych 102 angielskich 

osadników   zamieszkałych   w   Ameryce   w   Nowej   Anglii,   wśród   których 

znajdowało   się   35   członków   Angielskiego   Kościoła   Separatystycznego 

(radykalna frakcja purytanów), którzy jeszcze przed odpłynięciem do Nowego 

Świata zbiegli do Holandii uciekając przed prześladowaniami religijnymi w 

swoim   kraju.   Statek,   na   którym  płynęli,   nosił   nazwę   MayfIower.   –   Przyp. 

tłum.

16.   Jakobitami   nazywano   po   roku   1688   zwolenników   Jakuba   II   i 

pretendentów do tronu Anglii z dynastii Stuartów.

UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA

CZĘŚĆ DRUGA

Pierwsza   możliwa   do   zaakceptowania   anglojęzyczna   Biblia   została 

opracowana   na  zlecenie   króla   Szkotów  Jakuba   VI  (Stuarta

1

)  i  zarazem  króla 

Anglii Jakuba I

2  

dopiero w początku siedemnastego wieku. Była to tak zwana 

Autoryzowana Wersja, na której bazowała większość kolejnych anglojęzycznych 

Biblii.   Ale   nawet   ta   wersja   nie   była   bezpośrednim   tłumaczeniem   oryginału. 

Większość jej tekstu to tłumaczenie z greki, a część z łaciny, co więcej, niektóre 

jej fragmenty pochodziły z innych, wcześniejszych, nielegalnych przekładów.

W   opracowaniu   Nowego   Testamentu   tłumacze   króla   Jakuba   I   usiłowali 

pogodzić protestantów z katolikami. Był to jedyny sposób stworzenia ogólnie 

akceptowalnego   tekstu,   lecz   ich   wysiłki   nie   były   w   pełni   udane.   Katolicy 

uważali,   że   tłumacze   wzięli   stronę   protestantów   i   starali   się   przeciwstawiać 

królowi Jakubowi na forum parlamentu, zaś protestanci twierdzili, że tłumacze 

byli w zmowie z katolikami.

Nawiasem mówiąc Biblia ta przetrwała, zaś j ej tłumacze usiłowali osiągnąć 

coś, co nazwa się “polityczną poprawnością". Dziś wiemy, co to znaczy, i jak 

19

background image

widać, funkcjonowało to również w tamtych czasach. W całym tekśde można 

znaleźć   liczne   przykłady   zastosowania   tej   zasady   -jednym   z   nich   może   być 

przekład tekstu mówiącego o grupie ludzi zwanych “niebiańskimi żołnierzami". 

To określenie im się nie podobało i zamienili je na “niebiańską armię".  Ale 

zjawił się ktoś jeszcze i stwierdził: “Nie, to nie tak, to sugeruje, że tu chodzi o 

uzbrojoną jednostkę, a to nie jest politycznie w porządku". Przeto wykreślono to 

sformułowanie i zastosowano od dawna nie używane w języku angielskim słowo 

“host" (“heavenly host"

3

). Nikt nie wie co to takiego “niebiańskie zastępy". To 

niezwykłe   jak   wiele   niezrozumiałych,   starych,   nie   używanych   słów 

wprowadzono   z   powrotem   do   obiegu,   aby   zapewnić   Biblii   króla   Jakuba 

polityczną   poprawność,   tyle   że   nikt   tych   słów   nie   rozumiał.   W   tym   samym 

czasie William Szekspir uprawiał ten sam proceder w swoich sztukach.

Jeśli zajrzymy do odpowiednich książek, tych, które napisano przed królem 

Jakubem   i   Szekspirem,   a   potem   do   tych,   które   ukazały   się   po   Jakubie   i 

Szekspirze, bez trudu można się zorientować, że zasób słów języka angielskiego 

zwiększył się o ponad 50 procent w wyniku przyjęcia słów wymyślonych bądź 

wydobytych z zapomnienia. Problem polegał na tym, że nikt, łącznie z twórcami 

słowników,   nie   wiedział,   co   większość   z   nich   znaczy.   Trzeba   je   było   jakoś 

zdefiniować   i   “niebiańskie   zastępy"   określono   jako   “niebiańskie   mnóstwo 

ludzi"!

Tak   więc,   aczkolwiek   dostojnie   poetycki,   język   Autoryzowanej   Biblii 

Angielskiej   jest   zupełnie   niepodobny   do   żadnego   z   języków,   jakimi 

kiedykolwiek mówiono w Anglii lub gdzie indziej. Nie ma on żadnego związku 

z greką lub łaciną, z których jej tekst był tłumaczony. Z pewnością nie był to 

język,   którym   posługiwał   się   Bóg,   jak   oświadczyli   mi   sami   księża,   lecz   to 

właśnie   z   tej   kanonicznej   interpretacji   wywodzą   się   wszystkie   pozostałe 

anglojęzyczne   Biblie   w   całej   różnorodności   ich   form.   Mimo   wszystkich   jej 

błędów, przepięknej stylistyki wersetów i wszystkich nowych stów, wersja ta 

20

background image

wciąż   jest   najbliższa   oryginalnym   greckim   rękopisom   spośród   wszystkich 

anglojęzycznych   wersji   Biblii.   Wszystkie   inne   tłumaczenia,   Wersja 

Standardowa, Nowa Wersja, wersje Poprawione, Nowoczesna Wersja Angielska 

są   mocno   przekłamane   i   nie   stanowią   materiału   odpowiedniego   do   studiów, 

ponieważ stworzono je w konkretnych celach.

Oto jeden z najbardziej wyrazistych przykładów w tej materii. Zajrzyjmy do 

Biblii wydawanej obecnie w Papui i Nowej Gwinei, gdzie żyją plemiona, które 

nie zetknęły się nigdy w codziennym życiu z innym zwierzęciem niż świnia. W 

obecnym   wydaniu   ich   Biblii   wszystkie   zwierzęta   występujące   w   normalnej 

Biblii, bez względu na to, czy był to wół, lew, osioł, owca, czy jeszcze inne 

zwierzę, są świnią! Nawet Jezus tradycyjnie określany jako “Baranek Boży" w 

ich Biblii nazwany jest “Świnią Bożą"!

Tak więc, aby móc pokładać wiarę w treści zawarte w ewangeliach, musimy 

wrócić   do   oryginalnych   greckich   rękopisów   wraz   z   występującymi   w   nich 

wtrętami w postaci słów i wyrażeń hebrajskich i aramejskich. Kiedy to zrobimy, 

odkryjemy, że już w rodowodzie Jezusa duża część istotnych danych została źle 

zinterpretowana,   błędnie   zrozumiana,   błędnie   przetłumaczona   lub   po   prostu 

pominięta. Czasami przyczyną tego był brak odpowiednich słów w językach, na 

które je tłumaczono.

Wszystkich nas uczono, że ojciec Jezusa, Józef, był stolarzem. “Czemu nie? 

Przecież tak mówią ewangelie". Rzecz w tym, że w oryginalnych ewangeliach 

nie  ma  o  tym  mowy. Najlepsze  tłumaczenie   podaje,  że Józef był “Mistrzem 

Rzemiosła"   lub   “Mistrzem   Sztuk".   Słowo   “stolarz"   było   uproszczonym 

wyobrażeniem   tłumacza   na   temat   znaczenia   słowa   “craftsman"   (rzemieślnik, 

mistrz w zawodzie). Każdy, kto zetknął się z współczesną masonerią, z miejsca 

rozpozna znaczenie słowa “the Craft" (sztuka). Nie ma ono nic wspólnego ze 

stolarką.   Tekst   po   prostu   informował,   że   Józef   był   mistrzem,   człowiekiem 

wykształconym.

21

background image

Inny   przykład   dotyczy   konceptu   Niepokalanego   Poczęcia.   Nasze 

anglojęzyczne ewangelie mówią nam, że matka Jezusa Maria była dziewicą.

Powtarzają   to   nieustannie.   Zastanówmy   się   więc   nad   znaczeniem   słowa 

“dziewica". Rozumiemy, że jest to kobieta, która nie odbyła jeszcze stosunku 

seksualnego   z  mężczyzną.  Ustęp   dotyczący   tej  sprawy   nie   był  tłumaczony   z 

greki, lecz z łaciny. Tłumaczenie było łatwe, ponieważ w łacinie określano ją 

słowem “virgo", czyli Maria była “virgo". Ale to wcale nie znaczyło wtedy tego, 

co dziś kryje się pod słowem “dziewica". “Virgo" w znaczeniu łacińskim to po 

prostu “młoda kobieta". Aby znaczenie było identyczne z tym, jakie się temu 

słowu przypisuje dziś, jej łacińskie określenie musiałoby brzmieć “virgo intacta", 

co tłumaczy się jako “nietknięta młoda kobieta".

Przyjrzyjmy   się   raz   jeszcze   tekstowi   łacińskiemu,   aby   zobaczyć,   dlaczego 

nazwano ją “virgo" – młoda kobieta. Być może chodziło o coś, co było prawdą, a 

co   my   wypaczyliśmy   później.   Otóż   okazuje   się,   że   słowem,   które 

przetłumaczono na “virgo", było starohebrajskie “almah", które znaczyło właśnie 

“młoda kobieta". Nie miało ono żadnego seksualnego podtekstu. Gdyby Maria 

była   fizycznie   rzeczywiście   “virgo   intacta",   w   oryginale   użyto   by   wówczas 

hebrajskiego słowa “bethula", a nie “almah".

Czy to znaczy, że zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez ewangelie? Otóż nie, 

zostaliśmy   wprowadzeni   w   błąd   przez   angielskie   tłumaczenie   ewangelii. 

Zostaliśmy również wprowadzeni w błąd przez kościelny establishment, który 

zrobił wszystko, co było w jego mocy, aby pozbawić kobiety występujące w 

ewangelii wszelkich normalnych cech ich płci. Najważniejsze kobiety Nowego 

Testamentu   są   dziewicami,   ladacznicami

5

  bądź   wdowami,   nigdy   zaś 

przyjaciółkami,   żonami   lub   matkami,   a   już   z   pewnością   nie   osobami 

duchownymi lub świętymi siostrami (siostrami w Chrystusie).

Poza   tym   ewangelie   mówią   nam,   i   to   kilkakrotnie,   że   rodowód   Jezusa 

wywodzi się od króla Dawida poprzez jego ojca Józefa. Nawet święty Paweł 

22

background image

mówi o tym w swoim Liście do Hebrajczyków. Mimo to naucza się nas, że 

ojciec Jezusa był człowiekiem prostym, stolarzem, zaś jego matka była dziewicą, 

z których to określeń żadne nie znajduje potwierdzenia w tekście oryginalnym. 

Wynika z tego, że aby wydobyć z ewangelii to co najlepsze, należy przeczytać je 

w tym języku, w jakim zostały napisane, a nie interpretować ich treści z punktu 

widzenia współczesnych języków.

Nie wiadomo, kiedy dokładnie napisano pierwsze cztery ewangelie. Wiemy 

jedynie,   że   po   raz   pierwszy   opublikowano   je   w   różnych   etapach   w   drugiej 

połowie pierwszego wieku naszej ery. Wszystkie zgodnie twierdzą, że Jezus był 

Nazareńczykiem  (a   nie   Nazaretańczykiem).   Potwierdzają   to   również   roczniki 

rzymskie,   poza   tym   kroniki   żydowskie   z   pierwszego   wieku   naszej   ery   oraz 

Dzieje   Apostolskie   stwierdzają,   że   brat   Jezusa,   Jakub,   i   święty   Paweł   byli 

przywódcami sekty nazareńczyków.

Określenie   “nazareński"   jest   bardzo   istotne   w   historii   Świętego   Graala, 

ponieważ narosło wokół niego nieporozumienie, w wyniku którego zapanowało 

przekonanie, że Jezus pochodzi z Nazaretu. Przez ostatnie 400 lat anglojęzyczne 

ewangelie powtarzają ten błąd mylnie tłumacząc “Jezus nazareńczyk" na “Jezus 

Nazaretańczyk". Nie ma żadnego związku między Nazaretem i nazareńczykami. 

W   rzeczy   samej   osiedle   o   nazwie   Nazaret   zostało   założone   w   latach 

sześćdziesiątych   pierwszego   wieku   n.e.,   czyli   około   30   lat   po   ukrzyżowaniu 

Jezusa, co oznacza, że nikt, zwłaszcza w pierwszych latach jego życia, nie mógł 

stamtąd pochodzić, bo po prostu Nazaretu jeszcze nie było!

Nazareńczycy   byli   liberalną   żydowską   sektą   sprzeciwiającą   się   zasadom 

ostrego   hebrajskiego   obrządku   saduceuszy   i   faryzeuszy.   Kultura   i   język 

nazareńczyków   pozostawały   pod   silnymi   wpływami   filozofów   starożytnej 

Grecji,   poza   tym   ich   sekta   głosiła   równość   mężczyzn   i   kobiet.   Dokumenty 

pochodzące z tamtych czasów nie odnoszą się do Nazaretu, lecz do społeczności 

nazareńczyków.   W   społeczności   tej   byli   zarówno   duchowni   męskiego,   jak   i 

23

background image

żeńskiego rodzaju i różniła się ona znacznie od zdominowanej przez mężczyzn 

społeczności   żydowskiej   i   tego,   czego   wymagał   w   późniejszym   czasie 

zdominowany przez mężczyzn Kościół Rzymskokatolicki.

Należy   pamiętać,   że   Jezus   nie   był   chrześcijaninem   –   był   nazareńczykiem, 

pozostającym   pod   zachodnimi   wpływami   Żydem.   Ruch   chrześcijański   został 

założony   przez   kogoś   innego   na   podstawie   jego   (Jezusa)   misji.   Słowo 

“chrześcijanin"   zostało   po   raz   pierwszy   zapisane   i   użyte   w   roku   44   n.e.   w 

Antiochii w Syrii.

W świecie arabskim słowem, którego używa się dzisiaj, tak jak i w tamtych 

czasach, na określanie Jezusa i jego wyznawców, jest Nazara. Potwierdzają to 

zapisy Koranu: Jezus jest Nazara; jego wyznawcy są Nazara. Słowo to oznacza 

“podtrzymujący"  lub   “strażnicy".   Jego   pełne   brzmienie   to   “Nazrie   ha-Brit"   i 

oznacza ono “podtrzymujący przymierze". Przy okazji mamy tu brytyjski aspekt, 

ponieważ   słowo   Brit   jest   źródłosłowem   nazwy   Brytania,   zaś   słowa   Brit-ain 

znaczą “kraj przymierza" lub “kraj ugody".

W   czasach   Jezusa   nazareńczycy   mieszkali   w   Galilei   oraz   w   tajemniczym 

miejscu określanym w Biblii jako “Puszcza"

6

. W rzeczywistości Puszcza była 

dokładnie   określonym   miejscem.   Były   to   przede   wszystkim   ziemie   wokół 

Qumran   ciągnące   się   aż   do   Mird   i   innych   miejsc.   To   właśnie   tam   zostały 

stworzone, a następnie odkryte w roku 1948 tak zwane Zwoje znad Martwego 

Morza

7

.

Jakiś   czas   po   ukrzyżowaniu   Piotr   i   jego   przyjaciel   Paweł   wyruszyli   do 

Antiochii,   a   następnie   do   Rzymu,   gdzie   założyli   ruch,   który   stał   się 

chrześcijaństwem. Z kolei w innych annałach zapisano, że Jezus, jego brat Jakub 

i   większość   pozostałych   apostołów   kontynuowali   działalność   ruchu 

nazareńskiego i przenieśli się do Europy. Ruch ten stał się Kościołem Celtyckim. 

Zgodnie z udokumentowanymi zapisami Kościoła Celtyckiego w roku 37 n.e., 

czyli cztery lata po ukrzyżowaniu, ruch nazareński przekształcił się formalnie w 

24

background image

Kościół Jezusowy. Kościół Rzymskokatolicki został stworzony 300 lat później, 

po 3 wiekach od stracenia Piotra i Pawła.

Kościół Celtycki, którego korzenie tkwiły w ruchu nazareńskim,  stał przez 

wiele   stuleci   w   opozycji   do   Kościoła   Rzymskokatolickiego.   Różnica   między 

nimi była prosta – wiara nazareńska opierała się na naukach samego Jezusa. Ich 

sednem były zasady moralne, wzorce zachowań, praktyka społeczna, prawo i 

sprawiedliwość wywodzące się ze Starego Testamentu i połączone z liberalnym 

przekazem równości. Rzymska chrześcijańskość była “kościelnością". Nie było 

w niej ważne, czego nauczał Jezus. Kościół ten uczynił religie z samego Jezusa. 

Krótko   mówiąc   Kościół   Nazareński   był   prawdziwie   społecznym   kościołem, 

podczas gdy Kościół Rzymskokatolicki kościołem cesarzy i papieży – hybrydą 

ruchu imperialnego.

Poza oczywistymi niezrozumieniami, błędnymi interpretacjami i chybionymi 

tłumaczenia   kanoniczne   ewangelie   cierpią   z   powodu   wielu   rozmyślnie 

wprowadzonych poprawek. Pewne oryginalne akapity zostały zmienione, inne 

usunięte, a jeszcze inne dodano tak, aby zadowolić partykularny interes kościoła. 

Większość   z   tych   poprawek   wprowadzono   w   czwartym   wieku,   kiedy 

dokonywano przekładu na łacinę z oryginalnych greckich i semickich tekstów.

Nawet jeszcze wcześniej, około roku 195 n.e., czyli 1800 lat temu, biskup 

Klemens z Aleksandrii dokonał pierwszej znaczącej poprawki tekstu ewangelii. 

Usunął on istotną część z ewangelii Marka napisanej około sto lat wcześniej i 

uzasadnił swój czyn w liście: “Bo gdyby one nawet mówiły coś, co jest prawdą, 

ten, który kocha Prawdę, nie... zgodziłby się z nimi... Albowiem nie wszystkie 

prawdy będą ogłoszone wszystkim ludziom". Interesujące. Chodziło mu o to, że 

nawet w tym wczesnym okresie istniały już rozbieżności między tym, co napisali 

twórcy ewangelii, a tym, czego chcieli nauczać biskupi.

Tej usuniętej przez biskupa Klemensa części do dziś brak w ewangelii Marka. 

Ale jeśli porównamy Marka z wersją jego ewangelii, jaką znamy dzisiaj, okaże 

25

background image

się, że nawet bez tej usuniętej części jest ona znacznie dłuższa od oryginalnej! 

Jedna z dodatkowych jej części opisuje proces zmartwychwstania i składa się z 

12 pełnych wersetów umieszczonych pod jej koniec, rozdział 16.

Obecnie   wiadomo,   że   wszystko,   co   dotyczy   wydarzeń   po   ukrzyżowaniu, 

zostało   dodane   przez   biskupów   Kościoła   lub   ich   skrybów   około   czwartego 

wieku.   Chociaż   watykańskie   archiwa   potwierdzają   to,   większość   ludzi   ma 

utrudniony do nich dostęp, a nawet jeśli im się to uda, to okazuje się, że stara 

greka jest bardzo trudna do zrozumienia.

Co znajdowało się w tej części ewangelii Marka, którą Klemens postanowił 

usunąć? Była to część dotycząca wskrzeszenia Łazarza. W oryginalnym tekście 

ewangelii   Marka   Łazarz   został   przedstawiony   jako   osoba   ekskomunikowana-

jednostka w stanie śmierci duchowej w wyniku wyklęcia, a nie w stanie śmierci 

fizycznej.   Opisana   była   nawet   scena,   w   której   Jezus   i   Łazarz   nawołują   się 

nawzajem   przed   otwarciem   grobu.   Ten   opis   kolidował   z   chęcią   biskupa   do 

przedstawienia podniesienia Łazarza jako cudu, a nie zwykłego uwolnienia go ze 

stanu   ekskomuniki.   Co   więcej,   to   ustawiało   w   pewien   sposób   scenę 

ukrzyżowania   samego  Jezusa,   którego  zmartwychwstanie   z  duchowej  śmierci 

podobnie jak w przypadku Łazarza również nastąpiło w podobnym trzydniowym 

trybie.

W wyniku wyroku Jezus został podniesiony (uwolniony lub zmartwychwstały) 

ze stanu śmierci zgodnie z obowiązującym prawem trzeciego dnia. Jednak w 

przypadku   Łazarza   Jezus   pogwałcił   prawo   przez   podniesienie   swojego 

przyjaciela   po   trzydniowym   okresie   symbolicznej   choroby.   W   oczach   rady 

starszych prawna śmierć Łazarza oznaczała w tym momencie śmierć fizyczną. 

Łazarzowi groziło w tej sytuacji wpakowanie do worka i pogrzebanie żywcem. 

Jego   zbrodnia   polegała   na   tym,   że   poprowadził   zbuntowanych   ludzi   do 

zabezpieczenia  wodociągu,  którego   bieg  zmieniono  puszczając  wodę  poprzez 

nowy rzymski akwedukt w Jerozolimie. Jezus dokonał uwolnienia nie mając do 

26

background image

tego uprawnienia (nie był kapłanem, którym przysługiwało to prawo). Potem 

Herod-Antypas   Galilejski   zmusił   najwyższego   kapłana   Jerozolimy   do 

złagodzenia swojego wyroku na korzyść Jezusa i właśnie to było potraktowane 

jako niezwykły cud!

Było jednak jeszcze coś więcej, co spowodowało usunięcie części ewangelii 

Marka. Otóż w opisie przypadku Łazarza Marek stwierdził wyraźnie, że Jezus i 

Maria Magdalena byli w rzeczywistości mężem i żoną. Historia o Łazarzu w 

ewangelii Jana zawiera dosyć dziwne zdanie, które mówi, że Marta przybywa od 

grobu Łazarza, aby pozdrowić Jezusa, podczas gdy jej siostra, Maria Magdalena, 

pozostaje w domu i czeka na wezwanie Jezusa. Natomiast w oryginalnym tekście 

Marka, jest mowa, że Maria Magdalena w rzeczywistości wyszła z domu z Martą 

i po upomnieniu przez uczniów Jezusa została odesłana z powrotem do domu, 

gdzie   miała   czekać   na   jego   wezwanie.   Była   to   szczególna   zasada   prawa 

judaistycznego, zgodnie z którą żonie w czasie uroczystości żałobnych nie wolno 

było wyjść z domu, dopóki nie zezwoli jej na to mąż.

Jest   wiele   informacji,   już   pozabiblijnych,   dowodzących,   że   Jezus   i   Maria 

Magdalena byli mężem i żoną, lecz czy w samych ewangeliach jest coś na ten 

temat, coś, co uszło uwadze redaktorów i potwierdza to przypuszczenie? Otóż 

jest kilka szczegółów potwierdzających ten fakt.

Jest w ewangeliach siedem list kobiet, które cały czas kręcą się wokół Jezusa. 

Na listach tych znaj duj e się oczywiście matka Jezusa, lecz na sześciu z nich 

imię  Marii Magdaleny  znajduje się  na pierwszym miejscu, nawet przed jego 

matką. Studiując inne listy z tego okresu można zauważyć, że nazwisko “First 

Lady"  (“Pierwszej   Damy")   było   zawsze   umieszczane   na   pierwszym  miejscu. 

Zwrot “First Lady" jest do dziś stosowany w Ameryce. Była to zawsze kobieta 

najstarsza   rangą   i   zawsze   wymieniano   ją   na   pierwszym   miejscu.   I   Królowa 

Mesjasza, Maria Magdalena, powinna być wymieniana na pierwszym miejscu, 

co faktycznie miało miejsce.

27

background image

Ale czy małżeństwo to jest opisane w ewangeliach? Otóż jest. Wielu ludzi 

sugerowało, że ślub w Kanie był ślubem Jezusa i Marii Magdaleny. Nie była to 

ceremonia ślubna jako taka, aczkolwiek w ewangeliach jest mowa o ślubie. Ślub 

jest zupełnie odrębnym namaszczeniem w Betanii. U Łukasza mamy pierwsze 

namaszczenie Jezusa przez Marię, dwa i pół roku przed drugim namaszczeniem. 

U niewielu ludzi zdarza się, aby były to dwa wydarzenia, a w tym wypadku są to 

wydarzenia odległe od siebie w czasie o dwa i pół roku.

Czytelników   z   pierwszego   stulecia   naszej   ery   wcale   nie   zdziwiłaby 

dwuetapowa   ceremonia   zaślubin   następcy   tronu.   Jezus   był,   jak   wszystkim 

wiadomo, “Mesjaszem", co po prostu oznacza “Namaszczony". Tak naprawdę 

wszyscy wyżsi kapłani i królowie z rodu Dawida byli Mesjaszami. Jezus nie był 

tu   wyjątkiem.   Chociaż  nie   miał   święceń  kapłańskich,  zyskał  prawo  to  tytułu 

Mesjasza z uwagi na to, że był potomkiem króla Dawida i pochodził z rodu 

królewskiego,   lecz   nie   nadano   mu   tego   tytułu,   dopóki   nie   został   fizycznie 

namaszczony   przez   Marię   Magdalenę,   z   racji   je]   uprawnień   jako   wyższej 

kapłanki– nie długo przed ukrzyżowaniem.

Słowo “Mesjasz" pochodzi od żydowskiego czasownika “namaszczać", który 

wywodzi   się   z   kolei   od   staroegipskiego   słowa   “messeh",   czyli   “święty 

krokodyl".   To   właśnie   sadłem   messeha   siostry-panny   młode   faraonów 

namaszczały swoich mężów w czasie zaślubin. Ten egipski zwyczaj ma swoje 

źródło w królewskich obyczajach starożytnej Mezopotamii.

W   Pieśni   nad   Pieśniami   Starego   Testamentu   znajdujemy   również 

namaszczanie króla podczas zaślubin. Mówi się, że olejem używanym w Judei 

był wonny olejek ze spikanardu

8

 (Nardostachysjatamansi) -bardzo drogi olejek z 

korzenia  krzewu  rosnącego  w  Himalajach.   Rytuał  namaszczania  miał  zawsze 

miejsce   wtedy,   gdy   mąż   /   król   zasiadał   do   stołu.   W   Nowym   Testamencie 

namaszczenie Jezusa przez Marię Magdalenę rzeczywiście odbyło się w chwili, 

gdy   zasiadł   on   do   stołu,   i   to   ślubnym  olejkiem  nardowym.   Następnie   Maria 

28

background image

omiotła   jego   stopy   swoimi   włosami   i   przy   pierwszym   namaszczeniu 

dwuczęściowych zaślubin zapłakała. Wszystkie te fakty świadczą, że chodziło o 

małżeńskie namaszczenie następcy tronu.

Inne namaszczenia Mesjaszy, w czasie koronacji lub uzyskiwania wyższych 

święceń   kapłańskich,   były   zawsze   dokonywane   przez   mężczyzn,   Wysokiego 

Zadoka

9

 lub najwyższych kapłanów. Przy tych okazjach stosowano olej z oliwek 

zmieszany   z   cynamonem   i   innymi   korzennymi   przyprawami   –   nigdy   nie 

stosowano do tego olejku nardowego.

Olejek nardowy miał wyrażać prerogatywy żony Mesjasza, którą musiała być 

Maria, siostra świętego zakonu. Matka Jezusa również była Marią i Marią miała 

być także jego żona, jeśli nie z imienia, to przynajmniej tytularnie. Niektóre 

zakony do dzisiaj kontynuują tradycję dodawania tytułu “Maria" do chrzestnych 

imion swoich mniszek, na przykład siostra Maria Teresa czy siostra Maria Luiza.

Śluby   Mesjaszy   były   zawsze   dwuetapowe.   Według   Łukasza   pierwszy   etap 

namaszczenia   był   aktem   zobowiązania   do   wejścia   w   związek   małżeński 

(zaręczyny), natomiast  drugi,  opisany  przez  Mateusza, Marka  i Jana,  był już 

właściwym  aktem   zawarcia   małżeństwa.   W   przypadku   Jezusa   i  Marii   drugie 

namaszczenie w Betanii miało duże znaczenie i właśnie tu zaczyna się historia 

Graala,   bowiem  jak  podają  księgi  praw  żydowskich  oraz  Józef  Flawiusz

10

  w 

dziele Dawne dzieje Izraela, druga część ceremonii ślubnej następowała dopiero 

po stwierdzeniu, że żona jest już w trzecim miesiącu ciąży.

Kontynuatorzy dynastii, tacy jak Jezus, mieli obowiązek przedłużenia dynastii. 

Małżeństwo było istotnym elementem tego obowiązku, zaś prawo chroniło ich 

przed małżeństwem z kobietą, która mogłaby się okazać bezpłodna bądź miała 

częste poronienia. Z tego też względu ta ochrona prawna wyrażała się zasadą 

trzymiesięcznej   ciąży,   gdyż   poronienia   rzadko   zdarzają   się   w   późniejszym 

okresie ciąży. Uważano, że kiedy żona przeszła już bezpiecznie przez ten okres, 

można bez zbytniego ryzyka potwierdzić kontrakt ślubny. Podczas namaszczania 

29

background image

męża na tym etapie, o żonie Mesjasza mówiło się, że namaszcza go na pogrzeb. 

Potwierdzenie   tego   znajdujemy   w   ewangeliach.   Od   tego   dnia   żona   nosiła 

zawieszone na szyi naczynie z olejkiem nardowym aż do końca życia swojego 

męża. Po raz drugi używała go w chwili złożenia męża do grobu.

Właśnie dlatego Maria Magdalena poszłaby do grobu, co też zrobiła, w Szabat 

po ukrzyżowaniu. W związku z drugim namaszczeniem w Betanii ewangelie 

przytaczają   słowa   Jezusa:   “Gdziekolwiek   po   całym   świecie   głosić   będą   tę 

ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła".

W słynnej interpretacji tego wydarzenia renesansowy artysta Angelico Fra

11 

przedstawia Jezusa koronującego Marię Magdalenę. Pomijając to, że Angelico 

Fra   był   wykształconym,   piętnastowiecznym   dominikaninem,   czy   władze 

Kościoła Chrześcijańskiego honorowały jednak Marię Magdalenę i mówiły  o 

tym   akcie   jako   czynionym   “na   jej   pamiątkę"?   Niestety   nie.   Całkowicie 

zignorowały dyrektywę samego Jezusa i ogłosiły Marię jako jawnogrzesznicę.

W kościele ezoterycznym oraz wśród Templariuszy Maria Magdalena zawsze 

była traktowana jako święta i jako taka do dziś jest czczona przez wielu, zaś 

najbardziej interesującą częścią tego kultu, zwłaszcza mając na uwadze sprawę 

Graala, jest to, że podaje się ją jako patronkę hodowców winorośli, strażniczkę 

winorośli, strażniczkę Świętego Graala, strażniczkę świętej krwi.

W   ewangeliach   jest   wiele   rzeczy,   których   nie   podejrzewamy,   że   tam   są, 

ponieważ nikt nas nigdy nie zachęcał do ich uważnego studiowania. Ostatnimi 

laty dużą pomocą w tym względzie okazały się Zwoje znad Morza Martwego 

oraz doniosłe badania australijskiej teolog, dr Barbary Thiering.

Badania  Zwojów  znad Morza  Martwego  udostępniły  nam nową wiedzę  na 

temat ówczesnego żargonu i zyskaliśmy dzięki nim olbrzymi zasób wiedzy na 

ten temat. Określają one nam społeczne instytucje Mesjasza Izraela. Mówią o 

dwunastu   apostołach-delegatach,   którzy   byli   na   stałe   oddelegowani   do 

30

background image

przewodniczenia   pewnym   działom   działalności   rządu   i   pewnym   rytuałom. 

Prowadzi to do lepszego poznania samych apostołów. Znamy obecnie nie tylko 

ich imiona – znaliśmy je zawsze – ale potrafimy teraz zrozumieć, kim byli, jakie 

były ich rodziny, jakie mieli obowiązki i jaka była ich pozycja.

Studiując   obecnie   ewangelie   zrozumieliśmy,   że   są   w   nich   alegorie,   słowa, 

których dotychczas nie rozumieliśmy. Wiemy obecnie, że kapłanów chrzcicieli 

nazywano “rybiarzami"; wiemy, że tych, którzy pomagali im przy wciąganiu 

chrzczonych do łodzi przy pomocy wielkich sieci nazywano “rybakami", a także 

i to, że samych kandydatów do chrztu nazywano “rybami". Apostołowie Jakub i 

Jan byli wyświęconymi “rybiarzami". Bracia Piotr i Andrzej byli “rybakami" i 

Jezus   przyrzekł   im   kapłaństwo   w   nowej   służbie,   mówiąc:   “Uczynię   was 

«rybiarzami» ludzi".

Wiemy  obecnie, że był to specyficzny żargon czasów ewangelicznych i że 

byłby on z łatwością zrozumiały dla każdego, kto żył w pierwszym wieku n.e. i 

wcześniej. Znaczenie tych specyficznych wyrażeń zatraciło się w późniejszych 

interpretacjach. Na przykład naszych teatralnych mecenasów nazywamy obecnie 

“aniołami"

12

,   zaś   największe   osobistości   ze   świata   rozrywki   “gwiazdami" 

(“stars"). Jak zrozumiałby czytelnik odległy w czasie o 2000 lat i pochodzący z 

innej   kultury   słowa:   “Anioł   poszedł   porozmawiać   z   gwiazdami"?   Ewangelie 

pełne   są   takich   żargonowych   wyrażeń.   “Biedacy",   “trędowaci",   “zastępy", 

“ślepi"   –   żadne   z   tych   słów   nie   znaczyło   tego,   co   się   im   dziś   przypisuje. 

Definicje   słów   takich   jak   “chmury",   “owce",   “ryby",   “bochenki"   oraz   wielu 

innych były związane z ludźmi, podobnie jak dziś słowo “gwiazda".

Kiedy pisano w pierwszym wieku naszej ery ewangelie, wprowadzono je w 

środowisko kontrolowane przez Rzym, przeto ich treść musiała być ukryta przed 

rzymską cenzurą. Informacje te często miały charakter polityczny, przez co były 

zawoalowane, zakodowane. Miejsca, w których występowały ważne informacje, 

często poprzedzały słowa: “To jest dla tych, którzy potrafią słuchać" – czyli dla 

31

background image

tych,   którzy   rozumieją   szyfr.   Nie   różniły   się   one   niczym   od   informacji 

przekazywanych   między   członkami   prześladowanych   grup   w   całej   historii 

ludzkości. W dokumentach przekazywanych między Żydami w Niemczech w 

latach trzydziestych i czterdziestych również stosowano kodowanie.

Dzięki dzisiejszej wiedzy dotyczącej tej piśmienniczej krypto-logii potrafimy 

obecnie   z   dużą   dokładnością   określić   datę   i   miejsce   danego   wydarzenia. 

Potrafimy odkodować wiele ukrytych znaczeń znajdujących się w ewangeliach, 

tak   że   nawet   cuda   zyskują   zupełnie   inne   znaczenie.   Czyniąc   to,   wcale   nie 

umniejszamy znaczenia takich postaci jak Jezus i z całą powagą stwierdzam, że 

był   on   postacią   szczególną,   obdarzoną   niezwykłą   mocą,   niemniej   ewangelie 

opisują pewne związane z nim zdarzenia jako “cuda". Nie chodziło tu wcale o to, 

że były one rzeczywiście cudownymi, ponadnaturalnymi wydarzeniami, lecz że 

w   świetle   wówczas   panujących   obyczajów   i   warunków   politycznych   były 

bezprecedensowymi aktami, które skutecznie omijały prawo.

Wiemy   jeszcze   wiele   innych   rzeczy.   Wiemy,   dlaczego   poszczególne 

ewangelie nie zgadzają się ze sobą. Na przykład w ewangelii Marka czytamy, że 

Jezus został ukrzyżowany w trzeciej godzinie, podczas gdy w ewangelii Jana to 

samo wydarzenie dzieje się w szóstej godzinie. Ten szczegół wydaje się z pozoru 

niezbyt ważny, lecz jak zobaczymy później, ta trzygodzinna różnica w czasie 

była bardzo istotna dla dalszych wydarzeń.

Przyjrzyjmy   się   wydarzeniom   związanym   z   wodą   i   winem   w   Kanie, 

przyjrzyjmy się dokładnie, co Biblia mówi na ten temat, wbrew temu, co się nam 

wydaje, że wiemy. Temu, co kiedyś było zupełnie zrozumiałą sprawą, nadaje się 

obecnie ponadnaturalny charakter. Ślub w Kanie opisany jest tylko w jednej z 

czterech ewangelii, w ewangelii Jana. Jeśli był to, jak twierdzi Kościół, cud i 

jeśli przypisuje mu on tak duże znaczenie, to dlaczego tak doniosłe wydarzenie 

nie znalazło się w pozostałych trzech ewangeliach? Ewangelia wcale nie mówi, 

32

background image

jak to często słyszymy z ambon, że “skończyło się im wino". Ewangelia mówi: 

“A kiedy zapragnęli wina, matka Jezusa powiedziała: «0ni nie mają wina»".

Ewangelia mówi nam, że osobą odpowiedzialną był gospodarz wesela / uczty. 

Informacja   ta   determinuje   fakt,   że   nie   była   to   ceremonia   zaślubin,   lecz 

przedślubna uczta zaręczynowa. Wino pite w czasie ceremonii zaręczyn było 

podawane   tylko   kapłanom   i   Żydom   żyjącym  w   celibacie,   nie   pili   go   żonaci 

mężczyźni,   nowicjusze   i   inni,   którzy   byli   traktowani   jako   nie   posiadający 

święceń. Tym wolno było pić tylko wodę – jak podaje Jan, stanowiło to rytuał 

oczyszczenia.

Kiedy nadszedł czas tego rytuału, Maria, najwidoczniej niezbyt szczęśliwa z 

powodu dyskryminacji, chcąc skierować uwagę Jezusa na gości bez święceń, 

powiedziała:   “Oni   nie   mają   wina"   .   Nie   będąc   jeszcze   namaszczonym 

Mesjaszem, Jezus odrzekł: “Moja godzina jeszcze nie nadeszła"

14

. W ten sposób 

Maria wywarła presję na Jezusa, który złamał zwyczaj i odrzucił wodę. Wino dla 

wszystkich! Gospodarz uczty nie uczynił żadnej uwagi na temat cudu, po prostu 

wyraził zdziwienie, że wino pojawiło się na tym etapie ceremonii.

Często pada przypuszczenie, że ślub w Kanie Galilejskiej był ślubem samego 

Jezusa,   ponieważ   zarówno   on,   jak   i   jego   matka   mieli   prawo   do   wydawania 

poleceń, co nie było przywilejem zwykłych gości. Ucztę tę można datować na 

lato   30   roku   n.e.   w   miesiącu   będącym   odpowiednikiem   czerwca.   Pierwsze 

zaślubiny zawsze odbywały się w miesiącu Pokuty (wrzesień), zaś związane z 

nimi uczty zaręczynowe były wydawane trzy  miesiące  wcześniej. W naszym 

przypadku   więc,   pierwsze   małżeńskie   namaszczenie   Jezusa   przez   Marię 

Magdalenę   odbyło   się   w   miesiącu   Pokuty   (wrzesień)   w   30   roku   n.e.,   trzy 

miesiące   po   ceremonii   w   Kanie   Galilejskiej,   która   zdaje   się   być   ich   ucztą 

zaręczynową.

Ewangelie opowiadają historie, które mimo iż nie zawsze są zgodne ze sobą, 

można   także   prześledzić   na   podstawie   informacji   pozabiblijnych.   Opis 

33

background image

działalności Jezusa aż do chwili jego ukrzyżowania można znaleźć w różnych 

zapiskach pochodzących z tamtego okresu. W oficjalnych rocznikach Imperium 

Rzymskiego jest wzmianka na temat procesu pod przewodnictwem Piłata oraz o 

ukrzyżowaniu.   Możemy   na   podstawie   tej   chronologicznie   spisanej   kroniki 

rzymskich gubernatorów ściśle określić datę ukrzyżowania na Paschę w marcu 

33   roku   n.e.   Drugie   namaszczenie   w   Betanii   miało   miejsce   w   tygodniu 

poprzedzającym ukrzyżowanie. Wiemy, że Maria Magdalena musiała być już 

zgodnie z prawem od trzech miesięcy brzemienna, co oznaczało, że winna była 

urodzić we wrześniu roku 33 n.e., ale do tego wrócimy później.

Traktując ewangelie dosłownie, tak jak zostały napisane, widzimy Jezusa jako 

dziedzicznego władcę, wyzwoliciela starającego się zjednoczyć ludzi z tamtych 

terenów przeciwko uciskowi Rzymu. W tym czasie Judea miała status podobny 

do   tego,   jaki   Francja   miała   pod   niemiecką   okupacja   w   czasie   drugiej   wojny 

światowej.   Władze   były   pod   nadzorem   wojsk   okupacyjnych   i   częste   były 

przejawy sprzeciwu przeciwko temu stanowi rzeczy.

Jezus   był   oczekiwany,   spodziewany,   i   pod   koniec   historii   staje   się 

namaszczonym   Mesjaszem.   W   Dawnych   dziejach   Izraela   Józefa   Flawiusza 

pochodzących  z   pierwszego   wieku   naszej   ery   Jezus  nazywany   jest   “mądrym 

człowiekiem",   “nauczycielem"   i   “królem".   Nie   ma   tam   nic   na   temat   jego 

boskości.

Zwoje   znad   Morza   Martwego   określają   Mesjasza   Izraela   jako   Naczelnego 

Dowódcę   Sił   Zbrojnych   Izraela,   przeto   nie   będzie   zaskoczeniem   fakt,   że 

apostołowie   byli   uzbrojeni.   Z   chwilą   ich   zwerbowania   Jezus   sprawdzał,   czy 

każdy ma miecz. Pod sam koniec całej historii (Ewangelia według św. Jana, 

Pojmanie  Jezusa) Piotr zwraca swój miecz przeciwko Malchosowi, zaś Jezus 

powiada: “Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz".

W Jerozolimie było wielu wysoko postawionych Żydów zajmujących wysokie 

stanowiska, których trwałość gwarantowały obce (rzymskie) wojska i którzy nie 

34

background image

mieli nic przeciwko temu. Poza tym żydowskie grupy miały charakter sekciarski 

i   nie   chciały   dzielić   swojego   boga   Jahwe   z   nikim   innym,   a   zwłaszcza   z 

nieczystymi gojami. Dla faryzeuszy i saduceuszy Żydzi byli narodem wybranym 

przez Boga – On należał do nich, a oni do Niego. Byli jednak oprócz tego inni 

Żydzi,   na   przykład   nazareńczycy   i   esseńczycy,   którzy   pozostawali   pod 

wpływami bardziej liberalnej, zachodniej doktryny. Misja Jezusa nie udała się i 

powstał rozłam nie do pokonania. Goje, czyli innowiercy, to we współczesnym 

języku nieżydowskie rasy, zwłaszcza arabskie, między  którymi po dziś dzień 

istnieje nieprzezwyciężony rozdźwięk.

Wyrok wydał rzymski gubernator Poncjusz Piłat, lecz w rzeczywistości Jezus 

został wcześniej wyklęty i ekskomunikowany przez Sanhedryn

15

. Aby zrzucić z 

siebie   odpowiedzialność,   pokierowano   sprawą   tak,   aby   Jezus   został   skazany 

przez rzymskiego gubernatora, który już wcześniej skazał innych więźniów za 

udział w powstaniu przeciwko niemu.

Według najwyższego sędziego i naczelnego prokuratora Izraela Sanhedryn nie 

miał   prawa   obradować   nocą   lub   w   czasie   Paschy,   co   stanowiło   dla   niego 

doskonałą okazję, aby umyć ręce od tej sprawy i móc  oświadczyć: “Przykro 

nam,  ale nie możemy  tego zrobić. To Ty, Rzymski Gubernatorze, musisz  to 

zrobić".

Jeśli chodzi o śmierć Jezusa na krzyżu, jest oczywiste, ze chodziło wyłącznie o 

śmierć   duchową,   a   nie   śmierć   fizyczną,   co   określała   zasada   trzech   dni   i   co 

wszyscy czytelnicy żyjący w pierwszym wieku zrozumieliby bez najmniejszych 

wątpliwości. Z chwilą umieszczenia go na krzyżu Jezus stał się z miejsca w 

świetle   prawa   osobą   martwą.   Został   oskarżony,   skazany   i   przygotowany   na 

śmierć. Dzisiaj taki stan nazywamy “ekskomuniką". Nominalnie przez trzy dni 

pozostawałby chory, po czym czwartego dnia nadeszłaby śmierć fizyczna. Tego 

dnia zostałby pochowany, zakopany żywcem, lecz w czasie trzech pierwszych 

35

background image

mógł być podniesiony, wskrzeszony. W rzeczy samej przewidział, że tak się 

stanie.

Podniesienia   i   wskrzeszenia   mógł   dokonać   jedynie   (wyłączając   przypadek, 

kiedy   to   Jezus   sam   pogwałcił   prawo,   co   było   właśnie   cudem!)   Najwyższy 

Kapłan   lub   Ojciec   Społeczności.   Najwyższym   Kapłanem   był   wtedy   Józef 

Kajfasz, który wyklął Jezusa, i dlatego podniesienia musiał dokonać patriarcha, 

Ojciec Społeczności. Jest w ewangelii rozmowa między  wiszącym na krzyżu 

Jezusem i Ojcem, której kulminacją są słowa: “Ojcze, w ręce twoje polecam 

ducha   mego".   Jak   wiemy   z   zapisów   historycznych,   w   tym   czasie   Ojcem 

Społeczności był mędrzec Magi apostoł Szymon Zelota .

Uczono   nas,   że   fizyczna   śmierć   Jezusa   została   potwierdzona   przez   krew   i 

wodę,   która   wypłynęła   z   jego   ciała,   kiedy   został   przebity   włócznią.   W 

rzeczywistości   ustęp   ten   został   błędnie   przetłumaczony.   Słowa   oryginału   nie 

znaczą “przebity', ale “ukłuty" lub “zadrapany". Słowa te przetłumaczono  na 

łaciński czasownik “otworzyć", a ten na angielskie słowo “przebity".

To nie były prymitywne czasy, ale czasy, w których byli już lekarze, ludzie 

zajmujący się medycyną; były nawet swego rodzaju szpitale. I tak jak dziś, tak i 

wtedy testem na sprawdzenie istnienia odruchów było zadrapanie lub ukłucie 

skóry ostrym narzędziem.

W   moim   posiadaniu   znajduje   się   list   od   chirurga   z   Brytyjskiej   Rady 

Medycznej, w którym stwierdza on, “że z punktu widzenia medycyny wypływ 

wody jest niewytłumaczalny. Krew wypływająca z rany kłutej jest dowodem 

życia,   a   nie   śmierci.   Należałoby   wykonać   bardzo   dużą,   ciętą   ranę,   aby 

spowodować wypłynięcie kropli krwi z martwego ciała, a to dlatego, że nie ma 

już akcji naczyniowej".

Zobaczmy, co dokładnie  mówią  ewangelie  na ten  temat.  Józef z Arymatei 

zdjął ciało Jezusa z krzyża. Gwoli ścisłości wyrazem, który przetłumaczono na 

36

background image

angielskie “body" (ciało), było greckie słowo “soma" oznaczające “żywe ciało". 

Gdyby chodziło o “martwe ciało", czyli “zwłoki", użyto by słowa “ptoma".

Jezus przeżył ukrzyżowanie i jest to wyraźnie widoczne w innych księgach. 

Nawet Koran mówi o tym otwarcie.

W piątkowe popołudnie, kiedy Jezus wisiał na krzyżu, wypadało trzygodzinne 

przesunięcie czasu do przodu. Czas odmierzany był wtedy za pomocą zegarów 

słonecznych przez kapłanów, którzy odznaczali upływ godzin poprzez mierzony 

czas   sesji   modlitewnych.   Chodziło   w   tym   o   to,   że   były   godziny   dzienne   i 

godziny nocne. Dziś mamy dwudziestoczterogodzinną dobę. W ewangelii Jana 

Jezus mówi: “Czyż dzień nie ma dwunastu godzin?" Tak, było dwanaście godzin 

dnia i dwanaście godzin nocy, zaś dzień zaczynał się o wschodzie słońca. Od 

czasu   do   czasu   początek   dnia   ulegał   zmianie,   w   związku   z   czym  ulegał   jej 

również początek nocy. W marcu, jak wiadomo, początek dnia wypadałby około 

szóstej rano.

Wiemy, że Józef z Arymatei negocjował z Poncjuszem Piłatem w sprawie 

zdjęcia Jezusa z krzyża po jego kilkugodzinnym wiszeniu na nim. Ewangelie nie 

są w tym miejscu zgodne co do kolejności zdarzeń – niektóre podają czas przed 

jego zmianą, inne czas po jego zmianie.  Jest jednak pewne, że z czasu dnia 

znikają   trzy   godziny   i   przechodzą   do   czasu   nocnego.   Godziny   dnia   zostają 

zastąpione godzinami nocy. Jak mówią ewangelie, kraj pogrążył się w ciemności 

na trzy godziny. Dziś te trzy nocne godziny dodalibyśmy bez wahania do godzin 

dziennych.

Te trzy godziny stanowiły jednak najistotniejszy punkt każdego z następnych 

wydarzeń,   ponieważ   hebrajscy   lunarzyści

17  

dokonywali   zmian   czasu   w   ciągu 

dnia,   zaś   solarzyści

18

,   których   frakcją   byli   esseńczycy   i   mędrcy   Magi,   nie 

dokonywali zmian przed północą, co oznacza, że według czasu ewangelii, który 

odnosi się do czasu hebrajskiego, Jezus został ukrzyżowany w trzeciej godzinie, 

37

background image

zaś   według   czasu   solarnego   (słonecznego)   został   ukrzyżowany   w   szóstej 

godzinie.

Tego wieczora Żydzi rozpoczęli Szabat o dziewiątej godzinie starego czasu, 

zaś   esseńczycy   i   Magi   mieli   jeszcze   do   jego   rozpoczęcia   trzy   godziny.   To 

właśnie   te   trzy   godziny   umożliwiły   im   przeprowadzenie   działań   w   sprawie 

Jezusa i na jego rzecz, ponieważ w ciągu tych trzech godzin nikt inny nie mógł 

podjąć się jakiejkolwiek pracy fizycznej.

Tak   więc   doszliśmy   do   jednego   z   najbardziej   błędnie   zinterpretowanych 

elementów Biblii i od tego miejsca zaczniemy posuwać się do przodu, do okresu 

nie opisanego w Biblii, aby opowiedzieć, jak przebiegł poród dziecka Jezusa i 

Marii Magdaleny we wrześniu 33 roku n.e. Jednym z najbłędniej rozumianych 

ustępów Biblii jest sprawa Wniebowstąpienia i omawiając ten temat rozważymy 

narodziny trojga dzieci Jezusa i ich potomków.

Przypisy: 

1.   Istnieją   dwie   pisownie   tego   nazwiska.   Obecnie   nazwisko   te]   rodziny 

królewskie) pisze się jako Stuart, jednak pierwotnie pisało się Stewart.

2. Król Szkotów Jakub VI (panował w latach  1567-1625) i król Anglii 

Jakub I (panował w latach 1603-1625) to jedna i ta sama osoba, pierwszy król 

z dynastii Stuartów na tronie angielskim, zwolennik absolutyzmu, zaś jego 

konflikty   z   parlamentem   stanowiły   powód   do   buntu   przeciwko   jego 

sukcesorowi, Karolowi I. – Przyp. tłum.

3. Niebiańskie zastępy lub niebiański gospodarz, bądź niebiańska hostia – 

Przyp. tłum.

4. Nie tyko anglojęzyczne, polskojęzyczne również – Przyp. tłum.

5. Autor używa tutaj bardziej wulgarnego określenia, lecz ze względu na to, 

ze   nasze   życie   publiczne   jest   już   i   tak   przeładowane   wulgaryzmami, 

pozwalam sobie trochę je złagodzić – Przyp. tłum.

38

background image

6. “Głos wołającego na Puszczy" – chodzi tu jednak raczej o pustkowie a 

nie teren porośnięty lasami. – Przyp. tłum.

7 Zwoje znad Martwego Morza to starożytne rękopisy wykonane na skórze, 

papirusie   i   miedzi   odkryte   w   pustynnych   grotach   i   starożytnych   ruinach 

znajdujących się na pustkowiach Judei. Jest to jedno z ważniejszych odkryć 

współczesne]   archeologu.   Odkrycie   ich   pozwoliło   na   ustalenie   daty 

ustabilizowane)   żydowskie]   Biblii   na   nie   później   niż   70   rok   n.e, 

zrekonstruowanie historii Palestyny w okresie pomiędzy 4 wiekiem p.n.e. a 

rokiem 135 n.e. oraz rzuciło nowe światło na powstanie chrześcijaństwa i 

rabinicznego   judaizmu,   jak   również   na   zależności   między 

wczesnochrześcijańskimi i żydowskimi tradycjami. – Przyp. tłum.

8 Chodzi tu o olejek nardowy. – Przyp. tłum

9. Zadok byt jednym z kapłanów popierających króla Salomona w jego 

walce o tron. – Przyp. tłum.

10.   Josef   Ben   Matatia,   żydowski   kapłan,   nauczyciel   i   historyk,   autor 

wartościowych   pozycji   opisujących   dzieje   Żydów.   Jego   główne   dzieła   to 

Dzieje wojny żydowskie] przeciwko Rzymianom, Dawne dzieje Izraela oraz 

Przeciwko Aplonowi – Przyp. tłum.

11. Guldo di Piętro, zwany również II Beato lub Fra Giovanm da Fiesole, 

jeden z największych włoskich malarzy XV wieku; większość jego prac to 

freski, które wykonał w Klasztorze San Marco we Florencji oraz w kaplicy 

papieskie] (tzw. Capella Niccolina) i prywatnych apartamentach papieskich w 

pałacu watykańskim, a także malowidła nadrzwiowe w sanktuarium Kościoła 

Santissima Annunziata we Florencji. – Przyp. tłum

12 Bardzo popularne w języku angielskim określenie mecenasa teatralnego 

brzmi “angel" – Przyp. tłum.

39

background image

13.   Brzmienie   tego   zdania   w   wersji   autora   artykułu   jest   podobne   do 

brzmienia:   “Wina   nie   mają"   –   które   występuje   w   polskojęzyczne)   wersji 

Biblii wydanej w roku 1982 przez Tnę British and Foreign Bibie Society, 

natomiast   Pismo   Święte   Starego   i   Nowego   Testamentu   opracowane   przez 

Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Benedyktynów Tynieckich i wydane 

przez Wydawnictwo Pallottinum w roku 1980, opatrzone wstępem kardynała 

Wyszyńskiego, podaje ten tekst w brzmieniu: “Nie mają już wina". – Przyp. 

tłum

14. Odpowiednie teksty z wyże) cytowanych Biblii brzmią: “Jeszcze me 

nadeszła moja godzina" i “Czyż jeszcze me nadeszła godzina moja?" – Przyp. 

tłum.

15. Synedrion, żydowska instytucja religijna i sądownicza w starożytne) 

Judei;   sanhedryn   składał   się   z   71   członków,   głównie   arystokracji 

saducejskie); od czasu Machabeuszów w skład sanhedrynu wchodzili także 

faryzeusze.

16. Szymon Zelota lub Kananejczyk, jeden z 12 apostołów. Chociaż me 

wiadomo mc pewnego o jego życiu, sądzi się, ze był jednym z Zelotów, czyli 

członkiem   ruchu   wolnościowego   w   Palestynie   wymierzonego   przeciwko 

panowaniu Rzymu, które było nie do pogodzenia z monoteistyczną religią 

żydowską. – Przyp. tłum.

17. Przypuszczalnie chodzi o astronomów opierających swoje obliczenia na 

obserwacji Księżyca – Przyp. tłum.

18. Przypuszczalnie chodzi o astronomów opierających swoje obliczenia na 

obserwacji Słońca. – Przyp. tłum

UKRYTE DZIEJE JEZUSA I ŚWIĘTEGO GRAALA

CZĘŚĆ TRZECIA

40

background image

Na   podstawie   chronologii   Ewangelii   wiadomo   nam,   że   drugie   małżeńskie 

namaszczenie   Jezusa   przez   Marię   Magdalenę   w   Betanii   miało   miejsce   w 

tygodniu poprzedzającym ukrzyżowanie. Wiemy również, że Maria była wtedy 

w trzecim miesiącu ciąży i w związku z tym powinna była urodzić we wrześniu.

Co zatem mówią nam Ewangelie na temat wydarzeń, które miały miejsce we 

wrześniu roku pańskiego 33? W rzeczy samej nic, niemniej sprawa ta została 

podjęta   w   Dziejach   Apostolskich,   gdzie   podane   są   szczegóły   wrześniowego 

wydarzenia, które znamy jako “Wniebowstąpienie".

W   Dziejach   Apostolskich   nie   ma   jednak   mowy   o   jednej   rzeczy,   to   jest   o 

“Wniebowstąpieniu".   Nazwa   ta   została   nadana   temu   rytuałowi   trzy   wieki 

później, kiedy Kościół Rzymskokatolicki ustalał swoje doktryny. Oto, jak brzmią 

dosłownie stosowne słowa tekstu: “I gdy to powiedział, a oni patrzyli, został 

uniesiony   w   górę   i   obłok   wziął   go   sprzed   ich   oczu".   Dalej   mówi   się,   że 

“mężowie  w białych szatach" rzekli do uczniów: “...czemu  stoicie  patrząc w 

niebo? Ten Jezus... tak przyjdzie, jak go widzieliście idącego". Nieco dalej w 

Dziejach mówi się, że “niebo" musi przyjąć Jezusa aż do czasu jego “powrotu"

1

.

Wiedząc, że był to właśnie miesiąc, w którym Maria Magdalena spodziewała 

się dziecka, zastanówmy się zatem, czy istnieje jakiś związek między połogiem 

Marii a tak zwanym “Wniebowstąpieniem"? Otóż istnieje i wynika on z istoty 

czasu powrotu.

Istniały   zasady   nie   tylko   rządzące   ceremonią   zaślubin   sukcesorów   rodów 

mesjanistycznych,   ale   również   rządzące   samym   małżeństwem.   Zasady 

dynastycznych więzów małżeńskich różniły się od obowiązujących w przeciętnej 

rodzinie, zaś rodzice mesjanistyczni byli formalnie rozdzielani na czas porodu. 

Nawet zbliżenia między dynastycznym mężem i żoną były dozwolone jedynie w 

grudniu, tak aby urodziny następców zawsze wypadały we wrześniu, miesiącu 

Atonement, najświętszym miesiącu żydowskiego kalendarza.

41

background image

To   właśnie   tę   zasadę   złamali   rodzice   Jezusa   (Józef   i   Maria)   i   było   to 

przyczyną,   dla   której   Żydzi   nie   byli   zgodni   co   do   tego,   czy   Jezus   jest   ich 

prawdziwym Mesjaszem.

Kiedy dynastyczne dziecko było poczęte w niewłaściwej porze roku, matka 

bywała zazwyczaj umieszczana na czas porodu pod klasztornym nadzorem, aby 

uniknąć publicznego zawstydzenia. Nazywało się to “oddaleniem prywatnym / 

potajemnym" i święty Mateusz całkiem wyraźnie podaje, że kiedy odkryto ciążę 

Marii, “Józef, jej mąż, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić 

Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie".

W tym przypadku na urodzenie została udzielona dyspensa przez archanioła 

Simeona,   który   piastował   wówczas   stanowisko   “Gabriela"   będąc   anielskim 

kapłanem   dyżurnym.   Zarówno   Zwoje   znad   Morza   Martwego,   jak   i   Księga 

Enocha (która została usunięta ze Starego Testamentu) definiują “archaniołów" 

(lub głównych ambasadorów) jako starszych kapłanów w Qumran  noszących 

tradycyjnie tytuły “Michał", “Gabriel", “Rafael", “Sariel" etc.

W przypadku Jezusa i Marii Magdaleny wszelkie zasady więzów małżeńskich 

zostały   zachowane   i   ich   pierwsze   dziecko   zostało   poczęte   w   grudniu   roku 

pańskiego 32 i urodzone we wrześniu roku 33.

Z   chwilą   urodzenia   się   dynastycznego   dziecka   rodzice   byli   rozdzielani   na 

sześć lat, jeśli to był chłopiec, i na trzy lata, jeśli urodziła się dziewczynka. Ich 

małżeństwo było restytuowane dopiero po tym czasie. W międzyczasie matka z 

dzieckiem udawała się do odpowiednika klasztoru, zaś o małżonku mówiło się, 

że   wstępuje   do   “Królestwa   Niebios".   To   Królestwo   Niebios   było   w 

rzeczywistości   Esseńskim   Nadrzędnym   Klasztorem   w   Mird   nad   Morzem 

Martwym,   zaś   ceremonia   wstępowania   była   prowadzona   przez   anielskich 

kapłanów pod nadzorem wyznaczonego przywódcy pielgrzymów.

42

background image

W Księdze Wyjścia Starego Testamentu izraelskich pielgrzymów prowadził 

do   Ziemi   Świętej   “obłok".   Kontynuując   tę   tradycję   kapłan,   przywódca 

pielgrzymów, nosił od tamtego czasu tytuł “Obłok".

Jeśli   przeczytamy   teraz   Dzieje   Apostolskie   zgodnie   z   intencją   autorów, 

zobaczymy, że Jezus został wzięty przez “Obłok" (czyli wodza pielgrzymów) do 

Królestwa Niebieskiego (czyli do Nadrzędnego Klasztoru w Mird), zaś człowiek 

w  bieli  (anielski   kapłan)  powiedział,  że  Jezus  powróci,  kiedy   nadejdzie  czas 

restytucji (kiedy przywrócone zostanie fizyczne małżeństwo).

Jeśli rzucimy teraz okiem na List św. Pawła do Hebrajczyków, zauważymy, że 

wyjaśnia   on   bardziej   szczegółowo   wydarzenie   noszące   nazwę 

Wniebowstąpienia.   Św.   Paweł   opowiada,   jak   Jezus   został   przyjęty   do 

Kapłaństwa Niebiańskiego, ponieważ w rzeczy samej nie miał uprawnień do tak 

uświęconego tytułu. Tłumaczy on, że Jezus urodził się (poprzez ojca Józefa) w 

żydowskiej linii Dawida, linii, która miała prawo do tytułu królewskiego, lecz 

nie   miała   prawa   do   kapłaństwa,   ponieważ   to   ostatnie   było   wyłącznym 

przywilejem rodu Aarona i Lewiego.

Paweł powiada, że udzielono jednak specjalnej dyspensy, i dodaje, że “skoro 

bowiem zmienia się kapłaństwo, musi nastąpić zmiana zakonu" (zakon = prawo). 

Jako wynik tej zmiany zakonu (prawa) Jezus miał prawo wejścia do Królestwa 

Niebieskiego według kapłańskiego porządku Melchizedeka.

Tak więc we wrześniu roku pańskiego 33

2

  rodzi się pierwsze dziecko, zaś 

Jezus zgodnie z prawem wstępuje do Królestwa Niebieskiego. Nie ma żadnej 

wzmianki   na   temat   męskiej   płci   tego   dziecka   (są   natomiast   w   przypadku 

kolejnych dwóch narodzin) i widząc, że Jezus wraca trzy lata później, w roku 36, 

wiemy, że Maria urodziła dziewczynkę.

Śledząc chronologię Dziejów Apostolskich widzimy, że we wrześniu roku 37 

rodzi się drugie dziecko, a następnie kolejne w roku 44. Okres, jaki upływa 

43

background image

między  tymi dwoma urodzinami a drugą restytucją (małżeństwa) w roku 43, 

wynosi   sześć   lat,   co   wskazuje,   że   drugie   dziecko   było   chłopcem.   Fakt   ten 

potwierdzają   również   użyte   słowa   kryptologiczne   –   takich   samych   użyto   w 

stosunku do dziecka z roku 44, co oznacza, że trzecie dziecko również było 

chłopcem.

Zgodnie z tym, co znajdujemy w Zwojach znad Morza Martwego, wszystko, 

co ma charakter kryptologiczny w Nowym Testamencie, zostało ustalone z góry 

przez inny termin, który wyjaśnia, że dany termin oznacza coś ukrytego zgodnie 

z zasadą: “To jest dla tych z uszami do słuchania". Kiedy już się zrozumie te 

kody i alegorie, łatwiej jest rozumieć inne przekazy, bowiem ich znaczenie nie 

zmienia się. Znaczą dokładnie to samo za każdym razem, kiedy zostają użyte – 

inaczej mówiąc, zawsze są używane, kiedy chodzi o to samo.

I   tak   na   przykład   Ewangelie   wyjaśniają,   dlaczego   Jezus   był   nazywany 

“Słowem Boga": “A słowo ciałem się stało i mieszkało między nami... w pełni 

gracji   i   prawdy".   Jan   bardzo   długo   wyjaśnia   znaczenie   tego   wyrażenia,   zaś 

kolejne przykłady cytatów brzmią następująco: “Słowo Boga stało nad jeziorem" 

i “Słowo Boga było w Samarii".

Przesłania   dotyczące   żyzności   i   nowego   życia   są   sformułowane   w 

Przypowieści o siewcy, którego ziarno “wydało plon". I stąd, ilekroć jest mowa, 

że “Słowo Boga plon wydało" oraz “to jest dla tych z uszami do słuchania", 

oznacza   to,   że   Jezus   miał   syna.   Są   dwa   takie   wyrażenia   w   “Dziejach 

Apostolskich" i przypadają one dokładnie na rok 37 i 44.

Przypuszczalnie   najgorzej   zinterpretowaną   księgą   Nowego   Testamentu   jest 

Apokalipsa   św.   Jana   (inaczej   Objawienie   św.   Jana).   Chodzi   tu   o   błędną 

interpretację   przez   Kościół   a   nie   błędy   w   samej   księdze.   Księga   ta   jest 

niepodobna   do   pozostałych.   Jest   wypełniona   okropnymi,   nadprzyrodzonymi 

podtekstami, zaś jej bezpośredni charakter wyobrażeniowy został skażony przez 

Kościół, który przeobraził jej tekst w pewien rodzaj ostrzeżenia, przepowiedni 

44

background image

katastrofy!   Lecz   księga   ta   nie   ma   w   tytule   słowa   “Przepowiednia"   lub 

“Ostrzeżenie". Nazywa się “Objawienie"

3

.

Cóż   zatem   ta   księga   objawia?   Chronologicznie   opisane   tam   wydarzenia 

następują   po   tych,   jakie   opisane   są   w   Dziejach   Apostolskich,   czyli   księga 

Objawienia św. Jana jest w rzeczywistości kontynuacją historii Jezusa, Marii 

Magdaleny i ich synów, w szczególności starszego syna, Jezusa Justusa. Podaje 

ona szczegóły jego życia i małżeństwa wraz z urodzinami jego syna. Ta błędnie 

interpretowana   przez   Kościół   księga   Nowego   Testamentu   nie   jest   ani 

ostrzeżeniem, ani pełną grozy przepowiednią. Jest dokładnie tym, co mówi jej 

tytuł: objawieniem (lub raczej: ujawnieniem – przyp. tłum.).

Jak już wcześniej zauważyliśmy, wyświęceni księża w tamtych czasach nosili 

przydomek   “rybiarzy",   ich   pomocników   nazywano   z   kolei   “rybakami",   zaś 

kandydatów do chrztu – “rybami". Po wstąpieniu do Królestwa Niebieskiego 

Jezus stał się wyświęconym “rybiarzem",  lecz do chwili wstąpienia tam (jak 

wyjaśnia   św.   Paweł)   nie   posiadał   tytułu   kapłańskiego.   W   trakcie   rytuału 

wyświęcania prowadzący ceremoniał kapłani z sanktuarium, Lewici, podawali 

kandydatom pięć bochenków chleba i dwie ryby. Prawo w tej mierze było bardzo 

rygorystyczne.   Kandydat   musiał   być   obrzezanym   Żydem.   Innowiercy   i   nie 

obrzezani samarytanie nie mogli w żadnym wypadku dostąpić tego zaszczytu.

I   to   właśnie   był  ten   szczególny   kapłański   rytuał,   który   Jezus   pogwałcił   w 

czasie tak zwanego “nakarmienia pięciu tysięcy"

4

, ponieważ w ten sposób dał 

dostęp   do   swojej   nowej,   liberalnej   posługi   ofiarowując   bochenki   chleba   nie 

uświęconemu   zgromadzeniu   ludzi.   Poza   tym,   z   uwagi   na   to,   że   stał   się 

“rybiarzem", o Jezusie mówiono również jako o “Chrystusie" – jest to grecka 

definicja   i   znaczy   “Król".   Wymawiając   słowa   Jezus   Chrystus   faktycznie 

mówimy   Jezus   Król,   zaś   jego   królewskie   pochodzenie   wywodziło   się   z 

Królewskiego Domu Judy (Domu Dawidowego), jak to wielokrotnie podkreślają 

ewangelie oraz listy świętego Pawła.

45

background image

Tak więc poczynając od roku 33 n.e. Jezus wyłania się w podwójnej roli: jako 

“Kapłan Chrystus", a jeszcze częściej jako “Rybiarski Król" (“Fisher King"). 

Definicja ta, jak zobaczymy, miała przerodzić się w dziedziczny i dynastyczny 

urząd   potomków   Jezusa   i   następni   “Rybiarscy   Królowie"   byli  dominującymi 

postaciami w historii linii krwi Graala.

Przed   urodzeniem   drugiego   syna   w   roku   44   Maria   Magdalena   została 

wydalona   z   Judei   w   związku   z   zaangażowaniem   się   jej   w   powstanie   o 

charakterze politycznym. Wraz z Filipem, Łazarzem i kilkoma innymi wiernymi 

przyjaciółmi   udała   się   (w   myśl   umowy   z   królem   Herodem   Agryppą   II)   do 

posiadłości   Herodów   w   pobliżu   Lionu   w   kraju   Gaul   (który   stał   się   później 

Francją).

Od   najwcześniejszych   czasów   przez   średniowiecze   aż   do   renesansu   jej 

emigracja z Judei była portretowana w rękopisach luminarzy i podobnych im 

dziełach sztuki. Jej życie i praca we Francji, a w szczególności w Langwedocji, 

została opisana nie tylko w pracach dotyczących historii europejskiej, ale nawet 

w liturgii rzymskokatolickiej, dopóki Watykan nie usunął jej stamtąd.

Deportacja   Mary   Magdaleny   jest   opisana   w   Apokalipsie   św.   Jana   (inaczej 

Objawieniu św. Jana), która podaje, że była ona w tym czasie w ciąży. Opowiada 

ona również, jak rzymskie władze oskarżyły ją, jej syna i jego następców: “A jest 

brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia... Oto wielki smok barwy ognia 

mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach jego siedem diademów... I 

stanął smok  przed mającą  rodzić Niewiastą,  ażeby, skoro porodzi, pożreć jej 

dziecię. I porodziła syna – Mężczyznę... A niewiasta zbiegła na pustynię... I 

rozgniewał   się   smok   na   niewiastę   i   odszedł   rozpocząć   walkę   z   resztą   jej 

potomstwa,   z   tymi,   co   strzegą   przykazań   Boga   i   mają   świadectwo   Jezusa". 

(Apokalipsa św. Jana, 12,1-18).

46

background image

Jest powiedziane, że to do kraju Gaul (Francji) Maria zaniosła Sangreal (Krew 

Królewską, Świętego  Graala), i to właśnie  w Gauł potomkowie  sławnej linii 

Jezusa i Marii, “Rybiarscy Królowie", rozkwitali przez 300 lat.

Odwiecznym mottem Rybiarskich Króli było “W Sile". Wywodziło się ono od 

imieniem  ich  przodka,  Boaza  (pradziadka  króla  Dawida),  które  znaczyło  “W 

Sile". Po przetłumaczeniu na łacinę brzmiało ono “In Forte" (Głośno), co później 

zostało   zniekształcone   na   “Anfortas",   które   stało   się   imieniem   Rybiarskiego 

Króla w romansie mówiącym o Graalu

5

.

Możemy   obecnie   powrócić   do   tradycyjnej   symboliki   Graala   jako   kielicha 

napełnionego   krwią   Jezusa.   Możemy   również   zastanowić   się   nad   graficzną 

symboliką stworzoną na długo przed Wiekami Ciemnoty, około 3500 lat p.n.e. 

Kiedy   tego   dokonamy,   zauważymy,   że   kielich   lub   puchar   jest   najstarszym 

symbolem kobiety. Jego reprezentacją było Święte Naczynie – macica.

Tak   więc   uciekając   do   Francji,   Maria   Magdalena   przeniosła   Sangreal   w 

Uświęconym Kielichu swojej macicy, tak jak to opisuje Księga Objawienia. Imię 

tego drugiego syna było Józef.

Równoważnym   tradycyjnym   symbolem   mężczyzny   było   ostrze   rogu 

przedstawiane   zazwyczaj   w   postaci   miecza   lub   jednorożca.   W   Starym 

Testamencie w Pieśni nad Pieśniami oraz w Księdze Psalmów płodny jednorożec 

symbolizuje królewski ród Judy i właśnie z tego względu katarowie z Prowansji 

używali tej mistycznej bestii jako symbolu linii krwi Graala.

6

Maria Magdalena zmarła w Prowansji w roku 63 n.e. W tym samym roku 

Józef z Arymatei zbudował sławną kaplicę w Glastonbury w Anglii jako pomnik 

Mesjanistycznej   Królowej.   Był   to   pierwszy   “nie   podziemny"   kościół 

chrześcijański   na   świecie,   zaś   w   następnym   roku   syn   Marii,   Jezus   Justus, 

poświęcił go swojej matce. Jezus Młodszy był już przedtem w Anglii z Józefem, 

w   wieku   dwunastu   lat,   w   roku   49.   To   właśnie   to   wydarzenie   zainspirowało 

47

background image

sławną pieśń Williama Blake'a, Jeruzalem; “I te stopy w starożytności, stąpały 

po zieleni Anglii gór".

7

Kim   był   Józef   z   Arymatei,   człowiek,   który   przejął   kontrolę   nad   biegiem 

wypadków w czasie ukrzyżowania? I dlaczego matka Jezusa, jego żona i reszta 

rodziny zaakceptowała interwencję Józefa bez zadawania jakichkolwiek pytań?

Dopiero   w   roku   900   n.e.   Kościół   Rzymski   zdecydował   się   wydać 

oświadczenie, że Józef z Arymatei był wujem matki Jezusa, Marii. Od tego czasu 

obrazy zaczęły ukazywać go w chwili ukrzyżowania jako stosunkowo starego 

człowieka,   kiedy   matka   Maria   miała   już   ponad   pięćdziesiąt   lat.   Dokumenty 

historyczne dotyczące Józefa sprzed oświadczenia Rzymu przedstawiają go jako 

znacznie młodszego człowieka. Podają one, że zmarł on w wieku 80 lat 27 lipca 

82 roku n.e., czyli w chwili ukrzyżowania Jezusa musiał mieć 32 lata.

Józef   z   Arymatei   był   w   rzeczywistości   nikim   innym   jak   bratem   Jezusa 

Jakubem,   zaś   tytuł,   jakim   się   go   obdarza,   nie   ma   nic   wspólnego   z   nazwą 

jakiegokolwiek miejsca. Arymatea nigdy nie istniała. Nie powinno więc dziwić, 

że to właśnie on negocjował z Piłatem sprawę umieszczenia Jezusa w swoim 

własnym grobie rodzinnym.

Rodowy   przydomek   “Arymatea"   wziął   się   z   angielskiego   zniekształcenia 

grecko-hebrajskiego   terminu   ha   Rama   Theo   –   “Boska   Wysokość"   lub 

“Królewska Wysokość", jak to dziś mówimy. Ponieważ Jezus był najstarszym 

mesjanistycznym potomkiem – Chrystusem, Kristosem lub po prostu królem – 

jego   młodszy   brat   był   księciem   krwi   królewskiej,   Królewską   Wysokością, 

Rama-Theo. W nazareriskiej hierarchii książę krwi królewskiej zawsze posiadał 

patriarchalny tytuł “Józefa" – podobnie jak Jezus był tytularnie “Dawidem", a 

jego żona “Marią".

Na   początku   V   wieku   potomkowie   Jezusa   i   Marii   skoligacili   się   poprzez 

małżeństwo   z   Frankami   sigambryjskimi.   Z   tego   związku   wyłoniła   się   nowa 

48

background image

rodzina   “panująca",   która   zapoczątkowała   dynastię   Merowingów. 

Merowingowie założyli królestwo Francji i wprowadzili dobrze znany “fleur-de-

lys" (kwiat lilii – starożytny, żydowski symbol obrzezania) jako symbol królów 

francuskich.

Z Merowingów wyłoniła się kolejna linia, która założyła niezależne żydowskie 

królestwo  w południowej Francji, Królestwo Septimanii,  znanej obecnie jako 

Langwedocja. Pierwsi książęta Tuluzy, Akwitanii i Prowansji wywodzili się z 

mesjanistycz-nej linii krwi Świętego Graala. Septimania  otrzymała Królewski 

Dom   Dawidowy   w   roku   768,   zaś   jej   książę   Bernard   poślubił   później   córkę 

cesarza Charlemagne (Karola Wielkiego).

Spośród  “Rybiarskich  Króli" wyłoniła  się również  kolejna linia  sukcesji w 

Gaul. Podczas gdy Merowingowie kontynuowali patrymonialną “męską" linię 

dziedzictwa   Jezusa,   druga   linia   przedłużała   matriarchalne   dziedzictwo   Marii 

Magdaleny   w   “żeńskiej"   linii.   Były   to   dynastyczne   królowe   Avallonu   w 

Burgundii,   z   domu   del   Acqs   –   co   znaczy   “wody"   –   tytuł   nadany   Marii 

Magdalenie wcześniej, kiedy udała się morzem do Prowansji.

Ci z nas, którym nie są obce tradycje arturiańskie i św. Graala, zorientowali się 

w tej chwili w ostatecznej doniosłości tej mesjanistycznej rodziny Rybiarskich 

Królów, królowych Avallonu i domu del Acqs (przekształconego w arturiańskim 

romansie na “du Lac").

Potomkowie   Jezusa   stanowili   potężne   zagrożenie   dla   Kościoła 

Rzymskokatolickiego,   ponieważ   byli   dynastycznymi   przywódcami   Kościoła 

Nazareńskiego. W rzeczywistości Kościół Rzymskokatolicki nie powinien był 

nigdy powstać, ponieważ nie był on niczym innym jak ruchem “hybrydowym" 

złożonym z najróżniejszych doktryn pogańskich przyklejonych do podstawowej 

żydowskiej bazy.

49

background image

Jezus urodził się w 7 roku p.n.e. i jego urodziny przypadają na dzień będący 

odpowiednikiem l marca, z “oficjalnymi" urodzinami w dniu 15 września, aby 

zadowolić   wymagania   dynastyczne.   W   chwili   ustanawiania   zasad   Kościoła 

Rzymskokatolickiego   w   czwartym   stuleciu   naszej   ery   cesarz   Konstantyn 

zignorował jednak obie  daty  i zamiast  nich  ustanowił  25 grudnia  jako dzień 

Bożego Narodzenia, tak aby zbiegało się ono z pogańskim Świętem Słońca.

Później, na Synodzie w Whitby, w roku 664, biskupi przejęli celtyckie święto 

Eostre, bogini wiosny i urodzaju, i przywiązali do niego nowe, chrześcijańskie 

znaczenie.   Czyniąc   to   zmienili   datę   celtyckiego   święta,   by   oddzielić   ją   od 

tradycji żydowskiej Paschy.

8

Chrześcijaństwo   ewoluowało,   jak   wiadomo,   jako   “religia   kompozytowa", 

zupełnie   niepodobnie   do   innych.   Gdyby   Jezus   miał   być   jego   żywym 

katalizatorem,   wówczas   chrześcijaństwo   bazowałoby   na   jego   naukach   – 

moralnych   i   społecznych   zasadach   uczciwego,   tolerancyjnego   kapłaństwa   z 

ludźmi w charakterze udziałowców tej religii.

Ortodoksyjne chrześcijaństwo nie jest zbudowane na podstawie nauk Jezusa, 

bazuje ono na naukach Kościoła Rzymskiego, które różnią się całkowicie od 

nauk   Jezusa.   Istnieje   cały   szereg   przyczyn   takiego   stanu   rzeczy,   z   których 

najważniejszą jest to, że nauki Jezusa zostały z rozmysłem zepchnięte na bok na 

rzecz nauk Piotra i Pawła, które nie były uznawane przez Kościół Nazareński 

jako legalne dziedzictwo Jezusa i jego brata Jakuba.

Papieże i kardynałowie mogli rządzić niepodzielnie jedynie poprzez usunięcie 

Jezusa   z   czołowego   miejsca.   Konstantyn   orzekł,   że   to   “on   sam"   jest 

“Zbawicielem   Mesjaszem"   a   nie   Jezus!   Jeśli   chodzi   o   biskupów   Rzymu 

(papieży),   to   przydzielono   im   apostolskie   dziedzictwo   świętego   Piotra,   nie 

będącego spadkobiercą Jezusa i jego braci, co zachował Kościół Nazareński.

50

background image

Jedynym sposobem, przy pomocy którego Kościół Rzymski mógł zapobiec 

wpływom   potomków   Marii   Magdaleny,   było   zdyskredytowanie   jej   samej   i 

zaprzeczenie, że była żoną Jezusa. Ale co z bratem Jezusa Jakubem? On' również 

miał potomków, mieli ich również jego pozostali bracia, Simon, Joses i Jude. 

Kościołowi nie udało się uciec od ewangelicznego stwierdzenia, że Jezus był 

Błogosławionej   Matki   Maryi   “pierworodnym   synem",   przeto   macierzyństwo 

samej Marii też musiało zostać ukryte.

W wyniku tej opcji Matka Maria została przedstawiona jako dziewica, zaś 

Maria   Magdalena   jako   ladacznica,   o   czym   nie   wspominają   oryginalne 

Ewangelie. Następnie, w celu umocnienia pozycji Marii, zaczęto głosić, że jej 

własna matka, Anna, urodziła ją w sposób “bezgrzeszny"!

Z   upływem   czasu   te   wyrachowane   doktryny   zaczęły   odnosić   skutek.   Na 

samym początku jednak trzeba było czegoś więcej, aby scementować te idee, 

ponieważ  kobiety  z  ruchu  nazareńskiego,  takie  jak  Maria  Magdalena,  Marta, 

Maria   żona   Kleofasa   i   Salome,   które   prowadziły   szkoły   i   misje   w   całym 

śródziemnomorskim   świecie,   miały   znaczne   wpływy   w   Kościele   Celtyckim. 

Wszystkie one były uczennicami Jezusa i bliskimi przyjaciółkami jego matki, 

Marii,   której   towarzyszyły   w   chwili   jego   ukrzyżowania,   co   potwierdzają 

Ewangelie.

Jedyną   drogą   ocalenia   dla   kościoła   było   usunięcie   kobiet,   i   to   nie   tylko 

usunięcie ich ze stanowisk kościelnych, ale odmówienie im także jakichkolwiek 

praw   w   społeczeństwie.   Tak   więc   Kościół   ogłosił,   że   wszystkie   kobiety   są 

heretyczkami i czarownicami!

W dziele tym biskupów wspomagały słowa Piotra i Pawła. Opierając się na ich 

naukach Kościół Rzymskokatolicki mógł przyjąć ideę absolutnego seksizmu. W 

Liście do Tymoteusza Paweł napisał: “Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani 

też przewodzić nad mężem, lecz [chcę, by] trwała w cichości". (Pierwszy List do 

Tymoteusza, 2,12). W Ewangelii według św. Filipa (w apokryfach) cytuje się 

51

background image

nawet   następującą   wypowiedź   Piotra:   “Kobiety   nie   są   warte   życia".   Biskupi 

cytowali nawet słowa Księgi Rodzaju, kiedy to Bóg mówi do Ewy na temat 

Adama tymi słowy: “...on zaś będzie panował nad tobą" (Księga Rodzaju, 3,16).

Ojciec   Kościoła   Tertulian   podsumowuje   całość   poglądów   kościoła,   kiedy 

mówi o uczennicach Marii Magdaleny: “Te heretyckie kobiety! Jak one śmią! Są 

na   tyle   bezwstydne,   by   nauczać,   by   angażować   się   w   dyskusje   i   spory,   by 

chrzcić... Nie wolno kobiecie przemawiać w kościele... ani pretendować... do 

udziału w jakichkolwiek męskich funkcjach – a już na pewno nie mogą być 

kapłankami".

Następnie,   jako   ukoronowanie   wszystkiego,   pojawia   się   najbardziej 

zadziwiający   dokument   Kościoła   Rzymskokatolickiego,   Apostolski   Porządek 

(The Apostolic Order). Dokument ten został pomyślany jako “wyimaginowana" 

dyskusja   tocząca   się   między   apostołami   po   Ostatniej   Wieczerzy.   W 

przeciwieństwie do Ewangelii dokument ten sugeruje udział Marii Magdaleny w 

Ostatniej Wieczerzy i wszyscy zgadzają się, że powodem, dla którego Jezus nie 

przekazał   przy   stole   Marii   ani   kropli   wina   było   to,   że   zauważył,   iż   się   ona 

śmieje!

Na podstawie tego osobliwego, fikcyjnego dokumentu biskupi postanowili, że 

mimo   iż   Maria   być  może   była   towarzyszką   Jezusa,   kobietom   nie   należy   się 

żadne miejsce w Kościele, ponieważ nie są one poważne! Postawa seksistowska 

przetrwała w Kościele do dzisiaj. Dlaczego? Ponieważ należało zdyskredytować 

Marię   Magdalenę   i   pozbawić   uznania,   tak   aby   można   było   ignorować   jej 

spadkobierców.   Ale   czasy   zmieniają   się   i   przynajmniej   w   Kościele 

Anglikańskim kobietom przywraca się prawo do stanu kapłańskiego.

Mimo zakusów seksistów, mesjanistyczni dziedzice utrzymali swoją pozycje 

społeczną   poza   establishmentem   Kościoła   Rzymskokatolickiego.   Utworzyli 

własne   kościoły,   Kościół   Nazareński   i   Kościół   Celtycki,   i   założyli   własne 

królestwa   w   Brytanii   i   Europie.   Stali   się   zagrożeniem   dla   Kościoła 

52

background image

Rzymskokatolickiego   i   figuranckich   monarchów   oraz   rządów   przezeń 

animowanych. To właśnie z ich powodu utworzono brutalną inkwizycję, jako że 

podtrzymywali   oni   moralne   i   społeczne   zasady,   które   stały   w   opozycji   do 

doktryny Kościoła Rzymskokatolickiego.

Stało się to bardzo wyraźne w Wieku Rycerskości, w którym kultywowano 

szacunek dla kobiet, czego przykładem mogą być templariusze, których zakonna 

przysięga   odzwierciedlała   szacunek   dla   “Matki   Graala",   Królowej   Marii 

Magdaleny.

W okresie poprzedzającym średniowiecze historie poszczególnych członków 

tego rodu były dobrze znane. Lecz kiedy Kościół rozpoczął swoje rządy i zaczął 

wysuwać oskarżenia (Wielka Inkwizycja), cały dorobek nazareński musiał zejść 

do podziemia.

Po co jednak komu była potrzebna rządna odwetu Inkwizycja? Kiedy zakon 

templariuszy wrócił do Europy, nie tylko przywiózł ze sobą dokumenty, które 

poddawały w wątpliwość nauki Kościoła, lecz zaczął zakładać własne kościoły 

cysterskie przeciwstawiające się Rzymowi. Nie były to byle jakie kapliczki, ale 

największe   religijne   pomniki,   jakie   kiedykolwiek   wystrzeliły   ku   niebu 

zachodniego świata, na przykład katedra Notre Dame we Francji.

Wbrew ich dzisiejszemu obliczu te wywierające olbrzymie wrażenie gotyckie 

katedry nie miały nic wspólnego z oficjalnym Kościołem Rzymskokatolickim. 

Zostały ufundowane i zbudowane przez templariuszy i były dedykowane Marii 

Magdalenie – Notre Dame, Naszej Pani – którą nazywali “Graalem świata".

Tego   rodzaju   działalność   pozostawała   oczywiście   w   sprzeczności   z 

wszystkimi dogmatami Kościoła Rzymskokatolickiego i biskupi przemianowali 

je,   poświęcając   je   Marii,   matce   Jezusa.   Czyniąc   to   wydali   nakaz   ścisłego 

przestrzegania sposobu przedstawiania na artystycznych portretach Matki Marii, 

Madonny.   Musiała   być   odziana   w   szaty   w   kolorze   “wyłącznie   białym   i 

53

background image

niebieskim", tak aby nie wywołać przeświadczenia, że przyznano jej prawo do 

piastowania jakichkolwiek stanowisk w wyłącznie męskim stanie kapłańskim.

Z   drugiej   strony   Maria   Magdalena   była   portretowana   (przez   największych 

artystów świata) w czerwonej pelerynie (mantyli), podobnej do tych, jakie noszą 

kardynałowie, lub w czarnej szacie wyższej kapłanki nazareńskiej, i Kościół nic 

nie mógł na to poradzić. Biskupi twierdzili jedynie, że jest to praktyka grzeszna i 

heretycka, jako że Maria Magdalena była poza ich jurysdykcją, gdyż zgodnie ze 

swoimi intencjami postanowili ignorować ją i jej następców.

Było to w czasie, kiedy tradycja Graala została ogłoszona przez Watykan jako 

herezja. Pochodzące z VI wieku pisma Merlina zostały potępione przez Radę 

Ekumeniczną, zaś oryginalny Kościół Nazareński stał się “nurtem podziemnym" 

wspomaganym przez tak znaczących sponsorów, jak Leonardo da Vinci i Sandro 

Botticelli.

W tamtych czasach Kościół kontrolował większość literatury wydawanej na 

użytek   ogólny   i   dlatego   w   celu   uniknięcia   represji   ze   strony   jego   cenzury 

wszelkie   wzmianki   o   Graalu   były   czynione   w   postaci   alegorii.   Wiadomości 

przekazywane były w postaci tajnych znaków wodnych, ezoterycznych pism, 

kart Taro-ta i symbolicznych dzieł sztuki.

Dlaczego tradycja Graala i pisma Merlina stanowiły taki problem dla Kościoła 

Rzymskokatolickiego?   Otóż,   dlatego   że   między   wierszami   tych   tekstów   o 

charakterze przygodowym przemycana była historia rodowodu Graala – rodu, 

który   został   usunięty   z   należnej   mu   dynastycznej   pozycji   przez   papieży   i 

biskupów   rzymskich,   którzy   zdecydowali   się   na   rządy   w   drodze   “sukcesji 

apostolskiej".

Twierdzono,   że   to   apostolskie   dziedzictwo   wywodzi   się   od   pierwszego 

biskupa, świętego Piotra (ta wersja obowiązuje do dzisiaj). Jeśli ktoś przejrzy 

Konstytucje Apostolskie Kościoła Rzymskokatolickiego, dojdzie do wniosku, że 

54

background image

nie   jest   to   prawda,   bowiem   Piotr   nigdy   nie   był   biskupem   Rzymu   ani 

jakiegokolwiek innego miasta!

Watykańskie Konstytucje zawierają zapis mówiący, że pierwszym biskupem 

Rzymu   był   książę   Brytanii,   Linus,   syn   Caractacusa   Pendragona.   Został   tam 

osadzony przez św. Pawła w roku 58 n.e., jeszcze za życia Piotra.

Od początku XII wieku potężni wówczas templariusze i ich katedry stanowili 

poważne   zagrożenie   dla   “wyłącznie   męskiego"   Kościoła,   dlatego   że 

uświadamiali   całej   społeczności   spuściznę,   jaka   została   po   Jezusie   i   Marii 

Magdalenie.

Kardynałowie   zdawali   sobie   sprawę   z   tego,   że   jeśli   pozwolą   na   to,   aby 

potomkowie   mesjaszowego   rodu   doszli   do   głosu,   ich   gmach   runie.   Należało 

zatem ich zniszczyć! I utworzono wówczas brutalną inkwizycję, która oskarżała 

wszystkich, którzy wyłamywali się z zasad ustanowionych przez biskupów.

Wszystko zaczęło się w roku 1208, kiedy to papież Innocenty III wysłał 30000 

żołnierzy do Langwedocji w południowej Francji, która była siedliskiem katarów 

(czystych), o których mówiono, że są strażnikami wielkiego, świętego skarbu – 

tajemnicy, która może przewrócić do góry nogami ortodoksyjne chrześcijaństwo. 

Krucjata papieska, zwana także “krucjatą przeciwko albigensom", trwała 36 lat. 

W   jej   trakcie   wyrżnięto   dziesiątki   tysięcy   niewinnych   ludzi,   ale   skarbu   nie 

znaleziono.

9

Główny   okres   działalności   inkwizycji   przypada   na   pontyfikat   papieża 

Grzegorza IX, kiedy to w roku 1231 miała miejsce masakra wszystkich, którzy 

popierali   “herezję   Graala".   W   roku   1252   wydano   oficjalne   zezwolenie   na 

torturowanie ofiar oraz wykonywanie egzekucji poprzez palenie na stosie.

“Herezja" była bardzo wygodnym oskarżeniem, ponieważ tylko Kościół mógł 

definiować,   co   to   słowo   znaczy.   Ofiary   były   torturowane   aż   do   momentu 

przyznania się do jej popełnienia, a następnie były tracone. Jeśli nie chciały się 

55

background image

przyznać, tortury kontynuowano, w konsekwencji czego i tak umierały. Jedną ze 

stosowanych wówczas form tortur było rozciąganie ofiary, a następnie pieczenie 

jej żywcem nad ogniem, kawałek po kawałku, kończyna po kończynie.

Te barbarzyńskie oskarżenia i kary były utrzymywane w mocy przez ponad 

400   lat   i   działanie   ich   rozciągnięto   na   żydowskich,   muzułmańskich   i 

protestanckich   odszczepieńców.   Inkwizycja   nigdy   nie   została   formalnie 

zniesiona.   Nie   dalej   jak   w   roku   1965   jej   nazwę   zmieniono   na   “Święta 

Kongregacja". Jej prerogatywy są wciąż w mocy.

Nie   złamany   przez   inkwizycję   ruch   nazareński   prowadził   nadal   swoją 

działalność   i   historia   linii   krwi   była   kontynuowana   w   literaturze   w   takich 

dziełach jak Grand Saint Grail (Wielki Święty Graal) oraz High History ofHoly 

Grail (Dostojna historia świętego Graala). Dzieła te były sponsorowane głównie 

przez francuskie, wierne Graalowi, dwory (dwór Szampanii, Anjou i inne), jak 

również   przez   templariuszy.   Arturiańskie   romanse   stały   się   na   tym   etapie 

popularnym nośnikiem tradycji Graala.

Właśnie z tych przyczyn templariusze stali się w roku 1307 celem inkwizycji, 

kiedy   zausznicy   papieża   Klemensa   V   i   króla   Francji   Filipa   IV   skierowali 

przeciwko   nim   swoje   ostrze.   Papieskie   armie   przetrząsały   Europę   w 

poszukiwaniu   ich   dokumentów   i   skarbów,   lecz   podobnie   jak   w   przypadku 

katarów,   nic   nie   znaleziono,   co   nie   przeszkadzało   poddawać   templariuszy 

torturom. Wielu z nich zginęło, zaś ich towarzysze zbiegli do krajów położonych 

z dala od władzy papieskiej.

Lecz   ich   skarb   nie   przepadł.   W   czasie   gdy   watykańscy   emisariusze 

przeczesywali Europę, dokumenty  spoczywały zamknięte w zbiorach Skarbca 

Sali   Kapitulnej   w   Paryżu.   Znajdowały   się   pod   opieką   Wielkiego   Zakonu 

Rycerzy Templariuszy pod wezwaniem św. Antoniego (Templar Grand Knights 

of St Anthony), który zwano też “Opiekuńczą Księżną Królewskiej Tajemnicy". 

Zakon ten załadował pewnej nocy w porcie La Rochelle skarb na 18 należących 

56

background image

do niego galeonów, i wyruszył z mm o świcie do Szkocji, gdzie został serdecznie 

powitany przez władcę Szkocji, Roberta I Bruce, który został ekskomunikowany 

wraz   z   całym   narodem   szkockim   przez   papieża   za   przeciwstawienie   się 

katolickiemu   królowi   Anglii,   Edwardowi.   Templariusze   pozostali   razem   ze 

swoimi   skarbami   w   Szkocji   i   walczyli   u   boku   Roberta   w   bitwie   pod 

Bannockburn   w   roku   1314   w   obronie   niepodległości   Szkocji   i   o   jej 

uniezależnienie od Anglii Plantagenetów.

10

W wyniku zwycięstwa pod Bannockburn Bruce i templariusze z zakonu pod 

wezwaniem   św.   Antoniego   założyli   w   roku   1317   Zakon   Starszych   Braci 

Różanego Krzyża i od tej chwili królowie Szkocji posiadają dziedzicznie tytuł 

Wielkich   Mistrzów,   zaś   każdy   król   z   dynastii   Stewartów   (Stuartów)   był 

uhonorowany tytułem Wielkiego Opata “Księcia Saint Germain".

Dlaczego więc król Artur, celtycki wódz z VI wieku, był osobą tak ważną dla 

templariuszy oraz dworów europejskich wiernych tradycji Graala? Otóż, dlatego 

że   była   to   postać   wyjątkowa   o   “podwójnym"   pochodzeniu   w   linii 

mesjanistycznej.

Król Artur nie był postacią mityczną, jak wielu sądzi. W żadnym wypadku. 

Lecz szukano go zazwyczaj nie tam, gdzie trzeba. Badacze zmyleni fikcyjną 

lokalizacją podawaną w romansach, bezowocnie przeszukiwali archiwa i kroniki 

Brytanii, Walii i zachodniej Anglii. Informacje o Arturze znajdują się jednak w 

szkockich i irlandzkich annałach. Był on “dostojnym królem Celtyckiej Wyspy" 

i w rzeczywistości suwerenem, dowódcą brytyjskich oddziałów pod koniec VI 

wieku.

Artur urodził się w roku 559 i zmarł w 603. Jego matką była Ygerna del Acqs, 

córka   królowej   Avallonu,   Viviane,   która   pochodziła   od   Jezusa   i   Marii 

Magdaleny. Jego ojcem był król Aedan z Dalriady (wyżyna szkocka nosząca 

obecnie nazwę Argyll od nazwy klanu Campbell of Argyle, byłego hrabstwa w 

zachodniej   Szkocji)   będący   brytyjskim   Pendragonem   (“Head   Dragon"   – 

57

background image

“Główny   Smok"   lub   “Król   Królów")   pochodzącym  od   Jakuba,   brata   Jezusa. 

Właśnie z tego powodu historie Artura i Józefa z Arymatei są tak mocno ze sobą 

związane w romansach osnutych na legendzie Graala.

I rzeczywiście, zapisy koronacyjne szkockiego króla Kennetha Mac-Alpina

11

potomka   Aedana   Pendragona,   mówią,   że   pochodzi   on   z   dynastii   królowych 

Avallonu.

Dziedzictwo po ojcu, królu Aedanie, wywodzi się w prostej linii z najstarszego 

domu   Camulot   (Angielski   Królewski   Dwór   Colchester)   od   pierwszego 

Pendragona, króla Cymbehne'a, który jest dobrze znany badaczom zajmującym 

się twórczością Szekspira.

W owym czasie  potomkowie  rodu mesjaszy  założyli królestwa  w Walii w 

rejonie Strathciyde i Gór Kambryjskich. Ojciec Artura, król Szkotów Aedan, był 

pierwszym królem brytyjskim osadzonym na tronie według rytuału kościelnego. 

Został on w roku 574 koronowany i namaszczony przez świętego Kolumbę z 

Kościoła   Celtyckiego.   Doprowadziło   to   oczywiście   biskupów   Kościoła 

Rzymskiego do wściekłości, ponieważ uważali oni, że wyznaczanie królów jest 

wyłącznie ich przywilejem, zaś ich koronowanie należy wyłącznie do papieża!

Koronacja ta stała się bezpośrednią przyczyną wysłania w roku 597 z Rzymu 

św. Augustyna, którego zadaniem było rozmontowanie Kościoła Celtyckiego. 

Trzy lata później ogłosił się on arcybiskupem Canterbury, lecz jego misja nie 

powiodła się i nazereńska tradycja utrzymała się w Szkocji, Walii, Irlandii oraz 

pomocnej Anglii.

Należy pamiętać, że monarchowie z linii Graala nigdy nie byli zarządcami 

ziem.   Tak   jak   i   Jezus,   byli   oni   wyznaczonymi   “Strażnikami"   ludzi. 

Merowingowie   z   Gauł   (Francji)   byli   na   przykład   królami   Franków   –   nigdy 

królami Francji. Król Aedan, Robert I Bruce i ich sukcesorzy w linii Stewartów 

byli królami Szkotów – nigdy królami Szkocji.

58

background image

Kościół Rzymskokatolicki nie mógł pogodzić się ze “społecznym" aspektem 

nazareńskiej   tradycji,   ponieważ   biskupi   woleli   być   nadrzędni   w   stosunku   do 

“terytorialnych królów", zaś najstarszym rangą duchowym mistrzem ludzi miał 

być papież. Kościół Rzymskokatolicki mógł rządzić jedynie utrzymując kontrolę 

duchową i z tego względu każdy dynastyczny następca z linii Graala spotykał się 

ze wściekłymi atakami machiny papieskiej.

W   roku   751   biskupom   udało   się   odsunąć   od   władzy   w   Gaul   dynastię 

Merowingów   i   ustanowić   nowy   zwyczaj,   zgodnie   z   którym   królowie   z   linii 

Karolingów   (z   której   pochodził   Karol   Wielki)   musieli   być   zatwierdzani   i 

koronowani przez papieża. Kościołowi nigdy  jednak nie udało się usunąć ze 

Szkocji linii wywodzących się od Jezusa, mimo iż celtyckie królestwa Anglii 

zniknęły w wyniku germańskich i anglosaksońskich najazdów z VI wieku.

Nawet   w   średniowieczu,   wiele   lat   po   normandzkim   najeździe   na   Anglię, 

Kościół Nazareński i pielęgnowany przezeń kult Marii Magdaleny był obecny w 

Europie. Walkę o prawa kobiet podtrzymywały celtyckie organizacje i stanowiło 

to   olbrzymi   problem   dla   wyłącznie   męskiego   kapłaństwa   ortodoksyjnego 

chrześcijaństwa.

U podstaw działania monarchów z linii Graala zawsze leżała zasada służby 

zgodnie z tradycją ustanowioną przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy 

to obmywał on stopy swoich apostołów. Tak więc prawdziwi królowie Graala 

byli zawsze strażnikami swoich domen, nigdy zaś ich rządcami.

Ten kluczowy aspekt tradycji Graala zawsze istniał w samym sercu wszelkich 

opowieści opiekuńczych i ludowych na ten temat. Nigdy nie zdarzyło się, aby 

jakiś odważny kardynał czy też biskup jechał z pomocą komuś, kto był uciskany, 

lub młodej kobiecie w niebezpieczeństwie. Tego rodzaju działalność była zawsze 

domeną książąt Graala i rycerzy spod tego znaku.

59

background image

W   prawach   Graala   postęp   oznacza   wyższą   jakość,   wiedzę   o   strukturze 

społecznej, ale nade wszystko – demokrację. Bez względu na zrozumienie należą 

one zarówno do przywódców, jak i tych, którzy za nimi idą. Są one również 

częścią składową krainy i środowiska, wymagają, aby wszystko było “jednością" 

we wspólnej, zunifikowanej Posłudze.

Poprzez   wieki   rządy   miały   równie   wielkie   jak   Kościół   trudności   w 

konfrontacji   z   mesjanistycznym,   społecznym   prawem   i   trwa   to   do   dzisiaj. 

Prezydenci i premierzy są “wybierani" przez ludzi, których mają reprezentować. 

Lecz czy jest tak naprawdę? Otóż, wcale nie. Zawsze są oni związani z jakąś 

partią polityczną i osiągają swoją pozycję poprzez uzyskanie większości głosów 

swojej partii. Lecz nie wszyscy głosują, poza tym często jest więcej niż jedna 

partii,   na   które   można   głosować.   W   rezultacie   zwykle   ponad   połowa 

społeczeństwa nie jest reprezentowana przez partię polityczną, która jest akurat u 

władzy.   Tak   więc,   mimo   iż   system   głosowania   jest   demokratyczny,   nie   jest 

zachowana zasada demokracji. W wyniku wyborów nie mamy “rządów ludzi dla 

ludzi" lecz “rządy ludzi nad ludźmi".

Jezus   stał   przed   bardzo   podobną   sytuacją   w   I   wieku.   W   owych   czasach 

Jerozolima   i   Judea   znajdowały   się   pod   rzymską   okupacją.   Był  król   Herod   i 

gubernator Poncjusz Piłat, obaj mianowani przez Rzym. A kto reprezentował 

ludzi? Ludzie nie byli Rzymianami, byli to Żydzi Ziemi Świętej – faryzeusze, 

saduceusze, esseńczycy i inni. Nie mówiąc już o znacznej liczbie samarytan i 

innowierców (nie-żydów, Arabów). Kto ich reprezentował? Otóż, “nikt" – aż do 

chwili, kiedy stało się to misją Jezusa.

Taki był początek systemu Graala, nie związanej z żadną partią królewskiej 

służby,   systemu   powielanego   przez   mesjanistycznych   dynastów   w   ich   nie 

kończącej się roli “wspólnych ojców" ludzi. System Graala bazuje na zasadach 

wolności,   braterstwa   i   równości   i   uwidocznił   się   szczególnie   w   rewolucji 

amerykańskiej i francuskiej, które pozbawiały władzy despotyczną arystokrację. 

60

background image

Lecz co zastąpiło ideały, które przyświecały tym rewolucjom? Zastąpił )e system 

partii   politycznych   i   w   większości   przypadków   nie   reprezentatywne   składy 

rządów.

Poczynając   od   średniowiecza,   w   Europie   i   Wielkiej   Brytanii   powstał   cały 

szereg zakonów kawalerskich i wojskowych w szczególny sposób związanych z 

linią   królewską   mesjaszy.   Był   wśród   nich   Zakon   Królestwa   Syjonu,   Zakon 

Świętego Grobu, lecz najważniejszym, cieszącym się największym poważaniem, 

był Królewski Zakon Sangreal – Rycerzy Świętego Graala. Był to dynastyczny 

zakon Szkockiego Domu Królewskiego Stewartów, domu, który w XIV wieku 

wprowadził jednorożca katarów jako królewski symbol Szkocji. Wkrótce potem 

założono Zakon Jednorożca, którego graalowskie motto głosiło: “Wszystko w 

jedności".

Podobnie jak król Artur, również królowie z dynastii Stewartów szczycili się 

podwójnym   pochodzeniem:   od   Jezusa   i   jego   brata   Jakuba.   Od   lat 

siedemdziesiątych   XIV   wieku   stali   się   najstarszym   domem   szczycącym   się 

mesjanistycznym pochodzeniem i byli najdłużej w Europie panującą dynastią, 

która   utrzymywała   koronę   przez   317   lat,   dopóki   nie   została   w   roku   1688 

zdetronizowana   przez   Kościół  Anglikański.   Zdetronizowano   ich,   ponieważ  w 

myśl zasad Graala utrzymywali swoją przynależność do Boga i narodu, a nie do 

parlamentu, Kościoła i arystokracji.

Obecnie najstarszym legalnym spadkobiercą tej linii jest HRH książę Michael 

Stewart, hrabia Albany, którego książka The Forgotten Monarchy of Scotland 

(Zapomniana   monarchia   Szkocji)   ma   się   ukazać   w   roku   1998   nakładem 

wydawnictwa Element Books.

Przejdźmy   obecnie   do   pytania,   które   często   jest   mi   zadawane   od   chwili 

opublikowania Bloodline of the Holy Grail (Krew z krwi Jezusa). Pytanie to 

brzmi: Dlaczego te wszystkie informacje ujrzały światło dzienne właśnie teraz?

61

background image

W rzeczy samej informacje te nigdy nie były ukrywane przez tych, których 

dotyczą.   Były   one   tłumione   z   zewnątrz   –   przez   tych,   którzy   starają   się 

zaspokajać swoje własne interesy, zamiast służyć społeczeństwu, które powinni 

reprezentować.

Żyjemy obecnie w okresie “pytań", jako że coraz więcej ludzi rozczarowuje 

się wpajanymi nam przez rządzących dogmatami. Żyjemy w epoce komunikacji 

satelitarnej,   podróży   z   prędkościami   przekraczającymi   barierę   dźwięku, 

komputerów   i   Internetu,   dzięki   czemu   świat   stał   się   znacznie   mniejszy,   niż 

wydawał   się   przedtem.   W   takim   środowisku   wiadomości   przemieszczają   się 

znacznie szybciej i znacznie trudniej jest stłamsić prawdę.

Jest   to   również   okres,   w   którym   cała   tkanka   “zdominowanego   przez 

mężczyzn"  kościoła   i   rządów   jest  poddawana   w   wątpliwość   i   panuje   ogólne 

odczucie, że stare metody kontroli dusz i zarządzania terytoriami nie działają. 

Coraz więcej ludzi poszukuje oryginalnych, nie zafałszowanych korzeni swojej 

wiary oraz swojego miejsca w społeczeństwie.

Poszukują   bardziej   efektywnych   metod   administrowania,   które   pozwolą   na 

przeciwstawienie   się   wyraźnie   widocznemu   moralnemu   i   społecznemu 

upadkowi. De facto, szukają oni Świętego Graala.

Poszukiwanie nowego oświecenia potęguje zbliżanie się nowego tysiąclecia. 

Panuje powszechne przekonanie, że winno ono przynieść ze sobą nowy renesans, 

erę odrodzenia, w której zasady praw Graala zostaną ujawnione i wdrożone w 

życie, erę zasad wolności, braterstwa i równości.

Tradycja Graala głosi, że rana “Rybiarskiego Króla" musi zostać uleczona, 

jeśli to duchowe pogorzelisko ma znowu rozkwitnąć. Skoro zatem obdarzono 

mnie przywilejem dostępu w kilku ostatnich latach do archiwów templariuszy, 

Kościoła Celtyckiego oraz królewskich domów europejskich wywodzących się z 

mesjanistycznej linii Świętego Graala, nadszedł czas, abym wniósł swój wkład w 

62

background image

próbę uleczenia rany Rybiarskiego Króla. Owocem tych starań jest moja książka 

Bloodline of the Holy Grail (Krew z krwi Jezusa).

Przypisy: 

1  Zarówno  polski  tekst   Biblii  wydane]  w roku   1982  przez  Brytyjskie  i 

Zagraniczne   Towarzystwo   Biblijne,   jaki   i   wydanej   przez   Wydawnictwo 

Pallottinum w roku 1980 wyraźnie zaznaczają, ze Jezus udał się do nieba – 

przyp. tłum.

2 Chrześcijańskie kraje anglojęzyczne używają zamiast naszego skrótu n.e. 

(naszej ery) skrótu A.D. (Anno Domini) – przyp. tłum.

3. Jeśli angielski tytuł tej księgi jest właściwy “Revelation", to po polsku 

powinien on raczej brzmieć “Ujawnienie" – przyp. tłum.

4. W polskiej wersji nazywa się to “Pierwsze rozmnożenie chleba" – przyp. 

tłum.

5   Prawdopodobnie   chodzi   o   poemat   Perceval,   or   Le   Conte   du   Graal 

(Percewal z Walii) autorstwa Chretiena de Troyesa – przyp. tłum.

6. Katarowie byli członkami jednej z wielu sekt dualistycznych znanych 

pod   takimi   nazwami,   jak   albigensi,   bogomolcy   itd.   W   walce   z   katarami 

rozwinęła się ostatecznie inkwizycja, zaś krucjaty, które wysyłał przeciw nim 

papież Innocenty III, zrujnowały doszczętnie kulturę prowansalską. – Przyp. 

tłum

7. Do słów tej pieśni Milton Pany napisał później, w 1916 roku, muzykę i 

stała się ona niemal drugim narodowym hymnem angielskim podczas i po 

pierwsze] wojnie światowej. – Przyp. tłum.

8.   Synod   w   Whitby   to   zjazd   Kościoła   Chrześcijańskiego   Królestwa 

Anglosaksońskiego Noorthumbrn, który odbył się w latach 663-664 l którego 

celem   było   zdecydowanie   się   na   obrządek   celtycki  lub   rzymski.   Szalę   na 

rzecz   obrządku   rzymskiego   przeważył   król   Oswiu,   ponieważ   uważał,   ze 

63

background image

Rzym idzie za wskazaniami świętego Piotra, który jest strażnikiem kluczy do 

Królestwa   Niebieskiego.   Decyzja   ta   spowodowała   akceptację   obrządku 

rzymskiego   w   pozostałej   części   Anglii   i   zbliżyła   Kościół   Angielski   z 

Kontynentem (Europą).

9. Albigensi byli mieszczącą się w Langwedocji sektą chrześcijańską, która 

wyróżniała   się   pobożnością   i   cnotami   w   wieku   rozwiązłości   Oskarżeni   o 

manicheizm (system religijno-filozoficzny utworzony w Persji w III w n.e. 

przez   Marnego,   który   uznawał   za   podstawę   bytu   dwa   przeciwstawne 

pierwiastki: światło i dobro oraz ciemność i zło; rozpowszechnił się w Azji, 

północne]   Afryce   i   południowej   Europie)   zostali   bezlitośnie   wytępieni, 

najpierw przez tę krucjatę, a później przez inkwizycję. – Przyp. tłum.

10. Bitwa ta odbyła się 23-24 czerwca 1314 roku i była przełomowa dla 

Szkocji. Dowodzeni przez Roberta I Bruce'a Szkoci pokonali Anglików, na 

których czele stał Edwarda II, i odzyskali niepodległość. – Przyp. tłum

11. Kenneth  MacAlpin,  pierwszy   król zjednoczonych Szkotów  i Piktów 

Uważa się,   ze to  on  dostarczył Skałę  Przeznaczenia  (Stone   of Scone),  na 

które) aż do roku 1651 byli koronowani wszyscy szkoccy królowie. – Przyp. 

tłum.

GWIEZDNY OGIEŃ – ZŁOTO BOGÓW

CZĘŚĆ PIERWSZA

Minęły już prawie dwa lata od wydania mojej książki Bloodline ofthe Holy 

Grail (Krew z krwi Jezusa

1

). Tych, którzy jej nie czytali (ani trzyczęściowego 

artykułu,   który   ukazał   się   w   poprzednich   numerach   Nexusa

2

)   wyjaśniam,   że 

chodziło   tam   o   badania   mesjanistycznej   linii   krwi   Jezusa,   która   istnieje   do 

dzisiaj.   Mowa   tam   była   również   o   ewangeliach   Nowego   Testamentu   w 

odniesieniu   do   materiałów   historycznych   pochodzących   z   tamtych   czasów   z 

“pierwszej ręki" wymienianych zarówno w chrześcijańskich, jak i żydowskich 

64

background image

archiwach. W ich kontekście omówione zostało także, w jaki sposób Kościół 

Rzymskokatolicki   zniekształcił   najwcześniejsze   przekazy,  tak   aby   mogły   one 

służyć jego politycznym celom.

Pomijając kontrowersyjną doktrynę głoszącą, że Jezusa zrodziła dziewica i że 

był   on   “jedynym   i   tylko   jedynym"   synem   Boga   (definicje   te   nie   istniały   w 

oryginalnych,   przedrzymskich   tekstach),   zawarte   w   Nowym   Testamencie 

ewangelie Mateusza i Łukasza podają rodowód Jezusa, wywodząc go z rodu 

Dawida Izraelskiego, rodu królów Izraela. Doprowadziło to do pytania, które 

zadawałem   sobie   częściej   od   innych.   A   brzmi   ono   (w   różnych   formach) 

następująco: Co było takiego niezwykłego w tej szczególnej linii krwi?

Zważywszy na to, że dynastyczni spadkobiercy Jezusa wyraźnie zaznaczyli 

swoją obecność w ciągu ostatnich 2000 lat w sprawach dotyczących królów i 

polityki   –   rodzina   ta   niezmiennie   popierała   demokrację   konstytucyjną 

przeciwstawiając ją kontroli hierarchii kościelnej. Jej status wynika z tego, że 

Jezus był w prostej linii potomkiem króla Dawida.

Co uczyniło linię krwi Dawida tak ważną i tak różną od pozostałych? Właśnie 

to   pytanie   skierowało   mnie   na   drogę,   która   zaowocowała   kolejną   książką, 

Genesis   of   the   Grail   Kings   (Potomkowie   Dawida   i   Jezusa

3

)   przedstawiającą 

historię linii mesjanistycznej od samego jej początku.

Biblia podaje, że wywodzi się ona od Adama i Ewy, których trzeci syn. Set, 

założył   ród,   który   poprzez   Matuzalema   i   Noego   dochodzi   ostatecznie   do 

Abrahama, Wielkiego Patriarchy Narodu Żydowskiego. Mówi ona, że Abraham 

poprowadził swoją rodzinę z Mezopotamii (obecnie Irak) na zachód do Kanaanu 

(Palestyny),   skąd   część   jego   potomków   przeniosła   się   do   Egiptu.   Po   kilku 

pokoleniach wrócili oni do Kanaan, gdzie ostatecznie Dawid Betlejemski został 

królem nowo powstałego Królestwa Izraela.

65

background image

Jeśli przyjrzymy się tej historii,  tak jak jest ona przedstawiana w księgach 

Starego Testamentu, ujrzymy fascynującą opowieść, ale nie zobaczymy niczego, 

co   by   wyjaśniało,   dlaczego   ród   Dawida   jest   szczególny.   W   rzeczywistości 

sprawa   wygląda   wręcz   odwrotnie.   Jego   przodkowie   przedstawiani   są   jako 

włóczykije poszukujący nowych terytoriów, którzy nic nie znaczyli, aż do czasu 

nastania króla Dawida. Biblijna historia tego rodu pod żadnym względem nie 

przypomina dziejów innych współczesnych mu rodów, na przykład faraonów 

Starożytnego Egiptu. Ich znaczenie, jak się nam mówi, opiera się na tym, że (od 

czasów   Abrahama)   są   oni   uważani   za   “wybrańców   Boga".   Ale   nawet   to 

określenie nas nie zadowala, ponieważ ich Bóg, jak podaje Biblia, prowadził ich 

przez kolejne klęski głodu, wojny i inne nie kończące się udręki. Co więcej, 

biorąc to wszystko pod uwagę. Hebrajczycy tamtych czasów sprawiają wrażenie 

niezbyt bystrych!

Tak   więc   mamy   do   wyboru   dwie   możliwości:   albo   Dawid   wcale   nie   był 

potomkiem   Abrahama   i   został,   po   prostu,   dopisany   do   tej   listy   przez 

późniejszych autorów, albo przedstawiono nam mocno zniekształconą historię 

początków tej rodziny – wersję stworzoną w celu podtrzymania tworzącej się 

żydowskiej wiary, która nie była odzwierciedleniem prawdy historycznej.

Zastanawiając się nad tą sprawą przypomniały mi się moje doświadczenia z 

badaniem   Nowego   Testamentu.   Znane   nam   od   stuleci   teksty   ewangelii   mają 

niewiele   wspólnego   z   relacjami   pochodzącymi  z  pierwszej   ręki  z  czasów,   w 

których rozgrywały się opisywane wydarzenia. Nowy Testament, jak już wiemy, 

został   poddany   w   IV   wieku   przez   biskupów   kompilacji,   w   taki   sposób,   aby 

wspierał   nowo   narodzoną   wiarę   chrześcijańską.   Czyżby   żydowscy   skrybowie 

zrobili wcześniej to samo?

Było   oczywiste,   że   aby   to   stwierdzić,   będę   musiał   dotrzeć   do   starszych 

tekstów. Problem polegał na tym, że najwcześniejsze pisma hebrajskie (które 

zostały   zinterpretowane   wiele   stuleci   później)   były   spisane   między   VI   i   I 

66

background image

wiekiem przed naszą erą, przeto jest mało prawdopodobne, aby były wiarygodne, 

jeśli chodzi o wydarzenia, które miały miejsce tysiące lat wcześniej. Stało się 

niemal pewne, że ta sprawa tak właśnie się ma, bowiem kiedy pisano te księgi po 

raz   pierwszy,   ich   zadaniem   było   przekazanie   historii,   która   podtrzymywała 

zasady   wiary   żydowskiej   –   wiary,   która   wyłoniła   się   dopiero   w   następnych 

pokoleniach.

Zważywszy że pierwsza grupa tych ksiąg napisana została w czasach, kiedy 

Żydzi znajdowali się w babilońskiej niewoli, to znaczy w VI wieku przed naszą 

erą,   jest   oczywiste,   że   to   właśnie   w   księgach   babilońskich   należy   szukać 

oryginalnych zapisów z tamtych czasów. Niezaprzeczalnym faktem jest to, że 

całość patriarchalnej historii Starego Testamentu, począwszy od Adama, przez 

około   19   kolejnych   pokoleń,   aż   do   Abrahama,   to   dzieje   mezopotamskie.   A 

dokładniej,   historia   ta   zaczyna   się   w   czasach   Sumerów   zamieszkujących 

południowe tereny  Mezopotamii,  gdzie znajdowała się porośnięta  trawą delta 

Eufratu, którą ich starożytni przodkowie nazywali Edenem.

W  czasie  badań prowadzonych  podczas  pracy  nad  książką  Bloodline  ofthe 

Holy   Grail   (Krew   z   krwi   Jezusa)   odkryłem,   że   dobrym   źródłem   informacji 

przedstawiającym kulisy wydarzeń są różne ewangelie i teksty, które nie zostały 

włączone do kanonicznego Nowego Testamentu. Pomyślałem także, że niektóre 

z nich mogą odnosić się do Starego Testamentu. Na przykład księgi Henocha i 

Jubileuszy należą do tych, które nie zostały doń włączone.

Kolejną księgą, do której jest wiele odnośników w Starym Testamencie, w 

księgach   Jozuego   i   Samuela,   jest   Księga   Jaszara

4

  (10.13).   Pomimo   jej 

bezspornego   znaczenia   nie   została   ona   ostatecznie   włączona   do   Starego 

Testamentu.

Jeszcze dwie inne prace są cytowane w Biblii. Księga Liczb powołuje się na 

Księgę   Wojen   Jehowy

5

  (21.14),   zaś   Księga   Izajasza   odsyła   nas   do   Księgi 

Jehowy

6

 (34.16).

67

background image

Co to za księgi? Gdzie one są? Są wymieniane w Starym Testamencie (co 

oznacza, że go poprzedzają) i wszystkie są cytowane z racji ich wagi. Dlaczego 

redaktorzy uznali za konieczne usunięcie ich w czasie selekcji?

W trakcie szukania odpowiedzi na to pytanie oraz analizy zawartości Starego 

Testamentu przed jego wypaczeniem okazało się, że w anglojęzycznych bibliach 

słowa   “Pan"   używa   się   w   ogólnym   kontekście,   podczas   gdy   w   tekstach 

wcześniejszych występuje wyraźne zróżnicowanie między “Jehowa" i “Pan".

Często zastanawiano się, dlaczego biblijny Bóg Hebrajczyków prowadził ich 

poddając ich próbom i cierpieniom, sprowadzając na nich powodzie i katastrofy, 

a   (od   czasu   do   czasu)   ukazywał   zupełnie   odmienne,   pełne   litości   oblicze. 

Odpowiedź   na   ten   dylemat   brzmi   następująco:   chociaż   obecnie   obie   religie, 

żydowska   i   chrześcijańska,   uznają   “jednego   i   jedynego   Boga",   początkowo 

występowała znaczna różnica między Jehową i Panem. Były to w rzeczywistości 

dwa   różne   bóstwa.   Bóg,   którego   zastępczo   (ponieważ   jego   imię   było 

niewymawialne)   nazywano   Jehową,   był   tradycyjnie   bogiem   burz,   gniewu   i 

zemsty, natomiast bóg, którego zwano Panem, był bogiem żyzności, płodności i 

mądrości.

Jak zatem nazywano Pana we wczesnych rękopisach? Określano go, po prostu, 

dominującym hebrajskim słowem “Adon" odpowiadającym znaczeniowo słowu 

“Pan". Z kolei Jehowy nie nazywano na początku żadnym konkretnym imieniem 

i   nawet   Biblia   powiada,   że   Bóg   Abrahama   nazywany   był   “El   Szaddai",   co 

znaczy “Wyniosła Góra".

Zastępcza nazwa, Jehowa, pochodzi od oryginalnego hebrajskiego tetragramu, 

to jest czterech hebrajskich liter, YHWH, które oznaczają “Jestem tym, który 

jest" – podobno tym słowem Bóg zwrócił się do Mojżesza na górze Synaj, setki 

lat po Abrahamie. “Jehowa" nie był więc imieniem, zaś wczesne manuskrypty 

mówią   po   prostu   o   “El   Szaddai",   a   o   jego   odpowiedniku   o   przeciwnym 

charakterze – “Adon".

68

background image

Wśród   Kananejczyków   bogowie   ci   nosili   odpowiednio   imiona   “El   Eljon" 

(“Alijan")   i   “Baal",   które   miały   dokładnie   takie   same   znaczenia   (“Wyniosła 

Góra" i “Pan").

W   naszych   współczesnych   bibliach   określenia   “Bóg"   i   “Pan"   używane   są 

wymiennie,  jak  gdyby  dotyczyły  jednej  i  tej  samej   postaci,   lecz  początkowo 

wcale tak nie było. Jeden z nich był bogiem mściwym (nienawidzącym ludzi), a 

drugi bogiem o charakterze socjalnym (podporą ludzi), i każdy z nich miał żony, 

synów i córki. Stare pisma mówią, że przez cały patriarchalny okres Izraelici 

pasjonowali się czczeniem Adona, Pana, lecz przy każdej okazji El Szaddai (bóg 

burzy, Jehowa) brał odwet w postaci powodzi, burz, głodu i destrukcji. Nawet 

przy samym końcu (około roku 600 p.n.e.) Biblia podaje, że Jerozolima została 

zniszczona   z   rozkazu   Jehowy,   zaś   dziesiątki   tysięcy   Żydów   dostały   się   do 

babilońskiej niewoli, dlatego że ich król (potomek króla Dawida) wzniósł ołtarze 

na cześć Baala, czyli Adona.

To właśnie w czasie tej niewoli Izraelici osłabli i ostatecznie dali za wygraną. 

Zdecydowali   poddać   się   “Bogu   Gniewu"   i   stworzyli   nową   religię   z 

najzwyklejszego strachu przed jego karą. Właśnie w tym czasie po raz pierwszy 

pojawiło się imię Jehowa – było to zaledwie 500 lat przed Jezusem.

Konsekwentnie Kościół Chrześcijański przyjął również Jehowę nazywając go 

po prostu “Bogiem", zaś wszystkie społeczne aspekty Adona zostały odrzucone. 

Obie religie zaczęły od tego momentu opierać się na wierze w strach, obawie 

przed   karą.   Nawet   jeszcze   dziś   ich   wyznawcy   określani   są   jako   żyjący   w 

“bojaźni bożej".

Gdzież zatem jesteśmy? Otóż wiemy, że w ramach całego panteonu bogów i 

bogiń (z których wiele ma swoje odnośniki w Biblii) istniało dwóch głównych 

przeciwstawnych bogów. W różnych religiach znani oni byli pod nazwami El 

Eljon i Baal, El Szaddai i Adon, Aryman i Mazda (Ormuzd), Jehowa i Pan, Bóg i 

Ojciec – wszystko to są nazwy o charakterze tytularnym, nie ich nazwy własne.

69

background image

Kim więc w rzeczywistości byli ci bogowie? Aby znaleźć odpowiedź na to 

pytanie, nie musimy szukać zbyt daleko, wystarczy tylko sprawdzić miejsce, w 

którym ci bogowie działali. Starokananejskie teksty (odkryte w Syrii w latach 

dwudziestych) powiadają, że ich dwory znajdowały się w dolinach Tygrysu i 

Eufratu, w Mezopotamii, w sumeryjskiej delcie położonej nad Zatoką Perską 

zwanej Eden.

Jak   zatem  starożytni  Sumerowie   nazywali  tych   dwóch   bogów?   Jakie   mieli 

imiona? Jesteśmy w stanie śledzić sumeryjskie teksty wstecz aż do 3 700 lat 

p.n.e.   Wszystkie   one   mówią,   że   interesujący   nas   bogowie   byli   braćmi.   W 

Sumerze   bóg   burz,   który   ostatecznie   stał   się   znany   pod   imieniem   Jehowy, 

nazywany był “Enlil" lub “Ilu-kur-gal" (co znaczyło “Władca Gór"), zaś jego 

brat, który stał się Adonem, nazywany był “Enki". Imię to ma duże znaczenie w 

naszej historii, ponieważ “Enki" znaczy “archetyp" (pierwowzór, prototyp).

To   właśnie   te   wczesne   syryjskie   manuskrypty   powiadają   nam,   że   to   Enlil 

sprowadził Potop, a także zniszczył Ur i Babilon, to on cały czas sprzeciwiał się 

kształceniu i oświeceniu rodzaju ludzkiego. Wczesnosumeryjskie teksty podają 

także, że to Enlil zrównał z ziemią Sodomę i Gomorę nad Martwym Morzem i 

wcale nie dlatego, że były to siedliska nieprawości, jak się nas uczy, ale dlatego 

że były to ośrodki mądrości i nauczania.

Z   kolei   Enki   był   tym,   który   mimo   sprzeciwu   swojego   brata,   obdarował 

Sumerów   dostępem   do   Drzewa   Wiedzy   i   Drzewa   Życia.   To   właśnie   on 

opracował strategię ucieczki przed Potopem i przekazał Tablice Przeznaczenia, 

które przetrwały czas – tablice praw naukowych, które stały się fundamentem 

pierwszych szkół tajemnic w Egipcie.

W   wielu   księgach   jest   mowa   o   hermetycznej   szkole   Tutmosisa   III,   który 

panował   w   Egipcie   około   roku   1450   p.n.e.   Nie   jest   jednak   powszechnie 

wiadome, że szkoła, którą odziedziczył, była z Królewskiego Dworu Smoka i 

70

background image

została założona przez kapłanów Mendes około roku 2200 p.n.e., a następnie 

ratyfikowana przez pochodzącą z dwunastej dynastii królową Sobeknefru.

Ten królewsko-kapłański zakon przeszedł z Egiptu do królów Jerozolimy; do 

czarnomorskich książąt Scytii i na Bałkany – w szczególności do węgierskiego 

domu   królewskiego,   wywodzący   się   z   którego   król   Sigizmund   (Zygmunt) 

restytuował   600   lat   temu   dwór.   Dziś   istnieje   on   pod   postacią   Królewskiego 

Dworu Smoczej Monarchii i po 4000 lat jest to najstarszy monarszy dwór na 

świecie.

Jakie były jednak najwcześniejsze cele i ambicje zakonu – jeszcze w czasach 

faraonów? Chodziło o zachowanie i rozwinięcie alchemicznej mocy Królewskiej 

Krwi Pana Enki, Archetypu (Pierwowzoru).

Królowie wczesnej sukcesji (którzy panowali w Sumerze i Egipcie, zanim stali 

się   królami   Izraela)   byli   namaszczani   w   chwili   koronacji   tłuszczem   smoka 

(świętego   krokodyla).   Ta   święta   bestia   nosiła   w   Egipcie   nazwę   Messeh   (od 

której   pochodzi   hebrajskie   słowo   oznaczające   “namaszczać"),   zaś   królów   tej 

dynastycznej   sukcesji   zawsze   nazywano   “Smokami"   lub   “Mesjaszami"   (czyli 

“Namaszczonymi").

W   czasach   wojen,   kiedy   łączyły   się   armie   kilku   królestw,   wybierano 

naczelnego dowódcę i nazywano go “Wielkim Smokiem" (“Królem Królów") 

lub “Pendrago-nem" od starej celtyckiej formy tej nazwy.

Jedną z bardziej interesujących rzeczy pochodzących z archiwów Smoczego 

Dworu   jest   źródłosłów   słowa   “monarchia".   Wywodzi   się   ono   z   początków 

kultury sumeryjskiej, gdzie słowa “monarchia" (“kingship") i “pokrewieństwo" 

(“kinship") miały to samo znaczenie, przy czym słowo “kin" oznacza “najbliższy 

w krwi", czyli krewny. Oryginalną formą słowa “kinship" było “kainship", zaś 

pierwszym królem z mesjanistycznej, smoczej sukcesji był biblijny Kain, głowa 

królewskiego sumeryjskiego domu Kish.

71

background image

Ustaliwszy   to,   z   miejsca   dostrzegamy   pierwszą   anomalię   w   tradycyjnie 

podawanej   Genesis   (Księdze   Rodzaju),   ponieważ  historycznie  linia   Dawida   i 

Jezusa wcale nie wywodzi się od Seta, syna Adama i Ewy. Pochodzi ona od syna 

Ewy Kaina, którego odnotowani sukcesorzy (aczkolwiek w Biblii poświęca się 

im   bardzo   mało   miejsca)   byli   pierwszymi   królami   (lub   inaczej   Kainami) 

Mezopotamii i Egiptu.

Mając to na względzie, ponowna lektura Biblii ujawnia dwa kolejne ważne 

fakty. Wszyscy sądzimy, że Kain był pierwszym synem Adama i Ewy, lecz tak 

nie   było.   Nawet   Księga   Rodzaju   mówi   nam,   że   nie   był   nim,   co   znajduje 

potwierdzenie w stwierdzeniu Ewy, kiedy oświadcza ona Adamowi, że ojcem 

Kaina jest Pan. Kim był ten “Pan"? Pan to Adon, zaś Adon to Enki. Nawet dane 

pochodzące spoza Biblii, hebrajskiego Talmudu i Midrasz, wyraźnie stwierdzają, 

że Kain nie był synem Adama.

Czego   jeszcze   błędnie   uczono   nas   na   temat   tego   okresu   historii?   Księga 

Rodzaju (w formie anglojęzycznej) powiada nam, że Kain “uprawiał rolę" (tekst 

polskojęzycznej wersji Biblii brzmi identycznie – Księga Rodzaju 4.3). Jednak 

oryginalne teksty wcale tego nie mówią. Podają one, że “miał on zwierzchnictwo 

nad Ziemią", co znaczy zupełnie co innego, biorąc pod uwagę jego królewski 

status.

Wydaje   się,   że   interpretatorzy   Biblii   mieli   nieustające   kłopoty   ze   słowem 

“Ziemia", często tłumacząc je jako “grunt", “glina" lub “pył". Pierwotne teksty 

odnosiły się jednak do “Ziemi". Nawet jeśli chodzi o Adama i Ewę tłumacze 

wszystko poplątali. Biblia mówi: “Stworzył mężczyznę i kobietę i nazwał ich 

imieniem   Adam".   Starsze   zapiski   używają   pełniejszej   nazwy:   “Adama",   co 

oznacza “Ziemi", lecz nie znaczy, że stworzył ich z ziemi, a jedynie, że byli 

“Ziemi" lub, jak to bardzo precyzyjnie tłumaczy Anchor Hebrew Bibie, byli oni 

“ziemscy, śmiertelni".

72

background image

Można by jeszcze wiele mówić na temat historii Adama i Ewy i o tym, jak 

powstali oni w wyniku klinicznego klonowania. Pisarze, tacy jak na przykład 

Zecharia Sitchin, napisali wiele na ten temat, zaś moja nowa książka porusza ten 

temat   jeszcze   dogłębniej.   Nie   będę   snuł   obecnie   rozważań   w   tej   sprawie, 

ponieważ   chcę   przejść   bezpośrednio   do   alchemii   Mesjanistycznej   Linii   Krwi 

Smoczych Królów Ziemi. Dodam jedynie, że sumeiyjskie zapisy głoszą, iż około 

6 000 lat temu Adam i Ewa (znani wówczas pod imionami “Atabba" i “Awa", 

zaś łącznie jako “Adama") byli wychowywani przez Enki i jego siostrę-żonę 

Nin-khursag w celu królowania w Domu Shimti. W języku sumeryjskim słowo 

Shi-im-ti oznacza “oddech-wiatr-życie".

Adam z całą pewnością nie był pierwszym człowiekiem na Ziemi, lecz był 

pierwszym z alchemicznie pomyślanego rodu królewskiego. Nin-khursag zwana 

była “Panią Zarodka" lub “Panią Życia" i była zastępczą matką Attaba i Awa, 

którzy zostali stworzeni z ludzkiego jaja zapłodnionego przez Pana Enki.

Właśnie dlatego, że Nin-khursag nosiła tytuł “Pani Życia", Hebrajczycy nadali 

później Awie (Ewie) ten sam tytuł. I rzeczywiście imię Awa (lub Ewa) znaczyło 

później   “Życie".   Jest   tu   jeszcze   jedna   interesująca   paralela,   która   wynika   z 

różnicy   znaczeń   między   podobnie   brzmiącymi   wyrażeniami   w   języku 

sumeryjskim. Otóż “Pani Życia" brzmi po sumeryjsku Nin-ti (przy czym Nin 

znaczy “Pani", zaś “ti" – “Życie"), zaś inne sumeryjskie słowo, “ti" (z dłużej 

wymawianym   “i"),   oznacza   żebro.   Stąd   też   wzięło   się   pomieszanie   przez 

Hebrajczyków znaczeń tych dwóch stów – “ti" i “ti" – czego konsekwencją było 

powiązanie Ewy z żebrem Adama.

Zarówno Enki, jak i Nin-khursag (wraz z ich bratem Emilem, późniejszym 

Jehową) należeli do panteonu bogów i bogiń, który nazywano Anunnaki, czyli 

“Niebo   zstąpiło   na   Ziemię".   W   Psalmie   82   jest   wzmianka   o   Wielkim 

Zgromadzeniu   Anunnaki   (w   późniejszym  czasie   zwanym  Dworem   Elohima), 

podczas którego Jehowa próbuje przejąć władzę nad pozostałymi bogami.

73

background image

Zgodnie   z   tradycją   Smoka   ważność   Kaina   polegała   na   tym,   że   był   on 

bezpośrednim dziełem Enki i Awy (Ewy), w związku z czym jego krew była w 

trzech   czwartych   krwią   Anunnaki.   Jego   przyrodni   bracia   Hevel   i   Satanael 

(bardziej znani pod imionami Abel i Set) mieli mniej niż połowę krwi Anunnaki, 

ponieważ byli synami Atabba i Awa (Adama i Ewy).

Krew (pochodzenie) Kaina była tak bardzo nadrzędna, że mówiono, iż krew 

jego   brata,   Abla,   była   w   porównaniu   z   nią   “Ziemska".   Kain,   jak   mówią 

starożytne teksty, “wznosił się wysoko ponad Ablem", tak że krew jego brata 

wsiąkła   w   ziemię.   Niestety   to   oryginalne   określenie   zostało   błędnie 

przetłumaczone i włączone do współczesnej Biblii w postaci: “Kain wzniósł się 

ponad Abla i rozlał jego krew po ziemi". Znaczenie tego, jak widać, jest zupełnie 

inne.

Możemy   teraz   przenieść   się   bliżej   współczesności   i   rozważyć   sprawę 

najstarszego “Grant of Arms" (dar szlachectwa, uszlachcenie, nadanie herbu) w 

dziejach   monarchów   –   uszlachcenia,   które   wyznacza   Mesjanistyczną   Krew 

Smoka na wsze czasy. Sumerowie określali to insygnium słowem Gra-al. Brzmi 

znajomo, nieprawdaż? Jednak z Biblii znamy to jako “Znamię Kaina" (“Dał też 

Pan znamię Kainowi..." – Księga Rodzaju, 4.15).

Znamię to Kościół przedstawia nam jako swego rodzaju przekleństwo. Lecz 

wiedząc już to, co wiemy, Biblia faktycznie tego nie mówi. Mówi ona, że w 

wyniku wdania się w spór z Jehową dotyczący posłuszeństwa Kain obawiał się o 

swoje życie. Podaje się nam, że Pan naznaczył Kaina znamieniem i zaprzysiągł 

siedmiokrotną zemstę jego nieprzyjaciołom.

Nikt nie potrafił nigdy wytłumaczyć, dlaczego Jehowa miałby chronić Kaina, 

który się mu sprzeciwiał. W rzeczywistości to nie było postanowienie Jehowy. 

To nie on był protektorem Kaina. Jest powiedziane, że “znamię" nadane zostało 

Kainowi przez Pana (Adon, Enki), który był jego ojcem.

74

background image

Mało kto zastanawiał się kiedykolwiek, kim są nieprzyjaciele Kaina, o których 

mówi Księga Rodzaju. Któż to mógł być? Skąd się wzięli? Według Biblii na 

Ziemi byli w owym czasie tylko Adam i Ewa oraz ich synowie Kain i Abel, przy 

czym Kain miał niebawem zabić Abla. Jeśli uznamy ten tekst za prawdziwy, to 

będziemy   musieli   stwierdzić,   że   nie   było   wówczas   nikogo,   kto   mógłby   być 

nieprzyjacielem Kaina!

Czymże   więc   był   ten   sumeryjski  Gra-al,   który   Biblia   zwie   “Znamieniem 

Kaina"? Był to pełen godności herb w postaci “Pucharu Wody" lub Rosi-Crucis 

(“Puchar Rosy"), który istnieje we wszystkich zapiskach (włącznie z egipskimi, 

fenickimi i hebrajskimi annałami) w postaci zwróconego ku górze czerwonego 

krzyża umieszczonego w środku koła. Na przestrzeni wieków znak ten ulegał 

różnym modyfikacjom i upiększeniom, lecz jego istota pozostała nie zmieniona i 

uznaje się go za oryginalny symbol Świętego Graala.

Kolejna nieprawidłowość zawarta w Księdze Rodzaju znajduje się w miejscu, 

w którym mówi ona, że Kain znalazł sobie żonę. Należy zatem zapytać, kim byli 

jej rodzice, skoro Adam i Ewa byli wówczas jedyną żyjącą parą? Nie wdając się 

w   wyjaśnienie   tej   niedorzeczności   Księga   Rodzaju   przechodzi   do   wyliczania 

imion potomków Kaina!

To oznacza, że pewne bardzo ważne informacje zostały usunięte ze Starego 

Testamentu. Jest oczywiste, że w tamtych czasach na Ziemi było już wielu ludzi 

i   ich   dzieje   znaleźć   można   w   źródłach   pozabiblijnych.   Pomijając   teksty 

sumeryjskie, znacznie więcej informacji na ten temat znaleźć można nawet w 

tekstach hebrajskich i wczesnochrześcijańskich.

W celu przedłużenia linii Kaina został on ożeniony ze swoją siostrą przyrodnią 

– księżniczką czystej krwi Anunnaki, Luluwą. Jej ojcem był Enki, zaś matką 

Lilith, wnuczka Enlila. Biblia nie podaje imienia żony Kaina, niemniej podaje 

imię ich młodszego syna, Henocha, z kolei teksty sumeryjskie podają imię ich 

75

background image

starszego syna, dziedzica tronu, Atuna, który jest bardziej znany pod imieniem 

Etana, król Kish.

O Etanie mówi się, że “przechadzał się z bogami" i był karmiony z “Rośliny 

Narodzin"   (lub   “Drzewa   Życia",   jak   podaje   Księga   Rodzaju).   Od   tej   chwili 

królowie tej linii byli określani jako gałęzie Drzewa, przy czym starożytnym 

odpowiednikiem   słowa   “gałąź"   było   słowo  klone  (“klon").   Później   owa 

“Roślina" lub “Drzewo" zostało przedefiniowane na “Winorośl" i stąd  Gra-al

W ten sposób Winorośl i Mesjanistyczna Linia Krwi (rodowód) zespoliły się w 

jedno pojęcie w literaturze kolejnych stuleci.

Poprzez   tworzenie   odpowiednich   związków   ta   królewska   linia   była   tak 

kształtowana,   aby   móc   pełnić   przywódczą   rolę.   Jej   sukcesorzy   zawsze 

przewyższali sobie współczesnych pod względem wiedzy, kultury, świadomości, 

mądrości i intuicji. Aby zachować czystość krwi, zawsze zawierali małżeństwa 

ze ściśle spokrewnionymi ze sobą partnerami.

Wiedziano, że dominujący gen dziedzictwa jest przenoszony z krwią matki. 

Dziś nazywamy to “mitochondrialnym DNA". W ten oto sposób zrodziła się 

tradycja, którą odziedziczyli ich królewscy spadkobiercy w Egipcie i późniejsi 

władcy celtyccy. Prawdziwy status królewski był utrzymywany i przekazywany 

poprzez   kobietę   i   z   tego   względu   królewskie   małżeństwa   były   strategicznie 

zawierane   z   przyrodnimi   maternalnymi   siostrami   (wspólna   matka)   lub 

ciotecznymi kuzynami.

Dotarłszy do miejsca, w którym po raz pierwszy padła nazwa Drzewo Życia, 

to znaczy do około 3 500 roku p.n.e., zaczniemy teraz poznawać zasady, przy 

pomocy których ród królewski od jego prapoczątków odżywiany był doustnie 

składnikami pochodzącymi z ludzkiego ciała. Praktyka ta była kontynuowana 

przez ponad 1000 lat, aż do chwili gdy program żywienia zyskał postać w pełni 

naukową i alchemiczną.

76

background image

Zanim zagłębimy  się  w szczegóły   królewskiej diety,  warto  zastanowić   się, 

dlaczego   tak   ważna,   pochodząca   od   Kaina,   linia   krwi  królewskiej   została   ze 

względów strategicznych zignorowana przez Hebrajczyków i Kościół Katolicki 

na   rzecz   równoległej,   młodszej   linii   wywodzącej   się   od   syna   Adama,   Seta. 

Dlaczego   bojaźliwi   uczniowie   EnhIa-Jehowy   ostatecznie   odżegnali   się   od 

dynastii Kaina?

Księga Rodzaju Starego Testamentu podaje rodowody pochodzące od Kaina i 

jego przyrodniego brata Seta. Warto jednak zauważyć, że imiona figurujące na 

tych listach w pierwszych pokoleniach są bardzo podobne, mimo iż podawane są 

w  innym  porządku: Henoch  –  Enosz,  Irad  –  Jered,   Machujael –  Mahalaleel, 

Metuszael – Metuszelach i Lamek – Lamek.

Biorąc to pod uwagę, często wysuwano przypuszczenie, że linia pochodząca 

od   Seta   aż   do   Noego,   syna   Lameka,   była   (niezbyt   zręcznie)   zakamuflowana 

przez kompilatorów Biblii w celu ukrycia, że w rzeczywistości pochodziła ona 

aż do czasów Noego od Kaina. Jeśli rzeczywiście tak było, wówczas w czasie 

życia Noego musiało wydarzyć się coś, co spowodowało konieczność ukrycia 

przez późniejszych historiografów rzeczywistego pochodzenia jego przodków. 

Odpowiedzi na to należy szukać w samej Biblii.

W   tym   momencie   historii   rodziny   mściwy   Jehowa   najwidoczniej   ostrzegł 

Noego i jego synów przed spożywaniem krwi – edykt ten stał się bardzo ważny i 

zaważył na późniejszym stylu życia żydów. Od dawna żydowskim zwyczajem 

jest wieszanie mięsa, aby ściekła z niego krew, zanim zostanie ono ugotowane i 

zjedzone.

Natomiast   w   tradycji   chrześcijańskiej,   wręcz   przeciwnie,   symboliczne 

spożywanie krwi jest bardzo ważne. Zwyczajem chrześcijan jest przyjmowanie 

sakramentu Komunii, w czasie którego pite jest wino z poświęconego kielicha 

symbolizujące krew Jezusa, życiodajną krew Mesjanistycznej Winorośli.

77

background image

Być   może   ten   chrześcijański   zwyczaj   jest   nawrotem   do   odległego, 

pochodzącego jeszcze z czasów sprzed Noego, rytuału, któremu sprzeciwił się 

Jehowa?   Jeśli   tak   rzeczywiście   jest,   to   być   może   kielich   będący   symbolem 

kobiety odnoszącym się od zarania dziejów do macicy, odnosił się również do 

ekstraktu z krwi menstruacyjnej? Odpowiedź na te pytania brzmi: “Tak". Taki 

był właśnie ten zwyczaj, lecz nie był on aż tak podejrzany (odpychający), jak to 

się może wydawać. Kto z nas wie lub stara się dociec, skąd biorą się spożywane 

dziś leki oraz różne suplementy. Co więcej, ci, którzy to wiedzą, niechętnie o 

tym mówią. I tak na przykład hormon Premarin wytwarzany jest z moczu klaczy, 

a niektóre  hormony  wzrostu z Escherichia coli (pałeczka  okrężnicy), bakterii 

znajdującej się w kale.

Ekstrakt krwi, o który chodzi, nie pochodził pierwotnie z ludzkiej krwi, lecz z 

poświęconej księżycowej esencji Anunnaki, to znaczy od Nin-khursag, siostry 

Enki,   zwanej   Panią   Życia.   Uważano   go   za   najpotężniejszą   siłę   życiową   i 

nazywano “Gwiezdnym Ogniem". Królewska linia została zrodzona z łona Nin-

khursag   i   to   właśnie   jej   krwią,   boskim   Gwiezdnym   Ogniem,   dokarmiano 

dodatkowo Smoczy ród.

W  Starożytnym  Egipcie  Nin-khursag  była  czczona  pod  postacią   Izis  i  pod 

obydwoma imionami była ona matką mesjanistycznej linii (rodu), ponieważ to 

jej   gen   był   twórcą   “Początku",   “Gene-Izis",   lub   –   jak   określali   to   Grecy   – 

Genesis.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że edykt zabraniający spożywania krwi 

nie pochodził od Enki Mądrego, lecz Enlila-Jehowy – Boga Gniewu, który zesłał 

Potop, spustoszył Ur i Babilon oraz usiłował zmylić Adama, mówiąc, że umrze, 

jeśli spróbuje zjeść owoc z Drzewa Wiedzy. Nie był to bóg kochający ludzi i 

sumeryjskie   teksty   mówią   to   jasno.   Ponieważ   zabronił   on   spożywania   krwi, 

należy sądzić, że nie był to edykt mający na celu dobro Noego i jego następców, 

ale raczej ich szkodę.

78

background image

W ścisłej recepturze Gwiezdnego Ognia znajdowała się księżycowa esencja 

Bogini,   lecz   nawet  w  warunkach   naszego   ziemskiego   środowiska   wydzielina 

menstruacyjna zawiera w sobie najwartościowsze endokrynologiczne składniki, 

w   szczególności   pochodzące   z   szyszynki   i   przysadki   mózgowej.   To   właśnie 

szyszynka była zawsze łączona bezpośrednio z Drzewem Życia, gdyż uważano, 

że ten maleńki gruczoł wydziela substancję zapewniającą długie aktywne życie 

zwaną somą lub według Greków – ambrozją.

W   kręgach   mistycznych   menstruacyjnej   “flow-er"   (“ta,   która   płynie")   od 

dawna przypisuje się nazwę “flower" (“kwiat") i przedstawia się ją symbolicznie 

jako kwiat lilii lub lotosu. W rzeczywistości definicja “flow-er" stanowi rdzeń 

współczesnego słowa “flower". W starożytnym Sumerze najważniejsze kobiety z 

rodu Smoka traktowano jak lilie i nadawano im takie imiona, jak Liii, Luluwa, 

Lilith, Lilutu czy Lillette.

W   wyobrażeniach   malarskich   Mesjanistyczny   Smok   zdradzał   niewielkie 

podobieństwo do uskrzydlonej, dyszącej ogniem bestii z późniejszej zachodniej 

mitologii.   Był  to  zasadniczo  wąż  o  olbrzymich  szczękach  posiadający  cztery 

nogi, podobny do krokodyla lub warana. Był to święty Messeh, który nosił imię 

“Draco".   Draco   był   symbolem   boskości   egipskich   faraonów,   egipskiego 

lecznictwa,   esseńczyków   z   Qumran,   a   także  Bistea   Neptunisem  (wężem 

morskim) europejskich następców rybiarskich królów z dynastii Merowingów.

W starych hebrajskich Bibliach wszystkie odniesienia do węży czynione są za 

pomocą  słowa  nahash  (od źródło-słowu NHSH), lecz nie odnosi się ono do 

węży,   jakie   znamy,   to   znaczy   jadowitych   gadów,   lecz   do   węży   w   ich 

tradycyjnym znaczeniu, symboli mądrości i oświecenia, bowiem słowo nahash 

jest czasownikiem określającym czynność rozszyfrowywania, wynajdywania.

Węże,   w   tej   lub   innej   formie,   zawsze   były   wiązane   z   mądrością   i 

uzdrawianiem   i   zwyczajowo   Drzewa   Życia   i   Wiedzy   są   z   nimi   łączone.   W 

insygniach wielu stowarzyszeń medycznych do dzisiaj znajduje się wąż owinięty 

79

background image

wokół Drzewa Narodzin (Drzewa Życia). Wizerunek ten przedstawiany jest na 

wielu reliefach starożytnego Sumeru jako symbol Enki.

Warto również podkreślić, że innym pospolitym symbolem medycznej profesji 

są dwa węże wijące się wokół uskrzydlonej laski Hermesa. W tym przypadku 

również   przekazywana   jest   prawdziwa   symbolika   Gwiezdnego   Ognia,   zaś 

pochodzenia tego symbolu można doszukiwać się w początkach szkół tajemnic i 

instytucji gnostycznych

8

.

Starożytne teksty wyjaśniaj ą, że laska i bliźniacze węże symbolizują rdzeń 

kręgowy   i   sprzężony   ze   zmysłami   system   nerwowy.   Dwa   górne   skrzydła 

symbolizują dwuczłonową strukturę mózgu. Między skrzydłami, na zwieńczeniu 

kolumny rdzenia, znajduje się małe wybrzuszenie, które reprezentuje szyszynkę.

Kombinację   centralnie   położonego   symbolu   szyszynki  i  bocznych  skrzydeł 

przez długi czas nazywano “Łabędziem", który w tradycyjnej symbolice Graala 

(tak jak w niektórych kręgach jogistycznych) oznacza w pełni oświeconą istotę. 

Chodzi   tu   o   stan   świadomości   osiąganej   przez   średniowiecznych   Rycerzy 

Łabędzia uosabianych przez takie postacie, jak Perceval i Lohengrin.

Tym, którzy nie znają funkcji szyszynki i pozostałych gruczołów dokrewnych, 

wyjaśniam,   że   szyszynka   jest   bardzo   małym   gruczołem   w   kształcie   stożka 

wielkości ziarenka kukurydzy. Położona jest ona w centralnej części mózgu na 

zewnątrz półkul mózgowych i nie jest jego częścią.

Według   siedemnastowiecznego   francuskiego   uczonego,   Renę   Descartesa 

(Kartezjusz), szyszynka jest siedliskiem ducha – miejscem,  w którym ciało  i 

rozum łączą się ze sobą. Starożytni Grecy traktowali ją podobnie, zaś Herofilos 

opisał ją w IV wieku p.n.e. jako organ regulujący przepływ myśli. Gruczoł ten 

od dawna intryguje badaczy ludzkiego ciała, ponieważ w przeciwieństwie do 

pozostałych części mózgu nie jest zdublowany.

80

background image

W czasach starożytnego Sumeru kapłani Anu (ojca Enhia i Enki) rozwijali i 

doskonalili   wielokierunkową   wiedzę   medyczną   dotyczącą   substancji 

ożywionych,   z   menstruacyjnym   Gwiezdnym   Ogniem   jako   źródłem   istotnych 

składników włącznie. Na początku była to czysta księżycowa esencja Anunnaki 

zwana “Złotem Bogów" podawana wyłącznie królom i królowym z rodu Smoka. 

Później,   w   Egipcie   i   krajach   śródziemnomorskich,   menstrualny   “Gwiezdny 

Ogień"   był   zbierany   od   świętych   dziewic-kapłanek,   które   czczono   jako 

“Szkarłatne Kobiety". Wydaje się, że słowo “rytualny" ma swoje źródło w tych 

praktykach   i   pochodzi   od   słowa  ritu,   które   określało   świętą   ceremonię 

“Czerwonego Złota".

Wydzieliny   gruczołów   dokrewnych   są,   oczywiście,   do   dzisiaj   używane   w 

terapii, lecz ich składniki, takie jak melatonina i serotonina, są uzyskiwane z 

gruczołów   martwych   zwierząt   i   wykazują   brak   bardzo   ważnych   elementów, 

które są obecne jedynie w wydzielinach gruczołów żywych ludzi.

W   symbolice   ognia   starożytnej   alchemii   “czerwień"   jest   synonimem 

metalicznego   “złota".   W   niektórych   tradycjach   (na   przykład   hinduskiej) 

“czerwień"   identyfikuje   się   z   “czernią".   Stąd   bogini   Kali   jest   zarówno 

“czerwona", jak i “czarna". Kali pochodzi jednak od Sumerów, którzy twierdzili, 

że jest ona Kalimath, siostrą żony Kaina, Luluwy.

Kali   była   główną   księżniczką   Domu   Smoka   i   za   sprawą   jej   związku   z 

Gwiezdnym Ogniem stała się boginią czasu, pór roku, okresów i cykli. Z tego też 

względu imię jej stało się rdzeniem słowa kalendarz (kalindar) oznaczającego 

podział na pory roku.

Jak   z   tego   wynika,   na   początku   metale   alchemików   nie   były   zwykłymi 

metalami, lecz żywymi esencjami, zaś starożytne misteria nie miały charakteru 

metafizycznego,   ale   czysto   fizyczny.   Pochodzenie   słowa   “sekret"   wynika   z 

ukrytej   wiedzy   o   wydzielinach   (sekrecjach)   gruczołów   dokrewnych.  Ritu 

(“czerwień" lub “czerń") oznaczało prawdę. Pochodzi od niego nie tylko słowo 

81

background image

“rytualny",   ale   również   “rite"   (“obrządek"),   “root"   (“korzeń")   i   “red" 

(“czerwień").   Powiadano,   że   ritu   objawia   się   w   formie   materii   fizycznej 

najczystszego i najszlachetniejszego ze wszystkich metali – złota. Stąd też złoto 

uważane było za “ostateczną prawdę".

Podobnie   jak   ze   słowem   “sekret"   ma   się   sprawa   z   innymi   słowami.   W 

starożytnym   Egipcie   słowo   Amen   było   używane   do   podkreślania   czegoś 

ukrytego lub zatajonego. Słowo “occult" (“okultystyczny", “tajemny") znaczyło 

dokładnie   to   samo,   niemniej   dziś   na   zakończenie   modlitw   używamy   słowa 

Amen", podczas gdy słowo “okultyzm" kojarzy się  z czymś złowrogim.  W 

rzeczywistości oba one są związane ze słowem “sekret" i wszystkie one były w 

pewnych okresach związane z mistyczną nauką o sekrecjach,

Ponieważ Kali była związana z “czernią" (będąc “czarną i piękną"), od jej 

imienia wywodzi się również angielskie słowo “coal" (“węgiel"), znaczące “ten, 

który jest czarny", tyle że poprzez pośrednie słowo  kol. W hebrajskiej tradycji 

Bath-Kol  (odpowiedniczka   Kali)   zwana   była   “Córą   Głosu",   zaś   głos   był 

związany z okresem dojrzewania kobiety. Tak więc łono było związane z głosem 

i   uważano,   że   Gwiezdny   Ogień   jest   “Słowem   Łona"   mającym   charakter 

wyroczni.   Przeto   łono   nazywano   “utterer"   (“przepowiadacz")   lub   “uterus" 

(“macica").

Nazwa “Szkarłatne  Kobiety" jest pochodną ich bezpośredniego związku ze 

źródłem   Gwiezdnego   Ognia.   W   Grecji   zwano   je  hierodulami  (“Święte 

Kobiety").   W   późniejszym   czasie   słowo   to   przekształcono   (poprzez 

średniowieczny   francuski   na   angielski)   na   “harlot"   (“prostytutka",   “dziwka", 

“kurwa"). W jeżyku wczesnogermańskim były one zwane Horesami i z czasem 

słowo to zostało zangielszczone na “whores" (“kurwy"). Początkowo słowo to 

oznaczało jednak “Ukochane". Jak podkreślają dobre słowniki etymologiczne, 

słowa   te   były   opisami   wielkiej   czci   i   w   żadnym   wypadku   nie   były 

odpowiednikami   takich   stów,   jak   “prostytutka"   i   “cudzołożnica".   Ich   obecne 

82

background image

potoczne   znaczenie   jest   wynikiem   ukartowanych   działań   średniowiecznego 

Kościoła   Rzymskokatolickiego   mających   na   celu   zdeprecjonowanie 

szlachetnego statusu tych świętych kapłanek.

Wycofanie  z  życia  publicznego  wiedzy  o  prawdziwej tradycji  Gwiezdnego 

Ognia nastąpiło,  kiedy wiedza wczesnych adeptów i późniejszych gnostyków 

(prawdziwych  przedchrześcijańskich   chrześcijan)  została   zdeformowana   przez 

fałszerzy   historycznego   chrześcijaństwa.   Pewien   zasób   oryginalnej   gnosis 

(wiedzy o sprawach duchowych) jest zachowany w talmudycznej i rabinicznej 

tradycji, lecz żydzi i chrześcijanie głównego nurtu tych religii uczynili, ogólnie 

mówiąc, wszystko, aby zniekształcić wszelkie pozostałości tej starożytnej sztuki.

Oprócz bycia “Złotem Bogów" esencja menstruacyjna Anunnaki zwana była 

również   “Wehikułem   Światła"   i   stawiana   na   równi   z   mistycznymi   “Wodami 

Kreacji"   –   przepływem   nieskończonej   wiedzy.   Dlatego   Rosi-Crucis   (Puchar 

Rosy lub Puchar Wód identyfikowany z czerwonym krzyżem wewnątrz koła) 

stał się Znamieniem Kaina i późniejszym herbem Jego królewskiego rodu.

Mówiono, że Światło pozostaje w osobie duchowo nie rozbudzonej w stanie 

uśpienia i że można je pobudzić i umotywować przy pomocy duchowej energii 

własnej woli oraz poprzez stałe sprawdzanie samego siebie. Nie jest to jednak 

jakikolwiek proces umysłowy, ale prawdziwie wolna od myśli świadomość – 

bezcielesna forma czystego Bytu.

Przypisy: 

1.   Laurence   Gardner,   Krew   z   krwi   Jezusa   –   Święty   Graal   i   tajemnica 

potomków   Jezusa,   przekład   Pawet   Korombel,   Wydawnictwo   Da   Capo, 

Warszawa, 1998. – Przyp. red.

2. W polskiej edycji Nexusa artykuł ten ukazał się w poprzednich trzech 

numerach: 4 (2/1999), 5 (3/1999) i 6 (4/1999). – Przyp. red.

83

background image

3. Laurence Gardner, Genesis of the Grail Kings: The Pendragon Legacy of 

Adam And Eve (Potomkowie Dawida i Jezusa), przekład Grażyna Gasparska, 

Wydawnictwo Amber, Warszawa, 1999.

4.   W   Piśmie   Świętym   Starego   t   Nowego   Testamentu   w   przekładzie   z 

jeżyków   oryginalnych   (Biblii   Tysiąclecia)   nosi   ona   nazwę   Księgi 

Sprawiedliwego, natomiast w Piśmie Świętym w Przekładzie Nowego Świata 

(Biblia Świadków Jehowy) Księgi Jaszara. – Przyp. red.

5. W “Biblii Tysiąclecia" nosi ona nazwę Księgi “Wojen Pana", natomiast 

w Biblii Świadków Jehowy Księgi Wojen Jehowy. – Przyp. red.

6. W “Biblii Tysiąclecia" nosi ona nazwę Księgi Pańskiej, natomiast w 

“Biblii Świadków Jehowy" Księgi Jehowy. – Przyp. red.

7. W przypisach do polskojęzycznej wersji Biblii jest taka próba: “Owo 

znamię   było   czymś   co   chroniło   Kaina   –   może   cechą   przynależności   do 

szczepu, który stosuje prawo krwawej zemsty za zabicie swego członka". – 

Przyp. tłum.

8.   Gnostycyzm  to   religijno-filozficzny   kierunek   powstały   w   pierwszych 

wiekach   chrześcijaństwa   na   wschodzie   Cesarstwa   Rzymskiego   łączący 

elementy   chrześcijaństwa,   filozofii   hellenistycznej   i   religii   wschodnich.   – 

Przyp. tłum.

GWIEZDNY OGIEŃ – ZŁOTO BOGÓW

CZĘŚĆ DRUGA

Tym,   co   stanowiło   kluczowy   problem   dla   EnIiIa-Jehowy,   była   koncepcja 

“istoty" lub   “samokompletności".  Z  kolei  jego  brat  Enki wiedział,  że  ludzie, 

którzy   spożywali   owoc   Drzewa   Wiedzy   (mądrości   Anunnaki)   oraz   Rośliny 

Narodzin   (Gwiezdnego   Ognia),   mogą   stać   się   niemal   równi   bogom.   Jehowa 

doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Księga Rodzaju mówi, że kiedy Adam 

84

background image

zerwał owoc z Drzewa, Jehowa rzekł: “Oto człowiek stał się taki jak My..." 

(Księga Rodzaju, 3.21).

Enki   Mądry,   Strażnik   Drzewa   Wiedzy,  również   miał   inne   imię   w   tradycji 

hebrajskiej.   Nazywano   go   Samael   (Sama-El),   ponieważ   został   mianowany 

Panem   Sama   w   północnej   Mezopotamii.   Nauki   wczesnych   szkół   wiedzy 

tajemnej wyrażały się bardzo zdecydowanie na temat Drzew Życia i Wiedzy i 

było to dokładne powtórzenie nauk samego Enki. Było tam powiedziane:

Niczego   nie   można   zdobyć   tylko   pragnieniem   lub   zrzucaniem 

odpowiedzialności   na   wyższe   autorytety.   Wiara   jest   aktem   “uwierzenia",   bo 

“żyć" znaczy “wierzyć"...

1

 a Wola jest ośrodkiem decyzyjnym jaźni.

Sumeryjskie   teksty   podają,   że   syn   Kaina,   król   Etana,   spożywał   z   Rośliny 

Narodzin w celu usynowienia swojego własnego syna i następcy, króla Baali, zaś 

Roślina Narodzin była bezpośrednio wiązana z indywidualną długowiecznością 

oraz   urzędem   Kainowym   lub   inaczej   królewskością.   Sama   w   sobie   była 

związana z Gwiezdnym Ogniem i czynnościami szyszynki, zaś spożywanie z 

Rośliny Narodzin było rytuałem przyjęcia Gwiezdnego Ognia – czystej żeńskiej 

esencji Anunnaki, Nektaru Najwyższej Doskonałości.

W tym znaczeniu “flow-er" (kwiat lub lilia) Anunnaki była postrzegana jako 

posiadaczka   czary,   przekazicielka   Bogatego   Pokarmu   Macierzy.   W   tym 

wcieleniu zwano ją Różą Sharon (od słowa Sha znaczącego “orbita" wraz ze 

słowami   Ra   i   On   odnoszącymi   się   do   świątyni   “Światłości").   Znaczenie   tej 

wysoko czczonej godności jest w pełni uwidocznione w Pieśni Salomona, w 

której   mesjanistyczna   oblubienica   zwraca   się   do   króla   następującymi   słowy: 

“Jam narcyz Saronu lilia  dolin" (Pieśń nad Pieśniami,  2.1 – jest to tekst wg 

polskojęzycznej   wersji   Biblii,   natomiast   tekst   podany   przez   autora   artykułu 

brzmi: “Jam róża Sharon i lilia dolin").

85

background image

Odbiorca Gwiezdnego Ognia, król, był uważany za tego, który zakwalifikował 

się na to stanowiska po osiągnięciu predestynującej do tego stanu oświeconej 

świadomości   –   stanu,   w   którym   jego   uzdolnienia   z   poziomu   mądrości   i 

przywództwa wzniosły się na poziom królewskości zwany Malkű. To właśnie z 

mezopotamskiego   słowa   Malku   Hebrajczycy   utworzyli   swoje   słowa   Malchus 

(król) i Malkhut (królestwo).

Dopiero   w   ostatnich   czasach   naukowcom   udało   się   odkryć   hormonalną 

wydzielinę   szyszynki,   którą   wyodrębniono   ostatecznie   w   roku   1968.   Jej 

zasadniczy składnik nazwano melatoniną, co oznacza “nocny pracownik" (od 

greckich   słów:   “melos"   –   “czarny"   i   “tosos"   –   “praca").   Ci,   u   których 

obserwujemy wysoki poziom melatoniny, silnie reagują na słońce, ponieważ ma 

ono wpływ na ich poziom umysłowy, są oni zdecydowanie bardziej czynni nocą. 

Melatoniną  nosi nazwę  “hormonu   ciemności",  jako  że jest wytwarzana tylko 

nocą,   w   ciemności.   Wystawienie   się   na   działanie   promieni   słonecznych 

powoduje zmniejszenie rozmiaru szyszynki i zmniejsza duchową świadomość, 

podczas   gdy   ciemności   i   wysoka   aktywność   szyszynki   zwiększają   intuicyjną 

wiedzę i subtelne myślenie, zmniejszając jednocześnie czynniki stresotwórcze.

Warto   w   tym   miejscu   zastanowić   się,   jak   to   się   stało,   że   Kościół 

Chrześcijański ostatecznie zniszczył prawdziwe znaczenie rytuału Gwiezdnego 

Ognia przenosząc go w obszar złowrogiej legendy gotyckiej. Według dawnych 

tradycji   władcy   (posiadacze)   Malkhut   byli   znani   pod   imieniem   Smoków   lub 

inaczej Pendragonów, zaś głowa panująca zawsze zwana była Draco (co również 

znaczy Smok).

Z racji ich cielesnych zalet, które zawdzięczali dodatkowej ilości melatoniny 

oraz   innych   hormonalnych   wydzielin,   byli   w   rzeczy   samej   “Książętami 

Ciemności",   a   wyższy   poziom   świadomości,   wyższą   od   przeciętnej   moc   i 

długowieczność,   uzyskiwali   spożywając   Gwiezdny   Ogień   wytwarzany   z 

86

background image

miesiączkowej   krwi   królowych   Anunnaki   i   kapłanek   zwanych   Szkarłatnymi 

Kobietami.

Jak   podałem   w   Krew   z   krwi   Jezusa,   brutalni   średniowieczni   katoliccy 

inkwizytorzy   zostali   skierowani   przeciwko   wszystkim   –   tak   zwanym   – 

heretykom, którzy wspierali w ten lub inny sposób mesjanistyczną linię krwi 

(Sangreal)   Smoczych   Królów   stojącą   w   opozycji   do   skorumpowanych 

dogmatów   biskupów.   Wiele   ich   ofiar   uznano   za   okultystów   lub   wiedźmy   i 

oskarżono   o   wspieranie   starożytnego,   heretyckiego   kultu   Smoka,   Księcia 

Ciemności. Władcy Kościoła ogłosili, że są oni wampirami.

Już   wcześniej   wspomniałem   o   znaczeniu   starożytnego   Egipskiego   Dworu 

Smoka, podkreślając, że ten królewski Zakon działa od około 4000 lat do dzisiaj. 

W   XV   wieku   dostojnym   kanclerzem   tego   Dworu   (Zakonu)   był   książę 

Transylwanii-Wołoszczyzny Wład III, ten sam, który zbudował bukareszteńską 

cytadelę. Wład zapadł jednak bardziej w ludzkiej pamięci jako hrabia Drakula, 

co znaczy “syn Drakula". Drakul (Smok) było imieniem jego ojca, pod którym 

występował on w Zakonie (Dworze) od roku 1431.

Wład był zwolennikiem ostrej dyscypliny, zaś karą za wykroczenia przeciwko 

państwu było nadziewanie na pal. Metoda ta była kompatybilna z pozostałymi 

okropnymi  karami   stosowanymi   w  tamtych   czasach   (gotowanie   we   wrzącym 

oleju,   palenie   na   stosie,   rozciąganie,   ćwiartowanie   etc.).   Ta   szczególna   kara 

obróciła się w końcu przeciwko jemu samemu w późniejszej gotyckiej powieści, 

która mówiła, że on sam powinien być nadziany na drewniany pal.

Rzeczywistą przyczyną obaw ówczesnego establiszmentu przed Drakula nie 

było   jednak   brutalne   traktowanie   przez   niego   swoich   wrogów   (tego   rodzaju 

praktyki   były   na   porządku   dziennym),   ale   jego   rozległa   wiedza   alchemii   i 

starożytnego   rytuału   Gwiezdnego   Ognia.   Ucząc   się   w   Austriackiej   Szkole 

Salomona   w   Hermannstadzie   zdobył   dogłębną   wiedzę   na   temat   cielesnych 

87

background image

efektów melatoniny i serotoniny, które wpływają dodatnio na długość życia oraz 

świadomość.

Z   rzymskich   kronik   jasno   wynika,   że   należał   do   ludzi,   których   organizm 

wytwarzał dużo melatoniny, a tacy ludzie, jak już wiemy, są uczuleni na słońce. 

Są aktywni nocą (melas tosos), z czego właśnie bierze się ów transylwański mit i 

wydana w roku 1897 powieść Briana Stokera Dracula (Drakula), w której Wład-

Drakula   został   opisany   jako   wampir,   Książę   Ciemności,   który   wysysał   krew 

dziewic!

Pomijając ten fakt, podstawą licznych wczesnych baśni i ludowych podań stały 

się   tradycje   Graala   i   Smoka,   z   których   wywodzi   się   koncepcja   “fairies" 

(“wróżek") oznaczająca “fair folk" (“sprawiedliwy lud"), której nazwa pochodzi 

od słów fee lub “fey" odnoszących się w szczególności do “fate" (“los"). W 

świecie celtyckim mówiło się, że pewne rodziny królewskie noszą w sobie “fairy 

blood" (“krew wróżów"), co oznaczało, że ich los, przeznaczenie, związane są z 

linią krwi Graala, zaś o księżniczkach z tej linii występujących w historycznych 

romansach często mówi się jako o “elf-maidens" (“elfowych pannach"). Był to 

lud desygnowany do pełnienia roli strażników ziemi, światła gwiazd i lasów, 

którą   Tolkien,   autor   słynnej   książki   Lord   of   the   Rings   (Władca   pierścieni), 

przypisał z kolei rasie elfów.

W   języku   południowej   Europy,   elf   rodzaju   żeńskiego   nosił   nazwę   ylbi   i 

między  innymi od tego słowa pochodzi nazwa miasta  Albi, langwedockiego, 

średniowiecznego   centrum   gnostycznych   katarów   (Czystych)

2

.   Kiedy   papież 

Innocenty   III   rozpoczął   w   roku   1208   swoją   brutalną,   trzydziestopięcioletnią 

kampanię   przeciwko   katarom,   nazwano   ją   “krucjatą   przeciwko   albigensom", 

bowiem została ona wysłana przeciwko zwolennikom albi-genów (“elfiej krwi").

Melatonina   wzmacnia   system   odpornościowy   organizmu   i 

prawdopodobieństwo   zapadnięcia   na   raka   przez   ludzi   charakteryzujących   się 

wysokim   poziomem   wydzielania   hormonów   przez   szyszynkę   jest   znacznie 

88

background image

niższe. Wysoki poziom melatoniny zwiększa energię, wytrzymałość i fizyczną 

tolerancję   i   zależy   bezpośrednio   od   trybu   snu,   utrzymując   ciało   w   stanie 

zrównoważonym przy pomocy czynników, które oddziałują na nie poprzez układ 

krążenia.   Jest   to   w   rzeczywistości   najefektywniejszy   przeciw-utleniacz 

organizmu,   który   posiada   ponadto   dodatnie   własności   mentalne   i 

przeciwstarzeniowe.   Produkuje   go   szyszynka   poprzez   uaktywnienie 

chemicznego  przekaźnika o nazwie serotonina,  która przekazuje odpowiednie 

impulsy   poprzez   pary   chromosomów   w   momencie   podziału   jądra   komórki   i 

chromosomów (proces ten nosi nazwę meiosis), aby mogły się one w końcu 

połączyć z drugim zestawem w procesie zapłodnienia.

Żywica sosen była przez długi czas identyfikowana z wydzieliną szyszynki 

(stąd podobieństwo nazw: pine – sosna i pineal – szyszynkowy) i była stosowana 

do   produkcji   kadzideł   (kadzideł   kościelnych).   Z   drugiej   strony   tradycyjnym 

symbolem królewskości było złoto. Tak więc złoto, kadzidło i mirra (żywica 

stosowana w charakterze środka uspokajającego i jednocześnie symbol śmierci) 

były tradycyjnym symbolem królów-kapłanów z mes-janistycznej linii krwi.

W   starożytności   wyższy   poziom   wiedzy   kojarzono   ze   słowem   daath   (od 

którego pochodzi angielskie słowo death – śmierć). Jak doskonale wiemy, Nowy 

Testament podaje, że magi (mędrcy) podarowali Jezusowi trzy rzeczy: mirrę, 

kadzidło i złoto – co było wyrazem uznania go jako dziedzica, króla-kapłana, z 

linii Smoka.

Mistrzowie jogi sugerują, że szyszynka, którą zwą “trzecim okiem" lub “okiem 

mądrości", ma olbrzymie znaczenie w procesie rozwijania świadomości, jako że 

jest   ona   ostatecznym   źródłem   Oświecenia.   Iluminiści   oraz   inni   adepci   spod 

znaku   różokrzyżowców   od   dawna   traktują   szyszynkę   jako   tajemne   ayin 

(starożytne słowo oznaczające oko). Pisownia tego słowa (a-y-i-n) jest dosyć 

istotna,   ponieważ   pierwotnie   słowo   Kain   (bez   względu   czy   pisało   się   je   na 

początku przez K, C, czy Q) pisano nie tak jak obecnie (Kain lub Cain), ale “C-

89

background image

a-y-i-n".   Imię   Kain   oznaczało   w   rzeczywistości   w   swoich   różnych   formach 

“Jeden z [posiadaczy, kręgu] Wewnętrznego Oka". Od słowa Kayin pisanego 

przez K wywodzi się słowo “King" (król), zaś od jego odmiany pisanej w postaci 

Qayin – słowo “Queen" (królowa). Co ciekawe, ojciec Kaina, Enki-Samael, był 

sumeryjskim Panem Świętego Oka.

Mówi się, że prawdziwie uduchowiona osoba potrafi w sposób automatyczny 

postrzegać przy pomocy trzeciego oka (subtelnego oka wnętrza), nie dając się 

mamić   obrazom   ukazywanym   przez   zwykłe   oczy,   które   ujawniają   jedynie 

fizyczny obraz rzeczy zajmujących ściśle określone miejsce w czasoprzestrzeni. 

Osoby potrafiące posługiwać się możliwościami stwarzanymi przez szyszynkę 

potrafią   przekraczać   granice   czasu   i   przestrzeni,   przenikać   do   wymiaru,   w 

którym nie ma oddziaływania czasu i przestrzeni. Odkrycie tego wymiaru wcale 

nie jest zasługą współczesnej nauki, bowiem znany jest on od tysięcy lat pod 

nazwą Poziomu Sharon lub Poziomu Orbity Światła.

Tak   więc   kainowi   królowie   Mezopotamii   (pierwsi   pen-dragoni

3

  z 

mesjanistycznej linii krwi), będący wysoko urodzonymi, jako że pochodzili od 

bogów Anunnaki, byli karmieni Gwiezdnym Ogniem Anunnaki mającym na celu 

podnoszenie   ich   percepcji,   świadomości   i   intuicji,   tak   by   stali   się   mistrzami 

wiedzy w niemal takim samym stopniu, jak bogowie. Jednocześnie wzmocnieniu 

ulegał poziom ich wytrzymałości i system odpornościowy, tak że zapobiegające 

starzeniu   własności   regularnie   spożywanej   melatoniny   i   serotoniny   Anunnaki 

dawały im możliwość przeżycia większej ilości lat. Wszystkie zapisy z tamtych 

czasów   potwierdzają,   że   tak   właśnie   miała   się   sprawa   z   pochodzącymi   z 

królewskiej linii, którzy żyli setki lat. Biorąc to pod uwagę należy zrezygnować z 

nadmiernego   sceptycyzmu   w   kwestii   długich   okresów   życia   wczesnych 

patriarchów podanych w Księdze Rodzaju.

Oprócz   Gwiezdnego   Ognia,   królowie   należący   do   królewskiej   linii   krwi 

spożywali Mleko Bogini,  które zawierało,  jak się wydaje, enzym sprzyjający 

90

background image

długowieczności. Obecnie naukowcy zwą go telomerazą. Jak ostatnio doniósł 

magazyn Science (Nauka), nr 279 z 16 stycznia 1998 roku, badania prowadzone 

w   Southwestern   Medical   Center  (Zakład   Medycyny)  na   Uniwersytecie   Stanu 

Teksas   prowadzą   do   wniosku,   że   telomerazą   posiada   unikalne   własności 

zapobiegające procesowi starzenia.

Komórki zdrowego ciała są zaprogramowane na wielokrotny podział w okresie 

życia organizmu, przy czym ilość podziałów jest ograniczona, tak że w końcu 

organizm   dochodzi   do   momentu,   w   którym   jego   komórki   nie   mogą   się   już 

dzielić. Jest to najistotniejszy czynnik procesu starzenia. Zdolność do podziału 

określają   kapsle   znajdujące   się   na   końcach   łańcucha   DNA   (podobnie   jak 

metalowe lub plastykowe skuwki na końcach sznurowadeł). Za każdym razem, 

gdy komórka ulega podziałowi, znika pewna część telomeru. Kiedy telomery 

osiągają   krytyczną   długość,   proces   podziału   ustaje.   Wówczas   proces 

replikowania komórki zanika i następuje jej śmierć.

Prowadzone   w   laboratoriach   na   próbkach   tkanek   badania   wykazały,   że 

działanie   genetycznym   enzymem   telomerazy   może   zapobiec   skracaniu   się 

telomeru   w   czasie   podziału   komórki.   W   związku   z   tym   komórki   mogą 

kontynuować   proces   podziału   w   okresie   dłuższym   od   wynikającego   z 

naturalnego   zaprogramowania   (podobnie   jak   komórki   rakowe,   które   mogą 

osiągnąć nieśmiertelność poprzez wzbogacenie w telomerazę). Telomerazą nie 

występuje zazwyczaj w normalnych tkankach i oprócz guzów złośliwych jest 

obecna jedynie w komórkach reprodukcyjnych. Wygląda więc na to, że gdzieś w 

strukturze   DNA   zawarta   jest   genetyczna   zdolność   do   produkowania   tego 

przeciwstarzeniowego enzymu, lecz potencjał jego wytwarzania został w jakiś 

sposób wyłączony i prawdopodobnie jest zawarty w tych strukturach DNA, które 

naukowcy nazywają obecnie “złomowiskiem".

Kanoniczna Biblia mówi, że w czasie życia Noego i jego synów Jehowa wydał 

zakaz spożywania krwi – w każdym bądź razie temu okresowi dziejów ludzkości 

91

background image

tłumacze Starego Testamentu z VI wieku p.n.e. przypisują wprowadzenie tego 

zakazu.   Jest   jednak   mało   prawdopodobne,   że   nastąpiło   to   właśnie   wtedy, 

ponieważ   w   tamtym   czasie   EnIiI-Jehowa   nie   mógł   jeszcze   mieć   tak   dużej 

przewagi nad Enkim i Wielkim Zgromadzeniem Anunnaki.

Tym   niemniej   faktem   jest,   że   od   tamtego   czasu   wiek   członków   rodu 

patriarchów zaczął się systematycznie skracać i od czasów Abrahama i Izaaka 

nie przekraczał już on normalnej długości. Z kolei okresy życia królów Sumeru, 

potomków Kaina i Etany, pozostały długie.

Tym, co wiemy ponad wszelką wątpliwość, jest to, że bez względu na realia i 

chronologię wydania tego zakazu, wprowadzenie głównej zmiany w praktyce 

Gwiezdnego   Ognia   nastąpiło   około   1960   roku   p.n.e.   To   właśnie   wtedy,   jak 

podaje Biblia, Abraham przeniósł się wraz z rodziną z chaldejskiego Ur (stolicy 

Sumeru) na północ do Haranu (w polskiej wersji Biblii – Charan), a następnie do 

Kanaanu.

Pochodzące z tamtych czasów teksty mówią, że Ur zostało wówczas zdobyte 

przez króla pobliskiego Elamu – tuż po roku 2000 p.n.e. – i chociaż miasto to 

zostało   odbudowane,   ośrodek   władzy   przesunął   się   na   pomoc,   do   Haranu   w 

Królestwie Mari. Haran było nie tylko nazwą kwitnącego miasta, ale również 

imieniem   brata   Abrahama   (ojca   Lota).   Istniejące   dokumenty   (odnalezione   w 

roku 1934) podają, że również inne miasta w Mezopotamii nosiły nazwy nadane 

im na cześć przodków Abrahama – na przykład Terah (imię ojca Abrahama), 

Nahor (imię ojca Teraha), Serug (imię ojca Nahora) czy Peleg (imię dziadka 

Seruga).

Pozostając   w   zgodzie   ze   wszystkimi   sumeryjskimi   dowodami   opisującymi 

królewską linię wywodzącą się od Kaina, ostatnio odkryte zapisy potwierdzają, 

że   członkowie   najbliższej   rodziny   Abrahama   (potomkowie   Noego)   byli 

wysokimi rangą dostojnikami tamtego regionu. Jest oczywiste, że patriarchowie 

nie pochodzili z byle jakiej rodziny, lecz byli członkami potężnej dynastii. Co 

92

background image

było przyczyną, która położyła kres tej długotrwałej linii i zmusiła Abrahama do 

opuszczenia Mezopotamii i przeniesienia się do Kanaanu?

Odpowiedź na to pytanie można znaleźć na glinianych tabliczkach datowanych 

na około 1960 rok p.n.e. Podają one, że w tym czasie wszystko uległo zmianie na 

świętej   ziemi   Sumeru,   który   został   najechany   ze   wszystkich   stron   –   przez 

Akadów z północy, Amorytów z Syrii i Elamitów z Persji. W opisującym to 

tekście czytamy:

Gdy obalili, kiedy ład zniszczyli, wówczas niczym potop wszystko pochłonęli. 

Co   z   tobą   będzie,   Sumerze!   Czy   cię   zmienili?   Świętą   dynastię   ze   świątyni 

wygnali.

To   właśnie   na   tym   etapie   dziejów   Sumeru   nastąpił   upadek   imperium   i 

Abraham został zmuszony do ucieczki na północ od Ur.

Co   stało   się   jednak   z   Anunnaki,   Wielkim   Zgromadzeniem   Bogów,   które 

stanowiło o wszystkim? W tekście tym czytamy dalej:

Ur zniszczone, przejmujący jest jego lament. Krew kraju wypełnia teraz jego 

dziury jak gorący brąz formę. Ciała rozpuszczają się jak tłuszcz na słońcu. Nasza 

świątynia zniszczona. Dym całunem zasnuł nasze miasta Bogowie opuścili nas 

jak migrujące ptaki.

W kategoriach historycznych ten kompletny upadek sumeryjskiego imperium 

nastąpił po założeniu około roku 2000 p.n.e. Babilonu przez króla Ur-Babę. Tak 

więc historia o Wieży Babel i wynikający z niej gniew Jehowy dokładnie pasuje 

do ram czasowych odejścia Anunnaki z Sumeru.

Księga Rodzaju podaje, ze ludzie, o których Jehowa mówił, ze są “bardzo 

dobrzy",   zostali   surowo   ukarani   z   powodu   dziwnego   wykroczenia,   które 

wcześniej nim nie było. Polegało ono na tym, ze wszyscy ludzie mówili tym 

samym językiem, którym był oczywiście język sumeryjski – pierwszy język na 

Ziemi posiadający formę pisemną.

93

background image

Z przyczyn, których Biblia nie podaje jasno, w Księdze Rodzaju czytamy, ze 

Jehowa me był szczęśliwy z powodu Wieży Babel, przeto “zstąpił i pomieszał 

języki całej Ziemi".

4

Sumeryjskie dokumenty mówią prawie to samo, tyle ze pomieszanie języków 

jest w nich wyjaśnione znacznie lepiej i przypisane hordom najeźdźców, którzy 

przybyli do tego regionu. Okazuje się, ze najazd był wynikiem tarć wewnątrz 

Anunnaki,   ponieważ   po   odejściu   Anu   z   Wielkiego   Zgromadzenia 

przewodnictwo nad mm objął jego najstarszy syn EnIil-Jehowa. Ogłosił on, ze 

jest   panem   całej   Ziemi,   pozostawiając   swojemu   bratu   Enki-Samaelowi 

zwierzchność nad morzami. Enki wcale me był szczęśliwy z powodu roszczeń 

swojego brata, ponieważ mimo iż był on starszy, jego matka, Ki, była młodszą 

siostrą ich ojca Anu, podczas gdy matka Enki, Antu, była jego starszą siostrą. 

Prawdziwe   dziedziczenie,   twierdził   Enki,   następuje   w   linii   matriarchalnej,   w 

związku z czym to on jest pierworodnym synem, któremu należy się sukcesja:

— Jam jest Enki.. wielki brat bogów.

— jam jest ten, który został zrodzony jako pierwszy syn boskiego Anu.

W rezultacie Babilończycy oświadczyli, ze uznają Enki i jego syna Marduka, 

czego   EnIil-Jehowa   nie   mógł   JUŻ   znieść.   Straciwszy   popularność   otworzył 

najeźdźcom bramy Sumeru. Kronikarze piszą, ze przepełniony chęcią odwetu, 

sprowadził “wielką i okropną burzę", która spowodowała kompletne zniszczenie 

całej   kultury   Sumeru,   tak   ze   język   sumeryjski   przestał   być   językiem 

dominującym i nastąpiło “wielkie pomieszanie języków".

Cały   trud   włożony   w   budowanie   unikalnej   cywilizacji   został   zniszczony 

jednym   pociągnięciem   EnhIa-Jehowy,   który   me   chciał   się   dzielić   władzą   ze 

swoim bratem Enki. Pochodzące z tamtego okresu zapisy potwierdzają, ze w tym 

momencie   historii   Sumeru   Wielkie   Zgromadzenie   Anunnaki   opuściło   swoją 

siedzibę l odeszło “jak migrujące ptaki".

94

background image

Wszystko   to   zbiegło   się   w   jednym   czasie   i   ponieważ   Gwiezdny   Ogień 

Anunnaki   nie   był   już   dostępny,   zaistniała   pilna   potrzeba   zmiany   procedury 

wprowadzania   na   tron   królewski.   Należało   stworzyć   substytut   Gwiezdnego 

Ognia.   Jak   JUŻ   wcześniej   wspomniałem,   kapłanki   zwane   Szkarłatnymi 

Kobietami   były   specjalnie   do   tego   celu   przygotowywane,   niemniej   było 

oczywiste, ze mimo starannego doboru partnerów ich esencja z biegiem pokoleń 

osłabnie.

Tak   się   złożyło,   ze   stworzenie   bardziej   trwałego   i   bardziej   uniwersalnego 

substytutu   me   stanowiło   problemu,   ponieważ   była   to   prowincja   dobrze 

wyszkolonych   metalurgów,   którym   Enki   nadał   nazwę   Mistrzów   Rzemiosła. 

Pierwszym z nich był Tu-bal-kain zwany Wulkanem – potomek Kaina w szóstej 

generacji, o którym pamięć przetrwała do dziś w kręgach masonem.

Warto   w   tym   miejscu   zauważyć,   ze   znany   z   Nowego   Testamentu   ojciec 

Jezusa,   Józef,   był   we   wczesnych   wersjach   ewangelii   opisywany   jako   Mistrz 

Rzemiosła W Bibliach napisanych nowoczesnym językiem angielskim Józefowi 

w wyniku błędnego tłumaczenia przypisuje się zawód stolarza. Słowo “stolarz" 

zostało   błędnie   przetłumaczone   z   greckiego   słowa   ho-tekton,   które   w 

rzeczywistości   określa   mistrza   w   rzemiośle,   czyli   alchemika-metalurga 

wyszkolonego według nauk jego przodków.

Księga   Wyjścia   Starego   Testamentu   podaje,   ze   w   czasach   Mojżesza   żył 

człowiek imieniem Besaleel (syn Un Ben Hura), o którym mówi się, ze został 

obdarzony duchem Elohima w mądrości, rozumieniu i wiedzy. Dowiadujemy się 

również,   ze  był  on  biegłym złotnikiem  i  Mistrzem   Rzemiosła   oraz  ze  został 

mianowany kierownikiem zespołu, któremu zlecono budowę Arki Przymierza.

Tekst  Biblii   podaje  szczegółowo,   jak   Besaleel   ma   wykonać  z   czystego   złota 

różne korony, pierścienie, naczynia i lichtarze, a na końcu wymienia bez słowa 

komentarza coś, co nazywa się chlebem pokładnym

6

 przymierza.

95

background image

Chociaż słowo “przymierze" kojarzy się obecnie z kontraktowymi ugodami, 

pierwotnie znaczyło “jeść chleb z". Warto tu zauważyć, ze modlitwa Ojcze Nasz 

(która   jest   kopią   jej   egipskiego   odpowiednika)   mówi   “chleba   naszego 

powszedniego   daj   nam   dzisiaj..   "   Obecnie   tym   słowom   przypisuje   się 

powszechnie ogólnikowe znaczenie, pierwotnie jednak była to konkretna prośba 

dotycząca enigmatycznego chleba pokładnego – Złotego Chleba Besaleela.

Księga Lewicka (w języku polskim przyjęła ona nazwę Księgi Kapłańskiej) 

również   wspomina   o   chlebie   pokładnym:   “Następnie   weźmiesz   najczystszej 

mąki i upieczesz z niej dwanaście placków... (24.5) Położysz na każdym stosie 

trochę czystego kadzidła... (24.7).

Użycie słowa “mąka" w anglojęzycznej wersji Biblii (polskojęzycznej również 

– przyp. tłum.) jest w rzeczywistości błędem. Bardziej właściwe byłoby w tym 

miejscu   słowo   “proszek"   lub   “puder".   Kroniki   szkół  wiedzy   tajemnej   podają 

precyzyjniejszy   opis   mówiący,   że   chleb   pokładny   był   wyrabiany   z   białego 

proszku złota, co jest szczególnie istotne, ponieważ w Księdze Wyjścia mówi 

się, że Mojżesz wziął złotego cielca, którego sporządzili Izraelici, i “spalił go w 

ogniu   i   starł   na   biały   proch"

7

.   W   tym  przypadku   tłumacze   stosują   właściwe 

słowo – “proch" – lecz jak wiadomo, palenie złota nie daje prochu, a jedynie 

stopione złoto.

Czym więc był ten magiczny biały proch? Czy przy pomocy podgrzewania 

można  zamienić  metaliczne  złoto w biały  pył, który  można  spożywać i to z 

pożytkiem? Oczywiście, że tak, i to właśnie w tym momencie ma zastosowanie 

główna chemiczna formuła Mistrzów Rzemiosła: “Aby robić złoto, należy brać 

złoto".

Złoto   jest   najszlachetniejszym   z   metali   i   zawsze   było   symbolem   prawdy. 

Poprzez regularne zażywanie Gwiezdnego Ognia Anunnaki (Złota Bogów) ci, 

którzy je spożywali, przechodzili na wyższe poziomy świadomości i sumienia za 

sprawą   wchłanianej   przez   nich   melatoniny   i   serotoniny.   Była   to   dziedzina 

96

background image

wyższego   oświecenia,   którą   zwano   Równiną   Sharon

8

,   zaś   złoto   Gwiezdnego 

Ognia było traktowane jako ostateczna droga ku Światłości. W ten sposób ciężki, 

przyziemny człowiek (ołów) mógł wznieść się na wyższy poziom świadomości 

(postrzegany   jako   złoto).   Ten   pogląd   stał   podstawą   całej   późniejszej   tradycji 

alchemicznej.

Chleb pokładny lub, jak nazywali go Egipcjanie, pożywienie scheffa stanowił 

tradycyjne wtajemniczenie  izraelskich  i egipskich  mesjaszy  (królów), jako że 

pierwsi faraonowie byli w pełni wyświęconymi kapłanami-królami z linii Graala, 

będąc poprzez Nimrod potomkami z linii Kaina.

W starożytnym Egipcie scheffa, chleb pokładny, był zawsze przedstawiany w 

postaci   stożkowatego   ciastka.   Jak   można   wyczytać   w   starych   tekstach   ten 

metaliczny   chleb   był   używany   do   karmienia   świetlistego   ciała   będącego 

przeciwieństwem ciała fizycznego, przy czym świetliste ciało było traktowane 

jako   świadomość.   Już   w   roku   2   200   p.n.e.   faraonowie   używali   tego   środka 

zastępczego   w   celu   zwiększenia   aktywności   szyszynki,   czyli   zwiększenia 

zdolności   percepcji,   rozszerzenia   świadomości   i   intuicji,   lecz   jedynie   adepci 

wydziału metalurgicznego szkół wiedzy tajemnej (Mistrzowie Rzemiosła Dworu 

Smoka) znali sekret jego produkcji.

W   egipskiej   Księdze   Umarłych   (to   najstarsza   kompletna   książka   świata) 

szukając najlepszego pożywienia oświecającego faraon zadaje na każdym etapie 

swojej podróży jedno powtarzające się pytanie: “Co to jest?" – pytanie, które w 

języku hebrajskim (jak podają Dawne dzieje Izraela) było zadawane za pomocą 

jednego słowa: “Manna?"

Kiedy ukończono budowę Arki Przymierza, podobno Aaron, brat Mojżesza, 

włożył do niej omer

9

 manny. Ta święta manna była powszechnie identyfikowana 

jako   mistyczna   forma   chleba   (chleb   pokładny)   lub   -jak   go   nazywano   w 

Mezopotamii – Tubal-kain, shem-an-na.

97

background image

W   tym   momencie   doszliśmy   do   szczególnie   ważnej   definicji   shem-an-ny, 

ponieważ   według   Mistrzów   Rzemiosła   to   stożkowate   (lub   shemo-ksztattne) 

pożywienie   było   wykonane   z   materiału,   który   mieszkańcy   Sumeru   zwali 

Wysoko-chronionym Ogniowym Kamieniem (Highward Fire-stone).

W   Apokalipsie   Świętego   Jana   (2.17)   napisano:   “Zwycięzcy   dam   manny 

ukrytej i dam mu biały kamyk..."

Zanim   przyjrzymy   się   dokładnie   naturze   białego   kamienia   shem-an-ny   – 

chleba wykonanego z proszku alchemicznego złota – przyjrzyjmy się najpierw 

sławnemu   posągowi   kapłana-króla   Melchizedeka   w   katedrze   Chart-res   we 

Francji.

Pomnik   przedstawia   Melchizedeka   z   czarą   zawierającą   kamień   będący 

symbolem chleba i wina, które ofiarował on Abrahamowi, jak to napisano w 

Księdze   Rodzaju.   Wino,   jak   wiemy,   reprezentuje   święty   Gwiezdny   Ogień 

(podobnie jak wino komunijne jest dziś symbolem mes-janistycznej krwi), lecz 

najważniejsze   w   tym   wyobrażeniu   jest   to,   że   chleb-kamień   znajduje   się 

wewnątrz czary, co oznacza, że w czasach Melchizedeka i Abrahama Gwiezdny 

Ogień   został   zamieniony   na   zastępcze   pożywienie.   Substytut   ten   został 

wykonany   z   shem-an-ny   –   białego   proszku   złota   lub   inaczej   z   “wyso-ko-

chronionego   ognistego   kamienia".   Substytut   spełniał   proste   zadanie.   Zamiast 

karmić biorcę gotowymi wydzielinami hormonalnymi, podawano mu proszek, 

który   oddziaływał   na   jego   układ   endo-krynalny   (w   szczególności   szyszynkę) 

wymuszając   produkcję   znacznie   większej   ilości   hormonów   takich   jak 

melatonina.

W słynnym średniowiecznym romansie o Parsifalu autorstwa Wolframa von 

Eschenbacha o Rycerzach Świątyni z Zamku Graala mówi się:

Żyją oni z racji najczystszego kamienia. Jeśli nie znasz jego imienia, dowiedz 

się teraz: zwą go lapis exilis.  Mocą tego kamienia feniks zostaje spalony na 

98

background image

popiół, lecz popiół szybko przywraca mu życie. Feniks linieje i wydziela z siebie 

jasne światło, tak że staje się równie piękny jak był poprzednio.

Wielu ludzi zastanawiało się nad nazwą lapis exilis, ponieważ wydaje się ona 

stanowić grę słów łączącą dwa elementy. Po pierwsze, chodzi o lapis ex caelis, 

co   oznacza   “kamień   niebiański",   i,   po   drugie,   jest   to   lapis   elixir   –   Kamień 

Filozoficzny, przy pomocy którego pierwiastki są transformowane na wyższy 

stopień istnienia. W każdym bądź razie wiąże się on bezpośrednio z “wysoko-

chronionym   ognistym   kamieniem"   –   shem-an-ną   egzotycznego   substytutu 

Gwiezdnego Ognia.

Klucz   do   alegorii   z   Parsifalem   mieści   się   w   opisie   mówiącym,   że   Feniks 

zostaje “spalony na popiół", lecz z tego popiołu powstaje Wielkie Oświecenie. 

Czym   więc   dokładnie   jest   Feniks?   Moglibyśmy   odpowiedzieć,   że   jest   to 

mityczny ptak, ale nie mielibyśmy racji! Słowo “feniks" jest znacznie starsze od 

mitów o ptaku Bennu

10

 i jego pochodzenie jest grecko-fenickie. “Feniks" znaczy 

“kar-mazyn" lub “czerwone złoto".

Jeszcze dzisiaj odprawia się Mszę Feniksa jako symbol rytuału Gwiezdnego 

Ognia w ramach Ordo Templi Orientis. Co ciekawe, Brian Stoker, autor Drakuli, 

był   oficerem   tego   zakonu,   w   konsekwencji   czego   jego   książka   zawiera 

zakodowaną   treść   dotyczącą   wiedzy   tajemnej.   Dwa   symbole   tej   ceremonii 

dziewiątego stopnia to zwrócony jednym wierzchołkiem pionowo do góry trójkąt 

Złota i Światła (reprezentujący ducha), oraz skierowany do dołu trójkąt Krwi i 

Wody (reprezentujący materię). Połączone z sobą trójkąty tworzą znaną Pieczęć 

Salomona, znaną również pod nazwą Klejnotu Alchemii.

Stary aleksandryjski tekst alchemiczny podaje charakterystykę szczególnego 

ciężaru Kamienia Filozoficznego, który zwany jest w nim Rajskim Kamieniem:

99

background image

Kiedy umieścimy go na wadze, kamień przeważy równą mu ilość złota, zaś 

kiedy jest w postaci pyłu nawet najlżejsze piórko zdolne jest do przeważenia 

szali.

W kategoriach matematycznych zależność ta ma postać: O = (+1) + (-1). Suma 

ta   wydaje   się   być   bardzo   prosta   na   pierwszy   rzut   oka,   jako   że   (+1)   +   (-1) 

rzeczywiście   daje   zero.   Lecz   zastosowana   do   fizycznej   materii   okazuje   się 

niedorzeczna,   ponieważ   odnosi   się   do   “pozytywu"   i   odpowiadającego   mu 

“negatywu" mających wytworzyć “nic". Mając kawałek czegoś dodatniego nie 

jest   możliwe   doprowadzenie   do   anihilacji   dodając   coś   równego   o   ujemnym 

charakterze.   W   najlepszym   przypadku   można   “dodatni"   element   usunąć   z 

zasięgu wzroku, niemniej będzie on nadal istniał nie zmieniając się w nicość.

Jedynym sposobem zamiany czegoś w nic jest, jeśli chodzi o sferę materialną, 

przeniesienie  tego czegoś do innego wymiaru,  tak że przestanie  to istnieć  w 

otaczającym nas środowisku. Jeśli uda się to uczynić, ciężar tego czegoś również 

zniknie.

Czymże w takim razie jest coś, co jest w stanie przeważyć siebie samego i 

jednocześnie niedoważyć się i stać się niczym – nicością? Czym jest to coś, co 

może być złotem, a jednocześnie można to spalić i zmienić w proszek? Tym 

czymś   jest   feniks   –   czerwone   złoto,   które   spala   się   w   proch,   po   czym   jest 

odzyskiwane w postaci oświecenia. Złoty cielec, którego Mojżesz spalił na pył. 

To   właśnie   wysoko-chroniony   ognisty   kamień   shem-an-ny.   Z   sumeryjskich 

zapisów wiemy, że nie był on wcale robiony z kamienia, lecz ze świecącego 

metalu.

W   alchemicznej   tradycji   kamień   filozoficzny   to   coś   takiego,   co   zamienia 

podstawowe   pierwiastki   w   złoto.   Uważa   się,   że   jest   to   prawda   zarówno   w 

znaczeniu metalurgicznym, jak i duchowym wyższego oświecenia. W znaczeniu 

fizycznym   musimy   odwołać   się   jednak   do   najstarszego   ze   wszystkich 

100

background image

alchemicznych praw najdawniejszych szkół wiedzy tajemnej, które mówi: “Aby 

robić złoto, należy brać złoto".

Tak więc ustalono, że istnieją dwie różne formy fizycznego złota: metaliczna, 

którą dobrze znamy, i znacznie “wyższa", mająca postać białego proszku, która 

istnieje w innym wymiarze postrzegania materii – ukryta manna, której sekret 

produkcji znany był jedynie Mistrzom Rzemiosła.

Czym   jest   ów   “wysoko-chroniony"   lub   inaczej   “wysokospinowy"   stan 

zamieniający złoto (i inne metale z grupy platynowców) w biały niewyczuwalny 

proszek o słodkawym smaku?

Normalny   atom   posiada   wokół   siebie   ekranujący   potencjał   –   dodatnie 

ekranowanie   wytwarzane   przez   jądro.   Większość,   z   wyjątkiem   najbardziej 

zewnętrznych, elektronów krążących wokół jądra znajduje się wewnątrz tego 

ekranującego   potencjału.   Jądro   przechodzi   w   stan   wysoko-chroniony   lub 

wysokospinowy, gdy dodatni potencjał ekranujący obejmuje swoim zasięgiem 

wszystkie elektrony i podporządkowuje je kontroli jądra.

W normalnych warunkach elektrony krążą wokół jądra w parach – elektron o 

spinie   przednim   i   elektron   o   spinie   wstecznym.   Dostawszy   się   pod   wpływ 

wysokospinowego   jądra,   wszystkie   elektrony   o   spinie   przednim   zostają 

skorelowane z elektronami o spinie wstecznym. Kiedy dochodzi do doskonałego 

skorelowania, elektrony zamieniają się w białe światło i jest niemożliwe, aby 

pojedyncze atomy substancji znajdującej się w stanie wysokospinowym łączyły 

się ze sobą. Tak więc nie mogą one przyjąć formy metalu i przyjmują postać 

niewyczuwalnego białego proszku.

Prawdziwie   niezwykłą   własnością   tego   proszku   jest   to,   że   przy   pomocy 

różnych procesów można zmieniać jego ciężar o kilkaset procent, redukując go 

nawet do zera. Co więcej, jego optymalna waga wynosi 56 procent wagi metalu, 

z   którego   powstał.   Gdzie   więc   podziewa   się   pozostałe   44   procent?   Staje   się 

101

background image

nicością, czyli czystym światłem, i przechodzi do innego wymiaru, poza nasz 

fizyczny świat. Zgadza się to dokładnie z aleksandryjskim tekstem, który mówi, 

że Rajski Kamień umieszczony na szalkach wagi przeważa równą mu ilość złota, 

a kiedy przyjmuje postać pyłu, nawet najlżejsze pióro zdolne jest przeważyć go 

na szali.

Niektórzy z czytelników być może przypominają sobie opublikowany w roku 

1996 przez Nexusa odczyt Davida Hudsona z ORMES LLC w Arizonie." David 

opisał w nim, w jaki sposób doszedł zupełnie przypadkowo do metody produkcji 

białego proszku badając laboratoryjnie próbki gruntu i rudy.

W rezultacie szeroko zakrojonych badań odkrył, że ten proszek jest nie tylko 

wysoko-chronionym   ognistym   kamieniem   zdolnym   do   podnoszenia   ludzkiej 

świadomości,   ale   również   monoatomowym   nadprzewodnikiem,   na   który   nie 

oddziałuje pole grawitacyjne.

Pragnąłbym w tym miejscu ostrzec, że biały proszek złota, o którym mowa, 

nie ma nic wspólnego z substancjami dostępnymi obecnie na rynku pod nazwami 

Etherium Gold (Złoto Eteryczne), Isis Gold (Złoto Izis) i Manatau Gold (Złoto 

Manatau).   Bez   względu   na   opisane   w   materiałach   reklamowych   zalety   tych 

substancji   żadna   z   nich   nie   zawiera   ani   szczypty   złota   w   stanie   wysoko-

chronionym.

Jednym z wielkich badaczy grawitacji, poczynając od lat sześćdziesiątych, jest 

rosyjski   fizyk   Sacharow.   Stworzoną   przez   niego   teorię   z   grawitacją   jako 

punktem zerowym opisał matematycznie i opublikował w roku 1989 (Physical 

Review A, vol. 35, nr 5, l marzec 1989) Hal Puthoff z Institute of Advanced 

Studies (Instytut Zaawansowanych Badań). W sprawie monoatomowego białego 

proszku   Puthoff   wysunął   przypuszczenie,   że   z   uwagi   na   określanie 

czasoprzestrzeni przez grawitację ma on zdolność zaginania czasoprzestrzeni. To 

“egzotyczna   materia"   o   przyciąganiu   grawitacyjnym   mniejszym   od   zera   – 

stwierdził.

102

background image

Aby spojrzeć na tę sprawę szerzej, należy pamiętać, że wszystko, co wiemy na 

temat życia i poziomu starożytnej cywilizacji sprzed naszej ery, zostało odkryte 

w okresie od końca XIX wieku do chwili obecnej. Przedtem Stary Testament był 

jednym   z   bardzo   niewielu   dokumentów   podających   realia   tamtych   czasów   i 

nigdy nie było zamiarem jego autorów składanie dokładnej, historycznej relacji o 

tamtych   czasach.   Była   to   święta   księga   stworzona   wyłącznie   w   celu 

podtrzymania rosnącego ruchu religijnego.

Pisma hebrajskie bazowały do pewnego stopnia, podobnie jak święte księgi 

innych religii, na mitologicznej tradycji, lecz ze względu na to, że zawarte w 

nich   historie   nie   zostały   nigdy   i   nigdzie,   aż   do   niedawna,   potwierdzone   w 

jakiejkolwiek   innej   dokumentalnej   formie.   Stary   Testament   był   przez   wiele 

wieków traktowany tak, jakby zawarte w nim treści były ostateczne i jedynie 

prawdziwe.

Tak więc mitologia została przez rządzące i nauczające nas establiszmenty 

przekształcona w historię, której naucza się w szkołach i kościołach od dawien 

dawna.

Obecnie  po odkopaniu  wielkiej  ilości  starożytnych  dokumentów,   z których 

wiele jest starszych od Genesis (Księgi Rodzaju) o ponad 2 000 lat, uzyskaliśmy 

ogromną   liczbę   oryginalnej   literatury   dostarczającej   znacznie   pełniejszych 

informacji.

Wbrew   oczekiwaniom,   że   tego   rodzaju   odkrycia   zostaną   przyjęte   z 

entuzjazmem, tak się nie stało. Zamiast entuzjazmu spotkały się one z ostrym 

sprzeciwem;   zamiast   być   traktowane   jako   coś   dobrego,   uważa   się   je   za 

zagrożenie.   Czemu   zagrażają?   Otóż   grożą   zniszczeniem   zaufania   do   dawnej 

mitologii, którą uznano kiedyś za zapis historyczny. W jaki sposób establiszment 

daje   sobie   radę   z   tym  zagrożeniem?   Otóż   kurczowo   trzyma   się   ukartowanej 

wersji historii i twierdzi, że to właśnie pochodzące z pierwszej ręki historyczne 

dokumenty są mitologicznym opisem!

103

background image

W latach 1850-1930 zapisy, które przez niezliczone pokolenia były ukryte pod 

warstwą   przemieszczanych   wiatrem   piasków   pustyni,   nagle   ujrzały   światło 

dzienne i okazało się, że nawiązują do imion tak znanych postaci, jak Abraham, 

Esau,   Israel,   Hęber,   Nahor,   Terah   i   wielu   innych,   które   wymienia   Biblia. 

Dokumenty   te   zostały   spisane   przez   ludzi   współczesnych   opisywanym 

postaciom, którzy byli z nimi bezpośrednio związani, podczas gdy księgi Starego 

Testamentu zostały opracowane ponad 1000 lat później. Mimo to dokumenty te 

jeden   po   drugim   degradowano   do   rangi   mitu.   Czemu?   Ano   dlatego,   że 

opowiadają zupełnie inną wersję historii, niż ta, której naucza Biblia.

Przypisy:

1. W języku angielskim mamy tu do czynienia z pewnego rodzaju grą stów 

polegającą na tym, ze “żyć" pisane po angielsku “be live" znaczy po 

połączeniu tych dwóch członów w “belive" – “wierzyć". – Przyp. red.

2. Katarowie lub katarzy to członkowie ruchu rehgijno-społecznego 

rozwijającego się w południowej Francji i północnych Włoszech w XI-XIII 

wieku skierowanego przeciwko ustrojowi feudalnemu i hierarchii kościelnej. 

– Przyp. tłum.

3. Pendragon to inaczej przywódca smoków, król nad królami. – Przyp. 

tłum.

4. W polskim tłumaczeniu Biblii, tak zwanej Biblii Tysiąclecia, czytamy: 

“A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, 

i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest 

przyczyną, ze zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich 

niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy zatem i pomieszajmy tam 

im język, aby jeden nie rozumiał drugiego!»" (Księga Rodzaju, 11.5-7). W 

świetle tego tłumaczenia powód pomieszania języków jest oczywisty – Przyp 

tłum

104

background image

5. W polskojęzycznym tekście brzmi to następująco: “I rzekł Pan do 

Mojżesza. «0to wybrałem Besaleela, syna Unego, syna Chura z pokolenia 

Judy. Napełniłem go duchem Bożym, mądrością i rozumem, i umiejętnością 

wykonania wszelkiego rodzaju prac, pomysłowością w pracach w złocie, w 

srebrze, w brązie i w rzeźbieniu kamieni do oprawy, i w rzeźbieniu drzewa 

oraz wykonaniu różnych dzieł. A dodam mu Oholiaba, syna Achisamaka z 

pokolenia Dana. Napełniłem umysł wszystkich rękodzielników mądrością, 

aby mogli wykonać, co ci rozkazałem:... » (Księga Wyjścia, 31.1-6). – Przyp 

tłum

6. W języku angielskim ten rodzaj chleba opisany jest słowem shewbread 

lub showbread, które Wielki Słownik Angielsko-Polski Jana Stanisławskiego 

tłumaczy jako “chleb pokładowy wystawiany w świątyni żydowskiej w 

starożytności", natomiast w Biblii Tysiąclecia nosi on nazwę chleba 

pokładnego i tę nazwę przyjęliśmy w naszym tłumaczeniu. – Przyp. red.

7. Biblia Tysiąclecia podaje to następująco– “spalił go w ogniu, starł na 

proch..." (Księga Wyjścia, 32.20) – Przyp. tłum.

8 Sharon to nazwa żyznej równiny w zachodniej części Izraela 

rozciągającej się wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego na południe od 

Hajfy – Przyp. tłum.

9. Omer to stara hebrajska miara objętości równa dziesiątej części ephaha, 

który jest równy z kolei mniej więcej jednemu bushelowi odpowiadającemu 

35 litrom; innymi słowy Aaron włożył do Arki 3,5 litra manny. – Przyp. tłum.

10. Chodzi o egipskiego świętego ptaka słońca Bennu przedstawianego w 

postaci czapli – Przyp. tłum

GWIEZDNY OGIEŃ – ZŁOTO BOGÓW

CZĘŚĆ TRZECIA

105

background image

W   latach   osiemdziesiątych   XIX   wieku   elity   rządzące   chrześcijaństwa 

odczuwały   paniczny   strach   przed   słowem   “archeolog"   i  dlatego   prowadzenie 

wykopalisk objęto ścisłą kontrolą. Ich podejmowanie i prowadzenie wymagało 

aprobaty specjalnie utworzonych do tego celu instytucji.

Jedną   z   nich   była   utworzona   w   Wielkiej   Brytanii   w   roku   1891   Fundacja 

Eksploracji Egiptu (Egypt Exploration Fund). Na pierwszej stronie jej statutu 

mówi się, że jej głównym zadaniem jest promowanie prac wykopaliskowych “w 

celu   objaśnienia   lub   zobrazowania   Starego   Testamentu".   Krótko   mówiąc, 

przyjęto, że jeśli znajdzie się coś, co będzie wspierało nauki płynące z Biblii, 

wówczas poinformuje się nas (społeczeństwo). Wszystko, co nie było zgodne z 

kościelną interpretacją Biblii, miało nie oglądać światła dziennego.

Obecnie   przyjrzymy   się   jednemu   z   odkryć   tego   rodzaju,   o   którym   wie 

zaledwie   niewielka   garstka   ludzi.   W   rzeczywistości   jest   to   prawdopodobnie 

najważniejsze z odkryć dotyczących Biblii, jakich kiedykolwiek dokonano. Co 

więcej, wynikające z niego implikacje są znacznie donioślejsze niż ono samo, 

jako że jest to ostateczna historia Feniksa i Ogniowego Kamienia.

W Księdze Wyjścia pojawia się nazwa pewnej ważnej góry biblijnej. Leży ona 

w rozległym paśmie na Półwyspie Synaj – trójkątnym, wypiętrzonym masywie 

lądowym   położonym   nad   Morzem   Czerwonym   między   Zatokami   Sueską   i 

Akaba.   W   Starym   Testamencie   góra   ta   początkowo   określana   jest   mianem 

Horeb, potem nazywa się Synaj, a na końcu wraca do początkowej nazwy – 

Horeb.

Historia ta dotyczy oczywiście Mojżesza i wyjścia Izraelitów z Egiptu. Była to 

góra,   na   której   według   Księgi   Wyjścia   Mojżesz   zobaczył   gorejący   krzak, 

rozmawiał   z   Jehową   i   gdzie   otrzymał   Dziesięcioro   Przykazań   oraz   Tablice 

Świadectwa (prawo mojżeszowe).

106

background image

Należy wiedzieć, że w czasach Mojżesza (około 1350 roku p.n.e.) nie było 

góry Synaj. Nie było góry o tej nazwie nawet w czasach Jezusa, a także przez 

następne 300 lat. Ważne podkreślenia jest również to, że Stary Testament, który 

dziś znamy, jest tłumaczeniem tekstu hebrajskiego opracowanego zaledwie 1000 

lat temu, w związku z czym jest on o kilkaset lat młodszy  od kanonicznego 

Nowego Testamentu.

Góra   znana   dziś   jako   Synaj   znajduje   się   w   południowej   części   Półwyspu 

Synaj, dosyć blisko podstawy wypiętrzonego trójkąta. Nazwę tą otrzymała w IV 

wieku n.e. od misji chrześcijańskich  greckich zakonników, czyli 1700 lat po 

czasach, w których żył Mojżesz. Niekiedy nazywa się ją dziś Dżabal Musa (Góra 

Mojżesza),   zaś   wzniesiona   na   niej   chrześcijańska   pustelnia.   Klasztor   Świętej 

Katarzyny, wciąż tam stoi. Czy ta góra była jednak tą, którą Stary Testament 

określa mianem Horeb? Otóż, jak się okazuje, nie.

Księga Wyjścia podaje pewne szczegóły dotyczące drogi, którą przemierzał 

Mojżesz i Izraelici w drodze z delty Nilu do kraju Goszen, w poprzek Synaju 

przez pustynne obszary Shur i Paran aż do krainy Midian (położonej na północ 

od współczesnej Jordanii). Na podstawie tej trasy łatwo określić położenie góry 

Horeb. Leży ona dość daleko na północ od Dżabal Musa (Góry Mojżesza).

Słowo “horeb" znaczy po prostu “pustynia" i ta wielka pustynna góra, która 

wznosi w środku skalistego płaskowyżu nad równiną Paran aż do wysokości 

ponad   2  600   stóp   (780   m)   nazywa  się   dziś  Serabit,   a  dokładniej   Serabit   el-

Khadim (Dostojeństwo Khadima).

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych XIX wieku brytyjski egiptolog William 

Flinders Petrie, profesor University College w Londynie wystąpił do Fundacji 

Eksploracji Egiptu z propozycją zorganizowania ekspedycji na Półwysep Synaj. 

Przybył lam razem ze swoim zespołem w roku 1904 i w marcu tego samego roku 

zorganizował wyprawę na szczyt góry Serabit.

107

background image

W następnym roku opublikował dokładne sprawozdanie ze swojej wyprawy z 

adnotacją,   że   nie   może   być   ono   oficjalnie   udostępnione   prenumeratorom 

wydawnictw Fundacji Eksploracji Egiptu. Udostępnione mogły być im jedynie 

mapy i ogólnikowy opis. Co więcej, Petrie wyznał, że początkowo jego zespoły 

były finansowane przez Fundację, lecz od chwili wyprawy na Półwysep Synaj 

Fundacja przestała go sponsorować. Co było tego przyczyną? Czyżby chodziło o 

to,   że   złamał   zasady   statutu,   ujawniając   coś,   co   nie   było   zgodne   z   naukami 

Biblii? W rzeczywistości tak właśnie było.

Otóż   Petrie   odkrył   wielki   sekret   świętej   Góry   Mojżesza,   który   nie   tylko 

tłumaczył to, co zostało opisane w Księdze Wyjścia, ale podważył jednocześnie 

powszechnie obowiązującą jej interpretację.

Tym, czego Biblia nie mówi jasno, jest to, że Półwysep Synaj nie był dla 

Egiptu   ziemią   położoną   poza   jego   granicami,   bowiem   znajdował   się   on   pod 

kontrolą faraona i był uważany za część Egiptu. Tak więc Mojżesz i Izraelici 

znalazłszy się na wschód od Delty Nilu wcale nie byli poza granicami Egiptu, ale 

wciąż na jego terytorium i mieli przed sobą do pokonania cały Półwysep Synaj 

przed wejściem do palestyńskiej krainy Kanaan.

W   czasach   Mojżesza   Synaj   podlegał   dwóm   dostojnikom   egipskim: 

królewskiemu   kanclerzowi   i   królewskiemu   namiestnikowi.   Był   to   okres 

panowania XVIII dynastii, z której pochodzili faraonowie Totmes i Amenhotep, 

a także Echnaton i Tutanchamon. Królewskim namiestnikiem był w tym czasie 

Neby, który był również głównodowodzącym wojsk w Żaru w regionie Gozen w 

Delcie Nilu, czyli w miejscu, w którym Izraelici mieszkali przed exodusem.

Stanowisko   królewskiego   kanclerza   było   dziedziczne   i   należało   do 

hyksoskiego rodu Pa-Nehas, zaś Panahesy pochodzący z tego rodu sprawował 

funkcję   oficjalnego   gubernatora   Synaju.   Bardziej   znany   jest   pod   imieniem 

Phinehas, pod jakim występuje w Biblii. Stał się jednym z pierwszych kapłanów 

108

background image

nowego mojżeszowego wyznania, lecz zanim do tego doszło, był arcykapłanem 

w świątyni faraona Echnatona w Amarnie.

Zanim   wrócimy   do   Williama   F.   Petrie'ego,   warto   dokonać   rozróżnienia 

między Izraelitami i Hebrajczykami epoki Mojżesza, aby zrozumieć znaczenie 

jego   odkrycia.   W   tamtych   czasach   nie   stanowili   oni   jedności   i   nie   byli  tym 

samym, jak to sugeruje Biblia. Hebrajczycy byli rodziną, potomkami Abrahama, 

którzy   zamieszkiwali   głównie   Kanaan   (Palestynę).   Izraelici   byli   natomiast 

rodziną wywodzącą się od jednego z wnuków Abrahama, Jakuba, którego imię 

zostało zmienione na Izrael. To jedynie rodzina Jakuba przeniosła się do Egiptu i 

to ich potomkowie wrócili z Mojżeszem, aby po wielu pokoleniach ponownie 

połączyć się ze swoimi współbraćmi Hebrajczykami.

Różnica między tymi dwiema gałęziami polegała na tym, że Izraelici przez 

długi czas znajdowali się pod wpływem praw i religii Egiptu i niewiele wiedzieli 

o zwyczajach swoich kuzynów z Kanaanu. Przez ponad 400 lat przebywali w 

środowisku  zasiedlonym przez panteon bogów i chociaż rozwinęli w ramach 

swojej   wspólnoty   koncepcję   “jedynego   boga",   tym   bogiem   nie   był   Jehowa

kananejskich Hebrajczyków.

Bóg Izraelitów był postacią bez twarzy, którego nazywali oni po prostu “Pan". 

W języku Izraelitów nosił on imię Adon. Z tego właśnie względu imiona “Pan" i 

“Jehowa"   były   w   najwcześniejszych   tekstach   zawsze   rozróżniane,   chociaż   w 

późniejszym czasie zlały się w postać jedynego Boga, który pasował zarówno do 

rodzącej   się   religii   żydowskiej,   jak   i   chrześcijańskiej.   U   Egipcjan   imię   Pan 

(Adon)   było   bardzo   podobne   i   brzmiało   Aton.   Od   niego   też   pochodzi   imię 

faraona Echnatona, które znaczyło “sługa Atona".

Tak więc kiedy Mojżesz i Izraelici udali się na Półwysep Synaj, nie przybyli 

tam jako czciciele Jehowy, ale Atona, i z tego też względu dano im nowy zestaw 

praw i przykazań, aby przystosować ich do kultury mieszkańców Kanaanu, gdzie 

miała być ich nowa ojczyzna.

109

background image

Gdy Mojżesz i Izraelici opuścili deltę Nilu, ich najprostsza droga do Kanaanu 

(do   którego   zmierzali)   winna   była   prowadzić   przez   pustkowia   północnego 

Synaju.   Co   sprawiło,   że   poszli   na   południe   w   wysoko   położone,   trudne   do 

przebycia okolice, aby spędzić pewien czas pod górą Horeb – Serabit? Właśnie 

to pytanie nie dawało spokoju Petrie'emu i jego zespołowi.

Cóż   więc   znaleźli   oni   wysoko   na   biblijnej,   świętej   górze?   Na   początku 

niewiele, niemniej na obszernym płaskowyżu w pobliżu szczytu było wyraźnie 

widać   ślady   starożytnego   siedliska   –   kilka   filarów   i   pionowych   obelisków 

wystających z rumowiska. Rumowisko to było skutkiem postępującej przez 3 

000   lat   erozji   powodowanej   przez   wiatr   i   osunięcia   gruntu.   Kiedy   je 

oczyszczono, ukazała się cała prawda o biblijnej historii. Petrie pisał:

Nie   ma   żadnego   innego   zabytku,   którego   byśmy   bardziej   żałowali,   że   nie 

zachował   się   w   lepszym  stanie.   Cały   był  pogrzebany   i   nikt   nie   miał   o   nim 

pojęcia, dopóki nie oczyściliśmy tamtego miejsca.

Pod rumowiskiem znajdował się  ogromny  kompleks świątynny. W obrębie 

murów  znajdowała się zewnętrzna świątynia ponad siedemdziesięciometrowej 

długości, która wychodziła z wewnętrznej świątyni wyciosanej w wielkiej grocie 

w zboczu góry. Z różnych kartuszy

2

, rzeźb i inskrypcji wynikało, że świątynia ta 

była użytkowana już w czasach faraona Snofru, który żył około 2600 lat p.n.e. i 

którego bezpośredni potomkowie zbudowali piramidy w Gizie.

Nadziemna część świątyni zbudowana była z piaskowca wyciętego z góry i 

składała   się   z   szeregu   przylegających   do   siebie   przedsionków,   kaplic, 

dziedzińców,   kabin   i   komór.   Najważniejszymi   z   nich,   które   odkopano,   były: 

główne   sanktuarium,   kaplica   królów,   dziedziniec   portykowy   i   sala   bogini 

Hathor, której zresztą poświęcony był cały ten świątynny kompleks.

Wszędzie wkoło stały filary i stele poświęcone królom (faraonom) panującym 

na przestrzeni wieków w Egipcie. Wizerunki niektórych z nich, jak na przykład 

110

background image

Totmesa III (założyciela ruchu różokrzyźowców w Egipcie) widniały na wielu 

obeliskach i ściennych reliefach.

Znajdująca się obok grota Hathor była wykuta w skale. Jej ściany były płaskie 

i   gładkie.   W   środku   stał   (od   około   1820   roku   p.n.e.)   wielki   filar   faraona 

Amenemhata   III,   zięcia   Esaua.   Byli   tam   również   przedstawieni   jego   główny 

szambelan i strażnik pieczęci.

Głęboko   w   grocie   Petrie   odnalazł   wapienną   płytę   faraona   Ramzesa   I 

(uważanego   przez   egiptologów   za   przeciwnika   kultu   Atona),   na   której,   co 

ciekawe,   określa   on   siebie   jako   “władcę   wszystkiego,   co   podlega   Atonowi". 

Znaleziono   również   popiersie   matki   Echnatona,   królowej   Egiptu   Teje,   z   jej 

kartuszem osadzonym w koronie.

Na   dziedzińcach   i   w   holach   zewnętrznej   świątyni   znajdowały   się   liczne 

zbiorniki   i   okrągłe   baseny   wraz   z   szeregiem   dziwnie   ukształtowanych   ławo-

stołów z niszami z przodu i blatami na różnych poziomach. Były tam również 

okrągłe stoły, tace i talerze, oraz alabastrowe wazy i pojemniki, z których wiele 

miało   kształt   kwiatu   lotosu.   W   pomieszczeniach   znajdowała   się   też   pokaźna 

kolekcja   płytek   o   szklistej   powierzchni,   kartuszy,   skarabeuszy   i   świętych 

ornamentów ozdobionych spiralami, rombami i koszyczkami. Były tam ponadto 

magiczne   pałeczki   z   nieznanego,   twardego   materiału,   a   w   portyku   dwa 

stożkowate kamienie o wysokości 6 i 9 cali (15 i 23 cm).

Znaleziska   te   zaskoczyły   odkrywców,   lecz   w   jeszcze   większe   zdumienie 

wprawiły ich metalurgiczne tygle. Egip-tolodzy do dzisiaj nie są zgodni co do 

przeznaczenia tygli w świątyni... a także w kwestii tajemniczej substancji zwanej 

mfkzt,   która,   jak   się   zdaje,   jest   w   jakiś   sposób   związana   z   tymi   tyglami   i 

stożkowatymi   kamieniami,   o   których   mówiły   liczne   wzmianki   na   ściennych 

napisach i stelach.

111

background image

Niektórzy   sugerowali,   że   mfkzt   może   oznaczać   miedź,   inni,   że   turkus,   a 

jeszcze inni, że malachit. Były to jednak przypuszczenia pozbawione podstaw, 

zwłaszcza że nigdzie w pobliżu nie było żadnego z tych materiałów.

Synaj znany jest z kopalni turkusów, lecz jeśli wydobywanie tych kamieni 

było   jednym   z   zadań   świątynnych   mistrzów   przez   tyle   stuleci,   wówczas 

należałoby spodziewać się ich obfitości w egipskich świątyniach. Tak jednak nie 

jest. Znajdowano je tam bardzo rzadko.

Kolejną   przyczyną   wątpliwości   były   niezliczone   inskrypcje   dotyczące 

“chleba"   w   połączeniu   z   wyraźnie   widocznym   hieroglifem   oznaczającym 

“światło", które znaleziono w kaplicy królów.

Jednak odkryciem, które wywołało największą konsternację, było odkopanie 

czegoś,   co   zidentyfikowano   jako   enigmatyczną   substancję  mfkzt,   do   której 

zdawał   się   odnosić   symbol   “chleba".   Była   to   znaczna   ilość   czystego,   nie 

postarzałego   białego   proszku,   który   spoczywał   na   głębokości   kilku   cali   w 

pomieszczeniu magazynowym.

Niektórzy   sugerowali,   że   to   pozostałość   po   wytopie   miedzi,   lecz   bardzo 

szybko   odrzucono   tę   hipotezę,   z   uwagi   na   to,   że   proces   wytopu   miedzi   nie 

pozostawia białego proszku, ale gęstą czarną szlakę. Co więcej, w promieniu 

wielu   mil   od  świątyni nie  było  żadnych  źródeł  miedzi,   zaś dawne  warsztaty 

hutnicze znajdowały się w odległych dolinach.

Inni   sądzili,   że   ten   proszek   jest   popiołem   powstałym   z   palenia   roślin   w 

procesie   uzyskiwania   zasad,   lecz   nie   znaleziono   najdrobniejszych   śladów 

jakichkolwiek osadów roślinnych.

Z braku innego wyjaśnienia uznano, że biały proszek i stożkowate naczynia 

były   prawdopodobnie   związane   z   jakąś   formą   obrządku   składania   ofiar,   lecz 

część uczonych zakwestionowała tę wersję, wskazując na fakt, że świątynia była 

egipska i że w tym kraju nie istniał zwyczaj składania ofiar ze zwierząt. Co 

112

background image

więcej, nie odnaleziono żadnych resztek kości lub jakiejkolwiek obcej substancji 

w mfkzt, który wyglądał dla wszystkich jak sakralny talk w proszku.

Część tego tajemniczego proszku zabrano do Wielkiej Brytanii w celu jego 

zbadania, jednak wyników tych badań nigdy nie opublikowano. Resztę (otwartą 

po   3   000   lat   i   wystawioną   na   działanie   żywiołów)   zostawiono   na   pastwę 

pustynnych wiatrów.

Wkrótce   stało   się   oczywiste,   że   ten   proszek   wygląda   bardzo   podobnie   do 

mezopotamskiego Ogniowego Kamienia lub shem-an-ny – substancji, która była 

sporządzana   w   postaci   chleba   i   używana   do   karmienia   świetlistych   ciał 

babilońskich królów i egipskich faraonów.

To   tłumaczy   również   znalezione   w   świątyni   inskrypcje   podkreślające 

znaczenie chleba i światła. Ten biały proszek (shem-an-na) był identyfikowany 

ze świętą manną, którą Aaron umieścił w Arce Przymierza. W Egipcie ciastka 

wykonane z tego proszku zwano “pokarmem scheffa", z kolei Izraelici nazywali 

je “chlebem pokładnym".

Księga   Wyjścia   mówi,   że   Mistrzem   Rzemiosł,   tym,   który   sporządził 

oryginalny chleb pokładny dla Mojżesza na Synaju, był Besaleel, syn Uriego 

Ben Hura. Besaleel nie był jednak piekarzem, ale znanym złotnikiem, tym, który 

wykonał złote ozdoby do Tabernakulum i Arki Przymierza. Jest to zgodne z 

funkcją   kapłanów   –   Mistrzów   Rzemiosł   w   Mezopotamii.   Byli   oni   wielkimi 

Wulkanami   i   metalurgami   Tubal-kaina,   którzy   produkowali   shem-an-nę   z 

czystego złota.

Liczne tygle, stożkowate naczynia, różnorodne zbiorniki, stoły i inne sprzęty 

sprawiały,   że   ta   synajska   świątynia   bardziej   przypominała   laboratorium   niż 

miejsce kultu. Tak też i było.

To,   co   znalazł   Petrie,   było   w   rzeczywistości   laboratorium   alchemicznym 

Echnatona i osiemnastu dynastii faraonów, którzy panowali przed nim. Była to 

113

background image

świątynia-laboratorium, w której piec metalurgiczny ryczał i dymił w procesie 

wytwarzania świętego ogniowego kamienia wysokospinowej shem-an-ny.

I oto zupełnie nieoczekiwanie słowa Księgi Wyjścia nabierają sensu, kiedy je 

analizujemy ze zupełnie innego punktu widzenia:

Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i 

uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. [19.18]

W   Księdze   Wyjścia   czytamy,   że   Mojżesz   wziął   złotego   cielca,   którego 

wykonali Izraelici, i spalił go w ogniu, obracając go w biały proszek. Jest to 

właśnie   opis   procesu   wytwarzania   shem-an-ny.   Jest   również   oczywiste,   że 

egipscy kapłani bogini Hathor od niezliczonych pokoleń podsycali swój ogień, 

dopóki w czasach Mojżesza do głosu nie doszli kapłani Atona.

Tym, który zreorganizował starożytne szkoły nauk tajemnych Thota i założył 

Królewska   Szkołę   Mistrzów   Rzemiosła   w   Karnaku,   był   faraon   Totmes   III. 

Nazywano ich Wielkim Białym Bractwem ze względu na ich zainteresowanie 

tajemniczym białym proszkiem. Jeden z jego odłamów zajmował się medycyną i 

uzdrawianiem i stał się znany jako Egipscy Terapeuci. W późniejszym czasie 

Terapeuci   rozciągnęli   swoją   działalność   na   Palestynę,   a   w   szczególności   na 

judejs-ką osadę Oumran, gdzie przeszli do historii jako esseńczycy.

Czym szczególnym wyróżniała się bogini Hathor? Dlaczego synajscy kapłani 

wybrali ją na swoje bóstwo? Otóż była ona najważniejszą z bogiń opiekuńczych 

i mówiło się, że jako córka boga Ra dała życie słońcu. Pierwotnie nazywano ją 

Królową Zachodu i Panią Piekieł, dokąd wiodła, jak mówiono, tych, którzy znali 

właściwe   zaklęcia.   Była   czczona   jako   protektorka   macierzyństwa,   bogini 

miłości,   grobów   i   pieśni.   Mówiono,   że   to   właśnie   za   sprawą   jej   mleka 

faraonowie zyskiwali boskość i stawali się prawomocnymi bogami.

Na jednej z kamiennych tablic w pobliżu wejścia do jaskini na górze Serabit 

przedstawiony jest Totmes IV w towarzystwie Hathor. Przed nim znajdują się 

114

background image

dwa ofiarne podwyższenia zakończone ornamentem z kwiatów lotosu, a za nim 

mężczyzna   trzymający   stożkowe   ciasto   z   białego   chleba.   Na   innym   reliefie 

widać masona Anchiba ofiarowującego królowi dwa stożkowe ciasta chlebowe z 

shem-an-ny.   Podobne   wizerunki   znajdują   się   w   całej   świątyni.   Jednym   z 

najbardziej znaczących jest wizerunek Hathor i Amen-hotepa III. Bogini trzyma 

w ręku naszyjnik, a drugą ofiarowuje faraonowi symbol życia i zwierzchnictwa. 

Za nią stoi skarbnik Sobekhotep, który trzyma w pogotowiu stożkowe ciasto z 

białego chleba. Sobekhotepa określa się jako “Nadzorcę Sekretów Domu Złota, 

który dostarczył szlachetny i cenny kamień Jego Wysokości".

Już wcześniej mówiłem, że w chwili wyjścia z Egiptu na Synaj Izraelici w 

drodze do Kanaan mieli zapoznać się z prawami i zasadami panującymi w ich 

nowej   ojczyźnie.   Chociaż   rzeczywiście   tak   się   częściowo   stało,   to   jednak   w 

sprawach   dotyczących   religii   było   odwrotnie   –   egipskie   zwyczaje   i   tradycje 

zostały zaszczepione Hebrajczykom.

To właśnie na górze Synaj Jehowa po raz pierwszy uświadomił Mojżeszowi 

swoje istnienie. Będąc wyznawcą Atona Mojżesz zapytał swojego nowego pana i 

mistrza, kim jest, i w odpowiedzi usłyszał: “Jam Jest, Który Jest", co w fonetyce 

hebrajskiego zabrzmiało “Jehowa", jednak przez bardzo długi czas Izraelitom nie 

wolno było używać tego imienia, z wyjątkiem najwyższego kapłana, któremu 

wolno było szeptać je raz w roku i to w kompletnym odosobnieniu. To zrodziło 

problem, który polegał na tym, że modły miały być skierowane do tego nowego 

boga, lecz skąd miał on wiedzieć, że są one skierowane właśnie do niego, skoro 

jego imię w nich się nie pojawiało?

Izraelici wiedzieli, że Jehowa nie jest Atonem (ich tradycyjnym Adonem lub 

inaczej   Panem)   i   przyjęli,   że   musi   on   być   odpowiednikiem   wielkiego, 

państwowego boga Egiptu, mimo iż w rzeczy samej nim nie był. Postanowiono 

zatem, że do wszystkich modlitw należy dodawać imię tego państwowego boga, 

które   brzmiało  Amen  (w  obowiązującej  w  języku polskim  pisowni:  Amon   – 

115

background image

przyp.   red.).   Do   dzisiaj   imię   to   jest   wypowiadane   na   zakończenie   każdej 

modlitwy. Nawet dobrze znana chrześcijańska Modlitwa  Pańska (Ojcze nasz, 

który   jesteś   w   niebie...   –   znana   z   Ewangelii   św.   Mateusza)   wywodzi   się   z 

egipskiej   modlitwy   zaczynającej   się   od   słów:   “Amen,   Amen,   który   jesteś   w 

niebie..."

Dziesięć Przykazań, o których mówi się, że zostały dane Mojżeszowi przez 

Boga   na   górze   Synaj,   jest   również   egipskiego   pochodzenia   i   wywodzi   się 

bezpośrednio   z   Zaklęcia   125   z   egipskiej   Księgi   umarłych.   Nie   był   to   nowy 

kodeks   postępowania   wymyślony   na   użytek   Izraelitów,   ale   nowa   wersja 

wyznania   faraona.   Na   przykład   wyznanie:   “Nie   zabijałem"   –   zostało 

przetłumaczone na: “Nie będziesz zabijał". Wyznanie: “Nie kradłem" – stało się: 

“Nie będziesz kradł", “Nie mówiłem kłamstw" stało się: “Nie będziesz mówił 

przeciw bliźniemu swemu kłamstwa jako świadek" i tak dalej.

Nie tylko Dziesięcioro Przykazań zostało skopiowane z egipskiego rytuału, ale 

również psalmy, które stanowią transpozycję egipskich hymnów (mimo  iż są 

przypisywane królowi Dawidowi). Nawet Księga Przysłów Starego Testamentu, 

tak zwane Słowa Mądrości Salomona, są niemal dosłownym tłumaczeniem na 

hebrajski przypowieści egipskiego mędrca zwanego Amenemopem. Znajduje się 

ona obecnie w British Museum i porównując ją wiersz po wierszu z Księgą 

Przysłów na każdym kroku można znaleźć jej odpowiedniki. Obecnie odkryto, 

że   nawet   pisma   Amenemopego   są   kopią   jeszcze   starszych   Nauk   Ptahhotepa, 

które powstały co najmniej 2000 lat przed Salomonem.

Poza Księgą umarłych i Mądrościami Ptahhotepa istnieje cały szereg innych 

tekstów egipskich,  których użyto przy pisaniu Starego Testamentu.  Są wśród 

nich na przykład Teksty Piramid i Teksty Sarkofagów, z których zaczerpnięto 

odniesienia do bogów egipskich i tak je przekształcono, żeby odnosiły się do 

hebrajskiego Jehowy.

116

background image

W Krew z krwi Jezusa podkreślam,  że współczesne chrześcijaństwo, które 

rozwinęło się z Rzymskiego Kościoła z IV wieku n.e., jest faktycznie religią 

hybrydową, która opiera się na zasadach innych religii, w tym, oczywiście, na 

judaizmie.

Obecnie   widać,   że   judaizm   także   był   od   początku   hybrydą   stworzoną   z 

egipskich,   kananejskich   i   mezopotamskich   tradycji,   z   przypowieściami, 

hymnami, modlitwami i rytuałami odnoszącymi się do najróżniejszych bogów, 

które   zebrano   razem   i   odniesiono   do   nowo   utworzonej   koncepcji   “Jedynego 

Boga".

Z   historycznego   punktu   widzenia   szczególnie   interesujące   jest   to,   że   nie 

wszystko zostało ukartowane w czasach Abrahama ani nawet później, w czasach 

Mojżesza. Zaczęło się to dopiero w VI wieku p.n.e., kiedy to dziesiątki tysięcy 

Izraelitów zostało wziętych do niewoli przez babilońskiego króla Nabuchodono-

zora. Do tego czasu hebrajskie i izraelskie zapisy odnosiły się do poszczególnych 

bogów   poprzez   ich   indywidualne   imiona   oraz   przy   pomocy   ogólnego, 

odnoszącego się do liczby mnogiej, identyfikatora “Elohim"

3

.

Przez około 500 lat od czasu niewoli babilońskiej pisma te istniały wyłącznie 

w   postaci   oddzielnych   zapisków   i   dopiero   w   czasach,   które   nastały   po 

Chrystusie,   zebrano   je   w   jedno   dzieło.   Jezus   nigdy   nie   słyszał   o   Starym 

Testamencie, a tym bardziej o Biblii. Teksty, do których miał dostęp, zawierały 

wiele ksiąg, które pominięto w kompilacji, którą dziś znamy.

O dziwo, o niektórych z nich wciąż są wzmianki we współczesnej Biblii jako o 

ważnych   dla   tradycji.   Mowa   tu   o   Księdze   Pana,   Księdze   Wojen   Jehowy   i 

Księdze Jaszara. Dlaczego je pominięto? Po prostu dlatego, że ich kontekst nie 

pasował do koncepcji nowo tworzonej religii opierającej się na wierze w Jehowę. 

Jaszar   był   na   przykład   urodzonym   w   Egipcie   synem   Kaleba,   szwagrem 

pierwszego izraelskiego sędziego Othneila, a także nosicielem laski Mojżesza. 

Jest ogólnie  przyjęte, że miejsce  Księgi Jaszara  w Biblii jest między  Księgą 

117

background image

Powtórzonego Prawa i Księgą Jozuego, lecz redaktorzy odrzucili ją, ponieważ w 

zupełnie innym świetle przedstawia wydarzenia, które miały miejsce na Synaju i 

górze Horeb.

Znana nam Księga Wyjścia podaje, że Jehowa wydał Mojżeszowi instrukcje 

dotyczące panów i sług, chciwości, sąsiedzkich stosunków, zbrodni, małżeństwa, 

moralności i wielu innych zagadnień, łącznie z prawami dotyczącymi Szabatu i 

Dziesięciu Przykazań.

Natomiast   w  Księdze   Jaszara,   która   została   napisana   wcześniej   niż   Księga 

Wyjścia,   to   nie   Jehowa   przekazuje   Mojżeszowi   te   prawa   i   przykazania.   W 

rzeczywistości w ogóle nie ma tam mowy o Jehowie. Nowe prawa, jak głosi 

Księga   Jaszara,   zostały   przekazane   Mojżeszowi   i   Izraelitom   przez   Jetro, 

Najwyższego Kapłana Midian i Pana Góry, co czyniło go generalnym zarządcą 

świątyni synajskiej. Pan Góry (lub Ten Wysoki) tłumaczy się na hebrajski jako 

El Szaddai, co ma szczególne znaczenie, jako że było to imię, które Mojżesz 

usłyszał, kiedy poprosił Pana, aby ujawnił, kim jest. Pan rzekł: “Jam jest, który 

jest. Jestem ten, którego Abraham zwał El Szaddai". Ostatecznie “Jam jest, który 

jest"   stało   się   po   przetłumaczeniu   imieniem   Jehowa,   lecz   jak   podaje   Księga 

Jaszara (co również potwierdza Księga Wyjścia, jeśli czyta się ją właściwie) ów 

Pan nie był wcale bóstwem. Był to Jetro El Szaddai, wielki wulkan i Mistrz 

Rzemiosł świątyni Hathor.

Pomijając   fakt,   że   jesteśmy   uczeni   interpretacji   pewnych   aspektów   tekstu 

biblijnego, niewielu z nas samodzielnie ją studiuje. W rezultacie obrazy powstałe 

w   naszym   umyśle   są   zazwyczaj   odzwierciedleniem   tego,   co   widzimy   na 

ilustracjach w książkach i w kinie. Hollywood wprawia nas, oczywiście, w dumę 

swoimi   wyobrażeniami   Mojżesza   na   górze   i   Boga   wypalającego   słowa 

Dziesięciu Przykazań na wielkich, trudnych do uniesienia, granitowych płytach. 

W Księdze Wyjścia nie ma jednak odpowiadającego tej scenie opisu, natomiast 

118

background image

w kwestii Przykazań mówi się, że Mojżesz sam je spisał (pod dyktando Pana), 

po tym jak stłukł pierwsze tablice, które otrzymał.

Jeśli   chodzi   o   drugą   część   synaj-skiego   przekazu,   Tablice   Świadectwa,   w 

Kabale

4

  i   Midraszu

5

  mówi   się,   że   jest   on   zawarty   w   świętym   kamieniu 

szlachetnym, który Mojżesz umieścił w “dłoni swej ręki". Mówi się, że jest to 

ten   sam   Boski   Kamień   Mądrości,   który   odziedziczył   Salomon.   We 

wcześniejszych tekstach egipskich nosił on nazwę “Tabliczki Hermesa", która 

ucieleśniała mądrość Thota.

Według pism starożytnego Dworu Smoka Egiptu (założonego przez królową 

Sobeknefru w roku 1785 p.n.e) strażnikiem Stołu był Chem, Wysoki Kapłan 

Mendes. Słowo chem (lub khame) znaczy “czerń" i z tego rdzenia zrodziło się 

słowo “alchemia" – nauka wydobywania światła z czerni. Jeśli chodzi o nas, to 

Chem jest nam bardziej znany jako biblijny Cham, dziadek Nimroda, którego 

rodzina została wyklęta przez Hebrajczyków, ponieważ jego historyczne tradycje 

pozostawały w konflikcie z rodzącą się, bazującą na pojęciu Jehowy, kulturą.

Czytelnicy gotyckich powieści i książek na temat czarno-księstwa oczywiście 

z miejsca rozpoznają imię Chema z Mendes. Często przedstawiany jest on w 

nich   symbolicznie   w   postaci   kozła,   który   był   właśnie   symbolem   Chama   w 

starożytnym   Egipcie.   Jedyną   różnicą   jest   to,   że   w   okresie   współczesnego 

chrześcijaństwa kozioł stał się symbolem diabła. Idąc śladami historii Chema z 

Mendes dochodzimy jednak do synajskiej świątyni i białego proszku złota.

Mendes było głównym miastem Egipskiej Delty, zaś Chem był mianowanym 

przez świątynię Archonem (dostojnikiem) X Wieku Koziorożca. Z tego właśnie 

względu   jego   symbolem   był   kozioł,   przedstawiany   zazwyczaj   w   postaci 

odwróconego   pentagramu

6

.   Pięcioramienna   gwiazda   ma   dwa   promienie 

zwrócone ku górze, które symbolizują rogi Kozła z Mendes. Dwa promienie 

zwrócone   ku   dołowi   symbolizują   uszy,   zaś  pojedynczy   promień   reprezentuje 

podbródek i brodę.

119

background image

Kiedy pentagram jest przedstawiony w pozycji odwróconej uważa się go za 

symbol   męskości,   lecz   gwiazda   pentagramu   jest,   oczywiście,   symbolem 

kobiecości   (symbol   Wenus)   i   zazwyczaj   jest   przedstawiana   z   jednym 

promieniem skierowanym prosto do góry.

Kiedy   pentagram   jest   w   męskiej   pozycji,   Chem   jest   upostaciowiony   przez 

szmaragd osadzony centralnie w punkcie połączenia rogów. Kiedy go obrócimy, 

zyskuje status żeński, zaś najwyższy punkt promienia zwróconego pionowo do 

góry symbolizuje głowę bogini, boczne promienie reprezentują jej ramiona, a 

bliźniacze promienie zwrócone teraz ku dołowi (które były poprzednio rogami) 

stają się jej nogami, natomiast centralny szmaragd jest wyobrażeniem sromu.

Czasami   odwrócony   pentagram   Chema   jest   przedstawiany   z   płomieniami 

wydobywającymi   się   ze   świętego   klejnotu   między   rogami.   Płomienie   te   są 

odpowiednikiem Astralnego  Światła.  Kiedy go jednak odwrócimy  do pozycji 

Wenus,   płomienie   wychodzące   z   macicy   reprezentują   Gwiezdny   Ogień, 

księżycową esencję bogini.

Od najwcześniejszych czasów pentagram zawsze był, bez względu na to, czy 

reprezentuje Astralne Światło, czy też Gwiezdny Ogień, symbolem oświecenia. 

Był związany z przedżydowskim szabatem – rytualnym okresem refleksji nad 

doświadczeniami poza obszarem codziennego trudu. Z tego względu Chem z 

Mendes   był   zwany   Szabatowym   Kozłem,   skąd   wzięło   się   obecne   znaczenie 

przymiotnika “szabatowy" używanego w kręgach akademickich.

7

Mając na względzie tę wiekową tradycję, nie należy się dziwić, że pentagram i 

Szabatowy Kozioł zadomowiły się w tradycjach innowierczych chrześcijan (na 

przykład katarów z Langwedocji) z okresu średniowiecza. Z kolei ortodoksyjny 

Kościół Chrześcijański usiłował zniwelować respekt dla starych mądrości szkół 

wiedzy tajemnej poprzez utworzenie hybrydowej religii przyjmującej za postawę 

zbawienie od nieznanego – zbawienie, które można osiągnąć jedynie w drodze 

podporządkowania  się  autorytetowi biskupów.  W rezultacie  opierające  się  na 

120

background image

spirytyzmie doktryny ruchu gnostycznego (który usiłował odkryć “nieznane"), 

zostały uznane przez Inkwizycję za bluźniercze, a pentagram i kozła ogłoszono 

symbolami czarnej magii i czarów.

W tamtych czasach, a nawet obecnie, osobiste zaangażowanie się kogoś w 

nauki nie aprobowane przez biskupów jest traktowane w pewnych kręgach jako 

herezja, zaś strach przed indywidualnie (samodzielnie) zyskaną wiedzą jest tak 

przemożny, że Kozioł z Mendes został uznany za uosobienie samego diabła. 

Taka   jest   wymowa   licznych   bezwartościowych   książek   o   charakterze 

propagandowym   (autorstwa   Dennisa   Wheatleya   i   innych)   głoszących,   że 

krucyfiks   i   polewanie   święconą   wodą   stanowią   jedyną   broń   przeciwko   tak 

zwanym   emisariuszom   szatana.Cham   (lub   Chem)   jest   opisany   w   Starym 

Testamencie jako syn Noego, lecz w najstarszych zapiskach figuruje zgodnie z 

prawdą (razem z Jafetem) jako syn wielkiego Wulkana i złotnika Tubal-kaina, 

który historykom znany jest bardziej jako król Meskalam-dug, bohater Dobrej 

Ziemi.

We   wczesnych   palestyńskich   podaniach   Chem   był   synonimem   niejakiego 

Azazel Koziorożca, który (według nie włączonej do Starego testamentu Księgi 

Enocha) udostępnił ludziom “wszelkie metale, nauczył ich artystycznej obróbki i 

stosowania antymonu". Antymon (Sb) to czarny pierwiastek znany również pod 

nazwą   stibium.   Stanowi   on   zasadniczy   element   służący   alchemikom   do 

produkcji Kamienia Filozoficznego. W starożytnym świecie arabskim nazywano 

go   khol,   skąd   pochodzi  słowo   “coal"  (“węgiel")   oznaczające   “ten,   który   jest 

czarny".   Słowo   pochodne   “alkohol"   pochodzi   od   arabskiego   “al-kohul"   – 

“filozoficznej rtęci" o wysokim stopniu czystości wyprodukowanej ze spirytusu 

winnego oczyszczonego antymonem.

Azazel Koziorożca rzeczywiście występuje w Biblii, lecz nie w autoryzowanej 

wersji   anglojęzycznej.   W   Wulgacie

3

  jest   wzmianka   o   zwyczaju 

Zadośćuczynienia i mowa o tym, że Aaron rzuci losy na dwie kozy, “jeden dla 

121

background image

Pana i drugi dla Azazela". Ta, na którą padnie los dla Pana, zostanie poświęcona 

jako   “ofiara   grzechu",   natomiast   druga   będzie   odesłana   na   pustkowie   jak 

“zadośćuczynienie".

Bardziej znana wersja anglojęzyczna jest nieco myląca, jako że imię Azazel 

zostało tam zmienione na “kozioł ofiarny". Powodem tego podstawienia było to, 

że   oryginalny   tekst   mówił   jasno,   iż   Hebrajczycy   składali   ofiary   zarówno 

Jehowie,   jak   i   Chem-Azazelowi,   z   kolei   Księga   Enocha   wskazywała   na 

bezpośredni związek między Azazelem i alchemią.

W tradycji różokorzyźowcowych szkół wiedzy tajemnej prace Chema (Tabula 

Smaragdina Hermetis) były określane jako “najstarszy pomnik Chaldejczyków 

dotyczący   Kamienia   Filozoficznego".   Związane   z   mądrością   Thota   (lub 

Hermesa)   były   one   określone   jako   nauki   hermetyczne   i   miały   bezpośredni 

związek z alchemią ognia stosowaną przy budowie piramid.

Imię Hermes wywodzi się od słowa herma, które oznacza “stos kamieni", z 

kolei   Wielką   Piramidę   zwano   Sanktuarium   Thota.   Słowo   pyr,   od   którego 

pochodzą   “pyre"   i   “pyramid"   (piramida),   w   rzeczywistości   znaczy   “ogień", 

natomiast piramidom nadano tę nazwę, dlatego że były “zrodzone z ognia".

To prowadzi nas do jednego z najbardziej zagadkowych pytań: Jak zbudowano 

piramidy?   Czy   tysiące   potężnych   bloków   uniesiono   na   dużą   wysokość   i 

osadzono   z   tak   wielką   precyzją   przy   pomocy   tysięcy   niewolników   nie 

dysponujących niczym poza sznurami i rampami i pracujących przez bliżej nie 

określony okres czasu, jak się powszechnie sądzi? Oczywiście, że nie. Pochyła 

rampa biegnąca aż do szczytu Wielkiej Piramidy nachylona w stosunku 1:10 

musiałaby  mieć  długość około 1500 metrów  i trzy  razy większą objętość  od 

samej piramidy.

Jak   już   wcześniej   wspomniałem,   wysokochroniony   (wysokospinowy) 

Ogniowy   Kamień   jest   jednoatomowym   nad-przewodnikiem.   Jest   to   wielce 

122

background image

egzotyczna materia o przyciąganiu grawitacyjnym mniejszym od zera. Ostatnie 

eksperymenty   z   tym   zadziwiającym   białym   proszkiem   złota   dowodzą,   że   w 

pewnych warunkach substancja ta waży mniej niż nic (ma ujemną wagę) i można 

zniknąć przechodząc do innego wymiaru. Najbardziej interesującą własnością 

tego   proszku   jest   jednak   to,   że   może   on   “jeździć"   na   magnetycznym   polu 

ziemskim,   tak   że   kiedy   jest   w   stanie   zerowej   grawitacji,   może   przekazywać 

swoją nieważkość swojemu “nosicielowi", a więc wywoływać jego lewitację. 

Tym nosicielem może być naczynie laboratoryjne, pojemnik... bądź kamienny 

blok!

Stare przekazy mówią, że w tajnym schowku Komory Królewskiej znajdującej 

się wewnątrz Wielkiej Piramidy budowniczowie umieścili “instrumenty z żelaza, 

i broń, która nie rdzewieje, oraz szkło, które daje się giąć i nie pęka, a także 

dziwne   zaklęcia".   Cóż   jednak   znaleźli   pierwsi   odkrywcy   po   wdarciu   się   do 

opieczętowanej komory? Jedyną rzeczą, jaką tam ujrzeli, była pozbawiona wieka 

kamienna   skrzynia,   której   dno   pokrywała   warstwa   tajemniczego   proszku.   Na 

pierwszy rzut oka wyglądał on jak ziarenka szpatu polnego i miki – minerałów z 

grupy glinokrzemianów.

W   trakcie   ostatnich   badań   białego   proszku   konwencjonalne   metody 

analityczne wykryły w nim obecność krzemu i glinu, mimo iż było wiadomo, że 

badana   próbka   składała   się   w   100   procentach   z   pierwiastków   należących   do 

grupy platynowców.

Standardowy test laboratoryjny polega na poddaniu próbki przez 15 sekund 

wyżarzaniu   łukiem   elektrycznym   w   temperaturze   5   500   "C.   W   przypadku 

białego   proszku   kontynuacja   wyżarzania   poza   okres   standardowy   ujawniła 

obecność szlachetnych metali z grupy platynowców, z których w rzeczywistości 

składała się ta substancja.

Z powodu ograniczeń konwencjonalnych metod  analiz chemicznych uważa 

się,   że   5   procent   suchej   masy   naszego   mózgu   stanowi   węgiel,   podczas   gdy 

123

background image

bardziej szczegółowa analiza ujawnia, że są to metale z grupy platynowców – 

iryd i rod w stanie wysokospinowym.

Komora   Królewska   była   w   rzeczywistości   wykonana   jako   nad-przewodnik 

zdolny do przeniesienia faraona w inny wymiar czasoprzestrzeni. I to właśnie w 

tym miejscu odbywał się zgodnie z tym, co podaje Księga umarłych, Obrządek 

Przejścia faraona.

Klucz do tego obrządku zdefiniowany jest pojedynczą, stożkową inskrypcją 

umieszczoną   w  pobliżu   wejścia   do   Komory.   Znaczenie   tego   hieroglificznego 

symbolu – jedynego weryfikowalnego hieroglifu na całym płaskowyżu w Gizie i 

jednocześnie   dokładnie   takiego   samego   jak   ten,   który   występuj   e   w   wielu 

miejscach w świątyni na górze Synaj – brzmi po prostu “chleb".

W czasie tego wykładu wykroczyliśmy daleko poza granice Biblii, aby być 

świadkami alchemicznych i naukowych procesów, które legły u genezy królów z 

linii Graala. Ta linia sukcesji, poczynając od Kaina i dalej poprzez Egipt, króla 

Dawida   aż   do   Jezusa,   była   “hodowana"   przez   ziemskich   dostarczycieli 

Światłości. Jej sukcesorzy byli prawdziwymi Synami Bogów, którzy od około 

3800 roku p.n.e. byli karmieni Gwiezdnym Ogniem Anunnaki, a od mniej więcej 

2000   roku   p.n.e.   –   “wysokospinowymi"   materiałami   zastępczymi.   Krótko 

mówiąc “hodowano" ich na przywódców ludzkości i byli oni, zarówno fizycznie, 

Jak   i   umysłowo,   utrzymywani   w   stanie   “wysokochronionym"   (“wysokiej 

odporności"): ostatecznym wymiarze brakujących 44 procent – wymiarze Orbity 

Światła lub Równiny Sharon.

W ciągu zaledwie 150 ostatnich lat, a właściwie ostatnich 80 lat, z piasków 

pustyń   wykopano   wielkie   egipskie,   mezopotamskie,   syryjskie   i   kananejskie 

biblioteki   dokumentów.   Te   pochodzące   z   pierwszej   ręki   z   czasów 

poprzedzających   opisane   w   Biblii   wydarzenia   dowody   o   dokumentalnym 

charakterze wyłoniły się w postaci tekstów zapisanych w kamieniu i glinie, a 

także   na   pergaminie   i   papirusie.   Te   dziesiątki   tysięcy   dokumentów   dają 

124

background image

świadectwo   znacznie   bardziej   fascynujących   historii   niż   te,   które   nam   dotąd 

opowiadano.

Gdyby te dokumenty  były  dostępne przez cały  czas, koncepcja wybranego 

narodu czerpiącego korzyści z objawienia pojedynczej istoty nadprzyrodzonej 

nigdy by się nie narodziła, a zwłaszcza koncepcja Jehowy, która oślepia nas już 

od długiego czasu czyniąc z nas bojowników wojujących z wyznawcami innej 

wiary, nigdy by nie nabrała tak aroganckiego wymiaru.

Wraz   z   nowymi   odkryciami   stopniowo   staje   się   jasne,   że   dopiero   teraz 

zaczynamy wychodzić z mroku fałszywych, nie znajdujących potwierdzenia w 

faktach,   przekonań.   Mimo   to   całe   wieki   prowadzonej   pod   przewodnictwem 

Kościoła   indoktrynacji   stanowią   poważną   trudność   w   odrzuceniu 

ograniczających dogmatów, pochodzących ze skorumpowanych źródeł z trzeciej 

ręki,   na   rzecz   oświecenia,   którego   podstawą   są   przekazy   tych,   którzy   byli 

uczestnikami tamtych zdarzeń.

Prawdziwie inspirującym faktem jest to, że krzywa uczenia się wciąż pnie się 

do góry. Starożytne mądrości, które wpadają nam w ręce jedna po drugiej, są 

wraz   z   każdym  nowym  aspektem   poznania   gotowym  do   wypełnienia   luki   w 

dawnej wiedzy elementem niczym lodowiec będący rezultatem nawarstwiania 

się wiekowych wydarzeń.

Na szczęście świt świadomości mamy już za sobą i chociaż niektórzy wybiorą 

spojrzenie   wstecz,   wielu  z  wigorem  wkroczy   w następne  milenium,  aby  być 

świadkiem nowego wschodu słońca – ujawnienia nieograniczonych możliwości i 

przywrócenia naszego prawdziwego, uniwersalnego dziedzictwa.

Przypisy: 

1.   Jehowa   lub   Jahwe   to   współczesna   rekonstrukcja   starożytnego, 

niewymawialnego   imienia   boga   Hebrajczyków   –   transliteracja   tzw. 

125

background image

tetragramu, tj. czterech liter hebrajskich YHWH tworzących niewymawialne i 

nieprzekazywalne imię Boga – Przyp. tłum

2. W starożytnym Egipcie owalna ramka zakończona z jednej strony kreską 

(schematyczny rysunek pierścienia),  w piśmie  hierograficznym w kartuszu 

umieszczano imiona królów egipskich. – Przyp. red

3.   W   liczbie   pojedyncze]   Eloah,   Bóg   Hebrajczyków   –   Bóg   Izraela   w 

Starym   Testamencie.   W   znaczeniu   mnogim   używany   jest   w   sensie 

“majestaticus pluralis" – dostojna liczba mnoga – cos jak Wasza (nie Twoja) 

Wysokość, zarówno do Boga Jedynego, jak l – czasami – w stosunku do 

innych bogów, takich jak moabicki bóg Chemos, sydońska bogini Astarte, 

również   w   stosunku   do   innych   dostojnych   postaci,   takich   jak   aniołowie, 

królowie, sędziowie l Mesjasz – Przyp. tłum.

4.   Kabała   to   ustna   tradycja   prawa   mojżeszowego,   która   we   wczesnym 

średniowieczu rozwinęła się w mistyczny system interpretacji Biblii – Przyp. 

tłum.

5. Midrasz to komentowanie ksiąg Starego Testamentu zawierające normy 

postępowania przekazywane ustnie przez rabinów i uczonych, spisane w XI 

wieku – Przyp. tłum.

6.   Chodzi   o   pięcioramienną   gwiazdę   narysowaną   na   bazie   pięciokąta   l 

zawierającą wewnątrz pięciokąt. – Przyp. tłum

7. Chodzi o okres czasu, często cały rok, raz na siedem lat, w którym ktoś, 

w szczególności nauczyciel uniwersytecki, nie wykonuje swoich normalnych 

obowiązków i może sobie podróżować, zająć się studiami itp., lecz w dalszym 

ciągu otrzymuje pensję – Przyp. tłum.

8.   Przekład   Biblii   na   łacinę   dokonany   w   latach   382-406   przez   św 

Hieronima ze Strydonu na zlecenie papieża Damazego I Począwszy od VII-

VIII wieku Wulgala była najczęściej używaną w liturgii Kościoła zachodnią 

126

background image

wersją Biblii W roku 1546 sobór trydencki uznał ją za oficjalny l autentyczny 

przekład Biblii obowiązujący w Kościele rzymskokatolickim Od roku 1979 w 

liturgii   łac.   Kościoła   rzymskokatolickiego   powszechnie   używa   się 

poprawionej wersji Wulgaty zwanej Neowulgatą – Przyp. red.

W KRÓLESTWIE WŁADCÓW PIERŚCIENIA

CZĘŚĆ PIERWSZA

Minęło dziesięć miesięcy od czasu, gdy byłem tu po raz ostatni, a mimo to 

mam wrażenie, jakby to było wczoraj. Kilka miesięcy temu ukończyłem książkę 

Genesis   of   the   Grail   Kings   (Potomkowie   Dawida   i   Jezusa

1

),   która   właśnie 

niedawno   ukazała   się   w   Wielkiej   Brytanii,   gdzie   spotkała   się   z   dużym 

oddźwiękiem.

Duncan poprosił mnie, abym na początku opowiedział jeszcze raz o sobie. 

Otóż   działam   w   wielu   organizacjach,   zwłaszcza   w   Kościele   Celtyckim,   w 

którym jestem Wielkim Przeorem na obszar Wielkiej Brytanii (chodzi o Celtycki 

Kościół   Uświęconej   Rodziny   Świętego   Kolumby).   Jestem   również 

akredytowany   w   charakterze   Prezydenckiego   Attache   organizacji   o   nazwie 

Europejska Rada Książąt (The European Council of Princes).

Radę tę założono tuż po wojnie, w roku 1946, a jej cel był całkiem prosty. 

(Część   funduszy   przeznaczonych   na   jej   działalność   pochodzi   z   Australii, 

najwięcej jednak z Ameryki). Były to czasy, w których narastał strach przed 

wzrostem wpływów prawicowych ugrupowań ekstremistycznych, jak również 

przed przejęciem władzy w Europie przez komunistyczne elementy  lewackie. 

Postanowiono więc stworzyć coś w rodzaju komitetu, któremu nadano nazwę 

The International Council of Government (Międzynarodowa Rada Rządu), który 

miał   śledzić   ekstremalne   ugrupowania   polityczne.   Po   powstaniu   Europejskiej 

Wspólnoty Gospodarczej okazało się, że nie bardzo jest już co śledzić, i już w 

latach sześćdziesiątych Rada zaangażowała się w działalność na jej rzecz. Rada 

127

background image

jest   zwolennikiem   umów   handlowych   i   ogólnej   wspólnoty,   aczkolwiek   nie 

zawsze zgadza się z metodami ich wdrażania wewnątrz Unii Europejskiej.

Mniej więcej dziesięć lat temu Międzynarodowa Rada Rządu zmieniła nazwę 

na Europejską Radę Książąt (The European Council of Princes). W związku z 

utworzeniem Parlamentu Europejskiego nie można było utrzymywać czegoś, co 

nazywało się  Radą Rządu. W rzeczywistości Rada nigdy  nie  była rządem,  a 

jedynie   ciałem   doradczym,   w   którego   skład   wchodzili   przedstawiciele 

trzydziestu   trzech   europejskich   domów   panujących.   Mogły   to   być   domy 

faktycznie panujące, odsunięte od władzy, zdetronizowane  – bez względu na 

swój   rzeczywisty   status   ich   przedstawiciele   utworzyli   Radę,   której   głównym 

zadaniem było czuwanie nad zgodnością prawa z konstytucjami poszczególnych 

krajów (wszystkie kraje europejskie, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii, posiadają 

pisane konstytucje). Kiedy więc Parlament Europejski postanawia wprowadzić 

nowe prawo lub nowe przepisy, Rada Książąt może na przykład powiedzieć: 

“Słuchajcie, nie wolno wam tego robić, ponieważ to jest sprzeczne z paragrafem 

7 punkt b konstytucji danego kraju".

Rada Książąt nie jest organem politycznym – ma raczej charakter społeczny, 

zaś   ja   zostałem   mianowany   jej   attache,   dlatego   że   od   roku   1992   jej 

przewodniczącym jest Jego Królewska Wysokość Książę Michael of Albany, 

obecny  spadkobierca  Królewskiego  Domu   Stuartów,  który  zdetronizowano  w 

Wielkiej Brytanii w roku 1688.

Dom Stuartów po przejęciu przewodnictwa w Radzie od Domu Habsburgów 

Austriackich   związał   Radę   ze   swoją   dawną   Akademią   Królewską,   która   ma 

ściśle naukowy charakter. W XVIII wieku miała charakter różokrzyżowcowy – 

ściśle  naukowy i alchemiczny. Od czasów Roberta I Bruce'a, jej kanclerzom 

nadawano   tytuł   Księcia   Saint   Germain.   Tytuł   ten   ma   niewiele   wspólnego   z 

rzeczywistym świętym Hermanem żyjącym w V wieku n.e. (oczywiście są takie 

128

background image

związki, ale nie bezpośrednie) i wiąże się z Królewskim Domem Stuartów we 

Francji oraz Pałacem Saint Germain.

Tytuł   należny   kanclerzowi   zmieniono   w   XVIII   wieku   na   Hrabiego   Saint 

Germaina,   a   w   latach   dziewięćdziesiątych   XIX   wieku   na   Kawalera   Saint 

Germaina (Chevalier Saint Germain). Mój obecny tytuł brzmi właśnie Chevalier 

Saint   Germain   i  wskazuje   na   źródło   mojego   szlachectwa.   W   odróżnieniu   od 

szlachectwa   angielskiego   moje   ma   korzenie   frankońsko-szkockie   związane   z 

Królewskim Dworem Stuartów we Francji poprzez Szlachecką Straż Domową 

założoną w roku 1692 (i ratyfikowaną w tym samym roku przez króla Francji 

Ludwika XIV) w Saint Germain-en-Laye w pobliżu Paryża.

Będąc poplecznikiem Stuartów nie jestem, jak zapewne zdają sobie państwo 

sprawę,   wielbicielem   Domu   Hanowers-kiego

2

,   tym  niemniej   związałem   się   z 

pewną   instytucją   hanowerską.   Założone   w   połowie   XVIII   wieku   przez   Dom 

Hanowerski   najstarsze   towarzystwo   antykwaryczne   świata   (na   mocy   statutu 

brytyjskiego   króla   Jerzego   III)   za   sprawą   swoich   związków   zwane   jest 

Towarzystwem Antykwariuszy, które w Szkocji stanowi filię Historie Scotland 

(Historyczna  Szkocja) będącego  jednym  z  resortów   rządowych.  Mimo   iż  nie 

jestem   zwolennikiem   Domu   Hanowerskiego,   kilka   miesięcy   temu   dostąpiłem 

zaszczytu nadania mi członkostwa Towarzystwa Antykwariuszy Szkocji (Society 

of Antiquaries of Scotland) – wygląda więc na to, że dopuszczono mnie nieco do 

akademickiego establiszmentu.

To tyle, jeśli chodzi o mnie.

W   październiku   1997   roku   po   raz   pierwszy   zacząłem   publicznie   mówić   o 

sprawach poruszanych w książce Potomkowie Dawida i Jezusa i na lipcowej 

konferencji Nexusa omówiłem znaczną część tych zagadnień. Kiedy skończyłem 

tę książkę i ukazała się ona drukiem, nadszedł czas, aby przejść do kolejnych 

zagadnień w ramach przygotowań do przyszłych opracowań.

129

background image

Pisząc Bloodline of the Holty Grail (Krew z krwi Jezusa

3

), planowałem, że 

będą   to   trzy   książki   dotyczące   zagadnienia   Graala   przedstawiające   6   000   lat 

mesjanistycznego   dziedzictwa,   poczynając   od   czasów   Adama,   poprzez   króla 

Dawida i Jezusa, aż do czasów współczesnych. W trakcie kompilowania tego 

historycznego rodowodu i fascynujących, związanych z nim wydarzeń, wpadł mi 

do głowy pomysł jeszcze jednej książki. Zrodził się on bardziej ze społecznego 

zapotrzebowania niż ze strategicznego planowania i tak się do niego zapaliłem, 

że w końcu powstaną cztery książki z tej serii. I dzisiaj, tak naprawdę, będę 

mówił raczej o tej czwartej książce (niż kontynuacji Potomków...).

Krew z krwi Jezusa obejmuje okres od czasów Jezusa, to znaczy ostatnie 2 000 

lat.   Z   kolei   Potomkowie   Dawida   i   Jezusa   udziela   odpowiedzi   na   najczęściej 

powtarzane   przez   czytelników   pytanie:  “Dlaczego   linia   krwi  Graala   była   tak 

ważna? Dlaczego królewska linia, której spadkobiercą był Jezus i jego następcy, 

wywodząca   się   ze   starożytnej   Mezopotamii,   była   tak   wyjątkowa   od   samego 

początku?"

Był  to   temat,   który   omawialiśmy   tu   rok   temu.   Poznaliśmy,   w   jaki  sposób 

mesjanistyczna   sukcesja   władców   Graala   (lub   Królów   Smoków)   była 

alchemicznie   poczęta   i   celowo   chowana   do   roli   ziemskich   przywódców. 

Przyjrzeliśmy się pismom starożytnych Sumerów, które opowiadały o bogach 

Anunnaki i ich “komorze tworzenia". Poznaliśmy, jak wielcy Wulkani tamtych 

czasów produkowali enigmatyczny Tajemniczy Kamień Ogniowy (biały proszek 

monoatomowego złota), którego używano do karmienia świetlistych ciał (dusz) 

babilońskich królów i egipskich faraonów, i jak oszałamiający wpływ miała ta 

substancja na układ endokrynologiczny. W końcu prześledziliśmy główną linię 

dziedziczenia   królewskości   (linii,   która   była   genetycznie   określona 

mitochondrialnym   DNA   Smoczych   Królowych)   aż   do   czasów   Mojżesza. 

Odwiedziliśmy również odkrytą w roku 1904 na biblijnej górze Horeb świątynię, 

w której produkowano monoatomowy kamień ogniowy.

130

background image

Obecnie   przyjrzymy   się   szerszemu   wachlarzowi   zagadnień   zawartych   w 

folklorze,   legendach   i   przypowieściach,   które   wywodzą   się   z   alchemicznego 

królestwa   Pendragonów.   Rozważymy   również   sprawę   długotrwałych   sporów, 

jakie narosły między linią świętej krwi i hierarchami Kościoła. Historie te i ich 

korzenie   przedstawiane   w   bajkach   o   wróżkach,   kołysankach   dla   dzieci   lub 

powieściach gotyckich, będą stanowiły podstawę przyszłej książki zatytułowanej 

Ring Lords of the Dragon: Beyond the Portal of the Twilight Realm (Władcy 

Pierścienia z rodu Smoka – poza portalem wiodącym do Królestwa Brzasku).

Tak więc, spojrzymy dziś na słowo “oczarowanie" (lub “czar") biorąc pod 

uwagę otaczającą je legendę, magię, jak również liczne historyczne fakty, jako 

że wielu bohaterów legend ma swoje odpowiedniki w realnej rzeczywistości, a 

na koniec naszych rozważań otworzymy szeroko drzwi do jednego z najbardziej 

intrygujących i jednocześnie zakazanych sekretów naszego dziedzictwa.

Otóż historie związane z Graalem, czy to będą opowieści o Kopciuszku, Robin 

Hoodzie, Śpiącej Królewnie, czy też hrabim Drakuli, zawierają osobne tajemnice 

i czary i, co więcej, mało kto wie, że wszystkie one wywodzą się ze wspólnej 

historycznej podstawy, której korzenie tkwią w kulturze królów Graala. Mimo iż 

niektóre   z   tych   historii   wywodzą   się   z   bardzo   starych   podań,   większość 

opowieści   w   postaci,   w  jakiej   je   znamy   –   uzyskała   swoją   postać   w  czasach 

Średniowiecza,   kiedy   to   oskarżenia   kierowane   przez   Kościół   pod   adresem 

heretyków   spod   znaku   Graala   osiągnęły   swoje   apogeum   i   doprowadziły   do 

utworzenia Świętej Inkwizycji.

Do najbardziej znanych heterodoksyjnych chrześcijan (heretyków) należeli w 

Średniowieczu katarzy, tak zwani “Czyści", z Langwedocji leżącej na południu 

Francji. Zgodnie z tradycją smoczych Władców Pierścienia Ouroborosa

4

 odnosili 

się   oni   do   mesjanistycznej   linii   krwi   jako   do   Rasy   Elven   .   Jak   później 

zobaczymy, terminy takie jak “elf, “wróżka", skrzat i inne im podobne określały 

różne kasty w ramach sukcesji królewskiej linii krwi.

131

background image

Ouroboros (omówiony szczegółowo w Potomkach Dawida i Jezusa) to symbol 

określający wszechrzecz, jedność i nieskończoność, przedstawiany zazwyczaj w 

postaci węża (zwiniętego w pierścień) z ogonem we własnym pysku. Jeśli do 

tego pierścienia z węża dodamy u dołu krzyż, otrzymamy dobrze nam znany 

symbol żeńskości – symbol Wenus (jak to widać na okładce książki Potomkowie 

Dawida   i   Jezusa).   Jeśli   krzyż   umieścimy   z   kolei   nad   pierścieniem   z   węża, 

otrzymamy męskie jabłko regaliów królewskich. Umieszczając krzyż w środku 

pierścienia uzyskujemy symbol Świętego Graala określany jako Puchar Rosy lub 

Rosi-crucis.

W  języku  katarów  starej  Prowansji elf  rodzaju  żeńskiego  nosił  nazwę  albi 

(elbe lub ylbi). Albi było też nazwą głównego ośrodka katarów w Langwedocji. 

Nazwa ta była przejawem szacunku, jakim darzono dziedziczoną w żeńskiej linii 

dynastię Graala, jako że katarzy byli zwolennikami Albi-genscw – linii krwi 

elfiańskiej, która ciągnęła się poprzez dawne Królowe Smoka, takie jak Lilith, 

Miriam,   Batszeba   i   Maria   Magdalena.   To   właśnie   dlatego,   kiedy   Simon   de 

Montfort   i   armie   papieża   Innocentego   III   najechali  ten   region   w   roku   1209, 

napaść tę nazwano krucjatą przeciwko albigensom. W ciągu blisko 35 lat trwania 

tej kampanii wyrżnięto dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi, tylko dlatego, że byli 

zwolennikami oryginalnej koncepcji królewskości Graala stojącej w opozycji do 

pseudomonarchii w stylu popieranym przez papieską machinę.

W kategoriach praktycznych kościelna monarchia dominuje od VIII wieku do 

dzisiaj,   lecz   pozostaje   niezaprzeczalnym   faktem,   że   w   świetle   ścisłych   reguł 

praktyk królewskich wszystkie ustanowione w ten sposób monarchie były i są 

nielegalne.

Czym   więc   jest   kościelna   monarchia?   Jest   dokładnie   tym,   do   czego 

przywykliśmy.   Dotyczy   wszystkich   monarchów,   których   królewskość   została 

potwierdzona w drodze koronacji uświęconej przez Kościół – przez papieży lub, 

jak to ma miejsce w Wielkiej Brytanii, arcybiskupa Canterbury. W przypadku 

132

background image

prawdziwej królewskości nie istnieje potrzeba koronacji, ponieważ w wyniku 

dziedziczenia płynęła i płynie ona “w krwi", a ściślej w mitochondrialnym DNA 

Sangreala.

Dawniej   królewskość   była   sprawą   automatyczną,   ponieważ   była   ona 

przekazywana w drodze alchemicznej dziedziczności, która nie miała w praktyce 

nic   wspólnego   z   rządzeniem   kimkolwiek   lub   gdziekolwiek.   Za   sprawą 

nielegalnego dyktatu monarchie zostały  podporządkowane kontroli Kościoła i 

magiczne   Królestwo   Panów   Pierścienia   zostało   zastąpione   przez   materialne   i 

terytorialne królestwa papieskich królów.

Można by zapytać, jak do tego mogło dojść. Dlaczego nikt nie ujął się za 

prawowitością   Świętego   Graala?   Otóż   byli   tacy,   którzy   się   ujęli   –   katarzy, 

templariusze,   różokrzyżowcy.   W   rzeczywistości   czyniło   to   wiele   grup   o 

charakterze gnostycznym, bractw, i był to ten rodzaj wsparcia, który prowadził 

do okropnych tortur i egzekucji w wykonaniu papieskiej Świętej Inkwizycji, do 

polowań na czarownice, które trwały przez wiele pokoleń.

W średniowieczu Kościół kontrolował już większość europejskich monarchii 

(z godnym podziwu wyjątkiem Szkocji, w wyniku czego król Robert I Bruce i 

cały   naród   szkocki   zostali   ekskomunikowani).   Tak   więc   Kościół   miał 

bezpośredni wpływ na rządy, parlamenty i instytucje edukacyjne i sytuacja ta nie 

zmieniła się do dzisiaj. Często poprzez sugerowanie, jeśli nie przez bezpośrednie 

instruowanie,   sprawiał,   że   siły   wojskowe   pseudokrólów   działały   pod   jego 

dyktando.

Kościół   posiadł   tak   wielką   finansową,   polityczną   i   wojskową   siłę,   że 

zwolennicy Graala musieli zejść do “podziemia" żyjąc w ciągłej obawie o życie. 

Byli traktowani nie tylko jako heretycy, ale i odizolowywani jako siły nieczyste, 

jako   nekromanci.   Ponieważ   nie   podporządkowywali   się   dyktatowi   papieża, 

musieli być satanistami! Wszystkie ich kobiety były nierządnicami, co nie było 

133

background image

nowym   wynalazkiem   –   Kościół   Rzymskokatolicki   stworzył   tę   dogmatyczną 

klasyfikację już we wcześniejszych stadiach swojego rozwoju!

Zanim   przyjrzymy   się   pewnym   aspektom   spuścizny   Pierścienia   należy 

zapoznać   się   z   treścią   dokumentu,   który   umożliwił   powstanie   kościelnego 

hieratyzmu. Z rozmysłem używam słowa “należy", ponieważ wprowadzenie w 

życie tego szczególnego dokumentu 1248 lat temu doprowadziło do wszystkich 

społecznych   krzywd   i   niesprawiedliwości,   które   są   udziałem   świata 

chrześcijańskiego.   Dokument,   o   którym   mówię,   nosi   nazwę   “Donacja 

Konstantyna". Podstawą wszelkich monarchicznych i rządowych praktyk była i 

jest od stuleci interpretacja wyrażonych w tym dokumencie zasad,

lecz jak się o tym przekonamy, ta interpretacja była całkowicie błędna.

Są   w   naszej   obecnej   rzeczywistości   tacy,   którzy   zgodnie   z   dynastycznymi 

zasadami Graala mają prawo do tytułu królewskiego, i wiele dynastii, które w 

rzeczywistości   panowały   i   panują   z   niewielkimi   lub   bez   żadnych   do   tego 

uprawnień.   Uzyskali   swoje   pozycje   dzięki   temu,   że   Kościołowi   odpowiadało 

ukoronowanie ich w charakterze swoich marionetkowych przedstawicieli.

Przemieszczając się zgodnie z biegiem czasu od egipskich faraonów poprzez 

dawidowych   królów   Judei   i   smoczych   królów   Scytii   docieramy   do 

Średniowiecza   z   celtyckimi   królestwami   Europy   i   –   głównie   dla   potrzeb 

niniejszej   historii   –   z   Rybiarskimi   Królami   w   Galii   (która   później   stała   się 

Francją).

To właśnie z powodu kontynuacji okresu panowania dziedzictwa Graala w 

celtyckich królestwach obecna historiografia używa pojęcia “Wieki Ciemności"

7

na   których   temat,   jak   się   nam   wmawia,   istnieje   niewiele   dokumentów.   W 

rzeczywistości istnieje wiele ocalałych dokumentów dotyczących tego okresu. 

Ten okres jest “ciemny" tylko dlatego, że Kościół i cesarscy władcy uznali, iż 

należy   otoczyć   go   zasłoną   i   uniemożliwić   jego   badanie,   usuwając   dowody   i 

134

background image

dokumenty   z   zasięgu   środowiska   naukowców,   aby   zapewnić   dalsze   trwanie 

mitowi   mówiącemu,   że   wszyscy,   którzy   nie   należeli   do   rzymskiego 

establiszmentu, byli ignorantami i barbarzyńcami.

Jak to szczegółowo opisuję w Krew z krwi Jezusa, Kościół Rzymskokatolicki 

(założony   przez   cesarza   Konstantyna   Wielkiego   w   IV   wieku   p.n.e.)   miał 

niewiele wspólnego z nazareńskim stylem chrześcijaństwa, który jest oficjalnie 

zakazany   i   nadal   wyklęty.   Była   to   kompletnie   nowa   hybrydowa   forma 

zdominowanego   przez   mężczyzn   “chrześcijaństwa"   bazująca   na   narzuconej 

doktrynie   o   apostolskiej   sukcesji   papieży.   Oddzielny   nazareński   nurt   (zwany 

często Kościołem Celtyckim) był w opozycji do Kościoła Rzymskokatolickiego, 

pozostając pod przywództwem spadkobierców Graala z rodziny Jezusa, którzy 

byli kształtowani jako Desposyni, co znaczyło Spadkobiercy Pana.

W tamtych czasach domy wywodzące się z tej linii krwi, domy Desposynów, 

utrzymywały   linię   smoczej   królewskości   w   Europie,   zaś   biskupi   Kościoła 

Rzymskokatolickiego   starali   się   podważyć   tę   tradycję,   co   się   im   ostatecznie 

udało w VIII wieku n.e., kiedy zdetronizowali frankońskich Rybiarskich Królów 

z dynastii Merowingów po ich ponad trzechsetletnim panowaniu.

Po tym nagłym, podstępnym obaleniu owej dynastii Graala w roku 751 na 

Zachodzie   wprowadzono   nowy   styl   władzy   królewskiej   –   królowanie   nie   na 

podstawie prawa sukcesji, lecz indywidualnego dekretu papieża – i właśnie to 

stało się przyczyną powstania opowieści o wróżkach i różnych legend znanych 

nam po dzień dzisiejszy. Ten nowy styl papieskiego królowania był możliwy 

dzięki zasadom zawartym w tak zwanej “Donacji Konstantyna", która mimo iż 

była, jak dziś wiemy, sfałszowana, nie była dostępna w owym czasie.

Kiedy   “Donacja"   ujrzała   po   raz   pierwszy   światło   dzienne   w   połowie   VIII 

wieku n.e., miała liczyć sobie już 400 lat i przez cały ten czas od chwili jej 

spisania   przez   cesarza   Konstantyna   nie   była,   co   jest   bardzo   dziwne, 

przedstawiona   publicznie.   Była   ona   rzekomo   datowana   i   opatrzona   jego 

135

background image

podpisem. Dokument ten głosił, że papież jest wybieralnym następcą Chrystusa 

na Ziemi i zostaje wyposażony w przywilej “powoływania" królów jako swoich 

podwładnych. Watykan zastosował ten przywilej w praktyce dopiero w roku 751 

detronizując   na   jego   mocy   panujących   od   dawna   Merowingów,   na   których 

miejsce   podstawił   dynastię   Karolingów   wywodzącą   się   z   rodziny,   której 

członkowie  piastowali  poprzednio  stanowisko   mayorów  (burmistrzów)  pałacu 

królewskiego (odpowiadające w przybliżeniu dzisiejszemu premierowi). Nadano 

im   nazwę   Karolingów,   a   ich   jedynym   znaczącym   królem   był   legendarny 

Charlemagne (Karol Wielki).

W wyniku tego posunięcia charakter monarchii uległ całkowitej zmianie – ze 

służenia ludziom i ich ochrony na rządzenie nimi. Tak więc papiescy królowie 

stali się bardziej lokalnymi gubernatorami niż patriarchami, nauczycielami ludzi. 

Ta   zasadnicza   zmiana   sprawiła,   że   stosowany   od   wieków   Kodeks   Graala 

mówiący   o   służbie   szlachetnie   urodzonych   na   rzecz   swojego   ludu   został 

odrzucony   i   europejscy   królowie   stali   się   sługami   Kościoła,   który   od   tego 

momentu był w mocy wynosić ich na trony i obalać.

Skąd dziś wiadomo, że “Donacja" była oszustwem? Otóż przemawia za tym 

wiele przesłanek, z których najbardziej oczywistą jest to, że powołuje się ona na 

Nowy Testament w wersji Biblii zwanej popularnie Wulgatą. Wersja ta została 

przetłumaczona i opracowana przez świętego Heronima, który urodził się w roku 

347 n.e., czyli jakieś 33 lata po tym, jak cesarz Konstantyn (który zmarł w roku 

337) podpisał rzekomo ten dokument! Tak więc upłynęło co najmniej pół wieku 

między  domniemanym spisaniem “Donacji" i ukazaniem się łacińskiej wersji 

Biblii, która była w niej cytowana. Poza tym język, którym spisano “Donację", 

był  typowy   dla   VIII  wieku   i  w  najmniejszym  stopniu   nie   przypominał   stylu 

obowiązującego w czasach Konstantyna.

Mocno ośmieszającym aferę z “Donacją" był również fakt, że to fałszerstwo 

udowodniono już blisko 550 lat temu, w czasach renesansu, lecz jej przemożna 

136

background image

treść,   która   czyniła   z   papieża   najwyższego   duchowego   i   świeckiego   władcę 

chrześcijaństwa, przeważyła zarzuty.

Jak podałem w Potomkach Dawida i Jezusa, monarchowie z linii Graala byli 

nazywani   mesjaszami   (namaszczonymi),   ponieważ   na   początku   istnienia 

Mezopotamii i Egiptu byli namaszczani tłuszczem Messeha (świętego smoka lub 

krokodyla). Dlatego między innymi nazywano ich smokami. Będąc symbolem 

mądrości, smok był upostaciowieniem Świętego Ducha, który unosił się według 

Biblii nad wodami czasu, zaś Graal był wieczną Krwią Królewską – Sangrealem. 

Na początku w starożytnej Mezopotamii nazywano go Gra-a/em

8 – 

Świętą Krwią 

Królowych   Smoka   –   i   mówiło   się   o   nim,   że   stanowi   “nektar   najwyższego 

dostojeństwa". Starożytni Grecy zwali go ambrozją.

Właśnie   stąd   pochodzi   pojęcie   wróżek   lub   wróżów   (w   języku   angielskim 

“fairies")   będące   pochodną   słów   “fey"  (nieziemski,   nadprzyrodzony)  i   “fate" 

(los). W świecie celtyckim o pewnych rodzinach królewskich (w szczególności 

Pendragonów lub Head Dragons) mówiło się, że noszą w sobie krew wróżów 

(Fairy Blood), inaczej mówiąc krew nadprzyrodzoną, losu i przeznaczenia, lub 

że są z linii krwi Graala, zaś Elf Maidens (Elfowe Panny) Albi-gensów były 

wyznaczonymi strażniczkami Ziemi, światła gwiazd i lasów.

Lecz jak to się stało, że historycznie istniejące smoki, wróżki, wróżę i elfy 

zostały   osłonięte   mgiełką   nadprzyrodzonej   tajemnicy?   Dlaczego   ich   historie 

zostały przemieszczone ze świata rzeczywistego w świat romansów i bajek dla 

dzieci? Jaki to wszystko ma związek z “Donacją Konstantyna"?

Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy przekroczyć Portal Krainy Czarów i 

wstąpić do Królestwa Brzasku Jaśniejących, jako że ich jest Królestwo Władców 

Pierścienia.

Trzy pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem,

Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach,

137

background image

Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych,

Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie

W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie,

Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć,

Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać

W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie.

9

 

Tak   brzmią   słowa   Gandalfa,   czarodzieja,   postaci   z   trylogii   Tolkiena 

zatytułowanej   Władca   Pierścieni   (The   Lord   of   the   Rings),   jednej   z 

najpopularniejszych   opowieści   wszechczasów.   Rywalizacja   o   posiadanie 

Jednego Pierścienia rożni się w rzeczy samej od nie kończących się poszukiwań 

Świętego Graala. Chociaż oba te zmagania prowadzone są z innych punktów 

widzenia,   zarówno   jedno,   jak   i   drugie   dotyczy   poszukiwania   królewskości, 

jednak w różnych okresach dziejów zabierano się do tego niewłaściwie, bowiem 

ci, którzy ich poszukiwali, postrzegali Pierścień i Graala jako potężne bronie. 

Stąd (w odnoszących się do nich opowieściach) pojawiał się wymóg istnienia 

odpowiednich zabezpieczeń chroniących dostęp do Graala. Podobnie kluczową 

sprawą było utrzymanie Jednego Pierścienia z dala od złego Saurona z Mordom, 

który utracił ostatecznie swoją moc, gdy Pierścień został zniszczony w ogniu 

Góry Przeznaczenia.

Jest jednak zasadnicza różnica między tolkienowskim Jednym Pierścieniem, 

który   jest   opisany   jako   ciemny   i   tworzący   podziały,   a   Złotym   Pierścieniem 

romansu Graala, który jest pierścieniem miłości i oświecenia. Symbolem tego 

ostatniego był pierścień rycerzy zakutych w stal siedzących przy Okrągłym Stole 

– pierścień, który został przerwany (co doprowadziło kraj do chaosu i upadku), 

kiedy Artur porzucił Celtycki Kodeks na rzecz rzymskich racji (co późniejsza, 

schrystianizowana wersja tej historii, wyjaśnia zdradą Ginew-ry z Lancelotem).

Czasami   mówi   się,   że   wielki   geniusz   XIX   wieku,   kompozytor   Ryszard 

Wagner, traktował historię-sagę o Pierścieniu jako jedną z wersji dotyczących 

138

background image

poszukiwań Graala. Cokolwiek by o tym nie sądzić, to z pewnością twierdzenie 

odwrotne jest prawdziwe. Według niego popularne legendy o Świętym Graalu 

stanowiły   stylizowane   przetworzenie   bardziej   tradycyjnych   poszukiwań 

Pierścienia.

Zarówno Ryszard Wagner jak i Alfred, lord Tennyson

10 

rozumieli (co znajduje 

swoje odzwierciedlenie w ich twórczości dotyczącej czasów arturiańskich), że 

poszukiwania Graala stanowią duchowy aspekt poszukiwań Pierścienia i że w 

gruncie rzeczy są one do siebie podobne, jeśli nie takie same. Zdawali sobie 

również   sprawę,   że   zarówno   Pierścień,   jak   i   Graal   mogą   być   przyczyną 

katastrofy, choć z różnych powodów. Mocy Pierścienia należało przeciwstawić 

się, bowiem w przeciwnym przypadku uzależniał on swojego właściciela, z kolei 

moc  Graala powodowała odwet, zemstę,  jeśli była błędnie użyta. W każdym 

przypadku płynący z tego morał jest taki sam i brzmi następująco: moc jest 

samoniszcząca, kiedy dochodzi się do niej poprzez zaprzedanie własnej duszy. 

Inaczej mówiąc Pierścień Ouroborosa może stanowić aureolę korony, ale równie 

dobrze może zamienić się w pętlę.

Fanatyczna obsesja Adolfa Hitlera na punkcie szukania relikwii zamku Graala 

jest doskonałym przykładem tego poronionego poglądu na potęgę. W trakcie 

tych   poszukiwań   Hitler   zdobył   starożytną   lancę   (o   której   mówiono,   że   była 

używana przez Karola Wielkiego), twierdząc, że była ona własnością Longinusa, 

który przekłuł nią bok Jezusa wiszącego na krzyżu. Była więc ona, jak twierdził, 

czczoną   w   tradycji   Graala   świętą   Włócznią   Przeznaczenia.   Mając   ją,   Hitler 

uważał, że jego imperium będzie tak potężne, jak imperium Karola Wielkiego. 

Lecz legenda mówi również, że po wielu wspaniałych zwycięstwach został on 

(Karol Wielki) skazany na przegraną, w chwili gdy utracił swoją magiczną broń. 

Podobnie potoczyły się wypadki po 30 kwietnia 1945 roku, kiedy to dowodzona 

przez   generała   Pattona   VII   Armia   Stanów   Zjednoczonych   przejęła   lancę   z 

139

background image

Zamku   Nuremberg   –   Adolf   Hitler   pogodził   się   wówczas   z   przegraną   i 

(najwidoczniej) zastrzelił się.

Bez względu na to, czy pojęcie Pierścienia i Graala odnosiło się do faktów, czy 

fantazji, miało tę własność, że pobudzało nadzieję na przywrócenie społecznego 

porządku   i   naturalnego   środowiska.   Graalowskie   relikwie   (Miecz,   Kielich, 

Ouroboros   i   Włócznia)   byty   tradycyjnie   traktowano   jako   narzędzia   książęcej 

służby,   ale   kiedy   używano   ich   jako   broni,   zawsze   obracały   się   przeciwko 

swojemu   użytkownikowi   i   niszczyły   go.   Relikwie   te   są   reprezentowane   w 

czterech głównych arkanach taro-ta w postaci Mieczy, Pucharów, Pentagramów 

(Monet)   i   Różdżek,   po   czym   przekształciły   się   w   znane   nam   dzisiaj   piki 

(łopatki), kiery (serca), kara (romby) i trefle (pałki).

Przez większą część obecnego tysiąclecia żadnej innej organizacji nie udało 

się równie błędnie i z większym skutkiem wykorzystać symbolu Kielicha Graala, 

niż Kościołowi. Będąc emblematem królewskiej krwi w łonie Królowej Smoka, 

Rosi-crucis (kielich wina sakramentu Graala) od najwcześniejszego okresu był 

prerogatywą   Albi-gensów.   Kościół   od   dawna   błędnie   interpretuje   ten   aspekt 

ceremonii   uświęcenia,   który   w   jego   wydaniu   stał   się   potężnym   narzędziem-

bronią eucharystii, prawdopodobnie po to, aby związać swoich wyznawców w 

jedno   z   kościelnym   dogmatem.   Wraz   z   upływem   czasu   ta   szczególna   moc 

wyraźnie   jednak   maleje,   podobnie   jak   maleją   kongregacje   w   poszukiwaniu 

większych   prawd   i   bardziej   rzeczowego   oświecenia   pochodzącego   z 

uprawnionych do nauczania źródeł.

W  szekspirowskim  Śnie  nocy  letniej  (Midsummer  Night's Dream)  królową 

wróżek jest Tytania, której imię jest symbolem przedolimpijskiej rasy tytanów. 

Konkretnie   jest   ona   Księżycową   Boginią   Dianą.   Natomiast   występujący   tam 

król,   Oberon,   ma   pochodzenie   historyczne   i   został   zainspirowany   postacią 

przodka kolegi Szekspira, Edwarda de Vere, XVII Hrabiego Oksfordu. Był on 

członkiem-założycielem szesnastowiecznego elżbietańskiego Syndykatu Dworu 

140

background image

Poezji   i   Magii,   wspólnie   z   Francisem   Baconem,   Johnem   Dee,   Edmundem 

Spenserem   i   innymi   różokrzyżowcami   z   “podziemnego   nurtu",   z   których 

inicjatywy i przy których pomocy powstało wiele dzieł Szekspira.

Edward   de   Vere   był  wówczas   lordem   kanclerzem   Anglii,   podobnie   jak   to 

miało   miejsce   w   wielu   generacjach   jego   przodków   łącznie   z   Albreyem, 

dwunastowiecznym Księciem Anjou i Guisnes, którego tytularna nazwa brzmiała 

Albe-Righ, co znaczyło Król Elfów. Syndykat doskonale zdawał sobie sprawę, 

mimo lojalności wobec królowej Elżbiety I, że Tudorzy nie mieli żadnych praw 

do   angielskiego   tronu   i   zagarnęli   go   siłą   od   poprzedzającej   ich   dynastii 

Plantagenetów.

Pomijając to, sami Plantageneci byli młodszym odgałęzieniem Domu Anjou, 

którego starszą linią był Dom Vere. W roku 1861 znany królewski historyk, 

baron   Thomas   Babington   Macaulay   opisał   dom   Vere   jako   “najdłuższą   i 

najznakomitszą   linię   szlachecką,   jaką   Anglia   kiedykolwiek   oglądała". 

Wywodzili   się   oni   zarówno   od   Piktów,   jak   i   Merowin-gów,   pochodząc 

bezpośrednio od starożytnego Domu Graala Scytii. Była to prawdziwa linia rasy 

Elfów i właśnie dlatego Oberon (wariant imienia Aubrey / Albrey, historyczny 

król   Elfów)   stał   się   szekspirowskim   królem   Wróżek   /   Wróżów.   Taka   była 

wymowa   całej   różokrzyźańskiej   symboliki,   bez   względu   na   to,   gdzie   ją 

przedstawiano,   w   opowiadaniach,   dziełach   artystów,   znakach   wodnych   czy 

tarocie.

Nieco wcześniej, w roku 1408, przodek Edwarda de Vere, Richard (XI baron 

Oksfordu),   został   mianowany   w   zamku   Windsor   przez   króla   Henryka   IV 

Kawalerem Orderu Podwiązki. W tym samym czasie nominację otrzymał król 

Węgier Sigismund (Zygmunt), który wskrzesił starożytny egipski Zakon Smoka, 

w którym Richard de Vere dzierżył dziedziczny tytuł Lorda Draconisa (Pana 

Smoków).

141

background image

Dziecięce bajki, które wyłoniły się z “podziemnego nurtu", były historiami o 

utraconych   narzeczonych   i   królach   uzurpatorach   wynikającymi   z 

podporządkowania sobie przez Kościół Rzymskokatolicki królewskiej linii krwi 

Graala, a w późniejszych czasach także przez purytanów i protestantów. Katolicy 

mieli   swojego   dominikańskiego   Wielkiego   Inkwizytora,   Tomasa   de 

Torquemadę,   a   purytanie   Mathew   Hopkinsa,   Generalnego   Poszukiwacza 

Wiedźm. W obu przypadkach ulubionymi sposobami egzekucji było wieszanie, 

topienie lub palenie na stosie, zaś najczęściej stosowanym rozkazem było: “Zbić 

wszystkich – Bóg będzie wiedział swoje!"

Koncept opowieści o wróżkach był skierowany głównie na historie dotyczące 

tych   właśnie   oskarżeń,   był   to   alegoryczny   przekaz   kłopotliwego   położenia 

prawdziwie   królewskiej   rodziny   –   Władców   Pierścienia   Sangreala,   których 

wróżki, wróżę i elfy (po wymanewrowaniu ze śmiertelnego planu ortodoksji i 

status quo) zostali skazani na egzystencję w zaświatach.

Były   to   opowieści   o   Księciach   Graala   zamienionych   w   żaby,   o   Księciach 

Łabędzia,   którzy   wędrowali   po   pustkowiach,   i   o   Księżniczkach   Smoka 

zamkniętych w wieżach lub uśpionych na setki lat. W wyniku oskarżeń panny 

Elfów   były   kłute   szpilami,   karmione   zatrutymi   jabłkami   lub   skazywane   na 

służbę, podczas gdy ich obrońcy przepływali wielkie jeziora, przedzierali się 

przez   gąszcze   i   wdrapywali   na   potężne   wieże,   aby   zabezpieczyć   i   ochronić 

przekazywaną   w   linii   żeńskiej   spuściznę   Albi-gensów.   Chodzi   tu   o   takie 

opowieści, jak Śpiąca Królewna, Kopciuszek, Królewna Śnieżka i Roszpunka.

We wszystkich przypadkach myśl przewodnia jest taka sama, zawsze chodzi o 

księżniczkę krwi trzymaną (przy pomocy narkotyzowania, uwięzienia lub innej 

formy   ograniczenia   wolności)   poza   zasięgiem   księcia   Graala,   który   musi 

odnaleźć   ją   i   uwolnić   w   celu   zachowania   linii   krwi.   W   większości   tych 

opowieści “Kościół-Matka" jest przedstawiany w postaci wrogiej macochy, złej 

wiedźmy lub innych zazdrosnych kobiet starających się do tego nie dopuścić. 

142

background image

Historie   te   zawsze   przypominają   Utraconą   Narzeczoną   Króla   ze 

starotestamentowej   Pieśni   nad   Pieśniami.   Ich   treść   odzwierciedla   również 

rozpaczliwą sytuację Marii Magdaleny, panny młodej Jezusa, której królewskie 

pochodzenie   i   spuścizna   w   linii   żeńskiej   zostały   starannie   zniszczone   przez 

katolickich biskupów.

Interesującym  aspektem wielu  klasycznych bajek jest  to,  że są  one  bardzo 

stare. Jako przykład weźmy Kopciuszka. Gdyby zapytać o jej autora, wielu ludzi 

odpowiedziałoby, że są nim bracia Grimm, a inni, że Karol Perrault. Jednak to 

nie oni stworzyli te bajki, mimo iż tak się powszechnie uważa. Oni je tylko 

zebrali, zredagowali i zinterpretowali. Dzieje Kopciuszka sięgają aż do czasów 

Karolingów   –   pierwsza   znana   jej   wersja   pochodzi   z   roku   850.   Perrault 

opublikował swoją dobrze dziś znaną wersję w roku 1697 we Francji, a Jakub i 

Wilhelm Grimm stworzyli jej niemiecką wersję w roku 1812.

Przez   lata   wielu   ludzi   wiązało   tolkienowskiego   czarownika   Gandalfa   z 

Merlinem, a Aragorna z królem Arturem. Jednak – jak to podkreśla sam Tolkien 

– Aragorn to bardziej Charlemagne (Karol Wielki).

Wyzwanie,   przed   którym   stanął   Karol   Wielki,   będąc   oskarżonym   przez 

Kościół o utworzenie imperium z różnych skłóconych królestw, nie różniło się 

zbytnio   od   tego,   przed   którym   stanął   Aragom,   który   połączył   podzielone 

królestwa Środkowej Ziemi. Zaistniała tu jednak znaczna różnica w praktykach, 

ponieważ   Aragom   znacznie   bardziej   przypominał   Artura   za   sprawą   swojego 

doradcy czarownika niż Karola Wielkiego, który takiego doradcy nie miał, jako 

że Kościół nie wyraziłby zgody na doradcę spoza swojego grona.

Środowisko Aragorna miało więc bardziej celtycki charakter, z wrogiem w 

postaci   złego   Saurona.   Z   drugiej   strony   Karol   Wielki   był   obrońcą   Kościoła 

Rzymskokatolickiego,   którego   adwersarzami   byli   zwolennicy   nielegalnie 

usuniętego rodu Merowingów, do którego Aragorn osobiście bardzo by pasował.

143

background image

Kościołowi bardzo zależało, aby ustanowić wokół osoby Karola Wielkiego 

pewien rodzaj uprawnień związanych z Pierścieniem i wywołać w ten sposób 

wrażenie,   że   jest   on   związany   z   tradycją   Smoka.   W   tym   celu   wymyślono 

odpowiednią historię mówiącą, że na jego dworze pojawił się wąż ze złotym 

pierścieniem w pysku, który był zaczarowany i zmuszał go do kochania tego, na 

czyim palcu się znajdował.

W   tym  momencie   warto   odnotować,   że   nowo   proponowany   trzyczęściowy 

serial   na   podstawie   Władcy   pierścienia   Tolkiena   znajduje   się   we   wczesnym 

stadium   realizacji.   Po   około   osiemnastomiesięcznych   negocjacjach   z 

amerykańską   wytwórnią   filmową   Newline   Cinema   dwustusześćdziesięcio-

milionowy   kontrakt   powędrował   do   nowozelandzkiego   producenta   Petera 

Jacksona.

Niektóre części Nowej Zelandii świetnie pasują do obrazu Środkowej Ziemi i 

spodziewamy   się,   że   pierwszy   film   kręcony   na   podstawie   pierwszej   części 

trylogii Tolkiena zostanie zakończony w ciągu kilku najbliższych lat. Po tym 

filmie   zatytułowanym   Fellowship   ofthe   Ring   (polski   tytuł   tej   części   trylogii 

brzmi   Wyprawa)   zostaną   nakręcone   dwa   następne   The   Two   Towers   (Dwie 

wieże) i The Retum ofthe King (Powrót króla).

W filmie ma wystąpić około 60 aktorów i wiele tysięcy statystów, krążą też 

pogłoski,   że   rolę   Gandalfa   ma   zagrać   Sean   Connery.   Biorąc   pod   uwagę,   że 

Władca Pierścieni została okrzyknięta “najpopularniejszą książką stulecia" oraz 

obsadę  złożoną  z gwiazd  dużego kalibru,  oczekujemy  jednego z  pierwszych, 

mamucich kasowych przebojów nowego tysiąclecia,

Z uwagi na osobisty związek Ryszarda Wagnera z tradycją Pierścienia i jego 

słynny   cykl   oper   dotyczących   tego   tematu,   jest   chyba   słuszne,   że   jednym  z 

bardzo obiecujących pretendentów do skomponowania muzyki do tych filmów 

jest jego potomek,  Adrian  Wagner, który  prowadzi obecnie negocjacje w tej 

sprawie z wytwórnią filmową.

144

background image

Wieść,   że   wagnerowska   tradycja   Graala   upostaciowiona   w   kolejach   losów 

Lohengrina

11

 i Parsifala

12

 wciąż cieszy się dużym zainteresowaniem, dotarła do 

mnie po ukazaniu się Krew z krwi Jezusa i bardzo podniosła mnie na duchu. To 

właśnie wtedy, równolegle z moją książką, Adrian Wagner wydał album Duch 

Święty i Święty Graal, a obecnie skomponował i wydał jako dzieło towarzyszące 

mojej ostatniej książce suitę muzyczną o tym samym tytule Genesis of the Grail 

Kings (Narodziny królów z rodu Graala).

Jedną   z   głównych   różnic   między   tolkienowskim   ludem   elfów   a   milutkimi 

elfami z bajek dla dzieci jest to, że ci pierwsi są więksi i potężniejsi od zwykłych 

śmiertelników. Są oni również wyposażeni w znacznie większą mądrość, jeżdżą 

na   czarodziejskich   koniach   i   bardzo   przypominają   starożytne   irlandzkie 

królewskie plemię Tuatha DeDanann. Pod tym względem Tolkien był dokładny 

w   swojej   ocenie   oryginalnych   Władców   Pierścienia   Albi-gensow,   którzy   w 

odległych czasach przed Chrystusem byli nazywani Panami Sidhe (wymawiać 

“szii").

Sidhe było transcendentalnym intelektem znanym Druidom pod nazwą Sieć 

Mądrości, zaś słowo “druid" (druidhe) było pochodzenia celtyckiego i znaczyło 

“witch" (czarownica), które było anglojęzyczną formą saksońskiego czasownika 

wicca

13

  oznaczającego “giąć" lub “wydzielać", jak to ma miejsce w przypadku 

“willow" (wierzby) i “wicker" (łozy).

Tuatha  De  Danann  (Smoczy  Władcy   Anu)  byli panami  transcendentalnego 

Sidhe i byli traktowani jako “fates" (parki, władcy losu) lub “fairies" (wróżki, 

wróżę). Przed osiedleniem się w Irlandii (od około 800 roku p.n.e.) byli obok 

wczesnych   królów   Egiptu   najszlachetniejszą   rasą   świata,   Czarnomorskimi 

Książętami Scytii (obecnie Ukraina). Podobnie jak faraonowie z oryginalnych 

dynastii wywodzili swoje pochodzenie od wielkich Pendragonów Mezopotamii i 

to   ich   odroślami   były   królewska   linia   irlandzkich   Bruithnighów   i   Pik-tów 

szkockiej   Kaledonii.   W   Walii   założyli   królewski   dom   Gwyneddów,   a   w 

145

background image

położonej   na   południowym   zachodzie   Anglii   Komwalii,   byli   świętą   szlachtą 

znaną pod nazwą Pict-sidhe, skąd wziął się termin “pixie" (skrzat).

Tak więc znaleźliśmy wiele opisowych słów tworzących jądro popularnych 

ludowych   opowieści   wywodzących   się   z   jednego   szczepu   oryginalnej   krwi 

królewskiej,   znanego   jako   Sangreal,   Albi-gens   lub   Władcy   Pierścienia   (Ring 

Lords).   Stało   się   tak,   ponieważ   mamy   w   tej   szlachetnej   rasie   “elves"   (elfy), 

“fairies"   (wróżki)   i   “pixies"   (skrzaty),   które   wcale   nie   są   małymi   złudnymi 

stworzeniami, ale znaczącymi królami i królowymi z sukcesji Smoka.

Jednym z najważniejszych słów scytyjskich było uper, które znaczyło “ponad" 

lub “powyżej" i którego wciąż używamy we współczesnym jeżyku angielskim 

między   innymi   w   takich   określeniach   jak   “superintendent"   (kierownik, 

inspektor) lub “supervisor" (kierownik, opiekun, promotor). W formie tytularnej 

scytyjski   Uper   był   nadzorcą   lub   suwerenem,   inaczej   mówiąc   Pendragonem. 

Później,   w   rejonach   obecnych   Węgier   i   Rumunii,   słowo   to   uzyskało   postać 

Oupire (Nadprzyrodzeni).

Do momentu popełnienia w średniowieczu przez Kościół Rzymskokatolicki 

fałszerstw nie było nic złowróżbnego lub nadprzyrodzonego w znaczeniu słowa 

Oupire. Zmieniło się to, kiedy nastały czasy polowań na czarownice, ponieważ 

kapłańscy   /   królewscy   Oupire   byli   w   oczach   Rzymu   odpowiednikami 

Czarowników-Druidów.   Zostali   zatem  czarnoksiężnikami,   zaś  definicja   słowa 

Sidhe (Sieć Mądrości) nabrała nowego znaczenia – “Sieć Niesamowitości".

Poza celtyckimi regionami Brytanii tradycyjni Oupire występowali jeszcze na 

Bałkanach, w rejonie Karpat – w czasach starożytnych zdominowali obszary od 

Transylwanii   do   Morza   Czarnego.   Byli   więc   spokrewnieni   nie   tylko   z 

czarownicami,   ale   również   z   Cyganami.   Biskupi   Kościoła   i   inkwizytorzy 

podejrzewali, że byli oni niepodzielnymi władcami Elfanii – królestwa brzasku, 

czarodziejskiego   złota,   magicznych   źródeł   i   przestrzegania   tradycji  zielonych 

kniei,   które   były   znienawidzone   przez   Kościół.   Mówiło   się   o   nich,   że   byli 

146

background image

błąkającymi się nocą ludźmi, którzy zadawali się ze złymi duchami. Na tym 

właśnie   etapie   powstało   nowe   słowo   chrześcijańskiej   Europy   będące 

bezpośrednim wykoślawieniem Oupire, które brzmiało vampire (wampir).

W dodatku do wampirów w słowniku inkwizycyjnym pojawiła się wkrótce 

kolejna   klasyfikacja,   kiedy   to   Czarni   Bracia   Dominikanie   i   Szarzy   Bracia 

Franciszkanie utworzyli swoje listy niepożądanych na tym świecie. Wykroczyli 

oni teraz znacznie poza domenę zwykłych heretyków i pogan i równolegle do 

sfabrykowanego mitu o wampirach wyczarowali kolejną postać – wilkołaka.

Nagle okazało się, że nie ma końca niesamowitym stworom, które zaludniały 

drogi i lasy w poszukiwaniu niewinnych, niczego nie spodziewających się ofiar. 

Artyzm (perfidia) tego rodzaju działania polegała na tym, że przerażeni ludzie 

oddawali się pod opiekę Kościoła jako jedynego, który może doprowadzić ich do 

zbawienia. Wampirów i wilkołaków nie dawało się zabić prostymi metodami. 

Nawet Bóg nie wchodził w rachubę, jako że jedynie Jezus Chrystus (zbawiciel 

ludzkości) mógł pokonać swoją mocą te diaboliczne potwory. Przedstawiano je 

pod postaciami diabłów, demonów i emisariuszy Szatana, którzy musieli być 

traktowani egzorcyzmami i zniszczeni przez zakonników i księży. W ten sposób 

Kościół   otworzył   nowy   interes   z   kompletnie   nowym   asortymentem 

przerażających opowieści ludowych, których celem było przeciwstawienie się 

legendom   o   poszukiwaniu   Graala   i   ezoterycznym   arcydziełom   sztuki 

“podziemnego nurtu".

Z   jednej   strony   mieliśmy   opowieści   Albigensów   o   Łabędzich   Książętach, 

Królowych Smoka i Pannach Elfowych stanowiących odzwierciedlenie tradycji 

zapomnianej linii krwi Utraconej Narzeczonej, w których rycerze i szlachetni 

kawalerowie   zwalczali   wszelkie   przeciwności   stojące   na   drodze   wiodącej   do 

zachowania   uświęconego   dziedzictwa   Świętego   Graala.   W   historiach   tych 

występowali   czarownicy   ze   szkoły   Druidów   i   mądrzy   pustelnicy,   którzy 

wskazywali kierunek rycerzom w ich podróżach i misjach. Nigdy jednak nie 

147

background image

zdarzyło się, aby ksiądz lub biskup ruszyli z pomocą damie będącej w potrzebie, 

jako że Kościół był w rzeczywistości ich przeciwnikiem.

Przypisy: 

1. Laurence Gardner, Genesis of the Grad Kings The Pendragon Legacy of 

Adam And Eve (Potomkowie Dawida i Jezusa – rodowód królów Świętego 

Graala),   przekład   Grażyna   Gasparska,   Wydawnictwo   Amber,   Warszawa, 

1999. – Przyp. red.

2. Dom Hanowerski, inaczej dynastia Hanowerska, to brytyjska dynastia 

królewska  niemieckiego   pochodzenia  wywodząca  się  od  Jerzego-Ludwika, 

elektora Hanoweru, który zasiadł na tronie brytyjskim w roku 1714 jako Jerzy 

I. Ostatnim władcą z tej dynastii była Królowa Wiktoria (1937-1901). Kolejna 

dynastia brytyjska to Saxe-Coburg-Gotha, która w roku 1917 zmieniła nazwę 

na   House   of   Wmdsor.   Nazwa   dynastii   pochodzi   od   nazwiska   małżonka 

królowej   Wiktom,   księcia   Alberta,   również   pochodzenia   niemieckiego, 

wywodzącego   się   z   niemieckiej   dynastii   Saxe-Coburg-Gotha   (oryginalna 

nazwa niemiecka Sach-sen-Coburg-Gotha lub Sachsen-Coburg und Gotha). 

W wyniku antyniemieckich nastrojów w czasie I wojny światowe] Jerzy V 

ogłosił w roku 1917, ze wszyscy następcy królowe] Wiktom w linii męskiej, 

którzy   są   obywatelami   brytyjskimi,   przyjmą   nazwisko   “Windsor".   Dzieci 

obecnej królowe] Elżbiety II w normalnych warunkach nosiłyby nazwisko 

Mountbatten (zangielszczone z “Battenberg"), jednak w roku 1952 ogłosiła 

ona,   ze   je]   następcy   będą   nosili   nazwisko   “Windsor".   Decyzja   ta   została 

zmodyfikowana w roku 19601 głosi, ze potomstwo wszystkich, z wyjątkiem 

noszących   tytuły   książąt,   księżniczek   oraz   “ich   królewskich   wysokości", 

będzie nosiło nazwisko Mountbatten-Windsor, zaś dodatek Mountbatten to 

zangielszczona   forma   nazwiska   Battenberg,   hrabiowskiego   rodu 

niemieckiego wymarłego około roku 1314, z siedzibą w zamku Kellerburg w 

pobliżu Battenberg w Hesji. Tytuł ten został przywrócony w roku 1851, kiedy 

148

background image

Aleksander   (1823-1888),   młodszy   syn   Ludwika   II,   Wielki   Książe   Hesji, 

zawarł morganatycz-ny związek małżeński z polską hrabiną Julią Teresą von 

Hauke, która otrzymała tytuł hrabiny Battenberg W roku 1858 hrabina i jej 

dzieci zostali uhonorowani tytułami książąt i księżniczek Battenberg. W roku 

1917 najstarszy syn z tego związku, Ludwik Aleksander (1854-1921), który 

dosłużył   się   stopnia   admiralskiego   w   marynarce   brytyjskie],   uzyskał   tytuł 

markiza Milford Haven Na żądanie króla Jerzego V, wszyscy członkowie te] 

rodziny mieszkający w Anglii zrzekli się w roku 1917 niemieckiego tytułu 

księcia Battenberg i przyjęli jego anglojęzyczną formę Mountbatten Milford 

Haven   był   ojcem   księżne]   Alicji   (1885-1969),   która   wyszła   za   greckiego 

księcia   Andrze]a   (1882-1944),   a   ich   jedyny   syn,   książę   Filip   (ur.   1921) 

przyjął nazwisko Mountbatten i otrzymał tytuł księcia Edynburga, kiedy to w 

roku   1947   poślubił   księżniczkę   Elżbietę   (obecną   królową   Elżbietę   II)   i 

uzyskał obywatelstwo brytyjskie. – Przyp. tłum.

3. Laurence Gardner, Bloodime ofthe Holy Grali (Krew z krwi Jezusa – 

Święty   Graal   i   tajemnica   potomków   Jezusa),   przekład   Paweł   Korombel, 

Wydawnictwo Da Capo, Warszawa, 1998 – Przyp. red.

4   Ouroboros   to   staroegipski   i   grecki   symbol   przedstawiający   węża   z 

ogonem   w   pysku,   węża   bez   przerwy   pożerającego   samego   siebie   l 

odradzającego się z siebie Jako symbol gnostyków i alchemików, ouroboros 

wyraża jedność duchową i fizyczną wszechrzeczy, która nigdy me zaniknie i 

będzie trwać w nieskończoność w formie ciągłej destrukcji i odradzania się. – 

Przyp. tłum

5. Elven to przymiotnik pochodny od słowa “elf" – Przyp. tłum.

6.   “Wróżka"   w   języku   angielskim   to   –   w   przeciwieństwie   do   naszych 

wyobrażeń związanych z tym terminem – zwykle małe stworzenie o ludzkiej 

postaci,   które   cechuje   chytrość,   skłonność   do   psot   i   posiadanie 

nadprzyrodzonych mocy. – Przyp. tłum.

149

background image

7.   Wieki   Ciemności   to   wczesne   średniowiecze   w   historii 

zachodnioeuropejskie) trwające w latach 476-800, kiedy me było cesarza na 

zachodzie, lub traktując ten okres bardziej ogólnie – okres między rokiem 500 

i   1000,   który   charakteryzuje   się   częstymi   konfliktami   i   zamkiem   miast. 

Obecnie  termin  ten  jest używany przez  historyków rzadko ze względu  na 

konotację,   jaką   zawiera   ta   nazwa.   Tym   niemniej   używa   się   go   czasami, 

zakładając,   ze   ta   nazwa   wynika   me   tyle   z   braku   materiałów   o   tamtych 

czasach, co z faktu, ze był to okres intelektualnej ciemnoty i barbarzyństwa. – 

Przyp. tłum na podstawie Encyclopaedia Britannica

8. Obecnie anglojęzyczna pisownia tego słowa brzmi “Grali", podczas gdy 

w   języku   polskim,   jak   widać,   jest   zgodna   z   brzmieniem   oryginalnym.   – 

Przyp. thim.

9.   J.R.R.   Tolkien,   Wladca   pierścieni   (The   Lord   ofthe   Rings),   przekład 

Maria   Skibmewska,   przekład   wierszy   Włodzimierz   Lewik,   Czytelnik, 

Warszawa, 1981.

10. Alfred Tennyson, Pierwszy Baron Tennyson znany jako Alfred, Lord 

Tennyson   (1809-1892).   Brytyjski   poeta,   którego   twórczość   odzwierciedla 

wiktoriańską romantykę i estetykę W roku 1850 za swoje poezje otrzymał 

nagrodę. W roku 1859 wydał Sielanki króla (Idylis of the King) stanowiące 

cykl 12 połączonych ze sobą poematów na kanwie legendy o królu Arturze, 

jego miłości

do Gmewry i ostatecznie upadku jego królestwa Poematy opisują głównie 

proces wkraczania zła do Camelotu z powodu cudzołożnej miłości między 

Ginewrą i Lancelotem – Przyp. tłum

11.   Lohengrm   to   Rycerz   Łabędzia,   bohater   niemieckiej   wersji   legendy, 

znane] dobrze od czasów średniowiecza w Europie Widać w niej wyraźne 

związki   z   północnoeuropejską   legendą   o   siedmiu   łabędziach,   jednak   je) 

150

background image

faktyczne pochodzenie nie jest znane. Historia dotyczy tajemniczego rycerza, 

który przybywa łodzią ciągniętą przez łabędzie, aby pomoc szlachetnej pani 

w niebezpieczeństwie Poślubiają, ale me pozwala pytać o swoje pochodzenie. 

Po pewnym czasie zapomina ona o swoim przyrzeczeniu, a on opuszcza ją i 

nigdy me powraca – Przyp. tłum.

12. Percewal to bohater arturianskiego romansu charakteryzujący się wręcz 

dziecinną niewinnością, która chrom go przed pokusami świata i stawia na 

boku   w   stosunku   do   pozostałych   Rycerzy   Okrągłego   Stołu   W   poemacie 

Perceval,  or  Le  Conte   du  Graal  (Percewal z  Walii)  Chretiena   de  Troyesa 

Percewal   odwiedza   zamek   zranionego   Króla   Rybiarza,   gdzie   ogląda 

tajemnicze   naczynie   (Graala),   ale   ponieważ   jest   strofowany   za   zadawanie 

zbyt wielu pytań, zapomina zadać pytanie, które uzdrowiłoby króla. Historia 

duchowego   rozwoju   Parsifala   od   naiwnego   rycerzyka   do   obrońcy   Graala 

swoją  ostateczną  formę   uzyskała  w  trzynastowieczne)  opowiesci-poemacie 

epickim Wolframa von Eschenbacha Parzi-val, na podstawie którego Ryszard 

Wagner napisał swoją ostatnią operę Parsifal (1882). – Przyp tłum.

13. Wicca to pogańska religia tkwiąca korzeniami w przedchrześcijańskiej 

zachodniej Europie, która przezywa okres odrodzenia w XX wieku, głównie 

w USA i Wielkie) Brytanii

W KRÓLESTWIE WŁADCÓW PIERŚCIENIA

CZĘŚĆ DRUGA

To, co zrobili biskupi na soborze w Trydencie w roku 1545 w północnych 

Włoszech, było formalnym wyklęciem proroctw Merlina, w następstwie którego 

z publicznie dostępnych materiałów usunięto wszelkie dotyczące go dane. W 

celu   przechylenia   wagi   na   rzecz   Kościoła   stworzono   nawet   nowy   gatunek 

literacki, który znamy dziś pod nazwą romansu gotyckiego.

151

background image

Przesłanką kryjącą się za tymi historiami nie było ocalenie ofiar, ale raczej 

zniszczenie wrogów ukartowanego “chrześcijaństwa" – za pomocą krucyfiksu i 

ton święconej wody będących podstawową bronią w ponurych zmaganiach ze 

złowrogimi “siłami zła".

Po pewnym czasie ruch chrześcijański wpadł na genialny pomysł ustanowienia 

własnego konkurenta Merlina, który nie był czarownikiem, ale kanonizowanym 

biskupem   wczesnego   Kościoła.   Wybór,   jakiego   dokonano,   był   nadzwyczaj 

dziwny!

W   roku   325   n.e.   jednym   z   uczestników   soboru   nicejskiego   zwołanego   za 

czasów cesarza Konstantyna był biskup Myry, Mikołaj. Na soborze tym biskupi 

debatowali na temat natury Świętej Trójcy i tego, że Jezus nie był jedynie synem 

Boga,   ale   jego   inkamacją.   To   nowe   podejście   nie   podobało   się   sędziwemu 

biskupowi Aleksandrii, Ariuszowi, który postanowił wyrazić w tej kwestii swoje 

zdanie. Kiedy wstał, aby przemówić, biskup Myry, Mikołaj, z miejsca uderzył go 

w twarz.

To zdarzenie od razu skierowało dyskusję na właściwe tory, w efekcie czego 

krewki   dyskutant   został   nagrodzony   za   swoją   postawę,   stając   się   wkrótce 

Świętym Mikołajem (Saint Nicholas). To tytularne imię zostało w części Europy 

zniekształcone i uzyskało brzmienie Sinterklaas lub Sintniklaus, zaś w krajach 

anglojęzycznych uzyskało w końcu swoją obecną postać “Santa Ciaus" (“Święty 

Mikołaj").   W   ramach   strategicznej   propagandy   jest   on   lansowany   obecnie   w 

postaci   przynoszącego   dzieciom   prezenty   “Father   Christmasa"

1

  –   jakże 

odległego   w   swojej   naturze   od   swojego   historycznego   pierwowzoru, 

zapalczywego biskupa.

W   ramach   Kościoła   Celtyckiego   z   okresu   wczesnego   średniowiecza   (w 

czasach kiedy Merlin i Taliesin

2

  przedstawiali swoje widzenia królom) działali 

wpływowi adepci starych mądrości, opaci i tak zwani Clid lub Culdees

3

, tacy jak 

święty   Dawid,   święty   Patryk   i   święty   Kolumba

4

,   których   Kościół 

152

background image

Rzymskokatolicki   potępił   jeszcze   za   ich   życia   za   rzekome   szarlataństwo   i 

pogańskie obyczaje. Hierarchia kościelna przez długi czas traktowała ich jako 

nekromantów i czarowników i dopiero w ostatnim okresie zmieniła wobec nich 

zdanie. Chociaż proroctwa Merlina  zostały  ostatecznie  potępione  przez sobór 

trydencki, nauki Dawida, Patryka i Kolumby tak mocno zakorzeniły się wśród 

ludzi, że Kościół był zmuszony zastosować wobec nich trochę inną strategię.

Tysiąc lat po śmierci tych druidycznych mędrców Watykan wprowadził ich do 

panteonu ortodoksyjnych świętych, chcąc w ten sposób ukryć ich prawdziwy, 

celtycki   charakter.   Kilka   lat   temu   Poczta   Brytyjska   i   Kościół   Anglikański 

połączyły   swoje   siły   w   promowaniu   łagodnego   św.   Kolumby   obok   jego 

zgorzkniałego katolickiego konkurenta, św. Augustyna z Rzymu, który przybył 

do   Anglii   zaraz   po   śmierci   św.   Kolumby   w   roku   597   n.e.   z   papieskim 

poleceniem   zniszczenia   kierującego   się   jego   naukami   ruchu.   Nie   bacząc   na 

prawdę   historyczną,   jubileuszowe   znaczki   pocztowe   i   odpowiednie   materiały 

propagandowe z roku 1997 przedstawiają tych przeciwników jako niemal braci 

w walce o wspólną sprawę, co dowodzi, że w kościele do dzisiaj trwa proces 

kreowania mitów.

Pojęcie wilkołaków

5

, o których mówiono, że pokazują się w pełni księżyca, 

pochodzi   prawdopodobne   z   okresu   istnienia   kasty   druidów   zwanych   “Wood 

Lords" (“Panowie Lasu"), których nazywano “Wereami" lub “Wallanami". Ich 

zwierzęcym symbolem, totemem, był wilk, tak jak w przypadku innych plemion 

na   przykład   niedźwiedź   lub   koń.   Totemy   te   były   prekursorami   znaków 

heraldycznych, przy pomocy których rozpoznawano poszczególne rody. Często 

zawierały one symbole zwierząt, roślin i innych rzeczy, które umieszczano na 

proporcach.

Jak wiadomo z historycznych źródeł Wallanowie osiągnęli wielkie wpływy i 

stali się założycielami wielkich królewskich  dynastii irlandzkich,  walijskich i 

angielskich. Wielki Cadwallan Walijski

6

 pochodził właśnie z tego rodu Druidów, 

153

background image

jak również król Casswallan, nieustraszony syn Beli Mawra, największego ze 

wszystkich Panów Lasu z około 100 roku p.n.e.

Inne totemy były, oczywiście, wyobrażeniami różnych bogów i boginek i, co 

ważne podkreślenia, jeden z nich przetrwał przez stulecia od początków kultury 

Panów  Lasu   i  wciąż   utrzymuje  swoją  dominującą   pozycję  wśród  brytyjskich 

symboli.

Pierwotni Wallanowie żyli w Mezopotamii około 3 800 lat temu, czyli około 

roku   1800   p.n.e.   Nazywano   ich   wówczas   Yulannu,   co   znaczyło,   po   prostu, 

Panowie   Lasu.   To   właśnie   z   ich   kultury   wywodzi   się   tradycja   Yule

7

,   która 

przeszła tryumfalnie przez Europę i zawędrowała aż do Skandynawii.

Boginią   Yulannu   była   Barat  An-na   (Wielka   Matka   Ogniowego   Kamienia). 

Sumerowie   nazywali   ją   Antu.   Była   żoną   króla   Anu   i   matką   Enkiego.   W 

późniejszych czasach była identyfikowana z Dianą z Efezu (Diana Dziewięciu 

Ogni). Kult Barat An-ny rozprzestrzenił się poprzez Syrię do Feni-cji, gdzie jej 

wyobrażenie zaczęto przedstawiać na monetach. W tej wersji siedziała na brzegu 

morza   z   zapaloną   pochodnią   i   okrągłą   tarczą   z   symbolem   krzyża   różo-

krzyżowców u boku.

Wraz z druidami Wallanami na Wyspy Brytyjskie trafiła kultura Barat An-ny, 

gdzie  z  czasem  jej imię   zmieniło  brzmienie  na  Bratanna.  Jej  kult był  tu  tak 

wielki, że stała się wielką boginią plemienną, która mimo stuleci chrześcijaństwa 

przetrwała   do   dzisiaj.   Jej   wizerunek   na   monetach   niewiele   się   zmienił,   z 

wyjątkiem tego, że zamiast pochodni jest teraz na nich latarnia morska, a zamiast 

krzyża różokrzyżowców Union Jack (flaga brytyjska, na której wyobrażone są 

trzy krzyże w kolorach białym, niebieskim i czerwonym). Mimo upływu wieków 

jest ona nadal Boginią Matką lądu. Panią Ogniowego Kamienia – Brytanią.

Wcześniej wymieniłem króla Casswallana, który panował w Brytanii w mniej 

więcej tych samych czasach co Herod Wielki w Juei. Będąc synem wielkiego 

154

background image

Beli Mawra, był nie tylko Panem Lasu, ale również Panem Pierścienia Cassi, 

czyli Cassi-Wallanem lub Casswallanem.

Rody   Cassi   również   pochodzą   z   Mezopotamii.   Wcześniej   były   to   rody 

karpackich książąt Sidhe, które osiadły wcześniej wraz z Yulannu w pomocnej 

części gór Zargos. Pochodzili z linii wróżów Tuatha De Danann i panowali w 

rejonie Mezopotamii od XVIII wieku p.n.e. i od około 1600 roku p.n.e. przez 

500 lat rządzili Babilonią.

Ten szczególny szczep rozwinął się w jedną z najstarszych kultur Pierścienia i 

w starożytnej Irlandii stanowił święty ród “god-men" (“ludzi-bogów") zwanych 

tam Vere-Bolg. Najbardziej znane miejsce ich kultu wciąż istnieje i znane jest 

dziś   pod   nazwą   Newgrange   –   pierwotnie   była   to   święta   królewska   siedziba 

nazywana   Rath.   Te   miejsca   kultu   (“magiczne   pierścienie")   nosiły   nazwę 

Creachaire   (świątynia-grobowiec)   i   mieściły   się   w   Rathach,   które   były 

pokrytymi   darnią   kopcami-siedliskami   zbudowanymi   na   szkielecie   z   pali.   W 

późniejszych   czasach   nazywano   je   Tepesami   –   od   których   pochodzą 

amerykańscy   Indianie   tepee   –   i   były   one   uważane   za   “Bramy   do   Krainy 

Zmarłych", świętego królestwa duchów przodków.

To właśnie od tej praktyki zasiedlania kopców powstała rodowa nazwa królów 

Cassi, jako że Cassi znaczy “miejsce lasu". Były to siedziby Strażników Bram, 

zwanych   też   Oupire   lub   Władcami   Pierścienia   Sidhe,   których   przechrzczono 

później, jak już wcześniej wspomniałem, na “wampirów".

Jedną z bardziej znanych w historii wróżek Graala była księżniczka Meluzyna, 

córka   króla   Piktów,   Elinasa   z   Alby,   potomka   panującego   w   II   wieku   króla 

Kaledonii,   Vere'a,   Władcy   Smoka.   W   roku   733   Meluzyna   poślubiła 

(podtrzymując ciągłość linii rodowej) Rainfroi de Vere'a, księcia Anjou. Do ich 

potomków   zaliczał   się   późniejszy   hrabia   Maelo,   dowódca   armii   Karola 

Wielkiego. Z jego związku z siostrą Karola Wielkiego narodziła się hrabiowska 

linia   Vere   z   Guisnes,   której   członkowie   byli,   jak   już   wspomniałem,   zwani 

155

background image

Królami   Elfami   i   stali   się   Wielkimi   Szambelanami   Anglii   oraz   Hrabiami 

Oxfordu.

W tradycji arturiańskiej i magdaleńskiej Pań Jeziora (jak to zostało omówione 

w Krew z krwi Jezusa) Meluzyna była “fontanną nieziemskości", czarodziejką 

Underwood.   Jej   fontanna   w   Verrieres   en   Forez   została   nazwana   Lusina   (co 

znaczy  “dostarczycielka  światła"),  od  którego  to  imienia   wywodzi się  nazwa 

królewskiej dynastii Lusignan – dynastii królów Jerozolimy z okresu wypraw 

krzyżowych. Mówiono, że Źródło Meluzyny tryskało w głębi zarośli lasu Anjou, 

zaś ją samą przedstawiano często w postaci syreny, jak to w czarujący sposób 

ukazuje stary obraz w zamku Bran hrabiego Drakuli w Rumunii.

W XII wieku potomek Meluzyny, Robert de Vere, trzeci hrabia Oxfordu i 

prawowity  pretendent do tytułu hrabiego Huntingdonu, został zarządcą lasów 

Fitzooth króla Ryszarda I. Jako Pan na Greenwood i tytularny Herne

8

  Dzikich 

Łowów był popularnym wśród ludzi przedstawicielem linii Sidhe – ostatecznie 

został banitą za zbrojne wystąpienie przeciwko królowi Janowi. To właśnie on, 

późniejszy Robin Fitzooth, stał się pierwowzorem bohatera popularnych legend 

o Robin Hoodzie.

Spośród wszystkich monarchów, jacy kiedykolwiek zasiadali na tronie Anglii, 

najbardziej zharmonizowana ze starożytną kulturą i tradycją lasu była królowa 

Elżbieta I z dynastii Tudorów. Nazywano ją nawet Królową Wróżką, a przed 

oficjalną   koronacją   lud   ustanowił   ją   swoją   Królową   Zielonego   Lasu.   Był   to 

starożytny   rytuał   Oświeconych   –   Rasy   Elven   Albi-gensów.   Ceremonię 

odprawiono   o   świcie   w   głębi   Puszczy   Windsor   i   w   celu   uświetnienia   tej 

nominacji   przekazano   jej   zwyczajowo   dziedzictwo   Robin   Hooda   będące 

spuścizną domu Vere.

W tym czasie lordem szambelanem królowej był Edward de Vere Loxley, 

XVII hrabia Oxfordu. Do jego obowiązków należało wyniesienie podczas tej 

ceremonii   Elżbiety   na   tron   po   uprzednim   zdetronizowaniu   Caille   Doauine'a, 

156

background image

tradycyjnego Króla Puszczy (od którego imienia wywodzi się nazwa szkockiego 

piktyjskiego królestwa Kaledonii) – potężnego Rogacza Siedmiu Szpikulców, na 

którego grzbiecie Lord Vere jechał na ceremonialną polanę.

W   czasach   studenckich   Edward   de   Vere   z   Orfordu   był   przyjacielem 

różokrzyżańskiego   alchemika   i   agenta   tajnych   służb   Johna   Dee   oraz   bliskim 

współpracownikiem   męża   stanu   i   filozofa   Francisa   Bacona   (późniejszego 

wicehrabiego St Albans). Utworzyli oni (wraz z innymi) elżbietański Syndykat 

Dworu   Poezji   i   Magii,   który   dostarczał   ich   koledze,   dramato-pisarzowi 

Williamowi Szekspirowi, materiałów do jego sztuk.

Jak już wspomniałem przy okazji omawiania  Meluzyny, fontanny, źródła i 

wody wiązano zazwyczaj z linią żeńską Władców Pierścienia. Wywodzi się to z 

czasów bogów Anunnaki, których rodu matką założycielką była (według tekstów 

starożytnej   Mezopotamii)   Tiamat,   Morski   Smok.   W   późniejszych   czasach 

królowe te były przedstawiane zazwyczaj w postaci syren (ich anglojęzyczna 

nazwa to mermaids od łacińskiego merę maids, co po polsku znaczy “morskie 

panny") i często nazywano je Paniami Jeziora. Był to zwyczaj, który przypisano 

Marii Magdalenie, kiedy osiadła w Prowansji w roku 44 n.e.

Podczas gdy męscy potomkowie Marii Magdaleny i Jezusa stali się znanymi 

Królami   Rybiarzami   w   Galii,   linia   żeńska   zachowała   swój   status   Smoczych 

Królowych w całkiem innej dynastii – jako matriarchalne królowe Avallonu w 

Burgundii. Dynastia ta znana była pod nazwą Domu delAcqs (Domu Wód) i to z 

niego pochodzi żyjąca w VI wieku wielka królowa Viviane znana z arturiańskich 

romansów jako Pani Jeziora. To pochodzenie było tak ważne dla Celtyckiego 

Kościoła, że kiedy w roku 844 król Kenneth MacAlpin zjednoczył Szkotów i 

Piktów,   jego   dokument   koronacyjny   w   sposób   szczególny   podkreślał   jego 

pochodzenie od królowych Avallonu.

Najbardziej   istotnym,   jeśli   chodzi   o   króla   Artura,   było   jego   pochodzenie 

zarówno od męskiej, jak i żeńskiej linii Albigensów. Jego ojcem był król Aedan 

157

background image

Dalriada, Pendragon Brytanii w roku 559 i potomek Władcy Lasów Beli Mawra. 

Jego matką była Ygerna del Acqs, córka królowej Viviane, której wnuk (z matki 

Viviane II, siostry Ygerny) był legendarnym Lancelotem del Acqs. Ygerna (w 

tradycji   arturiańskiej   czasami   nazywa   się   ją   Igraine)   była   Wysoką   Królową 

Celtyckich Królestw, zaś jej siostra Morgaine (po jej pierwszym mężu Gwyr 

Llewie z Carlisle) była Wysoką Kapłanką Sióstr Avallonu.

Od   wielu   lat   trwają   spekulacje   na   temat   historycznego   Artura,   lecz   są   to 

głównie zabiegi ludzi zaangażowanych w turystykę, którzy usiłują wykorzystać 

jego pochodzenie do zainteresowania turystów konkretnymi częściami Anglii i 

Walii. W rzeczywistości (w zgodzie z tradycyjnymi relacjami) był tylko jeden 

Wysoki   Król   Brytanii   zwany   Arturem.   Zawsze   był   tylko   jeden   Artur,   syn 

Pendragona. Ten sam, którego matką była Igraine'a z Avallonu, córka królowej 

Viviane,   znanej   jako   Pani   Jeziora.   Był   tylko   jeden   Artur,   który   miał   syna 

Modreda   i   siostrę   o   imieniu   Morgaine   (lub   Morgana,   jak   się   ją   nazywa   w 

niektórych relacjach).

Dawne annały Szkocji i Irlandii oraz zapiski Kościoła Celtyckiego zgodnie 

identyfikują Artura mac Aedana z Dalriady. W roku 575 druid Merlin Emrys 

ogłosił go Królewskim Dowódcą i Wysokim Królem. Jego główną siedzibą było 

Carlisle na północy Anglii, skąd dowodził obroną granicy oddzielającej Szkocję 

od Anglii.

Wracając   do   Rathów   (inaczej   królewskich   kopców-siedlisk)   powinniśmy 

zastanowić się nad nazwą tych Bram do Świata Zmarłych – Tepes – jako że był 

to   przydomek   przypisywany   jednej   z   najbardziej   enigmatycznych   postaci 

późnego średniowiecza – hrabiemu  Drakuli. Traktując rzecz historycznie, nie 

biorąc   pod   uwagę   chrześcijańskiego   mitu   propagandowego,   w   który   spowito 

wampiryczną   postać   bohatera   książki   Brama   Stokera,   Drakula   był   księciem 

wołoskim   o   imieniu   Wład   III,   którego   często   nazywa   się   również   Władem 

Tepesem.

158

background image

Ponieważ słowo tepes jest pokrewne “drewnianym palom", często uważa się, 

że opisowy przydomek Włada ma związek z jego surową metodą wykonywania 

egzekucji na więźniach, czyli z nadziewaniem ich na drewniany pal. Przeto imię 

Wlad Tepes tłumaczy się jako Wład Falownik. Jest to jednak wierutne kłamstwo. 

Przydomek Tepes nadano mu (podobnie jak wielu innym druidzkim dostojnikom 

przed nim), ponieważ w ramach starożytnej kultury Władców Pierścienia Sidhe 

został mianowany Creachai-re'em, Strażnikiem Wrót.

Piętnastowieczny książę rumuński Wład Tepes był założycielem stolicy tego 

kraju,   Bukaresztu.   Jego   popularne   imię,   Drakula   (Dracula),   oznaczało   “Syn 

Drakula", z kolei Drakul (Dracuł) znaczyło Smok i było formą, jaką bractwo 

Graala z Ordo Daconis (Imperialny Dwór Smoka) określało od roku 1431 jego 

ojca.

W ostatnim stuleciu, od czasu wydania w roku 1897 powieści Drakula, Wład 

stał   się   archetypem   promowanej   przez   Kościół   gotyckiej   tradycji.   Jednak 

rzeczywisty   lęk   hierarchii   kościelnej   przed   nim   nie   dotyczył   jego   surowych 

metod traktowania wrogów, jak się często uważa, i tego, że był on pijącym krew 

wampirem z horroru Stokera

9

, ale jego głębokiej wiedzy alchemicznej i tego, że 

był on działającym Oupire – szacownym Suwerenem Rath, Strażnikiem Wrót w 

starożytnym rytuale Yulannu Władców Pierścienia.

Ci, którzy czytali Krew z krwi Jezusa l Potomków Dawida i Jezusa, znają 

terakotową   mozaikę   sprzed   około   2000   latp.n.e.   przedstawiającą   sumeryjską 

boginię   Lilith.   Na   tym   wizerunku   (tak   jak   i   innych   przedstawiających 

najwyższych rangą bogów Anunnaki) widzimy Lilith trzymającą Pręt i Pierścień 

Bosko   Mierzonej   Sprawiedliwości.   Pręt   był   w   rzeczywistości   miarą   i   na 

niektórych obrazach jest on przedstawiany z oznakowaniem pozwalającym na 

wykonanie pomiaru w określonych jednostkach (tak jak współczesne nam linijki 

z   podziałką).   W   czasach   babilońskich   była   ona   określana   jako   Rule   (reguła, 

159

background image

panowanie, liniał) i ten, kto ją dzierżył, był Rulerem (władcą lub miarą), skąd 

wywodzi się nasze określenie rządzących.

Jak wspomniałem na wstępie, pierścień był symbolem kompletności, jedności 

i   wieczności.   Reprezentował   kontynuację   Boskiej   Sprawiedliwości, 

sprawiedliwości mierzonej przy pomocy pręta (lub miarki). Pierścień stanowił 

więc symbol władców wywodzących się z Anunnaki – tajemniczych Oupires 

odpowiedzialnych za ustanawianie rządów i władzy królewskiej – którzy byli 

potomkami cywilizacji powstałej około 4 000 lat p.n.e.

Biorąc   to   pod   uwagę,   warto   odnotować,   że   kiedy   zapytano   Tolkiena   o 

środowisko  Środkowej Ziemi występujące w jego trylogii Władca Pierścieni, 

odrzekł on, że pochodzi ono z około 4000 roku p.n.e. “W kotle zawsze wrzało i 

wrze" – odrzekł. – “My tylko dodajemy nowe składniki do zupy". Jego ciesząca 

się dużą popularnością powieść, aczkolwiek fascynująca, wcale nie jest jakimś 

nowym   pomysłem.   Od   najdawniejszych   czasów   uważano   w   Europie,   że 

saksoński   bóg   Wotan   (lub   Odyn   –   odpowiednik   sumeryjskiego   Anu)   rządzi 

światem   za   pomocą   ośmiu   pierścieni,   będąc   w   posiadaniu   jeszcze   jednego, 

dziewiątego   pierścienia   (Pierścienia   Jeden),   który   pozwalał   mu   władać 

pozostałymi.

W czasie średniowiecznych procesów kościelnych prowadzonych przeciwko 

heretykom,   a   także   w   późniejszym   okresie,   wszystko,   co   było   związane   z 

Graalem,   padało   łupem   wściekłości   biskupów   i   braci   zakonnych.   Nie 

spodziewające się niczego ofiary oskarżano o cały szereg podejrzanych praktyk. 

Zakazany był jakikolwiek związek z kulturą Pierścienia.

Kiedy oskarżono Joannę d'Arc, jednym z głównych zarzutów, jakie biskupi 

wysunęli   przeciw   niej,   było   używanie   przez   nią   do   leczenia   magicznych 

pierścieni i czarów. W rezultacie spalono ją w roku 1431 na stosie. W roku 1920 

Kościół   ponownie   rozpatrzył   jej   sprawę,   w   rezultacie   czego   ułaskawił   ją   i 

kanonizował!

160

background image

Jak to szczegółowo omówiłem w Krew z krwi Jezusa, zakazy nie dotyczyły 

tylko   pism   Merlina,   ale   także   całego   szeregu   innych   prac,   które   rzekomo 

zaginęły   w   okresie   wczesnego   średniowiecza.   Zakazami   objęto   również 

malarstwo i ustanowiono wiele nowych zasad. Jedna z nich mówiła, że Dziewica 

Maria może być przedstawiana jedynie w szatach niebieskich i białych, jak jest 

obecnie   najczęściej   malowana,   bowiem   inne   kolory,   zwłaszcza   czerwień, 

mogłyby   sugerować,   że   piastowała   jakieś   stanowisko   w   Kościele,   który   nie 

dopuszczał, aby kobiety pełniły w nim jakiekolwiek funkcje.

Mało   kto   wie,   że   kościelne   zasady   stosują   się   również   do   muzyki,   w 

szczególności   muzyki   starożytnej,   która   wywodzi   się   z   kultur   innych   niż 

rzymska, grecka lub lidyjska. To właśnie z powodu tych religijnych ograniczeń 

współczesne   książki   poświęcone   muzyce   podają,   ze   jej   korzenie   tkwią   w 

kulturze Grecji lub różnych części Rzymskiego Imperium.

Podobnie jest z językiem angielskim, o którym mówi się błędnie, że pochodzi 

głównie   z   greki   i   łaciny.   Aby   wpoić   nam   ten   pogląd,   uczy   się   nas   takich 

klasyków literatury, jak Homer i Wirgiliusz, zupełnie zapominając, że zarówno 

łacina,   jak   i   greka   rozwinęły   się   z   innych,   znacznie   starszych   języków. 

Pochodzenie większości języków europejskich, włącznie z angielskim, można 

prześledzić cofając się w czasie aż do okresu starożytnej Fenicji, Syrii, Egiptu, 

Indii i Mezopotamii. Wiele słów liczy sobie tysiące lat.

Podobnie jest z muzyką. Na podstawie odkryć dokonanych w kilku ostatnich 

dziesięcioleciach można stwierdzić, że muzyka odgrywała bez wątpienia dużą 

rolę w czasach babilońskich  królestw, a nawet wcześniejszych. W pokładach 

datowanych   na   sześć   tysięcy   lat   położonych   na   terenie   starożytnego   Sumeru 

znajdowano srebrne fujarki, dzwonki i bębny oraz pięknie zdobione harfy i liry. 

Wiadomo także, że już wtedy używano lutni.

Te precyzyjnie wykonane instrumenty pogrzebane u boku królów i królowych 

z rodu Smoka miały z całą pewnością charakter ceremonialny i wygląda na to, że 

161

background image

używano   ich   w   rytuałach   starożytnego   Gwiezdnego   Ognia   i   Ogniowego 

Kamienia,   co   opisałem   w   Potomkach   Dawida   i   Jezusa.   Rytuał   Ogniowego 

Kamienia   (rytuał   bogini   Antu   lub   Barat   An-ny)   był   głównie   ceremonią   o 

charakterze   lewitacyjnym   odprawianą   z   zastosowaniem   monoatomowego, 

nadprzewodnikowego   pierwiastka   –   Ogniowego   Kamienia   (białego   proszku 

złota).

Muzyka nawet współcześnie jest używana do kreowania zjawiska lewitacji, 

zwłaszcza   w   Tybecie,   gdzie   wysoko   w   górach   unoszono   przy   zastosowaniu 

antygrawitacyjnych częstotliwości dźwiękowych bardzo ciężkie bloki skalne. W 

rytuale   tym   bierze   udział   dziewiętnastu   muzyków   i   dwustu   mnichów 

ustawionych wzdłuż promieni w grupach po pięć osób i w odstępach co pięć 

stopni, z twarzami zwróconymi w kierunku górskiej jaskini. Muzycy używali 

trzynastu bębnów beczkowych różnych rozmiarów i wadze do 150 kilogramów 

zawieszonych   na   drewnianych   ramach   i   skierowanych   ku   położonej   między 

muzykami i jaskinią miskowatej niecce, w której ustawiano kamienny blok. Było 

tam jeszcze dodatkowo sześć długich trąb umieszczonych w odstępach między 

muzykami   grającymi   na   bębnach.   Na   dany   znak   muzycy   zaczynali   grać   na 

bębnach i trąbach, a mnisi śpiewać. Po czterech minutach kamienie zaczynały 

lewitować i wznosić się 400 metrów w górę, a następnie opuszczać na właściwe 

miejsce w górskiej świątyni.

Po intensywnych badaniach zawiłości tej starożytnej procedury Adam Wagner 

odtworzył ten muzyczny rytuał w utworze “Feniks i ogniowy kamień" na płycie 

Genesis   of   the   Grail   Kings   –   kompozytor   strategicznie   przerywa   sekwencję 

Złotego   Środka,   po   czym   następuje   czterominutowa   cisza,   w   czasie   której 

odtwarzane   są   tak   niskie   częstotliwości,   że   są   one   niesłyszalne.   Chociaż   nie 

docierają do naszej świadomości, rezonują bezpośrednio z szyszynką, która, jak 

wiadomo, jest odpowiedzialna za stany wyższej świadomości i percepcji.

162

background image

Do   albumu   Genesis   of   the   Grail   Kings   włączone   zostały   również   aspekty 

muzycznych   współbrzmień,   których   używania   Watykan   zakazał   w 

średniowieczu, ponieważ Templariusze i Cystersi wykorzystywali je w swoich 

poświęconych Marii Magdalenie katedrach Notre Damę, które są znane z tego, 

że ich architektoniczna  konstrukcja przeczy prawom grawitacji. Rycerze tego 

szczególnego   odłamu   Templariuszy   (założonego   w   roku   1118   przez   króla 

Jerozolimy   Baldwina)   zwani   byli   Książętami,   Strażnikami   Królewskiej 

Tajemnicy.

Jedna z tych muzycznych sekwencji jest bardzo sławna – jest to trójdźwięk 

ochrzczony   przez   Kościół   “diabelskim   interwałem"   będący   bezpośrednim 

wyciągiem   z   harmonicznych   skal   starożytnych   mezopotamskich   bóstw,   które 

obejmują skalę Enkiego, skalę Eniiia, skalę Anu, skalę Marduka, skalę Kingu, 

skalę Inanna i inne.

Żaden z kompozytorów nie zrobił tyle dla zachowania tradycji Pierścienia, co 

prapradziadek   Adriana   Ryszard   Wagner.   Jego   słynna   szesnastogodzinna 

tetralogia   Pierścień   Nibelunga   (Złoto   Renu,   Walkiria,   Zygfryd   i   Zmierzch 

bogów) została w znacznej części oparta na folklorze burgundzkim, jednak jej 

główną osnową jest bardzo stara mitologia skandynawska nosząca nazwę Saga 

Volsunga.

Głównym   bohaterem   Pierścienia   Nibelunga   jest   wojownik   Zygfryd,   który 

znajdując się pod wpływem czarów płynących z magicznego  napoju zdradza 

ukochaną   kobietę   –   przemienioną   w   śmiertelniczkę   boginię   Brunhildę,   która 

aranżuje   następnie   jego   śmierć.   Brunhilda   zdaje   sobie   w   końcu   sprawę   ze 

swojego błędu i rzuca się na stos pogrzebowy, aby połączyć się w zaświatach ze 

swoim   ukochanym.   Panny   Renu,   prawowite   Wodne   Strażniczki   Złota 

wydobywają z prochu stosu pogrzebowego magiczny pierścień, który Zygfryd 

dał   Brunhildzie.   Dzięki   temu   oraz   dzięki   poświęceniu   Brunhildy   zniesiona 

163

background image

zostaje   klątwa   (rzucona   na   ten   Pierścień   przez   Alberyka   Nibelunga,   Władcę 

Karłów Podziemi).

Pierścień został wykradziony Pannom Renu przez Nibelunga, który stracił go 

na korzyść ojca Brunhildy, boga nieba, Wotana. Potem zdobywa go Zygfryd 

zabijając   smoka,   lecz   w   chwili   ostatecznego   oczyszczania   pierścienia   przez 

Panny Renu, Wotan ginie razem ze swoim wymarzonym królestwem Walhallą. 

Kiedy Pierścień trafia w końcu w prawowite ręce, świat zostaje uratowany i 

następuje zamknięcie pełnego Cyklu.

Tradycja   Pierścienia   jest   tu   wyraźnie   widoczna,   podobnie   jak   w   historii 

Tolkiena i legendach Graala – Pierścień niszczy ostatecznie tego, który wchodzi 

w jego posiadanie nie odczuwając właściwej z nim więzi. Ten złoty Pierścień, 

wykuty   z   zaczarowanego   płaskiego   kamienia   złota   Renu,   dawał   jego 

posiadaczowi władzę nad całym światem, lecz pod warunkiem wyrzeczenia się 

miłości i zaprzedania duszy budzącej grozę mocy Pierścienia.

Najpotężniejszym  z  Władców   Pierścienia   w  kategoriach   bezpośredniej  linii 

mesjanistycznej   króla   Dawida   i   Jezusa   był   król   Solomon,   którego   żydowski 

Talmud określa jako najpotężniejszego czarodzieja tamtych czasów. Jego wielka 

mądrość   i   rozważny   królewski   osąd   były   przypisywane   posiadaniu   przezeń 

czarodziejskiego pierścienia. To właśnie legenda o pierścieniu króla Solomona 

zainspirowała Tolkiena.

Podobnie   jak   Solomon   tolkie-nowski   Władca   Pierścienia,   Sau-ron,   używał 

swojego   Jednego   Pierścienia   do   rządzenia   wszystkimi   demonami   Ziemi. 

Solomon użył demonów do budowy świątyni w Jerozolimie, podczas gdy Sau-

ron użył ich do budowy wieży w Mordorze. Podobne były również pierścienie 

(takie, jakie występują zazwyczaj w tej tradycji), jako że każdy z nich był zdolny 

zniszczyć swojego pana. Pierścień Solomona osiąga swój cel poprzez demona 

Asmodeusza, natomiast w przypadku Saurona zniszczenia dokonuje jego własny 

demon destrukcji.

164

background image

W obu historiach są jeszcze inne podobieństwa. W obu przypadkach występują 

klejnoty wypromieniowujące światło, w przypadku Solomona jest to Schamir, a 

w   przypadku   króla   elfów   Thingola   –   Silmaril.   Każdy   z   nich   jest   skarbem 

rodzinnym odpowiedniego rodu królewskiego.

Tego   rodzaju   żydowskie   pisma   skierowały   wściekłość   dominikanów 

kierujących hiszpańską  inkwizycją (od około  1480 roku) głównie  na Żydów, 

zwłaszcza tych, którzy zajmowali się studiowaniem kabały. To właśnie z tego 

powodu zaczęły się polowania na czarownice.

Wcześniej   rzymska   inkwizycja   zajmowała   się   głównie   heretykami   – 

heterodoksyjnymi   chrześcijanami   należącym   do   różnych   odłamów   (arianami, 

nestorianami,   nazareńczykami   i   innymi),   którzy   nie   byli   członkami   Kościoła 

Rzymskokatolickiego   i   których   kultura   była   w   jakiś   sposób   związana   z 

tradycjami magii i alchemii pozostającymi poza kontrolą Kościoła. I oto pojawili 

się   Żydzi  ze   swoimi   wersjami   dawnych   dziejów,   zwłaszcza   Żydzi  z   regionu 

Narbonne   hiszpańskich   Marchii,   gdzie   kiedyś   domowi   Dawida   Karol   Wielki 

udzielił przywileju niezależności na prawach księstwa.

To   oznaczało,   że   sieć   należy   zarzucić   znacznie   szerzej,   tak   aby   objąć   nią 

również ludzi o zupełnie innej orientacji.

Sprawa   przestała   już   dotyczyć   pragnień   Kościoła,   aby   oczyścić   swoje 

chrześcijańskie szeregi. A co Żydami? Muzułmanami? I wreszcie poganami?

I tak oto począwszy od XV wieku inkwizycja przystąpiła do etnicznej czystki. 

Nikt   poza   czystej   krwi   zdeklarowanymi   chrześcijanami   nie   był   bezpieczny. 

Zaistniała   konieczność   stworzenia   nowego   rodzaju   klasyfikacji   zdolnej   do 

wciągnięcia   zdobyczy   w   nadzwyczaj   rozciągliwą   sieć.   W   owych   czasach 

stanowisko   wielkiego  inkwizytora  piastował brutalny   Tomas  de Torquemada, 

starszy   spowiednik   Ferdynanda   II   i   królowej   Hiszpanii   Izabeli.   Pod   jego 

kierunkiem znaleziono rozwiązanie i wkrótce zakonnicy postawili swoje znaki 

165

background image

na “najbardziej diabolicznych poganach, jacy kiedykolwiek konspirowali w celu 

obalenia Kościoła Rzymskokatolickiego".

W   roku   1484   dwaj   dominikanie,   Heinrich   Kramer   i   James   Sprenger 

opublikowali księgę Młot na czarownice. To przesiąknięte złem, lecz napisane z 

wyobraźnią   dzieło   podawało   szczegółowo,   jak   należy   rozpoznawać   nowe 

podstępne zagrożenie ze strony praktykujących sataniczną magię. Księga była 

tak   przekonująca,   że   dwa   lata   później   papież   Innocenty   VIII   wydał   bullę 

autoryzującą prześladowania tej bluźnierczej sekty. Do tego momentu kult znany 

jako Czary (jeśli w ogóle istniał) nie zagrażał nikomu. Ostał się on głównie w 

pozostałościach   pogańskich   zwyczajów   oraz   w   obrządkach   związanych   z 

urodzajem   i   klasą   wieśniaczą.   W   rzeczywistości   była   to   jedynie   pozostałość 

pierwotnych wierzeń w nadludzkie moce sił natury ogniskujących się głównie na 

Panie, psotnym arkadyjskim bożku pasterzy.

Pan był tradycyjnie przedstawiany z kozimi nogami, uszami i rogami, lecz 

twórczy dominikanie mieli inny pogląd na temat grającego na fujarce rogacza i 

zaczernili   jego   obraz   tak,   aby   przypominał   samego   diabła.   Ponieważ   jednak 

inkwizytorzy   byli   mężczyznami,   ustalono,   że   czary   są   formą   deprawacji 

związaną z niestabilnością natury kobiecej.

Problem polegał na tym, że, tak naprawdę, nikt nie wiedział, jak rozpoznać 

czarownice,   i   w   związku   z   tym   wymyślono   do   tego   celu   szereg   tragicznie 

śmiesznych prób i testów. W całej tej aferze bezwzględna sekta purytan stała się 

bliska politycznie rzymskiej strategii wprowadzając swoje własne polowania na 

czarownice w Anglii, a później w Ameryce. W czasie ponad 250 lat upoważnieni 

przedstawiciele poszukiwaczy czarownic zamordowali ponad milion niewinnych 

mężczyzn, kobiet i dzieci.

To właśnie przeciwko religijnemu fanatyzmowi i oskarżeniom zrodził się ruch, 

który zyskał miano renesansu – okres odrodzenia i wskrzeszenia wspomagany 

środowiskiem   demokratycznego   sposobu   myślenia.   W   okresie   tym,   którego 

166

background image

apogeum przypadło na początek XVI wieku, Leonardo da Vinci, Rafael i Michał 

Anioł rozwinęli harmonię sztuki klasycznej w jej najwyższej formie. Był to czas 

ponownej   fascynacji   pogańskimi   naukami,   które   eksplodowały   szerokim 

wachlarzem barw, przekraczając nowe horyzonty nauki, architektury i sztuki.

Właśnie   wtedy,   w   latach   1614-1615,   powstały   w   Niemczech   dwa   traktaty 

zatytułowane   Manifesty   Różokrzyżow-ców.   Po   nich   pojawił   się   romans 

Chemiczny   Ślub   napisany   przez   luterańskiego   pastora   Johanna   Valentina 

Andreae.   Publikacje   te   były   zapowiedzią   odrodzenia   hermetyzmu   i   nastania 

okresu Oświecenia, w którym ujawnione zostaną pewne uniwersalne tajemnice.

Biorąc   pod   uwagę   pojawienie   się   w   Brytanii   Królewskiego   Towarzystwa 

(Royal Society) naukowego i genialne opracowania Izaaka Newtona, Roberta 

Boyle'a, Roberta Hooka, Edmunda Halleya, Christophera Wrena i wielu innych, 

które   pojawiły   się   kilkadziesiąt   lat   później,   przepowiednie   były   w   zasadzie 

prawidłowe,   lecz   w   tamtych   czasach   były   zawoalowane   w   postaci   alegorii   i 

zdawały się przekazywać jeszcze bardziej adekwatny przekaz.

Piśmiennictwo koncentrowało się na podróżach i naukach tajemniczej postaci 

imieniem Christian Rosenkreutz, brata Różanego Krzyża. Jego imię zostało tak 

dobrane,   aby   świadczyło   o   jego   różokrzyżańskiej   przynależności,   i   był   on 

przedstawiany zazwyczaj w stroju templariuszy.

Akcja Chemicznego Ślubu rozgrywa się w magicznym zamku panny i pana 

młodego – miejscu wypełnionym wizerunkami lwów, w którym dworzanami są 

badacze nauk Platona. W scenerii godnej romansu Graala Dziewica Lamplighter 

aranżuje ważenie wszystkich obecnych na wadze, podczas gdy zegar odmierza 

ruchy   nieba,   zaś   gościom   przedstawiane   jest   Złote   Runo.   Cały   czas   grają 

instrumenty strunowe i trąby, zaś wszystko odbywa się w atmosferze rycerskości 

pod przewodnictwem rycerzy świętych zakonów.

167

background image

Poniżej zamku znajduje się tajemniczy grób z dziwnymi inskrypcjami, a w 

porcie   stoi   dwanaście   zacumowanych   statków   Złotego   Kamienia,   z   których 

każdy ma flagę z innym znakiem Zodiaku. W zamku oprócz dziwnego przyjęcia 

grana jest przykuwająca uwagę fantazyjna sztuka opowiadająca o bezimiennej 

księżniczce, którą wyrzuconą na brzeg w drewnianej skrzyni znajduje książę. 

Księżniczka   poślubia   wkrótce   księcia,   dzięki   czemu   odradza   się   pozbawiony 

niegdyś praw prawowity królewski ród.

Jest to kolejna opowieść z rodzaju “zagubionej narzeczonej", któremu już się 

przyglądaliśmy. Kiedy połączy się znaczenia wynikające z Chemicznego Ślubu z 

dwoma wcześniejszymi traktatami, staje się jasne, że chodzi tu o ideę Graala, i 

Kościół z miejsca potępił odradzający się ruch różokrzyźowców.

Po   przeanalizowaniu   historycznych   wróżek/wróżów   (Fairies),   skrzatów 

(Pixies)   i   elfów   (Elves)   możemy   obecnie   przyjrzeć   się   innym,   tak   zwanym 

“oświeconym":   krasnoludkom   (Sprites),   chochlikom   (Goblins)   i   gnomom 

(Gnomes).

10

Definicja “sprite" oznacza ni mniej, ni więcej tylko “spirit person" (“osoba 

duchowa") – jedna z tych, które należą do transcendentalnego królestwa Sidhe. 

Oryginalni sprite'owie to starożytni scytyjscy wojownicy-duchy, którzy malowali 

swoje ciała szaroniebieską farbą, aby wyglądać na polu walki jak zwłoki.

Występująca w szekspirowskim Śnie nocy letniej postać o imieniu Puck jest 

opisywana jako “sprite", zaś w tradycy-jonej angielskiej legendzie leśnej Puck 

jest określany jako Robin Goodfellow, o którym mówiono, że jest “gob-linem". 

Jego ojcem był Hern the Hunter (Hern Łowca). Jak z tego wynika, Oberon i 

Hern to jedna i ta sama osoba. Imię Oberon (to, jak już mówiliśmy, wariant 

imienia króla Elfów, Albreya) jest pochodną scytyjskiego Oupire (znaczącego 

“ponad")   i   Roń   (znaczącego   “panować").   Tak   więc   Oberon   oznacza   “Ponad 

Panujący", czyli dokładnie to samo co High King (Wysoki Król) lub Pendragon.

168

background image

Słowo “goblin" (chochlik) wywodzi się bezpośrednio ze starogermańskiego 

kobelin   określającego   robotników   kopalnianych   lub   tych,   którzy   pracują   pod 

ziemią. W kontekście kultury Pierścienia gobliny były w zasadzie pomocnikami 

Strażników Bram Rath – mieszkańcami kopców Tepes będących bramami do 

świata zmarłych przodków – i byli takimi samymi ludźmi, jak Strażnicy.

O   gnomach,   podobnie   jak   i   o   goblinach,   mówiło   się,   że   są   strażnikami 

podziemnych skarbów i z tego względu słowo to jest dziś wiązane z bankami, 

jak w przypadku tak zwanych “Gnomów Zurichu". Rdzeń tego słowa odpowiada 

w greckiemu gno- , które występuje w takich słowach jak “gnosis" i “gnoble" 

(czyli “noble" – “szlachetny"). To oznacza, że gnomy pochodziły ze szlachetnej 

(szlacheckiej) rasy. Określano ich także mianem “Mądrzy". Ich zajęciem była 

rzeczywiście ochrona – byli strażnikami gnosis (wiedzy) i Świętej Linii Krwi 

Albi-gensów.   To   właśnie   z   racji   szlachetnego   (inaczej   gnomicznego) 

wyróżnienia   rasa   wró-żów   (Fairies)   była   w   stosunku   do   nas   szlachtą   –   w 

szczególności   kasta   druidów   Pict-sidhe   (Pixies   –   skrzatów),   którzy   byli 

ostatecznymi   strażnikami   praw   i   kultury.   Ich   żeńskie   partnerki   nosiły   nazwę 

Behn-sidhe (Banshee), co w staroiriandzkim znaczy po prostu “mądra kobieta".

Jeśli ktoś staje w życiu przed trudnym do pokonania problemem, może ulec 

wywołanemu   przezeń   stresowi   i   presji   bądź   go   rozumowo   pomniejszyć.   Nie 

oznacza to oczywiście, że problem zniknie, będzie jednak wydawać się znacznie 

mniej dokuczliwy i możliwy do kontrolowania. Tak właśnie postąpił Kościół z 

problemem   sukcesji   Smoka   –   Władcami   Pierścienia   Albigensów.   Uświęconą 

Linią   Krwi   Świętego   Graala.   Redefiniując   oryginalne   znaczenia   Fairies 

(wróżek   /   wróżów),   Elves   (elfów),   Pixies   (skrzatów),   Gnomes   (gnomów), 

Goblins   (chochlików),   Sprites   (krasnoludków)   i   innych   postaci   zmniejszył 

rozmiary   problemu   poprzez   miniaturyzację   ich   rzeczywistego   znaczenia.   W 

procesie tym transcendentalną rasę Sidhe sportretowano jako malutkie postacie i 

przesunięto   ją   do   królestwa   mitów.   Potem   wprowadzono   w   życie   fałszywą 

169

background image

Donację Konstantyna, w myśl której jedynie Kościół mógł decydować, kto jest 

królem, a kto nie!

Kiedy ta strategia przestała dawać zadowalające wyniki, jak to miało miejsce 

w okresie renesansu (kiedy to nastąpił okres względnej odwilży, rozwoju myśli 

racjonalistycznej   i   oświecenia),   wdrożono   drugą   część   planu.   Tym   razem 

działania   Kościoła   były   bardziej   ukierunkowane   i   zostały   zwrócone   na 

kluczowych członków mesjanistycznego rodu – stojących najwyżej w sukcesji 

Smoka Albigensów, dynastycznych królów i królowych Sangreala i ich starszych 

Ouipre'ów. Ludzie ci byli postaciami historycznymi i wszyscy o tym wiedzieli, 

w   związku   z   czym   nie   dało   się   ich   wtłoczyć   w   ramy   nadprzyrodzonego 

królestwa fantazji. Ponieważ byli z linii krwi Smoka, można ich było jednak 

przedstawić   jako   szczep   niesamowitych   półludzi,   niemożliwych   do 

zaakceptowania dla chrześcijan. W najlepszym przypadku przekształcano ich w 

syreny, a w najgorszym w wampiry – w każdym z tych wariantów byli złymi, 

zmiennokształtnymi emisariuszami szatana!

Dziś, w czasach znacznie większego racjonalizmu, doprawdy trudno pojąć, że 

można było poważnie traktować te bzdury. Jednak ten mit jest nadal aktualny i 

do   pewnego   stopnia   spełnia   swoją   dyskryminacyjną   rolę.   Działa   nawet   w 

stosunku do tych, których misją jest obnażanie tego rodzaju propagandowych 

dogmatów, którzy w wyniku tej chytrze obmyślanej strategii sami stają się jej 

ofiarą.  Jeszcze dziś nie brak ludzi, często znanych i podobno inteligentnych, 

którzy wszystko wiedząc najlepiej utrzymują, że Brytyjska Rodzina Królewska i 

ja razem z nią to w rzeczywistości pochodzące z innej planety szkaradne gady!

Jednym z najbardziej szokujących faktów dotyczących scytyjskich Władców 

Pierścienia  jest to,  że ich zachowane szczątki,  pochodzące sprzed tysięcy lat 

(odkryte   daleko   na   północ   na   Syberii),   ukazują   ich   ciała   pokryte   tatuażem 

wyobrażającym lemury z ogonami pokrytymi pierścieniami".

170

background image

Jak   nas  uczono,   lemury   pochodzą   (prawie   wyłącznie)   z   Madagaskaru   oraz 

Komorów leżących na wschód od Mozambiku. I oto mamy je tam, gdzie, jak się 

nas uczy, nigdy ich nie było – w północnej Europie i w rejonie Morza Czarnego!

Od   dawna   wiadomo,   że   istniał   kiedyś   znany   z   lemurów   kontynent 

zamieszkany   przez   potężny   królewski   szczep.   Stąd   Jego   nazwa   “Lemuria". 

Wielu entuzjastów poszukuje go pod powierzchnią Atlantyku, Pacyfiku i Oceanu 

Indyjskiego niczym zaginionej Atlantydy. Być może taki zaginiony ląd istnieje, 

niemniej   niezaprzeczalnym   faktem   jest,   że   największa   część   Lemurii   (bez 

względu na to, jak się rzeczywiście nazywała) nigdy nie zaginęła. Był to wielki 

kontynent, który istnieje do dziś i rozciąga się od wschodniej Europy na obszar 

byłego Związku Radzieckiego.

To   właśnie   tam   40000   lat   temu   znajdowała   się   kraina   wielkich   Władców 

Pierścienia – ojczyzna Oupire'ów Pict-Sidhe. Był to kraj potężnych wojowników 

Smoka, dopóki nie wyemigrowali oni i me wywalczyli sobie drogi na południe z 

powodu stale ochładzającego się klimatu podczas ostatniej epoki lodowcowej. 

Nie ulega wątpliwości, że klimat był tam kiedyś bardzo ciepły, czego dowodzi 

dotarcie tam z południa lemurów drogą lądową, zanim Madagaskar i Komory 

oderwały się od Afryki.

Jak   wyglądali   ci   najwcześniejsi   królowie-bogowie?   Są   oni   obecnie   dobrze 

znani   dzięki   zachowanym  szczątkom,   które   udało   się   odnaleźć   podczas   prac 

wykopaliskowych   prowadzonych   w   Transylwanii   i   Tybecie.   Mieli   jasnobrą-

zowe włosy, jasne oczy i ubierali się w zwierzęce skóry. Mężczyźni mierzyli 

około 2 metrów wzrostu, a kobiety ponad 1,8 metra. Ci przodkowie celtyckich i 

galijskich Wysokich Króli byli bez wątpienia jednymi z budzących największy 

respekt wojownikami wszechczasów.

Co ciekawe, bogowie Anunnaki byli w tym samym stopniu częścią kultury 

Sidhe, co tradycji mezopotamskiej. Nie bez przyczyny było to, ze siedziba Anu 

znajdowała się setki mil na pomoc od Sumeru, nad Morzem Kaspijskim, jak 

171

background image

również to, że starożytny ośrodek Scytopolis (Sidhe-opolis), który Syryjczycy 

nazywali Beth-Shean (Dom Mocy), znajdował się 800 mil (1290 km) dalej, w 

Galilei.   Obecnie   przypuszcza   się,   że   cywilizacja   Ubaid   z   południowej 

Mezopotamii,   która   wprowadziła   5   000   lat   p.n.e.   strukturę   miejską,   była   w 

rzeczywistości cywilizacją Uper-ad, czyli stworzoną przez scytyjskich władców, 

Uperów lub inaczej Oupire'ów.

Uważa się również, że kolejna cywilizacja tego regionu, sumeryjska, była w 

rzeczywistości   cywilizacją   Sidhe-mu-rian.   Ma   to   istotne   znaczenie,   jako   że 

wczesnych Władców Pierścienia Scytii (ród królewski Tuatha De Danann) w 

rzeczywistości nazywano Sumatrę. Z kolei Sumatrę w języku staroirlandzkim 

(dokąd zawędrowało wiele kast) znaczy ni mniej, ni więcej tylko “smok".

Dlaczego   zatem   nie   uczymy   się   o   tych   ludziach   na   lekcjach   historii? 

Odpowiedź jest prosta. Dlatego że byli oni w rzeczywistości Elfami i Wróżami, 

naszą spuścizną. Ich historia została już na samym początku rzymskich zakazów 

i podporządkowania poddana represjom. Zmniejszenie ich rangi spowodowało 

zmniejszenie znaczenia ich dziejów.

Nie   ulega   wątpliwości,   że   wszystko,   czego   nas   uczono   na   temat   naszej 

kulturowej tożsamości jako wywodzącej się z Grecji i Imperium Rzymskiego, 

jest nieprawdą. Ta wersja historii narodziła się stosunkowo niedawno.

Prawdziwa   królewska   spuścizna   zachodniej   kultury,   na   której   gruncie 

powstały   wszystkie   tak   zwane   mity   i   legendy,   na   stałe   umiejscowione   w 

kolektywnej pamięci rasy – bez względu na to, co Kościół i akademicy uczeni 

będą twierdzić, aby nami sterować – pochodzi wyłącznie z jednego miejsca i 

czasu, który z powodzeniem można nazwać Średnią Ziemią bądź w jakikolwiek 

inny sposób. Pochodzi z odległego Królestwa Władców Pierścienia.

Przypisy: 

172

background image

1 W dosłownym tłumaczeniu “Bożonarodzeniowy Ojciec" Mimo nie tak 

dawnych starań zmierzających do przechrzczenia go na Dziadka Mrożą nadal 

pozostał Świętym Mikołajem – Przyp. tłum

2 Jeden ze znanych poetów walijskich z VI wieku n e Spisana  700 lat 

później Księga Tabesma, najstarsza istniejąca kopia jego dzieł, zawiera liczne 

wiersze   i   pewne   opracowania   o   charakterze   religijnym   wywodzące   się   z 

celtyckiej   tradycji   Na   brzegu   jeziora   Geinonydd   w   hrabstwie   Caer-

narvonshire w Wału do dziś stoi jego pomnik. – Przyp. tłum.

3   Na   początku   VII   wieku   Piktowie   i   Szkoci   zaakceptowali   rzymską 

interpretację   problemów   dotyczących   religii,   zaś   kościół   szkocki   pozostał 

celtycki   aż   do   XI   wieku   i   pozostawał   pod   silnymi   wpływami   swojego 

własnego kleru, którego członkowie nosili nazwę Clid lub Culdees. – Przyp 

tłum.

4. Także Kolumban (521-597), irlandzki zakonnik, misjonarz; pochodził z 

królewskiego rodu 0'Neill. W roku 563 założył klasztor na wyspie łona w 

Hebrydach Wewnętrznych, którego został później opatem i skąd prowadził 

chrystianizację plemion Piktów w obecnej zachodniej i północnej Szkocji – 

Przyp. tłum.

5 Po angielsku werewolf, gdzie “were" oznacza “człowieka", zaś “wolf" – 

“wilka"; inaczej mówiąc, “werewolf to “człowiek-wilk". – Przyp. tłum.

6. Cadwallon, można również spotkać pisownię Caedwalla lub Cadwalder, 

brytyjski król na Gwynedd (obecnie kraina w pomocnej Wału). – Przyp. tłum.

7. Yule Log to polano spalane w kominku w Wigilię Bożego Narodzenia, 

zaś samo Yule odnosi się ogólnie do świąt Bożego Narodzenia – Przyp. tłum.

8 Heme oznacza leśnego ducha, półboga lub herosa. – Przyp. tłum

173

background image

9.  Brytyjski  pisarz   Abraham  Stoker,   znany   pod   imieniem   Bram,   (1847-

1912),   jest   autorem   wydanego   w   roku   1897   gotyckiego   horroru 

zatytułowanego Dracula (Drakula). – Przyp. tłum.

10. Ze względu na znacznie mniejszy, a przynajmniej mniej znany zakres 

nazewnictwa polskiego dotyczącego tych mityczno-bajkowych postaci, będę 

posługiwał się anglojęzyczną wersją, podając w nawiasie polskie znaczenia, 

które   często   są   niestety   zbyt   uproszczone.   Wszystkie   wymienione   w   tym 

akapicie   w   nawiasach   nazwy   są   w   liczbie   mnogie),   dlatego   dla 

zainteresowanych, którzy me znają języka angielskiego, podaję, ze ich formy 

w liczbie pojedynczej przedstawiają się następująco: Fairy, Pixie, Elf, Spnte, 

Goblin i Gnomę. – Przyp. tłum.

11. Lemury mają długie ogony porośnięte futrem w prążki, jak gdyby w 

pierścienie. – Przyp. tłum

TAJEMNICZY BIAŁY PROSZEK

David Hudson

Wykład   wygłoszony   28   lipca   1995   roku   w   Portland   w   stanie   Oregon. 

Niniejszy tekst pochodzi z australijskiego dwumiesięcznika Nexus, vol. 3, nr 5, 

(sierpień-wrzesień 1996).  Tytuł oryginalny “White Powder Gold: a Miracle of 

Modern Alchemy".

Nazywam się David Hudson. Jestem od trzech pokoleń mieszkańcem Phoenix

wywodzącym się ze starej osiadłej w jego okolicach rodziny. Jesteśmy rodziną o 

bardzo   konserwatywnych   poglądach   i   nigdy   nie   przyszło   mi   do   słowy,   że 

kiedykolwiek   będę   robił,   to   co   teraz   robię.   W   latach   1975-1976   bardzo 

rozczarowałem się amerykańskim systemem bankowości. Byłem właścicielem 

mającej 70000 akrów (28 350 hektarów) powierzchni farmy położonej w dolinie 

Yuma w pobliżu Phoenix. Byłem facetem dużego formatu. Do uprawy tej ziemi 

zatrudniałem około 40 robotników. Miałem w banku otwartą linię kredytową do 

174

background image

wysokości   4   milionów   dolarów.   Jeździłem   Mercedesem   i   miałem   dom   o 

powierzchni 15 000 stóp kwadratowych (l 394 metry kwadratowe). Byłem Kimś 

przez duże “K".

W   roku   1975   zająłem   się   analizą   naturalnych   produktów   pochodzących   z 

terenów, na których położona była moja farma. Musicie państwo wiedzieć, że w 

Arizonie   mamy   problem   ze   zbyt  dużą   zawartością   sodu   w   glebie.   Gleba   ta, 

przypominająca   kolorem   czekoladowe   lody,   wygląda   z   wierzchu   jak 

chrzęszczący pod nogami czarnoziem. Nie wchłania wody i sód nie jest z niej 

wypłukiwany. Nazywamy ją tu czarną ziemią alkaliczną.

Radziliśmy sobie z tym problemem w ten sposób, że w arizońskich kopalniach 

miedzi   kupowaliśmy   dziewięćdziesięciotrzyprocentowy   kwas   siarkowy.   Dla 

ciekawości podaję, że stężenie kwasu w akumulatorach samochodowych wynosi 

od 40 do 60 procent. Stężenie używanego przez nas kwasu wynosiło 93 procent, 

czyli   było   bardzo   wysokie.   Przywoziliśmy   ten   kwas   na   farmę   cysternami   i 

zakwaszaliśmy nim ziemię w ilości 30 ton na jeden akr. Następnie rozkładaliśmy 

na gruncie sześciocalowe (15 cm) paski, które zagłębiał)' się weń na głębokość 

od 3 do 4 cali (7,5-10,0 cm). Po nawodnieniu – w Arizonie nic nie wyrośnie bez 

nawodnienia – grunt ulegał w wyniku działania kwasu spienieniu – musował. 

Prowadziło   to   do   przekształcenia   czarnych   gruntów   alkalicznych   w   grunty 

alkaliczne białe, rozpuszczalne w wodzie. W ten sposób można było w ciągu 

półtora lub dwóch lat doprowadzić ziemię do stanu umożliwiającego uprawę.

W   czasie   przekształcania   tego   gruntu   w   ziemię   uprawną   ważne   było 

utrzymanie   wysokiej   zawartości   wapnia   w   postaci   węglanu   wapnia.   Węglan 

wapnia buforuje działanie kwasu siarkowego. Jeśli nie ma wystarczającej ilości 

węglanu wapnia kwasowość gleby spada, pH obniża się do 4-4,5, co powoduje 

związanie wszystkich śladowych mikroelementów i jeśli uprawia się na przykład 

bawełnę, to wyrasta ona do pewnej wysokości, a następnie przestaje rosnąć. W 

czasie   aplikowania   tych   środków   do   ziemi   bardzo   ważne   jest   pamiętanie   o 

175

background image

wszystkich elementach, które się w niej znajdują – ile jest w niej żelaza, wapnia 

etc.

W czasie badania składu gruntu natknęliśmy się na pewien materiał, którego 

nikt   nie   potrafił   zidentyfikować.   Zaczęliśmy   badać   jego   pochodzenie   i 

stwierdziliśmy, że bierze się on z pewnych tworów geologicznych. Doszliśmy do 

wniosku, że, czymkolwiek on jest, najlepiej będzie badać go w miejscu, gdzie 

jest go najwięcej.

Zabraliśmy go do laboratorium chemicznego, rozpuściliśmy  i otrzymaliśmy 

krwistoczerwony   roztwór.   Kiedy   jednak   doprowadziliśmy   go   do   strącenia   za 

pomocą sproszkowanego cynku, otrzymaliśmy czarny osad, którego należało się 

spodziewać   w   przypadku   pierwiastka   szlachetnego,   który   po   chemicznym 

wyizolowaniu go z kwasu nie podlega powtórnemu w nim rozpuszczeniu.

Wyizolowawszy tę substancję z czarnej ziemi alkalicznej, wysuszyliśmy ją. 

Użyliśmy   do   tego   celu   dużego   porcelanowego   lejka   Buchnera   wysłanego 

papierowym   filtrem.   Substancja   osiadła   na   filtrze   tworząc   warstwę   grubości 

około 1/4 cala (0,635 cm). Nie miałem wtedy do dyspozycji pieca suszarniczego, 

więc   skorzystałem   z   ciepła   dostarczanego   przez   arizońskie   słońce,   które 

podgrzało ją do temperatury około 115 stopni, dzięki czemu przy wilgotności 

powietrza wynoszącej 5 procent wyschła bardzo szybko.

Po wyschnięciu substancja ta nagle wybuchła. Eksplozja ta nie przypominała 

żadnej   z   tych,   jakie   widziałem   w   swoim  życiu,   a   miałem   już   do   czynieni   z 

różnymi   materiałami   wybuchowymi.   Nie   było   ani   eksplozji   ani   implozji. 

Wyglądało   to   tak   jakby   ktoś   jednocześnie   odpalił   około   50000   żarówek 

błyskowych – puff!... i po wszystkim. Cala substancja zniknęła, podobnie jak i 

filtr, zaś lejek pękł.

Wziąłem   więc   nowiutki   ołówek,   który   jeszcze   nie   był   temperowany, 

postawiłem   go   pionowo   obok   lejka   i   zacząłem   suszyć   kolejną   próbkę   tej 

176

background image

substancji.   Kiedy   ponownie   nastąpił   wybuch,   okazało   się,   że   ołówek   został 

spalony   w   około   30   procentach,   ale   nie   przewrócił   się.   Cała   próbka   znowu 

zniknęła. Nie była to więc ani eksplozja, ani implozja. Było to coś w rodzaju 

potężnego błysku światła. Wyglądało tak, jakby ktoś postawił ten ołówek obok 

kominka i po 20 minutach stwierdził, że z jednej strony on dymi i jednocześnie 

pali   się   z   obu   stron.   Tak   właśnie   wyglądał   on   tuż   po   błysku.   Najbardziej 

zastanawiało mnie to nieoczekiwane zachowanie tej substancji. Odkryliśmy, ze 

jeśli wysuszy się ją bez dostępu światła słonecznego, nie wybucha, a jeśli na 

słońcu – wybucha,

Następnie   wzięliśmy   trochę   tej   substancji,   wysuszonej   bez   dostępu   światła 

słonecznego,   i   poddaliśmy   procesowi   redukcji   w   tyglu.   Reakcję   tę 

przeprowadziliśmy   w   porcelanowym   tyglu   w   kształcie   filiżanki,   do   którego 

włożyliśmy   nasz   proszek   zmieszany   z   ołowiem   i   innymi   topnikami   i 

podgrzewaliśmy, dopóki ołów nie uległ stopieniu. Dzięki temu zabiegowi metale 

cięższe  od  ołowiu  pozostają w  nim,   a lżejsze  wypływają na  wierzch.  Na  tej 

zasadzie   opiera   się   znana   od   setek   lat   metoda   ogniowego   oznaczania   metali 

szlachetnych. W jej wyniku złoto i srebro pozostają w ołowiu, zaś wszystkie 

pozostałe lekkie pierwiastki wypływają z niego. Jest to wypróbowana metoda 

analizy metali.

Nasza   substancja   przemieściła   się   na   dno   roztopionego   ołowiu,   jakby   była 

złotem   lub   srebrem.   Zdawała   się   mieć   większą   od   niego   gęstość.   Następnie 

zlaliśmy szlakę, która nie mogła zawierać żadnych pierwiastków szlachetnych, 

po czym odlaliśmy ołów. Okazało się wówczas, że nasza substancja uformowała 

na dnie roztopionego ołowiu wyraźnie oddzielającą się od niego zwartą grudkę. 

Kiedy następnie umieści się ołów w kupelce z popiołem kostnym, ołów wsiąka 

w   popiół,   pozostawiając   na   wierzchu   grudkę   złota   i   srebra.   Wykonaliśmy 

identyczną operację i również uzyskaliśmy grudkę, która powinna była składać 

się z mieszaniny złota i srebra.

177

background image

Przekazaliśmy ją do zbadania wszelkim możliwym prywatnym laboratoriom 

chemicznym   i   wszędzie   uzyskaliśmy   jednobrzmiącą   odpowiedź:   “To   jest 

wyłącznie złoto ze srebrem". Wszystko w porządku, tylko że kiedy umieściło się 

próbkę   tej  substancji   na  stole   i  uderzyło   w  nią   młotkiem,   rozpryskiwała   się, 

jakby była ze szkła, a przecież jak dotąd nie są znane żadne stopy złota i srebra, 

które nie byłyby kowalne. Złoto i srebro rozpuszczają się w sobie i tworzą trwałe 

stopy. Oba metale są miękkie i ich stop również. Jeśli to, co otrzymaliśmy, było 

mieszaniną złota i srebra, to powinno być miękkie i kowalne. Stop złota i srebra 

można   rozwałkować,   zrobić   z   niego   naleśnik.   Nasza   próbka   natomiast 

rozpryskiwała się jak szkło. Powiedziałem więc:

— Dzieje się tu coś, czego nie rozumiemy. Coś bardzo niezwykłego. Cóż więc 

zrobiliśmy.   Ano   oddzieliliśmy   chemicznie   złoto   i   srebro   i   jako   pozostałość 

otrzymaliśmy sporą ilość jakiejś czarnej substancji. Kiedy dałem ją do analizy 

laboratoryjnej,   powiedziano   mi,   że   to   mieszanina   żelaza,   krzemionki   i 

aluminium.

— To niemożliwe — stwierdziłem — to nie może być żelazo, krzemionka i 

aluminium. Po pierwsze, kiedy już zostanie wysuszona, nie da się jej rozpuścić 

w   żadnym   kwasie   lub   zasadzie.   Nie   rozpuszcza   się   w   dymiącym   kwasie 

siarkowym,  siarkowo-azotowym czy  solno-azotowym.  Kwasy   te  rozpuszczają 

nawet złoto, ale nie potrafią rozpuścić naszej czarnej substancji.

Uważałem,   że   zachowuje   się   ona   bardzo   dziwnie   i   że   musi   istnieć 

wytłumaczenie tego zachowania. Jednak nikt nie potrafił mi jego podać.

Udałem się przeto na Uniwersytet Cornella i powiedziałem:

— Panowie, mamy  zamiar wydać trochę forsy na rozwiązanie tej zagadki. 

Wynająłem   w   końcu   pewnego   doktora   z   tej   uczelni,   który   uważał   się   za 

specjalistę   od   pierwiastków   szlachetnych,   bowiem   sądziłem,   że   mamy   tu   do 

czynienia z którymś z nich.

178

background image

Powiedziałem mu krótko:

— Chcę się dowiedzieć co to takiego.

Zapłaciłem   mu   i   wróciłem   da   Arizony,   on   zaś   przyjrzał   się   naszym 

dotychczasowym ustaleniom i stwierdził:

— Mamy w Cornell urządzenie zdolne do wykrywania stężeń rzędu jednej 

miliardowej.   Proszę   mi   dać   próbkę  tego   materiału   do  zbadania   w  Cornell,   a 

powiem panu, z czego się ona składa, pod warunkiem że nie jest to chlor, brom 

lub któryś z lżejszych pierwiastków, bowiem w takim przypadku nie jestem w 

stanie wykonać odpowiedniej analizy. Jeśli jednak jest to pierwiastek cięższy od 

żelaza, to znajdziemy go.

Niestety,   kiedy   przyjechałem   po   wyniki,   oświadcz)'!   mi,   że   to   wyłącznie 

żelazo, krzemionka i aluminium. Zapytałem go wówczas:

— Doktorze, czy zna pan jakieś laboratorium chemiczne, które moglibyśmy 

wynająć?

— Tak — odrzekł doktor.

— Zatem chodźmy tam.

Pracowaliśmy w laboratorium przez resztę dnia i udało nam się oddzielić całą 

krzemionkę, całe żelazo i aluminium. To, co pozostało, stanowiło 98 procent 

całej próbki – i to miało być to nic.

Oświadczyłem wówczas:

—   Niech   pan   spojrzy,   mogę   to   wziąć   do   ręki,   mogę   to   zważyć,   mogę 

przeprowadzić reakcje chemiczne. To jest coś. Wiem, że to jest coś. To nie jest 

nic. A on na to:

—   Widma   absorpcyjne   i   emisyjne   nie   zgadzają   się   z   tym,   co   zostało 

zaprogramowane w naszych przyrządach.

179

background image

Odpowiedziałem mu, że to jest jednak coś i że zamierzam dowiedzieć się, co 

to takiego.

—   Panie   Hudson   —   odrzekł   doktor   —   gdyby   przydzieliłby   pan   nam 

stypendium   w   wysokości   350   000   dolarów,   moglibyśmy   zlecić   naszym 

dyplomantom dokładne zbadanie tej próbki.

Zapłaciłem   temu   facetowi   22000   dolarów,   ponieważ   twierdził,   że   potrafi 

zbadać   wszystko,   ale   jak   się   okazało,   nie   potrafił.   Nawet   nie   zaproponował 

zwrotu choćby części tej sumy, w związku z czym powiedziałem mu:

— Proszę pana, nie wiem, ile pan tu płaci ludziom. Jeśli o mnie chodzi, płacę 

robotnikom na farmie minimalne pobory i za 350000 dolarów mogę uzyskać 

znacznie więcej niż pan. Dlatego wracam do siebie i postaram się wykonać to 

zadanie sam.

Wróciłem   do   Phoenix   całkowicie   rozczarowany   nauką   uniwersytecką.   Nie 

wywarły   na   mnie   wrażenia   doktoraty   tamtych   ludzi.   Byłem   zdegustowany 

ludźmi,   którym   płaciłem   pieniądze.   Odkryłem,   że   to   potężny   system,   który 

generuje dyplomantów produkujących dużą ilość zapisanego papieru, z którego 

nic nie wynika. Mimo to rząd płaci im za każdy papierek, jaki zapiszą, dzięki 

czemu dostają pieniądze proporcjonalnie do ilości zapisanego papieru. Wszyscy 

twierdzą to samo, że otrzymują nagrodę za to, co napisali, i zabierają się do 

zapisywania kolejnego papieru. Kiedy się człowiek dowiaduje, co się teraz robi 

na uniwersytetach, doznaje głębokiego rozczarowania.

Prowadząc   poszukiwania   na   własną   rękę,   dowiedziałem   się,   że   w   okolicy 

Phoenix mieszka człowiek, który jest specjalistą od spektroskopii i przez wiele 

lat pracował w zachodnioniemieckim Instytucie Spektroskopii. Przez jakiś czas 

pracował jako główny specjalista do spraw spektroskopii w spółce Lab Test w 

Los Angeles,   która  zajmuje  się  budową  sprzętu   spektroskopowego.  Był  tym, 

który   projektował,   a   następnie   sprawdzał   w   działaniu   te   urządzenia. 

180

background image

Powiedziałem sobie: “Oto właściwy człowiek. Jest nie tylko technikiem, ale wie 

również jak działają te urządzenia".

Udałem   się   do   niego   z   rosyjską   książką,   którą   podarował   mi   człowiek   od 

analizy płomieniowej. Nosiła ona tytuł Chemiczna analiza pierwiastków z grupy 

platynowców   i   była   napisana   przez   Ginzburga   i   jego   współpracowników. 

Wydana została przez Akademię Nauk ZSRR. Pisało w niej, że w celu wykrycia 

tych pierwiastków należy poddać je wyżarzaniu przez 300 sekund.

Biorąc pod uwagę, że niektórzy  z państwa nigdy  nie mieli do czynienia z 

spektroskopią,   pragnę   wyjaśnić,   że   proces   ten   polega   na   tym,   że   bierze   się 

węglową   elektrodę   z   wgłębieniem   na   jednym   końcu,   do   którego   wkłada   się 

badany   materiał,   po   czym   zbliża   się   do   niej   drugą   elektrodę   i   inicjuje   łuk 

elektryczny.   W   powstałej   w   ten   sposób   wysokiej   temperaturze   w   ciągu   15 

sekund wypala się węgiel i elektroda znika wraz z próbką. Tak więc wszystkie 

laboratoria w naszym kraju wykonują piętnastosekundowe wyżarzanie i podają 

jego   wynik   jako   miarodajny.   Zdaniem   uczonych   z   Akademii   Nauk   ZSRR 

temperatura   wrzenia   wody   ma   się   tak   do   temperatury   wrzenia   żelaza,   jak   ta 

ostatnia do temperatury wrzenia tych pierwiastków.

Jak wszystkim wiadomo, silnik samochodowy nagrzewając się nie przekroczy 

temperatury wrzenia wody dopóty, dopóki w chłodnicy znajduje się woda. Jeśli 

ktoś podgrzewał wodę w garnku na płytce, wie doskonale, że garnek nie osiąga 

temperatury   większej   od   temperatury   wrzącej   w   nim  wody.  Ale   kiedy   woda 

wygotuję się, jego temperatura zaczyna bardzo szybko rosnąć.

Analogicznie   jest   z   tą   próbką.   Dopóki   jest   w   niej   żelazo,   dopóty   nie 

przekroczy ona temperatury wrzenia żelaza. Dopiero kiedy ono wyparuje, można 

podnosić   temperaturę   dalej.   Dosyć   trudno   jest   pojąć,   że   coś   topiącego   się   i 

wrzącego w tak wysokiej temperaturze, jak ma to miejsce w przypadku żelaza, 

może spełniać w stosunku do innych pierwiastków rolę wody, ale tak właśnie 

jest. Aby zrealizować nasz cel, musieliśmy  zbudować komorę wyżarzania, w 

181

background image

której elektroda w osłonie argonowej zapobiegającej jej kontaktowi z tlenem lub 

powietrzem pozwoliłaby na wyżarzanie próbki nie przez 15 sekund, ale przez 

300 sekund, który  to czas był zdaniem Akademii Nauk ZSRR konieczny  do 

oznaczenia składników naszej próbki.

Byliśmy   dobrze   przygotowani   –   mieliśmy   wskaźniki   pK,   określiliśmy 

standardy,   zmodyfikowaliśmy   urządzenie,   wykonaliśmy   wszystkie   analizy 

niezbędne do uzyskania wyniku i oznaczyliśmy wszystkie linie spektralne na 

mierzącym trzy i pół metra instrumencie. Te wymiary pokazują, jak duży musiał 

być nasz pryzmat, który służy do tworzenia linii spektralnych. Dla porównania 

podam,  że większość uniwersytetów posługuje się przyrządami wielkości 1,5 

metra. Nasz miał 3,5 metra. Była to ogromna maszyna, która zajmowała prawie 

cały   garaż.   Miała   około   30   stóp   (9   m)   długości   i   prawie   9   stóp   (2,7   m) 

wysokości.

Przejdźmy   jednak   do   konkretów.   Kiedy   rozpoczęliśmy   doświadczenie,   w 

ciągu   pierwszych   15   sekund   uzyskaliśmy   potwierdzenie   istnienia   żelaza, 

krzemionki i aluminium, śladowych ilości wapnia, sodu i tytanu. Potem, pod 

koniec pierwszych 15 sekund, odczyty urwały się. Nic nie pojawiło po kolejnych 

20, 25, 30 i 40 sekundach. Minęło 45, 50, 55, 60, 65 sekund i wciąż nic się nie 

pokazywało. Patrząc na elektrodę przez kolorowe szkło, widać było jednak, że 

wciąż znajduje się na niej mała kuleczka jakiejś białej substancji, lecz mimo to 

nie pojawiały się żadne odczyty.

Po   70   sekundach,   dokładnie   jak   to   opisywał   podręcznik   Akademii   Nauk 

ZSRR, ukazał się odczyt palladu a potem platyny. Po platynie wystąpił rod, po 

rodzie ruten, potem iryd, a na końcu osm.

Nie wiem, czy w przypadku innych ludzi jest tak samo, jak było w moim 

przypadku, ale jeśli mam być szczery, nie miałem pojęcia co to za pierwiastki. 

Wiedziałem,   że   w   grupie   platynowców   w  okresowym  układzie   pierwiastków 

znajduje   się   sześć   pierwiastków   –   nie   tylko   platyna.   Nie   odkryto   ich 

182

background image

jednocześnie, lecz były stopniowo dodawane. Są to odrębne pierwiastki, tak jak 

odrębne   są   żelazo,   kobalt   i   nikiel.   Ruten,   rod   i   pallad   to   tak   zwane   lekkie 

platynowce, zaś osm, iryd i platyna to ciężkie platynowce.

Dowiedzieliśmy się, że cena rodu wynosi około 3 000 dolarów za uncję

2

, złota 

– 400 dolarów, irydu – 800 dolarów, a rutenu – 150 dolarów.

“No, no!" – pomyśleliśmy – “to chyba bardzo ważne pierwiastki?"

I rzeczywiście to ważne pierwiastki a ich największe znane złoża znajdują się 

w  Południowej   Afryce.  Aby   się   do  nich   dostać   i  móc   eksploatować   złoże   o 

grubości 18 cali (45 cm), trzeba wryć się w ziemię na pół mili (800 m). Kiedy 

już wydobędzie się urobek na powierzchnię, okazuje się, że w jedna jego tona 

zawiera zaledwie jedną trzecią uncji tych cennych pierwiastków.

Wielokrotnie sprawdziliśmy wszystkie analizy, które wykonaliśmy w okresie 

dwóch i pół roku. Sprawdziliśmy  przebieg każdej linii spektralnej, wszystkie 

potencjały interferencyjne – sprawdziliśmy wszystko bardzo dokładnie.

Kiedy   zakończyliśmy   analizę   jakościową,   mój   człowiek   zajął   się   analizą 

ilościową

1 w końcu oświadczył:

— Wiesz Dave, w jednej tonie masz 6 do 8 uncji palladu, 12 do 13 uncji 

platyny, 150 uncji osmu, 250 uncji rutenu, 600 uncji irydu i 800 uncji rodu, 

inaczej mówiąc masz około

2 000 uncji tych pierwiastków w jednej tonie surowego materiału, podczas gdy 

w znanych obecnie najbogatszych złożach zawartość tych pierwiastków w jednej 

tonie rudy nie przekracza 1/3 uncji.

Jak można zauważyć, stymulatorem naszej pracy nie było to, że znajdziemy 

tam te pierwiastki. Były one tam jednak i to w bardzo znacznych ilościach. I 

mówiły do nas:

183

background image

“Słuchaj, głupcze, spójrz na to uważnie, próbujemy ci coś pokazać". Gdyby 

okazało się, że są one tam w niewielkich ilościach, prawdopodobnie bym na tym 

poprzestał zadowolony, że udało mi się w końcu ustalić, co to jest. Ale było ich 

zbyt dużo i zadałem sobie kolejne pytanie: “Boże, jak to możliwe, aby były one 

tam w takich ilościach i nikt o tym nie wiedział?"

Proszę   nie  zapominać,  że  nie  chodzi  tu  o  jedną  analizę,   ale  całą  ich   serię 

wykonaną w ciągu dwóch i pół roku codziennej mozolnej pracy. Co więcej, 

człowiek,   który   wykonywał   dla   mnie   te   badania,   po   zapoznaniu   się   z   ich 

wynikami,   odesłał   mnie   z   kwitkiem,   ponieważ   nie   mógł   w   nie   uwierzyć. 

Pracował nad tym jeszcze przez dwa miesiące, po czym zadzwonił do mnie i 

stwierdził krótko:

— Miałeś rację, Dave.

Aż takim był sceptykiem. Nie był w stanie sam mnie przeprosić. To niemiecki 

badacz z niemiecką dumą. Poprosił więc swoją żonę, aby zadzwoniła do mnie i 

przeprosiła mnie w jego imieniu.

Był   pod   tak   silnym   wrażeniem,   że   wyjechał   do   Niemiec,   do   Instytutu 

Spektroskopii. Opisano go później w specjalistycznych magazynach naukowych 

poświęconych   spektroskopii   jako   tego,   który   udowodnił   występowanie 

wspomnianych pierwiastków w naturalnych tworach geologicznych południowo-

zachodniej   części   Stanów   Zjednoczonych.   Nie   są   to   magazyny   powszechnie 

dostępne, niemniej udało mi się do nich dotrzeć i przeczytać o nim.

W Instytucie nie miano pojęcia, skąd dokładnie pochodził materiał poddawany 

analizie, jaka była jego koncentracja – nic nie wiedzieli. Przeprowadzili tylko 

analizę małej ilości proszku. Najbardziej szalone w tym wszystkim było to, że 

usunęliśmy z proszku jedynie krzemionkę i przesłaliśmy im to, co pozostało. 

Wyniki były wręcz nieprawdopodobne.

184

background image

Kiedy   już   poznaliśmy   końcowe   wyniki,   stwierdziliśmy,   że   cały   problem 

sprowadzał się to odpowiedniej ilość pieniędzy, gdyż one, jak zapewne państwo 

wiedzą, rozwiązują wszystko.

Tak   więc   po   wyżarzaniu   próbki   przez   69   sekund   przerwałem   proces. 

Pozwoliłem   aparaturze   ostygnąć,   wyjąłem   kieszonkowy   nóż   i   wydłubałem   z 

wierzchołka elektrody maleńką kulkę, która po wyłączeniu łuku elektrycznego 

zapadła   się   w   jej   głąb.   Następnie   wysłałem   ją   do   analizy   do   Laboratorium 

Harwella   w   Londynie,   gdzie   wykonano   analizę   na   zawartość   metali 

szlachetnych.   W   swoim   sprawozdaniu   napisali:   “Nie   wykryto   pierwiastków 

szlachetnych". A przecież przerwałem proces na sekundę przed rozpoczęciem 

uwalniania   się   palladu.   Zastosowali   pobudzanie   neutronowe,   a   mimo   to   nie 

wykryli   obecności   pierwiastków   szlachetnych.   To   nie   miało   żadnego   sensu. 

Musiało   istnieć   na   to   jakieś   wytłumaczenie.   Albo   pierwiastek   został 

przemieniony   w   inny,   albo   istniał   w   jakiejś   formie,   której   nie   znaliśmy. 

Postanowiłem zebrać więcej danych na ten temat.

Udałem się  do  laboratorium  drą Johna  Sickafoose'a,  człowieka  biegłego   w 

wydzielaniu i oczyszczaniu pierwiastków z materiałów o nieznanym składzie. 

Jest   absolwentem   Uniwersytetu   Stanowego   w   Iowa   i   doktorem   w   dziedzinie 

wydzielania metali. To on zajmował się problemem ścieków w firmach Motorola 

i   Sperry   położonych   w   Arizonie.   W   swojej   karierze   zawodowej   miał   do 

czynienia ze wszystkimi pierwiastkami znajdującymi się w układzie okresowym 

z   wyjątkiem   czterech.   Miał   do   czynienia   ze   wszystkimi   pierwiastkami   ziem 

rzadkich,   a   także   wszystkimi   stworzonymi   przez   człowieka.   Wyizolował 

wszystkie   pierwiastki   z   układu   okresowego   z   wyjątkiem   czterech.   Tak   się 

złożyło,   że   to   ja   zwróciłem   się   do   niego   z   prośbą   wyizolowania   sześciu 

pierwiastków, wśród których były owe cztery, z którymi nie miał do tej pory do 

czynienia. W odpowiedzi na tę propozycję powiedział:

185

background image

— Panie Hudson, słyszałem o tym już wcześniej. Odkąd sięgam pamięcią, a 

musi   pan   wiedzieć,   że   tak   jak   i   pan   jestem   rodowitym   Arizończykiem, 

dochodziły mnie słuchy o tych szlachetnych pierwiastkach. Jestem pod silnym 

wrażenie   sposobu,   w   jaki   pan   się   do   tego   zabrał,   a   także   systematycznością 

pańskiego działania. Nie mogę obecnie umawiać się z panem na zapłatę za moją 

ewentualną   pracę,   ponieważ   jeśli   to   zrobię,   będę   zmuszony   do   napisania 

pisemnego sprawozdania. A wszystko, co mam do sprzedania, to moja reputacja, 

moja   wiarygodność.   Jestem   w   Arizonie   przysięgłym  ekspertem   w   dziedzinie 

sposobów wydzielania metali. Mogę się zgodzić pracować dla pana bez żadnej 

zapłaty, dopóki nie odkryję, w którym miejscu popełnia pan błąd. Kędy już to 

odkryję, dam panu sprawozdanie na piśmie i wówczas zapłaci mi pan po 60 

dolarów za każdą przepracowaną na pańską rzecz godzinę.

Obliczyłem, że suma ewentualnego wynagrodzenia wynosiłaby od 12 000 do 

15 000 dolarów. Pomyślałem sobie, że jeśli to ma zdjąć ze mnie przekleństwo 

niepowodzeń, jeśli uzyskam ostateczną odpowiedź, to gra jest warta świeczki. 

Tak wtedy uważałem i powiedziałem mu, że zgadzam się na jego propozycję.

Po trzech latach oświadczył mi:

— Mogę z całą stanowczością stwierdzić, że to nie jest jakiś inny pierwiastek. 

Jesteśmy   w   końcu   ludźmi   wykształconymi,   nauczono   nas   jak   chemicznie 

oddzielać od siebie pierwiastki, a następnie poddawać je ścisłemu określaniu.

Jako przykład podam rod. A to dlatego, że w roztworze chlorkowym ma on 

charakterystyczny   żurawinowy   kolor,   bardzo   zbliżony   do   koloru   soku   z 

czerwonych   winogron.   Żaden   inny   pierwiastek   nie   daje   takiego   koloru   w 

roztworze   chlorkowym.   Kiedy   już   rod   zostanie   wydzielony   z   pozostałych 

pierwiastków,   daje   właśnie   ten   kolor   w   roztworze   chlorkowym.   Ostatnią 

czynnością, jaką wykonuje się przed wydzieleniem pierwiastka, jest neutralizacja 

kwaśnego roztworu, w czasie której następuje jego wytrącenie z roztworu w 

postaci   czerwonobrązowego   dwutlenku,   który   jest   podgrzewany   potem   przez 

186

background image

godzinę do temperatury 800 stopni w kontrolowanej atmosferze, co powoduje 

powstanie   bezwodnego   dwutlenku,   z   którego   po   poddaniu   go   redukcji 

wodorowej   w  kontrolowanej   atmosferze   wydziela   się   czysty   pierwiastek,   zaś 

nadmiar wodoru zostaje wypalony.

Tak więc przeprowadziliśmy neutralizację kwaśnego roztworu i wytrąciliśmy 

zeń czerwonobrązowy dwutlenek, czyli w takim kolorze, jakiego należało się 

spodziewać. Odfiltrowaliśmy go, podgrzewaliśmy przez godzinę w atmosferze 

tlenowej   w   piecu   tunelowym,   po   czym   poddaliśmy   redukcji   wodorowej,   aż 

otrzymaliśmy   szarobiały   proszek,   czyli  w  takim   kolorze,   jaki  powinien   mieć 

czysty rod. Następnie w celu jego wyżarzenia pogrzaliśmy go do temperatury 

1400 stopni w atmosferze argonu i wówczas zmienił on kolor na śnieżnobiały, co 

nie powinno mieć miejsca. Widząc to John powiedział:

— Dave, mam zamiar podgrzać to aż do momentu  uzyskania bezwodnego 

tlenku, a następnie oziębić, oddzielić jedną trzecią próbki i włożyć ją do szczelne 

zakorkowanej  i  opieczętowanej  fiolki.  Pozostałe  dwie  trzecie  próbki  włożę  z 

powrotem   do   pieca   tunelowego   i   będę   podgrzewał   w   atmosferze   tlenowej, 

następnie   jeszcze   raz   oziębię   ją,   oczyszczę   gazem  szlachetnym  i  pogrzeję   w 

atmosferze wodoru w celu zredukowania tlenków. Wodór wejdzie w związek z 

tlenem tworząc wodę i oczyści w ten sposób metal. Potem oziębię go aż do 

otrzymania białoszarego proszku, którego połowę włożę do następnej szczelnie 

zakorkowanej i opieczętowanej fiolki. Pozostałą część proszku ponownie włożę 

do   pieca,   utlenię,   zredukuję   wodorem   i   wyżarzę   do   momentu   otrzymania 

śnieżnobiałego proszku, który włożę do kolejnej, zakorkowanej i opieczętowanej 

fiolki.   Wszystkie   trzy   fiolki   prześlę   do   Pacific   Spectrochem  w   Los  Angeles, 

która jest jedną z najlepszych firm w USA zajmujących się spektroskopią.

Wkrótce   nadeszła   analiza   pierwszej   próbki:   czerwonobrązowy   dwutlenek 

okazał się tlenkiem żelaza. W następnej fiolce wykryto wyłącznie krzemionkę i 

aluminium – ani śladu żelaza. To oznaczało, że działanie wodorem na tlenek 

187

background image

żelaza przekształciło go w krzemionkę i aluminium. W trzeciej fiolce wykryto 

wapń i krzemionkę – a gdzie podziało się aluminium?

John westchnął i rzekł:

—   Dave,   moje   życie   było   takie   proste,   zanim   cię   poznałem.   Przecież   to 

wszystko   nie   ma   najmniejszego   sensu.   To,   nad   czym   pracujesz,   spowoduje 

rewizję   podręczników   fizyki   i   konieczność   napisania   od   nowa   podręczników 

chemii oraz wyciągnięcia zupełnie nowych wniosków.

Następnie   dał   mi   rachunek,   który   opiewał   na   sumę   130   000   dolarów. 

Zapłaciłem mu, zaś on rzekł:

—   Dave,   wyizolowałem   pierwiastki   i   sprawdziłem   je   chemicznie   na   50 

różnych   sposobów.   W   tonie   materiału   wyjściowego   masz   od   4   do   6   uncji 

palladu, od 12 do 14 uncji platyny, 150 uncji osmu, 250 uncji rutenu, 600 uncji 

irydu i 800 uncji rodu.

Były   to   prawie   identyczne   ilości   z   tymi,   które   podał   mi   specjalista   od 

spektroskopii, i były tak duże, że John oświadczył:

—  Dave,  muszę   się  udać  tam,  skąd  to   wziąłeś,  i  osobiście  pobrać  próbki. 

Pojechał więc ze mną, schodził na piechotę prawie całą moją posiadłość, pobrał 

osobiście   próbki,   wsadził   je   do   swojej   torby,   zawiózł   do   laboratorium, 

sproszkował   i   zaczął   badać.   Ponieważ   próbki   pochodziły   z   różnych   miejsc, 

stanowiły   ogólny   przegląd   geologiczny   terenu.   Otrzymane   wyniki   były 

identyczne.

Badanie tej sprawy trwało od roku 1983 do 1989. W tym czasie zajmował się 

nią jeden doktor i trzech magistrów chemii oraz dwóch techników – wszyscy w 

pełnym  wymiarze  godzin.  Wykorzystując  jako punkt wyjścia  metody   podane 

przez   Akademię   Nauk   ZSRR   oraz   Biuro   Normalizacyjne   Stanów 

Zjednoczonych

3

  nauczyliśmy  się ilościowego  i jakościowego wyodrębniania i 

oznaczania pierwiastków z grupy platynowców. Nauczyliśmy się, jak sprawić, 

188

background image

aby znikały dostępne w handlu metale. Dowiedzieliśmy się jak po kupieniu od 

firmy Johnson, Matthey & Engelhardt trójchlorku rodu w postaci metalicznej 

rozerwać   wszelkie   więzy   między   metalami   aż   do   otrzymania   czerwonego 

roztworu, w którym nie można już było wykryć rodu. A przecież to było nic 

innego jak tylko rod kupiony w firmie Matthey & Engelhardt. Dowiedzieliśmy 

się, jak wykonywać identyczne sztuczki z irydem, złotem, osmem i rutenem. To 

właśnie   odkryliśmy,   kiedy   kupiliśmy   urządzenie   do   wysokociśnieniowej 

chromatografii cieczy.

Jako ciekawostkę mogę podać, że to właśnie John Sickafoose był osobą, która 

obroniła   na   Uniwersytecie   Stanowym   w   Iowa   pracę   doktorską   poświęconą 

zasadom   budowy   i   działania   takiego   przyrządu.   Koncepcję   budowy   tego 

przyrządu   stworzył   on   już   w   latach   1963-1964.   Po   ukończeniu   przez   niego 

studiów   część   współpracujących   z   nim   studentów   podyplomowych   podjęła   i 

rozwinęła jego myśl, co zaowocowało zakupieniem tego pomysłu przez firmę 

Dow   Chemical,   która   przekształciła   go   w   najbardziej   wyrafinowane   obecnie 

urządzenie   do   chemicznego   wyodrębniania   pierwiastków.   Instrument   jest 

sterowany komputerowo, zapewnia wysokie ciśnienie i można przy jego pomocy 

precyzyjnie odseparowywać pierwiastki. Ponieważ to on był człowiekiem, który 

stworzył   koncepcję,   opracował   konstrukcję   i   określił   ograniczenia   tego 

przyrządu, był idealną osobą do posługiwania się i udoskonalenia tej technologii.

W ten oto sposób byliśmy w stanie zastosować ich technologię i rozwinąć 

sposób wyodrębniania pierwiastków w odniesieniu do trójchlorku rodu. Z jego 

handlowej postaci wyizolowaliśmy pięć różnych pierwiastków. Słowo “metal" 

ma w tym przypadku znaczenie bardziej zbliżone do słowa “armia". Nie można 

mieć armii składającej się z jednego żołnierza. Słowo “metal" odnosi się tu do 

całego   konglomeratu,   który   posiada   pewne   szczególne   właściwości: 

przewodnictwo elektryczne, przewodnictwo cieplne i wiele innych cech. Kiedy 

rozpuści   się   metale   w   kwasie,   otrzymuje   się   roztwór   bez   jakichkolwiek   ciał 

189

background image

stałych. Można założyć, że jest to roztwór wolnych jonów. Kiedy jednak mamy 

do czynienia z pierwiastkami szlachetnymi, nie mamy do czynienia z wolnymi 

jonami. Mamy tu do czynienia z tak zwaną “chemią klastrową".

Na początku lat pięćdziesiątych rozwinęła się na uczelniach cała dziedzina 

badań z zakresu chemii klastrowej i materiałów katalitycznych. Co się jednak 

dzieje,   kiedy   wiązania   typu   metal-metal   są   nadal   zachowywane   w   materiale. 

Otóż,   kiedy   kupuje   się   trójchlorek   rodu   w   firmie   Johnson,   Matthey   & 

Engelhardt, to w rzeczywistości otrzymuje się Rh

12

Cl

36

 lub Rh

15

Cl

45

, a nie RhCl

3

Istnieje istotna różnica między materiałem posiadającym wiązania typu metal-

metal a materiałem całkowicie dysocjującym na wolne jony. Jeśli poddamy ten 

pierwszy   badaniu   instrumentalnemu,   to   w   rzeczywistości   poddamy   badaniu 

wiązania klastra – przyrząd nie bada w tym przypadku wolnych jonów.

Dowiedziałem   się,   że   firma   Generał   Electric   buduje   ogniwa   paliwowe 

wykorzystujące rod i iryd. Skontaktowałem się z ich ludźmi zajmującymi się tą 

sprawą w Massachusetts, po czym pojechałem z nimi porozmawiać. Na naszą 

rozmowę przybyło także trzech wyznaczonych przez firmę prawników, których 

zadaniem   była   ochrona   Generał   Electric   przed   ludźmi,   którzy   twierdzą,   że 

wynaleźli nową technologię, którą przedstawili tej firmie i że następnie ona im ją 

ukradła. Potem w celu obrony Generał Electric musi ujawniać szczegóły swoich 

technologii   i   udowadniać,   że   stworzyła   ją   sama.   Dlatego   właśnie   Generał 

Electric odnosi się bardzo sceptycznie do ludzi twierdzących, że wymyślili coś 

nowego, i zawsze na rozmowy z nimi delegują prawników, których zadaniem 

jest sprawdzenie, czy rozmówca nie jest zwykłym naciągaczem.

Po   godzinnej   rozmowie   z   nami   padło   stwierdzenie:   “Ci   faceci   nie   są 

naciągaczami.   Prawnicy   mogą   odejść".   Ich   ludzie   doszli   do   tego   wniosku, 

ponieważ u nich również miały  miejsce eksplozje. Wiedzieli, że po kupieniu 

handlowej postaci trójchlorku rodu bardzo dobrze poddaje się on analizie, ale 

żeby   móc   wprowadzić   go   do   ogniw   paliwowych,   należy   poddać   go   efuzji. 

190

background image

Wiedzieli, że po tym zabiegu nie da się już wykryć tego metalu. Kiedy więc 

powiedzieliśmy   im,   że   posiadamy   materiał,   który   w   ogóle   nie   poddaje   się 

analizie, wiedzieli, że to możliwe. Nigdy czegoś takiego jednak nie widzieli, 

przeto powiedzieli:

— Jesteśmy zainteresowani.

Potem przedstawili mi następującą propozycję:

— Dave, może zrobiłbyś trochę rodu i przesłał go nam, a my wprowadzimy go 

do naszych ogniw paliwowych. Zobaczymy, czy to będzie działać, tam gdzie 

działa   tylko   rod.   Sprawdzimy,   na   czym   polega   mechanizm   przemiany 

jednoatomowego rodu na rod metaliczny w tych ogniwach paliwowych.

Jak dotąd nie odkryto innego metalu poza rodem i platyną, który działałby 

katalitycznie   w   procesach   wodorowych   wykorzystywanych   w   ogniwach 

paliwowych.   Rod   jest   wyjątkowy   w   porównaniu   z   platyną,   ponieważ   w 

przeciwieństwie do niej nie łączy się z tlenkiem węgla. Powiedzieli mi:

—   Dave,   sprawdzimy,   czy   jest   to   czynnik   katalizujący   w   procesach 

wodorowych i jeśli okaże się, że tak jest, będzie to oznaczało, że to rod albo 

jakaś jego odmiana.

Pracowaliśmy   przez   sześć   miesięcy   i   oczyściliśmy   pewną   ilość   materiału, 

potem   oczyściliśmy   ją   jeszcze   raz   i   jeszcze   raz.   Chcieliśmy   mieć   absolutną 

pewność, że materiał jest czysty. Chcieliśmy uniknąć jakichkolwiek związanych 

z tym problemów. W końcu przesłaliśmy gotową próbkę do Tony'ego LaConti w 

Generał Electric.

Generał   Electric   odsprzedało   w   międzyczasie   swoją   technologię   ogniw 

paliwowych   firmie   United   Technologies,   która   miała   już   swoją   własną 

technologię ogniw tego typu. Wszyscy ludzie z Generał Electric pracowali dla 

United   Technologies,   ale   ponieważ   United   Technologies   miała   swoje   własne 

zespoły   ludzie   z   Generał   Electric   nie   zostali   do   nich   włączeni.   Stali   się 

191

background image

młodszym personelem – nie byli już najważniejsi i po kilku miesiącach zwolnili 

się   z   United   Technologies.   Jose   Giner,   który   był   szefem   działu   ogniw 

paliwowych w United Technologies, również się zwolnił i założył w Waltham w 

stanie Massachusetts własną firmę o nazwie Giner Incorporated. Tony i reszta 

ludzi z Generał Electric poszła za nim.

W czasie kiedy nasz materiał dotarł tam, zdążyli już założyć swoje własne 

przedsiębiorstwo w Waltham, przeto zleciliśmy im budowę ogniw paliwowych 

dla nas.

Kiedy otrzymali nasz materiał i przeprowadzono jego analizę, okazało się, że 

w ogóle nie  ma  w nim rodu. Tym niemniej  kiedy  dołączyli go do węgla w 

ramach   ich   technologii   ogniw   paliwowych,   wszystko   działało   jak   należy,   to 

znaczy, nasz materiał działał tak jak rod i co ciekawe nie łączył się z tlenkiem 

węgla.

Trzy tygodnie później wyłączyli ogniwa paliwowe, wyjęli elektrody i przesłali 

je w to samo miejsce, z którego otrzymali ekspertyzę mówiącą, że w oryginalnej 

próbce nie było rodu. Obecnie okazało się, że w oryginalnej próbce jest ponad 8 

procent rodu. Rod zaczął wydzielać się na węglu. W rzeczywistości zaczął już 

wytwarzać wiązania typu metal-metal. I na elektrodzie znalazł się metaliczny 

rod,   tam   gdzie   go   przedtem   w   ogóle   nie   było.   Ludzie   z   Generał   Electric 

stwierdzili wówczas:

— Dave, jeśli okaże się, że jesteś pierwszym, który to odkrył, jeśli będziesz 

pierwszym,   który   potrafi   wytłumaczyć,   jak   to   się   dzieje,   jeśli   będziesz 

pierwszym,   który   powie   światu,   że   coś   takiego   istnieje,   będziesz   mógł   to 

opatentować.

A ja im na to:

192

background image

— Nie jestem zainteresowany opatentowywaniem tego. Wtedy wyjaśnili mi, 

że jeśli ktoś inny odkryje to i opatentuje, wówczas może zmusić mnie, abym 

więcej tego nie robił, nawet jeśli do tego czasu robiłem to codziennie.

— W takim razie — odrzekłem — chyba będę musiał to opatentować. W 

marcu 1988 roku przesłaliśmy do urzędów patentowych USA i całego świata 

opis   patentowy   pod   nazwą   Orbitally   Rearranged   Monatomic   Elements 

(Jednoatomowe pierwiastki o przekształconych orbitach). Ponieważ nazwa ta jest 

nieco długa, nazywamy to po prostu ORME. Można więc mieć złoto ORME, 

pallad ORME, iryd ORME, ruten ORME, osm ORME lub ORME-y.

W czasie trwania procedury patentowej Biuro Patentowe oznajmiło mi:

—   Dave,   potrzebujemy   bardziej   dokładnych   danych,   potrzebujemy   więcej 

informacji na temat procesu przekształcania do postaci tego białego proszku.

Jednym z problemów, na jaki natknęliśmy się, było to, że kiedy już wytworzy 

się ten biały proszek i wystawi go na działanie atmosfery, z miejsca zaczyna 

przybierać   na   wadze.   I   nie   chodzi   to   o   jakiś   niewielki   przyrost,   mowa   tu   o 

dwudziesto–   a   nawet   trzydziesto–   procentowym   przyroście   ciężaru.   W 

normalnych   warunkach   można   by   to   potraktować   jako   absorpcję   gazów 

atmosferycznych:   powietrze   wchodzi   w   związek   z   proszkiem   i   powoduje 

przyrost jego ciężaru, lecz nie aż o 20 do 30 procent.

Tym   niemniej   musieliśmy   uczynić   zadość   żądaniom   Biura   Patentowego. 

Musieliśmy podać im dokładne dane.

Wzięliśmy więc przyrząd do analizy termo-grawimetrycznej, który umożliwia 

pełną   kontrolę   atmosfery,   w   której   znajduje   się   próbka.   Można   ją   utleniać, 

odtleniać   wodorem   i   wyżarzać   i   jednocześnie   cały   czas   ważyć   ją   w 

kontrolowanej atmosferze. Całość jest absolutnie szczelna. Brakowało już nam 

pieniędzy i nie stać nas było na zakup takiego przyrządu, więc wynajęliśmy go 

193

background image

od korporacji Vanana w Bay Area. Kiedy go otrzymaliśmy, podłączyliśmy go do 

naszych komputerów.

Podgrzewaliśmy materiał z prędkością 1,2 stopnia na minutę i chłodziliśmy z 

prędkością 2 stopni na minutę. Okazało się, że przy utlenianiu materiał waży 102 

procent,   a   kiedy   się   go   odtleni   wodorem,   waży   103   procent.   Jak   dotąd   nic 

nadzwyczajnego. Nie ma żadnych problemów. Ale kiedy proszek przechodzi w 

śnieżnobiałą  postać, waży tylko 56 procent! Wydało nam się to niemożliwe! 

Kiedy się go wyżarzy i zamieni się w śnieżnobiałą postać, waży tylko 56 procent 

pierwotnej wagi! Jeśli pogrzeje się go do punktu zeszklenia, czernieje i cała jego 

pierwotna waga wraca.

To oznacza, że ta substancja się nie ulatnia. Wciąż tam jest, tylko nie da się jej 

zważyć. I właśnie w tym momencie wszyscy powiadają: “Tak być nie może, coś 

tu jest nie tak!"

Proszę sobie wyobrazić, że kiedy podgrzewaliśmy, a następnie oziębialiśmy 

naszą substancję w atmosferze helu lub argonu, a powtarzaliśmy tę procedurę 

trzy razy, próbka zyskiwała na wadze od 200 do 300 procent początkowego 

ciężaru.   Kiedy   ją   następnie   podgrzewaliśmy,   ważyła   mniej   niż   mc?   Gdyby 

zważyć pustą szalkę, okazałoby się, że waży ona więcej niż kiedy znajduje się na 

niej ta substancja!

Muszę   podkreślić,   że   przyrząd   ten   obsługiwali   ludzie   o   wysokich 

kwalifikacjach, a mimo to przychodzili i mówili: “Proszę na to spojrzeć, to w 

ogóle nie ma sensu!"

Ten   przyrząd   jest   bardzo   dobrze   zaprojektowany   i   kontrolowany.   Mają   do 

testów   pewien   materiał,   który   w   temperaturze   pokojowej   nie   posiada 

właściwości   magnetycznych,   ale   kiedy   włoży   się   go   do   tego   urządzenia   i 

podgrzeje do temperatury  300 stopni, namagnesowuje się. Staje się wówczas 

silnym   magnesem.   Następnie   po   pogrzaniu   do   temperatury   900   stopni   traci 

194

background image

SWOJO właściwości magnetyczne. Pozwala on stwierdzić, czy oddziaływanie 

jego   pola   magnetycznego   na   podgrzewaną   substancję   powoduje   jakiekolwiek 

zmiany jej ciężaru.

Ogrzewany materiał owinięty jest w dwa zwoje. Jeden zwój zwinięty jest w 

jednym  kierunku,   a   drugi   w   przeciwnym.   Jeżeli   przepuścimy   przez   nie   prąd 

elektryczny,   to   wytworzą   one   pola   elektromagnetyczne,   których   linie   sił   są 

skierowane przeciwnie i znoszą się nawzajem. Jest to ten sam rodzaj uzwojenia, 

który używany jest w telewizji w celu zniesienia pola magnetycznego. Intencją 

konstruktorów   była   chęć   wyeliminowania   wszelkich   wpływów   pola 

magnetycznego na pomiar.

Kiedy wkładaliśmy ten materiał do przyrządu i ważyliśmy go, cały czas ważył 

tyle samo, zarówno kiedy stawał się magnetykiem, jak i kiedy przestawał nim 

być.   Kiedy   jednak   wkładaliśmy   naszą   substancję   i   przekształcała   się   w 

śnieżnobiały proszek, jej ciężar zmniejszał się do 56 procent pierwotnej wagi. 

Kiedy wyłączano przyrząd i pozostawiano go, aby ostygł, ciężar próbki nadal 

wynosił 56 procent. Po jej kolejnym pogrzaniu jej ciężar zanikał zupełnie, zaś po 

ochłodzeniu zyskiwał od 200 do 300 procent pierwotnego ciężaru, ale w końcu 

zawsze powracał do 56 procent.

Skontaktowaliśmy się z korporacją Variana w Bay Area i powiedzieliśmy im:

— Słuchajcie, to nie ma sensu. Coś jest nie w porządku z waszym przyrządem. 

Za każdym razem gdy go używamy, pracuje dobrze aż do momentu wytworzenia 

przez   nas   czystego,   monoatomowego   materiału.   Ilekroć   dochodzimy   do   tego 

momentu,   otrzymujemy   śnieżnobiały   proszek   i   urządzenie   przestaje   działać 

prawidłowo.

Ludzie z Variana obejrzeli wyniki i powiedzieli:

195

background image

—   Wie   pan,   panie   Hudson,   gdyby   pan   oziębiał   swoją   substancję, 

powiedzielibyśmy, że ma pan do czynienia z nadprzewodnictwem, ale ponieważ 

pan ją podgrzewał, nie wiemy, z czym ma pan do czynienia.

Postanowiłem podszkolić się w chemii, tak jak poprzednio w fizyce, z tym że 

teraz   musiałem   jeszcze   dodatkowo   nauczyć   się   fizyki   nadprzewodników. 

Pożyczyłem   całą   stertę   książek   na   temat   nadprzewodnictwa   i   zacząłem   je 

studiować.

Zrobiliśmy następującą rzecz: wzięliśmy nasz biały proszek i ponieważ miał 

być   on   nadprzewodnikiem,   umieściliśmy   go   na   stole,   i   przyłączyliśmy   doń 

woltomierz. Jak wiadomo, woltomierz ma dwie elektrody. Kiedy przyłączymy 

do nich drut i włączymy baterię, woltomierz wskaże nam opór drutu.

Jeśli jedną elektrodą dotkniemy nasz proszek z jednej strony a drugą z drugiej i 

włączymy prąd, to wskazówka miernika powinna zająć taką pozycję (pokazuje 

na   ekranie   wskazanie   na   tablicy   miernika),   co   oznacza   doskonałą 

nadprzewodliwość.   Nic   z   tego,   figa,   zero,   żadnego   nadprzewodnictwa. 

Zaczęliśmy się zastanawiać, o co tu chodzi.

Z definicji nadprzewodnika wynika, że nie jest możliwe  zaistnienie w nim 

jakiegokolwiek   potencjału   elektrycznego   lub   pola   magnetycznego.   Aby 

odprowadzić   prąd   z   drutu,   potrzeba   napięcia,   podobnie   jak   aby   go   doń 

wprowadzić. Skoro tak, skoro nie można otrzymać prądu z samego przewodu, 

przeto nie da się również uzyskać energii nadprzewodnictwa w przewodzie bez 

przyłożenia doń napięcia.

Wiem, jakie zadajecie sobie państwo w tym momencie pytanie. Brzmi ono: 

“Do czego więc, u diabła, nadaje się ta substancja?" Jeśli nie można do niej 

wprowadzić energii i jeśli nie można jej z niej wyprowadzić, to do czego, u 

diabła,   może   się   ona   nadawać?   Otóż,   okazuje   się,   że   przez   nadprzewodnik 

przepływa światło o jednej długości fali, jednorodne, takie jak w laserze, i że 

196

background image

płynie   ono   w   nim   bez   przerwy,   nieskończenie,   zaś   przepływając   przezeń 

wytwarza   wokół   niego   pole   noszące   nazwę   pola   Meissnera,   które   występuje 

wyłącznie w nadprzewodnikach.

Pole  Meissnera  eliminuje   z próbki wszelkie   zewnętrzne  pola  magnetyczne. 

Jakiego   wiec   to   musi   być   koloru?   Otóż,   musi   być   białe.   Cokolwiek   odcina 

wszelkie światło od próbki, musi być białe, zaś to, co je absorbuje, musi być 

czarne. (Jak to się jednak ma do błysku w naczyniu wystawionym na działanie 

promieni słonecznych)? Jeśli to odbija wszelkie światło, musi być białe – mówię 

tu   teraz   o   czystym,   pojedynczym   elemencie   nadprzewodnikowym.   Musi   być 

biały, kiedy jest w stanie nadprzewodzenia.

Należy   więc   wziąć   nadajnik   radiowy   i   dostroić   częstotliwość   rezonansową 

nadprzewodnika do częstotliwości przewodu, a właściwie dostroić częstotliwość 

przewodu   do   częstotliwości   nadprzewodnika.   Wówczas   fale   elektronowe 

przewodu oscylują dokładnie tak samo, jak nadprzewodnik. W tym stanie para 

elektronów może przejść na nadprzewodnik bez żadnego dodatkowego impulsu, 

ponieważ   elektrony   przemieszczają   się   bez   przerwy   i   szukają   drogi 

najmniejszego   oporu.   Jeśli   więc   zsynchronizuje   się   je   z   nadprzewodnikiem 

przechodzą parami bez żadnego dodatkowego impulsu.

To wymaga oczywiście pewnych wyjaśnień, ponieważ spin połowy elektronu 

plus   spin   połowy   elektronu   to   dwie   cząstki.   Kiedy   jednak   te   dwie   cząstki 

utworzą  parę i każda z nich  stanowi idealne,  lustrzane  odbicie  drugiej, tracą 

własności cząstki i stają się czystym światłem. Bez sensu, prawda? Ale tak jest. 

Spin jednej drugiej plus spin jednej drugiej daje spin jedności, który staje się 

czystym   światłem.   Proszę   mi   wierzyć,   że   tak   jest.   Tak   więc   nie   mogą   one 

poruszać się jako pojedyncze elektrony, ale mogą przemieszczać się w postaci 

światła.

Elektrony   wykazują   pewną   zwariowaną   właściwość,   mianowicie   to,   że 

elektron   istniejący   w   jednej   czasoprzestrzeni   przechodząc   do   innej 

197

background image

czasoprzestrzeni   emituje   lub   absorbuje   światło.   Przenosi   się   z   jednej 

czasoprzestrzeni   do   drugiej.   Mamy   więc   światło,   które   składa   się   z   dwóch 

elektronów. Światło nie istnieje w żadnej czasoprzestrzeni. Można zapalić 50 

miliardów świateł w jednej i tej samej przestrzeni i wszystko jest w porządku.

Ale nie mamy jeszcze przewodnika. Przewodnika, którym popłynie prąd do 

przewodu i którym zeń odpłynie. Bez niego nie będzie przepływu prądu. Trzeba 

go   uziemić,   prawda?   W   przypadku   nadprzewodnika   tak   nie   jest.   Prąd   może 

płynąć i płynąć, i płynąć... i wcale nie musi z niego odpływać. Jeśli chcemy, aby 

odpłynął musimy podłączyć szeregowo przewodnik i dostroić jego częstotliwość 

rezonansową   do   nadprzewodnika.   I   kiedy   oba   znajdą   się   w   harmonii, 

przykładamy napięcie... i ciach, i energia ulatnia się.

Tak więc, gdybyśmy chcieli stworzyć nadprzewodnik, który ciągnąłby się od 

Portland do Nowego Jorku, i ładowali go tu energią przez dwa lub trzy dni, nie 

musielibyśmy   go   jednocześnie   rozładowywać   w   drugim   miejscu.   Wszystko 

byłoby w porządku, można byłoby go ładować w dalszym ciągu. A kiedy tym z 

Nowego Jorku potrzebna byłaby energia, dostroiliby częstotliwość rezonansową 

swojego przewodu, przyłożyli napięcie i wyssali całą energię z nadprzewodnika. 

Energia   zostałaby   “bezpłatnie",   bez   strat,   przetransportowana   z   Portland   do 

Nowego Jorku na fali kwantowej nadprzewodnika, przeniesiona  pod postacią 

światła a nie elektryczności.

Jak zmierzyć tę energię, skoro nie ma ona napięcia? W jaki sposób zbudować 

urządzenie, które potrafiłoby zmierzyć to światło? No i proszę sobie wyobrazić, 

że   nie   da   się   tego   zrobić,   a   to   z   tego   względu,   że   wszystkie   przyrządy 

pomiarowe, jakie wymyślił człowiek, opierają się na zasadzie pomiaru różnic, 

zaś w nad-przewodniku nie ma żadnego napięcia, to znaczy różnicy potencjałów. 

Przepływ   w   nadprzewodniku   zostaje   zainicjowany   przyłożeniem   pola 

magnetycznego.   Reaguje   on   na   nie   przepływem   światła   w   swoim   wnętrzu   i 

powstaniem większego pola Meissnera wokół niego.

198

background image

Następnie można odłożyć magnes i pójść sobie, i wrócić za sto lat. I okaże się, 

że płynie w nim nadal to samo światło, które płynęło w nim, kiedy odjęliśmy 

magnes.   Przepływ   nie   ulega   spowolnieniu.   Nadprzewodnik   nie   eliminuje 

99,9999   procenta,   ale   dokładnie   100   procent   wszystkich   zewnętrznych   pól 

magnetycznych.   Nie   istnieje   jakikolwiek   opór,   ruch   odbywa   się   na   zasadzie 

perpetum mobile, może trwać całą wieczność.

Rosyjski   fizyk   Sacharow   stwierdził   w   latach   sześćdziesiątych,   że   szukając 

istoty   ciążenia   nigdy   nie   odnajdziemy   jej   w   postaci   pola   magnetycznego. 

Ciążenie   jest   rezultatem   wzajemnych   oddziaływań   między   protonami, 

neutronami,   elektronami   i   energią   próżni.   Tą   energią,   która   znajduje   się 

wszędzie, w całym wszechświecie, i jest ponadczasowa. Ta energia to tak zwany 

eter.   Gdybyśmy   wypompowali   z   wszechświata   całe   ciepło   i   całą   materię, 

dokładnie   wszystko,   pozostałaby   w   nim   jeszcze   ta   energia,   którą   nazywamy 

energią  próżni.   Kiedy  protony, neutrony  i elektrony   wchodzą w reakcję z  tą 

energią,   wytwarzają   ciążenie.   Jeśli   nie   ma   materii,   nie   ma   również   ciążenia. 

Interesująca teoria. Jak dotąd wszyscy ją ignorują.

No, jest jeszcze facet o nazwisku Hal Puthoff z Teksasu, który pochodzi z Bay 

Area w Kalifornii, gdzie rozpoczął eksperymenty ze zdalnym widzeniem. Teraz 

pracuje   w   Austin   w   Teksasie.   (H.E.   Puthoff   pracuje   w   Instytucie 

Zaawansowanych   Badań   w   Austin   w   Teksasie).   To   właśnie   on   opisał 

matematycznie   teorię   grawitacji   Sacharowa.   Opublikował   ją   w   roku   1993   w 

jednym z najbardziej liczących się pism naukowych. (W rzeczywistości po raz 

pierwszy opublikowano ją w Physical Review A

4

 z 1 marca 1989 roku. Artykuł 

nosił tytuł: “Gravity as a zero-point-fluctuation force"

5

.

Z matematycznego modelu (to on wykonuje osobiście wszystkie obliczenia 

matematyczne)   wynika,   że   kiedy   materia   reaguje   w   dwóch   wymiarach,   w 

przeciwieństwie do reakcji zachodzących w przestrzeni trójwymiarowej, (zaś z 

definicji nadprzewodnik to parzysty kwantowy oscylator rezonujący w dwóch 

199

background image

wymiarach, a nie w trzech), kiedy reaguje w dwóch wymiarach, to powinna 

według wzorów matematycznych tracić cztery dziewiąte swojego ciężaru. Czy 

wiecie państwo, że to, co zostaje po odjęciu czterech dziewiątych, to dokładnie 

56 procent?

Postanowiłem   więc   pojechać   do   Hala   Puthoffa.   Wziąłem   wszystkie   swoje 

wyniki i pojechałem do niego. Po przybyciu oświadczyłem:

—   Słuchaj,   Hal,   mamy   eksperymentalne   potwierdzenie   słuszności   twoich 

wzorów   matematycznych,   co   stanowi   dodatkowo   potwierdzenie   słuszności 

założeń teorii grawitacji Sacharowa. A jest tak, ponieważ nasza substancja waży 

tylko   56   procent   tego,   co   na   początku,   kiedy   przechodzi   w   stan 

nadprzewodnictwa.

—   Dave,   czy   zdajesz   sobie   sprawę,   że   grawitacja   jest   czynnikiem 

determinującym czasoprzestrzeń — odrzekł Hal. — Skoro ta substancja waży 

tylko 56 procent swojej rzeczywistej wagi, to musisz zdawać sobie sprawę, że w 

rzeczy samej zakrzywia ona czasoprzestrzeń.

Jeśli się nad tym zastanowić, ma rację.

— Posłuchaj, Dave — ciągnął dalej. — To, czego naprawdę nam potrzeba, to 

materiał, który całkowicie zakrzywia czasoprzestrzeń. Materiał, który w ogóle 

nie podlega przyciąganiu grawitacyjnemu.

Chodziło mu o coś, co waży mniej niż zero. W swoich pracach nazywa on tę 

materię materią egzotyczną. Słysząc to powiedziałem:

— Hal, czy wiesz, że jeśli ogrzejemy tę substancję, przestaje ona podlegać 

przyciąganiu grawitacyjnemu?

Przeczytałem   wiele   prac   na   temat   energii   próżni.   Czy   wiecie   państwo,   że 

spektrum termalne nakłada się na spektrum punktu zerowego. Te dwa widma 

nakładają się na siebie. Tak więc jeśli coś podgrzejemy, to powinno to reagować 

wewnętrznie   z   energią   punktu   zerowego.   Rezonując   w   dwuwymiarowej 

200

background image

przestrzeni materiał ten dosłownie traci cały ciężar. Czy wiedzą państwo, co mi 

powiedział Puthoff? Otóż stwierdził:

— Dave, w tym momencie nie powinieneś widzieć tego materiału.

— Masz rację, Hal — odrzekłem. — Kiedy zagląda się do naczynia przez 

kwarcowy wziernik, okazuje się, że nic w nim nie ma, przy czym ciężar naczynia 

jest inny, niż wtedy gdy jest ono puste.

Okazało się, że popełniłem błąd, zakładając, że nasza substancja rezonuje przy 

częstotliwości, której nie byliśmy w stanie określić, jako że Hal stwierdził:

—   Dave,   teoretycznie   powinien   on   zniknąć   z   przestrzeni   trójwymiarowej. 

Wręcz nie powinien w niej istnieć.

— No, no... — mruknąłem ze zdumienia.

— Dave, musisz zaplanować takie doświadczenie, w którym będziesz w stanie 

wykonać następującą rzecz: kiedy materiału już nie będzie, przesuń ręką nad 

naczyniem, i jeśli okaże się, że tam jest i rezonuje przy częstotliwości, której nie 

jesteś w stanie ustalić, strącisz go z naczynia.

Dzieje   się   tak   dlatego,   że   kiedy   materiał   zostaje   oziębiony   i   zaczyna   się 

ponownie   ukazywać,   zawsze   ukazuje   się   w   tym  samym   kształcie,   jaki   miał, 

zanim zniknął.

—   Jeśli   znajduje   się   tam,   zsuniesz   go   z   naczynia,   a   kiedy   zaczniesz   go 

ochładzać,   wróci   dokładnie   w   to   miejsce,   gdzie   był   poprzednio,   i   będzie   to 

stanowiło dowód, że opuścił naszą trójwymiarową przestrzeń — dodał. — Dave, 

jeśli ci się to uda, nigdy już nie odczujesz braku pieniędzy.

Czy myślicie, że samoloty typu “stealth" są naprawdę czymś ważnym? Co by 

się stało, gdyby mogły dosłownie znikać?

Jakie są jeszcze inne właściwości nadprzewodników? W roku 1988 zgłosiłem 

wnioski patentowe na ORME-y, a następnie na S-ORME-y. Sprzężony rezonują-

201

background image

co-kwantowy   system   oscylacyjny   wieloatomowych   ORME-ów.   Mam   11 

patentów na ORME-y i 11 patentów na S-ORME-y – łącznie 22 patenty.

A   co   z   kolejnymi   własnościami   nadprzewodnika?   Nadprzewodnik   –   jak 

udowodnić,   że   to   nadprzewodnik?   Bierze   się   więc   stałe   pole   magnetyczne   i 

wkłada do niego badany materiał.  Jeśli nie jest on nadprzewodnikiem,  to po 

przyłożeniu   doń   pola   magnetycznego   uzyskamy   dodatnią   indukcyjność.   Jeśli 

przedstawimy   to   na   wykresie   w   postaci   wartości   przyłożonego   pola 

magnetycznego   na   jednej   osi   i   indukcyjności   na   drugiej,   to   w   przypadku 

doskonałego izolatora otrzymamy prostą równoległą. Bez względu na to jak silne 

pole magnetyczne przyłożymy, nie będzie żadnej indukcji. Jeśli nasz materiał 

jest doskonałym przewodnikiem,  to w jego przypadku pewna niewielka ilość 

pola   magnetycznego   sprawi,   że  wykres  skieruje  się   w  górę.  Tak   więc  mniej 

więcej   w   tym   zakresie   (pokazuje   na   planszy)   będą   mieściły   się   wykresy 

większości metali.

Jeśli jednak mamy do czynienia z nadprzewodnikiem, to po przyłożeniu pola 

magnetycznego stanie się ono ujemne. Dosłownie zjada on pole magnetyczne, 

żywi   się   nim   i   wchłania   je   w   siebie.   Ujemna   indukcja   przy   dodatnio 

przyłożonym   polu   magnetycznym   stanowi   dowód,   że   mamy   do   czynienia   z 

nadprzewodnikiem.   Innymi   słowy,   gdyby   ktoś  miał   urządzenie,   które   byłoby 

zbudowane   z   nad-przewodnika,   to   przy   przesuwaniu   go   wewnątrz   linii   pola 

magnetycznego spowodowałoby ono unicestwienie potencjału tego pola. Gdyby 

zabrać   takie   urządzenie   do   domu,   w   którym   znajdują   się   elektryczne 

mechanizmy, zostałyby one wyłączone, nastąpiłoby zahamowanie i wyłączenie.

6

Czy   wiecie   państwo,   że   gdybyście   posiadali   urządzenie   mogące   to   robić, 

mogłoby   ono   dosłownie   przenosić   się   w   czasoprzestrzeni.   Tak   twierdzi   Hal. 

Mogłoby znikać i ponownie pojawiać się w naszej czasoprzestrzeni? Mogłaby 

przenieść   się   z   naszej   trójwymiarowej   czasoprzestrzeni   w   przestrzeń 

pięciowymiarową,   w   której   pomiędzy   nami   a   jakimś   odległym   układem 

202

background image

gwiezdnym   nie   istnieje   ani   odległość,   ani   czas   i   wyłonić   się   z   tej 

pięciowymiarowej przestrzeni właśnie w tym układzie. Słyszeliście państwo o 

czymś takim?

Pomijając to wszystko, ta substancja jest bardzo ważna – ona sama i sposób, w 

jaki ona działa. Chodzi tu o to, że wkraczamy w dziedzinę kontroli grawitacji 

oraz czasoprzestrzeni.

Aby to wyjaśnić, posłużę się analogią. Jeśli... jeśli byłoby możliwe skurczenie 

państwa   molekuł   do   takich   rozmiarów,   że   znaleźliby   się   państwo   wewnątrz 

atomu, znaleźliby się państwo w świecie kwantów, gdzie nie ma przyszłości i 

przeszłości, gdzie wszystko jest nawzajem wymienialne. Nie istnieje tam czas 

taki, jakim go znamy. Staliby się państwo nieśmiertelni. W świecie kwantów 

mogliby państwo żyć wiecznie.

Nadprzewodnik   składa   się   miliardów   miliardów   miliardów   atomów   i 

wszystkie one działają jak jeden wielki makroatom. Tak więc można stworzyć 

sobie pojazd, do którego można by wejść, do tego nadprzewodnika, można by go 

naładować   energią   i   wyłączyć   wszystkie   zewnętrzne   pola   magnetyczne   i 

grawitacyjne. Wtedy bylibyście państwo w naszym świecie, lecz jednocześnie 

bylibyście nie z tego świata. Podkreślam: w tym świecie, ale nie z tego świata. I 

dosłownie poprzez ogrzanie go moglibyście zniknąć z tej czasoprzestrzeni. Po 

prostu,   brzdęk   i   nie   ma   was.   Ale   wy   nadal   moglibyście   widzieć   wszystko   i 

wszystkich   w   tym   świecie,   tylko   oni   nie   mogliby   widzieć   was.   To   coś 

podobnego do tego, kiedy jest się nad wodą i patrzy w dół na ryby. Nie jest się w 

ich rybim świecie, ale widzi się je.

[— Ale nie mielibyśmy również żadnych myśli, ponieważ myśli wytwarzają 

pola elektromagnetyczne — wtrąca się słuchacz z sali.

Dave Hudson milknie i ktoś inny odzywa się z widowni:

203

background image

—   Znajdowalibyśmy   się   w   stanie   czystej   świadomości.   Dave   Hudson 

odzyskuje rezon i powiada.}

—   Tak   jest.   Jak   widać   sprawa   bardzo   szybko   zaczyna   się   komplikować   i 

wkracza na obszary czysto filozoficzne. Kiedy państwo to zrozumiecie, tak jak 

my, to nie zdziwi was, że powiedzieliśmy sobie: dobrze, skoro posiadamy tę 

analityczną   zdolność,   jesteśmy   chyba   w   stanie   ilościowo   i   jakościowo 

przeanalizować, gdzie to wszystko w końcu się znajduje?

Udaliśmy się więc do A.J. Baylessa i kupiliśmy kilka krowich i świńskich 

mózgów.   Zwęgliliśmy   je   w   dymiącym   kwasie   siarkowym.   Był   to   bardzo 

wulgarny

sposób,   ale   nic   lepszego   nie   przyszło   nam   do   głowy.   Nie   jesteśmy 

specjalistami   od   chemii   organicznej,   lecz   nieorganicznej,   więc   zniszczyliśmy 

węgiel,   zwęgliliśmy,   dodaliśmy   kwasu   azotowego,   znużyliśmy   znowu   w 

dymiącym kwasie siarkowym, jeszcze raz w azotowym, znowu w siarkowym i 

jeszcze raz w azotowym, aż zupełnie pozbyliśmy się węgla. Potem to, co zostało, 

płukaliśmy wodą, aż wymyliśmy wszelkie związki azotu.

Czy   wiecie   państwo,   że   ponad   pięć   procent   ciężaru   suchej   masy   tkanki 

mózgowej   stanowią   rod   i   iryd   i   to   w   stanie   wysokospinowym?   Że   komórki 

komunikują   się   między   sobą   za   pomocą   nadprzewodnictwa?   Że   instytucja   o 

nazwie   U.S.   Naval   Research   Facility   (Instytut   Badań   Marynarki   Wojennej 

Stanów Zjednoczonych) wie, że drogi porozumiewania się między komórkami 

wiodą przez nadprzewodnictwo? Że zmierzyli oni to zjawisko stosując SQUID-

y? Nadprzewodnikowe Kwantowe Urządzenia Interferencyjne (Superconducting 

Quantum   Interference   Device)   wyposażone   w   nadprzewodnikowy   pierścień 

otaczający   ciało.   Dzięki   tym   urządzeniom   stwierdzili,   że   to   właśnie   światło 

przepływa między komórkami, z komórki do komórki i tak dalej. Czy wiecie 

państwo, że wasze impulsy nerwowe nie są elektrycznością, że przemieszczają 

się z prędkością bliższą prędkości dźwięku niż światła? Czy wiecie państwo, z 

204

background image

jaką prędkością przemieszcza się fala nadprzewodnictwa? Właśnie z prędkością 

dźwięku. To jest właśnie to, co znajduje się w naszych ciałach, co nazywamy 

świadomością i co różni nas od komputera.

To jest dosłownie światło życia. To ta część naszego ciała, która jest w nim 

cały czas i której naukowcy nie mogli wykryć, ponieważ nie dawała się zmierzyć 

przyrządami, które posiadali. Nazywali ją węglem, ponieważ nie posiada ona 

widma emisyjnego ani absorpcyjnego i w związku z tym zakładali, że to węgiel, 

podczas gdy naprawdę to wcale nie węgiel. Jest jedenaście pierwiastków, które 

mogłyby tym być, ale głównie w naszych ciałach znajduje się rod i iryd. I to 

właśnie one łączą się rezonansowe i dosłownie podtrzymują nieprzerwanie nić 

życia w naszym ciele. Zaś wokół naszego ciała znajduje się niespolaryzowane 

pole magnetyczne zwane również polem Meissnera lub aurą.

Właśnie one są atomami duszy naszego ciała. Atomami znajdującymi się w 

harmonii   rezonansowej   z   energią   próżni.   Zaś   energia   próżni   stanowi   kolejny 

wymiar, w którym nie istnieje czas. Wszystko, co kiedykolwiek istniało i co 

będzie   istnieć,   jest   odnotowane   właśnie   tam,   w   próżni.   I   powiadam   wam, 

przyjaciele, że kiedy spotkacie się z Bogiem, to spotkacie go w próżni. Stamtąd 

wzięła się materia, stamtąd ona pochodzi i tam wszystko jest odnotowywane. I 

wasz   związek   z   nią   dokonuje   się   za   pośrednictwem   tych   rezonujących 

oscylatorów znajdujących się w stanie kwantowego rezonansu z jej energią. To 

jest   właśnie   to,   co   przenosi   światłość   życia   ze   świata   kwantów   do 

makroskopowego ciała, które nazywacie swoją fizyczną formą.

Atomy te w stanie makro i po wysuszeniu wyglądają jak biały proszek. Jeśli 

jednak przyjrzymy się im pod mikroskopem to okaże się, że wyglądają jak szkło. 

Można podgrzać ten biały proszek do temperatury l i 60 stopni w warunkach 

próżni i przekształci się on w szkło bardzo podobne do tego, jakie mamy  w 

oknach. Jest to inna forma istnienia tego pierwiastka.

205

background image

Każdy z tych atomów rezonuje z energią próżni. Nie można pojedynczego 

atomu   okiełznać.   Tej   maszyny   pracującej   na   zasadzie   perpetum   mobile   nie 

można ograniczyć i kazać jej pracować dla nas. Kiedy jeden atom rezonuje w 

dwóch   wymiarach,   wytwarza   fale   kwantową,   która   się   z   niego   wydobywa. 

Następny atom zagnieżdża się w niej i przekazuje ją dalej.

Atomy   znajdują   się   zbyt   daleko   od   siebie,   aby   wywoływać   jakieś   reakcje 

chemiczne, lecz jednocześnie znajdują się dostatecznie blisko, aby rezonować w 

doskonałej harmonii. Energia, która dosłownie przelewa się nieustannie wokół 

atomu. Czy zastanawiali się kiedykolwiek państwo, dlaczego atom nigdy się nie 

wyczerpuje?   Jest   tak   dlatego,   że   cały   czas   nurza   się   on   w   energii   punktu 

zerowego. Mamy więc wszystkie atomy pozostające w rezonansowej harmonii 

ze sobą i każdy z nich nurza się w energii punktu zerowego. Mamy więc ich 

nieskończoną   liczbę   i   wszystkie   robią   to   samo.   Mamy   więc   machinę   ruchu 

wykonywanego w nieskończoność. Mamy coś, co porusza się w nieskończoność 

na   paliwie   energii   punktu   zerowego.   Można   by   zbudować   pierścień   z   tego 

materiału, który płynąłby i reagował na ziemskie pole magnetyczne.

Czy   wiecie   państwo,   że   jednoelementowy   nadprzewodnik,   nadprzewodnik 

pierwszego rodzaju, będzie reagował z polem magnetycznym o mocy dwa razy 

dziesięć   do   minus   piętnastej   erga   (2   x   10

-15

  erga)?   A   czy   wiecie,   że   pole   o 

natężeniu jednego Gausa ma moc dziesięć do osiemnastej ergów (10

18

 ergów)

7

?

Ziemskie pole magnetyczne oddziaływujące na igłę kompasu ma moc około 

0,5 Gausa? Zatem jeden erg energii stanowi miarę natężenia pola magnetycznego 

wokół jednego elektronu, zaś nadprzewodnik reaguje na pole magnetyczne o 

wielkości dwa razy dziesięć do minus piętnastej erga?

Mój   Boże.   Kiedy   myślimy,   on   to   rejestruje.   Kiedy   pracujemy   z   tym 

materiałem, nasze myśli są w nim rejestrowane.

206

background image

Pewnie   niektóre   z   pań   wezmą   mi   za   złe,   kiedy   powiem,   że   doszliśmy   do 

wniosku, że są to pierwiastki żeńskie. Ponieważ powiedzieliśmy sobie: “Wiecie 

co,   podenerwujmy   te   pierwiastki.   Pokonamy   je.   Dostarczając   im   energii 

sprawimy,   aby   robiły   to,   na   co   mamy   ochotę?"   Kupiliśmy   piec   łukowy, 

wzięliśmy około trzydziestu gramów naszego białego proszku i włożyliśmy go 

do niego. Piec ma odizolowany tygiel, nasz miał miedziany tygiel w wannie 

wodnej pozwalającej utrzymywać go w niskiej temperaturze. Tygiel przykrywa 

się pokrywką. W tyglu zanurzony jest wolframowy pręt i między nim i tyglem 

przepływa prąd wytwarzający łuk elektryczny.

Siedzi   się   przy   tym   tyglu   i   przy   włączonym   łuku   miesza   się   elektrodą 

wolframową   do   czasu,   aż   wszystko   się   stopi.   Tak   więc   odpompowaliśmy   z 

wnętrza   pieca   powietrze,   wypełniliśmy   tygiel   helem,   aby   uzyskać   plazmę 

gazową, i włączyliśmy łuk. Łuk zabzyczał i wyłączył się. Kiedy otworzyliśmy 

piec,  okazało  się,  że  wolframowa   elektroda  zniknęła.   Elektroda  ta  jest  mniej 

więcej wielkości mojego kciuka. Wolfram to materiał, z którego produkuje się 

włókna   do   żarówek.   Ludzie,   którzy   zbudowali   piec,   twierdzili,   że   możemy 

używać go od 35 do 40 razy bez potrzeby wymiany elektrody. Mogliśmy palić 

go przez wiele, wiele minut. My natomiast nie zdążyliśmy używać go dłużej niż 

przez sekundę.

Wysłaliśmy   więc   reklamację   do   producenta   i   w   odpowiedzi   otrzymaliśmy 

nową elektrodę, założyliśmy ją, wypompowaliśmy powietrze, wpompowaliśmy 

szlachetny gaz, włączyliśmy łuk, bzyknęło i łuk się wyłączył. Otworzyliśmy i 

znowu okazało się, że wolframowa elektroda przekształciła się w proszek.

Kiedy   poddaliśmy   go   analizie,   stwierdziliśmy,   że   to   nie   jest   ten   sam 

pierwiastek, co przedtem. Ustaliliśmy  również, że nastąpił około tysiąckrotny 

wzrost ciepła i nie było to ciepło pochodzące z reakcji chemicznych, ale z reakcji 

jądrowych.   Zauważyliśmy   również,   że   wszystkie   przewody   w   laboratorium 

207

background image

zaczynają   rozpadać   się   na   kawałki.   Można   było   podejść   do   miedzianego 

przewodu, ruszyć go i rozsypywał się w proszek.

W szkle laboratoryjnej zlewki znajdującej się w pobliżu pieca pojawiły się 

pęcherzyki   powietrza   i   kiedy   usiłowaliśmy   dotknąć   ich,   rozlatywały   się   na 

kawałki. Wszystkie te zniszczenia spowodowane były radiacją. Nie da się tego 

inaczej   wyjaśnić.   Jutro   pokażę   państwu   ekspertyzę   laboratorium   Berkley-

Brookhaven, które ustaliło, że były to fotony o energii 25000 elektronowoltów. 

Kiedy   tym  wysokospinowym  atomom   dostarczy   się   za   dużo   energii,   emitują 

promieniowanie  typu gamma. Tak jak w przypadku wszystkiego, co żeńskie, 

kiedy się mu powie, że zostanie zmuszone do czegoś, nie osiągnie się nic, ale 

jeśli da się mu to, czego chce, to otrzyma się to, co się chce samemu. Tak więc 

należy te pierwiastki hołubić, a nie z nimi walczyć. Są one żywe. To, co należy 

zrobić,   to   dać   im   właściwe   środowisko   chemiczne,   którego   potrzebują, 

współpracować z nimi, dać im to, czego chcą, a wrócą do stanu niskospinowego 

i wtedy można je przekształcić w metale lub używać w postaci wysokospinowej.

Wszystko układało się jak należy, dopóki mój wuj nie pokazał mi w roku 1991 

książki   Secrets   of   Alchemists   (Sekrety   alchemików).   Stwierdziłem,   że   nie 

interesuje mnie to, nie mam ochoty czytać na temat alchemii, o czasach kiedy 

kościół   włączał  się   w  te   sprawy.  Uważałem,   że   wszystko   na  ten   temat   było 

przesadzone. Mówiłem, że nie jestem tym zainteresowany. Chcę zajmować się 

fizyką i chemią. Jednak mój wuj nie dawał za wygraną:

— Dave, ależ tam jest mowa o białym proszku złota — powiedział.

— Czyżby? — rzuciłem w odpowiedzi. I w ten sposób zainteresowałem się 

alchemią.   Okazało   się,   że   kamień   filozoficzny,   źródło   światłości   życia,   był 

białym proszkiem złota.

I zadałem sobie pytanie: “Czy to możliwe, aby ten biały proszek, który mam, 

był białym proszkiem złota, o którym oni mówią? Czy też istnieją dwa różne 

208

background image

białe proszki złota? Opisy mówią, że jest to źródło, esencja życia, że przenosi on 

światło życia. To już zostało udowodnione. To jest nadprzewodnik i przenosi 

światło znajdujące się w naszym ciele. Alchemicy twierdzili, że poprawia on 

komórki ciała.

Otóż   mogę   jutro   państwu   pokazać   wyniki   badań   przeprowadzonych   przez 

Bristol-Myers-Squib, z których wynika, że ten materiał wchodzi w reakcje z 

DNA, że je koryguje. Wszelkie rakowe deformacje, popromienne deformacje, 

wszystko to jest korygowane przez te pierwiastki. Nie wchodzą w chemiczne 

reakcje z DNA, a jedynie je korygują.

Bardzo mnie to zaintrygowało. Co by się stało, gdybyśmy podali tę substancję 

ludziom?   Nie   jest   to   wiązanie   typu   metal-metal,   nie   ma   więc   właściwości 

ciężkich metali. Aby to sprawdzić, poszukaliśmy biorcy. Był nim pies, któremu 

daliśmy tę substancję. Był chory na gorączkę odkleszczową, gorączkę dolinną i 

miał duży wrzód, tu (pokazuje), po tej stronie. W związku z kombinacją tych 

trzech chorób żaden weterynarz nie mógł znaleźć leku na jego dolegliwości. W 

pewnym momencie poddano się i przestano go leczyć. Zaczęliśmy aplikować mu 

zastrzyki   w   ilości   l   miligrama   białego   proszku   na   l   centymetr   sześcienny 

roztworu.   Jeden   zastrzyk   w   okolice   wrzodu   i   drugi   dożylnie.   Po   półtorej 

tygodnia   zarówno   gorączka   odkleszczową,  jak  i  dolinną   zniknęły,  zaś  wrzód 

skurczył się i zapadł. Przestaliśmy więc robić mu zastrzyki. Po tygodniu nastąpił 

nawrót choroby, więc wznowiliśmy iniekcje i choroba znowu się cofnęła, ale 

tym razem kontynuowaliśmy iniekcje przez kolejny tydzień i choroba już nie 

wróciła. Pies czuł się wspaniale.

Wówczas lekarz, z którym współpracowaliśmy, powiedział:

— Wiecie, to naprawdę wspaniała rzecz. Mam pomocnika, który pracuje w 

moim gabinecie i którego od śmierci dzielą dosłownie dni, umiera na AIDS. W 

tej chwili odżywiany jest już tylko dożylnie. Nie może już mówić, nie potrafi 

209

background image

sam się ubrać, umiera. Wiecie, chciałbym podawać mu w niewielkich ilościach 

tę substancję i zobaczyć, jaki będzie efekt.

Półtora tygodnia później odłączył mu wszystkie kroplówki, całe zewnętrzne 

odżywianie, facet zaczął sam jeść i sam ubierać się – robił ogromne postępy. 

Półtora   miesiąca   później siedział  w samolocie  w drodze  na  rodzinny   ślub  w 

stanie Indiana i nikomu nie przyszło do głowy, że kiedykolwiek był chory na 

AIDS.

Lekarz był zachwycony wynikiem leczenia. Wziął kolejnego pacjenta, który 

cierpiał na KS, Karposi Sarcoma (...), raka, który występuje na skórze całego 

ciała,   i   zaczął   podawać   mu   dożylnie   l   centymetr   sześcienny   dziennie.   Po 

niespełna   dwóch   miesiącach   zniknęły   wszystkie   aktywne   ogniska   KS.   Tylko 

jeden miligram dziennie! Ci, którzy słyszeli o KS, wiedzą zapewne, że chorobę 

tę   można   leczyć   jedynie   przy   pomocy   promieniowania,   którego   ilość   jest 

ograniczona   i   po   pewnym   czasie,   po   maksymalnej   dawce,   lekarze   muszą 

przerwać   kurację,   ponieważ   choroba   nasila   się   i   pacjent   umiera.   Nasza 

substancja natomiast całkowicie usunęła ogniska KS.

Potem przystąpiliśmy do pracy z kolejnym pacjentem – była to kobieta, która 

została   zarażona   AIDS   w   czasie   zapłodnienia   in   vitro.   Stało   to   się   na 

Uniwersytecie   Stanowym   w   Arizonie.   Dziesięć   kobiet   otrzymało   wówczas 

spermę od pacjenta zarażonego wirusem HIV. Była jedyną, która zapadła na tę 

chorobę. Była chora od 11 lat. Właśnie była w okresie schyłkowym choroby. 

Liczba białych krwinek i limfocytów T stanowiła klasyczny obraz tej choroby. 

Po raz pierwszy podaliśmy jej nasz proszek doustnie, ale nie spowodowało to 

żadnych zmian w obrazie białych krwinek i limfocytów T. Natomiast po podaniu 

proszku w postaci zastrzyku liczba jej białych ciałek w ciągu półtorej godziny 

wzrosła z 2 200 do 6 500. Niesamowite, prawda?

Kiedy podawaliśmy to doustnie, nic się nie działo z liczbą białych krwinek, a 

jest   to   jedyny   dostępny   nam   analityczny   wskaźnik.   Po   miesiącu   pacjentka 

210

background image

stwierdziła:   “Chcę   zastrzyki.   Chcę,   aby   nastąpił   wzrost   białych   krwinek". 

Przygotowaliśmy   więc   zestaw,   który   miała   przyjmować   w   iniekcjach. 

Jednocześnie   pobraliśmy   próbki   jej   krwi   i   wysłaliśmy   do   laboratorium   w 

południowej   Kalifornii   z   poleceniem   oznaczenia   ilości   komórek   zakażonych 

wirusami w jednym milimetrze krwi. W tym czasie przyjęła pierwszy zastrzyk.

Dostała wysokiej gorączki, podobnie jak to było u innych pacjentów, więc j 

zmniejszyła dawkę o połowę (w rzeczywistości to lekarz polecił zmniejszyć tę s 

dawkę). Wzięła ją następnego dnia, dostała konwulsji i zmarła. Zaraz potem j 

otrzymaliśmy   wyniki   z   laboratorium   i   okazało   się,   że   procent   komórek 

zarażonych był tak mały, że nie powinna nawet myśleć o AIDS.

Do tej pory nie robiliśmy takich analiz przed rozpoczęciem podawania tego 

preparatu.   Od   tego   czasu   postanowiliśmy   najpierw   robić   te   analizy. 

Pracowaliśmy z człowiekiem, który miał liczbę zakażonych komórek w ilości 57 

000. Był tak słaby, że chodząc musiał wspierać się na lasce. Lekarz dawał mu 

dwa, najwyżej trzy tygodnie życia. Przyjął nasz preparat doustnie i po około 60 

dniach zaczął się spadek liczby zarażonych komórek. Po okresie pierwszych 60 

dni liczba zarażonych komórek zmniejszała się o 30 procent w ciągu każdych 

kolejnych   30   dni.   Po   upływie   siedmiu   miesięcy   liczba   komórek   zarażonych 

zmalała   do   tego   stopnia,   że   ledwie   można   było   je   wykryć.   Był   to   rezultat 

doustnego przyjmowania 50 miligramów dziennie.

Proszę   pamiętać,   że   nie   jestem   lekarzem   i   nie   mam   zamiaru   nim   zostać. 

Chciałem się tylko dowiedzieć, czy moja substancja działa. Tylko to chciałem 

wiedzieć !

W   pomocnym   Phoenix   był  pewien   lekarz,   któremu   dałem   dwie   buteleczki 

suchego   preparatu.   Podał  on   go  dwóm  pacjentkom  chorym  na  raka.   Były   to 

kobiety, jedna w wieku 42 lat, druga zaś – 57. Obie cierpiały na raka piersi. 

Czterdziestodwuletniej pacjentce usunięto pierś dwa lata wcześniej i poddano ją 

intensywnej radioterapii. Po dwóch latach zaczęła odczuwać bóle szyi i żeber. 

211

background image

Poszła   do  kręglarza,   ale  nie   był on  w  stanie   jej  pomóc.  W  końcu  trafiła   do 

onkologa, który stwierdził u niej raka szyi, ramion, pleców, kręgosłupa i żeber. 

Powiedział, że to już czwarte stadium i że powinna jak najszybciej pozałatwiać 

swoje doczesne sprawy. Stwierdził, że można jeszcze zastosować chemoterapię, 

ale i tak umrze.

W końcu trafiła do wyżej wymienionego lekarza, który dał jej nasz preparat w 

ilości wystarczającej na przyjmowanie go przez półtora miesiąca. Przyjmowała 

go w dawkach 100 miligramów dziennie przez około 1,5 miesiąca. Pod koniec 

tego okresu poszła powtórnie do onkologa. Okazało się, że w ogóle nie ma raka. 

Nawet   nie   wiedziałem,   kim   jest   ta   kobieta.   Nie   miałem   nic   wspólnego   z 

podawaniem  jej  tego  preparatu   w charakterze  leku.   Pewnego  dnia   zadzwonił 

telefon i w słuchawce usłyszałem jej głos:

— Panie Hudson, nie wiem, kim pan jest ani czym był pański preparat, ale to 

jest fantastyczne. — No i opowiedziała mi swoją historię.

W przypadku pięćdziesięciosiedmioletniej kobiety sprawa nie wyszła.

Udaliśmy się więc na Uniwersytet Chicagowski, aby przeprowadzić badania 

na myszach. I co się okazało? Otóż połowa myszy zginęła od raka, zaś u drugiej 

zaczął się on rozwijać znacznie szybciej. Pod koniec badań prowadzący badania 

wstrzyknęli   myszom   estrogen,   który   powinien   spowodować   jeszcze   szybszy 

rozwój raka. Efekt był wręcz przeciwny. Po wstrzyknięciu estrogenu, po upływie 

zaledwie 24 godzin, rak znikał. Sugeruję więc teraz ludziom, aby każdy, kto 

przekroczył   40   lat,   zaczął   przyjmować   DHEA   (jeden   z   androgenów   – 

dehydroepiandrosteron) lub jakiś inny żeński hormon, ponieważ w leczeniu raka 

piersi żeńskie hormony odgrywają bardzo dużą rolę.

Nie podaję tego państwu jako informacji o charakterze technicznym. Mówię o 

tym, ponieważ takie są moje doświadczenia. I dlatego właśnie mogę państwu o 

nich opowiadać.

212

background image

Mamy   również   lekarza   na   Florydzie,   który   podawał   w   listopadzie   nasz 

specyfik choremu na raka trzustki. Pacjent w sposób zatrważający tracił wagę. 

Lekarz nie dawał mu nadziei na utrzymanie go przy życiu, w związku z czym 

pacjent   gotów   był   na   wszystko.   Brał   nasz   specyfik   przez   60   dni   i   obecnie 

odzyskał już normalną wagę i czuje się wspaniale. Lekarz nie może zrozumieć, 

jak to się stało. Jest zupełnie zdezorientowany, ponieważ nikomu jak dotąd nie 

udało się przeżyć z rakiem trzustki.

Nasza substancja nie stanowi panaceum na wszystko. Nie jest to lek przeciwko 

AIDS. Nie jest to lek przeciwrakowy. To jest dosłownie duch. Ten preparat nie 

jest   po   to,   aby   leczyć   AIDS   czy   raka.   Jest   po   to,   aby   doprowadzać   do 

doskonałości nasze ciała. Sprawia, że nasze ciała wracają do stanu, w którym być 

powinny. To nasz własny system immunologiczny zwalcza chorobę. Jeśli można 

poprawić   DNA   w   każdej   komórce   ciała,   jeśli   można   naprawić   zniszczenia 

spowodowane   przez   wirusa,   nawet   AIDS,   to   można   stać   się   istotą   idealną. 

Można   wrócić   do   pierwotnego   stanu   zdrowia,   w   którym   powinniśmy   się 

znajdować.

To   nie   jest   lekarstwo.   Materiał   ten   jest   w   rzeczy   samej   substancją   o 

charakterze filozoficznym. Jest po to, aby oświecić i wznieść na wyższy poziom 

świadomość rodzaju ludzkiego. Jeśli w trakcie wykonywania powyższych zadań 

leczy przy okazji choroby, to dobrze. Dla większości z nas trudno jest zrozumieć, 

o co tu naprawdę chodzi.

Zbliża   się   już   dziewiąta   godzina.   Jutro   postaram   się   przedłożyć   państwu 

wszystkie   procesy   fizyczne,   które   zostały   odkryte   i   opisane   od   czasu,   kiedy 

uzyskałem   patenty.   Przedłożę   państwu   wszystkie   teorie   dotyczące 

nadprzewodnictwa oraz atomów w stanie wysokiego spinu. Zorientujemy się w 

całości literatury opublikowanej na ten temat; wyświetlę państwu przy pomocy 

rzutnika wyniki badań, abyście mogli państwo przeczytać, kto jest ich autorem, a 

są   wśród   nich   Państwowe   Laboratoria   Brookhaven,   Państwowe   Laboratoria 

213

background image

Oakridge,   Instytut   Nielsa   Bohra   z   Kopenhagi   i   wiele   innych.   Udostępnię 

państwu   wszystkie   prace   na   temat   nadprzewodników   w   ciele.   Obejrzycie 

wszystkie   prace   dotyczące   światła   życia   w   postaci   nadprzewodników. 

Przedyskutujemy   dogłębnie   sprawę   energii   punktu   zerowego,   energii   próżni, 

czasoprzestrzeni i grawitacji. Postaram się to wszystko państwu wytłumaczyć – 

mam nadzieję przejrzyście. Opowiem o tym, że Jesteśmy  tylko hologramem, 

obrazem przedstawiającym nas samych, że nie jesteśmy rzeczywistością. Potem 

cofniemy się w przeszłość, cztery lub pięć tysięcy lat przed naszą erą, do dolin 

Tygrysu   i   Eufratu,   do   pism   Zecharii   Sitchina,   do   faraonów   egipskich   i   ich 

najwyższych kapłanów. Do Hebrajczyków i Biblii. Do proroctw Nostradamusa i 

Kluczy   Henocha,   do  wszystkich   przepowiedni  dotyczących  tego   zagadnienia. 

Przepowiedni mówiących, że to pojawi się tu i stanie się znane nauce około roku 

1999. Taka jest tego historia. Zobaczymy się jutro, jeśli będziecie mieli ochotę 

przyjśćJB

Przypisy: 

1. Stolica i największe miasto Arizony.

2. l uncja równa się 28,35 grama.

3. United States Bureau of Standards.

4. Przegląd fizyczny A.

5. “Grawitacja jako fluktuacja siły bez punktu przyłożenia".

6.   Jest   to   szczególnie   interesujący   akapit   z   punktu   widzenia   ufologii, 

bowiem   zjawisko   wyłączania   urządzeń   elektrycznych   przez   NOLe   jest 

niezwykle często opisywanie przez świadków. Czyżby latające spodki lub ich 

powłoki były wykonane z nad-przewodników i znikając podobnie jak one 

przechodziły do innowymiarowej przestrzeni? Inną ciekawą informacją z tym 

związaną jest to, że kiedy świadkowie próbowali dotknąć powłoki latającego 

spodka zaraz po jego wylądowaniu, kierujące nim istoty ostrzegały ich, aby 

214

background image

tego   nie   robili,   gdyż   mogą   się   poparzyć.   Może   to   oznaczać   –   choć 

niekoniecznie!   –   że   tak   jak   w   opisanym   w   tym   artykule   przypadku   do 

przejścia   nadprzewodzącej   powłoki   latającego   spodka   do   innego   wymiaru 

trzeba ją podgrzać. – Przyp. R.Z.F.

7.   Autor   dokonał   tu   skrótu   myślowego   polegającego   na   odniesieniu 

natężenia pola magnetycznego do pracy, jakie może ono wykonać (Gaus jest 

jednostką indukcji magnetycznej, zaś erg jednostką pracy).

Zainteresowani   dalszymi   informacjami   na   ten   temat   oraz   opisaną   w   tym 

artykule   substancją   mogą   pisać   na   adres   (w   języku   angielskim   oczywiście!): 

Science of the Spirit Foundation, P.O. Box 25709, Tempe, AŻ 85285, USA.

Sir Laurence Gardner 

"UKRYTE DZIEJE 

JEZUSA I

ŚWIĘTEGO 

GRAALA"

część pierwsza

część druga

część trzecia

"GWIEZDNY OGIEŃ 

ZŁOTO BOGÓW"

część pierwsza

część druga

część trzecia

"W KRÓLESTWIE

WŁADCÓW 

PIERŚCIENIA"

część pierwsza

część druga

Sir   Laurence   Gardner,   Kt   St   Gm,   KCD,   jest   znanym   na   całym   świecie 

genealogiem rodzin królewskich i rycerskich. Piastuje stanowisko Brytyjskiego 

Wielkiego Przeora Kościoła Uświęconej Rodziny Świętego Kolumby i nosi tytuł 

Chevalier   Labhran   de   Saint   Germain.   Jest   również   Głównym   Attache 

Europejskiej Rady Książąt, konstytucyjnego ciała doradczego założonego w roku 

1946. Formalnie należy do Szlacheckiej Straży Domowej Królewskiego Domu 

Stuartów   założonej   w   roku   1692   w   St   Germain-en-Laye   i   jest   Królewskim 

Historiografem Jakobitów.

215

background image

MATERIAŁ UZUPEŁNIAJĄCY

David Hudson "Tajemniczy biały proszek" 

216


Document Outline