background image

Podatek od niepełnosprawności - wokół 
ustawy o rehabilitacji zawodowej i 
społecznej

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej 2010-10-08, ostatnia aktualizacja 2010-10-08 
15:14:00.0

Posłowie w bezmyślny sposób chcą zabić rynek pracy osób niepełnosprawnych

Prace nad nowelizacją ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych od 
początku wołają o pomstę do nieba. Choć jest to projekt poselski, tajemnicą poliszynela jest, że w dużej części zmiany 
przygotował resort pracy. Gdyby jednak to ministerstwo stało się projektodawcą, procedowanie byłoby znacznie bardziej 
czasochłonne. A czas był w tym przypadku kluczowy. 

W przyszłorocznym budżecie Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych brakuje miliarda złotych. 
Dlatego posłowie chcą zabrać pracodawcom zatrudniającym osoby niepełnosprawne jak najwięcej, bez względu na 
koszty tych oszczędności dla samych przedsiębiorstw i co gorsza, dla zatrudnianych przez nich niepełnosprawnych. Bez 
zbędnych ceregieli, z chirurgiczną precyzją zabrali się już do operacji na żywym ciele pracodawców. Tych 
pracodawców, którzy uwierzyli w funkcjonujący w naszym kraju system i podjęli wysiłek znalezienia i zatrudnienia 
pracownika z niepełnosprawnością. 

Politycy głusi na apele pracodawców postanowili im ekspresowo amputować 30 proc. ciała - o tyle średnio bowiem 
wzrosną koszty pracy osób niepełnosprawnych, jeśli wejdzie w życie nowelizacja. Trudno sobie wyobrazić, by któreś 
przedsiębiorstwo było w stanie znieść takie obciążenie. Efekt finalny będzie niestety jeden - zwolnienia osób 
niepełnosprawnych, a także upadek wielu polskich firm. Plus większe wydatki państwa, tyle że z innej kieszonki -
pomocy społecznej.

Posłowie nie przeprowadzili analizy skutków tej zabawy dla rynku pracy, co zresztą brutalnie wytknęło im Centrum 
Analiz Sejmowych. Dla polityków najważniejszy okazał się krótkoterminowy bilans nieuwzględniający kosztów 
wykluczenia społecznego i utraty pracy. Zmiany są nadmierne i jeśli już, to nie powinny wykraczać poza minimum 
niezbędne do zbilansowania budżetu PFRON.

Gdy na początku tygodnia przystępowaliśmy do prac nad projektem w podkomisji, a następnie w komisji polityki 
społecznej i rodziny, naiwnie wierzyłem, że uda nam się z posłami koalicji nawiązać partnerski dialog, że wspólnie 
dokonamy najważniejszych oszczędności, tak aby uratować budżet PFRON, nie karząc tak dotkliwie pracodawców za 
to, że zatrudniają osoby niepełnosprawne. Ostatnie dni udowodniły, jak bardzo się myliłem. Politycy, którzy szumnie 
stawali do wyborów jako osoby przyjazne pracodawcom i troszczące się o niepełnosprawnych - okazali się głusi na 
naszą argumentację. 

Szybko zapomnieli, że jeszcze rok temu chwalili się publicznie, że to właśnie dzięki pracodawcom Polska została jedyną 
zieloną wyspą na mapie Europy. Karty zostały położone na stół i lada chwila światło dzienne ujrzy nowy podatek. Bo 
jakże inaczej nazwać obecne kary z tytułu niezatrudniania osób niepełnosprawnych, przy tak drastycznie przycinanym 
systemie nagród dla tych, którzy je zatrudniają? 

Podatek ten będzie sukcesywnie rosnąć, gdyż powiązany jest ze średnim wynagrodzeniem, a drastycznie uszczuplone 
nagrody będą coraz mniej warte, gdyż uzależniono je od znacznie wolniej rosnącej płacy minimalnej. Trudno przyjąć ze 
spokojem taki scenariusz. 

PKPP Lewiatan jako jedyna organizacja zrzeszająca pracodawców zgodziła się na tak radykalne cięcia. Dlaczego? 
Jeden z argumentów, który padł w trakcie debaty sejmowej z ust przedstawicieli Lewiatana, był dla mnie wręcz 
porażający: firmy zatrudniające osoby niepełnosprawne są nieuczciwą konkurencją dla tych, które tego nie robią. W 
obliczu tak dużej ignorancji pozostaje mi jedynie dać pracodawcom zrzeszonym u naszej szanownej konkurencji jedną 
radę: zatrudniajcie osoby niepełnosprawne i wasz problem zniknie, a Polska dzięki temu stanie się, niczym Szwecja, 
wspaniałym przykładem dla innych krajów UE.

Propozycja podniesienia wymaganego wskaźnika zatrudnienia osób ze znacznym lub umiarkowanym stopniem 
niepełnosprawności w zakładach pracy chronionej z 10 proc. do 20 proc. zgłoszona przez posłów uzależnia te podmioty 
jeszcze bardziej od pomocy państwa, tworząc getta dla niepełnosprawnych, tworząc przedsiębiorstwa niepełnosprawne.

Kolejny koronny argument mający usprawiedliwiać drakońskie cięcia w dofinansowaniu wynagrodzeń dla osób 
niepełnosprawnych, przede wszystkim w stopniu lekkim i umiarkowanym, był równie absurdalny: osoby z takimi 
orzeczeniami są pełnosprawnymi pracownikami, którzy nie wymagają dodatkowych kosztów, a poza tym orzeczenia ich 
są z pewnością "załatwiane". 

Czyli to pracodawcy winni są patologiom w naszym systemie orzeczniczym, a co gorsza, patologia ta została uznana za 
normę. To kuriozalne i niesprawiedliwe w stosunku nie tylko do pracodawców, ale przede wszystkim do samych osób 
niepełnosprawnych.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl -

http://wyborcza.pl/0,0.html

© Agora SA

Strona 1 z 1

Podatek od niepełnosprawności - wokół ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej

2010-10-11

http://wyborcza.pl/2029020,75515,8483958.html?sms_code=