background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

1

MIECZE DŁUGIE 

 

I. T

YPOLOGIA MIECZÓW ŚREDNIOWIECZNYCH 

X – XVI 

W

 

II. O

GÓLNA BUDOWA I NAZEWNICTWO MIECZA

1. 

Części miecza

2. 

Szlify głowni mieczowych.

 

3. 

Płaszczyzny, osie i profile miecza.

 

4. 

Budowa rękojeści obosiecznego miecza europejskiego.

 

 

III. D

YNAMIKA MIECZA

 

1. Pchnięcie. 
2. Cięcie wierzchołkiem sztychu miecza 
3. Cięcie ostrzem ( w ostrze) sztychu i mocy miecza. 
4. Cięcie ostrzem ( w ostrze) zastawy miecza.  
5. Uderzenie 

wierzchołkiem sztychu miecza. 

6. Uderzenie 

płazem sztychu, mocy i zastawy miecza.  

 

IV. W

AGA MIECZA

 

 

V. G

EOMETRIA GŁOWNI

 

VI. M

ETALE STOSOWANE DO WYROBU GŁOWNI MIECZOWYCH

 

1.  Metale kolorowe.  
2.  Ogólna budowa i właściwości stali. 
3. Współczesne stale węglowe. 
4.  Żelazo dymarkowe. 
5.  Dziwer – damast skuwany. 
6. Bułat – damast krystaliczny. 

 

VII.  

 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

2

VIII. 

S

 

IX. B

IBLIOGRAFIA

 

 

 

 

 
   Kiedy  układałem pierwszą wersję tej strony internetowej, wyobrażałem sobie, że umieszczę na niej 
przede wszystkim zdjęcia i opisy wykonanej przeze mnie broni, ale że nie będę tutaj pisał prawie nic o 
sposobie jej produkcji. Po kilku miesiącach okazało się jednak, że wiele osób chce się dowiedzieć jak się 
robi miecz, czy jak skonstruowana jest kusza. Kilkadziesiąt listów z takim zapytaniem, jakie otrzymałem, 
skłoniło mnie do - przynajmniej ogólnego - omówienia kilku podstawowych problemów związanych z 
mieczami i ich budową. Budowę 

miecza jednoręcznego

 opisałem w innym miejscu, tutaj więc zajmę się 

mieczami o dłuższej rękojeści (nazwanej przez XIX w. bronioznawców  „PÓŁTORARĘCZNĄ"), 
umożliwiającej prowadzenie miecza przy pomocy obydwu rąk. Takie miecze określano w dawnych 
traktatach szermierczych "MIECZAMI DŁUGIMI". 
Obecnie patrzymy na miecz przez pryzmat licznych turniejów rycerskich, pokazów walki czy filmów, ale 
nie ma to nic wspólnego z mieczem historycznym. W tym miejscu muszę wyraźnie podkreślić, że każdy 
miecz – a zwłaszcza miecz długi lub wielki miecz piechoty – to nie jest 120 cm stalowego płaskownika, 
mniej lub bardziej opiłowanego, z dospawaną poprzeczką i owiniętym skórą czy sznurkiem zakończeniem 
udającym rękojeść, choć przedmioty mniej lub bardziej odpowiadające temu schematowi na takich 
pokazach zobaczyć ciągle można. Po prostu miecz będący idealną repliką miecza średniowiecznego nie 
nadaje się do współczesnej tzw. "szermierki". W ogromnej większości przypadków "szermierka" ta, 
sprowadza się przede wszystkim do walenia ostrzem w ostrze i efektownego puszczania iskier, a nie jest 
sztuką walki mającą na celu obronę  własnego  życia i trafienie nie miecza, ale trzymającego ten miecz 
przeciwnika. Nasz rycerz być może połamałby w czasie takiej "pokazowej" walki prawdziwy miecz 
średniowieczny, a na pewno zamieniłby go w piłę. Za to uważam, że skonfrontowany z nim autentyczny 
rycerz zabiłby współczesnego, zanim ten by podniósł swoją „sztabę” do góry. Właśnie z takiego, 
niehistorycznego sposobu użycia miecza, wynika tendencja do robienia broni mocniejszej, grubszej, ale 
niestety cięższej. W większości przypadków konieczność obniżenia ceny miecza sprowadza się do 
zwiększania wagi broni (nawet do 4 - 5 kg.) gdyż wykucie w miarę lekkiego i wytrzymałego miecza jest 
niestety bardzo trudne, a w przypadku miecza mającego służyć do robienia dużej ilości hałasu i iskier, w 
dodatku mogącego wytrzymać przez kilka lat spotkania z takimi 4 - kilogramowymi monstrami prawie 
niemożliwe, a niekiedy - co wydaje się absurdalne - nawet niepotrzebne. 
 

 

 
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

3

I. T

YPOLOGIA MIECZÓW ŚREDNIOWIECZNYCH

 

 
Miecz historyczny, a zwłaszcza jego wymiary, rodzaj stali, sposób kucia i hartowania, ogólne proporcje 
danego typu głowni czy choćby jej waga i wyważenie, są wynikiem wielowiekowej ewolucji zarówno sztuki 
kowalskiej, jak i sposobu walki, do którego taki miecz skonstruowano. Trzeba jednak zauważyć,  że 
bronioznawcy rozróżniają przynajmniej kilkanaście typów i podtypów europejskich mieczów długich, 
używanych w ciągu blisko 400 lat istnienia tego rodzaju broni. Różnią się one czasem znacznie wielkością, 
proporcjami, przekrojem głowni ("szlifem") czy kształtem rękojeści. 
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Rys. I-1

 

Typologia i chronologia mieczów średniowiecznych. 
(typologia R. E. Oakeshotta według Andrzeja Nadolskiego "Polska Broń - Broń Biała", 
chronologia na podstawie Mariana Głoska - "Miecze Środkowoeuropejskie z X - XVI w.) 
 
Nie można więc co prawda mówić o budowie, proporcjach czy wymiarach typowego miecza długiego, gdyż 
typowego miecza po prostu nie było, ale jednak można zbudować pewien model fizyczny, który pomoże 
zrozumieć pewne cechy wspólne dla wszystkich dobrych głowni – również współczesnych – wszystko 
jedno, czy będzie to miecz wikinga, samuraja czy szabla husarska. 
 

 

 

II. O

GÓLNA BUDOWA I NAZEWNICTWO MIECZA

 

4

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

5

 

 
Każdy kompletny miecz czy szabla składa się z głowni (nazywanej niekiedy klingą lub brzeszczotem) oraz 
z rękojeści, która wraz z pochwą stanowi jego oprawę. 
Termin GŁOWNIA jest niestety nieprecyzyjny. Określa się nim w zasadzie tę część miecza, która wybiega 
z rękojeści, ale tę nazwę stosuje się również, gdy mówimy o mieczu bez rękojeści, a więc określa się nią i 
to, co widzimy w całkowicie zdekompletowanym mieczu (bez jelca, okładzin i głowicy). Można więc 
najprościej przyjąć,  że miecz całkowicie zdekompletowany to sama głownia, natomiast w przypadku 
miecza oprawionego mamy do czynienia z głownią oraz z rękojeścią (ewentualnie i z pochwą). 
Głownię miecza ( i szabli) dzielimy umownie na zastawę, moc i sztych. Wewnątrz rękojeści – a więc 
widoczny tylko w zdekompletowanej broni – znajduje się trzpień rękojeści (trzpień, trzpień głowni), czyli 
przedłużenie głowni stanowiące jakby „kręgosłup” rękojeści, na który nasadzone są jej elementy 
składowe, a więc Jelec, trzon i głowica. 
Miejsce, gdzie trzpień rękojeści przechodzi w zastawę nazywamy nasadą głowni. 
 

    

Rys. II-1 
 

Części miecza

.

 

 
Zastawa najczęściej posiada płazy lub zbrocze (zbrocza), nieco rzadziej strudziny, oddzielone od siebie 
żeberkami. Płazy, zbrocza czy strudziny biegną czasem aż do sztychu, a nawet na całej długości głowni (w 
niektórych mieczach zbrocze zaczyna się już na trzpieniu rękojeści). Płazem nazywa się też zwyczajowo 
boczną powierzchnię głowni (w odróżnieniu od ostrza) na całej jej długości, bez względu na występujące 
strudziny,  żeberka czy nawet ość. Każda głownia obosieczna posiada dwa ostrza, choć najczęściej na 
zastawie miecz nie jest ostrzony, a niektóre głownie posiadają nawet specjalnie zatępiony odcinek 
umożliwiający uchwycenie miecza przed jelcem – ricasso. W wielkich mieczach piechoty, ricasso bywa 
oddzielone od reszty zastawy wąsami (na rys.II-1 nie zostały pokazane). 
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

6

Rys. II-2 
 

Najczęściej spotykane przekroje  głowni mieczów 
obosiecznych (tzw. „profil poprzeczny”, albo "szlif 
głowni miecza"). 

 
Dla większej przejrzystości tego tekstu wprowadziłem jeszcze następujące pojęcia, z którymi w literaturze 
się nie spotkałem, a które okazały się konieczne przy omawianiu dynamiki i budowy miecza: 
 

 

 

Rys. II-3 

Płaszczyzny, osie i profile miecza. 
 

Płaszczyzna główna (płaszczyzna cięcia) 
miecza. 

Płaszczyzna przebiegająca wzdłuż osi głowni, oraz 
przez jelec i rękojeść. 
Dzieli ona (tylko funkcjonalnie) miecz na stronę 
zewnętrzną (prawą) i wewnętrzną (lewą). 
W przypadku broni asymetrycznej (szabla, kord, 
tasak, miecz z głownią inkrustowaną) jest to 
również podział geometryczny 

Płaszczyzna boczna miecza

Płaszczyzna przebiegająca wzdłuż osi głowni 
(miecza), prostopadła do osi jelca. 

Profil boczny miecza

Przekrój głowni widoczny w płaszczyźnie bocznej 
(przekrój leżący w płaszczyźnie głównej).  

Profil główny (podłużny) miecza.

 

 

Przekrój głowni widoczny w płaszczyźnie głównej 
(przekrój leżący w płaszczyźnie bocznej).  

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

7

 

 

 
Odpowiednio mocne i pewne trzymanie miecza w dłoni umożliwia rękojeść. Jej budowa bardzo często 
decyduje też – jak dalej się okaże – o wytrzymałości całego miecza, gdyż  źle wykonany miecz pęka 
najczęściej właśnie u nasady głowni (nasady rękojeści), a konkretnie w miejscu odsadzenia trzpienia. 
 

 

Rys. II-4 
 

Budowa rękojeści obosiecznego miecza 
europejskiego. 

 
Najczęściej spotykany sposób montażu rękojeści przedstawiony został na rys. II-4. Na trzpień  głowni 
nasadzano kolejno jelec i trzon, a następnie głowicę. Po dociśnięciu głowicy, należało roznitować 
wystający z niej koniec trzpienia, wiążąc tym samym rękojeść wraz z głownią w całość. O powodzeniu 
montażu rękojeści decydowała przede wszystkim staranność wykonania przelotowych otworów w jelcu, 
okładzinie i w głowicy, a również sposób wykonania odsadzenia trzpienia głowni. Odsadzenie to powinno 
być tylko wykute – praktycznie bez użycia pilnika. 
Jelec i głowicę wykonywano najczęściej ze stali, choć w mieczach starszych (do XI – XII w.) spotykało się 
niekiedy jelce i głowice wykonane z rogu czy kości, a głowice stalowe bardzo często były wewnątrz puste 
(puszka wykonana z żelaznej blachy grubości 1 – 3 mm). Jednak w mieczach długich, wymagających 
innego wyważenia – a więc ciężkiej głowicy - i większej wytrzymałości jelca, stosowanie pełnej stalowej 
odkuwki (odlewu ?) stało się regułą. Trzon rękojeści wykonywano z twardych gatunków drewna 
tworzących okładzinę rękojeści, często obciągano go skórą i owijano drutem lub drucianą linką (skrętką) 
biegnącą niekiedy w spiralnym rowku dookoła okładziny. Owe rowki, druty i skrętki miały na celu nie 
tylko wzmocnienie samej rękojeści, ale również  ułatwiały jej pewniejsze uchwycenie. Bywały też trzony 
wykonane z poroża lub z plasterków skóry nawleczonych „w piramidkę” na trzpieniu rękojeści.

 

 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

8

 

 

 

III. D

YNAMIKA MIECZA

 
Z samego założenia miecz jest przedmiotem, który funkcjonuje w ruchu, niejako podstawowym 
wyznacznikiem jego istnienia jest dynamika, odporność na gwałtowne uderzenia czy skrajne 
odkształcenia, zdolność do penetracji ciała przeciwnika. <BR> 
Jeśli przyjmiemy, że waga, a właściwie masa konkretnego miecza i trzymającej go ręki (rąk) jest w miarę 
stała, (a więc i ilość stali, z jakiej daną  głownię należało wykonać) to tym samym pozostałe parametry 
idealnej głowni (sztywność-sprężystość, wyważenie) możemy kształtować  głównie poprzez zmianę jej 
geometrii, a więc musi ona być taka, aby przy danej masie zapewnić jak największa sztywność a zarazem 
sprężystość głowni. <BR> 
Nie podejmuję się tutaj przedstawienia pełnej analizy wytrzymałościowej miecza jako układu fizycznego, 
wykonującego podczas walki skomplikowane ruchy. Dla uproszczenia potraktuję miecz jako model 
fizyczny, tylko schematycznie omawiając występujące w nim naprężenia i siły działające na niego podczas 
ruchów i uderzeń, analogicznych do wykonywanych przez prawdziwy miecz. <BR> 
Średniowieczne traktaty opisują wiele cięć, pchnięć, uderzeń, ciosów, zasłon i innych, bardzo złożonych i 
trudnych do zdefiniowania ruchów miecza. Nie ma praktycznej możliwości aby opisać wszystkie te 
rodzaje ruchów, na szczęście nie ma też potrzeby budowania dla każdego z nich osobnego modelu 
fizycznego. Miecz jak i każdy inny materialny układ fizyczny poruszający się w przestrzeni, może być w 
danym momencie albo nieruchomy według układu odniesienia, albo może poruszać się w  dowolnym 
kierunku, może też się obracać.  Każdy, najbardziej nawet skomplikowany ruch mieczem wykonany przez 
szermierza, możemy przedstawić jako złożenie przesunięcia miecza w jakimś kierunku i jego obrotu. 
Oczywiście ruch miecza wcale nie musi przebiegać po linii prostej, a więc jego kierunek i prędkość nie 
muszą (i w praktyce nigdy nie są) stałe. Podobnie i obrót. Miecz może obracać się wokół osi przebiegającej 
w dowolnym miejscu, oś ta może zmieniać się w trakcie wykonywania tego samego cięcia, może nastąpić 
złożenie kilku obrotów. Początek cięcia może być wykonywany np. wokół osi przebiegającej przez łokieć 
walczącego, aby pod koniec obracać się wokół osi przebiegającej przez jego barki. W ten sam sposób 
możemy rozpatrywać choćby pchnięcie mieczem. Nie przebiegało ono prawie nigdy dokładnie 
prostoliniowo. Mogło być ono złożeniem np. takich ruchów: <BR> 
<BR> 
1. Miecz o głowni leżącej początkowo w płaszczyźnie pionowej, musi otrzymać ułożenie płaskie, poziome, 
aby sztych głowni mógł wejść w poziome spojenia pancerza przeciwnika, pomiędzy żebra lub w wiziury 
jego hełmu. <BR> 
Następuje  obrót miecza wokół jego osi długiej. <BR> 
2. Miecz z ułożenia lekko skośnego – sztych wyżej niż rękojeść – przyjmuje położenie poziome. <BR> 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

9

Następuje obrót miecza wokół poziomej osi przebiegającej w pobliżu jego sztychu, rękojeść zatacza łuk. 
<BR> 
3. Sztych miecza porusza się po linii zbliżonej do prostej w kierunku ciała przeciwnika. <BR> 
<BR> 
Wszystkie te elementarne ruchy zachodzą jednocześnie, dając w efekcie złożony ruch miecza, ruch, który 
zachodził w praktyce. <BR> 
Można więc przyjąć,  że mieczem wykonujemy w zasadzie tylko trzy podstawowe rodzaje ruchów, przy 
czym obroty w płaszczyźnie głównej (cięcia) możemy rozszerzyć o analogiczne obroty przebiegające w 
płaszczyźnie bocznej (uderzenia): 
 

 

Rys. III-1 
 

Pchnięcie – ruch wzdłuż osi długiej miecza. 

 

 

Rys. III-2 
 

Obrót w płaszczyźnie głównej miecza (cięcie) wokół 
osi leżącej w pobliżu  środka ciężkości układu 
miecz-ręce. 

 

 

Rys. III-3 
 

Czysty, teoretyczny obrót w płaszczyźnie  głównej 
miecza, wokół osi leżącej poza mieczem – cięcie „z 
ramienia” lub „z łokcia”. 

 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

10

 
Oczywiście nigdy (lub prawie nigdy) nie występują te ruchy w czystej postaci - prawie zawsze są to 

tylko

 

składowe

 bardziej złożonych ruchów miecza. Również i oś długa miecza prawie nigdy nie przecina się z 

osią obrotu (rys. III-4) - występuje tutaj pewien efekt "krojący" - jak w szabli czy mieczu japońskim. 
Podobnie jak płaszczyzna cięcia nie  zawsze pokrywa się z płaszczyzną główną miecza, gdyż zarówno przy 
odbijaniu ciosów płazem, jak i ruchach bocznych miecza, następuje złożenie obrotu w płaszczyźnie 
głównej i w płaszczyźnie bocznej. 
 

 

Rys. III-4 
 

Rzeczywisty przebieg cięcia w płaszczyźnie głównej 
miecza, wokół osi obrotu przebiegającej przez 
łokcie szermierza.  

 
Siły działające na miecz podczas nadawania mu prędkości i ewentualnego „jałowego” zatrzymania jego 
ruchu są niewielkie, a zatem mają one niewielkie znaczenie dla wytrzymałości broni. Istotne są dopiero 
siły powstające w momencie uderzenia ostrza w cel (miecz przeciwnika, zbroję itp.), przy czym zgodnie z 
zasadami dynamiki, nie ma znaczenia, czy uderzamy w nieruchomy (względem ziemi, placu turniejowego 
itp.) miecz przeciwnika, czy też przeciwnik uderzy swoim mieczem w nasz nieruchomy miecz. Ma to co 
prawda ogromne znaczenie dla samej sztuki fechtunku, ale nie o to w tym miejscu chodzi. Te trzy 
podstawowe ruchy, zakończone gwałtownym wyhamowaniem po trafieniu w cel, możemy nadać mieczowi 
sami, poprzez odpowiedni nacisk trzymających go dłoni. Dokładnie takie same ruchy, (choć o odwrotnym 
wektorze prędkości) można otrzymać „oglądając film niejako od tyłu” – nieruchomy miecz zostaje 
uderzony mieczem (ciałem) przeciwnika i tym samym otrzymuje on pewną prędkość, którą my musimy 
wyhamować. 
Nie da się obliczyć  głowni mającej optymalne parametry dla wszystkich możliwych obciążeń 
występujących podczas tych ruchów, dlatego musi ona być pewnym kompromisem pomiędzy stawianymi 
przed nią poszczególnymi, bardzo często wzajemnie się wykluczającymi wymaganiami.  

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

11

Jeśli dla uproszczenia założymy, że cięcie i parowanie jest prowadzone po linii prostopadłej do osi miecza 
(rys II-3), to można przyjąć,  że mamy do czynienia z następującymi, możliwymi do wymodelowania 
podstawowymi sytuacjami, będącymi pochodną przedstawionych powyżej ruchów: 
 
RUCH PROSTOLINIOWY 
 

1. Pchnięcie (rys. III-1) 

 

 

OBROTY PROWADZONE W PŁASZCZYŹNIE GŁÓWNEJ MIECZA  - CIĘCIA (PAROWANIA)  
 

2. Cięcie wierzchołkiem sztychu miecza – linia cięcia przebiega w maksymalnej odległości od 

środka masy całego układu. 

  Możliwe przy każdym rodzaju cięcia zadanym samym zakończeniem miecza. 

 

3. Cięcie ostrzem ( w ostrze) sztychu i mocy miecza - linia cięcia przebiega w dużej odległości od 

środka masy całego układu. 
  

 Możliwe przy każdym rodzaju cięcia albo przy parowaniu ciosu na ostrze sztychu miecza. 

 

4. Cięcie ostrzem w pobliżu  środka masy całego układu (a więc najczęściej w okolicy jelca i 

zastawy miecza). 

  Możliwe tylko przy cięciu „z łokcia” lub „z ramienia” (rys. III-3; III-4) albo przy parowaniu 

ciosu na ostrze zastawy, nasadę głowni i jelec. 
 
UDERZENIA (LUB PAROWANIA PŁAZEM) PROWADZONE W PŁASZCZYŹNIE BOCZNEJ 
MIECZA: 

 
5. Uderzenie wierzchołkiem sztychu miecza – linia uderzenia przebiega w maksymalnej odległości 

od środka masy całego układu. 

  Sytuacja czysto teoretyczna – w zasadzie nie występuje. 
  Możliwe przy każdym rodzaju uderzenia zadanym samym zakończeniem miecza. 

 

6. Uderzenie płazem ( w płaz) sztychu miecza - linia uderzenia przebiega w dużej odległości od 

środka masy całego układu. 
  

 Możliwe przy każdym rodzaju uderzania albo przy parowaniu ciosu na płaz sztychu miecza. 

 

7. Uderzenie płazem w pobliżu  środka masy całego układu (a więc najczęściej w okolicy jelca i 

zastawy miecza). 

  Występuje przy parowaniu ciosu płazem na zastawę u nasadę głowni. 

 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

12

Spróbujmy więc prześledzić, jak wygląda rozkład sił działających na miecz podczas każdego z takich 
uderzeń. 
 

 

PCHNIĘCIA 

 

1. Pchnięcie

W sytuacji, gdy pchnięcie zostało zadane z minimalną prędkością (a więc pomijalne są siły bezwładności), 
mamy do czynienia z prawie czystym przypadkiem tzw. „wyboczenia pręta smukłego o przegubowych 
końcach” 
 

 

Rys. III-5 

 

A) Schemat 

pręta o długości „L” ściskanego 

osiowo z siłą „P”. 

B) Rozkład naprężeń dodatnich 

(rozciągających), dla pręta o stałym 
przekroju. 

C) Rozkład naprężeń dodatnich 

(rozciągających), dla prawidłowego 
profilu głowni – 

grubości malejącej 

hiperboloidalnie. Dla porównania 
czerwoną linią zaznaczono wykres „B”. 

 
Pod wykresami B i C schematyczny zarys 
grubości głowni (bez trzpienia rękojeści) 
 
L – długość ostrza miecza. 
P – siła z jaką pchamy miecz. 
M max – maksymalna wartość naprężeń w 
przekroju głowni. 

 
Głownia o niezmiennym przekroju wygnie się w płaszczyźnie bocznej w połowie swej długości, gdyż tam 
właśnie występuje największy moment gnący i największe naprężenia. W rzeczywistości prawidłowo 
odkuta głownia zmniejsza swą grubość w kierunku sztychu, a więc w praktyce najsilniej zegnie się ona ok. 
1/3 swej długości ostrza, tutaj też zachodzi największe ryzyko jej pęknięcia. W tym przypadku punkt 
przyłożenia siły z jaką jest pchany miecz („P” rys. III-5-A) leży w pobliżu jelca, a więc dla działania tego 
modelu sama rękojeść nie ma znaczenia i została pominięta na rys. III-5 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

13

Nieco inaczej ma się sytuacja, gdy pchnięcie zadane jest gwałtownie, a więc zaczynają działać siły 
bezwładności. Dopóki siła uderzenia nie przekroczy pewnej minimalnej wartości, głownia pozostaje 
prosta, a więc  środek masy głowicy, jelca i samej głowni układają się w osi miecza. Ich wypadkowa 
przechodzi przez wierzchołek sztychu miecza i efekt jest taki sam, jak przy pchnięciu zadanym z b. małą 
prędkością. Jeśli jednak siła uderzenia przekroczy wartość krytyczną, przy której głownia zaczyna się 
wyginać w płaszczyźnie bocznej, lub pchnięcie nie będzie poprowadzone dokładnie osiowo, środek masy 
ciężkiej głowicy przestaje rzutować się w osi miecza, a więc zaczynają występować dodatkowe momenty 
gnące, dążące do dalszego zwiększenia wyboczenia głowni. 
 

 

 

Rys. III-6 

 

A. Schemat pręta o stałym przekroju i 

punktowo rozmieszczonych umownych 
masach głowicy, 

jelca i głowni, 

uderzającego osiowo w nieruchomą 
przeszkodę. 

B. Rozkład naprężeń dodatnich 

(rozciągających), dla głowni o stałej 
grubości z odsadzonym trzpieniem 
rękojeści. 

C. Rozkład naprężeń dodatnich 

(rozciągających), dla prawidłowego 
profilu głowni (głownia z trzpieniem).  

       Dla 

porównania 

czerwoną linią 

zaznaczono wykres „B”. 
 

Pod wykresami schematyczny zarys szerokości 
(wykr. B) i grubości (wykr. C) głowni. 
 
L – długość ostrza miecza. 
M max – maksymalna wartość naprężeń w 
przekroju głowni. 

 
Dodatkowo pojawia się tu jeszcze jedno, bardzo niekorzystne zjawisko. W miejscu odsadzenia trzpienia 
głowni („jelec” rys. 11-C) jej przekrój gwałtownie maleje, a więc następuje tutaj skokowy wzrost 
naprężeń. Aby zniwelować niebezpieczeństwo pęknięcia głowni w tym miejscu, powinna ona zostać tutaj 
znacznie pogrubiona. 
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

ławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

 

 

CIĘCIA 

 
Siła z jaką miecz działa na cel podczas uderzenia wyraża się wzorem: 
 

Rys. III-7 

 

F = Ek / S 

 

    

Gdzie: 
 
   F – średnia siła z jaką miecz działa na 
cel.  
   Ek – energia kinetyczna miecza. 
   S – głębokość na jaką miecz zagłębił się 
w cel. 

 
Widać więc,  że im mniejsza jest głębokość na jaką miecz zagłębił się w cel, tym większe siły na niego 
działają. W przypadku cięć, ruch zachodzi w płaszczyźnie głównej miecza, a więc w płaszczyźnie, w której 
miecz praktycznie nie może się ugiąć. Cała energia miecza musi więc zastać wytracona na odcinku o takiej 
długości, na jaką miecz zagłębi się w cel, lub na jaką  głębokość powstanie w ostrzu szczerba. W 
przypadku mocnego cięcia przeprowadzonego w cel o twardości i masie porównywalnej z twardością 
ostrza i masą miecza, droga, na której prędkość miecza zastaje wytracona, jest bardzo mała (rzędu kilku 
milimetrów), a więc siły działające na głownię  są na tyle duże,  że  łatwo mogą przekroczyć wartość 
naprężeń, przy których powstanie szczerba, pęknięcie a nawet zgięcie czy złamanie głowni. 
  

2. Cięcie wierzchołkiem sztychu miecza. 

Cięcie to, charakterystyczne raczej dla szabli i miecza japońskiego, możliwe jest oczywiście do zadania i 
mieczem  średniowiecznym, choć bardzo często nie jest on do tego dostosowany. Zarówno cięcie 
poprowadzone według rys. III-2 jak i rys. III-3, jest faktycznie obrotem miecza dookoła osi prostopadłej 
do jego płaszczyzny głównej. Zadane jest ono samym zakończeniem miecza, a więc jego linia przebiega w 
maksymalnej odległości od środka masy całego układu.  

Utworzony przez Wojciech S

14

Z punktu widzenia dynamiki ruchu, cięcie wierzchołkiem sztychu można by porównać do uderzenia 
wierzchołka łopaty obracającego się śmigła w przeszkodę. Uderzenie takie może przełamać tę łopatę, ale 
może też spowodować  złamanie drugiej łopaty u jej nasady. Podobna sytuacja może zaistnieć w 
przypadku miecza.  

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

15

 

 

Rys. III-8 

 
Typowe punkty  pęknięcia miecza przy cięciu 
zadanym wierzchołkiem sztychu głowni.  

 
 Cięcie wierzchołkiem sztychu miecza, spowoduje zadziałanie na niego siły (OC – rys. III-9-A), tworzącej 
moment obrotowy hamujący obrót miecza wokół środka masy układu (MU). Jednocześnie bezwładność 
głowni i głowicy spowoduje zadziałanie sił (BG, BR) podtrzymujących ten obrót (moment bezwładności 
głowni i głowicy). Siła bezwładności głowni jest największa w środku jej masy (MG) - pomiędzy 
wierzchołkiem miecza a osią obrotu - tam więc wystąpi maksimum naprężeń niszczących samą głownię 
(a). Natomiast sile bezwładności rękojeści będzie przeciwstawiać się tylko sztywność  głowni w punkcie 
obrotu miecza (MU) – gdyż środek masy rękojeści (MR) znajduje się w pobliżu ciężkiej głowicy - a więc w 
tym miejscu powstaną największe naprężenia niszczące rękojeść (b). Suma tych oddziaływań da nam 
rozkład naprężeń jak na rys. III-9-B 
 

 

Rys. III-9 
 

Uproszczony schemat rozkładu naprężeń dodatnich 
(rozrywających), występujących podczas cięcia 
zadanego wierzchołkiem miecza. 

A) Schemat  pręta o stałym przekroju i 

punktowo rozmieszczonych umownych
masach  głowni i rękojeści, uderzającego 
obwodowo w nieruchomą przeszkodę. 

B) Rozkład naprężeń dla modelu fizycznego o 

stałym przekroju głowni. 

     Nad 

wykresem schematyczny zarys 

szerokości głowni. 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

16

 

C) Rozkład naprężeń dla głowni o stałej 

grubości z odsadzonym trzpieniem 
rękojeści. 
Nad wykresem schematyczny zarys 
szerokości głowni. 

D) Rozkład naprężeń dla głowni o 

prawidłowym profilu - dla porównania 
czerwono zaznaczony zarys wykresu z rys. 
„C”. 
Nad wykresem schematyczny zarys 
grubości głowni. 

 

 
OC – Siła oporu stawianego przez cel. 
CEL - Cel 
MU – Środek masy całego miecza i oś jego obrotu. 
MG – Masa głowni (bez trzpienia). 
MR – Masa rękojeści (jelec, trzpień, okładki, 
głowica). 
BG – Siła bezwładności głowni. 
BR – Siła bezwładności rękojeści. 

 
Jak należy się spodziewać, również i w tym przypadku następuje bardzo niekorzystny, skokowy wzrost 
naprężeń w najbardziej newralgicznym punkcie każdego miecza, a więc w miejscu odsadzenia trzpienia. 
  

3. Cięcie sztychem i mocą miecza. 

Do cięcia zadanego wierzchołkiem sztychu bardzo podobne jest cięcie zadane tym odcinkiem ostrza 
miecza, który znajduje się pomiędzy wierzchołkiem sztychu a środkiem masy samej głowni. Sytuacja ta 
odnosi się więc zarówno do cięcia zadanego sztychem, jak i cięcia mocą miecza. 
 

 

Rys. III-10 

Typowe punkty  pęknięcia miecza przy cięciu 
zadanym sztychem głowni.  

 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

17

Część miecza od strony głowicy zachowa się tak samo jak w poprzednim przypadku, a więc i tutaj może 
dojść do pęknięcia u nasady trzpienia i w pobliżu środka masy odcinka głowni znajdującego się pomiędzy 
celem a jelcem.  
 

 

 

 

 

Rys. III-11 

Uproszczony schemat rozkładu naprężeń dodatnich 
(rozrywających), występujących podczas cięcia 
zadanego sztychem miecza. 

A) Schemat  pręta o stałym przekroju i 

punktowo rozmieszczonych umownych 
masach sztychu, zastawy i rękojeści, 
uderzającego w nieruchomą przeszkodę. 

B) Rozkład naprężeń dla modelu fizycznego o 

stałym przekroju głowni. 

     Nad 

wykresem schematyczny zarys 

grubości głowni. 
C) Rozkład naprężeń dla głowni o stałej 

grubości z odsadzonym trzpieniem 
rękojeści. 
Nad wykresem schematyczny zarys 
szerokości głowni. 

D) Rozkład naprężeń dla głowni o 

prawidłowym profilu - dla porównania 
czerwono zaznaczony zarys wykresu z rys. 
„C”. 
Nad wykresem schematyczny zarys 
grubości głowni. 

 

 
BSZ – Siła bezwładności sztychu. 
OC – Siła oporu stawianego przez cel. 
BZ – Siła bezwładności zastawy. 
CEL - Cel 
MU – Środek masy całego miecza i oś jego obrotu. 
BR – Siła bezwładności rękojeści. 
MR – Masa rękojeści (jelec, trzpień, okładki, 
głowica). 

 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

18

Jednak tym razem i po drugiej stronie punktu uderzenia znajduje się fragment głowni posiadający 
przecież swoją masę. W momencie zahamowania ruchu miecza, zadziała więc związana z tą masą siła 
bezwładności, a tym samym powstaną naprężenia mogące spowodować odłamanie sztychu w pobliżu 
miejsca uderzenia. 
 

4. Cięcie zastawą miecza. 

Cięcie zastawą – możliwe do poprowadzenia tylko w według rysunku III-3; III-4 - jest raczej sporadyczne, 
gdyż w praktyce najczęściej nie zadaje się ciosów zastawą, ale na zastawę się ciosy odbiera. Mamy więc tu 
raczej do czynienia nie z cięciem, a z przyjęciem ciosu, jak jednak wspomniałem, dla mechaniki głowni nie 
ma to większego znaczenia. 
 

 

 

Rys. III-12 

Typowy punkt pęknięcia miecza przy odebraniu 
cięcia zastawą i nasadą głowni.  

 
Najistotniejszą cechą charakteryzującą ten przypadek, jest zrównoważenie momentów bezwładności 
głowni i rękojeści. Można by porównać to do podrzucenia patyka, utrzymywanego poziomo na palcu w 
stanie równowagi. Podrzucony patyk zacznie się poruszać w górę, ale zachowa swoje poziome położenie. 
Gdybyśmy jednak spróbowali podrzucić ten sam patyk, ale popychając go obok punktu równowagi, to też 
poleci on do góry, ale jednocześnie zacznie się obracać wokół środka swojej masy. Będziemy więc mieli 
sytuację analogiczną do opisanej w 

punkcie 2 i 3. W

 naszym przypadku uderzenie zostaje zadane w punkt 

równowagi miecza, a więc nie występuje moment sił hamujących jego obrót, ani też ten obrót nadający. 
Cały miecz jest zatrzymany w swoim ruchu, lub cały miecz zostaje przez miecz przeciwnika odbity. 
 

 

 

 

Rys. III-13 

Uproszczony schemat naprężeń dodatnich (rozciągających),
występujących podczas odebrania cięcia zadanego na zastawę i nasadę
głowni. 

E) Schemat pręta o stałym przekroju i punktowo rozmieszczonych

umownych masach głowni i rękojeści, uderzającego w 
nieruchomą przeszkodę. 

F) Rozkład naprężeń dla modelu fizycznego o stałym przekroju

głowni. 

      Nad wykresem schematyczny zarys grubości głowni. 
G) Rozkład naprężeń dla głowni o stałej  grubości z odsadzonym

trzpieniem rękojeści

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

19

 

 

 

trzpieniem rękojeści. 
Nad wykresem schematyczny zarys szerokości głowni. 

H) Rozkład naprężeń dla głowni o prawidłowym profilu - dla 

porównania czerwono zaznaczony zarys wykresu z rys. „C”. 
Nad wykresem schematyczny zarys grubości głowni. 

 

 
OC – Siła oporu stawianego przez cel. 
CEL - Cel 
MU – Środek masy całego miecza i oś jego obrotu. 
MG – Masa głowni (bez trzpienia). 
MR – Masa rękojeści (jelec, trzpień, okładki, głowica). 
BG – Siła bezwładności głowni. 
BR – Siła bezwładności rękojeści. 

 
Mamy też tylko jeden punkt skokowej zmiany naprężeń,  są też one w tym punkcie największe. Niestety i 
w tym przypadku maksimum momentów sił znajduje się w najsłabszym miejscu głowni – w pobliżu 
odsadzenia trzpienia. 
 

 

 

UDERZENIA 

 
W odróżnieniu od cięć, uderzenia zadawane są  płazami miecza, ewentualnie jelcem lub głowicą. Przy 
uderzeniu płazem ruch przebiega w płaszczyźnie bocznej miecza, a więc głownia może się  łatwo ugiąć. 
Podobnie jak przy cięciu i w tym przypadku interesuje nas całkowite wytracenie energii kinetycznej 
miecza, ale sprężyste ugięcie głowni powoduje, że energia miecza zostaje wytracona na wielokrotnie 
większym odcinku. Następuje znane wszystkim choćby z jazdy samochodem zjawisko amortyzacji 
uderzenia. Miecz zachowuje się jak elastyczna płaska sprężyna, a więc możliwość przekroczenia naprężeń 
niszczących głownię jest niewielka.  
 

5. Uderzenie wierzchołkiem sztychu miecza. 

Sytuacja w zasadzie tylko teoretyczna. W czystej postaci wystąpić może tylko przypadkowo np. podczas 
niekontrolowanego ruchu miecza w bok i uderzenia wierzchołkiem sztychu w pionową przeszkodę 
(ścianę). Możliwe przy każdym rodzaju uderzenia, a więc zarówno przy obrocie samego miecza, jak i 
obrocie z ramienia czy łokcia. Rozkład naprężeń układa się tak samo jak w przypadku cięcia zadanego 
wierzchołkiem sztychu głowni (rys. III-9). 
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

20

 

6. Uderzenie płazem sztychu, mocy i zastawy miecza. 

 Budowa miecza wyklucza bezkarne zadanie cięcia „ostrzem w ostrze”, gdyż musi się ono skończyć 
powstaniem głębokiej szczerby w cienkim ostrzu, a więc po kilku walkach miecz nadawałby się tylko na 
złom, gdyż nawet przeszlifowanie nic by mu już nie pomogło. Z punktu widzenia mechaniki miecza, 
uderzenie płazem jest jedynym sposobem odbicia ciosu bez niszczenia własnej głowni. 
Prawdopodobnie te uderzenia były najczęściej spotykane podczas parowania lub odbijania ciosów 
przeciwnika. Nie znaczy to oczywiście,  że były one zadawane i odbierane dokładnie prostopadle do 
powierzchni płazu głowni, ale każdy cios zadany po skosie możemy przedstawić jako sumę ciosu 
prostopadłego i równoległego do tej powierzchni. Składowa równoległa nie ma w zasadzie wpływu na 
ugięcie głowni, więc istotna jest tylko składowa prostopadła, tym samym możemy takie uderzenie 
rozpatrywać jak uderzenie zadane prostopadle do powierzchni płazu. 
Rozkład naprężeń i w tym przypadku jest taki sam jak podczas cięć zadanych analogicznymi 
fragmentami głowni (rys. III-11; rys. III-13). 
 

 

 

IV. W

AGA MIECZA

 
„...Mieczem, do którego najtężsi między Krzyżaki mocarze potrzebowali obu rąk, władał jak piórem, jedną...” 
 

 

 

 

Henryk Sienkiewicz – „KRZYŻACY” t. II 

 
„...  - Ale to sroga machina i ciężka musi być okrutnie – chyba do obu rąk ? 

- Można do obu, można i do jednej. 
- Pokaż wasze ! 
Litwin wydobył i podał, ale panu Skrzetuskiemu ręka zwisła od razu. Ni się złożyć, ni cięcia wymierzyć 
swobodnie. Na dwie ręce poradził, ale jeszcze było za ciężko ...” 
   

 

 

Henryk Sienkiewicz – „OGNIEM I MIECZEM” 

 
Powszechnie panuje opina – utwierdzona, być może podobnymi opisami, – że rycerz to był bardzo 
nieruchawy człowiek. Nie dość, że zakuto go w zbroję, której niejeden koń udźwignąć nie zdołał, nie dość, 
że na takiego konia za pomocą dźwigu lub kilku krzepkich giermków go wsadzano, to jeszcze miał przy 
boku miecz, którego do góry unieść się nie dało. Zastanawia w takim razie, po co taki osobnik „w pole” 
wyruszał, skoro podczas bitwy nie trzeba było mu się nawet  do skóry dobierać. Wystarczyło przecież 
mocniej uderzyć konia w nogę, aby rycerz spadł na ziemię z ledwo mogącego przebierać kopytami 
rumaka i z głodu bez pomocy tam umarł. Wszak sam wstać nie mógł, a i swoim ciężkim mieczem krzywdy 
też nikomu zrobić nie dał rady. 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

21

Rzeczywistość musiała jednak być inna, skoro stan rycerski przez kilkaset lat istniał, a jedna z 
największych bitew średniowiecznej Europy – bitwa pod Grunwaldem – nie była bitwą piechoty, ale jak 
wiele innych bitwą jazdy, a więc między innymi przez takie właśnie „manekiny” była rozegrana. Zarówno 
zbroja jak i miecz musiały zatem stanowić pewien kompromis wytrzymałości i lekkości, wagi i mobilności. 
Cytowany na wstępie opis walki Juranda na zamku w Szczytnie ładnie się czyta, miło się podobne sceny 
ogląda na ekranie czy turnieju, ale nie ma to nic wspólnego z historycznymi realiami. Zarówno tak ciężkie 
miecze, jak i zbroje o wadze blisko 100 kg między rekwizyty filmowe należy włożyć. Wielokrotnie 
spotkałem się ze zdziwieniem, kiedy podczas pokazu ktoś brał do ręki jeden z moich mieczów. „ALE ON 
JEST LEKKI !!!”. Ale to nie jest prawda. To nie ten miecz jest lekki, tylko inne miecze są o wiele za 
ciężkie, to również sienkiewiczowski stereotyp ciężkiego miecza - ”krzyżackiego”. W rzeczywistości waga 
miecza długiego zawierała się najczęściej w granicach 1,1 – 1,8 kg. Miecz o wadze 2.5 kg to już był 
praktycznie tylko wielki miecz piechoty, o długości ponad 160 cm.  
Jak wspomniałem, masa miecza historycznego była kompromisem pomiędzy wytrzymałością, lekkością, 
mobilnością i siłą możliwego do zadania ciosu. Miecz idealny nie powinien wpadać w drgania po bocznym 
uderzeniu i nie może się wyginać się przy pchnięciu - powinien więc być gruby i ciężki, wtedy jego masa 
lepiej odbiera energię miecza atakującego, łatwiej nim zadać ciężki, przełamujący cios, będzie też sztywny. 
Jednocześnie powinien być lekki, aby łatwo nim można było manewrować, musi on też być cienki - aby był 
ostry i aby łatwiej pokonywał opór pancerza. Oczywiście takiego ostrza nie da się zrobić i dlatego całe 
wieki praktyki wyznaczyły pewien przedział wagowy miecza ( i nie tylko miecza) prowadzonego tylko (lub 
głównie) jedną ręką, miecza mającego za zadanie przede wszystkim rażenie ciała przeciwnika a nie grubej 
blachy pancerza. Jeśli przebadamy miecze obosieczne używane w okresie średniowiecza, to zauważymy, że 
ich waga oscyluje w pobliżu 1 – 1.5 kg. Co ciekawe, ogromna część mieczów starożytnych też ma podobną 
wagę, (choć więcej niż w średniowieczu jest tu broni lżejszej). Podobnie jest w czasach nam bliższych. 
Przeciętna szabla husarska ważyła poniżej 1 kg, zaś ostatnia bojowa szabla polskiej konstrukcji – szabla 
wz. 34 (tzw. „Ludwikówka”) - ważyła 0.91 kg. 
Wydawać się może,  że im cięższy miecz, tym silniejszy cios można nim zadać. Nie jest to do końca 
prawdziwe. Co prawda lekkim i delikatnym mieczem nie da się za silnie uderzyć – bo po prostu miecz się 
złamie - ale nie znaczy to, że ciężkim mieczem każdy mógłby „...rycerza do siodła przerąbać...”. Siła ciosu 
zależy przede wszystkim od możliwości fizycznych trzymającego ten miecz człowieka. Miecz może oddać 
przeciwnikowi tylko tyle energii, ile energii uzyska on od szermierza. Innymi słowy, szermierz może 
włożyć w cios co najwyżej tylko tyle siły (nadać mieczowi konkretną energię kinetyczną), na ile pozwala 
jego sprawność fizyczna, a czy będzie rozpędzał miecz lekki, czy ciężką „sztabę” to już nie ma większego 
znaczenia. 
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

22

 

 

Rys. IV-1 

 

A. Zależność pomiędzy masą miecza a 

możliwą mu do nadania prędkością. 

B. Wartość energii kinetycznej możliwej do 

uzyskania przez miecz, bez 
uwzględnienia masy ciała szermierza. 

C. Rzeczywista wartość energii kinetycznej 

możliwej do uzyskania przez miecz. 

 

V max – maksymalna prędkość ludzkiej ręki. 
M max – maksymalny, możliwy do uniesienia 
ciężar miecza. 
Ek – energia kinetyczna miecza. 
 
Wykresy tylko poglądowe - wartości liczbowe 
przyjęte orientacyjne. 

 
 Energia kinetyczna miecza jest funkcją jego  masy i prędkości ( Ek = mv

2

/2), więc im większą masę on 

posiada, tym mniejszą prędkość można mu nadać. I odwrotnie. Im lżejszy miecz, tym szybsze ruchy 
można nim wykonywać, ale maksymalna energia ciosu jest zawsze taka sama. Z drugiej strony chyba 
każdy zaobserwował, że silniej przecież można uderzyć siekierą o wadze 3 kg niż małym toporkiem. Jest 
to prawda tylko pozorna. Dużym toporem można zrobić szeroki zamach i nadać mu dużą energię, 
natomiast taki sam szeroki zamach uczyniony małym toporkiem nic nie da. Dzieje się tak po pierwsze 
dlatego, że nadajemy prędkość nie tylko toporowi czy mieczowi, ale i trzymającym go rękom, barkom a 
nawet w jakimś stopniu i tułowiowi, i oczywiście okrywającej je zbroi. Tym samym całkowita energia, 
jaką w taki cios wkładamy jest większa od przekazanej mieczowi. Wynika z tego, że im cięższy miecz, tym 
większy procent tej energii przypadnie jemu. Drugą przyczyną większej (do pewnego stopnia) siły 
uderzenia cięższej broni jest ograniczenie wynikające z możliwości fizycznych człowieka. Prędkość ruchu 
ludzkiej ręki nie jest nieograniczona, a więc nie można dowolnie zwiększać prędkości ruchu broni w miarę 
zmniejszania jej masy. Maksymalna prędkość ruchu ręki przeciętnego człowieka zadającego „lewy 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

23

Dla  łatwiejszego zrozumienia znaczenia wyważenia miecza, wyobraźmy sobie pewien eksperyment. 
Weźmy do ręki siekierę o wadze np. 3 kg i spróbujmy nią obracać po okręgu, ale poruszając tylko 

prosty” wynosi ok. 3 - 4m/s, wytrenowany karateka potrafi osiągnąć 6 – 8m/s i to jest kres możliwości. Czy 
ręka jest pusta, czy obciążona – szybciej się nie da. Z drugiej strony nie można zbyt mocno zwiększać 
masy miecza kosztem jego prędkości, gdyż nawet bardzo powolnego ruchu zbyt ciężkim mieczem nie da 
się zrobić. Jest jeszcze jeden, bardzo istotny aspekt zmuszający dawnych mieczowników do kucia broni 
raczej zbyt lekkiej, niż za ciężkiej. Lepiej zadać cios słaby, niż nie zadać żadnego. Bardziej się więc opłaca 
cios szybki i słaby, ale precyzyjnie trafiający tam gdzie trzeba, niż wolniejszy i silniejszy, ale nie trafiający 
w cel, bo szybszy przeciwnik nasz cios odbił, albo go uprzedził eliminując nas z walki. Istnieje więc 
wyznaczone praktycznie optimum, przy którym iloczyn masy miecza i prędkości możliwego do wykonania 
cięcia jest największy, a jednocześnie prędkość ta jest wystarczająco duża. Najprawdopodobniej taką 
optymalną masą broni jest właśnie przedział wagowy pomiędzy 1 a 2 kg. 
Zwiększenie prędkości ruchu poprzez zmniejszenie wagi broni ma też i inne niż biologiczne ograniczenia. 
Miecz musi mieć pewna minimalną sztywność, gdyż inaczej nie pokona oporu stalowego pancerza, 
kolczugi czy choćby kości. Po uderzeniu w czaszkę czy rękę, to nie miecz, ale kość musiała ustąpić. 
Musiała więc być wykorzystana do wykonania głowni pewna minimalna ilość stali, przy której dało się tę 
sztywność osiągnąć. W przypadku wielkiego miecza piechoty, niemożliwe było otrzymanie odpowiednio 
wytrzymałej głowni przy zachowaniu masy nawet 2 kg. Wydaje się, że waga (wraz z oprawą) oscylująca w 
pobliżu 2.5 – 3 kg dla miecza o długości ponad 1.5m to absolutne minimum ilości stali koniecznej do 
osiągnięcia tej sztywności. Oczywiście jest to tylko moje przypuszczenie, ale oparte na średniej wadze 
takiego miecza. Z drugiej strony była też broń o wadze zdecydowanie mniejszej, ale te egzemplarze służyły 
głównie do kłucia a nie do rąbania. Miecz z głownią o kształcie zbliżonym do wydłużonego ostrosłupa i 
szlifie romboidalnym, ma środek ciężkości w pobliżu jelca, mieczem takim łatwo jest manewrować, a 
jednocześnie zachowuje ona wystarczająco dużą sztywność podczas pchnięcia. Jednak ewentualne cięcie 
zadane taką bronią będzie miało zbyt mało energii. Taka konstrukcja występuje np. w koncerzach z XV 
w. koncerzu husarskim, XVIII-wiecznej szpadzie czy współczesnej broni sportowej. W tych wszystkich 
przypadkach nie jest konieczna duża energia cięcia, gdyż bronią  tą cięć się nie zadawało, zaś przebicie 
sztychem pancerza - a tym bardziej nieopancerzonego ciała - też dużej energii nie wymaga. W broni 
sportowej jest to nawet niepożądane, gdyż liczy się tu tylko szybkość a nie siła trafienia. Na kształt i wagę 
miecza wpływ miały i czynniki subiektywne, takie jak moda czy indywidualne preferencje szermierza, a 
tego we wzory matematyczne ująć się nie da. Można jednak stwierdzić,  że w przypadku broni siecznej 
mamy do czynienia z tendencją do wzrostu wagi, zaś broń przeznaczona do kłucia była lżejsza. Rzymska 
„Spatha” o zaokrąglonym sztychu była o wiele cięższa od „Gladiusa”, którym można było rąbać, ale jego 
trójkątny, ostry sztych i mniejsza długość wyraźnie wskazywały na przystosowanie do kłucia, ale z 
zachowaniem możliwości rąbania z małej odległości. Kawaleryjska szabla z XVIII wieku była niemal o 
połowę cięższa od szpady używanej w tym samym czasie, miecz typu XX był cięższy od miecza typu XVIa 
czy XVIIIb. 
Na koniec trzeba powiedzieć o jeszcze jednym aspekcie mającym niemały wpływ na masę miecza, 
mianowicie o jego wyważeniu.  

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

24

nadgarstkiem. Następnie powtórzmy tę próbę z prętem o takiej samej wadze, ale uchwyconym w połowie 
długości. Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że siekierą trudniej manewrować niż prętem. Wynika to 
z położenia  środka masy w stosunku do trzymających pręt (siekierę) rąk, oraz środka obrotu całego 
układu. W przypadku siekiery prawie cała masa skupiona jest na jej końcu, daleko od prowadzącej ją 
ręki, a więc trudno takim narzędziem wykonywać szybkie ruchy. W przypadku pręta  środek masy 
pokrywa się z trzymającymi dłońmi, tym samym o wiele łatwiej takim przedmiotem poruszać. Z 
identyczną zależnością mamy do czynienia podczas poruszania mieczem. W większości (ale tylko „w 
większości”) przypadków, masa głowni miecza długiego była zrównoważona przez masę głowicy, jelca i 
trzonu rękojeści w taki sposób, aby środek ciężkości wypadł kilka – kilkanaście cm przed jelcem. 
Odpowiednie rozmieszczenie mas głowni i rękojeści umożliwiało łatwiejsze operowanie takim mieczem w 
porównaniu do miecza nawet znacznie lżejszego, ale mającego środek masy przesunięty w stronę sztychu, 
a właśnie takie wyważenie posiadały miecze starożytne i wczesnośredniowieczne. Mieczem rzymskim, o 
lekkiej, najczęściej drewnianej lub kościanej rękojeści, nie dało się praktycznie wykonywać szybkich, 
zwrotnych ruchów. Jego mobilność można porównać do mobilności siekiery – można nią zadać tylko 
pojedyncze silne uderzenie, po czym trzeba wziąć następny zamach. Fechtunek „Spathą” „Gladiusem” 
czy mieczem celtyckim jest bez porównania powolniejszy i mniej zwrotny od fechtunku długim mieczem, a 
nawet wielkim mieczem piechoty, pomimo jego ponad dwukrotnie większej masy. 

 

 

V. G

EOMETRIA GŁOWNI

 
Dobra głownia powinna mieć optymalny dla danego stylu walki i predyspozycji konkretnego szermierza 
profil ostrza, wagę i rozkład mas, a jednocześnie jej budowa musi zapewnić maksymalną wytrzymałość 
dla każdego rodzaju występujących w czasie walki obciążeń. 
Nie jest możliwe praktyczne stworzenie głowni idealnej, dlatego z punktu widzenia mechaniki każdy profil 
i szlif - a tym samym i miecz - będzie miał swoje wady, może więc być tylko temu ideałowi bliższy lub 
dalszy. Głownia najlepsza ze względu na wytrzymałość na zginanie, może pęknąć przy silnym cięciu 
sztychem. Głownia przystosowana do silnych cięć sztychem, będzie z kolei mało zwrotna i łatwiej pęknie 
przy cięciu zastawą. Głownią przeznaczona do kłucia nie da się  właściwie zadać cięcia wierzchołkiem 
sztychu, a nawet czasem do żadnego cięcia się nie nadaje. Są to więc indywidualne preferencje, które 
narzucają zastosowanie konkretnego szlifu, wagi, wpływają na rozkład mas, a więc i profil podłużny i 
boczny. 
Każde uderzenie czy cięcie działa na stosunkowo niewielki odcinek głowni siłą, która wraz z siłami 
bezwładności pozostałych fragmentów, powodują jej ugięcie. Pomijając niejednorodność materiału, błędy 
hartowania i inne ukryte wady, pęknie ona w tym miejscu, gdzie wystąpią naprężenia przekraczające 
naprężenia graniczne. Przy wystarczająco silnym uderzeniu nastąpi to tam, gdzie mamy maksimum 
naprężeń, oraz tam, gdzie naprężenia zmieniają się skokowo. Idealna głownia powinna więc ugiąć się 
równomiernie na całej swej długości, aby nie nastąpiło nigdzie lokalne spiętrzenie naprężeń, a więc by 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

25

zminimalizować ryzyko jej pęknięcia. Porównując ze sobą wykresy naprężeń powstających podczas cięcia 
i uderzenia głowni o stałym przekroju, łatwo zauważyć, że maksima ich wartości występują najczęściej w 
miejscu odsadzenia jelca, minima na końcu trzpienia i na wierzchołku sztychu, a pomiędzy  jelcem i 
sztychem naprężenia mniej lub bardziej miarowo maleją. Przykład prawie dokładnie liniowo 
przebiegających zmian naprężeń mamy w dwóch skrajnych przypadkach – przy cięciu wierzchołkiem 
sztychu i przy odebraniu ciosu na jelec (nasadę głowni). Najprościej byłoby wykuć głownię o jednakowym 
przekroju, szerokości i grubości, ale na tyle grubą, aby w tych newralgicznych punktach była 
wystarczająco mocna. Łatwość wykonania osiągniemy jednak kosztem znacznego i niepotrzebnego 
wzrostu jej masy, gdyż grubość i szerokość odpowiednia dla punktów krytycznych, będzie za duża dla 
fragmentów mniej obciążonych. Naprężenia będą więc miały nadal swoje ostre maksima i gwałtowne 
skoki, choć nie będą przekraczać wartości niszczących. Nie byłoby trudno dobrać optymalne wymiary dla 
głowni podlegającej zawsze jednakowym obciążeniom, jednak taka wyidealizowana sytuacja nigdy nie 
występuje. Siła zewnętrzna może podczas walki zadziałać na głownię praktycznie w każdym jej punkcie, a 
więc musi ona zostać zaprojektowana w sposób umożliwiający zadawanie i odbieranie ciosów w tych 
miejscach, w których uderzenie takie spowoduje powstanie ekstremalnych obciążeń.  
W dobrze skonstruowanej głowni naprężenia powinny być identyczne (lub bardzo podobne) na całej jej 
długości, a ewentualne ich zmiany powinny przebiegać jak najbardziej łagodnie. Wynika z tego, że dla 
większości przypadków w pobliżu jelca głownia powinna mieć maksymalny przekrój  - bo tutaj występują 
maksima naprężeń – a minimalny przekrój na końcu trzpienia i na końcu wierzchołku sztychu miecza. W 
pierwszym przybliżeniu modelu głowni idealnej otrzymamy więc bryłę utworzoną z dwóch bardzo 
wydłużonych stożków połączonych ze sobą podstawami. Dłuższy ze stożków jest modelem głowni, krótszy 
-  rękojeści.  
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

26

 

 

Rys. V-1 

A. 

Model miecza zbudowany z 
namagnesowanych krążków. 

B. Momenty sił działających na model 

miecza – krążki szerokie. 

C. Momenty sił działających na model 

miecza – krążki wąskie. 

 

F – siła gnąca miecz 
R – ramię działania siły gnącej miecz. 
Frb, Rb – średnia siła rozrywająca i ramię  jej 
działania dla krążków szerokich. 
Fsb, Rb – średnia siła  ściskająca i ramię  jej 
działania dla krążków szerokich. 
Frc, Rc – średnia siła rozrywająca i ramię  jej 
działania dla krążków wąskich. 
Fsc, Rc – średnia siła  ściskająca i ramię  jej 
działania dla krążków wąskich. 

 
 Spróbujmy wyobrazić sobie, że głownia ułożona jest z szeregu cieniutkich, namagnesowanych plasterków 
ułożonych w profil o kształcie piramidki (rys. V-1).  Podczas zginania takiego stosu, dwie sąsiednie płytki z 
jednej (zewnętrznej) strony są rozrywane, natomiast po stronie wewnętrznej zostają dociskane do siebie 
(rys. V-B, V0-C). Podobnie kształtują się naprężenia w prawdziwej głowni. Podczas gięcia siły 
rozrywające działają na jej zewnętrznej stronie, natomiast wewnątrz łuku działają siły ściskające. Jedne i 
drugie siły maleją w miarę zbliżania się do osi głowni, a więc jej środkiem biegnie umowna warstwa 
zerowych naprężeń – tzw. Warstwa obojętna
 - nie mająca znaczenia dla sztywności miecza. 
Siły rozrywające głownię (Fr) można więc przedstawić jako siły usiłujące rozdzielić dwa sąsiednie 
plasterki, natomiast siły  ściskające (Fs) są im równe, ale odwrotnie skierowane. Zgodnie z zasadami 
statyki, moment siły gnącej głownię (F * R) musi równoważyć się z sumą występujących w przekroju „n” 
momentów sił rozrywających (Frn * Rn) i ściskających (Fsn*Rn), więc: 
 
F * R = Frb * Rb + Fsb * Rb = Frc * Rc + Fsc*Rc =..........= Frn*Rn + Fsn*Rn  
 
Wynika z tego, że im mniejsze ramię działania siły rozrywającej, tym większa musi być ta siła, aby iloczyn 
ramienia i działającej na nie siły – a więc moment siły - zawsze był stały. Innymi słowy, im mniejszy 
wymiar przekroju (plasterka) w miejscu zginania głowni, tym większa siła będzie przykładowe plasterki 
rozrywała.  

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Ponieważ naprężenia uzależnione są miedzy innymi od wielkości siły rozrywającej głownię w danym 
miejscu, od powierzchni, kształtu czy wielkości rozrywanego przekroju, można przyjąć w znacznym 
uproszczeniu,  że naprężenia są tym większe, im (przy zachowaniu stałej siły gnącej) mniejsza będzie 
powierzchnia przekroju głowni i im mniejsza będzie w tym miejscu jej grubość (a więc ramię działania sił 
rozrywających).  Łatwiej zgiąć cienki pasek blachy, niż okrągły pręt o takiej samej wadze i długości. 
Łatwiej zgiąć ten pręt, niż rurkę o tej samej masie, ale mającej większą  średnicę, bo pustej w środku. 
Łatwiej zgiąć  głownię miecza gnąc ją w płaszczyźnie bocznej, niż w płaszczyźnie głównej. Jeśli więc 
chcemy przy zachowaniu stałej masy zbudować jak najwytrzymalszą głownię, powinna ona mieć przekrój 
jak najgrubszy, zwłaszcza tam, gdzie występują największe naprężenia. Użyty w powyższym modelu 
przekrój w kształcie koła ma swoje wady – przede wszystkim dużą masę. Ponieważ  środkowa część 
przekroju (warstwa obojętna) ma najmniejsze znaczenie dla jego wytrzymałości, w celu zwiększenia 
sztywności i zmniejszenia wagi należałoby tę część przekroju usunąć, a więc utworzyć pierścień.

 

Nie da się 

jednak wykuć miecza o takim przekroju, a więc skonstruowanego na bazie rury, tym samym chcąc 
stworzyć profil poprzeczny o jak największej średnicy i jak najmniejszej masie, pozostaje tylko przekrój 
krzyża, lub szlify będące jego pochodną. Co prawda pewnym przybliżeniem przekroju pierścieniowatego 
były głownie zgrzewane o miękkim rdzeniu i sprężystej warstwie zewnętrznej (rys. V-2-D), ale to 
rozwiązanie nie dawało istotnego zmniejszenia wagi. Umożliwiało jednak zastosowanie lepszej stali na 
powierzchni przekroju, dzięki czemu można było osiągnąć większą twardość i odporność na uderzenia w 
stosunku do głowni monolitycznej. 

 

Rys. V-2 

 
Przykłady przekrojów o różnym kształcie i takiej 
samej wielkości powierzchni. 
Szeregi górny i dolny uporządkowane od lewej do 
prawej  zgodnie ze wzrostem sztywności w osi 
pionowej. 
W parach A-B; C-D; E-F; G-H; z prawej strony 
umieszczono przekrój

sztywniejszy w osi 

poziomej. 

 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

27

 Szlify na bazie krzyża, kwadratu czy niskiego „T” rzeczywiście dominowały w głowniach przeznaczonych 
do kłucia. Taki miecz posiada idealny pod względem wytrzymałości profil do zadawania pchnięć, nie 
posiada jednak ostrej krawędzi, a więc zupełnie nie nadaje się do cięcia. Forma grubego rombu – też 
często spotykana w głowniach kłujących -  wykazuje co prawda dużą sztywność w obydwu podstawowych 
płaszczyznach i ma mniej lub bardziej wyodrębnione ostrza, ale głownia przeznaczona przede wszystkim 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

28

do cięcia musi mieć nieco inne parametry. W tym przypadku sztywność w płaszczyźnie bocznej jest cechą 
drugorzędną, natomiast najważniejsza jest sztywność i wytrzymałość w płaszczyźnie głównej, bo w tej 
płaszczyźnie prowadzone są cięcia, musi też mieć przynajmniej jedną krawędź ostrą. Ponadto przekrój 
(szlif) głowni powinien być tak dobrany, aby rozkład naprężeń na całej szerokości tego przekroju był 
malejący w kierunku tylca głowni, a przynajmniej jednakowy. W przypadku głowni jednosiecznej jest to 
możliwe. Idealnym jest dla niej przekrój trójkątny lub wysokiego „T” – spotykany w różnych wariantach 
w głowniach kordów, tasaków i szabel. Znaczne gorsza jest sytuacja głowni mieczowej. Na rys. V-3 
pokazany jest orientacyjny rozkład naprężeń występujących w uderzających ostrzem głowniach o różnych 
przekrojach poprzecznych. Najbardziej od idealnego odbiega rozkład naprężeń dla szlifu romboidalnego 
(rys. V-3-A), lub krzyża równoramiennego (rys. V-2-F). Szlify te są najcieńsze w pobliżu ostrza, 
najgrubsze w połowie swej wysokości. Jest to więc sytuacja dokładnie odwrotna od najkorzystniejszej, 
gdyż w miejscu występowania największych sił rozrywających i ściskających, materiału jest najmniej (a 
więc naprężenia są największe), zaś w miejscu gdzie te siły się równoważą (warstwa obojętna) przekrój 
jest największy. Rozkład naprężeń (pole czerwone na rys. V-3-A) rośnie nawet nie liniowo – jak w 
przypadku przekroju prostokątnego (rys. V-3-C) – ale w 2 potędze (po linii paraboli). Idealny rozkład – o 
kształcie prostokąta - nie jest możliwy do uzyskania, gdyż nie można głowni pogrubić na ostrzach, 
ponieważ z założenia ostrza muszą pozostać ostre, a więc niestety jak najcieńsze. Najlepszym 
rozwiązaniem jest stosowanie szerokiego i głębokiego zbrocza, oraz stosunkowo grubych i wąskich ostrzy. 
Jest to więc szlif będący jakby połączeniem dwóch zdeformowanych liter „T” (rys. V-2-H; V-3-B). Co 
prawda nadal mamy najmniejszą grubość przekroju w miejscu maksymalnej siły rozrywającej, 
występującej zawsze na krawędzi ostrza, jest ona jednak zneutralizowana leżącym tuż obok ostrza 
wymiarem największym, zaś w warstwie obojętnej grubość materiału jest najmniejsza z możliwych, a więc 
bliska teoretycznemu ideałowi. Dzięki temu krzywa naprężeń (rys. V-3-B) jest zbliżona do krzywej 
naprężeń przekroju prostokątnego. Ciekawe jest, ze głownie ukształtowane według schematu z rys. V-3-B 
na prawie całej swojej długości (rys. I-1 – typ X) mają najczęściej zaokrąglony, a więc nieprzystosowany 
do pchnięcia sztych, choć oczywiście pchnięcie umożliwiający. Podobnie i miecze stosunkowo krótkie i 
szerokie, a więc raczej wyspecjalizowane do zadawania ciosów rąbiących (rys. I-1  typ XIII; typ XIV) 
najczęściej mają szerokie zbrocze albo ciągnięte są płasko, co najwyżej przechodzą przy sztychu w szlif 
soczewkowaty. Natomiast szlif romboidalny przeważał w głowniach o profilu bocznym zbliżonym do 
trójkąta (rys. I-1  typ XV, XVa, XVIIId), a więc wyraźnie wyspecjalizowanych do kłucia, lub dopiero na 
kończystym, również przystosowanym do kłucia sztychu (rys. I-1 – typ XVI; XVIIIa). Zaskakująco 
natomiast przedstawia się sytuacja w miejscu odsadzenia trzpienia. Nie dość, że podczas prawie każdego 
rodzaju cięcia i uderzenia występują tutaj największe siły rozrywające oraz naprężenia, to jeszcze, 
konstrukcyjna konieczność zmniejszenia przekroju głowni (aby powstał próg, na którym może oprzeć się 
jelec i reszta rękojeści) skutkuje powstaniem tzw. „efektu karbu”. Efekt ten powoduje znaczne, 
niekorzystne zakłócenie rozkładu naprężeń. Nie przebiegają już one w sposób typowy dla przekroju 
prostokątnego (rys. V-3-C), ale raczej jak dla przekroju romboidalnego, a nawet mają ostrzejsze od tego 
rozkładu maksimum. Tym samym w miejscu odsadzenia trzpienia występują wielokrotnie wyższe 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

29

naprężenia, niż bezpośrednio przed, lub za tym punktem, i z tego właśnie powodu powstaje gwałtowny 
uskok na krzywych z rys. III-6-C,D; III-9-C,D; czy III-11-C,D.  

 

 

Rys. V-3 

 
Przebieg naprężeń rozrywających (-) i 
ściskających (+) występujących w głowniach o 
różnych szlifach, zginanych w płaszczyźnie 
głównej. 
A – Szlif romboidalny. 
B – Szlif z szerokim zbroczem. 
C – Szlif prostokątny. 
D – Szlif prostokątny w miejscu odsadzenia 
trzpienia. 

 
Aby efekt ten zminimalizować, należy po pierwsze poprowadzić linię odsadzenia po łuku (rys. II-4) a nie 
„na ostro”, a ponadto w tym miejscu powiększyć przekrój. Nie da się zmniejszyć szerokości głowni (aby 
utworzyć „próg”) i jednocześnie szerokość tę powiększyć (aby zniwelować efekt karbu), jednak zwężając 
trzpień w celu utworzenia niezbędnego progu, można go równocześnie pogrubić. Rzeczywiście, nasada 
głowni jest (z wyjątkiem specyficznie ukształtowanych głowni o specjalnie pogrubionym sztychu) 
najgrubszą i najszerszą jej częścią. Nie można jednak zbytnio poszerzać trzpienia, gdyż pełni on funkcję 
„szkieletu” rękojeści, a więc musi on być na tyle wąski, aby dłoń mogła wygodnie objąć nasadzone na 
trzpień okładki. Granica tą jest 30 – 35 mm - i tutaj zaskakująca, sprzeczna z tą teorią obserwacja. Co 
prawda jelec osadzony jest w najgrubszym miejscu na całej głowni – zwłaszcza w mieczach długich – ale w 
późniejszych mieczach nie widać tak drastycznego dążenia do maksymalnej możliwej do uzyskania 
szerokości trzpienia. W większości mieczów trzpień mógłby być znacznie szerszy, a z jakiś powodów nie 
jest. Mało tego. Bardzo często trzpień jest znacznie masywniejszy w mieczach o rękojeści jednoręcznej niż 
w mieczach długich, mających znacznie cięższą głowicę. Wydawałoby się, że ciężka głowica osadzona na 
długim trzpieniu, stwarzająca przeciwwagę dla głowni i tym samym zwiększająca możliwość jej pęknięcia 
przy jelcu, powinna iść w parze z poszerzeniem tego trzpienia. Zdawałoby się, ale tak nie jest. Niektóre 
głownie mieczów jednoręcznych (rys. I-1 – typ XII; typ XIV) mają nie tylko pogrubioną nasadę, ale i 
wyraźnie rozbiegającą się na boki linię ostrzy, dzięki czemu zastawa poszerza się ku rękojeści i jelec 
opiera się na progu utworzonym zarówno poprzez zwężenie (a więc i osłabienie) głowni, jak i przez 
dodatkowe poszerzenie nasady. Wcale to jednak nie oznacza, że dzięki temu trzpień jest zawsze znacznie 
szerszy -  czasami pozostaje on wąski, a wzmocnione tylko zostało oparcie jelca na nasadzie głowni. 
Natomiast obecność ciężkiej dyskoidalnej głowicy w mieczach jednoręcznych typu XII rzeczywiście wiąże 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

30

się najczęściej z szerokim trzpieniem. Trudno przypuszczać,  że stosowanie węższego niż to możliwe 
trzpienia było wynikiem przypadku lub niewiedzy kowala, a więc jedynym sensownym wytłumaczeniem 
jest brak takiej konieczności. Innymi słowy, taka szerokość i grubość trzpienia z jakiegoś powodu w 
zupełności wystarczały ówczesnym użytkownikom. Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę stosunkowo 
delikatną budowę  głowni mieczów długich idącą w parze z kończystym sztychem, to narzuca się 
przypuszczenie, że nie mogły one służyć do cięć zadawanych „z całej siły”, bo po prostu czegoś takiego by 
nie wytrzymały. Natomiast obecność szerokiego, wyraźnego progu, dającego solidne oparcie dla jelca, 
może nasuwać przypuszczenie, że ważniejsze dla użytkownika było wzmocnienie osadzenia jelca od 
wzmocnienia nasady rękojeści. Świadczyłoby to o dostosowania miecza do odbierania ciosów idących nie 
prostopadle na zastawę (jej płaz lub ostrze), ale ześlizgujących się po niej na jelec, jak również o 
dostosowaniu mieczów wczesnośredniowiecznych oraz późniejszych - typu X; XI i XII do rąbania i kłucia, 
ale nie do odbijania takich ciosów. Być może walka tymi mieczami wiązała się ściśle z obecnością tarczy. 
 
 

 

 

VI. M

ETALE STOSOWANE DO WYROBU GŁOWNI MIECZOWYCH

 
 

 Broń zawsze była, jest i długo jeszcze chyba będzie przykładem maksymalnych możliwości 
materiałowych i technologicznych, możliwych do osiągnięcia w danej epoce – również i miecz był tak 
wyrafinowaną technologicznie konstrukcją. Oczywiście istniały egzemplarze przeciętne, egzemplarze 
zdecydowanie złe, ale były i te „z górnej półki”. Takie miecze zostały bez wątpienia zbudowane na granicy 
wytrzymałości materiału, a ich geometria jest bliska matematycznemu ideałowi – chyba nie da się 
współcześnie nawet teoretycznie zrobić nic lepszego, niż zrobili to dawni mistrzowie, nie znający przecież 
matematyki, fizyki ani materiałoznawstwa w naszym, współczesnym, „naukowym” pojęciu
Nie wdając się 
w zbędne dyskusje jaką broń możemy nazwać mieczem a jaką nie, możemy zauważyć,  że broń sieczną 
mniej lub bardziej podobną do stereotypu miecza średniowiecznego wykonywano z tego, co akurat 
wytwórca mógł zdobyć. U ludów nie znających metalu robiono miecze z twardych gatunków drewna, 
dodatkowo wstawiając w ich ostrza zbrojniki z krzemienia, kości czy nawet z zębów rekina. Tego typu 
miecze można oglądać na rycinach przedstawiających wojowników z Nowej Zelandii, południowej Afryki 
czy nawet Wyspy Wielkanocnej. Drewniany miecz zbrojony zębami rekina (Afryka – plemię Niam-Niam) 
znajduje się w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. 
 
 

1. M

ETALE KOLOROWE

 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

31

 Z chwilą pojawienia się brązu zaczęto oczywiście stosować i ten metal jako doskonały materiał na miecze. 
Należy tutaj jednak wyjaśnić jedną nieścisłość. Według dzisiejszych norm, brązem jest stop miedzi z cyną 
lub glinem, krzemem, berylem, niklem, manganem, ołowiem i in., o zawartości składników stopowych do 
kilkunastu, czasem (ołów) do 50 - 60 %. Stop miedzi z cynkiem (do 50 % Zn) oraz z innymi (do kilku %) 
dodatkami (krzem, nikiel, ołów,  żelazo, cyna i in.), to mosiądz. Natomiast analizy brązów starożytnych 
wykazują, że ów „brąz” był w rzeczywistości stopem miedzi, cyny i cynku, z niewielką domieszką ołowiu 
czy srebra, a więc były to zarówno brązy, jak i różne gatunki mosiądzu

.  

Im większa zawartość cyny lub cynku, tym twardszy stop uzyskujemy. Nie można jednak jednoznacznie 
stwierdzić, czy zdawano sobie wówczas sprawę ze znaczenia składników stopowych dla właściwości 
metalu, a więc czy potrafiono dobierać gatunek brązu do jego przeznaczenia. Prawdopodobnie w 
większości przypadków nie, gdyż często ozdoby wykonywane były z twardych gatunków brązów, a broń z 
miękkich, a więc przerabiano na broń taki metal (złom), jaki akurat był do dyspozycji. Co najwyżej 
poprawiano jego sprężystość i twardość poprzez kucie ostrza na zimno. Z pewnością równolegle z brązem 
stosowano na miecze również żelazo z meteorytów, ale to akurat jest bardzo trudne do udokumentowania. 
Pozostałości po żelaznych ostrzach z przed kilku tysięcy lat są z oczywistych względów znikome, co nie 
znaczy,  że takich mieczów nie było. Jednym z bardziej znanych przykładów takiej broni jest nóż o 
żelaznej głowni znaleziony w grobowcu Tutanchamona. Trudno dokładnie powiedzieć kiedy w Europie 
opanowano hutnicze metody otrzymywania żelaza, a więc kiedy się ono upowszechniło wypierając 
zupełnie brąz. Początkowo (IX – VIII w.p.n.e.) sprowadzano je z Bliskiego Wschodu na Cypr, następnie 
zaczęło się upowszechniać w pozostałych regionach Grecji. Pojawienie się  żelaza nie spowodowało 
oczywiście natychmiastowego zaniku mieczów brązowych. Przez kilkaset lat brąz i żelazo współistniały ze 
sobą, i to wcale nie z powodu zacofania technologicznego „barbarzyńskiej” Europy północnej. W 
grobowcu króla Filipa II (359-336 p.n.e.) – ojca Aleksandra III Wielkiego – znaleziono zarówno broń 
wykonaną z brązu, jak i z żelaza. Wbrew powszechnie panującej opinii, brąz wcale nie był dużo gorszym 
materiałem na miecze od ówczesnego żelaza, które nie zawsze było twarde i sprężyste jak dobra stal 
współczesna. Bardzo często było ono po prostu miękkie, a wykute z niego miecze trzeba było prostować 
podczas walki (Diodor Sycylijski). Trzeba było setek lat, oraz doświadczeń wielu pokoleń kowali i 
hutników, aby sztuka otrzymywania żelaza zostało wzbogacona o umiejętność kontrolowania jego jakości. 
W tej sytuacji chyba największą wadą brązu była jego dostępność, bo – przynajmniej w większości 
Europy barbarzyńskiej – pochodził z importu. Był za to łatwiejszy w obróbce i nie wymagał tak 
rozbudowanego zaplecza technicznego jak żelazo. Poza tym, miał jedną niepodważalną zaletę, którą 
przewyższał żelazo - nie korodował.  
 
 

2. O

GÓLNA BUDOWA I WŁAŚCIWOŚCI ŻELAZA I STALI 

 

 
 II – III w.p.n.e. to już w zasadzie schyłek brązu i ogromny rozkwit technologii żelaza w Europie. Z chwilą 
opanowania  i upowszechnienia hutniczego procesu otrzymywania żelaza, można je było uzyskać 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

32

praktycznie wszędzie, gdyż podstawowe surowce – rudę darniową, węgiel drzewny i glinę – można było 
znaleźć w każdym lesie i na każdej podmokłej  łące. Z tego okresu pochodzą przepiękne miecze żelazne 
(Celtyckie), znajdywane również i na naszych terenach. Z żelaza wykonana była nie tylko głownia, ale i 
niezwykle skomplikowana i dekoracyjna pochwa, a nawet łańcuch na którym miecz taki noszono. Były to 
miecze o długości ok. 80-90 cm. (głownia), cienkim, krótkim jelcu wygiętym w kształt odwróconej litery 
„V” (jelec „dzwonowaty”), ale niestety wykute były najczęściej ze stosunkowo miękkiego  żelaza. 
Zawierało ono ok. 0,1%C, a więc nie dawało się hartować. Podobnie jak brąz, utwardzano je poprzez 
kucie na zimno.  
 

 

Rys. VI-1 

 
Miecze celtyckie II-III w.p.n.e 
 

 
 
 Dawni kowale nie znali rzecz jasna teoretycznych podstaw właściwości stali i żelaza, ale potrafili 
zastosować w praktyce liczne doświadczenia swoje i swoich poprzedników. Nie wiedzieli, czemu należy 
kuć żelazo tylko wtedy, kiedy świeci ono takim a nie innym kolorem żaru. Nie wiedzieli, czemu należy je 
ostudzić po osiągnięciu jakiegoś konkretnego koloru w konkretnej cieczy, aby się utwardziło. Nie 
wiedzieli, czemu dzieje się tak, a nie inaczej. Wiedzieli, że tak należy uczynić, bo tak nauczyło ich 
doświadczenie, tak robił ich ojciec i dziadek, bo tak robiono „od zawsze”, bo tak „jest dobrze”. Aby 
jednak zrozumieć, dlaczego takie recepty mają sens – lub go nie mają - trzeba choć pobieżnie zapoznać się 
z chemiczną i fizyczną budową stali i podstawami obróbki termicznej. Właściwości stali są przede 
wszystkim wynikiem zmiany rozpuszczalności węgla w żelazie w różnych temperaturach, oraz 
powstawania różnych związków  żelaza z węglem i zmiany ich sieci krystalicznej, w zależności od 
zawartości węgla, szybkości chłodzenia i wielu innych czynników. Szczegółowe omówienie całości tego 
bardzo złożonego zagadnienia przerasta ramy niniejszego opracowania, dlatego odsyłam do licznej 
literatury fachowej. Spróbuję jednak omówić tutaj przynajmniej te zależności, które mają bezpośredni 
związek z wiedzą praktyczną dawnych kowali. 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

33

Materiał, jakim dysponował starożytny kowal, był z chemicznego punktu widzenia nie żelazem a stalą, a 
więc stopem żelaza z węglem, gdyż termin żelazo odnosi się w zasadzie do pierwiastka chemicznego. 
Jednak potocznie żelazem określa się stop miękki, o małej zawartości węgla, a stalą - stop twardy, 
wysokowęglowy, dający się dodatkowo utwardzać na drodze hartowania. Termin żelazo stosuje się 
również wtedy, kiedy stop ten nie przeszedł w procesie otrzymywania przez fazę płynną, lecz co najwyżej 
osiągnął postać ciastowatą, a więc odnosi się to do żelaza dymarskiego. Stal współczesna ma prawie 
jednolitą strukturę i skład chemiczny, a jej właściwości zależą  głównie od zawartości składników 
stopowych – podobnie jak w przypadku brązu – oraz od zastosowanej obróbki cieplnej. Stal historyczna, 
a więc żelazo, ma strukturę wybitnie pasmowatą, włóknistą, o niejednorodnym składzie chemicznym. Jest 
to wynikiem zgrzewania ze sobą a następnie „mieszania” drobnych kawałków uzyskanego w stanie 
ciastowatym żelaza o różnym składzie chemicznym.

 

 

Bez względu na sposób uzyskania, stal jest stopem żelaza i wielu innych pierwiastków, z których 
najważniejszym składnikiem (poza samym żelazem, rzecz jasna) jest węgiel. To przede wszystkim od jego 
procentowej zawartości zależy kowalność, twardość, kruchość i udarność (odporność na uderzenia), a 
więc cechy najistotniejsze dla materiału z którego ma być wykuta głownia. Stop miedzi z cynkiem czy z 
cyną może mieć dowolny skład, gdyż te dwa metale mieszają się w dowolnych proporcjach. Natomiast 
ilość węgla w stali ograniczona jest jego niewielką rozpuszczalnością w żelazie, w dodatku zmieniającą się 
w zależności od temperatury. Stopy miedzi możemy dodatkowo utwardzać w zasadzie tylko poprzez kucie 
na zimno, stopy żelaza utwardzać można zarówno podczas kucia na zimno (w niewielkim stopniu), jak i 
poprzez zastosowanie odpowiedniej obróbki cieplnej – hartowanie.  
W temperaturach czerwonego żaru (800 - 900

°

C) i wyższych, węgiel stosunkowo łatwo rozpuszcza się w 

żelazie, dlatego w piecu hutniczym czy kowalskim może nastąpić tzw. nawęglenie stali. W takich 
temperaturach powstaje roztwór stały węgla w żelazie, zwany AUSTENITEM. Poniżej 727

°

C (wiśniowy 

kolor  żaru) rozpuszczalność  węgla gwałtownie spada (0,02% – 0,008 %), AUSTENIT przestaje istnieć, 
gdyż nadmiar węgla wytrąca się jako różne formy związku węgla z żelazem (węglik żelaza - CEMENTYT) 
zawieszonego w prawie czystym żelazie (FERRYT). Istniejące w temperaturach niższych od 727°C 
kryształy mieszaniny węglika  żelaza (CEMENTYTU) i czystego żelaza (FERRYTU) mają większą 
twardość od czystego żelaza i od roztworu węgla w żelazie (istniejącego w temperaturach wyższych od 
727°C AUSTENITU), ale mniejszą plastyczność. Jeśli jednak stal wysokowęglową ogrzejemy do 
temperatury czerwonego żaru 750 - 800

°

C (aby rozpuścić  węgiel w żelazie – ponownie powstanie 

AUSTENIT) a następnie ostudzimy wystarczająco szybko, węgiel rozpuszczony w żelazie nie zdąży się 
wytrącić (nie powstanie węglik  żelaza - CEMENTYT) i pozostanie w postaci roztworu przesyconego. 
Kryształy takiego roztworu stałego, zwanego MARTENZYTEM mają znaczną twardość, tym większą, im 
więcej węgla zawierają.  Tak ogrzana i ostudzona stal nie jest już mieszaniną czystego żelaza i cementytu 
(FERRYT + CEMENTYT), ale czystego żelaza, niewielkiej ilości cementytu, oraz MARTENZYTU. 
Została więc wzbogacona o igłokształtne, bardzo twarde kryształy (MARTENZYT). Martenzyt przerasta 
miękkie kryształy  żelaza (FERRYT) zawierającego dodatkowo nieliczne wtrącenia węglika  żelaza 
(CEMENTYT). 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

34

Przemiana 

(miękki  FERRYT i CEMENTYT)  ----- ogrzewanie 727–850° ----- AUSTENIT  ----- 850-727°C, 
szybkie chłodzenie ----- (miękki FERRYT z nielicznym CEMENTYTEM, b. twardy MARTENZYT,)

 

jest istotą procesu hartowania stali.  
Twardość zahartowanej w ten sposób stali uwarunkowana jest kilkoma czynnikami. Najważniejszymi z 
nich, są twardości samego MARTENZYTU i jego ilość. Twardość MARTENZYTU jest tym większa, im 
więcej węgla on zawiera i może ona osiągnąć wielkość rzędu 65-68 HRC przy maksymalnej możliwej dla 
stali zawartości węgla ~2%. Jednak ze wzrostem zawartości węgla w stali, maleje ilość MARTENZYTU 
na korzyść innych, bardziej miękkich struktur. Maksymalną twardość stali (będącą wypadkową 
twardości MARTENZYTU i pozostałych struktur) uzyskujemy przy całkowitej ilości węgla rzędu 0,7-
1,0%, a dalszy wzrost zawartości węgla nie przynosi już wzrostu całkowitej twardości stali, a czasem 
nawet ją obniża.  
Ilość otrzymanego w wyniku hartowania MARTENZYTU zależy przede wszystkim od szybkości 
chłodzenia hartowanej stali. W miarę zwiększania tej szybkości, rośnie ilość MARTENZYTU, maleje tym 
samym ilość CEMENTYTU. Po przekroczeniu pewnej granicznej, charakterystycznej dla każdego 
gatunku stali szybkości chłodzenia, otrzymujemy praktycznie tylko MARTENZYT. Dalsze zwiększanie 
szybkości chłodzenia nie przynosi już wzrostu jego ilości, natomiast zwiększa ryzyko pęknięcia, na skutek 
dużych różnic temperatury warstw zewnętrznych i rdzenia hartowanego przedmiotu, oraz ryzyko jego 
powichrowania. Graniczna prędkość hartowania jest tym większa, im mniejsza jest zawartość  węgla w 
stali. Wynika z tego reguła,  że stale twarde, wysokowęglowe, powinno się studzić wolniej od stali 
miękkich, niskowęglowych, a więc do ich hartowania stosować olej czy ciepłą wodę, w odróżnieniu od stali 
nisko i średniowęglowych, które do hartowania wymagają raczej zimnej wody, roztworu soli kuchennej, a 
nawet wody z lodem. 
 

T

A B L I C A  

V I - 1

S

Z Y B K O Ś Ć   C H Ł O D Z E N I A   W   R Ó Ż N Y C H   O Ś R O D K A C H

   

( d l a   t e m p e r a t u r y   ~   6 0 0   ° C )  

Ś r o de k c hł o d zą c y   Szy bko ś ć   c hł o d ze n i a   w   ° C / s  

1 0 %  N a O H   w   w o d zi e   ( 1 8 ° C )  

1 2 0 0  

1 0 %  N a C l   w   w o d zi e   ( 1 8 ° C )  

1 1 0 0  

1 0 %  H

2

SO

4

  w   w o d zi e   ( 1 8 ° C )  

7 5 0  

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

35

W o d a   ( 1 8   ° C )  

6 0 0  

W o d a   ( 2 5   ° C )  

5 0 0  

O l e j  

1 3 0  

W o d a   ( 5 0   ° C )  

1 0 0  

E m u l s j a   o l e j u   w   w o d zi e  

7 0  

W o d a   z  m y dł e m  

3 0  

W o d a   ( 7 5   ° C )  

3 0  

 
 
Twardość MARTENZYTU, będąca cechą pożądaną, wiąże się niestety z bardzo poważną jego wadą – 
kruchością i małą wytrzymałością na uderzenia. Do tego dochodzi jeszcze jedno niepożądane, związane z 
hartowaniem zjawisko – występowanie różnych wewnętrznych naprężeń, spowodowanych gwałtownym 
chłodzeniem. Aby zniwelować naprężenia wewnętrzne, jak i zmniejszyć kruchość stali i zwiększyć jej 
sprężystość i udarność, stosuje się zabieg zwany ODPUSZCZANIEM. Polega on na ogrzaniu 
zahartowanego przedmiotu do temperatur rzędu 100-600°C. W zależności od temperatury i czasu 
wygrzewania, pewna ilość MARTENZYTU przekształca się w CEMENTYT. Dzięki temu znacznie maleje 
wypadkowa kruchość stali, niestety – choć w mniejszym stopniu – maleje też jej twardość.  
 
 

3. W

SPÓŁCZESNE STALE WĘGLOWE 

 

 
Współcześnie mamy do czynienia prawie wyłącznie ze stalą, która otrzymywana jest na skalę 
przemysłową  z surówki na drodze jej odwęglania. Cały proces technologiczny przebiega w fazie ciekłej, 
dzięki czemu można kontrolować jego przebieg oraz skład chemiczny otrzymywanego stopu. Uzyskana w 
taki  sposób stal zawsze zawiera oprócz węgla i inne pierwiastki, które zostały wprowadzone specjalnie w 
procesie chutniczym w celu modyfikacji jej właściwości, bądź też pozostały jako zanieczyszczenia. 
Ze względu na zawartość węgla dzieli się stale na: 
 
S

TALE NISKOWĘGLOWE

 (poniżej 0,25%C). 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

36

Odznaczają się one miękkością i plastycznością. Łatwo się je kuje, stosunkowo łatwo się zgrzewają. Kuć 
można w temperaturze od czerwonego, do żółtego koloru żaru. Chwilowe przegrzanie (biały  żar, 
gwałtowne iskrzenie) w większości przypadków nie pociąga za sobą przepalenia materiału. Hartowanie 
nie daje większych efektów ze względu na niską zawartość węgla. Pewne utwardzenie można  osiągnąć po 
ogrzaniu do temperatury pomarańczowego żaru i ostudzeniu w zimnej wodzie, solance, wodzie z lodem, 
moczu (Mnich Teofil – 

Diversarum Artium Schedula

 ).  W większości przypadków są to stale niższej jakości, a 

zawartość  węgla waha się w dość dużych granicach. W związku z tym, odkuwki ze stali tego samego 
gatunku, ale pochodzące z różnych wytopów, mogą dawać skrajnie różne wyniki hartowania. Niektóre 
partie stali nie dają  żadnego zauważalnego efektu, inne wyraźnie się utwardzają i można z nich (po 
dodatkowym przekuciu na zimno samego ostrza) otrzymać zaskakująco ostre, choć stosunkowo miękkie 
narzędzie. 
We współczesnym mieczownictwie stale te stosuje się najczęściej na ciągliwe rdzenie do głowni kutych 
warstwowo, składnik miękki dziweru wieloskładnikowego, oraz na elementy nie wymagające hartowania 
(jelec, głowica, nity, okucia). 
Przeważająca większość walcówki dostępnej w składach materiałów budowlanych w postaci prętów 
okrągłych i kwadratowych (nieżebrowanych !), bednarki, płaskowników i blach, produkowana jest 
właśnie ze stali niskowęglowej (stal St3, zawartość węgla do 0,22%). 
Ze stali niskowęglowej produkuje się też pręty zbrojeniowe ze stali żebrowanej, o żeberkach ułożonych „w 
spiralę”. Jest to węglowa stal stopowa wyższej jakości, o symbolu 18G2A. Zawiera ona 0,18% węgla, oraz 
1,3% manganu. Stal ta łatwo się zgrzewa w ognisku kowalskim a niektóre partie można nawet 
zahartować.  
 
S

TALE ŚREDNIOWĘGLOWE

 (0,25 – 0,6%C). 

Stale te zdecydowanie trudniej się kuje, trudniej się też je zgrzewa. Kuć należy w temperaturze 
czerwonego  żaru, do pomarańczowego lub pomarańczowożółtego. Ogrzewanie do temperatury żółtego 
żaru wymaga uwagi i wyczucia, gdyż  łatwo je przegrzać i przepalić,  łatwo też je w tak wysokiej 
temperaturze odwęglić. Ogrzanie do temperatury białego  żaru dopuszczalne właściwie tylko przy 
zgrzewaniu, konieczne jest jednak duże doświadczenie, zwłaszcza w przypadku twardszych gatunków stali 
(St7; 55; 65; 65G). 
Z punktu widzenia płatnerstwa, przedział zawartości węgla od 0,25 do 0,6% jest dosyć niefortunny. Co 
prawda wszystkie stale średniowęglowe hartują się w mniejszym lub większym stopniu, ale do tej grupy 
należą zarówno gatunki stosunkowo miękkie, o zawartości węgla pozwalającej nie tyle na pełne 
hartowanie, ile na „podhartowanie”, jak i gatunki o bardzo wysokiej twardości. Stale o niższej zawartości 
węgla stosowane są na rdzenie mieczów warstwowych, płazy,  średniej jakości noże i głownie kute z 
jednego kawałka stali, oraz głownie nawęglane. Gatunki o większej zawartości węgla mają po 
zahartowaniu i odpuszczeniu twardość rzędu 55-61 HRC. Nadają się  głównie na ostrza głowni 
warstwowych, dziwerowanych, bimetalicznych, oraz głownie hartowane selektywnie lub głownie 
niehartowane. Wykorzystywane na składnik twardy dziweru wieloskładnikowego i na dziwer 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

ławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

37

Utworzony przez Wojciech S

Najtwardsze gatunki stali mają do 2,11% węgla, ale stosuje się je wyjątkowo, praktycznie tylko na 
narzędzia wymagające największej twardości, których kruchość i sprężystość nie ma większego znaczenia 
(stale narzędziowe NC11; NCWV). W większości przypadków twarde gatunki stali konstrukcyjnych i 
sprężynowych mają poniżej 1%C. Ze względu na dużą zawartość węgla kuje się je bardzo trudno, są mało 
plastyczne nawet w temperaturach rzędu 1000°C (żółtego żaru), a silniejsze ogrzanie z reguły kończy się 
gwałtownym przepaleniem i bezpowrotnym zniszczeniem odkuwki. Stosowane na ostrza głowni 
zgrzewanych najwyższej jakości, na dziwer jednoskładnikowy i jako składnik twardy dziweru 
wieloskładnikowego, sprężyny, elementy broni palnej (krzesiwa w zamkach skałkowych, orzechy, zęby 
mechanizmów spustowych). Materiał prawie nie do zdobycia w handlu detalicznym, dlatego najczęściej 
pozyskiwany z zużytych narzędzi (np. pilniki  ~1,2%C). Ponieważ tylko nieliczni producenci oznaczają 
gatunek stali na swoich wyrobach, taki odzysk jest dość ryzykowny, choć w większości przypadków 
jedyny możliwy w praktyce. W specjalistycznych hurtowniach spotyka się najczęściej tylko stal 
sprężynową 65G (o zwiększonej zawartości manganu), oraz gatunki stali narzędziowej stopowej NC6; 
NC10; NC11. 

  

jednoskładnikowy. Lufy i elementy zamka replik broni palnej. Narzędzia o podwyższonej udarności 
(młotki, przebijaki itp.). Z najtwardszych gatunków wykonuje się sprężyny. 
Ogólnie dostępna jest w tej grupie właściwie tylko stal o symbolu 34GS (0,34%C; ~1,6%Mn). Produkuje 
się z niej zbrojeniowe pręty  żebrowane, o żeberkach ułożonych „w jodełkę”. Jest to w gruncie rzeczy 
bardzo dobra stal na wszelkiego rodzaju ostrza. Zwiększona zawartość manganu i (na szczęście dla 
płatnerzy) chyba niezbyt rygorystycznie przestrzegana norma składu chemicznego powodują, że można 
spotkać partie o doskonałej udarności i wysokiej twardości, które to właściwości często okazują się lepsze 
od analogicznych parametrów stali resorowej. Hartowanie  z temperatury czerwonego żaru w oleju (na 
miękko, rzędu 50-55HRC), wodzie a nawet w solance (Do 58-60HRC). Odpuszczanie do koloru barwy 
nalotowej od słomkowego po granatowy i szybkie studzenie w wodzie lub oleju. Odpuszczanie na błękitno 
– nawet szybko ostudzone -  wyraźnie zmniejsza jej twardość. Zgrzewalna zarówno z bardziej miękkimi 
gatunkami, jak i sama ze sobą, choć łatwo się podczas zgrzewania odwęgla. 
W składach specjalistycznych można też spotkać stal gatunku 45; 55; St5; oraz stal sprężynową 
(resorową) 50HSA (0,5%C; 1,0%Si; 0,4%Mn;1,1%Cr). Z tej ostatniej stali produkuje się większość 
mieczów wykonanych zarówno amatorsko, jak i przez zawodowych kowali. Nie powinno się jej hartować 
„na twardo”, gdyż znaczny dodatek krzemu zwiększa co prawda jej sprężystość, ale jednocześnie 
wyraźnie obniża udarność tej stali, a więc odporność na uderzenia. Poza wyjątkowymi przypadkami nie 
wolno do jej hartowania używać silnych środków chłodzących (solanka, zimna a nawet ciepła woda), gdyż 
staje się wybitnie krucha i nieodporna na uderzenia, bardzo łatwo pęka już podczas samego hartowania. 
Po zahartowaniu w oleju (z temperatury czerwonego, ciemnoczerwonego żaru) i głębokim odpuszczeniu 
(450-550°C) pozostaje sprężysta i odporna na uderzenia, a stosunkowo miękkie ostrza ładnie się „zbijają”. 
Ciężka w obróbce na gorąco i na zimno, łatwo się przepala podczas kucia. Bardzo trudna do zgrzewania 
ogniowego, a właściwie prawie się mu nie poddająca. 
 
S

TALE WYSOKOWĘGLOWE

 (0,6 – 2,11%C). 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

38

 
 
4. Ż

ELAZO DYMARKOWE

 

 
 Stal lana, której proces produkcyjny kończy się w pierwszym etapie spustem surówki z wielkiego pieca, a 
w drugim odlewaniem wielotonowych kęsisk gotowej stali, jest wynalazkiem prawie nam współczesnym. 
Jeszcze w połowie XIX w. produkowano na skalę przemysłową wyłącznie stal zgrzewną, z wykorzystaniem 
procesu podlarskiego, który wynalazł  w 1784 r. Henry Cont (Anglia) , a pierwszą stal w postaci płynnej 
otrzymano dopiero po wynalezieniu konwertora bessemerowskiego do świeżenia surówki (1855 r.  Henry 
Bessemer, Anglia). Przez prawie 3000 lat stal, a właściwie  żelazo, otrzymywano w postaci ciastowatej, 
porowatej i zanieczyszczonej żużlem masy, która należało oczyścić i zgrzać w jednorodna bryłę.  Nie 
wiadomo, jak wyglądały najstarsze piece hutnicze, ani jak dokonano wynalazku otrzymywania żelaza z 
rudy. Temperatura zwykłego ogniska jest zbyt mała do przetopienia rudy i otrzymania łupki żelaznej, a 
więc najprostsza hipoteza, o przypadkowym wytopie żelaza w ognisku obłożonym nie kamieniami ale 
rudą  żelaza, wydaje się mało prawdopodobna.

 

Doświadczenie przeprowadzone podczas III Festynu 

Archeologicznego w Biskupinie (1998 r.) przez Aleksandra Strzyżewskiego i przeze mnie wykazało, że do 
takiego niezamierzonego wytopu mogło dojść w prostym palenisku brązowniczym. Co prawda nie udało 
się w wyniku tego eksperymentu uzyskać grudek kowalnego żelaza, ale wydatek cieplny i temperatura 
osiągnięta za pomocą prymitywnego, miecha wystarczyły do częściowego przetopienia rudy darniowej i 
spłynięcia żużla na dno paleniska. 
Historyczne metody wytopu żelaza podzielić można (bardzo ogólnie, ze względu na postać otrzymywanego 
żelaza) na dwa sposoby: 
 
1.Metoda dymarska. 
Uzyskiwano  żelazo w postaci gąbczastej masy o ciastowatej konsystencji (łupki
), wymagającej dalszego 
przekuwania w celu oczyszczenia z żużla i resztek węgla, oraz zgrzania w jednolitą bryłę.<BR> 
Metoda stosowana w starożytności i we wczesnym średniowieczu.<BR><BR> 
 
2.Metoda wielkopiecowa. 
Żelazo otrzymywano w postaci płynnego stopu o wysokiej zawartości węgla (surówki
) odwęglanej 
(świeżonej) następnie w procesie fryszerskim, lub (po 1784 r.) pudlarskim. Zaczęto ją stosować w X w. w 
Styrii (Austria), w XII – XIV w. rozpowszechniła się na całą Europę. 
 
Najstarsza i najprostsza, ale budząca najwięcej kontrowersji jest metoda dymarska. Znana w całej 
Europie już w starożytności, w okresie wpływów rzymskich stosowana na ogromną skalę. Na terenach 
dzisiejszej Polski istniało wówczas kilka ośrodków produkcji żelaza – w Górach Świętokrzyskich, w 
okolicach dzisiejszego Opola, Warszawy i Wrocławia. Szacuje się,  że w czasie swojego największego 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

39

rozwoju (II – III w.n.e.) zarówno w okolicy Warszawy, jak i w Górach Świętokrzyskich produkowano 
przynajmniej 40 – 80  ton żelaza dymarkowego rocznie.  
Na terenach dzisiejszej Polski stosowano tzw. SZYBOWE PIECE DYMARSKIE TYPU 
KOTLINKOWEGO. Sposób produkcji żelaza tą metodą nie jest jednak do końca odtworzony, choć znane 
są jego teoretyczne podstawy.  
 
 

 

Rys. VI-2 

Schemat przebiegu procesu metalurgicznego w starożytnym piecu dymarskim, według M. Radwana. 

 

 
Do naszych czasów zachowały się liczne pozostałości takich pieców hutniczych. W Górach 
Świętokrzyskich oraz w okolicach Warszawy (Pruszków, Brwinów i Milanówek) ciągle jeszcze znajduje 
się powstałe podczas wytopu kloce żużla, o wadze przekraczającej czasem 160 kg. a na północ od 
Wrocławia (Tarchalice), nawet 300 kg.  Choć od dawna domyślano się, że są to żużle pozostałe po wytopie 
żelaza, to bardzo długo nie były one jednoznacznie wiązane z działalnością hutniczą w starożytności. 
Dopiero badania archeologiczne prowadzone od 1955 r. w okolicach Nowej Słupi (Góry Świętokrzyskie) 
przez Kazimierza Bielenina, ówczesnego kustosza Muzeum Archeologicznego w Krakowie, przy 
współpracy Mieczysława Radwana, wówczas docenta Akademii Górniczej w Krakowie, pozwoliły na 
próbę rekonstrukcji takiego pieca. Badania doświadczalne nad jego odtworzeniem rozpoczął prof. M. 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

40

Radwan  w 1957 r. W laboratorium AGH  w Krakowie, a następnie na terenie Starachowickich Zakładów 
Budowy Samochodów. 
 

 

Rys. VI-3 

 
Budowa doświadczalnego 
dymarskiego pieca szybowego 
typu kotlinkowego, z 
dmuchem sztucznym. 
(konstrukcja autora) 
 
1. Szyb 

pieca. 

2. Wsad 

(węgiel drzewny + 

ruda żelaza). 

3. Kotlinka 

wypełniona 

ściekającym podczas 
wytopu żużlem. 

4.  łupka żelaza. 
5. Dysze. 
6. Pierwotny 

poziom 

terenu. 

7.  Poziom dna kotlinki. 

 
Typowy dymarski piec szybowy typu kotlinkowego z początków naszej ery (bardzo często mylony 
z DYMARKĄ, a więc piecem średniowiecznym) miał bardzo prostą budowę. W ziemi wykopywano 
kotlinkę
 o ścianach cylindrycznych lub lekko stożkowatych, o głębokości 30-80 cm. i średnicy 25-60 cm. 
Nad tym dołkiem budowano z gliny szyb o przypuszczalnej wysokości od 50 do 150 cm. W dolnej części 
szybu wykonywano kilka otworów dmuchowych, do których być może podłączone były dysze tłoczące 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

41

powietrze z miechów. Możliwe, że szyb obsypywano warstwą ziemi w celu uzyskania wyższej temperatury 
wewnątrz pieca (dodatkowa izolacja termiczna). Kotlinkę następnie wypełniano grubym węglem 
drzewnym lub dokładnie wysuszonymi, ustawionymi pionowo szczapami drewna. Na utworzony w ten 
sposób ruszt wsypywano rozżarzony węgiel drzewny i stopniowo rozgrzewano cały piec. Po rozgrzaniu 
pieca, do jego wnętrza wsypywano porcje węgla drzewnego i rudy żelaza, tak utrzymując wysokość wsadu 
i ilość węgla i rudy, aby temperatura żaru na wysokości dysz utrzymywała się w granicach 1400°C (kolor 
białego-niebieskawego  żaru). W wysokich temperaturach i w obecności nadmiaru węgla i tlenku węgla, 
następował proces redukcji rudy do metalicznego żelaza. Nie otrzymywano jednak ciekłego metalu jak 
obecnie, lecz zawiesinę mikroskopijnych kuleczek żelaza w ciekłym żużlu. W miarę spływania tej masy w 
rejon najwyższych temperatur (poziom dysz), następowało częściowe spieczenie kuleczek żelaza w rodzaj 
metalowej błonki otaczającej kawałki węgla drzewnego. Powstawała więc jakby metalowa gąbka lub 
piana, składająca się z takich „pęcherzy”, pomieszanych z węgłem drzewnym i resztkami 
niezredukowanej rudy, oraz oblewającego tę „pianę” i wypełniającego jej wolne przestrzenie ciekłego 
żużla. <BR> 
 Po kilkunastu godzinach pracy pieca, dosypywano już tylko sam węgiel, aby ostatecznie wytopić resztę 
żużla z otrzymanej w ten sposób „gąbki”, i spiec pozostałe w nim drobinki metalu w większe bryłki. Kiedy 
cały żużel spłynął na dno, a nad nim pozostała już tylko gąbczasta masa – ŁUPKA – i wypalił się prawie 
cały węgiel drzewny, rozbijano nadziemną część pieca (gliniany szyb) i odklejano łupkę od płynnego żużla 
wypełniającego część podziemną – KOTLINKĘ.<BR> 
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

42

 

 

Rys. VI-4 

 
Fragment łupki żelaznej 
uzyskanej w doświadczalnym 
piecu dymarskim. 

 
 
Na tym kończono sam wytop, na tym kończyła się też rola właśnie rozbitego pieca. Do kolejnego wytopu 
budowano obok następny piec, a po poprzednim pozostawała w ziemi zalana żużlem kotlinka i resztki 
rozbitego szybu. Otrzymana w takim piecu łupka podlegała dalszej obróbce. Należało ją ponownie 
rozgrzać do temperatury białego żaru i obkuwając drewnianymi (?) młotami usunąć z jej porów nadmiar 
żużla i resztę węgla drzewnego. 
 
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

43

 

Rys. VI-5 

Szlif fragmentu 

łupki 

żelaznej. 
 
1.  Żużel. 
2. Przecięty pęcherz 

spieczonego żelaza. 

8. Węgiel drzewny. 

 
 Końcowe etapy tej operacji przeprowadzano żelaznymi młotkami na metalowym lub kamiennym 
kowadle, gdyż należało teraz zgrzać porowatą bryłę w całość, przy czym następowało również częściowe 
nawęglenie żelaza. Jest mało prawdopodobne, aby z każdego wytopu otrzymywano jeden duży kęs metalu 
o wadze kilku-kilkunastu kg. Przypuszczalnie było to wiele mniejszych fragmentów o prostokątnym lub 
wrzecionowym kształcie i wadze kilkuset gram, a więc zupełnie wystarczające do wykonania większości 
używanych wówczas przedmiotów żelaznych. 
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

44

 

Rys. VI-6 
 

Kęs  żelaza dymarkowego 
powstały ze zgrzania  łupki 
(rekonstrukcja). 

 
 
 

 

Dymarska metoda produkcji żelaza, tylko z pozoru była prymitywna. Z pewnością była bardzo 
pracochłonna i mało wydajna, gdyż zawartości tlenków żelaza w żużlu dochodzi do 50%, a więc uzysk 
czystego  żelaza z rudy był niewielki. Trudno było też kontrolować skład otrzymywanego metalu ze 
względu na jego ciastowatą a nie płynną konsystencję. Nie znaczy to jednak, że nie można było otrzymać 
w ten sposób żelaza o doskonałych parametrach. Dawni kowale bardzo dobrze potrafili regulować jakość 
metalu, choć wymagało to dużego doświadczenia, a często ogromnego nakładu pracy i czasu. Metodą 
wielokrotnego przekuwania i ponownego zgrzewania żelaza dymarkowego, można było zarówno 
wyrównać jego skład chemiczny, jak i nawęglić, a więc utwardzić, lub przeciwnie – odwęglić, a więc 
zmiękczyć metal. Poprzez wygrzewanie w węglu drzewnym można selektywnie nawęglić tylko 
powierzchniowe warstwy wyrobu, a więc na miękkim, ciągliwym rdzeniu utworzyć twardą warstwę 
poddającą się hartowaniu. Wielokrotne przekuwanie i zgrzewanie nadaje metalowi jeszcze jedną bardzo 
cenną zaletę – strukturę pasmowatą. Stal współczesna, produkowana w postaci ciekłej, tzw. stal zlewna

tylko z 

pozoru

 ma jednolitą budowę. W rzeczywistości ma ona strukturę ziarnistą, utworzoną z 

zespolonych ze sobą kryształów metalu o wielkości rzędu 0,005 – 1 mm. 
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

45

 

Rys. VI-7 
 

Ziarnista struktura stali na 
przełomie trzpienia głowni 
kutej warstwowo. 

 
 
 Każda wada materiału (pęcherze gazu, zgorzelina, zanieczyszczenia itp.) powoduje osłabienie materiału w 
tym miejscu. Dlatego ewentualne pęknięcie powstałe na skutek silnego uderzenia powstanie 
najprawdopodobniej właśnie tam, gdzie taka wada materiału się znajduje, a linia tego pęknięcia pobiegnie 
po granicy spojonych ze sobą kryształów stali. Zelazo dymarkowe powstawało w wyniku zgrzewania łupki 
żelaznej (stal zgrzewna
), a więc z małych, zgrzewanych ze sobą kawałków metalu. Powierzchnia tych 
pierwotnych kawałków  żelaza odwęgliła się w trakcie zgrzewania ponadto pozostały na niej liczne 
zanieczyszczenia, resztki żużla itp., które w wyniku wyciągania, ponownego zgrzewania i znowu 
wyciągania nadawały całej bryle strukturę włóknistą. Kryształy metalu nie stanowiły już jednej zwartej 
masy, lecz tworzyły wiązki włókien. Ewentualne pęknięcie jednego włókna nie może przenieść się tak 
łatwo na sąsiednie, lecz zostaje przerwane na jego granicy, a wtrącenia  żużla i inne zanieczyszczenia 
układające się pomiędzy włóknami metalu dodatkowo w takim przerwaniu linii pęknięcia pomagają. 
Bardzo podobną budowę mają znane powszechnie laminaty z włókien szklanych czy węglowych, a nawet 
klejone szyby samochodowe. Taka struktura wybitnie zmniejsza wrażliwość stali i żelaza na gwałtowne 
uderzenia skierowane w poprzek włókien, zmniejsza też niestety ich ogólną twardość. Miecz wykuty z 
wielokrotnie przekuwanego i zgrzewanego żelaza, jest więc o wiele bardziej odporny na uderzenia i 
złamanie od miecza wykutego z jednorodnej stali. Chyba najlepszym dowodem na możliwość uzyskania 
doskonałej jakości żelaza dymarkowego jest fakt, że choć w minimalnych ilościach, jednak produkuje się 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

46

takie żelazo do dziś, a jego cena osiąga zawrotne sumy. Właśnie tą metodą uzyskuje się metal do wyrobu 
najlepszych egzemplarzy mieczów japońskich, a łupki  żelaza dymarkowego (tomahagane
) objęte są 
zakazem wywozu poza granice Japonii. Pomimo licznych analogii, japońska metoda produkcji żelaza 
dymarkowego różni się w istotny sposób od metody stosowanej na Mazowszu czy w Górach 
Świętokrzyskich. Nie znamy co prawda szczegółów metod starożytnych, gdyż jak dotąd nikomu nie udało 
się jej w pełni, w wiarygodny sposób zrekonstruować, znane są jednak jej kluczowe cechy. Przede 
wszystkim łupka żelazna uzyskana na naszych terenach wydobywana była z pieca na gorąco, kiedy żużel 
w kotlince był jeszcze płynny. Dowodzą tego ślady narzędzi, mogące powstać tylko podczas odklejania 
łupki od jeszcze miękkiej a więc rozżarzonej powierzchni kloca. Również sama łupka obtapiana była z 
resztek  żużla na gorąco i od razu zgrzewana w całość, o czym świadczą tzw. żużle miseczkowate
, bryłki 
żużla zastygające na dnie bardzo silnie rozpalonego paleniska kowalskiego. Natomiast metoda stosowana 
w Japonii polega na rozbiciu zimnej łupki. Wybierane drobne okruchy metalu (grąpie) układano na 
płytce żelaznej, którą następnie zawijano i zgrzewano w jedną całość. Tak uzyskana sztabka znów była 
rozkuwana na płytkę, znów dodawano następną porcję wybranych z rozbitej łupki grąpi, i znów 
zgrzewano. Za każdym razem masa płytki powiększała się o nowe, zgrzane z nią kawałki metalu. 

 
Hartowanie miecza stawia przed kowalem dodatkowe wymagania. Już samo nagrzewanie jest trudnym 
zadaniem, gdyż    duża długość  głowni przy stosunkowo małej szerokości i grubości, bardzo łatwo mogą 
spowodować miejscowe przegrzanie materiału i powichrowanie już na tym etapie. mniejszej miecza jest 
wybitnie narażona na zwichrowanie podczas hartowania 

 
 
 Ogromny skok jakościowy dokonał się po zastosowaniu wynalezionej prawdopodobnie przez Celtów 
techniki zwanej „dziwerem”. Żelazo uzyskiwane w prymitywnych piecach dymarskich było 
niejednorodne, gdyż uzyskiwano je w postaci gąbczastej masy o ciastowatej konsystencji. Z tego też 
powodu nazywa się je ŻELAZEM, w odróżnieniu od STALI uzyskiwanej w postaci ciekłej. Starożytny 
kowal potrafił doskonale rozróżniać gatunki uzyskanego w takim piecu żelaza i wykorzystywał 
najtwardsze jego rodzaje na ostrza, zaś miękkie na ciągliwy rdzeń przyszłego miecza. Miecze 
dziwerowane mają tę technikę znacznie udoskonaloną. Rdzeń miecza nie jest już skonstruowany z jednego 
gatunku stali, lecz ma strukturę podobną do ciasta francuskiego. Takie „ciasto” otworzone jest z setek lub 
nawet tysięcy warstewek twardego (a więc sprężystego) i miękkiego (odpornego na złamanie) żelaza.  
 
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

47

 

 
Rys. 1 
Budowa pojedynczego sznura dziweru. 
 
Wszystkie te włókna i warstewki nie tylko znacznie podnosiły walory użytkowe miecza, ale jeszcze 
nadawały mu niepowtarzalny, widoczny na powierzchni wzór. Szczyt kunsztu wyrobu mieczów 
dziwerowanych osiągnęli kowale rzymscy. Głownie mieczów używanych przez Legionistów w II – IV w.n.e 
miały bez porównania bardziej skomplikowaną budowę niż głownia legendarnego miecza japońskiego – 
Katany, nawiasem mówiąc również wykonanej w technice dziweru. Dobrze zachowane miecze rzymskie 
pochodzące ze znalezisk bagiennych, do dziś są twarde i doskonale sprężyste. Wraz z upadkiem Cesarstwa 
Rzymskiego upadła sztuka wykuwania tak wspaniałej jakościowo broni.  
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

48

 

Rys. 2 
XIX – wieczny rysunek przedstawiający dziwerowany miecz rzymski (Dania), oraz fragment rzymskiego 
miecza o podobnej budowie (ze Starachowic).  
 
Dziwery barbarzyńskie dopiero w IX wieku zaczynają uzyskiwać podobną jakość, choć tak pięknego 
wzoru i tak złożonej budowy już nigdy nie osiągnęły.  
 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

49

 

 
Rys. 3 
Rekonstrukcja dziwerowanego miecza z XI w (Czersk). 
Układ dziweru jak na mieczu ze Starachowic. 
 
 
Pod koniec średniowiecza, dziwerowanych mieczów w zasadzie się już nie produkuje – przeważają miecze 
kute z jednego gatunku stosunkowo twardego żelaza. Nadal jednak spotyka się miecze z ostrzami 
dodatkowo utwardzonymi poprzez nawęglanie, nie jest też wykluczone, że lepsze egzemplarze wykonane 
były w technice dziweru, lub kuto je warstwowo (miękki rdzeń + sprężyste płazy + twarde ostrza). 

 

 

Rys. 4 
Budowa średniowiecznych mieczów o głowniach skuwanych: 

A. Głownia bimetaliczna. 
B. Głownia kuta warstwowo 
C. Głownia dziwerowana 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

50

 

 
 

1. B

IBLIOGRAFIA

 

 
 

1 .  A n n e   N ø r g å r d   J ø r g e n s e n .      

Bwaffen und Gräber.  Det kongelige nordiske oldskriftselskab.  Kø be nha v n 1999 

2 .  B i bo r s ki   M a r c i n.  

Miecze z okresu wpływów rzymskich na obszarze kultury przeworskiej

„Materiały Archeologiczne 

XVIII”, 1978

 

3 .  B i e l e ni n  K a zi m i e r z.  

Starożytne górnictwo i hutnictwo żelaza w Górach Świętokrzyskich [wyd. 2] .  Kieleckie Towarzystwo Naukowe.  

Kielce  1993 

4 .  C a n n o r   R o b e r t   H .   j u n .  

Dynamika układów fizycznych.  Wydawnictwa Naukowo-Techniczne.  Warszawa  1973 

5 .   F a m uł a   J a n ,   M r o w i e c   S t a n i sł a w ,   N i k i e l   J ó ze f ,   S zu m a ń s k i   T a d e u s z.  

Tablice stali jakościowych.  Wydawnictwo Śląsk.  Katowice  1966 

6 .   F l o r o w   A . W .  

Artystyczna obróbka metali .  Państwowe Wydawnictwo Naukowe.  Warszawa  1989 

7 .   G ł o s e k  M a r i a n.  

Miecze środkowoeuropejskie z X – XV w.  Wydawnictwa Geologiczne.  Warszawa  1984 

8 .   G r a d o w s k i   M i c h a ł .  

Dawne złotnictwo.  Państwowe Wydawnictwo Naukowe.  Warszawa  1984 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

51

9 .   J a n i c k i   L u d w i k .  

Mechanika techniczna .  Wydawnictwa Szkolne i pedagogiczne.  Warszawa  1986 

1 0.   K w a ś n i e w i c z  W ł o dzi m i e r z.  

Pięć wieków szabli polskiej.   Wydawnictwo BELLONA.  Warszawa  1993 

1 1.   K w a ś n i e w i c z  W ł o dzi m i e r z.  

Dzieje szabli w Polsce.   Wydawnictwo BELLONA.  Warszawa  1999 

1 2.  Ł ubi ń s k i   M i e c zy sł a w ,   F i l i p o w i c z  A n d r ze j ,   Żó ł t o w sk i   W o j c i e c h .  

Konstrukcje metalowe .  Wydawnictwo „Arkady”.  Warszawa  1986 

1 3 .   N a d o l s k i   A n d r ze j .  

Polska broń. Broń biała.  Zakład Narodowy imienia Ossolińskich.  Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk  1974 

1 4.   N i e zg o d ziń s k i   M i c h a ł   E d w a r d ,   N i e zg o d zi ń s k i   T a d e u s z.  

Wzory, wykresy i tablice wytrzymałościowe .  Państwowe Wydawnictwo Naukowe.  Warszawa  1973 

1 5.   P i a s k o w sk i   J e r zy .  

O stali damasceńskiej.  Zakład Narodowy imienia Ossolińskich.  Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk  1974 

1 6 .   R u d n i k   S t a n i sł a w .  

Metaloznawstwo.  Państwowe Wydawnictwo Naukowe.  Warszawa  1986 

1 7.   S o c h a   H e n r y k.  

Miecze japońskie nihonto.  Dom Wydawniczy BELLONA.  Warszawa  2002 

1 8.   T e o f i l   P r e zbi t e r .  

Diversarum artium schedula. Średniowieczny zbiór przepisów o sztukach rozmaitych.  TYNIEC Wydawnictwo 

Benedyktynów.  Kraków  1998 

background image

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

Utworzony przez Wojciech Sławiński „ADALBERTUS”  http://www.platnerz.com 

52

19. Uzbrojenie w Polsce średniowiecznej 1350 – 1450.   Pod redakcją  A n d r ze j a   N a d o l s k i e g o .  

Polska Akademia Nauk, Instytut Historii Kultury Materialnej.  Łódź  1990 

2 0.   V y t a u t a s   K a za k e v i č i u s .      

IX-XIII a baltų kalavija.  ALMA LITTERA.  Vilnius  1996 

2 1.   W e b e r   J ó ze f .  

Zarys kowalstwa i obróbki cieplnej.  Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych.  Warszawa  1947 

2 2.   W e s o ł o w s k i   K o r n e l .  

Metaloznawstwo i obróbka cieplna.  Wydawnictwa Naukowo-Techniczne.  Warszawa  1981 

2 3.  Ży g u l s k i   Zd zi sł a w   j u n .      

Broń starożytna.  Krajowa Agencja Wydawnicza.  Warszawa  1998 

2 4.  Ży g u l s k i   Zd zi sł a w   j u n .      

Broń wschodnia.  Krajowa Agencja Wydawnicza.  Warszawa  1983 

2 5.  Ży g u l s k i   Zd zi sł a w   j u n .  

Broń w dawnej Polsce na tle uzbrojenia Europy i Bliskiego Wschodu.    Państwowe Wydawnictwo Naukowe.  

Warszawa  1982 

2 6.  Ży g u l s k i   Zd zi sł a w   j u n .  

Broń w dawnej Polsce na tle uzbrojenia Europy i Bliskiego Wschodu.    Państwowe Wydawnictwo Naukowe.  

Warszawa  1982 

2 7.  ŻŻŻŻŻŻŻŻŻy g u l s k i   Zd zi sł a w   j u n .  

Broń wschodnia.  Krajowa Agencja Wydawnicza.  Warszawa  1983