ADIS teoria spisku , spiskowe teorie itp


ADIS teoria spisku cz 1

Ta sprawa jest szokująca, dla wielu wprost niewiarygodna, zaprzecza wszystkiemu co wiemy na temat apokaliptycznej choroby końca milenium, AIDS. Dla niektórych może ona stanowić wyjaśnienie ich własnego przypadku, „przygody”, która miała zakończyć się tragicznie, która przez swą zapowiadaną, rychłą, nieuniknioną kulminację pozbawiła ich sensu istnienia, a która.... trwa, i trwa, i trwa i wbrew logice rodzi w ich umyśle nadzieję, że może nie wszystko jest stracone, może jest cień szansy na przeżycie jeszcze paru lat, „może jestem wybrańcem losu?!”. Taka przygoda, dodajmy, może spotkać KAŻDEGO, nawet jeżeli prowadzimy się po katolicku, wystarczy zrobić sobie test na HIV, badanie, które w wielu przypadkach wykonuje się rutynowo. Jeżeli da ono wynik pozytywny, całe nasze bytowanie ulega zmianie, rozpoczyna się przeżycie, którego ukoronowaniem, w sposób nieunikniony, ma być rychła śmierć. Sądzicie, że Was to nie dotyczy, że Wam się to przydarzyć nie może, bo prowadzicie się bez zarzutu? Nic bardziej mylnego! Posłuchajcie....

Wszystko zaczęło się od pytania, które zadałem w USA pewnemu badaczowi Dr Jamesowi DeMeo: „Dlaczego Magic Johnson nie ma już HIV'a a co za tym idzie nie jest chory na AIDS?” Otrzymana odpowiedź brzmiała jak majaczenie wyznawcy teorii spisku lub sfiksowanego dogmatyka: „Bo przestał się leczyć!”, dopiero jej późniejsze rozwinięcie i wyjaśnienie pozwoliło mi zrozumieć, że w jego słowach być może kryła się prawda.

James DeMeo, który jest typowym odszczepieńcem oficjalnej nauki: doktor tajemniczej dziedziny, jak on sam potępionej, wydawca buntowniczego i prowokującego magazynu paranaukowego, samotny badacz żyjący na uboczu, z dala od miasta. Zaczął mówić o AIDS tak, jak o jednej ze swych wielu niezwykłych (a dla wielu opętańczych) misji, a ja czułem się zdezorientowany, gdyż swoboda, z jaką operował terminami medycznymi daleko wykraczała poza jego PhD'owską wiedzę. Przez grzeczność wysłuchałem jego wywodów, bardziej zajęty koreańskim daniem w „doskonałej” restauracji w małym miasteczku, niż wgłębianiem się w treść dysertacji. Była kontestatorska, rzucała na matę współczesną medycynę i początkowo wywołała we mnie nawet poczucie pewnej niechęci do tego, niezwykle przekonująco prezentującego się, człowieka. DeMeo jest geografem, propagatorem i badaczem kontynuującym prace nie uznawanych odszczepieńców nauki. Moja wizyta u niego była związana z tematem jednego z odcinków NDW. Akceptowałem jego ekscentryczne poglądy w zakresie, do którego byłem przygotowany, dzięki moim wcześniejszym poszukiwaniom na temat tajemniczej doktryny, którą się zajmuje, ale AIDS i ta rewolucyjna, samozwańcza teoria zaczynały budzić we mnie niepokój co do jego jakiejkolwiek wiarygodności. I pewnie nigdy więcej bym się nad tym nie zastanawiał, gdyby następnego dnia DeMeo nie wręczył mi egzemplarza książki pt. „Wszystko co uważacie na temat AIDS to nieprawda?” autorstwa Christine Maggiore

Książka Christine Maggiore, mimo intrygującego i przekonującego wstępu, z łatwością była by przeze mnie zaliczona do klasy tanich sensacji, tworzonych z różnych pobudek (niekoniecznie finansowych) przez sfrustrowanych, odrzuconych na boczny tor wyznawców, nie akceptowanych przez ogół, poglądów. Choć często zajmujemy się podobnymi tematami w NDW, to jednak większość z nich nie posiada jednoznacznych aspektów praktycznych a ich wartość jest najbardziej doceniana przez dość wąskie grono zainteresowanych. W książce Christine Maggiore było jednak coś, co mnie, byłego konsultanta naukowego Hoffmann-La Roche w Polsce, uderzyło. Nie słyszałem do tej pory by w ostatnim dziesięcioleciu którykolwiek z ze zdobywców Nagrody Nobla zwariował, a bez wątpienia szaleństwem było dla laureata tej nagrody napisanie wiele mówiącego wstępu do książki Christine Maggiore, typowej książki drugiego obiegu, która obala i zadaje kłam większości oficjalnych opinii medycznych na temat wirusa HIV i epidemii AIDS. Tak to właśnie KARY MULLIS, Laureat Nagrody Nobla z 1993 roku, otrzymanej za wynalezienie (PCR) łańcuchowej reakcji polimerazy (reakcji pozwalającej na dowolne kopiowanie łańcucha DNA, używanej także jako test na HIV) napisał aforystyczny wstęp i udekorował okładkę tej książki swoim jednoznacznym stwierdzeniem: „Christine Maggiore w sposób zrozumiały dla każdego pisze prostą prawdę o AIDS”.

Nie miałem wątpliwości, rzeczywiste autorytety współczesnej nauki nie popełniają głupich pomyłek. Stwierdzenia zawarte we wstępie to wystąpienie przeciw loży autorytetów medycyny i farmacji, przeciw, przede wszystkim, potęgom farmaceutycznym z, jak się później okazało, Glaxo-Wellcome na czele. Dla naukowca związanego z przemysłem farmaceutycznym to podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Nie miałem wątpliwości, książka Christine Maggiore, przez sam fakt swojego istnienia w kontekście opinii Laureata Nagrody Nobla oraz naukowców takich jak np. Peter H. Duesberg była frapująca. Musiałem ją przeczytać. Natychmiast, jeszcze w drodze powrotnej do San Francisco, wiodącej przez pustynie Kalifornii zabrałem się do tego. Nie rozczarowałem się. Nie wierzę w wirusa (Gazeta Wyborcza) W USA - jak pisze "Time" - żyje kilkudziesięciu mężczyzn zarażonych wirusem HIV pod koniec lat 70., u których do tej pory nie doszło do rozwoju choroby. Lekarze nie są w stanie stwierdzić, dlaczego tak się dzieje. Być może osoby, u których nie pojawia się AIDS, są właścicielami jakiegoś genu chroniącego ich przed spadkiem odporności? A może są one nosicielami innej, łagodniejszej formy wirusa HIV nie wywołującej choroby?

Przed kilku laty (1987 - 1995) znany amerykański wirusolog Peter H. Duesberg, profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, wysunął kontrowersyjną hipotezę, że HIV wcale nie wywołuje AIDS. Wykrycie wirusa to wyłącznie zasługa niezwykle czułych metod współczesnej biologii molekularnej. HIV jedynie towarzyszy zespołowi AIDS, jest jego wskaźnikiem, nie zaś przyczyną choroby - powiada Duesberg. Zdaniem wirusologa choroba jest konsekwencją długotrwałego używania narkotyków, licznych transfuzji krwi, a w ostatnich latach bezkrytycznego stosowania... AZT.

Duesberg nie jest szarlatanem i cieszy się uznaniem wśród naukowców. Jego teoria uznająca HIV za łagodnego rezydenta ludzkiego organizmu wywołała jednak ostry sprzeciw wielu badaczy AIDS. Artykułów Duesberga nie chciano przez pewien okres publikować w poważnych czasopismach naukowych. Nie zrażony reakcją kolegów Duesberg uparcie powtarzał: "Ścisła korelacja pomiędzy HIV a AIDS to wyłącznie mit. Gdzie bowiem podziewa się wirus w okresie uśpienia?"

(Do dzisiaj nie ma odpowiedzi na to pytanie. Niektórzy w sposób naukowy próbują przekonywać świat, że wirus HIV siedzi sobie przez dwadzieścia lat w węzłach chłonnych ale póki co nikt go w nich nie wykrył.)

Autorka książki to młoda kobieta, która w 1992 roku, pod namową lekarza zrobiła sobie test na HIV. Było to przy okazji rutynowych badań. Lekarz nalegał, więc się zgodziła, bo nie miała żadnych dolegliwości i żadnych symptomów, nie miała żadnych powodów do obaw, była przekonana, że ten problem jej nie dotyczył. Jakież było jej zaskoczenie, jakież przerażenie kiedy okazało się, że wizyta w laboratorium z rutynowej zamieniła się w krytyczną, że wynik testu był pozytywny. Dalsza jej historia była banalna, każdy zrobiłby to samo: kolejne testy, wizyty u kolejnych specjalistów. Nie zważając na pewną niespójność następujących po sobie wyników Christine Maggiore przyjęła do świadomości tragiczną wiadomość. Choć jej stan zdrowia był bardzo dobry, jej choroba była nieunikniona. Żadna próba podniesienia odporności immunologicznej nie miała być skuteczna, byłaby tylko bezsensownym rozbudzaniem płonnych nadziei, należało jedynie czekać na pierwsze symptomy AIDS i wówczas zacząć przyjmować AZT - lekarstwo o okropnych działaniach ubocznych ale przedłużające życie. Życie, które miało trwać pięć do siedmiu lat, nie dłużej!

Długo trwał jej dramat nim, poprzez typową ewolucję poglądów nieuleczalnie chorego, doszła do odrzucenia proponowanych kuracji i poszukiwań własnej recepty na życie z problemem. Jej witalność, potrzeba działania spowodowała, że włączyła się w nurt ruchu samopomocy chorych na AIDS, jej nieustępliwość i dociekliwość zaś doprowadziła ją do zauważenia tego dziwnego fenomenu: mimo upływu czasu, mimo odrzucenia leków stan jej zdrowia wcale się nie pogarszał. Fenomen taki dotyczył zresztą nie tylko jej, lecz wielu innych, u których wykryto wirus HIV. W odróżnieniu od pozostałych, przerażonych, przygnębionych i przybitych sytuacją, w której się znajdowali, niezdolnych do walki, biernie czekających na nieuniknione, Christine Maggiore zaczęła na lewo i prawo zadawać pytanie „dlaczego”? Dlaczego kolejne testy na HIV przynosiły jakościowo różne rezultaty? Dlaczego choroba nie rozwijała się? Być może zadała to samo pytanie, co ja M.: „Dlaczego Magic Johnson wrócił na boisko NBA i gdzie podział się jego wirus HIV?”.

Środowisko z zakłopotaniem przyjęło jej dociekliwość. Nie umiano odpowiedzieć na jej pytania, które budziły niezdrowe nadzieje i burzyły dotychczasowy porządek. Musiała zwrócić się z nimi gdzie indziej. Zaczęła penetrować establishment medyczny i naukowy a wnioski, do których doszła zadały kłam wszystkiemu, co wiedziała i czego sama uczyła członków grup samopomocy AIDS. W 1995 roku założyła własną grupę, która szybko stała się dysydentem ruchu AIDS, propagatorką nowego poglądu na AIDS. Siedem lat po wyroku śmierci, choć jej status HIV jest niezmiennie uważany za pozytywny, nie tylko żyje, cieszy się dobrym zdrowiem, ale wychowuje 2 letniego zdrowego synka, którego poczęła mimo, że jest nosicielem HIV, w sposób naturalny. Czwarty raz wznowiła wydanie swej książki, która jest niekończącą się, wiecznie żywą pracą przynoszącą, jak sama mówi, radość i ukojenie cierpiącym.

Tak, Christine Maggiore choć nie jest lekarzem ani decydentem, jest bez wątpienia dysydentem w zakresie poglądów na AIDS i to dysydentem poważnym, który w niezwykle dojrzały, wprost naukowy sposób podejmuje badania i w oparciu o ich wyniki podejmuje próbę obalenia szkodliwych jej zdaniem poglądów na temat epidemii AIDS, dominujących zarówno w społeczeństwie jak i w kręgach władz sanitarnych USA.

Swoją książkę Christine Maggiore rozpoczyna szeregiem standardowych pytań, na które odpowiedzi wydają się być oczywiste i jako takie stanowią odzwierciedlenie utartych poglądów społeczeństwa (nie tylko amerykańskiego) na temat wirusa HIV i epidemii AIDS. Gdyby te odpowiedzi przyjąć za prawdę Christine Maggiore dawno nie byłoby wśród żywych a gdyby jeszcze jakimś cudem żyła na pewno byłaby dzisiaj ciężko chorą i niezdolną do jakiejkolwiek pracy. Christine Maggiore z iście naukową fachowością, poddała głębokiej analizie naukową wiedzę na temat AIDS, dostępną na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat, tj. od początku, od wykrycia syndromu i odkryła sposób, w jaki ewoluowała ona w tym okresie. Ta ewolucja wpłynęła bezpośrednio na rozwój i aktualny status „gałęzi” medycyny zajmującej się AIDS oraz na los tysięcy ludzi, u których wykryto wirusa HIV. Czy kierunek tej ewolucji jest właściwy? Z badań literaturowych przeprowadzonych przez autorkę wynika, że nie. Przeprowadzona analiza przyniosła odpowiedzi, na zadane przez autorkę pytania, sprzeczne z powszechnymi poglądami. Konkluzje, które się nasuwają pod wpływem tej lektury są niezwykle ciekawe, rewolucyjne, a przy tym posiadają praktyczne znaczenie dla chorych i zdrowych członków społeczeństwa

Adis teoria spisku cz 2

Christine Maggiore dowodzi, że AIDS nie jest nową chorobą. Jest to zbiór 29 znanych chorób i stanów, włącznie z infekcjami drożdży, herpes (opryszczki), biegunką, pewnymi rodzajami zapalenia płuc, odmianami raka, salmonellozą i gruźlicą. AIDS jest różnie definiowany w różnych krajach a definicje te to wsparte o opinie naukowe decyzje administracyjne powołanych do tego urzędów.  W USA AIDS składa się z 28 chorób i jednego symptomu nie mającego charakteru choroby. Wiele mówiąca jest ewolucja definicji AIDS. Nazwa AIDS została nadana grupie znanych chorób i symptomów przez CDC (Centers for Disease Control). Pierwsza definicja z 1983 roku składała się tylko z 12 chorób, trzy rewizje przeprowadzone w latach 1985, 1987 i 1993 rozszerzały jej zakres o odpowiednio 7, 6 i 3 nowe choroby oraz parametr krwi, który nie może być uznany za chorobę: ilość komórek T w stosunku do wszystkich limfocytów - Tcell < 200 lub Tcell < 14% wszystkich limfocytów. Choroby te zwą się AIDS u ludzi, którzy cierpią jednocześnie na chorobę odpornościową zwalczającą białka lub przeciwciała uważane za związane z wirusem HIV. Dodanie poziomu komórek T do listy spowodowało podwojenie liczby chorych z dnia na dzień a fakt, że od 1993 ponad połowa zdiagnozowanych przypadków AIDS w USA nie ma żadnych objawów chorobowych wynika bezpośrednio z tej decyzji. Innym dziwnym zjawiskiem jest fakt, że można otrzymać diagnozę AIDS bez przeprowadzenia kiedykolwiek próby na HIV. Jest ona nazywana diagnozą-domniemaniem. Tysiące ludzi otrzymało w USA taką diagnozę mimo, że jedyną różnicą miedzy zapaleniem płuc i AIDS jest pozytywny wynik testu na HIV, który nie jest do tej diagnozy wymagany. Mając to wszystko na uwadze Christine Maggiore nadaje AIDS charakter kategorii medycznej a nie nowej choroby, podkreślając, że żaden ze stanów zaliczanych do AIDS nie jest nowy. Żaden ze stanów nie występuje wyłącznie u nosicieli HIV, zaś wszystkie występują u tych, którzy nosicielami HIV nie są a wszystkie te stany posiadają udokumentowane przyczyny i terapie, które nie mają żadnego związku z wirusem HIV. Christine Maggiore donosi, że nie ma żadnego dowodu na to, że to wirus HIV jest przyczyną AIDS. Wprost przeciwnie dane epidemiologiczne i mikrobiologiczne razem wzięte demonstrują, że HIV nie może powodować nie tylko AIDS ale żadnej innej choroby. 

Koncepcja, że AIDS jest powodowany przez wirus nie jest faktem naukowym, tylko przekonaniem, które zostało zaprezentowane przez badacza HIV, dr Roberta Gallo z NIH (National Institute of Health) w 1984 roku. HIV jest retrowirusem, typem wirusa skrupulatnie badanego przez 20 lat w ramach rządowego programu walki z rakiem. Szukano wówczas powiązań między rakiem i wirusami, a ponieważ retrowirusy nie mają mechanizmu komórko - bójczego, a tkanka rakowa rośnie szybko, rozpatrywano taki typ wirusa jako potencjalną przyczynę raka. Jednak zdrowi ludzie żyją w harmonii z niezliczoną liczbą nieszkodliwych retrowirusów; niektórych zakaźnych, innych endogennych, czyli produkowanych przez nasze własne DNA. Jeśli w ogóle, to bardzo niewiele, retrowirusów powoduje choroby u ludzi. Christine Maggiore odkryła, że 23 kwietnia 1984 Gallo wraz z Health and Human Services (Amerykańska Służba Zdrowia) zwołał międzynarodową konferencję prasową i na takim forum (a nie na konferencji naukowej) ogłosił swoje odkrycie nowego retrowirusa określonego jako „możliwa przyczyna AIDS”. Choć Gallo nie przedstawił dowodów potwierdzających jego przypuszczenia HHS natychmiast określiło to jako „kolejny cud amerykańskiej medycyny ... triumf nauki nad śmiertelną chorobą”. Później, tego samego dnia Gallo złożył wniosek patentowy na test na przeciwciała znany jako „AIDSTEST”. Następnego dnia „The New York Times” przemienił propozycję Gallo w pewność donosząc na tytułowej stronie o „wirusie, który wywołuje AIDS”. Przedstawienie naukowej hipotezy mediom, bez podania istotnych danych naukowych, jak zrobił Gallo, to złamanie podstawowej zasady procesu naukowego: najpierw publikacja w czasopiśmie naukowym, dyskusja, krytyka, powtórzenie badań przez innych, dopiero potem ogłoszenie tak przyjętej teorii.

Dane, które Gallo użył by skonstruować swoją hipotezę HIV/AIDS zostały opublikowane dopiero kilka dni później. Zamiast ją popierać artykuł ujawniał, że Gallo nie był w stanie wykryć rzeczywistego wirusa HIV u ponad połowy pacjentów uczestniczących w jego doświadczeniu. W rzeczywistości wykrył go jedynie u 41 % chorych na AIDS. Choć u większości wykrył przeciwciała, same one nie wskazują na aktualną infekcję, a w rzeczywistości stanowią potwierdzenie odporności na nią.

Christine Maggiore twierdzi, że publikacja Gallo nie dostarczyła wiarygodnego wyjaśnienia, w jaki sposób retrowirus mógł powodować AIDS. Gallo sugerował, że HIV niszczył komórki odpornościowe, ale 70 lat badań medycznych wykazało, że retrowirusy nie są zdolne do zabijania komórek, a Gallo nie dostarczył dowodu, że HIV - w odróżnieniu od wszystkich innych retrowirusów - jest cytotoksyczny.

Specyficzne światło na całą sprawę rzuca fakt, o którym nie wspominałbym, gdyby nie pewna istotna okoliczność: okazało się, że Gallo tak na prawdę wcale nie był odkrywcą wirusa HIV, tylko, delikatnie mówiąc, ukradł cudze odkrycie i, jak informuje Christine Maggiore, ogłosił je jako własne. W roku 1983 Dr Luc Montagnier z francuskiego Instytutu Pasteura wysłał Gallo „cząstki retrowirusa” pobrane z węzła chłonnego męskiego homoseksualisty. Trudno w to wprost uwierzyć, ale to prawda, gdyż fakt ten wywołał międzynarodową aferę. Rządy USA i Francji, w drodze negocjacji musiały rozwiązać ten problem i uznać również Montagnier'a odkrywcą tego wirusa. Okolicznością, o której wspomniałem wyżej był fakt, że homoseksualista od którego Dr Montagnier pobrał próbki nie był chory na AIDS!

Powszechne przekonanie jest takie, że skoro lekarze ufają otrzymywanym wynikom testu na AIDS, to tym bardziej powinni im ufać pacjenci. Tymczasem Christine Maggiore informuje, że .... większość ludzi jest zdziwiona gdy dowiaduje się, iż:

Wszystkie testy na przeciwciała HIV są wysoce niedokładne. Jedną z przyczyn jest olbrzymia ilość wirusów, bakterii i innych antygenów mogących wyzwolić w systemie immunologicznym produkcję przeciwciał również reagujących z wirusem HIV. Jeżeli przeciwciała wyprodukowane w odpowiedzi na inne infekcje i antygeny reagują z białkami HIV otrzymuje się pozytywny wynik testu. Wiele z tych przeciwciał można znaleźć u zdrowych ludzi, czasem nawet 10 lat po przebytej infekcji, wiele z nich u człowieka wolnego od wirusa HIV da fałszywie pozytywny wynik testu na przeciwciała HIV. Lista czynników cytowanych przez Christine Maggiore jako wywołujące pozytywny wynik testu na przeciwciała HIV zawiera ok. 60 pozycji. Zagadnienie pewności czy dokładności diagnozowania wirusa HIV jest ważne nie tylko z psychologicznego punktu widzenia. Nie chodzi jedynie o nasze samopoczucie. Władze sanitarne USA w oparciu o istniejące tam ustawodawstwo, w przypadku wykrycia u nich wirusa HIV, poddają przymusowemu leczeniu (z aborcją włącznie) ciężarne kobiety i ich nowonarodzone potomstwo. Leki używane do tego celu, u tych ostatnich powodują nieodwracalne zmiany upośledzające je na całe życie. Na wielu działaniach amerykańskich wzoruje się prawie bezkrytycznie cały świat, w tym również od pewnego czasu Polska. Skutki tego są łatwe do przewidzenia. Wcześniej czy później takie praktyki zostaną wprowadzone i u nas. Paradoksalnie zła sytuacja finansowa chroni nas przed tego typu praktykami ale na jak długo? Pytanie jest o tyle ważne, że codzienna prasa, szczególnie ta dbająca o duży zbyt, nieustannie przynosi alarmujące informacje o rozprzestrzenianiu się AIDS i wzrastającej liczbie zgonów lub zachorowań. Jednak zastrzeżenia budzą źródła, z których te informacje są czerpane oraz obawa o to czy doniesienia te nie są w sposób bezpośredni lub pośredni sponsorowane przez któryś z koncernów farmaceutycznych produkujących leki na AIDS.

ADIS teoria spisku cz 3

Wreszczie, ilość zachorowań. Zgodnie z doniesieniami prasy jest ich coraz więcej. Takie jest również standardowe przekonanie większości Amerykanów. Tymczasem Christine Maggiore opierając się o oficjalne dane statystyczne zaprzecza temu poglądowi:

Organizacją dostarczającą tego typu liczb jest wspomniane wcześniej CDC. Wbrew oczekiwaniom prognostyków liczba zachorowań w USA maleje. Od 1986, kiedy to CDC oceniła ilość zarażonych wirusem HIV Amerykanów na 1,0 do 1,5 miliona liczba ta do roku 1998 zmniejszyła się ponad dwa razy. Ostatnie dane mówią, że waha się ona między 900.000 a 665.000. Christine Maggiore zauważa jeszcze jedno niezwykłe zjawisko. W tym samym czasie w USA nastąpił wzrost zachorowań na inne, przenoszone drogą płciową, choroby. Rzeżączka, genitalna opryszczka, chlamydia, i syfilis wielokrotnie przekraczają ilość zachorowań na AIDS. Działo się to w erze bezpiecznego seksu, który okazał się jednak skuteczny tylko na wirusa HIV, czy nie wynika z tego przypadkiem, że HIV jest mniej niebezpieczny, niż się powszechnie uważa?

Powszechnie panuje przekonanie, podsycane przez różne organizacje religijne, przemysłowe, naukowe czy polityczne, że AIDS jest największym zagrożeniem zdrowia Amerykanów.

Christine Maggiore sięga do dostępnych, oficjalnych publikacji by w sposób obiektywny ocenić co się właściwie naprawdę dzieje. Muszę powiedzieć, że choć spodziewałem się czegoś takiego, to rzeczywista ilość zgonów w USA na „dżumę XX” wieku zaskoczyła mnie niezwykle. Według cytowanego przez Christine Maggiore CDC w latach epidemii AIDS, czyli od 1981 do 1998 (kiedy to powstał cytowany raport) sumaryczna ilość zgonów na AIDS w USA wyniosła ... 410.000 przypadków. Rocznie umierało zatem ok. 24.117 osób czyli ok. 66 osób dzienne. Jest to oczywiście dużo, bardzo dużo, każde życie ludzkie jest bezcenne, jest jednak jedno ale, to jest stanowczo za mało jak na chorobę, jakoby dziesiątkującą społeczeństwa. W tym samym czasie ponad 14 milionów Amerykanów umarło z powodu chorób serca (ok. 2.256 dzienne), 9 milionów na raka (ok. 1450 dziennie), 1,8 miliona z powodu przyjęcia leków na receptę (ok. 290 dziennie) i 800.000 zginęło w wypadkach samochodowych (ok. 120 dziennie). W 1918 epidemia grypy zabrała 20 milionów istnień, trwająca ok. 20 lat epidemia AIDS odnotowała ponad 2 miliony przypadków, w tym ludzi nadal żyjących, wśród nich cieszących dobrym zdrowiem. Dlaczego zatem boimy się AIDS bardziej niż wszystkich wyżej zacytowanych przyczyn zgonów?

Dlatego, że progności, w tym media, szczególnie prasa codzienna, karmią nas stale powtarzającymi się (fałszywymi) alarmami. Przykłady przytoczę za Christine Maggiore, choć podobne można znaleźć i w naszej prasie: „Do 1991 roku wirusem HIV zostanie zarażonych 5 do 10 milionów Amerykanów” - doniósł Newsweek w dniu 10 listopada 1986, „Do 1991 jedno na dziesięć niemowląt padnie ofiarą AIDS” - brzmiał tytuł w USA Today w 1988, „W 1996 trzy do pięciu milionów Amerykanów będzie nosicielem HIV a jeden milion umrze na AIDS” pisał w New York Times Dr. Anthony Fauci, dyrektor NIAID 14 stycznia 1986 roku, „Bez zakrojonej na olbrzymią skalę interwencji rządowej może nikt nie ocaleć” pisała Donna Shalala, Sekretarz HHS w Washington Post 8 czerwca 1999 roku. Istota książki Christine Maggiore polega na bardzo przekonującej analizie danych liczbowych. Każdy czytelnik umiejący logicznie myśleć natychmiast podchwytuje wiadomość, którą zestawiane przez autorkę dane jednoznacznie przekazują. Wymowa liczb jest tak oczywista, że chciałoby się je zacytować za autorką i powiedzieć patrzcie sami, to jest bezsporne. Ulegam całkowicie tej pokusie, ale moim zamysłem nie jest przepisywanie tej książki. Co kryje się za tymi sensacyjnymi danymi? Christine Maggiore nie ma wątpliwości: przedstawianie AIDS jako największego zagrożenia zdrowia Amerykanów pozwala na pierwszeństwo w zdobywaniu funduszy na badania naukowe. W efekcie problemy, które dotyczą o wiele większej liczby ludzi otrzymują wielokrotnie niższe dotacje. Wydatki poniesione na jednego zmarłego na chorobę serca były w 1996 roku 37 razy niższe niż w przypadku zgonu osoby chorej na AIDS.

Ostatnimi czasy usłyszeliśmy wiele na temat AIDS w Afryce. Rozpisywała się na ten temat prasa. Jej doniesienia głęboko przemawiające do naszych przekonań na temat rozmiaru epidemii AIDS w Afryce są w głębokiej sprzeczności z wynikami badań literaturowych przeprowadzonych przez Christine Maggiore Aby mieć do tych doniesień własny, wolny od indoktrynizacji stosunek, należy zrozumieć na jakiej podstawie diagnozuje się AIDS w Afryce. Otóż w przeciwieństwie do bogatych Stanów Zjednoczonych w Afryce AIDS może być zdiagnozowany w oparciu o cztery symptomy kliniczne: gorączkę, mimowolną utratę 10% normalnej wagi ciała, ustawiczny kaszel i biegunkę. Test na HIV nie jest wymagany! Te cztery kliniczne symptomy towarzyszą szerzącym się na kontynencie Afrykańskim chorobom takim jak malaria, gruźlica, infekcje pasożytnicze oraz chronicznemu niedożywieniu czy używaniu nieodkażonej wody do picia lub kąpieli. Te symptomy są wynikiem ubóstwa i innych czynników trapiących od dziesięcioleci Afrykę oraz rozwijające się obszary świata.

W 1995 roku WHO opublikowało raport na temat AIDS w Afryce. Według tego ze wszech miar wiarygodnego źródła liczba zdiagnozowanych przypadków AIDS jest zbliżona do sumarycznej ich liczby w USA, choć populacja Afryki liczy ok. 650 mln ludzi (a nie np. 20 mln). Obrazoburcze!? Idea, że AIDS narodził się w Afryce jest ciągle popularna choć jak odkrywa Christine Maggiore nie ma na to wystarczających naukowych czy epidemiologicznych dowodów. Szerzone przez prasę doniesienia, że HIV zaczął się w Afryce, jako SIV (Simian [małpi] Immunodeficiency Virus) są oparte bardziej na zawiłej spekulacji o międzygatunkowych wirusach niż rzetelnych dowodach. SIV wywołuje u małp laboratoryjnych symptomy podobne do grypy a nie wywołuje żadnego z 29 oficjalnych symptomów AIDS. W przeciwieństwie do infekcji HIV, która powoduje chorobę po latach od zakażenia i pomimo obecności przeciwciał, SIV wywołuje chorobę w kilka dni lub wcale a dzikie małpy zachowują przeciwciała SIV przez całe życie i nigdy nie chorują. Christine Maggiore odkrywa przede mną fakt nie cytowany przez prasę codzienną, że tylko małpy przebywające w sztucznym środowisku, pozbawionym czynników naturalnych, w laboratorium, zwierzęta bez rozwiniętego systemu immunologicznego, którym wstrzykuje się duże dawki SIV rozwijają chorobę.

Christine Maggiore zagląda głęboko w publikowane artykuły naukowe i znajduje w nich prawdy niedostrzegane przez dziennikarzy prasy codziennej, dociera do artykułów prezentujących wyniki zaprzeczające aktualnym opiniom na ten temat. Opublikowany w World Health Organization „Weekly Epidemiological Record” z 26 listopada 1999 roku raport podaje, że sumaryczna ilość rzeczywiście zdiagnozowanych przypadków AIDS w latach 1981 - 1999 w Południowej Afryce, nowym epicentrum AIDS wynosi 12,825 przypadków. Liczba ta jakby jasnowidząco naśmiewała się z podanej na pierwszej stronie, przez Gazetę Wyborczą z 19 kwietnia 2001, informacji, że w Południowej Afryce jest 5 mln zakażonych (HIV) osób. Ciekawe kiedy i za co przeprowadzono testy stwierdzające zakażenie? Odpowiedź, podobnie do sposobu, w jaki zbierała informacje Christine Maggiore, możnaznaleźć w krótkiej notatce w Gazecie Wyborczej z 21 marca 2001, w której czytamy cytuję „Rząd RPA szacuje, że jeden na dziewięciu mieszkańców tego kraju jest nosicielem wirusa HIV. Prawie jedna czwarta zgłaszających się na badania kontrolne kobiet w ciąży jest zarażona wirusem. W RPA żyje z HIV prawie 5 mlm osób” koniec cytatu. (21 marca wg GW Rząd RPA szacował, a 19 kwietnia Gazeta Wyborcza zatwierdziła ten szacunek jako pewnik). Oto jak z danych szacunkowych tworzy się rzetelną informację. Trudno nie mieć zaufania do prezentowanych przez Christine Maggiore opinii skoro według tej samej Gazety Wyborczej z dnia 6 marca 2001, te pięć milionów nosicieli HIV w RPA może spać spokojnie gdyż cytuję „... w wyniku epidemii w roku ubiegłym w RPA zmarło ponad 250 osób”! Oczywiście Gazeta miała na myśli 250.000 osób, tylko się przejęzyczyła..., albo nieświadomie podała informację z innych, bardziej racjonalnych źródeł. Dla porównania w listopadzie 1998 Reuters donosił z Kenii, że wg szacunków ONZ co trzy minuty umiera Kenijczyk. Tymczasem Christine Maggiore odkrywa w oficjalnych raportach, że w latach 1981 - 1998 w Kenii zdiagnozowano 81,492 przypadki AIDS, z których wiele nadal żyje i czuje się dobrze. Cytowane szacowanie ilości zakażonych HIV ma w Afryce swoją historię. World Health Report 1998 zawarty we wspomnianym powyżej WHO „Weekly Epidemiological Record” z 26 listopada 1999, wykorzystany przez Christine Maggiore w jej analizie podaje, że w 1987 w ówczesnym epicentrum AIDS, Ugandzie WHO szacowało liczbę nosicieli HIV na 1 milion. Dziesięć lat później szacunek WHO pozostał niezmieniony i nadal wynosi 1 milion, choć liczba zdiagnozowanych przypadków AIDS do 1999 roku w tym 20 milionowym państwie wynosi mniej niż 55 tysięcy.

Nie ma sensu przytaczanie tu danych o śmiertelności w Afryce wywołanej innymi chorobami, takimi jak na przykład malaria. Z góry wiadomo, że są one hektyczne w porównaniu z AIDS, ale alarmowanie na ich temat nie zapewnia funduszy państwowych, sponsorów prywatnych i lukratywnych karier naukowych, bądź wpływów z patentów. AIDS zaś to wszystko gwarantuje. Strach jest tak wielki i tak umiejętnie podsycany, że wielu nie próbuje nawet z grubsza ocenić napotykanych informacji tylko przyjmuje je ślepo za pewnik.

JEŚLI NIE HIV, TO CO JEST PRZYCZYNĄ AIDS?

Christine Maggiore utrzymuje, że dla wyjaśnienia nabytego braku odporności immunologicznej i chorób związanych z AIDS nie jest potrzebny wirus HIV. By zrozumieć tego przyczynę należy najpierw uświadomić sobie czym jest AIDS. Nie jest to nowa choroba lecz nowa nazwa dla 29 wcześniej znanych chorób i stanów zdrowotnych. Jak donosi  NIH (National Institute of Health) w swoim raporcie "NIAID and HIV Report 1996 The Relationship Between HIV and AIDS str 3. określenie AIDS jest narzędziem badawczym. Od 1981 roku narzędzie badawcze AIDS jest używane do tropienia i rejestrowania dobrze znanych chorób, które występują u osób mających pozytywny wynik testu na przeciwciała kojarzone z HIV. Przed stworzeniem pojęcia AIDS nikt nie pomyślał by te 29 chorób i stanów zdrowotnych, występujących przecież u chorych nie mających pozytywnego testu na HIV, mógł wywoływać jeden wspólny czynnik. Wprost przeciwnie, każda z tych możliwych chorób zwanych AIDS posiada wiele dowiedzionych medycznie przyczyn. Obniżona odporność immunologiczna może zostać nabyta dzięki kilku nie infekcyjnym i nie przenoszonym przez krew czynnikom ryzyka. Są to czynniki fizyczne (niedożywienie i choroby endemiczne - czyli stale występujące w określonym rejonie lub u określonej grupy ludzi), czynniki chemiczne (chemoterapia lub naużywanie leków obniżających oporność immunologiczną), czynniki biologiczne (stała ekspozycja na jednoczesne infekcje lub ich chroniczny charakter), czynniki fizjologiczne (chroniczny strach, panika, stres, depresje). Literatura medyczna nie zna, według Christine Maggiore, ani jednego przypadku, który nie zawierałby jednego lub więcej czynników ryzyka, niszczących odporność immunologiczną.  Sformułowany na podstawie badań literaturowych wniosek brzmi: nie jest znany udokumentowany przypadek AIDS u osoby, której jedynym czynnikiem ryzyka była ekspozycja na infekcję HIV. Osoby, u których stwierdzano AIDS wcześniej czy później przyznawały, że miały bezpośredni, mniej lub bardziej intensywny, kontakt z tego rodzaju czynnikiem. Wśród chorych na AIDS wyróżnić można następujące grupy: Mężczyźni uprawiający seks z mężczyznami, osoby przyjmujące narkotyki dożylnie, osoby poddawane transfuzjom i hemofilicy, osoby mające kontakty heteroseksualne, młodzież, dzieci i noworodki oraz obywatele państw trzeciego świata. Ze względu na charakter tej strony pomijam większość omówionych przez Christine Maggiore grup.

ADIS teoria spisku cz 4

Od początku>>

Można zaryzykować stwierdzenie, że epidemia AIDS wybuchła w 1981 roku wśród męskich homoseksualistów w dużych aglomeracjach miejskich USA takich jak San Francisco, Los Angeles i New York. Christine Maggiore poświęca sporo miejsca analizie narkotyków permanentnie używanych przez tych ludzi. W połączeniu z ich do odbytniczymi stosunkami, jednoznacznie stanowiącymi drogę wielokrotnych, dwukierunkowych infekcji narkotyki bez wątpienia stanowiły czynnik wspomagający wszelkie zarażenia i zakażenia. Osoby przyjmujące permanentnie narkotyki są bowiem z tego właśnie powodu podatne na zarażenia różnymi chorobami

Bez wątpienia sam fakt używania narkotyków w szczególności kokainy i heroiny jest wystarczającą przyczyną do nabycia zespołu obniżonej odporności immunologicznej, w połączeniu z czynnikami dodatkowymi nie wymagają one wsparcia w postaci HIV. Niech ten fakt stanowi nie tylko ostrzeżenie dla narkomanów, ale również i wskazówkę dla tych, u których test na HIV dał wynik pozytywny oraz u których zdiagnozowano AIDS bez obecności pozytywnego wyniku testu na HIV. Być może gruntowna zmiana ich trybu życia wpłynie na poprawę ich stanu zdrowia lub na wyniki stosowanej kuracji.

Czy wszystko, co dotąd przeczytałeś, to tylko wynurzenia autorki książki? Dyskusje na temat związku między AIDS i HIV z szarej strefy przeniosły się na pierwsze strony gazet. Oto tekst zamieszczony w Gazecie Wyborczej w piątek 11 kwietnia 2002.
autor: Adam Leszczyński
Dwóch uczonych wyzwało się na pojedynek na śmierć i życie. Nie będą jednak strzelać do siebie z pistoletów ani walczyć na udeptanej ziemi. Ich bronią ma być wirus HIV i lekarstwa, które go mają powstrzymywać

Pierwszą osobą dramatu jest prof. David Rasnick z Uniwersytetu Kalifornijskiego, należący do niewielkiej grupki naukowców, którzy negują związek pomiędzy wirusem HIV a AIDS. Uczeni ci twierdzą, że śmiertelną chorobę wywołują lekarstwa podawane po to, aby powstrzymać wirusa.

- Wstrzyknę sobie HIV pod warunkiem, że mój południowoafrykański kolega prof. Philip Machanick zobowiąże się brać do końca życia koktajl antywirusowy używany do leczenia ludzi chorych na AIDS - oświadczył Rasnick. - Eksperyment jest prosty. Sprawdzimy, który z nas będzie żył dłużej. W ten sposób przekonamy się, co jest bardziej szkodliwe: czy HIV, czy lekarstwa, które mają go leczyć - oświadczył dziennikowi "San Francisco Chronicle".

Rasnick jest chemikiem - od 15 lat zajmuje się opracowywaniem tzw. inhibitorów proteazy, nowoczesnych leków powstrzymujących namnażanie się wirusa w organizmie. Twierdzi, że preparaty działają, ale - wbrew danym uznawanym przez niemal cały świat nauki - nie powodują spadku śmiertelności chorych. Według Rasnicka wysoka śmiertelność kojarzona z AIDS w rzeczywistości spowodowana jest niedożywieniem i złymi warunkami życia w Afryce.

- Poglądy Rasnicka to niezwykle szkodliwe bzdury - kontruje prof. Philip Machanick, informatyk z renomowanego Uniwersytetu Witwatersrand w RPA i jeden z najbardziej wpływowych orędowników wprowadzenia preparatów antywirusowych do publicznej służby zdrowia. - Skoro obstaje przy tych głupotach, niech się zgodzi. Wysłałem mu e-maila z propozycją takiego pojedynku.

Według szacunków UNAIDS w samym RPA z wirusem HIV żyje ponad 4,5 mln osób, czyli co dziewiąty mieszkaniec kraju. Poglądy takich uczonych jak Rasnick znajdują chętny posłuch w kręgach rządowych RPA. Rząd tego kraju cały czas sprzeciwia się podawaniu ciężarnym kobietom nevirapiny - preparatu, który zmniejsza szanse przekazania dziecku wirusa podczas porodu. Władze ignorują dwa wyroki sądowe, które nakazują wprowadzenie nevirapiny do szpitali - chociaż producent leku, niemiecki koncern Boehringer-Ingelheim, zobowiązał się dostarczać go za darmo.

Prof. Rasnick jest dobrym znajomym prezydenta RPA Thabo Mbekiego, który do niedawna publicznie negował istnienie AIDS, i członkiem jego naukowego komitetu doradczego. Przyjaźni się także z politykami rządzącego Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC), który pod koniec marca wydał oficjalny dokument kwestionujący związek pomiędzy wirusem HIV i AIDS.
- Przyjmuję wyzwanie i traktuję je poważnie - oświadczył Rasnick. - Spotkajmy się w studiu telewizyjnym. Przed kamerami wstrzyknę sobie HIV, a mój oponent zażyje pierwszą dawkę leków antywirusowych. Wiem, że wielu przedstawicieli elity politycznej RPA uważa histerię wywołaną na Zachodzie przez AIDS za polityczne narzędzie neokolonialistów. Mają rację. Z doświadczenia aparthaidu powinni wynieść taki morał, że nie należy wierzyć białym ludziom, tylko szukać własnych rozwiązań.
- To naprawdę ironiczny zbieg okoliczności. Nasz rząd mówi, że nie możemy być skrępowani cudzymi poglądami, a sam słucha niewielkiej grupki ludzi z Kalifornii i Australii pozostających na obrzeżu nauki. Ignoruje przy tym opinie naukowców z RPA, których postawa jest jednoznaczna - komentuje prof. Machanick.
Według szacunków ONZ z powodu AIDS w RPA tylko w tym roku umrze 200 tys. osób.



Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
Ludzie w Czerni, spiskowe teorie itp
problem GMO, spiskowe teorie itp
Gwiezdny Ogień - Złoto Bogów cz3, spiskowe teorie itp
Gwiezdny Ogień - Złoto Bogów cz2, spiskowe teorie itp
Gwiezdny Ogień - Złoto Bogów cz1, spiskowe teorie itp
telewizyjne hipnotyzowani, spiskowe teorie itp
Ludzie w Czerni, spiskowe teorie itp
SPISKOWA TEORIA SPISKU, NAUKA, WIEDZA
Ralph Dahrendorf - teoria konfliktu, WSPÓŁCZESNE TEORIE SOCJOLOGICZNE
Teoria spisku, Ratajczak Dariusz
Marks J H Teoria spisku
Murray Rothbard - Inne spojrzenie na spiskową teorię dziejów, Doktryny polityczne, Libertarianizm
Murray Rothbard Inne spojrzenie na spiskową teorię dziejów
teoria frustracji-agresji, teorie osobowości
teoria konfliktu, WSPÓŁCZESNE TEORIE SOCJOLOGICZNE
Ralph Dahrendorf - teoria konfliktu, WSPÓŁCZESNE TEORIE SOCJOLOGICZNE
Marks J H Teoria spisku
Michalkiewicz Teoria i praktyka spiskowa z gazociągiem w tle

więcej podobnych podstron