Błękitna Dywizja, DOC


Oficjalną propozycje utworzenia ochotniczej jednostki hiszpańskiej, która przy boku armii niemieckiej miała wziąć udział w „antybolszewickiej krucjacie”, rząd Franco złożył Ribbentropowi już w kilka godzin po agresji III Rzeszy na ZSRR. Jak się przypuszcza, pomysł powołania ochotniczej dywizji i wysłania jej na front mógł wyjść od ministra spraw zagranicznych Ramona Serrano Sunsera, szwagra Franco oraz czołowego falangisty.

Dwa dni po oficjalnej propozycji hiszpańskiego rządu Hitler zgodził się na przyjęcie hiszpańskich ochotników w skład armii niemieckiej. Na wieść o tym w centrum Madrytu odbyła się antysowiecka demonstracja członków Falangi. Podobne manifestacje, odbyły się we wszystkich większych miastach Hiszpanii.

Powszechnie uważa się, że wysłanie na front wschodni ochotniczej jednostki miało być swojego rodzaju rewanżem za pomoc, jakiej Niemcy udzielili frankistom podczas wojny domowej. Zainteresowanie jednostka przekroczyło najśmielsze oczekiwania. Dywizja, zgodnie z podpisanym przez franco rozporządzeniem, miała liczyć w sumie 18 tys. żołnierzy, ale jak się okazało ochotników było wielokrotnie więcej. W pierwszym tygodniu zgłosiło się 40 tys. chętnych.

Rekrutacja rozpoczęła się 27 czerwca (punkty werbunkowe otworzono w lokalach Falangi i koszarach), jednak już 2 lipca musiały one zostać zamknięte, gdyż liczba ochotników przekroczyła 70 tysięcy. Niemiecki poseł w Madrycie donosił, iż gdyby zapisy trwały dłużej, możliwe było by sformowanie nawet 10 dywizji.

Wpływy w dywizji i patronat nad nią chciała uzyskać sobie Falanga, jednak Franco nie pozwolił na to i dowództwo pozostało w gestii armii. Dzięki takiemu posunięciu dywizja posiadała znakomitą wartość bojową, w której stawiano na profesjonalizm. Zgodnie z rozkazem naczelnego dowództwa armii 50% oficerów i podoficerów miało być zawodowymi żołnierzami, jednak w praktyce procent ten był większy. Wszyscy oficerowie od porucznika wzwyż musieli mieć wykształcenie wojskowe, tylko niższe stopnie mogli obsadzać członkowie Falangi. Ponieważ 70% ochotników pochodziło z regularnej armii, a większość z nich była weteranami wojny domowej, dywizja dysponowała znakomitą kadrą.

Nie powiodły się też falangistom starania o obsadzenie stanowiska dowódcy dywizji swoim kandydatem, którym był Jose Antonio Givon de Vasco- minister pracy i bohater wojny domowej. Franco wybrał kandydata kompromisowego, akceptowanego zarówno przez armie jak i Falangę: gen. Augustina Munoz- Grandes, 45 letniego weterana wojny marokańskiej i domowej. W przeszłości był on dowódcą 22 DP, następnie dowodził korpusem, pełnił także funkcję gubernatora okręgu Gibraltar, a w 1939 został sekretarzem generalnym Falangi. Mimo swego dużego zaangażowania w politykę, gen. Munoz-Grandes, podobnie jak Franco, starał się nie demonstrować swych poglądów politycznych.

Dywizja miała początkowo składać się z 4 pułków piechoty nazwanych zgodnie z hiszpańską tradycją od nazwisk dowódców:

Wchodzące w skład pułków bataliony formowano we wszystkich większych miastach Hiszpanii: Madrycie, Saragossie, Sewilli, Ceucie (Maroko hiszp.), Valladolid, La Coruna, Burgos, Walencji i Barcelonie. Równolegle formowano pułk artylerii, jednostki towarzyszące oraz zaplecze. Początkowo powstał problem tego jakie mundury mogą nosić żołnierze dywizji- Hiszpania nie była oficjalnie w stanie wojny ze ZSRR, więc oficjalnie nie można było używać mundurów armii hiszpańskiej. Wybrnięto z problemu tworząc uniform kombinowany, składający się z błękitnej bluzy mundurowej Falangi, czerwonego beretu hiszpańskich monarchistów- Karlistów i oliwkowych bryczesów z munduru hiszpańskiej Legii Cudzoziemskiej. Nieoficjalnie jednak wielu ochotników, szczególnie oficerów, nosiło mundury zwykłe wojskowe.

W Niemczech dywizja straciła swój oryginalny wygląd- żołnierze otrzymali standardowe uzbrojenie i mundury Wehrmachtu, które wyróżniały się jedynie emblematem z flaga hiszpańską i oznaką España. Zachowano hiszpańskie dowództwo formacji, lecz przemianowano ją na 250. Dywizję Piechoty. W jej skład wchodziły trzy pułki piechoty, własna artyleria, pododdziały saperów, rozpoznawcze, przeciwczołgowe i łączności. Żołnierze zostali zaprzysiężeni na wierność Fuhrerowi i włączeni w skład niemieckiej 16 Armii.

Żołnierze Błękitnej Dywizji trafili na front w okolicach Nowogrodu Wielkiego w październiku 1941 po przebyciu intensywnymi marszami około 1 300 km z Suwałk, gdzie zakończył się transport kolejowy. Niemcy nie zapewnili Hiszpanom ciężarówek, co stanowiło przejaw lekceważenia z jakim traktowali sojuszników. Żołnierze dywizji musieli znosić też inne niedogodności, bowiem przynajmniej w pierwszych okresie znaleźli się w całkowitej izolacji od ojczyzny. Mimo to morale Hiszpanów było wysokie.

Błękitna Dywizja wyróżniła się podczas zimowej kontrofensywy rosyjskiej. W styczniu 1942 w walkach pod Otienskim Posadem straciła 200 zabitych i ponad 200 rannych, utrzymując jednak swe pozycje. Za najbardziej spektakularny wyczyn Hiszpanów podczas całej kampanii uważane jest przebicie się kompanii narciarskiej pod dowództwem por. Orgása do okrążonej jednostki niemieckiej w miejscowości Usład, na południe od jeziora Ilmen. Pod ogniem sowieckim, po zamarzniętej powierzchni jeziora, przy- jak podają źródła hiszpańskie- temperaturze sięgającej 53 stopni poniżej zera, Hiszpanie wykonali powierzone im zadanie przy stratach ponad 90%- z 214 żołnierzy po zakończeniu misji zdrowych pozostało jedynie 12. Dowództwo armii niemieckiej przyznało za tę akcję 32 Krzyże Żelazne. Ogółem w kampanii zimowej 1941/1942 Błękitna Dywizja utraciła 1/3 żołnierzy, zachowując jednak zdolność bojową.

Niemcy doceniali osobiste męstwo Hiszpanów, lecz uważali ich za żołnierzy zupełnie niezdyscyplinowanych. Krytykowali, że Hiszpanie nie przestrzegali obowiązku noszenia hełmów, zjadali żelazne zapasy żywności, nie wystawiali regularnych posterunków itp. Hiszpanów odróżniał też od Niemców stosunek do ludności cywilnej, która ze swej strony rewanżowała się im ponoć życzliwością, ostrzegając nawet o ruchach przeciwnika. Nawet raporty sowieckie zwracają uwagę na fakt, że jeńcy, którzy wpadli w ręce "błękitnych" żołnierzy byli dobrze traktowani, co na froncie wschodnim stanowiło wyjątek.

Hitler miał o Hiszpanach podobne zdanie jak jego oficerowie. Pochlebnie wyrażał się o odwadze żołnierzy, uznając decyzję skierowania ich na front, za "jedną z najtrafniejszych". Jednocześnie komentował, że "wydają się bandą próżniaków" a "karabin to dla nich narzędzie, którego nigdy się nie czyści". Uznanie fuhrera nie przekładało się jednak na traktowanie Hiszpanów przez niemieckie dowództwo. Gen. Muñoz Grandes w maju 1942 skarżył się, że jego żołnierze nie otrzymali zimowego wyposażenia, opieki medycznej itp., co spowodowało duże straty.

Na nowogrodzkim odcinku frontu Hiszpanie pozostawali do jesieni 1942, gdy zostali skierowani na południe od Leningradu, gdzie wzięli udział w oblężeniu miasta. Spodziewali się podjęcia działań ofensywnych, ale wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej. Dywizja rozlokowana w rejonie Krasnego Boru musiała na swoim odcinku stawić czoło ofensywie czterokrotnie liczniejszych sił sowieckich. O zaciekłości toczonych przez nią walk może świadczy fakt, że w grudniu 1942 jeden z hiszpańskich batalionów, skierowany do "załatania" przerwanego przez Rosjan frontu został dosłownie zdziesiątkowany. Z 835 jego żołnierzy wróciło 27- pozostali polegli lub byli ranni.

Wobec wysokich strat, skład dywizji musiał być na bieżąco uzupełniany przez ciągły dopływ ochotników z Hiszpanii. Już latem 1942 zaciąg z czerwca 1941 pozostawał na froncie w zdecydowanej mniejszości. Ochotników nie brakowało, a nienawiść do komunizmu nie była, jak się wydaje, jedynym powodem ich zgłaszania się. Chociaż motywów ideowych nie należy lekceważyć, nie bez znaczenia był też czynnik materialny- część Hiszpanów decydowała się pojechać na front wschodni, aby zapewnić godziwe utrzymanie rodzinie. Obok żołdu dla ochotników, rząd hiszpański wypłacał bowiem ich najbliższym regularne zasiłki, które w okresie panujących po wojnie domowej biedy i głodu miały wyjątkową wartość. Wśród "błękitnych" żołnierzy na pewno nie brakowało też zwykłych awanturników.

Najcięższe walki, już pod nowym dowództwem- gen. Emilio Estebana Infantesa- Błękitna Dywizja stoczyła w lutym 1943. Od 10 do 12 lutego skutecznie powstrzymywała natarcie rosyjskie, usiłując nawet przejść do kontrataku. Straty jednak były znów straszliwe.

Hiszpanie pozostali na froncie wschodnim aż do 7 października 1943, kiedy to przesunięto ich na tyły w związku z ogłoszeniem przez ich ojczyznę pełnej neutralności. 12 października rozpoczęło się wycofywanie dywizji, zaś w listopadzie jej trzon (ok. 8 000 żołnierzy) dotarł do kraju. Mimo formalnego rozwiązania jednostki, za zgodą gen. Franco część Hiszpanów nadal walczyła jednak na froncie wschodnim. Według różnych źródeł, było to od 1 800 do 2 100 żołnierzy, którzy stworzyli ochotniczy Błękitny Legion. Został on sformowany 17 listopada 1943, pod dowództwem płk. Antonia Garcíi Navarro i już w grudniu skierowany nad rzekę Mgę, a następnie w rejon Liubania, gdzie poniósł bardzo ciężkie straty. Pod naciskiem mocarstw zachodnich na gen. Franco, w okresie od marca do kwietnia 1944 jednostka ta została ostatecznie wycofana z frontu i repatriowana do Hiszpanii. Z decyzją władz nie pogodziło się jednak kilkuset weteranów Legionu. Mimo że było to równoznaczne z utratą obywatelstwa hiszpańskiego, pod niemiecką egidą sformowali oni w Lourdes tzw. Hiszpański Batalion SS, włączony następnie do dywizji grenadierów SS "Charlemagne", składającej się z francuskich ochotników. Dowodził nim kpt. Miguel Ezquerra Sánchez. Jednostka ta walczyła u boku Niemców do samego końca wojny. Symboliczną wręcz wymowę ma fakt, że jeszcze w maju 1945 Hiszpanie bronili Berlina.

W Błękitnej Dywizji służyło w ciągu całego okresu jej istnienia od 40 do 50 tysięcy żołnierzy, przy czym jednorazowo jej stan nigdy nie przekroczył 20 000. Jak twierdzą Hiszpanie, łączne straty na froncie wschodnim sięgnęły 13 000 żołnierzy w tym co najmniej 5 000 poległych. Hiszpańskie lotnictwo strąciło w tym okresie 156 samolotów sowieckich, samemu tracąc 22 ludzi. Źródła sowieckie mówią o kilkukrotnie wyższych stratach Błękitnej Dywizji, ale dane te wydają się raczej przesadzone. Liczby podawane przez autorów hiszpańskich nie są zresztą wcale małe. Zauważalny jest zwłaszcza znaczny odsetek zabitych (ok. 40%) wśród ogółu strat, co świadczy o zaciętości walk, jakie toczyli Hiszpanie.

Sowieccy historycy podkreślają, że wśród Hiszpanów zdarzało się wiele dezercji osób o poglądach komunistycznych i lewicowych, dla których Błękitna Dywizja była sposobem na dostanie się do "ojczyzny światowego proletariatu". W rzeczywistości zjawisko to miało jednak charakter raczej marginalny. Udokumentowano zaledwie kilkadziesiąt takich przypadków, co na ogólną liczbę co najmniej 40 000 żołnierzy, stanowi bardzo niewielki odsetek. Nie zdarzyło się też np. masowe poddawanie się Hiszpanów Armii Czerwonej, a fakt, że od 200 do 300 żołnierzy Błękitnej Dywizji spędziło w sowieckiej niewoli aż 13 lat, nie wskazuje, by w ZSRR wiązano z nimi jakieś nadzieje. Hiszpańscy jeńcy trafiali do łagrów, pracowali m.in. w Magadanie i w Karagandzie.

Wszystkie relacje potwierdzają natomiast, że Hiszpanie bili się na froncie wschodnim ofiarnie. Nawet jeśli nie byli ideowymi antykomunistami, nie mieli zapewne złudzeń, co do losu, jaki spotka ich, gdy dostaną się w ręce sowieckie. Potencjalni dezerterzy mogli też obawiać się szykan, jakim mogłyby zostać poddane ich rodziny w kraju. W miarę upływu czasu, powszechny entuzjazm dla wojny musiał wśród ochotników naturalnie opadać. Pojawiały się zarzuty, że Wehrmacht traktował jednostki sojusznicze jak mięso armatnie, kierując je na najtrudniejsze odcinki frontu, bez odpowiedniego uzbrojenia i zaopatrzenia. Hiszpanie zdążyli zorientować się, że Niemcy prowadzą "brudną", "pozbawioną wszelkich motywacji i usprawiedliwień" wojnę, nie mającą wiele wspólnego ze szlachetną krucjatą przeciw komunizmowi. Pobyt w Rosji wyleczył większość hiszpańskich ochotników z idealizmu, przede wszystkim jednak pozbawił ich szacunku do hitlerowskich Niemiec.

Pod wpływem doświadczeń frontowych wśród ochotników zdarzały się nawet bardzo spektakularne zmiany poglądów. Jeden z najbardziej profaszystowskich falangistów- Dionisio Ridruejo- jak sam pisze w swoich pamiętnikach, właśnie w czasie kampanii rosyjskiej miał przeżyć swoje polityczne nawrócenie. Wróciłem z Rosji oczyszczony ze zła, zdolny do postępowania zgodnie ze swoim własnym sumieniem- napisał po latach. Po wojnie stał się on jednym z najbardziej aktywnych zwolenników socjaldemokratycznej opozycji antyfrankistowskiej. Byli też jednak fanatycy, którzy mimo tego, co zobaczyli na froncie, do upadłego bronili swego niemieckiego sojusznika.

Obecność Błękitnej Dywizji na froncie wschodnim nie mogła przesądzić o losach wojny, miała jednak dla Hiszpanii istotne znaczenie polityczne. Jej wysłanie było elementem skomplikowanej polityki prowadzonej przez gen. Franco, służącej utrzymanie kraju z dala od zawieruchy wojennej. Caudillo był bowiem przekonany, że wojna domowa całkowicie wyczerpała Hiszpanię i nade wszystko potrzebuje ona pokoju. Już w 1940 odmawiając Hitlerowi na spotkaniu w Hendaye przystąpienia do wojny, Franco pokazał, że nie zamierza brać udziału w działaniach przeciwko państwom zachodnim. Sformowanie Błękitnej Dywizji można uważać za gest wobec Hitlera, którym Franco chciał złagodzić wymowę swej decyzji. Z drugiej strony przywódca hiszpański autentycznie uważał komunizm i Związek Sowiecki za realne niebezpieczeństwo dla swego kraju. Chciał poprzeć Niemcy w walce z komunizmem, lecz bez oficjalnego wypowiadania wojny ZSRR, gdyż groziłoby to wyczerpanej Hiszpanii nieobliczalnymi konsekwencjami. Nie ufał też do końca szczerości niemieckiego antykomunizmu, pamiętając niedawny pakt Ribbentrop-Mołotow. Na użytek tej złożonej sytuacji, dyplomacja hiszpańska ukuła nawet teorię dwu wojen. W konflikcie państw Osi z mocarstwami zachodni Hiszpania zachować miała ścisłą neutralność, jednocześnie pozostając nieprzejednanym wrogiem komunizmu i Związku Sowieckiego.

Z punktu widzenia gen. Franco wysłanie ochotników na front wschodni miało również inną zaletę. Pozbywał się w ten sposób najbardziej zagorzałych zwolenników przystąpienia do wojny po stronie Niemiec, jak Muñoz Grandes, Ridruejo, Aznar, którzy przebywając w kraju mogliby posłużyć Niemcom do dokonania zamachu stanu. Wytrącał też III Rzeszy argument o swojej niewdzięczności za pomoc otrzymaną w okresie wojny domowej. Paradoksalnie więc utworzenie Błękitnej Dywizji pośrednio potwierdzało odmowę przystąpienia przez Hiszpanię do wojny.

Obawy gen. Franco przed inspirowanym przez Niemcy zamachem stanu nie były bezpodstawne. Hitler rzeczywiście myślał o zastąpieniu caudillo Muñozem Grandesem, a Błękitną Dywizję uważał za szkołę kadr, które pomogą przekształcić "reakcyjną" i "jezuicką" Hiszpanię w bastion faszyzmu. Nadzieje te były jednak bezpodstawne. Muñoz Grandes wyrażał wprawdzie niezadowolenie z kontaktów Hiszpanii z państwami zachodnimi, ale gen. Franco zachowywał czujność. Gdy tylko fuhrer wezwał w czerwcu 1942 Grandesa na konsultacje, generał został natychmiast odwołany do Madrytu, a jego miejsce na froncie zajął bardziej umiarkowany politycznie gen. Esteban Infantes. Przekonawszy się, że Muñoz Grandes nie planuje zamachu, Franco wielkodusznie przystał, by pozostał ze swą dywizją jeszcze do grudnia. Został wówczas nawet odznaczony przez Hitlera Krzyżem Żelaznym z liśćmi dębowymi i dopiero wówczas wrócił do Madrytu. Caudillo musiał być pewien jego lojalności, skoro po wojnie wyznaczył go swym zastępcą- wicepremierem.

Błękitna Dywizja stanowiła też argument przetargowy w relacjach Hiszpanii z aliantami zachodnimi. Wraz z żądaniem zaprzestania dostaw surowców dla Rzeszy (głównie rudy wolframu), wycofanie żołnierzy Błękitnej Dywizji z frontu stanowiło stały motyw alianckich nacisków na gen. Franco. W lipcu 1943 ambasador amerykański w Madrycie zażądał wręcz otwarcie powrotu ochotników do domu. Franco nie odpowiedział od razu, jednak po czasie spełnił oba żądania, przedstawiając je jako gesty dobrej woli, potwierdzające pełną neutralność, ogłoszoną przez Hiszpanię w październiku 1943 roku. Caudillo podjął te działania wystarczająco szybko, by nie zaognić stosunków z aliantami, na tyle jednak późno, aby podkreślić swoją niezależność.

Stosunek aliantów do hiszpańskiej dywizji i jej obecności w Rosji najlepiej chyba wyraził Carlton Hayes- amerykański ambasador przy gen. Franco, który stwierdził, że żołnierze Błękitnej Dywizji nie przybyli tam [tj. do Rosji], by pomagać Niemcom w wojnie z nami, lecz aby zademonstrować wrogość Hiszpanii wobec komunizmu.

Odezwa mobilizacyjna

Hiszpanie!

Wojna hiszpańska, w której barbarzyńca komunistyczny wbił swoje szpony w nasze terytorium kładąc kres życiu najlepszym spośród nas, ma dziś swoją kontynuację na stepach rosyjskich gdzie Błękitna Dywizja Hiszpańskich Ochotników mężnie udowadnia wartość naszego narodu przez swój udział w zniszczeniu bolszewizmu. Ale ten zaszczyt, który na wszystkich spływa, nie może stać się przywilejem jedynie nielicznych.

Aby dzielić chwałę i poświecenie: Za naszą wiarę. Za honor i przyszłość ojczyzny i aby dać zasłużony wypoczynek naszym bojownikom w Rosji, dziś na nowo otwiera się punkty werbunkowe we wszystkich lokalach Falangi.

Wy którzy śnicie o lepszej Hiszpanii i pragniecie służyć jej jak najlepiej - wstępujcie w szeregi Ochotniczej Dywizji Hiszpańskiej!

Wszyscy którzy się zaciągną mają w pełni zagwarantowane wszystkie prawa i powinności państwa względem siebie i swoich rodzin. Będziecie pobierać żołd żołnierza niemieckiego a w Hiszpanii wasze rodziny będą otrzymywać rentę 7,30 pesety dziennie lub pensję jaką pobieraliście przed wyruszeniem na front. Zostaną Wam zagwarantowane dotychczasowe miejsca pracy i wasza przyszłość. Ponadto wasze rodziny będą miały pierwszeństwo w obejmowaniu stanowisk, kreowaniu swojej przyszłości, zostaną objęte bezpłatną nauką w szkołach średnich i wyższych a także otrzymają wszystko co społeczeństwo hiszpańskie przyznaje swym najlepszym synom.



Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
Błękitna Dywizja na froncie wschodnim, STUDIA i INNE PRZYDATNE, [ Geschichte ]
Losy Blekitnej Dywizji
europejski system energetyczny doc
Dywizjony Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie 1940 1946 306 Dywizjon Myśliwski
Błękitnokrwiści 3 Objawienie
KLASA 1 POZIOM ROZSZERZONY doc Nieznany
OiM Dywizja Georga von Derfflingera 1656 57
Klementynka i błekitne jajeczko
5 M1 OsowskiM BalaR ZAD5 doc
Opis zawodu Hostessa, Opis-stanowiska-pracy-DOC
Messerschmitt Me-262, DOC
Opis zawodu Robotnik gospodarczy, Opis-stanowiska-pracy-DOC

więcej podobnych podstron