background image

11 sierpnia 2004

Czego nie musi prokurator

Niewiele  w tych  czasach  ma  człowiek powodów do radości,  więc nie przegapmy tego: 

polskie   media   odniosły   wielki   sukces.   Szwajcarska   prokurator,   która   tropi   interesy   Aleksandra 
Naumana i jego przyjaciół, pytana, w jaki sposób wpadła na trop spółki BNT, odparła, że pisały o 
tym polskie gazety. Fety i fajerwerki, panowie! Nasza dziennikarska orka ma sens! Dziennikarze 
wykonali robotę śledczych, napisali, co odkryli, i okazuje się, że w prokuraturze to czytają i potrafią 
na tej podstawie wszcząć śledztwo. Oczywiście, jest w tym drobny zgrzyt, że czytają i podejmują 
śledztwo tylko w Szwajcarii. Bo żeby tak się kiedykolwiek zachowała prokuratura w Polsce, to, 
przyznam szczerze, nie potrafię sobie przypomnieć. Nasza prokuratura, wręcz przeciwnie, od lat 
mozolnie ustala, kto usunął z tekstu ustawy słowa „lub czasopism” i ustalić nie może, choć gazety 
ustaliły to i napisały otwartym tekstem już dawno. Może powinni się nasi prokuratorzy zwrócić do 
Szwajcarów z prośbą o udostępnienie im po przeczytaniu polskiej prasy, do której najwyraźniej 
dostępu nie mają?

Żart   nie   na   miejscu.   O   tym,   że   w   prokuraturze   czytują   jednak   gazety,   możemy   się 

przekonać, gdy któryś z dziennikarzy nadepnie na odcisk jej samej. Wtedy nagle się okazuje, że 
prokuratura potrafi się zmobilizować do pracy, wydawać decyzje błyskawicznie, nie zasłaniać się 
frazesem o znikomej szkodliwości. Ostre sformułowanie pod adresem prokuratora czy sędziego, 
nieważne, co mu udowodniono, postawienie kryminalnego zarzutu, mniejsza, jak umotywowanego 
i prawdziwego - to zamach na pryncypia. To próba podważenia społecznego zaufania do wymiaru 
sprawiedliwości, zaufania, które jako organom władzy państwowej, prokuraturze i sądowi należy 
się niczym przysłowiowemu psu buda. Takie sprawy traktowane są priorytetowo i z całą suro-
wością. Prokurator „nie jest Jasiem Kowalskim”, jak to swego czasu ujął rzecznik pana Millera, 
prokurator  jest  częścią  władzy  i  jako  takiemu  przysługują   mu  specjalne   prawa.  Prokurator  ma 
immunitet, chroniący go, choćby nawet popełnił oczywiste przestępstwo. To zresztą logiczne, skoro 
ma walczyć z przestępczością, to trzeba mu dać możliwość popróbowania czynów, które ma ścigać, 
żeby   wiedział,   z   czym   walczy.   Wspomniany   immunitet   ma   jeszcze   jeden   szczególny   skutek: 
sprawia,  że w  świetle  prawa prokurator  jest jedyną  osobą nie  mającą obowiązku  reagować na 
przestępstwo. Tak jest: prawo nakłada taki obowiązek na wszystkich obywateli, i jeśli ja, Pan albo 
Pani poweźmiemy wiadomość o przestępstwie i nie podejmiemy niezwłocznie przeciwdziałania 
poprzez zawiadomienie właściwych organów, to możemy zostać za to ukarani albo nawet oskarżeni 
o współudział (Jedynie bliskie pokrewieństwo ze sprawcą daje nam szansę na ułaskawienie). A 
prokurator - nie. Jego jednego chroni immunitet. Jeżeli przypadkiem szykuje się ktoś z Państwa do 
zrobienia tzw. przekrętu i w żaden sposób nie da się uniknąć świadków, to dobrze radzę, żeby 
świadek był prokuratorem. Wtedy szansa na bezkarność będzie największa.

Z jakiegoś powodu prokuratorzy i sędziowie, którzy nie wahają się sięgać po swe prawne 

przywileje dla nękania dziennikarzy podrywającym im autorytet w społeczeństwie, nie rozumieją, 
że szkodzą temu autorytetowi nie media, a oni sami - ci, którzy łamią zasady przyzwoitości i normy 
prawa, oraz ci, którzy tych pierwszych chronią w imię kastowej solidarności. To, że prokuratura jest 
dziś w Polsce instytucją żałosną i powszechnie lekceważoną, jest skutkiem nie publikacji na ten 
temat, ale jej postępowania - w sprawie Rywina, w sprawach innych afer, ale także i w tysiącach 
drobnych   spraw,   w   których   masowo   zwalnia   od   odpowiedzialności   różnych   złodziejaszków   i 
oprychów pod pretekstem „ niskiej szkodliwości społecznej” ich czynów. To, że sędziowie solidar-
nie stają murem za takim, powiedzmy, sędzią Wilkanowskim, sprawia, że w oczach społeczeństwa 
wszyscy oni stają się Wilkanowskimi. Czy nie zdają sobie z tego sprawy? A może właśnie zdają 
sobie sprawę i dlatego chcą wzmożoną czujnością wobec prasy zmniejszyć rozmiary oburzenia, 
jakie ich postępowanie wzbudza w społeczeństwie?

Polski   wymiar   sprawiedliwości   jest   chory,   a   już   szczególnie   chora   jest   prokuratura. 

Instytucja ta uległa za rządów lewicy tok daleko idącej degeneracji i do tego stopnia przestała 
spełniać swe powinności, że sugerowałbym prawicy po objęciu władzy całkowite jej rozwiązanie i 
budowę nowej zupełnie od zera. Nic mniej nie wystarczy.


Document Outline