background image

Attracting Anthony

Moon Pack Series , BOOK 1 

Tłumaczenie – Filipina_86

Monis

1

background image

OSTRZEŻENIE.

 

Historia zawiera sceny seksu męsko- męskiego. Jeśli nie trawisz tego typu 

opowieści- nie czytaj. 

Anthony stracił miłość swojego życia. Od tamtej pory bał się ponownie 

zaangażować i poświęcił się tylko i wyłącznie pracy. W końcu przyjaciel 

namówił go by trochę zaszalał, by wybrał się z nim do jednego z 

najmodniejszych klubów w mieście. Klubu należącego do przywódcy lokalnej 

sfory wilkołaków. Tony nie wie jeszcze, że w zadymionym, przesyconym 

erotyzmem lokalu czeka już na niego nowa miłość- czy tego chce czy nie. 

2

background image

-Nie mogę uwierzyć, że dałem ci się na to namówić. –Anthony Carrow 

rozejrzał się po pomieszczeniu i pomyślał o wyjściu. Włożył cały swój wysiłek, 
żeby nie rozdziawić ust, jak ryba wyrzucona na brzeg.

Czuł, że zwraca na siebie uwagę w swoich skórzanych spodniach i bez 

koszuli. Strój odkrywał zarówno jego przekłuty lewy sutek, jak i znakomity 

pamiątkowy tatuaż na plecach. Uczucie wyblakło, gdy uświadomił sobie, że 
więcej ludzi niż na niego patrzy na młodego mężczyznę, który przechodził 

obok ze smyczą przymocowaną do uprzęży wokół penisa.  Smyczą trzymaną 
twardą ręką przez szczupłego mężczyznę ze srebrzystymi włosami i w 

modnym garniturze, który szedł z płynną gracją zmienno kształtnego.

W rzeczywistości pod swoim magicznym przebraniem zwracał mniejsza 

uwagę niż dziesiątki innych mężczyzn stojących wokół, jakby czekali na swoją 
kolej do wzięcia udziału w konkursie Pan Piękny.

Myśl, że to wszystko było okropną pomyłką brzęczała w głowie Anthonego 

z oszałamiającą wściekłością.

Jego emocje wibrowały tak głośno w jego głowie, że sam był zaskoczony, że 

dźwięk nie odbił się echem od sufitu zatłoczonego baru.

Spanikowany odwrócił się do ucieczki.

Wielka ręka zacisnęła się na jego ramieniu zatrzymując go w miejscu.

-Żadnej ucieczki. Obiecałeś, że ze mną przyjdziesz i obaj wiemy, że musisz 

częściej wychodzić. – powiedział Steven, najlepszy przyjaciel Anthonego, jego 

oczy podążały w ślad za parą, aż przeszli obok. -Prawie się nie umawiałeś 
odkąd zmarł Drew. Nawet z twoim aktualnym wyglądem przykujesz czyjś 

wzrok. – Błysnął życzliwym uśmiechem. -Chociaż doceniam wysiłek, że nie 
chciałeś przyćmić mnie swoją olśniewającą urodą. Mam jednak przeczucie, że 

było to bardziej, żeby się ukryć niż żeby mi w jakikolwiek sposób pomóc.

Tony zdławił śmiech na widok smutnej miny Stevena. Mimo, że zgodził się 

towarzyszyć przyjacielowi do klubu, rzucił mocne zaklęcie tłumiące na swój 
wygląd, by nie mógł wyróżniać się zbytnio z tłumu. Nie potrzebował 

masowego pędu w swoim kierunku podczas swojego pierwszego wyjścia. 

Zaklęcie stępiło jego lśniące złote włosy do brudnego blond i jego naturalnie 

błyszcząca skórę do jasnego brązu. Rysy zwykle zapierające dech stały się 
szorstkie pod ciężarem magii zmieniającej jego zazwyczaj piękną twarz w miłą 

3

background image

dla oka ale nie godną zapamiętania. Wszystko inne pozostawił tak jak 
stworzyła to natura. Był teraz wystarczająco atrakcyjny, żeby zdobyć 

mężczyznę ale nie wystarczająco zachwycający, żeby przyćmić swojego 
przystojnego kolegę. 

Myśl o ponownym umawianiu się wywołała rozdzierający ból w klatce 

piersiowej Tonego. Ci mężczyźni byli olśniewający, wręcz seksowni, ale żaden 

z nich nie był Drew. Obrazy jego zmarłego kochanka przeskoczyły mu przed 
oczami jak ruchomy film, odrzucając jego obojętność, żeby ujawnić głęboką 

stratę grożącą zatopieniem. 

Biorąc głęboki oddech Tony ustabilizował swój puls i zmusił się do 

uspokajającego uśmiechu mając nadzieję, że oddali zmartwiony wyraz w 
oczach Stevena. 

Niewątpliwie trzy lata to dostatecznie dużo czasu. Mógł to zrobić. Był 

gotowy. Jeśli powtórzy to sobie jeszcze kilka razy, może stanie się to prawdą.

-Nie prosisz mnie, żeby więcej wychodzić. Przywlokłeś mnie tu bo 

potrzebujesz moralnego wsparcia w polowaniu na partnera wilkołaka. Czemu 

chcesz życiowego partnera jest dla mnie niezrozumiałe.

On stracił swojego przez zawał serca. Tony nie chciał sobie wyobrażać co by 

się stało, gdyby Steven znalazł i stracił swoja miłość. Wilki łączyły się w pary 
na całe życie, mogło to być dobre albo złe, w zależności od partnera.

-Masz coś przeciwko wilkom? – Ton Stevena był równie prowokujący jak 

każdego dzikiego wilka, jego oczy w klubowym świetle były zdziczałe.

Tony czuł zawstydzająca liczbę spojrzeń skierowanych na niego. Świetnie, 

właśnie tego mu było trzeba, obrazić pokój pełen nadprzyrodzonych sił. W 

pobliżu zabrzmiał niski warkot.

-Nie bądź idiotą, Jesteśmy przyjaciółmi od zawsze. Jeśli miałbym jakiś 

problem z wilkami, już byś o nim wiedział. Mam coś przeciwko towarzyszom 
życia.

-Oh nie zaczynaj z tym. –Głos Stevena nie był nieuprzejmy ale w jego tonie 

była zasadnicza stanowczość mówiąca Tonemu, że jego najlepszy przyjaciel 

tracił cierpliwość.

-To, że zmarł twój kochanek nie znaczy, że nie możesz znaleźć innego. Poza 

tym jeśli nie zaczniesz się znowu umawiać twoi rodzice interweniują, 
poznałem twoich rodziców i śmiertelnie mnie wystraszyli.

4

background image

Tony zadrżał na myśl o swataniu przez swoich rodziców.

-Ostatnim razem umówili mnie z wróżką.

Steve parsknął. -Myślałem, że nie lubisz etykietowania.

-Nie, rzeczywiście był wróżką, wiesz z Krainy Wróżek.

To przykuło uwagę Stevena. -Co się stało?

Tony wzruszył ramionami. -Powiedzmy tylko, że to nie wyszło. – Nie miał 

zamiaru na nowo przeżywać nieprzyjemnych szczegółów tej randki w ciemno 
nawet dla najlepszego przyjaciela. Magiczni książęta byli bardzo drażliwi. -W 

każdym razie to tylko udowodniło, że nie byłem gotowy na randki.

-Pieprzyć to Tony, minęły prawie trzy lata. Nawet jeśli nie chcesz 

towarzysza życia jest tutaj mnóstwo gorących facetów do poderwania. Do 
diabła, nawet jeśli nie znajdę tego „jedynego” samo wybieranie będzie 

zabawą.

Steve odwrócił Tonego, żeby na niego spojrzał, jego niebieskie oczy były 

pełne współczucia.

-Rozumiem, że straciłeś swoją bratnią duszę, ale nie możesz przez resztę 

życia pozostać obojętny.

Tony odwrócił wzrok gwałtownie mrugając. –Wiem, nie będę. To po prostu 

trudne.

Westchnąwszy rozejrzał się po klubie. Był to teren łowiecki wilków, gdzie 

zmienno kształtni i inni nadprzyrodzeni przychodzili, żeby znaleźć życiowych 
partnerów i partnerów seksualnych. Skrajnie ekskluzywny klub, gdzie nie 

każdy mógł dołączyć. Tony wiedział, że Steven musiał przejść szczegółową 
analizę, żeby otrzymać członkostwo i być wpisanym na zatwierdzoną listę 

gości. Tony był jednym z garstki znajomych, którzy na niej byli.

Gdziekolwiek spojrzał mężczyźni i kobiety tańczyli, pili i robili rzeczy 

zwykle nie dozwolone w miejscach publicznych. Były pewne zalety 
posiadania prywatnego klubu i dopóki pieniądze nie zmieniały właściciela 

między partnerami, prawie cała reszta była dozwolona między dorosłymi 
świadomymi swoich czynów.

Dziś wieczorem to Steven był na polowaniu.

5

background image

Sam w sobie wilkołak, jego najlepszy przyjaciel pragnął towarzysza życia, 

ale był nieśmiały wśród innych ze swojego rodzaju. Tony wiedział, że 

wynikało to częściowo ze względu na fakt, że adopcyjni rodzice Stevena byli 
w pełni ludźmi i nigdy nie byli w stanie zrozumieć złożonego świata 

społeczeństwa wilkołaków. Starali się, ale w Internecie nie można było znaleźć 
dużo faktów, ponieważ zmienno kształtni nie podawali tajemnic nikomu 

spoza swojego rodzaju albo swoim towarzyszom życia. Rodzice Stevena byli 
uroczy i ciężko się starali, ale nie byli zmienno kształtnymi.

Tony starał się wspierać swojego przyjaciela, ale to było trudne. Część jego 

duszy umarła wraz z Drew i wątpił, że kiedykolwiek może ją odzyskać. Nie 

chciał, żeby nadzieje Stevena na serduszka i kwiaty zakończyły się tragicznie 
jak jego własny romans. Wcale nie było lepsze mieć miłość i ją stracić, to był 

upadek dla duszy. 

Mimo wszystko, Steven miał rację, nie mógł pozostać obojętny przez resztę 

życia a wilkołaki były znane z przejmowania kontroli w sypialni. Nie było 
niczego co Tony kochał bardziej niż twarda ręka. Z tą myślą na czele rozejrzał 

się po pomieszczeniu świeżym wzrokiem. Zamiast starać się pozostać 
ukrytym oceniał innych, żeby sprawdzić czy któryś spodoba się jemu bądź 

jego nie tak bystremu przyjacielowi. Zauważając zmianę nastawienia 
przyjaciela Steven podzielił szelmowski uśmiech i para zaczęła grasować po 

lokalu z nową determinacją.

***

Silver wszedł do klubu z apartamentu menadżera. Chwilę później dołączył 

do niego Thomas, jego zastępca.

-Dziś w nocy jest duży tłum – powiedział z uzasadnioną dumą. 

To był pomysł jego zastępcy, żeby przerobić starą knajpę na bezpieczny 

teren do szukania życiowych partnerów dla zmienno kształtnych. Błyskotliwy 
pomysł, który przyniósł stadzie zaskakująco duże zyski. 

Silver skinął głową i poklepał Thomasa po ramieniu. 

-Nasze zyski i członkowie szybko rosną, nawet z naszymi surowymi 

ograniczeniami prawa wstępu. Zarówno ludziom jak i zmienno kształtnym 
podoba się pomysł łączenia się w pary na całe życie.

6

background image

-Ludzie to lubią, ponieważ mają zbyt wiele oszustw pośród swojego 

gatunku. Z kolei zmienno kształtni są genetycznie zakodowani w 

poszukiwaniu drugiej połówki.

Thomas zaczesał swoje ciemne włosy z twarzy elegancką ręką zanim 

obdarzył szefa pełnym dezaprobaty spojrzeniem. -Zbyt dużo czasu spędzasz 
sam Silver. Już czas, żebyś znalazł ładnego chłopca i się ustatkował.

Silver parsknął. -Nie lubię ładnych chłopców. Ładni chłopcy potrzebują 

zbyt wiele uwagi. Daj mi przyjemnego przeciętnego faceta w każdej chwili.

Thomas parsknął. -To dlaczego ciągle jesteś sam. Jeśli chciałeś przeciętnego 

mogłeś zejść na parkiet, kiwnąć palcem i po prostu złapać pierwszego w 

kolejce. 

Silver uśmiechnął się ironicznie, w jego szarych oczach mignęło 

rozbawienie.

-Powiedziałem, że lubię facetów nie zdziry.

Oczy alfy niespokojnie przeszukiwały tłum. Dziś wieczorem wyczuwał 

jakąś różnicę. W powietrzu było jakieś mrowienie, uczucie magii. 

Skwierczenie wzdłuż kręgosłupa ostrzegło go o wielkich wydarzeniach 
unoszących się na horyzoncie. Zmysł wywodzący się z linii jego ojca. 

Przebiegł wzrokiem parkiet upewniając się, że wszystko idzie gładko i 

próbując zidentyfikować źródło swojego niepokoju. Nie było żadnych bójek, 

niechcianego dotyku. Z nawyku zamknął oczy zanim wziął głęboki oddech 
wdychając zapachy klubu. Jego zmysły najpierw zlokalizowały członków jego 

stada w gęstym tłumie, kilku było tam, żeby wszystko w klubie szło gładko, 
kilku innych samemu polowało na towarzyszy życia.

Miał zamiar zrezygnować, kiedy to znalazł.

Zapach głębokiej, chłodnej łąki przypłynął do niego lekką bryzą. 

Wyśmienicie.

Wypełniło go pragnienie, żeby pobiec w stronę pełni księżyca z żyzną glebą 

pod jego szponiastymi stopami. Z wysiłkiem powrócił do rzeczywistości. 

Nie było dobrego terenu do biegania przez kilka kolejnych kilometrów. 

Silver zamknął oczy i ponownie wciągnął powietrze, odwracając głowę, kiedy 
zapach przepłynął obok. Nie będąc w stanie się oprzeć alfa warknął. 

7

background image

Ktoś w klubie posiadał nieodparty zapach.

-Co się stało? – zapytał Thomas, jego wzrok utknął na twarzy alfy.

-Czujesz to?

-Co?

-Niebo.

Wzrok Silvera wylądował na ciemnowłosym mężczyźnie w ciasnych 

dżinsach i czerwonej koszuli, który szedł dumnym krokiem przez parkiet z 
podążającym za nim niczym nie wyróżniającym się mężczyzną z 

nieciekawymi blond włosami, słodkim tyłkiem i zapachem z najgorętszych 
snów Silvera. Ruchy blondyna były bardziej jak pełen gracji taniec niż chód 

jakby muzyka sama w sobie pchała go wzdłuż parkietu. Gładka, lekko 
opalona skóra pokrywała gładkie mięśnie wyrzeźbione przez hojnego twórcę. 

Skórzane spodnie, które miał założone zarysowywały tak świetny tyłek, że aż 
zwilgotniały mu usta. Nie, nigdy nie spotkał Pana Słodki Tyłek, ale teraz 

przyszedł na to czas. Minęło cholernie dużo czasu odkąd ktoś zwrócił jego 
uwagę. 

-Myślę, że właśnie znalazłem Pana Przeciętnego moich snów. – Silver 

wymamrotał do swojego zastępcy. Kładąc dłonie na drewnianej poręczy, 

ścisnął ją mocno zanim rzucił się przez balkon. Ze swoimi ulepszonymi 
zmysłami tancerze umknęli kilka sekund szybciej niż się spodziewał. Silver 

wylądował na niedawno opuszczonej przestrzeni i przedarł się przez tłum, 
żeby dosięgnąć parę aktualnie rozmawiającą w rogu.

Kiedy blondyn odwrócił się, żeby porozmawiać z mężczyzną za nim Silver 

zobaczył tatuaż w górnej części jego pleców. Jego ulepszony wzrok pozwolił 

mu dostrzec słowa – Andrew 2005.

Wściekłość przepłynęła przez Silvera, kiedy pomyślał o kimś innym 

dotykającym eleganckiego blondyna. Wyobrażenie czyichś rąk pociągających 
za srebrną obręcz, która mignęła mu, zdobiąca jeden z sutków, przyniosło 

warczenie do jego gardła. 

Mój

Zaborczość wobec tego mężczyzny zaskoczyła go, ale nie zatrzymało go to 

przez podejściem do pary. 

8

background image

-Dobry wieczór panom, jestem Silver Moon, właściciel tego klubu. Nie 

wydaje mi się żebym miał okazję spotkać waszą dwójkę. Jesteście nowymi 

członkami?

Był raczej dumny z faktu, że po prostu nie chwycił blondyna i nie zaniósł go 

do swojego legowiska. Potrafi być powściągliwy.

Obaj mężczyźni odwrócili się do niego, ale wzrok Silvera spoczął na 

blondynie.

Ciemnowłosy mężczyzna zrobił krok naprzód zwracając jego uwagę.

-Miło pana poznać panie Moon. Jestem Steven Dell, nowy członek, a to mój 

przyjaciel Anthony Carrow, który przyszedł jako mój gość. Próbuję namówić 

Tonego na powrót do puli randek.

-Nie. – Sprzeciw wyrwał mu się z ust. Silver szybko pokrył to uśmiechem. 

Nie chciał odstraszyć wybornie pachnącego mężczyzny. Tony spojrzał w górę 
i Silver zobaczył kolor oczu mężczyzny po raz pierwszy. Zdumiewający. Ten 

zwyczajny mężczyzna miał niezwykłe mieniące się złotem oczy jak uwięzione 
światło słoneczne.

-Czy coś jest nie tak z mężczyznami tutaj? – zapytał Anthony gładkim 

tenorem, słodki uśmiech rozjaśnił jego zwyczajną twarz.

Silver chrząknął żeby wymyślić coś wiarygodnego. Skoncentrował się na 

brunecie, który wydawał się rzecznikiem ich obu. 

-Wszystko w porządku z mężczyznami tutaj, ale chyba nie chcesz wskoczyć 

w cokolwiek, szczególnie jeśli minęło już trochę czasu. Może dołączycie w 

dwójkę do mojego stolika? Zawsze miło mi poznać nowych członków. – Nie 
było to kompletne kłamstwo. -W ten sposób wasza dwójka będzie mogła 

widzieć wszystkich i być zauważona. – Rzucił okiem na blondyna. -Czułbym 
się źle gdybyś wybrał nieodpowiedniego mężczyznę podczas swojego 

pierwszego wypadu.

Oczywiście Silver nie powiedział nieśmiałemu Tonemu, że 

nieodpowiednim mężczyzną był każdy poza nim. Zamiast tego wyciągnął 
rękę i powstrzymał jęk, kiedy dłoń blondyna wsunęła się w jego, żeby ją 

uścisnąć. Było wiele momentów w życiu Silvera, na które składały się 
szczególne wspomnienia, ale ten jeden przyćmił je wszystkie. Niecodziennie 

dotykałeś towarzysza życia po raz pierwszy.

9

background image

Ciepło popłynęło wzdłuż jego ramienia, kiedy dotknął ręki młodszego 

mężczyzny. Zamiast ją potrząsnąć, podniósł ją do swoich ust umieszczając 

lekki pocałunek na jej odwrocie.

To był ten jedyny. Wiedział o tym równie dobrze, jak o fazach księżyca i 

radości z dobrego polowania.

-Witam w moim klubie – wymruczał. Cholera, jego głos brzmiał tak głęboko 

jak brzmi zazwyczaj przez zmianą.

Steven roześmiał się smutno zanim odwrócił się do przyjaciela z lekkim 

uśmiechem.

-Tony, może zostaniesz tu z Silverem, myślę, że zauważyłem kogoś w moim 

guście, a nie chce się o ciebie martwić.

Silver mógłby go ucałować.

Tony posłał mu ostrożne spojrzenie zanim odwrócił się do przyjaciela.

-Jesteś pewien Steve? Wiem, że przyjechaliśmy osobnymi samochodami, 

żebyś mógł się z kimś spiknąć, ale nie chce cię opuszczać skoro byliśmy tu 
dopiero kilka minut.

Ktoś bez ulepszonych zmysłów nie wyczułby drżenia w głosie Anthonego 

albo strachu wylewającego się z niego falami. Drapieżnik wewnątrz Silvera 

chciał zanieść słodkiego chłopaka jak zranionego jelenia i pochłonąć go w 
wygodnym legowisku.

Jak się okazało musiał powstrzymać warczenie, kiedy Steven pocałował 

lekko przyjaciela w policzek i wyszeptał. -Poradzę sobie. Zadzwoń do mnie, 

jeśli wpadniesz w jakieś kłopoty.

Silver nie przeoczył ostrzegawczego wyrazu w oczach Stevena, ale skinął 

głową opiekuńczemu zmiennemu, żeby wiedział, że będzie uważał na jego 
przyjaciela. Drugi zmienny nie musiał wiedzieć jak blisko będzie obserwował 

Anthonego.

Tony posłał mu nerwowy uśmiech. -Umm, w takim razie napije się czegoś.

Silver próbował wyglądać niegroźnie, co nie było łatwe dla silnego Alfy 

stada. Co mówi się do mężczyzny, który pachnie tak cudownie, że masz 

ochotę się na niego rzucić? 

10

background image

Delikatnie poprowadził swoją wieczorną przekąskę i przyszłego 

towarzysza życia do stolika położonego na podeście poza parkietem. Obecnie 

pusty stolik był zarezerwowany dla niego i jego towarzyszy ze stada. 
Wyciągnął krzesło dla Tonego zanim usiadł po jego lewej stronie. 

-Słodki, więc dla kogo jest ten tatuaż?

Karmelowe oczy szybko zamrugały. -Mój kochanek Andrew zmarł trzy lata 

temu. Byłem z nim dwa lata. – nadeszła zagłuszona łzami odpowiedź.

Nie mogąc się powstrzymać Silver pogładził ręką ramię mężczyzny. Był tak 

cholernie słodki, że alfa chciał pożreć go w najlepszy możliwy sposób. Ale 
myśl o odstraszeniu Tonego trzymała jego wilka na uwięzi. Złapanie 

towarzysza życia było zawiłym interesem.

-Naprawdę przyszedłeś tu, żeby znaleźć nowego kochanka? – głos Silvera 

był pytający nie oskarżycielski. Chciał, żeby Tony mu się zwierzył, ale nie 
chciał być nachalny.

-Ja...ja chciałem tak jakby się rozejrzeć. – Tony zamrugał pozbywając się 

wilgoci ze swoich pięknych oczu, ściskając w trakcie za serce Silvera. 

-Zmęczyło mnie bycie samotnym. Steven uważa, że powinienem częściej 
wychodzić. 

-Przykro mi, że straciłeś swojego kochanka. 

Nie było mu aż tak bardzo przykro, ale słodki chłopak był wyraźnie 

zmartwiony. Silver pozwolił, żeby sympatia błyszczała w jego oczach. 
Zazwyczaj ważne było wydawać się silnym i niewzruszonym, jako, że wilki 

atakowały najsłabszych w stadzie, ale chciał, żeby ten młody mężczyzna 
wiedział, że czuje jego ból. Nie życzliwy na tyle, ze chciałby z powrotem jego 

kochanka, ale niemniej sympatyczny.  

Tony skinął głową, kiedy przełknął łzy z widocznym wysiłkiem.

-Minęły trzy lata. Steven ma rację, muszę iść naprzód.

-Steven brzmi jak dobry przyjaciel.

Tony kiwnął głową. -Uratował mnie, kiedy zmarł Drew. Naprawdę 

chciałem pójść z nim.

Silver mocno chwycił ramię Anthonego. -Bardzo się cieszę, że tego nie 

zrobiłeś.

11

background image

Młodszy mężczyzna rzucił mu drżący uśmiech. -Ja też.

Silver nie tracił czasu. Jednym płynnym ruchem owinął ramię wokół 

Tonego przyciągając mężczyznę bliżej. 

Zaskoczony, Tony omal nie spadł z krzesła.

-Ostrożnie kochanie. Chcę tylko, żebyś wiedział, że ci współczuję.

Tony spojrzał w dół. -Tak, właśnie widzę.

Silver roześmiał się głośnym, gromkim śmiechem, który rozniósł się po 

klubie i zwrócił uwagę jednego z jego stada.

Farro, szczupły mężczyzna z kasztanowymi włosami, trzeci w hierarchii po 

Thomasie, podszedł do nich. W jego oczach odbijało się kokietujące światło, 

kiedy spojrzał na parę. 

-Cześć Silver, kim jest twój przyjaciel?

-Farro to jest Anthony, który próbuje przeboleć stratę kochanka. Anthony to 

jest Farro jeden z moich najstarszych znajomych.

Światło w oczach Farro przygasło, również stracił ukochanego członka 

rodziny w zeszłym roku. -Przykro mi to słyszeć Tony. Jak dawno temu umarł?

-Trzy lata.

Mimo, że nie spadły, Silver mógł usłyszeć łzy w głosie Tonego. Drugi wilk 

posłał Tonemu pełen współczucia uśmiech. Kiedy Tony uniósł głowę Farro 
zaświecił szelmowskim szerokim uśmiechem dla swojego Alfy. -Jeśli szukasz 

nowego kochanka będę szczęśliwy, jeśli będziesz się mnie trzymał i pozwolisz 
mi przygotować ich dla ciebie.

Farro zrobił krok do przodu i pogłaskał włosy Tonego w kojącym geście. 

Niski pomruk zawibrował w piersi Silvera, kiedy ktoś inny dotknął tego co 

było jego.

Drugi wilk zbladł zanim ukłonił się i przechylił głowę w geście uległości.

-Z drugiej strony Silver może się tobą zająć. Jest bardzo opiekuńczy 

względem przyjaciół.

Z szybkim uśmiechem i pokornym schyleniem głowy mężczyzna szybko 

odszedł.

12

background image

Bystry człowiek.

Było kokietowanie i było wyrwanie gardła przez rozwścieczonego Alfę. 

Silver podjął dodatkowe działanie, żeby ukryć dziki szeroki uśmiech, kiedy 
słodki chłopiec spojrzał w jego stronę.

-Z pewnością mu się śpieszyło.

Silver wzruszył ramionami. –Może przypomniało mu się, że ma coś do 

zrobienia.

Silver zanurzył się w umyśle drugiego mężczyzny zadowolony, kiedy 

dowiedział się, że pomimo konsternacji zachowaniem Farro nie żałował, że 
mężczyzna odszedł.

Tylko Alfa mógł czytać w myślach i właśnie w takich momentach czerpał 

przyjemność z takiego przydatnego talentu.

Karmelowe oczy zwróciły się w jego stronę i zamrugały, jak gdyby 

wyczuwały wtargnięcie.

-Pozwól, że zamówię ci drinka słodziutki, obiecuję, że będę się w 

większości zachowywał. 

Usta Tonego zadrgały w początkach uśmiechu.

Silver obrał sobie za cel wieczoru, żeby zobaczyć ten uśmiech w pełnej 

krasie.

-W większości?

-Cóż, nie mogę obiecać niemożliwego. – Pozwolił, żeby jego wzrok 

prześlizgnął się po całym tym obnażonym ciele. -Ostatecznie jak długo 

mężczyzna może opierać się pokusie?

A niech to, dołeczki.

Silver pławił się w blasku tego pięknego uśmiechu, jego ciało stwardniało 

na ten widok. Szybko zamknął usta, zanim jego kły mogły się wysunąć. 

Namiętność sprowadzała czasami jego kły do oznakowania towarzysza życia. 
Nie chciał odstraszyć słodkiego, słodkiego mężczyzny, który wkrótce będzie 

jego. Co dziwne, im więcej czasu z nim spędzał, tym mniej zwyczajnie 
wyglądał młodszy mężczyzna.

-Dobry wieczór panu, czy mogę coś podać?

13

background image

Młody mężczyzna ubrany w czerwone i czarne kolory klubu podszedł.

-Dobry wieczór Kevin. – Silver pozdrowił swojego pracownika 

błyskawicznym rzutem oka, zanim skupił się ponownie na Anthonym. 
-Poproszę kieliszek whisky. Co byś chciał, kochanie?

-Dwa razy tequila z cytryną i solą proszę. – Powiedział Tony do kelnera, 

błyskając kolejnym uśmiechem z dołeczkami. Silver oparł się pokusie 

warknięcia. Uśmiechy z dołeczkami powinny być wyłącznie dla niego.

-Niech będzie jedna tequila i piwo. – Silver zmienił zamówienie, -nie chcę, 

żebyś był pijany.

Tony spojrzał na niego gniewnie. -Jednak nie jesteś moim władcą, żeby 

mówić mi co mam robić.

Kevin dyskretnie odszedł podczas ich sprzeczki.

Silver chwycił podbródek Tonego w łagodnym, lecz silnym uścisku. -Ale 

nim będę. Ważne jest, żebyśmy zaczęli, jeśli mamy kontynuować.

Wyszarpując podbródek z uścisku Silvera,  Tony zapytał zwodniczo cichym 

głosem.

-Kto powiedział, że będziemy cokolwiek kontynuować?

-Nazwij to przeczuciem. – Silver wsunął ręce we włosy Tonego przyciągając 

go bliżej. Bez dania mu szansy do sprzeciwu zawładnął delikatnie ustami 
Tonego.

***

Tony mógłby się oprzeć szorstkiemu gnieceniu ust, ale nie temu. Czułe 

otarcie skóry o skórę, para jędrnych ust, słodka i nakłaniająca pod dotykiem 
jego języka. W jego ciele zaczęło wirować ciepło, płonął jak morze ognia dla 

zachwycającego starszego mężczyzny. Kiedy Silver przyciągnął go bliżej, 
naciskając jego nagą klatką piersiową na siatkową koszulę drugiego 

mężczyzny, pozwolił, aby wydobył się z niego niski jęk. Wypełniła go 
potrzeba. Nawet z Drew namiętność była błyskawicznie gorąca, nie ta 

delikatna tęsknota, która chwytała go ostrymi szponami głodu. Jakby jego 
ciało miało umrzeć pozbawione dotyku tego mężczyzny. Kiedy Silver uniósł 

14

background image

usta, Tony podążył za nim zdeterminowany dostać więcej tych ust 
smakujących jak raj. Twarde ręce zatrzymały go.

-Proszę – jęknął słabym głosem, który ledwo poznawał jako swój.

Miękkie usta Silvera ledwie otarły się o usta Tonego zyskując kolejny jęk.

-Nie denerwuj się kochanie. Możesz mieć wszystkie pocałunki, jakich 

zechcesz. – obiecał ciemny aksamitny głos. -Powiedz tylko, że będziesz mój.

To przywróciło Tonego do rzeczywistości. Co on robił? Prawie uległ 

kompletnego nieznajomemu? Trochę czasu minęło odkąd zmarł Drew, ale 

pamiętał proces bycia wolniejszym, bardziej znaczącym. Ostrożny taniec, żeby 
sprawdzić, czy dwoje ludzi dopasuje się w łóżku i poza nim. Obce, szare oczy 

Silvera trzymały jego własne w niewoli. 

-Chcesz do mnie należeć. Wiem to. – powiedział Silver, jego głos 

zachwycający w swoim przekonaniu.

-Wasze drinki. – radosny głos kelnera przerwał trans, w który się zapadał.

Co to wszystko do cholery miało znaczyć?

Podarował kelnerowi uśmiech. -Dziękuje. 

Tony polizał swoją skórę, posypał ją solą, zlizał sól, łyknął kieliszek i 

przegryzł cytrynę. Kombinacja smaków trafiła mu do głowy z przyjemnym 

buczeniem, kiedy powoli sączył luksusowe piwo z importu. 

-Wezmę jeszcze kieliszek. – powiedział kelnerowi, który obserwował go z 

szerokim uśmiechem. 

-Nie, nie weźmie. – Silver cofnął ponownie zamówienie. -Idź obsłuż kogoś 

innego.

Kelner opuścił ich bez oglądania się za siebie.

Tony prawie się sprzeciwił, ale spojrzenie drugiego mężczyzny 

powstrzymało go.

-Za długo byłeś bez władcy mój słodki. Ciągle próbujesz myśleć 

samodzielnie.

-Kto powiedział, że potrzebowałem władcy. – zakwestionował Tony. Nie 

miał zamiaru ulec temu całkowitemu nieznajomemu bez kilku odpowiedzi. 

Facet mógł być najgorętszym towarem w klubie, ale Tony był ostrożną osobą. 

15

background image

Niestety ostrożność zniknęła przy srebrzystych szarych oczach i zestawie 
gorących mięsni brzucha, które mógł prześledzić przez koszulę.

-Ja. Mogę powiedzieć dzięki słodkiej tęsknocie w twoich oczach, że 

potrzebujesz kogoś, kto przejmie kontrolę.

Silver pochylił się do przodu i wziął usta Tonego we władczym pocałunku, 

który domagał się wszystkiego a dawał jeszcze więcej. Ogień przebiegł mu po 

kręgosłupie, kiedy potrzeba płonęła w nim jak ognisko.

Tony odsunął się niechętnie uwalniając się delikatnym szarpnięciem z 

ciasnego uścisku Silvera.

-Mogę lubić, kiedy mężczyzna mnie kontroluje, ale nie potrzebuje niczego 

długoterminowego. Drew był moją duszą i myślę, że nie jestem gotowy na 
zastępstwo. 

Przystojna twarz Silvera ściągnęła się. 

-Nigdy bym go nie zastąpił mój słodki, nikt nie może zastąpić kogoś, kto raz 

znalazł się w twoim sercu. 

Duża ręka przycisnęła klatkę Tonego. -Ale będę zaszczycony, jeśli 

rozważysz umieszczenie mnie za nim. Jeszcze się nie znamy, ale będę 
szczęśliwy będąc twoją pierwszą zdobyczą w randkowej  puli.

Tony parsknął próbując nie zakrztusić się piwem. -Nie uwierzyć, że 

powiedziałeś to z poważną twarzą.   

-Zbyt sentymentalne? – oczy Silvera oświecał uśmiech.

-Tak.

Patrząc na przystojną, surową twarz Silvera pragnął ponownie znaleźć się 

pod ręką dominującego władcy. Od Drew nie ufał nikomu na tyle, żeby oddać 

kontrolę. Wbrew temu co myślał Steven, nie wstrzymywał się od seksu, po 
prostu zadowalał się anonimowymi schadzkami i przygodami na jedną noc. 

Żeby pozwolić się komuś zbliżyć trzeba mieć dużo pewności siebie i odwagi, 
czego brakowało Anthonemu przed dzisiejszym wieczorem. Po raz pierwszy 

w długim czasie był skuszony.

-Czy możesz mi dać to, czego potrzebuje?

Ze strony drugiego mężczyzny nie było żadnego wahania. -Absolutnie. Czy 

dasz mi szansę? 

16

background image

Oto nadeszła decyzja. Mógł to wszystko teraz odrzucić i wrócić do swojego 

udanego ale pustego życia pragnąc czegoś, co było poza zasięgiem albo mógł 

zaryzykować z zachwycającym mężczyzną przed nim. 

-Zgoda.

Jeśli jego głos zadrżał pod koniec, obydwoje udawali, że tego nie zauważyli. 

Jakby zaniepokojony, że może cofnąć porozumienie, Silver złapał go za 

nadgarstek, podniósł go z krzesła, zawlókł go przez parkiet, przez hol i na 
górę, krótkim zestawem schodów do tylnego korytarza. Myśli o posiedzeniu  i 

poznawaniu przystojnego mężczyzny lepiej były stłumione przez pośpiech 
bycia ciągniętym przez namiętnego nieznajomego. 

Miał niejasne wrażenie kremowych ścian i wspaniałego drewna zanim 

został przepchnięty przez drzwi i posłany w powietrze. Wylądował z 

zapartym tchem na stercie dekadenckiego puchu i jedwabistych nakryć. Tony 
zatonął głębiej w miękkim łóżku, kiedy twarde ciało zakryło go od klatki 

piersiowej do stóp. Kontrast pomiędzy dwoma wrażeniami odnowił 
podekscytowanie, które stracił podczas przeprawy.

-Myślałem, że najpierw się lepiej poznamy. – powiedział Tony, kiedy zebrał 

swoje rozproszone myśli na tyle, żeby ułożyć zdanie.

Silver uśmiechnął się szelmowsko i pocałował go.

-Oh wkrótce poznamy się bardzo dobrze – obiecał. Ześliznął się do jego stóp 

na skraju łóżka i delikatnie zdjął jego buty, skarpetki i z bardziej szorstkim 
dotykiem jego spodnie.   

Wyobrażał sobie, że wygląda tak jak się czuje, jak mężczyzna, który ma być 

spustoszony.

-Myślę, że najlepszym sposobem, żeby zdecydować czy jesteśmy 

kompatybilni, to przeprowadzić test smaku – wyszeptał Silver.

Zanim Tony mógł się sprzeciwić, usta Silvera opadły w dół i połknęły jego 

penis jednym płynnym ruchem, wyrzucając wszystkie myśli z jego mózgu. 

Tony stał się istotą złożoną z czystych doznań, kiedy fala za falą pożądanie 
zawładnęło nim do głębi. Kiedy był już pewny, że wystrzeli, Silver uniósł usta. 

-Nieee – krzyknął Tony, oczy wypełniły mu się łzami z frustracji. 

-Jeszcze nie kochanie. Nie, dopóki ci nie powiem. – ręce Silvera głaskały 

jego uda, przywracając go znad krawędzi.

17

background image

-Zmieniłem zdanie.

Silver zamarł.

-Chcę tylko aby ktoś mnie wyruchał. Nie potrzebuje władcy.

Jego ciemnowłosy Nemezis zachichotał. -Nie martw się kochanie. 

Wyrucham cię. Ale mylisz się, zdecydowanie potrzebujesz mistrza. A ja nim 
jestem.

-Jesteś pewny siebie, prawda? – zakpił Tony leżąc na komfortowym łóżku.

-Zdecydowanie. – powiedział Silver z wilczym uśmiechem.

Żądza w oczach Silvera sprawiła, ze stwardniał. Był pewny, że mógłby 

wbijać gwoździe swoim penisem na żądanie.

-Nie martw się kochanie, nigdy nie poproszę, żebyś ryzykował to piękno na 

jakieś gwoździe.

Prawa ręka Silvera ześlizgnęła się w górę i w dół jego penisa wysyłając 

impulsy potrzeby wzdłuż jego kręgosłupa.

Cholera facet może czytać w myślach. Ciało Anthonego mruczało przez 

kontakt, czyniąc trudnym ułożenie pełnych myśli. Głodny dotyku. Tym 

właśnie był. Ale jego ciało pamiętało radość innego ciała ocierającego się o jego 
i to doznanie to było za wiele.

-Zaraz dojdę – ostrzegł.

-Właśnie, że nie – powiedział Silver twardym głosem, który nie uznawał 

sprzeciwu.

Cudem paląca potrzeba zmniejszyła się do słabego pożaru zamiast 

nieustającej potrzeby przebiegającej wzdłuż kręgosłupa.

Tylko przez sam głos Silver kontrolował go.

Co za mężczyzna. 

-Właśnie tak kochanie – zanucił Silver, kiedy powoli ściągał koszulę 

ukazując lekko owłosioną oliwkową klatkę z ukształtowanymi mięśniami 
prawdopodobnie przez bieganie jako wilk. Wszyscy zmienni, których widział 

byli wysportowani jak Silver. Głód wobec przystojnego mężczyzny rozbłysnął 
jak morze ognia w jego żołądku.

18

background image

Kiedy Silver rozpiął zamek, Tony ledwo oparł się potrzebie rzucenia się na 

niego. Chciał zaatakować drugiego mężczyznę z dzikością, która go 

zaskakiwała.

Niski chichot wypełnił powietrze, kiedy Silver podszedł bliżej zanim 

rozebrał się całkowicie z pozostałych ciuchów. -Niecierpliwy prawda?

-Tak, więc przeleć mnie.

-Zapomniałeś kto tu dowodzi mój słodki.

-Nie ja? – zapytał tony mrugając niewinnie.

Usta Silvera ułożyły się w pół uśmiech błyskając białymi zębami w 

przyćmionym świetle.

-Nie ty – odpowiedział. Przesunął jeden palec wzdłuż skóry Tonego od 

ramienia do brzucha, rozpraszając jego myśli.

Tony wstrzymał oddech, kiedy gęsia skórka wzniosła się wzdłuż ścieżki, 

jaką podążał palec. Potrzeba zjadała go jak głodna bestia. -Proszę Silver, 

przeleć mnie – błagał.

Silver uniósł jedną ciemną brew. -Myślisz, że jesteś wart mojego fiuta.

-Nie. Ale przeleć mnie tak czy inaczej.

-Oh tak zrobię słodziutki ale później będziemy mieli sesję, która będzie 

obejmować twój świetny tyłek i nacisk mojej ręki.

-Dobry plan – Tony spojrzał na Silvera spod rzęs, skromny wyraz twarzy, 

który kiedyś sprawiał, że Drew padał na kolana.

***

Silver spojrzał w dół na ucztę leżącą na jego łóżku i prawie przedwcześnie 

wytrysnął po raz pierwszy w swoim życiu. Nigdy nie miał mężczyzny 

wyglądającego tak cholernie dobrze.

Mógł powiedzieć, że Tony wybuchnie jak tylko wszedł. Ale do diabła, nie 

było sposobu, żeby mógł kazać dzieciakowi dłużej czekać. Jakkolwiek kochał 
wykwintnie torturować swoich łóżkowych partnerów Silver nie lubił za 

19

background image

bardzo sobie odmawiać. Będą mieli później czas, żeby przedłużać swoją 
przyjemność, ale teraz musiał ją szybko stępić.

-Zmieniłem zdanie. Później ci to wynagrodzę kochanie, ale ten jeden będzie 

szybki.

Mimo, że wiedział, że jej nie potrzebuje, założył prezerwatywę, żeby nie 

martwić swojego słodkiego towarzysza życia. Silver nie chciał, żeby ich 

pierwszy raz spowodował jakieś cienie w tych pięknych karmelowych oczach. 
Później, kiedy Tony będzie wiedział na pewno czym jest, będą mogli obyć się 

bez tego.

Nawilżając dwa palce Silver zanurzył je w gładkim, wytwornym ciele 

wiercącym się pod nim.

-Ahhhh. – krzyknął Tony, instynktownie podnosząc nogi, żeby Silver mógł 

mieć lepszy dostęp.

Znalazł.

Silver uśmiechnął się szeroko wiedząc, że jego wyraz twarzy był 

prawdopodobnie bardziej nikczemny niż dodający otuchy. Nacisnął to miejsce 

ponownie patrząc z satysfakcją, kiedy Tony ponownie krzyknął. 

-Mocniej.

-W swoim tempie kochanie. W swoim tempie.

Usuwając palce Silver zastąpił je swoim penisem, powoli posuwając się do 

przodu w gorące, chętne ciało pod sobą.

Dysząc Tony błysnął swoim własnym drwiącym uśmiechem. -Nie bądź 

nieśmiały kochanie. Wejdź do środka.

Silver wsunął się całkowicie w gorące, gładkie ciało aż po same jądra. -Nie. 

Jestem. Nieśmiały. – powiedział. Z każdym pchnięciem swojego ciała ocierał 
się o wyczerpanego Tonego wywołując jego krzyki. -Lubię tylko być pewnym 

mojego powitania.

Szczupłe ciało jego towarzysza życia wierzgało pod jego własnym.

-Dojdź – wyszeptał Silver, kiedy kontynuował w kółko wbijanie się w 

prostatę Tonego. 

20

background image

Natychmiastowo posłuszny, Tony eksplodował. Nasienie tryskało z niego 

ogromnym, wywołującym drżenie ciała strumieniem. Kilka minut później 

Silver wydał okrzyk i opadł na niego zanim szybko obrócił się na bok, 
niechętny, żeby wyrządzić krzywdę swojemu młodemu kochankowi.

Silver owinął się wokół swojego mniejszego życiowego partnera trącając 

nosem delikatne włosy z tyłu głowy Anthonego. 

-Towarzysz życia. – wyszeptał zanim zasnął.

***

Towarzysz życia. Przez ciało Tonego przebiegła panika. Może źle usłyszał. 

Poruszył się odrobinę chcąc sprawdzić, czy mógłby uciec. Każdy nerw w jego 

ciele kazał mu umknąć. Silver był zbyt intensywny. Tony nie był gotowy na 
kolejny związek. Wymówki za odejściem jak kule odbijały się rykoszetem w 

jego głowie. Poruszając się lekko próbował uwolnić się od swojego większego, 
silniejszego łóżkowego partnera, ale uchwyt Silvera wzmocnił się i przysunął 

Tonego bliżej, aż ten na wpół leżał pod większym mężczyzną. 

-Śpij słodziutki. – wymamrotał Silver głosem szorstkim od snu. 

Nie było sposobu żeby uciekł przed świtem. 

Z westchnieniem Tony ułożył się w ciepłym kokonie stworzonym przez 

zmiennego, pozwalając, żeby komfort gorąca i dobrego seksu zrelaksowały go 
do snu.

O konsekwencje mógł się martwić jutro.

***

Tony obudził się ze strumieniem światła słonecznego ocierającego się o jego 

policzek. Szybki rzut okiem na zegar przy łóżku powiedział mu, że jest jeszcze 

wcześnie i nie spóźnił się. Szybkie spojrzenie pokazało, że jego towarzysz z 
sypialni zniknął. 

21

background image

Mrugając ociężale ześlizgnął się z łóżka i podniósł spodnie z wczorajszego 

wieczora. Wspomnienia Silvera szepcącego mu do ucha poprzedniego 

wieczora towarzysz życia przyniosły dreszcze spowodowane tylko częściowo 
przez chłodne powietrze na jego nagiej skórze. Wątpił, że zaborczy zmienny 

pozwoli mu wyjść stąd bez pożegnania albo dwóch.  Po szybkim pociągnięciu 
nosem Tony uznał, że przyda się prysznic. Mógł wyjść ubrany we wczorajsze 

spodnie, ale nie musiał pachnieć seksem, szczególnie jeśli wpadnie na innych 
zmiennych. 

Szybki prysznic i ukradzioną koszulę później, Tony opuścił pokój w 

poszukiwaniu Silvera. Mógł nie być całkowicie pewny tej sprawy z 

towarzyszem życia, ale nieuprzejme było wyjście bez pożegnania się. Jego 
rodzice nauczyli go czegoś innego.

Czy to zapach bekonu wyczuł?

Głód ściągnął Tonego schodami w dół i w stronę dźwięku rozmawiających 

ludzi.

***

Silver wiedział w którym momencie jego kochanek wszedł do 

pomieszczenia. Zapach jego towarzysza życia był bogaty i pachniał dębem jak 

w lesie. Wdychając pławił się w zapachu wyśmienitego towarzysza życia i 
korzennego mydła, uzależniająca kombinacja.

-Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, ale pożyczyłem twój prysznic i 

koszulę. – gładki tenor Tonego przepłynął przez niego jak kojące okrycie.

-Kurde, możesz pożyczyć moją jeśli chcesz. – zaczął mówić Thomas z 

siedzenia naprzeciwko Silvera.

Tony był za nim więc Silver był zdezorientowany kiedy jego zastępca wstał 

chcąc zdjąć swoją koszulę. Thomas pachniał gorącą potrzebą i nie było mowy, 

żeby ukryć wybrzuszenie w jego spodniach. 

-On ma moją koszulę. – warknął Silver, ujawniła się jego zaborczość. Jeśli 

ktoś będzie coś zapewniał jego towarzyszowi życia, będzie to on. -Chodź 
usiądź obok mnie kochanie i zjedz śniadanie.

22

background image

Potrzeba wypełniła powietrze.

Alfie zajęło chwilę, żeby uświadomić sobie, że wydobywała się ze 

wszystkich dziesięciu członków jego stada zebranych wokół stołu, mężczyzn i 
kobiet, kiedy wszyscy wpatrywali się w mężczyznę za nim. -Przestańcie się 

gapić. – warknął.

Natychmiastowo posłuszni, członkowie stada patrzyli w jedną stronę, nie 

patrząc dłużej bezpośrednio za Silvera. -Ale on jest taaaaki piękny. – 
powiedziała Shara rozmarzonym głosem.

Silver parsknął i wyciągnął krzesło obok swojego. -Wydaje mi się, że nie 

wszyscy napili się jeszcze swojej kawy mój słodki. Usiądź. Shara przygotuj 

mojego towarzyszowi życia jakieś śniadanie.

Blondynka podskoczyła i szybko zebrała tacę wypełnioną większą ilością 

jedzenia, niż mógłby zmieścić zmienny po pełni księżyca.

-Dziękuje. – powiedział Tony, jego słodki głos przebiegł wzdłuż kręgosłupa 

Silvera osiadając w jego jądrach.

Błysk złota przyciągnął uwagę Silvera do mężczyzny siedzącego obok. 

Zakrztusił się swoją grzanką.

-Hej najdroższy, wszystko w porządku. – solidne klepnięcie w plecy 

pomogło mu przepchnąć kęs chleba.

-Kim jesteś?

Oczy w kolorze słońca zwężyły się. -Przepraszam jeśli mój wygląd nie jest 

tak pociągający w świetle dziennym. – zaczął się podnosić, ale Silver 

zatrzymał go łapiąc go za nadgarstek. 

-Nie to miałem na myśli. Czemu jesteś taki... – nie mógł dokończyć, nie pod 

gniewnym spojrzeniem tych pięknych oczu.

Przez chwilę myślał, że Tony wyrwie się z jego uścisku.

-To było zaklęcie tłumiące. – policzki Tonego zaróżowiły się. -Rzuciłem na 

siebie czar, żeby nie przyćmić Stevena.

Czar? To znaczyło...

Thomas rzucił to za niego. -Jasna cholera, on właśnie tak wygląda 

naprawdę?

23

background image

Silver poczuł, że wszystko w nim się napina. Spojrzał na Tonego jeszcze raz, 

żeby potwierdzić potworną prawdę. Jego nowy towarzysz życia nie był po 

prostu ładnym chłopcem, był nieprzyzwoicie pięknym mężczyzną. Nigdy w 
przeciągu trzystu lat nie widział nikogo mężczyzny czy kobiety bardziej 

pięknych.

Był całkowicie udupiony.

Thomas zaczął śmiać się jak głupi.

Silver miał ochotę coś zabić, najchętniej swojego zastępcę.

-Czy jest jakiś problem? Przepraszam jeśli poczułeś, że wprowadziłem cię w 

błąd.

Słodka twarz Tonego odwróciła się w jego stronę i Silver poddał się 

potrzebie pocałowania go na dzień dobry. Z ręką zanurzoną w jedwabistych, 

złotych włosach Silver kontrolował głębokość pocałunku z mistrzowską 
wprawą. Powoli oddzielił się od Tonego, zmuszając swoje zaciśnięte palce do 

uwolnienia mężczyzny, który wypełnił puste miejsca w jego duszy.

-Nie kochanie. To tylko znaczy, że jesteś czymś więcej niż się 

spodziewałem. Skoro możesz rzucać czary, to znaczy, że masz jakąś 
czarodziejską krew?

Tony kiwnął głową wysyłając uczucie zimna na dno żołądka Silvera. 

Czarodzieje ciągle nienawidzili innych nadnaturalnych.

-Leśna wróżka ze strony matki.

W umyśle Silvera wszystko ułożyło się w logiczną całość. Bogaty leśny 

zapach, błyszczące złotem skóra i włosy, jaskrawe oczy. Odrobinę się 
zrelaksował. Leśne wróżki zawsze dobrze dogadywały się z wilkami. Może 

ostatecznie wszystko się dobrze ułoży.

Właśnie kiedy miał zapytać czym był ojciec Tonego, wszedł Parker, 

najnowszy członek stada. Ciemnowłosy, metr osiemdziesiąt szczupłych 
mięśni i z dumną postawą młody wilk wszedł do pokoju, tylko po to, żeby 

zatrzymać się w wejściu. Jego zazwyczaj zarozumiała mina zmieniła się w 
rozkosz.

-Co to za niezwykły zapach?

24

background image

Silver mógł określić dokładny moment, w którym młodszy wilk wypatrzył 

Tonego.

Całe ciało Parkera zesztywniało, kiedy obejrzał towarzysza życia Silvera z 

góry do dołu, jakby Tony był jeleniem, którego miał zamiar oderwać od stada.

-Kim jesteś? – Parker podskoczył do stołu i zanurzył nos w szyję Tonego, 

wdychając jego zapach.

Tony zachichotał.

Silver warknął. -Zabierz do cholery ręce od mojego towarzysza życia.

Parker szarpnął się do tyłu tracąc swoją śmiałość pod spojrzeniem alfy. -P-

przepraszam. On po prostu tak ładnie pachnie. – nozdrza zmiennego 

rozszerzały się i instynktownie zaczął przechylać się w stronę Tonego.

Ręce Silvera błyskawicznie wyrwały się łapiąc drugiego zmiennego za 

szyję. -Nie każ mi się powtarzać szczenię. Dotknij jeszcze raz mojego 
towarzysza życia a złamię ci twoją pieprzoną szyję.

-Powoli. Spokojnie kochanie. – delikatny głos Tonego rozszedł się poprzez 

skórę Silvera łagodząc furię do dającego się kontrolować huczenia. -Nie miał 

niczego na myśli, jest tylko ciekawskim szczeniakiem.

Ręce Tonego sunęły po jego plecach w kojących pociągnięciach. -Puść go 

kochanie. Muszę zjeść śniadanie zanim pójdę a umieram z głodu.

Silver odepchnął Parkera obserwując beznamiętnie jak młodszy wilk 

przewrócił się na ziemię. Nic nie rozpalało bardziej instynktów wilka niż 
potrzeba chronienia towarzysza życia. Dając ostatnie gniewnie spojrzenie 

Parkerowi, gdy drugi zmienny pocierał szyję, Silver wsunął palce pod włosy 
Tonego przyciągając mniejszego mężczyznę do przodu, żeby zawładnąć jego 

ustami w kolejnym pocałunku. W odróżnieniu od gorących, namiętnych 
pocałunków z wczorajszego wieczora to był czysty akt posiadania. Upewnił 

się, że przesunął językiem wzdłuż ust Tonego warcząc odrobinę, kiedy 
niesamowity smak jego towarzysza życia eksplodował na jego kubkach 

smakowych.

Tony odsunął się pierwszy zyskując mocniejszy uścisk od alfy.

-Nie odwracaj się ode mnie – warknął.

25

background image

Ku zaskoczeniu Silvera oczy mniejszego mężczyzny rozbłysły jasnym 

złotem. -Mogę lubić bycie kontrolowanym wewnątrz sypialni, ale jestem 

odpowiedzialny za swoje własne życie. 

Uniósł rękę na dźwięki protestu formułującego się w gardle Silvera.

-Nie wiem nic o tej sprawie z towarzyszem życia. Chciałem tylko przygody 

na jedną noc, żeby pomogła mi otrząsnąć się z Drew.

-Wierz mi jesteśmy życiowymi partnerami. – Silver nie mógł pozostawić 

wyzwania. Szczególnie z Parkerem czekającym tam, gotowym do zwabienia 

jego nowej miłości. Sprzeczne z zasadami było zmusić kogoś do zostania 
towarzyszem życia, jakkolwiek nie można było zapobiec brutalnej perswazji.

Silver objął Tonego pozwalając poczuć drugiemu mężczyźnie ciepło jego 

ciała. 

-Chcesz żebym pozostał samotny do końca życia?

Tony sapnął. -Macie tylko jednego towarzysza życia? 

Silver skinął głową. Pocierając policzkiem o policzek Tonego, rozpostarł 

swój zapach na młodszego mężczyznę, znacząc go, żeby inni zmienni 

wiedzieli, że jego piękny chłopiec był zajęty. -Nie chcę cię stracić kochanie. Co 
powinienem powiedzieć?

Usłyszał prychnięcie Parkera za Tonym.

Ręce Tonego zaczęły głaskać jego głowę, dotyk był niepewny ale czuły.

-Nie chcę żebyś był samotny. Ja...ja wiem jak to jest być samotnym i nie 

życzyłbym tego nikomu.

Słodki, słodki chłopiec. Silver prawie poczuł się źle przez swoją 

manipulację.

Prawie.

Stał nieruchomo pozwalając swojemu towarzyszowi życia pieścić go.

-Coś wykombinujemy – powiedział Tony.

Cholerna racja.

Silver ukrył swój zadowolony z siebie wyraz twarzy na karku Tonego, 

delikatnie trącając go nosem. -Nie chciałem cię przestraszyć.

26

background image

-Byłem tylko zaskoczony. Ja... – poczuł, że Tony przełknął przy jego 

policzku. 

-Nie spodziewałem się być czyimś towarzyszem życia.

***

Telefon Tony'ego zadzwonił, zabrzmiał dzwonek przypisany do jego 

asystentki. Ostatni raz uścisnąwszy wilkołaka,wysunął się z jego ramion i 

wyłowił telefon z kieszeni spodni. 

Wilki obserwowały każdy jego ruch z dziwnymi minami.

- Hej, Szczeniaczku- Powiedział do mikrofonu. Jego przyjaciółka od 6 roku 

życia, Ellen, była jedną z nielicznych osób, którym ufał, że będą w stanie 

odpowiednio strzec jego pleców w wymagającym świecie biznesu.

- Witam, sir- Padła dziarska odpowiedź kobiety. To był taki ich prywatny 

konkurs- im dziwaczniejsze zwierzęce określenia wymyślał Tony, tym 
bardziej dziewczyna odpowiadała formalnie.- Czekają na pana klienci 

związani z gruntami przy ulicy Sanders.

Mężczyzna zaklął cicho pod nosem, co jednocześnie wyrwało groźny 

warkot z ust stojącego obok wilkołaka.

- Zajmij ich przez chwilę, kochana. Daj mi dwadzieścia minut. Ubiorę się 

tylko i zaraz przyjadę, a potem wszystkim się zajmę.

- Hmmm. To musiała być naprawdę dobra noc- Wymruczała do telefonu 

asystentka.- Jesteś nadal nie ubrany, a do tego nie znajdujesz się we własnym 
apartamencie. Gratuluje porządnego rżnięcia.

Rumieńce pojawiły się na smukłej męskiej twarzy.

- Zachowuj się, albo nazwę cię skunsikiem na oczach Allen.

Sapnęła mu głośno do ucha.- Nie odważyłbyś się.

Zachichotał złośliwie do telefonu i bez słowa wyłączył telefon.

Wielka dłoń wysunęła się i złapała go ostrożnie za kark.

27

background image

- Czy jest coś, co chciałbyś mi powiedzieć, mój partnerze?- Niski, warczący 

głos Silvera przeszył każdą komórkę nerwową jego kochanka. 

Tony pogładził umięśnione ramię, uciszając w ten sposób całą agresję 

towarzysza.- Muszę lecieć do pracy. Zapomniałem o spotkaniu.

Nadal utrzymując uścisk na karku ludzkiego kompana, Silver przycisnął 

mocno do siebie jego ciało i pochłonął jego wargi w wymagającym, 

żarłocznym pocałunku.

- Zobaczymy się wieczorem- To nie było pytanie. Wilkołak zabrał dłoń.

- Czym się zajmujesz?- Zainteresował się Parker.

Tony zerknął na młodszego wilka.- Prowadzę hotel w centrum miasta.

- Jesteś Anthony Carrow- Głos Shara pełen był ekscytacji.- Widziałem twoje 

zdjęcie w jednym z tych błyszczących magazynów architektonicznych. Ty 

zaprojektowałeś ten hotel, prawda?

Zapytany przytaknął.- Jestem architektem. To był mój pierwszy, duży 

projekt.

Silver posłał mu wspaniały uśmiech.- Mądry i piękny.

- Muszę lecieć. I tak już jestem spóźniony na to spotkanie. Mam nadzieję 

kupić trochę ziemi pod mój najnowszy projekt.

Lider wilków pocałował go miękko w policzek.- Do zobaczenia, partnerze.

Tony nie był pewien czy podkreślanie tego ostatniego słowa było dla niego 

czy dla pozostałych wilkołaków w pomieszczeniu, więc uśmiechnął się tylko i 
wyszedł pospiesznie, jakby goniło go stado piekielnych ogarów. 

Hm, na ile się orientował oni czymś w tym stylu właśnie byli.

***

Silver patrzył na wyjście kochanka, zadowolony, że spotkają się później.

- Wydawało mi się, że nie lubisz ładnych chłopców- Mruknął Parker, 

unosząc wysoko brwi.

28

background image

- Mój chłopak nie jest ładny- Przywódca sfory błysnął uśmiechem.- On jest 

piękny.

***

Tony dotarł do swojego biura wbiegając po schodach. Nie byłoby dobrze, 

gdyby któryś z jego pracowników zobaczył go częściowo rozebranego. W 
dosłownie kilka minut jego czarne skórzane spodnie zastąpione zostały 

doskonale skrojonym, markowym garniturem, współgrającym z dyskretnym 
krawatem i parą włoskich pantofli.

Tony złapał windę i zjechał na dół, do sali konferencyjnej. Jednak gdy tylko 

przekroczył próg, poczuł, że coś jest nie tak. Mężczyźni, którzy wstali na jego 

powitanie, emanowali jakąś niespokojną energią. Energią, która nie była 
ludzka. Było ich trzech, wszyscy w okularach przeciwsłonecznych, wszyscy 

wyglądający groźnie.

Ellen wręczyła mu teczkę.- Dzięki, Brzoskwinko. Czemu nie weźmiesz 

wolnego na resztę dnia?

- Nie potrzebujesz mnie na tym spotkaniu?

- Damy sobie radę sami. To jest tylko nieformalna rozmowa. No dalej, leć, 

spędź trochę czasu z rodziną.

Dziewczyna posłała mu dziwne spojrzenie, ale dała odprowadzić się do 

drzwi. Zamknął je za nią. Wiedział, że później pojawią się pytania, ale na razie 

najważniejsze było zapewnić jej bezpieczeństwo.

- Bardzo gładko- Wymruczał stojący w środku wysoki mężczyzna.- 

Alesandro Delora, do usług- Uścisnęli sobie dłonie, szacując się uważnie 
wzrokiem.

Alesandro machnął dłonią w kierunku swych asystentów.- A to są Mikel i 

Darian.

- Miło was poznać- Tony skinął ku stojącej trochę z tyłu dwójce, po czym 

obszedł stół, by zająć swoje miejsce.- Czy jest jakiś szczególny powód, dla 

którego trójka wampirów zajmuje się handlem nieruchomościami?

29

background image

***

Alesandro patrzył ze zdziwieniem na atrakcyjnego mężczyznę. We 

wszystkich scenariuszach jakie sobie układał w głowie, żaden nie zakładał, że 

wspaniały architekt w markowym garniturze na pierwszy rzut oka rozpozna 
w nich wampiry.

Fakt, że pozbył się asystentki, ale sam pozostał w pomieszczeniu, również 

nie przeszedł niezauważony. Chociaż ich poprawnie zidentyfikował, nie 

wydawał się być przerażony.

- Wiesz o wampirach?

Architekt posłał mu słodki uśmiech.- Tak.

Z tym krótkim słowem, Anthony otworzył teczkę z papierami, jakby to był 

koniec rozmowy.

Chwilę później drzwi otworzyły się z trzaskiem i do pomieszczenia szybko 

weszły dwa wilkołaki. Jeden z nich był brunetem w skórzanej kurtce i 
spodniach, a drugi- ciemnym blondynem ubranym w dżinsy i zwykłą 

koszulkę. Obaj mieli obnażone zęby. Alesandro i jego bracia krwi podnieśli 
się, by stanąć na przeciw tych nowych przeciwników. Instynkt kazał Delorze 

postawić drobnego blondyna na nogi i pchnąć za swoje plecy.

- Co wasza dwójka tu robi?- Zapytał spokojnym głosem Tony, wychylając 

głowę zza jego pleców.

Alesandro spojrzał na niego zdziwiony.

- Znasz ich?

- Myślę, że należą do mojego chłopaka.

- Chłopaka?

Oba wilkołaki patrzyły na nich spokojnie.- Jestem Callen, a to jest Scott. On 

jest partnerem Silvera- Wyjaśnił ciemny blondyn.- Jeśli go skrzywdzisz, krew 
waszego klanu popłynie ulicami tego miasta.

- To było dość plastyczne- Mruknął sucho architekt. 

30

background image

Wyglądało na to, że wilkołak naprawdę dba o tego niskiego mężczyznę. 

Silver był najpotężniejszą alfą w całych Stanach, a skoro tak mu zależało na 

blondynie, lepiej by temu nawet włos nie spadł z głowy.

Ku zaskoczeniu wampira, Tony wyszedł zza jego pleców i podszedł do 

nowo przybyłych łaków. - Chociaż bardzo doceniam waszą akcję ratunkową- 
Zaczął tonem, który sugerował coś całkiem odmiennego.- Przerwaliście mi 

spotkanie, które miałem umówione z tymi dżentelmenami.

- Zostaliśmy przysłani, by cię chronić- Przemówił krótko Callen.

Architekt stłumił westchnięcie.- Doskonale, siądźcie więc tam- Machnął 

dłonią w kierunku krzeseł po przeciwnej stronie długiego stołu.

- Gdzie jest twoja obroża?- Zapytał wampir. Wszyscy ludzie, którzy byli 

wilkołaczymi partnerami nosili na szyjach specjalne opaski.

- Wszystko czego chciałem, to miłe biznesowe spotkanie. A nie 

paranormalną mydlaną operę- Narzekał pod nosem blondyn.- Nie mam 

obroży. Silver i ja nadal pracujemy nasz naszymi relacjami.

- On jest nowo pokryty- Wyjaśnił dodatkowo Callen.

Wampir wciągnął gwałtownie powietrze.- Dlaczego pozwoliliście mu 

poruszać się na własną rękę?- Warknął na wilkołaki. Jeśli ktokolwiek porwał 

drobnego blondynka, miałby w ręku najpotężniejszego wilka w Ameryce.

- Ponieważ ON jest już dużym chłopcem- Stwierdził człowiek, zajmując 

ponownie swoje miejsce przy stole konferencyjnym i rozkładając papiery.- 
Teraz o waszej nieruchomości. Według mnie cena jest odrobinę za wysoka.

- Ona jest już twoja- Szybko przerwał mu wampir. Dla ich klanu była to 

doskonała okazja by pokazać się Silverowi od lepszej strony.

- Nie. Dam wam za nią dobrą cenę. Mój związek z Silverem to nowa 

sprawa, i nie chcę go wykorzystywać, by czegokolwiek wymagać od innych- 

Anthony rozsiadł się wygodnie na fotelu i przenosił spojrzenie od wilkołaków 
do wampirów i z powrotem.

Alesandro skinął krótko głową.- Uczciwie- Nagle spojrzenie krwiopijcy 

zalśniło ciekawością.- Jak nową sprawą? 

- Zaczęło się wczoraj wieczorem.

- Tak, to jest zdecydowanie nowe. 

31

background image

Architekt wzruszył ramionami.- A teraz panowie, zajmijmy się w końcu 

negocjacjami. 

***

Reszta spotkania przebiegła gładko, a wampiry zgodziły się na 

zaproponowaną im cenę. Chociaż widać było, że oddałyby lokal nawet za 
darmo. Tony uznał, że zaczyna lubić Alesandro. Wampir był uprzejmy i 

spokojny, i nie pozwalał by ciche warczenie wilkołaków go rozpraszało. 
Trzeba szanować faceta, który umie negocjować pod taką presją.

Zadowolony z transakcji, Tony postanowił podzielić się z obecnymi swoim 

najnowszych pomysłem.

- Zastanawiałem się, czy nie byłbyś zainteresowany pewną propozycją- 

Zaczął, odchylając się wygodnie na oparcie krzesła.

- Jakiego rodzaju propozycją?- Spytał zaintrygowany wampir.

- Zostania moim konsultantem.

- Czego dotyczyłyby konsultacje?- Alesandro miał spokojną i chłodną minę, 

ale widać było że jest zainteresowany.

- Mój nowy hotel, ten który będę budował na miejscu waszej starej 

nieruchomości, będzie lokalem tylko dla paranormalnych. Będę chciał mieć 

specjalnie przystosowane pokoje dla każdego gatunku. Mam już wilkołaki, 
które mogę spytać o ich preferencje, ale brak mi wampirów. Czy byłbyś 

zainteresowany udzieleniem mi kilku porad w tej materii?

- Co miałbym dokładnie robić?

Tony wzruszył ramionami.

- Odpowiedzieć na kilka moich pytań, gdy zadzwonię. Zrobić dla mnie 

wstępną listę potrzeb wampirów, tak bym mógł zaprojektować pomieszczenia 
pod ich kątem. Udzielać mi opinii. To w zasadzie tyle.

- Zrobię to- Zdecydował wysoki wampir.- Z zastrzeżeniem, że zawsze będę 

mógł się zatrzymywać w tym hotelu za darmo.

32

background image

***

    Dzwonek telefonu wyrwał Tony'ego z głębokiego snu. W słuchawce 
odezwał się jasny, radosny głos Stepvena. - Pobudka, pobudka ślicznotko.

- Niektórych powinno się zabić- Warknął architekt. Nienawidził takich 

radosnych pobudek. A już zwłaszcza, gdy przebudzenie następowało w 

trakcie gorącego snu z seksowym wilkołakiem w roli głównej. 

Steven parsknął.- Jeszcze żyję, ale trudno mi powiedzieć ile ten stan potrwa. 

Silver zagroził mi wieloma bolesnymi rzeczami, jeśli nie przyprowadzę cię 
dzisiejszego wieczoru do klubu.

Minął już tydzień od kiedy Anthony uciekł przed wspaniałym wilkołakiem. 

Tydzień wypełniony gorącymi fantazjami, w których pieprzyli się jak dzikie 

króliczki, a potem zapadali w długi sen, opleceni wokół siebie jak powoje. Po 
każdym takim śnie architekt budził się ciężko dysząc, jakby właśnie skończył 

seksualny maraton. W tym czasie widział wilka tylko dwa razy i szczerze 
mówiąc był przerażony. Jedna sprawa rozkoszować się gorącą, dominującą 

miłością, inna- Silver był mężczyzną, który łatwo mógł stać się całym światem. 
Po utracie Drew Tony nie był pewien czy jest w stanie przejść przez to 

wszystko ponownie.

Co zrobić jeśli się zakocha, a Silver umrze? Utrata Drew niemal go zabiła. 

Stracenie Silvera dokończyłoby dzieła.

- Nie wiem Stev- Mruknął niezobowiązująco.

- Nie mogę uwierzyć, że najgorętszy facet w mieści jest skoncentrowany 

wyłącznie na tobie i ślini się by znów z tobą być, a ty „nie wiesz”.

Coś w tonie przyjaciela zaintrygowało blondyna. - Czy przeszkodziłem w 

jakiś twoich planach?- Zapytał ostrożnie.- Czy sam miałeś na Silvera oko? - 

Steven był jego najbliższym kolegą. Nigdy nie dotknąłby kogoś, na kogo ten 
miałby ochotę.

- Kochanie, wszyscy w tym mieście mają na niego oko. Ty miałeś po prostu 

tyle farta, że on cię zapragnął.

- Och. Ja po prostu nie mogę- Głos Tony'ego załamał się niebezpiecznie.

33

background image

- Co ten skurwiel ci zrobił, słońce?- Stev nagle zaczął mówić poważnie i 

ostro.- Jeśli on cię skrzywdził, alfa czy nie, skopię mu dupę.

Architekt uśmiechnął się lekko słysząc troskę w głowie rozmówcy. Pomogło 

mu to zebrać odwagę do kolejnego wyznania.- Ja... Ja się boję. Nie jestem w 

stanie przejść przez stratę drugiego...

Po drugiej stronie kabla rozległ się wybuch niepohamowanego śmiechu.

- Pieprz się- Krzyknął do słuchawki blondyn i rzucił ją na widełki.

Telefon zadzwonił minutę później.

Odebrał.

- Nie śmiałem się z ciebie- Zaczął Steven.

- Ale tak czułem.

- Cholernie trudno zabić wilkołaka. Cholera, wątpię w ogóle czy one 

chorują. Tego kwiatuszka na pewno nie zabierze ci atak serca- Długie 
westchnienie.- Zaufaj mi, gdy sugeruję ci rozmowę z Silverem. On będzie w 

stanie rozwiać twoje lęki.

***

Silver spacerował w tą i z powrotem po swoim biurze. Nie chciał, by 

ktokolwiek widział jego zdenerwowanie. Nie pozwoli, by jego sfora widziała 

go wyprowadzonego z równowagi z powodu jednego, małego złotowłosego 
człowieczka.

Tony wróci dzisiejszego wieczoru. Steven dobrze wykonał swoją część 

roboty. Chociaż Silver nie chciał naciskać na Anthonyego, nie miał oporów 

przed wykorzystywaniem jego przyjaciół. W końcu chodziło o jego życiowego 
towarzysza. Mógł zapomnieć przez chwilę o etyce.

- On już tu jest- Odezwał się od progu Farro.- I tankuje w siebie powoli 

piwo. Lepiej idź go złap, zanim ktoś ci porwie sprzed nosa twój jasnowłosy 

skarb.

34

background image

Trysten odskoczył w bok, gdy szef przemknął obok niego.- Ktokolwiek 

zechce porwać mojego chłopaka, nie pożyje dość długo by tego pożałować- 

Warknął.

Wilkołak przemierzył szybko korytarz i stanął na balkonie, by szybko 

przeskanować wygląda sali poniżej. Jego oczy zwęziły się, gdy zobaczył 
swojego ślicznego blondynka otoczonego kółeczkiem drapieżników. Tylko 

dwoje z nich było ludźmi.

Tony stał przy barze, elegancki i piękny, ubrany w srebrną koszulę i obcisłe, 

czarne skórzane spodnie. Silver ubolewał z powodu przykrycia materiałem 
gładkiej klatki piersiowej i przepysznych sutków kochanka, ale z drugiej 

strony czuł zaborczą satysfakcję, że inni nie zobaczą jego złocistej, cudownej 
skóry. Bez czaru maskującego, skóra Anthony'ego lśniła i wabiła. Wilkołak 

zastanawiał się czy ma to związek z tym, że jego matka była czarownicą. 
Zrobił sobie mentalną notatkę, by się później spytać pięknego o jego drzewo 

genealogiczne.

Silver beztrosko odepchnął wampira, który śmiał objąć ramieniem jego 

dziecinę.

- Hej, facet...- Zaczął jakiś inny niezadowolony, ale gdy tylko spojrzał na 

wilkołaka, uciekł.

Tony odwrócił twarz do kochanka i Silver poczuł, że wpadł w sidła jego 

uroku. Do diabła, blondyn był oszałamiający.

- Tęskniłem za tobą, dziecino- Przyznał cicho, zanim nie pochylił się i nie 

zagarnął władczo warg architekta. Był to jawny znak dla wszystkich widzów, 
do kogo należy to zgrabne ciałko.

Gdy w końcu oderwali się od siebie, wilkołak z zadowoleniem zobaczył 

oszołomienie we wzroku partnera.- A ty za mną tęskniłeś?- Wychrypiał cicho.

- Tt... tak- Wyjąkał Tony.

Silver nie był w stanie powstrzymać pełnego satysfakcji uśmiechu. Udało 

mu się zmusić jego kochanie do jąkania. Czuł się jak bóg.

- Więc, Silver, masz zamiar podzielić się swoją nową zabawką?- Wilk 

odwrócił szybko wzrok do mówiącego. Był to Aslic, wampir, z którym w 
przeszłości dzielił wielu facetów. Stał teraz obok nich i obserwował głodnym 

wzrokiem blondyna.

35

background image

Lider sfory ledwo opanował zew krwi. Tylko długość ich znajomości ocaliła 

życie wampira. Pochylił się i wyszeptał mu do ucha.- Jeśli kiedykolwiek 

dotkniesz mojego chłopaka, wyrwę ci serce i zjem je na śniadanie.

Słowa były uroczystą przysięgą, i, sugerując się błyskiem w oku wampira, 

zostały potraktowane z należytym respektem. Zadowolony, że krwiopijca się 
ulotnił, Silver objął ramieniem kochanka i poprowadził w kierunku swojego 

pokoju.

- Któregoś dnia powinniśmy w końcu spróbować potańczyć w twoim 

tanecznym klubie- Mruknął idący przy jego boku człowiek. 

- Jestem bardzo szczęśliwy, że w końcu wróciłeś, kochanie- Nie umiał 

znaleźć słów do oddania swego lęku, że złotowłosy mógłby do niego nie 
wrócić.- Chodźmy na razie do mojego biura i porozmawiajmy.

***

Tony westchnął, gdy weszli do prywatnego apartamentu Silvera.

- To nie była twoja wina. To wszystko przeze mnie- Zaśmiał się krótko.- 

Cholera, zaczynam być banalny.

Przeszedł obok wilkołaka i usiadł na brzegu łóżka. Poklepał miejsce obok 

siebie.- Chodź tutaj, słodziutki.

- Słodziutki?- Silver posłał mu krzywy uśmieszek, który chłopak tak 

kochał.- Nie wydaje mi się, by ktokolwiek wcześniej tak mnie nazwał.

- Nie?

Cichy chichot.- Zdecydowanie nie.

- Czy to dlatego, że jesteś Panem Wilkiem Alfa?

Tony patrzył z rozbawieniem, jak oczy kochanka otwierają się szeroko.- 

Skąd się dowiedziałeś?

Architekt zaczął wyliczać punkty na palcach.- Jedno twoje warknięcie i 

wszyscy podskakują. Wszyscy wokół, nawet wampir, którego spotkałem na 
początku tygodnia, mówią o tobie jako o najsilniejszym wilkołaku w Stanach. 

36

background image

Nie było takie trudne dodać dwa do dwóch. Poza tym słyszałem co przed 
chwilą powiedziałeś do pana Gładkiego.

- Pan Gładki- Kolejny chichot.- Muszę zapamiętać to określenie. Czy to 

dlatego do mnie wróciłeś?

Blondyn skinął głową.- Tak, doszedłem do wniosku, że nie jesteś w stanie 

zachorować- Zsunął z lewej nogi kochanka buta i skarpetkę.- I, że jesteś 

prawie nieśmiertelny, a więc nie będziesz w stanie na mnie umrzeć- Zajął się 
prawą stopą.- Myślę, że będziemy doskonałą parą.

Wycisnąwszy miękki pocałunek na policzku Silvera, Tony klęknął między 

rozsuniętymi nogami wilkołaka.- Byłem tak przerażony, że mogę cię stracić 

przez śmierć, że prawie utraciłem cię w życiu. Jeśli nadal mnie chcesz, chce 
być twoim towarzyszem życia.

Silver pochylił się i uniósł podbródek blondyna.- Dziecino. Chcę cię w 

każdy sposób jaki tylko istnieje- Srebrzyste oczy napotkały brązowe, i Tony 

wiedział, że ten wspaniały facet przed nim da mu wszystkiego, czego 
kiedykolwiek mógłby potrzebować.

- Żadnego więcej ukrywania się, Silver. Jestem gotowy, by być twój.

Szeroki uśmiech rozlał się po twarzy wilka.

Silna dłoń podniosła człowieka z podłogi.

Silver pozostał na łóżku.- Czy pozwolisz mi oznaczyć cię jako mojego?

***

- Absolutnie- Zgodził się z uśmiechem Tony. - A czy ty będziesz mój?- Jego 

piękny chłopak nie mógł spojrzeć mu w oczy zadając to pytanie. Ale Silver 
wiedział, że ta kwestia była bardzo ważna dla jego nieśmiałego kochanka. 

Anthony chciał wyłączności w ich związku.

Nie było niczym niezwykłym, żeby wilkołaki uprawiały seks z innymi 

partnerami, nawet mając towarzysza, zwłaszcza jak weźmie się pod uwagę ich 
stadną naturę- ale sama myśl o podzieleniu się uroczym blondynem budziła w 

Silverze agresję. On nie miał zamiaru się dzielić swoją własnością.- Tak, ja 
również będę całkowicie twój. Zgoda?

37

background image

Dostrzegł ulgę w brązowych oczach, gdy mężczyzna skinął głową- Zgoda.

Delikatne dłonie sięgnęły, by rozpiąć jego koszulę, odsłaniając klatkę 

piersiową dla chętnych palców. Wilkołak delikatnie go powstrzymał.- Nie 
sądzę, kochanie. Rozbierz się i połóż się na łóżku.

Widział, że Tony mocno przełknął ślinę.

- Jestem twoim towarzyszem czy nie?- Zażądał odpowiedzi.

Architekt przytaknął i zaczął pozbywać się ubrań.

- Wkrótce będziemy mieli formalną uroczystość, ale wcześniej mam dla 

ciebie coś specjalnego.

Twarz blondyna rozpromieniła się. Och, czyli droga do serca ślicznego 

chłopaczka wiodła przez prezenty. Wilk miał zamiar upewnić się, że jego 
dziecina będzie je regularnie dostawała. Chichocząc, podszedł do komody, 

wyciągając po drodze z kieszeni klucz. Otworzył górną szufladę i wyjął 
wąskie bambusowe pudełko. Uśmiechnięty, wrócił do posłania, by znaleźć 

klęczącego tam Tonyego, nagiego, czekającego na dalsze rozkazy.

Penis Silvera zmienił się w stal.- Cholera, jesteś przepięknym mężczyzną.

Przyglądał się z przyjemnością jak blondyn przesuwa się na drugi koniec 

łóżka, po czym ponownie klęka, zwrócony do niego twarzą. Cholera, gdyby 

już nie miał wzwodu, stwardniałby w jednej sekundzie od samego patrzenia.

- Masz coś dla mnie?- Usłyszał satysfakcję w głosie kochanka, ale nie 

zwrócił na to większej uwagi. Jego mężczyzna miał prawo być z siebie dumny.

Ustawił pudełko, by Anthony mógł na nie patrzeć. Kciukiem odblokował 

zapięcie i podniósł pokrywkę. Ich oczom ukazała się złota obroża, wysadzana 
brylantami i szmaragdami, leżąca na posłaniu z czerwonego aksamitu. 

Szerokość biżuterii sprawiała, że kojarzyła się ona ze starożytnym Egiptem. I, 
mimo swego wyrafinowania, była ona na wskroś męska.

- Wow- Tony wyciągnął palec, przesuwając nim ostrożnie po naszyjniku, 

jakby bał się mocniej nacisnąć.

- Możesz go wziąć, dziecino. Jest twój- Silver wyjął obroże w pudełka, 

delikatnie odrzucił opakowanie na dywan, a biżuterię zapiął delikatnie wokół 

szyi kochanka. Przy zapinaniu zamka mruczał ciche sowa zaklęcia. Bez 

38

background image

przeciw-zaklęcia i kropli krwi Silvera nie można będzie go zdjąć.  A przy 
okazji obroża roztaczała pewnego rodzaju magiczną ochronę. 

Wilkołak odsunął do tyłu długie włosy ukochanego i podziwiał jak złoto 

mieni się na jego gładkiej skórze. 

- Idealnie- Oświadczył.

- Powinienem skrócić włosy- Mruknął Tony, gdy jego palce przesunęły się z 

szacunkiem po prezencie.

- Nie, jesteś idealny taki jak teraz- Wilkołak nie miał zamiaru być tym, kto 

powie Tony'emu, że z dłuższymi włosami wygląda jak anioł. Dał ze swojej 
strony już tyle romantyzmu ile mógł i musiał dbać o resztki swej reputacji 

złego wilka.

Ściągnął blondyna z łóżka i zaprowadził do lustra na komodzie.- Patrz.

- To jest piękne- Padła cicha, wymruczana odpowiedź.

Silver z rozbawieniem dostrzegł, że człowiek nawet nie spojrzał na swoje 

odbicie, jego wzrok wbity był w naszyjnik.

- Tak, jest- Mruknął, pieszcząc spojrzeniem ukochanego. Przechowywał tą 

obrożę od ponad dwustu lat, czekając na właściwą osobę. A teraz wreszcie ją 
znalazł. Obecność naszyjnika na szyi powie wszystkim do kogo należy uroczy 

blondyn. I że dotknięcie go zostanie ukarane śmiercią.

Silver poczuł dreszcz posiadania, gdy skierowali się z powrotem do jego 

łóżka. Tony ułożył się obok niego, bezpiecznie ukryty w jego ramionach. 

Nie, to było ich łóżko.- Zamieszkaj ze mną.

Poczuł jak leżący obok człowiek zadrżał.- Nie jestem pewien, Silver- Serce 

jego towarzysza zaczęło mocno bić. W powietrzu pojawił się zapach strachu.

Wilkołak roześmiał się, nie mógł nic na to poradzić- Więc to, że jestem 

wilkiem cię nie przeraża, ale propozycja przeprowadzki wywołuje w tobie 

atak paniki?

Gorąco objęło ciało Tony'ego. Ciekawe...

- Ja... Myślę, że jest na to zbyt wcześnie.

Lider sfory przesunął palcami po obojczykach kochanka.- A będziesz miał 

coś przeciwko, bym cię oznaczył?

39

background image

Głowa blondyna opadła do tyłu.- Proszę.

***

Smakowanie Tony'ego było jak degustacja wszystkich ulubionych smaków 

zmieszanych w jedno. Gorąca wilgoć, ostrość i coś niesprecyzowanego, co 

przetaczało się przez kubki smakowane wilka. Po kilku łykach, wysunął zęby 
z delikatnej skóry kochanka, liżąc miejsce po ugryzieniu. Znak wkrótce 

zniknie, ale jego zapach pozostanie i będzie unosił się wokół mężczyzny przez 
kilka najbliższych tygodni.

- To było niesamowite- Wymruczał blondyn, oczy miał szeroko otworzone z 

zachwytu.- Możesz mnie gryźć kiedy chcesz.

Silver zaśmiał się czując odrobinę ulgi.- Zapiszę to sobie w pamięci, 

dziecino. Zapiszę- Teraz chyba nie była najlepsza pora, by poinformować jego 

ludzkiego towarzysza, że miał zamiar regularnie powtarzać oznaczanie go, by 
odstraszać w ten sposób potencjalnych kłusowników.

- A teraz pochyl się nad moimi kolanami i nadstaw swój seksowny tyłeczek.

Tony posłał mu niespokojne spojrzenie spod rzęs.

- Dalej, kochanie. Nie każ mi czekać. Zmusiłeś mnie do czekania przez cały 

tydzień, zanim zgodziłeś się zostać moim towarzyszem- zasługujesz za to na 

karę. A obroża na twojej szyi mówi, że jestem jedyną osobą, która ma prawo 
cię dyscyplinować.

W jednym płynny, zgrabnym ruchu blondyn wsunął mu się na kolana.

- Ktoś tu jest przyzwyczajony do dostawania lania.

-  Minęło już trochę czasu- Wydyszał jasnowłosy mężczyzna.

Silver przesunął dłonią po słodkim tyłeczku partnera. To właśnie on zwrócił 

jego uwagę już pierwszej nocy, gdy się poznali. Skóra pod jego dłońmi była 
gładka, a ciało umięśnione.- Jak często ćwiczysz, dziecino?

Wilkołak poczuł jak penis architekta stwardniał.

- Codziennie rano.

40

background image

- I rób tak dalej. Wykonujesz kawał doskonałe roboty. To jeden z 

najładniejszych tyłeczków jakie w życiu widziałem- A widział ich wiele. Nie 

żeby kiedykolwiek planował dzielić się tą informacją.- Chcę żebyś głośno 
liczył. Dam ci dziesięć klapsów i jeśli się pomylisz albo przerwiesz- nie zerżnę 

cię- To była bezpodstawna groźba. Nic nie powstrzymałoby wilkołaka od 
przelecenia tych pośladków, ale chciał by Tony się postarał. Chodziło o danie 

pewnej nauczki jego ślicznotce.

Zamachnął się i jego dłoń wylądowała na bladym, twardym pośladku.

- Jeden- Wychrypiał Tony.

Raz za razem spadały uderzenia, zaś blondyn nie przestawał liczyć, aż jego 

skóra stała się różowa, a następnie czerwona. Był coraz bardziej podniecony.

- Podoba ci się to, prawda, kochanie?- Mruknął Silver, gdy skończył. 

Pogłaskał delikatnie obolały tyłek kochanka.

Tony przytaknął w milczeniu, po jego policzkach spływały łzy. Wilk wsunął 

palce w jego włosy i przyciągnął do siebie uderzająco piękną twarz, z której 
zaczął zlizywać wilgoć. Sól i niepowtarzalny smak blondyna rozpływały się 

potężniejszemu z mężczyzn na języku.

- Taki piękny- Szeptał zaborczo Silver.- Taki mój.

Pomógł swojemu złocistemu kochankowi podnieść się na drżące nogi- 

Wskakuj na łóżko, na kolana i łokcie. Mam zamiar zerznąć ten czerwony 

tyłeczek.

***

Skóra Tony'ego stała w płomieniach. Najprawdopodobniej mógłby nad nią 

przypiekać pianki. Ale jego własna żądza i bezwolny penis kazały mu 

niezwłocznie spełnić żądania Silvera.

Za sobą usłyszał szelest zdejmowanych ubrań i wyciskania maści z 

opakowania- jego kochanek zapewne nawilżał swoją męskość, by ułatwić 
sobie wejście. Coś delikatnie nacisnęła na wejście do jego ciała.

- Odpręż się, dziecino, przyjmij w siebie moje palce. Nie chcę cię 

skrzywdzić.

41

background image

Pochylając się niżej na łokciach, Tony wypiął wyżej pośladki i rozluźnił 

mięśnie, by pozwolić wilkołakowi na penetrację. Miękki jęk owionął jego 

ucho.

- Piękny, jesteś tak kurewko piękny.

Najpierw dwa, potem trzy palce rozciągnęły jego odbyt, a potem coś tępego 

i znacznie większego zaczęło w niego wchodzić. Wzdychając, blondyn 

odprężył się jeszcze bardziej, i wtedy wilkołak wbił się w niego jednym 
ruchem.

- Ooooch- To było tak cholernie cudowne.

Silver zamarł.- W porządku kochanie?

- Jeśli tylko zaczniesz się  łaskawie ruszać- Rzucił w odpowiedzi Tony, 

natychmiast zdając sobie sprawę z własnego błędu.

Chłodny ton kochanka wytknął mu niezwłocznie pomyłkę.- Myślę, że ty 

nadal nie zdajesz sobie sprawy z tego, kto tutaj rządzi- Mężczyzna wysunął się 

z niego niemal całkowicie, po czym wsunął się ostro i mocno, przyszpilając 
blondyna do posłania.- Jeśli uznam, że sprawia mi przyjemność pozostawanie 

w tobie nieruchomo, zostanę tak nawet całą wieczność.

- Szybko zamienię się w wysuszone zwłoki- Tony celowo zacieśnił uchwyt 

mięśni na penetrującej go męskości.

Wilk zawył.- Śliski bydlak.

Zanim Anthony mógł się przygotować, jego wilczy kochanek zaczął 

posuwać go ostro. Poruszał się jak człowiek, który ma coś do udowodnienia. 

Twardo wbijał się raz za razem w bezwolne ciało pod sobą, tak że blondyn 
mógł tylko czuć, niezdolny pamiętać nawet własnego imienia. Jego cały świat 

skurczył się do Silvera i jego fiuta. Gdy próbował zacisnąć dłoń wokół własnej 
męskości, dostał po łapie.

- Moje- Warknął dzikus za nim, przygryzając skórę jego szyi.

Sam zacisnął palce na członku blondyna, ściskając go z wprawą i uczuciem. 

Tony musiał zagryźć wargę, by nie dojść natychmiast.

- Dalej dziecino, dalej. Daj mi to.

I architekt poddał się. Biały, gęsty strumień wystrzelił z niego, niczym 

gejzer. Tylko jego wilk mógł wprawić go w taki stan i wyzwolić tyle spermy.

42

background image

- Pamiętaj to. Tylko ja- Chwilę później poczuł orgazm kochanka i nasienie, 

rozlewające się w jego ciele. 

Przeszyło go ostrze paniki.- Nie założyłeś prezerwatywy.

- Zmiennokształtni nie przenoszą chorób.

- Ale poprzednim razem używałeś zabezpieczenia.

- Tylko z twojego powodu. Nie byłeś gotowy dowiedzieć się, że jestem 

wilkiem, a ja nie chciałem cię przerazić- Ręce Silvera delikatnie ułożyły ciało 
blondyna na pościeli.- Ale teraz jesteś już mój.

Czując się jakby stracił wszystkie kości, Tony unosił się w morzu uczuć. 

Dotyk towarzysza zniknął na moment, by szybko wrócić razem z ciepłym 

kocem.

- Dziękuję- Wymruczał sennie.

- Zawsze będę się tobą opiekował, dziecino- Wyszeptał do jego ucha 

wilkołak, przytulając go do siebie.

Było tak cudownie znów zasypiać w ramionach innego mężczyzny. Będzie 

musiał mocno zająć się pracą w hotelu, tak by móc co nos sypiać w łóżku 

kochanka.

Otoczony ramionami ukochanego, Tony zapadł w, pierwszy od roku, 

spokojny sen

43

background image

Razem z Moniś dziękujemy Wam za uwagę i przeczytanie 

niniejszego tłumaczenia ;) Historia może mało ambitna, ale 

zabawna i mając a w sobie to „coś”. Są jeszcze pozostałe tomiki 

opowiadające o innych członkach sfory Silvera.. Kto wie- może 

niedługo się również pojawią w tłumaczeniu ;)

Dzięki za uwagę i zapraszamy do komentowania :) 

Filipina i Monis 

44


Document Outline