background image

Orygenes 

Komentarz do ewangelii według św. Jana 

Copyright © Wydawnictwo WAM 2003 

Źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/orygenes_01.html 

WPROWADZENIE 

Pierwsze  wydanie  niniejszego  komentarza  w  języku  polskim

(1)

 zostało  opatrzone 

dwuczęściowym wstępem. Ks. Wincenty Myszor napisał esej: "Ewangelia Jana a niektóre 
teksty  z  Nag  Hammadi"  (s.  5-19),  a  śp.  ks.  Emil  Stanula:  "Ojciec  chrześcijańskiej 
interpretacji Pisma Świętego" (s. 20-48). Eseje te, mimo upływu ponad dwudziestu lat, 
pozostają  ważne,  nie  ma  więc  potrzeby  powtarzania  tego,  co  obaj  wybitni  znawcy 
przedmiotu już powiedzieli. W naszym wprowadzeniu poprzestańmy zatem na omówieniu 
samego  dzieła  Orygenesa,  uważanego  przez  wielu  za  najwybitniejsze,  a zarazem 
najbardziej złożone 

Dla porządku przypomnijmy, że Orygenes urodził się w Aleksandrii prawdopodobnie w 

185  lub  186  roku  i  już  w  dzieciństwie  ojciec  uczył  go  czytania  i  rozumienia  Pisma 
Świętego

(2)

. W czasie prześladowań w roku 202, wymierzonych przeciwko przyjmującym i 

udzielającym  chrztu,  jego  ojciec  Leonides  został  męczennikiem,  a  młody  Orygenes 
wsławił  się  gorliwością  w  nawiedzaniu  uwięzionych,  pocieszaniu  ich  i  umacnianiu 
w wierze.  Z  racji  charakteru  prześladowania,  po  jego  wygaśnięciu  zaistniała  potrzeba 
znalezienia  katechety,  który  pod  kierunkiem  biskupa  przygotowywałby  kandydatów  do 
chrztu.  Biskup  Demetrios  powierzył  tę  funkcję  młodemu  Orygenesowi,  mniej  więcej  w 
203 roku. Katechumenat w ówczesnym Kościele miał już od dawna charakter szkoły, w 
której  wysłuchiwało  się  wykładów.  Ucząc  innych,  Orygenes  nie  zaniedbał  własnego 
wykształcenia i uczęszczał na  wykłady najsłynniejszego  wówczas filozofa  w  Aleksandrii, 
Ammoniosa  Sakkasa,  zwolennika  filozofii  platońskiej.  Kilka  lat  później  u  tego  samego 
mistrza  uczył  się  Plotyn,  twórca  neoplatonizmu.  Jako  katecheta  pracował  Orygenes  do 
215  roku,  kiedy  to  zaistniała  potrzeba  prowadzenia  wykładów  na  wyższym  poziomie: 
prawdopodobnie zebrała się grupa ludzi, którzy takich wykładów chcieli słuchać. W tym 
samym  czasie  też  Orygenes  doprowadził  do  wiary  bardzo  bogatego  gnostyka, 
Ambrożego, który odtąd łożył na utrzymanie jego samego i grupy sekretarzy spisujących 
jego słowa i kopiujących je w kilku egzemplarzach. Katechumenat odstąpił więc swemu 
uczniowi Heraklasowi, a sam poświęcił się wykładom, naukowym podróżom i dyktowaniu 
dzieł.  Wiele  z  nich  powstało  na  zamówienie  wspomnianego  Ambrożego,  w  tym  nasz 
komentarz do Ewangelii św. Jana. 

Punktem wyjścia dla Orygenesa w dyktowaniu tego dzieła był komentarz do czwartej 

ewangelii  ułożony  przez  gnostyka  Herakleona

(3)

.  Należał  on  do  zachodniej  szkoły 

walentyniańskiej

(4)

 i  żył  w  II  wieku.  Prawdopodobnie  było  to  dzieło  znane  i  cytowane, 

skoro Orygenes zdecydował się na podjecie z nim wielotomowej polemiki. 

Czas powstawania dzieła da się określić tylko szacunkowo. Jedyną pewną wiadomością 

jest  ta,  której  udziela  nam  sam  Orygenes  pisząc  we  wstępie  do  szóstej  księgi,  że 
pierwsze  pięć  skomponował  w  Aleksandrii,  a  potem  miał  przerwę  spowodowaną 
przeprowadzką do Cezarei Palestyńskiej. To zaś miało miejsce około roku 231, kiedy to 
sprzyjający  mu  dotąd  biskup  Demetrios  przeprowadził  na  synodzie  unieważnienie  jego 
święceń  prezbiteratu  pod  pretekstem  otrzymania  ich  bez  jego  zgody.  Rzeczywiście  tak 

background image

było,  gdyż  święceń  udzielili  mu  biskupi  Cezarei  i  Jerozolimy  -  odpowiednio  Teoktyst  i 
Aleksander,  kiedy  zatrzymał  się  w  Cezarei  podczas  jednej  ze  swych  podróży

(5)

.  Uczeni 

różnie  próbują  ustalać  datę  rozpoczęcia  pracy  nad  komentarzem,  od  218  do  230. 
Pozostańmy 

zatem 

na 

stwierdzeniu, 

że 

Orygenes 

zaczął 

pracować 

nad Komentarzem prawdopodobnie pod koniec lata dwudziestych III wieku, mając ponad 
40 lat i co najmniej 20 lat pracy katechetycznej i wykładowej za sobą. Prowadził już od 
lat zaawansowane studia nad tekstem Pisma Świętego, ułożył komentarz do Psalmów, do 
Lamentacji 

Jeremiasza, Stromata i 

dzieło 

zmartwychwstaniu

Rozpoczął 

też 

komentowanie  Księgi  Rodzaju  i  napisał  fundamentalne O  zasadach.  Komentowanie 
Ewangelii  według  św.  Jana  wydaje  się  być  pierwszą  przymiarką  do  tekstów  Nowego 
Testamentu,  pierwszą,  a  zarazem  przeogromną.  Komentarz  liczył  32  księgi,  a  jak 
Czytelnik  sam  łatwo  zauważy,  każda  z  nich  zajmuje  około  50  stron  druku.  Księga  jest 
tutaj  miarą  objętości:  Ambroży  dostarczał  Orygenesowi  zwoje  papirusu  o  określonej 
długości, gdy więc zwój się kończył, trzeba było zacząć "nową księgę"; autor mówi o tym 
w zakończeniu księgi X i XXII, oraz na początku XIII. Zachowała się tylko skromna część 
całego dzieła, niespełna jedna trzecia, obejmująca objaśnienia następujących fragmentów 
ewangelii: 

Księga I - J 1, 1a ("Na początku było Słowo"); 

Księga II - J 1, 1b-8; 

Księga VI - J 1, 19-29; 

Księga X - J 2, 12-23; 

Księga XIII - J 4, 13-54; 

Księga XIX (uszkodzona) - J 8, 19-25; 

Księga XX - J 8, 37-53; 

Księga XXVIII - J 11, 39-57; 

Księga XXXII - J 13, 2-33. 

Poza tym zachowały się niewielkie fragmenty, które zamieszczamy na końcu książki. 

Łatwo  zauważyć,  że  im  dalej,  tym  dłuższe  fragmenty  tekstu  ewangelii  Orygenes 

rozważał  w  poszczególnych  księgach.  Św.  Hieronim  we  wstępie  do  swego  tłumaczenia 
homilii Orygenesa do Ewangelii według św. Łukasza wspomniał, że nasz komentarz miał 
39 ksiąg, jest to jednak wiadomość,  która w niczym nie znajduje potwierdzenia i raczej 
uważa  się,  że  Orygenes  zaprzestał  jego  tworzenia  na  księdze  XXXII.  Jakkolwiek  by 
jednak nie było, stoimy wobec dzieła olbrzymiego i bardzo wnikliwego. 

Orygenes  był  zwolennikiem  egzegezy  alegorycznej,  popularnej  w  Aleksandrii  co 

najmniej  od  czasów  Filona  Aleksandryjskiego  (ok.  20  p.  n.  e.  -  ok.  42  n.  e.)

(6)

.  W 

egzegezie  tej  wychodzono  od  założenia,  że  autor  tekstu  chciał  ukryć  głębszy  sens,  niż 
wynika z warstwy literackiej. Rzeczą egzegety jest sens ten odkryć. Filon interpretował w 
ten  sposób  przede  wszystkim  Pięcioksiąg  Mojżesza,  Orygenes  i  jego  uczniowie  -  cały 
Stary  i  Nowy  Testament

(7)

.  Poszukiwanie  głębszego  sensu  tekstu  -  w  przypadku  Pisma 

background image

Świętego  sens  ten  może  być  tylko  nieskończony,  gdyż  boski,  teoretycznie  opisał 
Orygenes w IV księdze dzieła O zasadach. Czytamy tam: 

...  droga,  którą  uważamy  za  odpowiednią  dla  zrozumienia  Pisma  i  odnalezienia  jego 

sensu, w moim przekonaniu jest tego rodzaju, że z samego Pisma czerpiemy naukę, jak 
o nim należy myśleć. U Salomona w Księdze Przysłów znajdujemy taki nakaz odnoszący 
się do przestrzegania Pisma świętego: «I ty, powiada, zapisz sobie potrójnie w pamięci i 
rozumie, abyś mógł prawdziwie odpowiadać tym, którzy cię pytać będą»

(8)

. Potrójnie więc 

należy zapisywać w swej duszy wszelkie rozumienie pism Bożych: to znaczy, żeby każdy 
prosty  człowiek  czerpał  zbudowanie  z  samego,  że  tak  powiem,  ciała  Pisma  -  bo  tak 
nazywamy pojmowanie zwyczajne i historyczne; jeśli zaś ktoś zaczął już czynić postępy 
i może  patrzeć  nieco  szerzej,  niech  się  buduje  samą  duszą  Pisma;  ci  zaś,  którzy  są 
doskonali  i  podobni  do  tych,  o  których  mówi  Apostoł:  «Głosimy  mądrość  między 
doskonałymi, ale nie mądrość tego świata ani mądrość władców tego świata, którzy giną, 
lecz głosimy mądrość Bożą ukrytą w tajemnicy, którą przed wiekami Bóg przeznaczył dla 
naszej chwały»

(9)

, niechaj jakby z ducha czerpią zbudowanie z samego prawa duchowego, 

które «zawiera cień przyszłych dób

(10)

. Jak zatem mówimy, iż człowiek składa się z ciała, 

duszy  i  ducha,  tak  samo  i  Pismo  Święte,  którego  szczodrobliwość  Boża  udzieliła  dla 
zbawienia ludzi. (...) 

5.  (12).  Należy  jednak  zdawać  sobie  sprawę,  że  są  w  Piśmie  pewne  fragmenty,  w 

których  nie  zawsze  znajduje  się  to,  co  nazywamy  ciałem,  to  znaczy  prawidłowość 
rozumienia historycznego;  wyjaśnimy  to  później;  są  również  miejsca, w  których  należy 
doszukiwać się zrozumienia tylko tego, co nazwaliśmy duszą lub duchem. Wydaje mi się, 
że  na  to  wskazuje  opowiadanie  w  Ewangelii  o sześciu  stągwiach  przeznaczonych  do 
żydowskich oczyszczeń, z których każda mieściła w sobie po dwa albo po trzy wiadra

(11)

W  tym  miejscu,  jak  powiedziałem,  Ewangelia  mówi  o  tych,  których  Apostoł  nazywa 
«Żydami  wewnętrznymi»

(12)

:  że  mianowicie  oni  są  oczyszczani  przez  Słowo  Pisma 

mieszcząc  w  sobie  niekiedy  dwa  wiadra,  to  znaczy  zgodnie  z  tym,  co  powiedziałem, 
przyjmując rozumienie duszy albo ducha, niekiedy natomiast trzy wiadra, gdy tekst może 
dla  zbudowania  czytelnika  zachować  również  sens  cielesny,  to  znaczy  historyczny.  I 
konsekwentnie «sześć stągwi» oznacza tych, którzy oczyszczają się w czasie pobytu na 
tym świecie. Albowiem czytamy, że w ciągu sześciu dni - szóstka jest liczbą doskonałą

(13)

 

został stworzony świat i wszystko, co się w nim znajduje

(14)

. 

Orygenes  konsekwentnie  do  tych  zasad  się  stosował.  Rozpoczyna  więc  analizę 

poszczególnych fragmentów Ewangelii od zastanowienia się nad jego "ciałem", czyli nad 
znaczeniem  słów  w  sensie  historycznym  i  filologicznym.  Następnie  przechodzi  do 
szukania  coraz  głębszych  warstw  znaczeniowych,  snując  kolejne  hipotezy.  Założeniem 
było, że każde zdanie Pisma jest pożyteczne dla wierzących: Całe Pismo przez Boga jest 
natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowania w 
sprawiedliwości,  aby  człowiek  Boży  był  doskonały,  do  wszelkiego  dobrego  dzieła 
przygotowany
,  jak  pisał św. Paweł  w  2 Liście  do  Tymoteusza 3,16. Jeśli  więc w  jakimś 
opisie pożytek ten nie rzuca się w oczy, należy go poszukać pod warstwą słowną. 

Ostateczny 

sens 

Pisma 

będzie 

zawsze 

chrystologiczny. 

Wynika 

to 

z rozpowszechnionego  wśród  chrześcijan  założenia,  że  skoro  Pismo  jest  zapisanym 
Słowem  Bożym,  a  Chrystus  jest  Słowem  Bożym,  które  stało  się  człowiekiem,  pierwsze 
musi odpowiadać drugiemu. Dotyczy to przede wszystkim egzegezy Starego Testamentu, 
gdyż tam właśnie sens chrystologiczny jest najbardziej ukryty. W Nowym Testamencie, 
zwłaszcza w Ewangelii, trudność jest inna, ale również dla jej rozwiązania Orygenes czuje 
się zobowiązany do stosowania interpretacji alegorycznej, czy duchowej. Przykładem na 
to  może  być  niespójność  czterech  relacji  ewangelicznych  w  chronologicznym 

background image

przedstawianiu  wydarzeń  z  życia  Jezusa.  Orygenes  poświęca  temu  zagadnieniu  sporo 
uwagi  w  ks.  X,  gdzie  komentuje  J  2,  12nn.  Zwraca  uwagę,  że  początek  działalności 
publicznej Jezusa jest różnie opisany przez ewangelistów. Jan pomija kuszenie na pustyni 
i czterdziestodniowy  post,  po  którym  -  według  synoptyków  -  Jezus  miał  udać  się  do 
Galilei,  pisze  natomiast  o  weselu  w  Kanie  Galilejskiej  i podróży  do  Jerozolimy,  gdzie 
poprzepędzał  sprzedawców z dziedzińca świątynnego.  Rozwiązaniem  dla  Orygenesa  jest 
przyjęcie, że ewangeliści "wykorzystują uczynki i wypowiedzi wypływające z cudownej i 
nadzwyczajnej mocy Jezusa, a niekiedy w swych pismach opowiadają o sprawach, które 
oglądali w  sposób  czysto umysłowy,  jakby o  wydarzeniach  dostępnych  dla zmysłów"

(15)

Gdzie mogli, głosili prawdę materialną i duchową. Gdzie zaś okazywało się to niemożliwe, 
preferowali  prawdę  duchową.  "Można  więc  powiedzieć,  że  często  duchową  prawdę 
zamykali w materialnym fałszu"

(16)

. Nie stanowi to jednak problemu, gdyż chodzi właśnie 

o sens duchowy, przybliżający prawdę o Bogu. 

Łatwo  o  podejrzenie,  że  przy  takich  założeniach  egzegeza  może  stać  się  dowolna  i 

prowadzić do "odnajdywania" znaczeń, o jakich autor tekstu świętego wcale nie myślał. 
W  naszym  komentarzu  wiele  razy  spotkamy  zarzut  arbitralności  wysuwamy  przez 
Orygenesa  krytykowanemu  Herakleonowi.  Gdyby  ktoś  postawił  taką  obiekcję  jemu 
samemu,  spotkałby  się  zapewne  ze  zdziwieniem,  a  i  być  może  nie  miałby  racji,  mimo 
pozornej  identyczności  metody.  Orygenes  bowiem  żadnej  swojej  interpretacji  nie 
traktował jako najlepszej i ostatecznej. Szukał w Piśmie tego, co duchowe i pożyteczne 
dla  wiary,  zdawał  sobie  sprawę,  że  Słowo  Boże  jest  żywe  i do  każdego  przemawia 
inaczej,  każdy  więc  coś  innego  może  w  nim  odnaleźć;  nie  na  zasadzie  dopuszczalnej 
dowolności  interpretacji,  ale  z  racji  różnego  poziomu  rozumienia,  różnej  zażyłości  z 
Bogiem i nieskończonej głębi tekstu. 

Różnica między komentarzem Herakleona a Orygenesa ujawnia się również w tym, że 

gnostyk wyjaśniał tylko i wyłącznie Ewangelię według św. Jana, bez odniesień do innych 
Ewangelii,  podczas  gdy  Orygenes  ciągle  szuka  duchowego  sensu  tej  Ewangelii  w 
kontekście pozostałych. Przykładów na to jest sporo, pozostańmy jednak przy księdze X. 
Orygenes zdaje relację z komentarza Herakleona do J 2, 12: 

Heracleon  interpretując  zdanie  "Potem  zszedł  do  Kafarnaum"  powiada,  że  ponownie 

pojawia  się  tutaj  początek  nowego  planu  zbawienia,  ponieważ  nie  bez  głębszej  myśli 
użyto słowa "zszedł". Powiada, że Kafarnaum oznacza ostatnie krańce świata, to znaczy 
sprawy  materialne,  do  których  zniżył  się  Chrystus.  Twierdzi,  że  nie  opowiedziano  o 
żadnym uczynku Jezusa dokonanym w tym miejscu i nie przytoczono żadnego Jego słowa 
tam wypowiedzianego, ponieważ miejsce to było nieodpowiednie

(17)

. 

Trudno orzec, na ile wiernie Orygenes przekazuje treść komentarza gnostyckiego, gdyż 

nie  mamy  tego  z  czym  porównać.  Załóżmy  jednak,  że  tak  właśnie  było.  Wynikałoby  z 
tego,  że  Herakleon  nie  uważa  za  stosowne  odnosić  się  do  innych  Ewangelii,  i  że 
komentuje tekst zgodnie z gnostyckimi założeniami. Leżące nad morzem Kafarnaum jest 
dla  niego  ostatnim  miejscem  w  kosmosie,  najniżej  położonym  czyli  najbardziej 
oddalonym  od  boskiej  Pleromy.  Mieszkają  tam  tylko  "hylicy",  ludzie  materialni 
(greckie hyle znaczy  "materia"),  przeznaczeni  do  unicestwienia  razem  z  całą  materią. 
Chrystus  do  nich  "schodzi",  jednak  nie  po  to,  by  ich  zbawić,  gdyż  to jest niemożliwe i 
sprzeczne z założeniami, a tylko po to, by objawić ich mizerny stan - dlatego nic do nich 
nie mówi, niczego nie głosi, do niczego nie nawraca. 

Orygenes  na  kolejnych  stronach

(18)

 odnosi  się  do  takiej  interpretacji  przywołują 

fragmenty ewangelii synoptycznych, w których sporo napisano o działaniu Jezusa w tym 
mieście.  Tam  właśnie  wzywał  On  do  nawrócenia  ogłaszając  bliskość  królestwa 

background image

niebieskiego

(19)

,  tam  nauczał  w  synagodze  i wyrzucił  z  opętanego  człowieka  ducha 

nieczystego

(20)

, uzdrowił teściową Piotra

(21)

 i uleczył wielu chorych i opętanych

(22)

, tam też 

uzdrowił  syna  celnika

(23)

.  Zauważa  też,  że  nazwa  "Kafarnaum"  oznacza  "miejsce 

zachęty"

(24)

,  gdyż  miejsca  noszą  nazwy  nawiązujące  do  działania  Boga,  a  tam  właśnie 

Chrystus  nawracał i zachęcał.  Ten  sposób  podejścia  do  tekstu  ewangelicznego  pozwala 
mu  dostrzec  przeróżne  aspekty,  uwzględniać  wszelkie  konteksty  i  odnajdywać  treści, 
których lektura skoncentrowana na tekście jednej tylko ewangelii nie ukazałaby nigdy. 

W  niniejszym Komentarzu rozwinął  Orygenes  w  najpełniejszy  sposób  teorię 

"wielorakości" Chrystusa

(25)

. Jej  punktem wyjścia  jest  równorzędnie  refleksja filozoficzna 

oraz  wnikliwa  lektura  Pisma.  Z  filozoficznego  punktu  widzenia  zastanawiano  się  nad 
możliwym przejściem od jedności Boga do wielości stworzonego świata. Jako konieczny 
postulat  wprowadzano  pośredniczącą  w  stworzeniu  wielość.  Dla  platoników  były  to 
wieczne idee, dla arystotelików kategorie, dla stoików tak zwane logoi spermatikoi, czyli 
"zasady nasienne", powodujące, że każdy byt jest tym, czym jest. Filon Aleksandryjski, o 
którym  wspominałem  już  wyżej,  zaczął  pisać  o  Logosie,  jako  pośredniku  stworzenia, 
zawierającym  w  sobie  wielość  idei,  form  i  zasad,  według  jakich  świat  istnieje

(26)

.  W 

przeciwieństwie do Filona, który był Żydem i nigdy prawdopodobnie nie słyszał o Jezusie 
Chrystusie  -  a jeśli  słyszał,  to  wyraźnie  nie  zrobiło  to  na  nim  większego  wrażenia  - 
Orygenes  wierzył,  że  Chrystus,  wcielony  Logos  Boży,  jest  Bogiem,  nie  może  więc  być 
bytem  złożonym.  W  Piśmie  Świętym  czytał  jednak  o  wielu  imionach  Chrystusa.  Jan 
nazywa  Go  Logosem

(27)

,  Księga  przysłów  -  interpretowana  po  chrześcijańsku  - 

Mądrością

(28)

 On  sam  mówi  o  sobie,  że  jest  Drogą,  Prawdą,  Życiem

(29)

Zmartwychwstaniem

(30)

, Bramą

(31)

, Paweł pisze, że jest On Sprawiedliwością, Uświęceniem 

i Odkupieniem

(32)

. Orygenes pisze więc: "On jest tym, któremu Ojciec udzielił daru stania 

się zbiorem dóbr, aby każdy, kto dzięki Jezusowi przyjął dobro lub dobra, które z Nim są 
związane,  znalazł  i  siebie  pośród  nich"

(33)

.  Takich  różnie  nazywanych  "dóbr"  analizuje 

Orygenes około pięćdziesiąt w pierwszej księdze naszego komentarza. Chrystus łączy w 
sobie własną - boską - jedność z wielością  darów dla ludzi. Przechodzenie człowieka od 
jednego  daru,  określenia  czy  imienia  Chrystusa  (po  grecku: epinoiai)  do  kolejnego, 
wyznacza ludzką drogę wzrastania w doskonałości. Na początku Jezus jest dla człowieka 
Bramą,  potem  Drogą,  następnie  Sprawiedliwością,  i  tak  dalej,  aż  do  stanu,  w  którym 
może być dla niego Mądrością, dającą dostęp do prawdy o Bogu samym

(34)

. Przy czytaniu 

naszego Komentarza warto na to zwrócić uwagę, gdyż temat ten ciągle się przewija i jest 
on podstawowym dla orygenesowej duchowości. 

Czytając Orygenesa trzeba pamiętać o jeszcze jednym jego założeniu. Jest to założenie 

preegzystencji  wszystkich  bytów  duchowych

(35)

.  Problemem  dla  wielu  było  wtedy,  jak  i 

jest  po  dziś,  dopuszczona  przez  Boga  niesprawiedliwość  i  nierówność  między  ludźmi. 
Sprowadzić to można do drażliwego pytania: Dlaczego jeden rodzi się królem, a ktoś inny 
niewolnikiem? Gnostycy mieli na to pytanie odpowiedź płynącą z ich założeń. Uważali oni, 
że każdy ma taki los, jaki mu został przeznaczony. Widzieliśmy już wyżej "hylików", ludzi 
materialnych, ich  zdaniem  przeznaczonych na  unicestwienie.  Prócz  tego  innych  uważali 
za "pneumatyków", ludzi duchowych przeznaczonych do zbawienia, a jeszcze innych za 
"psychików",  mających  możliwość  nawrócenia.  Poza  tą  predestynacją  główną,  uznawali 
także  odgórne  przeznaczenie  każdego  człowieka  do  takiego  czy  innego  życia,  negując 
ludzką  wolność.  Orygenes,  jak  wcześniej  św.  Ireneusz,  nie  mógł  się  na  to  zgodzić. 
Wierzył, że Boża opatrzność nie niweluje ludzkiej wolności i że Bóg nie jest winny ludzkim 
nieszczęściom. Skłoniło go to do opowiedzenia się za platońską koncepcją preegzystencji 
ludzkich dusz, aczkolwiek z pewnymi modyfikacjami. Platon utrzymywał, że dusze istnieją 
początkowo  w  świecie  idei;  odwiecznie,  lub  stworzone  przez  Demiurga,  jak  pisze 
Timajosie

(36)

. Od ich "prowadzenia się" w tym świecie, od tego, czy trwają kontemplując 

idee, czy też odwracają się od nich, zależy, kim staną się na przyszłość. Orygenes bardzo 

background image

pragnął uratować ludzką wolność, dowieść, że każdy ma taki los, na jaki sobie zasłużył. 
Przyjął  więc  hipotetycznie  teorię  Platona  i  uznał,  że  prawdopodobnie  Bóg  stworzył 
wszystkie  byty  rozumne  jednocześnie,  obdarzył  je  wolnością i  swoją  miłością,  a  od ich 
wyboru zależy, czy pozostaną blisko Boga, czy też od niego się oddalą. Oddalenie się od 
Boga,  wynik  wolnego  wyboru  bytów  rozumnych,  mogłoby  być  tragiczne  w  skutkach, 
gdyby  Bóg  nie stworzył  materialnego  świata,  który stanowi  granicę  oddalania  się.  Jako 
pierwszy odsunął się ten, którego nazywa się Lucyferem

(37)

, inne zajmują na świecie takie 

miejsce,  na  jakie  sobie  zasłużyły,  lub  -  inaczej  mówiąc  -  proporcjonalne  do  swego 
grzechu,  czyli  oddalenia  się  od  Boga.  Jedne  z nich  pozostają  aniołami,  inne  ciałami 
niebieskimi, inne ludźmi, inne wreszcie demonami

(38)

. 

Ten  oto  widzialny  i  materialny  świat,  ze  względu  na  tych,  którzy  potrzebują 

materialnego  życia,  ma  w  sobie  różne  miejsca,  a  one  w  zestawieniu  a  miejscami 
niematerialnymi,  niewidzialnymi i niecielesnymi,  znajdują  się w  niskości i  to nie  tyle  ze 
względu na miejsce, ile ze względu na porównanie z rzeczywistościami niewidzialnymi

(39)

. 

Materialny świat jest zatem darem dla człowieka, by nie oddalał się w nieskończoność i 

by mógł wrócić do świata, w którym został stworzony. W przeciwieństwie do gnostyków, 
Orygenes  podkreśla  stale,  że  każdy  ma  taką  możliwość,  a  jeśli  z  jakichś  powodów  nie 
potrafi lub  nie zechce  wrócić  do  Boga  w  tym życiu,  być  może  otrzyma  nową szansę  w 
jakimś  przyszłym  świecie.  Wszystko  to  jest  powiedziane  hipotetycznie,  gdyż  Orygenes 
wszystko  na  temat  Boga  i  Jego  tajemnic  mówił  i  pisał  hipotetycznie.  Bardzo  rzadko 
zdarza  mu  się  coś  z  naciskiem  twierdzić,  za  to  bardzo  często  używa  słowa  "może"  i 
posługuje  się  trybem  przypuszczającym.  Gdy  w  V  wieku  o  tej  jego  pokorze  naukowej 
zapomniano i zaczęto przedstawiać jego hipotezy jako twierdzenia, skazano jego pisma 
na spalenie i potępiono je wraz z ich autorem na Soborze Konstantynopolitańskim II w 
553 roku

(40)

. 

Na  szczęście  wyrok  wykonywano  bez  entuzjazmu  i  część  dzieł  Orygenesa  zachowała 

się  do  naszych  czasów,  prawdopodobnie  w  podobnych  proporcjach,  jakie  widzimy  na 
przykładzie niniejszego komentarza. W oryginalnym języku greckim posiadamy dziewięć 
ksiąg  tego  komentarza,  kilka  ksiąg  komentarza  do  Mateusza,  homilie  do  Jeremiasza 
modlitwie
Zachętę  do  męczeństwaDysputę  z  Heraklidesem i  apologetyczne Przeciw 
Celsusowi
O zasadach, komentarz do Listu do Rzymian, część komentarza do Pieśni nad 
pieśniami oraz ok. 250 homilii zachowały się po łacinie, w większości w tłumaczeniu św. 
Hieronima i Rufina z Akwilei. Pozostało również kilka listów, z tego tylko jeden z całości. 
Wszystkie polskie wydania tych dzieł przedstawiamy w bibliografii. 

Przypisy 

1.  PSP 28, ATK Warszawa 1981. 

2.  Szczegóły życia Orygenesa znamy przede wszystkim z Historii kościelnej Euzebiusza z 

Cezarei, księga VI (po polsku w tłumaczeniu Arkadiusza Lisieckiego, POK III, Poznań 

1924, reprint: Wydawnictwo WAM, Kraków 1993. Por. również: H. Crouzel, Orygenes
tłum. J. Morgański,: Homini, Bydgoszcz 1996; moje Orygenes, seria: Wielcy Ludzie 
Kościoła, Wydawnictwo WAM, Kraków 2002. 

3.  Herakleon. Fragmenty (przekład St. Kalinkowski, wstęp i komentarz W. Myszor), STV 18 

(1980) nr 2, 265-298. 

4.  Por. Anonim, Philosophoumena VI, 35. 

background image

5.  Por. M. Szram, Problem święceń kapłańskich Orygenesa, VoxP 10 (1990), z. 19, 659-

670. 

6.  Por. L. Mack Burton, Philo Judaeus and Exegetical Traditions in Alexandria, w: Aufstieg 

und Niedergang der Römischen Welt II, 21, 1, De Gruyter Berlin 1984, 227-271; J. 
Pépin, La tradition de l'allégorie, de Philon d'Alexandrie à Dante, Etudes Historiques, 

Etudes Augustiniennes Paris 1987. 

7.  M. Simonetti, Ancora su allegoria e termini affini in alcuni scrittori greci, Annali di Storia 

dell'esegesi 8 (1991) 363-384; M. Simonetti, La Sacra Scrittura nella Chiesa delle origini 
(I-III sec.). Significato e interpretazioni
, Salesianum 57 (1995) 63-73; 

J. Zieliński, Alegoreza jako metoda filozoficzno-egzegetyczna w ujęciu Orygenesa, "Acta 
Universitatis Wratislawiensis" 1999 nr 36, 295-320. 

8.  Por. Prz 22, 20. 21. 

9.  1 Kor 2, 6-7. 

10.  Por. Hbr 10, 1. 

11.  Por. J 2, 6. 

12.  Por. Rz 2, 29. 

13.  Szóstkę zwano liczbą doskonałą, gdyż równa się ona sumie swych składników (1 + 2 + 

3 = 6). Por. Orygenes, JKom 28, 1, 1. 

14.  Orygenes, O zasadach IV, 2, 4. (11). 

15.  Orygenes, JKom X, V, 18. 

16.  X, V, 20. 

17.  X, XI, 48. 

18.  X, XI, 49-66. 

19.  Mt 4, 13. 

20.  Mk 1, 21-27; Łk 4, 32-35. 

21.  Mk 1, 30. 

22.  Mk 1, 32-34. 

23.  Mt 8, 6-13. 

24.  X, XI, 63. 

25.  Por. H. Crouzel, Le contenu spirituel des dénominations du Christ selon le livre I de 

"Commentaire sur Jean" d' Origène, w: Origeniana Secunda, Quaderni di "Vetera 
Christianorum" 15, Roma 1980, 131-150. 

background image

26.  Por. moje: Logos a początek stworzenia według Filona z Aleksandrii, Bobolanum 2 

(1991) 86-98. 

27.  J 1, 1. 

28.  Prz 8, 22. 

29.  J 14, 6. 

30.  J 11, 25. 

31.  J 10, 9. 

32.  1 Kor 1, 30. 

33.  I, X, 62. 

34.  Por. moje: Rola Ducha Świętego w rozwoju ku pełni człowieczeństwa według św. 

Ireneusza i Orygenesa, w:Droga doskonalenia chrześcijańskiego w epoce patrystycznej

red. F. Drączkowski, J. Pałucki, M. Szram, Polihymnia Lublin 1997, 115-135. 

35.  Por. Orygenes, O zasadach I, 5. 

36.  Platon, Timajos 34b-35; por. G. Reale, Historia filozofii starożytnej, t. II, tłum. E. I. 

Zieliński, RW KUL, Lublin 1997, 184n. 221nn. 

37.  Por. Iz 14, 12. 

38.  Por. Giulia Sfameni Gasparro, Eguaglianza di natura e differenza di condizione dei 

logikoi: la soluzione origeniana nel contesto delle formule antropologiche e 
demonologiche greche del II e III secolo
, Origeniana Quinta 1992, 301-319; Scott 
A., Origen and the life of the stars: A History of an idea, Clarendon Press Oxford 1991. 

39.  XIX, XX, 132. 

40.  Sobór Konstantynopolitański II, anatematyzm XI, Dokumenty Soborów 

Powszechnych I, Wydawnictwo WAM, Kraków 2001, 294.  

KSIĘGA I: J 1, 1a 

I. (1). Podobnie jak lud, zwany niegdyś "ludem Bożym"

(41)

, był podzielony na dwanaście pokoleń i 

stojący  ponad  pozostałymi  pokoleniami  stan  lewicki,  który  z  kolei  dla  służby  Bożej  dzielił  się  na 
różne  grupy  kapłanów  i  lewitów,  tak  samo,  moim  zdaniem,  lud  Chrystusowy,  nazwany 
"wewnętrznym Żydem" i "obrzezanym w duchu"

(42)

, posiada w głębszym sensie mistycznym znamiona 

"pokoleń" stosownie do "wnętrza ludzkiego serca"

(43)

. Poucza nas o tym wyraźniej Apokalipsa Jana, a 

także inni prorocy nie ukryli tej sprawy przed ludźmi, którzy potrafią słuchać. (2). Jan powiada tak: 
"I  ujrzałem  innego  anioła,  wstępującego  od  wschodu  słońca,  mającego  pieczęć  Boga  żywego.  I 
zawołał donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić krzywdę ziemi i morzu, 
mówiąc: «Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi 
Boga  naszego».  I  usłyszałem  liczbę  opieczętowanych:  sto  czterdzieści  cztery  tysiące 
opieczętowanych  ze  wszystkich  pokoleń  synów  Izraela,  z  pokolenia  Judy  dwanaście  tysięcy 
opieczętowanych, z pokolenia Rubena dwanaście tysięcy"

(44)

. (3). A wymieniwszy wszystkie pokolenia 

z wyjątkiem  Dana,  po  długich  wywodach  dodaje:  "I  spojrzałem,  a  oto  Baranek  stojący  na  górze 

background image

Syjon, a z nim sto czterdzieści cztery tysiące mających imię Jego oraz imię Jego Ojca wypisane na 
czołach  swoich.  I usłyszałem  z  nieba  głos,  jakby  głos  wielu  wód  i  jakby głos  wielkiego  grzmotu.  A 
głos, który usłyszałem, brzmiał, jak gdyby harfiarze uderzali w swoje harfy. I śpiewają pieśń nową 
przed tronem i przed czterema zwierzętami, i przed starcami; a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć 
oprócz  stu  czterdziestu  czterech  tysięcy  wykupionych  z  ziemi.  To  ci,  którzy  z  kobietami  się  nie 
splamili,  bo  są  dziewiczymi;  ci,  którzy  Barankowi  towarzyszą,  dokądkolwiek  idzie;  to  ci,  którzy 
spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ustach ich nie znaleziono 
kłamstwa: są bowiem nienaganni"

(45)

. 

(4). Jan mówi tutaj o tych, którzy uwierzyli w Chrystusa i którzy należą do pokoleń, chociaż może 

się  wydawać,  że  cieleśnie  nie  pochodzą  z  rodu  patriarchów.  Można  tego  dowieść  następująco: 
Powiedziano:  "Nie wyrządzajcie  szkody  ziemi  ni  morzu,  ni drzewom,  aż  opieczętujemy  na  czołach 
sługi  Boga  naszego.  I  usłyszałem  liczbę  opieczętowanych;  sto  czterdzieści  cztery  tysiące 
opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela"

(46)

. (5). Przeto opieczętowanymi na czołach są 

ci,  którzy  pochodzą  ze  wszystkich  pokoleń  synów  Izraela,  i  tworzą  oni  liczbę  stu  czterdziestu 
czterech  tysięcy;  a  powiedziano  dalej  u  Jana,  że  całe  sto  czterdzieści  cztery  tysiące  ma  imię 
Baranka  oraz  imię  Jego  Ojca  wypisane  na  swych  czołach,  bo  są  dziewiczymi  i  nie  splamili  się  z 
kobietami. (6). Czymże bowiem innym może być pieczęć na czołach, jeśli  nie imieniem Baranka i 
Jego  Ojca,  skoro  w  obydwu  ustępach  stwierdzono,  iż  na  czołach  znajduje  się  pieczęć  albo  napis 
zawierający  imię  Baranka  oraz  imię  Jego  Ojca?  (7).  Skoro  jednak,  jak  stwierdziliśmy,  ci,  którzy 
wywodzą się z "pokoleń", są identyczni z "dziewicami", a z drugiej strony niewielu jest wierzących 
"Żydów  wedle  ciała",  tak  że  można  by  powiedzieć,  iż  z  wierzących  "Żydów  wedle  ciała"  nie 
uzbierałaby  się  liczba  stu  czterdziestu  czterech  tysięcy,  to  jasną  jest  rzeczą,  że  na  liczbę  stu 
czterdziestu czterech tysięcy osób, które nie splamiły się z kobietami, składają się poganie, którzy 
przyszli do Słowa Bożego. Nie mija się przeto z prawdą ten, kto twierdzi, że pierwocinami każdego 
pokolenia są ci jego członkowie, którzy wytrwali w dziewictwie. (8). Jan przecież dodaje dalej: "Oni 
spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ustach ich kłamstwa nie 
znaleziono:  są  nienaganni"

(47)

.  Nie  wolno przy  tym  zapominać,  że  tekst  mówiący  o  stu  czterdziestu 

czterech  tysiącach dziewic  ma  sens  przenośny.  Zbyteczne  zaś  i  niezwiązane  z  podjętym  tematem 
byłoby przytaczanie teraz wypowiedzi proroków, które odnoszą się do pogan. 

II. (9).  Ty,  Ambroży

(48)

,  który  naprawdę  jesteś  "człowiekiem  Bożym"

(49)

 i  "człowiekiem  w 

Chrystusie"

(50)

 oraz  pragniesz  stać  się  "człowiekiem  duchowym"

(51)

 i  nie  być  już  zwyczajnym 

człowiekiem

(52)

, czytając te słowa zapytasz: "Cóż to wszystko ma znaczyć?" Otóż ludzie należący do 

"pokoleń" składają Bogu dziesięciny i pierwociny za pośrednictwem lewitów i kapłanów, przy czym 
sami  posiadają  więcej  niż  tylko  pierwociny  i  dziesięciny,  lewici  natomiast  i  kapłani,  którzy 
otrzymują  wyłącznie  dziesięciny  i  pierwociny,  za  pośrednictwem  arcykapłana  ofiarowują  Bogu 
dziesięciny, a może, jak mi się zdaje, także i pierwociny. 

(10). Większość z nas, związanych wprawdzie z naukami Chrystusa, lecz troszczących się głównie 

o sprawy doczesne i tylko niewiele poświęcających Bogu, to może właśnie tacy, którzy wywodzą się 
z "pokoleń", a mając mało wspólnego z kapłanami mało też uwagi poświęcają kultowi Bożemu, tych 
zaś,  którzy  szczerze  są  związani  ze  Słowem  Bożym  i  z  jedyną  służbą  Bożą,  słusznie  nazwiemy 
kapłanami i lewitami mając na względzie wyróżniającą się ich działalność w tym zakresie. (11). Ci 
wreszcie, którzy górują nad wszystkimi i zajmują, że się tak wyrażę, czołowe miejsce wśród swych 
rodów, są może arcykapłanami na wzór Aarona, ale nie na wzór Melchizedeka

(53)

. Być może ktoś tutaj 

zaprotestuje  dopatrując  się  bezbożności  w  tym,  że  ludziom  nadajemy  tytuł  arcykapłana,  w  wielu 
bowiem  tekstach  to  Jezus  jest  określany  tym  mianem,  jak  na  przykład:  "Mamy  wielkiego 
Arcykapłana,  którzy  przeszedł  przez  niebiosa,  Jezusa  -  Syna  Bożego"

(54)

.  Takiemu  trzeba  więc 

odpowiedzieć, że Apostoł zwrócił szczególną uwagę na fakt, iż prorok powiedział o Chrystusie: "Tyś 
jest  kapłanem  na  wieki  na  wzór  Melchizedeka"

(55)

,  a  nie  "na  wzór  Adama".  Powołując  się  na  tę 

wypowiedź powiadamy, że ludzie mogą być arcykapłanami na wzór Aarona, Chrystus Boży natomiast 
jest Arcykapłanem na wzór Melchizedeka

(56)

. 

background image

(12).  Jeśli  więc  wszelkie  nasze  działanie  i  całe  życie  związane  jest  z Bogiem,  bo  dążymy  ku 

wyższym dobrom, i jeśli pragniemy posiąść wszelkie pierwociny doskonalsze od wielu pierwocin  - o 
ile  oczywiście  nie  popełniamy  błędu  żywiąc  takie  przekonania  -  to  będąc  fizycznie  oddzieleni  od 
siebie wzajemnie, cóż innego mamy badać, jak nie Ewangelię? Trzeba bowiem zebrać się na odwagę 
i  powiedzieć,  że  Ewangelia  stanowi  pierwociny  wszystkich  Pism.  (13).  Skoro  więc  powróciłem  do 
Aleksandrii

(57)

,  cóż  innego  mogło  stanowić  pierwociny  mojej  działalności  oprócz  pierwocin  Pisma 

Świętego?  A  trzeba  nam  wiedzieć,  że  pierwociny  nie  są  tym  samym,  co  pierwsze  owoce:  wszak 
pierwociny składa się po zbiorach, natomiast pierwsze owoce przed zbiorami. (14). Jeśli więc idzie 
o  przekazane  nam  Pisma,  które  we  wszystkich  Kościołach  Bożych  uznaje  się  za  natchnione  przez 
Boga, to nie pomyli się ten, kto powie, że Prawo Mojżeszowe przywodzi na myśl pierwsze owoce, 
Ewangelia  zaś  -  pierwociny.  Bo  przecież  doskonałe  Słowo  zakwitło  już  po  wszystkich  owocach 
proroków, aż po czasy Pana Jezusa. 

III. (15).  A  jeśli  ktoś  sprzeciwi  się  takiemu  sposobowi  pojmowania  terminu  "pierwociny" 

twierdząc,  że  po  Ewangeliach  następują  Dzieje  i Listy  apostołów,  i  z  tego  względu  nie  da  się 
utrzymać powyższej definicji pierwocin - że mianowicie Ewangelia stanowi pierwociny całego Pisma 
-  to  trzeba  mu  odpowiedzieć,  iż  w  przekazanych  nam  Listach  zawarta  jest  myśl  mędrców 
zagłębionych w Chrystusie i wspieranych przez Niego. Aby jednak także im uwierzono, potrzebują 
przecież  świadectw  zawartych  w  wypowiedziach  Prawa  i  Proroków

(58)

.  A  zatem  nauki  apostolskie 

mówią  o  sprawach  mądrych,  godnych  wiary  i  w  pełni  uzasadnionych,  wszelako  nie  dają  się  one 
nawet porównać z tym, "co mówi Pan wszechmogący"

(59)

. (16). Zastanów się zatem, czy Paweł ma na 

myśli  również  swoje  własne  pisma,  gdy  mówi:  "Wszelkie  Pismo  od  Boga  natchnione  jest  też 
pożyteczne"

(60)

; gdy bowiem pisze: "Ja mówię, a nie Pan"

(61)

, "Nauczam we wszystkich Kościołach"

(62)

czy:  "Cierpienia,  jakich  doznałem  w  Antiochii,  w  Ikonium,  w  Listrze"

(63)

 itp.,  wypowiedzi  te 

nacechowane  są  wprawdzie  apostolską  powagą,  ale  nie  mają  wartości  słów  pochodzących 
bezpośrednio z Bożego natchnienia. 

(17). Otóż trzeba stwierdzić, że Stary Testament nie jest ewangelią, ponieważ nie objawia "Tego, 

który  przybywa",  lecz  tylko  Go  zapowiada;  ewangelią  natomiast  jest  cały  Nowy  Testament

(64)

.  Nie 

tylko  bowiem  tak  samo  jak  początek  Ewangelii  głosi:  "Oto  Baranek  Boży,  który  gładzi  grzech 
świata"

(65)

, lecz również zawiera różnorodne wyrazy uwielbienia oraz pouczenia Tego, dzięki któremu 

Ewangelia  jest  ewangelią.  (18).  Bóg  przecież  ustanowił  w  swoim  Kościele  apostołów,  proroków  i 
ewangelistów  jako  pasterzy  i  nauczycieli

(66)

.  Jeśli  więc  zastanowimy  się,  jakie  jest  zadanie 

ewangelisty - bo przecież nie dokładne opowiadanie o tym, jak Zbawiciel uleczył człowieka ślepego 
od urodzenia

(67)

, jak wskrzesił rozkładające się już zwłoki

(68)

 albo jak dokonał jakiegoś cudu - i  jeśli 

uznamy,  że  tym,  co  charakteryzuje  ewangelistę,  jest  głoszenie  nauki,  która  zachęca  do  wiary  w 
Jezusa, to nie zawahamy się stwierdzić, że pisma apostolskie są w jakimś stopniu ewangelią. 

(19). Co się zaś tyczy drugiej definicji, to może się nam ktoś sprzeciwić twierdząc, że nie mamy 

racji, gdy nazywamy cały Nowy Testament ewangelią, bo Listy nie noszą takiego tytułu. Trzeba na 
to odpowiedzieć, że często w Pismach dwie albo więcej rzeczy bywa określanych tą samą nazwą, 
która  faktycznie  odnosi  się  tylko  do  jednej  sprawy

(69)

.  Chociaż  więc  Zbawiciel  powiedział:  "Nie 

nazywajcie  nikogo  nauczycielem  na  ziemi"

(70)

,  to  przecież  Apostoł  twierdzi,  że  wielu  nauczycieli 

zostało  ustanowionych  w  Kościele.  (20)  Oni  więc  nie  będą  się  zwać  "nauczycielami"  w  ścisłym 
znaczeniu  słów  Ewangelii.  Tak  samo  nie  będzie  ewangelią  każde  zdanie  Listów,  zestawione  z 
opowiadaniami  o  czynach,  cierpieniach  i  słowach  Jezusa.  Ewangelia  zresztą  stanowi  pierwociny 
całego  Pisma,  a zatem  pierwociny  wszystkich  naszych  zamierzonych  poczynań  poświęcimy  temu 
właśnie zagadnieniu. 

IV. (21).  Ze  swej  strony  sądzę,  że  cztery  Ewangelie  są  podstawowymi  składnikami  wiary 

Kościoła

(71)

,  z  których,  jak  mówi  Paweł,  został  utworzony  cały  świat  pojednany  z  Bogiem  w 

Chrystusie: "Bóg był w Chrystusie, gdy jednał ze sobą świat"

(72)

. Jezus zmazał grzech tego świata, bo 

przecież  o  świecie  Kościoła  napisano:  "Oto  Baranek  Boży,  który  gładzi  grzechy  świata"

(73)

background image

Pierwocinami wszystkich Ewangelii jest właśnie ta Ewangelia, którą każesz mi objaśnić stosownie do 
moich  możliwości  - Ewangelia  według  Jana,  mówiąca  o  Tym,  który  ma  ustaloną  genealogię,  a  na 
początku  tej  genealogii  stoi  człowiek  bez  (ludzkiego)  rodowodu

(74)

.  (22)  Otóż  Mateusz  pisząc  do 

Żydów, którzy czekali na potomka z rodu Abrahama i Dawida, powiada: "Rodowód Jezusa Chrystusa, 
syna  Dawida,  syna  Abrahama"

(75)

;  Marek  zaś,  z  pełnym  zrozumieniem  tego,  co  pisze,  opowiada  o 

"początku  Ewangelii"

(76)

,  a  my  właśnie  u  Jana  znajdujemy  jej  zakończenie,  wyrażone  w  zwrocie: 

"Słowo, które było u Boga, Słowo - Bóg". Również i Łukasz [...]

(77)

 zostawia głoszenie ważniejszych i 

doskonalszych  nauk  o  Jezusie  temu,  który  oparł  się  na  piersi  Jezusowej

(78)

.  I  żaden  z  nich  nie 

przedstawił  pełni  Bóstwa  Jezusa  z  taką  wyrazistością,  jak  Jan,  który  umieścił  w  Jego  ustach 
następujące  zdania:  "Ja  jestem  światłością  świata"

(79)

,  "Ja  jestem  drogą,  prawdą  i  życiem"

(80)

,  "Ja 

jestem  zmartwychwstaniem"

(81)

,  "Ja  jestem  bramą"

(82)

,  "Ja  jestem  dobrym  pasterzem"

(83)

,  oraz  w 

Apokalipsie:  "Ja  jestem  Alfa i  Omega,  początek  i koniec, pierwszy  i  ostatni"

(84)

. (23).  Możemy  więc 

śmiało  powiedzieć,  że  pierwocinami  wszystkich  Pism  są  Ewangelie,  natomiast  pierwocinami 
Ewangelii jest Ewangelia według Jana. Jej sensu  nie potrafi pojąć nikt, kto nie spocznie na piersi 
Jezusa  i  nie  przyjmie  od  Niego  Maryi  jako  swojej  Matki.  Ten  zatem,  kto  ma  być  drugim  Janem, 
powinien  stać  się  takim,  aby  Jezus  mógł  go  nazwać,  jak  Jana,  "drugim  Jezusem"

(85)

.  Jeśli  bowiem, 

zgodnie  z  opinią  ludzi  wypowiadających  słuszne  poglądy  na  osobę  Maryi,  nie  miała  ona  żadnego 
innego syna poza Jezusem, a Jezus mówi do Matki: "Oto twój syn"

(86)

 - nie zaś: "Oto i ten jest twoim 

synem" - to tak, jakby powiedział: "Ten oto jest Jezusem, którego zrodziłaś". każdy bowiem, kto się 
stał  doskonały,  "już  nie  żyje,  lecz  żyje  w  nim  Chrystus"

(87)

;  a  skoro  Chrystus  w  nim  żyje,  to 

powiedziano o nim do Maryi: "Oto twój syn - Chrystus"

(88)

 

(24).  Czyż  muszę  mówić,  jakiego  potrzebujemy  rozumu,  byśmy  mogli  należycie  pojąć  naukę 

złożoną  "w  glinianych  skarbcach"

(89)

 prostej  mowy,  zapis  odczytywany przez  wszystkich  czytelników 

oraz słowo, które dzięki głosowi jest osiągalne dla każdego, kto użycza mu cielesnego słuchu? Jeśli 
bowiem ktoś chce dokładnie to zrozumieć, powinien zgodnie z prawdą stwierdzić: "My mamy rozum 
Chrystusa, abyśmy mogli poznać dary Boże dla nas"

(90)

. 

(25).  Ażeby  wykazać,  iż  cały  Nowy  Testament  jest  ewangelią,  należy  przytoczyć  wypowiedź 

Pawła, w której Apostoł stwierdza: "Według mojej Ewangelii"

(91)

. Otóż w pismach Pawła nie ma księgi 

zatytułowanej po prostu "Ewangelia", wszystko jednak, co Paweł głosił i mówił, było ewangelią. A co 
głosił  i  mówił,  to  także  zapisał,  słowa  więc,  które  zapisał,  były  ewangelią.  (26).  Jeśli  zaś  pisma 
Pawła były ewangelią, to można słusznie stwierdzić, że ewangelią były również pisma Piotra oraz po 
prostu  wszystko,  co  ukazywało  przyjście  Chrystusa,  co  dowodziło  Jego  obecności  oraz 
przygotowywało je dla dusz ludzi, którzy chcieli przyjąć Słowo Boże stojące u drzwi, kołaczące

(92)

 

pragnące zagościć w sercach

(93)

. 

V. (27).  Nadeszła  więc  stosowna  pora,  aby  wyjaśnić  sens  słowa  "Ewangelia"  oraz  określić, 

dlaczego  owe  księgi  noszą  taki  właśnie  tytuł.  Ewangelia  jest  nauką  przekazującą  opis  wydarzeń, 
które  dzięki  odnoszonym  korzyściom  przynoszą  uzasadnioną  radość  słuchaczowi,  kiedy  ten 
przyjmuje  głoszone  słowa.  Nauka  ta  jest  również  dobrą  nowiną

(94)

,  jeśli  odnieść  ją  do  gotowości 

słuchacza.  Albo  raczej  ewangelia  jest  nauką,  w  której  zawarte  jest  dobro  przeznaczone  dla 
wierzącego  człowieka,  czy  też  trafnym  pouczeniem  zapowiadającym  nadejście  oczekiwanego 
szczęścia.  (28).  Wszystkie  te  nasze  definicje  odniesione  być  mogą  do  ksiąg  noszących  tytuł 
Ewangelii.  Każda  Ewangelia  bowiem  jest  zbiorem  wiadomości  pożytecznych  dla  wierzącego 
człowieka  i  przynosi  korzyść  temu,  kto  nie  tłumaczy  jej  błędnie.  Słusznie  też  staje  się  źródłem 
radości  głosząc  przyjście  do  ludzi  "pierworodnego  wszelkiego  stworzenia"

(95)

 -  Jezusa  Chrystusa, 

będącego ich zbawieniem. Jasne jest też dla wszystkich ludzi wierzących, że każda Ewangelia jest 
nauką  zapowiadającą  przyjście  w  osobie  Syna  także  i  dobrego  Ojca  -  przyjście  do  tych,  którzy 
pragną  Go  przyjąć.  (29).  Nie  ulega  wątpliwości,  że  księgi  te  głoszą  oczekiwane  dobro.  Możliwe 
bowiem, że Jan Chrzciciel w imieniu całego ludu wysłał do Jezusa posłańców z zapytaniem: "Czy Ty 
jesteś tym, który ma przyjść, czy też kogo innego mamy oczekiwać?"

(96)

; wszak Chrystus był dla ludu 

oczekiwanym dobrem,  o  którym  mówili  prorocy,  a wszyscy,  którzy  podlegali Prawu  i prorokom,  w 

background image

Nim pokładali nadzieję, jak świadczą o tym słowa Samarytanki: "Wiem, że przyjdzie Mesjasz zwany 
Chrystusem; a kiedy przyjdzie, objawi nam wszystko"

(97)

. 

(30).  Również  Szymon  i  Kleofas,  którzy  "rozmawiali  ze  sobą  o  wszystkim,  co  się 

przydarzyło"

(98)

 Jezusowi, powiedzieli do zmartwychwstałego Chrystusa, nie wiedząc jeszcze, że On 

powstał z martwych: "Ty jeden przybywasz z Jerozolimy i nie wiesz, co się tam stało w tych dniach". 
A gdy  zapytał  ich:  "Cóż  takiego?",  odrzekli:  "To,  co  się  stało  z  Jezusem  Nazarejczykiem,  który  był 
prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy 
wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela"

(99)

(31).  Nadto  i  Andrzej,  brat  Szymona  Piotra,  spotkawszy  się  ze  swym  bratem  powiedział: 
"Znaleźliśmy  Mesjasza,  to  znaczy  Chrystusa"

(100)

;  a  nieco  później  Filip  spotkał  Nataniela  i  rzekł  do 

niego:  "Znaleźliśmy  Tego,  o  którym  pisał  Mojżesz  w  Prawie  i  prorocy  -  Jezusa,  syna  Józefa,  z 
Nazaret"

(101)

. 

VI. (32).  Być  może  uzna  ktoś,  iż  należy  odrzucić  naszą  pierwszą  definicję,  ponieważ  można  ją 

odnieść  również  do  tych  ksiąg,  które  nie  noszą  tytułu  Ewangelii.  Wierzymy  przecież,  iż  Prawo  i 
pisma  proroków  są  "naukami  zawierającymi  opowiadanie  o  wydarzeniach,  które  dzięki  korzyściom 
przynoszą słuszną radość słuchaczom, kiedy oni przyjmą to, co jest głoszone"

(102)

. (33). Wolno na to 

odpowiedzieć, że przed przyjściem Chrystusa Prawo i pisma proroków nie zawierały treści wiążącej 
się  z terminem  "Ewangelia",  ponieważ  Ten,  który  miał  objaśnić  tajemnice  w nich  podane,  jeszcze 
nie przybył. Kiedy zaś Zbawiciel przyszedł na świat i sprawił, że ewangelia została wcielona, przez 
Ewangelię dokonał również i tego, że całe Pismo stało się jak gdyby Ewangel

(103)

. 34). Nie od rzeczy 

będzie  powołać  się  na  świadectwo  przypowieści:  "Trochę  kwasu  może  zakwasić  całe  ciasto"

(104)

otóż

(105)

 nie  mógł  On  tego  dokonać  inaczej,  jak  podnosząc  zasłonę

(106)

,  która w  Prawie  i  u  proroków 

zakrywała  Jego  Bóstwo  przed  synami  człowieczymi

(107)

;  objawił  boski  charakter  wszystkich  Pism,  a 

tym,  którzy  chcieli  zostać  uczniami  Jego  mądrości,  pozwolił  jasno  zrozumieć,  jakie  w  Prawie 
Mojżeszowym ukryte są prawdy, którym kłaniali się starożytni "w obrazie i cieniu"

(108)

; wyjaśnił też, 

na czym polega prawda faktów opisanych w historycznych księgach Pisma. To wszystko "przydarzyło 
się im w figurze, a zostało spisane ze względu na nas, których dosięgnął kres czasów"

(109)

. (35). Każdy 

przeto,  w  kim  zamieszkał  Chrystus,  nie  kłania  się  już  Bogu  w  Jerozolimie  ani  na  górze 
samarytańskiej,  lecz  wiedząc,  że  "Bóg  jest  Duchem",  kłania  Mu  się  duchowo  "w Duchu  i  w 
prawdzie"

(110)

, a zatem już nie w figurze oddaje cześć Ojcu i Stwórcy

(111)

 wszystkich rzeczy. 

(36).  Przed  Ewangelią  zatem,  która  powstała  dzięki  przyjściu  Chrystusa,  żadne  stare  Pismo 

ewangelią  nie  było.  Ewangelia  natomiast  stanowiąca  Nowe  Przymierze,  odwodząc  nas  od 
"przestarzałej  litery"

(112)

 rozjaśniła  światłem  poznania  nowość  Ducha,  która  się  nie  starzeje  będąc 

istotną cechą Nowego Przymierza, a która była zawarta we wszystkich Pismach. Wypadało więc, aby 
Ewangelia,  jako  sprawczyni  tego,  co  się  nazywa  dobrą  nowiną  w  Starym  Przymierzu,  otrzymała 
specjalną nazwę "Ewangelii". 

VII. (37).  Nie  wolno  jednocześnie  zapominać,  że  przed  swym  cielesnym  przyjściem  Chrystus 

przychodzi do ludzi, którzy osiągnęli pewną doskonałość i nie byli już dziećmi podlegającymi władzy 
pedagogów  oraz  rządców

(113)

 -  do  ludzi,  dla  których  nastała  już  duchowa  "pełnia  czasu"

(114)

;  byli  to 

patriarchowie, sługa Mojżesz oraz prorocy, którzy oglądali chwałę Chrystusa. (38). A chociaż przed 
swym widzialnym przyjściem w ciele Chrystus przychodził do ludzi doskonałych, to jednak nawet po 
ujawnieniu  swej  cielesności  nie  przyszedł  do  tych,  którzy  byli  jeszcze  małymi dziećmi  podlegając 
władzy  opiekunów  i  rządców  i  nie  osiągnęli  jeszcze  pełni  czasu.  Do  nich  przyszli  poprzednicy 
Chrystusa - nauki odpowiednie dla dziecięcych dusz i słusznie zwane "pedagogami"

(115)

; natomiast sam 

Syn - uwielbione Słowo Boże - jeszcze nie przybył, czekając, aż dokona się przygotowanie potrzebne 
ludziom Bożym, którzy w przyszłości przyjmą Jego Bóstwo. 

(39). A wiedzieć trzeba i to jeszcze, że podobnie jak istnieje "prawo obejmujące cień przyszłych 

dóbr" objawionych za pośrednictwem prawa ogłoszonego zgodnie z prawdą, tak i Ewangelia naucza o 

background image

cieniu tajemnic Chrystusa, chociaż powszechnie wydaje się, że już są zrozumiane. (40). Dla tych zaś 
którzy patrzą "twarzą w twarz"

(116)

 na sprawy dotyczące Syna Bożego, "Ewangelia wieczna"

(117)

, jak ją 

nazywa  Jan,  a  co  słusznie  mogłoby  się  zwać  "Ewangelią  duchową",  wyraźnie  odsłania  także 
tajemnice odkryte w Jego słowach oraz wskazuje na sprawy, których symbolami były Jego uczynki. 
Na tej podstawie można zrozumieć, że kiedy ktoś "na zewnątrz" jest obrzezanym Żydem i że istnieje 
obrzezanie  "zewnętrzne",  oraz  inne  -  "wewnętrzne"

(118)

,  tak  samo  rzecz  się  ma  z chrześcijaninem 

i z chrztem.  (41).  Paweł  i  Piotr  byli  najpierw  Żydami  obrzezanymi  "na  zewnątrz",  później  zaś  od 
Jezusa otrzymali tę łaskę, że się stali nimi również "wewnątrz", a dzięki zbawieniu licznych rzesz nie 
tylko wyznali to zgodnie z wolą Bożą słowami, ale dowiedli tego również uczynkami. To samo trzeba 
powiedzieć  o  ich  chrześcijaństwie.  (42).  I  jak  Paweł  nie  mógłby  wspomóc  "Żydów  wedle  ciała", 
gdyby zgodnie z nauką nie obrzezał Tymoteusza

(119)

 i, skoro był ku temu słuszny powód, nie ostrzygł 

się  i nie  składał  ofiary

(120)

 oraz,  krótko  mówiąc,  nie  "stał  się  Żydem  dla  Żydów,  aby  Żydów 

pozyskać"

(121)

,  tak  również  ten,  który  został  powołany  do  wspomagania  rzesz  ludzkich,  nie  może 

jedynie  za  pomocą  "skrytego  chrześcijaństwa"  udoskonalać  tych,  którzy  są  członkami 
chrześcijaństwa  jawnego,  oraz  prowadzić  ich  ku  lepszym  i  wznioślejszym  celom.  (43).  Dlatego 
musimy być chrześcijanami w duchu i w ciele. Gdzie trzeba głosić ewangelię cielesną i mówić, że 
"wśród  istot  cielesnych  nie  znamy  nikogo  oprócz  Jezusa  Chrystusa,  i  to  ukrzyżowanego"

(122)

,  tam 

należy  to  czynić.  Lecz  jeśli  spotkamy  ludzi  ukształtowanych  przez  Ducha,  przynoszących  w Nim 
owoce  i  pożądających  niebieskiej  mądrości,  powinniśmy  uczynić  ich  uczestnikami  Słowa,  które  po 
wcieleniu powróciło do tego, co "na początku było u Boga"

(123)

. 

VIII. (44).  Sądzę,  że  nie  bez  słuszności  stwierdziliśmy  to  zastanawiając  się  nad  Ewangelią  i 

odróżniając w swym myśleniu ewangelię zmysłową od rozumowej czy duchowej. (45). Tymczasem 
teraz  należy  przełożyć  ewangelię  zmysłową  na  duchową.  Czymże  bowiem  byłaby  interpretacja 
ewangelii  zmysłowej,  gdybyśmy  jej  nie  przetłumaczyli  na  ewangelię  duchową?  Niczym,  albo  też 
czymś mało znaczącym, i pierwszy lepszy człowiek byłby przekonany, iż na podstawie samych słów 
potrafi pojąć jej znaczenie. (46). Tymczasem natrafiamy na wielką trudność, gdy próbujemy zgłębić 
myśl Ewangelii i szukać w niej prawdy wolnej od figur. 

(47).  Jeśli  więc  rozumiemy,  na  czym  polegają  dobra  głoszone  w  Ewangelii,  to  uświadamiamy 

sobie,  że  apostołowie  sławią  tu  Jezusa.  Powiedziano  przecież,  iż  także  zmartwychwstanie  jest 
głoszone  jako  dobro.  Jezus  rzekł  bowiem:  "Ja  jestem  zmartwychwstaniem"

(124)

.  Głosi  On 

ubogim

(125)

 również  to,  co  zostało  przygotowane  dla  świętych,  i  wzywa  ich  do  przyjęcia  obietnic 

Bożych.  (48).  Pisma  święte  są  świadectwem  potwierdzającym  słowa  apostołów  oraz  to,  co  głosił 
nasz  Zbawiciel.  Dawid  tak  mówi  o  apostołach,  a  może  i  o  ewangelistach:  "Pan  da  słowo 
zwiastującym dobrą nowinę mocą wielką. Król mocy umiłowanego"

(126)

; poucza nas równocześnie, że 

nie budowa zdań, nie głoszenie nauki, nie wyszukana elegancja stylu, ale wsparcie ze strony Bożej 
mocy  stanowi  podstawę  zawierzenia.  (49).  Dlatego  też  Paweł  powiada  w  pewnym  miejscu:  "Będę 
zważał  nie  na  słowa  tych,  co  się pychą  unoszą,  ale  na  moc,  albowiem  nie w  słowie,  lecz  w  mocy 
przejawia się królestwo Boże"

(127)

. A gdzie indziej: "A mowa moja i moje głoszenie nauki nie  leży w 

przekonywających  słowach  mądrości,  lecz  w  okazaniu  ducha  i  mocy"

(128)

.  (50).  Mocy  tej  dają 

świadectwo Szymon i Kleofas, kiedy mówią: "Czy serce nie pałało w nas po drodze, kiedy wyjaśniał 
nam Pisma?"

(129)

 A jeśli tym, którzy głoszą naukę, Bóg różnej udziela mocy, to i apostołowie posiadali 

wielką  siłę,  o  czym  świadczą  słowa  Dawida:  "Pan  da  słowo  zwiastującym  dobrą  nowinę  mocą 
wielką"

(130)

. (51). Izajasz powiada: "O, jakże piękne są nogi zwiastunów dobrej nowiny"

(131)

; znał zatem 

piękno  i  stosowność  nauki  apostołów  kroczących  śladami  Tego,  który  rzekł:  "Ja  jestem  drogą"

(132)

Chwali więc nogi tych, którzy kroczyli po duchowej drodze, jaką jest Jezus Chrystus, i przez bramę 
wchodzili do Boga

(133)

. Ci przeto którzy mają piękne nogi, są głosicielami dóbr, czyli Jezusa. 

IX. (52).  I  niechaj  się  nikt  nie  dziwi  naszemu  uznaniu  faktu,  iż  Jezus  jest  głoszony  przy  użyciu 

określenia  występującego  w  liczbie  mnogiej  "dobra".  Jeśli  bowiem  pojmiemy,  do  jakich  spraw 
odnoszą  się  określenia  dotyczące  Syna  Bożego,  zrozumiemy  też,  dlaczego  Jezus,  którego  głoszą 
ludzie  "o  pięknych  nogach",  jest  kojarzony  z  licznymi  dobrami.  (53).  Jednym  dobrem  jest  życie,  i 

background image

właśnie Jezus jest życiem. Drugie dobro to "światłość świata"

(134)

, która jest prawdziwą światłością, 

światłością  ludzi,  a  przecież  stwierdzono,  że  Syn  Boży  jest  tym  wszystkim. Obok  życia  i światłości 
kolejnym dobrem w sensie pojęciowym jest prawda, a czwartym droga, która do prawdy prowadzi. 
Zbawiciel nasz uczy, że On właśnie jest tym wszystkim, powiada bowiem: "Ja jestem drogą, prawdą 
i życiem"

(135)

. (54). A czyż nie jest dobrem to, że marny pył i trup zmartwychwstaje? Przecież dar ten 

otrzymuje  od  Pana,  ponieważ  Pan  jest  zmartwychwstaniem;  powiedział  przecież:  "Ja  jestem 
zmartwychwstaniem"

(136)

.  Dobrem  jest  również  brama,  przez  którą  człowiek  wstępuje  na  szczyt 

szczęścia, Chrystus zaś powiada: "Ja jestem bramą"

(137)

. 

(55).  Czyż  muszę  mówić  o  mądrości,  którą  "Bóg  stworzył  jako  początek  dróg  swoich  dla  dzieł 

swoich"

(138)

? W niej radował się Ojciec znajdując przyjemność w jej różnorodnej duchowej piękności, 

którą  oglądają  jedynie  duchowe  oczy,  i  która  do  niebieskiej  miłości  wiedzie  tego,  kto  ogląda  jej 
boskie  piękno.  Mądrość  Boża  jest  więc  dobrem,  które  wraz  z  tym  wszystkim,  cośmy  uprzednio 
wymienili,  głoszą  ci,  którzy  mają  "piękne  nogi".  (56).  Moc  Bożą  nazwiemy  już  ósmym  dobrem, 
którym jest Chrystus

(139)

. (57). Nie można pominąć milczeniem również Słowa - Boga, które zajmuje 

drugie  miejsce  po  Ojcu.  Wszak  i  to  dobro  nie  jest  bynajmniej  niższe  od  żadnego  innego  dobra. 
Szczęśliwi  zatem  ci,  którzy  przygotowują w  sobie  miejsce  dla  tego dobra  i przyjmują  je  od  tych, 
którzy je głoszą, a mają "piękne nogi". 

(58). Jeśli nadto istnieje ktoś taki, jak ów Koryntyjczyk, o którym powiedział Paweł, że "nie zna 

nikogo oprócz Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego"

(140)

, to pouczony przyjmie Tego, który dla nas 

stał  się  człowiekiem,  i  znajdzie  się  na  początku  dóbr,  bo  dzięki  Jezusowi  -  człowiekowi  staje  się 
"człowiekiem Bożym", a dzięki Jego śmierci  - umiera dla śmierci: bo i Ten, "który umarł, umarł dla 
śmierci  tylko  raz  jeden"

(141)

.  (59).  A  skoro  Jezus  powiedział,  że  "to,  co  żyje,  żyje  dla  Boga",  więc 

dzięki  Jego  życiu  każdy,  kto  upodobnił  się  do  Jego  zmartwychwstania,  przyjmuje  życie  dla  Boga. 
Któż zaś może wątpić, że dobrem jest sama sprawiedliwość, samo uświęcenie i samo odkupienie? A 
to  wszystko  właśnie  głoszą  ci,  którzy  głoszą  Jezusa.  Twierdzą,  że  On  "stał  się  dla  nas 
sprawiedliwością od Boga, uświęceniem i odkupieniem"

(142)

. 

X. (60). Skoro więc na podstawie tych oto wielorakich tekstów dotyczących Jezusa wykazaliśmy, 

w  jakim  sensie  jest  On  pełnią  dóbr,  będziemy  mogli  zorientować  się,  jakie  bogactwo  znamionuje 
Tego, który przyzwolił, aby zamieszkała w Nim cała pełnia Bóstwa "na sposób ciała"

(143)

, czego Pisma 

nie ukazują w całości. (61). Cóż mówię: "Pisma", skoro Jan o całym świecie powiada: "Sądzę, że cały 
ten świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać"

(144)

? 

(62). Stwierdzenie zatem, że apostołowie głoszą Zbawiciela, znaczy to samo, co powiedzenie, że 

"zwiastują dobra". On bowiem jest Tym, któremu Ojciec udzielił daru stania się zbiorem dóbr, aby 
każdy, kto dzięki Jezusowi przyjął dobro lub dobra, które z Nim są związane, znalazł i siebie pośród 
nich.  (63).  Apostołowie  więc  -  istoty  o  "pięknych  nogach",  oraz  ich  naśladowcy  nie  mogliby  głosić 
dóbr, gdyby im Jezus tych dóbr uprzednio nie objawił. Świadczą o tym słowa Izajasza: "Ja jestem 
tym, który mówi: Jak wiosna w górach, jak nogi zwiastuna pokoju, jak ten, który zwiastuje dobra, 
albowiem  głoszę  twoje  zbawienie,  mówiąc  do  Syjonu:  Bóg  twój  zacznie  królowanie"

(145)

.  (64).  A 

czymże są owe góry, na których, wedle własnych słów przebywa ten, który przemawia? Czyż to nie 
te  góry,  które  nie  są  wcale  niższe  od  najwyższych  i  najpiękniejszych  gór  na  ziemi

(146)

?  Tych  gór 

powinni  szukać  pojętni  słudzy  Nowego  Przymierza,  aby  wypełnić  nakaz,  który  mówi:  "Wstąp  na 
wysoką górę, ty, który głosisz dobrą nowinę w Syjonie, podnieś mocno głos twój, zwiastunie dobrej 
nowiny w Jeruzalem!"

(147)

 

(65). Nic dziwnego, że Jezus objawia dobra tym, którzy mieli głosić szczęsną nowinę, bo przecież 

dobra  te  identyczne  są  z  Nim  samym,  Syn  Boży  bowiem  samego  siebie  głosi  tym,  którzy  mogą Go 
pojąć bez żadnego pośrednictwa. Ten zresztą, kto wkracza na góry i głosi im dobro, nie lekceważy 
ludzi  ubogiego  ducha,  ponieważ  otrzymał  naukę  od  Ojca,  który  "daje  słońce  złym  i  dobrym"  oraz 
"zsyła  deszcz  na  sprawiedliwych  i  niesprawiedliwych"

(148)

.  (66).  Głosi  im  również  dobrą  nowinę,  jak 

background image

sam to potwierdził, kiedy wziął Księgę Izajasza i czytał: "Duch Pański spoczywa na mnie, ponieważ 
mnie  namaścił,  abym  niósł  dobrą  nowinę  ubogim,  i posłał  mnie,  abym  więźniom  głosił  wolność,  a 
niewidomym  przejrzenie";  a zwinąwszy  zwój  oddał  go  słudze.  Kiedy  zaś  wszyscy  utkwili  w  Nim 
wzrok, rzekł: "Dziś spełniły się te słowa Pisma, które usłyszeliście"

(149)

. 

XI. (67).  A  trzeba  wiedzieć,  że  wszelki  dobry  uczynek  spełniony  dla  Jezusa  wspomniany  jest  w 

Ewangelii, także uczynek kobiety, która była grzesznicą, a nawróciła się, i dzięki temu, że wyzbyła 
się  grzechu,  mogła  wylać  wonny  olejek  na  Jezusa  i  sprawić,  że  po  całym  domu  rozeszła  się  woń 
mirry, którą poczuli wszyscy tam obecni

(150)

. (68). Dlatego też napisano: "Gdziekolwiek będą głosić tę 

Ewangelię po całym świecie, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła"

(151)

. Bo jasną 

jest rzeczą, iż to, czego dokonujemy dla uczniów Jezusa, dokonujemy dla Niego samego. Wskazując 
więc na ludzi, którzy doznali dobra, Jezus tak mówi do tych, którzy ów dobry uczynek spełnili: "To, 
coście im uczynili, Mnie uczyniliście"

(152)

. Każdy zatem dobry uczynek spełniony przez nas względem 

bliźniego  jest  zanotowany  w  Ewangelii  spisanej  na  niebieskich  tablicach  i  odczytywany  przez  tych 
wszystkich, którzy zostali uznani za godnych pełnego poznania. 

(69). Ale i na odwrót, częścią Ewangelii są również występki popełnione przeciwko Jezusowi, a 

zapisane dla oskarżenia tych, którzy się ich dopuścili. (70). Dotyczy to zdrady Judasza oraz krzyku 
bezbożnego tłumu, który wołał: "Precz z Nim ze świata!"

(153)

, oraz: "Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!

(154)

 Dotyczy 

także  szyderstw  ze  strony  tych,  którzy  uwieńczyli  Jezusa  cierniem

(155)

,  oraz  innych,  podobnych 

postępków opisanych w Ewangeliach. (71). Stosownie do tego możemy stwierdzić, iż każdy zdrajca 
uczniów  Jezusa  jest  potępiany  jako  zdrajca  samego  Jezusa.  Oto  do  Szawła,  kiedy  był  jeszcze 
prześladowcą,  powiedział  Jezus:  "Szawle,  Szawle,  czemu  Mnie  prześladujesz?"

(156)

 (72).  Kim  są 

posiadacze  cierni,  którzy  dla  szyderstwa  uwieńczyli  nimi  Jezusa?  To  ci,  którzy  zagłuszeni  przez 
troski, zbytek i przyjemności życia, przyjmują Słowo Boże, ale nie wydają owocu

(157)

. (73). Zatem i 

my także powinniśmy się strzec, byśmy nie uwieńczyli Jezusa swoimi cierniami, żeby nie czytali o 
nas ci, którzy wszędzie, u wszystkich bytów duchowych i świętych uczą się o Jezusie oraz pojmują, 
co  oznacza,  że  Jezus  zostaje  namaszczony  olejkiem,  jest  zapraszany  na  ucztę  i  wielbiony,  albo 
wprost  przeciwnie  -  jest  hańbiony,  wyszydzany  i  biczowany.  (74).  Musiałem  to  powiedzieć,  aby 
wykazać, że nasze dobre uczynki oraz występki grzeszników zostały zapisane w Ewangelii "już to dla 
życia wiecznego, już to ku hańbie i wiecznemu wstydowi"

(158)

. 

XII. (75). Jeżeli zaś istnieją ludzie, którzy otrzymali zaszczyt polegający na tym, że zlecono im 

zadanie  głoszenia  Ewangelii,  i  jeśli  sam  Jezus  głosi  dobrą  nowinę  objawiając  ją  ubogim,  to  nie 
wypada,  żeby  duchy  uczynione  przez  Boga  aniołami,  które  są  "płomieniem  ognia"

(159)

 oraz  sługami 

Ojca  wszechrzeczy, były pozbawione  tego  samego  zaszczytu.  (76).  Dlatego  też  anioł,  który  stanął 
przed  pasterzami  i  sprawił,  że  chwała  zabłysła  wokół  nich,  powiada:  "Nie  bójcie  się,  oto  bowiem 
zwiastuję  wam  radość  wielką,  która  będzie  udziałem  całego  narodu,  iż  dziś  narodził  się  wam 
Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawida"

(160)

. A ponieważ ludzie nie rozumieli jeszcze 

tajemnicy  Ewangelii,  więc  istoty  wyższe,  które  były  niebieskim  wojskiem  Bożym,  wołały  chwaląc 
Boga: "Chwała na wysokości Bogu, na ziemi pokój, a ludziom łaska"

(161)

. 

(77).  Powiedziawszy  to  aniołowie  opuszczają  pasterzy  i  odchodzą  do  nieba,  a  nam  pozwalają 

zastanawiać się, dlaczego radość zwiastowana nam w związku z narodzeniem Jezusa Chrystusa  jest 
dla  Boga  "chwałą  na  wysokościach".  Oto  ci,  którzy  zstąpili  na  ziemię,  powrócili  do  swego 
"odpocznienia"

(162)

 i przez Chrystusa wielbić będą Boga na wysokościach. (78). Aniołowie podziwiają 

też pokój, który za sprawą Jezusa miał nastać na ziemi będącą miejscem wojen i na nią to spadł z 
nieba Lucyfer [Jutrzenka], który rano wschodzi

(163)

, i został zmiażdżony przez Jezusa. 

XIII. (79).  Oprócz  tego,  co  już  powiedziano,  trzeba  jeszcze  wiedzieć,  że  Ewangelia  to  przede 

wszystkim Ewangelia Jezusa Chrystusa, który jest głową ciała całego ludu istot zbawionych, jak to 
stwierdza  Marek:  "Początek  Ewangelii  Chrystusa  Jezusa"

(164)

.  Ale  jest  ona  również  Ewangelią 

apostołów, i dlatego Paweł powiada: "Według mojej Ewangelii"

(165)

. (80). Ewangelia zresztą składa się 

background image

z  początku,  dalszego  ciągu,  środka  i końca;  początkiem

(166)

 Ewangelii  jest  zatem  albo  cały  Stary 

Testament,  którego  symbolem  staje  się  Jan  [Chrzciciel],  albo  też  -  ze  względu  na  ścisły  związek 
obydwu Testamentów - jest nim zakończenie Starego Testamentu, które się ujawniło w Janie. 

(81).  Powiada  bowiem  tenże  Marek:  "Początek  Ewangelii  Chrystusa  Jezusa,  jak  jest  napisane  u 

proroka Izajasza: Oto ja posyłam wysłańca mego przed obliczem twoim; on przygotuje drogę twoją. 
Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Pańską, prostujcie ścieżki Jego"

(167)

. (82). Dziwię się 

zatem, dlaczego heretycy, nie przekonani przez powyższe stwierdzenia, wiążą obydwa Testamenty 
z  dwoma  różnymi  istotami  boskimi

(168)

.  Jakże  bowiem  Jan  może  być  początkiem  Ewangelii,  jeśli 

wedle  nich  należy  do  innego  bóstwa,  on,  który  jest  człowiekiem  Boga  Stworzyciela,  i,  jak  można 
stąd wnioskować, nie zna nowego bóstwa? 

XIV. (83). Funkcja wyznaczona aniołom nie polegała tylko na tym ograniczonym zadaniu głoszenia 

Ewangelii, a jej adresatami nie byli wyłącznie pasterze. Oto i przy końcu świata anioł z Ewangelią w 
dłoniach,  unosząc  się  na  nieboskłonie  będzie  głosił  dobrą  nowinę  całemu  ludowi,  dobry  Ojciec 
bowiem  nie  opuścił  zupełnie  tych,  którzy  od  Niego  odpadli

(169)

.  (84).  Powiada  wszak  w  Apokalipsie 

Jan,  syn  Zebedeusza

(170)

:  "I ujrzałem  anioła  lecącego  przez  środek  nieba,  mającego  odwieczną 

Ewangelię  do  obwieszczenia  wśród  tych,  którzy  siedzą  na  ziemi,  wśród  każdego  narodu,  szczepu, 
języka  i  ludu.  Wołał  on  głosem  donośnym:  Ulęknijcie  się  Boga  i  dajcie  Mu  chwałę,  bo  nadeszła 
godzina Jego sądu. Oddajcie pokłon Temu, który uczynił niebo i ziemię, morze i źródła wód"

(171)

. 

XV. (85). Ponieważ w jednej z naszych interpretacji wskazaliśmy, że początkiem Ewangelii jest 

cały  Stary  Testament  określony  tak  przez  Jana  [Chrzciciela],  aby  nie  zostawić  tego  bez  dowodu, 
przypomnimy  z  Dziejów  Apostolskich  zdanie  mówiące  o  słudze  królowej  Etiopii  i  o  Filipie. 
Powiedziano: "Filip zaczynając od następującego tekstu Izajasza: «Był prowadzony jak owca na rzeź 
i jak baranek, który milczy, gdy go strzygą», opowiedział mu dobrą nowinę o Jezusie"

(172)

. A w jaki 

sposób  mógłby  głosić  Jezusa  odwołując  się  do  proroka,  gdyby  Izajasz  nie  stanowił  jakiejś  cząstki 
Ewangelii? (86). Równocześnie można tu dowieść tego, cośmy powiedzieli wyżej

(173)

, że mianowicie 

całe Pismo święte może być Ewangelią. Jeżeli bowiem ten, kto przekazuje Ewangelię, głosi również 
dobra,  a jak  stwierdziliśmy,  wszyscy,  którzy  poprzedzali  cielesne  przybycie  Chrystusa,  głosili 
Chrystusa będącego pełnią dobra, to w pewnym sensie wszystkie Pisma są Ewangelią. (87). A skoro 
to,  co  nosi  nazwę  Ewangelii,  jest  głoszone  na  całym  świecie

(174)

,  wnioskujemy  stąd,  iż  zostało 

oznajmione nie tylko tu na ziemi, ale w całym układzie złożonym z nieba i ziemi, albo z niebios i 
ziemi. 

(88). Czyż jednak muszę przedłużać w nieskończoność wyjaśnianie, czym jest Ewangelia? To, co 

powiedzieliśmy,  wystarcza  ludziom,  którzy  nie  są  głupcami,  a  którzy  mogą  znaleźć  w  Piśmie 
podobne  wypowiedzi  i na  podstawie  Ewangelii  stwierdzić,  na  czym  polega  wspaniałość  dóbr 
związanych z Jezusem Chrystusem. Ewangelii tej służą ludzie i aniołowie, a wydaje się, że służą jej 
również  Władze,  Potęgi,  Trony,  Panowania,  Wszelkie  imię  wzywane  nie  tylko  w  tym,  ale  i  w 
przyszłym  wieku"

(175)

,  a  także  sam  Chrystus.  Na  tym  więc  zakończymy  wstęp  do  wspólnej  lektury 

Pisma. 

(89).  Teraz  zaś  prośmy  Boga,  aby przez  Jezusa  Chrystusa w  Duchu  Świętym  wspomógł  nas przy 

wyjaśnianiu mistycznego sensu utajonego w słowach. 

Na początku było Słowo (J 1, 1) 

XVI. (90). Nie tylko Grecy twierdzą że wyraz "początek" [arche] jest wieloznaczny: jeśli bowiem 

przeanalizujemy  ten  wyraz  odwołując  się  do  różnych  przykładów,  i  jeśli  przeprowadziwszy 
gruntowne  studia  chcąc  dowiedzieć  się,  do  czego  odnoszą  się  poszczególne  ustępy  Pisma, 
stwierdzimy, że również w nauce Bożej słowo to posiada wiele znaczeń. 

background image

(91).  Jedno  z  tych  znaczeń  dotyczy  zmiany  miejsca,  oznacza  więc  jakby  początek  drogi  i 

rozciągłości.  Wynika  to  z  następującego  zdania:  "początkiem  dobrej  drogi  jest  czynienie 
sprawiedliwości"

(176)

. Ponieważ "dobra droga" jest bardzo długa, to trzeba uznać, że jej początkiem 

jest życie praktyczne, polegające na "czynieniu sprawiedliwości", a jej dalszym ciągiem jest życie 
kontemplacyjne,  w  którym,  jak  sądzę,  zawiera  się  też  koniec  drogi  -  mianowicie  w  tak  zwanej 
"apokatastazie"

(177)

,  wówczas  bowiem  nie  ma  już  żadnego  wroga,  jeśli  prawdą  jest  zdanie:  "Trzeba 

bowiem, aby On królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół swoich pod swoje stopy, a jako ostatni 
wróg  zostanie  pokonana  śmierć"

(178)

.  (92).  Albowiem  w  owym  czasie  ci,  którzy  dzięki  będącemu  u 

Boga  Słowu  dotrą  do  Boga,  będą  mieć  jedną  powinność  -  oglądać  Boga

(179)

,  a  to  w  tym  celu,  aby 

każdy,  przekształcony  przez  poznanie  Ojca,  stał  się  w  pewien  sposób  doskonałym  synem  Bożym  i 
znał Boga tak, jak teraz tylko Syn zna Ojca

(180)

. 

(93).  Bo  jeśli  ktoś  głęboko  się  zastanowi,  w  jakim  momencie  poznają  Ojca

(181)

 ci,  którym  objawi 

Go  Syn  znający  Ojca,  i  jeśli  zauważy,  że  ten,  kto  teraz  ogląda  Ojca,  widzi  Go  "w  zwierciadle  i 
niejasno"

(182)

, oraz że nie zna Go jeszcze tak, "jak Go znać należy"

(183)

, nie popełni błędu twierdząc, że 

nikt, choćby to nawet był apostoł lub prorok, nie zna Ojca, ale wszyscy poznają Go wówczas, gdy 
staną się jednością, tak jak jednością jest teraz Syn i Ojciec

(184)

. 

(94).  A  jeśli  ktoś  uważa,  że  mówiąc  to  i  wyjaśniając  sens  terminu  "początek"  odchodzimy  od 

tematu,  to  trzeba  wyjaśnić,  że dygresja  ta była  potrzebna  i dla  tematu  konieczna.  Skoro  bowiem 
istnieje  początek  zmiany  miejsca,  drogi  i  rozciągłości,  a  "początkiem  dobrej  drogi  jest  czynienie 
sprawiedliwości"

(185)

,  to  można  się  dowiedzieć,  że  w  pewnym  sensie  każda  dobra  droga  ma  jako 

początek "czynienie sprawiedliwości", a po początku, jako ciąg dalszy, jest kontemplacja; można też 
ustalić, na czym ta kontemplacja ma polegać. 

XVII. (95). Istnieje także coś, co możemy nazwać początkiem aktu stworzenia, domyślając się go 

na podstawie tego oto zdania: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię"

(186)

. Wydaje mi się jednak, 

że  wyraźniej  znaczenie  to  zostało  określone  w  Księdze  Joba:  "Oto  jest  początek  stworzenia 
Pańskiego, uczynionego po to, aby wyśmiali je aniołowie Jego"

(187)

. (96). Może ktoś sądzić, że spośród 

wszystkich  bytów,  zaistniałych  podczas  aktu  stworzenia  świata,  na  samym  początku  zostało 
uczynione  niebo  i  ziemia.  Odnośnie  jednak  do  drugiej  wypowiedzi  stwierdzić  można  z  większą 
słusznością, iż spomiędzy wielu stworzonych istot cielesnych pierwszym cielesnym stworzeniem był 
tak  zwany  "smok",  którego  w  pewnym  ustępie  określono  jako  "wielkiego  potwora"

(188)

,  którego 

ujarzmił Pan

(189)

. (97). A trzeba się zastanowić, czy ów smok, który zszedł z drogi prawego życia, nie 

zasłużył  na  to,  aby  jako  pierwszy  przyodział  się  w materię  i  ciało  wówczas,  gdy  istoty  święte  w 
szczęściu wiodły życie zupełnie niematerialne i niecielesne. Może więc dlatego mówiąc o nawałnicy 
i o chmurach Pan rzecze: "Oto jest początek stworzenia Pańskiego, uczynionego po to, aby wyśmiali 
je aniołowie Jego"

(190)

. 

(98). Możliwe jednak, że smok nie jest wcale początkiem stworzenia Pańskiego, ponieważ jednak 

wiele istot zostało stworzonych w ciele po to, aby "wyśmiali je aniołowie", smok był wyłącznie ich 
właśnie  początkiem.  Natomiast  niektóre byty  mogły  przebywać  w ciele  na  innych  warunkach.  Oto 
bowiem  dusza  słońca

(191)

 znajduje  się  w  ciele,  tak  jak  i  całe  stworzenie,  o  którym  mówi  Apostoł: 

"Całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha"

(192)

. (99). I może właśnie o nim powiedziano: "Stworzenie 

zostało  poddane  marności  nie  z  własnej  chęci,  lecz  ze  względu  na  tego,  który  je  poddał  w 
nadziei"

(193)

,  bo  oczywiście  ciała  i  uczynki  cielesne  są  marnością,  i  jest  to  nieuniknione  dla  istot 

przebywających w ciele

(194)

. Ten, kto przebywa w ciele, nie z własnej chęci spełnia cielesne uczynki, 

dlatego  też  stworzenie  zostało  poddane  marności  nie  z  własnej  woli.  (100).  Ten  zaś,  kto  nie  z 
własnej woli spełnia cielesne uczynki, postępuje tak kierując się nadzieją. Jeżeli więc stwierdzamy, 
że Paweł wbrew własnej chęci, ale dla nadziei "chce pozostać w ciele", chociaż z uwagi na siebie 
samego  woli  odejść  i  być  z  Chrystusem"

(195)

,  to  nie  było  wcale  niedorzecznym  jego  pragnienie 

"pozostania w ciele", aby nieść pomoc innym i powodować nie tylko swój własny postęp w zakresie 
oczekiwanych dóbr, ale również postęp dla tych, których wspierał. 

background image

(101).  Zgodnie  z  tym  możemy  pojąć  sens  "początku  stworzenia"  również  na  podstawie  słów 

Mądrości  zawartych  w  Księdze  Przysłów:  "Pan  stworzył  mnie  jako  początek  dróg  swoich  dla  dzieł 
swoich"

(196)

. Można jednak też wrócić do naszej pierwszej definicji, to znaczy do "początku drogi", bo 

powiedziano:  "Bóg  stworzył  mnie  jako  początek  dróg  swoich".  (102).  Słusznie  jednak  może  ktoś 
powiedzieć,  że  Bóg  wszechrzeczy  jest  oczywiście  początkiem,  gdyż  Ojciec  jest  początkiem  Syna, 
Stwórca  jest  początkiem  stworzeń  i  w  ogóle  Bóg  jest  początkiem  bytów.  Myśl  tę  potwierdza 
odwołanie  się  do  zdania:  "Na  początku  było  Słowo",  przy  czym  Słowo  oznacza  tu  Syna,  o  którym 
powiedziano, iż był na początku, bo był u Ojca. 

(103).  Po  trzecie,  początkiem  jest  to,  z  czego  powstały  rzeczy,  a  mianowicie  z  istniejącej 

odwiecznie materii

(197)

. Jest to pogląd ludzi, którzy sądzą, że materia jest niestworzona, nie jest to 

jednak nasza opinia, bo my żywimy przekonanie, że Bóg stworzył byty z niczego, i poucza nas o tym 
w Księgach Machabejskich matka siedmiu męczenników

(198)

 oraz anioł pokuty w Księdze Pasterza

(199)

. 

(104).  Nadto  "początek"

(200)

 definiujemy  jako  "wzór"  w  zakresie  formy

(201)

;  tak  więc,  jeśli 

Pierworodny  wszelkiego  stworzenia  jest  obrazem  niewidzialnego  Boga,  to  Jego  "początkiem"  jest 
Ojciec. Tak samo i Chrystus jest "początkiem" istot stworzonych na obraz Boży. (105). Jeśli bowiem 
ludzie istnieją "wedle obrazu", a obraz "wedle Ojca", zatem wzorem dla Chrystusa jest Ojciec, który 
stanowi  początek,  natomiast  wzorem  w  odniesieniu  do  ludzi  jest  Chrystus,  bo  ludzie  zostali 
stworzeni nie wedle tego, czego obrazem jest Chrystus, ale wedle samego obrazu

(202)

. Z przykładem 

tym harmonizuje zdanie: "Na początku było Słowo". 

XVIII. (106). Istnieje też początek nauki, tak jak powiadamy, że litery stanowią zaczątek pisma. 

Również  apostoł  stwierdza:  "Choć  ze  względu  na  czas  powinniście  być  nauczycielami,  sami 
potrzebujecie  kogoś,  kto  by  was  pouczył  o  pierwszych  elementach  słów  Bożych"

(203)

.  (107).  Co  się 

więc tyczy nauki, to ma ona dwojaki początek: z uwagi na naturę rzeczy i ze względu na nas. Otóż, 
jeśli  mowa  o  Chrystusie,  to  Jego  początkiem  z  natury  jest  Bóstwo,  jednakże  ze  względu  na  nas, 
którzy  nie  potrafimy  rozpocząć  rozpatrywania  prawdy  o  Nim  od  Jego  wielkości,  początkiem  Jego 
jest człowieczeństwo; wedle człowieczeństwa zatem Chrystus jest głoszony małym dzieciom

(204)

, i to 

Chrystus ukrzyżowany

(205)

. Można więc stwierdzić, że początkiem nauki zgodnie z naturą jest Chrystus 

jako Mądrość  i Moc  Boga

(206)

,  podczas  gdy  dla  nas  "Słowo  stało  się  ciałem",  aby zamieszkać  między 

nami

(207)

, ponieważ tylko w taki sposób możemy Go na początku przyjąć. (108). I może dlatego jest 

On nie tylko Pierworodnym całego stworzenia, ale również Adamem, to znaczy człowiekiem. O tym, 
że Chrystus jest Adamem, mówi Paweł: "Ostatni Adam stał się duchem ożywiającym"

(208)

. Istnieje też 

początek działania, a z działaniem tym związany jest jakiś koniec, który następuje po początku. I 
zastanów  się,  czy  Mądrość,  będąca  początkiem  działań  Bożych,  nie  może  w  tym  sensie  oznaczać 
początku. 

XIX. (109).  Skoro  więc  odkryliśmy  tyle  znaczeń  wyrazu  "początek",  zastanówmy  się,  w  jakim  to 

znaczeniu mamy rozumieć zdanie: "Na początku było Słowo". Jest rzeczą oczywistą, że nie chodzi tu 
o  zmianę  miejsca,  o  drogę  i  rozciągłość;  nie  ulega  też  wątpliwości,  że  nie  dotyczy  to  aktu 
stworzenia. (110). Możliwe jednak, że mowa tu o tym, przez co [wszystko powstało], czyli o tym, co 
jest  czynnikiem  twórczym,  albowiem  "Bóg  nakazał,  i  zostały  stworzone"

(209)

.  Wszak  Chrystus  jest  w 

pewnym  sensie  Stworzycielem,  do  którego  mówi  Ojciec:  "Niechaj  się  stanie  światłość"

(210)

,  oraz: 

"Niech  powstanie  sklepienie"

(211)

.  (111).  Chrystus  zaś  jest  początkiem  jako  Stwórca  i  zgodnie  z  tym 

jest Mądrością, a dzięki Mądrości zwie się "początkiem". Mądrość bowiem powiada u Salomona: "Bóg 
uczynił  mnie  początkiem  dróg  swoich  dla  dzieł  swoich"

(212)

,  ażeby  "na  początku",  czyli  w  Mądrości, 

"było Słowo". Albowiem Mądrość rozumiemy w związku z dostrzeganiem rzeczywistości i jej znaczeń, 
Słowo  natomiast  pojmujemy  w  odniesieniu  do  związku  rzeczywistości  widzialnej  z  istotami 
duchowymi. 

(112).  Nic  przeto  dziwnego,  że,  jak  powiedzieliśmy,  Zbawiciel,  który  utożsamia  się  z  wieloma 

dobrami dającymi się ogarnąć umysłem, ma w sobie dobra pierwsze, drugie i trzecie. Oto bowiem 

background image

mówiąc  o  Słowie  Jan  powiada:  "To,  co  powstało  w  Nim,  było  życiem"

(213)

.  Życie  zatem  powstało  w 

Słowie: Słowo nie jest jednak czymś różnym od Chrystusa, Boga  - Słowa, które jest u Ojca i przez 
które  wszystko  się  stało,  Życie  zaś  jest  tym  samym,  co  Syn  Boży,  który  mówi:  "Ja  jestem  drogą, 
prawdą  i życiem"

(214)

.  Jak  więc  życie  powstało  w  Słowie,  tak  i  Słowo  było  na  początku.  (113). 

Zastanów się, czy zdania: "Na początku było Słowo", nie możemy pojmować również w tym sensie, iż 
wszystko zostało stworzone zgodnie z Mądrością i wedle wzorów pojęć związanych ze Słowem. 

(114).  Otóż  jak  dom  lub  okręt  buduje  się  i  tworzy  wedle  planów  architektonicznych,  a 

"początkiem" owego domu czy też okrętu są plany i myśli znajdujące się w zamyśle  budowniczego, 
tak samo - jak sądzę - wszystkie rzeczy zostały stworzone stosownie do myśli zawartych w Mądrości, 
a  przeznaczonych  przez  Boga  dla  bytów,  które  mają  powstać:  "Wszystko  bowiem  uczynił  w 
Mądrości"

(215)

.  (115).  Trzeba  jeszcze  dodać,  że  Bóg,  stworzywszy,  że  się  tak  wyrażę,  ożywioną 

Mądrość, udzielił jej zgodnie z formami w niej zawartymi tego, iż daje ona bytom i materii kształt, 
wygląd, a myślę, że nawet istnienie. 

(116).  Nietrudno  więc,  rzecz  prosto  ujmując,  stwierdzić,  że  początkiem  bytów  jest  Syn  Boży, 

który powiada: "Ja jestem początek i koniec, Alfa i Omega, pierwszy i ostatni"

(216)

. Trzeba jednakże 

wiedzieć,  że  nie  jest  On  początkiem  w  odniesieniu  do  każdego  swego  miana.  (117).  Czy  bowiem 
może być początkiem w tym sensie, że jest Życiem? Życie przecież powstało w Słowie, a więc Słowo 
było  początkiem  Życia.  Jeszcze  bardziej  oczywiste  jest  to,  że  Chrystus  nie  może  być  początkiem 
jako  "pierworodny  spośród  umarłych"

(217)

.  (118).  A  jeśli  starannie  przeanalizujemy  wszystkie  Jego 

nazwania,  stwierdzimy,  że  jest  On  początkiem  jedynie  jako Mądrość,  nie  jest  nim  natomiast  jako 
Słowo,  bo  "Słowo  było  w  początku".  Można  więc  śmiało  powiedzieć,  że  spośród  wszystkich 
atrybutów, na które wskazują nazwy Pierworodnego całego stworzenia, najstarszym jest Mądrość

(218)

. 

XX. (119).  Bóg  zatem  jest  w  pełni  jednością  i  bytem  niezłożonym.  Zbawiciel  natomiast,  ze 

względu  na  mnogość  bytów  oraz  dlatego,  że  "Bóg  ustanowił  Go  narzędziem  przebłagania"

(219)

 

pierwocinami całego stworzenia, jest wielością; a może nawet jest wszystkim tym, ze względu na co 
pożąda Go całe stworzenie, które może dostąpić wyzwolenia. (120). Dlatego jest światłością ludzi, 
bo ludzie oślepieni przez zło potrzebują światłości, która w ciemności się ukazuje i której ciemności 
nie  mogą  ogarnąć

(220)

.  Gdyby  bowiem  ludzie  nie  znaleźli  się  w  ciemnościach,  Zbawiciel  nie  byłby 

światłością ludzi. (121). W podobny sposób można przyjąć, iż Zbawiciel jest pierworodnym spośród 
umarłych:  gdyby  bowiem,  załóżmy,  niewiasta  nie  dała  się  zwieść  i  gdyby  Adam  nie  upadł,  a 
stworzony  dla  nieśmiertelności  człowiek  zachował  tę  nieśmiertelność,  Chrystus nie  zniżyłby  się  do 
"prochu  śmierci"

(221)

 i  nie  umarłby,  bo  nie  byłoby  grzechu,  z  powodu  którego,  ze  względu  na  swą 

miłość  do  ludzi,  musiał  umrzeć.  A  gdyby  się  to  nie  stało,  nie  byłby  "pierworodnym  spośród 
umarłych". 

(122).  Trzeba  się  też  zastanowić,  czy  Chrystus  nie  byłby  pasterzem,  gdyby  człowiek  nie  został 

porównany  "do  nierozumnych  zwierząt  i  nie  stał  się  do  nich  podobny"

(222)

.  Jeśli  bowiem  "Bóg  niesie 

ocalenie  ludziom  i zwierzętom"

(223)

,  to  trzody,  które  ocala,  ocala  dzięki  temu,  że  wyznacza  im 

pasterza, skoro króla przyjąć nie potrafią. (123). Zebrawszy zatem imiona określające Syna zbadać 
należy, które z nich przyjęły się trwale, bo byłoby ich bardzo wiele, gdyby święci wytrwali w stanie 
swego pierwotnego szczęścia. Prawdopodobnie pozostałaby tylko Mądrość, może też Słowo i Życie, 
no  i  oczywiście  Prawda.  Nie  byłoby  natomiast  wszystkich  pozostałych  nazwań,  które  Chrystus 
przybrał ze względu na nas. 

(124). Szczęśliwi ci, którzy pragnąc Syna Bożego osiągnęli taki stan, iż nie potrzebują Go już jako 

lekarza,  który  uzdrawia  chorych,  jako pasterza  czy  też  jako  odkupienia,  lecz  tylko  jako Mądrości, 
Słowa  i  Sprawiedliwości  oraz  jako  tego,  za  którym  tęsknią  istoty,  co  dzięki  swej  doskonałości 
potrafią odnaleźć w Nim największe piękno. 

Tyle mam do powiedzenia o zwrocie: "Na początku". 

background image

XXI. (125). Zastanówmy się więc głębiej, czym jest "Słowo", które było w tymże początku. 

Niejednokrotnie  dziwiłem  się  rozważając,  co  o  Chrystusie  mówią  niektórzy  ludzie,  pragnący  w 

Niego  wierzyć.  Zastanawiałem  się,  dlaczego  pomijają  milczeniem  tyle  tytułów  nadanych  naszemu 
Zbawicielowi, chociaż określeń tych jest tak wiele. Jeśli zaś wzmiankują o tych nazwach, zakładają, 
że  dotyczą  one  Zbawiciela  nie  w  ścisłym  tego  słowa  znaczeniu,  lecz  przenośnie.  Zatrzymują  się 
jedynie przy określeniu "Słowo" i zdają się mniemać, że Syn Boży jest wyłącznie Słowem, odmiennie 
jednak niż przy innych nazwaniach nie poszukują właściwego znaczenia tego miana. 

(126). Powiem jaśniej, co mnie w nich dziwi. Oto w pewnym ustępie Syn Boży mówi: "Ja jestem 

światłością  świata"

(224)

, a  gdzie  indziej:  "Ja  jestem  zmartwychwstaniem"

(225)

, oraz:  "Ja  jestem  drogą, 

prawdą  i życiem"

(226)

;  napisano  też:  "Ja  jestem  bramą"

(227)

,  oraz  stwierdzono:  "Ja  jestem  dobrym 

pasterzem"

(228)

.  Samarytance  natomiast,  która  mówiła:  "Wiemy,  że  przyjdzie  Mesjasz  zwany 

Chrystusem,  a  kiedy  przyjdzie,  objawi  nam  wszystko",  odpowiedział  Jezus:  "Jestem  nim  Ja,  który 
mówię  do  ciebie"

(229)

.  (127).  Nadto,  gdy  umył  nogi  swych  uczniów,  wyznał,  że  jest  ich  Panem  i 

Nauczycielem, powiedział bowiem: "Wy mnie nazywacie Nauczycielem i Panem, i słusznie mówicie, 
bo jestem nim"

(230)

. (128). Wyraźnie też stwierdza, że jest Synem Bożym: "Temu, powiada, którego 

Ojciec  uświęcił  i  posłał  na  świat,  mówicie:  «Bluźnisz»,  ponieważ  powiedziałem:  «Jestem  Synem 
Bożym»"

(231)

,  oraz:  "Ojcze,  nadeszła  godzina;  otoczy  Syna  swego  chwałą,  aby  Syn  Ciebie  chwałą 

otoczył"

(232)

.  (129).  Stwierdzamy  nadto,  że  ogłosił  się  królem,  bo  odpowiadając  na  pytanie  Piłata: 

"Czy  Ty  jesteś  królem  żydowskim?",  odrzekł:  "Królestwo  moje  nie  jest  z  tego  świata.  Gdyby 
królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. teraz zaś 
królestwo  moje  nie  jest  stąd"

(233)

.  (130).  Czytamy  również:  "Ja  jestem  prawdziwym  krzewem 

winnym,  a  Ojciec  mój  jest  tym,  który  uprawia"

(234)

,  oraz:  "Ja  jestem  krzewem  winnym,  a  wy 

latoroślami"

(235)

.  (131).  Dodane  też  zostały  słowa:  "Ja  jestem  chlebem  życia"

(236)

,  oraz:  "Ja  jestem 

chlebem żywym, który zstąpił z nieba"

(237)

 i który "daje życie światu"

(238)

. 

Przytoczyłem z Ewangelii to, co mi w tej chwili przyszło na myśl, bo Syn Boży głosi, że jest tym 

wszystkim. 

XXII. (132). Również w Apokalipsie Jana powiada Chrystus: "Jam jest pierwszy i ostatni, i żyjący; 

byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków"

(239)

. I dalej: "Jam jest Alfa i Omega, pierwszy i 

ostatni, początek i koniec"

(240)

. 

(133).  Uważny  czytelnik  świętych  Ksiąg  znajdzie  niemało  podobnych  wypowiedzi  również  u 

proroków,  gdzie  Chrystus  nazywa  siebie  "wybraną  strzałą,  "sługą  Bożym"  i  "światłością  narodów". 
(134).  Tak  oto  mówi  Izajasz:  "Z  łona  mojej  matki  wezwał  mnie  moim  imieniem,  ostrym  mieczem 
uczynił  usta  moje,  w  cieniu  swej  ręki  mnie  ukrył.  Uczynił  mnie  wybraną  strzałą,  utaił  mnie  w 
kołczanie  swoim.  I  rzekł  mi:  «Tyś  sługą  moim,  Izraelu,  w  tobie  się  rozsławię»"

(241)

.  (155).  I  nieco 

dalej:  "Bóg  mój  będzie  siłą  moją.  I  rzekł  mi:  «To  wielki  zaszczyt  dla  ciebie,  że  zwiesz  się  sługą 
moim,  że  dźwigasz  pokolenia  Jakuba  i  gromadzisz  rozproszenie  Izraela.  Oto  ustanowiłem  cię 
światłością  narodów,  abyś  był  zbawieniem  aż  do  krańców  ziemi»"

(242)

.  U  Jeremiasza  natomiast 

Chrystus  w  ten  sposób  przyrównuje  siebie  do  baranka:  "Jestem  jak  niewinny  baranek,  którego 
prowadzą na rzeź"

(243)

. (136). Sam więc określa siebie takimi właśnie i tym podobnymi nazwaniami. 

Można w Ewangelii, w pismach apostołów i w wypowiedziach proroków znaleźć  bardzo wiele nazw 
określających Syna Bożego: czy to, gdy autorzy Ewangelii wypowiadali własną opinię o tym, czym On 
jest,  czy  to,  gdy  apostołowie  sławili  Go  na  podstawie  swej  wiedzy  Jego  dotyczącej,  czy  to,  gdy 
prorocy zapowiadali Jego przyjście i za pomocą różnych określeń o Nim mówili. 

(137).Tak  więc  Jan  [Chrzciciel]  nazywa  Go  "Barankiem  Bożym"  i  powiada:  "Oto  Baranek  Boży, 

który gładzi grzech świata"

(244)

. Nazywa Go też "mężem": "To jest Ten, o którym powiedziałem: «Po 

mnie  przyjdzie  mąż,  który  przewyższał  mnie  godnością,  gdyż  był  wcześniej  ode  mnie,  a ja  Go 
przedtem nie znałem»"

(245)

. (138). W Liście katolickim Jan stwierdza, że Chrystus jest "Rzecznikiem" 

background image

dusz  naszych  wobec  Ojca;  powiada:  "Jeśliby  nawet  ktoś  zgrzeszył,  mamy  rzecznika  wobec  Ojca, 
Jezusa  Chrystusa  sprawiedliwego"

(246)

.  (139).  Dodaje  też,  że  Chrystus  jest  "ofiarą  przebłagalną  za 

nasze  grzechy"

(247)

.  Podobnie  Paweł  mówi,  że  Jezus  jest  "narzędziem  przebłagania":  "Jego  to  Bóg 

ustanowił  narzędziem  przebłagania  przez  wiarę  mocą  krwi  Jego,  dla  odpuszczenia  grzechów 
popełnionych w czasie cierpliwości Bożej"

(248)

. 

(140).  U  Pawła  Chrystus  został  określony  również  jako  Mądrość  i  Moc  Boga,  powiada  bowiem 

apostoł  w  Liście  do  Koryntian,  że  Chrystus  jest  Mocą  i  Mądrością  Boga

(249)

,  a  nadto  Uświęceniem  i 

Odkupieniem:  "On  stał  się  dla  nas  Mądrością  od  Boga,  Sprawiedliwością,  Uświęceniem 
i Odkupieniem"

(250)

.  (141).  W  Liście  do  Hebrajczyków  poucza  nas  także,  iż  Chrystus  jest  wielkim 

Arcykapłanem:  "Mając  więc  wielkiego  Arcykapłana,  który  przeszedł  przez  niebiosa,  Jezusa,  Syna 
Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary"

(251)

. 

XXIII. (142).  Prorocy  odnoszą  do  Niego  jeszcze  inne  określenia.  Jakub  udzielając  synom 

błogosławieństwa  nazywa  Go  Judą:  "Judo,  ciebie  sławić  będą  bracia  twoi,  twoje  ręce  bowiem  na 
karku twych wrogów; Judo, młody lwie, wyszedłeś z latorośli, synu mój; położyłeś się i zasnąłeś jak 
lew, jak młode lwiątko: któż go obudzi?"

(252)

. [...] Nie pora teraz na dokładne wyjaśnianie, w jakim 

sensie słowa skierowane do Judy odnoszą się do Chrystusa. (143). Także wypowiedź, którą można w 
tym  miejscu  dorzucić:  "Nie  zabraknie  wodza  z  Judy,  ani  władcy  z  bioder  jego"

(253)

,  zostanie 

dokładniej wyjaśniona w dalszej treści. 

(144). Izajasz świadomy jest tego, że Chrystus był nazywany Jakubem i Izraelem, mówi bowiem: 

"Oto  Jakub,  sługa  mój,  którego  wybiorę.  Oto  Izrael,  mój  wybrany,  którego  przyjął  duch  mój.  On 
zapowie prawo narodom. Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicach głosu jego. 
Trzciny  zgniecionej  nie  złamie,  ani  knota  tlejącego  nie  zgasi,  aż  zwycięsko  sąd  poprowadzi,  a  w 
imieniu  jego  narody  będą  pokładać  nadzieję"

(254)

.  (145).  Na  to,  że  o  Chrystusie  mowa  jest  w  tym 

proroctwie,  wyraźnie  wskazuje  Mateusz  przytaczając  część  tej  wypowiedzi  w  Ewangelii 
i stwierdzając: "Aby spełniło się to, co powiedziano: Nie będzie się spierał ani krzyczał"

(255)

 itd. 

(146). Do Chrystusa odnosi się też imię Dawida, jak to widzimy u Ezechiela, który przemawia do 

pasterzy w imieniu Boga: "Ustanowię sługę mojego, Dawida, który będzie ich pasterzem"

(256)

; przecież 

nie  Dawid  powołany  zostanie  na  pasterza  świętych,  ale  Chrystus.  (147).  Izajasz  nadto  nazywa 
Chrystusa  "różdżką"  i  "kwiatem"  w  następującym  zdaniu:  "A  wyrośnie  różdżka  z  pnia  Jessego, 
wypuści  się  kwiat  z  jego  pnia;  i  spocznie  na  nim  Duch  Boga,  Duch  mądrości  i  rozumu,  Duch  rady 
i męstwa, Duch wiedzy i pobożności, i napełni go Duch bojaźni Bożej"

(257)

. 

(148). W Psalmach natomiast mowa jest o naszym Panu jako kamieniu. "Kamień odrzucony przez 

budujących  stał  się  kamieniem  węgielnym.  Stało  się  to  przez  Pana  i  jest  cudem  w  oczach 
naszych"

(258)

. (149). Ewangelia oraz Łukasz w Dziejach Apostolskich podają, iż kamieniem owym nie 

jest nikt inny, jak tylko Chrystus. Ewangelia stwierdza:  "Czyż nie czytaliście, że kamień odrzucony 
przez budujących stał się kamieniem węgielnym? Każdy, kto upadnie na ten kamień, rozbije się, a 
na  kogo  on  upadnie,  zmiażdży  go"

(259)

.  (150).  Łukasz  natomiast  pisze  w  Dziejach  Apostolskich:  "On 

jest  kamieniem  odrzuconym  przez  was,  budujących,  jest  tym,  który  stał  się  kamieniem 
węgielnym"

(260)

. 

Jednym  z  imion  nadanych  Zbawicielowi,  lecz  nie  wymienionym  przez  Niego  samego,  tylko 

zapisanym przez Jana, jest "Słowo, które było na początku, Bóg - Słowo, które było u Boga". 

XXIV. (151).  Warto  więc  zwrócić  uwagę  na  tych,  którzy  pomijają  tak  wiele  nazwań,  a  mają  na 

względzie to jedno, szczególne dla nich, określenie; szukają ich znaczenia wówczas, gdy im je ktoś 
przypomni,  natomiast  wydaje  im  się,  że  dokładnie  wiedzą,  co  oznacza  nazwa  "Słowo",  nadane 
Synowi  Bożemu.  Ustawicznie  powołują  się  na  zdanie:  "Z  serca  mojego  wypłynęło  dobre  słowo"

(261)

mniemając,  iż  Syn  Boży  jest  jak  gdyby  określeniem  ojcowskim  zawartym  w  sylabach,  a  jeżeli 

background image

zadamy  im  bardziej  dociekliwe  pytanie,  wówczas  -  wychodząc  z  takiego  punktu  widzenia  -  nie 
przyznają  mu  rzeczywistego  bytu ani  nie  wyjaśniają  istoty  jego  istnienia;  mam  tutaj  na  myśli  nie 
jakiś  określony  byt,  ale  byt  w  ogóle.  (152).  Pierwszy  lepszy  człowiek  nie  może  bowiem  pojąć,  iż 
głoszone Słowo jest Synem. Powiadają nam zatem, że Bóg - Słowo jest takim właśnie Słowem, które 
zawiera w samym sobie życie, i albo nie jest oddzielone od Ojca, a więc nie może być Synem, albo 
jest od Niego oddzielone i posiada swój własny byt. 

(153). Musimy więc stwierdzić, co następuje: Sens każdej przytoczonej nazwy należy wyjaśniać 

wychodząc od niej samej oraz odpowiednio wykazać, w jakim znaczeniu Syn Boży otrzymuje takie 
właśnie nazwanie, i tak samo trzeba postępować analizując termin "Słowo". (154). Czyż bowiem nie 
świadczy  o  niekonsekwencji  fakt,  że  nie  zadowalając  się  dosłownym  znaczeniem  poszczególnych 
Jego imion staramy się wyjaśnić, dlaczego Chrystusa uznajemy za "bramę", w jakim sensie jest On 
"winnicą"  i  dlaczego  zwie  się  "drogą",  a  nie  postępujemy  podobnie  jedynie  wtedy,  gdy  jest  On 
nazywany "Słowem"? 

(155).  Aby  więc  dokładniej  zrozumieć  trudniejsze  do  zgłębienia  miano,  to  znaczy  -  w  jakim 

sensie  Syn  Boży  jest  Słowem,  zacząć  należy  od  wymienionych  powyżej  określeń.  (156).  Wiem 
doskonale,  iż  może  ktoś  uznać  takie  postępowanie  za  odejście  od  tematu.  Jednakże  zarówno  dla 
kogoś,  kto  się  zastanawia,  jak  i  dla  samego  tematu  będzie  rzeczą  pożyteczną,  jeśli  zbadamy 
znaczenia nazw, gdyż zrozumienie tych zagadnień pomoże nam przy wysnuwaniu wniosków. (157). 
Skoro już raz zajęliśmy się nauką o Bóstwie Zbawiciela, musimy usilnie zgłębiać wszystko, co z Nim 
się wiąże, a pojmiemy Go w pełniejszy sposób - nie tylko, że jest Słowem, ale również i to, w jakiej 
mierze jest tym wszystkim, o czym mówią Jego pozostałe nazwania. 

XXV. (158).  Chrystus  stwierdził  więc,  że  jest  "światłością  świata"

(262)

,  musimy  więc  rozpatrzyć 

wypowiedzi  podobne  do  tego  stwierdzenia,  chociaż  niektórym  ludziom  wydaje  się,  że  są  one  nie 
tylko  podobne, ale  wręcz  identyczne.  (159).  Chrystus  jest  również  "światłością  ludzi",  "prawdziwą 
światłością"  i  "światłością  narodów".  Światłością  ludzi  został  nazwany  na  początku  omawianej 
Ewangelii, gdzie powiedziano: "To, co się w Nim stało, było życiem, a życie było światłością ludzi; a 
światłość świeci w ciemności i ciemność jej nie ogarnęła"

(263)

. W tej samej wypowiedzi nazwano Go 

"prawdziwą  światłością":  "Była  światłość  prawdziwa,  która  oświeca  każdego  człowieka 
przychodzącego na ten świat"

(264)

. "Światłością narodów został nazwany u Izajasza, jak to już zresztą 

stwierdziliśmy przytaczając następujące zdanie

(265)

: "Ustanowiłem cię światłością narodów, abyś był 

zbawieniem aż po krańce ziemi"

(266)

. 

(160).  Otóż  słońce  jest  dostrzegalną  światłością  świata,  a  przez  analogię  również  księżyc  i 

gwiazdy  można  stosownie  określić  tą  samą  nazwą.  (161).  Wszelako  ciała  te,  będąc dostrzegalnym 
światłem,  zostały  stworzone,  jak  podaje  Mojżesz,  czwartego  dnia

(267)

,  aby  oświetlać  to,  co  się 

znajduje na ziemi, i nie są światłością prawdziwą. Zbawiciel natomiast, który udziela światła bytom 
duchowym  i  dominującym,  aby  umysł  ich  oglądał  swoje  własne,  dostrzegalne  przymioty,  jest 
światłością  rozumnego  świata,  to  znaczy  światłością  dusz  rozumnych  przebywających  w 
dostrzegalnym zmysłowo świecie, oraz bytów wypełniających świat, do którego On też należy, jak 
sam  nas  o  tym  poucza.  I  jeśli  tak  można  powiedzieć,  jest  jego  najważniejszą  i  najdoskonalszą 
cząstką czy też, że wizję takiego określenia, słońcem - twórcą "wielkiego dnia Pańskiego"

(268)

. (162). 

Mając  na  uwadze  ten  dzień  tak  mówi  do  przyjmujących  Jego  światłość:  "Działajcie,  dopóki  jest 
dzień.  Nadchodzi  noc,  kiedy  nikt  nie  będzie  mógł  działać.  Jak  długo  jestem  na  świecie,  jestem 
światłością świata"

(269)

. Nadto powiada do uczniów: "Wy jesteście światłością świata"

(270)

, oraz: "Niech 

światłość wasza świeci przed ludźmi"

(271)

. 

(163).  Przypuszczamy,  że  podobnie  jak  z  księżycem  i  z  gwiazdami  jest  też  z  Oblubienicą  - 

Kościołem  i  z  uczniami.  Posiadają  oni  światło  własne  albo  nabyte  od  prawdziwego  słońca,  aby 
oświecać  tych,  którzy  nie  potrafią  odnaleźć  w  sobie  źródła  światłości.  Tak  więc  Piotra  i  Pawła 

background image

nazwiemy "światłością świata", natomiast ich zwyczajni uczniowie są światem,  którego światłością 
byli apostołowie: doznają oświecenia, ale nie mogą oświecać innych. 

(164).  Zbawiciel zaś, będąc światłością świata, nie oświeca ciał, lecz niecielesną mocą oświeca 

niecielesny umysł, aby każdy z nas, jakby oświecony przez słońce, mógł oglądać również inne byty 
duchowe. (165). A kiedy świeci słońce, przyćmiewany jest blask księżyca i gwiazd: tak samo istoty 
oświecane  przez  Chrystusa  i  przyjmujące  Jego  promienie  nie  potrzebują  żadnej  posługi  ze  strony 
apostołów i proroków oraz - trzeba się odważyć na powiedzenie prawdy - ze strony aniołów; dodam, 
że  nie  potrzebują  też  posługi  ze  strony  wyższych  potęg,  bo  poucza  ich  sama  pierworodna 
światłość

(272)

. (166). Święci, którzy służą istotom nie przyjmującym słonecznych promieni Chrystusa, 

przynoszą im oświecenie o wiele słabsze od tamtego, udzielając go tym, którzy z trudem zdolni są 
przyjąć światłość, jaka do nich przenika. 

XXVI. (167).  Chrystus  zaś,  będąc  światłością  świata,  jest  prawdziwą  światłością  w 

przeciwieństwie do  światła  dostrzegalnego  zmysłami,  nic  bowiem,  co  jest  zmysłowo  dostrzegalne, 
nie jest prawdziwe. Jakkolwiek jednak nic, co podlega zmysłom, nie jest prawdziwe, to jednak nie 
musi od razu być fałszem, rzecz bowiem dostrzegalna może mieć w sobie podobieństwo do tego, co 
umysłowe,  a  zatem  niesłuszne  jest  nazywanie  fałszem  wszystkiego,  co  nieprawdziwe.  (168). 
Zastanawiam  się  wszelako,  czy  "światłość  świata"  jest  tym  samym,  co  "światłość  ludzi",  i 
stwierdzam, że większe znaczenie ma światłość, kiedy zwie się "światłością świata", niż kiedy nosi 
nazwę "światłości ludzi". W jakimś bowiem sensie "świat" to nie tylko "ludzie". (169). Otóż Paweł w 
pierwszym Liście do Koryntian wskazuje, że "świat" jest czymś więcej, albo czym innym niż "ludzie". 
Wypowiada się w ten sposób: "Staliśmy się widowiskiem dla świata, dla aniołów i ludzi"

(273)

. 

(170). Pomyśl, czy w pewnym stopniu świat nie jest "stworzeniem wyzwolonym z niewoli skażenia 

ku  wolności  chwały  dzieci Bożych"

(274)

,  a stworzenie  to  "z  utęsknieniem  oczekuje  na  objawienie  się 

synów  Bożych"

(275)

.  (171).  Powiedziałem:  "pomyśl",  ponieważ  obok  zdania:  "Ja  jestem  światłością 

świata"

(276)

,  umieszczono  słowa  Jezusa  skierowane  do  uczniów:  "Wy  jesteście  światłością  świata"

(277)

obie zaś te wypowiedzi należy rozpatrywać łącznie. (172). Istnieją bowiem tacy, którzy sądzą, że 
ludzie  będący  prawdziwymi  uczniami  Jezusa  górują  nad  innymi  stworzeniami.  Jedni  głoszą,  że 
ludzie są tacy z natury, inni, że dokonało się to dzięki nauce idącej w parze z trudnym zmaganiem 
s

(278)

. (173). W rzeczy samej ci, którzy są związani z ciałem i krwią, narażeni są na większe trudy, a 

życie  ich  jest  bardziej  zagrożone  niźli  tych,  którzy  znajdują  się  w eterycznym ciele.  Gdyby wszak 
przybrali  ziemskie  ciała,  promienie  niebieskie  nie  mogłyby  przeniknąć  ziemskiego  życia  bez 
niebezpieczeństwa i bez grzechu. Rzecznicy takich poglądów powołują się na słowa Pisma, głoszące 
najwspanialsze rzeczy o ludziach, twierdząc, że człowiek dosięga szczytu obietnicy, ale nie mówią 
tego samego o stworzeniach, albo, jak my to pojmujemy, o świecie. 

(174). Albowiem słowa: "Jak Ja i Ty stanowimy jedno, tak niechaj i oni stanowią jedno w Nas"

(279)

oraz:  "Gdzie  Ja  jestem,  tam  będzie  i Mój  sługa"

(280)

,  odnoszą  się  oczywiście do  ludzi.  O  stworzeniu 

natomiast napisano, że "zostanie wyzwolone z niewoli skażenia ku wolności chwały dzieci Bożych"

(281)

Dodaje się, że choć zostanie wyzwolone, to nie będzie jednak uczestniczyć w chwale dzieci Bożych. 
(175).  Nie  zostaje  też  pominięte  milczeniem,  że  Pierworodny  wszelkiego  stworzenia  stał  się 
człowiekiem,  a  nie  jakimś  tam  żywym  bytem  na  niebie,  ponieważ  wobec  ludzi  żywił  większy 
szacunek  niż  wobec  wszystkich  innych  stworzeń.  Natomiast  jako  inna  istota,  jako  poddana 
służebnica poznania Jezusa, została stworzona gwiazda ukazująca się na Wschodzie, podobna może 
do innych gwiazd, a może większa od nich, jeśli jest znakiem Tego, który wszystko przewyższa. 

(176).  Jeżeli  zaś  uciski  są  powodem  chwały  istot  świętych,  które  wiedzą,  że  "ucisk  wyrabia 

wytrwałość, wytrwałość wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota nadzieję, a nadzieja zawieść nie 
może"

(282)

,  to  stworzenie,  które  nie  podlega  uciskom,  nie  będzie  miało  ani  takiej  wytrwałości,  ani 

takiej  wypróbowanej  cnoty,  ani  takiej  nadziei,  lecz  zupełnie  inną,  ponieważ  "stworzenie  zostało 
poddane  marności  nie  dobrowolnie,  lecz  przez  Tego,  który  je  poddał  w  nadziei"

(283)

.  (177).  Ten 

background image

jednak,  kto  nie  ma  odwagi  przypisać  człowiekowi  tak wielkich  przywilejów,  powie  rozpatrując  to 
zagadnienie,  iż  poddane  marności  stworzenie  podlega  uciskowi  i  wzdycha bardziej  niźli  ci,  którzy 
"przebywają w przybytku"

(284)

, ponieważ stworzenie to znajduje się w niewoli marności bardzo długo, 

o wiele dłużej niż trwają ludzkie zmagania. (178). Dlaczego stworzenie nie robi tego "dobrowolnie"? 
Chyba dlatego, że podległość marności i brak lepszego życia jest sprzeczne z jego naturą; otrzyma 
je ponownie, kiedy na końcu świata zostanie wyzwolone i pozbędzie się cielesnej marności. 

(179).  Skoro  jednak  wiele  już  chyba  powiedzieliśmy  o  sprawach  nie  wiążących  się  ściśle  z 

tematem  niniejszych  wywodów,  powróćmy  do punktu  wyjścia  i  przypomnijmy, dlaczego  Zbawiciel 
nosi tytuł "światłości świata", "prawdziwej światłości" i "światłości ludzi". Stwierdzono

(285)

, że zwie się 

On  prawdziwą  światłością  w  odróżnieniu  od  światła  dostrzegalnego  zmysłowo,  oraz  że  światłość 
świata  jest  tym  samym,  co  światłość  ludzi,  chyba  żebyśmy  wykazali,  na  czym  polega  wzajemna 
różnica. (180). Musimy to ustalić ze względu na ludzi, którzy zupełnie nie rozumieją, że Zbawiciel 
jest Słowem. Wykażemy, że nie bez racji zastanawiamy się nad sensem i znaczeniem nazwy "Słowo", 
nie  przyjmując  arbitralnie  tego  znaczenia,  i  że  staramy  się  wyjaśnić  alegoryczne  znaczenie 
określenia "światłość świata" oraz wielu pozostałych nazwań, które przytoczyliśmy. 

XXVII. (181).  Chrystus  jest  światłością  ludzi,  prawdziwą  światłością  i  światłem  świata  z  tego 

powodu,  że  oświeca  i  opromienia  podstawowe  władze  duszy  ludzkiej,  a  ponieważ  usuwa  wszelką 
śmiertelność i daje początek temu, co w ścisłym tego słowa znaczeniu zwie się życiem, nosi nazwę 
"Zmartwychwstania"

(286)

,  z  martwych  bowiem  powstają  ci,  którzy  Go  szczerze  miłują.  (182).  A 

postępuje tak nie tylko teraz w stosunku do tych, którzy mogą powiedzieć: "Przez chrzest zostaliśmy 
pogrzebani wraz z Chrystusem" i zmartwychwstaliśmy wraz z Nim, lecz w jeszcze większym stopniu 
spełnia  to  wówczas,  gdy  człowiek  wyzbywszy  się  całkowicie  śmiertelności,  nawet  śmiertelności 
samego Syna, wkracza w nowe życie

(287)

. Skoro więc otrzymaliśmy tak znaczące wsparcie, "nosimy tu 

nieustannie w naszym ciele konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele"

(288)

. 

(183). Również kroczenie w mądrości, będące praktyczną wiedzą istot zbawionych w Chrystusie 

dzięki  drogom  prawdy,  które  wiodą  ku  Słowu  Bożemu,  oraz  uczynki  oparte  na  prawdziwej 
sprawiedliwości  pozwalają  nam  zrozumieć,  w  jakim  sensie  Chrystus  jest  Drogą

(289)

.  W  drogę  tę  nie 

potrzeba  zabierać  ani  torby,  ani  sukni;  należy  wędrować  bez  laski  i  zbyteczne  jest  wkładanie 
obuwia na nogi

(290)

. (184). Droga ta bowiem wystarcza za wszelkie zaopatrzenie, a każdy, kto na nią 

wkracza, nie odczuwa żadnych potrzeb, jeśli tylko ubrany jest w szatę, jaką przywdziać winien gość 
przybywający  na  ucztę  weselną

(291)

,  żadne  bowiem  nieszczęście  nie  może  się  na  tej  drodze 

przydarzyć. Oto wedle słów Salomona nie sposób odnaleźć śladu węża na skale

(292)

, a ja twierdzę, że 

nie  ma  na  niej  również  śladu  dzikiego  zwierzęcia.  (185).  Po  cóż  więc  laska  na  drodze,  podczas 
której  nie  uświadczy  się  przeciwnika,  i  która  z  uwagi  na  swą  twardość  zwie  się  skałą,  gdyż 
niedostępna jest dla niegodziwych istot. 

(186).  Jednorodzony  jest  Prawdą

(293)

,  bo  zgodnie  z  wolą  Ojca,  z  pełną  jasnością  ogarnia  całą 

wiedzę  o  wszystkich  rzeczach  i  udziela  jej  każdemu  wedle  jego  zasługi.  Zwie  się  więc  Prawdą. 
(187). Jeśli zaś ktoś zapyta, czy nasz Zbawiciel wie wszystko, co zna Ojciec dzięki swej "głębokości 
bogactw, mądrości i wiedzy"

(294)

, i jeśli pod pozorem oddawania chwały Ojcu, i pomimo tego, że Syn 

ma wiedzę równą wiedzy niezrodzonego Ojca, twierdzić będzie ten ktoś, iż Syn nie zna czegoś, co 
wiadome  jest  Ojcu,  to  w  takim  przypadku  trzeba  utwierdzić  się  w  przeświadczeniu,  że  Zbawiciel 
jest Prawdą, zdając sobie jednocześnie sprawę, że jeśli jest pełną prawdą, to zna wszystko, co jest 
prawdziwe. Rzecz w tym, by wątła prawda nie potykała się w tym, czego nie zna, i co, wedle jego 
opinii,  związane  jest  wyłącznie  z  Ojcem.  I  niech  ktoś  spróbuje  dowieść,  że  istnieją  rzeczy,  które 
można poznać, a których nie obejmuje zakres terminu "prawda", lecz są ponad nią. 

(188).  Jest  rzeczą  oczywistą,  że  początek  czystego  i  nie  pomieszanego  z  niczym  innym  życia 

znajduje się w Pierworodnym całego stworzenia. To z Niego czerpiąc siłę żyją prawdziwym życiem 

background image

ci, którzy w Chrystusie uczestniczą, ci natomiast, którzy, jak się wydaje, żyją z dala od Niego, nie 
posiadają prawdziwego życia, jak również nie mają prawdziwej światłości. 

(189).  A  skoro  nie  można  być  w  Ojcu  ani  u  boku  Ojca,  jeśli  odszedłszy  stąd  nie  dotrze  się 

najpierw do Bóstwa Syna, przez które człowiek dojść może do ojcowskiej szczęśliwości, dlatego też 
Zbawiciel zwie się "Bramą"

(295)

. 

(190).  Ponieważ  zaś  miłuje  ludzi  i  pochwala  wszelką  skłonność  ku  dobremu  w  duszach,  które 

spieszą  ku  Słowu,  ale,  podobnie  jak  owce,  mają  łagodne  i  dobre  usposobienie  w  sposób 
nieświadomy, a nie dlatego, że zostało ono poddane próbie, Chrystus jest "Pasterzem". "Pan bowiem 
ocala ludzi i zwierzęta"

(296)

, a Izrael i Juda zostali obsiani nie tylko nasieniem ludzi, ale i nasieniem 

zwierząt

(297)

. 

XXVIII. (191).  Trzeba  ponadto  od  początku  wniknąć  głębiej  w  imię  "Chrystus"  i  zestawić  je  z 

nazwą  "Król",  gdyż  dzięki  temu  porównaniu  zrozumiemy  różnicę  między  tymi  nazwami.  W 
czterdziestym  czwartym  Psalmie  czytamy,  że  kto  umiłował  sprawiedliwość  i  znienawidził 
nieprawości, ten bardziej od rówieśników swoich zasłużył na namaszczenie

(298)

, i to właśnie dlatego, 

że  umiłował  sprawiedliwość  i  żywił  odrazę  do  nieprawości.  Należy  zaznaczyć, że  nie  otrzymał  On 
namaszczenia wówczas, kiedy się pojawił; ono stanowi nieodłączny Jego przymiot. Namaszczenie u 
istot  stworzonych  stanowi  symbol władzy  królewskiej,  a bywa,  że  i  symbol  kapłaństwa.  Czyż  więc 
Syn  Boży  otrzymał  godność  królewską później  i  nie  jest  ona  z Nim  związana  od  samego  początku? 
(192).  A  jakże  to  możliwe,  żeby  Pierworodny  wszelkiego  stworzenia  nie  był  królem  i  stał  się  nim 
dopiero później dzięki temu, że umiłował sprawiedliwość, chociaż sam był Sprawiedliwością? Może 
jednak umknęło naszej uwadze to, że Chrystusem jest On jako człowiek, jeśli weźmiemy pod uwagę 
Jego duszę, która ze względu  na swą ludzką naturę była strwożona i smutna

(299)

, natomiast Królem 

jest dzięki swemu Bóstwu? 

(193). Wykażę to odwołując się do siedemdziesiątego pierwszego Psalmu, w którym powiedziano: 

"Boże,  przekaż  swój  sąd  królowi,  a  sprawiedliwość  Twoją  synowi  królewskiemu,  niech  rządzi 
sprawiedliwie  ludem  Twoim  i  ubogimi  Twymi  zgodnie  z  prawem"

(300)

.  Wiadomo  przecież,  iż  ten 

przypisywany Salomonowi Psalm zawiera proroctwo o Chrystusie. (194). Trzeba się zastanowić, o co 
chodzi w modlitwie proroka: jakiemu królowi Bóg ma przekazać sąd, jakiemu synowi królewskiemu, 
i  o  sprawiedliwości  jakiego  króla  jest  tu  mowa.  (195).  Wydaje  mi  się,  że  królem  nazwano  tutaj 
zasadniczą  naturę  Pierworodnego  wszelkiego  stworzenia,  której  ze  względu  na  jej  wyższość 
udzielana  jest  władza  sądownicza,  synem  królewskim  natomiast  jest  człowiek,  którego  przybrała 
sobie  owa  natura,  i  który  został  przez  nią  ukształtowany  i  wymodelowany  zgodnie  ze 
sprawiedliwością. (196). Doszedłem do wniosku, że tak właśnie rzecz się przedstawia, ponieważ te 
dwa elementy zostały uwzględnione w jednej wypowiedzi, a dalszy ciąg tekstu nie mówi już o Nim 
jako  o  dwu  składowych  elementach,  lecz  jako  o  jedności.  (197).  Zbawiciel  bowiem  uczynił  "obie 
części jednością"

(301)

, a może przede wszystkim w sobie samym uczynił jednością pierwociny dwóch 

elementów.  Co  się  zaś  tyczy  tych  dwóch  elementów,  to  obejmują  one  również  ludzi,  bo  dusza 
każdego  człowieka  została  połączona  z  Duchem  Świętym  i  każdy  ze  zbawionych  stał  się  istotą 
duchową. 

(198). Podobnie więc jak istnieją ludzie, dla których Chrystus jest Pasterzem, a to dlatego, że  - 

była  już  o  tym  mowa

(302)

 -  mają  charakter  spokojny,  chociaż  ujawniający  się  w sposób  nie  całkiem 

świadomy,  tak  samo  istnieją  i  tacy,  dla  których  jest  On  Królem,  ponieważ  przez  rozum  swój 
dochodzą do pobożności. (199). Występują jednakże różnice między istotami, dla których Chrystus 
jest Królem, bo króluje nad nimi w sposób bardziej albo mniej tajemniczy, niewysłowiony i boski. 
(200).  Mógłbym  więc  powiedzieć,  że  ci,  którzy  oglądali  byty  niecielesne,  przez  Pawła  zwane 
"niewidzialnymi  i  niedostrzegalnymi"

(303)

,  umieszczeni  przez  rozum  poza  wszystkim,  co  jest 

dostrzegalne  zmysłowo,  podlegają  władzy  królewskiej  sprawowanej  przez  szczególną  naturę 
Jednorodzonego, co się natomiast tyczy tych, którzy doszli do poznania bytów zmysłowych i za ich 

background image

pośrednictwem  wielbią  Stworzyciela,  to  i  nad  nimi  króluje  Słowo  -  to  znaczy  Chrystus  jest  ich 
Królem. 

Niechaj  jednak  nikt  nie  podejrzewa,  że  wprowadzając  rozróżnienie  między  przymiotami 

Chrystusa robimy to samo w odniesieniu do jego istoty. 

XXIX. (201).  Dla  każdego  natomiast  jest  rzeczą  zupełnie  jasną,  w  jakim  sensie  nasz  Pan  jest 

Nauczycielem i Przewodnikiem ludzi zmierzających ku pobożności oraz Panem niewolników, którzy 
mają "ducha niewoli, ażeby się pogrążyć w bojaźni"

(304)

. Dla tych jednak, którzy czynią postępy, dążą 

do mądrości i są jej godni, nie jest już Panem - "sługa bowiem nie wie, czego chce jego pan"

(305)

 - jest 

dla nich Przyjacielem. (202). Sam Chrystus poucza nas o tym, bo wówczas, gdy Jego słuchacze byli 
jeszcze  niewolnikami,  stwierdzał:  "Wy  mnie  nazywacie  Nauczycielem  i  Panem,  i słusznie  mówicie, 
bo jestem nim"

(306)

, przy innej zaś okazji powiedział: "Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie zna 

woli  swego  pana,  ale  nazywam  was  przyjaciółmi"

(307)

,  ponieważ  "wytrwaliście  przy  mnie  we 

wszystkich  moich  przeciwnościach"

(308)

.  (203).  A  zatem  zgodnie  z  tym,  co  czytamy  u  Malachiasza: 

"Jeśli ja jestem Bogiem, to gdzież jest bojaźń moja?

(309)

, ci, którzy żyją w bojaźni wymaganej przez 

Boga od dobrych sług, są sługami Pana, który zwie się Zbawicielem. (204). Wszystko to jednak nie 
wskazuje  wcale  na  szlachetne  pochodzenie  Syna,  natomiast  wskazują  na  nie  słowa,  które  o  Nim 
wypowiedział Bóg: "Ty jesteś Synem moim, ja Ciebie dziś zrodziłem"

(310)

. U Boga "dziś" trwa zawsze. 

Nie  ma  u  Niego  wieczoru,  a  sądzę,  że  nie  ma  też  poranka.  Czas  współistniejący  z Jego  życiem, 
niezrodzonym i wiecznym, jest dla Niego, że tak powiem, dniem dzisiejszym, w którym narodził się 
Syn. Tak więc nie można oznaczyć początku ani dnia narodzin Syna. 

XXX. (205).  Do  tego,  co  już  powiedziano,  należy  dodać  wyjaśnienie,  w  jakim  sensie  Syn  jest 

"prawdziwym krzewem winnym"

(311)

. Jasne to będzie dla tych, którzy w sposób godny prorockiej łaski 

rozumieją  słowa:  "Wino  rozwesela  serce  człowieka"

(312)

.  (206).  Jeśli  bowiem  serce  człowieka  jest 

bytem  rozumnym,  to  tym,  co  je  rozwesela,  jest  najsłodsze  Słowo,  które  rozprasza  ludzkie  troski, 
daje  uniesienie  i  sprowadza  nie  bezrozumne,  ale  boskie  upojenie.  Wydaje  mi  się,  że  tak  właśnie 
upoił  swych  braci  Józef

(313)

.  Słusznie  więc  "prawdziwym  krzewem  winnym"  jest  Ten,  kto  przynosi 

"wino  rozweselające  serce  człowieka"

(314)

.  "Prawdziwym"  jest  dlatego,  że  zamiast  gron  posiada 

prawdę, a jako gałązki ma uczniów, którzy Go naśladują i wydają owoc prawdy. 

(207). Trzeba jeszcze objaśnić różnicę między chlebem i krzewem winnym, bo Pan powiada, że 

jest  nie  tylko  "winnym  krzewem",  ale  również  "chlebem  życia"

(315)

.  (208).  Być  może  trzeba  to 

rozumieć tak: mówimy, że chleb karmi, umacnia i pokrzepia ludzkie serce, wino zaś rozwesela je, 
raduje i wprawia w radosny nastrój. Zatem nauki moralne, które zapewniają życie temu, kto się ich 
uczy  i  wypełnia  je,  są  chlebem  żywota  -  bo  nie  można  przecież  nazwać  ich  owocami  winnego 
krzewu.  Z  winnego  krzewu  natomiast pochodzą  i winem  się  zwą  mistyczne  i  głębokie  rozważania, 
które przynoszą wesele i uniesienie, znamionujące tych, którzy w Panu znajdują radość, i nie tylko 
pragną otrzymywać pokarm, ale także radować się nim

(316)

. 

XXXI. (209).  Wyjaśnić  ponadto  należy,  dlaczego  w  Apokalipsie  Chrystus  został  nazwany 

"Pierwszym  i  Ostatnim"

(317)

.  Jako  "Pierwszy"  nie  jest  tym  samym,  czym  jest  Alfa  i  Początek,  jako 

"Ostatni" zaś nie jest także tym, czym jest Omega i Koniec. (210). Ponieważ żyjące istoty rozumne 
zostały  ukształtowane  w  różnych  postaciach,  wydaje  mi  się,  że  jest  wśród  nich  jakaś  istota 
pierwsza, druga, trzecia i tak dalej aż po ostatnią. (211). Ścisłe określenie, kto jest pierwszą istotą, 
kto drugą, a do kogo zgodnie z prawdą odnosi się określenie "trzeci", i tak dalej aż do ostatniego, 
nie  jest  sprawą  człowieka:  zadanie  to  przekracza  naszą  naturę.  Spróbujmy  jednak  zatrzymać  się 
przy tym zagadnieniu i omówić je w miarę naszych sił. 

(212).  Istnieją  jacyś  bogowie,  których  Bogiem  jest  Bóg.  Mówią  o  tym  prorocy:  "Chwalcie  Boga 

bogów"

(318)

, oraz: "Przemówił Pan, Bóg bogów, i zawezwał ziemię"

(319)

. Wedle Ewangelii natomiast "Bóg 

nie jest Bogiem umarłych, ale żyjących"

(320)

. A zatem żyjącymi istotami są również bogowie, których 

background image

Bogiem  jest  Bóg.  (213).  Także  Apostoł,  który  pisze  w  Liście  do  Koryntian:  "Jak  zresztą  wielu  jest 
bogów  i  panów"

(321)

,  zgodnie  z  wypowiedzą  proroka  uznał,  że  nazwa  "bogowie"  odnosi  się  do 

rzeczywistych bytów. 

(214).  Oprócz  bogów,  których  Bogiem  jest  Bóg,  istnieją  jakieś  inne,  różniące  się  od  nich  byty, 

zwane "Tronami", oraz tak zwane "Panowania, Zwierzchności i Władze"

(322)

. (215). A skoro napisano: 

"Ponad  wszelkim  imieniem  wzywanym  nie  tylko  w  tym  wieku,  ale  i  w  przyszłym"

(323)

,  to  musimy 

wierzyć,  że  poza  nimi  istnieją  jeszcze  inne  byty  rozumne,  których  nie  zwykliśmy  wymieniać

(324)

Jeden  określony  ich  rodzaj  Hebrajczyk  nazywa  "Sabai",  od  którego  pochodzi  nazwa  "Sabaoth".  Ich 
władcą  jest  On  i  nie  jest  nikim  innym  tylko  Bogiem.  A  poza  wszystkimi  znajduje  się  człowiek  - 
rozumna istota śmiertelna. 

(216). A zatem w pierwszej kolejności ze względu na godność stworzył Bóg wszechrzeczy rodzaj 

bytów rozumnych, czyli tak zwanych bogów, drugim rodzajem niech będą na razie tak zwane Trony, 
a  trzecim  niewątpliwie  Panowania.  Tak  więc  należy  w  myśli  zniżyć  się  aż  do  ostatniego  bytu 
rozumnego,  którym  może  być  tylko  człowiek.  (217).  Zbawiciel  więc  w  sposób  bardziej  boski  niż 
Paweł  stał  się  "wszystkim  dla  wszystkich,  aby  wszystkich  pozyskać"

(325)

 albo  udoskonalić.  Dla  ludzi 

zatem stał się oczywiście człowiekiem, a dla aniołów aniołem. (218). Co się tyczy tego, że Chrystus 
stał  się  człowiekiem,  nie  wątpi  w  to  nikt  spośród  wiernych.  O tym  natomiast,  że  był  aniołem, 
przekonujemy się, gdy mamy na uwadze zjawienie się i wypowiedzi aniołów. Przecież w niektórych 
ustępach  Pisma  spotykamy  się  z  nimi. Oto  przykład:  "Ukazał  się  anioł Pański w  płomieniu  ognia w 
krzaku i rzekł: «Ja jestem Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba»"

(326)

. Również Izajasz stwierdza: "Jego 

imię brzmi: «Anioł wielkiej mocy»"

(327)

. 

(219). Zbawiciel jest więc "Pierwszym i Ostatnim" nie z tej przyczyny, że nie obejmuje tego, co 

jest  w  środku,  a  tylko  same  krańce,  lecz  dlatego,  aby  stało  się  oczywistym,  że  jest  wszystkim. 
Zastanów  się,  czy  tym,  co  jest  "ostatnie",  jest  człowiek,  czy  raczej  tak  zwane  byty  podziemne, 
wśród  których  są  też  wszystkie  lub  tylko  niektóre  demony.  (220).  Należy  rozważyć,  czym  jest 
Zbawiciel,  który  tak  przemawia  ustami  proroka  Dawida:  "Stałem  się  podobny  do  człowieka 
pozbawionego wszelkiej pomocy, stałem się wolny między umarłymi"

(328)

. Otóż jak dzięki narodzinom 

z  Dziewicy  i  dzięki  cudom  w  dalszym  swym  życiu  jest  On  czymś  więcej  niźli  ludzie,  tak  samo  i 
między  umarłymi,  bo  tylko  On  jeden  jest  tam  wolny,  albowiem  dusza  Jego  nie  pozostała  w 
Otchłani

(329)

. Tak więc jest "Pierwszym i Ostatnim". 

(221). Skoro więc istnieją, a istnieją rzeczywiście, litery Boże, a święci po ich odczytaniu mówią, 

że  czytali  napisy  umieszczone  na  tabliczkach  niebieskich,  to  owymi  literami,  uszeregowanymi  od 
alfa  do  omega  i  zapisanymi  w  tym  celu,  aby  dzięki  nim  można  było  odczytać  sprawy  boskie,  są 
pojęcia dotyczące Syna Bożego. (222). Zaiste ten sam jest Początkiem i Końcem, jednakże nie ten 
sam  pod  względem  przymiotów.  Otóż,  jak  dowiadujemy  się  z  Księgi  Przysłów,  Chrystus  jest 
Początkiem jako Mądrość, napisano bowiem: "Bóg stworzył Mnie jako początek dróg swoich dla dzieł 
swoich"

(330)

. Jako Słowo natomiast nie jest Początkiem, ponieważ "Słowo było w początku". (223). A 

więc przymioty Chrystusa obejmują początek oraz poza początkiem coś drugiego, trzeciego i tak aż 
do  końca,  jak  gdyby  oświadczał:  "Jestem  Początkiem  jako  Mądrość,  jestem  czymś  drugim  -  jeśli 
rzecz tak ujmować - jako byt niewidzialny, czymś trzecim jako Życie", tym bowiem, "co się w Nim 
stało, było życie"

(331)

. 

(224).  Jeśli  ktoś  bada  Pisma  tak,  iż  potrafi  dostrzec  ich  sens,  z pewnością  odnajdzie  on  wiele 

składników tworzących cały układ oraz koniec, nie sądzę bowiem, iżby zdolny był odkryć wszystko. 
Początek jednak i koniec są, jak się wydaje, wyraźniejsze, bo zwykle określa się nimi całość. Tak 
więc  początkiem  domu  jest  fundament,  końcem  zaś  zwieńczenie.  (225).  Skoro  Chrystus  jest 
"kamieniem  węgielnym"

(332)

,  to  do  całości,  na  którą  składają  się  wszystkie  istoty  zbawione  należy 

odnieść stwierdzenie, iż jednorodzony Chrystus jest "wszystkim we wszystkich"

(333)

: początkiem jest w 

człowieku,  którego  przybrał,  końcem  zaś  w  ostatnim  ze  świętych.  Znajduje  się  też  w  istotach 

background image

pośrednich.  Albo  inaczej:  początkiem  był  w Adamie,  a  końcem  podczas  swego  pobytu  na  ziemi, 
zgodnie ze zdaniem: "Ostatni Adam był duchem ożywiającym"

(334)

. Określenie to zgadza się z definicją 

"pierwszego i ostatniego". (226). Zastanowiwszy się jednak nad tym, co powiedziano o "pierwszym i 
ostatnim"  oraz  o  "początku  i końcu",  pierwsze  określenie  odnosimy  do  gatunku  bytów  rozumnych, 
drugie  do  różnych  przymiotów  Syna  Bożego.  Mamy  więc  rozróżnienie  między  "pierwszym"  i 
"początkiem", między "ostatnim" i "końcem", między "Alfą" i "Omegą". 

(227).  Jasne  więc  będzie  i  to,  że  Chrystus  jest  "żywym"  i  "umarłym"  oraz  że  po  tym,  jak  był 

"umarły", stał się żyjącym na wieki wieków"

(335)

. Przecież wówczas, gdyśmy pozostawali w grzechu, 

nie otrzymywaliśmy żadnego wsparcia ze strony Jego nadzwyczajnego życia, zatem Chrystus zniżył 
się aż do naszej śmiertelności po to, byśmy po Jego "śmierci dla grzechu"

(336)

"nosili w ciele konanie 

Jezusa" i żebyśmy mogli we właściwy sposób przyjąć na wieki wieków Jego życie, które nastąpiło po 
śmierci. Ci bowiem, którzy "zawsze noszą w ciele konanie Jezusa", będą mieli również "życie Jezusa, 
które objawi się w ich ciałach"

(337)

. 

XXXII. (228). To właśnie powiedział o sobie Syn Boży w Księgach Nowego Testamentu. U Izajasza 

natomiast stwierdził, iż Ojciec uczynił Jego usta "ostrym mieczem", że "został ukryty w cieniu ręki 
Ojca", że stał się podobny do "wybranej strzały" i "został ukryty w ojcowskim kołczanie", że stał się 
sługą  Boga  wszechrzeczy  i  że  Bóg  nazwał  Go  "Izraelem"  oraz  "światłością  narodów"

(338)

.  (229).  Usta 

Syna Bożego są więc "ostrym mieczem", albowiem "żywe jest Słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż 
wszelki  miecz  obosieczny, przenikające  aż  do  rozdzielenia  duszy  i  ducha,  stawów  i  szpiku,  zdolne 
jest osądzić pragnienia i myśli serca"

(339)

. Chrystus zatem przybył nie po to, aby pokój przynieść na 

ziemię, to znaczy bytom cielesnym i zmysłowym, ale żeby przynieść miecz

(340)

 i rozdzielić, że się tak 

wyrażę, szkodliwy związek duszy i ciała. Wszystko to w tym celu, by dusza poddając się duchowi, 
który  prowadzi  walkę  z  ciałem

(341)

,  zaprzyjaźniła  się  z  Bogiem.  A  zatem,  jak  powiada  prorok,  Syn 

Boży miał usta jak "miecz", albo jak "ostry miecz". Widząc zatem tylu ludzi zranionych miłością Bożą 
- tak jak Oblubienica, która w Pieśni nad pieśniami stwierdza, że cierpi to samo: "Jestem zraniona 
przez miłość"

(342)

 - nie znalazł innej strzały, aby zranić dusze ludzkie i skierować je ku miłości Bożej, 

poza Tym, który rzecze: "Uczynił mnie wybraną strzałą". 

(230).  Każdy,  kto  pojmuje,  w  jakim  sensie  Jezus,  Syn  Boży,  który  przybrał  postać  sługi

(343)

 dla 

wyzwolenia pozostających w  niewoli  grzechu,  jest  dla  uczniów  "nie  jak  ten,  kto  siedzi przy  stole, 
ale  jak  ten,  kto  usługuje"

(344)

,  musi  również  zrozumieć,  dlaczego  Ojciec  mówi do  Niego:  "Ty  jesteś 

moim  sługą",  i  zaraz  dalej:  "To  wielki  zaszczyt  dla  ciebie,  że  zwiesz  się  sługą  moim"

(345)

.  (231). 

Trzeba  śmiało  stwierdzić,  że  dobroć  Chrystusa  objawia  się pełniej,  w  sposób  bardziej boski  i  jako 
prawdziwy obraz Ojca wówczas,  kiedy "uniżył samego siebie i stał się posłuszny aż do śmierci, i to 
śmierci krzyżowej"

(346)

, niż gdyby to "uznał za grabież swej równości z Bogiem"

(347)

 i nie zgodził się być 

sługą  dla  zbawienia  świata.  (232).  Chcąc  więc  nas  pouczyć,  że  przyjął  wielki dar  od  Ojca  i w ten 
sposób  stał  się  sługą,  powiada:  "I  Bóg  mój  będzie  moją  siłą.  I rzekł  mi:  «To  wielki  zaszczyt  dla 
ciebie,  że  zwiesz  się  moim  sługą»".  Gdyby  bowiem  nie  stał  się  sługą,  nie  podźwignąłby  pokoleń 
Jakuba  i  nie  zgromadziłby  rozproszonego  Izraela,  nie  mógłby  też  być  "światłością  narodów",  aby 
stanowić "zbawienie aż po krańce ziemi"

(348)

. 

(233). Choć Ojciec "wielką sprawą" nazywa fakt, że Chrystus stał się sługą, jest jednak to czymś 

mniej  ważnym  w  zestawieniu  z  tym,  że  był  On  niewinnym  barankiem  i  jagnięciem.  Baranek  Boży 
został  bowiem  jak  niewinne  jagnię  złożony  w  ofierze,  aby  "zgładzić  grzech  świata"

(349)

.  Ten,  który 

wszystkich  obdarza  słowem,  został  porównany  do  baranka,  który  milczy  wobec  tego,  kto  go 
strzyże

(350)

,  abyśmy  wszyscy  przez  Jego  śmierć  doznali  oczyszczenia.  Podano  Go  jako  lekarstwo 

przeciwko  wrogim  potęgom  i  występkowi  tym,  którzy  pragną  przyjąć  prawdę,  śmierć  Chrystusa 
sprawiła bowiem, że osłabły potęgi prowadzące walkę z rodzajem ludzkim, a dzięki niewysłowionej 
mocy wyzwoliła od grzechu życie każdego z wiernych. (234). Aby cały świat wolny był od występku, 
Chrystus poskramia grzech, póki nie zostaną unicestwieni Jego wrogowie, a jako ostatni wróg zginie 
śmierć

(351)

.  Dlatego  też  Jan  [Chrzciciel]  wskazując  na  Niego  mówi:  "Oto  Baranek  Boży,  który  gładzi 

background image

grzech świata"

(352)

: nie jest On tym, który będzie gładził grzech, ale jeszcze nie gładzi, ani tym, który 

zgładził i już go nie gładzi. 

(235). Albowiem gładzi grzechy w każdym, kto przebywa na świecie, i czynić to będzie tak długo, 

aż występek zostanie usunięty ze świata, a Zbawiciel przekaże Ojcu królestwo

(353)

 przygotowane, by 

podlegać Jego władzy, gdyż żadnej zmazy już w nim nie będzie, świat zaś przyswoi sobie wszystkie 
przymioty Boże, skoro wypełnią się słowa: "Aby Bóg był wszystkim we wszystkich"

(354)

. 

(236). Ponadto Chrystus został nazwany "mężem", który przychodzi po Janie, chociaż przewyższa 

go godnością i chociaż istniał wcześniej od niego

(355)

.ł Chce nas w ten sposób pouczyć, że Syn Boży - 

człowiek  zjednoczony  z  Bóstwem,  jest  starszy  od  swych  narodzin  z  Maryi

(356)

;  [Jan]  Chrzciciel 

stwierdza, że nie znał tego człowieka

(357)

. (237). Jakże jednak mógł Go nie znać ten, kto jeszcze jako 

płód  w  łonie  Elżbiety poruszył  się  z  radości,  gdy  "słowa pozdrowienia Maryi dotarły  do  uszu"  żony 
Zachariasza

(358)

? (238). Zastanów się zatem, czy słów: "nie znał", nie należy odnieść do tego, co już 

istniało przed przyjęciem ciała. Jeśli zaś nie znał Go przed Jego wcieleniem, a poznał Go, gdy sam 
przebywał jeszcze w łonie matki, to może poucza nas o czymś więcej na Jego temat niż o tym tylko, 
co już wiedział: że mianowicie Ten, "na kogo zstąpi i na kim spocznie Duch", jest Tym, który "chrzci 
Duchem Świętym i ogniem"

(359)

. (239). Jeśli bowiem znał Go już w łonie matki, ale nie wiedział o Nim 

jeszcze  wszystkiego,  to  może  i  wtedy,  gdy  ujrzał  "Ducha  zstępującego  i spoczywającego  na  Nim", 
nie wiedział jeszcze, że "On jest tym, który chrzci Duchem Świętym i ogniem". Nadto, na początku 
Jan nie zdawał sobie sprawy, że Syn Boży jest tym właśnie "mężem". 

XXXIII. (240). Żadne z przytoczonych powyżej nazwań nie ukazuje Chrystusa jako obrońcę naszej 

sprawy wobec Boga, jako Tego, kto zanosi prośby dotyczące ludzkiej natury kierując swe błagania 
jako  "rzecznik",  "ofiara  przebłagalna"  i  "narzędzie  przebłagania".  Przydomek  "Rzecznika"  otrzymał 
Chrystus w Liście Jana: "Jeśli nawet ktoś  zgrzeszy, mamy rzecznika wobec Ojca, Jezusa Chrystusa 
sprawiedliwego, i On jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy"

(360)

. W tym samym Liście [Chrystus] 

został  nazwany  "ofiarą  przebłagalną".  "Jest  ofiarą  przebłagalną  za  nasze  grzechy",  albowiem 
podobnie  w  Liście  do  Rzymian  zwie  się  On  "narzędziem  przebłagania":  "Jego  Bóg  ustanowił 
narzędziem  przebłagania  przez  wiarę"

(361)

.  Cieniem

(362)

 owego  "narzędzia  przebłagania"  była  w 

najskrytszym 

miejscu 

[Przybytku], 

miejscu 

świętym 

świętych 

"złota 

przebłagalnia"

(363)

 spoczywająca na dwóch Cherubach. 

(241). A jakże mógłby być Rzecznikiem, ofiarą przebłagalną i narzędziem przebłagania bez mocy 

Bożej, która usuwa naszą słabość i wstępuje do duszy istot wierzących? Ta moc jest udzielana przez 
Jezusa, który istniał przed nią, ponieważ On jest samą mocą Bożą i dzięki Niemu można powiedzieć: 
"Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia"

(364)

, to znaczy w Jezusie Chrystusie. (242). Dlatego, jak 

wiemy,  Szymon  Mag,  głosząc  się  "mocą  Bożą,  która  zwie  się  wielka",  wraz  ze  swymi  pieniędzmi 
ściągnął  na  siebie  zgubę  i  zatracenie

(365)

.  My  zaś  uznając  w  Chrystusie  prawdziwą  moc  Bożą, 

wierzymy, że ogarnia On wszystko, co ma jakiekolwiek znaczenie, ponieważ jest "mocą". 

XXXIV.  (243).  Nie  możemy  też  pominąć  milczeniem  faktu,  iż  nie  bez  słuszności  Chrystus  jest 

"Mądrością Bożą"

(366)

 i że właśnie dlatego nosi to miano. Wszak Jego mądrość zawiera się nie tylko w 

czystych  pojęciach  Boga  i  Ojca  wszechrzeczy,  na  podobieństwo  pojęć  dotyczących  przedmiotów 
ludzkich  myśli.  (244).  Otóż  jeśli  ktoś  potrafi  zrozumieć  niecielesny  byt,  na  jaki  składają  się 
różnorodne zasady związane z prawami wszechrzeczy, byt żywy i jakby obdarzony duszą, ten pojmie 
również Mądrość Bożą, która przewyższa wszelką naturę i pięknie mówi o sobie: "Pan stworzył mnie 
jako początek dróg swoich dla dzieł swoich"

(367)

. Dzięki niej mogło zaistnieć całe stworzenie, bo miało 

ono udział w Bożej mądrości, na wzór której zostało ukształtowane, albowiem, wedle słów proroka 
Dawida,  "Bóg  wszystko  uczynił  w  mądrości"

(368)

.  (245).  Jednakże  wiele  bytów  powstało  dzięki 

udziałowi w mądrości, lecz nie rozumiało jej, choć na jej wzór były tworzone. Tylko nieliczne istoty 
pojmują  mądrość,  która  dotyczy  ich  samych,  albo  też  wielu  innych bytów,  tylko  Chrystus  bowiem 
jest  pełnią  mądrości.  (246).  Natomiast  każdy  mędrzec,  przyjmujący  mądrość,  ma  swój  udział  w 

background image

Chrystusie, bo Chrystus jest Mądrością. Tak samo każdy, kto posiada większą moc, w takim stopniu 
uczestniczy w Chrystusie, który jest czystą Mocą, w jakim stopniu tę moc otrzymał. 

(247).  Podobną  opinię  należy  wyrazić  na  temat  "uświęcenia"  i "odkupienia",  Jezus  bowiem  jest 

dla nas tym samym uświęceniem, jakim są uświęcani święci, jak również jest odkupieniem; każdy z 
nas  jest  uświęcany  przez  owo  uświęcenie  i  zostaje  odkupiony  wedle  owego  odkupienia.  (248). 
Zastanówmy się! Chyba nie bez słuszności Apostoł umieścił zwrot: "dla nas" w zdaniu: "On stał się dla 
nas mądrością od Boga, sprawiedliwością, uświęceniem i odkupieniem"

(369)

. Gdyby w innych miejscach 

odnoszących się do Jezusa jako do Mądrości i Mocy nie powiedziano ogólnie, że jest On "Mocą Bożą i 
Mądrością Bożą"

(370)

, moglibyśmy sądzić, że Chrystus nie jest po prostu "Mądrością i Mocą Bożą", lecz 

że jest nią tylko dla nas. A zatem, co się tyczy mądrości i mocy, to stwierdzono, iż Chrystus jest nią 
zarówno dla nas, jak i w sensie ogólnym. Nie powiedziano jednak tego o uświęceniu i odkupieniu. 
(249). Skoro więc "Ten, który uświęca, i ci, którzy zostają uświęceni, z jednego są wszyscy"

(371)

, to 

zastanów  się,  czy  Ojciec  nie  jest  uświęceniem  naszego  własnego  uświęcenia,  podobnie  jak  jest 
głową  Chrystusa,  który  z  kolei  jest  naszą  głową

(372)

.  (250).  Chrystus  jest  naszym  odkupieniem, 

albowiem potrzebujemy odkupienia, gdyż popadliśmy w niewolę. Nie oczekuję natomiast odkupienia 
dla  Tego,  "który  był  doświadczony  we wszystkim  na  nasze podobieństwo,  z wyjątkiem  grzechu"

(373)

lecz wrogowie nigdy nie pojmali Go do niewoli. 

(251).  Skoro  więc  wprowadziliśmy  już  rozróżnienie  między  tym,  co  jest  "dla  nas",  a  tym,  co 

istnieje ogólnie: że tylko dla nas Chrystus jest uświęceniem i odkupieniem, natomiast mądrością i 
mocą  jest  zarówno  dla  nas,  jak  i  w  sensie  ogólnym,  nie  możemy  nie  zastanowić  się  nad  nauką 
o sprawiedliwości. Iż Chrystus jest sprawiedliwością dla nas, wynika to wyraźnie ze słów: "On stał się 
dla nas mądrością od Boga, sprawiedliwością, uświęceniem i odkupieniem"

(374)

. (252). Jeżeli jednak 

stwierdzamy, że Chrystus jest Sprawiedliwością w sensie ogólnym, podobnie jak w sensie ogólnym 
jest  Mądrością  i Mocą  bożą,  to  trzeba  ustalić,  czy  Ojciec  jest  dla  Chrystusa  Sprawiedliwością  tak 
samo,  jak  jest  dla  Niego  Uświęceniem;  przecież  "nie  ma  niesprawiedliwości  u  Boga",  "Pan  jest 
sprawiedliwy  i święty",  a  "uczynki  Jego  są  sprawiedliwe"

(375)

.  A  skoro  jest  sprawiedliwy,  to 

sprawiedliwie wszystkim kieruje. 

XXXV. (253). Tego zaś, co skłania heretyków

(376)

 do twierdzenia, iż istota sprawiedliwa różni się od 

dobrej, oni sami dokładnie nie przemyśleli. Sądzą, że Stwórca jest sprawiedliwy, a Ojciec Chrystusa 
dobry. Mnie  się  wydaje,  że po dokładnym  rozpatrzeniu  tej  sprawy  tak  można powiedzieć  o  Ojcu  i 
Synu:  Syn,  który  otrzymał  władzę  sprawowania  sądu,  jest  sprawiedliwością,  bo  jest  "Synem 
Człowieczym"

(377)

 i  "sprawiedliwie  osądza  świat"

(378)

,  Ojciec  zaś  po  spełnieniu  się  królestwa  Chrystusa 

udzieli dobrodziejstw istotom przygotowanym przez sprawiedliwość Syna i otrzyma miano "dobrego", 
gdy "Bóg stanie się wszystkim we wszystkim"

(379)

. (254). I może przez swą sprawiedliwość wymierzaną 

w  stosownych  okolicznościach,  przez  naukę,  kierowanie,  kary  i,  żeby  się  tak  wyrazić,  przez 
zastosowanie  duchowych  środków  leczniczych,  Zbawiciel  przygotowuje  wszystkie  istoty  do  tego, 
żeby  na  końcu  doświadczyły  dobroci  Ojca.  O  tej  dobroci  myślał  Jezus,  kiedy  tak  mówił  do  tego, 
który nazwał Go "dobrym nauczycielem": "Czemu Mnie nazywasz dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko 
jeden Bóg Ojciec"

(380)

. 

(255). Gdzie indziej

(381)

 wykazaliśmy coś podobnego w związku ze stwierdzeniem, że istnieje ktoś 

większy od Stwórcy: Stwórcą jest Chrystus, istotą większą od Niego - Ojciec. Chrystus więc jest tym 
wszystkim:  Rzecznikiem,  ofiarą  przebłagalną,  narzędziem  przebłagania,  bo  współczuje  naszym 
słabościom  dzięki  temu,  iż  "został  doświadczony  we  wszystkich  ludzkich  sprawach  na  nasze 
podobieństwo,  z  wyjątkiem  grzechu"

(382)

;  jest  On  również  wielkim  Arcykapłanem,  który  raz  jeden 

złożył  siebie  na  ofiarę

(383)

 nie  tylko  za  ludzi,  ale  za  całą  naturę  rozumną  i  "zaznał  śmierci  za 

wszystkich z wyjątkiem Boga"

(384)

; w niektórych bowiem rękopisach Listu do Hebrajczyków zamiast: "z 

łaski Boga", czytamy: "z wyjątkiem Boga". (256). A jeśli "zaznał śmierci za wszystkich z wyjątkiem 
Boga", to umarł nie tylko za ludzi, ale również za pozostałe istoty rozumne, jeśli natomiast "z łaski 
Boga  za  wszystkich  zaznał  śmierci",  to  umarł  za  wszystkich  z  wyjątkiem  Boga,  albowiem  "z  łaski 

background image

Boga za wszystkich zaznał śmierci". (257). Niedorzecznością jest bowiem twierdzenie, że Chrystus 
poniósł  śmierć  za  grzechy  ludzi,  a  nie  poniósł  jej  z  powodu  innych  istot,  które  pozostawały  w 
grzechu - na przykład za grzechy gwiazd

(385)

. Wszak i gwiazdy nie są zupełnie czyste w obliczu Boga, 

jak  to  czytamy  u  Joba:  "Gwiazdy  nie  są  czyste  w  obliczu  Jego"

(386)

.  Oczywiście  zdanie  to  może 

również  zawierać  sens  przenośny.  (258).  Chrystus  jest  więc  wielkim  Arcykapłanem,  bo  przywraca 
wszystko do królestwa Ojca oraz przekazuje to, czego nie dostaje wszystkim stworzeniom, ażeby po 
otrzymaniu godne były ojcowskiej chwały. 

(259). Ten Arcykapłan w jeszcze innym znaczeniu nosi nazwę  Judy. Chodzi o to, aby tak zwani 

"Żydzi  w  tajemnicy"  wywodzili  swą  nazwę  Judejczyków  nie  od  imienia  Judy,  syna  Jakuba,  ale  od 
Niego:  są  bowiem  Jego  dziećmi,  wielbią  Go,  a  zatem  otrzymują  wolność;  On  ich  wyzwala  od 
nieprzyjaciół, bo kładzie ręce swoje na karku wrogów ujarzmiając ich. (260). A ponieważ unicestwił 
działania  nieprzyjaciół  i  jako  jedyny  spośród  wszystkich  ogląda  Ojca,  kiedy  więc  stał  się 
człowiekiem,  jest  Jakubem  i Izraelem;  jak  zaś  dzięki  Niemu  staliśmy  się  "światłością",  bo  On  jest 
"światłością świata", tak też jesteśmy Jakubem, bo On też ma na imię Jakub, oraz Izraelem, bo On 
nosi także imię Izrael. 

XXXVI. (261).  Jezus  zresztą  przejmuje  królestwo  od  króla,  którego  wyznaczyli  sobie  synowie 

Izraela, ale nie otrzymali go od Boga i nie polecili go Bogu. Chrystus zaś tocząc boje Pana

(387)

 szykuje 

pokój  dla  swego  syna,  to  znaczy  dla  ludu,  i  może  dlatego  nosi  imię  Dawida.  Później  zwie  się 
"różdżką"  wobec  tych,  którzy  wymagają  przykrego  i  surowego  pokierowania,  a  nie  powierzają  się 
miłości i łaskawości Ojca. (262). Jeśli zatem nazywa się różdżką, to i wyrośnie

(388)

; nie ostaje się w 

swym stanie,  lecz  zdaje  się  zmieniać  swój  poprzedni  wygląd.  (263).  A  kiedy  już  wyrósł  i  stał  się 
"różdżką", nie jest nią zawsze, lecz przemienia się w rosnący kwiat, a dzięki temu, iż przedtem był 
"różdżką",  jako  kwiat  ukazuje  się  tym,  którzy  doznali  nawiedzenia.  Bóg  bowiem  różdżką,  czyli  w 
osobie  Chrystusa,  ukarze  przewinienia  tych,  których  nawiedzi.  "Ale  i łaska  nie  będzie  odjęta  od 
niego"

(389)

; zmiłuje się nad nim, bo Ojciec lituje się nad tym, nad kim Syn chce się ulitować. Możemy 

stąd  wywnioskować,  iż  Chrystus  nie  jest  jednocześnie  różdżką  i  kwiatem  dla  tych  samych  istot  - 
różdżką jest dla tych, którzy wymagają kary, kwiatem - dla zbawionych. (264). Nadto trzeba dodać, 
że jeśli dla kogoś jest różdżką, to może na końcu będzie dla niego kwiatem, a jeśli dla kogoś jest 
kwiatem, to dla takiego już nie stanie się różdżką. Jeśli więc jest kwiatem doskonalszym od innego 
kwiatu, i jeśli mówimy, że kwitnie dla tych, którzy nie przynoszą jeszcze doskonałych owoców, to 
istoty  doskonalsze  otrzymują  to,  co  pojawia  się  po  kwiecie  Chrystusa,  [to  znaczy  Jego  owoc],  ci 
natomiast, którzy poznali Jego różdżkę, nie otrzymują wraz z nią doskonałości, ale przyjmują tylko 
Jego kwiat, który pojawia się przed owocami. 

(265). Wreszcie, zanim stał się Słowem, był Chrystus "kamieniem" odrzuconym przez budujących i 

umieszczonym  jako  "kamień  węgielny"

(390)

.  Skoro  zatem  "żywe  kamienie"

(391)

 są  wznoszone  na 

fundamencie z innych kamieni - "apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Jezus 
Chrystus"

(392)

 jako Pan, to nazywa się On "kamieniem", ponieważ jest częścią budowli wzniesionej z 

"żywych  kamieni"  w  "ziemi  żyjących"

(393)

.  (266).  Powiedzieliśmy  to wszystko,  aby  zbić przypadkową 

i przyjętą bez dowodu myśl wielu ludzi, chociaż bowiem wiele jest imion nadawanych Chrystusowi, 
oni zatrzymują się tylko przy nazwie "Słowo" i nie zastanawiają się, dlaczego Syn Boży jest Słowem - 
Bogiem, które na początku było u Ojca i przez które wszystko się stało. 

XXXVII. (267).  Tak  więc  dzięki  swemu  działaniu  w  dziele  oświecania  świata,  którego  jest 

światłością, nazywa się "światłością świata"

(394)

; dzięki temu, że za Jego sprawą istoty, które szczerze 

się  do  Niego  zwracają,  wyzbywają  się  śmiertelności,  a  zmartwychwstali  przyoblekają  się  w nowe 
życie,  nosi  nazwę  "zmartwychwstania"

(395)

.  Dzięki  innym  formom  swej  działalności  zwie  się 

Pasterzem, Nauczycielem, Królem, wybraną Strzałą, Sługą oraz Rzecznikiem, Ofiarą przebłagalną i 
Narzędziem  przebłagania;  nazywa  się  też  "Słowem"  (logos),  ponieważ  usuwa  z  nas  wszystko,  co 
nierozumne (alogon), i naprawdę przeobraża nas w byty rozumne (logikoi), które wszystko czynią na 
chwałę  Bożą,  nawet  kiedy  jedzą  i  piją

(396)

,  dzięki  zaś  Słowu  wszystkie  zwykłe  i  bardziej  doskonałe 

background image

czynności  życiowe  spełniane  są  dla  Bożej  chwały.  (268).  Jeżeli  bowiem  uczestnicząc  w  Chrystusie 
zmartwychwstajemy  i  otrzymujemy  oświecenie,  a  może  nawet  podlegamy  Mu  jako  Pasterzowi  i 
Królowi,  to  jasne,  że  również  istotami  rozumnymi  stajemy  się  z  Bożego  natchnienia.  Chrystus 
bowiem  usuwa  z  nas  wszelki  brak  rozumu  i  wszelką  śmiertelność,  ponieważ  jest  Słowem  i 
Zmartwychwstaniem. (269). Zastanów się! Być może, iż w Chrystusie  - Słowie udział mają wszyscy 
ludzie. Dlatego Apostoł poucza nas, że ci, którzy pragną znaleźć Chrystusa, nie poszukują Go poza 
tymi, którzy Go szukają, i powiada tak: "Nie mów w sercu swoim: «Któż zdoła wstąpić do nieba?»  - 
oczywiście po to, aby Chrystusa stamtąd sprowadzić, albo: «Któż zstąpi do Otchłani?»  - oczywiście 
po to, by Chrystusa wyprowadzić spośród umarłych. A cóż mówi Pismo? «Słowo to jest blisko ciebie, 
na twoich ustach i w sercu twoim»"

(397)

. Albowiem jednym i tym samym jest Chrystus i poszukiwane 

przez nas Słowo. 

(270).  Skoro  zaś  sam  Pan  powiada:  "Gdybym  nie  przyszedł  i  nie  mówił  do  nich,  nie  mieliby 

grzechu. Teraz jednak nie mają usprawiedliwienia dla swego grzechu"

(398)

, musimy rozumieć to w ten 

sposób:  Słowo  głosi,  iż  nie  mają  grzechu  ci,  w  których  się  ono  jeszcze  nie  dopełniło,  ulegają 
natomiast  występkowi  ci,  którzy  uczestnicząc  w  Słowie  postępują  wbrew  zasadom,  przez  które 
Słowo się w nas dopełnia. Tylko w tym sensie prawdziwe jest tamto zdanie: "Gdybym nie przyszedł i 
nie  mówił  do  nich,  nie  mieliby  grzechu".  (271).  Zastanów  się  więc  nad  tym  tekstem  mając  na 
uwadze Jezusa widzialnego i pomyśl, jak pojmować Go będzie wielu ludzi. W jakim sensie prawdą 
jest,  że  nie  mają  grzechu  ci,  do  których  nie  przyszedł  Jezus?  Wszyscy  więc,  którzy  żyli  przed 
przyjściem  Zbawiciela,  będą  wolni  od  wszelkiego  grzechu,  bo  nie  przybył  jeszcze  Jezus  widzialny 
cieleśnie. (272). Nie będą mieć grzechu również ci, którym nigdy nie oznajmiono nauki o Jezusie, 
bo oczywiste jest, że kto nie ma grzechu, ten nie podlega sądowi. 

(273). Słowo jednak, które mieszka w ludziach i w którym, jak powiedzieliśmy, uczestniczy nasz 

rodzaj,  jest  pojmowane  dwojako:  albo  stosownie  do  pełnego  sensu  używanych  pojęć,  i  to  z 
wyjątkiem osobników nienormalnych odnosi się do każdego, kto wyszedł z wieku dziecięcego, albo 
też z uwzględnieniem najwyższego stopnia doskonałości, i to dotyczy tylko istot doskonałych. (274). 
W  tym  pierwszym  znaczeniu  powinniśmy  rozumieć  zdanie:  "Gdybym  nie  przyszedł  i  nie  mówił  do 
nich,  nie  mieliby  grzechu.  Teraz  zaś  nie  mają  usprawiedliwienia  dla  swojego  grzechu",  w drugim 
natomiast  rozumieniu  użyte  są  następujące  słowa:  "Wszyscy,  którzy  przyszli  przede  Mną,  są 
złodziejami  i  rozbójnikami,  i  nie  posłuchały  ich  owce"

(399)

.  (275).  Otóż  przed  osiągnięciem 

doskonałości  Słowa  wszystko,  co było  w  ludziach,  było  naganne,  niedostateczne  i  pełne  braków,  i 
nie  słuchała  Go  nasza  nierozumna  cząstka,  przenośnie  nazwana  "owcami".  Być może  w  pierwszym 
znaczeniu wypowiedziano zdanie: "Słowo stało się ciałem"

(400)

, w drugim zaś: "Bogiem było Słowo". 

(276).  Wypada  się  więc  zastanowić,  czy  wśród  ludzkich  spraw  można dostrzec  coś  pośredniego 

pomiędzy:  "Słowo  stało  się  ciałem",  a:  "Bogiem  było  Słowo";  na  przykład  po  tym,  jak  już  stało  się 
ciałem, Słowo powraca do swego pierwotnego stanu tracąc stopniowo swą materialność aż do czasu, 
gdy  stanie  się  Bogiem  -  Słowem  u  Ojca,  tak  jak  było  Nim  na  początku.  Jan  oglądał  chwałę  tego 
prawdziwie jednorodzonego Słowa, kiedy przyszło do Ojca

(401)

. 

XXXVIII. (277).  Słowo  może  być  również  Synem,  ponieważ  objawia  tajemnice  Ojca,  Ojciec  zaś 

jest Rozumem w tym znaczeniu, w jakim Syn  zwie się Słowem. Otóż jeżeli słowo jest zwiastunem 
tego,  co  dostrzega  rozum,  podobnie  i  Słowo  Boże,  znając  Ojca,  do  którego  żadne  stworzenie  nie 
może  się  zbliżyć  bez  przewodnika,  objawia  to,  co  zna  -  czyli  Ojca.  (278).  "Nikt  bowiem  nie  zna 
Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić"

(402)

. I w takim stopniu, w jakim jest Słowem, jest też 

"Aniołem wielkiej rady", którego "władza spoczęła na Jego barkach"

(403)

, królował bowiem dlatego, że 

przeszedł  przez  mękę  krzyża.  W  Apokalipsie  czytamy,  że  wierne  i  prawdziwe  słowo  zasiada  na 
białym  koniu

(404)

.  Wskazuje  to,  jak  sądzę,  na  dobitność  wysłowienia,  przez  które  wypowiada  się 

mieszkające w nas Słowo prawdy. (279). Nie pora teraz dowodzić, że w Piśmie, w którym zawarte 
jest  to,  co  nas  wspiera,  jeśli  słuchamy  nauk  Bożych,  bardzo  często  na  oznaczenie  "wypowiedzi" 
używa  się  terminu  "koń".  Powołajmy  się  tylko  na  jeden  czy  dwa  przykłady:  "Koń  jest  zwodniczym 

background image

ratunkiem"

(405)

, oraz: "Jedni wolą rydwan, inni konie, a my będziemy się chlubić w imieniu Pana Boga 

naszego"

(406)

. 

(280).  Musimy  też  zastanowić  się  nad  następującym  zdaniem:  "Serce  moje  tchnęło  dobrym 

słowem;  dzieła  moje  głoszę  królowi"

(407)

.  Słowa  te  zapisane  są w  czterdziestym czwartym  Psalmie  i 

wielu  ludzi  przytacza  je  jako  w  pełni  zrozumiałe,  my  jednak  odczuwamy  potrzebę  pewnego 
wyjaśnienia. Przypuśćmy bowiem, że mówi to Ojciec. (281). Czymże więc ma być Jego serce, żeby 
"dobre  słowo"  okazało  się  zgodne  z  nim?  Jeśli  bowiem  wedle  ich  mniemania  "Słowo"  nie  wymaga 
objaśnienia,  to  oczywiste,  że  nie  wymaga  go  również  wyraz  "serce".  Jednakże  niedorzecznością 
byłoby  sądzić,  że  serce  jest  jakąś  cząstką  Boga  na  podobieństwo  jakiejś  części  naszego  ciała. 
(282).Trzeba  im  przypomnieć,  że  mówiąc  o ręce,  ramieniu  i  palcu  Boga  nie  ograniczamy  naszej 
myśli do dosłownego sensu wyrażenia, ale zastanawiamy się, jak odpowiednio i w sposób godny Boga 
wyrazy te należy pojmować. Tak samo i "serce Boże" trzeba rozumieć jako Jego moc duchową, która 
panuje nad wszystkim, "Słowo" natomiast jako zwiastuna tego, co się w sercu znajduje. (283). A kto 
głosi wolę Ojca stworzeniom, które na to zasługują, i kto znajduje się przy nich? Czyż nie Zbawiciel? 
Może więc nie bez racji użyto słowa "tchnąć", chociaż można było użyć wielu innych czasowników 
zamiast  tego  właśnie,  na  przykład:  "Serce  moje  wyrzuciło  dobre  słowo",  albo:  "Serce  moje 
wypowiedziało dobre słowo". Tchnienie jednak dla ukrytego tchu jest podobnie jak przy oddychaniu 
ujściem na zewnątrz, możliwe więc, że i Ojciec nie chcąc zamykać w sobie zasad prawdy wydycha 
je stwarzając w Słowie ich odbicie. Dlatego też Słowo nazywa się "obrazem niewidzialnego Boga"

(408)

Przedstawiłem  powyższy  pogląd,  aby  przyłączyć  się  do  powszechnej  opinii  uznając,  że  to  Ojciec 
wypowiada zdanie: "Serce moje tchnęło dobrym słowem". 

XXXIX. (284).  Nie  należy  jednak  bez  zastrzeżeń  przyznawać,  że  zdanie  to  naprawdę  zostało 

wypowiedziane  przez  Boga.  Czemu  bowiem  nie miałyby  to  być  słowa  proroka,  który  napełniony 
Duchem i głosząc dobre słowo proroctwa o Chrystusie, a nie mogąc zatrzymać go tylko dla siebie, 
powiada:  "Serce  moje  tchnęło  dobrym  słowem;  dzieła  moje  głoszę  królowi;  język  mój  jak  rylec 
biegłego  pisarza.  Piękny  jesteś  w  piękności  ponad  synów  ludzkich"?  A  potem  zwraca  się  on  do 
samego  Chrystusa:  "Wdzięk  rozlał  się  na  ustach  Twoich"

(409)

.  (285).  Jeśli  bowiem  Ojciec  tak 

powiedział,  to  dlaczego  po  słowach:  "Rozlał  się  wdzięk  na  ustach  Twoich",  dodaje:  "Dlatego  Bóg 
Twój  pobłogosławił  Cię  na  wieki"

(410)

;  i zaraz  dalej:  "Dlatego  namaścił  Cię  Bóg, Bóg  Twój,  olejkiem 

wesela ponad rówieśników Twoich"

(411)

 

(286).  Jednakże  ktoś  upierający  się  przy  tym,  że  słowa  Psalmu  zostały  wypowiedziane  przez 

Ojca,  może  powołać  się  na  takie  oto  zdanie:  "Posłuchaj,  córko,  spójrz  i  nakłoń  ucha,  zapomnij  o 
twym  narodzie,  o  domu  ojca  twojego"

(412)

,  a  przecież  prorok  nie  powie  do  Kościoła:  "Posłuchaj, 

córko". (287). Nietrudno jednak wykazać na przykładzie innych Psalmów, że często zmieniają się w 
nich  przemawiające  osoby,  zatem  Ojciec  mógł  tutaj  powiedzieć:  "Posłuchaj,  córko".  (288).  Aby 
uściślić  sens  wyrazu  "Słowo",  trzeba  przytoczyć  jeszcze  następujące  zdanie:  "Przez  Słowo  Pana 
zostały umocnione niebiosa, a tchnieniem Jego cała ich potęga"

(413)

. Są tacy, którzy sądzą, że chodzi 

tutaj  o  Zbawiciela  i  o  Ducha  Świętego,  gdyż  wypowiedź  ta  ma  dowodzić,  iż  niebiosa  zostały 
umocnione Słowem Bożym. To tak, jakbyśmy twierdzili, że dom powstaje na mocy słowa architekta, 
a okręt na mocy słowa konstruktora, i że w identyczny sposób Słowem Bożym zostały utwierdzone 
niebiosa,  które  mają  tworzyć bardziej  zbliżone  do boskiego  i dlatego  zwą  się  "firmamentem".  Nie 
znamionuje  ich  jakakolwiek  niestałość  i  łatwe  uleganie  zniszczeniu,  jak  ma  to  miejsce  u  niższych 
istot, dzięki więc swej doskonałości cieszą się szczególnymi względami u tegoż Słowa Bożego. 

(289).  Skoro  więc  można  już  jasno  pojąć  sens  zdania:  "Na  początku  było  Słowo",  a  według 

świadectwa Księgi Przysłów

(414)

"początkiem" może zwać się Mądrość, Mądrość zaś zaistniała wcześniej 

niż  Słowo,  które  ją  głosi,  to  należy  tym  samym  rozumieć,  że  Słowo  zawsze  jest  "na  początku",  to 
znaczy w Mądrości. A choć Słowo znajduje się w Mądrości, która nazywa się "początkiem", nic nie 
stoi na przeszkodzie, żeby było również "u Boga" i żeby samo było Bogiem. Słowo więc nie jest po 
prostu  "u  Boga",  lecz  znajduje  się  u  Boga  będąc  równocześnie  "na  początku",  czyli  w  Mądrości. 

background image

(290).  Apostoł  przeto  dodaje:  "Ono  na  początku  było  u  Boga"

(415)

,  a  mógł  powiedzieć:  "Ono  było  u 

Boga". Lecz jak było "na początku", tak też "na początku było u Boga". A kiedy było "na początku", 
"wszystko przez Nie się stało"

(416)

: Bóg bowiem według Dawida wszystko uczynił w Mądrości

(417)

. 

(291).  Przyjmując,  że  Słowo  posiada  swój  własny  byt  indywidualny,  bo  żyje  samo  przez  się, 

trzeba mówić o wielu mocach, a nie o jednej tylko mocy. W wielu przecież miejscach powtarza się 
zwrot:  "To  mówi  Pan  mocy"

(418)

,  bo  mocami  zwą  się  żyjące duchowe  istoty boskie,  spośród  których 

najwyższy  i  najpotężniejszy  był  Chrystus  noszący  nie  tylko  imię  "Mądrości",  ale  i  "Mocy  Bożej"

(419)

(292).  Skoro  więc  istnieją  liczne  moce,  z  których  każda  ma  własny  byt  osobowy,  a  każdą  z  nich 
przewyższa  Zbawiciel,  to  chociaż  istniejące  w  nas  słowo  nie  posiada  indywidualnego  bytu  poza 
nami, możemy jednak na podstawie dokonanej analizy stwierdzić, iż Chrystus jest Słowem mającym 
właściwy sobie byt "na początku", to znaczy w Mądrości. 

Powyższe  rozważania  wystarczą  nam  na  razie,  abyśmy  zrozumieli  zdanie:  "Na  początku  było 

Słowo". 

Przypisy 

41.  Por. Lb 27, 17. 

42.  Por. Rz 2, 29. 

43.  Por. 1 P 3, 4. 

44.  Ap 7, 2-5. 

45.  Ap 14, 1-5. 

46.  Ap 7, 3-4. 

47.  Ap 14, 4-5. 

48.  Ambroży, przyjaciel i mecenas Orygenesa. 

49.  Por. 1 Tm 6, 11. 

50.  Por. 2 Kor 12, 2. 

51.  Por. 1 Kor 2, 15. 

52.  Por. II, 138. 

53.  Por. Hbr 7, 11. 

54.  Hbr 4, 14. 

55.  Hbr 5, 6. 

56.  Na temat Melchizedeka i Chrystusa w literaturze biblijnej i pozabiblijnej pisze S. Łach, List do 

Hebrajczyków, Poznań 1959, s. 349-356. 

57.  W 216 roku Orygenes udał się do Palestyny, gdzie z upoważnienia miejscowych biskupów głosił 

homilie w kościołach, choć nie miał święceń kapłańskich. Zaprotestował przeciw temu biskup 

background image

aleksandryjski Demetrios, polecając Orygenesowi natychmiastowy powrót do Aleksandrii. Orygenes 
powrócił i kontynuował pracę w szkole katechetycznej. 

58.  Do podstawowych założeń egzegezy wczesnochrześcijańskiej należy przekonanie o jedności Pisma 

Św. Starego i Nowego Testamentu. Główne argumenty założenia: jeden i ten sam autor - Bóg, te 
same dzieła Boga, ten sam sposób ich objawiania, jedna i ta sama zbawcza ekonomia Boża, 
zmierzająca do odkupienia i nadprzyrodzonego wyniesienia człowieka. Boski plan zbawienia 
(oikonomia), zapowiedziany poprzez słowa i czyny w Starym Testamencie, a zrealizowany przez 
nauczanie i działanie Chrystusa, zostanie wypełniony całkowicie w czasach eschatologicznych. 

59.  2 Kor 6, 18. 

60.  2 Tm 3, 16. 

61.  1 Kor 7, 12. 

62.  1 Kor 7, 17. 

63.  2 Tm 3, 11. 

64.  Orygenes traktuje Ewangelię z jednej strony mając na uwadze jej treść (Dobra Nowina), z drugiej 

zaś strony jej rodzaj literacki (cztery Ewangelie). Z punktu widzenia treści ewangelią jest zarówno 
cały Stary Testament, ponieważ zapowiada Dobrą Nowinę, jak Nowy Testament wraz z Dziejami 
Apostolskimi, listami i Apokalipsą, ponieważ mówi o realizacji i spełnieniu się obietnic. 

65.  J 1, 29. 

66.  Por. 1 Kor 12, 28. 

67.  Por. J 9, 1. 

68.  Por. J 11, 1. 

69.  Por. II, 156. 

70.  Mt 23, 8. 

71.  Por. Ireneusz, Adv. haer., II, 11, 8. 

72.  2 Kor 5, 19. 

73.  J 1, 29. 

74.  Ewangelia Jana jest chronologicznie najpóźniejsza wśród czterech Ewangelii. Orygenes nazywając 

ją "pierwocinami Ewangelii" uznaje jej pierwszeństwo ze względu na jej duchowy charakter, w 
przeciwieństwie do "cielesnych" Ewangelii synoptycznych. Por. wypowiedź Orygenesa na temat Jana 
Ewangelisty w XXXII, 20-21. 

75.  Mt 1, 1. 

76.  Mk 1, 1. 

77.  Luka w tekście. 

background image

78.  Por. J 13, 25. 

79.  J 8, 12. 

80.  J 14, 6. 

81.  J 11, 25. 

82.  J 10, 9. 

83.  J 10, 11. 

84.  Ap 22, 13. 

85.  Por. Orygenes, MtKom X, 17 (ŹMT 10, 61). 

86.  J 19, 26. 

87.  Por. Ga 2, 20. 

88.  Patrystyka nie zna odnoszenia J 19, 25-27 do duchowego macierzyństwa Maryi. Patrystyczni 

komentatorzy tego tekstu widzą w nim budujący przykład synowskiej miłości Jezusa wobec 
ziemskiej Matki albo też dowód dziewictwa Maryi. Pogląd Orygenesa o macierzyństwie Maryi wobec 
doskonałych uważa się za początek tłumaczenia maryjnych słów Janowych na potwierdzenie 
duchowego macierzyństwa Maryi wobec wszystkich ludzi. 

89.  Por. 2 Kor 4, 7. 

90.  1 Kor 2, 16.12. 

91.  Rz 2, 16. 

92.  Por. Ap 3, 20. 

93.  Por. XIII, 199. 

94.  Gr. euangelion znaczy "dobra nowina". 

95.  Por. Kol 1, 15. 

96.  Mt 11, 3. 

97.  J 4, 25. 

98.  Łk 24, 14. W Ewangelii Łukasza znajdujemy jedynie imię Kleofasa. Orygenes utożsamia drugiego 

ucznia z Szymonem, por.Przeciw Celsusowi, II, 62 i 68. 

99.  Łk 24, 18-21. 

100.  J 1, 41. 

101.  J 1, 45. 

102.  Por. I, 27. 

background image

103.  Por. przypis 23. 

104.  Ga 5, 9. 

105.  Tekst zepsuty. 

106.  Temat zasłony świątyni jako wątek rozważań teologicznych rozwija w szczególny 

sposób Ewangelia Filipa (76, 125), por.Teksty z Nag-Hammadi, PSP, t. XX, s. 259, 274-275. 

107.  Por. 2 Kor 3, 15. 

108.  Hbr 8, 5. 

109.  Por. 1 Kor 10, 11. 

110.  J 4, 24. 

111.  Jako jedną Osobę, por. II, 102-104. 

112.  Por. Rz 7, 6. 

113.  Por. Ga 4, 2. 

114.  Ga 4, 4. 

115.  Somatyczne - cielesne pojmowanie Pisma przez ludzi mniej doskonałych odpowiada przyjściu 

Chrystusa w ciele, natomiast pojmowanie duchowe odpowiada przyjściu duchowemu, jako Boga, i 
jest dostępne tylko dla doskonałych. Orygenes wprawdzie nie przeciwstawia wyraźnie ludzi 
doskonałych mniej doskonałym, tak jak to czynili gnostycy, to jednak idea jest tu bardzo podobna. 
O pneumatykach w łonie Kościoła por. H.J. Vogt, Das Kirchenverständnis des Orygenes, Köln 1974, s. 
88-94. 

116.  Por. Prz 8, 9. 

117.  Por. Ap 14, 6. 

118.  Por. Rz 2, 28. 29. 

119.  Por. Dz 16, 3. 

120.  Por. Dz 21, 24. 

121.  Por. 1 Kor 9, 20. 

122.  Por. 1 Kor 2, 2. 

123.  J 1, 2. 

124.  J 11, 25. 

125.  Por. Mt 11, 5. 

126.  Ps 67, 12. 

background image

127.  1 Kor 4, 19. 

128.  1 Kor 2, 4. 

129.  Łk 24, 32. 

130.  Ps 67, 12. 

131.  Iz 52, 7. 

132.  J 14, 6. 

133.  Por. J 10, 9. 

134.  J 8, 12. 

135.  J 14, 6. 

136.  J 11, 25. 

137.  J 10, 9. 

138.  Prz 8, 22. 

139.  Por. Orygenes, Przeciw Celsusowi, VIII, 14. 

140.  Por. 1 Kor 2, 2. 

141.  Rz 6, 10. 

142.  Por. 1 Kor 1, 30. 

143.  Por. Kol 1, 19; 2, 9. 

144.  J 21, 25. 

145.  Iz 52, 6-7. 

146.  Por. XIII, 18. 

147.  Iz 40, 9. 

148.  Mt 5, 45. 

149.  Łk 4, 18-21. 

150.  Por. Łk 7, 37; J 12, 3. 

151.  Mt 26, 13. 

152.  Mt 25, 40. 

153.  Por. Dz 22, 22 i Łk 23, 21. 

background image

154.  J 19, 15. 

155.  Por. Mt 27, 29. 

156.  Dz 9, 4.5. 

157.  Por. Łk 8, 14. 

158.  Dn 12, 2. 

159.  Hbr 1, 7. 

160.  Łk 2, 9-11. 

161.  Łk 2, 14. 

162.  Por. Ps 114, 7. 

163.  Por. Iz 14, 12. 

164.  Mk 1, 1. 

165.  Rz 2, 16. 

166.  Gr. arche - prazasadą, źródłem, pierwszą przyczyną. 

167.  Mt 1, 1-3. Por. Orygenes, Przeciw Celsusowi, II, 4. 

168.  Orygenes ma tu zapewne na myśli gnostyków ze szkoły Marcjona i Walentyna. 

169.  Tekst ten nawiązuje być może do teorii apokatastazy - powrotu wszystkich istot do Boga dzięki 

zwiastowaniu im dobrej nowiny. Por. Orygenes, O zasadach, II, 3, 5. 

170.  Orygenes nie ma wątpliwości co do tego, że autorem Apokalipsy jest Jan Ewangelista. 

171.  Ap 14, 6-7. 

172.  Dz 8, 32.35. 

173.  Por. I, 32.33.47-62. 

174.  Por. Mt 16, 15. 

175.  Por. Ef 1, 21. 

176.  Prz 16, 7 Sept. 

177.  "Długa droga" życia duchowego wiedzie od zachowania nakazów moralnych i praktycznych do 

pełni życia kontemplacyjnego, które kończy się apokatastazą. Życie w pełni moralne jest więc 
jedynie początkiem drogi. Por. także I, 208; II, 219; VI, 103. 

178.  1 Kor 15, 25-26. 

179.  Por. Orygenes, MtKom XVI, 11 (ŹMT 10, 293). 

background image

180.  Chodzi o ukształtowanie dzięki gnozie, czyli przez gnozę Ojca. Koncepcja bliska koncepcji 

chrześcijańskich gnostyków. 

181.  Por. Mt 11, 27. 

182.  1 Kor 13, 12. 

183.  1 Kor 8, 2. 

184.  Por. J 17, 21. 

185.  Prz 16, 7 (LXX). 

186.  Rdz 1, 1. 

187.  Hi 40, 19 (LXX). 

188.  Por. Hi 3, 8. 

189.  Por. 2 P 2, 4. 

190.  Hi 40, 19 (LXX). 

191.  Pogląd, że ciała niebieskie są istotami ożywionymi, był w starożytności powszechny, por. np. 

Platon, Prawa, X, 989 e; Cyceron, O naturze bogów, II, 54. 

192.  Rz 8, 22. 

193.  Rz 8, 22. 

194.  Tekst zepsuty. 

195.  Flp 1, 24. 23. 

196.  Prz 8, 22. 

197.  Orygenes czyni tutaj odniesienie do poglądów neoplatoników, dla których materia jest ostatnią 

hipostazą Absolutu; uważali oni, że materia, podobnie jak duchy, które stanowią najdoskonalszą 
część Boga, jest tworem Bożym. Świat został stworzony z niczego, ale stworzony został, w myśli 
greckiej filozofii, odwiecznie, a zatem nie ma początku, tak samo jak Bóg. Odkąd bowiem istnieje 
Bóg, musi też istnieć pole Jego działania, którym jest świat. 

198.  Por. 2 Mch 7, 28. 

199.  Por. Hermas, Pasterz, Mand. I, 1; Vis. I, 1, 16. 

200.  W sensie "zasada". 

201.  W znaczeniu filozofii Arystotelesa. 

202.  Tzn. na obraz Chrystusa. 

203.  Hbr 5, 12. 

background image

204.  Chrystusa ukrzyżowanego głosi się wiernym jako małym dzieciom, co według teorii wyłożonej w 

tym rozdziale oznacza dopiero początek nauki; chodzi tu także o rozumienie Pisma w sensie 
cielesnym. Chrystus więc stał się Adamem, czyli dzieckiem, aby dać się poznać najpierw małym 
dzieciom. Podobnie Jego uczniowie, pneumatycy w ujęciu systemu Walentyna, istnieją najpierw 
jako zasiew w duszach sprawiedliwych, który wymaga pokarmu i wychowania; por. 
Ireneusz, Przeciwko herezjom, I, 7, 5. Poznanie Chrystusa należy zatem rozpocząć od Jego 
człowieczeństwa i to w aspekcie Jego krzyżowej śmierci. 

205.  Por. 1 Kor 2, 2. 

206.  Por. 1 Kor 2, 24. 

207.  Por. J 1, 14. 

208.  1 Kor 15, 45. 

209.  Ps 148, 5. 

210.  Rdz 1, 3. 

211.  Rdz 1, 6. 

212.  Prz 8, 22. 

213.  J 1, 4. 

214.  J 14, 6. 

215.  Ps 103, 24. Por. Filon Aleksandryjski, O stworzeniu świata, 17, 18. 

216.  Ap 22, 13. 

217.  Por. Kol 1, 18. 

218.  Por. Klemens Aleksandryjski, Kobierce, VI, 7, 58, 1. 

219.  Rz 3, 25. 

220.  Por. J 1, 5. 

221.  Ps 21, 16. 

222.  Ps 48, 13. 

223.  Ps 35, 7. 

224.  J 8, 12. 

225.  J 11, 25. 

226.  J 14, 6. 

227.  J 10, 9. 

background image

228.  J 10, 11. 

229.  J 4, 25-26. 

230.  J 13, 13. 

231.  J 10, 36. 

232.  J 17, 1. 

233.  J 18, 33. 36. 

234.  J 15, 1. 

235.  J 15, 5. 

236.  J 6, 35. 

237.  J 6, 51. 

238.  J 6, 33. 

239.  Ap 1, 17-18. 

240.  Ap 22, 13. 

241.  Iz 49, 1-4. 

242.  Iz 49, 5-6. 

243.  Jr 11, 19. 

244.  J 1, 29. 

245.  J 1, 30-31. 

246.  1 J 2, 1. 

247.  1 J 2, 2. 

248.  Rz 3, 25. 

249.  Por. 1 Kor 1, 24. 

250.  1 Kor 1, 30. 

251.  Hbr 4, 14. 

252.  Rdz 49, 8-9. Następuje luka w tekście. 

253.  Rdz 49, 10. 

254.  Iz 42, 1-4; por. Mt 12, 20. 

background image

255.  Mt 12, 17.19. 

256.  Ez 34, 23. 

257.  Iz 11, 1-3. 

258.  Ps 117, 22-23. 

259.  Łk 20, 17-18. 

260.  Dz 4, 11. 

261.  Ps 44, 2. 

262.  J 8, 12. 

263.  J 1, 4-5. 

264.  J 1, 9. 

265.  Por. I, 135. 

266.  Iz 49, 6. 

267.  Por. Rdz 1, 14-16. 

268.  Por. Ap 16, 14. 

269.  J 9, 4-5. 

270.  Mt 5, 14. 

271.  Mt 5, 16. 

272.  Por. X, 309. 

273.  1 Kor 4, 9. 

274.  Rz 8, 21. 

275.  Rz 8, 19. 

276.  J 8, 12. 

277.  Mt 5, 14. 

278.  Zapewne Orygenes czyni tu aluzję do poglądu walentynian, według których "pneumatycy" są z 

natury doskonalsi od reszty stworzeń (por. Ireneusz, Przeciw herezjom, I, 1, 6, 2). Istnieją też 
"psychicy", którzy osiągają doskonałość przez wysiłek moralny. 

279.  J 17, 21. 

280.  J 12, 26. 

background image

281.  Rz 8, 21. 

282.  Rz 5, 3-5. 

283.  Rz 8, 20-. 

284.  Por. 2 Kor 5, 4. 

285.  Por. I, 167. 

286.  J 11, 25. 

287.  Por. Rz 6, 4. 

288.  2 Kor 4, 10. 

289.  Por. J 14, 6. 

290.  Por. Mt 10, 10. 

291.  Por. Mt 22, 11. 

292.  Prz 30, 19. 

293.  J 14, 6. 

294.  Rz 11, 33. 

295.  Por. J 10, 7. 

296.  Ps 35, 7. 

297.  Por. Jr 31, 27. 

298.  Por. Ps 44, 8. 

299.  Por. J 12, 27; Mt 26, 38. 

300.  Ps 71, 1-2. 

301.  Ef 2, 14. 

302.  Por. I, 90. 

303.  Por. Kol 1, 16. 

304.  Rz 8, 15. 

305.  J 15, 15. 

306.  J 13, 13. 

307.  J 15, 15. 

background image

308.  Łk 22, 28. 

309.  Ml 1, 6. 

310.  Ps 2, 7. 

311.  J 15, 1. 

312.  Ps 103, 15. 

313.  Por. Rdz 43, 34. 

314.  Ps 103, 15. 

315.  J 6, 48. 

316.  Wino symbolizuje tutaj mądrość (por. XX, 405-407); w PnpHom 2, 7 wino oznacza zaś Ducha 

Świętego. 

317.  Ap 22, 13. 

318.  Ps 135, 2. 

319.  Ps 49, 1. 

320.  Mt 22, 32. 

321.  1 Kor 8, 5. 

322.  Por. Kol 1, 16. 

323.  Ef 1, 21. 

324.  Por. Orygenes, O zasadach, I, 5, 1. 

325.  Por. 1 Kor 9, 22. 

326.  Wj 3, 2.6. 

327.  Iz 9, 6. 

328.  Ps 87, 5-6. 

329.  Por. Dz 2, 27; Ps 15, 10. 

330.  Prz 8, 22. 

331.  J 1, 4. 

332.  Por. Ef 2, 20. 

333.  1 Kor 15, 28. 

334.  1 Kor 15, 45. 

background image

335.  Por. Ap 1, 18. 

336.  Por. Rz 6, 10. 

337.  Por. 2 Kor 4, 10. 

338.  Por. Iz 49, 2.3.6. 

339.  Hbr 4, 12. 

340.  Por. Mt 10, 34. 

341.  Por. Ga 5, 17. 

342.  Pnp 2, 5. 

343.  Por. Flp 2, 7. 

344.  Łk 22, 27. 

345.  Iz 49, 3.6. 

346.  Flp 2, 8. 

347.  Flp 2, 6. 

348.  Iz 49, 5-6. 

349.  J 1, 29. 

350.  Por. Iz 53, 7. 

351.  Por. 1 Kor 15, 26. 

352.  J 1, 29. 

353.  Por. 1 Kor 15, 24. 

354.  1 Kor 15, 28. 

355.  Por. J 1, 30. 

356.  Por. Orygenes, O zasadach, II, 6, 3. 

357.  Por. J 1, 31. 

358.  Por. Łk 1, 41.44. 

359.  Por. J 1, 33; Mt 3, 11. 

360.  1 J 2, 1-2. 

361.  Rz 3, 25. 

background image

362.  Rozwinięcie tej myśli znajdziemy u Orygenesa w "Komentarzu do Listu św. Pawła do Rzymian", III, 

8 (por. przekład polski: Warszawa 1994 ATK, PSP LVII, cz. 1., s. 172nn., przeł. S. Kalinkowski). 
Dusza Chrystusa jest "narzędziem przebłagania" dla całego stworzenia. 

363.  Por. Wj 25, 17. 

364.  Flp 4, 13. 

365.  Por. Dz 8, 10. 20. 

366.  Por. 1 Kor 1, 24. 

367.  Prz 8, 22. 

368.  Por. Ps 103, 2. 

369.  1 Kor 1, 30. 

370.  1 Kor 1, 24. 

371.  Hbr 2, 11. 

372.  Por. 1 Kor 11, 3. 

373.  Por. Hbr 4, 5. 

374.  1 Kor 1, 30. 

375.  Por. Ap 16, 5. 7. 

376.  Rozróżnienie między sprawiedliwym Bogiem Starego Testamentu i dobrym Bogiem Nowego 

Testamentu wprowadził Marcjon. W złagodzonej formie podobną myśl podzielali również 
walentynianie: według nich Demiurg odpowiadający Bogu Starego Testamentu podlegał Bogu 
najwyższemu, a nawet pośrednio od Niego pochodził, podobnie jak Logos (Słowo). 

377.  J 5, 27. 

378.  Por. Dz 17, 31. 

379.  1 Kor 15, 28. 

380.  Mk 10, 18. 

381.  Por. I, 111. 

382.  Por. Hbr 4, 15. 

383.  Por. Hbr 9, 28. 

384.  Hbr 2, 9. 

385.  Aluzja do poglądu neoplatoników, którzy głosili, że dusze nieodkupione wcielają się kolejno w 

różne byty aż do całkowitego oczyszczenia się ze zła (apokatastaza). Orygenes utrzymywał, że 

background image

upadek duchów stał się przełomem w dziejach świata, bo poniżył duchy i w ten sposób połączył je z 
materią, jednakże nastanie kolejny etap w dziejach świata - nawrócenie się do Boga. 

386.  Hi 25, 5. 

387.  Por. 1 Sm 25, 28. 

388.  Por. Iz 11, 1. 

389.  Por. Ps 80, 33-34. 

390.  Por. Ps 117, 22; Mt 21, 42. 

391.  1 P 2, 5. 

392.  Por. Ef 2, 20. 

393.  Ps 141, 6. 

394.  J 9, 5. 

395.  J 11, 25. 

396.  Por. 1 Kor 10, 31. 

397.  Rz 10, 6-8. 

398.  J 15, 22. 

399.  J 10, 8. 

400.  J 1, 14. 

401.  Por. J 1, 14. 

402.  Mt 11, 27. 

403.  Iz 9, 5. 

404.  Por. Ap 19, 11. 

405.  Ps 32, 17. 

406.  Ps 19, 8. 

407.  Ps 44, 2. 

408.  Kol 1, 15. 

409.  Ps 44, 2-3. 

410.  Ps 44, 3. 

411.  Ps 44, 8. 

background image

412.  Ps 44, 11. 

413.  Ps 32, 6. 

414.  Por. Prz 8, 22. 

415.  J 1, 2. 

416.  J 1, 3. 

417.  Por. Ps 103, 24. 

418.  Por. Ps 23, 10. 

419.  Por. 1 Kor 1, 24.