background image

Bo Yin Ra

Księga

Boga

Żywego

1

background image

Spis treści

  1. Wstęp / 3
  2. Namiot Boga u ludzi / 5
  3. Droga / 10
  4. En Soph / 27
  5. O poszukiwaniu Boga / 30
  6. O czynie i działaniu / 31
  7. O świętości i grzechu / 32

  8. O śmierci / 35

  9. Świat tajemny / 38
10. Ukryta Świątynia / 42

11. Karma / 44

12. Jedność religii / 47
13. Wojna i pokój / 50
14. Wola Światła / 53
15. Wysokie siły poznania / 55
16. O Duchu / 58
17. Na wschodzie mieszka Światło / 68
18. O Życiu Wiecznym / 73
19. Magia Słowa / 75
20. Wiara, talizman i obrazy bogów / 79

21. Zew z Himawantu / 84

22. Biała Loża / 86
23. Doświadczenie nadzmysłowe / 89
24. Dziękczynienie / 95

2

background image

1. Wstęp

Niechaj nie czyta tej książki, kto pobożny jest i wie-

rzący!

Niechaj nie czyta tej książki, kto nigdy nie zwątpił 

w Boga!

Książka ta pisana jest dla ludzi, co w twardych wal-

kach wewnętrznych chcieli zdobyć swego Boga.

Książka ta pisana jest dla ludzi, co w cierniach zwąt-

pienia cierpieli.

Tym dopomoże ona!
Dla tych będzie ona drogowskazem!
To, co tutaj wieszczę, prastara to mądrość.
Nieliczni, którzy ją w sobie potrafili odnaleźć, z daw-

nych czasów trzymali w tajemnicy.

W zamierzchłych dniach świata – rzadko tylko i w 

wybranych tylko godzinach wolno było o niej poprzez 
ciemne symbole mówić.

Oto nadszedł czas, aby o niej mówić wyraźnie, odkąd 

przez niepowołanych w wielu miejscach całego świata 
skażone obrazy tej prawdy zostały rozpowszechnione.

3

background image

Na   dalekim   Wschodzie   postanowiono   odsłonić 

Zachodowi   długo   i   starannie   przed   oczami   profanów 
ukrywany święty ołtarz człowieka...

Ten, kto go odsłania, jest powołany do tego.
Ale oto przed Poszukującymi, co chcą się zbliżyć do 

świątyni, ustawiono cierniowy żywopłot ciężkich prób.

Co z jej tajemnic daje się powiedzieć, powiem wam.
Lecz jeśli chcecie je zgłębić  całkowicie, musicie je 

sami przeżyć w swoim wnętrzu...

Nie objawią się one nikomu, co z wszystkich sil nie 

pragnie ich zdobyć.

Mało wam da czytanie tych słów.
To, co tu jest dane musi być  wchłonięte w bolesnej 

wytrwałości przemożone, inaczej na próżno było dane.

Nie może z tej księgi nic sobie przyswoić  ten, kto 

umyka   przed   niezmiernie   uciążliwą   próbą   swojej 
wewnętrznej siły.

Tu wskazane jest tylko z zewnątrz to, co się we wnę-

trzu winno objawić.

Aby się zaś objawiło, trzeba wielkiej i długotrwałej 

woli, i ten tylko, kto wykrzesze z siebie tę wolę, może 
liczyć na pojęcie słów moich.

Znajdzie on drogę do Boga żywego!
Znajdzie on w sobie samym królestwo ducha i jego 

moc ogromną.

Bóg jego w nim samym się narodzi...
Daleki jestem od tego, aby dawać „dowody”. 
Aby   me   słowa   głosiły   prawdę,   musicie   ich   sami 

doświadczyć!

W was samych jeno mieszka ów cichy sędzia, który 

umocni was w tym, co wzbudzi w was moje słowo.

4

background image

Dowodów   moich   nie   moglibyście   przecież   zrozu-

mieć, gdyż wy nie szliście tymi drogami po których ja 
musiałem kroczyć.

Nie ma tu „ważnych powszechnie” dowodów.
Tu każdy znajdzie „dowód” jedynie sam w sobie!
Nie przedkładam wam żadnej nauki, ani nie wieszczę 

żadnej wiary.

Ukazuję wam tylko mądrość  „dalekiego Wschodu”, 

tajemnicę świątyni wieczności.

I niechaj owo słowo moje wykrzesze w was odwagę 

do obudzenia się dla samych siebie, gdyż jeszcze nie 
wie nikt z was kim jest.

Błogosławieństwo i moc niechaj spłyną na tych, co 

dobrej woli są i ducha silnego!

2. Namiot Boga u ludzi

Cicha wieść  przybyła już w zamierzchłych czasach 

do Krainy Zachodu, ale ludzie Zachodu nie podjęli jej.

Zasłona   legendy  kołysała   się  ponad   Świętym   Gra-

lem,   a   wieść  pocieszająca   wschodziła   w   ciemnych 
mitach.

Dzieje się jednak w naszych czasach, iż znowu mówi 

się Poszukującym o owym cichym czynie, i znowu szu-
kają oni na złej drodze.

Budują czczą wiedzę o duszy, żyją w dusznej misty-

ce i szperają za siłami tajemnymi, aby się zbliżyć  do 
tych, co dla ich usiłowań mają jedynie uśmiech współ-
czujący, pełen przebaczenia i wyrozumienia...

5

background image

Nie zdoła żaden na skalne wkroczyć stopnie, wiodą-

ce  do szczytów  słonecznych   wielkich  gór,  a  wszyscy 
pędzą po szerokich drogach pielgrzymich celów dolin.

Wielu sądziło już, iż są na drodze do wielkich prze-

wodników   duszy   i   oto   przeczesują   lasy,   aby   znaleźć 
świętego...

Inni zaś sądzą, iż nauki ludów wschodnich są mądro-

ścią owych cichych i ukrytych przewodników.

Tak tedy mówią sobie, nie bez racji: i u nas bywali 

w zamierzchłych czasach wieszcze i Sanjasini – i my 
mamy swoje Wedy i Upaniszady! Boskość jest wszędzie 
jednakowa! Czemuż mamy my synowie Zachodu, szu-
kać zbawienia swego li tylko na Wschodzie?!

I prawdę mówią, gdyż, jeśli o to tylko idzie, co moż-

na wszędzie znaleźć w głębi głębokiej, jeśli to tylko jest 
owa  wiedza, przed  którą  kłonią się  narody Wschodu, 
tedy na każdym miejscu znajdą to samo, a w pismach 
swego ludu znajdą niechybnie nauki, godne Wed i Upa-
niszad...

Ale czy cichych przewodników nic nie ma wspólne-

go z tymi naukami, a przewód ich niewidzialny wiedzie 
dalej, niźli do tego nieba, które wszędy można osiągnąć.

Są oni potężnymi wspieraczami ducha w człowieku, 

a zarazem człowieka przyziemnego najlepszymi przyja-
ciółmi, pełnymi zrozumienia i pełnymi rady.

Od   najdawniejszych   czasów   słali   oni   Braci   do 

wszystkich krain świata.

I z pośród wszystkich ludów świata wybierali sobie 

„Braci” i „Synów”.

Wszystkim jednak, których wybierali, ojczyzną było 

pewne miejsce w głębokiej Azji, dokąd nikt nie mógł 
znaleźć dostępu, kto chciał tam przyjść nieproszony.

6

background image

Nieliczni, którzy tam od pradawnych czasów społem 

żyją, nigdy się w świecie ludzi nie pojawiają.

Na to skazują tych tylko z pośród swoich Braci, któ-

rych prawo przeznaczyło na czyniących. 

A sami oni są tylko wiernymi stróżami skarbu, który 

człowiek posiadł przed swoim upadkiem.

Tworzą oni ową moc, przez którą inni czynią w ludz-

kości.

Czyż nie jest najwyższą głupotą przypuszczać, że ci 

wszyscy   przewodnicy   są   buddystami   czy   braminami, 
lamami, punditami lub fakirami?!

Nie trzeba jednak sądzić także, iżby się tu miało do 

czynienia z uczonymi okultystycznej wiedzy...

Pochodniami   praświatła   są   czyniący.   Starsi   czyli 

Ojcowie   nie   znali   nigdy  pragnienia   wiedzy,   a   Bracia 
i synowie przez nich wybrani zapomnieli już z dawna 
o nim.

Nie   chcą   oni   nawracać  świata   na   nauki   mistyki 

wschodniej filozofii.

Jest   im   to   obojętne,   czy  wierzysz   w  Biblię,   nauki 

Buddy, w Wedy, czy Koran...

Pośród wyznawców wszystkich tych wierzeń znajdu-

ją oni takich, którym mogą być  przewodnikami i po-
mocnikami.

Chcą   oni   jednak   zbudować  ci   mosty,   które   ciebie, 

syna   ziemi,   jakim   pozostaniesz,   jakkolwiek   wysoko 
czułbyś   się   wzniesiony   w   myśli   i   ekstazie,   powiążą 
z pozazmysłową Rzeczywistością.

Dalecy są oni od owych nauczycieli, co człeka chcą 

biczować w ekstazie, aby potem – zmysłów swoich nie-
mocen – wierzył, iż moc posiada ściągnięcia ku sobie 
Boskości.

7

background image

Wiedzą, iż nigdy nie można myślą pojąć tego, co jest 

i żyje poza wszelką myślą.

Uśmiechają się, słysząc o tych, co się za zapozna-

nych bogów uważają.

Staną jednak niewidzialni u boku każdego, kto swego 

Boga w sobie pragnie zdobyć.

Są oni prawymi  arcykapłanami, co czarę błogosła-

wieństwa  podają   każdemu   pielgrzymowi,   jeśli   w  naj-
większej głębi swego serca w sobie pożąda Boga.

Zali nie widzisz, ze idzie tu o co innego, niźli mnie-

mają ci, co z nauk mistycznych wszystkich ludów uczy-
niwszy   bigos,   nazwali   tę   potrawę   „nauką   o   Bogu”, 
„Theospohią”?!

I z całą tą nauką, z praktykami i postami, z całą czy-

stością   swoich   czynów   i   myśli,   z   całą   wiedzą   o   rze-
czach, o których wiedzieć nie potrzeba, nie zbliżysz się 
ani na szerokość włosa do tego celu, który poprzez naj-
głębsze   uczucia   swego   serca,   jako   cel   ostateczny 
wszystkich swoich pragnień, przeczuwać możesz.

Może się staniesz błaznem – może dla siebie i dla 

innych „świętym”, ale nigdy swojego Boga nie dosię-
gniesz.

Jeśli chcesz znaleźć  to, co w każdej chwili możesz 

znaleźć w sobie, nie trzeba ci zwracać oczu ku wysokie-
mu Wschodowi.

Ci,   co   kierują   tobą   stamtąd   nawet   wówczas,   gdy 

w jednym kraju i w jednym domu żyją z tobą, mają ci 
co innego do ofiarowania.

Potrafią oni stworzyć  w tobie, to czego ty sam nie 

jesteś zdolny w sobie stworzyć.

Coś   co   zapuści   w   ciebie   korzenie,   dla   czego   ty 

będziesz   pokarmem,   a   jednak   coś,   czego   dotąd   nie 
posiadasz i nigdy sam z siebie nie posiądziesz.

8

background image

I oni,  Świecący Praświatłem, nie mają tego oczywi-

ście sami z siebie.

Oddają oni tylko dar, który się niegdyś, przed upad-

kiem   człowieka,   stal   z   wyższych   regionów   udziałem 
ducha ludzkiego.

Ale Najstarsi z Braci są ludźmi, co głębokiemu upad-

kowi ducha człowieczego nie ulegli.

Żyją oni jeszcze na ziemi, bowiem nie znają śmierci, 

gdyż żyją w niezniszczalnej postaci duchowej, nie połą-
czeni nigdy z ciałem, podobni zwierzętom, jako ty i ja.

(Znacie tylko dzieje zwierząt, kiedy prawicie o roz-

woju „człowieka” na ziemi!)

Najstarsi  zaś stworzyli  sobie  w ludziach  co upadli 

i oto żyli w ciałach zwierzęcych, swoich Braci i teraz 
jeszcze ich tworzą...

Wśród wszystkich ludów znajdują tych, co mogą być 

im Braćmi, sami jednakże żyją tam, gdzie się najwyższe 
góry   świata   wznoszą,   niedostępni   dla   każdego,   kogo 
pośród siebie sami nie wprowadzą.

Tu jest zaprawdę „namiot Boga u ludzi” na ziemi! Tu 

sięga królestwo ducha pełne mocy, w ten świat ziemi! 
Stąd idą jego promienie do wszystkich, co mieszkają na 
ziemi.

Widzę dziś jednak wielu, co go szukali na błędnych 

drogach.

Chciałbym tych wielu skierować  z powrotem, gdyż 

czynne światło dalekiego Wschodu z trudem zapewne 
może   ich   napełnić,   jeśli   ich   oczy   są   oślepione   przez 
światła   wszystkich   czasów,   przez   pochodnie   i   lampy 
nocne,   którymi   człowiek   upadły   w   zwierzęcość  sam 
sobie drogę oświetlał.

Zaiste,   kto   nie   zbłądziwszy  patrzy  poprzez   światła 

ziemi   na   Wschód,   ten   na   wysokich   górach   znajdzie 

9

background image

żywe   światło,   a   kto   je   znalazł,   temu   na   drodze   jego 
będzie świecić, póki swój cel osiągnie – póki swój cel 
osiągnie!

3. Droga

Wszystkie rzeczy wielkie wymagają odwagi i wiary!
Zanim zawiśniesz na krzyżu, nie zdołasz zmartwych-

wstać!

Zanim   uwierzysz,   nie   powiedzie   cię   słup   ognisty 

przez suche morze!

Wiele,   wiele   masz   w   sobie   do   przezwyciężenia,   a 

więcej jeszcze musisz się nauczyć  przezwyciężać, jeśli 
chcesz naprzód iść na swojej drodze.

Morze grozić ci będzie połknięciem, pustynia nie da 

ci pożywienia; nadto na niejedną chwilę zatrzymasz się 
w trwodze i zwątpieniu, odkąd wkroczysz  na ową dro-
gę do siebie samego i swego Boga!

Jak   ciężko   jest   to,   wtedy   dopiero   poznasz,   gdy 

będziesz na tej drodze...

Ale nie lękaj się!
Na tej drodze nie jesteś sam.
Towarzyszą ci wszyscy owi, co przed tobą po drodze 

tej kroczyli.

I oni musieli brnąć poprzez wszystkie niebezpieczeń-

stwa.

Ani jednemu z nich droga  łatwiejszą nie była niźli 

tobie.

A oto przybyli oni do błogosławionej krainy.

10

background image

Oto osiągnęli cel mąk i ze świętych gór ślą ci pomoc 

i siłę.

Od owych, co w najwyższym świetle swego Boga 

promienieją słonecznie, co bosko, niby Jedność jedyna, 
jedno Słońce wszystkich słońc, całemu światu świecą, 
do   tych,   co   na   tej   ziemi   szatę   człowieka   ziemskiego 
noszą, płynie jeden strumień światła poprzez wszystkie 
światy i wszystkich jednoczy w najdostojniejszej spo-
łeczności.

A na najgłębszym szczeblu tej drabiny niebieskiej, 

stoją owi przewodnicy, co i ku tobie mogą dłoń pomoc-
ną wyciągnąć, jeśli pragniesz ich pomocy.

Nie opuszczają oni nikogo, kto poprzez noce przera-

żeń toruje sobie drogę do owej ukojnej, cichej wysokiej 
świątyni, iżby się jego Bóg w nim samym mógł naro-
dzić.

Nie z zewnątrz ślą oni swą pomoc, bowiem głęboko 

w twoim wnętrzu są z tobą związani, odkąd odważnie 
na swą drogę wkroczyłeś, na tę samą drogę, poprzez 
którą i oni niegdyś musieli wędrować.

Kto  nie   jest  jednym  z   nich,  ten   nie  jest  mocen   ci 

dopomóc, chociażby cuda ponad cudy spełniał.

Na drodze swojej wielu spotkasz fałszywych mędr-

ców,   mędrców,   którym   samym   nauka   jest   bardzo 
potrzebna, a wielu pysznych krasomówców, będzie cię 
„wiedzą” swą olśniewać.

I   spotkasz   niejednego  świętego   –   samozwańca,   co 

trawi się sam w swej próżności i mniema, iż jest „bez 
grzechu”, jeśli i innych swą „świętością” uwodzi.

Pokażą   ci   wielu   fałszywych   Hierofantów,   co   cię 

skwapliwie będą usiłowali otulić  w daleką, obrębioną 
ciemnymi przypowieściami, fałdzistą togę swej złudnej 
nauki.

11

background image

Jeśli raz tylko zaniechasz ostrożności, wpaść możesz 

w ich sidła, a rzadko uda się komu z obieży tych ptasz-
ników ujść, jeśli tam popadł...

I także strzeż się tych, co wiedzy tego świata używa-

ją do uzasadniania swej „boskiej mądrości”!

I strzeż się tych, co mocami cudownymi chcą umysł 

twój zamroczyć!

Strzeż się tych, co mniemają, iż potrafią z ziemi tej 

i z życia na ziemi uczynić  gnuśnego używania darów 
ducha królestwo, poświęcając ciału troskę swą w poży-
wieniu i osobliwych praktykach, aby się w ten sposób 
weżreć i wpić w wyśnione państwo „wyższego ducha”!

Święcący Praświatłem, co blaskiem swym cały świat 

otacza, nigdy się takich środków nie imają.

Nie będą też nigdy dążyli do tego, aby cię odosobnić 

od   współbliźniego   twego   przez   tajemnicze   misteria 
i ogłupiające ceremonie.

Nie   będą   ci   nigdy   nadawali   tajemniczych   stopni, 

tytułów   i   godności,   przez   które   próżność  twa   byłaby 
tumaniona   i   śmieszna   w   tobie   umacniana   zarozumia-
łość.

Nie znajdziesz ich także z gestami kuglarzy na mów-

nicach, ani na rynkach przed mnogim ludem.

Ofiarują ci oni swą naukę i pomoc w słowach i w 

wewnętrznym działaniu, nie ukazując ci siebie samych.

Nie trzeba, abyś ich poznał, gdy ich spotkasz.
Nie trzeba abyś ich w szatach człowieczych odnalazł.
Oni odnajdą ciebie i potrafią dopomóc ci, gdy nawet 

zrozumieć nie zdołasz pomocnika.

Innymi oni  środkami działają, niźli owi głupcy, co 

tłumy swych zwolenników tajemniczym  gestem i  pu-
stym a głośnym słowem wabić usiłują.

12

background image

Nie zażądają oni nigdy, ani oczekiwać nie będą dani-

ny za wiedzę swą i przewód, a raczej groszem ostatnim 
podzielą się z tobą, niźli by za pomoc swą pół grosza 
mieli wziąć od ciebie.

Kto oczy ma iżby widział i uszy ma iżby słyszał, ten 

niechaj sam się strzeże przed kuglarzami i bezczelnymi 
samozwańcami; rozpozna ich z łatwością!

Świecących Praświatłem trudniej jest odnaleźć.
Zaledwie rozpoznasz ich w szatach ziemskich, albo-

wiem lubią oni ciszę i ukrycie.

Błogo temu, kto im zawierzy!
Lecz teraz o Poszukujący, pójdźmy społem w ciszę, 

bowiem chcę ci początek drogi twej ukazać.

Skup się w sobie i posłuchaj mnie!
Najpierw o Poszukujący, będziesz musiał wiele zapo-

mnieć.

Fałszywe dano ci pojęcie o Bogu i tak oto zduszono 

ów zarodek, z którego kiedyś w głębiach duszy twej na 
świętych rzekach rozwinąć się miał Kwiat Lotosu, gdzie 
się   narodzić  mogło   światło,   co   wiecznie   będzie   cię 
oświecać...

„Duch co unosi się ponad wodami”, wypełnia prze-

strzenie nieskończone, ale nie inaczej możesz się doń 
zbliżyć jak w sobie samym.

I wówczas dopiero, gdy się on w tobie, jako twój 

Bóg, światło ze światła objawi, będziesz mógł prawić 
o cichym jego władaniu.

Ci,   którzy   chcą   bezmierność  jego   zgłębić,   błądzą 

wielce.

Mniemają, iż można zbliżyć  się w nieskończoności 

do tego, czego wszystkie przestrzenie świata wypełnić 
nie zdołają i nawet się nie domyślają, iż tylko karykatu-
rę sobie tworzą, co ich opanowuje.

13

background image

Posiejmy od nowa w duszy twej ów Kwiatu Lotosu 

zalążek – może w twych siłach znajdzie on pokarm.

A kiedy kwiecie jego się rozwinie, wniknie w ciebie 

duch, co sam spłodzony z siebie żyje i jak twój Bóg w 
tobie się narodzi.

Nie pierwej poznasz Boga!
I   nie   wierz   tym,   co   pouczają   cię   o   Bogu   swoich 

marzeń, o Bogu co się w dusznej ekstazie daje dopiero 
odnaleźć.

To co tak oto można odnaleźć, to tylko złudna fata-

morgana świata wewnętrznego.

Nie   znasz   jeszcze   bogactwa,   które   kryje   w   swych 

dalach dusza twoja.

A są tam siły i moce, którym byś jak ów prorok przed 

płonącym krzakiem – cześć  i uwielbianie oddał, gdy-
bym ci mógł je teraz ukazać.

Dusza twoja jest niezmierzonym królestwem, a nikt 

jeszcze nie zbudował cudów królestwa duszy...

Myślisz o duszy swej, niby o jasnej zasłonie i są-

dzisz, iż siebie tylko samego w niej odnajdziesz.

Lecz dusza twoja jest jako  żyjąca chmura z miliar-

dów istot pełnych siły zbudowana, a ty masz się tych 
wszystkich istot dusznym panem i mistrzem stać.

I jeśli nie uczują one w tobie swego pewnego władcy, 

tedy ty, odurzony przez ich zastraszającą cię moc, ich 
staniesz się niewolnikiem.

Muszą ci służyć, jeśli je opanowałeś, ale wodzić cię 

będą   na   pasku   przez   najosobliwsze   sztuczki,   jeśli   im 
w złudnej pokorze zaufasz.

Trzeba im silnej woli, aby się pod nią zjednoczyły.
Póki nie zjednoczyłeś ich w jednym pragnieniu, nie 

znajdzie dusza twa owego spokoju, co jest warunkiem, 
aby mógł zakwitnąć święty Kwiat Lotosu.

14

background image

I nie wcześniej osiągniesz w sobie poprzez swą duszę 

objawienie   owego   królestwa   ducha,   które   przez   siły 
duszy twej może ci się stać widne, poznawalne i słyszal-
ne, gdyż w tobie jako i wszędzie żyje ono dzięki jedna-
kim siłom...

Nie wcześniej też otrzymasz znak od swego guru, nie 

wcześniej uczujesz w sobie owych wysokich przewod-
ników Świecących praświatła.

Dlatego dąż do tego przede wszystkim o Poszukują-

cy, aby umocnić w sobie jasną i silną wolę siebie same-
go! Odnajdziesz siebie i swego Boga jedynie w JA!

Usiłuj z radosnym weselem i cichą powolnością opa-

nować  siebie w sobie samym i odwrócić  oczy swe od 
wszystkich   tych   obrazów,   które   ci   podniecony   umysł 
może ukazywać!

Musisz   zdobyć  najpierw   pełnię   radości   i   ufności 

w siebie!

Dopóki w sobie samym się nie skupisz i nie zawrzesz 

ze   wszystkich   stron,   na   próżno   będziesz   usiłował 
posiąść królestwo swojej duszy, gdyż siły duszy twojej 
przed tym się jeno kłonią, kto godzien jest ich czci.

Lecz nie sądź, iż możesz cel ten kiedykolwiek osią-

gnąć, jeśli bezczynnie gnuśnieć  będziesz w zewnętrz-
nym spokoju!

Musisz jako człowiek świata zewnętrznego, z dnia na 

dzień przedsiębrać  czyn, jeśli chcesz nauczyć  się wolę 
twą hartować, aby siły twej duszy były jej powolne.

Nic w  świecie zewnętrznym nie jest na tyle nikłe, 

a żadna czynność nie jest sama przez się na tyle godna 
pogardy, aby nie mogła ci być ku nauce.

Najpierw musisz się nauczyć władać swymi myślami 

ulotnymi i zmuszać je do tego, aby się w każdej chwili 
w jednym punkcie jednoczyły.

15

background image

Samotność  na pustyni, ani  życie w dżungli pośród 

dzikich zwierząt nie bardziej sprzyjają twemu przedsię-
wzięciu, niż ruch wielkiego ludnego miasta, w którym 
ty sam zajmujesz się swoim rzemiosłem.

A kiedy już osiągniesz ten pierwszy stopień w zupeł-

nej pewności, iż myślami swymi i wolą swoją potrafisz 
rządzić,   wówczas   dopiero   rozpocznij   pierwszą   próbę 
zjednoczenia sił swojej duszy!

I wówczas napotkasz jeszcze na różnoraki opór.
Długo   będziesz   swej   ustawicznej   woli   na   próżno 

używał, aby ugiąć pod nią te wszystkie oporne siły swej 
duszy...

Ale nigdy nie wolno ci tracić odwagi!
Nigdy nie wolno ci tracić wiary w samego siebie!
Wszystko to  są próby twej  wytrwałości i zdobytej 

siły.

Wiedz jednak,  że w ten sposób musisz się wreszcie 

stać zwycięzcą!

Rozbłyśnie dzień, w którym przeżyjesz w sobie całą 

wielką radość zwycięzcy.

Wówczas   wzejdzie   zarodek   Kwiatu   Lotosu,   a   na 

świętych stawach twojej duszy ujrzy oko twego guru 
pączek na nieruchomej, tajemniczej powierzchni wody...

Wówczas zwoła on w świętej radości swoich towa-

rzyszy, a tłum wybranych stróżów od dnia owego strzec 
będzie świętego stawu w krainie twojej duszy.

Cud stał się!
Cud, którego człowiek dokonał; bowiem łatwiej jest 

słonia   oszalałego   na   cienkim   sznurze   konopnym 
poprzez zgiełk rynku poprowadzić, niźli siły duchowe 
człowieka złączyć pod jedną wolą.

16

background image

Teraz jednak musi stłumione światło dnia miękkimi 

swymi promieniami otoczyć pączek, by się on kiedyś w 
pełnej, błyszczącej okazałości mógł w kwiat rozwinąć.

Wysokie,

 

wielowiekowe drzewa otaczają staw i strze-

gą delikatnego pączka przed niszczącymi promieniami 
palącego słońca.

Wysokie mury  świątynne powstrzymują gorący wi-

cher.

Teraz o Poszukujący, nowe się dla ciebie rozpoczyna 

działanie.

Ale to działanie wymaga istotnego spokoju i najcich-

szego oddania się sprawie.

Będziesz mógł spełnić  je po pracy dnia, a może też 

przed pracą poświęcić mu ciche godziny poranka.

Oto nadszedł czas, abyś zaczął cicho i delikatnie do 

wnętrza nasłuchiwać, do wnętrza pytać.

Nigdy nie będziesz dość cichy na to!
To, co się w tobie ukrywa, a oto ma się objawić, nie 

w głośnych rozmowach myśli daje się znaleźć.

”I jest to w głębi ciebie, ale ty jego słowa jeszcze nie 

pojmujesz, bowiem głos jego jest  łagodny, niby odległy 
ptaków zew.”

Nie odstraszaj go od siebie!
Bacz na najcichszy dźwięk!
Łatwo możesz go nie dosłyszeć...
Na ciche twe pytania zrazu tak cicho odpowiada, że 

najdelikatniejszy  podmuch  wiatru   w  twojej  duszy już 
głos jego rozwiewa.

Pewnego dnia jednak nauczysz się słyszeć  ów głos 

wewnętrzny.

Nie tak, jak gdyby to z zewnątrz mówiono.
I takoż nie w słowach twej mowy ojczystej.

17

background image

A jednak głos ten będzie ci bardziej zrozumiałym, 

niż wszystko to, coś od dzieciństwa   przez słowa ust 
pojmował...

I oto będziesz musiał pójść za tym głosem.
Cała twoja dalsza droga zgotowana będzie przez twą 

stałość.

Zwolna nauczysz się poznawać, iż wola twa teraz nie 

tylko służy ci, lecz, że potrafisz nią przez wyższy nakaz 
kierować...

Coraz głębiej i głębiej zanurzać się będziesz w tajem-

nicę swej duszy.

Im więcej będziesz poznawał, tym więcej będziesz 

przeczuwał w ukryciu.

Wdzięcznie i troskliwie strzeż najbardziej nikłego ze 

swych przeżyć, gdyż wdzięczność  twoja przyniesie ci 
pełnię przeżycia.

Spoglądać  będziesz na królestwo cudów wewnętrz-

nych o którym teraz żaden opis nie mógłby ci dać poję-
cia.

W życie twe wejdą rzeczy, które dzisiaj – i słusznie – 

zdają ci się niemożliwością.

Ale największym cudem ci się wyda, że wszystko to 

oddane będzie w twą moc.

Jeśli dotąd wiernie słuchałeś wewnętrznych rad, tedy 

się z wolna oto otworzy  Kwiat Lotosu. Tedy wcześniej 
czy   później   przeżyjesz   ów   dzień,   w   którym   Kwiecie 
Lotosu rozbłyśnie rozpromienione światłem, nie z tego 
słońca ziemi pochodzącym.

Oto, o Poszukujący, nastąpił dzień, w którym się Bóg 

twój, jako twój Bóg, w tobie samym objawił przez two-
je JA.

On w tobie, a tyś w nim się „narodził”.

18

background image

A to, co tak się dokonuje, tajemnicą pozostaje nawet 

dla jasnowidzącego.

Ale jeszcze nie wolno ci zrzec się swego guru, lecz 

w nowy sposób się z nim połączysz.

Już gdy się pączek Kwiatu Lotosu ukazał, może się 

zdarzyć, że ujrzysz swego guru w obrazie magicznym.

Nie jest to on sam. Są to magiczne siły twojej duszy, 

które on wolą swą na obraz swój kształtuje.

Błogo ci, jeśli tak, jako doradca, często może się on 

w pobliżu ciebie znajdować, widzialny i słyszalny dla 
ciebie. 

Ale nie troskaj się jeśli nigdy obrazu jego, jako zja-

wiska zewnętrznego nie ujrzysz.

Nie zawsze jest dlań możliwe ukazywać ci się. Tym 

pewniej będziesz wówczas wewnętrznie odczuwał jego 
kierownictwo.

Teraz, gdy się twój Bóg w tobie, a ty w nim narodził, 

będzie się twój guru w jedności z głosem twego Boga 
i z tobą w najwyższym tylko życiu swego ducha obja-
wiał.

Będziesz go czuł zupełnie identycznie z sobą, póki 

przy tobie będzie.

Nie  będzie  cię  on więcej  wiódł pouczając,  lecz  ty 

sam czerpać będziesz z jego skarbca życia wewnętrzne-
go, czego ci brak.

Nad   wszystkim   tym  świecić  będzie   słońce   radości 

boskiej,  a   całe   pasowanie  się  o  światło   i  oświecenie, 
które   było   w   tobie   naciskiem   wewnętrznym,   zanim 
wkroczyłeś   na   ścieżkę,   ukaże   ci   się   teraz   jako   padół 
męki.

Widzisz przed sobą niezgłębioną wieczność i wiesz, 

że zjednoczony ze swym Bogiem będziesz poprzez jej 
najgłębsze cuda wiecznie kroczył naprzód.

19

background image

Gdy  ujrzysz   siebie   samego   w  cierpieniu   i   radości, 

widzieć  będziesz jedynie człowieka, atoli duch twój w 
Bogu twym wysoko ponad wszystko co ziemskie i ludz-
kie będzie wyniesiony, gdyż dusza twa stała się króle-
stwem wieczności.

Ten ci jest o Poszukujący , bieg drogi, którą musisz 

przebyć, jeśli chcesz w sobie do Boga swego dojść, w 
sobie samym, w swym własnym JA.

Taka jest wysoka droga, co cię od najwyższego celu, 

do przebudzenia wiedzie.

Teraz posłuchaj co jeszcze mam ci radzić.
Od owego dnia, który cię znajdzie zdecydowanym do 

wkroczenia   na   tę   ścieżkę,   wytniesz   sobie   tęgi   kij 
podróżny, jeśli potrafisz moc słowa mieć na swe usługi.

Wybierz słowa mędrca, które przemawiają do tego 

serca,   słowa,   przez   które   będziesz   ujęty,   podniesiony 
i przeniknięty.

Poświęć  niewielką   chwilę   każdego   dnia   i   jeśli   to 

możliwe, o tej samej zawsze godzinie, podczas której 
będziesz usiłował połączyć się w rozważaniu z duchem 
tych słów.

I słowo takie, które cię przeniknęło, na długi czas 

zatrzymaj   dla   swych   cichych   godzin,   jako   ćwiczenie 
swojej myśli, podobnie jak flecista stale się w tej samej 
melodii ćwiczy, dopóki dla niej najczystszego tonu nie 
odnajdzie.

Znajdziesz w tej książce wiele słów, które ci będą 

mogły posłużyć do ćwiczenia.

Inne podałem dawniej w innych miejscach, lecz nie 

masz potrzeby ograniczać się do moich słów.

Biblia i Wedy pełne są słów, które ci mogą posłużyć, 

poeci i mędrcy wiele takich słów ludziom dawali.

20

background image

Niebezpieczne jest to jedynie,  że w słowach takich 

widzisz zarazem naukę, co im sens niezrozumiały nada-
je.

Dlatego radzę ci z początku wybierać słowa z moich 

pism, jeśli się memu przewodowi ufnie oddajesz.

Od tego rozpoczynaj, aby w myśleniu uchwycić treść 

tych słów.

Potem   jednak   spróbuj   znaleźć  dla   nich   bezsłowny 

sposób myślenia.

A w końcu przenikaj w bezsłownym ujęciu najgłęb-

szy sens czytanych słów.

Wyciskaj   je   na   swoich   oczach   w   jasnym   piśmie, 

napisane   przez   twą   własną   rękę   i   odosobnione   od 
innych słów.

Odczuwaj   je   jakby   wypłynęły   z   własnego   twego 

ducha.

Usiłuj   stworzyć  w   sobie   ten   stan   ducha,   w   jakim 

mędrzec słowa te napisał.

Z teraz zacznij budzić się wewnętrzne i usiłuj dźwięk 

słów słyszeć w sobie, w duchu.

Jeśli   we   wszystkich   tych   sposobach   ćwiczenia   po 

tygodniach czy miesiącach osiągnąłeś wyniki, które cię 
mogą   uprawnić  do   zupełnej   pewności,   wówczas   idź 
dalej – ale – dopiero wówczas.

Ostrzegam cię, abyś nie ufał rychłej gotowości chwi-

li!

Być może będzie się ci zdawać, jakobyś mógł w nie-

wiele godzin to wszystko osiągnąć – może dziś już, czy-
tając to, będziesz zdania, że na to nie trzeba ci już ćwi-
czenia.

Wielu z tych co chcieli wkroczyć na drogę, pozostało 

na początku i nie poszli dalej, gdyż tak myśleli.

21

background image

Więcej jest tu wymagane, niż na pierwszy rzut oka 

domyślać się możesz pod tą nauką.

I trzeba tylko często w tych samych słowach wypo-

wiadać wiele rzeczy bardzo odmiennych.

Nie to, co poeci nazywają „odczuwaniem języka  i 

jego brzmienia”, jest tu od ciebie wymagane, aczkol-
wiek człowiek, który to odczuwanie posiadł, jest już na 
połowie drogi do zrozumienia tego zadania.

Jeśli jednak wszystko osiągnąłeś i jeśli odsłoni ci to 

nowe, wielkie rozszerzenie tego odczuwania i rozległe, 
świadome   przeżywanie   swego   bytu,   wówczas   słuchaj 
dalej,   o   ty,   który   dążysz   do   najwyższego   z   ludzkich 
celów!

Teraz musisz podjąć się tego, aby owe słowa w sobie 

samym odczuwać całą swą istotą.

 Teraz muszą te słowa żywe stać się w tobie samym.
Nie tylko duch twój, ale całe ciało twe musi w każ-

dym włóknie słowa te odczuwać.

Słowa te muszą być z tobą w jeden byt stopione.
Ciało twe musi się stać ciałem tych słów, jako by nic 

nadto w tobie żywego nie było.

Siły twej duszy muszą się wszystkie w tych słowach 

zjednoczyć, a ty musisz siebie samego jako świadomość 
tych słów odczuwać.

A wówczas na drodze swej osiągnąłeś coś wielkiego!
Po raz pierwszy doświadczysz, co to jest Życie, które 

porusza ciebie i wszystko co żyje.

I będzie ci tak, jakbyś był na nowej ziemi, w nowym, 

nigdy nie przeczuwanym świecie.

Dowiesz się wówczas po raz pierwszy, że wszystko 

to, co ludzie zwą czuwaniem, nie jest czym innym jak 
głębokim, głuchym snem i niejasnym marzeniem.

22

background image

I   tu   już,   jeśli   istniejące   w   tobie   od   początku   siły 

zezwolą, może się zacząć jasne twe spoglądanie w świa-
ty duchowe.

Ale i bez tego  spoglądania będziesz w innego prze-

mieniony  człowieka   i   posiądziesz   świadomość  siebie, 
która   zaledwie   da   się   z   obecną   twą   świadomością 
porównać.

Jako w promiennym słońcu jasnego południa niknie 

światło małej lampki olejnej, tak oto, co dziś nazywasz 
swoją świadomością, w tej nowej świadomości sczeźnie 
i przepadnie.

I będziesz wówczas wiedział czemu mówi mędrzec o 

życiu, jako o świetle ludzi i wieloznacznych słów wspa-
niałą treść zrozumiesz.

„Na początku było słowo, a słowo było w Bogu
i Bóg był słowem.
W nim było życie, a życie było światłem ludzi.
I  światło świeciło w ciemnościach, a ciemności nie  

pochłonęły go.”

Ten kto te słowa napisał, wiedział dobrze, co mówił i 

ty także będziesz wiedział, gdy dojdziesz do tego miej-
sca swej drogi.

I   będziesz   wówczas   wiedział   i   to,   że   ów   wielki 

Mistrz z Nazaretu i jego dzieje dały   tylko mędrcowi 
rysunek, na którym pozostawił jasne barwy najwyższe-
go poznania wszystkim tym, co po nim mieli nadejść.

Wielki Mistrz sam przecież nauczał tylko tego same-

go.

„Gdy   się   modlicie,   nie   mówcie   wielu   słów,   gdyż  

Ojciec wasz wie, czego wam trzeba”.

Czemu   mówili   doń   jego   uczniowie:  „Panie   naucz 

nas modlić się?” Czyż nie dość dawno znali już zwykłe 
modlitwy?

23

background image

Niezliczeni   ludzie   mówią   dziś  „Ojcze   nasz”,   ale 

paplają oni jak poganie i nie przeczuwają nawet, że gdy-
by potrafili modlić się tak, jak się jedynie modlić należy, 
w tych słowach posiedliby klucz do „Królestwa Niebie-
skiego”.

Ale  „Królestwo Niebieskie pragnie mocy, i tylko ci,  

co mocy potrzebują, zdobywają je dla siebie”. 

Bez zupełnego pokonania swej niecierpliwości, bez 

żmudnych i długotrwałych ćwiczeń nie osiągniesz nigdy 
celu.

Nie wierz jednak, aby dziki przymus lub gwałtowne 

natężenie mogło cię zbliżyć do twego celu.

Nie tak jest to słowo rozumiane.
Ciągle   musi   cię   otaczać  nastrój   radosnej   euforii 

i cichego wesela, a cała troska twa, na to ma być skiero-
wana,   aby   z   nieskończoną   delikatnością   zdobyć  ów 
słuch wewnętrzny, inaczej bowiem nie osiągniesz nigdy 
nagrody zwycięstwa.

I więcej trzeba siły, aby się tak oto w kiełźnie utrzy-

mać, niż by cię kosztował jeden czyn bohaterski.

Jeśli   jednak   wszystko   dobrze   rozważyłeś   i   ściśle 

chcesz się stosować do tej nauki, tedy mogę ci dać całą 
pewność,  że i ty będziesz kiedyś należał do tych, co 
doświadczyli w sobie „Królestwa Niebieskiego”.

Rozpocznij więc swą stromą drogę.
I niechaj niezmordowana wytrwałość wiedzie cię aż 

do końca.

Wysoka pomoc będzie ci jednak ciągle bliska...
I nie oglądaj się za siebie na owo życie pełne cierpie-

nia i radości, winy i zasługi, co może leżeć poza tobą!

Wiedz także, że bez znaczenia jest dla twego przed-

sięwzięcia, czy posiadłeś całą uczoność  ziemi, czy też 
jesteś najlichszym pośród nie wiedzących.

24

background image

I nie usiłuj wyróżniać  się ponad innych ludzi, a nie 

wierz, aby osobliwy tryb życia miał być dążeniu twemu 
potrzebny.

Tym   mniej   może   ci   pomóc   lub   zaszkodzić  rodzaj 

pożywienia, jeśli tylko twe ciało w zdrowiu i sile utrzy-
mujesz.

Jeśli chcesz mięsa zwierząt zabijanych unikać, tedy 

unikaj   go,   jeśli   chcesz   wyrzec   się   wina,   tedy   się   go 
wyrzeknij, ale nie sądź iż stałeś się przez to czystym lub 
zgoła wyższym człowiekiem!

To samo tyczy się miłości zmysłowej między mężem 

a niewiastą.

Nie zniżaj się do zwierzęcia i w mocnej dłoni trzy-

maj swe okiełzane popędy, aby nigdy wbrew woli twej 
nie mogły cię opanować, ale nie kaź przez bluźnierstwo 
obrządku, który wówczas dopiero możesz pojąć  zupeł-
nie, gdy należysz do obudzonych w duchu!

Nie bez zbadania najgłębszych  uważali kapłani naj-

starszych religii narządy rodne za święte i zaiste czcili 
oni w nich coś innego, niż tylko obraz wiecznie płodnej 
przyrody.

Kto jednak chce i może wyrzec się miłości zmysło-

wej, niechaj się jej wyrzecze, nie wynosząc się przez to 
ponad innych.

Za cenę tę będzie mógł wzbudzić  w sobie siły, któ-

rych by nie posiadł bez tego wyrzeczenia, ale konieczne 
do osiągnięcia celu nie są wszakże te siły.

Konieczne jest tylko powstrzymanie się od wszelkich 

występków, które by dążenie do ducha osłabiały lub tłu-
miły.

Kochaj samego siebie – gdyż jeśli samego siebie nie 

umiesz kochać, mało dobrego uczynisz swemu bliźnie-
mu, kochając go także jak siebie samego.

25

background image

Unikaj   wszystkiego,   co   mogłoby   tobie   lub   innym 

zaszkodzić!

Unikaj też każdej myśli, pozbawionej miłości!
Idź sam swoją własną drogą, ale pozwól każdemu iść 

jego własną drogą, nawet gdyby cele jego leżały daleko 
poza tobą.

Nie   wiesz   nigdy,   kiedy   nadejdzie   godzina   innego 

człowieka, a nie masz prawa przeszkadzać mu we śnie 
przed jego godziną, – „obudzić” go zaś byś nie potrafił, 
gdyż nikt nie ujdzie snu, zanim godzina jego nie nadej-
dzie.

A jeśli godzina jego jest bliska, tedy on sam poprosi 

cię o naukę.

I wtedy dopiero wolno ci dać mu ją.
Wtedy dopiero staną ci u boku Świecący Praświa-

tłem  ze swą siłą duchową, jeśli zapragniesz mu dopo-
móc.

Ty sam nie jesteś powołany do prowadzenia innych, 

a ci,  co są do tego powołani,  nie  będą nigdy innych 
zniewalać, aby się przewodowi ich powierzyli.

Idź tedy ty w radosnym pokoju drogą do siebie same-

go.

Twoja droga do siebie samego zawiedzie cię w króle-

stwie ducha do twego guru.

Twoja droga do siebie samego jest drogą twoją do 

Boga, bowiem nigdy inaczej do Boga swego nie trafisz, 
jedynie w sobie samym.

Teraz jednak chcę ci dać jeszcze kilka słów, które cię 

pouczą o zwyczajach i czynie królestwa ducha.

Nie daję ci systemu.
Usłysz   mnie   mówiącego   w   nieprzymuszonym 

porządku o różnych rzeczach.

26

background image

Wybacz mi jeśli często muszę się powtarzać!
Musisz tę samą prawdę z różnorakich stron oświetlo-

ną ujrzeć, abyś ja w pełni mógł pojąć.

Ale będę też mówił o rzeczach, o których jeszcze w 

tej książce nie mówiłem.

Chcę   powiesić  kilka   wieńców   na   ścianach   twego 

domu, wieńców z kwiecia, które znalazłem na swoich 
najwyższych drogach i u celu ostatniej swej drogi, w 
kwitnącym mym ogrodzie.

Nie oskub moich wieńców a każdy kwiat pozostaw 

tam, gdzie ja go wplotłem.

Nie   możesz   zresztą   pojąć  całkowicie   owej   jedynej 

wielkiej Rzeczywistości, którą chcą wieścić  wszystkie 
słowa tej książki.

Nie   możesz   zresztą   wyjaśnić  tajemnicy,   co   się   tu 

w cichych słowach odsłania.

4. En Soph

To,   co   znajdujemy   zawsze   w   człowieku,   mądrość, 

dobroć, miłość, zmysł piękna, sprawiedliwość, harmo-
nię są to już najwyższe przejawy owych sil, które się 
w całej przyrodzie kształtują.

W tym co nazywacie stworzeniem, są one nieświado-

mie czynne, a w człowieku dopiero znajdują się najwyż-
sze, najczystsze promienie w świadomym bycie.

Dopiero w  świadomym bycie może się boska świa-

domość w nich objawić.

27

background image

Chaotycznie działają owe siły, jako najgłębsze, płod-

nie tworzące moce przyrody.

Są one tam jeszcze odosobnione.
Potem jednak skupiają się promiennie, aż wreszcie 

w duchu człowieczym mogą się zjednoczyć.

Co w sercu ludzkim szumi i burzy się, co stale poru-

sza człowieka, nie dając mu spoczynku – owo pędzące 
go dążenie do osiągnięcia czegoś – w tym rozpoznają 
magiczną   siłę   owych   promieni,   pragnących   się   połą-
czyć.

Wiele   jest   jeszcze   pożądań   w   człowieku,   które 

powstają przeciw sobie, kiedy się chcą zjednoczyć.

I jeszcze człowiek nie znajduje siebie samego w roz-

kazodawczej woli, co wszystkie owe pragnienia zjedno-
czyć potrafi.

Wszystko co jest na zewnątrz JA, a co ono w sobie, 

jako siebie, odczuwa, to jedno z owych wielu pragnień, 
co kiedyś w płomiennym świetle duchowej świadomo-
ści mają się zjednoczyć.

Wówczas dopiero zrodzi Bóg siebie samego w duchu 

wszech przyrody.

Istniejące   samo   z   siebie   to   duch,   który   wszystko 

wchłania w siebie.

Ale siły wszechświata to pra-przyczyny wielu dzia-

łań i to was zwiodło, abyście jakiejś pierwszej praprzy-
czyny szukali.

Ale nigdy nie było pierwszej pra-przyczyny.
Wiecznie tworzy się Bóg przez chaos elementów.
Nic nie jest tu przyczyną i nic działaniem.
Tylko wolna,  świadoma wola ducha kształtuje samą 

siebie na Boga.

28

background image

Mówicie jeszcze o Bogu, jako o stwórcy wszystkich 

rzeczy, który  świat nieskończony, złożony ze światów 
sobie na chwałę stworzył, sobie na chwałę utrzymuje.

Ale Bóg jest tylko stwórcą samego siebie we wszyst-

kim co istnieje.

Bóg   jest   tylko   ojcem   samego   siebie   w   człowieku, 

a nie człowieka i rzeczy ojcem.

Wszystkie światy i słońca i ich ukształtowane siły są 

formami ducha, które się w czasie i przestrzeni zestala-
ją.

Istniały one od wieków i po wieki istnieć będą.
Ciągle zmieniając działanie, to tworząc się, to nisz-

cząc znowu, działają one tylko przez siebie same i nikt 
nimi nie kieruje.

Nigdy nie było początku i nigdy nie będzie końca.
Cały daleki, brzemienny formami wszechświat jest 

tylko   wieczystym   duchowym   morzem,   z   którego   się 
własnymi siłami wznosi chmura boskości.

Bóg wymaga wszechświata, a wszechświat wymaga 

Boga.

Perpetum mobile, które mędrcy i głupcy spodziewali 

się  odkryć,  istnieje  i  już  nie   może  być  po  raz   wtóry 
odkryte.

Wszyscy   oni   przeczuwali   tylko   w   pigmejskim 

zmniejszeniu ideę niezmierzonej Całości, tej, która ist-
nieje sama z siebie, bez początku i bez końca, Brahma i 
Maja, wieczyste Życie od chaosu do Boskości.

Bytowanie samo z siebie.

29

background image

5. O poszukiwaniu Boga

Szukasz jeszcze Boga w bezbrzeżnych dalach...
Słuchaj oto ci powiadam: póki się Bóg twój w tobie 

nie narodzi, a ty w nim, nie znajdziesz go nigdzie.

Póki twój Bóg dla ciebie się nie narodził, na próżno 

będziesz   wszystkie   nieskończone   przestrzenie     swym 
najgłębszym wołaniem o Boga w drżenie wprawiał...

Powiedziano   ci,  że   człowiek   jest   zapoznanym   Bo-

giem i  musiałby tylko  dojść  do  świadomości  samego 
siebie, aby siebie odnaleźć jako Boga. 

Ci, którzy tak mówili do ciebie, dalecy byli od swego 

Boga.

Nie ty jesteś Bogiem, ale w tobie jedynie na tej ziemi 

może się twój Bóg objawić, a wtedy będziesz ty ze swo-
im Bogiem tak złączony, jak słowo z myślą złączone są 
w pieśni.

Nic w wieczności nie zdoła oddzielić ciebie od twego 

Boga.

Dlatego nie szukaj Boga w nieskończonych dalach 

ani w nieprzystępnym świecie!

Dopóki szukasz jeszcze Boga, nie zrodził ci się jesz-

cze twój Bóg.

Z chwilą, gdy ci się raz narodził, nie możesz go szu-

kać więcej.

Nic nie jest mniej potrzebne, jak szukanie Boga.
Ale   dbaj   raczej   o   to,   aby   przygotować  w   sobie 

wszystko, aby się Bóg twój w tobie mógł narodzić.

Słysz, wola wiecznego, wszech obejmującego ducha 

jest w tobie, jako forma w bycie, aby się kiedyś mogła 
w tobie samym, jako Bóg narodzić...

30

background image

Niech będzie w duszy twojej adwent, czas przygoto-

wania, bowiem – słysz, tyś jest Betlejem i w tobie ma 
się zjawić Król, co może ciebie zbawić – co może tylko 
ciebie zbawić!

6. O czynie i działaniu

Czynnym winieneś być  i działać na swej drodze ile-

kroć tylko znajdziesz w sobie siłę i zdolność do czynu 
i działania!

Gdy kiedyś zjednoczysz się ze swym Bogiem w so-

bie, będzie całe twe życie tylko czynem i działaniem, 
ba, ty sam będziesz tylko czynem i działaniem.

Bóg jest żywym ogniem!
Zniszczeniu podlega w nim wszystko, co bezczynnie 

leniwieje i gnuśnieje.

Wola ducha nie może się w tobie, jako twój Bóg, 

narodzić, jeśli nie jesteś czynny, jak gdyby Bóg twój był 
już w tobie...

Twój Bóg będzie Bogiem siły i przedsiębiorczości, 

a nie demonem bezsilnych pragnień i trawiących obaw.

Jakże możesz mieć nadzieję połączenia się kiedyś ze 

swym Bogiem, jeśli miłość oddala się odeń?!

Wtedy jasno możesz dojść w sobie do swego Boga, 

jeśli   jesteś   gotów   czynnie   połączyć  się   z   nim,   gdyż 
żywy Bóg nie jest Bogiem marzycieli i fantastów.

Li tylko w przebudzonych duszach może się on naro-

dzić.

31

background image

Światło   jego   o   wiele   jest   za   jasne,   aby   je   dusze 

zmierzchu mogły znosić. 

Jednocz siły swej duszy do wielkiego czynu!
Spełnij co tylko możesz spełnić, i czyń póki możesz 

czynić!

I   tak   będziesz   mógł   swego   boga   w   sobie,   swego 

żywego Boga, wolny od trwogi kiedyś spotkać.

7. O świętości i grzechu

Ci, którzy wiedzieli o tych rzeczach, po wsze czasy 

pogardzali „świętym” z jego próżnością i pokorą.

Woleli   znajdować  ludzi   dumnych   co   umieli  żyć 

z podniesioną   głową,   niżeli   łaknących   żebraków   pod 
drzwiami   boskiej   wspaniałości,   niżeli   żałosne   dusze 
pokutnicze.

Znajdować chcieli tylko ludzi, co potrafią swe życie 

ukształtować, jak dzieło sztuki, nie zaś takich, co się 
pod życiem uginają, jak bydlę pod jarzmem.

Kogo krzywda  i  grzech  zdolne  są  wytrącić  z  jego 

kolei, ten niegodzien jest osiągnąć nagrody zwycięzcy.

Kto odnieść chce wielkie zwycięstwo, temu nie wol-

no się troszczyć  o to,  że pył dnia powszedniego kala 
jego odzienie.

Kto wiecznie jest zajęty czyszczeniem plam na swym 

odzieniu, ten rychło straci z oczu swój cel najwyższy.

Nie radzę nikomu tarzać się w brudzie, ale kto dąży 

do celu, winien nie mieć oczu na pył dnia powszedniego 

32

background image

i drobne plamy, którymi on odzienie jego w wędrówce 
pokrywa.

Noga twa wiecznie stać będzie na tym samym miej-

scu i nigdy nie zawierzysz swoim krokom, jeśli się dasz 
powstrzymać na swej drodze błędom, których nigdy nie 
zdołasz zupełnie uniknąć.

„Święty” to człowiek, co sam sobie poprzecinał ścię-

gna i oto leży jak chromy u drogi i marzy z otwartymi 
oczyma: – latać...

Ach, obyś mi raczej w występku i grzechu po ramio-

na brodził, niż byś miał się kiedy takim stać „świętym”!

Wszystkie najlepsze siły pójdą ci na marne, jeśli byś 

chciał   świętego   naśladować  i   przede   wszystkim   o   to 
dbać, aby od błędów stać się wolnym”.

Nie zdołasz używać swoich sił, jeśli jedyną twą tro-

ską będzie unikać każdego błędu, bowiem gdziekolwiek 
będziesz   prawdziwie   czynny,   popadniesz   wnet   mimo 
swej woli w błąd i grzech.

Lecz jako pył marmuru, co warsztat i odzienie rzeź-

biarza   pokrywa,   nie   może   wartości   wielkiego   dzieła 
sztuki umniejszyć, tak i na twoim prawdziwym JA, któ-
remu czyn twój wieczną formę tworzy, z wszystkiego 
tego śladu nie zostania.

Zapomnij „warsztat” i „odzienie”, pozostaw „kurz” 

i „błoto” poza sobą i myśl o dziele, które w niezmierzo-
nej  piękności trzeba ci stworzyć z własnego życia!

A jeśli już głęboko upadłeś na tej drodze, tedy pod-

nieś   się   spiesznie   i   zapomnij   żeś   kiedykolwiek   był 
upadł!

Marnością jest twój żal za tym upadkiem, ale dźwi-

gnięcie   się   mocne   może   ci   się   stać  wielką   podporą 
w twym dążeniu...

33

background image

Zaiste, lepiej ten naprzód kroczy, kto znalazł w sobie 

siłę do podźwignięcia się z upadku, niźli ów, co w trwo-
dze każdego chce potknięcia  uniknąć.

Na drodze twej  nic ci nie może posłużyć do zguby, 

jak tylko obawa przed powstrzymującymi siłami winy, 
a te powstrzymujące siły będą tylko z twojej obawy zro-
dzone.

W miłości krocz naprzód i wolny od obawy, ale nie 

pozwól swej miłości niszczyć sił przeciwnych.

Bądź   zawsze   dobry   dla   wszystkiego   co   żyje,   ale 

dobrocią względem tygrysa niech będzie celnie wymie-
rzony strzał.

I wolna musi być  miłość  twa i dobroć, jeśli nie ma 

się stać dla ciebie jarzmem.

Wolnym jest, kto sam się wyswobadza!
Żaden zewnętrzny „Bóg” nie zdoła cię nigdy wyswo-

bodzić.

Sam   stworzyłeś   sobie   swoje   upiory   i   sam   tylko 

możesz je zniszczyć.

Wiele wydaje ci się jeszcze winą i grzechem, co nie 

zasługuje na tę nazwę, a niejedno przyjmujesz swobod-
nie i widzisz w nim zgoła swą cnotę, co jest ci pokusą 
do upadku.

Nie   szukaj   pokus,   ale   nie   kieruj   zawsze,   jako   ów 

„święty” oczu swych tak, aby wszędzie pokusę widzia-
ły.

Z podniesioną głową idź drogą swoją i wiedz, że naj-

lepiej jesteś strzeżony, jeśli sobie samemu zaufasz!

Żaden   upadek   ani   błąd   nie   może   cię   wówczas 

powstrzymać   na   twej   drodze,   aż   kiedyś   umocniony 
wielką siłą osiągniesz swój cel, który jest w tobie.

Ale   przestrzegam   cię   i   radzę   ci:   raczej   już   szukaj 

winy i grzechu, ale strzeż się pragnienia „świętości”. 

34

background image

8. O śmierci

Stoimy przed ciemnymi wrotami, które muszą prze-

kroczyć ludzie, gdy się na zawsze rozłączają z ziemią.

Wiele   ci   rzeczy   obiecano   i   wieloma   cię   rzeczami 

straszono,   co   mają   leżeć  poza   owymi   wrotami.   Nie 
wiem, któremu z tych mistrzów masz zawierzyć!

Wszyscy jednak na chwilę w tym jednym mniemaniu 

się jednoczą, że nigdy już w tym ciele ziemskim, które 
tu porzucasz, nie możesz powrócić.

Wielu powiada ci,  że wrócisz w nowym ciele w in-

nym czasie.

Inni skazują duszę twą wraz z twoim ciałem na wie-

czyste zniszczenie.

Mylą cię ci i owi!
Ty sam bodaj czy kiedykolwiek powrócisz, ale nikt 

nie wie, ile swych sił duchowych, swych  „skandha”
połączywszy je ze sobą, zdołasz zachować.

Te,   których   nie   zjednoczyłeś   ze   sobą,   będziesz 

musiał porzucić, podobnie jak to ciało ziemi i podobnie 
siłom tego ciała będą one w nowy sposób czynne w no-
wych formach.

Tak też i dzisiaj działa w tobie wiele sił duchowych, 

które niegdyś w innych ludziach dawnych czasów dzia-
łały, a wiek duchowy niektórych dziś żyjących jest tylko 
na mocy  tych sił duchowych określony.

Pełnia sił duchowych, tworzących twoją duszę, zmie-

nia się ustawicznie. 

To mniej jest, to więcej sił działających w tobie.
I bodaj  że nie stracisz przez śmierć  żadnego z bli-

skich swej duszy ludzi, abyś nie otrzymał „dziedzictwa” 
z jego sił duchowych, bowiem niezwykle rzadcy są ci, 

35

background image

co

 

wszystkie posiadane „skandha” zjednoczone w Bogu 

z sobą mogą zabrać.

Najliczniejsi pozostawiają bogate dziedzictwo na zie-

mi.

Dusza twa jest jako promienna  żywa chmura, która 

póki tu żyjesz na ziemi, w ciągłej się znajduje odmianie.

Nie potężna pełnia sił duchowych stanowi o twoim 

bogactwie, ale wyłącznie zjednoczenie sił, działających 
w tobie.

I   te   tylko   na   wieczną   własność  posiądziesz,   które 

zjednoczyłeś w sobie, zanim nadeszła chwila rozstania 
twego z ziemią.

Jeśli się tu na ziemi z Bogiem swym nie połączyłeś, 

tedy i po śmierci połączyć się z nim nie zdołasz.

Będziesz żył wtedy we wszechobejmującym duchu 

w swoim duchowym kształcie, i tylko wedle tego, coś 
w sferze     duchowej   zdziałał   czasu   swego   cielesnego 
życia, będzie stworzony ów kształt  i twoja moc działa-
nia w nim.

Pod wysokim przewodem będziesz kroczył dalej, aż 

się kiedyś w tobie twój Bóg będzie mógł narodzić.

Ale wtedy wyda ci się czas do owego zjednoczenia 

niby wieczność, bowiem i w bycie bezcielesnym istnieje 
coś podobnego, jak tu wrażenie przestrzeni i czasu.

Zabraknie ci jednak wówczas mocy, aby przez wolę 

swoją przyciągnąć inne siły duchowe.

Wola   twoja   jest   wówczas     skierowana   jedynie   na 

twój byt w duchu, w bezkształtnym, wszechobejmują-
cym   duchu,   który   zawiera   w   sobie   pełnie   wszelkich 
kształtów...

Poprzestać  będziesz musiał na tym, co tutaj zjedno-

czyłeś w sobie.

36

background image

A nadto nikt, jakkolwiek biedny wkroczył w króle-

stwo ducha, nie chce już więcej wracać tu na ziemię...

Ale   istnieje   taki   zmieniony   powrót,   lecz   dla   tych 

jedynie,   którzy  go   muszą   ścierpieć,   jak   skutej   swego 
działania w szacie cielesnej na ziemi.

I dla tych, co tu szukali  śmierci, aby się wymknąć 

biedom, które im w drodze od zwierzęcości do Boskości 
towarzyszyły.

Tak   samo   dla   tych,   których  życie   za   krótko   było 

odmierzone,   aby   w   sobie   przez   wolę   jakiekolwiek 
„skandha” zjednoczyć mogli.

I powiadają także, że ci, co chcą tu działać dla swych 

najlepszych w ciemności pogrążonych braci, ale – tych 
powrót w inny się odbywa sposób.

Tu leży wiedza ukryta, w części tylko jawna...
Zapewne mogą oni działać przez jakiegoś człowieka 

na ziemi, lecz sami w ciele ludzkim już nie wracają na 
ziemię.

Ludziom, dla których piszę te słowa, niechaj wystar-

czy, że tylko z własnej winy musieliby po raz drugi zno-
sić nędzne życie, uwięzieni w ciele ziemskim.

Znaczna większość uniknie tego.
Tu jednak wszyscy są jeszcze w mocy z chwilą swej 

śmierci,   świadomi   wiecznego   zjednoczenia   ze   swym 
Bogiem wkroczyć w królestwo ducha.

Jak mogą tego dokonać, wykazałem w jasnej nauce.
A  ci,   co   zeszli   ze  świata,   nie   osiągnąwszy  owego 

stopnia wiecznego zjednoczenia, znajdą w tych, co go 
osiągnęli najwierniejszych pomocników, gdyż wszystkie 
siły duchowe stykają się ze sobą w królestwie ducha, 
a co osiągnęli na ziemi zjednoczeni z Bogiem, to siły 
owe oddają tym, dla których Bóg ich tu się jeszcze nie 

37

background image

narodził, gdyż żyją one przecież w każdej duszy przeni-
kając wszystko, co z sił duchowych stworzone.

Dąż   zatem   do   osiągnięcia   najwyższego,   ale   nie 

troszcz się o tych, co jej dotąd nie zdołali osiągnąć!

Wszyscy oni kiedyś złączą się z tobą w swoim Bogu.
W sobie będziesz w Bogu ze wszystkim zjednoczo-

ny.

9. Świat tajemny

Mówiłem ci dotąd o Niewidzialnym w jednym zna-

czeniu,   o   Niewidzialnym,   który   jest   tylko   w   twojej 
duszy, tylko przez siły duszy twojej się ujawnia.

Trzeba   mi   jednak   mówić  o   innym   jeszcze   Niewi-

dzialnym, które otacza cię z zewnątrz, jako wszystkie 
przedmioty świata widzialnego.

To   Niewidzialne   jest   częścią   świata   tego,   a   razem 

częścią nierównie większą...

Przez to Niewidzialne kroczy twój guru, jak przez 

most, gdy chce cię po raz pierwszy dosięgnąć, bowiem 
nie jesteś jeszcze zdolny pojąć  go w Bogu z jedności 
swoich sił duchowych.

Musi tedy, gdy chce do duszy twej przybyć, przekro-

czyć owo Niewidzialne.

I dopiero z owej niewidzialnej „zewnętrzności” może 

wnętrza twego dosięgnąć.

We wszystkich czasach bywali ludzie, co ową niewi-

dzialną zewnętrzność z całą pewnością pojmowali.

38

background image

Ale dla osiągnięcia ich celu nie miało to bynajmniej 

znaczenia.

Widzieli   oni   więcej,   niźli   ty,   tak   jak   spoglądający 

przez teleskop widzi góry i kanały odległych gwiazd.

To „widzenie” związane jest z pewnymi narządami, 

które w rzadkich tylko wypadkach są w człowieku doby 
obecnej na tyle rozwinięte, aby ich mógł używać.

W ludziach dawnych czasów silniej były one rozwi-

nięte i w ludziach przyszłych silniej rozwinięte będą.

Rozwój tych dalekich  od dnia powszedniego narzą-

dów i zdolności dokonuje się w ludzkości jak fala. To 
przygasa zupełnie, to w wielkiej znowu mocy się obja-
wia.

Ludzie, w których narządy poznawania niewidzialnej 

zewnętrzności   są   całkowicie   rozwinięte,   obdarzeni   są 
siłami duchowymi, „skandha”, które już w ludziach dni 
dawniejszych działały.

W   tym   znaczeniu   można   ich   nazwać  „starszymi 

duchowo”, choćby ich  „skandha”  nie osiągnęły nawet 
tego   wieku,   co   owe,   które   są   czynne   w   „Braciach” 
Świecących pra-światłem.

A w kim się z owym „jasnowidzeniem Niewidzialne-

go” łączy pożądanie wyższego poznania, ten znajdzie 
i w   owej   niewidzialnej   części   świata   dobrotliwych 
doradców i troskliwych pomocników, którzy mu zrozu-
mienie tego , co widzi, ułatwią.

A  gdy   się   on   w   owej   niewidzialnej   części   świata 

zupełnie „przebudzi”, wówczas może się stać, iż otrzy-
ma od wyższych, tam „przebudzonych”, siły dla współ-
działania w dziele rozwoju, którego tamci od wieków 
dokonują. Może się on w ten sposób stać „wtajemniczo-
nym” niższego rzędu.

39

background image

I  życzyć  sobie   trzeba,   aby   wszyscy   ludzie,   którzy 

czują   w   sobie   zarodek   owych   narządów   poznawania 
w Niewidzialnym, troskliwie go w sobie pielęgnowali, 
zważając pilnie na wszystko, co im on ukazuje.

A  może   w   spokoju   niejeden   zarodek   rozwinie   się 

w potężne drzewo.

Potrzeba wielu „robotników w winnicy”, a ludzkość 

naszych dni zyskałaby wiele, gdyby chcieli zmartwych-
wstać w niej owi wieszczy pomocnicy i nauczyciele, co 
potrafili w Niewidzialnym świata tego kroczyć po pew-
nych drogach.

Do tego czasu tylko pasożytnicze siły Niewidzialne-

go będą przez niektórych przyciągnięte.

Mogą to być  twory, podobne bardzo do sił ducho-

wych, ale nigdy „siły duchowe”. 

Mało ludzi wie o tych siłach, siłach z pomocą któ-

rych czyni fakir swoje cuda... i podziwiają oni fakira, 
kiedy spotykają na swej drodze fakira prawdziwego.

Niektórzy zaś, którym te siły już wyżarły szpik życia, 

siadają w ciemnych izbach i przywołują „duchy” swo-
ich   przodków,   a   nic   nie   wiedzą,   że   przywołują   tylko 
siły, co się wyższymi ich siłami duchowymi tuczą.

Te istoty pasożytnicze niewidzialnej części świata nie 

są bez świadomości, ale są tylko ciemno i niedokładnie 
świadome samych siebie.

Chcą   nade   wszystko   znaleźć  potwierdzenie   swego 

bytu i aby to osiągnąć, na wszystko są gotowe.

Nie krępuje ich żaden obowiązek ani sumienie.
Upadek twój tą samą sprawia im radość, co twoje 

umocnienie, jeśli tylko przez ciebie mogą swe potwier-
dzenie znaleźć.

Biada człowiekowi, którego opanowały te twory.

40

background image

Jeśli się nie potrafi z nich otrząsnąć, stanie się nie-

wolnikiem ich popędów, aż dusza jego zemrze wreszcie, 
a świadomość  zniknie w królestwie  wiecznego  znisz-
czenia, w jedynej śmierci, która istotnie może człowie-
kowi grozić.

Te siły mogą spełniać  rzeczy, które niemożliwością 

są dla człowieka cielesnego.

Mogą one widzieć  twe myśli i czynić  widzialnymi 

najskrytsze twe wewnętrzne obrazy.

Mogą one mijając tworzyć kształty i rzeczy uchwyt-

ne, jak każdy inny kształt, jak każda inna materia, gdyż 
owe siły są działającymi siłami początku, które tworzą 
zjawę wszelkiej widzialności.

Mogą się one także objawić w postaciach tych, któ-

rych już dawno nie ma na ziemi, gdyż każdą postać, 
która tu niegdyś była na ziemi, można w królestwie tych 
sił niby w zwierciadle otrzymać.

Ostrzegam cię tu nie bez przyczyny, bowiem i w to-

bie mogą one łup sobie wietrzyć, a  łup znajdują one 
w tych zazwyczaj, co miast swą drogą kroczyć ku zjed-
noczeniu sił duchowych w swoim Bogu, myślą o „siłach 
tajemnych”,  nie osiągnąwszy tego stopnia,  na którym 
wielki guru może ich przez długie lata przygotowania 
nauczyć te siły  świata niewidzialnego opanowywać.

A wtedy jeszcze unoszą się one w ciągłym niebezpie-

czeństwie.

41

background image

10. Ukryta Świątynia

Wszyscy, którzy wkroczą na drogę, wskazaną w mo-

jej nauce, znajdują się w niewidzialnej części świata, co 
więcej, są przez siły swej duszy w bliskim połączeniu, 
chociażby w świecie zewnętrznym dzieliły ich od siebie 
tysiące mil. 

Ale ludzką jest rzeczą chcieć  być  i w  świecie zmy-

słów blisko i poznawalnym, jeśli się wie o swym zjed-
noczeniu wzajemnym przez wspólny cel.

Wielu   też   umocnionych   jest   w   odwadze   i   wierze, 

jeśli na drodze swej mogą od czasu do czasu z towarzy-
szami mówić. 

Ale są jeszcze wyższe względy, które taką społecz-

ność w widzialnej bliskości czynią pożądaną.

Droga żywota łatwiej się otworzy, jeśli dwoje z tych, 

co na nią wkroczyli idą społem.

Dlatego musi każdy nauczyciel, co prawo i moc do 

nauki   posiada,   powtórzyć  słowa   wielkiego   Mistrza: 
„Gdzie   dwaj   lub   trzej   zbiorą   się   w   imię   moje,   tam  
jestem i ja pośrodku między nimi!”

Ale niechaj nigdy nie będzie to więcej niż „dwaj lub 

trzej”.

Nie bez przyczyny jest ta mała liczba wymagana.
Niechaj się Poszukujący nigdy nie łączą w „gminę”. 
Każda gmina tworzy orszak żałobny swej  martwej 

wiary.

Dopóki wiara żywa i czynna działa, znosi ona przez 

krótki czas pożerającą chorobę „gminy wierzącej”, ale 
wnet   uwiędła,   jak   kwiat,   nad   którym   przeszedł   mór, 
umiera, a ci, co chcieli ją utrzymać  przy  życiu, sami 
kopią jej grób.

42

background image

Wielce jednak będzie dla wielu ludzi pożytecznym, 

gdy się po dwóch, po trzech połączą i społem mówić 
będą o rzeczach widzianych na drodze do światła.

Jeśli się to da uskutecznić, winni się stale o jednej 

godzinie  schodzić  i swe wewnętrzne przeżycia  razem 
dzielić.

Nie ma  żadnych przyczyn w owych głębiach, które 

by wzbraniały każdym takim dwom, trzem wędrowcom 
wiedzieć o sobie, lecz nigdy się w zewnętrzności łączyć 
ze sobą nie powinno nad dwu lub trzech.

Jeśli uczynią tak, zewnętrzne zjednoczenie rozerwie 

wewnętrzne. 

Co innego jest, jeśli chcą się przez listy porozumie-

wać, bowiem tu mówi zawsze jeden z jednym.

Lecz czy samopas idziesz po swej drodze, czy też w 

dwóch lub w trzech, wiedz, że ukryta świątynia połączy 
cię ze wszystkimi, co jako ty drogę przeszli.

Świecący   pra-światłem   są   tej   świątyni   wysokimi 

kapłanami i każdy kto drogę tę przeszedł stoi pod pew-
nym ich przewodem, nawet gdy wnętrze jego bez świa-
tła jest jeszcze i nie poznaje on jeszcze dłoni pomocnej, 
co go wiedzie.

Nie wymaga się od ciebie wiary w pomoc, której nie 

możesz wypróbować. 

Żądamy tylko wiary w siebie samego, która ci nie-

odzowna jest na twojej drodze.

Jeśli zdobyłeś w sobie tę wiarę i ciągle ją na swej 

drodze zdobywa na nowo, wówczas uczujesz w sobie 
wnet prawdę moich słów.

Odkrywcy

 

nowych

 

światów

 

wierzyli

 

w

 

sercach swych, 

iż za dalekimi morzami odnajdą te kraje i odnaleźli je.

Tak i ty sobie samemu musisz wierzyć, że masz moc 

do zgłębienia świętych cudów ukrytej świątyni.

43

background image

11. Karma

W obydwu królestwach tego  świata, w widzialnym 

i w niewidzialnym, pociąga każdy czyn swe następstwa.

Tu musisz jako czyn uważać  zarówno i myśli swe 

i słowa.

Jesteś związany z tymi następstwami czynu, dopóki 

nie zjednoczyłeś sił swej duszy w bogu swoim. 

Wówczas   zaś   zniweczyć  będziesz   mógł   czynów 

swych następstwa, gdy będziesz je chciał niweczyć.

Przed   niepamiętnym   czasem   byłeś   niegdyś   z   Bro-

giem   swym   zjednoczony,   jako   człowiek   duchowy, 
w niepokalanym duchowym ukształtowaniu.

Wszystkie owe rozległe królestwa niewidzialnej czę-

ści   świata   –   niezmierzona   dziedzina   wszechświata   – 
były wówczas dla czynnej woli twej dostępne.

Dana ci była droga, co wiodła cię od najdoskonalszej 

duchowości do coraz bardziej stałego ukształtowania.

I tak oto przybyłeś na granicę owych światów, gdzie 

się niewidzialne w widzialne zagęszcza.

Widziałeś przeraźliwe siły wiecznego chaosu i ule-

głeś ich gniewowi i wrogości.

Nigdy byś nie musiał im ulegać, gdybyś był ongiś 

w odurzeniu swojej mocy nie odpadł od swego Boga...

Tak jednak stałeś się w swej najwyższej i najpewniej-

szej mocy bezradny i oto zszedłeś na łup sił niższych, 
co swego miejsca we wszechświecie nie mogą porzucić.

Siły, które dawniej mogłeś opanować i przy pomocy, 

których mogłeś swych wrogów w sługi najczołobitnie-
sze zamieniać, stały się dla ciebie za wielkie, za możne.

I tak objęła cię trwoga przed własnymi niegdyś opa-

nowanymi   siłami   i   z   trwogi   przed   nimi   wytęskniłeś 

44

background image

sobie nowe życie w owym królestwie, co żadnej z tych 
żywiołowych mocy niewidzialnej  części świata w ich 
zastraszającym majestacie nie objawiła.

Wola twa spadła z wysokich jaśni i pospieszyła za 

tobą   do   krainy   zewnętrznego   świata   widzialności, 
w którym się dziś znajdujesz.

Zadomowiony byłeś w świecie przyczyn, lecz trwoga 

twa wygnała cię do świata czynów.

Oto  jest  prawda  legendy  o raju i  upadku  wielkich 

duchów, które się zwały niosącymi światło...

Z owego to upadku stworzyłeś sobie swą „karmę” 

przez stopień twego odwrócenia się od Boga, przez sto-
pień twego szalonego opętania, które chciało cię nau-
czyć w sobie samym widzieć Boga.

Czas, w którym narodzić  się miałeś w tym świecie 

ziemskim, jak też sposób, w jaki się to stało i drogę 
przeznaczenia swego życia sam sobie wówczas określi-
łeś, kiedy się z pana w świecie ducha przedzierzgnąłeś 
w   niewolnika   niskich   mocy   w   świecie,   co   każdemu 
z czynów daje następstwa...

I   to   także,   że   na   tej   planecie   się   narodziłeś,   jest 

następstwem rodzaju pierwszego twego czynu, co krył 
w sobie przemożny skutek, bowiem, zaiste,  w niezmie-
rzonej   przestrzeni   jest   nieskończenie   wiele   planet, 
zamieszkałych   przez   ludzi   i   ludziom   podobne   istoty 
i wiele z nich mogło ci się stać miejscem pobytu, gdyż 
wszystkie   owe   istoty   podobnie   jak   ty   upadły,   zanim 
przybrały na się kształty człowiecze.

I   są   wśród   nich   twoi   towarzysze   nierównie   szczę-

śliwsi i o wiele nieszczęśliwsi...

Nieliczni, którzy nie upadli, działają na wszystkich 

planetach ogromnej przestrzeni, gdzie ich upadli bracia 
w zwierzęcej się męczą przyrodzie, a ci, co tu, na ziemi 

45

background image

tak oto działają, są to owi „Najstarsi”, wielcy „Ojcowie” 
pośród Świecących pra-światłą w wieczności.

Chcą oni i ciebie z bied twoich wyciągnąć  i pośród 

wybranych przez się „Synów” i „Braci” zaliczyć.

Celem twym nie jest w żadnym razie stać się jednym 

z tych, których potrzeba im do swego dzieła pomocy.

Chcą oni jedynie zawieść  cię z powrotem do twego 

Boga, z którym się masz połączyć.

I   jakkolwiek   głęboko   upadłeś,   jednakże   czynne   są 

w tobie wysokie przejawy działające owych sił,  które 
powstały   z   chaosu   Boskości,   gdyż   zawsze   pozostała 
ukryta   w   tobie   iskra   duchowej   świadomości,   choćby 
nawet nieświadoma dla myśli codziennej twego mózgu, 
jak wielki jasnowidzący  z zarazem przewodnik owych 
sił,  i jako twoje sumienie.

Nie możesz się nigdy zatracić  w sobie, jakkolwiek 

głęboko upadłbyś  jeszcze tu na ziemi.

Ona to jest, co zwą twą karmą, ona i nikt więcej.
Możesz przez czyny karmę swą polepszać lub pogar-

szać, zgasić ją możesz wówczas dopiero, gdy potrafisz 
zjednoczyć owe liczne pragnienia, z którymi teraz, jako 
twór z chaosu elementów, jesteś związany.

Kiedy   się   wszystkie   one   w   owej   iskrze   duchowej 

świadomości,   jako   istotnym   duchu   ludzkim,   w   tobie 
zjednoczą, wówczas się Bóg twój, jako duch, w tobie 
narodzi i wówczas wolny będziesz od całej swojej kar-
my, jako na nowo nawrócony człowiek wieczności.

Błogo ci jeśli uda ci się to tu jeszcze na ziemi.
A jeśli ci się nie uda, tedy i po śmierci nie prędzej 

trafisz do siebie, do swego spokoju, póki spokoju swego 
w Bogu, w swoim Bogu nie odnajdziesz.

Tam jednak długo może to trwać, tam bowiem karmy 

swej nie możesz polepszać ni pogarszać i nie wcześniej 

46

background image

ujrzysz światło, aż się ostatni skutek twych czynów nie 
dopełni.

12. Jedność religii

We   wszystkich   religiach  świata   tkwi   w   jądrze   ich 

prawda ostateczna, choć  jądro to częstokroć  zgoła dzi-
waczne nosi przesłony.

Kto   potrafi   troskliwie   wszystkie   przesłony  usunąć, 

ten znajdzie wreszcie wielką naukę o wiecznym czło-
wieku   ducha,   co  niegdyś   zjednoczony  był   z  Bogiem, 
lecz odpadł od niego, bowiem w swym JA wyzbył się 
swego Boga.

Obwieszczoną jest mu tam droga, która go znowu 

wzwyż powiedzie, ażby wreszcie Boga swego na nowo 
w sobie samym, w swym JA odnalazł.

Że jednak nauka owa o wiele była za duchowa, aby 

mogła być pojęta przez pogrążonego w kulcie zmysłów 
człowieka,   tedy   omotał   on   tę   ostateczną   i   najgłębszą 
prawdę dziwacznymi pnączami, aż wreszcie nie mógł 
już sam w tej gmatwaninie odnaleźć prawdy.

Przeczuwa   wprawdzie,  że   poza   owym   zagmatwa-

niem była widzialna prawda, i dlatego przywiązał się 
niegasnącym   zabobonem do  form,  którymi  tę  prawdę 
przesłonił.

We   wszystkich   wielkich   naukach   dawnych   religii 

znaleźć też można zawsze wieść o nielicznych, którzy w 
upadku   ducha   człowieka   nie   upadli   i   którzy   jako 
pomocnicy swoich braci, działają w ciemnościach zie-
mi, ażeby wyswobodzić człowieka.

47

background image

Zapewne w wielu  świętych księgach można jeszcze 

te słowa odnaleźć, ale nie wiedząc już, co one znaczą, 
przeinacza się prawdę zrozumiałą na fałsz.

Lecz mądrość  wszystkich religii pochodziła począt-

kowo od tych pomocników.

Ich to pomocna siła niegdyś w rozmaitych formach tę 

jedyną formę stworzyła.

A formy te w czystej postaci są to religie świata.
Kto jednak może je jeszcze dziś zrozumieć?
Lecz dziś jeszcze żyją na ziemi wielcy pomocnicy 

i jak w pradawnych czasach wtajemniczają w prawdę 
ludzi, którzy mogą  im się stać znowu „Braćmi” pomoc-
nymi w dziele ratunku, które spełniają.

Człowiek nazbyt głęboko upadł w swoim JA, aby był 

jeszcze dosięgalnym bez stopni pośrednich dla owych 
najwyższych pomocników.

Dlatego przygotowują oni sobie ludzi, co mogą sta-

nowić dla nich ten stopień pośredni.

W nich i przez nich działają owi najwyżsi pomocni-

cy, aby ludzkość nigdy bez ich pomocy nie pozostawała.

Nie było okresu, w którym by tacy pomocni, czynni 

bracia nie byli w użyciu.

U wszystkich ludów można ich odnaleźć. 
Kto uszy ma, aby słyszał, ten nawet słowo niejedno 

we wszystkich czasach uchwyci, którego „krew i ciało” 
nie mogły objawić.

Kto   chce   do   prawdy  trafić,   ten   niechaj   nasłuchuje 

takich słów.

Wyjaśnią mu one niejedną tajemnicę i usuną niejedną 

zasłonę, co kryje przed jego poznaniem prawdę osta-
teczną. 

48

background image

Nie trzeba wiele bystrości, aby odróżnić fałszywych 

proroków,  co   krzyczą   na   rynkach,   od   owych   cichych 
czyniących.

To, co owi czyniący pra światła mają wam do ofiaro-

wania, jest to ta sama prawda, która drzemie w najgłęb-
szym rdzeniu wszystkich religii.

Zdejmują oni tylko zasłony z waszych oczu i ukazują 

wam to, czego nie potraficie już zrozumieć, jako religii, 
w nowych, zrozumiale jasnych obrazach.

Nagiej prawdy nie mogą wam nigdy pokazać.
Tę sami musicie odsłonić w ciszy, w sobie samych.
W was tylko samych może się tylko cud największy 

stać rzeczywistością.

Tylko w swym JA możecie odnaleźć to, co przed nie-

pamiętnym czasem utraciliście.

Nie   jesteście   tylko   owymi   zwierzętami   ziemi,   za 

jakie uważacie człowieka w jego naturze i historii.

Ukryte jest w was coś głębszego i wyższego.
JA jest bezgraniczne, a każdy jego stopień podniesio-

ny jest w nim przez stopień następny.

Wy jednak nie wiecie jeszcze, czym jest JA w was 

samych.

Żyjecie   jeszcze   jako   zwierzęta,   chociaż   jest   życie 

wasze nauką i sztuką obramione i prawie przesycone 
używaniem.

Gdy   kiedyś   poznacie   siebie   samych,   ze   wstrętem 

będziecie myśleli o tych dniach, w których żyjecie dzi-
siaj.

49

background image

13. Wojna i pokój

Kto   poznał   kształtujące   siły   tego   świata   zjawisk 

w ich zastraszającej mocy i nieuchwytnej prostocie nie-
ubłaganej,   twórczej   woli,   tego   ominie   złudzenie   po-
wierzchowne,   jakoby   zmysłowy,   namacalny   wszech-
świat miał ucieleśniać widzialnie „harmonię ducha”.

Przypatrz   się   osie,   która   musi   składać  swe   jajka 

w ciele  żywej   liszki,   aby   jej   małe   z   pełnej   makabry 
śmierci   liszki   otrzymała,   a   sam   po   wszystkie   czasy 
wyleczysz się z tego mniemania!

Świat zmysłów jest dziełem duchowej pra-siły; aby 

się jednak jako „świat” objawić, musi owa wieczysta, 
jedyna pra-siła rozważyć  siebie samą w nieskończenie 
wielokrotnych przejawach swoich i w każdym przeja-
wie powstawać, zużywając lub usiłując zużyć wszystkie 
inne jedynie dla pełniejszego powstania danego reflek-
su, jako formy.

Każdy przejaw pra-siły duchowej wymaga, aby for-

ma, która przez niego widziana tworzy pra-siłę duchową 
samą w sobie, otrzymała popęd do istnienia tyko dla 
samej siebie. 

W   najniższych   czy   w   najwyższych   istotach   tego 

świata zjawisk, jak i we wszystkich czynnych w nim 
siłach, ucieleśnia się duchowa pra-siła niepodzielna, jak 
gdyby zawsze tylko ta jedna istota, ta jedna siła była 
najwyższym celem całego stworzenia i w każdej z tych 
istot, w każdej z tych sił nie więcej zna ona inne istoty, 
inne siły, niż siebie samą i widzi w niej tylko środki, 
które by jej służyć mogły.

Wszechświat widzialny jest najskrajniej przeciwnym 

biegunem   wolnego,   wszechogarniającego,   wiecznego 
ducha samego w sobie.

50

background image

Życie   ducha   wymaga   nieskończenie   wielokrotnego 

ukształtowania, a to ukształtowanie wymaga na koniec 
zestalenia się w widzialności świata zmysłowego. 

Z tego jednak  świata ponownie wznosi się duch w 

nowych mniej gęstych i stałych kształtach, aż po wielu 
stopniach znowu oczyszczony wraca do samego siebie.

Oto jest wieczna droga kołowa życia w niezmierzo-

nym duchu!

„Pokarmem”   siebie   samego   się   stając,   upada   on 

w sobie, aby się znowu jako „pokarm” samego siebie 
podnieść  do swej najwyższej, bezkształtnej, wieczystej 
istności.

I tylko przez to wieczne życie może się Bóg objawić 

w duchu w człowieku duchowym.

Gdyby nie było źdźbła trawy przy drodze, ani czer-

wia, co jej korzonek pożera, tedy nie byłoby i ciebie i w 
duchu Bóg nie byłby ukryty.

Gdyby   nie   było   mikroba,   co   jutro   może   znacznie 

zniszczyć twoje ciało, tedy nie byłoby i twego ciała, ani 
duszy twojej, ani żadnej z duchowych wielkich form.

Wówczas jednak nie byłoby i woli ducha, co niegdyś 

w duchu twym, jak twój Bóg, był posłał, a teraz oto na 
nowo Bogiem twym chce się w Tobie narodzić.

Ale   jakkolwiek   srożą  się   na  siebie   wzajemnie  siły 

wszechświata widzialnego,  przyroda nie  zna jednakże 
nienawiści w swych płomiennych walkach.

Głupotą   jest   przyrównywać  nienawiść  ludzką   do 

instynktu zwierząt, co dążą do wzajemnego zniszczenia 
siebie, gdyż jak i każda forma ducha tylko siebie chcą 
utrzymać.

Nienawiść jest przejawem ludzkiej bezradnej niemo-

cy.

51

background image

Tylko człowiek jedyny, człowiek w ciele zwierzęcym 

z siebie samego spłodził nienawiść.

Ani w widzialnym, ani w niewidzialnym świecie nie 

ma prócz niego istot, które by potrafiły odczuwać niena-
wiść.

Moc zaś jest najdostojniejszym wrogiem nienawiści, 

i im bardziej budzić się będzie w ludzkości, w jej pań-
stwach – komórkach, zwanych narodami i plemionami, 
świadomość, że w nieprzeczuwalnej mierze zdolna jest 
do wykrzesania z siebie mocy, tym bardziej zamierać 
będą w ludzkości uczucia, które zrodziły nienawiść.

A wówczas wojna  prawie zupełnie zniknie z dziedzi-

ny poczynań ludzkich.

Mocarny, którego moc nie zazdrości innemu, iż się 

i on   w  małości   swej   uważa   za   mocarnego,   jest   także 
miłującym, a miłość nie ścierpi nienawiści.

Wszystkie zaś wojny mają w najgłębszej swej przy-

czynie   nienawiść  za   matkę,   a   nie   nadaje   się   ten   na 
wojownika, kto nienawidzić nie umie!

Jednakże zawsze pozostaną ludzie ze sobą w niesna-

skach, bowiem i oni są formami woli duchowej, która 
w każdej formie siebie tylko samej pożąda.

Ale   gdy   o   człowieka   idzie,   rozpoznaje   się   wola 

duchowa zarówno w innym, i tak oto wkracza człowiek 
na drogę, która zawiedzie go do pokoju ze wszystkimi 
innymi za własnym wewnętrznym bodźcem.

Dopóki każdy z oddzielna nie wytępi w sobie niena-

wiści, na krótkiej przestrzeni tylko dostępna będzie ta 
droga człowiekowi.

Tak oto powstaną nowe wojny w ludzkości, dopóki 

ślad ostatni nienawiści, którą człowiek w sobie nosi, nie 
zemrze w nim.

52

background image

Wszystkie inne pobudki do wojen przemóc można 

wolą.

Jednakże   fale   nienawiści   ściągną   najlepszą   wolę 

w swój wir przepastny.

Przeciwieństwa   i   walki   rozwijają   siły   i   posuwają 

życie naprzód, lecz nigdy nie powinny one prowadzić 
do   wojny   między   jednostkami   lub   narodami,   tak   jak 
zwycięzca w grze nie zabija swego przeciwnika, gdy go 
pokonał.

Każdy jednak, kto zwalcza w sobie nienawiść, wie-

dzie prawą wojnę, co kiedyś wszystkie wojny ludzkości 
zakończy.

14. Wola Światła

Wiem, że czytać będzie te słowa wielu ludzi, którym 

odsłonią one świat obcy dla nich, świat, któremu oni 
wrodzy będą.

Ale   to   iż   wrogo   mu   się   przeciwstawią,   nie   zdoła 

odmienić rzeczywistości.

Proszę się nie łudzić!
Nie mówi tu poeta, który chce opisywać swe oblicze!
Nie mówi tu marzyciel, co maluje swe zjawy eksta-

tyczne.

To,   co   się   tutaj   daje,   jest   to   bezpieczny   przewód, 

a każde słowo nauki oparte jest na realnej rzeczywisto-
ści.

Kto   dotąd   nie   widział   jej   może   się   nauczyć  ją 

widzieć, a droga do tego jest mu wskazana.

53

background image

Każdy winien się jednak z tym liczyć, że rzeczy, któ-

re   dlań   pozostały   tak   obce,   są   rzeczywistością,   która 
wiecznie uprawia swe działanie, nawet gdy on nie wie o 
niej nic, nawet gdy on jej działania rozpoznać nie może.

Zapewne   pociągnie   to   dla   niektórych   skutki,   lecz 

każdy sobie tylko idzie na pożytek, jeżeli widzi oto rze-
czywistość  rozszerzoną   i   zmienia   w   ten   sposób   swój 
obraz świata.

„Kto nie idzie naprzód, cofa się”, powiada przysło-

wie,   ale   w  rzeczywistości,   kto   naprzód   nie   idzie,   ten 
gorzej   czyni,   niżby   się   cofał,   gdyż   cofanie   się   może 
zawieść do nowych wartości.

Nie ma wiecznego postępu!
Cały rozwój ludzkości poddany jest prawom ruchu 

fal.

Ludzie dni dzisiejszych stracili wiele wiedzy, w którą 

niegdyś   odlegli   ich   przodkowie   wierzyli,   a   o   tym   co 
wówczas   przeczuwano   jedynie,   zdobyto   dziś   wielką 
wiedzę.

I tylko pozostawania w miejscu nie znosi przyroda.
„O, gdybyś gorący był lub zimny, że jednak ciepławy  

jesteś, tedy wypluję cię ze swych ust”.

Tak po wsze czasy mówiło prawo, i dziś jeszcze sło-

wa jego nie uległy zmianie.

Kto pozostaje duchowo w ciemności ten nie ma woli 

światła.

Jeżeli umiesz sobie cenić   światło, tedy z pewnością 

wystarczysz kiedyś światłu.

Póki jednak twe oko duchowe pozostaje jeszcze pod 

grubą zasłoną, póty nie możesz widzieć.

Jeżeli nosisz w sobie wolę światła, dojdziesz na dro-

dze swej z pewnością do celu, bez względu na to, czy 

54

background image

zbliżysz się doń jako człowiek chłodnej rozwagi, czy 
jako uduchowiony zapaleniec.

Pół woli nie zawiedzie cię od celu.
  Nie ma Boga, co by słuchał twych chromych gnu-

śnych modlitw.

Musisz sam sobie pomagać, jeśli ma ci być dana po-

moc wielkich pomocników.

W twoim JA wyłącznie zawarty jest cały byt i wszy-

stkie wrażenia.

Sam przed  niepamiętnymi  czasy  oddzieliłeś się  od 

swego Boga, kiedyś go przestał odczuwać  jako swoje 
JA.

Tak oto stał ci się Bóg kimś innym, a ty jemu obcym.
Nie   posiadasz   wyższego   ani   niższego   JA,   lecz 

w twoim JA zawarta jest cała nieskończoność.

Sam   musisz   wybrać,   co   z   tego   wszystkiego   masz 

sobie w sobie samym objawić.

Pośród   zaś   tej   nieskończoności   narodzi   ci   się   na 

nowo twój Bóg.

Będziesz go jeszcze zrazu odczuwał, jako coś obce-

go, aż wreszcie poznasz kiedyś, że cię on w całym two-
im  JA obejmuje.

15. Wysokie siły poznania

Wierzycie w swój postęp nie wiedząc, że kręcicie się 

w kółko.

W  niepokoju   usiłujecie   wszystko   rozszczepić,   roz-

drobnić, rozstrzępić  i mniemacie,  że przez to zbliżycie 
się do poznania.

55

background image

Ale wszystko rozszczepione może być  jeszcze bar-

dziej   rozszczepione,   wszystko   rozdrobnione   daje   się 
jeszcze bardziej rozdrobnić, a to co rozstrzępione, da 
jeszcze strzępy od siebie odrywać.

Tu jest granica, przed którą się zatrzymujecie, powo-

dowani li tylko własną niemocą, gdyż droga jest bezgra-
niczna.

Lecz o istocie rzeczy wiecie więcej,  „rzeczy samej  

w sobie” bliżsi jesteście, gdy wasze zdrowe oko jasnym 
rozumem ogląda rzeczy, niż gdy mniemacie, żeście już 
najdrobniejsze cząstki rzeczy odnaleźli.

Nie pod mikroskopem odnaleźć można „rzecz samą 

w sobie”  i nigdy nie zbada teleskop najdalszych głębi 
przestrzeni.

Popęd do poszukiwania jest wam najgłębiej wrodzo-

ny, lecz powierzyliście dzieło poszukiwania „doskonałe-
mu zwierzęciu”, które jest w was, omijając nieświado-
mie wysokie siły, które by wam mogły istotnie służyć.

Tak oto stwarza sobie w was „doskonałe zwierzę” 

swój „przyrząd do myślenia” i widzialne narzędzia, aby 
myślenie wasze i poszukiwanie rozszerzyć  w nieskoń-
czoność, ale najwyższe wasze wyniki prowadzą tylko 
do nowych pytań, przed którymi musicie wreszcie sta-
wać bezradni.

Byli jednakże w przeszłości ludzie, co uważali wasz 

sposób poszukiwania za głupotę, i ci, związani ściśle ze 
swymi   najwyższymi   siłami   duchowymi,   rozwiązywali 
najdalsze,   najgłębsze   pytania   bez   waszego   aparatu 
myślowego

Trafiali oni do istoty wszystkiego, wy zaś rozszerza-

cie jedynie powierzchnię.

Umiecie mądrze o wszystkich rzeczach mówić, jakie 

to one są, jak się ukazują, dlaczego ich działanie raz się 

56

background image

objawia,   to   znowu  ustaje,   lecz   nigdy  nie   trafiacie   do 
istoty rzeczy, bowiem to co nazywacie istotą, jest ciągle 
tylko   działaniem,   poza   którym   się   najgłębsza   istota 
ukrywa.

Lecz siły duszy, jeśli je opanujecie, rozjaśnią wam 

najgłębszą istotę rzeczy.

Atoli oczywista będzie ta istota rzeczy dla tych jedy-

nie, co umieją już sami owe siły duszy opanować, pod-
czas gdy wasze dowody i zdobycze, tych tylko wprawią 
w   zdumienie,   co   jeszcze   w   zewnętrzności   poszukują, 
bowiem siły ich duszy związane są dotąd w ciemności.

Każda siła tylko przez czyn może być oswobodzona, 

a jeśli nie potraficie używać sił swojej duszy w małych 
rzeczach, tedy nie odsłonicie sobie nigdy ich wielkich 
cudów.

Wiele   wydawało   się   wam   tylko   ciemnym   zabobo-

nem, aż samo wasze zewnętrzne poszukiwanie pokazało 
wam   wreszcie,   że   pod   tym   zabobonem   ukrywała   się 
wiedza, którą za późno poznaliście.

Tak   i   teraz   ukryte   jest   jeszcze   wiele   w   podaniach 

i mitach, w wierze ludu lub zgoła w istotnym zabobo-
nie, a kiedyś w przyszłości objawi ci się to, jako płodne 
poznanie.

Wszystkie te rzeczy może jednak wasze zewnętrzne 

poszukiwanie   z   trudem   tylko   i   w   małej   tylko   części 
poznawać, podczas gdy dla sił duszy nic z tego nie jest 
ukryte.

Od was zależy czy wnukowie wasi w odległych do-

piero czasach i pod naciskiem naginać się mają do fak-
tów, czy też pozostawicie im wiedzę, której nie będą 
musieli prostować.

Także owa wieść, ukryta w legendzie i zabobonie, 

pochodziła w prapoczątku swym od ludzi, co potrafili 

57

background image

używać  swych sił duchowych, lecz ciemne jej ujęcie, 
które doszło do was, sprawiło, iż obrosła ona dzikim 
zielskiem obłąkanych marzeń, tak że z trudem możecie 
ją odgrzebać w jej pierwotnej czystości.

Ale wytrwałe poszukiwanie we własnej duszy odsło-

ni wam w was samych te źródła, z których czerpali owi 
starzy, wielcy mędrcy przeszłości.

Poznacie   wówczas   w   najistotniejszej   przejrzystości 

to,   co   się   wam  dziś   w  ciemnej,   zagmatwanej   mowie 
jąkałów daje.

Ale bez ciągłego, wytrwałego poszukiwania w wa-

szym własnym wnętrzu – z tą samą odwagą, z jaką dziś 
szukacie na zewnątrz – nie poznacie nigdy, czego doko-
nać mogą owe siły, w was samych ukryte.

Jesteście   strażnikami   najwyższych   sił   cudownych, 

a silicie się w zewnętrzności na znikome zdobycze.

Wysokie siły poznania są w każdym człowieku, lecz 

drzemią one, póki ich każdy sam w sobie nie obudzi.

Większość ludzi gotuje się do ostatniego snu, a nigdy 

nie przeczuwali nawet, jakie skarby kryli w swej duszy.

Błogo temu, kto zdoła je na czas w sobie obudzić.
Odnajdzie on już tu na ziemi swoje prawdziwe życie 

i tu już w śmiertelności pozna swą nieśmiertelność.

16. O Duchu

Żyjecie w świecie, którego „duchowe” jest tworem 

rozumu.

Co świat ten określa jako „ducha”, jest to wyobraże-

nie i myśl.

58

background image

Ale dla ducha, który jako rzeczywistość świat oświe-

tla,   jest   wszystko   to,   co   ludzie   dni   dzisiejszych   za 
„ducha” uznają, jedynie tylko narzędziem.

Świat w którym żyjecie, ogranicza się do tego narzę-

dzie i mianuje je dziełem.

Tak oto stał się tu „duch świata” oślepiaczem dusz 

waszych.

Trudno wam będzie teraz stawiać  opór jemu, który 

was opanował.

Duch, który żyje  we własnym świetle, świadom sie-

bie jest rzeczywistością.

Tak rzeczywisty, jak drzewo, kamień, góra – jak bły-

skawica, co pada z chmury.

Żadne   wyobrażenie   nie   zmieni   go,   podobnie   jak 

drzewo, góra, błyskawica nie mogą być w sobie zmie-
nione przez wasze wyobrażenia.

Obrazy waszych wyobrażeń nie tykają tych rzeczy w 

ich prawdziwym istnieniu i tak też ducha nie tyka to, co 
świat ten nazywa duchem.

Dzisiaj – w tej chwili – dacie może wiarę tym sło-

wom, obawiam się jednak, że jutro otumani was znowu 
„duch” tego świata.

Dzisiaj będziecie chcieli oddalić się od „ducha” tego 

świata, aby szukać ducha prawdziwego.

Obawiam   się   jednak,   że   jutro   oślepi   was   znowu 

„duch” mózgu.

Dzisiaj wierzyć będziecie, że przeczuwacie już ducha 

prawdziwego..

Jutro jednak – jutro już ogarnie was małoduszność 

i zwątpienie, zaprzestaniecie usiłowań.

Zawsze   czyniliście   tak,   gdy   mówił   wam   o   duchu 

ktoś,   co   miał   prawo   mówić  o   duchu,   oświetlającym 

59

background image

wszechświat, bowiem żył on w tym duchu i z własnej 
go mógł wiedzy obwieszczać. 

A może jednak są wśród was tacy, co na wszystko się 

poważą, aby pojąć rzeczywistość, o której mówię, w jej 
dostojnej i potężnej prostocie?

Do tych się zwracam, bowiem im tylko korzyść dać 

mogą moje słowa.

Wam, którzy zdecydowani jesteście oddawać  nadal 

„duchowi” mózgu to tylko, co mu przynależy, aby was 
nie mógł zwodzić co do wartości duchowych, które ist-
nieją z siebie i ponad nim – wam powiadam:

Duch nie jest tworem myśli!
Duch nie jest silą myślenia!
Duch jest żywym światłem!
Wszystkie   nieskończoności   są   przepełnione   tym 

duchem, lecz wy sami możecie go tylko w sobie samych 
odnaleźć.

Żyje   on   w   was   świadomy   siebie,   jak   i   w   całym 

wszechświecie przeżywa on wszechświat świadom sie-
bie.

Nie tylko w mózgach waszych jest on, i nie tylko w 

sercach.

Wy sami jesteście „świątynią ducha”, a każdy człon 

waszego ciała jest dlań domem i ołtarzem.

Dopóki   w   całym   ciele,   od   stóp   do   ciemienia   nie 

odczujecie samych siebie, nie potraficie nigdy odczu-
wać w sobie ducha, nie potraficie nigdy zjednoczyć się 
z nim.

To   odczuwanie   siebie   przez   całe   ciało,   które   już 

samo   w   sobie   jest   świętością   ducha,   niechaj   będzie 
waszym pierwszym zadaniem.

Usiłujcie stać  się świadomymi nie tylko w mózgu, 

nie tylko w sercu.

60

background image

Świadomość  żyje w was, w we wnętrznościach i w 

zewnętrznościach,   w   każdej   komórce   waszego   ciała 
i jeśli chcecie, a w dążeniu swym trwacie niezmiennie 
może świadomość ta przeniknąć wasze JA świadome, że 
już nie tylko głową będziecie o sobie wiedzieli.

Strzeżcie się jednak podniecać  swe nerwy, gdyż ten 

rodzaj świadomości całego ciała znacie wszyscy aż nad-
to dobrze...

Może wam jednak ta „świadomość nerwowa” służyć 

za obraz tego, co macie duszą osiągnąć.

Kto się na każdym kroku tej drogi nie staje w duszy 

spokojniejszy i jaśniejszy, ten nie idzie drogą właściwą.

Jeśli chcecie dojść do celu, musicie w zupełnym spo-

koju ciała i duszy, nerwów i myśli usiłować w każdym 
atomie swego ciała siebie jako „duszę” odczuwać.

Żadne osobliwe „ćwiczenia” ani gwałtowny wysiłek 

nie są do tego potrzebne ani pożyteczne.

Spokojne   odczuwanie   przez   całe   ciało,   gdy   tylko 

macie czas i chęć ku temu, da wam po tygodniach czy 
miesiącach pierwsze owoce.

Lecz nie zapominajcie, że uczyć się macie odczuwać 

tylko siebie samych w każdym członie ciała, a nie ten 
człon, jak przedmiot samoistny.

Gdy będziecie umieli w ten sposób zewnątrz i we-

wnątrz, z góry do dołu siebie samych odczuwać, wów-
czas zdumiecie się i z wdzięcznością i radością uczuje-
cie   w sobie,   co  to  jest   „życie”,  które   się  wam dotąd 
wydawało tak niedoskonałym.

Całe ciało wasze dozna odnowienia, którego dziś nie 

poważycie się jeszcze przeczuwać.

Komu brak jakichś  członków ciała, ten niechaj wie, 

że w substancji duchowej istnieje każdy człon, choćby 

61

background image

zewnętrzna materia była przez inną materię zniszczona 
lub zgoła nie istniała nigdy.

W ciele duchowym nie ma okaleczeń.
W ciele duchowym jest każdy człowiek obrazem ca-

łej piękności, jaką zdołał nadać swej duszy, a ci co tam 
w duchu umieją patrzeć, widzą go tylko takim, a nie 
zniekształconym przez braki ciała.

Dotąd  sięga zadanie, którego  rozwiązania  sami  się 

jąć musicie.

Jeśli doszliście do tego miejsca, jeśli odczuwacie sie-

bie samych w całym swym ciele jako całość, wówczas 
nauczycie   się   szanować  ciało,   jako   świątynię,   która 
ukrywa w sobie przesłonięte życie ducha.

Musi się jednak okazać, czy posiedliście dojrzałość 

duszy, która by pozwoliła starszemu Bratu, co na was 
baczy,   stać  się   waszym   guru,   waszym   kierownikiem 
i przewodnikiem.

Bez   niego   z   trudnością   tylko   osiągnięcie   w   życiu 

ziemskim świadomość ducha, który jest w was.

Będzie on wam stale dawał, co dawać wam winien, 

lecz zasłonę ducha, co go przed waszą świadomością 
kryje, wtedy tylko możecie począć usuwać, gdyście już 
pełną duszy świadomość osiągnęli.

Wiedzcie jednak, że żaden trud wasz nie jest straco-

ny.

Gdy   tylko   potraficie   odczuwać  siebie   całkowicie 

jako ciało duszy, która rządzi waszą ziemską powłoką, 
poczniecie wdychać w sobie i we wszechrzeczy ducha, 
a wielu już spotkało to szczęście, iż odczuli świadomie, 
że   jeszcze   im   nie   jest   wyższy   stopień   potrzebny, 
bowiem do niego jeszcze nie dorośli   dojrzałości siły 
duszy.

62

background image

Bierzcie co wam dają i zaufajcie prawu ducha, które 

nie zna samowoli i na wsze tylko dobro działa.

Droga   do   „dalekiego   Wschodu”   leży   przed   wami 

otwarta,   lecz   przestrzenie   „Wschodu”   kryją   w   sobie 
wiele   miejscowości,   a   każdy   dążący   tam   poważnie 
otrzyma wcześniej czy później swój udział, nie czyjkol-
wiek inny.

W owym  świecie, który dla zmysłów ziemskich nie 

jest   już   poznawalny,   rządzą   tak   samo   określone   siły 
i prawa, jak w tym świecie zmysłów zewnętrznych.

Żaden „mistrz” nie może ich ugiąć.
Zna   on   tylko   ich   rodzaj   i   działanie,   a   całym   jego 

dążeniem jest prowadzić ludzi, których za jego czasów 
nosi kula ziemska, do ich szczęścia.

Do tego służy jego „nauka”.
Do tego służy mu „prawo ducha”.
Duch zaś jest to „pra-byt”, z którego się „Bóg” jak 

destylat kształtuje w każdym człowieku, co z wytrwałą 
cierpliwością dąży w sobie na spotkanie swego Boga.

I „Bóg” jest „duchem”, lecz ducha najwyższą i naj-

czystszą postacią.

Kształtując siebie, tworzy „Bóg” siebie samego z du-

cha w duchu.

ŚCIEŻKA DOKONANIA

Wybierz, o poszukujący, ścieżkę prawdziwego świa-

tła, inaczej bowiem może cię skusić, aby wkroczyć  na 
ścieżkę mieniącego się węża, gdy dojdziesz do krańca 
drogi, którą Świecący zbudowali przez pustynię!

63

background image

Możesz   oczywiście   ścieżkę   prawdziwego   światła 

obrać  już   na   początku   drogi,   jeśli   oddalisz   wszystkie 
swe niskie pożądania od wielkiej i czystej woli.

Czyż   jednak   będziesz   mógł   jeszcze   obrać  godną 

ścieżkę   mądrości,   gdy   obładowany   pożądaniami   przy 
końcu drogi zadychając się szukać  będziesz celu osta-
tecznego?

Wiedz iż wówczas przed oczyma twej duszy zaświe-

ci ci światło prawdy niby daleki blask poprzez mgłę, a 
ścieżka do tego światła wyda ci się nieskończenie długą.

Obok   zaś   ukazuje   ci   ścieżka   błędu   mieniące   się   i 

błyszczące światło – w pobliżu.

”Światło” to jest jednak tylko blaskiem owego węża, 

którego ciało, mieniąc się wielu barwami, kulę ziemską 
opasa.

Biada ci jeśli popadniesz w jego moc!
Wabić cię będzie przez zwodnicze wieczyste migota-

nie błyszczących łusek swej głowy, a gdy się doń zbli-
żysz dostatecznie, staniesz mu się łupem na żer.

Czy możesz przyjacielu mój, domyślić  się prawdy, 

która   tu,   osłonięta   symbolem,   zbliżyć  się   chce   do 
ciebie?

Błogo   ci   jeśli   się   nauczysz   prawdziwie   wyjaśniać 

symbole.

Powiedzą ci one rzeczy głębokie.
Chcę jednak popróbować  dosięgnąć  i tych, dla któ-

rych symbole są jeszcze ciemne.

Słuchaj tedy innego słowa, lecz wiedz, że tę samą 

oznacza ono prawdę.

Gdy pierwszy raz, o Poszukujący, uczujesz w sobie 

pęd do usunięcia zasłon, poza którymi w przewidywa-
niu odczuwasz prawdę, wówczas będzie stale w pobliżu 

64

background image

ciebie przewodnik, z owej krainy światła, co wieczną 
twą stać się ma ojczyzną.

Będziesz odczuwał bliską obecność tego przewodni-

ka, nie domyślając się co tak porusza twoje uczucie.

Mimo woli pójdziesz za tym przewodnikiem.
Jesteś wtedy na drodze, co wiedzie przez pustynię.
Ale pustynia składa się z ziaren piasku, stworzonych 

przez zewnętrzne poznanie ludzkie.

Tysiąclecia ją tworzyły.
Pośrodku przez pustynię zbudowali wielcy mistrzo-

wie trwałą groblę.

W około leżą wieczyście zmienne wydmy piaszczy-

ste zewnętrznego poznania – ciągle owe kształty odmie-
niając, niepewnym są gruntem dla nogi, co na nie wkra-
cza.

Droga   zaś   na   grobli,   którą   zbudowali   Świecący 

duszy, opoką jest.

Odczuwasz bezpieczeństwo i kroczysz naprzód.
Długo   iść  będziesz   musiał   aż   do   owego   miejsca, 

gdzie droga skalna  dosięga wysokich gór.

Tam kończy się grobla, zbudowana przez mistrzów.
Tam musisz wybrać między dwoma ścieżkami.
Jedna wiedzie do szczytów, druga do przepastnych 

wąwozów i ukrytych pieczar górskich.

Lecz kiedy jeszcze daleki od tego wyboru, po drodze 

iść będziesz, wiele rzeczy ze świata duchowego dowie-
dzie ci swej prawdziwości, swego istnienia.

Lecz   jeszcze   nie   potrafisz   rozpoznać,   kto   kieruje 

tymi siłami, których działanie widzisz.

Jeszcze mniemasz,  że poza wszystkimi tymi siłami 

jednak jest wola!

65

background image

Lecz wiedz,  że niższe królestwa ducha niższych też 

mają kierowników!

Wiedz iż morze od lądu nie jest tak ostro oddzielone, 

jak owe niższe siły świata duchowego, które tworząc i 
niszcząc   działają   w   świecie   materii,   od   wysokich 
poznawczych królestw ducha.

Kierownicy niższych królestw ducha są najstraszliw-

szymi wrogami duszy twojej.

Nie,  żeby ich wola szkodzić  mogła twej duszy, ale 

przez siły przyciągania, które są im właściwe i którym 
ulegnie twa dusza, jeśli jej wyższe siły duchowe sku-
tecznie nie odgrodzą.

Tu się objawi wówczas kim jesteś.
Jeśli szukasz jedynie najwyższej wieczystej jasności, 

wówczas przewodnik, który jest przecież kierownikiem 
wyższych sił duchowych, zdoła cię obronnie odgrodzić.

Pod   tą   obroną   bezpiecznie   obierzesz   ścieżkę   naj-

czystszego poznania!

Osiągniesz   wówczas   życie   w   wiecznym   świetle 

wysokich lodowców ducha!

Jeśli jednak o niższe szło ci umiejętności, jeśli chcia-

łeś tylko badać rzeczy tajemne, aby swym pożądaniom 
dać  nowe siły za sługi, wówczas niebacznie umkniesz 
się dłoni kierownika.

A słabym swym siłom pozostawiony, staniesz tych sił 

łupem, sil przyciągających owych kierowników w ciem-
nych przepaściach wiecznego stworzenia materii.

Zdobędziesz   może   siły  tajemne,   lecz   biada   tobie   i 

tym, co w pobliżu ciebie będą, gdy je zdobędziesz.

Owi niscy kierownicy są tworzącymi dna i niszczy-

cielami   wszystkiego,   co   chce   się   unieść  swobodnie 
ponad owo dno, przez nich ugruntowane.

Nie mniemaj, iż nauczą cię tajemnicy stworzenia!

66

background image

Pożądliwie opanują oni twą wolę i tylko jak burzący 

będziesz im służył.

Wszystkie moce wszechświata duchowego potrzebu-

ją ludzkich pośredników, jeśli chcą działać  na ludzkie 
inkarnowane ośrodki woli.

Zarówno wyżsi kierownicy, jak i najniżsi nie mogą 

dosięgnąć  duszy   człowieka   ziemskiego,   jeśli   im   po 
ludzku inkarnowane jednostki woli nie zbudują do tego 
mostu.

Czy domyślasz się , co chce ci ta nauka powiedzieć – 

nauka o Synu Bożym, co musiał stać  się człowiekiem, 
by braci swoich móc zbawić.

Działanie mocy duchowych nie zna przeszkód w cza-

sie ni w miejscu.

Dziś   jeszcze   działają   w   królestwie   duszy   ludzkiej 

wyższe i niższe siły, chociaż przed wielu setkami ziem-
skich   lat   znalazły   drogę   do   serc   –   przez   pośrednika 
ludzkiego.

Gdzie taki żyje – dosięgnie siła duchowa, która prze-

zeń   działa,   wszystkich,   co   zgodnym   z   nią   drganiem 
wibrują, choćby na drugiej stronie kuli ziemskiej byli.

Gdy jednak wyższe moce ducha działają tylko wedle 

praw najwyższej wolności i czynią z człowieka, co im 
za „kładkę” służy, wolnego pana poznania – moce niż-
sze działają wedle prawa więzów i z tego, kto im się 
powierza, czynią niewolnika, choćby go nawet utrzymy-
wały w mniemaniu, że jest „panem”.

Końcem jego jest śmierć w nocy pełnej mąk.
Zaś  mistrzowie   światła   tworzą   wieczną,   królewską 

Społeczność  światła w duchu, albowiem w każdym z 
nich zapalona jest gwiazda z najczystszej siły świetla-
nej, co wiecznie przyświeca duszom.

67

background image

Powiedziano ci, iż każdy duch człowieczy dojrzeje 

na „mistrza”.

Nie wierz tym głupim słowom pysznych dusz!
Mógłbyś zbyt łatwo stać się ofiarą pomyłki i zejść na 

niewolnika tam, gdzie mniemasz zostać „mistrzem”.

Nie każdy nosi to brzemię!
Kto jednak dojrzeć ma na mistrza, ten mistrzem był 

się już narodził.

Wiedzącym stanie się on wówczas dopiero, gdy po 

raz pierwszy   zbliżyć się będzie mógł do Społeczności 
świecącej... jako mistrz.

Lecz   każdy   może   stać  się   „świecącym”   w   świetle 

wieczystej   wolności,   chociażby   był   jako   planeta,   co 
słońce okrąża.

W   królestwie  światła   nikt   nie   zazdrości   drugiemu 

kręgu   działania,   który   mu   mistrz   wieczysty,   jedyny 
„Mistrz” powierzył.

Każdy, kto dotarł tam, jest dokonanym,  wolnym w 

samym sobie.

17. Na wschodzie mieszka Światło

Nieliczni   tylko   mieszkańcy   Zachodu   przeczuwają 

prawdę, a z tych, co ją przeczuwają, nieliczni znowu nie 
poddają się fałszywym wyobrażeniom, słysząc o „mędr-
cach Wschodu”.

Na Wschodzie, w sercu Azji najmocniej wyostrzony 

został nóż myśli.

Tu byli już przed lat tysiącami owi wielcy ludzie, co 

ponad wszelkim myśleniem odnaleźli jasną drogę, tej 

68

background image

prawdy,   która  istnieje  tylko   w czystej  rzeczywistości, 
a nie w myślowych obrazach poznania.

Pod wysokim przewodem odnaleźli owi pierwsi dro-

gę do celu.

Odtąd   zaś   oni   i   ich   wybrani   Synowie   i   Bracia 

nauczali Poszukujących, których za dojrzałych uważali, 
w duchu przez ducha.

Rozciągnęli oni  „święty częstokół milczenia”  wokół 

swego Zjednoczenia, i ten tylko znajdzie do nich dostęp, 
kogo   sami   oni   uznają   za   dostatecznie   dojrzałego 
w duchu, aby stał się wiedzącym.

Wiedzą oni, że dar ich pożyteczny jest tylko dla nie-

licznych,   którzy   blisko   mają   przed   sobą   na   'ścieżce” 
koniec swego trudu.

Wszystkim   jednak   posyłają   spośród   siebie  pomoc-

nych nauczycieli we wszystkich czasach.

Na   Zachodzie   i   na   Wschodzie   znajdują   się   ciągle 

tacy „Bracia czynni”.

Oni tylko poznają, kto do nich należy.
Po żadnym znaku zewnętrznym nie można rozpoznać 

członków wielkiego Zjednoczenia.

A  jego   istnienie   głęboko   jest   ukryte   przed   oczami 

ludzi.

Żaden   z   Braci   nie   będzie   nigdy   żebrać   sobie   czy 

nauce „gminy”.

Żaden też takich gmin nie „zakładał”.
Co zaś tak kiedykolwiek powstało i powoływało się 

na słowa wielkich Braci, było tylko dziełem niedojrza-
łych jeszcze dusz, które poprzez przedwcześnie rozwi-
nięte kwiaty wewnętrznych zmysłów przejęły coś nie-
coś z dziedziny „Wschodu”, nie mając sił dostatecznych 
do wyjaśnienia tych rzeczy przejętych.

69

background image

Rzadko bardzo występował Brat jaki przed ludźmi 

osobiście, a dla każdego, co tak czynił, bywał krok ten 
straszliwą ofiarą.

Gdzie takie ofiary nie są nieodzownie potrzebne, nie 

należy ich liczby pomnażać. Stąd pochodzi owo ukry-
cie, z którego starają się działać Bracia.

Wysokie Zjednoczenie  Świecących skrępowane jest 

jedynie prawem ducha.

Nie są oni związani ślubami ascezy, ni przysięgami 

zakonnymi.

Rozwój sił duchowych nie zależy od takich rzeczy.
To jednak co wymagane jest przez prawo, któremu 

siły owe są posłuszne, jest daleko więcej, niż najsurow-
szą ascezą i najuciążliwszym życiem pokutniczym.

Trzeba by o tym wiele dać pojęć, które choć spoczy-

wają na prawdziwych w sobie podstawach, dotyczą jed-
nak tylko niższych części człowieka, jeśli się pragnie 
wiedzieć, czym jest właściwie prawdziwy wtajemniczo-
ny.

Guru rozpozna was, niezmylony przez takie rzeczy.
Także nauka jego nie uszom waszym dźwięczy, choć-

byście go mieli nawet znać osobiście.

Wieści, które guru daje wam poprzez słowa mowy 

jakiegoś kraju, winny wam być  jedynie wskazaniami, 
które w swym wnętrzu odnajdziecie.

Chcą one być  odczute, a nie wyjaśnione i rozdrob-

nione myślą.

Gdy jednak będziecie się mogli stać  „Młodszymi”, 

wówczas „mówić” on do was będzie w waszych wła-
snych sercach.

Nie   będzie   on   nigdy   usiłował   zmysłów   waszych 

przez   uroki   duchowej   ekstazy   tumanić,   lecz   dążyć 

70

background image

będzie do obudzenia w was obok waszych ziemskich 
zmysłów – zmysłów nowych, duchowych.

Będziecie początkowo przyjmowali „naukę” jego nie 

wiedząc, czy to guru do was „mówi”, czy też wy sami 
mówicie do siebie.

Swego   rodzaju   czyste,   nowe   uczucie   okaże   wam 

wnet,   że   „mówi   się”   w   was   głosem   wtajemniczenia, 
z bezpośrednią jasnością, bez wyrazów mowy ust.

To mówi w was tak Brat człowieczy,  któremu nie 

trzeba posyłać do uszu ciała fal powietrznych, gdy chce 
dosięgnąć otwartych i nadsłuchujących serc, co mu ufa-
ją.

Może z początku nie wszystko zrozumiecie, co doj-

dzie was tą drogą.

Bądźcie jednak spokojni mimo to i uczcie się przede 

wszystkim odróżniać naukę guru od fałszywych głosów 
waszej wzburzonej fantazji.

Bądźcie trzeźwi i jaśni, jakby chodziło o obserwowa-

nie rzeczy z dawna znanych!

„Głos guru” jest na początku „przewodu” tak cichy, 

jak myśl najdelikatniejsza, jak zaledwie odczute wraże-
nia.

Lecz guru nie wypowiada w swej mowie duchowej 

ani „słowa”, z którego by się nie wyłaniało owo nowe 
uczucie, które jest wprawdzie trudne do opisania, lecz 
łatwe do rozpoznania z całą pewnością, jeśli się je choć-
by raz odczuwało.

Żadna „myśl” własna, jakkolwiek wysokiego by była 

rodzaju,   nie   może   nigdy   zrodzić   tego   uczucia,   jakie 
rodzi duch, w którym i przez którego działa guru.

Im bardziej rośnie pewność, z którą uczycie się roz-

poznawać  ów „głos”, tym wyraźniej, tym jaśniej staje 
się on dla was zrozumiałym.

71

background image

Ale wreszcie przyjdzie pewnego dnia wielka godzi-

na, gdy wszelkie zwątpienie was opuści.

Nie bądźcie jednak niecierpliwi, jeśli natychmiast nie 

osiągniecie tego pierwszego z celów.

Nie wiecie, czy jesteście już dość  dojrzali, aby móc 

przyjąć „naukę” z korzyścią, a guru tylko ponosi za swą 
„naukę” odpowiedzialność.

Na   jednego   zejdzie   pewność  wcześniej,   na   innego 

później, ale nadejdzie ona, jeśli w spokoju swemu guru 
zaufacie.

I   nie   zapominajcie   także,   iż   prawdziwa   mądrość 

naucza tylko rzeczywistości i że nauczyciele mądrości 
tylko najprostszą rzeczywistością się posługują.

Istnieją   siły   myślowe,   co   usiłują   mamić,   bowiem 

przez omam tylko istnieją.

Guru daleki jest od tych dziedzin.
Nie stawiajcie nigdy wewnętrznych pytań, póki nie 

nadeszła wielka godzina pewności.

Jeśli   to   uczynicie,   ulegniecie   z   pewnością   owym 

złudnym siłom myślowym.

Nigdy nie będzie wam guru o czym innym świad-

czył, jak tylko o rzeczach duszy, o rzeczach wieczności.

Dowiecie się przezeń, kim jesteście i co w istocie 

znaczy człowiek „sam przez się” we wszechświecie.

Jeśli zaufacie guru, staniecie się bezpieczni, jako i on 

jest bezpieczny.

On   Bezpieczny,   własnego   wam   bezpieczeństwa 

udzieli.

Nie usiłujcie wyobrazić sobie postaci i rodzaju czło-

wieka, w którym wasz guru, jako człowiek ziemi żyje!

Rozkażcie to swej wyobraźni, aby was ona z otwar-

tymi oczami na pasku błędnych marzeń nie wodziła.

72

background image

Zewnętrzne życie guru jest jego własną sprawą i nie 

chce on, aby mieszano ducha, w którym działa, z jego 
zjawą ziemską.

Nie chce on, aby jego „uczniowie” oddawali osobisto-

ści cześć, należną jedynie sile duchowej, której stał się 
on kierownikiem.

Naucza on jedynie mądrości, która się zowie prawdą 

i która się uczniowi w rzeczywistości objawia.

Naucza on jej tylko w duchu, przez siłę ducha.

18. O Życiu Wiecznym

Chcę  prawić  wam  o Świetle,  które  płynie  poprzez 

całe stworzenie człowiecze!

Chcę sercom waszym pokazać Światło, co może was 

oświecić.

Wy wszyscy, co chcecie uchwycić  sens  życia, byli-

ście z dawna Poszukującymi na drodze błędu.

Staniecie się znalazcami, gdy zaufacie słowom zna-

lazcy!

Jesteście królami, co nie znają swego królestwa!
W was samych jest owo królestwo, za którym darem-

nie   szperają   ciągle   oczy   wasze,   gdy   szukacie   na 
zewnątrz!

Pytacie, nie otrzymując odpowiedzi, a przecież pyta-

cie znowu: „Gdzież jest ów kraj, co nam jest przekaza-
ny, czyż końcem naszym jest ten tu ziemski koniec, czy  
też może nasza jaźń żyć po owym końcu nadal”.

Baczcież, ci, co przed wami tak pytali, w was są, 

w waszym królestwie wewnętrznym i mogliby dać wam 

73

background image

odpowiedź, gdybyście nie byli ogłuchli w zgiełku świa-
ta zewnętrznego!

Wasza   własna   dusza   jest   królestwem   duchów,   co 

wiecznie z wami żyć będą!

W sobie samych zawieracie nieskończoność.
W was żyje to, co było i jest i będzie.
Wszechteraźniejszość jest waszym bytem!
Sądzicie jeszcze, iż królestwo pokoju odległym jest 

krajem w przestrzeni gwiezdnej, gdy ono żyje w was, 
a wy jesteście w nim.

W królestwie tym każdy, kto je osiągnął królem jest.
Jak wy tam każdą ludzką istotę jako żywot duchowy 

odnajdziecie, tako i w was samych nawzajem odnajdą 
tam wszyscy inni, którzy zdobyli królestwo to dla sie-
bie.

Jedno jest tylko jedyne królestwo duchów, lecz każdy 

kto je zdobył, królestwa tego jest królem, a jego króle-
stwo jest wiecznością.

Królestwa   duchów   nie   możecie   zewnątrz   siebie 

samych osiągnąć.

W was tylko jest ono dla was dostępne.
Jeśli szukać będziecie na zewnątrz siebie, ulegniecie 

złudzie, gdyż wszystko co znaleźć można poza najwew-
nętrzniejszym JA, jest tylko znikomym obrazem.

Tam, gdzie dusza jest sama u siebie, odnaleźć można 

dopiero królestwo to, co wiecznie trwa.

Tam nie ma już omamień.
Tam wiecznym tylko jest posiadanie.
Wasze JA najwewnętrzniejsze może tylko posiąść to 

królestwo.

Nieskończeni   w   liczbie   są   króle   królestwa   tego, 

a każdy żyje z wszystkimi w sobie samym.

74

background image

Nie obok siebie, ale w sobie wzajem  żyją ci, co tu 

wieczyście żyją.

Wy  sami   wplecieni   jesteście   w   wieczny   świat   du-

chów i poprzez was płynie owych wiecznych duchów 
życie, choć wy o tym nie wiecie.

Czujecie się jeszcze w swym JA, jako nieskrępowana 

jednostka.

Lecz wszystko żywe jest stale złączone ze wszelkim 

życiem.

Każdy byt jednostkowy jest zaiste całym bytem.
„Wyzwoleniem” zaś będzie dla was, gdy nauczycie 

się w swoim JA odczuwać, że wszystkie JA w tym jed-
nym, waszym JA jest wam dane.

W was jest całe życie, a w życiu znajdziecie tylko 

wiecznych, wiecznie żyjących.

19. Magia Słowa

Wiedz, o Poszukujący, iż każdemu wiekowi innych 

potrzeba sił magicznych.

Ci, którzy urządzają, co winno być urządzone, ci kie-

rują  prąd   w te   zawsze  kanały,  które   mają   kraj   suchy 
użyźnić.

W obecnych dniach jednak nie spodziewaj się innego 

działania magicznego prócz magii słowa.

Słowo w znaczeniu magicznym jest najwyższą z ma-

gicznych sił.

Nadejdą czasy, gdy się jedynie mocą słowa spełniać 

będzie rzeczy, graniczące z cudem.

Ba, cuda czynić się będzie w słowie.

75

background image

Nadejdą dni, kiedy ze słowa powstawać będą rzeczy, 

na których stworzenie potrzeba dziś jeszcze tysięcy rąk 
i potężnych maszyn.

Dalecy są jeszcze ludzie od tych nadchodzących cza-

sów.

Atoli i w tych czasach ciemnych budzi się już słowo, 

bowiem   droga   człowieka   przybyła   na   próg   jednego 
z owych jasnych kręgów, które i w noc najciemniejszą 
dają czasami nadzieję.

Patrz wokół siebie – gdziekolwiek spojrzysz, widzisz 

magiczną siłę słowa w jej zwiastunach – w jej spaczo-
nych zgoła obrazach.

Tak   oto   poznaje   człowiek,   iż   słowo   jednakże   coś 

jeszcze innego potrafi, niż rozum z czaszki do czaszki 
przenosić.

Jeśli jesteś mądry, baczyć będziesz na te znaki.
Bacz na słowo!
Uczono cię długo gardzić słowem. Sens tylko miałeś 

się starać zrozumieć.

I   tak   przyzwyczajono   cię   pragnąć  nade   wszystko 

rozumieć,   ty   jednak   straciłeś   najdrogocenniejszy   dar 
serca, jedyny swój zmysł okultystyczny, zdolność  od-
czuwania rzeczy.

Jeśli pragniesz ten zmysł okultystyczny znowu odzy-

skać, tedy naucz się nie tylko rozumieć słowa wedle ich 
znaczenia, ale odczuwać je, odczuwać ich dźwięk i bu-
dowę.

Bacz, prawo to jest, a nie samowola, co każe słowom 

stawać się siłami magicznymi.

Są słowa, naprzeciw których bezsilny wychodzi twój 

rozum,   a   przecież   mogą   one   magicznie   kształtować 
twoją duszę.

76

background image

Mógłbym ci dziwne rzeczy o takich słowach powie-

dzieć, ale ty nie uwierzyłbyś mi.

Wierzącym staniesz się tylko przez doświadczenie
Bacz,   przyjacielu,   wszystko   we   wszechświecie   ma 

swój rytm i swoją liczbę.

Na rytmie i liczbie oparta jest wszelka magia.
Kto umie odnaleźć  je oboje, ten sam posiada klucz 

do tej furty.

Dla niego nie piszę.
Nie ma jednak obawy aby ktoś taki słowa te ujrzał.
Niezbyt liczni są ci, co klucz znaleźli, a ci nieliczni 

czytają tylko jedną jedyną, wieczną księgę, której słowa 
są: Życie, której zdania są: Stawanie się.

Nie mogą ci też nigdy rytmu i liczby wszechświata 

wyjaśnić.

Chcę tylko nauczyć cię baczyć na słowo, abyś mógł 

w słowie odnaleźć  to, co się na próżno silisz odnaleźć 
inaczej.

Bacz na słowo, a wkrótce odróżniać będziesz prawdę 

od fałszu, o ile to spraw ducha dotyczy.

Wszelka mądrość duchowa kroczy zgodnie w rytmie 

wieczności.

Wszystkie   najdalsze   rzeczy   noszą   liczby   wszech-

świata na czole, kiedy się w szacie słowa ukazują.

Ci, co mniemają, że sens świętej księgi odsłoni ci 

rzeczy najdalsze, mylą się wielce.

Chociażby sens rozjaśnił głębokości dna wieczystego 

– rzeczy najdalsze musisz odczuć z rodzaju i znaczenia 
słów.

Nie sądź iż komukolwiek, co opanował rytm i liczbę, 

obojętnym  było, w jaki sposób zestawia on słowa ze 
słowami!

77

background image

Poeci niech dążą jedynie do piękna, widzący nadają 

słowu wieczyste brzmienie!

Jeżeli   się   chcesz   nauczyć  odczuwać  słowa,   tedy 

może ci każdy wyraz twej mowy służyć za nauczyciela.

Nie   szukaj   znaczenia,   jeśli   chcesz   wkroczyć  na   tę 

drogę.

Znaczenia nie da się długo ukryć, chce ci się ono 

pokazać.

Słuchaj w sobie słów, od których chcesz się uczyć!
Będziesz je wkrótce słyszał, jak gdyby mówił je ktoś 

inny, i niechaj to będzie dla ciebie pierwszą oznaką, że 
jesteś   na   właściwej   drodze   do   pojmowania   w   sobie 
mowy słów samych.

Słowo wieczności wyjaśni się samo w tobie.
Nie mieszaj do mowy jego swego rozumu, jakkol-

wiek dobrze potrafił rozumieć.

Niech słowo wieczności stanie się żywe w tobie, aby 

tak oto ukazało ci mądrość swoją najwyższą.

Lecz nie sądź, iż prowadzisz grę, którą radować  się 

można   w   pierwszych   dniach,   aby   jej   potem   z   nudą 
zaniechać.

Jeśli ci ta nauka ma służyć  istotnie, tedy się musisz 

co dnia wytrwale ćwiczyć, aż przyjdzie wreszcie dzień, 
w   którym   słowo   w   najgłębszym   drżeniu   we   wnętrzu 
samo siebie przeżyje.

Wówczas dopiero dowiesz się z doświadczenia, co 

ma do powiedzenia słowo.

Wówczas otworzy ci się wiele wrót, przed którymi 

dziś stałbyś pytając, a nie mogąc ich przekroczyć.

Wówczas zrozumiesz niejedną książkę, co dziś dla 

ciebie ciemne tylko ukrywa zagadki.

Nie powiem ci zbyt wiele.

78

background image

Imaj się dzieła!
Czas jest dla dzieła tego pomyślny.
Wiele możesz osiągnąć, jeśli bez pytania na wiele się 

poważysz.

Lecz pomnij: nie zajmujesz się bezczynną zabawą!
Tylko ciągła wytrwałość  powiedzie cię do zwycię-

stwa.

20. Wiara, talizman i obrazy bogów

Proste jak pra-początek są najdalsze tajemnice przy-

rody.

Nie   oddzielaj   w   samowoli   twych   myśli   tego,   co 

z jednych   korzeni   wyrasta,   a   znajdziesz   wszędzie   te 
same prawa!

Nauczono cię jednak budować drogi świat, świat bez 

początku i bez przyczyny, i to budowanie nieistniejące-
go z niczego nazwali nauczyciele – wiarą.

Nie o tego rodzaju wierze jest tu mowa.
Nie ta wiara potrzebna jest ci do szczęśliwości duszy 

twojej.

Chcemy twe uczucia otworzyć dla wiecznej siły, któ-

ra żyje w tobie i – wiecznie twórcza – ujmuje moce 
twojej woli w ukształtowane działanie.

Wiara jest mocą kształtującą w duchu. 
Wiara tworzy formę, przez którą ustala się działanie 

twojej woli.

Wiara jest formą działania woli.

79

background image

Nie   możesz   prawdziwie   chcieć,   nie   wierząc,   albo-

wiem wola nie ukształtowana jest silą przemijającą i j-
ako taka bez działania jest marnotrawiona.

Gdy  jednak   stworzysz   dla   woli   swej   trwałą   formę 

przez   swą   wiarę,   stanie   się   ona   mocą   potężną   i   tak 
odmieni pozornie spojone ogniwa zewnętrznych wyda-
rzeń, iż jako wosk kształtować się one będą wedle for-
my twej wiary.

Dusza twa tęskni, póki nie umiesz wierzyć, i sama 

cię w ubóstwie swym zwiedzie do zabobonu.

Życie duszy twojej jest wolą, a wszelka wola chce 

zdobyć trwała formę, w której się może stać czynem.

Wtedy   dopiero   gdy   uczujesz,   czym   jest   w   istocie 

wiara, będziesz mógł wierzyć.

Wiara twa jest modelem, wedle którego kształtuje się 

topliwy metal twego losu.

Wiara twa wymaga bezwzględnej wolności.
Ty sam jesteś normą swej wiary.
Na obraz twój  kształtuje twa wiara Boga i bogów 

twoich.

Bezkształtne jest wszystko boskie w swoim pra-by-

cie.

W tobie objawia się  ono w twoim tylko kształcie.
Dlatego swego Boga nie możesz pokazać bratu, bo-

wiem on Boga twego nigdy nie będzie mógł widzieć.

Widzi   on   boskość  tę   samą,   lecz   wedle   własnego 

obrazu ukształtowaną.

Mniemasz iż możesz brata swego uwieść  do swego 

Boga, lecz jeśli da się on uwieść, tedy czcić będzie obcy 
obraz i od swego Boga się oddali.

80

background image

Nieskończenie

 

wielokrotnie objawia się Jedyny, i bia-

da tym, co Mu chcą jedną bodaj z Jego nieskończenie 
wielu form sporną uczynić.

W tej samej chwili, gdy komuś innemu bezwstydnie 

odsłaniasz wewnętrzny obraz swego Boga, sam utraci-
łeś Boga swego. Nie sądź iż pośród tysięcy, co się w 
imię jednego Boga zbierają, jest bodaj dwóch prawdzi-
wie wierzących, którzy w to wierzą. 

Lecz wiara sama może się posługiwać każdego Boga 

i szatana imieniem.

Kształtująca moc woli, którą ci ukazujemy w wierze, 

jest podkładem działania magicznego.

„Biała”   i   „czarna”   magia   w   tej   samej   sile   biorą 

początek.

Jak owa siła świata, którą obwieszcza ci błyskawica, 

staje   się   człowiekowi   pożyteczną,   jeśli   ją   umie   ująć 
w formę,   jak   daje   się   ona   chwytać  i   przechowywać 
w metalach i naczyniach, tak i siła woli, która kształtuje 
wiara, daje się w tworach materialnych zawrzeć.

We wszystkich kulturach i u wszystkich ludów znaj-

dziesz wiarę w przedmioty „święte”, którym właściwe 
są moce wysokie. 

Drwisz z wiary tej, zwąc ją zabobonem.
Jeśli na myśli masz owe bajki, które te rzeczy otacza-

ją, tedy masz rację, lecz strzeż się lekceważyć prawdę, 
która się tak oto odsłania.

Każdy przedmiot, który sam wiarą swą naładowałeś, 

jest   takim   talizmanem,   a   jego   działania   sam   nieraz 
doświadczyłeś.

Przedmiot jest oczywiście tylko skarbcem i stróżem 

wolnej siły.

Jemu samemu nie jest ona właściwa.

81

background image

Wiara twa ukształtowała moc twej woli i częstokroć 

bez twej wiedzy, kierowała ją do tego skarbca, który jej 
oto strzeże, póki się sama nie zużyje.

Lecz nowa wiara twa ładuje na nowo talizman, choć-

byś go nie traktował jako taki. 

Każdy przedmiot, którego używasz, by ci się to lub 

owo udało, a który nie jest nieodzownie do twego czynu 
potrzebny, jest tylko talizmanem, aczkolwiek ty, „świa-
tły”   drwisz   z   zabobonu,   gdy  słyszysz   o   ludziach,   co 
w pełni świadomości umieją rzeczy takich używać.

Ty jesteś tylko świadomy, a owi wiedzą.
Tym samym są obrazy bogów.
Zarówno   fetysz   w   namiocie   dzikiego,   jak   wielkie 

dzieło sztuki, posąg Ateny.

Zarówno obraz świętego w wielkim tumie, jak i ów 

„obrazek cudowny” starego kościółka klasztornego. 

Wszystkie   one   są   skarbcami   skoncentrowanych   sił 

woli   wielu   jednostek,   które   przez   wiarę   kształtowały 
swą wolę, a wiara znowu uwalnia uwięzione tam wyso-
kie siły woli.

Dlatego nie może sił tych uwolnić nikt, kto w nie nie 

wierzy; wiara bowiem jedynie tworzy wysokie napięcie 
prądu twej woli, co zniewala te nagromadzone siły woli 
do spłynięcia w twoją wolę.

Nie chcemy cię bynajmniej kusić  do używania tali-

zmanów wszystkich religii.

Nie chcemy abyś na sobie samym próbował wielkiej 

mocy obrazów boskich lub cudotwórczych, chociaż nie 
wolno ci z rzeczy tych drwić, jeśli chcesz poznać  pra-
wo, któremu zawdzięczają one swoją cześć.

To prawo tyko masz poznać, a jego możliwości win-

ny się życiu twemu stać użytecznymi.

82

background image

Nie zawsze posiadasz jednaką moc woli, lecz jeśli 

sobie w czasach swej potęgi stworzysz skarbce sił swo-
ich,   tedy   w   czasach   swej   słabości   na   sobie   samym 
cudów doświadczysz.

 Każdy otaczający cię przedmiot może się stać skarb-

cem i wzmocnić siły twojej woli.

Nade wszystko zaś nadają się do tego rzeczy o wiel-

kiej piękności.

To, co zawdzięcza swe istnienie wysokiej sile formy, 

najlepiej ci sił twych strzec będzie.

Otocz   się   takimi   rzeczami   i   co   dnia   w   godzinach 

mocy   napełniaj   je   tym   rodzajem   ukształtowanej   siły 
woli, który ci jest potrzebny w godzinach słabości. 

Wierz przy tym, że potrafisz przelać w te przedmioty, 

co masz najlepszego, i że ci to one zwrócą, gdy będziesz 
w potrzebie.

Nie burz wiary swej przez jałowe refleksje – jakby to 

można psychologicznie wytłumaczyć.

Jeśli ci zechce przy tym ktoś mówić  o autosugestii, 

nie daj się otumanić!

Takie słowa niczego tu nie wyjaśnią.
Wypowiada się tylko nowe słowo, ale działania, co 

spoczywa w siłach nie można przecież zniszczyć.

Przyroda działa na swój sposób, nie bacząc, czy też 

ty jej działanie potrafisz wyjaśnić.

Jeśli patrzymy na te rzeczy, powiedzieliśmy w tych 

słowach.

Czy   prawdę   mówimy,   możesz   się   wtedy   jedynie 

przekonać, jeśli sam podejmiesz próbę.

83

background image

21. Zew z Himawantu

Tęsknota idzie przez świat,

 

trawiące pożądanie, i każ-

da dusza co nie jest jeszcze zupełnie zastygła i niezdol-
na do kiełkowania czuje się poruszona.

W strumieniach gorącej krwi człowieczej utonął ów 

męczący sceptycyzm, co jeszcze przed paru laty zdawał 
się należeć do dobrego tonu.

Cud   chce   się   stać  znowu   rzeczywistością,   a   wiara 

rozszerza swe granice.

Ludzie, co – niby w skamienieniu duszy – w bezru-

chu trwali wobec wszystkiego co duchowe, stali się pod 
grzmiącymi uderzeniami młota oszalałej z wściekłości 
demonii istotnie żyjącymi, a masy śpiących gnuśnie sta-
ją się oto niespokojne.

Każdy dzień przybliża ich przebudzenie w duchu.
Przebudzeni zażądają jednak odpowiedzi i ze wzgar-

dą odwrócą się od owych przewodników, którzy chcą 
ich   pytaniom   zbożna   narzucić  granice,   bowiem   nie 
znają odpowiedzi.

Ludzkość stała się gotowa, aby się wreszcie uznać za 

część ziemi.

Niechaj nie marzy ona więcej o swoich bogach, sie-

dzących w chmurach, bowiem zbliża się już dzień ów, w 
którym,   bodaj   po   raz   pierwszy,   odczuje   ona   w  sobie 
treść  tych słów, które niegdyś rzekł do niej Bóg-czło-
wiek: „Bliskie jest już Królestwo Niebieskie”

Tym, którzy się owego Dostojnego sługami mienili, 

spodobało się wznieść mur – jak twierdzili dla obrony, 
którym Pomazaniec obiecał bliskie Królestwo.

Zamurowali oni wrota nieba i stworzyli swe korne 

symbole i formułki, aby trzeba było śnić  o królestwie 

84

background image

ducha; wiedzieli bowiem zbyt dobrze, że nie potrzebo-
wano by ich, gdyby „droga do nieba” stała i bez nich dla 
dusz otworem.

W błędzie są wszyscy, co mniemają, iż mury więzie-

nia duchowego winny były przecież ulec kiedyś naporo-
wi dusz!

Zbyt   wielu   pragnęło   we   wszystkich   czasach   czuć 

wokół siebie te mury, aby im je można było odebrać.

Zapewne   z   biegiem   wieków   zmienią   się   formułki 

i symbole, co są przed murami ustawione, aby się mur 
ten nie objawił jako mur więzienny tym, co zamknięci 
w nim żyją, ale mur sam pozostanie i rozbije się o niego 
każdy, kto go z zewnątrz czy z wewnątrz będzie chciał 
przełamać.

Lecz jest możliwe nie rozbijając muru umknąć  się 

jego obieżom.

Tym, którzy bliscy są przebudzenia, wyrosną skrzy-

dła i uniosą się oni wysoko ponad krąg działania mocy, 
co ich tak rada by we śnie utrzymać.

Widzimy już blisko chwilę przebudzenia.
Do nas należy pokierować owym lotem, aby osiągnął 

śnieżne szczyty Himawantu.

Kto sam się z nami w celu tym związał, ten może 

nam być pomocnikiem.

Wiele potrzeba pomocy; bowiem wielkie nadejdzie 

przebudzenie.

Nie chcemy jednak, aby ktokolwiek zbłądził w locie 

i wreszcie znużony śmiertelnie opadł na pustyni.

Możemy tylko kierować  wielkim lotem ciągu, a ci, 

co chcą nam pomagać, nich odszukują zabłąkanych aby 
nie zmylili kierunku lotu, oślepieni złudnymi celami.

Do wszystkich co chcą być  z zaparciem się siebie 

pomocnymi, idzie zew!

85

background image

Pomoc wasza zaledwie może będzie widzialna, lecz 

każdy z was spłaci dług eonów, jeśli choć  jedna dusza 
przezeń poprowadzona będzie do celu.

22. Biała Loża

Istnieje   pewne   osobliwe   Zjednoczenie   wśród   ludz-

kich mieszkańców tej planety.

Jego członkowie tylko w nader rzadkich i ważnych 

wypadkach schodzą się ze sobą cieleśnie, a prawie nig-
dy  nie   pisują  do   siebie   listów.  A  jednak   znajdują   się 
w nieustannym   połączeniu   duchowym,   w   ciągłej   wy-
mianie myśli.

Zjednoczenie   to   nie   posiada   przepisów   zewnętrz-

nych, każdy z jego członków równy jest innemu, a jed-
nak   każdy   członek   zna   przeznaczone   sobie   miejsce 
i wszyscy   poddają   się   dobrowolnie   jednej   ogólnej 
zwierzchności.

Ta   zwierzchność  nie   jest   obierana   ani   mianowana, 

a jednak nigdy nie ma  żaden z członków Zjednoczenia 
wątpliwości co do tego, kto jest ową zwierzchnością.

Przyjęcia   do   tej   społeczności   nie   można   wyłudzić 

czy   wymusić,   ani   też   uzyskać  prawidłowo.   Jedynie 
ukryte   prawa   natury   decydują,   czy   dany   człowiek 
godzien jest przyjęcia, a wówczas żadna moc świata nie 
może przyjęciu jego przeszkodzić.

Przyjętych zaś nie obowiązuje żaden ślub ani przy-

sięga, sami oni  są sobie prawem i normą.

86

background image

Nie można rozpoznać członków tej Społeczności po 

żadnym znaku zewnętrznym lub wspólnej osobliwości 
w trybie życia.

Sami zaś oni, choćby z oblicza zupełnie byli sobie 

obcy, poznają się wzajem bez znaku, słowa lub dotknię-
cia.

Z   natury   swej   jest   ta   Społeczność  przed  światem 

zewnętrznym zupełnie ukryta, a jednak pozostają pod 
jej wpływem jednostki lub zgoła narody całe, nie prze-
czuwając tego nawet.

Nikt nigdy nie wkroczył na drogę ku wyższym, nad 

materialnym celom, aby niewidzialnego przewodu nad 
nim nie objął jeden z członków tego Zjednoczenia.

W   większości   wypadków   ludzie   nie   przeczuwają 

nawet tego niewidzialnego wpływu. W kim jednak są 
już ślady przebudzenia duchowego, ten wpływ ów do-
brze odczuje, lecz zwykle w nieświadomości odniesie 
go do mocy pozaświatowych.

Wyobraźnia   poetycka   wszystkich   czasów   i   ludów 

zawdzięcza zawsze tym błędnym tłumaczeniom wiele 
swoich postaci. Zabobon był zawsze przyjacielem po-
etów,   a   naga   prawda   zbyt   jest   surowa   i   prosta,   aby 
mogła brać udział w bujnej grze pysznie udrapowanych 
fantazji.

Od   czasu   do   czasu   poznawali   niektórzy   istnienie 

i działanie tej niewidzialnej, a jednak związanej z rze-
czywistymi ludźmi ziemi Społeczności, lecz inni roz-
trząsali znowu wieść  tę z różnorakimi wątpliwościami, 
że tylko ciemny podszept legendy o niej pozostawał.

Inni znowu wiedzieli o owej Społeczności, lecz pro-

sta jej istota i działanie na tyle nie wystarczały ich buj-
nej wyobraźni, że uważali za konieczne zdobić swe wia-
domości we własne dodatki i wynosić swych starszych 

87

background image

Braci człowieczych na półbogów lub co najmniej swego 
rodzaju osobliwych czarodziejów.

Ostatnia wieść do tego należała rodzaju.
W dobrych   zamiarach   błądzono  i  uważano,   że  nie 

można dać  lepszego wyrazu swej czci dla „Braci Star-
szych” w ludzkości, jak wynosząc ich wysoko ponad 
wszelkie człowieczeństwo.

Ale członkowie owego Zjednoczenia sami z całą sta-

nowczością odrzucają to wyniesienie.

Wiedzą oni, że są ludźmi równymi innym, jedynie 

uzdolnionymi przez wyższy wiek duchowy do zajmo-
wania w świecie duchowym miejsca, które się niedosię-
głym   wydaje   ludziom   ograniczonym   w   uwięzi   życia 
materialnego.

Poza tym rzeczywistość sama ukazuje obraz nierów-

nie dostojniejszy, niźli by mogła najbujniejsza wyobraź-
nia namalować.

Ciche   działania   członków   Zjednoczenia   obejmuje 

wszystkie   dziedziny   wyższego   rozwoju   duchowego. 
Przez ich ręce idą nici, które się kończą przy dokonaniu 
się najwyższego rozwoju mocy ludzkiej.

Przenoszą zaprawdę oni góry, nie poruszywszy pal-

cem, bowiem poza dziełem cudzych rąk i mózgów stoi 
wola ich, kierowana najczystszym poznaniem.

Dla sztuk cudownych fakirów nie ma miejsca w czy-

nie „Braci Starszych” w ludzkości. 

Współpracują oni wedle niezmierzonego planu roz-

wojowego, który nakreśliło wieczne, kosmiczne prawo 
ludzkości,   a   praca   ich   nie   zna   żadnego   specjalnego 
względu osobistego, żadnego pierwszeństwa jednostek, 
choćby ono  wynikać  miało   z  najidealniejszych   moty-
wów. 

Kto szuka prostych cudów, nie znajdzie ich tu.

88

background image

Najistotniejsze wydarzenia w działaniu „Braci star-

szych” pozostają ukryte dla oczu zewnętrznych, jakkol-
wiek są w istocie cudowne.

W zakres wpływu tego działania wkroczy każdy, kto 

pragnie poważnie osiągnąć najwyższy możliwy w życiu 
tym rozwój duchowy. Im czystsza jest jego wola, tym 
jaśniej odczuje on niebawem ów wpływ duchowy.

23. Doświadczenie nadzmysłowe

Każdy człowiek może w sposobnym czasie, wśród 

okoliczności nadzmysłowej natury nadzmysłowych też 
rzeczy doświadczyć.

Najbardziej   zdatne   są   do   tego   natury   najprostsze 

i artyści, jeżeli tylko idzie o samo twórczych, istotnych 
„artystów serca”.

Odczuwanie   wewnętrzne   prawdziwie   artystycznej 

idei jest już samo przez się doświadczeniem nadzmysło-
wym. 

Atoli bezmierna jest różnica pomiędzy takimi przy-

padkowymi doświadczeniami nadzmysłowymi usposo-
bionych do niego umysłów, a tym rodzajem doświad-
czenia nadzmysłowego, jaki uprawiają tylko nieliczni, 
dla   których   skarb  doświadczenia   okultystycznego   jest 
czymś więcej, niż zaspokojeniem pociągu do wiedzy; 
którym ono zostało powierzone, aby mogli swym młod-
szym braciom dawać z gór wysokich sygnały drogi.

Nie mówię o mistykach.

89

background image

„Mistyka” a „Sztuka Królewska” wtajemniczonych – 

to dwie odmienne zgoła rzeczy.

Z mistykiem dzieje się podobnie jak z artystą.
Jak i ów otrzymuje on natchnienie ze sfery, której 

nigdy świadomie przekroczyć nie może.

„Coś” porywa go, pokonywa, a on staje się mówcą 

tej   nieznanej   siły,   albo   przeżywa   tylko   jej   wpływ 
w „bezsłownym widzeniu”.

Z wtajemniczonym Sztuki Królewskiej, z „Synem” 

czy „Bratem”  Świecących – mistrzów, jak ich zwą ich 
uczniowie, inaczej się dzieje w istocie.

Żyje on świadom samego siebie w Trzech Światach, 

które świat rzeczywistości łączy w sobie.

Nigdy  nie   jest   on   w   ekstazie   lub   w   stania   transu, 

daleki  jest  od wszystkiego,  co mistyczne, lub  też  nie 
należy do Świecących.

Podczas gdy zbiera on swe doświadczenia w regio-

nach nadzmysłowych, jest w pełni świadom swego ist-
nienia w Trzech Światach.

Świadomość   jego   na   płaszczyźnie   zewnętrznego 

świata zmysłów ani na chwilę nie jest przy tym zaciem-
niona.

Na odwrót – poznawanie rzeczy zewnętrznych jest 

rozszerzone i przejęte tą samą właśnie jasnością, która 
wypełnia jego spojrzenie w nadzmysłowe.

Podczas gdy mówi ze swymi braćmi na płaszczyźnie 

nadzmysłowej (a oni z nim), jest w stanie widzieć naj-
mniejszy przedmiot świata zewnętrznego tak wyraźnie, 
jak rzeczy, które widzi tylko zmysłami ducha.

Nie zachodzi tu zwężenie, lecz bodaj bezgraniczne 

rozszerzenie świadomości. 

Wiele z tego co jest mówione w owych Wyższych 

Światach,   nie   może   być  nigdy   ujęte   w   słowa   mowy 

90

background image

ludzkiej, a jednak jest to język jasny w rytmie i formie, 
pełen znaczenia i mądrości, tak że możliwe byłoby zna-
leźć na to właściwe wyrazy mowy ludzkiej.

To, co może być oznajmione, rozmaite jest w zależ-

ności bądź od indywidualności działającego Brata, bądź 
od czasu, w którym naucza.

Wszystko jednak, czego będzie uczył, jest pod wszel-

kimi względami najczystszą prawdą, bowiem opiera się 
to   na   rzeczywistościach,   które   obecne   są   zawsze   dla 
każdego wtajemniczonego „Sztuki Królewskiej”, wolne 
od   wszelakich   możliwości   złud   zewnętrznego   świata 
zmysłów.

Dla spekulacji nie ma miejsca w owych Wyższych 

Światach.

Nie wynika tam jedna prawda z innych, jak w ziem-

skich próbach poznania.

Prawdy stoją tam jako rzeczywistości przed oczami 

wszystkich.

Pozorne sprzeczności jakiem można znaleźć czasami 

w  słowach   wtajemniczonych,   wyjaśnić  się   dają   przez 
nadzmysłowy sposób widzenia, który pozwala wszelką 
rzecz   widzieć  jednocześnie   ze   wszystkich   stron,   przy 
czym nauczający Brat ukazywać musi to tę, to ową stro-
nę   jeśli   chce   się   stać  zrozumiałym   dla   swoich   współ 
ludzi.

Zwroty mowy, w których działający Brat Świecących 

daje swym sowom działać, ustalone są przez jego wła-
sną skłonność, przez pietyzm dla dawnych nauczycieli 
i tym podobne.

Aczkolwiek serce Azji jest dziś jeszcze jak i przed lat 

tysiącami dla każdego prawdziwego wtajemniczonego 
wspólnym ośrodkiem wszystkich „Braci na ziemi”, jed-
nakże   zachowanie   wschodnich   zwrotów   mowy  nawet 

91

background image

u nauczycieli Zachodu wynika jedynie z wolnego wybo-
ru.

Nawet najwyższy z Braci jest człowiekiem, nie wol-

nym od ludzkich skłonności, a nie ascetą, umarłym dla 
świata, choć wielu fanatyków nijak tego zrozumieć nie 
może.

A jakiż miłujący człowiek nie okazałby skłonności 

do mówienia o przedmiotach swego umiłowania w tych 
formach, w których doń niegdyś dobrotliwi nauczyciele 
po raz pierwszy mówili. 

Nie bacząc jednak na to, mogłyby te same rzeczy być 

w zgoła innych zwrotach mowy przedstawione, nie tra-
cąc nic na prawdziwości.

Niebezpiecznym jest tylko „przekład” przez niepo-

wołanych.

Trudniej jest, niźli się komu marzy, jakieś na przy-

kład w chrześcijańskiej szacie występujące zdanie wta-
jemniczonego przedstawić  pod hinduskim turbanem – 
lub na odwrót.

Częstokroć muszą pojęcia najróżnorodniejszych sys-

temów służyć za wyjaśnienie ducha, aby naukę uczynić 
przystępniejszą.

Niechaj  się żaden Poszukujący nie potknie o takie 

rzeczy!

Imię prawdziwego wtajemniczonego, które dawniej 

było często w tajemnicy trzymane, nie jest dowolnym 
nazwaniem, jak obywatelskie nazwisko.

Nadane ono zostaje przyjętemu „Bratu” lub „Syno-

wi” jakiegoś mistrza przez najstarszych Braci Zjedno-
czenia Świecących i oznacza w używanej przez „Braci” 
mowie literowej owe siły, które są wprawione w działa-
nie przez danego Brata czy Syna.

92

background image

Jego siła nośna spoczywa w pewnych literach imie-

nia, tak że działający może się i innym imieniem nazy-
wać,   jeśli   są   w   nim   tylko   zawarte   litery  oznaczające 
jego liczbę kosmiczną.

Przez  imię swe, które nie  stoi w żadnym  związku 

z jego rodowym nazwiskiem, jest on  „słowem” w „sło-
wie”, przy czym imię oznacza tu tyle co forma ducho-
wa.

O „naukowych metodach badania” wie się w Zjedno-

czeniu Braci na ziemi tyle, ile u „Ojców” ich w praświe-
tle kosmicznym.

Mądrość  prawdziwego wtajemniczonego polega nie 

na gromadzeniu i ciągłym pomnażaniu tego, co wie, ale 
na posiadaniu pewnych świętych sił, przez które umie 
on rozpoznawać  w każdej chwili przedmiot, jako rze-
czywistość samą w sobie.

Jego   nagromadzona   wiedza,   zdobyta   w   sposób 

świecki, jest zgoła nieistotna i w rzadkich tylko wypad-
kach daje się z mądrością duchową połączyć.

Im więcej posiada on tej wiedzy, tym trudniejszym 

było dlań niegdyś, jako dla ucznia swego mistrza prze-
zwyciężenie   trudności   kauzalnych,   które   poprzedzać 
musi wtajemniczenie.

Prawdziwe wtajemniczony nie głosi też nigdy syste-

mu.

Rzeczywistość przedmiotów jest zawsze rozciągnięta 

przed jego oczyma, a gdy naucza, mówi on tylko o tej 
rzeczywistości.

Okultystyczne systemy są zawsze tworami wtórnymi 

innych, którzy na jego nauce się opierają.

Nie należy nigdy brać za wtajemniczonych, badaczy 

niewidzialnych regionów, co się z uczoną otwartością 
pysznią swymi zdobyczami naukowymi. 

93

background image

Prawie wszyscy tacy badacze okultyzmu są niczym 

innym, jak oszukanymi niewolnikami swej plastycznej 
wyobraźni, siły wysoce fatalnej w każdym człowieku, 
która,   kiedy   gwałtownie   wprawiona   jest   w   działanie, 
każe   swej   biednej   ofierze   widzieć  wszystko   w   takiej 
postaci, jaką jej sama ofiara pierwej w myślach, życze-
niach   czy   obawach,   często   nieświadomie   jako   model 
podsunęła.

W  ten   sposób   powstały   te   potworne   wędrówki   po 

wyższych płaszczyznach, które niejednemu badaczowi 
zyskały sławę potężnego jasnowidza.

Że zaś twory tej plastycznej wyobraźni przez zaraże-

nie duchowe łatwo się przenoszą, tedy wierzą stronnicy 
i uczniowie takich „proroków”, że sami się oto o praw-
dziwości objawień swego „wielkiego mistrza” przeko-
nali, a ratunek dla tak zabłąkanych jest prawie niemożli-
wy.

Niezliczeni stają się w ten sposób w dobrej wierze 

oszustami, niezliczeni zostają beznadziejnie oszukani.

Jeśli o wszystkich tych rzeczach tak często tu mówię, 

to dzieje się to dlatego, aby dać każdemu Poszukujące-
mu możliwość powzięcia zdrowego sądu.

Mówię   o   rzeczach,   którym   nie   potrzeba   zasłony 

i takich, od których w interesie dusz poszukujących usu-
nąć trzeba zasłonę, którą tkają one wokół siebie.

Oby me słowa nie na próżno były powiedziane.
Żaden prawdziwy wtajemniczony nie zbezcześci nig-

dy mądrości Światła, którą obwieszcza, przez usiłowa-
nie dowodu naukowego. 

To, czego on naucza, winno być wypróbowane przez 

czyn i poświęcenie.

To, co ma on do ofiarowania jako poselstwo swym 

„młodszym braciom”, duszom żyjących z nim na ziemi 

94

background image

pokoleń, czy mężczyźni to są czy kobiety, winno być 
nie   rozumowo   rozdrobnione,   ale   przeżyte   duszą,   aby 
Poszukujący znaleźli drogę do ducha i do światła Rze-
czywistości.

24. Dziękczynienie

Raz jako i tysiąc razy
daruje siebie Jedyny, 
wieczysty Dawca, 
a jednak pozostaje
własnością Samego Siebie.
Wieczyście Jedyny, 
nie jest on podzielny!
Gdy chce darować Siebie, 
darowuje się w całości.
Jakkolwiek by często
mógł On Siebie darować, 
jakkolwiek by często 
darował Się całkowicie, 
jednak pozostaje 
Swoją własnością; 
bowiem nie raz tylko
posiada Jedyny, 
wieczysty Dawca,
Samego Siebie.
Nieskończenie wielokrotnie Jedyny,
posiada On Samego Siebie

95

background image

nieskończenie wielokrotnie.
A jako On jest zjednoczony
wciąż w Samym Sobie,
nieskończenie Wielokrotny
a jednak Jedyny, 
tako i my Świecący
jesteśmy w Jego Świetle
wszyscy zjednoczeni:
jednością jako wielość.
Wielki Dawco, 
Pra-początku Światła, 
Ty Sam Światło!
Ty nie znasz grzechu
oprócz jednego:
nie poważać 
woli Twojej, co wiecznie chce darować.
Pragniesz tylko otwartych rąk
gotowych do przyjęcia otwartych serc;
rąk, co radośnie biorą;
serc, co dary twoje
chętnie przyjmują.
Dajesz jednemu
i dajesz drugiemu
nieskończone bogactwo,
a żadnemu nie zbywa
na udziale drugiego.
Kto Ciebie poznał,
o wielki Dawco,
ten nie zna zawiści.

96


Document Outline