background image

Róża Luksemburg

Przemówienie w 

sprawie programu 

wygłoszone na zjeździe 

konstytucyjnym 

Komunistycznej Partii 

Niemiec (Związku 

Spartakusa)

Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

WARSZAWA 2011

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 2 –

http://skfm.dyktatura.info/

„Przemówienie w sprawie programu wygłoszone 
na zjeździe konstytucyjnym Komunistycznej Partii 
Niemiec   (Związku   Spartakusa)”   wygłosiła   Róża 
Luksemburg   30  grudnia   1918  roku;   zostało   ono 
następnie   opublikowane   w   postaci   broszury   w 
„Die Rote Fahne” w styczniu 1919 roku.

Podstawa niniejszego wydania: Róża Luksemburg, 
„Wybór   pism”,   tom   2,   wyd.   Książka   i   Wiedza, 
Warszawa 1959.

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

Towarzysze i towarzyszki! Przystępując dzisiaj do omówienia i uchwalenia naszego programu, 

czynimy tak nie tylko z tego formalnego powodu, iż ukonstytuowaliśmy się wczoraj jako samodzielna 
nowa partia i że nowa partia musi przyjąć oficjalnie jakiś program; do dzisiejszej naszej dyskusji skłaniają 
nas  ponadto  doniosłe  wydarzenia  historyczne,  a mianowicie   fakt,  że nadchodzi  chwila,   kiedy  trzeba 
będzie w ogóle oprzeć na nowych podstawach socjaldemokratyczny, socjalistyczny program proletariatu. 
Nawiązujemy   przy   tym,   towarzysze,   do   tegoż   wątku,   który   dokładnie   przed   70   laty   zapoczątkowali 
M a r k s   i   E n g e l s   w „Manifeście Komunistycznym”. „Manifest Komunistyczny” ujmował – jak 
wiecie – socjalizm, urzeczywistnienie ostatecznych celów socjalistycznych jako bezpośrednie zadanie 
rewolucji proletariackiej. Chodzi o pogląd reprezentowany przez Marksa i Engelsa w okresie rewolucji 
1848 r. i uważany przez nich za podstawę działalności proletariatu również w skali międzynarodowej. 
Sądzili  oni  w owym czasie, a wraz z nimi  wszyscy czołowi  ideologowie  ruchu proletariackiego,  że 
wprowadzenie socjalizmu jest już zadaniem bezpośrednim; że w tym celu trzeba będzie jedynie dokonać 
rewolucji politycznej, zdobyć władzę polityczną w państwie, aby od razu wcielić socjalizm w życie. W 
okresie późniejszym Marks i Engels dokonali sami – jak wiecie – gruntownej rewizji tego stanowiska. W 
pierwszej przedmowie do „Manifestu Komunistycznego” w 1872 r., podpisanej wspólnie przez Marksa i 
Engelsa (a przedrukowanej w wydaniu „Manifestu Komunistycznego” z 1894 r.

1

) obaj wypowiadają się 

następująco o swym dziele:

Ten ustęp (zakończenie rozdziału II, a mianowicie przedstawienie praktycznych zarządzeń mających na celu 

realizację socjalizmu. – R. L.) brzmiałby dzisiaj pod wielu względami inaczej. Wobec olbrzymiego rozwoju wielkiego 
przemysłu w ciągu ostatnich 25 lat i postępującego wraz z tym wzrostu partyjnej organizacji klasy robotniczej, wobec 

doświadczeń   praktycznych   najpierw   rewolucji   lutowej,   następnie   w   daleko   większym   jeszcze   stopniu   Komuny 
Paryskiej, kiedy to proletariat po raz pierwszy dzierżył w ciągu dwóch miesięcy władzę polityczną, program ten jest dziś  

miejscami   przestarzały.   W   szczególności   Komuna   dowiodła,   że   „klasa   robotnicza   nie   może   po   prostu   wziąć   w  
posiadanie gotowej machiny państwowej i uruchomić jej dla swych własnych celów”.

A   jak   brzmi   ten   ustęp   uznany   tu   za   przestarzały?   Na   stronie   23   [79-81]   „Manifestu 

Komunistycznego” czytamy, co następuje:

Proletariat użyje swego panowania politycznego na to, by krok za krokiem wyrwać z rąk burżuazji cały kapitał, 

scentralizować   wszystkie   narzędzia   produkcji   w   ręku   państwa,   tj.   w   ręku   zorganizowanego   jako   klasa   panująca 

proletariatu, i możliwie szybko zwiększyć masę sił wytwórczych.

Początkowo może się to oczywiście dokonać tylko za pomocą despotycznych wtargnięć w prawo własności i w 

burżuazyjne stosunki produkcji, a więc za pomocą zarządzeń, które ekonomicznie wydają się niedostateczne i nietrwałe, 
ale   które   w   przebiegu   ruchu   przerastają   same   siebie   i   są   nieuniknione   jako   środki   przewrotu   w   całym   sposobie  

produkcji.

Zarządzenia te będą oczywiście w różnych krajach odpowiednio różne.

Jednakże w krajach najdalej w rozwoju posuniętych będą mogły na ogół znaleźć powszechne zastosowanie  

zarządzenia następujące:

1. Wywłaszczenie własności ziemskiej i użycie renty gruntowej na wydatki państwowe.
2. Silna progresja podatkowa.

3. Zniesienie prawa spadkowego.
4. Konfiskata własności wszystkich emigrantów i buntowników.

5.   Centralizacja   kredytu   w   rękach   państwa   za   pomocą   banku   narodowego   o   kapitale   państwowym   i   o  

wyłącznym monopolu.

6. Centralizacja środków transportu w rękach państwa.
7. Zwiększenie liczby fabryk państwowych, narzędzi produkcji, udostępnienie dla uprawy i ulepszenie gruntów 

według społecznego planu.

8. Jednaki przymus pracy dla wszystkich, utworzenie armii przemysłowych, zwłaszcza dla rolnictwa.

9. Zespalanie produkcji rolnej i przemysłowej, działanie w kierunku stopniowego usunięcia różnicy między 

miastem a wsią.

10. Publiczne i bezpłatne wychowanie wszystkich dzieci. Zniesienie pracy fabrycznej dzieci w jej dzisiejszej 

postaci. Połączenie wychowania z produkcją materialną itd. itd.

1

 Por. „Manifest Komunistyczny”, Warszawa 1956, str. 6. – Przyp. Red.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 3 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

Jak widzicie, są to z pewnymi odchyleniami te same zadania, które stoją dziś bezpośrednio przed 

nami,   urzeczywistnienie,   wcielenie   w   życie   socjalizmu.   Od   czasu   sformułowania   tych   zadań   jako 
programu upłynęło do chwili obecnej 70 lat kapitalistycznego rozwoju, ale dialektyka historii sprawiła, że 
powracamy dziś do poglądu, który Marks i Engels odrzucili później jako błędny. W owym czasie mieli 
oni wszelkie podstawy do uznania go za błędny. Rozwój kapitalizmu, jaki się od tego czasu dokonał, 
spowodował jednak, że to, co było wówczas błędem, stało się dziś dla nas prawdą, toteż bezpośrednim 
zadaniem jest dziś wykonać właśnie to, przed czym stali Marks i Engels w 1848 r. Jednakże między 
owym   momentem   rozwoju,   między   początkiem   a   chwilą,   kiedyśmy   doszli   do   dzisiejszego   naszego 
wniosku, leży cały okres rozwoju nie tylko kapitalizmu, lecz także socjalistycznego ruchu robotniczego, 
przede wszystkim w Niemczech – przodującym kraju nowoczesnego proletariatu. Rozwój ten dokonał się 
w swoistej formie. Gdy po rozczarowaniach rewolucji 1848 r. Marks i Engels wyrzekli się poglądu, że 
proletariat   jest   w   stanie   od   razu   urzeczywistnić   socjalizm,   powstały   w   każdym   kraju   partie 
socjaldemokratyczne,   socjalistyczne,   które   zajęły   zupełnie   odmienne   stanowisko.   Za   bezpośrednie 
zadanie uznano codzienną częściową walkę w dziedzinie politycznej  i ekonomicznej,  aby stopniowo 
stworzyć najpierw armie proletariatu, których zadaniem byłoby urzeczywistnienie socjalizmu, skoro tylko 
dojrzeje do tego rozwój kapitalizmu. Ów zwrot, owa całkowicie odmienna podstawa, na której oparto 
program socjalistyczny, przybrały zwłaszcza w Niemczech bardzo typową formę. Dla socjaldemokracji 
niemieckiej, aż do jej krachu, który nastąpił 4 sierpnia, miarodajny był przecież Program Erfurcki, w 
którym tzw. najbliższe zadania minimalne zajmowały czołowe miejsce, socjalizm zaś przedstawiał się 
jako gwiazda przewodnia w dali, jako cel ostateczny. Cała rzecz polega jednak nie na tym, co wypisano w 
programie, lecz na tym, co stanowi jego żywą treść; wytyczną do takiego pojmowania programu był 
pewien   doniosły   historyczny   dokument   naszego   ruchu   robotniczego,   a   mianowicie   wstęp   do   „Walk 
klasowych  we Francji”   napisany  w 1895  r.  przez  Fryderyka  Engelsa.  Do  poruszenia   tego  problemu 
skłania mnie, proszę towarzyszy, nie po prostu zainteresowanie historią, chodzi tu bowiem o zagadnienie 
nader aktualne i o nasz historyczny obowiązek, który mamy dzisiaj wypełnić, opierając nasz program na 
gruncie, na którym stali ongiś, w 1848 r., Marks i Engels. Ze względu na przemiany dziejowe, jakie 
tymczasem nastąpiły, obowiązkiem naszym jest dokonać w sposób wyraźny i z całą świadomością rewizji 
stanowiska, które aż do krachu 4 sierpnia obowiązywało w socjaldemokracji niemieckiej. Rewizję tę 
należy przeprowadzić w sposób oficjalny.

Jakże, towarzysze, ujął to zagadnienie Engels w owym słynnym, napisanym w 1895 r., a więc już 

po śmierci Marksa, wstępie do jego pracy „Walki klasowe we Francji”. Dowodził on najpierw, sięgając 
wstecz   aż   do   1848   r.,   że   pogląd,   jakobyśmy   znajdowali   się   bezpośrednio   w   obliczu   rewolucji 
socjalistycznej, jest przestarzały, następnie zaś kontynuował:

Historia wykazała, że zarówno my, jak i ci wszyscy, którzy myśleli w ten sposób, nie mieli racji. Wykazała ona,  

że rozwój ekonomiczny na kontynencie europejskim nie dojrzał jeszcze bynajmniej do tego, by można było usunąć 
produkcję kapitalistyczną: wykazała to za pomocą rewolucji ekonomicznej, która od 1848 r. ogarnęła cały kontynent 

europejski i dopiero po raz pierwszy istotnie ugruntowała wielki przemysł we Francji, w Austrii, na Węgrzech, w 
Polsce, a ostatnio i w Rosji, z Niemiec zaś uczyniła wprost kraj przemysłowy pierwszego rzędu – wszystko to odbywało  

się na gruncie kapitalizmu posiadającego zatem w 1848 r. jeszcze wielką zdolność do rozszerzania się.

Z kolei Engels wyjaśnia, jak bardzo wszystko uległo od tego czasu zmianie, i przystępuje do 

omówienia zadań partii w Niemczech:

Wojna 1870-1871 r. i porażka Komuny przeniosły na razie, jak to przepowiedział Marks, punkt ciężkości ruchu 

robotniczego z Francji do Niemiec. We Francji trzeba było oczywiście całych lat, aby proletariat przyszedł do siebie po  
upuście   krwi,   dokonanym   w   maju   1871   r.   W   Niemczech   natomiast,   gdzie   przemysł   dzięki   deszczowi   miliardów 

francuskich znalazł się we wręcz cieplarnianych warunkach i rozwijał się coraz szybciej – jeszcze szybciej i bardziej 
niezawodnie   rozwijała   się   socjaldemokracja.   Dzięki   umiejętności,   z   jaką   robotnicy   niemieccy   korzystali   z 

zaprowadzonego w 1866 r. powszechnego prawa głosowania, zdumiewający wzrost partii ujawnia się całemu światu w  
niezaprzeczalnych cyfrach.

Dalej następują znane powszechnie dane dotyczące wzrostu naszych sił w każdych wyborach do 

Reichstagu, dzięki czemu staliśmy się wielomilionową siłą. Engels wnioskuje stąd:

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 4 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

To skuteczne wykorzystanie powszechnego prawa wyborczego stanowi dla proletariatu zupełnie nowy, wciąż 

doskonalący się sposób walki. Okazało się, że instytucje państwowe, w których burżuazja organizuje swe panowanie,  
dają proletariatowi jeszcze nowe środki, za pomocą których może on te instytucje zwalczać. Robotnicy zaczęli brać 

udział w wyborach do poszczególnych sejmów krajowych, rad miejskich, sądów przemysłowych, podejmowali walkę z  
burżuazją o każde stanowisko, do którego obsadzenia uprawniona była w głosowaniu dostateczna liczba robotników. 

Tak więc doszło do tego, że burżuazja i rząd o wiele bardziej boją się legalnej niż nielegalnej akcji partii robotniczej, o  
wiele bardziej boją się sukcesów wyborczych niż sukcesów rebelii.

Z opisem tym łączy Engels wyczerpującą krytykę złudzeń, jakoby w warunkach nowoczesnego 

kapitalizmu   proletariat   mógł   zyskać   cokolwiek   na   ulicy,   poprzez   rewolucję.   Sądzę,   że   dziś,   kiedy 
znaleźliśmy się właśnie w pełnym toku rewolucji, i to rewolucji ulicznej ze wszystkimi jej zjawiskami, 
czas już rozprawić się z poglądem, który aż do ostatniej chwili był wśród socjaldemokracji niemieckiej 
poglądem oficjalnym i który między innymi sprawił, że przeżyliśmy dzień 4 sierpnia 1914 r. (Głosy: 
bardzo słusznie!).

Nie   chcę   przez   to   powiedzieć,   że   te   wypowiedzi   Engelsa   czynią   go   osobiście 

współodpowiedzialnym   za   cały   rozwój   wydarzeń   w   Niemczech;   stwierdzam   jedynie,   że   mamy   tu 
klasycznie   sformułowany   dokument   owego   poglądu,   który   był   żywotny   wśród   socjaldemokracji 
niemieckiej, albo raczej – ją uśmiercił. Engels tłumaczy tu nam z całą znajomością rzeczy, którą posiadał 
również   w   dziedzinie   wiedzy   wojskowej,   iż   pogląd,   jakoby   w   dzisiejszych   warunkach   rozwoju 
militaryzmu, przemysłu i wielkich miast lud pracujący mógł dokonywać rewolucji ulicznych i odnosić 
zwycięstwa,   jest   czystym   urojeniem.   To   negatywne   stanowisko   pociągnęło   za   sobą   w  konsekwencji 
dwojaki skutek. Po pierwsze, walkę parlamentarną potraktowano jako przeciwieństwo bezpośredniej akcji 
rewolucyjnej proletariatu i uznano wręcz za jedyny środek walki klasowej. Z tej krytyki wyłonił się 
czysty „tylko-parlamentaryzm”. Po wtóre, rzecz zastanawiająca, że właśnie najpotężniejszą organizację 
państwa   klasowego   –   militaryzm,   czyli   masę   przyodzianych   w   mundury   żołnierskie   proletariuszy   – 
przedstawiono tu z góry jako niedostępną i uodpornioną na wszelkie oddziaływanie socjalistyczne. I jeśli 
we wstępie czytamy, że przy dzisiejszym rozwoju olbrzymich armii szaleństwem jest myśl, że proletariat 
może kiedykolwiek pokonać żołnierzy uzbrojonych w karabiny maszynowe i w najnowszy techniczny 
sprzęt bojowy – to widocznie autor zakłada, że każdy, kto jest żołnierzem, musi na zawsze pozostać 
podporą   klas   panujących.   Otóż   jest   to   błąd,   który   rozpatrywany   z   punktu   widzenia   dzisiejszych 
doświadczeń,   i   to   popełniony   przez   człowieka   stojącego   na   czele   naszego   ruchu,   byłby   wręcz 
niezrozumiały, gdybyśmy nie wiedzieli o tym, w jakich okolicznościach powstał przytoczony dokument 
historyczny.   Ku   chwale   obu   naszych   wielkich   mistrzów,   zwłaszcza   zaś   zmarłego   znacznie   później 
Engelsa,   który   tak   godnie   reprezentował   poglądy   Marksa,   należy   stwierdzić,   że   Engels   napisał,   jak 
wiadomo,   swój   wstęp   pod   bezpośrednim   naciskiem   ówczesnej   frakcji   socjaldemokratycznej   w 
Reichstagu. Było to w owym czasie, kiedy w Niemczech – po upadku ustawy antysocjalistycznej na 
początku lat dziewięćdziesiątych – zarysował się w łonie niemieckiego ruchu robotniczego silny prąd 
lewicowo-radykalny, który chciał uchronić towarzyszy przed całkowitym zaabsorbowaniem się walką 
czysto parlamentarną. Aby pokonać elementy radykalne na gruncie teorii i utrzymać je w karbach w 
działalności praktycznej oraz, posługując się autorytetem naszych wielkich nauczycieli, uniemożliwić im 
oddziaływanie na szerokie masy, Bebel i jego towarzysze – znamienną cechą naszej ówczesnej sytuacji 
było wszak to, że właśnie frakcja parlamentarna decydowała pod względem ideologicznym i taktycznym 
o losach i zadaniach partii – a więc, powtarzam, Bebel i jego towarzysze wymogli napisanie owego 
wstępu na Engelsie, który przebywał za granicą i musiał polegać na ich zapewnieniach. Argumentowali 
oni przy tym, że najpilniejszą koniecznością jest teraz uratowanie niemieckiego ruchu robotniczego od 
ześlizgnięcia   się   na   tory   anarchizmu.   Odtąd   pogląd   ten   istotnie   dominował   w   całej   działalności 
socjaldemokracji   niemieckiej,   aż   wreszcie   spotkało   nas   szczęście   4   sierpnia   1914   r.   Było   to 
proklamowanie zasady: parlamentaryzm  i nic poza tym.  Engels nie dożył już praktycznych skutków 
takiego zastosowania jego wstępu, jego teorii. Jestem pewna, że każdy, kto zna dzieła Marksa i Engelsa, 
kto zna żywego, prawdziwie rewolucyjnego, nie zafałszowanego ducha, jakim tchną wszystkie ich nauki i 
pisma, musi żywić przekonanie, że właśnie Engels pierwszy wystąpiłby przeciwko wypaczeniom, jakie 
były   następstwem   owego   „tylko-parlamentaryzmu”,   przeciwko   zabagnieniu   i   upodleniu   ruchu 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 5 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

robotniczego, które nastąpiło w Niemczech już na dziesiątki lat przed 4 sierpnia – bo przecież dzień 4 
sierpnia nie spadł bynajmniej z nieba jako nieoczekiwany zwrot, lecz stanowił logiczną konsekwencję 
tego wszystkiego, cośmy przeżywali poprzednio dzień po dniu i rok po roku (bardzo słusznie!) – że 
Engels i – gdyby żył – także Marks pierwsi zaprotestowaliby z całą mocą przeciw temu i potężną dłonią 
powstrzymaliby  wóz przed stoczeniem  się w bagno. Jednakże Engels  zmarł  w tym  samym  roku, w 
którym napisał swój wstęp. Straciliśmy go w 1895 r.; odtąd kierownictwo teoretyczne przeszło niestety z 
rąk   Engelsa   w   ręce   Kautsky’ego,   i   oto   widzimy,   że   od   tego   czasu   wszelki   bunt   przeciw   „tylko-
parlamentaryzmowi” – bunt, jaki na każdym zjeździe partii wszczynała z lewa większa lub mniejsza 
grupa   towarzyszy   walczących  zaciekle   przeciwko  staczaniu   się   w  bagno,  którego   groźne  następstwa 
każdy musiał sobie uświadamiać – piętnowany był jako anarchizm, anarchosocjalizm lub co najmniej 
antymarksizm. Tymczasem oficjalny marksizm miał służyć jako płaszczyk osłaniający wszelkie niskie 
wyrachowanie, każde odstępstwo od prawdziwej rewolucyjnej walki klasowej, wszelką połowiczność, 
która   skazywała   niemiecką   socjaldemokrację   i   w   ogóle   ruch   robotniczy,   nie   wyłączając   ruchu 
związkowego, na nędzną wegetację w ramach i na gruncie społeczeństwa kapitalistycznego, bez żadnych 
poważniejszych prób zachwiania tym społeczeństwem i wysadzenia go z posad.

Dziś   natomiast,   towarzysze,   przeżywamy   chwilę,   gdy   możemy   powiedzieć:   jesteśmy   znów   z 

Marksem,   pod   jego   sztandarem.   Jeżeli   dzisiaj   oświadczamy   w   naszym   programie:   bezpośrednim 
zadaniem proletariatu jest – mówiąc zwięźle – nic innego jak wcielenie socjalizmu w życie i doszczętne 
wykorzenienie kapitalizmu, to zajmujemy to samo stanowisko, jakie zajmowali Marks i Engels w 1848 r. 
i od którego nigdy zasadniczo nie odstępowali. Obecnie okazuje się, co jest prawdziwym marksizmem, a 
co było jego namiastką (bardzo dobrze!), która jako oficjalny marksizm szerzyła się tak długo wśród 
socjaldemokracji  niemieckiej.  Na przykładzie przedstawicieli  tego marksizmu widzicie,  do czego ten 
marksizm   doszedł,   jako   podręczne   narzędzie   Eberta,   Davida   i   spółki.   Widzimy   tam   oficjalnych 
przedstawicieli   doktryny,   którą   przedstawiano   nam   w   ciągu   dziesięcioleci   jako   prawdziwy,   nie 
sfałszowany marksizm. Ale nie, nie tędy wiedzie droga marksizmu, nie do uprawiania kontrrewolucyjnej 
polityki   razem   z   Scheidemannami.   Prawdziwy   marksizm   zwalcza   również   tych,   którzy   usiłowali   go 
sfałszować.   Prawdziwy   marksizm   podkopuje   jak   kret   fundamenty   kapitalistycznego   społeczeństwa. 
Osiągnął on to, że dzisiaj najlepsza część proletariatu niemieckiego maszeruje pod naszym sztandarem, 
pod bojowym sztandarem rewolucji, i że również tam, gdzie zdaje się jeszcze panować kontrrewolucja, 
posiadamy swoich zwolenników i przyszłych współbojowników.

A zatem, towarzysze, zgodnie z dialektyką historii, wzbogaceni o doświadczenia całego 70-lecia 

rozwoju kapitalistycznego, znajdujemy się dziś ponownie, jak już wspomniałam, w tym samym miejscu, 
w   którym   znajdowali   się   w   1848   r.   Marks   i   Engels,   gdy   po   raz   pierwszy   wznieśli   sztandar 
międzynarodowego   socjalizmu.   Sądzono   wówczas,   po   zrewidowaniu   błędów   i   złudzeń   1848   r.,   że 
proletariat   ma   jeszcze   przed   sobą   nieskończenie   długą   drogę,   zanim   socjalizm   będzie   mógł   stać   się 
rzeczywistością.   Rzecz   jasna,   poważni   teoretycy   nigdy   nie   zajmowali   się   ustalaniem   jakiegoś 
obowiązującego i pewnego terminu  upadku kapitalizmu; w przybliżeniu  jednak wyobrażano sobie tę 
drogę jako bardzo jeszcze długą, co znajduje wyraz w każdym wierszu wstępu napisanego przez Engelsa 
w 1895 r. Obecnie możemy dokonać podsumowania rachunku. Czyż nie był to w porównaniu z okresem 
rozwoju   dawnych   walk   klasowych   bardzo   krótki   odcinek   czasu?   Wystarczyło   70   lat   rozwoju 
wielkokapitalistycznego, abyśmy znaleźli się w sytuacji, która umożliwia nam zabranie się dziś na serio 
do likwidowania kapitalizmu. Co więcej, nie tylko jesteśmy w stanie zadanie to rozwiązać, jest to nie 
tylko   nasz   obowiązek   wobec   proletariatu,   lecz   rozwiązanie   tego   zadania   jest   dziś   w   ogóle   jedynym 
ratunkiem dla ludzkości. (Okrzyki żywej aprobaty). Cóż bowiem innego, proszę towarzyszy, pozostawiła 
po sobie ze społeczeństwa kapitalistycznego ta wojna poza olbrzymim stosem gruzów? Formalnie rzecz 
biorąc,   wszystkie   środki   produkcji,   a   także   liczne   narzędzia   władzy,   prawie   wszystkie   decydujące 
narzędzia władzy pozostają nadal w rękach klas panujących: co do tego nie mamy złudzeń. A mimo to 
jedyną rzeczą, do jakiej są one zdolne w tych warunkach, jest – poza gorączkowymi próbami zapewnienia 
sobie znów za pomocą rzezi dalszych możliwości wyzysku – jedynie anarchia. Posunęły się one tak 
daleko,  że   ludzkość  znalazła   się  obecnie   przed   dylematem:   albo  zagłada   w  odmętach   anarchii,   albo 
ocalenie dzięki socjalizmowi. Na gruncie swego panowania klasowego i kapitalizmu klasy burżuazyjne 
nie są w stanie znaleźć żadnego wyjścia z sytuacji powstałej po wojnie światowej. Tak oto potwierdza się 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 6 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

dziś w całej rozciągłości prawda wypowiedziana po raz pierwszy przez Marksa i Engelsa jako naukowa 
podstawa socjalizmu w epokowym dokumencie, w „Manifeście Komunistycznym”: socjalizm stanie się 
koniecznością historyczną. Socjalizm stał się koniecznością nie tylko dlatego, że proletariat nie chce już 
żyć   w   warunkach   zgotowanych   mu   przez   klasy   kapitalistyczne,   lecz   dlatego,   że   jeśli   proletariat   nie 
wykona swych obowiązków klasowych i nie urzeczywistni socjalizmu, wszystkim nam grozi zagłada. 
(Głosy żywej aprobaty).

Na   takiej   to,   towarzysze,   ogólnej   podstawie   opiera   się   nasz   program,   który   dziś   oficjalnie 

przyjmujemy i z którego projektem zapoznaliście się w broszurze „Czego chce Związek Spartakusa?”. 
Przeciwstawiliśmy   się   tu   świadomie   stanowisku,   które   znajduje   dotychczas   wyraz   w   Programie 
Erfurckim,   a   mianowicie   oddzielaniu   bezpośrednich,   tzw.   żądań   minimalnych   w   dziedzinie   walki 
politycznej   i   gospodarczej   od   socjalistycznego   celu   ostatecznego   jako   programu   maksymalnego.   W 
świadomym   przeciwieństwie   do   tego   uwzględniamy   wyniki   ostatnich   70   lat   rozwoju,   zwłaszcza   zaś 
bezpośrednie   następstwo   wojny   światowej,   i   wyraźnie   stwierdzamy:   nie   ma   dla   nas   teraz   żadnego 
programu minimalnego ani maksymalnego; socjalizm jest tylko jeden – oto minimum, które powinniśmy 
obecnie zrealizować. (Bardzo dobrze!).

Nie   będę   się   rozwodzić   nad   szczegółami   przedłożonego   wam   przez   nas   projektu   programu, 

możecie bowiem sami zająć stanowisko w każdej z tych kwestii, szczegółowe zaś ich omawianie w tej 
chwili   zaprowadziłoby   nas   zbyt   daleko.   Sądzę,   że   zadaniem   moim   jest   tylko   scharakteryzować   i 
sformułować najogólniejsze zasadnicze rysy odróżniające nasze stanowisko programowe od stanowiska 
dotychczasowej tzw. oficjalnej socjaldemokracji niemieckiej. Uważam natomiast za rzecz ważniejszą i 
pilniejszą uzgodnienie tu naszej oceny konkretnych warunków, sposobu kształtowania zadań taktycznych, 
kwestii,   jakie   praktyczne   rozwiązania   trzeba   zastosować   w   świetle   sytuacji   politycznej   oraz 
dotychczasowego przebiegu rewolucji i przewidywanych dróg jej dalszego rozwoju. Pragniemy omówić 
sytuację polityczną – zgodnie z koncepcją, jaką próbowałam nakreślić – z punktu widzenia realizacji 
socjalizmu   jako   bezpośredniego   zadania,   które   powinno   przyświecać   każdemu   naszemu   posunięciu, 
naszemu stanowisku w każdej sprawie.

Towarzysze! Nasz dzisiejszy zjazd, który przecież – sądzę, że mogę to z dumą powiedzieć – jest 

konstytucyjnym zjazdem jedynej rewolucyjnej partii socjalistycznej proletariatu niemieckiego, zbiega się 
przypadkowo, a właściwie, jeżeli mam wyrazić się ściśle, wcale nie przypadkowo, z pewnym punktem 
zwrotnym w rozwoju rewolucji niemieckiej. Można powiedzieć, że wydarzenia ostatnich dni zamykają 
początkową fazę tej rewolucji, że wkraczamy obecnie w drugie, dalsze stadium rozwoju i że naszym 
wspólnym   obowiązkiem,   a   jednocześnie   źródłem   lepszego,   głębszego   rozeznania   na   przyszłość   jest 
stosowanie   samokrytyki,   wnikliwe,   krytyczne   zbadanie   naszych   osiągnięć   i   zaniedbań,   aby   uzyskać 
wytyczne   dla   naszego   dalszego   postępowania.   Przyjrzyjmy   się   więc   krytycznie   tej   dopiero   co 
zakończonej pierwszej fazie rewolucji!

Jej punktem wyjściowym był dzień 9 listopada. Dzień ten był rewolucją pełną niedociągnięć i 

słabości. Nic w tym dziwnego. Była to rewolucja, która wybuchła po czterech latach wojny, po czterech 
latach, w których proletariat niemiecki w wyniku wychowania otrzymanego w szkole socjaldemokracji i 
wolnych związków zawodowych zademonstrował taki bezmiar hańby, taki bezmiar zaparcia się swych 
zadań socjalistycznych, jakiego nie spotkaliśmy dotąd w żadnym innym kraju. Pozostając na gruncie 
rozwoju historycznego – a przecież tak właśnie postępujemy jako marksiści i socjaliści – nie można było 
oczekiwać, by w tych samych Niemczech, które pokazały światu straszliwy obraz 4 sierpnia i czterech lat 
następnych, dojść mogło nagle do jakiejś wspaniałej  rewolucji,  przepojonej  świadomością  klasową i 
świadomością celu; toteż wydarzenia 9 listopada były w trzech czwartych bardziej krachem dawnego 
imperializmu niż triumfem nowych zasad. (Głosy aprobaty). Po prostu nadeszła chwila, gdy imperializm 
musiał runąć jak zmurszały od wewnątrz kolos na glinianych nogach; to zaś, co nastąpiło potem, było 
mniej lub bardziej chaotycznym, bezplanowym, bardzo mało świadomym ruchem, którego wewnętrzną 
więź   i   trwałą,   zbawienną   zasadę   wyrażano   w   jednym   tylko   haśle:   utworzenie   Rad   Robotniczych   i 
Żołnierskich.   Właśnie   to   zawołanie   rewolucji   wycisnęło   na   niej   natychmiast   szczególne   piętno 
proletariackiej rewolucji socjalistycznej mimo wszystkich niedociągnięć i słabości pierwszego okresu. I 
gdy spotykamy się z oszczerstwami pod adresem bolszewików rosyjskich, nie powinniśmy zapominać 
nigdy, że odpowiedź na to brzmi:  a od kogo nauczyliście się abecadła waszej dzisiejszej rewolucji? 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 7 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

Zaczerpnęliście je od Rosjan: Rady Robotnicze i Żołnierskie. (Głosy aprobaty). A i ci mali ludzie, którzy 
poczytują dziś sobie za obowiązek stać na czele tzw. socjalistycznego rządu niemieckiego i skrytobójczo 
mordować bolszewików rosyjskich ręka w rękę z imperializmem angielskim, również stoją formalnie na 
gruncie Rad Robotniczych i Żołnierskich i muszą przyznać, że to właśnie rewolucja rosyjska rzuciła 
pierwsze hasła rewolucji  światowej. Możemy powiedzieć na pewno – i to wynika samo przez się z 
całokształtu sytuacji – że w którymkolwiek bądź kraju po Niemczech dojdzie do wybuchu rewolucji 
proletariackiej,   pierwszym   jej   czynem   będzie   utworzenie   Rad   Robotniczych   i   Żołnierskich.   (Bardzo 
słusznie!).

Tu właśnie założona jest łącząca nas więź międzynarodowa, to właśnie hasło odróżnia całkowicie 

naszą rewolucję od wszystkich dawnych rewolucji burżuazyjnych. Z punktu widzenia dialektycznych 
sprzeczności,   wśród   których   rozwija   się   ta   rewolucja,   podobnie   zresztą   jak   wszystkie   inne,   nader 
charakterystyczne jest to, że już 9 listopada, wydając pierwszy krzyk, swój pierwszy niejako krzyk po 
urodzeniu, znalazła ona hasło wiodące nas do socjalizmu: Rady Robotnicze i Żołnierskie! – hasło, wokół 
którego   skupiło   się   wszystko   –   i   że   znalazła   je   instynktownie,   chociaż   9   listopada   była   tak   bardzo 
zacofana, iż z powodu swych niedociągnięć i słabości, wskutek braku inicjatywy i jasnego zrozumienia 
swych zadań niemal nazajutrz po rewolucji pozwoliła sobie wydrzeć z rąk połowę środków władzy, które 
zdobyła 9 listopada. Świadczy to z jednej strony o tym, że i dzisiejsza rewolucja podlega przemożnemu 
prawu konieczności dziejowej, które daje rękojmię, że dotrzemy krok za krokiem do naszego celu mimo 
wszelkich przeszkód, powikłań i własnych ułomności; z drugiej jednak strony należy powiedzieć, jeżeli 
porównamy   to   jasne   hasło   z   niezadowalającą   praktyką,   jaka   mu   towarzyszyła,   że   były   to   dopiero 
pierwsze, dziecięce kroki rewolucji, która musi jeszcze dokonać ogromnych czynów i przebyć długą 
drogę, aby dorosnąć do pełnego urzeczywistnienia swoich pierwszych haseł.

Towarzysze! Charakterystyczną cechą tej pierwszej fazy – od 9 listopada do ostatnich dni – są 

złudzenia pod każdym względem. Pierwszą iluzją proletariatu i żołnierzy, którzy dokonali rewolucji, była 
iluzja   jedności   pod   sztandarami   tzw.   socjalizmu.   Cóż   może   lepiej   cechować   wewnętrzną   słabość 
rewolucji 9 listopada aniżeli jej pierwszy wynik, a mianowicie to, że kierownictwo ruchu zagarnęły w 
swoje   ręce   elementy,   które   na   dwie   godziny   zaledwie   przed   wybuchem   rewolucji   uważały   za   swój 
obowiązek   podżeganie   przeciwko   rewolucji   (bardzo   słusznie!)   i   udaremnienie   jej:   spółka   Ebert, 
Scheidemann i Haase! Idea zjednoczenia różnych prądów socjalistycznych w powszechnym upojeniu 
jednością – oto motto rewolucji 9 listopada. Było to złudzenie, które mieliśmy krwawo okupić i którego 
wyzbyliśmy   się   dopiero   w   ostatnich   dniach.   Złudzenia   istniały   również   w   łonie   spółki   Ebert–
Scheidemann, jak również w obozie burżuazji – słowem, wszędzie. W tym zakończonym już stadium 
burżuazja łudziła się, że za pomocą kombinacji Ebert–Haase, za pomocą tzw. rządu socjalistycznego, 
będzie mogła rzeczywiście utrzymać w ryzach masy proletariackie i stłumić rewolucję socjalistyczną, w 
rządzie zaś Eberta i Scheidemanna panowało złudzenie, że przy pomocy mas żołnierskich przybyłych z 
frontów uda się utrzymać w ryzach masy robotnicze, toczące socjalistyczną walkę klasową. Wszystko to 
były   różnorakie   złudzenia,   którymi   tłumaczą   się   również   ostatnie   wypadki.   Wszystkie   te   złudzenia 
obróciły się wniwecz. Okazało się, że zjednoczenie Haasego ze spółką Ebert–Scheidemann pod szyldem 
„socjalizmu”   oznaczało   w   rzeczywistości   jedynie   listek   figowy   osłaniający   politykę   czysto 
kontrrewolucyjną.   Z   tych   złudzeń   zostaliśmy   uleczeni,   podobnie   jak   to   się   działo   we   wszystkich 
rewolucjach. Istnieje określona rewolucyjna metoda leczenia ludu ze złudzeń, ale kurację taką okupuje on 
niestety własną krwią. Również w tym wypadku było dokładnie tak samo jak we wszystkich dawnych 
rewolucjach. Krew poległych 6 grudnia na Chausseestrasse, krew marynarzy zamordowanych 24 grudnia 
przypieczętowała wobec szerokich mas oczywistą prawdę: to wszystko, coście sklecili jako tzw. rząd 
socjalistyczny, nie jest niczym innym jak rządem burżuazyjnej kontrrewolucji i kto toleruje dalej ten stan 
rzeczy, ten działa przeciw proletariatowi i przeciwko socjalizmowi. (Bardzo dobrze!).

Rozwiały się jednak również, towarzysze, złudzenia panów ze spółki Ebert–Scheidemann, że będą 

mogli utrzymać na stałe w ryzach proletariat przy pomocy żołnierzy z frontu. Jakiż bowiem był wynik 
wydarzeń   z   6   i   24   grudnia?   Wszyscy   mogliśmy   zaobserwować   daleko   idące   otrzeźwienie   mas 
żołnierskich i stwierdzić, że masy te zaczynają odnosić się krytycznie do panów, którzy chcieli posłużyć 
się nimi jako mięsem armatnim przeciwko socjalistycznemu proletariatowi. Również to dokonuje się 
zgodnie   z   prawem   koniecznego   obiektywnego   rozwoju   rewolucji   socjalistycznej:   własne   gorzkie 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 8 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

doświadczenia   doprowadzają   stopniowo   poszczególne   oddziały   ruchu   robotniczego   do   rozpoznania 
właściwej drogi rewolucji. Sprowadzone do Berlina jako mięso armatnie masy żołnierskie miały zdławić 
wystąpienie socjalistycznego proletariatu. I oto widzimy, że dziś napływają z różnych koszar prośby o 
dostarczenie ulotek Związku Spartakusa. Tak, towarzysze, zakończyła się pierwsza faza. Zachwiały się 
już w znacznym stopniu nadzieje spółki Ebert–Scheidemann na opanowanie proletariatu przy pomocy 
zacofanych żołnierzy, a w niezbyt dalekiej przyszłości będzie ona musiała wziąć pod uwagę fakt, że 
również w koszarach torują sobie coraz bardziej drogę poglądy rewolucyjne, co powoduje wzrost armii 
walczącego proletariatu i osłabienie obozu kontrrewolucji. Stąd zaś wynika, że jeszcze ktoś będzie musiał 
wyzbyć   się   złudzeń,   mianowicie   burżuazja,   klasa   panująca.   Czytając   gazety   z   ostatnich   dni   po 
wydarzeniach z 24 grudnia, możecie zauważyć bardzo wyraźne akcenty rozczarowania i oburzenia, że 
zawiedli pachołcy tam u góry. (Bardzo dobrze!).

Oczekiwano od spółki Ebert–Scheidemann, że okażą się mężami silnej ręki i potrafią utrzymać w 

ryzach bestię. Cóż zaś zdziałali w rzeczywistości? Zaaranżowali parę mizernych puczów, z których hydra 
rewolucji wychodzi z jeszcze wyżej podniesioną głową. A zatem powszechne wzajemne rozczarowanie! 
Proletariat   stracił   wszelkie   złudzenia   wobec   spółki   Ebert–Scheidemann–Haase   jako   tzw.   rządu 
socjalistycznego. Spółka Ebert–Scheidemann wyzbyła się złudzeń, że będzie mogła na stałe utrzymać w 
karbach proletariat w bluzach robotniczych rękami proletariatu w mundurach żołnierskich, burżuazja zaś 
straciła złudzenia, że za pośrednictwem kliki Eberta, Scheidemanna i Haasego będzie mogła pogrzebać 
właściwe cele całej niemieckiej rewolucji socjalistycznej. Pozostaje tylko ujemne saldo, pozostają tylko 
nędzne strzępy zniweczonych złudzeń. Ale właśnie to, że po pierwszej fazie rewolucji pozostają tylko 
takie   strzępy,   stanowi   największą   zdobycz   proletariatu;   nie   ma   bowiem   dla   rewolucji   nic   bardziej 
szkodliwego niż utrzymywanie się złudzeń, a nic nie przynosi jej większego pożytku niż jasna, szczera 
prawda. Mogę tu powołać się na opinię jednego z klasyków myśli niemieckiej, który nie był wprawdzie 
rewolucjonistą proletariackim, ale pod względem duchowym był rewolucjonistą burżuazyjnym. Mam na 
myśli Lessinga, który w jednej ze swych ostatnich prac, będąc bibliotekarzem w Wolfenbüttel, skreślił 
następujące, brzmiące dla mnie bardzo interesująco i sympatycznie słowa:

Nie wiem, czy jest obowiązkiem składania szczęścia i życia w ofierze prawdzie... Wiem natomiast, że skoro 

pragniemy uczyć prawdy, obowiązkiem jest podawać ją w całej rozciągłości albo nie podawać jej wcale, uczyć jej bez  
niedomówień, bez zastrzeżeń, bez niewiary w jej siłę... Im bowiem błąd jest bardziej pospolity, tym krótsza i prostsza  

droga dzieli nas od prawdy; natomiast błąd wyrafinowany może nas na zawsze odgrodzić od prawdy, z trudem bowiem 
zdajemy sobie wówczas sprawę, że jest to błąd... Kto myśli tylko o tym, by puścić w obieg prawdę w jak najbardziej  

zamaskowanej i uszminkowanej postaci, ten może być z powodzeniem stręczycielem prawdy, ale nigdy nie będzie jej  
miłośnikiem.

Otóż, towarzysze, panowie Haase, Dittmann i inni chcieli puścić w obieg socjalistyczny towar w 

postaci jak najstaranniej zamaskowanej i uszminkowanej, okazali się oni stręczycielami kontrrewolucji; 
dziś jesteśmy wolni od tych dwuznaczności, masy ludu niemieckiego ujrzały uosobiony przez panów 
Eberta i Scheidemanna towar w jego brutalnej, bezceremonialnej postaci. Dziś nawet największy głupiec 
nie może nie dostrzec, że jest to po prostu kontrrewolucja.

Jakaż jest dalsza perspektywa rozwoju, skoro pierwszą fazę mamy już za sobą? Oczywiście nie ma 

tu mowy o jakichś proroctwach, lecz chodzi o wyciągnięcie logicznych wniosków z dotychczasowych 
wydarzeń i zastanowienie się nad przewidywanym kierunkiem dalszego rozwoju, aby dostosować do tego 
naszą   taktykę,   naszą   metodę   walki.   Dokąd   więc,   towarzysze,   prowadzi   dalsza   droga?   Pewną   nader 
przejrzystą aluzję możecie już znaleźć w ostatnich wynurzeniach nowego rządu Eberta–Scheidemanna. 
Jaki może być kurs tzw. socjalistycznego rządu, z chwilą gdy – jak to wykazałam – rozwiały się wszelkie 
złudzenia? Rząd ten traci z każdym dniem coraz bardziej oparcie w szerokich masach proletariatu; obok 
drobnomieszczaństwa trwają przy nim jeszcze tylko resztki, żałosne resztki proletariuszy; kwestią jest, 
jak jeszcze długo opowiadać się one będą za spółką Ebert–Scheidemann. Będzie on również tracił coraz 
bardziej oparcie w masach żołnierskich, albowiem żołnierze weszli na drogę krytyki i opamiętania się; 
jest to wprawdzie proces przebiegający na razie powoli, ale nie dający się powstrzymać aż do uzyskania 
przez   nich   całkowitej   świadomości   socjalistycznej.   Rząd   stracił   także   kredyt   u   burżuazji,   ponieważ 
okazało się, że nie jest wystarczająco silny. Dokąd więc może zmierzać jego dalsza droga? Z komedią 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 9 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

socjalistycznej polityki rząd ten bardzo rychło zerwie całkowicie; a gdy przeczytacie nowy program tych 
panów, przekonacie się wówczas, że zdążają oni pełną parą w kierunku drugiej fazy – w kierunku jawnej 
kontrrewolucji, a nawet, powiedziałabym, restauracji dawnych, przedrewolucyjnych stosunków. Jaki jest 
program   nowego   rządu?   Po   pierwsze,   wybór   prezydenta,   który   ma   być   czymś   pośrednim   między 
angielskim królem a prezydentem amerykańskim (bardzo dobrze!), czyli ma to być nieomal król Ebert; po 
wtóre zaś, przywrócenie Bundesratu. Mieliście dziś możność dowiedzieć się o samodzielnie wysuniętych 
żądaniach rządów południowoniemieckich, które kładą nacisk na federalny charakter Rzeszy Niemieckiej. 
Przywrócenie   starego,   poczciwego   Bundesratu   i   naturalnie   niemieckiego   Reichstagu   jako   jego 
przybudówki jest już sprawą niewielu tygodni. Spółka Ebert–Scheidemann wkracza więc, towarzysze, na 
drogę zwykłej restauracji stosunków, które istniały przed 9 listopada. Tym samym jednak panowie ci 
weszli   na   równię   pochyłą,   aby   stoczyć   się   później   w   przepaść   z   pogruchotanymi   kośćmi.   Przecież 
przywrócenie  stosunków  z okresu  p r z e d   9  listopada  było   przestarzałym   pomysłem   już  w  dniu  9 
listopada, obecnie zaś Niemcy bardzo się oddaliły od tej możliwości. Aby wzmocnić swe oparcie w 
jedynej   klasie,   której   interesy   naprawdę   reprezentuje,   tj.   wśród   burżuazji   –   oparcie,   które   wskutek 
ostatnich   wydarzeń   wyraźnie   osłabło   –   rząd   będzie   musiał   uprawiać   coraz   gwałtowniejszą   politykę 
kontrrewolucyjną. Z opublikowanych dziś w gazetach berlińskich żądań państw południowoniemieckich 
przebija wyraźnie pragnienie wzmocnienia, jak to się określa, bezpieczeństwa Rzeszy Niemieckiej, co – 
mówiąc   bez   ogródek   –   oznacza   zamiar   przeforsowania   stanu   oblężenia   przeciwko   elementom 
„anarchistycznym”,   „puczystowskim”,   „bolszewickim”,   czyli   socjalistycznym.   Okoliczności   pchną 
spółkę Ebert–Scheidemann do wprowadzenia dyktatury ze stanem oblężenia lub bez stanu oblężenia. Stąd 
zaś wynika, że właśnie wskutek dotychczasowego rozwoju, wskutek samej logiki wydarzeń i w obliczu 
środków przemocy, do jakich ucieknie się z konieczności spółka Ebert–Scheidemann, będziemy mieli w 
drugiej   fazie   rewolucji   o   wiele   ostrzejszą   rozprawę,   o   wiele   gwałtowniejsze   walki   klasowe   (bardzo 
słusznie!) aniżeli  poprzednio. Będzie tak nie tylko dlatego,  że czynniki  polityczne,  które dotychczas 
wymieniłam, prowadzą do zaciętego, wolnego od złudzeń, bezpośredniego starcia między rewolucją a 
kontrrewolucją,   lecz   również   dlatego,   że   na   całym   froncie   walki   coraz   bardziej   szerzy   się   nowy, 
gwałtownie buchający płomień, a mianowicie płomień zmagań ekonomicznych.

Dla pierwszego okresu rewolucji, który tutaj przedstawiłam, można powiedzieć aż do 24 grudnia, 

bardzo charakterystyczny jest, towarzysze, fakt, że jak dotąd – musimy to sobie jasno uświadomić – była 
to rewolucja wyłącznie polityczna; w tym właśnie tkwią przyczyny jej zaczątkowego, niedostatecznego, 
połowicznego i nieświadomego charakteru. Było to pierwsze stadium przewrotu, którego główne zadania 
–   radykalna   przebudowa   stosunków   gospodarczych   –   dotyczą   dziedziny   ekonomicznej.   W   tym 
pierwszym stadium rewolucja była naiwna, nieświadoma jak dziecko, które zdąża po omacku samo nie 
wiedząc   dokąd,   była   to   –   jak   powiedziałam   –   rewolucja   czysto   polityczna.   Dopiero   w   ostatnich 
tygodniach zaczęły spontanicznie wybuchać strajki. Musimy powiedzieć teraz wyraźnie: cała istota tej 
rewolucji polega na tym, że strajki muszą się coraz bardziej mnożyć, że muszą stawać się coraz bardziej 
jej centralnym problemem i główną sprawą (bardzo słusznie!). Jest to wówczas rewolucja ekonomiczna i 
przez to staje się ona rewolucją socjalistyczną. Walkę o socjalizm mogą jednak stoczyć tylko masy w 
bezpośrednim starciu z kapitalizmem, w każdym zakładzie pracy każdy proletariusz przeciwko swemu 
przedsiębiorcy. Dopiero wówczas będzie to rewolucja socjalistyczna.

Ludzie   ubodzy   duchem   wyobrażali   sobie   przebieg   wydarzeń   zupełnie   inaczej:   myśleli,   że 

wystarczy jedynie obalić stary rząd i postawić na czele państwa rząd socjalistyczny, a wówczas wydane 
zostaną dekrety, które wprowadzą socjalizm. Było to znów złudzenie. Socjalizmu nie wprowadza się i 
niepodobna wprowadzić za pomocą dekretów; nie zrobi tego nawet rząd jak najbardziej socjalistyczny. 
Socjalizm muszą wprowadzać w życie same masy, każdy proletariusz. Muszą rwać kajdany kapitału tam, 
gdzie są wprzęgnięte do rydwanu kapitału. Dopiero to jest socjalizm, tylko w ten sposób można socjalizm 
urzeczywistnić.

A jaka jest zewnętrzna forma walki o socjalizm? Jest nią strajk i dlatego widzieliśmy, że obecnie, 

w drugim okresie rewolucji, na czoło wysunęła się ekonomiczna faza rozwoju. Pragnę i tutaj podkreślić – 
możemy to powiedzieć z dumą i nikt nie będzie tego kwestionował – że to my, spartakusowcy, my, 
Komunistyczna   Partia   Niemiec,   jesteśmy   w   całych   Niemczech   jedyną   siłą,   która   stoi   po   stronie 
strajkujących i walczących robotników (bardzo słusznie!). Czytaliście i widzieliście przy najrozmaitszych 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 10 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

okazjach,   jak  zachowywała  się   wobec  strajku   Partia   Niezależna.  Nie  było  absolutnie   żadnej   różnicy 
między stanowiskiem  „Vorwärtsu” a stanowiskiem  „Freiheit”.  Powiedziano robotnikom:  musicie  być 
pilni, socjalizm to znaczy dużo pracować. I mówi się to w czasach, gdy kapitał ma jeszcze władzę w 
swym ręku! W ten sposób socjalizmu nie urzeczywistnimy, możemy go wprowadzić tylko przez jak 
najenergiczniejsze   zwalczanie   kapitalizmu,   którego   roszczeń   broni   szeroki   front   począwszy   od 
najskrajniejszej   reakcji   aż   do   Partii   Niezależnej,   aż   do   „Freiheit”   –   z  wyjątkiem   tylko   naszej   Partii 
Komunistycznej.   Już   ten   przegląd   sytuacji   dowodzi,   że   dzisiaj   zaciekłą   walkę   przeciwko   strajkom 
prowadzą bez wyjątku wszyscy, którzy nie stoją na naszym gruncie rewolucyjno-komunistycznym.

Wynika   stąd,   że   w   nadchodzącej   fazie   rewolucji   strajki   nie   tylko   będą   się   coraz   bardziej 

rozszerzać, lecz staną się jej centralnym, decydującym problemem, odsuwając na dalszy plan kwestie 
czysto polityczne. Rozumiecie więc, że walka w dziedzinie gospodarczej niesłychanie się zaostrzy. W 
tym bowiem stanie rzeczy rewolucja przeniesie się w dziedzinę, w której burżuazja nie zna żartów. Może 
ona pozwolić sobie na mistyfikacje w dziedzinie politycznej, gdzie możliwa jest jeszcze maskarada, gdzie 
tacy ludzie, jak Ebert czy Scheidemann, mogą jeszcze występować pod firmą socjalistyczną, ale jest to 
niedopuszczalne   tam,   gdzie   w   grę   wchodzi   zysk.   Tu   postawi   ona   rząd   Eberta–Scheidemanna   przed 
alternatywą: albo położyć kres strajkom, zlikwidować ruch strajkowy, który grozi jej uduszeniem, albo 
panowie Ebert i Scheidemann skończą swoją karierę. Sądzę zresztą, że już wydane przez nich zarządzenia 
polityczne   położą   bardzo   szybko   kres   ich   karierze.   Spółka   Ebert–Scheidemann   szczególnie   boleśnie 
odczuwa fakt, że nie zdobyła większego zaufania burżuazji. Burżuazja zastanowi się jeszcze, czy warto 
okryć   płaszczem   gronostajowym   parweniuszowskie   barki   Eberta.   Jeżeli   sprawy   zajdą   tak   daleko, 
wówczas będzie się ostatecznie mówiło: do tego nie wystarczy mieć ręce we krwi, trzeba mieć ponadto 
błękitną krew w żyłach (bardzo dobrze!). Jeżeli – powtarzam – sprawy zajdą tak daleko, będzie się 
mówiło: skoro chcemy mieć króla, nie potrzebujemy parweniusza, który nie potrafi nawet zachować się 
jak król (śmiech).

Tak więc, towarzysze, panowie Ebert i Scheidemann pchają do rozpanoszenia się kontrrewolucji. 

Nie   zdołają   jednak   opanować   buchających   gwałtownie   płomieni   ekonomicznej   walki   klasowej   i   nie 
potrafią   uczynić   zadość   dążeniom   burżuazji.   Pójdą   zatem   na   dno,   aby   ustąpić   miejsca   bądź 
kontrrewolucji, której siły skupiają się dla stoczenia rozpaczliwej walki wokół pana Grönera, bądź też 
jawnej dyktaturze wojskowej pod kierownictwem Hindenburga lub wreszcie będą musieli ustąpić pod 
naporem innych sił kontrrewolucyjnych.

Dokładnie nic nie da się przewidzieć, nie można konkretnie przepowiedzieć, jakie wydarzenia 

będą musiały nastąpić. Ale nie chodzi przecież bynajmniej o formy zewnętrzne, o moment, gdy stanie się 
to czy owo; wystarczą nam ogólne perspektywy dalszego rozwoju, one zaś prowadzą nas do wniosku: po 
pierwszej fazie rewolucji, w której przeważała walka polityczna, nadchodzi faza wzmożonej walki o 
charakterze głównie ekonomicznym, przy czym rząd Eberta–Scheidemanna prędzej czy później będzie 
musiał pogrążyć się w niebycie.

Równie   trudno   jest   przewidzieć,   co   stanie   się   w   drugiej   fazie   rozwoju   ze   Zgromadzeniem 

Narodowym. Być może, jeśli Zgromadzenie Narodowe dojdzie do skutku, stanie się ono nową szkołą 
wychowania dla klasy robotniczej albo też, co również nie jest wykluczone, nie powstanie w ogóle żadne 
Zgromadzenie Narodowe. Nic nie da się tu przewidzieć. Pragnę jedynie na marginesie dodać, abyście 
zrozumieli, z jakiej pozycji broniliśmy wczoraj naszego stanowiska: byliśmy przeciwni tylko temu, by 
przy ustalaniu naszej taktyki nastawiać się z góry na jedną tylko ewentualność. Nie chcę tu wszczynać na 
nowo dyskusji. Pragnę powiedzieć tylko tyle, aby nikt z was nie odniósł wrażenia, słuchając niezbyt 
uważnie, że oto dochodzą do głosu inne akcenty. Pozostajemy nadal stanowczo na tym samym gruncie, 
co   wczoraj.   Nie   chcemy   uzależniać   naszej   taktyki   w   sprawie   Zgromadzenia   Narodowego   od 
ewentualności, która wprawdzie może, ale wcale nie musi nastąpić, a mianowicie, że do Zgromadzenia 
Narodowego   nie   dojdzie.   Chcemy   natomiast   dostosować   naszą   taktykę   do   wszelkich   ewentualności, 
również do możliwości rewolucyjnego wykorzystania Zgromadzenia Narodowego, jeśli dojdzie ono do 
skutku. Czy Zgromadzenie Narodowe dojdzie do skutku, czy też nie, jest obojętne, rewolucja w każdym 
wypadku może tylko wygrać.

I   cóż   pozostanie   zbankrutowanemu   rządowi   Eberta–Scheidemanna   lub   innemu   rządowi 

mieniącemu się socjaldemokratycznym, który by znalazł się u steru? Powiedziałam, że proletariat w swej 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 11 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

masie już wymknął się im z rąk; również żołnierzy nie da się już użyć w charakterze kontrrewolucyjnego 
mięsa armatniego. Cóż więc jeszcze pozostanie tym biedakom dla ratowania swojej sytuacji? Pozostanie 
im   jeszcze   tylko   jedna   szansa,   i   jeżeli,   towarzysze,   czytaliście   dziś   wiadomości   prasowe,   to 
dowiedzieliście się, gdzie są ostatnie rezerwy, które rzuci przeciwko nam kontrrewolucja niemiecka, gdy 
sprawa stanie na ostrzu noża. Czytaliście wszyscy, że wojska niemieckie w Rydze walczą już ramię w 
ramię z Anglikami przeciwko bolszewikom rosyjskim. Mam w ręku dokumenty, które dadzą wam pojęcie 
o tym, co się dzieje obecnie w Rydze. Motorem całej imprezy jest naczelne dowództwo VIII armii, 
działające   w   ścisłym   porozumieniu   z   panem   Augustem   Winnigiem,   niemieckim   socjaldemokratą   i 
przywódcą związkowym. Przedstawiano nam zawsze sprawę w ten sposób, jak gdyby biedni panowie 
Ebert i Scheidemann byli ofiarami ententy. Należy jednak stwierdzić, że już od tygodni, od samego 
początku rewolucji, „Vorwärts” rozpisywał się na temat tego, że zlikwidowanie rewolucji w Rosji jest 
szczerym pragnieniem ententy i dopiero to podsunęło tego rodzaju myśl entencie. Stwierdziliśmy tu na 
podstawie dokumentów, że działo się to kosztem rosyjskiego proletariatu i rewolucji niemieckiej. W 
depeszy z 26 grudnia podpułkownik Bürkner, szef VIII armii, donosi o rokowaniach, które doprowadziły 
do umowy ryskiej. Depesza ta brzmi:

23   grudnia   odbyła   się   na   pokładzie   okrętu   angielskiego   „Princess   Margret”   konferencja   między 

pełnomocnikiem Rzeszy Winnigiem a przedstawicielem rządu angielskiego, byłym konsulem generalnym w Rydze, 
Monsanquetem, na którą zaproszony został również niemiecki dowódca naczelny lub jego przedstawiciel. Wyznaczono  

do tego mnie.

Cel konferencji:

Wykonanie warunków zawieszenia broni.

Przebieg konferencji:

Anglicy:
Przebywające   tu   okręty   mają   sprawować   nadzór   nad   wykonaniem   warunków.   Na   podstawie   warunków 

zawieszenia broni wysunięto następujące żądania:

1) Niemcy powinni utrzymywać w tej strefie siły zbrojne wystarczające do trzymania w szachu bolszewików i  

uniemożliwienia im posunięcia się naprzód poza ich obecne pozycje.

Następnie:

3) Z obecną dyslokacją wojsk zarówno niemieckich, jak i łotewskich, walczących przeciwko bolszewikom,  

należy zapoznać brytyjskiego oficera sztabowego dla podania tego do wiadomości najstarszemu oficerowi marynarki. 
Wszystkie przyszłe dyspozycje dotyczące wojsk przeznaczonych do walki przeciwko bolszewikom należy przekazywać 

za pośrednictwem tegoż oficera.

4) W wymienionych poniżej punktach należy utrzymywać pod bronią jednostki bojowe o sile dostatecznej do 

zapobieżenia   opanowaniu   tych   punktów   przez   bolszewików   albo   ich   natarciu   na   ogólną   linię   łączącą   następujące  
miejscowości: Walk, Wolmar, Wenden, Friedrichstadt, Pensk, Mitawa.

5)  Linię  kolejową  Ryga–Libawa  należy zabezpieczyć  przed  atakami bolszewickimi,  a transport wszystkich 

brytyjskich materiałów i korespondencji na tej trasie ma korzystać z prawa pierwszeństwa.

Dalej następuje szereg innych żądań. A oto odpowiedź pełnomocnika niemieckiego, p. Winniga:

Wprawdzie zmuszanie jakiegokolwiek rządu do okupowania terytorium innego państwa nie jest w zwyczaju, w 

danym   jednak   wypadku   jest   to   zgodne   z   naszymi   najgłębszymi   życzeniami   (tak   powiada   p.   Winnig,   niemiecki 

przywódca związkowy! – R. L.), trzeba bowiem ochraniać krew niemiecką (tzn. baronów bałtyckich. – R. L.), ponadto 
zaś czujemy się moralnie zobowiązani do udzielenia pomocy krajowi, który wyzwoliliśmy z jego dawnych więzów  

państwowych. Dążenia nasze utrudnia jednak, po pierwsze, stan wojsk, które pod wpływem warunków zawieszenia 
broni   już   nie   walczą,   lecz   chcą   wracać   do   domu,   składają   się   zaś   ze   starych   inwalidów   wojennych,   po   drugie, 

postępowanie tutejszych władz (Winnig ma na myśli władze łotewskie.  – R. L.), które przedstawiają Niemców jako 
swych ciemiężycieli. Staraliśmy się jednak stworzyć zdolne do boju oddziały ochotnicze, co też częściowo się nam  

udało.

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 12 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

Mamy   tu   do   czynienia   z   montowaniem   kontrrewolucji.   Czytaliście   niedawno   o   sformowaniu 

żelaznej dywizji, którą utworzono wyraźnie w celu zwalczania bolszewików w krajach bałtyckich. Nie 
było jasne, jak ustosunkuje się do tego rząd Eberta–Scheidemanna. Teraz wiecie, że właśnie ten rząd 
wystąpił z taką propozycją.

Jeszcze mała uwaga dotycząca Winniga. Możemy, towarzysze, z czystym sumieniem stwierdzić, 

że niemieccy przywódcy związkowi – nie jest przypadkiem, że jeden z nich oddaje takie usługi polityczne 
– oraz socjaldemokraci niemieccy są największymi, najnikczemniejszymi łajdakami, jakich kiedykolwiek 
oglądał   świat   (burzliwe   oklaski).   Czy   wiecie,   gdzie   jest   miejsce   tych   ludzi   –   Winniga,   Eberta, 
Scheidemanna? Zgodnie z niemieckim kodeksem karnym, którego moc obowiązującą oni sami uznają w 
całej rozciągłości i na podstawie którego każą wymierzać sprawiedliwość, właściwym miejscem dla tych 
ludzi jest ciężkie więzienie! (Burzliwe okrzyki i oklaski). Albowiem niemiecki kodeks karny przewiduje 
karę ciężkiego więzienia dla tego, kto werbuje żołnierzy niemieckich do służby na rzecz zagranicy. Mamy 
więc dziś na czele „socjalistycznego” rządu – możemy to z czystym sumieniem  powiedzieć – ludzi 
będących nie tylko judaszami ruchu robotniczego i rewolucji proletariackiej, lecz również przestępcami 
kryminalnymi, którzy w ogóle nie powinni przebywać w przyzwoitym towarzystwie (burzliwe oznaki 
aprobaty).

W związku z tym punktem odczytam wam na zakończenie mego referatu rezolucję, która, mam 

nadzieję,   spotka   się   z   waszą   jednomyślną   aprobatą,   abyśmy   mogli   z   należytym   naciskiem   wystąpić 
przeciwko ludziom kierującym obecnie losami Niemiec.

Wracam teraz, towarzysze, do zasadniczego tematu moich wywodów: jasne jest, że wszystkie te 

machinacje – tworzenie żelaznych dywizji, zwłaszcza zaś wspomniany układ z imperializmem angielskim 
– oznaczają mobilizowanie ostatnich rezerw dla zdławienia niemieckiego ruchu socjalistycznego. Z tym 
zaś łączy się jak najściślej zagadnienie kardynalne – problem perspektyw pokoju. Czymże innym są te 
konszachty niż ponownym rozpętywaniem wojny? W tym samym czasie, gdy w Niemczech cała ta banda 
łajdaków odgrywa komedię, że ma pełne ręce roboty z ustanowieniem pokoju i że to my zakłócamy 
pokój, powodujemy niezadowolenie ententy i odwlekamy zawarcie traktatu pokojowego – przygotowuje 
ona  jednocześnie   własnymi   rękami   ponowny   wybuch  wojny,   wojny   na   Wschodzie,   w  ślad  za  którą 
nastąpi wojna w Niemczech. A zatem i tutaj widzicie znów sytuację, w wyniku której będziemy musieli 
wejść w okres ostrych starć. Wraz z socjalizmem i interesami rewolucji będziemy musieli bronić również 
interesów pokoju światowego, i to właśnie jest potwierdzeniem słuszności taktyki, którą my, członkowie 
Związku Spartakusa, znów jako jedyni stosowaliśmy przy każdej sposobności podczas całej czteroletniej 
wojny.   Pokój   oznacza   światową   rewolucję   proletariatu!   Nie   ma   innej   drogi   do   rzeczywistego 
ustanowienia   i   zapewnienia   pokoju   niż   zwycięstwo   socjalistycznego   proletariatu.   (Oznaki   żywej 
aprobaty).

Jaki wniosek, towarzysze, powinniśmy stąd wysnuć odnośnie do naszej ogólnej linii taktycznej w 

sytuacji, wobec której znajdziemy się w najbliższym czasie? Przede wszystkim wynika stąd, iż istnieje 
nadzieja,   że   rząd   Eberta–Scheidemanna   zostanie   obalony   i   będzie   musiał   być   zastąpiony   rządem 
zdecydowanie socjalistycznym, proletariacko-rewolucyjnym. Chciałabym jednak skierować waszą uwagę 
nie ku szczytom, nie ku górze, ale na doły, na masy. Nie wolno nam nadal kultywować i powtarzać 
złudzeń pierwszej fazy rewolucji, fazy 9 listopada, jakoby do przeprowadzenia rewolucji socjalistycznej 
wystarczało   obalenie   kapitalistycznego   rządu   i   zastąpienie   go   innym   rządem.   Zwycięstwo   rewolucji 
proletariackiej  zapewnić można tylko przez to, że zacznie się, na odwrót, podkopywać rząd Eberta–
Scheidemanna   stosując   na   każdym   kroku   masową   socjalną   walkę   rewolucyjną   proletariatu.   Pragnę 
również przypomnieć wam tutaj pewne nie przezwyciężone w pierwszej fazie niedociągnięcia rewolucji 
niemieckiej, które dowodzą wyraźnie, że niestety nie posunęliśmy się jeszcze tak dalece naprzód, by móc 
zapewnić   zwycięstwo   socjalizmu   przez   obalenie   rządu.   Próbowałam   wykazać   wam,   że   rewolucja   9 
listopada   była   przede   wszystkim   rewolucją   polityczną,   podczas   gdy   głównie   musi   jeszcze   stać   się 
rewolucją   ekonomiczną.   Była   to   ponadto   rewolucja   jedynie   miejska,   która   dotychczas   prawie   nie 
poruszyła   wsi.   Tymczasem   zaś   mrzonką   jest   myśl   o   urzeczywistnieniu   socjalizmu   bez   rolnictwa.   Z 
punktu widzenia gospodarki socjalistycznej w ogóle nie da się przekształcić przemysłu, jeżeli nie powiąże 
się   go   bezpośrednio   z   rolnictwem   zreorganizowanym   na   sposób   socjalistyczny.   Najważniejszą   ideą 
socjalistycznego ładu gospodarczego jest likwidacja przeciwieństwa i podziału między miastem a wsią. 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 13 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

Istnienie tego podziału, tej sprzeczności, tego przeciwieństwa jest zjawiskiem czysto kapitalistycznym, 
które   należy   natychmiast   zlikwidować,   jeżeli   zajmujemy   stanowisko   socjalistyczne.   Jeżeli   naprawdę 
chcemy doprowadzić do przeobrażenia socjalistycznego, musimy zwrócić uwagę na wieś tak samo jak na 
ośrodki przemysłowe, tu zaś niestety nie znajdujemy  się nawet na początku. Powinniśmy zabrać się 
obecnie do tej sprawy z całą powagą nie tylko z tego względu, że bez rolnictwa nie możemy dokonać 
socjalizacji, lecz również dlatego, że kiedy wyliczaliśmy tu ostatnie rezerwy kontrrewolucji skierowane 
przeciwko nam i naszym dążeniom,  nie wymieniliśmy  jeszcze jednej ważnej rezerwy, a mianowicie 
chłopstwa. Ponieważ pozostaje ono dotąd nienaruszone, stanowi jeszcze rezerwę dla kontrrewolucyjnej 
burżuazji.   Pierwszą   rzeczą,   jaką   uczyni   burżuazja,   gdy   płomień   strajku   socjalistycznego   zacznie 
przypiekać jej pięty, będzie zmobilizowanie chłopów – najbardziej fanatycznych zwolenników własności 
prywatnej. Przeciwko tej grożącej sile kontrrewolucyjnej nie ma innego środka jak przeniesienie walki 
klasowej na wieś, przeciwko chłopstwu, zmobilizowanie bezrolnego proletariatu i chłopów małorolnych 
(okrzyki: brawo! Oklaski).

Wynikają stąd zadania, które powinniśmy wykonać, aby zapewnić warunki powodzenia rewolucji. 

Pragnę więc zreasumować nasze najbliższe zadania w następujący sposób: w przyszłości musimy przede 
wszystkim wszechstronnie rozbudować system Rad Robotniczych i Żołnierskich, głównie system Rad 
Robotniczych. To, cośmy przejęli w dniu 9 listopada, stanowi zaledwie skromny początek. Co gorsza, w 
pierwszej fazie rewolucji zaprzepaściliśmy nawet poważne środki władzy, które poprzednio zdobyliśmy. 
Wiecie,   że   kontrrewolucja   przystąpiła   do   ciągłego   ograniczania   systemu   Rad   Robotniczych   i 
Żołnierskich. W Hesji Rady Robotnicze i Żołnierskie zostały w ogóle rozwiązane przez kontrrewolucyjny 
rząd, gdzie indziej odbiera się im władzę. Musimy więc nie tylko rozbudować system Rad Robotniczych i 
Żołnierskich, lecz również wprowadzić do tego systemu robotników rolnych i chłopów małorolnych. 
Musimy zdobyć władzę, musimy kwestię ujęcia władzy postawić przed sobą jako zagadnienie, co czyni, 
co może uczynić, co czynić powinna każda Rada Robotnicza i Żołnierska w całych Niemczech (brawo!). 
Tam znajduje się władza, musimy drążyć burżuazyjne państwo od dołu, nie dzieląc już nigdzie władzy 
publicznej, ustawodawstwa i administracji, lecz wszędzie jednocząc tę władzę, przekazując ją w ręce Rad 
Robotniczych i Żołnierskich.

Mamy, towarzysze, ogromne pole do zaorania. Musimy przygotować od dołu wyposażenie Rad 

Robotniczych   i   Żołnierskich   w   taką   władzę,   aby   obalenie   rządu   Eberta–Scheidemanna   lub   innego 
podobnego rządu stało się już tylko końcowym aktem. W ten sposób zdobycie władzy powinno być nie 
jednorazową   czynnością,   lecz   stale   posuwającym   się   naprzód   procesem,   dzięki   temu,   że   będziemy 
przenikać do wszystkich szczelin burżuazyjnego państwa, aż wreszcie zajmiemy  wszystkie pozycje i 
bronić ich będziemy zębami i pazurami. A co się tyczy walki ekonomicznej, to zdaniem moim i moich 
najbliższych   towarzyszy   partyjnych   powinna   ona   również   być   prowadzona   przez   Rady   Robotnicze. 
Kierowanie walką ekonomiczną i przenoszenie tej walki na coraz szerszą płaszczyznę powinno również 
znajdować się w ręku Rad Robotniczych. Rady Robotnicze powinny posiadać pełnię władzy w państwie. 
W tym też kierunku powinna rozwijać się w najbliższej przyszłości nasza praca; stąd wynika, że stawiając 
sobie to zadanie musimy liczyć się w najbliższej przyszłości z ogromnym zaostrzeniem się walki. Trzeba 
bowiem walczyć na każdym kroku pierś w pierś, walczyć w każdym państwie, w każdym mieście, w 
każdej wiosce i gminie, aby wyrwać po kawałku z rąk burżuazji wszystkie środki władzy państwowej i 
przekazać je Radom Robotniczym i Żołnierskim. W tym celu jednak trzeba najpierw wyszkolić naszych 
towarzyszy partyjnych, trzeba dopiero przygotować do tego proletariuszy. Również tam,  gdzie Rady 
Robotnicze i Żołnierskie już istnieją, brak jeszcze świadomości misji, jaką mają do spełnienia (bardzo 
słusznie!). Musimy dopiero wpoić masom przekonanie, że Rada Robotnicza i Żołnierska powinna być 
pod każdym względem dźwignią machiny państwowej, że musi ona przejąć w swe ręce wszelkie formy 
władzy i skierować je wszystkie we wspólne łożysko przewrotu socjalistycznego. Bardzo zaś dalekie od 
tego są i te masy robotnicze, które zorganizowały się już w Rady Robotnicze i Żołnierskie, z wyjątkiem 
oczywiście pojedynczych grup proletariuszy, które jasno uświadamiają sobie swe zadania. Nie jest to 
jednak jakieś niedociągnięcie, lecz właśnie stan normalny. Masy muszą nauczyć się sprawować władzę w 
toku   jej   sprawowania.   Innej   drogi   nie   ma.   Na   szczęście   mamy   już   za   sobą   czasy,   gdy   głosiło   się 
konieczność socjalistycznego wyszkolenia proletariatu. Czasy te zdają się istnieć po dziś dzień tylko dla 
marksistów ze szkoły Kautsky’ego. Szkolić socjalistycznie masy proletariackie – znaczy to wygłaszać dla 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 14 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

Róża Luksemburg – Przemówienie w sprawie programu wygłoszone na zjeździe

konstytucyjnym Komunistycznej Partii Niemiec (Związku Spartakusa) (1918 rok)

nich   odczyty   oraz   kolportować   wśród   nich   ulotki   i   broszury.   Nie,   towarzysze,   socjalistyczna   szkoła 
proletariacka tego nie potrzebuje. Masy szkolą się wtedy, gdy przechodzą do czynu (bardzo słusznie!). 
My powiadamy: na początku był czyn, a czyn musi polegać na tym, że Rady Robotnicze poczują się 
powołane, by stać się jedyną władzą publiczną w całej Rzeszy, i nauczą się nią być. Tylko w ten sposób 
możemy   tak   podminować   grunt,   aby   dojrzał   do   przewrotu,   który   następnie   uwieńczy   nasze   dzieło. 
Dlatego też, towarzysze, nie bez pewnego wyrachowania i nie bez wyraźnego celu tłumaczyliśmy wam 
wczoraj   i   dziś   specjalnie   to   wam   mówię:   nie   ułatwiajcie   sobie   nadal   tak   bardzo   walki!   Niektórzy 
towarzysze   zrozumieli   to   fałszywie,   jak   gdybym   przypuszczała,   że   wobec   bojkotu   Zgromadzenia 
Narodowego  będą  stać   z  założonymi   rękami.   Nic  podobnego  nie   śniło   mi   się   nawet.   Po   prostu   nie 
mogłam już wdawać się w rozważania na ten temat,  a w dzisiejszych warunkach mogę sobie na to 
pozwolić. Uważam, że historia nie ułatwia nam zadania w tym stopniu, jak to było podczas rewolucji 
burżuazyjnych, gdy wystarczało obalić w centrum oficjalną władzę i zastąpić ją kilku lub kilkudziesięciu 
nowymi   ludźmi.   Musimy   działać   oddolnie;   właśnie   masowemu   charakterowi   naszej   rewolucji, 
zmierzającej do przebudowy całej struktury społecznej do gruntu, właśnie charakterowi obecnej rewolucji 
proletariackiej  odpowiada zdobywanie władzy oddolnie, a nie odgórnie. Dzień 9 listopada  był próbą 
podważenia władzy opartej na panowaniu klasowym – słabiutką, połowiczną, nieświadomą, dokonywaną 
chaotycznie próbą. Obecnie chodzi o to, by z pełną świadomością skierować wszystkie siły proletariatu 
przeciwko fundamentom społeczeństwa kapitalistycznego. U dołu, gdzie przedsiębiorca przeciwstawia się 
swoim najemnym niewolnikom, gdzie wszystkie organy wykonawcze politycznego panowania klasowego 
przeciwstawiają   się   masom   jako   obiektowi   tego   panowania,   tam   u   dołu   musimy   krok   za   krokiem 
wyrywać środki władzy z rąk tych panów i ujmować je we własne ręce. Z mojego naświetlenia wynika, 
że   ten   proces   będzie   może   trudniejszy   i   bardziej   żmudny,   niżby   się   chciało   go   sobie   wyobrazić   w 
pierwszej   chwili.   Sądzę,   że   będzie   zdrowo   dla   nas   wszystkich,   jeżeli   zdamy   sobie   jasno   sprawę   ze 
wszystkich trudności i komplikacji tej rewolucji. Mam bowiem nadzieję, że obraz wielkich trudności i 
piętrzących się przed nami zadań podziała na was tak samo jak na mnie, a mianowicie bynajmniej nie 
sparaliżuje waszego zapału i energii, lecz przeciwnie – im większe będzie zadanie, tym bardziej skupimy 
do   jego   wykonania   wszystkie   nasze   siły.   Nie   zapominajmy   przy   tym,   że   rewolucja   jest   w   stanie 
realizować swe dzieło z ogromną  s z y b k o ś c i ą . Nie podejmuję się przepowiadać, ile czasu wymagać 
będzie ten proces. Któż z nas będzie się z tym liczył, któż będzie się o to troszczył, byle tylko starczyło 
nam życia na doprowadzenie go do końca! Chodzi jedynie o to, byśmy jasno i dokładnie wiedzieli, co 
należy czynić, a mam nadzieję, że to zdołałam wam w miarę moich słabych sił w ogólnych zarysach 
przedstawić (burzliwe oklaski).

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 15 –

http://skfm.dyktatura.info/