background image

Alfred Schmidt

O problemie poznania 

w krytyce ekonomii 

politycznej

Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (Uniwersytet Warszawski)

WARSZAWA 2007

background image

Alfred Schmidt – O problemie poznania w krytyce ekonomii politycznej (1967 rok)

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 2 -

www.skfm-uw.w.pl

„O   problemie   poznania   w   krytyce   ekonomii 

politycznej” („Zum Erkenntnisbegriff der Kritik der 

politischen  Ökonomie”)   to   referat   z   1967   roku, 

wygłoszony   na   kolokwium   odbytym   na 

Uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem z okazji 

setnej rocznicy opublikowania przez Karola Marksa 

„Kapitału”.

Podstawa niniejszego wydania: Pismo polityczno-

artystyczne „Lewą Nogą” nr 12, 2000 r.

Tekst z języka niemieckiego przetłumaczył Antoni 

Malinowski.

background image

Alfred Schmidt – O problemie poznania w krytyce ekonomii politycznej (1967 rok)

Sto lat po ukazaniu się pierwszego tomu Marksowskiego Kapitału trudności właściwej oceny tego 

dzieła nie zmniejszyły się, a raczej wzrosły. Już w posłowiu do drugiego wydania Marks skarżył się na to, 

jak słabo zrozumiano jego metodę, a od tego czasu sytuacja jeszcze się pogorszyła. Jeśli pominiemy te, tak 

kiedyś   istotne  pozateoretyczne   trudności,   owe   prymitywno-materialne   i   polityczne   interesy,   krępujące 

poważną recepcję ekonomicznej strony marksizmu w świecie mieszczańskim, o ile w ogóle nie kładące jej 

kres, to wówczas trzeba zastanowić się nad wielkim kłopotem, jaki Marksowskie przedsięwzięcie sprawiło 

współczesnej   świadomości   nauk  społecznych,   która   była   skrępowana   obcymi   historycznie   kryteriami 

„operacyjnej” racjonalności. Z kłopotem tym nie mogli już sobie poradzić dalecy myśleniu dialektycznemu 

współcześni   Marksowi,   debatujący   nad   tym,   czy   w  Kapitale  postępował   on   pozytywistycznie   czy 

metafizycznie, analitycznie czy sceptycznie, indukcyjnie czy dedukcyjnie. Materialistyczna dialektyka nie 

poddawała   się  nie   tylko   takim  wewnątrz-filozoficznym  alternatywom,  lecz  również  konwencjonalnym 

schematom podziału o charakterze systematyczno-naukowym i teoretyczno-naukowym. Przebiegają one w 

poprzek podziału na nauki przyrodnicze i nauki o kulturze, który po neokantowsku (Windelband-Rickert) 

ujęty   został   jako   metoda   „nomotetyczna”   i   „idiograficzna”,   „generalizująca”   i   „indywidualizująca”. 

Dotyczy to w takim samym stopniu pochodzącego od Diltheya podziału na dyscypliny (przyrodnicze) 

„wyjaśniające”   i   (humanistyczne)   „rozumiejące”,   jak   i   dogmatycznego   podziału   na   „historyczny”   i 

„systematyczny” sposób oglądu. Teoria Marksowska nie jest ani nauką szczegółową o gospodarce, polityce, 

czy   też   historii   (lub   ich   połączeniem),   ani   filozofią   (bądź   antropologią)   w   sensie   spekulatywno-

idealistycznym. Także znanego już w czasach Marksa pojęcia „socjologia” brakuje w jego pracach

1

. Dla 

Marksa nie istnieją żadne społeczne fakty same w sobie, które dałyby się badać w sposób neutralny i w 

oderwaniu od naturalnych, psychologicznych i politycznych losów ludzkich. Jednakże  Kapitał  pozostaje 

dziełem  badań   naukowych,   ze  zdecydowanym  zacięciem  teoretycznym.   Aczkolwiek   jego   pojmowanie 

nauki łączyło się z ideą rewolucyjnej zmiany świata, to w bardzo małym stopniu dostrzegał Marks w 

myśleniu instrument agitacji, który podporządkowany jest osiągnięciu jednego efektu. „Człowieka jednak – 

pisze on o Malthusie w Teoriach wartości dodatkowej – który usiłuje przystosować naukę nie do punktu 

widzenia wynikającego z samej nauki (bez względu na możliwą jej mylność), lecz do punktu widzenia 

zapożyczonego z zewnątrz, a podyktowanego przez obce nauce interesy zewnętrzne – takiego człowieka 

nazywam   «nikczemnikiem»

2

 Kapitał  nie   jest   wezwaniem   do   szybkiego   działania,   lecz   jak   dotąd 

najbardziej  zasadniczą  i  najrozleglejszą  próbą  „wykrycia  ekonomicznych  praw  rozwoju  nowoczesnego 

społeczeństwa”, co oznacza, że Marks „ujmuje rozwój ekonomicznej formacji społeczeństwa jako proces 

przyrodniczo-historyczny”

3

.

Jeżeli   istniała   trudność   w   określeniu   naukowo-teoretycznego   statusu   dialektyki,   nieodzownie 

postrzegana kiedyś jako merytoryczna, to została ona – przynajmniej zasadniczo – przezwyciężona. Ten kto 

zdaje  sobie   sprawę,  że  właśnie   w   ten   sposób   Marks  doszedł  do   swoich  najważniejszych  ustaleń,  że 

przeniknął wynikające z podziału pracy granice między dyscyplinami w ich ideologicznej funkcji, aby 

skierować uwagę na właściwy przedmiot poznania – społeczną całość, ten następnie nie będzie dążyć do 

tego, aby redukować treść  Kapitału  do sfery problemowej jednej z rozwiniętych nauk społecznych lub 

dzielić ją, jak to zrobił jeszcze Schumpeter

4

, na sferę „proroctw”, „filozofii”, „socjologii” i „ekonomii 

politycznej”.

Ze względu na wymaganą zwięzłość może tutaj chodzić jedynie o zarysowanie kilku głównych 

elementów przyjętych w Kapitale pojęć poznawczych i naukowych. Dalsze problemy zostały zastrzeżone 

do podjęcia w dyskusji.

1

 Chyba dlatego, że Marks nie chciałby być mylony z Comtem. Dopiero Lenin w 1894 r. w swojej głośnej polemice z „metodą 

subiektywną” mówi o materializmie historycznym jako „naukowej socjologii”. Por.: W. I. Lenin: „Któż to są «przyjaciele 

ludu» i jak oni wojują z socjaldemokratami?” (w:) Dzieła wszystkie, t. 1, Warszawa 1983, ss. 119-133.

2

  K. Marks:  Teorie wartości dodatkowej  (w:) K. Marks, F. Engels,  Dzieła  [od tłum.: dalej jako MED], t. 26, cz. II, KiW, 

Warszawa 1981, ss. 141-142.

3

 K. Marks: Kapitał, t. I (w:) MED, t. 23, Warszawa 1968, s. 8.

4

 Por.: J. A. Schumpeter: Kapitalizm, socjalizm, demokracja, PWN, Warszawa 1995.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 3 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Alfred Schmidt – O problemie poznania w krytyce ekonomii politycznej (1967 rok)

Najpierw uwaga co do metody interpretacji Marksa, jaka dzisiaj wydaje się załamywać:

1. Niezwykle ważne dla Marksowskiego samozrozumienia jest to, że dość często pozostaje ono 

daleko w tyle za tym, co Marks proponuje teoretycznie w swych materialnych analizach

5

. Toteż wcale nie 

świadczy to o ortodoksji, gdy uwzględnia się jego głośne  Przedmowy  i  Posłowia, które – izolowane od 

aktualnych zasadniczych stanowisk i procesów myślowych, będących ich wynikiem – sprzyjają fałszywym 

interpretacjom. Ma się tu na przykład na myśli całkowicie wprowadzające w błąd stwierdzenie Marksa, że 

w   rozdziale  traktującym  o   teorii  wartości   tu   i   ówdzie   „kokietował”   właściwym  dla  Hegla  sposobem 

wyrażania s

6

. W rzeczywistości metodyczna struktura jego dzieła opiera się na drugiej, dokonującej się w 

późnych   latach   pięćdziesiątych   recepcji  Wielkiej   Logiki  Hegla,  która   dla   jego   szczegółowych   analiz 

ekonomicznych   stanie   się   tak   samo   ważna,   jak   pojęcie   pracy   w  Fenomenologii   ducha  dla   jego 

„samozrozumienia” w okresie przed rewolucją marcową 1848 roku

7

.

2. Każda dzisiejsza egzegeza Marksa powinna przebiegać w dwóch etapach. Musi ona stwierdzić, co 

rzeczywiście zawarte jest w tekstach. W sytuacji istnienia licznych prac, występujących w obronie tez, 

których Marks nigdy nie wysunął, nie jest to wcale banalne i zrozumiałe samo przez się. Faktem jest to, jak 

bardzo może wpływać na nią także nasze dzisiejsze zainteresowanie kwestią „autentycznego” Marksa – stąd 

też w pierwszym rzędzie chodzi o to, aby możliwie jak najdokładniej zrekonstruować trudno dostępne 

źródła, do których obok listów,  Teorii wartości dodatkowej, należy zwłaszcza obszerny  Rohentwurf  – 

rękopisy ekonomiczne z lat 1857-1859, które ukazały się pod tytułem Zarys krytyki ekonomii politycznej

Niemało kwestii, które niepotrzebnie ciążyły nad dotychczasowymi dyskusjami na temat Marksa, da się 

wyjaśnić   czysto   filozoficznie.   Poza  tym  –   i  to   byłoby  do  wykonania  jako  druga  czynność  –  istnieją 

problemy, które jako takie pojawiają się tylko wówczas, gdy interpretacja „konstruując” wychodzi poza 

bezpośredni tekst. Tylko w ten sposób można adekwatnie rozpatrywać kwestię współczesnego znaczenia 

Marksowskiego teorematu.

3. Do samego Marksowskiego dzieła życia stosuje się metodyczna zasada Marksa, głosząca, że 

anatomię małpy wyprowadza się z anatomii człowieka, a nie odwrotnie. Wczesne prace Marksa i Engelsa, 

w których przez długi czas chciano dostrzegać właściwą filozoficzno-humanistyczną treść marksizmu są 

całkowicie zrozumiałe jedynie z punktu widzenia historyczno-ekonomicznych analiz zawartych w Kapitale

Dotyczy to zwłaszcza materializmu historycznego. Temat – sam w sobie – wykłada on w Świętej rodzinie

Ideologii niemieckiej, w  Nędzy filozofii  i w  Manifeście komunistycznym. Ponadto swój  Przyczynek do 

krytyki ekonomii politycznej z 1859 roku Marks poprzedził znaną przedmową. Kto jednakże chce wyjaśnić 

pierwotny, krytyczny sens tej teorii musi sięgnąć do Kapitału. Dopiero tutaj stanie się jasne, że gołosłowne 

twierdzenie o tym, iż materializm historyczny jest „jednostronny”, nie zostanie obalone przez to jeśli się 

powie, że Marks i Engels, obok ekonomicznych, stwierdzili także inne – tak zwane duchowe – elementy 

konstytuujące  historię,  lecz  jedynie  w  ten  sposób,  że  się  ten  zarzut  przyjmie  i  następnie  zastosuje  do 

analizowanych   przez   Marksa   stosunków.   Przy   idealistycznym   oskarżeniu   jednostronności   jako 

„ekonomizmu” chodzi – wykazują to badania Kapitału – o abstrakcję, jakiej dzień w dzień dokonują nie 

teoretycy, lecz społeczna rzeczywistość. Wraz z powstaniem świata towarów, to znaczy „powszechnej 

formy wartości” produktu pracy, abstrakcyjno-powszechny charakter ludzkiej pracy staje się specyficznie 

społecznym.   Przejdźmy   teraz   do   właściwego   Marksowskiego   zamysłu:  krytyki  ekonomii   politycznej. 

Pojmuje   on   ją   w   podwójnym  sensie,   po   pierwsze   jako   krytykę  realnych,   polityczno-ekonomicznych 

stosunków, tak jak w sposób konieczny wynikają one z kapitalistycznego sposobu produkcji i obrotu, i po 

5

 Marks był całkowicie świadomy tego właśnie w filozofii często spotykanego stanu rzeczy. W liście do Lassalle'a z 31 maja 

1858   r.  przypomina  on swoją   dysertację   doktorską,  która  postawiła  go przed   zadaniem  przedstawienia  „całego   systemu” 

Epikura na podstawie fragmentów – systemu, o którym był przekonany, że „istniał w pismach Epikura tylko sam w sobie, a nie 

jako uświadomiona teoria”. Rzecz szczególna, że dodaje on: „Nawet u filozofów, którzy nadali swoim pracom formę systemu, 

f.i. u Spinozy, rzeczywista wewnętrzna budowa jego systemu jest przecież zupełnie inna od formy, w której on go świadomie 

przedstawił”, (w:) MED, t. 29, Warszawa 1972, s. 664. Myśl, która musi także okazać się przydatna przy interpretacji Kapitału.

6

 K. Marks: Kapitał, t. I, cyt. wyd., s. 18.

7

 Por. do tego korespondencję Marksa z Engelsem, Lassallem, Kugelmannem z lat 1858-1870. O znaczeniu Hegla dla analiz 

ekonomicznych por. także: W. I. Lenin, Werke, Band 38, Berlin 1964, s. 316.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 4 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Alfred Schmidt – O problemie poznania w krytyce ekonomii politycznej (1967 rok)

drugie  jako   krytykę  ekonomii  politycznej  jako  tej  –  le  monde  moral,  jak  mówi   wiek  XVIII  –  nauki 

obejmującej   całokształt   procesów   życiowych,   w   której   w   najbardziej   adekwatny   sposób   odbija   się 

teoretyczne samozrozumienie społeczeństwa burżuazyjnego. Bezpośredni przedmiot Marksowskich badań 

stanowią wprawdzie dane empirycznie stosunki produkcji. Jednakże – i na to Marks z naciskiem zwraca 

uwagę Lassalle'a

8

  – nie jest możliwe uchwycenie także bezpośrednio tego bezpośredniego przedmiotu. 

Faktyczny „system ekonomii burżuazyjnej” zostaje ujęty za pomocą „krytyki kategorii ekonomicznych”, 

tak jak występowały one w sposób dogmatyczno-historyczny. Stąd też Marksowska krytyka kapitalizmu 

jest w dużej mierze krytyką teorii. Na podstawie rozwoju literatury od Williama Petty do Davida Ricardo 

śledzi   Marks   tok   kapitalistycznej   produkcji.   Trzymając   się   ściśle   myślowych   założeń   ekonomii 

burżuazyjnej,   odsłania   sprzeczności   między   tymi   założeniami   a   społeczną   rzeczywistością   (jako 

pomyślaną), a tym samym obiektywne sprzeczności samej społecznej rzeczywistości. A więc dialektyka 

wcale nie jest uzasadniana przez Marksa „ontologicznie”. Zapewne nie jest ona jedynie immanentna dla 

procesu poznania, lecz zawsze również względem rzeczy. Ta jednak nie występuje poza ujmującymi ją 

pojęciami,   wszakże  bez,   jak   to   ma   miejsce   u   Hegla,   wyczerpywania   się   w   nich.   Zapośredniczenie 

przedmiotu Marksowskiej „krytyki” nie da się usunąć ani przez teorię i jej historyczne zainteresowanie, ani 

przez te okoliczność, że każdy przedmiot jest w sobie zapośredniczony, co właśnie czyni teorię obiektywną.

Chociaż uczeń Hegla Marks pogardzał tym, aby w „abstrakcyjny” sposób uprawiać teorię teorii, a 

jego merytoryczny rozwój intelektualny poprzedzały rozwlekłe rozważania definicyjne i metodologiczno-

teoriopoznawcze

9

  to   jednak   większą   rolę   odgrywa   u   niego   subiektywno-ludzka,   by   nie   powiedzieć 

instrumentalna strona poznania, niż ma to miejsce w Logice  Hegla, dla którego metodą jest sama forma 

ruchu absolutu, a totalny porządek kategorii zbiega się z wieczną rzeczą. Natomiast kategorie u Marksa są 

przemijającymi,   nietrwałymi  wytworami,   „wyrazem  teoretycznym,  abstrakcją   społecznych   stosunków 

produkcji”

10

. Teoria i ich obiektywne treści pozostają wzajemnie zapośredniczone, bez bycia kiedykolwiek 

identycznymi. Stąd też Marks podkreśla, że sposoby badania i sposoby wykładu muszą „formalnie” różnić 

się. Jest to jedyna – jako taka – materialistyczna zasada, która występuje także u Hegla. Co prawda nie w 

tych jego dziełach,  w których  występuje  spekulatywny duch bądź pojęcie samo  w  sobie,  żywiące  się 

poniekąd swoją własną substancją. A raczej w Filozofii przyrody i w Wykładach z historii filozofii, a więc 

tam gdzie identyczność podmiotu i przedmiotu jest mniej rozpoznawana, gdzie „rozsądnie” analizowany 

materiał   jest   do   udowodnienia   w   „definicjach   rozumowych”,  którym  początkowo   stawia   opór.   „Tok 

powstawania   nauki”,  powiada   Hegel,   „różni   się   od   jej   rozwoju   samego  w   sobie,   gdy   jest   ona   już 

ukształtowana, podobnie jak rozwój historii filozofii i rozwój samej filozofii...; wykształcenie się strony 

empirycznej...   stało  się  istotnym  warunkiem  istnienia   idei,   aby  tym  samym  mogła  ona  rozwinąć  się, 

sformułować definicję”

11

Z kolei Marks w posłowiu do wydania drugiego Kapitału napisał: „Badanie musi 

szczegółowo   opanować   materię,   musi   zanalizować  różne   jej   formy  rozwojowe   i   wyśledzić   ich   więź 

wewnętrzną. Dopiero po dokonaniu tej pracy można właściwie przedstawić rzeczywisty ruch. Gdy się to 

uda i gdy życie materii znajdzie swe odbicie w idei, może się wydawać, że ma się do czynienia z jakąś 

konstrukcją a priori”

12

. Przy dzisiejszym stanie dyskusji międzynarodowej

13

  nie powinna istnieć dłużej 

8

 List Marksa do Ferdynanda Lassalle'a z 22 lutego 1858 r., (w:) MED, t. 29, Warszawa 1972, s. 651.

9

  „Właściwą teorię”, pisze Marks 25 sierpnia 1842 r. do Dagoberta Oppenheima, „trzeba wyjaśnić i rozwijać w oparciu o 

konkretny stan rzeczy i na podstawie istniejących stosunków”, (w:) MED, t. 27, Warszawa 1968, s. 479.

10

 K. Marks: Nędza filozofii, MED, t. 4, Warszawa 1962, s. 141.

11

  G. W. F. Hegel:  Vorlesungen  über die Geschichte der Philosophie, 3. Band, (w:)  Sämtliche Werke, Band 19, glockner, 

Stuttgart 1959, s. 284.

12

 K. Marks: Kapitał, t. I, cyt. wyd., s. 18. Temu rozróżnieniu na „badanie” i „przedstawienie” w Theorien über den Mehrwert 

(Por. Teil 3, Berlin 1962, s. 497) odpowiada podział na „analizę” i „genetyczne przedstawienie”. Czytamy tutaj: „Analiza... jest 

niezbędną  przesłanką  przedstawienia   genetycznego,   uchwycenia   rzeczywistego   procesu  kształtowania  się   w  jego   różnych 

fazach”.

13

 Por. do tego „strukturalistycznie” zorientowane prace paryskiej szkoły Althussera, a zwłaszcza wydanej do tej pory w dwóch 

tomach pracy zbiorowej Lire le Capital, Paris 1965. Na uwagę zasługuje zwłaszcza studium Jacques Ranciere Le concept de 

critique et la critique de l'économie politique des „Manuscrits” de 1844 au „Capital”  (tom I, ss. 95-210), jak również praca 

Louisa Althussera L'objet du Capital (t. II, ss 9-185). Na temat pojęcia przedstawienia por. także mój artykuł Zum Verhältnis 

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 5 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Alfred Schmidt – O problemie poznania w krytyce ekonomii politycznej (1967 rok)

żadna wątpliwość, co do tego, że prawidłowe zrozumienie Marksowskiej metody w Kapitale  wiąże się i 

łączy   się   z   pojęciem   „przedstawienia”.   Autorzy   mówią   o   nim   po   raz   pierwszy   chyba   w  Ideologii 

niemieckiej.   Chodzi   tutaj   już   o   to,   aby   przetworzony   w   inny   sposób   materiał   uporządkować, 

ustrukturyzować   w   trakcie   drugiej   refleksji

14

  Tylko   ona   przedstawia   „rzecz   w   jej   całokształcie”

15

. 

„Badanie”,   o   którym   mówi   Marks   w  Kapitale,   ma   do   czynienia   z   przytłaczającą  ilością   materiału 

historyczno-gospodarczego,   społeczno-historycznego,   socjograficznego,   statystycznego   i   podobnego 

rodzaju. Metodą takiego badania jest, mówiąc po heglowsku, postępowanie „izolowanego”, analitycznego 

rozumu.   „Przedstawienie”   natomiast   musi   rozczłonkowany,   różnorodny   materiał   doprowadzić   do 

„konkretnej”   jedności.   Reprodukuje   ono   żywą   całość,   która   w   wytworach   nauk   szczegółowych 

każdorazowo „jawi się” jedynie jednostronnie, nie zostaje uchwycona realnie. Te ostatnie „tylko dostarczają 

elementów do teoretycznej konstrukcji procesu dziejowego, elementy te zaś w ramach przedstawienia nie 

pozostają tym, czym były w naukach szczegółowych, lecz uzyskują nowe funkcje znaczeniowe, o których 

przedtem nie było jeszcze mowy”

16

. Dotyczy to zwłaszcza klasycznej burżuazyjnej ekonomii, do której 

Marks  wprawdzie  nawiązuje,  ale  jedynie  poprzez  krytykę  przyczyni  się  do  tego,  że  może  zostać  ona 

przedstawiona dialektycznie

17

. „Ekonomię jako naukę w niemieckim sensie” (przez co rozumie się: w sensie 

–   skorygowanego  –   heglizmu)   należałoby  dopiero   „stworzyć”

18

  Marks  swoje   zadanie   przedstawia   w 

następujący sposób: „Praca, którą obecnie mam na warsztacie to krytyka kategorii ekonomicznych lub... 

krytycznie  wyłożony  system  ekonomii  burżuazyjnej.   Jest  to   jednocześnie  i  wykład  systemu  i  poprzez 

wykład – jego krytyka

19

.

Z tego  wszystkiego  powinno  wynikać,  jak ważna  dla całokształtu koncepcji Marksowskiej  jest 

kwestia przedstawienia. Była ona do niedawna – pomijając Horkheimerowski esej z lat trzydziestych –

prawie zupełnie nie uwzględniana. Albo ujmowano ją dosłownie, przy czym dialektyka u Marksa została 

sprowadzona   jedynie   do   stylu,   albo   tłumaczono,   że   z   powodów   zewnętrznej   celowości   wybrał   on 

dialektyczny sposób przedstawienia. Być może dzisiaj posługiwałby się innym. Jeżeli w ogóle jeszcze 

burżuazyjni   ekonomiści   traktują   Marksa  poważnie,  to   uważają   za   całkowicie  możliwe,  aby  problemy 

Kapitału, jeśli nie dały się one rozwinąć historycznie, rozpatrywać również bez heglowsko-dialektycznego 

„balastu”. Wszakże gdy kategorie dialektyczne zostaną przełożone na terminy operacyjne, to tracą moment 

„negatywno-rozumowy”, który Hegel według nich wprowadza. Na miejsce ujmowanej całości wkraczają 

(źle-subiektywne)   stany  refleksji.   Przedstawienie  natomiast  nie  wkracza  jako  zewnętrzny  składnik  do 

badanej  materii.  Odkrywając  jej  historyczną  dynamikę,  tworzy  właściwy  akt  poznawczy,  jest  medium 

egzystencji teorii krytyczno-dialektycznej: „analizą” w najwyższym sensie.

Jako logiczna konstrukcja przedstawienie wcale nie wynika po prostu z procesu historycznego. 

Wprost przeciwnie, „kroczy” ono, jak wyjaśnia to Marks w rozdziale o towarze i pieniądzu, „drogą wprost 

przeciwną niż rzeczywisty rozwój”. Zaczyna się od gotowych wyników procesu rozwojowego: „Formy, 

które nadają produktom pracy piętno towarów, a więc stanowią przesłanki cyrkulacji towarowej, nabrały 

już trwałości naturalnych form życia społecznego, zanim jeszcze ludzie spróbowali zdać sobie sprawę nie z 

historycznego charakteru tych form, które raczej wydają im się już niezmienne, lecz z ich treści. Toteż 

dopiero analiza cen towarów doprowadziła do określenia wielkości wartości i dopiero wspólny pieniężny 

von Geschichte und Natur im dialektischen Materialismus, (w:)  Existentialismus und Marxismus,  Frankfurt am Main 1965, 

zwłaszcza strony 127-131.

14

 K. Marks, F. Engels: Ideologia niemiecka (w:) Karol Marks. Pisma wybrane. Człowiek i socjalizm, Warszawa 1979, ss. 245-

246.

15

 Tamże, s. 261.

16

 M. Horkheimer: Przyczynek do sporu o racjonalizm we współczesnej filozofii, (w:) Szkoła frankfurcka, t. 1, cz. II, Wstęp i 

tłumaczenie J. Łoziński, Warszawa 1985, s. 337.

17

 List Marksa do Ferdynanda Lassalle'a z 22 lutego 1858, cyt. wyd., s. 337.

18

 List Marksa do Ferdynanda Lassalle'a z 12 listopada 1859, (w:) MED, t. 29, cyt. wyd., s. 672 [od tłum.: w polskim wydaniu 

dzieł początek tego zdania brzmi: „Ekonomię jako naukę w ścisłym sensie”. Przy takim przekładzie niezrozumiała staje się 

uwaga Schmidta przedstawiona w nawiasie].

19

 List Marksa do Ferdynanda Lassalle'a z 22 lutego 1858, cyt. wyd., s. 651.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 6 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Alfred Schmidt – O problemie poznania w krytyce ekonomii politycznej (1967 rok)

wyraz towarów doprowadził do ustalenia ich charakteru jako wartości. Ale właśnie ta zakończona forma 

świata towarów, forma pieniężna, zamiast ujawniać, zarzuca rzeczową zasłonę na społeczny charakter prac 

prywatnych, a więc – na społeczne stosunki prywatnych pracowników”

20

Tym samym staje się zrozumiałe, 

dlaczego Marks rozpoczął swoje studium od materiałów literacko-historycznych, które ukazały się pod 

tytułem  Teorie   wartości   dodatkowej  i   miały  tworzyć   IV   tom  Kapitału,   podczas  gdy   najpierw   został 

opublikowany opracowany przez niego jako ostatnia część – tom I.

O ile „badanie” orientuje się na rzeczywisty przebieg burżuazyjnej historii, to „przedstawienie” 

podąża odwrotną drogą: kroczy od bezpośredniego „bytu” do zapośredniczonej „istoty”, to znaczy w sensie 

Heglowskiej Logiki wraca ono z powrotem od bytu do istoty jako „podstawy” bytu. Marks, innymi słowy, 

ożywia przeszły proces historyczny, który jest osadzony w urzeczowionych (stronniczych empirycznie) 

pojęciach burżuazyjnej ekonomii. Lefebvre w swych analizach agrarno-socjologicznych i podążający jego 

śladem Sartre mówią, chyba też nie bez racji, o „progresywno-regresywnej” metodzie u Marksa. Dopiero w 

24 rozdziale, zajmującym się dokonującą się stuleciami „pierwotną akumulacją”, będą rozpatrywane jej 

historyczne założenia, co jest już konstytuujące dla towaru i jego analizy (jak również dla wszystkiego, co z 

niego wynika).

Struktura  Kapitału, który powstaje w ten sposób, że Marks stopniowo przechodził od towaru do 

pełnego pojęcia kapitału (jego „ogólnego procesu”), kieruje się myślą o tym, że „to, co istotne” musi 

zdecydowanie różnić się od „ujawniającej się” rzeczywistości. Już dla Hegla wraz z twierdzeniem o tym, że 

wszystkie rzeczy mają istotę,  wyrażone zostaje  to, że  nie są one  jedynie  tym, czym się bezpośrednio 

przedstawiają. „Gdyby forma zjawiska i istota rzeczy bezpośrednio zbiegały się – czytamy u Marksa – 

wszelka nauka byłaby zbędna...”

21

. A w innym miejscu: „Dziełem nauki jest to, aby widzialny, jedynie 

ujawniający się ruch, zredukować do wewnętrznego rzeczywistego ruchu...

22

. Przy tym, te wywodzące się 

z Heglowskiej Logiki kategorie, nie należą już do żadnego świata ponadczasowych znaczeń, lecz rozkładają 

się historycznie jako momenty doświadczanej obiektywności. Tego, co jest istotą, a co zjawiskiem nie da 

się  orzec  a   priori.  I  tak  wymiana  najpierw  tylko  jednego   z  produktów  pracy  odbywa  się  na  granicy 

naturalnej wspólnoty, a więc czegoś relatywnie przypadkowego, nieistotnego. Potem strukturalizuje ona 

istotę społeczeństwa kapitalistycznego. Zgodnie z tym przedstawia się to za pomocą kapitału handlowego, 

który jako najstarsza forma kapitału tworzy także historyczne podstawy kapitału przemysłowego i którego 

zasięg obniża się do (obiektywnego) pozoru w rozwiniętych stosunkach burżuazyjnych.

Różnica między zjawiskiem a istotą nie oznacza więc, że istota jest rodzajem „tła”, jak ją wyszydza 

Nietzsche; raczej rozwija się sama w sobie. Różnica ta nie jest obojętna względem istoty, lecz sama jest 

konkretną pewnością tej istoty. Wyrażając to inaczej: tylko poprzez postępującą analizę manifestujących się 

w sposób urzeczowiony zjawisk uchwycona zostaje ich procesualna istota (powiązana stale również z 

rzeczami). W ten sposób istotą ceny towaru jest wartość, która się w nim przejawia. Określając wartość 

rozpoznajemy tę stronę towaru, która uzasadnia cenę, bez poznania której nie mógłby być on uchwycony 

jako naga forma zjawiska.

Dwoistość   postawy   konfrontacyjnej,   jego   polemiki   z   klasyczną   ekonomią   z   jednej   strony   i 

rozpoczynającą się wraz z Sayem „ekonomią wulgarną” z drugiej strony, opiera się na utożsamianym przez 

Marksa z naukowym postępowaniem, rozróżnieniu na prawo i to, co powierzchowne, na zjawisko i istotę. 

Klasycznym ekonomistom, a zwłaszcza Ricardowi przytakiwał, że mimo swego klasowego stanowiska, 

postrzegającego kapitalistyczny sposób produkcji jako dany z natury i niezmienny, próbowali prowadzić 

systematyczne   badania   jego   „wewnętrznego   związku   organicznego”

23

  Ricardo   zmusza   naukę,   „aby 

poniechała dotychczasowej rutyny i uprzytomniła sobie, w jakim stopniu pozostałe rozwijane i opisywane 

przez tę naukę kategorie – stosunki produkcji i wymiany – zgodne lub sprzeczne są z tą podstawą, z 

punktem wyjścia, w jakim w ogóle stopniu owa nauka, odzwierciedlająca, odtwarzająca jedynie formy 

20

 K. Marks: Kapitał, t. I, cyt. wyd., s. 87.

21

 K. Marx: Das Kapital, Band III, Berlin 1953, s. 870.

22

 Tamże, s. 344.

23

 K. Marks: Teorie wartości dodatkowej, (w:) MED, t. 26, cz. II, cyt. wyd., s. 206.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 7 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Alfred Schmidt – O problemie poznania w krytyce ekonomii politycznej (1967 rok)

przejawiania się procesu, a więc i same te zjawiska, zgodne są z podstawą, na której opiera się związek 

wewnętrzny, rzeczywista fizjologia społeczeństwa burżuazyjnego”. Tym samym pojawia się pytanie, „jak w 

ogóle ma się sprawa z ową sprzecznością między tym pozornym i rzeczywistym ruchem systemu”. I Marks 

zamyka dogmatyczno-historyczną ocenę Ricarda, podkreślając, że ten „ujawnia i formułuje przeciwieństwo 

ekonomiczne klas – tak, jak je rysuje związek wewnętrzny – i że wskutek tego ekonomia polityczna chwyta 

i wykrywa sam rdzeń walki historycznej i historycznego procesu rozwojowego”

24

.

Natomiast ekonomia wulgarna – cała ekonomia od czasu likwidacji szkoły Ricarda – błądzi „jedynie 

w   obrębie   pozornego   związku”:   popada   w   prymitywny   empiryzm

25

  świadomości   ideologicznej. 

„Ekonomista   wulgarny”,   powiada   Marks,  „nie  zdaje  sobie   absolutnie   sprawy   z   tego,   że  rzeczywiste, 

codzienne stosunki wymiany i wielkości wartości nie mogą być wprost identyczne... ekonomista wulgarny 

myśli, że dokonał wielkiego odkrycia, gdy ujawnieniu wewnętrznego związku chełpliwie przeciwstawia 

fakt, że zewnętrzne przejawy wyglądają inaczej. W rzeczy samej chełpi się tym, że czepia się pozorów, 

biorąc je za coś ostatecznego. Po cóż więc w takim razie w ogóle nauka?”

26

Marksowska analiza zmierza do tego, aby zjawiska ekonomiczne określić w ich czystej formie, 

wolne od zakłócających okoliczności ubocznych. Jak pokazał to zwłaszcza Henryk Grossmann w swej 

książce  Das Akkumulations und Zusammenbruchsgesetz des kapitalistischen Systems

27

, potrzebne są do 

tego upraszczające założenia, przyjęcie stałych cen, stan równowagi kapitalistycznego mechanizmu, przy 

czym ceny zbiegają się z wartościami, pomijając konkurencję i handel zagraniczny i temu podobne rzeczy

28

. 

Marks   chce   fakty   „rozpatrywać   zgodnie   z   ich   prawidłowościami,   w   kształcie   odpowiadającym   ich 

pojęciu”

29

  i proponuje następującą procedurę: „Gdy ceny... odchylają się od wartości, należy je wpierw 

sprowadzić do tych ostatnich..., aby przy badaniu otrzymać zjawisko tworzenia się kapitału na gruncie 

wymiany towarowej w jego czystej postaci...”

30

. Istotnie prawo wartości daje się rozwinąć tylko w taki 

sposób, że będzie się abstrahowało od wahań podaży i popytu, z którego przywiązani do sfery cyrkulacji 

ekonomiści wulgarni chcieli wprowadzić wartość.

Nie oznacza to ma się rozumieć, że Marks przy tej – metodycznie koniecznej – redukcji bogactwa 

zjawisk   rynkowych   zatrzymuje   się   na   tworzącym   wartość  procesie   produkcji.   Jego   zainteresowanie 

poznawcze jest ściśle dialektyczne: sfera cyrkulacji i sfera produkcji nie są żadnymi „ontologicznymi” 

warstwami  rzeczywistości.   Po   tym  jak  Marks,   wychodząc   od   pierwszej,   powszedniej   bezpośredniości 

świata towarów, w I tomie Kapitału, przechodzi do jego zapośredniczenia w procesie produkcji, powraca w 

II tomie do procesu cyrkulacji jako jednej ze swej strony zapośredniczonej sfery produkcji (jako procesu 

reprodukcji), aby w końcu w III tomie badać całokształt procesu kapitalistycznej produkcji, jedność procesu 

24

 Tamże.

25

 Jest on zawsze związany z klasyfikacyjnymi, zakresowo-logicznymi pojęciami, podczas gdy Marks przeciwstawia metodę 

dialektyczną „subsumption masy «cases» under a general principle” (por. List Marksa do Engelsa z 9 grudnia 1861, [w:] MED, 

t.   30,   Warszawa   1974,   s.   246).   „Pojęcie”   jest   dla   Marksa   pewną   ogólnością,   której   historyczna   konkretyzacja,   wraz   z 

wysokością poziomu abstrakcji, nie zmniejsza się, lecz zwiększa. Ujawnia się to przy przejściu od wielkości wartości do formy 

wartości: „Forma wartości produktu pracy jest najbardziej abstrakcyjna, ale forma ta charakteryzuje jako szczególny rodzaj 

produkcji, zarazem więc charakteryzuje go historycznie” (K. Marks:  Kapitał, t. I, cyt. wyd., s. 93). Por. na temat metody 

Marksowskiej jako krytyki ideologii także mój artykuł: „Ideologie und Anspruch auf Wissenschaftlichkeit” (w:)  Periodikum 

für Wissenschaftlichen Sozialismus, Heft 16, München 1960, ss. 59-66.

26

 List Marksa do Ludwika Kugelmanna z 11 lipca 1868, (w:) MED, t. 32, Warszawa 1973, ss. 604-605.

27

 Leipzig 1929.

28

  Metoda, która bez wątpienia zorientowana jest przyrodniczo, co Marks w przedmowie do pierwszego wydania  Kapitału 

charakteryzuje tak: „Fizyk bada procesy przyrody bądź tam, gdzie występują one w najbardziej wyrazistej postaci i najmniej 

zmącone są zakłócającymi je wpływami, bądź też w miarę możności dokonuje doświadczeń w warunkach zapewniających 

niezakłócony przebieg procesu” (K. Marks: Kapitał, t. I, cyt. wyd., s. 6). To, czego Grossmann nie docenia to ta okoliczność, że 

wszelka tego rodzaju uzyskana analitycznie w sposób izolowany wiedza, której pożytku dla nauk społecznych Marks wcale nie 

negował, dla niego jest momentem wiedzy dialektycznej. Tam, gdzie u Grossmanna (na przykład przy przejściu od I do III 

tomu) dokonuje  się późniejsza „korekta” pozycji  wyjściowej,  w rzeczywistości  Marks przeprowadza  proces  immanentnej 

konkretyzacji.

29

 K. Marx: Das Kapital, Band III, cyt. wyd., s. 216.

30

 K. Marks: Kapitał, t. I, cyt. wyd., s. 192.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 8 -

www.skfm-uw.w.pl

background image

Alfred Schmidt – O problemie poznania w krytyce ekonomii politycznej (1967 rok)

produkcji i procesu cyrkulacji. Analiza stosunków burżuazyjnych zbliża się w ten sposób „stopniowo do 

formy, w której występują one na powierzchni społeczeństwa, we wzajemnym oddziaływaniu na siebie 

różnych  kapitałów,  w   konkurencji,   i   w   powszedniej   świadomości   samych  agentów  produkcji”

31

  Bez 

uszczerbku dla obiektywnego priorytetu prawa wartości Marks pokazuje, jak ceny produkcji, przeobrażona 

forma wartości, oddziaływają ze swej strony na tworzenie wartości: „Obydwa procesy – bezpośredni proces 

produkcji   i   proces   cyrkulacji   –   wciąż   na   siebie   zachodzą,  przenikają   się   wzajemnie  i   w   ten   sposób 

odróżniające je cechy charakterystyczne ulegają wciąż zaciemnieniu... Sam bezpośredni proces produkcji 

jest   tylko   momentem   przemijającym,  który   przechodzi   w   proces   cyrkulacji   tak   jak   proces   cyrkulacji 

przechodzi w proces produkcji...

32

. Ta, w literaturze ekonomicznej wciąż na nowo podnoszona (formalno-

logiczna) sprzeczność między I i III tomem Kapitału nie istnieje przeto w rzeczywistości.

Ta dla Marksowskiego ujęcia poznania konstytutywna nieidentyczność zjawiska i istoty tkwi nie w 

społeczeństwie jako takim, lecz w stopniu rozwoju jego produkcji towarowej. Przedkapitalistyczne formy 

panowania   właśnie   dlatego  są   łatwe  do   przeniknięcia,  bo  nie  są   „abstrakcyjne”,  lecz  opierają  się   na 

osobistych   zależnościach.   Produkty   pracy,   stając   się   towarami,   przybierają   rzeczową   formę:   to,   co 

przysługuje im jako produktom pracy społecznej, jawi się jako ich naturalna jakość, „dlatego też społeczny 

stosunek   wytwórców   do   pracy   ogólnej   występuje   jako   istniejący   poza   nimi   społeczny   stosunek 

przedmiotów”

33

.

Marks  rozwija   więc   w   jaki   sposób   fetyszyzm  towarowy   potęguje   się   przy   przejściu   ze  sfery 

produkcji do sfery cyrkulacji. Dopóki kapitał jest postrzegany w procesie produkcji pozostaje mniej więcej 

jasne, że jest on instrumentem wyławiania obcej pracy. Może być on rozpatrywany jako „«sprawiedliwy» 

bądź  «niesprawiedliwy», uzasadniony bądź nieuzasadniony, stosunek kapitalisty do robotnika jest tutaj 

zawsze   podporządkowany...”

34

  O   wiele   bardziej   zawiłe   stają   się   stosunki   przy   przejściu   do   procesu 

cyrkulacji. W procesie tym „występują wobec siebie nie kapitał i praca, lecz z jednej strony, kapitał i 

kapitał, z drugiej... nabywcy i sprzedawcy...”

35

. Jako nabywcy i sprzedawcy siły roboczej dokonują oni 

wymiany ekwiwalentów w formie prawnej, „której obca jest treść i tylko ją mistyfikuje... Treścią jest to, że 

kapitalista część już urzeczowionej obcej pracy, którą nieustannie przywłaszcza sobie bez ekwiwalentu, 

znowu stale sprzedaje za wielką ilość ożywionej obcej pracy”

36

. Przy tym trzeba uwzględnić to, że ta 

ekwiwalentność tego, co nieekwiwalentne, tkwi w procesie wymiany jako takim i nie ma nic wspólnego z 

moralnymi bądź psychologicznymi kwalifikacjami uczestniczących w wymianie.

Tylko  na  przykładzie  materialnych  kwestii  tego  rodzaju  da  się  stwierdzić  na  czym  kończy  się 

pojęcie krytycznego poznania u Marksa. Marks wprawdzie, jak to podkreślił Lenin przy swojej lekturze 

Hegla, nie stworzył żadnej logiki czy też teorii poznania w tradycyjnym sensie, natomiast rozwinął ściśle 

obiektywną dialektykę Kapitału, której bogactwo filozoficznie ważnych problemów jeszcze przez jakiś czas 

będzie niewyczerpane.

31

 K. Marks: Kapitał, t. III, (w:) MED, t. 25, cz. I, Warszawa 1983, s. 42.

32

 Tamże, ss. 66-67.

33

 K. Marks: Kapitał, t. I, cyt. wyd., s. 83.

34

 K. Marx: Theorien über den Mehrwert, Teil 3, Berlin 1962, s. 452.

35

 K. Marks: Kapitał, t. III, cyt. wyd., s. 66.

36

 K. Marx: Das Kapital, Band I, Berlin 1955, s. 612.

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 9 -

www.skfm-uw.w.pl