background image

 
Wpisał: Ks. Mikołaj Gruner    19.11.2008.  

...apostazja (Wielka) - przed Antychrystem

 

            [z Zawsze Wierni, nr. 10, paźdz. 2008 ] 

Prawdy wiary potwierdzone w objawieniach fatimskich (cz. II)

 

Tekst wystąpienia wygłoszonego 24 sierpnia 2007 r. na zakończenie konferencji «Fatima: Jedyna droga do 
światowego pokoju»
, zorganizowanej w Botucatu (Brazylia).

 

            Ks. Mikołaj Gruner  

Modernizm atakuje wszystkie dogmaty katolickie 

Jednak  fundamentem  wszystkich  -  lub  przynajmniej  większości  -  błędów,  z  jakimi  się  dziś 

spotykamy,  jest  błąd  modernizmu.  A  modernizm,  jak  to  powiedział  św.  Pius  X,  jest  zbiorem 
wszystkich herezji minionych wieków. Jak można połączyć wszystkie te herezje, wzajemnie ze 
sobą sprzeczne, w jedną?  -  Poprzez negację zdolności poznania prawdy oraz faktu, że jest ona 
obiektywna (...). 

Modernizm atakuje orędzie fatimskie 

            Często słyszymy: "Nie mamy co do tego pewności, możemy więc robić, co chcemy". To 
właśnie  na  skutek  modernistycznego  ataku  na  Fatimę  Kościół  nie  posłuchał  tego  orędzia.  Ów 
modernistyczny  atak,  inspirowany  z  bardzo  wysoka,  został  przeprowadzony  przez  jezuitę,  ks. 
Dhanisa,  awansowanego  w  hierarchii  watykańskiej  tym  wyżej,  im  bardziej  atakował  orędzie 
fatimskie. 

             Jego  współbracia  usiłowali  wykazać  błędy  w  jego  postępowaniu,  jednak  przełożony 
wziął stronę Dhanisa przeciwko jezuitom, którzy wiedzieli więcej od niego na temat Fatimy. Ks. 
Dhanis  swój  atak  na  Fatimę  rozpoczął  w  1944  r.  publikacją  dwóch  długich  artykułów  na  jej 
temat.  Uznawał  część  objawień  Matki  Bożej  z  1917  r.  za  autentyczne,  wyrażał  jednak 
wątpliwości co do prawdziwości tych części orędzia fatimskiego, które opublikowano później. 

             Mimo  że  całe  orędzie  tworzy  spójną  i  niepodzielną  całość  wolną  od  jakichkolwiek 
sprzeczności, ks. Dhanis podzielił je na dwie niezależne części: "Fatima I" oraz "Fatima II". 

             Określenie  "Fatima  I"  odnosiło  się  do  cyklu  objawień  Matki  Bożej  z  roku  1917,  co  do 
których  ks.  Dhanis  niechętnie  przyznawał,  że  są  one  autentyczne.  Natomiast  "Fatima  II"  to 
wszystkie  elementy  orędzia,  które  s.  ?ucja  wyjawiła  po  roku  1917.  Ks.  Dhanis  formułował 
zastrzeżenia  co  do  ich  wiarygodności,  sugerując,  że  s.  ?ucja  mogła  je  podświadomie  sama 
wymyślić lub "upiększyć" ich treść. Bp Leirii zaprosił go, aby przybył i porozmawiał z s. ?ucją 
oraz  osobiście  zbadał  dokumenty,  ale  on  odmówił.  Wolał  pozostawać  w  stanie  ignorancji,  aby 
dalej prowadzić atak wymierzony w Fatimę.  

            A jednak właśnie ten "teolog" jest nazywany  "najwybitniejszym ekspertem" w sprawach 
Fatimy.  Jak  wszyscy  wiemy,  najlepszym  ekspertem  w  tych  kwestiach  jest  bez  wątpienia  ks. 
Joachim Alonso, który spędził 16 lat swego życia, dokumentując prawdziwą historię objawień. 
Do chwili obecnej nie udzielono jednak zgody na druk 22 z 24 tomów jego prac. Z pewnością 
nie jest on kontrowersyjnym autorem, nie uczestniczył w wielu polemikach, które miały miejsce 
w ostatnich pięciu latach, jednak jego pisma wciąż nie zostały opublikowane.  

background image

             Jeśli  wszystko  zostało  wyjawione  26  czerwca  2000  r.,  nie  ma  powodu  zabraniać  druku 
pozostałych  22  tomów.  Należy  też  zwrócić  uwagę,  że  już  opublikowane  dwa tomy  zostały  tak 
bezlitośnie przeredagowane, że ich objętość skurczyła się o połowę. 

Pearl Harbor i trzecia tajemnica fatimska   
             Zamiar  ataku  na  Pearl  Harbor  był  znany  wcześniej.  Amerykański  wywiad  wojskowy 
złamał  szyfry  i  wiedział,  że  atak  nastąpi  7  grudnia  -  jednak  amerykańskiemu  admirałowi 
dowodzącemu flotą nigdy tej informacji nie podano. (...) 

Prezydent Roosevelt cały czas wiedział, że zbliża się atak. Nigdy nie dowiemy się, jakie były 

jego  motywy,  mówi  się  jednak,  że  chciał  przystąpić  do  wojny  i  potrzebował  pretekstu.  Z 
pewnością masakra ta pomogła mu wypowiedzieć wojnę bez protestów ze strony wyborców. A 
jednak można by powiedzieć, że był to z jego strony - jako głównodowodzącego - akt zdrady. To 
wszystko prawda, wspominali o tym emerytowani wojskowi i napisano na ten temat wiele ksią-
żek, chociaż są one stosunkowo mało znane.  

Dlaczego o tym mówię? Ponieważ w naszym przypadku mamy do czynienia z przesłaniem z 

nieba, wedle którego znajdujemy się w stanie wojny, najstraszliwszej wojny w historii Kościoła. 
Jesteśmy  jak  żołnierze  na  polu  walki  -  oferowana  jest  nam  pomoc,  bez  której  nasz  los  jest 
przesądzony. 

To, co przydarzyło się prezydentowi USA w związku z Pearl Harbor, nie mówiąc już o jego 

żołnierzach, jest tylko bardzo niedoskonałą analogią do konsekwencji zatajenia przed nami treści 
trzeciej części tajemnicy. Wszyscy jesteście duszpasterzami i dlatego jesteście odpowiedzialni za 
zbawienie waszych parafian, jest to wasz kanoniczny obowiązek. 

Św. Alfons pisze, że jeśli wierny należący do parafii danego kapłana wpadłby np. w głęboki 

dół,  z  którego  nie  byłby  w  stanie  się  wydostać  ów  duszpasterz  dusz  posiada  ścisły  obowiązek 
oparty  na  sprawiedliwości  -  nie  na  miłosierdziu,  ale  sprawiedliwości  zejść  do  tego  dołu, 
ryzykując własne życie, by udzielić swej owieczce ostatniego namaszczenia. 

             Tak  wielka  jest  odpowiedzialność  duszpasterza!  Jeśli  kapłan  danej  parafii  jest  odpo-
wiedzialny za dusze wiernych tej parafii, podobna odpowiedzialność ciąży na biskupie diecezji. 
Biskupi  mają  tę  samą  odpowiedzialność,  a  jednak  zarówno  kapłani,  jak  i  biskupi  są  obecnie 
pozbawieni informacji "wywiadu". Nie jest to wezwanie do buntu czy nieokazywania szacunku, 
wskazuję  jedynie,  że  pozbawieni  jesteście  pewnych  informacji.  Jest  to  oczywiste.  W  innym 
przypadku  dlaczego  ukrywano  by  przed  wami  tych  pięć  tysięcy  dokumentów,  zebranych  przez 
ks. Alonso? 

Kard. Bertone ukrywa ważne informacje o Fatimie  

             Jeśli  analizowaliście,  tak  jak  to  uczynił  p.  Ferrara,  a  także  ja  sam  i  Solideo  Paolini, 
wykłady kard. Bertone, nie sposób nie wyciągnąć wniosku, że on coś ukrywa. Nie chcę w tym 
miejscu rozpoczynać żadnej kampanii, poza wezwaniem do modlitwy oraz zanoszenia petycji o 
ujawnienie całej treści trzeciej części tajemnicy fatimskiej. Musimy modlić się za papieża, za bi-
skupów,  zwłaszcza  za  tych,  którzy  zajmują  wysokie  stanowiska,  a  którzy  cierpią  w  wyniku 
diabolicznej  dezorientacji.  Sam  Pan  Jezus  powiedział  s.  ?ucji  w  1931  r.:  "Powiedz  moim 
kapłanom,  że  jeśli  będą  naśladować  przykład  króla  Francji  w  odmowie  spełniania  mojego 
żądania, będą go również naśladować w nieszczęściu".
 

Następnie Pan Jezus mówi coś jeszcze. (...) Pytanie nie zostało zadane, przynajmniej s. ?ucja 

nic nam o tym nie mówi, jednak mogłoby ono brzmieć następująco: ,,A co z nami? Jeśli papież i 
biskupi  nie  zrobią  tego,  co  do  nich  należy  i  nie  poświęcą  Rosji,  znajdziemy  się  w  wielkim 
niebezpieczeństwie.  Co  możemy  zrobić?".  
Pytanie  to  nie  zostało  nigdzie  zapisane,  jednak  Pan 

background image

Jezus odpowiada tak, jakby zostało zadane. Mówi: "Nigdy nie jest za późno na ucieczkę do Serc 
Jezusa i Maryi". 
Nigdy nie będzie za późno, by szukać ucieczki u Jezusa i Maryi. 

Musimy modlić się więcej niż kiedykolwiek 

Gdy już poznamy sytuację, w jakiej się znajdujemy, kiedy zrozumiemy, że jesteśmy otoczeni i 

znajdujemy się na bardzo niebezpiecznym terenie, że nasi przywódcy źle zrozumieli czy też nie 
chcieli  zrozumieć  [orędzia],  albo  nawet  jeszcze  gorzej  (jak  pisze  św.  Juda  Tadeusz:  niektórzy 
spośród  nas  nie  są  z  naszej  liczby,  zostali  zwerbowani  przez  nieprzyjaciela
)
  -  musimy  się 
modlić. Jan Paweł II w swym ostatnim wykładzie o Fatimie powiedział, że  "orędzie fatimskie 
jest  Boskim  ostrzeżeniem,  by  nie  podążać  za  jedną  trzecią  gwiazd,  strąconych  przez  ogon 
smoka".
  W  ten  sposób  papież  zdawał  się  mówić,  że  jedna  trzecia  kardynałów,  jedna  trzecia 
biskupów i jedna trzecia kapłanów pracuje dla diabła.  

Nie  jest  to miła  wiadomość,  ale  przynajmniej jest  to  ostrzeżenie.  Nie  oznacza  to,  że  ja  sam 

któregoś  dnia  nie  mógłbym  stać  się  gorszym  od  tych  ludzi,  nie  chodzi  o  to,  by  wbijać  się  w 
pychę  i  mówić:  "Ja  nie  jestem  jednym  z  nich"  -  musimy  po  prostu  uznać  istnienie 
niebezpieczeństwa, w jakim się znajdujemy, oraz potrzebę modlitwy o ich nawrócenie, potrzebę 
modlitwy o roztropność dla nas samych oraz za dusze nam powierzone, aby nie uległy one temu 
wielkiemu oszustwu, które rozgrywa się przed naszymi oczyma. 

Wielka apostazja zapowiedziana w trzeciej tajemnicy 

Jak  może  wiecie,  kard.  Ciappi  był  teologiem  papieskim  za  pontyfikatu  pięciu  kolejnych 

następców Św. Piotra. Nikt, żaden kapłan, biskup czy kardynał nie pełnił tej funkcji tak długo, 
jak on - około 40 lat. Na rok przed swoją śmiercią napisał: "W trzeciej tajemnicy zapowiedziane 
jest, między innymi, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od samych jego szczytów".
 
Te kilka słów mówi więcej niż całe tomy, pamiętajmy jednak, że kiedy kardynał mówi o wielkiej 
apostazji, czyni odniesienie do Pisma św. Jest tylko jedna wielka apostazja - apostazja, która po-
przedza nadejście Antychrysta. Drugim szczegółem, o którym wspomniał kard. Ciappi, był fakt, 
że apostazja ta rozpocznie się od samych szczytów Kościoła (...).  

Co czynić w czasach wielkiej apostazji? 

Św.  Wincenty  z  Lerynu  mówi  nam,  co  należy  czynić,  kiedy  apostazja  ma  wymiar  po-

wszechny.  Musimy  wówczas  trzymać  się  tego,  czego  Kościół  zawsze  nauczał  i  co  zawsze 
praktykował  -  dlatego  właśnie  Matka  Boża  przybyła  z  tak  nadzwyczajnym  przesłaniem  i  z 
nadzwyczajnym cudem, nigdy wcześniej nie widzianym.  

Niektórzy ludzie twierdzą, że "cud słońca" z 13 października 1917 r. jest znakiem na słońcu

o którym Pan Jezus powiedział, że będzie miał miejsce w czasach ostatecznych. Kiedy budzicie 
się każdego dnia, niezależnie od tego, czy niebo jest zachmurzone, czy pogodne, macie pewność, 
że na niebie znajduje się słońce. Jednak tamtego październikowego dnia słońce nie było stabilne 
i  zaczęło  spadać  w  dół,  jakby  chciało  zabić  cały  zgromadzony  tłum,  zmiażdżyć  go  lub  spalić 
żywcem.  Symbolizuje  to  w  pewien  sposób  zmiany  w  kwestiach,  które  do  tej  pory  były  w 
Kościele  niewzruszone.  Pan  Jezus  przypomina  nam  jednak,  że  kiedy  kryzys  stanie  się  jeszcze 
gorszy i będzie się wydawało, że wszystko już stracone, musimy pamiętać, że nigdy nie jest za 
późno,  by  uciekać  się  do  Serc  Jezusa  i  Maryi  -  nawet  w  przerażających  chwilach,  które,  jak 
sądzę, nie są już odległe.  

Musimy niewzruszenie trwać w cnocie nadziei. Nadzieja nie oznacza chowania głowy w pia-

sek i niedostrzegania niebezpieczeństwa. Byłoby to lekkomyślnością; nie tylko dziecinadą, ale i 
głupotą.  Nadzieja  polega  na  uznawaniu  istnienia  niebezpieczeństwa,  rozpoznawaniu  sytuacji 
oraz robieniu wszystkiego, co jest w naszej mocy  - przede wszystkim jednak na ufności w Bożą 
pomoc i wstawiennictwo Matki Bożej. 

Jak  mówi  nam  św.  Augustyn,  Bóg  nigdy  nie  pozwala  na  zło,  z  którego  nie  jest  w  stanie 

wyprowadzić większego jeszcze dobra, o ile tylko współpracujemy z Jego łaską. Nie za każdym 
razem,  gdy  zdarza  się  zło,  Bóg  wyprowadza  z  niego  większe  dobro.  Jeśli  tak  nie  czyni,  to 
dlatego, że nie odpowiedzieliśmy Mu w sposób, jakiego od nas oczekiwał. Tak więc widzieliśmy 

background image

i jeszcze zobaczymy w przyszłości wielkie przejawy zła, jeśli jednak jesteśmy wierni łasce, mo-
żemy  wyprowadzić  z  niego  większe  dobro.  A  kiedy  wszystko  wydaje  się  stracone,  musimy 
pamiętać,  że  Matka  Boża  obiecała:  "Na  koniec  moje  Niepokalane  Serce  zatryumfuje".  "Na 
koniec"  
oznacza "po  wielkiej  walce", "po  bitwie,  w  której  będzie  się  wydawać,  że przegraliśmy 
całkowicie".  
W  takich  czasach  wierni  potrzebują  przywódców,  a  na  mocy  naszych  święceń 
obowiązek ten spoczywa na nas - kapłanach. Nie możemy dać się pociągnąć przez jedną trzecią 
gwiazd  spadających  z  nieba,  przez  jedną  trzecią  duchowieństwa,  która  wprowadza  wiernych  w 
błąd. 

Jak usłyszeliśmy podczas konferencji ks. Kramera, nawet w Starym Testamencie byli kapłani, 

będący bezpośrednio na służbie diabła. 

Masoni na urzędach biskupich 

Pamiętam  odwiedziny  u  ks.  Puttiego,  odważnego  włoskiego  kapłana,  który  opublikował 

nazwiska  12  kardynałów,  będących  wedle  jego  informacji  członkami  masonerii,  na  łamach 
wydawanej  przez  siebie  gazetki  zatytułowanej  "Si  Si  No  No".  Każdego  miesiąca  podawał  ich 
nazwiska  i  pisał,  kim  są  -  przedstawiał  krótką  biografię  -  oraz  w  jaki  sposób  świadomie 
pracowali  dla  masonerii.  Pod  koniec  każdego  artykułu  podawał,  kiedy  zostali  członkami  loży, 
podawał ich masońskie imię oraz numer. Nie czynił tego powodowany pychą czy złą wolą, robił 
to,  by  chronić  Kościół.  Kiedy  był  za  to  krytykowany,  powiedział:  "Najpierw  zrobiłem  to,  co 
nakazuje  mi  prawo  Kościoła,  podałem  ich  nazwiska  władzom  Świętego  Oficjum.  Nigdy  nie 
zabroniono  mi  ich  publikować".  Potem,  kiedy  zagrożono  mu  suspensą  czy  ekskomuniką,  ks. 
Putti  odpowiedział  krótkim  oświadczeniem  dla  prasy:  ,,Aż  do  tej  pory  publikowałem  jedynie 
fakty,  jednak  nie  opublikowałem  dokumentów.  Jeśli  zostanę  zasuspendowany  albo 
ekskomunikowany, opublikuję dokumentację" .
 

Następnego  dnia  Watykan  wydał  oświadczenie,  że  nie  ma  zamiaru  suspendować  czy  eks-

komunikować ks. Puttiego. Aż do dziś owych 12 kardynałów nie zdementowało informacji, że 
 są  członkami  masonerii.  Pewnego  dnia  odwiedziłem  ks.  Puttiego,  który  akurat  opublikował 
historię kard. Garrone'a - opowiedział o całym złu, jakie wyrządził on katolickiej edukacji. 

Kard.  Garrone  był  w  tym  czasie  prefektem  Kongregacji  ds.  Wychowania  Katolickiego.  Był 

odpowiedzialny za wszystkie seminaria na świecie, a ks. Putti opisał wielkie spustoszenia, jakich 
dokonał on w latach 70, od momentu, kiedy objął to stanowisko, być może pod koniec lat 60., aż 
do  czasu,  kiedy  spotkałem  ks.  Puttiego  w  1976  r.  Tym  jednak  razem  nie  zakończył  artykułu 
konkluzją: "Kard. Garrone jest masonem", nie powiedział tego wprost, nie podał jego numeru 
ani imienia lożowego etc., w odróżnieniu od pozostałych 12 kardynałów. Zakończył swój tekst 
następująco:  "Gdyby  kard.  Garrone  otrzymał  pełnomocnictwo  od  wroga  Kościoła,  np.  od 
szatana,  czy  od  wielkiego  mistrza  masonerii,  nie  mógłby  bardziej  zaszkodzić  katolickiej 
edukacji na całym świecie"

Powiedziałem  wówczas  ks.  Puttiemu:  "Nie  twierdzi  tego  ksiądz  wprost,  ale  z  pewnością 

wysuwa ksiądz sugestię, że kard. Garrone jest masonem". Odpowiedział: "Ma ksiądz słuszność; 
widzi  ksiądz,  nie mam  na  niego  dokumentów,  jest  francuskim  kardynałem,  a  ja mam  dostęp 
jedynie  do  włoskich  rejestrów  masońskich.  We  Włoszech,  jeśli  jest  się  masonem,  trzeba  się 
zarejestrować, aby pozostawać w zgodzie z włoskim prawem".
 

Nie  wszyscy  we  Włoszech  to  robią,  jednak  niektórzy  masoni  rzeczywiście  się  rejestrują 

zgodnie z prawem obowiązującym w tym kraju. Ks. Putti powiedział mi: "Znam setki, jeśli nie 
tysiące kapłanów i biskupów, którzy byli masonami, ale którzy zrozumieli, że popełnili błąd i 
przestali uczestniczyć [w spotkaniach loży] i wyrządzać jakąkolwiek szkodę [Kościołowi], nie 
niepokoję  ich  więc.  Co  do  tych  jednak,  którzy  uczestniczą  i  wykonują  masońską  robotę, 
publikuję ich nazwiska". 

Papież Leon XIII powiedział o masonerii: "Ich Bogiem jest szatan". Na 33. stopniu wtajem-

niczenia wolnomularze oddają cześć diabłu, istnieje na ten temat bardzo obszerna literatura. A 

background image

przyglądając  się  osiągnięciom  kard.  Garrone'a,  ks.  Putti  miał  moralną  pewność,  że  był  on 
członkiem masonerii. Nie przytoczył żadnego faktu, o którym by nie wiedział, nigdy nie podał 
numeru  masońskiego,  ponieważ  go  nie  znał.  Wszystko  to  miało  miejsce  w  latach  1970.  Czy 
mamy powody przypuszczać, że obecnie jest już po wszystkim? Nie sądzę. 

Musimy być roztropni 

Dobrze  jest  dla  nas,  byśmy  byli  niewinni  jak  gołębice,  musimy  jednak  pamiętać  o  drugiej 

połowie napomnienia Chrystusa Pana: "i roztropni jak węże". 

            Żyjąc w tak niepewnych czasach i będąc tak narażeni na ataki i niebezpieczeństwa, rów-
nież  my  -  katoliccy  kapłani  musimy  być  roztropni  jak  węże,  nie  powinniśmy  tracić  naszej 
miłości  czy  popadać  w  zgorzknienie,  ponieważ  pewni  ludzie  na  wysokich  stanowiskach, 
wyższych niż nasze, zdradzili swój święty obowiązek i narażają nas na niebezpieczeństwo. 

Zbawiciel mówi, że w czasie wielkiej apostazji oziębnie miłość wielu. To zrozumiałe; jed-

nak również my musimy się tego wystrzegać. Nie dawajmy więc zwycięstwa diabłu, ale raczej 
zawierzajmy się Niepokalanemu Sercu Maryi i powierzając się Jej, prośmy Ją o ochronę. 

Dlatego  właśnie  zawsze  noszę  mój  szkaplerz  karmelitański.  Jest  on  ochroną  przed  nie-

bezpieczeństwami, nie tylko fizycznymi, ale również wszelkiego innego rodzaju, nierzadko 
znacznie gorszymi. 
 

Musimy starać się zrozumieć orędzie Niepokalanej. Pomimo, że je czytałem, badałem i publi-

kowałem przez 30 lat, ciągle znajduję w nim nowe rzeczy. Moglibyście pomyśleć, że albo jestem 
bardzo  mało  pojętny,  albo  pewne  rzeczy  rozumiem  po  pewnym  czasie.  Mam  nadzieję,  że 
niezależnie  od  tego,  jak  jest  w  rzeczywistości,  będziemy  approfondire,  jak  się  to  mówi  po 
włosku - pogłębiać naszą znajomość orędzia. 

Trzymajcie się dogmatów 

Pierwszym  atakiem,  jakiego  większość  z  nas  doświadczyła,  był  atak  na  prawdy  wiary.  W 

wyniku  tego  ataku  straciliśmy  z  oczu  punkty  orientacyjne.  O  tym  właśnie  pisała  s.  ?ucja  w 
listach  z  lat  1969-1971,  raz  po  raz  powtarzając,  że  pewni  ludzie  "ulegli  diabolicznej 
dezorientacji
". Nie wiem, czy mieliście kiedykolwiek podobne doświadczenie, ale ja - ponieważ 
od czasu do czasu sporo podróżuję - niekiedy budzę się w środku nocy i nie wiem, gdzie jestem. 
Próbuję  znaleźć  drzwi,  jednak  zamiast  tego  znajduję  okno.  Czuję  się  trochę  zagubiony  -  nie 
zdarza się to często - a potem uświadamiam sobie: ,,A, jestem tu, a drzwi są w tamtym kierunku". 

Można dostrzec w tej sytuacji pewną analogię do stanu zagubienia, w jakim znajdują się liczni 

biskupi i kapłani, ponieważ utracili orientację, jaką dają im dogmaty wiary. Może ich pociągnąć 
najbardziej absurdalna opinia czy artykuł prasowy, cokolwiek, ponieważ nie wiedzą już, co jest 
niezmienne, co jest pewne, a co przemijające; co jest prawdziwe, a co fałszywe. 

Mając  silny  umysł  i  serce  zakorzenione  w  dogmatach,  nie  ulegniecie  dezorientacji,  przy-

najmniej nie na długo. A Matka Boża mówi nam, że poza Portugalią dogmat wiary nie będzie 
zachowany w pewnych miejscach, być może w wielu miejscach. 

Jak  uroczyście  ogłosił  I  Sobór  Watykański  (a  potwierdziło  również  orędzie  fatimskie), 

musimy stale i w tym samym rozumieniu trzymać się zdefiniowanych prawd naszej katolickiej 
wiary.  Dogmaty,  których  się  trzymamy,  są  niezmienne  i  nie  mogą  nas  zawieść,  tak  więc 
wszystko, całe nasze życie, powinno być postrzegane w ich kontekście.  

Tłumaczył Tomasz Maszczyk.